/Image001.djvu

			'I 


W NUMERZE: CZEGO OCZEKUJE WIEŚ? HISTORIA JEDNEGO PŁO- 
TU NIECHCIANE AJENCJE. TRZVI\I.I ĄĆ KCIUKI ZA DVDAKA 


.. 


IĄ 
v
 
ł1 


. ........ 
...a 


. ::::::
:
::::::. . .::::::
::::::.. 
......... ......... 
::tmmJ: ttur:: 


.\I\\\\\:
J:: 
(
f
 
 
 I 
: 
; 
:::::.:.:.:.:: 
: 
:
:
 
 
...................... 
........................................... 
:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:.:. 


................... 
.................. 
................... 
.................. 
................... 
.................. 
.. .. .. .... .. ........ .. .. .. .. .... ...... 
.................. 
.... .... .. .... ................ .. .. .. .. 
........ .... .. .... .... 
.. .. .... ...... .......... 
...... .. .. .. .... .. .. .. .. 
.... 
....... ..... 
..................... 
..................... 
..................... 
..................... 
..................... 
..................... 
..................... 
..................... 


TY.GJJDNII{ POMORZA e SŁUPSI{-I{OSZALIN e PISMO PZPR e ROI{ X e 


.. 


, 


r 


., 

'" 


.... 


'" 


" 


... 


- 



-
 



*?" 
.,. 


f 


h 


, 
. 
"" ,
 
" 4 # 
,"", - '>. 
", \ 
, 

 
IV 
o:;' "* -I- i<' 
." 
.
 - 
. " , 
. 

 'ł 
.: ..' 

 
 
", 
, , 
.. . . 
" 
'.""-'. 

 .. 
.. , 
.. 
"'" 
\ . t I 
\ I .. 


'. 
...... 
" 


.- 
" 


.,- 


ł · 


. . 



 


..} 
<1;" 
 


....' 


... 


..,. 


... 
"" ,. .,vłi 
.- .-¥ 
'-"
 
 
! < 
" '''*''
 
:11!: 



.. 
.. 


....v 



 

 l'; 


,.... 


, 


""f 


... 


.. 40 -;- '. 
 .,.,;. «J - ,,
 
I .. ' . 
.. -, . I
.'%': t 
 . .
 
 · >.A .... 
-ł « :;J , 
...,. ;j .;r -.
 . 
.,. , .. p " .,
 '
 oP " ." ,
... "'".,'.łi.. ł
 't 
I.:t .
 . JIt' / ' 
,; ,fi> "'., 

... . .,J. ,
 , *'
 t /'" 
..
 . !', 'M1f:r' ",,\k' 
,,4i 
cłJ.:' i<\it,t 
'
< " ' ;-' . 


. 


Ta grupa dziewcząt przedstawiająca 
y
boli
zny snop z
ża, trzyma chleb - symbol dostatku: pomyślności. Oby zagościły one na stale w 
polskim domu. (Relacja z dożynek wOJewodzklch w Sycewlcach na str. 4.) 
Fot. JAN MAZIEJUK 


35 ZŁ 


1988.09.15 


(449) 


Pl ISSN 138 074!i 
nr Ind. 38 391 


. 
tr e m y 


. 
Si ę 


atomo.we g
 


świra! 


- 


Z GUSTAWEM SYGĄ, dyrektorem Za- 
kładu Energetycznego w Koszalinie, auto- 
rem broszury "WOLNOŚĆ WYBORU CZY 
ŚWIR ATOMOWY" rozmawia JAN URBA- 
NOWICZ. 


- Panie dyrektorze. Co to takie- 
go "świr atomowy"? 


- Według "Słownikajęzyka Pol- 
skiego" redakcji prof. Mieczysława 
Szymczaka "świr" jest wyrażeniem 
poetyckim i oznacza szczebiot. 
świergot ptaków. W ostatnim czasie 
wyrażeniu temu nadano takżc inne 
potoczne znaczenie. a pierwszym. 
który to zrobił. był kpiarz, autor 
hi.,/.CK .salyryc/.nych. Anatol UI- 
man. ..Swir" omaC7a tu gadanic 
człowieka ogarniętego pewną ob- 
sesją. Takie gadanie ma z pierwo- 
tnym znaczeniem tego słowa tylko 
tcn związek, że jest 
ezrp"'yślne, ata- 
wistyczne. wyrażające wyłącznie e- 
mocje. Ludzie ogarnięci "świrem" 
nie są zdolni do jakiejkolwiek rac- 
jonalnej dyskusji. 


t- 


- W swojej broszurze cytuje Pan 
protest Rady Miejskiej Kolonii prze- 
ciwko instalowaniu na ulicach tego 
miasta latarni gazowych. Protest po- 
chodzi z roku... 1819! Ludzie zawsze 
bali się nieznanego, protestowali 
przeciwko naruszaniu tradycyjnego 
porządku. Rada Miejska Kolonii po- 
wołuje się na porządek ustanowiony 
przez Boga: jasno ma być w dzień, w 
nocy ma być ciemno... przy tym - 
zawsze łatwiej zaprotestować niż po- 
znać, zgłębić, przewidywać. 
- W każdym człowieku tkwi 
skłonność do postępowania odru- 
chowego. Emocje łatwiej ogarniają 
każdą zbiorowość, zwłaszcza wte- 

y, g

 towarzyszy jej strach, a o 
Jeg.o 
rodle ma ona bardzo mgliste 
pOJęcIe. 


-.:.... Obecnie wielkie emocje wywo- 
łuje budowa elektrowni jądrowych, 
czego wyrazem były m.in. listy opub- 
likowane przed dwoma tygodniami w 
"Zbliżeniach". Rzecz dotyczy "pla- 
nowania lokalizacji" elektrowni jąd- 
rowej nad jeziorem Kopań w pobliżu 
Darłowa. Jak wynika ze wspomnia- 
nych listów - w Darłowie powstał 
Komitet Obywatelski, którego zada- 
niem jest - jak to pisze p. Jadwiga - 
Czarnołęska-Gosiewska - "koor- 
dynowanie działań protestacyjnych 
ludności Darłowa". Pan Był w Dar- 
łowie, spotykał się z ludźmi organizu- 
jącymi protesty. Przeciwko czemu 
protestują darłowianie? 


- Jak wynika z wypowiedzi, 
które słyszałem na zebraniu w dniu 
22 czerwca br., a także z opub- 
likowanych w "Zbliżeniach" listów 
- darłowianie. a właściwie grupa 
mieszkańców Darłowa, protestuje 
przeciwko rozwijaniu energetyki ją- 
drowej w Polsce w ogóle, a w szcze- 
gólności przeciwko możliwości zlo- 
kalizowania elektrowni jądrowej 
nad jeziorem Kopań. Byłem na 
wspomnianym już spotkaniu. Wy- 
słuchałem zarzutów i "argumen- 
tów", starałem się rzeczowo odpo- 
wiadać na pytania. Nie udało mi się 
to, bo też zebranym nie o wyjaś- 
nienia i odpowiedzi chodziło. Na- . 
strój spotkania charakteryzował 
transparent "Nie chcemy Czarno- 
byla". Tam chodziło tylko o pro- 
test. Ta obserwacja spowodowała. 
że napisałem broszurę o energetyce 
jądrowej, która wkrótce wyjdzie w 
serii zeszytów popularno-nauko- 
wych Wyższej Szkoły Inżynierskiej 
w Koszalinie. W broszurze staram 
się dostarczyć ludziom nie porażo- 
nym jeszcze antyatomową obsesją 
rzeczowych wyjaśnień i argumen- 
tów przemawiających za rozwojem 
energetyki jądrowej w naszym kra- 
ju, omawiam kwestie bezpieczeń- 
stwa ludzi pracujących w takich 
elektrowniach i mieszkających w 
ich pobliżu... Sądzę, że po takiej 
rekomendacji broszury - ludzie 
zacietrzewieni będą ją omijać z dale- 
ka. 
- A co faktycznie dzieje się obec- 
nie pod Darłowem i jaki to ma zwi.- 
zek z energetyką jądrową? 
- W tym rejonie jeziora Kopań 
prowadzone są obecnie wstępne ba- 
dania geologiczne, których celem 
jest stwierdzenie, czy teren ten w 
ogóle nadaje się do "kandydowa- 
nia" na szczegółowe badania lokali- 
zacyjne dla przyszłej elektrowni jąd- 
rowej. Badania takie prowadzone 
są obecnie nie tylko pod Darłowem 
ale jeszcze w kilkunastu innych miej- 
scach kraju. Wyniki będą stanowily 
podstawę wydania w przyszlym ro- 
ku tzw. "wskazania lokalizacji" dla 
trzeciej polskiej elektrowni jądrowej 
spośród kilku wytypowanych, a 
charakteryzujących się najlepszymi 
parametrami miejsc. 


c.d. na str. 5
		

/Image002.djvu

			. 
. :::::::::::::::::::::::::::::::::::=::::::::::::::::::::::::::::::::::::::

 

.
:. 
. . . . . . . . . . . . . . . . . .................... e.e . . . . . . .... ł-- --; 
m:... 
. :;:: ::::::: :::::: :::::: ::::::::::::::::::::::::::::::::::::
::::::::
;. ::e:-:..-:::::-. 



F T 


zbłiżeriia 


!{oszalin 


. 


- . 


" ł <" 
"' :
 
;" ...' 
o
łW'
 


i it.
 i .
 T:r
 

.'.'


.' .
.
 , f 
 . ! . ..,.jj, . i: . lfi;t. 
.
.- .

;: 

 r ii 

 ..,l. '/'I'- 
. ..
 -\ 


...:
:;;.. 
\; ..-..::'
' 


,.'J:ii:
 



 . 


...., .. 
--.-' 



 


...... 


(t 


,
. .t' 
- 
 ........ . 
'::i r

!'
 
\. 


'7::
:

'
:',.. <, \,
.:,.. 
W polowie września br. mieszczący się wSianowie Za ki ad Produk- 
cji Pomocniczej koszalińskiego 

Instalu
' obchodzi tS-lecie swego 
istnienia. Zakład wyspecjalizował się w produkcji filtrów tzw. "wor- 
kowych" stosowanych do oczyszczania spalin w cukrowniach, cemen- 
towniach i koksowniach. Sprawność oczyszczania sianowskich filtrów 
wynosi ponad 95%. Poważna część produkcji sianowskiego ZPP 
wysyłana jest na eksport. 


I r 


..';? 
'

. 

- 


", 


..:....
-:...-.:
::J.. 


,'" 


.

 . i:.. ,",. J 


ł
 
;
}iJJ}'
 
. . .......1 . 


.---J 


.i* 


:) 


.;ł.:. 


't".", 


'7' 

"" ...Il f'..t .. 
. ...... ! . 
... 
 I . 
l ' ".;;.':" 
.... . . 
 
. <;"'
 



!
::.
 = 


I 
I :
.'.'. 
.:.-::.-=::"";.'_ ....:.:.co )'
 



. "", 


':., ',. ': li"'"'( 
-i 


..:.... .'::..:.::..:-. 
....::.... . 




.. 


'""" : 


ią:. 


Prawie połowa produkowanych w Polsce betoniarek dla budownict- 
wa indywidualnego i zakładów remontowych pochodzi z Białogardu. 
Zakłady Mechaniczne WZGS w Białogardzie produkują rocznie 
ponad tO tysięcy betoniarek o różnych pojemnościach. Na zdjęciu: 
Roman Wlazlo i Wieslaw Wcisło montu.ją pojemniki betoniarek. 


! ..
 
 
.
.ł :.....:
. 


"., 


. 


b. ... 
......
 . ...
, 
.,,'.. fO" 
-:, j 


'j 
f'.< 


\j 


I" 


t.:. 




.'\..... 


";;1' 
\ .. : . ... 

' 


""'1 
"<
;: 


.... ,.... 


.. \ 
:....... 


\;u
 
.r 


..., ,). 
1 ')
, 
"""'it
" 
. . ::.":
 
 


Ponad 100 przedsiębiorstw z województwa koszalińskiego korzysta 
z uslug Zakładu Elektronicznego Techniki Obliczeniowej. Na zdjęciu: 
wprowadzanie danych do urządzeń - peryferyjnych w koszalińskim 
ZETO. 



 
 
J: 
:"(; .' 
. '\ 
< i
 
T' i't .
 i: .':\it <,o 
tiIi;;
,.

:::
 
 
 
- 

'
AI 


..,::: 
t 

I 


f. 


:
,

,1,
;i1.
" 


.. . 
.u
:: {r >; 

l ,. ł 


.. ...t 


Rybackie przedsiębiorstwa kutrowe od dłuższego już czasu skarżą 
się na braki kadrowe wśród załóg pływających. Brak chętnych do 
zawodu młodszego rybaka i rybaka powoduje, że coraz częściej 
przedlużają się postoje kutrów w portach. Największe braki odczuwa 
Przedsiębiorstwo Połowów i Usług Rybackich "Kuter" w Darłowie. 
Stąd też w darłowskim porcie można często zobaczyć stojące rzędem 
kutry... 


.. .
. .....;-- 


. ... : ) 

;<;,.,:.,.. ..... ..: 
v
;.' "'" 
'
.
.
:,::
:
": \ 
,
 
- ;(",.' 

 
. 
i. . 


1:. 
.:Y 
"\;£ V 


'
,..
fiij: 


':.;. :
: .
 
, 


. ,. 
 


.'tP:
.. 


.: * 
/
.J 
. /.
: 
(
/<
,:'"
. jf 
., .:.. .!. 
. '
 .
' '
"" 
 
"
:=l 
.
 
. 


',u4<'
:
Zł-" 
E ""t 
 . 


--, 


, 
 
 



 


"fi 

 

 



 



. 
.,-..,..... 


Mimo zakończonego sezonu turystycznego Muzeum Oręża Pol- 
skiego w Kolobrzegu nie narzeka na brak frekwencji. Na zdjęciu: 
ekspozycja plenerowa przedstawiająca sprzęt i uzbrojenie wojska 
polskiego z okresu II wojny światowej i pierwszych lat powojennych. 
Fot. JERZY SZYCH 


. 
. 
. 
. 
.. 
,. 
. 
. 


ZE ŚWIAT A- 


KAMPANIA wyborcza w USA 
wkracza w decydującą fazę, W do- 
niesieniach agencyjnych zwraca się 
u'Yagę
 że obydwaj kandydaci repu- 
bhkamn George Bush i demokrata 
Michael Dukakis zdjęli już rękawi- 
czki i nie unikają nawet agresyw- 
nych wypowiedzi pod adresem 
przeci
nika politycznego. Wedlug 
ostatmch danych ośrodków bada- 
nia opinii publicznej szanse obu 
kandydatów są obecnie wyrówna- 
ne. 


wysuwają wobec siebie liczne oskar- 
żenia o naruszenie rozejmu i in- 
cydenty zbrojne. .,Bezpośrednie 
rozmowy oszczędziłyby mnóstwo 
czasu i bardzo chcialbym aby do 
nich doszło" - stwierdzil mediator 
z ramienia ONZ w rozmowach irac- 
ko-irańskich, Jan Eliasson. nakla- 
niając ministrów spraw zagranicz- 
nych obu państw do wznowienia 
bezpośrednich negocjacji. 


ZAOSTRZA się ponownie sytu- 
acja polityczna w okręgu autonomi- 
cznym Kosowo w Jugoslawii. Nasi- 
la się tam agresywna dzialalność z 
pozycji albańskiego nacjonalizmu i 
separatyzmu. Nie maleje liczba wy- 
jazdów z okręgu mieszkających tam 
Serbów i Czarnogórców. Zmuszani 
są do wyjazdów pod naciskiem eks- 
tremistów albańskich, których ce- 
lem jest stworzenie "Kosowa czys- 
tego pod względem etnicznym". 


TRZYDNIOW Ą wizytę duszpa- 
sterską i ekumeniczną odbył na Bia- 
lorusi prymas Polski - kardynał 
Józef Glemp, odwiedzając Nowo- 
gródek i Lidę i odprawiając uroczy- 
ste msze koncelebrowane. 


OCZEK IW ANE od dawna nad- 
zwyczajne posiedzenie Rady Naro- 
dowej palestyńskiego parlamentu 
na wygnaniu, odbędzie się w Al- 
gierze w dniach 5-7 października. 
W centrum obrad znajdują się dwie 
sprawy Pierwsza to utworzenie tym- 
czasowego rządu palestyńskiego, 
druga - proklamowanie niezależ- 
nego państwa palestyńskiego. 


nej z każdym krokiem zbliżamy się 
na świecie do kontroli zbrojeń, 
zwłaszcza w dziedzinie zbrojeń kon- 
wencjonalnych. Jest to szansa dla 
świata, także dla Polski" - powie- 
dzial gen. Rowny dziennikarzowi 
PAP. 
W SWOJEJ publikacji .,Partia w 
obliczu nowych wyzwań" zamiesz- 
czonej w "Trybunie Ludu" czlonek 
BP sekretarz KC PZPR Marian 
Orzechowski, pisze m.in.: "Przywó- 
dztwo partii ma prlede wszystkim 
- choć nie wyłącznic - charakter 
ideowy i po.litycz.ny. .Oznacza to 
m.in. że partia przewodzi - kieruje 
- służy -- a nie rządzi i zarządza. 
Rządzenie jest sprawą rządu i ad- 
ministracji państwowej, zarządza- 
nie - przede wszystkim administ- 
racji gospodarczej. Trzeba więc 
przeprowadzić wyraźną linię grani- 
czną między polityką partii i polity- 
ką państwa, polityką kierownictwa 
partii i polityką rządu. Partia nie 
może do końca utożsamiać się z 
polityką rządu i administracji. Musi 
zachować wobec nich niezbędny dy- 
stans. aby bez szkody dla socjalis- 
tycznego państwa, socjalizmu i dla 
siebie samej zajmować wobec nich 
krytyczną "opozycyjną" postawę ze 
wszystkimi wynikającymi tego sku- 
tkami. 
CZY młodzież ma obecnie szansę 
realizacji swoich celów i dążeń ży- 
ciowych? - zapytalo Centrum Ba- 
dania Opinii Spolecznej młodych, 
którzy ukończyli w br. 7asadnicze 
szkoly zwodowe oraz szkoły średnie 
różnych typów. Zdecydowanie tak 
- odpowiedzialo 2,5 proc. u- 
czniów. raczej tak - 29,6 proc. 


spodarki Zywnościowej spotkanie 
pracowników instytutów i zakla- 
dów doświadczalnych z calego kra- 
ju, poświęcone udziałowi placówek 
naukowo-badawczych w rozwoju 
rolnictwa. W spotkaniu uczestni- 
czyi minister rolnictwa Stanisław 
Zięba. Resort rolnictwa dysponuje 
w kraju 72 zakładami doświadczal- 
nymi. Wśród zadań jakie czekają je 
w n
jbliższych latach jest wyhodo- 
wame nowych, coraz wydajniej- 
szych odmian zbóż i ziemniaków 
nowyc
 krzyżówek zwierząt, opra
 
cowame nowych maszyn, ale przede 
wszystkim nowych kompleksowych 
technologii upraw i hodowli. 


POD przewodnictwem prezesa 
WK ZSL Stanislawa Januchty od- 
było się w Słupsku Prezydium Wo- 
'jewódzkiego Komitetu Stronnict- 
wa, poświęcone ocenie aktualnej 
sytuacji polityczno-spolecznej w 
województwie na tle ostatnich wy- 
darzeń w kraju. Stwierdzono, że 
strajki wywołane zostaly brakiem 
konsekwencji we wdrażaniu refor- 
my gospodarczej i realizacji polityki 
rolnej, powolnymi zmianami w sys- 
temie koalicyjnego sprawowania 
władzy oraz pozornymi dzialaniami 
w restrukturyzacji i modernizacji 
gospodarki. Prezydium z zadowole- 
niem przyjęło propozycję prezesa 
NK ZSL Romana Malinowskiego, 
zgłoszoną na ostatnim Plenum 
Stronnictwa, aby gospod
rkę żyw- 


DĘBOWY krzyż, poswą'cony 
przez prymasa Polski - kardynala 
Józefa Glempa postawiony zostal 
tymczasowo na cmentarzu oficerów 
polskich w Katyniu. Jak już pisaliś- 
!TIY' umieszczono na nim napis w 
języku polskim i rosyjskim: "W tym 
miejscu zostanie wzniesiony krzyż 
upamiętniający śmierć polskich ofi- 
cerów". Krzyż ten wejdzie w skład 
kompleksu memorialnego, który 
zgodnie z ustaleniami władz Polski i 
ZSRR, powstanie w najbliższym. 
czasie. 


ŁĄCZNA kwota kredytów o- 
trzymanych przez Chiny od 1979 r. 
do chwili obecnej wyniosła 10,9 mld 
dolarów. Agencja Xinhua informu- 
je, że 58 proc. tej sumy wykorzys- 
tano na zakup nowoczesnego sprzę- 
tu technicznego i technologii w celu 
podniesienia poziomu niewielkich 
przedsiębiorstw oraz przyspieszenia 
rozwoju transportu i energetyki. 


ZDECYDOW ANA większość 
mieszkańców RFN nie wierzy już w 
możliwość napaści J.e strony Związ- 
ku Radzieckego. Swiadczą o tym 
wyniki sondażu opinii publicznej 
przeprowadzonego przez Instytut 
Infas. 94 proc. respondentów od- 
powiedzialo negatywnie na pytania 
czy ZSRR może jako pierwszy roz- 
pętać wojnę. 


STAN i perspektywy rozwoju 
stosunków między obu państwami 
niemieckimi byly tematem rozmów 
między E. Honeckerem i ministrem 
gospodarki RFN. przewodniczą- 


Zdecydowanie nie - 16.5 proc., 
raczej nie - 16.5 proc. MIodzież 
kończąca szkoły deklarowała goto- 
wość wyjazdu za granicę na stałe 
(14,4 proc.), na krótko aby zarobić i 
wrócić (54,3 proc.). jedynie w celach 
turystycznych (22,8 proc.), 3 proc. 
ankietowanych odpowiedzialo, że 
nie chce w ogóle wyjeżdżać za grani- 
cę, a 3,9 proc. mialo w tej sprawie 
inną opinię bądź nie potrafiło spre- 
cyzować s
ego zdania. 
W BIEZĄCYM roku do końca 
sierpnia zarejestrowano już prawie 
80 nowych stowarzyszeń, głównie w 
Poznaniu, Gdańsku. Krakowie i 
Łodzi. W tej liczbie znajduje się 7 
kolejnych klubów inteligencji kato- 
lickiej. a w Warszawie ponadto 
klub myśli politycznej "Dziekania" 
oraz Stowarzyszenie Krzewienia 
Katolickiej Nauki Spolecznej. W 
grupie stowarzyszeń spoleczno-po- 
litycznych osobowość prawną zys- 
kały m.in. Polski Klub Stosunków 
Międzynarodowych w Warszawie i 
Wielkopolski Klub Polityczny 
"Ład i Wolność" z siedzibą w Po- 
znaniu. 
DZIENNY skup mleka wynosi 
36.2 mln litrów i jest około l proc. 
niższy niż w 'tym samym okresie ub. 
roku. ___ 
W WARSZAWIE na Żeraniu 
po
staje pierwsza w Polsce fabryka 
lekow finan.sowana w całości przez 
znaną szwajcarską firmę farmaceu- 
ty.czną Soco Basel S.A. z siedzibą w 
BJr
felden koło Bazylei. Pierwsze 
leki ,?puszczą warszaw.ski zakład już 
za połtora roku. Szwajcarscy inwes- 
t?rzy są zadowoleni z tempa i jakoś- 
CI prac budowlanych. Firma Soco 


nosciową uczynić "pofskim prze- 
myslem narodowym". 
W MINIONĄ sobotę odbyly się 
w koszalińskim amfiteatrze II Kon- 
frontacje Kulturalne Zakładów 
Pracy województwa koszalińskie- 
go. których organizatorem jest Mie- 
jski Ośrodek Kultury, Koszaliński 
Ośrodek Sportu i Rekreacji oraz 
wydziały: Kultury i Sztuki, Kultury 
Fizycznej i Turystyki Urzędu Woje- 
wódzkiego. Swój dorobek prezen- 
towały takie zaklady,jak: "Kazel", 
..Tepro". Okręgowe Przedsiębiorst- 
wo Przemysłu Mięsnego, "Polmo- 
zbyt", WZGS, Koszalińskie Przed- 
siębiorstwo Robót Inżynierjnych o- 
raz Spóldzielnia "Intropoi" . W tra- 
kcie finałowych zmagań sprzedawa- 
no wśród publiczności "cegiełki" na 
budowę koszalińskiego szpitala wo- 
jewódzkiego. 
MIMO pewnego spadku ogólnej 
liczby wypadków przy pracy dni 
rekonwalescencji oraz tzw. wskaź- 
nika wypadkowości, SIupskie nadal 
plasuje się pod tym względem w 
niechlubnej czolówce krajowej. W 
pierwszym półroczu z 32 do 42 
wzrosła liczba Ciężkich urazów fizy
- 
cznych, kończących się trwałym ka- 
lectwem, najwięcej w transporcie i 
budownictwie. Ich przyczyną jest 
przede wszystkim lekceważenie 
przepisów BHP. Z badań statys- 
tycznych wynika, że tylko 9 proc. 
wypadków przy pracy spowodowa- 
na jest uwarunkowaniami technicz- 


cym Partii Wolnych Demokratów 
M. Bangemanem. Podkreślono po- 
zytywny rozwój tych stosunków, 
aczkolwiek już trzeci rok z rzędu 
notuje się spadek wartości obrotów 
w handlu NRD-RFN. 


ZGODNIE z danymi jakie zawa- 
rte są w świeżo opublikowanym na 
Węgrzech roczniku statystycznym, 
ludność tego kraju liczyla w minio- 
nym roku 10 621 tys. osób, to jest o 
prawie 19 tys. mniej niż w roku 
poprzednim. Liczba mieszkańców 
Węgier od 1981 roku stale się 
zmniejsza. Rodzi się mniej dzieci, 
coraz więcej Węgrów opuszcza swój 
kraj. 


PONAD 10 tys. Szwedów wyszło 
na ulice Helsingborgu by wyrazić 
swe niezadowolenie z polityki rządu 
w zakresie ochrony środowiska. 
Demonstracja przebiegala pod has- 
łem ratowania Baltyku. Według 
wyników ostatnich sondaży opinii 
publicznej, dla przeszło 70 proc. 
Szwedów ochrona środowiska jest 
najważniejszym elementem kampa- 
nii wyborczej do parlamentu. 


SENSACJĄ wyznaczonej na 27 
września aukcji w znanej londyńs- 
kiej firmie Sotheby będą cztery kar- 
tki rękopisu powieści milosnej, na- 
pisanej w 1875 r. przez mlodego 
wówczas Napoleona Bonaparte. 
Rękopis powieści ocenia się na 
20-30 tys. funtów. 


ł 


J 


KANCLERZ RFN nie zloży pla- 
nowanej w tym roku oficjalnej wizy- 
ty w Polsce, a jako nowy ewentual- 
ny termin tej wizyty wymienia się 
obecnie okres po przewidzianej na 
wiosnę przyszlego roku rewizycie 
Michaila Gorbaczowa w Republice 
Federalnej - stwierdza zachodnio- 
niemiecki "Die Welt", Pismo poda- 
je, że wprawdzie oficjalnie w Bonn 
nie potwierdzono jeszcze tej decyzji 
ale "kola rządowe" twierdzą, że 
kanclerz Kohl złoży wizytę w War- 
szawie dopiero w przyszlym roku. 
Oznaczaloby to znaczne opóźnienie 
w uregulowaniu spornych proble- 
mów PRL-RFN i swoiste wyod- 
rębnienie stosunków z Polską w 
bońskiej polityce wschodniej, która 
dynamizuje bardzo swoje dzialanie 
na odcinku stosunków z ZSRR, 
NRD, Węgrami i Czechoslowacją. 


Hasel otrzymala .,zgodę na zatrud- 
nienie w tej fabryce 200 pracow- 
ników. W pierwszym etapie będą 
oni produkować 30 mln ampułek i 
16 mln tabletek specyfików rocznie. 
PO ZŁAGODZENIU stawek cel- 
nych wzrasta prywatny import sa- 
mochodów osobowych do Polski. 
W lipcu sprowadzono ich 829, za- 
tem cztery razy więcej aniżeli w 
lipcu poprzedniego roku. Krajem 
największych zakupów jest RFN, 
zaś na liście marek zdecydowanie 
przoduje Mercedes. 
NA KRAJOWEJ Wystawie 
'Zwierząt 'Hodowlanych, pomyśla- 
nej jako prezentacja osiągnięć pol- 
skiej zootechniki i konkurs dla ho- 
dowców, trzy tytuły championa u- 
zyskały w tym roku zwierzęta prezen- 
towane przez POHZ w Bobrow- 
nikach. 
W SIERPNIU w całym kraju mia- 
ło miejsce łącznie 2887 pożarów a 
więc o 449 więcej niż w sierpniu ub. 
roku. Większość z nich odnotowa- 
no w rolnictwie i na wsi. 
MARSZAŁEK Polski, Michał 
Rola-Żymierski - żolnierz dwóch 
wojen światowych, wybitny dowód- 
ca i wychowawca wielu pokoleń 
Polaków, wspólorganizator walki z 
hitlerowskim najeźdźcą, jeden z 
twórców Ludowego Wojska Pols- 
kiego. Budowniczy Polski Ludowej 
- skończyl 98 lat. 
NA RYNKU CZYTELNICZYM 
pojawił się nowy tytul prasowy "A- 
tuf'. Tak nazwano miesięcznik Fe- 
deracji Konsumentów. Pismo po- 
święcone będzie problemom ochro- 
ny interesów klientów w kwestiach 
cen i jakości. 


" 


W WYJĄTKOWO trudny spo- 
sób przebiegają rozmowy w celu 
ustanowienia pokoju między Ira- 
nem i Irakiem. Obie strony nadal 


Z !{RA JU 


;. 


RADA Ogólnopolskiego Porozu- 
mienia Związków Zawodowych 
podjęła na swym posiedzeniu dwie 
uchwały: w sprawie realizacji refor- 
my gospodarczej i polityki ceno- 
wo-dochodowej oraz w sprawie plu- 
ralizmu związkowego. W pierwszej 
Rada zwraca się do poslów na Sejm. 
w tym do grupy poslów związko- 
wych, o zgloszenie na najbliższej 
sesji Sejmu wotum nieufności wo- 
bec rządu. W drugiej uchwale Rada 
oświadczyła, że każdy zaangażowa- 
ny w problematkę związkową i o- 
bronę interesów pracowniczych 
mo
e wystąpić' do \ . ins'tniejących 
związków zawodowych, aktywnie 
działać, kształtować program,. for- 
my pracy isklad wladz związko- 
wych. Nie ma zatem żadnych prze- 
sianek i racji społecznych do usank- 
cjonowania drugiego związku w za- 
kładzie. Rada wyraziła poparcie dla 
rozmów "okrąglego stołu" deklaru- 
jąc aktywny w nich udział. Równo- 
cześnie podkreślono, iż niezależne 
samorządne związki zawodowe u- 
ważają, że o ich losach decydować 
mogą i powinny tylko one same. 
Każdy, kto prowadzi rozmowy o 
sprawach związków zawodowych 
bez naszego udziału - stwierdzono 
- traci nasze zalofanie i poparcie. 
ZAKOŃCZYŁ wizytę w Polsce 
specjalny doradca prezydenta Rea- 
gana i sekretarza stanu USA, G. 
Shultza ds. kontroli zbrojeń, gen. 
Edward L. Rowny. "Zapoznałem 
się podczas pobytu w Polsce z Pla- 
nem Jaruzelskiego. Była to próba 
zrozumienia koncepcji i przedsta- 
wienie amerykańskiego punktu wi- 
dzenia. Uważam, że w chwili obec- 


nymi, pozostałe są zawinione wylą- 
cznie przez ludzi. 
DWIEMA premierami otwiera 
nowy sezon artystyczny Bałtycki 
Teatr Dramatyczny. W miniony 
piątek zaprezentowano widzom 
premierowy spektakl "Czapy" Ja- 
nusza Krasińskiego w reżyserii An- 
drzeja Marii Marczewskiego, zaś na 
16 września, a więc na najbliższy 
piątek zaplanowano prasową pre- 
mi
rę sztuki Murraya Schisgala 
"Sle kochamy" w reżyserii Wies- 
lawa Nowosielskiego. 


TRW A XII Ogólnopolski Inter- 
dyscy.plinarny Plener Plastyczny 
"Zapls graficzny w skórze", które- 
go siedzibą jest Krzynia. Do udzialu 
zal?r
szono 18 artystów z kraju, 
goscl. z 
uby, Węgier i Związku 

a
zleckl.ego. Jak zwykle patronu- 
je ImpreZIe Garbarnia w Dębnicy 
Kaszubskiej dostarczająca artys- 
tom tworzywa. Komisarz pleneru, 
artyst
 plas!yk Miroslaw Jaruga 
spodzIewa SIę, że trzytygodniowy 
pobyt gości zakończy się wystawą 
poplenerową, dla której miejsca u- 
dostęp!1i slupski klub MPiK. 
SWOJ kolejny sezon artystyczny 
rozpoczęla Słupska Orkiestra Ka- 
meral
a prezentując V Symfonię 
LudwIka van Beethovena i koncert 
fortepiał:ł0wy tegoż kompozytora. 
J
ko sohstka wystąpila wioska pi a- 
mstka, Paola V olpe. Dyrygował 
Zdzislaw Siadlak 


2 ZBLl2ENIA NR 37 (449) 


Z REGIONU 


WOJEWÓDZTWO kosżaliń- 
skie wizytowali posłowie z sejmowej 
Komisji Skarg i Wniosków. Wraz z 
poslami Ziemi Koszalińskiej. przed- 
stawicielami Urzędu Rady Mmist- 
rów, inspektorami NIK i GIównego 
Inspektoratu Sanitarnego dokonali 
oceny warunków wypoczynku let- 
niego w województwie. 


SŁUPSK był gospodarzem mię- 
dzynarodowego sympozjum ekolo- 
gicznego "Ochrona środowiska a 
czlowiek" z udziałem naukowców z 
naszego kraju a także gości z za- 
przyjaźnionych ze SIupskiem miast: 
Carlisie w Wielkiej Brytanii, Vantaa 
w Finlandii, Archangielska w 
ZSRR i Flensburga w RFN. Jak 
stwierdzil na konferencji prasowej 
prof. dr hab. Krzysztof Korzenio- 
wski, uczestnicy otrzymali wyraźny 
i wszechstronny obraz zagrożenia 
ekologicznego i ewentualnych po- 
sunięć zaradczych. Natomiast o 
praktycznych korzyściach sympoz- 
jum będzie można mówić wtedy, 
kiedy wypracowane na nim wnioski 
zostaną wcielone w życie. Już jed- 
nak wiadomo. że bardzo wszystkich 
zainteresowały, na przyklad, roz- 
wiązania problemu czystości powie- 
trza, stosowane we Aensburgu oraz 
organizacja służb ochrony środowi- 
ska w Carlisle i Vantaa. ( 
W INSTYTUCIE Ziemniaka w 
Boninie odbyło się zorganizowane 
przez Mini
terstwo Rolnictwa i Go-
		

/Image003.djvu

			TEMAT TYGODNIA 


. 


. 


s 


. 
I 


. 


s 


. 


e 


. 


. 


. 


Obserwowałem reakcje wsi podczas ostatnich strajków. Za- 
. stanawiałem się, czy rolnicy popierają strajki i strajkujących, czy 
też zdecydowanie są im przeciwni? Zauważyłem zniechęcenie i 
niezadowolenie ludzi wsi ze sposobu w jaki w dalszym ciągu 
traktowa-na jest wieś, traktowane rolnictwo. "Niekorzystne 
relacje cenowe między środkami produkcji dostarczanymi rol- 
nikom przez przemysł a cenami podyktowanymi rolnictwu przez 
państwo na produkty rolne spowodowały ogromne pogorszenie 
i tak już nie najlepszych warunków ekonomiczno-finansowych 
na wsi" - pisze "Polityka". Zawód rolnika staje się deficyto- 
wym (...) Robotnik czy będzie pracował dobrze czy gorzej 
otrzymuje do pensji dodatek osłonowy w kwocie 6 tys. złotych. 
A rolnik? Musi sobie wypracować!". 


+ 


ZBIGNIEW BABIARZ-ZYCH 


"Wieś nie buntuje się w sposób 
spektakularny i nie strajkuje. Wieś 
właśnie teraz podejm uje decyzje 
produkcyjne, decyzje od których 
zależy, co znajdzie się na talerzu w 
przyszłym roku. Niestety, coraz 
częściej są to decyzje oznaczające 
zmniejszenie, a przynajmniej za- 
mrożenie produkcji. Coraz popular- 
niejsza jest filozofia samowystar- 
czalności - produkować tyle,. by 
starczyło dla mnie i mojej rodziny" 
- podaje "Nowa Wieś". Oto inny 
cytat z tego samego tytułu: "Za- 
chowanie SIę wsi podczas ubiegłoro- 
cznego referendum i tegorocznych 
wyborów do rad norodowych nie zro- 
bilo na decydentach większego wra- 
żenia"._.. 
Chyba w calej powojennej historii 
Polski Ludowej nie bylo na wsi takie- _ Wieś przestała już wierzyć, ciąg- 
go zniechęcenia. jakie teraz daje się nąć do przodu. Tylko egzystuje i 


"Dzisiaj - stanęliśmy ponownie 
przed barierq i chcą nam wmówić. że 
kryzys zacząl się .:nów w rolnictwie. 
tylko że z referatami młod.:i nie 
p
idą. bo to już inne pokolenie. a 
starzy działacze nie zechcą. a nie 
zechcą dlatego. że rolnicy przestali 
wierzyć" - to znowu cytat z "Poli- 
tyki". 


. 


zaobserwować. Dziś nawet najwięksi 
i najzacieklejsi dzialacze chiopscy 
rezygnują. Boleslaw Zalewski. rol- 
nik z Gnieciuków w }i'oj. bialostoc- 
kim - szef zespolu ekonomicznego 
Rady Glównej KZ RKiO R powiada w 
rozmowie.: dziennikarzem w tygod- 
niku ..Nowa Wieś". że po o.fmiu 
latach spolecznej pracy w Radzie 
Glównej wraca na wieś do gospodars- 
twa i do dzialalności w swoim środo- 
wisku. 


Jak coś zrobi przynajmniej będzie 
10 widać. Nie chce dlużej maczać rąk 
w czymś...co niechybnie prowadzi do 
przepaści". A prowadzi do niej obe- 
cna polityka dochodowo-cenowa, 
obowiązująca w naszym rolnictwie. 
B. Zalewski przyznaje, że działal- 
ność w Radzie Główoej często przy- 
pominała porzekadło: .,gadał dz!_ad 
(fo-obrazu'
. Decyzje zapadają na 
znacznie wyższych szczeblach (niż 
na tych, na których prowadzone są. 
rozmowy) i co gorsza - nie są one 
ani ekonomiczne, ani przewidujące, 
ale ciągle wyłącznie polityczne i... 
spóźnione.. 


czeka. Na zebrania nie chadza, bo 
nie widzi w nich sensu. Zresztą mało 
kto dziś je organizuje i chce z wsią 
rozmawiać. Póki co, skończyły się 
ważne akcje polityczne, które trze- 
ba było z udziałem wsi wygrać. 
Gdyby ktoś powiedział, że coś 
drgnęło, poprawiło się, wieś i tak nie 
uwierzy. Jest nieufna i podejrzliwa. 
Ciągle żyje z tymi samymi kłopota- 
mi i problemami, chce twardej ręki, 
która potrafiłaby wziąć wszystko w 
garść, dać nadzieję popraw}!. Chce 
prawdy i realizacji zasad polityki 
rolnej, ekonomicznie uzasadnio- 
nych decyzji. Sama gwarantuje pra- 
cę. Jeszcze gwarantuje... 


Życie na wsi nieustannie pogar- 
sza się. Młodzież wiejska nie jest 
zainteresowana pozostawaniem na 
gospodarstwie, szuka lżejszeJ i lepiej 
płatnej pracy w przemyśle. Starsi 
rolnicy nie mają chęci i sił już praco- 
wać. Coraz więcej ziemi nie zagos- 
podarowanej" sporo nie najlepiej 
wykorzystywanej. Na III Plenum 
NK ZSL, które odbyło się po VIII 
Plenum KC PZPR w referacie pre- 
zydium NK wyraźnie potępiono 
strajki. Wieś odnosi się zdecydowa- 


nie krytycznie do ustępstw rządu i 
kierownictw przedsiębiorstw wobec 
żądań płacowych strajkujących za- 
łóg - stwierdzono. Było to stano- 
wisko Prezydium wyrażone w imie- 
niu całej wsi, ale z nią nie sko.nsu.l- 
towane. Z wsią na te tematy nikt nie 
rozmawiał. W tym czasie była ona 
zajęta żniwami. Po raz któryś dawa- 
ła dowód przewagi chleba nad poli- 
tyką. Natomiast Plenum chłopskiej 
partii znowu dało dowód przewagi 
polityki. Przede wszystkim opowie- 
działo się za rozszerzeniem koalicyj- 
nych sił politycznych i patriotycz- 
nych, dopiero potem za uczynie- 
niem z rolnictwa i gospodarki żyw- 
nościowej najważniejszego działu. 


Dziś jest czas na refleksję i dziś 
wszyscy już wiemy (i tak uwaźa też 
wieś), że aczkolwiek strajki nie pole- 
pszyły sytuacji gospodarczej kraju, 
przeciwnie - skomplikowały ją, ale 
z tego stajkowego protestu zrodziły 
się jednak decyzje VIII Plenum par- 
tii, które może okażą się historycz- 
ne. 


Wieś dostrzega problemy załóg 
robotniczych i mieszkańców miast. 
Dbać jednak musi przede wszyst- 
kim o byt i przyszłość swoją, bo 
przyszłość jej, to i przyszłość kraju. 
W walce o ten byt i tę przyszłość jest 
jednak coraz bezsilniej sza. Pojęła 
już jaka metoda załatwiania pro- 
blemów jest w naszym kraju naj- 
skuteczniejsza. Nie zastrajkuje ot- 
warcie, ale o wiele gorszym i groź- 
niejszym może okazać się powolne 
zmniejszanie produkcji, nieinwesto- 
wanie w gospodarstwa. A oznaki 
tego są juz aż nadto widoczne. 
Na'pewno nie da się już nabrać na 
puste hasła o potrzebie odbudowy 
pogłowia bydła, odchowie cielaków 
itp. Jeżeli decydenci od polityki rol- 
nej nie przejrzą na oczy (a czas ku 
temu najwyższy), nie potraktują 
spraw rolnictwa z całą powagą - 
nie ma co spodziewać się ożywienia 
produkcyjnego i społecznego. 


"ZBLIŻENIA" O ZNANYCH I NIEZNANYCH 


-. 


MAREK PILCH, lat 37, inż. che- 
mik po Politechnice Gdańskiej, dy- . 
rektor Zakładu Garbarskiego 
PZPS "Alka" w Dębnicy Kaszubs- 
kiej, żonaty (Małgorzata lat 32, 
technik obuwnik, w warsztatach 
szkolnych Zak
adu Obuwia w Słup- 
sku nieźle szyje, nieźle gotuje, ą jeśli 
chodzi o zainteresowania - "ma 
interesować się wyłącznie mężem i 
dziećmi"), dwóch synów: Marek lat 
11, wszystko wskazuje, że będzie 
konstruktorem, lepi bowiem i u- 
kłada przemyślne instalacje z kloc- 
ków, niestety mało czyta") oraz 
Wojciech (lat 9, "chce zostać Mara- 
donną"). Mieszkanie M-4 urządzo- 
ne samodzielnie, pozostała do wy- 
. kończenia jedynie łazienka. W mie- 
szkaniu także pies, dwulatek jadg- 
terrier, wabiący się Teri,jako że MP 
ostatnio ma nową paSję - ----mys=- 
liwego (największe trofeum jeleń 
sięgnięty z dubeltówki bo o sztuce- 
rze, najchętniej systemu Manlicher 
MP dopiero marzy). Ta nowa pasja 
trochę w cień usunęła poprzednią, 
mianowicie podróże zagraniczne, 
najczęściej wlasnym samochodem 
(fiat 125), dzięki którym poznał 
trochę Europy (największe wraże- 
nie - fiordy w Norwegii, najprzyk- 
_ rzejsze wspomnienie - brutalność z 
jaką polskich turystów traktują cel- 
nicy w NRD. Od czasu do czasu 
podróżuje jedynie służbowo: naj- 
więcej korzyści przyniosła zakłado- 
wi jego wizyta na targach w RFN, 
gdzie można podpatrzyć nowe tech- 
nologie i nowe kierunki w modzie 
"skórzanej", CO garbarni przynosi 
interesujące kontrakty. Chętnie się- 
ga po nowości literackie ale najchęt- 
niej zagłębia się w ..Przygodach 
dobrego wo.iaka Szwejka", która 


a 


to lektura jest antidotum na wszel- 
kie kłopoty a tych ostatnio nie bra- 
kuje, bowiem Garbarnia przecho- 
dzi wielką modernizację, w związk u 
z czym MP w "Szwejku" znajduje 
wiele odniesień do naszej rzeczywis- 
. tości. Kłopoty kłopotami ale dzięki 
modernizacji będzie szansa na jesz- 
cze nowsze technologie i oczyszczal- 
nię ścieków "by wszyscy ci, którzy 
czasem, niekiedy zresztą słusznie 
czepiają się zakładu wreszcie dali 
sobie spokój. Ten spokój i nowo- 
czesność kosztować będzie około 
ł,5 mld zł. Ponieważ dębnicka gar- 
barnia takimi pieniędzmi nie dys- 
ponuje, a PZPS "Alka" owszem, 
przeto MP jako zwolennik koncent- 
racji kapitału i jako człowiek prak- 
tyczny jest przeciwnikiem "parcelo- 
wania Kombinatu", o których to 
planach tu i ówdzie się słysży. 


MIECZYSLA W MARZEC, lat 47, 
mgr . farmacji (AM Łódź), słupsz- 
czanin od 1945 roku, od 1965 roku 
pracownik Wojewódzkiej Stacji 
Krwiodawstwa, obecnie kierownik 
pracowni chemiczno-analitycznej i 
biologicznej; żonaty (Anna, rówieś- 
niczka i również mgr farmacji po tej 
samej uczelni, lubi dom, dobrą ku- 
chnię, robótki ręczne), trójka sy- 
nów: Mariusz (lat 23, student AWF 
w Poznaniu, stanu jeszcze wolne- 
go). Andrzej (lat 22, obecnie na 
rencie inwalidzkiej z powodu powa- 
żnej dolegliwości neurologicznej) 
oraz Witold (lat 12, chce zostać 
mechanikiem samochodowym). 
Jest także dodatkowy członek ro- 
dziny, sześcioletni owczarek nizin- 
ny, zwany Kryzys. Czas wolny MM 
poświęca szaradziarstwu, poezji 
(wielce sobie ceni romantyków pol- 
skich), fajczarstwu (jego kolekcja 
liczy ponad 30 egzemplarzy; jest 


członkiem słupskiego Klubu Faj- 
czarzy) oraz działce. Nigdy nie po- 
siadał i chyba nigdy nie będzie - 
"ech, te ceny" 
 właścicielem sa- 
mochodu. Jako pracownika krwio- 
dawstwa niepokoi go spadek liczby 
dawców i ilości oddawanej krwi, 
"ale nie jest u nas tak źle jak w 
kraju, na potrzeby słupskiej służł;>y 
zdrowia wystarcza", które to zjawi- 
sko, wcale niewykluczone, spowo- 
dowane jest panicznym tchnieniem 
AIDS. Jako radnego i wiceprzewo- 
dniczącego MRN w Słupsku minio- 
nej kadencji (z ramienia Stronnic- 
twa Demokratycznego, którego 
członkiem MM jest od 1968 roku) 
szczególnie osobiście satysfakcjo- 
nowało załatwianie ludzkich spraw 
"często drobiazgów, ot, w rodzaju 
cieknącego dachu, bo te większe 
decyzje były już autoryzowane 
przez Komisje lub całą Rade". - 
Na ostatnim plenum Miejskiego 
Komitetu SD. MM został wybrany 
przewodniczącym miejskiej organi- 
zacji Stronnictwa., Ja
o prz
wo
- 
niczący chce szczegolme energIczme 
zająć się kwestiami oc
rony środ<:>- 
wiska i ochrony zdrowia; ma takze 
nmiar "silniej osadzić Stronnictwo 
w trójpartyjnej koalicji politycznej i 
czynić wszystko, aby była to rzeczy- 
wiście koalicja". 


ST ANISŁA W NISIEWICZ, lat 47, 
studia administracyjne w Gdańsku i 
ekonomiczne w Warszawie, od 1975 
roku, czyli od reorganizacji podzia- 
łu administracyjnego kraju, związa- 
ny ze Słupskiem, dokąd przybył z 
Lęborka, gdzie pełnił obowiązki se- 
kretarza ekonomicznego ówczesne- 
go Komitetu Powiatowego PZPR; 
działacz partyjny i państwowy, 
przez ostatnie siedem lat wicewo- 
jewoda słupski. od 18 marca br. 
I sekretarz KM PZPR w Słupsku. 
Żonaty (Halina, w. średnie, prac. 
Miejskiego Zarządu Inwestycji), 


dwie córki: Izabella (lat 23, student- 
ka przedostatniego czyli piątego ro- 
ku Akademii Medycznej w Lenin- 
gradzie) i Katarzyna (lat 19, wybie- 
rze się w ślady siostry, tyle że bliżej, 
bo na AM w Gdańsku). SN jest 
przewodniczącym Oddziału Woje- 
wódzkiego Polskiego Towarzystwa 
Ekonomicznego; z młodzieńczych 
lat, kiedy uprawiał wyczynowo lek- 
ką atletykę i narciarstwo, pozostało 
mu zamiłowanie do sportu; preze- 
suje ZW TKKF, kibicuje najchęt- 
niej lekkoatletom. Chętnie obejrzał- 
by ile się da sprawozdań telewizyj- 
nych z.Seulu (liczy, że Polacy spiszą 
się lepiej niż na poprzednich Igrzys- 
kach Olimpijskich, a słupszczanin, 
bokser Dydak, kto wie, może znaj- 
_dzie się w strefie medalowej), ale nie 
wie jeszcze jak mu się ułoży kalen- 
darz zajęć służbowych, zabierają- 
cych ostatnio tyle czasu. że bnlkuje 
go na lekturę (SN najchętniej czytu- 
je klasykę polską), telewizję i w 
ogóle wypoczynek. Motto życiowe: 
"robić dobrze dla ludzi i mieć z tego 
satysfakcję". Jako I sekretarz KM 
PZPR ma pewien cel - "Słupsk w 
swojej kategorii miast musi przodo- 
wać pod każdym względem" i liczy, 
że uda mu się wywołać w imię tego 
celu współpracę wszystkich miesz- 
kańców, niezależnie od ich poglą- 
dów politycznych. Tym bardziej, że 
przed miastem pojawiła się duża 
szansa: decyzją ministra rolnictwa 
Słupsk otrzymał zgodę na przejęcie 
pod budownictwo 80 ha gruntów 
znajdujących się w jego granicach 
administracyjnych a wykorzysty- 
wanych dotąd rolniczo, która to 
zgoda ucieszyła SN podwójnie: i 
jako I sekretarza Komitetu Miejs- 
kiego i jako sekretarza Komitetu 
Wojewódzkiego PZPR, którym zo- 
stał wybrany na ostatnim Plenum 
K W PZPR z następującym zakre- 
sem obowiązków: budownictwo, 
planowanie przestrzenne i ochrona 
środowiska. 


l'. 
., 


. 


. 
.' 
.1 


· 

































m


I
r


i
t
f 

 
-.: . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . :<::.. . 
 . 



F T 
. 


. 
zbliżenia. ! 
.! 
.. 


Slupsl{ 


. 


"1 " 



.. , 
.' , ... 
II . .. 



 


.i 


.'.". ......::
;.....,.. 


;...
 
 I 


.,..... 


.....::. 

 



 .....;,...,,,:..: 


. .:! ".. 


.. 
* 


r-......-"..,
?, . ......
........... .
 W ' j 


.
 


Piękna pogoda sprzyja pracom polowym. W PGR Lupawa (PGR 
Malczkowo) natrafiłiśmy na zbiór koniczyny. Sieczkarnię samobieżną 
obsługuje Jerzy Służawy. Będzie susz, dobra pasza na zimnę. 


-=.) '.
 


;.... 

 " 


T- 
. 
i 


.
:- J:)... 


....
 


._,

<
'
 
....
 ..:
"'" 


-'} 


..-,.:. 
L G- 
. <, ""l" !!i;... 
' 

# ' " , . - . .... . .... 

.",*'" 'J 
.,
 -: . 


-#..;." 


'%":.; '''; 


1
 


.. .......,. . 


....,.;;..;.:. 


W Sławnie miejscowe Zakłady Drobiarskie uruchomiły stołówkę 
przyzakładową, która - poza przygotowaniem posiłków - zajmuje 
się również produkcją wyrobów garmażeryjnych. Podstawowym suro- 
wcem jest drób. Z tej nowej wytwórni pochodzą klopsiki, szynka z 
drobiu, kotlety. Menu stołówki, oczywiście, preferuje drób. Na zdjęciu 
(od lewej) Anna Kwiatek i szefowa kuchni Joanna Kowalska (obie 
absolwentki słupskiej szkoły gastronomicznej). 


-,' 


'T ( 
» f x 


łf- 


: .
..:j 
.... 
'

 
; . 

.;., . 




'" 


"rt 


L'£ 
l, 


"', 1.' 



 


,f,. 


:... #' 
\ 


. ---, 


... - 
--"" 



f 


"-1:= 
.;,," . 


."....... 


.; .- 


".:;,..:.
 -:q, 11' 
&. . 


"J

"", 



 1" 


. % 4f/It 
u

';.. ,;":;.. . 


.... 
 ' 
- -:'.
 
> :':
..,..... 
"
"łr '. )o :..łs 
 ,. ..
.. p.ił'. . ,,";'
"1 ,;
 
"
"\"_C


:::
>' 
,__. · 


o
 d
wna nic się nie .dzia
o w śródmieściu Słupska (jeśli nie liczyć 
stawlama sZp!!"ych klOs.
ow). Władza miejska zdecydowala, że 
tr
eba poprawlc plac ArmII Czerwonej. Będzie na nim ponoć urucho- 
!Illona fonta!lna z odpo.wiednim otoczeniem. Tylko przyklasnąć, ale... 
Jak władza .Jednoczesm
 zamierza zmieniać śródmieście i dotrzymać 
prz
rzec7.('ma, danego mieszkańcom peryferyjnych dzielnic? Na żadanie 
słuz
my w
kaze
 ulic, które od dawna czekają na jakąkolwiek 
na
lerzc
mf' Mozemy ponadto od ręki ułożyć listę innych, ogromnie 
waznych I pilnych potrzeb miasta. 


"....... 


4_
' 
j' , " . . 
. l ,
.. 
f' . 


'
.t.:
:( . 



, 



. .--;:ń 
. j .'.. ....". 

 .... . './ 


J 


.....p--- 
Miastko: w tym sporym budynku mieściła się kiedyś sala widowis- 
kowa. Ostatnio, po przejęciu go przez miejscową PSS "Społem", 
podjęto adaptację. Po zakończeniu prac będzie w nim otwarta 
restauracja. Kultura gastronomiczna, być może, się podniesie, ale 
ogólna chyba straci, bo w Miastku nie ma innej sali widowiskowej... 


'
' 
\ 


I 
 


- 


ł
 



.' 
. 


.... 


.\. 
\. 
-\ 


- ,,' 
 -- 


'\ 
" 
,"1 


;
f
,
 .' 
\. , 
.....: ..-
 


"
d 


f 


.i:" 


Stacja obsługi samochodów PZMot. w Słupsku, która kiedyś 
zaczynala od obslu
i kilku zaledwie marek i typów samochodÓw. dzi
 
praktycznie wykonuje przeglądy gwarancyjne wszystkich typów samo- 
chodów osobowych z oficjalnego obrotu. Na zdjęciu Zbigniew Maty- 
siak (po prawej) i Marek Hryncewicz podezas przeglądu małego fiata 
na stacji diagnostycznej. 
Fot. JAN MAZIEJUK 


NR37 (449) ZBLIŻENIA 3
		

/Image004.djvu

			DOŻYNKI 


Plon niesiemy 
plon... 


Wojewódzkie dożynki w Słup- 
skiem odbywały się w Sycewicach. 
Tradycyjny symboliczny bochen 
chleba na ręce reprezentacji społe- 
czeństwa gminy Kobylnica przeka- 
zali Starostowie dożynek - Stani s- 
sława Kaczor. rolniczka z Reblina i 
Czesław Sławski. dyrektor PGR w 
Sycewicach. Ze żniwami w gminie 
uporano się w trzy tygodnie i cały 
plon został zebrany bez strat. W 
PG R Syccwice średnie plony zbóż 
wyniosły 54,4 kwintala z hektara. w 
gospodarstwie starościny - 63 
kwintale z ha. 
W województwie słupskim był to 
rok rekQrdowych zbiorów. Plony 
uzyskano wysokie - powiedział I 
sekretarz KW PZPR w Słupsku 
Zygmunt Czarzasty. - Nie był to 
dar niebios, tylKo-srało się to za- 
sługą lud7i rolniczego trudu. rzetel- 
nej pracy, mądrego myślenia, dob- 
rej organincji. 
W barwnym widowisku dożyn- 
kowym na płycie stadionu wystąpi- 


ły ludowe zespoły folklorystyczne i 
młodzież. Z okazji dożynek zorga- 
nizowano wystawę zwierząt hodo- 
wlanych z wyceną i nagrodami. wy- 
stawę maszyn, sprzętu i liczne wy- 
stawy dorobku rolniczego. Swoistą 
atrakcją były kiermasze i stoiska 
handlowe oblę70ne przez kupują- 
cych. 
Dożynkowe uroczystośCi poprze- 
dziło spotkanie w sali domu kultury 
władz wojewódzkich z przodującymi 
rolnikami. mistrzami produkcji rol- 
niczej. pracownikami państwowych 
i spółdzielczych gospodarstw rol- 
nych. Wręczono wysokie odznacze- 
nia państwowe i resortowe. 
Wszystkie imprezy przygotowa- 
no z dużą znajomością rzeczy. Wi- 
dowisko było barwne i interesujące. 
Szkoda tylko, że popołudniowe za- 
bawy i atrakcje popsuła deszclowa 
pogoda. Jak na gospodarne woje- 
wództwo przystało, dobrze i godnie 
rozliczono się w Sycewicach w ubie- 
głą niedzielę ze żniwami. (zbz) 
Fot. JAN MAZIEJUK 


lo 


... "', . ". *" .... . . 
,' .. /t' .. 
. 
, .. ' ''''/'' i :";; t -.; ,_ '/
 it:- ,."? ' _ 
'. '.:, . 

..J;
' V 

-... .' ;
 . ...
:'
 
iij
" 
::"""' .,. ." 
. , , ; 
'1
j


 .. < 
. ,'., ...:
.. &ł.' ';" ;"':< 
\' , . \\ ':, '\.4 . 
'\ '.:< 


tf
'
. 0.0 
!f.
:\:,:, 

. 
 1 

f'V ',. .
 ' . ):

: AJ 
,
... o.',' >': . :l'
o\;:' '.' 
4<.0* ' . "tł l l 
.'. 
>, .)&: o ..' 'i '. .'.. . i ' . 
,
Ji.
 
':',>" 
'. , . ''!f. 
 

'p .. t' .:>1 ' 
': -;..
 .y" "'
'ł. 
'1f<
 ",) '\ <.#'::1 


'WVi
 


{i... 

.,. 



 


 



'
4

: 


:..,..... ;'. 
\.o;
{ 
i 
:;;,';;.

 


.
 


..:.
 


.. 


...'.....;',' 
. .........,. .: ..
 


.:-.,::.. 


-
 


.....
 


. .
 


1
' ;h. 
4\
""

 
\.:; 



 .
 
 . 


, ..4 


'. ':.1 


. "'w. 



 
.' 


..f'\')':
'
 . 


..
:..:.,
. ..
 


.
.
 
,
 


f.;Jii....; 


ł-; 


,
 


.t
:, 


,.;r : 



,.1!' 



 



- 


Poznać się, pomóc sobie 


Umowy o współpracy, które wła- 
dzc Słupska podpisały z czterema 
laprzyjaźnionymi miastami, zaClY- 
nają przynosić interesujące rezulta- 
tY. 00 najbardziej wartościowych 
przykładów zaHczyć trzeba sympo- 
7jum ekologiczne "Ochrona środo- 
wiska a c7łowiek", które obradowa- 
ło w minionym tygodniu w Słupsku. 
Uczestniczyli w nim. oprócz gos- 
podarzy, przedstawiciele Archan- 
gielska, Carlisie. F}ensburga i Tur- 
ku. 


Wśród uczestników byli m.in. 
profesorowie, znani ze swych prac, 
poświęconych ochronie środowiska 
na Pomorzu Środkowym: Krzysz- 
. tof Korzeniowski (Uniwersytet 
Gdański). Kazimierz Berliński 
(Wyższa Szkoła InżYl)ierska w Ko- 
szalinie) i Ryszard Spicwakowski 
(Akademia Rolniczo-Techniczna W 
Bydgoszczy). Przybyli również re- 
prezentanci wydziałów ochrony 
środowiska urzędów wojewódzkich 
z województw nadmorskich. 


JAI{ RODZI SIĘ I{ONFLII{T 


Lokatorzy domu nr 7 przy ul. 
Rybackiej w Słupsku przez wicie lat 
kor7ystali z podwórka Pomorskiej 
Spółd7ielni .Pracy Remontowo-Bu- 
dowlanej. Zyli w zgod7ie z nią a 
spółdzielnia w zgodzie z nimi. 


W 1981 rok u wjazd pr7ez bramę 
między ścianami dwóch domów o- 
kazał się dla spółdzielni 7a ciasny. 
Zarząd zwrócił się wobec tego do 
lokatorów budynków (w tym domu 
nr 7). Na wspólnym spotkaniu za- 
proponowano mieszkańcom nowe 
usytuowanie bramy wjazdowej. Po- 
stanowiono usytuować ją za budyn- 
kami. od strony Wojewód7kiego 
Parku Kultury i Wypoc7ynku. ko- 
sztem części ogródka jednej z loka- 
torek domu nr 
L Lokatorka zgodli- 
ła się na to. Starą bramę oddano 
wył4cznie do dysp07ycji mieszkań- 
ców. Zaproponowano przegrodze- 
nie spóldzielczej posesji. tak by lo- 
katorom Jomu nr 7 wydzielić od- 
rębne podwórko, które to podwór- 
ko spółdzielnia przekaże w adminis- 
trowanie ZGM nr 4. Jednocleśnie 
ograniczy się dostęp lokatorów na 
całą posesję. gdzie i tak przecież nie 
pO\Ninni chodzić. Ażeby lokatorzy 
domu nr 7 nie mieli problemów z 
dowozem węgla do piwnic (podwór- 
ko wydzielono im małe). w płocie 
specjalnie buduje się dodatkową 
bramę. z której w razie potrzeby 
mogą korzystać. Lokatorzy domu 
nr 7 przyjęli takie rozwiazanie. 


Spółdzielnia postawiła płot. zbu- 
dowała nowc bramy. Prezes spół- 
dzielni Bogdan Góralczyk mówi, że 
mieszkańcom domu umo:lliwiono 
tÓ korzystanic le spółdzielClcj myj- 
ni samochodów. oddano do ich 
dyspozycji pi\Nnicę. w której była 
spółdzielcza kotłownia. bo tę pu:e- 
niesiono w inne miejsce. I wszystko 
pewnie byłoby dobrze. gdyby nie 
tueba było stawiać nowego płotu, 
jes7cze jednego, już na tym małym 
wydzielonym i oddanym lokatorom 
podwóreczku. Płot taki okazał się 
niezbędny - twierdlą w spółdzielni 
- do oddzielenia wejścia do pomie- 
szczenia socjalnego. od którego 
drzwi akurat wychod7iły na podwó- 
rze oddane lokatorom domu. A 
przez stolarnię pracownicy spół- 
dzielni nie powinni chodzić do umy- 
walni i sanitariatów. Dojście i drzwi 
tr7cba było odgrodzić od lokato- 
rów. Zaczęto to robić i... od tego 
czasu 7aczęła się wojna międlY lo- 
katorami budynku nr 7 (a szc7egól- 
nic jednym l nich Rys7ardem Bor- 
kowskim), spółdzielnią i ZGM nr 4. 
który 7ezwolił jej na postawienie 
dodatkowego płotu. Panu Borkow- 

kiemu. jak również sześciu jeszcze 
mnym .pozostałym lokatorom do- 
mu (wszyscy podpisali się na skar- 
dze do ZGM) przeszkadza drugi 
płot. bo stoi za blisko ich okien. 
Zaczepiono na nim druty kołczasle. 
co przywodzi na myśl R. Borkows- 
kie
u niemiłe \Nspomnienia z obo- 


:<;Ii" 


<-ł""" 


'
f ff'. 1. 
.
 ;.., L 1ł ł :. 
.
 " f 


budzący naszą zazdrość prosty sys- 
tem organizacji służb ochrony śro- 
dowis
a, jasny i przejrzysty. I spra- 
wd?-a 
Ię on w konkretach, ajednym 
z mch jest czysta Tamiza - rzeka, w 
której łowi się dzisiaj nawet łososie. 
U nas jedna instytucja zajmuje się 
ochroną wód, druga interesuje się 
powietrzem, jeszcze inna ochroną 
gleby - a rezultaty ich działań są 
mizerne. 
Gospodarze Słupska jak i repre- 
zentanci nauki polskiej, wyrazili 
wielkie zainteresowanie taką prostą 
i skuteczną organizacją. Kto wie. 
może Słupsk jako pierwszy spróbu- 
je przeszczepić dobre. sprawdzone 
wzory? 
Drugi cel sympozjum - pozna- 
nie aktualnej sytuacji środowiska 
naturalnego, w reprezentowanych 
krajach - jest nie mniej ważny. 
Kraje leżące nad Bałtykiem, tak jak 
my ponoszą odpowiedzialność za 
zdrowie i przyszłość tego morza. Ta 
myśl przewijała się także wśród wie- 
lu ;nnych, nic mniej interesujących 
wątków dyskusji. 
Seminarium zapoczątkowało, 
miejmy nadzieję. czas współpracy 
opartej na poczuciu wspólnoty eu- 
ropejskiej w najważniejszych spra- 
wach. Liga pięciu miast ma przed 
sobą ciekawe perspektywy! 
TADEUSZ MARTYCHEWICZ 
Na zdjęciu: obrady w sali kon- 
ferencyjnej słupskiego ratusza. 
Fot. JAN MAZIEJUK 


przcwid7ieć, 7e hędzie on potrzeb- 
ny'! Problem ten (a właściwie jaki to 
problem - uwa:lają pre7csi -- po- 
dwórko jest pr7ecicż ich. spółdziel- 
C7C!) wypłynął dopiero później. To 
spółd7ielnia dccyd uje co ma na swo- 
jej posesji budować. jak ją wykorzy- 
stywać. To prawda. żc w 1981 roku 
7r/ckła się dobrowolnie części po- 
dwórka i prlekalała je ZG M nr 4. 
Fa
ty
znie jednak w dokumentach 


.._
 -
 


_
 =_.;;;;;...___-o: "
';:;:'';=-...ł===:-==:''-=---- ..--==. 


.
 


i
11t1Ił1\1rr.
fi1itłl l llł1ml 
" ':1::" Tłłłil....mł:O.I....II.I:......... 
Illł,JII111ł.111Iillłlllli:11ilłrtriłłlł 


9 bm. na Ziemi Człuchowskiej z wizytą przebywał prezes NK ZSL, marszałek Sejmu 
Roman Malinowski. Przyjazd do woj. słupskiego spowodowany był m.in. ostrą 
wypowiedzią jednego ze słupskich ludowców na III plenarnym posiedze
iu NK ZSL. 
Słupska wizyta a przede wszystkim spotkanie prezesa R. Malinowsioego z grupą 
ludowców na otwartym. poszerzonym prezydium Miejsko-Gminnego Komitetu ZSL 
w Człuchowie. miało potwierdzić słuszność uchwały III plenum. Nie było ono, jak dziś 
ocenia się - niczym nowym. tylko w bardziej zdecydow
ny sposób wyartykułowało te 
wszystkie sprawy i problemy z działalności Stronnictwa. o których mówiono już przed 
kilkoma miesiącami na jego X Kongresie. 
Chodzi o cały pakiet spraw związanych ze sprawnym funkcjonowaniem rolnictwa i 
gospodarki żywnościowej - uznąnie jej za przemysł narodowy. a także (o to głównie 
od lat zabiega Stronnictwo) o większą tożsamoŚĆ i samodzielność chłopskiej partii w 
koalicyjnym systemie sprawowania władzy. 


',
. 


Przygotowano starannie mate- 
riały, tłumaczone w skrócie na an- 
gielski (nie wymagał tego, oczywiś- 
cie tekst z Carlisie). Nadto uczest- 
nicy zapoznali się w terenie z obec- 
nym stanem i wykor7ystaniem śro- 
dowiska na naszym terenie, w tym 
również z pozyskaniem torfów w 
Dolinie Łeby, co - jak się potem 
okazało - było kompletnym za- 
skoczeniem dla delegacji Flensbur- 
ga, gdyż w RFN torfowiska są 
obj
te ochrona. 
Co właściwie wynika z tej wymia- 
ny informacji i poglądów? Przede 
wszystkim zasadnicza różnica w po- 
dejściu. U nas - istnieją organizac- 
je społeczne, ośrodki kontroli bada- 
ni
 środowiska, odpowiednie wy- 
dZiały w urzędach administracji 
państwowej różnych szczebli, nadto 
instytuty naukowe, stowarzyszenia 
techniczne, wykazujące się badania- 
mi, publikacjami, sesjami, semina- 
riami. Produkcja publikacji nie 
wpływa jednak na istotę rzeczy. a 
więc na popr
wę stanu wód. gleby, 
puwietrza. Mówimy, apelujemy. 
ws
azuje!""y, odwołujemy się do 
najsłuszmejszych zasad, apelujemy 
do świadomości - i nic. 
W krajach zachodnich natomiast 
podchodzi się do ochrony środowis- 
ka pragmatycznie. Gdy się już pro- 
bleI? przedyskutowało, podjęło de- 
cyzje - przystępuje się następnie do 
ich realizacji. Służy temu, co po- 
twierdziła również słupska sesja. 


zu koncentracyjnego. Ale przede 
wszystkim spółdzielnia 7łamała 
wC7cśniejs7ą umowę z lokatorami. 
w której pr7ecież nic na temat doda- 
tkowego płotu nie było. - Gdyby 
wtedy była o nim mowa. na pewno 
na takie rozwiązanie byśmy się nic 
zgodlili - mówi dziś R. Borkows- 
ki. Nadto spółdlicłnia i tak nic 
wywiązujc si
 7C swoich 70bowią- 
7
łll wohec lokatorów. KluC7a od 


- 


, 


l 


bramy. kiedy jest potrzebny nie mo- 
;'n
 dostać. ni
 wi
domo gdzie szu- 
kac go na portlerm. albo zawsze jest 
ona zamknięta. 
. Prezcs spółd7icłni B. Góralczyk i 
wiceprezes Jerz) Kamiński zgodnie 
przyznają. 7C popełniono błąd nie 
poruszając od razu na zebraniu z 
lokatorami w 1981 r. kwestii drugic- 
go płotu. Ale kto mógł wtedy 


podwórko nadal jest własnością 
spółdzielni. Zezwolenia stosownych 
c7ynników na postawienie drugiego 
płotu są - więc o co chodzi? Oni w 
spółdzielni nie widzą żadnego pro- 
blemu. Z wszystkimi lokatorami ży- 
jemy zgodnie. z panem Borkows- 
kim też - mówi prezes B. Góral- 
czyk. -- Tylko pan Ryszard uparł 
się i pisuje do urzędów i skarży się 


liil!i 


i iI. ,
t I 
. . ",.-; 
 I 
 
, ; -

, 
... 
. 
 
.;;;; ' . 
 , 
 . " o : 
.
:;. . 
-'
 


..f' 


t, 


" 
 



'l 


, 


':-t'.. 


. .
 


;ot.:. 


t 


...;h. x 
.
-- 


. :
 


+ 


/ 


iW=i..... 


"'. "'
' 


To już nastąpiło, ale jeszcze nie w takim stopniu, żeby satysfakcjonowało ZSL. Po 
wyborach do rad narodowych. kiedy mimo wspólnych uzgodnień partyjnych, w 
Słupskiem na funkcjach przewodniczących rad znalazło się mniej ludowców, problem 
ten ponownie odżył (stał się m.in. tematem wystąpienia słupskiego działacza na III 
plenum). 
Jak powiedział Roman Malinowski: - Bez reform politycznych nie będzie reform 
gospodarczych. Reformy polityczne są nadrzędne, powinny być najpierw przep- 
rowadzone i na takim gruncie stoi dziś Zjednoczone Stronnictwo ludowe. 
Prezes NK ZSL odwiedził Rolniczą Spółdzielnię Produkcyjną w Ględowie., POM w 
Człuchowie, SKR w Rzeczenicy, PGR w Debrznie. Spotkał się w zagrodzie 
wyróżnionej w 1981 roku krajową "Złotą Wiechą" z Ireną i Zygfrydem Wehnerami- 
rolnikami indywidualnymi z Polnicy. Dał spory dowód gospodarskiej troski, żywo 
interesując się prezentowanymi mu osiągnięciami i problemami ludzi rolniczego trudu. 
W rozmowach nie był łatwy, niejednokrotnie pokazał, że na sprawy rolnictwa i 
gospodarki żywnościowej - te dominowały w rozmowach - patrzy szerzej, niezbyt 
przejmując się np. .vysokimi - co szczególnie często podkreślano - cenami na środki 
do produkcji rolniczej, maszyny i części zamienne do nich. Podkreślał znaczenie i 
ważność współpracy i kooperacji przedsiębiorstw rolnych, nawet takich małych 
zakładów jak spółdzielnia produkcyjna w Ględowie z firmami zagranicznymi. W 
obcym kapitale i współpracy z nimi upatruje - jak można było się domyśleć - 
ratunku dla polskiej gospodarki. Będąc w POM w Człuchowie i odwiedzając halę 
produkcyjną, w której montuje się sadzarki do ziemniaków, otoczony szpalerem 
oficjeli i dziennikarzy, prezes NK ZSL nie dostrzegł niestety grupki pracujących tam 
po godzinach i oczekujących na niego robotników. Byli zawiedzeni, niepotrzebnie 
utwierdzili się w przekonaniu. że i dziś goście z centrali rozmawiają najchętniej z 
dyrektorami. 
Spotkanie. 
 ludo",cami w człuchowskim ratuszu d
wiodł
 gospodarn
ści Ziemi' 
Człuchow
k1ej. 
racowitości jej mieszkańców. Dało też dowód ogromnej troski i 
zarazem mepolroju -o dałsze losy polskiego rolnictwa. Jak mówiono - nie za bardzo 
docenianego te'!! "na górze", w Warszawie. Gdyby było inaczej, pojawiałyby się 
korzy.s

e d
cyzje doch
d?wo-c
nowe. A tych brak! Rolnikom gospodaruje się coraz 
gor
j I jest Ich coraz mom
j n.a wSI
ch. - Mały SOO-osobowy zakład potrafi wywalczyć 
SW,Oj
 s
rawy, nas rolm,kaw jest klIka 
i1i
nów 'ł! P<;>
sce i nie potrafimy tego zrobić- 
mowIł Jeden z ludowcow. - To moze tez powmmsmy skorlystać z formy jakiegoś 
zdcqdowanego protestu. Tylko co się stanic kiedy przez dwa czy trzy dni nie 
dostarczymy mleka miastu? (ZBZ) 
fot. Z. Biełecki 


na nas. Ryszard Borkowski mówi 
wyraźnie, że nie podoba mu się ten 
drugi płot. Takiego samego zdania 
jest też jego sąsiad Bolesław Matu- 
kiewicz. Kierownika ZGM nr 4 w 
biurze trudno zastać. Z pism. które 
dostarczył R. Borkowskiemu i spół- 
d7ielni istotnie wynika że wyraził 
zgodę na postawienie arugiego pło- 
tu. Sprawę tę rozpatrywał jU7 dwu- 
krotnie Wydział Planowania Prze- 


s
no w piśmie: - 'Posesja znajduje 
Się w użytkowaniu Pomorskiej 
Spółdzielni Pracy Remontowo-Bu- 
dowlancj w Słupsku. Ustawienie o- 
grodzenia uzasadnione było intere- 
sem zakładu pracy..... 
Dodatkowy płot postawiony 
przez spółdzielnię w niczym, jak 
sam się przekonałem, nie przeszka- 
dza mieszkającym tam lokatorom. 
Być może stoi trochę za blisko okien 
R. Borkowskiego. Ale na podwór- 
ku lokatorzy domu mają gdzie par- 
kować swoje samochody, można też 
swobodnie dowieźć do piwnic opał 
na zimę - jeśli spółdzielnia jak 
obiecała udostępni klucze od bra- 
my. Mówienie o kolczastych dru- 
tach i obozowej atmosferze jest 
przesadne. Niedobrze jednak - i tu 
lokatorzy domu mają całkowitą słu- 
sznoŚĆ, że decyzji w sprawie budo- 
wy drugiego płotu nie uzgodniono z 
nimi, że nie podjęto nawet próby 
rozmowy. W wielu pismach - de- 
cyzjach uwidacznia się też brak 
konsekwencji w podejściu i działa- 
niu administracji wojewódzkiej. 
Najpierw przyznaje ona lokatorom 
domu rację pisząc, że ..zarzuty za- 
warte w odwołaniu należało uznać 
za zasadne", pismo z dnia 7 sierpnia 
1987 r. Póżniej radykalnie zmienia 
się. zda
ie. stanowiąc, że nie mają 
om raCJI. 
Zastanawiający jest też tok załat- 
wiania sprawy. Najpierw spółdziel- 
ni przydziela się teren aż pod same 
mury domu mieszkalnego zapomi- 
nając, że jego lokatorom należy się 
jakieś podwórko. Potem spółdziel- 
nia dobrowolnie, jakby z łaski, od- 
daje im część swojego podwórka. 
Potem część im jeszcze zabiera. Nic 
dziwnego. że dochodzi do konflik- 
tów - z całkiem, jak się okazuje, 
banalnego powodu. Ale tak właśnie 
rodzą się najczęściej różne konflikty 
lokalne, które później przeradzają 
się w konflikty duże, społeczne, tru- 
dne do opanowania. Jeden niewiel- 
ki błąd plus lekceważenie ludzi staje 
się źródłem niepotrzebnego ognia. 


.- 


') 


Rys. Małgorzata Jóźwłak 


strzennego. Urbanistyki. Architek- 
tury i Nadzoru Budowlanego U- 
rzędu Wojewódzkiego w Słupsku. 
Trafiła ona też do Oddziału Naczel- 
nego Sądu Administracyjnego w 
Gdańsku. ale nie znaleziono tam 
p
d.sta
 do jej .
ozpatrzenia i wyda- 
ma mnej decyzJI. ..Stanowisko skar- 
żącej strony nie jest uzasadnione ze 
wzgl
dów merytorycznych - napi- 


ZBIGNIEW BABIARZ-ZYCH 


. 


4 ZBLiŻENIA NR 37 (449) .
		

/Image005.djvu

			.. 


. 


. 


a 


.. 


NIESI{UTECZNA I{URACJA 


"Społem" PSS w Słupsku ogłosi- 
ło w lokalnym dzienniku. że odda w 
ajencję 11 sklepów spożywczych. 
Uważam ten krok za desperacki. 
ponieważ znam z grubsza (tak. jak 
każdy klient. którego zresztą to nie 
obchodzi) .powody takiego posunię- 
cia. Sklepy spożywcze cierpią na 
dotkliwy brak personelu i znaczną 
jego fluktuację. Tymczasowość nie 
sprzyja solidności i uczciwości - 
czyli trosce o klienta. Płaca (średnia 
w detalu u spółdzielców wynosi 3S 
tys. zł) nie stanowią żadnej zachęty 
do pracy w sklepie spożywczym. 
Dobrą sprzedywacznią (używam tu 
rodzaju żeńskiego. bo inny w tej 
branży nie występuje) może "być 


II 


tylko taka. którą za ladę przywiod- 
ło - powołanie i czysta miłość do 
ciężkiej pracy i nieznośnych klien- 
tów. 
Ze strony PSS ..społem" Jest to 
już 


drugie "podejście" 
do problemu 


. 


w ciągu półrocza. Podobna próba 
przekazania sklepów spożywczych 
w ajencję w marcu br. skończyła się 
całkowitym niepowodzeniem. 
Modę na przekazywanie sklepów 
w ajencję zapoczątkowały lata 
1978-79., Wówcras również wi- 
dziano w tym antidotum na wszyst- 
kie kłopoty handlowców. Rozta- 
czane przed ewentualnymi ajentami 
wizje wysokich zarobków, kusiły 
wielu amatorów. Jak grzyby po 
deszczu w witrynach sklepów poja- 
wiały się literki "A", Najszybciej 
wypadły z tej konkurencji sklepy 
spożywcze, branża przemysłowa ja- 
koś łatwiej pozwoliła przetrwać tru- 
dne dla każdego ajenta począ
ki, 
natomiast od razu chwyciły "ajen- 
cyjne sklepy warzywniczo-owoco- 
we. Tłumaczy się to tym. że "zielo- 
nym" rynkiem rządzą najwłaściw- 
sze dla handlu prawa: ceny towaru 
wyznaczą relacje pomiędzy podażą 
a popytem. 
Ostatnio obserwuje się także pra- 
wdziwy rozkwit sklepów ajencyj- 
nych branży przemysłowej. WPHW 
w Słupsku ma aż 71 stałych punk- 
tów, a będzie ich jeszcze więcej. Są 
to sklepy głównie dziewiarskie, 
odzieżowe, pa pierniczo-zabA wkar- 
skie. tekstylne. obuwnicze, ostatnio 
w modzie jest porcelana. N atomiast 
sklepów spożywczych w dalszym 
ciągu nikt nie chce. PSS "Społem" 
nie ma żadnego, WPHW - dwa. 


Na czym zatem polega "wy- 
ższość" sklepów przemysłowych 
nad sPożywczymi? - Lżej jest prze- 
rzucie w ciągu dnia nawet dziesiątki 
par butów. bluzek czy kiecek. niż 
dziesiątki a nawet setkI kilogramów 
artykułów spożywczych. Towary 
p17.emysłowe mają nieokreślony ter- 
min przydatności "do użycia" (cho- 
ciaż z "niechodliwym " butem ajent 
zostaje sam - zwrotów nie ma). 
masło zaś po jakimś czasie jełczeje. 
mąka tęchnie. mleko kwaśnieje. 
Marża na artykuły przemysłowe 
jest półtora raza wyższa. niż na 
spożywcze a więc i interes może być 
intratniejszy. Wbrew pozorom. pfer- 
wsza bariera finansowa. którą u- 


waża się za naj trudniejszą do poko- 
nania a więc gotówka niezbędna by 
przejąć sklep z zapasem towaru. dla 
większości kandydatów na ajentów 
jest łatwą- do pokonania. Wytypo- 
wane do przekazania w ajencję skle- 
py są niewielkie. mieszczą towar 
wartości 800 tys. - l mln. Wystar- 
czy mieć gotówkę-wartości 20 proc. 
towaru a resztę pokrycia w weks- 
lach. Dług spłaca się w ciągu roku. 


Bariery i trudności 
piętrzą się 


potem. Wybierając się do sklepu 
Małgorzaty i Andrzeja Tatkow- 
skich zastanawiałam się, czy będę 
miała do czynienia z nieświadomy- 
mi enttlzjastami cry też geniuszami 
handlu. Sklep spożywczy przy ul. 
Niedziałkowskiego. który wzięli w 
ajencję miał od dłuższego czasu zde- 
cydowanego pecha do personelu. 
Co jakiś czas t!zeba go było zamy- 
kać. Poprzedni ajent nadużył zaufa- 
nia przedsiębiorstwa. następna ob- 
sada też odeszła. Państwo Tatkows- 
cy zawodowo jak najdalsi od han- 
dlu. Wcześniej prowadzili "interes" 
z maglem. - Nie wyszło. Ten sklep 
"wmówiono" im n
 próbę. tym- 
czasowo, zanim znajdzie się coś 
ciekawszego. Dziś opinia przedsię- 
biorstwa jest jednoznaczna: sklep 
jest zawsze czynny. zaopatrzenie ma 
dobre, .ajent uiszcza płatności ter- 
minowo, przynosi firmie zyski. 
skarg klientów nie odnotowano. 
przeciwnie - w książce jest kilka 
pochlebnych wpisów, a podobno 
sklep ma stałych klientów aż z Za to- 
rza. - Dla porządku dodaję, że 
drugi sklep spożywczy przy zbiegu 
ul. Długiej i Deotymy - również 
zyskał uznanie przedsiębiorstwa i 
klientów. 


Pan Andrzej ma w WPHW opinię 
energicznego, rzutkiego i zaradnego 
handlowca. I nikogo tam nie dziwi 
dbałość o sklep, "bo to jest jego 
interes" (jakby własne sklepy 
WPHW należały do kogoś innego). 
- Zaopatruję się gdzie się da i 
jak się da - mówi pan Andrzej. 
Chleb bierze z prywatnej piekarni. 
zawsze świeży. w trzech gatunkach. 
bułki. Oranżadę tylko ze znanej 
wytwórni w GJobinie. Odwiedza 
wszystkich mniejszych i większych, 
prywatnych i uspołecznionych pro- 
ducentów żywności. Ci większi nie 
zawsze chcą z takim "drobnym" 
odbiorcą rozmawiać. - To jedzie 
własnym transportem do " Bałty- 


ku" p
 słodycze dla WPHW i te 
kilka kartonów przywozi dla siebie. 
Czasem w magazynie można wypa- 
trzeć coś. czego nie zauważą inni 
kierownicy sklepów. Wprowadził 
sprzedaż warzyw z ziemniakami pa- 
czkowanymi włącznie. 
Ale na nic inwencja, kiedy obo- 
wiązują sztywne przepisy. Zakupili 
ladę chłodniczą i chcieli sprzedawać 
wyroby garmażeryjne oraz ciasta. 
Przypominam sobie, że kupiłam tu 
kiedyś doskonały sernik. - No, to 
teraz już' go pani nie kupi, gar- 
mażerki też nie. Sklep jest niewielki 
ł - ma małe zaplecze (a mamy tam 
zazwyczaj zapas towaru pięciokrot- 
nie większy niż inne sklepy tej wiel- 
kości) i żeby być w zgodzie z przepi- 
sami i wymogami "Sanepidu" trze- 
,ba bylo z czegoś zrezygnować: naj- 
bardziej nadawały się do tego towa- 
ry najmniej trwałe. 
\ Transport jest też własny (20 mi- 
nut trwa załadowanie towaru w 
magazynie WPHW - d
ie godziny 
zbieranie pieczątek i podpisów na 
fakturach. u prywatnego dostawcy 
- zalatwia się to od ręki). Sklep nie 
ma wejścia na zaplecze ale na <;zas 
przyjęcia towaru nie zamyka się go: 
pan Andrzej rozładowuje, 


żona stoi za ladą 


Setki kroków na niewielkiej po- 
wierzchni, dziesiątki skłonów po 
cukier, waniliowy. paczkę cukier- 
ków. chleb: ten. nie - ten, może 
jednak tamten. 12 godzin za ladą. 
Zeby przygotować sklep do otwar- 
cia, trzeba być na miejscu przed 
piątą. po zamknięciu posprzątać: 
Dojeżdżają z Dębnicy Kaszubskiej. 
Przed świętami Bożego Narodzenia 
wracali do dom u po 22. 


" 


Zasadą jest. że ajent nie zamyka 
sklepu z powodu kataru, chorego 
dziecka, urlopu. Na te okoliczności 
musi' postawić kogoś za ladą. - 
Zgoda na zamknięcie sklepu w sier- 
pniu w związku z wyjazdem na 
urlop została im udzielona ze wzglę- 
dów zupełnie wyjątkowych. Nieste- 
ty. są w tej złej sytuacji, że nikt z 
rodziny nie podziela ich upodobań 
do handlu na tyle. by chciał ich na 
ten czas zastąpić. a z "obcym" per- 
sonelem są kłopoty. Starają się mieć 
kogoś na stałe do pomocy, ale na 
razie tego problemu nie udało się im 
rozwiązać. 
W takim razie musi się im taka 
harówka opłacać! 


Rzeczywiście - przyznają. 
Zarabiają w sklepie więcej, niż na 
. "państwowych" posadach. jednak 
mylą się ci, którzy sądzą, że robią w 
swoim sklepie kokosowe interesy. 
Ajent w sklepie spożywczym może 
zarobić 86.666 zł na osobę. Od 
każdej następnej złotówki płaci po- 
datek progresywny. - Zgodziłbym 
się z tym - mówi pan Andrzej - że 
ten podatek powinien być większy, 
ale niechby był stały. A w tej sytua- 
cji mnie się nie opłaca zwiększać 
obrotów. bo praktycznie przy coraz 
większym nakładz_ie pracy zara- 
biam relatywnie mniej. Korzystając 
z transportu WPHW płaci 1.6 proc. 
wartości dostarczonego towaru. - 
Oczywiście, własny transport kosz- 
tuje mniej, ale nie angażuję środków 
przedsiębiorstwa, wkładam w to 
własną pracę, za którą nikt nie 
płaci. Jest to więc moja oszczędność 
i powinna mi się opłacać, tymcza- 
sem ona powiększa mój zysk, od 
którego płacę większy podatek! 
Przy okazji dodam, że przydział 
paliwa mam taki sam, jak każdy 
inny właściciel żuka -- 72 litrr, a w 
rzeczywistości potrzebuję 200. - 
Dlaczego mam kupować benzynę 
komercyjną, skoro to nie jest prze- 
jażdżka ale kurs po towar? Mógł- 
bym ten sklep przebudować, prze- 
meblować, udekorować. ale tego 
nie zrobię, bo przedsiębiorstwo w 
- każdej chwili może mi wypowie- 
dzieć umowę, a poniesionych kosz- 
tów nikt mi nie zwróci. - Jest też 
wiele drobnych utrudnień - dodaje 
pani Małgorzata. - Mieliśmy np. 
kłopoty w związku z brakiem ze- 
szytu zwrotów towaru. Po co komu 
ten zeszyt? Jeżeli klient oddaje 
skwaśniałe mleko - ja na tym 
tracę, przedsiębiorstwa nie obcią- 
żam. bo zwrotów nie uznają. 


-.''''f 


.-.


 


l" 
..: 


, 




 

. .... .. 


, 
1 



> 


. 
.II 
, 



 
.- 


ł,. 
. 



.
 


1: - 
1 _ .. .... -- . '-.- _. ::--- 

. ";1":.:-.' 
;-\ZJ' 


:...;' 


'1>__ 


..;iJt-'-:-:: 


.:J;:-.. .- 


f:}f/'" 


t/: 
::4"" 


-:;.::.:..- 


To. co zostało do tej pory powie- 
dziane na temat spożywczych skle- 
pów ajencyjnych na przykładzie pań- 
stwa Tatkowskich 
nie zachęca do 
naśladownictwa 
Oni sami przyznają, że mieli mo- 
mentami wszystkiego dosyć. Ale od 
razu dodają: jesteśmy samodzielni, 
niezależl')i, widzimy efekty naszej 
pracy, czujemy się za nią odpowie- 
dzialni -- bo to rzeczywiście "nasz 
interes". 
Panu Andrzejowi marzy się więk- 
szy sklep a jeszcze bardziej -- spół- 
ka kilku udziałowców, również z 
kapitałem zagranicznym, która po- 
prowadziłaby np. spożywczy dom 
towarowy. Uważa, że takie przed- 
sięwzięcie jest realne. Od czegoś 
trzeba zawsze zacząć -- a on zrobił 
dobry początek. 
Ajent musi być urodzonym hand- 
lowcem - słyszę' zarówno w 
WPHW jak i w ,,społem" (zapom- 
niano tu jakoś, że ten wymóg doty- 
czy również handlowców uspołecz- 
nionych). I Ł-akich znalazłoby się 
zapewne wielu. Ale urodzony hand- 


Strzeżmy się atomowego świra! 


c. d. ze str. 1 
- Jakie zatem jest prawdopodo- 
bieństwo, te zostanie wybrany rejon 
nad Kopaniem? 
- Obecnie można o tym mówić 
tylko w kategońach rachunku p.ra- 
wdopodobieństwa. a ten wynosi Jak 
1:12 lub 1:13. Podkreślam jednak: 
dziś za wcześnie jeszcze o tym mó- 
wić. Przecież po to prowadzone są 
badania. by wybór był najbardziej 
trafny. 
- Ale ludzie juł protestują. W 
Uście otwarty
 do Marszalka Sejmu 
Komitet Obywatelski z Darlowa do- 
maga się wręcz wstrzymania na tere- 
nie Polski rozwoju energetyki Jąd- 
rowej, a także "odstąpienia od projek- 
tu budowy elektrowni jądrowej nad 
jeziorem Kopań i zaprzestania pro- 
wadzonych tam prac przygotowaw- 
czych". 
- Proszę pana, tego rodzaju 
protesty bardzo łatwo się ogłasza. 
Taki protest do niczego protestują- 
cych nie zobowiązuje. nawet do 
rozumienia przedmiotu protestu. 
Jeżeli darłowianie domagają się 
"wstrzymania na terenie Polski roz- 
woju energetyki jądrowej" - czy to 
oznacza, że mają inne propozycje 
zapewnienia krajowi potrzebnej e- 
nergii elektrycznej? Nie! Bo przecież 
propozycji "przeniesienia zaoszczę- 
dzonych funduszy na rozwój alter- 
natywnych źródeł energii" nie moż- 
na brać poważnie. Bo .co to za 
alternatywa źródła? Węgiel. ropa, 
gaz? Gdyby można było na te źród. 
ła lub jakiekolwiek inne liczyć real- 


nie, nawet przy dużych zakładach. 
dawno by to zrobiono. Przecież 
planowaniem rozwoju energetyki w 
tym kraju nie zajmują się półgłówki. 
A teraz ja zapytam - jakim cudem 
darłowianie licrą na to. że ich głos 
zadecyduje o kierunku rozwoju pol- 
skiej energetyki. czyli o sposobie 
rozwiązania narastającego już nie z 
każdym rokiem, ale z każdym mie- 
siącem głodu energetycznego? 
- Oni się boją. J>iszą przecież 
wprost: "Katastrofa w Czsrnobylu i 
znany powszechnie fakt niskiej jako- 
ści robót budowlanych budzą w nas 
niepokój o bezpieczeństwo łycia i 
zdrowia mieszkańców regionu." 
- Oni nie tylko się boją, ale 
sprawiają wrażenie, że nie chcą zro- 
zumieć, czego i dlaczego się boją. 
Mogę tak powiedzieć. bo próbowa- 
łem wyjaśniać. Próbowałem, ale nie 
słuchano mnie. Oni chcieli przede 
wszystkim protestować. a moja o- 
becnoŚĆ wręcz szkodziła temu za- 
miarowi. Liczyło się wszystko. co 
było "na nie". 
- Czy, zdaniem Pana, nie należy 
takich protestów brać pod uwagę. 
skorQ pochodzą od ludzi niekompeten- 
toych i zemocjonowanych? 
- Ależ nie! Uważam. że takie 
protesty są potrzebne, bo one zwra- 
cają uwagę na nastroje społeczne. 
na stan wiedzy. na stosunek między 
emocjami i racjonalizmem w od- 
czuciach społecznych. Protesty ta- 
kie zobowiązują specjalistów i decy- 
dentów aż do nadwrażliwości na 
sprawy bezpieczeństwa, niezawod- 
ności systemów zabezpieczających 


itd. Ale na tym kończą się pozytyw
 
ne cechy spontanicznych protestów. 
Decyzje gospodarcze powinny być 
podejmowane przez ludzi kompeten- 
tnych i na zimno. Powtórzę raz 
jeszcze: na zimno! 
- O energetyce jądrowej trudno 
rozmawiać na zimno nawet w gronie 
fachowców. Cień Hiroszimy i Czar- 
nobyla ciąży na tych rozmowach... 
- No właśnie! Elektrownie jąd- 
rowe kojarzy się z bombą atomową, 
a tragedię Hiroszimy z Czarnoby- 
lem. A przecież to były różne wyda- 
rzenia, z różnymi przyczynami i 
różnymi skutkami. Ale nie sposób 
tego zrozumieć bez elementarnej 
choćby wiedzy o fizyce jądra atomu. 
Zdobycie tej wiedzy wymaga wysił- 
ku. A znacznie łatwiej, bez wysiłku, 
powtarzać obiegowe, plotkarskie 
"wiadomości". dorabiając do nich 
własny komentarz. Mam zgroma- 
dzone wycinki z całej prawie prasy 
polskiej dotyczące energetyki jąd- 
rowej. Za popełnione tam błędy 
· dziennikarze powinni byli najpierw 
dostać dwóje z fizyki w klasie VI 
- szkoły podstawowej, a później nie 
zdać matury! Ale właśnie takie "au- 
torytety" :;ą najczęściej cytowane, 
ich "wiedza" i poglądy upowszech- 
. niają się w szerokich kręgach społe- 
cznych, zwłaszcza' wśród zaintere- 
sowanych. 
- No dobrze, co więc jest glów- 
nym błędem publikacji dotyczących 
elektrowni jądrowych? 
- Powszechnie utożsamia się 
niekontrolowaną i lawinową reak- 
cję rozszczepiania jąder Uranu 235, 


zachodzącą w bombie atomowej- 
z regulowaną reakcją rozszczepia- 
nia jąder tegoż samego Uranu 235 
występującego w znikomych iloś- 
ciach w paliwie jądrowym. To są 
zjawiska o zupełnie różnej skali. 
Jeżeli tej różnicy się nie zrozumie. 
jeżeli to utożsamianie bomby ato- 
mowej i reaktora jądrowego zawła- 
dnie świadomością społeczną - to 
ludzi musi ogarniać strach. Nikt nie 
chce mieszkać w pobliżu "bomby 
atomowej". I wtedy protestuje. 
- A czy, zamiast potępiać lub 
lekceważyć protestujących nie lepiej 
by bylo rozwinąć szeroką dzialalność 
odczytową informującą o istocie pro- 
cesów zachodzących w reaktorach 
jądrowych, o promieniowaniu, o spo- 
sobie zabezpieczania się przed awa- 
riami i ich skutkami? Przecież tylko 
tędy wiedzie droga do porozumienia 
się z ludźmi, którzy boją się tajem- 
niczego, groźnego, bo nieznanego? 
- Oczywiście, taka działalność 
jest bardzo potrzebna. Ale, co też 
trzeba od razu powiedzieć, potrzeb- 
na jest zgoda drugiej strony na 
wysłuchanie argumentów nauko- 
wych, potrzebny jest ich wysiłek 
niezbędny dla poznania praw fizyki 
atomowej i sposobów ich wykorzys- 
tywania przez człowieka. U ludzi 
zacietrzewionych brak takiej goto- 
wości! Nawet największy autorytet 
z dziedziny fizyki atomowej jest 
przyjmowany przez takich ludzi ja- 
ko koniunkturalny propagandysta. 
A wtedy najbardziej ważkie argu- 
menty trafiają w pustkę, a odczyt 
kończy się pyskówką. 


- Napisal Pan broszurę o ener- 
getyce jądrowej, w której. zostały 
przystępnie opisane wszystkie bu- 
dzące dreszcz emocji" sprawy dziejące 
się w elektrowniach jądrowych. Do 
kogo jest skierowana? 
- Pisałem ją dla ludzi. którzy 
chcą dowiedzieć się czegoś o ener- 
getycejądrowej. Pisałem ją z wiedzą 
i osobistym przeświadczeniem, że 
dla naszego kraju nie ma wyboru w 
rozwoju energetyki. Już dziś sprawa 
stoi tak: albo budowa elektrowni 
jądrowych, albo reglamentacja ener- 
gii, i to nie tylko elektrycznej. Re- 
glamentacja zaś oznacza sparaliżo- 
wanie całej gospodarki, nie mówiąc 
już o .8ehennie życia normalnych 
ludzi. Zadne protesty sytuacji tej nie 
zmienią. 


- A jednak nie tak dawno prze- 
czytaliśmy w "Glosie Pomorza", że 
Włosi w powszechnym referendum 
opowiedzieli się za zakazem budowy 
elektrowni jądrowych w swym kraju. 
- I to jest kolejny, jakże wspa- 
niały przykład ogłupiania społeczeń- 
stwa. Bo to. co "Głos Pomorza" 
wydrukował za "Życiem Warsza- 
wy" o wynikach włoskiego referen- 
dum dotyczącego elektrowni jądro- 
wych - jest zwyczajnym fałszem! 
Referendum dotyczyło różnych kon- 
trowersyjnych spraw w tym kraju. 
Jedno z pięciu pytań dotyczyło nie 
zakazu budowy elektrowni jądro- 
wych, lecz głównie tego, kto ma 
decydować o ich lokalizacji: rząd 
cz
 parlament. Referendum zdecy- 
dowało, że parlament. 


" 


'\' -\,}- 


" 


_" 
i 


.."...., 
'" -...
, ,- 


..\
 


-:- 
.. 
,-- 


-
, 
:;'
 


',''( 


o;;. 
-., 





 , 



 :i

 




-.., 


i 
-t 


--'t'
/ 



 ; 


.lA 
--ł
 



} 


. :
 


Je.- 


,,3- 


}
. 


--I 


:;r.' 


-' , 
 -,
::\
- 
'. .

.. -'. 
/'(5 


:-:;.%: 
. -:.:'
 



::
:!::
::
;.;..
-:.::::..;.:..., . 


lowiec jak świat światem - 
umiał liczyć. A z kalkulacji ajentów 
wynika, że przy tych barierach finan- 
sowych i różnych drobnych utrud- 
nieniach ten "intere
' nie opłaca im 
się tak, jak powinien. Pozbywając 
się małych sklepów przedsiębiorst- 
wa handlowe mają wszystkie pro- 
blemy z głowy, czerpią z tego pe- 
wien zysk, a ponadto ajenci nie 
"przeludniają" im listy zatrudnio- 
nych i nie obciążają listy płac. 
Jednak w świadomości społeczeń- 
stwa w dalszym ciągu ajent jest 
<:waniakiem, który wykorzystuje 
koniunkturę dla zbicia interesu. - 
Ale jeżeli chce zarobić, musi mieć 
zbyt na towar, czyli klientów, któ- 
rzy wyjdą zjego sklepu zadowoleni. 
O to także w tym wszystkim chodzi. 
Jeżeli jednak nie da się ajentom 
uczciwie i godziwie zarobić, handel 
uspołeczniony w dalszym ciągu nie 
mai co liczyć na to, że swoje własne 
kłopoty odda po prostu "w ajenc- 
ję". 
MAGDALENA KARWOWSKA 
Fot. JAN MAZIEJUK 


, < 


- Ale, w Austrii zdecydowano, 
że już wybudowana elektrownia jąd- 
rowa nie będzie uruchamiana... 


- Tak, to prawda. Zdecydowa- 
ły głosy ludzi rozemocjonowanych i 
przestraszonych Czarnobylem. Ty- 
le. że Austrię stać. na kupowanie 
energii elektrycznej. U nas koszty 
zakazu budowy elektrowni jądro- 
wych ponosiłoby całe społeczeńs- 
two, w tym także przeciwnicy tego 
źródła energii. Ale nawet nie o kosz- 
ty tu chodzi! W Polsce brak dodat- 
kowych źródeł energii pierwotnej. I 
w tym cały problem. 


- Jdeli nie możemy uciec od 
energetyki jądrowej, a jednocześnie. 
znamy wielkość strachu przed nhl w 
naszym społeczeństwie - co naldy 
robić? 


- Moim zdaniem, trzeba inten- 
sywnie upowszechniać rzetelną wie- 
dzę o tej problematyce. Wiedzę - 
bez emocji i uprzedzeń. Sądzę, że 
jest to pole działania dla Towarzyst- 
wa Wiedzy Powszechnej. stowarzy- 
szeń naukowo-technicznych. 
wyższych uczelni. Trzeba także 
przestać szanować ludzi\ którzy -- 
mimo możliwości zdobycia wiedzy 
- będą świadomie wygłaszać de- 
magogiczne nieprawdy. I wreszcie 
- trzeba sumiennie rozpatrywać 
wszelkie społeczne protesty, udzie- 
lać ich sygnatariuszom rzetelnych 
wyjaśnień, ale decyzje gospodarcze 
podejmować zgodnie z interesem 
kraju i narodu, w gronie ludzi kom- 
petentnych i za kraj odpowiedzial- 
nych. I na zimno. 


- Dzięku,;ę -za rozmowę. 
Rozmawiał: JAN URBANOWICZ 


37 (449) ZBu2ENIA 5
		

/Image006.djvu

			. 


DROGI DO NIEPODLEGŁOŚC] 


Pomimo kolejnego zawodu 
Piłsudski nie rezygnuje z zamia- 
ru utworzenia armii walczącej 
po stronie państw centralnych. 
Kolejną szansę realizacji tych 
planów dojrzał po opublikowa- 
niu .,Aktu 5 listopada". Był to 
manifest opublikowany w 
dwóch jednobrzmiących teks- 
tach przez generałów - guber- 
natorów ok upowanego Króles- 
twa Polskiego - H. Beselera w 
Warszawie i K. Kuka w Lub- 
linie. Proklamował on w imie- 
niu cesarzy Niemiec i Austrii, 
uf'worzenie "samodzielnego pa- 
ństwa polskiego". Fąktycznie 
manifest ten nie rozwiązywał 
ani problemu zjednoczenia 
ziem polskich, ani suwerenności 
i samodzięlności państwa, ani 
niezależności jego sił zbrojnych. 
Mimo to, popierający politykę 
Piłsudskiego Centralny Korni.. 
tet N arodowy z wielkim zado- 
woleniem powitał akt uważając, 
że otwiera on nową erę w dzie- 
jach naszego narodu. 


Po tygodniu. 12 grudnia 1916 
r. Piłsudski przybył do War- 
szawy, witany owacyjnie przez 
młodzież i od zaraz rozpoczął 
działalnoś
 polityczną. Rozma- 
wiał z Beselerem, spotkał się z 
prezydentem Warszawy księ- 
ciem Zdzisławem Lubomir- 
skim, przedstwicielami inteli- 
gencji warszawskiej reprezentu- 
jącymi różne kierunki politycz- 
ne, doprow'adził do spotkania 
Lubomirskiego z przywódcą 
PPS Daszyńskim. Wiążąc nadal 
swoje plany z państwami cent- 
ralnymi, przede wszystkim z 
Niemcami, Piłsudski wszedł do 
Tymczasowej Rady, Stanu, 
gdzie objął funkcję dyrektora 
Departamentu Wojskowego. 
Tymczasem Rada Stanu utwo- 
rzona została na podstawie roz- 
porządzenia cesarn niemiec- 
kiego i monarchy austro-węgier- 
skiego z 26 XI 1916 r. TRS 
powołana została jako zastęp- 
czy organ ustawodawczy. Skła- 
dała się z 25 mianowanych ('"2:łon- 
ków (15 z okupacyjnego terenu 
podległego Niemcom i 10 z aus- 
triackiego): Poczynania władz 
okupacyjnych w kierunku po- 
w_ 
!ania buforowego paóstwa 
polskiego miały na celu uzys- 
kanie w Polsce paręset tysięcy 
bitnych żołnierzy, bardzo po- 
trzebnym N iemcom do walki z 
Rosją. Nadrzędność tego celu 
potwierdzały poczynania guber- 


.natora części niemieckiej gęn. 
Beselera, który jeszcze przed 
powołaniem TRS wydał oświa- 
dczenie o podporządkowaniu 
wojska własnemu kierownict- 
wu. Miało się ono odróżniać od 
niemieckiego jedynie odznaka. 
mi na sztandarach i mundu- 
rach. Podstawowym zadaniem 
Piłsudskiego jako dyrektora de- 
partamentu wojskowego. TRN 
miało być zorganizowanie "Pol- 
nische Wehrmacht". Władze o- 
kupacyjne uniemożliwiły rów- 
nież wypełnienie przez TRS 
wielu innych zadań, jak np. 
zwohmie sejmu czy też przejęcie 


w swoje ręce szkolnictwa i sądo- 
wnictwa. Piłsudski i jego zwo- 
lennicy jak również inne siły 
polityczne o orientacji aritycat- 
skiej nie dostrzegały lub nie 
chciały dostrzec ograniczeń wy- 
nikających z "Aktu 5 listopa- 
da". Piłsudski również widział 
w manifeście cesarzy, więcej niż 
było tam napisane licząc, że 
metodą faktów dokonanych bę- 
dzie mógł zrealizować swój pro- 
gram. .Stanowiska jego nie po- 
parła jednak większość TRS, 
która próbowała drogą moni
 
tów otrzymać od Niemców pra- 
wo do realizacji swoich uchwał. 
Odpowiedzią Piłsudskiego było 
domaganie się od TRS podania 
się do dymisji. 


Z biegiem czasu zdawał sobie 
coraz bardziej sprawę, że nie 
będzie mógł przy pomocy Nie- 
mców zrealizować głównego 
punk tu" swego planu: utworze- 
nie Wojska Polskiego. Decyzja 
cesarza Austrii oddania Pols- 
kiego Korpusu Posiłk
wego u- 
tworzonego z Legionów (zwią- 
zanego dotąd z armią austr
- 


-węgierską) nie TRS, lecz nie- 
mieckiemu gubernatorowi Be- 
selerowi nie sprzyjała tym pla- 
nom
 


Ciężka sytuacja gospodarcza 
Królest
a, bieda i głód nękają- 
ce ludność, spowodowane były 
w dużej mierze przez trwające 
systematycznie konfiskaty żyw- 
. nośCi przez niemieckie władze 
wojskpwe w połączeniu z in- 
nymi decyzjami władz niemiec- 
kich powodowało silne nastroje 
antyniemieckie w społeczeńst- 
wie oraz upadek autorytetu 
TRS. Miało to z kolei decydują- 


I 


cy wpływ na nikłe rezultaty wer- 
bunku rekruta do Polskich Sił 
Zbrojnych - "Polnische Wehr- 
macht". Z takiego _ stanu rzeczy 
zdawali sobie sprawę i okupan- 
ci, którzy w 1917 r. byli już 
pewni, że milionowa polska ar- 
mia nie stanie u boku państw 
centralnych. 
Obalenie caratu w RosJI (re- 
wolucja marcowa) poważnie o- 
słabiło znaczenie państw cent- 
ralnych w walce o niepodległość 
Polski. ponieważ TRS nadal 
szukała oparcia w Niemcach, 
. Piłsudski postanowił zerwać z 
nią, a tYJT1 samym i z Niemcami. 
Na pretekst nie musiał długo 
czekać. Wykorzystał do tego 
spór o tekst przysięgi jaką mieli 
złożyć żołnierze Legionów 
przyjęci do Polskich Sił Zbroj- 
nych. Chodziło o ustęp zobo- 
wiązujący do zachowania "wier- 
ności": "Ojczyźnie swojej, Pol- 
skiemu Królestwu" i "przyszłe- 
mu królowi", dochowanie 
"braterstwa broni wojskom 
Niemiec i Austro-Węgier oraz 
państwom sprzymierzonym". 


Piłsudski i jego zwolennicy po- 
czątkowo zgadzali się z tą treś- 
cią. Zdając sobie jednak sprawę 
z faktu, że Niemcy uważali, iż 
zaprzysiężenie potrzebne jest 
nie ze względów wojskowo-dys- 
cyplinarnych lecz czysto polity- 
cznych, - postanowili to wyko- 
rzystać. Piłsudski wykorzystu- 
jąc mało ważną niezgodność 
TRS z jego stanowiskiem, wy- 
cofał się 2 lipca 1917 r. z jej 
działa,lności. 
Nie zmieniło to toku postę- 
powania spraw związanych z 
przysięgą. Tekst jej został u- 
chwalony, wyznaczono terminy 


9 i II lipca na jej złożenie. 
Ogromna większość legionis- 
tów w myśl dyrektywy Piłsuds- 
kiego odmówiła jednak podpo- 
rządkowania się zarządzeniom 
gen. Beselera. 


Na opornych spadły represje. 
Służący w Legionach Polacy z 
zaboru rosyjskiego zostali u- _ 
mieszczeni w obozach jeniec- 
kich w Beniaminowie i w Szczy- 
piornie, Galicjanie wcieleni zo- 
stali do armii austriackiej i wy- 
słani na front włoski. W nocy z 
21 na 22 lipca 1917 r. zostali 
aresztowani i wywiezieni do 
Niemiec Józef Piłsudski i Kazi- 
mierz Sosnowski. Aresztowanie 
nie było zaskoczeniem dla Pił- 
sudskiego, spodziewał się, że 
Niemcy nie przebaczą mu spo- 
wodowania "kryzysu przysię- 
gowego". Jeszcze przed kon- 
frontacją wydał gronu zaufa- 
nych współpracowników dys- 
pozycje na wypadek jego uwię- 
zienia. Stworzył dwie tajne or- 
ganizacje ..A" i "B", które obej- 
mowały różne środowiska spo- 
łeczne i zawodowe, a wspólnym 


ich celem było przechwycenie 
władzy i kontroli nad wydarze- 
niami po ustąpieniu wojsk oku- 
pacyjnych z Polski. 


Organizacja "A" składała się 
z 15 członków. Była ona swego 
rodzaju polityczną "nadbudo- 
wą" nad POW, ponadto miała 
inspirować wybitnych działaczy 
partii i stronnictw stojących na 
wspólnej platformie z Piłsud- 
skim - Polskiej Partii Socjalis- 
tycznej, Polskiego Stronnictwa 
Ludowego, Polskiej Partii Soc- 
jal-Demokratycznej i o ile to 


było możliwe PSL "Piast". Na 
jej czele stali Jędrzej Moraczew- 
ski i Walery Sławek. 
Zadaniem organizacji "B" 
było wykonywanie takiej samej 
roli, jak organizacja "A" , w 
ugrupowaniach prawicowych 
obejmując przede wszystkim e- 
lementy fachowe, tworząc kad- 
rę administracyjną przyszłego 
państwa. Mafijny spo,Só" jej 
działania, uniemożliwi
 stwier- 
dzenie,jak działała ijakie osiąg- 
nęła efekty. 
Utworzona została jednocze- 
śnie szersza grupa tzw. Kon- 
went Organizacji "A ". "Kon- 
went" złożony z wielu wybit- 
nych jednostek, miał występo- 
wać jako zastępstwo uwięzione- 
go Komendan ta i przy pomocy 
partii lewicowych i POW pro- 
wadzić działalność organizacyj- 
ną, która doprowadzi do ob- 
jęcia władzy w oswobodzonej 
Polsce. Działalność "Konwen- 
tu" zaowocowała w 1918 r. w 
postaci akcji rozbrajania oku- 
pantów i utworzenia rządu lu- 
dowego w Lublinie. 


Członkostwo ZBoWiD dla bojowników o polskość 


Pod koniec ub. roku nasz ty- 
godnik, zamies7czając listy kil- 
ku zainteresowanych osób, pod- 
niósł bardzo istotny problem: 
weryfikacji uprawnień do człon- 
kostwa ZBoWiDorazdoświad- 
czeń kombatanckich - dla Po- 
laków posiadających przed woj- 
ną obywatelstwo Rzeszy, i W 01- 
nego Miasta Gdańska, działa- 
czy polonijnych, prześladowa- 
nych przez reżim hitlerowski za 
swe przekonania. W teorii jed- 
nolita - w praktyce wykładnia 
przepisów była niejednokrotnie 
ogromnie krzywdząca dla tych 
ludzi, których pogmatwane 
dzieje życia (chociażby przymu- 
sowa służba w Wehr.machcie 
podczas wojny) nie mieściły się 
w przyjętym wcześniej porządku 
rzeczy. 
W nadesłanych do nas listach 
odezwały się nagromadzone ża- 
le, urazy, krzywdy. Zamieściliś- 
my również odpowiedź kompe- 
tentnych przedstawicieli Zarzą- 
du Wojewódzkiego ZBoWiD w 
Słupsku, którzy powołując się 
na obowiązujące przepisy od- 


mawiali niektórym osobom, z 
racji luk w dowodach bądź świa- 
domego pomijania szczegółów 
w życiorysach, prawa do człon- 
kostwa ZBo W
D i do upraw- 
. nień kombatanckich. Ponieważ 
odpowiedź ta wywołała z kolei 
nową falę listów, którejednako- 
woż nie wnosiły już nowych ele- 
mentów, zawiesiliśmy ciąg dal-. 
szy dyskusji, do czasu szczegóło- 
ł wego naświetlęnia problemu od 
strony .przepisów i faktów w 
poszczególnych przypadkach. 
Otrzymaliśmy ostatnio nieo- 
czekiwaną pomoc, w postaci od- 
pisu pisma, jakie Zarząd Głów- 
ny ZBoWiD podał do wiado- 
mości Zarządu Głównego Sto- 
warzyszenia "Odra-Wisła", a 
. dotyczącego uznawania upraw- 
nień przynależności do ZBoWiD 
oraz do świadczeń na mocy u- 
stawy z dnia 26 maja 1982r. z 
tytułu udziału w walkach o pol- 
skość' i wolność narodową Ślą- 
ska, Wielkopolski, Mazur, War
 
mii, Pomorza, Gdańska j. Ziemi 
Lubuskiej. . 
Adresatem właściwyltł te
o 


pisma są zarządy wojewódzkie 
. ZBoWiD. Zarząd Główny 
stwierdza w tym piśmie, iż o- 
trzymał wiele sygnałów w spra- 
wie nieje
nolitości oraz trudno- 
ści przy weryfikacji uprawnień 
do członkostwa ZBoWiD i do 
świadczeń, które dotykają tę 
grupę osób. Odbyło się w związ- 
ku z tym spotkanie przedstawi- 
cieli ZG ZBoWiD oraz ZG 
Stow: "Od"ra-Wisła". 
Z dyskusji tej wynikły posta- 
nowienia, które powinny na- 
tchnąć otuchą Polaków, zamie- 
szkujących przed 1939 r. teryto- 
rium Niemiec i Gdańska. 
Postaaowiono bowiem pny- 
znawać prawa członkowskie 
ZBoWiD bądź uprawnienia 
. kombatanckie osobom, które 
przedstawią dowody dział.bIości 
slużęcej zachowaalu polskości Da 
terytorimn b. Rzeszy Niemiec- 
kiej i Woloego Miasta Gdańska, 
a przejawianej w organizacjaclI 
polskich, polskich &zkołach, har- 
cerstwie polskim, lub innych for- 
mach zorganizowanej działalAOś- 
ci
 a za bojowników o polskość 


"- 


uznać zwłaszcza członków Zwią- 
zku Polaków w Niemczech oraz 
innych polskich. organizacji, 
współpracujących z tym Związ- 
Idem. Dowodami działalności 
na tym polu mogą być dokume- 
nty z 1.1918-45, potwierdzają- 
ce taką działalność lub przynale- 
żność organizacyjną, oświad- 
czeniach dwóch wiarygodnych 
świadków, legitymujących się 
taką działalnością, poświadcze- 
nia powszechnie znanych dzia- 
łaczy b. ZPwN. działaczy Polo- 
nii w WM Gdańsku, 
aświad- 
czenia (opinie) ZW lub ZG 
Stow. "Odra':Wisła", dowody 
nadania przez Radę Państwa 
mędalu "Rodła" osobom za- 
mieszkałym przed 1939 r. na 
terenie b. Rzeszy i WM Gdańs- 
ka. dokładny życiorys, ze szcze- 
gólnym uwzględnieniem okresu 
przed 1939 r., lat działań wojen- 
nych 1939-45, przebiegiem 
pracy zawodowej i politycznej 
po wojnie. Znaczące potwierdze- 
nie uczestnictwa w działalności 
Da rzecz polskości stanowi re- 
presjoDOwanie za tę działalność, 


przy czym pod tym pojęciem ro- 
zumieć nal_eży wszelkie pr
ejawy 
dyskrymina cji PrŻe ż. władze nie- 
mieckie wobec Polaków dzialają- 
cych w organizacjach polskich. 
Skomplikowana jest sprawa 
Polaków b. obywateli Rzeszy - 
żołnierzy Wehnnachtu, którzy 
służyli w tej annii do końca 
działań wojennych, bądź którzy 
po dostaniu się do niewoli - nie 
wstąpili do WP, a wcześniej 
działali w organizacjach polo- 
nijnych. Tymi przypadkami 
winny się zająć szczegółowo ko- 
m.isje weryfikacyjne, do których 
- jak glosi pismo - należy 
powołać długoletnich czlonków 
ZBoWiD rekrutujących się ze 
środowiska dzialaczy polskich w 
Niemczech. 
Pismo fonnułuje stanowisko 
wobec dość licznej jeszcze grupy 
osób, ubiegających się o odpo- 
wiednie uprawnienia, raczej w 
sposób poszerzający ich możli- 
wości. Wyjątkiem jest jednak 
grupa osób, które w chwili wy- 
buchu II wojny światowej nie 
ukończyły 12 lat. Nie mogą one 


Kryzys przysięgowy, uwięzie- 
nie Piłsudskiego przy jednocze- 
snym fiasku zamiarów utworze- 
nia silnej armii przy boku 
państw centralnych równał się 
klęsce koncepcji głOSZ0l1ych 
przez TRS. Przyznała się ona do 
swej porażki, ustępując 25 sier- 
pnia 1917 r. Chcąc zapełnić po- 
wstałą próżnię polityczną 15 lis- 
topada 1917 r. władze okupacyj- 
ne Niemiec i Austro-Węgier o- 
głosiły akt powołania nowego 
zarządu Królestwa, składające- 
go się z tzw. Rady Regencyjnej 
jako ciała najwyższego, rządu 
złożonego z czterech minis- 
terstw (skarbu, szkolnictwa, są- 
downictwa i aprowi
acji) oraz 
50-osobowej Rady Stanu, sta- 
nowiącej namiastkę marionet- 
kowego parlamentu. Działal- 
ność Rady Regencyjnej związa- 
na była ściśle z wydarzeniami na 
frontach I wojny światowej. W 
chwilach sukcesów państw cen- 
tralnych z nimi związała swoje 
nadzieje. W czasie klęsk starała 
się działać niezależnie. 
Program PiłsudskiegQ. był 
niezgodny z jej działaniem. Pił- 
sudski bowiem już od momentu 
"kryzysu przysięgowego" od- 
szedł od współpracy z Niemca- 
mi, skłaniając się do odbudowy 
państwa polskiego w oparciu o 
państwa Ententy. 
Klęska państw centralnych, 
groźba wybuchu rewolucji w 
Niemczech spowodowały, że 
trzy przeciwstawne sobie kie- 
runki polityczne w Królestwie i 
Niemcy szukały człowieka - 
symbolu, który mógłby zjedno- 
czyć naród. Najbardziej do tej 
roli nadawał się Piłsudski prze- 
bywający w twierdzy w Magde- 
burgu. Zwolniony powrócił do 
Warszawy. tO listopada 1918 r. 
szybko przyst.ępuje do działa- 
pia. Przeprowadził narady z 
przedstawicielami stronnictw 
politycznych wszystkich trzech 
zaborów w celu utworzenia zje- 
dnoczonego rządu polskiego. 
Osiągnięte porozumienie z Ra- 
dą Żołnierską niemieckich żoł- 
nierzy co do sposobu ich zwol- 
nienia ułatwiło mu działalność. 
Z dnia na dzień stał się moral- 
nym przywódcą całego narodu 
polskiego. Został nim również 
formalnie, bowiem 11 listopada 
Rada Regencyjna przekazała 
mu dowództwo nad wojskiem, 
a 14 listopada - całą władzę. 
WOJCIECH 
KRÓLIKOWSKI 


+ 


. 


otrzymać prawa przynależności 
do ZBoWiD oraz uprawnień do 
świadczeń. Jest tutaj niekonsek- 
wencja. Jak można bowiem 
stwierdzić, że do l. 12 nikogo nie 
dotykały represje, a po ukoń- 
czeniu tego wieku dopiero mło- 
dy Polak mógł być represjono- 
wany? A jak ocenić represje, 
które spotkały te dzieci w latach 
1939-45? Co w takim razie z 
. najmłodszymi uczniami polskie- 
go gimnazjum w Kwidzynie, 
którzy byli uwięzieni po l wrześ- 
nia 1939 r.? 
Mamy nadzieję. jednak, że 
cierpliwa, spokojna praca komi- 
sji, przy wykazaniu dobrej woli, 
sumienności przy zbieraniu oraz 
ocenie dokumentów i innych 
dowodów - pozwoli naprawić 
niesprawiedliwość, przyznać 
prawa, których pewna grupa 
bojowników o polskość była do- 
tychczas niesłusznie pozbawio- 
na. 


TADEUSZ 
MARTYCHEWICZ 


Q ZBLiŻENIA NR 37 (449)
		

/Image007.djvu

			. 


.. 


a 


. 


a 


BABSI{IE GADANIE 


.. 


Futurologia to bardzo ciekawa dyscyplina, aczkolwiek, choć brzmi to 
komicznie, bez nijakiej przyszłości. Może co najwyżej przepowiedzieć 
główny kierunek naukowo-technicznego rozwoju społeczeństw, podczas 
gdy na przykład wszelkie przewidywania dotyczące spędzenia wolnego 
czasu czy też uczestnictwa w kulturze rzadko kiedy się sprawdzają. 
Wszyscy pamiętamy jeszcze, jak - w związku z rozpowszechnieniem się 
telewizji - przepowiadano zmierzch kina. a tu tvmczasem kino wciąż się 
jako tako, choć nie tak dobrze, jak dawniej, tym bardziej, że przybył mu 
;eszcze jeden konkurent w postaci video. 


W literaturze natomiasi krółowało swego czasu opowiadanie, jako 
najczęściej spotykana forma. Uważano, że rozwój masowych środków 
przekazu, nowoczesnej technologii. oraz wzrastający dobrobyt zmniejszą 
do minimum czas, w którym człowiek zechce sięgnąć po słowo drukowane. 
Zewsząd czaić się będą pokusy w postaci kin. teatrów. lokali. sal 
koncertowych, kłubów f.portowych oraz innych miejsc. w których hęd=ie 
można się zrelaksować. Człowiek po prostu nie będzie mial ochoty 
czytywać powieści - rzek w rodzaju "Sagi rodu Forsyte'ów" czv 
"Przeminęło z wiatrem". Być może zupełnie nie będzie miał ochoty czy tai. 
a naturalne dla każdego zapotrzebowanie na likcję jabularną za!.pokoi 
film i spektakl teatralny. Zatem. o ile w ogóle sięgnie po coś do czytania, 
będzie to albo czasopismo, albo właśnie krótka forma literacka -- 
opowiadanie, które można będzie przeczytać za jednym zamachem, tak 
jak oglqda się film. 


Przypuszc
ano, iż czas wolny człowiek będzie spędzał poza domem- 
albo Jako wIdz, słuchacz czy kibic. albo jako ucze.litnik różnych form 
czy!!nego wypoczynku i amatorskiego ruchu artystycznego. 


, 



0,\1\/\ 


l? 
--ł 


Jn 


'" 


., 


Czy te przewidywania się sprawdziły, trudno powiedzieć. Sądzę, że tak 
w Polsce, jak i na całym świecie. mnóstwo ludzi .lipędza wolny cza.Ii w wyżej 
opisany spo.liób. Spójrzmy jednak wieczorem na okna domów w mie.kie i na 
w.lii - wszędzie palą się światła, a to oznacza, że ludzie w większości .liiedzą 
w domach. Załóżmy, że czę.
ć pracuje. uczy .liię, bądź wykonuje prace 
domowe. Z pewnością jednak niemało ma właśnie wtedy wolny czas. 
Spędza go w domu. Dlaczego? I jak go .lipędza? 


W tym momencie mogę już mówić tylko w swoim imieniu. Jako osoba o 
zapotrzebowaniu nafikcję fabularną powyżej średniej statystycznej, wolny 
CZo.Ii spędzam w domu i dzielę go między oglądanie telewizji (którą 
uważam za urządzenie do pokazywania filmów i nie oglądam innych 
programów) oraz czytanie książek. Wszystkie inne formy rozrywki stały 
się dla mnie niedostępne z dwóch powodów: są za drogie i są za daleko. 
Trzeci po wódjes t taki, że w domu są małe dzieci, ale "to nie jest powód"- 
moi rodzice też mieli dzieci, a zapamiętałam ich z dawnych czasów jako 
ludzi ciągle szykujących sią do wyjścia. Co robili z nami? To proste - 
najzwyczajniej w świecie kazali i.
ć spać. po czym zamykali na klucz. 
Trzydzie.ki lat temu bilet do kina czy opery był w zasięgu możliwości 
wszy.litkich, a kolacja w lokalu, nawet "zakrapiana", specjalnej wyrwy w 
niczyjej kieszeni nie czyniła. Dorośli używali sobie na całego, a dzieci 
marzyły o tym, by dorosnąć jak najszybciej. 


Jeśli o mnie idzie, to dorosłam,jakiś czas temu. Ioto teraz .liiedzę .lio
ie w 
domciu; fotel, popielniczka, .telewizorek i tak, da,lej. . W miesz
am,"! 
? 
ścianą (i piętro niżej) jest identycznie. "Szyby niebIeskIe od telewlzor?w , . 
Kiedy nie ma co oglądać, zagłębiam się w k!iążkę albl! u
ząd
a,!, 
obl
 me 
kończące się "prasówy". Gdyby mnie kros zal?ytał,Jakl
 ks"ą.zkl.najbar- 
dziej lubię, moja odpowiedź brzm
,- gr,!be. NIe 
a
 najm
'
JszeJ ochoty 
na opowiadanka "na jeden raz. lubIę czy tac kIlka dm Jedną. dlugą 
opowieść. W telewizji zaś uwielbiam seriale, bo są podobne do grubych 
książek. przeczytasz (obejrzysz) kawałek, odłożysz, następnym razem 
znowu kawałek. i tak dalej. Ci, którzy interesują się życiem li
erl!
kim, 
wiedzą, że niewielu autorów pisuje opowiadania. n'!tomll;l.lit powlesc Jest 
. 
jak najlepszej kondycji. Ludzie dziś nie chcą opowIadama "do autobusu . 
chcą książki do czytania w domu. 


. 


Czas jakiś wydawało mi się, że siedzenie w domu to nasza polska 
specjalność - powiązana ściśle z kryzysem oraz rozchwianymi relacjami 
cen. Wyobrażałam sobie, że w krajach zamożniejszych wolny czas spędza 
się inaczej, ciekawiej - poza domem. Niezupełnie miałam rację. 
Przyjaciółka mieszkająca w Kanadzie co pewien czas podsyła mi pliki 
czasopism amerykań.likich i kanadyjskich, wiedząc, że lubię czytać nie 
tylko po polsku. Mam przed sobą miesięcznik "Atlantic Lifestyle" z 
marca br. Wychodzi w Halifaxie w 200 tys. egzemplarzy ijest najpoczyt- 
niejszym magazynem we wschodniej Kanadzie. Jego zawartość jest 
uniwersalna i może ::a.lipokoić każdego. Reklamy (to mu.lii być w każdym 
piśmie!), przepisy kulinarne, moda, reportaż, .liprawy lokalne. Dużo 
miejsca zajmuje omówieni£! programu telewizyjnego na cały mie.liiąc. Jest 
też kilka artlkułów o charakterze ogólniejszym. Na przykład "Longing 
To Lounge' napisany przez Karen K/ages. Ty tul można przetlumaczyć 
jako "Tęsknota do legowiska", a treścią jego jest omówienie nowej 
tendencji, jaka pojawiła się wśród Kanadyjczyków.. P
 przeł:ninięciu 


y 
na Yuppies (Young urban professionals - młodzI mleszk.(1]C?cy w ml
.'i('!e' 
profe.'ijonaliśd) i Dink.'i (Double-income - dwie pensje I bez dZIeCI), 
nastala moda na pokolenie zwane "baby boom generation ". Należą doń 
małżeństwa z tzw. klasy średniej (przeciętna wieku 39 lat), a ich 
par
metry pokoleniowe, wyznaczniki grupowe, to nie tyle to, co oni robiq, 
lecz raczej to. czego n i e robią. Tak więc: nie jadają kolacji w lokalach. me 
bywają w barach, nie wychodzą naftlmy, koncerty czy spektakle teatralne. 
Siedzą w domach i wychowują dzieci - nie dlatego. że nie mają dokąd 
( czy za co) pójść.. siedzą w domach. bo tak chcą - i są z tego zadowoleni, 
W ankietach socjologicznych 89% zapytanych określa rodzinę jako 
najważniejszą sprawę w życiu. Dom nazywają miejscem. w którym można 
się schronić przed światem. W domu tym na poczesnych miejsca
h stoją- 
kanapy, a na nich wegetują (określenie Karen Klage.Ii) przed telewIzoramI 
współcześni Kanadyjczycy. W jednej ręce trzymają miseczkę prażonej 
kukurydzy, w drugiej tzw. remote control, po naszemu "pilot". D=ien- 
nikarze nazwali ich "eouch potatoes", czyli "ziemniaki kanapowe". 
Zupełnie jak u nas, chciałoby się powiedzieć. Ale... Do końca bieżącego 
roku co drugi dom w Kanadzie będzie wypo.liażony w video. Już dzi.
 u 92% 
rodzin stoi kolorowy telewizor... Warunki do zapuszczania kłączy w 
kanapę wymarzone! 
Ameryka nie byłaby jednak Ameryką, gdyby ktoś na tej "modzie" nie 
zarobił. W tym przypadku zarabiają dekoratorzy wnętrz i producenci 
mebli. W końcu - czyż można być ziemniakiem kanapowym bez 
porządnej kanapy w dobrze urządzonym domu? 


TAC 


XXII FESTIWAL PIANISTYKI POLSI{IEJ 


., 

t 
.... -- 
, .
,I < 
ł......- 
, ' ij " 0* 
".. .. 
- --- 


. ":.
.,,, ",..,'... ';:....... :. . ,,,,,o 


..
+..!. 


'. 
t ':;łjł
 » . 
 
'1/( '; , 



 ..} t"" 
 
.':'>
 <.t." .- 


" 


. 



.. 


.J-. 


- 


- 


-- 
' I " l i 
. 
. .. 
. . , 


.. \ 



 


-\ 


,. 



 
. -ł., 
 
"," .. 


. 
..... 


L ł .,1 


.... 


.' 


. ł 
'1 « i 
.J .
 


i.., 

 



. 



.!. ' 
... . "'\ 


"1 


.... 
" t 


ł 


.
 
. I.,:: 
.ł t 


człowieka. była więc wypełniona 
żywą treścią. 
Niezbyt często mowi się podczas 
festiwalu o technice. słuLącej prze- 
kazowi muzyki. Tym razem słucha- 
C7e dowiedzieli się. i.e towarzysząca 
solistom Orkiestra Symfonicma. 
Państwowej Filharmonii Bałtyc
iej 
w Gdańsku jest współautorką pier- 
wszej polskiej płyty kompaktowej. 
W Słupsku zaprezentowała się pod 
dyr. Andrzeja Straszyński
go. dyry- 
genta Teatrów Wielkich w Wars7a
 
wie i w ł
odzi. 
Sąd7ę jednak - i nic będę od- 
osobniony pewnie w mojej opinii - 
że taki zespół. jak z Gdallska. za- 
sługuje po tylu latach obecności na
 
słupskiej estradzie na szerS7ą pre- 
zentację. Nie jest to przytyk pod 
adresem słupskich organizat9rów, 
tylko propozycja dla gdańsżczan: 
niech zaprezentują skład orkiestry 
(pierwsze skrzypce - grają w tym 
składzie panie!). aby słuchacze mo- 
gli ?aWr7eĆ z nią bliższą znajomość, 
oraż swój program na rozpoczyna- 
jący się sezon. bo przecież do Gda'ń- 
ska nie tak daleko i w Słupsk u 
znajdą się z pewnością mdomani. 
którzy będą chcieli Słuchać 'muzyki 
w tym wykonaniu w stałej $ie
7ihic 
orkiestry. OC/ywi,ście jeśli gdańs- 
cy 1i1harmónicy nIc wyjadą w tym 
czasie na kolejny krajowy lub za- 
graniczny festiwal. gdY7 są C7ęSto w 
ro7jazdach. 
WśrÓd publiczności. gratulującej 
solistom. oraz orkiestrze. był kom- 
p07ytor pierwsLego utworu. Józef 
Talarc7yk. 
K wiaty, owacje. gra na bis" P. 


.. 


Ze szczytu zamkowej wieży widać 
całe Darłowo. piękny gotycki koś- 
ciół Najświęts7ej Marii Panny; od 
dziesiątków lat nie odnawiane do- 
my starego. miasta. Najwyższy czas, 
aby znów przywrócić zamkowi 


I 


.
 


.. 


, 4._ "
' 


, 
(' 


-to '. . 
· ł>rt
':"" 


'J" 
.. ' 


"u 
o.' lOt o. i 


"I,. 




 ... '*1 
.. ł!r i __ , I I 
, . 
,'.
 7.' . .,:;:;'

 :.:, 


Festiwal Pianistyki Polskiej w 
Słupsku stworzył w minionych dwu 
dziesięcioleciach własny ceremo- 
niał, bardzo zresztą jasny. przejrzy- 
sty. Przestrzega się go skrupulatnie. 
Inaugurację w sali Teatru Dramaty- 
cznego poprzedził więc Hymn naro- 
dowy, po czym głos zabrał prezy- 
dent miasta otwierający imprezę. 
Maciej Kobyliński, witając uczest- 
ników i gości FPP. podniósł zasługi 
inicjatorów i organizatorów festi- 
walu, działających od wiciu lat pod 
przewodnictwem Jerzego Bytnero- 
wicza. Słupsk - powiedział - 
chlubi się tym Festiwalem i jest z 
niego dumny. Podczas Festiwalu 
miasto jest jakby uduchowione. 


Zbigniew Pawlicki. jeden z wetc- 
ranów korpusu krytyków i muzy- 
kologów oraz popularyzatorów 
muzyki. towar7yszących FPP. 
zwrócił uwagę. iż Festiwal bieżący 
jest jakby sumą własnej pr7eszłości. 
W części pierwszej - występ prof. 
Józefa Stompla z Akademii Mu'zy- 
cznej w Katowicach, muzyka zwią- 
zanego 7e słupską imprezą od jej' 
poc.ząt
ów, 'Y,. 
rHgiej, rf:, rawl
,. 
Skrzypka. laureata Estd	
			

/Image008.djvu

			W OBIEI{TYWIE JANA MAZIEJUI{A 
-- - -- - - - - 


[
rt 
ł 
t 


rr rr 
:r 
\ 
.. 
>Ii' 


... 


[ ..-, 
> .,;:-l. . 
\,., 
 .:" 
"':$-
 
 


.... 


\ 


... 


r 
'
\" 
'\"
 


.., 
., 


,1. 



. 

. /' 


.
 


r ł' '.', __ 


'.',
 


" ., 
," 


. . '" 


ł 


-r' 


""'tiIf 


..\ 



..b 

 ł 
'?'... 


. ,-o 
'-*-' .i;.....,' 
, 

, 

;;:" 

\
< ';-- 
\, 


.:$ 



'.
' 


.
 


, 



 ;,t:"
 


.d'-' ..: 

 ł ..-<4t :'- '"' 
J *, 'ł1k< ..... 
>iQ .... 
ł ' .,. 
.
 


, ...ł 


"
 


.. .... 



 


..... 


! . 



.I 'ę" 
.. , .. '
.' 
-- _"" 
f 
-:r- '" 


..", . 


,""",,-":k 


,<"" 


.-.:i 


;.. 


'" 
-: .' 


!' 0,. 


. lik. 


h 


":// 


Q 


....
. 


.......... . 


...., 


...... 


.\
 )t, 


...' . 
-.:= Y
:" 
.:.:. ".:. .y":'" 


:-.<." 
..-.
..../f
l'
" ..... 
,
il.
'''';-:!I:.''' 
r

,
 . . <. ;\
 

 
 

 ;" 
 
'\':d'.



 
,,


. 'C;'' 

 '._>1 
>
. 
Iv /.:.t.
 'li>; !'> 
\":- 
.łi:'....,.;.,.i.' \. - ,. "'
' 
 
:.,.\_L . 
 . 
 ., .ł . 


 . '
 ,, " ., ; . . . " 
1ł' r
 ...
 
,,>f:.!' ....,.
 '.
, *,-
\'<»,.-
 ł . 


......""":"'..""'-"..L_ 
........,.;. 
.......... 



 


.v 
:. 


;" 1 "'1 
r j 
:
. n, ":.:] 


"..=»,..:;;." 


;.
. 


:" 


"t 


t 


.; 


. .
;J:';_ ;,.' .... 


_..f..:....__.
;._;- ...... 



..,. 


:.

. 


.rJ .

jfj"N"_. 


, 


.
.....,:;.
..J'J'.---..... 


.' .,.':; .;,.. 
.....,>.(...X
,.
_I.. 


J, 


}/ 



 : 


'. 
1: 


lU 


I: 



..., 


. ... 


.".:..;&;....00.: 


I 


..... ....o: .
. -..: . . 


A 
"..WC"' 


;. "n'" _ 


.! 


, 
ł 


ZIOŁA ZDROWE I TANIE 



 

 
'.. 
 
,\ 
1 


.. 


1 




 



:;;;;
 


A .

 
.. ,< 


...:::.:: : 
...... 


'+ &\ 

.
 :';"

:: 


 .
(
.
 ;(:.ł. 
'1,.., $ 
.
 " 



. , 
 ... 
. 
., 


.qp-
" 


'Ił 


,;' 


- 


o 
.r 


. .
 . -; 



 


.. -.' -- ... . ' . ' _ .ił!"- , - 
 .


 

 
.1"'- A' --: -. 


.... 


t 


l
 

 
. 
 


,..JjtP ". 


. .. 
::
: :.;.. . .
.. 


t' 
:.. tfl"... 


(\ 


ł .. I .... 
.
- 


..". 
i 
.... . 



 
- 

 

 


.... . 


, " 


..::.:;::;:':.:;..::::-.:' 


-.:_':::;;:.:;::.::.: 


.. 
. . .:.:.;.;::::::. 
.. 


.:.::;:.:-...;. 
.- .-:....:.:... 


...... .'. :.. 


<".:...,,
,
 '. 



.:.., 




. 


;
,.:

;.: 


Nic 


toOi
 


..v. .' 
".:,...)0,,'10 


. 


t .
. 
.... -.. 


r 


"'"1 


Bez chmielu, jak bez pivva 


.,Piwo w województwach pru- 
skich warzy się z jęczmienia. w re- 
szcie Polski z pszenicy. miałko zmie- 
lonej lub stłuczonej a wywarzonej z 
wodą i chmielem" - podaje Kro- 
mer w opisie nas
ego kraju w cza- 
sach Zygmuntowskich. a narodowy 
pociąg do piwa poświadcza i ks. 
Kitowicz. i Trembecki. i Syrokom- 
la. Bez piwa trudno było sobie wy- 
obrazić menu w minionych wie- 
kach. jako że spełniało ono rolę 
dzisiejszej herbaty. Pijała je arysto- 
kracja. szlachta mieszczanie i chłopi 
_ ocz
wiście w gorszych gatun- 


kach. C7ęstO wyrabłanych w do- 
mach. 


Sporządzanie napoju nie było 
skomplikowane: jęczmienia nie bra- 
kowało. a i chmiel rósł w ogrodach. 
pnąc się w górę (zawsze w prawo!) 
na wysokie - do g m - tyczki. 
Gospodyniom służył nie tylko do 
wyrobu piwa. nadania mu charak- 
terystycznej goryczki. klarowności i 
trwałości. Zerwane w sierpniu i ost- 
rożnie wysuszone (bez słońc,\) kwia- 
tostany. tzw. szyszki. przydawały 


się ClęstO do leclcnia domu\\;) mi 
sposobami i nads/arpniętych ner- 
wów i złcgo trawienia. i reumatyz- 
mu. a na wet skóry i włosó\\;. 


Za najwalniejsze. uspokajające 
działanie sl)szek chmielowych od- 
powiedzialny jest lupulon - zwią- 
Lek 7ywiczny. zawarty także w lupu- 
linie - złocistoczerwonych gruc70- 
łach chmielowych. pokrp\-ających 
łuski szyszek, Substancja ta hamuje 
czynności kory mózgowej ordZ u- 
trudnia przenoszenie bodjców z ne- 
rwów ob\\odowvch do mózgu. 


D7ięki ter';w. napary z chmielu wy- 
korzystuje się do leczenia nadmier- 
nej pobudliwości nCf\I;owej i płcio- 
wej. bezsenności. w wyczerpaniu i 
zmę
zcniu. Wyśmienite rezultaty 
daje połąClcnie go 7 kozłkiem lekar- 
skim (walerianą). głogiem. melisą. 
Zamiast naparu z kozłka. m07na 
dodać dostępnej w aptekach - 
waleriany i "passispazmlny". 7a- 
wierającej wyciąg 7 uspokajającej 
mącznicy (nie rośnie w kraju). Na- 
par z ziół. 7mieszanych w równych 
częściach (I łyżka na slklankę). pije 
się 3 razy dziennie lub tvlko przed, 


.. 
o.. ;" ił 
,
\
,,
.;




'
 
.''''1 
ł 
..';, 
 
'. 4
... 
 
f"""
 





::
:;:, ; 
 
'

D . 
.. .. I" fjł 


,.i< 



-
 

 



 


J I 



 



". 


. .. .:.: 
. .. 

..' 



"t 



 
-' 
'.. . 
".
.' 
 
..
 


,\.
. 

 ,,'.; .t.. 
,
. , : l . ' . .,,1IRI!! 
 ,: ',. 

 arI
 
. , 


.....,............." >II!"..i. 
, 


V "-4Iv'" 


...
 'W oJ' \i' 


f 


.. 


II--,..-..
- 


J '
'J( 
/ h . 
'/ f -1 . . . 
 . :: . 
.jl.,
 
,
', ;"i>i\" 
r } ':

-
 ł k:

 1
//, 
; 
 >
!'ł/}, 
ł-
 :. 
l " 
 

<
::'" - ./. \ 
iif. .r..t' .1 ,
 .' 

 ł ..'UA .lu \ 


': /' 
.

 ' . j .'. 
; 

t1ł.."./: 

',,
 w.' 
-!t ..,,/- 
/ 


:t. .;,J
""l' '\ " ,:. '.':" .; .
. . 
'.". i.,....'.'.,<.. .... 

 !i
 . 
 . - . 
 . . 
 
 ; l;
 ;;::' ¥ 
 
 
 
.. .... 
 - 
 .. .
 :
' 
',;:;;
;

;
i:; :
 _,_ 
. ,....
'*- .,". 
:
 . 
<;
\:<

 '

 
.. ". 


1 ł.. 


. 
 . 

 ". r 


.
 


'. 'J: 
".. 


.:::::

 


. i
'W"'::E:g
!:;;;?:""
:':>;:>., . 




 


:x-;... . 
:::::.:..'.

.
.; 


..,..,..
,
 



. 
I 


.:::.....:..-;.;...... 
"':',,;.;:;I:,;,
:,: 
.:.......,. 
::..::;:J.::::.. 


.:'-:.. ";: 
....}: 


.'". '1 


:t.
, 



 .;::::: 



 




 





, 



d4. 


'$
. 



 



" 


... . . 5 . .'. 
.. 
..... ... 


','. 


_r, 
ł 
'

 

 

j 


 ł 
........ ł 
_
 ł 
"
 1 ' 


",.J '. ... 
..... 



l; 
c łt 
I 
,.... 
,;\
, 
; 
:'.$ 
;- 
łł\' .1' 
i 
ł 
J ,,£ 
.} 


:,. 


.. 


......... . 

 


J 


-
 



--,
 


..
...:. 


ut... 


,
 . 
\. 

\ 


.. 
; ... .f!
,. 

:" 
..;;. . p 


:. 


. 


" 


"!Io. 


snem. Na bóle głowy z kólei można 
pić napary z chmielu ( też z l łyżki 
na szklankę wody) c7ęściej, aż do 
ustąpienia bólu, a do snu położyć 
sobie jasiek wypchany szyszkami, 
bądź pociętą słomą chmielową. W 
ten sposób wyleczyć się można nie 
tylko z bólów głowy. ale i bezsen- 
ności. 
Napary chmielowe używane są 
także do leczenia nieżytów (a zwła- 
szcza 7 powodu niedokwaśności) 
przewodu pokarmowego.gdyż roz- 
kurc7ają mięśnie jelit, pobudzają 
wydzielanie soków żołądkowych i 
działają przeciwzapalnie. Poprzez 
zwiększenie diurezy obniżają też 
nieznacznie ciśnienie krwi i zwal- 
niają akcję serca. Przy dolegliwoś- 
ciach żołądkowych pija się je przed 
"jedzeniem. co ma znaczenie tdkże 
przy braku apetytu. 
Z chmielem - a ściślej z goryczą 
chmielową: lupulonem - Lwią7ane 
są nadzieje fitoterdpeutów, doty- 


I' 



 


.)'- 


:: iti;. 


\, 


'- 


czące opanowania chorób nowo- 
tworowych. Napary z szyszek 
chmielu, nagietka, dziurawca, ru- 
mianku i babki są środkiem pomoc- 
niczym przy leczeniu i stanów 
przed rakowych. i pooperacyjnych, 
zwłaszcza w raku żołądka. czy płuc. 
Szczególnie zasłużył się chmiel 
kobietom, jako że używany zewnę- 
trznie (do kąpieli) hamuje starzenie 
się skóry. Dawniej używano do tych 
celów odpadów browarniczych, 
dziś mogą je zastąpić napary z szy- 
szek. choć do płukania włosów na- 
dal kobiety wolą... piwo. Nie rozjaś- 
nia ono włosów tak jak napar z 
chmielu. a nadaje im ładny połysk i 
sprawia. że są mocniejsze. Gatunek 
tego złocistego napoju nie odgrywa 
przy tym żadnej roli. Może być i 
.,wareckie". i ,.okocimskie", a na- 
wet reklamowany na festiwalu w 
Opolu leżajski .,full". 
ANNA LESZKOWSKA 


. 


8 ZBLiŻENIA NR 37 (449)
		

/Image009.djvu

			:::::. 
"
I 


.. 


W obliczu 


pra wa 


AGNIESZKA MAJ 


. 


W Piotrkowie też zaczynało się 
niewinnie. Najpierw był jakiś czyn 
lubieżny, aresztowanie, wyrok, póź- 
niej urlop w odbywaniu kary, spot- 
kanie z samotnie wałęsającymi się 
dziećmi, zwabienie, mord. 
O tragedii, której końca jeszcze 
nie znamy, a która rozegrała się w 
Piotrkowie, wie cały kraj. O trage- 
dii, która może pójść w zapom- 
nienie. Sprawca poniesie zasłużoną 
karę. Sprawiedliwości stanie się za- 
dość. 
Jednakże sprawca piotrkowskiej 
tragedii nie je
t z całą pewnością 
jedynym zboczonym wyjątkiem w 
naszym społeczeństwie. Art. 176 
Kodeksu karnego mówi: "Kto dopu- 
szcza się czynu lubieżnego wzglę- 
dem osoby poniżej lat 15, podlega 
karze pozbawienia wolności od ro- 
ku do lat 10." Umieszczenie tego 
przestępstwa w Kodeksie karnym i 
zagrożenia wysoką karą oznacza 
przecież, że zboczenie, zwane "pe- 
dofilią", nie jest tak rzadkie: 
Można sobie wyobrazić, że ludzie 
o tym zboczeniu w obawie przed 
konsekwencjami swego czynu będą 
się starali zacierać ślady swoich 
przestępstw. Być może, iż morderca 
z Piotrkowa Trybunalskiego tym się 
właśnie kierował. 


O tym, że ludzie opanowani pe- 
dofilią są wśród nas wiedzą mili- 
ejand i prawnicy, choć sprawy o po- 
pełnienie przestępst
a z art. 176 Kk 
nie trafiają często do sądów. Dzieci 
albo wstydzą się przyznać do tego 
co ich spotkało, albo nawet nie 
bardzo rozumieją co się z nimi dzia- 
ło. Dopiero ujęcie przestępcy wyka- 
zuje, że czyny takie dla niego to nie 
pierwszyzna. Oto dwa przykłady z 
Koszalina; tylko z sierpnia bie
ce- 
go roka:. 


. 


Pawełek mieszka niedaleko 
dworca. Od kiedy w przejściu pod- 
ziemnym usta\\iono automaty do 
gry - spędza tam cały swój wolny 
czas. Gra, gdy ma pieniądze, a gdy 
już nie ma- gapi się jak inni grają. 


"./'\ ' 
JK
 


 
: ,'.' .:' '
*.::,,,..., i:' ,.v..... 
 

..........<.
:.;{...,.<:......-ł''1..:.%[&I..&h...
ib't.;h.'fM@.,f: :::.:jl::;:
a:%*k.
m'r'.A


ł.{< _->
:q.:"
 
. 
"

':"':
i .t.'.,:: .:1. 
; 'I !:t. 
 ':::JlfiA!łl

' 
t.:

lłffi'III*;'+Mil'

1
'jfl.
1

_?%aj' I :
 
"i"'"'
'

'
. 
--r 
:::
?{4] 
: ::::-w<.
@,. f( ...,.;:v...: ..».':<: t
.:Y :::': kt::Wźt . ( :W'...........«-;.{f[:.


Wf'
..mm»:::.::


..:

-m:
::::..A
'@m,...::::,I<
 W*::::.::
:;:-.-;:;:

f.:.$
.::A1M.>.< :t..,' .
" 

..>::'.y ,. ,
 
: . . ... ... ; 
 
 .:$",.
". 
" , "

' :/.::-:.... :;:'\.'-.

 :7

:;.<.-

 
;:..;: 
;.;:
;;,:j,_ .-;:;:

 


Są tam setki takich młodocianych 
gapiów. W godzinach popołudnio- 
wych przejście podziemne przestaje 
być przejściem. Staje się jakimś per- 
skim rynkiem opanowanym- przez 
zemocjonowanych hazardem mało- 
latów. 
Pawełek, gdy wyjdzie z domu, 
zapomina nawet o posiłkach. Tak 
było również tego sierI?niowego po- 
poludnia. Około godz. 18 matka 
zaczęła się denerwować. 
- Małgosiu, skocz no do przejś- 
cia i zawołaj Pawła na kolację - 
poleciła swojej .o-letniej córce. 
Małgosia z trudem malazła brata 
wpatrzonego w ekran, na którym 
stworek pożerał jakieś inne stworki. 
Powtórzyła mu polecenie mamy. 
Ale widok akcji na ekranie ją też 
wciągnął. Czekali aż zakończy się 
pojedynek grającego z programem 
komputerowym. Za nimi tłoczyli się 
inni. Ktoś się przeciskał, ktoś po- 
szturchiwał. Wiadomo - tłok. 
Jednak w pewnym momencie 
Małgosia wyraźnie' poczuła, że ktoś 
z tyłu bierze ją za rękę i kładzie ją na 
czymś twardym i gorącym. Odwró- 
ciwszy się ujrzała dorosłego męż- 
czyznę z charakterystycznym wąsi- 
kiem i rozpiętym rozporkiem. Dzie- 
cko przestraszone zaczęło się wyry- 
wać, choć napastnik przytrzymywał 
ją mocno. Zaczęła krzyczeć. To po-o 
skutkowało. Rzuciła się ku wyjściu. 
Paweł pobiegł za nią. Za nimi w 
przyzwoitej odległości szedł męż- 
czyzna z wąsikiem. 
Małgosia opowiedziała zdarzenie 
matce. Ta zadzwoniła na milicję. 
Wraz z dziećmi szybko odnaleziono 
delikwenta, który nawet nie odszedł 
daleko. Był na pobliskim przystan- 
ku autobusowym. 
,,, .P,9
,czas: .prZC;$łi1chania okazało. 
się, że jest to mieszkaniec Warszawy 
Zbigniew J., kóry kilka godzin 
przed zdarzeniem opuścił zakład 
karny w Koszalinie po odbyciu kary 
za przestępstwo z art. 176. Z tego 
artykułu siedział już p
 raz trzeci. 
Teraz czeka go czwarty wyrok. 


Była sierpniowa niedziela. W nie- 
dzielę w przejściu podziemnym au- 
tomaty też są czynne. Wyciągają 
pieniądze od dzieci. Marek otrzy- 
mał właśnie od matki swoją "tygod- 
niówkę": 100 złotych. Natychmiast 
wymknął się zagrać. Zagrał. Wkrót- 
ce pieniądze się skończyły i Marek 
mógł tylko kibicować innym. Gdy 
tak stał, jeszcze z ogniem hazardu w 
oczach - podszedł do niego wysoki 
szczupły mężczyzna. Uśmiechnął 
się i zapytał: 
- Pograłbyś jeszcze. prawda? 


- Mmmhhmm... - odpowie- 
dział ochoczo Marek. 


Nieznajomy wręczył mu 200 zło- 
tych i przyglądał się z zadowole- 
niem uciesze chłopca. Później dał 
mu następne 200 złotych. Kiedy 
pieniądze się skończyły - byli już 
za przyjaźnieni. 


- Coś tu ci nie idzie - stwier- 
dził. - Pojedźmy do Mielna. Tam 
są dopiero automaty! -- 


Do Mielna pojechali autobusem. 
Wysiedli jednak już na przystanku 
w Mścicach przed zajazdem .,Za 
lasem". Nieznajomy zapropono- 
wał, że pójdę "na skróty" przez las. 
Poszli. 


Nie uszli nawet daleko. Tyle, by 
być z dala od ludzkich oczu i uszu. 
Tu męzezyzna już z całą determina- 
cją rozkazał się chłopcu rozebrać i 
odbył z nim stosunek płciowy. Na 
płacze i prośby miał tylko jedną 
groźbę: 


, - -Milcz, b6 nie wyjdziesz stąd 
żywy! 
i Chłopiec zr
zu
iat że' 'i
/I
le ol' 
przelewki. Milczał. Nawet dał się 
odwieźć autobusem do miasta. 
Przyjął ofiarowane mu 2 tysiące 
złotych. Ale po powrocie do domu 
opowiedział wszystko matce. Ta za- 
dzwoniła na milicję. Jeszcze tego 


WYŁĄCZNIE DLA DOROSŁYCH 


Rogi 
nie wywołują 
współczucia 


Walerian K. jest teraz mądry po .'.zkodzie. co nie jest wyjątkiem. bo 
potwierdza regulę. Kobieta pozostawiana. na czas jego służby. .liama 
musiała. choć nie jest to zawsze pewne - zejść na złą drogę. Tak .liię 
potocznie lecz nie zawsze dokładnie określa los kobiety nader samodzielnej 
w wyborze erotycznych partnerów. Bujne życie małżonki Waleriana K. . 
położyło się cieniem na jego nader odpowiedzialną .'iiużbę. co w małym 
miasteczku widać było wyraźnie jak plamę z atramentu na białym 
przdcieradle... 
Historia malżeń.litwa K. znana była .lizeroko i ironicznie komentowana. 
bowiem Walerian K. pracował w milicji i gonił przestępców. natomiast 
jego małżonka goniła różnych potencjalnych partnerów do pu.litego 
malżeńskiego loża. 
Nie jest to ani specjalnie sensacyjne. raczej banalne. pikanterii tej 
historii dodaje tylko fakt. że zdradzany małżonek był w miasteczku 
człowiekiem wladzy. a glównym deprawatorem wprowadzającym kobietę 
milicjanta w bujne. czy ekstra bujne życie ero(yczne byl miejscowy ksiądz. 
Taki układ towarzyski bywa. bo musi być tematem uciesznych historyjek 
opowiadanych przy kieliszku w różnych .'>ferach i warstwach. choć ci. 
którzy zaśmiewali się z sytuacji Waleriana K. nie zawsze wiedzieli ile 
rogów przyprawiały im własne żony. czy kochanki. 
Psychologia zna przypadki. kiedy mężczyzna nadmiernie projektuje 
własną karierę zawodową. upatrując w tej sferze życia rekompen.liatę za 
negatywne doznania i doświadczenia w innych. W psychice mężyczyzn 
mało rozwinięte życie erotyczne bywa zastępowane inten.liywnością od- 
dania się. dla wyrównania poczucia wartości osobniczej. innym jego 
sferom. Walerian K. należa/ do tego gatunku i gdyby nie przypadek, że 
trafił na dziewczynę z wybujałym temperamentem. być może nie byłoby 
plamy na honorze. 
Nasz bohater nie należał do szczególnie zdolnych. Po ukończeniu 
średniej szkoły .litartował dość pechowo na studia medyczne. Niestety. nie 
byl dzieckiem szczęścia i nie mógł wygrać z testami egzaminacyjnymi. 
Wreszcie namówiony przez kolegów zgłosił akces do slużby w milicji. 
przeszedł odpowiednie szkoły i rozpoczął karierę w służbie czynnej. 
Do miasteczka przybył po ki/ku latach praktyki w innych miejscowoś- 
ciach. Gdy rozpoczynał pracę w organach poznał uroczą dziewczynę. 



 


.. 


samego dnia Roman W. został uję- 
ty. W czasie przesłuchania przyznał 
się do winy twierdząc, że _,,!O'.' iest 
silniejsze od niego i opowiadał o 
swoim trudnym dzieciństwie, kiedy 
to jako wychowanek Domu Dziec- 
ka został zgwałcony przez palacza w 
kotłowni. 


Roman W. znajduje się obecnie 
na obserwacji psychiatrycznej. Jaki 
będzie jej wynik - okaże się. Czy 
będzie to orzeczenie, że jest chory 
psychicznie i niebezpieczny dla oto- 
czenia? Bo jeżeli nie - otrzyma 
wyrok za czyn lubieżny, odbędzie 
karę i znów zacznie szukać nowych 
ofiar, bo przecież "to" jest silniejsze 
od niego:.. 


* 


* 


* 


Piotrowska tragedia zwróciła u- 
wagę społeczeństwa na potencjalne 
zagrożenie dlieci przez ludzi o zbo- 
czeniach fizycznych i psychicznych. 
Swoich ofiar poszukują oni tam, 
gdzie mogą niepostrzeżenie dla do- 
rosłych zainteresować czymś dziec- 
ko, wzbudzić jego ufność. Takie 
miejsca są wszędzie, gdzie zbiera się 
dużo dzieci bez nadzoru dorosłych, 
zwłaszcza laś dzieci zemocjonowa- 
nych, z uwagą zwróconą na jakiś 
cel. Takim miejscem w Koszalinie 
jest przejście podziemne przed 
dworcem PKP, wypełnione auto- 
matami do gier komputerowych. 
Tylko w ciągu jednego miesiąca w 
tym przejściu, eksploatującym dzie- 
cięce zafascynowanie i nabijającym 
kieszenie właścicielom automatów 
zdarzały się dwa przypadki. To te. 
które ujawniono. Dobrze, że tylko 
. tak się skończyło. A gdyby Roman 
W. wykonał swoją groźbę w pod- 
koszalińskim lesie? 


Czy władze administracyjne mia- 
sta wydające zezwolenie na z

t
- 
wienie automatami do gry przeJscla 
podziemnego przy dworcu PKP ": 
Koszalinie nie brały pod uwagę I 
takich konskwencji 


młodziutką i śliczną pielęgniarkę. Małżeństwo zdawalo się ukladać 
szczęśliwie. choć nader często śliczna pielęgniarka pozostawała sama. bo 
jej małżonek okazał się bardzo aktywnym funkcjonariuszem. Owszem. 
odnosił sukcesy zawodowe. awansował nawet nieco szybciej niż koledzy z 
jego rocznika. toteż zjawił się w miasteczku jako zdolny i obiecujący 
komendant. Jego żona bez trudu znalaz/a pracę w ośrodku zdrowia. 
Mimo czterdziestu lat, nowego stylu życia. w malych miejscowomciach 
układy towarzyskie pozostały nie zmienione. W malej miejscowości do tak 
zwanej elity należeli i nale=ą ksiądz. komendant. naczelnik. sekretarz... Z 
uwagi na zaH'odowe czynności kontakt pomiędzy przedstawicielami 
władzy świeckiej i boskiej musiał zostać nawiązany. W ten sposób znów. za 
po.
rednictwem męża śliczna pielęgniarka poznala miejscowego przed- 
stawiciela wladzy boskiej. 
Stało się coś banalnego, ksiądz zafascynowany urodą malżonki komen- 
danta. przypuścił szturm cierpliwy i wyrq(inowany. Kontakty poza 
towarzyskie były jakby naturalne bo ksiądz też człowiek i chorować może. 
a obowiązkiem pielęgniarki jest choremu udzielić pomocy... 
Czego nie dokonał Walerian K.. dokonał przedstawiciel władzy boskiej. 
Okazalo się. że pod względem erotycznym malżonka Waleriana K. była po 
prostu w małżelzskim stadle u
piona. W nowym, jakże podniecającym. bo 
zakazanym zu'!iązku dozna wala uczu,: zgoła przedziwnych. Pragnęla ich 
doznawać coraz częściej i częściej. Nowy partner. choć do.
wiadczony w 
tych sprawach zaczynał doznawać zadyszki. Prócz tego. widoczne i raczej 
niezwykłe wizyty pielęgniarki dawaly do myślenia kobietom związanym z 
kruchtą. Nie mogły one wprost uwierzyć. aby ich ksiądz tak ustawicznie 
upadał na zdrowiu. 
Małżonka Waleriamj K. była howiem nienasycona. Dochodzila do 
wieku najwyższej aktywności seksualnej i eroty;m zawladnąl ją niczym 
narkotyk. Tajemny związek stawal się dla wielu osób w mia.liteczkujawny, 
ale Walerian K. jak każd..v mąż, o swoich rogach dowiedzial się ostatni. 
Dowiedział się w sposób zgola sensacyjny. Otóż 11' trakcie rozkosznych 
igraszek malżonka Waleriana K. tak mocno zacisnęla zęby na delikatnym 
organie swojego kochanka, że konieczna okazala się interwencja chirurga. 
który musial użyć kilka szwów aby utrzymać w calości to, co nie trzymało 
się kupy. 
Zdarzenie to 
I,'ywo/ało istny gejzer plotek i sarkastycznych komen- 
tarzy. Walerian K. palil.liię ze wstydu. ksiądz zostal przeniesiony na nową 
placówkę. a śliczna pielęgniarka po burzliwych lomotach we wlasnym 
domu. nie zechciala być powIną żoną. Odwrotnie. uznala. że wszystko 
można i należy postawić najedną kartę. Kobieta nie mU.lii czekać potulnie 
na partnera. może go wyszukać i zdobyć. Więc niczym modliszka szukala i 
znajdowała. To poszukiwanie. w pruderyjnym miasteczku w.-rwolywalo 
gromy i przylepiało jej etykietę szczególną. Walerian K. musial do- 
prowadzić do rozwodu. bo inaczej być nie moglo. Z mia.liteczka w!
ofano 
go na inną placówkę. bowiem nawet w urzędowych sferach rogi przy- 
prawiane przez własną żonę nie wywolują współczucia. 
EDWARD PAWLAK 


as 


p 


al. 


· a 


Państwowe Gospodarstwo Ogrodnicze w Słupsku jeszcze przed niespełna 
dwoma laty było w sytuacji na tyle dramatycznej, że trzeba było powołać 
komisaryczny zarząd. by ratować młodą firmę przed bankructwem. 
Trudnej roli komisarycznego zarządcy podjął się wówczas Marian Błażej- 
czyk. człowiek ze sporym doświadczeniem zawodowym i myślący po 
nowemu. Obiecał załodze, że wyprowadzi gospodarstwo z długów. że sami 
pracownicy zarobią na lepsze pensje i doczekają 
ię nagrody z zysku. S
o
a 
dotrzymał. Firmą kieruje sam. przy współudzIale tylko tzw. czynmkow 
społecznych. Sukces firmy jest jego osobistym sukcesem i s
kcesem pon
d 
220-osobowej załogi. która uwierzyła 'w jego program I razem z mm 
pracowała. . 
Moi rozmówcy: M. Błażejczyk i I sekretarz POP PZPR, Eugemusz 
Leńczyk byli oszczędni w słowach. Operowali liczbami. Cóż się dziwić: dziś 
pieniądze stanowią o wszystkim. Jest zysk. ludzie dobrze zarabiają, mają 
chęć do pracy. Znaczy. że jest dobrze! Jeśli nie ma zysku. nie ma dobrych 
zarobków - nie ma chęci do pracy. jest źle! 
Zysk PGO wyniósł w ub. roku 34 mln złotych. choć planowano tylko 700 
tys. Dla porównania. straty w 1986 r. wynosiły ponad 48 milionó
. .Całe 
zadłużenie PGO w banku wynosi jeszcze ok. 1,5 mld zł... M. BłazeJczyk 
powiada (chyba za skromnie). że to zysk symboliczny, że gospodarstwo stać 
już na dużo więcej. 
Przy zatrudnieniu zmniejszonym o 52 osoby (dzięki temu można było 
m.in. zwiększyć zarobki pozostałym pracownikom) produkcja towarowa 
netto w porównaniu z 1986 r. wzrosła o 102 mln zł. tj. o 61 proc. W tym roku 
powinna wzrosnąć o następne 150 mln. Wyniki I półrocza pokazują, że jest 
to realne. Produkcja z l m 2 szklarni osiągnęła wartość 3,4 tys. zł. Eksport 
kwiatów i warzyw w 1987 r. wyniósł 39 mln zł. W 1986 r. - 5 mln. - A ceny 
eksportowe nic rosną tak jak krajowe. są raczej stałe - mówi M. 
Błażejczy k. - Do kOlka czerwca br. wyeksportowaliśmy towary za kolejne 
103 mln złotych. Do kOllca rok u liclymy na eksport rzędu 150 mln. 
Oznaczać to będzie prawie trzydziestokrotny wzrost w stosunku do nie tak 
odległego 1986 roku. 


PGO eksportuje świeże ogórki i kwiaty doniczkowe, głównie pelargonie, 
bardzo popularne na rynku zachodnim. Kupują je Szwedzi, Szwajcarzy, 
Anglicy, Niemcy. Gospodarstwo od minionego roku specjalizuje się w 
produkcji pelargonii. Uprawia już dwadzieścia gatunków tych kwiatów. W 
1987 r. wyeksportowano 30 tys. doniczek. W tym roku eksort wyniesie J 50 
tys.. a w 1989 - 400 tysięcy doniczek. - Jest to sprzedaż - zapewnia M. 
Błażejczyk - bardzo opłacalna. Gdyby nie eksport, trudno byłoby lokować 
takie ilości kwiatów na rynku krajowym. Podobnie rzecz ma się z ogórkami, 
które też mają dobrą cenę i dzięki korzystnemu eksportowi mogą być trochę 
tarlsze w naszych s
lepach. 
- Gdyby nie uprawiano ogórków w Bierkowie, ich cena - - powiedział 
M. Błążejczyk - wynosiłaby wiosną nie 350----500 zł za kilogram, tylko 
dużo więcej. I taką m.in. korzyść z istnienia naszego gospodarstwa 
szklarniowego ma społeczel1stwo miasta i województwa. Nieprawda, że 
nasze ogórki szklarniowe i pomidory są niezdrowe. Gdyby tak rzeczywiście 
było, nie kupowaliby ich Szwedzi i Duńczycy. 
Uprawa ogórków prowadzona jest u nas bez stosowania środków 
chemicznych. Nawet z ich szkodnikami i chorobami wałczy się biologicznie. 
W 1986 r. średnia płaca w PGO wynosiła 19,7 tys. zł. W 1987 r. - 24 tys. 
Niezaleinie od tego wypłacono średnio na osobę po 12 tys. zł premii 
eksportowej i średnio po około 52 tys. nagród z zysku. - Kiedy na zebraniu 
ogólnym powiedziałem, że będziemy wypłacać takie wysokie premie - 
mówi M. Błażejczyk - nikt nie chciał uwierzyć. Dotąd czegoś takiego w 
PGO nie było. 
Zakładowego systemu wynagrodzeń jeszcze nie wprowadzono, ale już 
przygotowują się do tego. Powią7anie pracy z płacą od dawna wymuszane 
jest przez system premii miesięcznych, kwartalnych i zadaniowych. Pracow- 
nicy wiedzą, że jeśli osiągną lepsze wyniki w produkcji. na pewno więcej 
zarobią. I to sprzyja lepszej pracy, a także tańszej produkcji w PGO. 
Ale dla poprawienia wyników podjęto wiele innych przedsięwzięć. 
Począwszy od ubiegłego roku pracownicy PGO sami wykonują na potrzeby 
zakładu skrzynki do warzyw. Sami produkują też opakowania z folii. 
Rozpoczęli produkcję węży do ogrzewania podglebia. Będą sami wyrabiać 
też doniczki z plastyku. Uruchomili własną torfownię. Założyli 50-hek- 
tarową plantację truskawek. Budują chłodnię na 200 ton warzyw. W 
budowie są trzy domy mieszkalne. 
Nie udało się jednak rozwiązać głównego problemu, który warunkuje 
działalność prledsiębiorstwa - budowy własnej kotłowni. Ciepło dostar- 
cza wciąż WPEC. Wprawdzie między obu pr7edsiębiorstwami nie ma 
nieporozumień na tym tle. ale obecna sytuacja jest kłopotliwa tak dla jednej 
jak i drugiej strony. Najlepiej gdyby PGO miało własne źródło ciepła. 
Specjaliści stwierdzili. że kotłownia gazowa o mocy 10 GJ czasowo 
rozwiązałaby problem. Wspomagałaby przy okazji obecną miejską KR-2. 
Opracowano już niezbędne 7ałożenie techniczne, jest też wstępny kosztorys. 
Potrzeba - bagatelka ok. 400 mln złotych, których nie ma skąd wziąć. 
Gospodarstwa nie stać jeszcze na sfinansowanie takiej inwestycji. O cieple 
dla gospodarstwa ogrodniczego w Słupsku dyskutowano niejeden raz. 
Padały propozycje. Niestety, żadna nie doczekała się realizacji. A ciepło jest 
bardzo drogie. Jego cena liczona jest według dwuczłonowej opłaty: stałej, 
dość znacznej. niezależnej od tego czy ciepło bierze się czy nie oraz opłaty za 
każdą jednostkę pobraną. W ubiegłym roku PGO zapłaciło za nie 
ciepłownikom WPEC 74 mln zł. W tym roku zapłaci już 110 mln. Co to 
oznacza - nie trzeba chyba tłumaczyć. 
M. Błaże,iczyk powiada. że jeżeli będzie miał ciepło - o więcej martwić się 
nie musi. Przedsiębiorstwo na pewno zarobi na siebie i ma przed sobą 
przyszłość. Wcale nie musi ciągnąć się w ogonie najgorszych. 
Komisaryclne larządzanie jeszcze istnieje. ale już w listopadzie br., jak to 
wcześniej założono, może zostać zniesione. 
Czas pokazał, że jeżeli się potrafi, to i w PGO można normalnie 
gospodarzyć. 


ZBIGNIEW BABIARZ-ZYCH 


Ps. Okazuje się. że już z dnie.'ii IUpea br. decyzją wojewody słupskiego jako 
organu założycielskiego, zarząd komisaryczny w PGO zniesiono. Dyrek- 
torem gospodarstwa został M. Blażejczyk, wybrany wcześniej w konkursie na 
to stanowisko, sprawdzony wcześniej jako komisarz. (zbz) 


37 (449) NR ZBLIŻENIA 9
		

/Image010.djvu

			(.<: 


MOJA OLIMPIADA (3) 


Jana Dydaka - obrachunki 
i nadzieje 


.z AR t-\ 
#łq45 


"k 


:tJ. 
:!? 


. ...'}. 


;'..: -{.. 



L 


..
..f
 


. '/:...
).
:'
:::":
;";- 


Nie jestem przyzwyczajony do 
udzielania wywiadów ani mówienia 
o sobie. Nie bardzo wiem co mam 
powiedzieć o Olimpiadzie. na której 
zresztą jeszcze nie byłem. Wyjazd 
do Seulu był moim marzeniem i 
celem wszystkich starań. trudów. I 
to się właśnie teraz spełni. Jeżeli 
mówimy o Olimpiadzie - to dla 
mnie wszystko jest po raz pierwszy. 
Dlatego byłem bard70 wzruszony. a 
nawet stremowany atmosferą i o- 
prawą wręczania olimpijskich no- 
minacji. Cieszę się. że to odbyło się 
właśnie w Słupsku, przed moją pub- 
lil.'Znością. Kiedy wyjeżd7aliśmy z 
Cetniewa nie wszyscy byli z tego 
zadowoleni. Padały głosy -- nawet 
trenerów - że szkoda dnia, że 
nominacje można było wręczyć tak- 
że w Cetniewie. Później, w drodze 
powrotnej, wszyscy byli pod wraże- 
niem uroczystości. To była piękna 
impreza podkreślająca wagę za- 
szczytu, jaki spotyka reprezentan- 
tów-olimpijczyków. Chcę podzię- 
kować tym wszystkim. od których 
otrzymałem tak wiele kwiatów. u- 
pominki i maskotki. 
Przygotowania do startu dobie- 
gają końca. Mamy za sobą rok 
ciężkiej pracy. Zwłas7c:za w ostat- 
nim półroczu nikt się nie oszczędzał. 
Przechodziliśmy slczegółowe i 
skomplikowane badania lekarskie. 
Wreszcie wiemy, jaki jest nasz stan 
wytrenowania. 
Mam satysfakcję, że w Seulu 

.d
 


reprezentował MZKS ..Czarm" 1 
całą Ziemię Słupską. Prawdę mó- 
wiąc - ciężar odpowiedzialności 
trochę przytłacza. 
Na olimpijskim szlaku stawiam 
pierwsze kroki. Jak jestem przygo- 
towany? Zastanawiałem się nad 
tym wielokrotnie. Praktycznie od 
roku w Słupsku jestem gościem. 
Cały czas obozy i zgrupowania. 
wyjazdy na turnieje. Myślę. że mam 
spore doświadc]enie. Startowałem 
już w mistrzostwach świata i Euro- 
py juniorów. wprawdzie bez suk- 
cesów, ale te starty właśnie teraz 
będą procentowały. W roku ubieg- 
łym w moim pierwszym starcie w 
kategorii seniorów - zaobyłem mi- 
strzostwo Polski! I właśnie w Kra- 
kowie uwierzyłem. że mam szanse 
zakwalifikować się do ekipy na 
Seul. Oli!:l1piada stała się dla mnie 
celem nr l. wszystko inne prlestało 
się liczyć. Przerwałem naukę w tech- 
nikum i chocia7 z trudem podej- 
mowałem tę decyzję - innego wyj- 
ścia nie było. 
Przed rokiem w Krakowie byłem 
mocno zaskoczony. kiedy wręczono 
mi puchar dla najlepszego technika 
mistrzostw Polski. Dlatego w roku 
bieżącym w Kielcach mocno prze- 
żyłem porażkę w finale z Leszkiem 
Wardlałą. Byłem trenowany .,pod 
Olimpiadę" i w Kielcach brak mi 
było zarówno wytrlymałości jak i 
szybkości. 
Moja droga do olimpijskiej no- 
minacji nie była łatwa. Startowałem 
w trzech silnie obsadzonych turnie- 
jach międzynarodowych oraz w me- 
czu USA Europa. Najpierw w So- 
fii wygrałem z dwoma Bułgarami: 
Leczezarem Neszewem. którył w I II 
rundzie był trzykrotnie liczony oraz 
4: I z Błagojem Sokołowem. W fina- 
le z Alfredo Duvergclem nie mog- 
łem walczyć z powodu kontulji dło- 
ni. Następny turniej w Usti. Tam 
pokonałem !wiejno: Sahlu Mekurię 
(Syria). Ladislava Stiffela i Antona 


Las7czka (obaj CSRS). awansując 
do finału. W programie przeczyta- 
łem że w 1982 roku turniej w Usti 
wygrał Kazimierz Adach: Ja też 
chciałem odnieść podobny sukces. 
ale w finale nie dałem rady. bardzo 
dobremu i 7nanemu Kubańc:zykowi 
Juanowi Garcii Lemusowi. Na tur- 
nieju ..Intercup" w Karlsruhe 
(RFN) odniosłem chyba sukces wy- 
grywając 5:0 z wicemistr7em Euro- 
py - 85 Węgrem Imre Bacskaiem. 
Wysokiego i czarnego jak smoła 
Dairrę Siriki u WybrzÓa Kości 
Słoniowcj pokonałem łatwo. ale w 
półfinale przegrałem jcdnogłośnie z 
czołowym pięściarzem radlieckim 
Aleksandrem Ostrowskim. Ostat- 
nią walkę stoc7yłem na początku 
czerwca w Las Vegas podaas me- 
czu USA - Europa. Moim przeciw- 
nikiem w tym spotkaniu był aktual- 
ny mistrz świata Kenneth Gould. 
Powiedziano mi później. że miałem 
bardzo dobrą pierwszą rund
. po- 
dobno nawet ją wygrałem. poźniej 
Gould był już zdecydowanie lepszy. 
Mimo wszystko dwa finały i jed- 
no trzecie miejsce w turniejach mię- 
dzynarodowych - ot\\'orzyły mi 
drogę do olimpijskich nominacji. 
Ze wSlystkich członków kadry w 
roku biÓącym stoczyłem najwitrcej 
walk. 
Może kilka słów osobie. Urodzi- 
łem się 14 czerwca 1968 r. w Czela- 
dzi. Szkołę podstawową ukOtlc7Y- 
lem w Będzinie. Wtedy rodzice dali 
mi wolną rękę w decydowaniu o 
swoim losie. Wyjechałem do Jast- 
rlębia gdzic ukończyłem szkołę gór- 
niczą. Tam też trafiłem do sekcji 
bokserskiej. Zdobyłem dwa tytuły 
mistrza Polski juniorów. Nigdy nie 
wiązałem przyszłości ani z górnict- 
wem ani z Jastrzębiem. Chciałem 
mieszkać na Wybrzeżu. Kiedy o- 
trzymałem prop07ycje l Czarnych 
- moja decyzja była natychmias- 
towa. W ten sposób od wucśnia 
1986 jetem mieszkaIlcem Słupska i 


jestem z tego bardzo rad. Stoclyłem 
dotychczas 12 I walk. Występuję w 
wadze półśredniej. ale przy 18 ł cm 
wzrostu od nowego roku prlejdę do 
kategorii lekkośredniej. M)'ślę. że 
moim silnym atutem jest przyzwoi- 
te wyszkolenie technic:zne. dobre 
wyczucie dystansu. Muszę jeszcze 
popracować nad wytrzymałością o- 
gólną i w7mocnieniem siły ciosu. 
Ale tera] naj ważniejsza jest Olim- 
piada. Jestem nie tylko debiutan- 
tem. ale mając 20 lat - jestem także 
naj młodszym zawodnikiem w eki- 
pie polskich pięściarzy. Wiem. że w 
Seulu konkurencja będzie ogrom- 
na. Zgłoszonych jest ponad 500 
:zawodników. To jeden z rekordów 
igr7ysk. Gorączka olimpijskich 
pr7ygotoWałl rośnie 7 ka7dym 
dniem. Do Sculu odlatujcmy 7 
września a turniej bokserski. mimo 
że będzie rozgrywany w jednej hali 
na dwóch ringach - będzie trwał 
najdłui'ej: od pierwszego do ostat- 
niego dnia Olimpiady. 
Obiecuję dać z siebic wszystko. 
Mam tylko jedną prośbę: trzymaj- 
cie :za mnie kciuki! 
A po 0limpiad7ie - liga. Zespół 
jest w trudnej sytuacji. musimy wy- 
grać trzy spotkania. Podj
!łem też 
decyzję osobistą. życiową. Jestem 
urodzony pod makiem ..BliL.niąC' 
więc po powrocie z Seulu lawieram 
związek małżeński. Moją wybranką 
jest słupszczanka, pod ka7dym 
względem .,NAJ..:' Ma na imię 
Teresa. W ten sposób ze Słupskiem 
wią7ę się na za wsze. 
A na Seulu świat się nie kończy. 
Chciałbym w sporcie jeszcze wiele 
osiągnąć. W roku przyszłym dwie 
następne wielkie impre7Y: w Ate- 
nach mistrzostwo Europy, ajesienią 
w Moskwie - mistr70stwa świata 
Za cztery lata następna Olimpiada. 
Już dziś wiem. że będę walczył o 
miejsce w samolocie do Barcelony! 


Zanotował: JERZY MARKO 


{-.s- 


"'( )' 


. 


.:.....
:.:.. 


'.'
.f :=K 


-'.:
 


.,. 


" 


/ 


'-o 
'\
 



c..: 


.:«
':"
';. 


.
" .r:.".... 
 
.:..''''"
';.
 


f .. . . ...1IL. . .. . 
...
. 


, 


1-:
...,;"".-t\I. ."- 


.'ot. JAN MA71EJUK 


d 


Kilka tygodni temu wydar7yła się 
ta tragcdia. na trasie międ7Y Słup- 
skiem a Miastkiem: fiat zderzył się] 
innym samochodem cię7arowym. 
zapali' się jak pochodnia (w środku 
były kani!>try l paiiwem). grlebił'" 

,,>; 


<

 


--f 
4:. 


;r.. .. 


..... 


,+ 
"" 


'"' 

 .. 
. . 



 


.:;
 
, 


Przy otwartej kurtynie... 


ftt. 


...pracują ponoc naS7e naj\\'yższe władze. C7emu nie miałoby tak być 
również w terenie? Ten budynek w Sławnie przy ul. Rapackiego, niegdyś 
własność miejscowej Gminnej Spółdzicłni.jesl od ponad roku. w ślimaczym 
feolpie. adaptO\...any 11<\-bibhotckę przc] pe\\'ną firmę polonijną. Ten s)'stem 
i tempo prac znala7ło \\-dzięC1Jiych kibiców: od czasu do czasu na tych 
piętrach i schodach d7ieci urząd:zają sobie zabawy. Może o to właśnie 
chodziło? 


Niewiele śladów przeszłości zachowało się w Debrznie. Świadczą o niej 
m.in. resztki murów obronnych. Niestety, ten zabytkowy fragment miasta 
nie jest otoczony właściwą opieką. Oto w otoczeniu murów baszt)' ktoś 
postawił sobie "blaszaka". Proponujemy przenieść garaż w inne miejce. 


Fot. JAN MAZIEJUK 


OGŁOSZENIA 


UWAGA: użytkownicy nabrzeży 
i kanałów portowych, zbiorników 
i cieków wodnych oraz innych obiektów 
hydrotechnicznych 


PRZEDSIĘBIORSTWO 
ROBÓT PODWODNYCH 


" 


- 
- 
- 
- 


- 
- 
- 
- 
- 
- 
- 
- 
- 


MAR i N EX 


Spółka zo.o. - j.g.u. 


+ 


W SOPOCIE 
Zakład w Słupsku - Słupsk, 
ul. Krajewskiego 26 
tel. 251-52 


OFERUJE: 


szeroki wachlarz usług w zakresie: 


. PRAC PODWODNYCH 


* przeglądy inwentaryzacyjne podwod- 
nych części obiektów inżynieryjno- 
-wodnych 
* remonty i prace montażowe podwod- 
nych części hydrotechnicznych 
* cięcie i spawanie pod wodą 


. PRACE HYDROTECHNICZNE 


* remonty nabrzeży, falochronów, po- 
mostów oraz dalb 
* montaż urządzeń odbojowych 
* prace konserwacyjno-maiarskie obiek- 
tów inżynieryjno-wodnych 
* wykonywanie palisad, faszynowania i 
innych prac zabezpieczających na- 
brzeża, wydmy itp. 


. 


. PRAC PROJEKTOWYCH 


* wszelkie prace. związane z projekto- 
waniem budowli hydrotechnicznych, a 
także ekspertyzy i orzeczenia 


Przedsiębiorstwo nasze zatrudnia wyso- 
ko kwalifikowanych specjalistów oraz 
dysponuje profesjonalnym sprzętem. 



.
. 


Oferując nasze usługi gwarantujemy: 
D WYSOKĄ JAKOŚĆ 
D ATRAKCYJNE TERMINY 
D KONKURENCYJNE CENY 


4 


Informacje dotyczące pelnego zakresu naszych świad- 
czeń, cen i terminów można uzyskać kontaktując się z nami 
osobiście lub telefonicznie. K-97 


t 
.; 


111111111\\I!!!\\\\IIII'\1!\\\
!\\\:\\\
IIIIII\ II :Ij!!\
\\\!

II\
i
 I :-
\
!\\
\li\i"\11 
..... ...... .................... .IS.. .n......... .'. .a.s. ................ · 
;\\\\\\\\ \ \\\\ \[\\[\\[lli
ili1
I
I
j
[

 
I

\
[ 
\ [\
 






11[


1 
1
[


I\ j 

1
\j\j\
1
[
\j 

\
1j\
\
\
\
\j
j
[\
I\\\1\\ffi\\1\1I\\\f
 


". 


Wojewódzki Wydział Państwo- 
wej Inspekcji Pracy w Słupsku 
zwraca się do Czytelników Tygod- 
nia "Zbliżenia" z propozycją udzia- 
łu w konkursie na zwięzłe w treści 
hasła o tematyce BHP. Forma haseł 
dowolna, maksymalna ilość ograni- 
czona do pięciu. 
Propozycje prosimy nadsyłać wy- 


łącznie na kartkach pocztowych do 
redakcji Tygodnia "Zbliżenia", Al. 
Sienkiewicza 20, 76-200 Słupsk - z 
dopiskiem "KONKURS BHP" w 
terminie do 10 października br. 


Najtrafniejsze sformułowania 
haseł zostaną nagrodzone 3 upo- 
minkami rzeczowymi. (BUK) 


10 ZBLIŻENIA NR 37 (449)
		

/Image011.djvu

			Konkurs olimpijski trvva 


-.' 


W związku z dużym zainteresowa- 
niem, Wojewódzka Komisja PKOl w 
Słupsku przedłuża czas trwania konkur- 
su plastycznego dla dzieci i młodzieży. 
Przypominamy, że konkurs dotyczy te- 
matyki olimpijskiej (tradycje ruchu olim- 
pijskiego, udział polskich sportowców w 
Igrzyskach, Seul 1988 r.). 


W konkursie mogą uczestniczyć u- 
czniowie szkół podstawowych i średnich. 
Prace opatrzone imieniem i nazwiskiem 
autora, jego adresem oraz podaniem 
szkoły i klasy, do której uczęszcza - 
prosimy przesyłać w tenninie do 8 paź- 
dziernika br. pod adresem: Wojewódzka 
. ---- .. . 


Komisja PKOl w Słupsku, Al. SIenkIewI- 
cza 19. 
Najlepsze prace zostaną nagrodzone 
atrakcyjnymi upominkami, które ufun- 
dowały m.in. "Comindex", Zarząd Wo- 
jewódzki ZSMP, ośrodki sportu i re- 
kreacji w Przechlewie, Człuchowie, Ustce 
i Łebie. 


Nowo organizowana 
AGENCJA 
w Słupsku 
Wielobranżowej Ogólnopolskiej 
Uspołecznionej Spółki 
zo.o "KOOPOL" 


poszukuje: 


* 


inżynierów i techników różnych 
specjalności z uprawnieniami 'pro- 
jektowymi i wykonawczymi na 
umowę o pracę lub umowę o dzieło 
inżynierów i techników przedsiębior- 
czych i operatywnyclJ na stanowiska 
specjalistów ds. usług technicznych 


* 


. 


OFERUJEMY WYSOKIE ZAROBKI. 


Pisemne oferty prosimy kierować na adres - 
Biuro Ogłoszeń w Słupsku nr K-98. 


K-98 


PRZEDSIĘBIORSTWO 
POLSKIE LINIE LOTNICZE LOT 
Oddział w Słupsku 


OGŁASZA 


przetarg nieograniczony 


na sprzedaż 
. samochodu marki "Nysa" 522 S, 
nr podwozia 199284, rok produkcji 1977 
* cena wywoławcza - 297.000 zł 


Przetarg odhędzie się 7 października 1988 r. o 
godz. II na terenie lotniska. 


. 


Pojazd można oglądać w przeddzień przetargu w 
godzinach od 10-13 na terenie lotniska PLL LOT. 


Do przetargu mogą przystąpić osoby, które naj- 
później w przeddzień przetargu wpłacą wadium 
w wysokości lO procent ceny wywoławczej w 
kasie Oddziału PLL LOT w Słupsku ul. Zawadz- 
kiego 21uh na konto PLL LOT nr 1137-26 NBP XIII 
OM Warszawa. 


Wadium wpłacone na konto przedsiębiorstwa można ode- 
brać po 14 dniach od daty dokonania wpłaty. 


W przypadku nie sprzedania pojazdu w I przetar- 
gu, w tym samym dniu i miejscu o godzinie 12 
odbędzie się II przetarg na warunkach j.w. 
Wpłacone wadium na I przetarg zachowuje waż- 
ność na II przetarg. 


Przedsiębiorstwo PLL LOT nie ponosi winy za wady ukryte 
pojazdu i zastrzega sobie prawo unieważnienia przetargu 
lub wycofania samochodu z przetargu bez podania przy- 
czyn. 


-. 


K-99 


Nie zaspokoimy 
wszystkich potrzeb 


Dot. krytycznego artykułu prasowego 
pt. "Zapiski głodnego" z dnia 1988.05.12. 
Próbując uSlOsunkować się do ww ar- 
tykułu przepraszamy bardzo za niedotrzy- 
manie terminu odpowiedzi. Trudno jest 
uSlOsunkować się do treści artykułu. wJja- 
śnić stan zaopatrzenia jeżeli całą treścią 
jest jeden wielki zarzut: nieudolno.
ć pra- 
cowników handlu i co by pisać to wyglądać 
będzie na usprawiedliwianie się tychże. 
wtedy kiedy nie ()lIko handel jest tu winien. 
Nie trzeba chyba być .fachowcem, orien- 
tować się w dziwnych uwarunkowaniach. 
przepisach typu rozdzielniki. przydzialy. 
by stwierdzić. że jaki jest przemysi pracu- 
jący na rzecz rynku, takie jest zaopat- 
rzenie rynku. Ale do rzeczy: z utęsk- 
nieniem czekamy na uruchomienie nowego 
zakładu mleczarskiego w Słupsku, ho w 
istniejących warunkach nie tylko. że mle- 
czarze produkują w zawężonym asorty- 
mencie, ale to co robią jest nie najlepszej 
jakości. a często także wskutek awarii i 
brak dostaw w ogóle jak to hylo np. ze 
śmietaną. mlekiem już po ukazaniu się 
artykulu. Czy nie możemy zakupić braku- 
jących nam towarów u innych producen- 
tów? Niektóre możemy i tak np. robimy z 
serami twardymi (w granicach 6-8 ton 
m miesiąc sprowadzamy poza przydziała- 
mi. a przydzial np. na m-c lipiec wynosil 
25.5 lOny przy potrzebach 45--50 lOn). 
tak robim.ł4 z mlekiem proszklJ1'.wnym, 
zagęszczonym. Nie możemy tego robić z 
twarogami, serkami homogenizowanymi, 
śmietaną. napojami mlecznymi. głównie z 
uwagi na krótki okres przydatno.ki ich do 
spożycia (24 godzin)l) oraz hraku ich 
podaży w sąsiedztwie naszego województ- 
wa. 
Nie nwiemy zgodzić się z komentarzem 
wlożonym w usta znajomej sprzedawczyni. 
Jest prawdą. że w okresie przed
wiątecz- 
nym na skuteJ.. zlamania obowiąz
jącej 
struktury do sklepów trajlly II'ięJ..sze ilo.ki 
wędzonek. do których zaliczanajest także 
szynka. Zwiększone dostawy rozpoczęliś- 
my już na 10 dni przed świętami, w tym 
uikie w przed.
wiąteczną sohotę. Ale nie 
przesadzajmy. nie hylo tego aż tyle, hy w 
dziesiqtym dniu po .6riętach szynl..ę sprze- 
dawać. Po .
więtach odbnmły się normal- 
ne, codzienne dostawy. mniejsze ilo.kiowo, 
jako że w tym okresie popyt jest mniejszy 
chociaż nie dotyczy 10 także szynki. To 
można sprawdzić. Tylko czę.
ć prawdy 
zawarta jt'st w wywodach na [emat amr- 
tymentu pieczywa. Rzeczywiście nie we 
wszystkich sklepach jestc!illIY w stanie 
prowadzić szerszy asortyment pieczywa. 
Robi"". [O II' okrdloll\'ch placólrkach 
sklep piekarniczy na Sia
zYIi:
k-iegO: Deli- 
katesy. Stodoła i inne większe. Dostali}' w 
asortvmencie realizowane są od wlOrku do 
piątku. Z uwagi na zwiększone zapot- 
rzebowanie w poniedzialek. piątek i sohotę 
zawężamy produkcję do chleba podstawo- 
wego mając na celu zabezpieczenie iloś- 
ciowe. To z tych przyczyn rozpoczęliśmy i 
na dniach kończymy hudowę piekarni. 
Trudno porównywać się nam z Gdańs- 
kiem, Warszawą (tym bardziej z Aust- 
rią). ale my.
limv. że w każdvm z tych 
miast jest rynek lepszy II' niektórvch' ar- 
tykulach. a w niektórych gorszy. Sądząc 
po dynamice ohrotów, ohrotach na jed- 
nego mieszkaćm (dane taJ..ie po.\'jadamy) 
nie jesteśmy gorsi. jeżeli nie lepsi. Zaopat- 
rzenie w poszczególnych grupach lOwaro- 
w\lch zależy od miejscowej bazy produk- 
cyjnej. a także od "Wt1Śl:". W szeregu 
artykułów mamy wydaje się znacznie lep- 
sze zaopatrzenie. Zdajemy sobie sprawę, 
że nasze kłopoty najmniej obchodzą klien- 
ta, że klient mając pieniądze winien mieć 
możliwość zakupu interesujących go dóbr, 
zwłaszcza je::eli jest 10 klient cierpiący. 
s
azany na okrdlone potrzeby. Serdecz- 
me przepraszamy, że nie zawsze je.\.te.
my 
w stanie potrzeby te za.
pokoić. 


OGŁOSZENIA DROBNE 


krecja. 76-200 Słupsk 8, skrytka poczto- 
wa 211". G-334 


Wiceprezes ds. handlu 
mgr inż. BOGDAN WIECHECKI 


. Różne 
POSZUKUJĘ stancji dla dwóch stu- 
dentek. Słupsk tel. 250-01. G-337 
OWCZARKI niemieckie suczki 6 ty- 
godni sprzedam. Linke Słupsk Poniato- 
wskiego 19/3. G-338 
CHCESZ otworzyć, powiększyć Salon 
Gier - Automaty telewizyjne, progra- 
my, sprzedam. wydzierżawię Gdańsk te- 
lefon 47-91-86. G-326 
KORESPONDENCYJNE Biuro Po- 
średnictwa przy Zawieraniu Małżeństw 
"ZODIAK II" prowadzi prawnik. Sze- 
roki wybór ofert, Cały kraj. Pełna dys- 


HALSZKA - Żary skr. 12 kojarzy 
małżeństwa krajowe i zagraniczne. 
. Zguby 
ZGUBIONO zezwolenie na posiada- 
nie broni myśliwskiej wydane przez Wo- 
jewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w 
Słupsku seria A nr I 17086 na nazwisko 
Bogumił Woźniakowski zam. Darzyno. 
G-336 
SZKOŁA Podstawowa Nr 9 w Słups- 
ku zgłasza zagubienie legitymacji szkol- 
nej uczennicy Iwony Kusiak. 
G-329 


.. 



 
ZBLIŻENIA 
Tygodnik społeczno-polityczny, pismo Polskiej Zjed- 
-nOczoneJ Part u:RoDothiczej. Redaguje kolegium: Jarosław Duchnowicz - 
redaktor naczelny. Andrzej Radzik - zastępca red. nacz., Tadeusz Mar- 
tychewicz - sekretarz redakcji. Waldemar Pakulski - z-ca sekretarza redakcji 
loraz zespół: Zbigniew Babiarz-Zych, Joanna Jarząbek, Małgorzata Jóźwiak - . 
redaktor tech.-graf., Magdalena Karwowska, Jan Maziejuk - fotoreporter, l 
Joanna Nitkowska, Jan Urbanowicz. 
ADRES REDAKCJI: 76-200 Słupsk. al. Sienkiewicza 20, telefony: 268-58 
- red. naczelny i zastępca. 243-81 - sekretarz redakcji. 239-12 - działy: 
społeczno-polityczny i społeczno-ekonomiczny. Oddział Redakcji w Koszali- 
nie ul. Zwycięstwa 137-139,75-604. telefon 233-20, 
Wydawca: Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza "Prasa-Książka-Ruch". Ko- 
szalińskie Wydawnictwo Prasowe. Druk: Prasowe Zakłady Graficzne w Ko- 
szalinie. 
Ogłoszenia przyjmuje Biuro Reklam i O
łoszeń, ul. Pawła Findera 27a, 


ZGUBIONO bilety miesięczne WPK i 
PKS na nazwisko Hcnryk Szkudlarek. 
G-330 


WSP w Słupsku zgłasza zagubienie 
legitymacji studenckiej nr 5750/MP na 
,nazwisko Krzysztof Szopiński. 


(j -331 


WPK Słupsk zgłasza zagubienie biletu 
wolnej jazdy na naLwisko Zembrzuska 
Marta. G-333 


DYREKCJA ZSO w Ustce ogłasza 
zagubienie legitymacji uczniowskiej nr 
24/86/87 na nazwisko Rykowski Ma- 
riusz. G-335 


PROGRAM TV 08---14.09.1988 r.' 


CZWARTEK 


PROGRAM I 


9.30 ..Domator" 9.35 ..Domowe przed- 
szkole" 10.00 Ot - wiadomości 10.10 
..Domator" dla dzieci 10.20 ..Bergerac" (2) 
serial sensacyjny prod. angielskiej I I. 10 
..Domator" 16. I 5 Program dnia 16.20 Dl 
wiadomości 16.25 Dla młodych wid.f.ów: 
..Kwant" "Superdrużyna" oraL 
..Wielkie eksperymenty.' (3) serial prod. 
angielskiej 17. I 5 Teleexpress 17.30 Woj- 
skowy program historyc7ny ..Ostatni 101"' 
17.55 "RelleksJe" magazyn panstw soc- 
jalist)'c7nych 18.20 ..Sonda" ..Ugzor" 
]8.50 Dobranoc 19.00 ..Teraz" 1930 
D.f.iennik 20.00 ..Bergerac" (2) ..Kto 
zabił płetwonurka?" serial sensacyjny 
prod. angielskiej 21.05 ..Pegaz" 21.45 ..sla- 
darni pieriestrojki" (6) ..BAM i co 
dalej?" 22.10 ..Wódko. pozwól żyć" 22.40 
Ot komentar.f.e 


PROGRAM II 


P.25 Program dnia 17.30 ..Rod.f.ice i 
dzieci" 18.00 Program lokalny 18.30 
..ABC' teleturniej językowy 19.00 Ma- 
gazyn ..102'" 19.30 Program pub\. 20.00 
Międzynarodowy Fesliwal Cyrkowy - 
Monte Carlo 21.00 ..Ekspres reporterów" 
21.30 Panorama dnia 21.45 Kino studyjne 
..Dwójki": ..CLIowiek .f. polisą" - film fab. 
prod. angielskiej 23.00 Wiec.f.orne wiado- 
mości 


PIĄTEK 


PROGRAM I 


9.30 ..Domalor'. 9.35 ..Domowe pf.f.ed- 
sl'kole" 10.00 Ot wiadomości 10.10 Dl 
reforma gospodarc7a 10.25 ..Wrak" 
film prod. czechosłowackiej 11.50 ..Doma- 
tor" 16.] 5 Program dnia 16.20 Ot 
wiadomości 16.25 Dla młodych widzów: 
..Reporta.l" 16.50 Dla dzieci: ..Okienko 
Pankracego'. 17.15 Teleexpress 17.30 ..Za 
kierownicą" 17.50 Wokół ..Kancler7a" 
program publicystyki kulturalnej 18.15 
..Laur olimpijski" widowisko poetyckie 
18.50 Dohranoc" 19.00 ..Monitor Rządo- 
wy" 19.30 D7iennik 20.00 Telewizyjny te- 
atr rO.f.maitości Jerzy Sl'aniawski ..Pa- 
pierowy kochanek" re;. I. Gogolewski 
21.30 ..Cza
" 22.00 Shirley Bassey reci- 
lal 22.40 Dl komentar.f.e 


PROGRAM II 


17.55 Program dnia 18.00 Program loka- 
lny 18.30 ..Polak w prl'yrodzie'. rep. 
19.00 Wzrockowa lisIa pr.rebojów Marka 
Nied7wieckiego 19.30 ..Dookoła świata" 
..Na wyspie odkrytej w niedzielę" 20.00 
Inauguracja XXXI MiędLynarodowego 
Festiwalu Muzyki Współczesnej ..War- 
szawska Jesien" 198821.30 Panorama dnia 
21.45 ..Bosonoga contessa" film fab. 
prod. amerykanskiej 23.50 Wiec.f.orne wia- 
domości 23.55 ..Telewil'ja nocą" 


SOBOTA 


PRO(;RAM I 


2.00 SlUdio Olimpij"kie Otwarcie Let- 
nich Igrzysk Olimpijskich Seul 'SS 
R.IO Tydl'ien na dl'ia/ce 
8.40 Pi/karska kadra cLeka 
8.55 Program dnia 
9.00 Dl wiadomoSci 
9.10 Sludio Olimpijskie 
14.00 Skiernicwickie święto kwiatów_ 
O\\o{>co", i war...,'W (I) 
14.JO Tele\\ II'YJny koncert i.yc.f.cn dla 
honorowych krwiodJwcó\\ 
I 
.OC W star} m kinie: ..PrI'estępstwa 
nocy' film fahularny prod. francuskiej 7 
1951\ r. re;. G. Grangier wyk.: J. Gabin. N. 
Tiller. D. Darrieux 
16.35 Losowanie DUl'ego Lotka 
16.45 Skierniewickie święto kwiatów. 
owoców i war.f.Yw (2) 
17.15 Teleexpress 
17.30..0" program dok. 
18.20 Skierniewickie swięto kWlatow. 
owoców i wauyw (3) 


18.35 ..Butik" 
ka!.9.00 Dobranoc: .,Zabawy Bolka i Loł- 
19.10 ..Z kamerą wśrod zWierząt" ..40 
lat minęło" 
19.30D7iennik 
20.00 ..Mężczyźni wolą blondynki" - 
film fab prod. USA reż. H. Hawks wyk.: 
M. Monroe. J. Russel 
21.30 ..Tydzien w polityce" - komen- 
tuje K. Szyndl'ielor7 
21.45 Studio Olimpijskie 
23.00 Ot wiadomości 
23.10 Anegdoty teatralne I. Śmiałow- 
skiego 
23.15 Kino sensacji: ..Śmiertelny pościg" 
film fab. p
od: francuskiej reż. S. Leroy 
wyk.: J.-L. Trmtlgnant. M. Darc. B. Fres- 
son, A. Celi. R. Constantini 
0.55 Jutro w programie 


PROGRAM II 


14.25 Powitanie 
14.30 Małe kino: ..Bogowie. ludzie. zwie- 
r7ęta" film dok. reż. Sz. Wdowiak 
15.00 ..Zwierzęta świata" -.. Wikłacze" 
(2) film przyrodniczy prod. angielskiej 
15.30..5-10-15" - program dla dzieci i 
młodzieży 
16.50 ..Turniej miast" (I) - Płonsk - 
Rawic7 
17.50 Polska Kronika Filmowa 
18.00 Program lokalny 
18.30 ..Turniej miast'. (2) 
19.30 ..Alfa i omega" 
20.00 Studio Sport - Turniej satelitarny 
w tenisie ziemnym 
20.45 ..Pory roku" Piotra Czajkow- 
skiego na fortepianie gra Maria Korec- 
ka-Soszkowska 
21.30 Panorama dnia 
21.45 ..Zmienne losy kapitana Lancas- 
tera i Chubbie Miller" (3) - serial prod. 
angielskiej 
22.30 Festiwal Filmów Fabularnych - 
Gdańsk '88 
22.50 Wieczorne wiadomości 
22.55 Studio Wars.f.awskiej Jesieni 


NIEDZIELA 


PROGRAM I 


<).Oł) Ot - wiadomoścI 
9.10 Studio Olimpijskie 
14.00 Telewizyjny koncert życzeń 
14.45 "Fotomagazyn" 
15.15..W kamiennym kręgu" (22 i 23) 
serial obyczajowy prod. bra.f.ylijskiej 
17.15 Teleexpress 
17.30 ..Polityka. politycy" Norodom 
Sihanouk program A. Bilika 
18.10 ..Marek Sierocki zapras7.a" 
18.30..Antena" 
19.00 Wieczorynka ..Przez mapę na ga- 
pę" 
19.30 Dl'iennik 
20.00 ..Komediantka" (7) - serial TP 
20.55 ..7 dni na świecie" 
21.05 Telewil'yjny film dokumentalny 
..Hasior" reż. J. Passendorfer 
21.35 ..SI'.aleństwa Maxa" film pro- 
dukcji francuskiej reż. Maud Linder w roli 
gł. Max Linder 
21.45 Studio Olimpijskie 
23.50 Ot - wiadomo
ci 


PROGRAM II 


9.55 PfI'.egląd tygodnia (dla niesłys7ą- 
cych) 
10.30 Film dla niesłys7ących ..Kome- 
diantka" (7) serial TP 
11.25 Wojskowy program dokumental- 
ny 
11.55 ..Jutro poniedl'iałek" 
12.15 Program dnia 
12.20 ..Turniej miast" (I) Płońsk 
Rawicz 
13.20 Pr0gram fl'ec.f.nika praw obywa- 
tclsl	
			

/Image012.djvu

			::
::::::
:f:
:
:
:;:;:
:;:;:1:;:
:
:;:f:;:


::
: l f:;::

;;;::;;;
m;;
 
"' o . m : '. ,,
 S '. : "";:;:;:;: 
1III K iilllliflllf" a l"'lllll 
nu r U
1 .... 
;Óii;
i,:;
;;!,rl
;M!!tt@


1: 
* j

d

 

 baranie 


Filia brytyjskiej firmy PERKINS 
przeprowadza w Nowej Zelandii 
próby dodawania łoju baraniego do 
oleju napędowego do dieslowskich 
silników wysokoprężnych. W bada- 
niach laboratoryjnych kilogram ło- 
iu zastępował przeszło litr oleju. 
- W Nowej Zelandii żyje 3 mln 
mieszkańców, a stado owiec liczy 70 
mln sztuk. Z każdego ubitego bara- 
na pozostaje w rzeźni około 
wóch 
kilogramów odpa
oweg j LJfv 51 
6[: . R 
 . V 7 
II 
8 ({ f rr 
f> J 2 '7 "" \.i {: 
"1 
I . . W . \J . L1 . L. 
91/, 10 II , . 1Zt 11\ ",.. 
H J\ V\ \ V, 1\ 
. J . J . I
 
 . . f- 
L,' 
\ 
/5 M rr 
 . /t. 
 lit /7 :1 

 E C 
ł'- 
J " (
 . r . J . 
\" 
18 ló 2 
 V /91 
 - 
er 1 \ L 
 
't A 
 4 . '{ 
20 2/ 
\ 22. r 23ft 
 2" " 25'_ 

. ł V 
 i') I 
.:> 
:1 -. L 
, - 
 t.. 
. 
26 O -i 
 ..) - 
() p , I n- fil t 
ł 

 \J J ;) \) IV' 
27 
 V\ 

 rI 


LEX 


.
 :..;
., .:.:::.
 
. :....:" _':;.
<::' :x::-.:'.':-;:": ";". 5;..: 


. ;.:" 

 . 
.'-"'" .".. "' 


ł 



 


.":::-; 
)- 
:<; 


.. 


Fot. PRESSPOL 


HOROSI{OP 


* BARAN (ur. 21111-20 IV) Niepotr7ebnie tracis7 czas na marze- 
nia. które nie prowad7ą do konkretnych d7iałaIl Donik
!d takle 
7aprowad7i cię metoda prób i bł
dów. Zadanie. które maS7 do 
fwykonania jest trudne i odpowiedzialnc. dla te . go 711l0bi1i7uj wszystkie 
{siły. a pr/ede wS/ystkim ro7s
!dek. W ladnym n_me nie poddaj się 
t\1Crwom - bel w7gl
du na sytuację. Trochę będą ci wad7ić układy 
osobiste. ale nie zrywaj tych wię7i. barJzo potr/ebujcs7 uC7ucia 


* BYK (ur. 211V-20 V) Nicdobre doświadC7enia ostatnich dni 
kai..! ci dmuchać na zimne. Nic musisL sj
 teraz tak bard LO asekurować. 
bowicm minęły jakieś \Vadz..!ce C'i okolic7l10ści i możcsL iść na całość. 
Popuść tci wod7e fantazji. a prl"eżyjes,r,ch\Vile pełne 
atysfakcji. Dopis7e 
ci tak7e niebywale wprost szuęście w układach damsko-męskich. Tym 
razem daj się zwariować! 


* BLlZNIĘTA (ur. 21 V-21 VI) Wprawd7ic twoje najnows7c po- 
mysły są naprawdę wartościowe. ale pr71xiÓ nie jedync w interesującej 
cię kwestii. Dlatego nic forsuj ich na siłę. pozwól tak7e innym dojść do 
głn
u. Wskutek kor7ystnego oddlialywania Merkurego spod7iewaj się 
oobrej 

assy \V spra\Vach I.Wii.!Lall}dl I pienięo7mi i w ogólc w 
interesach. Tylko uwal'aj. popr7estaJl na tym. co ci się należy. inac7cj 
pl.,cchylr/}
7 siebie... 


.. 


* RAK (ur. 22 V 1-22 VII) Jcs7c7e musiSl pr7a parę dni powalczyć 
o swoje prc-ł\\<1. No CÓl'. pra\Vd7iwe sukcesy nie pr7ychodlI 


.i. 


..t._. 


.. 4 
...,. 


u.*:
 
'.',..... .' tf' 
T-" 
. " 


\. :-: . 
..'"'" 


..,
 


u 
 


\ .;j 
--
 
\
 


/'" 


.\ 


i 


.;6 


_. \ u 


.. 


.!o 


.--,_. 


... 



 


.-' > . 
t .1 
.. J ,. .
 
... # £ 
. 


Fot. JAN MAZI 


* \\'O
iNIK (ur. 211-2211) Wytrwałość nie jest twoje! najmocniej- 
S7,! stron,!.. toteż przyjdzie ci się podda.ć ciężkiej próbie. Sytuacje, jakie 
niebawem nast,!pią. tak bardzo cię sfrustruj,!. że zechcesz wszystko i 
wszystkich posłać do diabła! A tymc7asem trzeba będzie siedzieć cicho i 
mozolnie robić. co ci kal,!... Choć trudno w to uwierzyć tak istotnie 
będzie. W miłości - niepokoje. 


* RYBY (ur. 2111-20 III) Nie demonstruj zbyt swoJcj samod/iel- 
ności i niezależności. bo popełnisz głupstwo. którego nie da się ani 
odwołać. ani zatuszować. Wpra\\-dzie nie zrujnuje to zupełnie twoich 
obecn}ch układów. ale wprowadzi dement niepokoju. tymczasowości, 
d przecież twój czas na stabilizację biegnie nieubłaganie. Skorzystaj z 
rady kogoś l'}czliwego, kto także dba o twoje intcresy, a wspólnie 
znajdziecie kompromis.