magazyn razem z dodatkami Niemieckie śmieci, polski problem - tykające bomby na mapie kraju... • Seks i przemoc na komendzie • Z dziejów terroryzmu: Czarny Wrzesień PLUS TELEMAGAZYN z programem TV Głos Piątek 4.08.2023 Nr 180 (5032) Nakład: 13.610 egz. Rozmowa: Medycyna estętjś^a>J nie jest już ta^:> elitarna jak d$W str.2 Region. Podsłupskiej Kobylnicy nie udało ię uzyskać statusu iasta... str.4 www.gp24.pl Cena 4,90 zł (w tym 8% VAT) Nasza akcja: Jak spokojnie spędzić urlop i odpocząć bez stresu str. 5 Nr ISSN 0137-9526 Nr indeksu 348-570 770137 952053 Wsparcie bohaterów Być jak Pomysłowy Dobromir Prawdziwy śmigłowiec kosztuje miliony, dlatego pan Tadeusz Adamczyk z Karwna sam sobie go zbudował TYGODNIK REGIONÓW - STR. 15 Brązowy Krzyż Zasługi dla kapral Agnieszki Szrenk od prezydenta RP Andrzeja Dudy za jej zaangażowanie i opiekę nad kombatantami str. 4 PaulaFish • pracownik produkcji • magazynier - operator wózka widłowego • operator - mechanik linii produkcyjnej • mechanik utrzymania ruchu • elektromechanik • chłodniarz • kontroler jakości • mechanik samochodowy • kierowca w transporcie międzynarodowym Icclami Zadzwoń do nas: 48 539 025 608 Napisz do nas: rekrutacja@paulafish.pl 2 • DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza - Piątek, 4.08.2023 TYDZIEŃ Z NASZĄ GAZETĄ SOBOTA • Historia pierwszego powstańczego pomnika PONIEDZIAŁEK • Sportowy24 - grała PKO Ekstraklasa - wyniki, opinie WTOREK • Strefa Biznesu - dobry interes wietrzymy w lot ŚRODA • Strona Zdrowia - bakterie probiotyczne są dobre CZWARTEK • Pod paragrafem - kasiarz Szpicbródka i lepsi od niego PIĄTEK • Puls i Tygodnik Regionów: dziennikarstwo z górnej półki ZAMÓW PRENUMERATĘ: tel. 94 3401114, bok.prenumerata@polskapress.pl, prenumerata.gp24.pl Medycyna estetyczna nie jest już tak elitarna. Korzystać z niej może praktycznie każdy Zbigniew Wojtasiński Rozmowa zdr.n.med. Marią Noszczyk zkłiniki MeKtus w Warszawie Medycyna estetyczna jest coraz bardziej popularna w Polsce. Przestała być postrzegana jako coś egzotycznego i zarezerwowanego dla cele-brytów oraz ludzi zamożnych. To prawda, medycyna estetyczna nie jest już tak elitarna jak dawniej, a jej zabiegi stały się bardziej dostępne, a nawet można powiedzieć - powszechne. Przychodzą osoby w różnym wieku, starsze i młodsze, nawet dwudziestoletnie. Osoby młode? Chcą skorygować urodę? Coraz większe są możliwości tej dziedziny medycyny, oferowanych jest wiele różnego typu zabiegów. Ale postępuje też zmiana pokoleniowa, mentalna. Wcześniej upiększanie nie było aż tak modne. Pojawiały się głównie osoby w średnim wieku i starsze, które chciały skorygować swój wygląd z powodu zmian związanych z wiekiem, upływem czasu. To przecież nieuniknione. I nadal tych pacjentów jest najwięcej. Jednak coraz liczniej dołącza do nich grupa trzydziesto- i czterdziestolatków, a nawet jeszcze młodszych. Co ich najbardziej interesuje? Młodzi ludzie poprawiali pewne bardziej widoczne wady estetyczne, np. garbaty nos. Obecnie raczej dążą do pewnego standardu określonego przez Instagram etc. Są to zarysowane kości policzkowe, wydatne usta, podkreślony kształt bródki i oczywiście idealne, wysportowane ciało. Mają obsesję, żeby wszystko było piękne? Użyłabym raczej określenia -doskonałe. Osoby z tego pokolenia mają duże oczekiwania wobec medycyny estetycznej i anti-aging. Wynikają one z tego, że skoro są tak duże możliwości wykonywania Maria Noszczyk: - Najważniejszą zasadą medycyny, a właściwie dermatologii estetycznej, jest poprawianie jakości skóry, zmienionej i uszkodzonej wraz z wiekiem różnego typu zabiegów, to warto z tego skorzystać. Chcą poprawić samopoczucie? Niektórym pacjentom zależy na tym, żeby efekty tych zabiegów były widoczne. By pokazać przynależność do grupy osób, które na to stać, podobnie jak na markową torebkę. Ale są też pacjenci, którzy pragną poprawić urodę i wygląd, ale delikatnie, w sposób bardziej naturalny, żeby to nie rzucało się w oczy. I ci pacjenci nadal przeważają. A dwudziestolatkowie? Przyzwyczajeni są, że jak zrobimy zdjęcie aparatem czy telefonem, to potem wiele jeszcze można zmienić i poprawić. Podobnie zaczynają myśleć o swoim wyglądzie. I takich pacjentów będziemy mieli coraz więcej. To im naj- _ bardziej zależy na jak najlepszych efektach poprawiania urody. Uważam jednak, że najważniejszą zasadą medycyny, a właściwie dermatologii estetycznej, jest poprawianie jakości skóry, zmienionej i uszkodzonej wraz z wieldem. Mówimy o kobietach, a co mężczyznami? Chcą korzystać z zabiegów medycyny estetycznej? Mężczyźni są w tej lepszej sytuacji, że pewne cechy ich starzenia się na ogół nie przeszkadzają, świadczą jedynie o większej dojrzałości. Pano- wie powinni jednak zadbać 0 jakość swojej skóry i usuwać pojawiające się z wiekiem zmiany, które nie są estetyczne. Nie znaczy to, że mają usuwać każdą zmarszczkę, bo to wcale nie musi poprawić ich wyglądu. Mężczyźni są mniej krytyczni co do swego wyglądu? Zdecydowanie mniej, to nas różni zasadniczo. Kobiety chcą usuwać pajączki naczyniowe na nogach, które nie są widoczne, a mężczyźni mają zaawansowane żylaki i twierdzą, że nic im nie jest. Ale to się zaczyna zmieniać i coraz częściej przychodzą na zabiegi medycyny estetycznej, by poprawić wygląd skóry. Jaka to grupa? Mężczyźni w wieku 30-40 lat, którzy chcą być doskonali, • również pod względem wyglądu. Zresztą ta grupa dojrzewa, gdy rozwijała się medycyna estetyczna, oni inaczej ją postrzegają. Niektóre osoby są uzależnione od zabiegów medycyny estetycznej i anti-aging? Tak, są. To osoby z silnymi kompleksami, albo z fobiami na punkcie swojego wyglądu 1 zaburzeniami postrzegania siebie. Na przykład zbyt małego biustu lub zbyt małych, niewydętych ust. Na razie jednak jest niewielu takich pacjentów. (PAP) ©® Kasą? ■— * - . ' '= I No to mamy już pewność. Czytelnicy podsyłają nam zdjęcia grzybów. Deszcze zrobiły swoje - czas do lasu! KALENDARIUM CZYTELNICY NADESŁALI 4 SIERPNIA URODZILI SIĘ 1904 Witold Gombrowicz, pisarz, dramaturg. Autor powieści: „Ferdydurke", „Trans-Atlan-tyk", „Pornografia", dramatów: „Iwona, księżniczka Burgunda", „Ślub", „Operetka" oraz „Dzienników", które są nie tylko relacją o jego życiu, ale też zbiorem refleksji filozoficznych i literackich. W 2013 roku, 44 lata po śmierci pisarza, ukazał się prywatny dziennik pisarza „Kronos". 1953 Stanisław Pyjas, student filologii polskiej i filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego, działacz opozycyjny okresu PRL. W czasie studiów był inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Został znaleziony martwy 7 maja 1977 roku w bramie kamienicy przy Szewskiej niedaleko krakowskiego rynku. Oficjalne akta sprawy wskazywały na zgon w wyniku upadku ze schodów. Świadkowie z grona przyjaciół wskazywali na obrażenia ciała Stanisława Py-jasa, sugerujące pobicie. Sprawców morderstwa do tej pory nie wykryto. ZMARLI 1845 399 osób zginęło w wyniku zatonięcia żaglowca „Cataraąui" u wybrzeży tasmańskiej wyspy King. Statek, na pokładzie, którego znajdowało się 42 członków załogi i 367 pasażerów, osadników brytyjskich, uderzył w skały i rozpadł się. Była to największa w historii Australii katastrofa morska 1875 Hans Christian Andersen, duński baśniopisarz, autor między innymi: „Brzydkiego kaczątka" i „Dziewczynki z zapałkami". Jego utwory w piękny, bajkowy sposób opowiadają o najważniejszych dla człowieka sprawach - dylematach, marzeniach i tęsknotach. Pierwszy przekład baśni Andersena ukazał się w Polsce już w 1892 roku. 1944 Krzysztof Kamil Baczyński, poeta, żołnierz Armii Krajowej, uznawany za najwybitniejszego twórcę pokolenia wojennego. W czasie okupacji niemieckiej ogłosił cztery tomiki poezji: „Zamknięty echem", „Dwie miłości", „Wiersze wybrane", „Arkusz poetycki". Michał Elmerych JAK SIĘ WIDZĘ, TAK SIĘ PISZĘ. A CO! T ie wiem jak Wy, ale jamam tak: jakpatrzęsobie przez okno, to wiem, że dla tych na zewnątrz wyglądam jak na tym zdjęciu, co je ostatnio znalazłem. Sprzed trzy-1 ^1 dziestu lat. No i tak mnie muszą widzieć wszyscy, którzy wto moje okno patrzą. Nie wiem jak Wy, ale jamam tak, że wiszące w przedpokoju lustro nauczyłem się omijać. To znaczy nie patrzeć w nie. I kiedy wchodzę do pokoju, to wiem, że moja partnerka widzi, że wyglądam jak na tym zdjęciu, co je ostatnio znalazłem. Sprzed trzydziestu lat. Serio. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem, jak bohater popularnych jakiś czas temu internetowych memów opowiadających, jaka jest różnica między tym jak widzą nas inni, a jak my siebie widzimy. Przecież to oczywiste, że wyglądam jak na tym zdjęciu, co je ostatnio znalazłem. Tak, tak... sprzed... No przecież się nie przyznam, że własne buty widzę tylko, jak stoją tuż obok mnie. Że kiedy się schylam, to nigdy nie wiem, czy zobaczę jeszcze niebo bez przewracania się na plecy. No przecież nie przyznam się, że kiedy trzeba podbiec do autobusu, to przed oczami mam film z całego życia, a przypomnienie sobie tytułu ulubionej piosenki sprzed lat, trwa niewiele krócej niż przemówienia Fidela Castro. Nie wiem jak Wy, aleja pamiętam Fidela Castro. I Leonida Breżniewa. Są dni, gdy wydaje mi się, że Aleksandra Macedońskiego też. Nie wiem jak Wy, ale ja czytając o medycynie estetycznej, co to już nie tylko dla celebrytów, to wiedziałem, żetonie do mnie. Bo... tak, tak... jak na zdjęciu... trzydziestu lat... Peselu nie oszukasz, nawet skalpelem. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 MATERIAŁ INFORMACYJNY • 3 MATERIAŁ INFORMACYJNY PKP POLSKICH LINII KOLEJOWYCH S.A. 0710859313 Zwiększa się dostęp do kolei w całej Polsce dzięki funduszom unijnym i programom rządowym Polacy z roku na rok zyskują coraz lepszy dostęp do kolei. Po latach znów podróżujemy pociągiem np. z Ostrołęki do Chorzel, z Wieliszewa do Zegrza, ze Świdnicy do Jedliny-Zdroju czy z Padwi i Mielca do Dębicy. Kolej wraca także do małych miejscowości, m.in. dzięki budowie nowych przystanków. Poprawa dostępności komunikacyjnej to jeden z efektów inwestycji realizowanych przez PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. z wykorzystaniem środków unijnych i realizacji programów rządowych. Poprawa dostępu do kolei powoduje, że coraz chętniej korzystamy z tego najbardziej ekologicznego środka transportu. Według danych Urzędu Transportu Kolejowego w 2022 roku pociągami podróżowało 342,2 min osób. To o 97,2 min więcej niż rok wcześniej i najwięcej w tym stuleciu. Liczba pasażerów kolei z roku na rok się zwiększa, m.in. dzięki inwestycjom realizowanym przez PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. To dzięki sukcesywnej budowie nowych i odbudowie istniejących linii kolejowych po latach wracają pociągi na nieczynne trasy, tym samym dostęp do kolei pasażerskiej zyskują miejscowości, które nawet od kilkudziesięciu lat były jej pozbawione. Większą dostępność zapewniają także nowe ANDRZEJ BITTEL SEKRETARZ STANU W MINISTERSTWIE INFRASTRUKTURY Rządowe programy -Kolej+ oraz Program Przystankowy są jednym z filarów naszej walki z wykluczeniem komunikacyjnym. W ramach inwestycji budujemy i odbudowujemy linie i przystanki kolejowe, by kolej mogła docierać do jak największej liczby miejscowości. Mieszkańcy w całej Polsce zyskują dostęp do wygodnego i ekologicznego transportu kolejowego. przystanki i. zmodernizowane istniejące. By ułatwić podróżowanie wszystkim pasażerom, montowane są windy i pochylnie. Dla osób niewidomych i niedowidzących dostępne są informacje w alfabecie Braille'a. Dzięki miliardowym inwestycjom zwiększyła się dostępność komunikacyjna w województwie zachodniopomorskim. Kolej stała się wygodnym środkiem transportu dzięki przebudowanym stacjom i przystankom na linii Poznań - Szczecin, m.in.: Szczecin Zdunowo, Reptowo, Dolice, Choszczno, Grzędzice, Mied-wiecko, Ziemomyśl, Kolin, Mo-rzyca i Stary Klukom. Do podróży pociągiem zachęcają również zmodernizowane stacje i przystanki na trasie między Szczecinkiem a Runowem Pomorskim oraz Kostrzynem a Szczecinem. Po 11 latach pociągi pasażerskie zatrzymują się na nowym przystanku w Górzycy Reskiej. Mieszkańcy mogą podróżować koleją bezpośrednio w stronę Kołobrzegu lub Szczecina. Wszystkie zmodernizowane obiekty są lepiej dostosowane do potrzeb osób o ograniczonych możliwościach poruszania się. Z rosnącej z roku na rok Szczecin Zdunowo - jedna z przebudowanych stacji na trasie Poznań - Stacja Szczecin Główny - windy i schody ruchome ułatwiają podróże liczby udogodnień korzystają tysiące podróżnych w dużych miastach i w mniejszych miejscowościach. Podróżni korzystają z nowych wind i schodów ruchomych na stacji Szczecin Przebudowany przystanek Grzędzice zapewnia lepszy dostęp do kolei Główny. Udogodnienia dla osób 0 ograniczonych możliwościach poruszania się pojawiły się także m.in. na stacji w Międzyzdrojach, Kołobrzegu czy Szczecinie Gumieńcach. Ponadto wygodniejszą 1 sprawniejszą podróż do pracy lub szkoły zapewni modernizacja lub budowa peronów na 27 stacjach i przystankach na liniach kolejowych ze Szczecina do Polic, Stargardu, Gryfina i Goleniowa, w ramach budowy Szczecińskiej Kolei Metropolitalnej. Pasażerowie mogą już wsiadać do pociągów z nowych, wyższych peronów m.in. w Gryfinie i Daleszewie. Uzupełnieniem wielkiej modernizacji kolei są programy IRENEUSZ MERCHEL PREZES ZARZĄDU PKP POLSKICH LINII KOLEJOWYCH S.A. Szczecin rządowe - „Program budowy i modernizacji przystanków kolejowych na lata 2021-2025" (tzw. Program Przystankowy) oraz „Program Uzupełniania Lokalnej i Regionalnej Infrastruktury Kolejowej Kolej Plus do 2029 r.", których celem jest zwiększanie dostępności kolei i walka z wykluczeniem komunikacyjnym. Program Przystankowy dla lepszej komunikacji kolejowej W województwie zachodniopomorskim rządowy Program Przystankowy obejmuje 10 lokalizacji. W Koszalinie mieszkańcy zyskają nowe przystanki Koszalin Politechnika i Koszalin Wschodni. W Kołobrzegu wsiądziemy do pociągu z przystanków Kołobrzeg Wschodni i Kołobrzeg Zachodni (Radzikowo). W Świdwinie lepszy dostęp do kolei zapewni nowy przystanek Świdwin Zamek, a w Szczecinku przystanek Szczecinek Bugno. Na trasie Szczecin - Gryfino powstanie nowy przystanek w Radziszewie. Do końca roku podróżni zyskają komfortowe, Podróżni coraz częściej wybierają kolej w codziennych i okazjonalnych podróżach, ze względu na oszczędność czasu i wygodę. Dlatego też w ramach prowadzonych inwestycji, realizowanych zarówno z wykorzystaniem środków unijnych, jak i realizacji programów rządowych, poprawiamy dostępność komunikacyjną oraz stwarzamy warunki do rozwoju ekologicznego środka transportu. zmodernizowane perony w Zło-cieńcu, Łubowie i Reczu. W „Rządowym programie budowy lub modernizacji przystanków kolejowych na lata 2021-2025" uwzględniono 314 lokalizacji w całej Polsce. Na liście podstawowej jest 207 lokalizacji, a na liście rezerwowej 107. Program przyczyni się do ograniczenia wykluczenia komunikacyjnego i umożliwi pasażerom dostęp do kolejowej komunikacji wojewódzkiej i międzywojewódzkiej. Na ten cel przeznaczono 1 mld zł. Środki zostaną wykorzystane m.in. na wybudowanie lub zmodernizowanie przystanków kolejowych, a także sfinansowanie zadań związanych z dostępnością miejsc parkingowych dla podróżnych. 9 Fundusze Europejskie Rzeczpospolita Polska PKP POLSKIE UNIE KOLEJOWE S.A. Unia Europejska 4 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 Kobylnica nie będzie miastem, ale w działaniach nie ustaje Bogumiła Rzeczkowska Samorząd Podsłupskiej Kobylnicy nie udało się uzyskać statusu miasta. Wójt gminy Kobylnica ubolewa, ale zapowiada, że w dążeniach nie ustanie. Już wysłał pismo do premiera o ponowną analizę i uwzględnienie wniosku rady gminy. Pod koniec grudnia 2022 roku Rada Gminy Kobylnica jednomyślnie poparła rozpoczęcie procedury zmiany statusu miejscowości Kobylnica. Główna miejscowość gminy miała zostać miastem, a cała gmina w tej sytuacji - gminą miejsko-wiejską. W marcu radni podjęli uchwałę 0 wystąpieniu z wnioskiem o nadanie statusu miasta i skierowali go do wojewody pomorskiego. Argumentów za było wiele: wystarczająca liczba, bo cztery 1 pół tysiąca mieszkańców, obecność wszystkich potrzebnych instytucji oraz obiektów handlowych i usługowych w granicach administracyjnych, infrastruktura techniczna, wysoka zabudowa, korzyści dla mieszkańców. No i prestiż. Słupska się nie boi Miejscowość Kobylnica swoją zabudową ściśle graniczy ze Słupskiem. Czy pomysł ten był reakcją obronną na zakusy sąsiada, który już przejął część gminy Słupsk? Wójt Leszek Kuliński twierdzi, że nie ma takich obaw. - Trudno wchłonąć samą Kobylnicę, która jest miejscowością przynoszącą znaczące dochody. Bez niej inne przestałyby funkcjonować. Nie można gminy pozbawić „stolicy" - argumentuje. - Ten zamiar nie zrodził się z obaw. Po konsultacjach okazało się, że biorący w nich udział zarówno mieszkańcy gminy, jak i samej Kobylnicy, w około 90 procentach poparli utworzenie miasta. Brak rynku i za blisko miasta Nadzieje więc na miejskość były ogromne, ale wniosek przepadł. Już sam etap opiniowania nie wypadł pomyślnie. Wojewoda pomorski wydał opinię negatywną. W uzasadnieniu projektu rozporządzenia Rady Ministrów dostrzeżono: „Wprawdzie rozwój Kobylnicy ukierunkowany jest na miejską zabudowę, a w planach miejscowych przewidziano m.in. koncentrację obiektów usługowych ośrodkotwórczych w centralnej części miejscowości, to obecnie w Kobylnicy nie występuje jednak typowo miejska zabudowa pierzejowa, wyznaczająca granice przestrzeni pu- Rada Gminy Kobylnica Wójt Gminy Kobylnica Ur3d Gminy KobylniCa Kobylnica nie będzie miastem, a gmina pozostanie wiejską blicznych, zwłaszcza najważniejszej w postaci rynku. Na chwilę obecną miejscowość nie posiada zatem w pełni rozwiniętej tkanki miejskiej. Układ osadniczy oraz przemysłowy miejscowości związany jest z bezpośrednim sąsiedztwem Kobylnicy z miastem Słupsk i zdaje się stanowić jego uzupełnienie. Świadczy o tym choćby umiejscowienie wielko-powierzchniowych obiektów handlowych przy granicy z miastem. Miejscowość nigdy wcześniej nie posiadała praw miejskich". Kobylnica jest samodzielna - Na 36 wniosków gmin 0 nadanie praw miejskich miejscowościom 34 zostały przyjęte. Nawet w tych przypadkach, gdy mieszkańcy byli przeciw albo frekwencja podczas konsultacji znikoma. Odmówiono w przypadku miejscowości Sułów w gminie Milicz, w której już jest jedno miasto, a nie może być więcej. 1 nam. Ubolewam nad tym, ale nie ma co płakać. Będę dalej dążył do tego, by Kobylnica stała się miastem, bo na to zasługuje. Na Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego poparły nas wszystkie związki i unie samorządowe, które zajęły stanowisko, by rozporządzenie zostało ponownie przeanalizowane. Teraz przed nami kolejne batalie - zapowiada wójt Leszek Kuliński. Pierwszą już rozpoczął. - Napisałem pismo do premiera Mateusza Morawiec-kiego z prośbą o ponowną analizę oraz uwzględnienie wniosku rady gminy - mówi wójt. -Z uzasadnienia projektu rozporządzenia wynika obraz, jakoby miejscowość Kobylnica, a pośrednio także cała gmina, była w jakiś sposób niesamodzielna, zależna od sąsiedniego Słupska. Nie mogę zgodzić się z taką oceną, bo Kobylnica spełnia wszystkie wymagania, aby zostać miastem. A sam wynik konsultacji świadczy o silnej tożsamości mieszkańców. W swoim stanowisku przesłanym szefowi rządu wójt argumentuje też, że Kobylnica ma małomiasteczkowy układ urbanistyczny, jak wiele innych miasteczek, które nie mają rynku. A „uzupełnianie się" ze Słupskiem nie powinno być rozumiane negatywnie. - Nie mamy zamiaru odżegnywać się od sąsiedztwa, wręcz przeciwnie, jesteśmy zwolennikami współpracy na partnerskich warunkach - argumentuje wójt, podając przykład Otynia, który odzyskał prawa miejskie, mimo że bezpośrednio przylega do Nowej Soli, czy Jedlni-Letniska w bliskim sąsiedztwie Radomia. -Po prostu chcemy być traktowani na równi z innymi miejscowościami o podobnych cechach. Od zakończenia wojny zarówno obecni mieszkańcy, jak i ich przodkowie wykonali ciężką pracę, by przekształcić dawny obszar wiejski w odrębny, wyróżniający się i ważny dla lokalnej społeczności ośrodek o cechach miejskich. ©® Pani kapral Agnieszka z Pomorza uhonorowana przez prezydenta komentowała na gorąco kpr. Szenk. Wielkim akcentem współuczestnictwa 7. Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej w obchodach jest także współpraca z grupą rekonstrukcyjną „Czata 49"- Już od wczesnych godzin porannych uczestnicy oddawali hołd poległym powstańcom, włączając się w uroczystości, które odbyły się na terenie Cmentarza Powązkowskiego. Wspólnie uczestniczyli w odśpiewaniu hymnu, oddali salut oraz złożyli wiązanki kwiatów, oddając hołd tym, którzy walczyli o wolność i niepodległość ojczyzny. Na miejscu byłi również żołnierze z 71. Batalionu Lekkiej Piechoty z Malborka. Pododdział ten stara się aby ich patronem został bohater Pows tania Warszawskiego, jeden z dowódców Batalionu „Czata 49" por. JanByczkowskips. Cedro. ©® Magdalena Olechnowicz Warszawa/Pomorze W uroczystościach związanych z 79. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego uczestniczyli żołnierze 7. Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Wzruszającym wydarzeniem poprzedzającym obchody rocznicy było wręczenie Brązowego Krzyża Zasługi przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej - Andrzeja Dudę kpr. Agnieszce Szenk. Cmentarz Powązkowski w Warszawie stał się miejscem wyjątkowego hołdu dla bohaterów Powstania Warszawskiego. W uroczystościach związanych z 79. rocznicą wybuchu powstania uczestniczyli również żołnierze 7. Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej, którzy wraz z grupą rekonstrukcyjną „Czata 49" ze Kpr. Agnieszka Szenk została uhonorowana za jej zaangażowanie oraz opiekę nad kombatantami Szkoły Podstawowej nr 19 w Gdańsku oddali hołd poległym. Niezwykle wzruszającym wydarzeniem poprzedzającym obchody rocznicy było wręcze- nie Brązowego Krzyża Zasługi przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej - Andrzeja Dudę. To zaszczytne wyróżnienie przypadło kpr. Agnieszce Szenk za jej zaangażowanie oraz opiekę nad kombatantami w 7. Pomorskiej Brygadzie Obrony Terytorialnej. Ta niezwykła postawa oddania i troski stanowi przykład godny naśladowania. - To wyróżnienie traktuję nie tylko jako swoje osobiste osiągnięcie ale jest wyrazem docenienia całego zespołu programu „Korzenie", który opiekuje się kombatantami. To dowód na to, że nasza praca jest potrzebna, nie idzie na marne i jest zauważana przez innych. Jest to tym bardziej dla mnie ważne, że nomi-nację do odznaczenia otrzymaliśmy z Muzeum Powstania Warszawskiego. To wyróżnienie będzie dla nas inspiracją do dalszych wyzwań i osiągnięć, razem możemy jeszcze wiele zdziałać w zakresie wsparcia naszych bohaterów - Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 NASZA AKCJA • 5 „Bezpiecznie nad wodą". Jak spokojnie spędzić urlop Bog u m iła Rzeczkowska Nasza akcja Na plaży w Ustce „Głos Pomorza" organizuje wydarzenie poświęcone bezpiecznemu wypoczynkowi. Zapraszamy na spotkania z ekspertami, którzy opowiedzą, jak uniknąć zagrożeń nie tylko nad wodą, ale w czasie wielu wakacyjnych sytuacji Już wkrótce będzie można się dowiedzieć, jak zadbać o własne bezpieczeństwo na wakacjach. - „Bezpiecznie nad wodą" to nasza akcja poświęcona bezpieczeństwu. Podczas wydarzenia na usteckiej plaży eksperci w różnych dziedzinach opowiedzą, jak bezpiecznie spędzać urlop, wakacje, jak bezpiecznie podróżować autem czy publicznym środkiem transportu, na co zwrócić uwagę, podróżując z małym dzieckiem, Edukacyjna akcja „Bezpiecznie nad wodą" na plaży Gdańsk Stogi z osobą straszą, a także z pupilem. Będzie można również dowiedzieć się, jak dbać o skórę i chronić ją przed szkodliwymi promieniami UV. Będziemy także rozmawiać i uczyć ratownictwa oraz jak udzielić pierwszej pomocy w razie potrzeby - zapowiada Katarzyna Gło- dek, specjalista ds. marketingu „Głosu". W spotkaniu na plaży weźmie udział Marcin Gron-dziewski, trener pływania i ekspert w zakresie ratownictwa wodnego, założyciel klubu sportowego Shark Team Słupsk. Z kolei Anna Makara, przedstawicielka ORGANIZATOR Głos Pomorza firma Mary Kay, zaprezentuje zainteresowanym propozycje stosowania latem kosmetyków, chroniących nas przed promieniami UV. Będzie również odpowiadać na pytania, jak wrócić z wakacji z ładną opalenizną, ale i zdrową skórą. Policja natomiast przygotuje punkt informacyjny, w którym będzie można wziąć udział w konkursach z upominkami i gadżetami oraz porozmawiać o tym, jak uniknąć niebezpieczeństw związanych z podróżą i pobytem na wakacjach. Podczas całego wydarzenia zespół animato- PARTNERZY rów Pompalina będzie prowadził gry i zabawy dla dzieci. Relacja z naszego wydarzenia pojawi się na stronie www.gp24.pl. Na wszystkich naszych czytelników i internautów zainteresowanych bezpiecznym wypoczynkiem czekamy 11 sierpnia w godzinach 11-14 na plaży wschodniej w Ustce przy falochronie obok bazy ratowników. Partnerem wydarzenia Energa z grupy Orlen, partnerem lokalizacyjnym Ośrodek Sportu i Rozwoju w Ustce, a organizatorem akcji „Głos Pomorza". PARTNER LOKALIZACYNY Energa grupa E3E3 MATERIAŁ INFORMACYJNY POLSKIEGO KOMITETU ENERGII ELEKTRYCZNEJ Podwyższone limity zamrożenia cen energii. Polacy nie zapłacą więcej za prąd! Ceny energii elektrycznej w Europie są wysokie. Dzięki rządowej Tarczy Solidarnościowej dla większości gospodarstw domowych w Polsce pozostały na poziomie ubiegłorocznych, czyli nieco ponad 40 groszy za kilowatogodzinę (ok. 10 eurocentów) i są jednymi z najniższych w Europie. Średnia unijna to aż 25 eurocentów. Działania rządu, które obecnie zmierzają do podniesienia limitów zamrożonych cen. są jednak jedynie doraźną pomocą dla gospodarstw domowych. Skuteczne i długofalowe obniżenie cen prądu jest możliwe jedynie dzięki transformacji energetycznej. ZAMROŻONE CENY ENERGII - PODWYŻSZENIE LIMITÓW Kryzys energetyczny wywołany m.in. działaniami zbrojnymi na Ukrainie, wzrostem cen surowców energetycznych oraz wzrostem kosztów zakupu uprawnień do emisji dwutlenku węgla objął zasięgiem całą Europę. Dzięki rządowej Tarczy Solidarnościowej obowiązującej od stycznia 2023 r„ opłaty za prąd pozostaną dla większości Polaków na stosunkowo niskim poziomie z 2022 r. Limity zostały ustalone na następującym poziomie: • 2 000 kWh rocznie dla gospodarstwa domowego; • 2 600 kWh rocznie dla gospodarstwa domowego z osobami z nie-pełnosprawnościami; • 3 000 kWh dla rolników i gospo- darstw z Kartą Dużej Rodziny, w tym seniorów, którzy wychowali co najmniej troje dzieci. Kierując się dobrem społecznym, rząd zdecydował o podwyższeniu limitów do wielkości od 3 000 do 4 000 kWh, co przełoży się na jeszcze większe oszczędności na rachunkach za energię elektryczną - nawet do 4 000 zł w skali roku Senat przyjął ustawę z poprawkami, po czym wróci ona pod obrady Sejmu. Warto przypomnieć, że przeciętne roczne zużycie energii przez gospodarstwo domowe wynosi około 2000 kW, a Tarcza Solidarnościowa pozwala już teraz na oszczędność od 2000 do nawet 3000 zł rocznie. Co więcej, gospodarstwa domowe, które wykażą zmniejszenie zużycia prądu, mogą liczyć na upusty w kolejnym, 2024 r. Polski Komitet Energii Elektrycznej już od ponad roku edukuje, jak dzięki prostej zmianie nawyków jesteśmy w stanie ograniczyć zużycie energii w naszym domu, a w efekcie zmniejszyć wysokość rachunku za prąd. Teraz ta wiedza będzie jeszcze bardziej użyteczna, ponieważ rozwiązania rządowej Tarczy Solidarnościowej oferują dodatkowy rabat. Wystarczy, że w okresie od I października 2022 r. do 31 grudnia 2023 r. zmniejszymy zużycie prądu o co najmniej 10 proc. Wówczas otrzymamy dodatkowy upust o wartości 10 proc. całego rachunku za energię elektryczną, który zostanie rozliczony w2024 r. Jak pokazują nasze analizy na www.liczysieenergia.pl, oszczędność prądu na tym lub nawet większym poziomie jesteśmy w stanie osiągnąć bez dodatkowych wyrzeczeń czy drastycznej zmiany trybu życia - mówi Pan Maciej Maciejowski z Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej (PKEE). Szczegółowe informacje dotyczące podwyższonych limitów zamrożenia cen energii dostępne są na stronie kampanii edukacyjnej PKEE www.liczysieenergia.pl. SKUTECZNE I DŁUGOFALOWE OBNIŻENIE CEN PRĄDU - TYLKO DZIĘKI TRANSFORMACJI ENERGETYCZNEJ Niskie ceny energii, które dla gospodarstw domowych do wysokości limitu pozostają na poziomie około 41 groszy za "kWh netto, a po jego przekroczeniu około 69 groszy za kWh netto, nie oznacza-' ją jednak niskich kosztów wytwarzania. Przeciwnie, te, ze względu m.in. na agresywną politykę Rosji, są wysokie. Cena dla odbiorcy końcowego to jedynie ułamek ceny, którą płacą spółki obrotu na rynku hurtowym. Różnica w cenie pokrywana jest z Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny, finansowanego przez wytwórców energii, budżet państwa oraz spółki węglowe. Rządowa Tarcza Solidarnościowa skutecznie powstrzymu- je wzrost cen energii dla odbiorcy końcowego. Jest to jednak jedynie działanie doraźne. Skuteczne i trwałe obniżenie cen energii elektrycznej jest możliwe jedynie dzięki zmianie tzw. miksu energetycznego. Co to oznacza? Dziś 70% energii w Polsce wytwarzanej jest z węgla, co wiąże się z wysokimi kosztami zakupu surowca oraz uprawnień do emisji C02 i przekłada się bezpośrednio na wysoką cenę prądu. W tej sytuacji konieczna jest transformacja energetyczna, czyli inwestycje w źródła zero- i niskoemisyjne: elektrownie jądrowe, farmy fotowoltaiczne, morskie i lądowe farmy wiatrowe, ale także linie przesyłowe i dystrybucyjne oraz magazyny energii pochodzącej z OZE. Zgodnie z raportem z analizy przeprowadzonej na zlecenie PKEE przez E&Y transformacja energetyczna w Polsce będzie kosztować nie mniej niż 600 miliardów złotych do 2030 r. To bardzo duże koszty, które można porównać ze wszystkimi zaplanowanymi wpływami do polskiego budżetu w 2023 r. 6 • MOŻE NASZE MORZE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 Nurkowie wydobyli pozostałości 400-letniego wraku statku ŹródłotPolska Morska A to ciekawe Archeolodzy podwodnizLu-beki w Niemczech zakończyli ratowanie400-letniego wra-ku statku wujściu rzeki Traw na południowo-zachodnim Bałtyku. Dzięki dobrej widoczności pod wodą i warunkom pogodowym prace zostały zakończone przed terminem. Zaangażowany w nie zespół naukowy przewidywał wcześniej, że rozpoczęte w czerwcu, potrwają około trzech miesięcy i zakończą się we wrześniu. Całkowity koszt projektu, który jest finansowany przez mieszkańców Lubeki, szacuje się na około 2 min euro. Wrak, który znajdował się 11 metrów pod powierzchnią wody, został przypadkowo odkryty podczas rutynowych badań w lipcu 2022 roku. - Znaleźliśmy więcej niż się spodziewaliśmy i jesteśmy już Archeolodzy 31 lipca zakończyli ratowanie wraku holenderskiego statku w stanie wyciągnąć szereg wniosków dotyczących ładunku i wyposażenia hanzeatyckiego statku - powiedział Felix Rósch, który kieruje projektem. Uważa się, że statek został prawdopodobnie zbudowany w Holandii około 1650 roku. Rósch powiedział, że czarne ślady na niektórych ładunkach sugerują, że statek mógł zatonąć w wyniku pożaru. Na pokładzie jednostki znajdowało się około 170 beczek z tlenkiem wapnia, tzw. wap- nem palonym, materiałem powszechnie używanym wówczas w budownictwie mieszkaniowym. Zostaną one wydobyte w najbliższych dniach. Zdaniem badaczy, że woda przedostająca się do beczek mogła wywołać reakcję chemiczną, wytwarzając intensywne ciepło, które ostatecznie doprowadziło do pożaru. Ze wstępnych ustaleń wynika, że statek prawdopodobnie był w drodze do Lubeki ze Skandynawii. Zespół, który pracuje przy wydobyciu wraku odkrywa jego pozostałości z osadu dna morskiego warstwa po warstwie. Części wydobywane na powierzchnię są następnie przewożone do magazynu w Lubece w celu dalszego oczyszczenia i udokumentowania. Wykonywane są między innymi trójwymiarowe cyfrowe skany wszystkich obiektów, a same elementy są poddawane specjalistycznym proce- durom, aby - uchronić je przed szybkim zniszczeniem. Wśród przedmiotów, już wydobytych z dna rzeki Trave, znajdują się różne przybory kuchenne, garnki i talerze, butelki winaibutelkalikieru z napisem „London", woreczek na tytoń i elegancka miska, najwyraźniej przeznaczona dla kapitana. Znaleziono także kości zwierząt domowych. Do tej pory archeologom udawało się znaleźć zatopione żaglowce handlowe z Holandii czy okręty wojenne z tego okresu. Statek handlowy kupców hanzeatyckich - jeśli hipoteza się potwierdzi - został znaleziony po raz pierwszy, co da naukowcom niepowtarzalną okazję poznania historii Hanzy i hanzeatyckiej floty handlowej. Liga hanzeatycka była średniowieczną konfederacją handlową i obronną miast i kupców z siedzibąnaMorzuPółnocnym i Bałtyku rozciągającą się od Holandii po Polskę i na północ wzdłuż wybrzeża Skandynawii. 0010873635 URZĄDZENIA CZYSZCZĄCE SERWIS i SPRZEDAŻ NilfiSk fflKKRCHER PROFESJONALNA OBSŁUGA Z WIELOLETNIM DOŚWIADCZENIEM Zapraszamy do Autoryzowanego Serwisu Punktu Sprzedaży firmy Nilfisk oraz serwisu i Punktu Sprzedaży Firmy Karcher. 76-200 Słupsk, ul. Przemysłowa 34 tel. 602442117 e-mail: mariusz-zawacki@wp.pl www.jmk-serwis.pl AUTOMATYCZNA PRALNIA DYWANÓW www.pralniadywanow-slupsk.pl ^TRZEPANIE MECHANICZNE RANIE AUTOMATYCZNE 5=yPŁUKANIE- ^ —WIROWANIE - SUSZENIE - OZONOWANIE - TRANSPORT OD / DO KLIENTA J hM. Jt LS * ^ W'^% 2 *"** m *■s» i PUNKT PRZYJĘĆ: SŁUPSK UL. PRZEMYSŁOWA 34 (SERWIS KARCHER) ©504 710 352 ©602 442 117 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 ARTYKUŁ REKLAMOWY • 7 NOWA EDYCJA Tarczy Zdrowotnej 1000+ ZADZWOŃ POD NUMER PODANY NA DOLE STRONY 1000 BEZPŁATNYCH PREPARATÓW WSPIERAJĄCYCH PRAGĘ STAWÓW: • KOLANOWYCH - BIODROWYCH - BARKOWYCH - ŁOKCIOWYCH - KRĘGOSŁUPA Odbierz formułę wspierającą stawy za 0 zł* Program Tarcza Zdrowotna 1000+ nie zwalnia tempa. W trwającej właśnie edycji udostępniono aż 1000 innowacyjnych produktów wzmacniających stawy, mięśnie i kości - z pełną refundacją od producenta. Tym razem zdobycie bezpłatnego produktu jest jeszcze prostsze - nie musisz już wypełniać formularza zgłoszeniowego, wysyłać listu, ani czekać na odpowiedź zwrotną - WYSTARCZY ZGŁOSIĆ SIĘ TELEFONICZNIE. UPROSZCZONY SYSTEM ZGŁOSZEŃ! Wystarczy, że zadzwonisz pod numer: 84 539 73 67 Informację o przyznaniu darmowej formuły wspierającej zniszczone stawy otrzymasz od razu podczas połączenia telefonicznego, a produkt zostanie wysłany pod wskazany przez Ciebie adres już następnego dnia. Uproszczony system zgłoszeń to odpowiedź na ogromne zainteresowanie Tarczą Zdrowotną 1000+ i rozwiązanie, które przyspiesza proces rozdania bezpłatnych produktów. Dlatego jeśli: Odczuwasz „rwanie" w kościach > Dokuczają Ci nasilone bóle stawów i mięśni > Cierpisz z powodu RZS, artretyzmu, reumatyzmu, rwy kulszowej ^ Często boli Cię kręgosłup, kark, odczuwasz promieniujące bóle pleców i korzonków 5^ Czujesz nieprzyjemne trzeszczenie i strzykanie w kolanach > Doskwiera Ci sztywność stawów, skurcze mięśni, obrzęki kończyn Masz za sobą kontuzję, zwichnięcie, złamanie, uraz ^ Odczuwasz ograniczenia ruchowe - nie możesz płynnie zginać kolan, łokci, w pełni swobodnie poruszać nadgarstkami itp. To nie wahaj się ani chwili - już teraz chwyć słuchawkę telefonu i zgłoś się po odbiór preparatu wspierającego stawy, chrząstki, więzadła i ścięgna. Dzwoń pod numer: 84 539 73 67, by otrzymać preparat wspierający stawy za 0 zł. Zgłoś się w tym momencie, by odebrać ZA DARMO specjalistyczny środek Preparat, który jest refundowany w tej edycji Tarczy Zdrowotnej 1000+, wspiera pracę całego układu kostno-stawowego. W jego skład wchodzą 3x silniej skoncentrowane substancje aktywne (w porównaniu do wersji podstawowej). Może również pomóc zwiększyć wydzielanie mazi stawowej. To oznacza, że już wkrótce możesz: -»płynnie zginać kolana -» pozbyć się uporczywego skrzypienia w stawach -» zapomnieć o ograniczeniach ruchowych -> zmniejszyć ból kręgosłupa, barków, bioder, kolan i nadgarstków zmniejszyć ataki rwy kulszowej UWAGA!.To szansa dla osób, które nie otrzymały listu kwalifikującego do odbioru darmowego produktu. Dodatkowa pula 1000 bezpłatnych preparatów wspierających stawy czeka pod numerem: 84 539 73 67 - produkty są wydawane „od ręki"! Zaproszenie do wzięcia udziału w Programie Tarcza Zdrowotna 1000+ TARCZA ZDROWOTNA IOOO + Szanowna Pani, \/ Informujemy, że została Pani zakwalifikowana do ogólnokrajowego Programu Prozdrowotnego, w którym do rozdania są darmowe preparaty wzmacniające stawy i przywracające ich pełną ruchomość. To przedsięwzięcie, jakim jest Tarcza Zdrowotna 1000+, pomoże osobom w każdym wieku uporać się z dolegliwościami wynikającymi z przeciążenia stawów, reumatyzmu, czy artrozy i umożliwi poprawę pracy stawów. Jesteśmy dumni z uruchomienia tego Programu w Polsce i cieszymy się, że stanie się Pani jego częścią. Prosimy odesłać wypełniony formularz pod adres podany na odwrocie, a następnie oczekiwać na przesyłkę z bezpłatnym produktem. Z wyrazami szacunku, prof. Szymon Maćkowiak KTO PIERWSZY, TEN LEPSZY! Nie czekaj, dzwoń po darmowe opakowanie: 84 539 73 67 ZŁAGODZENIE DYSKOMFORTU I AMORTYZACJA STAWÓW 'Regulamin - rglmnprmcjpk.com Zasady refundacji są przejrzyste - przysługuje Ci bezpłatne opakowanie preparatu, które możesz odebrać poprzez kontakt z naszym Doradcą. Producent nie stawia żadnych dodatkowych warunków - aby skorzystać z tej wyjątkowej oferty, należy tylko mieszkać w Polsce i mieć ukończone 29 lat. Nie czekaj i już teraz zadbaj o swoje stawy. Dzięki nowemu środkowi już wkrótce możesz cieszyć się każdym ruchem, złagodzić nieprzyjemne tarcie między stawami oraz bóle kostno-stawowe, zmniejszyć dyskomfort pleców, czy „rwanie" w korzonkach na zmiany pogody. Dedykowany numer telefonu do zgłoszeń: 84 539 73 67 Najszybdej dzwoniące osoby otrzymają 100% REFUNDACJI OD PRODUCENTA! SZYBKI ODBIÓR PRODUKTU -» bez wypełniania formularza -> bez biegania na pocztę -> bez zbędnych formalności Z oferty refundacyjnej można skorzystać do 18.08.2023 1 osoba może odebrać 1 opakowanie produktu. Szczegóły oraz informacje dotyczące procedury zwrotów i reklamacji dostępne są pod adresem: rglmnprmcjpk.com SUPLEMENT DIETY 8 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.0.8.2023 POLSKA i ŚWIAT KRÓTKO WARSZAWA Kolejne pociski dla Polski - Konsekwentnie wzmacniamy zdolności przeciwpancerne naszego wojska. Dziś z polskim przemysłem obronnym podpisaliśmy kolejną umowę na dostawę w najbliższych latach kilkuset przeciwpancernych pocisków kierowanych Spike-LR - poinformował w czwartek szef MON Mariusz Błasz-czak. Spike-LR o maksymalnym zasięgu 4 km należą do podstawowego uzbrojenia przeciwpancernego Wojska Polskiego, które zamówiło je KRAKÓW przed 20 laty. Są używane jako broń przenośna, można je wystrzeliwać z bezzałogo-wych wież transporterów Rosomak, mają też być uzbrojeniem bojowych wozów piechoty Borsuk. Przeciwpancerne pociski kierowane Spike-LR przeznaczone są do zwalczania czołgów i pojazdów opancerzonych oraz śmigłowców bojowych. Producentem Spike-LR jest wchodząca w skład polskiej Grupy PGZ spółka Męsko S.A. oprać. WS|PAP Ranna sarna na przystanku Zgłoszenie dotyczące potrąconej sarny wpłynęło do krakowskich strażników miejskich. Na miejscu zastali młodą, zlęk-nioną sarenkę. Strażnicy zabezpieczyli miejsce przed dostępem osób postronnych, a następnie skontaktowali się ze specjalistami od dzikich zwierząt. Zwierzę trafiło do lecznicy. RZESZÓW Zatrzymano przemyt papierosów Przemyt blisko 1,5 tys. paczek papierosów udaremnili funkcjonariusze podkarpackiej KAS z przejścia granicznego w Kor-czowej - poinformowała rzeczniczka Izby Administracji Skarbowej w Rzeszowie podkom. Edyta Chabowska. Kontrabanda została wykryta po tym, jak funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z przejścia granicznego w Koiczowej, prze- świetlili skanerem RTG samochód osobowy, który wjeżdżał doPolski z Ukrainy. Pojazdem kierowała obywatelka Ukrainy, która na poczet grożącej grzywny wpłaciła 1 tys. zł. Jak zawsze w takich przypadkach, funkcjonariusze zabezpieczyli do dalszego postępowania nie tylko nielegalny towar, ale także przystosowany do przemytu samochód. PAP PUSZCZYKOWO Parlamentarzyści KO zachęcają do wzięcia udziału w akcji „Pilnuję Wyborów". W trakcie konferencji prasowej posłanka Barbara Nowacka podkreśliła, że zmiany w Polsce są konieczne, ponieważ obecna władza coraz bardziej zbliża się ku autorytaryzmowi. Poseł Adam Szłapka stwierdził, że wybory to święto demokracji, a demokracja -jak mówił -jest jedynym ustrojem, w którym każdy z nas może być wolny i może swoją wolność realizować. 99 lViemy, że ta jesień będzie decydowała o przyszłości Polski - to naprawdę będą historyczne wybory Barbara Nowacka posłanka Koalicji Obywatelskiej Polska i Litwa deklarują obronę wschodnie; flanki NATO oprać. Karolina Wrońska Suwałki Granice Polski i Litwy to granice wolnego świata powstrzymującego napór de-spotii ze wschodu - ocenia premier Mateusz Mora-wiecki. W czwartek szef polskiego rządu spotkał się na Przesmyku Suwalskim z prezydentem Litwy Gitanasem Nausedą, a głównymi tematami rozmowy były kwestie związane z NATO, agresja Rosji na Ukrainę, relacje bilateralne między naszymi państwami i aktualna sytuacja na Białorusi. - Dzisiaj granice polskie i granica Litwy to są granice wolnego świata powstrzymującego napór przed despotią ze wschodu" - mówił na wspólnej konferencji Mateusz Mora-wiecki. - Na naszych granicach - granicach litewskich, granicach polskich - zatrzymują się najróżniejsze hybrydowe ataki, które obserwujemy od dwóch lat - podkreślił. Jak wskazywał polski premier, „Rosja i Białoruś zwiększają napór na granicę, zwiększają liczbę swoich prowokacji i musimy mieć świadomość tego, że liczba tych prowokacji będzie rosła". - Rozmawialiśmy o tym z panem prezydentem wcześniej. Jest to obserwowane na terytorium Litwy. Wiem również, że jest obserwowane Szef polskiego rządu spotkał się na Przesmyku Suwalskim z prezydentem Litwy Gitanasem Nausedą na terytorium Łotwy i widzimy to także u nas - dodał i podkreślał, że na tym polegają prowokacje, intrygi i knucie ze strony Łukaszenki i Putina. - Na tym polegają działania operacyjne po ich stronie, żeby zdestabilizować, żeby zasiać ferment, chaos, niepewność i jednocześnie pokazać słabość wschodniej flanki NATO wszystkim naszym partnerom w NATO -mówił szef rządu. - Z panem prezydentem Litwy Gitanasem Nausedą rozmawialiśmy także o zagrożeniach ze strony wagnerowców. Zgodnie z naszymi danymi jest ich około czterech tysięcy na terytorium Białorusi, według informacji otrzymanych od pana prezydenta - nawet odrobinę więcej. Natomiast musimy wiedzieć, że na terytorium Białorusi, zgodnie z danymi, które otrzymujemy również od naszych sojuszników amerykańskich, znajduje się właśnie kilka tysięcy wagnerowców -powiedział Mateusz Morawiecki na wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Nausedą. - Rosjanie w ten sposób testują reakcję Polski i reakcję naszych sojuszników. My na te ruskie i białoruskie prowokacje, których instrumentem jest Grupa Wagnera, odpowiadamy bardzo zdecydowanie. Odpowiedzieliśmy zresztą już na samym początku, tworząc odpowiednią zaporę na granicy polsko-białoruskiej - dodał szef rządu. Mimo to - mówił premier Morawiecki - cały czas są próby przekraczania granicy, a od początku roku było ich ponad 16 tys. Premier zaznaczył, że raport specjalnej komisji ds. zagranicznych w parlamencie brytyjskim potwierdza, że ta grupa, Grupa Wagnera, była niedoceniona. - Przerażający brak zrozumienia - to są chyba słowa, które sobie zapamiętałem z tego raportu. To ja tylko mogę odwołać się do niektórych głosów, nie będę z grzeczności wymieniał kogo, którzy mówili podobnie o braku zagrożenia i próbowali wykpić, wydrwić to zagrożenie ze strony Grupy Wagnera. Podobnie mówią nasi amerykańscy sojusznicy -zaznaczył szef rządu. - Grupa Wagnera jest niezwykle groźna i jednostki tej grupy są przerzucane na flankę wschodnią NATO, by ją zdestabilizować. To są realne zagrożenia, które są potwierdzone również przez innych naszych sojuszników, chociażby przez sojuszników włoskich - podkreślił Mateusz Morawiecki. PAP Kłopoty na ścieżce Trzeciej Drogi do wyborów. PSL i Polska 2050 ostateczne decyzje podejmą w sobotę oprać. Karolina Wrońska Warszawa W ostatnim czasie do różnicy między PSL a Polską2050 w rozmowach o wspólnym starcie w wyborach doszło w kwestii rozszerzenia Trzeciej Drogi np. o AgroUnię. Podczas spotkania z wyborcami w Łodzi lider Polski 2050 Szymon Hołownia powiedział m.in., że „na Trzeciej Drodze Michała Kołodziejczaka nie będzie. Nie będzie Kołodziejczaka, nie będzie AgroUnii". - Jeżeli w jakimś sojuszu będzie Kołodziejczak, to mnie w tym sojuszu nie będzie. Po prostu nas nie będzie tam - dodał. Zaznaczył, że trwają obecnie intensywne rozmowy z PSL. Jeszcze w poniedziałek portal Onet.pl napisał, że jeśli Szymon Hołownia nie zgodzi się na wyborczy sojusz z rolniczą AgroUnią, to w ciągu kilku najbliższych dni PSL może zerwać z nim współpracę. - Wbrew wszystkim informuję, że związek się wzmocnił, zacieśnił i będą z tego dzieci - powiedział PAP poseł Marek Sawicki z PSL, odnosząc się do doniesień o możliwości rozpadu Trzeciej Drogi. Na uwagę, że wiceszefowa Polski 2050 Paulina Hennig-Klo-ska powiedziała, iż jej formaq'a będzie walczyć o koalicję z PSL, ale jednocześnie podjęła przygotowania do ewentualnego samodzielnego startu, Sawicki powiedział: - Ja pani Paulinie dobrze ra- dzę - jako wieloletni wiceprzewodniczący - że bycie wiceprzewodniczącym nie jest patentem na nieomylność i czasami lepiej, żeby Paulina jedno słowo mniej powiedziała, niż trzynaście za dużo. Politycy Polski 2050 i lider ugrupowania przypominają, że zgodnie z zapisami porozumienia ugrupowań - na poszerzenie koalicyjnego Komitetu Wyborczego Trzeciej Drogi o inne podmioty polityczne - muszą wyrazić zgodę obaj liderzy. PAP Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 POLSKA I ŚWIAT • 9 Premier Kanady Justin Trudeau i jego żona Sophie podjęli decyzję o separacji oprać. Anna Nagel Ottawa Kancelaria szefa rządu przekazała, że para podpisała „prawne porozumienie o separacji", które nie jest równoznaczne z rozwodem. Premier Kanady Justin Trudeau i jego żona Sophie Grego-ire Trudeau poinformowali w środę na Instagramie, że podjęli decyzję o separacji po 18 latach małżeństwa. Po wielu poważnych i trudnych rozmowach podjęliśmy decyzję o separacji -napisali państwo Trudeau, podkreślając, że „pozostaną bliską rodziną". - Mamy głębokie uczucie i szacunek dla siebie nawzajem, jak i szacunek dla wszystkiego, co zbudowaliśmy razem i nadal będziemy budować - głosi wpis opublikowany w mediach społecznościowych. Para ma troje dzieci: 15-letniego Xaviera, 14-letnią Ellę-Grace i 9-letniego Hadriena. Sophie Gregoire Trudeau jest dziennikarką telewizyjną. Towarzyszyła mężowi w publicznych wystąpieniach, odkąd objął urząd premiera w 2015 roku. Sama stała się osobą publiczną ze względu na zaangażowanie w wiele kampanii charytatywnych i społecznych - zauważa AFP. Kancelaria szefa rządu poprosiła o uszanowanie prywatności państwa Trudeau. Poinformowała też, że cała rodzina uda się w przyszłym tygodniu na wspólne wakacje. PAP Justin i Sophie Trudeau znają się od dzieciństwa, ale jako dorośli odnaleźli się na balu charytatywnym w 2003 roku Część zachodnich dyplomatów opuściła terytorium Nigru oprać. Karolina Wrońska Niamey Departament Stanu USA nakazał częściową ewakuację pracowników ambasady w Nigrze oraz członków rodzin personelu. Amerykańska placówka pozostaje otwarta dla ograniczonych, awaryjnych usług dla obywateli USA. Departament odnotował w opublikowanym w środę oświadczeniu, że niedawno mianowana została nowa ambasador Kathleen FitzGibbon i resort liczy na jej „szybkie przybycie do Niamey". Waszyngton „odrzuca wszelkie wysiłki zmierzające do obalenia porządku konstytucyjnego Nigru", a Ameryka jest „nadal zaangażowana w stosunki z ludnością Nigru i (wspiera) nigeryjską demokrację" - dodano w komunikacie amerykańskiej dyplomacji. Żołnierze USA - podkreśla agencja Reutera - podobnie jak Francji, Niemiec i Włoch uczestniczą w Nigrze w mi- Władze wojskowe mówią, że przejęły władzę głównie z powodu pogorszenia bezpieczeństwa w Nigrze, który był nękany przemocą dżihadystów sjach, pomagając armii w walce z grupami powiązanymi z Al-Kaidą i Państwem Islamskim. W Nigrze przebywa około 1100 żołnierzy amerykańskich. Francja i Włochy ewakuują europejskich obywateli z Nigru, acz - zauważa agencja - jak dotąd nie ogłoszono wycofania wojsk. Ambasada brytyjska w Nigrze również zredukuje czasowo personel ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa - poinformowało w czwartek ministerstwo spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii. - Wszyscy Polacy, którzy zgłosili taką chęć, opuścili już Francuzi nie mają obiektywnego powodu, by opuszczać Niger, nie byli zagrożeni - uważa przywódca junty gen. AbdourahamaneTchiani Niger - samodzielnie transportem komercyjnym lub lotem ewakuacyjnym zorganizowanym przez Francję; środowym lotem z Niamey do Paryża Niger opuściło czterech Polaków - podało z kolei polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. 26 lipca wojskowa junta obaliła dotychczasowego prezydenta Nigru Mohameda Bazo-uma. Generał Abdourahamane Tchiani, od 2011 roku szef Gwardii Prezydenckiej, ogłosił się dwa dni później nowym przywódcą kraju. Armia przetrzymuje Bazouma w jego oficjalnej rezydencji w stolicy Niamey. W minioną niedzielę doszło m.in. do ataku na francuską ambasadę, po czym prezydent Francji Emmanuel Macron podjął decyzję o ewakuacji blisko 1,5 tys. francuskich obywateli. Atak na francuskich dyplomatów potępiło polskie MSZ. Ewakuację rozpoczęto l sierpnia, wykorzystując rządowe samoloty; z lotu ewakuacyjnego zorganizowanego przez Francję skorzystali też obywatele innych krajów, w tym ok. 40 obywateli Niemiec. MATERIAŁ INFORMACYJNY NFOŚiGW Musimy dbać o wodę. Ruszają dotacje na przydomowe systemy zbierania deszczówki Anna Moskwa, minister klimatu i środowiska Program „Moja Woda" ma pomóc w łagodzeniu skutków suszy i przeciwdziałaniu podtopieniom budynków w Polsce. Właściciele domów jednorodzinnych otrzymują dotacje na budowę przydomowych instalacji zatrzymujących deszczówkę. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) właśnie rozpoczął trzecią edycję programu. Za pośrednictwem funduszy wojewódzkich można otrzymać do 6 tys. zł dotacji na utworzenie na swoich nieruchomościach systemów zatrzymywania wód opadowych. Program „Moja Woda" pomaga chronić polskie zasoby wody poprzez zwiększanie retencji przy budynkach jednorodzinnych oraz gospodarczych i wykorzystywanie zgromadzonej w ten sposób wody opadowej i roztopowej. Drogą do osiągnięcia tego celu jest udzielanie osobom fizycznym (gospodarstwom domowym) dofinansowania na budowę przydomowych systemów „małej retencji" na terenie prywatnej posesji. - Musimy dbać o zasoby wody. Podstawowym założeniem programu „Moja Woda" jest zatrzymanie jak najwięcej wody opadowej do ponownego użycia w przydomowym ogródku. Dodatkowo program ten ma cel edukacyjny. Każdy z nas może przyczynić się do zwiększenia poziomu retencji wody i tym samym przeciwdziałać skutkom suszy. To jedno z kluczowych wyzwań ekologicznych, które zapisaliśmy w rządowych strategiach i planach - pod- - Ministerstwo kreślą minister klimatu i środowiska Anna Moskwa. NFOŚiGW realizuje program „Moja Woda" we współpracy z funduszami wojewódzkimi. Właścicielom lub współwłaścicielom nieruchomości z domem jednorodzinnym przekazuje dofinansowanie na instalacje, które pozwalają zatrzymywać deszczówkę w obrębie nieruchomości. Dzięki temu wody opadowe lub roztopowe z posesji nie są odprowadzane poza jej teren (np. do kanalizacji sanitarnej lub deszczowej albo do rowów odwadniających czy na sąsiadujące tereny, ulice i place), lecz służą do nawadniania, podlewania roślin w ogrodach oraz do innych celów bytowych i gospodarczych. W ramach programu „Moja Woda", do którego 3 sierpnia ruszył nabór, można będzie uzyskać dotację w wysokości 6 tys. zł, która obejmuje do 80 proc. kosztów kwalifikowanych przedsięwzięcia służącego przydomowej retencji. Pieniądze Klimatu i Środowiska z NFOŚiGW najeży przeznaczyć na zakup komponentów, które są trwałą częścią systemu nawadniania czy innego wykorzystywania wód opadowych oraz na koszty adaptacji elementów już istniejących. W zakres inwestycji wchodzi zakup, montaż, budowa i uruchomienie instalacji do zbierania wód opadowych, gromadzenia deszczówki w zbiornikach i tzw. „oczkach wodnych", retencjonowania w gruncie i na dachach oraz wykorzystywania zebranej wody z pomocą pomp, przewodów, filtrów, zraszaczy i innych urządzeń. Ogłoszona w 2020 r. pierwsza edycja programu „Moja Woda" cieszyła się ogromną popularnością wśród Polaków. Podobnie było w 2021 r. Pierwszy budżet programu opiewał na 100 min zł, a na drugą edycję programu MKiŚ skierowało już ponad 136 min zł. - Ogromne zainteresowanie, z którym spotkały się NARODOWY FUNDUSZ OCHRONY ŚRODOWISKA i GOSPODARKI WODNEJ dwa poprzednie nabory w programie „Moja Woda" było dla nas jednoznacznym sygnałem, że ten projekt należy kontynuować - zaznacza wiceprezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Sławomir Mazurek. - Uruchamiając trzecią edycję „Mojej Wody", reagujemy na społeczne zapotrzebowanie, a zarazem konsekwentnie realizujemy strategiczny cel, jakim jest minimalizowanie skutków suszy w Polsce i racjonalne wykorzystywanie skarbu natury, za który śmiało możemy uważać wodę - dodaje wiceprezes NFOŚiGW. Rząd przeznaczył ze środków krajowych na dwie do- WC8A Program Moja Woda to dofinansowanie do; t trv .-JT . 4V(. ■ V •>.p sur ty, & zi&#rmw-*ź)0 tychczasowe edycje programu 236 min zł. Zrealizowane już inwestycje pozwalają na zgromadzenie i zagospodarowanie na terenie prywatnych nieruchomości około 2,5 min m3wód opadowych (i roztopowych) rocznie. Trzeci nabór sprawi, że wartość ta orientacyjnie może wzrosnąć o kolejne 1,2 min m3 deszczówki, która zostanie wykorzystana przez właścicieli domów jednorodzinnych do wspomagania walki z suszą i lokalnymi podtopieniami. Celem rządowego programu jest zbudowanie 67,6 tys. przydomowych instalacji retencyjnych i zagospodarowanie wody opadowej i roztopowej w ilości 3,38 min m3 rocznie. ***** ~ HU ***** ^ "" i % Dotacja 6 000 zł 10 • ZBLIŻENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 Uczucia i konspiracja. O miłości w okupowanej Warszawie Mariusz Grabowski Historia Związki romanse, śluby, małżeństwa... Niemiecka okupacja nie zdławiła życia osobistego konspiratorów, a ci nie przestali się zakochiwać Do dziś w pamiętamy niezwykłą miłość Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, ale też tragiczny ślub Mieczysława Uniejew-skiego w kościele na pl. Trzech Krzyży w 1943 r. To także fragmenty historii konspiracyjnej Warszawy. Wojenne uczucie Krzysztof Kamil Baczyński i Barbara Drapczyńska poznali się podobno przypadkiem 1 grudnia 1941 r. podczas tajnych kompletów. On miał wtedy 20 lat, ona dwa tygodnie wcześniej skończyła 19. Kiedy wokół trwała gorąca dyskusja na temat literatury, w nich zrodziło się uczucie, które zwykliśmy nazywać „miłością od pierwszego wejrzenia". Baczyński zajmował się pracą dorywczą: szklił okna, malował szyldy, pracował u węglarza na Czer-niakowie, przyjmował telefonicznie zlecenia w Zakładach Sanitarnych. Uczył się także w Szkole Sztuk Zdobniczych i Malarstwa. Już czwartego dnia znajomości Krzysztof oświadczył się wybrance - pisze Agnieszka Cu-bała w książce „Miłość '44". I choć postronny obserwator mógłby uznać ich rozmowę za żart, już wkrótce narzeczeni o swoich planach powiadomili rodziców. Ci - jak można się domyślać - nie byli zachwyceni. Młodzi postawili jednak na swoim. Wymusili nawet przesunięcie terminu ceremonii z września na czerwiec 1942 r. Skąd taki pośpiech? „Decyzję o tak szybkim ślubie Krzyś podjął z dwóch powodów. Pierwszym z nich była miłość, drugim - przeczucie śmierci, które nieustannie w sobie nosił. >>Mamo, ja muszę bardzo szybko przeżyć moje życie« -powiedział pewnego dnia" -dodaje Agnieszka Cubała. „Idę do ciebie..." * Po zaledwie półrocznej znajomości Barbara i Krzysztof stanęli na ślubnym kobiercu. W warunkach hitlerowskiej okupacji państwo młodzi nie mogli nawet marzyć o wystawnej ceremonii i hucznym weselu. Ale i tego nie potrzebowali. Wiesław Budzyński, bio- Ślub sanitariuszki Alicji Treutler „Jarmuż" i podchorążego Bolesława Biegi „Pałąka" graf poety, pisał: „Ślub odbył się w środę przed Bożym Ciałem, trzeciego czerwca 1942 roku o godzinie dziesiątej, w kościele na Solcu... Był piękny dzień. Basia ubrana była w kremowy kostium, w ręku trzymała bukiet konwalii, Krzyś był w ciemnym garniturze". Od lipca 1943 r. Poeta został sekcyjnym w n plutonie „Alek" 2. kompanii „Rudy" batalionu „Zośka" AK w stopniu starszego strzelca. W decyzji o wstąpieniu do konspiracji wspierała Krzysztofa chyba tylko Barbara. Tym, którzy głośno wypowiadali swoje wątpliwości, tłumaczyła: „Przeczytaj uważnie jego wiersze, a zobaczysz, że on nie miał innego wyjścia". Działalność opozycyjną jej mąż zaczął w słynnym batalionie „Zośka", później przeszedł do „Parasola", z którym poszedł do powstania. Basia w tym czasie pracowała jako ochotniczka w szpitalu przy ul. Mariańskiej. Agnieszka Cubała relacjonuje: „Chodziła po domach, zbierając dla rannych żywność i papierosy. Nie miała jednak żadnych wieści od Krzysia, co bardzo ją niepokoiło". Krzysztof zginął czwartego dnia Powstania Warszawskiego od kuli niemieckiego snajpera. Koledzy pospiesznie pochowali go na tyłach pałacu Blanka - tam, gdzie zmarł. Basia pod koniec sierpnia została ranna w głowę odłamkiem szkła, wyrzuconym w powietrze podczas bombardowania. Parę dni później, 1 września, zmarła. Po- dobno w ostatnich chwilach ściskała kurczowo tomik poezji męża i powtarzała w malignie: „Idę do ciebie, już idę". Cichy ślub w Wielkanoc Jak wspominała Jadwiga Szantyr, późniejsza uczestniczka powstania warszawskiego, nie chciała z okazji zawarcia małżeństwa żadnej fety. Zdecydowała, że ślub powinien być jak najcichszy. Jadwiga Szantyr, której relacja znalazła się w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego, wspominała: „To była Wielkanoc, tramwajem pojechaliśmy do ślubu, dwóch świadków, nawet (mąż) trzymał kwiatki, a ja skrom-niutko ubrana w kostiumik". Para młoda w okupacyjnych realiach zwykle nie miała spe-galnego wyboru w kwestii ubrania. Najczęściej zdawali się na szafy swoje i bliskich. Panowie występowali we własnych, bardzo często znoszonych już i połatanych garniturach, a panie w skromnych sukienkach i kostiumach. Co ciekawe, w czasie wojny funkcjonowały wypożyczalnie ubrań. Dostępne tam suknie ślubne raczej nie przypominały fontann tiulu i koronek, w jakich gubią się współczesne panny młode, niemniej dawały jakąś alternatywę kobietom pragnącym wyglądać odświętnie przy tej wyjątkowej okazji. Tragedia na pl. Trzech Krzyży Zupełnie inaczej niż skromny ślub Jadwigi Szantyr wyglądał ślub por. Mieczysława Uniejewskiego. 5 czerwca 1943 r. w kościele św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży zebrało się 90 osób. Wśród nich wielu członków konspiracyjnego oddziału „Kosa 30". „Osa-Kosa", jak mówiono w konspiracji, był oddziałem dyspozycyjnym samego komendanta głównego AK, gen. Stefana Grota-Rowec-kiego. Była to grupa wyszkolonych przed wojną żołnierzy, którym przydzielano specjalne akcjebojowe, głównie wykonywanie wyroków na nazistowskich dygnitarzach, gestapowcach i konfidentach. Do kościoła nagle wtargnęli Niemcy i każdy, kto znajdował się w środku, został aresztowany. Ucieczka nie wchodziła w grę, gdyż budynek był otoczony. Wiele osób trafiło do więzienia, część rozstrzelano. Panna młoda została wysłana do Auschwitz. Udało jej się przeżyć obóz i wojnę. Pana młodego rozstrzelano kilka miesięcy po aresztowaniu, w październiku 1943 r., w ruinach warszawskiego getta. W czasie feralnej uroczystości ślubnej AK straciła ważny oddział i zaliczyła jedną z największych wpadek w swojej historii. Zdaniem kierownictwa podziemia ktoś musiał powiadomić Niemców o planowanym ślubie. Podejrzenia padły wówczas na Stanisława Jastera pseudonim „Hel". Skazano go na śmierć, a wyrok wykonano miesiąc po tragicznych wydarzeniach. Po latach życie dopi- sało post scriptum do tej tragicznej historii i coraz więcej historyków podaje w wątpliwość winę Jastera. Powstańcze zaślubiny Z chwilą wybuchu powstania wybuchła też moda na śluby. Historycy obliczyli, że na każdy dzień Powstania Warszawskiego przypadało kilka ślubów. Zwykle były to decyzje spontaniczne, pod wpływem chwili i świeżo odzyskanej wolności. Śluby były krótkie, a większości udzielał ich ks. Stefan Kowalczyk ps. „Biblia". „Zwykle spieszył się pomiędzy jednym pogrzebem a drugim i tylko siedem minut mógł poświęcić na ten sakrament" -wspominał jeden z uczestników ślubu Jana Nowaka-Jezio-rańskiego z Jadwigą Wolską „Gretą". Co ciekawe, to powstańcy częściej niż cywile decydowali się na zawarcie związku małżeńskiego, zaś o tym, że śluby zawierane przez powstańców, najczęściej w Śródmieściu, nie były odosobnionymi przypadkami, świadczy rozkaz z 18 sierpnia 1944 wydany przez Antoniego Chruściela „Montera". Rozkaz ten regulował, w świetle prawa, sposób zawierania małżeństw w trakcie trwania Powstania Warszawskiego. Grażyna Pilszak dla Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego wspominała: „Trudno powiedzieć, czy to była dobra decyzja. To był po prostu mo- ment taki, że właściwie nie wiedzieliśmy, co się z nami dalej stanie. Chcieliśmy mieć bliski związek ze sobą. Nie wiadomo było, czy jedno zginie, czy przeżyjemy. Przecież to były straszne chwile. (...) Byliśmy zamknięci, byliśmy skazani właściwie na zagładę. Jeżeli uczucie zakwitło przedtem, to chcieliśmy jakoś to sfinalizować, przecież byliśmy młodzi. Ile miałam lat? Nie miałam dwudziestu lat, a Maciej miał dwadzieścia cztery, dzieciaki". Z kolei Krystyna Piórkowska, w czasie powstania sanitariuszka w Śródmieściu Południowym, wspominała: „Wiązankę miałam... Był bez i tulipany białe. Strój ślubny mama wypożyczyła z takiej wypożyczalni, bo było bardzo ciężko. To był okres, gdzie ciężko było żyć". Jak ślub, to z fasonem Jednak mimo warunków powstańczych dbano o strój, aby był czysty i elegancki. W tym dniu nowożeńcy chcieli wyglądać wyjątkowo. Ale często brano ślub w zdobytych niemieckich bluzach maskujących, czyli „panterkach", mundurach powstańczych, butach oficerskich. Kobiety zakładały pożyczone lub niekiedy pospiesznie uszyte sukienki. „Mąż późniejszy wyszedł z tych kanałów. Pojawił się na Bartosiewicza w mundurze esesmańskim, znaczy w panterce. Powiedział: »Słuchaj, to jest jedyny moment, żebyśmy się pobrali, bo ja mam nareszcie całe spodnie«. Bo przedtem mu się to raczej nie zdarzało. Mnie powstanie zastało w jakiejś sukience, która już po kilku dniach była dosyć brudna, więc postanowiłam ją wyprać. Wyprałam, powiesiłam na sznurku. W międzyczasie sąsiadka, pani zresztą zupełnie mi nieznana, pożyczyła mi swoją sukienkę, żebym miała na zmianę. Moja spaliła się razem z całą kamienicą i zostałam w tej cudzej sukience. W niej chodziłam już, jako jedynym stroju, aż do końca powstania. To była moja suknia ślubna. Ponieważ sandałki mi się oczywiście rozleciały, to pożyczyła mi buty nasza wspólna koleżanka, która miała rozmiar o cztery większy od mojego. Wobec tego buty były, powiedzmy sobie, luźne" ~ wspominała w 2005 r. Maria Piechotka, łączniczka, późniejsza architekt i posłanka na Sejm PRL. KOSZALIN / SŁUPSK / SZCZECIN 0 tygodnik r Regionow C7 Piątek, 4.08.2023 POMORZE Po 63 dniach powstania, życie przygnało ich na Pomorze str. 12-13 KARWNO I BELFAST Co można robić po pracy I Pojechali na mecz swojej w pegeerze? Na przykład I drużyny. Zamiast niego helikopter str. 15 I zwiedzali miasto str. 16 HISTORIA Twierdza Szczecin. Jak Szwedzi stracili miasto, a co zyskali? str. 18 Model rodziny dwa plus... czworaczki. Cztery razy więcej radości i... kłopotów Szczecińskie czworaczki mają już pięć lat. Rosną zdrowo i są już gotowe zdobywać świat. Buszują w swoim pokoju i to tak, że zdjęcie można im zrobić tylko pod stołem str. 14 12 • WARSZAWA 1944. PAMIĘTAMY! Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 Po krwawej walce o stolicę Michał Elmerych Pomorze Przyjeżdżali z każdej strony świata. Bo po zakończonym boju w Warszawie, historia rzuciła ich w tysiące różnych miejsc. Wszystkich ich łączyło jedno: 63 dni powstańczego zrywu w stolicy. W każdej większej miejscowości od Świnoujścia do Słupska mieszkał ktoś, komu na słowo powstanie stawały przed oczami obrazy, których chociażby chciał, nie był w stanie wyrzucić z pamięci. Byli wśród nich strzelcy, były łączniczki, harcerze, ochotnicy, sanitariuszki. Byli i cywile, bo w sierpniu 1944 roku nie każdy był żołnierzem. Kiedy przyjeżdżali do Słupska, Koszalina, Szczecina, Białogardu, Lęborka, Goleniowa szukali nowego miejsca do życia. Szukali nadziei na to, że to, o co walczyli, ziści się. Że już nigdy nikt nie będzie starał się wymazać Polski z mapy świata. Tutaj rodziły się ich dzieci, a potem wnuki. Tutaj zakochiwali się i umierali. Zanim jednak nadeszła ta ostateczna chwila, odwiedził ich ktoś, kto poprosił, by przypomnieli sobie letnie dni 1944 roku. Z tych wspomnień powstało Archiwum Historii Mówionej, internetowa część Muzeum Powstania Warszawskiego. Skarbnica wiedzy o tych, którzy przeżyli heroiczny bój Warszawy, a których my później, nic o nich nie wiedząc, mijaliśmy na ulicach. 79 lat temu warto zanurzyć się w ich opowieściach. Harcerska poczta - To było bodajże 3 czy 4 sierpnia, już nie pamiętam (prowadziłam sobie notatnik, ale został, jak szłam do niewoli, to się bałam z tym notatnikiem gdzieś iść), no i jak poszłam do komendanta „Wigrów", Eugeniusz Konopacki, tak się nazywał, i mówię: „Ja jestem z Szarych Szeregów i mam się zgłosić tutaj do pracy do was", a on mówi: „Ileż masz lat?", ja mówię: „Piętnaście". - „No to idź - mówi - tam, gdzie jest harcmistrz »Kamil«, to on ciebie zakwateruje". No i poszłam do tego „Kamila", on rzeczywiście był harcmistrzem, porucznikiem i on powiedział do mnie: „Dobrze, zgadzam się, ale tak: na noc będziesz szła do domu spać - boja tam zaraz obok mieszkałam, Świętojańska 14, to po drugiej stronie ulicy - a na dzień proszę tak o godzinie - mówi - gdzieś dziesiąta - jedenasta przyjść i rozniesiesz prasę powstańczą i li- Powstańcy, a za nimi barierki i tłum widzów. Rekonstrukcje historyczne potrafią przyciągnąć tysiące obserwatorów. Tutaj historia jest bezpieczna TO TEŻ PAMIĘĆ Żeby rekonstrukcja była udana, konieczna jest dbałość o każdy szczegół. Zdobycie zgodnego z regulaminem i prawdą historyczną umundurowania i repliki uzbrojenia potrafi być nie tylko kosztowne, ale i czasochłonne Rekonstrukcja historyczna przez wielu określana jest często lekcją historii. Jest jednak również, a może i przede wszystkim formą pamięci o wydarzeniach historycznych i ich bohaterach. Widowiska rekonstruktor-skie nie dotyczą już tylko czasów średniowiecznych. Bardzo często dotykają najnowszej historii. Odwzorowanie walk powstańczych w Warszawie to nie jest tylko domena stolicy. Ze swoich „walk ulicznych" słynie też Koszalin czy pod kosza liński Sianów. W tych wydarzeniach biorą udział nie tylko grupy z regionu, ale także pasjonaci z kraju. W Koszalinie rekonstruk-torzy przygotowali blisko godzinną inscenizację ze świetnie odegraną łapanką i równie naturalnie zagranym zdobywaniem Żoliborza. Po godzinie otrzymali gromkie brawa od widowni, która z minuty na minutę gęstniała. Głos Piątek, 4.08.2023 Nie ma Polski A i Polski B. Polska jest jedna - mówi premier Morawiecki str. 4-5 Rzeź cywilów. Sprawcy nie ponieśli odpowiedzialności str. 9 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 Dorota Kania, redaktor naczelna Polska Press REGLAMENTOWANY PATRIOTYZM 7 e zdumieniem przeczytałam późnym wieczorem l sierpnia A oświadczenie Muzeum Powstania Warszawskiego na temat Ro-berta Bąkiewicza, prezesa Marszu Niepodległości, organizatora Marszu Powstania Warszawskiego. Na twitterowym profilu Muzeum w 79. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego można było przeczytać między innymi, że „nie zapraszało Roberta Bąkiewicza" oraz jest „zbulwersowane i zaskoczone" jego obecnością. Kto napisał to oświadczenie - nie wiadomo, ale władze placówki nie skomentowały tego skandalicznego wpisu. Pojawiły się natomiast komentarze między innymi dziennikarzy i polityków, którzy wprost pytali, kto teraz będzie decydował o zakazie wstępu do Muzeum. Robert Bąkiewicz przyszedł tam jako gość; był w programie Telewizji Republika, a na zdjęciach widać było, jak wita się z Powstańcami. Nie zrobił nic, co wymagałoby jakiejkolwiek interwencji i reakcji. Co więc tak bardzo oburzyło pracowników Muzeum, że zdecydowali się wydać tak kuriozalne oświadczenie? Bo podana informaq'a, że był w Muzeum l sierpnia i „nagłośnił ten fakt", jest kompletnie niezrozumiała. Cała sytuacja pozostawia głęboki niesmak i smutek; podobnie jak wypowiedzi nadzorującego Muzeum prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który następnego dnia zażądał dymisji kilku ministrów, którzy szli w Marszu Powstania Warszawskiego i którzy mieli wykrzykiwać „nacjonalistyczne hasła". Marsz szedł pod hasłem „Niemieckie zbrodnie nierozliczone" i skandowano na nim między innymi: „Cześć i chwała bohaterom". Czy te hasła zbulwersowały władze Warszawy? Władze, którym nie przeszkadzało, że na jednym ze statków wycieczkowych płynących po Wiśle (trasy turystyczne podlegają władzom Warszawy) l sierpnia puszczano „Międzynarodówkę" - wiodącą pieśń w Związku Sowieckim? A może władze Warszawy nie mogły pogodzić się z decyzją Sądu Najwyższego, który uznał Marsz Powstania Warszawskiego za wydarzenie cykliczne, którego nie można blokować? Że nie można administracyjnymi zapisami decydować o tym, kto ma prawo organizować rocznicowe marsze i zgromadzenia? Zakusy na reglamentowany patriotyzm ma od dawna Platforma Obywatelska, której jednym z najważniejszych członków jest Rafał Trzaskowski. Ale prezydent Warszawy jest politykiem, a władze Muzeum - nie. Dlaczego więc wpisały się w polityczną narrację? Niewiadomo. Na pewno wpis z l sierpnia długo będzie pamiętany. Tym bardziej, że przez wiele lat Muzeum było postrzegane jako doskonała, otwarta dla wszystkich zwiedzających placówka. Przez wiele lat nie mogła ona powstać; kolejni prezydenci Warszawy traktowali budowę Muzeum Powstania Warszawskiego marginalnie (żeby nie powiedzieć: niechętnie). Dopiero śp. prof. Lech Kaczyński, będąc włodarzem stolicy, doprowadził do wybudowania Muzeum. Miało być ono szczególnym miejscem i przez wiele lat było. Do l sierpnia 2023 roku. Wojciech Rogacin, redaktor naczelny „Polski Metropolii Warszawskiej' SĄ WYŻSZE SPRAWY NIŻ ROZGRYWKI GRUP INTERESÓW O tym, że życie jest pełne zwrotów akcji, wie każdy. A tym bardziej politycy i dyplomaci. Jeszcze w grudniu 2022 roku, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, ambasador RP w Ukrainie Bartosz Cichocki został odznaczony Krzyżem Zasługi przez szefa ukraińskich sił zbrojnych Walerego Załużnego. Był to dowód uznania za jego działania dyplomatyczne na rzecz walczącej Ukrainy, w tym za pozostanie w Kijowie po 24 lutego 2022 roku, jako jedynego ambasadora krajów Unii Europejskiej. Ambasadorowie pozostałych krajów UE wyjechali w przededniu inwazji. Był to zarazem dowód uznania Polsce i pomocy, jaką udziela walczącej Ukrainie. Ledwie siedem miesięcy później ten sam ambasador Cichocki został wezwany „na dywanik" - choć nazwano to dyplomatycznie zaproszeniem - przez ukraińskie MSZ, w związku z wypowiedziami ministra Marcina Przydacza, szefa Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP. Przydacz stwierdził, że Ukraińcy winni wykazywać większą wdzięczność Polsce za niesioną pomoc. Ta wypowiedź widocznie zabolała kogoś w rządzie Ukrainy, jednak wezwanie niedawno odznaczanego ambasadora Cichockiego mogłoby się wydawać nie tylko zwrotem akcji w jego osobistej służbie dyplomatycznej w Kijowie, co wyrazem zmiany w relacjach ukraińsko-polskich. Tak to zresztą próbuje opisywać część publicystów i komentatorów. Rzeczywistość nigdy jednak nie jest tak czarno-biała, jak chcieliby niektórzy ją przedstawiać. Cała ta krytyki godna sytuacja, bo tym było wezwanie przez ukraiński MSZ ambasadora najbardziej przyjaznego Ukrainie kraju świata, bardziej odkrywa prawdę o wewnętrznej polityce Ukrainy, grze interesów, niż o wzajemnych relacjach między naszymi krajami. Prezydent Zełen-ski już dzień po wezwaniu polskiego ambasadora publicznie starał się łagodzić sytuację i podkreślał rolę Polski. Jednak w kręgach władzy w Ukrainie ściera się wiele sił interesów, są frakcje sprzyjające Żeleńskiemu, ale również jego rywalowi w poprzednich wyborach Petro Poroszence. Są frakcje wciąż poddane oligarchom, którzy mają potężne interesy związane z produkcją i handlem zbożem. I niekoniecznie po drodze im z Żeleńskim, który przecież w swoim programie zapowiadał walkę z oligarchizacją życia publicznego w swoim kraju i nawet wprowadził ustawę antyoligarchiczną. Sam fakt, że w Ukrainie toczy się wojna nie powoduje już dzisiaj, że wewnętrzne walki i tarcia polityków i grup interesów ustały. Kwestia zboża to zresztą jedno z największych źródeł dochodu Ukrainy. Nic dziwnego, że to właśnie kwestia importu zboża przez Polskę stała się elementem sporów między Kijowem i Warszawą. I jest wykorzystywana w wewnętrznych rozgrywkach. W Polsce również jest ona elementem politycznej układanki, zwłaszcza w okresie przedwyborczym. Nigdy nie jest dobrze, gdy wyższe sprawy stają się elementem rozgrywek polityków czy grup interesów. A tak się stało w tym przypadku. Społeczeństwa Polski i Ukrainy są dzisiaj sobie bliższe niż kiedykolwiek. I to jest wielka korzyść, której w interesie przyszłości obu krajów politycy i potężne grupy biznesu nie mogą zaprzepaścić. Ukraina wysoko sobie ceni historyczne wsparcie Polski, która wraz z naszym państwem stała się prawdziwą tarczą Europy. A w tej tarczy nie może być ani jednej rysy. WOŁODYMYR ŻELEŃSKI, PREZYDENT UKRAINY Głos Dziennik Pomorza uzienniK romorza Dl II O Piątek, 4.08.2023 Y U LO 1 SIERPNIA2023, LIZBONA, PORTUGALIA. Dziesiątki tysięcy pielgrzymów wzięło udział w rozpoczynającej 30 LIPCA 2023, WARSZAWA, POLSKA. Iga Świątek wygrała Światowe Dni Młodzieży mszy. Przebywający przy tej okazji w Portugalii papież Franciszek spotkał się warszawski turniej WTA BN P Paribas Poland Open. N ie ma w tym z władzami kraju. Wzywał do pokoju na Ukrainie i otwarcia na migrację. nic dziwnego, bo jest przecież najlepsza. F O T O komentarz tygodn i a 2 SIERPNIA 2023, BAKU, AZERBEJDŻAN. Piłkarze Rakowa wyrzucili z eliminacji Ligi Mistrzów Qarabag FK. Nie było to takie oczywiste, gdyż Azarowie wygrywali ostatnio z czterema polskimi drużynami. 1 SIERPNIA 2023, WARSZAWA, POLSKA W całym kraju oddano hołd warszawskim powstańcom. W przyszłym roku będzie osiemdziesiąta rocznica wybuchu Powstania. Swoją drogą Warszawa to niesamowite miasto. Dwadzieścia tysięcy ludzi na „Śpiewankach", wieczornym koncercie na placu Piłsudskiego, wygląda na więcej niż pół miliona na takim czy innym politycznym marszu. 4 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 Jest ich dużo, są źle składowane i niesegregowane, a w dodatku mają tendencję do tego, aby płonąć. Mapa Polski usłana jest setkami składowisk, które są tykającymi bombami Robert Bagiński niemieckie Śmieci, POLSKI PROBLEM Pożar składowiska odpadów w podzielono-górskim Przylepie, który miał miejsce 22 lipca, na całego rozpalił polityczny spór. Temat wcale nie jest nowy, ponieważ media zajmują się śmieciami od dawna i bardzo często. Mimo że podobnych pożarów było w ostatnich kilkunastu latach wiele, dyskusja o tym, kto jest bardziej winien „zaśmiecania" Polski, rozgorzała na całego za sprawą okresu przedwyborczego. Politycy przerzucają się różnymi informacjami i danymi, a nawet skrupulatnie prześwietlają życiorysy samorządowców wydających decyzje na składowiska. Analizując problem na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, uprawniona jest teza, że import śmieci rósł zarówno za rządów Platformy Obywatelskiej, jak i za obecnej władzy. Z jedną różnicą - dopiero działania obecnie rządzących ucywilizowały ten rynek, dały inspektorom środowiska realne narzędzia do kontroli składowisk, stworzyły konkretne zabezpieczenia, a także wprowadziły wysokie kary za łamanie prawa. Tak działały mafie śmieciowe Gdyby podobne rozwiązania fUąkcj ono wały dekadę wcześniej, do pożaru w Przylepie mogłoby nigdy nie dojść. Ponieważ ich nie było, będą z pewnością kolejne. - Dzisiaj jestem ja, ale za jakiś czas będą inni. Kto pierwszy jest bez winy, niech rzuci kamieniem, kamienie leżą - mówił podczas obrad połączonych komisji sejmowych: Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa oraz Administracji i Spraw Wewnętrznych, Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry. Składowisko w Przylepie dostał w „spadku", kiedy miasto Zielona Góra połączyło się z otaczającą je gminą. Nigdy nie doszłoby do powstania toksycznego składowiska w Przylepie, gdyby zgody na jego stworzenie nie wydał starosta z Platformy Obywatelskiej, Ireneusz Plechan. Okoliczności jej wydania w 2021 roku też nie są jasne. Wniosek wpłynął li listopada 2021 r., a decyzja była wydana dwa tygodnie później. Wszystko w sytuacji, gdy w międzyczasie wnioskodawca proszony był jeszcze o uzupełnienie dokumentacji. - To sytuacja niespotykana, aby ktoś wydał taką decyzję w dwa tygodnie. My staramy się o swoje wysypisko śmieci w Raculi i przy jednej decyzji procedura trwa już ponad siedemset dni - komentuje prezydent Kubicki. Ówcześni włodarze powiatu przerzucają się teraz oskarżeniami, kto i co pamięta, a także za co odpowiadał. - Nie mam sobie nic do zarzucenia - twierdzi były starosta. Odpowiedzialnością za jej podjęcie obarcza wicestarostę, któremu podlegał naczelnik wydziału, który pod decyzją się podpisał. - Znam tego naczelnika i wiem, że nie podjąłby takiej decyzji samodzielnie i musiał rozmawiać o tym ze starostą, który jak w wielu innych sprawach, podjął ostateczną decyzję - mówi Izabella Staszak, była sekretarz powiatu zielonogórskiego. Fakty są takie, że decyzja została wydana, a firma Awinion Sp. z o.o., której reklamy zachęcające do przekazywania jej odpadów można jeszcze znaleźć w internecie, zwiozła do Przy-lepu całą tablicę Mendelejewa. Kiedy Przylep i feralne składowisko znalazły się w granicach administracyjnych miasta, prezydent Janusz Kubicki cofnął decyzję starosty i nakazał firmie Awinion usunięcie odpadów na własny koszt. Pomimo licznych kar finansowych, firma nic takiego nie zrobiła. Chwilę później jej właściciele rozpłynęli się jak kamfora. Prokuratura wszczęła dochodzenie i przesłała do sądu akt oskarżenia, ale głównych oskarżonych nie ma. Kto za co odpowiada Przy okazji światło dzienne ujrzały luki w systemie nadzoru i kontroli nad tego typu składowiskami. W 2015 r. prezydent Zielonej Góry cofnął firmie Awinion Sp. z o.o. decyzję na prowadzenie działalności w zakresie gospodarowania odpadami, którą w 2012 roku wydał starosta zielonogórski. Wtedy też zmieniły się przepisy, które regulowały, kto odpowiada za likwidację składowisk i od jakiego poziomu ich wielkości. Jeśli było ich do 3 tys. ton, to odpowiedzialny był samorząd gminny, ale jeśli było ich więcej, likwidacja składowiska była w gestii samorządu wojewódzkiego. - Tam było kilkanaście tysięcy ton. Zgłosiliśmy tę sprawę marszałek, informując, że powinna się tym zająć. Ona nie chciała tego zrobić, broniła się rękami i nogami, dlatego skierowała sprawę do sądu - mówi prezydent Kubicki. Naczelny Sąd Administracyjny, rozpatrując spór kompetencyjny, stwierdził, że władnym do wydania decyzji o likwidacji składowiska jest włodarz Zielonej Góry. Po tym rozstrzygnięciu władze miasta bezskutecznie szukały firm, które podjęłyby się tego. Niestety oferowana kwota była zbyta mała, a miasto nie dysponowało większymi środkami. Po drodze była pandemia CO-VID-19 i kryzys uchodźczy w związku z wojną w Ukrainie. WEDŁUG DANYCH GUS, NIEMCY PRZYWIEŹLI DO NASZEGO KRAJU AŻ 68 PROC. OGÓLNEJ MASY WSZYSTKICH ODPADÓW PRZYWIEZIONYCH DO POLSKI - Zawaliłem, przepraszam, nie dałem rady, bo zabrakło mi dwóch miesięcy - stwierdził publicznie prezydent Kubicki. Te dwa miesiące to czas, w którym Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ma rozpatrzyć jego wniosek o dofinansowanie działań związanych z likwida-qą składowiska, teraz już pogorzeliska po składowisku. Skąd te odpady Przypadek zielonogórski może posłużyć za ilustrację tego, jak postępują mafie śmieciowe, ale jest również obrazem sytuacji, w których znalazło się kilkadziesiąt innych samorządów w Polsce. Na marginesie dyskusji o tym, kto jest winien zaniedbań, które doprowadziły do tej akurat katastrofy, rozgorzała dyskusja dotycząca sprowadzania do Polski odpadów z zagranicy, szczególnie z Niemiec. - Smród płonących odpadów w Zielonej Górze. Smród setek bezkarnych nielegalnych składowisk - napisał na Twitte-rze lider PO, Donald Tusk. Na odpowiedź nie musiał długo czekać. Na wpis byłego premiera zareagował premier Mateusz Morawiecki. - Obrzydliwe. Kuglarz z PO - Partii Oszustów nawet pożar chce wykorzystać do swego czarnego PR. Wykorzystają każde nieszczęście, żeby skłócić Polaków - napisał premier. Nie mniej dosadnie odpisała również minister klimatu i środowiska Anna Moskwa. - Śmierdzą śmieci sprowadzane masowo za Pana rządów. Pozostawione mieszkańcom w wielu dziwnych miejscach niebezpieczne odpady. Wypowiedzieliśmy wojnę mafii śmieciowej -drastyczne kary, system SENT, wyhamowanie tego nielegalnego śmierdzącego procederu z lat 2012-15 - napisała. Zasadnicze pytanie brzmi: dlaczego do Polski trafiają śmieci z innych państw? Eksperci są tutaj zgodni. Tak duża ilość śmieci, których nie wytwarza się w naszym kraju, trafia do polskich sortowni, ponie- waż innym krajom bardziej opłaca się ich eksportowanie. -W Polsce zagospodarowanie odpadów jest tanie - uważa Michał Paca, autor błoga „Sortownia Opinii". Już kilka lat temu na łamach swojego błoga przestrzegał, że kiedy proceder zostanie ukrócony, problem nie zniknie, ale dopiero się rozpocznie. Dzieje się tak dlatego, że nielegalnie wwożone do Polski śmieci, nigdy nie miały służyć rekultywacji. Bardzo często były to odpady, które nie odpowiadały stanowi przedstawionemu w dokumentacji. Jeszcze częściej wwożone były nielegalnie. Politycy przerzucają się danymi. Opozycja pokazuje te z okresu 2016-2022, a rządzący wskazują czasy rządów PO-PSL. W tym ostatnim okresie import miał charakter masowy. Z informacji Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska wynika, że w2008 roku do Polski trafiło ponad 689 tys. ton odpadów, w2009było to już 1,1 min ton, a w 2011 aż 1,6 min ton. Nie oznacza to, że wszystkie odpady były problemem. W 2010 roku 74 proc. masy odpadów, które legalnie wjechały do Polski, stanowiły metale przeznaczone do przetworzenia w hutach. Istotny spadek odpadów importowanych do naszego kraju odnotowany został w 2013 roku. Z tym, że nie był to spadek faktyczny, bo lepsze statystyki były konsekwencją zmiany przepisów. Z początkiem 2013 roku przywóz do Polski odpadów z tzw. zielonej listy (metale, makulatura) zaczął się odbywać na takich samych zasadach jak w całej Unii Europejskiej, tj. bez pisemnego zezwolenia właściwych organów. Unijne rozporządzenie, które weszło wtedy w życie, nie nakładało na państwa członkowskie obowiązku gromadzenia informacji o imporcie odpadów z zielonej listy. Jeśli firma chce wysyłać odpady do Polski, to otrzymuje zezwolenie, które ma roczny termin ważności. To właśnie te zmiany spowodowały, że w okresie rządów PiS, statystycznie, śmieci eksportowanych do Polski było'mniej: w 2019 - 405 tys. ton, w 2020 -399 tys. ton, a w 2021 - 331 tys. ton. Na mniejszą liczbę sprowadzanych odpadów miały też wpływ zmiany w prawie. To nie jest tak, że temat śmieci wypłynął w ostatnich dniach. Rząd zajmował się tym tematem wielokrotnie. Ostatni raz przed pożarem, było to w lipcu 2021 roku. Wprowadzono obligatoryjny monitoring składowisk oraz specjalne kaucje finansowe, które gwarantują możliwość dochodzenia roszczeń na wypadek braku utylizacji. Pojawił się też nadzór nad miejscami składowania śmieci, a nawet kontrole drogowe ze strony inspektorów. - Wszystkie im- portowane do Polski odpady są objęte systemem SENT. Dzięki temu nielegalny import odpadów jest pod specjalnym nadzorem, a transportujące odpady pojazdy są lepiej monitorowane - mówi wiceminister klimatu i środowiska, Jacek Ozdoba. Niemieckie odpady, polski problem Nowe regulacje prawne w znacznej części ucywilizowały ten obszar gospodarki, ale nie wyeliminowały całkowicie patologii. Nie spowodowały też, że zniknęły składowiska, które od wielu lat już istnieją, choć ich właścicieli już często nie ma w Polsce. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2022 roku w Polsce wciąż istniało 2246 takich nielegalnych składowisk. Jeszcze nie wiadomo, skąd pochodziły toksyczne odpady na składowisku w Przylepie. Nie da się jednak zakwestionować faktu, że od lat najwięcej odpadów trafia do Polski właśnie zza Odry. Jak wskazują raporty GUS pt. „Ochrona środowiska w 2022 roku", niemieccy sąsiedzi przywieźli do naszego kraju aż 68 proc. ogólnej masy wszystkich odpadów przywiezionych na teren Polski. Problemem są jednak nie te odpady wwożone do Polski legalnie i pod nadzorem, ale te importowane przez mafie śmieciowe. W raporcie GUS znajduje się konkluzja: „W2022 r. ujawniono 89 przypadków nielegalnego przywozu do Polski odpadów innych niż pojazdy o łącznej masie 8 676,3 ton. Istotna część tych odpadów pochodziła z Niemiec, tj. 28 przypadków o łącznej masie 4 799,6 ton". Temat nie jest nowy i nie jest nieznany opinii publicznej oraz politykom zza Odry. W czerwcu 2021 roku dziennik „Der Ta-gesspiegel" poinformował o wykryciu kolejnego nielegalnego magazynu odpadów budowlanych w Brandenburgii. Młodym mieszkańcom Berlina niemiecka poliq'a postawiła zarzuty nielegalnego wywożenia śmieci. Azbest, tworzywa sztuczne i gruz były wywożone do Polski. Nie był to ani pierwszy, ani ostatni przypadek. Również „Tagesspiegel" podkreślił wtedy, że za nielegalnym eksportem śmieci do Polski stoi mafia, ponieważ „jest to bardzo dochodowy interes". Bliskość granicy z Polską temu pomaga. Dość przypomnieć, że w ostatnich latach na terenie Brandenburgii wykryto ponad sto nielegalnych wysypisk, z których odpady przewożone były do Polski. Jak taki biznes wygląda w praktyce, opowiedzieli funkcjonariusze Lando-wego Urzędu Kryminalnego (LKA). - Ciężarówki jeżdżą do Polski kilka razy dziennie. Złapani, mimo iż nie mają żadnych dokumentów, tłumaczą się, że nie są to odpady, ale pro- Głos Dziennik Pomorza ni II O Piątek, 4.08.2023 r U LO Nielegalne składowiska śmieci stały się gorącym tematem kampanii wyborczej dukty - opowiadał rzecznik LKA. O tym, że zarzut wobec Niemiec w sprawie śmieci nie jest wydumany, świadczą również doniesienia innych niemieckich mediów. - Niemcy są liderem w wywożeniu śmieci za granicę, głównie do Polski -pisał w 2019 roku portal Ta-gesschau.de. I jak podkreślił: chodzi o nielegalny eksport. Wszystko to po pożarze wysypiska śmieci w Zgierzu, kiedy to prokuratura w Łodzi wszczęła dochodzenie przeciwko 36 niemieckim firmom. Temat przebił się do głównego nurtu niemieckich mediów. W najlepszym czasie antenowym pierwszy kanał telewizji publicznej ARD wyemitował reportaż pt. „Monitor". Dziennikarze „Monitora" zbadali kulisy pożaru, do którego doszło na zgierskim wysypisku, gdzie spłonęło 50 tys. ton odpadów, głównie plastiku. Jak ustalili, znaczna część tych śmieci pochodziła z Niemiec. - Idziemy do TSUE. Nie pozwolimy, żeby polski podatnik zapłacił złotówkę za to, co robią Niemcy - oświadczyła minister Anna Moskwa. Na tę informację zdążył już zareagować rzecznik Ministerstwa Ochrony Środowiska Niemiec Christopher Stolzenberg. - Jeżeli weźmiemy pod uwagę egzekwowanie prawa, prowadzenie śledztw, a ostatecznie wydanie polecenia zwrotu nielegalnie wywiezionych odpadów, odpowiedzialność spoczywa na poszczególnych krajach związkowych - stwierdził. I chociaż polski wniosek do TSUE, aby Niemcy zabrali swoje odpady z Polski, brzmi egzotycznie, nie oznacza, że nie jest to niemożliwe. - W 2018 roku Brandenburgia, po wykryciu sześciu nielegalnych transportów, musiała przyjąć z powrotem z Polski 150 ton nielegalnych odpadów - można przeczytać w niemieckim „Deutsche Welle". Kto ma to posprzątać? - Pisałem do wszystkich i prosiłem wszystkich o pomoc, ale jej nie otrzymałem - tłumaczył się już po pożarze na sejmowej komisji ochrony środowiska Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry. - Potrzebne jest rozwiązanie systemowe, ponieważ ten problem dotknie wszystkich - dodał. I dotyka. Chociaż samorządy są oczywiście zainteresowane likwidacją nielegalnych składowisk śmieci, szczególnie tych toksycznych, to realizacja tego jest poza ich zasięgiem finansowym. Nie mają też w tym względzie doświadczenia. - My potrafimy budować szkoły i przedszkola, remontować drogi i pozyskiwać inwestorów, ale nie potrafimy radzić sobie z takimi wyzwaniami jak odpady toksyczne - mówił Kubicki. Kwestię tę podniósł ostatnio Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich. Zwrócił uwagę na fakt, że nowelizacja przepisów związanych z gospodarowaniem odpadami komunalnymi z 2019 roku uregulowała kwestie odpowiedzialności za nielegalne składowiska, obowiązek ich likwidacji nakładając na samorządy, ale nie zapewniła na to - NIEMCY SĄ LIDEREM IVITYITOŻENIU ŚMIECI ZA GRANICĘ, CI Dl INIE DO POLSKI - PISAŁ IV2019 ROKU PORTAL TAGESSCHAU.DE Częstochowa. Tam usunięte miały być ponad 932 tony odpadów niebezpiecznych, które składowane były w postaci cieczy i ciał stałych. Miasto przygotowało procedurę przetargową, a szacowany koszt działania obliczony został na 50 min zł. Nie inaczej w Sosnowcu. Do zutyli-zowaniabyło m.in. 1000pojemników i beczek z odpadami chemicznymi. Wyliczone koszty realizacji likwidacji tego składowiska to 113 min zł. Taki koszt znacznie przekracza możliwości właściwie każdego samorządu w Polsce. - Gminy od lat wydają setki milionów złotych rocznie na likwidację nielegalnych wysypisk śmieci - uważa Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich. Śmieci to złoto, a polityka to śmieci W czerwcu 2021 roku na stronie GIOŚ uruchomiono funkcjonalność „Zgłoś interwencję", dzięki której można zgłaszać nieprawidłowości dotyczące środowiska. Wypełniając formularz, można np. zgłosić nielegalne składowiska komunalnych i niebezpiecznych odpadów. Od ubiegłego roku nieprawidłowości można też zgłaszać za pośrednictwem aplikacji. - W ciągu dwóch lat przy pomocy tych narzędzi udało się odnaleźć ok. 350 nielegalnych składowisk - chwalili się kontrolerzy GIOŚ. Nie wiadomo, ile z nich udało się samorządom zlikwidować. W całym zamieszaniu o śmieci ucieka to, że nielegalne składowiska to patologia, choć akurat w Polsce dosyć powszechna, ale samo eksportowanie oraz importowanie śmieci w celu ich przetworzenia to potężny biznes. Fakt przysyłania ich do Polski wcale nie musi oznaczać, że jest to coś złego. Problemem jest to, co zostaje przysłane i gdzie ostatecz-żadnych dodatkowych środ- nie ląduje, ków. Clou śmieciowego biznesu W maju br. opinię na temat polega na tym, że im odpady odpowiedzialności samorzą- trudniejsze do zutylizowania, dów za likwidację składowisk tym większe wiążą się z tym wydała Najwyższa Izba Kon- pieniądze. Rzecz sprowadza się troli. Stwierdzono w niej, że do tego, że obrót śmieciami jest wskazane w ustawie samo- bardzo opłacalny w chwili ich rządy „nie dysponują skutecz- przyjmowania przez odbierają-nymi instrumentami, które po- cych, ale jednocześnie pochła-zwoliłyby na bezstronne usta- nia ogromne koszty w kolej-lenie, kto jest posiadaczem od- nych procesach ich przetrzy-padów i kto jest odpowie- mywania, zabezpieczenia i bez-dzialny za ich usunięcie". NIK piecznej utylizacji. Taka sytu-podkreśliła w swojej opinii, że acja powoduje, że już na sa-gminy nie mają pieniędzy mym początku wiadomo, że na usunięcie odpadów niebez- po odebraniu odpadów biznes piecznych w drodze tzw. wyko- ten staje się mało opłacalny. To nania zastępczego. Takiego, z kolei stwarza zachętę i pole do jakiego został zobligowany do nadużyć. przez NSA prezydent Zielonej - Śmieci są złotem, a poli-Góry, ale też wielu innych jego tyka to śmieci. Te ostatnie są kolegów w Polsce. Pozbycie się dużo lepszym interesem niż niebezpiecznych odpadów to narkotyki. Większe pieniądze, bardzo kosztowna procedura, a mniejsze ryzyko - opowiadał często liczona w dziesiątkach Nunzio Perrella, emerytowany milionów złotych. szef neapolitańskiej kamorry, Kontrolerzy NIK podali też który po tym, jak został aresz-kilka przykładów. Podobne pro- towany, rozpoczął współpracę blemy do Zielonej Góry miała z włoską policją. 6 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 MATEUSZ MORAWIECKI: PROSTE PROCEDURY, UCZCIWE MECHANIZMY, PIENIĄDZE DLA WSZYSTKICH: TO JEST PROGRAM INWESTYCJI Z POLSKĄ FLAGA Naprawione finanse publiczne zwiększyły przychody do budżetu państwa, a to przekłada się na nowe programy wsparcia i rozwoju dla Polski. Bo, często to podkreślam, nie ma Polski A i Polski B - Polska jest jedna. Nie Polska dla milionerów, tylko Polska dla milionów obywateli. I o jej równomierny rozwój musimy dbać. Zwłaszcza gospodarczy - mówi premier Mateusz Morawiecki Jędrzej Lipski Polska gospodarka po 1989 roku przechodziła różne koleje losu, wzloty i upadki. Przeszliśmy etap przyspieszonej transformacji, schłodzenia gospodarki, byliśmy jedną wielką hurtownią, potem montownią. Jak z perspektywy minionych 34 lat ocenia Pan Premier gospodarczy kształt Polski? Ostatnie 34 lata to dla polskiej gospodarki rzeczywiście czas pełen wyzwań. To przede wszystkim czas gospodarczej, a także i politycznej odbudowy państwa po zniszczeniach, jakich dokonał w Polsce komunizm. To trzy dekady, w których rzeczywiście przechodziliśmy gospodarcze wzloty i upadki. Dzisiaj z większości problemów, które trapiły Polskę jeszcze za czasów naszych poprzedników, udało nam się gospodarkę podźwignąć, odbudować i nadać jej nowoczesny kształt na miarę wyzwań gospodarczych I połowy XXI w. Mam na myśli przede wszystkim naszą skuteczną walkę z bezrobociem oraz niskimi płacami. Bieda i bezrobocie były systemowymi patologiami III RP, które zmuszały setki tysięcy łudzi do wyjazdu z Polski na wymuszoną ekonomicznie emigrację. Te demony to już dziś na szczęście przeszłość. Jest na pewno jeszcze bardzo wiele problemów do rozwiązania, ale stawiamy przede wszystkim na to, żeby te problemy rozpoznawać i, wspólnie z obywatelami naszego państwa, rozwiązywać. Dzisiaj możemy potwierdzić, że spada polski dług publiczny w relacji do PKB. Są pieniądze na politykę społeczną, na obniżanie podatków, ale jednocześnie też na politykę rozwoju. Naprawione finanse publiczne zwiększyły przychody do budżetu państwa, a to przekłada się na nowe programy wsparcia i rozwoju dla Polsla. Bo, często to podkreślam, nie ma Polski A i Polski B - Polska jest jedna. Nie Polska dla milionerów, tylko Polska dla milionów obywateli. I o jej równomierny rozwój musimy dbać. Zwłaszcza gospodarczy. Rozwój gospodarczy to przede wszystkim inwestyqe w nowoczesne zakłady pracy, nowe miejsca pracy... W ciągu minionych siedmiu lat zbudowaliśmy solidny fundament pod mocny wzrost gospodarczy. Mamy bardzo dobre wyniki w handlu zagranicznym, które świadczą o konkurencyjności polskiej gospodarki. Mamy szybki przyrost wynagrodzeń w porównaniu do innych państw, także wynagrodze- nia minimalnego. Mamy wreszcie bardzo solidny wzrost gospodarczy, który służy wszystkim - służy przedsiębiorcom i służy pracownikom. W 2015 r. wpływy z podatków i ceł (w tym środki samorządów) wyniosły 307,7 mld zł. Od 2016 r. wpływy te systematycznie rosły. W 2022 r. osiągnęły poziom 556,8 mld zł. To wzrost o ponad 249 mld zł, czyli o ponad 80 proc. Trzeba być bardzo upartym, aby nie widzieć tego ogromnego postępu, który jest przecież naszym wspólnym sukcesem. Budżet państwa znacząco się zwiększył i to bez wyprzedaży majątku narodowego, który był znakiem rozpoznawczym naszych poprzedników. Gdy im brakowało pieniędzy, po prostu sprzedawali jakieś aktywa należące do Skarbu Państwa. My ten proces zatrzymaliśmy, a jednocześnie sprowadziliśmy do naszego kraju tysiące no- wych inwestycji. Niemal codziennie rozmawiam z inwestorami. Co mnie szczególnie cieszy, to nie jest już rozmowa tylko o inwestycjach w największych miastach, ale o miastach powiatowych, o Polsce lokalnej, gdzie za naszych rządów naprawdę dużo się zmieniło. To my wyszliśmy z ofertą dla Polski lokalnej, z ofertą inwestycji lokalnych w takim rozmiarze, jakich właściwie nigdy w historii Rzeczypospolitej nie było. Polska z roku na rok staje się coraz bardziej atrakcyjnym partnerem dla zagranicznych firm. Współpraca z międzynarodowymi przedsiębiorstwami jest kluczowa dla rozwoju i unowocześnienia naszej gospodarki. W 2022 r. obroty handlowe między Polską a Stanami Zjednoczonymi osiągnęły rekordową wartość 27,2 mld dolarów. Amerykańskie firmy należą do czołówki zagranicznych inwestorów w Polsce. Zagraniczne inwe- POLSKĄ PRZEMOGĄ PRZESTAJĄ BYĆ NISKIE KOSZTY. ST/IŁY SIĘ NIĄ TKYSOKIE KIIALIFIK4CJE PRACOIł NM)If I DOBRE TMRUNKIPROTK4DZENIA BIZNESU stycje, takie jak niedawno ogłoszona inwestycja Intela, generują nie tylko nowe, ale przede wszystkim wysokoja-kościowe i wysokopłatne miejsca pracy. Polską przewagą konkurencyjną przestają być niskie koszty. Stały się nią wysokie kwalifikacje pracowników i dobre warunki prowadzenia biznesu. Zatem co stoi za obecnym sukcesem zrównoważonego rozwoju polskiej gospodarki? To przede wszystkim efekt sprawnego zarządzania finansami publicznymi, w tym m.in. walki z mafiami VAT-owsłami. Dzięki uszczelnieniu krajowego budżetu jesteśmy w stanie tworzyć i realizować nowe projekty, które służą wszystkim obywatelom. Inwestycje bliskie ludziom powstają w całej Polsce, dzięki rządowemu dofinansowaniu. Nowe obiekty sportowe, żłobki, przedszkola i szkoły, remonty zabytków, ale również drogi i infrastruktura, która podnosi jakość życia mieszkańców - to przykłady inwestycji w całej Polsce, które w wielu miejscach stały się możliwe dopiero w ostatnich latach. Naprawione finanse publiczne pozwalają nam oferować kolejne programy dofinansowań dla gmin, miasteczek i miast w całym kraju. Dawać im impuls rozwojowy - „pieniądz przyciąga pieniądz". Wspomniał Pan o inwestycjach realizowanych dzięki rządowemu dofinansowaniu. Jaka jest skala tych działań? Już teraz rządowe dofinansowanie objęło ponad 25 tys. inwestycji, czyli modernizowane i budowane placówki medyczne, opiekuńcze dla dzieci, domy dla seniorów oraz drogi, ścieżki rowerowe czy mosty. Mamy kilka takich programów, które intensywnie rozwijamy. Rządowy Program Odbudowy Zabytków - dba o nasze perły architektury. Inny dotyczy specjalnych stref ekonomicznych, czyli przyciągania inwestorów po to, aby generować nowe i coraz lepiej płatne miejsca pracy. Jeszcze kolejny dotyczy terenów po-pegeerowskich. A kolejny, w ramach którego można występować o: drogi, szpitale, szkoły. Rządowe programy to dziesiątki tysięcy inwestycji w różnych zakątkach Polski, które służą ludziom. Inwestycje te pomagają lepiej i łatwiej żyć. Realizując nasze zobowiązania, podnosimy jakość życia w całej Polsce. Ułatwiamy karierę zawodową mamom, dzięki dostępności do przed- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 PULS • 7 ione Premier Morawiecki: Bezpieczeństwo naszej części Europy jest dziś dzięki silnej polskiej armii oraz zaangażowaniu NATO, co potwierdził szczyt NATO w Wilnie szkoli czy żłobków. Nowe drogi oraz posterunki policji czynią życie wszystkich Polaków bezpieczniejszym. Współpraca rządu z samorządami nie zawsze przebiega w sposób harmonijny. Zwłaszcza w sytuacji rozbieżności politycznych. Dla nas najważniejszy jest interes narodowy. W takiej perspektywie osobiste poglądy schodzą na dalszy plan. Współpracujemy z włodarzami, którzy są czasami bardzo odlegli od nas ideowo, ale dla dobra mieszkańców potrafią odłożyć na bok animozje polityczne. Pracujemy ręka w rękę, rząd i samorząd, żeby poprawiać warunki życia wszystkich polskich obywateli. Nasze zobowiązania przekuwamy w czyn, poprzez re-alizaq'ę różnego rodzaju projektów. Rządowe programy wspierają samorządy w całej Polsce, a realizowane projekty, co bardzo często powtarzam, pod biało-czerwoną flagą służą wszystkim obywatelom. Już teraz uruchomiliśmy 8. edycję Rządowego Programu Inwestyqi Strategicznych. Projekty, które powstają w każdym zakątku Polski, dzięki rządowemu wsparciu można poznać po tablicy z polską flagąi godłem - już dziś jest ich w sumie ponad 25 tysięcy. RZĄDOWY PROGRAM INWESTYCJI STRATEGICZNYCH POZW4LA NA REALIZACJĘ INWESTYCJI IV CAŁEJ POLSCE, DZIĘKI BEZZWROTNEMU DOFINANSOWANIU Wspomniał Pan o Rządowym Programie Inwestycji Strategicznych. Kilka dni temu została uruchomiona kolejna jego edycja. Proste procedury, uczciwe mechanizmy, pieniądze dla wszystkich: to jest w skrócie nasz program inwestycji z polską flagą. W ramach tego programu środki trafiały do samorządów w maksymalnie elastyczny sposób. Ogłoszony właśnie nabór wniosków do ósmej jego edycji to kolejna wielka pula środków na spełnienie lokalnych marzeń mieszkańców w całej Polsce. Jednostki samorządu terytorialnego mogą złożyć wnioski do 16 sierpnia 2023 r. Rządowy Program Inwestycji Strategicznych pozwala na realizację inwestycji w całej Polsce, dzięki bezzwrotnemu dofinansowaniu. Od początku programu przeznaczyliśmy łącznie 63,4 mld zł m.in. na remonty szkół i żłobków, obiekty sportowe, odnowione parki, nowe drogi czy sieci wodno-kanalizacyjne. To konkretne inwestycje tu na Śląsku, jak nowy most w Drogomyślu, modernizacje szkół w Lędzinach, Pyskowicach czy Rudziczce. To nowe remizy, choć bardziej wypadałoby powiedzieć centra kulturalne we Władysławowie i Borowej, albo Ognisko Pracy Pozaszkolnej w Mikołowie. Wszystkie te inwestycje zwiększają bezpieczeństwo i komfort życia Polaków. To nie koniec dobrych wiadomości dla samorządów. Już teraz trafi do nich kolejna pula pieniędzy na zadania remontowe w ramach Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Kolejny nabór w ramach Rządowego Programu Inwestycji Strategicznych jest skierowany do wszystkich jednostek samorządu terytorialnego i ich związków. Oznacza to, że 3 wnioski może złożyć każda gmina, każdy powiat i każde województwo. To kolejne środki, które samorządy mogą przeznaczyć na inwestycje, które odpowiadają na potrzeby mieszkańców. Europą wstrząsają jednak poważne kryzysy, jak choćby ten wywołany wojną za naszą wschodnią granicą, czy kolejny związany z nielegalną migracją. Aby zapobiegać niebezpieczeństwom zagrażającym rozwojowi naszej cywilizacji, należy przede wszystkim prowadzić aktywną działalność na arenie międzynarodowej. Ściśle współpracować z sąsiadami po to, by zapobiegać ewentualnym zagrożeniom. Bezpieczeństwo naszej części Europy jest dziś zapewnione dzięki silnej polskiej armii oraz zaangażowaniu NATO, co potwierdził szczyt Sojuszu w Wilnie. Podkreślamy jednak, że nie ma bezpiecznej Polski bez skutecznej ochrony naszych granic, m.in. przed nielegalną migracją. Rozwiązaniem problemu nielegalnej migracji nie może być jej legalizacja. Nasze wysiłki muszą się koncentrować na ochronie zewnętrznych granic Unii Europejskiej. Temu chociażby służyły konsultacje polsko-czeskie, które niedawno odbyłem z premierem Czech w Katowicach. To pierwsze spotkanie rządów, które odbyło się właśnie tutaj, na Śląsku. Nasze kraje wiedzą, czym jest solidarność. Wiemy również, że problem nielegalnej migracji należy starać się rozwiązać u źródła, a nie ze szkodą dla państw europejskich. Polska jest krajem o dużym znaczeniu regionalnym, a nasza bliskość z Czechami tworzy wiele możliwości współpracy w różnych obszarach. Budujemy siłę naszych krajów i całej Europy Środkowo-Wschodniej - integrujemy region i budujemy oś północ-południe. Polska i Czechy to dwie bardzo silne gospodarki w Unii Europejskiej. To do nas garną się inwestorzy z całego świata, czasami konkurujemy ze sobą, ale nauczyliśmy się nie być rozgrywani przez tych większych. 8 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 SEKS I PRZEMOC NA KOMENDZIE Jedna zgwałcona i trzy wykorzystane - to rachunek krzywd, których sprawcą jest Krzysztof G. Były już policjant krzywdził osadzone w izbie zatrzymań na komendzie policji w Brodnicy - uznały sądy. To sprawy nie zamyka. Małgorzata Oberlan Zdawałam sobie sprawę z tego, co się dzieje, ale zaniemówiłam z tego wszystkiego. Nie wzywałam pomocy. Nie krzyczałam, bo wiedziałam, że jesteśmy sami i nikt mi nie pomoże - zeznawała Anna, która jako 25-latka została seksualnie wykorzystana przez Krzysztofa G. w toalecie brodnickiej komendy. Anna była pierwszą ofiarą policjanta, której krzywdę ujawniono i osądzono. Czy sprawiedliwie? Można mieć wątpliwości. Za jej krzywdę Krzysztof G. skazany został w roku 2019 na dwa i pół roku więzienia. 5 lipca 2023 roku Sąd Rejonowy w Brodnicy ogłosił kolejny wyrok dla ekspolicjanta. Za zgwałcenie jednej i seksualne wykorzystanie trzech kobiet skazał go łącznie na 10 lat więzienia. I po tym drugim wyroku już wiadomo, że mamy do czynienia z seryjnym przestępcą seksualnym. Historia Anny. Świadek doprowadzony, osadzony i... wykorzystany 18 listopada 2017 roku - tego dnia Anna została doprowadzona do Komendy Powiatowej Po-liq'i wBrodnicy, na ulicę Wodną. Została osadzona w policyjnej izbie zatrzymań. Dlaczego? 25-letnia wówczas Anna nie była o nic oskarżona, ani nawet o nic podejrzewana - powód doprowadzenia. Młoda kobieta była świadkiem w pewnej sprawie narkotykowej. Według wymiaru sprawiedliwości unikała złożenia zeznań i stąd właśnie to doprowadzenie. Policyjną izbą zatrzymań „o-piekował się" Krzysztof G. Pełnił funkcję tak zwanego profosa, czyli kierownika izby, którego za-daniembyło m.in. czuwanie nad bezpieczeństwem zatrzymanych. Miał wówczas niespełna 40 lat i całkiem spory już staż w policji. W Brodnicy znany był także jako instruktor karate - pro- im Cztery kobiety wykorzystane seksualnie na komendzie, piąta - żona - w domu była ofiarą znęcania się małżonka wadził zajęcia z dziećmi w jednym z klubów. Co się wydarzyło tamtego listopadowego dnia? Pewne jest, żekobieta została seksualnie wykorzystana przez Krzysztofa G. w toalecie. Według brodnickiej prokuratury - została zgwałcona. Według sądów dwóch instancji - „doprowadzona do obcowania płciowego poprzez wykorzystanie stosunku zależności: policjant - osadzona". Tak czy inaczej, Anna została skrzywdzona w sposób najbardziej bolesny i upokarzający dla kobiety. „Nie wzywałam pomocy. Nie krzyczałam, bo wiedziałam, że jesteśmy sami i nikt mi nie pomoże" - zeznała na etapie śledztwa. A zeznania te przytoczył później, przy okazji rozprawy apelacyjnej, sędzia Andrzej Wa-lenta z Torunia. Prokuratura: to był gwałt. Sąd w Brodnicy: to było wykorzystanie Anna nazajutrz po dramacie zgłosiła to, co ją spotkało, zmiennikowi Krzysztofa G. Sprawą zajęto się nie tylko dyscyplinarnie, ale i kamie. Śledztwo wszczęła Prokuratura Rejonowa w Brodnicy. Jak przekazywała nam prokurator Alina Szram, śledczy dysponowali nie tylko zeznaniami pokrzywdzonej, ale i monitoringiem z komendy. Ten, co prawda, toalety nie sięga, ale korytarza owszem... - Zdradziła go gra cieni, świadcząca o przemocy. Zostawił u-chylone drzwi do toalety - zdradzali nam wówczas śledczy. Prokuratura z tą sprawą łatwo nie miała. Prawidłowo zareagowała policja- gdy tylko Krzysztof G. usłyszał zarzuty, poże- gnał się ze służbą. Oskarżony przez prokuraturę o gwałt mężczyzna przed Sądem Rejonowym w Brodnicy odpowiadał jednak... z wolnej stopy. Wnioski prokuratury o jego tymczasowe aresztowanie (zresztą, nie tylko na tym etapie) nie znajdowały uznania w oczach sądów -ani brodnickiego, ani Sądu Okręgowego w Toruniu, do którego śledczy się odwoływali. Krzywda Anny sądzona była za zamkniętymi drzwiami. Proces toczył się z wyłączeniem jawności przede wszystkim ze względu na dobro ofiary. O tym zatem, co wydarzyło się na sali sądowej, informować nie było można. Jawny stał się wyrok, który Sąd Rejonowy w Brodnicy ogłosił w 2019 roku. Krzysztofa G. brodnicki sąd nie uznał winnego gwałtu, jak chciała prokuratura, tylko „doprowadzenia do obcowania płciowego przy wykorzystaniu stosunku zależności policjant - osadzona". To łagodniejsza kwalifikacja prawna. Kara też była łagodniejsza od tej, której żądali dla sprawcy śledczy: 2 lata i 6 miesięcy bezwzględnego więzienia. Do tego 15 lat zakazu pracy w charakterze funkcjonariusza publicznego i 10 000 zł zadośćuczynienia dla Anny. - Prokuratura Rejonowa w Brodnicy wniosła ape-lację do Sądu Okręgowego w Toruniu. Dowodziła, że doszło do zgwałcenia i domagała się kary 6 lat pozbawienia wolności - przypomina dziś prokurator Andrzej Kukawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu. Sąd Okręgowy w Toruniu podobnie: to było wykorzystanie Dodajmy, że apelację od brodnickiego wyroku wniosły wszystkie strony procesowe. Odwołał się też pełnomocnik prawny pokrzywdzonej oraz obrońca Krzysztofa G. - ten od początku utrzymywał, że jest niewinny. Sąd Okręgowy w Toruniu wyrok apelacyjny ogłosił na walentynki -14 lutego 2020 roku. - Wyrok sądu rejonowego jest słuszny. Sąd odwoławczy, dokonując jeszcze raz analizy akt sprawy, analizy środków odwoławczych, pisemnych motywów wyroku pierwszej instancji uznał, że nie popełniono błędu u-staleń faktycznych - podsumował sędzia Andrzej Walenta. Dla Anny i prokuratury takie rozstrzygniecie apelaq'ibyło rozczarowujące (co najmniej). Już wtedy przed Sądem Rejonowym w Brodnicy trwał drugi proces Krzysztofo G. - ten, w którym oskarżono go o seksualne skrzywdzenie kilku kobiet. Lipiec 2023 roku: winny gwałtu i seksualnych wykorzystań. Trzy kolejne ofiary Ten proces znów toczył się niejawnie. Wyrok Sąd Rejonowy w Brodnicy ogłosił dokładnie 5 lipca 2023 roku. Jedna-kobieta została zgwałcona na komendzie, a dwie inne wykorzystane seksualnie - taką winę Krzysztofo G. uznał tym razem sąd. Wszystkie trzy ofiary były osadzonymi wpolicyjnej izbie zatrzymań. To tutaj Krzysztof G. dopuścił się wobec nich szokujących czynów. Jednąkobietę zgwałcił. Dwie kolejne wykorzystał. Jakdowodziła prokuratura - dotykałw miejsca intymne, całował, przyciskał etc Co jasne, wykorzystywał przy tym stosunek zależności. Działo się to w styczniu, lipcu i listopadzie 2017 roku. Krzysztof G. skazany został nalO lat więzienia. Sądzobowią-zał go również do wypłaty zadośćuczynienia finansowego. Mężczyzna dostał także zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych i kontaktowania się z nimi. Na etapie śledztwa Krzysztof G. nie przyznawał się do winy. Twierdził między innymi, że nie pamięta pokrzywdzonych, a jeśli miał z nimi kontakt, to tylko przy okazji rewidowania. Ten wyrok sprawy nie kończy. Przynajmniej - nie dla śledczych. - Krzysztof G. zostałprzez Sąd Rejonowy w Brodnicy skazany na karę łączną pozbawienia wolności niższą, aniżeli żądał prokurator. W tej sytuacji Prokuratura Rejonowa w Brodnicy zażądała sporządzenia pisemnego uzasadnienia wyroku. Po analizie motywów rozstrzygnięcia sądu zostanie podjęta decyzja w kwestii wywiedzenia apelacji - przekazuje nam prokurator Andrzej Kukawski. I wroz-mowie nie kryje, że ta apelacja wydaje się pewna. Jest jeszcze przynajmniej jedna skrzywdzona kobieta... Cztery seksualnie skrzywdzone przez Krzysztofa G. kobiety rachunku jego krzywd nie zamykają. Na koncie ma krzywdę przynajmniej jeszcze jednej, choć skrzywdzonej winny niż seksualny sposób. Ta piąta ofiara to... żona ekspolicjanta. Prokuratura oskarżyła go o znęcanie się nad nią i dowiodła swoich ustaleń przed obliczem brodnickiej Temidy. Sąd uznał Krzysztofa G. za winnego i ukarał m.in. grzywną. - W tej sprawie prokurator nie żądał sporządzenia pisemnego uzasadnienia wyroku. Apelację składał obrońcaKrzysztofo G. Nie została ona uwzględniona przez sąd odwoławczy - zaznacza prokurator Andrzej Kukawski. Co czeka teraz czarną owcę brodnickiej policji? Odsiadka za kratami, gdy wyrok lipcowy się uprawomocni. Kiedy to się stanie i na ile lat ostatecznie Krzysz -tof G. trafi do więzienia - czas pokaże. Tym razem wizja odsiadki jest tak bolesna, że i ze strony jego obrońcy należy spodziewać się wytoczenia najcięższych możliwych działwapelacji. Do sprawy na pewno wrócimy. PS. Imię pierwszej skrzywdzonej kobiety zostało w tekście zmienione. WAŻNE Nie chciał żegnać się z mundurem - pisał nawet do komendanta głównego policji. Krzysztof G., gdy tylko usłyszał zrzuty gwałtu w komendzie, został wydalony ze służby w policji. Nie chciał żegnać się z mundurem, zapewniał o swojej niewinności. Wykorzystał całą możliwą ścieżkę odwoławczą, by do niej wrócić. Odwoływał się ostatecznie do Warszawy. Nawet jednak komendant główny policji w Warszawie nie wykazał zrozumienia dla jego argumentów. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 PULS • 9 Na wiadomość o wybuchu powstania w Warszawie Adolf Hitler osobiście wydał rozkaz nie tylko zniszczenia Warszawy, ale też zgładzenia wszystkich jej mieszkańców. Do dzieła ruszyli funkcjonariusze SS, policji, a nierzadko również żołnierze Wehrmachtu, mordując schwytanych powstańców oraz ludność cywilną. Krwawy Oskar Dirlewanger Rozkaz „oczyszczenia Warszawy z ludności cywilnej" wydał Hitler, ale doprecyzował Re-ichsfiihrer SS Heinrich Himmler: „każdego mieszkańca należy zabić (w tym również kobiety i dzieci), nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy". Na pierwszy ogień poszła Wola, skąd wycofali się powstańcy pod naporem Dywizji Pancerno-Spadochronowej „Hermann Góring". De facto to żołnierze tej formacji rozpoczęli masakrę. Jednocześnie jednostki tej dywizji, wsparte przez żołnierzy 608. Pułku Ochronnego, systematycznie wypędzały z budynków mieszkalnych polską ludność cywilną, dopuszczając się przy tym mordów, grabieży i gwałtów na kobietach. Następnie dzielnicę zajęły niemieckie siły pomocnicze z formacji rosyjskich degeneratów z Brygady Szturmowej SS „RONA" Bronisława Kamiń-skiego oraz pułk kryminalistów pod rozkazami SS-Oberfuhrera Oskara Dirlewangera. Działali tu również siepacze z batalionu 3. pułku kozaków rotmistrza Jakuba Bondarenki, dwa azerbej-dżańskie bataliony „Bergman" oraz batalion ze szkoły oficerskiej wPoznaniuikilka kompanii niemieckiej policji z Kraju Warty. Dowództwo nad walczącymi z powstańcami i jednocześnie pacyfikującymi cywilów siłami policyjnymi sprawowałgen. mjr policji Heinz Reinefarth. Prym wodził Dirlewanger. Swoich żołnierzy rekrutował spośród kłusowników i drobnych przestępców, z czasem spośród zwykłych kryminalistów, osadzonych w więzieniach i obozach koncentracyjnych. Został on skazany w latach 30. za „czyny nierządne" na 14-let-niej dziewczynce ze Związku Niemieckich Dziewcząt. Został za akt pedofilski wyrzucony z NSDAP, sąd uznał Dirlewangera za zboczeńca i osadził w obozie karnym. Po odbytej karze w 1942 r. palił, gwałcił, mordował i pacyfikował, wraz ze swymi podkomendnymi, wsie na Białorusi i na Polesiu. Apokaliptyczny 5 sierpnia Rzeź dzielnicy zaczęła się z 4 na 5 sierpnia 1944 r. i przeszła do historii jako „czarna sobota". Wolskie kamienice stały się areną niewyobrażalnych Hitlerowski mord na cywilnej ludności Woli i Ochoty był jedną z największych masowych niemieckich zbrodni podczas II wojny światowej Mariusz Grabowski zbrodni. „Żołdacy wypędzali z domów ludność cywilną. Domy podpalali, ludzi zapędzali na miejsca masowych mordów, wrzucali granaty do piwnic. Masakra nie ominęła szpitali, kościołów i sierocińców. Ginęły dzieci, kobiety, zakonnice i pielęgniarki. Okrucieństwo było wręcz niewyobrażalne" - pisał Artur S. Górski w tekście „Rzeź Woli i Ochoty. Sprawcy bezkarni". Stosy ciał rozciągały się wzdłuż ulic. Ocalali wspominali, że Niemców ogarnął „amok". „Strzelali z karabinu maszynowego oraz broni ręcznej. Gdy wszyscy upadli, strzelanina ustała. Upadłam, będąc ranną w lewe ramię. Oprócz tego odłamek ranił mnie w skroń i policzek. Leżąc, zauważyłam, że człowiek nieznanego nazwiska poruszył się, wtedy Niemcy dobili go. Po sprawdzeniu, iż wszyscy nie żyją, Niemcy odjechali. Wówczas wstałam i zaczęłam wołać... Nikt nie odpowiadał" -wspominała 12-letnia Marysia Cyrańska. Podoficer SS Helmut Wagner, dowódca plutonu u Dirlewan- gera, przebywając już w sowieckiej niewoli, zeznał, że rankiem 5 sierpnia w jego jednostce odczytano rozkaz Himmlera, nakazujący „powstańców i ludność zabijać, a miasto niszczyć". Inny żołnierz tego pułku cytował w swoich zeznaniach rozkaz swego dowódcy plutonu: „Wszystko podpalać! Nikogo nie oszczędzać! Nie brać więźniów do niewoli!". W myśl rozkazu gen. Ericha von dem Bacha-Zalewskiego, głównodowodzącego tłumieniem powstania w Warszawie, niemieccy żołnierze mieli oszczędzać kobiety i dzieci, ale nikt tego nie przestrzegał. Zbiorowym egzekuq'om nadal towarzyszyły gwałty, grabieże i palenie domów. Płonącymi ulicami, wśród stosów trupów, tysiące mieszkańców Woli, Powiśla i Śródmieścia Północnego pognano do kościoła św. Wojciecha, a stamtąd na Dworzec Zachodni lub do Włoch, skąd wysiedleńcy byli następnie wywożeni do obozu w Pruszkowie. Towarzyszyła temumasowa grabież oraz gwałty nakobietach i dziewczynkach. Niemieccy żoł- nierze wyciągali mężczyzn i chłopców z tłumu uchodźców, poczymnamiejscuichrozstrze-Hwali. Prawdopodobnie 7 sierpnia zginął w ten sposób ks. płk Tadeusz Jachimowski „Bu-dwicz", naczelny kapelan Armii Krajowej. Systematycznie mordowano także osoby ranne i chore, które opóźniały marsz lub nie miały siły iść dalej. Gehenna Ochoty Na Ochocie, dzielnicy sąsiadującej z Wolą i oddzielonej torami kolejowym, mordy trwały od 4 sierpnia. Największe zbrodnie popełniono w szpitalach Ochoty, w budynku Instytutu Radowego, kolonii Staszica i obozie przejściowym na tzw. Ziele-niaku (róg ul. Grójeckiej i Opa-czewskiej). Oblicza się, że śmierć w powstaniu poniosło ok. 10 tys. mieszkańców dzielnicy. „Doprowadzili nas do skweru między ul. Łęczycką a Górnickiego" - wspominała ówczesna mieszkanka Ochoty Maria Saska. - „Tutaj czekali na nas prawie »małpoludy«, skośnoocy Kał-mucy. Zobaczyłam wówczas iście dantejską scenę - dzikusy rzucali się na każdego, obmacywali kobiety bardzo obcesowo -jeżeli wyczuli coś twardszego -rozbierali, często obrywając guziki, i grabili. Młode kobiety, nawet dziewczynki, wciągali do domu, gwałcili i wypuszczali w podartych sukniach, z podrapanymi twarzami, a jeśli któraś broniła się zbyt intensywnie -mordowali. Zgwałcono też naszą pomoc domową, bardzo ładną Julcię [...] Chwycili ją siłą i wepchnęli w jakieś zabudowania. Poczekaliśmy na nią. Gdy wyszła, była spłakana, ale nie była wstanietak tragicznym jak inne. Do mnie powiedziała: »Już nie broniłam się bardzo, bo tam w środku dużo kobiecych tru-pówleży«". Wspomniany Zieleniak stał się miejscem gehenny dla ocho-cian. Od samego początku dochodziło do dantejskich scen. Wiesława Chmielewska - jak wspominała - znalazła się tam 6 lub 7 sierpnia: „(...) Z pobliskich domów żołdacy podkradali łóżka, kuchnie i sprzęt potrzebny do gotowania i na Zieleniaku przygotowywali sobie posiłki. Pili przy tym ogromne ilości Ludność cywilna pędzona ulicami Woli. Niemcy oczyszczali budynek po budynku. Część osób zagnano do kościoła św. Wojciecha, większość rozstrzelano RZEŹ CYWILÓW. SPRAWCY NIE PONIEŚLI ODPOWIEDZIALNOŚCI wódki, która stała na placu w bańkach po mleku. Ronowcy chodzili w ciągu dnia między ludźmi, zabierali złoto, zegarki oraz kobiety, które im się podobały. Pamiętam taki fakt: rono-wiec wyciągnął kobietę z grona ludzi, ona nie chciała iść, więc wlókł ją za ręce, a ona wołała 0 pomoc: »Bracia, siostry nie dajcie mnie zbrodniarzowi«. Nikt nie pomógł. Kobieta poderwała się, stanęła, uderzyła ronowca dwa razy w twarz, ten wyjął pistolet i ją zastrzelił". Przez Zieleniak przeszło ok. 60 tys. ludzi. Jak się ocenia, tylko tam zmarło lub zostało zamordowanych ok. tysiąca ofiar. W straszliwej sytuacji znalazły się kobiety i to właściwie niezależnie od wieku, które RON-owcy gwałcili, a potem często mordowali. Zwłoki palili w sali gimnastycznej znajdującego się po sąsiedzku liceum im. Hugona Kołłątaja. Losy oprawców Zdaniem Piotra Gursztyna niemieckie mordy w sierpniu 1944 r. były prawdopodobnie „największą jednostkową masakrą ludności cywilnej dokonaną w Europie w czasie II wojny światowej, a zarazem prawdopodobnie największą w historii jednostkową zbrodnią popełnioną na narodzie polskim". Niemieccy sprawcy cynicznie przeprowadzonej akcji eksterminacyjnej, przede wszystkim Heinz Reinefarth i gen. Erich von dem Bach-Żelewski nie odpowiedzieli za zbrodnie w stolicy. Co prawda generał SS Bach-Żelewski odpowiedział przed sądem RFN po wojnie, ale za czyny sprzed 1939 r. Można powiedzieć, że żaden ze sprawców rzezi Warszawy nie został po wojnie pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Kamiński za niesubordynację został skazany na śmierć przez sąd polowy Wehrmachtu jesienią 1944 r. Nawet dla nazistów okazał się zbytnią kanalią. Kozacy w służbie niemieckiej zostali przekazani po kapitulacji Niemiec Sowietom. Dirlewanger został zgładzony w więzieniu w czerwcu 1945 r. na terenie Wirtembergii. Najprawdopodobniej rozpoznali go, dopadli 1 dokonali na nim samosądu Polacy z jednostki wartowniczej amerykańskiej MP. Heinz Reinefarth po wojnie był burmistrzem na wyspie Sylt. Wybrano go też do landtagu kraju Szlezwik-Holsztyn, rozpoczął i kontynuował pracę jako... adwokat. Giinther Bock, jeden z dowódców pododdziału policji w grupie Reinefartha, pełnił funkcję szefa policji w kraju związkowym Szlezwik-Holsztyn. Jego kamrat Fritz Werner, dowódca kompanii w batalionie podchorążych z V oficerskiej szkoły piechoty w Poznaniu, pracował po wojnie jako sędziai wykładowca akademicki. Objąłna-wet stanowisko prezesa Federalnego Sądu Administracyjnego. 10 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 MATEUSZ WODZIŃSKI: NIE ŚNIŁO MI SIĘ, ŻE SIĘ ZAANGAŻUJĘ W WOJNĘ Piszą o nim ukraińskie media; jego działania przyciągają coraz większą uwagę i wsparcie. Mateusz Wodziński „Exen" z Podlasia dostarcza ukraińskim żołnierzom samochody terenowe, które przydają się w trudnych warunkach wojny. Akcja trwa już ponad 14 miesięcy i wciąż się rozwija. - Działamy do końca. Do zwycięstwa - mówi Mateusz Wodziński Anita Czupryn Wrócił Pan właśnie z Ukrainy. Który to już raz od początku wojny? Szczerze mówiąc, to nie liczę, ale myślę, że mam za sobą już około 50 wyjazdów. fle samochodów terenowych dostarczył Pan już żołnierzom ukraińskim? Do tej pory dostarczyliśmy 125 terenówek, z czego 22 teraz w ciągu jednego miesiąca. Jak to się zaczęło? Zaczęło się tak, że po tym, jak Ukraina została napadnięta przez Rosjan, zastanawiałem się, jak mógłbym włączyć się w pomoc Ukraińcom. Trochę czasu mi to zajęło. W czerwcu ubiegłego roku uświadomiłem sobie, że na Ukrainie warunki terenowe są bardzo podobne do tych, które ja mam u siebie na Podlasiu. Stwierdziłem więc, że terenówki będą tam potrzebne. Przy okazji tak się składało, że sam jeździłem starą Suzuki Grand Vitarą. Była wysłużona, zastanawiałem się, czyją sprzedać, czy może przekazać ją na front? Stanęło na tym, że razem z sąsiadem pojechaliśmy do Kijowa i przekazaliśmy to auto żołnierzom z Pułku Kalinowskiego. Są to białoruscy ochotnicy, którzy walczą po stronie Ukrainy; to drugi największy oddział zagraniczny, który jest w armii ukraińskiej po Gruzinach. Mieszkam bardzo blisko granicy z Białorusią, więc uznałem, że warto ich wspierać. Również dlatego że twierdzili i dalej twierdzą: „Jak już wojna na Ukrainie się skończy, to wracamy na Białoruś i zrobimy porządek z Łukaszenką". A dla mnie to bardzo atrakcyjna oferta. Tak więc pierwsze auto trafiło w ich ręce, a ja założyłem zbiórkę na Pomagam.pl. Myślałem: „Może kupię jesz- cze ze dwa, trzy auta i zawiozę na Ukrainę". Tymczasem stało się tak, że to przedsięwzięcie zaczęło się rozrastać. Ten pierwszy - pański samochód - zanim trafił na front -musiał Pan wyremontować, przygotować? Nic specjalnego z tym autem nie robiłem; od strony technicznej był przygotowany, miał założone opony terenowe. Pojechał taki, jaki był. Jak Pan zdobywał kontakty, zaufanie ukraińskich żołnierzy? Na początku rzeczywiście nikogo nie znałem. Nigdy wcześniej nie byłem na Ukrainie. Do kilku pierwszych jednostek wojskowych sam się odezwałem. Zaproponowałem, że przywiozę im terenowe auto. Tak to wyglądało. Później, stopniowo, akcja się rozpędzała. Dziś jest już zupełnie inaczej. Praktycznie całe ukraińskie wojsko słyszało o mnie; codziennie zgłaszają się nowe jednostki. Generalnie, zapotrzebowanie na tego rodzaju samochody jest znacznie większe niż podaż. Tych samochodów wciąż jest za mało. Są szybko eksploatowane, niszczone w działaniach wojennych. Dużo jest jeszcze do zrobienia pod tym względem. Jakiego rodzaju są to samochody? Są to auta terenowe z napędem na cztery koła. Najczęściej pick-up, czyli terenówki z paką. Takie auta najbardziej przydają się żołnierzom na froncie. Służą do transportu ludzi, sprzętu, do ewakuacji rannych z pola walki. W niektórych jednostkach żołnierze montują na nich karabiny maszynowe, więc służą też do działań ofensywnych. Krótko mówiąc, mają sporo różnych zastosowań. Większe SUV-y, typu Mitsubishi Pajero czy, dajmy na to, Jeepy staram się przygotowywać dodatkowo, tak żeby one były właściwie gotowe do prowadzenia tej działalności, którą żołnierze będą chcieli prowadzić. Najważniejszą sprawą jest to, że te auta muszą być sprawne technicznie i mechanicznie. Wykorzystywane do ewakuacji rannych czy do ucieczki z jakiegoś ostrzału, nie mogą naraz, gdzieś w połowie drogi, stanąć, bo to oznacza, że ludzie, zamiast się uratować, mogą zginąć. Samochody muszą być w naprawdę dobrym stanie technicznym. Dodatkowo maluję je w specjalne kamuflaże, czy to kolory leśne, czy polne, czy zimą - na biało. Chodzioto, żeby one jak najbardziej zlewały się z tłem. Do tego zakładamy nowe opony terenowe, co też bardzo usprawnia te auta. I właściwie to wszystko. Kiedy auta są tak przygotowane, to wraz ze znajomymi zawozimy je na front. Ile czasu poświęca Pan na przygotowanie takiego auta? Nie do końca jest tak, że ja wszystko robię sam. Nie jestem mechanikiem. W mieście Krynki - najbliższym mojemu miejscu zamieszkania - mam trzech znajomych mechaników i oni te auta przygotowują nieustannie. Na to też idzie sporo pieniędzy i przygotowanie samochodów zajmuje czas. Ale jak sobie przypomnę, że pienią- dze na pierwszych 10 aut zbierałem przez 3 miesiące, a ostatnio kupiłem 10 aut w tydzień, to jest to już inna rzeczywistość, niż była na początku. Wtedy to mogłem sobie jedno auto przez dłuższy czas na spokojnie przygotowywać, a teraz trzech mechaników pracuje cały czas. Mam też, nazwijmy to, oddział we Lwowie - tam mój znajomy robi dokładnie to samo co ja; on też wyszukuje, kupuje i ściąga auta, które następnie mechanicy naprawiają i przygotowują, po czym zawozimy je na front. No, skala tej operacji nieco się powiększyła. Zaczęły dołączać do pana różne znane i publiczne osoby. Widziałam filmiki z wypraw autorstwa Ewy Bi-lan-Stoch, żony skoczka narciarskiego Kamila Stocha. Od samego początku całą tę akcję, która trwa już 14 miesięcy, relacjonuję na Twitterze; od pierwszego auta pokazuję, co się z tymi terenówkami dzieje. To ważne, aby ludzie, którzy wpłacają pieniądze, wiedzieli, że nie znikają one w jakiejś czarnej dziurze, tylko rzeczywiście trafiają tam, gdzie mają trafić i że kupione za te pieniądze samochody są wykorzystywane na froncie. Ludzie widzą więc, że to działa, że ta pomoc jest dla wojska ukraińskiego bardzo potrzebna, ale też efektywna, że to nie odbywa się przez żadnych pośredników, tylko auto ode mnie tra- fia do żołnierzy na froncie w sposób najbardziej bezpośredni. To bezpośrednia forma pomocy. W związku z tym ludzie się angażują, czy też chcą się zaangażować w tę pomoc, więc dołączają. Jedni wpłacają pieniądze, inni - jeśli jest taka możliwość - jeżdżą ze mną, jako kierowcy. Wiadomo, że jeśli jedziemy w 5 czy 6 aut, to potrzebujemy do nich kierowców. Myślę, że to jest pozytywne, bo w taki też sposób coraz więcej ludzi dowiaduje się zarówno otej akcji, jakiotym, jak wygląda sytuacja na froncie. Sam również staram się relacjono-waćto, co tam widzęijakna razie nie zapowiada się, żebym wyhamowywał. Trwa ofensywa, więc staramy się wysyłać jak najwięcej aut; nie wiadomo, jaka sytuacja będzie na froncie za dwa, trzy miesiące. Ludzie w Polsce starają się pomagać Ukraińcom na różne sposoby. Była zbiórka na zakup drona, ludzie wysyłają hełmy, kamizelki kuloodporne, lekarstwa. Dlaczego pan zdecydował, że będzie wysyłał samochody terenowe? Po prostu się zorientowałem, że terenówki będą tam potrzebne. No i okazało się, że faktycznie. Teraz terenówki, oprócz dro-nów, to najbardziej potrzebny sprzęt dla ukraińskich żołnierzy na froncie. Inne wyposażenie raczej już mają, albo nie jest tak pilnie potrzebne, natomiast terenówki non stop są niszczone, nie tylko przez ostrzał, ale po prostu przez ciężkie warunki drogowe, więc te auta są bardzo mocno eksploatowane i cały czas ich brakuje. Jeżeli ukraińskie wojsko ma być dynamiczne, elastyczne, zwrotne i odzyskiwać tereny, to żołnierze muszą się szybko przemieszczać. Bez samochodów terenowych nie mają na to szans. Co w tych pana wyprawach jest najtrudniejsze? Z jakimi największymi wyzwaniami się spotykacie? Myślę, że najtrudniejsze jest w ogóle zorganizowanie takiego wyjazdu pod względem logistycznym. Optymalny model to czteroosobowa drużyna, która zawozi na Ukrainę trzy auta i czwartym wraca. Ale ostatnio zawieźliśmy 7 aut plus 3 auta były na powrót; to już oznacza 10 aut i kilkanaście osób. Nie ukrywam, ciężko to zorganizować, żeby wszystko przebiegało w miarę zgodnie z planem. Generalnie staram się unikać tak dużych konwojów, ale też nie zawsze się to udaje. Jak jest na trasie? Robicie tysiące kilometrów! Mamy trochę przygód po drodze, wiadomo. Zdarza się, że auta się psują. Znam już mechaników z wielu różnych miast na Ukrainie; te miasta znajdują się na szlaku, po którym się przemieszczamy. Do tej pory nie mieliśmy żadnych talach niebezpiecznych sytuacji; nie spadła blisko żadna rakieta, nie podjeżdżamy zbyt blisko do linii frontu. Staramy się robićto wszystko z głową. Nie musimy włazić do okopów, żeby przekazać samochód ukraińskim żołnierzom. Możemy się umówić 20 km dalej od frontu, żołnierze dojadą, odbiorą auta i wrócą na front. Podjeżdżanie pod sam front jest niebezpieczne - tam jest artyleria, są drony, jest niebezpiecznie. Które jednostki wojskowe i w jakich regionach Ukrainy potrzebują waszej pomocy najbardziej? Zawsze tam, gdzie toczy się front? Wszystkie terenówki idą na front. Nie wysyłamy aut do Kijowa czy do Lwowa, nie dajemy ich cywilom. Cel jest taki, żeby wspomagać żołnierzy, którzy walczą. Z wyborem jednostek wojskowych jest tak, że bardziej od konkretnych jednostek interesuje mnie dany obszar. Na przykład przez pierwsze pół roku tego roku prawie wszystkie auta szły do Bachmutu. No, bo tam trwały najcięższe walki i tam te auta były najbardziej potrzebne. Od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się zmieniać, kontrofensywa jest na Zapo-rożu, więc wozimy auta na Za-poroże. Wokół Bachmutu dalej są ciężkie walki, więc część naszych aut też i tam trafia, ale teraz na przykład na północnym odcinku frontu trwa kontrofensywa Rosjan i jest bardzo trudna sytuacja. Miesiąc temu byliśmy wLymaniu, tam też jest bardzo ciężko. Mniej aut wozimy do Chersonia, bo tam jest inna intensywność walk. Rozmawia pan tam z ludźmi. Jak żyją, co mówią? Oczywiście, rozmawiam, przede wszystkim z żołnierzami i dziś, po wielu przeprowadzonych rozmowach, sam jestem na takim etapie, że nigdy bym się nie poddał. Jeśli Rosjanie zabijają im rodziny, to oni nigdy się nie poddadzą. Nie ma opcji, żeby Ukraińcy zgodzili na jakiś niesprawiedliwy układ pokojowy, jakiś „krzywy" deal. Tego jestem pewien. Z drugiej strony kontrofensywa idzie powoli. Role się odwróciły - teraz to Ukraina atakuje, a Rosjanie się bronią, więc ten broniący się ma dużo łatwiej niż atakujący. Siedzi w okopie i czeka. To atakujący wystawia się na ostrzał. Bardzo trudno jest Ukraińcom odzyskać te terytoria, które stracili. Jakie emocje towarzyszą panu przed każdą wyprawą i po jej zakończeniu? Emocje to bywały na początku, może przy pierwszych 15 wyjazdach. Teraz, kiedy minął już ponad rok i tych wyjazdów było kilkadziesiąt, to raczej się /ILJT/1IVYKORZYSTYlVANE DO ElłAKUACJI R/INNYCH CZY DO UCIECZKI Z JAKIEGOŚ OSTRZA-ŁU NIE MOGĄ NARAZ, GDZIEŚ IV POLOI4AE DROGI, STANĄĆ Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 PULS • 11 1lin - H Mateusz Wodziński: Tych emocji teraz zbyt wiele nie odczuwam, prócz tego, że chcę, żeby Ukraińcy wygrali tę wojnę za bardzo nie ekscytuję, nawet jeżeli znajdziemy się gdzieś bardzo blisko frontu, co się zdarza. Ale mam już wyrobioną procedurę działania -spędzamy w takim miejscu jak najmniej czasu. Zostawiamy auta i wyjeżdżamy. Dzięki temu, że koordynujemy te działania z wojskiem, bo wojsko najlepiej wie, jaka jest namiejscu sytuacja, żołnierze mówią nam, czy dana droga jest bezpieczna, czy możemy wjechać do jakiejś wioski, czy lepiej ominąć jakieś miasteczko i pojechać inną drogą. Tak więc tych emocji teraz zbyt wiele nie odczuwam, prócz tego, że chcę, żeby Ukraińcy wygrali tę wojnę. Ale prawdą jest i to, że gdyby mi się to nie podobało, gdyby mi się te wyjazdy nudziły, to pewnie bym tego nie robił. Tak się jednak złożyło, że lubię jeździć i polubiłem Ukrainę. Kiedy ponad rok temu pojechał Pan pierwszy raz na Ukrainę, to nie znał języka ukraińskiego? Nie znałem; dalej nie mówię po ukraińsku, aczkolwiek potrafię się porozumieć w sprawach, które mnie interesują. Mogę powiedzieć, że żadna przykra, nieciekawa sytuacja mnie tam nie spotkała. Cały czas spotykamy się z bardzo dużą życzliwością iz ogromną wdzięcznością Ukraińców. Oni wiedzą, że bez Polski, bez Polaków to tę wojnę jużbyprzegrali. Stał się Pan bohaterem ukraińskich mediów, które piszą o panu. Jak pan to traktuje? (Śmiech). Bohaterem - to nie. Bohaterami tam są na przykład moi znajomi Polacy, którzy tam walczą. Ja nie podejmuję takiego ryzyka, jakie oni podejmują codziennie. To dla nich trzeba zachować takie określenia, bo to, co przeżywają tam, to prawdziwe piekło. Czym różni się tego rodzaju inicjatywa jak Pana i ludzi, którzy Pana wspierają, od innych, które też wspierają i pomagają Ukraińcom? Co was wyróżnia? Na pewno różni nas to, że pomagamy ukraińskim żołnierzom najbardziej bezpośrednio. A zarazem, mam świadomość, że pomagamy też sobie, bo Ukraińcy każdego dnia osłabiają rosyjską armię. Każdy zabity okupant, każdy zniszczony rosyjski czołg to jest na plus dla nas. Uważam, że trzeba wspierać wojsko ukraińskie; to jest najlepsza forma wsparcia cywili, którzy pozostają w obszarze wojny, bo żołnierze są ich jedyną ochroną przed rosyjskim najeźdźcą. Jeśli armia ukraińska upadnie, to tym cywilom nie da się pomóc w żaden sposób. Co by pan chciał przekazać ludziom, aby zainteresować ich wsparciem dla Ukrainy? Zachęcam wszystkich, którzy by chcieli się włączyć we wspieranie armii ukraińskiej, bo, po pierwsze, trzeba pomagać Ukrainie, która została napadnięta, a po drugie, to jest poniekąd inwestycja w nasze bezpieczeństwo. Dla Polaków dobrą wiadomością jest to, że Ukraińcy osłabiają rosyjską armię. Jakiś czas temu czytałem analizy, z których wynika, że Rosjanie utracili już tyle czołgów, że przez wiele lat się nie odbudują, nie będą w stanie nic zrobić. Dokładnie tak myślą też kraje bałtyckie, które tak samo kibicują Ukraińcom i wspierają ich narożne sposoby. A wszczegól-ności Estończycy, Litwini, którzy zawożą Ukraińcom na front dużo terenówek. Wiedzą, że im lepiej wiedzie się armii ukraińskiej, tym państwa takie, jak: Litwa, Estonia, nawet Finlandia i Polska sąbezpieczniejsze. Więc nie jest pan jedyny z terenówkami dla ukraińskiego wojska? Jestem jednym z wielu. Osobiście znam ludzi, którzy zawieźli już po kilkaset terenówek na Ukrainę; są też całe organizacje z Estonii, Litwy i Łotwy, które specjalizują się właśnie w terenówkach. Ich konwoje liczą po 20 aut naraz. Na Ukrainę trafiły tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy terenówek z całej Europy i pewnie trafi jeszcze dużo więcej. Jak zmieniło się pana życie? Jestem tłumaczem, prowadzę firmę tłumaczeniową, która zajmuje się dosyć wąską dziedziną, bo dla spółek giełdowych tłumaczę sprawozdania finansowe, raporty roczne, kwartalne informacje dla inwestorów. Dzięki temu, że pracuję zdalnie, to mogę sobie pozwolić na tego rodzaju wyjazdy. Gdybym musiał chodzić do biura od poniedziałku do piątku, to nie byłoby to możliwe. Czasem jednak trudno jest pogodzić pracę i tę dodatkową działalność, ale staram się robić to cały czas, może w mniejszej skali, bo już naprawdę nie starcza na to wszystko czasu. Nie miałem pojęcia, że w ogóle kiedykolwiek zaangażuję się w wojnę, nawet mi się nie śniło, że będę coś takiego robił na Ukrainie. Zresztą, nikt z nas nie spodziewał się, że ta wojna będzie tak blisko nas. Ja tylko chciałem zawieźć jedną terenówkę, apo-tem kupić dodatkowo ze dwie albo trzy. Potoczyło się inaczej i dziś widzę, że to ma sens, zresztą dużo łatwiej jest zbierać pieniądze i kupować samochody, a potem przygotowywać je i przewozić na ukraiński front. To są auta 15-, 20-, 25-let-nie, więc jest przy nich sporo roboty, ale chcemy, by były sprawne i służyły Ukraińcom. Nie kończy pan więc tej działalności. Działamy do końca. Do zwycięstwa. 12 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 Czarny Wrzesień powstał dwa lata wcześniej jako zbrojny odłam al-Fatah. Organizację zasilali głównie członkowie Organizacji Wyzwolenia Palestyny, która chciała utworzenia niepodległego państwa. Pieniądze płynęły głównie z Damaszku. Najgłośniej było o nich we września 1972 r., gdy ośmio-osobowe komando Czarnego Września wtargnęło do wioski olimpijskiej wMonachium. Terroryści najpierw zabili dwóch izraelskich sportowców, a następnie dziewięciu kolejnych wzięli jako zakładników. „Walczymy o Palestynę" Nazwa organizacji była politycznym symbolem - nawiązywała do tzw. czarnego września - brutalnej akcji odwetowej króla Jordanii Husajna po ataku na jego życie, który miał miejsce w trakcie wojny domowej w tym kraju. Jej początkiem było ogłoszenie przez Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny powstania „wyzwolonego terytorium palestyńskiego" w północnej Jordanii. Antyrządowe wystąpienie Palestyńczyków zostało stłumione przez wojsko, ale w obronie Palestyńczyków interweniowała Syria. Bezskutecznie, jak się okazało, głównie z powodu nieudolności rządzącej nią partii Baas. 27 września 1970 r. król Husajn i przewodniczący Organizacji Wyzwolenia Palestyny Jasir Arafat, reprezentujący ruchy palestyńskie, podpisali zawieszenie broni, wypracowane na szczycie państw arabskich w Kairze. Jednak już dzień po zawarciu porozumienia Husajn postanowił ostatecznie zlikwidować odśrodkowy ruch palestyński w Jordanii. Walki wewnętrzne zakończyły się ostatecznie latem 1971 r. całkowitą klęską palestyńskich jaczejek, które wycofały się do Syrii. Kierunek: Liban Tam terroryści (na początku 1971 r. ich liczbę szacowano na 300-500 osób) przeszli gruntowne szkolenie wojskowe i polityczne. Głównym celem grupy pozostawała zemsta na rządzie Jordanii, ale równie znienawidzonym wrogiem byli Żydzi. Rozbudowywano także struktury na Bliskim Wschodzie i w Europie, gdzie do Czarnego Września dołączyli aktywiści legalnych palestyńskich organizacji studenckich i pracowniczych. Jordania nigdy nie porzuciła jednak myśli o całkowitej likwidacji Czarnego Września. Już w marcu 1971 r. Jordańczycy odzyskali kontrolę nad Irbidem, zaś ostatni obóz palestyński w górach Adżlun poddał się po czterodniowym oblężeniu 17 lipca 1971 r. Palestyńczycy nie mogli już liczyć na pomoc syryjską, gdyż w grudniu 1970 r. w Syrii doszło do zamachu stanu, po którym władzę w kraju objął i Najgłośniejszą akcją Czarnego Września stało się jednak uprowadzenie, a następnie zabicie 11 sportowców izraelskich w trakcie olimpiady w Monachium w 1972 r. Z DZIEJÓW TERRORYZMU: CZARNY. WRZESIEŃ 5 sierpnia 1973 r. Czarny Wrzesień ostrzelał pasażerów na lotnisku w Atenach, zabijając trzy i raniąc 55 osób. Był to jeden z ostatnich ataków w historii tej palestyńskiej organizacji Hafiz al-Asad, uważany za bardziej liberalny. Ten stopniowo wycofywał się z wcześniejszych syryjskich obietnic dla Czarnego Września. Bojówkarze palestyńscy, coraz bardziej zradykalizo-wani, znaleźli schronienie w innym kraju - Libanie. To tam ostatecznie wykrystalizowała się formuła ataków terrorystycznych, jako formy walki politycznej. Sekwencja strachu Od tego momentu zaczyna się ciąg precyzyjnie zaplanowa- Mariusz Grabowski nych i nagłośnionych uderzeń zbrojnych. W książce Roberta M. Barnasa „Terroryzm od Asasy-nów do Osamybin Ladena" czytamy, że 28 listopada 1971 r. terroryści zabili jordańskiego premiera Wasfi at-Talla. Ponieważ rozbicie ostatnich zgrupowań palestyńskich w Jordanii przypadło właśnie na okres jego rządów, w opinii Palestyńczyków z Czarnego Września stał się symbolem jordańskiego wystąpienia przeciwko OWP. Z 6 na 7 lutego 1972 r. bojownicy przeprowadzili atak bombowy na hamburską halę fabryczną firmy Ad Striiver KG. Zamachbył zemstą za eksport produktów firmy do Izraela. Kilka godzin po ataku terroryści podłożyli bombę pod stację paliw Esso w Hamburgu, a jeszcze tej samej nocy inni członkowie organizacji wysadzili dwie rozdzielnie gazu w Holandii. Trzy miesiące później -8maja 1972 r. - uprowadzili lecący z Brukseli do Tel Awiwu samolot belgijskich linii lotniczych Sa- bena. Ten atak należy uznać za całkowicie nieudany - zakładnicy zostali odbici przez oddział antyterrorystów. 4 sierpnia 1972 r. członkowie Czarnego Września wysadzili w Trieście pięć zbiorników z ropą naftową, należących do rurociągu Ingolstadt. Masakra w Monachium Najgłośniejszą akcją Czarnego Września stało się jednak uprowadzenie, a następnie zabicie 11 sportowców izraelskich w trakcie olimpiady w Monachium w 1972 r. Wydarzenie to zostało ostro potępione przez opinię publiczną na całym świecie, a Izrael rozpoczął działania odwetowe, prowadzone przez Mossad. Przywódcą porywaczy był w tym ataku Luttif Afif, zaś celem wypuszczenie bardzo dużej grupy więźniów palestyńskich z izraelskich więźniów i zapewnienie im przejazdu do Egiptu. Jednym z żądań było również wypuszczenie z niemieckiego więzienia przywódców niemieckiej lewicowej organizacji terrorystycznej - Frakcji Czerwonej Armii. Świadczyło o ponadnarodowej współpracy terrorystycznych radykałów. Izrael odrzucił żądania, nego-cjacje z terrorystami musiała więc prowadzić niemiecka policja. Początkowo porywacze zabili dwóch więźniów, co pokazywało ich determinację. Reszta porwanych sportowców zginęła podczas nieudanej akcji policji ich odbicia na lotnisku Fiirsten-feldbruck - policja symulowała zgodę na warunki terrorystów, jednak terroryści zorientowali się, że zostali oszukani, co rozpoczęło wymianę ognia. Zakładnicy prawdopodobnie zostali najpierw zastrzeleni przez przywódcę Czarnego Września, a następnie do helikoptera, wktórymprzebywali, wrzucono granat. W trakcie nieudanej operacji policji zginęło pięciu z ośmiu porywaczy, pozostali zostali schwytani. „Gniew Boży" Brutalność i fanatyzm zamachu w Monachium sprawiły, że nawet w łonieOWP zaczęto myśleć o zmianie taktyki. Niewinne ofiary niekorzystnie wpłynęły na wizerunek przywódcy OWP - Jasira Arafata. Dodatkowo swoje działania zaktywizował Mossad, co skutkowało potajemną eliminacją wielu liderów Czarnego Września. To właśnie wtedy przeprowadzono operację „Gniew Boży", zleconą przez ówczesną premier Izraela Goldę Meir. Członkami grup szturmowych i operacyjnych byli głównie ludzie młodzi i wykształceni (zarówno kobiety, jak i mężczyźni), werbowani z szeregów wojska, jak i spośród agentów Mossadu. Jako rozkaz mieli wytropić i zlikwidować tych Palestyńczyków, którzy mieli cokolwiek wspólnego z terroryzmem. W krótkim okresie przyszły efekty - wBejrucie dokonano egzekucji m.in. trzech głównych szefów wykonawczych Czarnego Września: Muhammada Jussufa al-Nadżżara, Kamala Adwana i Kamala Nassera. Co ciekawe, działania izraelskiego rządu spotykały się z liczną krytyką i silnym sprzeciwem na arenie międzynarodowej. Doprowadziło to nawet do licznych aresztowań i kilku „pokazowych" procesów agentów operacyjnych, działających głównie poza granicami Izraela. Ale cel operacji został osiągnięty. To już koniec Szefostwo Czarnego Września po raz kolejny zmieniło taktykę. Jednym ze sposobów na wycofanie pozostałych członków organizacji z działalności terrorystycznej było zachęcenie ich do założenia rodzin - bojownicy zostali zapoznani z grupą kobiet, apoprzez zachęty finansowe przekonani do małżeństw. Ale nie każdy z terrorystów chciał się żenić i zostać przykładnym wyznawcą Allaha. 29 października 1972 r. grupa terrorystów straceńców porwała lecący z Bejrutu do Ankary samolot linii Lufthansa. W zamian za uwolnienie pasażerów, zażądali wypuszczenia trójki terrorystów, którzy przeżyli masakrę w Monachium. Rząd RFN spełnił żądania. Potem był wspomniany na początku atak w Atenach, za 5 września 1973 r. bojownicy próbowali zestrzelić w Rzymie samolot linii El Al. Zamach się nie udał, a resztki komand Czarnego Września poszły wrozsypkę. Strzały w Victorii Operacja „Gniew Boży" zakończyła się dopiero w 1979 r., wraz z wyeliminowaniem szefa Czarnego Września - Alego Hassana Salemeha, który stał za zamachem w Monachium jako szef organizacyjny, a potem przez lata pozostawał w konspiracji. Ostateczną akcję przeprowadziła agentka Mosadu o nazwisku Erika Chambers. Po miesiącach pracy operacyjnej na terenie Bejrutu i systematycznym „zbliżaniu się" do otoczenia działaczy Czarnego Września, zdołała umieścić ładunek wybuchowy na drodze konwoju wiozącego Alego Hassana Salemeha i zdetonować go dokładnie w momencie, gdy był w mijanym samochodzie. Wspomnijmy na koniec o wątku polskim. 1 sierpnia 1981 r., w holu warszawskiego hotelu Victoria, przeprowadzono zamach na Abu Daouda, jednego z ostatnich watażków Czarnego Września, który otwarcie przyznał się do udziału w planowaniu akcji w Monachium. Daoud został trafiony siedmioma kulami, ale przeżył. W wywiadach twierdził, ze strzelali do niego Żydzi z Mossadu, ale dotąd nie ma całkowitej pewności, kto stał za tym zamachem. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 WARSZAWA 1944. PAMIĘTAMY! 13 życie rzuciło ich na Pomorze sty". Przecież ci powstańcy chcieli zawiadomić swoje rodziny, więc to było bardzo ważne. Tych karteczek była cała masa: „Żyję, jestem tu i tam", prawda, albo: „Ranny jestem", albo taki, albo nie daj Boże: „Idź, powiedz rodzinie, że nie żyje taki czy inny". No to ja mówię: „Ja się boję, ja nie pójdę". Taka reakcja była, prawda, że niechętnie. Chociaż raz do swoich znajomych poszłam powiadomić, że nie żyje mój kolega, z mojej klasy. No i co, zgłaszałam się do nich rano, dostawałam tę korespondencję, między innymi gazetki, te biuletyny nasze, i rozdawałam, to ta poczta harcerska działała bardzo ładnie. Szłyśmy wszędzie, dostałam się nawet przez tereny niemieckie, trzeba było zamek przejść, na Senatorską czy na Krakowskie Przedmieście, to Niemcy z zamku ostrzeliwali. To było niebezpieczne, ale właśnie ta młodzież była najdzielniejsza, szła bez zastanowienia, że coś się może wydarzyć. Widziałam straszne rzeczy, naloty samolotów. Matka z dzieckiem biegnie i raptem szrapnel jakiś pada. Matka pada na ziemię, dziecko płacze, przewrócone na ziemi, krzyczy: „Mama!", a ja patrzyłam - mama ma prawie całkiem głowę odciętą od tułowia - opowiadała Barbarze Pieniężnej w 2019 roku Krystyna Wasiuszko „Krzysia", łączniczka z batalionu „Wigry". Stare Miasto. Po wojnie mieszkająca w Słupsku. To nie była zabawa - To było nad ranem. Jak wchodziliśmy, już świtało. To był koniec sierpnia. Wchodziliśmy w przepaść, że tak powiem, w otchłań. Nie zdawaliśmy sobie z początku sprawy. Do Miodowej, do burzowców szliśmy pochyło bardzo, błoto nie błoto, cisza była. Przejście od kanału wiodącego, czyń burzowca, prawie do Nowego Światu, to jeszcze szło się pochyło. Tam były porzucone niektóre rzeczy, bo wiadomo, ludzie zabierali to czy owo, a nie zawsze można było wejść do tych mniejszych kanałów, już Nowym Światem. Co chwila się zatrzymywano, cisza, podawano po cichu głos. Wystarczy jedynie drobny zabieg edytorski, żeby z Koszalina roku 2023 przenieść się o 79 lat wstecz. Na warszawską ulicę roku 1944 Niemcy wyczuwali, że jakiś odwrót jest, kanały były otwarte. Osobiście nie trafiłem, że coś wrzucali, jakoś mieliśmy szczęście. Może później, po odkryciu, ale to już garstki same szły, pobłądzili niektórzy. Raczej się wszystko trzymało jedności, broń Boże, żeby się tam pogubić. Trzymać się i nie utracić płynności kolumny. Szło się w kale, było ciepło, to szybko przyrastało do ubrań, [mieliśmy] nasze panterki, ale to wchodziło przez buty. Pamiętam, jak wychodziliśmy przy Wareckiej na Nowym Świecie, to jak człowiek doszedł, batalion wychodził (to już resztki batalionu, grupa ludzi), wszystko to zlepione było. Na Starówce zachorowałem na czerwonkę i wobec powyższego potrzeba było leków. Leki jakie były, okowitę czy wódkę dawali, po sto gramów dziennie, żeby to załagodzić, bo to, wiadomo, jest choroba zakaźna, nieprzyjemna. W związku z tym, że rodzice mieli znajomych, którzy prowadzili aptekę między Chmielną a Alejami Jerozolimskimi po prawej stronie, to oczywiście tam poszedłem, żeby coś dostać, bo znałem ich, oni mnie znali. Ale już ich nie było, rozbite było. Niemcy siedzieli w BGK, Banku Gospodarstwa Krajowego. Mieli ostrzał w kierunku placu Trzech Krzyży i Alej w jedną i drugą stronę, jak również mieli na Nowy Świat. Kartka była: „Jesteśmy na Hożej" - wspo-inał Zbigniew Peć „Lew", łącznik, szeregowiec batalionu „Boń-cza" ze Starego Miasta. Po wojnie mieszkał w Szczecinie. W 2012 roku rozmawiała z nim Paulina Grubek. Łotysze byli okrutni - Była wielka różnica między żołnierzami niemieckimi a Ukraińcami i Łotyszami, i bandytami, których Niemcy sprowadzili na teren Starówki. Szczególnie Łotysze byli bezwzględni. Jak się dowiedzieliśmy później, byli to powy-puszczani z więzień, ci, którzy mieli dwudziestoletnie i wię- cej wyroki. Ich wcielali do tych wojsk, których używali właśnie w takich akcjach. Prawdziwego Wermachtu w powstaniu było bardzo mało. Ale ci żołnierze z Wehrmachtu byli w jakimś stopniu bardzo wyrozumiali, a my dla nich też. Na przykład na Starówce nie rozstrzelaliśmy żadnego jeńca, pomimo że z nami wtedy postępowano makabrycznie. Owszem, zostało rozstrzelanych kilku żandarmów, gestapowców, których schwycono, bo ci z zasady już mieli wyrok śmierci przez Armię Krajową, jako zasada postanowiony. Natomiast Wehrmacht był utrzymywany przez nas w niewoli. Ginęli ra- zem z nami, dlatego że siedzieli w tych samych piwnicach, więc jak tamci bombardowali (a Starówka to była jedna wielka kupa gruzów), to i swoich własnych też bombardowali - mówił Michałowi Studniarkowi w 2010 roku Mieczysław Wacław Świrski „Niedźwiedź", starszy strzelec, sekcyjny batalionu „Chrobry I", walczący na Woli, Starym Mieście, a także w Śródmieściu. Po wojnie organizował na Pomorzu (w Słupsku, Białogardzie, Szczecinie, Kołobrzegu) siatkę Hufca Narodowo- Katolickiej Polski. ©® pociąa marzeń akcja charytatywna o \S HUTA ŁABĘDY SKARBlie SA GLOBAL IMPACT BEATA DRZAZGA 14 • RODZINA JAKICH MAŁO Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 Poczwórna radość i miłość, czyli pięć lat Anielki, Franka, Stasia i Zosi akcja charytatywna WORTHINGTON INDUSTRIES MOWI SI LV E R OFFICE IKEA Industry Małgorzata Klimczak Szczecin 5 lat temu w szpitalu w Zdrojach urodziły się czworaczki. Dwie dziewczynki i dwóch chłopców Dziś zgrana paczka wciąga nas do swojego świata wpokoju pełnym dziecięcych tajemnic. Każdy ma inny wygląd i charakter. * Franek bardzo lubi sport, ale jest też bardzo wrażliwy; Stachu jest najodważniejszy i nie boi się wchodzenia w nowe towarzystwo; Zofia jest bardzo wstydliwa, ale bardzo uparta i najbardziej dąży do celu; Amelia jest opiekuńcza, lubi pomagać, ale też bardzo ciekawa. - To była moja pierwsza ciąża, więc kiedy dowiedziałam się, że będzie czworacza, przeżyłam szok, przerażenie i strach, co będzie z dziećmi, co będzie ze mną. Ale w szpitalu zajął się mną sztab fachowców, więc nie było o co się martwić -mówi Natalia Ratomska, mama czworaczków. - Pani Natalia była bardzo spokojną i pełną zaufania pacjentką, nigdy nie była zdenerwowana i myślę, że również dzięki temu ciąża przebiegała bez komplikacji - mówi dr hab. n.med. Elżbieta Ronin-Walk-nowska, ginekolog prowadząca ciążę. - Ciąża wielopłodowa zazwyczaj kończy się przedwcześnie i to j est dla ginekologa wyzwanie. Ten jeden dzień Dzieci przyszły na świat 28 czerwca 2018 roku. To Zosia zdecydowała, że już czas, żeby wraz z rodzeństwem pojawić się na świecie. - Rano żona zadzwoniła, że ma już wyznaczony termin po-r .lu, więc spokojnie poszedłem do pracy, a potem około godz. 14 zapłakana zadzwoniła, że już jutro, więc zaczął się stres - mówi Mateusz Ratomski, tata. Poród odbierał dr n. med. Andrzej Nie-ifelalski - ordynator Oddziału Położnictwa i Ginekologii. Na kolanach taty Mateusza siedzą od lewej: Franek i Staś, a bliżej mamy Natalii trzymają się Zosia i Amelia - W moim życiu zawodowym czworaczki trafiły się po raz pierwszy i jest to dla mnie ogromna frajda - mówi dr Niedzielski. - Tamtego dnia cały zespół spisał się na piątkę. Na sali były przygotowane 4 zespoły, każdy miał swoje zadanie do wykonania. Wyglądało to jak przygotowania do startu rakiety kosmicznej. Bo tak naprawdę przyjmowaliśmy 4 porody. Dzięki temu dzisiaj mogę patrzeć na zdrowe brzdące. Dzieci od razu trafiły na intensywną terapię i rodzice mogli do nich wchodzić dwa razy w ciągu dnia. Pierwszy zobaczył je tata, mama dopiero dzień po porodzie. - To było dla nas trudne, bo patrzyliśmy na cztery inkubatory , ale na szczęście dzieci urodziły się zdrowe, przybierały na wadze i to było najważniejsze - mówi pani Natalia. Domowa logistyka - Przed przyjazdem żony do domu ćwiczyliśmy wiele rzeczy na oddziale w szpitalu, żeby potem było łatwiej wszystko zorganizować w domu. Przyjechaliśmy i okazało się, że kompletnie nie wiemy, co zrobić. Z tej paniki pierwsze mleko dzieci dostały wtemperaturze pokojowej. Był chaos i ogromne nerwy - mówi pan Mateusz. Dom był pełen ludzi, wszyscy chcieli pomagać przy dzieciach. Dziadkowie byli jednak zestresowani podobnie jak rodzice. Na początku było wiele kłopotów organizacyjnych i logistycznych, bo wyjście na spacer z dwoma dwuosobowymi wózkami to było nie lada wyzwanie. - Od początku mieliśmy bardzo dużo pomocy ze strony rodziny i wszystko się dobrze ułożyło. Teraz, kiedy dzieci są starsze, jest więcej hałasu, biegania po domu, ale dajemy sobie radę i znajdujemy z żoną czas również dla siebie - mówi pan Mateusz. Najtrudniejsze były trzy pierwsze łata, bo trudno było pospać, głównie z powodu karmienia. Przy takiej gromadce trzeba było podejść do tego me- todycznie, wypracować jakiś system i się udało. Cicho, bo idą rodzice Dzisiaj czworaczki żyją radośnie, trochę łobuzują, ale też przedwcześnie musiały stać się samodzielne i wspierać rodziców. Ale wspierająnie tylko ich. Wspierają też (a może przede wszystkim) siebie. Przecież trzeba jakoś pomóc siostrze czy bratu, kiedy coś zbroi. - 5 lat to taki wiek, kiedy widać, że zaczęli trzymać sztamę. Nieraz słychać: „Cicho, cicho, bo rodzice idą". Są bardzo zgrani, bardzo związani ze sobą, ale jak ich rozdzielamy, to też sobie radzą - mówi mama. -Do przedszkola też chodzą dwójkami. Tęsknią za sobą, ale nie płaczą. Wszyscy mają bardzo dużą wyobraźnię i jak się bawią, wymyślają różne scenki i coraz bardziej się otwierają na inne dzieci. Nie tylko na dzieci. Naszego fotoreportera wciągnęli do zabawy w swoim pokoju. Obejrzał zabawki, książki, rysunki wykonane przez dzieci, trochę się pobawił w chowanego i poskręcał kostkę Rubika. Oczywiście większość aktywności towarzystwo spędziło na podłodze. Każdy próbuje być liderem i to z różnym skutkiem, ale najlepiej to wychodzi Zosi. Najmniejsza, ale rządzi i ustawia rodzeństwo. Ma siłę przebicia. Rodzice też muszą trzymać się razem i trzymać wspólny front, żeby czwórka nie weszła im na głowę. A jest się czego obawiać, bo dzieci świetne sobie radzą, świetnie się rozwijają. Wszyscy w jeden dzień nauczyli się jeździć na rowerze. Chłopcy zainteresowali się piłką nożną, z kolei dziew-czynld bardziej się skłaniają ku sztuce.Życie z czwórką kipiących energią dzieci nie należy do łatwych, ale też jest pięknym przeżyciem dla rodziców. - Nasze życie wygląda tak, że ciągle się spieszymy, nie nudzimy się. Dzieci mają już 5 lat, więc są bardzo samodzielne i pomagają nam, więc pod tym względem jest łatwiej. Natomiast trudniej jest pod względem psychicznym, bo jesteśmy bardziej zmęczeni. Skończył się czas leżenia w łóżeczkach i teraz są kłótnie, krzyki, walka, ale najważniejsze jest to, że dzieci są zdrowe - mówi pani Natalia. - Najważniejsze to się nie bać. Na początku zawsze jest szok, kiedy się ktoś dowiaduje, że będzie ciąża bliźniacza, ale potem wszystko się ułoży. - Koleżanka żony urodziła bliźniaki i przyjechała nas odwiedzić. My wtedy jeszcze nie mieliśmy dzieci i zastanawialiśmy się, jak można to wszystko organizacyjnie ogarnąć z dwójką dzieci jednocześnie, a potem życie nas zaskoczyło i pokazało, że można - mówi Mateusz Ratomski. ©® O o Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 BYĆ JAK POMYSŁOWY DOBROMIR • 15. Sylwia Lis Karwno Chcesz mieć helikopter? Po prostu zbuduj go sobie. Tak zrobił Tadeusz Adamczyk z Karwna wpowietiebytow-skim. Co prawda, me można nim polecieć, ale śmigła się kręcą. Prawdziwy helikopter kosztuje miliony, ciągnik nie należy też do najtańszych. Dlatego Tadeusz Adamczyk z Karwna sam sobie je zbudował i spełnił swoje marzenia. Karwno to niewielka miejscowość w gminie Czarna Dąbrówka. Posesje zadbane, w oczy rzucają się kwieciste nasadzenia. Zza płotu wychylają się kolorowe malwy, rudbekie i dalie. Jedno z podwórek wyjątkowo przyciąga uwagę. Nad garażem lata jastrząb, tuż obok „śmiga" helikopter... To posesja Tadeusza Adamczyka. Złota rączka Pan Tadeusz nie jest żadnym inżynierem, nie ma też w ręku porządnego fachu. Skończył zaledwie podstawówkę i udowodnił, że jeśli się czegoś naprawdę bardzo chce, to nie ma rzeczy niemożliwych. autopromocja Potrzebujące dzieci wsiądą do "Pociągu Marzeń" i pojadą na upragnione wakacje Stacja początkowa? Chęć pomocy. Cel? Spełnianie marzeń. Pasażerowie? Potrzebujące dzieci. Ekipa konduktorska? Głos i firmy wspierające akcje. "Pociąg Marzeń" zapełnił już swój skład i w najbliższym czasie wyruszy w wakacyjną trasę marzeń. W te wakacje po raz kolejny wielu podopiecznych stowarzyszeń i fundacji spełni swoje pragnienie o wyjeździe pełnym przygód. Specjalny „Pociąg Marzeń" pomoże w zorganizowaniu wakacji dzieciom, które z różnych względów nie mają takiej możliwości. Do akcji przyłączyły się firmy, które poprzez wykupienie wagonika, pomogły wielu instytucjom w Polsce w sfi- nansowaniu. wakacyjnego wyjazdu dla najmłodszych. Zostanie na to przeznaczona połowa wpłaconych środków. Dzięki dużej ilości wagoników, większa liczba dzieci będzie miała szansę na spędzenie beztroskiego i radosnego czasu. Mecenasem Strategicznym naszej akcji jest Grupa Tau-ron, największy dystrybutor energii elektrycznej w Polsce, który dostarcza energię do ponad 5,6 min klientów w kraju. Firma jest też drugim co do wielkości jej producentem i sprzedawcą oraz największym dostawcą ciepła na Górnym Śląsku. Jednym z fundamentów działania Grupy Tauron jest troska o planetę. Firma realizuje swoją ekologiczną strategię za sprawą Zielone Zwrotu Tau-rona. Grupa Tauron angażuje się w szereg przedsięwzięć na rzecz otoczenia, takich jak działalność edukacyjna i charytatywna. Jest sponsorem ważnych wydarzeń kulturalnych i sportowych. Mecenasem Ogólnopolskim naszej akcji jest Global Impact Beata Drzazga-firma zajmująca się m.in. mentoringiem, inspirowaniem i wspieraniem zarówno przedsiębiorców działających już w biznesie jak i młode osoby chcące WBSSHttKM pociąg otworzyć firmy. Wspieranie i inspirowanie młodzieży. Firma zajmuje się misjami gospodarczymi na całym świecie i pomocą łączenia ludzi w biznesie. Mecenasem Ogólnopolskim naszej akcji jest Skarbiec TFI jeden z najdłużej działających towarzystw funduszy inwestycyjnych w Polsce. Towarzystwo wielokrotnie było wyróżniane prestiżowymi nagrodami, w tym za innowacyjność oraz marzeń H \/A:\\ di \ \nw.c\ Ir o o o o _____ :1 .1 m. o o o rentowność zarządzanych funduszy. Skarbiec TFI obecnie zarządza aktywami w wysokości ponad 5 miliardów złotych, co oznacza, że jest jednym z największych, niezależnych towarzystw funduszy inwestycyjnych w Polsce. Na koniec marca 2023 Skarbiec TFI miało ponad 93 tysiące aktywnych klientów i obsługiwało ponad 1500 firm i instytucji. Mecenasem ogólnopolskim akcji jest Huta Łabędy, która jest jednym z najbardziej znanych i cenionych w kraju dostawców produktów i usług hutniczych, w tym w szczególności produktów dla górnictwa i budownictwa. W naszej akcji "Pociąg Marzeń" pomoże podopiecznym Koszalińskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom Autystycznym oraz Fundacji Ja Też. To kolejna taka akcja Tegoroczna edycja "Pociągu Marzeń" to kontynuacja wcześniejszych akcji. W ubiegłym dzięki ogromnej hojności partnerów i sponsorów, udało się zebrać blisko pół miliona złotych, które trafiły do 15 fundacji. Kierunki podróży były przeróżne: góry, morze, agroturystyka, a na nawet greckie Korfu. W województwie podkarpackim, we współpracy z Caritas Diecezji Rzeszowskiej, pomogliśmy ' w zorganizowaniu letniego wypoczynku aż dla 600 dzieci! Wszystkie wyjazdy łączyło kilka cech. Dzięki wakacjom z "Pociągiem Marzeń" dzieci zyskały masę wspomnień oraz nowych przyjaciół. Radość i szczęście widoczne na ich twarzach to najbardziej wartościowy efekt naszej akcji. Mecenas główny ogólnopolski TAURON Mecenasi ogólnopolscy GLOBALIMPACT BEATA DRZAZGA 0 SKARBIEC 0 HUTA ŁABĘDY S A. i—lii Kiedyś pracował w PGR, a teraz buduje helikoptery - Nad tym helikopterem pracowałem kilka dobrych miesięcy - przyznaje. - Powstał z drewna, blachy i szkła, ważył około stu kilogramów. Nie przeszedł próby czasu, wiadomo, helikopter był na podwórku, a drewno w końcu spróchniało. Potem postanowiłem zrobić jeszcze samolot. To była mozolna praca. Najtrudniej było zrobić kadłub. Ale z efektu pracy byłem zadowolony. Samolot niedługo zdobił podwórko gospodarza, bo przypadł wielu osobom do gustu. - Był tu taki turysta i był zachwycony samolotem - wspomina mężczyzna. - Chodził tak długo, aż w końcu zgodziłem się go sprzedać, wiem, że zdobi plac, na którym bawią się jego wnuki. Skoro niebyło już samolotu ani helikoptera, Pan Tadeusz postanowił zbudować kolejny. Blacha i wkręty - Tym razem lepiej się przygotowałem, chodzi przede wszystkim o materiał - mówi pomysłowy mężczyzna. - Postanowiłem go zrobić z blachy. Prace trwały kilka miesięcy. Majsterkowałem przede wszystkim w długie zimowe wieczory - mówi mężczyzna. - Trochę mi to zajęło. W końcu powstał, ma poną^5-trzy metry długości. Helikopter znalazł zaszczytne miejsce nad garażem. Za sterami siedzi pilot, a obok niego pasażerka, nocą jest podświetlany tak, że widać go z daleka. Dzieło pana Tadeusza wzbudza olbrzymie zainteresowanie. Wszyscy oglądają. - Ja nie muszę mieć żadnych projektów, rysunków, to, co w głowie sobie wymyślę, to robię-przyznaje. - Nie sprawia mi to większej trudności. Wolę zrobić coś pożytecznego, co przyciąga oczy, niż stać jak inni pod sklepem z piwem. Ale to nie jedyny wynalazek mężczyzny. Kilka lat temu sam zrobił mały ciągnik rolniczy. - Części zdobywałem z różnych miejsc, chociażby ze skupu złomu, karoserię też sam zrobiłem. A fotel pochodzi z ciągnika sześćdziesiątki. Najpierw było z malucha, ale za bardzo trzęsło. Traktor jeździ i dobrze się sprawuje. Atrapa helikoptera wykonana jest z metalu i waży ponad 150 kg. Helikopter kręci się wokół własnej osi i oświetla podwórko mieszkańca Karwna. ©® PanTadeusz i jego nielatający helikopter. Maszyna -nie maszyna jest atrakcją wsi Pan Tadeusz przez wiele lat pracował jako traktorzysta w miejscowym PGR. Wtedy na majsterkowanie nie było zbyt dużo czasu, ale wszystko na emeryturę. Najpierw pomyślał o wiatrakach, ale stwierdził, że takie są niemal w każdym ogródku. - Chciałem coś, niebanalnego, coś, co by przyciągało się zmieniło, gdy przeszedł wzrok-przyznaje pan Tadeusz, deusza. - Padło na helikopter. Po prostu chciałem go mieć. A wiadomo, że kupić go nie mogłem, więc postanowiłem zrobić swój. To było pierwsze dzieło pana Ta- J6 WYZWANIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 HS Pojechali, nie zobaczyli, mimo to zwyciężyli Maciej Chudzik Szczecin „Jesteśmy zawsze tam. gdzie nasza Pogoń gra". To przyśpiewka kibiców, którą intonują podczas obecności na wyjazdowych meczach swojej ukochanej drużyny. Nie inaczej było w czwartkowe popołudnie, 27 lipca w Belfaście. Około stu osób, fanów Dumy Pomorza, udało się do Irlandii Północnej, by wspierać r" ogoń Szczecin w walce o awans do kolejnej rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy. Niestety na stadion nie zostali wpuszczeni. Skutki Kopenhagi Zakaz wyjazdów zorganizowanej grupy kibiców Pogoni Szczecin ma swój początek w poprzednim sezonie kwalifikacji do Ligi Konferencji Europy. Kara nałożona przez UEFA to skutek zachowania fanów ze Szczecina podczas wyjazdowego meczu z Broendby Kopenhaga. Pierwotnie zakaz obejmował trzy mecze na terenie rywala, jednak później europejska federacja zmniejszyła karę do jednego spotkania wyjazdowego. Ponieważ kara dotyczyła zorganizowanej grupy kibiców, fani Dumy Pomorza postanowili zakupić bilety indywidualnie. - Bilety kupiłem dużo wcześniej, około trzy tygodnie przed planowanym meczem. Mimo że wiedzieliśmy o zakazie zorganizowanych grup, zdecydowaliśmy się pojechać, a Drzy okazji odwiedzić kolegę, Który od kilkunastu lat mieszka w Belfaście. Chcieliśmy tam być, by wspierać naszą ukochaną drużynę - mówił w pod-caście „My Portowcy" Przemysław Płażalski (na górnym zdjęciu po lewej stronie trzyma telefon robiący zdjęcie), który wraz z żoną poleciał do Irlandii Północnej. I opowiada dalej: -Atmosfera zrobiła się dość gęsta dwa, trzy dni przed meczem. Na różnych irlandzkich forach internetowych przeczytałem, że będą jakieś zakazy i nie będą wpuszczać indywidualnych kibiców. Po pewnym czasie zobaczyłem, że strona irlandzka zaczęła kasować i anulować bilety wszystkim o polskojęzycznych nazwiskach. Nieważne czy byli to Polacy, Duńczycy, czy obywatele innych państw. Bristol, Belfast, Edynburg Do Irlandii Północnej udał się także Damian Ludwiczak (zdjęcie u góry z prawej), który na swoim profilu na jednym z portali społecznościowych umieścił kilka zdjęć i okrasił je takim komentarzem: Wyjazd na mecz może być zdecydowanie udany pod względem turystycznym. Bristol, Belfast i Edynburg zwiedzone. W ciągu czterdziestu jeden godzin eskapady niektórzy przeszli trzydzieści kilometrów spacerując po brytyjskich miastach. To był wyjątkowo udany wyjazd pomimo braku wejścia na stadion. Natomiast gdy szczegółowo dopytujemy o jego przemyślenia dotyczące niewpuszczenia kibiców Pogoni, jest bardzo stanowczy. - Szczerze mówiąc myślę, że ludzie z tego klubu to ra-siści, którzy bezprawnie nie wpuszczali pojedynczych kibiców jedynie na podstawie narodowości, do czego wcale UEFA nie mogła ich zmusić. A co najgorsze, ich kibice wyłapywali pojedynczych Polaków, którym udało się wejść na stadion i fetowali, kiedy ochrona wyprowadzała tych ludzi w czasie meczu. Jest mi ta postawa kompletnie obca, bo piłka nożna ma być zawsze dla kibiców". W tle polski zespół wygrywa z Linfield 5:2, a na pierwszym planie kibic szczecińskiej Pogoni. Fani zespołu ze stolicy Pomorza Zachodniego szukali różnych sposobów, by zobaczyć spotkanie. Wejście na dach było jednym z nich Sytuacja z wyprowadzaniem kibiców przez służby, opisana przez Ludwiczaka faktycznie miała miejsce. W mediach społecznościowych krąży filmik, na którym nie tyle ochrona, a sam dyrektor wykonawczy Linfield FC David Graham wyprowadza z trybuny jednego z kibiców Pogoni. Na nagraniu można obejrzeć to, jak Graham szarpie fana Portowców za bluzę przy aplauzie miejscowych kibiców. Polak nie był agresywny, nie awanturował się, tylko swoim głośnym zachowaniem dopingował granatowo bordowych. Apartament, a nie stadion Bardzo nerwowa atmosfera miała miejsce przed bramami National Football Stadium at Windsor Park i opisuje ją Płażal- ski: - Próbowaliśmy wejść jedną bramką, nie udało się, poszliśmy do drugiej i tam także nas nie wpuszczono. Wróciliśmy do pierwszego miejsca, ale tam już się kotłowało. Przyjechała policja, specjalne pancerne auta służb. Szczerze powiem, że poczułem się naprawdę źle z tą sytuacją. Nie miałem szalika ani koszulki Lienfield więc od razu wzięto mnie na bok i musieliśmy się tłumaczyć skąd jesteśmy, po co przyjechaliśmy i jakiej jesteśmy narodowości. Mogę powiedzieć, że były dwie grupy policjantów. Jedna to ta grupa z pałkami, dwukrotnie zostałem przez nich odepchnięty. Druga grupa to policjanci, którzy normalnie z nami rozmawiali. Jeden z nich powiedział mi, że rozumie moją sytuację i moje rozgoryczenie, że widzi, że nie jeste- śmy chuliganami, a zwykłymi kibicami, ale mają zakaz wpuszczania. Cofniętych było dużo osób, na pewno była to liczba około stu kibiców. Jeszcze chwilę postaliśmy pod stadionem z pozostałymi kibicami ze Szczecina, którzy śpiewali i dopingowali Portowców. Byłem tak rozgoryczony tą sytuacją, że stwierdziliśmy, że wracamy do apartamentu, włączymy mecz na telefonie i tak będziemy oglądać i wspierać Portowców - mówi. Doping z ulicy Kibice Pogoni Szczecin skupili się na dopingu, nie eskalo-wali i tak napiętej już atmosfery. Po meczu udali się pod hotel, w którym zakwaterowany był szczeciński zespół i tam podziękowali im za zwycięstwo. Ogromne rozgoryczenie do- tknęło kibiców Pogoni, którzy są mieszkańcami Belfastu, często od wielu lat. Mieszkają w Irlandii Północnej, pracują tam, mają swoje rodziny, a mimo to nie zostali wpuszczeni na stadion. Jednym z nich jest kolega Przemysława Płażalskiego, 0 którym tak mówi Przemek: on związał przyszłość z tym krajem, ja nie wiem, jak on teraz będzie tam żył. Ja przyjechałem do Polski, a on dalej będzie tam funkcjonował. Szczerze mi przyznał, że jest załamany postawą Irlandczyków 1 nie chodzi mi o policjantów, ale o lokalną społeczność, która z radością oklaskiwała wyprowadzanie naszych kibiców ze stadionu. Linfield żąda pieniędzy Gdy po kilku dniach od meczu emocje już opadły, kibice zdążyli ochłonąć, a drużyna i cały Szczecin szykował się do rewanżowego spotkania Ligi Konferencji Europy, przyszła kuriozalna i totalnie abstrakcyjna informacja z Irlandii Północnej. Klub Linfield FC domaga się od UEFA odszkodowania za to, że nie mógł wpuścić kibiców z Polski, a tym samym nie uzyskał przychodu z zakupionych przez nich biletów. Można chyba przewidzieć, jak zachowa się w tej sytuacji UEFA i Irlandczycy raczej nie mogą liczyć na przychylność europejskiej federacji. Jak przekazał nam rzecznik Pogoni Szczecin Krzysztof Ufland na rewanżowy mecz w Szczecinie zapowiedziała się mała grupka kilkudziesięciu kibiców z Belfastu, jednak w chwili gdy powstaje ten tekst, nie zarejestrowali się jeszcze w systemie sprzedaży biletów i nie można dokładnie określić liczby kibiców zespołu gości. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 REKLAMA 17 materiał informacyjny pzfd PODSUMOWANIE PÓŁROCZA W TRÓJMIEJSKIEJ MIESZKANIÓWCE Ogłoszenie programu „Bezpieczny Kredyt 2%" i zmiana sposobu liczenia zdolności kredytowej spowodowały, że w biurach sprzedaży pojawiło się więcej osób szukających tańszych lokali, a sprzedaż w Trójmieście wzrosła najsilniej w segmencie mieszkań popularnych, najbardziej uzależnionym od dostępności kredytów mieszkaniowych. 4'% m 2tm II kwartał 2023 r. przyniósł wyraźny wzrost popytu w Trójmieście, aż 2,4 tys. lokali znalazło nabywców. Podobny, tak wysoki poziom sprzedaży miał miejsce w Trójmieście w III i IV kwartale 2021 r. Obecny wynik sprzedaży jest lepszy w porównaniu do poprzedniego kwartału aż o 67,3% i tyle samo procent w ujęciu rok do roku. - Już od kilku miesięcy obserwujemy rosnące zainteresowanie ofertą mieszkań, które spełniają wymogi programu „Bezpieczny Kredyt 2%". Klienci już wcześniej planujący z niego skorzystać teraz przeszli do etapu realizacji zakupu. Jest wśród nich wielu młodych, pracujących dorosłych, którzy często przy wsparciu finansowym rodziców w zakresie wkładu własnego chcą teraz dokonać zakupu mieszkania, choć bez oferty tańszego finansowania raczej nie decydowaliby się na to w tym momencie - mówi Magdalena Wróbel, Dyrektor Oddziału Trójmiejskiego PZFD. Dodaje, że rynek po stronie popytowej wyraźnie się ożywił. Do sprzedaży wprowadzono blisko 1,4 tys. jednostek i był to najwyższy wynik nowej podaży od roku, nactel jednak znacznie niższy niż średni kwartalny wynik z lat 2019-2022, który oscylował pomiędzy 1,6 tys. a 2,6 tys. jednostek kwartalnie. Prawie dwukrotna przewaga liczby sprzedanych jednostek nad nowo wprowadzonymi w I poł. 2023 r. sprawiła, że oferta na koniec czerwca spadła do poziomu 7,2 tys. mieszkań. Spowodowało to, że wskaźnik wyprzedaży oferty (liczony na wyniku z bieżącego kwartału) wyniósł 2,9 kwartału, co świadczy o nadwyżce popytu i wyjściu trójmiejskiego rynku ze stanu nierównowagi. Średnie ceny mieszkań w Trójmieście na nowo zaczęły szybciej rosnąć (w 2022 r. widoczne było spowolnienia tempa wzrostu). WII kwartale 2023 r. średnia cena ofertowa była wyższa o 4,9% kwartał do kwartału i wyniosła 13,3 tys. zł/m kw. - Z drugiej strony obserwujemy dość ograniczoną podoi', zwłaszcza w zakresie mieszkań gotowych i z krótkim terminem odbioru. Zainteresowaniem klientów cieszą się zarówno najlepsze, śródmiejskie lokalizacje, jak i oferta mieszkań w miastach satelickich Trójmiasta. Nadal aktywny jest też klient inwestycyjny. Dodatkowo wysoka inflacja negatywnie wpływa na nastroje społeczne i zni^ chęca posiadaczy gotówki do „trzymania pieniędzy", przenosząc ich zainteresowanie na rynek nieruchomości. Warto zaznaczyć, że grunty są obecnie bardzo drogie i nie widać tutaj szans na spadek cen - dodaje Magdalena Wróbel. Wskazuje również, że obecnie stabilne, choć bardzo wysokie koszty wykonawstwa i materiałów budowlanych mogą wpływać na dalszy wzrost cen. Umiarkowany optymizm Deweloperzy wybudowali w ciągu ostatnich 10 lat p "v nad milion mieszkań, znacząco przy tym zasilając budżet państwa, bowiem 10% PKB to właśnie wkład branży deweloperskiej. Nie zmienia to jednak faktu, że obecny pozytywny trend w zakresie popytu na mieszkania rozwiązuje problem tylko na chwilę. Luka mieszkaniowa może sięgać od 2 do 3 min lokali. Należałoby znacząco wpłynąć na wzrost podaży poprzez uproszczenie procedur urzędniczych i eliminację uznaniowości urzędniczej czy uwolnienie gruntów zarezer< wowanych pod program Mieszkanie Plus. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że obecnie proces budowy mieszkań rozkłada się na 5 lat. To stanowczo za długo przy zestawieniu potrzeb Polaków czekających na wymarzone mieszkania z realiami inwestorów. 18 • HISTORIA POMORZA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 Jak Szwedzi Szczecin na zawsze stracili. Chociaż koniec końców nie tak za darmo Marek Jaszczyński Szczecin W sierpniu 1713 roku rozpo-r: tło się oblężenie szwedzkiego Szczecina, zakończone kapitulacją miasta jesienią tego roku. Nowy właściciel szybko zamienił miasto w twierdzę. Musimy zacząć od tego, że na początku XVIII wieku ^schodnią częścią Europy wstrząsnął konflikt na niespotykaną skalę. Była to Wielka Wojna Północna. Przez ponad dwadzieścia lat Szwecja walczyła z koalicją państw. Walki toczyły się także na Pomorzu Szwedzkim, które obejmowało m.in. Szczecin i wyspy: Rugię, Wolin i Uznam. - Karol XII władca Szwecji, v? wieku 18 lat, podobnie jak jego dziadowie, rzucił wyzwanie ówczesnemu porządkowi. Ambitny władca zmieniał oblicze Europy w latach wojny północnej. Konflikt na przestrzeni lat 1700-1721 objął Saksonię, Rzeczpospolitą oraz Rosję. Przebieg wyznaczaLza-równo triumf króla w Saksonii, gdzie w Dreźnie spotkał Augu-ś ta Mocnego, który biernie oczekiwał wyniku wyprawy Szwedów na Rosję, gdzie sprzymierzeni z Kozakami Mazepy ponieśli klęskę w bitwie pod Połtawą w 1709 roku -mówi dr Jakub Ciechanowski, historyk. - Zwycięstwo cara Piotra Wielkiego dało powód do przechylenia szali na rzecz Wetty-nów, którzy po opuszczeniu kraju przez Stanisława Leszczyńskiego, przybyli do Polski. Przegrana kosztowała Szwecję około 30 tysięcy poległych. Karol XII nie doczekał zawarcia traktatu pokojowego. Zmarł w 1719 r. Jego oponent, car Piotr I, dowiedziawszy się ośmieci przeciwnika ogłosił tygodniową żałobę. W Szwecji nie zdobyto się na podobny gest. Zdobycie Szczecina nie było łatwe. Armia rosyjska przystą-do oblężenia Szczecina w maju 1712 roku, pod koniec roku odstąpiła od Szczecina z powodu niepowodzeń wojsk na innych kierunkach. Decydujące było kolejne ob-li^enie. Rosjanie powrócili pod miasto w sierpniu 1713 roku, wzmocnieni saskimi posiłkami. W tym czasie garnizonem szwedzkim dowodził Johan August Meijerfeldt, który również gubernatorem Pomorza Szwedzkiego. 11 7F <§Bł, ■»«- IH€ ' ^'f^SSSfS^ u mx tfrtTTBI Plan Szczecina z 1721 roku, sporządzony przez mierniczego kpt. Ernesta Nordta Szwedzki generał Johan August Meijerfeldt (1664-1749) To on zdecydował się na rokowania z przedstawicielami Prus. 2 października Szwedzi poddali miasto. Do Szczecina weszły wojska pruskie i miały tak stać nieprzerwanie aż do początków XIX wieku. - Ceną końca wojny była m.in. przyszłość Pomorza i Szczecina, które w 1720 r. Szwedzi scedowali na rzecz Prus. Podobny los dotyczył Estonii oraz Inflant, które przejęła Rosja. Rok 1721 roku, kiedy ostatecznie zawarto traktat z Nystadt wyznacza koniec wojny północnej oraz początek końca szwedzkiego snu o bałtyckim Mare Nostrum - dodaje Jakub Ciechanowski. Pamiątkę po przejęciu miasta przez Prusy możemy oglądać do dziś. Na Bramie Portowej umieszczono tarczę z monogramem króla Fryderyka Wilhelma I, fundatora tego obiektu. To tablica ze złoconym napisem w języku łacińskim, który informuje o prawach państwa pruskiego do Pomorza i Szczecina. Tyle że wynika z niej, że Fryderyk Wilhelm w 1719 r. kupił Szczecin od Szwedów za dwa miliony talarów. Pięć lat później Prusacy zaczęli fortyfikować miasto. Projektantem obwarowań był podpułkownik Gerhard Corne-lius von Wallrave, główny projektant rozbudowy twierdzy kłodzkiej, jak i innych ważnych twierdz i umocnień - w Szczecinie, Nysie, Brzegu, Głogowie, Koźlu i Świdnicy. Kilkadziesiąt milionów cegieł Budowę rozpoczęto w maju 1724 roku położeniem kamienia 5rrri*UM. W Fortyfikacje Szczecina na rycinie Matthausa Meriana opublikowanej w dziele „Topographia Germaniae" (1642) węgielnego przy Szańcu Północnym obok Bramy Panieńskiej. Prace nad głównymi umocnieniami trwały do 1740 roku. Nadzór sprawować miał sam projektant, a jego zastępcą został Johann Gabriel de Prew. Co ciekawe, cegła była produkowana na miejscu i pozyskiwana z rozbiórki m.in. ze średniowiecznych murów Wolina oraz zamku i klasztoru w Jasienicy. Zużyto ich ponad 43 min. W oparciu o plany Holendra powstały fortyfikacje mające zabezpieczyć miasto przed ewentualnymi oblężeniami. Obok znacznie zmienionych i rozbudowanych umocnień szwedzkich wybudowano nowe wały i dzieła for-teczne. Równocześnie z budową fortyfikacji pojawiły się nowe bramy. Na miejscu przedbramia szwedzkiej Bramy Nowej, u wylotu ul. Szerokiej (ul. Wyszyńskiego), wybudowano Bramę Berlińską (obecnie Brama Portowa). Brama Królewska (Kónigstor, do 1806 roku Anklamska Anklamer Tor), zbudowana u wylotu ul. Małej Tumskiej (dziś ul. Mariacka), zastąpiła zburzoną W1720 roku Bramę Młyńską. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 ARTYKUŁ REKLAMOWY artykuł reklamowy Nowa metoda wspomagająca układ moczowy może zmniejszać dolegliwości nawet w 98%! Masz dość problemów i pęcherzem? ® AKCJA REFUNDACJA - PULA PRODUKTÓW ZA O ZŁ Gdy coraz częściej musisz biegać do toalety i zdarza Ci się popuszczać, to wiedz, źe coś się dzieje. I to coś niedobrego. Na szczęście powstał preparat, który szybko może wspomóc uszczelnianie pęcherza i poprawić jakość życia. Skorzystało z niej już 145 tys. Amerykanów, a teraz przełomowa metoda dostępna jest też dla Polaków. Chory pęcherz Kurczy się i zmniejsza pojemność, powodując ciągłe uczucie parcia i doprowadzając do popuszczania oraz innych dolegliwości. Znietrzymaniem moczu może walczyć już co druga kobieta po 40. roku życia. Coraz częściej problem ten dotyka też młodsze panie i mężczyzn. Jeśli Ty też zmagasz się z tym problemem, to mamy dla Ciebie dobrą wiadomość: nie jesteś już skazana na przestarzałe metody. Na szczęście nadeszła ogromna zmiana - powstał preparat, który szybciej niż myślisz może pomóc: a a a a uszczelnić układ moczowy i zmniejszyć problem popuszczania, zwiększyć szczelność i sprężystość cewki moczowej, odczuwalnie wzmocnić mięśnie dna miednicy, wyraźnie wzmocnić komórki i tkanki odpowiedzialne za trzymanie moczu. Autorem rewolucyjnej metody jest spec. Ralph Zieliński z uniwersytetu w Chicago. Jego odkrycie to prawdziwy przełom w dziedzinie walki z nie-trzymaniem moczu. Jl \ \ Jr Spec.Zielinski: „Mój preparat jest pierwszą tego typu metodą wsparcia uszczelniania pęcherza, która ma za zadanie działać ekstremalnie szybko i skutecznie. Co istotne, jest polecana na każdy stopień problemu, bez względu na to, co jest jego powodem. Nieważne, czy nietrzymanie moczu jest w Twoim przypadku spowodowane infekcją, nadwagą lub chorobą neurologiczną, czy jest związane z ciążą lub przechodzeniem Tienopauzy. Każdy ma szansę, by poprawić sprawność układu moczowego i przestać przejmować się tym wstydliwym problemem". Problemy z pęcherzem miałam od roku. To był dramat: popuszczałam przy kichaniu, albo nawet bez powodu. Wypróbwałam już chyba wszystkie istniejące metody. Na szczęście kuzynka przysłała mi ten środek z USA i po niedługim czasie na moje męki przyszła ulga. Wreszcie mogę żyć normalnie i wychodzę z domu bez strachu, że wrócę w mokrych spodniach. Polecam tę metodę każdemu! po kilku dniach użytkownicy byli w stanie wstrzymywać mocz kilkukrotnie dłużej, niż wcześniej, a następnie mogli poczuć ulgę od problemów z nadwrażliwością pęcherza". Odzyskuje całkowitą pojemność, dzięki czemu znikają wstydliwe dolegliwości i możliwe jest odzyskanie kontroli nad częstotliwością _oddawania moczu.______ preparat TWOJA SZANSA NA ODZYSKANIE CMffllO GH3 SM Monika, 49 lat, Zielona Góra Przekonaj się, co możesz zyskać dzięki tej metodzie Innowacyjna metoda spec. Zielińskiego ma za zadanie wspomagać napinanie tkanek, które budują układ moczowy. Tym samym może sprawić, że ściany pęcherza zwiększą swoją sprężystość, co w efekcie pozwala zapobiegać niechcianemu popuszczaniu. Stosując tę nową metodę możesz znacząco wydłużyć czas między pierwszym uczuciem parcia na pęcherz a koniecznością skorzystania z toalety! Wreszcie możesz mieć kontrolę nad oddawaniem moczu i odzyskać pewność siebie, utraconą przez krępującą przypadłość. W końcu przestaniesz też wydawać swoje ciężko zarobione pieniądze na nieskuteczne specyfiki. Spec. Zieliński: „Sukces mojego preparatu opiera się na innowacyjnym połączeniu bioaktywnych substancji z witaminami i składnikami pochodzenia roślinnego, które w sposób naturalny umożliwiają wzmacnianie układu moczowego i uszczelnianie pęcherza. Ok. 90% stosujących już nawet w ciągu godzin od pierwszego zastosowania mogło wyraźnie zmniejszyć liczbę wizyt w toalecie. Potem było tylko lepiej - 0 Zwiększyć kontrolę nad pęcherzem, Q Zmniejszyć uczucie parcia na pęcherz, Q Odczuwalnie złagodzić problem mimowolnego popuszczania, (3 Wyraźnie zwiększyć odporność komórek i wzmocnić ochronę przed infekcjami i zapaleniami. _ 0 Zaoszczędzić pieniądze wydawane na poderzane i nieskuteczne specyfiki. Pozbądź się wstydu 1 zyskaj nową jakość życia Osoby testujące preparat spec. Zielińskiego zauważały także inne pozytywne skutki, takie jak uodpornienie na infekcje układu moczowego, złagodzenie uciążliwego pieczenia i swędzenia, a u mężczyzn dodatkowo poprawę mechanizmu potencji. Wszyscy, którzy skorzystali z metody polecanej na problem nietrzymania moczu zgodnie przyznają, że po jej zastosowaniu ich życie zmieniło się o 180 stopni. Do niedawna środek dostępn był tylko w Stanach Zjednoczonych, jednak spec. Zieliński, ze względu na swoje polskie pochodzenie i sentyment do naszego kraju, postanowił wprowadzić ją także na polski rynek. Jestem starszym człowiekiem i wydaje mi się normalne, że czasem zdarza się mi „dać plamę". Jednak dzieci kazały mi zadbać o siebie, mówiły, że w dzisiejszych czasach na wszystko jest sposób. No ale bałem się niektórych metod i nie dawałem się przekonać, choć córka bardzo napierała. W końcu syn sprowadził przez kolegę ten środek ze Stanów i wreszcie mogłem odetchnąć. Mogę dłużej wytrzymać bez chodzenia do łazienki, niż moje wnuki no i nie muszę już prać aż tak często. Nie powiem, cieszę, że trafiłem na ten preparat, bo żyje mi się teraz o wiele lepiej. Janusz, 82 lata, Gdańsk Aby obniżyć koszty i pominąć pośredników, zdecydował się na sprzedaż drogą telefoniczną. Zatem, jeśli i Ty chcesz dać sobie wreszcie szansę złagodzenia problemów z pęcherzem, masz dość popuszczania i chcesz wychodzić z domu bez strachu i wstydu, koniecznie zadzwoń na podany niżej numer. Uwaga! Na pierwszych 100 dzwoniących czekają darmowe opakowania, dlatego nie warto zwlekać z wykonaniem telefonu. Suplement diety Zadzwoń teraz produkty gratis s C2e^jąf J UWAGA! Pierwsze 100 osób, które do 7.08.23 r. zamówi nasz preparat, otrzyma go całkowicie ZA DARMO! Decyduje kolejność zgłoszeń. -X-GE zwo *Szczegóły oraz informacje dotyczące procedury zwrotów i reklamacji dostępne są pod adresem: www. info-for-customers. com/statue/pl 20 • RECENZJE, FELIETON, OGŁOSZENIA DROBNE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 CUDZE CHWALICIE SWEGO NIE ZNACIE, SAMI NIE WIECIE CO POSIADACIE - WERSJA NADBAŁTYCKA W ZASTĘPSTWIE Michał Elmerych Jak kraj długi i szeroki słychać narzekania.Drogo, drożej, najdrożej... Nie ma pogody dobrej, nu-uuuda. I jeszcze raz drogo, drożej, najdrożej... Wszystkie te kwestie wypowiadane są (lub wypisywane) w języku polskim. Tymczasem... „Mo-derne Hotels mit Spa- und Wellnesangeboten, kompe-tenter Service und nette Men-schen iiberzeugen. Die Infrastruktur stimmt - auch dank Hunderter Millionen Euro..." pisze niemiecki dziennik. , Przekonują nowoczesne hotele z ofertą spa i wellness, kompetentna obsługa i mili ludzie. Infrastruktura jest jak należy - także dzięki setkom milionów euro, które napłynęły na polskie wybrzeże w postaci unijnych dotacji. Ceny są dużo niższe niż na niemieckim wybrzeżu Bałtyku". Albo „V jakemkoliv roćnim obdobi urćite navśtivte blizkou plaż, kde jsou v teplych mesicich pro hotelove hosty pripravena lehatka a slunećniky, na jare a na po-dzim se mużete kochat neko-nećnym pohledem na morę". Czyli że „O każdej porze roku koniecznie odwiedźcie pobliską plażę, gdzie w ciepłe miesiące dla gości hotelowych przygotowane są leżaki i parasole, a wiosną i jesienią można cieszyć się niekończącym się widokiem na morze". A gdzie tak napisano, a na czeskim portalu podróżniczym. Jeszcze chwila i pojawią się też re- cenzje po arabsku. Czyżbyśmy więc mieli do czynienia z klasycznym - cudze chwalicie, swego nie znacie? Wydaje się to wielce prawdopodobne. Bo przecież niejeden z nas zginął już od paragonów grozy, przeziębił się i umarł z nudów. Niejeden z Łodzi, Radomia czy Warszawy. Niejeden z Lęborka, Biesiekierza i Nowogardu wybrał Krk albo inną wyspę chorwackiego wybrzeża. I wylądował w jeszcze ciepłym łóżku po czeskim turyście, który zajął hotelowy pokój nad Bałtykiem. Oczywiście biorę poprawkę na to, że te wszystkie zachwyty pochodzą z dni, kiedy żar lał się z nieba (temperatura między Pulą a Świnoujściem i tak wynosiła ponad 10 stopni - na korzyść/niekorzyść cieplejszej miejscowości na Istrii) i wszystko mogło się zmienić, kiedy nad nasze plaże zawitało polskie tradycyjne lato. Ale pogoda (no może nie taka jak od kilku dni) też jest naszym atutem. Dla Czechów i Słowaków w Dąbkach czy Ustce nie jest tak gorąco i pot nie leje się z człowieka od rana do wieczora. Chwalą więc nasi południowi sąsiedzi polski chłodek. A Niemcy zachwycają się.. . polskim słońcem i ciepłem. Jak to możliwe? Niemieckie plaże są bliżej Atlantyku i powietrze znad oceanu ma większy wpływ na kształtowanie się pogody na Rugii na przykład. Więc im dalej na wschód, tym jest po prostu słoneczniej i cieplej. Wiele wskazuje na to, że niedługo do wszechobecnych na promenadachjęzyków rosyjskiego (którym posługuje się sporo Ukraińców) i niemieckiego, coraz bardziej słyszalnego czeskiego lub słowackiego, dołączy arabski. Tak. Nie inaczej. Właśnie arabski. Kto odpoczywał tego roku w Zakopanem, ten doskonale wie, o czym piszę. Gości z Bliskiego Wschodu jest więcej niż zwykle i z każdym dniem przybywa. No cóż... Stanisław Bareja kończył jedną ze swoich doskonałych komedii „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" tekstem: zmiany, zmiany, zmiany... KSIĄŻKI Królewska perfekcja po francusku Luca Caioli, Cyril Collot Wydawnictwo SQN. Opis . od wydawcy: „Pięć zwycięstw w Lidze Mistrzów, cztery mistrzostwa Hiszpanii, ponad 200 bramek dla Realu Madryt, rekord asyst w historii Królewskich, czołowy strzelec reprezentacji Francji. To historia nonszalanckiego chłopca z okolic Lyonu, który przeszedł spektakularną przemianę. Początki Karima Benzemy wcale nie zapowiadały wielkiej kariery. Francuz jako dziecko nie wyróżniał się fizycznie, a przy tym zachowywał się dość nonszalancko. Od tego czasu zmieniło się jednak bardzo wiele. Poznaj historię wielkiego napastnika, którego trenerzy przekonali, że aby osiągnąć sukces, musi zmienić swoje podejście do życia.." (ME) Wielki rywal i jego bogata historia oczami kibola Maciej Henszel Bogucki Wydawnictwo Naukowe. Nas na Pomorzu, te oczy kibola mogą nieco szokować, ale nie ma w tym nic zdrożnego. Maciej Henszel, autor jest bowiem nie tylko dziennikarzem, obecnie rzecznikiem prasowym Lecha, ale też (a może przede wszystkim) jego zapamiętałym kibicem. Czyli w Wielkopolsce właśnie ki-bolem. I w taki właśnie fanatyczny, ale arcyciekawy sposób prowadzi nas przez historię najważniejszego klubu nie tylko Poznania, ale także całego regionu. Wiemy dlaczego Lech wygrywał i czemu przegrywał. Poza tym opowieści o historii klubów zawsze są pasjonujące. Po lekturze śpiewać „w górę serca niech zwycięża Lech nie trzeba". Gratulować autorowi już tak. (ME) E Nieruchomości MIESZKANIA - KUPIĘ & JPIĘ udziały w nieruchomościach, spadkach, 602-738-759 KUPIĘ zadłużone mieszkanie lub pomogę w zamianie na mniejsze z dopłatą, 602-738-759 Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń Handlowe 91-311-11-94 95-737-63-39 GARAŻE Blaszane BRAMY Garażowe OJCE dla Psów Najniższa CENY Różne wymiary """'gnsport cały kraj Montaż GRATIS Dogodne RUTY 94-318-80-02 58-588-36-02 59-727-30-74 512-853-323 www.konstal-garaze.pl POŚREDNICTWO OMEGA WYCENY OBRÓT SŁUPSK, UL. STARZYŃSKIEGO 11 tel. 59 841 44 20; 601 654 572; www.nieruchomosci.slupsk.pl omega@nieruchomosci.slupsk.pl MATERIAtY OPAŁOWE TANIE drewno kominkowe i opałowe, transport 792-669-632 OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 TŁUMIKI, katalizatory, złącza. Czekaj Zbigniew. Koszalin, Szczecińska 13A (VIS). Tel: 501-692-322. ZATRUDNIĘ RYBAKA stawowego w Bardzlinie, gm. Świeszyno, tel. 795 461305 C> APN Sentium Opieka z szacunkiem Wyjedź jako opiekunka na wakacje t w S tygodni zarób nawet 38oo€ netto na rękę ♦ premia do 200€ +48 500 401 901 Zdrowie NEUROLOGIA SPEC. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364. ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 AGD RTV FOTO NAPRAWA anten i TV, 604-885-366 GK PRALKI naprawa w domu, 603 775 878 BUD0WLAN0-REM0NT0WE CYKLINOWANIE bezpyłowe 511323367 CYKLINOWANIE bezpyłowe 884912222 MALOWANIE dachów 788-016-988 REMONTY od A do Z, 660-683-933(GK) Turystyka KRAJ - G0RY PROMOCJA od 100 zł/os. w tym 2 posiłki. TYLICZ k/Krynicy G., pok. złaz.+TV, bilard, parking, 730-007-166 KRAJ - MORZE DZWIRZYNOMORZE.PL, 605 905 969 KOŁOBRZEG blisko morza! 511337308 ŁEBA, tanie pokoje z łaz. 603-471-715 momaine 50-LATEK pozna Panią, tel. 791 090 756 PAN pozna Panią do lat 50. Słupsk i okolice. 666-619-876 PAN pozna Panią, 507424834 Różne KASA za stare książki 609-643-399 I (omunikaty ZGUBIONO legitymację studencką o nr indeksu 3078. Rolnicze MASZYNY ROLNICZE KUPIĘ ciągniki, przyczepy, maszyny rolne. Tel. 535135507. ZWIERZĘTA HODOWLANE KURKI odchowane 784 461566 KURKI odchowane 784 461566 autopromocja TWOJE DOMOWE BIURO OGŁOSZEŃ ibo Ogłoszenia drobne w Twojej gazecie przez Internetowe Biuro Ogłoszeń. Bez wychodzenia z domu. ibo.polskapress.pl reklama ZŁOM kupię, potnę, przyjadę i odbiorę, tel. 607 703 135. USŁUGI HYDRAULICZNE, tel. 607 703 135. SPRZĄTANIE strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w big bagach, 607 703 135. Dyrektor Oddziału Regionalnego Agencji Mienia Wojskowego w Szczecinie działając zgodnie z art. 35 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t. j. Dz. U. z 2023, poz. 344) informuje, że na tablicy ogłoszeń w siedzibie Oddziału przy ul. Potulickiej 2/ul. Księcia Sambora 4 wywieszone zostały wykazy: - terenu pod garaż blaszany nietrwale związany z gruntem stanowiący własność Najemcy o pow. 27,00 m2, oznaczony nr T-6, stanowiącego część działki oznaczonej nr 1/41 o pow. 0,4827 ha, położonego w Złocieńcu, KW nr K01D/00020862/3, przeznaczonego do najmu w drodze bezprzetargowei. - terenu nr T60 o pow. 300,00 m2, stanowiącego cześć działki nr 790/2 o pow. 1,4474 ha, położonej w Dziwnowie przy ul. Dziwnej, obręb 0002 Dziwnów, KW nr SZ1K/00017934/3, przeznaczonego do dzierżawy w drodze bezprzetargowei. - lokalu nr U9 o pow. 57,40 m2, przeznaczonego na cele niemieszkalne - pomieszczenie gospodarcze na potrzeby własne, niezarobkowe, położonego w Gryficach przy ul. Piłsudskiego 9A, 9B, 9C (klatka nr 9C), do lokalu przynależy pomieszczenie - piwnica o pow. 1,50 m2 (działka nr 40/3 o pow. 0,2396 ha, jednostka ewidencyjna: 320502_4, Gryfice-miasto, obręb 0010 Gryfice-10, KW nr SZ1 G/00023643/7), przeznaczonego do najmu w drodze ustnego przetargu nieograniczonego. Wszelkie informacje można uzyskać pod numerem tel. 91 447 2034, 91 447 2026, 91 447 2029. Oddział Regionalny AMW w Szczecinie, 70-230 Szczecin, ul. Potulicka 2, tel. ( 4891) 447 20 00, fax (4891) 488 47 95, e-mail: marketing.szczecin@amw.com.pl www.amw.com.pl WYKAZ WYKAZ WYKAZ Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 ROZMAITOŚCI 2" CZYTELNIA Zygmunt Freud kontra gotyckie ciemności „Powieść gotycka w stylu »Cienia wiatru« Zafóna" - tak wydawca (Albatros) reklamuje wydaną właśnie „Szkołę aniołów" Toniego Hilla. Zajrzyjmy zatem do środka w poszukiwaniu śladów owego gotyku, bo to towar bardzo unikatowy. Wyleczyć „chore dusze" Fabuła idzie tak: młody psychiatra Frederic Mayol po studiach w Wiedniu wraca do Barcelony, uciekając od traumy Wielkiej Wojny, która wciąż toczy się w Europie. Ma pokierować nową placówką - szpitalem, w którym leczone są „chore dusze". Jest jednak pewien problem. Budynek, w którym mieści się szpital, ma w sobie coś przerażającego. Rzeźby aniołów na fasadzie, zamiast koić nerwy, straszą. Jakby wokół nich krążyły duchy głęboko skrywanej mrocznej przeszłości... Frederic dowiaduje się, że przed laty była tu szkoła dla dziewcząt z dobrych domów i doszło do pożaru - tragicznego w skutkach i nie do końca wyjaśnionego. Kiedy próbuje zgłębić tę tajemnicę, natrafia na mur milczenia. Prawda może być straszna Mamy zatem gotyk, w literackim stylu rodem z XIX w. Nasz Frederic nie poddaje się jednak jego obezwładniającemu urokowi, a kluczem do zrozumienia tego, co naprawdę wydarzyło się w tym miejscu, jest dziennik dyrektorki szkoły, panny Aguedy, który Frederic pilnie studiuje po nocach. By dopełnić atmosferę, autor wprowadza do akcji dodatkową postać, Blankę - młodą, uroczą niewiastę, w której Frederic się zakochuje, a która z jakichś powodów nie chce, by nasz bohater rozgrzebywał przeszłość. Pragnienie poznania tajemnicy staje się jednak obsesją młodego lekarza. Nawet nie przeczuwa, jak straszna może być prawda, którą za chwilę odkryje. Powieść szkatułkowa Toni Hill, Katalończyk z Barcelony, nim wpadł na pomysł „Szkoły aniołów", znany był z powieści kryminalnych, konkretnie trzech: „Lata martwych zabawek", „Pięknych samobójców" i „Kochanków z Hiroszimy". Ale jako psycholog z wykształcenia sięgnął po coś mroczniejszego i w 2016 roku wydał niniejszą powieść. Dodajmy, że ze sporym sukcesem. Chwalono konstrukcję fabuły przypominającą powieść szkatułkową, trzy plany czasowe i zróżnicowaną narrację. Klamrę kompozycyjną stanowi narracja wiekowego psychiatry, który wspomina wydarzenia sprzed lat, kiedy do ośrodka trafił nasz Frederic, nie tylko zafascynowany Freudem, ale też zmagający się z wojenną traumą. Najciekawsze w powieści są jednak fragmenty wspomnianego już dziennika dyrektorki szkoły. Uważny czytelnik dostrzeże ukłon autora w stronę prozy Charlotte Bronte, przede wszystkim jej „Dziwnych losów Jane Eyre". Czyli gotyk jak żywy. margra ^ , Toni Hill, „Szkoła aniołów", wydawnictwo Albatros, Warszawa 2023, cena 49,90 zł WIEŚCI NIE Z TEJ ZIEMI MARCELINA ZAWADZKA Zaręczyła się To już chyba trzy lata, od kiedy popularna prezenterka poznała podczas wypadu do Meksyku niemieckiego przystojniaka Maksa Gloeck-nera. Mężczyzna ma nietypową profesję: zajmuje się sprzedażą czarodziejskich bransoletek, które dzięki swym wibracjom mają „regulować ludzką aurę". Miłosna idylla trwa i Gloeckner właśnie oświadczyłsię Zawadzkiej. Odbyło się to wmalowniczej scenerii skalistego kanionu, a zakochani byli wystrojeni w kow-bojsłam stylu. „Niechcęiść do nieba, kiedy niebo jest tuż przede mną"-podpisałmęż-czyzna fotografię na Instagra-mie, na której widać, jak wręcza wybrance pierścionek. NATALIA JANOSZEK Straciła pracę Dziennikarz Krzysztof Sta-nowski opublikował niedawno w intemecie trzygodzinny film, w którym zarzuca celebrytce udawanie podróży prywatnym odrzutowcem, kłamstwa w sprawie sukcesów w konkursach miss czy kupowanie internetowych fol-lowersów. Działania Stanow-słaego mocno odbiły się na karierze aktorki. - Natalia straciła właściwie wszystkie zlecenia, jakie miała zaplanowane do końca roku. Nie może teraz liczyć na kontynuację współprac reklamowych na Instagramie. Jedna ze staqi telewizyjnych zrezygnowała też z planów powierzenia jej roli prowadzącej nowego programu - mówi Pudelkowi znajoma Janoszek. I dodaje: Natalia nie zamierza rezygnować z udowodnienia swoich racji i przygotowuje się do sprawy sądowej. FILIP CHAJZER Zaprasza na kawę- W miniony wtorek celehryta otworzył podwoje swojej restauracji w centrum Warszawy. Miejsce ma wyróżniać się na tle konkurencji między innymi tym, że śniadania będą serwowane przez cały dzień, a w karcie nie będzie żadnych drin-ków alkoholowych. Ponieważ lokal rozpoczął działalność isierpnia,czyliwdniu kolejnej rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, Chajzer napisał w Internecie: „Kiedy za- Krzysztof Skiba zamierza się wkrótce ożenić i zapowiada, że na jego weselu nie będzie potraw mięsnych wyły syreny, przypomniałem sobie słowa nieżyjącego już powstańca, który opowiadał mi kiedyś, jak marzy otym, żeby z emerytury zostało mu tyle, żeby codziennie mógł wypić kawę i zjeść pączka, patrząc na Warszawę, o którą walczył". I obiecał, że w jego lokalu „żaden powstaniec nie zapłaci swojego rachunku za najlepszą kawę i ciastko przez cały rok". EDYTA GÓRNIAK Przeprowadzi się na Wyspy? Niedawno piosenkarka ogłosiła, że w sierpniu poprowadzi w Windsorze pod Londynem warsztaty duchowe „Emocje i ja". „Nauczyłam się, w jaki sposób podnieść się z traumatycznych doświadczeń bez uszkodzenia korzenia duszy. Chętnie podzielę się tą wiedzą, bo chciałabym, żeby wszyscy ludzie byli szczęśliwi" - zapowiada w internecie. Za cztery godziny wykładów i obiad z piosenkarką trzeba będzie wyciągnąć z kieszeni 185 funtów, czyli w przybliżeniu 1000 złotych. Teraz „Dobry Tydzień" donosi, że Górniak chciałaby na stałe zająć się duchowym doradztwem w Anglii. To ma oznaczać, że gwiazda przeprowadzi się z Zakopanego do Londynu. PAULINA KRUPIŃSKA Nic nie musi Z relacji na Instagramie wynika, że celebrytka spędza rajskie wakacje na Majorce. Towarzyszy jej nie tylko mąż, Sebastian Karpiel-Bułecka, ale również przyjaciółka Izabela Połeć, która niedawno wystąpiła z Krupińską z programie „Azja Express". Na opublikowanych przez prezenterkę fotografiach można zobaczyć między innymi, jak wraz z resztą wczasowiczów trójka celebrytów zwiedza miasto, a także opala się na jachcie. Z kolei muzyk pochwalił się morską wyprawą w towarzystwie dwóch piękności. „Wakacje są wtedy, kiedy nic nie muszę, a chcę. Te są wyjątkowo udane" - podpisała zdjęcia Krupińska. KRZYSZTOF SKIBA Kocha zwierzęta Już niebawem wokalista Big Cyca ożeni się ze swoją obecną partnerką Karoliną Kempińską. Podczas wyprawionego przy tej okazji przyjęcia nie będą serwowane potrawy z mięsa. „Wesele będzie w 100% wege, choć początkowo Krzyś nie był do tego przekonany, ale stwierdziliśmy, że nie chcemy, by jakakolwiek istota cierpiała w takim dniu" - napisała niedawno Kempińska na Instagramie. Mało tego - teraz Skiba obwieścił: „Zaapelowaliśmy do gości, żeby nie przynosili kwiatów, tylko dali jaldś datek na schronisko dla zwierząt. Będzie taka specjalna skarbonka z pieskiem. A my z tych pieniędzy kupimy karmę dla schroniska w Łodzi, którym się opiekujemy". HOROSKOP Wodnik (20.01-18.02) Łatwo Ci będzie przychodziło przekonywanie innych do swoich pomysłów. Horoskop dzienny radzi korzysta r-z tych okoliczności... Ryby (19.02 -20.03) Horoskop na dziś wyraźnie zapowiada, że na światło dzienne mogą wyjść niewygodnie dla Ciebie fakty. Baran (21.03-19.04) Musisz dzisiaj liczyć tylko na siebie. Horoskop dzienny na piątek zapowiada, że okupisz to sporym zmęczeniem. Byk (20.04-20.05) Staniesz przed koniecznością zmiany powziętych planów. Horoskop dzienny mówi, że spowoduje to mały chaos. Bliźnięta (21.05-21.06) Będziesz w bojowym nastroju przez cały dzień. Horoskop na dziś ostrzega, że może to doprowadzić do zatargów z kilkoma osobami. • Rak (22.06-22.07) Życie pisze Ci na dziś ekscy*?' tujący scenariusz. Horoskop dzienny na piątek mówi, że będziesz w centrum uwagi. Lew (23.07-22.08) Łatwo Ci będzie przychodziło poszukiwanie kompromisowych rozwiązań. Horoskop dzienny wróży, że Twoja postawa zostanie doceniona. Panna (23.08-22.09) Dzień upłynie Cj na wysokich obrotach. Horoskop na dziś bardzo wyraźnie zapowiada, że mało kto będzie w stanie za Tobą nadążyć. Waga (23.09-22.10) Horoskop dzienny na piątek mówi, że wyjdziesz na ostatnią prostą do realizacji celu, który jeszcze kilka dni temu wydawał się nieosiągalny. Skorpion (23.10 - 21.11) Trudno będzie zmobilizować Cię do większego niż zazwyczaj wysiłku. Horoskop dzienny zapowiada, że odmówisz nawet swoim bliskim... Strzelec (22.11 -21.12) Ktoś znajomy zaskoczy Cię niekonwencjonalnym zachowaniem. Horoskop na dziś mówi, że oczy ze zdziwienia przetrzesz nie tylko Ty... Koziorożec (22.12 -19.01) Zawierzysz tylko własnej intuicji. Horoskop dzienny na piątek mówi, że zdanie innych nie będzie miało dla Ciebie żadnego znaczenia. wwwgp24.pl www.gK24.pj www.gs24.pl Redaktor naczel ny Przemysław Szymańczyk, Z-cy red. nacz.: Marcin Stefanowski. Wojciech Frelichowski. YnonaHusaim-Sobecka. Prezes Makroregionu Piotr Grabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. POLSKA PRESS GRUPA Wydawca Polska Press Sp.zo.o. Redaktor naczelny Dorota Kania Redakcja. SŁUPSK, ul. Henryka Pobożnegol9,tel.S98488100, redakqLgp24@polskapress.pl. KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, tel943473552, redakcja.gk24@polskapress.pl, SZCZECIN. Al. Niepodległości 26/U1,teL91481BOO.redakqa.gs24@polskapress4)l. Druk Polska Press Oddział Poligrafia, 85-438 Bydgoszcz, ul. Grunwaldzka 229. ©®-umieszczenietakichdwóchznaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznaaa możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylkoi wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodniezcennikiemzamieszaonymnastroniewww.gp24.pl/tresciiwzgodziezpost3nowieniami niniejszego regulaminu. ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel.2220144 00,fax: 222014410 Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński, Biuro Prasowe: biuroprasowe@polskapress.pl, Dyrektor kolportażu Karol Wlazło. Agencja AIP kontakt@aip24.pl PBC • KRZYŻÓWKA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 Jan Chryzostom, pamiętnikarz FT kierowca koparki ciężka tkanina szlak bliski krewny piesn aondo- skwar imię Pazury hindus ska bogini śmierci l wiosenna roślina, adonis pokarm dla papużek T marka komputera T Giorgio, kreator mody dwuzłotówka rejon łowiecki szopa górnicza pustelnik, samotnik T puszysty ogon lisa Lisika tama T 27 cyrk lodowcowy do opalania 23 obszar gruntów rolnych 26 stolica Jordanii mał-piatka z Madagaskaru 15 nożyce ogrodowe punkt skupu mleka przezwisko wiekowe meble Watykan lub Monako przodek w linii męskiej oprawa obrazu vrog rzeczny dawna kurtka wojskowa ukryta w stogu siana —r~ rodzaj zapięcia drzewo dostarczające syropu stolica Włoch odgłos łamania gałęzi rodzaj tworzywa zbaczanie statku z kursu trzeci okres mezozoiku T duze naczynie dawny Hiszpan uposażenie oficera Warmia lub Mazury pospolity chwast z rzepami marynarski trunek doświadczony człowiek jaskinia, pieczara psuje się od głowy 6 sklep z wózkami T duża rzeka jak ryba szachowa bierka T 24 roślina doniczkowa ma swój czubek żelazny lub gończy oczyszczona w kuchni imię Thompson, aktorki rupieć z lamusa kościelny dostojnik nioska Asnyk lub Ważyk 22 płaski filar . Przyścienny T T T T L 14 wstęp wzbro-V -T niony! Zygmunt Stary roślina nadwodna łóżka w kajucie marynarzy chroniony ptak leśny T T szybkie mówienie zaloty Sarmaty często bezchmurne rybi tłuszcz T instrument dęty opera Moniuszki dawna stolica Nigerii rozbójnik morski gliniana podłoga w i -chacie T : - ! " 1 S ■sr mm '■ .... w parze z Gomorą spławia drewno rzeką 13 T gasi pożar czerwcowa soleni-zantka futro z tchórzy główny port Jemenu T T 17 głos wydawany przez bociana gruziński złoty pogrzebacz 11 metropolia Ghany T 16 ciecz o zapachu fiołków —r~ Cm dla chemika strój mecenasa T 21 woreczek na talary wiano panny młodej ukośny żagiel cząstka taśmy filmowej małe zagłębienie podskoki konia na tylnych nogach ~1-- klawiszowy instrument muzyczny kosmita z serialu auto z Korei broń piechura mores drzewo iglaste T T 20 np. tokarka model Volks-wagena japoński namiestnik kmin-kówka T film Camerona T" 25 wrzucane do ogniska droga dla lokomotywy stan w USA z Jukonem skórzany pasek nieżyt twarz, oblicze sami najlepsi miasto w Japonii typ lasu T rowy strój męski tkanina bawełniana plemię zachod-niosło-wiańskie gra na koniach rzymska bogini Księżyca z makiem i pasternakiem sokole lub perskie n~ paragon sklepowy pisze o moralności __r_ paleta barw formuła P!^: sięgi FT T pieje o świcie nieudane zagranie piłkarza świątynia buddyjska Richard, aktor z USA T pozycja na drążku wolne miejsce pracy glina ogniotrwała 18 10 somnam-bulik gruba gałąź autor powieści 12 sprzęt lekkoatletyczny 19 dawna opłata drogowa pierwszy król Izraela kuchenna siekierka artystyczny gobelin 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ■ 26 27 *r Litery z pól ponumerowanych od 1 do 27 utworzą rozwiązanie - myśl Lidii Jasińskiej. aiyuow vn amęmzod wo>łrva o»iai :ainvzvimzoy Litery z pól ponumerowanych od 1 do 27 utworzą rozwiązanie - myśl Lidii Jasińskiej. aiyuow vn amęmzod wo>łrva o»iai :ainvzvimzoy Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 SPORT 23 PIŁKA NOŻNA PIŁKARZE Z CZĘSTOCHOWY AWANSOWALI DO III RUNDY KWALIFIKACYJNEJ LIGI MISTRZÓW Raków pisze swoją piękną historię Jacek Sroka redakcja@polskapress.pl Kolejnym rywalem polskiego klubu będzie cypryjski Aris Limassol i ten rywal też jest z pewnością w zasięgu drużyny trenera Dawida SzwaigL Piłkarze Rakowa wyeliminowali Qarabag i awansowali do III rundy kwalifikacji T.igi Mistrzów, Częstochowianie piszą w euro-pejskichpucharach swojąpiękną historię. Częstochowianie pomścili Wisłę, Piasta, Legię oraz Lecha i jako pierwszy polski klub uporali się z mistrzem Azerbejdżanu. Raków zremisował w rewanżowym meczu w Baku 1:1 i wyeliminował Qarabag. - Dziękiniemu piszemyw Rakowie historię robiąc kolejny krok w kierunku Ligi Mistrzów. Udało nam się jako pierwszemu polskiemu zespołowi wyeliminować Qarabag. Wiemy, że już zapewniliśmy sobie grę w fazie grupowej Ligi Konferencji, ale my cały czas walczymy o Ligę Mistrzów. To jest nasz cel i nasze w /' je «3Sf J-.. X-wm W f * ^.KOfn Raków szykuje się do kolejnych meczów. - Mieliśmy swojego wysłannika na meczu BATE - Aris i mamy już swoje obserwacje o rywalu - stwierdził Szwarga. wielkie marzenie - powiedział FranTudor. 27-letni Chorwat strzelił w stolicy Azerbejdżanu gola dla Rakowaiprzyznał, że to była najważniejsza bramka w jego piłkarskiej karierze. - Gratulacje dla całego zespołu, sztabu szkoleniowego i zawodników, którzy włożyli bardzo dużo wysiłku w ten mecz. Mieliśmy w tym spotka-niumomenty kiedy cierpieliśmy, ale duże zespoły potrafią cierpieć. Cały ten wysiłek drużyny, sztabu i klubu chciałbym zadedykować Iviemu Lopezowi, który nie mógł być dzisiaj z nami i który marzył o tym, żeby pomóc Rakowowi w europejskich pucharach. Liczę na to, że drużyna swoją grą pozwoli mu na to, by wróciłjeszcze wtej kampanii europejskich pucharów i nam pomógł - powiedział Dawid Szwarga, szkoleniowiec mistrzów Polski. Nowy szkoleniowiec Rakowa podkreślał, że udział w tym sukcesie miał także jego poprzednik. - My dzisiaj mieliśmy ten błysk w postaci Frana Tudora, który zapewnił nam awans. Kluczowe było jednak doświadczenie jakie ta drużyna zdobyła pod wodzą trenera Marka Papszuna. Jego tu nie ma, ale on też miał wpływ na to zwycięstwo. Cieszę się, że polska drużyna wreszcie wyeliminowała Qarabag i nasz zespół wreszcie przełamał tę złą passę. Ta seria kiedyś musiała się skończyć, ale to dalej jest bardzo dobra ekipa, która wyeliminowując cztery polskie zespoły była powtarzalna - dodał opiekun Rakowa. Kibice zastanawiali się czy bohaterem meczu w Baku był strzelec gola Fran Tudor czy też bośniacki bramkarz Rakowa Vladan Kovacević. - Gdybym miał powiedzieć czy bohaterem był Vladan czy Fran to powiedziałbym, że była nim cała drużyna. „Franiu" strzelił piękną bramkę, Vladan też nam bardzo pomógł, ale tak można chwalić każdego grającego w Baku zawodnika. Dobrze spisał się również „Bergi" (Gustav Berggren - jac), lecz tak naprawdę wszyscy, którzy byli w meczu z Qarabagiem na boisku dali z siebie maksa - stwierdził Marcin Cebula z Rakowa. Częstochowiatnie w III rundzie kwalifikacji LM zagrają z Arisem Limassol. Cypryjczycy pokonali BATE Borysów strż^ łając w dwumeczu Białorusiom aż li bramek. - Mieliśmy swojego wysłannika na meczu BATE - Aris i mamy już swoje obserwacje o rywalu - stwierdził Szwarga. - Po wyeliminowaniu Qara-bagu była wielka radość. W czwartek wróciliśmy jedaffe do Częstochowy i za dwa dni mamy ligowy mecz. Musimy się teraz skupić na jak najlepszej regeneracji i lecimy dalej. W sobotę mamy Wartę i na tym spotkaniu się trzeba skoncentrować, ale z tyłu głowy mamy to, że we wtorek zagramy u siebie w III rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów z Arisem Limassol. Sztab szkolenio^' na pewno przekaże nam wszystkie najważniejsze informacje o Cypryjczykach i już nie mogę doczekać się tego pojedynku - dodał Cebula. Nowy snajper Pogoni wygrał lipcowy ranking , Maurycy Brzykcy sport@gs24.pl PIŁKA NOŻNA. Lipiec był pierwszym miesiącem w naszym rankingu „Piłkarskie Oiły" w sezonie 2023/2024. W tym miesiącu najskuteczniejszy był napastnik Pogoni Szczecin. „Piłkarskie Orły" to kontynuacja porównywania i klasyfikowania najskuteczniejszych strzelców w najwyższych polskich ligach, którą zapoczątkowaliśmy w poprzednim roku kalendarzowym. Celem jest wyłonienie oraz nagrodzenie najlepszych strzelców piłkarskich w kategorii męskiej i kobiecej, biorąc pod uwagę sumę goli zdobytych przez zawodników/zawodniczki klubów piłkarskich biorących udział w krajowych, zawodowych rozgrywkach li- gowych na poziomie: ekstra-klasy/ekstraligi, I, III III, IV ligi oraz w Pucharze Polski a także bramek zdobytych w europejskich pucharach. W roku 2023 rozszerzyliśmy grono klasyfikowanych goleadorów o tych występujących w IV lidze. Dla przypomnienia podajemy zatem współczynniki, przez które mnożymy gole przyznając miejsca w naszym rankingu: dla ekstraklasy/ekstra-ligi - wynosi 2; dla I ligi -1,75; dla II ligi -1,5; dla III ligi -1; dla IV ligi - 0,625; dla Pucharu Polski - 2; dla Europejskich Pucharów - 2,5. W lipcu rozgrywki zaczęła PKO Ekstraklasa, I oraz n liga. Największe szanse na zwycięstwo w tym miesiącu w naszym województwie mieli więc zawodnicy Pogoni Szczecin oraz Kotwicy Kołobrzeg. Na drugim miejscu zestawienia uplasował się Michał Cywiń- Ronking TOP LIPCA MICHAŁ CYWIŃSKI JOAO GAMBO A KAMIL GROSICKI MARIUSZ FORNAtCZYK MARIUSZ MALEC KOTWICA KOŁOBRZEG POGOŃ SZCZECIN POGOŃ SZCZECIN POGOŃ SZCZECIN POGOŃ SZCZECIN II 3,00 Ekstraklasa 2,50 Ekstraklasa 2,50 Ekstraklasa 2,50 Ekstraklasa 2,50 Grek Efthymios Koulouris trafiał do siatki w pierwszych trzech meczach Pogoni ski. Zawodnik Kotwicy Kołobrzeg w 2. kolejce ustrzelił dublet (2:0 z Olimpią Elbląg), ale to było zbyt mało, by objąć prowadzenie w naszym rankingu. W lipcu najlepszy w nijg, był Efthymios Koulouris. Grek' jest nowym napastnikiem Pogoni Szczecin i początek sezonu ma wręcz wymarzony. W trzech oficjalnych meczach Portowców strzelił trzy gole. Jego bramka z Wartą Poznań pozwoliła zainkasować trzy punkty na inaugurację PKO Ekstraklasy. A później Grek trafił jeszcze w wyjazdowym meczu w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy oraz w2_. kolejki ekstraklasy (wygrana 2:1 z Widzewem Łódź). Ogólnie najskuteczniejszym strzelcem w lipcu został Łukasz Zwoliński, wychowanek Pogoni. Obecny napastnik R|g. kowa Częstochowa wygrał z dorobkiem 9 pkt. Patronat Honorowy Partner Strategiczny Partner Merytoryczny Patronat Medialny Ministerstwo Sportu i Turystyki ................................................. TYP SPORT T Y P INFO PZPN 24 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 4.08.2023 .SPORT www.sportowy24.pl Kwartet z regionu pojedzie na ME do Jerozolimy LEKKOATLETYKA. Dwie zawodniczki i dwóch zawodników z regionu znalazło się w reprezentacji Polski na zbliżające się mistrzostwa Europy do 20 lat. S?prezentacja Polski na rozpoczynające się 7 sierpnia zawody w Jerozolimie (Izrael) liczy 70 osób. Zmagania na stadionie Uniwersytetu Hebrajskiego potrwają do 10 sierpnia. Jednym z .liderów kadry w konkurencjach biegowych i zarazem kandydatów do medali jest sprinter AML Słupsk, Marek Zakrzewski. Podopieczny nasza Czubaka (jest w kadrze szkoleniowej na ME) to aktualnie najszybszy zawodnik w Europie na dystansie 200 metrów i jeden z czołowych na setkę, a trzeba dodać, że dopiero w grudniu skończy 18 lat! Przed rokiem, również w Jerozolimie, został mistrzem Europy do lat 18 na 100 m, ustanawiając przy tym wynikiem 10,32 s re-WLi d imprezy oraz Polski juniorów młodszych. Podczas niedawnych mistrzostw kraju U20 w Lublinie, słupszczanin trzykrotnie stawał na najwyższym podium. W ry- walizacji na 100 m zwyciężył z wynikiem 10,16 s jednak przy zbyt mocnym wietrze w plecy, by mógł być on uznany za rekord kraju. Podobnie było w rywalizacji na 200 m, gdzie wygraną dał mu czas 20,51 s (wiatr +2,8 m/s). Trzecie złoto dołożył w sztafecie 4x100 m (czas 41,13 s), razem z Janem Osińskim, Janem Gostomczykiem i Szymonem Deptą. Słupski klub w Jerozolimie reprezentować będzie także -w skoku wzwyż - Emilia Twardowska. Legitymująca się żydówką 180 cm, zawodniczka AML sięgnęławLubliniepo brąz MP U20,pokonującpoprzeczkę na wysokości 170 cm. Dwójkę przedstawicieli w Izrealu będzie mieć także ULKS Talex Borzytuchom. W biegu na 800 m zaprezentuje się Magdalena Breza, brązowa medalistka tegorocznych MP z Lublina na tym dystansie. Breza legitymuje się żydówką 2.06,89 min (z tego roku). Na dystansie 3 km z przeszkodami zaprezentuje się Krzysztof Zieliński. W Lublinie byłtrzecina2km z nowym rekordem 5-54,16 min. Na 3 km legitymuje się wynikiem 9.10,13 min. (jak) PIŁKA RĘCZNA Kadrowiczki z Ustki Związek Piłki Ręcznej w Polsce powołał zawodniczki kadry narodowej juniorek młodszych (rocznik 2008 i młodsze) na zgrupowanie szkoleniowe, które odbędzie się w Warszawie w terminie 9-16 sierpnia. Wśród zawodniczek wyselekcjonowanych przez trenera głównego tej kadry, Andrzeja Niewrzawę, znalazły się Katarzyna Lubecka i Zofia Żurawska z SSPR Szczypiorniak Ustka. JAK SZACHY Memoriał na 64. polach W sobotę w Starych Bielicach (k. Koszalina) odbędzie się 4. Memoriał Zbyszka Żądkowskiego. Otwarty turniej zostanie rozegrany systemem szwajcarskim, na dystansie 9. rund, tempem gry po 12 minut na partię dla zawodnika. Zgłoszenia do turnieju można dokonać w serwisie chessmanager.com. Rozgrywki rozpoczną się o godz. 10.00 przy ul. Podgórnej w Starych Bielicach. JAK Trzech mocnych kandydatów Paweł Stankiewicz pawel.stankiewicz@polskapress.pl PIŁKA NOŻNA. W najbliższy weekend ruszają rozgrywki w piłkarskiej czwartej lidze na Pomorzu. Zapowiada się bardzo interesująca rywalizacja o awans do trzeciej ligL Z pewnością na szybki powrót do grona trzecioligowców liczy Bałtyk Gdynia. Do zespołu dołączyli chociażby Krzysztof Iwanowski czy Szymon Rychłowski, ale też killcu zawodników opuściło drużynę. Kibice biało-nie-bieskich zobaczą zatem drużynę Bałtyku w nieco innym składzie niż w poprzednim sezonie, ale to naturalny krajobraz po spadku. Jednym z głównych rywali gdyńskiego zespołu będzie Po-mezania Malbork. Drużyna prowadzona przez trenera Pawła Budziwojskiego już w minionych rozgrywkach twardo walczyła o awans do trzeciej ligi. Wiosną Pomezania grała dobrze i teraz spróbuje powalczyć o awans. Kto jeszcze będzie w grze o awans do trzeciej ligi? Z pewno-ścią nie można zapominać o drużynie Jaguara Gdańsk. W klubie były plany awansu dwa lata temu, ale wówczas nie udało się 'TERMINARZE IV LIGA 1. kolejka (5-6.8) Sparta Sycewice - Jaguar Gdańsk (sobota, godz. 11.00), Grom Nowy Staw - Anioły Garczegorze (s, 11.00), MKS Władysławowo - GryfSłupsk(s, 15.00), Start Miastko - Gryf Wejherowo (s, 17.00), Supra Kwidzyn - Pogoń Lębork (s, 17.00), Pomezania Malbork - Bałtyk Gdynia, Gedania II Gdańsk - Chojniczanka II Chojnice, Arka II Gdynia - Radunia II Stężyca, Powiśle Dzierzgoń - Akademia Sportu Kolbudy 2. kolejka (12-13-8) Anioły - Gedania II, Gryf S. - Start, Pogoń - MKS Władysławowo, Sparta - Pomezania, Jaguar -J^f W., AS Kolbudy - Supra, Radunia II - Powiśle, ' inojniczanka II - Arka li. Bałtyk - Grom 3. kolejka (15-8) Pomezania - Jaguar, Grom - Sparta, Gedania II -Bałtyk, Arka II - Anioły, Powiśle - Chojniczanka II, Supra - Radunia II, MKS Władysławowo - AS Kol-, JfO), Start - Pogoń, Gryf W. - Gryf S. 4. kolejka (19-20.8) Jaguar- GryfS., Pogoń - Gryf W., AS Kolbudy -Start, Radunia II - MKS Władysławowo, Chojniczanka II - Supra, Anioły - Powiśle, Bałtyk - Arka II, Sparta - Gedania II, Pomezania - Grom £ yskjka (26-27-8) Grom - Jaguar, Gedania II - Pomezania, Arka II - Sparta, Powiśle - Bałtyk, Supra - Anioły, MKS Władysławowo - Chojniczanka II, Start - Radunia II, Gryf W. - AS Kolbudy, Gryf S. - Pogoń 6. kolejka (2-33) Jaguar - Pogoń, AS Kolbudy - GryfS., Radunia II -Gryf W., Chojniczanka II - Start, Anioły - MKS Władysławowo, Bałtyk - Supra, Sparta - Powiśle, Pomezania - Arka II, Grom - Gedania II 7. kolejka (9-109) Gedania II - Jaguar, Arka II - Grom, Powiśle - Pomezania, Supra - Sparta, MKS Władysławowo -Bałtyk, Start - Anioły, Gryf W. - Chojniczanka II, GryfS. - Radunia II, Pogoń - AS Kolbudy 8. kolejka (16-179) Jaguar - AS Kolbudy, Radunia II - Pogoń, Chojniczanka II - GryfS., Anioły - Gryf W., Bałtyk - Start, Sparta - MKS Władysławowo, Pomezania - Supra, Grom - Powiśle, Gedania II - Arka II 9l kolejka (23-249) Arka II - Jaguar, Powiśle - Gedania II, Supra -Grom, MKS Władysławowo - Pomezania, Start -Sparta, Gryf W. - Bałtyk, GryfS. - Anioły, Pogoń -Chojniczanka II, AS Kolbudy - Radunia II 10. kolejka (309410) Jaguar - Radunia II, Chojniczanka II - AS Kolbudy, Anioły - Pogoń, Bałtyk - GryfS., Sparta - Gryf W., Pomezania - Start, Grom - MKS Władysławowo, Gedania II - Supra, Arka II - Powiśle Dzierzgoń Tl kolejka (7-8J0) Powiśle - Jaguar, Supra - Arka II, MKS Władysławowo - Gedania II, Start - Grom, Gryf W. - Pomezania, GryfS. - Sparta, Pogoń - Bałtyk, AS Kolbudy - Anioły, Radunia II - Chojniczanka II 12. kolejka (14-15J0) Jaguar - Chojniczanka II, Anioły - Radunia II, Bałtyk - AS Kolbudy, Sparta - Pogoń, Pomezania -GryfS., Grom - Gryf W., Gedania II - Start, Arka II -MKS Władysławowo, Powiśle - Supra Rkolqka(21-2210) Supra - Jaguar, MKS Władysławowo - Powiśle, Start - Arka II, Gryf W. - Gedania II, Gryf S. - Grom, Pogoń - Pomezania, AS Kolbudy - Sparta, Radunia II - Bałtyk, Chojniczanka II - Anioły 14 kolejka (28-29J0) Jaguar - Anioły, Bałtyk - Chojniczanka II, Sparta -Radunia II, Pomezania - AS Kolbudy, Grom - Pogoń, Gedania II - GryfS., Arka II - Gryf W., Powiśle - Start, Supra - MKS Władysławowo 15.kokjka(4^5J1) MKS Władysławowo - Jaguar, Start - Supra, Gryf W. - Powiśle, GryfS. - Arka II, Pogoń - Gedania II, AS Kolbudy - Grom, Radunia II - Pomezania, Chojniczanka II - Sparta, Anioły - Bałtyk 16. kolejka (11-1211) Jaguar- Bałtyk, Sparta - Anioły, Pomezania -Chojniczanka II, Grom - Radunia II, Gedania II - AS Kolbudy, Arka II - Pogoń, Powiśle - GryfS., Supra -Gryf W., MKS Władysławowo - Start T7. kolejka (18-19J1) Start - Jaguar, Gryf W. - MKS Władysławowo, Gryf S. - Supra, Pogoń - Powiśle, AS Kolbudy - Arka II, Radunia II - Gedania II, Chojniczanka II - Grom, Anioły - Pomezania, Bałtyk - Sparta. KLASA OKRĘGOWA 1. kolejka (5-6.8) Sokół Wyczechy - Dolina Speranda Niepoględzie (sobota, godz. 13.00), Skotawia Dębnica Kaszubska - Garbarnia Kępice (s, 14.00), Piast Człuchów - Unison Machowino (s, 15.00), Pomorze Potęgowo - Bytovia Bytów (s, 16.00), Błękitni Motarzy-no - Czarni Czarne (s, 18.00), Polonez Bobrowniki - Kaszubia Studzienice (niedziela, 14.00), Grom Nakla - Gryf II Słupsk (n, 16.00), KS Damnica - Myśliwiec Tuchomie (n, 17.00), MKS Debrzno -Jantar Ustka (n, 17.30) 2. kolejka (12-118) Bytovia - Garbarnia, Czarni - Skotawia, Myśliwiec - Błękitni, Kaszubia - KS Damnica, Jantar - Polonez, Dolina - MKS Debrzno, Gryf II - Sokół, Unison -Grom, Pomorze-Piast 3. kolejka (158) Piast - Bytovia, Grom - Pomorze, Sokół - Unison, MKS Debizno - Gryf II, Polonez - Dolina, KS Damnica - Jantar, Błękitni - Kaszubia, Skotawia -Myśliwiec, Garbarnia-Czarni 4 kolejka (19-208) Bytovia - Czarni, Myśliwiec - Garbarnia, Kaszubia - Skotawia, Jantar - Błękitni, Dolina - KS Damnica, Gryf II - Polonez, Unison - MKS Debrzno, Pomorze-Sokół, Piast-Grom 5. kolejka (26-278) Grom - Bytovia, Sokół - Piast, MKS Debrzno -Pomorze, Polonez - Unison, KS Damnica - Gryf II, Błękitni - Dolina, Skotawia - Jantar, Garbarnia -Kaszubia, Czarni- Myśliwiec 6. kolejka (2-39) Bytovia - Myśliwiec, Kaszubia - Czarni, Jantar -Garbarnia, Dolina - Skotawia, Gryf II - Błękitni, Unison - KS Damnica, Pomorze - Polonez, Piast -MKS Debrzno, Grom-Sokół 7.kotejka(9-109) Sokół- Bytovia, MKS Debrzno - Grom, Polonez -Piast, KS Damnica - Pomorze, Błękitni - Unison, Skotawia - Gryf II, Garbarnia - Dolina, Czarni -Jantar, Myśliwiec-Kaszubia 8. kolejka (16-179) Bytovia - Kaszubia, Jantar - Myśliwiec, Dolina -Czarni, Gryf II - Garbarnia, Unison - Skotawia, Pomorze - Błękitni, Piast - KS Damnica, Grom - Polonez, Sokół - MKS Debrzno 9 kokjka (23-249) MKS Debrzno - Bytovia, Polonez - Sokół, KS Damnica - Grom, Błękitni - Piast, Skotawia - Pomorze, Garbarnia - Unison, Czarni - Gryf II, Myśliwiec - Dolina, Kaszubia - Jantar 10. kolejka (309-U0) Bytovia - Jantar, Dolina - Kaszubia, Gryf II - Myśliwiec, Unison - Czarni, Pomorze - Garbarnia, Piast - Skotawia, Grom - Błękitni, Sokół - KS Damnica, MKS Debrzno-Polonez tl. kolejka (7-810) Polonez - Bytovia, KS Damnica - MKS Debrzno, Błękitni - Sokół, Skotawia - Grom, Garbarnia - Piast, Czarni - Pomorze, Myśliwiec - Unison, Kaszubia-Gryf II, Jantar-Dolina II kolejka (14-1510) Bytovia - Dolina, Gryf II - Jantar, Unison - Kaszubia, Pomorze - Myśliwiec, Piast - Czarni, Grom - Garbarnia, Sokół - Skotawia, MKS Debrzno -Błękitni, Polonez - KS Damnica Rkolejka(2!-2210) KS Damnica - Bytovia, Błękitni - Polonez, Skotawia - MKS Debrzno, Garbarnia - Sokół, Czarni -Grom, Myśliwiec - Piast, Kaszubia - Pomorze, Jantar - Unison, Dolina - Gryf II 14 kolejka (28-2910) Bytovia - Gryf II, Unison - Dolina, Pomorze - Jantar, Piast - Kaszubia, Grom - Myśliwiec, Sokół -Czarni, MKS Debrzno - Garbarnia, Polonez - Skotawia, KS Damnica - Błękitni 15. kolejka (4-5J1) Błękitni - Bytovia, Skotawia - KS Damnica, Garbarnia - Polonez, Czarni - MKS Debrzno, Myśliwiec - Sokół, Kaszubia - Grom, Jantar - Piast, Dolina-Pomorze, Gryf II-Unison 16.tolefca(n-1211) Bytovia - Unison, Pomorze - Gryf II, Piast - Dolina, Grom - Jantar, Sokół - Kaszubia, MKS Debrzno -Myśliwiec, Polonez - Czarni, KS Damnica - Garbarnia, Błękitni-Skotawia 17. kolejka (18-1911) Skotawia - Bytovia, Garbarnia - Błękitni, Czarni -KS Damnica, Myśliwiec - Polonez, Kaszubia -MKS Debrzno, Jantar - Sokół, Dolina - Grom, Gryf II - Piast Unison - Pomorze, (jak) Ji* x v ?■ JS iSifiPP Do Gryfa Słupsk z Wieży Postomino doszli Andrzej Łyszyk (nr 22) i Fabian Słowiński (9) zrealizować celu. W poprzednim sezonie drużyna przeszła przebudowę składu i nie zdołała się włączyć do rywalizacji o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. W tym sezonie ma być inaczej i Jaguar ma twardo walczyć 0 trzecią ligę. W tym celu zresztą drużyna została wzmocniona 1 ofensywa ma być siłą zespołu z Gdańska. Przede wszystkim do Jaguara dołączyli doświadczeni napastnicy, jakAdam Duda czy Janusz Surdykowski. Do tego w drużynie nadal będą grać byli zawodnicy Lechii Gdańsk, czyli Deleu i Marcin Pietrowski. To sprawia, że Jaguar będzie wymagającym rywalem dla wszystkich zespołów w czwartej lidze i w klubie nie ukrywają, że celem będzie awans. A czas pokaże, czy do tej trójki włączą się jeszcze inne zespoły, jak chociażby Grom Nowy Staw, który także ma za sobą udany poprzedni sezon. Do rywalizacji w nowym sezonie przystąpi pięć drużyn zre-gionu słupskiego. Sporo zmian zmian kadrowych nastąpiło w Gryfie Słupsk, który powinien walczyć o wyższe lokaty niż w poprzednim sezonie, gdy do końca bronił się przed degradacją. Także Pogoń Lębork po niezłej rundzie wiosennej powinna grać o wyższe cele. Anioły Garczegorze i Sparta Sycewice w poprzednimi rozgrywkach pewnie zajęły lokaty w środku tabeli i w nowym nie powinno być gorzej. Jedyny beniaminek zregionu, StartMiastko, celować będzie w utrzymanie. Poniżej terminarze 1. rundy w IV lidze i inaugurującej również sezon słupskiej okręgówce. (wsp. jak)