/Image001.djvu

			Kupując 

J.IDU32@ -J 


. 
mozesz 


, 
wygrac 
1.000.000 zł 


tl,,11 Iii 
f 
 u'u " 
f 


t: i\i 
.
 

 
- -'\
 



, 

 



 


NR 5 (625) 


'1 


4 
i 
l 

,' 


'
 


,." 


". ł. " .r'
 p -ęt- 


*= 


, ',' 


>-, 1 1 .. 21 
..-. . .. h......... . "_ ..:.!.

 "'--or -_ .... 
..fIIł 


-- 
 ---

- - 


SŁUPSK 


KOSZALIN 


. 
. 
. 
. 
l 


l' , ' " ,
' '<" 'J 
II "
 
ł
li=!
 f 


. ...:::::::::: . .::::::::::.. 
...1......... ............. 
\tt
f tt
f) : 


:
t
\\
\\l 


:::I:
 


30.1.1992 cena 2500 zł 


- 


. 
.
 --.,. 
..- 


------------- 


Str.7 


- 


Jak zabic 
żonę biciem! 
MordowalicP
 
własne dzieci 


'
I II,,: 
, u,' .. , 
 
I 
I . .. 
l' ; 
l; _. k 
ITARGI ARTYKUŁÓW KONSUM.YJ
CH 
4-7 lutego, 10-13 marca - PO u NAN 


..--- 


- 


Cholerna tęsknota 
"utrwalaczy' , 
za komuną Str 3 



' 


-'.a 

.,;.,:. 


p 


"., 
:A':::' 
, ',,>,',:
 


.. 


--=-,'»
 


-A"1 -- 
l 


«", 

ł'f
, 


KUPON @ 
I "Zbliżema" w kolejnych nu- 
mera
h bedą drukowały ku- 
pony kQ_nkursowe, numero- 
wane oa l do 6, Należy je 
skompletować i przesłać do 
I redaKcji w SłupskU do 13 lu- 
te o 199
 roku. Wezmą one 
u
iał w losowaniu nagrody 
1.000.000 zł ufundowane] 
przez 


I 
I 
L 

 MTX@ 


MTX@ 


Mon to up10a ł 
Nazwisko szczęśliwca 
poznamy 20 lutego 
1992 roku. 
SPRÓBUJ - FORTUNA 
KOŁEM SIĘ TOCZY.! 


- 


More to ezplo:re I 
Ekskluzywny 
SPRZĘT 
AUDIO oraz TV-SAT 
firm: 
I aD PIONEER' . 

, . 
seria · iM 
Il.I1

} 
I

J 
HURT -DETAL 


Zapraszamy do współpracy. 
Przedsiębiorstwo 
Handlu Zagranicznego MTX 
Oddz1ał Słupsk, 
ul Wojska Polskiego l tel/fax 225-95 
DH MERKURY, ul. Filmowa l, tel. 277--82 


t 


ko w oko 
Z mafią 


Rodowód mafii radzieckiej 
jest nieco inny niż słynnej sycy- 
lijskiej "camorry", Na połu- 
dniowych terytoriach ZSRR taj- 
ne stowarzyszenia powstawały 
na przełomie lat dwudziestych i 
trzydziestych naszego wieku 
dla ochrony własności rodowej 
w czasach komunizmu wojenne- 
go i powszechnej kolektywiza- 
cji. Tyle historii. Współczesna 
mafia radziecka, uaktywniła 
swoją działalność w drugiej po- 
łowie lat osiemdziesiątych. Na- 
rastanie kryzysu gospodarcze- 
go, trudności zaopatrzeniowe, 
wzrost spekulacji .oraz jedno:- 
czesne otwarcie się ZSRR na 
świat, stworzyły doskonałą bazę 
dla powstawania różnych form 
zorganizowanej przestępczoś- 
ci. Narkomania, prostytucja, po- 
rwania dla okupu przestały być 
tabu, Wobec braku na rynku 
dobrej jakościowo techniki ob- 
liczeniowej mafia zorganizowa- 
ła doskonale funkcjonujący 
"drugi obieg" importu wyso- 
kiej klasy komputerów i odp9- 


wiedniego oprzyrządowania, 
Znaczna część tego sprzętu wę- 
drowała z Europy Zachodniej 
przez Polskę w bagażach Wiet- 
namczyków, Mongołów I Koreań- 
czyków i stud
ntów krajów af- 
rykańskich uczących się w 
ZSRR. 
Nasi rodacy też w tym przed- 
miocie nie próżnowali. Mafia nie 
przebiera w środkach i for- 
mach. Dla nich liczy się wyłącz- 
nie "zielony pieniądz", nawet 
kosztem zdrowia czy życia.Zna- 
mienny jest fakt, iż po trzęsieniu 
ziemi w Armenii w grudniu 1988 
roku, zaledwie kilka dni po owej 
tragedii na Ryskim Rynku w Mo- 
skwie za dwadzieścia rubli moż- 
na było kupić od Ormian szwaj- 
carskie i amerykańskie strzyka- 
wki jednorazowego użytku. Po- 
daż określano na tysiące 
ztuk 
- popyt był jeszcze większy, 
Skala, formy i metody działań 
mafii wskazują na ogromne jej 
wpływy w instytucjach władzy, 
nawet tej ulokowanej najwy- 
żej. .. 


dokończenie na str.3 


- 


( 
pecjalne wyda- 
nie r
klamowe i pro- 
mocYJne 
- Nie musisz być na 
TARGACH - wystar- 
czy, że ogłosisz się w 
"ZBLIŻENIACH" 
, ,Zbliżenia targowe" 
w każdym stoisku za 
darmo! 
- TWOJA oferta zo- 
stanie zauważona! 
Oferty i polecenia 
zbieramy do dnia 31 
stycznia 1992 i 15 lute- 
go 1992 
Stałym klientom u- 
dzielamy ulgi do 20 
rocent. 


Apel da car 
Koryntu! 


Str. 
4 


Minister S¥, 
_MSW gada!_ 


(Korespondencja własna) 


Spaąkobierczyni 
Nullusów Str 6 


, '/ 


------ ,- 
./,., .' 
 
,;; "',, ,f'"'' 
, , ,

 /.'/" r ,.. 
I :P 
 "".L:.ł..
 ./.1..- 
/ '/; '.'h ,,/' 
/' /.....:>
. ,'
" 
 ",/ :" 
I . / ---'..óf' 
 / 
I;;:'

;;rf,t
;' <
;#.. " 
 £] ,; - / 
,I płY// 
 


.
' 
 ; "'.,'.' /'; t,
...

. (._
 
.I .JI"ż'?P?
 
 
, ' .--:'
#/ 
 , # 
/.!;'n, ' 
 _ 
y
 / 

 "t%
Jp 
 e' ,. 
. -
 :-;'r..:?'
 · - -- 
" 
 .H'f{j"/,,)< ..::' --łłI
r (1'", ," - .. ' -,. ,,"' /
,
 fl ' 
.6 -,;/,,;,' #,:7'; 
l 
, . t' . 
 ' I ,1 

;i(:._
, '_
o 
 . - o..... '" .,' _ ,II , . 
, .. ," . ':0 .ło ' -#/ 
. '. ,..) !"':. ' ł ,d'';' - " 
RT ','. c r 
 ',- ( \'" - . 

i' . t '
 .' 
. 
 ;:
.: '} ł ,;'.! 
PA S Z P O. '
.

 ' .' P!::t;-:: !=t', -. 'r:) . #/ . 
".
 .. .", '.'; '. .... ' " ., /j 
, If' :',' . '1. 
: , 
 'd 
$.
S:::'..'.
 .,' .;. ' " 
 f', ':1 
:'. ,
.
 ;'

:'
 . :', 
.. 
 .,4 
" 
 
/ ",', 


.. .i£..,
.
'.., '.' ....: . 
 ,:,'.;. r-' .' ? /:":
 SJi ;-- 
 
/ . ł \.,,
.- ."
',,! ' ' - d ",,,/
. " .'
 ..'-' , 
. "c \" r t.
 'ja:....: ' . -::::::... . j\A' ',1 
".' : ' · ': 
.
I '.- łS .:,

!
.,.:
 
 
- ,,', 
 ,,
 ,



 
4!-' -: '\.p\1i
 
 
 
.. '-.. 
 
 .
.....
. "" 
 
 
 
- 
:I" 
l,' 
I!" ('".. . ;' .
,' ::] " .I M ' ,. , "\ 
.£ .- - :O:' 'i 
", 7.' "ł. . 
:). 9, --..........' " . .-.:,i"'I'
 'l I 
 
 
,'L -- " ' !
,,';"',,! J 
 )' . \ "
llj,'ł'l,
 l (.1 -- _":
...' . -.' 
J' i -, ":""
', 1If ł -- \ " . ('I," . 
 
 
POLSKA ;4;;.':'
;;

)! ;U;,:. ..0 .
I i' i!"/ AI_IJ
' 
RZE
tPDO
,

UTA 

..:
"\1:-/ . ) -::: 'I ,\
\i' :
' &'

 

'I 1 
, .. J; , ; \ \ I 
 i ,
I :, :'
,I
 
I 
.... J '(. 
 "I/;'/i" '", )\
', 
/ /' 
.

- 
', \
 \' /J
, -/ / ) JytJ JI'0 j \ . / 
) -

. J, 
:.;:' 
,/.J. D / . . 
/ 
i/./ ,t;'
 /" 
'I \ \,' '_ I
 ,---- I J, l I" r /' 
I J /11 \ ./. I: / 

 l./ '--:--__- .---::: l/'1 
. , V ,

 
 ? / J
:O /1 


;;
E .
 ,I'
 J 



;

;f
 
-
 
 ' -!1l 
 -', 

;. '
@
 
 


. c::.: 
;'
6'
tI- 
\' 
'7/: h- J 
.0' . U
 
'
 
":;
: ,"':,. 

 


r. 


,.
		

/Image002.djvu

			. , 


. -.' , 


REKLAMA - BIZNES - PROMOCJE 
I 


\ 


, , , 
TEl 521/N
Y NIE 
D/.NO CI ZMII/lNOA//lC. 


TEGO 
JESZCZE 
NIE BYŁOJ 
Tygodnik Pomorski 
"Zbliżenia" 
proponuje Państwu 
NlEKONWENCJONJł.LNĄ 
- NOWĄ FORMI; 
PROMOCJI 
I REKLAMY 
Zestawienia reklam wg 
branż , np.: 
* ..Wszystko dla domu", 
* ..Wszystko dla niemowląt 
i dzieci" 
* ..Motoryzacja" I 
* ..Sprzęt audio-wideo 
tv-sat" 
* ..Chemia" itd. 


WASZA REKLAMA 
NIE ZGINIE 
W GĄSZCZU 
INNYCH REKLAM 


Zlecenia przyjmują: 
Biuro Ogłoszeń Słupsk, 
al. Sienkiewicza 20, tel. 288-88 
Biuro Ogłoszeń Koszalin, 
ul. Grottgera 4, tel. 243-48 
oraz przedstawiciel tygodnika 
J. Wołowski w godz. popołud- 
niowych, tel. 43-84-38. 


NAJ TAŃSZY 
KALENDARZ 
NA ROK 1992 
oferuje: 
AGENCJI 
"PRESSTRUST" 
w Slupsku 
w celi. 5 tJL za "UllplUl 
llapsk, al. Ii.Ui.wiaa 20 
I p. teL 268-58 


OGŁOSZENIA DROBNE 
SOLARIUM - Koszalin, ul. Zwy- 
cięstwa 140. 
BIURO USŁUG PRAWNYCH AR- 
MA - Koszalin, ul. Zwycięstwa 140. 
Za długi męża nie odpowiadam. 
Mieczysława Małachowska, Słupsk, 
ul. Piłsudskiego 7/81, 


TABELA ROZGRYWEK 
PIŁKI NOŻNEJ KLASY B 
WOJEWÓDZTWA SŁUPSKIEGO 
PO RUNDZIE JESIENNEJ 


Podolaęg Słup.k 
l, LZS Malczkowo 
2, LZS Bukowka 
3, LZS Kusowo 
4, LZS Strzelino 
5, LZS Damnica 
6. LZS Kczewo 
Podolaęg Mta.tko 
l. LZS "Unia" Kamnica 
2. LZS "Tur" Warcino 
3, LZS "Orion" Osowo 
4, LZS "Sparta" W ołcza W. 
5, LZS "Iiiter" Świerzenko 
6, LZS "Barton" Barcino" 
7, LZS "Zorza" Słosinko 
8. LZS Pustowo 
9. LZS "Studnica" 'Przytocko 
Podolaęg Człucb6w 
Ol'1lpa I POŁUDNIE 
l. LZS "Błękitni" Słupia 
2. LZS "Orzeł" Rychnowy 
3. LZS "Zefir" Polnica 
4. LZS "Burza" Bukowo 
5. LZS "Zorza" Dobojewo 
6. LZS "Jedność" Gębarzewo 
Ol'1lpa II PÓŁNOC 
l. LZS "Sokół" Wyczechy 
2, LZS "Spółdzielca Nadzlejewo 
3: LZS "Krzemień" Krzemieniewo 
4. LZS Sparta" Konarzyny 
5, Mikoro 
6, LZS "Iskra" Bińcze 
7. LZS "Relaks" Międzybórz 
Podolaęg Byt6w 
l. LZS Czarna Dąbrówka 
2, LZS "Arkonia" Pomysk 
3. LZS "Skotawa" Budowo 
4, LZS Nożyno 
5. LZS Mikorowo 
6. LZS "Dragon" Ząbinowice 
7, LZS Parcnowo 
POdolaęg Nowa Wlej Lębonka 
l, LZS Pobłocie 
2, LZS "Łebień" 
3. LZS Szczypkowice 
4. LZS Główczyce 
5. LZS Redkowice 
6. LZS Lędzichowo 
7. LZS lanowice 
8. LZS Oskowo 


7:3 16:10 
6:4 19:12 
6:2 15:10 
5:5 15:10 
3:5 9:8 
1:9 6:30 
12:4 34:14 
12:4 28:19 
11:5 40:18 
11:5 24:16 
10:6 27:18 
9:7 26:10 
5:11 15:38 
2:14 13:28 
O:lę 8:45 


8:2 
8:2 
7:3 
5:5 
2:8 
0:10 


21:10 
15:10 
19:13 
18:14 
9:18 
5:20 


8:2 26:10 
8:2 16:9 
6:4 14:12 
5:5 17:7 
5:7 11:6 
2:8 15:31 
1:9 4:13 
11:1 20:10 
10:2 22:6 
6:6 9:12 
6:6 5:10 
5:7 11:6 
4:8 8:15 
0:12 11:27 
13:1 43:18 
12:2 29:15 
10:4 25:14 
6:8 30:26 
6:8 24:39 
6:6 15:24 
3:11 15:28 
0:14 2:28 


ZAPROSILI NAS 


.' 
.../I 


."Stopa jest jak lustro" 


Zgodnie z zapowiedzią. w czwartek 
16 stycznia, odbyło się w redakcji 
"Zbliżeń" spotkanie naszych Czytel- 
ników z mistrzem akupresury, panem 


Krzysztofem Lewandowiczem. Wszy- 
scyzaproszeni goście przybyli p
nk- 
tualnie o godz. 16.00, pan Krzysztof 
każdej poświęcił ok. 50 minut. 


SZANOWNI KLIENCI!!!- 


Sklepy PSS "SPOŁEM" w Słupsku polecają 
W ATRAKCYJNYCH CENACH 


* wędliny i wyroby garmażeryjne, 
* artykuły spożywcze, 
* wyroby cukiernicze, 
* wyroby piekarnicze i ciastkarskie, 
* sprzęt rtv najwyższej klasy na dogodne 
raty - ul. Starzyńskiego 


Prowadzimy również sprzedaż hurtową alkoholu 
udzielając korzystnej marży - tel. 247-93. 


ZAPRASZAMY!!! 



v£ 
(f1J
 


GĄl8/NET 




4{ 
STOMATOLOG\C 


kompleksowe leczenie zachowawcze ,wypełnienia najnowszej generacji, 
światłoutwardzalne, umotliwiające odbudowę .zlamanych zębów, pokrywanie 
zębów przebarwionych, 
leczenie w znieczuleniu' miejscowym, 
uzupelnienia protetyczne 


fet stom. Mafgorzata Pa(ufsta-Piwowarczyt 


I Napisali 
do nas 


Przyjmuje w czwartki i soboty w godz. 16 rOO -1900 
ul. Szczecińska 64/94 np. Słupsk, tel. 300-75 
ceny przystępne 
Rejestracja telefoniczna, codziennie po 20 00 


....... j , 



 I Odrobina 
demografii 


Pierwsza obywatelka miasta Słupska, uro- 
dzona w 1992 r, nie została przez matkę 
zarejestrowana w USC. choć od urodzin minę- 
ło ponad dwa tygodnie. 
Druga obywatelka przyszła na świat l stycz- 
nia o godz, 9 minut 20 i jest pierwszym 
dzieckiem w rodzinie Jarosława i Beaty La- 
buddów (ojciec Uf. w 1967 matka w 1968 r.). 
Dziecię nazwano Magdalena. Beata. Szkoda, 
że obecne władze miasta nie kontynuują sym- 
patycznego zwyczaju składania rodzicom 
choćby tylko pisemnych gratulacji. Niegdyś 
pierwszych obywateli każdego roku wpisy- 
wano do pamiątkowej księgi. Pamiętano nato- 
miast o niesłychanie rzadkim wydarzeniu, 
jakim są na naszym terenie obchody 70. 
rocznicy zawarcia związku małżeńskiego. Do- 
tyczyła ona przed kilku dniami Stanisławy i 
Władysława Przyłuckich z Wielichowa (pre- 
zentujemy jubilatów na zdjęciu). 
Przemijanie czasu najłatwiej zaobserwo- 
wać przyglądając się dorastaniom kolejnych 
pokoleń słupszczan, W 1991 f. miastuprzyby- 
ło 2552 nowych obywateli a odeszło na zawsze 
1219, Cieszą narodziny zdrowych dzieci. nie- 
pokoi zaś wzrost liczby zgonów 40-50 latków 
(zwłaszcza mętczyzn), 
W nadawaniu pociechom imion słupszcza- 


" '.... 
"" 


(t 
\ 

 , 


nie są tradycjonalistami. Od kilku lat.ciągle 
najwięcej mamy: Katarzyn, Paulin, Ann. Ewe- 
lin, a tak2;e Łukaszów, Maciejów, Marcinów, 
Mateuszów, W ubiegłym roku pojawiły się w 
rejestrach takie rzadkie imiona jak: Idalia, 
Kira. Olaf i Joachim. W ostatniej setce słup- 
skich niemowlaczków urodzonych u schyłku 
ub. roku było aż 51 chopców . Jedno pokolenie 
przyszło na świat, inne stawało na ślubnym 
kobiercu, Zenione najczęściej roczniki 
1968-70 ale urzędnicy zaobse'rwowali. że nie- 
pokojąco rośnie liczba małżeństw nastolat- 
ków wymagających zezwoleń sądu oraz poja- 
wiło się zupełnie nowe zjawisko nagminnych 
wędrówek do USC z, aresztów i więzień. 
Złożone w urzędzie dokumenty potrzebne są 
do uzyskania przepustki, po której kochaś 
najczęściej wędruje w siną dal, zaś ślub się 
nie odbywa. Słupsk
 USC w roku ubiegłym 
połączył 682 pary (10 lat temu było ich 830) i 
zarejestrował udzielenie prawie 200 rozwo- 
dów. Statystyki mówią, że CO 4 małżeństwo 
przysięgające sobie wierność do grobowej 
deski wytrzymuje ze sobą zaledwie 2 lata i 
rozwodzi się. 
A życie toczy się dalej znaczone kolejnymi 
ślubami, rozwodami, narodzinami i śmiercią, 
Jolanta Nitkowska 


. 
, "<,., 
....v:
.
: 


", <" 


i l,, ' , 
! ' 

 ' 


II 
r: ' 


Biuro Wystaw Artystycznych w Słupsku - "Baszta Czarownic" 
na wernisaż wystawy Teresy Mura!<: (z Warszawy) pn, BAJKA I 
. ,BASZT A CZAR , , ..,::, ,'" '" 


" \
 
" 



łJ 


-:;: ." 


TYGODNIK POMORSKI ZBLIZENIA 
R
dagują: M
gdalena Karw
wska, Jolanta Nitkowska, Waldemar Pakulski (red
or naczelny) Ewa Wardak (redaktor techniczny). Stale w.p6łpracują: Robert Wijas - Warszawa, Andrzej Janik --Poznań, Robert 
Marna - Koszalm. Lesław BudzISZ - Koszalm.lJdad komputel'OWY: Henryka IwaszkIewicz, KOI'eIrta: Izabela Kochanowska. Jadwiga Kuczkowska. Irena Rymdzionek, Aclresl'edakcji: 76:200 Słupsk, al. Sienkiewicza20 , 
tel./fax 288-58. 
Od
 i BI1II'0 OgI0...6 w KouaHaie: Grottgera 4 
 I piętro - p. 101. tel. 243-48. Wydawca: Przedsiębiorstwo Wydawniczo-Reklamowe . ,Zbliżenia" w Słupsku, nr ind. 38-397 PLISSN 138-0745. Druk: Prasowe 
,Zakłady Graficzne w Koszalinie, Redakcja Dle poao.1 odpowledaialao'Gla ....66 ..10Re6. Za.....egamy .obl. pnwo dokonywania skrót6w i poprawek. Materiał6w ale zam6wionych I'edakcJa ale zwraca. 



2 


:=:.::::::::::.:.:::.":--.::.::::.'-;,.:::":-.:..-::*.,:......:=...::: ::.:
--:::::::::-::_::';(.::.....:::...$t:.:.:
:r::'$.:.-..::
:::: 
:::::":.::::::::::.::::::.:.:::::.:::-.::::::::::::::::::::::::::::::::::::::-.:::::::::::::::::::::::::::::::::::::.::::::::::::::::::::::::::::::::::::::-::::::-::::::::::
:::::.::::::::::::::::::::.::::
::::::::::::::::::::
:::::::::::::::.:::::::::':::.:::::-:::::':'::'_
::::::
::: 
NR 5 (625
 tl@>nJ
@nia 
 
 
- 


Pierwsza na fotelu przed panem Krzy- 
sztofem usiadła ośmioletnia Magdalenka, 
Śliczna, rezolutna dziewczynka - trudno 
byłoby postronnemu obserwatorowi do- 
patrzyć się u niej jakiejś choroby. Tylko 
spokój i cierpliwość, ja
ą wykazywała 
podczas badania pozwalał przypuszczać, 
że z lekarzami miała do czynienia często, i 
to od dłuższego czasu. 
Sześć lat temu po raz pierwszy straciła 
na dłuższą chwilę przytomność, Kiedy 
wróciła jej świadomość, zachowywała się 
tak, jakby nic się nie stało, Jednak podob- 
ne chwile utraty przytomności zaczęły się 
powtarzać. Już po pierwszym ataku mat- 
ka zgłosiła się z nią do lekarza. Roz- 
poczęły się wędrówki od specjalisty do 
specjalisty. Dopiero jednak po roku kom- 
pleksowych badań w Centrum Zdrowia 
Dziecka udało się postawić diagnozę, 
Brzmiała ona: epilepsja. Rozpoczęto ku- 
rację, która trwa do dzisiaj, Dziewczynka 
rośnie. rozwija się normalnie, bardzo 
dobrze się uczy, Jednak ataki, które daw- 
niej zdarzały się raz na trzy miesiące, od 
jakiegoś czasu powtarzają się już co 20 
dni, dziecko po lekach jest powolne, 
niezgrabne. niezręczne. Dalsze jej prze- 


SPOTKANIE 
Z MISTRZEM 
AKUPRESURY 


bywarue w szkole zaczęło stwarzać poważ- 
ne problemy, Matka w porozumieniu z 
nauczycielami zdecydowała, że dziew- 
czynka będzie korzystać z nauczania in- 
dywidualnego w domu. 
Pan Krzysztof bardzo długo badał dzie- 
wczynkę. - Przyznał pótniej, że pierw- 
szy raz miał do czynienia z takim przypa
 
dkiem, - Znalazł punkt na jej stopie, 
który odpowiadał na jego dotyk, wskazu- 
jąc. że coś złego się dzieje w okolicach 
skroniowo-czołowych, nie kojarzył go je- 
dnak z- tą akurat chorobą, - Zresztą 
badanie metodą akupresury nie służy 
nazywaniu dolegliwości po imieniu, po- 
zwala raczej tylko ustalić, który organ jest 
chory. Na tej podstawie można dopiero 
wysuwać hipotezy. . 
Matka dziewczynki nie ma zamiaru zre- 
zygnować z kuracji zalecanej przez leka- 
rzy'\ szuka jednak wszelkich innych spo- 
sobów, by pomóc swemu dziecku, Czyta- 
ła, że w tym przypadku akupresura bar- 
dzo wspomaga zabiegi medyczne. Pan 
Krzysztof to potwierdził, Zobowiązał s.ię 
opracować program ćwiczeń, który bę- 
dzie mogła wykonywać z córeczką w 
domu. Powinny być częste ,regularne , a 
to może zapewnić tylko ona sama. - I tak 
często bywało w jego praktyce: z konie- 
cznQści matki stawały się 
akomitymi . 
masażystkami. leczącymi z bardzo dob- 
rymi skutkami swoje dziec\ . . 
Dolegliwości trzech pozostałych pań 
okazały się mniej dramatyczne. Wszyst- 
kim - a były to panie w różnym wieku- 
w mniejszym lub większym stopniu doku- 
czają korzonki nerwowe. I nie jest to 
przypadek: siedzący tryb życia, dźwiga- 
nie nadmiernych ciężarów. brak ruchu- 
to codzienność kobiet. - Wszystkie tet 
wykazywały skłonność do zbyt nerwo- 
wych reakcji na otaczającą rzeczywis- 
tość,.. No cóż, nie zanosi się na to. by coś 
się pod tym względem w najbliższym 
czasie zmieniło, Nie usuwając przyczyny 
można jednak akupresurą w dużym stop- 
niu złagodzić skutki stresów i-ł1.apięć. 
Bolący punkt na stopie pani Barbary z 
Lęborka wskazywał także na niedomaga- 
nie układu wydalniczego. u pani Urszuli z 
Kołczygłów - na zmiany w kręgach sZYJ- 
nych, u pani Anny z Czarnicy - na 
niepokojący stan trzustki. Wszystkie pa- 
nie potwierdziły diagnozę, 
W sytuacji. kiedy pan Krzysztof nie 
dysponuje jeszcze gabinetem. w którym 
mógłby prowadzić regularną praktykę, a 
ponadto potencjalne pacjentki mieszkają 
poza Słupskiem. trudno byłoby prowa- 
dzić systematyczną kurację, Pan Krzysz- 
tof uważa jednak, że każdy może pomóc 
sobie sam, nawet nie znając tajników 
akupresury, Gimnastykowanie, masowa- 
nie stóp, nawet chodzenie boso daje mo- 
że przypadkowe, ale zawsze jakieś efek- 
ty. Są też specjalne przyrządy do masażu 
stóp, np, karbowane wałki, - Pani Bar- 
bara, która nad inne przedkłada natural- 
ne metody leczenia, już wcześniej intere- 
sowała się akupresurą, wiele czytała na 
ten temat, właśnie przez jakiś czas maso- 
wała stopy przy użyciu takiego wałka i 
wyraźnie odczuwała pozytywne skutki 
tych zabiegów. Kiedy to zaniedbała - 
dolegliwości wróciły. 
Pu. Kny.atof ma je., dobł" nd. 
dla ....,..tldch: maI.j .., pl'.ejmowa6 
wla.nymi dolegUwołclaml' - wllłC8j 
dba6 o .w6j ol'ganlzml 
Zdajemy sobie sprawę. że przeko- 
nywanie Państwa do akupresury jest tro- 
chę na wyrost, ponieważ pan Krzysztof 
nie jest w stanie na razie przyjmować . 
pacjentów regularnie, Starania o pomie- 
szczenia na gabinet są jednak na dobrej 
drodze i sądzimy, że niebawem wszysCy 
zainteresowani tą metodą leczenia będą 
mogli poddać się kuracji. 
M. Kuwow.b 


KONKURS ZA 
TRZYSTA TYSIĘCY 
STYCZEŃ 5 
UWAGA! 


Nieustający konkurs "Zbli- 
żeń". Zgromadzone kupony od 
l do 4 (lub do 5) w każdym 
miesiącu, przesłane do redakcji 
(do 10. dnia następnego miesią- 
ca), wezmą udział w losowaniu 
300.000 zł. 
ZAPRASZAMYl - DAJ SZANSĘ 
SZC ŚCIU
		

/Image003.djvu

			WERSJE'I KONTROWERSJE 


e własnym, 
coraz b
rdziej 
obcym, domu 


, 


W 1969 roku oddano do użytku Dom 
Rencisty ZBoWiD we Włościborzu 
pod Kołobrzegiem, Zamieszkało w 
nim ponad stu kombatantów , zasłużo- 
nych dżiałaczy ruchu robotniczego, 
członków GL i AL, uczestników walk 
ze zbrojnym podziemiem, tzw, utrwa- 
laczy władzy ludowej. Dostać się tu 
mogli tylko najbardziej zasłużeni. naj- 
lepsi z najlepszych. Zarząd Wojewó- 
dzki ZBoWiD każdorazowo przed 
podjęciem decyzji o skierowaniu kon- 
sultował kandydaturę z Komitetem 
Wojewódzkim PZPR. 
W domu pracuje obecnie lekarz, 
pielęgniarki, salowe, pracownicy za- 
plecza socjalnego, kuchni, stołówki, 
pralni, szwalni, gospodarstwa porno:" 
cniczego , kotłowni. Czynna jest bib- 
lioteka, bufet, a ostatnio także kaplica, 
Do dyspozycji pensjonariuszy jest au- 
tokar i dwie nysy. Miesięczny koszt 
utrzymania,mieszkańca domu wynosi 
3 miliony złotych, pełna odpłatność 
1,2 miliona. Ale tylko 100sób reguluje 
pełną odpłatnośc. Są i tacy, którzy nic 
nie płacą, koszt ich pobytu pokrywa w 
całości państwo. 
W ubiegłym roku zmieniono nazwę 
placówki na Dom Pomocy Społecznej. 
Na miejsce tych, którzy odchodzą na 
zawsze, przychodzą, kwalifikowani 
przez Wojewódzki Zespół Pomocy 
Społecznej w Koszalinie, ludzie po- 
krzywdzeni przez los. Nowych na ra- 
zie jest kilkunastu, Od dotychczaso- 
wych peJ;lsjonariuszy różnią się nie 
tylko poglądą.mi politycznymi. Ich e- 
merytury wynoszą 800 tysięcy złotych 
i są dwa razy niższe od przysługują- 
cych starym mieszkańcom. 
Kto znał biedę kapitalistycznej Pol- 
ski międzywojennej. mówi Włady- 
sław W., ten miał lewicowe poglądy, 
był za zmianą ustroju. Na wsi przed 
wojną młodzi nie mieli żadnych per- 
spektyw, parę groszy można było za- 
robić wynajmując się do pracy u bo- 
gatych gospodarzy, pomagając przy 
młocce zboża cepami. wyrzucaniu 
gnoju, względnie w lesie przy wyko- 
pywaniu korzeni ściętych pni drzew 
na opał, Rozmówca, pochodzący z 
województwa kieleckiego, należący 
do KZMP i KPP, jest przekonany o 
słuszności "budowy socjalizmu w 
Polsce", jego cywilizacyjnej roli. 
Twierdzi, że o tym, co niesie kapita- 
lizm współczesnej wsi polskiej prze- 
konał się będąc przed miesiącem w 
odwiedzinach u syna, mieszkającego 
w gminie Rąbino. Ponad 30-hektaro- 
we gospodarstwo, będące jeszcze nie 
tak dawno "na chodzie", marnieje. 
Syn w ciągu siedmiu lat gospodaro- 
wania "za władzy ludowej", nie bio- 
rąc kredytu kupił: traktor. kombajn 
do kartofli. pług, brony, kultywator, 
przyczepę.. sadzarkę kartofli, rozrzut- 
nik do obornika. dmuchawę do siana. 
betoniarkę, zbudował oborę na 30 
sztuk bydła, garaż. dobudował dwa 
pokoje. Dziś nie jest w stanie zapłacić 
podatku z dochodu. jaki uzyskuje. . 
Żeby uregulować zobowiązania finan- 
sowe wobec państwa musiał sprzedać 
9 krów. Podobnie "wiedzie się" i 
innym rolnikom. Wieś Kłodzino, w 
której gospodaruje syn, kiedyś od- 
stawiała do mleczarni ponad tysiąc 
litrów mleka, ąziś dziennie mleczar- 
nia z całej zlewni skupuje nie
całe 500. 
Pan Władysław jest przekonany, że 
za krach socjalizmu w Związku Ra- 
dziecki!?, także w krajach socjalisty- 
cznych. odpowiedzialny jest Gorba- 
czow. Powinien za to wisieć za nogi. 
jak Mussolini. Żeby się dłużej męczył, 
nim skona. 
Pani Klementyna M, potwierdza, że 


dobrze zna życie w przedwojennej 
Polsce, która obecnie stawiana jest 
przez . ,Solidarność" i jej kolejne rzą- 
dy jako wzór do naśladowania. Była 
pokojówką u hrabiego. Opowiada o 
bogatych panach. przyjeżdżających 
na polowania. o rautach, wytwornych 
balach, Nie mówi, że było jej źle. 
Przeciwnie, była syta. Ale wystarczy- 
ło oddalić się od dworu, żeby zoba- 
czyć obdarte wiejskie dzieci, żebra- 
ków pod kościołem. wyciągających 
ręce po jałmużnę. Podkradała hrabie- 
mu, żeby pomóc biedakom. 
Tu, we Włościborzu, punktuje się 
każde posunięcie nowej władzy. Obo- 
wiązkowo oglądany jest dziennik. W 
każdym holu znajduje się kolorowy 
telewizor, niektórzy mają w pokojach 
własne. Prywatyzacja przemysłu? 
Rząd straci kontrolę nad zakładami, a 
prywatni właściciele będą wyzyski- 
wać robotników. Jeszcze przyjdą cza- 
sy, że trzeba będzie bogatemu czyścić 
buty, w rękę całować. Bezrobocie? To 
skandal, żeby człowiek nie mógł zna- 
leźć pracy, marnował swoje zdolności 
i kwalifikacje. Reprywatyzacja? Jak 
można oddawać majątki obszarni- 
kom, przecież państwo zainwestowa- 
ło w nie miliony złotych. Prezydent 
Wałęsa? Zawiódł oczekiwania. "Soli- 
darność"? Nie zdała egzaminu, jej 
przywódcy sprzedali Polskę za dola- 
ry. 
Mieszkającej w domu Zofii D. (rocz- 


." 



6.Jr 

- oC-;; 
 
li (

: 
".1 

 
""--,
, 

 


,.. 
":"< 


.,\, 

 
- 


....< - 

..-; 


';;=: 
:::. 


t.; 


roboty przymusowe do Austrii. Od 
Bieruta dowiedziała się, że Olek zgi- 
nął w ZSRR w 1937 roku. Rehabilitowa- 
no go po XX Zjeździe KPZR. 
Pensjonariusze domu wiedzą o tra- 
gedii polskich komunistów, wezwa- 
nych przez Stalina do Moskwy I o wy- 
mordowaniu polskich oficerów w Ka- 
tyniu. Nie usprawiedliwiają Stalina, 
Pamiętają jednak też o zbrodniach 
Hitlera. 
Że skazywano na długoletnie wię- 
zienie po wojnie wr
gów ludu? A 
dlaczego zapomina się o więzionych 
w Berezie Kartuskiej. Że powinien być 
potępiony stan wojenny? A dlaczego 
nie potępiono przewrotu majowego 
Piłsudskiego w 1926 roku. Zginęło 
wówczas blisko 400 osób, ponad 900 
było rannych. Do dziś nie postawiono 
pomnika ofiarom tych walk. Nie wia- 
domo nawet dokładnie, gdzie zostali 
pochowani. - Taka jest ich argumen- 
tacja. 
Generał Jaruzelski cieszy się tu opi- 
nią prawdziwego męża stanu. Boleją 
nad tym, że jego praca, podobnie jak 
ich praca, poszła na marne. Szkoły 
upadają, szpitale ledwie ciągną, kul- 
tura leży w ruinie, przemysł rozwalo- 
ny, budownictwo mieszkaniowe po- 
grzebane, afera goni aferę. I czego się 
nas czepiają, skoro sami nie potrafią 
rządzić 
 słychać tutaj często. 
Michał O, był po wojnie sekreta- 
rzem partii w Tomaszowie Lubelskim, 



 


r'" 


 . " "' " 
,' . 1 " 
tU:aiii& ' 
. 
 ", 
-te...... . 
. '. ". 


'" ...... 


,. * 


.
 ....
 . .
r
- 
," ':i 
.....:..... 


.
.: ...:.;." 


.:.:j(:-:.":: 


'.,

 



.
f? 


. 


W izbie pamięci. Dom Pomocy Społecznej we Włościborzu 


nik 1905), siostry Aleksandra. członka 
KC KPP, działacza' Międzynarodówki 
Komunistycznej w Moskwie. nie mog- 
łem tym razem odwiedzić, była chora. 
Ale kiedy byłem we Włąściborzu po- 
przednim razem, opowiedziała mi his- 
torię swojego życia. 
Do działalności antyrządowej wcią- 
gnął ją przed wojną w Warszawie brat 
Olek. Przed l maja 1924 roku wymalo- 
wała na murze swoje pierwsze hasło 
polityczne "Precz z burżuazj ą ". I od 
tego się zaczęło. O potrzebie działania 
.upewniał ją częsty pobyt wśród bez- 
robotnych warszawskiego Annopola. 
Agitacji antyrządo.wej tu przeprowa- 
dzać nie trzeba było, agitowało życie. 
Jako członkini KZMP, a następnie KPP, 
przekazywała paczki więźniom, listy, 
podziemną prasę. Przed l maja poli- 
cja profilaktycznie aresztowała za- 
wsze co aktywniejszych działaczy le- 
wicowych, 
Mając ukończony kurs maszynopi- 
sania i stenografii zatrudniła się w 
Zjednoczeniu Lewicy Chłopskiej ,.Sa- 
mopomoc". Ale po dwóch latach pra- 
cy "Samopomoc". jako organizacj ę 
antyrządową rozwiązano. Do wybu- 
chu wojny pani Zofia nie otrzymała już 
pracy. A poza tym tacy jak ona, o 
której policja wiedziała, że brat jest w 
"Sowietach" nie mogli liczyć na stałą 
posadę 
W czasie wojny wywieziono ją na 


.ł..« ...... oC
e"" 


:
::::.:::::::::::::.:::::::
:::::.:.*.:.:::::::.:::::::::.:::::::.:-:-:.::::::,-::::-:::,,,::::=
:.:::::.:.:=:..
:.:.:.:.:::.:.::,:.:.:-:-:-:..:-::: .:.:..;::«=:::.:-:.:::::.:::-:.:::-:=:v;.:.,,-:-.y.:......:::.:.:-:
:J.
::::.:-:.:-:v::::::::::::::
.....:.:._:$:....: ...-. .......... 

 
 ,
rbla
@nia i 


NR 5 (625) 


ł 


Chełmie, Łukowie. - Starałem się, 
wspomina tamte czasy, o nowe szkoły, 
szpitale. fabryki. sklepy. świetlice, że- 
by ludziom żyło się lepiej. Prcowałem 
nie pytając'. za ile
 często za talerz 
zupy. Dziś likwidatorzy państwowych 
zakładów pracy każą sobie za swoje 
czynności płacić krocie, często w do- 
larach. Nie mają skrupułów z tego 
powodu. że kraj jest biedny, w kryzy- 
sie... Zdaniem pana Michała erozja 
socjalizmu w Związku Radzieckim, a 
także w krajach Europy Wschodniej 
zostałaby zatrzymana, gdyby powiódł 
się pucz w Moskwie. Puczyści to pat- 
rioci, zasługują na uznanie - twier- 
dzi. 
Zmiana nazwy placówki we Włoś- 
ciborzu na Dom Pomocy Społecznej 
nie przypadła do gustu pensjonariu- 
szom. Domagają się dopisania do na- 
zwy słowa "kombatant". Ten dom, 
argumentują, był przygotowany z my- 
ślą o kombatantach i dla kombatan- 
tów. niech więc takim pozostanie. Do- 
syłanie innych burzy atmosferę spo- 
koju, stwarza napięcia, rodzi konflik- 
ty. Nowi, choć nie jest ich na razie 
wielu, podobno pozwalają sobie na 
złośliwości. Starych pensjonariuszy 
określają mianem ubeków, utrwala- 
czy, komuchów. Dlatego dla wielu z 
nich - mówią - ten dom staje się, w 
miarę upływu czasu, coraz bardziej 
obcym domem. 


Leslaw Budzisz 


dokończenie ze str. l 


J est rok 1990. Mroźne listopadowe 
przedpołudnie. Moskwa. Dziesięć 
minut przed jedenastą na Dworzec 
Białoruski wjeżdża superekspres 
"Polonez" relacji Warszawa Zachod- 
nia - Moskwa. Przy wejściu na pero- 
ny mają na nas czekać. 


Jesteśmy um6wieni, lecz nie wie- 
my z kim? 


Procedura jest prosta. Do Stefana 
ma podejś
 młody Gruzin i zapytać o 
Marlboro. Potem moja rola kończy się 
i mam wrócić metrem do hotelu I gdzie 
jako pracownicy jednego z polskich 
przedsiębiorstw eksportowych jeste- 
śmy zakwaterowani, natomiast Stefan . 
ma sam doprowadzić transakcję do 
końca. 
Pytanie o Marlboro. W rzeczywisto- 
ści będzie zapytaniem o to, czy przy- 
wieziony został właściwy towar. Kon- 
kretnie profesjonalny komputer mM 
wraz z oprzyrządowaniem. Towar jest 
oryginalny, ma prawdziwe papiery, 
został legalnie zakupiony w Berlinie 
Zachodnim. Czekamy. 
- Słuchaj, kim oni są? - pytam 
Stefana bardziej z nudów niż w oczeki- 
waniu na prawdziwą odpowiedź. 
- Jacy, oni? 
- No, ten Gruzin i cała reszta. 
Stefan spojrzał mi przenikliwie pro- 
sto w oczy: 


prawe wejście metra podjedzie czer- 
wona Łada - dziewiątka. Podejdziesz 
i zapytasz. 
Czy pojedzie Da "Pierwonaj- 
aką"? 


Kiedy kierowca odpowie twierdzą- 
co, usiądziesz obok niego i to wszyst- 
ko. 
- A co potem? - pytam. 
- Potem; to drogi kolego, śmier- 
dzą nogi polskiego robotnika po dniu 
pracy na .radzieckiej budowie - filo- 
zoficznie skonkludował Stefan. 
W umówionym miejscu przy stacji 
metra byłem punktualnie. Podjechała 
charakterystyczna "dziewiątka". Kie- 
rowca, młody jasnowłosy chłopak bez 
wahania zgodził się pojechać na "Pie- 
rwonajską". Udaliśmy się jednak w 
odwrotnym kierunku. Prosto do na- 
szego hotelu. Stefan sprawnie uloko- 
wał pudła na tylnym siedzeniu i usa- 
dowił się obok nich. Z piskiem opon 
wyjechaliśmy na ulicę. Było mroźno. 
- D was w Polsce macie teraz dob- 
rze - rzuca kierowca. 
- Co to znaczy, dobrze? - żachnął 
się Stefan. 
- No, można wszystko kupić, ma- 
cie ładne dziewcz)T.ny i "baksy" 
sprzedają legalnie w kantorach, tak 
jak u nas pierogi na bazarze. 
- Masz rację. mamy nawet pierogi 
ruskie i to bez kartek - uciął dyskusję 
Stefan. 


Oko W oko 


z mafią 


- Widziałeś obie części "Ojca 
chrzestnego' '? 
- Widziałem. 
.- To bardzo dobrze - powiedział 
Stefan. - Podobno kręcą już trzecią. 
Odpowiedź Stefana wcale mnie nie 

askoczyła. Zawsze chodził/swoimi 
drogami. Stefan miał klasę. on nigdy 
się nie bał. I dlatego zdziwiłem się 
kiedy zaproponował mi wspólną po- 
dróż. Może zaczął się bać?' 
Do dwuDastej nikt nie przyszedł. 
- Zaczekaj chwilę-po czymznik- 
nął na pobliskim parkingu wśród gro- 
mady kierowców-amatorów oferują- 
cych swoje usługi po cenach kilka- 
krotnie wyższych niż państwowe tak- 
sówki. Po chwili podjechał ciemno- 
zielony DAZ z bocznym napisem "Ga- 
zowaja pomoszczi " . Stefan rzucił krót- 
ko: "Jedziemy". 
Układam pudła na tylnym siedze- 
niu, siadam obok nich, zamykam 
drzwi. Jedziemy. Mijamy ośnieżone 
kopuły Kremla i wjeżdżamy na Lenin- 
skij Prospekt. 
Stwierdzam z niedowierzaniem, że... 
Nie, to niemożliwe, przecież TAM nas 
z "towarem" nie wpuszczą. 
- Stefan. będzie afera! - mówię I 
wiedząc o tym, że w hotelu nas za- 
trzymają. Jest to obiekt specjalnego 
znaczenia, przepustki, panowie w 
czerwonych otokach przy każdym 
wejściu i wjeździe. Żałuję, że dałem 
się namówić. 
- Nie będzie - pewnie odpowia- 
da Stefan. 
DAZ zatrzymał się przed głównym 
wjazdem do hotelu prawie dotykając 
zderzakiem solidnej, metalowej, auto- 
matycznie otwieranej bramy. Stefan 
poszperał w podręcznej torbie i wyjął 
z niej dwiepaczkiCamelioraz "świer- 
szczyk" z dziewczynkami. 
- To dla Saszy - powiedział i 
zniknął w przybudówce, gdzie mieści 
się portiernia. 
Po dłuższej chwili metalowe drzwi 
ze zgrzytem ustąpiły nam miejsca i 
nasz UAZ mógł swobodnie podjechać 
tam. gdzie żadne prywatne auto do- 
tychczas nie wjechało. 


Tymczasem nazajutrz rano... 
po moim dwunastogodzinnym śnie 
niespodziewanie zadzwonił telefon. 
- Cześć, tu Stefan. Przepraszam, 
że cię obudziłem, ale musimy natych- 
miast pomówić. Ubierz się i zajdź do 
mnie. 
"O co tu chodzi? - pomyślałem - 
Kto jak kto, ale Stefan rzadko zapraszał 
kogokolwiek do siebie o tak wczesnej 
porze. - Szampan z rana jak śmie- 
tana - wita mnie w progu podekscy- 
towanyStefan otwierając butelkę szla- 
chetnego "Igrustowo " . 
- Masz czas po południu? 
- Nie ma sprawy. Słuchaj, wczoraj 
nie wyszło, ponieważ - kontynuuje- 
Gruzin miał wpadkę i jest spalony. 
Jest iI1ny kanał. O siedemnastej pod 


Jeden most, drugi. trzeci i boczna, 
wyboista uliczka. Zatrzymujemy się. 
Jasnowłosy i Stefan znikają w mrocz- 
nej alejce między dwoma czteropięt- 
rowymi blokami. W .,dziewiątce" zo- 
stałem sam z "towarem" i kluczykami 
w stacyjce. Nie na długo. Chwilę póź- 
niej jasnowłosy, Stefan i jeszcze jedeI;l 
bardzo bystry człowiek błyskawicz- 
nie wyładowali pudła i przepadli w 
mroku tej samej alejki. Na odchod- 
nym Stefan rzucił mi na kolana pokaź- 
ną paczkę czegoś owiniętego w czar- 
ną, szeleszczącą folię: 


Tu jest szmal 
- Sprawdzimy czy "towar" działa i 
zaraz wracam. Paczkę ukrywam pod 
siedzeniem, chowam rękę w kieszeni 
i wśród kluczy i innych drobiazgów 
odnajduję dezodorant. Zaciskając na 
nim palce czuję się bezpieczniej. Mija 
piętnaście minut. Drugi wypalony pa- 
pieros, dotykam paczki jest, nie prze- 
sunęła się, wszystko w porządku. Na- 
gle niebieska Wołga z bocznymi lite- 
rami GAI na włączonych długich świa- 
tłach mija naszą "dziewiątkę" i ostro 
hamując zatrzymuje się dziesięć met- 
rów przed nami. Gasi światła. Cisza. 
Nikt nie wychodzi. 
A więc namierzyli, dlaczego w ta- 
kim razie nie legitymują mnie. Naj- 
prawdopodobniej nie mają bezpośre- 
dnich powodów. SamQchód nasz za- 
parkowany jest prawidłowo. To zna- 
czy zauważyli, że jestem sam i czekają 
na resztę. Ci w Wołdze wiedzą, że na 
czatach zostawia 
ię zwykle płotki. 
Kolejne piętnaście minut. W W oł- 
dze dalej cisza. Zaczyna padać jakaś 
gęsta maź. "...a więc wpadka. Wyo- 
brażam sobie ich obozy odosobnie- 
nia. do których trafiają wszyscy ci, 
którzy naruszyli ich prawo bez wzglę- 
du na obywatelstwo i przynależność 
państwową. Irkuck, Magadan, Wier- 
chojańsk - miejsca bardzo atrakcyj- 
ne dla turystów i tylko dla turystów. 
Tajga - niezmierzone horyzonty 
dziewiczych lasów. dzikie zwierzęta, 
czyste środowisko. 
Nie, to niemożliwe, zostawiam 
wszystko i wieję. I w tym momencie 
niemal jednocześnie Stefan i jasno- 
włosy zajęli swoje miejsca w samo- 
chodzie. Ostro ruszamy do przodu. 
- Bałeś się? - pyta Stefan. 
- Tak - odpowiadam. 
- Nie mogliśmy podłączyć drukarki 
i dlatego tak długo trwało. Nikt nie 
znał niemieckiego a instrukcja była 
tylko w tym języku - wyjaśnia Stefan. 
- Zobacz kto jedzie za nami - 
odpowiedziałem widząc, że niebieska 
Wołga od dłuższego czasu siedzi nam 
na kole. 
- I sawsiem charaszo - mówi Jas- 
nowłosy, 
- Tak trzymać - dodaje Stefan i 
rozluźniony śmieje się do rozpuku, 
Zrozumiałem i poczułem się jak ni- 
gdy bezpiecznie. 


"LECZ" 


3 


II. 


.
		

/Image004.djvu

			U NAS I GDZIE INDZIEJ 


Z czym 
do' 


Wilna? 


We wrześniu ubiegłego roku 
byłem w Wilnie. Po kilku dniach 
pełnych rozmów z mieszkający- 
mi tam rodakami próbowałem 
nazwać to co usłyszałem i zoba- 
czyłem, Bezskutecznie. Różno- 
rodność postaw i koncepcji 
skłaniały do wniosku: "wiem, że 
nic nie wiem", Podzieliłem się 
tym wnioskiem z dziennikarką 
redakcji polskiej litewskiego 
radia. Uśmiechnęła się lekko 
zdziwiona i powiedziała: ,. To 
ciekawe, Polacy przyjeżdżający 
z kraju pełni są rad i pomysłów 
na urządzenie nam życia, Pro- 
blem w tym, że my sami dopiero 
siebie poznajemy." 
To prawda, że tam gdzie 
dwóch Polaków. tam trzy partie. 
Potwierdza'się to w Wilnie wyła- 
niającym się z' totalitarnego 
mroku, Totalitaryzm polega na 
oddzieleniu ludzi od siebie i 
podsycaniu dawnych niechęci, 
Komuniści na Litwie dobrze wy- 
konali swoją pracę, Odchodząc 
zostawili miejsce na nacjona- 
lizm, ksenofobię i kilka innych 
plag, z którymi nie można sobie 
dać rady latami. 
Wizyta ministra Skubiszew- 
skiego w Wilnie była próbą do- 
konania przełomu w stosunkach, 
polsko-litewskich, Odmrożenia 
ich. spowodowanego' chęcią 
wyplenienia przez Litwinów 
"ducha Zeligowpkiego" , roz- 
wiązaniem przez litewski par- 
lament rad zamieszkanych 
przez Polaków z rej onów wileń- 
skiego i solecznickiego i zwró- 
ceniem się niektórych naszych 
liderów ku Moskwie i puczys- 
tom. 
Jedna wizyta nie załatwi wszy- 
stkiego. Pokłady nieufności są 
głębokie. Wystarczy przejść się 
po Rosie i zobaczyć stan gro- 
bów; otwarta jest kwestia wybo- 
rów do rad. Nie jest znany za- 
kres autonomii społecznej i kul- 
turalnej polskiej mniejszości. 
Spodziewać się należy długiego 
procesu uzgadniania stanowisk 
i budowania nowej tkanki wza- 
jemnych stosunków. Jaka w tym 
procesie rola nam przypada? 
Rola cierpliwych gości. którzy 
zamiast dobrych rad przywożą 
pieniądze, pomysły,' organizac- 
ję pracy i robią interesy, Zdro- 
wa ekonomia może wyprzeć sta- 
re plagi. zaś dobre stosunki z 
Litwą mogą stać się pomostem 
do wielkiego rynku wschodnie- 
go. A tam m.in. rozstrzygnie się 
nasza gospodarcza przyszłość, 
Wł. Romanowski 


S ala konferencyjna w gma- 
chu przy ul Rakowieckiej 
wyglądała jak pomieszcze- 
nie ,,Interpressu" . za czasów 
rzecznika Urbana. Dwudzieste- 
go stycznia minister spraw we- 
wnętrznych Antoni Maciarewicz 
po raz pierwszy spotkał się z 
dziennikarzami. Ich liczebność 
świadczyła o zainteresowaniu 
tym, co ma do powiedzenia trze- 
ci już pokomunistyczny szef re- 
sortu określanego kiedyś jako 
"symbol zła". 
Na wstępie żurnaliści dowie- 
dzieli się, że nowy minister jet 
świadom ciążącej na nim odpo- 
wiedzialności, świadom kłopo- 
tów organizacyjnych i praw- 
nych, ale jest także pełen chęci, 
by kontynuować zachodzące od 
1989 roku zmiany i w konsek- 
wencji doprowadzić do prze- 
kształcenia MSW w Minister- 
stwo Administracji Publicznej, 
Swoj ą działalność rozpoczął od 
odkrycia w szufladach spraw 
zaskakujących: raportu komen- 
danta głównego policji Romana 
Huli z prośbą o odwołanie ze 
stanowiska (złożonego dwa mie- 
siące wcześniej); bałaganu 
związanego z obecną sytuacj ą w 
Straży Pożarnej; zastoju w reali- 
zacji zmian organizacyjno-stru- 
kturalnych wewnątrz policji... 
Minister zapewnił, że będzie 
się starał rozbudować pion do 
walki z przestępstwami afero- 
wymi i gospodarczymi. Zapyta- 
ny przez reprezentantkę "Dete- 
ktywa" o możliwości ponowne- 
go zatrudniena byłych milicjan- 
tów z byłego pionu PO, odrzekł, 
że raczej nie widzi takiej szansy, 
ponieważ pracowali oni w od- 
miennych warunkach, w innym 
systemie, a ich zainteresowania 
były ukierunkowane na inne 
sprawy. Przewiduje jednak mo- 
żliwość wykorzystania niektó- 
rych jako doradców, bądź kon- 
sulantów. Nie widzi także konie- 
czności zatrudniania, ,superme- 
nów" do walki ze sprawoa.mi 
obecnie ujawnianych afer. Nie 
ma bowiem żbyt dużego mnie- 
mania o ich, aferzystów, facho- 
wości i uważa. że obecni policja- 
nci spokojnie sobie?: nimi pora- 
dzą. . 


/, 


Czyste ręce 
i szczelne 


. 


granIce 


Potrzebne są za to odpowied- 
nie decyzje polityczne. Na do- 
wód przewagi sprawiedliwości 
nad malwersantami zapowie- 
dział przekazanie do sądu. w 
ciągu najbliższych trzech mie- 
sięcy, spraw "FOZZ-u" i 
"Art.B " . 
Spore zainteresowanie wzbu- 
dziło podejście min. Maciarewi- 
cza do tajemnic archiwalnych 
MSW. Zapowiedział bowiem, że 
jeśli po zapoznaniu się z doku- 
mentami uzna, iż do rangi pro- 
blemu urośnie sprawa agentu- 
ralnej współpracy z byłą SB o- 
becnych parlamentarzystów, 
czy urzędników publicznych, 
zgłosi wniosek do Sejmu o ujaw- 
nienie tych rewelacji. Zastrz
gł. 
że nie chce robić z tego sensacji 
jak w Niemczech, więc osoby, 
których by to dotyczyło, będą 
miały możliwość dyskretnego 
usunięcia się ze stanowisk. Jeśli 
nie skorzystają z szansy, narażą 
się na ujawnienie materiałów 
ich dotyczących. 
Pewną niekonsekwencję sta- 
nowiska ministra dostrzegli 
dziennikarze. gdy na pytanie 
Macieja Wierzyńskiego z "Wol- 
nej Europy" o możliwość wglą- 
du we własne akta każdego chę- 
tnego obywatela. minister 
stwierdził I że nie widzi prze- 
szkód - o ile Sejm wyrazi na to 
zgodę. .,-Dla bezpieczeństwa 
państwa nie jest rzeczą najważ- 
niejszą, czy dozorca w latach 
pięćdziesiątych - sześćdziesią- 
tych był agentem. ważne jest, 
czy obecny poseł był agentem" 
- powiedział, "Nie jestem re- 
wanżystą, chcę szczerości, od- 


budowy zaufania" - dodał. A, 
Maciarewicz dostrzega także 
możliwość ujawnienie materia- 
łów, dotyczących spraw daw- 
niej znanych. Pierwszą będzie 
dokumentacja zabójstwa Bog- 
dana Piaseckiego. 
Minister Maciarewicz uważa, 
że przepisy o zachowaniu tajem- 
nicy państwowej i służbowej nie 
przystają już do obecnej rzeczy- 
wistości, podobnie Kodeks po- 
stępowania karnego i kodeks 
kamy. Policja powinna być wy- 
posażona w lepszą łączność i 
bazę informacyjną, stąd pierw- 
sze pieniądze, jakie na potrzeby 
MSW wpłyną, zostaną przekaza- 
ne na zakup sprzętu dla systemu 
"Pesel". a następnię na "u- 
szczelnianie" granicy wschod- 
niej, bo "Polska jest nieszczelna 
na penetrację obcych wywia- 
dów". 
Przy tej okazji przedstawiciel 
PAP, Łukasz Stażewski, spytał, 
czy nowy szef resortu spraw 
wewnętrznych podziela po- 
gląd, iż mjr Zacharski jest asem 
polskiego wywiadu, 
,,
Nie zdołałem sobie wyrobić 
poglądu na ten temat" - od- 
powiedział indagowany. Przy- 
znał, że był taki czas, iż nie 
widział w Zacharskim asa pol- 
skiego(!) wywiadu, nie zdołał 
jeszcze ani utrwalić, nie zwery- 
fikować tego poglądu. 
Rzesze policjantów uspokoiło 
stwierdzenie, że nie przewidy- 
wane są żadne czystki, ani wery- 
fikacje w tej instytucji. "Higieni- 
czne" podejście wykazał pan 
m\n
s.t
r, stwierdzając, że 
przedstawiciele elity politycznej I 


.--Y 
fi" ł' ..'_ , 


PRZEGL Ą D PRASY 


R osja: plan Balcerowicza. 
plus silna policja, 
"Wprost"1992 nr 3 
, 
P rzed prawie dwoma laty o- 
strzegałem: chcieliście de- 
mokracji - będziecie mieć 
nietolerancję, klerykalizm, an- 
tysemityzm i wszystko I co się z 
demokracj ą nieuchronnie wią- 
że, Wymienione zjawiska wy- 
stępują obecnie w bardzo nie- 
wielkim jeszcze stopniu - ale w 
każdej chwili może się to zmie- 
nić, Demokracja - to bardzo 
ponury ustrój. Przekonali się o 
tym amerykańscy Indianie, 
"Gazeta Wyborcza" 1992 nr 16 
.. 


P róbuję sprowokować poli- 
tyków z ZChN, z PC. z KPN. 
którym wydaje się. ze głów- 
nym celem polityki jest zdoby- 
wanie mandatów tylko po to, 
aby potem kuglować rozmaity- 
mi układami, Chcę, aby się od- 
słonili, chcę ich sprowokować 
do dyskusji o roli polityka w 
Polsce. Chcę, żeby zaczęli mó- 
wić językiem konkretów. bez 
słów wytrychów, jak ,.interwen- 
cja państwa"czy "wolny ry- 


nek", których nawet oni sami 
nie rozumieją, chcę, żeby wy- 
rwali sobie pióra z dupy. 
Andrzej Celiński "Wprost" 
1992 nr 3 


R ząd Olszewskiego. ten. któ- 
ry miał być według słów 
samego premiera ,.rządem 
ponadpartyjnych fachowców", 
jest faktycznie formowany ściśle 
według kryteriów przynależno- 
ści do określonej sitwy partyj- 
nej. Dla picu tylko dobierze się 
kogoś z właściwej "S" i jak zwy- 
kle z ZSL-u, który robi dziś za 
PSL. 
BenrykSchulz "Nie" 1992 nr 3 


W szystko wskazuje na to, 
że dopiero teraz za- 
czniemy naprawdę pła- 
cić za szalone lata 70-te, Tadeusz 
Mazowiecki wziął Polskę po ko- 
munistach taką jak stała, z miło- 
śd tylko, Jan Krzysztof Bielecki 
próbował najpierw dobrze sko- 
pać, a potem zasiać. Skopano co 
nieco, niektóre sprawy nawet 
porządnie, ale zasiać nie zdążo- 
no. Zrujnowana gospodarka 
wymaga już nie kuracji, a reani- 


macji. Jan Olszewski musiał za- 
cząć od bolesnego impulsu. By- 
ła nim przygotowana jeszcze 
przez poprzedni rząd podwyż- 
ka cen gazu, energii elektrycz- 
nej, ciepłej wody i centralnego 
ogrzewania. 
Micha! Wichowski w "Tygod- 
niku Solidarność" 1992 nr 3 


C zy warto być Michaelem 
Jacksonem? 
"Forum" 1992 nr 3;Stern 


P olskie tłumac
enie "Mein 
Kampf" Adolfa Hitlera poja- 
wiło się we wrocławskich 
księgarniach, Kosztuje 40-42 
tys.zł, Wydawcą jest krakowska 
oficyna , I Werset'.. Prokuratura 
wszczęła śledztwo w tej spra- 
wie. 
donosi "Życie Warszawy" 
1992 nr 12 


U waga. szkoły! Uwaga. bib- 
lioteki! Uwaga, księgarze! 
Uwaga. bezrobotni wszyst- 
kich gmin! 
Stefan Bratkowski proponuje 
miejsca pracy i źródła utrzyma- 
nia dla kilkudziesięciu tysięcy 
osób - trzeba tylko pomyśleć i 
zrobić., . 
Projekt stworzenia sieci dys- 


trybucji i sprzedazy książek, 
prasy tygodniowej i periodycz- 
nej oraz wideokaset. 
"Gazeta Wyborcza" 1992 nr 15 


C zy Polską można rządzić? 
pyta Jan Forowicz w 
"Polsce Zbrojnej" 1992 
nr 14 


W SZY
Cy wiemy,. jak trud- 
na Jest sytuacja gospo- 
darcza kraju. Nie wyglą- 
da też na to. aby obecny rząd 
miał jakikolwiek klarowny po- 
mysł, jak jej zaradzić. Ekipa, 
która z ogromnym uporem rwa- 
ła się do władzy, w momencie, 
gdy ją wreszcie zdobyła. przy- 
znała się w dość rozbrajający 
sposób, że nie ma wyraźnego 
programu gospodarczego, po- 
za tym, że nie będzie ukrywać 
prawdy, którą i tak wszyscy zna- 
ją. 
KTT "Polityka" 1992 nr 3 


F a
cynuje mnie Antoni Ma- 
ClareWlCZ, 
wyznaje w "Trybunie" 
1992 nr 16 Leszek Miller 


S ytuacja, jaka jest, każ9-Y wi- 
dzi, ale mało kto ją rozumie 
- konstatuje w "Prawie i 
Życiu" 1992 nr 3 Zdzisław Za- 
ryczny. (opr. EW) 


.f :. 


/ 


'----'--,;''':''
'''.
j',A
 .-;, 
")...
 " 


t' 


.

 

:. 



' 


ą" 


" 
 ,,,," 



!. 


:
 


): - 




_...-.-.. 



 ' 


:{ 

A 


.": "
:

)

:':"$ .... 


urzędnicy publiczni i policj anci 
powinni mień "czyste ręce", 
powinni pozostawać poza wszel- 
kim podejrzeniem, 
W realizowaniu tego celu po- 
mocna byłaby choćby specjalna 
komórka powołana do opinio- 
wania' urzędników państwo- 
wych. "Czystość" w przypadku 
policji może zaowocować szacu- 
nkiem społeczeństwa, a także 
możliwością otwartego zwraca- 
na się doń o udzielenie wsparcia 
i pomocy, Jest to sprawa bardzo 
ważna. zwłaszcza teraz, gdy 
część policjantów współpracuje 
- legalnie, a częściej nielegal- 
nie - z prywatnymi fjrmami 
detektywistycznymi, co stawia 
ich w dość dwuznacznej sytua- 
cji, 
Podczas spotkania sprawy fi- 
nansowe nie zajęły zbyt dużo 


I Apel do 
Koryntu 


Mama zrobiła prowizorium budże- 
towe na pierwszy kwartał i zaraz 
okaząło się, że będziemy żyć na 
kredyt, jak cały kraj. 
- Tyle że - powiedziała Babcia 
- pan premier prościej ma. Łapie 
za telefon i dzwoni do wytwórni 
papierów wartościowych. Chłopa- 
ki, mówi, wydrukujcie ekspresowo 
dwadzieścia bilionów. A my nie po- 
siadamy nawet kolorowego ksero, 
żeby odbić dwóch Reymontów w 
sosie buraczkowym! 
- Niedobór kasowy Najjaśniej- 
szej Rzeczypospolitej na pierwsze 
miesiące przełomowegQ nowego 
roku nie wynosi aż dwadzieścia bi- 
lionów! - sprostowała Mama suro- 
wo. 
- To prawda - zgodziła się Bab- 
cia wklinowana na stałe między lo- 
dówkę a zlewozmywak. - Deficyt 
oblicza się tylko na dychę bilionów, 
ale rząd nowy jest bardziej przewi- 
dujący niż dwa poprzednie nowe 
rządy i od razu zabezpieczy sobie 
drugą dychę, która rozpłynie się 
niewidocznie w aferach, niekompe- 
tencji i nieudolności. 
- Przecież ludzie odpowiedzia- 
lni poniosą wtedy odpowiedzial- 
ność! - zaprotestował nasz Ojciec. 
- A jaką na przykład? - nie- 
zmiernie zaciekawiła się Mama. 
- Odpowiedzialność polityczną! 
- wrzasnął Ojciec zdenerwowany. 
- To znaczy jaką? - drążyła za- 
ciekawiona coraz bardziej Mama, 
- Polityczną - powtórzył zacie- 
kle Ojciec. 
- A konkretnie? 
Ale tego nikt nie wiedział, bo tego 
nie wie nikt. Odpowiedzialność po- 
lityczna została wynalezion.a przez 
komuchów, bo oni wynaleźli dużo 
pojęć nie znaczących nic. Choćby: 
świetlaną przyszłość i demokrację 
ludową. 
- Czy, cholera, nie można by 
szmalu zdobyć inaczej? - spytał 
Dziadek, który bardzo chce, by się 
Polakom, narodowi dzielnemu i ry:- 
cerskiemu bardzo powodziło. 
- Obłożyć by, dla wzmocnienia 
budżetu surowym podatkiem, wiej- 
skie konie robocze! 
 zapropono- 
wał Wnuczek. - Z wyjątkiem wierz- 
chowców czystej krwi służących e- 
leganckim paniom oraz panom do 
zażywania relaksu. Konie robocze 
hamują motoryzację, więc postęp na 
wsi! Zrą owies, z którego wytwarza 
się płatki dla mi
skiej hołoty. Robią 
publicznie kupy na drodze! Obnaża- 
jąc długie, żółte zęby śmieją się z 
reform gospodarczych, tempa pry- 


" 


miejsca, Pieniędzy po prostu 
nie ma. Zarobki policjantów nie 
wzrosną, podobne jak środki na 
utrzymanie porządku i bezpie- 
czeństwa, Nowy minister sprze- 
. daje to. co kupili jego poprze- 
dnicy (dziesięć helikopterów 
Maj ewskiego, bieszczadzkie 
gospodarstwo rolne Kiszczaka), 
udostępnia społeczeństwu resor- 
tową służbę zdrowia i obiekty 
sportowo-rekreacyjne, a na po- 
ciechę obiecuje natychmiasto- 
we skierowanie do Sejmu proje- 
ktu ustawy emerytalnej, doty- 
czącej pracowników resortu. 
Wynika stąd, że wywodzący 
się z ZChN nowy szef resortu 
spraw wewnętrznych ma dużo 
planów i zamierzeń, gorzej z 
możliwościami. Wypada powie- 
dzieć: Szczęść Boże! 
Andrzej Zaczyń ski 


, 
car 


IKabaret rOdzinn
 


watyzacji a nawet z najwyższych u- 
rzędników! 
- Strajki w szkole uszkodziły ci 
mózg, wredny gówniarzu! - po- 
wiedziała Babcia, która kocha Wnu- 
czka. - Nikt w wolnym, demokraty- 
cznym państwie nie może być prze- 
śladowany za pogląd y . nawet wieś- 
niacze. ciemne konie. Poza tym ko- 
nie płacą podatki, jak każdy biedak. 
Od podatków zwolnieni są tylko za- 
graniczni milionerzy robiący u nas 
interesy. 
- Oraz prostytutki - dopowie- 
dział Wnuczek. - Nasze, rodzime, 
krajowe polskie, słuchające Szope- 
na. 
Spojrzeliśmy na Wnuczka zanie- 
pokojeni. W tym wieku interesują 
go już kobiety obyczajowe? Młody 
człowiek powinien to robić z kole- 
żankami za darmo! 
-, Przytaczam jedynie fakt - wy- 
jaśnił. Dziwki nie płacą podatków, 
bo gdyby płaciły, Ich zawód został- 
by prawnie uznany, a fachu takiego 
w naszym postkomunistycznym 
chrześcijańskim kraju po prostu nie 
ma! 
- Tymczasem ladacznice nieźle 
zarabiają - powiedziała Mama w 
zmyśleniu i z żalem, że ją wychowa- 
no na porządną kobietę. 
- Zatem - rozjaśniła się Babcia 
- wiem już, jak załatać dziurę bu- 
dżetową! Państwową oczywiście! 
Musimy przemówić tym paniom do 
sumienia, poruszyć w ich sercach 
uczucia patriotyczne. wzbudzić li- 
tość nad niedolą rządu, niedołęż- 
nością ministerstwa finansów, roz- 
tkliwić złodziejskimi aferami, w któ- 
rych niewidocznie giną nasze pie- 
niążki! 
- A po co? - spytał Ojciec. 
- Żeby dobrowolnie, z miękko- 
ści serca wsparły naród i oddały mu 
część apanażów zdobywanych w tak 
nieładny sposób - wyjaśnił Dzia- 
dek, który pojmuje sprawy natych- 
miast. - Te panie są na ogół sen- 
tymentalne i trzeba tylko je podejść. 
- Nazwiemy to "Apelem do cór 
Koryntu w Polsce!" - powiedziała 
Mama. 
- I do cór naszych na świecie 
całym! - dopowiedział Ojciec. 
- Ale to. wspomagając kraj, nie 
poratuje w biedzie naszej rodziny! 
- zauważył bystrze Wnuczek, 
- Ten zaś problem załatwię ja! - 
rzekła Babcia dumnie. - Od jutra 
zaczynam. Poratuję rodzinę, a i kra- 
jowi oddam część, choć ta robota 
nie może być opodatkowana, Z do- 
brej woli! 


Członek Rodziny 


4 



:'.'_...'."".'..'..""..'Y"""{:
('.""'...r'..'..'"....t.....r ."x:i:»:':\.::=:':x:*-:'
«::::::::::::::i:.::::::'jo)-»:'::::::::«'::::::«" ....... :Y 




":::::::::::::::::::::::::::«:::::::::::::::::::::x::::::::::::::
::::::::::::::--"::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::':::.:.0.::::::'::::::::::::.:::: 
NR 5 (625) 
m!
@nia 
 
 


,
		

/Image005.djvu

			. , 
ROZMOWY ZBLIZEN 


błąkać się po ministerialnych koryta- 
rzach przez kilka dni. To musi być tak 
zorganizowane, żeby mogli nabywać ak- 
cje naszych przedsiębiorstw u siebie. 
Zależy mi na Polonii, bo są tam ludzie 
którzy mogą myśleć w kategoriach dłu- 
gofalowych, Inwestując nawet w kiepskie 
przedsiębiorstwo poczekają i dziesięć lat 
na zyski. 


Nie dostaniemy 


-f/ 


" 


" " .
 
i . 
ł..(,

 
" o _ 
. 


\ 
to '\A4io
. 

(fJ r- 


p
 100 milionów 


o błęclac::h pop:rze4n1k6w 

 
- Sądzę, że za bardzo podkreślano 
technokratyczny charakter prywatyzacji 
dając tym jakby do zrozumienia, iż partie 
polityczne nie mają tu wiele do zdziała- 
nia. Zwykłego człowieka nie interesują 
techniczne reguły funkcjonowania fundu- 
szy inwestycyjnych, tylko kto i ile ma 
dostać w ramach programu powszechnej 
prywatyzacji. 


\ 


J:; 
Atł 
,;'
, 
,::::;'; 
ii " 


już pół roku, nie mogę wykonywać ru- 
chów opóźnijących. 


od Lecha 


o pragmatycznej prywatyzacji 


- Zależy mi na ekspresowej prywaty- 
zacji przez likwidację. Tu liczę na sektor 
prywatny. W polityce można byłoby to 
nazwać narodowym podejściem do pry- 
watyzacji. Ja myślę, że jeżeli nie umoc- 
nimy sektora prywatnego krajowego w 
ciągu kilku lat, to on nie ma większych 
szans w zderzeniu z Europą. U nas po- 
wstawałyby wtedy jedynie filie wielkich 
koncernów. A to jest stanowczo za mało 
by uciągnąć gospodarkę. 


Dla kogo pieDl,dze z paywatyzacji 


by po 100 mln dla każdego. Tylko to 
oznaczałoby zahamowanie prac dotąd 
prowadzonych. W praktyce musielibyś- 
my bowiem utworzyć nie 10 lecz 100 
funduszy inwestycyjnych. Dokonajmy 
więc na razie prywatyzacji pierwszej 
transzy przedsiębiorstw. Być może póź- 
niej uda nam się przyspieszyć. Ja nie 
odcinam się od idei prezydenta. Jednak 
ze względów czysto praktycznych, kiedy 
są spółki, które czekają na prywatyzację 


Minister Tomasz Gruszecki, Id_ow- 
Dik Ministeotwa Przekształceń Włas- 
nościowych (wypowiedź Dle autoryzo- 
wana) o 100 mln obiecanych przez 
Lecha Wałęsę 
- To trzeba traktować symbolicznie. 
Jest to próba przetłumaczenia na prosty 
język zasad prywatyzacji nieekwiwa- 
lentnej , Oczywiście można byłoby pró- 
". bować zrobić pulę prywatyzowanych 
przedsiębiorstw nie z 200 firm, lecz z 
dwóch tysięcy i wtedy być może wyszło- 


.' 

 


I
 
"\
,,
 
.

}!
"':; 
.¥::
 


- Nie mogą one płynąć bezpośrednio 
do budżetu, Musi zostać wprowadzony 
mechanizm polegający na tym, że im 
więcej pieniędzy zarobimy na prywaty- 
zacji, tym więcej przeznaczymy na re- 
strukturyzację. Nie jest bowiem sztuką 
sprzedać kilka najlepszych przedsię- 
biorstw. Sztuką jest sprzedać kilka tysię- 
cy firm w kiepskiej sytuacji. A na to 
potrzebne są pieniądze. 


.) 


'f".-::' 
.
 


-.!<: 
y.
J 


o ofercie dla PoloDii 


- Nie wystarczy powiedzieć: przyjeż- 
dżajcie, kupujcie. Nikt z nich nie ma czasu 


A. Janik 



 
:;,,;a>:
 
 y..t.:
{t,;
 *

:
: ",.> 


Wi
 


Robert 


. 
rozmawia 


Reszc zyńs kim 


- Robert Wijas: - Czy 
m6głby paD jeszcze raz od- 
powiedzieć na pytanie, dla- 
czego odszedł pan z "Wiado- 
mości"? 


Wojciechem 


z 


napisałem w książce, siła Związ- 
ku Radzieckiego wydawała się 
wszystkim ,ponadczasowa, to 
nie podlegało żadnej dyskusji. I 
rola w związku z tym Polski była 
wiadoma, określona przez Jałtę, 
Z tym nigdy ja się z kolei nie 


czego o jednych rzeczach się 
pamięta a o innych zapomina. 
Na pewno mam w sobie taki 
jeden mechanizm, który powo- 
duje,że zapominam o krzyw- 
dach, zapominam o takich sytua- 
cjach, które wielokrotnie powo- 


- Tak, w podtekście: byłem 
dziennikarzem tego smutnego 
okresu, kiedy Radiokomitet był 
kierowany bezpośrednio przez 
partię a wszystkimi szefami, 
nadzorcami byli towarzysze par- 
tyjni z tytułami redaktorów, Po- 


również dlatego, że jest to 
dziennik głównie polityczny, a- 
dresowany do elit, do środo- 
wisk opiniotwórczych, politycz- 
nych. Nie jest to dziennik ad- 
resowany do zwykłego telewi- 
dza, który przecież w swej ma- 
sie stanowi większość odbior- 
ców' Mam wrażenie, że ogląda- 
jąc dziennik telewizyjny ludzie 
nie dostrzegają większych 
zmian, nadal polityczne życie w 
kraju jawi im sięjako skompliko- 
wana i zagmatwana materia i o 
wiele lepszym rozwiązaniem 
byłoby oddzielenie całej tej po- 
litycznej sfery, jaka się odbywa 
w związku z' przechodzeniem z 
jednego systemu w drugi od 
codziennych informacji, które 
bezpośrednio dotyczą obywa- 
teli. Tę część, która dzisiaj prze- 
waża w dzienniku, przerzucił- 
bym do innego, specjalnego 
programu adresowanego do lu'- 
dzi znających pewne mechaniz- 
my społeczno-polityczne, ' 


w najbliższych latach ma się nic 
nie zmienić. Jeśli ktoś tak będzie 
twierdził, to ja oczywiście jawię 
się jako człowiek naiwny, 


- Wojciech Reszczyński: Po- 
nieważ nie da się tego wyjaśnić 
w jednym, czy dwóch zdaniach, 
opisałem to wszystko w książce 
pod tytułem "Byłem dziennika- 
rzem' J, Jeśli ktoś będzie czytał tę 
książkę, to dojdzie 90 momentu, 
w którym podejmuję decyzję 
ostatecznego odejścia z Radio- 
komitetu. Po tych stu kilkudzie- 
sięciu stronach, które poprze- 
dzają tę decyzję, będzie miał ją 
pokazaną w sposób jasny, klaro- 
wny i konsekwentny, Bezpośre- 
dnią przyczyną mojego odejś- 
cia z Radiokomitetu było powo- 
łanie na stanowisko dyrektora 
programów informacyjnych 
Sławomira Zielińskiego - czło- 
wieka, który kierował w Pro- 
gramie III PR całym pionem po- 
litycznym, Tego typu zmiany 
były dla mnie absolutnie nie do 
zaakceptowania - chyba, że 
chcemy powiedzieć, że od 89 
roku nic się nie zmieniło i 


- Teraz dyrektorem I Pro- 
gral1\u Telewizji został Jaro- 
sław Gugała. Jak dziś ocenia 
pan "Wiadomości"? 


Jestem" 
zapatrzony 
w przyszłość 


- "Wiadomości" nie zmieni- 
ły zasadniczo swojej interpreta- 
cji zjawisk, tego mechanizmu, 
który powoduje, że codzienną 
dziennikarską, informacyjną 
strawę przekłada się na język 
telewizyjny i informacyjny. Te- 
lewizja wciąż jest dyspozycyjna 
i wciąż jest bardzo instrumental- 
na, Nie ma już jawnych manipu- 
lacji szytych grubymi nićmi. nie 
ma już prowokacji, ale jest to 
struktura jeszcze nie w pełni 
demokratyczna i niebezpodsta- 
wne mogą być podejrzenia o 
stronniczość i brak obie
tywiz- 
mu. Dziennik ten nie zmienił si
 


mogłem pogodzić. Uważałem, 
że w tym momencie wszystko 
nas dzieliło, w tym również wia- 
ra w przyszłość. 


dowały, że starałem się z tej 
instytucji wręcz uciec. Zapomi- 
nam zniewagi, zapominam całe 
te podjazdowe gry. Na przykład 
opisując okres w "Teleexpres- 
sie" tylko zaznaczam, że spot- 
kałem się z zawiścią i zazdroś- 
cią. Gdybym miał wymienić 
konkretne przykłady. to nie wy- 
mieniłbym ich, bo po prostu 
zdążyłem już je zapomnieć, Jes- 
tem zapatrzony w przyszłość, 
dlatego książka ta nie jest książ- 
ką rozliczeniową względem o- 
sób. Jest pewnym rozliczeniem 
wewnętrznym, Tkwiłem prze- 
cież w tej instytucji, obserwo- 
wałem ją, czekając cały czas na 
Pozytywne zmiany w państwie. 


tem był okres od 89 roku, kiedy 
partia bezpośrednio przestała 
już wpływać na telewizję (za- 
chowując jednak olbrzymie 
wpływy poprźez swoich towa- 
rzyszy partyjnych, którzy nie 
stracili pracy) ale instytucja po- 
została w strukturze rządowej. 
Dwa lata oczekiwania na refor- 
my w Radiokomitecie ókazały 
się bardzo złudne, Praktycznie 
nie było zadnej istotnej siły w 
państwie, której zależałoby na 
tym, by usytuować Radiokomi- 
tet poza strukturami władzy. I 
rząd Mazowieckiego i rząd Bie- 
leckiego utrzymał Radiokomitet 
w strukturze rządowej, Dopóki 
ta instytucja, która siłą rzeczy 
nie powinna reprezentować ża- 
dnej z władz w państwie, będzie 
związana z rządem, dopóty bę- 
dzie mało wiarygodna i źle za- 
rządzana. Do tej instytucji nie 
dotarły jeszcze nawet szczątki 
reform, prawdziwych mechani- 
zmów rynkowych, ekonomicz- 
nych czy finansowych. Z tego, 
co wiem, w instytucji tej nigdy 
nie zdarzyła się taka sytuacja, 
aby naprawdę zabrakło pienię- 
dzy dla pracowników. Zawsze 
się te pieniądze znajdą, i wiado- 
mo z jakich względów. Ten o- 
kres zamykam i takim dzienni- 
karzem instytucji rządowej '- 
tak samo jak i instytucji partyj- 
nej - nie mam zamiaru więcej 
być. Jest to dla mnie zamknięty 
rozdział i dlatego mówię o tym 
w czasie przeszłym: byłem 
dziennikarzem - co wcale nie 
znaczy, że nie chciałbym być 
dziennikarzem. 


Stosunki 


- A co złożyłoby się na 
" Wiadomości"? 


- Powikłane dzieje najno- 
wsze Polski pogmatwały wie- 
lu ludziom życiorysy. 


- Dziennik jako taki, pro- 
gram zawierający informacje 
potrzebne do życia dla telewi- 
dzów, konstruowałbym na bazie 
informacji adresowanych do lu- 
dzi. Tak to na przykład jest w 
Ameryce. Dziennik trzyma się 
tam twardo realiów dnia dzisiej- 
szego, tak jak przemówienie po- 
lityka, jeśli nie zawiera elemen- 
tów, które bezpośrednio doty- 
czą obywatela staje się niero- 
zumiałe i nieczytelne . Te wszys- 
tkie dylematy ,wewnętrznapoli- 
tyków, ich przeżycia, rozterki, 
walki i utarczki to powinien być 
zamknięty świat polityków. To 
tak, jakby aktor w teatrze opo- 
wiadał o swoich dylematach, 
rozterkach, o trudnościach z za- 
pamiętaniem tekstu, z interpre- 
tacją itd, Ta cała kuchnia polity- 
czna miesza się z rzeczywistoś- 
cią polityczną i wywołuje nie po- 
trzebny chaos. 


- Ja tego człowieka nie .gnę- 
bię - ja go rozumiem, Tylko on 
żył w zakłamaniu. Stworzył so- 
bie świat iluzji, świat nierealny, 
nierzeczywisty, Nie chcę po- 
wiedzieć "świat wygodny dla 
niego", bo właściwie siła tej 
partii polegała na niczym innym 
tylko na słabości ludzi, na ich 
koniunkturalizmie, 1m więcej 
było słabych ludzi małt3j wiary, 
tym silniejsza i liczebniejsza by- 
ła ta partia, bo funkcjonował tu 
stary jak świat mechanizm sele- 
kcji negatywnej. Ludzie małej 
wiary szli do tej partii. Dlaczego 
tak się dzieje trudno mi odpo- 
wiedzieć, Wydaje mi się, że od- 
powiedź tkwi we wczesnych la- 
tach dzieciństwa, Jest teoria mó- 
wiąca,że człowiek do piątego 
roku życia w obecności rodzi- 
ców i atmosfery rodzinnej two- 
rzy swój życiowy kręgosłup, 
Wychowanie robi swoje i trud- 
no, żebym miał podobną wizję 
świata jak człowiek, który był 
wychowany w domu, w którym 
rodzice należeli do partii i nie 
mieli w związku z tą przynależ- 
nością jakichkolwiek dylema- 
tów, Jeśli dziecko wzrastało w 
takiej atmosferze, dla niego par- 
tia nie jawiła się czymś absur- 
dalnym
 U mnie w rodzinie było 
inne podejście. Ja nie mogłem 
się zapisać do partii, bo ojciec 
by ze mną nie rozmawiał. Ja już 
nie miałem tych dylematów we- 
wnętrznych: należeć czy nie, 
chociaż był taki okres, kiedy 
chcąc być w tym wszystkim obe- 
cny - być uczestnikiem nawet 
myślałem, że trzeba tę swoją 
obecność jakoś zaakcentować, 
ale nigdy nie wchodziła w grę 
przynależność do PZPR ze 
względu na ojca, który by ze 
mną nie rozmawiał, 


polsko- 
żydowskie 


- Nie jest pan człowiekiem 
dążącym do odwetu, jednak 
Sławomirowi Zielińskie- 
mu pan nie przepuścił? 


Nie jest wykluczone, że ONZ 
proklamuje rok 1993 rokiem 
walki z antysemityzmem. To jest 
taka-plotka z ONZ. Dla Polaków i 
ŻXdów szczególnie ważna jest 
jednak pięćdziesiąta rocznica 
wybuchu powstania w getcie, 
Będą wielkie obchody w trzech 
miejscach: w Warszawie, miej- 
scu najważniejszym, Jerozoli- 
mie i w Waszyngtonie (Muzeum 
Holocaustu), 
Radę interesuje wszystko to! 
co służy zbliżeniu dwóch naro- 
dów. Powołaliśmy polsko-izra- 
elską komisję historyczną. Jest 
już izraelska część polsko-izrae- 
lskiej komisji p'odręcznikowej, 
My mamy dużą praktykę. Podo- 
bne komisje powołaliśmy z Ros- 
janami. Węgrami a przede 
wszystkim Niemcami. Jest to 
zresztą generalny problem 
zmiany stosunku do mniejszoś- 
ci, a nie jedynie do Żydów, bo 
do tej pory to, co nazywało się 
historią Polski, było jedynie his- 
torią Polaków, dziejami Pola- 
ków. Jeżeli weźmie się do ręki 
historię Polski z lat 1919 - 1939. 
to okazuje się, że jest to historia 
jedynie 70 proc. społeczeństwa, 
jeśli liczyć bez Niemców, Ukra- 
ińców, Białor:usinów i Żydów, 
A. Janik 


Pawel' Szapiro l sekretarz 
Rady ds. Stosunk6w Pols- 
ko-Żydowskich przy prezyde- 
ncie RP Lechu Wałęsie o wza- 
jemnych stosunkach i najbliż- 
szej przyszłości: 
Rada powstała 29 marca 1991 
roku, Jest dzieckiem kampanii 
prezydenckiej, Została założ,o- 
na wtedy, gdy prezydent spo- 
strzegł, że jest postrzegany jako 
człowiek, który dopuścił do an- 
tysemityzmu. Cały więc polity- 
czny sens powołania rady pole- 
gał na tym, żeby swoim zwolen- 
nikom dać do zrozumienia: pa- 
nowie, w temacie Żydzi kończy- 
my, 
Na czele Rady stanął podsek- 
retarz stanu Rybicki. W skład 
wchodzi 20 osób, m.in. prof. 
Kerstenowa i Tomaszewski, J. 
Turowicz, W, Bartoszewski, jest 
ksiądz Chrostowski. W najwięk- 
szym skrócie: to ludzie, którzy 
cieszą się ze względu na swoją 
pozycję naukową i moralną au- 
torytetem w społeczeństwie, 
Jak nazwa wskazuje, Rada nie 
jest od pracy, lecz od radzenia, I 
tak np, nasz przedstawiciel to- 
warzyszył prezydentowi w jego 
podróży do Izraela, a sama Rada 
włożyła wiele pracy w koncep- 
cyjne przygotowanie tej podró- 
ży, 


- Być może jemu poświęci- 
łem więcej miejsca dlatego, że 
był tą bezpośrednią przyczyną 
mojego odejścia, Nie mam do 
tego człowieka żalu, nie kieruję 
się względem niego żadnymi 
emocjonalnymi. negatywnymi 
reakcjami. Poświęcając mu mo- 
że nieco więcej miejsca, robię 
to dlatego, że był to mój rówieś- 
nik, który, tak samo jak ja, szedł 
przez życie pracując w tej in- 
stytucji. z tym samym stażem, 
ale zupełnie inną drogą. Był to 
człowiek, który związał się z 
PZPR-em od czasów studiów i tej 
partii właściwie całe życie 
wszystko zawdzięczał, Nie chcę 
tu wymieniać' co. On był z tą 
partią związany, Moja droga by- 
ła zaprzeczeniem jego drogi. 
Rówieśnik, kolega, z którym 
przyszło mi pracować przez tyle 
lat w jednym pokoju, w jednej 
redakcji; łączyły nas sprawy za- 
wodowe, techniczne - nato- 
miast właściwie wszystko nas 
dzieliło. Dzielił nas po prostu 
wybór i droga, którą ja nigdy 
bym nie poszedł. Powiem wię- 
cej, ci, którzy wybrali tę drogę 
często robili to z przekonaniem, 
z wiarą, że to jest droga najlep- 
sza, naj słuszniej sza, dla Polski 
naj właściwsza , Przecież, tak jak 



 Czy organizując rozgłoś- 
nię radiową przestał pan być 
dziennikarzem, a stał się biz- 
nesmenem? 


- W pewnym sensie tak. Na 
pewno będąc dziennikarzem 
żyłem w pewnym oderwaniu od 
spraw związanych z prowadze- 
niem samodzielnej firmy i od- 
powiedzialnością za nią. To zu- 
pełnie co innego być na państ- 
wowej posadzie, a co innego 
utrzymywać się samemu w in- 
stytucji, która nie zarabia. Poza 
tym jest cała olbrzymia materia 
spraw ekonomicznych, finanso- 
wych, księgowych. którą trzeba 
zgłębić, a która do tej pory była 
mi właściwie obca. Interesują 
mnie jednak tematy, które były 
mi do tej pory nieznane.Lubię 
się z nimi zmierzyć. 
- Tytuł książki brzmi jed- 
noznacznie - "Byłem dzien- 
nikarzem" . 


- Pana książka opisuje 
stosunki panujące w Radioko- 
mitecie. Jest opisem tej Insty- 
tucji w latach, kiedy' pan w 
niej pracował. . 


- Owszem, tak, ale nie tylko, 
Książka jest tak skonstruowana, 
że można ją zaliczyć równie do- 
brze do pamiętników. Myślę, że 
widać mnie w tej książce jak na 
dłoni. Opisuję te rzeczy, które 
utkwiły mi w pamięci. O wielu 
zapomniałem. Nie znam mecha- 
nizmu, który by wyjaśnił dla- 


- Dziękuję za rozmowę. 


x::::::::::ą':::::::::::::::
::::::::::::::t.::::::::;:::
:::»:::.:::::::::::,,*:::::::::..-:-.
.:..:::.:«v.....«w.......
.:.:::::

::::
:«::::::::-*:::<=:::"«::
:
::::m::::::::::.:
:::=:::.:::-:
":"«=::!:::=:;:
.::

.::=:::::::::.:;c.:=:::-y-.:=::»::.

:*":=:

.... . _ 
.;:«::::::::::::-:
.m
: 


5 




DI

nia 


NR 5 (625) 




 


al- 


.
		

/Image006.djvu

			OBYCZAJE - TRAGEDIE - SKANDALE 


lNie kochać to grzech Ił 
Historię tę opowiedziała mi 
prababcia upiwszy się nalewką 
na wiśniach. 


* * * 


Szlachciance Lali tak się .to 
wydało niemożliwe, że z wraże- 
nia nie mogła zasnąć; Tuż po 
północy wybrała się do biblio- 
teki pałacowej, gdzie odnalazła 
gruby foliał herbarza i odszuka- 
ła w nim drzewo genealogiczne 
książąt Pipuczyńskich. Ród oka- 
zał się wiekowy. powstały w 
starożytnej Babilonii i wywodzą- 
cy wprost od Nabuchodonozo- 
ra. Nie spaskudziła go po dro- 
dze krew żadnych chamów, a 
nawet pomniejszej szlachty. Jak 
to zatem było możliwe, że księż- 
niczka Ola Pipuczyńska, miast 
delikatnej, kunsztownej, malut- 
kiej puderniczki między długi- 
mi nogami arystokratki, miała 
coś bardzo podobnego do 
dwóch złozonych ze sobą pulch- 
nych bułek, jakie wypiekano w 
kuchni dworskiej? 
Wysoka, smukła Ola, której 
każdy rys wskazywał na wyso- 
kie urodzenie, w tym delikatna 
cera i twarzyczka niewinna jak 
kwiatuszek jaśminu, w miarę 
pełna, proporcjonalna w kształ- 
tach, o ślicznych piersiątkach 
podobnych do cypryjskich cyt- 
ryn! A jednocześnie ta chłop- 
ska, duża obrzmiałość między 
nogami osypana długimi, złocis- 
tymi włosami! Toć przecież o 
takich właśnie rozmiarach mó- 
wili parobcy, kiedy wspominali, 
podniecając się, urządzenia ko- 
biet wiejskich! 
Księżniczka nawet się z tym 
nie kryła. kiedy zaraz po po- 
dróży, zażywszy kąpieli w ala- 
bastrowej wannie. wyszła zu- 
pełnie naga z łazienki! Co za 
ordynarna, prostacka płeć u 
dziewczęcia z najlepszej w kra- 
ju rodziny! Rozchylona nieprzy- 
stojnie jakby stanowiła dwa 
wzgórki przedzielóne różowym 
wąwozem! 
Lala nie mogła pojąć takiego 
defektu. Przypomniały się jej 
podsłuchane, nieprzyzwoite żar- 
ty papy w towarzystwie innych 
panów, kiedy śmiejąc się mówi- 
li o markizie X oddającej się 
podobno własnemu stangreto- 
wi w stajni i mającej dziecko z 
tego zabronionego w dobrym 
towarzystwie związku. Czyżby 


Jak szlachta dell\oralizo-wala 
lud -wiej ski! 


mi łapkami muskała subtelnie i 
gładziła w geście dojenia okro- 
pne, prostackie narządy parob- 
ków. I pozwalała, by chłopek 
doznawał radości pieszczenia 
jej mokrej, czarnej płci! Dużej 
wprawdzie niby bochen, prze- 
cież należący do naj starszych 
rodzin w Europie! 


księżniczkę Oleńkę powołał do 
życia jakiś ordynarny fornal? I 
przekazał jej w dziedzictwie 
wielką płeć wieśniaczek? 
Lala postanowiła dokonać je- 
szcze jednego porównania. Po 
dwóch dniach zawitała do pała- 
cu następna jej koleżanka z pen- 
sji, baronówna Fleur von Schen- 
keI. Schenklowie wywodzili się 
ze starej szlachty reńskiej, ich 
protoplastą był kardynał von 
SchenkeI. Budowa ich ciał nie 
mogła być zatem ani wiejska ani 
mieszczańska! Wprawdzie ba- 
ronówna Fleur podobna była do 
grubej kluchy, ale arystokracja 
ma prawo do takich obfitych 
kształtów. Nie powinna jednak 
fundować sobie okropnych, 
wielkich podbrzuszy, jak u 
chamskich Bawarek' 
Lala zaszła o brzasku do sy- 
pialni Fleur i drżąc zadarła noc- 
ną koszulę smacznie śpiącej, tłu- 
stej biron6wny. Von Schenkló- 
wna podobna była do wielkiego 
prosiaczka z grubymi, tłustymi 
udami, wypukłym brzuchem i 
biodrami szerokimi jak kom6d- 
kił. Lala nie mogła powstrzymać 
okrzyku zdziwienia. Natura wy- 
posażyła baronównę w łono 
oraz płeć jeszcze większą niż u 
księżniczki Oli. Był to formalny 
bochenek między nogami. cały 
w czarnych pierścieniach wło- 
sów. Nagle rozległ się niski. 
przyjemny głos Fleur: 
- Nie przypuszczałam, że lu- 
bisz dziewczęta!? Proszę. mo- 
żesz nawet dotknąć, ale ja lubię 
chłopców! 
- Wiesz - wybąkała spe- 
szona Lala. - Mam taką małą. 
Chciałam się dowiedzieć, jaka 
być powinna? Ja też wolę chło- 
paków! 
- Sądzisz - spytała ze śmie- 
chem Fleur nie osłaniając im- 
ponującego jak paszcza hipopo- 
tama podbrzusza - że wielkość 
pipci ma jakieś znaczenie? 
- Właśnie nie wiem. Sądzi- 
łam. że szlachcianki mają inne 
niż prosty lud! Na przykład 
mniejsze. 
- Nie, mojadroga-zaprze- 
czyła F1eur. - W tym względzie 
nie różnimy się. Pokojówka mo- 
jej mamy ma malutką, wielkości 
myszki. A nasza kucharka więk- 
szą od mojej. formalną dziurę, 
jak wlot do jaskini. Mężczyźni 
podobno lubią takie i takie. 


Rozłożyła nogi. To, co. rpiała 
między nimi, było wielkie niby 
czarny. przepołowiony króli1<. 
- A ty? Pokaż no! - powie- 
działa. 
Należała do arystokracji, więc 
można było się przed nią ob- 
nażyć. Fleur zaśmiała się przy- 
jemnie. 
- Masz elegancką, ale jesz- 
cze ci urośnie. Pieścisz ją sobie? 
- A ty? 
- Pewnie. Na poręczy fotela. 
Ta poręcz sterczy jak u męż- 
czyzny. A ty jak robisz? 
- Lubię. kiedy oglądają mi 
te chamy... - powiedziała Lala 
nie kontrolując się i natychmiast 
ugryzła się w język. Ale było już 
za późno. Molestowana przez 
przyjaciółkę i zarumieniona wy- 
znała cichutko, w jaki sposób 
doświadcza przyjemności ciele- 
snej. Z parobkami! 
- Ja też chcę! - zażądała 
FIeur. 
Q'zgodniły. że nie wtajemni- 
czą Oleńki oraz że Fleur twarz 
ukryje pod maseczką, by brud- 
ne chłopstwo się nie chełpiło, iż 
widziało tę rzecz u samej baro- 
nówny. 
Dbając, by nikt nie zobaczył, 
Lala zaprowadziła F1eur do sto- 
doły o um6wionej porze. Baro- 
nówna, w masce Chińczyka, u- 
brana była w granatową suknię 
pokojówki z pałacu. 
- Kawał baby! - pochwalił 
jeden z chłopaków. 
- I zadek nie przymierzając 
jak u Orczykowej! 
- A brzucho i cyce od Lebio- 
dzinyl 
F1eur pochyliła się i uchwyci- 
ła skraj sukni. Prostując ciało 
unosiła ją coraz wyżej. Zaświe- 
ciła bielą grubych łydek oraz 
pulchnych kolan. 
- Wyjmujcie! -, zażądała 
szlachcianka Lala. 
Bez oporu porozpinali portki. 
- Zrobi się większy. kiedy 
obacżę - wyjaśnił baronównie 
najwyższy. Fleur kiwnęła gło- 
wą. Jej suknia śmiało poszła w 
górę. Trzej parobcy łakomie 
wpatrzyli się w jej białe jak 
śnieg potężne, uda. 
- Rany! -szepnąłnajniższy. 
...:.- Ta- dopiero będzie miała! 
Już pragnęli baronówny, już 
wyprężyły się ku niej chłopskie 


kołki. Patrząc przez otwory w 
masce, Fleur nie odrywała oczu 
od pieszczonych brudnymi pal- 
cami parobczanych przyrzą- 
dów do miłości. Raptownie po- 
derwała znów suknię aż dół za- 
trzymał się dopiero na wypuk- 
łym, rozlewnym brzuchu ponad 
wgłębieniem pępka. Poniżej 
prezentowała opuchły bochen 
kobiecej już płci obsypanej wło- 
sami czarnymi jak krucze pióra. 
- Cudowności! - jęknął ten 
średniego wzrostu. 
- Ale bym w nią! - krzyknął 
najwyższy. Nie śmieli jednak. 
bali się szlachcianki Lali. 
Naj mniej szy nazwał płeć 
Fleur . niezmiernie wulgarnie, 
jakby był pijany. 'Fleur drgnęła, 
spodobało się jej to słowo. W 
nagrodę rozstawiła nogi. I zro- 
biła to, co uczynili parobcy: po- 
łożyła pulchną łapkę na rozstę- 
pującej się na dwie połowy płci. 
Poruszyła paluchami. Odtąd 
pracowali w czwórkę nad wy- 
zwoleniem rosnącej przyjemno- 
ści. 
Szlachcianka Lala nie musiała 
pieścić swojej malutkiej. Wy- 
starczyło, że co chwila dyskret- 
nie zaciskała na niej pod spód- 
nicą poduszeczki ud, by odczu- i
 
wać wzmagającą się rozkosz. 
Zafascynowana Fleur pieściła ";/'$J 
się coraz bezwstydniej. Po obu \, " ' , , 
stronach jej dłoni pracującej w 
centrum czarnego krocza wy- {' 
kwitły podłużne, mokre płaty. ! 
Tego parobcy nie wytrzymali, 
Pierwszy strzelił najniższ¥. po- 
tem najwyższy, wreszcie średni. " 
Plon rozkoszy spadał na źdźbła 
słomy i udeptaną glinę klepiska, 
" 
Fleur, patrząc na to łakomie, " 
uchwyciła się wolną dłonią za 
serce pod obrzmiałą piersią i 
wydając chrapliwy, długi o- 
krzyk usiadła na ziemi wielkim, 
białym tyłkiem, Lala siłą szla- 
check
ej woli zdławiła dowody 
własnego orgazmu, Parobcy 
odwrócili się, W jakiś czas po- 
tem Fleur zerwała się i dziew- 
częta uciekły z placu boju. Baro- 
nówna w biegu opuściła spód- 
nicę. 
- Fantastyczne! - krzyknę- .. 
ła. - Jutro sama im to zrobię! 


Tak też się stało. Obnażywszy 
podczas sesji w stodole dół ciała 
oraz wetknąwszy skraj sukni za 
pasek, uchwyciła dwóch paro- 
basów za stojące kołki, Trzecie- 
mu rozkazała; by stanął w środ- 
ku i pogłaskał jej. Wijący się z 
przyjemności parobcy, kiedy 
baronówna ich pieściła, zazdro- 
ścili jednak koledze. 
- Jaką ma? - pytali bez 
przerwy. 
- Jak ze śliwek, malin i mio- 
du! 
Dłonie F1eur latały niby skrzy- 
dła ważki. Tyle mówi się, po- 
myślała Lala, o przepaści dzielą- 
cej lud od arystokracji. Tym- 
czasem jaśnie baronówna Fleur 
von Schenkel osobiście świad- 
czyła chłopstwu największą' 
przyjemność. Mały
i, pulchny- 



::' 'iP 


* * * 


Należy dodać, iż prababka 
moj a pochodzi z dobrej szlach- 
ty, a w młodości mówiono do 
niej: Lala. 
Zapytałamją, czy się nie wsty- 
dzi? Była przecież tak dobrze 
wychowana. ' 
- Aha - westchnęła praba- 
bcia. - Jeszcze teraz, kiedy za- 
mknę oczy, czuję zapach tej sto- 
doły. Pachnie młodością! 
- A czy ty z tymi parobkami, 
którym pokazywałaś? 
- Chyba oszalałaś, Nemino! 
Z chłop,stwem!? Zaszczyt mieli 
parobcy oglądając! Nie byłyś- 
my tak bezwstydne, jak mło- 
dzież dzisiejsza! 
Nemina Cunnus 


,,' 
-';L. 


,: 

:... 


t
,. 


, 
,:-;, 


A!!ii;. 


Anatol Ulman 


Serce 
senatora 
" 
Szarła ta 


Narodowi, c
ego pragnie, 
Włodarzom, co powodują 


Hrabia pogłaskał wierzchow- 
ca po pysku. 
- Zaczarowałeś siostrzycz- 
kę, palancie! - wrzasnęła Ma- 
linka - ona bez przerwy myśli o 
twojej wrednej' gębie! I o całej 
twojej reszcie! Cholerny przy- 
stojniak! Niech cię szlag trafi! 
W ten sposób Łukasz, trzynas- 
ty hrabIa Szarłat,senator Rze- 
czypospolitej dowiedział się, że 
panna Anna Sarmatowska miłu- 
je go. 
- Boże! - wykrzyknął. Zwy- 
kle powściągliwy w okazywaniu 
uczuć, pochwycił dziewczynkę 
w pasie, podniósł wysoko i ,Z 
radości okręCił dookoła, by w 
końcu posadzić na siodle dzia- 
neta. Choć wybuch senatora 
sprawił Malince przyjemność, 
nie zamierzała wyrazić zadowo- 
lenia, Pan Kropidło groźnie za- 
syczał na konia, by go uprzedzić 
o ciążącej odpowiedzialności. 
- Nie dostaniesz siostrzycz- 
ki na zmarnowanie! - powie- 
działa surowo dziewczynka. - 
Jesteś za stary, no i masz swoją 
bourbonkę. 
Nie kwapiła się do zejścia z' 
dzianeta. 
- Gdyby szło o mnie - kon- 
tynuowała - to chrzaniłabym, 
czy facet żonaty czy nie. Liczy 
się nasze szczęście, a ślubną 
niech krew zalewa. Ale siost-' 


(20) 


rzyczka jest w tym względzie 
starożytna.. . 
- Staroświecka - poprawił 
słuchający uważnie Sza
łat. 
- Zamknij się! - poradziła 
Malinka. - Starożytna i bę- 
dziesz się jej nadawał, draniu, 
dopiero wtedy, kiedy czarną 
bourbonkę spławisz. 
- Zdaje się - zauważył se- 
nator - że rozstrząsasz moje 
sprawy osobiste. Będę zobowią- 
zany, jeśli teraz ty zamkniesz 
jadaczkę! 
Nie potrafił jednak ukryć u- 
czucia rozsadzającego go szczę- 
ścia. Stojąc qbok konia tak inten- 
sywnie gładził go po głowie, że 
rumak miał szansę stać się w tym 
miejscu kompletnie łysym. Ma- 
l
nka rzekła konfidencjonalnie: 
- Bourbonkę. stary, to jamo- 
gę ci załatwić! - Tylko musisz 
przyrzec. że nigdy nie wspo- 
mnisz o tym siostrzyczce. Ona 
twierdzi, że natychmiast by 
umarła, jeśli bym to zrobiła! A 
jest uparta i dotrzymuje słowa! 
Więc zorganizujmy to we dwój- 
kę. To znaczy przygotujesz dla 
mnie alibi! 
- Posłuchaj, Malinko - po- 
wiedział poważnie Szarłat. - Za 
to, że beztrosko powtarzasz 
zbrodnicze teorie wyznawane 
przez niektórych ludzi, nie po- 
nosisz odpowiedzialności. Tak 


się złożyło, że pozbawiono cię 
miłości oraz nie wdrożono do 
szacunku dla ludzkiego życia. 
W imieniu winnych temu ban- 
dytów przepraszam cię! 
- A także w imieniu całej 
ludzkości! - dodała dziewczyn- 

a. 
- Tak, masz rację - zgodził 
się hrabia. - Ludzkość nie jest 
wobec ciebie w porządku. Ale 
przecież ty nie chciałabyś zgi- 
nąć? 
- A co mi tam. Pieprzone 
życie. . 
- Na zawsze rozstać się z 
panem Kropidło na przykład? 
- Co to, to nie! Nie z panem 
Kropą! Nie z siostrzyczką! 
- Przecież mogę ci skręcić 
kark i wrzucić w bagno! Nikt by 
nie wiedział! 
- Nie mógłbyś, baranie! Sio- 
strzyczka mówiła, że jesteś ta- 
kim. co owszem, pomoczy dzie-" 
cko w jeziorze za rozrabianie, 
ale prawdziwej krzywdy nie 
zrobi. 
- A inni? 
- Mogą. Sukinsynów na 
świecie od groma! 
- No widzisz. Każdy pragnie 
żyć. Każdy. Życie ludzkie jest 
święte. Nigdy nie pragnij szczę- 
śCia kosztem drugiego człowie- 
ka 
- Wypchaj się, człowieku! 
Przecież ta bourbonka tak ci 
daje w kość. że przykro wie- 
dzieć! 
- Po raz ostatni proszę cię, 
byś przestała się zajmować moi- 
mi osobistymi sprawami! 
- Siostrzyczka nie jest twoja 
prywatna, frajerze! 
- Tak - zgodził się Szarłat. 
- Był intelektualistą, nie potrafił 
rozmawiać z wychowanką domu 
dziecka. - Wiesz. wszyscy 
chcemy być kochani. Więc kie- 
dy dowiemy się, że jesteśmy, 
daje nam to radość. Właśnie tak 
zareagowałem. Ale to nie zna- 
czy, że godzimy się na szczęście 
poprzez krzywdę innych! 
- Hrabio Żarłaczu! - Malin- 


ka postanowiła zwrócić się d0 
mężczyzny oficjalnie, więc z ną- 
leżną powagą. - Tylko gadaj 
szczerze! Czy ty kochasz tę swo- 
ją cżarną? 
- Nie ma powodu, byś mnie 
w tej mierze przesłuchiwała! 
- Kręcisz, Żarłaczu! - zgad- 
ła dziewczynka. - Na takie py- 
tania odpowiada się tylko tak 
lub nie! Przecież połowa chło- 
pów w tym kraju już się roz- 
wiodła, a druga do rozejścia 
szykuje! A ty nie możesz? 
- Nie - przyznał Szarłat. 
- To krzywdzisz moją siost- 
rzyczką, choć taki jesteś niby 
dobry! Najgorzej to z dobrymi, 
niech ich szlag! 
Jakby czyniła to zawsze, a nie 
po raz pierwszy, zsunęła cienką 
nogę, stopą trafiła w strzemię i 
zgrabnie .zeskoczyła z dzianeta. 
- Idziemy, - panie Kropidło 
- powiedziała wyniośle. 
- Przecież miałaś mnie przy- 
palać, topić i obdzierać ze skó- 
ry! - przypomniał senator, Jes- 
tem gotów wypełnić przyrze- 
czenie! 
- Odwal się! Sam sobie 
przypal, wiesz co! - rzekła Ma- 
linka ze wzgardą, Rozsadzała ją 
złość. Była dla szczę
cia dwojga 
ludzi gotowa zrobić wszystko, a 
oni odrzucali ofertę tak dobrej 
woli. Z pewnego oddalenia 
krzyknęła jeszcze do Szarłata: 
- A gadaj sobie w telewizo- 
rze! O szczęściu narodu! 


XIII 


Senator dyskretnie obwąchał 
żonę, ale hrabina Szarłat gotowa 
była nie do takich poświęceń w 
imię szlachetnego celu przyła- 
pania męża na zdradzie. Zjawiła 
się trzeźwa jak poranna rosa, 
Śmigłowiec, wyprowadzony z 
hangaru przez kierowcę Ge- 
orga stał na trawniku podobny 
do wielkiej ważki znad kosmicz- 
nych jezior. 
- Mam nadzieję - powie- 
działa Sarah - że do południa 


6 


:;'.::;::;;":.:.".:.". . -.......
 ..............-.... ....
..........
_.....
_. _....>_.
::
::::::::::::::::::::::::::::::........::::::::::::::::::::::::::::-::::«:::.:::.::)$:
:;:::««
>,-:::::
::::::::::::::::=::::::::::::::::,,-:::::::::::::::
:::::::::::::::::::::::::::::::::-:::..a:.
:.:_:.:.:::.:.:.:_:...:.:...:.:.
:.:. 
NR 5 (625) 
Hfi

nia 
 
 



 


"":' 


'fI. 


",.,.-. 


" 


, 


f. 


opanuję sztukę powożenia tą 
podniebną karetą. 
Senatorowa, świetnie opano- 
wawszy język polski, by rozu- 
mieć, o czym hrabia rozmawia z 
obcymi kobietami, lupiła meta- 
fory niecodzienne. 
- Nie sądzę - odrzekł Szar- 
łat - bym skłonny był pozwolić 
ci na latanie samodzielne nawet 
po miesiącu treningu. Zresztą 
najpierw musisz uzyskać licen- 
cję pilota. Ja jedynie udzielę ci 
lekcji. 
- Nauczę się dziś - zdecy- 
dowała hrabina, - Jestem do- 
brym amerykańskim kerowcą, 
a ta maszynka nie posiada nawet 
kół! 
Ubrana w skórzane spodnie, 
futrzaną kurtkę zapinaną na zło- 
ty zamek błyskawiczny oraz sto- 
sowne nakrycie głowy zrobione 
z futerek szynszyli, wyglądała 
jak rasowy, śliczny pilot. Hra- 
bia, w stroju do jazdy konnej, 
wydawał się nie na miejscu przy 
aparacie. To on jednak zajął fo- 
tel pilota obok znudzonej mał- 
żonki i 'z wprawą puścił w ruch 
Silnik helikoptera. Rozgarniając 
ciężkie wonie lipcowych kwia- 
tów, wśród których dominował 
zapach floksów, łopaty wirnika 
poczęły się obracać powoli. 
Hrabia przyśpieszył obroty, a- 
parat wzbił się w powietrze 
wśród falujących traw. 
- No widzisz - zauważyła 
lekceważąco Sarah obserwują- 
ca kolejne czynności męża. - 
Nic prostszego! 
- To prawda - przyznał 
Szarłat. Kabina była doskonale 
wyciszona, więc huk motoru nie 
przeszkadzał w prowadzeniu 
głośnej rozmowy. - Trzeba 
mieć jednak mnóstwo wiado- 
mości o atmosferze, o niespo- 
dziankach, jakie lubi robić po- 
wietrze. 
Ledwo to rzekł, a znajdowali 
się już nad szczytami najwyż- 
szych drzew w parku, śmigło- 
wiec został kopnięty komino- 
wym ciągiem powietrza do gó- 


, 


ry. Sarah bez strachu wszczepi- 
ła/dłonie w poręcze fotela, 
- Widzisz-zaśmiałsięSzar- 
łat. - Na wysokości sześciuset 
metrów ustawił aparat nieru- 
chomo i po raz pierwszy w życiu 
popatrzył z lotu ptaka na swoje 
włości. Po prawej błękitniało Je- 
zioro Mieczów, pod helikopte- 
rem czerwieniły się świeże da- 
chówki pałacu i krwawił kwit- 
nącymi różami olbrzymi gazon. 
PQ lewej trwał gąszcz ciemnej 
zieleni a dalej barwiły prze- 
strzeń dachy wsi Szarłatowo, 
Rzeka srebrzyła się połyskliwie 
w porannym powietrzu. 
, - Nad jezioro 
 zdecydo- 
wał senator. Spodziewał się nad 
wodą oraz graniczącymi z jezio- 
rem lasami zmiennych warun- 
ków cieplnych więc przykrych 
warunków lotu, Jego żona po-' 
winna wiedzieć, iż latanie śmig- 
łowcem nie jest zabawą bezpie- 
czną. 
- Specjalnie dajesz mi szko- 
łę! - zgadła hrabina, kiedyapa- 
rat począł poruszać się skokami, 
jakby był samochodem jadą- 
cym po bardzo wyboistej dro- 
dze. 
- To się po prostu w powiet- 
rzu zdarza - rzekł Szarłat. 
- Jeden malutki bourbonek, 
a czułabym się znacznie lepiej 
- zatęskniła Sarah, 
- Zatem wracamy? 
- O nie! - zadecydowała 
natychmiast hrabina. Wpatrując 
się w lekko pofalowaną taflę je- 
ziora nie omieszkała jednak za- 
marzyć. " 
- Czyż to wszystko nie mog- 
łoby być zbiornikiem smaczne- 
go, chłodnego bourbona? Jakże 
pięknie byłoby! 
- Tylko nie wspominaj o tym 
ojcu! - przestraszył się Szarłat. 
Istniała realna możliwość, iż pa- 
pa Morgan, aby córkę uszczęś- 
liwić, zarządzi, by którejś nocy 
specjalistyczna firma amery- 
kańska wypompowała z jeziora 
całą wodę i napełniła wgłębie- 
nie, tysiącami hektolifrów whis- 
ky, cdn,
		

/Image007.djvu

			OBYCZAJE - TRAGEDIE - SKANDALE 


aITlski 


b 


kser 


. 


. 


. 


I InnI 


Jaka jest granica niereagowania 
na krzywdę ludzką i poniżenie? Czy 
mogą mieć spokojne sumienie lu- 
dzie, którzy przez ponad dwadzieś- 
cia lat byli świadkami notorycznego 
katowania przez mężczyznę własnej 
matki, córki, sąsiadki i." milczeli? 
Gdzie powinna szukać obrony 
przed oprawcą słaba i bezwolna 
kobieta? .' 
Zadaję sobie te pytania, analizując 
tragiczne życie i równie tragiczną 
śmierć MarH W. 


* * * 


Paweł W. ożenił się 23 lata ternu, 
Miał "złote ręce" - uszycie butów, 
CZy zrobienie szafek kuchennych 
nie było dla niego zbyt trudne. Zna- 
ny był z uczynności i pomocy sąsie L 
dzkiej. Przy talentach Pawła rodzi- 
nie mogłoby nie brakować ptasiego 
mleka. I pewnie byłoby tak, gdyby 
nie wódka. Wystarczyło, że Paweł 
poczuł smak alkoholu a ze spokoj- 
nego człowieka zmieniał się w bez- 
względnego oprawcę własnej żony. 
Jeszcze jako bardzo młody męż- 
czyzna odbył, na początku małżeńst- 
wa' dwa więzienne wyroki za pobi- 
cie. Ale to było w latach sześćdzie- 
siątych. Później Maria W. nigdzie już 
nie zgłaszała kolejnych pobić, Świa- 
dkami jej losu były dzieci, których 
ojciec, kiedy był pijany tłukł ją tak 
długo, aż... się zmęczył. Kobieta le- 
żała na ziemi i błagała, by jej więcej 
nie bił. A on mówił - przecież cię 
nie biję! Kiedy już się zmęczył, pa- 
dał na fotel i albo się uspokajał, albo 
zbierał siły do dalszego znęcania. 
Metodycznie, przez ponad dwa- 
dzieścia lat, bił wynędzniałą kobie- 
cinę nogami od stołków. rzemienia- 
mi i wszelkimi przedmiotami, które 
mu wpadły w ręce, 
Ojczym Marii opowiadał, że pier- 
wszy raz przyjechała do matki (do 
Darłowa) posiniaczona i opuchnięta, 
zaledwie rok po ślubie w 1968 r. Nie 
chciała wracać do męża, ale on 
przyjechał z bukietem kwiatów i tak 
bardzo ją przepraszał, że mu prze- 
baczyła, 
Później Maria dość często przyje- 
żdżała do Darłowa pobita i opuch- 
nięta, Nigdy jednak nie skarżyła się 
na męża, Jej matka - w imię święte- 
go spokoju - zabroniła mężowi 
wtrącać się do życia małżeńskiego 
córki, a sama też tolerowała taki stan 
rzeczy. Zabrała natomiast na wycho- 
wanie wnuka. Najstarsza córka Ma- 
rii uciekła do Niemiec, W miesz- 
kaniu została najmłodsza, która 
przez całe dzieciństwo przyglądała 
się jak ojQiec po pijanemu katuje 
matkę a ta, później wstydzi się lu- 
dziom na oczy pokazać, 
W miarę upływu lat Maria stawała 
się coraz bardziej nerwowa, wresz- 
cie zaczęła pić razem z mężem. Cór- 
ka dość często prosiła ją, by zo- 
stawiła ojca-sadystę i przeniosła się 
do babki, ale ona powtarzała tylko: 
"takie tam gadanie"... 
Późną jesienią 1991 r. Maria była 
bezrobotna. W domu państwa W, 
u
taliła się praktyka przepijania jej 
zasiłku i jego wypłaty. Pijackie liba- 
cje tIV"lały tydzień i płużej, a po nich 
ona zawsze była skatowana nieludz- 
ko, natomiast on szukał dodatkowej 
roboty, żeby zarobić trochę grosza 
na życie. M.in. szył dla prywaciarzy 
cholewki do butów. Tygodniami by- 
wało w tym domu spokojnie. Ona 
kurowała się tabletkami przeciwbó- 
lowymi, które zawsze trzymała pod 
ręką.., Wystarczyło jednak, że zaro- 
bili jakieś pieniądze i znowU na stole 
zjawiała się wóda. Na krzyki bitej 
kobiety nie reagowali sąsiedzi. Nie 
reagowała także dorastająca córka. 


* * * 


Nadszedł feralny październikowy 
piątek. Córka wróciła ze szkoły 
ok. 17.00: 
- ..' ojciec podczas wakacji w 
tym roku rzucił w matkę metalowym 
kopytem szewskim. Miała na udzie 
guz wielkości dwóch pięści,.. W 
tamten piątek, kiedy weszłam do 
mieszkania, rodzice byli już pijani. 
Zaczęłam się pospiesznie pakować, 


. zamierzałam pojechać do babci. 
Matka krzyczała, on bił ją nogą od 
ławy Kłócili się głośno, Wychodząc 
z domu widziałam, że ojciec siedzi 
na fotelu a matka leży na podłodze. 
Na niej leżały połamane meble - 
ława i fotel. Powiedziałam ojcu, żeby 
przestał matkę bić i wyszłam z do- 
mu, zamykając na klucz mój pokój. 
Wróciłam w niedzielę, W domu była 
już policja, 


* * * 


6 października (niedziela) ok. 
godz. 20,00 z automatu na dworcu 
zadzwonił na pogotowie mężczyzna 
i polecił wysłać karetkę na ul. Kono- 
pnickiej w Słupsku, do potrzebują- 
cej pomocy, pobitej kobiety. Pogo- 
towie przyjechało pod wskazany 
adres, ale nikt nie chciał lekarza 
wpuścić do środka. Po kilku minu- 
tach, do stojących pod drzwiami 
wejściowymi ludzi w białych fartu- 
chach zbliżył się pijany mężczyzna i 
powiedział. że zaraz wpuści lekarza 


..
 
..( 


$' 
:
 


do mieszkania. Jednak klucz, któ- 
rym mężczyzna manipulował przy 
drzwiach nie pasował do zamka. 
Lekarz odjechał wściekły, że zmar- 
nowano ekipie czas, Pijany powęd- 
rował na róg ul. Wojska Polskiego i 
22 Lipca, gdzie oczekiwał na nie- 
go.., Paweł W. 
Później pijany kumpel Pawła W. 
tak opowie o wydarzeniach tamtej 
niedzieli: - Ok. godz. 15.00 spot- 
kałem w "Podkowie" Pawła, Był 
pijany. Martwił się, że policja po 
niego przyjedzie, bo pobił żonę. 
Razem wypiliśmy w parku kilka win. 
Potem ja poszedłem do parku na ul. 
Sienkiewicza, gdzie przesiedziałem 
z kolegami do wieczora. Wieczo- 
rem wracałem przez ul, Wojska Pol- 
skiego do dOII}u i ok. godz. 20.00 
znowu spotkałem Pawła. Powie- 
dział, że za chwilę przyjedzie do 
domu pogotowie, a lekarz na p-ewno 
powiadomi policję, Bał się sam iść 
do domu. Dał mi klucz, żebym wpu- 
ścił lekarza. Mówił, że żona leży 
mocno pobita. Poszedłem tam, ale 
nie mogłem GJtworzyć drzwi, bo by- 
łem zbyt pijany, Lekarz na mnie 
nakrzyczał. Wróciłem do Pawła, na 
róg ulicy i powiedziałem, że dał zły 
klucz, Wtedy on poprosił, żebym 
razem z nim poszedł. Weszliśmy do 
mieszkania, Poszedłem do pokoju, 
żeby zobaczyć jego żonę, Leżała na 
wersalce, oczy miała szeroko otwar- 
te. Wystraszyłem się tej nieżywej 
kobiety, Powiedziałem: Paweł, two- 
ja żona nie żyje." A on, jakby dopie- 
ro wtedy zrozumiał, Zaczął ją szar- 
pać i prosić, żeby mu przebaczyła. 
W koło powtarzał: O Jezu, co ja 
zrobiłem, co ja teraz' zrobię? Chyba 
popełnię samobójstwo,.. Po co mi to 
było?.. 
Poszliśmy do kuchni, tam zapaliliś- 
my papierosy. Po chwili zaczęli się 
do drzwi dobijać policjanci, Paweł 
chciał uciekać przez dach, ale ja się 
nie zgodziłem. Po chwili policjanci 
odeszli spod drzwi. Wyszliśmy na 
klatkę schodową i tam nas zwinęli i 
zawieźli na komendę, 


* * * 
Po kilku dniach była już znana 
obdukcja zwłok. Ciało Marii W, tak 


było skatowane, że tylko w niektó- 
rych miejscach zachowało naturalną 
barwę. Obrażenia powstały w ciągu 
kilku dni wielokrotnego bicia. Pod- 
biegnięcia krwawe na podeszwach 
stóp świadczyły o szczególnie bes- 
tialskim znęcaniu się sprawcy nad 
ofiarą, Musiała być bita metalowym 
kopytem szewskim oraz drewniany- 
mi nogami od ławy lub taboretu. 
Ciało było wprost zmasakrowane, 
Patomorfolog oprócz połamania że- 
ber i nosa stwierdził rozlane zapale- 
nie otrzewnej spowodowane pęk- 
nięciem jelit. Uszkodzone były tkanki 
miękkie głowy, tułowia, mięśnie 
pleców i pośladki. Nigdy wcześniej 
nie widziałam tak posiniaczonego i 
naznaczonego krwawymi pręgami 
ciała, To była jedna, wielka rana! 
Kiedy w niedzielę, późnym wie- 
czorem do mieszkania małżonków 
W. wkroczyła policja ,kobieta nie 
żyła już od co najmniej 12 godzin, 
W opinii patomorfologa znalazło 
się zdanie: 
"Należy podkreślić, że szybkie' za- 
stosowanie leczenia po powstaniu 
urazu brzucha dawało szansę utrzy- 
mania poszkodowanej przy życiu," 
Tyle, że nie znalazł się nikt, kto 
stanąłby w obronie słabej, 44-letniej 
kobiety . 


* * * 


Koledzy Pawła nie pijali z nim 
wódki, bo był zbyt agresywny. Uży- 
wał siły zawsze przeciw słabszym 
od siebie, O Marii. już po jej śmierci, 
powiedział: 
- Ona była większa pijaczka, niż 
ja! Zaczęliśmy pić w piątek, Było 
spokojnie. W sobotę, przed połu- 
'dniem, gdy wstaliśmy, żona miała 
chęć wypić, Poszła i przyniosła pół 
litra wódki. Wypiliśmy i zauważy- 
łem, że chciała się awanturować. 
Uspokajałem ją, tłumaczyłem... Skoń- 
czyliśmy pić to pół litra. Żona kazała 
iść po następną, Poszedłem, gdy 


,Pi ' 


": 
- -; 



 


,>; '." 
. .

 


,>-

 


-<"::;:' 




_..;.
.,

, ...:-
4"'
;'-:; ......;;.........-:.. 
 .
 


wróciłem do mie
zkania zobaczy- 
łem, że połamała ławę. Dostała bia- 
łej gorączki, rwała się do bicia. 
Szalała po mieszkaniu, butelkę z wó- 
dką rozbiła o ścianę. Znowu dosko- 
czyła do bicia. Złapała taboret i 
chciała mnie uderzyć. Wtedy ja zła- 
pałem taboret i ją uderzyłem, Potem 
złapałem ją i przydusiłem na wersal- 
kę. I w-tym momencie urwał mi się 
film. Obudziłem się następnego 
dnia na wersalce, obok żony. Po- 
ściel była zabrudzona, bo zrobiła 
kupę. Zaniosłem ją do wanny i umy- 
łem.., Wiem, że brała w niedzielę 
jakieś tabletki i może nimi się za- 
truła? Nie podejrzewam, żeby zmar- 
ła od tych siniaków, które miała. Ja 
jej przecież mocno nie biłem! 


* * * 


10 stycznia 1992 r. osadzony w 
Areszcie Śledczym Paweł W. usiło- 
wał targnąć się na życie, Jak napisał 
naczelnik AŚ: "przyczyną było zała- 
manie psychiczne spowodowane 
dręczącymi osadzonego wyrzutami 
sumienia", Gdzie ono było przez 20 
lat? 


* * * 


Sprawa Pawła W, może mieć zgo- 
ła nieoczekiwany fnał, Otóż, ponie- 
waż nie ma "żadnego istotnego po- 
wodu przedłużania aresztowania tym- 
czasowego", morderca zostanie już 
wkrótce wypuszczony na wolność, 
gdyż prokuratura nie ma pieniędzy 
na opłacanie biegłych psychiatrów 
(bez ich opinii nie można zamknąć 
dochodzenia i postawić zarzutów o- 
skarżenia), Sytuacja jest taka, że gdy' 
nie znajdą się środki na opłacanie 
biegłych, ekspertyz, badań, to na 
wolnośCi znajdzie się nie tylko Pa- 
weł W." ale i wszyscy tymczasowo 
aresztowani (których prawo nie że- 
zwala przetrzymywać w areszcie 
bez uzasadnionych powodów). Brak 
pieniędzy na działalność prokuratu- 
ry może, za kilka dni stać się przy- 
czyną fali tragedii, Kto będzie win- 
ny? 


Jolanta Nitko.ska 


7 


;;;;;;;;;m 
 
"
"' -- zii
 .
"..'.'m'''',;;.,
- ,( 
2'5 )' '"( 


. 


I 
I 
[ 


. 
: 


,) 



 

 
'2 
-<' 


JAtl 


".-' 



' 


51' 


....ł
{'\. ":". 


t 


\f 


t 


'
 


;1 


( 


-- ..,1> 


,i; , 


,ł 



{: 


,t 


',,: ;t;:>", '":;
::::
,'::',, 'i;!- ",.. . 


Sprawa wybuchła w grudniu 
zeszłego roku. Miejscowi nie 
wierzyli, że coś takiego mogło 
się zdarzyć. Nie wierzyli, a 
przecież nie znali jeszcze całej 
prawdy. 
Wieś Bibianna leży nie opodal 
Turku, w województwie konińs- 
kim. Małżonkowie Janusz i Hele- 
na M. kupili tam dom i zamiesz- 
kali w nim tuż po ślubie, trzynaś- 
cie lat temu. Zyli biednie, gos- 
podarując na siedmiu hektarach 
ziemi słabej klasy i hodując 
dwie krowy i jedną świnię - 
cały inwentarz. 
Pierwsza odsłona rodzinnego 
dramatu ma miejsce w sierpniu 
87 roku. Państwo M. mają już 


Udało się dwa razy. Po trze- 
cim porodzie Prokuratura Rejo- 
nowa' w Turku otrzymała ano- 
nim, iż pewna rodzina ze wsi 
Bibianna zabiła już trzecie dzie- 
cko. Informacja okazała się pra- 
wdziwa. Małżeństwo M. przy- 
znało się do ud:uszenia i zakopa- 
nia trzech noworodków. 
- ,,0 tu, na tym łóżku się 
rodziły. Jak już było po wszyst- 
kiemu, stary brał je, kładł obok. 
Ja łeb odkręcałam w drugą stro- 
nę, bom nie mogła na to patrzeć. 
Po minutce już się małe nie ru- 
szało i nie kwiliło. To szło szyb- 
ko, raz dwa. On tylko usta zaty- 
kał, szyi nie ruszał. Matka moja 


-.:;. ..... 
'f: 



 



 
t. 


"-'.:-,,.,
. .
;.\ 


. )f 
-; 


.;..___
. ll'iI;u..,. 


_,' "0""; 


dziecka też nie można było dać, 
bo za to pewnie by nas ze wsi 
wygnali. Na wsi to lepiej jak 
zniknie, niż komuś dać. Zresztą 
ja i tak bym nigdy nie oddała, no 
bo jak tak można swoje własne 
gdzieś oddać." 
Podczas przesłuchania matka 
zamordowanych no,Yvorodków 
powiedziała, iż chcieli mieć tyl- 
ko dwoje dzieci, bo byli biedni. 
Lekarze psychiatrzy ni
 stwier- 
dzili u małżonków M. choroby 
psychicznej. Budzi. więc odrazę, 
a jednocześnie niepojętym jest 
fakt, jak można wychowywać 
dwoje dzieci i z premedytacją 
uśmiercać kolejne przychodzą- 
ce na świat. 


o tu, na tym łóżku 
się rodziły 


f 


dwoje dzieci - ośmioletniego 
wówczas Arka i sześcioletnią 
Kasię. We wsi wiedziano, iż He- 
lena M, jest w ciąży, choć 
ukrywała swój stan przed sąsia- 
dami. Gdy dziecko przyszło na 
świat, a urodziło się na łóżku w 
domu, bez pomocy lekarskiej, 
mąż Heleny M, Janusz udusił je i 
zwłoki zakopał za stodołą, Ten 
sam scenariusz powtórzył się 
jeszcze we wrześniu 89 roku i- 
ostatrii raz - 26 października 
1991 r. 
Za kaźdym razem mieszkańcy 
Bibiannej wierzylI, że Helena M. 
poroniła. I ' . ' 
- "Po zakryciu buzi ręką, jak 
już nie oddychali, to mój zawijał 
ich w białe prześcieradła, a póź- 
niej w worek foliowy. Szedł za 
stodołę i tam kopał nie duży dół: 
Płakał przy tym i nazywał siebie 
zbrodniarzem. Bardzo to prze- 
żywał. Dwóch zakopał w trus- 
kawkach, a jednego w życie. 
Myślelim, że się uda..." 


mi tak gadała, zresztą ona może 
zaświadczyć, bo przy drugim 
była obecna, A dziecioki to aku- 
rat byli w szkole, bo one wszyst- 
kie Cno te co na zmarnowanie 
poszły) rodziły się zawsze przed 
obiadem. " 
Małżonkowie M. byli odlud- 
kami. Wbrew zwyczajom panu- 
jącym we wsi nie przyjaźnili się 
z sąsiadami. W czasie, ciąż Hele- 
na M. prawie cały czas spędzała 
w domu. Sądziła nawet, iż nie ma 
możliwości skorzystania z po- 
mo
y lekarskiej. 
- ",Nię, nie. byłam ani razu u 
lekarza. Pb co, nic mi nie dole- 
gało. Czułam' jak w środku ko- 
pało mnie i ruszało się, a zresztą 
i tak czasu nie miałam na takie 
tam wyjazdy. W Warszawie to 
mówili, że za skrobanie wsadza- 
ją teraz do więzienia. Bałam się. 
W 1985 r. też byłam w ciąży. 
Wtedy to usunęłam i nie było 
żadnej kary, a teraz?.. Do domu 


. 
Tragedię opisał "Przegląd 
Koniński". Jak powiedział "Zbli- 
żeniom" Tomasz Adamczyk- 
dziennikarz tego tygodnika, 
sprawa wywołała rezonans spo- 
łeczny, w związku z czym redak- 
cja zapoznała z nią polityków, 
naukowców j autorytety moral- 
ne: Lecha Wałęsę, Jana Olszew- 
skiego, Jana Łopuszańskiego, 
Mikołaja Kozakiewicza i innych. 


PS. Janusza M. postawiono w 
stan oskarżenia z art. 148 para- 
graf l kodeksu karnego pod 
zarzutem dokonania trzech za- 
bójstw. Jego żona Helena będzie 
odpowiadać za współudział w 
dokónaniu zbrodni. Na mocy 
art. 218 kodeksu post
powania 
karnego, który zawiera tzw. hu- 
manitaryzację prawa, zezwolo- 
no Helenie M. przebywać czaso- 
wo na wolności, z racji opieki 
nad dziećmi. 


(r.w.) 


STUDENCI I MODELE 
Lubimy 
stare 
grube. . 


. 


1 


- Rysowanie grubej baby z ob- 
wisłymi piersiami jest bardzo cieka- 
we. Pięćdziesięcioletnia kobieta ma 
w sobie pewien psychiczny ładunek 
wynikający z faktu, że coś już prze- 
żyła. Bardzo często "przechodzi" to 
na malowany obraz, Najbardziej 
znaną u nas jest pani Krysia, która 
pracuje prawie na "etacie" , pozując 
z reguły z butelką wódki. 
- Natomiast młode ciało nie ma 
żadnych załamań, Przejścia światło- 
cieniowe są bardzo delikatne. Rysu- 
nek takiej osoby jest bardzo prosty, 
Właśnie względy graficzne decydu- 
ją o tym, że wolimy rysować stare, 
grube kobiety. Są oczywiście wyją- 
tki od tej reguły, Pozowały nam 
kiedyś dziewczynki ze szkoły bale- 
towej w swoich strojach. Naprawdę 
przyjemnie było rysować ich deli- 
katne i filigranowe figury, 
- Bardzo często modelkami stają 
się dziewczyny, które nie zdały eg- 
zaminu na naszą uczelnię, Zamiast 
zapłaty proszą o możliwość rysowa- 
nia w danej pracowni oraz korzys- 
tania z porad profesorów, To, że 
pozują, wcale nie oznacza, że są to 
łatwe dziewczyny. Bardzo często 
okazuje się, że reprezentują wysoki 
poziom artystyczny połączony z wy- 
razistą osobowością, 
- Pozostałe modelki zgłaszają 
się same, ewentualnie załatwia je 


.. 


profesor prowadzący pracownię, 
albo jego asystent. Najlepiej opłaca- 
ne są dziewczyny pozujące nago, a 
do tego stojąc. Najmniej leżące i 
ubrane. 
- Czasami na zajęciach można 
spotkać modelki pozujące parami, 
Ustawia się je w rozmaity sposób, 
Na przykład jedna z dziewczyn stoi 
oświetlona z góry mocnym reflek- 
torem, natomiast druga stoi z boku i 
jest prawie niewidoczna, To już po- 
trafi być obrazem! 
- W niektórych pracowniach 
spotyka się stale te same modelki. 
Na pierwszym roku wszystko jest w 
porządku, Jednak na drugim szlag 
cię trafia. Znasz ją prawie na pa- 
mięć. Rysujesz przecież w kółko to 
samo, takie same proporcje, pozy, 
etc. 
- Nie wszystkie dziewczyny. 
chcą się rozebrać. Asystent próbuje 
je do tego nakłonić, ale nie zawsze 
mu się to udaje. Czasami przystają 
na topless, 
- Spotyka się dziewczyny, które 
"nie pozwalają" nam rysować, Za- 
chowują się bardzo prowokacyjnie. 
Nie można się wtedy skupić. Ratu- 
nek jest wtedy tylko jeden - plas- 
tyk musi się "wyłączyć" Mówisz 
sobie: "Muszę to zrobić i koniec!" 
Może się oczywiście zdarzyć, że 
masz ochotę na tę modelkę, Na kawę 


... 


zaprosić jej nie możesz, ale może się 
to odbić w pozytywny sposób na 
twojej pracy. Możesz narysować ją 
bardziej agresywnie, np, zniekształ- 
cając jej postać, Czasami nawet jest 
lepiej, gdy masz seksualny stosunek 
do modelki, aniżeli miałbyś ją trak- 
tować jak przedmiot. Gdy masz do 
kogoś emocjonalny stosunek, to ob- 
raz przedstawiający tę osobę bę- 
dzie ciekawszy. 
- Perwersja w malarstwie ma 
sens tylko wówczas, gdy czemuś 
służy. Można spotkać na obrazach 
wyuzdane pozy. Są one bardzo częs- 
to przemalowywane ze zdjęć porno- 
graficznych. Czasami ze względu na 
popyt, innym razem aby szokować. 
W szkole nie ma powodu, aby takie 
obrazy malować. Na pierwszym, 
czy drugim roku student ma się 
wykazać przede wszystkim dobrym 
rysunkiem, A to czy ona będzie 
rozkraczona, czy nie - nie ma żad- 
nego znaczenia dla tego obrazu. 
- Najbardziej utkwiło w naszej 
pamięci pewne wydarzenie. Pew- 
nego dnia przychodzimy, na rysu- 
nek, a na środku pracowni stoi naga 
dziewczyna, Była szczupła, miała 
długie, wspaniałe nogi. Rozproszo- 
ne włosy opadały jej na ramiona, 
Grała na skrzypcach. Było intymnie, 
Asystent poprosił nas, abyśmy po- 
robili szybko szkice,' Należało zła- 
pać nastrój - tę relację między 
skrzypcami, nią i muzyką. Po dwóch 
godzinach modelka przestała grać, 
poszła do kantorka, ubrała się i po- 
wiedziała do nas łamaną polszczyz- 
ną: "Dziękuję wam bardzo". 
- Bardzo to nas zaskoczyło. Z 
reguły modelkę traktuje się jak 
przedmiot. Na początku mówimy do 
niej: "Proszę bardzo", a po dwóch 
- trzech godzinach: "Dziękujemy, 
do widzenia" 
- Okazało się później, że dziew- 
czyna jest Holenderką. Studiuje w 
Amsterdamie, a w wolnych chwi- 
lach jeździ po świecie. Oczekiwała 
kontaktu z nami, a spotkała zamknię- 
te w sobie, milczące osoby. 'W sumie 
głupio to wyszło! 
Studentów Państwowej Szkoły 
Sztuk Plastycznych w Poznaniu wy- 
słuchał: 


Robert Mania 


.
		

/Image008.djvu

			SPRAWY I LUDZIE 


J '" u 


" 
 ',
 "," 

/
p. r J 

1 'tJIJ
-,'t
::,: ' ' .'" ' 
_." . ..... . ....... 


".: 1 


::-.
'
:-:.;«:--:::::
;'.;: 


życie na dotychczasowym, i tak 
przecież skromnym, poziomie? 
Zanosi się bowiem na to, że 
wszystkie dochody pochłoną o- 
płaty i wydatki na żywność. - A 
co zresztą? 
Pan Marian zanotował, że w 
grudniu 1990 r. opłaty stałe (bez 
energii - dwumiesięczne roz- 
liczenie wypada w styczniu) wy- 
niosły 198.428 zł, w grudniu 
1991 r. - już 496,675 zł, Opłaty 
w styczniu 1991 r. (z energią) 
wyniosły 286,228 zł, w styczniV 
tego roku -aż 764,175 zł, Jak by 
nie liczyć. kosżt samej energii 
wzrósł w ciągu minionego roku 
o 600 proc, Jeżeli podrożej ą no
- 
niki energii, pan Marian przewi- 
duje, że miesięczne stałe opłaty 
przekroczą milion zł, a wraz z tą 
podwyżką podrożeje wszystko, 
Jeżeli z czegoś się wówczas nie 
zrezygnuje - bilans przycho- 
dówi wydatków będzie ujemny. 
Marek chciał zrezygnować z 
akademika, ale po rodzinnej de- 
bacie rodzice uznali, że dojazdy 
będę męczące, odbije się to na 
wynikach nauki i zdrowiu - a 
poza tym też kosztują, Pan Ma- 
rian uznał, że jedyne z czego 


Ile wydajemy na życie? 


..
., 


dwóch chłopców, 186 wzrostu 
każdy i jednego studenta, stołu- , 
jącego się poza domem? "Dzie- 
ci" na śniadanie jadają zupę 
mleczną. jajJ	
			

/Image009.djvu

			, 
TYDZIEN W TELEWIZJI 


.. 


WIDEO * FILM * WIDEO * FILM 



:::.: 


:r.
 


t,; 

: 


,t 


:l. 
'J: 
.;
 


Whoopie 
szczęśliwa 


Wróćmy do tamtych, uroczys- 
tych chwil. Wraz z Whoopie 
Goldberg (oglądaliśmy ją u nas 
w tv w fIlmach "Włamywaczka ,. , 
. IKolor purpury") cieszyło się 
całe Hollywood, Kiedy pojawiła 
się na przyjęciu z córką Alexan- 
drą, otrzymała burzę oklasków. 
Mówi szczęśliwa Whoopie: 
"Odbyłam długą drogę ze slu- 
msów do Nowego Jorku. Jes- 
tem optymistką, ale o tym, że . 
kiedykolwiek otrzymam "Os- 
cara", nawet mama nie śmia- 
ła marzyć". 


Ojciec 
chrzestny 


Jest nie tylko jednym z najbar-. 
dziej pożądanych mążczyzn 
Hollywoodu. Robert Redford 
ma także wielkie serce. Podczas 
kręcenia Wmu w Republice Do- 
minikańskiej Robert spotkał o- 
sieroconego Pepe (10 lat), I po- 
stanowił zostać jego ojcem 
chrzestnym. "Ten mały był w 
dziecięcej bandzie, żebrał, 
kradł, aby przeżyć". Teraz ak- 
tor opłaca mu każdego miesiąca 
dobrą szkołę z internatem. a 
wakacje spędzają razem, 


Dwaj dziwni 
braciszkowie 


iZE
f":')"
' 
:.;... 


'
 ('Y f
' 
i 



" 

F:',,J 
,j" 


Z wIelu filmów nakręconych 
w Hollwood znani są jako twar- 
dzi mężczyźni. Jednakże w swo- 
k'
 \o j'''- 
fil,' .\ 
-",;
 
'>, .łł 


:1 
;); 
.
: 


'łJi 
'-&" 


.:..- . f; '
 J 


'
1 


. . :
.
;::;:"


;;;;:":
'" 

 

 


im nowym filmie zarówno 
, eks-małżonek Madonny, Sean 
Penne, jak i Robert De Niro 
zaskakują widzów swoimi rola- 
mi, W "Nie jesteśrI;1y aniołami" 
("We are no Angels") przebra- 
ni za duchownych próbują wy- 
mknąć się policji, 


Kasetowe 
, . 
nowoscl 


Dla miłośników horroru: ,;Ca- 
meron" , w którym ożywają d
- 
mony wywoływane przez nie- 
świadomego swej mocy chłop- 
ca. "Skowyt" to film w typie 
.,Gremlinsów", czy I,Innerspa- 
ce". Mamy tu grozę, humor, 
tempo, efekty specjalne w naj- 
lepszym gatunku. 
Dla oddechu polecam kome- 
dię obyczajowo-sensacyjną pt. 
"Midnight" (Północ), w której 
śledzimy życie ekscentrycznej 
hollywoodzkiej gwiazdy - luk- 
susowe i szalone ale też pełne 
stresów i bezpardonowej walki 
o utrzymanie pozycji w show 
businessie. 


"Gdzie 
Jesteś 
Swięty 
Mikołaju?" 


- to historia reportera Franka 
(w tej roli Charles Bronson, tak. 
tak), który po stracie żony i córki 
załamał się i myśli o samobój- 
stwie, List z tytułowym pytaniem 
od Virginii (z ubogiej ameryka- 
ńskiej rodziny) wysłany do ga- 
zety trafia w ręce Franka i zasad- 
niczo odmienia jego życie. 


Aktorzy 
są jak 
d . · 
zlecI... 



 


., .zdaniem Marcello Ma- 
stroianniego: "Aktorzy to wie- 
czni obserwatorzy. Dzieci, 
które nigdy nie wydoroślały. 
Ludzie myślą, że dzieci to ta- 
kie małe wróbelki, które trze- 
ba dokarmiać. Idiotyzm. 
Dzieci widzą i rozumieją 
wszystko i to znacznie lepiej 
niż dorośli. Są najlepszymi a- 
ktorami świata. Dlatego każ- 
dy aktor jest trochę jak dziec- 
ko" . 


i 

 
i 


;:.::;.:
: 


u-u 


,J 


[ ,.. 

=.'z«w.. " 


ą., 


:
f. ;_ 
 .;:x
.:
::.:;. ? : \; 


"WRESZCIE BLIŻEJ ŚWIATA'; 
PHU 
"TOP...MIX" ZAPRASZA 


do nowo otwartego salonu w Słupsku, przy ul. Starzyńskiego 11 
w godz. 10 - 18 (obok prz.cjścia podzierufiego) 
OFERUJEMY: 
niezawodne ANTENY SATELITARNE PliCE 92QO, PACE 6060 
- ceny konkurencyjne 
oraz 
KSEROKOPIARKI, FAKSY firmy CANON 
KALKULATORY, ELEKTRONICZNE MASZYNY DO PISANIA, 
SPRZĘT BIURO\VY 
Prowadzimy sprzedaż detaliczną i hurtową 
Zapraszamy do naszego salonu i punktów sprzedaży: 
Ustka D H ..CENT" ul. Sportowa 15 
Lębork "ADA-POL" Staromiejska lO, tel. 62-31-92 
Człuchów, ul. Żyrnierskiego 2. tel. 540 


CZWARTEK 30.1. 


PROGB.I.M I 


8.00 Dzień dobry 
9.00 Wiadomości 
9.10 Domowe przedszkole 
9.35 "Mimi" (3)-serialprod. szwedz- 
kiej 
10.00 Przyjemne z pożytecznym - po- 
rady dla majsterkowiczów 
10.25 "Na krawędzi mroku" (6-ost.)- 
serial sensacyjny prod. ang, 
11.20 Sto lat - magazyn ubezpieczeń 
społecznych 
11.30 Wiadomości 
16.00 Studio 7 proponuje 
16.10 Kino Teleferii - "Kroniki Na- 
mi": "Podróż Wędrowcem do świtu", cz. 
I - serial prod. ang. 
16.40 Teleferie. Winda - teleturniej 
17.15 Teleexpress 
17.35 Telemuzak - magazyn muzyki 
rozrywkowej 
18.10 Spin 
18.30 Podróże do Polski - reportaż 
18.50 Magazyn katolicki 
19.15 Dobranoc: "Dziwny świat kota 
Filemona" 
19.30 Wiadomości 
20.05 "Na krawędzi mroku" (6-ost.) 
21.00 Decyzje - program publicysty- 
czny 
21.20 Pegaz 
21.50 To nie jest sprawiedliwe 
22.35 Wiadomości 
22.55 Family album (11) 
23.25 BBC World Service 


PROGRAM 2 


7.30 Panorama 
i.35 Rano 
8.00 Gazeta domowa 
8.10 Telewizja biznes 
8.30 "Nowe przygody He-Mana" 
serial animowany prod. USA 
9.00 Transmisja obrad Sejmu RP 
16.25 Powitanie 
16.30 Panorama 
16.40 "Pokolenia" - serial prod. USA 
17.00 Nowa Europa... Problemy gos- 
podarcze 
17.35 "Ci niegrzeczni chłopcy" (5) - 
serial prod. ang. 
18.00 Program lokalny 
18.30 Nowa Europa.., Wspólnota hIS- 
toryczna 
19.30 Język francuski (13) 
20.00 Nowa Europa... Pogranicze stu- 
lecia 
20.50 Nowa Europa,.. Bezpieczna Eu- 
ropa - nowe systemy bezpieczeństwa 
zbiorowego 
21.00 Panorama 
21.20 Sport 
21.30 Teatr Telewizji: "Demokracja" 
- inscenizacja sztuki Jessifa Brodskiego. 
Reż. Feliks FaIk 
22.15 Nowa Europa.., Architektura 
wspólnego domu - instytucje demokra- 
tyczne 
22.30 Nowa Europa. . Geopolityka hu- 
moru 
22.50 N owa Europa,., Arka Przymierza 
- dziedzictwo kulturowe 
23.30 XXI Warszawskie Spotkania Tea- 
tralne 
24.00 Panorama 
0.05 Pasmo hipermultimedialne Mar- 
cmaK. 


PIĄTEK 31.1. 


PROGRAM I 


j 
...
:;.:.:;;.: 
. m 


8.00 Dzień dobry 
9.00 Wiadomości 
9.10 Domowe przedszkole 
9.35 "Mimi" -serialprod. szwedzkiej 
10.00 Szkoła dla rodziców 
10.25 ;,Bill Cosby Show" - serial prod. 
USA , 
10.50 Wiadomości 
15.30 Uniwersytet Nauczycielski, Do- 
kument trochę inny 
16.00 Studio 7 proponuje 
16.10 Kino Teleferii - "Kroniki Na- 
mi": "Podróż Wędrowcem do świtu" 
 
serial prod. angielskiej 
16.40 Teleferie. Niewie
ka gra - tele- 
turniej 
17.15 Teleexpress 
17.35 Prawo prawa 
17.45 Klub dobrej książki 
18.10 "Bill Cosby Show" (21) 
18.35 Raport 
19.00 Rellex - program publicystycz- 
ny 
19.15 Dobranoc:, I Wielbicielka Boulie- 
go" 
19.30 WiadomOści 
20.05 "Szpieg doskonały" (3) -;- serial 
sensacyjny prod. ang. 
21.00 Polskie zoo 
21.15 Zespół publicystyki "Zapis" 
przedstawia.. . 
21.55 Rock w Rio, cz, 3 
22.55 Wiadomości 
23.15 Olga - film dok. prod. franc. 
23.45 Tańczy formacja "Akant" 
0.25 Noc z gwiazdami 


Program 2 


7.30 Panorama 
7.35 Rano 
8.00 Gazeta domowa 
8.10 Telewizja biznes 
8.30 "LuckyLuke " -serialprod. fran- 
cuskiej 
9.00 Transmisja obrad Sejmu RP 
16.25 Powitanie 
16.30 Panorama 
16.40 "Pokolenia" (60) - serial prod. 
USA 
17.05 W środku Europy - reportaż 
17.30--21.00 Program regionalny 
21.00 Panorama 
21.20 Sport 
21.30 "Zdarzyło się w Trzeciej Rze- 
szy" (4-os1.) - serial filmowy prod. USA 
22.20 Obrazy, słowa, dźwięki 
23.20 Neptun TV 
24.00 Panorama 





='



;
)., 

 . 


SOBO'l'A 1.2. 


ROGUM I 


7.30 Program dnia 
7.35 IIWie.łci" - program Redakcji 
Rolnej 
8.00 "Rynek - Agro" 
8.30 I ,Na zdrowie" - Tllagazyn rekre- 
acyjny 
8.50 Wiadomości poranne 
9.00 "Ziarno" - program Redakcji 
Katolickiej dla dzieci i rodziców 
9.25 Kino Teleferii: "Awantury kosmi- 
czne" cz, l - film fabularny produkcji 
holenderskiej 
10.20 "Wojownicze żółwie Ninja" - 
serial animowany produkcji USA . 
10.SS "Azymut" - wojskowy pro- 
gram publicystyczny 
11.20 Telewizyjny koncert życz'eń 
11.50 Wiadomości . 
12.00 Wędrówki dalekie i bliskie "Ta- 
jemnice hieroglifów" - film dokumen- 
talny produkcji belgijskiej 
12.40 "My i świat" - magazyn aktual- 
nych spraw międzynarodt:lwych 
13.00 "Siódemka" w "Jedynce" - 
Spotkanie z wielkimi pisarzami: Luigi Pi- 
randello - film dokumentalny produkcji 
francuskiej 
14.00 Walt Disney przedstawia: "Ka- 
cze opowieści" - "Całkiem, nowe ży- 
cie" 
15.10 Z archiwum Teatru Telewizji - 
Franz Kafka "Proces" 
17.15 Teleexpress 
17.35 "Butik" - magazyn Grażyny 
Szcześniak 
18.20 "Angielska limuzyna" (3) -"se- 
rial produkcji francuskiej 
11.15 Dobranoc "Berta" 
19.30 Wiadomości 
20.00 "Polskie zoo" 
20.20 "Deja Vu" - film fabularny pro- 
dukcji polsko-radzieckiej 
22.05 "Kariery i bariery" (Zbigniew 
Niemczycki - biznesmen) 
23.10 Wiadomości wieczorne 
0.05 "Senator" cz. 3 - os1. - film 
fabularny produkcji USA 


PROGRAM 2 


7.30 Panorama 
7.35 "Kaliber '92" - wojskowy maga- 
zyn publicystyczny 
8.00 "Ulica Sezamkowa" - program 
dla dzieci 
9.30 "Gora szybowcowa" 
10.00 CNN . 
10.15 "Ona" - magazyn dla kobiet 
10.40 "Tacy sami" - program w języ- 
ku migowym 
11.00 Polska Kronika Filmowa 
11.10 Akademia polskiego filmu 
13.00 Zwierzęta świata: "Bezcenna 
przyroda" (20) - "Saquaro - strażnik 
pustyni cz. 2 filmu dokumentalnego pro- 
dukcji angielskiej 
13.30 "Klub Yuppies?" -'program dla 
młodzieży 
14.00 "Video J\U1ior" 
14.30 Studio Sport - koszykówka za- 
wodowa NBA 
15.20 "Artyści - galerie" - "Pejzaże 
osobne" Janiny i Edwarda Jabdarow 
15.55 Powitanie 
16.05 ,,6 z 49" - teleturniej 
16.25 Losowanie zakładów gier liczbo- 
wych Totalizatora Sportowego 
16.30 Panorama 
16.40 ..Nie zapomnij o mnie" - film 
fabularny produkcji angielskiej 
18.00 Program lokalny 
18.30 "Wielka gra" - teleturniej 
19.30 "Portret muzyka" - Claudio 
Monteverdi 
21.00 Panorama 
21.20 "Słowo na niedzielę" 
21.25 Alfabecik Andrzeja Sikor9 w - 
skiego 
21.40 "BeckettFestival" - reportaż z 
Dublina 
22.10 "Pierścień skorpiona" (4-os1.)- 
film fabularny produkcji australijskiej 
23.00 "Legendy filmu" - Spencer 
Tracy 
24.00 Panorama 


NIEDZIELA 2.2. 


PROGRAM l 


7.55 Program dnia 
8.00 "Tydzień" 
I 9.00 Kino Teleferii: I,Brzydki jamnik' I 
- filrn produkcji USA 
10.30 "Sceny monachijskie" - pro- 
gram trój wymiarowy 
10.40 "Świat odkrywany" (8) - serial 
dokumentalny produkcji USA 
11.30 ..Notowania" 
11.55 Telewizyjny Koncert Zyczeń 
12.25 Quelld Strano Bosco" - wojs- 
kowy program dokumentalny 
\. 12.50 "Tęczowy music-box" 
13.35 Magazyn "Morze" 
15.10 "Alfabet komediantów" - Woj- 
ciech Pokora 
15.45 W starym kinie: "Córka genera- 
ła Pankratowa" - film polski z 1934 roku 
17.15 Teleexpress 
17.35 "Anno Domini'91" (2) - prze- 
gląd wydarzeń muzycznych roku 1991 
(lipiec - grudzień) 
18.10 "Paradise - znaczy raj" (5) - 
"Diabelski kanion" - serial produkcji 
USA 
19.00 Wieczorynka - Walt Dysney 
przedstawia "Chip i Dale" 
19.30 Wiadomości 
20.05 "Wielki przewrót" (1) - serial 
produkcji francuskiej 
21.45 Sportowa niedziela 
22.05 ,,7 dni - świat" 
22.35 "Kabaretowa lista przebojów" 
- program Marka Majewskiego 

.IO "Midem'92" - reportaż z Mię- 
dzynarodowych Targów Muzycznych 


PROGRAM 2 


7.30 "Przegląd tygodnia" (dla niesły- 
szących) 
8.00 "Klementynka" - serial produk- 
cji francuskiej 


8.25 Film dla niesłyszących: "Wielki 
przewrót" CI) - serial produkcji francus- 
kiej 
10.00 CNN 
10.10 Powitanie 
10.10 Program lokalny 
11.30 Podróże w czasie i przestrzeni: 
..Cudowna planeta" (9) - "Sahara" - 
film dokumentalny produkcji japońskiej 
12.11 ..Animals " - magazyn ekologi- 
czny/ 
13.00 Express Dimanche 
. 13.15 ,,100 pytań do..... 
13.55 "Rebusy" - teleturniej 
14.15 Kino familijne: "Nonni i Manni" 
(1) - serial produkcji niemieckiej 
16.25 Program dnia 
16.30 Panorama 
16.40 "Misz - masz" - magazyn nie 
tylko telewizyjny 
17.10 Studio Sport - Mistrzostwa 
Świata j\U1iorów w łyżwiarstwie szybkim 
- Mare'21, reportaż o hokeiście Mariuszu 
Czerkawskim - "Z wiatrem i pod wiatr" 
- magazyn żeglarski 
18.00 "Bliżej świata" 
19.00 "Wydarzenie tygodnia" 
319.30 "Czesnik" - program Magdy 
2:urowskiej o Henryku Czesniku - plas- 
tyku 
20.00 "Nasze wspólne ćwierćwiecze" 
- 25 lat Teatru Wielkiego w Łodzi 
21.00 Panorama 
21.20 Międzynarodowy Festiwal Sztuki 
Fryzjerskiej 
21.45 "W biały dzień" - film fabular- 
ny produkcji USA 
23.00 "Okolice jazzu" 
24.00 Panorama 


PONIEDZIAŁEK 3.2. 


PROGRAM I . 


. 15.30 Uniwersytet Nauczycielski 
Prezentacje - Gdy zawód jest pasją 
16.00 Studio 7 proponuje 
16.10 Dla młodych widzów: "A vista" 
- quiz muzyczny . 
17.15 Teleexpress 
17.35 John Porter - "Incarnation" 
18.00 Sportowy'hit 
18.00 Kraje, narody, wydarzenie, 
18.45 "Alf" - serial produkcji USA 
19.15 Dobranoc: "Reksio" 
11.30 Wiadomości 
ZO.OS Teatr Telewizji - Witold Gomb- 
rowicz "Iwona I księżniczka Burgunda", 
reż. Jerzy Stuhr. wyk.: Ziuta Zającówna, 
Jerzy Stuhr, Małgorza Hajew- 
ska-Krzysztofik. Rafał Dziwisz , Katarzyna 
Gladyszek i inni 
21.10 Koncert "Dla Andrzeja", cz. l - 
wyk. Michał Bajor. Ewa Bem I Danuta Bła- 
żejczyk, Halina Frąckowiak , Jolanta Jasz- 
kowska, Grażyna Łobaszewska, Alicja 
Majewska , Włodzimierz Korcz 
22.55 Wiadomości wieczorne 
23.15 Poezja na dobranoc - Halma 
Poświatowska "Kiedy umrę kochanie" 


PItOGR.I.M Z 


15.00-16.25 Ferie z "Dwójką" 
15.00 Powitanie 
15.05 "Nowe przygody He-Mana" - 
film animowany produkcji USA 
15.35 ..Historia cyrku" 
16.05 "Droga do Albertville" 
16.25 Program dnia 
16.30 Panorama 
16.40 "Sonda" - "Ruch lokalny" 
17.15 "Z kart krakowskiego archi- 
wum" - krakowscy rajcowie 
17.35 "Biuro, biuro" (7) - "Wolny e- 
tat" - serial produkcji niemieckiej 
18.00 Program lokalny 
18.30 "Ojczyzna - polszczyzna" 
"Pod borem, pod borem Marysia stojała" 
18.45 "Zbliżenia , czyli to i 
owo o filmie - program Iwony Łękawy 
19.?5 Zapraszamy do "Dwójki" 
11.30 Język niemiecki (17) 
20.00 "Prawo wyboru" (1) - Centrum 
Zdrowia Dziecka - 15 lat później 
21.00 Panorama 
21.25 Sport 
21.35 . ,Lubin " - reportaż Ryszarda 
Romanowskiego o tragicznych wydarze- 
niach w Lubinie. w sierpniu 1982 
22.10 "Pasternak" - film fabularny 
produkcji angielskiej 
23.40 "Prawo wyboru" (2) - Centrum 
Zdrowia Dziecka - 15 lat później 
24.00 Panorama 


WTOREK 4.2. 


PROGRAM I 


8.00 "Dzień dobry" - poranny maga- 
zyn rozmaitości 
9.00 Wiadomości poranne 
9.10 "Domowe przedszkole" 
9.55 "Mimi" - serial produkcji szwe- 
dzkiej 
10.00 "To się może przydać" 
10.25 "Jak cudne są wspomnienia" (3) 
- "Zwariowane abecadło" - serial TP 
11.25 Wiadomości 
16.00 Studio 7 proponuje 
16.10 Kino Teleferii: "Kroniki Namii" 
- serial produkcji angielskiej 
16.40 Teleferie najmłodszych: "Nie- 
wielka gra" 
17.15 Teleexpress 
17.35 "Narodziny firmy" - Elemen- 
tarz przedsiębiorczości 
17.50 "Polska z oddali" - Jan' Nowak 
Jeziorański 
18.00 Family album - amerykański 
kurs języka angielskiego 
18.20 "W Sejmie j Senacie" 
18.35 "Króli
Bugs przedstawia" -se- 
rial animowany produkcji USA 
19.00 Skarbonka Jacka Kuronia 
19.15 Dobranoc: Mały pingwin Pik 
Pok" 
19.30 Wiadomości 
20.05 "Arafat - znany i nieznany" - 
film dokumentalny produkcji angielskiej 
21.05 "Listy o gospodarce" 
21.35 "Siódemka" w "Jedynce" - 
Spotkania z wielkimi pisarzami - James 
Joyce 


22.35 Wiadomości wieczorne 
22.55 "Wódko p,ozwól żyć... - pro- 
gram Halszki Wasilewskiej 


PROGRAM 2 


7.30 Panorama I 
7.40 Rano 
8.00 "Gazeta domowa" 
8.10 "Telewizja biznes" 
8.35 "Denver - ostatni dinozaur" - 
serial produkcji francusko-amerykań- 
skiej 
1.00 "Świat kobiet" - magazyn 
1.25 "Pokolenia" - serial produkcji 
USA 
9.45 "Rano" 
10.00 CNN 
10. UJ. Język francuski (14) 
15.00-16.25 Ferie z"Dwójką" 
15.00 Powitanie 
15.05 ..Denver - ostatni dinozaur" - 
serial animowany produkcji francus- 
ko-amerykańskiej 
15.30 "Historia cyrku" 
16.05 "Droga do Albertville" 
16.25 Program dnia 
16.30 Panorama 
l&.40 "Pokolenia" - serial produkcji 
USA 
17.05 Przegląd kronik filmowych 
17 .35 "Pod wspólnym dachem" (29)- 
"Szantażyści" - serial produkcji fran- 
cuskiej 
18.00 Program lokalny 
18.30 Moja modlitwa 
18.50 "Sztuka świata zachodniego" 
(17) - II W naszych czasach: rozwiązanie 
się mitów" - serial dokumentalny pro- 
dukcji angielskiej . 
19.15 "Rozmowy o Rzeczyniepospoli- 
tej" 
11.30 Język angielski (17) 
20.00 Non stop kolor - Willie Dixon- 
.,1 am the blues" 
21.00 Panorama 
21.25 Sport 
21.35 "Ekspres reporterów" 
22.05 I ,Błękitny pokój" - film fabular- 
ny produkcji francuskiej 
22.55 "Stan krytyczny" 
24.00 Panorama 


ŚRODA 5.2. 


PROGRAM I 


8.00 I ,Dzień dobry" - poranny maga- 
zyn rozmaitości 
9.00 Wiadomości poranne 
9.10 "Domowe przedszkole" 
9.35 "Mimi" - serial produkcji szwe- 
dzkiej 
10.00 "Głowa do góry" - magazyn 
poradniczy dla kobiet 
10.25 "Dynastia" serial produkcji USA 
11.10 Wiadomości 
15.35 Uniwersytet Nauczycielski - 
Szkoły w Europie - Z -Gabrielem w 
nazwie 
16.00 Studio 7 proponuje 
16.10 Kino Teleferii: "Kroniki Narnii" 
- serial produkcji angielskiej 
16.40 Teleferie: Studio konkursowe 
XIII Ogólnopolskiego Festiwalu Filmów 
dla Dzieci - Poznań'92 
17.15 Teleexpress 
17.35 "Luz" - program dla młodzieży 
17.SS "Klinika zdrowego człowieka" 
18.30 "Rewizja nadzwyczajna - pro- 
gram Dariusza Baliszewskiego 
19.00 "Zielona linia" - program Re- 
dakcji Rolnej 
19.15 Dobranoc "Niesforny Misia- 
czek" 
19.30 Wiadomości 
20.05 "Dynastia" - serial produkcji 
USA 
21.00 Studio Temat 
21.30 M.agazyn 60/90 
22.00 "Sprawa dla reportera" 
22.40 Wiadomości wieczorne 


PROGRAM 2 


7.30 Panorama 
7.40 "Rano" 
8.00 "Gazeta domowa" 
8.10 "Telewizja biznes" 
8.35 "Ulisses 31" - "Ludzie i maszy- 
ny" - serial animowany produkcji fran- 
cusko-amerykańskiej 
9.00 "Świat kobiet" - magazyn 
9.25 "Pokolenia" - serial produkcji 
USA 
9.45 "Rano" 
10.00 CNN 
10.10 Język niemiecki (17) 
15.00-16.25 Ferie z "Dwójką" 
15.00 Powitanie 
15.05 "Ulisses" - serial animowany 
produkcji francusko-amerykańskiej 
15.30 "Historia cyrku" 
16.05 Droga do Albertville" 
16.25 Program dnia 
16.30 Panorama 
16.40 "Pokolenia" - serial produkcji 
USA 
17.00 Losowanie Toto-Lotka 
17.05 "Ekostres" -magazyn ekologi- 
czny 
17.25 "Allo, allo" - serial produkcji 
angielskiej . 
18.00 Program lokalny 
18.30 "Ela nuklearna" (5) - "Na kra- 
wędzi' I - serial dokumentalny produkcji 
angielskiej 
19.30 Język angielski (47) 
20.00 Teatr Prowizorium 
20.40 IIMoje książki" - Zbigniew Mu- 
sioł 
21.00 Panorama 
21
25 Sport 
21.35 "Boss z Zachodu" - film produk- 
cji niemieckiej , 
23.10 Filmy dokumentalne Jerzego Bo- 
guckiego - "Oj" - "Krew walki" 
24.00 Panorama 


Redakcja nie odpowiada za zmiany w 
programie! 


li' 


9 


.. 


0'\
		

/Image010.djvu

			, , 
MAGAZYN DLA PAN I PA NO W 


/ ,\. 


;:
' 
',4; 


" 


"""'.: 

- (: 
X'
:. 



 


Fryzura 


Moda na włosy ofiarowuje nam 
wszystko do wyboru: krótko, długo, 
gładko, puszyście, Ale nie ekstra- 
wagancko. Fryzu:r:ę musimy dobrać 
do własnej urody i stylu życia. 
Gładka fryzura ze ściągniętymi 
włosami lub krótka. z odsłoniętymi 
uszami i karkiem. jest dla pań o 
regularnych rysach, Kok czy takie 
strzyżenie, które jest jakby "tapiro- 
waniem" tyłu głowy, to propozycja 
dla pań o ostrym podbródku i wydat- 
nym nosie, 


Kolory to te wszystkie. które są 
łagodne i ciepłe -'-- blond, rudy, 
brąz - współgrające z karnacją. 
Najmodniejsze włosy muszą lśnić, 
błyszczeć i mienić się. ,Podstawą 
wszystkich fryzur jest niezmiennie 
trwała - ale już nie skręcony ,.na 
baranka" włos. Jest już tyle dosko- 
nałych preparatów, że można czynić 
cuda. nie niszcząc włosów i uzys- 
kiwać zaskakujące efekty. 
Trwałej nie wolno robić samemu i 
pamiętajmy, jeżeli farbujemy włosy 
to najpierw farba. a potem trwała. I 
najważniejsze 
 pielęgnacja wło- 
sów - ta domowa. codzienna. Wy- 
dawałoby się, że nie' ma żadnego 
problemu, bo kosmetyków do wło- 
sów jest ogromny wybór. Tylko nie 
wszystkie z nich są naprawdą dob- 
re. 
Nie wierzę w te, które mają dzia- 
łać jak "czarodziejska różdżka" - 
natychmiast, a także w te tanie, bo 
dobry kosmetyk nie może być tani. 
Na pewno dobre i bezpieczne są te, 
które mają adnotację o przeznacze- 
niu dla zakładów fryzjerskich, bo 
przeszły badania laboratoryjne. 
Małgorzata 


I 
alqe 
hzac 



 , . czyli- 


s 


Sosów nie jadamy często - i słu- 
sznie ---- ale od czasu do czasu warto 
niJni wzbogacić obiad, zwłaszcza 
gdy mamy gołąbki, placuszki, "kot- 

Jeciki" z gotowanych zieITiI¥aków, 
gotowane mięso z rosołu. Sosy przy- 
I:'ządza się szybko, dlatego raczej 
należy je przygotowywać w ostat- 
niej chwili przed obiadem i tyle, ile 
starczy 
a raz dla rodziny. Dlatego 
przede wsz1stkim zacząć należy od 
podstawowego sosu. Jest nim: 


Jeśli małżonka Krzywoustego, Sa- 
lomea, mogła się poszczycić nie la- 
da koligacjami rodzinnymi, to żona 
Władysława, jego pierworodnego 
syna miała jeszcze lepsze pocho- 
dzenie. gdyż wywodziła się z sa- 
mych szczytów ówczesnej piramidy 
społecznej. Mianowicie pochodziła 
z rodziny cesarzy rzymskich i nie- 
mieckich, . spokrewniona z naj zna- 
komitszymi rodami europejskimi. 
Agnieszka - przyrodnia siostra ce- 
sarza Konrada III - wyszła za mąż za 
Władysława jeszcze za życia Boles- 
ława Krzywoustego, Przypomnijmy, 
iż w swoim testamencie podzielił on 
'Kraj na dzielnice zarządzane przez 
jego synów ze związku z Salomeą, 
natomiast księciem seniorem, zwie- 
rzchnikiem swoich braci został naj- 
starszy, Władysław, z matki Judyty. 
Agnieszka, kobieta ambitna i prze- 
biegła, przez całe życie zabiegała o 
to, by jej małżonek panował nad 
całym krajem. bez dzielenia się wła- 
dzą z młodszymi braćmi, 
Polscy kronikarze nie pozostawili 
na niej suchej nitki. Jednak pod 
wieloma względami były to oceny 
niesłuszne, a zarzuty chybione. Kad- 
łubek pisze, że była ona: "najdzik- 
'sza z dzikich zwierząt , przechodziła 
tygrysicę, lwicę, smoka II, Z kolei 
,autor pieśni o Piotrze Włoście. nazy- 
wa ją złą kobietą. przyrównuje do 
żmii, trucizny, nie szczędzi mocnych 
epitetów. 
Jest prawdą, że praktycznie kie- 


10 


ł 


,. 


Sy 


SOS BIAŁY. Do rozgrzanego ron- 
delka dajemy łyżkę margaryny lub 
masła. Gdy tłuszcz się rozpuści, roz- 
cieramy z tłuszczem łyżkę lub dwie 
(w zależności od potrzeb) mąki na 
gładką masę. Do tejże masy wlewa- 
my stopniowo szklankę zimnego 
mleka (stale mieszając, aby nie two- 
rzyły się grudki) albo zimnego roso- 
łu lub wywaru z jarzyn. Solimy do 
smaku i kiedy masa się zagotuje 
zdejmujemy z ognia. 


/' 


:
.- 


<;211 


l " 
."-.." 
;.
.: 
is' 
.',. 


<
1,1 
\
 



 




I 

;> 



 




 


:-ł 


,.. 


)Szukaj swego stylu 


f' 



. 


l. 


ł' 
J
! (, 
J':l /:; 
 '\.; 
. , 
.. 

 t '\" ,-' < 
i::>:l 


',
 
;i... 


Ten sos stanowi bazę wielu so- 
sów. Wszystko teraz zależy od na- 
szej inwencji i fantazji, tej bowiem 
kuchnia wymaga, a sosy ponoć 
szczególnie. Znana jest niemal 
wszystkim anegdota o znakomitym 
kompozytorze Rossinim, znanym 
smakoszu. Gratulowano mu swego 
czasu sukcesu wystawionej w Pary- 
żu opery, a ten skwitował: "Opera, 
no tak, ale mój nowy sos..." 
Otóż, do gołąbków możemy przy- 
gotować sos pomidorowy lub grzy- 
bowy, Proponujemy zatem przepis 
na sos pomidorowy: 
Jest doskonały, kiedy sos podsta- 
wowy rozprowadzimy wywarem ja- 
rzynowym z wygotowaną dużą ce- 
bulą. Cebula dodaje smaku potrze- 
bnego pomidorom. Do masy doda- 
jemy przecieru pomidorowego, za- 
gotowujemy, i na końcu dodajemy 
ze trzy łyżki śmietany, ale już nie 
gotujemy, tylko doprawiamy solą i 
cukrem do smaku. 
'.I'enże sos możemy przygoto- 
wać inaczej: Łyżkę margaryny lub 
masła zagotowujemy z łyżką lub 
. dwiema przecieru pomidorowego i 
łyżką mleka. Dodajemy śmietanę, 
sól, cukier i na końcu - nie gotując 
- rozprowadzamy w sosie, dobrze 
mieszając, surowe żółtko. 
Jeśli sos pomidorowy przygoto- 
wujemy latem, ze świeżych pomido- 
rów, należy je poddusić w rondelku 
z margaryną lub masłem i odrobiną 
wody, z dodatkiem cebuli, którą na 
końcu należy wyjąć, pomidory 
przetrzeć przez sitko. Sos pomido- 
rowy zyskuje na1smaku, kiedy doda- 
my odrobinę rozgniecionego czosn- 
ku. Smacznego! 


Księżna Agnieszka 
zwana tygrysicą 


rowała poczynaniami swego męża, 
powodując jego zbrojne wystąpie- 
nie przeciw braciom, gdyż ci nie 
chcieli mu się podporządkować. 
Rozpoczęła się długoletnia wojna 
domowa, prowadzona ze zmiennYm 
szczęściem, lecz ostatecznie zakoń-. 
czona klęską Władysława i Agnie- 
szki, Na początku ci ostatni nie ko- 
rzystają z pomocy władców i książąt 
Niemięc, zadowalają się posiłkami 
ruskimi, 
Głównym sojusznikiem panującej 
pary jest najpotężniejszy wówczas 
możnowładca polski, Piotr Włosto- 
wic. Dopóki popierał seniora, jego 
przewaga nad juniorami była wyra- 
źna. Jednak zgodne współdzii?łanie 
Władysława i Piotra nieoczekiwanie 
otrzymuje dramatyczne zakończe- 
nie. 
Powodem stała się ko
ieta - wła- 
śnie Agnieszka. W czasie polowania 
doszło między nimi do rozmowy, w 
której żartowali na temat swoich 
małżonek, które ich zdradzają z in- 
nymi. Agnieszka dowiedziawszy się 
o tym poczuła się obrażona i po- 
przysięgła Piotrowi zemstę. Wymo- 
gła na mężu oskarżenie go o zdradę, 
podstępne pojmanie, wreszcie ośle- 
pienie i yvyrwanie języka. 
Kronikarze są zgodni, że za tę 
zbrodnię odpowiada Agnieszka. 


.. 


Czy mają do końca rację? Pamiętaj- 
my. że w średniowieczu oficjalnie 
głoszono tezę o występnej naturze 
kobiety, jej przewrotności. W każ- 
dym razie utrata tak potężnego soju- 
sznika przyniosła zgubne skutki 
książęcej parze, 
Za młodszymi braćmi stanęli w 
większości możnowładcy polscy, 
którym odpowiadało rozbicie dziel- 
nicowe, a nie silna, scentralizowana 
władza państwowa. Juniorów po- 
parł też arcybiskup gnieźnieński, 
rzucając na księcia - seniora kląt- 
wę. Władysław nie zdobył silnie 
umocnionego Poznania i uciekł do 
Niemiec, skąd miał otrzymać pomoc 
szwagra, cesarza. Agnieszka tym- 
czasem broniła się w oblężonym 
Krakowie, Opór musiał być długi i 
skuteczny, bowiem tego okresu do- 
tyczy zapis Kadłubka, iż "księżna 
bromJa miasta jak tygrysica II, Nie 
doczekawszy się odsieczy musiała 
miasto poddać, Juniorzy darowali 
jej życie, ale wygnali z kraju wraz z 
dziećmi. Udała się oczywiście do 
NIemiec. Nie zrezygnowała jednak 
z powrotu do Polski i odzyskania 
swoich praw do tronu. Cesarz Kon- 
rad ruszył nawet z wyprawą, mając 
za sobą Władysława. Zakończyła -się 
ona niepowodzeniem. Cesarz wraz 
z księciem ruszyli wkrótce na kruc- 


I Uroda 
) 
. Maseczki 


,
 
na karnawał 


Gotowa ziołowa maseczka porcela- 
nowa 


Wygładza i odpręża skórę. Po 
nałożeniu - trzymamy ją na twarzy 
aż 40 minut. Zatem musimy zrobić 
maseczkę znacznie wcześniej i za- 
planować ją wśród innych przygo- 
towań przed wyjściem. 


Błyskawiczna maseczka jajecz- 
no-miodowa 


Świeże żółtko ucieramy na gładką 
masę z niewielką ilością prawdzi- 
wego miodu. 
Płaskim pędzelkiem rozprowadza- 
my maseczkę na twarzy i szyi. Zna- 
cznie upiększa! Ww. ilość wystarcza 
na dwa razy., 


Maseczka witaminowa 


Działa przeciwzmarszczkowo, na- 
wIl
ająco. 
Czubatą łyżkę pasteryzowanego 
twarożku mieszamy z kilkoma krop- 
lami cytryny lub z drobniutko posie- 
kaną jedną cząstką pomarańczy. 
Jeśli chcemy usunąć zmęczenie z 
twarzy i wygładzić zmarszczki, zrób- 
my maseczkę z dużego ziemniaka, 
ugotowanego na rzadką papkę w 
niewielkiej ilości mleka. Rozprowa- 
dzamy ją po twarzy, gdy lekko wy- 
stygnie. 
Jeżeli nie mamy czasu na przygo- 
towanie takiej maseczki, to kupmy 
gotową. Maseczka "Finezja" działa 
podobnie. 


(u.k.) 


jatę do Ziemi Świętej. Jednak Agnie- 
szka, choć osamotniona, wciąż jest 
bardzo aktywna i podejmuje różne 
. działania celem utrzymania sukce- 
sji. 
Pod jej naciskiem papież, Euge- 
niusz III, wysłał swego legata do 
Polski, aby przekonał juniorów do 
pogodzenia się z Władysławem, Nie 
udało się też Agnieszce zorganizo- 
wać kolejnej wyprawy na Polskę 
przez jej utytułowanych krewnych z 
Niemiec. 
Fryderyk Rudobrody (rok 1157) 
podjął taką wyprawę, lecz nie spo- 
wodowała ona powrotu Władysława 
Wygnańca do kraju. Bolesław Kę- 
dzierzawy i Mieszko uznali się jego 
lennikami, ale szybko zapomnieli o 
swoich przyrzeczeniach. Agnieszka 
Umarła w Niemczech, podobnie jak 
jej mąż po paru latach. Nie ziściły się 
jej ambitne plany. 
Ich koncepcja jednolitego państ- 
wa nie odpowiadała interesom nie 
tylko pozostałych książąt, lecz w 
ogóle możnowładztwa, Agnieszka 
była niewątpliwie ambitną kobietą, 
zdecydowaną w działaniu, nawet 
bezwzględną, jej plany zgodne były 
z racją stanu Polski, ale zabrakło 
jednak realnych możliwości ich u- 
rzeczywistnienią.. Jej synowie osta- 
tecznie wrócili do Polski, otrzymu- 
jąc dzelnicę śląską. Córka Ryksa 
została żoną władcy Hiszpanii, zre- 
sztą jeszcze dwukrotnie zmieniła. 
mężów. Tak więc jedna piastówna 
figuruje w genealogiach hiszpań- 
skich. 


(opr. jr) 


Umiejętność właściwego ubiera- 
nia się jest dużą sztuką. Są kobiety 
obdarzone wyczuciem harmonii i 
stylu - potrafią w sobie tylko właś- 
ciwy sposób zawiązać pod szyją 
chustę czy szal- przypiąć broszkę, 
w sposób efektowny lecz nie rzuca- 
jący się w oczy, tak dobrać poszcze- 
gólne części garderoby, by stano- 
wiły elegancką całość, 
Ludzie obdarzeni tą sztuką starają 
się być przykładem dla innych, to 
f właśnie oni bywają dyktatorami mo- 
.,l dy. Nie wszyscy jednak posiadają 
takie zdolności, natomiast wszyscy 
mogą je próbować i rozwijać. 
Stań więc przed lustrem, przyj- 
rzyj się dokładnie swojej sylwetce. 
:
 a potem przeanalizuj nasze rady. 


Jeśli masz: 
RAMIONA SZEROKIE 
Unikaj: kwadratowych dekoltów, 
pagonów, bufiastych rękawów. 
Noś: rękawy kimonowe, dekolty w 
kształcie V, długie korale i paski. 


WĄSKIE I SPADZISTE 
Unikaj: kimona, głębokich dekol- 
tówV. 
Noś: dekolty w karo, marynarskie 
kołnierze, bluzki, sukienki z podusz- 
kami, pagony. klapy, bufiaste mar- 
szczone rękawy.- 


RĘCE 
DŁUGIE, unikaj: wąskich, opinają- 
cych lub bardzo krótkich rękawów. 
Noś: rękawy 3/4 i 7;8, najlepiej sze- 
rokie. Długie rękawy podwijaj. 


KRÓTKIE, unikaj: wysokich man- 
kietów i szerokich rękawów. 
Noś: rękawy długie, zwężające się 
do dołu. 


BIUST 
MAŁY, unikaj: głębokich dekol- 
tów. Noś: bluzki w poziome paski, 
karczki, drapowania i marszczenia 
powyżej linii piersi, ubieraj się wie- 
lowarstwowo "na cebulkę". 


DuiY, unikaj: wysokich kołnierzy 
(zwłaszcza przy krótkiej szyi), sukie- 


........ 


\ 
>;\
\ 
\ 
.\ 
'> ' 
'q
 


nek, spódnic i spodni z podwyż- 
szoną talią, rękawów do łokcia, po- 
ziomych pasów i krótkich żakietów 
Noś: rozpięte kołnierze, bluzki z 
poszerzoną 'linią ramion, sukienki z 
obni*oną talią, dekolty. 


TALIA 
WYSOKA, unikaj: ubiorów z pod- 
wyższoną talią, szerokich pasków. 
krótkich żakietów, swetrów i kami- 
zelek. 
Noś: suknie z obniżoną talią lub bez 
jej podkreślenia 


NISKA, unikaj: wąskich pasków, 
ubiorów z obniżoną talią. 
Noś: szerokie paski w tym samym 
kolorze co spódnica czy spodnie. 
sukienki z podwyższoną talią, karcz- 
kiem, falbanami. 


BIODRA 
WĄSKIE, unikaj: opiętych spodni, 
bardzo wąskich spódnic. 
Noś: spodnie z zaszewkami w talii, 
szerokie plisowane lub marszczone 
spódnice, żakiety zakrywające linię 
bioder. 


SZEROKIE, unikaj: szerokich mar- 
szczonych i plisowanych spódnic, 
spodni z zakładkami, nakładanych 
na wIerzch kieszeni, ża.Kietów koń- 
czących się na linii bioder. 
Noś: proste spodnie, żakiety i swet- 
ry kończące się poniżej bioder, spó- 
dnice w kliny. 


NOGI 
KRÓTKIE, unikaj: spodni z man- 
.kietami lub zmarszczonych dołem, 
długich żakietów, butów na obcasie 
zupełnie płaskim i szpilkach. 
Noś: ubrania dwuczęściowe, suknie 
z podwyższoną talią, buty i rajstopy 
w jednym kolorze, obuwie na śred- 
nim lub wysokim obcasie. 
Oto nasze rady, które pomogą ci 
w doborze właściwego stroju. Naj- 
ważniejsze jednak - znać manka- 
menty swojej sylwetki, próbować je 
zamaskować, nie myśleć i nie mówić 
o nich, a okaże się. że mało kto je 
zauważy. (opr. hen) 


. 



, 
; 


e 


:
 
t: 
' , "" " \, 
, '. 
i, ' 
l 


.

. . 
'
":"::.: :
.:. 


. /! 


:::.':A 


lu 


1J' 


Chociaż tegoroczna zima nie ura- 
czyła nas jeszcze solidną porcją 
śniegu, jednakże niskie temperatu- 
ry i wiatry zmuszają do ochrony 
głowy. Dlatego też dzisiejszy arty- 
kuł poświęcimy przypomnieniu tro- 
chę już zapomnianych kapeluszy. 
Sama nazwa "kapelusz", pocho- 
dząca z języka francuskiego, począt- 
kowo oznaczała wieńce z kwiatów 
służące do przykrycia głowy. His- 
toria kapelusza sięga czasów staro- 
żytnych, kiedy to mężczyźni nosili 
kapelusze w kształcie stożka w celu 
ochrony przed słońcem. Od tego 
czasu notowano duży udział kapelu- 
sza w kształtowaniu całości sylwetki. 
Prawdziwy kapelusz stał się mod- 
ny około XII wieku, wkładany był 
wtedy na małe czapeczki lub.., pod 
korony; nie posiadał ronda i był 
ostro zakończony. Późniejsze kape- 
lusze strojono piórami i biżuterią, 
Wiek XVII i następne dwa stulecia 
to czas cylindrów - początkowo 
rewolucyjnych, a w końcu tylko wy- 
kwintnych, nawet przeciętnych na- 
kryć głowy. Jednocześnie pojawia 
się kapelusz trój- i dwurożny. Poło- 
wf). wieku XIX i wieku XX to czas 
melonika - twardego, półkolistego 
=kapel usza, charakterystycznego dla 
londyńskich dzielnic bankowych i 
biur. Jego odmianę stanowi eden - 
zawsze czarny lub szary, mniej szty- 
wny, z rondem lekko podniesionym 


. 
.' .c: 
".
:	
			

/Image011.djvu

			I 


H 


. 
. 
;-,P 
4t 
,; ',. \ \ 


,I 
..
 
, 


.c 


'8 jll 
 
.... 1 " 
.

/ I 

 "'" "'" 


l

. 
..
., 
itJ 
4 1 .", 


Ił " 
. }. 
.;'
(ti. 


" ,-
<

;:. 
...:;'
 
... 
\\\
... 



 

.'A
r:' 
r

 I.i 
, .'11 .' 


...
 
, fj '\ 
" '\\;\ I'.. 
t 

 , ) I . 
, 
 
.. 


\ 


. 
..!
 
,

 


łt..".- ." 


 
 
'::.- 
, 



 
\ 1,_ 1:1' 
"(l-'


 
,
".,,;
 
.. '

 
r '->. 


R 


SK 


p 


Buan (21.3.-20.4.) Będziesz dążyć do uzyskania 
większych dochodÓw z własnej pracy i wyjdziesz na 
swoje. Nowe przyjaźnie okażą się bardzo pomocne 
w rozwiązywę.niu niektórych kwestii materialnych, 
Gorzej w sprawach serca; błędna ocena sytuacji 
spowoduje rozmaite trudności. Chroń swoje gardło i 
strzeż się wszelkich przeziębień. Dobrym partne- 
rem okaże się Lew, 


Byk (21.4.-20.5.) Zajmiesz się przede wszystkim 
swoją karierą zawodową. Będziesz działać z werwą, 
dynamicznie i osi
gniesz powodzenie. Zastanów się 
jednak głębiej nad sensem swego życia. Strzeż się 
sprzeczek z partnerem na temat metod wychowywa- 
nia dzieci. Unikaj przeziębień i noś ciepłą bieliznę, 
Panna może ci wiele pomóc, 


Bliźnięta (21.5.-21.6.) Doskonała passa zawodowa - 
czekają cię wyrazy uznania, wyróżnienie lub może 
awans. Musisz się jednak liczyć z zawistnym otocze- 
niem, które zechce ci pokrz}'żować szyki. Zwróć 
nieco więcej uwagi na stan swego zdrowia, Twój 
dobry znak to Waga, która może ci sprawić wiele 
radości 


Rak (22.6.-22.7.) Poważne konflikty z partnerem 
mogą się w konsekwencji przyczynić do ogromnej 
przemiany psychicznej. Dla waszego związku będzie 
to korzystne, Czekają cię też nieprzewidziane wpły- 
wy gotówki. Nie daj się zanadto ponosić uczuciom. 
W miłości idealny Skorpion. 


Lew (23.7.-23.8.) W nadchodzącym tygodniu twoje 
gadulstwo i niedyskrecja źle się odbiją na układach 
służbowych, ale o dziwo, przyniosą pozytywne sku- 
tki materialne. Odnowienie kontaktów w najbliższym 
gronie rodzinńym poprawi samopoczucie Lwa, za- 
pewniając mu także lepszą pozycję w środ
wisku, 
Strzelec marzy o wspólnych chwilach. 


Panna (24.8.-23.9.) Wiele czasu poświęcisz sprawom 
swoich dzieci. Na polu zawodowym drobne obawy 
co do sytuacji W. pracy I jest nadzieja, że z dobrym 
finałem, Plany przyjemnej zagranicznej wyprawy są 
całkiem realne, Dobry interes możesz teraz ubić z 
Koziorożcem. 


Waga (24.9.-23.10) Podczas tych zimnych. stycznio- 
wych dni, możesz s
ę spodziewać gorących przeżyć 
miłósnych: Nie' zapominaj jednak o ciepłych butach i 
wełnianych skarpetach, bo zachorujesz narażając się 
na niełaskę swoj
j patronki, Wenus, Bardzo ważne 
sprawy materialne, Pod koniec tygodnia wszystko 
zdołasz korzystnie rozwiązać, Twój znak - Byk. 


Skol'plon (24.10.-22.11.) Wokół ciebią mnóstwo 
przemian, które nie ominą także Skorpiona i jego 
spraw osobistych, Dojdziesz do porozumienia z part- 
nerami i ludźmi z twego otoczenia, W wielu spra- 
wach pomogą ci dobre układy z twoimi rodzicami i 
teściaID-i. Związek uczuciowy okaże się wyjątkowo 
szczęśliwy. Może tym wybranym będzie Rak? 


Strzelec (23.11.-21.12) Więcej troski o zdrowie! Gro- 
żą ci bowiem obecnie choroby gardła. Zadbaj rów- 
nież o finanse, bo sytuacja jest niestety bardzo 
niestabilna. Przed tobą miłe przeżycie miłosne. Chy- 
ba z kimś z najbliższego otoczenia. Może to być 
Koziorożec lub Lew. 


Kozloroiec (22.12.-20.1) Zmienisz się teraz wewnęt- 
rznie, a także zewnętrznie, Słowem jakaś wyraźna 
odmiana i to na lepsze. Panią Koziorożec czekają 
odwiedziny u kosmetyczki. Korzystaj z miłosnych 
przeżyć - pomogą ci zapomnieć o wielu udrękach. 
Nie bądź taki nieczuły na westchnienia Wagi. 


Wodnik (21.1.-19.2.) Zepsują ci trochę humor napię- 
cia w domu, ale nastrój karnawałowy potrwa jeszcze 
jakiś czas. Wiele przeżyć miłosnych, Strzeż się jed- 
nak gwałtownych stresów i - Barana. Pomyśl o 
wizycie u fryzjera, zimowe nakrycia głowy nie są 
korzystne' dla twoich włosów. Więcej spacerów a 
nawet lżejszych biegów. 


Ryby (20.2.-20.3.) Twoje nowe życiowe dążenia 
mogą początkowo spotkać się z protestem osób 
najbliższych, ale wkrótce spotkasz się z ich aprobatą. 
W miłości dużo zmiennych wrażeń - od euforii do 
depresji. Otoczeniu nie spodobają się jednak amory 
Ryb, Dlatego bądź ostrożny. Myśli o tobie Rak 


, P SZCIE DO NAS 
"ZBLIŻENIA" 
SŁUPSK 
SIENKIEWICZA 20 


:.::::X::;:::::
:C::::::::::::::::

:::;::::::::
::;;(':::::::::.:::::::::::::::::::::::::::«:::::.:::::::
-:-.::::::::::::«::::::.:::
::-:::-:
::?;:;:::::::::
::-:::::::::«::..::c:::;::::«:::...«::«
.:;c««<=:('-c««. .ot. 


RedaguJ, dzieci z Bibliotki 
Dziecięcej w Słupsku przy 
pomocy Jolanty Saweryn. 


o O Q/"
\'):. 
t&@)g@(';j
 ()\f'\I 


f}J 



 

 


Krzyż6wka 


1. 
2. 


t 


6- 
'f 


Wpisz odpowiedzi w kratki a otrzy- 
masz hasło - nazwę pojazdu. 
l, Jeżdżą po ulicach. 
2, Znosi jaja. 
3. Roślina, która kłuje, 
4. Podkuwa konie. 


5, Zwierzę, które nie lubi czerwone- 
go koloru. 
6. Jeżdżą po niej pojazdy. 
7, Płyn z owoców, 
Przygotował Jacek Kdmierczak 
(SP-2 w Słupsku kI. IVd). 


Nadesłała Helena Tucka z Kościernicy 


Rebus 

 1) 
 {ł .
 H -
 
r Y 

 ... ..... ... y 

 
, 

 
 . 
 . 
" , ' "..", łl , " 


UKRYTE 
WYRAZY 


W tych zdaniach ,ukryte są 
nazwy drzew. ,Odszukajcie je. 
1. Wakacje już niedługo. 
2. Moja ciocia pali papierosy. 
3. Sos na stole prędko stygme. 
Nadesłała Belenka Tueka. 


Dzbanuszek 


, 
Kupiła ini siostra 
maleńki dzbanuszek, 
Prześliczny kolorowy. 
co ma parę uszek 
i pękaty brzuszek. 
Niosę swój dzbanuszek, 
już prawie weszłam na ganek, 
gdy drgnęły mi paluszki i 
- z dzbanuszka zostały okruszki 
MoaIka Nowakow.ka 
(lIIc SP-9 Słupsk) 



 
ił 
ca 
:s 


'..., ...,r' 


,,,*,,, 
ł/>>-
5:" 


._:f$:' 


F 

 


LAT 6 
51: y"paJc, 


Fundatorem nagród 
dla dzieci 
jest Hurtownia 
Klocków-Lego 
i Zabawek 
"Pod Stadionem", 
mieszcząca się 
przy ulicy 
Przemysłowej 33 
w Słupsku. 




a

nia 


:.:.:-:.".:.:.:.:.:.:.::'.:."' . :.y.:.:.:.:-:.;.:.:. ;. ",; :-....:.
.:.:.
.:.:..
 ...:.<;:.1:' . 




 
. 


Kto to ?' ) 
Siostra, brat, 
tata, mama. 
Kto malował? 
Ja sam I 
Ja sama I 


ROZRYWKA DLA DZIECI 
. 


, 
. 
f 


", 


.. 
\. 
£.r 


;:I 

 
CI) 
P.. 

 

 
C\J 

 
C\J 
....-4 
+00 
(tS 
....-4 


'0) 
;g 
CI) 

 
o 
M 

 
Q 

 
"tj 

 
ł 


tr " 
JO
, 

{Ą, 


Szyfr 
 konkurs 
z nagrodą 


Każdej literze alfabetu w tej zagadce odpowiadają cyfry od l do 24. 
Pamiętając o tym, spróbujcie odczytać poniżej zapisany szyfr, 
w którYm ukrywa się przysfowie. 
Rozwiązania na kartkach pocztowych przyślijcie pod adresem 
"Różowy Smok" Redakcja "Zbliżenia" Słupsk, al. H. Sienkiewicza 20, 
pokój 106. Czekamy przez tydzień! 


7--4--23; 9--4--24--5; 12--21--20--23; 22--4--24--9--10; 
3 9-5--17-13--5; 2--21-20-23 


Rozwiązanie konkursu z nr. 2 


Okrutnym i złym. królem był król Herod. 
Nagrodę, którą wyślemy pocztą, wylosował Mleczy.ław Bekle._ z 
Kończewa. 


tak, to przyślijcie je do redakcji. 
Pozdrawiam Was serdecznie. 


LISTY OD "SMOKA" 


.,R.S." 


Drodzy uczniowie kI. Vb w Pol- 
. nicy, Wspaniale układacie krzyżów- 
ki. Mam do. Was pytanie. Czy rebusy 
też potraficie wymyślać? Jeżeli 


Miła klaso Ha ze Smołdzina - 
bardzo dobrze znacie bajki. A może 
Wy ułożycie jakiś bajkowy konkurs? 
Czekam na odpowiedź. "R.S." 


Taj emniczy list 


Pewnego dnia pani listonoszka przyniosła do redakcji list. Nie wiemy kto 
go wysłał. Dziecko, które tak ładnie maluje nie podpisało się. Autorze lub 
autorko prac odezwij się do nas! 


" 


1( 


-r- 
j 


"t!" 
".. \' 


"';;.;", 
 


04", 


:1 



.
.,; 


,i ł t L 
- '!.-ł' 
d""', ! 
\ ( 



( 


;.l.
 



 

 ,r- Y" 
. l ., ,:.. ..:.. . 
. .::: ,-. · 
,M,.'j 
J D w
* ,,-
 
i '(.
}.::.
- 


.j 


,,' 
'1"'" ,...."" \ 
'\""i" I 
. . ':J , '" ' ! ' 
,
 ...._. 
 I\i..-, I 


t'''J .:( 


,;«' \., 


1;, 



 


.l. 


j"ę" 
--' e'''''!''''' :
f
' 


/"' , '" 
. 0":,.:" ::.,
 ::
:::
 
.
::;..' ',' ..
 , ::/{(. 
: .: j;"
. .
 
",:... 
'\ 
... 


''!fil'' 



;, 



'.,.. 


N;< ," 

 '<¥f. 
;"i;:, 


, 
'. 


.:
 


:\ 


",--łW 1:" 
, 

 

: 
, 


/1 
j 


, 


:
 


.....:łiłW _.
.,: 


. 


':;'::_::'-::;';.;::'X.. 


';.::h-$-::X:::':::-::;:
.1 :::;.".. .1.," 


".;.:.::" 
.:"':;" y" 




,
'.U , 
':
u,;

 
,'- .
 ,'
 



:',f 
 " .,
 

! Ą 

\ N, 
i. ...ł1 'i 
/ł 
 //'\' 
, " 
 
t
\\ (1,1' 
--, 1" 


7f$ 
?
' 
f7;,-7/' 
< 'J, .\ 
, 
 ') 
 


.f/'; 
. 
.' 



', 
". 1 


,
 
_

ł\ 
 


o" .;'
 
v' 
"'. ,( 


:::..;}:{/" 


' ft " 

...:
. ';'" .-: ".:: 
;
 " " " ,,:u,' ,, '" 
':G-::':'" 


,.,{ 
"'l 


:t 
."
-. u'__
:' 
::::" 


.. .-. ...:-..:.......;;:;,;:.::. 



W.. . ....:.,
., . 


fJR 5 (625). 


11
		

/Image012.djvu

			, 
ROZMAITOSCI 
I 


Film-wideo 
Wideo-film 


Największy playboy 
Hollywoodu.. . 


,..to oczywiście popularny ak- 
tor i reżyser - Warren Beatty 
(. ,Bonnie i Clyde", "Dick Tra- 
cy"). Do dziś ten przystojny ka- 
waler jest obiektem westchnień 
wielu kobiet. Jego wybranki to 
wyłącznie gwiazdy filmowe 
(także piosenkarki) ni.in, Joan 
Collins, Natalie Wood. Faye Du- 
naway, Liz Taylor, Julie Christie 
(była z aktorem aż siedem lat). 
Debbie Reynolds, Madonna. 
Gdy Diane Keaton dla Warrena 
porzuciła Woody Allena, ten 
miał powiedzieć: w następnym 
wcieleni u chciałbym być War- 
renem Beatty. 
Aktor ma 54 lata i niezbyt duży 
dorobek aktorski i reżyserski, 
ale przez długie lata był bardzo 
zajęty.., Pracował nad pozycją 
największego playboya Holly- 
woodu. 


Jodie wyrasta na 
indywidualność kina 


Oglądaliśmy ją niedawno w 
nieco dziwnym filmie prod, an- 
gielskiej pl. "Hotel New Hamps- 
hire". Starsi widzowie pamięta- 
ją zapewne J odie Foster z filmu 
pl. "Taksówkarz" w roli nielet- 
niej prostytutki. Ukończyła stu- 
dia, wydoroślała i -odniosła wie- 
lki sukces w obrazie pt. "Mil- 
czenie owiec" (wkrótce pojaw! 
się on na ekranach naszych kin), 
Gra tu rolę młodej adeptki szko- 
ły policyjnej, która nawiązuje 
psychiczny kontakt z maniakal- 
nym mordercą. 
Jodie wybrała formułę kame- 
ralnego filmu psychologiczne- 
go, wiedząc, że powinna się 
przede wszystkim skupić na ak- 
torstwie, Debiutuje jako realiza- 
torka i gwiazda w filmie "Little 
Man Tate". Bohaterem jej filmu 
jest siedmioletni chłopiec, który 
zaniedbywany przez własną 
matkę 19nie do błyskotliwej pa- 
ni doktor-psycholog. 


ł 


ł 


Nie ma już 
"słonecznego chłopca" 


W filmie pt. "Love Story" był 
niezwykle przystojnym. smuk- 
łym i pełnym wdzięku chłop- 
cem o- błękitnych oczach. Dziś 
oczu Ryana O'Neala prawie nie 
widać - kryją je fałdy tłuszczu. 
50-letni Ryan waży prawie 110 
kilogramów. Zrobił się ponury, 
wiecznie zrzędzący, antypaty- 
czny. Nic nie pozostało z daw- 
nego ; ,słonecznego chłopca", 
jak kiedyś o nim mawiano. Far- 
rah Fawcett ("Aniołki Charlie- 
go"), od kilku lat towarzyszka 
jego życia z wielkim trudem na- 
kłoniła go, by rozpoczął ćwicze- 
nia w studiu sportowym. Dzięki 
niej otrzymał także rolę w seria- 
lu. Niestety, po kilku dniach po- 
dziękowano mu za współpracę. 
Nie zgodził się także na dietę 
odchudzającą przygotowaną w 
porozumieniu z lekarzami. W 
środowisku aktorskim mówi się. 
że Farrah chyba porzuci bohate- 
ra "Love Story"... 


Plotki, ploteczki 


. Michael Douglas razem z żo- 
nąDiandrą obchodził swoje 47. 
urodziny na Majorce. Kilka lat 
temu kupił tam dom, położony 
malowniczo niedaleko miaste- 
czka, w którym Diandra się uro- 
dziła. 
. A.rnold Schwarzenegger 
znalazł niedawo damską portmo- 
netkę z 4000 dolarów. Odesłał ją 
właścicielce... ze swym auto- 
grafem, 
. Wytwórnia Orion - produ- 
cent "Tańczącego z wilkami" - 
wniosła do sądu skargę prze- 
ciwko pewnej restauracji w Se- 
attle, specjalizującej się we 
,,frutti di mare" , Jej właściciele 
sparodiowali film Costnera pro- 
dukując reklamówkę "Tańczą- 
cego z mięczakami", którą na 
dawali w lokalnej sieci telewi- 
zyjnej, 


KA-RA. 


Wokół 
Madonny 


Red, "Playboy" - "Jak się 
czułeś, kiedy zobaczyłeś zdję- 
cia-akty swojej żony w naszym 
magazynie?" 
Sean Penn - "Madonna była 
tym bardzo zmartwiona, Nie 
mogłem uwierzyć, że można le- 
galnie opublikować czyjeś zdję- 
cia bez aprobaty tych osób. Je- 
żeli jest podpisana zgoda, to jest 
to inna historia. Jeżeli chodzi o 
mnie, to byłem bardzo daleko 
od zwykłej, gwałtownej reakcji 
męża, który widzi opublikowa- 
ne akty swojej żony, Było mi to 
po prostu obojętne", 


* * * 


W wywiadzie dla magazynu 
"v anity Fair", Madonna odkry- 
ła, że jest ciągle zazdrosna o 
swego byłego męża - Sean 
Penna. Oglądając film "State of 
Grace", w którym Sean gra mi- 
łosną scenę ze swoją nową przy- 
jaciółką (i matką swojego dziec- 
ka) 
 Robin Wright, Madonna 
sądziła, że nie będzie to ją nic 
obchodzić. Wszystko było okay, 
aż do mementu, gdy zaczął cało- 
wać jej sutki, 
Madonna: "Nie mogłam już 
dłużej tego oglądać... Pomyśla- 
łam: ręce precz! - to jest mój 
były mąż. " 


* * * 


O byłym mężu Madonny, Se- 
an Penn, krąży pewna anegdota. 
Pewl1ego razu, gdy zgubił swo- 
je prawo jazdy, jechał więc au- 
tobusem, jakiś facet wytrzesz- 
czał na niego oczy i powiedział: 
"czy ktokolwiek, kiedykolwiek 
ci powiedział. że jesteś podob- 
ny do Seana Penna?" Sean od- 
powiedział: "Tak" . Osobnik 
stwierdził: "Ty jesteś naprawdę 
podobny do niego" . Sean: 
"Och, naprawdę! - co ty myś- 
lisz o nim?" Facet odpowiedział: 
"Och, on jest zupełny dupek!" 
Penn zapytany o tę anegdotę 
powiedział, że nie było to zupeł- 
nie tak, ale spotkało go coś po- 
dobnego. Pewnego razu ktoś 
zadzwonił do niego i spytał: 
"Czy ty jesteś naprawdę taki 
duży dupEk, jak mówią?" Penn 
0,.;1 .r-!owiedział: "Tak". 
(z prasy amerykańskiej) 

 (Man) 


Pomorskie fakty S 
i anegdoty (z przeszłości) zkoła 
szpiegów w Ustce 


I ' " 


""'. ) 


Tereny przygraniczne za- 
wsze były, są i z pewnością 
długo jeszcze .będą miejscem 
wzmożonej działalności wywia- 
dowczej i kontrwywiadowczej. 
Tak też było w okresie między 
dwiema wojnami światowymi 
na obszarach wzdłuż granicy 
polsko-niemieckiej, w tym na 
Pomorzu Zachodnim oraz na Po- 
morzu bydgoskim. 
W Bydgoszczy mieściła się 
placówka wywiadu polskiego, 
koordynująca działania szpie- 
gowskie na terenie Niemiec, w 
Szczecinie zaś znajdowała się 
placówka wojskowego wywia- 
du niemieckiego (Abwehrstelle 
Stettin), której dział wschodni 
miał za zadanie penetrowanie 
terenów przygranicznych (ale 
nie tylko) sąsiedniej Polski. 
Ze Szczecina kierowano dzia- 
łaniami wywiadowczymi na te- 
renie Gdyni i okolic, Tczewa, 
Chojnic, Tucholi, Grudziądza, 
Torunia i Bydgoszczy oraz czę- 
ści województwa poznańskie- 
go. 
Czym się przede wszystkim 
interesował wywiad niemiecki? 
Zdobywaniem informacji o roz- 
mieszczeniu i uzbrojeniu wojska 
polskiego, planami naszego 
sztabu generalnego na wypa- 
dek wojny i planami mobilizacyj- 
nymi, działalnością instytucji i 
placówek zajmujących sią wy- 
wiadem oraz propagandą anty- 
niemiecką. Chodziło też o pozy- 
skiwanie w różnych kręgach 
społeczeństwa i władzy infor- 
matorów, zwłaszcza mających 
dostęp do ważnych spraw wojs- 
kowych i państwowych. 
Dla prowadzenia takiej dzia- 
łalności potrzeba było odpo- 



 


.
;..::


::;,::::,,':"" 


DZIEWCZYNA "ZBLIŻEŃ
' 


Ta sympatyczna wróżka nazywa się Ania Adamczyk. Jest uczennicą klasy 
VIII Szkoły Podstawowej nr 9 w Słupsku. Trenuje lekkoatletykę. 


On i ona 


Skacowany mąż przegląda się z rana w lustrze i pyta żony: 
- Co sobie myślałaś, kiedy wróciłem do domu w nocy z sińce.m 
pod qkiem? 
- Nic, bo jak wróciłeś, to go jeszcze nie miałeś, 
* * * 
Dwóch znajomych mężczyzn rozmawia przy barku, 
- Wiesz - mówi jeden - moja żona to anioł. 
- Szczęściarz z ciebie, odpowiada drugi - a moja ciągle jeszcze 
żyje. 
.* *.* 
Nowak leży poważnie chory i stan jego się pogarsza, Obok przy 
stole siedzi żona i pisze list dE> sW0jej matki. W pewnym momencie 
zwraca się do męża: 
- Stefku, jak się pisze pogrzeb, przez liŻ" czy przez ..rz"? 
* * * 
W chwili szczerości, po paru wódkach, koledzy pytają nowożeń- 
ca: 
- Jak mogłeś się ożenić z taką paskudną kobietą, jest gruba, 
garbata, niedowidzi na jedno oko,,, 
- Możecie mówić głośno - odpowiada żonkoś - ona jest także 
głucha. 


wiednio przeszkolonych ludzi, 
Toteż już w pierwszej połowie 
lat dwudziestych powstała w 
Ustce szkoła szpiegów, której 
zadaniem było przygotowywa- 
nie wywiadowców specjalnie 
do pracy na terenie Polski. Jak 
pisał badacz tych problemów A. 
Czarnik (w artykule w "Koszaliń- 
skich Studiach i Materiałach"), 
nauka wywiadowczego fachu 
odbywała się tutaj na specjal- 
nych kursach, do których dopu- 
szczano osoby znające dobrze 
język polski. 
W usteckiej placówce pogłę- 
biali oni znajomość tego języka, 
a ponadto szkolono ich w za- 
kresie znajomości wyekwipo- 
wania, uzbrojenia i umunduro- 
wania polskiej armii, uczono za- 
sad topografii i posługiwania się 
ówczesną techniką szpiegows- 
ką (m.in. miniaturowymi apara- 
tami fotograficznymi), Kształco- 
no tu także przyszłych agentów 
w wykonywaniu różnych spec- 
jalistycznych zadań wywiaąow- 
czych, np, w zakresie rozpo
 
nania działań i planów marynarki 
wojennej, sztabów artylerii czy 
piechoty, 
Tak przeszkoleni specjaliści 
wywiadu z Ustki byli kierowani 
do placówek w Berlinie, Pile: 
Szczecinie i Świnoujściu, a stam- 
tąd często dalej na tereny pol- 
skie. 
W wojnie wywiadów strona 
polska też nie pozostawała dłuż- 
na, a wspomniana już placówka 
w Bydgoszczy notowała poważ- 
ne sukcesy w rozpoznaniu sytu- 
acji m.in. na Pomorzu Zachod- 
nim oraz stanu hitlerowskich 
przygotowań do ataku na nasz 
kraj. 


A.. Będziński 


BIUSTONOSZE · 


Frywolna marna 


Słynna gwiazda amerykańska 44-letnia Cher ostatnio wiele 
czasu poświęcała zdrowiu i urodzie: jak zachować piękną 
sylwetkę, bądź też jak dzięki chirurgii plastycznej być zawsze 
piękną i młodą. Teraz znów powraca do show-businessu, W 
komedii "Syreny całują lepiej" Cher przeistacza się we 
frywolną mamę, A że lata 60, są wprost nie wyczerpaną 
skarbnicą hitów, które aż się proszą, by je odkurzyć i 
odświeżyć, 44-letnia wokalistka sięgnęła po stary przebój 
"Shoop Shoop Song", który przed niemal 30 laty przyniósł 
sławę Betty Everett, a teraz znów wchodzi na listy przebojów, 
EW 


Ojcowie gwiazd 


Gwiazdy pop wspominając ojców przemilczają na ogół, w 
jakich pracowali oni zawodach. I nie dziw. Ojciec Stinga był 
mleczarzem w Newcastle; Bruce'a Springsteena - kierowcą 
autobusów w New Jersey; Jima Morrisona - admirałem US 
-Marine; Madonny - mechanikiem samochodowym u Chrys- 
lera; Boba Dylana - handlarzem mebli i narzędzi w Hibbing 
a Micka Jaggera - nauczycielem szkoły powszechnej. EW 


I I 7 ,.. 
2 ,.. "3' ,... 
 't "'
5 6 r. 
KRZYZÓWKA 

 
.....i 

 .....
 
8 ,..-....... ,..
 "'''''IIj 
POZIOMO: -5) najsłynniejsze wiek o braku inteligencji; 29) doro- ........... 
....... .....
 
Adama; 8J z duszą: 9) część aparatu bienie do pensji: 30) w bajce Ezopa ,...., ,.
 ,......, 9 
telefonicznego: 10) prasowa wiądo- chciała ugryźć pilnik. ....
 
.....4 .......tiił 
mość telegraficzna; 11) wyłączenie "MAŁY" /0 ,.. -..., """"""l1lI ,...
 
czynności nerwów przez znieczule- 

 
.....4 ..........II1II 
nie; 15) jamnik; 18) gwałtowne wy- Rozwiązanie, wyłącznie na kar- ,..
 ,............ ,.- 
/I /2. I' rł 
stąpienie objawów choroby; 20) &ach pocztowych, prosim.y nade- .......tiił ........4 .......... 
przed soczewką; 21) coś bardzo siać do redakcji tygodnika "ZBLI- ,.-
 /5 /6 7 "'''''IIj ,.. -., ,.......... ,...--., 
smacznego, przysmak; 22) nie dole- iENIA" , al. Sienkiewicza 20, 
.....4 .....
 

 ....
 
ciał: 25) zakłady obuwia w Słupsku; 76-200 Słupsk z dopiskiem ...........l1lI1 
27) postacie ludzi lub zwierząt uroz- "KRZYiÓWKA NR S" w terminie /8 /9 ,.. '""'4ZO 
maicające rysunek; 31) nęcące wi- jednego tygodnia. Za poprawne ............ 
dziadło, złuda; 32)od 1956 r, minis- rozwiązanie, dwie nagrody po 50 ,..-
 ,..-
 ,.. """l1lI ,.. 
 ,..-
 ,..-
 .....--., 
ter spraw zagranicznych; 33) wada tys. złotych. .......... ..........4 .......... 
.....4 ..........II1II .....
 .....
 
wymowy; 34) roślina z rodziny dy- Rozwiązanie krzyżówki nr 2 II ,.. 
22. Z3 ,
 
niowatych, Poziomo: plant, analiza, skrobia, .......tiił 
PIONOWO: l) zawodnik na ma- chichot, agnozja, obło, aula, bolącz- P"" 
 ,..--., ,...
 ,.. ." 25 2h ,.. 
 
cie: 2) wrodzona lub nabyta niemoż- ka, sztaluga, yeti, taks, kastrat, kwa- 
ność widzenia; 3) część składowa tera, cholewa, czopowe, kotwa. ...........l1lI1 .........4 .......,jIj ........tiił ......,jIj 
gręplarki: 4) pociągające właściwo- Pionowo: tarcica. Kapitol, Michał, !T 28 29 30 ,..-
 ,..-
 ...-
 
ści; 5) aparat kłujący osy; 6) białe pasta. peron, arbuz, trawa, Goliat, .......tiił ........4 .........II1II 
pieczywo pszenne; 7) dzielnica orczyk, Jakut, balast, obłuda uczta, ,.. 
 ,.. ., ,..- -., 31 
Gdańska; 12) październikowa sole- eszelon, irraser'; Aragon, kucyk, .... ......II1II 
.....i .....
 
nizantka; 13) Bugs; 14) sklejka; 16) sport, rzeka, tkacz. '32 ,..-
 ,..- -..., ,..- """l1lI 
grochodrzew; 17) w "Zbliżeniach" 

 ....
 .... ...,jIj 
redakcyjna na drugiej stronie; 19) Za prawidłowe rózwiązanie krzy- 
Blada w powieściach o Indianach; żówki nr 2 nagrodę 50 tys. złotych ,...-
 ,..-
 ,..- 
 
3 
23) okowy; 24) człowiek lubiący roz- wylosowali: l) Krystyna Krajewska .........4 ..........4 .... ...,jIj 
prawiać, umoralniać; 26) kieliszek ze Słupska; 2) Marek Wróblewski ze jJf ,.. 
 "'-""IIj ,..-
 .....--., 
do wina; 27) PKP lub PKS; 28) czło- Szczecinka .... ...,jIj .......tiił .........4 ..........4 


\.. 


\ 


!h.O o () 
t.wlła
@nla 


..-..............................................................................,.,...."..............................................................................,................ ............................................................................................... ........ ... .... ...... .. ......................,.....,...................................................... 


12 


.NR 5 (625
. 




 
.