inik pomorza MAGAZYN razem z dodatkami Projektant CPK: Zależy nam przede wszystkim na wygodzie użytko\y$Rg^_, % • AFS jest znienawidzona przez elity, ale pnie się do góry • Minęło 70 lat od premiery J 'n PLUS TELEMAGAZYN z programem TV Rozmowa. O pierwszej na świecie motorówce na wodór rodem ze Szczecina str. 2 Słupsk. MZK potrzebuje 4 min zł na spłacenie VAT-u za autobusy elektryczne str. 3 Mgliste pożegnanie wakacji nad morzem Gdzie leży Eryn Vorn? Stanica ZHP w Drężnie na kilka dni przeniosła się w świat magii i fantazji rodem z kart ksiąg Tolkiena tygodnik regionów - str. 16 Nr ISSN 0137-9526 Nr indeksu 348-570 952053 W fizyce wytłumaczenie ma wszystko, ale kto był tydzień temu nad naszym Bałtykiem, mógł poczuć się jak w horrorze. Gęsta mgła zasnuła plaże i plażowiczów tygodnik regionów - str. is Słupsk. Budynek Starostwa Powiatowego ma 120 lat. W niedzielę odbędzie się wielka impreza urodzinowa str. 4 Piątek 25.08.2023 Nr 197 (5049) Nakład: 13.610 egz. Region. Prawie 22 min rządowej dotacji , dla gmin powiatu www.gp24.pl 0 # r Cena 4,90 zł (w tym 8% VAT) lęborskiego Stl*. 4 Historia Świetlica dawnej Stoczni im. Warskiego w Szczecinie ma szansę na renesans tygodnik regionów - str. 14 Jedzie pociąg z Berlina. Linia kolejowa Berlin-Szczecin powstała w 1843 roku. Dziś jest w gorszej kondycji niż w XIX wieku tygodnik regionów - str. 12-13 Ludzie Ksawery był pierwszy w kolejce. Teraz ma kanapki, kiedy zechce. Przez rok tygodnik regionów - str. 18 Pomorze Do portu w Gdyni chętnie zawijają wielkie wycieczkowce str. 6 2 • DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 TYDZIEŃ Z NASZA GAZETĄ SOBOTA • Słupsk znowu będzie stolicą polskiej pianistyki PONIEDZIAŁEK • Sportowy24: Na boiskach walka wciąż trwa na całego WTOREK • Strefa Biznesu: Z nami robisz tylko dobre interesy ŚRODA • Strona Zdrowia: Ukąszenie owada może być groźne CZWARTEK • Pod Paragrafem: Jak Stalin czyścił ostatni już raz PIĄTEK • Puls i Tygodnik Regionów. Teksty ze znakiem jakości ZAMÓW PRENUMERATĘ: tel. 94 3401114, mail prenumerata.gdp@polskapress.pl, na stronie prenumerata.gp24.pl Cicha Moc, czyli światowa premiera wodorowej łodzi rodem ze Szczecina Bogna Skarul Rozmowa Z Bohdanem Krykiem, prezesem spółki CS Kompozyty, która wraz z firmą mPower stworzyła pierwszą na świecie łódź rekreacyjną z napędem wodorowo-elektrycznym. Skąd pomysł, aby stworzyć taką łódź? Przy tym pomyśle to nie ma jednego wątku. Jest wątek prywatny, wątek firmowy, towarzyski, techniczny, proekologiczny i prospołeczny. Wszystkie mnie interesują. Zaczniemy może od wątku prywatnego. Jestem żeglarzem, skończyłem Wyższą Szkołę Morską, więc projekt, który łączy to czego się nauczyłem w szkole, czyli silniki elektryczne, z tym jak tę wiedzę na temat silników wykorzystać do napędzania statków, to jest moja dawno zamierzchła przeszłość, ale to ona dała mi podstawy do tego, aby o tym szerzej myśleć. Poza tym żeglując od bardzo dawna, miałem takie sytuacje, że jak była flauta, to było trudno mi żeglować na żaglach. Wtedy najczęściej włączałem silnik i... od razu pojawiał się hałas, łomot. To nie było przyjemne. Wobec tego - co sobie pomyślałem - potrzebny jest taki projekt, w którym jest zawsze napęd, jest moc, ale ta moc jest cicha. I to mi się szalenie spodobało. Teraz wątek towarzyski. Wątek towarzyski wystąpił wtedy, kiedy w czasie spotkań z Laurą i Markiem Hołowa-czami zaczęliśmy bardzo intensywnie rozmawiać na temat wykorzystania wodoru. Oni są tym wodorem zafascynowani i uważają, że wodór to jest przyszłość. Tak mi to często i dobitnie powtarzali, że teraz to i ja uważam, że wodór jest technologią przyszłości. Stąd pomysł, aby zająć się wodorem. Ale nie jest to łatwa technologia. Przynajmniej teraz. Jeszcze nie ten czas. Bohdan Kryk: - Wodoru nie ma co się bać. Na łódkach jest gaz, ale gdy jesteśmy rozsądni, nic nie wybucha Owszem, ale problem w tej chwili polega na tym, że wszyscy mówią o tym, że marzy im się czysta ziemia, czysta woda i czyste powietrze. Ale bez działania w tej sferze, to marzenie zostaje tylko marzeniem. Uważam, że jeśli rzeczywiście chcemy, aby to nie było tylko marzenie, to trzeba coś z tym zrobić. Właśnie. Od czegoś trzeba zacząć. Dziś j eszcze w marinach nie ma instalacji wodorowych, bo nie ma łodzi wodorowych. A nie ma łodzi wodorowych, bo nie ma instalacji wodorowych. Błędne koło. Czyż nie warto ten krąg przerwać? To teraz wróćmy do tych wszystkich wątków o tym, dlaczego postanowiliście stworzyć łódź z napędem wodorowym. Jaki miał wpływ na jej powstanie wątek proekologiczny i prospołeczny? Mówimy o tym, że chcemy żyć dłużej i czyściej. Warto więc zadbać o to, aby było czym oddychać, a na spacery nie chodzić w maseczkach. To czysta ekologia. Pozostał nam jeszcze wątek technologiczny. Nie wchodząc w ścisłe wyliczenia i wzory, chodziło nam o to, aby albo ten wodór wykorzystywać do spalania, czyli zrobić silnik, w którym wodór jest odpowiednikiem paliwa (benzyny, gazu), albo zrobić to w ten sposób, że ogniwo wodorowe doładowuje baterię. I właśnie mój kolega Marcin Hołub, który jest prezesem firmy mPower, stworzył ze swoim zespołem taki silnik. A ten silnik stał się napędem na naszej łodzi. To rozwiązanie autorskie i kilka rzeczy z tym silnikiem zostało opatentowanych. Okazało się, że ten nasz projekt jest szalenie ciekawym rozwiązaniem inżynierskim. I, co chciałbym podkreślić, dokonały tego dwie szczecińskie firmy. Jest pan z tej szczedńskości dumny? Oczywiście. Zrobiliśmy coś, co jest unikalne nie tylko w polskiej skali. Myślę, że i w skali świata. Nie znalazłem informacji, że ktoś już wcześniej zrobił taką łódź rekreacyjną. Tak powstała łódź mała, w rozsądnej cenie, nie za bardzo wyrafinowana, w której jest wykorzystane ogniwo wodorowe. Upraszczając ten napęd, to zainstalowaliśmy tam ogniwo wodorowe, które zasila baterię, a bateria zasila silnik. To dobre rozwiązanie? Naturalnie, bo ogniwo pracuje powoli, ale systematycznie i w ten sposób zasila baterię. A bateria jest magazynem energii dla silnika. To ogniwo powoli, ale przez cały czas podaje do baterii energię. Łódź ma w ten sposób cały czas energię. Może pływać. No dobrze, ale czasami na wodzie przydałoby się, aby łódź przyspieszyła. Aby „dała czadu". Co wtedy? Jeśli byłoby tylko ogniowo wodorowe, to mógłby być kłopot. Ale przewidzieliśmy to. Postawiliśmy między silnikiem a ogniwem wodorowym baterię. W ten sposób tę potrzebną energię w momencie przyspieszenia można brać po prostu z baterii. Ona jest ładowana w momencie kiedy łódź płynie wolniej, wtedy ogniwo wodorowe tę baterię cały czas doładowuje. Według nas taki właśnie układ jest najlepszym rozwiązaniem dla takiej małej, rekreacyjnej łodzi. Jak doszło do współpracy dwóch szczecińskich firm. Czy razem wpadliście na ten pomysł? mPower jest producentem silników, to nasz partner biznesowy. Razem z Marcinem Ho-łubem, jej prezesem, uzgodniliśmy, że stworzenie takiego napędu jest zacnym pomysłem. I zaczęliśmy nad tym pracować. Były jakieś szczególne wymagania? Oczywiście, bo chcieliśmy, aby łódź była nowoczesna w kształcie, aby była stateczna, bezpieczna i dobrze wyposażona. Założyliśmy również, że ma być miła, przytulna. Taka, jaką wszyscy chcielibyśmy pływać. Jest jeszcze sporo osób, które boją się wodoru. Jakoś musicie ich przekonać, że łódź z napędem wodorowym jest bezpieczna. Co wtedy mówicie? Najczęściej wtedy podajemy przykład. Przecież na większości jachtów są butle z gazem, choćby do kuchenek potrzebnych, aby ugotować wodę na herbatę. Przecież przy tych kuchenkach (czytaj też - butlach z gazem), używa się ognia. Jeśli wszyscy na łódce zachowują zasady bezpieczeństwa, to nic nie wybucha, a ciepła herbatka po zimnej, mokrej wachcie smakuje podwójnie. Identycznie jest z ogniwem wodorowym. Musimy na łódce przestrzegać pewnych zasad. One nie są wcale bardzo ograniczające. To normalne zasady bezpieczeństwa. Czy łódka z napędem wodorowym jest droższa od tej z napędem spalinowym? Tak, ale trochę. Jednak w wypadku tej łódki w dużej mierze cena zależy od różnych konfiguracji, przede wszystkim od tego jak duże zainstalujemy na niej ogniowo wodorowe. To podstawowy nowy koszt. Ale od razu zaznaczam, że w projekcie jednostki przewidzieliśmy miej -sce na różnej wielkości ogniwa. A to oznacza, że jest je gdzie i jak tam zainstalować. ©® KALENDARIUM 25 SIERPNIA URODZILI SIĘ 1530 Iwan IV Groźny, pierwszy car Rosji, od 1547 roku. Stworzył podwaliny przyszłej potęgi Moskwy, umocnił władzę centralną, przeprowadził wiele reform administracyjnych i wojskowych, podbił chanaty - Kazański i Astrachański, walczył ze Szwedami i Polakami o Inflanty. Był znany z okrucieństwa. 1845 Ludwik n, z dynastii Wittelsba-chów, król bawarski od 1864 roku, znany jako Ludwik Szalony lub Bajkowy Król. Wznosił, rujnując państwo, liczne zamki w Alpach, z których najbardziej znane są Neuschwan-stein i Iinderhof. Mecenas artystów, a przede wszystkim Ryszarda Wagnera. 1930 Sean Connery, brytyjski aktor pochodzenia szkockiego, od- twórca roli Jamesa Bonda w serii filmów o przygodach agenta 007. Grał też w filmach: „Rodzinny interes", „Imię róży", „Liga niezwykłych dżentelmenów". W2000 roku królowa brytyjska Elżbieta n nadała mu tytuł szlachecki. ZMARLI 1819 James Watt, angielski inżynier i wynalazca. Zbudował silnik parowy dwustronnego działania. Był współzałożycielem wytwórni maszyn parowych. Od jego nazwiska nazwano jednostkę mocy - wat. 1900 Friedrich Nietzsche, niemiecki filozof, jeden z głównych przedstawicieli immora-lizmu i irracjonalizmu. Jego filozofia jest pełna wieloznaczności i podatna na rozmaitość odczytań, bo według Nietzschego „fakty nie istnieją, tylko interpretacje". ZDJĘCIE TYGODNIA NA TEJ STACJI NIE BĘDZIE JUŻ PODRÓŻY W CZASIE Wystarczyło kilka tygodni remontu, aby dworzec kolejowy w Szczecinku zaczął się zmieniać. Do końca prac jeszcze daleko, ale pierwsze efekty już widać. W holu stanęły rusztowania. Odrestaurowany zostanie też charakterystyczny plan Szczecinka będący ozdobą poczekalni dworcowej, a który ucierpiał, gdy kolej, przekazująca dworzec miastu, już niespecjalnie o obiekt dbała. rŁOS Piątek, 25.08.2023 Centralny Port Komunikacyjny. Terminal o powierzchni czterech wieżowców, bujna zieleń i nowe technologie str. 4-5 POLITYKA Niemiecka AFD na fali. Systematycznie pnie się w górę str. 6-7 FILM 27 sierpnia 1953 r. na ekrany kin weszły „Rzymskie wakacje" str. 10 %B1 As ■ppsi $ ■; * 2 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 Dorota Kania, redaktor naczelny Polska Press droga na manowce Marcin Habel, redaktor naczelny „Gazety Pomorskiej" twarze bezpieki psują Święto demokracji o cztery lata kampania wyborcza przypomina mi o porażce procesu lustracji w Polsce. Kolejne komitety odsłoniły nazwiska kandydatów do parlamentu. To jeden z ważniejszych momentów kampanii, bo skupia uwagę mediów i opinii publicznej. Sztabowcy dokładnie to planują. Emocje mediów rozpaliła decyzja Donalda Tuska o wystawieniu w jednym z okręgów w województwie łódzkim kandydatury Bogusława Wołoszańskiego. Jako doświadczony polityk wiedział, że zostanie przypomniana przy tej okazji przeszłość tego kandydata. W 2007 r. Wołoszański przyznał, że będąc w latach 80. korespondentem Polskiego Radia i Telewizji w Londynie, współpracował z wywiadem PRL. Zaprzeczył jednak, by na kogokolwiek donosił. Była to reakcja na tekst „Rzeczpospolitej" pt. „Wołoszański szpiegował brytyjską Polonię", autorstwa historyka Piotra Gontarczyka. W mojej rodzinnej Bydgoszczy Nowa Lewica postanowiła postawić na Marka Jeleniewskiego, obecnie pracownika naukowego bydgoskiego uniwersytetu. To były milicjant i funkcjonariusz SB. Bydgoszczanie z jego dokonaniami mogli zapoznać się w2006r. podczas wystawy zatytułowanej „Miecz rewolucji. Twarze bydgoskiej bezpieki 1945-1990" przygotowanej przez IPN. Lokalne media nie rozpisywały się obszernie o tej stronie przeszłości Jeleniewskiego, z tej prostej przyczyny, że jej po prostu nie znały. Dziennikarzom był on głównie znany jako sympatyczny rzecznik wojewódzkiej policji. Uprzejmy dla dziennikarzy Marek służył w latach osiemdziesiątych w Wydziale IV SB w Bydgoszczy, który zajmował się inwigilacją i zwalczaniem Kościoła katolickiego. Jednym z zadań tej jednostki było rozpracowywanie miejscowego środowiska jezuitów oraz wiernych biorących udział w mszach w intencjach związanych z „Solidarnością". Praca dyplomowa Jeleniewskiego nosiła tytnił „Antysocjalistyczna działalność bydgoskiego ośrodka jezuitów wiatach 1981-1984". Jeleniew-ski od swojej resortowej przeszłości się nie dystansował. Deklarował, że podczas pracy w Wydziale IV Wojewódzkiego Urzędu Spraw We- wnętrznych w Bydgoszczy nikomu nie wyrządził krzywdy. Bydgoski SLD regularnie wystawiał jego kandydaturę w wyborach. Został nawet radnym. Jan Rulewski, czołowy opozycjonista czasów PRL i legenda „Solidarności", apelował do Jeleniewskiego o złożenie mandatu radnego. - Ci, którzy sięgają po władzę, niemogąbyć obciążeni grzechem zwalczania osób i organiza-q'i, które zajmowały się walką o niepodległą Polskę i służyły Kościołowi - mówił wtedy dziennikarzom „Expressu Bydgoskiego" Rulewski. Jele-niewski mandatu nie złożył. - Prawdopodobnie bydgoszczanie bardziej interesują się teraźniejszością niż tym, co działo się dwadzieścia lat temu. Dodam: wszyscy, którzy na mnie głosowali, wiedzieli o tym, kim byłem - komentował były funkcjonariusz SB. Życiorysu i służby dla PRL Wołoszańskiego oraz Jeleniewskiego do jednego worka wrzucić nie można, ale obaj cynicznie zostali użyci jak to samo narzędzie. Sztabowcy wiedzą, na jaką liczbę mandatów mogą liczyć w danym okręgu. Dobór odpowiednich kandydatów pomaga w zebraniu jak największej liczby głosów. W Łódzkiem Wołoszański kandyduje z pierwszego miejsca listy KO w tym samym okręgu, gdzie liderem listy PiS ma być Antoni Macierewicz. W Bydgoszczy przeszłość Jeleniewskiego jest znana politykom wszystkich opcji. Dla tych z prawej strony, związanych z opozycją antykomunistyczną, brylujący na bydgoskich salonach Jeleniewsłd jest symbolem niedoskonałości procesu lustracji. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego politycy, odmieniający w swych publicznych przekazach słowo demokracja przez wszystkie przypadki, jednocześnie plują tej demokraqi w twarz. Wyciągają z szafy kandydatów, którzy w przeszłości mniej lub bardziej zawodowo zajmowali się walką z demokracją. I ) J onald Tusk bardzo daleko odszedł od pomysłu na Platformę Obywatelską z 2001roku. Po dwudziestu dwóch latach partia, która w zamyśle miała być chadecka, okazuje się klonem niemieckiej CDU, czyli Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej. Z chrześcijaństwem ma ona już niewiele wspólnego - kanclerz Angela Merkel przez lata swoich rządów skutecznie o to zadbała. Podobnie zresztą jak i o koalicję z różnymi egzotycznymi politycznymi podmiotami. Tusk, wzorując się na swojej niemieckiej idolce, dawno już wyrzucił do kosza słynną ideową deklarację krakowską, w której przedstawiciele Platformy Obywatelskiej odwoływali się do wartości chrześcijańskich, republikańskich i konserwatywno-liberalnych. Wyborcy uwiedzeni tymi hasłami uwierzyli, że przynależą do elity, która jest lepsza od innych i stanowi wyjątkową społeczność. Dziś Donald Tusk wystawił swoich „elitarnych" wyborców do przysłowiowego wiatru, zapraszając na swoje listy ulicznych zadymiarzy, antyklerykałów, mitomanów i wulgarnych miłośników ośmiu gwiazdek. Tak jak Angela Merkel przekonała swoich rodaków między innymi do „ubogacenia kulturowego" (Niemcy za jej rządów zalała potężna fala socjalnych migrantów), tak Donald Tusk wierzy, że przekona swoich wyborców do zaakceptowania „ubogacenia", które chce im zafundować przy pomocy kandydatów na posłów typu Michał Kołodziejczak i jemu podobni. Mało kto chyba wierzy, że Kołodziejczak znalazł się na listach Koalicji Obywatelskiej po to, by pozyskać głosy wsi. Szef Agrounii jest przez rolników lekceważony i mało kto traktuje go poważnie. Gorzkie pigułki są serwowane „elicie" związanej z Platformą Obywatelską - im bliżej wyborów, tym bardziej widać rzeczywiste cechy polityków Platformy Obywatelskiej. Doskonale widać to chociażby po wyrzuceniu z Campus Polska -imprezy organizowanej przez Rafała Trzaskowskiego - tzw. panelu symetrystów. Ta sytuacja pokazuje, jak daleko jest Platformie (mimo głoszonym deklaracjom) do wolności, kultury i poszanowania odmiennych poglądów. Działanie polityków partii Donalda Tuska i jego samego jest aż nadto czytelne: chodzi o zdobycie władzy za wszelką cenę, a jeżeli się to nie uda, głos przejmie „ulica", czyli uliczne bojówki. Donald Tusk jest zdeterminowany, bo ma bardzo mało czasu - nie po to porzucił ważną funkcję w Europejskiej Partii Ludowej i przyjechał do Polski, by teraz przegrać wybory. Dlatego rośnie poziom agresji w debacie publicznej, dlatego co i rusz widzimy działania „grupy Webera". Lider Platformy Obywatelskiej liczy na pomoc niemieckich przyjaciół, bez względu na to, jak to się skończy dla naszej Ojczyzny. Wielu z nas przywykło już zapewne do tego, co dzieje się na Ukrainie, ale powinniśmy myśleć o tym, jak ważne jest to dla naszego bezpieczeństwa; to, co dzieje się na granicy z Białorusią, jest bezpośrednio związane z sytuacją na Ukrainie PREMIER MATEUSZ MORAWIECKI Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 PULS • 3 FOTO komentarz tygodnia 23 SIERPNIA 2023, KUŻENKINO, ROSJA Rosjanie mają słabość do dat. Równo dwa miesiące po marszu na Moskwę Grupy Wagnera samolot z jej szefem został zestrzelony w okolicach Tweru. Widać ile warte są gwarancje Władymira Putina 21 SIERPNIA 2023, JOHANNESBURG, RPA, Władimir Putin nie pojawił się na szczycie BRICS. Prezydent Rosji nie opuszcza kraju, gdyż haski trybunał wystawił za nim list gończy. Zdjęcie fejkowe, ale śmieszne 23 SIERPNIA2023, SOPOT, POLSKA, tymczasem nad morzem trwa Top of the Top Sopot Festival. Tu akurat występ zespołu Sorry Boys 23 SIERPNIA 2023, BUDAPESZT, WĘGRY, wbrew pozorom, na zdjęciu Natalia Kaczmarek cieszy się ze srebrnego medalu po finałowym biegu na 400 metrów lekkoatletycznych mistrzostw świata 4 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 KRZYSZTOF GÓRNICKI: ZALEŻY NAM PRZEDE WSZYSTKIM NA WYGODZIE UŻYTKOWNIKÓW CPK - W lipcu pokazaliśmy projekt koncepcyjny CPK. W tym momencie ta kubatura i te przestrzenie zostają w niezmienionej formie, ale jeśli chodzi o rozwiązania architektoniczne - nad tym cały czas pracujemy. Obecnie pracujemy nad projektem budowlanym. Taki wielki projekt jak CPK cały czas ewoluuje i zmienia się, oczywiście na lepsze - mówi Krzysztof Górnicki, architekt pracujący nad projektem Centralnego Portu Komunikacyjnego Piotr lVróblewski Ile osób, po stronie biura projektowego, pracuje aktualnie nad Centralnym Portem Komunikacyjnym? Po stronie naszego konsorcjum, które skupia kilkanaście firm i pełni dla CPK rolę master architekta, liczba osób zaangażowanych w ten projekt przekroczyła trzysta, z czego zdecydowanie ponad połowa to architekci i inżynierowie. Dodatkowo współpracujemy w Polsce z lokalnymi firmami, które z powodzeniem realizują dla nas część zadań. Projektowaniekończysię w dniu otwarcia lotniska? Nie powinno, ponieważ istotą tego projektu jest etapowanie. Po zakończeniu pierwszego etapu lotnisko CPK będzie rozbudowywane, co oczywiście nie może kolidować z jego bieżącą działalnością operacyjną. Poza tym, co to znaczy otwarcie lotniska? Projektowaliśmy np. lotnisko w Panamie, na którym w momencie otwarcia jedno skrzydło było jeszcze w trakcie budowy. Ponieważ odpowiednia liczba bramek była jednak już funkcjonalna, władze zdecydowały: „otwieramy". Będziemy gotowi do tego, jeśli taka będzie wola inwestora CPK, żeby być w projekcie także po otwarciu lotniska, w szczególności, kiedy przyjdzie czas na jego rozbudowę. Przykładowo: w budowę biurowca Varso Tower w Warszawie byliśmy i jesteśmy zaangażowani także po oficjalnym zakończeniu etapu projektowania. Terminal lotniczy Centralnego Portu Komunikacyjnego ma mieć powierzchnię aż 400 tys. mkw. Dla porównania - to jakby postawićkoło siebie trzy Pałace Kultury. Jak funkcjonalnie zaprojektować budynek tej skali? Wspomniane 400 tys. mkw. to „jedynie" budynekterminala pasażerskiego, a do tego dochodzi przecież jeszcze dworzec kolejowy o powierzchni ok. 65 tys. mkw. i dworzec autobusowy, na który przewidzieliśmy teren ponad 15 tys. mkw. Dla nas, i dla całego zespołu CPK, jest niezwykle ważne, żeby myśleć o tym miejscu, jako o mul-timodalnym hubie transportowym. Skala tego projektu jest dotychczas nieznana na polskim rynku budowlanym, co oznacza liczne wyzwania projektowe, budowlane i logistyczne. Oczywiście, wszystkie są do pokonania. Jako pracownia architektoniczna mieliśmy do czynienia w przeszłości z projektami tej skali, jak choćby wspomnianelotnisko w Panamie, ale też w Pekinie czy Hongkongu. Jakie były zatem najważniejsze założenia? Zależy nam przede wszystkim na wygodzie użytkowników, w związku z czym chcemy, żeby dystans do przejścia dla pasażera byłjak najkrótszy. Projektując budynek terminala, staramy się tworzyć naturalną nawigację. W przypadku CPK ułatwi ją charakterystyczny układ sklepień, który poprowadzi pasażerów przez terminal. Przy tego typu projektach balansujemy między tworzeniem jak najkrótszych dystansów dla pasażerów, a zwiększaniem obrysów budynków, które generują przecież miejsca postojowe dla samolotów - i właśnie Przejście między lotniskiem a dworcem kolejowym. Jak tłumaczy architekt, to kluczowe miejsce dla całego projektu dlatego zastosowaliśmy promienisty układ terminala. Z perspektywy pasażera, nahoryzonciebędzie widać koniec pirsu, czyli „ramienia" terminala? Tak, w ten sposób pomożemy pasażerom zorientować się w przestrzeni. Poza tym niezwykle ważny jest podział między strefami Schengen i non-Schengen. Ważne jest, żeby obie te strefy były dla pasażera przyjazne. Projektujemy centrum przesiadkowe, więc zakładamy więcej przylotów do non-Schengen. Ta strefa lotniska CPK będzie zajmowała dolny poziom (+6 metrów), a na górze znajdzie się Schengen (+12). Będąc na górze, pasażer zobaczy, co dzieje się na dole, więc stworzy się pewnego rodzaju gra tych poziomów. Niezwykle ważny jest dworzec kolejowy, który dla wygody pasażerów został umieszczony tuż obok terminala CPK. W sposób przemyślany i staranny tworzymy relacje między częścią lotniczą i kolejową, np. analizując przepływ pasażerów, żeby np. nie było miejsca, w którym ludzie idą w tym samym miejscu w przeciwnych kierunkach. ' . Toosobne projekty: terminal lotniczy, dworzec kolejowy i autobusowy. Jak rozumiem dla pasażera nie będzie widoczne, w którym momencie przechodzi z jednej strefy do drugiej? Żeby przejść z dworca kolejowego do terminala lotniskowego, w ogóle nie będzie trzeba wychodzić pozabudynek. Pamiętajmy, że będzie to staq'a inna niż na większości lotnisk. Bo do większości portów lotniczych, jak choćby do Lotniska Chopina, „podpięta" jest kolej, ale rzadko kiedy jest to jednocześnie jeden z największych dworców kolejowych wkraju. A właśnie tak będzie wprzy-padkuCPK. Czy to oznacza, że teren między dworcem kolejowym a terminalem będzie „landmar-laem"CPK? Tego chcemy. To będzie miejsce ogólnodostępne, przyciągające nie tylko podróżnych, ale także pracowników. W lotniskowym atrium stworzymy część centralną z rozbudowaną ofertą sklepową i gastronomiczną. Proszę zwrócić uwagę na to, że na wielu lotniskach nie ma rozbudowanej oferty po stronie „landside", czyli przed bramkami. W przypadku CPK obecność dworca kolejowego daje nam taką unikalną możliwość. Wspomniana główna część projektu nazywana jest „diamentem". Na nowoczesnych lotniskach to miejsca, które przyciągają tysiące osób. Tworzone są tam np. parki czy centra handlowe. Jak będzie to wyglądało na CPK? Zaldadamy, że będzie to przestrzeń sklepowa, do której zostaną dodane funkcje obsługi dworca kolejowego i autobusowego. Znajdą się tam też restauracje, bary iusługi. Chcemy, żeby było to miejsce, do którego przyjdą ludzie i będą chcieli zrobić sobie tu zdjęcie. Zakładam, że pojawi się tam sztuka, czyli elementy artystyczne. Na pewno będzie to miejsce pod dachem, bo w naszym klimacie inna opcja by się nie sprawdziła. Czyli raczej nie park? Naszym celem jest, żeby to miejsce wypełniała bujna zieleń, ale szczegóły - jak mówi- Głos Dziennik Pomorza Dl II C Piątek, 25.08.2023 V U LO czyliśmy inwestorowi pomysł na to, jak ma działać to miejsce. Ramy tego miasta powstały u nas. Powstał też swoisty „przewodnik" dla architektów, żeby wiedzieli, jak w przyszłości projektować. Co będzie charakterystyczne dla tego miasta? W wielu miejscach na świecie Airport City jest oddzielone od lotniska parkingami i drogami. Tutaj, na CPK, będzie wyglądać to inaczej. Parking przesunęliśmy na południe, dzięki czemu Airport City właściwie „podjeżdża" pod sam terminal. Nie trzeba będzie przejść żadnej ulicy, żeby do niego wejść. Nie odcina nas od niego żadna ruchliwa arteria. Jedyna droga przecinająca lotnisko i miasto znajdzie się na wysokości 12 metrów i właśnie myślimy nad tym, jak rozwiązać ten wiadukt, żeby był najmniej odczuwalny dla ludzi poniżej. W pierwszym etapie Airport City będzie ograniczone arteriami od północy i od południa. W strefie środkowej ruch zostanie uspokojony, a główna arteria będzie dedykowana pieszym. To będzie minimiasto w przyjaznej skali. Na początku powstaną tam biura i hotele, a także cała potrzebna infrastruktura. Część mieszkaniowa to już zapewne dalsza perspektywa. Pomysłna Airport City to miasto tworzone od podstaw? To pomysł na minimiasto rozbudowujące się na przestrzeni lat. Wydaje nam się, że wielką wartością jest integraq'a Airport City z lotniskiem. Ta synergia wprzypadku CPK i jego najbliższego otoczenia będzie unikalna na skalę światową. CV Krzysztof Górnicki Architekt, Senior Partner w pracowni Foster + Part-ners, absolwent Wydziału Architektury na uczelniach w Warszawie, Barcelonie (Hiszpania) i Delft (Holandia). Pracował m.in. przy projekcie lotniska Tocumen w Panamie i wieżowca Varso Tower w Warszawie. Członek zespołu master architekta, który w imieniu konsorcjum Foster + Partners i Buro Happold projektuje port lotniczy, dworzec kolejowy i węzeł przesiadkowy CPK. Tak wyglądać ma „diament", czyli część wspólna dworca kolejowego i lotniska. Widoczna instalacja to wersja poglądowa łem - są jeszcze na etapie projektowania. Mogę sobie wyobrazić w tym miejscu tymczasowo np. jarmark świąteczny czy tematyczne targi. Na pewno ta przestrzeń będzie elastyczna i gotowa do zaadaptowania w zależności od potrzeb. Wracając do skali projektu. Czy na CPK rozważana jest automatyczna kolej dowożąca pasażerów między pirsami? Będziemy operowali na dystansach, które według rekomendacji międzynarodowych nie wymagają taldego rozwiązania. I bardzo dobrze, ponieważ chcieliśmy tego uniknąć. Nie chodzi przy tym jedynie o koszty. Z badań zachowań pasażerów wynika, że nie lubią oni przemieszczania się między poszczególnymi częściami lotniska przy pomocy APM (Automated People Mo-ver). Jako pasażer też preferuję lotniska, na których nie muszę ani zmieniać poziomów, ani jeździć kolejką między terminalami. Oczywiście, jeśli kiedyś powstanie na CPK terminal satelicki, to kolej APM nie jest wykluczona, ale to już ewentualny dalszy etap rozwoju lotniska. Budynek tego typu projektuje sięnalata,alepowinienbyćon również charakterystyczny. Czy chcecie, żeby to miejsce nawiązywało do konkretnych motywów z historii architektury? Wolimy uniknąć bezpośrednich zapożyczeń czy nawiązań do form architektonicznych z przeszłości i z innych lotnisk. W przypadku CPK staramy się uwzględnić ducha projektu, ale także zaznaczyć, że jest to infrastruktura „patrząca w przyszłość". W lipcu pokazaliśmy projekt koncepcyjny CPK. W tym momencie ta kubatura i te przestrzenie zostają w niezmienionej formie, ale jeśli chodzi o rozwiązania architektoniczne -nad tym cały czas pracujemy. Obecnie pracujemy nad projektem budowlanym. Taki wielki projekt jak CPK cały czas ewoluuje i zmienia się, oczywiście na lepsze. Skoro projekt jest „wychylony w przyszłość", to już teraz trzeba myśleć o rozwiązaniach jeszcze niedostępnych na rynku. Jak wygląda takie projektowanie? Czy to trochę futuiologia? Docelowa, odległa wizja CPK to 100 min pasażerów. Oczywiście nie projektujemy już teraz tego lotniska na tak dużą liczbę użytkowników. Jednak już na obecnym etapie zakładamy, że ono może kiedyś rozrosnąć się do takiej skali. Niektórzy mówią, że to megalomania i że to nie jest projekt szyty na miarę. A jest wręcz odwrotnie: zaletą lotniska „greenfield", czyli projektowanego od podstaw, jest to, że można od samego początku wziąć pod uwagę przyszłą rozbudowę. Właśnie na tym polega odpowiedzialne projektowanie. Bierzemy pod uwagę scenariusz bardzo odległy, nawet jeśli jeszcze dziś wydaje się mało realny. Patrzymy na rezerwę terenu, na rozkład poszczególnych funkcji i planujemy infrastrukturę tak, by obiekty można było rozbudowywać. Projektowanie wymaga od nas myślenia zaczynającego się od dużej formy, która jest skalowana w dół. Odwrotnie zrobić nie można, bo wtedy napotkamy na problemy przy rozbudowie. Czy to oznacza, że CPK przez kolejne latabędziewperma-nentnęj rozbudowie? Opierając się na prognozach IATA (Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych - red.) na dzień otwarcia projektujemy terminal na maksymalnie 40 milionów pasażerów. Myślę, że to są bardzo prawdopodobne dane. Perspektywa rozbudowy w kolejnych 15-20 latach, którą przewiduje Plan Generalny CPK, jest też bardzo realna. Lotniska, które dotychczas projektowaliśmy, są cały czas w rozbudowie, albowiem taki jest charakter biznesu lotniczego. To właśnie dlatego musimy stworzyć możliwości, żeby kolejne etapy były proste, łatwe od strony logistycznej i nie powodowały ograniczeń w działalności operacyjnej. Dopytam teraz o futurologię. Duże polskie lotniska mają swoje lata, więc rozumiem, że na CPK zobaczymy rozwiązania do tej pory niespotykane w naszym kraju. Cała branża lotniskowa będzie przechodziła duże zmiany. Chodzi np. o to, żeby stała się bardziej ekologiczna. Samoloty elektryczne? Może kiedyś całkowicie elektryczne, a może mające silnik elektryczny do operowania na płycie lotniska. Albo wykorzystujące „zielone" paliwa. To są niezwykle ważne aspekty, np. jak zapewnić infrastrukturę paliwową, która będzie gotowa na nowe ekologiczne rozwiązania. Na wizualizacjach, które towarzyszyły projektowi koncepcyjnemu CPK, pokazywaliśmy możliwość budowy tzw. vertiportu (miejsca dla taksówek dronów - red.) na dachu parkingu wielopoziomowego. Nie wydaje mi się, żeby to była bardzo odległa perspektywa. Takie było też założenie master planu i wymóg briefu projektowego. Niektóre elementy infrastruktury, np. vertiport, specjalnie pokazujemy już teraz, żeby zaznaczyć, że patrzymy w przyszłość. Innych nowinek będziemy szukać w środku, w strefach bezpieczeństwa? Biometriato kolejna technologia, która pojawia się dziś nalotniskach. Dzięki niej można usprawnić np. kontrole paszportowe i bezpieczeństwa. Co ciekawe, są już regulacje unijne, za którymi powinniśmy w tej kwestii podążać. Myślę, że niebawem czeka nas w tej dziedzinie na lotniskach rewolucja, a skoro tak, to lotnisko CPK będzie na nią gotowe. Jak przygotować się na takie zmiany? Kubatura budynku musi być jak najbardziej elastyczna, żeby pozwalać na zmiany. Przykładem jest lotnisko Stansted w Londynie, które projektowaliśmy trzydzieści lat temu i od tego czasu przeszło gigantyczną transformację. Ocena tych zmian to osobna kwestia, ale faktem jest, że jeśli projekt jest elastyczny, można go zaadaptować na różne sposoby. Podczas projektowania CPK chcemy uniknąć tego, co stało się w Polsce np. z budynkami biurowymi z lat 90., które nie wytrzymały próby czasu. Dzisiaj można je remontować, ale nie da się zmienić wysokości piętra czy kubatury. Koniec końców wielu właścicieli decyduje się, żeby je rozbierać i budować od nowa. Przy CPK pod żadnym pozorem nie możemy powtórzyć tego błędu. Obecnie jednym z kluczowych wyzwań wieliachbudów są kwestie ekologiczne. Na ile ważne są one dla CPK? Kwestie środowiskowe są nam - jako firmie - bardzo bliskie. Założyciel pracowni sir Norman Foster promował takie rozwiązania jeszcze w latach 70., gdy nie było to jeszcze ani tak modne, ani tak popularne jak dzisiaj. Dlatego projektu CPK planujemy certyfikację BREEAM Excellent. Ale ważne jest, żeby patrzeć nie tylko na operacyjność budynku i zużycie energii czy wody, ale także na ślad węglowy. To już zupełnie inny aspekt. Ważne jest to, żeby nie budować za dużo. Musimy szyć na miarę i nie przesadzić. Im więcej zbudujemy, nawet nie przekraczając norm ekologicznych, tym większy ślad węglowy wytworzymy. Oczywiście, 400 tys. mkw. to jest duża powierzchnia, ale od momentu rozpoczęcia przez nas prac projektowych, budynek terminala i tak został zmniejszony o 20-30 procent. Przy podobnej przepustowości? Przy takiej samej przepustowości. To niedoceniony aspekt w myśleniu o ekologii, by budo-waćtyle, ile potrzeba. Bo przecież nawet jak założy się więcej paneli słonecznych, ale zbuduje się za dużo, to nie jest to wcale ekologiczne. Wraz z lotniskiem powstać ma minimiasto, budowane zupełnie od podstaw. Jak będzie wyglądało Airport City? Stworzyliśmy wizję, proponowany uldad i zakres urbanistyczny Airport City. Dostar- 6 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 Okrzyknięta jako niebezpieczna partia antyunijna i antyemigrancka - Alternatywa dla Niemiec (Alternative fuer Deutschland) jest znienawidzona wśród niemieckich elit, ale systematycznie i szybko pnie się w górę we wszystkich sondażach przedwyborczych. To doprowadza do obłędu prawie cały niemiecki establishment. Mainstreamowe media, politycy niemal wszystkich partii i niemieckie elity udają albo nie rozumieją powodów, dla których coraz więcej Niemców chce zagłosować na AfD. Własnych błędów nie widzą lValdemar Maszewski NIEMIECKA AFD NA FALI Obecna władza nie ma ochoty przekonywać wyborców do własnych pomysłów. Woli dyskredytować przeciwników. Za wszelką cenę próbuje zohydzić partię, która w ostatnich miesiącach w bardzo szybkim tempie zyskuje poparcie. AfD jest oskarżenia o faszyzm, o działania wywrotowe i antypaństwowe. Na tej samej nucie, co obóz rządowy, gra także niemiecka opozycja -wszyscy przeciwko AfD. Ale to przestaje działać. Ludzie, pomimo prowadzonej nieudolnie nagonki przeciwko AfD, masowo zaczynają się buntować, coraz gorzej znosząc natarczywą propagandę. Stawiają na nowego gracza w niemieckiej polityce, Alternatywę dla Niemiec. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Gdy wokół mamy galopujący kryzys społeczno-gospodarczy, a niemiecki mainstream z zacietrzewieniem lansuje ideologię „zielonego zrównoważonego rozwoju" wspieraną przez tzw. ekoterroryzm - politycy Alternatywy dla Niemiec - jako jedyni - są temu przeciwni. Tylko oni otwarcie krytykują podejmowane przez lewicowy rząd decyzje, które od miesięcy rujnują niemiecką gospodarkę i powodują widoczne już zubożenie obywateli. Jawnej i ostrej krytyce poddają również politykę imigra-cyjną, którą zapoczątkowała Angela Merkel hasłem Herz-lich Wilkommen. De facto spowodowała ona, że część obywateli czuje się obco w swoim kraju. Ludzie jedyny ratunek widzą właśnie w AfD. Wyraźnie widać, że poparcie dla tej formacji wzrosło w ciągu ostatnich lat we wszystkich landach. Nie tylko w byłej NRD. W okręgu wyborczym miasta Sonnenberg, gdzie nieoczekiwanie starostą został członek AfD, aż 44 proc. wszystkich zatrudnionych otrzymuje za pracę płacę minimalną. Wszyscy rozkładają ręce i tylko Alternatywa dla Niemiec obiecuje zmiany. Nie wiadomo, czy to wyborcza za- grywka, ale nadzieja wyborcom na razie wystarcza. Tymczasem przewodnicząca frakcji AfD w Bundestagu Alice Weidel kilka dni temu nie owijała w bawełnę, grzmiąc w parlamencie, że obecny rząd jest najgorszy w historii Republiki Federalnej Niemiec. Wielu zwykłych Niemców ma dokładnie takie samo zdanie. Ludzie coraz śmielej i ostrzej narzekają na rząd i polityków, którzy nie zważając na społeczne koszty, forsują nieakcepto-walną przez obywateli transformacją energetyczną. Obecnie co najmniej niechęć do władzy skupiła się na przedstawicielach partii Zielonych, która stosując ekoterror w imię swojej „komunistycznej ekologiczno-klimatycznej" ideologii dewastuje RFN. Według najnowszych sondaży wyborczych, w skali kraju co prawda liderem jest CDU z 27-proc. poparciem, ale na drugim miejscu już jest AfD z poparciem 21 proc. Na trzecie spadła SPD (18 proc.), a Zieloni z 14-proc. poparciem znaleźli się na czwartym miejscu. Największym poparciem Al-temative fiier Deutschland cieszy się we wschodnich landach. W Turyngii na AfD chce oddać głos aż 33 proc. mieszkańców, w Saksonii - ponad 32 proc., w Brandenburgii, Meklemburgii Pomorzu Przednim i Saksonii Anhalt po 29 proc. Te prognozy spędzają sen z oczu przedstawicielom pozostałych partii, bowiem SPD, CDU, CSU, Zieloni, FDP oraz Lewica nie chcą współpracować z AfD i zaklinają się, że po wyborach nie będą nawet rozmawiać z „faszystami". Społeczeństwo widzi to inaczej Ludzie jednak dostrzegają coraz wyraźniej, że są przez władzę oszukiwani i traktowani jak nierozumny tłum. Narasta niezadowolenie, bo rząd federalny nie zamierza ani tłumaczyć swoich niezrozumiałych decyzji, ani tym bardziej się z nich wycofać. Politycy SPD i Zielonych wydają się być przekonani, że wszystko wiedzą lepiej. I właśnie ten aspekt prowadzonej przez gabi- net Scholza polityki podnoszą przedstawiciele AfD. Ich komunikat jest prosty i spójny: władza zabiera zwykłym ludziom dotychczasowe przywileje, obniża status materialny i stopniowo li-kwiduje wysoki standard życia. Przyczyny wg AfD są oczywiste. Socjalistyczny lewicowy rząd uprawia rozdawnictwo, a beneficjentem są imigranci. W każdej swojej publicznej wypowiedzi politycy AfD przypominają o niemieckich realiach, gdzie niesprawiedliwość widać na każdym kroku. Ludzie widzą, że muzułmańscy migranci w większości nie pracują, wszystko dostają od państwa, a wśród Niemców ubóstwo powoli staje się namacalnym faktem. Bieda zaczyna być widoczna na ulicy. Rośnie zubożenie Według najnowszych badań prawie 300 tysięcy pracujących Niemców, aby przeżyć, musi dorobić, np. zbierając butelki lub puszki po napojach. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w gospodarstwach domowych setek tysięcy emerytów i rencistów. Zdaniem znanego politologa Chri-stopha Butterwega niemiecka gospodarka systematycznie ulega zwijaniu. Jego zdaniem zanika klasa średnia, a pracownicy przemysłowi zastępowani są w Niemczech przez pracowników usługowych. - Mówimy tu o dostarczycielach paczek, usługodawcach, dostawcach pizzy, napojów czy też kurierach. Ich zatrudnienie, a co za tym idzie także zarobki, nie są tak stabilne jak tzw. proletariatu przemysłowego. Ta grupa stanowi około 25 proc. całej niemieckiej siły roboczej - powiedział w dzienniku „Frankfurter Rundschau" But-terweg i dodał, że taki stan rzeczy nie daje optymistycznych prognoz gospodarczych dla kraju. Niemiec siedzi w domu, imigrant jedzie na urlop Podziwiany w Europie tzw. niemiecki dobrobyt stopniowo przechodzi do lamusa. To oczywiście nie oznacza, że większość obywateli kraju na Łabą i Renem ledwie wiąże koniec z końcem. Nadal RFN to kraj bogaty, w którym mieszka tysiące milionerów, ale w tym samym kraju przeciętna niemiecka rodzina coraz częściej, aby przeżyć, musi mocno zaciskać pasa. Rodzinne wczasy - dotychczas tak typowe dla większości niemieckich rodzin - stają się towarem luksusowym. Społeczna frustracja z tego powodu jest coraz większa. Czarę goryczy przelewają przedostające się do prasy informacje o tym, że rząd federalny finansuje urlopy niepracującym migrantom. Okazuje się, że całe rodziny migrantów, a także samotni cudzoziemcy, pomimo że nie pracują i żyją z finansowej pomocy socjalnej, mają prawo do urlopu, za który płacą podatnicy. Ostatnio powracającego z urlopu z Afganistanu na lotnisku aresztowała niemiecka policja, bowiem okazało się, że jeszcze przed „urlopem spędzonym w swojej ojczyźnie" popełnił przestępstwo. Postawiono mu zarzut... gwałtu. Luksusytylko dla wybranych Czasy się jednak zmieniają. Z dobrobytu przed zjednoczeniem Niemiec niewiele pozostało. W luksusowych delikatesach kupują już tylko najbogatsi Niemcy, a reszta stopniowo przenosi się do tańszych dyskontów jak ALDI czy T.TDT,. Powiększają się różnice pomiędzy najbied- NARASTA NIEZADOWOLENIE, BO RZĄD FEDERALNY NIE ZAMIERZA ANI TŁUMACZYĆ SlVOICH NIEZROZUMIAŁYCH DECYZJI, ANI TYM BARDZIEJ SIĘ Z NICH ITYCOEAĆ niejszymi a najbogatszymi obywatelami. Według danych niemieckiego Urzędu Statystycznego jedna piąta Niemców jest zagrożona ubóstwem. Najbardziej narażone na biedę są samotne kobiety wychowujące dzieciiosoby starsze. W tym wypadku statystyki mówią o 37 proc. zagrożonych ubóstwem. Jak wynika z najnowszych badań fundacji im. Bertelsmanna, ponad 22 procent dzieci i młodzieży do osiemnastego roku życia dorasta w biedzie. Dzieci te praktycznie nie uczestniczą w życiu społecznym, nie uczęszczają na żadne zajęcia rekreacyjne ani koncerty. Dwie trzecie z nich nawet raz w roku nie wyjeżdża na wakacje. Co prawda pojęcie ubóstwa jest pojęciem względnym, bowiem w Niemczech określa się tak wszystkich, których dochody miesięczne w przypadku osoby samotnej są niższe od 1250 euro i do 2625 euro dla dwóch osób dorosłych z dwójką dzieci poniżej 14 roku życia. W UE kryteria są mniej wyśrubowane. Za życie w biedzie uznaje się bowiem poziom 60 proc. średniego miesięcznego wynagrodzenia w Niemczech. To jednak nie wpływa na niemiecką ulicę, która głośno kryty-kuje rządy Olafa Scholza, a pogardliwe określenie „Polnische Wirtschafts" (co miało oznaczać źle prowadzoną gospodarkę) lud zamienił na „Deutsche Wirtschafts". Jeszcze gorsze są twarde liczby. Tylko 1 proc. pytanych twierdzi, że są bardzo zadowoleni z pracy rządu federalnego, 20 proc. to dostatecznie zadowoleni, reszta, czyli 79 proc., to niezadowoleni lub bardzo niezadowoleni. Media głównego nurtu nie publikują tych sondaży ani tym bardziej ich nie analizują. Są one po prostu przemilczane. Dlaczego wybierają AfD? Politycy Altemative fuer Deutschland w zasadzie nie muszą robić nic specjalnego, aby zwiększać poparcie. Wystarczy, aby nagłaśniali szalone pomysły obecnej władzy. I robią to skutecznie, skupiającsięwzasadzie na czterech podstawowych punktach programowych lewicy spod znaku Scholza. Krytykowany pomysł pierwszy AfD głośno ostrzega obywateli przed transformacją energetyczną i klimatyczną. Przeciętny obywatel zaczyna odczuwać koszty tej transformacji. - Portfele nie kłamią - mówią. Jeszcze w zeszłym roku władza twierdziła, że ogrzewanie gazowe jest jak najbardziej ekologiczne i dlatego nakazała wymianę wszystkich węglowych systemów grzewczych na systemy gazowe. Dziś rządzący zmienili zdanie i zarządzili inne rozwiązania. W kwietniu tego roku rząd Niemiec zaakceptował kolejną reformę systemów grzewczych, polegającą na zamianie gazu na systemy zasilane energią odnawialną - tak zwane pompy ciepła. Koszt takiej wymiany w zależności od gospodarstwa domowego wyniesie od kilkunastu do stu kilkudziesięciu tysięcy euro. Pomimo deklaracji o dopłatach ludzie zaczynają odczuwać to we własnym budżecie. Mój hamburski znajomy Guenter Vogt, który wraz z żoną mieszka we własnościowym mieszkaniu, otrzymał z administracji powiadomienie o tym, że podobnie jak inni lokatorzy będzie musiał ponieść koszty wymiany systemu grzewczego. Rzecz jasna z własnej kieszeni. A chodzi o niebagatelną kwotę - około dwudziestu tysięcy euro na jedno mieszkanie. Nie bardzo wiadomo, co zrobić z tymi lokatorami, których niestaćnatakierozwiązanie. Czy będą wyrzucani z własnych domów? Na razie nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. Pomysł drugi Polityka migracyjna. Dotychczas nikt nie ośmielił się głośno powiedzieć, że należy zamknąć granice i nie wpuszczać kolejnych migrantów oraz odesłać do krajów pochodzenia większość z tych, którzy już tutaj przebywają. Tylko AfD mówi o tym głośno i bez cenzury. Przybysze z 2015 i 2016 roku w zdecydowanej większościna- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 PULS • 7 Verdun To nieprawdopodobne, ale niemiecki establishment zaczyna mówić o... delegalizacji partii. Przypomnę, że dla niemieckiej władzy to nic nowego, bowiem już raz w 2016 roku próbowano zdelegalizować partię NPD. Niemiecki Trybunał Konstytucyjny rozpoczął rozprawę 0 delegalizacji Narodowodemo-kratycznej Partii Niemiec (nazywana była partią neonazistowską). Był to efekt wniosku, jaki jeszcze w 2012 r. złożyli w tej sprawie przedstawiciele Bundesratu. Wówczas sędziowie trybunału sprawdzali, czy działania NPD nie są sprzeczne z ustawą zasadniczą, co w konsekwencji umożliwiłoby delegalizację partii. Nie udało się jednaktego zrobić, podobnie jak w 2003 roku. Wszelkie takie próby delegalizacji kończyły się niepowodzeniem, bowiem w zdemaskowaniu niezgodnych z konstytucją działań neofaszystów brali udział... tajni współpracownicy niemieckiego wywiadu. Po ujawnieniu prowokacji wywiadu Trybunał Konstytucyjny odrzucił z powodów formalnoprawnych możliwość wykorzystania dowodów zebranych w nielegalny sposób (poprzez zdemaskowaną i ujawnioną prowokację). Komentatorzy zastanawiają się, czy teraz nie będzie podobnie... Nadal jednak na poważnie rozważa się taką możliwość. Roderich Kiesewetter, który jest w CDU odpowiedzialny za kwestie obronności, opowiada się za zdelegalizowaniem AfD. - Trzeba kontynuować proces delegalizacji AfD, gdyż jest to partia zagrażająca państwu - powiedział polityk niemieckiej chadecji. Nie wszyscy się godzą z takim rozumowaniem. Przeciwnicy delegalizacji AfD twierdzą, że zakaz spowoduje, iż większość skrajnie prawicowych (jak ich nazywają) działaczy AfD jedynie się zradykalizuje 1 zyska dodatkową popularność. Politolog z hamburskiego uniwersytetu, z którym rozmawiałem, twierdzi, że „radykalizu-jący członkowie AfD po ewentualnej likwidacji ich partii nie staną się demokratami, lecz odwrotnie, przejdą na ciemną stronę mocy lub nawet do podziemia, co może być dla kraju bardziej niebezpieczne". Lewicowy dziennik „Die Tagesze-itung" także nie ma wątpliwości, że ewentualna delegalizacja AfD tylko wzmocni tę partię. O jednym trzeba jednak zawsze pamiętać: AfD to środowisko w większości jawnie prorosyjskie. AfD i jej działacze wielo-taotnie wyrażali swój sprzeciw wobec udzielania militarnej pomocy Ukrainie. W Sojuszu Atlantyckim nie dostrzegają zbyt wielu korzyści, a Amerykanów oskarżają o „współodpowiedzialność za wybuch konfliktu na Ukrainie". Są również antypolscy. Taka jest AfD. AfD to środowisko w większości jawnie prorosyjskie. AfD i jej działacze wielokrotnie wyrażali swój sprzeciw wobec udzielaniu militarnej pomocy Ukrainie. W Sojuszu Atlantyckim nie dostrzegają zbyt wielu korzyści. Są również antypolscy dal nie pracują i stanowią jedynie obciążenie dla podatników. Ponadto ich zachowanie budzi (najdelikatniej mówiąc) dużo zastrzeżeń. Migranci z krajów arabskich, z Afryki, ale także z innych części świata nie mają zamiaru się integrować i postępują zgodnie z własnym kodem kulturowym i obyczajowym. Niemcy to widzą i nie akceptuj ą. Niechęć ta nie jest wcale spowodowana ksenofobią, lecz zwykłymi obawami o bezpieczeństwo własne i najbliższych. Niemieckie miasta po godzinie dwudziestej są puste. Mieszkańcy pozostają w domach, gdyż na ulicach jest zbyt niebezpiecznie. W roku 2022 doszło u naszych zachodnich sąsiadów do ponad 23 tysięcy ataków z użyciem noża, których dopuścili się imigranci lub kryminaliści z imigranckimi korzeniami. Ze statystyk kryminalnych wynika, że najczęściej do ataków z nożem lub innym ostrym ńa-rzędziem dochodzi w parkach, na cmentarzach, w ciemnych ulicach, ale także w metrze, na dworcach kolejowych i autobusowych, a nawet w kościołach. W efekcie ludzie ze strachu zostają w domach. W tym roku doszło jeszcze jedno charakterystyczne dla arabskich migrantów kryminalne zachowanie, miano- wicie rozbój imolestowaniesek-sualne białych dziewcząt na odkrytych basenach kąpielowych. Zjawisko stało się tak groźne, że niemieccy rodzice zaczęli bać się puszczać swoje córki, ale także małoletnich chłopców na baseny. Na otwartych kąpieliskach zaczęło dochodzić do jawnych aktów przemocy, z którymi przestali sobie radzić administratorzy obiektów. Głos zabrali politycy, żądając wprowadzenia zwiększonych środków bezpieczeństwa. Problemem jest jednakto, że nawet wyszkoleni ochroniarze nie dają sobie rady z muzułmańskimi bandami imigranckimi. Z ich licznych anonimowych wypowiedzi wynika, że za tak niskie wynagrodzenie nie mają zamiaru ryzykować zdrowiem lub nawet własnym życiem. W efekcie baseny zaczynają być zamykane, gdyż pozostają bez żadnego nadzoru. Ochroniarze masowo zwalniają się z pracy. Zareagowała Federalna Minister Spraw Wewnętrznych Nancy Faeser (SPD), która wezwała do zwiększenia liczby policjantów na basenach i w kąpieliskach. Policjanci wyśmiali pomysł swojej szefowej. - Nie możemy umieścić setek poli-cjantówna otwartych basenach. Nie mamy ani tyle wolnego personelu, ani mocy przerobowych - powiedział w telewizji ZDF zastępca przewodniczącego związku zawodowego policjantów. W efekcie baseny stopniowo pustoszeją. Pomysł trzeci AfD atakuje również pomysły gospodarcze obecnej władzy. Ich mierzalnym efektem jest masowe przenoszenie niemieckich firm znad Łaby poza granice kraju. Najważniejsi menedżerowie również zauważają kryzys. Czołowy niemiecki ekonomista Daniel Stelter mówi wprost, że obecne wysokie ceny energii zrujnują gospodarkę. Podobnego zdania jest niemiecki przedsiębiorca i menedżer Wolfgang Reitzle, który stwierdził, że Niemcy mają najgłupszą politykę klimatyczną na świecie, która doprowadzi do szybkiego upadku gospodarki. Jego zdaniem rząd Olafa Scholza prowadzi ideologiczną politykę, która nie ratuje, lecz skutecznie niszczy zarówno gospodarkę, jak i środowisko. -Niemcy nie należą już do pierwszej dziesiątki krajów w Europie pod względem produktu krajowego brutto na mieszkańca. Wypadliśmy z listy 20 najbardziej konkurencyjnych krajów świata - twierdzi Wolfgang Reitzle i dodaje, że sytuacji nie po- prawia rozbudowana do absurdu niemiecka administracja ibiurokracja. Jego zdaniem pomału należy zapomnieć o tak zwanym niemieckim życiu i niemieckim dobrobycie. Pomysł czwarty Tylko AfD otwarcie mówi o zbliżającym się powszechnym ubóstwie. Ludziombrakuje pieniędzy na wiele rzeczy i usługi, które do tej pory były oczywistością. Cibogatsimająjeszcze wystarczająco, ale ci z mniejszymi lub zgoła małymi przychodami (1000-1500 euro), muszą się nieźle nagimnastykować. Często rodzinom (szczególnie wielodzietnym) po prostu brakuje na jedzenie. Nie wszystkich Niemców stać na pełnowartościowe posiłki. Problem ten szczególnie silnie odczuwają osoby samotnie wychowujące dzieci, wśród których ponad 19 proc. nie jest w stanie zjeść co drugi dzień posiłku składającego się z mięsa lub-ryb. Istniejące u naszych zachodnich sąsiadów tak zwane Tafel (punkty, gdzie można otrzymać darmową pomoc żywnościową) pracują na pełnych obrotach. Jak wynika z podanych przez administraqę danych, na otwartych obecnie 970 tego typu punktów w ponad połowie za- czynabrakować jedzenia. Chętnych jest coraz więcej, a darczyńców coraz mniej. Ponad 73 proc. Niemców jest zdania, że dzisiaj przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi obywatelami nigdy nie była tak olbrzymia. Aby wygrać, wystarczy o tym mówić Te cztery podstawowe kwestie, które (pomimo braku dostępu do publicznych mediów) AfD komunikuje głównie w in-ternecie, powodują, że partia zyskuje sympatię i rzeszę nowych zwolenników. Z przerażeniem obserwuje to tutejszy establishment, który nie potrafi albo nie chce temu zaradzić. Eksperci nie mają wątpliwości, że głównym powodem wzrostu popularności AfD jest coraz powszechniejsze niezadowolenie społeczne, a argumenty suflowane obywatelom przez AfD za swoje uważa coraz więcej Niemców, chociaż nie wszyscy się do tego przyznają. Zdaniem wielu politologów wynik wyborczy Alternatywy dla Niemiec może być jeszcze lepszyniż zakładająsondaże, bowiem ofkjalne deklaraqe o sympatii do tej partii ciągle nie są w Niemczech mile widziane. Uczciwie nie wygrają, więc będą próbowali zakazać... 8 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 - Politycy w ostatnim czasie uciekli w język bardzo emocjonalny, z jednej strony, z drugiej zaś odnoszący się do szerokich zjawisk, takich jak na przykład praworządność, wolność, bezpieczeństwo i często z tego języka, jakim politycy opisują politykę dla zwykłego wyborcy nic nie wynika - mówi Ewa Marciniak, dyrektor Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) Dorota Kowalska Ewa Marciniak: Polityka w hierarchii aktywności wielu osób jest gdzieś daleko i kiedy popatrzeć również na frekwencję wyborczą, to w Polsce wśród młodych jest ona stosunkowo niska w porównaniu na przykład z osobami 55, a zwłaszcza 60 plus EWA MARCINIAK: WYBORCY SĄ CORAZ CZĘŚCIEJ PRAGMATYCZNI I POTRZEBUJĄ BARDZO KONKRETNYCH ROZWIĄZAŃ Jak wynika z badania CBOS-u wyborcy niezdecydowani to przede wszystkim kobiety (62 proc wobec 38 proc mężczyzn), osoby przeciętnie młodsze niż badani zdecydowani-61 proc. z nich ma poniżej 45- roku życia, aż połowa wyborców niezdecydowanych mieszka na wsi (51 proc). Może zacznijmy od tych kobiet! Dobrze, zacznijmy od kobiet: długotrwałe badania socjologiczne, na przykład w Stanach Zjednoczonych, zawsze pokazywały niższą frekwencję i niższe zainteresowanie polityką przez kobiety. Potem, na przełomie lat 80. i 90. te statystyki wyrównywały się, wyrównywał się udział kobiet i mężczyzn w wyborach. Podobnie jest w Polsce. Ale jeśli przyjrzeć się bardziej szczegółowo motywacjom związanym z udziałem w głosowaniu, a zwłaszcza kształtowaniem się preferencji wyborczych, to okazuje się, że na przykład w naszym kraju część kobiet chętnie przyjmuje preferencje swoich współmałżonków, partnerów. Nie mają własnego zdania? Własnej opinii? Ogromna część kobiet ma własną opinię, uczestniczy w polityce, są przecież wielkie programy aktywizacji kobiet w polityce, ale jednak, pewnego stereotypu i pewnego zapóźnie-nia kulturowego nie oszukamy. Ów stereotyp opiera się na założeniu, że polityka była i w gruncie rzeczy jest domeną mężczyzn. Dla kobiet bycie w polityce, start w wyborach oznacza wielki wysiłek. Zresztą badania psychologiczne pokazują, że, mówiąc w dużym w skrócie, kobieta musi być bardziej zaangażowana, więcej czasu poświęcić na to, aby zdobyć określoną pozycję w polityce. Innymi słowy - koszty aktywnego udziału w polityce są wyższe w przypadku kobiet niż w przypadku mężczyzn. No dobrze, ale pójście na głosowanie to nie to samo, co czynny udział w polityce! Tak, oczywiście. I to zmienia się w kierunku pozytywnym. Te wskaźniki mają wyraźną tendenq'ę wzrostową, jeżeli mówimy o osobach, które de- klarują, że pójdą głosować -jest wśród nich coraz więcej kobiet. Natomiast jeśli chodzi o osoby niezdecydowane, to wciąż, jak wynika z tych badań, przeważają właśnie one. Zastanawia mnie fakt, że osoby niezdecydowane to głównie osoby przed 45. rokiem życia. Dlaczego, pani zdaniem? To też bardzo ciekawa kwestia. Dla osób w bardziej dojrzałym wieku głosowanie jest nie tylko obowiązkiem obywatelskim, ale także przywilejem. To są przeważnie osoby, które obywatelską socjalizację przechodziły w PRL-u, na ogół w postaci buntu wobec peerelowskich reguł. One właśnie doceniają możliwości, jakie stwarza państwo demokratyczne, ogólnie mówiąc - możliwości wpływu. Głosowanie spostrzegane jako obowiązek, nawet obowiązek obywatelski nie zawsze ma charakter mobilizujący, bo tak bywa z obowiązkami. Nie do końca lubimy się z nich wywiązywać, zwłaszcza gdy jesteśmy młodzi, gdy jesteśmy skoncentrowani na budo- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 PULS • 9 waniu kariery zawodowej, budowaniu życia prywatnego, rozrywce. Polityka w tej hierarchii aktywności jest gdzieś daleko i kiedy popatrzeć również na frekwencję wyborczą, to w Polsce wśród młodych jest ona stosunkowo niska w porównaniu na przykład z osobami 55, a zwłaszcza 60 plus. Z badań CBOS wynika, że ci niezdecydowani to głównie mieszkańcy wsi. To również może dziwić, dlatego że wieś dość chętnie chodzi na wybory, prawda? Tak, wieś dość chętnie chodzi na wybory, bo jest to jeden z niedzielnych rytuałów: msza święta i wybory albo wybory, a potem pójście na mszę. Ale ten rytualny udział w wyborach odnosi się do tradycyjnej wsi, a dzisiaj wieś jest, przepraszam za to wyrażenie, bardzo heterogeniczna. Tam żyli i żyją mieszkańcy miast, w statystykach ujmowani teraz jako mieszkańcy wsi. Dzisiaj, mieszkaniec wsi to nie tylko rolnik, nie tylko producent rolny. Dzisiaj wielu mieszkańców wsi pracuje w mieście, na przykład w usługach. Mamy do czynienia z mieszaniem się miejskiego i wiejskiego stylu życia. Wieś nie jest tradycyjną wsią, jaką widzieliśmy w filmie „Ranczo", którą symbolizowała ta przysłowiowa ławeczka. Dzisiaj praktycznie nie ma takiej wsi. I co ciekawe, jeśli popatrzeć, na kogo głosują mieszkańcy wsi, jeśli idą głosować, to wciąż głosują na Prawo i Sprawiedliwość. Prawo i Sprawiedliwość dominuje w elektoracie wiejskim. Ale widać, że jest sporo takich osób - wtym badaniu połowa - które albo nie mają na kogo głosować, albo ich motywacje związane z uczestnictwem w wyborach są bardzo różne. Ale kiedy CBOS zapytał niezdecydowanych, na kogo by zagłosowali, gdyby jednak poszli na wybory, to 15 proc. z nich stwierdziło, że na Koalicję Obywatelską, 13 proc., że na PiS, czyli te głosy rozkładają się równomiernie. Tak, dokładnie, czyli wciąż wśród niezdecydowanych odzwierciedla się polaryzacja sceny politycznej, ten duopol, który wszyscy widzimy. Tylko 13 i 15 to daje nam niecałe 30 proc., jeszcze kilka procent poszłoby głosować na inne partie, zdecydowana część to jednak wciąż osoby niezdecydowane. Wyborcy są coraz czę- ściej pragmatyczni i potrzebują bardzo konkretnych rozwiązań. Politycy w ostatnim czasie uciekli w język bardzo emocjonalny, z jednej strony, z drugiej zaś odnoszący się do szerokich zjawisk, takich jak na przykład praworządność, wolność, bezpieczeństwo i często z tego języka, jakim politycy opisują politykę dla zwykłego wyborcy, nic nie wynika. Z moich osobistych badań wynika - to były badania jakościowe, więc nie są badaniami reprezentatywnymi -że wyborcy oczekują, aby politycy dali im rozwiązanie albo dali im narzędzia do rozwiązania jakichś problemów. A to oznacza, że mają być kompetentni i rozumieć kłopoty i wyzwania w poszczególnych sprawach. Traktuje się więc niekiedy polityków w sposób niemal instrumentalny. Być może to wynika właśnie ze wspomnianego wcześniej pragmatyzmu. Co wpływa na to, że wyborca niezdecydowany zdecyduje się jednak pójść na wybory i zagłosować na konkretną partię? Wiadomo, że politycy o tych wyborców walczą. Czym ich mogą do siebie przekonać? Obserwujemy teraz swego rodzaju działania intencjonalne, że wspomnę chociażby pikniki „Rodzina 800 plus", czy inne eventy polityczne - tam politycy wygłaszają przemówienia, licząc na to, że te oklaski, które otrzymują, są równoznaczne z poparciem przy urnie, ale to jest tylko częściowa prawda. Bo owe oklasła to wstępna aktywizacja postawy aprobaty dla polityka, który w tym wiecu uczestniczy, czy dla formacji, którą reprezentuje. Ostatnie doświadczenia pokazują, że preferencje niezdecydowanych krystalizują się w ostatnim momencie na podstawie niezaplanowanych, incydentalnych zdarzeń, czyli wypadków. W kategorii nieprzewidzianych wydarzeń mieszczą wypadki samochodowe, fakty z biografii, że wspomnę przysłowiowego „dziadka z Wehrmachtu", który sporo namieszał w kampanii wyborczej W2005roku. Czyli zdecydowani i niezdecydowani głosują z zupełnie różnych powodów, tak? Można powiedzieć, że akt glosowania jest przejawem naszej ukształtowanej wcześniej postawy - rodzice nas czegoś uczyli, uczą nas media, grupy PREFERENCJE NIEZDECYDOWANYCH KRYSTALIZUJĄ SIĘ IV OSTATNIM MOMENCIE NA POD-STAIUIE NIEZAPLANOWANYCH, INCYDENTALNYCH ZDARZEŃ sąsiedzkie. W przypadku niezdecydowanych, aktywizacja postawy działa na zasadzie: „No nie, na tego nie będę głosował!" albo „Tak, na tego pójdę i zagłosuję!". Przeważnie działa ta pierwsza motywacja, bo generuje postawę typu protest. Kolejna ważna rzecz: osoby niezdecydowane nie głosują, bo unikają wyboru mniejszego zła. Dla nich polityka, politycy są na tyle negatywnie odbierani, że nie chcą wybierać między złym i gorszym. W pewnym jednakmomencie mówią sobie: „Nie lubię tego, nie lubię tamtego, ale trudno, skoro muszę to zagłosuję". To „muszę" jest spowodowane tymi właśnie zdarzeniami, tymi wypadkami, tymi nieprzewidywalnymi incydentami, o których mówiłam. To otwiera oczy ludziom i w ostatnim momencie mobilizuje ich do tego, aby pójść na wybory. Ipewnie dlatego politycy tak bardzoboją się tych nieprzewi-dywanych zdarzeń, które mogą zmienić bieg kampanii, aczasamii wynik wyborczy? Zdecydowanie tak. Te nieprze-widywane zdarzenia mogą mieć duży wpływ na wynik wyborczy i politycy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Ostatnio sporo się dzieje: Michał Kołodziejczak i AgroUnia połączyła się z Koalicją Obywatelską, będą startować z jednej listy wyborczej. Jak to odbierze wieś? To dobrze czy źle dla Koalicji Obywatelskiej i dla samego Kołodziejczaka? Dla niego osobiście dobrze, bo dostanie się do Sejmu i będzie dodawał kolorytu obradom parlamentu. Na pewno to będzie bardzo ciekawe doświadczenie, zważywszy na jego temperament, sposób mówienia, otwartośćbez zahamowania. Więc Kołodziejczak osobiście zyskuje. Czy zyskuje wieś? Wątpię, Kołodziejczak jest przedstawicielem grupy produ-centówrolnych, to nie jest rolnik, który posiada 10 hektarów ziemi, to raczej przedsiębiorca rolny. Czy zyska grupa zawodowa, którą reprezentuje? Nie sądzę. Mam wrażenie, że Prawo i Sprawiedliwość przestraszyło się tego ruchu. Michał Kołodziejczak jest bardzo mocno atakowany, premier Mateusz Morawiecld wspólne listy Koalicji Obywatelskiej i AgroUnii nazwał nawet zdradą polskiej wsi, zauważyła pani? PiS było raczej zaskoczone taką woltą. Nikt by się wcześniej nie spodziewał wspólnych list wyborczych Koaligi Obywatelskiej i AgroUnii. W porównaniu do 2019 roku Prawo i Sprawiedliwość ma mniej wyborców na wsi. A w tych wyborach liczy się,iniejesttożadnametafora anibanał, każdy głos. Ten fakt, zakładając, że producenci rolni TO KTO IUYGRAITYBORY, TO JEDNO PYTANIE, DRUGIE WAŻNIEJSZEJEST TAKIE: KTO BĘDZIE MIAŁ ZDOLNOŚĆ DO SFORMOWANIA WIĘKSZOŚCI PARLAMENTARNEJ poprą Kołodziejczaka, ale już w tej chwili w tej grupie jest jakiś rozłam, wzbudził obawy PiS-u, przynajmniej w pierwszej chwili. Natomiast, moim zdaniem, rozpoznanie sytuacji te obawy złagodzi. Już teraz pojawiło się wiele głosów, że Kołodziejczak reprezentuje sam siebie, a nie AgroUnię. Więc, moim zdaniem, to jest bardziej promocja Kołodziejczaka, a nie promocja interesów przedsiębiorców rolnych reprezentowanych przez AgroUnię. Więc pogłoski, że przejście Kołodziejczaka na listy Platformy Obywatelskiej zdecydowanie zaszkodzi PiS-owi są, moim zdaniem, przesadzone, ale to oznacza, że należy się spodziewać kuszącej oferty dla wsi ze strony PiS-u. Szymon Hołownia zdecydował się na pójście do wyborów razem z PSL-em, to dobry ruch? Bo jako koalicja Trzecia Droga musi jednak przekroczyć ośmioprocentowy próg poparcia. Znowu muszę się powołać na badania, które odnoszą się do przepływów elektoratu. One pokazują, że elektorat Trzeciej Drogi jest zdominowany przez Hołownię i całkowicie zmarginalizowany jest w tym elektoracie PSL. Elektorat Hołowni to osoby, które odeszły od Platformy Obywatelskiej, jest też oczywiście trochę nowych, zmobilizowanych wyborców. Wieś nie rozumie postulatów Szymona Hołowni, nie rozumie jego języka, jego środowisk. To są dwa zupełnie różne światy, choć same siebie nazywają środowiskami centrowymi, chadeckimi. Dużo więc będzie zależało od kampanii wyborczej, która musi trafić do zróżnicowanych wyborców. Poparcie przynosi dotychczasowe doświadczenie na scenie politycznej lub tak spektakularna nowość, jaką reprezentuje teraz Konfederacja, a nie Szymon Hołownia. PSL razem z Szymonem Hołownią mają dość rozproszony wizerunek, oni są niemal nijacy, ludzie mają kłopot z jednoznacznymi skojarzeniami z Trzecią Drogą. Przekroczą ośmioprocentowy próg poparcia, czy nie? Moim zdaniem przekroczą z niewielkim naddatkiem, ale wydaje mi się, że głównie dzięki temu, iż PSL ma swoje struktury. To aktywność nie tyle wyborców, ile działaczy PSL-u, ich bezpośrednie zaangażowanie w kampanię wy- borczą, może przynieść sensowne rezultaty. Dobrze, na kogo w takim razie zagłosuje elektorat ludowców, który, jak sama pani wspomniała, jest zdezorientowany inie wie, oco chodzi? Na PiS? Elektorat PSL-u zagłosuje w dużej mierze na PSL. Ale to w tym momencie elektorat koło cztero-, pięcioprocentowy, Szymon Hołownia wymachiwał nawet badaniami, z których wynikało, że jedynie dwuprocentowy. To, moim zdaniem, ich ogromny problem: Trzecia Droga nie wie, jakie jest jej realne poparcie, jest spory rozdźwięk między sondażami, które pokazują różne ośrodki demoskopijne, a ich własnymi badaniami. Odpowiadając wprost na pani pytanie: elektorat ludowców zagłosuje na PSL, bo to są jednak tradycjonaliści. Tyle że wieś jest dzisiaj ze względu na to, iż mamy tam 50 procent niezdecydowanych, obszarem konkurencji bardzo wielu partii. Więc z perspektywy ludowców ważne jest eksponowanie i liderów, i nazwy własnej partii, i własnych tradycji. Czyli w Trzeciej Drodze ludzie muszą widzieć PSL. Każdy próbuje przeciągnąć wieś na swoją stronę? Dokładnie tak. Nie tylko PiS, nie tylko PSL, nie tylko Hołownia, ale również Konfederaga. Na jednym ze spotkań z Henrykiem Kowalczykiem, ochroniarze musieli pomóc mu wyjść. Byli tam też politycy Konfederacji w rolach obrońców rolników. Więc, jak powiedziałam, 0 wieś konkuruje nie tylko PSL razem z Szymonem Hołownią. Trzecia Droga dla wsi jest nieczytelna, niezrozumiała. Mieszkańcy wsi będą głosować -jak wspomniałam - na nazwiska, na „swoich", o ile w tych tradycyjnie PSL-owskich okręgach zostaną obsadzeni znani kandydaci na posłów. Jeśli pojawią się nowi, nieznani politycy, wyborcy ludowców poczują się zdezorientowani. A jeśli będą musieli wybrać między obcą Trzecią Drogą a Konfederacją, którą już znają z politycznych happeningów, wybiorą Konfederagę. Dzisiaj ona jest partią antysystemową, wywracającą polityczny stolik. Partią, która określa się jako ta, która chce całkowicie innej polityki 1 przełamania politycznego du-opolu. Dlaczego PiS nie podał jeszcze swoich „jedynek" na listach wyborczych? Mówi się, że Jarosław Kaczyński chce jak najdłużej trzymać w szachu polityków Zjednoczonej Prawicy, choćby Zbigniewa Ziobrę, że może chodzi o zdyscyplinowanie polityków PiS podczas ostatnich głosowań w Sejmie. Myślę, że te listy są już przygotowane i negocjacje już się odbyły. Wszystko, co robi się na ostatnią chwilę, może być obarczone dużym ryzykiem. Więc myślę, że listy są gotowe. Natomiast, mam wrażenie, że liderzy partii rządzącej czekają na dobry moment, w którym opinia publiczna na tyle mocno skoncentruje się na ogłaszaniu list, na jedynkach i na kandydatach do Senatu, że nie będzie się koncentrować na czymś innym. Chodzi o to, aby moment ogłoszenia list nastąpił w odpowiednim politycznie czasie. Moim zdaniem PiS czeka na ten właściwy moment. Wiele wskazuje na to, że to będą takie indywidualne pojedynki, że wspomnę chociażby 0 walce między Bogusławem Wołoszańskim i Antonim Macierewiczem w Piotrkowie Trybunalskim. Na ile osobista charyzma polityków, ich wiarygodność, rozpoznawalność zadecydują o wyniku tych wyborów? Zdecydująwbardzo istotnym stopniu. Wyborcy chcą glosować na osoby, które lubią. Ważne jest, jak spostrzegają cechy intelektu danego polityka, cechy osobowości, styl bycia. 1 jeżeli mamy takie indywidualności, z których jedna jest klasycznym politykiem, ale jest też wyrazista, a druga jest klasycznym dziennikarzem, również bardzo rozpoznawalna, to szykuje nam się bardzo ciekawy pojedynek. I takich pojedynków będzie więcej. Jak pani myśli, co ostatecznie zadecyduje o wyniku wyborów? Trudne pytanie. Myślę, że mobilizacja i demobilizacja, czyli mobilizacja własnych wyborców i demobilizacja konkurencji politycznej. Ta demobiliza-cjabędzie wynikała z takiego oto przekazu, że nie warto glosować na słabszego, bo i tak ten głos będzie stracony, a mobilizacja na przekazie: „Jesteśmy silni, twój głos przyczynia się do budowania naszej siły, do pewności, że możemy osiągnąć własne cele". Trzeba pamiętać też o tym, że duża część wyborców, tych twardych wyborców, bardzo silnie emocjonalnie identyfikuje się ze swoimi elektoratami. To, kto wygra wybory, czy Prawo i Sprawiedliwość, czy Platforma Obywatelska to jedno pytanie, drugie ważniejsze jest takie: kto będzie miał zdolność do sformowania większości parlamentarnej. Chyba że zapadnie decyzja o rządzie mniejszościowym, bo taki wariant też trzeba wziąć pod uwagę. 10 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 Na tę dwugodzinną słoneczną opowieść, wyreżyserowaną przez Williama Wylera, Paramo-unt Pictures wyłożył oszałamiającą sumę 1,5 min dolarów. Już po paru miesiącach przychody przebiły wydatki pięciokrotnie. Co ciekawe, pierwsi film zobaczyli Anglicy, konkretnie tamtejsi krytycy, na londyńskiej premierze 21 sierpnia. Z kolei w dniu, gdy Amerykanie walili do kin, w stalinowskiej Polsce nikt nie myślał o romantycznej kanikule w Rzymie. Za to Rada Ministrów PRL przyjęła uchwałę „Oświadczenie Rządu PRL dotyczące reparacji wojennych", odnoszącą się do kwestii spłaty przez Niemcy odszkodowań wojennych na rzecz Polski. Film Wylera Polacy obejrzeli dopiero dekadę później. Pojawia się ona - miłość Fabuła „Wakacji..." nie rości sobie, na szczęście, pretensji do intelektualnej szarady. Opowiada o zabawnym epizodzie z życia Anny, zwiewnej i uroczej księżniczki, która przybywa do Wiecznego Miasta z kurtuazyjną wizytą. Rzym stanowi ostatni etap jej podróży po Europie, ale nieoczekiwanie zajmie w jej sercu szczególne miejsce. Okazuje się bowiem, że młodziutka arystokratka, zmęczona pełnieniem dyplomatycznych obowiązków, postanawia zrobić sobie przerwę i w przebraniu zwyczajnej dziewczyny samodzielnie poznać Rzym. Ciąg dalszy jest przewidywalny, jak deser na wystawnym obiedzie. Na drodze stęsknionej uczuć księżniczki szybko pojawia się przystojny, wybrylantynowany amerykański dziennikarz Joe Bra-dley, który nie tylko ratuje dziewczynę z opresji, ale również pokazuje jej wszystkie uroki metropolii. Pikanterii całemu zdarzeniu dodaje jednak fakt, że Bradley nie działa wcale bezinteresownie. Wraz z zaprzyjaźnionym fotografem Eddiem skrupulatnie dokumentuje całą wycieczkę, licząc na zdobycie sensacyjnego materiału, który zapewni im intratne wynagrodzenie. Kto pisze scenariusz? Za scenariusz „Wakacji..." odpowiadał Dalton Trumbo, jeden z tzw. Dziesiątki z Hollywood, w której znalazły się nazwiska scenarzystów, reżyserów, aktorów, producentów związanych z show-biznesem, którym odmówiono pracy w zawodzie z powodu poglądów politycznych. Trumbo znalazł się na liście w 1947 r., gdy odmówił odpowiedzi na pytanie komisji śledczej Kongresu USA: „Jesteś lub byłeś członkiem partii komunistycznej?". Co więcej, w 1950 r. trafił nawet na rok do więzienia (oficjalnie został skreślony z czarnej listy w 1960 r.). # W role głównych bohaterów wcielili się Audrey Hepburn, która zagrała księżniczkę Annę oraz Gregory Peck - zagrał on wiarołomnego dziennikarza Joe Bradleya DROGI ZAWSZE PROWADZĄ DO RZYMU 27 sierpnia 1953 r. oficjalnie na ekrany weszły „Rzymskie wakacje", komedia romantyczna wszech czasów. Do dziś wszyscy jesteśmy mentalnymi zakładnikami tego filmu Jego scenariusz, oparty o artykuł prasowy opisujący prawdziwe ponoć wydarzenie z życia księżnej Elżbiety II i jej siostry księżniczki Małgorzaty Windsor, które przytrafiło im się w Rzymie, przeszedł długą drogę nim trafił na biurko decydentów z Paramount Pictures. Ci, w przerwie między liczeniem zysków i paleniem cygar, zlecili już w 1951 r. sporą liczbę poprawek, po czym wdrożyli go do produkcji. „Film był czymś w rodzaju składanki robionej na poczekaniu", jak wspominał jeden z montażystów, ale filmowa maszyneria ruszyła. Z powodów oczywistych Dalton Trumbo nie został Mariusz Grabowski wymieniony w czołówce, choć gratyfikację otrzymał. Za darmo nie zagra Mniej spektakularnie wyglądał dobór dwójki głównych bohaterów: Audrey Hepburn, czyli księżniczki Anny oraz Gregory'ego Pecka - wiarołomnego dziennikarza Joe Bradleya. Plotka mówi, że Wyler uparł się, by Annę zagrała Elizabeth Taylor, w której się podkochiwał, jednak studio Metro-Goldwyn-Mayer, które miało ją w swej dyspozycji, nie wyraziło zgody. Drugą kandydatką była Jean Sim-mons, ala ta z kolei uznała film za niewarty jej urody. Hepburn znaleziono w Londynie, gdzie grała drugoplanowe rólki w tamtejszych produkcjach. Do spotkania z Wylerem doszło w hotelu Cla-ridge's. Po latach Wyler przyznawał, że „chciałem dziewczynę bez amerykańskiego akcentu, aby odegrała swoją rolę tak, by można sądzić, że została wychowana na księżniczkę". Zdjęcia próbne odbyły się we wrześniu 1951 r. w Pinewood Studios, a Hepburn dostała do odegrania scenę, w której jako znudzona sztucznymi formalnościami księżna kładzie się spać w asyście damy dworu. Ta sypialniana scenka stała się dla niej przepustką do Hollywood. Z Peckiem też nie było problemów. Jako odpowiednio przystojny 35-latek z Hollywood był naturalnym kandydatem do tej roli. Mówił później w wywiadach, że chciał zagrać w czymś „lżejszym i odmiennym gatunkowo", ale prawda jest bardziej prozaiczna: był aktorem, dostał propozycję i ją przyjął. Nie za darmo. Jak twierdzi biograf aktora Donald Spoto, jego agenci wynegocjowali dlań sporą, i do dziś okrytą sekretem, gażę. Mimo to kilka lat temu pojawiły się niepotwierdzone newsy, że Peck zgarnął wówczas 100 tys. dolarów, sumę niemalże kosmiczną, zaś Hepburn jedyne skromne 7 tys. (i to płatne w tygodniowych ratach w wysokości dokładnie 583,33 dolara), plus 250 dolarów tygodniowo na koszty utrzymania. Upały i komuniści Wspomniany wyżej Spoto to nie tylko biograf Pecka, ale też autor lawiny plotkarskich książek z życia Hollywoodu. To od niego wiemy np., jak wyglądał plan filmowy „Wakacji...". Zdjęcia rozpoczęto w Rzymie 23 czerwca 1952 r. rano. Harmonogram pracy był bardzo napięty: „kostiumy dla aktorów, charakteryzacja, logistyka wielkiej międzynarodowej ekipy pracującej w Rzymie oraz niezbędnie pozwolenia na zdjęcia w miejscach zabytkowych i pałacach -wszystko było tak zorganizowane, aby aktorzy, ekipa techniczna i Wyler nie mieli żadnych opóźnień"-pisze. Filmowanie było od początku trudne, przede wszystkim z uwagi na wysokie upały i wilgoć, które rządziły letnim Rzymem tamtego roku. Ale Spoto zwraca też uwagę na panujący ówcześnie we Włoszech chaos. Na ulicach często dochodziło do demonstracji i walk pomiędzy zwolennikami rządzącej wtedy partii Chrześcijańskiej Demokracji a sympatykami Włoskiej Partii Komunistycznej. Zwolennicy chadeków i komunistów regularnie urządzali bijatyki z policją. Jakby tego było mało, duże utrudnienie stanowiła również lokalna społeczność, która będąc początkowo negatywnie nastawiona do faktu powstawania filmu, pojawiała się wszędzie, wraz z ekipą. Rzymianom nie podobał się kolejny jankeski film kręcony w ich mieście. Gdy kręcono na placu Hiszpańskim, w tle stała milcząca złowrogo, kilkutysięczna publika. To niezbyt pasuje do roześmianych tłumów uwiecznionych na celuloidzie. Rzym, miasto marzeń Owi niezadowoleni mieszkańcy to przeszłość, do której niezbyt chętnie się wraca, bowiem film od 70 lat to ikona tego, co nazwać można „pozytywnym skojarzeniem" dla wszystkich planujących letnie wakacje. Co więcej, Wieczne Miasto nie jest tu jedynie tłem wydarzeń, ale staje się niejako samodzielnym bohaterem. Zdjęcia miejskiego krajobrazu obejmują najbardziej charakterystyczne elementy topografii, jaknp. Koloseum, Forum Roma-num, Schody Hiszpańskie czy słynne Usta Prawdy, według legendy wymierzające kłamcom sprawiedliwość. Widzimy wesołe, słoneczne miasto za dnia i kuszące romantycznie nocą. „Rzym jawi się z jednej strony jako obraz majestatu historii, z drugiej zaś jako przestrzeń beztroskii wolności. Oba te oblicza miasta znajdują idealne odzwierciedlenie w samej bohaterce - Audrey Hepburn to bowiem wcielenie klasy i dobrych manier, ale też uosobienie młodzieńczego uroku i naiwności. Księżniczkę Annę cieszą więc takie rzeczy, jak zjedzenie lodów na ulicy czy zmiana majestatycznej fryzury na nowoczesne uczesanie" - trafnie zauważa Agnieszka Czarkowska-Krupana portalu Oldcamera.pl. Z kolei Donald Spoto twierdzi, że „»Rzymskie wakacje« nic nie straciły ze swego wdzięku, umiarkowanego sentymentalizmu i ciętego dowcipu (...). Dobry nastrój Hepburn i Pecka i ich niewymuszona, sympatyczna współpraca z pewnością przyczyniły się do tego, że tak znakomicie wypadli na ekranie". Księżniczka z Oscarem Nie wiadomo ile jest prawdy w plotce, że Hepburn dostała Oscara za swoją rolę dzięki Pec-kowi. Ponoć po zakończeniu zdjęć aktor przyznał, że „była wspaniała i na pewno wygra w tym roku statuetkę Akademii". Faktem jest jednak, że 25 marca 1954 r. Hepburn odebrała Oscara z rąk Jeana Her-sholta. Przy okazji, w euforii, pocałowała go w usta zamiast zwyczajowo w policzek. O fali spekulacji obyczajowych z tego powodu można by napisać oddzielny tekst. Pecka nie nagrodzono, mimo że wszyscy byli przekonani, że Oscar powędruje także do niego. Byłby to kolejny laur, po tym z „Z jasnego nieba" z 1950 r. Statuetki jednak nie było, ale Peck zyskał na „Rzymskich wakacjach" potwierdzenie aktorskiej sławy. A także płynące zeń drobne, satysfakcjonujące bonusy. Historycy motoryzacji zwracają np. uwagę, że wykorzystanie w filmie skutera marki Piag-gio Vespa, którym tak dzielnie kierował Peck, przyczyniło się do dużej popularyzagi tego modelu w latach 50., zwłaszcza na terenie Stanów. W ciągu trzech lat jego sprzedaż wyniosła ponad pół min egzemplarzy. Peck otrzymał od firmy finansowy upominek i kilka specjalnie oznaczonych egzemplarzy. Mógł na nich śmigać po wakacyjnych traktach do woli. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 PULS 11 W Kujawsko-Pomorskiem mieszka już ponad 400 stulatków i osób jeszcze starszych. Co roku ich przybywa. Według prognoz w roku 2050 stulatków w regionie będzie ponad 3000 Małgorzata Oberlan TRZEBA ZAŚPIEWAĆ 200 LAT! Każdy stulatek i jeszcze starszy mieszkaniec regionu budzi nie tylko sympatię, szacunek, ale i zainteresowanie. Pani Aurelia Li-wińska z Torunia w lipcu br. skończyła 106 lat. Urodziny świętowała na Barbarce - w rodzinnej atmosferze, ale i blisko przyrody. Wciąż jest aktywna, ciekawa świata, naleweczką nie pogardzi, uwielbia spacery. Przez całe życie stara się być optymistką, choć los ciężko ją doświadczał od dzieciństwa. Czy to jest recepta na długowieczność? Z pewnością nie uniwersalna, ale prywatna pani Aurelii-tak! Pani Aurelia z Torunia: szklanka zawsze do połowy pełna Mała Aurelia przyszła na świat w 1917 roku w majątku Kołbanie na Wołyniu. Była piątym dzieckiem Aliny z Kurowskich i Mariana Zaleskiego herbu Dołęga. Rodzina była patriotyczna, a środowisko, w którym dorastała dziewczynka -wielowyznaniowe i wielokultu-rowe. Odebrała staranne wykształcenie, m.in. na pensji dla panien. Los doświadczał ją od najmłodszych lat. Jako trzylatka straciła ojca, który został zamordowany podczas wojny polsko-bolszewickiej (1920 rok). Dorastała zatem jako półsierota. Jako młoda dziewczyna, wkraczająca w dorosłość, doświadczyła okrucieństwa wojny. W1943 roku przeżyła rzeź wołyńską. Dalsze lata wojny spędziła w Generalnej Guberni wraz z matką i dwójką dzieci, którymi się opiekowały. Do upadku Powstania Warszawskiego przebywała wKoby-łce pod Warszawą. Po zakończeniu wojny zamieszkała w Iwicznej, gdzie poznała przyszłego męża - Czesława Li-wińskiego, który powrócił z niewoli niemiecłaej. Pani Aurelia opowiada, że o śmierci matki mężczyzna przyszedł do niej i powiedział wprost: „Pani nie ma nikogo, ja wróciłem z niewoli niemieckiej. Może połączymy swoje losy i pójdziemy dalej?". Ślub wzięli 26 grudnia 1945 roku i razem przeżyli 53 lata! W1946 roku już z mężem Czesławem Liwińskim nasza bohaterka osiedliła się w miejscowości Okonek. Małżonkowie doczekali się czworga dzieci oraz dziesięciorga wnucząt, kilkunastu prawnucząt. Po śmierci męża w 1998 roku zamieszkała z córką w Toruniu. Obecnie ma już nawet dwóch praprawnuków! Jaka jest pani Aurelia? Nadal jest osobą niezwykle żywotną, pogodną i radosną. Jeśli chodzi o codzienne nawyki, to... nale-weczki nie odmawia. Poza nalewkami lubi spacery z kijkami. Seniorki wiek zdaje się w niczym nie ograniczać. Współorganizowała kilka lat temu Kongres Kobiet, z okazji i02.urodzin poleciała samolotem na wycieczkę do Warszawy - był to prezent Portu Lotniczego Bydgoszcz. 24 lipcapani Aurelia skończyła 106 lat. Urodziny obchodziła w gronie krewnych i przyjaciół na Barbarce. Nie odmówiła sobie spaceru po okolicy, także -po kładce nad wodą. Znów za-chwycała formą i poczuciem humoru. Atakże - elegancją! Pani Tekla z Gliwic dożyła 116 lat! Słynne torty z 18 jaj sama pożegnała Rok temu, w nocy z 18 na 19 sierpnia, zmarła pani Tekla Juniewicz z Gliwic. Miała 116 lat i była najstarszą Polką. Imponowała formą właściwie do końca życia i budziła nieudawaną sympatię młodszych pokoleń. Co ciekawe, od 1980 roku seniorka mieszkała sama. Była samodzielna do 103. roku życia! Dopiero później wymagała opieki. Jej jesień życia była nie tylko długa, ale i dobra - nie dokuczały jej ciężkie choroby. Jaką miała receptę na długowieczność? W czym tkwił sekret pani Tekli? Te pytania padały od lat. Prześledźmyjej losy. Tekla Juniewicz przyszła na świat 10 czerwca 1906 roku na terenie obecnej Ukrainy. Po II wojnie światowej wraz z mężem przyjechała do Gliwic. Owdowiała w roku 1980 i od tego czasu mieszkała sama. Jak wspomnieliśmy, zmieniło się to dopiero wtedy, gdy miała 103 lata - wówczas zaopiekowały się nią wnuki. Praktycznie do lll roku życia jednak pani Tekla była osobą samodzielną, która codzienne czynności - pranie, sprzątanie, a nawet noszenie wiaderka z węglem - wykonywała sama. W dzieciństwie mała Tekla zachorowała na tyfus. Po przejściu tej choroby usłyszała od lekarza, że będzie długo żyć. I tak też się stało! Więcej, jak przekazywała rodzina, pani Tekla nie cierpiała na starość z powodu przewlekłych chorób. Ba, dobrze radziła sobie też ze zwykłymi. Gdy po setnych urodzinach złapała zapalenie oskrzeli, jej organizm zwalczyłchorobępo trzech dawkach antybiotyku. Potem seniorka przez kolejnych 10 lat nie chorowała. Jedyne informacje ■ m OKI NAWA OD LAT INTRYGUJE I PRZYCIĄGA BADACZY Długowieczność mieszkańców japońskiej wyspy Okina-wa od lat intryguje i jest przedmiotem badań naukowców. Odsetek mieszkających tutaj stulatków i do tego -w dobrym zdrowiu - budzi zainteresowanie praktycznie całego świata. Wyniki badań nad mieszkańcami Okinawy, ich stylem życiem i dietą bywały na przestrzeni lat czasem sprzeczne. Wiele wskazuje jednak na to, że na sekret długowieczności na Okinawie składają się: aktywność fizyczna i umysłowa do późnych lat życia, skromna kalorycznie, ale urozmaicona i oparta na produktach roślinnych dieta, serdeczne kontakty rodzinne, sąsiedzkie i towarzyskie, kultywowanie w życiu pasji, hobby, jak skromne by one nie były. Pani Aurelia Liwińska z Torunia w lipcu br. skończyła 106 lat. Urodziny świętowała na Barbarce. Wciąż jest aktywna, ciekawa świata, naleweczką nie pogardzi, uwielbia spacery. Przez całe życie stara się być optymistką, choć los ciężko ją doświadczał od dzieciństwa przekazywane na temat poważniejszych schorzeń seniorki dotyczyły zabiegu usunięcia kamie ni w woreczku żółciowym... Styl życia? Specjalna dieta? W młodości pani Tekla lubiła dobrze i niespecjalnie zdrowo 2jeść Słynne były jej torty z 18 jaj. W dojrzałym wieku odżywiała się już jednak zdrowo. O lekko-strawną dietę dbała z troską jej wnuczka, pani Anna. Swoim bliskim, jak zresztą podkreślała sama seniorka, wiele zawdzięczała. Tekla Juniewicz doczekała się pięciorga wnuków, czwórki prawnuków i czwórki praprawnuków. Zawsze mogła liczyć na zainteresowanie, pomoc i towarzystwo członków rodziny, choć lu-biłabyć wżyciu codziennym samodzielna. W jednym z wywiadów przyznała, że to właśnie opiekaimiłośćnajbliższychpod-trzymywały w niej apetyt na życie. Mimo rozmaitych kolei lo-sówbyła optymistką. Na koniec tej historii - ciekawostka. Pani Tekla dziennikarzom zdradziła, co w ostatnich latach zawsze poprawiło jej nastrój. Było to... mruczenie ulubionego czarnego kota Gustawa. Na co mogą liczyć stulatkowie w regionie? Honory i medale po 100. urodzinach Z jednej strony, każdy stulatek, zanim nim zostanie, jest najpierw 80-latkiem, 90-latkiem. Doświadcza prozy życia, jak każdy starszy człowiek. To choćby problemy z dostępem do lekarzy specjalistów czy troski materialne. Gdy jednak seniorowi „stuknie" okrągłe 100 lat, zaczyna się małybenefis. Nie tylko wToruniu czy Bydgoszczy tacy szacowni jubilaci o-dwiedzanisąihonorowani przez prezydentów miasta. Dzieje się tak także w mniejszych miejscowościach. Marszałekwojewódz-twa natomiast od 2018 roku honoruje stuletnich mieszkańców Kujawsko-Pomorskiego medalem Unitas Durat Ciuaviano-Po-meraniensis. W ubiegłym roku do tak odznaczonych dołączyli np. pani Janina Bartnik z Osiecz-ka w powiecie wąbrzeskim oraz Franciszek Kowalski z Odolina w powiecie aleksandrowskim. Dołączyli tym samym do galerii Rówieśników Niepodległej. - Życie najstarszych mieszkań-cówregionujest kłamią, która łączy dziesięciolecia, towarzyszy całej współczesnej historii naszej ojczyzny. len losy są symbolem losów naszego kraju. Jesteśmy wdzięczni za świadectwo, zapro-ste, osobiste opowieści, dlatego z wielkąprzyjemnością honorujemy nestorów mieszkających w regionie najwyższym wojewódzkim odznaczeniem - podkreśla marszałek Piotr Całbktó. ZUS pamięta: wypłaca „bonus za wiek" O stulatkach nie zapomina także ZUS. W naszym regionie, jak w całym kraju, tacy seniorzy mogą liczyć na wypłacane co miesiąc dodatkowe „świadczenie honorowe", nazywane także bonusem za wiek. Liczba beneficjentów rośnie z roku na rok. Wiosną świadczenie odbierało w Kujawsko-Pomorskiem 174 stulatków i było to o 32 procent więcej niż rok wcześniej. Najstarsza beneficjentka miała 108 lat! - Wysokość świadczeniaho-norowego może być różna. Wszystko zależy od kwoty bazowej, która obowiązuje w dniu setnych urodzin seniora. Kwota ta zmienia się zawsze wraz z waloryzacją i jest ważna od 1 marca każdego roku kalendarzowego do końca lutego następnego roku. Raz przyznane „dodatkowe wsparcie" nie ulega zmianie i jest wypłacane do końca życia w tej samej wysokości. Od 1 marca 2023 r. dla nowych stulatków to ponad 5500 zł brutto miesięcznie. Jeszcze do końca lutego br. było to ponad 4900 zł brutto, a w 2021 r. ok. 4300 zł brutto -wyliczała niedawno Krystyna Michałek, rzecznik ZUS w Ku-jawsko-Pomorskiem. Stulatków będzie nam przybywać - eksperci nie mają wątpliwości. Panie dominują! 419 stulatków i osób mających jeszcze więcej lat żyłowKu-jawsko-Pomorskiem pod koniec 2021roku. Było w tym gronie 93 mężczyzn i 326 kobiet. Eksperci nie mają wątpliwości, że tak jak w całym kraju i w naszym regionie stulatków będzie przybywać. Według tzw. statystycznych prognoz ludności w 2030 roku będzie w regionie 767 stulatków (125 mężczyzn i 624 kobiety), w roku 2040 -1319 (193 panów i 1126 pań), a w roku 2050 - 3220 (odpowiednio 543 i2677). 12 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 Podczas uroczystej inauguracji Festiwalu, 7 września w kościele seminaryjnym, zabrzmi „Mesjasz" - monumentalne oratorium skomponowane przez Haendla w zaledwie 24 dni wczesną jesienią 1741 r. Solistom towarzyszyć będzie Zespół Instrumentów Dawnych Polskiej Opery Królewskiej Capella Regia Po-lona, co gwarantuje dbałość o styl wykonawczy właściwy dla epoki baroku. Sekrety „Mesjasza" Moment, w którym powstawało to oratorium, był dość trudny w biografii muzyka. Haendel, zniechęcony niepowodzeniami, był już gotów zrezygnować z kariery kompozytora i opuścić na zawsze Anglię. Przyjął nawet zaproszenie do Irlandii na cykl koncertów w Dublinie. I to właśnie Irlandczykom, w podziękowaniu za ofiarowaną gościnę, zadedykował swoje nowe oratorium - „Mesjasza". Jego premiera odbyła się w Dublinie 13 kwietnia 1742 r. Już podczas próby generalnej irlandzcy krytycy z emfazą pisali, że jest to „najdoskonalsza kompozycja wszech czasów". Co ciekawe, sukces dubliń-ski nie został powtórzony w Londynie, gdzie oratorium zostało wystawione rok później, ale pod zmienionym tytułem „A Slcred Oratorio". Początkowe niepowodzenie dzieła spowodowane było przede wszystkim kwestiami religijnymi - oratorium złożone z cytatów z Pisma Świętego wystawione zostało w operze przez zespół teatralny, co nie podobało się wpurytańskiej Anglii. Musiało minąć kilka lat i dopiero po roku 1750 „Mesjasz" został w Anglii przyjęty z entuzjazmem. Dziś to niemalże narodowa kompozycja tego kraju. Kompozycja pod względem treści jest tak skonstruowana, że nawiązuje do niemal wszystkich świąt religijnych, ale sam Haendel preferował prezentowanie swojego dzieła przede wszystkim w czasie Wielkanocy. W partiach wokalnych słyszymy zapowiedzi proroków dotyczące narodzenia, ukrzyżowania, zmartwychwstania i wniebowstąpienia Chrystusa oraz obietnicę odkupienia ludzkości. Za życia kompozytora zespół wokalistów i instrumentalistów nie przekraczał liczby 60 osób. Do tego pierwotnego brzmienia pragną nawiązywać artyści Polskiej Opery Królewskiej. Zaśpiewają m.in: Marta Roberska, Aneta Łukaszewicz, Sylwester Smulczyński. Dyrygować będzie klawesynista Krzysztof Garstka. Teatralny „Imeneo" 17 września w Teatrze Królewskim w Łazienkach usłyszymy „Imeneo", jedną z ostat- Jerzy Fryderyk Haendel na obrazie pędzla Baithasara Dennera, ok. 1726-1728. Obraz znajduje się w zasobach londyńskiej National Portrait Gallery MUZYCZNY WRZESIEŃ POD ZNAKIEM HAENDLA III Festiwal Barokowy Polskiej Opery Królewskiej ruszy w Warszawie 7 września. Tym razem zdominuje go muzycznie Jerzy Fryderyk Haendel nich dramma per musica w karierze Haendla. Trzyaktową operę wystawiono w 1740 r. w Londynie i jest to dowód, że po latach prób dostosowania własnych utworów do zmienia-jących się potrzeb i upodobań angielskiej publiczności, kompozytor powrócił w niej do tradycyjnego włoskiego stylu, w którym był niedoścignionym mistrzem. Mariusz Grabowski Libretto opisuje historię miłosną, która nie może mieć szczęśliwego zakończenia, i w której każdy z bohaterów jest postacią tragiczną. Haendel rysuje ich wyraziście: tytułowy Imeneo jest waleczny, zdecydowany i działa z pasją. Z kolei jego przeciwieństwem jest Tirinto, niezdecydowany, wątpiący i wzdychający marzyciel. Główna rola kobieca w niczym im nie ustępuje - Ro-semene jest bohaterką tragiczną, która musi wybierać pomiędzy miłością do Tirinta a wdzięcznością dla Imenea. Od strony warsztatowej utwór prezentuje bogactwo re-toryczno-muzycznych zwrotów charakterystycznych dla dojrzałego baroku, z drugiej -operuje indywidualnym językiem doskonale łączącym w so- bie elementy stylów włoskiego i francuskiego. Wprawne ucho z pewnością dostrzeże także emocjonalne fragmenty prze-aranżowane niebawem na potrzeby „Mesjasza" czy doskonałość techniki orkiestrowej wypracowanej w słynnych 12 Concerti grossi op. 6. Ze sceny usłyszymy: Roberta Gierlacha (Imeneo), Jana Jakuba Monowida (Tirinto), Olgę Pasiecznik (Rosemene). Dyrygować będzie Martyna Pastuszka. „Acis and Galatea" 21 i 22 września sceną w Starej Oranżerii w Łazienkach zawładną pełni czaru i namiętności tytułowi bohaterowie opery „Acis and Galatea", których szczęście przerywa okrutny cyklop Polifem, wysyłając Acisa w zaświaty. Historię o miłości, cierpieniu i nieśmiertelności -zaczerpniętą z bukolicznych Owidiuszowych „Metamorfoz" - przygotowała reżyserka spektaklu Natalia Kozłowska. Haen-dlowski pierwowzór, w formie tzw. serenaty, powstał zapewne w 1708 r. w Neapolu, zamówiony na uroczystość zaślubin księcia Tolomeo Saverio Galio. Tylko pozornie treść tej opery jest nieskomplikowana. Oto bowiem nimfa Galatea jednak swą czarodziejską mocą przemienia kochanka w strumyk, czyniąc go nieśmiertelnym. Emocje kochanków Haendel zamienił na muzykę: z jednej strony rozbrzmiewa miłość, szczęście i spełnienie, z drugiej grzmi rozczarowanie i wściekłość. Pełne życia i radości arie kochanków zwieńczone legendarnym duetem „Happy we!" kontrastują z wprowadzającym złowieszczy nastrój chórem „Wretchedlovers", obfitującym w muzyczne symbole - od galopujących imitacji, po przerywane pauzami akordy. Owo brzmienie utrzymanej w pastoralnym nastroju finałowej arii Galatei niesie ukojenie i „wiarę w niepokonaną siłę miłości". Zaśpiewają: Łukasz Kózka (Acis), Sylwia Stępień (Galatea), Aleksander Rewińsła (Da-mon), Paweł Michalczuk (Polifem). Dyrygować będzie Krzysztof Garstka. „Rinaldo" kocha i walczy Zupełnie inny nastrój towarzyszy historii Rinalda, opartej na epizodzie z „Jerozolimy wyzwolonej" Torąuata Tassa, a przygotowanej według koncepcji Jarosława Kiliana. Tę malowniczą inscenizację z intrygującą scenografią Doroty Ko-łodyńskiej będzie można obejrzeć l października w Starej Oranżerii. „Rinaldo" skomponowany został w 1711 r. i była to pierwsza włoska opera napisana przez Haendla specjalnie dla publiczności Londynu. Libretto autorstwa Giacomo Rossiego osadzone jest w 1099 r. w czasach Pierwszej Krucjaty i opowiada dość oryginalną mi-łosno-wojenną historię. Premiera opery odbyła się w Londynie w Queen's Theatre na Haymarket. Szybko zdobyła wielką popularność wśród publiczności. Haendel skomponował „Rinalda" bardzo szybko, sprytnie zapożyczając i adaptując muzykę z innych oper i dzieł, które napisał wcześniej. A na czym polega operowa intryga? Oto Goffredo i Rinaldo oblegają Jerozolimę, którą zajmuje król Saracenów Argante. Rinaldo kocha córkę Gofreda, Almirenę. Niezadowolony z tego faktu Argante prosi więc o pomoc w walce czarownicę Armidę, która porywa Almirenę. Dziewczyna śpiewa wówczas najbardziej chyba znany z utworów Haendla „Lascia ch'io pianga". Ostatecznie Goffredo i Rinaldo ratują dziewczynę, zdobywają w końcu Jerozolimę, a Argante i Armida przechodzą na chrześcijaństwo. Usłyszymy: Jan Jakub Mo-nowid (Goffredo), Olga Pasiecznik (Almirena), Anna Radziejowska (Rinaldo), Paweł Michalczuk (Argente), Maria Bo-berska (Armida). Prowadzenie Michał Piotrowski. Wierność „Rodelindy" Festiwal zwieńczą w Starej Oranżerii dwa przedstawienia 0 niezłomności Rodelindy - 7 1 8 października. Jedną z najznakomitszych Haendlow-skich partytur, która odniosła ogromny sukces na scenie King's Theatre w 1725 r., przeniósł na scenę Teatru Królewskiego Andrzej Klimczak. Aż trudno uwierzyć, że dzieło to zniknęło ze scen operowych na niemal dwieście lat. Dopiero w 1920 r. zostało odkryte na nowo przez Oskara Hagena - wykładowcę historii sztuki na Uniwersytecie w Getyndze. Fabuła „Rodelindy" ma źródło u Pawła Diakona z Akwilei. To właśnie ten autor w swojej „Historii Longobardów" przywołał opowieść o wiernej i niezłomnej królowej Rodelindzie. Akcja rozgrywa się w VII w. w Mediolanie. Tytułowa Rode-linda to żona tamtejszego władcy Bertarida, pokonanego przez Grimoalda. Dramatyczne dzieje tych trojga oraz Eduige, siostry Bertarida, splatają się w opowieść niemalże z gatunku „płaszcza i szpady", kipiącą od namiętności i sensacyjnych zwrotów akcji. U Haendla historia ta znalazła doskonałe odbicie w klarownej, a pod względem dramaturgicznym znakomicie rozplanowanej formie dzieła. Kontrastujące ze sobą afekty niosą niezwykle silne emocje - miłość spotyka się z nienawiścią, rozpacz z nadzieją. Soliści: Olga Pasiecznik (Ro-delinda), Kacper Szelążek (Ber-tarido), Sylwester Smulczyński (Grimoaldo), Aneta Łukaszewicz (Eduige). Dyrygent -Krzysztof Garstka. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 WYDARZENIA • 3 Pilnie poszukiwanie 4 milionów zł dla MZK Magdalena Olechnowicz Słupsk Jeśli bank nie udzieli pożyczki miejskiej spółce MZK w Słupsku, prezydent powiedziała, że będzie konieczność pożyczenia spółce 4 młnzŁ Taki wniosek pojawi się na sesji we wrze-śniiL Pieniądze będą, bo jest decyzja o przyznaniu miastu 44 min subwencji rządowej. Radni mają wątpliwości Trudna sytuacja finansowa Miej -skiego Zakładu Komunikaqi była głównym tematem nadzwyczaj -nej sesji Rady Miasta, która odbyła się w środę po południu, 23 sierpnia. Organem właścicielskim MZK jest Miasto Słupsk. - W firmie wdrożono oszczędności i poszukiwane są nowe formy pozyskania dochodów. Wprowadzono m.in. ograniczenia kursów w niektórych godzinach. Staraliśmy się tak to uczynić, aby to nie były godziny szczytowe - mówiła podzca sesji Krystyna Dani-lecka-Wojewódzka, prezydent Słupska. Tabor MZK to w tej chwili 60 autobusów, w tym osiem najnowszych autobusów elektrycznych. Średnia wieku tabom to osiem laL - W 2023 roku przekazaliśmy spółce MZK 26 min 750 tys. zł. Poza tymi wydatkami z budżetu musimy zawsze przeznaczyć dodatkową kwotę na utrzymanie przystanków, zakup biletów, usługę kontroli biletów, zatrudnienie kontrolerów. W tym roku jest to l min 366 tys. zł. Sumując, jest to więc ponad 28 min zł - wyjaśniała Krystyna Danilecka-Wo-jewódzka, po czym przeszła do problemów w spółce. - W listopadzie zeszłego roku zaczęły się niepokojące dyskusje o sytuacji finansowej. Dlatego przyjrzałam się dokładnie tej sytuacji. Zdecydowałam o odwołaniu jednego członka rady. Zleciliśmy kontrolę właścicielską. Wyniki będą do końca sierpnia. Są one potrzebne do tego, aby powiedzieć jasno, czy spółka potrzebuje wsparcia finansowego czy teżnie. Tenaudytmateżzazada-nie pokazanie nam, czy są jakieś możliwości, którychnie wykorzystujemy - mówiła pani prezydent. Kontrole doraźną przeprowadziła też Rada Nadzorcza spółki. - Sprawdzano kilka wątków. Informacje, które przekazała mi Radabyły na tyle niepokojące, że zgłosiłam do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. To jest mój obowiązek. Wyniki przedsta- MZK potrzebuje pieniędzy na spłatę VAT za kupno autobusów elektrycznych wiono mi 2 sierpnia, na to spotkanie zaproszona była również Anna Szurek, ówczesna prezes spółki, ale z zaproszenia nie skorzystała - oznajmiła prezydent. Oświadczyła też, że spółkapo-szukujedodatkowych wpływów. - Zastanawialiśmy się jak zwiększyć wpływy do spółki. Po pierwsze poprzez lepsze wy-korzystywaniehalimagazynów, możemy też zwiększyć wpływy ze stacji paliw. Dzierżawa po- mieszczeń, myjnia dla autobusów dla potrzeb klientów z ze-wnątrz to także pokaźny zastrzyk finansowy. Powierzchnia reklamowa na autobusach. W sumie można zwiększyć dochody o około 300 tys. zł - mówiła Da-nilecka-Wojewódzka, po czym zapewniła: - Wszystkie płatności są na bieżąco realizowane. Nie ma żadnego zagrożenia płynności. Mamy jednak do zapłacenia VAT za autobusy elektryczne. Spółka do końca miesiąca musi uregulować te płatności. VATbę-dzieodzyskany wlistopadzie. To 4 min złotych. Aplikowaliśmy o te pieniądze do banku. Gdybyśmy jednak nie otrzymali tej pożyczki, będę stawała przed państwem, abyśmy pożyczyli spółce na VAT. Wkład własny jest w rachunku bieżącym spółki. Być może jednak będzie konieczność, aby miasto nie poręczyło kredytu, a pożyczyło spółce te cztery miliony. Bank nie bierze pod uwagę tego, żespółka, która ma gwarancje płatności przez miasto, jest wypłacalna. Traktuje ją jak zwykłą spółkę prawa handlowego - tłumaczyła. Pieniądze na pożyczkę w „portfelu" miasta będą. - Przedwczoraj otrzymaliśmy informację o tym, że jest decyzja rządowa, że Słupsk, jako miasto tracące w ostatnich latach wskutek mniejszych wpływów podatków do swo-kego budżetu, otrzyma znaczącą subwencję wyrównawczą w kwocie 44 min zł. Większość zostawimy na przyszły rok, ale mamy teraz środki, aby wspomóc spółkę w potrzebie. Radni mają wątpliwości. - Proszę nie puszczać w eter informacji, że jako miasto jesteśmy zobligowani do zakupu au- tobusów elektrycznych. W ustawie o elektromobilności nie ma mowy o obowiązku zakupu przez samorządy pojazdów elektrycznych, więc proszę nam nie wmawiać, że zakup ten był niezbędny - mówiła Anna Mrowińska, radna PiS. Podobne zdanie ma Jan Lange, radny PO, który dziwił się jak to możliwe, że przedsiębiorstwo nie ma zabezpieczonych środków finansowych na zakupy. - A MZK nie ma. Żaden bank nie zgłosił się, aby udzielić kredytu. To jaki przedsiębiorca w takiej sytuacji podejmuje działanie i robi zakupy? To dla mnie coś skandalicznego. Tak nie można. A co się stanie jeśli bank nie udzieli kredytu, a rada nie zatwierdzi wniosku? Mam dużo wątpliwości czy zakup autobusów elektrycznych był zasadny - stwierdził radny Lange. Decyzji banku o przyznaniu pożyczki jeszcze nie ma. - Dzisiaj nie wiem jeszcze, jak ta decyzja będzie - mówiła nam w czwartek, 24 sierpnia, Anna Szabłowińska, prezes MZK w Słupsku. Pani prezydent z kolei powiedziała, że decyzję powinna poznać dziś rano. ©0 Centrala Ustka Marynarki Polskiej 38 59 815 26 00 Oddział Postomino Postomino 6A 59 810 85 27 Filia Smołdzino Kościuszki 1 59 811 73 05 Filia Dębnica Kaszubska Ks. Antoniego Kani 20 59 841 77 40 Oddział Główczyce Słupska 35 59 811 60 66 Filia Potęgowo Darżyńska 2 59 811 50 82 Filia Kępice Al. Niepodległości 9A 59 857 60 09 Filia Słupsk Wojska Polskiego 3 59 848 53 40 % SGB/ Bank Spółdzielczy w Ustce Wspieramy rozwój rolników od lat Kredyt płynnościowy Zapraszamy do naszych placówek. Przyjdź i zapoznaj się z ofertą dla Ciebie. www.bsustka. 4 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 Blisko 22 min zł rządowej dotacji trafi do gmin powiatu lęborskiego Robert Gębuś Region To kolejne pieniądze, które płyną do samorządów dzięki wsparciu z budżetu państwa i uzupełnią subwencję ogólną. Środki, które trafią do samorządów to uzupełnienie subwencji ogólnej. Gminy, powiaty i miasta same zdecydują na co przeznaczą pieniądze - mogą wykorzystać środki na wydatki bieżące lub dalsze inwestycje dla swoich mieszkańców. Jak podkreśla Piotr Muller, poseł na Sejm RP i Sekretarz Stanu, coraz większe wsparcie dla samorządów jest możliwe dzięki m.in. uszczelnieniu przez rząd systemu podatkowego. Środki te mogą zostać przeznaczone na poprawę jakości dróg, nowe żłobki, rozwój szkół, instytucji kultury i wielu innych inwestycji. - Wielokrotnie podkreślam, że dobra współpraca rządu i samorządu przynosi efekty. Największa kwota subwencji - ponad 9 min 422 tys. zł trafi do Lęborka: Na zdjęciu: wieża ciśnień z 1913 r., jeden z punktów rozpoznawczych Lęborka A nasz rząd widzi potrzeby samorządów. Uzdrowiliśmy system podatkowy i dziś możemy przekazać kolejne wsparcie. Cieszę się, że region ma szanse na dalszy rozwój i zwiększenie atrakcyjności dla mieszkańców, dzięki tym ogromnym środ- kom finansowym - mówi poseł Piotr Muller. Największe środki w powiecie lęborskim trafią do Lęborka. To ponad 9 min 422 tys. zł. - Cieszymy, że te pieniądze tra-fiądobudżetu. To subwencja wyrównawcza, która pozwoli pokryć nam wydatki, na które mieliśmy za mało pieniędzy - mówi Witold Namyślak, burmistrz Lęborka. -Dzięki temu zbilansujemy budżet i jeszcze wystarczy nam na wydatki, których nie planowaliśmy. To wynik dialogu samorządów z rządem, które podkreślały że brakuje środków z powodu utraconych dochodów PIT. Bardzosię cieszymy, że zostało to uwzględnione i to co zapowiadane przez rząd zostało dotrzymane. Do samorządu powiatu lęborskiego trafi ponad 3 min 848 tys. zł. Edmund Głombiewski, wicestarosta lęborski podkreśla, że środki pozwolą na sfinansowanie wkładów własnych do inwestycji. - Przyznanie dodatkowych środków dla samorządów to bardzo dobra informacja dla wszystkich mieszkańców naszego powiatu - zapewnia Edmund Głombiewski. - Samorząd powiatu lęborskiego większość przyznanych środków przeznaczy na sfinansowanie wkładu własnego dla realizacji nowych inwestycji w powiecie. Łeba otrzyma l min 500 tys. zł, gmina Cewice ponad 2 min 033tys. zł, gmina Nowa Wieś Lęborska ponad 3 min 568 tys. zł, a gmina Wicko l min500 tys. zł. Dotacje, a także i środki z programów rządowych płyną do wszystkich gmin, miast i mniejszych miejscowości w całej Polsce. Jak podkreśla Piotr Muller, rząd wprowadził rozwiązania, które zapewniają dostosowanie systemu finansów do wyzwań związanych z wdrażaniem zmian w systemie podatkowym a regulacje pozwalają na m. in. na stabilizację dochodów, wzmocnienie potencjału finansowego, uzupełnienie dochodów. - Dzięki powyższym działaniom oraz nowelizacji tzw. ustawy okołobudżetowej na 2023 r. samorządy jeszcze w tym roku otrzymają kolejne wsparcie w wysokości 14 mld zł. Nie zostawiamy naszych małych ojczyzn samych -podkreśla Piotr Muller i dodaje, że rząd stawia narozwój samorządowi kieruje do nich konkretne programy takie jak Rządowy Program Inwestyqi Strategicznych, Rządowy Fundusz Rozwoju Dróg, Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych, Rządowy Program Odbudowy Zabytków, program Maluch+ czy Senior+. ©® Są widoki na remont drogi z Mydlity do Rokit Sylwia Lis Region Y Wszystko na to wskazuje, że pojawiła się szansa na remont drogi Mydlita-Rokity. Kierowcy przestaną narzekać. bo w tej chwili ulica przypomina szwajcarski ser. - Zabiegaliśmy dwa lata temu 0 wykonanie projektu przebudowy tej drogi, dając tym samym warunki niezbędne do realizacji tej inwestycji - wyjaśnia Jan Klasa, wójt Gminy Czarna Dąbrówka. - Półtora roku temu doczekaliśmy się gotowego projektu. Właściwie od tej pory trwają ciągłe zabiegi o rzeczywiste przystąpienie do prac remontowych. Wiem, że jest to zależne od posiadanych środków, więc każda rozmowa ze starostą bytowskim była dobrym sposobem na przypomnienie mu o tej inwestycji. Realizacje następowały cząstkowo. Trzy lata temu wykonano remont jednego kilometra drogi Rokity - Mydlita 1 około trzech kilometrów Łupawsko - Jasień. Ostatnio odbył się przetarg na odcinek Pomysk Mały - Soszyce i dalsza część drogi Rokity-Mydlita. Wykonanie nastąpi w przyszłym roku. Odcinek drogi Mydlita -Rokity Całość drogi liczy jednak kilkanaście kilometrów. - Niedawno ruszyły nowe nabory na tego rodzaju inwestycje z funduszu „Polski Ład" -informuje wójt. - Ostatnia nasza wizyta u starosty daje duże nadzieje, na całkowite finansowe zaangażowanie się Zarządu Dróg Powiatowych w Bytowie w zakończenie ułożenia nowej nawierzchni na wszystkich brakujących odcinkach drogi Pomysk Mały - Rokity. Otrzymaliśmy deklarację że główna część wniosku (finansowa i rzeczowa) na remont tej drogi, będzie w najbliższym czasie złożona do instytucji finansującej. Mamy nadzieję na pozytywne rozpatrzenie wniosku. ©@ Budynek słupskiego starostwa ma 120 lat. W niedzielę będzie wielka impreza urodzinowa Wojciech Lesner Nasz patronat / / Słupskie Starostwo Powiatowe obchodzi jubileusz 120-leda wybudowania swojej siedziby. Z tej okazji w niedzielę odbędzie się wielka impreza urodzonowa. Gwiazdą wieczoru będzie Patrycja Markowska. Obecna siedziba słupskiego starostwa przy ul. Szarych Szeregów w Słupsku została oddana do użytku w 1903 roku Do nowo powstałego budynku od razu przeniosły się ówczesne władze powiatowe - wcześniej funkcjonowały bowiem w budynku, który w 1901 roku spalił się w pożarze. Budynek został zaprojektowany w stylu eklektycznym. Nową siedzibę urzędników zaplanowano tak, aby była funkcjonalna i reprezentacyjna. Wyposażona więc została w wiele architektonicznych ozdobników, takich jak kolumny, balkony, czy portale. Przetrwała wojenną zawieruchę i służy władzom powiatowym do dziś. Start plenerowej imprezy urodzinowej zaplanowano w niedzielę, 27 sierpnia, na godzinę 14 przed budynkiem Budynek Starostwa Powiatowego w Słupsku powstał w 1903 r. Reprezentuje styl eklektyczny władz powiatu przyul. Szarych Szeregów 14. Do godz. 16 potrwa dzień otwarty starostwa, kiedy to będzie można zwiedzić wzdłuż i wszerz zabytkowy obiekt. Podczas spaceru po starostwie zwiedzającym udostępniona zostanie wystawa pt. „Oczami Baronowej Klary. Edycja 2023", która podsumowuje III Powiatowy Plener Malarski. W międzyczasie, o godz. 15, rozpoczną się animacje dla dzieci i dorosłych. Będą warsztaty bębniarskie, które poprowadzi Małgorzata Burjan i nauczy chętnych pod- staw gry na instrumencie zwanym djembe. Każdy będzie miał możliwość skorzystać także z warsztatów jogi pod okiem profesjonalnego instruktora (obowiązują zapisy -zgłoszenie należy wysłać na adres mailowy promocja@po-wiat.slupsk.pl) oraz lekcji malowania na drewnie. Nie zabraknie również atrakcji dla tych najmłodszych. Imprezę oficjalnie otworzy o godz. 17.30 starosta słupski, Paweł Lisowski. Piętnaście minut później uwagę wszystkich przykuwać już będzie jubile- uszowy tort. Na deser organizatorzy przygotowali jednak znacznie więcej. O godz. 18 dla wystąpi zespół Lord - The So-und of Queen, a o godz. 20 koncert da gwiazda wieczoru - Patrycja Markowska. Patronat medialny nad wydarzeniem objął „Głos Pomorza". Zmiany w organizacji ruchu W związku z obchodami 120-lecia budynku słupskiego Starostwa Powiatowego Most Kowalski oraz ul. Szarych Szeregów (od skrzyżowania przy Regionalnym Centrum Krwiodawstwa do budynku Sądu Rejonowego) będą czasowo wyłączone z ruchu i strefy parkowania przez całą dobę w niedzielę 27 sierpnia. Prosimy o niepozostawianie pojazdów na parkingach od godzin wieczornych w sobotę 26 sierpnia. Organizatorzy prosimy stosować się do czasowej zmiany organizacji ruchu - brak zastosowania będzie wiązał się m.in. z odholowaniem auta na parking strzeżony na koszt właściciela w przypadku pozostawienia pojazdu, mimo zastosowania odpowiedniego oznakowania. ©® ŁAZIENKA. ■w ZAPROJEKTUJESZ KAŻDE WNĘTRZE Projekt koncepcyjny JEST USŁUGA DARMOWA do zakupów w marketach Fimal Szczegółowe informacje dostępne w markecie Fimal Słupsk, ul. Bałtycka 3 6 • MOŻE NASZE MORZE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 ...............i......................... " mmnwm ^tflfltfrp t iissiii iiMtl itmtffttttit i Wójt Gminy Słupsk Barbara Dykler zaprasza na września ■ www.kultura.slupsk.pl PROGRAM WYDARZENIA: godz. 14:00 Uroczysta Ms/a .Wielo w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w swołowie godz. 15:00 Rozpoczęcia Święta Plonów.....część oficjalna godz. 16:00-18:00 Występy zespołów gminnych godz. 18:00 Ociłub/enie wyników konkursów na chleby i wieńce godz. 19:00 Koncert gwiazdy • Robert Janowski Acoustic Trio godz. 20:30 Zabawa taneczna z DJ ORGANIZATORZY: WSPÓŁORGANIZATORZY. S&1 Bill O TAURON Wycieczkowce chętnie tu zawijają CK .BP. RWE equinor *' K. Polenergia <$>EMKA L»»y Paftttwowe Mateusz Tkarski Pomorze Port w Gdyni jako ważny port morski na polskim wybrzeżu Bałtyku ma znaczący wpływ na gospodarkę regionu i kraju także dzięki obsłudze wycieczkowców. Ze względu na sprzyjające położenie, gdyński port jest polskim portem przystosowanym do przyjmowania największych statków wycieczkowych wpływających na Morze Bałtyckie. Możliwość obsługi tych jednostek, pływających po Bałtyku, czyni z Portu Gdynia idealną bramę do atrakcji turystycznych Pomorza, jak i do pozostałych regionów Polski. Dzięki walorom lokalizacyjnym, jakości obsługi, bezpieczeństwu portu oraz atrakcyjnemu turystycznie regionowi, gdyński port od lat jest uznanym na świecie celem podróży statków wycieczkowych. Przyjmowanie wycieczkowców przez Port Gdynia sprzyja promocji piękna Pomorza i atrakcji turystycznych wśród gości z różnych krajów. Bogata oferta turystyczna i gościnność zachęca więcej turystów do odwiedzenia naszego regionu regionu, nie tylko na krótkie wizyty, ale także na dłuższy pobyt. % Przybycie statków wycieczkowych do Portu Gdynia przyczynia się do generowania przychodów dla lokalnych przedsiębiorstw i usług, takich jak restauracje, sklepy z pamiątkami i inne atrakcje turystyczne. Lokalna gospodarka czerpie korzyści z wydatków turystów. Współczesne. wymagania stawiane branży turystycznej, w tym obsłudze wycieczkowców, coraz bardziej skupiają się na zrównoważonym rozwoju. Port Gdynia, podobnie jak' inne porty, może dążyć do wprowadzania ekologicznych praktyk w obszarze obsługi wycieczkowców, aby ograniczyć negatywny wpływ na środowisko. Aby sprostać wymaganiom obsługi wycieczkowców, port musi dysponować odpowiednią infrastrukturą, taką jak nowoczesne nabrzeża, terminal pasażerski, pomosty cumownicze i udogodnienia dla pasażerów. Zarząd Morskiego Portu Gdynia S.A. stawia sobie za cel rozwój oferty dla statków wycieczkowych. W roku 2022 została zakończona budowa oraz uzyskane pozwolenie na użytkowanie dla infrastruktury portowej do odbioru ścieków sanitarnych ze statków pasażerskich i promów o przepustowości ok. 1600 m3/ na dobę, w skład której wchodzi m. in. nowoczesna pod-czyszczalnia mechanicznio -chemiczna ścieków. Promowy ruch pasażerski od wielu lat notuje stabilny coroczny wzrost. Wycieczkowce w Porcie Gdynia stanowią jeden z elementów rosnącej turystyki morskiej w Polsce. Obsługa tych jednostek przyczynia się do dywersyfikacji przychodów i zwiększenia atrakcyjności regionu Trójmiasta dla turystów z całego świata. Jednocześnie ważne jest; aby działać w sposób zrównoważony, dba-jąc o środowisko naturalne i długofalową równowagę gospodarczą. ©® Wycieczkowce cumujące przy Nabrzeżu Francuskim można podziwiać z Ostrogi Pilotowej, gdzie znajduje się ławeczka upamiętniająca budowniczych portu - inżyniera Tadeusza Wendę i ministra Eugeniusza Kwiatkowskiego. Najbliższe planowane zawinięcie do gdyńskiego portu wycieczkowca będzie 28 sierpnia (MSC Poesia). Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 7 POLSKA i ŚWIAT WARSZAWA - Osoby, które oczekują, że z powodu śmierci Jewgienija Prigożyna Grupa Wagnera przestanie być niebezpieczna, mylą się. Ta grupa przejdzie pod bezpośrednie zwierzchnictwo Władimira Putina lub wskazaną przez niego osobę - powiedział w czwartek w Radiu Gdańsku rzecznik rządu Piotr Muller. Dodał, że w Rosji trwa obecnie wojna wewnętrzna. | PAP 99 Grupa Wagnera przejdzie pod bezpośrednie lab wskazaną przez niego osobę Piotr Muller, rzecznik rządu KRÓTKO WARSZAWA Rzecznik PiS: System relokacji przymusowej jest nie do przyjęcia - Problem nielegalnej imigracji powraca i znów staje się wyzwaniem dla całej Unii Europejskiej. System przymusowej relokacji proponowany przez Unię jest dla nas, jako Polaków, nie do przyjęcia - podkreślił w czwartek rzecznik PiS Rafa! Bochenek. Podczas konferencji prasowej rzecznik Prawa i Sprawiedliwości wskazywał, że „tylko w pierwszym półroczu tego roku do bram Europy napłynęło ponad 130 tys. nielegal- KIJÓW nych imigrantów, przemycanych tutaj przez różnego rodzaju szajki i grupy przestępcze". Jak zauważył, „to jest najwyższy wskaźnik, najwyższa liczba od 2016 roku". - Bezpieczeństwo jest absolutnie podstawową wartością. Podstawą, na której budujemy wszystkie inne wartości - mówiła obecna na konferencji wiceminister rodziny i pełnomocnik rządu ds. polityki demograficznej Barbara Socha. Oprać. Anna Nagel | PAP Dzień Niepodległości Ukrainy - Dziś obchodzimy 32. rocznicę naszej niepodległości. Dzień Niepodległości Ukrainy jest świętem wolnych, silnych i dumnych ludzi. Suwerenna Ukraina to wartość, o którą walczy każdy z nas - oświadczył w czwartek prezydent Wołody-myr Zełensld w orędziu do narodu. | PAP Wyrok Sądu Najwyższego ws. śmierci Igora Stachowiaka Piotr Kobyliński Warszawa W czwartek Sąd Najwyższy podjął decyzję o odrzuceniu wszystkich apelacji od wyroku w kontrowersyjnej sprawie związanej ze śmiercią Igora Stachowiaka we wrocławskim komisariacie. * Czwartkowa decyzja Sądu Najwyższego oznacza, że czterech byłych policjantów, którzy zostali skazani na kary więzienia za maltretowanie mężczyzny, nie będzie poddawanych kolejnemu procesowi sądowemu. Uzasadniając to postanowienie, sędzia Zbigniew Pusz-karski podkreślił, że Sąd Najwyższy nie widzi rażących naruszeń prawa i uchybień w procedowaniu wrocławskiego sądu okręgowego, które mogłyby mieć istotny wpływ na treść orzeczenia w tej sprawie. Sąd Najwyższy oddalił kasacje W czwartkowym rozstrzygnięciu Sąd Najwyższy oddalił jako oczywiście bezzasadne kasacje byłego rzecznika praw obywatelskich Adama Bod-nara na niekorzyść skazanych, który chciał uchylenia wyroku, a następnie ponownego rozpoznania sprawy. Bodnar jako RPO argumentował w niej, że sąd II instancji w sposób pobieżny „źle usta- Sąd Najwyższy oddalił kasacje byłego RPO Adama Bodnara oraz obrońców trzech skazanych lił przyczyny tragedii". Bodnar wskazywał też, że sąd oparł się na jednej ekspertyzie, nie biorąc pod uwagę innych opinii naukowców i zeznań świadków, które wykluczały, by Stachowiak w czasie zatrzymania był w stanie wyjątkowego pobudzenia. Jako oczywiście bezzasadne SN oddalił w czwartek również kasacje obrońców trzech skazanych, w których wnoszono o uchylenie wyroku skazującego i ponowne rozstrzygnięcie sprawy, przekonując o braku winy funkcjonariuszy. Śmierć Igora Stachowiaka Igor Stachowiak został zatrzymany w maju 2016 r. w centrum Wrocławia. Nie- długo po zatrzymaniu zmarł we wrocławskim komisariacie. Jak ustalono w toku śledztwa, był tam rażony paralizatorem przez policjanta w wąskiej łazience, która nie była monitorowana. Zdarzenie zarejestrowała jednak kamera zamontowana w samym paralizatorze. Urządzenie nagrało sam moment rażenia prądem skutego człowieka, a także śmierć mężczyzny. W czerwcu 2019 r. Sąd Rejonowy dla Wrocławia Śródmieścia uznał, że czterej byli policjanci - Łukasz R., Paweł G., Paweł P. i Adam W. - są winni przekroczenia uprawnień i znęcania się nad Igorem Stachowiakiem. Najwyższą karę - 2,5 roku więzienia - sąd orzekł wobec Łukasza R., który trzykrotnie użył wobec Stachowiaka tzw. tasera (paralizatora elektrycznego). Pozostali oskarżeni zostali skazani na 2 lata więzienia. Mieli, jak mówił sąd, „asystować przy użyciu urządzenia taser". Sąd okręgowy w lutym 2020 r. utrzymał kary bezwzględnego więzienia dla wszystkich czterech oskarżonych. Sąd II instancji uznał - podobnie jak sąd rejonowy - wszystkich czterech wymienionych byłych już policjantów winnymi przekroczenia uprawnień i znęcania się nad Igorem Stachowiakiem. Co istotne, sąd II instancji zmienił jednak orzeczenie sądu rejonowego, który ocenił, że użycie tasera wobec pokrzywdzonego mogło się przyczynić do jego śmierci. Tymczasem, zdaniem sądu okręgowego, bezpośrednią przyczyną śmierci Stachowiaka był stan tzw. excited delirium wywołany zażyciem amfetaminy. Według sądu użycie tasera nie było przyczyną jego zgonu. PAP 1 ZŁOM kupię, potnę, przyjadę 1 i odbiorę, tel. 607 703 135. USŁUGI HYDRAULICZNE, tel. 607 703 135. AUTOPROMOCJA , SPRZĄTANIE strychów, i garaży, piwnic, wywóz starych i mebli oraz gruzu w big ^ bagach, 607 703 135. 0010890232 Zdobądź tytuł NAJLEPSZEJ MARKI z Pomorza! Nie czekaj, dowiedz się więcej! Monika Burchardt • tel. 500 324 451 • e-mail: monika.burchardt@polskapress.pl GMORZ Głos Pomorza 8 • POLSKA I ŚWIAT Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 Joe Biden: Nie dziwią mnie doniesienia o śmierci Prigożyna Oprać. Mateusz Zbroja Waszyngton - Nie wiem. co się stało zPri-gożynem, ale nie jestem zaskoczony doniesieniami o jego śmierci - oświadczył prezydent USA Joe Biden. Zasugerował, że winę za jego śmierć może ponosić Putin. - Być może pamiętasz, kiedy zostałem o to przez ciebie zapytany, odpowiedziałem, że [na miejscu Jewgienija Prigożyna - red.] uważałbym na to, czym jeżdżę. Nie mam stuprocentowej pewności, co się stało, ale nie jestem zaskoczony - powiedział prezydent, zwracając się do dziennikarza agencji Reutera. Dopytywany przez przedstawicieli mediów, czy za ka- tastrofą samolotu Prigożyna stał Władimir Putin, Biden odparł, że „niewiele rzeczy dzieje się w Rosji, za którymi nie stoi Putin". Dodał jednocześnie, że nie ma wystarczająco dużo informacji, by definitywnie odpowiedzieć na pytanie. Prezydent Stanów Zjednoczonych nie chciał dalej ciągnąć tematu katastrofy samolotu. Stwierdził, że nie posiada dokładnych informacji na jej temat. - Ćwiczyłem przez ostatnie półtorej godziny - dodał. Biden w tym tygodniu przebywa nad jeziorem Tahoe w Nevadzie. Jak podał Biały Dom, w środę brał udział w ćwiczeniach pilatesu i na rowerze stacjonarnym. PAP Prezydent Joe Biden porozmawiał krótko z dziennikarzami po zakończeniu ćwiczeń Węgry włączą się do rozmów pokojowych Oprać. Anna Nagel Budapeszt -Węgry włączą się do rozmów na temat formuły pokojowej, które zainicjował pre-zydentWołodymyrZełenski-napisała w mediach społecz-nościowych prezydent Węgier Katalin Novak. - Jak przystało na sąsiadów, utworzymy bezpośredni kanał komunikacji prezydenckiej -poinformowała Novak na Face-booku po spotkaniu z Wołody-myrem Zełenskim. - Rozpoczniemy przygotowywanie nowego dokumentu na temat stosunków między dwoma krajami - dodała. Wśród uzgodnień głów państw znalazły się również wspólna praca nad kwestią dzieci dotkniętych wojną oraz jak najszybsze osiągnięcie po- stępu w sprawie mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu. Budapeszt oskarża Kijów, że przyjęta w 2017 roku ustawa oświatowa ogranicza prawa Węgrów żyjących na Ukrainie. Prezydent Novak uczestniczyła w środę w szczycie Platformy Krymskiej. Podczas obrad mówiła m.in. o losie dzieci podczas wojny na Ukrainie. - Dzieci są najbardziej bezbronne podczas wojny. Wojna nie powinna odbierać im przyszłości. To kolejny powód, dla którego potrzebujemy pokoju tak szybko, jak to możliwe - napisała prezydent na Facebooku. Swoją wizytę na Ukrainie Novak rozpoczęła od spotkania we wtorek z przedstawicielami mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu, gdzie według różnych szacunków żyje ok. 100 tys. etnicznych Węgrów. PAP Jewgienij Prigożyn zginął w katastrofie samolotu Oprać. Mateusz Zbroja Kuźienkino „Rosawiacja", czyli rosyjska agencja transportu lotniczego, poinformowała w środę, że w obwodzie twerskim rozbił się samolot Na pokładzie znajdował się Jewgienij Prigożyn, szef Grupy Wagnera. Reżimowe media podają, że potwierdzono śmierć koordynatora Grupy Wagnera. Co prawda niezależni eksperci zwracają uwagę, że na razie śledczy prowadzący dochodzenie w sprawie katastrofy nie podali wyników identyfikacji zwłok; jedynie Rosyjska Agencja Lotnicza „Rosawiacja" poinformowała, że Jewgienij Prigożyn i jego prawa ręka, Dmitrij Utkin, znajdowali się na liście pasażerów. Większość światowych mediów uważa jednak, że Prigożyn rzeczywiście zginął w katastrofie. Niezależne media przypominają, że do katastrofy doszło dwa miesiące po nieudanym buncie wagnerowców. Niektórzy komentatorzy są zdania, że szef wagnerowców zginął, ponieważ miał wielu wrogów, w tym Władimira Putina. Z kolei Denis Korotkow z serwisu śledczego „Dosje" nie jest przekonany, że Prigożyn naprawdę zginął w katastrofie lotniczej. Także niezależny publicysta Siergiej Kowalcznko dopuszcza możliwość mistyfikacji. P M "'<■ - ' I' - fZśfl ' ' W * ^ rł ~ ~ Na miejscu katastrofy lotniczej w okolicach wsi Kuźienkino w obwodzie twerskim w Rosji znaleziono zwłoki wszystkich pasażerów i członków załogi samolotu Poważny dziennik „Financial Times" donosi, powołując się na zachodniego urzędnika, że samolot Prigożyna został zestrzelony przez rosyjski system rakiet przeciwlotniczych. Władimir Putin mógł uznać, że w wystarczającym stopniu odizolował Jewgienija Prigożyna od najemników z utworzonej przez niego Grupy Wagnera i wobec tego może go zabić, nie czyniąc z Prigożyna męczennika w oczach wagnerowców - ocenia Instytut Studiów nad Wojną (ISW). Amerykański think tank uważa za niemal pewne, iż to Putin nakazał zestrzelenie samolotu Prigożyna, „o ile nie pojawią się dowody świadczące, że jest inaczej". Jak tłumaczą analitycy, jest nadzwyczaj mało prawdopodobne, by ktoś z Ministerstwa Obrony Rosji - jak minister Siergiej Szojgu czy szef sztabu Instytut Studiów nad Wojną uznaje za niemal pewne, że to Władimir Putin zlecił zestrzelenie samolotu z Prigo-żynem na pokładzie Walerij Gierasimow - dokonał zabójstwa Prigożyna bez osobistego polecenia Putina. Co śmierć Prigożyna oznacza dla Polski? Wiceminister funduszy i polityki regionalnej Marcin Horała powiedział w czwartek w radiowej Jedynce, że niezależnie od możliwej śmierci Jewgienija Prigożyna Grupa Wagnera pozostaje zagrożeniem i Polska musi być przygotowana na różne zagrożenia ze wschodu. W Programie l Polskiego Radia Horała podkreślił, że priorytetem jest zapewnienie bezpieczeństwa państwa. PAP Ostatni lot Prigożyna. Jego odrzutowiec biznesowy gwałtownie wznosił się i opadał Piotr Kobyliński Kuźienkino Samolot, którym podróżował Jewgienij Prigożyn, doświadczył nagłego spadku wysokości o ponad 2,4 km w ciągu zaledwie trzydziestu sekund przed zniknięciem z radarów. Według raportu Flightradar24 pierwsze informacje dotyczące podróży samolotem Prigożyna pojawiły się o godzinie 17:46 czasu moskiewskiego. 018:10 maszyna osiągnęła pułap 8,5 kilometra, który utrzymała przez kolejnych 9 minut. Zapisy lotu ukazują, że w ostatnich etapach podróży samolot wielokrotnie zmieniał wysokość, wznosząc się i opadając. W ciągu minuty zmniejszył swoją wysokość do nieco ponad 6 tys. metrów, Samolot Prigożyna runął po kilkunastu minutach lotu po czym szybko wrócił na maksymalny pułap 9,2 km. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez lana Petchenika, przedstawiciela Flightradar24, odrzutowiec Prigożyna nagle obniżył swoją wysokość o ponad 2,4 tys. me- trów w ciągu zaledwie pół minuty. Wysokość jego lotu zmieniła się z 8,5 tys. m na około 6 tys. m. Ostatnie dane o locie Embraera ERG 135 dotarły o godzinie 18:20, po czym samolot zniknął z radarów. - Cokolwiek się stało, wydarzyło się szybko. Może walczyli (z samolotem) po tym, co się stało. Ale przed katastrofą nic nie wskazywało na to, że z tym samolotem jest coś nie tak - stwierdził Petche-nik. Na nagraniach naocznych świadków katastrofy widać, jak płonący samolot opada na ziemię w pozbawiony kontroli sposób. Osoby dokumentujące zdarzenie relacjonują, że dwa razy słyszeli wybuchy. To właśnie m.in. to nagranie oraz bardzo dziwne zacho- wanie samolotu Prigożyna wywołało pogłoski o możliwym ataku terrorystycznym na samolot. Gwałtowne opadanie i wznoszenie si$ maszyny może sugerować, że na pokładzie doszło np, do eksplozji, a piloci próbowali uratować samolot przed katastrofą. Innym możliwym wariantem było zestrzelenie Embraera (który może zabrać na pokład 13 pasażerów i 3 członków załogi) z ziemi. Niektórzy świadkowie, których wiary-godnośp jest jeszcze weryfikowana, mieli wspominać o widocznych na niebie śladach pozostawionych przez rakietę. Istotny w tym wypadku jest fakt, że do katastrofy doszło około 100 kilometrów od rosyjskiej bazy lotniczej Torżok. PAP Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 REKLAMA 9 Barzkowice k 1 € i i DORADZTWA ROLNICZEGO ROLNE (BarzĘowicf{ie Targi (RoCne roCnicza stoCica (pomorza Zachodniego XXXV Barzkowickie Targi Rolne AGRO POMERANIA 8-10.09.2023 r. mm » m W & Ml •> « Występ Zespołu „TRUBADURZY" * 9.09.2023 r. godz.l8:30 Występ Zespołu „LOKA" 8.09.2023 r. godz,18:00 Organizator: 91479 4010, 91479 40 15, fax: 9156137 91 e-mail: targi.barzkowice@zodr.pl, www.zodr.pl, FB PARTNER GŁÓWNY: > Grupa azoiY PARTNER BRANŻOWY: —Im Arrin PARTNER EKOLOGICZNY: _39 WO.!FvV(X)7Ki FUŃ0U5Z 0CHH0NV SROOOWiSKA I GOSWDDAfiKS WOO?-iFj AGRO Ubezpieczenia PATRONAT HONOROWY: ? f- Ministerstwo Rodziny $ i Polityki Społecznej i I i r**««i i ■ f PATRONAT MEDIALNY: r # Minister Rolnictwa 4 Ministerstwo i Rozwoju Wsi /;p Klimatu i Środowiska PATRONAT HONOROWY MARSZAŁKA WOJEWÓDZTWA ZACHODNIOPOMORSKIEGO OLGIERDA GEBLEWICZA Ś » Pomorze Zachodnie IMI SZCZECIN ■ 24.pl 24.pl •forta I f ZmtaSddo SPONSOR TARGÓW: Infra-Port I *> • $ PORT SZCZ£Clti-SWI*OtUiC« PATRONAT BRANŻOWY: PATRONAT HONOROWY STAROSTY STARGARDZKIEGO l\*ONY WIŚNIEWSKIEJ 8 WÓJT GMINY STARGARD ZACHODNIOPOMORSKA IZBA ROLNICZA WOJEWÓDZKI INSPEKTORAT TRANSPORTU DROGOWEGO W SZCZECINIE WOJEWÓDZKI ZWIĄZEK PSZCZELARZY W SZCZECINIE INSTYTUT OCHRONY ROŚLIN -PAŃSTWOWY INSTYTUT BADAWCZY jtyMŚte rarofeuMME KO^R PRZEWODNICZĄCY ZACHODNIOPOMORSKIEJ RADY WOJEWÓDZKIEJ NSZZ Rl SOLIDARNOŚĆ CZESŁAW BUKOWIEC BNP PARIBAS FOOD & AGRO KONSULTANT MERYTORYCZNY: WOJEWÓDZKI INSPEKTORAT OCHRONY ROŚLIN I NASIENNICTWA W KOSZALINIE PfHBtnI KRAJOWY OŚRODEK WSPARCIA ROLNICTWA OKRĘGOWY ZWIĄZEK POLSKA FEDERACJA SZCZECIŃSKI ZWIĄZEK HODOWCÓW BYDtA HODOWCÓW BYDŁA HODOWCÓW BYDtA W KOSZALINIE I PRODUCENTÓW MLEKA 10 • ZBLIŻENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 Warszawska rekomunizacja. „Mały Franek", co chciał wygrać z „Inką" Michał Gruszczyński Decyzją prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego było przywrócenie większości starych nazw ulic w Warszawie. W praktyce oznaczało to rekomunizację. W Polsce „ludowej" Franciszek Zubrzycki był kreowany na dowódcę pierwszego oddziału partyzanckiego, który zginął w walce z Niemcami w 1942 r. Został później patronem wielu szkół, ulic, drużyn harcerskich, kilku statków, jego imię nosiły warszawskie Zakłady Elektroniczne „Warel". W 1966 r. w Polichnie odsłonięto pomnik czynu zbrojnego GL i AL upamiętniający działania Zubrzyckiego i jego oddziału, a w 1968 r. stworzono w pobliżu Muzeum Czynu Partyzanckiego, skansen - obóz partyzancki. Kim był? Kim był Franciszek Zubrzycki i jak wyglądał w rzeczywistości jego szlak bojowy? Urodził się 26 V1915 w Radomiu. Rodzina Zubrzyckich przeniosła się w 1922 r. do Warszawy w poszukiwaniu lepszych warunków życia. W Warszawie Zubrzycki ukończył szkołę powszechną. Swoją edukację kontynuował w Gimnazjum im. Gen. Sowińskiego (na warszawskiej Woli przy ul. Młynarskiej). Maturę zdał w 1933 r. W1935 r. podjął studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Warszawskiej. W trakcie studiów związał się z lewicowymi organizacjami. Wstąpił do Organizacji Młodzieży Socjalistycznej „Życie", która pozostawała pod wpływami Komunistycznej Partii Polski, będącej narzędziem polityki J. Stalina wobec Polski. Następnie został członkiem Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej -młodzieżowej organizaq"i KPP. Zaangażował się w działalność propagandową i agitacyjną. Został aresztowany, po raz pierwszy, w listopadzie 1937 za kolportaż komunistycznych ulotek. Osadzony w areszcie śledczym przy Daniłowiczow-skiej. Przebywał tam kilka miesięcy, następnie został zwolniony za kaucją. Aresztowany ponownie, 30IV1938 r., zostaje skazany na dwa lata więzienia. Karę odbywał w więzieniu w Łomży. 4 b p 5*0t£«E!«Sr*Si lą{fijS9%!SI£J! wmtwi1 -Xi*- wnm ■ I JM IM f Ękmm « . «r ^ Pomnik w Polichnie, postawiony ku pamięci żołnierzom 1. oddziału Gwardii Ludowej Wolność odzyskał we wrześniu 1939, kiedy z więzień wypuszczano wszystkich skazanych, na mocy dekretu amnestyjnego (z dn. 2IX1939 r.). Ponownie zatrzymany, tym razem przez Niemców, podczas próby powrotu do Warszawy iosadzonywwięzieniuwDział-dowie. W wyniku nieudanej próby ucieczla został przeniesiony z obozu do więzienia. Po dwóch miesiącach pobytu w działdowskim więzieniu przeniesiony do obozu pracy pod Malbork. Uciekł z niego w grudniu 1940 r. W marcu 1941 dotarł do Warszawy. Szkolenie w PPR W 1942 r. Franciszek Zubrzycki trafił do wojskówki PPR, czyli Gwardii Ludowej (GL) - warto zapamiętać, że komuniści tę nazwę ukradli woj-skówce WRN (czyli konspiracyjnej PPS). Wtedy w warszawskiej GL-PPR zaczęto organizować pierwszy oddział partyzancki komunistycznego podziemia. Jego dowódcą miał zostać Zubrzycki, który otrzymał pseudonim „Mały Franek" (z powodu niskiego wzrostu). Zastępcą dowódcy został Marceli Rostkowski ps. Marcel - były sowiecki partyzant z Polesia i przedwojenny działacz KZMP z warszawskiego Targówka. Propaganda komunistyczna próbowała przedstawić, że oddział był wszechstronnie przygotowany do działań partyzanckich. Z grupy „wielu ochotników wybrano grupę piętnastoosobową", którą następnie przygotowano do działań w „pierwszej partyzanckiej szkole GL" w Chylicach pod Warszawą. Miano tam zaznajamiać przyszłych partyzantów z bronią, taktyką walki, nauczać terenoznawstwa, wraz z nauką posługiwania się kompasem i mapą. Uczono udzielania pierwszej pomocy, produkcji i posługiwania się materiałami wybuchowymi. Nie zapominano o „zagadnieniach politycznych". Patrząc przez pryzmat późniejszych osiągnięć GL, a następnie AL, szkolenie to jest wymysłem późniejszej komunistycznej propagandy a za przykład niech posłuży oddział „Małego Franka". „Ucieka jta chłopaki!" Według komunistycznej propagandy, Franciszek Zubrzycki, podczas drugiego wyjścia w teren „każdą akcję przygotowywał w najdrobniejszych szczegółach". Problem w tym, że żadnych akcji nie było, a niewiele brakowało, a oddział poszedłby w rozsypkę już drugiego dnia rano. Oddajmy ponownie głos J. Mrozkowi (który właśnie dołączył do grupy po powrocie z Piotrkowa): „A, jesteś. Już niepokoiliśmy się o ciebie. Wyszedłem ci naprzeciw, bo oddział zmienił miejsce postoju - powiedział [Mołojec] wchodząc w krzaki. - Wyobraź sobie, że któryś z tych szczeniaków zrobił w nocy panikę i mało brakowało, a oddział byłby się rozleciał na cztery wiatry. - Dlaczego? - Już o świcie jechała przez las jakaś chłopska furmanka. Echo rozniosło po lesie przerywany terkot jej kół i wtedy jeden z chłopców, rozbudzony ze snu wrzasnął: Niemcy! Uciekajta chłopaki! - Zerwało się to bractwo spod krzaków i w nogi. Po wysłuchaniu opowieści Mołojca, Mrozek zaczął namawiać go do zakończenia całej tej eskapady, ale Mołojec zdecydowanie odmówił i wysłał ponownie Mrożka do miasta. Mrozek wykonał rozkaz, ale: „Odniosłem wrażenie, że wszystko zostało zrobione na łapu capu, na hurra i że może nas to wszystko wiele kosztować". Tym razem Mrozkowi udało się wrócić z bronią. Przywiózł 1 Mausera, 1 parabellum, 2 tetenki (?), 6 pistoletów FN. Amunicji było bardzo mało po jednym magazynku. Tylko do tetenek były po 3. W rzeczywistości grupa była nieprzeszkolona i nieobe-znana z bronią. Wszystko wskazywało na to, że szkolenie wojskowe w „szkole partyzanckiej" było (jeśli faktycznie miało miejsce) teoretyczne. To koniec Postanowiono zorganizować akcję, która miała być „łatwa i zwycięska". „Biorąc pod uwagę fakt, że chłopcy nigdy nie mieli do czynienia z bronią i wojaczką, oraz słabe uzbrojenie oddziału, pierwsza akcja musiał być łatwa i, jeżeli chcieliśmy wpoić wiarę w powodzenie - zwycięska". (J. Mrozek). Postanowiono zaatakować nadleśnictwo w Mesz-czach, które jak wszystkie tego typu instytucje znajdowały się pod zarządem niemieckim. Zaplanowano zdobyć broń oraz żywność. 9 czerwca o godz. 22 zaatakowano wspomniane nadleśnictwo, a wcześniej odcięto mu łączność telefoniczną - sterroryzowano leśniczego Jeremiego Kozłowskiego (z ZWZ/AK). Zrabowano mu dubeltówkę (wraz z pasem z 25 nabojami), 5000 zł „z groszami" oraz mapy. Dwa dni później wpadli na oddział żandarmów, pod dowództwem Hermana Altmanna, szefa gestapo z Piotrkowa i komendanta KriPo z Tomaszowa Mazowieckiego, którzy zostali poinformowani przez leśniczego o rabunku -za stratę broni groziła mu i jego rodzinie kara śmierci. W wyniku krótkiego starcia trzech komunistów zginęło, a reszta się rozbiegła po lesie. Mrozek i Zubrzycki zostali ranni. Co prawda GL-owcy próbowali się bronić -jeden z nich rzucił dwa granaty, ale zaplątały się przy rzucie w gałęzie i tam wybuchły! Zubrzycki (ranny) i Mołojec wrócili do Warszawy. Mrozek został 11 czerwca aresztowany przez Niemców i po śledztwie zesłany do obozu koncentracyjnego (przebywał w KL Auschwitz, KL Gross-RoseniKL Sachsenhausen). Oddział „Małego Franka" przestał istnieć. To krótkie starcie w propagandzie komunistycznej urosło już do rozmiarów kilkugodzinnego boju. Nierealna konspiracja Mimo fiaska operacji z pierwszą grupą partyzancką GL-PPR, Zubrzycki został mianowany szefem Okręgu Piotr-kowsko-Częstochowskiego wchodzącego w skład III Obwodu Radomskiego GL-PPR. 6 sierpnia 1942 r. został zabity przez Niemców, gdy próbował uciec po aresztowaniu na dworcu kolejowym w Tomaszowie Mazowieckim. W1946 r. pośmiertnie odznaczony Orderem Krzyża Grunwaldu II klasy „za zasługi położone w walce z okupantem i udział w pracach konspiracyjnych w okresie okupacji". Niech za podsumowanie służą słowa Władysława Gomułki: „Cały przebieg działań partyzanckich tego oddziału oraz jego likwidacja przez Niemców połączona ze śmiercią Zubrzyckiego świadczą zarazem, jak nierealna była opracowana przez sztab Główny GL pierwsza, wypróbowana przez oddział Zubrzyckiego koncepcja organizowana walk partyzanckich w kraju..". ©® i -$■ I i KOSZALIN / SŁUPSK / SZCZECIN n #tygodnik^ Regionów Piątek. 25.08.2023 POLSKA-NIEMCY HISTORIA Dwa stulecia temu można W miejsce, gdzie polska było do Berlina dojechać historia odcisnęła piętno, pociągiem str. 12-13 i powróci życie str. 14 UPARTY SZCZECINIANIN Kiedy amerykańska sieć otwierała restaurację, czekał całą noc str. 18 SPOSÓBNANUDĘ Tolkiena można czytać, ale według Tolkiena można też żyć str. 16 Jttr ntn~ "Y tiifti*—■ y-osr BWWI * •••*-' • -, < ♦ ; Mgliste pożegnanie kanikuły. Niecodzienne zjawisko nad Bałtykiem W fizyce wytłumaczenie ma wszystko, ale kto był tydzień temu nad naszym morzem, mógł poczuć się jak w horrorze. Gęsta mgła zasnuła plaże i plażowiczów str. 19 12 • NIEMCY - POLSKA. GOSPODARKA I POLITYKA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 Gumience, Szczecin Główny Szczec iffGumieike JpV\' ^ Kołba s koJfO jr .1 ^^ijrr / // Fantów Pełershagen Casekow „Jr #'/ S^hdnow (Kr tkkermarkj Passow(Uckermark) Schonermark Wel sow-Bf uchhagen Angemłiinde \ Herzsprung £ K Chorin / JF /Chorin (tłtitffl Chorin Kbstff) S/ : . Eberswalde Hbf Eberswalde Wasserfall Melchow Biesenthal ftiidmtz 8ernau-Ff iederwtal Jedzie pociąg z Berlina. Trudną V Przebiec linii J O Grenie D/PL •.......... Tantow Petershagen Casekow Gartz ■ Schónow Passow /v~- D EU T S)C H - Britz ^Modernizacja linii Schwedt/OdeiDO StrOfHe N°> \ngermiinde ¥\umłm Ctmmm 1. BauabscMtt 2.8auabschnitt Bernau (b Beriinf~ Zepernick (b Bernau) - J \x Berlin-Buch sf 8«rlirt- Berlin-Karo Panków Jr Berlin-Blankenburg 7c»k ^Par»ków*H«oefsdorf, f V?*^£8efłin PankoW . \ BerlinGesundbrunnen r"s?rimV;-h------"" • \v- r *S? K?: - , ' -403 : J\ ""Vi ■¥>"■^...^7 Kr: . ....../' :i#" X * "% -* f Przebieg trasy z Berlina do Szczecina z zaznaczonymi (wszystkimi, również niedziałającymi przystankami). Po prawej plan przebudowy (niebieski etap pierwszy, zielony drugi) Michał Elmerych Szczecin W zeszłym tygodniu linia kolejowa Berlin-Szczecin obchodziła 180. urodziny. Dokładnie 15 sierpnia1843roku została oddana do użytku. Dziś jest w gorszej kondycji niż w XK wieku. Kilka dni przed rocznicą powstania niemiecka kolej Deutsche Bahn wydała komunikat: „Uruchomienie naszej zmodernizowanej linii musi zostać przesunięte o rok do końca 2026 roku". Na specjalnych stronach poświęconych przebudowie niespełna 5 o-kilometrowego odcinka Angermiinde - granica niemiecko-polska (Szczecin) pośród wielu okrągłych zdań: „Jesteśmy tego świadomi i bardzo tego żałujemy: nagłówek dzisiejszego artykułu nie jest dobrą wiadomością dla Was, drodzy mieszkańcy, pasażerowie pociągów i inne osoby zainteresowane naszą inwestycją i których ona dotyczy" czy „cały nasz zespół projektowy bardzo żałuje odroczenia uruchomienia. W końcu wspólnie postawiliśmy sobie za cel jak najszybsze zapewnienie naszym klientom przyszłościowej i nowoczesnej infrastruktury dla przyjaznej dla klimatu mobilności kolejowej" ukryto konkretne informacje. A z nich wprost wynika, że nie udało się znaleźć chętnych do wystartowania w przetargu na projektowanie przebudowy. „Doświadczeni inżynierowie budownictwa i inżynierowie kolejowi są teraz na wagę złota" - piszą niemieckie koleje w komunikacie. Nic dziwnego. W całych Niemczech w tej chwili trwają prace remontowo-budowlane w 250 miejscach. Ponadto na drodze do przebudowy staje jeszcze ekologia. Modernizowana trasa przebiega przez chroniony obszar chronionych siedlisk ptactwa. Są to zagrożone gatunki, takie jak gąsiorek, skowronek borowy i orlik krzykliwy. To wymaga dodatkowych ekspertyz i tym samym opóźnia wydanie pozwolenia na budowę. Dużo słów, mało czynów Gdyby czytać tylko niemieckie oficjalne komunikaty, można by odnieść wrażenie, że w całej niemieckiej sieci kolejowej nie ma zadania ważniejszego niż modernizacja linii 6328. „Trasa ma również duże znaczenie w europejskim ruchu kolejowym: poprawia relacje komunikacyjne między Skandynawią, Europą Środkową i Zachodnią oraz między Niemcami a Polską. Jednocześnie nowe dwutorowe zamknięcie luki lepiej łączy różne korytarze sieci bazowej Transeuropejskiej Sieci Transportowej (TEN-T)" -głosi komunikat na stronach DB -BaulnfoPortal. Ba! Można nawet zajrzeć do dokumentów Bundestagu, żeby przeczytać fragment odpowiedzi rządu federalnego na pytanie o to, jak zredukować emisję C02 w związku z planowanym dużym ruchem transgra-nicznym między Polską a Niemcami. Dla szlaku Berlin - Szczecin ma to duże znaczenie dlatego, że jego część jest niezelektryfikowana i poruszać się po niej mogą jedynie spalinowozy. Pytanie zadali Winfried Hermann, dr. Anton Hofreiter, Peter Hettlich i inni posłowie z frakcji Biindnis 90/Griinen. W odpowiedzi otrzymali zapewnienie, że odcinek od stacji Angermiinde do granicy i dalej do Szczecina zostanie dostosowany do prędkości 160 kilometrów na godzinę, a co za tym idzie zelektryfikowany i wyposażony w najnowocześniejsze systemy bezpieczeństwa. Gdyby te plany zrealizowano, to systemy bezpieczeństwa nie byłyby już najnowsze. Pytanie padło i odpowiedź nadeszła bowiem w lipcu 2007 roku. Ale i to wcale nie był początek całej historii. Cztery lata wcześniej na dworcu Ber-lin-Friedrichstrasse otwarto wystawę „160 lat kolei Berlińsko - Szczecińskiej". Obecny tam był m.in. federalny minister transportu RFN Manfred Stolpe. Zadeklarował podczas otwarcia wystawy: „Połączenie kolejowe między Berlinem a Szczecinem zostanie znacznie przyspieszone". „W przyszłości ze stolicy federalnej do polskiego miasta portowego można będzie dojechać z prędkością 160 km/h. Linia ta będzie dwutorowa i zelektryfikowana na całej długości dla prędkości liniowej 160 km/h. Po rozbudowie czas przejazdu między Berlinem a Szczecinem wyniesie mniej niż 90 minut, co znacząco przyczyni się do poprawy integracji europejskiej. Według Stolpego rząd federalny zamierza również wystąpić o włączenie trasy Berlin-Szczecin do sieci transeuropejskiej (TEN)" - relacjonował otwarcie wystawy oficjalny portal internetowy stolicy Niemiec berlin.de. Komu zależy, a komu nie? Impreza na berlińskim dworcu (wzięli w niej udział ówczesny marszałek województwa zachodnipomor-skiego Zygmunt Meyer i prezydent Szczecina Marian Jurczyk) odbyła się nieco ponad pół roku przed wejściem Pol- 1 Energa | grupacom ZRÓWNOWAŻONY ROZWÓJ 25 sierpnia 2023 Dodatek komercyjny JAK BUDOWAĆ lepszą przyszłość dla ludzi i środowiska Tak ważna dziś transformacja energetyczna nie jest jedynie odejściem od paliw kopalnych na rzecz produkcji z odnawialnych źródeł. To proces bardziej skomplikowany, cały zbiór zmian i przeobrażeń, od których finalnie zależy sukces firm, a w przyszłości także kondycja ekonomiczna społeczeństwa. Dziś świadomość korzyści wynikających z kierowania się zasadami zrównoważonego rozwoju w biznesie jest nieporównywalnie większa niż jeszcze kilka lat temu. Dostępność kapitału, sprawniejsze zarządzanie ryzykiem, pozyskiwanie nowych inwestorów, weryfikowanie kwestii niefinanso-wych w łańcuchach dostaw, czy zwiększanie efektywności energetycznej - to tylko kilka z wielu aspektów dotyczących możliwej przewagi konkurencyjnej. Może ich dostarczyć mądrze zarządzany i niezwykle dziś istotny obszar ESG (Environmental, Social & Go-vernance) dotyczący środowiska, odpowiedzialności społecznej i jakości zarządzania. Wskaźniki ESG mają kluczowe znaczenie, odgrywają ogromną rolę podczas oceny wartości i wiarygodności współczesnych przedsiębiorstw, tu każdy aspekt poddawany jest ocenie. Odpowiedź na te wymogi jest jednym z najistotniejszych zadań, jakie stawia przed sobą także Energa. Będąc częścią multiener- DZIAŁANIA W OBSZARZE ESG TO SPOGLĄDANIE NAPRZÓD. ALE TEZ WYJŚCIE NAPRZECIW AKTUALNYM POTRZEBOM OTOCZENIA getycznego koncernu ORLEN zyskała ku temu wszelkie potrzebne narzędzia. - Jako liderzy transformacji energetycznej ponosimy odpowiedzialność za przyszłości planety - podkreśla Lucjan Brudzyń-ski, dyrektor Departamentu Zarządzania Korporacyjnego w Enerdze SA i dodaje, że świadome działania, innowacyjne rozwiązania i zrównoważona polityka stanowią podstawy dla lepszego jutra, w którym harmonia między postępem a ochroną natury przynosi dobro zarówno nam, jak i przyszłym pokoleniom. Kompleksowe podejście do wdrażania zadań i procesów z obszaru zrównoważonego rozwoju to kwestia strategiczna a nie jedynie przejściowa forma dostosowywania się do przepisów. Dziś wszystkie organizacje, nie tylko te duże, muszą zrozumieć wagę aktywności w ramach obszaru ESG i podążać w kierunku przemyślanych i świadomych działań na kolejne lata. Dlatego Energa z Grupy ORLEN postawiła przed sobą ambitne zadanie, angażując się w budowanie przyszłości, która będzie zarówno ekologicznie zrównoważona, jak i społecznie odpowiedzialna. 02 Energa \ grupa mr?! PIĄTEK, 25 SIERPNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA ROWNOWAG A W ..ZA Tu liczy się strat FILARY STRATEGII ZRÓWNOWAŻONEGO ROZWOJU 2021-2023 GRUPY ORLEN Zielona rewolucja, czyli transformacja energetyczna, stawia przed firmami niełatwe zadanie, wymagając pilnej zmiany modeli biznesowych. Dlaczego to jest ważne? Od tych decyzji zależy bowiem sukces przedsiębiorstw, a w przyszłości także kondycja ekonomiczna całego społeczeństwa. Firmy, które poważnie traktują sytuację, zaczęły już wprowadzać rozwiązania prośrodowi-skowe. Punktem wyjścia jest publikacja w swoich sprawozdaniach informacji niefi-nansowych, czyli takich, które dotyczą zaangażowania w ochronę środowiska, odnoszących się do społecznej odpowiedzialności i praw człowieka oraz ładu korporacyjnego, czyli zasad zarządzania firmą. Wskaźniki ESG odgrywają dziś ogromną rolę podczas oceny wartości i wiarygodności współczesnego przedsiębiorstwa. Zrównoważony rozwój jest kluczowy także dla Energi z Grupy ORLEN. Miniony rok upłynął pod znakiem doskonalenia tego obszaru. Korzystając z rozwiązań przyjętych w dyrektywach Unii Europejskiej, włączono do ładu korporacyjnego rekomendacje wynikające ze standardów opracowanych przez uznane krajowe i międzynarodowe instytucje. Ale świadomość wagi działań w obszarze ESG w Enerdze jest zakorzeniana od 2011 roku, kiedy po raz pierwszy firma udostępniła swoje dane niefinansowe w specjalnie dedykowanych raportach i sprawozdaniach. Rosnąca liczba regulacji prawnych spowodowała konieczność pogłębienia zakresu informacji oraz optymalizacji procesów w grupie kapitałowej. Obecnie w tworzenie sprawozdania nt. informacji niefinansowych zaangażowanych jest bezpośrednio ok. 140 osób w niemal wszystkich spółkach Grupy Energa, co gwarantuje maksymalną efektywność tego procesu. Nie ma drugiego tak przekrojowego procesu w firmie, a struktury, zadania i działania z obszaru ESG przenikają się we wszystkich spółkach z Grupy. ŚRODOWISKO Grupa ORLEN dla klimatu Lider transformacji energetycznej w zgodzie z klimatem i środowiskiem ■ Minimalizowanie negatywnego wpływu na środowisko; ■ Ochrona bioróżnorodności w procesach inwestycyjnych Strategii 2030; ■ Poprawa efektywności środowiskowej. ■ Stworzenie ścieżki redukcji emisji w Scope 3. SPOŁECZEŃSTWO Zrównoważony łańcuch dostaw Wykorzystanie pozycji rynkowej do promowania zrównoważonego rozwoju w łańcuchu dostaw ■ Budowanie kultury współodpowiedzialności za zrównoważony rozwój w aspektach środowiskowych, ekonomicznych i społecznych; ■ Podniesienie poziomu wiedzy i kompetencji dostawców; ŁAD KORPORACYJNY Aspekty środowiskowe w zarządzaniu ryzykiem ORLEN gwarantem wzrostu dla inwestorów ■ Wykorzystanie szans wynikających ze zmian klimatu zanim staną się zagrożeniem dla modeli biznesowych koncernu; ■ Zarządzanie ryzykami związanymi ze zmianami klimatu; ■ Pozyskanie finansowania na realizację „zielonych" inwestycji; Zrównoważona gospodarka surowcowa Wzmocnienie pozycji rynkowej poprzez efektywne wykorzystanie surowców . Zwiększenie efektywności zużycia surowców; n Budowanie spójnego wizerunku zrównoważonego rozwoju koncernu dla wszystkich Interesariuszy. Odpowiedzialność społeczna Osiągnięcie spójności celów biznesowych i społecznych Budowanie potencjału i aktywności społecznej, wyrównywanie szans edukacyjnych, upowszechnianie dostępu do sportu i kultury; Wsparcie w rozwoju, poszanowanie praw pracowniczych, dbanie o bezpieczne i higieniczne warunki pracy; ■ Budowanie kultury współodpowiedzialności za zrównoważony rozwój w aspektach ESG. Integracja ESG w systemach korporacji Tworzenie długoterminowe} wartości dla wszystkich interesariuszy ■ Skuteczne zarządzanie zrównoważonym rozwojem w GK ORLEN; ■ Zwiększenie transparentnoścs polityki informacyjnej zgodnie z oczekiwaniami interesariuszy. PIĄTEK, 25 SIERPNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA ^ Energa | grupaehed IZĄDZANIU" PLANETĄ igiczne myślenie Dzisiaj taka inwestycja to swego rodzaju polisa ubezpieczeniowa na dynamicznie zmieniające się otoczenie gospodarcze. Wystarczy cofnąć się o trzy lata, by zauważyć, że wdrożenie koncepcji związanych z ESG jeszcze przed pandemią C0V1D-19 i wojną w Ukrainie mogło uratować wiele przedsiębiorstw lub zminimalizować negatywne skutki tych wydarzeń. Za przykład niech posłuży pomysł dotyczący wspierania lokalnych partnerów i dostawców. W sytuacji pande-micznych problemów z handlem na światowych rynkach nastąpił masowy zwrot w kierunku skracania poszczególnych ogniw łańcucha dostaw, tak bardzo wrażliwych na loc-kdowny w różnych częściach świata. Wówczas to partnerzy lokalni święcili tryumf, ponieważ po latach globalizacji procesów produkcyjnych mogli zaoferować coś, co stało się wartością deficytową - pewność dostaw. Przedsiębiorstwa, które odpowiedzialnie podchodzą do swojej długoterminowej strategii rozwoju, nie mogą pozwolić sobie na zignorowanie tak ważnej lekcji nowoczesnej ekonomii. Działania w obszarze zrównoważonego rozwoju to dla Energi z Grupy ORLEN nie tylko spoglądanie naprzód, ale także wyjście naprzeciw aktualnym potrzebom otoczenia. Firma zwraca szczególną uwagę na to, by nowe przedsięwzięcia, w które się angażuje, wywierały jak najmniejszy wpływ na środowisko i klimat. - Wyrazem tego jest przyjęcie długoterminowych zobowiązań w zakresie redukcji emisji C02 oraz ich operacjonalizacja w średnim i krótkim okresie. Będąc w Grupie ORLEN jesteśmy określani mianem jednego z liderów zielonej transformacji w Polsce. Chcemy wykorzystać tę pozycję do możliwie najszerszego upowszechniania koncepcji zarządzania przez ESG - podkreśla Lucjan Brudzyński, dyrektor Departamentu Zarządzania Korporacyjnego wEnerdzeSA. Ponadto w spółce zaplanowano wprowadzenie na stałe celów ESG dla menadżerów. Firma dąży do tego, by współpracujące PODAŻAMY WYMAGAJĄCA DROGĄ. JEDNAK WAŻfJY JEST CEL - ROZWÓJ W TAKI SPOSÓB, ABY DZISIEJSZE POTRZEBY MOGŁY BYĆ ZASPOKOJONE BEZ UMNIEJSZANIA SZANS PRZYSZŁYCH POKOLEŃ z nią podmioty miały świadomość oczekiwań odnośnie działań na rzecz przeciwdziałania i adaptacji do zmian klimatu. A wszystko dlatego, że nawet najmniejsze zmiany, które dziś można zainicjować przy współpracy z partnerami, mogą już w niedalekiej przyszłości pozytywnie wpłynąć na konkretne i mierzalne wskaźniki emisyjno-ści, poszanowania praw człowieka w łańcuchu dostaw, czy bioróżnorodności. Pojęcie zrównoważonego rozwoju nie jest niczym nowym, występuje w wielu traktatach unijnych ale również w Konstytucji RP, dlatego nie może tu być mowy o chwilowej modzie. Zrównoważony rozwój powinno się na stałe wpisać w strategie biznesowe oraz procesy zarządzania w organizacjach. Wobec tak wielu jednoznacznych korzyści wynikających ze zrównoważonego rozwoju, warto zadać przewrotne pytanie - czy współczesną firmę stać na całkowite zignorowanie kwestii ESG? Bez wątpienia zaniedbanie tego obszaru może prowadzić do utraty reputacji, utrudnia pozyskanie finansowania, a nawet - w skrajnych przypadkach - może na swój sposób wykluczyć firmę z rynku. Powód? Coraz więcej przedsiębiorstw żąda informacji z obszaru ESG nie tylko od kontrahenta, ale również wymaga dostarczenia takich samych informacji o dostawcach działających na rzecz swojego partnera biznesowego. Taka praktyka prowadzi do tworzenia całych zrównoważonych łańcuchów dostaw, gdzie każde ogniwo jest odpowiedzialnym przedsiębiorstwem. Firmy, które nie będą w stanie zapewnić informacji o niefinansowych aspektach swojej działalności - stracą klientów. Coraz trudniej bowiem będzie ukrywać szkodliwe aspekty funkcjonowania firmy, np. poprzez zlecanie zagranicznym podmiotom części produkcji, która najbardziej negatywnie wpływa na środowisko. Chcąc zapewnić należytą transparentność, Komisja Europejska przyjęła w lipcu br. europejskie standardy sprawozdawczości w zakresie zrównoważonego rozwoju (ESRS). Zgodnie z przepisami raportowanie będzie się odbywało według jasno określonych zasad, które można uznać za swego rodzaju mapę drogową dla firm podejmujących być może jedno z najważniejszych wyzwań w nadchodzących latach. Przedsiębiorstwa z branży energetycznej, takie jak Energa z Grupy ORLEN, odgrywają dziś kluczową rolę w osiąganiu celów zrównoważonego rozwoju. Energia elektryczna jest bowiem dla całej gospodarki fundamentalnym dobrem, z którego wszyscy korzystamy. To od skali rozwoju odnawialnych źródeł energii zależeć będzie w dużej mierze ogólny sukces polityki klimatycznej w całej Unii Europejskiej. Konsekwentne inwestowanie w te rozwiązania, redukcja emisji gazów cieplarnianych i transparentne raportowanie kwestii niefinansowych sprawiają, że wciąż możliwe jest zminimalizowanie negatywnych skutków zmiany klimatu w skali globalnej. Skala i możliwości Istotny gracz w procesie transformacji Grupa Energa jest jedną z czterech największych krajowych spółek energetycznych i jednym z trzech największych dostawców energii elektrycznej w Polsce. Podstawowa działalność obejmuje wytwarzanie, dystrybucję, obrót energią elektryczną i cieplną. Firma dostar-cza i sprzedaje prąd do ponad 3,3 min odbiorców, zarówno gospodarstwom domowym, jak i przedsiębiorcom. Jest też trzecim największym zintegrowanym operatorem systemu dystrybucyjnego (OSD) w Polsce pod względem wolumenu dostarczanej energii. PIĄTEK, 25 SIERPNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA Pomysły, które łączą i ratują świat Musimy działać solidarnie Przyszłość energetyki należy do tych, którzy nie tylko generują energię, ale też zarządzają nią w sposób zrównoważony, dbając o planetę i przyszłe pokolenia - przekonuje Lucjan Brudzyński, dyrektor Departamentu Zarządzania Korporacyjnego w Enerdze SA. A jeszcze kilka lat temu społeczną odpowiedzialnością biznesu nazywano finansowane przez firmy inicjatywy, do jednego koszyka wrzucając działalność edukacyjną, charytatywną i wspieranie organizacji pozarządowych. Dzisiaj nie każda taka działalność spełnia kryteria zrównoważonego rozwoju. Dlaczego? Aktywność w obszarze społecznym powinna odpowiadać na największe problemy, z jakimi zmaga się ludzkość w skali globalnej. Należą do nich: głód, ubóstwo energetyczne czy zmiany klimatyczne. Wszystkie te zjawiska mają swoje konsekwencje - powstają konflikty, rodzi się przemoc, niepokoją migracje ludności, wybuchają wojny. Skutki tych wydarzeń dotykają także oddalonych o tysiące kilometrów krajów. Co więcej, skala wyzwań jest tak ogromna, że żadna firma nie jest w stanie samodzielnie rozwiązać żadnego z głównych światowych problemów. Jednak warto podjąć wspólny wysiłek. W tym roku Energa wsparła mieszkańców miasteczka Yirol w Sudanie Południowym, przekazując panele fotowoltaiczne na potrzeby lokalnej szkoły. Jak wskazuje Bank Światowy, Sudan Południowy to kraj, w którym zaledwie 7 proc. mieszkańców ma dostęp do energii elektrycznej. To najniższy wskaźnik elektryfikacji na świecie, a to sprawia, że nawet kilka instalacji fotowoltaicznych może realnie podnieść standard życia miejscowych społeczności. Wystarczy zauważyć, że dziś mieszkańcy miejscowości, takich jak Yirol są zmuszeni przemierzać co kilka dni dziesiątki kilometrów tylko po to, by dostać się do miasta, w którym za opłatą będą mogli naładować telefony zebrane od mieszkańców swojej wsi. Szkoły i miejsca pracy mogą tam działać zazwyczaj tylko od świtu do zmierzchu. Częściowa elektryfikacja takiej społeczności to prawdziwa zmiana jakości życia i możliwość rozpoczęcia kolejnych działań, które zmierzają do dalszego rozwoju i zapewnienia równych szans członkom lokalnych społeczności. To wspaniały przykład solidarnych działań w skali globalnej, ale nie można zapominać o potrzebach społeczności, wśród których firmy prowadzą swoją działalność. Energa SA wsparła finansowo instalację paneli fotowoltaicznych na dachach domów dziecka w kilku polskich miejscowościach w ramach programu Domy Dobrej Energii. Dzięki temu opiekunowie dzieci mogą dysponować większym budżetem, np. na sfinansowanie zajęć pozalekcyjnych dla swoich podopiecznych. Od 2010 r. firma realizuje też ogólnopolski program edukacyjny Planeta Energii, wpisujący się w cel: „Dobra jakość edukacji". Przekazuje on wiedzę o różnych źródłach energii, bezpiecznym korzystaniu z prądu, a także ochronie środowiska. W li edycjach projektu wzięło udział ponad 300 tys. dzieci i 7 tys. nauczycieli z całej Polski. Planeta Energii wraz Domami Dobrej Energii otrzymały wyróżnienie w kategorii S - „Innowacja w obszarze społecznym" w konkursie Innowator ESG 2022. W 2023 r. Energę doceniono za działania wspierające realizację celów zrównoważonego rozwoju w roku 2022. W 2023 r. Energa została uhonorowana Złotym Listkiem CSR. Energa założyła też łąki kwietne na obszarze składowiska odpadów paleniskowych w Energa Elektrownie Ostrołęka SA, realizowała m.in. projekt Dbamy o Ziemię i Energa dla przyrody. Za pierwszy, w 2022 roku, organizacja Dotlenieni.org przyznała Enerdze nagrodę „Twórca Zieleni - Global Green Business". Kolejny pomysł to edukowanie o bocianie białym i ochronie tego gatunku w Polsce. Gniazda, które bociany założyły na słupach niskiego napięcia, wynoszone są powyżej linii energetycznych na specjalnych platformach. Na obszarze sieci dystrybucyjnej Energi jest ich już ponad 13 tysięcy! Energa także zarybia Narew. Jesienią 2022 r. do rzeki trafiło ponad pół tony ryb -sumy i szczupaki, a wiosną 2023 r. przeszło 120 tys. sztuk narybku sandacza, bolenia i klenia. Wnioski płynące z przywołanych działań i inicjatyw wskazują, że zrównoważony rozwój w biznesie nie tylko przynosi korzyści ekonomiczne, ale również stanowi odpowiedzialne i społecznie ważne podejście do prowadzenia działalności gospodarczej. Firmy, które angażują się w zrównoważony rozwój, nie tylko redukują swoje ryzyko, ale także wywierają pozytywny wpływ na otaczające je społeczności i środowisko naturalne. Przejście na ścieżkę zrównoważonego rozwoju jest zatem nie tylko wyrazem odpowiedzialności, ale również dobrym interesem zarówno dla firm, jak i dla społeczeństwa jako całości. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 NIEMCY-POLSKA. GOSPODARKA I POLITYKA • 13 ma drogę do centrum Szczecina ski do Unii Europejskiej. Mniej więcej w tym samum czasie Klaus Wowereit, burmistrz Berlina, pisał w felietonie na łamach „Berliner Kurier": „imaja 2004 r. powitamy Polskę jako nowego członka Unii Europejskiej. W tym tkwią wielkie możliwości dla Berlina. Aby móc z nich korzystać, potrzebujemy jednak lepszych połączeń komunikacyjnych z naszym najważniejszym sąsiadem na wschodzie. Dotyczy to dróg i kolei. Przykład: pociąg z Berlina do Szczecina nadal jedzie w żółwim tempie. Ponad 2 godziny jazdy na 140 kilometrach: To trwa o wiele za długo. 160 lat temu połączenie Berlina ze Szczecinem było jedną z pierwszych linii kolejowych. Pod koniec XIX wieku uznano ją za bardzo nowoczesną linię. Berlin i region Morza Bałtyckiego były ze sobą ściśle powiązane. Dziś potrzebujemy linii dużych prędkości. Szczecin to największe miasto w pobliżu Berlina - leży bliżej niż Lipsk, Ro-stock, Drezno czy Hanower. Polskie wybrzeże Bałtyku to atrakcyjny region wypoczynkowy." Właściwie nic się nie zmieniło. Chociaż... Berlińczycy, chcąc dostać się nad polski Bałtyk, nie muszą już korzystać z połączenia Berlin - Szczecin. Tak się bowiem złożyło, że w cztery lata po felietonie Wowereita otwarto połączenie kolejowe Heringsdorf - Świnoujście Centrum. Odpowiada za nie spółka UBB (Usedomer Ba-ederbahn) zależna oczywiście od koncernu DB. Podróż z Berliner Hauptbahnhof wymaga oczywiście przesiadek, ale w całości jest w gestii kolei niemieckich. I zajmuje nieco mniej czasu niż przejazd przez Szczecin. Oczywiście pozostaje jeszcze spora grupa niemieckich turystów podróżujących do Kołobrzegu, ale muszą sobie oni radzić sami. Niemieckie portale turystyczne sugerują nawet podróż przez Frankfurt nad Odrą, Kostrzyn lub po prostu skorzystanie z autobusu kursującego na trasie Berlin - Kołobrzeg. Połączenia z Pomorzem Środkowym to zresztą osobny temat. Kilkanaście lat temu (jeszcze przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej) przez Szczecin kursowały pociągi łączące Trójmiasto z Berlinem. „Mare Balticum" jeździł okresowo nawet do Olsztyna i Ełku, a nocna „Gedania" słynęła z tego, że była pociągiem pasażersko - towaro- wym. Z tym że towaru najczęściej poszukiwali celnicy. Oba te pociągi miały tę zaletę, że korzystając z nich można było bezpośrednio dostać się do Berlina ze Słupska bądź Koszalina. Kiedy w 2012 roku z okazji rozgrywanych w Polsce finałów mistrzostw Europy przywrócono bezpośrednie połączenie Berlin - Gdynia, poprowadzono je przez Poznań. W ciągu ostatnich lat zlikwidowano też bezpośred-, nie połączenia Szczecina z Amsterdamem i Pragą. Dziś nie da się dojechać ze Szczecina do Berlina żadnym pociągiem bezpośrednio ze względu na modernizację linii, która, jak już wiemy, potrwa znacznie dłużej, niż zakładano. „Obecnie nie ma mowy o udanej współpracy w transgranicznym kolejowym transporcie pasażerskim między Niemcami a Polską" -konstatowało w 2012 roku Berlińskie Stowarzyszenie Pasażerów IGEB na łamach poświęconego kolejnictwu miesięcznika „Signal". Osobną sprawą jest to, że zmodernizowana linia stanie się atrakcyjna także dla transportu towarowego. Pytanie, czy stronie niemieckiej na tym zależy, pozostaje otwarte. Patrząc bowiem na protesty, jakie u naszych zachodnich sąsiadów budzi rozbudowa portu w Świnoujściu (powstanie nowego zewnętrznego terminala głębokowodnego), może okazać się, że Berlinowi wcale nie będzie śpieszno do wpięcia połączenia ze Szczecinem w sieć europejską. Jednak opieszałość przy modernizacji, chociaż tłumaczona w miarę logicznie, każe takie pytanie postawić. Przypomnieć trzeba też sytuację sprzed kilkunastu lat, kiedy Polska chciała modernizować odcinek od stacji Szczecin -Gumieńce do granicy. W 2007 i 2008 r. Polacy chcieli przedłużyć sieć trakcyjną do granicy. - Ponieważ jednak po stronie niemieckiej nie planowano kontynuacji, podjęto - decyzję przeciwną - mówi Daniel Paszun z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego. „Nie chcemy budować pociągu donikąd" - dodaje - cytował polskiego urzędnika „Berliner Ze-itung" w 2015 roku w artykule „Czołgając się do sąsiadów". Krzysztof Urbaś, prezes Zarządu Zarządu Portu Szczecin -Świnoujście, mówi krótko i wprost. - Każde nowoczesne połączenie kolejowe,które może zwiększyć możliwości portu w zakresie frachtu, jest dobrym rozwiązaniem. A takim jest modernizacja trasy Berlin -Szczecin. Uruchomienie zmodernizowanej linii kolejowej do stolicy Niemiec będzie dla nas dobrą wiadomością. Pytanie tylko, czy Niemcy zdecydują się na jej wykorzystanie pod katem przewozu towarów - zauważa prezes. Z kolei wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki cieszy się, „że nasze relacje gospodarcze (polsko -niemieckie) staną się jeszcze lepsze dzięki nowej, zmodernizo- wanej linii kolejowej, po której będzie mogło jeździć więcej pociągów. - Nie tylko więcej, ale i szybciej - podkreśla Bogucki. Przedstawiciela rządu niepokoją jednak opisywane przez nas nieustanne trudności, jakie piętrzą się po niemieckiej stronie w trakcie realizacji tego projektu. Deklaratywnie Niemcy chcą zmodernizować jak najszybciej newralgiczny odcinek, ale... - Co jakiś czas dowiadujemy się, że istnieją ponoć istotne powody, by wstrzy- mać prace. A przecież miarą naszej współpracy jest umiejętność rozwiązywania i pokonywania problemów - podkreśla wojewoda zachodniopomorski. Kiedy nieoficjalnie rozmawia się z fachowcami z branży spedycyjnej, można usłyszeć, że Niemcy nie mają żadnego interesu, by szybko tę inwestycję zakończyć. Ba! Robią wiele, by ją opóźnić. Powodów jest wiele. Udziałowcem portu w Hamburgu jest DB i większość towarów, które można przewieźć koleją w głąb Niemiec i do nie- Jesień 2021 roku. Inauguracja robót torowych na stacji w Angermunde. Jeszcze wówczas zakładano, że przebudowa potrwa do 2025 roku. Dziś wiadomo o opóźnieniu których destynacji europejskich, przechodzi tamtędy. Port w Szczecinie jest alternatywą, bo stąd choćby do Berlina jest bliżej i część towarów można by odprawiać właśnie tutaj. - Ale czy to jest w niemieckim interesie - pytają na głos specjaliści z branży logistycznej? „Proszę tylko sobie przypomnieć, jak długo była remontowana autostrada od obwodnicy Berlina do Kołbaskowa i spróbować odpowiedzieć na pytanie, czy ociąganie się z budową linii kolejowej to przypadek czy celowe działanie" - dodają. To będzie niekończąca się historia - przewidują (remont wspomnianej autostrady zajął 25 lat, od deklaracji przebudowy linii kolejowej mijajużlat20) Co dziś robi Polska? Prace projektowe dotyczące, modernizacji linii od Szczecina Głównego przez Szczecin Gumieńce do granicy z Niemcami, warte blisko 9 min zł, wykonuje firma Databout Sp. z 0.0. - Zakończenie prac projektowych i rozpoczęcie prac budowlanych planowane jest na połowę 2024 roku. Zakończenie robót na linii kolejowej nr 409, stycznej ze stroną nie miecką, planowane jest do końca 2025 roku. Zakończenie całego projektu przewidziane jest na IV kwartał 2027 roku - informuje Bartosz Pietrzykowski z Polskich Linii Kolejowych. Jednak realizacja inwesty cji nie jest jednak pewna. - Uzależniona będzie od dostępności środków finansowych w ramach nowej perspektywy finansowej, zasad i kryteriów korzystania z instrumentów finansowych UE - dodaje Bartosz Pietrzykowski. - Trudno obecnie oszacować koszty inwestycji, będą znane po zakończeniu prac projektowych. Historia Linia kolejowa między Berlinem, stolicą Prus, a Szczecinem, stolicą województwa pomorskiego i portem morskim położonym najbliżej Berlina, zbudował Berlin-Stettine* -Eisenbahn-Gesellschaft (BStE) w latath 1842-43. Jest to jeden z najstarszych w historii od-cinkó kolei w Niemczech. Kolej była dwutorowa w 1863 r. między Berlinem a Angermunde, a od 1873 r. do Szczecina. Jednotorowa po II wojnie światowej. Sowieci zabrali go sobie w ramach wojennych reparacji, współpraca: Marek Jaszczyński, Przemysław Szymańczyk 14 'RZYWRACANII HISTORII Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 Chociaż rodziły się tu robotnicze bunty, przez lata rządziły nią gołębie Piotr Lidzbarski Szczecin Jedno z miejsc ważnych dla Historii Polski może po latach odzyskać blask. Świetlica dawnej Stoczni im. War-skiego w Szczecinie od lat popadała w ruinę. Teraz ma szansę na swój renesans W tym miejscu oddycha się historią. Chociaż dziś ta historia ma w sobie też mieszaninę kurzu, ptasich odchodów, nutkę stęchli-zny i zapach stoczniowych kanałów wdzierający się przez okna z potłuczonymi szybami. Ale jednak wciąż najważniejszy jest zapach historii. Tego miejsca, ludzi, miasta i kraju. - Po szesnastu latach starań o to, by odbudować miejsce tak ważne dla Szczecina, czyli świetlicę stoczniową, nareszcie zrobimy pierwszy krok - zapowiada Mieczysław Jurek, przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność" Pomorza Zachodniego. - 28 sierpnia w Szczecinie odbędzie się uroczystość powołania do życia nowej instytucji kultury, której zadaniem będzie doprowadzenie do wyremonto-£ vania historycznego kompleksu budynków stoczniowych i zabytkowej drogi dojazdowej. Ma za sobą dwa grudnie, jeden sierpień i jeden styczeń. W każdym z tych czterech przypadków była sercem wydarzeń. To stąd rozchodziły się komuni-iicaty, postulatyinadzieje. Dziś to serce zamknięte jest na głucho. Do świetlicy stoczniowej nie tylko nie da się wejść głównymi drzwiami, przy których wisi tabliczka z nazwą ulicy i emblemat „obiekt zabytkowy". Tak, jakby pamięć i tożsamość podlegały jakiejś reglamentacji. Jakby trzeba było uważać, kto jest nimi zainteresowany. Sierpień 2022. Po dawnej świetności nic nie pozostało. Oprócz mównicy, z której przemawiali sekretarze i robotnicy - To historyczne miejsce - zapewnił szef zachodniopomorskiej „Solidarności". - Będzie przypominać zasługi stoczniow-cówicałego Szczecina w tworzeniu najnowszej historii. Nareszcie zostanie należycie uhonorowane. To tutaj ponad 52 lat temu opłakiwano tych, którzy zginęli na szczecińskich ulicach. To tutaj robotnicy zastanawiali się, jak kontynuować swój spór z władzą tak, żeby nie polała się już ani kroplakrwi. To tutaj zapadła decyzja o przerwaniu strajku w grudniu. To tutaj zaczął się strajk w 1971 roku. W końcu to właśnie do tego budynku przyjechał 24 stycznia nowy I sekretarz PZPR Edward Gierek. Po to, by spotkać się ze stoczniowcami. Pierwszy raz partyjny król wchodził narobotnicze salony nie jako władca, a niemal jako petent. Nie po to, by wygłaszać przemówienia, ale by odpowiadać na pytania i to te najbardziej trudne: o ofiary sprzed miesiąca, o podwyżki cen, oto, jak ma wyglądać Polska. I pierwszy raz w historii Styczeń 1971. Spotkanie Edwarda Gierka ze stoczniowcami PRL pytał, czy robotnicy wciąż są z partią, a nakreślając plany, nie rozkazywał, a wręcz prosił. „Jeśli towarzysze wy nam pomożecie w tym względzie, to ja wam obiecuję jeszcze raz, że my z naszej strony zrobimy wszystko, żeby tak się stało" - mówił Gierek. Ale w przeciwieństwie do spotkania kilka dni później w Gdańsku tu nie było entuzjazmu. Po tychsłowach sekretarza rozszedł się jedynie szum. Dlatego wódz nie zdecydował się na postawienie pytania: „to jak towarzysze, pomożecie?" Zadał je dopiero w Gdańsku. I tam otrzymał burzę braw, więc stwierdził już z partyjną pewnością siebie: „no". Szczecińska świetlica nie była chętna do pomocy. Dziewięć lat później znowu partyjny kacyk przyjechał do niej, by negocjować. Tym ra- zem Kazimierz Barcikowski, sekretarz Komitetu Centralnego kilka dni spierał się z Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym, by doprowadzić do podpisania porozumień. Był sierpień 1980 roku. Trudno podać dokładną datę, kiedy świetlica zaczęła popadać w zapomnienie. Nawet patrząc na zalegające w niej nieuprzątnięte do dziś artefakty. Bo jest tam styropianowa propagandówka IX Zjazdu PZPR, ale i transparent z żądaniem ukarania winnych upadku Stoczni Szczecińskiej. Rozrzut dość spory, bo zjazd miał miejsce w 1981, a stocznia upadła ostatecznie jako Stocznia Szczecińska Nowa w 2009 roku. Od 2010 roku terenami postoczniowymi (w tym i budynkiem świetlicy) zarządzało należące do Skarbu Państwa Towarzystwo Finansowe Silesia. We wrześniu 2011 r. list intencyjny w sprawie utworzenia w świetlicy Izby Pamięci podpisali prezes TF Silesia oraz szef NSZZ „Solidarność" Stoczni Szczecińskiej Nowej. Z tych planów też nic nie wyszło. W 2013 przedstawiciele Silesii podpisali umowę o przekazaniu zabytkowego budynku miastu. Ta saga zmierza do końca. Do Szczecina mają przyjechać minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, szef „Solidarności" Piotr Duda i europoseł Joachim Brudziński. To oni mają sygnować porozumienie. - Nowa instytucja będzie podlegać bezpośrednio Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Znamy już nawet jej przyszłego szefa. Ale to jeszcze musi pozostać tajemnicą. -zakomunikował przewodniczący Mieczysław Jurek. ©® współpraca: Leszek Wójcik Sierpień 1980. Stoczniowa świetlica pełna strajkujących robotników Sierpień 2005. Spotkanie w świetlicy z okazji 25. rocznicy podpisania porozumień REKLAMA • 15 0010880697 Infolinia laboratorium tel. 59 840 24 28 diagnostyka.pl Słupsk, ul. Szczecińska 59A (przychodnia rehabilitacyjna Gryf, za US) pon.-pt 7:00-11:00; pobieranie materiału do 10:30 ' - ' V- -* . W* ''' £ . ^ ■ Słupsk, ul. PI. Dąbrowskiego 6 (Karina Center) pon.-pt. 7:00-10:00; możliwość umawiania się przez aplikację Booksy Ustka, ul. Kopernika 19 pon.-pt. 6:30-12:00; pobieranie materiału do 11:30, Sławno, ul. Koszalińska 4 pon.-pt 7:30-11:00; pobieranie materiału do 10:30 Lębork, ul. Aleja Wolności 40a pon.-pt. 7:15-11:00; pobieranie materiału do 11:00 sob. 7:00-10:00; pobieranie materiału do 9:30 Punkt pobrań realizuje program 40+ Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 REKLAMA ięcej dla zdrowia Diagnostyka4* Słupsk, ul. Jana Pawła II 1a pon.-pt. 7:00-16:00; pobieranie materiału do 14:30 sob. 7:00-12:00; pobieranie materiału do 11:30 Punkt przyjazny dzieciom Punkt pobrań realizuje program 40+ Słupsk, ul. Tuwima 23 (po przeciwnej stronie DH Manhattan i Wokulski obok salonu sukien ślubnych) pon.-pt. 6:30-12:00; pobieranie materiału do 11:30 Punkt pobrań realizuje program 40+ Słupsk, ul. Wileńska 30 (dawna przychodnia kolejowa) pon.-pt. 6:45-14:00; pobieranie materiału do 13:30 sob. 7:00-10:00; pobieranie materiału do 9:30 Punkt przyjazny dzieciom Punkt pobrań realizuje program 40+ KIEDY ZYCIE JEST... FANTASTYCZNE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 Gdzie leży Eryn Vorn? Na północ od Szczecinka •"Rajmund Wełnie Śródziemie Stanica szczecineckiego hufca ZHP w Drężnie na kilka dni przeniosła się w świat magii i fantazji rodem z kart ksiąg Johna Ronalda Reuel Tolkiena. Wszystko za sprawą miłośników twórczości autora „Władcy pierścieni", którzy na kilka dni w roku wcielają się postaci ze Śródziemia. Wypoczywający na przełomie lipca i sierpnia w Drężnie koło Szczecinka ze zdziwieniem mogli na leśnych ścieżkach wokół miejscowej stanicy harcerskiej spotkać osobliwie odziane postacie. Tu rycerz w zbroi, tu krasnolud, widziano także elfa, ^prego za sprawą spiczastych uszu nie sposób pomylić z innymi rasami zaludniającymi tolkienowskie Śródziemie. Są i dumni ludzie z Gondoru i Rohanu. Znajome obrazki? Tak, z kadrów powieści J.R.R. Tolkiena i opartych na nich filmów. - W tym roku na naszym zlocie zabrakło chyba tylko orków -zdradza powód zjazdu na Pojezierze Drawskie August Szo-łucha, rzecznik Stowarzyszenia Miłośników Śródziemia Ennorath skupiającego ponad 120 polskich fanów uniwer-sum Tolkiena. Drężno, czyli Eryn Vorn W sumie do stanicy harcer-. skiej hufca szczecineckiego ZHP w Drężnie przyjechało ponad trzydziestu larpowców, którzy odtwarzali sceny z mitycznej krainy Eryn Vorn. - Dlaczego Drężno? - powtarza pytanie August, który na zlocie wcielił się w krasnoluda Gunnara z Gór Mglistych. I po krótkim zastanowieniu odpowiada. - Eryn Vorn to lesista kraina na północy Śródziemia położona nad morzem, więc tutejsze jezioro odgrywało morze, a piękne okoliczne lasy pozwalały na ciekawe insceniza-cje. Zwykle też staramy się spotkania organizować w oparciu o harcerskie stanice w całej Polsce. Najczęściej nie jeździmy dwa razy w to samo miejsce, w Drężnie jesteśmy trochę przez przypadek pierwszy raz i jesteśmy zachwyceni warunkami, przestrzenią, przyrodą, jak i ciszą, spokojem, jaką tutaj zastaliśmy. Na każdy zlot przygotowywany jest szczegółowy scenariusz gry, jaką larpowcy toczą w terenie. To oryginalne historie, oparte oczywiście o realia uniwersum stworzonego przez Tolkiena, ale niebędące prostym odtworzeniem dziejów znanych z kart „Władcy pierścieni" czy „Hobbita". - Tolkien był językoznawcą, stworzył języki starożytnych ludów Śródziemia oraz całą kulturę, w których potem osadzał swoich bohaterów i ich historię - mówi August Szołu-cha. Pamiętajmy też, że słynna saga z Bilbo i Frodo Baggin-sami, hobbitami, czyli nizioł-kami, mającymi za cel zniszczenie Jedynego Pierścienia, aby nie wpadł w ręce Saurona, to tylko kilkadziesiąt lat z tysięcy, jakie zakreślił Tolkien w swojej epopei Śródziemia. Jest w czym wybierać i gdzie osadzać larpowskie scenariusze. Tym razem historia - o ile dobrze zrozumiałem - zakładała rozgrywkę dwóch obozów, na jakie podzielili się mieszkańcy Eryn Vorn - jedni sprzymierzyli się z siłami ciemności, drudzy stanęli po stronie dobra w sojuszu z ludźmi z Gondoru i Rohanu. Rywalizujący o miejsce w radzie starszych musieli uzyskać informacje na temat tajemniczych artefaktów. Dni zlotu upływały więc na wędrówkach po szlakach tej krainy, na rozwiązywaniu zadań i zagadek, inscenizacjach walk, a wieczory na biesiadach przy ognisku i snuciu opowieści i pieśniach. - Są wśród nas i tacy fascy-naci, którzy przyswoili sobie podstawy języków i pisma runicznego ras tolkienowskiego Śródziemia - dodaje nasz rozmówca. Jest także czas na kwizy tolkienowskie czy wspólne czytanie jego powieści. Śródziemie na co dzień i od święta Na co dzień tolkienowscy larpowcy prowadzą zwykłe życie. Jestem wykładowcą na uczelni informatycznej -przedstawia się August-Gun-nar. Przemysław Wziątek - Tilion: człowiek z wyżyn Rhudauru, zarabia na życie jako fizjoterapeuta. Rhudaur było państwem w Eriadorze na granicy Gór Mglistych. - Było to królestwo ludzi, które dołączyło do sił ciemności, a ich niedobitki były w epoce, w której toczy się „Władca pierścieni", byli postrzegani jako dzicy barbarzyńcy. Na zlot przyjechali pracownicy drukarni, studenci, teste-rzy gier komputerowych. - Wszystkich nas łączy miłość do książki, od której wszystko się zaczęło, najczęściej jeszcze w dzieciństwie, czyli od trylogii „Władcy pierścieni" - dodaje August. Choć są i tacy, który przygodę z Ennorath rozpoczęli od obejrze- nia ekranizacji książek Tolkiena. Zamiłowanie do literatury Tolkiena i jego światów sprawia, że uczestnicy zlotów nabywają niecodziennych umiejętności. - Ja zmierzyłem się z płat-nerstwem - Tilion pokazuje własnoręcznie wykonane stalowe naramienniki i osłony przegubów. Sam też - z kurtki spawalniczej - zrobił ubiór. Hełm, miecz (wzorowany na orężu Aragorna) i zbroję kupił, ale inne drobne elementy stroju wykonał samodzielnie. Generalnie starają się trzymać opisów z karty książek, ale można je traktować dość swobodnie i umownie. - Liczy się kreatywność, wystarczy odrobina fantazji, aby wykonać przebranie - August Szołucha dodaje, że nie są ortodoksyjni w kwestii stroju. Czasami wystarczy wyszperać coś w szafie babci czy w lumpeksie, jakieś lniane spodnie czy koszula, aby się wcielić w jakąś postać. Najważniejsza jest wyobraźnia.©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 REKLAMA 17 MATERIAŁ INFORMACYJNY KLIENTA Porozmawiaj z dzieckiem o energii elektrycznej Wypadki związane z energią elektryczną bardzo często dotyczą młodych ludzi, dzieci i nastolatków. Dlatego tak ważne jest, aby przekazywać im wiedzę dotyczącą zasad bezpiecznego postępowania z urządzeniami będącymi pod napięciem, ale też uczulać na groźne konsekwencje działań, które nie są rozsądne. Rozsądek to zasada nr 1 Ciekawość, chęć zabawy, przygody i wrażeń, przy braku świadomości zagrożenia, mogą sprawić, że młode osoby znajdą się w sytuacji bardzo dla nich niebezpiecznej. Przykładem skrajnie ryzykownych zachowań jest wspinanie się na s*łupy linii elektroenergetycznych, a także wchodzenie do budynków stacji lub na teren stacji transformatorowych. Warto uświadomić najmłodszym, że aby doszło do porażenia, nie jest konieczna bezpośrednia fizyczna styczność, wystar- czy tylko znalezienie się w nieodpowiedniej bliskości infrastruktury będącej pod napięciem. Ryzyko śmierci lub odnieśienia poważnych obrażeń jest w takich sytuacjach bardzo wysokie. Ostrożność w pobliżu urządzeń elektroenergetycznych Dzieci nie powinny przebywać w pobliżu infrastruktury elektroenergetycznej. W sąsiedztwie linii nie należy się bawić, np. puszczać latawców. Szczególną ostrożność należy zachować przy wędkowaniu i przemieszczaniu się z wędką. Przypadki zahaczenia o linię przewodzącym prąd wędziskiem były już przyczyną wypadków. Młodzież i dorośli powinni zachować ostrożność również pod żaglami. Niezłożenie masztu podczas przepływania pod liniami elektroenergetycznymi niejednokrotnie już spowodowało tragiczne zdarzenia. Żeglując lub wędkując, należy pamiętać o tym, że odległość przewodów linii elektroenergetycznych względem lustra wody albo podłoża nie jest stała i zmienia się pod wpływem warunków atmosferycznych. To że np. wcześniej udało się przepłynąć pod linią, nie oznacza, że uda się po raz kolejny. Między innymi dlatego zawsze należy stosować się do oznaczeń na szlakach wodnych, informujących o minimalnej odległości przewodów od powierzchni wody. Wędkując, należy zaś zachować szczególną ostrożność i bezpieczną odległość od linii. Nie zbliżać się do uszkodzonej infrastruktury Sieć elektroenergetyczna może ulec uszkodzeniu w wyniku dewastacji, kradzieży lub działania warunków atmosferycznych. Niezależnie od przyczyny uszkodzeń, zarówno dzieci, jak i młodzież, a także dorośli powinni wiedzieć, aby pod żadnym pozorem nie zbliżać się do zerwanych przewodów lub wchodzić do obiektów elektroenergetycznych, w których np. zerwana została kłódka. W przypadku zauważenia uszkodzeń należy zawiadomić Pogotowie Energetyczne, dzwoniąc pod numer 991. Pogotowie Energetyczne należy zawiadomić również, jeżeli widzimy drzewo wrastające w linię elektroenergetyczną. Do takiego drzewa również nie należy się zbliżać. W przypadku zetknięcia z . linią, w określonych warunkach pogodowych, może ono przewodzić prąd. Prądu nie widać Każdy element infrastruktury elektroenergetycznej lub domowej instalacji elektrycznej, co do którego nie mamy 100% pewności, że został odłączony, należy traktować tak, jakby był pod napięciem. Warto o tym porozmawiać z młodymi osobami. W terenie, np. na obszarze byłych zakładów przemysłowych lub ośrodków wypoczynkowych, znajduje się znaczna liczba obiektów elektroenergetycznych, m.in. stacji abonenckich, które nie należą do operatorów systemów dystrybucyjnych, takich jak Energa-Operator. Mogą one wyglądać na opuszczone, a jednak znajdować się pod napięciem. Pod żadnym pozorem nie należy do nich wchodzić ani się do nich zbliżać. Podobnie w przypadku pozostawionych sobie samym budynków, nigdy nie ma pewności, że ich właściciele lub zarządcy odłączyli je od sieci elektroenergetycznej, lub czy energia nie została przyłączona „na dziko" w sposób nielegalny. Sytuacja może stać się tym bardziej niebezpieczna, jeżeli np. instalacja wewnętrzna w takim obiekcie ulegnie próbom kradzieży oraz dewastacji. Bezpieczna Kraina Energa--Operator Energa-Operator od ponad 20 lat prowadzi w szkołach zajęcia, które poświęcone są energii elektrycznej i zasadom bezpiecznego z niej korzystania. Udział w nich wzięło już ponad 180 tysięcy uczniów. Dla najmłodszych, ale także dla ich rodziców oraz nauczycieli przygotowany został portal internetowy: https://bezpiecznakraina. energa-operator.pl/ Znaleźć można na nim przydatne dla nauczycieli materiały do prowadzenia zajęć, informacje dla rodziców, a także gry oraz interaktywne zajęcia e-learningowe dla najmłodszych. Portal jest stale aktualizowany i wzbogacany o nowe funkcjonalności. Za pomocą portalu zainteresowane szkoły mogą także zgłosić się do programu zajęć dla dzieci z klas I-III szkół podstawowych prowadzonego przez pracowników Energa-Operator. https://bezpiecznakrai na. energa-operator.pl/wspolpra- ca-ze-szkolami Nie wypatruj listonosza, przejdź na e-fakturę Tradycyjne wystawianie faktur wiąże się z koniecznością, tak naprawdę niepotrzebnego, zadrukowania tysięcy papierowych stron. Natomiast jeśli klient ma zawartą bezpośrednio z Energa-Operator umowę dystrybucyjną lub jest sprzedawcą energii elektrycznej, to także w ramach generalnej umowy o świadczenie usługi kompleksowej może rozliczać się za pomocą e-faktury. Warto skorzystać z tego rozwiązania, nie tylko ze względu na szacunek do drzew. Czym jest e-faktura? Usługa e-faktury to bezpłatna, szybka i wygodna forma dostarczania dokumentów rozliczeniowych dla klientów, którzy mają zawartą z Ener-ga-Operator SA umowę dystrybucyjną - otrzymasz je niezwłocznie po wystawieniu na wskazany adres e-mail. Zamiast wydruku na papierze otrzymasz plik elektroniczny w formacie PDF. Zgodnie z Ustawą z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług - faktura elektroniczna to dokument posiadający taką samą wartość prawną, jak jej tradycyjny, papierowy odpowiednik. Dzięki elektronicznej fakturze: ) Oszczędzasz czas rgh Wygodnie obsługujesz "6=5 i przechowujesz swoje rozliczenia Bezpiecznie kontrolujesz wydatki Dbasz o środowisko Odbierasz rozliczenia z dowolnego miejsca na świecie, wystarczy dostęp do Internetu Z e-faktury skorzystać może każdy klient posiadający aktywną umowę 0 świadczenie usług dystrybucyjnych z Energa--Operator SA. Dzięki elektronicznej fakturze: OSZCZĘDZASZ CZAS E-fakturę otrzymasz niezwłocznie po wystawieniu na wskazany adres e-mail, nie trzeba czekać na dostarczenie dokumentu pocztą, co zazwyczaj trwa kilka dni. WYGODNIE OBSŁUGUJESZ 1 PRZECHOWUJESZ SWOJE ROZLICZENIA Faktura elektroniczna ułatwia obieg dokumentów oraz umożliwia zaksięgowanie bez odchodzenia od biurka. Dokument taki można w każdej chwili szybko odszukać, przeglądać lub przesłać dalej. Jeżeli więc nie wiesz, gdzie postawić kolejny segregator lub masz dość nerwowego szukania zagubionych dokumentów, E-faktura to krok we właściwym kierunku! BEZPIECZNIE KONTROLUJESZ WYDATKi Faktury wystawione w formie elektronicznej niwelują problem zagubienia, uszkodzenia lub kradzieży. Sytuacje takie wiązały się z koniecznością uzyskania duplikatu. DBASZ O ŚRODOWISKO Do wyprodukowania 1 tony papieru trzeba wyciąć ok. 17 drzew. Brak konieczności druku to także znacznie mniej odpadów. Na wszystkich etapach, od ścięcia drzew do dostarczenia papierowej faktury do odbiorcy, potrzeba transportu, dlatego wybór e-faktury przyczynia się do zmniejszenia emisji C02. ODBIERASZ ROZLICZENIA Z DOWOLNEGO MIEJSCA NA ŚWIECIE I O DOWOLNEJ PORZE Teraz, nawet gdy planujesz podróż, nie musisz się martwić o terminowe uregulowanie swojego rozliczenia. Możesz je odebrać, gdziekolwiek jesteś, wystarczy dostęp do Internetu. Jak aktywować e-fakturę? 1. Wejdź na stronę: energa-operator.pl/uslugi/ oplaty-i-faktury/e-faktura 2. Wypełnij oświadczenie 3. Prześlij oświadczenie przez formularz zgłoszeniowy: energa-operator.pl/ formularz-zgloszeniowy/ pytania-i-reklamacje Od kiedy e-faktury dla przedsiębiorców będą obowiązkowe? Od 1 lipca 2024 roku przygotowany przez Ministerstwo Finansów Krajowy System e-Faktur (KSeF) będzie obligatoryjny dla każdego podatnika VAT. Faktura, która będzie wystawiana za pośrednictwem KSeF, będzie zawierała podstawowe obowiązkowe informacje. Oprócz faktury wystawionej w KSeF nadal będzie można otrzymać szczegółowe rozliczenie od Energa-Operator, które zostanie opatrzone identyfikatorem KSeF i kodem QR nadanym w KSeF. Wystarczy skorzystać z usługi e-faktury, aby dokument ten dotarł pod właściwy adres niezwłocznie po wystawieniu faktury w KSeF. Energa-Operator, kim jesteśmy? Energa-Operator pełni funkcję operatora systemu dystrybucyjnego (OSD) na terenie około lA powierzchni Polski, dostarczając energię elektryczną dla ponad 3,3 milionów odbiorców. Nie jesteśmy sprzedawcą energii elektrycznej, dostarczamy ją niczym kurier zakupiony towar. Zobowiązani jesteśmy także do dokonywania pomiarów zużytej lub wyprodukowanej energii elektrycznej wprowadzonej do sieci, a także kontroli jej parametrów. Dzięki licznikom zdalnego odczytu dbamy o jej dobrą jakość. Liczniki tego typu zamontowane zostały już u ponad 2,2 miliona odbiorców przyłączonych do sieci Energa-Operator. Odpowiadamy także za przekazywanie pozyskanych danych pomiarowych uczestnikom rynku. Energa operator W dobrym kontakcie z ENERGA-OPERATOR • SPOŁECZEŃSTWO Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 Ksawery był pierwszy w kolejce. Teraz ma kanapki, kiedy zechce. Przez rok Leszek Wójcik Szczecin Stał26 godzin wkolejce do Popeyes - amerykańskiej fumy oferującej kanapki z kurczakiem. W nagrodę przez cały rok. kiedy tylko zechce, dostanie za to Chicken Sandwich. 0 tym, że firma z Luizjany otwiera swoją restaurację w szczecińskim CH Galaxy powiedziała Ksaweremu babcia. Przeczytała w gazecie, że pierwsi trzej klienci otrzymają voucher na darmowe kanapki przez cały rok. - Natychmiast pomyślałem, że warto o nie powalczyć - zapewnia trzynastolatek. - Poparliśmy go, choć z mę-:'-em nie jemy mięsa - przyznaje pani Paulina, mama chłopca. - Nie chodziło nam jednak o sam fakt otrzymania darmowej kanapki. Spodobało się nam, że syn miał pomysł 1 go zrealizował. Ta jego determinacja. I w efekcie, realizacja celu. Poszedł w ciemno Ksawery przygotował ba-ner i zadzwonił do kolegów z klasy, proponując wspólne wyjście. Odmówili, więc poszedł sam - w czwartek o godz. 9. Przypomnijmy, że firma Popeyes otwierała swoją siedzibę, następnego dnia, w piątek ćc7>godz. 11. - Znałeś wcześniej tę firmę? - pytamy. - Słyszałem o niej. Ale nie wiedziałem, jak ich burgery smakują i czy w ogóle będą mi smakować. Pracownik firmy pokazał chłopcu miejsce, gdzie może poczekać na otwarcie restauracji. Stał tam sam trzy godziny. Potem dołączyli do niego inni koledzy z klasy, limur i Diana. Rozłożyli grę planszową i zaczęli grać w Kupca Szczecińskiego. - Wzbudzaliśmy zainteresowanie. Starsza pani podeszła do nas i zapytała, na co zbieramy pieniądze. A jeden pan zaproponował mi tysiąc złotych za odstąpienie pierwszego miejsca. Nie zdecydowałem się. Nie było sensu. Siedzieliśmy, że jest to nieopłacalne w porównaniu do tego, ile w tych kanapkach wyjmiemy. Później jeszcze kilka innych osób pytało, co robimy. O godz. 19 przyszła dziewczyna i dwóch chłopaków. Starsi od pierwszej trójki. - Wszyscy zostali z nami, choć przecież nie mieli szans na wygraną - byli na dalszych miejscach. Spoko się nam rozmawiało. Zaangażowana ochrona Ksawery jest niepełnoletni. Dlatego do godz. 5 czekał z nim tata. Potem przychodzili do mnie ochroniarze. Pytali, czy chcę jeść, czy chcę pić, czy mam kontakt z rodzicami. Prawdziwa kolejka zaczęła się zbierać dopiero od około godz. 7 w piątek. - Nawet nie wiem, ile osób się w niej ustawiło, bo przed dziewiątą pracownicy Popeyes zaprosili nas, pierwszą trójkę, na górę. Tam do godz. li czekaliśmy jak VIP-y w fotelach, znów graliśmy w gry. Wielka chwila I wreszcie nastąpiło wielkie otwarcie. Przecięto wstęgę, rozdano hamburgery na tacach. Zrobiono kilka zdjęć. Na koniec pracownicy firmy przekazali trzem pierwszym kolejkowiczom vouchery. - Mogę dostać za darmo trzy kanapki w tygodniu. Przez cały rok. Fajnie. Ksawery wciąż ma kontakt z osobami, z którymi stał w ko-lejce. Piszą ze sobą. Założyli grupę. Jak przyznaje, nie wiedział, że bije światowy rekord. Czekał na otwarcie szczecińskiej restauracji 26 godzin. Okazuje się, że tak długo w kolejce po kanapkę nie stano dotąd w żadnym mieście! Popeyes to marka od lat bardzo popularna w Stanach Zjednoczonych i Japonii. W swojej kuchni czerpie inspirację z tradycji smaków Nowego Orleanu, miasta wielu różnych kultur i grup etnicznych. Jej kanapki słyną z wy-, jątkowego smaku uzyskiwanego dzięki specjalnym przyprawom. Przed otwarciem restauracji w Szczecinie w Polsce działał tylko jeden jej lokal, we Wrocławiu. Jednak to w Szczecinie wzbudził największą sensację. Dlaczego? - Tej marki do tej pory w Polsce nie było. Mamy tu więc efekt niedostępności -tłumaczy dr Magdalena Osta-nek-Pańka, dyrektor Instytutu Psychologii i Pedagogiki Collegium Humanum Szkoła Główna Menedżerska Filia Szczecin. - Na dodatek w przestrzeń publiczną została umie-jętnie podana informacja, że łek, by tworzyć podobne grupy u swoich klientów? - W ten sposób buduje się zaufanie do marki. To bardzo ważne. Ono bowiem sprawia, że ich klienci są gotowi do pod-jęcia wysiłku, by daną markę kupić - tłumaczy. Gra emocji Prof. Rudawska przytacza wyniki badań, które wykazały, że ponad 90 proc. klientów podejmuj e decyzje o zakupie produktu pod wpływem emocji. - Menedżerowie wiedzą, że nie jesteśmy racjonalni - zapewnia nasza rozmówczyni. -Prowadzą więc takie działania, by te emocje tworzyć i je potem u swoich klientów utrzymywać. I wcale nie chodzi o to, by wytworzyć u nich poczucie, że są lepsi od innych. Przede wszystkim mamy być jacyś. Marka przede wszystkim powinna być inna od już istniejących. Ma się dobrze kojarzyć, bo wtedy jesteśmy pewni, że chcemy jej produkt, a nie inny. Chipsy kojarzą się więc z radosną aktywnością, coca-cola z Bożym Narodzeniem, a drogie samochody z wolnością i komfortem itp. - W salonach Apple w Stanach Zjednoczonych zawsze są tłumy, choć ich produkty można kupić również w innych sklepach, za tę samą cenę - zauważa prof. Rudawska. -Ale w tym przypadku ważne jest, by kupić coś właśnie tu. Sam fakt kupowania w salonie ulubionej marki jest równie ważny co ich produkt. Znaleziona nisza -A Popeyes? - To nie jest tak, że w Polsce nikt ich nie znał - zapewnia. -Młodzi o tych restauracjach wiedzieli - w USA to kultowa marka tworząca swój wizerunek o dziedzictwo Nowego Orleanu. Ich produkty pozornie wyglądają tak samo jak oferowane przez inne marki. Ale ma coś, czego nie mają inni. Nawiązuje do kultury południowych stanów Ameryki. Jest więc inna, przynajmniej dla jej fanów. Prof. Rudawska podkreśliła też efekt nowości. Twierdzi, że wśród klientów jest grupa nazywana przez naukowców innowatorami (około 2,5 proc. wszystkich klientów). To oni kupują nowe produkty jako pierwsi. Po co? To dodaje im prestiżu w grupie. ©® Pierwszych trzech klientów odebrało zaraz po otwarciu nagrodę specjalną - voucher na sandwich za free. Mogą go jeść każdego dnia przez okrągły rok wchodzi sieć zupełnie nowa, inna niż pozostałe, już znane. A to wzmaga ciekawość. Chwyt marketingowy Dr Ostanek-Pańka podaje przykład popularnej sieci sklepów, które oferują w przystępnych cenach produkty „markowe". - Można w niej kupić znacznie taniej znane, zwykle drogie produkty, które do tej pory były dla osób o średnim statusie nieosiągalne. W ten sposób osiąga się, mówiąc językiem młodych, efekt „łał". Pani psycholog podkreśla, że poza tym lubimy być w grupie, tworzyć wspólnotę, której członkowie chcą tego samego. Razem więc uczestniczą w tym samym zdarzeniu, by zdobyć podobny produkt ale jednocześnie mają temat do dalszych rozmów i spotkań. - Zabawa przecież nie kończy się po osiągnięciu celu - zapewnia dr Magdalena Ostanek-Pańka. - Powstają nowe grupy na portalach społeczno-ściowych, w których przykładowo fani Popeyes zauważą i docenią wysiłek osoby pierw- szej w kolejce. Będą o nim przez chwilę mówić, będzie w centrum uwagi. Co ważne, tylko będąc w grupie, osiągnie się ten efekt, bo przecież dla przeciętnego konsumenta kanapki z Popeyes niczym się nie różnią od tych oferowanych w innych restauracjach. Ale dla fanów to jest przepaść. Po to m.in. potrzebna jest im przynależność. Zapytaliśmy prof. Edytę Rudawską z Instytutu Zarządzania, Katedra Marketingu Uniwersytetu Szczecińskiego, po co firmy podejmują wysi- Ksaweremu (w środku) oczekiwanie na otwarcie restauracji umilali znajomi z klasy. Wieczorową porą przyszli do niego Timur i Diana. Pozowali do zdjęć a potem... grali w gry Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 KIEDY POGODA PŁATA FIGLE 19 Co łączy hiszpańską inkwizycję i mgłę? Nikt się ich nie spodziewał... Katarzyna Świerczyńska Plaże regionu W sobotę postanowiłam uciec przed szczecińskim skwarem nad morze. I to był strzał w dziesiątkę. Kiedy w Świnoujściu kierowca autobusu linii numer 1 na plażę w Warszowie powiedział: „Pani nie jedzie na plażę, zimno jest" - to ja nie miałam wątpliwości, że jadę we właściwym kierunku. Fale i wszechobecna mgła. Tak wyglądała warszowska plaża w sobotę chwilę przed 16. Na stanowisku ratowników powiewała biała flaga. - Można się kąpać, jest bezpiecznie - zapewniła ratowniczka. Mimo to mało kto skorzystał z takiej możliwości. Mgła przyszła nagle i ratownicy nie mieli wątpliwości, że zostanie już do końca dnia. Temperatura powietrza to było bardzo rześkie 22 stopnie. Morze miało tylko cztery stopnie mniej. Po kąpieli (nie mogłam nie skorzystać) ruszyłam spacerkiem do oddalonej o kilometr na wschód w kierunku plaży w Przytorze. Brzeg morza okupowały głównie mewy. Starszy mężczyzna z aparatem zawzięcie je fotografował. Okazało się, że jest w Świnoujściu od dwóch tygodni. To emeryt z Wrocławia, który reperuje zdrowie w jednym z miejscowych sanatoriów. Tego dnia postanowił odwiedzić Podziemne Miasto, prawobrzeżną plażę i na własne oczy zobaczyć płot strefy wokół gazoportu. Mgła była dla niego zupełnym zaskoczeniem. Tak jak dla większości plażowiczów, którzy byli zupełnie nieprzygotowani na ochłodzenie. W końcu przyszli na plażę, kiedy w całym mieście świeciło jasne słońce. Teraz spacerowali okutani w plażowe ręczniki. Nieliczni zapobiegliwi szczęśliwcy mieli ze sobą kurtki albo cieplejsze bluzy. Na plaży w Przytorze o 17.00 ratownicy dali sygnał, że to koniec ich pracy na dziś. Spowita mgłą plaża niemal zupełnie opustoszała. Autobus plażowej linii P podjechał na przystanek punktualnie o 18.00. W autobusie usiadł obok mnie emeryt z Wrocławia. - To panią widziałem na plaży? - upewnił się. Potwierdziłam i odpowiedziałam: - Pięknie było, prawda? - Czyja wiem? Mgła, nic nie było widać - stwierdził i pożalił się, że padła mu bateria w aparacie, bo zbyt długo robił zdjęcia ptakom. W drodze do domu szybko zorientowałam się, że mgła opanowała tego popołudnia całe wybrzeże. Media społeczno-ściowe zapełniały zdjęcia z kolejnych miejscowości: Rowy, Międzyzdroje, Niechorze, Hel. Co takiego się wydarzyło? Ludzie pisali o „mgle jak z horroru" i „strasznej mgle". Jak wytłumaczyli specjaliści zajmujący się pogodą i klimatem, mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem o nazwie upwelling. Tego dnia wiał wiatr północno-wschodni, który sprawił, że chłodniejsze wody z głębin morza dostały się na jego powierzchnię. To sprawiło, że woda ochłodziła się szybko1 i w zetknięciu z cieplejszym powietrzem doprowadziło to do powstania mgły. Podczas tego typu zjawiska ważne jest, aby zwracać uwagę na komunikaty przy stanowiskach ratowniczych, ponieważ nie zawsze kąpiel w takich warunkach będzie bezpieczna. Woda na skutek upwellingu może bowiem ulec gwałtownemu ochłodzeniu. To nie pierwszy raz, kiedy „straszna mgła" pojawia się latem nad Bałtykiem. Niemal dokładnie rok temu IMGW informował o tym, że z powodu mgły widoczność nad Bałtykiem w niektórych miejscowościach spadła poniżej 100 metrów. Wtedy również był za to odpowiedzialny upwelling. ©® m. W niektórych miejscach przyroda zabrała nie tylko niebo, ale i plażę. Zejście prosto do morza w Rowach i • RECENZJE, FELIETON, OGŁOSZENIA DROBNE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 GDYBY SIĘ INACZEJ ZGIĘŁA HISTORII SPRĘŻYNA, CZYLI KTO NAMI KIERUJE I CO Z TEGO WYNIKA W ZASTĘPSTWIE Michał Elmerych Ktoś tymi naszymi losami kieruje. Jedni będą przekonani, że to Opatrzność, inni z kolei, że jakaś inna nienazwana tajemnicza siła. Nie ma chyba znaczenia, jak konkretnie tę siłę określimy. Fakt pozostaje niezaprzeczalny, płata nam czasami figle i kieruje na drogi, którymi sami z własnej woli byśmy nie podążyli, ewentualnie tak splata nasze życiowe doświadczenia, że innego wyjścia nie mamy. Gdyby nie pewne tragiczne wydarzenia z pewnego sierpnia lat temu czterdzieści pewnie nie czytalibyście tych słów, a ja nigdy bymichnie napisał. Wystarczyło bowiem, żeby mój ojciec chrzestny Andrzej nie umarł. Obiecane bowiem mia- łem, że kiedy tylko zakończę edukację w szkole podstawowej, zamustruję sięna jego statek i popłyniemy w siną dal. Szkołę skończyłem, ale rejs do dalekich światów nieco wcześniej zamienił się wpodróż najpierw pociągiem Szczecin -Warszawa, a potem samochodem Warszawa - Ustrzyki Dolne. I ceremoniąna tamtejszym cmentarzu. Trudno było przewidywać akurat taki scenariusz, bo Andrzej miał zaledwie 43 lata. Ostatecznie nie zostałem wilkiem morskim, bo nawet kiedy chciałem podjąć się szczytnej roli bycia kulturalno -oświatowym na pokładzie jakiegoś trampa, to akurat w polskiej flocie to jedyne morskie stanowisko, do którego mogłem aspirować, zlikwidowano. I tak do teraz mogę sobie jedynie pomarzyći jadąc do centrum Szczecina nucić, mijając portowe krany, że „port to są zaklęcia starych kapitanów/ którzy chcą wyruszyć w jeszcze jeden rejs". Przy czym w moim przypadku to słowo jeszcze trzeba byłoby zastąpić słowem chociaż. Tak czy siak, proszę szanownych armatorów traktować powyższe jako „ogłoszenie żebracze" i jak ktoś chce mnie zamustrować, to wie, gdzie mnie szukać. W zamian mogę coś napisać, bo to potrafię (tak, wiem są tacy, którzy twierdzą, że niekoniecznie - trudno). Marynarzem nie zostałem więc przez kostuchę, co odebrała życie młodemu facetowi, a marzenia jeszcze młodszemu. Mogłem za to zostać policjantem. I przyznam, że tego, iż nie zdecydowałem się na to, by mówiono do mnie „panie władzo, władzuchno", żałuję podobnie jak niezostania marynarzem. Robota, owszem, trudna i niebezpieczna (marynarska przecież też), ale za to już dziś byłbym na emeryturze! Bo przyznam szczerze, że jak wroku policzę dni, kiedy o tym marzę, to wychodzi mi 365, jakbym nie liczył. Dlaczego nie zostałem policjantem? Szczerze, to już nie pamiętam. Widać nie było mi to - nomen omen - pisane. Niestety, kariery nie zrobiłem też w straży przemysłowej. Mimo że miałem swój mundur i swoją szalkę. Opatrzność vel Los chciały bowiem inaczej. I jestem tu, gdzie jestem. Zadacie pytanie, czy żałuję. Nie. Raczej nie. Bo ścieżki, po których stąpałem, pozwoliły mi na poznanie cudownych ludzi. Tak sobie myślę, że wielką wartością tego, jak nas prowadzą te siły, októ-rych czasami wspominam, są właśnie ludzie. I to oni determinują to, czy jest nam w życiu ciekawie, czynie. Poznałem więc marynarzy (być może poznałbym ich lepiej, dzieląc kajutę), poznałem poligantów (chociaż nie wiąże nas wspólna służba), ale poznałem też wielu innych, których na środku oceanu spotkać byłoby ciężko, a i na patrolu moglibyśmy się minąć. Opatrzność więc zdecydowała dobrze. Aże „kłopoty to mojaspecjal-ność" więc samolubnie z poparciem Opatrzności wciąż buduję bazę kontaktów. Bo kto wie... KSIĄŻKI Stałe fragmenty, opowieść o futbolu najnowszym Michał Okoński Wydawnictwo Znak. Opis od wydawcy: „Finał mundialu, w którym Argentyna wygrywa , a Messi spaceruje. Wielkie mecze Ligi Mistrzów, gdy Guardiola ma zbyt wiele dobrych pomysłów, a Ancelotti unosi brew ze zdziwienia. Poruszająca postawa przyjaciół z boiska na Euro, kiedy Eriksen ma atak serca, a zmagający się z nowotworem Vialli wpada w objęcia Manćiniego. Michał Okoński niestrudzenie szuka w futbolu „stałych fragmentów" - chwil olśnienia, które pozwalają uwierzyć, że w tym świecie nie wszystko przelicza się na pieniądze. Okoński jednocześnie mierzy się z brudami tej dyscypliny, a także z polskim piekłem". (ME) DLACZEGO PILOCI KAMIKADZE ZMlfiDALI HHJH? mmm BEZ TAJEMNIC Po co to? A po co tamto? Jak patrzeć na ekonomię? Robert H. Frank Wydawnictwo Literackie. Opis od wydawcy: „PrzEKO-Naj się cO decyduje zaMIAst Ciebie. Codzienne absurdy okiem profesora ekonomii z Uniwersytetu Cornella i jego studentów. Dlaczego mleko sprzedawane jest w sześciennych opakowaniach, a coca-cola w cylindrycznych? Co sprawia, że czarne laptopy Apple są droższe niż białe, a modelki zarabiają o wiele więcej niż modele? Życie pełne jest zagadek, nie zawsze przez nas uświadamianych. Znany profesor ekonomii prestiżowego amerykańskiego uniwersytetu oraz jego studenci udowadniają, że wystarczy znać tylko kilka prawideł ekonomicznych, aby zrozumieć setki absurdów, z którymi stykamy się na co dzień". (ME) E Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: Al. Niepodległości 26/U1,70-412 Szczecin, tel. 914813 310 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ ZDROWIE ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ USŁUGI ■ MOTORYZACJA ■ PRACA ■TURYSTYKA ■ BANK KWATER ■ ZWIERZĘTA ■ ROŚLINY, OGRODY 1 MATRYMONIALNE 1 RÓŻNE 1 KOMUNIKATY 1 ŻYCZENIA /PODZIĘKOWANIA 1 GASTRONOMIA 1 ROLNICZE 1 TOWARZYSKIE Nieruchomości MIESZKANIA-KUPIĘ KUPIĘ udziały w nieruchomościach, spadkach, 602-738-759 KUPIĘ zadłużone mieszkanie lub pomogę w zamianie na mniejsze z dopłatą, 602-738-759 MIESZKANIA DO WYNAJĘCIA POKÓJ, tel. 607-611-447. LOKALE UŻYTKOWE - DO WYNAJĘCIA Do wynajęcia lokal usługowo-handlowy 50 m. centrum Koszalina-tel.609857075 GARAŻE Blaszane BRAMY Garażowe fgilcf! Najniższe CENY Różne wymlaiy Transport cały kraj Montaż GRATIS Dogodne RATY 94-318-80-02 58-588-36-02 59-727,3^4! _ y.konstal-garąze PRO0UCEHT 91-311-11-94 95-737-63-39 512-853-323 POŚREDNICTWO OMEGA WYCENY OBRÓT SŁUPSK, UL. STARZYŃSKIEGO 11 tel. 59 841 44 20; 601 654 572; www.nieruchomosci.siupsk.pl j omega@nieruchomosci.slupsk.pl Handlowe KUPUJĘ starocia PRL, 506022528 MATERIAŁY OPAŁOWE TANIE drewno kominkowe i opałowe, transport 792-669-632 Motoryzacja OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 TŁUMIKI, katalizatory, złącza. Czekaj Zbigniew. Koszalin, Szczecińska 13A (VIS). Tel: 501-692-322. ZATRUDNIĘ BUDOWCÓW Koszalin 604289861 OPERATORA koparki, kierowcę C+E, mechanika. Kobylnica, 601-671-044 0010865897 Q APN Sentium Opieka z szacunkiem Wyjedź jako opiekunka na wakacje I w 8 tygodni zarób nawet 38oo€ netto na rękę ♦ premia do 200€ ♦48 500 401 901 SZUKAM odpowiedzialnej osoby, bez nałogów z prawem jazdy w charakterze gospodarza domu z zamieszkaniem na wsi w gm. Bobolice, tel. 00491723941974. Zdrowie NEUROLOGIA SPEC. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364. ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO NAPRAWA anten i TV, 604-885-366 GK NAPRAWA RTV, anteny, bezpłatny dojazd, tel. 888-032-998 PRALKI naprawa w domu, 603 775 878 BUDOWLANO-REMONTOWE CYKLINOWANIE bezpyłowe 511323367 CYKLINOWANIE bezpyłowe 884912222 MALOWANIE dachów 788-016-988 Turystyka KRAJ - GÓRY PROMOCJA od 100 zł/os. w tym 2 posiłki. TYLICZ k/Krynicy G., pok. z łaz.+TV, bilard, parking, 730-007-166 DZWIRZYNOMORZE.PL, 605 905 969 ŁEBA, tanie pokoje z łaz. 603-471-715 Matrymonialne PAN pozna Panią, 507424834 Różne STARE książki - skup 881-934-948 Rolnicze MASZYNY ROLNICZE KUPIĘ ciągniki, przyczepy, maszyny rolne. Tel. 535135507. ZWIERZĘTA HODOWLANE GĘSI i kaczki do uboju tanio 600539790 KURKI odchowane 784 461566 KURKI rosa,leghorn dowóz 600500710 AUTOPROMOCJA Gotuj się na sobotę gs24.pl gp24.pl gk24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 PO GODZINACH • 21 CZYTELNIA Co jest naszym celem? Naszym celem jest akwedukt! Robert Harris nie tylko umie zakręcić akcją, ale potrafi ją także umieścić w czasach, które dla przeciętnego człowieka są dość egzotyczne - w starożytności. Jego wydane właśnie po polsku „Pompeje" to dowód, że sensacja podszyta thrillerem może rozgrywać się równie dobrze we współczesnym Londynie, Nowym Jorku, co w antycznym Rzymie. Tylko trzeba umieć ją napisać. Czy to wina Wezuwiusza? Mamy więc upalne lato roku 79 po Chrystusie. Bogaci obywatele Imperium Rzymskiego ucztują i zażywają orzeźwiających kąpieli w swoich willach nad Zatoką Neapolitańską. Nic nie mąci ich dobrego samopoczucia. Tylko jeden człowiek ma powody do niepokoju - młody inżynier Atiliusz Primus, od niedawna zarządzający olbrzymim akweduktem dostarczającym wodę do dziewięciu miast wokół zatoki. Jego poprzednik zaginął w tajemniczych okolicznościach, a on próbuje wyjaśnić zagadkę zatrutych ryb, które pojawiły się wbasenie wpływowego Ampliatusa, uwikłanego w szemrane, przestępcze interesy. Wspiera go córka Ampliatusa, Korelia, nienawidząca ojca. Tymczasem z różnych stron nadchodzą pierwsze sygnały zbliżającego się kataklizmu - w miejskich zbiornikach spada poziom wody. Atiliusz, człowiek natury bardziej technicznej, aczkolwiek niepozbawiony daru humanistycznej wrażliwości (i wrodzonej bystrości) podejrzewa, że źródłem tych zdarzeń jest górujący nad zatoką Wezuwiusz. Wkrótce nasz dzielny bohater przekonuje się ze zdumieniem, że istnieją siły, nad którymi ani człowiek, ani nawet bogowie nie są w stanie zapanować. Nie bacząc na nic, decyduje się powrócić do płonącego miasta, by ratować dziewczynę... „Znaleźć można wszystko" Harris ma już w pisarskim dorobku równie dobre powieści związane ze starożytnością. Chodzi o tzw. Trylogię rzymską („Cycero", „Spisek", „Dyktator"), pisaną wiatach2006-1014. „Pompeje" napisał wcześniej, w roku2003, czym nieco zdziwił krytyków. Rzadko bowiem się zdarza, żeby dziennikarz, scenarzysta i komentator polityczny był tak dobrze obeznany w realiach świata sprzed tysięcy lat. W wywiadach pisarz niejednokrotnie mówił wręcz o „wyzwalającym wpływie łatwości dostępu do informacji w sieci na tempo jego pisania". Wedle niego, w odmętach intemetu znaleźć dziś można wszystko, co maniacy antyku wyszperali na najbardziej wymyślny temat. Nawet to, jak „nazywał się czwarty z kolei nieślubny syn rzymskiego eąwity SimpUcjusza, który miał to nieszczęście, że w79 r. trafił do przybytku rozpusty w Pompejach". I choć Harris w powieściach dostarcza czytelnikom sporej dawki emocji, sam jest zdeklarowanym zwolennikiem spokojnego życia na wsi. Mieszka w dawnej plebanii niedaleko malowniczego Newbury z żoną Gili Homby, z którą przez ponad trzydzieści lat związku doczekał się czwórki dzieci. margra Robert Harris, „Pompeje", wyd. Albatros, Warszawa 2023, cena 45,90 zł WIEŚCI NIE Z TEJ ZIEMI JACEK BORKOWSKI Zaręczył się Znany z „Klanu" aktor byłjuż trzykrotnie żonaty. Jego ostatnia małżonka zmarła siedem lat temu na białaczkę. Od tamtej pory Borkowskiego wiązano z różnymi kobietami. Kilka dni temu aktor ogłosił jednak na Instagramie, że jest zaręczony. Według ustaleń „Super Expressu" jego wybranką jest niezwiązana z show-biznesem brunetka Jolanta, która pracuje jako radiolog i mieszka w Krakowie. FILIP CHAJZER Sprzedaje samochód Kilka tygodni temu prezenter otworzył w Warszawie bar śniadaniowy. Aby rozkręcić interes, musiał wziąć kredyt. Widocznie okazało się to niewystarczające, bo Chajzer najpierw sprzedał cenną działkę naPoluMokotowskim, a teraz wystawił pod młotek swój samochód. To auto marki BMW, które w zeszłym roku prezenter otrzymał w prezencie urodzinowym. „Naszedł czas rozstania. Bardzo trudnego rozstania. Tylko w dobre ręce. Bo tylko na takie zasługuje" - napisał na Instagramie. Samochód pochodzi z 2016 roku, ma na liczniku 70 oookmice-lebryta chce za niego 150 tys. zł. NATALIA JANOSZEK Jednak jest ikoną Celebrytka stara się naprawić swój publiczny wizerunek, nadszarpnięty przez Krzysztofa Stanowskiego. W ostatnich dniach zamieściła na Instagramie serię zdjęć z eventu społeczności indyjskiej w Kalifornii - „Festival Of Globe". Celebrytka zjawiła się na spotkaniu limuzyną z napisem „Natalia Janoszek Bollywood Hollywood Actress". Jej przyjazdowi towarzyszyły tłumy wiwatujących fanów i ochroniarze. Janoszek pochwaliła się na Insta-gramie statuetką z napisem „Międzynarodowa ikona Bollywood". No i kto miał rację? EWAFARNA Nie ma niani Popularna piosenkarka ma dwójkę dzieci z czeskim gitarzystą Martinem Chobotem. Cała rodzina mieszka na co iv,r Joanna Opozda podjęła współpracę z biurem podróży i oferuje wspólne wakacje na Bali dzień w Pradze. W zeszłym roku Farna zakończyła urlop macierzyński i po nagraniu nowej płyty wróciła do koncertowania. I okazuje się, że nie jest jej lekko. - To nie jest tak, że ja daję radę ze wszystkim, czasem mam takie uczucie, że nie daję rady. Jestem jednak świadoma, że jestem bardzo uprzywilejowana: mam zdrowe dzieci, supermęża, pracę, którą mogę dostosować czasowo do siebie - powiedziała w „Dzień dobry TVN". I zdradziła: Nie mamy niani Mam tylko męża i mamę, więc tak się jakoś zmieniamy. JOANNA OPOZDA Zaprasza na Bali tym ponoć aż dziewięć milionów złotych. Aby go kupić, para wzięła kredyt hipoteczny. Po podwyżce stóp procentowych ich miesięczne raty gwałtownie wzrosły. To sprawiło, że ostatnio Halejcio przystopowała z egzotycznymi podróżami. - Z domu jestem tak nauczona, że trzeba mieć szacunek do pieniędzy, że nigdy nie wiesz. W sumie nigdy nie miałam takiego problemu, bo zawsze jakoś pracowałam, zawsze byłam na fali, potrafiłam zarobić pieniądze, jakoś mi to lekko przychodziło, ale nigdy nie wiesz, co się w życiu wydarzy, więc ja jestem ostrożna z wydatkami -wyznała w serwisie Jastrząb Post. DODA Aktorka próbuje wszelkimi sposobami zarobić na utrzymanie swoje i synka. Teraz podjęła współpracę z biurem podróżyioferuje wspólne wakacje na Bali. Nachętnych czekają piękne plaże, wizyta wmałpim lesie, zwiedzanie tarasów ryżowy chiprzejażdżka pod wodospadem Sekumpu. Ale tak naprawdę największą atrakcją jest sama Opozda. Za dziesięciodniowy wyjazd z aktorką trzeba zapłacić z bile-tamilotniczymi ponad 13 tysięcy złotych. „Odkryj niesamowite Bali razem ze mną" - zachęca celebrytka w inter-necie. KLAUDIA HALEJCIO Jest ostrożna Celebrytka mieszka z partnerem w ogromnym domu, war- asię Na początku sierpnia w mediach gruchnęła wiadomość, że piosenkarka rozstała się ze swoim partnerem Dariuszem Pachutem. Teraz fani wokalistki wszczęli własne śledztwo i twierdzą, że zerwanie zostało sfingowane i para obecnie wygrzewa się na słońcu we Włoszech. Dowodem na to mają być podejrzane zdjęcia na Instagramie. Na jednym z nich widnieje Pachut w ciemnych okularach, wktórych odbija się postać przypominająca Dodę. Kiedy fani gwiazdy zwrócili na to uwagę, fotografia natychmiast zniknęła z internetu. Zdaniem podejrzliwych rozstanie pary to tylko sprytny chwyt marketingowym mający wzmóc zainteresowanie nowym show Dody, które niebawem rozpocznie emitować telewizja Polsat. HOROSKOP Wodnik (20.01-18.02) Nie podchodź do życia „z pewną taką nieśmiałością". Horoskop dzienny stanowczo radzi brać się z nim za rogi. - Ryby (19.02-20.03) Nie przywiązuj się zbytnio do powziętych planów. Horoskop na dziś ostrzega, że życie może napisać Ci zupełnie inny scenariusz... Baran (21.03-19.04) Przypadnie Ci rola pośrednika, mediatora i posłańca. Horoskop dzienny na piątek wyraźnie zapowiada, że wywiążesz się z niej bez zarzutów. Byk (20.04-20.05) Horoskop dzienny wróży, że możesz liczyć na pomyślność wszystkich podejmowanych dzisiaj działań. Bliźnięta (21.05-21.06) Wrócisz myślami do wydarzeń sprzed kilku lat. Horoskop na dziś mówi, że wywołają uśmiech na Twej twarzy. Rak (22.06-22.07) Własna intuicja będzie dla Ciebie jedynym drogowskazem. Horoskop dzienny na piątek mówi, że zdanie innych pominiesz milczeniem. Lew (23.07-22.08) Nie odwracaj głowy od problemów innych osób'. Horoskop dzienny mówi, że Twoja pomoc będzie niezbędna. Panna (23.08-22.09) Odważnie staniesz w obronie swojego zdania. Horoskop na dziś zapowiada, że niektórym osobom Twoja stanowczość się nie spodoba. Waga (23.09-22.10) Tempo życia wokół Ciebie wejdzie na bardzo wysokie obroty. Horoskop dzienny na piątek mówi, że wieczorem poczujesz zmęczenie. Skorpion (23.10-21.11) Twoja uwaga będzie dzisiaj w dużej mierze skupiona na potrzebach innych osób. Horoskop dzienny mówi, że ludzie będą Ci wdzięczni. Strzelec (22.11-21.12) Horoskop na dziś mówi, że niektóre podejmowane przez Ciebie działania będą przypominały stąpanie po polu minowym. Koziorożec (22.12 -19.01) Trudno Ci będzie zapanować nad emocjami. Horoskop dzienny na piątek mówi, że ktoś będzie próbował to perfidnie wykorzystywać... rafia '24.Pl Redaktor naczelny Przemysław Szymańczyk, Z-cyred. nacz.: Marcin Stefanowski, Wojciech Freikhowski. YnonaHusaim-Sobecka. Prezes Makroregionu Piotr Grabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału EwaŻelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. Redakcja.SŁUPSK, ul. Henryka Pobożnego 19, teL598488100, redakqkgp24@poiskapress.pl, KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, tei.94347JS52.redakqagk24@poiskapress.pl SZCZECIN, AI.Niepodległości26/U1,teL914813300.redak{jŁgs24@polskapress4>l. Druk Polska Press Oddział Poligrafia, 85-438 Bydgoszcz, ul. Grunwaldzka 229. POLSKA PRESS GRUPA Wydawca Polska Press Sp. z 0.0. ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel. 2220144 00, fax: 222014410 WM8— wwwgs24.pl ©® - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. Redaktor naczelny Dorota Kania Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński, Biuro Prasowe: biuroprasowe@polskapress.pl. Dyrektor kolportażu Karol Wlazło, Agencja AIP kontakt@aip24.pl pac HIUI »ITWU1*«7 22 • KRZYŻÓWKA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 reprezentacja kraju np. martell roślina sito-wata FT biuro fabryki bogini łowów Joanna, piosenkarka kilim pirat, korsarz ryba karpio-wata, bolen T błona okrywająca serce I mąz Pene-lopy Natalie, aktorka z „West Side Story' 1 karcz wstyd, żenada bardzo lekki metal naciek w jaskini legendarny założyciel wawel- gro »go du wielkanocny" deseń na tkaninę chmary owadów forsa, mamona zebra na jezdni lądowy znak nawigacyjny projektor morski drapieżnik rzymska bogini świtu 17 Gibson futerały na pistolety "-T- dawny sztylet Marcin, koszykarz bohater grecki spod troi urzędowe czasopismo Karol, autor „Kapitału" ~r~ T Ryszard, serialowy Paździocn zbiorcza na dachu rzadko się odzywa T pogrzebacz rywalizuje i radiem Żet T krnąbrny syn Dedala stolica Koloseum mocny trunek z Azji rys stepowy broń chuligana rzeka jak ryba osesek leśnego ssaka płynny rybi tłuszcz gruszka pod drzewem 18 styl Pływacki oby się nie przebrała i rodzaj dmuchawy T T T wyspa Jak metal młotem lub dyskiem niewielka sterta miasto samowarów 12 karciany dzwonek wiadomo gdzie zimują? Patrick, polski reżyser 15 dział mechaniki T pretensja obszar, okolica wyspa Napoleona logika wypowiedzi willa Szymanowskiego piękny kon leci do światła polski producent Jogurtów otoczony laguną ssak futerkowy T mały bawół z Celebesu T T przylądek na Peloponezie czarny ptak islamski duchowny błona fotograficzna T zbaczanie statku z kursu T" opiekun sądowy warszawski teatr gory z Morskim Okiem T Wisła lub Narew T w prenumeracie z Tele Magazynem V i 94 3401114 lilfC* Młflt amator zimowych kąpieli w morzu 16 podpora grochu roślina na wianki właściciel statku tkanina na ornaty stolica Azerbejdżanu -T- rodzaj egipskie' ogro->owca narzędzie ślusarskie serialowy detektyw ~r- zdobi czapkę majora szwedzki kwartet wokalny T T Nb dla chemika ogon sukni 14 4* ogon T gwiazda opery cząstka żaru wojskowy but polska fabryka żarówek dawniej towarzysz broni francuski burmistrz podstawa białka narzędzie do mechanicznego obrabiania powierzchni T okruszek, krzta ... Mu-sorgski, kompozytor w ekwipunku strażaka grecka litera gatunek trznadla jazn irlandzka piosenkarka zwid. majak T 19 metropolia Togo Złote w stolicy 21 odmiana esperanto grzybki w occie T kraj w Azji M-1 dla krasuli T" dopust, klęska gwarowo o ulicz-niku, cwaniaku biblijny, szkutnik T kąpielisko na Helu ~T" miecz husarski holen-derka na łące 20 Rzym dla Włoszki poetyckie natchnienie lek ziołowy charakterystyka bohatera sztuki podmokłe gleby chlebowy napój uczeń w mundurze T T grane przez aktorki egipski "bóg Księżyca I dawne okulary 13 wielka tajemnica T T elitarny żołnierz karciana wróżba 11 poznański klub piłkarski wielkie ssaki morskie rozsądek w działaniu wiedeński park 10 powieść Emila Zoli auto-krata, despota zarobkowa praca za granicą prawy dopływ Dunaju 1 (; 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 Litery z pól ponumerowanych od 1 do 21 utworzą rozwiązanie - myśl Agnieszki Lisak. '3iNa\n vaazai ?ai pvavdn :3iNVzViMzoa Litery z pól ponumerowanych od 1 do 21 utworzą rozwiązanie - myśl Agnieszki Lisak. '3iNa\n vaazai ?ai pvavdn :3iNVzViMzoa Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 SPORT • 23 0010868589 REKLAMA ław, chociaż gra w barażach była i tak dużym osiągnięciem. Po pierwszym medalu myślałem, że więcej już ich nie zdobędę, więc bardzo cieszę się z dwóch kolejnych - przyznaje. Adrian Paluchowski w sezonie 2022/2023 strzelił dla klubu z Puław w sumie 16 bramek i był najlepszym strzelcem „Dumy Powiśla". Po sezonie odszedł jednak z Wisły i chociaż na brak ofert nie mógł narzekać, to wybrał propozycję z położonego niedaleko Świdnika. - Pozostanie na Lubelszczyź-nie było jednym z powodów, dla których wybrałem Avię. Może nie najważniejszym, ale jednym z ważniejszych ze względu na moją rodzinę. Nie chcieliśmy już przemieszczać się po Polsce, tylko zostać na dłużej w Lublinie (gdzie Paluchowski mieszka - red.) -mówi 36-letni napastnik. Adrian Paluchowski pochodzi z Warszawy, a Avia jest jego trzecim klubem w wojewódz-. twie lubelskim. W latach 2010-2012 grał w Górniku Łęczna, a 2020-2023 w Wiśle Puławy. Nowy klub ma ambitny cel i chce powalczyć o awans do drugiej ligi. - Presja na wynik jest zawsze i wszędzie. Natomiast tutaj powstaje bardzo ciekawy projekt. Jest fajny stadion, boisko ze sztuczną nawierzchnią, wszystko na miejscu. Drużyna od dłuższego czasu była budowana przez tego samego trenera i wtymroku doszły tylko kolejne elementy tej układanki, żeby zespół był jeszcze mocniejszy. Poprzedni sezon Avia skończyła na drugim miejscu i teraz postawiono przed nami jasny cel. Zrobimy wszystko, żeby zająćpierw-sze miejsce. Natomiast na razie skupiamy sięnanajbliższymme-czu i nie chcemy wybiegać myślami w przyszłość - dodaje. Medale za dwa ostatnie miesiące poprzedniego sezonu Adrian Paluchowski odebrał już na stadionie w Świdniku Kibicom w Świdniku Paluchowski przedstawił się wnajlepszyzmożliwychsposo- * bów. Na inaugurację rozgrywek strzelił trzy bramki w domc^ wym meczu z Orlętami Radzyń Podlaski. - Pierwszy raz w mojej karierze w ten sposób zadebiutowałem w nowym zespole. Najlepszy z możliwych. Nie pamiętam, żebym w innym klubie strzelił trzy bramki w pierwszym meczu - nie ukrywa. Najgroźniejszym rywalem Avii w walce o promocję do wyższej ligi będzie faworyzowana Wieczysta Kraków. -Awansować z trzeciej ligi jesm bardzo trudno. Z 72 drużyn z czterech grup uda się to tylko czterem. Mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni, bo jest coraz więcej klubów gotowych finansowo i infrastrukturalnie gra^ na wyższym poziomie - uważa Adrian Paluchowski. ©® Ranking Patronat Honorowy Partner Strategiczny Partner Merytoryczny Patronat Medialny Ministerstwo Sportu i Turystyki TYP SPORT iTIYIP INFO PZPB Natalia Paweł Wiśniewski Budapeszt LEKKOATLETYKA. Po300metrach była dopiero piąta, ale ostatni odcinek to popis Natalii Kaczmarek, która wywalczyła wBudapeszcie tytuł wi-cemistrzyni świata w biegu na dystansie400metrów. 49.57 to trzeci czas w karierze. Srebro 25-letniej Natalii rodem z Drezdenka w Lubuskiem, to pierwszy polski medal w indywidualnym biegu sprinterskim w 40-letniej historii mistrzostw świata! Natalia jest również pierwszą Europejką od 10 lat, która zdobywa medal globalnej imprezy (igrzyska olimpijskie / mistrzostwa świata) na otwartym stadionie. 0.81 sekundy dzielące Marileidy Paulino, która poprawiła rekord Dominikany (48.76) i Kaczmarek to najwięk- ORLEN NAJWIĘKSZY SPONSOR POLSKIEGO SPORTU Takiego debiutu w nowym zespole nie miał nigdy Krzysztof Nowacki redakcja@polskapress.pl PIŁKA NOŻNA. Grając w Wiśle Puławy Adrian Paluchowski trzy razy wygrał klasyfikację „Piłkarskich Ortów". Po przeprowadzce do Avii Świdnik nowy sezon rozpoczął bat trickiem. We wrześniu cztery, w maju pięć i w czerwcu trzy gole. To bilans strzelecki Adriana Pa-luchowskiego, zawodnika wówczas jeszcze drugoligowej Wisły Puławy. W każdym z tych miesięcy napastnik wygrał klasyfikację „Piłkarskich Orłów" na Lubelszczyźnie. Ostatnie dwa medale odebrał już w koszulce trzecioligowej Avii Świdnik, do której przeniósł się latem. - Końcówka sezonu była dla mnie bardzo udana. Szkoda, że niekoniecznie dla zespołu z Pu- Kaczmarek: Mamy co świętować! sza różnica między złotą i srebrną medalistką w historii mistrzostw świata na 400 metrów. Był jakiś konkretny plan na bieg finałowy? Bardzo cieszyłam się z ustawienia torów i stwierdziłam, że lepiej nie mogłam trafić. Moją siłą jest końcówka. Wiedziałam, że nie mogę się „podpalić", bo biegały ze mną świetne sprinterki. Mówiłam sobie: „kurczę, nie daj się podpuścić!". Wiedziałam, żejak wejdziemy na ostatnią prostą i będę miała z nimi kontakt, to będzie dobrze. Iieke Klaver szybko mnie dogoniła na dystansie, ale miałam zrobić swoje i nie patrzeć się na rywalki. Miałam skupić się tylko na swoim biegu. Tak, jakby nikogo obokmnie nie było na bieżni. Pod koniec modliłam się tylko, żeby Sada mnie nie wyprzedziła. Ale gdy weszłam na ostatnią prostą, wiedziałam, że będzie medal. Słyszałaś kibiców w trakcie biegu? Koncentrowałam się tylko na biegu. Zawsze mam wielkie wsparcie od bliskich. Przyjechała cała moja rodzina i rodzeństwo. Mam przy sobie Konrada. To dodaje mi skrzydeł. Będę miała z kim świętować ten sukces. Kiedy? Może uda się jeszcze w ten piątek, oczywiście wBudapeszcie. Nie żałujesz rekordu Polski Ireny Szewińskiej? Na wielkich imprezach nie chodzi o rekordy życiowe, ale o wynik. Oczywiście, że byłoby super, gdyby się przydarzył. Finał był naprawdę szalony, dla mnie nawet trochę za szybki... Medal jest najważniejszy, na rekordy będzie jeszcze czas. Marileidy Paulino jest chyba teraz poza zasięgiem, była lepsza, ale chcę ją wkrótce dogonić... Co teraz czujesz? Ogromną radość. To niesamowite uczucie, jeszcze to do mnie nie dociera. Potrzebują trochę czasu, aby przyswoić sobie, co osiągnęłam. Przyjechałam tu z myślą o podium, mój trener też we mnie wierzył, ale nie chciałam nakładać na siebie | niepotrzebnej presji. Chodziło £ zamnąwidmoEugene,bobar-s dzo chciałam być w tamtym fi-| nale i uważam, że było mnie * ^ na to stać, a to się nie udało, | więc w tym roku unikałam me-2 diów, nie chciałam o tym ° za bardzo rozmawiać, żeby sku-- Finał był naprawdę szalony, dla mnie nawet trochę pićsiętylkonabieguiudałosię, za szybki - powiedziała wicemistrzyni świata jestmedal. 24 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 25.08.2023 KOSZYKÓWKA SKATEBOARDING SPORT www.sportowy24.pl KRÓTKO Sparingi bez kibiców Trwają przygotowania koszykarzy Grupy Sierleccy Czarni Słupsk do rozgrywek Orlen Basket Ligi w sezonie 2023/2024. Do Słupska dotarli już koszykarze amerykańscy. W weekend podopieczni Mantasa Cesnauski-sa rozegrają pierwsze mecze kontrolne. Ich rywalami będą Suzuki Arka Gdynia (26 bm., wyjazd) i pierwszoligowy Żak Koszalin (27 bm. w Słupsku, zamknięty dla publiczności). JAK Eliminacje MP w Słupsku W sobotę, 26 sierpnia, w Słupsku odbędzie się druga kwalifikacja Deskorolkowych Mistrzostw Polski 2023. Zmagania prowadzone będą w kategoriach U-16 dziewcząt i chłopców, a także open seniorów. Najlepsi pojadą na finały MP do Lublina. Początek zmagań o godz. 10.00 w skateparku Słupskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ul. Małcużyńskiego. JAK . PIŁKARSKI WEEKEND Pomorska IV liga Sobpta: Arka n Gdynia - Sparta Sycewice (godz. li.oo), Radu-nia II Stężyca - Start Miastko (11.00), Supra Kwidzyn -Anioły Garczegorze (17.00). Niedziela: Gryf Słupsk - Pogoń Lębork (15.00). n Słupsk Klasa Okręgowa Sobota: Skotawia Dębnica Kaszubska - Jantar Ustka (12.00), Grom Nakla - Bytovia Bytów (12.00), Garbarnia Kępice - Ka-szubia Studzienice (13.00), Błękitni Motarzyno - Dolina Speranda Niepoględzie (13.30), Czarni Czarni - Myśliwiec Tuchomie (15.00), Polonez Bobrowniki - Unison Ma-chowino (16.00), Sokół Wy-czechy - Piast Człuchów (17.30). Niedziela: KS Damnica - Gryf H Słupsk (12.00), MKS Debrzno - Pomorze Potęgowo (16.30). Klasa A Grupa l. Sobota: Barton Barcino - Słupia Kobylnica (16.00), Echo Biesowice - Wybrzeże Objazda (16.00), Sokół Szczypkowice -Błękitni Tychowo (17-00), Diament Trzebielino - Granit Koń-' czewo (17.00), KS Włynkówko - Błękitni Główczyce (17.00). Niedziela: Zenit Redkowice -btal Jezierzyce (14.OO). Grupa 2. Sobota: Orkan Gostkowo - LKS Łebuni (15.00), Urania Udor-pie - Skotawa Budowo (16.00). Niedziela: Lew Lębork - Granit Koczała (ll.OO), Lipniczanka Lipnica - GTS Czarna Dąbrówka (13.00), Kaszubia II Studzienice - Yictoria Dąbrówka (14.00), Brda Przechlewo - Lider Rychnowy (17.00). Klasa B Grupa 1. Niedziela: Baza 44 Siermiro-wice - Jantaria Pobłocie (11.00), KS Zaleskie - Szansa Siemianice (12.00), Sokół Kul-szewo - Rowokół Smołodzino (13.00). Grupa 2. Sobota: GKS Kołczygłowy - KS Bytów (14.30), Bytovia II Bytów - WKS Nożyno (15.00), Start II Miastko - Kolejarz II Chojnice (15.00). Niedziela: Sparta Konarzyny - Magie Nie-zabyszewo (14.00). BOKS Gala Białych Kołnierzyków 11 listopada w słupskiej hali Gryfia odbędzie się szósta już Gali Bokserskiej Białych Kołnierzyków. Organizatorzy imprezy przyjmują zgłoszenia od osób, które mają ukończone 18 lat i nie stoczyły wcześniej oficjalnych walk bokserskich, nie licząc walk w białych kołnierzykach. Kontakt i zgłoszenia: e-mail - kon-takt.gbbk@gmail.comi, tel. 889-965-567. KOSZYKÓWKA Wrócił do Arki Przemysław Żołnierewicz (28 lat, 196 cm) podpisał umowę z Suzuki Arką Gdynia. Ostatnie dwa sezony zawodnik spędził w Enea Zastalu BC Zielona Góra. Za sezon 202/23 został wybrany do najlepszej piątki sezonu zasadniczego. W rozgrywkach notował średnio 15,6 punktu, 4,5 asysty i 3,5 zbiórki, (jak) Derby na szczycie tabeli Jacek Wójcik sport@gp24.pl PIŁKA NOŻNA. W niedzielę o godz. 15.00 Gryf Słupsk podejmie Pogoń Lębork. Deltowy mecz będzie zarazem starciem zespołów otwierających tabelę IV ligi pomor-sldęj! Po ciężkim dla obydwu klubów sezonie 2022/23, w którym broniły się przed spadkiem - Gryf do ostatniej kolejki - nowe roz-grywki rozpoczęły w bardzo dobrym stylu. Słupszczanie są samodzielnym liderem po czterech kolejkach i jako jedyna drużyna mogą pochwalić się kompletem wygranych meczów. Także w Lęborku nastroje znacznie się poprawiły. Pogoń rozpoczęła od wyjazdowego remisu z Suprą Kwidzyn, a trzy kolejne Poprzedni mecz derbowy w Słupsku, wygrał 2:1 Gryf mecze rozstrzygnęła na swoją korzyść i w tabeli ustępuje tylko podopiecznym trenera Krzysztofa Mullera. Derbowe starcie zapowiada się zatem niezwykle emocjonująco. Goście będą atakowali pierwsze miejsce w tabeli, co zapewnić im może tylko zwycięstwo. Prezentujący w tym sezonie efektowny i skuteczny futbol, Gryfbędzie celować wpiątą wygraną z rzędu. Warto przypomnieć, że w poprzednich roz- grywkach słupszczanie wygrali obydwa derbowe starcia - 2:1 u siebie i 2:0 w Lęborku. Trzy pozostałe zespoły z regionu zaprezentują się w sobotę na wyjazdach. Po pierwszym zwycięstwie w sezonie, Sparta Sycewice pojedzie walczyć o kolejne punkty do Arki II Gdynia (mecz o godz. 11.00). Rywale zdobyli dotąd tylkolpunkt. O tej samej godzinie rozpocznie się mecz Radunia II Stężyca - Start Miastko (doszło do zmiany gospodarza). Rywale w 4. kolejce odnieśli pierwsze zwycięstwo. Start po inauguracyjnym 1:0 z Gryfem Wejherowo, czeka na kolejną zdobycz. Trudny wyjazd do bardzo dobrze spisującego siębeniaminka, Supry Kwidzyn, przed Aniołami Garczegorze (17.00). Rywale to trzeci zespół wtabeli, z takim samym dorobkiem jak druga Pogoń. BIEGI PRZEŁAJOWE. 70osób MariuszBorychowski(Herkules walczyło z dystansem i upa- Drzęńsko), który finiszował lem podczas czwartego Bie- w czasie 36 minut i 34 sekundy, gu Bez Spiny w gminie Małe- 0 21 sekund pokonał drugiego chowo. na mecie Jana Rybarczyka z Darłowa. Trzeci ze stratąblisko 2 mi- Na uczestników imprezy czekała nutbyłAdrianKępkaz Wiekowa 10-kilometrowa, malownicza (Darłowskie Charty, czas 38.25 i zarazem wymagająca trasa, min). W klasyfikacji kobiet (wy- na której nie brakowało podbie- startowało 27) najlepsza była gów. Biegacze wystartowali Marta Kaczmarek z KB Spoko w Niemicy, trasa wiodła lasami Sławno. Triumfatorka uzyskała w okolicy Pękanina, a zmagania czas 49.23. Jako druga metę mi- zakończyły się w Niemicy. nęła Bonita Konkel z Poznania Najlepiej poradzili sobie do- (50.18), a trzecia Agnieszka No- świadczeni biegacze. Zwyciężył wak z Kobylnicy (50.44). (jak) Trasa biegu była zarazem malownicza i wymagająca Kolarze z regionu słupskiego pokazali się z bardzo dobrej strony Jacek Wójcik sport@gp24.pl ^OLARSTWO. Po raz ósmy rozegrano Świeszyński Maraton Rowerpwy. Na trzech dystansach wystartowało ponad270osób. Anpreza zorganizowana przez Klub Sportowy Dziki Koszalin i Stowarzyszenie Sportowo-Kulturalne Orzeł Świeszyno odbywała się na terenach Nadleśnictwa Manowo oraz gminy Świeszyno (wokół jeziora Czarne w Strzekęcinie). Sportowa rywalizacja prowadzona była na dystansach MTB Mini (25 km) i MTB Mega (50 km). Wystartowało tu odpowiednio 70 i 35 osób. Reszta uczestników wzięła udział w Rajdzie Rodzinnym. Zmagania na dystansie MTB Mega zakończyły się wygraną Tomasza Marca ze Słupska. Zaledwie 4 sekundy za nim finiszował Krzysztof Jankowski ze Szczecinka (Gryf Tczew). Ta dwójka wyraźnie zdystansowała resztę uczestników wyścigu. Trzeci na mecie Maciej Bielawski z Bytowa stracił do nich ponad 11 minut. W ścisłej czołówce, na miej- Kolarze rywalizowali na leśnych drogach Nadleśnictwa Manowo i gminy Świeszyno w woj. zachodniopomorskim scach 4. i 5., byli ponadto inny bytowianin Piotr Maćkowiak oraz Roman Przychódzko z Kołobrzegu. Na dłuższy dystans zdecydowały się tylko trzy panie. Najszybciej z trasą uporała się Sylwia Piwko z Nowogardu (22. miejsce open). Kolejne były Monika Żytko (Słupsk) i Renata Mituniewicz (Koszalin). Na dystansie MTB Mini różnice w czołowej trójce były minimalne. Zwyciężył kolarz z Tczewa, reprezentujący Start Kartuzy, Sławomir Furmanek, który wystartował w ŚMR po raz trzeci. Za nim finiszowali Radosław Latański (Ku-sice) i Łukasz Wanta (Bytów). Na czwartym miejscu uplasował się Piotr Kajtowski ze Szczecinka, a na szóstym Paweł Dudek z Koszalina. Spośród 13 kobiet jako pierwsza metę minęła Amelia Chojnicka z Bytowa (27. miejsce open). W najlepszej trójce były także Dagmara Sudoł (Ustka) i Katarzyna Puchała (Kobylanka). Na czwartym i piątym miejscu najlepsze zawodniczki z regionu, Monika Sobota i Emilia Ułan z Koszalina. ©®