/Image001.djvu

			2 V 1991 L 


. 
e 


Wiec. zavvsze 
rgia! 
. .:.:.:.:.:.:.. 
......... 
.................. 
.............. 


(str 10) 


( 586) , 


I :.:.:.:.:.:.:. .:.:.:.;.:.;.:.: . ...:.:.... 
........ ........ ....... 
Wt't::::'",::::::::::::,
 '::Irrt{:::f

 ::
iI11 :.:::!::;::
 
2::::::;;1 
::jlli1iOI
!:1: Jłt . ::::I!llt: 


'LY1tLN 1 



 


""uP$

 


TYGODNIK PRYWATNY .SŁUPSK - KOSZALIN .ROK XII .CENA 1000 ZŁ 


, 


, 


, 


, J 
, 


, J 



 


(str. 4, 5) 



 


W CZŁUCHOWIE 
dobra 
szkoła 
społeczna 
(str. 8) 


- Pani Basiu, proszę mi nagrać jakiś strajk, bo czuję, że tracę kontakt 
z masami... · 


...... 


'! 


. 


ł 


ROZMOWY 
INTYMNE 


Narcyz 
w kalesonach 


T 


(str. 12) 


Rys. MałS\orzat.a Poturaj 
r
		

/Image002.djvu

			FORUM Teatrów Niesforn ch 


2 8 kwietnia rozpoczęło się w Słupsku III Forum Teatrów Nie- 
sfornxch. Oranizatorzy wyjawiają w swoim credo artystycz- 
nym, ze: 
Program imprezy nawiązuje do wypracowariej wcześniej 
tradycji Słupskich Tygodni Teatralnych. Od swego poprze- 
dniego "Totus Mundus" różni się szczególną formułą niesforności. Mieści się 
ona w młodzieńczym pragnieniu przedstawienia takich propozycji, które 
umykają ogólnie przyjętym klasyfikacjom teatralnym; chęci pokazania teatrów 
godzących w kulturę łatwą. lekką i przyjemną oraz w stworzeniu możliwości 
samorealizacji twórczej. Niesforność festiwalu polega także na teatralizacji 
miasta a więc mieszkańcy Słupska zmuszeni zostaną do udziału w spektaklach 
teatralnych na ulicach, placach, w sklepach. Ci, co pamiętają te przedsięwzięcia 
teatru "Stop" sprzed kilku lat nie będą zdziwieni. zaskoczyć aktorzy praw- 
dopodobnie będą usiłowali wszystkich. 
Obok gwiazd takich jak Tadeusz Łomnicki pojawią się renomowane teatry 
polskie - choćby Pantomima WroGławska. Formułę niesforności podtrzymy- 
wać będą w tym roku Teatr Ognia i Papieru z Ło
zi, Teatr .Snó
 z Gdańs
a, 
Pantomima Olsztyńska, francuski teatr - /lotople. moskiewski - Cordla. 
krakowski - KTO, archangielski - Laboratorium. 
W chwili, kiedy piszę te słowa festiwal jeszcze się nie zaczął, ale czekam nań z 
nadzieją. że nareszcie zobaczę jakieś działania teatralne na choć trochę szerszą 
skalę i z choć trochę głębszym oddechem nieugrzecznionej sztuki. 
. J.N. 


, 


Fot. Jan Maziejuk 


.-,. 


,. 


I-
. 


Nie pili, nie na 
zrolowanym 
dywanie 


My, lokatorzy budynku nr 9 przy ul. 
Świerczewskiego odwołujemy się od ar- 
tykułu p. red. J. Nitkowskiej zamiesz- 
czonego w waszym tygodniku z dnia 
25.4.1991 (nr 17) pod tytułem "Pożar". 
Prosimy o sprostowanie z przeprosina- 
mi następującego cytatu "Mieszkańcy 
dwóch palących się domów nr 8 i 9 
porozkładali się pod ścianą przeciwległej 
kamienicy. Na zrolowanym dywanie to- 
warzystwo popijało wódkę. Słyszałam 
śmiech. Po chwili jedna z pijących kobiet 
zaczęła histerycznie płakać i zawodzić". 
Stwierdzamy, że jest to nieprawdą i 
oszczerstwem w stosunku do nas. Dziw- 
ne, że pani redaktor nie zauważyła sie- 
dzących na dywanie dwójki małych dzie- 
ci. Ponieważ artykuł oczernia nas w o- 
czach czytelników, jak również innych 
ludzi prosimy o jak najszybsze spros- 
towanie i przeprosiny. 
Lokatorzy budynku nr 9 


Glossa 
do "Pożaru" 


Życie dba o to. by dziennikarz nie miał 
spokoju nawet we własnym domu. Tym 
razem nieoczekiwaną ..niespodziankę" 
zaserwowano mi po opubłikowaniu tek- 
stu pt. "Pożar". 
Najpierw zadzwoniła do mnie pewna 
sympatyczna pani, która poczuła się ob- 
rażona tym, że napisałam o obecności 
przy pożarze dużej liczby ludzi nietrzeź- 
wych, zaś ona też tam była i nie wypiła 
ani kieliszka wódki. 
Następna pani siedziała na zrolowa- 
nym dywanie przez całą noc i również nie 
piła alkoholu. Ją obraziłam informacją, że 
na zrolowanym dywanie siedziało towa- 
rzystwo i piło wódkę. Ale to nie koniec. 
W moim prywatnym mieszkaniu za- 
częli mnie nachodzić ludzie z... awan- 
turami i groźbami. Powód? Jak wyżej. 
Siedzieli na zrolowanym dywanie i nie 
pili. W moim tekście odnaleźli siebie w... 
gronie nietrzeźwych. 
Zrolowany dywan musiał być widocz- 
nie z gumy (albo też jedni i ci sami ludzie 
fatygowlai się osobiście i telefonicznie). 
"Procesję" zakończył krewki mężczyz- 
na, któremu pewnie ulżyło, kiedy mnie 
wyzywał i obrażał. 
Sprawa dla moich interlokutorów była 
nie cierpiąca zwłoki i niezwykle dramaty- 
czna. 


Ponieważ dziś już niczego nie jestem 
pewna - co oglądałam kilka dni temu 
informuję P.T. Czytelników. że to, co 
leżało pod ścianą (podczas pożaru) bu- 
dynku nr 12 przy ul. Świerczewskiego nie 
musiało być zrolowanym dywanem. mo- 
gło być kocem, albo czymś innym w tym 
rodzaju; zaś ci. co nie -pili wódki - 
rzeczywiście nie pili. 
Jolanta Nitkowska 


Nie zarabiamy 
na nieboszczykach! 


Na podstawie art. 31 ustawy z dnia 
26.1.1984 r. "Prawo prasowe" Dz. U. nr 
5 p.22 żądamy zamieszczenia na łamach 
waszej gazety naszego sprostowania i 
przeproszenia przez panią Jolantę Nit- 
kowską - autorkę artykułu "Jak zarobić 
na nieboszczyku" (Zbliżenia nr 12 z dnia 
21 marca br.) 
- naszego przedsiębiorstwa. 
Z przykrością stwierdzamy, że tre# 
artykułu p. Nitkowskiej nie ma nic wspol- 
nego z rzetelnością obowiązującą wszys- 
tkich - również i dziennikarzy - w 
zakresie sprawdzenia faktów, o których 
się potem pisze kome.ntując je i stawiając 
zarzuty innym. 
Nieodpa;cie nasuwa to skojarzenie z 
nie tak dawno spotykaną praktyką mani- 
pulowania przez prasę faktami. Czyżby 
zmienił się tylko wydawca, a stare nawyk, 
pozostały? 
Stawianie przedsiębiorstwu zarzutów 
nie znajdujących pokrycie w faktach - 
naraża na szwank imię naszego przed- 
siębiorstwa i świadczy dobitnie o uczci- 
wości i poziomie kwalifikacji zawodo- 
wych autorki artykułu. 
Krytycznej nocy 28 stycznia br. pod- 
stawiliśmy samochód z dwuosobową 
obsługą grabarzy do dyspozycji Prokura- 
tury Rejonowej o godz. 2.20 i zakoń- 
czyliśmy pracę o godz. 4.40, w tym czasie 
wykonano następujące czynności: 
- dojazd na stację PKP - 10 min 
0- postój na stacji PKP - 50 min 
- załadunek - 20 min 
- przejazd do prosektorium - 10 min 
- postój w szpitalu i przekazanie zwłok 
- 40 min 
- zjazd na bazę - 10 min 
Jak wynika z powyższego zwłoki zmar- 
łego pana Stefana SIUTY wieźliśmy tylko 
10 minut, bo tyle mniej więcej potrzeba 
na pokonanie około 4 km (słownie: czte- 
rech). Dobrze byłoby, gdyby autorka nim 
zacznie pouczać czytelników nie znają- 
cych Szczecinka, sama go poznała. Jest 
to kolejny dowód jak można przekręcać - 
fakty i z kilku kilometrów zrobić kilkaset 
metrów. 
Postoje jakie w międzyczasie wynikły, 


nie były przez nas zawinione, bowiem 
zwłoki można zabrać dopiero po przeka- 
zaniu nam ich przez organa ścigania, nie 
możemy również zostawić zmarłego pod 
drzwiami prosektorium, ponieważ nikt w 
nim nie dyżuruje w godzinach nocnych 
- w pierwszej kolejności nasi pracow- 
nicy musieli odnaleźć osobę dysponują- 
cą kluczem, co o tej porze nie jest tak 
proste jak w dzień. 
Przypominamy, że wszystko działo się 
w nocy, stąd wziął się 50-procentowy 
narzut do wykonywanych czynności. Ta- 
jemniczy szyfr 2 x 3 x 10.674 zł to po 
prostu dwóch pracowników zatrudnio- 
nych przez trzy godziny razy stawka ro- 
boczogodziny (na marginesie - chyba 
najniższa na całym Pomorzu). 
My również nie słyszeliśm)f, tak jak i 
portier z prosektorium o czymś takim jak 
dezynfekcja zwłok - w fakturze jest 
podana pozycja " dezynfekcja ", która to 
czynność obejmuje odkażanie pojazdu i 
noszy, co jest podstawowym wymogiem 
sanitarnym. Autorce artykułu, jak widać 
nie chciało się również uważnie przeczy- 
tać okazanego jej dokumentu - kopia do 
wglądu u nas. 
Na to jak postępowano ze zwłokami 
zmarłego p. SIUTY w prosektorium Szpi- 
tala Miejskiego nie mamy żadnego wpły- 
wu, nie jesteśmy również w stanie u- 
dzielić informacji na temat sposobu roz- 
liczania faktur przez Prokuraturę Rejono- 
wą. Wyjaśnień mogą udzielić jedynie te 
instytucje. 
Wracając do treści artykułu i zawartych 
w nim określeń uważamy, że to właśnie 
pani Nitkowska "żeruje" na faktach i 
"naciąga" je stosownie do swoich po- 
trzeb " wymyślając" artykuliki o posmaku 
skandalu. 
Sprawa jest o tyle niesmaczna, że ci co 
powinni stać na straży uczciwości w 
naszym kraju pierwsi rezygnują z tej zasa- 
dy i piszą nazywając rzecz po imieniu 
paszkwile. 
O ile wydrukujecie nasze sprostowanie 
w Waszej gazecie - obawiamy się, że 
jednak nie - proponujemy nasz tytuł: 
"Zerowanie na faktach i czytelnikach". 
Prosimy również o niestosowanie od 
redakcyjnych skrótów mogących wypa- 
czyć treść naszego sprostowania. Zapra- 
szamy również p. Nitkowską, żeby przy- 
jechała do Szczecinka i sprawdziła fakty i 
dokumenty u źródła. 


Dyrektor 
mgr inż. Leszek Ogar 


Od redakcji. ,Nic dodać, nrc ująć 
argumentacji magistra inżyniera dyrek- 
tora Leszka Ogara. Nie posypujemy gło- 
wy popiołem, bo jak wyliczyliśmy samo- 
chód z obsługą pana dyrektora pokonuje 
odległość 4-kilometrów z szybkością pie- 
chura. Jeśli pozostałe dane są równie 
wiarygodne, to wszystko jest śmiechu 
warte, a może... zastanowienia...? 



 
C ,/ .Pomorzu 
Środkowym J 
,;;' 
Pierwsza dekada' maja 
ma być słoneczna i ciepła. 
Tak przynajmniej twierdzą 
meteorolodzy w prognozie 
długoterminowej. Tempe- 
ratura dnia do 15-17 sto- 
pni. Noce ciepłe do 7-8 
stopni C. 
Zachmurzenie małe. opady 
w normie. wiatry słabe. 
Lekarz radzi: Nastał 
czas majówek, więc warto 
Korzystać. Czym kto może, 
rowerem. konno, pieszo w 
plener. na słońce i w zielo- 
ne otoczenie. Przełamuje 
się w naszych organizmach 
czas przesilenia wiosenne- 
go. Radzimy stosownie da- 
wkować wysiłek. Nie za 
dużo i nie za mało - ruchu 
na świeżym powietrzu. 


Konkurs 
za sto 
tysięcy 


MAJ 1 
Zbliżenia 18 


Uwaga: 
Nieustający konkurs 
..Zbliżeń". zgromadzone 
kupony od 1 do 4 (lub od 1 
do 5) w każdym miesiącu. 
przesłane do redakcji (do 
10. dnia następnego mie- 
siąca). wezmą udział w lo- 
sowaniu 100000 zł. 
Zapraszamy - daj 
szansę szczęści u! 


* * * * * 


Zbliżenia 
Tygodnik prywatny 
Redagują: 
Jolanta Nitkowska 
Waldemar Pakulski 
(redaktor naczelny). 
Małgorzata Poturaj. 
Anatol Ulman. 
Skład komputerowy: 
Henryka 
Iwaszkiewicz 
Korekta: Izabela 
Kochanowsl	
			

/Image003.djvu

			I-
- 


Ile jest 
kościołów 
w Koszalinie? 
- ZA DUŻO! 


W nr 14 "Zbliżeń" z dnia 4 kwietnia 
br. redaktor Mariusz Raniszewski na- 
pisał sążnisty artykuł, z którego wyni- 
ka jeden tylko wniosek. W Koszalinie 
(czy tylko) buduje się za dużo koś- 
ciołów. Czemu za dużo? - A bo 
"budowa pochłania środki i materia- 
ły", a bo" wielu mieszkańców miasta 
wolałoby inne cele". A to przytułek, a 
to ośrodek, a to szkołę. W swoim 
tekście dziennikarz stawia niby reto- 
ryczne pytanie, bo jest w nim ukryta _ 
odpowiedź. "...czy konieczna jest bu- 
dowa nowych świątyń, w sytuacji 
gdy rośnie liczba osób potrzebują- 
cych pomocy, bezrobotnych, bez- 
domnych ". 
Czytamy to wszystko i oczy prze- 
cieramy ze zdumienia. Homo sovieti- 
cus wyłazi spod redaktorskiego pióra. 
Panie Redaktorze! Czy to nie nad- 
szedł już czas zajmowania się zaspo- 
kajaniem potrzeb po kolei i indywidu- 
alnie, a nie porywania się tylko na 
skale makro. Człowiek bez mieszkania 
powinIen budować dom, domy 
wzniesione w polu stają się osiedlem, 
a osiedle - na miarę możliwości, 
ambicji i potrzeb - licząc swoje śro- 
dki - rozbudowuje infrastrukturę. 
Sklepy, szkoły, przychodnie, domy 
kultury i... kościoły. Budowy owej 
najszerzej pojętej infrastruktury nie 
wolno odkładać do czasu aż ostatni 
bezdomny świata nie otrzyma miesz- 
kania. Mieszkanie w osiedlach - tyl- 
ko sypialniach, ma już bogatą literatu- 
rę. Oczywiście, w trudnych warun- 
kach można rezygnować ze zbytku, 
ale kościół - centrum określonej 
wspólnoty, miejsce modlitwy ale i tak 
potrzebnego kształtowania postaw i 
sumień jest dla większości Polaków 
- tu i teraz po prostu potrzebny. 
Oczywiście kościołem może być szo- 
pa, tak samo jak mieszkaniem Pana- 
szanowny Autorze artykułu - może 
być barak z piętrowymi łóżkami dla 
dzieci, bo inni i tego nie mają. Ale nie 
o to przecież chodzi na progu XXI 
wieku. 
Mija już chyba czas przesądzania 
co, komu i za ile jest potrzebne. Mija 
czas równania w dóU przesądzania z 
góry o społecznych potrzebach. 
Nie! Ani w Koszalinie, .ani w Słup- 
sku, ani w stu innych miejscowoś- 
ciach nie buduje się za dużo koś- 
cio/ów. Na 1000-lecie zbudowano w 
nowych osiedlach 1000 -szkół i... 1 
(jeden) kościół w... Nowej Hucie. 
Teraz buduje się na miarę potrzeb 
Polaków i nowych osiedli, a trochę i z 
myślą pozostawienia po sobie świa- 
dectwa... 


Józef Majkowski 
Marian Okulicz 
Zbliżenia 18 (586) 


PS. W artykule jest jeszcze taki 
kWIatek: 
"wycofano się wyłącznie do pracy 
duszpasterskiej pozostawiając opiekę 
społeczną państwu". 
Panie Redaktorze! Kościół nigdy tej 
funkcji nie pozostawił, On na siłę był z 
niej rugowany. 
Pamiętamy wypisywane bzdury o 
wspomaganiu przez Kościół podzie- 
mia, band, byłych obszarników, a 
wszystko po to by ustanowić komisa- 
ryczne zarządy. Pamiętamy upańst- 
wowienie katoltckch szkół, zakon- 
nych i przedszkoli itd. 
Teraz Kościołowi przywraca się 
"Caritas" On przejmuje zadania róż- 
nych grup charytatywnych, czasami 
doskonale rozbudowany
h-(na przy- 
kład w parafii katedralnej w Koszali- 
nie). To przez ich ręce szerokim stru- 
mieniem szły różne dary nie tylko z 
Zachodu, a obok tony leków i cenna 
aparatura dla szpitali. 
Oj! Wiele trzeba złej woli, aby tego 
wszystkiego nie _ dostrzec. 
(Tytuł pochodzi od autorów listu) 


Czy Bóg każe 
urządzać 
luksusy? 


Przepraszam za niezdarne pismo. 
Nie wiem komu i w co mam wierzyć. 
Uważam mimo jesiennego wieku do- 
brze brać przykład z uczciwych i przy- 
kładnie żyjących ludzi. Ja wybrałam 
za takich księży. 
Od wyzwolenia komuny gdzie na- 
gie wyłoniło się nie wiadomo skąd 
tyle bogobojnych ludzi, księża dos
- 
gają najwyższego zaszczytu. Zdawać 
by się mogło, że powinno widać być 
większą kulturę i sprawiedliwość. 
A tu Boże wybacz. Martwi mnie 
zachowanie proboszcza z Kościoła 
Kolbego. Po pierwsze nie wiedzieć 
dla kogo i na co pobudował kaplicę a 
nie Kościół. Na co parafianie dawali 
pieniądze? T o jest normalna świetlica, 
gdzie parafianie wycierają płaszcze o 
ściany. Obrywają burę od proboszcza, 
nie chcę powtarzać słów dobitnie, bo 
mi wstyd. Pytam komu i na co pobu- 
dowano Twierdzę-Hotel i wciąż mało 
i wciąż żąda więcej? 
Pozycja Księdza uważam, powinna 
cechować się skromnością i przykła- 
dem codziennego życia. T en zawód 
wymaga wyjątkowo wyróżniania się. 
Nie może cechować ich pazerność... 
Wszyscy wiemy, że zawita do nas 
Jan Paweł /I papież. Jest to niezwykła 
postać, wypada tylko cieszyć się. 
Ale co słyszę o wydatkach, to mnie 
przeraża. Wałęsa jeździ załatwia umo- 
rzenie kredytów a tu słyszałam w 
radiu, że zakupiono dwa helikoptery 
dla papieża. Ma być murowar7v ekstra 
ołtarz i z pewnością niejeden i inne 
luksusy. . 
Boże z wielkiego Nieba czy Bóg 
każe urządzać luksusy i pyszności. 
Czy to ma świadczyć o wierności 
Bożej. Komuna urządzała w wojewó- 
dztwie dożynki i piękne trybuny co 
niektórzy mieli okazję nahapać się, a 
teraz urządza się ołtarze i również 
niektórzy skorzystają - z tego wyni- 


ka. Pracowici i uczciwie ludzie za 
komuny pracowalI za grosze i jeszcze 
mieli zakneblowane usta. Jeraz są na 
emeryturach i rentach i mają grosze- 
do śmie'; za dużo, do życia za mało. A 
tak naprawdę to czekałam że Jego 
Świątobliwość powiadomi swój kraj 
o takiej treści: "Proszę moich roda- 
ków by w związku z moim przyjazdem 
nie urządzać nic specjalnego. Wystar- 
czy drewniany krzyż i polne kwiatu- 
szki, i to powinno cieszyć..." 
Pozwolę sobie na dłuższe wyjaś- 
nienie, dlaczego jest mi bardzo ważna 
uczciwość. 
Moi rodzice zginęli w roku 1939, a 
ja miałam 6 lat, mój brat 8 lat. Niech 
Bóg zachowa innych od takiego ży- 
cia. Nikt nas nie chował, sami chowa- 
liśmy się. Braliśmy od dobrych ludzi 
przykład i dlatego mój brat do dziś nie 
wie jak wygląda komisariat. Ja wiem 
do dziś, że trzeba pracować pilnie i 
uczciwie jak również wytrwale. Brat 
jest dobrym elektrykiem, ja zrobiłam 
dwa zawody i dlatego nie mogę po- 
godzić się z taką sytuacją. My ob- 
racaliśmy się w różnym a najwięcej w 
najgorszym towarzystwie, bo-byliśmy 
biedni, ale dzięki naszym szlachetnym 
sercom odziedziczonym po rodzi- 
cach, do dzisiejszego wieku mamy 
czyste sumienia i możemy nosić w 
górze głowę. 
Z należytym szacunkiem 
Małgorzata Karaś 
(adres znany redakcji) 


Pamiętajcie, 
że wyborcy 
was oceniają 


Nie wiem komu należy zawdzię- 
czać wypowiedź senator Anny Bogu- 
ckiej-Skowrońskiej na łamach "Zbli- 
żeń" - jej samej, jako hołdu złożone- 
go wyborcom?... czy Markowi Zaga- 
lewskiemu, który uznał skonstruowa- 
nie tego artykułu za pilną potrzebę 
chwili, w nabrzmiałej od problemów 
atmosferze tego miasta. 
System wartości Pani senator... "po 
prostu się nie zmienia", a szkoda 
wobec tylu zmian jakie niesie nam 
codzienna rzeczywistość, w której 
autorytety, mity i piękna erudycja nie 
warta jest funta! Ludzi poddajemy 
coraz częściej ocenie - tego co zro- 
bili, jakie mają osiągnięcia, sukcesy 
czy porażki - nie przyswajamy treści 
ocen samokrytycznych, to my siebie 
takimi widzimy, więc pozwólmy mó- 
wić innym jak nas widzą! Mamy 
wciąż wizję człowieka pełnego miło- 
ści do drugiego człowieka, pełnego 
szacunku i tolerancji - tylko dlacze- 
go tabliczki z- adresami tych ludzi 
wyblakły, są nieczytelne. 
Traktujemy funkcję jako dodatek 
do człowieka, wciąż z łatwością się- 
gając po funkcję, pq których poza 
listami płac jako faktu namacalnego, 
nie pozostaje nic! 
Dzieli Pani ludzi na dobrych i złych! 
Nie ma złych ludzi, człowiek z natury 
jest dobry. Warunki i okoliczności 
stwarzają że człowiek staje się zły. 
Zakwalifikowany raz do złych, prze- 
staje szukać w sobie dobroci, znaj- 


dując, wstydzi się jej. Tylko głodne 
wilki są złe i agresywne, a pozbawio- 
ne poczucia bezpieczeństwa i god- 
nych warunków życia - walczą! 
Przyczyna rodzi skutek - tak twier- 
dzą socjologowie. Wystarczy więc 
przewidzieć skutek aby energie i dzia- 
łanie skierować na usuwanie przy- 
czyny. Rzeczywistość jest skutkiem 
przeszłości, tego ani zwalczyć ani u- 
sunąć się nie da. Patrząc w przyszłość, 
a nie brak nam wyobraźni, skutki będą 
fatalne, gdy nie zaczniemy przeciw- 
stawiać się przyczynom. Jest pani 
prawnikiem, nie ma dwóch stron wy- 
granych i usatysfakcjonowanych w 
jednym procesie. Aby byli wygrani - 
muszą być' pr
egrani. Kompromis 
spowodować jedynie może jedną 
wielką przegraną... lub wygraną, lecz 
druga możliwość realna jest gdy... 
"nie ma się -na względzie spraw oso- 
bistych, a przecież często tak waż- 
nych i bolesnych spraw pojedyn- 
czych i konkretnych ludzi". 
Jak myślicie drodzy posłowie i se- 
natorowie, kto z was przejdzie jako 
bohater pozytywny "okresu przejś- 
ciowego" do kart historii i zbioru 
lektur obowiązkowych, od których 
zależy wszystko... i nic. Jako wyborcy 
ofiarowaliśmy wam funkcję - ocze- 
kując przede wszystkim od każdego 
że będzie C Z Ł O W I E K I E M!!! 
Z poważaniem Jerzy Wilk 
ze Słupska 


Unia 
Demokratyczna 
dziwi się... 


Tymczasowa Rada Wojewódzka 
Unii Demokratycznej w Słupsku ze 
zdziwieniem przyjęła uchwałę Zarzą- 
du Regionu Słupskiego NSZZ "Soli- 
darność" wyrażającą votum nieufno- 
ści wobec słupskich parlamentarzys- 
tów, cZ/(Jnków KPUD. Fakt, iż u- 
chwała ta podjęta została w tym sa- 
mym dniu, w którym toczyły się w 
Gdańsku rozmowy Prezydium Klubu 
Parlamentarnego "Unia Demokratycz- 
na" z Komisją Krajową NSZZ, zakoń- 
czone wydaniem komunikatu świad- 
, czącego o wzajemnym szacunku 
stron do siebie zdaje się świadczyć, iż 
ocena działalności posłów i senato- 
rów UD dokonana przez władze kra- 
jowe "Solidarności" i związkowców 
ze Słupska dokonała się w oparciu o 
całkowicie różne kryteria. 
W ocenie członków Unii Demokra- 
tycznej woj. słupskiego, dotychcza- 
sowa działalność posła Jana Króla i 
senatorów Anny Boguckiej-Skowroń- 
skiej i Henryka Grządzielskiego dob- 
rze służy budowie demokratycznego 
państwa polskiego, a ich aktywność 
zarówno na forum parlamentu, jak i w 
podejmowaniu inicja.tyw na rzecz 
grup społecznych i zawodowych na- 
szego województwa wystawia im do- 
bre świadectwo. 
Z upoważnienia TRW 
Krzysztof4tVojcieszyk 
- sekretarz 
Anna Kołodyńska 
- członek Prezydium 
3
		

/Image004.djvu

			Radio BBC komentu.e 



 


alę sa 
-eźdz; 
Z kapeluszem 


Co ma zrobić Wałęsa, aby zwabić do Warszawy inwestycje amerykańskie? 
Polska musi aktywniej zachęcać amerykańskich biznesmenów. Sprawa ta 
pow
nna być problemem nr 1 dla polskiej ambasady w Waszyngtonie. Bez 
krytycznej informacji ekonomicznej, trudno bowiem oczekiwać, aby amerykań- 
skie firmy podjęły ryzyko inwestowania w Polsce milionów dolarów. 
Sejm powinien jak najszybciej przyjąć rządowy projekt (bardzo dobry) 
ustawy dotyczącej zagranicznych inwestycji i ratyfikować polsko-amerykański 
traktat podpisany w ubiegłym roku przez Busha. Aczkolwiek uchwalono w 
Polsce-z myślą o 7.6 tys. dużych przedsiębiorstw - ustawę prawytyzacyjną. 
to ostateczne regulacje nte zostały przyjęte i tylko znikomy procent przed- 
siębiorstw państwowych został wystawiony na publiczną aukcję. . 
Amerykańscy biznesmeni narzekają iż prawie niemożliwe jest wynajęcie, czy 
kupno w Polsce nieruchomości. Większość dostępnych .nieruchomości jest 
kontrolowanych przez Jok
lne władze, które domagają się wołających o pomstę 
do nieba - opłat za wynajem pomieszczeń sklepowych czy handlowych. 
Bankowy system kredytowy, podstawowy składnik systemu rynkowego jest 
na obecnym etapie co naimł)iej o rok opóźniony. Na razie tylko kilka 
zagranicznych banków funkcjonuje we wciąż niejasnym polskim systemie 
bankowym, kapitał zagraniczny praktycznie więc tutaj nie istnieje. Polskę 
wyprzedzają w tej dziedzinie Czecho-Słowacja, a także - w opinii ekspertów 
od inwestycji - Węgry. 
Wciąż zbyt wysokie są podatki. Utrzymywanie ich na poziomie 40 proc. 
sprawia że Polakom pozostaje za mało pieniędzy. które mogłyby być prze- 
znaczone na reinwestowanie w swój biznes. Zbyt wolno postępują prace 
Sejmu nad uchwaleniem nowego systemu podatkowego. Chodzi przy tym 
również o podjęcie decyzji w sprawie trzy lub sześcioletniego zwolnienia 
zagranicznych inwestorów od podat\5.ów. 
Polska nadal boryka się ze złym stanem systemu telekomunikacyjnego. 
niezbędnego dla obsługi przedsiębiorstw. 
* * * 
Lech Wałęsa przybył po raz kolejny do Brukseli bronić sprawy polskiej u 
bardziej niż ostrożnych władz Wspólnoty. Przed Dwunastką. która zaleca 
realizm dowodząc że. Polska nie jest w sytuacji gospodarczej pozwalającej jej 
dołączyć do EWG. 
Warszawb broni swej polityki. Lech Wałęsa powtórzył. że jego kraj w jak 
najkrótszym czasie pragnie stać się pełnym członkiem Wspólnoty Europejskiej. 
Na razie jednak chodzi o wynegocjowanie porozumienia o swwarzyszeniu. 
które mogłoby zostać podpisane przed końcem roku. Mimo wyrażonej przez 
obie strony woli politycznej o zacieśnieniu więzów między Dwunastką a 
Polską, mnożą się trudności. Premier Jan Krzysztof Bielecki skierował ostatnio 
listy do szefów rządów Dwunastki. informując w sposób dość bezpośredni o 
swym "zaniepokojeniu" wobec powściągliwości EWG w sprawie otwarcia 
rynków dla polskich produktów. "Jestem pewny. żę waszym żonom będą się 
podobały nasze tkaniny"stwierdza ze swej strony prezydent Polski Lech Wałęsa 
w Brukseli. . I 
Dla lecha Wałęsy sprawa jest jasna. Bogaty Zachód będzie grać kartą wolnej 
wymiany towarów i handel będt1e odbywać się w jedną stronę. ..W Polsce 
widzi się dużo produktów europejskich. Tutaj nie widzę zbyt wielu produktów 
polskich"... "W ramach porozumienia o stowarzyszeniu »dziesięcioletniego« 
EWG gotowa jest otworzyć szeroko swoje rynki wyjąwszy produkty rol- 
no-spożywcze, tekstylne i hutnicze'#. 
A właśnie tylko w tych trzech dziedzinach Polska ma pewne szanse zdobyĆ 
część rynku na Zachodzie! Rolnictwqi przemysł tekstylny dają prawie połowę 
całego krajowego eksportu. Można powiedzieć,że klauzule restrykcyjne, które 
mają na celu ochronę produktów _z krajów Wspólnoty, są zimnym prysznicem 
dla Polaków. 
Kontakty Lecha Wałęsy z przedstawicielami Komisji najwyraźniej nie umoż- 
liwiły postępu w tej kwestii. W Brukseli nawołuje się do realizmu zjednej strony, 
polska gospodarka nie znajduje się w takiej sytuacji. która pozwalałaby jej 
dołączyć do Wspólnoty, a z drugiej -- niektóre sektory rolnictwa czy przemysłu 
tekstylnego nie zniosą szoku, jaki spowoduje masowy napływ polskich 
produktów. 
W Warszawie odpowiada się argumentami politycznymi. "Nie chcemy 
srebrnej kurtyny między bogatym Zachodem a biednym Wschodem - po- 
wtórzył na przykład niedawno Lech Wałęsa. Mówiąc o tej sprawie Polacy 
używają tego samego języka. co Węgrzy czy Czecho-Słowacy. Ich zdaniem 
Wspólnota ma uczynić gest polityczny. jak zrobiła to wobec Hiszpanii. 
Portugalii i Grecji. 


(emisja 21 kwietnia br.) 


I
.. 


Do 
Społeczeństwa 
Wybrzeża 


(do wiadomości 
Rządu RP) 


Okręoowa Izba Lekarska w Gdańs- 
ku, w imieniu pięciu tysięcy lekarzy z 
województw słupskiego, gdańskiego 
i elbląskiego, oraz w imieniu naszych 
chorych postanawia odwołać się do 
najszerszej opinii publicznej w związ- 
ku z załamaniem się lecznictwa. 
Resort zdrowia przed szesnastoma 
miesiącami przystąpił do prac nad 
reformą systemu opieki zdrowotnej- 
Izba Lekarska, od początku swego 
istnienia domagała się od Rządu szyb- 
kiego wdrożenia programu reformy- 
:uczestniczyliśmy w rozlicznych po- 
siedzeniach i opiniowaliśmy przed- 
kładane nam projekty, jednak do dzi
 
Rząd nie przedłożył Sejmowi ostate- 
cznego dokumentu w tej sprawie. Nie 
wahamy się stwierdzić, że jest to kary- 
godne zaniedbanie. W miejsce proje- 
ktu reformy mamy załamanie się bu- 
dżetu lecznictwa, perspektywę zamy- 
kania oddziałów szpitalnych, skanda- 
liczny poziom naszych płac, braki le- 
ków, ciągle utrzymujące się przerosty 
administracyjne i marnotrawstwo. 
Szpitale płacą rachunki czekami bez 
pokrycia. Ze względu na racje etycz- 
ne, poczuGie lojalności wobec Państ- 
wa i godność naszego zawodu nie 
podejmowaliśmy dotychczas akcji 
protestacyjnej, choć strajkowali 
przedstawir;;ele niemal wszyst- 


kich grup zawodowych w Polsce. 
A właśnie my mamy najpoważniejsze 
powody do protestowania i może to 
się stać koniecznością. Nie jesteśmy 
objęci kodeksem pracy w zakresie 
obowiązków wykonywanych w cza- 
sie ponadnormatywnym i stosuje się 
do nas dyskryminacyjne przepisy o 
podatku wyrównawczym, kiedy jes- 
teśmy zmuszeni do pełnienia kilku- 
nastu dyżurów miesięcznie (jedno- 
cześnie zwolniono z tego podatku 
fotografików, muzyków i pracowni- 
ków nauki). Umieralność lekarzy jest 
jedną z najwyższych w kraju, warunki 
w jakich pracujemy uniemożliwiają 
nam należyte spełnianie obowiąz- 
ków. Jesteśmy publicznie pomawiani 
o korupcję i poniżani. Musimy podej- 
mować decyzje, od których zależy 
życie człowieka, będąc wciąż jedną z 
najgorzej zarabiających grup zawo- 
dowych. 
Ostatnio Ministerstwo Finansów o- 
graniczyło do 20 mln zł dzie,!nie środki 
finansowe z konta bankowego. Ta 
decyzja nieuchronnie zmusi nas do 
zaprzestania leczenia nawet najciężej 
chorych, bo nie będziemy w stanie 
dać im jeść. 
Rozumiemy trudną sytuację Państwa, 
ale społeczeństwu należy się prawda: 
służba zdrowia wciąż działa na sta- 
rych zasadach gospodarki komunis- 
tycznej i nie wytrzymuje konkurencji 
w walce o finanse, a władze państ- 
wowe są winne zaniedbań legislacyj- 
nych, które umożliwiłyby wyjście z 
impasu. 
Kategorycznie żądamy zmiany poli- 
tyki państwa wobec służby zdrowia i 
realnej perspektywy pCJprawy na- 
szych płac, bo nie ma przesady w 
stwierdzeniu, że zagrożone jest zdro- 
wie narodu. 
Za Okręgową Radę Lekarską w Gdań- 
sku 
dr med. Jerzy Umiastowski 


Por. Wladyslaw 
Tadeusz 
Kochański 
B b " W . k " 
" om a ,,, Uje 


Wśród kresowych żołnierzy AK 
byli tacy. którzy w latach 
1943-1945 w niezwykłych okoli- 
cznościach trafili do rosyjskiej nie- 
woli. Należał do nich Władysław 
T. Kochański. 
W nocy z 1 na 2 września 1942 r. 
jako "cichociemny" wylądował ze 
spadochronem na południowym 
skraju Puszczy Kampinoskiej w 
rejonie miejscowości Zaborów ra- 
zem z grupą czterech skoczków. 
wśród których był między innymi 
Stanisław Winter późniejszy ko- 
mendant obwodu AK Nieśwież. 
Po zakończeniu służby na ob- 
szarze II Odcinka ..Wachlarza" Wł. 
T. Kochański podjął obowiązki o- 
ficera okręgu AK Wołyń, gdzie 
służył w Kedywie (oddział dywer- 
sji), następnie dowodził jednym z 
pierwszych oddziałów AK na tere- 
nie obwodu Kostopol. 
Głównym zadaniem oddziału 
por. "Bomby" była obrona pol- 
skiej ludności przed napadami 
UPA. Zgodnie z sugestią KG AK 
..Bomba" utrzymywał przyjazne 
stosunki ze zgrupowaniem party- 
zantów sowieckich kpt. Iwana 


ZASŁUŻENI 
DLA KRESÓW 


Szytowa. Współpraca osiągnęła 
taki stopień zaufania ze strony 
polskiej, że bazy polskie stale od- 
wiedzali Rosjanie, wśród nich 
gen. Sidor Kowpak. Piotr Werszy- 
hora i inni. którzy odbywali rajdy 
na ziemie polskie celem rozpoz- 
nania siły i struktury AK i UPA. 
22 grudnia 1943 roku ..Bomba" 
został zaproszony na naradę do 
sztabu kpt. I. Szytowa w Bronis- 
ławce. gdżie został aresztowany i 
wywieziony samolotem do Kijowa 
na rosyjską stronę frontu. Był na- 
mawiany de,> powrotu na Wołyń 
celem zorganizowania polskiego 
oddziału partyzanckiego podleg- 
łego dowództwu sowieckiemu. 
Po odrzuceniu propozycji został 
uwięziony. a na jesieni 1944 roku 
osadzony w obozie jenieckim, z 
którego wrócił do kraju w 1955 
roku. 
Władysław Kochański urodził 
się 7 listopada 1918 roku w Stani- 
sławowie. W 1939 roku służył w 
53 pułku piechotY. Po kampanii 
wrześniowej. internowany na Wę- 
grzech przedostał się do Francji i 
służył w 4 dywizji piechoty. Po 
klęsce Francji przedostał się do 
Anglii. Zmarł 121ipca 1980 roku w 
Krakowie. 


T. Gasztold 


4 


Zbliżenia 18 (586) 


!'
		

/Image005.djvu

			Lekarz pogotowia został wezwany do człowieka, który tak 
niefortunnie wstrzelił kołek w ścianę, że odbił się on od betonu i 
utk
ił w gałce ocznej poszkodowanego. Chorego przewieziono 
na oddział oczny, a tam" po wykonaniu zdjęć rentgenowskich, 
podjęto decyzję natychmiastowego transportu do kliniki gdań- 
skiej. Lekarz wypisał zlecenie na przewóz pacjenta śmigłowcem i 
by. niezmiernie zdziwiony, gdy dowiedział się, że pacjent poje- 
chał... karetką. 


. 


-' S 


N ie był to pierwszy przypadek, gdy 
narażano z-drowie pacjenta zmienia- 
jąc dyspozycje lekarskie. Od początku 
bieżącego roku pracownicy lotniska 
sanitarnego zauważyli, że liczba lo- 
tów gwałtownie zmalała. Potwier- 
dzały to rejestry pogotowia ratunko- 
wego 
 skierowania na loty zniknęły 
- wszystkich pacjentów transporto- 
wano karetkami. Kiedy w lutym wy- 
konano tylko jeden lot ratunkowy, 
pracownicy lotniska nabrali podejrzeń 
o celowym działaniu mającym dopro- 
wadzić do zlikwidowania placówki. 
(Zwłaszcza, że mieli dowody niechęci 
dyrektora Wojewódzkiej Kolumny 
 
Transportu Sanitarnego właściciela 
transportu medycznego). Na eme- 
ryturęodeszło dwóch mechaników. 
Nie zatrudniono nowych, choć wy- 
magały tego przepisy lotnicze. 
Załoga lotniska poczuła się - co 
najmniej - zagrożona. Rzeczywis- 
tość okazała się gorsza, niż przypusz- 
czali. Dyrektor WKTS (którego nigdy 
wcześniej pracownicy nie oglądali na 
lotnisku) nadzwyczajnie szybko pod- 
jął decyzję o zawiesze!liu działalności 
lotnictwa sanitarnego i... wręczył za- 
łodze wypowiedzenia. Teoretycznie 
nie oznacza to likwidacji. Praktycznie 
jest to koniec 35-letniej historii tej 
firmy. 
W sprawozdaniu ktoś bardzo się 
namęczył wyliczając "efektywny" 
czas pracy załóg latających mając do 
hich pretensję o to, że nie napędzały 
sobie same pacjentów. Do ministra 
zdrowia wystosowano pismo uzasa- 
dniające konieczność likwidacji lot- 
nictwa sanitarnego w Słupsku, pod 
którym podpisali się dyrektorzy 
WKTS, Wojewódzkiego Szpitala Ze- 
spolonego, lekarz wojewódzki i wo- 
jewoda. Żeby demokracji stało się 
zadość poinformowano o tym praco- 
wników WKTS. Tak więc kierowcy 
karetek 'przyłożyli rękę do likwidacji 
lotniska. O opinię - w tak niebagatel- 
nej przecież sprawie - nie poproszo- 
no lekarzy. Żle przygotowany protest 
załogi lotniska nie miał już żadnego 
znaczenia. Klamka zapadła. Czy słu- 
sznie? Mam mnóstwo wątpliwości. 
11 lekarzom różnych specjalności za- 
dałam to pytanie. Żaden z nich nie 
wnioskowałby o likwidację lotniska z 
wielu powodów (także psychologi- 
cznych). Jeden z lekarzy powiedział 
mi, że nikt nie likwiduje straży pożar- 
nej dlatego, iż nie codziennie wybu- 
chają pożary. Moi rozmówcy twier- 
dzili, że raczej należy szukać środków 
na przetrwanie, bo za kilka lat sytuacja 
może się diametralnie zmienić, a wte- 
dy już nie da się odtworzyć słup- 
skiegozespołu lotnictwa sanitarnego. 
Niejasna jest dziś na Wybrzeżu sytua- 
cja ratownictwa morskiego. Wojsko 
się go wyzbywa. Kiedy już nie będzie 
w Słupsku ekipy lotniczej, praktycz- 
nie strefa woj. koszali
skiego i słup- 
Zbliżenia 18 (586) 


- 


cz 


.....-. .. 


- 


li 


- 
I I 


wać! Inny przykład - karetką jedzie 
ze Słupska na wieś lekarka z wizytą 
domową, potem wóz wraca po pielę- 
gniarkę, która robi zastrzyk. Takie sy- 
tuacje zdarzają się często? Sporo za- 
strzeżeń budzi także tzw. rejonizacja. 
Prawdopodobnie dałoby się zao- 
szczędzić dość znaczne kwoty pienię- 
dzy. Po spotkaniu nabrałam także 
wątpliwości, co do sposobów wydat- 
kowania szpitalnych pieniędzy. 
Przedstawię jedynie dwa tematy syg- 
nalizowane przez członków "Solidar- 
ności". A więc - od ubiegłego roku 
Izby Lekarskie usiłują (bezskutecz- 
nie!) wymóc na dyrektorze WSZ lik- 
widację tzw. dyżurów lekarza woje- 
wódzkiego, których się - ich zda- 
niem - w ciężkiej sytuacji lecznictwa 


I 


ać. 


ski ego będzie pozbawiona możliwo- 
ści ratowniczych. Za pozostawieniem 
lotniska przemawia kilka argumen- 
tów. Po pierwsze - nikt nie likwiduje 
żadnego z istniejących w Polsce 16 
zespołów. Słupsk jest tu niefortun- 
nym liderem. Po drugie: baza han- 
garowa samolotów jest za darmo. 
Wojsku w Rędzikowie nie płaci się 
także za użytkowanie pasów starto- 
wych, oświetlenie lotniska, korzysta- 
nie ze środków radiolokacyjnych i 
radiotechnicznych, zużycie wody i 
dzierżawę placu. Uprzejmość lotnict- 
wa wojskowego czyni słupskie lot- 
nictwo sanitarne najtańszym w kraju, 
ale to nie znaczy darmowym. Faktycz- 
nie koszty są niemałe - utrzymanie 
transportu lotniczego kosztuje 500 
mln rocznie. Do tego należy także 
dodać fakt, że śmigłowce nie są cuda- 
mi techniki i palą mnóstwo paliwa, a 
ich praca uzależniona jest od warun- 
ków atmosferycznych, co nie oznacza 
1 OO-procentowej dyspozycyjności. 
I tu dochodzimy do sedna proble- 
mu - dyrektor WKTS decyzję o roz- 
wiązaniu lotnictwa uzasadnia kosz- 
tami jego utrzymania. Są one zbyt 
wysokie, by udźwignął je budżet tej 
jednostki. 
Uczestniczyłam w spotkaniu zor- 
ganizowanym przez "Solidarność" 
Wojewódżkiego Szpitala Zespolone- 
go, którego tematem miała być właś- 
nie sprawa likwidacji lotnictwa sani- 
tarnego w Słupsku. Odbyło się ono co 
najmniej kilka miesięcy za późno - 
bowiem wszystko już zostało dawno 
przekreślone. 
Dramatycznie bronili lotniska piloci 
i personel medyczny, równie drama- 
tycznie uzasadniali słuszność decyzji 
o rozwiązaniu dyrektorzy WKTS i 
Woj. Szpitala Zespolonego. Sytuacja 
finansowa służby zdrowia jest kata- 
strofalna - taka była wspólna opinia 
wszystkich dyrektorów i lekarza wo- 
jewódzkiego. 
j)yrektorowi WKTS brakuje w bu- 
dżecie 370 mln zł. Decyzję o likwida- 
cji lotniska uznaje za bezwzględnie 
konieczną, gdyż nie może doprowa- 
dzić do dalszych ograniczeń w kur- 
sowaniu karetek. Działalność słup- 
skiego lotnictwa zastąpi - odpłatnie 
- gdańskie. Dodatkowych źródeł fi- 
nansowania lotnictwa dyrektor nie 
przewiduje, bowiem na pytanie o nie, 
nie udzielił mi odpowiedzi. Propozy- 
cje uzyskiwania dodatkowych do- 
chodów wysunięte przez lotników 
nie zostały przyjęte. 
Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala 
Zespolonego wytrącił swoim adwer- 
sarzom argumenty stwierdzeniem, że 


trzeba będzie w najbliższej przyszłości 
zamykać najdroższe oddziały szpital- 
ne, bowiem brakuje pieniędzy na 
podstawową działalność. Przyznam 
szczerze, że działało to na wyobraź- 
nię! Pracownicy lotniska skulili się i 
gotowi byli przepraszać, że żyją. 
Szczerze gratuluję dyrektorowi Ja- 
ciówowi daru przekonywania. Po 
wysłuchaniu jego wypowiedzi wcale 
nie dziwię się, że przegrywają z nim 
związkowcy i lekarze. Niezwykle su- 
gestywnie potrafił dyrektor dowieść 
pracownikom lotniska, że są niepo- 
trzebni, a jakość ich usług wielokrot- 
nie była podważana przez lekarzy. 
Padło nazwisko ordynatora urologii, 
który miał zastrzec sobie transport 
chorych (na przeszczepy nerek do 
Szczecina) wyłącznie karetkami. Dy- 
rektor Jaciów pewnie nie po raz pier- 
wszy narzucił pracownikom własne 
racje. Ja jednak z natury jestem nie- 
dowiarkiem i sprawdziłam - dlacze- 
go na lotnictwie sanitarnym "sparzył 
się nie raz" np. ordynator urologii. 
Doktor Hryniewicz - ku mojemu 
zdziwieniu - miał pozytywną opinię 
o lotach sanitarnych. Nigdy wcześniej 
się zresztą na ten temat nie wypowia- 
dał, a już zupełnie nie widział powo- 
du, żeby dawać dyspozycje dotyczą- 
ce transportu. Jest mu absolutnie 
obojętne czym pacjent dotrze do 
Szczecina - ważne by był tam na' 
czas! 
Nieprawdą jest także to, że Koszalin 
zrezygnował ze słupskich usług z po- 
wodu ich złej jakości. Koszaliński le- 
karz wojewódzki wycofał się z tego 
przedsięwzięcia wybierając "tańsze 
zło", nie ma bowiem pieniędzy na to, 
by płacić Słupskowi (dawniej usługi 
te Słupsk świadczył za darmo). Pani 
doktor powiedziała mi, że koszalińska 
służba zdrowia ma już 1 00 mld defi- 
cytu, a to oznacza, że dramatycznych 
decyzji będzie coraz więcej. 
Odgłosy debat sejmowych także nie 
napawają optymizmem - wszystko 
wskazuje na to, że będzie jeszcze 
biedniej. I to jest powód, żeby gos- 
podarującym funduszem przeznaczo- 
nym na ochronę zdrowia uważnie 
patrzeć na ręce. A jest na co patrzeć, 
bo podobno pieniądze przeciekają 
przez dziurawe kasy. 
Kierowcy karetek mówią, że mhóst- 
wo pieniędzy idzie w błoto z powodu 
nieracjonalnego wykorzystania tabo- 
ru samochodowego. Oto np. karetka 
pogotowia jedzie kilkadziesiąt kilo- 
metrów od Słupska, choć we wsi 
gminnej jest lekarz zobowiązany do 
działań iriterwencyjnych na swoim 
terenie - tyle, że od wielu lat nikt od 
niego nie potrafi tego wyegzekwo- 


należy pozbyć. Temat miesiąc temu 
pojawił się ponownie - tym razem z 
inicjatywy szpitalnej "Solidarności". 
Znowu sprawy nie rozwiązano. Tylko 
w miesiącu marcu poszło na ten cel z 
budżetu szpitala 1 o mln zł. Nie mnie 
rozstrzygać o ważności tych dyżurów, 
Lekarze mówią - jeżeli brakuje pie- 
niędzy na leki i żywność dla chorych, 
nie można fundować luksusowych 
dyżurów kilku dyrektorom. Podzielam 
zdanie Izb Lekarskich i "Solidarno- 
ści".Podzielam także opinię doktora 
Jaciówa, że rozrzutnością 'są dopłaty 
do mieszkań pracowniczych, które 
wynoszą 180-190 milionów zł rocz- 
nie. Dyrektor WSZ mówi, że sytuacja 
diametralnie się zmieniła - dziś nie 
ma w szpitalu deficytu kadrowego 
(wręcz przeciwnie -ludzie proszą"o 
przyjęcie do pracy), a więc przestały 
istnieć powody nadmiernego "roz- 
pieszczania" ulgami i przywilejami. 
To pracownik powinien zdecydować 
czy stać go na mieszkanie w szpital- 
nym hotelu za 850 tys. zł miesięcznie, 
czy powinien szukać taniej stancji w 
mieście. Obecne przepisy zmuszają 
szpital do płacenia za mieszkanie pra- 
cownicze np. lekarzowi, który ma pry- 
watną praktykę ginekologiczną i zdą- 
żył wyposażyć w domy oraz miesz- 
kania całą rodzinę. Na zarzuty "Soli- 
darności" dyrektor szpitala odpowia- 
da, że przepisy wiążą mu ręce i choć 
nie uważa wydatku za zasadny - 
dopłaca do mieszkań. Parę minut pó- 
źniej dyrektor Jaciów przyznaje, że 
mógłby przestać płacić, gdyby wszys- 
. tkich zainteresowanych formalnie 
zwolnił z pracy, a potem znowu for- 
malnie ich zatrudnił. Dlaczego więc 
tego nie robi? Stawka jest wszak 
wysoka - 180-190 mln zł! Mnie- 
mam, że widocznie te 180 mln na 
dopłaty i te 120 mln zł na dyżury 
specjalne - to nie są pieniądze, o 
zaoszczędzenie których warto zabie- 
gać. A więc skoro nie walczy się 
zaciekle o możliwe do uzyśkania 300 
mln zł, to jak uwierzyć w szczerość 
zapewnień, że likwidacja' słupskiego 
lotniska sanitarnego wynika wyłącz- 
nie z przyczyny katastrofalnego defi- 
cytu w budżecie służby zdrowia? 
Jolanta Nitkowska 


PS. Na marginesie spotkania muszę 
dodać, że zaniepokoiły mnie gwał- 
towne reakcje emocjonalne panów 
dyrektorów. Źle się dzieje, jeżeli ludzie 
piastujący tak ważne dla województ- 
wa stanowiska nie potrafią zdobyć się 
na dystans, opanowanie i umiejęt- 
ność spokojnego wysłuchania racji 
innych. 


5 


. '
		

/Image006.djvu

			Jolanta Pastuszko 
po tym, co spotkało 
ją ze strony 
poprzedniej i nowej 
już władzy, 
uto
samia się ze 
słowami profesora 
Walerego Pisarka, 
iż
 "każda 
rewolucja, 
zwracając się niby 
przeciw 
poprzedniej 
władzy, często- 
naśladuje to, 
przeciw czemu 
sama się 
buntowała" . 


Ze sceptycyzmem wyraża się też o 
praworządności w poczerwcowej 
Polsce, odnosi wrażenie; że Temida 
- miast obiektywizmu - jeszcze zbyt 
często, jakby tkwiąc w koleinach dys- 
pozycyjności, opowiada się za stroną 
silniejszą. Na początku 1990 roku 
Komisja Zaopatrzenia, Produkcji Rol- 
nej i Usług ówczesnej Miejskiej Rady 
Narodowej w Słupsku, uwzględnia- 
jąc postulaty mieszkańców wystąpiła 
z konkretnym wnioskiem o zlikwido- 
wanie ulicznego handlu w centrum i 
przeniesienie go w inne, odpowied- 
nie miejsce. 
Wielobranżowe Biuro Obsługi In- 
westorskiej w Słupsku, którego pre- 
zesem zarządu jest inz. Jolanta Pas- 
tuszko wystąpiła z propozycją utwo- 
rzenia targowiska zlokalizowanego 
na placu pośród ulic: Tuwima, Koł- 
łątaja, Konopnickiej i 22 Lipca. 
Zaletą oferty było, że plac posiadał 
przyłącza wody i energii elektrycznej: 
Wcześniej bowiem, od 20 paździer- 
nika 1987 roku Jolanta Pastuszko, 
reprezentująca wtedy Biuro Obsługi 
Inwestorskiej przez rok dzierżawiła 
teren placu o powierzchni tysiąca me- 
trów kwadratowych dla składowania 
elementów sieci cieplnej realizowa- 
nej wtedy przy ulicy Kołłątaja. 
W piśmie do Wydziału Handlu, 
Drobnej Wytwórczości i Usług Urzę- 
du Miejskiego z dnia 19 lutego 1990 
roku Jolanta Pastuszko pisze: "Zwra- 
camy się z uprzejmą prośbą o wydanie 
zezwolenia na prowadzenie1argowi- 
ska miejskiego lub handlu hurtowego 
na placu przy ul. 22 Lipca w Słupsku. 
(...) Jesteśmy skłonni przygotować 
plac w sposób spełniający wymogi 
tego rodzaju działalności". 
Wydział Handlu U M wyraził zgodę, 
a Wydział Planowania Przestrzenne- 
go, Urbanistyki, Architektury i Nad- 
zoru Budowlanego UM w dńiu 14 
marca 1990 r9ku, wydał stosowną 
decyzję akceptując zarazem plik in- 
nych dokumentów i planów dołączo- 
nych do projektu. 
Według załącznika graficznego do 
decyzji, podpisanego przez st. inspek- 
tora miejskiego mgr. inż. Krzysztofa 
Urbaniaka, jednoznacznie wynika, że 
targowisko obejmuje cały plac okreś- 
lony w granicach A, B, C, D, E, F mapy 
sytuacyjnej. 
Natomiast wypis z rejestru grun- 
tów, będących elementem składo- 
wym umowy dzierżawy podpisanej 
pomiędzy Jolantą Pastuszko a Wy- 
działem Geodezji, Gospodarki Grun- 
tami i Rolnictwa UM reprezentowa- 
nym przez z.-cę kierownika mgr inż. 
Marię Dzięgielewską jasno określa 
powierzchnię dzierżawionego placu: 
działka nr 87V2 33,04 ara oraz 
działka nr 87V4 74,79 ara - ra- 
zem 1,0783 ha. 
6 


. 


I 


. 


. 


. 
le 


. 
a es 


I 


a 


minie trzymiesięcznym dzierżawę tar- 
gowiska. 
Kilka dni wcześniej Jolanta Pas- 
tuszko informuje Prokuraturę Woje- 
wódzką w Słupsku o nieprawym - 
zdaniem Biura - dysponowaniem i 
sprzedaży terenu, którego jedynym 
prawnym właścicielem jest WBOI. 
8 maja 1990 roku Jolanta Pastusz- 
ko otrzymuje pismo podpisane przez 
wiceprezydenta Mirosława Kido: "Z 
uwagi na zerwanie przez Panią roz- 
mów co do warunków zawarcia umo- 
wy wzajemnych zobowiązań tut. U- 
rząd zmuszony jest do korzystania z 
oferty zabezpieczającej interesy Skar- 
bu Państwa i mieszkańców Słupska". 
Z dniem 9 maja 1990 roku dzier- 
żawę targowiska o powierzchni 
6.325 metrów kwadratowych przej- 
mują spółki z 0.0. "Egida"j "Promo- 
- Technika". Wnoszą one do WBOI o 
natychmiastowe przeniesienie urzą- 
dzeń (ławy, stoły itp. - zabetonowa- 
ne) na teren dzierżawiony przez Biu- 
ro, w przeciwnym razie wszelkie u- 
rządzenia znajdujące się na dzierża- 
wionym przez nie terenie traktować 
będą jako własność miasta i użyt- 
kować według umowy dzierżawy. 
Umowa przewiduje, że spółki odpro- 
wadzać będą na rzecz miasta 30 procent 
zysku. Zysku! -a nie połowę obrotów, 
jakie niiało odprowadzać WBOI. 
7 maja ub.r. WBOI zamierzałozakoń- 
czyć prace na targowisku. Zgodnie z 
zaleceniami Sanepidu i Wydziału Ryn- 
ku Wewnętrznego Urzędu Wojewódz- 
kiego m.in. rozpoczęto kładzenie chod- 
ników asfaltowych, prace jednak 
wstrzyń1ała Straż Prezydencka. 
Jolanta Pastuszko uwzględniając 
wszystkie uchybienia prawne wystę- 
pujB ze skargą do wojewody. 
11 maja ub.r. otrzymuje pismo dyrek- 
tora Wydziału Geodezji i Gospodarki 
Gruntami UW mgr inż. Kazimierza No- 
waka, z którego wynika, że część za- 
rzutów uznaje on za uzasadnione, a 
jedynym kompetentnym organem roz- 
strzygania tego typu sporów jest Sąd 
Powszechny. 
Przekazywane przez dyrektora No- 
waka prezydentowi Maciejowi Kobyliń- 
skiemu polecenia wojewody słupskiego 
- uporządkowania, zgodnego z pra- 
wem spraw targowiska, niestety nie 
odnosiły żadnego pożądanego skutku. 
Stara władza odsuwana do lamusa 
zajęta była bardziej swoimi osobis- 
tymi sprawami, niż respektowaniem 
służbowych poleceń.. 
Tajemnicą poliszynela jest też, 
że"Egida" i "Promo- Technika" nie są 
spółkami obojętnymi byłemu prezy- 
dentowi miasta. 
Bogata korespondencja WBOI ma, 
oprócz Urzędu Miejskiego i Wojewó- 
dzkiego wielu adresatów. Wśród 
nich: Prokuratura Generalna, Proku- 
ratura Wojewódzka, Prokuratura Re- 
jonowa i inni. Po trwającym dzie- 
sięć miesięcy postępowaniu Sąd Wo- 
jewódzki w Słupsku oddalił powódz- 
two Jolanty Pastuszko. 
W uzasadnieniu wskazał na wiary- 
godność zeznań pracowników Urzę- 
du Miejskiego, którzy - jako strona 
- prowadzili rozmowy robocze z po- 
wódką w zakresie dzierżawy placu. 
Znaczy to, że w świetle prawa WBO I 
było i jest dzierżawcą placu o powierz- 
chni tysiąca metrów kwadratowych. 
Jolanta Pastuszko do maja 1990 
roku poniosła koszty adaptacji placu 
na potrzeby targowiska w wysokości 
109 mln złotych. Zagrabione zostały, 
przez dwie spółki urządzenia, majątek 
znajdujący się na placu. Przez cały rok 
rosła inflacja. Pozostaje problem od- 
szkodowania, zwrotu poniesionych 
nakładów. 
A nie jest to, jak chcą niektórzy, 
tylko spór o zero. 
Wypada teraz czekać na decyzję 
Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, do 
którego Jolanta Pastuszko się odwo- 
łała. 
Stara władza piwa nawarzyła, no- 
wa je pije. 


Krzysztof lerski 
Zbliżenia 18 (586) 


Umowa nr 97ro z 15 marca 1990 
roku jednak posiada zapis inny, wg 
którego przedmiotem dzierżawy jest 
teren o powierzchni... tysiąca metrów 
kwadratowych. 
Pomyłka pracownika Wydziału Ge- 
odezji polegająca na bezwiednym 
przeniesieniu powierzchni dzierżawy 
z poprzedniej, do nowej umowy dzier- 
żawy, czy też... czyjeś świadome dzia- 
łanie? . 
Jolanta Pastuszko uważa to za po- 
myłkę pracownika, nierzetelne wyko- 
nanie obowiązków urzędnika. Umo- " 
wa została zawarta, zaś o konsekwen- 
cjach tej pomyłki będzie mowa w 
dalszej cżęści artykułu. 
Po podpisaniu umowy Biuro przy- 
stąpiło do zagospodarowania terenu, 
utwardziło plac żużlem: ustawiło sto- 
ły blaszane odkryte i zadaszone, mon- 
tuje ław:
i, ogradza plac, zakłada bra- 
my. 
2 kwietnia 1 990 roku połowa placu 
(5.000 metrów kwadratowych) przy- 
gotowana jest pod handel z samo- 
chodów, a druga pod handel obnoś- 
ny. 
WBOI podpisało umowy z PGK na 
systematyczny wywóz śmieci oraz z 
Zakładem Ortopedii na prawo korzys- 
tania handlujących z jego ubikacji. 
Funkcjonowanie targowiska przez 
pierwszy tydzień było różnie oceniane 
- jedni byli niezadowoleni z hałasu i 
dokuczliwego kurzu, inni pozytywnie 
oceniali dobre zaopatrzenie, skoncen- 
trowanie towarów w jednym - dla 
wygody kupujących - miejscu. 
Przed Wielkanocą 1990 roku targ 
był oblegany, handel "rósł" z dnia na 
dzień. 
- Urząd Miejski w Słupsku obser- 
wując duże powodzenie targowiska 
wezwał mnie - mówi Jolanta Pas- 
tuszko - 10 kwietnia 1990 roku do 
kancelarii prezydenta miasta. 
W piśmie Wydziału Geodezji U M 
zaznaczono, że należy uregulować 
sprawy terenowo-prawne, gdyż 
stwierdzono, że WBOI prowadząc tar- 
gowisko korzysta z terenu o powierz- 
chni 1,07 ha do którego nie posiada 
tytułu prawnego. 
W ratuszu przyznano mi wprawdzie 
- mówi Jolanta Pastuszko - że w 
umowie dzierżawnej znajduje się błąd 
dziesięciokrotnie zaniżający powierz- 
chnię dzierżawionego gruntu. Stwier- 
dzono też, że trzeba ją sporządzić na 
nowo, ale - oznajmiono - bez- 
względnym warunkiem jej sporzą- 
dzenia, co wynikało z przedłożonej mi 
do podpisu umowy wzajemnych zo- 
bowiązań, jest wyrażenie przez WBOI 
zgody na odprowadzenie do ratusza 
50 procent obrotów. 
Wcześniej nie było. żadnych roz- 
mów na temat odpłatności, obowią- 
zywał nas tylko czynsz w wysokOści 
528 tys. złotych. 
Pismem z 12 kwietnia 1990 roku 
przedstawiłam prezydentowi Kobyliń- 
skiemu kalkulację kosztów utrzyma- 
nia targowiska. Koszty stałe w kwiet- 
niu ub.r. przewidywane były w wyso- 
kości 27 mln złotych, czyli co naj- 


. 


mniej 80 procent zakładanych wpły- 
wów. 
Uważam - mówi Jolanta Pastusz- 
ko - że władze miasta zastosowały 
szantaż. Naprawę błędu urzędnika u- 
zależniły od odpalenia "doli" Urzędo- 
wi Miejskiemu. 
Ufałam urzędnikom, nawet bar- 
dzo, do tego stopnia, że w marcu 
1990 roku po uzgodnieniu telefo- 
nicznym z pracownikiem Wy- 
działu Geodezji UM stawki opła- 
ty za metr kwadratowy, odbiera- 
jąc decyzję z Wydziału Architek- 
tury UM podpisałam in blanco 
druk umowy dzierżawy, prze- 
konana, że po otrzymaniu kopii 
decyzji wraz ż załącznikiem gra- 
ficznym z Wydziału Architektury 
pracownik Wydziału Geodezji 
dokona niezbędnych wyliczeń 
terenu z ewidencji własności 
gruntu i umieści w umowie nu- 
mery działek oraz ich powierzch- 
nię". . 
WBOI 11 kwietnia 1990 roku wy- 
stępuje do Wydziału Geodezji UM z 
prośbą o zweryfikowanie danych do- 
tyczących powierzchni dzierżawy z 
1 .000 na 10.000 metrów kwadrato- 
wych. 
Z-ca kierownika Wydziału Geodezji 
pismem z 18 kwietnia ub.L odpowia- 
da, iż umowa została zawarta zgodnie 
z podaniem, zaś podana w niej wiel- 
kość powierzchni dzierżawy wynost 
1 .000 metrów kwadratowych, ponie- 
waż do obecnego wniosku nie został 
dostarczony załącznik (mapa), z któ- 
rego wynikałoby, że Jolanta Pastusz- 
ko występuje o teren wiąkszy, niż 
wynikający z poprzedniej umowy 
dzierżawy. Czy takie wytłumaczenie 
wydziału można przyjąć za logiczne, 
skoro do każdego podania musi być 
mapa, bez niej nie można wydać de- 
cyzji. 
Zastępczyni kierownika dodała też, 
że nie stwierdziła uchybienia ze stro- 
ny pracownika wydziału. 
To co jednoznaczne dla władzy, nie 
jest jednoznaczne m.in. dla dzienni- 
karza, albowiem wnioskodawczyni 
użyła sformułowania "placu" a nie 
"części placu", a podanie przez nią, iż 
na placu tym posiada własne urzą- 
dzenia, traktować należałoby raczej 
jako sformułowania informacyjne, a 
nie identyfikacyjne. 
Podejmowane przez Jolantę Pas- 
tuszko próby naprawienia ze strony 
ratusza błędu nie trafiają na zrozumie- 
niE; włodarzy miasta. 
Co więcej, ratusz w tym czasie 
prowadzi rozmowy z osobami trzeci- 
mi. 16 kwietnia 1990 roku "Głos 
Pomorza" zamieszcza ogłoszenie o 
sprzedaży kiosków handlowych wraz 
z terenem na targowisku. Eugeniusz 
Fride - reprezentant spółek - poin- 
formował przedstawicieli WBOI, iż 
sprawy terenowo-prawne są uzgod- 
nione z prezydentem i sfinalizowane 
będą w ciągu tygodnia. 
27 kwietnia 1990 roku Wydział Ge- 
odezji U M wypowiada Jolancie Pas- 
tuszko z dniem 30 kwietnia w ter-
		

/Image007.djvu

			GIEŁDA 


B IZN ES 


PROMOCJA 


REKLAMA 


- 


Bebiko 2 R 
za 11.200 złotych 


Dolar 
ustabi I izowany 


Bebiko 2 GR 
za 10.000 złotych 


'1":"'%:- 


}: 


W hurcie jeszcze taniej! 


Przez większą część minionego o- 
kresu notowania dolara zasadniczo u- 
trzymywały się na poziomie 1,76 
DM/dol. Dochodziło jednak do dość 
poważnych fluktuacji i tym samym nie 
był to tydzień spokojny. Na zachowa- 
nie się uczestników międzynarodo- 
wych rynków walutowych wpływ wy- 
wierało wiele różnorodnych zdarzeń i 
okoliczności, przy czym podstawowe 
znaczenie w dalszym ciągu przypisy- 
wano kwestiom rozwoju tendencji ko- 
niunkturalnych w Stanach Zjednoczo- 
nych i konsekwencjom procesów uni- 
fikacji Niemiec. 
Początkowo jak informowaliśmy, 
na wieść o nadspodziewanie wyso- 
kim bezrobociu w USA w marcu, 
wynoszącym 6,8 proc. (przy bezrobo- 
ciu 6,5 proc. w lutym) kurs dolara 
ostro zniżkował, osiągając w piątek 5 
kwietnia w Londynie chwilowo 
1,6540 DM/dol. Obniżka taka skłoni- 
ła jednak wielu zainteresowanych do 
podjęcia ryzyka nabywania relatyw- 
nie .tanich dolarów i bodźce popyto- 
we wywindowały kurs jednostki a- 
merykańskiej do ok. 1,67 DM/dol. 
Równocześnie głównie brak spodzie- 
wanej szybkiej reakcji Zarządu Rezer- 
wy Federalnej USA w postaci złago- 
dzenia rygorów polityki monetarnej, 
np. przez bezpośrednie obniżenie o- 
procentowania w celu stymulowania 
wewnętrznej aktywności gospodar- 


czej, dalej popychał w górę notowa- 
nia tej waluty. 
Konsekwentnie zatem w ponie- 
działek 8 kwietnia w Londynie obser- 
wowano nadal tendencję zwyżkową, 
której wyrazem stało się nawet zbliże- 
nie się bieżącego kursu dolara niemal 
do ważnej psychologicznie progowej 
- bariery 1,70 DM/dol. Nie została ona 
jednak pokonana. 
Kolejnym ciekawym wydarzeniem 
notowania funta szterlinga po raz pie- 
rwszy od października ub.r. zbliżyły 
się do poziomu 3 DM/funt. Wiązało 
się to z łącznym oddziaływaniem 
dwóch czynników. Pierwszy to ogól- 
na słabość marki, wynikająca z napięć 
związanych z przekształceniami we- 
wnątrzniemieckimi, drugi zaś to fakt 
stosunkowo wysokiego oprocento- 
wania depozytów funtowych. Po- 
nadto w związku z ewentualnymi wa- 
lutowym,i konsekwencjami destabili- 
zacj i w ZS R R wzrastała rola fu nta jako 
waluty alternatywnej wobec tak dola- 
ra, jak i marki. 
W piątek 13 kwietnia w Londynie w 
dalszym ciągu notowania utrzymy- 
wały się ogólnie rzecz biorąc na u- 
stabilizowanym poziomie i na za- 
mknięcie płacono 1,6780 DM/dol., 
135,85 jena/dol., 1,41 57 franka 
szwajc./dol.,.. 5,6450 franka 
franc./dol. oraz 1,7825 doL/funt. Ce- 
na złota wynosiła 361,25 doł/oz. 


'" 
<; 


Pawilon 
"Słupia" 
ul. Mochnackiego 1 


'I!) 


'. 


Sprzedajemy hurtowo 
wiele innych towarów 


NOT OWA N lA: 


Złoto 


Kurs zamknięcia - sprzedaż, w dolarach USA za troy uncję 


Miejsce notowania - Londyn - 9 IV 1991 - 362,00; 2 IV 
1991 - 358,00; 12 III 1991 - 363,40; Pół roku temu 9 X 1990 - 
396,40. 
Zurych - 9 IV 1991 - 364,50; 2 IV 1991 --.: 358,20; 12 1111991 
- 364,00; Pół roku temu 9 X 1990 - 396,15. 


AI	
			

/Image008.djvu

			- 


ff 



-. 


:.,- . 


'" 


4 
,.-.'..- ."".:. 


Liceum Społeczne w Człucho- 
wie jest dziś jedyną w Polsce 
społeczną szkołą średnią funkc- 
jonującą w małej miejscowości. 
Oto, jeden z nauczycieli Witold 
Kołodziejczyk dojrzał w szkole 
społecznej możliwość realizacji 
własnych marzeń o partnerskiej, 
bezstresowej oświacie oraz szan- 
sę wzbogacenia Cz!uchowa o je- 
szcze jedną szkołę średnią. 
Ogólniak człućhowski cieszy 
się od wielu lat zasłużoną reno- 
mą, wszelkie zatem konkurowa- 
nie z nim pozbawione byłoby ja- 
kiegokolwiek sensu. Organizator 
Liceum Społecznego i jego obec- 
ny dyrektor stworzył kilkunastu 
pedagogom szansę wprowadze- 
nia w życie własnych programów 
autorskich. 
Od pierwszego dnia istnienia 
szkoły łączy ją bardzo ścisły zwią- 
zek z ogólniakiem. Jego nauczy- 
ciele stanowią większą część ka- 
dry, zaś dyrekcja wspiera 
 jak 
może - najmłodszą człuchow- 
ską szkołę. Dość napisać, że na 
początek właśnie od ogólniaka 
dostała szkoła społeczna 9 kom- 
puterów. 
Szkoła z marzeń Witolda Koło- 


8 


.łC" 


dziejczyka ma być dla ucznia sta- 
łym bodźcem do sięgania po suk- 
ces. Dlatego ofertę do pierwszej 
klasy skierował przede wszystkim _ 
do tych uczniów podstawówek, 
którzy byli zbyt zestresowani, by 
dostać się do człuchowskiego o- 
gólniaka. Stąd nietypowe egza- 
miny wstępne prowadzone w for- 
mie wykładów połączonych z te- 
stami i rozmowami. 
Rodzice zaufali młodemu en- 
tuzjaście i posłali dzieci do szkoły, 
której... jeszcze formalnie nie by- 
ło. Sytuacja dość szybko się u- 
gruntowała i pod koniec semest- 
ru można już było ocenić funkc- 
jonowanie dwóch pierwszych 
16-osobowych klas. 
Wtedy okazało się, że najwięcej 
braków uczniowie mają z chemii i 
trzeba je korygować na zajęciach 
fakultatywnych. Do szkoły VI 
Człuchowie zdeklarowało się 
przyjeżdżać spore grono młodzie- 
ży z Chojnic. Niektórzy poświęcili 
nawet rok spędzony wcześniej w 
państwowym ogólniaku. 
Największą siłę szkoły widzieli. 
w codziennej nauce dwóch języ- 
ków zachodnich i partnerskich 
stosunkach z nauczycielami. Dy- 
rektor szkoły za jej sukces uznał 
to, że uczniowie - uczą się bez 
strachu i stresów, chętnie zostają 
dłużej, gdy materiał sprawia im 
kłopoty. 
Efekt tej nauki będzie można 
sprawdzić dopiero za cztery lata 
- podczas egzaminów na studia, 


czenia z fizyki w laboratoriach 
uczelni. 
Nawet - nudne gdzie indziej 
- rekolekcje wielkanocne szkoła 
człuchowska zorganizowała ory- 
ginalnie, - w podłódzkim klasz- 
torze. 
Oczywiście - to wszystko ko- 
sztuje i to niemało! Inne szkoły 
nie płacą za użytkowanie obiek- 
tów. Liceum Społeczne obciąża 
opłata za wynajem pomieszczeń 
od Ośrodka Sportu i Rekreacji - 
3 mln zł miesięcznie. 
Koszty utrzymania szkoły po- 
noszą rodzice i dobrowolni fun- 
datorzy. Czesne na dzień dzisiej- 
szy wynosi 300 tys. i nie jest 
podwyższane, gdyż szkoła stara 
się zarabiać na siebie w najroz- 
maitszy sposób. Właściwie nale- 
żałoby napisać - nauczyciele za- 
rabiają na szkołę, bowiem u- 
czniowskich inicjatyw nie zau- 
ważyłam. 
Odnotowałam natomiast ogro- 
mne zaangażowanie i pomoc ro- 
dziców. Wspierają szkołę darowiz- 
nami (np. sprzętu radiotechnicz- 
nego) i uczestniczą w jej co- 
dziennych kłopotach. 
Ale muszę też przyznać, że 
nauczyciele o ten ścisły kontakt z 
rodzicami umiejętnie dbają. Nie 
wiem np. czy gdzie indziej zor- 
ganizowano na zakończenie se- 
mestru wieczorek taneczny nau- 
czycieli i rodziców. Wszystko robi 
się po to, by rodzice uczestniczyli 
w procesie kształcenia i byli przy- 
jaciółmi szkoły. 


Kilku pokoi wynajętych w ho- 
telu wystarczy szkole może jesz- 
cze na rok. Dyrektor Kołodziej- 
czyk zaczął zabiegać o lokalizację 
nowego obiektu. Zamierzał za- 
cząć budowę szkoły wykorzystu- 
jąc możliwość otrzymania części 
środków ze Społecznej Fundacji 
Oświatowej w Warszawie. 
Później pojawiła się szansa 
przekazania Liceum Społeczne- 
mu budynków po przeznaczo- 
nym do likwidacji przedszkolu. 
. Obiekt pozostałby nadal w resor- 
cie oświaty. Pojawiły się jednak 
głosy, że miasto ma okazję zaro- 
bić, więc powinno budynki 
sprzedać na przetargu. Jest w 
Człuchowie grupa radnych, na 
czele z Lechem Buzanowskim, 
którzy są orędownikami dalszego 
rozwoju liceum. Wychodzą oni z 
założenia, że tego typu szkoły 
gwarantują wychowanie nowe- 
go pokolenia obywateli 
 bez 
kompleksów w stosunku do Za- 
chodu. 
Lech Buzanowski twierdzi, że 
opłaci się dziś stracić dla kasy 
miasta np. miliard złotych na 
przekazaniu budynków, po to, by 


zbytnie clęzary finansowe nie 
zniszczyły rozpoczętej inicjatywy 
grupy pedagogl>w-zapaleńców. 
Ci ludzie dają z siebie dziś bar- 
dzo wiele, zaś inwestycja się mia- 
stu w niedalekiej przyszłości od- 
płaci wysokim poziomem intelek- 
tualnym obywateli, ich otwartoś- 
cią i znajomością języków. 
Szkoła ma także gorących 
przeciwników, zwłaszcza w śro- 
dowisku nauczycielskim. W sa- 
mym Zarządzie M iasta zasiadają 
głosiciele opinii, że kryzys w o- 
świacie spowodowało... powsta- 
nie szkół społecznych. 
Z prawdziwą satysfakcją odno- 
towuję wspaniałą inicjatywę Za- 
rządu Gminy Człuchów zostania 
mecenasem najzdoi n iejszego 
dziecka wiejskiego, które uzyska 
najwyższą lokatę w specjalnie zor- 
ganizowanym konkursie-egza- 
.minie. 
Mecenat polega na finansowa- 
niu pobytu ucznia w szkole - aż 
do matury. W piśmie do dyrektora 
szkoły społecznej wójt - Adam 
Marciniak napisał: 
"Jestem przekonany, że nasza 
inicjatywa da szanse jednostce 
nieprzeciętnej - poprzez nad- 
zwyczajną zdolność albo niezwy- 
k/ą pracowitość. Realizowany w 
waszej szkole program wycho- 
wania przez naukę, któryodcho- 
dzi od tradycyjnych metod kszta/- 
cenia, gwarantuje młodemu cz/o- 
wiekowi najlepsze szanse rozwo- 
ju. Zarząd Gminy funduje powyż- 


Nie 


, 
· ubić diament i w 


szą nagrodę w przekonaniu, że 
wyłożone pieniądze przyniosą 
wymierne efekty dla spo/eczeńst- 
wa, jak też jednostki, której umo- 
żliwi zdobycie wiedzy oraz roz- 
winięcie posiadanych zdolnoś-. 
ci". 
Kiedy poprosiłam wójta o uza- 
sadnienie decyzji powiedział: - 
Zdaję sobie sprawę z tego, że dziś 
trzeba na bardzo wielu sprawach 
oszczędzać, ale ostatnią - na 
jakiej można - jest szkolnictwo. 
Dzisiejsza wieś jest niewy- 
kształcona. Nauka jest tam ostat- 
nią sprawą, na ktorą wydaje się 
pieniądze. Nasza gmina ufundo- 
wała już wcześniej dwa stypen- 
dia na dalszą naukę dla dzieci, 
które robią największe postępy w 
ognisku muzy
znym. 
Stypendium dla naJlepszego 
"kandydata na licealistę" jest bar- 
dzo wymierną "inwestycją" - 
ten człowiek musi stać się bardzo 
dobrym fachowcem w przyszło- 
ści - za to mu płacimy. 
Wiele czasu spędziłem w U SA i 
wiem, że taki system opieki nad 
ludźmi wyjątkowo zdolnymi jest 
bardzo opłacalny dla środowiska 
fundującego im stypendia. 
Jolanta Nitkowska 
Zbliżenia 18 (586) 


albo trochę wczesmeJ w szran- 
kach olimpiad przedmiotowych. 
Człuchowianie już zaznaczyli 
swoją obecność w wojewódzkim 
finale Olimpiady Wiedzy Filozofi- 
cznej. 
Dziś w człuchowskiej szkole 
zatrudnionych jest 18 nauczycieli 
na godzinach zleconych. Pełny 
etat wykorzystuje tylko dyrektor. 
Nauczyciele pełnią zarówno obo- 
wiązki dydaktyczne jak i adminis- 
tracyjne. Uczniowie twierdzą, że 
pedagodzy są bardzo wymagają- 
cy i nie ma szans ukrycia luk w 
wiedzy. 16-osobową klasę moż- 
na kilkakrotnie przepytać w cza- 
sie godzinnej lekcji. Wychowan- 
kom Liceum Społecznego podo- 
ba się to, że nauczyciele mają czas · 
na indywidualną pracę z każdym 
uczniem, że czas lekcji maksyma- 
lnie wykorzystany jest na przy- 
swajanie materiału. 
Atrakcją są częste wycieczki. 
Praktycznie co miesiąc uczniowie 
zwiedzają jakąś miejscowość, u- 
czestniczą w premierach teatral- 
nych, koncertach. 
_ Wyprawy organizowano także 
do słupskiej WSP, gdzie dwukro- 
tnie prowadzono'praktyczne ćwi-
		

/Image009.djvu

			- ....,..... . 



 

 
I .r 
. 


"' 1::-)';hr. 



:
 


.4;I, 
_: _""",. ;
;:'. f i 


'Ń..;,
 


'.'. . ir'.... ..
.': 
..( 


.....
.
. .fi 


.. 


. 


, 


- 


. 


. 


, 


, 


............... .h...................... 
... .... .................................... 
..............................................-.-..........-.....-...-.. .. 


je jego zespół na zlecenie Central- 
nego Urzędu Planowania. 
Spotkanie to uznano za jedno wiel- 
kie nieporozumienie, gdy T. Kęsy po- 
wiedził, że jego zespół będzie w sta- 
nie projekt ów przedstawić rządowi 
dopiero za miesiąc lub dwa miesiące. 
Tymczasem pegeery już teraz są w 
ogromnym potrzasku i potrzebują na- 
tychmiastowej pomocy finansowej i 
uregulowań prawnych zezwalają- 
cych na jakikolwiek ruch. 
Dziś same nie mogą nic zrobić. 
Majątek, którym dysponują i na któ- 
rym gospodarują, nie jest ich włas- 
nością. Dowolnie dysponować nim 
nie mogą. Nie mogą nic sprzedać, 
podzielić, pozbyć się w inny sposób 
nie chcianego. Mogą tylko wydzier- 
żawić. Ale na taki układ nikt się nie 
godzi. Obciążenia finansowe od ziemi 
i budynków, które pegeery muszą 
płacić są po P,Jostu dla nich zabójcze. 
Pegeerom, które już dziś znalazły 
się u skraju bankructwa i nie wiado- 
mo czy za tydzień, dwa będą jeszcze 
istniały, każe się czekać co najmniej 
pół roku na ustawę prywatyzaćyjl]ą. 
Ta wskaże .im dopiero drogę do lep- 
szej przyszłości. Wiele z nich nie do- 
czeka, jeżeli prace nad przygotowa- 
· niem ustawy będą trwały w takim 
tempie, w jakim przebiegają do dziś. 
Ciekawa jest ta wizja prywatyzacji 


tylko gospodarczego punktu widze- 
nia. Ziemi dzierżawionej na ogół się 
nie szanuje i nie inwestuje w nią. 
Parcelacja może byłaby możliwa. Ale 
nie na Pomorzu i nie przy tej, co 
obecnie polityce rolnej państwa, ab- 
solutnie nie sprzyjającej tworzeniu 
dużych i nowych gospodarstw. Nikt 
nie będzie bił się o ziemię, z której nie 
będzie miał dochodu? 
Komunalizacja jest dobra, owszem, 
ale tylko w przypadku parków, zanie- 
dbanych i nie chcianych pałaców. Dla 
sprywatyzowania właściwego pege- 
rowskiego majątku zdaniem T. Kęse- 
go najlepsza'jest forma leasingu, czyli 
sprzedaży go na raty, na dogodnych 
zasadach i warunkach. Proponuje się 
jednak tylko część ziemi i budynków 
przeznaczyć w leasing. Reszta pozos- 
tawałaby dalej państwowa i była 
dzierżawiona. W ten sposób państwo 
zachowałoby sobie rezerwę na lepsze 
czasy, kiedy będzie stać go już prze- 
prowadzić w Polsce właściwą restru- 
kturyzację rolnictwa. Ta, zdaniem 
specjalistów, jest nieuni
niona. 
Pozostałe obiekty, pegeery mogły- 
by sprzedawać na wszystkie możliwe 
sposoby, byleby tylko znaleźli się na 
nie chętni. W przypadku mieszkań 
.należałoby zastosować metodę "liza- 
ka i bata". Najpierw tanio rozprzedać 
je ludziom, tzn. ich dotychczasowym 


" 


.. 


.... 


""' 


. 


....
		

/Image010.djvu

			"NIECH ZA WSZE TRWA ORGIA"CZYLI NOCW "CALIGULI" 


.,. 


aj la n 


I 


Im . 


. 


"Toi, która czasami mówi klientom, 
że nazywa się Suuie Wong, jest właś- 
cicielką i kierowniczką klubu "Caligu- 
la", w którym wszystko może się zda- 
rzyć. Twierdzi, że jest jedyną kobietą 
w Pattayi, prowadząca podobny 
przybytek. Z reguły co noc w "Caligu- 
li" pracuje 35 młodych kobiet, które 
podają drinki występują w sex-show i 
idą z klientami do hotelu na "krótki 
czas", lub "całą noc", w zależności od 
tego, ile pieniędzy mężczyźni gotowi 
są wydać. Zanim klient może opuścić 
lokal z dziewczyną, musi uiścić opłatę 
barową w wysokości 500 bahtów, 
czyli około 12 funtów szterlingów. 
Toi mówi, że dziewczyny otrzymują z 
tej sumy 200 bahtów i zatrzymują dla 
siebie to wszystko, co zainkasują od 
klienta. 
Kiedy na brzeg schodzą amerykań- 
scy marynarze lub żołnierze piechoty 
morskiej, Toi zamawia w Bangkoku 
dodatkowe dziewczyny. Na nie- 
wielkiej scenie zbudowanej z teko- 
wego drewna, produkowała się mło- 
dziutka, niepewnie się uśmiechająca, 
ubrana tylko w białe pończochy dzie- 
wczyna, która powoli wywlekała z 
pochwy naszyjnik z żyletek. Młodzi 
amerykańscy marynarze i marines, 
którzy nie. widzieli jeszcze takiego 
pokazu, robili zdjęcia z automatycz- 
nych aparatów fotograficznych. Inni 
popijali drinki lub obłapywali dziew- 
czyny, inni jeszcze robili i jedno, i 
drugie naraz. Potem były jeszcze nu- 
mery z piłeczkami pingpongowymi, 
dwoma palącymi się papierosami, a 
także z balonikami, które pękały tra- 
fione strzałkami, wydmuchiwanymi 
przez rurkę, oczywiście nie ustami. 
Wszystko to sprawiało dziwne wraże- 
nie dziecinady, miało tyle wspólnego 
z erotyką, co zabawa smarkaterii w 
pana doktora i pacjentkę. Jeden z 
pijanych marines po prostu spał. Poza 
sceną dziewczyny paradowały w kos- 
tiumach bikini. w pasy i gwiazdy z 
amerykańskiego sztandaru - pasy 
były na lewej piersi, gwiazdy - na 
prawej. 
Następnego dnia, podczas wspól- 
nego obiadu na otwartym powietrzu 
w jednej z rybnych restauracyjek przy 
plaży Jomtien, Toi wyjaśniła na czym 
polegał trik z żyletkami: naszyjnik u- 
mieszczano w pudełku po zapałkach. 
Wszelako jeśli dziewczyna nie ma 
wprawy, może się to dla niej źle 
skończyć. Wiele dziewcząt T oi zdąży- 
ło się już pokaleczyć i musiało na parę 
tygodni przerwać występy.. 
Toi ma 40 lat, ale wygląda rzeczy- 
wiście na trzydzieści. Mówi, że od 
czasu, kiedy opuścił ją mąż Irańczyk, 
żaden z jej przyjaciół nie liczył więcej 
aniżeli 29 lat. Jej najnowszym kochan- 
kiem jest pewien sierżant armii USA, 
męski, barczysty typ gracza w amery- 
kański futbol. Mimo częstego u- 
śmiechu na twarzy, Tajlandczycy są 
trochę ksenofobami, ale chyba nie w 
większym stopniu niż Brytyjczycy. 
Nazywają białych farang, używają 
więc terminu wymyślonego dla okre- 
ślenia Francuzów, ale obecnie stoso- 
wanego w odniesieniu do wszystkich 
ludzi z Zachodu. Słowo to nie jest tak 
obraźliwe, jak szwab czy żabojad, ale 
nie tak znów neutralne. 
Przed 30 laty Pattaya wciąż prze- 
chodziła okres przeobrażania się z 
10 


..... 


Ił- 


. 


ajwiększy 
bliczny świata 


, 


'. 
la 


port, z którego wynika, że w krajach 
Zachodu wśród osób szukających 
kontaktu seksualnego z dziećmi, wy- 
prawy do Tajlandii cieszą się większą 
popularnością niż podobne eskapady 
do Sri Lanki czy na Filipiny. 
Funkcjonariusze opieki społecznej 
zatrzymali w Bangkoku 14 chłopców 
w wieku 8-15 lat, którzy sprzedawali 
się turystom zagranicznym za około 
7,50 funta szterlinga, czyli' za kwotę 
trzykrotnie przewyższającą dniówkę 
miejscowego robotnika budowlane- 
go. . 
Dzieci zazwyczaj zaczynają od 
żebraniny. wśród farang na plaży. 
ale szybko dowiadują się od 
przyjaciół. że jeśli ktoś chce na- 
prawdę dobrze zarobić, powi- 
nien sobie znaleźć "przyjaciela", 
pójść z nim do klimatyzowacego 
pokoju hotelowego i być tam dla 
niego miłym. 
Na razie prostytutki Pattayi 
mogą się pocieszać tym, że - 
według danych oficjalnych - 84 
procent pacjentów chorych na 
AIDS w Tajlandii to mężczyźni, 
przy czym większość z nich, to 
narkomani posługujący się 
wspólnymi strzykawkami. Jed- 
nakże wiele prostytutek płci mę- 
skiej, to ćpuny, a zarazem bisek- 
sualiści, mający przyjaciółki spo- 


śród miejscowej społeczności 
prostytutek, toteż pojawiają się 
złowróżebne przepowiednie te- 
go co nastąpi wśród heterosek- 
sualistów, jeśli AIDS będzie w 
dalszym ciągu szerzyć się w obe- 
cnym tempie. Niedawno depar- 
tament chorób zakaźnych minis- 
terstwa zdrowia w Bangkoku za- 
powiedział. że do 2000 r. na AIDS 
może chorować aż dwa miliony 
Tajlandczyków. 
Toi mówi, że jej dziewczyny w 
"Caliguli" przechodzą testy na AIDS 
co trzy miesiące. Jeśli to prawda, to 
stanowią wyjątek. Częściej bywa tak, 
jak wyjawiła pewna szesnastolatka, 
którą niedawno dziennik BANGKOK 
POST' zapytał, co by uczyniła, gdyby 
podejrzewała, że jeden z jej klientów 
ma Al DS. Odpowiedziała, że kazałaby 
mu .się najpierw porządnie wykąpać. 
Jest możliwe, że personel "Caligul" 
przechodzi regularne badania. Toi jest 
znana ze swej rzetelności. 
Zanim odeszła, wręczyła mi swą 
wizytówkę. W lewym rogu, powyżej 
profilu głowy Rzymianina w wieńcu 
laurowym. umieszczone było słowo 
"Caligula", a poniżej - motto baru: 
"Niech zawsze trwa orgia". 
Na plaży znów zobaczyłem dzieci, 
poszukujące "przyjaciół". 
Colin Smith 


, . 
,..:.
 



.. 
:W 


l. 


Zbliżenia 18 (586) 


'* 


u 


wioski rybackiej liczącej pięć tysięcy 
mieszkańców w spokojne kąpielisko 
morskie, z paroma dobrymi restaurac- 
jami oferującymi potr
wy z owoców 
morza i kilkoma domkami wypoczyn- 
kowymi w pobliżu plaży. Dzisiaj pod 
względem oferowanego tu seksoch- 
łamu, dzierży prym w Azji poł
dnio- 
wo-wschodniej, a może i w świecie, 
jest "nadmorską Sodomą i Gomorą", 
jak nazywają ją przebywający tu na 
stałe obcokrajowcy, którzy wiedzą co 
mówią, bo wielu z nich przyczynia się 
do takiej właśnie reputacji Pattayi, 
bądź w charakterze konsumenta jej 
niewybrednych uciech, bądź w cha- 
rakterze ich producenta, a często w 
obydwu tych rolach jednocześnie. 
Według najnowszych danych w 
Pattayi jest 266 hoteli, dysponują- 
cych 20 500 pokojami.Jest też nie- 
zliczona liczba barów, nocnych klu- 
bów i restauracji szybkiej obsługi, z 
których wiele otwartych jest przez 24 
godziny na dobę. Właścicielami nie- 
których barów są farang, między in- 
nymi dawni robotnicy naftowi z Zato- 
ki P.erskiej, którzy kiedyś przyjeżdzali 
do Tajlandii na seks i alkohol. za- 
broniony przez muzułmańskie prawo 
w krajach, w których pracowali. Prze- 
ważnie w średnim wieku, już po jed- 
nym lub dwu rozwodach, ludzie ci 
postanowili połączyć przyjemność z 
biznesem. Prawo wymaga od nich, 
aby zakładając interes, wzięli sobie 
tajlandzkiego partnera. W praktyce 
takim wspólnikiem okazuje się ich 
nowa żona. 
Z kolei pederastów kusi dzielnica 
rozrywkowa zwana Miastem Chłop- 
ców; występują tu fordanserzy, z po- 
przypinanymi numerami, aby klient 
mógł wezwać wybranego chłopaka 
do stolika i rozpocząć z nim pertrakta- 
cje. Jest - na przykład -lokal "Nau- 
tilus", obiecujący spędzenie "nocy 
głęboko pod wodą w doborowym 
towarzystwie w jedynym manqua- 
rium w całej Azji", gdzie pływający 
chłopcy mają numery na kąpielów- 
kach, aby klient mógł sobie wybrać 
jednego z nich jak żywą rybę ze zbior- 
nika, co praktykuje się w niektórych 
restauracjach w innej części miasta. 
Po ustaleniu warunków para może 
pójść do pobliskiego, znajdującego 
się w samym środku dzielnicy pedals- 
kich uciech hotelu "Ambiance", który 
reklamuje się jako "jeden luksusowy 
hotel Tajlandii wyłącznie dla męż- 
czyzn" . 
Pattaya świadczy również usługi 
pedofilom i to nie zawsze w sposób 
dyskretny. Do mdłości doprowadza 
widok białych mężczyzn, wyprowa:" 
dzających rano małych, dziewięcio- 
lub dziesięcioletnich chłopców, wy- 
raźnie zdeprymowanych, z pokoi ho- 
telowych bądź z domków wypoczyn- 
kowych, na śniadanie do herbaciarni, 
gdzie dzieciaki te często spotykają 
swoich kolegów, zwabionych przez 
swojego farang poprzedniej nocy. 
Wielu tych pedofili, przybyłych tu 
głównie z Europy Północnej, mieszka 
w Pattayi na stałe, toteż wydaje się, że 
tolerowanie ich pobytu przez władze 
stanowi kolejny dowód, że w Tajlan- 
dii wszystko jest możliwe za pienią- 
dze. W sierpniu 1989 r. rząd norweski 
przedstawił grupie roboczej ONZ do 
spraw zwalczania niewolnictwa ra-
		

/Image011.djvu

			..,... 



 CHCESZ PORADY? NAPt5Z DO NAS! _ 


.,:{ /::
:::-:'
."-... 


._-._<'<_,-_-_-_u ..:--&
1«',-;; ,."" 


u mu -. u- _ _- _ 


u_ ._ _..-..'. 


. Pływajcie Jak najczęściej. 


. Naśladujcie muezzina. Pięć 
modlitw muzułmanina - to pięć 
razy w ciągu dnia skłony tułowia 
na klęczkach. 


.Ćwiczenie stóp. Leżenie pła- 
sko na brzuchu, ręce luźno pr.zed 
sobą - uderzać stopami jak no- 
życami. 


. Noszenie ciężarów w rękach 
niejest wskazane. Najlepiej nosić 
większe ciężary w plecaku na pIe- 
cach. Zakupy starajmy się prze- 
wozić w specjalnym wózeczku. 


. Materac, na którym śpimy, 


, 


, 


nie bolały p.lecy 


Wielu ludzi skarży się każdego 
dnia na bóle pleców. Są to "ko- 
rzonki", kręgosłup, czasem krzyż 
lub dysk. Przyczyną między in- 
nymi jest siedzący tryb życia - w 
biurze, samochodzie, przed tele- 
wizorem. Najczęściej siedzimy 
niewłaściwie. Dzieci i młodzież 
również prowadzą tryb życia 
sprzyjający późniejszym schorze- 
niom. 
Aby nie bolały plecy: 
.Nie wstawajcie gwałtownie 
z łóżka Zmiana pozycji kręgosłu- 
pa z leżącej do siedzącej rT1Usi 
odbywać się spokojnie (spusz- 
czać ńogi i siadać wolno). 


.Siadajcie głęboko w krześle. 
Plecy muszą być proste, a nie 
okrągłe. A gdy wstajecie, stawiaj- 
cie nogę nie przed sobą, lecz z 
boku. 


.Nie schylajcie się nigdy bez 
zgięcia kolan. W tej pozycji plecy 
pozostaną proste. Jeśli o tym za- 


pomnicie, to przy podnoszeniu 
się wysuńcie nogę do tyłu, jak 
tancerka. 


.Przyjmujcie pozycję p
odu. 
Róbcie często taką gimnastykę 
jak w łóżku: płaskie plecy, zgięte 
uda. Złączcie ręce pod kolanami, 
kołyszcie się dwie minuty. Jest to 
doskonałe ćwiczenie dla dysków. 


.Gdy siedzisz przy kierownicy 
- nie przesuwaj oparcia zbyt do 
tyłu. Oparcie siedzenia musi być 
proste. 


. Maszerujcie na palcach. Je- 
śli tylko znajdziecie wolną chwi- 
lę, róbcie takie właśnie ćwicze- 
nia: wspięcie na palcach i kilka 
kroków po pokoju. 
.Ćwiczcie stawy. Siad płaski 
- nogi rozstawione, lewą ręką- 
dotykajcie prawej stopy i odwrot - 
nie. Jest to dobre ćwiczenie 
mięśni. 


powinien być twardy. Wróg na- 
szych pleców to miękka gąbka. 
Najzdrowiej spać na desce, na 
ktorej miesci się nie za gruby 
materac 


.Często tańczcie. To bardzo 
Qotrzebne waszemu korpusowi. 
Taniec wyrabia giętkośc i daje 
ładną, elegancką figurę. 
(oprac. hen) 


.....

 ....
::.:=.. 


CI" 


ł 


""!I 


.tt:::tW
£::=i::-

:
 

:;:i=
;mm£l:: ". 


Szkło na... p roszku 
do 'pieczenia 


Szkło do okien pojawiło się w dru- 
giej połowie XVII wieku. Były to małe, 
okrągłe szkiełka, przypominające 
swym kszałtem dno butelki. Oprawia- 
no je wołów, łączono w jedną całość i- 
w ten sposób powstawało coś w 
rodzaju szyby okiennej. Szkiełka te, 
koloru zielonkawego, źle przepusz- 
czały światło. Kto zaś pragnął mie
 
białe, musiał sprowadzać je z Wene- 
cji, a na taki luksus mógł pozwolić 
sobie tylko człek zamożny. 
Dopiero na początku XVIII stulecia 
uruchomiona została produkcja du- 
żych tafli szkła walcowanego, oczy- 
wiście przezroczystego. Wówczas do 
siedzib ludzkich weszło światło, Zajrza- 
ło słońce. 
Zbliżenia 18 (586) 


Z książki "Chemia fizyczna niektó- 
rych zjawisk życia codziennego" au- 
torstwa Eugeniusza Chyżewskiego, 
dowiedzieć się można o innej od- 
mianie szkła, a mianowicie szkle pian- 
kowym. Zaskakujący jest sposób jego 
wytwarzania. Okazuje się, że szkło 
piankowe otrzymuje się, podobnie jak 
np. babę wieIkanDcną, przez dodanie 
do roztopionej masy określonej ilości 
proszku spulchniającego, identycz- 
nego jak do pieczenia ciast. 
Zmieszane z proszkiem płynne 
szkło, po osiągnięciu wymaganej tem- 
peratury, zaczyna rosnąć. Powstają w 
nim małe banieczki, wypełnione ga- 
zem. Tworzy się prawdziwa piana 
szklana, twardniejąca po ostudzeniu. 


Taka zastygająca piana daje się łatwo 
krajać, piłować, rąbać, dzielić na blo- 
ki. Jest to doskonały materiał budow- 
lany, niezwykle lekki, a przy tym trwa- 
ły i odporny na ogień. 
Poz? tym szkło piankowe obfituje 
w wiele innych zalet. Posiada włas- 
ność pochłaniania dźwięków i z tej 
racji 'nadaje się specjalnie do budowy 
sal koncertowych, teatralnych, po- 
mieszczeń rozgłośni radiowych, ka- 
bin telefonicznych. 
Niezwykła lekkość szkła piankowe- 
go sprawiła, że zaczęto je stosować 
do wyrobu pontonów, kół ratunko- 
wych, boi i różnych pływaków. Będąc 
złym przewodnikiem ciepła, służy ja- . 
ko izolacja w przemyśle chłodniczym. 
Można oczekiwać, że domy przy- 
śzłości, budowane w naszym kraju z 
zastosowaniem takiego materiału, 
będą tak ciche, że ani radio sąsiada, 
nastawione na pełny regulator, ani też 
gromkie! imieninowe "sto lat", nie 
zdoła zmącić nikomu ciszy nocnej... 
BUK 


Plotki 
. 
I 
ploteczki 


t { 


.. 


Czytelnik z .Koszalina (na- 
zwisko znane redakcji) pisze 
do autorów rubryki z pretens- 
jami, że zbyt mało jest smacz- 
nych plotek z tego znanego w 
Polsce miasta. Podaje nam in- 
fO,rmacje poważne, na temat 
rozmaitych jego zdaniem afer 
biznesmenów, którzy wyko- 
rzystują nową władzę, wpro- 
wadzając ją w maliny. 
No cóż, nowa władza, jeśli 
chce być naiwna - pozosta- 
nie jako ta dziewica. Nie od 
nas zależy kierowanie decyz- 
jami władzy. 


... 


* * * 


fr::. 
" 


Dziennikarze "Głosu Pomo- 
rza" są "sprywatyzowani" i z 
pewnością zadowoleni, bo- 
wiem stało się tak, jak sobie 
tego życzyli. My ze swej strony 
witamy w gronie prywatnych. 
Niech się wam wiedzie dob- 
rze. Spółka "Forum" to brzmi 
niczym "cukier krzepi". 


.. 


* * * 


Kapelusze firmy Porthos na- 
leżą w niektórych kręgach to- 
warzyskich do superelegancji. 
Z pewnością tak jest, ale nie 
wierzymy, że p. Danuta Wałę- 
sowa nosi kapelusze tej firmy, 
jak to reklamują niektórzy z jej 
menedżerów.. . 


* * * 


Nasza reporterka odkryła, że 
buszująca niedawno w Słups- 
ku ekipa telewizyjna z' War- 
szawy nawiązała kordialne 
stosunki z rozmaitymi osobis- 
tościami miasta. Nie ma to jak 
magia srebrnego ekranu. Ma- 
gia, magią, ale proszę uważnie 
obserwować tych z telewizji. 
Nie płacą od razu rachunków, 
tylko nazajutrz i z pewnym 
ociąganiem. Po prostu lubią 
wódeczkę za darmo! 


...... 


. 


11 


-
		

/Image012.djvu

			. 


... 


. 


. 


. 


. 


- Baśka, to naprawdę ty? 
- Pewnie' 
Padłyśmy sobie w objęcia w 
pustym korytarzu wagonu pierw- 
szej klasy. Baśka to moja najlep- 
sza koleżanka ze szkoły podsta
 
wowej. Całe lata siedziałyśmy w 
jednej ławce. Wtedy - drobna, 
piegowata, z wiecznie rozplatają- 
cym się warkoczem. Zawsze we- 
soła, zawsze zwariowana. Dziś- 
po wielu, wielu latach - pani w 
średnim wieku, z bujną kasztano- 
wą czupryną, ciągle pięknymi o- 
czami. Ma świadomość, że wy- 
gląda dobrze, elegancko" że im- 
ponuje szykownymi ciuchami. 
Ale, jeśli przyjrzeć się jej dobrze, z 
bliska; nie da się ukryć, że i na jej 
pięknej twarzy życie wycisnęło 
już swoje piętno. lekko podkrą- 
żone oczy, niczym mgiełka - 
pajęczynka zmarszczek w kąci- 
kach ust. I te papierosy... Jeden 
przypalany od drugiego. . 
. 
- Wiesz chyba, że wyszłam za 
mąż na drugim roku studiów? 
Może i ty pamiętasz Henryka? 
Taki sportowiec... Grał w tenisa, 
pływał... Wysoki, przystojny bru- 
net. Nie mogłaś nie zwrócić na 
niego uwagi, prźecież latały za 
nim wszystkie dziewczyny' 
Boże, jak myŚmy się kochali! 
Niewiele wtedy brakowało, a wy- 
laliby mnie ze studiów. Zawala- 
łam wszystko po kolei, Szaleliśmy 
w klubach studenckich, jeidziliś- 
my na obozy, podróżowali auto- 
stopem, spali w namiotach, w 
stodołach. Jedliśmy na okrągło 
skumbrie w tomacie i chińską 
tuszonkę. Słuchali" Beatlesów. 
Ach. to były czasy... 
Henryk skończył AWF. Wziął 
się za trenerkę i właściwie już 
wtedy skończył się dla mnie. Dla .... 
niego treningi były ważniejsze niż 
ja. Wciąż tylko ćwiczenia, zawo- 
dy, wyjazdy z ekipą. A ja? Ja na 
końcu tej długiej kolejki. Ja! Wy- 
obrażasz sobie? 
Nie myśl, że się tak łatwo roz- 
staliśmy. Chciałam nawet rato- 
wać nasze małżeństwo. Chciałam 
- naiwna wariatka' - związać 
go ze sobą dzieckiem. Ale to on 
prowadził z aptekarską skrupulat- 
nością małżeński intymny kalen- 
darzyk i pilnował, żeby jakiś mały 
człowieczek nie przeszkodził mu 
w karierze. Wiedział, co robi... 
12 


.. 


..... 


. 


i 
t- 


ROZMOV\lV 
INTYMNE 


. 


. 


. 


. 


Zaproponowano mu kontrakt 
w Belgii. Wtedy dopiero szlag 
mnie trafił, bo ja mogłabym poje- 
chać do niego dopiero po roku, 
jak on się sprawdzi. Ja, jak jakiś 
dodatek do Henryka. Powiedzia- 
łam: Wybieraj! No i wybrał... 
Zostałam sama w swoim M -4. 
Pamiętasz pewnie, że zawsze I 
lubiłam wokół siebie ludzi, szum, 
"zamieszanie, towarzystwo. Pro- 
wadziłam dom otwarty. ludzie 
wpadali, kiedy chcieli - znajomi, 
nieznajomi, znajomi znajomych. 
Było-znowu tak 
cudownie! 
No i raz przeszedł... Bogdan. 
Do dziś nie mam pojęcia, co mi 
się w tym facecie podobało. Nie- 
wysoki, łysiejący, trochę za gru- 
by. Aha, wiem! Palił cygaro, nosił 
czarny kapelusz z wielkim jak pa- 
. telnia rondem i biały długi szal. 
Oryginał, rozumiesz? Najpierw 
miałam go za ekscentrycznego 
malarza, który cudownie przyrzą- 
dza pizzę w mojej kuchni i nie 
upija się, mimo że wlewał w sie- 
bie nieprawdopodobne wprost 
ilości czerwonego wytrawnego. 
Wiesz, jak się zdziwiłam, kiedy 
w pewien niedzielny ranek obu- 
dziłam się z nim w moim łóżku?! 
Potem było kakao, jajeczko, 
chrupiące bułeczki... Co tu dużo 


. 


. 


. 


... 


mówić - był świetny w kuchni i 
w łóżku. Ale malarz to raczej był z 
niego kiepski. Mój akt jeg.ędz- 
la jest do niczego. Może będzie 
ok
zja - sama się przekonasz. 
Zyliśmy ze sobą trzy lata, ot tak 
na kocią łapę. No i wpadliśmy. 
Zaszłam w ciążę. Wtedy z moim 
ukochanym zwariowanym stało 
się coś nieprawdopodobnego. 
Przestał z dnia na dzień być rąb- 
niętym artystą, a zrobił się zwy- 
czajnym nudnym tatuśkiem! U- 
parł się jak kozioł na małżeństwo, 
bo - jego zdaniem - dziecko 
musi mieć prawdziwego ojca! 
Boże... 
co za banał! 
Ale niech tam, zgodziłam się. 
Urodził się Cyprian. I wtedy za- 
częło się prawdziwe piekło. Bog- 
dan nie widział świata poza sy- 
ne
. Jeśli chciałam wyjść choć- 
by na chwilkę, awanturował się, 
że zaniedbuję małego. Stał się 
wprost zwierzęco zazdrosny. 
Najpierw miałam z tego ubaw i 
nawet specjalnie go prowokowa- 
łam - makijażem, jakimiś niedo- 
mówieniami, westchnieniami. 
Całkiem nieźle się bawiłaem, bo 
nie przypuszczałam nawet, że 
mogę wzbudzać w mężczyźnie 
tak drapieżne, niecywilizowane 
uczucia. 




 
; :o.,. . ( ' ;
.. 
> 
" \.""" .! . 
t . A.'_ /'f 


<- 


Wyobraź sobie, że zaczął mnie 
podejrzewać. o zdradę. Śledził, 
robił wymówki, wpadał w niekon- 
trolowany szał. 
Nie przy.puszczałam, że taki 
wesoły, dowcipny facet może 
stać się aż tak maluczki. Nic, ro- 
zumiesz, nic absolutnie - tylko 
dom, dziecko, gary i tak w kółko. 
Zwariować można. 
Oczywiście, że kocham Cypria- 
na, ale nie jestem zaślepiona, 
chcę go wychować na twardzie- 
la, nie ma mięczaka. Czy w dzisiej- 
szych czasach ktoś taki ma szan- 
se? No powiedz sama, ma? 
Po ośmiu latach tej "sielanki" z 
Bogdanem miałam serdecznie 
dość zabawy w małżeństwo. Du- 
siłam się... Wtedy właśnie zwią- 
załam się z Adamem, kolegą z 
pracy, architektem, rozwiedzio- 
nym. Wypłakiwałam swoje żale w 
jego rękaw. 
A on rozumiał. 
Wystąpiłam o rozwód i ku mo- 
jemu zdumieniu, Bogdan zażądał 
Cypriana! Nie wierzyłam, że sąd 
odda pieczę nad dzieckiem ojcu. 
A jednak... Mam tylko prawo wi- 
dywać się z synem w określone 
dni, miesiąc wakacji i to wszyst- 
ko... 
Przed rokiem pobraliśmy się z 
Adamem. Mamy wygodne mie- 
szkanie i w ogóle dobrze nam ze 
sobą. Tylko Cyprian przychodzi 
do nas niechętnie, a jeśli już jest 
- siedzi osowiały, albo staje się 
agresywny. "niegrzeczny. Wiem, 
że ojciec ustawia go przeciw 
mnie. Muszę to zmienić, rozu- 
miesz? Jestem przecież matką, 
więc chyba mam prawo do włas- 
nego syna? Będę walczyć i od- 
biorę mu go... Odbiorę! 


Marta Bayer 


t 


---r- / 
1 / 

 --łł--- 

Ys, MałgoJ
ta Poturaj 


Zbliżenia 18 (586)
		

/Image013.djvu

			.1'- 
.
 


I::winki 
towarzyskie 
I!!!!!!I!!(I!IIIII!!IJ!!!!!!!!!!!I!I 


Ogłoszeni,a drobne \ 


WSP w Słupsku zgłasza zgu- 
bienie legitymacji studenckiej nr 7485 na 
nazwisko Trempała Elżbieta. 


. 


NA terenie Miastka 1415 kwie- 
tnia br. skradziono pieczątkę wraz z doku- 
mentami: Handel obwoźny Trąbka Andrzej 
Ustka ul. Bohaterów Westerplatte 115. 


Serdeczne 


pozdrowienia 


WSP w Słupsku zgłasza zgu- 
bienie legitymacji studenckiej Nr 
8107JH.-89. 


dla 


wszystkich 
Znajomych 
przesyła 


MATUSZEWSKA Dorota zgu- 
biła legitymację szkolną ZSR Łodzierz. 


i( 


ZGUBIONO legit r mację służ- 
bową LOT Nr 790418 Zofia itwin. 


CZYSZCZENIE dywanów i ta- 
picerki. Słupsk 252-09. 


ADAM BRYi 


KUCHTA Sebastian zgubił bilet 
miesięczny PKS. 


z Kanady 


FOT' GRAF/A 


. 


. 


REPORTAŻOWA * AR1YSTYCZNA * REKLAMOWA 


*zdjęcia czarno-białe 
*zdjęcia barwne 
*diapozytywy barwne 
do folderów. plakętów. 
widokówek 
*bezpłatne doradztwo 
w zakresie opracowania 
graficznego. wydawnictw 


Kanica 


. 
'i!I 


KAZIMIERZ RATAJCZYK 
78-100 KOŁOBRZEG, 
SKRYTKA POCZTOWA 179 tel. 270-05; 247-26 


. 


) 


Firmowe torby, filmy i albumy 
fotograficzne K O D A K A 
Kosmetyki francuskie 
.. Biżuteria austriacka i włoska 
u. Elegancka bielizna dla pań 
Sukienki, spodnie, bluzki 
. Obuwie "Syreny" - po atrakcyjnych cenach 
. Zabawki, zeszyty, przybory szkolne 
:. Artykuły papiernicze i materiały biurowe 

 Pocztówki dźwiękowe na wszystkie okazje 
-Niespodzianka dla dzieci: "leśna przeprowadzka", 
':--ętrakcyjny zestaw zawierający książkę, kasetę z 
pj,.osenką i gumę do żucia I 
u:!lJ.fti!t I UDANE ZAKUPY TYLKO 
WS

Ęl?JE PH "HORYZONT" 
wSłlJ:"$ko
.:al<":;:;'-Si;_
n kiewicza 20 


\;
 


.r 
. 
"'O 


ADF (AUłom.tlo Docum.nt F.Id.r) 
ConltOJ Pa.... n 
,. \ T
 _ 
' " . .':ił"'
,._""";;'ft
_.,..- ..:'.-:.... 
, .. .e"'
 o." .. ...
 
'\ 
_...
.-.
"". 

 
--<# 
- #'.r
. --


 
.0 \.
--
 
.. . 
.. ........
 

<' 
 
I
.". - 
I. r
 . -----ł--- 


 f( "' 
 ' I 
?:..'- . 

(rr/ . AIO.I"., eover Un" 
re_ 
((((l(I

)
 .) 


r;:
 


WSZYSTKO 
DLA NIEMOWLĄT 
od smoczka 
do łóż
.czka 
REWELACYJNE 
PRODUKTY 
włoskiej firmy 
CHICCO 


- 


k u p i S z w sklepie 
PH "HORYZONT' 


w Koszalinie 
przy ul. Struga 6 
w godz. 10-18 


Telefaks Panasonic 
, Office Automation
 
najnowszej generacji UF:"250 
z homologacją, pamięcią 1 00 stacji 
abonenckich oraz kopiarką z przycinarką 
Umożliwia transmisję po
fną 
, SPRZEDAŻ prowadzi: 
Autoscan, Warszawa, ul. Kazimierzowska 52 
tel. 49-22-38 
PH "HORYZONT" Koszalin, ul. Żwirowa 1 O 
tel. 220-57 
Zapewniamy instalacje i materiały eksploata- 
cYJne 
Panasonic Taki sprzęt gwarancją 
Office Automation O Ifj 
sukcesu Twojej firmyl 


Zbliżenia 18 (586) 


13 


I
		

/Image014.djvu

			\ -: ,

 
- 
 =::- 


" 


2-8 V 1991 


CZWARTEK 


1 


8.00 Dzień dobry - poranny mag. 
rozmaitości 
9.00 Wiadomości poranne 
9.10 Domowe przedszkole 
9.35 Sto lat - mag. ubezpieczeń 
społecznych 
9.55 "Heroina" (3) - serial produk- 
cji ang. 
1 5.55 Program dnia 
16.00 Wiadomości popołudniowe 
16.10 Dla młodych widzów: Kwant 
oraz film z s-erii: Powiedz mi 
dlaczego? - "Ryby i inne 
stworzenia morskie" 
17.00 Transmisja uroczystej mszy 
świętej z kościoła św. Krzyża 
18.15 Teleexpress 
1 8.30 Prawo prawa 
18.45 Podróże na kresy - "Czort- 
ków" 
 film dok. Stanisława 
Auguścika 
 
19.15 Dobranoc: "Słoneczna panIen- 
ka i deszczowy kawaler" ..J 
1 9.30 Wiadomości 
20.05 Heroina" (3) - serial 'prod. 
ang. 
21 .00 Pegaz 
21.30 Debata- program publicys- 
tyczny 
22.30 Wiadomości wieczorne 
22.45 Standardy jazzowe 


2 


... 


7.55-11.00 Telewizja śniadanio- 
wa 
7.55 Powitanie 
8.00 "Ulica Sezamkowa" - prog. 
dla dzieci 
9.00 Transmisja z obrad Sejmu 
14.55 Program dnia 
15.00 "Ulica Sezamkowa" - prog. 
dla dzieci 
16.00 Magazyn krajów nadbałtyc- 
kich 
17.00 Magazyn 102 - Olgierd Łu- 
kaszewicz 
17.30 "Trzecie śląskie" - program 
dok. 
18.00 Program lokalny 
18.30 "Cudowne lata" (43) - "Po- 
żegnanie" - serial prod. USA 
(powtórzenie) 
19.00 Teleklinika dr Anatolija Kasz- 
pirowskiego 
19.30 Studio Sport - MŚ w hokeju 
na lodzie 
20.30 Konstytucja 3 Maja w pieśni i 
piosence- "Witaj majowa ju- 
trzenko" - transmisja wido- 
wiska z dziedzińca Zamku Kró- 
lewskiego w Warszawie - 
21 .30 Panorama dnia 
21 .45 Sport . 
21.55 Kino studyjne "Dwójki" 
"Życie jest powieścią" - film 
fab. prod. francuskiej (r. prod. 
1983 - 106 min) reż. Alain 
Resnais wyk.: Vittorio Gas- 
smann, Rugiero Raimondii, 
Geraldine Chaplin, Fanny Ar- 
dent 
23.40 CN N - Headline News 
14 


PIĄTEK 


1 


8.45 Program dnia 
8.50 "Kleks w kosmosie" (2) - 
"MisJa Voltana" - film fab 
prod. polskiej 
9.55 Język angielski dla dzieci 
10.00 Uroczyste posiedzenie parla- 
mentu RP 
11.00 Muzyka polska 
11.45 Transmisja sprzed Grobu Nie- 
znanego Żołnierza w Warsza- 
wie z okazji rocznicy Konsty- 
1ucji 3 Maja 
13.30 Stefania Woytowicz - film 
dok. Mariana Bękajły 
14.00 Studio Sport - Puchar Davi- 
sa: Polska - Anglia 
15.00 Program publicystyczny 
15.25 "Chłopi" (5) - "Gody" 
serial TP 
16.15 Teleexpress 
16.30 Uroczystości z okpzji 200-le- 
cia Konstytucji 3 Maja na pla- 
cu Zamkowym w Warszawie 
17.30 "Wielka droga" - film fab. 
prod. polsko-włoskiej (r. prod. 
1946 - 90 min) reż. Michał 
Waszyński wyk.: Renata Bog- 
dańska, Jadwiga Andrzejews- 
ka 
19.00 Wieczorynka 
19.30 Wiadomości 
20.05 "Trzeci Maja" - widowisko 
historyczne reż. Grzegorz Kró- 
likiewicz wyk.: Wieńczysław 
Gliński, Józef Duriasz, Włady- 
sław Hańcza, Ignacy Gogole- 
wski 
21.50 Studio Sport - Puchar Davisa 
22.35 Wiadomości wieczorne 
22.50 Weekend w "Jedynce" 
23.00 "Po co nam to było" - kon- 
cert z okazji 35-lecia klubu 
studenckiego "Stodoła" wyk.: 
Elżbieta Jodłowska, Sława 
Przybylska, Jan Stanisławski, 
Magda Umer, Roman Wali- 
siak, Ewa Bem 


2 


8.00 Powitanie 
8.05 "Santa Barbara" - serial prod. 
USA 
8.55 Magazyn telewizji śniadanio- 
wej 
10.00 CNN - .Headline News 
10.1 5 Magazyn telewizji śniadanio- 
wej 
10.30 "Love story po polsku" - pro- 
gram filmowy 
11.00 "Testament Rzeczypospolitej" 
- program publicystyczny 
11 .30 "Stara galeria" - reportaż 
11.50 Podróże w czasie i przestrzeni: 
"Światowe safari" (2) - film 
dok. prod. ang. 
12.40 "Droga na południowy za- 
chód" - film prod. czech. 
14.00 Międzynar0dowe Spotkania 
Muzyczne Orkiestr Wojsko- 
wych - Kraków 1 991 
1 5.00 "Polacy" - Stanisław Kostka 
Potocki - film dok. 
1 5.50 Polskie koncerty skrzypcowe 
- Karol Lipiński - Koncert 
D-dur 
16.30 "Przychodnia wszelkich dole- 
gliwości" (21) - serial prod. 
au str. 
17.20 Program dnia 
17.30 "Dzieło Sejmu Wielkiego" - 
film dok. 
18.00 Wzrockowa lista przebojów 
Marka Niedźwieckiego 
18.30 Kabaret Frisco - program roz- 
rywkowy 


REKLAMA 
W "Zbliżeniach" 
przyniesie Ci 
Szczęście! 
. SPRÓBUJ 
A PRZEKONASZ S/
! 
Cennik za ogłoszenia: 
za 1 cm kw. - 5 tys. zł, 
albo za słowo - 2 tys. zł 


Nowinki towarzyskie: 


za słowo - 1000 zł 
za zamieszczenie zdjęcia 
- 3 tys. zł 


19.30 Muzyka Chopina w Żelazowej 
Woli - gra Anna Stańczyk - 
fortepian 
20.00 Studio Sport - Puchar Davisa 
21.30 Panorama dnia 
21.50 "Crime Story" (41) - "Ucie- 
czka" - serial produkcji USA 
22.35 Obrazy - słowa - dźwięki - 
program o sztuce 
23.35 CNN - Headline News 
23.50 Noc z anteną 5 - program 
rozrywkowy z Wrocławia 


SOBOTA 


1 


7.00 W sobotę rano - mag. infor- 
macyjno-gospodarczy 
7.45 Tydzień na działce 
8.00 Piłkarska kadra czeka 
8.35 Ziarno - program Redakcji 
Katolickiej 
9.00 Wiadomości poranne 
9.10 5-10-15 oraz "Było sobie 
życie" (18) - Układ limfaty- 
czny - serial animowany pro- 
dukcji franc. 
1 0.35 Język angielski dla dzieci 
1 0.40 Na zdrowie -- program rekrea- 
cyjny 
11 .00 Bellon'a - wojskowy maga- 
zyn wydawniczy 
11.25 Telewizyjny koncert życzeń 
11.55 Aktualności telegazety 
12.00 Śpiewać każdy może - prezen- 
tacja piosenkarzy amatorów 
12.40 Siódemka w Jedynce - fran- 
cuski program satelitarny 
13.30 Z Polski rodem - mag. polo- 
nijny 
14.00 Walt Disney przedstawia - 
"Kacze opowieści" - "Wy- 
zwoliciele" (2) 
1 5.1 5 Studio Sport - Puchar Davisa 
( debel) 
17.15 Teleexpress 
17.35 Ex libris 
18.00 Flesz - mag. informacyj- 
no-muzyczny 
18.20 Butik - program Grażyny 
Szcześniak 
18.50 Z kamerą wśród zwierząt - 
Najwierniejsi 
19.1 5 Dobranoc: Domel 
19.30 Wiadomości 
20.05 ,;Gliniarz i prokurator" -serial 
prod. USA 
21.00 Konkurs piosenki Eurowizji 
(transmisja) 
0.05 "Cobra" - film fabularny 
prod. USA 


2 


7.25 Kaliber - wojskowy program 
pub/. 


.. 


f -- 


-, 


-".
 

;;
 
-:
.-_.,' 
.' . 



 '-.
 


- , 



 -.0 
: 
:G' 


:j. . 


- -
 


. ." ':
'lv.;;.:..
... 


'
- 


r,_ 


7.55-11.05 "telewizja śniadanio- 
wa 
7.55 Powitanie 
8.00 CN N - Headline News 
8.10 "Kapitan Planeta i Planetana- 
nie" (8) - Martwe morze - 
serial animowany dla dzieci 
prod. USA 
8.35 Magazyn telewizji śniadanio- 
wej 
9.1 5 "Hale i Pacę" - angielski pro- 
gram rozrywkowy 
9.45 Magazyn telewizji śniadanio- 
wej 
1 0.00 CNN - Headline News 
10.1 5 Magazyn telewizji śniadanio- 
wej 
10.40 "Cudowne lata" (44) "Kakao i 
sympatia" - serial prod. USA 
11.05 "W świecie ciszy" - program 
dla niesłyszących 
11.25 "Kamyk na szaniec" - opo- 
wieść o Aleksandrze Kamiń- 
skim 
12.15 "Klub yappies 5-10-15" - 
program dla dzieci i młodzieży 
13.15 Zwierzęta świata: "Chytry jak 
wąż" (1) - film dokumental- 
ny prod. ang. 
13.50 Gdańskie Spotkania Gitarowe 
14.20 Czarodziejski flet Mozarta 
14.50 Program dnia 
15.00 "Klub Profesora Tutki" - Pro- 
fesor Tutka był dziennikarzem 
- Okno - serial TP 
15.30 "Santa Barbara" -serial prod. 
USA (powtórzenie) 
17.00 Studio Sport - MŚ w hokeju 
na lodzie 
18.00 Program lokalny 
18.30 Hale i Pace - angielski pro- 
gram rozrywkowy 
1 9.00 Dziewczyna miesiąca 
20.00 Wielki koncert Yo Yo Ma w 
Warszawie (wiolonczela) 
21.05 Historia dzielnicy Hale - re- 
portaż 
21.30 Panorama dnia 
21 .45 Modlę się z wami i za was 
21.55 "Wyzwanie losu" (2) - film 
fabularny prod. australijskiej 
reż. John Dixon wyk.: Paul 
Williams, Telly Savalas 
23.30 CNN - Headline News 


NIEDZIELA 


1 


7.00 Witamy o siódmej 
7.30 Kraj za miastem 
7.55 Po gospodarsku 
8.10 Od niedzieli do niedzieli 
8.55 Program dnia 
9.00 Dla młodych widzów: Telera- 
nek oraz "Kamienna tajemni- , 
ca" (3) - serial prod. pols- 
ko-szwedzkiej . 
Zbliżenia 18 (586)
		

/Image015.djvu

			Przedsiębiorstvvo Handlovve 
i VVydavvnictvvo 


"HORVZONT.... 
Koszalin, ul. Żwirowa 10 tel. 220-57 
PRODUCENCI I HANDLOWCY 


Oferujemy kompleksową promocję Waszych to- 
warów poprzez: 
* wydanie folderu reklamowego i rozpowszech- 
nienie po całym kraju 
* umieszczenie reklamy w naszej gazecie 
* przekazanie Waszej oferty do giełd towaro- 
wo-pieniężnych w Polsce 
* wydanie ulotki reklamowej 


CHCESZ KUPIĆ? CHCESZ SPRZEDAĆ? 
POTRZEBUJESZ PROMOCJI? 


Z g ło ś s ię d o "H O R Y Z O N T U 


10.25 Język angielski dla dzieci 
10.30 "Ryzykanci" (6) - "Przygoda 
z K-2" - serial dok. produkcji 
hiszp. 
11.25 Notowania, czyli co się opłaca 
rolnikowi 
11.50 Telewizyjny koncert życzeń 
12.20 Wojskowy korpus górniczy - 
wojskowy program dok. 
12.45 Dla dzieci: Tęczowy music- 
-box 
13.30 Magazyn Morze 
14.00 Studio Sport- Puchar Davisa 
(singel) 
15.00 Pieprz i wanilia - W krainach 
zielonego smoka i śpiewają- 
cych syren - "Chińczyk wie- 
rzy. .. OT 
1 5.40 Z archiwum Teatru TV - Cyp- 
rian Kamil Norwid "Norwid" 
reż. Adam Hanuszkiewicz 
wyk.. Adam Hanuszkiewicz, 
Henryk Machalica, Elżbieta 
Borkowska, Anita Dymszów- 
na, Elżbieta Gaertner 
17.15 Teleexpress 
17.35 Telewizjer 
1 8.00 Studio Sport - Puchar Davisa 
(singel) 
19.00 Walt Disney przedstawia: 
"Chip i Dale" 
19.30 Wiadomości 
20.05 "Jennie" (6) - serial produk- 
cji ang. 
21.00 7 dni - świat 
21.30 Sportowa niedziela 
22.00 Wiadomości wieczorne 
22.15 "Rewizja nadzwyczajna" 
program Dariusza Baliszew- 
skiego 


2 


8.25 Przegląd tygodnia (dla niesły- 
szących ) 
9.00 Film dla niesłyszących: .,Jen- 
nie" (6) - serial prod. ang. 
9.50 Program dnia 
10.00 CNN - Headline News 
10.10 Jutro poniedziałek 
10.30 Program lokalny 
11 .00 Czar starej płyty 
11 .20 Publicystyka kulturalna 
11 .50 Zbliżenia, czyli to i owo o fil- 
mie 
12.30 Express Dimanche 
13.00 Polska Kronika Filmowa 
13.10 1 QO pytań do... 
 
13.50 laureatka konkursu im. Witol- 
da Lutosławskiego - Renata 
Kunkei 
14.10 Kino familijne: .,Bas Boris Bo- 
Zbliżenia 18 (586) 


de" (3) - serial produkcji nie- 
mieckiej 
14.55 Muzyczna antena 5 - .,Recy- 
dywa Blues Band" 
15.20 "Polacy" - "Obywatel B" - 
film dok. (Stanisław Barań- 
czak) 
16.10 Podróże w czasie i przestrzeni: 
.,Terra X: Kanion świętych wul- 
kanów" - serial dok. produk- 
cji niemieckiej 
16.55 Program dnia 
1 7.00 Studio Sport 
17.30 Bliżej św
ata - przegląd tele- 
wizji satelitarnej 
18.30 Uśmiech z Galicji 
19.00 Wydarzenie tygodnia 
19.30 Galeria "Dwójki" Euge- 
niusz Markowski 
20.00 Studio Sport 
21.00 .,Neptun TV" - .,Oczi czior- 
ne" - recital zespołu 
21 .30 Panorama dnia 
21.45 "Nigdy nie wracaj" (3-ost.) - 
serial produkcji angielskiej 
22.55 Rozmowy bez sekretów Oprah 
Winfrey show - "Moje dzieci 
mnie zaniedbują" 
23.40 CN N - Headline News 


PONIEDZIAŁEK 


1 


13.25 Aktualności telegazety 
13.30 Spotkanie z literaturą 
13.50 Agroszkoła 
13.55 Cisza i dźwięk: Karen Tanaka 
(Japonia) 
15.00 Telewizja edukacyjna zaprasza 
- i!lformacje o programach 
15.30 Uniwersytet Nauczycielski 
15.55 Program dnia 
16.00 Wiadomości popołudniowe 
16.1 O Video-Top 
16.20 LUZ - program nastolatków 
1 7.1 5 Teleexpress 
17.35 Encyklope9ia" wojny świato- 
wej 
18.00 10 minut 
18.10 Z archiwum WFD 
18.30 .,Alf" - serial prod. USA 
18.55 Węglem i paragrafem 
1 9.1 5 Dobranoc: Przygody Bolka 
Lolka 
1 9-.30 Wiadomości 
20.05 Teatr Telewizji: Laszlo 
Bus- Fekete "Jan" reż. Ed- 
ward Dziewoński 


21.25 Kronika Wyścigu Pokoju 
21.30 Reportaż 
21.55 Kontrapunkt 
22.20 Wiadomości wieczorne 
22.35 Leksykon polskiej muzyki roz- 
rywkowej .,S" 
23.15 Jutro w programie 
23.20-23.45 Język niemiecki (26) 


2 


15.25 Powitanie 
1 5.30 Czas akademicki - katolicki 
magazyn młodzieżowy 
16.00 Zwierzęta wokół nas: Podaj 
łapę 
16.30 Widziane z Gdańska 
16.45 Reportaż 
17.15 .,Kusza" (16) - serial prod. 
USA 
18.00 Program lokalny 
18.30 Przegląd PKF 
19.00 Ojczyzna polszczyzna 
19.1 5 Dwójka zaprasza 
19.30 Język angielski (26) 
20.00 Auto-Moto-Fan-Klub 
20.30 Powroty - film dok. 
21.30 Panorama dnia 
21 .45 Sport 
21.55 "Wszystkich, których kocha- 
łem" (1) - serial prod. USA 
22.45 Studio im. Andrzeja Munka 
23.45-23.55 CN N Headline 
News 


WTOREK 


1 


8.00 Dzień dobry - poranny maga- 
zyn rozmaitości 
9.00 Wiadomości poranne 
9.10 Domowe przedszkole 
9.35 To się może przydać - maga- 
zyn poradniczy dla pań 
10.00 "Toni" - film prod. bułgars- 
kiej 
11.35 Giełda pracy, giełda szańs 
11 .55 Aktualności telegazety 
12.00-15.55 Telewizja edukacyjna 
15.55 Program dnia 
16.00 Wiadomości popołudniowe 
16.10 Wideo-Top 
16.20 Dla dzieci: Tik-Tak 
16.50 "Przygody misia Ruxpina" - 
film prod. angielskiej (5) 
17.1 5 Teleexpress 
17.35 Spin - magazyn popularno- 
naukowy \ 
18.00 "Grodzieńskie krzyże" - film 
dok. 
18.25 10 minut 
18.35 Publicystyka 
18.50 W Sejmie i Senacie 
19.15 Dobranoc: "Hej Bun-Bu" 
1 9.30 Wiadomości 
20.05 "Rozmowy o miłości" - film 
obyczajowy prod. TVP 
21.35 Kronika Wyścigu Pokoju 
21.40 Program publicystyczny 
22.10 Magazyn muzyki rozrywkowej 
22.50 Wiadomości wieczorne . 
23.05 Wódko pozwól żyć- program 
Halszki Wasilewskiej 
23.30 Jutro w programie 
23.35-0.05 Język francuski (21) 


2 


7.55-11.00 Telewizja śniadanio- 
wa 
14.55 Powitanie 
15.00 .,Denver - ostatni dinozaur" 
- film dla dzieci 
15.25 Publicystyka 
16.0Ó Archiwum Neptuna 
16.30 Ekostres - magazyn ekologi- 
czny 
17.00 "Wielkie podróże" (6) serial 


dok. prod. angielsko-amery- 
kańskiej 
18.00 Program lokalny 
18.30 Modlitwa wieczorna 
18.50 Publicystyka kulturalna 
19.30 Język angielski (56) 
20.00 Wrocław na antenie "Dwójki" 
21.00 Wywiady Ireny Dziedzic 
21 .30 Panorama dnia 
21.45 Sport 
21.55 "Noce Cabirii" film fab. 
prod. włoskiej 
23.45-23.55 CNN Headline 
News 


-- 


ŚRODA 


1 


7.40 Ekspres gospodarczy 
8.00 Dzień dobry - poranny maga- 
zyn rozmaitości 
9.00 Wiadomości poranne 
9.10 Domowe przedszkole 
9.35 Przyjemne z pożytecznym 
10.05 "Dynastia" (82) -serial prod. 
USA 
11.55 Aktualności telegazety 
12.00-15.55 Telewizja edukacyjna 
15.55 Program dnia 
16.00 Wiadomości popołudniowe 
16.10 Wideo-Top 
16.20 Kino nastolatków: "Jeden rok 
w pewnej szkole" (15) serial 
prod. czechosłowackiej 
16.50 Sami O-sobie - magazyn dzie- 
wcząt i chłopców 
17.15 Teleexpress 
17.35 Biznes 
18.00 10 minut 
18.10 Klinika zdrowego człowieka 
18.30 Sprawa dla reportera 
19.15 Dobranoc: "Makowa panien- 
ka" 
19.30 Wiadomości 
20.05 "Dynastia" (82) 
20.55 Rozmowa z rzecznikiem praw 
obywatelskich prof. Ewą Łęto- 
wską 
21.10 Studio Sport - mecz piłki no- 
żnej 
22.45 Wiadomości wieczorne 
23.00 Petenci - program publicys- 
tyczny 
23.30 Jutro w programie 
23.35-24.0p Język angielski (26) 



 


.. 


2 


7.55-11.00 Telewizja śniadanio- 
wa 
14.55 Program dnia 
15.00 "Denver - ostatni dinozaur" 
- film dla dzieci 
15.25 Publicystyka 
16.00 Dookoła świata - "Na lit- 
wie" - reportaż Romana Do- 
brzyńskiego 
16.30 III Dni Muzyki Kompozytorów 
Krakowskic h 
17.00 "Zmiennicy" (10) serial TVP 
18.00 Program lokalny 
18.30 "M.A.S.tJ." (24) serial prod. 
USA 
19.00 Rebusy - teleturniej Wojcie- 
cha Pijanowskiego 
19.30 Język francuski (21) 
20.00 Cały świat gra komedię 
20.40 Moje książki: Jerzy Pertek 
21.00 Ze wszystkich stron - maga- 
zyn reporterów 
21.30 Panorama dnia 
21.45 "W labiryncie" - serial prod. 
TVP 
22.1 5 Telewizja nocą 
23.00 Sport 
23.1 O Stan krytyczny 
23.40-23.50 CNN Headline 
News 
Redakcja nie odpowiada za zmiany w programie 


. .j 


..,. 


15 


.... 


..
		

/Image016.djvu

			...ale o enerdowcach piszą jeszcze gorzej! 


... 


-to, 


Lee lacocca z syna włoskiego imig- 
ranta wyrósł na jednego z najwięk- 
szych biznesmenów amerykańskich, 
a jego kariera stała się spektakular- 
nym zjawiskiem opisywanym na ca- 
łym świecie. lacocca stał się legendą 
przemysłu samochodowego. Wyrzu- 
cony po ponad 30 latach pracy z Ford 
Motor Company przeszedł do znaj- 
dującej się na skraju bankructwa fir- 
my Chryslera i... doprowadził ją do 
rozkwitu. 
"Autobiografia" wydana niedaw- 


-ł 


Krzyżówka 



 


POZIOMO: - 1) przyprawa 
kuchenna; 5) wielka beczka; 8) 
przywódca, obrońca mas ludo- 
wych; 9) tkanka komórkowa roś- 
linna lub zwierzęca; 10) służba 
marynarska na dziobie statku; 11 ) 
przedłużenie lądu w morze do głę- 
bokości 200 m; 14) upiory, duchy; 
1 5) delfin słodkowodny z dorze- 
cza Amazonki; 17) ptak z rzędu 
kozodojów; 18) np. frezja; 21) 
miejska droga; 22) powierzchnia 
przypominająca kształtem oponę 
lub dętkę; 25) gwałtowny nacisk; 
26) ludność wiejska, pospólstwo; 
27) ozdobny trawnik; 28)... Lu- 
pin; 31) cięta to ona jest; 33) 
dzieło nieznanego autora; 34) wy- 
maga pokuty; 35) afrykański dra- 
pieżnik z rodziny psów, 36) natu- 
ralny garbnik roślinny. 
PIONOWO: - 2) kłopot, zma- 
rtwienie - potocznie; 3) pęche- 
rzyk na ciele; 4) złote - było 
celem wyprawy Argo
autów; 5) 
odgrywa ważną rolę w procesach 
biologicznych; 6) duże, wysokie 
naczynie zwężające się ku górze, z 
uchem; 7) wiązki wikliny do umac- 
niania nasypów, budowy grobli; 
11 )... okoliczności, zdarzeń; 12) 
ciastko z kremem "ńa zamek błys- 
kawiczny"; 13) roślina doniczko-o 


, 


... 


Rys. Małgorzata Potu raj 


no w Polsce jest anatomią tego suk- 
cesu. Gdy ludzie pytają lacoccę jak 
udało mu się zajść tak wysoko, za- 
wsze odpowiada: "Zdobądź najwię- 
cej, jak tylko można wiedzy, ale po- 
tem na Boga, rób coś! Nie stój, spraw, 
aby coś się działo!" 
"Autobiografia" jest fascynującą 
opowieścią pełną życia, pokazującą 
jak działać skutecznie by w życiu 
odnieść sukces. Jest to lektura nie- 
zwykła. zwłaszcza dla Polaków dnia 
dzisiejszego. 
"Autobiografię" Lee lacocci. przy 
współpracy Wiliama Novaka wydał 
KiW, warto po nią sięgnąć. 
lacocca. "Autobiografia", 
przy współudziale W. Novaka. 
W-wa 1990 KiW. 


wa; 16) zwrot nieprzetłumaczalny 
dosłownie na inny język; 18) pa- 
ciorecznik; 19) sytuacja bez wyjścia; 
20) miasto we Włoszech, nad Pa- 
dem; 23) harmonijka ustna; 24) 
ciepła czapka z nausznikami; 26) 
naj prostszy zegar słoneczny; 29) 
pewność siebie; 30) epoka star- 
szego trzeciorzędu; 32) kamień 
półszlachetny. 


JAR 


Rozwiązania, wyłącznie na kart- 
kach pocztowych, prosimy nade- ' 
słać do redakcji tygodnika "Zbli- 
żenia", al. Sienkiewicza 20, 
76-200 Słupsk - z dopiskiem 
"KRZYŻÓWKA NR 18" - w ter- 
minie jednego tygodnia. Do roz- 
losowania wśród autorów popra- 
wnych odpowiedzi: dwie nagro- 
dy po 20 tys. złotych. 
Rozwtązanie krzyżówki nr 16: 
Poziomo: - uprząż, kożuch, lan- 
cet, angina, osm, gabro, kluza, 
duda, szyki, Dahra, uwięź, alarm, 
wieko, taxi, mużyk, glans, alt, 
donżon, aplauz, korale, szachy. 
Pionowo: - płaca, zecer, żyto, 
klamka, żegluga, Centaur, gąska, 
bryza, odium, Dziwa, dźwig, hie- 
na, anons, Limpopo, różdżka, tka- 
nie, lilia, niuch, taks. 
Nagrody po 20 tys. zł za po- 
prawne rozwiązanie krzyżówki nr 
16 wylosowali: 1) Katarzyna Ma- 
licka, Człuchów; 2) Andrzej Zię- 
bicki, Lębork. 


Horoskop 


nego z nałogów: 
Waga (23.9.-22.10.) Rozła- 
dowanie napiętej sytuacji w pracy 
na długo przyniesie poprawę we 
wzajemnych stosunkach. Jeszcze 
raz przekonasz się, że zgoda budu- 
je. W domu.- czekają cię drobne 
nieistotne sprzeczki. Okaż jednak 
więcej wyrozumiałości. 
Skorpion (23.10.-22.11.) Pa- 
miętaj, nie jesteś pępkiem świata. 
Nie każdy jest w stanie zaakcep- 
tować twoje dąsy. Pod koniec 
tygodnia dobra wiadomość po- 
prawi ci humor. Będzie okazja by 
naprawić niedawne błędy. 
Strzelec (23.11.-21.12.) 
Spodziewaj się dodatkowych, 
często bardzo uciążliwych obo- 
wiązków. Za to w domu spokojna, 
miła atmosfera sprzyjać będzie od- 
poczynkowi. Możesz liczyć na do- 
bre notowania na "giełdzie" to- 
warzyskiej. Czyjaś rada pomoże ci 
wybrnąć z kłopotliwej sytuacji. 
Koziorożec (22.12.-21.1.) Po 
dość burzliwych przeżyciach na- 
stąpi okres względnej stabilizacji. 
Kłopoty, które 'jeszcze niedawno 
wydawały się bardzo znaczące już 
wkrótce okażą się mało istotne. W 
domu nieoczekiwani, lecz mało 
uciążliwi goście. Nie staraj się uni- 
kać kontaktu z bliskimi. 
Wodnik (21.1.-20.2.) Tydzień 
okaże się nieco trudniejszy niż 
poprzednie. Nagromadziło się tro- 
chę pilnych spraw zawodowych i 
osobistych. Dzięki twej spostrze- 
gawczości uda się uniknąć powa- 
żnego niedopatrzenia. Zdrowie i 
finanse w normie. 
Ryby (21.2.-20.3.) Wykaż 
więcej zrozumienia osobie, która 
kiedyś trochę ci "dopiekła". Prze- 
konasz się, że twoja życzliwość 
odniesie bardzo pozytywny sku- 
tek. W domu spokojnie. Czas po- 
myśleć o planach urlopowych. 


Baran (21.3.-20.4.) Receptą 
na ten tydzień będzie umiejętność 
koncentracji i dynamicznego dzia- 
łania. Od twojej intuicji będzie 
zależało powodzenie w ważnej 
dla ciebie sprawie. Zdaj się na 
dobre rady rodziny. Wiedz, że blis- 
ka ci sercu osoba oczekuje więk- 
szej tolerancji. 
Byk (21.4.-21.5.) Będzie spo- 
ro czasu by nadrobić wszystkie 
zaległości sprzed miesiąca. Zaim- 
ponujesz otoczeniu swą obowiąz- 
kowością. Niektóre Byki pod 
wpływem Neptuna staną się sen- 
tymentalne. Wskazana szczera 
rozmowa z bliską ci osobą. 
Bliźnięta (22.5.-21.6.) Porcję 
codziennych obowiązków bę- 
dziesz wykonywać jakby od nie- 
chcenia, jednak w sposób perfek l 
cyjny. Nie najlepsze samopoczu- 
cie minie wraz z otrzymaniem od- 
powiednieJ gratyfikacji finanso- 
wej. 
Rak (22.6.-22.7.) Sumienne i 
pracowite Raki mogą liczyć na 
spory sukces. W życiu osobistym 
wskazana większa dawka humo- 
ru. Niewykluczona krótka podróż. 
Finanse niezłe. 
lew (23.7.-22.8.) Tydzień bar- 
dzo przyjemny. Spodziewaj się 
wyraźnej poprawy nastroju i sa- 
mopoczucia. Nie zmartwi cię na- 
wet chwilowy niedostatek pienię- 
dzy. I słusznie. Spodziewaj się 
sympatycznych gości. Pomyśl o 
krótkim wypoczynku. 
Panna (23.8.-22.9.) Rozpiera 
cię duma z niedawno odniesione- 
go sukcesu. Pamiętaj, że los bywa 
bardzo kapryśny. Znaczna popra- 
wa samopoczucia. Pomyśl jednak 
o racjonalnym relaksie. Zastanów 
się czy nie warto ograniczyć jed- 


Ewa