Piątek 24.02.2023 | Nr 46 (4898) | Cena 4,90 zł (w tym 8% VAT) | Nakład: 14.480 | www.gp24.pl Głos Pomorza Zdrowie. Lekarze będą operować serce nowatorską metodą str. 3 Choć Polacy to dobrzy ludzie, nasze serca są na Ukrainie str. 12-13 Nr ISSN 0137-9526 Nr indeksu 348-570 I 08 770137 952053 Ostatnie 12 miesięcy zmieniły wszystko. Wojna wpływa na naszą codzienność, Polska stała się centrum pomocy dla cierpiących sąsiadów, a jej znaczenie w świecie wzrosło puls str. 4-7 Kijów trwa. Ukraina walczy Dzięki umowie zbożowej Ukraina, która jest jednym z największych producentów produktów rolniczych na świecie, może eksportować swoje zboże do Azji i Afryki. Ale wiele pól nie jest obsiewanych ze względu na walki i zaminowanie. Rosja okrada też magazyny zbożowe, a latem rosyjscy żołnierze celowo podpalali pola m.in. na Zaporożu PRZYJMUJEMY ZAPISY NA ROK SZKOLNY 2023/2024 SZKOŁY BEZPŁATNE I BEZ CZESNEGO II Społeczna Szkoła Podstawowa w Słupsku • pracujemy w małych grupach, • dodatkowe lekcje języków obcych, zajęda na pływalni, • zapraszamy dzieci, niezależnie od przypisanego rejonu, do nauki w bezpłatnej, prywatnej szkole. TO RODZICE DECYDUJĄ 0 WYBORZE SZKOŁY. Społeczne Liceum Ogólnokształcące w Słupsku PROFILE: • medialno-aktorski, • turystyczny, A • psychologiczno-pedagogiczny, • kosmetologiczny (nowość)/ • ogólnokształcący, • językowy, • mundurowy. Społeczne Technikum w Słupsku KIERUNKI: • technik informatyk z cyfrową obróbką obrazu, • technik mechanik z elementami rzeczoznawstwa, • technik technologii żywnośd z dietetyką. ul. Szczecińska 94,76-200 Słupsk | tel. (59) 801-00-31 | www.zespolszkol.netlify.appwww.facebook.com/zsspip 2 • DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 TYDZIEŃ Z NASZĄ GAZETĄ — ~ — SOBOTA PONIEDZIAŁEK WTOREK ŚRODA CZWARTEK PIĄTEK • US Navy w Redzikowie. • Sportowy24: Jak radzili • Strefa Biznesu: Najważ- • Strona Zdrowia: Rak jelita • Pod paragrafem: Lublin, • Puls i Tygodnik Regionów. Baza obok Słupska gotowa sobie zawodnicy w weekend niejsze ekonomiczne newsy grubego i jego profilaktyka szubienica i kochankowie Teksty ze znakiem jakości 4r u m ■ ZAMÓW PRENUMERATĘ: tel. 94 3401114, mail prenumerata.gdp@polskapress.pl, na stronie prenumerata.gp24.pl Siad konferencyjny i telefony mogą na dobre zepsuć nasze kręgosłupy Iwona Marciniak Rozmowa Ze Zdzisławem Wacheddm. specjalistą neurologiem z Kołobrzegu, leczącym schorzenia kręgosłupa. Dopóki nie boli, chyba mało kto zawraca sobie nim głowę. Mówimy: naszym centrum dowodzenia jest mózg. Coraz częściej słyszymy, jak ważne dla stanu naszego zdrowia są jelita. Ale kręgosłupem chyba niekoniecznie zajmujemy się „przed szkodą”, potwierdzi pan takie postawienie sprawy? Tak. Taka jest prawda. A przecież kręgosłup jest podstawowym elementem naszego ciała. To przecież on utrzymuje głowę, która ważąc średnio 5-6 kg, stoi na kręgosłupie szyjnym. Każdy ruch głową spowodowany jest tym, że używamy kręgosłupa, który musi sobie z ciężarem tej głowy poradzić. Kręgosłup chroni też rdzeń kręgowy z jego nerwami. Na kręgosłupie opiera się ciało, z mięśniami i organami wewnętrznymi. Nerwy wychodzące z rdzenia kręgowego unerwiają wszystkie mięśnie kończyn. Dzięki temu możemy ruszać palcami, stopą, kolanem. Wykonać krok w przód i tył. Gdy pojawiają się pewne dolegliwości, czasem trudno nam uwierzyć, że ich przyczyna może tkwić w kręgosłupie. Myślę np. o silnych bólach głowy. Sama mam w rodzinie osobę, która z powodu nasilającego się niezdiagno-zowanego właściwie bólu głowy niemal popadła w depresję. Oczywiście bała się, że ma guza mózgu. Dopiero rezonans przyniósł odpowiedź: winna okazała się być przepuklina kręgosłupa szyjnego i jakieś dodatkowe zwyrodnienia. A od tego można było zacząć, bo zmiany zwyrodnieniowe i przepukliny między-kręgowe w kręgosłupie szyjnym to najczęstsze przyczyny bólu głowy. Nowotwory mózgu, zwłaszcza te złośliwe, to naprawdę rzadkie zjawisko. Skoro tak, to proszę powiedzieć, czy sami możemy roz- Zdzisław Wachecki: - Zaawansowane schorzenia kręgosłupa mogą wymagać operacji poznać, że głowa boli od kręgosłupa szyjnego, a nie np. z powodu migreny? Ból od kręgosłupa szyjnego jest tępy i głęboki. Rzadko rwący czy kłujący. Najczęściej bierze swój początek w karku lub jego okolicy i najczęściej występuje jednostronnie. Może też obejmować okolice podpotyliczne. Taki ból bywa nieregularny, ale może trwać od kilku godzin, do kilku tygodni czy miesięcy, a nawet dłużej. Faktycznie bywa mylony z migreną, dla której jednak bardziej charakterystyczny jest ból napadowy. Tu z kolei może się też pojawiać zaburzenie widzenia, nudności, światłowstręt. Do bólu pochodzącego od kręgosłupa szyjnego, mogą z kolei dołączyć zaburzenia równowagi, drętwienie kończyn górnych - odczuwane np. przy wieszaniu firanek, czy układaniu książek na wysokiej półce - a także jak u bliskiej pani osoby, zaburzenia emocjonalne, depresja, bezsenność. W każdym wypadku kluczowa jest oczywiście właściwa diagnoza, którą stawiamy, wykorzystując nowoczesne techniki obrazowe. Potem należy wdrożyć leczenie, które pozwala pozbyć się uporczywego bólu i towarzyszących mu objawów. A skąd biorą się te chorobowe zmiany kręgosłupa? Najczęściej powstają właśnie w odcinku szyjnym i lędźwiowym, a biorą się ze zwy- rodnień związanych z wiekiem, czyli ze zużycia materiału. Ale też są konsekwencjami urazów lub przeciążeń. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, że właśnie wydarzyło się coś, co mocno odczuł nasz kręgosłup. Ileż to razy czytamy, że w wypadku samochodowym nikt nie ucierpiał. Ale nawet gdy „tylko” wjeżdża nam w tył samochodu inne auto, doznajemy urazu odgięciowego głowy, który z czasem możemy odczuć bardzo boleśnie. Zdarza się też usłyszeć od kogoś: „Potrącił mnie samochód, ale na szczęście nic się nie stało”. Ależ stało się! Zresztą wystarczy, że człowiek się pośliźnie i upadając podeprze się ręką - to normalne prawda? Tymczasem ręka jest wyprostowana, uderza w kręgosłup szyjny, leci na nią całe nasze ciało i w konsekwencji możemy się dorobić przepukliny. Takie zmiany mogą poważnie odbić się na naszym zdrowiu, powodując m.in. niedowłady. Zaawansowane schorzenia kręgosłupa mogą wymagać operacji. Udzielając takich rad, zawsze podkreślam, by unikać dźwigania ciężarów jedną ręką. Nawet podczas zakupów te sześć czy siedem kilogramów albo więcej może nam zaszkodzić. Co się dzieje? Jeśli jest nam ciężko, przechylamy się na drugą stronę, żeby złapać balans, równowagę. Obciążamy kręgosłup. Z kręgosłupa szyjnego wędrują nerwy rdzeniowe do ręki. Każdy najdrobniejszy mięsień ma swój nerw. Jeśli następuje uszkodzenie, mamy gotową kontuzję. Dlatego jeśli już musimy dźwigać, rozkładajmy ciężar równomiernie na obie strony ciała. Dźwigając coś ciężkiego z ziemi, nie wyginajmy też kręgosłupa w pałąk, tylko zachowajmy się jak sportowcy podnoszący ciężary. Niby wszyscy wiemy, jak ważna jest właściwa postawa ciała, np. podczas pracy biurowej, przy komputerze. Ale jakże często o tym zapominamy. A musimy pamiętać, że wszystko, ale absolutnie wszystko, co zrobimy lub o co nie zadbamy, zaprocentuje w przyszłości. Unikajmy też np. długotrwałego siedzenia z nogą na nodze, bo grozi nam uszkodzenie nerwu piszczelowego, które nazywamy „konferencyjnym”. Parę minut takiego siedzenia nam nie zaszkodzi. Ale już godzina może skończyć się problemem. Rozmowa przez telefon ściskany między szyją i ramieniem też może nam „wyjść bokiem”. Załóżmy, że naprawdę zadbamy o właściwą postawę, przy komputerze itd, Co jeszcze możemy zrobić dla naszego kręgosłupa, gdy jeszcze nie boli? Musimy go wspomagać ruchem, aktywnością. Najzdrowsze są spacery. Dla kręgosłupa są lepsze od biegania, bo podczas biegu obie kończyny są nad ziemią. Opadając, przeciążamy kręgosłup. W wykonaniu młodszych, tak do pięćdziesiątki, spacery powinny być dość szybkie, energiczne. Wolniejsze w przypadku osób starszych. Muszą być takie, żeby człowiek nie czuł się zmęczony, ale jednocześnie odczuwał trochę włożony wysiłek fizyczny. Polecam nordic walking, przy którym pracują też barki. A ból barków to, jak widzę po swoich pacjentach, prawdziwa epidemia. Oczywiście ważne jest, by uprawiać sport. Sam, gdy byłem młody, boksowałem, podnosiłem ciężary. Toż to bardzo urazowe dyscypliny sportu! Tak, ale ćwiczyłem pod okiem trenera i w odpowiednim czasie przestałem. Nigdy nie chciałem być bokserem, ale jako chłopak niewysoki, a czytający „Pana Wołodyjowskiego”, wziąłem sobie do serca słowa, które pułkownik usłyszał kiedyś od ojca: „Dał ci Bóg nikczemną postać, jeśli się ludzie nie będą ciebie bali, to się będą z ciebie śmiali” (śmiech). Uczyłem się wtedy w technikum budowlanym i nawet byłem niezły w swojej bokserskiej kategorii. ©® KALENDARIUM 24 LUTEGO URODZILI SIĘ 1786 Wilhelm Karl Grimm, niemiecki filolog, członek Akademii Nauk w Berlinie. Był zbieraczem baśni i podań ludowych oraz autorem prac naukowych. Jako wydawca publikował legendy, mity i sagi niemieckie. Niektóre swoje dzieła tworzył i publikował wraz z bratem Jacobem - występowali wtedy, jako bracia Grimm. 1885 Stanisław Ignacy Witkiewicz -Witkacy, pisarz malarz, filozof, twórca teorii „czystej formy”. Autor między innymi dramatów: „W małym dworku”, „Szewcy” oraz powieści: „622 upadki Bunga, czyli demoniczna kobieta”, „Pożegnanie jesieni”, „Nienasycenie”, a także malarskich kompozycji fantastyczno-symbolicznych i portretów. 1955 Martyna Jakubowicz, piosenkarka, wokalistka bluesowa, gitarzystka, kompozytorka. Jej najbardziej znane przeboje to: „Kołysz mnie”, „Kiedy będę starą kobietą” i „W domach z betonu”. ZMARLI 1953 Po sfingowanym procesie został stracony w więzieniu mokotowskim generał August Emil Fieldorf, pseudonim Nil, komendant Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej, zastępca ostatniego komendanta AK generała Leopolda Okulickiego. 2020 Jan Kowalczyk, sportowiec, jeździec i trener, mistrz olimpijski z 1980 roku, kontynuator polskiej szkoły jazdy; Po raz pierwszy wystartował w zawodach, kiedy miał 14 lat. Startował do 1991 roku. PRĘDZEJ Z GŁOWY ŁUPIEŻ NIŻ POPIÓŁ POTUS Joe Biden w Środę Popielcową nie tylko wziął udział we mszy świętej, ale jeszcze publicznie pokazał się z cieniem popiciu, którym kapłan oznaczył prezydenckie czoło krzyżem. Tak najważniejszy polityk na świecie zaczął Wielki Post najważniejszy okres w Kościele, do którego należy. Zupełnie za nic mając to, że zrobił to w kraju, w którym samo noszenie sutanny zaczyna być traktowane jak przestępstwo, a posłowie chcą opiłowywać chrześcijan. Prezydent USA przyznaje się do swojej wiary, praktykuje ją w ciszy, a tysiące innych, chociaż deklarują ją i głośno o niej mówią, nie zachowują jej najprostszych reguł. I nie piszę tutaj o dziesięciu przykazaniach, których przestrzeganie powinno być oczywiste nawet dla tych, którzy nie wierzą, że dostał je od Boga Mojżesz. Piszę o przykazaniach kościelnych. „Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie WieUdego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach” - tak brzmi jedno z nich. Dni postów nakazanych sto lat temu było dużo więcej niż dziś. „Post nakazany jest w powszednie dni Wielkiego Postu, w Suche Dni, i we cztery wigilje” - głosił katechizm z 1923 roku. I wyjaśniał: „W niedziele Wielkiego Postu i od południa w Wielką Sobotę postu nie ma. Suche dni są środa, piątek i sobota na początku czterech pór roku, cztery wigilje są: dzień przed Bożem Narodzeniem, przed Zielonemi Świątkami, przed Wniebowzięciem N. M. Panny i przed Wszystkimi Świętymi”. I wstrzemięźliwość aka abstynencja od mięsa w każdy piątek. Dziś bułka z szynką na śniadanie i pełne usta. Frazesów. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 WYDARZENIA • 3 Na początek wyleczą nowatorską metodą trzech pacjentów. Z tego, czego się nauczą, skorzystają inni Dr hab. Jerzy Pacholewicz (z lewej) brał udział w pierwszej operacji przeprowadzonej przez dr. Jaroslava Benedika, który używa do tej metody specjalnych narzędzi Leszek Wójcik Region Już wkrótce w szpitalu na Pomorzanach w Szczecinie wykonywane będą standardowo operacje serca polegające na wszczepieniu choremu płatka zastawki z jego własnego osierdzia. Lekarze uczą się tej nowatorskiej metody pod okiem dr. Jaroslava Benedika z Niemiec. Operacje są wykonywane zmodyfikowaną przez lekarzy z Niemiec metodą prof. Ozaki. Polega ona na odtworzeniu naturalnych płatków zastawki z ludzkiego osierdzia, czyli „worka”, w którym znajduje się serce. W Polsce podobnych operacji na razie nie wykonuje żaden ośrodek. Dzięki kontaktom szczecińskich kardiochirurgów z kliniką w Krefeld zabiegi te uzupełnią dotychczasowe, tradycyjne metody. - W ramach warsztatów, które zorganizowaliśmy w związku z przyjazdem do Szczecina dr Jaroslava Bene- dika, zoperowaliśmy już 47-let-niego pacjenta - mówi dr hab. Jerzy Pacholewicz, lekarz kierujący Kliniką Kardiochirurgii Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 2 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. - Za chwilę wykonamy kolejną operację młodemu, 2l-let-niemu mężczyźnie. Jerzy Pacholewicz podkreśla, że metoda, którą od lat stosuje dr Benedik, najwięcej korzyści przynosi osobom młodym i prowadzącym aktywny styl życia. Rekonstrukcja zaaktywny styl życia stawki aortalnej sposobem prof. Ozaki nie wymaga bowiem konieczności stosowania leków przeciwzakrzepowych. Nowatorska metoda prof. Ozaki najwięcej korzyści przynosi młodym osobom i prowadzącym - Ta metoda to szansa dla wielu pacjentów - mówi pan Łukasz, który rok temu przeszedł operację odtworzenia i wszczepienia zastawki. - Miałem wtedy do wyboru albo wszczepienie zastawki mechanicznej, która skazywała mnie na dożywotnie zażywanie leków rozrzedzających krew, albo mniej trwałej, zwierzęcej. Wybrałem tę drugą zastawkę, aleją trzeba będzie wymienić za kilka lub kilkanaście lat - czeka mnie więc druga operacja. Mam nadzieję, że wtedy będę mógł skorzystać z nowej metody. Zdrowy człowiek ma trzy-płatkową zastawkę aortalną, która się szczelnie domyka. Jednak u około 10 proc. osób zastawka ma tylko dwa płatki, przez co występuje u nich niedomykalność zastawki aortalnej. Ta wada powoduje zaburzenia przepływu krwi - krew z aorty cofa się do lewej komory serca, zamiast płynąć dalej przez aortę do dalszych naczyń krwionośnych w ciele. Do tego taka dwupłatkowa zastawka szybciej się degeneruje i ulega zwapnieniu. Tymczasem kardiochirurdzy ze szpitala klinicznego nr 2 na szczecińskich Pomorzanach poznają metody odtworzenia płatków zastawki z ludzkiego osierdzia. - To znacznie korzystniejsze dla pacjenta, bo cały „mechanizm” jest naturalny, elastyczny i nie wymaga dożywotniego przyjmowania leków przeciw-krzepliwych - tłumaczy Jaroslav Benedik i po przeprowadzeniu pierwszej operacji pokazuje narzędzia, które umożliwiają ich przeprowadzanie. - Są wyjątkowe - zapewnia. -Sam je musiałem skonstruować, bo przepisy unijne uniemożliwiły sprowadzenie oryginalnych narzędzi z Japonii. Szczecińscy kardiochirurdzy mają już podobne zestawy narzędzi. Szacują, że w klinice na Pomorzanach będą wykonywać metodą Ozaki kilkanaście operacji rocznie. ©® REKLAMA URZĄDZENIA CZYSZCZĄCE SERWIS I SPRZEDAŻ Zapraszamy do Autoryzowanego Serwisu i Punktu Sprzedaży firmy Nilfisk oraz Serwisu i Punktu Sprzedaży firmy Karcher 76-200 Słupsk ul. Przemysłowa 34 e-mail: mariusz-zawackl@wp.pl tel. 602 442117 www.jmk-serwis.pl AUTOMATYCZNA PRALNIA DYWANÓW INNOWACYJNY SYSTEM PRANIA DYWANÓW NA WSKROŚ ^TRZEPANIE MECHANICZNE .^RRÄNIE AUTOMATYCZNE ^gŁUKANIE ^ —' 5* ^WIROWANIE -SUSZENIE - OZONOWANIE - TRANSPORT OD / DO KLIENTA* / *' -Т г ' / А '°ЖЧ8.1 PUNKT PRZYJĘĆ: SŁUPSK, UL. PRZEMYSŁOWA 34 (SERWIS KÂRCHER) © 504 710 352 © 602 442 117 www.pralniadywanow-slupsk.pl 4 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 Matka boi się, że z małymi dziećmi trafi na bruk Pani Magdalena liczy na przydział mieszkania komunalnego Sylwia Lis Region Kobieta z trójką dzieci dostała wypowiedzenie umowy najmu mieszkania. Musi się wyprowadzić do maja. - W Bytowie nie ma mieszkań do wynajęcia, a w urzędzie usłyszałam, że komunalnego nie dostanę - mówi zrozpaczona kobieta. Po interwencji „Głosu" urzędnicy obiecali jej pomóc. Magdalena Fabiańska wynajmuje mieszkanie na czwartym piętrze w bloku przy ulicy Jana Pawła II w Bytowie. To dwupo-kojowe, 35-metrowe lokum z widokiem na zamek. - Dobrze nam tu - mówi mama ośmioletniej Mileny, pięcioletniej Hani i czteroletniego Nikodema. - Nie przeszkadzają mi nawet te schody, które pokonuję kilka razy dziennie. Ten większy pokój zajmują dzieci, muszą przecież mieć miejsce do zabawy, nauki i żeby spokojnie zjeść. Mniejszy zajmuje pani Magdalena. Mieści się w nim tylko łóżko. Kuchnia też jest mikroskopijna - trudno tu wstawić nawet stół. „Gdzie się podzieję?" - Nie narzekam - mówi kobieta. - Nie zalegam z opłatami, właścicielowi regularnie przelewam pieniądze za najem, mimo to niedawno wręczył mi wypowiedzenie umowy. Najpierw mówił, że chce mieszkanie sprzedać, a gdy zaproponowałam, że kupimy je wraz z rodzicami, podał inną wersję. Nie wiem tak naprawdę, dlaczego chce mnie się pozbyć, ale nie kwestionuję tego - ma prawo zrobić ze swoim lokalem, co chce. Pani Magdalena znalazła się bardzo trudnej sytuacji. - Po pierwsze w Bytowie nie ma praktycznie mieszkań do wynajęcia, bo większość zajmują uchodźcy, po drugie nawet jak coś się znajdzie, to cena jest zaporowa. Za sam wynajem dwupokojowego mieszkania trzeba zapłacić dwa tysiące złotych. Do tego trzeba doliczyć rachunki za media. Ale to nie wszystko. Ludzie nie chcą wynajmować mieszkań samotnej matce z dziećmi. Jedyne wyjście: mieszkanie komunalne Pani Magdalena była w urzędzie miasta prosić o przydział mieszkania komunalnego. Od dawna znajduje się na liście oczekujących. - Usłyszałam, że spełniam wszystkie kryteria, szczególnie to dochodowe, ale mieszkania nie dostanę, bo niby wolnych lokali nie ma - mówi zrozpaczona kobieta. - A ja wiem przynajmniej o kilku pustych. Nie wiem, co zrobię, bo za chwilę z dziećmi nie będę miała gdzie się podziać. Nie widzę wyjścia z sytuacji. Kobieta utrzymuje rodzinę ze świadczenia 500 plus, zasiłków rodzinnych i alimentów. - Pracuję tyle, ile mogę -mówi. - Wykonuję prace społecznie użyteczne (to praca przewidziana dla bezrobotnych niekorzystających z zasiłku, którzy jednocześnie korzystają ze świadczeń pomocy społecznej; osoba zatrudniona przy pracach społecznie użytecznych otrzymuje nie mniej niż 8,1 zł za godzinę pracy - dop. red). Gdy dzieci podrosną, będę mogła pracować na cały etat. Zaproponują jakieś lokum - W tej chwili mamy 90 umów najmu lokali komunalnych. Do tego trzeba doliczyć 50 umów mieszkań socjalnych - mówi Jacek Czapiewski, wiceburmistrz Bytowa. Dodaje, że nasza czytelniczka, mówiąc o wolnych mieszkaniach, ma rację. - Ale to jest nasza rezerwa, musimy mieć wolne lokale w przypadku nieszczęśliwych wypadków, pożarów czy innych pilnych potrzeb - tłumaczy. Po tym, jak „Głos” zainteresował się sytuacją pani Magdaleny, ratusz najwidoczniej jeszcze raz przeanalizował jej trudne położenie, bo urzędnicy zapowiedzieli, że w najbliższym czasie zaproponują kobiecie jakieś mieszkanie. Dodajmy, że sytuacja na rynku mieszkaniowym w Bytowie w kolejnych latach powinna się poprawić. Miasto przymierza się do pierwszej od wielu lat budowy mieszkań komunalnych. Ziemia pod inwestycję i wstępna koncepcja już są. To miałyby być lokale dla najbardziej ubogich mieszkańców miasta. Koszt przedsięwzięcia to około 30 mln zł. Urząd liczy, że nowe osiedle komunalne mogłoby powstać w ciągu pięciu lat, a budynki byłyby oddawane do użytku sukcesywnie. Według zamierzeń urzędników pierwszy mógłby być wybudowany już przyszłym roku.©® Kolejni ochotnicy wstępują do wojska. Zasilą niebieskie berety Od roku Ukraina krwawi, ale nie składa broni. „Światło zwycięży nad ciemnością” Alek Radomski Słupsk Około 150 osób rozpoczęło szkolenie w ramach dobrowolnej służby wojskowej w 7 Brygadzie Obrony Wybrzeża. Przed nimi miesiąc szkolenia podstawowego, przysięga i szansa na zawodową służbę w armii Regulamin i przepisy wojskowe, budowa broni, musztra, udzielanie pierwszej pomocy i strzelanie. To tylko część zadań, które czekają na nowych elewów, którzy przeszli przez bramę słupskiej jednostki. W koszarach 7 Brygady Obrony Wybrzeża rozpoczęła się kolejna tura szkoleniowa cywilów, którzy zdecydowali się związać z wojskiem w ramach dobrowolnej służby wojskowej. Przed blisko 150-osobową grupą z całej Polski 28 dni intensywnego poznawania wojska od środka. Ochotnicy na początek pobierają mundur i wyposażenie. Jest też obowiązkowy fryzjer w przypadku mężczyzn i uroczyste przekazanie broni. Dobrowolną służba wojskowa została wprowadzona Około 150 osób zgłosiło się do 7 BOW w ramach dobrowolnej służby wojskowej na mocy zapisów Ustawy o obronie ojczyzny. Ministerstwo Obrony Narodowej, obok zwiększenia liczby żołnierzy do 300 tysięcy, zamierza utworzyć dwie dodatkowe dywizje ogólno-wojskowe. Wzmocnieniu mają ulec też istniejące jednostki. Żołnierze, którzy zdecydują się na taką służbę, otrzymują comiesięczne wynagrodzenie żołnierza szeregowego, a do 26 roku życia nie płacą podatku osobistego. 28 dni to pierwszy etap, który kończy się przysięgą, a żołnierz staje się żołnierzem rezerwy. Jeśli chce dalej pozostać w wojsku, to może przejść specjalistyczne szkolenie, które trwa 11 miesięcy i jest przepustką do zawodowej służby warmii. Jak informuje Wojskowe Centrum Rekrutacji w Słupsku, nabór do zawodowej służby w niemal we wszystkich jednostkach na Pomorzu rozpoczął się w czwartek 23 lutego. ©® Grzegorz Hilarecki Słupsk Dziś, w rocznicę rosyjskiej agresji na Ukrainę odbędzie się wiec antywojenny. Bęr dzie połączony z licytacją przedmiotów z wojny, z której dochód ma zasilić konto armii ukraińskiej. - Zapraszamy na demonstrację pod hasłem „Światło zwycięży nad ciemnością”. Już 365 dni jak Ukraina krwawi i trwa tam rosyjskie ludobójstwo. Chcemy przeciwko temu protestować - zachęca do udziału Dariusz Cylupa, przewodniczący Związku Ukraińców w Słupsku. Wiec odbędzie się w godz. 18-19.30 na pl. Zwycięstwa. Spotkanie ma pokojowy charakter. Związek Ukraińców w Słupsku chce przypomnieć polskiemu społeczeństwu, że rosyjski agresor niszczy Ukrainę, odbiera Ukraińcom bliskich i znajomych oraz zmusza miliony ludzi do ucieczki bądź cierpienia na miejscu. - Jeśli ktoś będzie chciał w ten symboliczny sposób wyrazić wsparcie obywatelom Ukrainy, może to zrobić przychodząc na pl. Zwycięstwa. Tutaj odbyła się pierwsza manifestacja sprzeciwu wobec wojnie i tu, po roku, organizatorzy zapraszają po raz kolejny - tłumaczy Cylupa. Manifestacja poparcia dla Ukrainy w Słupsku z 25 lutego ubiegłego roku - dzień po rosyjskiej napaści Oprócz Związku Ukraińców ze Słupska organizatorami wiecu jest Stowarzyszenie Światowych Aktywistów „Czerwona Kałyna”. Podobne demonstracje tego dnia odbędą się w ponad stu polskich miastach. W Słupsku demonstracji towarzyszyć będzie aukcja. Zostaną na niej wystawione rzeczy pochodzące z wojny na Ukrainie, np. mundur rosyjskiego żołnierza, który dostał się do niewoli w Chersoniu czy flaga z podpisami obrońców Bachmutu itd. Dochód z aukcji ma być przekazany dla armii ukraińskiej. Do demonstracji przyłączy się też słupska rada kobiet, która zorganizuje protest w postaci krzyku przeciwko wojnie. ©® FOT. ŁUKASZ CAPAR Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 MOZĘ NASZE MORZE • 5 HISTORIA JUŻ MOŻNA OGLĄDAĆ WYSTAWĘ POŚWIĘCONĄ FASCYNUJĄCYM PRZYGODOM DARU POMORZA 40 lat muzeum pod pokładem Dar Pomorza na tle gdyńskiego nabrzeża. Niestety, nie pod żaglami Szymon Szadurski Pomorze Darowi Pomorza, symbolowi Gdyni i jednej z największych atrakcji turystycznych na Pomorzu, stuknie w tym roku czterdziestka -odkąd został żaglowcem muzeum... Jeżeli wybieracie się do Trójmiasta, warto poświęcić kilka godzin na zwiedzenie niezwykłego muzeum w Gdyni. To muzeum to... słynny Dar Pomorza. Imponujących rozmiarów, mierzący ponad 8i metrów trójmasztowiec nierozerwalnie związany jest z piękną historią i tradycją polskiego szkolnictwa morskiego. W ciągu ponad pół wieku służby odbył 102 rejsy. Na jego pokładzie szkoliło się 13384 studentów, nie tylko dawnej Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni, ale także innych uczelni. Jest pierwszym statkiem polskiej floty, który opłynął kulę ziemską. Tego historycznego sukcesu dokonała w latach 1934-1935 załoga pod dowództwem legendarnego kapi- tana Konstantego Maciejewicza-Matyjewicza. Dar Pomorza pokonał wówczas 39 tys. mil morskich. 3 września 1935 roku, po zakończonej misji, triumfalnie powrócił do Gdyni. Żaglowiec w swojej historii, odkąd w 1929 roku zakupiony został z datków społecznych przez Pomorski Komitet Floty Narodowej, generalnie miał szczęście do wybitnych komendantów. Warto tylko przypomnieć, że w 1972 roku pod dowództwem równie legendarnego kapitana Kazimierza Jurkiewicza wygrał etap Operacji Żagiel. Osiem lat później sięgnął po Cutty Sark Tro-phy. Za jego sterami stał wówczas kapitan Tadeusz Olechnowicz. Są to tylko najwybitniejsze osiągnięcia z licznych zasług żaglowca. Ze szczegółami niektórych z nich zapoznać się można, odwiedzając wystawę na pokładzie trzymasztowca. - Narracja ekspozycji rozpoczyna się od przełomu lat 70. i 80. ubiegłego wieku, kiedy zaczęto rozważać wycofanie Dam Pomorza ze szkolnej eksploatacji - mówi Arieta Gałązka, ku- stosz statku muzeum. - W tej części wystawa prezentuje ostatnie lata jego czynnej służby. Jest to zwycięstwo w regatach Cutty Sark Tall Ships’ Races w 1980 roku i ostatni rejs do fińskiego portu Kotka w 1981 roku. W tle tych wydarzeń toczyła się historia budowy nowego żaglowca szkolnego, Dam Młodzieży, oraz dyskusja o dalszych losach Dam Pomorza. Ekspozyq'a dokumentuje wielomiesięczny proces przekazywania statku z Wyższej Szkoły Morskiej do ówczesnego Centralnego Muzeum Morskiego, ukazując m.in. przeszkody, na jakie natrafiono oraz pomysły dotyczące lokalizacji statku-muzeum. To także historia przygotowania Daru Pomorza do jego nowej roli. Przedstawione są m.in. szczegóły opracowania nowej formuły funkcjonowania żaglowca, a także adaptacji jego przestrzeni do celów muzealnych, bez uszczerbku dla historycznych wnętrz. - Na wystawie jest zaprezentowana w formie posterów bogata kolekcja archiwalnych fotografii, dokumentujących zarówno oficjalne wydarzenia, związane z Darem Pomorza, jak i ukazujących mało znane kulisy tworzenia statku muzeum - dodaje Gałązka. - Towarzyszą im dokumenty z dawnej epoki oraz wycinki prasowe, oddające klimat tamtych lat. Wśród eksponatów znalazły się m.in. takie unikaty, jak ręcznie spisany Akt Przekazania Żaglowego Statku Szkolnego Dar Pomorza, pokładowy dziennik robót, pamiątkowa zastawa, czy oryginalne tablice, zachęcające do wpłacania datków z czasów zbiórki funduszy na budowę Daru Młodzieży. Wystawę „40 lat minęło. Od statku szkolnego do statku muzeum” można podziwiać do końca października tego roku. Warto wspomnieć, że Dar Pomorza, perła w koronie eksponatów Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, jest wręcz oblegany przez gości nie tylko z Polski, lecz całego świata, chcących liznąć nieco historii polskiej bandery i zapoznać się z warunkami, w jakich szkolili się dawniej marynarze polskiej floty handlowej. Pokład pięknego żaglowca odwiedza średnio sto tysięcy osób rocznie. Trudno się jednak temu dziwić, gdyż trójmasztowiec, zbudowany w 1909 roku w stoczni Blohm+Voss Hamburg, jest jednym z najważniejszych zabytków polskiego dziedzictwa morskiego. Imponująca sylwetka Daru Pomorza stanowi dziś element na stałe wpisany w miejski krajobraz Gdyni. Turyści, spacerujący szczególnie latem po reprezentacyjnym skwerze Kościuszki i okolicach, od lat zachwycają się jej widokiem. Żaglowiec jest jednym z najchętniej fotografowanych eksponatów muzealnych na całym Pomorzu. Trójmasztowiec zwiedzać można od poniedziałku do piątku w godz. 10-16. Bilet normalny kosztuje 25 zł, ulgowy 15 zł. Przewidziane są też specjalne zniżki dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny. ©® MATERIAŁ INFORMACYJNY Kontrowersje wokół unijnych przepisów o emisji metanu Bruksela pracuje nad nowymi przepisami, które grożą tym, że polskie kopalnie węgla kamiennego mogą zniknąć znacznie szybciej niż się zdawało - nie w połowie wieku (jak uzgodniono przed dwoma laty w umowie społecznej o przyszłości górnictwa), ale już w ciągu kilku najbliższych lat począwszy od 2027 r., kiedy zacznie obowiązywać nowe unijne prawo. 0010748695 POLSKA GRUPA GÓRNICZA Węgiel milowy. Mowa o rozporządzeniu w sprawie redukcji emisji metanu w sektorze energetycznym, które w grudniu 2021 r. zaproponowała Komisja Europejska. Wkrótce nad projektem dokumentu głosować ma Parlament Europejski (przygotowania chwilowo wstrzymano po ujawnieniu przez brukselskich dziennikarzy skandalu, że przepisy redagowali aktywiści pozarządowej organizacji ekologicznej zamiast uprawnionej do tego europosłanki-sprawozdawczyni z grupy Zielonych PE). - Przyjęcie unijnego rozporządzenia oznacza likwidację polskiego górnictwa węgla i utratę nawet kilkuset tysięcy miejsc pracy - alarmują związkowcy ze śląsko-dąbrowskiej Solidarności, żądający pilnego spotkania z szefami komisji PE, aby poinformować o zagrożeniu. Apel do europosłów o zmianę projektowanych przepisów wystosował m.in. wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin. Obawy podzielają też krajowe spółki węglowe, bo aż 80 proc. wydobywanego w Polsce węgla pochodzi z kopalń metanowych. Wejście w życie zakazu emisji metanu kopalnianego do atmosfery oznaczać będzie dla Polskiej Grupy Górniczej S.A. konieczność likwidacji dwóch trzecich zakładów już w 2027 r., a trzy lata później jeszcze ostrzej z problemem zmierzy się Jastrzębska Spółka Węglowa S.A., gdzie wszystkie złoża są metanowe. Dlaczego rozporządzenie wzbudza kontrowersje? Bo ustanawia niemożliwą do spełnienia normę zawartości metanu w powietrzu wentylacyjnym (najpierw KE proponowała 0,5 tony, teraz 5 ton, a po kilku latach 3 tony na każde 1000 ton wydobytego węgla, gdy w polskich kopalniach ilości te wynoszą obecnie od 8 do 14 ton). Za każdą tonę emisji metanu powyżej narzuconego limitu przedsiębiorca zapłaci karę. Jej wysokość określi wprawdzie państwo członkowskie UE, jednak Bruksela wyraźnie wymaga, aby kary te były odstraszające, rosnące i pozbawiały spółkę wydobywczą korzyści gospodarczych. Spekuluje się, że kara może stanowić nawet 20-krotność dzisiejszej opłaty za emisje dwutlenku węgla w systemie ETS, co oznaczałoby ponad 1600 euro za tonę metanu. Wiadomo, że UE nie cofnie się przed żądaniem tak drakońskich kar, jak na przykład w przypadku kopalni węgla brunatnego Turów. W kopalniach metan ze złóż ujmowany jest ze względów bezpieczeństwa i znaczna część gazu podlega zagospodarowaniu. Gaz miesza się jednak także z powietrzem wentylującym podziemne wyrobiska i nie ma dziś technologii, które potrafiłyby usunąć go w całości przy ekonomicznie racjonalnych nakładach. Warto dodać, że Unia Europejska odpowiada za mniej niż 10 proc. światowych emisji metanu związanych z działalnością górniczą, a Polska jedynie za około l proc. Europejskie Stowarzyszenie Węgla Kamiennego i Brunatnego EURACOAL podkreśla, że emisje gazów cieplarnianych z przemysłu węglowego spadają od dziesięcioleci i nadal będą zmniejszane według uzgodnionych już planów dekarbonizacji. Specjaliści górniczy alarmują, że niektóre pomysły europosłów, jak np. zakaz spalania metanu we flarach, czy odpowietrzania w przypadkach awaryjnych, mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia pracowników kopalń! Rozporządzenie niekorzystne dla przemysłu węglowego Brukselskie rozporządzenie budzi sprzeciw także dlatego, że jawnie dyskryminuje przemysł węglowy w Europie. Otóż restrykcje nie dotkną importerów węgla spoza UE - będą oni musieli tylko zadeklarować emisyj-ność kopalń pochodzenia surowca, jednak nie przewidziano żadnego sposobu weryfikacji podawanych przez nich deklaracji. Tymczasem nie-ograniczane przez Brukselę emisje metanu z kopalń na innych kontynentach powiększą się jeszcze o dodatkowy ślad wskutek transportu węgla drogą morską na odległości wielu tysięcy kilometrów. Z importu już teraz pochodzi 70 proc. węgla zużywanego w krajach UE, rok temu sprowadzono go grubo ponad dwa razy więcej niż wydobyto w Europie. Polscy górnicy oraz stowarzyszenie EURACOAL postulują, by europarlamentarzyści urealnili limit emisji metanu z kopalń (do 81 na kilotonę wydobytego węgla). Chcą wyłączenia z proponowanych zakazów węgla koksowego, który sama UE wpisała na listę swoich surowców o krytycznym znaczeniu. Domagają się zgody na wysoko wydajne spalanie metanu we flarach i awaryjne odpowietrzanie, argumentując, że to konieczne ze względów bezpieczeństwa oraz może znacznie polepszyć (z 30 do 63 proc.) wskaźnik redukcji emisji przemysłowych CH4 do 2030 r. Związkowcy alarmują, że bez postulowanych poprawek wprowadzenie w życie rozporządzenia zniweczy w praktyce całą umowę społeczną z gwarancjami zatrudnienia i harmonogramem wygaszania polskich kopalń w perspektywie do 2049 r. 6 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 Norbert Ziętal Kraj Człowiek odróżnia około 4 tysięcy zapachów, pies ponad pół miliona. Dlatego psie nosy nadal należą do najefektywniejszych „narzędzi" podczas kontroli granicznych. Początek lutego. Drogowe, polsko-ukraińskie przejście graniczne w Medyce, kierunek wjazdowy do Polski. Dzień jak co dzień, ruch wraca do poziomu sprzed pandemń koro-nawirusa i stabilizuje się po ek-sodusie setek tysięcy uchodźców wojennych z Ukrainy sprzed roku. Na pasach granicznych trwa kontrola celna samochodów osobowych. Podejrzany pluszak Na służbę ze swoim opiekunem, funkcjonariuszem Urzędu Celno-Skarbowego, wychodzi Cedra. Owczarek belgijski wyspecjalizowany w wyszukiwaniu papierosów i tytoniu. Cedra przystępuje do rutynowej pracy, czyli obwąchiwania. Zwraca uwagę na pewien bagaż, a w jego środku na pluszową zabawkę. Chce się bawić? Nic bardziej mylnego, jest przecież w pracy. Daje znać swojemu opiekunowi, że ta zabawka jest podejrzana. Psy służb celnych, jak zresztą również wielu innych, w różny sposób oznaczają trefny bagaż, czy miejsce lub skrytkę w samochodzie. Siadają przy niej, kładą się lub okazują większe zainteresowanie. Nie rzucają się jednak do rozszarpywania. Dla funkcjonariusza to znak, że musi dokładniej przyjrzeć się bagażowi czy miejscu w kontrolowanym po-jeździe. - Czujny nos Cedry wskazał na jeden z bagaży przewożonych przez kierowcę, a dokładnie znajdującą się w nim pluszową maskotkę. Funkcjonariusze postanowili sprawdzić jej zawartość przy pomocy urządzenia RTG. Skanowanie potwierdziło, że węch psa okazał się niezawodny. We wnętrzu zabawki był zaszyty płócienny worek, w którym znajdowało się prawie 0,4 kg tytoniu do palenia. Tytoń został zabezpieczony do dalszego postępowania. Kierowca został ukarany mandatem w wysokości 400 złotych - informuje st. asp. Edyta Chabowska z Izby Administracji Skarbowej. Pluszak nie trafi już do żadnego dziecka, tytoń nie zapewni zysku przemytnikowi. Czy psy celne to ponuraki W służbach celnych na całej wschodniej granicy pracuje kilkadziesiąt psów. Głównie na przejściach granicznych, ale również poza nimi, bo kontrole celne można prowadzić nie tylko na granicy, ale również w głębi kraju. Obwąchują bagaże, samochody, wskakują do autobusów, pociągów. W magazynach czy na poczcie wąchają paczki i inne przesyłki. Szukają głównie papierosów, narkotyków, bursztynu, ale również, co jest ciekawostką, gotówki oraz zagrożonych wyginięciem zwierząt i roślin. Żywych lub martwych, albo produktów z nich wykonanych. W powszechnej opinii psy celne to najczęściej ponuraki. Takie mamy wrażenie, gdy PRACA W HOLANDII WYGODNE MIESZKANIA I ATRAKCYJNE ZAROBKI tel. 59 822 6224 edyta.jazdzewska@jobs4work.pl www.jobs4work.pl I3l POLUB NAS z boku obserwujemy ich pracę. Na przykład gdy - pozornie ze znudzeniem - patrzą na sznur ludzi przechodzących „rękawem” z samolotu do sali odpraw. Gdy pies coś wyczuje, albo funkcjonariusz wytypuje podróżnego, czworonóg podchodzi i wącha. Potem kolejnego podróżnego, a zwłaszcza jego bagaż. Z jednego samolotu wysiada zwykle kilkaset osób. Również kontrola bagaży w magazynie, czy samochodów na drogowym przejściu, to nużąca, mrówcza praca. Prawie wszyscy podróżni przekraczają granicę z dobrymi zamiarami, nic nie przemycają, czyli dla wyszkolonego psa są nieciekawi, a w ich bagażach nie ma dla niego nic interesującego. Na tle tych „ponuraków” wyróżnia się Frida. To aktywny i wesoły piesek rasy Jack Russel Terrier, który na swoim koncie ma wiele wywęszonych skrytek z nielegalnym towarem, zarówno w samochodach osobowych, ciężarowych, jak i autokarach. Wywąchuje schowane przez przemytników papierosy, ale również potrafi znaleźć bursztyn. Prawdziwym fachowcem wśród celniczych czworonogów (najczęściej wyszkolonych w wyszukiwaniu tylko jednego rodzaju towaru) jest Nuta, czarna labradorka. Trafiła do służby w Krajowej Administracji Skarbowej w 2018 roku. Jest psem dualnym, co oznacza, że wyszkolona została do wy szukiwania rzeczy o różnych zapachach. Jednym z nich jest tytoń, a drugim gotówka. Pieniędzy o równowartości 10 tys. euro (ok. 47,5 tys. złotych) nie wolno przewozić przez granicę bez zgłoszenia celnego. Nie wszyscy podróżni o tym wiedzą, albo raczej: niektórzy udają, że nie wiedzą. Wyjątkowy jest także owczarek Kenzo, który pracę w podkarpackich służbach celnych rozpoczął półtora roku temu. Do jego zadań należy wyszukiwanie przemycanych okazów z listy CITES, czyli zagrożonych wyginięciem gatunków zwierząt i roślin lub wykonanych z nich przedmiotów. - Kenzo wraz ze swoim opiekunem zakończył 14-tygodniowe specjalistyczne szkolenie. W ośrodku szkolenia psów Krajowej Administracji Skarbowej w Kamionie poznawał tajniki pracy węchowej podczas przeszukań oraz nauczył się wykrywania gatunków zagrożonych wyginięciem - informowała IAS, gdy ten pies przechodził na celniczy etat. Wtedy Kenzo był jednym z dwóch psów KAS w Polsce przeszkolonych w tym profilu. Spotkać go można głównie na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Korczowej. Czujna nie tylko podczas służby Dobry policjant (w slangu przestępczym często zwany „psem”) jest gliniarzem nie tylko w godzinach pracy, ale również poza nimi. Podobnie jest z psami „w mundurach”, a najlepszym przykładem jest labradorka Hera. Na co dzień pracuje na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Medyce i tropi przemytników papierosów, obwąchuje bagaże i samochody. - Hera specjalizuje się w wyszukiwaniu wyrobów tytoniowych, ale jej czujny nos okazał się niezawodny także po służbie. Spacerując wraz ze swym przewodnikiem, labradorka odnalazła osiem około 10-dnio-wych szczeniąt. Zwierzęta zostały porzucone z dala od zabudowań w miejscowości Żurawica - we wrześniu zeszłego roku informowała Edyta Cha- Burmistrz Miastka stosownie do art. 35 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o gospodarce nieruchomościami (Dz. U. z 2021 r., poz. 1899 ze zm.) informuje, że na tablicach ogłoszeń tut. urzędu oraz na stronie http:/ www.bip.miastko.pl/ zamieszczone zostały na okres 21 dni wykazy nieruchomości: - przeznaczonej do sprzedaży w drodze przetargu, obejmującej działki ewidencyjne oznaczone numerami 693,696 i 698, położonej w obrębie Pasieka, gm. Miastko, -przeznaczonej do dzierżawy na cele warzywnicze, oznaczonej jako działka ewidencyjna numer 12/11, położonej w obrębie Trzcinno, gm. Miastko. POSIADAMY OFERTY DŁUGOTERMINOWE oraz PRACE SEZONOWE BURMISTRZ MIASTKA stosownie do art. 35 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o gospodarce nieruchomościami (Dz. U. z 2021 r., poz. 1899 ze zm.) informuje, że na tablicach ogłoszeń tut. urzędu oraz na stronie http:/ www.bip.miastko.pl/ zamieszczone zostały na okres 21 dni wykazy nieruchomości przeznaczonych do: - dzierżawy dz. nr 432/2 o pow. 300 m2 i 12 m2 oraz dz. nr 374 o pow. 23 m2 przy ul. Podlaskiej, część działki nr 144/11 o pow. 500 m2 przy ul. Kowalskiej oraz część działki nr 288/1 i 283/4 o pow. 287 m2 przy ul. Wybickiego w Miastku, - dzierżawy nieruchomości w obrębach Jeden, Dwa, Trzy i Cztery Miastko na rzecz dotychczasowych dzierżawców, - sprzedaży w drodze przetargu lokalu użytkowego nr VI przy ul. Wielkopolskiej w Miastku. bowska. O znalezisku została poinformowana policja, a szczeniaki trafiły do jednego ze schronisk. Nie każdy pies może trafić do pracy w służbach celnych lub straży granicznej. Najlepsze predyspozycje mają owczarki niemieckie, owczarki belgijskie oraz labradory. Oczywiście, sama rasa jeszcze nie jest przepustką. Istotne są indywidualne zdolności, szybkość uczenia się, usposobienie. Kandydatów jest wielu, ale sito weryfikacyjne gęste. Do służby trafiają najlepsi, podobnie zresztą, jak w przypadku rekrutacji ludzi do pracy w służbach granicznych i celnych. Czworonogi, tak samo jak ludzie, przechodzą badania lekarskie. Pies nie popada w rutynę Odpowiednio przeszkolony musi być również przewodnik psa. Jeden przez cały okres kilkuletniej służby. Psy pracują na granicach we wszystkich państwach świata. Od tych najmniej rozwiniętych gospodarczo, gdzie często są jedynym „narzędziem” do wykrywania przemytów, po najbardziej nowoczesne kraje, w których konkurują, jak dotychczas bardzo skutecznie, z coraz nowocześniejszą techniką. Nie jest prawdą, że psy wyszkolone do wyszukiwania narkotyków są od nich uzależnione. Doskonale znają jednak ich zapach, nawet podczas zabaw z nimi obcują. „Pies celnik” ma tę przewagę nad „człowiekiem celnikiem”, że nie popada w rutynę, nie męczy go wykonywanie codziennie tych samych czynności, nigdy nie traci czujności. Człowiek odróżnia ok. 4 tys. zapachów, a pies ponad pół miliona. ©® AUTOPROMOCJA Gotuj się na sobotę W magazynie „Weekend z rodziną" smaczne domowe przepisy gp24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 REKLAMA • 7 Materiał informacyjny JSW SA 0010733171 Nowoczesną cywilizację zbudowaliśmy dzięki węglowi. I przez kolejne dziesięciolecia dalej będzie on fundamentem naszego rozwoju, bo bez węgla koksowego, którego głównym europejskim producentem jest Jastrzębska Spółka Węglowa, nie będzie stali. A bez niej świat nie ruszy z miejsca. Ludzie szybko odkryli, że charakterystyczna czarna i błyszcząca skała łatwo i długo się pali, dając przy tym wysoką temperaturę i przyjemne ciepło. Dokładnej daty tego wydarzenia nie znamy, ale z całą pewnością była to rewolucja, jeśli chodzi o ogrzewnictwo. Źródła historyczne potwierdzają, że węgiel kamienny był już stosowany w starożytności - np. w Chinach, Grecji i Cesarstwie Rzymskim. Oprócz ogrzewania domostw, ludzie wykorzystywali go również w kuźniach czy do wyrobu ceramiki. Prawdziwa nowa era dla węgla rozpoczęła się jednak dopiero w XVIII wieku w Wielkiej Brytanii. Lasy w dużej mierze zostały tutaj wykarczowane na potrzeby rolnictwa i marynarki, dlatego trzeba było poszukać nowego źródła opału. Do tego doskonale nadawał się węgiel, choć jednym z wyzwań była konieczność sięgania po niego coraz głębiej. To właśnie w Wielkiej Brytanii powstały pierwsze kopalnie węgla, a coraz większa dostępność tego surowca była ważnym czynnikiem, który miał wpływ ma zmiany technologiczne, gospodarcze i społeczne w XVIII i XIX wieku opisane później przez historyków jako pierwsza i druga rewolucja przemysłowa. Można śmiało powiedzieć, że węgiel był jednym z kamieni milowych tego cywilizacyjnego skoku. Energetyka bez węgla Początkiem tych zmian było wynalezienie maszyny parowej. W kotle był spalany węgiel, a tłoki maszyny napędzały urządzenia przemysłowe, statki i lokomotywy. Kolejnym przełomem było upowszechnienie energii elektrycznej. W tym przypadku najlepszym nośnikiem do jej produkcji również okazał się węgiel, który oprócz tego w tamtym okresie stał się najpopularniejszym i najbardziej wydajnym surowcem służącym do ogrzewania domów, a także do wytwarzaniu gazu stosowanego do oświetlania miast. Z czasem znaczenie węgla wykorzystywanego w energetyce i ogrzewnictwie zaczęło maleć. Zwłaszcza w Europie i krajach wysokorozwiniętych, gdzie zaczęły go wypierać gaz, odnawialne źródła energii i energetyka atomowa. Coraz większa stała się też świadomość tego, jak niekorzystny wpływ ma spalanie węgla na jakość powietrza, którym oddychamy oraz wzrost stężenia dwutlenku węgla w atmosferze powodujący globalne ocieplenie i zmiany klimatu. Właśnie dlatego Unia Europejska przyjmuje kolejne regulacje, które mają ograniczyć, a finalnie całkowicie wyeliminować użycie węgla w gospodarce. Ten proces jest nazywany dekarbonizacją. Jak się okazuje, to wcale nie jest jednak takie proste, bo przez lata to właśnie węgiel był najtańszym źródłem energii i ciepła. Niełatwa transformacja Kolejnym ograniczeniem są bariery techniczne związane z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii. Wiatraki i farmy słoneczne produkują prąd, kiedy wieje wiatr i świeci słońce. Co zrobić jednak w momencie, kiedy na niebie są chmury, a pogoda jest bezwietrzna? Rozwiązaniem ma być magazynowanie wytworzonej energii, ale póki co nie potrafimy robić tego na taką skalę, żeby system energetyczny oprzeć w pełni na tak niepewnych źródłach energii, jak słońce i wiatr. Rozwiązaniem przejściowym, zanim się tego nauczymy, miało być przestawienie energetyki i ogrzewnictwa z węgla na gaz. O tym, że to również pomysł bardzo ryzykowny i niepewny, przekonaliśmy się wraz z wybuchem wojny w Ukrainie, kiedy do Europy przestał płynąć gaz z Rosji. W efekcie wiele krajów znów przychylniej zaczęło spoglądać na węgiel, zamknięte elektrownie węglowe wróciły do wytwarzania prądu, a światowe zużycie węgla osiągnęło w 2022 r. rekord wszech czasów, osiągając poziom 8,3 mld ton. Nie zmienia to jednak faktu, że w niedalekiej perspektywie odejście od węgla i innych paliw kopalnych w energetyce, zwłaszcza w Unii Europejskiej, jest już przesądzone. ' Bez węgła nie ma stali Inaczej ma się sprawa z wykorzystaniem węgla w procesach metalurgicznych - w głównej mierze przy produkcji stali. W tym procesie wykorzystywany jest specjalny rodzaj węgla nazywany koksowym lub metalurgicznym (w odróżnieniu od węgla energetycznego). To właśnie z niego powstaje koks, który jest niezbędnym elementem w wielkopiecowej produkcji stali. Stal to głównie stop żelaza i węgla oraz kilku innych pierwiastków. Jednak to węgiel jest w tym procesie kluczowym elementem, który sprawia, że stal jest tak wytrzymała. Żeby wyprodukować jedną tonę stali, potrzeba 400 kg koksu, który powstaje z 560 kg węgla koksowego. Koks oprócz tego, że służy jako wsad w hutnictwie żelaza, jest również wykorzystywany w hutnictwie metali kolorowych, odlewnictwie oraz przemyśle sodowym, grafitowym, wapienniczym i do produkcji materiałów izolacyjnych. Świat stałą stoi O tym, że stal jest kluczowym elementem, bez którego nie byłoby współczesnego świata, powinien świadczyć fakt, że znajduje się ona w większości produktów wytwarzanych przez człowieka. Bez stali nie byłoby samochodów, statków i samolotów. Stal od setek lat jest wykorzystywana jako najpopularniejszy materiał w budownictwie i inżynierii - służy do budowy mostów, domów, hal i maszyn fabrycznych, instalacji elektrycznych. Bez stali nie byłoby też najnowszych wynalazków, takich jak smartfony czy internet. Także transformacja energetyczna, której kluczowym elementem jest budowa odnawialnych źródeł energii, nie byłaby możliwa bez stali. Dla przykładu do wyprodukowania jednego wiatraka potrzeba około 400 ton stali. Warto w tym miejscu pamiętać, że stal jeszcze długo nie powstanie bez węgla koksowego i koksu. Istnieją już co prawda metody produkcji stali bez wykorzystania węgla, przy użyciu wodoru oraz pieców elektrycznych zamiast technologii wielkopiecowej, -jednak na razie są to metody eksperymentalne. Główną barierą do ich wprowadzenia są ogromne koszty produkcji i naukowcy są zgodni, że jeszcze długo nie będą powszechnie wykorzystywane. To oznacza, że świat, który każdego roku potrzebuje setek milionów ton stali bez węgla koksowego po prostu sobie nie poradzi. Krytyczny węgieł koksowy Nawet w Unii Europejskiej, gdzie węgiel kamienny jest rugowany z gospodarki, widać wyraźną różnicę w podejściu do węgla energetycznego i koksującego. W przypadku tego pierwszego wprowadzane są kolejne przepisy, które mają utrudnić jego używanie, natomiast węgiel koksowy został uznany za jeden z 30 surowców krytycznych dla Unii Europejskiej. Na tej liście oprócz węgla koksowego znalazły się również: antymon, baryt, beryl, bizmut, borany, gal, german, kobalt, fluoryt, hafn, ciężki i lekkie metale ziem rzadkich, ind, magnez, grafit naturalny, kauczuk naturalny, niob, fosfor, skand, krzem metaliczny, tantal, wolfram, wanad, platynowce i fosforyty. Wpisanie tych surowców na listę świadczy o ich istotnym znaczeniu dla gospodarki krajów członkowskich Unii Europejskiej. Ma również znaczenie krytyczne, ponieważ ryzyko związane z brakiem podaży oraz jego skutki dla gospodarki krajów Unii Europejskiej są większe niż w przypadku innych surowców. JSW z zasobami na pół wieku Jeśli chodzi o węgiel koksowy, to rzeczywiście jego zasoby w Unii Europejskiej w większości zostały już wyczerpane, a to oznacza, że europejscy producenci stali muszą go sprowadzać z Australii (która sama odpowiada za blisko jedną czwartą światowej produkcji), USA, Kanady czy Mozambiku. Wyjątkiem jest tutaj Polska, gdzie wciąż znajdują się duże zasoby tego surowca. Jego wydobyciem zajmuje się Jastrzębska Spółka Węglowa, która jest największym producentem węgla koksowego w Europie. . Jastrzębska Spółka Węglowa produkuje węgiel w czterech kopalniach „Pniówek" w Pawłowicach, „Knurów-Szczygłowice" w Knurowie, „Budryk" w Ornontowicach oraz „Borynia-Zofiówka-Bzie" w Jastrzębiu-Zdroju, które zatrudniają łącznie ponad 23 tys. osób. Zakłady spółki produkują rocznie ok. 14 min ton węgla. W ten sposób Jastrzębska Spółka Węglowa zaspokaja prawie 20 proc. rocznego zapotrzebowania europejskiej branży hutniczej, zapewniając bezpieczne dostawy węgla koksowego, co ma tym większe znaczenie w czasach, kiedy globalna wymiana handlowa została zakłócona najpierw przez pandemię koronawirusa, a następnie przez wojnę. Tym samym węgiel produkowany w Jastrzębskiej Spółce Węglowej przyczynia się do zmniejszenia zależności UE od importu tego surowca z krajów trzecich. W skład Grupy Kapitałowej JSW wchodzą także koksownie, które rocznie produkują ponad 3 min ton koksu. To produkt, który również w głównej mierze sprzedawany jest za granicę, m.in. do Niemiec, Austrii, Czech, a także do Azji, np. do Indii. Podobnie jak stal również węgiel koksowy i koks mają zapewnioną przyszłość na długie dziesięciolecia. Na to gotowa jest również Jastrzębska Spółka Węglowa. Wielkość udokumentowanych zasobów operatywnych węgla w wynosi 1 mld ton, a to oznacza, że Jastrzębska Spółka Węglowa może prowadzić wydobycie do 2075 roku, czyli jeszcze przez kolejne półwieku. 8 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 POLSKA i Świat WIEDEŃ Jesteśmy zawsze otwarci na szerszy dialog, ale nie oznacza to, że będziemy nieograniczoną platformą dla rozpowszechniania propagandy i pronxxgi agresji-powiedziała wczwartek Margareta Cederfełt, przewodnicząca Zgromadzenia Parlamentarnego Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Eliropia Podczas przerrówień zgromadzeni na sali parlamentarzyści na prośbę przewodniczącej oddali hołd minutą ciszy ofiarom rosyjskiego ataku na Ukrainę. 99 IVwyniku rosyjskiej agresji nasz region zmierza ku niewiadomemu, a samo OBIVE znalazło się na rozdrożu Margareta Cederfelt przewodnicząca Zjednoczenia Parlamentarnego OBWE Prezydent podsumuje ofensywę dyplomatyczną Polski Anna Nagel Warszawa Andrzej Duda zwołał na piątek posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Zostaną na nim omówione bieżące wnioski dlabezpieczeństwa państwa związane z rosyjską inwazją na Ukrainę, także w kontekście konsultacji prezydentów Polski i USA - przekazało Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Jak podkreślono, „na posiedzeniu Rady omówione zostaną bieżące wnioski dla bezpieczeństwa państwa związane z rosyjską inwazją na Ukrainę, także w kontekście konsultacji prezydentów Polski i USA oraz nadzwyczajnego szczytu Bukaresztańskiej Dziewiątki”. W środę prezydent USA Joe Biden zakończył wizytę w Polsce. We wtorek spotkał się z prezydentem Andrzejem Dudą, wygłosił też przemówienie do narodu polskiego, a w środę wziął udział w szczycie Bukareszteńskiej Dziewiątki, czyli państw wschodniej flanki NATO: Bułgarii, Czech, Estonii, Litwy, Łotwy, Polski, Rumunii, Słowacji i Węgier. Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest organem doradczym prezydenta RP w zakresie wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa państwa. W jej skład wchodzą: marszałkowie Sejmu i Senatu, premier, szef MON, szef MSWiA, szef MSZ, minister koordynator służb specjalnych, szefowie ugrupowań posiadających klub parlamentarny lub poselski (lub przewodniczący tych klubów), szef Kancelarii Prezy- Dyskusja w ramach Rady Bezpieczeństwa Narodowego odbędzie się w rocznicę wybuchu wojny w Ukrainie denta i szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Posiedzenia Rady zwołuje prezydent, określając jednocześnie ich tematykę. - Dyskusja jest w rocznicę rosyjskiego ataku na Ukrainę, 24 lutego, w piątek. Będzie dotyczyć spraw fundamentalnych z zakresu bezpieczeństwa, jakie mogą się w najbliższym czasie zdarzyć scenariusze, podsumowanie tego, co przez ostatni rok osiągnęliśmy. Na pewno będzie też dyskusja nad wynikami ostatnich działań dyplomatycznych pana prezydenta Dudy - wyjaśniał w TVP Info prezydencki minister Marcin Przydacz. - Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest ciałem doradczym prezydenta i miejscem pogłębionej dyskusji między różnymi stronami sceny poli- tycznej . Wszyscy liderzy parlamentarni będą tam obecni -mówił Przydacz. Przypomniał, że w ostatnim tygodniu prezydent nie tylko przyjął prezydenta USA, ośmiu innych prezydentów państw NATO i sekretarza generalnego NATO, ale też, jak dodał, „był trójkąt weimarski, rozmowa z kanclerzem OlafemSchol-zem, prezydentem Emmanuelem Macronem, było spotkanie z premierem Wielkiej Brytanii, królem Zjednoczonego Królestwa, więc tych działań dyplomatycznych było naprawdę bardzo dużo”. Pytany o wizytę prezydenta Bidena w Polsce wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk ocenił, że „mamy powody do zadowolenia”, gdyż z ust przywódcy USA padły zapewnienia, których oczekiwaliśmy. Dodał, że cho- dzi przede wszystkim o to, że gdyby zaszła taka potrzeba, USA wywiążą się ze swoich zobowiązań sojuszniczych. - Nie ma wątpliwości, że gdyby Rosji przyszło do głowy podjąć jakieś wrogie wobec nas działania, ale też państw Buka-reszteńsldej Dziewiątki, to USA będą wtedy stały razem ze swoimi sojusznikami obok tego państwa i razem z nim broniły terytorium tego kraju - powiedział. - Wojna na Ukrainie pokazała, że to nie jest możliwe, że gwarantem bezpieczeństwa państw członkowskich UE jest Sojusz Północnoatlantycki i jak największa obecność amerykańska w Europie. Bez tego nie ma spokoju i bezpieczeństwa w ramach UE, ale też szerzej w Europie - podkreślił Wawrzyk. PAP Europa Środkowa, w tym Karpaty, stają się symbolem Pałac w Krasiczynie gości uczestników forum Europa Karpat. Pomysłodawcą forum jest Marek Kuchciński Anna Nagel Podkarpacie W Krasiczynie rozpoczyna się międzynarodowa konferencja Europa Karpat. Głównym tematem będzie trudna sytuacja wywołana wojną na Ukrainie. Realizowany od lat projekt Europa Karpat to przykład tego, jak działania lokalne mogą wpływać na bezpieczeństwo globalne. -Inwestycje w strategiczny region muszą łączyć kwestie militarne, gospodarcze z edukacją, kulturą i relacjami międzyludzkimi. Wówczas powstaje żywa tkanka zdrowej współpracy - wyjaśnia Marek Kuchciński, b. marszałek Sejmu, szef kancelarii premiera, twórca i animator wydarzenia. W piątek 24 lutego w Krasiczynie rozpocznie się międzynarodowa konferencja Europa Karpat. Tematy przewodnie 35. edycji są ściśle związane z aktualną sytuacją geopolityczną; dotyczą fundamentalnych spraw jedności europejskiej i współpracy regionu w obliczu wielopłaszczyznowego kryzysu wywołanego wojną. W dziesięciu panelach politycy, dziennikarze, ludzie biznesu, kultury będą dyskutować o następujących zagadnieniach: • Europie Środkowej w międzynarodowym układzie bezpieczeństwa • wsparciu j odbudowie Ukrainy na drodze do Unii Europejskiej • wolności w regionie Karpat • edukacji przyszłości i cyfryza-cji • komunikacji w Europie Środkowej, w tym nowej polityce szlaków komunikacyjnych TEN-T • dyplomacji parlamentarnej Europy Karpat • systemach wartości naszej części Europy • najważniejszych wyzwaniach, jakie stoją przed kobietami Karpat • współpracy pomiędzy samorządami karpackimi i alpejskimi • bezpieczeństwie żywnościowym i strategicznej autono-miczności UE wobec wojny na Ukrainie Marszałkowie i ministrowie w Krasiczynie W konferencji udział wezmą m.in. wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, szef kancelarii premiera Marek Kuchciński, minister klimatu i środowiska Anna Moskwa, minister rodziny Anna Maląg, minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, minister edukacji Przemysław Czamek, komisarz ds. rolnictwa UE Janusz Wojciechowski oraz liczni zagraniczni goście. - Ostatni rok pokazał nam wszystkim, jak opłacalne są inwestycje w regionie karpackim i jak ważna jest dobra komunikacja oraz współpraca. Szczególnym symbolem jest rzeszowski port lotniczy Rze-szów-Jasionka czy droga Via Carpatia. Rosyjska agresja sprawiła, że państwa regionu karpackiego jeszcze bardziej zacieśniają relacje. W godzinie próby deklarowana przyjaźń społeczeństw regionu karpackiego okazała się jak najbardziej realna - mówi pomysłodawca konferencji minister Marek Kuchciński. - Od lat budujemy pozytywny klimat dla współpracy państw naszego regionu. Prawdziwym sukcesem jest też zbliżenie na innych szczeblach - instytucji, organizacji pozarządowych, samorządów, uczelni, środowisk lokalnych. Do dyskusji zapraszamy często młodych liderów re- gionu karpackiego, by poznać ich propozycje dotyczące przyszłości naszego regionu. Szczególnie przyglądamy się cywilizacyjnej rewolucji, która dokonuje się dzięki nowym technologiom (GovTech zmienia nasz świat każdego dnia!), poruszamy tematy nauki, rozwoju i ekologii - dodaje szef kancelarii premiera. Bezpieczeństwo to także związki międzykulturowe Dużej rangi nabiera też inna kwestia - wzmacnianie komunikacji w obszarze trzech mórz: Bałtyckiego, Czarnego i Adriatyckiego. Dla przykładu: Via Carpatia, która wielokrotnie była tematem rozmów podczas konferencji, ma stanowić rdzeń całej sieci odnóg, prowadzących np. do Gdańska czy Odessy. To niejedyna droga mająca na celu skomunikowanie północy z południem Europy. Pomysł, który jest już finalizowany, zakłada także stworzenie szybkiej kolei Warszawa-Brno-Bratysława-Budapeszt. Na następnym etapie kolej ta może dotrzeć aż do Belgradu. Wspieramy też rozwój połączeń lokalnych. Naszą rolą było zachęcanie rządów państw regionu, aby wspólnie pracować nad tymi inicjatywami. Mieszkańcy Karpat są różnorodni kulturowo, językowo, mają niepowtarzalne obyczaje. To jest dziedzictwo wielu narodów i nacji. Pod względem bioróżnorod-ności nasze góry są najbardziej zasobne w całej Europie. Karpaty to także gigantyczny rezerwuar wody pitnej - i tylko współpraca międzynarodowa może zapewnić wystarczające zasoby tego strategicznego dla ludzi surowca. Pamiętajmy również 0 bezpieczeństwie żywnościowym, które zapewniają karpaccy rolnicy. Od lat działamy w Europie Karpat na rzecz współpracy i pokoju. To jest obecnie jedno z naszych najważniejszych wyzwań. I mamy świadomość, że bezpieczeństwo najlepiej zapewnią nam silne państwa 1 silne armie. Warto tu przypomnieć słowa, które wypowiedział ks. prof. Franjo Topić: „Pokój nie jest wszystkim, ale bez pokoju wszystko jest niczym”. Ostatni rok pokazał, że współpraca w regionie Karpat przynosi owoce. I niech to będzie dobra prognoza na przyszłość. 9 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 POLSKA I ŚWIAT • Chiny mają więcej okrętów wojennych niż USA Rok od wybuchu wojny. MATO zaprasza Żeleńskiego na szczyt Państwa NATO oczekują, że prezydent Ukrainy będzie mógł pojawić się w stolicy Litwy osobiście i że bardzo poważnie rozważy wariant przyjazdu do Wilna Karolina Wrońska Waszyngton - Pekin stara się demonstrować swoją potęgę na morzach i oceanach - oświadczył minister marynarki wojennej USA Caiios Del Toro, cytowany przez portal stacji CNN. Del Toro powiedział też, że USA nie nadążają za Chinami, jeżeli chodzi o rozbudowę floty. - Chiny konsekwentnie próbują naruszać suwerenność morską i dobrobyt gospodarczy innych państw, w tym naszych sojuszników na Morzu Połu-dniowochińskim i w innych miejscach - zauważył minister amerykańskich sił morskich. Dodał, że Stany Zjednoczone w odpowiedzi na to muszą unowocześnić swoją flotę. - Potrzebujemy większej marynarki wojennej i nowocześniejszych okrętów, które mogą sprostać chińskiemu zagrożeniu - oznajmił Del Toro, dodając, że chińska armia może mieć wkrótce aż 400 okrętów. Zgodnie z ubiegłorocznym planem opublikowanym przez Pentagon, US Navy zakładają rozbudowę floty do 350 okrętów do 2045 roku, ale to wciąż mniej niż będą mieć Chiny - zaznacza CNN. Del Toro zwrócił uwagę, że amerykańskie stocznie nie są w stanie dorównać chińskim. - Posiadają 13 stoczni, a niektóre z nich mają większe możliwości produkcyjne niż wszystkie nasze stocznie razem wzięte. To stanowi bardzo realne zagrożenie - przestrzegł. PAP Anna Nagel Wojna w Ukrainie Prezydent Litwy zapowiedział. że „nasz przyjaciel, prezydent Żeleński, jest mile widziany w Wilnie na tegorocznym szczycie NATO”. - Prezydent USA Joe Biden zaprosił prezydenta Żeleńskiego na ten szczyt. Powtórzył to też sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg - powiedział Gita-nas Nauseda. Dodał, że „nasz przyjaciel, prezydent Żeleński, jest mile widziany w Wilnie. - Myślę, że bardzo poważnie rozważy możliwość przyjazdu - oświadczył Nauseda. Przewódca Litwy podkreślił, ?e „temat Ukrainy będzie ważnym punktem w programie szczytu NATO, najwłaściwsze więc byłoby osobiste, a nie zdalne spotkanie z ukraińskim prezydentem, gdyż to sprzyja bardziej otwartej dyskusji i wymianie poglądów”. Wcześniej Nauseda w komunikacie urzędu prezydenta poinformował, że najważniej- szymi celami szczytu NATO w Wilnie będzie przyjęcie nowych regionalnych planów obronnych, wzmocnienie regionalnej obrony powietrznej oraz zobowiązanie do zwiększenia wydatków Sojuszu na obronę. Tematem szczytu będzie też Ukraina, która we wrześniu ubiegłego roku wystąpiła z oficjalnym wnioskiem o przystąpienie do Sojuszu. W czwartek, podczas wyżyty we Włoszech, o Ukrainie po raz kolejny mówiła także przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Szefowa KE wygłosiła przemówienie w sto- licy Sycylii podczas inauguracji roku akademickiego na tamtejszym uniwersytecie. - Młodzi Ukraińcy podzielają z wami te same pragnienia, jak wszyscy młodzi Europejczycy. Chcą być niezależni i być panami swojej przyszłości. Chcą żyć wolni w demokratycznym kraju. Z tego powodu w 2014 roku młodzi Ukraińcy wyszli na ulice pod europejskimi sztandarami - mówiła von der Leyen, nawiązując do proeuropejskich protestów w Kijowie. Dodała: Putin najechał wtedy po raz pierwszy ich kraj. Zrobił to ponownie po ośmiu latach, 24 lutego 2022 roku. Putin odmawia Ukrainie prawa do istnienia. Atakując ją przed rokiem, zaatakował także zasady suwerenności i integralności terytorialnej. I zaatakował też zasady demokracji. Autokraci boją się tego, co czyni atrakcyjnymi nasze liberalne demokracje: naszego sukcesu gospodarczego, naszych wolności obywatelskich, wolności słowa i opinii. Ale te kryzysy nauczyły nas czegoś: że losy nas, Europejczyków, są splecione. PAP USA maję siedem stoczni działających bezpośrednio na potrzeby marynarki wojennej, Chiny trzynaście ARTYKUŁ REKLAMOWY 0010724959 Odkryto cząsteczki młodości! redukujące zmarszczki Polecana kuracja cząsteczkami młodości podbija serca i... twarze Polek! Badania potwierdziły, że po 2 tygodniach stosowania kremu -IN* z cząsteczkami młodości skóra jest bardziej jędrna, elastyczna i z mniejszą ilością zmarszczek. Nareszcie z przyjemnością patrzę w lustro Wiele lat prowadziłam znany gabinet kosmetyczny „Centrum Urody” więc kosme-tologię znam od podszewki. Ostatnio na spotkaniu klasowym „po latach” spotkałam moją koleżankę Annę. Wyglądała dalej prawie tak pięknie, jak na wspólnym zdjęciu maturalnym. Jak ona to robi pomyślałam. Jaki jest jej sekret? Anna opowiedziała mi o niedawno odkrytych cząsteczkach młodości oraz o nowej generacji kremie na zmarszczki. Cząsteczki młodości pobudzają produkcję naturalnego kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego w skórze. Dzięki nim skóra jest młodzieńcza, napięta i nie powstają na niej nowe zmarszczki. Dla mnie, jako doświadczonej kosmetolog to wspaniały skład i może zastąpić obstrzykiwanie skóry twarzy. Zamówiłam krem w aptece i natychmiast, gdy otrzymałam piękne pudełeczko, nałożyłam go sobie na twarz. Szybko i przyjemnie się wchłonął, pozostawiając po sobie uczucie świeżości. Skóra prawie od razu napięła się, a po dwóch tygodniach stosowania kremu nastąpił efekt podobny do liftingu. Aż nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście! Co rano patrzę w lustro z nowym optymizmem widząc swoją odmładzającą się cerę i wygląd. - Elżbieta, kosmetolog W odpowiedzi na aktualne potrzeby Pań w znanych laboratoriach kosmetologicznych powstały nowatorskie koncepcje składu i działania kremów do twarzy. Efektem badań laboratoryjnych jest wyodrębnienie biochemicznych składników zwanych cząsteczkami młodości. Nowatorski krem IV generacji IN- z cząsteczkami młodości działa jak łagodny botoks, kolagen, elastyna i kwas hialuronowy razem wzięte. Cząsteczki młodości działają, bezpośrednio na mechanizm powstawania zmarszczek, napinają skórę i ograniczają powstawanie nowych zmarszczek. Tego mi było trzeba! Mam na imię Emilia. Wychowuję z mężem dwójkę dzieci, które już trochę podrosły. Wreszcie mogę zadbać o siebie. Wybrałam się do mojej mamy zostawić dzieciaki i wpadł mi w ręce artykuł, w którym była mowa o nowej generacji kremie odmładzającym. Tego mi było trzeba! Nie wahałam się ¡.podekscytowana zamówiłam go telefonicznie. Krem z cząsteczkami młodości od pierwszego użycia świetnie się sprawdził. Moja skóra nabrała jędrności i szybko się zregenerowała. Wreszcie ponownie czuję się w pełni atrakcyjną kobietą i nawet mój mąż zauważył we mnie nowy blask. Gorąco polecam - Emilia Kożuchowlcz, lat 34 10 • HISTORIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2G23 Honor ponad życie - gen. August Emil Fieldorf „Nil” Filip Musiał Oddział IPN w Krakowie Jego dało wraicono do dołu śmierd - najpewniej na słynnej Kwaterze „Ł" warszawskiego cmentarza wojskowego na Powązkach. Szczątków do dzisiaj nie odnaleziono Dnia 24 lutego 1953 r. o godz. 15 na terenie tamtejszego] Więzienia zostanie wykonany wyrok w stosunku do Augusta Emila Fieldorf [...] Proszę o wydanie niezbędnych zarządzeń do wykonania egzekucji” - pisała Alicja GrafF z Generalnej Prokuratury do naczelnika więzienia przy ul. Rakowieckiej na warszawskim Mokotowie. Oficer bojowy o silnej woli August Emil Fieldorf jest jedną z najbardziej znanych postaci polskiej historii najnowszej. Życia ludzkiego nie da opisać się orderami i odznaczeniami, ale gdy spojrzymy na mundur gen. „Nila” ze Złotym i Srebrnym Krzyżem Orderu Wojskowego Virtuti Mili-tari, z czterema Krzyżami Walecznych, z Krzyżem Niepodle- głości i Krzyżem Kawalerskim Ordem Odrodzenia Polski, i dodamy do tego, że pośmiertnie -w 2006 r. - został odznaczony Orderem Orła Białego, to nie możemy mieć wątpliwości, że mamy do czynienia z postacią wybitną. Urodził się w Krakowie i tu się wychowywał. Na kamienicy przy ul. Lubicz 24, w której spędził dzieciństwo, zamontowano poświęconą mu tablicę pamiątkową. Miał 19 lat gdy rozpoczął swój niepodległościowy szlak, z którego nie zszedł do śmierci. Zgłosił się wówczas ochotniczo do Legionów Polskich. Walczył na froncie rosyjskim, awansował, kształcił się. Po walkach pod Hulewiczami został po raz pierwszy uhonorowany Krzyżem Virtuti Militari. Po kryzysie przysięgowym walczył w austriackiej C.K. armii na froncie włoskim, ale w czasie urlopu opuścił jej szeregi i zgłosił się do Polskiej Organizacji Wojskowej. Uczestniczył w wyzwalaniu Krakowa z rąk austriackich w listopadzie 1918 r., a potem wstąpił do Wojska Polskiego. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Po walkach o Lidę napisano o nim, że poka- Gen. Emil Fieldorf „Nil". Zdjęcie wykonane po aresztowaniu przez UB zał „wszelkie zalety oficera bojowego o silnej woli i silnym postanowieniu”. Był wszędzie tam, gdzie Rzeczpospolita go potrzebowała. W dwudziestoleciu międzywojennym przechodził kolejne stanowiska w Wojsku Polskim, a w 1935 r. został przeniesiony do Korpusu Ochrony Pogranicza. Walczył we wrześniowych bojach, a po rozbiciu jego pułku usiło- wał przedostać się na Zachód. Ujęty na granicy słowacko-węgierskiej kilka tygodni spędził w obozie internowania na Słowacji, skąd zbiegł i przedostał się do Francji. Legenda Armii Krajowej Przydzielony do Wojskowego Biura dla Spraw Kraju, już latem 1940 r., w stopniu pułkownika, ruszył jako emisariusz do okupowanego kraju. Służył początkowo w Komendzie Głównej Związku Walki Zbrojnej. Potem czasowo delegowano go do Okręgu Wileńskiego, a następnie objął komendę nad Obszarem Białystok Armii Krajowej, już po zmianie nazwy ZWZ. Podziemna armia, ZWZ-AK, realizowała przede wszystkim dwa nurty działań - przygotowanie do powstania oraz walkę bieżącą. Zmiana sytuacji geopolitycznej sprawiła, że od jesieni 1942 r. dowództwo AK przygotowywało się do utworzenia Kierownictwa Dywersji - nowego pionu odpowiedzialnego za walkę bieżącą, nazwanego w skrócie Kedywem. Formalnie powołano go w styczniu 1943 r., a komendę nad nim objął płk Fieldorf - posługujący się w tym czasie pseudonimem „Nil”. Dowodził pionem, w którym - jak się szacuje - ostatecznie walczyło ok. 3 tys. żołnierzy, a który przejął aparat struktur zajmujących się wcześniej walką bieżącą - Związku Odwetu i „Wachlarza”. Kedyw realizował zadania z zakresu sabotażu i dywersji, siał terror wobec wroga i podejmował szeroko pojętą samoobronę społeczną. „Nil” stał legendą Polskiego Państwa Podziemnego. Kierowany przez niego - i jego następców - Kedyw przeprowadzał tysiące działań sabotażowych nisz-cząc niemieckie transporty kolejowe, samochody, samoloty, uderzając w infrastrukturę czy magazyny i składy wojskowe. Głośnym echem niosły się akcje likwidacyjne Niemców najbardziej w największym stopniu odpowiedzialnych za okupacyjny terror - z najgłośniejszą wymierzoną w dowódcę SS i Policji w dystrykcie warszawskim -Franza Kutscherę. Ale nie mniej znane były realizowane przez Kedyw akcje „Arsenał”, „Celestynów”, czy też „Główki” - wra-mach której w Krakowie podjęto próbę zamachuna wyższego dowódcę SS i Policji w Kraju Warty i Generalnym Gubernatorstwie Wilhelma Koppe. Bezprecedensowa była akcja „Góral”, w czasie której oddziały dywersyjne Wojska Polskiego w konspiracji przejęły niemiecki samochód przewożący ok. 105 min złotych okupacyjnych - tzw. górali. Kraków - ze względu na to, że był stolicą Generalnego Gubernatorstwa - był w wysokim stopniu nasycony niemieckimi jednostkami. Mimo to krakowski Kedywprzeprowadziłm.in. akcję na Bank Emisyjny, a na Podkarpaciu jednostki dywersyjne Okręgu Krakowskiego AK zrealizowały akcję „Jula” wysadzając mosty w Tryńczy, Rogoźnie oraz Nowosielcach. Były one realizowane już w czasie gdy „Nil” pozostawał poza Kedywem. Zadaniem pionu dywersji było także likwidowanie zdrajców i niemieckich konfidentów, ale również ochrona ludności cywilnej przed pospolitymi przestępcami. Skazany patrzył mi cały czas w oczy... Skuteczność gen. Fieldorfa sprawiła, że jesienią1943 r. gen. Tadeusz Komorowski „Bór” powierzył mu zadanie zbudowania organizacji „Niepodległość”, krypt. „NIE”, która miała być kadrową strukturą przewidzianą do działania na wypadek okupacji sowieckiej. Tym zajmował się w kolej-nych miesiącach - tworząc silnie zakonspirowane kadry. Z tego też powodu nie uczestniczył w Powstaniu Warszawskim. Tuż przed rozwiązaniem AK -już w stopniu generała - pełnił jednak fimkcję zastępcy dowódcy AK, gen. Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”. Został aresztowany przez sowieckie NKWD w marcu 1945 r. Nierozpoznany - pod fałszywym nazwiskiem Walenty Gda-nicki - został zesłany w głąb Sowietów, w okolice Swierdłow-ska. Do Polski zajętej przez Armię Czerwoną, w której ustanowiono uzurpatorską komunistyczną władzę wrócił w 1947 r. - wciąż jako kolejarz Gdanicki. Z początkiem 1948 r. ujawnił się przed komunistami, nie prowadził działalności konspiracyjnej. Po wielu latach konspiracji, zsyłki, ukrywania się powrócił do rodziny. Mimo to został aresztowany wlistopadzie 1950 r. Przeszedł ciężkie śledztwo, w czasie którego głównym zarzutem, jaki mu stawiano - popierając je wymuszonymi torturami zeznaniami świadków, jego dawnych podkomendnych - były działania zbrojne przeciwko działaczom lewicowym i sowieckiej partyzantce. Zdecydowanie odrzucał fałszywe oskarżenia. Skazano go przed sądem powszechnym z tzw. dekretu sierpniowego - „o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstwi znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego”. Tak jak niemieccy zbrodniarze wojenni, miał zostać powieszony. Komuniści, chcąc legitymować swą uzurpatorską władzę niszczyli w ten sposób symbol Polski Podziemnej, jednego z najbardziej znanych oficerów Wojska Polskiego. Takie propagandowe działania sprzyjały budowie fałszywej narracji „odrodzonej” Polski czy „ludowego” WP. W czasie ostatniego widzenia z żoną, w mokotowskim więzieniu powiedział do niej: „Czy wiesz dlaczego mnie skazali? Bo odmówiłem współpracy z nimi. Pamiętaj, żebyś nie prosiła ich o łaskę! Zabraniam tego”. Zamordowano go w piwnicach więzienia przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie (dzisiaj powstaje tam Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL). Komunistyczny prokurator nadzorujący wykonanie wyroku Witold Gatner tak opisywał moment egzekucji: „Skazany patrzył mi cały czas w oczy. Stał wyprostowany. Nikt go nie podtrzymywał. Po odczytaniu dokumentów zapytałem skazanego, czy ma jakieś życzenie. Na to odpowiedział: „Proszę powiadomić rodzinę”. Oświadczyłem, że rodzina będzie powiadomiona. [...] Wówczas powiedziałem: »Zarządzam wykonanie wyroku«. [...] Postawę skazanego określiłbym jako godną. Sprawiał wrażenie bardzo twardego. Można było wprost podziwiać opanowanie w obliczu tak dramatycznego wydarzenia. Nie krzyczał i nie wykonywał żadnych gestów”. Jego dało wrzucono do dołu śmierci - najpewniej na słynnej Kwaterze „Ł” warszawskiego cmentarza wojskowego na Powązkach. Szczątków do dzisiaj nie odnaleziono. Po „odwilży”, na wniosek rodziny, sprawę Generała poddano rewizji. Po uzupełnieniu materiału dowodowego została umorzona. Dopiero w 1989 r. prokurator generalny PRL uznał, że „Nil” był niewinny. A w wolnej już Polsce w 1992 r. wszczęto śledztwo w sprawie zbrodni sądowej popełnionej na gen. Fieldorfie. Jednak żadnej z osób, które doprowadziły do jego zamordowania nie postawiono przed sądem. Gen. Fieldorf ma dzisiaj ulice swego imienia, pomniki i popiersia, jest także patronem spe-cjalsów - stacjonującej w Krakowie Jednostki Wojskowej NIL. Jest jedną z najbardziej znanych postaci konspiracji niepodległościowej z lat II wojny światowej i zarazem jedną z najbardziej znanych ofiar zbrodni komunistycznych. W wolnej Polsce pamięć o Generale, który miał być zapomniany, trwa, będąc świadectwem przełamania komunistycznej narracji - przynajmniej w sferze narracji historycznej oraz symboliki państwowej. WYTNIJ I POKAŻ W APTECE --xg- Y CZĄSTECZKI MŁODOŚCI! Krem nowej generacji -IN- Nanoverse Peptide' redukcja zmarszczek Fantastyczne właściwości Krem z cząsteczkami młodości doceniły klientki we Francji iUft a teraz także w Polsce cząsteczki młodości = technologia MOQ22 Rok założenia 1998 Tylko najlepsze produkty Krem kup / zamów W APTECE sklepie zielarsko-medycznym lub tel: 61 635 06 21 oraz na: www.asepta.pro Uwaga promocja! Zadzwoń i podaj hasło promocyjne: SUPER EFEKT a otrzymasz specjalną zniżkę. Tylko dla czytelników. * vy KOSZALIN/ SŁUPSK/ SZCZECIN Piątek, 24.02.2023 ROK PO WYBUCHU WOJNY A TO POLSKA WŁAŚNIE I LUDZIE Z PASJĄ U nas znaleźli drugi dom. Czaplinek miał swoje pięć I Leszek Naziemiec Ale tęsknią za pierwszym i minut telewizyjnej sławy. I zmierzy się z arktyczną - Ukrainą str. 12-13 Co zostało? str. 16-17 I rzeką Jukon str. 18 HISTORIA Harcerstwo w służbie... Polsce Ludowej, czyli HSPS str. 19 / / / Piękna i bestia. Monice Płuciennik drapieżniki jedzą z ręki Kobiety polujące z ptakami to w Polsce rzadkość. Bo nie jest to łatwy sport. Za to emocje - niepowtarzalne str. 14 12 • ROK WOJNY Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 Choć Polacy to dobrzy ludzie, Tetiana z Daryną. Kiedy jest się samotną matką, ciężko znaleźć pracę, jak nie ma się z kim dziecka zostawić Magdalena Olechnowicz Słupsk Walentyna i Wołodymir są w Polsce z czwórką dzieci Tetiana -z czteroletnią córeczką. Oksana jest sama. Radzą sobie, ale nie wiedzą, jak potoczą się ich losy. 1 tęsknią za Ukrainą. Każda historia jest inna. Każda chwyta za serce. Każda jest prawdziwa. Rok po wybuchu wojny na Ukrainie rozmawiamy z uchodźcami, którzy znaleźli spokój tu, w Polsce -na Pomorzu. Choć nad głowami nie latają im bomby, spać spokojnie nie mogą. Bo kilkaset kilometrów stąd zostawili rodziny, przyjaciół i... serce. Walentyna i Wołodymyr Walentyna to piękna kobieta koło czterdziestki. Jest filigranowa, ma błękitne oczy, długie włosy, olśniewający uśmiech. Śliczna. Pracuje w Fundacji Lo-kalsi, która prowadzi Punkt Pomocy Ukrainie - Dobre Miejsce. Do Słupska przyjechała 5 marca, zaraz po wybuchu wojny. To była decyzja Wołody-myra-jej męża. - Już przeżył jedną wojnę -w Mołdawii, gdzie się urodził. Gdy miał 10 lat, musiał uciekać z rodzicami na Ukrainę. Jednak to, co tam zobaczył i przeżył jako dziecko, do dziś mu się śni. Czasami budzi się w nocy z krzykiem, bo widzi bomby i samoloty. Dlatego teraz, gdy Putin zaatakował nasz kraj, zdecydował natychmiast: wyjeżdżamy! Nie chcę, aby moim dzieciom śniła się wojna i śmierć - opowiada Walentyna. Mieszkali w Winnicy w środkowej części Ukrainy. - Pojechaliśmy najpierw przez Mołdawię do Rumunii. Tam mieszkaliśmy kilka tygodni u przyjaciół. Myśleliśmy, że wojna zaraz się skończy i wrócimy do domu. Ale się nie skończyła, a w Rumunii jest za trudny język, nie chcieliśmy tam mieszkać - opowiada Walentyna. - Pojechaliśmy do mojego brata - do Poznania. Ale nas jest dużo, nie mieliśmy gdzie mieszkać. Wtedy chrzestna naszej najstarszej córki powiedziała, że w Słupsku są ludzie, którzy nam pomogą. Przez pierwsze dwa miesiące mieszkali w domu u Polaków, potem wynajęli samodzielne mieszkanie. - To była wspaniała polska rodzina, która bardzo nam pomogła. Powiedzieli, że możemy u nich mieszkać tak długo, ile potrzebujemy. Chcieliśmy jednak być samodzielni -opowiada Walentyna. Łatwo nie było. Choć oboje są wykształconymi ludźmi, z pracą jest trudno. - Jestem inżynierem budownictwa i ekonomistą, po- dróżowałem po całej Europie, wszędzie, gdzie mieliśmy zlecenia. Jednak tu powiedzieli, że moje dyplomy są nic niewarte. Pracuję fizycznie. Wykonuję różne prace budowlane. Ale pracuję też Online dla mojej firmy na Ukrainie, bo mam taką możliwość - mówi Wołodymyr. - Planuję pójść na studia do Gdańska, aby zdobyć uprawnienia inżyniera budownictwa. Walentyna jest prawniczką iekonomistką. - W Winnicy byłam urzędniczką. Wiedziałam jednak, że w Polsce pracy w swoim zawodzie nie znajdę. Na początku w Ustce sprzątałam pokoje i pomagałam w kuchni. A teraz pracuję na pół etatu w fundacji, która pomaga ludziom takim jak my - z Ukrainy - mówi. Ich dzieci - 8-letnia Nikola, 14-letni Wowa i 10-letni Denis chodzą do Szkoły Podstawowej nr 6 w Słupsku. Najstarsza - 22- letnia Eliza - studiuje dziennikarstwo w Warszawie. - Bardzo dobrze dają sobie radę, syn miał nawet czerwony pasek - mówi dumny tata. -A Nikola mówi po polsku lepiej niż my, bez wschodniego akcentu. Pomaga jako tłumaczka swoim koleżankom z Ukrainy -dodaje. Najmłodsza Nikola zaaklimatyzowała się najszybciej. - Jest wesoła, lubi chodzić do szkoły, ma dużo koleżanek. Chociaż chodzi do klasy z polskimi dziećmi, świetnie się z nimi dogaduje - mówi Walentyna. - Najtrudniej jest najstarszemu synowi. Jest skryty, w szkole nic nie je, nie pije, nie ma kolegów. Chodzimy z nim do psychologa, bo widzimy, że jest mu trudno. Wszystkie dzieci tęsknią za domem. - Chcą do swoich przyjaciół, do swojego pokoju, do swoich zabawek - mówi kobieta. Winnica została zbombardowana dwukrotnie. Najpierw w marcu, a potem w lipcu. Rosyjskie pociski uderzyły w domy, przychodnię lekarską, sklepy. Zginęło 28 cywilów. Tak się złożyło, że cała rodzina była wtedy w Winnicy - pojechała na pogrzeb ojca Wołodymyra. - To było straszne. Bomba spadła niedaleko naszego domu. Uderzyła w centrum kultury, gdzie dzieci miały zajęcia. Wyły syreny. Ludzie szukali swoich bliskich. Komunikacja nie kursowała. A nasz syn poszedł spotkać się z kolegą. Nie mogliśmy go znaleźć, to było straszne uczucie. My nie chcemy tak żyć. Nie chcemy, aby nasze dzieci musiały się bać. Myślimy, że tu w Polsce naszym dzieciom będzie się lepiej żyło. Eliza przyjechała do Pol-sia jeszcze przed wojną - studiuje, jest samodzielna, pracuje w kawiarni jako kelnerka. Daje sobie radę. Myślimy, że nam tu FOT. MAGDALENA OLECHNOWICZ Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 ROK WOJNY • 13 nasze serca są na Ukrainie także będzie lepiej, ale bardzo tęsknimy za Ukrainą... - mówi Walentyna. Tetiana Uciekała do Polski z córeczką - czteroletnią Daryną. Kilkudniową podróż spod Za-poroża wspomina jak koszmar, ale wie, że dobrze zrobiła. To było 6 czerwca. - Mój dom został zbombardowany - pokazuje zdjęcia Tetiana. - Gdybyśmy zostały, mogłyśmy zginąć. Moja córeczka do dzisiaj ma koszmary, zaczęła się jąkać. Gdy słyszy huk lub wystrzały, rzuca się na podłogę, zakrywa głowę rękoma i płacze. Tak było w listopadzie -jak było polskie Święto Niepodległości. Byłyśmy w parku, kiedy zaczęli strzelać, Daryna złapała mnie za nogę, zaczęła strasznie płakać i, niestety, zsiusiała się ze strachu. Inne dzieci się śmiały, ale one nie wiedzą, co to strach przed śmiercią. Nie widziały, jak latają bomby, jak jeżdżą czołgi i wyją syreny - opowiada Tetiana. Samotnej matce z małym dzieckiem jest najtrudniej. - Mieszkamy w pokoju w hotelu Staromiejski, tam prawie sami Ukraińcy są. Za pokój nie płacę, ale już niedługo, do końca marca, bo zmieniają się przepisy. Potem będziemy musiały płacić połowę kosztów utrzymania. A ja mam tylko 500 złotych na dziecko - martwi się Tetiana. Raz w tygodniu przychodzi pani z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Słupsku. - Przynosi lekarstwa, jedzenie i różne rzeczy, których potrzebujemy - mówi Tetiana. Najtrudniej jest z pracą. Możliwa tylko na produkcji i na zmiany. - Nie mogę takiej podjąć, bo nie mam opieki dla dziecka. W przedszkolach miejskich nie ma miejsca, a poza tym w urzędzie mówią, że muszę pracować, aby dziecko przyjęli. I koło się zamyka. Pytałam w prywatnych przedszkolach, ale to kosztuje 700 złotych, a ja mam tylko te 500 złotych - dodaje. Daryna lubi bawić się z rówieśnikami. Chodziła na kilka godzin dziennie do świetlicy dla ukraińskich dzieci w Teatrze Rondo w Słupsku. - W tym czasie pracowałam na pół etatu u krawcowej. Ona szyła sukienki, ubrania, a ja takie drobne rzeczy jej pomagałam robić. Podobało mi się, pracowałam po cztery godziny. Szefowa była dla mnie bardzo dobra. Ale Daryna zaczęła chorować. Cały miesiąc nie mogłam jej wyleczyć i w końcu ta pani powiedziała, że ona tak nie może mnie zatrudniać. No i od tego czasu nie mam pracy. - Tetiana jest zrozpaczona. -Będę musiała wrócić na Ukrainę z córką, ale bardzo się boję. Nie ma tam już mojego domu, nie mam też rodziny. Z tatą Da-ryny nie mam kontaktu. Ale nie mogę tu zostać, bo nie będę miała pieniędzy na pokój... Nie wiem, co mam zrobić. Przepisy rzeczywiście się zmieniają. Sejm uchwalił nowelizację ustawy, która mówi, że obywatele Ukrainy przebywający w Polsce w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania będą partycypować w kosztach związanych z zamieszkaniem i wyżywieniem. Uchodźcy, których pobyt w Polsce przekroczy 120 dni, będą pokrywać 50 proc. kosztów pomocy - nie więcej jednak niż 40 zł za osobę dziennie. Osoby, które będą mieszkać powyżej 180 dni - 75 proc. kosztów, nie więcej jednak niż 60 zł za osobę dziennie. W kosztach nie będą partycypować osoby, które nie są w stanie podjąć pracy, np. ze względu na niepełnosprawność, wiek, trudną sytuację życiową, ciążę czy konieczność sprawowania opieki nad dziećmi do 12. miesiąca życia. Samorządowcy jednak uspokajają. - Każda prośba będzie rozpatrywana indywidualnie. Należy jednak napisać do nas pismo, które rozpatrzymy - mówiła na konferencji prasowej Krystyna Dani-lecka-Wojewódzka, prezydentka Słupska. Oksana Przyjechała do Słupska z dorosłą córką i swoją matką z Chersonia. - Córka jednak poleciała dalej, do Stanów Zjednoczonych, razem z babcią. A ja nie chciałam. Chcę do do domu wrócić. Tylko muszę zarobić - mówi Oksana. Dlatego bierze wszystkie nocki w Pomorzance - fabryce słodyczy. - Za nocki są balszoje diengi - mówi. A diengi - pieniądze - są potrzebne na odbudowę domu w Chersoniu. Został zbombardowany. Oksana pokazuje zdjęcia, które przysłali jej sąsiedzi. Serce pęka: dom bez dachu, okien, części ścian. - Tu już trochę siostra go odbudowała razem z mężem. Dlatego wszystkie pieniądze wysyłam do niej. Chcę tam wrócić i tam umrzeć... - mówi Oksana, choć wie, że w Chersoniu nie jest bezpiecznie. Wciąż okoliczne miasta są bombardowane. Zaznacza, że nie jest jej w Polsce źle, ale tęsknota za rodziną i domem jest silniej- sza. Mieszka skromnie w prywatnym hostelu. Dużo nie wydaje. - Nasza gospodyni robi zakupy, gotuje nam obiady. To bardzo dobra kobieta. I bardzo jej dziękuję - mówi Oksana. Świetlana Nie ma męża ani dzieci. Też pracuje w Pomorzance. - Na życie dużo nie wydaję. Mieszkam z polską rodziną cały czas. Ja już ich jestem - tak o mnie mówią - śmieje się. -Traktują mnie jak członka rodziny. Bardzo dobrze. Aż trudno mi uwierzyć, że obcy ludzie przyjęli mnie pod swój dach i są dla mnie tacy dobrzy -mówi Swietłana. W Ukrainie została jej rodzina - rodzice i siostra z mężem. - Rozmawiam z nimi często. Czasami po osiem godzin nie mają prądu. W sklepach jest bardzo drogo. Strasznie podrożały leki i brakuje ich w aptekach. Emerytury moich rodziców są bardzo małe, a ceny bardzo duże. Czasami nie starcza im na lekarstwa - mówi Swietłana. - Nie wiem, co ze mnąbę- dzie dalej. Tu jest dobrze, ale chciałabym kiedyś mieć swoje mieszkanie i rodzinę. Niestety, mieszkania są bardzo drogie. Moja wypłata nie wystarcza na wynajem i jedzenie. Może kiedyś, jak będę miała męża, to będzie nam łatwiej we dwójkę coś wynająć - mówi. Jaroslav Historia Jaroslava jest inna niż wszystkie pozostałe tutaj opisane. Bo to on - mężczyzna -został w Polsce, a jego żona i córeczki wróciły na Ukrainę. Do Lwowa. Walentyna i Wołodymyr z dziećmi - Nikolą, Wową, Denisem i Elizą, która przyjechała do Polski przed wojną i studiuje w Warszawie - Przyjechaliśmy tu razem, zaraz jak wybuchła wojna. W czwórkę - żona, dwie córki i ja. Dostałem dobrą pracę, bo jestem kierowcą. Jeżdżę autobusami i ciężarówkami. Pracy dla kierowców jest dużo. I dobrze mi płacą. Ale moja żona źle się tu czuła - mówi Jaroslav. Nie może się z tym pogodzić i codziennie namawia żonę przez telefon, aby wróciła. Ale stracił już nadzieję. Jest przygnębiony. - We Lwowie niedawno kupiliśmy nowe mieszkanie. Ivanka nie chce tego zostawiać. Poza tym ma chorych rodziców i chce być z nimi. Namawiałem ją, aby wzięła ich, psa i kota i wszystko, co chce, ale ona jest uparta i nie chce. Nie miała tu pracy, ale nie musiała pracować, bo ja zarabiam dużo i starczy dla nas wszystkich. Ale nie mogę jej przekonać... A wrócić na Ukrainę Jarosla’ r> nie może i nie chce. - Jak wrócę, wezmą mnie do wojska i wtedy w ogóle rodzinie nie pomogę. To wolę być tu i pracować. Przynajmniej pieniądze im wysyłam - mówi. - Ale jest mi bardzo ciężko. Bo co mam powiedzieć córce, gdy mi mówi, że przez okno widziała, jak leci bomba.. Jestem mężczyzną, a płakać mi się-chce. W wielu przypadkach okazywało się, że rodziny nie potrafią żyć w rozłące. - Moja przyjaciółka przyjechała do Polski z dwojgiem malutkich dzieci. Jedno miało dwa latka, a drugie kilka miesięcy. Było jej bardzo ciężko samej, a mąż nie mógł żyć bez dzieci -chciał widzieć, jak młodsze stawia pierwsze kroki, słyszeć, jak mówi pierwsze słowa. Chociaż jej ciężko, woli być z mężem niż sama tutaj - mówi Walentyna. Pracując w Punkcie Pomocy Ukraińcom, codziennie widzi, jak ogromne są potrzeby. - Przyjeżdżają nowe rodziny z terenów, które są teraz atakowane przez Rosjan, ale nie tylko. Nawet tam, gdzie jest spokojnie, trudno jest żyć zimą w zimnych mieszkaniach, z małymi dziećmi, bez prądu, bez wody. Przyjeżdżają też młode kobiety, które straciły na wojnie swoich mężów, synów, braci. Mają depresję, potrzebują psychologów - mówi Walentyna. Wszyscy są zgodni. - Nam się bardzo dobrze żyło na Ukrainie. Nigdy byśmy nie pomyśleli, że będziemy mieszkać w Polsce. I choć ludzie tu są bardzo dobrzy dla nas, tęsknimy za Ukrainą. Tam, nasze serce - mówią. ©® 14 • A TO CIEKAWE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 Chwal ćwik. Tak wita się pani Monika Andrzej Gurba Pomorze Sokolników w Polsce jest 300, w tym pań około 50. Poznajcie jedną z nich - Monikę Płuciennik ze Słupska. Sokolnictwo, czyli sztuka układania i polowania z ptakami, liczy w Polsce tysiąc lat, a na świecie trzy tysiące lat. W dawnych czasach była to domena królów i arystokracji. Zaczynał już Bolesław Chrobry. Do tej tradycji nawiązuje 3l-let-nia Monika Płuciennik. Leć, mój rarogu - Sokolnictwo daje mi niesamowitą frajdę. Puszczam ptaka, a on do mnie wraca. Podczas takiego polowania jestem tylko obserwatorem, ale emocje są takie, jakbym to ja polowała. No i czerpię przyjemność z obcowania z tymi wyjątkowymi stworzeniami - mówi so-kolniczka. Z pasją opowiada o jastrzębiu gołębiarzu, myszołowcu towarzyskim i rarogu stepowym. To jej drapieżniki. Poluje z nimi m.in. na zające, kaczki, bażanty, kuropatwy. Najpierw akwarium, potem rybki Aby zostać polującym sokolnikiem, trzeba być członkiem Polskiego Związku Łowieckiego, odbyć kurs sokolniczy organizowany przez Stację Badawczą PZŁ w Czempiniu, no i zdać egzamin. Konieczna jest też zgoda ministra środowiska na polowanie przy użyciu ptaka Owczego. Monika Płuciennik egzamin zdała nieco ponad dwa lata temu. Jest też członkiem klubu Gniazdo Sokolników. Jednak myśl polowania z ptakami kiełkowała jej w głowie już wcześniej. - Tak po prostu do mnie przyszło. Niedawno Facebook przypomniał mi zdjęcie sprzed jedenastu lat z ptakiem drapieżnym, którego ma mój kolega Dawid. To był jakiś pokaz. Jaki podpis zamieściłam wtedy pod tym zdjęciem? Chyba czas zbierać na nowe hobby - uśmiecha się słupszczanka. A pytana o kolejne kroki do zostania so-Kolnikiem stwierdza krótko: - Najpierw akwarium, a potem rybki. Najważniejsze jest zdobycie wiedzy. K< -I to najlepiej pod okiem doświadczonego sokolnika, już poza samym kursem. Wiedza teoretyczna i praktyczne umie-jętności to naprawdę dwie różne sprawy - podkreśla sokol-niczka. Pierwszego drapieżnego ptaka kupiła w lipcu 2021 r. Monika Płuciennik z jastrzębicą Zadrą. Wcześniej wypuszczony ptak przylatuje na wabidło Na rękawicy ląduje myszołów Felek, ptak towarzyski i bezkonfliktowy Kawałek surowego mięsa to nagroda, której drapieżnik nie może się oprzeć Sezon sokolniczy zaczyna się jesienią, a kończy w miesiącach zimowych (styczeń, luty). Pani Monika poluje z ptakami kilka razy w roku. Za to trenuje z nimi praktycznie w każdy weekend. Bezkonfliktowy Felek i Zadra z pazurkami Pierwszy drapieżnik Moniki Płuciennik to myszołowiec (jastrząb Harrisa) o wdzięcznym imieniu Felek. - Bezkonfliktowy i posłuszny. Przylatuje na zawołanie. Nie lubi psów i psowatych. To ich naturalny wróg - mówi < Monika Płuciennik. | Druga w kolejności jest ja-3 strzębica Zadra, g - Na nią trzeba uważać. Jest < zadziorna. Ma wyczucie ło-2 wieckie, ale i duże emocje. Współpracuje mi się z nią dobrze, ale jestem ostrożna. Złapała mnie kilka razy za rękę. To były takie „strzały” - opowiada słupszczanka. Jest jeszcze ll-letni raróg Czarek, ale podczas kiedy my rozmawiamy na łące, został w wolierze. Wracają po łakomy kąsek Są różne techniki polowania, w zależności od gatunku i predyspozycji ptaków. - Moje startują z rękawicy. I próbują złapać wypłoszoną zwierzynę. To są krótkie dystanse. Często w polowaniach < używa się psów podsokolich 1 do płoszenia zwierzyny, ale ja a ich nie mam. Ptaki wracają do g rękawicy, bo wiedzą, że czeka < tam na nie nagroda, czyli su- 2 rowe mięso-opowiada Monika Płuciennik. Inaczej poluje się z sokołem, którego słupszczanka nie ma. Sokół wzbija się, robi w powietrzu kółka, obserwując okolicę. Na znak sokolnika pies płoszy, wystawia zwierzynę, a sokół lo-tempikującympróbuje ją złapać. - Za sokołem nie tęsknię, ale chciałabym mieć kiedyś orła -zdradza słupszczanka. Swoje ptaki Monika Płuciennik kupiła z polskiej certyfikowanej hodowli. - Są jakby dwa systemy. Kupuje się ptaki, które przebywają ze swoimi rodzicami, praktycznie bez kontaktu z człowiekiem. I ja właśnie takie naby- < łam. Druga opcja to tzw. im-| printy, a więc ptaki uwarunko-a wane na człowieka, bo pisklaki g były zabierane od rodziców. < Moje drapieżniki bały się mnie. 2 I ja musiałam to przełamać - wyjaśnia. - Wybór konkretnych ptaków zależy od tego, co chcemy robić. Po pierwsze, czy chcemy polować? Po drugie, jaki rodzaj zwierzyny mamy w łowisku? Po trzecie, na co chcemy polować? - wyjaśnia słupszczanka. Wcześniej zbudowała wo- lierę. Drapieżniki przebywają w niej około pół roku, w okresie pierzenia, czyli wymiany piór. Ukrócenie, unoszenie i uwabienie Jest kilka etapów pracy z ptakami drapieżnymi. - Pierwsze dwa, czyli ukrócenie i unoszenie, przeprowadza się praktycznie w tym samym czasie. Chodzi o przyzwyczajenie ptaka do przebywania na rękawicy. Na początku na lince, aby nie uciekł. Poza tym odbywa się oswajanie go z człowiekiem, z otoczeniem. Kolejny etap, czyli uwabienie, to uczenie ptaka przylatywania do sokolnika na rękawicę albo na wabidło. Na początku na linkach, coraz dłuższych, a później już bez nich. Ptaki przylatują na rękawicę, bo czeka je nagroda - wyjaśnia Monika Płuciennik. Ostatni etap to nauka polowania. - Z jastrzębiem pracowałam około miesiąca, codziennie. Z myszołowcem dwa tygodnie - zdradza sokolniczka. Praca z drapieżnikiem nie jest prosta. Trzeba mieć ogromne pokłady cierpliwości i przygotować się na niemiłe niespodzianki. Taką sprawiła pani Monice jastrzębica Mucha. - Nie wróciła z latania. Bardzo to przeżyłam - wspomina słupszczanka. Z Zadrą także miała przygodę. - Był silny wiatr. Zadra poleciała na drzewo. I nie chciała wrócić. Pilnowałam jej do wieczora. Na noc wróciłam do domu. Rano pojawiłam się w tym samym miejscu. No i dopiero wtedy Zadra przyleciała na rękawicę - opowiada sokolniczka. Drapieżne ptaki czasami też atakują swoich właścicieli. - To, że dostajemy skrzydłami, to normalne. Czasami nas dziobią. Potrafią pazurami złapać za rękę. I nie tylko za nią - mówi słupszczanka. Pierwsze zbiorowe polowanie Moniki Płuciennik z Zadrą odbyło się w listopadzie 2022 roku. To były międzynarodowe łowy w Pińczowie. - Polowaliśmy w grupie na bażanty. Jako jedyna miałam jastrzębicę, a więc polowałam także na zające. Zadra nie była zainteresowana bażantami. Goniła za zającami. Niestety, nie udało się, choć miała z zającem kontakt. Było kilka takich ataków - mówi Monika Płuciennik. Do tej pory brała udział w kilku polowaniach z ptakami, także na kaczki. I jak na razie bez trofeum. ©® Ps. Kilka słów o tytule. Ćwik to doświadczony i zaprawiony w boju ptak drapieżny, który nie boi się atakować i pokonać większego oraz silniejszego od siebie zwierzęcia. Sokolnicy, życząc sobie tak dobrze ułożonych ptaków i łowieckich osiągnięć, pozdrawiają się słowami „Chwal ćwik”. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 ROK WOJNY • 15 Wykazaliśmy się olbrzymią empatią Sylwia Lis Bytów Rozmowa z Cezarym Ob-racht-Prondzyńskim, prof. zw. dr. hab., socjologiem antropologiem. historykiem. Wykładowcą w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Gdańskiego. Dzisiaj, 24 lutego, mija rok od napaści Rosji na Ukrainę. Tysiące uchodźców uciekających przed wojną przekroczyło polską granicę. Czy zdaliśmy egzamin z pomagania? Tak! Myślę, że sami ciągle jesteśmy tym zaskoczeni. Gdyby nam ktoś dwa lata temu powiedział, że tak będziemy potrafili się zachować, to byśmy nie uwierzyli. A tymczasem pokazaliśmy i sobie, i naszym sąsiadom, i światu, że jest w nas duży potencjał dobra i empatii. I że potrafimy się zmobilizować nie do jednorazowej akcji, lecz do długotrwałego wysiłku. Oraz że umiemy to wszystko dobrze zorganizować - przede wszystkim oddolnie, powiedziałbym: poziomo. Pamiętam, gdy w poniedziałek po wybuchu wojny spotkaliśmy się w Bytowie, przyszło kilkadziesiąt osób reprezentujących właściwie wszystkie środowiska: samorządowe, kościelne, harcerze, emeryci, migranci, mniejszość ukraińska, lekarze i kto tam jeszcze. Nie było przecież wtedy żadnych dyrektyw rządowych, jak działać. Ale u nas po dwóch godzinach gorącej dyskusji mieliśmy gotowy plan i każdy wiedział, co ma robić. I to od razu zaczęło funkcjonować, niezależnie od różnych problemów, napięć czy zmęczenia. Prowadziłem to spotkanie i jest to jedno z najbardziej poruszających i pouczających dla mnie doświadczeń! Skąd w ogóle taka postawa Polaków, że tuż po napaści Rosji na Ukrainę tak ochoczo ruszyliśmy z pomocą? Chcę podkreślić, że wcale tak być nie musiało. Z ogromnym smutkiem i niepokojem przyglądałem się reakcjom na uchodźców na granicy z Białorusią ledwie kilka miesięcy wcześniej. Obawiałem się sytuacji, gdy wojna wypchnie do nas wielką falę uchodźców - choć tego, jak ona będzie wielka, zupełnie sobie nie wyobrażałem! Myślałem, jaka bę- dzie na to reakcja? Czy równie niechętna i lękowa? Ale już pierwsze godziny pokazały, że będzie inaczej. Że słowo solidarność znaczy dla nas coś bardzo konkretnego. Dlaczego tak się stało? Myślę, że, po pierwsze, przejęliśmy się bardzo wojną, która zaczęła się tak blisko nas. Po drugie tym, że wywołała ją Rosja, a tutaj mamy bardzo złe doświadczenia i pamięć historyczną. I wreszcie, że ogromna rzesza uchodźców to były kobiety z dziećmi. A do tego doszła technologia - to pierwsza wojna, którą właściwie na bieżąco można „oglądać”. Można było zobaczyć dramatyczne obrazy z dróg i granicy. To nas poruszyło, bo myślę, że nikt z nas nie chciałby się w takiej sytuacji znaleźć. Jak ta migracja wpłynęła na nasze społeczeństwo? Jakie będą jej skutki dla naszych wzajemnych relacji? Myślę, że bardzo wpłynęła, bo wpłynęła na nas wojna i wszystko to, co jej towarzyszy. To, co się wydarzyło w minionym roku, powinno stać się mocnym fundamentem pod przyszłość, gdy już wojna się skończy. Fundamentem, na którym oparte zostaną przyjacielskie stosunki między Polską i Ukrainą, ale też między ludźmi. To jest w naszym najlepiej pojętym interesie. I byłoby też dobrze, gdybyśmy głęboko w sercach zachowali pamięć o tym, jak potrafiliśmy podzielić się dobrem. Bo na pewno przyjdą jeszcze trudne chwile! Tak jest zawsze, nie mówiąc o tym, że nie brakuje takich, którzy chcieliby podsycać podziały i wzbudzać niechęć. Liczę jednak na to, że pewna społeczna mądrość już w nas zostanie. Czy po roku uważa pan, że uchodźcy wrośli już w nasze społeczeństwo, czy większość się zaaklimatyzowała? Tak naprawdę tego nie wiemy. Z j ednej strony na pewno przyzwyczailiśmy się do tego, że wokół nas słyszymy inny język, że spotykamy się z „innymi” w pracy, w szkole, na ulicy. Więc to już znormalniało. Ale czy to oznacza, że możemy mówić, iż migranci oraz uchodźcy „wrośli”w nasze społeczeństwo? Dla różnych osób oznacza to zupełnie coś innego. Uchodźcy z pewnością są już stałym elementem naszego społeczeństwa. Jak pan sądzi, gdyby wojna wtej chwili się skończyła, ile procent Ukraińców wróciłoby do swojej ojczyzny? Akurat na ten temat prowadzi się dość regularne badania. Pokazują one, że odsetek waha się przede wszystkim w zależności od upływu czasu i - choć wiem, że to brzmi dziwnie i może strasznie - „normalizacji” sytuacji. Po prostu ludzie potrafią przyzwyczaić się do każdej sytuacji, a pierwsze szoki mijają. Można zatem powiedzieć, że około 40 procent osób, które znalazły się w Polsce po wybuchu wojny, deklaruje chęć pozostania, ale pamiętać musimy przede wszystkim o tym, że to jest odsetek tych, którzy nadal w naszym kraju są. Tymczasem zdecydowana większość tych, którzy przybyli tutaj w pierwszych tygodniach i miesiącach wojny, już na Ukrainę powróciła. Decyzja o pozostaniu zależy od tego, czy już wcześniej, przed wojną, ktoś z bliskich już w Polsce był. Bo wtedy de facto doszło do połączenia rodzin i decyzja o pozostaniu jest dużo łatwiejsza. Wpływ na te decyzje ma też sytuacja zawodowa, to, czy dzieci poszły do polskich szkół i jak sobie w nich radzą, czy też warunki mieszkaniowe. No i kolejnym ważnym czynnikiem jest także to, jak wygląda sytuacja w Ukrainie. Czy na przykład teren zamieszkania nie znajduje się pod okupacją, jakie są zniszczenia. Nie ulega zatem wątpliwości, że część pozostanie. Ale jak duża, to trudno dzisiaj przesądzać. Czy te powroty miałyby jakiś wpływ na nasz rynek pracy? Bardzo przestrzegam przed myśleniem, że oto teraz „dzięki wojnie” trudna sytuacja na naszym rynku zatrudnienia, związana z brakiem rąk do pracy, zostanie rozwiązana. Tak naprawdę już wcześniej przecież było u nas dużo migrantów zarobkowych, nie tylko zresztą z Ukrainy. I nie mam wątpliwości, że w przyszłości będziemy potrzebowali tych migrantów dużo, dużo więcej, bo demografia jest nieubłagana. I wielu z nich nie będzie pochodziło z najbliższych nam krajów. Lepiej się już dziś do tego przyzwyczajać. A doświadczenie z migracją ukraińską powinno nam w tym pomóc. ©® ARTYKUŁ REKLAMOWY 0310714682 Możesz pomóc swoim stawom dzięki tej nowej metodzie NAUKOWCY DONOSZĄ Możesz pomóc swoim stawom i pokonać dyskomfort w kilka tygodni David Hartmeier: „Nie ma powodu, abyś cierpiał przez dyskomfort i opuchliznę stawów. Nie ma powodu, żebyś do końca życia miał problem z poruszaniem się. Bez względu na Twój wiek i to, jak długo zmagasz się ze swoimi dolegliwościami - możesz wspomóc swoje stawy!” Te dobre wiadomości pochodzą z niemieckiego Haidelbergu. To tam po raz pierwszy zastosowano jego metodę wspomagającą organizm przy zwyrodnieniu stawów. Jak pokazują doświadczenia osób, które już korzystały tretycznej formuły Davida Hartmeiera - jej zastosowanie nie tylko szybko daje szansę na pomoc w zwalczaniu dyskomfortu kolan, kręgosłupa, rąk, bioder i kostek. Może też wspomóc w odbudowie tkanki chrzęstnej i przywróceniu lepszej ruchomości stawów. Jak obronić się przed artrozą i degeneracją stawów? Hartmeier wyjaśnia: „Stawy to żywe urządzę nia, wykonane ze specjalnego materiału, które potrzebują odpowiedniego smaru. Tym smarem jest tzw. ciecz synowialna. To ona odpowiada za właściwą poślizgowość stawów i płynność ruchów. Niestety, z wiekiem ilość tej cieczy maleje, a ona zmienia swoją postać z lepkiej i bogatej w mikroelementy w galaretowatą, wodnistą i jałową. Gdy ta ciecz staje się wyjałowiona, uboga w kwas hialuronowy i związki białkowe, chrząstka stawowa nie jest odpowiednio nawilżona, przez co kości zaczynają trzeć o siebie przy każdym ruchu. Już po 40. roku życia odczuwalne to jest jako strzykanie w stawach. A później, gdy chrząstka robi się wiotka i cienka, nagle pojawia się stan zapalny wraz z palącym bólem w kolanach, biodrach, kręgosłupie, łokciach, stawach skokowych i w kostkach. Jak uratować stawy? Zdjęcie poglądowe Kiedy ciecz synowialna zmienia się z galaretowatej i pozbawionej witamin w lepką i odżywczą, może doskonale smarować stawy i działać od wewnątrz jak regenerujący okład. Formuła antyartretyczna ułatwia funkcjonowanie stawu na dwóch głównych płaszczyznach. Pomaga: zmniejszyć tarcie w stawach - dzięki zwiększonej produkcji doskonałej jakości cieczy synowialnej, zmniejszyć dyskomfort Już po kilku tygodniach korzystania z metody Hartmeiera chrząstka stawowa może zmienić się z cienkiej i popękanej w grubą i sprężystą. Dzięki temu każdy ruch będziesz mógł wykonywać pewnie i lekko. "Metoda Hartmeiera opiera się wyłącznie na naturalnych substancjach, które mogą naoliwić i wzmocnić stawy od wewnątrz. Ludzie od lat zmagający się z dyskomfortem stawów mogą odczuć ulgę i odzyskać komfort poruszania się” - twierdzi Steven Syroztky, specjalista ds. reumatologii z Cleveland, USA New Biological Medicine Review. Zespół Davida Hartmeiera stworzył metodę odżywiającą stawy i zwiększającą produkcję dobrej jakości cieczy synowialnej. Formuła Hartmeiera może oddziaływać bezpośrednio na samą postać cieczy synowialnej, która wyjałowiona - stanowi źródło wszelkich stanów zapalnych i opuchlizny w stawach. Daje szansę na zmianę cieczy synowialnej z galaretowatej i pozbawionej witamin w lepką i odżywczą. Tak „ulepszona” ciecz może doskonale smarować stawy i może działać od wewnątrz jak regenerujący okład. Dzięki temu może wspomóc Twoje stawy w procesie intensywnej odbudowy. Pomogło tylu ludziom, pomoże i Tobie Formuła antyartretyczna Hartmeiera może dać nadzieję wielu osobom, których nęka uciążliwy dyskomfort kolan, bioder, nadgarstków czy kostek. Dzięki niej degeneracja stawu może zostać zahamowana, a cały mechanizm może wrócić do biologicznej sprawności. Zdaniem wielu użytkowników tej metody, działa ona tak, że wkrótce stanie się niezwykle popularna na całym świecie! Być może metoda będzie wkrótce ogólnodostępna w całej Europie. W tej chwili w Polsce można ją zamówić tylko, kiedy zadzwonimy na specjalną infolinię dystrybutora. FORMUŁA NA STAWY HARTMEIERA, KTÓRA MOŻE WSPOMÓC REGENERACJĘ STAWÓW > 4-> OJ £ yo (U E a> a a U) Do 27 lutego z RABATEM dystrybutora aż 236 zł taniej! Dostępna za87 zł (regularna cena to 325 zł). Formułę otrzymasz, dzwoniąc pod numer: 91 300 32 58 Infolinia czynna od poniedziałku do niedzieli 8:00-20:00 (koszt normalnego połączenia stacjonarnego) Mamy dużo telefonów, dlatego w pierwszej kolejności prosimy o telefony od osób najbardziej potrzebujących. Formułę wysyłamy pocztą. Płatność ma miejsce przy odbiorze przesyłki. UWAGA: dla pierwszych 100 czytelników, którzy szybko zadzwonią, RABAT w wysokości 100%! BEZPŁATNE OPAKOWANIA CZEKAJĄ! * Szczegóły oraz informacje dotyczące procedury zwrotów i reklamacji dostępne są pod adresem: www.grouptcm.com 16 • A TO POLSKA WŁAŚNIE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 Mieli swoje pięć minut sławy ¿Czaplinek współcześnie, skarbem miasta i bez programu było i pozostanie jezioro Drawskie Rajmund Wełnie Czaplinek Po 18 latach wracamy do telewizyjnego Miasta marzeń. Sam program okazał się kla-rpą. ale odcisnął mocne piętno na żydu mieszkańców Czaplinka. I wspominają go do dziś. Wiosna 2005 roku, Telewizja Polska - na fali sukcesu, jakim okazał się w konkurencyjnej stacji Big Brother, postanawia wystartować ze swoim własnym reality show Miasto marzeń. A właściwie dwa miasta: Czaplinek na Pojezierzu Drawskim i Lesko w Bieszczadach. Pierwowzorem Miasta marzeń było Artem, mieścina w Niemczech Wschodnich, która po upadku muru berlińskiego pogrążyła się w bezrobociu i beznadziei. Tam powstała niemiecka edycja programu, który bił rekordy oglądalności i faktycznie pomógł w rozwoju miasta. Po jego emisji co weekend odwiedzało je kilka tysięcy Niemców. W polskiej wersji nieco zmodyfikowano założenia, dodając przede wszystkim element rywalizacji między dwoma mia-•Sfami odległymi od siebie o dziewięćset kilometrów. Takie skrajne porównanie. Bez słowa przesady można powiedzieć, że na kilka miesięcy program wywrócił życie mieszkańców Czaplinka do góry nogami. Do tego stopnia, że jeszcze dziś, po bez mała dwóch dekadach, rozpala on wśród mieszkańców żywe emocje. I - co tu ukrywać - raczej nie najlepsze. Celebracja biedy nie przyciągnęła widzów Co poszło nie tak? Także od strony telewizyjnej, bo pomysł nie chwycił. Po kilkumiesięcznej emisji Miasto marzeń nie wróciło już na antenę. A przecież dziś każda telewizja ma po kilka podobnych reality show emitowanych przez całe lata i milionowa publiczność śledzi koleje losów „zwykłych ludzi” z wypiekami na twarzy. Od strony organizacyjnej projektowi nic zarzucić nie można było. Potęga krajowej telewizji, uznane gwiazdy -prowadzącymi zostali Tomasz Kammel w Czaplinku i Magda Olszewska w Lesku. Superpa-smo tuż po Teleexpressie. Nawet firma producencka była najlepsza z możliwych, bo opromieniona sukcesem Big Brothera. Skrzyżowanie telenoweli dokumentalnej, reality show i rozrywki miało zmienić Lesko i Czaplinek, dwa miasteczka na przeciwległych końcach Polski. Dzieli je 900 kilometrów i spore różnice kulturowe. Wtedy łączyła bieda, wielkie bezrobocie i przepiękna przyroda. - To nie będzie turniej miast, w którym ludzie na czas obierają ziemniaki lub przeciągają linę - zapewniał Andrzej Godlewski, ówczesny szef publicystyki w TVPl. - Nie wiem, skąd i dlaczego, ale przyszedł mi do głowy motyw, jakim może kierują się twórcy programu: chęć spłacenia swoistego długu, jaki mają wielkie aglomeracje, Warszawa zwłaszcza, wobec miasteczek i regionów, które na transformacji nie skorzystały tak jak one. Zapomniane, z dala od rządzących, wciąż czekają na swoją szansę. Może dadzą im ją eksperci, którzy mają w telewizyjnym studiu podpowiadać, jak przekuć w czyny dobre pomysły. Nie damy gotowych recept, jak to zrobić, razem je stworzymy - mówił wtedy na naszych łamach Andrzej Wilk, szef rady ekspertów. -Chcemy się wsłuchać w wasz głos i wspólnie zrobić coś, co da impuls do rozwoju. Kulisy klapy zdradzała ówczesna prasa. Że oglądalność od początku nie powalała (spa- dła z 2,7 do 2 min widzów), że TVP długo broniła się przed proponowanym jej formatem, wytykając jego liczne niedociągnięcia i - co nie mniej ważne -koszty. Że zawiodła i realizacja, i sposób przedstawiania losów bohaterów, że rwały się wątki opisujące ich historie, że widzowie nie mogli się z nimi utożsamiać. Pada nawet sformułowanie o „celebracji biedy”. I że jedynym sposobem na wyjście z niej dla mieszkańców takich miasteczek jest emigracja lub czekanie na pomocną dłoń z zewnątrz. A to fatalna diagnoza i jeszcze gorsze przesłanie, głównie dla mieszkańców miasteczek, z których prędzej czy później (w tym wypadku prędzej) ekipy z kamerami wyjadą. A żyć trzeba dalej. Intencje były zacne, a wyszło jak wyszło... Nauczycielka Alina Karole-wicz była jedną z bohaterek Miasta marzeń. Kiedyś poprosiła swoich uczniów, aby dowiedzieli się, skąd przyjechali na te ziemie ich dziadkowie. Potem miasta i wsie przodków czaplineckich uczniów zaznaczała na mapie czarnymi punktami. Okazało się, że usiane nimi były całe Kresy, ale sporo też rozsianych jest po całej Polsce. Pani Alina założyła wów- czas zespół Kotelioty, który a’capella (bez akompaniamentu) wykonuje dziwnie, a jednak znajomo brzmiące pieśni kresowe polsko-rusiń-sko-litewskie. I wierna tej muzyce pozostała do dziś, choć nazwa jej zespołu ocalała już tylko w adresie poczty e-mailo-wej. - Co do samego programu, mam negatywne odczucia, bo czułam, że jego twórcy nami manipulowali, a nasze intencje były inne niż to, co potem ukazało się na ekranie - wspomina dzisiaj i przyznaje, że lepiej się dogadywało z kamerzystami, dźwiękowcami i innymi pracownikami obsługi niż z prowadzącymi program gwiazdami. Irytujące potrafiło być także ciągłe poszukiwanie sensacji, które można byłoby pokazać widzom. Alina Karolewicz mówi, że niepotrzebnie też gdzieś w tle tliła się rywalizacja między Czaplinkiem a Leskiem i ich mieszkańcami. Wyjaśnijmy, że widzowie głosowali na stronach internetowych i wysyłali SMS-y, wspierając projekty biznesowe bohaterów, a na zakończenie wybrali tytułowe „miasto marzeń”. - Niemiecki pierwowzór skupił się na pokazaniu życia jednego miasteczka i to oka- zało się bardziej trafione -mówi, ale dostrzega także pozytywne aspekty. - Na pewno sukcesem był wyjazd w poszukiwaniu rodzinnych korzeni na Białoruś, do Holszan, w kilkadziesiąt osób - dodaje, że zadziałała magia ekranu, dająca rozpoznawalność nawet w Wilnie, gdzie miała miłe spotkanie z telewidzami. - Ta wyprawa to było fantastyczne przeżycie, a przyznam, że bez pomocy telewizji w załatwieniu wiz oraz innych formalności i samego wyjazdu pewnie samym nam by się to nie udało. Jeżeli ideą Miasta miało być zbliżenie dwóch światów: prowincji i wielkomiejskiego, to w jakimś stopniu to się udało, ale głównie za sprawą historii jego bohaterów, które się broniły same. Justyna Urlich, która z mężem weterynarzem przeniosła się do Czaplinka z Warszawy, także za dobrych wspomnień z planu Miasta marzeń nie ma. Już w trakcie jego emisji zrezygnowała z udziału. - Ludzie z firmy realizującej to reality show byli nawet sympatyczni, ale inaczej nam przedstawiano jego założenia, a inaczej realizowano jak przyszło co do czego - nasza rozmówczyni uważa, że nietrafiony okazał się chyba dobór FOT. ANDRZEJ COGIEL Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 A TO POLSKA WŁAŚNIE • 17 Co zostało z miasta marzeń? niektórych bohaterów. Niekoniecznie chciała z rodziną występować u ich boku. - Ale był także moment szczególny, związany ze śmiercią papieża Jana Pawła II. Było piękne spotkanie mieszkańców Czaplinka nad jeziorem, gdzie na kajaki przyjeżdżał jeszcze jako biskup, i wspólne śpiewanie „Barki” - przyznaje pani Justyna, która z rodziną tworzyła wtedy zespół La Familia grający muzykę andyjską. - Tak, to była chwila, gdy naprawdę poczułam się mocno osadzona w lokalnej społeczności. Miasta marzeń nie zbudowali, ale dom i owszem Wszyscy nasi rozmówcy podkreślają, że jedno, co na pewno się udało i jest do dziś namacalnym sukcesem, to postawienie domu dla niepełnosprawnej Agnieszki. Siedmioletnia wówczas dziewczynka urodziła się bez nóg i jednej rączki. Jej los poruszył widzów. Oficjalnie pomysł budowy domu na antenie rzucił Michał Wiśniewski, lider zespołu Ich Troje, ale de facto stała za tym Genowefa Polak, ówczesna przewodnicząca cza-plineckiej rady miejskiej. I to ona, po bez mała trzech latach zabiegania o sponsorów, materiały i pieniądze, doprowadziła inwestycję do szczęśliwego końca. - To, co pan Wiśniewski naobiecywał, to osobna historia, bo jego udział ograniczył się do wbicia łopaty na placu budowy, a telewizyjna zbiórka pieniędzy szła tak sobie - mówi dziś pani Genowefa. - Gdy program się skończył, a budowa stanęła na etapie ław fundamentowych, napisałam taki list do ówczesnego prezesa TVP, że burmistrz bał się pod nim podpisać. Koniec końców chyba pomogło, bo ostatecznie telewizja zbiórkę jeszcze promowała i przekazała w krytycznym momencie budowy 50 tysięcy złotych. - Inna sprawa, że mieszkańcy Czaplinka byli przekonani na przykład, że burmistrz dał pod dom miejską działkę, a tak naprawdę wydzierżawił ją na 20 lat i dopiero całkiem niedawno udało się ją formalnie wykupić na własność - dodaje Genowefa Polak. - Co do samego programu, to nie oczekiwałam po nim za wiele, na pewno żadnych profitów dla miasta i ludzi, a bardziej dania mieszkańcom szansy i sprawdzenia, czy potrafią z niej skorzystać. Nie trafili w swój czas? Katarzyna Szlońska-Getka, dziś sekretarz powiatu drawskiego, a 18 lat temu mieszkanka Czaplinka ściskająca za niego kciuki, uważa, że szansa na lepsze wypromowanie miasta i Pojezierza Drawskiego na antenie ogólnopolskiej telewizji mogła być lepiej wykorzystana. - Może nie trafiono na swój czas? - zastanawia się. - Dziś jest moda na slow city, miasteczka, w których czas płynie wolniej i można się oderwać od codziennej gonitwy. Wtedy całkiem udane hasło zaproponowane przez telewizyjnych speców od marketingu, „Czaplinek, wszystko wolno”, z logo-typem ślimaka, zupełnie nie trafił do ludzi. Zwłaszcza miejscowych, którzy oburzali się, że porównuje się ich do ślamazarnych mięczaków. Nasza rozmówczyni uważa, że wszyscy spodziewali się po programie „czegoś wielkiego”, ale w sumie nikt nie wiedział, czego konkretnie. Inwestora? Najazdu turystów? - Jakiś czas później, gdy już pracowałam w ratuszu, spróbowaliśmy odświeżyć kontakty z Leskiem i wspólnie się popro-mować, nawiązując do Miasta marzeń - dodaje pani Katarzyna. - Poszło nawet do nich oficjalne pismo, ale władze Leska nie odpowiedziały. Widać też były rozczarowane efektami programu, a raczej ich brakiem. - A w mojej ocenie akurat przedsiębiorcy turystyczni prowadzący swoje biznesy nad Jeziorem Drawskim na programie skorzystali - ripostuje Genowefa Polak. - Może nie da się tego wymiernie policzyć, ale turystyczna rozpoznawalność skarbu, jakim jest nasze jezioro, na pewno przełożyła się na większą liczbę gości. - No cóż, nie wszystko udało się tak, jak oczekiwaliśmy -wzdycha ówczesny burmistrz Czaplinka Cyryl Turczyk, dziś radny powiatowy. - Zadaniem Miasta marzeń było rozruszać lokalną społeczność, wyrwać ją z marazmu po zapaści gospodarki i po balcerowiczowskich reformach. Ale traf chciał, że było to wkrótce po wejściu Polski do Unii Europejskiej (maj 2004 roku - dop. red.) i dosłownie setki osób pakowało się wówczas, wyjeżdżając za Chlebem do Anglii i Irlandii. Program jakoś nie mógł się rozkrę- cić, oglądalnośćsiadła i w efekcie zdjęto go dość szybko z anteny. I już ten format nie powrócił. - Hmmm... - zastanawia się inny mieszkaniec Czaplinka. -A może to wina władz miasta, że nie potrafiły sprzedać naszej gminy. Do dziś panu Cyrylowi wypominają, jak spytany o nasze walory, odpowiedział: „Czaplinek? Same plusy”. ©® DOM DŁA AGNIESZKI _ Po emisji programu dom dla niepełnosprawnej Agnieszki budowano jeszcze trzy lata. Przynajmniej to się udało Miasto marzeń było skrzyżowaniem telenoweli dokumentalnej, reality show Emisja Miasta marzeń w roku 2005 rozpoczęła się od wielkiej imprezy i programu rozrywkowego na czaplineckim rynku I Informacje o wyprawie na Alaskę można na bieżąco śledzić na Facebooku - Dzikie Pływanie. W 2021 roku Leszek Naziemiec wydał też książkę poradniczą pod tym tytułem Łukasz Czerwiński Gmina Wolin W lipcu spróbuje pokonać wpław250km arktyczną rzekę Jukon z Eagle do Circ-łe. To wyzwanie elektryzuje Leszka Naziemca. Wreszcie spełni swoje marzenie. - Jestem wysycony zimowym pływaniem, bo pływałem już wielu pięknych miejscach. ’Byłem na Antarktydzie, w Arktyce, doświadczyłem pływania wysokogórskiego na jeziorze TiticacawPeru. Stwierdziłem, że powoli będę myślał o Jukonie. To jedna z największych arktycznych rzek na świecie. Żyje tam rdzenna ludność, która nazywa siebie ludźmi rzeki - mówi Leszek Naziemiec. "•w Całe wyzwanie będzie odbywać się daleko od cywilizacji. Pływak z ekipą będą biwakować w okolicach, gdzie żyją niedźwiedzie. Wyprawa na Alaskę ma się rozpocząć 20 lipca, ale przygotowania trwają już od dawna. Zacznijmy jednak od początku... 1000 kilometrów Wisłą do Bałtyku Leszek Naziemiec, psycholog i fizjoterapeuta dziecięcy, mieszka w Kołczewie w gminie Wolin. Przeprowadził się tutaj ze Śląska. Powód jest jasny - chciał mieć większy dostęp do wody. Bakcyla lodowego pływania połknął w Czechach w 2007 roku, kiedy popłynął w podziemnej i zimnej rzece. Już wtedy w jego głowie narodził się pomysł, żeby kiedyś zmierzyć się z Jukonem. Droga do tej wyprawy była jednak długa. - Postanowiłem, że dobrym sprawdzianem i treningiem będzie Wisła. Z kolegą Łukaszem Tkaczem przepłynęliśmy odcinek od Goczałkowic do Bałtyku. Wcześniej jest za płytko. Z tego się zrobiła wielka historia, bo pokonaliśmy 1000 kilometrów - wspomina. To było w 2018 roku. Leszek Naziemiec wziął także udział w sztafecie przez Bałtyk z Dziwnowa do Ystad. Jednak już wcześniej stał się autorytetem w dziedzinie lodowego pływania, czego ukoronowanym było przepłynięcie mili lodowej (1650 metrów) w Arktyce. Pływanie lodowe polega na płynięciu w wodzie o temperaturze poniżej 5 stopni Celsjusza w samych kąpielówkach. Właśnie tak Leszek Naziemiec chce pokonać Jukon, choć tam temperatura wody powinna być wyższa. Pechowa Lena Lata mijały, Jukon był w jego głowie, ale bez konkretów. Ostatecznie do podjęcia wyprawy przekonała go pandemia i wojna na Ukrainie, które pokrzyżowały plany wyjazdu do Jakucji, znajdującej się obecnie pod rosyjską jurysdykcją, i przepłynięcia co najmniej stu kilometrów rzeką Leną. - Kiedy udało się dopiąć wyprawę, wybuchł Covid. Nie mogłem otrzymać wizy, mówili mi, że wszystkie są zamrożone, a nawet jak je odmrożą, to biznesmeni będą mieli pierwszeństwo. Później wybuchła wojna i temat się zakończył - opowiada pływak z Kołczewa. Po latach rozważań i przygotowań przyszedł więc wreszcie czas na Jukon. Część funduszy potrzebnych do zorganizowania wyprawy pochodzi od ratownika Adriana Ucińskiego, który też weźmie w niej udział, część finansowania związana jest z realizacją filmu dokumentalnego Tomasza Woźniczkipt. „Biała gorączka”. Do lipcowej wyprawy lodowy pływak przygotowuje się na lokalnych akwenach. - Dla mnie najłatwiej jest pływać w cieśninie Dziwne albo gdzieś w dolnej Odrze. Ostatnio pływałem w rzece na początku grudnia. Wodę przede wszystkim ocenia się organoleptycznie, czyli wącha, ocenia wizualnie czy po prostu smakuje. Może nie była super czysta, ale były odpowiednie warunki do tego, żeby pływać -zapewnia Naziemiec, nawiązując do niedawnej katastrofy ekologicznej na Odrze. Bezpośredni cykl przygotowań startowych pływak zacznie mniej więcej od kwietnia. W maju będzie już pływał długie dystanse w morzu i jeziorze Wisełka. Montowanie ekipy Tak trudna i skomplikowana wyprawa wymaga odpowiedniego sztabu ludzi. Najważniejsze jest zabezpieczenie medyczne, które ma zniwelować do minimum zagrożenie dla zdrowia i życia. Zapewni je wspomniany już Adrian Uciń-ski. - Postanowił, że dołoży się do wyprawy i będzie mnie asekurował. Uważa, że to da mu duże doświadczenie ratownicze. Towarzyszył mi już podczas sztafety przez Bałtyk -mówi pływak z Kołczewa. - Teraz też wspólnie byliśmy w Brazylii, żeby przepłynąć wybrzeże miejskie Rio de Janeiro. Tam woda jest ciepła, ale to była świetna przygoda i okazja, żeby sprawdzić, czy się dogadujemy w trudnych warunkach, i razem potrenować - dodaje. Do Ameryki Północnej wybiera się także ekipa filmowa. Potrzebna jest również osoba, która pomoże zespołowi w przeprawianiu się przez rzekę w ślad za pływakiem, a także w nawigacji i obozowaniu w dzikim terenie. - Do naszej ekipy dołączył Piotr Sadurski. Jest to osoba ma- jąca duże doświadczenie w pływaniu i asekuracji rzecznej. To człowiek, który buduje łodzie rzeczne i pływa na nich. Oprócz tego jest profesjonalnym fotografem, archeologiem i płetwonurkiem - opowiada mistrz pływania na otwartych akwenach. - On będzie zarządzał wyprawą, pomagał filmowi, przy biwaku, niedźwiedziach i przy nawigacji. Zarządził, że będziemy się poruszać dwoma łodziami canoe, gdzie będą też nasze rzeczy. Dobrze umie na tym pływać, a canoe jednocześnie są lekkie i bardzo pojemne. Żona może być spokojna Wyprawa do Ameryki Północnej mimo solidnego przygotowania niesie ze sobą również duże ryzyko. Pływak i jego ekipa nie wiedzą przecież, co spotka ich z dala od cywilizacji. Nie wszystko da się zaplanować i przewidzieć. - Przez kilka dni będę w wodzie, która będzie miała około 15 stopni Celsjusza. To jest duży wysiłek, ale na ten moment mogę sobie wyobrazić, że to przeżyję. Jeśli chodzi o sprawy surwiwalowe, to już nie ma takiej pewności. Nie wiemy, jak to będzie z tymi niedźwiedziami. Nie znamy też realnej siły rzeki, która jest jak żywy organizm - mówi Leszek Naziemiec. - Przygotujemy się najlepiej jak można i to będzie nasza przygoda. Bez wątpienia martwi się również rodzina, choć pływak z Kołczewa zapewnia, że największe obawy już za nimi. - Żona widzi, że staram się redukować ryzyko, jestem dobrze przygotowany i potrafię się wycofać w trudnych warunkach. To też jest umiejętność, bo człowiek nie chce rezygnować, jak się do czegoś przygotowywał. Była ze mną, kiedy pływałem przez jezioro Titicaca, i była też w Afryce, kiedy płynąłem do Kapsztadu z wyspy Robben. To ją przekonało. ©® Leszek Naziemiec mówi, że pływanie wycisza go, redukuje stres i daje wewnętrzny spokój i koncentrację. Jest tym w wodzie, czym joga dla wielu ludzi na lądzie FOT. ARCHIWUM PRYWATNE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 HISTORIA • 19 Jak w PRL-u komuniści chcieli przerobić harcerzy na pionierów Harcerze ze szczecineckiego I LO z HSPS w pochodzie pierwszomajowym Rajmund Wełnie Szczecinek 22 lutego obchodziliśmy Dzień Myśli Braterskiej. To najważniejsze święto harcerskie. I dobra okazja, żeby przypomnieć losy tej organizacji. Na którą duże zakusy mieli komuniści. Polskie harcerstwo przeżywało różne koleje losów, ale udało mu się przetrwać lata Polski Ludowej. Choć prób wtłoczenia go w socjalistyczną rzeczywistość nie brakowało, o czym świadczą dzieje zapomnianej dziś Harcerskiej Służby Polsce Socjalistycznej. Skauting, harcerstwo i Niepodległa Narodzony w Anglii w początkach XX wieku skauting według wzorców jego twórcy Roberta Baden-Powella przyjął się na ziemiach polskich jeszcze pod zaborami. Natomiast Związek Harcerstwa Polskiego to już rówieśnik niepodległej Polski, ba, jest nawet nieco od niej starszy, bo zjazd zjednoczeniowy wszystkich organizacji skautowych odbył się tuż przed ll listopada 1918 roku. Harcerstwo okrzepło w II RP, stając się kuźnią patriotyczną, czego harcerze dowiedli w wojnie obronnej we wrześniu 1939 roku, a potem w konspiracyjnych Szarych Szeregach i podziemnej armii. Przedwojenne harcerstwo wydało słynne pokolenie Kolumbów rocznik 20, które podczas II wojny światowej zapłaciło straszliwą cenę za wolność... Już w czasach międzywojennych skauting fascynował także działaczy lewicowych, czego efektem było powstanie w roku 1926 Czerwonego Harcerstwa Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych. Miała to być przeciwwaga dla ZHP, uważanego przez działaczy komunistycznych za reakcyjne. Tak to określał Stanisław Dubois, przewodniczący tej organizacji: „W harcerstwie zapanował duch wstecznictwa, klerykalizmu i militaryzmu -wtedy drogi nasze rozeszły się. Byli działacze ZHP, którzy stali na gruncie postępu, nie mogli się pogodzić, aby dzieci klasy robotniczej ulegały wpływom klerykalno-reakcyjno-militar-nym, aby stawały się w przyszłości jurgieltnikami, i dlatego zaczęli organizować Czerwone Harcerstwo”. Słowo „jurgieltnik” w Słowniku Języka Polskiego widnieje jako stosowane przenośnie w znaczeniu „sprzedawczyk”. Inspiracje organizacją pionierską w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich było oczywiste, pierwszy punkt przyrzeczenia stawiał sprawę jasno - czerwony harcerz uważa siebie za członka klasy robotniczej i walczy ojej wyzwolenie. Pod kontrolą PRL-owskiej władzy Po wojnie, gdy władzę w Polsce przejęli komuniści, były pomysły przeniesienia do nas żywcem sowieckich pionierskich wzorców, ale ostatecznie ZHP się ostało. Przez dekady było oczywiście kon- trolowane przez władzę, sporo tam było ideologii socjalistycznej, ale generalnie zachowało swojski charakter, kładło akcent na wychowanie patriotyczne i dla wielu pokoleń było po prostu szkołą życia i wspaniałą przygodą. Co nie znaczy, że komuniści nie próbowali przekabacić harcerzy na swoją modłę i z druhów zrobić coś na kształt pionierów. W kronikach szkolnych I Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinku zachowało się sporo zdjęć uczniów w noszonych do pasa piaskowego koloru bluzach. Tak różnych od znanych doskonale mundurków harcerskich. Moje pierwsze skojarzenie: członkowie FDJ z Niemieckiej Republiki Demokratycznej (Wolna Młodzież Niemiecka - Freie Deutsche Jugend). Jednak harcerski krzyż na bluzach nie zostawiał wątpliwości - to harcerze. Zdjęcia pochodzą z drugiej połowy lat 70. i początku lat 80. XX wieku. Nie ma więc mowy o czasach stalinowskich, gdy harcerstwo w Polsce próbowano całkowicie upodobnić do komunistycznych pionierów z ZSRR. Zagadkę rozwiewa podpis na transparencie niesionym przez licealistów ze Szczecinka na pochodzie pierwszomajowym. Głosi on, żęto HSPS, co już łatwo rozszyfrować jako Harcerską Służbę Polsce Socjalistycznej. Cóż to takiego było? HSPS istniała prawie dekadę jako ruch programowy w ramach Związku Harcerstwa Pol- Beżowe bluzy, czerwone krajki - tak wyglądały mundury HSPS Ślubowanie ku chwale socjalistycznej ojczyzny skiego. Początki tej formacji się-gają roku 1973, gdy wprowadzano ją w drużynach harcerskich działających w szkołach średnich. Z grubsza chodziło o tworzenie klasodrużyn, w których cała klasa szkolna była drużyną harcerską. Drużynowym zostawał często wychowawca. Drużyny HSPS nie nosiły tradycyjnych szarych i zielonych mundurów harcerskich, używały natomiast beżowych, piaskowych koszul, czerwonych krajek i bordowych beretów. Wstępujący do HSPS składali też zmienione i zideologizowane Przyrzeczenie Harcerskie. Często takie uroczystości organizowano 22 lipca, w rocznicę uchwalenia Manifestu PKWN (główne święto państwowe PRL) lub lmaja. Okazało się to kompletnym nieporozumieniem, całkowi- tym zaprzeczeniem idei skautingu. Nawet w wersji ZHP w czasach Polski Ludowej, gdy organizacjabyła mocno podporządkowana partii i realizować miała socjalistyczne ideały. Komórki HSPS działały całkiem licznie w szkołach średnich. Często pozornie, bo „starzy” harcerze po prostu ideologię tego ruchu ignorowali i robili swoje. W wielu większych miastach drużyny starszohar-cerskie nigdy nie włożyły nowych mundurów, uciekając od HSPS w młodzieżowe kręgi instruktorskie i drużyny spe-cjalnościowe. Jednak były naciski, aby drużyny HSPS w szkołach tworzyć. Często wstąpienie do tej organizacji było obowiązkowe, a nadgorliwi instruktorzy prześcigali się w komunistycznym indoktrynowaniu młodzieży. Na szczęście przemiany po Sierpniu 1980 roku pozwoliły zakończyć fatalny projekt. VII Zjazd ZHP zlikwidował HSPS w marcu 1981 roku. Zostały tylko zdjęcia, wspomnienia i przestroga, aby nie wykorzystywać młodych ludzi do uprawiania polityki. Jak jest dzisiaj? ZHP po Sierpniu 1980 wróciło do korzeni, ale też nie jest już od dawna monopolistą wśród polskich skautów. Jeszcze w końcówce PRL-u pozwolono na utworzenie Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Od mniej więcej tego samego czasu oficjalnie działa także Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”, czyli mocno związani z Kościołem Skauci Europy. Wszystkie trzy organizacje skautowe mają po-% dobne założenia, choć różną wizję ich realizacji. ©® FOT. KRONIKA I [/¿SZCZECINEK FOT*JrRONIKA I LO SZCZECINEK 20 • RECENZJE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 KSIĄŻKI Powrót do Brideshead Evelym Waugh Wydawnictwo Czarne. Od wydawcy: „To historia przesiąknięta tęsknotą za światem wiejskich posiadłości, wspólnego ucztowania, polowań, balów debiutantek, klubów dla dżentelmenów, debat o filozofii, literaturze i reli-gii. Autorowi nie brakuje jednak ironicznego dystansu, z jakim opisuje swoich bohaterów, ekscentrycznych i pełnych słabości. Powieść pozostaje aktualna do dziś: Waugh stworzył wyraziste postacie kobiet, które same decydują o swoim życiu, opisał dwuznaczne przyjaźnie między mężczyznami i swoisty trójkąt miłosny, w który uwikłani są bohaterowie". Postaci z krwi i kości, świetny styl, duża przyjemność z lektury. Polecam. (MARA) Barbarzyńca Anna Wolf Wydawnictwo Akurat. Od wydawcy: „Horda Sasów pod dowództwem cieszącego się mroczną sławą Lothara najeżdża Brytanię. Żądni ziemi, władzy i pieniędzy palą, grabią i mordują. Okoliczna ludność zwie ich barbarzyńcami - nie bez powodu.Lothar zmierza od Ryton, gdzie władzę sprawuje kobieta, lady Elena. Pani na zamku zostaje pojmana i zhańbiona przez jednego z wojowników. Lothar przejmuje władzę w Ryton. Elena boi się mężczyzny, jednak z każdym dniem lęk słabnie, ustępując miejsca innym uczuciom". Średniowieczny brutalny romans. Barbarzyńca odkrywa w sobie miłość do branki. Czyta się gładko. (MARA) Mapa kulturowa Erin Meyer ¿¿i?* ’ TT‘TL . Wydaw-* ‘A. "W v . nictwo iv *i ,^/L1 Znak Li-terano-mapa va. Pod-KULTUROWA tytuł: „Jak skutecznie ERIN MEYER ladziĆ sobie z różnicami kulturowymi w biznesie". Dowiemy się m.in., dlaczego polskiemu menadżerowi tak trudno dogadać się z zespołem z Indii? Ile trwa piętnaście minut w Londynie, a ile w Duba-ju? Co to znaczy, że Polacy, Francuzi i Niemcy są przedstawicielami „kultur kokosowych? I dlaczego Niemiec od razu przejdzie do sedna sprawy, ale kiedy krytykuje cię szef z Wielkiej Brytanii, możesz tego nawet nie zauważyć. To obowiązkowa lektura dla każdego, kto pracuje w międzynarodowym zespole. Ale i dla innych niezła książka, choćby po to, by zaspokoić ciekawość. (MARA) Jak nauczyć się akceptować to, czego nie można zmienić Janina Scarlet Wydawnictwo Tandem. Od wydawcy: „Jak nauczyć się akceptować to, czego nie można zmienić, jak każdego poranka otwierać się na radość i dzień po dniu zwiększać swoje poczucie szczęścia, mimo wyzwań rzucanych przez życie w postaci bolesnych momentów. Autorka porusza zasadniczą kwestię, której się obawiamy, ale z której istnienia nie zdajemy sobie sprawy, dopóki nie stanie się coś złego: Co zrobimy, gdy wyczerpią się nam wszelkie możliwości. Poradnik koncentruje się na nauczeniu świadomej akceptacji rzeczy, które mogą pozostawać poza naszą kontrolą, przy jednoczesnym prowadzeniu sensownego trybu życia w oparciu o nasze wartości". (MARA) Owoc miłości Roma J. Fiszer Wydawnictwo Purple Book. Tom 3. cyklu „Klejnoty miłości". Od wydawcy: „Eliza i Max po odzyskaniu klejnotów Anny przez Interpol w Montreux wracają do Parchowa. Przed nimi czas ważnych decyzji w sprawie ślubu, zarządzania pensjonatem w Gdyni i powrotu Elizy do pracy na uczelnię. Max chce nazywać się jak kiedyś: Julian Zalewski. Tymczasem Felicja Skierka ogłasza na tajnym rodzinnym spotkaniu, że młodzi dziedziczyć będą po niej jej gospodarstwo „Iskierka". Profesor Maciej, jedyny syn właścicielki, jest zszokowany tą informacją". Ja bym z powieści pani Fiszer wyrzuciła połowę treści, ale doceniam, że ma fantazję i duże grono wielbicieli. (MARA) Nie ma sprawy Marcus Emerson Wydawnictwo Muza. Tom i —% 5. z cyklu PZiE*W(f° „Dzien- ro^rm%k szymi przyjaciółmi wybiera się do akwaparku, aby uczcić urodziny siostry. Plan jest prosty. Relacje i filmiki z kilkudniowej zabawy mają zapewnić Davy'emu zaszczytne miejsce wśród gwiazd in-ternetu i spowodować, że będzie zapraszany przez wszystkie wypasione ośrodki rozrywki w celu relacjonowania ich atrakcji. Niestety, coś idzie nie tak. Na szczęście niespodziewanie Davy dowiaduje się, że na terenie parku miłośnik pirackich opowieści zakopał tajemniczy skarb. Davy postanawia dokonać spektakularnego odkrycia". Zabawna historia, zabawny tekst, zabawne rysunki. (MARA) E Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: Al. Niepodległości 26/U1,70-412 Szczecin, tel. 914813 310 Nieruchomości MIESZKANIA DO WYNAJĘCIA 47M2, Koszalin centrum, 501518079. KAWALERKA Koszalin, 664-663-912. KUPIĘ garaż murowany, tel. 535-480-794. GARAŻE Blaszane BRAMY Garażowe PRODUCENT KOJCE dla Psów Najniższe CENY Różne wymiary Transport cały kraj Montaż (SftAYiS Dogodne HAYY 94-318-80-02 91-311-11-94 58- 588-36-02 95-737-63-39 59- 727-30-74. 512-853-323 www.konstal-garaze.pl POŚREDNICTWO OMEGA WYCENY OBRÓT SŁUPSK, UL. STARZYŃSKIEGO 11 tel. 59 841 44 20; 601 654 572; www.nieruchomosci.slupsk.pl omega@nieruchomosci.slupsk.pl Handlowe PRĘTY zbrojeniowe 12 mm, 14 mm, 16 mm sprzedam, 698878071. MATERIAŁY OPAŁOWE DREWNO opałowe, Słupsk 502703369 Motoryzacja OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 USŁUGI TŁUMIKI, katalizatory, złącza. Czekaj Zbigniew. Koszalin, Szczecińska 13A (VIS). Tel: 501-692-322. Praca ZATRUDNIĘ HOLIDAY Golden Resort w Łazach zatrudni specjalistę ds. promocji i markietingu - social media, praca stacjonarna 539-848-848, biuro® holidaygoldenresort.pl KIEROWCĘ kat. B., ok. Stuttgartu, praca stała, tel. 00491778306707 NIEMCY: murarz, cieśla, hydraulik, malarz, ślusarz, spawacz: 601218955 0010730851 APN Sentium Opieka z szacunkiem Wyjedź jako opiekunka do Niemiec i zarób nawet do 1900C netto! Zadzwort! ♦48 518 733 727 Zdrowie NEUROLOGIA SPEC. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364. INNE ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO PRALKI naprawa w domu. 603775878 BUD0WLAN0-REM0NT0WE CYKLINOWANIE bezpyłowe 884912222 MALOWANIE dachów 788-016-988 REMONTY od A do Z tel.660-683-933 INNE TOCZENIE, spawanie 782-827-867 REKLAMA 0010719806 r — — — — — — — — — — — — — 1 i ZŁOM kupię, potnę, przyjadę i i i odbiorę, tel. 607 703 135. ■ USŁUGI HYDRAULICZNE, tel. 607 703 135. , SPRZĄTANIE strychów, , i garaży, piwnic, wywóz starych i i mebli oraz gruzu w big i 1 bagach, 607 703 135. • Zwierzęta TERRIERY rosyjskie szczenięta z rodowodem, 698878071. Matrymonialne BIURO matrymonialne, 518-044-408. Różne KUPIĘ ciągniki, przyczepy, maszyny rolne. Tel. 535135507. Mil-NU A M||N|A WOiSKOVVÍGO Dyrektor Oddziału Regionalnego Agencji Mienia Wojskowego w Szczecinie, podaje do publicznej wiadomości, że na tablicach ogłoszeń w budynkach Agencji Mienia Wojskowego Oddziału Regionalnego w-Szczecinie przy ul. Potulickiej 2 i Księcia Sambora 4, wywieszony został wykaz lokalu nr U9 o łącznej pow. 106,51 m2 (lokal użytkowy o pow. 91,96 m2 oraz 2 pomieszczenia przynależne tj. piwnice o łącznej pow. 14,55 m2), zlokalizowanego na parterze w budynku mieszkalnym Wspólnoty Mieszkaniowej, położonym w Mirosławcu Górnym przy ul. Lotnictwa Polskiego 4 (dz. nr 50/50 o pow. 0,0946 ha, obr. 0034, Mirosławiec 34, KW K01W/00028004/4), przeznaczonego do najmu w drodze ustnego przetargu nieograniczonego. Wszelkie informacje można uzyskać pod numerem tel. 91 447 2034. Podstawa prawna: art. 35 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami (t. j. Dz. U. z 2021 r., poz. 1899 ze zm.)._________________________ Oddział Regionalny AMW w Szczecinie, 70-230 Szczecin, ul. Potulicka 2, tel.( 4891) 447 20 00, fax ( 4891) 488 47 95, e-mail: inarketing.szczecin@amw.com.pl www.amw.com.pl WYKAZ WYKAZ WYKAZ WYKAZ WYKAZ WYKAZ WYKAZ Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 PO GODZINACH • 21 CZYTELNIA WIEŚCI NIEZTEJ ZIEMI HOROSKOP „Czy konserwatyzm ma przyszłość?” Pyta, dość zasadnie, w swej nowej książce Tomasz Terlikowski, popularny katolicki publicysta. I zdecydowanie odpowiada: ma. Ale trzeba go zreformować. Terlikowski wychodzi bowiem z założenia, że oto następuje koniec starego świata. Czy to oznacza automatycznie początek nowego konserwatyzmu? Owszem, ale pod pewnymi warunkami. Tradycja do lamusa Chrześcijańskie wartości - dowodzi Terlikowski - które określały styl życia, właśnie odsuwane są w cień. Europa weszła na drogę realnej „wielokulturowości” i pewne jest, że agresja Rosji na Ukrainę pokrzyżowała szyki tym, którzy chcieli iść na wojnę Wschodu z liberalnym Zachodem. Co wobec tak radykalnej zmiany może konserwatyzm? Jak żyć wartościami od dawna zakorzenionymi w polskiej kulturze, ale tak, żeby nadążyć za współczesnymi wyzwaniami? I czy Polacy mają jeszcze do odegrania jakąś szczególną rolę w Europie? Terlikowski odpowiada na te pytania jak typowy filozof, sięgając po teksty klasyczne oraz nowe, osadzone w polskim kontekście kulturowym i politycznym. Można rzec, że zręcznie „omija rafy populizmu” i tłumaczy, jak przezwyciężyć problemy spowodowane przez wieloetniczność społeczeństw i hegemonię mediów społecznościowych. Ale co dalej? Najtrafniej wywód Terlikowskiego podsumowuje Michał Szułdrzyńsłd, dziennikarz i były prezes Klubu Jagiellońskiego. „Tomasz Terlikowski rozprawia się ze złudzeniami, ślepymi uliczkami rozwoju myśli konserwatywnej, takimi jak słabość do Putina, populizmu, nacjonalizmu, niechęci do imigrantów czy instrumentalizowania religii. Choć zabrzmi to paradoksalnie, konserwatyzm, który proponuje nam autor, jest sposobem radzenia sobie z wyzwaniami przyszłości, a nie ucieczką przed nimi w marzenia o przeszłości”. Z kolei wedle Tomasza Stawiszyńskiego, kolejnego filozofa w tej opowieści, „Terlikowski pokazuje konserwatyzm jako stanowisko mieszczące się pomiędzy fantazją o możliwości przekroczenia wszelkich ograniczeń ludzkiej natury a fatali-stycznym przekonaniem, że każda zmiana to zagrożenie, któremu należy się przeciwstawić. Odświeżająca i świetnie napisana książka, bardzo potrzebna w epoce prawicowych i lewicowych radykalizmów”. W tym momencie pojawia się jednak pytanie dodatkowe: czy tak pojęty konserwatyzm jest jeszcze w ogóle konserwatywny? Wszak „conservare” znaczy „zachowywać”. Przy takiej otwartości na świat do rozpuszczenia się w liberalnym mętniactwie pozostaje tylko krok. Nie każda zmiana to zagrożenie, ale konserwatyzm zmian nie lubi. grab CZY KON SER W O T Y Z M MA PRZYSZŁOŚĆ? Koniec fcuropy, fał«? mamy TOMASZ P. TERLIKOWSKI Tomasz P. Terlikowski, „Czy konserwatyzm ma przyszłość. Koniec Europy, jaką znamy", wyd. WAM, Kraków 2023, cena 45,90 zł Katarzyna Cichopek wróciła ze słonecznych wakacji w Jordanii i już szusuje na nartach we włoskich Alpach ANTEK KRÓLIKOWSKI Znowu narozrabiał W swoje 34. urodziny aktor został zatrzymany przez policję podczas jazdy samochodem. Okazało się, że był pod wpływem środków odurzających. Królikowski tłumaczył się, że w jego krwi mogłoby być THC, ponieważ wspomaga nim leczenie stwardnienia rozsianego, na które choruje. „Super Express” dowiedział się, że na wyniki policyjnych badań trzeba będzie poczekać ok. dwóch tygodni. Wtedy dopiero okaże się, czy Królikowski będzie odpowiadał przed sądem iz jakiego paragrafu. Tak czy siak incydent może poważnie zaszkodzić aktorowi jako ojcu, ponieważ w sądzie toczy się wobec niego postępowanie o zaległości w płaceniu alimentów na syna. W obecnej sytuacji żona Królikowskiego może wnieść sprawę o ograniczenie mu kontaktów z dzieckiem. KATARZYNA CICHOPEK Zjeżdża slalomem Dopiero co prezenterka wróciła ze słonecznych wakacji w Jordanii, a już szusuje na nartach we włoskich Alpach. Towarzyszy jej gromadka najbliższych: dwójka dzieci ze związku z Marcinem Hakie-lem, brat Jacek i oczywiście obecny partner - Maciej Kurza-jewskL Fotograficzną relację z wypadu można oglądać na Instagramie celebrytld. „Widzimy,jak Cichopek z gracją zjeżdża slalomem w czerwonym kombinezonie. Odziany w czarną kurtkę Maciej dogląda, czy żaden uczestnik wyprawy nie zgubił się po drodze, maluchy natomiast zajęte są ukrywaniem twarzy przed obiektywem aparatu” -opisuje Pudelek. OLGABOŁĄDŹ Musiała odpuścić Lada moment popularna aktorka urodzi swoje drugie dziecko. Zanim to nastąpi, wzięła udział w sesji fotograficznej dla magazynu „Viva”. Zaprezentowała się na niej w wersji topless. Przy okazji opowiedziała o problemach, zjakimi borykała się kilka miesięcy temu. - Okazało się, że dążą może być zagrożona. Moja lekarka powiedziała, że muszę na siebie uważać, zwolnić, tobyłowcztemastym tygodniu dąży. Pamiętam moment, kiedy odpuściłam. Zadzwoniłam do producentów, zldórymi pracuję,ipizeprosi-łam. Z dnia na dzień moje nowe projekty zostały przesunięte, a w starych załatwiono zastępstwo. Nikt nie robił problemów -podsumowała. JOANNA KRUPA Czuła się niekomtbrtowo Słynna fotomodelka otwiera nowy biznes: będzie prowadziła firmę cateringową, oferującą dietę pudełkową. Zainspirowały ją do tego jej własne problemy z jelitami. - Siedziałam 12 godzin na planie „Top Model” i czuwałam, jak ten brzuszek rósł, rósł, spódniczka robiła się za ciasna. Nie czułam się komfortowo - tłumaczy w Pudelku. Dzisiaj każdy chętny może zamówić w firmie Krupy posiłki w cenie od 69 do 89 zł dziennie. Dieta opracowana przez fotomodelkę jest pełna błonnika i opiera się na produktach o niskim indeksie glikemicznym. Są w niej różnorodne dania, pełne warzyw, owoców i orzechów. GRAŻYNA SZAPOŁOWSKA Ma punkty karne Słynna aktorka opublikowała niedawno na Instagramie filmik zza kierownicy, na którym widać, że rozmawiając przez telefon, wpatruje się w urządzenie i nie patrzy na drogę. Początkowo wideo polubiło dwa tysiące osób. Z czasem lawinowo zaczęły się jednak pojawiać krytyczne komentarze, wytykające Szapołowskiej lekkomyślność i łamanie prawa drogowego. „To jest dwanaście punktów karnych oraz 500 złotych mandatu” - napisał jeden z oburzonych internautów. Po kilku godzinach filmik zniknął z Instagrama aktorki. Na tym jednak nie koniec: blo-gerka Niewyparzona Puder-nica zgłosiła nieodpowiednie zachowanie Szapołowskiej na policję. „Stop chamstwu na drogach. Stop bezkarności elit”-napisała. JANUSZ CHABIOR Kocha spokojnie Sympatyczny aktor ożenił się w 2018 roku z koleżanką po fachu - Agatą Wątróbską. Para ma ze sobą świetne porozumienie, mimo że ona jest od niego młodsza o osiemnaście lat. To w naturalny sposób intryguje media. Kiedy więc ostatnio Chabior był gościem podcastu Wojewódzki&Kę-dziersld, padło pytanie czy para nie ma „kłopotu metrykalnego”. - Mnie się wydaje, że jesteśmy rówieśnikami, jakkol-wiek to zabrzmi, bo w ogóle nie czuję tej różnicy wieku. Nie dlatego,że Agata jest byćmoże mentalnie sześćdziesięcioletnią kobietą - zażartował aktor. Idodał: -Wymiary miłości są różne, że to może być spokojnie również. Ta różnica wieku w ogóle nie ma znaczenia. Wodnik (20.01-18.02) Horoskop dzienny wyraźnie mówi, że Twoje oczekiwania wobec innych osób rozminą się z ich możliwościami... Ryby (19.02-20.03) Przyjdzie Ci zapłacić wysoką cenę za brak umiejętności natychmiastowego ugryzienia się w język... Horoskop na dziś mówi, że Cię to zaboli. Baran (21.03-19.04) Zaangażujesz się w przedsięwzięcia realizowane przez inne osoby. Horoskop dzienny na piątek wróży dobre efekty. Byk (20.04-20.05) Nie oczekuj od życia zbyt wiele. Horoskop dzienny mówi, że to raczej Ty będziesz osobą, która musi coś od siebie zaoferować. Bliźnięta (21.05 - 21.06) Poradzisz sobie ze wszystkim, za co się zabierzesz. Horoskop na dziś zapowiada, że ograniczać będzie Cię jedynie Twoja wyobraźnia... Rak (22.06-22.07) Horoskop dzienny na piątek wyraźnie ostrzega, że zadzwoni, bądź przyśle Ci e-ma-ila osoba, która będzie chciała namieszać w Twoim życiu. Lew (23.07-22.08) Przekonasz się, że z marzeń nie trzeba łatwo rezygnować. Ale horoskop dzienny przypomina, że marzeniom należy ^ trochę pomagać... Panna (23.08-22.09) Ktoś będzie próbował wciągnąć Cię w wyrafinowaną grę. Horoskop na dziś wyraźnie ostrzega, że nie będą za tym stać czyste intencje... - Waga (23.09-22.10) Nad Twoją głową widać czarne chmury. Horoskop dzienny na piątek mówi, że nieodzowna będzie czyjaś pomoc. Skorpion (23.10-21.11) Nie zawracaj sobie głowy drobnymi sprawami. Horoskop dzienny radzi zająć się tym, co może dać korzyści. Strzelec (22.11-21.12) Lepiej sprawdź, co masz w lodowce, bo horoskop na dziś nie wyklucza, że w czasie weekendu ktoś będzie chciał Cię odwiedzić. Koziorożec (22.12 -19.01) Horoskop dzienny na piątek radzi unikać ludzi mających problemy z dochowaniem ta-jemnicy. Dzięki temu uda Ci się uniknąć problemów. Głos Redaktor naczelny Przemysław Szymańczyk, Z-cy red. nacz.: Marcin Stefanowski. Wojciech Frelichowski, YnonaHusaim-Sobecka. Prezes Makroregionu Piotr Grabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. Redakcja SŁUPSK, ul. Henryka Pobożnego 19, teł.598488100, redakqa.gp24@potskapress.pl, KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, teL943473552.redakqagk24@polskapress.pl SZCZECIN, Al. Niepodległości26/U1,teL914ffl33M.redakcjags24@polskapiess.pl. Druk Polska Press Oddział Poligrafia, 85-438 Bydgoszcz, ul. Grunwaldzka 229. POLSKA PRESS GRUPA Wydawca PobkaPressSp.zo.o. Redaktor naczelny Dorota Kania P3C ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel. 2220144 00, fax: 22 2014410 www.gp24.pl www, gk24.pl www.gs24.pi ® - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwośćjego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. Dyrektorartystyczny Tomasz Bocheński, Dyrektor marketingu, Rzecznik prasowy Wojciech Paczyński wojciech.paczynski@pokkapress.pl, Dyrektor kolportażu Karol Wlazło ..¿*5«*». i Agencja AlPkontakt@aip24.pl 22 • KRZYŻÓWKA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 leczy zaburzenia głosu i mowy utwór Dantego mazgaj, płaksa ”T~ gruba zasłona klika, sitwa posiad- łości arysto- kraty rzeka jak ryba Boz- nańska -T“ częsc prze- bytej drogi Barto- siewicz lub Geppert słodki ziemniak me ma nałogów budowa na Su kwiat cięty, jastrun długi ganek kolumnowy T kłoda drewna dostojni obywatele miasta ... Croft, filmowa bohaterka ”1“ miękki metal do lutowania J mądry doradca T opera Ver- diego / mroźny miesiąc wzmacnia głos noz og-;a wczesna msza w adwencie 13 duże miasto w Japonii okazja stan w USA sterta słomy pierwia- stek jak planeta młody ssak leśny dawny zespół wokalny styl Pły- wacki płaz bezogo- nowy w parze z morelami zejście z linii ciosu żywica do wyrobu ozdób grono > cn T częsc fal ugu spfaty cm leśny chrust kraina w Azji z Kazaniem hipno- tyczny stan imię Fleminga, pisarza posag przesta- rzałe o sterze 11 liche łóżko, prycza 19 grecki bóg wojny T T pistolet maszynowy z Anglii japoński trunek bogini z Parte- nonu 18 instru- ment Ham- monda T“ lądowy znak nawiga- cyjny stolica Bangla- deszu opera Paaerew skiego I ciało niebie- skie wiąz szypuł- kowy stolica Gren- landii normy; obyczaje stolica Jemenu I tkanina ozdobna T T ladaco 20 pospo- lite oszus- two hokeista na trawie powieść Rodzie- wi- czówny obniżka ceny, forma rabatu dawniej budowa ciała, kształty owoc tarniny ssak z Laponii cykl wierszy TT kuchar- ska recep- tura kontur, szkic nastrój powagi rosyj- skie imię męskie ”r~ kraj z Ottawą cos pysznego ska- fander Eski- mosa Tajka lub Chinka np. „Wesoła wdówka” płynie przez Genewę 12 pirat, kor- sarz T T T T dawna ozdobna brosza 17 ognisko na hali syn Jokasty partia towaru J w portfelu Fina Fernando Santos gra w karty A dla elektryka turecka metro- polia T marka herbaty indyj- skiej _T— gra w zespole rockowym jasne piwo z Anglii gatunek wierzby głębia obrazu Emil, autor powieści „Germinal” kozłek lekarski starożytny poeta grecki okres zabaw i balów napój mleczny strawa, pokarm grecka wyspa T Kró- lewski w stolicy T T T zamieszkała w raju kobiece imię z piosenki T~ zamek króla Artura robi rowki na pilnikach ~“T” dziesięć ,przy-. kazań bożek z tukiem przy- rząd obser- wacyjny “T" trzeź- wiące skała ilasta ”T~ seria- lowy kosmita T smocze drzewo T T płukania tkanin liść sosny 15 archa- iczna 10 imię Chacza- turiana letnie klapki rzymski Eros w muze- alnej gablocie naj- dłuższa rzeka Francji dopływ Warty kościół para- fialny olej skalny brzeczka mio- dowa T stal stopowa 14 ptak dumny z ogona drewno okrę- towe T majak, złuda grecka bogini nie- zgody imię Tysona, boksera np. VAT z bronią w ręku cukrowy sma- kołyk T dawne poń- czochy kobiece imię z Ateny karetka reani- macyjna szef klasz- toru siostra Lilii Wenedy 21 pod- ręcznik do łaciny zielony użytek rodzinna wyspa Odyseusza 16 T_ 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 Litery z pól ponumerowanych od 1 do 21 utworzą rozwiązanie - pouczenie Buddy. zsvNO»Od ooaizViooyaoa ;aiNvzViMZoa Słownik: alwar, Dakka, inwar, Nuuk, Skonto, statura. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 SPORT • 2& SKOKI NARCIARSKIE MĘŻCZYŹNI ROZPOCZNĄ MŚ W PLANICY OD KWALIFIKACJI NA SKOCZNI NORMALNEJ Polacy postraszą Graneruda? Mistrzostwa będą testem dla szkoleniowca polskiej kadry Thomasa Thurnbichlera Artur Bogacki artur.bogacki@polskapress.pl Na ten dzień czekali cały sezon. Nasi reprezentanci oficjalnymi skokami rozpoczną mistrzostwa świata w Planicy - o godz. 17:15 kwalifikacje. Apetyty przed tą imprezą są ogromne. Plan na dzisiaj to oczywiście awans całej naszej ekipy. Powinno być o tyle łatwiej, że w MŚ, w odróżnieniu od PS, poszczególne reprezentacja wystawiają mniej liczne składy. Thomas Thumbichler, trener reprezentacji Polski, po pierwszej części sezonumógłbyćbar-dzo zadowolony, bo wyniki były świetne. Dawid Kubacki długo prowadził w klasyfikacji Pucharu Świata, Piotr Żyła „nauczył się” skakać na równym i wysokim poziomie (regularnie był w „10” PŚ), a Kamil Stoch wykazywał rosnącąformę. Załamanie nastąpiło podczas wyprawy do dalekiej Japonii. W konkursach w Sapporo coś w tej polskiej maszynie się zacięło. Stoch zupeł- nie się pogubił (ostatecznie nie znalazł się kadrze na zawody w Lakę Pladd, miał odpoczywać i trenować w kraju). Kubacki przestał seryjnie stawać na podium (od Sapporo tylko dwa razy na 9 startów był na „pudle”). Wcześniejszego poziomu trzymał się jedynie Żyła, aczkolwiek dwa występy poniżej normy w ostatnich dwóch startach (wLakePladdbyłl9. i25.)mogą budzić niepokój. MŚwPlanicy będą więc ważnym testem dla austriackiego szkoleniowca - jak poradził sobie z lekkim kryzysem w reprezentacji? Wiadomo było, że słabsze wyniki kiedyś przyjdą, ale „dołek” akurat przed najważniejszą imprezą sezonu powinien wzbudził alarm. Dobrze chociaż, że Thumbichler przyznaj e się do błędnych rozwiązań, ato sugeruje, że problemy ikwe-stie do naprawy zostały zdiagno-zowane. Jako że nasza pierwsza ekipa odpuściła ostatni test przed MŚ, PŚ wRasnovie, dzisiejsze skoki mogą dać częściową odpowiedź, w jakiej Polacy są formie. Czy w Planicy uda się nam podtrzymać dobrą serię w MŚ? Medal z tej imprezy nasi skoczkowie regularnie przywożą od 2011 r. (ostatni krążek, brązowy, Adama Małysza). Statystycznie rzec ujmując, największe szanse mamy wdrużynie. Bilans pięciu ostatnich startów to 4 medale: trzy brązowe i jeden złoty (2017). Dwa lata temu wOberstdorfiebyłbrąz. Przypomnijmy, że wspomniany czem-pionat w202lr. w Niemczech był dla nas szczególnie udany z jeszcze ważniejszego powodu. Rywalizacja na skoczni normalnej zakończyła się pewną niespodzianką - wygrał Piotr Żyła. Co ciekawe, na wcześniejszej imprezie, w 2019 r. w Seefeld, na tego typu obiekcie najlepszy był Da-widKubacki. Nie mamy nic przeciwko temu, by w Planicy Polacy skompletowali hat-tricka. Wracając do poprzednich MŚ - w Oberstdorfie Żyła zdystanso-wałm.in. murowanego faworyta Halvora Egnera Graneruda, który był „dopiero” 4- Zresztą Norweg, który wówczas dzielił i rządził na skoczniach w zawodach PŚ, MŚ skończyłbez indywidualnego medalu, bo z dry* giego konkursu wyeliminował go pozytywny wynik testu na koronawirusa. Teraz Grane-md też jest na fali. Początek bieżącego sezonu miał przyzwoity, ale nie tak rewelacyjny, jak Kubacki, i musiał go potem gonić w rankingu. Gdy już Norweg nabrał rozpędu, odleciał konkurent cji - jest liderem Pucharu Świata (z dużą przewagą nad Kubackim). Od pierwszego konkursu Turnieju Czterech Skoczni (29 grudnia) wygrał 9 razy w 14 zawodach, tylko raz w tym czasie nie był na podium! Liczby przemawiają więc za nim. Podobnie jak dwa lata temu w Oberstdorfie, teraz w Planicy też j est głów» nym faworytem. Kto mu może przeszkodzić? My liczymy na Kubackiego, Żyłę i po cichu na Stocha. Może Norwega uda się dziś nieco postraszyć... ©® Finał plebiscytu sportowego Polska Press Grupy Filip Bares redakcja@polskapress.pl SPORT. Finał plebiscytu sportowego Polska Press Grupy zbliża się wielkimi krokami Już w sobotę wyłonieni zostaną najlepsi z najlepszych z poszczególnych województw jak i z całej Polski 25 lutego spotkamy się z najlepszymi sportowcami w województwach i Polsce na uroczystej gali, która odbędzie się w Centrum Olimpijskim w Warszawie. Zwycięzców w tym wyjątkowym plebiscycie wybrali Czytelnicy gazet Polska Press Gmpy. Największy w Polsce Plebiscyt Sportowy to wyjątkowa akcja, w której Czytelnicy Polska Press wybrali najlepszych sportowców wkategoriach Sportowy Talent Roku, Trener Roku, Dru-żyna Roku oraz Sportowiec Roku - Kobieta i Sportowiec Roku -Mężczyzna. Gośćmi specjalnymi będą Kamil Bortniczuk - Minister Sportu i Turystyki oraz Sportowcy Orlen Team, a galę uświetni występ duetu Mavi & Aretha. Głosowanie prowadzone było najpierw na szczeblu powiatowym i wojewódzkim, a następnie na szczeblu krajowym. Wielki finał ma charakter ogólnopolski, gdyż plebiscyt odbywał się również na szczeblu lokalnym i organizowały go redakcje dzienników regionalnych Polska Press we wszystkich województwach w kraju. I to właśnie zwycięzcy z regionów w każdej kategorii awansowali do ogólnopolskiego finału, którego pięknym i podniosłym zakończeniem będzie uroczysta gala, która odbędzie się już w sobotę w Centrum Olimpijskim w Warszawie. Organizatorem plebiscytu sportowego 2022 roku i gali jest Polska Press Grupa. Partnerem głównym plebiscytu sportowego 2022 roku jest PKN Orlen. Gala ogólnopolska została objęta patronatem honorowym Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz patronatem Krajowego Zrzeszenia Ludowe Zespoły Sportowe. - To niezwykle miłe i motywujące, że tak wiele osób mnie wspiera. Że tak wielu ludzi doceniło mój wysiłek i uznało, że to właśnie ja zasłużyłam na wygraną. Dziękuję za wszystkie głosy. Od tego momentu judo stało się dla mnie nie tylko hobby, ale częścią żyda. Dzisiejsze wydarzenie pokazuje, jak wielu jest młodych ludzi pełnych pasji, ambicji i marzeń. Udział w tym plebiscycie pokazuje, że jesteśmy dostrzegani i doceniani - podkreśliła Julia Kocimska, zeszłoroczna laureatka w kategorii Sportowiec roku Polski. Gala plebiscytu sportowego Polska Press Grupa z 2022 roku i laureaci wszystkich kategorii LAUREACI PLEBISCYTU 2021: Sportowiec roku Polski2021-kobieta: 1. Julia Kocimska (UKS Judo Tuliszków), 2. Magdalena Trojnar (Asotra Płomień Sosnowiec), 3. Weronika Kwapisiewicz (UKSTaekwon-Do Świętochłowice). * Sportowiec roku Polski2021-mężczyzna: 1. Michał Antkowiak (Odra Wodzisław Śląski), 2. Dariusz Mazur (Aeroklub Radomski), 3. Robert Gładczak (AZS UŚ Katowice). Sportowy Talent Polski Roku2021: 1. Olivier Warzybok (SMS Rzeszów), 2. Konrad Kałasznikow (LCL-Klub Karate NIDAN Zielona Góra), 3. Karol Luboch (Be- niaminek Soccer Schools Rzeszów). Trener Roku Polski2021: 1. Tomasz Stanek (Klub Sportowy SkivegasSta- ' nek Race Academy Karpacz), 2. Karol Złonkie-wicz (Kadra Pomorza dziewcząt U-15), 3. Włodzimierz Łuczyński (Polskie Stowarzyszenie Strzelectwa Westernowego). Drużyna Roku Polski2021: m 1. KS Turośnianka Turośń Kościelna, 2. LCL - Klub Karate NIDAN Zielona Góra, 3.4EC0 Astra Piekoszów Trampkarz Starszy. ORGANIZATOR: PATRON HONOROWY GALI PATRON GALI PARTNER GŁÓWNY POLSKA PRESS GRUPA Ministerstwo Sportu i Turystyki ORLEN Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 24 SPORT www.sportowy24.pl TENIS STOŁOWY Pogoń w Toruniu Pierwszoligowa Poltarex Pogoń Lębork rozegra w sobotę o godz. 16.00 wyjazdowy mecz z Energą Manekin II Toruń. W1. rundzie pokonała pewnie tego rywala u siebie 8:2. Do rewanż lęborczan poprowadzi kapitan Marek Prądzinski, a wspierać go będą Adam Dosz, Sławomir Dosz i Łukasz Ka-proń. Pogoń jest wiceliderem grupy północnej I ligi, ze stratą 4 pkt do ZKS II Zielona Góra (rozegrał jeden mecz więcej), (jak) LEKKOATLETYKA MP w Słupsku AML Słupsk otrzymał od Polskiego v Związku Lekkiej Atletyki or-| ganizację tegorocznych mi-^ strzostw Polski w sztafetach. 2 Dokładny termin zawodów 2 zostanie ustalony niebawem KRÓTKO V KOSZYKÓWKA Gzami powalczą w Lublinie Dziś w Lublinie rozpocznie się drugi turniej LOTTO 3x3 Ligi. 0 awans do turnieju finałowego ubiegać się będzie m.in. Grupa Sierleccy Czarni Słupsk. W turnieju weźmie udział 12 drużyn Energa Basket Ligi, które zostały podzielone na cztery grupy. Po dwie najlepsze z każdej awansują do ćwierćfinałów. Ich zwycięzcy dołączą do turnieju finałowego, który odbędzie się w sobotę. Czarni rywalizować będą grupie A, mając za rywali Polski Cukier Start Lublin (mecz o godz. 10.00) i Arriva Twarde Pierniki Tomń (11.50). Słupszczanie zagrają w składzie: Krystian Gładikowski, Gracjan Kołodziej, Michał Oleksy i Patryk Przyborowski. Skład pozostałych grup: B -King Szczecin, Rawlplug Sokół Łańcut, MKS Dąbrowa Górnicza; C - Anwil 3x3 Włocławek BM Stał Ostrów Wielkopolski, Śląsk Wrocław; D -Enea Zastał BC Zielona Góra, Enea Astoria 3x3 Bydgoszcz, AGE Spójnia Stargard. Awans do sobotnich finałów wcześniej uzyskały: Legia LOTTO 3x3 Warszawa, TrefTSopot, Tauron GTK Gliwice i Suzuki Arka Gdynia. Sobotnie zmagania pokażą Polsat Sport Extra 1 Polsat Sport News. ten? PŁYWANIE Pierwszy rzut młodzików W niedzielę na basenie SOSiR przy ul. Szczecińskiej 99, w Słupsku odbędzie się I runda Ligi Województwa Pomorskiego Młodzików. Rywalizacja pływaków 12- i 13-letnich rozpocznie się o godz. 930. (jak) Udany start judoków w Mistrzostwach Regionu Północnego w Gdańsku Medaliści Mistrzostw Regionu Północnego z TS Judo Gryf Słupsk Jacek Wójcik jacek.wojcik@gk24.pl JUDO. W Gdańsku odbyły się Mistrzostwa Regionu Północnego młodzików, juniorów młodszych, juniorów i młodzieżowców. W zawodach wzięło udział 440 zawodników z 50 klubów z czterech województw: pomorskiego, warmińsko-mazurskiego, kujawsko-pomorskiego i zachodniopomorskiego. Osiem medali i dużo punktowanych miejsc wywalczyli zawodnicy TS Judo Gryf Słupsk. Startowali także zawodnicy UKS Piast Wrześnie i BKSW Bytów. Bezkonkurencyjna w kategorii do 44 kg był juniorka młodsza Anna Pacewicz, kończąc wszystkie walki przed czasem. W tej samej grupie wiekowej srebrny krążek do 66 kg zdobył Adrian Jakubiniec, który wygrał cztery pojedynki przed czasem, a przegrał tylko jedną walkę. Podobny bilans miał walczący w tej samej kategorii, Łukasz Bielawa. Ostatecznie został sklasyfikowany na 3. miejscu. W wadze do 50 kg trzeci był także Damian Cyrga-nowicz, a wśród dziewcząt druga do 48 kg Zuzanna Martyna. W kategorii młodzieżowej brąz do 66 kg zdobył startujący po raz pierwszy w barwach Gryfa, Ukrainiec Władysław Pohribnyj. W grupie młodzi- ków na trzecich miejscach uplasowali się Jakub Pacewicz (55 kg) i Antoni Żuk (73 kg). Na drugim stopniu podium stanęła młodziczka Piasta, Sara Mazurczak (48 kg). Lokaty innych zawodników z regionu: młodziki 60 kg - 5. Tomasz Pilawka (Gryf); 73 kg -5. Jan Kiżewski (BKSW); mło-dziczki - 52 kg - 7. Maja Ander-man (Piast); juniorzy młodsi -46 kg - 4. Szymon Marciniak (Gryf); 55 kg - 5. Mateusz Woś (Gryf) i Anton Jackiewicz (BKSW); juniorki młodsze 52 kg - 5. Julia Gorzkowska (Gryf); 57 kg - 5. Natalia Misz-kurka (Gryf); juniorzy i młodzieżowcy - 81 kg - 5. Wojciech Wichłacz (BKSW), 7. Andrzej Heimrath(Gryf). Z kolei we Wrześciu odbył się drugi rzut Słupskiej Szkolnej Ligi Judo na rok szkolny 2022/2023. Startowali zawodnicy z roczników 2008-2015, w sumie 54 zawodniczek i zawodników z 22 szkół. Wyniki: dziewczęta - 20kg -l. Iga Nowak (SP Smołdzino); 29 kg -1. Kalina Trojanowska (SP Jezierzyce), 2. Hanna Jarynkie-wicz (SP5 Słupsk); 33 kg -1. Julia Nowak (SP Smołdzino), 2. Maria Jarynkiewicz (SP5 Słupsk), 3. Lena Jaskuła (SP Smołdzino); 44 kg -1. Sara Mazurczak (SP Wrzeście), 2. Maria Łęgowska (SP Jezierzyce); 53 kg -1. Maja Anderman (SP Smołdzino), 2. Oliwia Gliwa (SPl Bytów); chłopcy - 27 kg -1. Dominik Jędrzejczak (SP4 Słupsk), 2. Miłosz Koseńczuk (SP Kobylnica), 3. Fabian Gajewski (SP Słonowice); 29 kg -1. Antoni Ka-wałko (SP Wrzeście), 2. Michał Milewski (SP4 Słupsk); 30 kg -1. Alex Mackus (SP5 Słupsk), 2. Aleksander Kawałko (SP Wrzeście), 3. Wiktor Perkowski (SP Jezierzyce); 32 kg -1. Jan Reca (SP Tuchomie); 2. Marcel Wiśniewski (SP Kobylnica), 3. Wojciech Słomski (SP6 Słupsk); 35 kg -1. Piotr Kłobuch (SP Koń-czewo), 2. Michaił Kliatskov (SP7), 3. Kornel Warząchowski (SP Jezierzyce); 36 kg -1. Nikodem Kreft (SP2 Bytów), 2. Adam Jaworski (SP Siemianice), 3. Szymon Ziobro (SP Wrzeście); 37 kg -1. Dominik Koseń- czuk (SP Kobylnica), 2. Franciszek Marchewka (SP4 Słupsk); 41 kg -1. Igor Pietrzak (SP10 Słupsk); 45 kg -1. Michał Kurek (SP3 Słupsk); 2. Grzegorz Tre-der-Żygowski (SP2 Bytów), 3. Artur Heimrath (SP7 Słupsk); 50 kg -1. Aleksander Przyborek (SP Kończewo), 2. Marcin Gwiżdż (SP10 Słupsk), 3. Aleksander Rawski (SP7 Słupsk); 52 kg -1. Jakub Pacewicz (SP Kobylnica), 2. Mikołaj Kirko (SP Kończewo ); 53 kg -1. Artur Chabowski (SP5 Słupsk), 2. Julian Bogusławski (SP5 Słupsk); 56 kg -1. Bartosz Harbaczonek (SP Po-mysk Wielki), 2. Michał Kazub-ski (SP Trzebielino), 3. Tymon Sośniak (SP5 Słupsk); 60 kg -1. Antoni Jackiewicz (SP Tuchomie), 2. Tomek Pilawka (SP Kobylnica); 70 kg -1. Antoni Żuk (SP10 Słupsk), 2. Jan Kiżowski (SP2 Bytów). Drużynowo po dwóch rzutach Słupskiej Szkolnej Ligi Judo prowadzi SP Kobylnica z dorobkiem 27 pkt. Na kolejnych miejscach są SP Smołdzino (24), SP Wrzeście (18), SP2 Bytów (15), SP Kończewo i SP Tuchomie (po 14). W sobotę o godz. 10.00 w słupskiej hali im. Ryszarda Ksieniewicza przy stadionie 650-lecią, odbędzie się Turniej Judo Dzieci „Gryfek”. Rywalizować będą dzieci z roczników 2012/13 oraz 2014/15. Zostań prenumeratorem! Oszczędzasz 53 zł Prenumerata na 3 miesiące za 50 zł miesięcznie Głos Gazetę dostarczymy codziennie do Twojego domu, biura, tam gdzie chcesz! 0010731634 zamów: O 94 340 1114 od poniedziałku do piqtku w godz. 9:00-15:00 © emoih w prenumerata.gdpiApolskapress.pl Oferta tylko dla nowych prenumeratorów * średnia oszczędność miesięczna w porównaniu do cen w kiosku w 2023r. FOT. TS JUDO GRYF SŁUPSK FOT. PAP/PIOTR NOWAK ZBRODNIE WOJENNE Ukaranie Rosjan za to, co zrobili i robią na ukraińskiej ziemi wcale nie będzie proste str. 8-9 PAMIĘĆ Orchard Lakę: Najstarsze polskie archiwum w Ameryce staje się centrum badawczym str. 12 TEMU NUMERU Polska odgrywa szczególną rolę w polityce USA 2 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 Dorota Kania, redaktor naczelny Polska Press POLSKA RACJA STANU Marcin Kędryna WIATR HISTORII Od początku wojny Polska jest wskazywana jako lider pomocy ogarniętej wojną Ukrainie - zarówno w kontekście humanitarnym, jak i wojskowym. Na przełomie lutego i marca ubiegłego roku zachodnie media pisały, że w Polsce nie ma obozów uchodźców (co jest ewenementem na skalę światową), ponieważ ukraińscy uchodźcy natychmiast dostali pomoc ze strony państwa i obywateli. Od pierwszych tygodni wojny z Polski na Ukrainy płynęła pomoc militarna, mimo oporu niektórych państw Europy Zachodniej. Do historii przejdzie wizyta polskich polityków w ogarniętym wojną Kijowie 15 marca 2022, czyli trzy tygodnie po wybuchu wojny. Szef polskiego rządu Mateusz Morawiedd, wicepremier Jarosław Kaczyński, premier Czech Petr Fiala i premier Słowenii Janez Jan-sza. „Wasza wizyta do Kijowa w tym trudnym dla Ukrainy czasie to silne świadectwo wsparcia. Bardzo to doceniamy” - napisał w mediach społecznościowych zaraz po wizycie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. I chociaż zachodnie media, m.in niemiecki dziennik „Bild” pisały o „historycznej wizycie w Kijowie”, to część polskiej opo-zyq'i - głównie politycy Platformy Obywatelskiej i sprzyjające jej media starały się umniejszyć rangę tej wizyty, podobnie jak skalę pomocy humanitarnej organizowanej przez polskie władze. Niemal identycznie było i jest z pomocą militarną - gdy na Ukrainę jest z Polski przekazywany sprzęt wojskowy, w mediach związanych z PO pojawiają się mało mądre teksty dotyczące jakości naszego uzbrojenia. Cel tych publikacji jest czytelny -im bliżej wyborów parlamentarnych, tym więcej krytyki, która uderzy w przeciwników politycznych, nawet jeżeli chodzi o nasze bezpieczeństwo narodowe. Wieloletnie wspieranie Putina przez zachodnie elity, zwłaszcza niemieckie i francuskie, doprowadziły do rozzuchwalenia Kremla, a kluczowe znaczenie miało brak reakcji zachodniego świata na aneksję Krymu. Rosja i jej przywódcy - mimo zbrodni w Czeczenii i politycznych zabójstw - byli przedstawiani niejako symbole barbarii, ale jako solidni, polityczni partnerzy. Dzisiaj, mimo tych „wysiłków”, zachodni politycy i politolodzy przyznają, że mieliśmy rację, mówiąc o zagrożeniach płynących ze strony Rosji. Naszą pozycję na arenie międzynarodowej potwierdził prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden, który podczas wizyty w Polsce mówił o naszej odwadze i poświęceniu, a światowe media piszą wprost o tym, że Polska jest kluczowym sojusznikiem USA we wspieraniu Ukrainy militarnie, gospodarczo i humanitarnie. Podejście rządzących do Ukrainy jest wyrazem polskiej racji stanu, kierowaniem się interesem obywateli w długofalowej perspektywie - to właśnie dlatego podejmowane są inicjatywy wspierające Ukrainę - państwo zachodniej cywilizacji - do przystąpienia do Unii Europejskiej i NATO. Izolacja Ukrainy, której od wielu lat chciała Rosja, właśnie się kończy, czego dowodem są słowa prezydenta USA: „nasze wsparcie dla Ukrainy nie będzie zachwiane”, „ Ukraina nigdy nie będzie zwycięstwem Rosji, nigdy”. Marcin, byliśmy świadkami inauguracji kampanii wyborczej - krzyknął kolega mój, Paweł, przedzierając się przez tłum w kierunku wejścia do Arkad Kubickiego, po przemówieniu Josepha Robinette Bidena Juniora, XLV1 prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jakby to nie było w sprzeczności do forsowanej przez amerykanistów tezy, że tamtejsze kampanie koncentrują się na tematach wewnątrzkra-jowych - trudno się z tą myślą nie zgodzić. Usłyszałem wczoraj, że Amerykanie długo szukali miejsca na przemówienie prezydenta Bidena. Zamkowy dziedziniec odpadał - był w zeszłym roku. Rozważano plac Piłsudskiego, który tak pięknie wyglądał w telewizorach na całym świecie w osiemdziesiątą rocznicę wybuchu U wojny światowej. Niestety, prezes Jan Kowalski, w ramach przygotowań do odbudowy Pałacu Saskiego, rozkopał plac, więc nic by z tego nie było. Na plac Zamkowy, na którym w 2014 przemawiał Barack Obama, kręciła ponoć nosem ochrona. Kręciła też ponoć na ogrody przed Arkadami Kubickiego, ale wrażenie, jakie to miejsce, ten obrazek, zrobił na specjalistach od wizerunku, wymusiło na Tajnej Służbie zakasanie rękawów i zabranie za robotę. Parę lat temu przyglądałem się z bardzo bliska przygotowaniom do jednej z wizyt prezydenta USA w Polsce. Wizyty, która się w końcu nie odbyła. Ale to akurat nie ma znaczenia. Służby Białego Domu zajmują się każdym drobiazgiem. Rozwaliło mnie, że był człowiek, który rysował storyboardy dla nadwornego fotografa, żeby wiedział, gdzie jakie na trasie prezydenta są optymalne kadry. Teraz prezydent jest inny, inne są też czasy. Nie ma tygodni na przygotowywanie wizyt. W tej sytuacji, inwestowanie tak wielkich środków, jak w przygotowanie tła dla warszawskiego przemówienia, oznacza, że to przemówienie będzie ważne, że obrazki z niego będą się pojawiać jeszcze długo. Razem ze zdjęciami z Kijowa. Przyzwyczailiśmy się w Polsce, że ciągle ktoś w Przemyślu wsiada w pociąg i jedzie do Kijowa. Sam prezydent Andrzej Duda był w Kijowie ze cztery razy. Wyjazd tam głowy amerykańskiego państwa to jednak inna sytuacja. Nie będę się na ten temat rozpisywał, bo te słowa po stokroć padły. Amerykańscy prezydenci nie robili dotychczas takich rzeczy. To bardziej w naszym stylu. Amerykanie poinformowali Rosjan, że jadą przez Ukrainę, nie dając im czasu na jakąkolwiek reakcję. Jedziemy. Uważajcie. Pilnujcie się. Jeżeli coś się stanie - nie ręczymy za siebie. Innymi słowy: Amerykanie zabronili Rosjanom bombardować Kijowa. I Rosjanie nie bombardowali Kijowa. Przemówienie w ogrodach Zamku. Ktoś mi powiedział, że liczył na jasną deklarację. Wyślemy samoloty, wyślemy rakiety. Osiemdziesiąt trzy tysiące rakiet. Że brakło konkretu. Ale to nie tak działa. Konkrety takie będzie prezentował Departament Obrony albo Departament Stanu. Tu chodziło o coś większego. Prezydent Stanów Zjednoczonych powiedział, że Ukraina nie może upaść. Powiedział to w taki sposób, że można podejrzewać, że wojna na Ukrainie będzie jednym z tematów, jeżeli nie jego reelekcyjnej kampanii, to na pewno jego prezydentury. To ma po jego prezydenturze pozostać. Pod Zamkiem Królewskim Biden tłumaczył swoim rodakom, bo to było przede wszystkim do nich skierowane przemówienie, że wojna na Ukrainie to jest amerykańska sprawa. To dla nas, dla Polski, dla Ukrainy, dla całej wschodniej flanki NATO jest bardzo dobra wiadomość, bo przez najbliższe dwa lata, które zostały do wyborów Stany Zjednoczone będą wspierać Ukrainę. I będą wspierać nas. Gwarantują nam bezpieczeństwo. Bo my, tu w Polsce, polski rząd, polscy obywatele, są Ameryce potrzebni. Bo na nas można liczyć. Bardziej niż na innych, z którymi kiedyś Ameryka wiązała wielkie nadzieje. I to jest naprawdę coś ważnego. To, a nie problem, czy ktoś zrobił sobie zdjęcie na stojąco, siedząco. Czy spotkał się przy drzwiach do toalety. Czy półtorej minuty to dużo, a może sześć minut to mało. Czy zdjęcie to jest wyraz poparcia, czy nie jest? Czy jeżeli zdjęcia ma dziesięć osób, to wszystkie popiera, czy tylko trzy z nich? Ludzie (piszę też, niestety, do siebie), tu się historia na waszych oczach dzieje! Bądźcie, na Miłość Boską, poważni. 99 PREZYDENT USA JOE BIDEN W WARSZAWIE Dzisiaj znów widzimy to, co ludzie w Polsce i całej Europie widzieli przez dekady Apetytu autokraty nie da się zaspokoić, trzeba mu się przeciwstawić. Autokraci rozumieją tylko jedno słowo: „nie”, „nie”, „nie” Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 PULS • 3 Telewizja publiczna ZDF zaznacza, że rozmowy w Polsce odbyły się w nieprzychylnej i nieprzyjaznej atmosferze. Komentatorzy twierdzą, że jest to wina polskiej strony, która ostentacyjnie okazywała swoją niechęć nowemu federalnemu ministrowi obrony. Media określiły wizytę jako zimną i samotną, a wspomniane ZDF podało sensacyjną informację, że pociąg, którym z Ukrainy do Polski wjeżdżał Boris Pistorius, przez dwie godziny był celowo przetrzymywany na granicy. Ponadto niemieccy dziennikarze za nieprzyjazny gest uznali fakt, że polski minister obrony Mariusz Błaszczak odmówił udziału we wspólnej konferencji prasowej, aby chwilę później udzielić wywiadu telewizji publicznej. Niemieckie agencje zauważyły także, że Błaszczak nie towarzyszył Pistoriusowi ani podczas składania kwiatów pod pomnikiem Powstania Warszawskiego, ani przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Publicyści wielu stacji radiowych i telewizyjnych mówili wprost, że były to gesty celowe i zaplanowane. Kim jest nowy minister obrony? Boris Pistorius dotychczas był ministrem spraw wewnętrznych Dolnej Saksonii. Z jego powołania na stanowisko szefa obrony tak naprawdę nikt nie jest do końca zadowolony. Partyjni koledzy z SPD mają pretensje do swojego kanclerza, że powołując na ministra obrony... mężczyznę, złamał zasadę utrzymania parytetu. Chodzi o odpowiednią liczbę kobiet w rządzie. Z kolei opozycja wątpi w jego kwalifikacje twierdząc, że Boris Pistorius ma taką samą wiedzę o wojsku i obronności kraju, jak jego skompromitowana poprzedniczka - czyli żadną. W zasadzie jedna cecha nowo mianowanego ministra podoba się wszystkim. Nowy szef niemieckiej obrony jest uważany za rozumiejącego Rosję i jej przywódców. Dla przeciętnego Niemca to cecha najbardziej oczekiwana, bo „w razie konfliktu będzie ostrożny i rozważny”. Ryzykowny krok Nie ulega wątpliwości, że zmiana tak ważnej figury w rządzie Schulza, szczególnie gdy trwa wojna na Ukrainie, byłabar-dzo ryzykowna. Biorąc pod uwagę poprzednią minister i jej niewielkie kompetencje oraz liczne gafy - konieczna. Dotychczasowa polityka Berlina, polegająca na zbliżeniu z Rosją w ramach wzajemnej i ścisłej współpracy gospodarczej, jest wielką klęską. „Rosyjscy przyjaciele” okazali się zwykłymi bandytami, którzy zagrażają sąsiadom, Europie i całemu światu. Teraz wszyscy zadają sobie pytanie: Czy nowy szef obrony Boris Pistorius (SPD) poprawi KTO STOI NA CZELE BUNDESWEHRY? Minęły dwa tygodnie od wizyty nowego ministra obrony Niemiec w Kijowie i Warszawie, a media nie mają wątpliwości, że stosunki polsko-niemieckie nadal nie należą do najlepszych. Berlin jest postrzegany w Warszawie jako hamulcowy w kwestii ukraińskiej, choćby dlatego, że decyzje dotyczące pomocy wojskowej Niemcy podejmują zbyt wolno. I, co gorsze, niechętnie. Czesław Makulski niemiecki wizerunek na arenie międzynarodowej? Jaki jest stosunek ministra do Rosji? Część mediów nad Renem przypomina, że socjaldemokrata Boris Pistorius, co prawda potępił napad Rosji na Ukrainę, ale przez lata należał do tej grupy niemieckich polityków, którzy twierdzili, że Władimir Putin jest demokratą, a z Rosją należy utrzymywać stosunki gospodarcze i polityczne. Pistorius, tak jak wszyscy niemieccy socjaldemokraci, od wielu dekad należą do przyjaciół Rosji i jej przywódców. Obecny prezydent kraju Frank Walter Steinmeier od początku opowiadał się za ścisłą współpracą z Moskwą. Twierdził np., że gazociąg Nord Stream l należy utrzymać, aNord Stream 2 dokończyć. Jego zdaniem nie-miecko-rosyjskie gazociągi są symbolem trwającego dialogu z Rosją i swoistą rekompensatą dla tego kraju za straty poniesione podczas wojny. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu niemiecki prezydent mówił, że relacje energetyczne są ostatnim mostem łączącym Rosję i Europę, którego nie należy burzyć. Podobnie myślały niemieckie elity. Warto przypomnieć, że Boris Pistorius był również szefem założonej przez premiera landu Meklemburgia Pomorze Przednie fundacji, której głównym zadaniem była prawna ochrona gazociągu Nord Stream 2. Fundacji chodziło o uniknięcie ewentualnych amerykańskich sankcji za uczestnictwo w realizacji tego przedsięwzięcia. Zarówno Pistorius (wtedy był szefem MSW wDolnej Saksonii), jakiManuela Sćhwesig (nadal jest premierem landu Meklemburgia Pomorze Przednie), nigdy nie ukrywali, że sympatyzują z Rosją i Władimirem Putinem. Boris Pistorius w2014 r. wzasadzie nie protestował też przeciwko rosyjskiej aneksji Krymu. W Bundesracie przez wiele lat działała specjalna grupa Przyjaźni Niemiecko-Ro-syjskiej, ajej członkiembył... Boris Pistorius. W roku 2022 grupa została rozwiązana. W latach 2014-2020 obecny minister Boris Pistorius wszedł do niemieckiego rządu w momencie, gdy decyzja 0 przekazaniu na Ukrainę czołgów Leopard 1 1 Leopard 2 została podjęta obrony wielokrotnie spotykał się z rosyjskimi politykami i dyplomatami. Do dzisiaj dziennikarze przypominają wypowiedź nowego ministra: „Nigdy nie osiągniemy pokoju w Europie bez udziału Rosji”. Czy ktoś taki może być dobrym ministrem obrony? Czy niemieckie czołgi okażą się kolejną kpiną? Boris Pistorius wszedł do niemieckiego rządu w momencie, gdy decyzja o przekazaniu na Ukrainę czołgów Leopard l i Leopard 2 została pod-jęta. Jak poinformował rzecznik rządu Steffen Hebestreit, rząd federalny Niemiec wydał zezwolenie na eksport 178 czołgów typu Leopard 1. Eksperci wojskowi od razu zauważyli, że czołgi, które jakoby mają trafić na Ukrainę, to wyjątkowo stare i niezbyt bezpieczne konstrukcje. Leopard l to czołg konstrukcji niemieckiej, opracowany w łatach 60. XX wieku dla Bundeswehry. Czołgi te używane są od 1965 roku. Część ekspertów wojskowych ostrzega, że wysłanie 59-letnich maszyn na prawdziwe pole walki jest zwykłym szaleństwem. Ich zdaniem czołg ten ma wyjątkowe słabe 105 mm działo, które jest w stanie zniszczyć stare rosyjskie tanki, wyprodukowane przed 1980 rokiem. Z nowszymi typu T-90, T-80 lub T-72M niemiecka konstrukcja - chociażby ze względu na słaby pancerz -nie ma szans. Komentując zgodę na wysłanie prawie 60-letnich Leopar-dów 1, niemiecki ekspert ds. wojskowości Uniwersytetu Bunde-swery w Monachium prof. Carlo Masala w dzienniku „Die Welt” przyznał, że co prawda konstrukcja tego czołgu jest słaba, ale ze względu na ich liczbę, mogą pomóc w działaniach wojennych. Eksperci spoza Niemiec są bardziej krytyczni w ocenie możliwości bojowych Leopardów 1. Austriacki „Exprès” jest zdania, że ten czołg powinien trafić raczej do muzeum niż na pole walki. Część mediów nieśmiało zauważa, że firma, która dostarczała systemy kierowania ogniem i zapewniała do nich części zamienne, od dwóch dekad jest zamknięta. Teraz należałoby zainstalować nowoczesne systemy kierowania ogniem we wszystkich 178 maszynach. Będzie to drogie i pracochłonne. Czy teraz zgoda na samoloty? Minister ma kolejny „ból głowy”, bo już padają pytania, czy niemiecki rząd przyłączy się do koalicji państw, które wska-zująnakonieczność przekazania Ukraińcom samolotów bojowych. Szefobronynie wychodzi wtej kwestii przed szeregina pytanie o myśliwce dla Ukrainy mówi: „Rozważania o tym, czy Bundeswehra powinna przekazać samoloty, to hipotetyczne pytania, na które niebędę odpo- wiadał”. Poza tym dodaje, że w tej sprawie kanclerz powiedział już wszystko, co trzeba. Temat myśliwców jeszcze nie dominuje, ale już teraz wiadomo, że rząd federalny będzie poddany potężnym naciskom. Były ambasador Niemiec przy ONZ i innych krajach, profesor Christoph Heusgen, który od kilku miesięcy jest nowym szefem międzynarodowej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, wielokrotnie powtarzał, że do skutecznej obrony przed rosyjską agresją Ukraina potrzebuje zarówno ciężkich czołgów, jakibojowych myśliwców. Jak twierdzi Agencja Prasowa DPA, zdaniem Heusgena na Ukrainę powinny trafić myśliwce F-16 oraz unowocześnione i zmodernizowane myśliwce produkcji radzieckiej, które ciągle znajdują się na wyposażeniu wielu armii. Dowództwo ukraińskich sił powietrznych z zainteresowaniem przyjęło doniesienia medialne o mającej się toczyć wewnątrz NATO dyskusji na temat przekazania Ukrainie samolotów wielozadaniowych F-16. Wiceminister spraw zagranicznych Andrej Melnyk wezwał do stworzenia koalicji, która przekaże Ukrainie myśliwce: F-16, F-35, Falcon, Eurofighter, Tornado, Rafale i Gripen. Melnyk zaapelo-wałrównież oto, aby Niemcy dostarczyły na Ukrainę okręty podwodne i wycofane ze służby fregaty. - Potrzebujemy także U-Bo-otów, aby ograniczyć rosyjskie ataki z wybrzeża Morza Czarnego - napisał Andrej Melnyk naTwitterze. Niemiecki kanclerz (co ma w zwyczaju) zdecydowanie zaprzeczył, jakoby rząd federalny rozważałtaką opcję. OlafScholz apel ukraińskiego wiceszefa MSZ nazwał niepoważnym. Niemcy nadal będą pomagać Ukrainie, ale nie chcemy wzmacniać istniejącego konfliktu pomiędzy NATO i Rosją. To są nasze pryncypia - powiedział Scholz i dodał, że Niemcy nie wyślą na Ukrainę żadnych swoich wojsk. Takie samo zdanie wyraził minister obrony Boris Pistorius. Rośnie strach przed wojną Przeciętny Niemiec jest zdecydowanym pacyfistą, boi się wojny i będzie robił wszystko, aby pozostać daleko od wszelkich konfliktów zbrojnych. Dla Niemców patriotyzm oznacza zupełnie coś innego niż dla przeciętnego Polaka. Niemcy w większości uważają, że patriotą jest ten, co... płaci podatki, poprawnie parkuje samochód, ustawia się na schodach ruchomych po prawej strome, kupuje niemieckie produkty lub przychodzi punktualnie do pracy itd. Zdecydowana większość obywateli (nawet w zagrożeniu) nie zamierza walczyć i ewentualnie umierać za kraj. 85 procent twierdzi, że obecnie wojna na Ukrainie jest ich głównym zmartwieniem, a 63 procent obawia się, że Niemcy zostaną wciągnięte do tej wojny (jeszcze w maju zeszłego roku odsetek ten wyniósł tylko 37 proc.). Nie będą bronić kraju Z najnowszego sondażu przeprowadzonego na początku lutego przez instytut sondażowy YouGov wynika, że w razie wybuchu wojny przeciętny Niemiec nie zamierza bronić swojej ojczyzny. Gdyby ktoś zaatakował kraj, to tylko 5 proc. zgłosiłoby się dobrowolnie do wojska, a 6 proc. czekałoby na ewentualne powołanie do Bundeswehry i nie odmówiłoby obrony kraju. Tylko co dziesiąty obywatel zamierza w razie wojny bronić własnego kraju, reszta nie ma na to ochoty. Co trzeci pytany (33 proc.) zostałby w kraju i starałby się nadal w miarę normalnie i bezpiecznie żyć, a co czwarty po prostu deklaruje ucieczkę. Aż 24 proc. badanych bez ogródek zapowiada, że ma w nosie obronę kraju i w razie zagrożenia będzie jak najszybciej uciekać. Niepokojący jest fakt, że wgrupie deklarujących natychmiastową ucieczkę najwięcej jest ludzi młodych, starsi Niemcy (powyżej 50. roku życie) są skłonni bronić kraju lub ewentualnie nieść pomoc innym. 4 Czy obecna wizyta i przemówienie Bidena w Warszawie były wydarzeniami historycznymi? Z punktu widzenia polskiego interesu to było ważne, historyczne przemówienie. Wizyta prezydenta Bidena w Kijowie, to jest znakomita wiadomość dla Polski, ponieważ to oznacza, że prezydent Stanów Zjednoczonych osobiście zaangażował się po stronie Ukrainy, zbudował wokół tego swoją politykę. W związku z tym Ukraina tej wojny nie przegra. Mało tego, Ukraina nie zostanie zmuszona do tego, aby przyjąć jakiś podyktowany przez wielkie mocarstwa pokój. Skąd ta pewność? To wynika między innymi z tego, co prezydent Biden powiedział we wtorek w Warszawie. To jest drugie jego przemówienie definiujące politykę Stanów Zjednoczonych wobec Ukrainy. Ale także w kontekście tego, co powiedziała wiceprezydent USA Kamala Harris na konferencji w Monachium. Stwierdziła, że po pierwsze mamy do czynienia ze zbrodnią przeciwko ludzkości dokonaną przez Rosję na Ukrainie. A przypomnijmy - to są zbrodnie nieulegające przedawnieniu, więc muszą być ścigane. Jest imperatyw ścigania tego rodzaju zbrodni. A więc nie da się zawrzeć układu pokojowego ze sprawcami tego rodzaju zbrodni. Suma tych wypowiedzi, zaangażowanie osobiste prezydenta Stanów Zjednoczonych oznacza, że przez dwa następne lata, do końca kadencji prezydenta Bidena, Ukraina będzie otrzymywać wsparcie militarne, finansowe, polityczne od Stanów Zjednoczonych. Mało tego, to że to ważne przemówienie polityczne, drugie definiujące politykę prezydenta Stanów Zjednoczonych wobec Ukrainy zostało wygłoszone w Warszawie oznacza, że Polska odgrywa w tej amerykańskiej polityce szczególną rolę - bardzo ważną, jedną z kluczowych. Na czym polega ta rola Polski? W Kijowie prezydent Biden, stojąc obok prezydenta Żeleńskiego powiedział o ich pierwszej rozmowie 24 lutego 2022 roku, kiedy w nocy Biden zadzwonił do Żeleńskiego i zapytał go: „W czym mogę ci pomóc?”. Zełenski odpowiedział: „Panie prezydencie, niech pan stanie na czele koalicji państw wspierających Ukrainę. Niech pan taką koalicję zbuduje”. I Biden to obiecał Żeleńskiemu w czasie, kiedy Rosjanie dążyli do zajęcia Kijowa, gdy nie było pewne, że Kijów się utrzyma. Biden obiecał w tej dramatycznej chwili -można powiedzieć „the dar-kest hour of Ukrainę”, najciemniejszej godzinie Ukrainy - że zbuduje taką koalicję i sta- • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 nie na jej czele. I Polska jest jednym z kluczowych członków tej koalicji. Po pierwsze, dostarcza uzbrojenie, po drugie, przyjmuje uchodźców, po trzecie, pełni ważną rolę mobilizującą sojuszników. Tak, jak w ostatnim czasie dzięki Polsce udało się zbudować koalicję sojuszników dostarczającą Leopardy, mimo 50 czerwonych linii namalowanych przez kanclerza Scholza. To Polska te czerwone linie przełamała, za co została między innymi politycznie „nagrodzona” symbolicznie przez prezydenta Bidena. Przyjechał on bowiem do Warszawy właśnie wtedy, kiedy ta decyzja była podejmowana, kiedy Polska powiedziała, że dostarczy Leopardy niezależnie od tego, czy Niemcy się na to zgodzą. Przyjazd prezydenta Bidena do Warszawy oznacza, że to była słuszna polityka. Polska prowadzi właściwą politykę i pełni dużą rolę w tej koalicji proukraińskiej, na której czele stoją Stany Zjednoczone. Zaangażowanie środków amerykańskich w to, jak wyglądało warszawskie przemówienie Bidena, w jego oprawę może świadczyć, że kwestie ukraińskie będą ważnym tematem kampanii reelekcyjnej Bidena. Ależ oczywiście! Uważam, że prezydent Biden tą wizytą i tym przemówieniem zainaugurował kampanię wyborczą. I to nie chodzi o to, że Ukraina staje się przedmiotem politycznego zaangażowania. To z całą pewnością jest tak, że bez zaangażowania prezydenta Bidena Ukraina by nie przetrwała, zostałaby pokonana przez Rosję. Polska znalazłaby się w zdecydowanie groźniejszej sytuacji. Stalibyśmy teraz na skraju wojny, ponieważ Rosja, która pokonałaby Ukrainę, uważałaby, że napaść na sąsiadów jest po prostu skutecznym sposobem uprawiania polityki. Już musielibyśmy się przestawiać na gospodarkę wojenną, z ogromnym kosztem społecznym, gospodarczym i politycznym do zapłacenia. Dzięki prezydentowi Bide-nowi ta perspektywa została od nas oddalona. Dla prezydenta Bidena jest to sukces w polityce zagranicznej, wokół którego będzie budował albo swoje polityczne dziedzictwo, albo swoją kampanię wyborczą. Dmga rzecz, wykraczająca poza Ukrainę: prezydent Biden jest już człowiekiem w podeszłym wieku, politykiem o ogromnym doświadczeniu, ale mającym swoje lata. Dokonując bardzo odważnej decyzji, żeby wsiąść w pociąg w Przemyślu i pojechać do Kijowa, w strefę wojny, niekontrolowaną przez siły zbrojne Stanów Zjednoczonych, wysyła sygnał, że - Prezydent Stanów Zjednoczonych osobiście zaangażował się po stronie Ukrainy. W związku z tym Ukraina tej wojny nie przegra. Mało tego, Ukraina nie zostanie zmuszona do tego, aby przyjąć jakiś podyktowany przez wielkie mocarstwa pokój. Polska prowadzi właściwą politykę i pełni dużą rolę w tej koalicji proukraińskiej, na której czele stoją Stany Zjednoczone - mówi Sławomir Dębski, szef PISM Marcin Kędryna Dębski: Bez zaangażowania prezydenta Bidena Ukraina by nie przetrwała, zostałaby pokonana przez Rosję POLSKA ODGRYWA W AMERYKAŃSKIEJ POLITYCE ROLĘ SZCZEGÓLNA FOT. ADAM JANKOWSKI Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 PULS • 5 NASZYM INTERESEM JEST SZYBKIE ZlVYCIĘSTlVO UKRAINY IV TE/ II DINIE BO TEŻ NIE CHODZI O TO, ŻEBY UKRAINA TKY ZA 10LAT, GDY SIĘ jest wystarczająco dynamicznym politykiem, odważnym politykiem, zdolnym do kiero-wania polityką takiego mocarstwa jak USA, zdolnym do przywództwa w polityce amerykańskiej. „Nie jestem za stary, aby przewodzić Stanom Zjednoczonym”. To jest sygnał polityczny, który prezydent Biden wysyła. I z całą pewnością nie robiłby tego, marząc o emeryturze. Uważam zatem, że zapadła decyzja, iż prezydent Biden chce wykorzystać tę sytuację, by udzielić wsparcia Ukrainie. Po drugie, to jest kolejna rola Polski, bo to Polska zdefiniowała obóz wspierający Ukrainę poprzez podróż do Kijowa. 15 marca 2022 roku, czyli trzy tygodnie po rosyjskiej agresji polski premier, premier Czech oraz Słowenii udali się tym samym pociągiem do Kijowa, żeby udzielić Ukrainie wsparcia. I symbolicznie pokazali, co oznacza być członkiem koalicji proukraińskiej. W ślad za polskim premierem, premierem Czech oraz Słowenii tym samym pociągiem i tą samą drogą podążył prezydent Biden. Symbolicznie ma to ogromne znaczenie. I to był polski pociąg, bo wagony zbudowane są przez bydgoską Pesę. Absolutnie. To są polskie pociągi. Prezydent Duda był w Ukrainie czterokrotnie w ubiegłym roku, jadąc takim samym pociągiem. Polacy pokazali, żęło się da zrobić. Ryzyko jest ogromne, ale to jest relatywnie bezpieczne, że można symbolicznie zapisać się do koalicji wspierającej Ukrainę, jadąc do Kijowa. Przy czym Polacy zrobili to wtedy, kiedy Rosjanie stali jeszcze u wrót Kijowa, dążąc do okrążenia miasta. Odwaga przywódców Europy Środkowej, którzy 15 marca pojechali tam jako pierwsi, była ogromna. Prezydent Biden swoją podróżą do Kijowa potwierdził, że tamta podróż rok temu była właściwą polityką, dostarczanie broni Ukrainie było właściwą polityką. I to jest dowód na to, jaką rolę Polska odgrywa w tej koalicji. My przełamujemy czerwone linie, które niektórzy sobie malują, ograniczając własną politykę. Zatem ryzyko, że w miarę zbliżania się wyborów prezydenc-kichwUSA prezydent Biden odwróci wzrok od Ukrainy i będzie się zajmował wyłącznie sprawami wewnętrznymi amerykańskimi raczej nie istnieje? To jest sprawa wewnętrzna. Rzeczywiście ona będzie wywoływać reakcję wewnętrzną. Przeciwnicy prezydenta Bidena będą go teraz atakować za skalę poparcia dla Ukrainy. Prezydent Tramp komentując wizytę Bidena powiedział, że prezydent Biden jest w Kijowie i trzeba się go zapytać, dlaczego nie jest teraz w Ohio. Oczywiście, że będzie to elementem ataku politycznego, ale z drugiej strony musimy sobie uświadomić, że równoważące znaczenie będzie miało rosnące zaangażowanie Chin po stronie Rosji i rosnące zaangażowanie Chin w atakowanie Ukrainy. Chiny są -z punktu widzenia polityki amerykańskiej - priorytetem. Prezydent Biden siłą rzeczy buduje wspólny front przeciwko autorytaryzmowi, auto-kracjom - mówił zresztą o tym podczas pierwszego przemówienia w Warszawie i do tego nawiązał w drugim przemówieniu w Warszawie. Wspieramy Ukrainę, ponieważ jest to państwo demokratyczne, wspieramy Ukrainę, ponieważ walczy o wolność, wspieramy Ukrainę, ponieważ udzielamy absolutnie fundamentalnej, podstawowej pomocy ludziom walczącym o przetrwanie, ale także ludziom, którzy stawiają czoła inwazji autokra-tyzmu. Więc Chiny wspierające Rosję również będą uczestniczyć w tej kampanii. Moim zdaniem będą osłabiać aktywność i skuteczność ataków na politykę prezydenta Bidena wspierania Ukrainy. Czy to coś znaczy, że prezydent Polski mówi przy kanclerzu Niemiec, że żaden uczciwy kraj nie powinien teraz handlować z Rosją, a za chwilę przy prezydencie Francji, że jedyna szansa na bezpieczeństwo Europy to są więzy transatlantyckie? Każdy taki przekaz jest nie tylko wskazaniem dla przywódców Niemiec i Francji, ale jest adresowany do szerszej opinii publicznej. Chodzi o to, żeby wiedzieć, z jakim rodzajem polityki czy dyplomacji zerwać, która jest dobrą, a która złą. Wdąż są ludzie, którzy mówią, że nie my, nie Polska, jest od tego, żeby kreować europejską politykę. Wciąż pobrzmiewają słowa francuskiego prezydenta Jaquesa Chiraca, że Polacy „Zmarno- wali okazję, żeby siedzieć d-cho”. Czy to, że Prezydent Andrzej Duda pozwala sobie na takie sformułowania świadczy o tym, że jesteśmy w nieco innej pozycji, niż byliśmy wcześniej, czy niż tłumaczono nam, że jesteśmy? Pozycja Polski z całą pewnością w ciągu ostatniego roku się bardzo wzmocniła. Kto wie, czy kiedykolwiek w przeszłości Polska miała tak duży wpływ na politykę Niemiec, Francji, ale także Ukrainy. To jest bardzo rzadki przypadek. Co jest tego powodem? Z jednej strony ogromny deficyt bezpieczeństwa wywołany rosyjską agresją, na który to deficyt Polska potrafiła odpowiedzieć. Odpowiedzieć nie tylko słowem, ale i czynem, tworząc w ten sposób punkt odniesienia i oceny polityki prowadzonej przez innych partnerów, Stanów Zjednoczonych, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii. Dowodem na taką zmianę podejścia, nawet Amerykanów, do prowadzonej przez Polskę polityki, jest to porównanie dwóch sytuacji. Sytuacji oddalonych od siebie o kilka miesięcy. W marcu ubiegłego roku Polska zaproponowała przekazanie Ukrainie MiG-ów 29, włączając w to Niemców i Amerykanów. I ten pomysł został wiosną zablokowany. Tymczasem podobna nasza propozycja, dotycząca tym razem czołgów Leopard, przed kilkoma tygodniami, spotkała się z amerykańskim poparciem, a w efekcie Niemcy - nie chcąc politycznie skapitulować przed Polską - wymusiły na Amerykanach przekazanie Abramsów. To pokazuje, że Ameryka stoi po stronie Polski i że jesteśmy w stanie skutecznie wpływać na politykę najsilniejszych partnerów swoim przykładem. Pokazujemy, że jako wolny świat jesteśmy w stanie wspierać Ukrainę w wojnie obronnej. Czy ta zmiana, to jest efekt tego, co się zmieniło w ciągu roku? Czy ta sytuacja jest może efektem polityki, także w regionie, prowadzonej przez Polskę od 2015 roku? Oczywiście w regionie jesteśmy państwem największym, będziemy prawdopodobnie posiadali największy potencjał wojskowy w Europie, więc siłą rzeczy Polska już od dłuższego czasu jest państwem, które odpowiada na zapotrzebowanie polityczne do inicjowania współpracy w regionie. Polska odpowiada i będzie odpowiadać na zapotrzebowanie w zakresie bezpieczeństwa. Aspirujemy do tego, żeby zbudować 300-tysięczną armię i ta armia będzie w stanie nie tylko bronić Polski, ale także przyjść w razie potrzeby innym sojusznikom w NATO z pomocą. . Takim potencjałem nikt poza Polską w regionie nie dysponuje. Z tym wiąże się polityczny prestiż, ale także odpowiedzialność, ponieważ rolą Polski powinno być reprezentowanie interesów tych mniejszych państw z regionu, 0 mniejszym potencjale, wobec silniejszych partnerów. Polska zyskuje wówczas, kiedy generuje wspólne działanie całego regionu. Buka-resztańska Dziewiątka - z wyjątkiem Węgier- pokazuje, że cały ten region poza Węgrami jest w stanie wpływać na politykę silniejszych partnerów. Prezydent Biden przyjeżdża właśnie do regionu, przyjeżdża do Polski, aby się spotkać z Bukareszteńską Dziewiątką, a nie przyjeżdża do Berlina, nie przyjechał do Monachium na konferencję bezpieczeństwa. Niemcom bardzo zależało na tym, żeby to najważniejsze przemówienie polityczne Bidena, dotyczące Ukrainy i Rosji, zostało wygłoszone właśnie w Monachium. Amerykanie z jakiegoś powodu uznali, że lepszym pomysłem jest, żeby to wygłosić w Warszawie i powiedzieć „Be like Poland”. Bądźcie tak jak Polska, czyli udzielajcie pomocy Ukrainie, zbrojnej i finansowej, wspierajcie uchodźców, pomagajcie Ukrainie, bo to jest polityka, której wolny świat potrzebuje 1 na którą wolny świat zasługuje. Ostatnio modne jest przypominanie tego, że ostatnim prezydentem Stanów Zjednoczonych, który był wNiemczech na ofiqalnej wizycie, był Obama. Powiedzmy sobie tak, prezydenci Stanów Zjednoczonych nie przyjeżdżają do Europy w celach, bym powiedział, sentymentalnych, ale przyjeżdżają ze względu na to, że jest to konieczne do prowadzenia polityki Stanów Zjednoczonych i realizuje to interes Stanów Zjednoczonych. To, że prezydent Biden przyjeżdża do Polski, a nie do Niemiec, pokazuje, że uważa, że właśnie związki z Polską, Polski przykład, służą interesom Stanów Zjednoczonych bardziej niż polityka Niemiec. Podróż do Niemiec wiązałaby się z koniecznością odpowiadania na pytania dziennikarzy dotyczące oceny polityki Niemiec. Biden, prosto z Kijowa przyjeżdża do Warszawy, bo Polska okazała się być dobrym sąsiadem i przyjacielem, w myśl amerykańskiego przysłowia a friend in need, a friend in-deed. Spotkać się z przywódcami B9, zaraz po rozmowach z Żeleńskim w Kijowie, po to, żeby wysłać polityczny sygnał do Rosji, do Chin, do sojuszników, i zbudować w ten sposób dobry fundament, przyczółek pod zbliżającą się kampanię wyborczą na urząd prezydenta. Ta pozycja Niemiec wobec Polski w percepcji USA wyraźnie się zmieniła. Słyszałem od kogoś, że w czasie szczytu NATO w Warszawie, podczas rozmowy Duda-Obama, na każdą propozycję ze strony polskiej Obama pytał: a co na to Niemcy? Czy skonsultowaliście to już z Berlinem? Wrażenie było takie, że administracja Obamy traktowała Polskę jak państwo uzależnione politycznie od Niemiec. To się zmieniło za Trampa i dalej tak jest. Niemcy były od 30 lat, od upadku Mura Berlińskiego, głównym amerykańskim sojusznikiem w Europie. Upadek Mura został zdefiniowany przez środowiska demokratyczne, zwłaszcza od Clintona, jako sukces amerykańskiej polityki. Nawet większy niż wygrana w n wojnie światowej. Oni wokół tego zbudowali legendę. Problem, który powstał obecnie, wynikał z tego, że Niemcy i ich polityka wobec Rosji, po pierwsze, nie tylko poniosła całkowite fiasko, skompromitowała się na całej linii, ale także w dużej części właśnie ta polityka ponosi odpowiedzialność za rosyjską agresję na Ukrainę. Zaproponowali Zachodowi karmienie bestii. Polityka polegająca nakarmieniu bestii, także interesami i integralnością terytorialną jej sąsiadów, okazała się groźna nie tylko dla najbliższego sąsiedztwa Rosji, ale okazała się niebezpieczna dla interesów Stanów Zjednoczonych. To wymusiło na Amerykanach zmianę. Prezydent Biden przyjeżdża do Polski w chwili, gdy okazuje się, że skuteczna polityka Polski wobec Niemiec polega na polityce faktów dokonanych. Konsultacja z Niemcami, które w swojej polityce dążyły do tego, żeby pomagać jak najmniej Ukrainie i robić to jak najwolniej, do niczego dobrego by nie doprowadziła, a można powiedzieć, byłaby sprzeczna z polityką Stanów Zjednoczonych, prezydenta Bidena, interesami wolnego świata, więc dlatego prezydent Biden pokazuje, swoją obecnością, swoim przemówieniem programowym, że świat potrzebuje bardziej polityki takiej, jaką prowadzi Polska, niż ta, którą prowadzą Niemcy. To oznacza pewien przełom? W tym sensie jest to z całą pewnością pewna zmiana akcentów w polityce amerykańskiej, bardzo trudna, zwłaszcza dla demokratów, ponieważ demokraci, do ubiegłego roku, także administracja Bidena, starali się Niemcy ochronić. Te słowa o konieczności utrzymania jedności, utrzymania sojuszu Europy, wolnego świata, wobec Rosji oznaczało de facto podciąganie Niemiec do mainstreamu. To Niemcy wypadły poza mainstream wolnego świata, a administracja Joe Bidena przez ostatni rok starała je się tam dociągać. Polska Amerykanom w tym pomagała między innymi polityką faktów dokonanych. My musimy obecną sytuację wykorzystywać do tego, aby kształtować politykę wolnego świata zgodnie z naszymi interesami, a naszym interesem jest niewątpliwie szybkie zwycięstwo Ukrainy w tej wojnie, bo też nie chodzi o to, żeby Ukraina wygrała za 10 lat, gdy się wykrwawi. Abyśmy nie mieli do czynienia z sąsiadem, który jest całkowicie zrujnowany, ale żeby to było państwo i społeczeństwo mające dobre perspektywy rozwoju i aby Polska była kluczowym partnerem w drodze do realizacji ukraińskich aspiracji. To jest zgodne z polską racją stanu i trzeba tak zakrzywiać tę medianę wspólnych interesów wolnego świata, USA i ich sojuszników, aby tę koniunkturę dla Polski ukształtować w sposób maksymalny. CV Sławomir Dębski Dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynaro-wych (PISM). Z wykształcenia historyk, politolog, ekspert ds. międzynarodowych. Autor wielu książek, artykułów. Zainteresowania: polska polityka zagraniczna, polityka zewnętrzna UE, NATO, rosyjska polityka zagraniczna i wewnętrzna, stosunki niemiecko-rosyj-skie. ^DW^PRZnWDWI^SoPY ŚRODKOWE], KTÓRZY 15 MARCA POJECHALI TAM JAKO PIERWSI, BYŁA OGROMNA. / WIZYTA BIDENA W KIJOWIE TO POTWIERDZIŁA 6 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 KOHUT: BIDEN WYSYŁA JASNY KOMUNIKAT, ŻE USA SĄ ZDETERMINOWANE, ŻEBY UKRAINIE POMAGAĆ - Amerykańska administracja patrzy dziś na ten konflikt jako na czas wyboru, który zdefiniuje przyszły ład międzynarodowy. I to ważne stwierdzenie, że autokraci rozumieją tylko jedno słowo: nie. Takim wyraźnym powiedzeniem „nie" Rosji jest postawa USA w ciągu ostatniego roku - mówi amerykanista Andrzej Kohut Anita Czupryn Poniedziałkowa wizyta prezydenta Joe Bidena w Kijowie chyba zaskoczyła wszystkich, łącznie z Putinem? Rzeczywiście, myślę, że tak było. Amerykańskim służbom i zapewne też współpracującymi z nimi służbom innych państw udało się utrzymać w tajemnicy wizytę Bidena w sposób na tyle skuteczny, że świat dowiedział się o niej w momencie, kiedy w mediach społecznościowych pojawiły się obrazki z tej wizyty prezydenta w Kijowie. Dla Władimira Putina to niewątpliwie było zaskoczenie i to wyjątkowo niemiłe. Ponieważ, przypomnijmy, stało się to rok po tym, jak Rosjanie dokonali inwazji na Ukrainę. Być może Putin zakładał wtedy, że to on będzie defilował w Kijowie już wkrótce, może po kilku dniach, może po kilku tygodniach. Tymczasem rok później Rosjanie są od Kijowa o wiele dalej, niż byli na początku tej inwazji, a po stolicy Ukrainy przechadza się prezydent Stanów Zjednoczonych w towarzystwie prezydenta Ukrainy, który go zaprosił. I ma to ogromne znaczenie symboliczne. Symboliczne, ale czy również historyczne?Topierwsza wizyta prezydenta Bidena na Ukrainie. Był w Kijowie wcześniej, ale jako wiceprezydent. Myślę, że to, czy dana wizyta jest historyczna czy nie, można ocenić dopiero z dłuższej perspektywy; z pewnością jednak mamy tu do czynienia z jednym z ważniejszych wy- 4 darzeń tej wojny, które prawdopodobnie będą definiowały w przyszłości to, jak ten kon- flikt wyglądał. Wydaje mi się, że tak jak inne wydarzenia w ciągu tego roku stanowiły często symbol dodający Ukraińcom otuchy w tej walce, którą toczą czy dodający entuzjazmu tym wszystkim, którzy Ukrainę wspierają, tak też taką rolę odgrywa wizyta Bidena w Kijowie i te obrazki, które świat zapamięta. To jest też bardzo konkretna wizyta, bo przecież prezydent Biden potwierdził pomoc wojskową Ukrainie o wartości pół miliarda dolarów. Chodzi między innymi o pociski do systemów HIMARS oraz przedw-panceme systemy rakietowe Javelin. Oczywiście, że ta wizyta ma również pewien konkretny wymiar, z którym Biden do Kijowa przyjechał, natomiast mimo wszystko wydaje mi się, że to nie jest tutaj najważniejsze. Pomoc amerykańska była już w tych kilkunastu ostatnich miesiącach ogłaszana wielokrotnie, często nawet na większą skalę, jak chociażby niedawno, kiedy dotyczyło to czołgów, które mają trafić na Ukrainę. Natomiast tutaj pierwszeństwo ma jednak ten wymiar symboliczny, ale również i polityczny. Pamiętajmy, że to jest też moment, kiedy pojawiły się w przestrzeni publicznej wątpliwości, jak długo Stany Zjednoczone będą jeszcze wspierały Ukrainę. Wiadomo, że ten zapał dla pomocy Ukrainie słabnie w amerykańskim społeczeństwie; stopniowo, ale jednak, takie zmęczenie wojną się pojawia. A zeszłoroczne jesienne wybory przyniosły co prawda umiarkowany, ale znów sukces republikanów, gdzie głosów sceptycznych wobec pomocy Ukrainie jest nawet więcej. Pojawiły się zatem wątpliwości, na ile trwałe jest to wsparcie Amerykanów. I dosłownie w przededniu rocznicy rosyjskiej inwazji Joe Biden wysyła bardzo jasny komunikat, że ta pomoc amerykańska będzie trwała, że Stany Zjednoczone są zdeterminowane, żeby Ukrainie pomagać. No i robi to, wydaje się, w najlepszy możliwy sposób, oceniając na gorąco, na podstawie relacji, które są widoczne podczas tej niespodziewanej, niezapowiedzianej wizyty w Kijowie. Ta niespodziewana wizyta wskazuje też chyba na zupełnie nowy wizerunek Bidena, który postrzegany był jako wiekowy, co zrozumiałe, bo skończył już 80 lat. Na Twitte-rze pojawił się ciekawy komentarz: „Amerykańska polityka w najlepszym, kowbojskim stylu”. A jakby tego było mało, Biden pojawił się w centrum Kijowa w ustanowionym ku czd poległych w czasie Rewolucji Godności w 2014 roku Dniu Bohaterów Niebiańskiej Sotni. Przyznać trzeba, że Amerykanie umieją symbole-jak to się kolokwialnie mówi - i również administracja Bidena doskonale zdaje sobie sprawę, w jaki sposób taki przekaz, potężny, idący w media społeczno-śdowe, kreować. I tak, ta wizyta była też okazją do kreowania takiego przekazu również, bo słowa, które Biden przekazał Ukraińcom, czy te deklaracje na temat zbrojeń, mógłrównie dobrze przekazać podczas wizyty w Warszawie, we wtorek na Placu Zamkowym. Byłoby to niewątpliwie dużo łatwiejsze organizacyjnie, czy też ze względówbezpieczeństwa. Natomiast zdecydowano się na podróż do Kijowa, bo, moim zdaniem, Amerykanie rozumieją - i rozumie to również administracja Bidena - jaka jest dzisiaj siła materiałów wizualnych. Jak duże znaczenie mają fotografie, nagrania, które będą krążyły przez lata. Oczywiście, będą one służyły samemu Bidenowi wbudowaniu jego wizerunku, być może też w następnych wyborach prezydenckich, ale będą też służyły kreowaniu takiej kontmarracji dla propagandy rosyjskiej. No, bo trudno o wyraźniejszy symbol tego, jakbardzo ta rosyjska tak zwana operacja specjalna się nie udała, niż fakt, że amerykański prezydent mógł w ostatni poniedziałek relatywnie bezpiecznie przemieszczać się po Kijowie. Jeśli pan już wspomniał o nagraniach i zdjęciach, to ogląda- łam to, co zamieszczał prezy-dent Wołodymyr Zełenski na swoich mediach społeczno-śdowych. Wrażenie robi zwłaszcza ten film z powitaniem prezydenta Bidena, gdzie Zełenski wychodzi z pałacu ze swoją żoną, a potem, kiedy amerykański prezydent wita się z przedstawicielami Ukrainy, Zełenski ociera łzę, która spłynęła mu po policzku. Ten przekaz był mocno wzruszający. Myślę, że dla samego prezydenta Żeleński ego to też był ogromnie ważny moment, potwierdzający, że ten jego opór miał sens. Że te trudne decyzje, które podjął na początku tego konfliktu, kiedy zdecydował się wezwać Ukrainę do oporu, kiedy zdecydował się pozostać w Kijowie wtedy, kiedy jego ży-de było zagrożone. To nie ulega wątpliwości, że wtedy Rosjanie polowali wręcz na Żeleńskiego. On zdecydował się pozostać wKijowie, samemu będącta-kim właśnie symbolem ukraiń skiego oporu. Dziś, po roku, w pewnym sensie obserwujemy taką klamrę, kiedy mógł spotkać się w Kijowie z prezydentem Bidenem, co dowodzi pewnej słusznośd tych decyzji, jakie wtedy podjął. Jak wizytę Bidena wKijowie potraktowały amerykańskie media? Chyba nikt nie miał wątpliwo-śd, że zadziało się coś wyjątkowo ważnego; podkreślany jest fakt, że Biden znalazł się w stolicy państwa, na terenie którego toczy się wojna, że to oznacza też mocny, symboliczny przekaz ze strony jego administracji, właśnie w tym kluczowym momende, kiedy Rosja z jednej strony chce celebrować rocznicę rozpoczęda tej inwa2ji, a z drugiej strony, przygotowuje się do rosyjskiej ofensywy. Tego rodzaju komentarzy w amerykańskich mediach rzeczywiśde nie brakuje. Ale dominuje też zaskoczenie, bo amerykańscy dziennikarze byli zaskoczeni, podobnie jak komentatorzy na całym świede, ale wydaje się, że ta wizyta spotyka się z dużym uznaniem; wizerunek Bidena przedstawiany jest dość pochlebnie. Choć poniedziałkowa wizyta prezydenta Bidena w Kijowie była zaskoczeniem dla Putina, to jednak w ubiegły weekend rosyjskie media skupiały się na podawaniu przekazu, że to Ameryka jest winna tej wojny. To przekaz, który propaganda Putina stara się budować od samego początku. Rosjanie twierdzą, że toczą wojnę obronną, że zostali niejako napadnięd przez NATO, które rozszerzało zasięg swoich wpływów, teraz chcą rozszerzyć do Ukrainy, co było niebezpieczne dla samego państwa rosyjskiego. Mało tego, Rosjanie, odkąd ta „operacja specjalna”, jak chciał to nazwać Putin, nie poszła po jego TwSoż^mwm^DA^^ ŻE TO ON BĘDZIE DEF/LOILA IKKIJOll TE ROK PÓŹNIEJ ROSJANIE SĄ OD KIJOHA DALEJ NIŻNA POCZĄTKUINIIAZJI myśli, starają się tłumaczyć te niepowodzenia właśnie faktem, że to nie Ukraina, a cały zachodni świat walczy z Rosją. Dlatego, nie dość, że Rosja toczy wojnę obronną, to jeszcze staje wnierównej walce i stąd się biorą jej niepowodzenia, jeśli się do nich rosyjska propaganda przyznaje; a czasem się przyznaje. Nie matu absolutnie niczego nowego. Myślę, że tę linię propagandową Putin będzie starał się utrzymać; widać to również było w jego przemówieniu. Ciekawe, czy Putin nie musiał go zmieniać, kiedy w poniedziałek zobaczył, jak prezydent Biden przechadzką w cen-trum Kijowa zagrał mu na nosie. Definitywnie Amerykanie wyrządzili tym dużą „krzywdę” rosyjskiej propagandzie, uderzając w ten rosyjski przekaz budowany od tygodni w sposób bardzo skuteczny - za pomocą jasnego, czytelnego symbolu, pokazującego, że ta rosyjska narracja o skuteczności ich operacji prowadzonej na Ukrainie, o sukcesach rosyjskich, jest kompletnie nieprawdziwa. Porażka tych planów, które były tworzone przed 24 lutego, jest widoczna jak na dłoni, również tego dnia, kiedy Rosjanie celebrują tę rocznicę. Niezależnie od wszystkich słów Putina, tego w czasie jego orędzia nie udało mu się przykryć. Spodziewaliśmy się, że przemówienie Bidena tego dnia w Warszawie może z putinow-sldm orędziem przed Radą Najwyższą korespondować, może być na to orędzie odpowiedzią. Tak się stało? Już poprzednia wizyta Bidena pokazywała wyraźnie, że Rosja zwraca uwagę na tego rodzaju wydarzenia. Wtedy na wizytę Bidena Rosja odpowiedziała demonstracyjnym atakiem rakietowym na Ukrainę. Rzeczywiście ze strony Putina spodziewaliśmy się deklaracji dotyczących tego, na co Rosja nie zamierza Amerykanom pozwolić w tej części Europy; zapowiedzi, że to właśnie Stany Zjednoczone dążą do rozpętania kolejnej wojny światowej. Krótko mówiąc, to powrót do tych tez, które Putin już wielokrotnie w ciągu tego roku prezentował. Obecność Bidena w tej częśd Europy oznacza też konkretny przekaz dla Putina: „Am kroku dalej. Tu jest granica. Tu jest NATO”. Takjest. No, to jestteż coś, 0 czym Biden mówił od początku tego konfliktu, mówił to zresztą w Warszawie rok temu 1 przypomniał teraz, że nawet cal ziemi NATO-wskiej nie może być zaatakowany przez Rosję bez odpowiedzi ze strony sojuszników, ze strony Stanów Zjednoczonych. Podkreślał, że tu nienaruszalność terytorium Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 PULS • 7 stotliwość, jeżeli chodzi o wizytę amerykańskich prezydentów w Polsce. I to pokazuje, że rola Polski dziś, z perspektywy amerykańskiej, jest bardzo ważna. Jesteśmy państwem uważanym za jednego z kluczowych partnerów, jeśli idzie właśnie o powstrzymywanie Rosji i wspieranie Ukrainy. Polska zdecydowała się w znacznym stopniu wspierać Ukrainę militarnie, pośredniczy w przekazywaniu zachodniej broni na Ukrainę, wreszcie, przyjmuje ukraińskich uchodźców. Ten ostatni fakt jest zresztą bardzo szeroko komentowany w amerykańskich mediach. Dzisiaj właściwie większość relacji dotyczących Polski w mediach amerykańskich gdzieś wiąże się ze wspomnieniem o tym właśnie, jak dużą liczbę uchodźców Polska przyjęła, w jak krótkim czasie, po rozpo-częciu tej inwazji Polska była w stanie taką pomoc zorganizować. To zrobiło ogromne wrażenie, bardzo korzystnie wpłynęło na wizerunek państwa polskiego i Polaków za oceanem i jest to przez Amerykanów pamiętane. To świadczy też o tym, że relacje polsko-amerykańskie, które uległy znacznej poprawie po rozpoczęciu tej fazy konfliktu na Ukrainie, z którą mamy do czynienia od roku, w dalszym ciągu są utrzymywane na wysokim poziomie. To jest wreszcie sygnał, że amerykańska administracja bardzo pilnie przygląda się temu, co dzieje się na wschodniej flance NATO. Nieprzypadkowo Biden spotykał się nie tylko z przedstawicielami państwa polskiego... | • • - ate • z Bukareszteńską Dzie-* wiątką. £ Tak jest, z przywódcami Buka- Kohut: Wizyta Bidena w Kijowie to jedno z ważniejszych wydarzeń tej wojny, które reszteńskiej Dziewiątki, poka- prawdopodobnie będzie definiowało to, jak ten konflikt będzie wyglądał żując, że tutaj również jest istotny aspekt jego wizyty. NATO będzie chroniona przez Stany Zjednoczone. Tegoroczna wizyta prezydenta w Kijowie, w Warszawie, w takim momencie spotkanie z Buka-resztańską Dziewiątką było niejako kolejnym podkreśleniem tego przekazu, który płynie z Waszyngtonu i jeszcze od czasów sprzed rosyjskiej inwazji, sprzed 24 lutego, bo już wtedy tego rodzaju komunikaty Biden wysuwał i ten rok konfliktu niczego tutaj nie zmienił. Nawiasem zauważając, wyjaśniło się, dlaczego już w piątek Biały Dom dokonał korekty, zmieniając datę przylotu Bidena do Polski Wtedy dowiedzieliśmy się, że amerykański prezydent nie przyleci w poniedziałek, tylko we wtorek. Czy tooznacza,że wizyta Bidena wPolsce ma teraz mniejsze znaczenie? Ona nie straciła na znaczeniu politycznym. Tu nie ma wątpliwości, że wizyta Bidenawtej części Europy, oprócz jasnego sygnału w kierunku Rosji czy Ukrainy, niesie ze sobą też szereg sygnałów w stosunku do europejskich sojuszników, a przede wszystkim do sojuszników na wschodniej flance NATO i do Polski, jako do ważnego partnera w tym trudnym czasie. Natomiast zdecydowanie symboliczny wymiar tej wizyty został przyćmiony przez to, co wydarzyło się w Kijowie. Pytanie tylko, czy to źle? Wy-daje się, że tutaj cel tej amerykańskiej wizyty jest dla Polski ze wszech miar korzystny. Prezydent Biden już rok temu wygłosił bardzo ważne przemówienie na Placu Zamkowym w Warszawie i nawet jeżeli tegoroczne przemówienie zdaniem niektórych nie okazało się aż tak dużym medialnym wydarzeniem, jakmogłoby być, gdyby nie było wizyty w Kijowie, to jednak wydaje się, że również nam powinno zależeć, aby ten cel, jakim jest utrzymanie niepodległości Ukrainy, został zrealizowany. Jeżeli lepiej posłużyła temu wizyta Bidena w Kijowie, abezapelacyjnie się wydaje, że tak jest, że siła tego przekazu została zwielokrotniona przez to, że właśnie tam, w ukraińskiej stolicy się pojawił, to należy temu kibicować. Poparcie dlaUkrainyjest absolutnie kluczowe. Zresztą wiemy przecież, że Ukraina nie broniłaby się w tak skuteczny sposób, jak to robiła w ciągu ostatniego roku, gdyby nie amerykańskie wsparcie wywiadowcze, amerykańskie wsparcie militarne, finansowe, wreszcie amerykańskie wsparcie dyplomatyczne; zorganizowanie całego świata zachodniego w tym poparciu dla Ukrainy. Niemniej ta wizyta ważna jest również dla Polski... No właśnie, kiedy rozmawialiśmy wcześniej, zwrócił pan uwagę,że Biden byłwPolsce niecały rok temu. Prezydent Biden przyleciał do Polski po raz drugi wtaknie-wielkim odstępie czasu, bo ostatnio był niespełna 12 miesięcy temu, w marcu zeszłego roku. To jest bardzo duża czę- Co uzyskaliśmy, albo co możemy przy okazji tej wizyty wykorzystać, jak się zaprezentować na międzynarodowej arenie? Myślę, że już w ciągu ostatniego roku Polska wykonała bardzo dużą pracę, żeby się we właściwy sposób pokazać na arenie międzynarodowej, jako wiarygodny partner Stanów Zjednoczonych i nie tylko Stanów Zjednoczonych, jeżeli chodzi właśnie o pomoc militarną dla Ukrainy, o wspieranie uchodźców, uciekających przed wojną. Jeżeli chodzi o uzyskanie czegoś w ramach tej wizyty, to tutaj również myślę, że ta wizyta mimo wszystko była elementem pewnych dziejących się procesów. Przedstawiciele amerykańskiej dyplomacji czy przedstawiciele amerykańskiej administracji spotykają się regularnie ze stroną polską i wiele toczących się kwestii będzie się toczyło nadal. To kwestie związane z bezpieczeństwem, jak również z innymi, interesującymi stronę polską sprawami. Niektórzy z komentatorów chcieli widzieć wizytę prezydenta Bidena na wzór tej Johna Kennedy’ego przed Bramą Brandenburską w 1963 roku, kiedy to Kennedy przedstawiał wizję Stanów Zjednoczonych jako przywódcy wolnego świata wobec zagrożeń ze Wschodu. Historia znów się powtarza? W pewnym sensie dzisiejsza sytuacja rzeczywiście w jakimś stopniu przypomina tamtą zimno wojenną, chociaż oczywiście należy pamiętać, że dzisiejsza Rosja mimo toczonego konfliktu na Ukrainie, jest państwem o wiele słabszym niż ówczesny Związek Radziecki, który razem ze Stanami Zjednoczonymi dzielił świat na połowę. Dziś tą siłą, której sami Amerykanie najbardziej się obawiają i na którą zwracają baczną uwagę, są Chiny. Natomiast faktycznie ta sytuacja w Europie trochę przypomina ten układ zimnowojenny; na nasze szczęście dzisiaj gdzie indziej przebiega ta linia podziału, niż przebiegała wiatach 60. i stąd tego rodzaju porównania do prezydenta Kennedyego czy do przemówienia, które często jest przypominane, czyli przemówienie Ronalda Reagana, kiedy zwracał się do Michaiła Gorbaczowa z żądaniem o zburzenie muru berlińskiego. To są te historyczne odwołania, które łatwo przychodzą nam na myśl. Na pewno jest tak, że ta sytu-aq'a, która ma miejsce na Ukrainie, jest swego rodzaju testem dla administracji Bidena. Ona musi pokazać, że te deklaracje, które Biden składał jeszcze w czasie swojej kampanii wyborczej - że Stany Zjednoczone w polityce zagranicznej będą się kierować również pewnymi ideałami - że te deklaracje nie były jedynie pustymi słowami. I że dziś ten sprawdzian Ameryka podejmuje właśnie wspierając Ukrainę. Co przyniosło spotkanie Bidena z Bukareszteńską Dziewiątką? Prezydent Duda powiedział: „Widzimy gołym okiem znakgwaranęjiibezpie-czeństwa”. Czy i kiedy doczekamy się na przykład zwiększenia liczby żołnierzy amery-kańsłach? To oczekiwanie nie tylko Polski, ale i innych krajów wschodniej flanki NATO, że tych żołnierzy amerykańskich pojawi się więcej. Znów, myślę, toniebyłmo-ment, kiedy tego rodzaju decy-zja mogła być podjęta bądź ogłoszona. Na pewno jest to ja-kiś krokw tym kierunku. Żeby do takiego zwiększenia, podobnego do tego, do jakiego doszło na początku rosyjskiej inwa2ji, po 24 lutego, musielibyśmy najpierw zobaczyć jakąś znaczącą eskalację na Ukrainie. Stałoby się to bardziej prawdopodobne, gdyby ta spodziewana od wielu tygodni rosyjska ofensywa znowu objęła większą część terytorium Ukrainy, być może walki zaczęłyby się toczyć bliżej polsko-ukraińskiej granicy, wtedy taka decyzja na pewno byłaby łatwiejsza ze strony Stanów Zjednoczonych. Natomiast wydaje mi się, że obecnie nie ma również w samych Stanach Zjednoczonych politycznego klimatu na tego rodzaju decyzje. Jak sama Ameryka patrzyła na wizytę prezydenta Bidena w Polsce? Fakt, że Biden udał się do Europy, jest odnotowywany. Jest podkreślane, że wizyta amerykańskiego prezydenta odbyła się dosłownie w przededniu rocznicy toczącej się na Ukrainie wojny, często nazywanej przez amerykańskie media największa wojną w Europie od czasu n wojny światowej. Prezydent Joe Biden we wtorkowym przemówieniu znów podkreślił, że atak na jednego z członków NATO to atak nawszystldchijesttoświęta przysięga bronienia każdej piędzi ziemi. A także, że Rosja zapłaci za swoje zbrodnie. To były chyba najmocniejsze fragmenty jego wystąpienia? Jak pan je przyjął? Bez zaskoczenia. O znaczeniu NATO-wskich gwarancji prezydent mówił już podczas poprzedniej wizyty w Warszawie. Choć oczywiście fakt, że powtórzył te zapewnienia, jest ważny i ma dla nas ogromne znaczenie. Natomiast ciekawsze wydawało mi się zasygnalizowanie, w jaki sposób amerykańska administracja patrzy dziś na ten konflikt: jako na czas wyboru, który zdefiniuje przyszły ład międzynarodowy. I to ważne stwierdzenie, że autokraci rozumieją tylko jedno słowo: nie. Takim wyraźnym powiedzeniem „nie” Rosji jest postawa Stanów Zjednoczonych w ciągu ostatniego roku. CV Andrzej Kohut Amerykanista. Autor książki „Ameryka. Dom podzielony". Prowadzi „Przegląd zagraniczny" w radiu RMF24. Współtworzy filmy i podcasty Ośrodka Studiów Wschodnich. Związany z Klubem Jagiellońskim. 8 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 Chyba nikt nie mógł się spodziewać, że w XXI wieku, w europejskim kraju zobaczy obrazki spalonych nagich kobiecych ciał, usłyszy o gwałtach na dzieciach, torturach nacechowanych niebywałym okrucieństwem. Tyle tylko, że pociągnięcie Rosjan do odpowiedzialności za to, co zrobili i robią na ukraińskiej ziemi wcale nie będzie proste Dorota Kowalska CZY ROSJANIE ODPOWIEDZĄ ZA SWOJE ZBRODNIE? To było bardzo mocne przemówienie, padły w nim ważne słowa. Ale też chyba po raz pierwszy polityk tej rangi mówił wprost o tym, czego Rosjanie dopuścili się na ukraińskiej ziemi. - Stany Zjednoczone formalnie uznały, że Rosja popełniła zbrodnie przeciwko ludzkości podczas trwającej inwazji na Ukrainę - stwierdziła wiceprezydent USA Kamala Harris na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. - Zbadaliśmy dowody, znamy normy prawne i nie ma wątpliwości, że Rosja dokonała tych przestępstw. Mówię to wszystkim, którzy popełnili te zbrodnie, a także ich przełożonym, którzy są współwinni tych zbrodni, zostaniecie pociągnięci do odpowiedzialności -dodała. W swoim wystąpieniu Harris wymieniła jako „barbarzyńskie i nieludzkie” morderstwa w Buczy, bombardowanie szpitala położniczego w Mariupolu, wreszcie napaść seksualną na czterolatka przez rosyjskiego żołnierza. Uznajmy wszyscy, w imieniu wszystkich ofiar, zarówno znanych, jak i nieznanych, że sprawiedliwość musi zostać wymierzona - mówiła wiceprezydent USA. - Jeśli Pu-tin myśli, że może nas przeczekać, to bardzo się myli. Czas nie jest po jego strome - podsumowała. Jak podkreślają media, to jedna z najmocniejszych deklaracji Zachodu w kwestii wymierzania sprawiedliwości wschodniemu mocarstwu, ale niejedyna. 0 tym, że Władimir Putin jest „zbrodniarzem wojennym”, prezydent USA Joe Biden mówił już w kwietniu zeszłego roku. - To, co tam się dzieje, jest oburzające - przyznawał Biden po ujawnieniu zbrodni w Buczy, podkreślając, że rosyjski prezydent powinien za to odpowiedzieć. Ale też drogi, którymi Rosjanie szli i wciąż idą przez Ukrainę, to drogi śmierci i niebywałego wręcz okrucieństwa. Zdjęcia wsi, miast i miasteczek, z których się wycofali - szokują. Nie mogły zostać niezauważone. Pierwsze obrazy grozy świat ujrzał, kiedy w marcu 2022 roku wojska ukraińskie weszły do Buczy opuszczonej przez Rosjan. Na poboczach leżały ciała w cywilnych ubraniach: mężczyzna na rowerze, kobieta z zakupami, starszy mężczyzna, młody chłopak. „Nowa Srebrenica. Ukraińskie miasto Buczą było w rękach rosyjskich bydlaków przez kilka tygodni. Miejscowi cywile byli poddawani arbitralnym eg-zekucjom, niektórzy z rękami związanymi na plecach, ich ciała rozrzucone są na ulicach miasta” - pisał ukraiński resort obrony. W zbiorowych mogiłach trzeba było pochować w Buczy ponad trzystu cywili. Reporterzy Agencji Reutera, którzy byli na miejscu, widzieli kilka ciał mężczyzn w cywilnych ubraniach, leżących na ulicach. Każdy z zabitych miał ranę postrzałową głowy, część miała związane ręce i ślady oparzeń na twarzy, które mogą świadczyć o tym, że zostali zastrzeleni z bliskiej odległości. Dziennikarze rozmawiali też z tymi, którzy przeżyli rosyjską okupację.. Jedna z mieszkanek opowiadała, że rosyjski żołnierz więził ją przez kilka dni, groził, że ją poćwiartuje. Po wyjściu na wolność próbowała odnaleźć męża. Po kilku dniach dowiedziała się, że w piwnicy na klatce schodowej budynku, w którym z nim mieszkała, znajdują się zwłoki. - Rozpoznałam go po butach i spodniach. Był okaleczony, jego ciało zimne - powiedziała. Wraz z kilkoma sąsiadami zakopała je na działce ogrodowej w pobliżu budynku, na tyle głęboko, by „psy go nie zjadły”. Nie tylko Buczą spłynęła krwią ludności cywilnej. W pobliżu Kijowa znaleziono ciała pięciu nagich kobiet. Rosjanie próbowali je spalić. Mer Irpie-nia Ołeksandr Markuszyn mówił wprost, że w wyniku działań rosyjskich wojsk zniszczona została połowa miasta. Ale nie to było najgorsze. Pochodząca z Irpienia63-letnia Anna Szewczenko w rozmowie z „Daily Mail” opowiadała, jak kilku żołnierzy zgwałciło matkę i jej 15-letnią córkę. - Nie uwierzylibyście, przez co przeszliśmy. Rosjanie są zwierzętami. Strzelali do ludzi próbujących uciec i zostawiali ich na ulicy - mówiła, - Pijani kopali w drzwi do piwnic, wyciągali kobiety i gwałcili je. Jedna dziewczynka w wieku zaledwie 15 lat została zgwałcona wraz z matką przez kilku żołnierzy - szlochała kobieta. W Irpieniu znaleziono ciała dzieci poniżej 10. roku życia ze śladami gwałtu i tortur. W jednej z piwnic budynku w obwodzie kijowskim przez trzy tygodnie mieściła się baza jednostki wojsk rosyjskich. Znaleziono tam pięć ciał mężczyzn z rękami związanymi za plecami. Byli torturowani, potem zabici. Jednej z ofiar zmiażdżono czaszkę uderzeniami kolb, innym strzelano w tył głowy lub w klatkę piersiową. W Borodziance, mieście w obwodzie kijowskim, Rosjanie strzelali bez ostrzeżenia do dzieci, kobiet, osób starszych. - Okropności, które widzimy w Buczy to wierzchołek góry lodowej wszystkich zbrodni, które do tej pory zostały popełnione przez rosyjskich żołnierzy na terytorium Ukrainy. I mogę powiedzieć, bez wyolbrzymiania, ale z wielkim smutkiem, że sytuacja w Mariupolu jest znacznie gorsza -stwierdził już w marcu zeszłego roku Dmytro Kułeba, ukraiński minister spraw zagranicznych. Miał rację. W Mariupolu ofiar było tysiące. Rosjanie ostrzelali w tym mieście kilka budynków szpitala położniczego i dziecięcego. Zginęły dzieci, matki, pielęgniarki i lekarze. „Rosyjski pilot, który prawdopodobnie nie waha się nazywać siebie mężczyzną, właśnie ponownie nacisnął spust, wiedząc dokładnie, gdzie uderzy bomba. Rosjanie! Przekroczyliście nie tylko granicę niedopuszczalnych stosunków między państwami i narodami. Przekroczyliście linię ludzkości. Przestańcie nazywać siebie ludźmi!” - napisał Pawło Kyry-łenko, szef donieckiej obwodowej administracji wojskowej, po tym, jak Rosjanie zbombardowali teatr, w którego piwnicach kryły się kobiety i dzieci. Ile osób zginęło pod zawałami - do dziś nie wiadomo. Dramat Mariupola trwał tygodnie. W mieście okupowanym przez Rosjan ludziom brakowało jedzenia i wody. Mdleli w kilkugodzinnych kolejkach po niewielkie ilości dostarczanej przez okupantów żywności. Wadym Bojczenko, mer Mariupola, twierdzi, że rosyjskie wojska w ciągu dwóch miesięcy zabiły więcej cywilnych mieszkańców miasta niż Niemcy podczas dwóch lat okupacji. „Zabójcy zamiatają ślady. W Mariupolu zaczęły działać rosyjskie mobilne krematoria” - pisała rada miejska na Telegramie. Jak dodała, „po tym, gdy ludobójstwo w Buczy zyskało szeroki międzynarodowy rozgłos, władze Rosji nakazały zniszczyć wszelkie świadectwa zbrodni swojej armii w Mariupolu” Dlatego - według mariupol-skich władz - Rosja nie wydała zgody na działania ratunkowe i ewakuacyjne. „Skala tragedii w Mariupolu nie była widziana na świecie od czasów istnienia nazistowskich obozów koncentracyjnych. Raszyści (Rosjanie - red.) przekształcili całe nasze miasto w obóz śmierci. Niestety, straszna analogia coraz bardziej się potwierdza. To już nie Czeczenia czy Aleppo. To nowy Oświęcim i Majdanek. Świat musi pomóc ukarać pu-tinowskich nieludzi” - alarmował Wadym Bojczenko. Mateusz Lachowski, korespondent Polsat News w Ukrainie, relacjonował wojnę z terenu Ukrainy. Był między innymi w Iziumie. Opowiadał o czterystu czterdziestu pięciu grobach, w kilku było więcej niż jedno ciało, w jednym -ciała siedemnastu żołnierzy. - Mimo upływu czasu, już przy oględzinach ciał stwierdzono, że ludzi tych rażono prądem, odkryto ciało mężczyzny z obciętymi genitaliami, inni mieli poderżnięte gardła, żołnierze - związane ręce. Inne ciała miały połamane ręce, nogi, widoczne były ślady głębokiego duszenia - opowiadał w rozmowie z „Polska Metropolia Warszawska”. Lachowski był też w Buczy, był w innych wyzwolonych ukraińskich miastach. - W Makarowie spotkałem się z najgorszymi rzeczami. Jak z horroru. Tam była grupa Wagnera - Witebsk. W Donbasie żołnierze ukraińscy nosili przy sobie granaty - woleli sami Ręce związane na plecach i strzał w głowę - tak działają rosyjscy okupanci Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 PULS# 9 Masowe groby pod Iziumem. Po deokupacji przez wiele tygodni trwało dokumentowanie rosyjskich zbrodni się wysadzić, niż wpaść w ręce wagnerowców. Mnie również proponowali taki granat, bo wa-gnerowcy strzelali też do dziennikarzy. Grupa Witebsk liczy kilkadziesiąt osób; to tak zwana grupa mobilna, coś w rodzaju sił specjalnych - wspominał. -Zadaniem tego rodzaju grup mobilnych, bo jest ich kilka, jest zastraszanie ludności cywilnej i ukraińskich żołnierzy. Ci ludzie torturowali i dosłownie poćwiartowali mężczyzn z obrony terytorialnej. (...). Akurat tego dnia też byłem w Makarowie. Widziałem zaminowany dom, w którym pies jadł ludzkie ciało. Cała ulica była zaminowana. Nikt, kto wpadł w rosyjską niewolę, czy to z żołnierzy, czy z członków obrony terytorialnej, nie wyszedł żywy. W całym mieście unosił się zapach trupów. To był koszmar - opisywał. Prezydent Ukrainy Wołody-myr Żeleński już w marcu 2022 roku oskarżył Rosjan o „wycinanie języków cywilów”, by uczynić Ukraińców „cichymi niewolnikami”. Opisał, jak cywilom strzelano w tył głowy, torturowano, zabijano granatami w ich domach, miażdżono czołgami. - Odcinają kończyny, podcinają gardła. Kobiety były gwałcone i zabijane na oczach swoich dzieci. Wyrwano im języki tylko dlatego, żeby agresor nie usłyszał od nich tego, co chciał usłyszeć - powiedział. Dmytro Łubinec, ukraiński rzecznik praw człowieka, stwierdził w rozmowie z PAP, że skala zbrodni popełnionych przez Rosję na wyzwolonych terytoriach Ukrainy przeraża. - W Chersoniu świadkowie pokazali nam cele, w których przetrzymywano dzieci. Myślałem, że po Buczy, Irpieniu i po katowniach w obwodzie charkowskim nic nie może mnie już zdziwić - mówił. Według relacji Łubinca, cele miały około 20 metrów kwadratowych powierzchni. Znajdowały się w zawilgoconej, zimnej piwnicy. Tam, gdzie siedziały dzieci, Rosjanie rzucili na podłogę trzy cienkie karimaty. Urządzali podobne katownie w każdej większej ukraińskiej miejscowości, do której wkraczali. Nauczycielom i dyrektorom szkół nakazywali nauczanie w języku rosyjskim. Zaczepiali mieszkańców. Mówili: „Nie jesteście żadnymi Ukraińcami, jesteście Rosjanami”. Kto oponował, był torturowany. - Polewali wodą ręcznik, który kładli na szyję. Nogi kazali umieścić w misce z wodą. Potem podłączali druty do języka, do męskich genitaliów, a potem włączali prąd - tłumaczył rzecznik. Jeden z torturowanych, z którym rozmawiał Łubinec, katowany był w okupowanym Berdiansku. - Kiedy zaczął opowiadać, co mu robiono, wpadł w histerię. Mówił, że kiedy rażono go prądem, rozerwał mu się język. Myślał, że już nigdy nie będzie mówić. Potem wszystko się pozrastało. On mówił, że błagał ich o śmierć - relacjonował Łubinec. Rosyjscy żołnierze znani są ze swojego, niebywałego wręcz okrucieństwa. Chociaż chyba nikt nie spodziewał się, że zo- baczy takie obrazki, usłyszy takie opowieści w XXI wieku, co ważne - dochodzi do nich w europejskim kraju, który chciał wejść do Unii Europejskiej, a z czasem do NATO. - Oni tacy są. Proszę poczytać opracowania, nie te propagandowe, jak wyglądał przemarsz Armii Czerwonej w czasie II wojny światowej, co się działo na terenach „wyzwalanych” przez Rosjan nie wspominając o horrorze na terenach niemieckich, bo tam sołdaci mieli wprost przyzwolenie, aby mordować, rabować, gwałcić. Na przykład w Budapeszcie po kapitulacji dowódca sowiecki Malinowski wydał rozkaz swoim żołnierzom: możecie dwa dni w tym mieście robić, co chcecie. Wymordowali 50000 cywilów, zgwałcili wszystkie kobiety w wieku od 10 do 70 lat. Zrabowali, co się dało - tego Budapeszt doświadczył. Więc to, co dzieje się na terenie Ukrainy, to nic nadzwyczajnego - mówił mi Romuald Szeremietiew, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej - Ukraińcy przechwytują rozmowy telefoniczne rosyjskich żołnierzy z bliskimi w Rosji. Słyszymy, jak żona „pozwala” mężowi gwałcić ukraińskie kobiety, a matka, gdy syn skarży się, że musi zabijać cywilów, mówi, że ma to robić, bo te dzieci, kobiety, to są „faszyści”, których trzeba wytępić. Oni po prostu tacy są - dodał Romuald Szeremietiew. I przyznał, że to, co robią rosyjscy żołnierze na ukraińskiej ziemi, to bestialstwo, ale „człowiek inaczej niż zwierzę, może zabijać bez potrzeby. Zwierzę zabije, żeby zdobyć pokarm, obronić się, kiedy jest atakowane. Natomiast człowiek potrafi mordować, no właśnie -ot, tak sobie.” Specjaliści medycyny sądowej żandarmerii wojskowej (Koninklijke Marechaussee) wyjechali w październiku ubiegłego roku na Ukrainę, badali tam rosyjskie zbrodnie w imieniu Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) w Hadze. Zespół składał się z 40 osób. - Badaliśmy ciała w kostnicy w Kijowie, które jednak były w bardzo złym stanie, gdyż część z nich była spalona, co utrudniało badania-mówił portalowi NOS major Angelo Wouters, stojący na czele zespołu, który wrócił już do kraju. Wouters zaznaczył, że eksperci, którzy pracowali na Ukrainie są bardzo doświadczeni, ale to, co zobaczyli było „niewyobrażalne”, nie byli na to przygotowani. Wiele instytucji na całym świecie dokumentuje to, czego Rosjanie dopuścili się u naszego wschodniego sąsiada. Także Instytut Pileckiego powołał Centrum Dokumento- wania Zbrodni Rosyjskich w Ukrainie im. Rafała Lemkina. - Jeśli Rosja nie zostanie ukarana, będzie to miało swoje konsekwencje w przyszłości. Rosja już przegrywała, między innymi z Polską w 1920 r., jednak nieukarana zaatakowała ponownie 20 lat później - przypomina w rozmowie z i.pl prof. Magdalena Gawin, dyrektor Instytutu Pileckiego - Zajmujemy się zbieraniem świadectw od Ukraińców i dokumentowaniem zbrodni rosyjskich, więc siłą rzeczy jesteśmy blisko problemu wyciągnięcia konsekwencji rozpętania agresywnej wojny w Europie. Jeśli mówimy o ukaraniu Rosji, to stoimy przed bardzo trudnym zadaniem, ale oczywiście trudne problemy mogą być rozwiązane, gdy jest ku temu polityczna wola - dodała. Kijów już od miesięcy naciska na utworzenie nowej międzynarodowej organizacji zajmującej się zbrodniami wojennymi, która skupiłaby się na ro-syjskiej inwazji, czemu, jak można się było spodziewać, Moskwa się sprzeciwia. Sprawa pociągnięcia winnych do odpowiedzialności nie jest jednak taka prosta. Jak podaje Reuters, wnioski, które pojawiły się na koniec analizy prawnej prowadzonej przez Departament Stanu USA, a na które powołała się Kamala Harris, nie niosą ze sobą żadnych natychmiastowych konsekwencji dla trwającej wojny. Waszyngton ma jednak nadzieję, że mogą one pomóc w dalszej izolacji prezydenta Rosji Władymira Purina i przyspieszą wysiłki prawne mające na celu pociągnięcie członków jego rządu do odpowiedzialności poprzez międzynarodowe sądy i sankcje. Waszyngton już wcześniej uznał, że siły rosyjskie są winne zbrodni wojennych, podobnie jak komisja śledcza ds. Ukrainy wspierana przez ONZ. Ta nie stwierdziła jednak jeszcze, że owe zbrodnie wojenne są zbrodniami przeciwko ludzkości. Stwierdzenie, a to właśnie uczyniła administracja Bidena, że działania Rosji są równoznaczne ze zbrodniami przeciwko ludzkości, oznacza, że czyny, od morderstw po gwałty, są powszechne, systematyczne i celowo skierowane przeciwko ludności cywilnej. W prawie międzynarodowym jest to postrzegane jako poważniejsze przestępstwo. Tyle tylko, że zdolność Amerykanów do wymierzania kar za takie działania poza granicami kraju jest ograniczona, zwłaszcza na terytorium Rosji. Także międzynarodowe organy prawne też mają związane ręce. Międzynarodowy Trybunał Kamy obejmuje swoją jurysdykcją tylko państwa członkowskie i państwa, które zgodziły się na jego jurysdykcję, takie jak Ukraina, ale nie Rosja. Rosja nigdy zresztą nie została dotąd ukarana za zbrodnie wojenne, jakich się dopuściła w przeszłości. Jak zatem można to zmienić? - Na pewno nie możemy mówić o trybunale na wzór N0-rymbergi, bo przecież nikt nie chce atakować Rosji i jej pokonywać, nikt więc nie przyprowadzi przed trybunał rosyjskich liderów. Zatem Norymberga jest symbolem i nie możemy jej traktować w sposób dosłowny. Musimy też zdać sobie sprawę, że Rosja nigdy nie uzna żadnego międzynarodowego trybunału. Inną kwestią jest osądzenie in absentia. Oczywiście to rozwiązanie niesie za sobą niebezpieczeństwo i ryzyko. To jest bardzo skomplikowana kwestia w prawie międzynarodowym. Powtarzam jednak, jeśli będzie mocna wola polityczna, to sposób się znajdzie. Jeśli jednak Rosja nie zostanie ukarana, będzie to miało swoje konsekwencje w przyszłości - mówi prof. Magdalena Gawin. I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Żeby zbrodnie, jakich Rosjanie dopuścili się na narodzie ukraińskim, nigdy więcej się nie powtórzyły, Rosja musi zostać za nie ukarana. MÓMLl: „NIE JESTEŚCIE ŻADNYMI UKRAIŃCAMI, JESTEŚCIE ROSJANAMI". KTO OPONOI4AŁ, BYŁ TORTUROI4ANY... 10 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 JAK SZPITALE RATOWAŁY UCHODŹCÓW Rosyjska agresja zmieniła życie Ukraińców, ale wpłynęła też na cały świat, w tym na nas, Polaków, którzy już od pierwszych dni wyciągnęli do Ukraińców pomocną dłoń. Nieoceniona była też rola polskich medyków Nicole Mlodziejewska Matwiy i Timofiy to bliźnięta z Ukrainy, które niedawno skończyły rok. I mają dwie polskie matki chrzestne - panie Joannę i Lucynę Wybuchy, strzały, zbu-rzone budynki i miasta, ostrzeliwane szpitale, noce spędzane w bunkrach, ucieczka... To tylko ułamek tego, przez co przechodzili i wciąż przechodzą nasi wschodni sąsiedzi. Przez ten rok wielu Polaków wyciągnęło do naszych sąsiadów pomocną dłoń. Tak było również w przypadku poznańskich lekarzy. Jeden z nich - prof. Jan Mazela, który jest kierownikiem Oddziału Neonatologicz-nego I w Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym przy ul. Polnej w Poznaniu, stworzył system umożliwiający transport wcześniaków z Ukrainy do szpitali w całej Polsce. - To była nasza inicjatywa po drugim tygodniu wojny. Ponieważ jestem koordynatorem transportu z ramienia nadzoru krajowego, to zaproponowałem konsultantowi krajowemu, żebyśmy zorganizowali system umożliwiający szybkie przekazywanie najmłodszych pacjentów z Ukrainy do polskich placówek medycznych. Wiadomo było, że ci pacjenci pojawiali się na granicy środkami transportu sanitarnego ze strony ukraińskiej i trzeba było ich przekazać dalej, by otrzymali pomoc. Dlatego założyliśmy ośrodek z systemem triage w Rzeszowie, który był wyposażony w elektroniczną bazę danych, do której zgłaszane były wolne miejsca w naszych szpitalach - wspomina prof. Jan Mazela, kierownik Oddziału Neonatologicznego I w GPSK w Poznaniu. I dodaje: - Udało nam się nawiązać współpracę z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym, które podejmowało te dzieci z lotniska w Rzeszowie i transportowało do oddziałów, które zgłaszały wolne miejsca. W ten sposób przetransportowaliśmy około 16 noworodków. Dzieci trafiały do szpitali w Łodzi, Warszawie, a nawet jeden noworodek trafił przez transport LPR i Deutsches Rotes Kreuz (DRK) do Kolonii w Niemczech. Dwoje dzieci, jedna kobieta i jedna torba W ten sposób, w pierwszych dniach wojny, do poznańskiego szpitala położniczego trafili bliźniacy, urodzeni za wcześnie -Matwiy i Timofiy. Historia tych chłopców i ich mamy Oksany jest dowodem na to, że pomoc zdecydowanie zbliża ludzi. - To były wcześniaki urodzone w 32. tygodniu dąży. Łącznie spędziły u nas sześć tygodni. Później dziedbyły pod opieką naszej poradni neonatologicznej - mówi prof. Mazela. Personel szpitala od początku zżył się z mamą chłopców i zaangażował w pełni w pomoc. - Ona była tu zupełnie sama z maleńkimi dziećmi, nie miała niczego, jej mąż został w Ukrainie. Pamiętam wdąż jej widokz jedną dużą torbą - tam był cały jej dobytek. Dlatego wiadomobyło, że trzeba jej pomóc. W dniu, w którym trafiła do naszego szpitala, akurat byłam w pracy, więc zostałam z nią do późnego wieczora -mówi Joanna Musiał, położna Oddziału Neonatologicznego I. - Razem z oddziałową zorganizowałyśmy akcję poszukiwania mieszkania dla tej mamy. Udało się znaleźć osoby, które udostępniły u siebie pokój. Na początku, przez pierwsze dwa miesiące, mama chłopców większość czasu spędzała w szpitalu, przy swoich dzie-dach. W związku z tym wykupiliśmy dla niej pakiet żywieniowy, by mogła spokojnie jeść posiłki w naszym szpitalu - dopowiada Anna Bożek, zastępczyni położnej oddziałowej Oddziału Neonatologicznego I. Akcja pomocy pani Oksanie i jej synom nabierała rozpędu każdego dnia. Pracownicy szpitala wraz ze swoimi znajomymi kupowali wózki, łóżeczka, foteliki, niezbędne meble. - I tak dzień po dniu im pomagaliśmy. Do tej pomocy włączyła siękole-żanka szefa, Lucynka i to z nią współpracowałam przy organizacji pomocy dla mamy bliźniaków. Ja bardziej od strony me- dycznej, a Lucyna od takiej socjalnej - dodaje Joanna Musiał. To właśnie położna Joanna i znajoma szpitala pani Lucyna najbardziej zżyły się z chłopcami i ich mamą. Pomagały im nawet po opuszczeniu szpitala. - Ok-sana jest dumną kobietą, bardzo chce robić wszystko sama, więc trudno jej było przyjmować tę naszą pomoc. Nie poddawała się, była niesamowita w swojej determinacji. My też starałyśmy się nie naciskać, ale wiedziałyśmy, że to wsparcie jest potrzebne - podkreśla położna. Finalnie w sierpniu mama bliźniaków podjęła decyzję, że wraca z synami do Lwowa. Jak przyznają położne, kobieta była już zmęczona samodzielną opieką nad dwójką małych dzieci i bardzo tęskniła do męża. - Płakałyśmy, gdy zdecydowała się wrócić do Ukrainy, ale wiemy, że to było im bardzo potrzebne, by cała rodzina była razem. Było nam smutno, bo bardzo się z nimi zżyłyśmy. Śmiałyśmy się z Lucynką, że bliźniaki są podobne do nas, jeśli chodzi o temperament. Timofiy jest spokojny, jak ja, a Matwiy jak Lucyna - głośny i przebojowy. Poznańskie matki chrzestne Na wdzięczność pani Oksany i jej męża nie trzeba było czekać długo. Kobieta zdecydowała, że panie Joanna i Lucyna zostaną matkami chrzestnymi jej bliźniąt. - Oczywiście, że byłyśmy dumneizgodziłyśmysiębez wahania. Chrzest odbył się w tamtejszej cerkwi, my uczestniczyłyśmy w nim online. Razem z mężami spotkałyśmy się u Lucyny, usiedliśmy wszyscy przy jednym laptopie, tam na miejscu była osoba, która transmitowała nam ceremonię nażywo. Chłopcy byli naprawdę dzielni, wcale nie płakali, za to my płakałyśmy ze wzruszenia cały czas. To była przepiękna uroczystość, niesamowita atmosfera - wspomina Joanna Musiał. Kobiety bardzo zaangażowały się w role matek chrzestnych. Codziennie kontaktują się ze swoją nową ukraińską rodziną. - Mamy wspólną grupę na WhatsAppie, Oksana cały czas przesyła nam zdjęcia i filmiki z chłopcami, relacjonuje, jak się rozwijają. Dostałyśmy od nich też prezenty - ukraińskie koszule i odciski stóp w ramkach - każda swojego bliźniaka -mówi pani Joanna. I dodaje: - My też, z racji tego, że chłopcy ostatnio mieli roczek, w prezencie wysłałyśmy im nagrania, na których czytamy im polskie bajki. Oksanie bardzo zależy, żeby chłopcy znali nasz język. Już teraz szuka żłobków, w których uczy się dzieci języka polskiego, myśli też o polskiej opiekunce. Oczywiście wciąż bardzo liczymy na to, że gdy ten konflikt się skończy, w końcu uda nam się ich odwiedzić. Ukraińscy żołnierze leczeni w Poznaniu W ratunek angażowały się także inne szpitale. Ukraińscy pacjenci trafialim.in. doOrtope-dyczno-Rehabilitacyjnego Szpitala Klinicznego im. W. Degi w Poznaniu czy Szpitala Klinicznego im. K. Jonschera i wielu innych. Wśródnichbyłtakże Wie-lospecjalistyczny Szpital Miejski im. J. Strusia, który w połowie ub. r. przyjął trzech poważnie rannych żołnierzy. - Dwóch z nich miało ciężkie, wielomiej-scowe rany postrzałowe, a trzeci trafił do nas z oparzeniami obejmującymi 90 proc. ciała, w tym spalonymi ścięgnami palców rąk. Był to 20-latek, pozostali mieli 37 i 40 lat - mówi dr hab. n. med. Paweł Grala, kierownik Oddziału Chirurgii Ogólnej i Obrażeń Wielonarządowych z Podod-3 działem Oparzeń. - Ci pacjenci > pojawili się u nas po wcześniej-m szym zaopatrzeniu przez medy-| ków w Ukrainie i trzeba przy-a. znać, że zostali wstępnie bardzo 5 dobrze zaopatrzeni. Umożliwiło a to dalsze wieloetapowe leczenie, % czyli wielokrotne zabiegi opera-2 cyjne w celu odtworzenia niektórych tkanek i przywrócenia ich funkcji. Jeden z pacjentów przebywał w poznańskim szpitalu 18 dni. Pozostałych dwóch - prawie dwa miesiące. Byłto intensywny czas dlamedykówz ul. Szwajcarskiej. - W tym czasie udało się wygoić rany pacjenta z oparzeniami - to było nie tylko odbudowanie skóry, ale także ścięgien. Jednocześnie wymagał intensywnej terapii powikłań swoich obrażeń, w tym sepsy. To wszystko robiliśmy etapami. Pozostałej dwójce z ranami po postrzałach wykonaliśmy rekonstrukcje kostne, pokrycie kości tkankami miękkimi, a także zapewniliśmy wstępną rehabilitację. Pacjenci otrzymali od nas również wsparcie psychologiczne - wymienia dr hab. n. med. Paweł Grala. Jak przyznaje kierownik oddziału, leczenie żołnierzy było nie lada wyzwaniem dla personelu szpitala. - To były niecodzienne przypadki, ponieważ rzadko pojawiają się u nas pacjenci z ranami postrzałowymi militarnymi. Zdarzają się postrzały osób cywilnych w wyniku działań kryminalnych lub z polowań. Postrzał militarny prowadzi do znacznie większych, wielotkankowych zniszczeń, głównie z powodu ogrom- nej energii pocisków oraz ich specjalnej konstrukcji - podkreśla dr Grala.- Leczenie tych żołnierzy z ranami postrzałowymi nie zostało zakończone, ale pewnego dnia, poza szpitalem, zapadła decyzja, że zostaną od nas zabrani. Ibardzo nas to boli, bo nie dostaliśmy żadnych informacji, dokąd oni trafili, w jakim obecnie są stanie oraz jak przebiega gojenie. To przykre, że nie znamy dalszych losów tych pacjentów, ale też trudne emocjonalnie dla nas, bo trochę się z nimi zżyliśmy. Pomoc pomimo trudności Pomoc ukraińskim pacjentom nie była łatwa, szczególnie ze względu na to, że odbywała się ona na wielu polach. - Obecność tych żołnierzy na naszym oddziale była wyzwaniem dla personelu. I to nie tylko medycznym, ale także psychologicznym. To byli mężczyźni wyrwani ze swoich środowisk, okaleczeni, w obcym kraju - wspomina dr Grala ze szpitala przy ul. Szwajcarskiej. Wraz z ukraińskimi pacjentami przybywały też strach, obawa, niepokój i stres. - Wi-docznetobyłoszczególnieuma-tekprzy problemach z laktacją. Tu na pewno zadziałał ten czynnik stresogenny. One bardzo chciały, ale myśli nie dawały im spokoju - komentuje prof. Mazela z GPSK. Kolejną trudnością, o której wspominają medycy, była także bariera językowa. - Pomagał nasz pochodzący z Ukrainy personel. Ja sam próbowałem używać języka rosyjskiego, chociaż nie byłem pewien, czy w zaistniałej sytuacji będzie to dla nich komfortowe. Gdyich stan się trochę poprawił, zaczęliśmy używać aplikacji tłumaczących -mówi dr Grala. - Szczególnie na samym początku nie było łatwo. Mimo to próbowaliśmy wszyscy - ordynatorzy, lekarze, położne, pielęgniarki, łącznie z panią rzecznik, która bez zastanowienia zgłosiła się na tłumacza - wspomina Elżbieta Czapla, oddziałowa Oddziału Neonatologicznego Iw GPSK. Lekarze, choć nie byli gotowi na to, co się wydaizypo 24 lutego ubiegłego roku, stanęli na wysokości zadania i oprócz tego, co potrafią najlepiej, czyli ratowania ludzkiego zdrowia, zaoferowali też po prostu siebie. - W pomoc angażowali się nasi studenci, ale nawet osoby spoza szpitala, m.in. nasi znajomi. Wszystko po to, by ułatwić życie tym rodzinom w tak trudnych dla nich warunkach, bo one mogły liczyć tylko na pomoc ludzi, którzy tak naprawdę byli dla nich zupełnie obcy - przyznaje Elżbieta Czapla. Dziś z pewnością nie są to obce osoby. Polacy i Ukraińcy przez ten rok zawarli więzi ponad granicami, ponad barierami językowymi. Zostali przyjaciółmi, a nawet - rodziną. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 PULS • Deszczycia: Ukraińcy są bardzo wdzięczni i zawsze będą pamiętać tę pomoc, jakiej udzielił im naród polski. Taka właśnie jest polska dusza - skora do pomocy DESZCZYCIA: BĘDZIEMY WALCZYĆ DO ZWYCIĘSTWA - Ta wojna przyniosła zmiany. Po pierwsze, samo społeczeństwo ukraińskie zupełnie inaczej odbiera dziś Rosję i Rosjan. Kiedyś byli dobrymi sąsiadami. Dziś to są nasi wrogowie. Natomiast Polacy teraz - a tak sądzi 70-80 procent Ukraińców - to najbardziej przyjazny naród, najbardziej przyjaźni sąsiedzi - mówi Andrij Deszczycia, były ambasador Ukrainy w Polsce Pamięta pan, co miał zapisane w kalendarzu 24 lutego 2022 roku? Na pewno nie to, że wybuchnie wojna. Zresztą, cokolwiekby nie było na tamten dzień zaplanowane, to i tak nie udałoby się tego zrealizować. Ale otworzę ubiegłoroczny kalendarz i powiem pani. Miałem zapisane spotkanie z wiceministrem MSZ Marcinem Przydaczem. Na wieczór zaplanowane było spotkanie z ukraińską poetką i tłumaczką Oksaną Zabużko, a potem, na Nowym Świede koncert ukraińskich śpiewaków, w ramach akcji wsparcia dla Ukrainy. Wcześniej już organizowane były takie marsze wsparcia zarówno w Warszawie, jak i w innych polskich miastach. Ten koncert miał być kolejnym tego rodzaju wydarzeniem. Ale wszystko się zmieniło. Jak się pan dowiedział? Była czwarta nad ranem; piąta na Ukrainie, jak zadzwoniła córka z Kijowa. Powiedziała: „Słychać wybuchy, z okna mieszkania w bloku widać dym, wyją syreny. Zaczęła się wojna”. Włączyłem telewizor. I rzeczywiście. Okazało się, że Rosjanie zaatakowali Ukrainę. Poradziłem córce, żeby się spakowała i wyjechała z Kijowa; żeby jechała do Polski. Poczuł pan lęk, że Rosjanie szybko opanują cały kraj? Pierwsze emocje i pierwsze myśli dotyczyły raczej tego, że trzeba zorganizować pracę ambasady niejako na nowo. Dużym zaskoczeniem dla mnie było to, że Rosjanie atakują Kijów. Nie wyobrażałem sobie... Nie sądziłem, że okażą się aż takimi barbarzyńcami. Owszem, spodziewaliśmy się, że coś się zacznie, ale spodziewaliśmy się raczej, że ze wschodu, z okupowanych terenów Rosjanie będą próbować iść dalej. Ale to, że zastosują awiację, że skierują siły, zaangażują dywersyjne grupy, lotnictwo bojowe, aby uderzyć na Kijów? Trudno byłoby coś takiego przewidzieć; nie można było sobie tego wyobrazić. Ale, jak powiedziałem, pierwsze decyzje dotyczyły organizacji pracy ambasady. Trzeba było skontaktować się z partnerami, przede wszystkim z polskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych; trzeba było nawiązać kontakt z własnym MSZ, dowiedzieć się, jakie są instrukcje. Okazało się też, że tego dnia, 24 lutego 2022 roku ukraiński minister spraw zagranicznych... ... wracał ze Stanów Zjedno-czonych i wylądował w Warszawie. Tak jest. Minister Dmytro Ku-łeba wylądował w Warszawie, bo miał lecieć do Kijowa przez Stambuł, ale w związku z tym, że przestrzeń powietrzna została zamknięta, samolot został przekierowany do Warszawy. Dzięki temu się panowie spotkaliście? Tak, ale też zorganizowaliśmy mu spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą, z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego. Nasz minister został zaproszony na to spotkanie, miał swoje przemówienie, nastąpiła wymiana informacji i otrzymaliśmy zapewnienie, że Polska będzie nas wspierać. A potem trzeba było organizować mu powrót do Ukrainy, już na kołach, samochodami dowieźć go do granicy. Ambasada organizowała ten wyjazd. To było coś nowego, bo przecież wcześniej naturalne było korzystanie z samolotów, a teraz trzeba było jechać samochodami. Była to też okazja, aby spotkać się i porozmawiać z lokalnymi władzami na Podkarpaciu; tam na polsko-ukraińskim przejściu granicznym już od rana Polacy przyjmo- Anita Czupryn wali uchodźców z Ukrainy, którzy przekraczali granicę. Pewnie przeżywał pan podróż córki, która jechała z Kijowa do Polski Byłem w strachu; cały czas na telefonie, albo ja, albo żona. Jej droga z Kijowa do granicy nie była prosta. Potężne kolejki, brak paliwa, ataki samolotów na miasta w obwodzie żytomierskim. Wszystko to budziło nasz niepokój. Na granicę córka dojechała akurat w momencie, kiedy odprowadzałem naszego ministra spraw zagranicznych, więc mogliśmy się już tam spotkać. W normalnych warunkach z Kijowa do granicy jedzie się 6-7 godzin. Córka jechała ponad 20 godzin. To były mocno stresujące godziny. Chcę bardzo podziękować straży granicznej, służbom zarówno Polski, jak i Ukrainy, które - jeszcze raz otym po- wiem - bardzo sprawnie pracowały nad tym, aby umożliwić Ukraińcom przekroczenie granicy. Czasem było to przejście na piechotę do Polski. Bardzo chwalona była ukraińska dyplomacja za to, w jaki sposób działała w tym początkowym okresie rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Ambasada otrzymała szczegółowe instrukcje w tym zakresie,, czy działaliście zgodnie z własnymi odruchami serca? Przede wszystkim chciałbym podziękować moim kolegom z dyplomacji, przede wszystkim konsulom, którzy przyjmowali mnóstwo ludzi, tych wszystkich, którzy zwracali się do konsulatów po przekroczeniu granicy. Uchodźcy z Ukrainy potrzebowali informacji, potrzebowali dokumentów, a niektórzy po prostu zapytać czy porozmawiać, bo to dla wszystkich był ogromny szok. Ludzie uciekali przed wojną, nie zabierając ze sobą nic. Chcieli wiedzieć, gdzie mogą otrzymać schronienie. Kon-sulowie od samego początku pracowali więc 24 godziny na dobę. Działali według własnego sumienia, choć oczywiście dostawaliśmy też instrukcje, jakie zadania są aktualne, co jest najbardziej potrzebne w kwestii pomocy humanitarnej, pomocy uzbrojenia, przekroczenia granicy. Było dużo * trudnych sytuacji, ale były też 0 uproszczenia procedur, dzięki 1 rozmowom z polskimi partne- 1 rami. Chcę tu podkreślić, że < mieliśmy bardzo dobrą współ- 2 pracę z partnerami rządu Mateusza Morawieddego, z Kancelarią Prezydenta Andrzeja Dudy, a także w Sejmie. Oficjalne decyzje, jakie podejmowała strona polska, przygotowując odpowiednie ustawy, by Ukraińcy mogli w Polsce przebywać legalnie, mieć odpowiednią pomoc, były bardzo skuteczne. A dzięki uproszczeniu procedur na przejściach granicznych, dzięki temu, że Ukraińcy mogli przechodzić przez granicę na podstawie kart ID, nie musieli mieć paszportów, można było pomóc naprawdę rzeszom uchodźców. Na granicy kolejki były duże, ale dzięki tym decyzjom te problemy można było rozwiązać i wszystko odbywało się bardzo sprawnie. Ta pomoc na granicy, przewozy samochodami, zorganizowanie miejsc dla uchodźców odbywała się dzięki władzom lokalnym, samorządowym, ale też organizacjom pozarządowym, wolontariuszom i zwykłym Polakom, którzy przyjeżdżali na granicę i zabierali uchodźców do swojego domu. To poruszenie społeczne było ogromne. Niezaskoczyłotopana? Bardzo mnie zaskoczyło! Nie oczekiwałem i nie spodziewałem się, że to będzie aż tak szeroko płynąca, otwarta i szczera pomoc. Muszę powiedzieć, że to było bardzo przyjemne zaskoczenie. Z czego to wynikało, jak pan myśli? Co sprawiło, że w taki sposób zareagowaliśmy? Powodem jest nasza historia, doświadczenie, a może ta polska dusza, która uaktywnia się od zrywu do zrywu, bo jak trzeba pomóc, to pomagamy? Wydaje mi się, że Polacy są świadomi tego, jakie zagrożenie niesie Rosja, jakie skutki to może mieć i dla Ukrainy, i dla Polski. Ta pomoc, która była tak serdeczna, szła właśnie od serca. Naród polski pomaga rzeczywiście tym, którzy cierpią i tej pomocy potrzebują. Polacy zdali sobie sprawę z tego, że Ukraińcy to sąsiedzi, z którymi trzeba utrzymywać dobre, sąsiedzkie, braterskie relacje, które po tych wydarzeniach zaowocują jeszcze bar- II dziej. Z mojej strony mogę powiedzieć, że Ukraińcy są bardzo wdzięczni i zawsze będą pamiętać tę pomoc, jakiej udzielił im naród polski, laedy cierpieli z powodu najazdu Rosji na Ukrainę. Taka właśnie jest polska dusza - skora do pomocy. Myślę, że to jest odpowiedź na pani pytanie. Jak zmieniła się praca Ambasady Ukraińskiej wtym czasie? Niemal żyliśmy wtedy w ambasadzie. Do domu wracało się nocą, ledwo na parę godzin, żeby zmienić ubrania, może coś zjeść, choć na dobrą sprawę nie pamiętam, czy coś w ogóle wtedy jedliśmy. I wszyscy byliśmy obecni i pracowaliśmy w ambasadzie. Przyjmowaliśmy każdą parę rąk, pomagało nam wielu wolontariuszy -Ukraińców, którzy przybyli do Polski i w różny sposób wyrażali swoją gotowość, aby pomagać. Przede wszystkim była potrzeba rozpowszechnienia informacji, gdzie mogą się udać d, którzy przybywają do Polski, gdzie są wolne miejsca do zakwaterowania, gdzie są wolne mieszkania. Przygotowywaliśmy takie bazy danych, gdzie i jaką pomoc można uzyskać, gdzie otrzymać odzież, gdzie jedzenie. Ale też były i takie sytuacje, kiedy trzebabyło przyjmować chorych, którzy przybywali z Ukrainy, trzeba było transportować ich do szpitali. Trzebabyło zająć się dziećmi, które zostały bez rodziców, znaleźć dla nich miejsca, ośrodki, aby mogli być razem i czuć się bezpiecznie. Ta współpraca między ambasadą, wolontariuszami i polskimi or-ganizagami i fundacjami pozarządowymi też była wtedy bardzo ważna. Po roku wojennych działań, jakie pana zdaniem zmiany przyniosła ta wojna? Widać, że dziś wszystkie te kraje, jak Łotwa, Litwa, Estonia, no i Polska, trzymamy się razem z Ukrainą. Mamy jedną wspólnotę interesów? Oczywiście, że ta wojna przyniosła zmiany. Po pierwsze, samo społeczeństwo ukraińskie zupełnie inaczej odbiera dziś Rosję i Rosjan. Kiedyś byli dobrymi sąsiadami. Dziś to są nasi wrogowie. Natomiast Polacy teraz - a tak sądzi 70-80 procent Ukraińców - to najbardziej przyjazny naród, najbardziej przyjaźni sąsiedzi. Ta wojna wzmocniła naszą solidarność pomiędzy Ukrainą a sąsiadami i partnerami, przede wszystkim państwami bałtyckimi, które mają doświadczenie Związku Radzieckiego, znają okrucieństwo Rosjan. Z Polską również nasze relacje jeszcze bardziej się zacieśniły. Wojna sprawiła też, że społeczeństwo ukraińskie bardziej się wzmocniło, zahartowało się. Dziś jesteśmy nastawieni na to, aby walczyć do końca. Do zwycięstwa. 12 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 Polski Instytut Kultury i Nauki w Orchard Lakę powstał jako „Polska Misja” po zamknięciu St. Mary College, w celu skonsolidowania archiwaliów związanych z polską kulturą i historią. Instytut został przemianowany pod koniec 2021 r. w Polski Instytut Kultury i Nauki, a jego dyrektorem jest dr John Radzi-lowski. Sztuka polska dla potomnych W Orchard Lakę znajduje się niezwykle bogata kolekcja sztuki polskiej, głównie XIX i XX wieku, w tym artystów, takich jak Malczewski i Stryjeńska, a także malarzy włoskich i francuskich. To chyba największa polska kolekcja sztuki poza Europą. Mają w swych zbiorach listy i dokumenty królów polskich z XVII i XVIII wieku oraz rzadkie księgi i monety, zbiory po byłych polskich żołnierzach AK i PSZ oraz dokumenty Polsko-Amerykańskiego Kongresu Polonii z czasów PRL. Wśród zbiorów 50 tysięcy książek m.in. pierwsze wydanie „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza czy XIX-wieczne wydanie Biblii po polsku. Jest wiele dokumentów związanych z najnowszą historią amerykańskiej Polonii. Dokumenty, zdjęcia i artefakty zebrane przez polskich weteranów II wojny światowej, a także pamiątki ocalałe z niemieckiego i sowieckiego terroru. Ważnym punktem kolekcji jest też historia polskich parafii i duchowieństwa w USA, a także wiary katolickiej. Orchard Lakę w stanie Michigan w USA powstało z inicjatywy amerykańskiej Polonii. Przez ponad 135 lat powołane tu Seminarium Duchowne kształciło polskich księży, którzy potem dbali o zachowanie wiary kolejnych pokoleń Polaków w Ameryce. Zostało założone w 1885 r. przez ks. Józefa Dąbrowskiego z inicjatywy ks. Leopolda Moczygemby, założyciela pierwszej polskiej parafii w USA - Najświętszej Marii Panny w Teksasie. Początkowo działało w Detroit, potem w 1909 r. przeniosło się do Orchard Lakę. Przeciw stanowi wojennemu Celem istniejącego dziś Ośrodka Kultury i Badań Polonijnych w Orchard Lakę jest konsolidacja zbiorów związanych z polską kulturą i historią, w tym archiwów. To organizacja charytatywna, która służy społeczności polonijnej jako centrum polskiej i polsko-amerykańskiej kultury oraz badań naukowych, podobnie jak Instytut Piłsudskiego w Nowym Jorku czy Muzeum Polskie w Chicago. W zbiorach archiwum w Orchard Lakę znajdują się ciekawe dla badaczy dokumenty Najstarsze polskie archiwum w Ameryce staje się centrum badawczym Obecnie w Orchard Lake istnieje St. Mary's Prep (liceum), Polski Instytut Kultury i Nauki oraz Polskie Centrum Liturgiczne im. Jana Pawła II, który za życia gościł w Orchard Lake w 1981 r. Monika Mazanek-lVilczynska W archiwum Ośrodka w Orchard Lakę znajduje się zbiór archiwaliów z polsko-amerykańskiej historii. z najnowszej historii. Np. w dokumentach po byłych żołnierzach Armii Krajowej w USA są kolekcje z lat 80. ubiegłego wieku, kiedy to w USA przeprowadzono kilka akcji protestacyjnych przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, zainicjowanych przez członków Armii Krajowej. Byli żołnierze prosili Polonię w Ameryce o solidarność z Afgańczykami i o bojkot artystów z Polski. Byli żołnierze apelowali do rodaków o nieuczestnicze-nie w imprezach artystycznych, w których występowali wykonawcy z Polski, „czy to będzie Mazowsze czy zespół »Sceny, Radia i Telewizji«, dopóki PRL-owskie władze nie zniosą stanu wojennego”. Zachowały się również angloję- zyczne broszury: „Go Home »Mazowsze!«”, w której wzywano do bojkotu zespołu na terenie całego USA, oraz „Renounce the Yalta Agreement!”, nawołujące do wysyłania listów do prezydenta Ronalda Reagana i senatorów z apelem o odstąpienie od postanowień konferencji jałtańskiej. Już w 1953 r. w USA przeprowadzano akcje protestacyjne przeciwko prześladowaniu Kościoła w Polsce oraz aresztowaniu prymasa Polski, ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, a w latach 70. apelowano o uświadomienie amerykańskiej opinii publicznej, że Edward Gierek, wówczas I sekretarz KC PZPR, nie reprezentuje interesów całego narodu polskiego. Te dokumenty świadczą, jak bardzo amery- kańska Polonia wspierała opozycję w PRL-u. Archiwum byłych Żołnierzy Armii Krajowej stanowi też bogate źródło wiedzy o polskiej drodze do NATO-w latach 90. ubiegłego wieku. Wśród dokumentów są- sprawozdania finansowe o kosztach, jakie na ten cel ponosiła Polonia. W jednym ze sprawozdań z 1998 r. jest mowa o sumie 60 tys. dolarów, poniesionej na ten cel, a w innym komunikacie pada kwota 1 tys. dolarów przeznaczona na „zwalczanie powstałej opozycji w Senacie USA”. O wejście do NATO W pierwszej połowie lat 90. Polonia wspierała też program Partnerstwo dla Pokoju. Tylko w 1993 r. Polacy w USA wysłali w tym celu 3068 listów do prezydenta Billa Clintona, rządu USA, senatorów i gubernatorów. Dokumentacja z 1997 r. wskazuje z kolei na liczbę ponad 100 tys. listów, które zostały wysłane z inicjatywy Kongresu Polonii Amerykańskiej. Korespondencja pochodziła nie tylko od organizacji związanych z byłymi żołnierzami AK, ale również od innych polonijnych gremiów. Przykładem mogą być listy do amerykańskich kongresme-nów nadane przez różne organizacje, w tym m.in. Kongres Polonii Amerykańskiej, weteranów Armii Krajowej oraz Związek Sybiraków w USA. W listach apelowano o poparcie „National Security Revitalization Act (Ustawa o rewitalizacji bezpieczeństwa narodo- wego). Argumentowano wówczas, że wejście Polski do NATO stanie się częścią historycznego zadośćuczynienia za decyzje z Jałty o powstaniu „Żelaznej Kurtyny”. Dziś najważniejszym celem tej placówki jest stworzenie odpowiedniego miejsca do bezpiecznego eksponowania posiadanych zbiorów. Wzorem dla archiwum w Orchard Lakę jest Muzeum Polskie w Chicago, które przez wiele lat było w podobnej sytuacji, ale teraz stało się miejscem dumy i prawdziwą perełką Polonii. Ta przemiana muzeum w Chicago stanowi dla obecnego dyrektora Instytutu Johna Radzilowskiego źródło inspiracji. Młode pokolenie i wiara Instytut ma być miejscem, które przechowuje historię i kulturę Polski i Polonii, jak i podtrzymuje ją i pielęgnuje dla przyszłych pokoleń. Nowy dyrektor Instytutu dr John Radzi-lowski chciałby, by Instytut stał się częścią sieci muzeów i kolekcji naukowych dotyczących historii i kultury polskiej i polonijnej w Ameryce Północnej, która będzie współpracować z partnerami w Europie, zwłaszcza w Polsce. „My chcemy stać się centrum badawczym dla naukowców, a także podtrzymywać wiarę katolicką” - zapowiada w skrócie dyrektor Polskiego Instytutu w Orchard Lakę. W planach jest remont budynków i galerii sztuki. „Chcemy promować polską sztukę i świętować tu ważne dla Polski święta i rocznice”. Jak zapowiada John Radzilow-ski, chcą dzielić się swymi zbiorami i zasobami oraz współpracować przy promowaniu polskiej kultury, zwłaszcza przy użyciu narzędzi cyfrowych. By to osiągnąć, Instytut musi pokonać kilka problemów: stworzyć odpowiednie miejsca do badań i ekspozycji, a także wirtualnie udostępniać dokumenty i zdjęcia w ciągu kilku najbliższych lat. Planują też digitalizację zbiorów. Kolejnym wyzwaniem jest przygotowanie Ośrodka Kultury i Badań Polonijnych w Orchard Lakę do zatrudniania specjalistów z Polski, którzy mogliby im pomóc w tych przedsięwzięciach. Chętnie widzieliby pomoc techniczną konserwatorów i archiwistów z Polski, którzy pomogliby rozwijać kolekcje. Chcieliby współpracować z archiwami i muzeami w Polsce. Już teraz współpracują z IPN np. w badaniach nad Błękitną Armią Hallera. Jednak najważniejsze jest dla nich nie tylko inspirowanie młodego pokolenia polską historią, ale i podtrzymywanie wiary katolickiej, tak nierozerwalnie związanej z polskością. ©® PARTNERZY WYDANIA Pobierz grę nominowaną r plebiscycie Mobile Trends Awards w kategorii gra roku. Oczyszczaj miasta i zostań EKOBOHATEREM * Download on the m App Store Google Play PARTNERZY WYDANIA 2 • GDZIE SIĘ LECZYĆ ^EMKA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 MATERIAŁ INFORMACYJNY 0010741561 Dolegliwości oczu - kiedy do okulisty? W większości przypadków objawy typu pieczenie, łzawienie, uczucie dyskomfortu, suchości oczu czy ciała obcego, chociaż są dokuczliwe, nie są groźne. Mogą jednak powodować przejściowe zamglenie czy pogorszenie widzenia. Problem ze wzrokiem często wynika z niedostatecznej pielęgnacji. Zapalenie spojówek o podłożu bakteryjnym powodowane jest przez pocieranie oczu brudnymi rękoma, a także niedostatecznym zmywaniem makijażu. Krótkowzroczność rozwija się powoli i chociaż w wielu przypadkach warunkowana jest genetycznie, to jednak nasz styl życia mocno na to wpływa. Nie chcąc doprowadzić do rozwoju chorób oczu, konieczne jest uzupełnianie diety w witaminy i minerały, szczególnie takich jak witamina A, C i D, kwas DHA i luteina. Jeśli przez wiele godzin dziennie siedzimy przed komputerem, powinniśmy stosować okulary blokujące światło niebieskie i poprawiające akomodację oka. Aby zapobiegać dalszemu pogarszaniu się już istniejącej wady, należy stosować się do zaleceń lekarza i nosić okulary. Wszyscy, niezależnie od wieku, powinni nosić okulary przeciwsłoneczne z odpowiednim filtrem w czasie przebywania na słońcu. Dbanie o oczy jest konieczne od pierwszych dni życia. Mięśnie gałki ocznej należy ćwiczyć regularnie, patrząc raz blisko, raz w dal, przez co najmniej 2-3 minuty każdej godziny. Niemowlęta powinny mieć osłaniane oczy od bezpośredniego działania promieni słonecznych, a starsze dzieci, które już mogą nosić okulary, nie powinny spędzać bez nich w pełnym słońcu dłużej niż kilka minut. Prawie 25% osób dorosłych ma różne wady wzroku. Niegroźne problemy ze wzrokiem mogą świadczyć o poważniejszych schorzeniach. Większość chorób oczu rozwija się powoli, jest bagatelizowane. Nie jesteśmy świadomi tego, że pogorszenie wzroku często jest objawem innych chorób ogólnoustrojowych. Zaliczamy tu: pogorszenie widzenia, dolegliwości bolesne w okolicy gałek ocznych, którym towarzyszy ból głowy, pojawianie się „mroczków", zawężone pole widzenia, wysięki, nadmierne łzawienie, szczypanie i świąd - to wszystko wymaga konsultacji lekarskiej. Do coraz częściej występujących schorzeń zaliczymy: jaskrę, zaćmę, zwyrodnienie plamki żółtej, zapalenie spojówek. W przypadku jaskry dochodzi do wzrostu ciśnienia wewnątrz gałki ocznej, co z czasem powoduje zawężenie pola widzenia i zmniejszenie ostrości widzenia peryferyjnego. Nieleczona w odpowiedni sposób jaskra może prowadzić do nieodwracalnej ślepoty. Leczenie jaskry przebiega za pomocą środków farmakologicznych, a także interwencji chirurgicznej/laserowej. Zwyrodnienie plamki żółtej prowadzi do zmian w centrum pola widzenia. Chory widzi proste linie w postaci fal, ma problem z określeniem kolorów, wielkości przedmiotów, zaburza się perspektywa widzenia. Na ten moment medycyna nie zna sposobu na całkowite wyleczenie zwyrodnienia plamki żółtej. Zaćma to zmętnienie soczewki w oku. Zaćma nabyta rozwija się powoli, przez wiele lat. Choroba rozwija się także na skutek urazów i przebytych chorób. Sposobem leczenia zaćmy jest operacyjne usunięcie fragmentu soczewki i zastąpienie jej sztuczną. Krótkowzroczność może być korygowana okularami, najczęściej powodowana jest nieprawidłową budową gałki ocznej. Występuje w każdym wieku. Sposobem na całkowite uleczenie krótkowzroczności jest przeprowadzenie korekty laserowej. Zapalenie spojówek spowodowane jest przez bakterie lub alergeny. Charakteryzuje się świądem i ropną wydzieliną. Wskazane jest podawanie antybiotyków w postaci kropli do oczu, wydawanych z przepisu lekarza. Zespół suchego oka pojawia się na skutek długiej pracy przy komputerze i niedostatecznym nawilżaniu oczu. Można go skutecznie leczyć przy pomocy żeli i maści do oczu, które nawilżają spojówkę i niwelują uczucie zmęczenia i podrażnienia oka. LECZENIE ZAĆMY - ^Wojewódzkim szpitalu SPECJALISTYCZNYM im. Januszka Korczaka w Słupsku '■M W REJESTRACJA od poniedziałku do piątku w godzinach 10:00-14:00 tel. 59 84 60 473 NaNFZ bez limitów Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Janusza Korczaka w Słupsku Sp.zo.o. Podmiot Leczniczy Samorządu Województwa Pomorskiego PARTNERZY WYDANIA REKLAMA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 ^EMKA GDZIE SIĘ LECZYĆ# 3 0010740366 ^ EMKA Wytwórco odpadów medycznych i weterynaryjnych Pamiętaj o sprawozdaniu rocznym. Spełnij swój obowiązek już od 50 zł! Sprawozdanie w BDO za 2022 rok trzeba wysłać do środy 15 marca 2023 roku! 4 • GDZIE SIĘ ŁĘCZYC PARTNERZY WYDANIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 ^EMKA POWISLANSKA SZKOŁA WYZSZA - świadome podejście do kształcenia 0 zaletach i wyzwaniach w świecie nauk medycznych i nauk o zdrowiu opowiadają Marzena Olszewska-Fryc, dyrektor do spraw Pielęgniarstwa i Organizacji Opieki w Szpitalu im. M. Kopernika w Podmiocie Leczniczym Copernicus sp. z o.o., wiceprzewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku, dr Katarzyna Strzała-Osuch, prof. PSW prorektor ds. Rozwoju i Współpracy Powiślańskiej Szkoły Wyższej oraz Piotr Rychlik, kierownik Oddziału Ratunkowego Szpitala im. M. Kopernika w Podmiocie Leczniczym Copernicus sp. z o.o. • W jakich miastach można rozpocząć naukę w Powiślańskiej Szkole Wyższej? Katarzyna Strzała-Osuch: Powiślańska Szkota Wyższa wywodzi się z Kwidzyna, tam właśnie jest jej główna siedziba. Posiadamy jednak również uczelnie w Kościerzynie, Toruniu i w Gdańsku. Kształcimy studentów na wielu kierunkach medycznych i z zakresu nauk o zdrowiu. To rozmaite kierunki, poczynając od pielęgniarstwa i ratownictwa, aż po położnictwo, dietetykę i kosmetologię. Co ciekawe, na samym początku funkcjonowania kształciliśmy głównie na kierunkach społeczno-ekonomicznych. To było już jakiś czas temu, bo uczelnia w przyszłym roku skończy 25 lat. • Jakimi cechami powinien wykazywać się kandydat na uczelnię? Katarzyna Strzała-Osuch: To zależy od kierunku. Kandydatki i kandydaci na kierunki medyczne, takie jak pielęgniarstwo, położnictwo czy ratownictwo medyczne, muszą wykazywać się empatią i chęcią niesienia pomocy. Nie każdy może pochwalić się takimi cechami. Wybór tej konkretnej drogi życiowej wymaga bardzo dogłębnego zastanowienia się nad sobą, a przede wszystkim nad tym, czy nasze uwarunkowania psychofizyczne pozwolą na realizację pracy zawodowej. Niestety, te zawody wiążą się z wieloma emocjami, a cierpienie pacjentów jest jednym z nich. Potrzebne są więc osoby o silnym charakterze i dobrym sercu. Marzena Olszewska-Fryc: Cechy osobowe to bardzo ważna rzecz. Niektóre osoby przychodząc na studia mają pewną wizję zawodu, która zupełnie odbiega od rzeczywistości. Stereotyp pielęgniarki, położnej czy ratownika medycznego jest utrwalany w filmach i serialach. A przecież bycie pielęgniarką to nie tylko podawanie zastrzyków. Dziś pielęgniarki mają wyższe wykształcenie, są profesjonalistkami i wymaga się od nich coraz więcej. Kończąc studia, mają tytuł licencjata bądź magistra pielęgniarstwa, mają także możliwość dalszego kształcenia, w tym wybór określonej specjalizacji. M Czy w Powiślańskiej Szkole Wyższej przygotowuje się studentów do zawodu również pod względem psychologicznym? Katarzyna Strzała-Osuch: Oczywiście, etyka zawodowa jest nieodłącznym elementem nauk medycznych. Ciągle zachodzą w niej zmiany, które podążają za nowoczesnością. W toku studiów pojawiają się takie przedmioty, jak choćby psychologia i socjologia. Ogromną rolę odgrywają tu również praktyki i ćwiczenia, których na naszej uczelni jest bardzo dużo. Studenci szybko doświadczają pierwszego kontaktu z pacjentem, bo już po pierwszym semestrze studiów I stopnia, Naszą główną misją jest wykształcenie dobrych specjalistów, którzy będą czuć się pewnie, polegając na zdobytych umiejętnościach praktycznych po wejściu na rynek pracy. • Co wyróżnia Powiślańską Szkołę Wyższą od innych, podobnych placówek? Katarzyna Strzała-Osuch: Indywidualne podejście do studenta, faktycznie jako uczelnia JESTEŚMY DLA STUDENTA -to nie slogan, a rzeczywiście realizowane podejście, tworzenie dobrej i przyjaznej atmosfery. Oprócz klasycznych seminariów dyplomowych prowadzimy również proseminaria, podczas rozmów ze studentami staramy się wspólnie przeanalizować ich dotychczasowe drogi edukacji i rozwoju oraz perspektyw na przyszłość. Uważam, że trzeba rozmawiać. Mamy do czynienia z młodymi ludźmi, którzy mogą nie być pewni, czy wybrali dobrą drogę. Mimo tego, że studentów jest dużo, dla nas nie są tylko „numerami w indeksie”. Bardzo ważne jest to, że na pielęgniar- stwie czy ratownictwie grupy studenckie, w których prowadzone są zajęcia, są niewielkie - od 4 do 8 osób. Ten kontakt z poszczególnymi studentami jest siłą rzeczy o wiele głębszy. Wyróżnia nas również łatwość nawiązywania kontaktów, szeroko rozumiana chęć i wola współpracy, jak np. w tej sytuacji - rozmówcami naszymi są pracownicy szpitala, będący jednocześnie wykładowcami Powiślańskiej. Moc tej współpracy przynosi właśnie tak doskonałe efekty - profesjonalnie wykształconych absolwentów. To my jesteśmy dla studenta, nie na odwrót. Zawsze chcieliśmy prowadzić naszą uczelnię, tak aby była świetna jakościowo, a przy tym tworzyć efektywny ekosystem do nauki. • Powiślańska Szkoła Wyższa, kształcąc ratowników medycznych na I stopniu studiów, uważa, iż należałoby już pochylić się nad możliwością kształcenia na II stopniu, bo zawód ratownika medycznego ciągle ewoluuje i otrzymuje kolejne kompetencje zawodowe. Dlaczego to tak istotne? Piotr Rychlik: Zawód ratownika medycznego jest bardzo szerokim zagadnieniem. Obejmuje osoby pracujące na różnych polach i w wielu sektorach - choćby w straży pożarnej czy na potrzeby współpracy ze strażą graniczną, a także w formacjach wojskowych. Tych specjalizacji nie da się wartościować, ale każda z nich cechuje się zupełnie innymi obowiązkami. Tymczasem każdego ratownika medycznego wciąż kształci się według jednego standaryzowanego programu studiów, i to wyłącznie I stopnia. Absolutnie widzę konieczność stworzenia dla tej grupy możliwości kontynuacji nauki i doskonalenia zawodowego. Sama formuła licencjatu nie wyczerpuje potrzeb, jeśli chodzi o to, jakimi kompetencjami ratownicy muszą się potem legitymować. To jest również kwestia usystematyzowania zdobytej wiedzy, jej pogłębianie, a finalnie także możliwość specjalizacji w poszczególnych dziedzinach ratownictwa medycznego Katarzyna Strzała-Osuch: Pielęgniarstwo w ostatnich latach przepięknie ewoluowało. Całkiem niedawno pielęgniarki osiągnęły poziom magistra, patrząc na historię ponad 20-letniego kształcenia w Powiślańskiej Szkole Wyższej. Myślę, że to samo czeka ratowników. A do tego czasu staramy się wprowadzać jak najwięcej zajęć ponadprogramowych na kierunku ratownictwo medyczne, żeby wyposażyć absolwentów w jak najszerszą wiedzę. I to naprawdę działa. W zeszłym roku odbyły się Ogólnopolskie Mistrzostwa Uczelni Wyższych w ratownictwie medycznym i nasi ratownicy (studenci) zajęli tam dwunaste miejsce w Polsce i pierwsze na Pomorzu. To dużo mówi o poziomie ich wiedzy i umiejętności praktycznych. ■ Czemu można zawdzięczać taki sukces? 0010739205 Katarzyna Strzała-Osuch: Kształceniu praktycznemu. Nasi studenci kierunków medycznych / nauk o zdrowiu mają bardzo dużo zajęć w centrum symulacji medycznych. Tam znajdują się manekiny, fantomy, doskonale symulujące człowieka i jego stany chorobowe. W „bezpiecznym”, bo wolnym od stresu, środowisku mogą na gumowym ciele ćwiczyć i szkolić swoje umiejętności - zanim będą się mierzyć z prawdziwymi pacjentami. To bardzo ważne, aby pierwszy szok nastąpił w warunkach ćwiczeniowych symulowanych, a nie podczas realnej interwencji. Piotr Rychlik: W zawodach medycznych niezwykle istotne są nawyki i bezwarunkowe odruchy. Po odpowiedniej liczbie godzin praktyki niektóre czynności wykonuje się wręcz mechanicznie. Dzięki temu nasz umysł nie analizuje zbyt wielu akcji i może skupić się na naprawdę ważnych decyzjach. W tym przypadku centra symulacji są rzeczywiście najlepszą formą praktyki. m Czy absolwenci uczelni utrzymują kontakt z uczelnią po zakończeniu studiów? Tak, zawsze z chęcią wracają. Mówią, że pracują w zawodzie i są dumni z uczelni, którą ukończyli. To jest dla nas bardzo ważne. Nasi absolwenci pracują na całym świecie, przysyłają pocztówki od Ameryki Południowej aż po Skandynawię, a nawet Australię. Według ostatnich badań dot. zatrudnienia absolwentów studiów wyższych tylko 0,01% naszych absolwentów nie pracuje. Jesteśmy niezwykle dumni z takiego wyniku. REKLAMA Stupska Olejarnia firma z 0010736111 Pomorza Oleje tłoczymy małymi partiami z najwyższej jakości nasion na wolnoobrotowej prasie. • OLEJE ROŚLINNE TŁOCZONE NA ZIMNO ŚWIEŻE ŹRÓDŁO OMEGA-3 I OMEGA-6 • 100% NATURALNE • NIEOCZYSZCZONE, NIEFILTROWANE, NIERAFINOWANE • BEZ KONSERWANTÓW • BEZ DODATKÓW OLEJ LNIANY z uwagi na najwyższą zawartość niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega- 3 ma właściwości zarówno dietetyczne jak i lecznicze. Wspomaga profilaktykę oraz leczenie chorób układu krążenia i nadciśnienia tętniczego, obniża poziom cholesterolu we krwi. Zwiększa odporność organizmu, wzmacniając układ immunologiczny. Poza tym zalecany jest przy chorobach przewodu pokarmowego. OLEJ RZEPAKOWY to jeden z najzdrowszych tłuszczów pochodzenia roślinnego. Posiada optymalny z punktu widzenia potrzeb żywieniowych człowieka stosunek niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega-6 do Omega-3 (2:1). Olej rzepakowy ma więcej witaminy E niż olej lniany, sojowy i oliwa z oliwek. OLEJ z CZARNUSZKI już w starożytności używano jako panaceum na wszelkie dolegliwości, mówiono nawet, że czarnuszka i jej drogocenny olej „wyleczy wszystko oprócz śmierci". Olej z czarnuszki wzmacnia układ odpornościowy, jest pomocny w przypadku chorób aptoimmunologicznych, łagodzi objawy schorzeń alergicznych, astmy, ma silne działanie antybakteryjne, antywirusowe, antygrzybicze i przeciwpasożytnicze, przyspiesza gojenie się ran i wspomaga leczenie różnych schorzeń skórnych, pomaga na liczne dolegliwości żołądkowe oraz reguluje poziom cukru we krwi. OLEJ z WIESIOŁKA wzmacnia układ nerwowy, usprawniając pracę mózgu. Wpływa na uregulowanie gospodarki hormonalnej u kobiet. Wykazuje działanie naprawcze na błony komórkowe organizmu, które uległy różnym defektom, jest pomocny w przypadku złamań i uszkodzeń więzadeł. OLEJ z OSTROPESTU zapobiega oraz wspomaga rekonwalescencję przy uszkodzeniach wątroby, obniża poziom cukru we krwi u diabetyków i normalizuje poziom cholesterolu. OLEJ RYDZOWY jest doskonałym źródłem kwasów Omega-3. Wspomaga profilaktykę oraz leczenie chorób układu krążenia, obniża ciśnienie tętnicze krwi oraz poziom „złego" cholesterolu LDL we krwi. Reguluje poziom cukru we krwi. OLEJ KONOPNY jest tłoczony na zimno z wyselekcjonowanych odmian konopi siewnej. Jest skarbnicą witaminy K, niezbędnej do syntezy białek i enzymów. Zmniejsza także stany zapalne stawów. Wspiera pracę ośrodkowego układu nerwowego i układu sercowo-naczyniowego. OLEJ z KOZIERADKI jest istotnym wsparciem przy wszelkich dolegliwościach związanych z układem pokarmowym. Jest stosowany pomocniczo w leczeniu choroby wrzodowej żołądka i chorób pasożytniczych przewodu pokarmowego, poprawia trawienie. Olej z kozieradki jest ceniony w kuchni z uwagi i nrnmat ZAPRASZAMY Słupska Olejarnia Słupsk, ul. Wolności 37-38 Targowisko - box 83 olejarniaslupsk Q) 731 599 477 (§) www.slupskaolejarnia.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 PARTNERZY WYDANIA GDZIE SIĘ LECZYĆ • 5 •&EMKA KWIDZYN Prowadzimy również kształcenie w formie studiów podyplomowych /warsztatów/ kursów/specjalizacji; GDAŃSK KOŚCIERZYNA -XSZTAł£7lfny pfińKT&czmz TORUŃ KIERUNKI MBA- studia podyplomowe; • podstawowe MBA; • EMBA (Executive Master of Business); • GMBA ( Global executives) Instytut doskonalenia zawodowego Menadżerów i Kadr Medycznych Ponad 80 kierunków studiów podyplomowych Pielęgniarstwo Ratownictwo Medyczne Ekonomia Dietetyka Kosmetologia Położnictwo Nursing - English Division Więcej kierunków i informacji 6 • GDZIE SIĘ ŁĘCZYC PARTNERZY WYDANIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 ^EMKA MATERIAŁ INFORMACYJNY 0010741562 Wybierz najlepsze miejsce narodzin dziecka. Postaw na Słupsk! Właśnie mija pięć lat działalności w Słupsku najnowocześniejszej porodówki w regionie. Odkąd oddziały Ginekologiczno-Położniczy i Neonatologiczny zostały przeniesione z Ustki do wyremontowanych pomieszczeń Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku, urodziło się tu ponad 6,5 tysiąca dzieci! Słupska porodówka jest jedną z najnowocześniejszych na Pomorzu. Jest przestronna i przyjazna kobietom i małym pacjentom, którzy przychodzą tu na świat. Oddział posiada 51 łóżek na Patologii Ciąży, Ginekologii i Położnictwie. Na ginekologii leczone są kobiety z chorobami dróg rodnych, na patologii ciąży leżą panie, których ciąża jest zagrożona, a na położnictwie-mamy po porodach wraz ze swoimi dziećmi. Na położnictwie młode mamy mają do dyspozycji sale dwuosobowe z własną łazienką. W słupskim oddziale stosuje się system roomig-in, tzn. że dzieci po porodzie przebywają cały czas przy matkach. Maluchy przychodzą na świat w komfortowych warunkach. Trakt porodowy to cztery kameralne sale porodowe z mobilnymi łóżkami, piłkami, drabinkami i innymi pomocami dla rodzących. Każda sala utrzymana jest w innym kolorystycznie klimacie i ma własną łazienkę. - Podczas porodu panie mają możliwość poruszania się, korzystania ze sprzętu, immersji wodnej i innych niefarmakolo-gicznych metod uśmierzania bólu i podnoszenia komfortu, np. muzykoterapii - zaznacza Małgorzata Czyczyn-Egird, położna oddziałowa. - Możliwe jest też znieczulenie zewnątrzo-ponowe na życzenie pacjentki, po konsultacji z lekarzem anestezjologiem oraz korzystanie z gazu entonx, tzw. rozweselającego. Podtlenek azotu potocznie zwany gazem rozweselającym ze względu na swoje właściwości przeciwbólowe jest stosowany w analgezji (znieczulaniu) jako środek o umiarkowanym działaniu. Używamy go nie po to, by rozśmieszyć pacjenta, ale jako środek analgetyczny. W kameralnych salach odbywają się też porody rodzinne, podczas których mama może przeżywać wyjątkowe chwile przy wsparciu taty dziecka, lub innej bliskiej osoby. Natomiast, gdy sytuacja z przyjściem na świat malucha komplikuje się, lekarze mają do dyspozycji specjalistyczną salę do cięć cesarskich. Po takim zabiegu maluch, gdy nie przeciwskazań, może być kangurowany przez tatusia. Co ważne-położnictwo sąsiaduje z neonatologią, gdzie trafiają noworodki potrzebujące większej pomocy w pierwszych chwilach życia. Natomiast mamy, standardowo spędzają na położnictwie trzy doby po porodzie. W tym czasie mogą uzyskać od położnych wszelką potrzebną pomoc, wsparcie certyfikowanych do-radcżyń laktacyjnych przy karmieniu piersią, konsultacje dietetyków, a gdy mają problem by poradzić sobie z emocjami, na oddział przychodzi psycholog. Na oddziale jest nowy sprzęt diagnostyczny: aparaty do USG w tym najnowszej generacji sprzęt 4D, stanowiska do resuscytacji noworodka, system nadzoru położniczego, defibrylator, kardiomonitor, aparaty KTG, stanowiska do pielęgnacji noworodków. Przy oddziale działa Poradnia Patologii Ciąży. Ponadto nawet po wyjściu z maluchem ze szpitala mamy mogą korzystać z konsultacji w przyoddziałowej Poradni Lak-tacyjnej. Personel szpitala wie, jak ważne jest przygotowanie młodych rodziców do nowej roli i dla nich otwarta jest przyszpitalna Szkoła Rodzenia. Na zajęcia mogą uczęszczać panie wraz z partne- rami, po 25. tygodniu ciąży, posiadające zaświadczenie od lekarza prowadzącego o braku przeciwwskazań do uczestnictwa w spotkaniach. - W naszym szpitalu kompleksowo zajmujemy się przygotowaniem mam do porodu, przyjęciem na świat dziecka i całą opieką okołoporodową mamy i dziecka. Pracuje z nami doskonały zespół lekarzy i położnych oraz posiadamy doskonałą infrastrukturę: dobrze wyposażone sale porodowe i dwuosobowe pokoje poporodowe z węzłami sanitarnymi - mówi Anetta Barna-Feszak, wiceprezes szpitala. Natomiast prezes Andrzej Sa-piński zapewnia, że personel dba o najwyższy poziom medyczny i o komfort pacjentek. -Tu słucha się ich zdania i respektuje potrzeby, bowiem zdajemy sobie sprawę jak ważnym wydarzeniem są narodziny dziecka w każdej rodzinie. MATERIAŁ INFORMACYJNY 0010741565 FIZJOTERAPIA PO CIĘCIU CESARSKIM, OPERACJACH Fizjoterapia jest bardzo ważna zarówno w przygotowaniu do porodu siłami natury czy też poprzez cięcie cesarskie, do operacji urogi-nekologicznych. abdomino-plastyce, chirurgii przepuklin, mammoplastyce. Blizny po różnego rodzaju operacjach stanowią dla pacjentów nie lada wyzwanie. Należy zadbać o blizny ze względów zdrowotnych, a nie tylko estetycznych. Najważniejsza jest jej elastyczność, ruchomość, czyli prawidłowa funkcja. Na fizjoterapię blizny składa się nie tylko masaż, ale też terapia tkanek i odpowiednia praca całego ciała. Niewłaściwe funkcjonująca blizna, na przykład po cięciu cesarskim, abdominoplasty-ce czy przepuklinie, może wpłynąć na postawę naszego ciała oraz dawać wiele dolegliwości w obrębie podbrzusza, dysbalans mięśni dna miednicy, odcinka lędźwiowego kręgosłupa, spojenia łonowego itd. Może źle oddziaływać na pracę naszych jelit, m.in. poprzez tworzenie się zrostów, a nawet powodować migreny. Nieopracowanie blizny po mammoplastyce może skutkować ograniczeniem ruchomości w stawach barkowych, obręczy barkowej oraz dolegliwościach w odcinku piersiowym kręgosłupa. Następstwem episiotomii oraz pęknięcia krocza mogą być bolesne stosunki, dolegliwości w okolicy krocza, ból i ciągnięcie podczas dłuższego chodzenia, problemy w funkcjonowaniu układu moczowo-płciowego, nietrzy-manie moczu. Abdominoplastyka to operacja plastyczna powłok brzusznych. Celem jest redukcja nadmiaru skóry na brzuchu wraz z tkanką tłuszczową i wzmocnieniem mięśni. Operacja ta często połączona jest z zabiegiem, gdzie występuje rozejście mięśnia prostego brzucha wraz z przepukliną kresy białej. Jeśłi przygotowujemy się do zabiegu chirurgicznego, porodu siłami natury czy cięcia cesarskiego, warto skorzystać z konsultacji u fizjoterapeutki urogine-kologicznej. Fizjoterapia ważna jest zarówno przed, jak i po zabiegu. Konsultacja przed ma na celu edukację pacjenta, m.in. naukę prawidłowych nawyków wstawania, podnoszenia, poruszania się, kichania czy kaszlenia. Nauka i świadomość prawidłowej postawy ciała. Ćwiczenia oddechowe i indywidulane, np. praca mięśnia poprzecznego. Pozycje odciążające brzuch, mobilizacja blizny, mobilizacja mięśni prostych brzucha, drenaż limfatyczny, laseroterapia (laser biosty-mulujący) oraz taping. Takie przygotowanie pomoże w szybkim odtwo- rzeniu prawidłowej pracy po operacji. Podobne postępowanie będzie przy zabiegu chirurgicznym mammopla-styki, który polega na redukcji biustu kobiety, poprzez usunięcie części gruczołu, jego przemodelowaniu oraz pozbyciu się nadmiaru tkanki tłuszczowej. Tutaj zastosujemy podobne procedury, jak w leczeniu powyżej, odpowiednio do operowanej okolicy ciała. Epistomia, czyli nacięcie krocza (skóry i mięśni dna miednicy) przez położną, jak i pęknięcia naturalne krocza, spowodowane może być m.in. nadmiernym napięciem mięśnia dna miednicy. Nie jesteśmy w stanie podczas ciąży przewidzieć, czy nasze krocze pęknie lub zostanie nacięte, ale żeby tego uniknąć, możemy postarać się na to wpłynąć, odpowiednio przygotowując się do porodu. W gabinecie fizjoterapeuty pacjentka zostanie poinstruowana, jak prawidłowo aktywizować i rozluźniać mięśnie dna miednicy (MDM) - będzie to pomocne podczas porodu - a dzięki temu mięś- nie krocza będą elastyczne i będą potrafiły się rozluźnić. Nauka świadomego, prawidłowego oddechu, pozycji relaksacyjnych i wertykalnych, ruchu podczas porodu oraz masażu krocza. Efektem tego będzie łagodniejszy i korzystniejszy przebieg porodu. Fizjoterapia po episiotomii, pęknięciu krocza czy operacjach uroginekologicznych odgrywa ważna rolę w prawidłowym funkcjonowaniu tkanek wokół blizny, wpływa na funkcję mięśni dna miednicy (MDM). Z każdą blizną należy „popracować”. Warto zgłosić się do fizjoterapeuty przed planowanymi zabiegami chirurgicznymi oraz planowanym porodem siłami natury i cięciem cesarskim., ale warto również zadbać o siebie „po” i umówić na wizytę po zabiegu. Każda pacjentka, jest inna i jej potrzeby są inne. Podejście do pacjentek jest bardzo indywidualne, ponieważ poszczególne układy i narządy są ze sobą ściśle powiązane i mocno na siebie wpływają. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 PARTNERZY WYDANIA ^EMKA GDZIE SIĘ LECZYĆ • 7 REKLAMA 0010740367 Pobiera gre Mobile Trends Awards Download on the II App Store GET IT ON Google Play Oczyszczaj miasta i zostań EKOBOHATEREM © Odbieraj niezuuykłe nagrody każdego dnia; Zbieraj i segreguj odpady rożnych frakcji; (:! Działaj sprauuniej dzięki lepszym pojazdom; Odkryuuaj nouue. ciekauusze plansze. www.ozdm.pl 8 PARTNERZY WYDANIA xSS2*£fi>x • GDZIE SIĘ LECZYĆ ^EMKA Głos Dziennik Pomorza Piętek, 24.02.2023 REKLAMA M 08&8$№№№& 0&SttSB&B£b }/StKSKSSk Hf H HI HHH0HH □inuilua i TiCn laboratoria medyczne .«.więcej niż w^nik Największa sieć laboratoriów medycznych w Polsce zaprasza do Punktów Pobrań Stupsk ul. Jana Pawła II la czynny: pon.-pt. 7:00-16:00; pobieranie materiału do 14:30 sob. 7:00-12:00; pobieranie materiału doi 1:30 PUNKT POBRAŃ REALIZUJE PROGRAM 40 + Słupsk ul. Wileńska 30 (dawna przychodnia kolejowa) czynny: pon.-pt. 6:45-14:00; pobieranie materiału do 13:30 sob. 7:00-10:00; pobieranie materiału do 09:30 PUNKT POBRAŃ REALIZUJE PROGRAM 40+ Słupsk ul. Tuwima 23 (po przeciwnej stronie Domu Handlowego MANHATTAN i WOKULSKI, obok salonu Sukien Ślubnych) czynny: pon.-pt. 6:30-12:00; pobieranie materiału do I 1:30 PUNKT POBRAŃ REALIZUJE PROGRAM 40+ Słupsk ul. Stary Rynek 5 (wejście od ul. Bema) czynny: pon.-pt. 7:00-12:00; pobieranie materiału do I 1:30 Słupsk ul. Szczecińska 59A (Przychodnia rehabilitacyjna GRYF, za Urzędem Skarbowym) czynny: pon.-pt. 7:00-1 1:00; pobieranie materiału do 10:30 0010737114 Słupsk ul. Plac Dąbrowskiego 6 (Karina Center) czynny: pon.-pt. 7:00-10:00 (możliwość umawiania się przez aplikację Booksy) Ustka ul. Kopernika 19 czynny: pon.-pt. 6:30-12:00; pobieranie materiału do I 1:30 Sławno ul. Koszalińska 4 czynny: pon.-pt. 7:30-1 1:00 pobieranie materiału do 10:30 Lębork, ul. Aleja Wolności 40a czynny: pon.-pt. 7:15 - i 1:00; pobieranie materiału do I 1:00 sob 7:00-10:00; pobieranie materiału do 9:30 PUNKT POBRAŃ REALIZUJE PROGRAM 40+ ggl NUMERY TELEFONÓW -+ (pon - pt 8:00 - 15:00) Infolinia Szczepienia tel. 790 575 705 Infolina Covid tel. 66 i 621 569 Infolina Laboratorium tel. 59 840 24 28 www.diagnostyka.p Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 ^ EMKA GDZIE SIĘ LECZYĆ • 9 REKLAMA 0010734046 REHABILITACJA USTKA W NASZEJ OFERCIE ZNAJDĄ PAŃSTWO ZABIEGI Hydroterapii Balneoterapii Termoterapii Światłoterapii Eiektroterapii Masaże Aby wyjść naprzeciw osobą z niepełnosprawnością, posiadamy specjalistyczny sprzęt i proponujemy suchą kąpiel kwasowęglową oraz suchą kąpiel ozonową. Kolejną nowością jest drenaż limfatyczny BOA - zalecany pacjentom po mastektomii (prowadzi do zmniejszenia obrzękowi poprawy krążenia). Innowacyjnym zabiegiem jest również suchy hydromasa na łóżku wodnym, który pobudza układ krwionośny i limfatyczny do pracy, masuje mięśnie przy kręgosłupowe i wpływa na autonomiczny układ nerwowy, regulując jego czynność. CAŁY KUK! Dom Wczasowo-Sanatoryjny „Perła" ul. Wczasowa 27, 76-270 Ustka ® 600 609 894 / 504 250 434 0 sekretariat@perla-ustka.pl t www.perla-ustka.pl O Dom Wczasowo - Sanatoryjny PERŁA Ustka MATERIAŁ INFORMACYJNY 0010741564 WYPRZEDZIĆ RAKA SZYJKI MACICY - WYKONAJ CYTOLOGIĘ! Cytologia jest procedurą przesiewową w kierunku raka szyjki macicy. Sprawdza obecność komórek przedrakowych lub rakowych z tarczy i kanału szyjki macicy. Każda kobieta powinna regularnie wykonywać badania cytologiczne, szczególnie wtedy, gdy rozpoczęła współżycie seksualne. KTO POWINIEN ZROBIĆ CYTOLOGIĘ? Rak szyjki macicy jest szóstym, co do częstości występowania nowotworem u kobiet w Polsce. Rocznie choroba ta dotyka ok. 4,4 tys. kobiet. Rocznie ok. 1730 Polek umiera z tego powodu. Celem programu jest zmniejszenie umieralności kobiet na raka szyjki macicy w szczególności poprzez wykrywanie stanów przedrakowych oraz podniesienie poziomu wiedzy kobiet na temat profilaktyki raka szyjki macicy i wprowadzenie PROGRAM PROFILAKTYKI RAKA SZYJKI MACICY BEZPŁATNE BADANIE CYTOLOGICZNE na terenie całego kraju jednolitego modelu postępowania diagnostycznego. W wyniku przeprowadzenia badania cytologicznego można wykryć zmiany przedrakowe i raka we wczesnym okresie. Masz 25-59 lat? Raz na 3 lata wykonaj cytologię. Możesz zrobić to bezpłatnie i bez skierowania w programie finansowanym przez NFZ. Cytologię w ramach programu NFZ możesz wykonać w każdym gabinecie ginekologicznym, który ma podpisaną umowę z NFZ oraz w niektórych placówkach POZ. Wykaz placówek: • WSS Słupsk ul. Hubalczyków 1, • SPMZOZ Słupsk ul. Łokietka 6, • SPMZOZ Słupsk ul. W. Polskiego 49, • SPMZOZ Słupsk ul. 11 Listopada 7, • PZUM Słupsk, ul. Wileńska 30, •SPZOZMSWiA Słupsk, ul. Lelewela 58, • Michał Kisiel Słupsk ul. Kotarbińskiego 7/1, • PZU Zdrowie Ustka, ul. Leśna 10, • NZOZ Kobylnica, ul. Głowna 54A, • NZOZ Głobino 47, • Krystyna Stus Dębnica Kaszubska, ul. Kani 26, • SPSZOZ Lębork, ul. Węgrzynowicza 13, • Adela Muzykiewicz Lębork, ul. Legionów Polskich 18, • Maria Nowak Czarna Dąbrówka, ul. Lęborska 9, • Beata Bogdał Nowa Wieś Lęborska, ul. Grunwaldzka 24A, • NSZOZ CM „VITA” Bytów, ul. Sikorskiego 57, • Szpital Powiatu Bytow-skiego Bytów, ul. Lęborska 13, • Szpital Miejski Miastko, ul. Wybickiego 30. Zbadaj się i powiedz innym kobietom o tym, jakie to ważne! Kobiety, u których rozpoznano raka szyjki macicy, zostaną skierowane (poza programem) na dalszą diagnostykę lub leczenie do świadczeniodawców posiadających z NFZ umowy w odpowiednich rodzajach świadczeń. Wykaz placówek: • WSS Słupsk, ul. Hubalczyków 1, • SPSZOZ Lębork, ul. Węgrzynowicza 13, • Szpital Miejski Miastko, ul. Wybickiego 30 10 • GDZIE SIĘ ŁĘCZYC PARTNERZY WYDANIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 MATERIAŁ KLIENTA TRZY FALE &EMKA Leczenie wodą to rewelacyjne rozwiązanie na wiele dolegliwości 0010736603 Rozmowa z Danielem Nowickim, Dyrektorem Kliniki Zdrowia Od kilku miesięcy można w Klinice Zdrowia skorzystać z balneoterapii. W Słupsku nie ma możliwości skorzystania z tego typu leczenia. Proszę opowiedzieć coś więcej o tej dziedzinie fizjoterapii? - Daniel Nowicki, dyrektor Kliniki Zdrowia -Balneoterapia polega na wykorzystaniu surowców naturalnych, takich jak woda mineralna czy błota lecznicze do leczenia różnych schorzeń. To bardzo skuteczna forma terapii. Szczególnie, że jest wykorzystana przy wielu schorzeniach. W naszej Klinice Zdrowia można skorzystać z kilku zabiegów wodolecznictwa, w tym z kąpieli perełkowej, kąpieli borowinowej oraz wirówek kończyn dolnych wraz z kręgosłupem oraz kończyn górnych. Szerokie spektrum schorzeń? Jakie są wskazania do stosowania do tego typu terapii? - Jest ich naprawdę bardzo dużo, aż trudno wszystkie je wymienić. Powiem o najważniejszych. Głównymi wskazaniami są m.in. przewlekłe schorzenia narządu ruchu, nerwobóle, migrena, stwardnienie rozsiane, choroby reumatyczne, bóle mięśni i stawów, zaburzenia krążenia krwi czy chroniczne zmęczenie. Ale to nie wszystko. Wodolecznictwo polecane jest także osobom z nadciśnieniem tętniczym, nerwicą, depresją, cukrzycą, łuszczycą, astmą i niektórymi chorobami układu oddechowego. Balneoterapia leczy więc większość schorzeń, które dziś występują w naszym społeczeństwie. Proszę opowiedzieć o kąpieli borowinowej. Jest ona bardzo często wykorzystywana w sanatoriach. W domu można użyć okładów i plastrów borowinowych, a jak to wygląda w Klinice Zdrowia? - Borowina to ciemnobrązowa masa, powstała w wyniku rozkładu szczątków roślin, wykazującej właściwości lecznicze. Kąpiel borowinowa to wymieszana z wodą borowina, tworząca papkę o temperaturze 45°C. Jej użycie podczas zabiegu pozwala przede wszystkim na absorbowanie przez surowiec zbędnych produktów przemiany materii. Ma więc działanie oczyszczające. Kąpiele zalecane są w chorobach degeneracyjnych stawów. W Słupsku jesteśmy jedną Kliniką, która oferuję kąpiele borowinowe, a nie tylko okłady z borowiny. A kąpiel perełkowa? Rozumiem, że to kąpiel w wannie wypełnionej pęcherzykami powietrza? - Dokładnie. Taki masaż powietrzno--wodny ma przede wszystkim właściwości relaksujące i odprężające. Może być także stosowany w przypadku schorzeń kręgosłupa, zwyrodnień stawów, nerwicy, depresji czy żylaków. Ma więc bardzo szerokie zastosowanie. Klienci korzystający z naszej kąpieli perełkowej twierdzą, że te 30 min kąpieli odpręża ich podobnie jak masaż relaksacyjny. W naszej ofercie mamy jeszcze wirówki kończyn górnych i dolnych. Regularne korzystanie z takiego zabiegu bezpośrednio wpływa na poprawę pracy mięśni oraz nerwów, poprawia także krążenie nie tylko krwi, ale i wspomaga przepływ limfy. Warto też dodać, że wszystkie te zabiegi najlepiej brać w seriach - pięciu czy dziesięciu zabiegów. Wtedy efekt jest najbardziej widoczny. Szczegóły na stronie Kliniki Zdrowia Trzy Fale: rehabilitacja.trzyfale.slupsk.pl/cennik/ J Trzy Fale ul. Grunwaldzka 8a L 76-200 Słupsk Balneoterapia w Klinice Zdrowia kąpiel perełkowa kąpiel borowinowa wirówki kończyn górnych i dolnych Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 PARTNERZY WYDANIA ^EMKA GDZIE SIĘ LECZYĆ# 11 MATERIAŁ INFORMACYJNY 0010741568 PROGRAM PROFILAKTYKI RAKA PIERSI W PROGRAMIE NFZ Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ zaprasza Panie na bezpłatne badania mammograficzne w ramach profilaktycznych programów zdrowotnych, które są realizowane co 2 lata u kobiet w wieku 50-69 lat (przy określaniu wieku brany jest pod uwagę rok urodzenia) z grupy niskiego ryzyka, natomiast raz do roku u kobiet z grupy wysokiego ryzyka. Panie z określonej grupy wiekowej mogą zgłaszać się bez skierowania. Programem nie mogą być objęte kobiety, u których już wcześniej leczyły się z powodu nowotworu piersi o charakterze złośliwym. Rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem złośliwym u kobiet, to ok. 23% wszystkich zachorowań na nowotwory złośliwe u Polek. Rak piersi występuje częściej po meno-pauzie. Najważniejszym czynnikiem wpływającym w istotny sposób na wyniki leczenia jest jak najwcześniejsze wykrycie nowotworu. Głównym założeniem programu jest zmniejszenie umieralności kobiet z powodu raka piersi, obniżenie wskaźnika umieralności z powodu raka piersi do poziomu osiągniętego w przodujących w tym zakresie krajach Unii Europejskiej oraz podniesienie poziomu wiedzy kobiet na temat profilaktyki raka sutka i wprowadzenie na terenie całego kraju zasad postępowania diagnostycznego. Czynniki ryzyka, które mogą warunkować zachorowania: - rak piersi wśród członków rodziny (matka, babcia, siostra), - wczesna pierwsza miesiączka przed 12. rokiem życia, - późna menopauza po 55. roku życia, - urodzenie dziecka po 35. roku życia, bezdzietność. Program daje możliwość wykonania i oceny mammografii w podmiotach wykonujących działalność leczniczą, które zawarły umowę z Pomorskim Oddziałem Wojewódzkim Narodowego Funduszu Zdrowia. Porada profilaktyczna w programie obejmuje: - przeprowadzenie wywiadu i wypełnienie ankiety, - badanie mammograficzne (2x2 zdjęcia mammograficzne wraz z opisem dokonanym przez lekarza specjalistę w dziedzinie radiodiagnostyki), - sporządzenie Karty badania mammograficznego w systemie informatycznym udostępnionym przez NFZ. Jeśli wynik badania mammograficznego, wykonanego w ramach programu wzbudzi wątpliwości lekarza, skieruje on kobietę na dalszą diagnostykę w ramach programu, a jeśli okaże się to konieczne na dalsze leczenie w szpitalu lub przychodni specjalistycznej. Jeżeli wynik jest prawidłowy, to na następne badanie mammograficzne w ramach programu należy zgłosić się po 2 latach, chyba że na otrzymanym wyniku badania jest informacja o zgłoszeniu się na badanie za 12 miesięcy. W trakcie porady na etapie pogłębionej diagnostyki, lekarz w zależności od wskazań medycznych decyduje, które z dostępnych w ramach programu procedur (badań diagnostycznych) należy wykonać w celu postawienia ostatecznego rozpoznania. Placówki realizujące program badań: Zakład Rentgenodiagnostyki Pracownia Diagnostyki Obra- Centrum Zdrowia SALUS, SPMZZ, Słupsk, ul. Tuwima 37, zowej WSS im. J. Korczaka Słupsk, ul. Zielona 8, tel. 59 847 45 20 Słupsk, ul. Hubalczyków 1, tel. 722149 403 tel. 59 846 01 59; 59 846 01 60 MATERIAŁ PROMOCYNY Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Janusza Korczaka w Słupsku Sp. z o.o. zaprasza na bezpłatne badania Program profilaktyki raka piersi (mammografia) Program profilaktyki raka szyjki macicy (cytologia) Program adresowany jest do kobiet w wieku 50-69 lat, które: - nie miały wykonywanej mammografii w ciągu ostatnich dwóch lat. REJESTRACJA - Osobiście w rejestracji mammograficznej PDO (I piętro, blokC) czynnej 8:00-14:30 -telefonicznie pod nr 59 84 60 159 w godzinach pracy rejestracji-mammograficznej Skierowany jest do kobiet wieku 25-59 lat jeśli nie robiły cytologii ciągu ostatnich trzech lat. REJESTRACJA - Poradnia Patologii Ciąży -tel.59 8460123 / / Profilaktyczny program badań przesiewowych raka jelita grubego Skierowany do osób w wieku od 50 do 65 lat (niezależnie od wywiadu rodzinnego), lub od 40 do 49 lat, które mają krewnego pierwszego stopnia z rozpoznaniem raka jelita grubego Aby zakwalifikować się na badanie, należy wypełnić ankietę i pobrać środek przygotowujący do badania wraz z instrukcją w rejestracji Pracowni Endoskopii słupskiego szpitala (parter blok E na parterze). REJESTRACJA od poniedziałku do piątku w godz. 8.00-14.00. INFORMACJE pod nr tel. 59 84 60 530 Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Janusza Korczaka w Słupsku Sp.zo.o. Podmiot Leczniczy Samorządu Województwa Pomorskiego 12 • GDZIE SIĘ ŁĘCZYC PARTNERZY WYDANIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 MATERIAŁ INFORMACYJNY ^EMKA 0010741579 Dobre zdrowie, to długie życie Prawdą jest, że zdrowy styl życia będzie wpływał na obniżenie ryzyka wystąpienia chorób. Przestrzeganie zasad zdrowego żywienia, jadłospis zakładający zwiększone spożycie warzyw i owoców, jakość snu oraz regularne badania profilaktyczne mogą wydłużyć funkcjonowanie organizmu, co ważne w pełnym zdrowiu. Proces starzenia się to nic innego, jak fizjologiczne, naturalnie zachodzące zmiany w ustroju. Znajomość podstawowych zasad zdrowego trybu życia, zmiana nawyków żywieniowych na lepsze, regularna aktywność fizyczna i dobro-stan duchowy mogą znacząco wydłużyć życie. Faktem jest, że światowa populacja szybko się starzeje. Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że liczba osób w wieku 60 lat lub starszych latach 2015-2050 wzrośnie z 900 milionów do 2 miliardów, co przekłada się na wzrost z 12 do 22% ludności na całym świecie. Co ciekawe, przyczyną zgonu nie są już tak często choroby zakaźne, na które znaleziono antidotum. Mimo postępu technicznego i rozwoju medycyny, najnowszej generacji leków, najczęstszym powodem przedwczesnej śmierci są tzw. choroby cywilizacyjne, do których zalicza się choroby układu sercowo-naczyniowego (zawał serca, udar mózgu, nadciśnienie tętnicze), choroby płuc, otyłość, cukrzycę oraz nowotwory. Jakość życia obniżają też choroby zwyrodnieniowe, bóle pleców i szyi, do czego przyczynia się siedzący tryb życia, nadmierna masa ciała i brak zaplanowanej, jak i spontanicznej aktywności fizycznej. Dużym zagrożeniem są także choroby o podłożu psychicznym takie jak nerwice, stany lękowe, depresja, czy zaburzenia odżywiania np. bulimia i anoreksja. Mimo tego, iż w obecnych czasach żyjemy dłużej, niż w ubiegłych stuleciach należy bezwzględnie dbać o zdrowie, które przekłada się na jakość życia. Na stan zdrowia człowieka mają wpływ różne czynniki: Czynniki genetyczne to uwarunkowania dziedziczne, na które nie mamy żadnego wpływu. Obciążenie rodzinne różnymi chorobami, będzie wpływało na uwalnianie czynników metabolicznych, których konsekwencją jest otyłość, cukrzyca typu 2, choroby serca i układu krążenia (miażdżyca, nadciśnienie tętnicze), które przyczyniają się do powstawania zawału czy udaru. Czynniki środowiskowe to otoczenie, w którym żyjemy. Na negatywny wpływ będzie miało zanieczyszczenie powietrza i silna ekspozycja na metale ciężkie. Dotyczy to szczególnie osób żyjących w dużych, wysoko rozwiniętych miastach. Kluczowe znaczenie dla utrzymania dobrego zdrowia są wykazywane działania profilaktyczne, co w bezpośredni sposób będzie łączyć się z tzw. czynnikami behawioralnymi. Te z kolei należy rozumieć jako szeroko pojęty zdrowy tryb życia, czyli prawidłowe nawyki żywieniowe, zwyczaje i upodobania. Dodatkowo ważny będzie umiarkowany wysiłek i odpowiednia ilość odpoczynku i snu. Należy podkreślić, że stosowanie używek, palenie tytoniu, substancje psychoaktywne, nadmierne spożycie alkoholu, leki przeciwbólowe oraz stres mogą wywołać ryzyko powstania chorób wątroby, trzustki oraz chorób układu krążenia. Na poprawę jakości życia wpływ ma: 1. Zdrowie fizyczne należy rozumieć jako prawidłowe funkcjonowanie wszystkich układów (w tym układu ruchu) i narządów w ciele człowieka. Należy podkreślić, że dysfunkcja jednego z nich powoduje częściową utratę zdrowia i ma przełożenie na pracę innych organów i obniżenie jakości życia. 2. Zdrowie psychiczne to umiejętność logicznego myślenia, rozpoznawania i wyrażania uczuć. To także zdolność radzenia sobie z problemami, traumami i stresem, co przeciwdziała powstawaniu lęków, nerwic i depresji. 3. Zdrowie społeczne sprowadza się do właściwego funkcjonowania człowieka jako jednostki w społeczeństwie. Realizowana jest wówczas potrzeba bezpieczeństwa i przynależności poprzez tworzenie rodziny, bycie członkiem organizacji lub struktury społecznej. 4. Zdrowie duchowe to właściwe postępowanie według powszechnie akceptowanych norm, zasad moralnych i przekonań religijnych - życie w zgodzie ze sobą. Z drugiej strony chorobę należy rozumieć, jako stan złego samopoczucia fizycznego lub psychicznego. Powstaje najczęściej pod wpływem działania bodźców zewnętrznych, które są zbyt silne lub oddziałują zbyt długo. Zmniejszeniu ulegają wówczas zdolności adaptacyjne organizmu. Bezwzględnie, aby utrzymać zdrowie w dobrej kondycji, należy prowadzić zdrowy i aktywny tryb życia. Bardzo ważna jest dieta i odpowiednia proporcja makroskładników (białek, tłuszczy i węglowodanów). Kolejnym elementem zdrowego stylu życia jest regularny trening, a intensywność wysiłku musi zostać dostosowana do płci, wieku i ogólnej kondycji organizmu. Jakie czynniki warunkują zdrowie? • Pokój, który należy rozumieć jako stabilną sytuację wewnętrzną i zewnętrzną danego kraju. • Praca, czyli zatrudnienie odpowiadające aspiracjom kwalifikacjom jednostki. • Zarobki na poziomie zapewniającym bezpieczeństwo ekonomiczne. • Warunki mieszkaniowe, gwarantujące odpowiedni poziom funkcjonowania jednostki i rodziny oraz odpoczynku. • Sprawiedliwość i równość społeczna, co powinien zapewnić system i organy państwowe. 10 zasad zdrowego stylu życia Podstawą zdrowego trybu życia jest nie tylko właściwa dieta, aktywność fizyczna 3 dni w tygodniu, ale i czas na odpoczynek, szczególnie dobrej jakości sen w godzinach nocnych. Równie ważny wpływ na nasze zdrowie ma ograniczenie czynników ryzyka, rezygnacja ze spożycia produktów zawierających puste kalorie, w tym słodyczy i alkoholu, co może zapobiec rozwojowi otyłości, cukrzycy typu 2 i innych chorób metabolicznych. Najważniejsze zasady zdrowego stylu życia • Postaw na zbilansowaną dietę. Według rekomendacji Instytutu Żywności i Żywienia (aktualnie PZH) Twój jadłospis powinien zawierać 4-5 posiłków do spożycia w ciągu dnia. Wartość energetyczna diety musi być dostosowana do zapotrzebowania na kalorie, co wynika z wyliczonej całkowitej przemiany materii. Spożywanie nadmiernej ilości kalorii będzie przyczyniać się do powstawania nadmiernej masy ciała. Dobrze by posiłek zawierał różnorodne produkty zawierające cenne składniki odżywcze, będące źródłem m.in. pełnowartościowego białka, zdrowych tłuszczów i węglowodanów złożonych. Jedz warzywa jak najczęściej, najlepiej do każdego posiłku. • Wybierz aktywny tryb życia. Korzystny wpływ na zdrowie ma tzw. spontaniczna aktywność fizyczna (ang. NEAT - Non-exercise activity thermogenesis). Są to wszystkie czynności, które wykonujemy na co dzień np. sprzątanie, gotowanie, prasowanie, chodzenie do pracy pieszo, czy też robienie zakupów w sklepach, zamiast on--line. Warto zacząć chodzić po schodach, zamiast jeździć windą. • Znajdź czas na ćwiczenia. Regularne treningi o umiarkowanej lub wysokiej intensywności będą nie tylko generować dodatkowy wydatek energetyczny w postaci ilości spalonych kalorii, ale poprawią ogólną kondycję i wydolność organizmu. Należy podkreślić, że trening nie może być katorżniczą pracą, a powinien dawać zadowolenie i satysfakcję. Benefitem jest też poprawa sylwetki, zmniejszenie udziału tkanki tłuszczowej i poprawa jędrności ciała. Mimo regularnych, zaplanowanych treningów w siłowni nie należy rezygnować z wyjść na spacer, czy takich aktywności jak pływanie, jazda na rowerze lub nordic Walking. • Pij dużo wody. Prawidłowe nawodnienie organizmu warunkuje zachodzenie procesów metabolicznych. Woda występuje we wszystkich tkankach, komórkach i płynach ustrojowych, m.in jest głównym składnikiem krwi. Zapewnia transport składników odżywczych i wymianę gazową, czyli dostarczanie i odprowadzanie dwutlenku węgla. Warto dodać, że woda daje uczucie sytości i często pragnienie jest mylone z uczuciem głodu. Odwodnienie może stano- wić zagrożenie dla zdrowia i życia. • Zadbaj o zdrowy sen. Odpowiednia ilość snu w godzinach nocnych zapewnia właściwą regenerację organizmu. W trakcie odpoczywa nasz mózg, który w ciągu dnia jest narażony na przeróżne bodźce. Nawet jedna nieprzespana noc może spowodować złe samopoczucie dnia następnego np. ból głowy, zmęczenie, obniżenie koncentracji, nadmierną senność i wzmożone łaknienie. • Miej na uwadze odpoczynek i relaks. Wtedy rób to, co lubisz, np. czytaj książki, oddaj się swojemu hobby, spędzaj aktywnie czas z rodziną. Dbaj o relacje z przyjaciółmi. • Dbaj o zdrowie psychiczne. Nadmierny stres, presja otoczenia, brak poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa może przyczyniać się do obniżenia nastroju, problemów ze snem, nerwic i depresji. Jeśli czujesz, że potrzebujesz pomocy - zgłoś się do specjalisty, który pomoże Ci uporać się z problemami. • Badaj się regularnie. Badania profilaktyczne mogą wykryć pierwsze symptomy występowania chorób układu sercowo--naczyniowego (choroba niedokrwienna serca, miażdżyca naczyń krwionośnych), cukrzycy typu 2, dny moczanowej, czy też obniżają ryzyko zachorowania na nowotwory (m.in. piersi, szyjka macicy, prostata). • Odstaw używki. Spożywanie alkoholu, palenie tytoniu mogą spowodować rozwój poważnych, zagrażających życiu chorób - najczęściej nowotworów. Dlatego należy zrezygnować z nałogów, które negatywnie wpływają na zdrowie. • Przebywaj więcej na świeżym powietrzu. Kontakt z naturą działa kojąco na organizm. Ciesz oczy zielenią drzew, błękitem nieba i promieniami słońca (oczywiście pod kontrolą). Przebywanie na zewnątrz wpływa na zachowanie właściwego rytmu dobowego i prawidłowe wydzielanie hormonów. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 PARTNERZY WYDANIA ^EMKA GDZIE SIĘ LECZYĆ# 13 REKLAMA 0010735724 Od dnia 1 lutego 2023 roku Samodzielny Publiczny Specjalistyczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Lęborku, po podpisaniu umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia na realizację świadczeń objętych umową refundacyjną, przystąpił do realizacji programu pilotażowego reformy Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego w oparciu o organizację Centrów Zdrowia Psychicznego - zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 27 kwietnia 2018 roku. Reforma zakłada utworzenie sieci centrów zdrowia psychicznego, z których każde obejmie opieką wyznaczony terytorialnie obszar pojedynczych powiatów lub grup powiatów na terenie całego kraju. SPS ZOZ jest realizatorem świadczeń nie tylko dla pacjentów z powiatu lęborskiego, ale także części gmin powiatu wejherowskiego, co pozwoli na objęcie opieką ponad 156 tys. pełnoletnich mieszkańców tego regionu. Szpital lęborski prowadzi od ponad czterech dekad opiekę psychiatryczną dla mieszkańców miasta, po- wiatu oraz innych miejscowości województwa pomorskiego. W modelu opieki zreformowanej dotychczasowe doświadczenie zostanie zintegrowane z założeniami reformy, którą z powodzeniem już od wielu już lat prowadzą inne kraje Europy i świata. Wiodącą ideą reformy jest stopniowe odejście od tzw. azylowego modelu opieki, w którym pacjent cierpiący z powodu choroby psychicznej trafia pod opiekę zespołu terapeutycznego wyłącznie w okresach znacznego nasilenia objawów - często z koniecznością hospitalizacji - pozostając bez opieki i wsparcia w okresach częścio-' wego, czasowego złagodzenia objawów. Taki model organizacyjny udzielania świadczeń-w znacznym stopniu ograniczał możliwość asymilacji społecznej pacjentów i przyczyniał się do budowania barier oraz stygmatyzacji społecznej. Celem nadrzędnym terapii w zreformowanym modelu opieki jest przywrócenie osoby chorej psychicznie lub doznającej kryzysu psychicznego do aktywnego funkcjonowania społecznego w zróżnicowanych rolach: w środowisku rodzinnym, zawodowym, towarzyskim oraz w aktywnościach związanych ze spędzaniem wolnego czasu. Centrum zdrowia psychicznego, działając w oparciu o cztery podstawowe segmenty opieki, tj. opiekę stacjonarną w warunkach szpitalnych, opiekę ambulatoryjną w ramach poradni zdrowia psychicznego z punktem zgłoszeniowo-koor-dynacyjnym, opiekę oddziału dziennego oraz opiekę zespołu leczenia środowiskowego, realizuje świadczenia zdrowotne w całkowicie nowym, holistycznym podejściu do problemów zdrowia psychicznego oraz związanych z tym problemów socjalnych, zapewniając ciągły dostęp do świadczeń mieszkańcom wyznaczonego terenu działalności centrum - adekwatnie do indywidualnej potrzeby. W ramach realizacji założeń pilotażu, po pomoc udzielaną w systemie całodobowym mogą zwrócić się osoby w kryzysie psychicznym bądź w okresie zaostrzenia przewlekłej choroby psychicznej, jak również osoby z ich bliskiego otoczenia. Zainicjowanie kontaktu z pracownikami centrum zdrowia psychicznego odbywa się bez skierowania oraz bez zapisywania na wizytę. W celu nawiązania kontaktu należy zgłosić się do funkcjonującego przy poradni zdrowia psychicznego punktu zgłoszeniowo--koordynacyjnego. Pracownik punktu, po wstępnej analizie sygnalizowanego problemu zdrowotnego, udzieli informa- cji o możliwościach uzyskania świadczeń opieki zdrowotnej w ramach centrum, przeprowadzi wstępną diagnostykę z oceną potrzeb zdrowotnych, wstępnie zaproponuje plan leczenia z uzgodnieniem terminu przyjęcia lub wizyty oraz wskazaniem właściwego miejsca udzielenia świadczenia. Po wstępnej diagnostyce opieka nad pacjentem przekazywana jest do odpowiedniego obszaru - zgodnie z indywidualnymi wskazaniami. W lęborskim Centrum Zdrowia Psychicznego zostały uruchomione dwa Punkty Zgłoszenio-wo-Koordynacyjne, do których można zgłosić się od poniedziałku do piątku w godzinach od 8.00 do 18.00. Pomoc udzielana w warunkach centrum zdrowia psychicznego może obejmować wizyty w poradni, pobyt w oddziale dziennym lub całodobowym, wsparcie zespołu leczenia środowiskowego realizującego świadczenia w miejscu zamieszkania chorego z możliwością terapeutycznej interwencji środowiskowej. Pacjent może korzystać z dostosowanych do indywidualnej potrzeby form leczenia farmakologicznego, psychoterapii oraz terapii zajęciowej. Indywidualny plan leczenia opracowują specjaliści w dziedzinie psychiatrii oraz psychologii z udziałem asystentów zdrowienia. W celu poprawy warunków funkcjonowania opieki, w tym również spełnienia postulatu usuwania bariery przekroczenia progu systemu opieki psychiatrycznej oraz właściwej promocji zdrowia psychicznego przez stworzenie dodatkowej przestrzeni realizacji świadczeń udzielanych w warunkach pozaszpitalnych, Starostwo Powiatowe w Lęborku, na wniosek Dyrekcji SPS ZOZ, udostępniło w nieodpłatne bezterminowe użytkowanie budynek zlokalizowany poza terenem SPS ZOZ przy ul. Żeromskiego 9/10. W skład Centrum Zdrowia Psychicznego w SPS ZOZ wchodzą następujące komórki organizacyjne zabezpieczające dostęp do świadczeń w warunkach stacjonarnych, ambulatoryjnych i środowiskowych: • dwie Poradnie Zdrowia Psychicznego z Punktami Zgło-szeniowo - Koordynacyjnymi: • w budynku Poradni Specjalistycznych przy ul. Węgrzynowicza 13, • w budynku Centrum Zdrowia Psychicznego przy ul. Żeromskiego 9/10, • Oddział Dzienny Psychiatryczny, • Zespół Leczenia Środowiskowego (domowego), • całodobowy Oddział Psychiatryczny z Psychiatryczną Izbą Przyjęć. Wszystkie formy pomocy udzielane w ramach zintegrowanej współpracy całego Zespołu Terapeutycznego CZP zabezpieczają ciągłość dostępności do świadczeń w realizowanych obszarach opieki. PARTNERZY WYDANIA 14 • GDZIE SIĘ LECZYĆ Semika Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 MATERIAŁ INFORMACYJNY 0010741574 Osteoporoza - podstępna choroba kości Przez wiele lat rozwija się bez wyraźnych symptomów. Osteoporoza to choroba układu szkieletowego. Dotyka nie tylko seniorów, ale także osoby po 50. roku życia i niestety długo nie daje żadnych objawów. W jej przebiegu stopniowo ubywa masy kostnej, a struktury kości są coraz bardziej podatne na złamania. Do grup podwyższonego ryzyka zachorowania na osteoporozę zalicza się: • osoby w podeszłym wieku, • kobiety, które przeszły menopauzę przed 45. rokiem życia, • osoby szczupłe, • osoby chorujące m.in. na: mukowiscydozę, cukrzycę, zespół Cushinga czy kamicę nerkową, • kobiety z niedoborem estrogenów i mężczyzn z niskim poziomem testosteronu. Jeżeli zauważysz u siebie: • cofające się dziąsła • zmniejszenie siły chwytu dłoni • osłabienie i kruchość paznokci • ból pleców i szyi • zgarbienie sylwetki • złamanie kości • powinieneś wykonać badanie densytometryczne. Osteoporozę można wykryć we wczesnym etapie rozwoju dzięki analizie gęstości kości, umożliwi to skuteczne leczenie i profilaktykę groźnych złamań. Badanie jest zalecane dla: osób po 40. roku życia, u których występowała choroba w rodzinie, u kobiet po 50. roku życia, u mężczyzn po 55. roku życia. Badanie trwa ok. 10 minut, nie wymaga żadnego specjalistycznego przygotowania. Jest wykonywane metodą zwaną dwuwiązkową absorp-cjometrią rentgenowską z użyciem niewielkiej dawki promieniowania X w lędźwiowym odcinku kręgosłupa - kręgi LI - L5. Przeciwwskazania do wykonania badania densytometrycz-nego: ciąża, padaczka, okres 2 dni od badania z użycia środka kontrastowego, wykonanie w ostatnim roku badania RTG lub rezonansu magnetycznego, osłabienie po chorobie, aktywne infekcje oddechowe, w tym katar i gorączka. urerty pracy w opiece w Niemczech, w Holandii i w Polsce +48 500 401 goi rekrutacjatijapnsentium.pl www.apnsentium.pl 0010739019 REKLAMA APN Sentium Opieka z szacunkie MATERIAŁ INFORMACYJNY w 0010741572 WSTYD, TO SIĘ WSTYDZIĆ - ZBADAJ JELITO GRUBE! Nie bój się kolonoskopii! Dzięki znieczuleniu, zbadasz się bez bólu i dasz szansę na wczesne wykrycie zmian w jelicie grubym, które mogą przekształcić się w nowotwór. Masz 50-65 lat? Raz na 10 lat wykonaj kolo-noskopię. Jest to badanie bezpłatne i bez skierowania w programie finansowanym przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jeżeli jesteś w wieku 40-49 lat i Twój bliski krewny (pierwszego stopnia) miał zdiagnozowa-ny nowotwór jelita grubego, możesz zgłosić się również na bezpłatne badanie. Rak jelita grubego jest drugim najczęściej występującym nowotworem złośliwym w Polsce, ponad 18 tys. zachorowań rocznie. Rozwija się "cichu", ze zmian łagodnych tzw. polipów. To rak w dużej mierze spowodowany stylem życia. Dieta, nadwaga, otyłość, brak aktywności fizycznej wszystko to zwiększa ryzyko. Podczas profilaktycznej kolonoskopii zadaniem jest znalezienie bezobjawowych zmian, które można usunąć. Wczesne wykrycie daje szanse na całkowite wyleczenie. Kwalifikacją do badania jest wypełniona przez pacjenta ankieta. Jakie są pierwsze objawy raka jelita grubego? • Zaburzenia rytmu wypróżnień — to jedna z najczęstszych dolegliwości, na jakie skarżą się pacjenci chorujący na raka jelita grubego. Lekarze mówią, że chorzy zgłaszają zmianę rytmu wypróżnień — muszą częściej korzystać z toa- lety, mimo że nie zmienili diety ani trybu życia; • Zaparcia — dokuczliwe zatwardzenia to sygnał alarmowy, które może być oznaką nowotworu: • Biegunki — prof. Barbara Radecka wyjaśnia, że niepokojące są. biegunki z oddawaniem dużej ilości gazów. Jeśli objaw ten utrzymuje się przez wiele tygodni, należy pilnie zgłosić się na wizytę; • Krew w stolcu — to właśnie ten objaw zwykle skłania pacjentów do szukania medycznej pomocy. Krwawienie z odbytu to częsty znak, że w jelitach rozwija się nowotwór; • Zmiana wyglądu stolców — jeśli zauważysz, że stolce stają się ołówko- wate (węższe i cieńsze niż zwykle), idź do lekarza. Specjalista zleci odpowiednie badania • Utrata wagi — nieuzasadnione chudnięcie powinno zapalić w głowie czerwoną lampkę ostrzegawczą; • Anemia — osłabienie, szybkie męczenie się, stan podgorączkowy, sen- ność mogą wskazywać na niedokrwistość. Niedobór żelaza w tym przypadku może być wynikiem krwa-. wienia z guza w jelicie; • Bóle brzucha i nudności — wśród objawów raka jelita grubego eksperci wymieniają wzdęcia, skurcze jelit, uczucie niepełnego wypróżnienia i dolegliwości bólowe. Placówki wykonujące badanie na terenie naszych powiatów: Salus Sp. z o=o., Słupsk, ul. Zielona 8, tel. 59 848 90 00 WSS im. J. Korczaka, Słupsk, ul. Hubalczyków 1, tel. 59 84 60 700 Szpital Powiatu Bytowskiego, Bytów, ul. Lęborska 13, tel. 59 822 8716 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 PARTNERZY WYDANIA 15 REKLAMA &EMKA GDZIE SIĘ LECZYĆ • 0010740934 SKRZYDŁ Prywatny ośrodek terapii uzależnień Nasz Ośrodek zajmuje się profesjonalnym leczeniem uzależnień od: alkoholu, narkotyków, leków, dopalaczy i hazardu. W zależności od potrzeb naszych pacjentów oferujemy leczenie: stacjonarne, ambulatoryjne, jak również prowadzimy sesje indywidualne. W naszej ofercie poza podstawową terapią oferujemy również terapię nawrotową oraz wsparcie w sytuacjach kryzysowych, nowością w naszej ofercie jest terapia dla kierowców, którzy przez jazdę pod wpływem substancji utracili prawo jazdy. W naszym ośrodku: • Przygotowana do pomocy kadra • Na miejscu: sauna, jacuzzi, w pełni wyposażona siłownia • Zwolnienie lekarskie na czas pobytu w ośrodku • Wystawiamy konieczne zaświadczenia o leczeniu dla kuratorów, sądów i pracodawców Profesjonalne leczenie uzależnień! Zadzwoń - istnieje rozwiązanie! Tel. 530 333 303 PARTNERZY WYDANIA 16 GDZIE SIĘ LECZYĆ ^EMKA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 GINEKOLOGIA tPMZOZ ESTETYCZNA SŁUPSK leczenie wysiłkowego nietrzymania moczu zabiegi HIFU ginekologicznym i laserem C02 www.spmzoz-slupsk.pl redukcja blizn poporodowych jamy brzusznej i krocza rewitalizacja poporodowa leczenie Zespołu rozluźnienia pochwy Samodzielny Publiczny Miejski Zakład Opieki Zdrowotnej w Słupsku, ul. W. tokietka 6, 76-200 Słupsk SPMZOZ SŁUPSK PORADNIA LECZENIA RAN PRZEWLEKŁYCH Poradnia świadczy komercyjne usługi dla pacjentów z: • odleżynami • stopą cukrzycową • przewlekłymi owrzodzeniami żylnymi przewlekłymi ranami pooperacyjnymi • oparzeniami Przychodnia Rejonowa SPZMZOZ w Słupsku, ul. Tuwima 37 Rejestracja V* 782 331 110 Więcej informacji: www.spmzoz-slupsk.pl GABINETY STOMATOLOGICZNE SPMZOZ w Słupsku realizuje świadczenia stomatologiczne w pięciu • gabinetach - trzech przy ul. Tuwima 37 i dwóch przy ul. 11 Listopada 7 \ WYKONUJEMY USŁUGI poza NFZ: * Protezy: akrylowe, FJP, szkieletowe, acetonowe, * Wypełnienie światłoutwardzalne i glassjonomerowe, utwardzone żywicą, * Usuwanie zębów, Usługi z zakresu profilaktyki: • Usuwanie złogów nazębnych, • Piaskowanie zębów, • Leczenie nadwrażliwości zębiny, • Szynowanie zębów rozchwianych, • Kiretaż. Rejestracja: ul. Tuwima 37 l 59 8M7 MB 60 ul. 11 Listopada 7 L 59 8M7 Ml 71 PARTNERZY WYDANIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 ^EMKA GDZIE SIĘ LECZYĆ# 17 MATERIAŁ INFORMACYJNY 0010741570 Co wygodniejsze do spania? Łóżko czy materac? Zastępowanie klasycznego łóżka samym materacem, to ostatnimi czasy dość często stosowane rozwiązanie. Decydujemy się na to. kiedy nie mamy zbyt wiele miejsca, aby umieścić w pokoju odpowiednio duże łóżko. Z drugiej strony, niektórym zależy na prostocie i minimalizmie wnętrza. Odpowiednie miejsce do spania Wybór miejsca do spania ma bezpośredni wpływ na jakość naszego snu, a w konsekwencji też na nasze samopoczucie. Niezależnie, czy jest to materac na ziemi, czy też łóżko, powinno być to miejsce, które nadaje się do spania. W wypadku drzemki na kanapie, a tym bardziej na fotelu, często pojawi się ból pleców oraz uczucie niewyspania. Prawidłowa higiena snu zostanie zatem zachowana jedynie wtedy, kiedy wybierzemy odpowiednie miejsce odpoczynku. Na etapie wyboru miejsca dla łóżka lub materaca, na początku warto wziąć pod uwagę odległość od okna, a także kąt padania promieni słonecznych. To szczególnie istotne, w wypadku wschodu słońca. W większości przypadków, raczej nie lubimy sytuacji, kiedy mocne słońce budzi nas już samym rankiem. Powinniśmy ustawić łóżko bądź materac w taki sposób, aby słońce nie było w stanie zakłócić naszego snu. Jeśli pozwalają nam na to metraż i aranżacja wnętrza, postarajmy się ustawić nasze łóżko lub materac tak, aby był do niego dostęp z każdej strony. Dokładniej mówiąc, aby nie było ono przesunięte do jakiejkolwiek ściany. Czy sam materac nam wystarczy? Chociaż wielu może wydawać się zupełnie inaczej, to prawda - spanie na samym materacu jest możliwym rozwiązaniem. To w końcu ten element w głównej mierze warunkuje komfort naszego snu, a łóżku jest po części tylko uzupełnieniem, pełniąc też funkcję ozdobną. Kluczem jest zatem to, aby zainwestować w wysokiej jakości, a także dostosowany do naszych potrzeb materac, przy czym łóżko zostanie jego estetyczną oprawą. Materac zamiast łóżka -zalety Kiedy wciąż brakuje argumentów, które przekonają nas do tego, że sam materac może w zupełności wystarczyć, powinniśmy zapoznać się z zaletami, które przemawiają właśnie za tym rozwiązaniem. Materac ustawiony na podłodze będzie pasował do każdego wnętrza. Niektórzy umieszczają go na specjalnym podeście z drewnianych palet. Wybierając wariant bez łóżka, uda się nam zaoszczędzić sporo przestrzeni. Prawidłowo dobrany materac jest gwarancją naszego komfortu podczas snu, dlatego rezygnując z łóżka, znacznie więcej pieniędzy możemy zainwestować w wysokiej klasy materac. Materac zamiast łóżka - wady. Jeśli odpowiednio nie zabezpieczymy materaca, istnieje ryzyko, że na bokach prześcieradła będzie zbierał się kurz. W wypadku braku stelaża, materac będzie się przesuwał po podłodze i ciągle zmieniał swoje miejsce. Jeśli wybierzemy nieodpowiedni materac do spania na podłodze, ten nie będzie posiadał wymaganej wentylacji. Tym samym, będzie to skutkowało pojawieniem się nieprzyjemnego zapachu, a nawet pleśni. Dla sporej części osób rezygnacja ze spania na klasycznym łóżku jest czymś nie do pomyślenia. Czasami to przyzwyczajenie, a niekiedy też złe skojarzenia. Jeżeli jednak jesteśmy ciekawi tego rozwiązania, z pewnością warto je wypróbować. Będąc na etapie urządzania domu lub mieszkania, zacznijmy od przetestowania samego materaca - jeśli ten wariant się nie sprawdzi, zawsze możemy dokupić łóżko. REKLAMA 0010742171 Arkadia NAJWIĘKSZY WYBÓR teł. 501558 950 ^ Salon Snu ^ , * Łóżek i Materacy ŁÓŻEK I MATERACY W REGIONIE! UL. KRAKUSA I WANDY 34 KOSZALIN 9 UL. KASZUBSKA 34, SŁUPSK t UL. 11 LISTOPADA 39/U1, STARGARD ; Plany żywieniowe > Porady > Zdrowe nawyki > E-booki > Quizy > Filmiki Plany żywieniowe Wszystkie plany żywieniowe (diety) dostępne na portalu zostały przygotowane na bazie diety DASH (ang. Dietary Approaches to Stop Hypertension -dieta w leczeniu i zapobieganiu nadciśnienia). Jest to uniwersalna dieta o udowodnionych właściwościach prozdrowotnych - wręcz profilaktycznych, uznawana za najzdrowszą dietę świata. Dieta DASH bazuje na: ♦ warzywach i owocach ♦ niskotłuszczowych produktach mlecznych ♦ pełnoziarnistych produktach zbożowych ♦ suchych nasionach roślin strączkowych ♦ rybach i owocach morza ♦ chudym drobiu ♦ orzechach i nasionach ♦ olejach roślinnych Podstawą codziennego jadłospisu są świeże produkty spożywcze o jak najmniejszym stopniu przetworzenia. Ważnym elementem diety DASH jest ograniczanie spożycia czerwonego mięsa, słodyczy, dań zawierających nadmierne ilości soli i cukru. Dieta DASH jest: ♦ zdrowa - korzyści z jej stosowania możesz odczuć już po 2 tygodniach od jej rozpoczęcia ♦ smaczna ♦ łatwa - opiera się na prostych, łatwo dostępnych produktach ♦ szybka w przygotowaniu - dzięki nieskomplikowanym przepisom DASH nie tylko pomaga obniżyć ciśnienie tętnicze, ale również zapobiega jego rozwojowi. Sprzyja poprawie stanu zdrowia w przypadku zaburzeń lipidowych, zmniejsza ryzyko rozwoju cukrzycy typu 2 oraz chorób sercowo-naczyniowych. Wybierz plan (dietę) dla siebie i przekonaj się, jak łatwo i SMACZNIE możesz podnieść komfort swojego życia. Zapraszamy po zdrowia! ł Jeśli potrzebujesz indywidualnej porady dotyczącej żywienia, skorzystaj z darmowej konsultacji z dietetykiem z Centrum Dietetycznego Online: ® https://ncez.pzh.gov.pl/poradnia/ \FZ Narodowy Fundusz Mrowia Ministerstwo Zdrowia m DIETYNffZ Serwis Narodowego Funduszu Zdrowia Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 PARTNERZY WYDANIA ^ EMKA <^2^ GDZIE SIĘ LECZYĆ • 19 Materia) informacyjny 0010741894 Każdy z nas może zostać dawcą! PRZED ODDANIEM KRWI Zanim udasz się do centrum krwiodawstwa musisz pamiętać o kilku ważnych rzeczach. Sprawdź czy możesz zostać dawcą, zapoznaj się z wytycznymi, www.twojakrew.pl które mówią, kto może, a kto nie może oddawać krwi. PRZECIWSKAZANIA: - Choroby układu krążenia - Choroby układu nerwowego - Skłonność do patologicznych krwawień - Nawracające omdlenia albo napady drgawkowe - Choroby układu pokarmowego - Choroby układu oddechowego - Choroby układu moczowo-płciowego i nerek - Choroby układu immunologicznego - Choroby metaboliczne i choroby układu endokrynnego - Choroby krwi i układu krwiotwórczego - Choroby skóry - Choroby układowe, np. kolagenozy - Cukrzyca - Choroby nowotworowe - Choroby zakaźne - Gąbczaste zwyrodnienie mózgu ODDAWANIE KRWI KROK PO KROKU 1. Skorzystaj z szatni. Do punktu krwiodawstwa najlepiej przyjść w „luźnym” ubraniu, które pozwoli na łatwe odsłonięcie ramienia. Kurtkę, płaszcz zostaw w szatni lub w wyodrębnionym miejscu na wieszaku. 2. Rejestracja - Każda osoba zgłaszająca się do punktu musi zostać zarejestrowana. Tak więc w pierwszym kroku zgłoś się do rejestracji dawców. Kandydat na dawcę krwi lub dawca krwi musi przedstawić dokument stwierdzający tożsamość (w tym za pomocą publicznej aplikacji mobilnej), zawierający zdjęcie oraz numer PESEL. W przypadku cudzoziemców, którzy nie mają nadanego numeru PESEL należy przedstawić dokument stwierdzający tożsamość zawierający: zdjęcie, serię, numer oraz rodzaj dokumentu stwierdzającego tożsamość. Warto tu wspomnieć, że dawca powinien posługiwać się językiem polskim w stopniu biegłym. Rejestracja kandydata na dawcę krwi lub dawcy krwi odbywa się z wykorzystaniem systemu teleinformatycznego. Podczas procesu rejestracji pielęgniarka sprawdzi czy kandydat na dawcę krwi lub dawca krwi nie figuruje w Krajowym Rejestrze Dawców Krwi (KRDK), jako osoba zdyskwalifikowana tymczasowo lub stale oraz datę ostatniej donacji w celu wykluczenia przedterminowych oddań oraz jaki jest status dawcy (pierwszorazowy, wielokrotny). Po sprawdzeniu czy dawca może oddać krew nadawany jest numer donacji. Numer ten drukowany jest na zestawie etykiet oraz jednorazowym identyfikatorze w postaci opaski, którą pielęgniarka zakłada dawcy na nadgarstek. Ważne jest również, aby podczas rejestracji podać aktualny adres do korespondencji oraz numer telefonu. Po zarejestrowaniu, kandydat na dawcę krwi lub dawca krwi otrzymuje do wypełnienia kwestionariusz opatrzony wspomnianym numerem donacji. Znaczna część punktów wyposażona jest w ekrany dotykowe i to na nich dawca uzupełnia kwestionariusz elektroniczny. Przy takim rozwiązaniu kwestionariusz dawcy jest drukowany przez lekarza w trakcie procedury kwalifikowania kandydata na dawcę lub dawcy krwi do oddania krwi lub jej składników. Powyższy dokument należy dokładnie wypełnić. 3. Badanie poziomu hemoglobiny - Kandydat na dawcę krwi lub dawca krwi musi spełniać wymagania zdrowotne pozwalające na ustalenie, że każdorazowe pobranie krwi nie spowoduje ujemnych skutków dla ich stanu zdrowia lub stanu zdrowia biorców krwi. Pierwszym kryterium czy osoba zgłaszająca się do punktu może oddać w danym dniu krew lub jej składnik jest oznaczenie poziomu hemoglobiny oraz ewentualne pobranie próbek do badań. Normy dla poszczególnych płci wynoszą: - dla dawców krwi pełnej lub jej składników: kobiety 125 g/l, mężczyźni 135 g/l - dla dawców oddających 2 jednostki Koncentratu Krwinek Czerwonych metodą erytroaferezy: 140 g/l. Wyniki badania zostaną naniesione na formularz. 4. Gabinet lekarski - Jeżeli poziom hemoglobiny znajduje się w normie po kilku minutach zostaniesz wezwany do gabinetu lekarskiego, gdzie lekarz przeprowadzi badanie lekarskie. Badanie to obejmuje: wywiad medyczny oraz badanie kwalifikacyjne. Lekarz po ich przeprowadzeniu zakwalifikuje Cię do oddawania krwi lub jej składników, albo wyjaśni dlaczego dziś nie możesz oddać krwi. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, zawsze pytaj lekarza lub pielęgniarkę w centrum: to najlepszy i najpewniejszy sposób uzyskania fachowych i wyczerpujących informacji na dany temat. 5. Sala pobrań: Przygotowanie do pobrania krwi - Po wyjściu od lekarza w zależności od punktu krwiodawstwa oraz liczby dawców oczekujesz w poczekalni na wezwanie do sali pobrań albo udajesz się do niej bezpośrednio. W pomieszczeniu powinien być kran, dozownik z mydłem oraz dozownik z płynem i 1 JEŻELI STWIERDZISZ, ŻE MOŻESZ ODDAĆ KREW, ZAPLANUJ DZIEŃ W KTÓRYM TO ZROBISZ. 1. Sprawdź, w jakie dni i w jakich godzinach jest czynne centrum krwiodawstwa, w którym chcesz oddać krew. Pamiętaj, że możesz również oddać krew w czasie akcji wyjazdowych mobilnych punktów poboru krwi tzw. krwiobusów. 2. Wybierz dzień, przed którym będziesz mógł wypocząć - wyspać się. Zarezerwuj sobie około godziny czasu. 3. Koniecznie zjedz lekki posiłek przed oddaniem krwi (unikaj pokarmów zawierających dużą ilość tłuszczu). 4. Pij dużo soków owocowych i wody. 5. Unikaj nadmiernego fizycznego wysiłku przed oddaniem krwi. 6. Jeżeli wybierasz się po raz pierwszy zabierz ze sobą kogoś do towarzystwa, poczujesz się pewniej, a przede wszystkim bezpieczniej. 7. Weź dowód tożsamości i jeżeli masz legitymację honorowego dawcy krwi. KIEDY MOŻESZ ZOSTAĆ DAWCĄ ważysz ponad 50 kg jesteś zdrowy w ciągu ostatnich 6 miesięcy nie robiłeś tatuażu, akupunktury» nie miałeś przebitych uszu lub innych części ciała posiadasz dokument ze zdjęciem i nr PESEL dezynfekującym. W łatwo dostępnym dla dawców miejscu jest również umieszczona informacja o sposobie umycia zgięć łokciowych. Przed donacją dawca wyjmuje z pojemnika i zakłada obuwie jednorazowe. Pobranie krwi - Usiądź wygodnie na fotelu. Pielęgniarka w tym czasie wybierze odpowiedni zestaw pojemników oraz przeprowadzi wizualną kontrolę każdego z nich, (ze szczególnym uwzględnieniem oceny objętości, przezroczystości płynu konserwującego i roztworu wzbogacającego). Na wszystkich pustych pojemnikach z zestawu do pobierania krwi umieści etykietki z numerem donacji jakie zostały wydrukowane podczas rejestracji. Jednocześnie w taki sam sposób oznakuje probówki, przeznaczone do pobrania próbek krwi dawcy na badania laboratoryjne. Bezpośrednio przed rozpoczęciem pobierania sprawdzi dodatkowo tożsamość dawcy w sposób wykluczający możliwość pomyłki. Polega to na porównaniu numeru donacji umieszczonym na opasce (na nadgarstku) z numerem donacji umieszczonym na pojemniku. Kolejnym krokiem jest przeprowadzenie dezynfekcji miejsca wkłucia. Dezynfekcja miejsca wkłucia musi być przeprowadzana przy zastosowaniu przynajmniej dwóch środków dezynfekcyjnych, każdy o szerokim spektrum działania (metoda dwustopniowa). Pamiętaj, by nie dotykać już odkażonego miejsca. Po wyschnięciu przemytej okolicy skóry zostanie założone wkłucie. Krew samoczynnie zacznie napełniać pojemnik. Pamiętaj, że oddawanie krwi jest bezpieczne - podczas donacji używany jest tylko sprzęt jednorazowego użytku, a pielęgniarka po każdym dawcy zmienia rękawiczki, oraz bezbolesne - większość ludzi czuje jedynie lekkie ukłucie igłą. W początkowej fazie poboru krwi pielęgniarka napełni kilka probówek Twoją krwią. W późniejszym czasie zostaną na niej przeprowadzone badania wirusologiczne oraz morfologia. Zanim minie 10 minut oddasz jedną jednostkę krwi (450ml). Oddawanie składników krwi różni się czasem i technicznym sposobem pobierania. 6. Poczekalnia - Po oddaniu krwi należy odczekać 15 minut. W rejestracji odbierz czekolady, które mają uzupełnić ubytek energetyczny. Możesz też otrzymać zaświadczenie zwalniające w dniu oddania krwi z pracy lub szkoły, a także zwrot kosztów podróży. Cały proces oddawania krwi pełnej trwa zwykle mniej niż jedną godzinę. PO ODDANIU KRWI 1. Po oddaniu krwi zastosuj się do poleceń personelu. Tak jak wspomniałem wyżej odpocznij kilkanaście minut w punkcie, zjedz czekoladę, wypij sok. 2. Skorzystaj, jeżeli potrzebujesz z dnia wolnego, jaki przysługuje Ci w dniu oddania krwi. 3. Unikaj nadmiernego obciążenia ręki, z której pobrano krew. 4. Jedz regularnie posiłki; pamiętaj, aby dieta była bogatsza w węglowodany tego dnia. 5. Dużo odpoczywaj: pamiętaj, że nie jesteś maszyną, oddanie krwi jest obciążeniem dla Twojego organizmu. Co prawda każdy organizm może reagować inaczej. Jedna osoba nie odczuwa zmęczenia inna odwrotnie. 6. Unikaj szybkiej zmiany pozycji z leżącej na stojącą. 7. Staraj się nie wykonywać obciążających prac domowych. Unikaj wysiłku fizycznego. 20 • GDZIE SIĘ LECZYĆ PARTNERZY WYDANIA ^<^533^ ^EMKA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 MATERIAŁ INFORMACYJNY __0010745806 Badaj się i weź udział w loterii! Ministerstwo Zdrowia ogłosiło loterię dla osób uczestniczących w programie Profilaktyka 40 Plus, w której mogą wziąć wszyscy, którzy wcześniej skorzystali z „Profilaktyki 40 plus” lub skorzystają do 30 maja br. Łączna pula nagród wynosi aż 3,5 miliona złotych. Nagrody przygotowane przez Ministerstwo Zdrowia to między innymi: • 492 kart podarunkowych 4F o wartości 500 złotych • 720 kart podarunkowych Decathlon o wartości 500 złotych • 660 kart podarunkowych Intersport o wartości 500 złotych, • 720 kart podarunkowych Krukam o wartości 500 złotych, • 150 voucherów Yasumi o wartości 2000 złotych, • 150 kart Medicover Sport o wartości 2000 złotych, • 150 kart podarunkowych Salon Dr Irena Eris o wartości 2000 złotych, • 480 wyciskarek do soków TEFAL, • 480 zegarków Xiaomi Smart Band 7 Pro, • 150 smartwatchów Gar-min, • 150 kart podarunkowych SPA Dreams o wartości 2000 złotych, • 150 bieżni domowych, • 12 rowerów miejskich Dual Sport 2. „Profilaktyka 40 plus" -jak wziąć udział w loterii? Wszystkie osoby, które chcą powalczyć o nagrody, muszą potwierdzić swój udział na Internetowym Koncie Pacjenta, za pośrednictwem infolinii o numerze 22 735 39 53 (działa przez cały tydzień w godzinach od 8:00 do 18:00) Losowania odbędą się w następujących dniach: • 8 marca, • 29 marca, • 19 kwietnia, • 7 czerwca. • https://www.podajda-lejzdrowie.pI/#zasady • https://www.podajda-lejzdrowie.pl/regulamin Program Profilaktyka 40 PLUS-cele Profilaktyka 40 PLUS to program bezpłatnych badań profilaktycznych dostępnych dla wszystkich Polaków i Polek powyżej 40. roku życia. Jego pomysłodawcą i patronem jest Ministerstwo Zdrowia. Program rozpoczął się 1 lipca 2021 roku. W związku z jego wagą społeczną został przedłużony do końca 2023 roku. Celem programu jest zwiększenie liczby osób wykonujących badania profilaktyczne, wczesne wykrywanie chorób i zaburzeń oraz zapobieganie ich rozwojowi. W skrócie można określić ten cel jako odbudowę zdrowia Polaków po pandemii. Badania profilaktyczne dostępne w ramach programu Profilaktyka 40 PLUS są podzielone na trzy pakiety: dla kobiet, dla mężczyzn oraz wspólny. Pakiet badań diagnostycznych dla kobiet zawiera następujące badania: • morfologia krwi obwodowej ze wzorem odsetkowym i płytkami krwi, • stężenie cholesterolu całkowitego albo kontrolny profil lipidowy, • stężenie poziomu glukozy, • oznaczenie hemoglobiny glikowanej HbAlc, • kreatynina, • badanie ogólne moczu, • kwas moczowy, • krew utajona w kale. Pakiet badań diagnostycznych dla mężczyzn to: • morfologia krwi obwodowej ze wzorem odsetkowym i płytkami krwi, • stężenie cholesterolu całkowitego albo kontrolny profil lipidowy, • stężenie poziomu glukozy, • oznaczenie hemoglobiny glikowanej HbAlc, • kreatynina, • badanie ogólne moczu, • kwas moczowy, • krew utajona w kale, • PSA (badanie w kierunku raka prostaty). Natomiast pakiet wspólny dla kobiet i mężczyzn obejmuje: • pomiar ciśnienia tętniczego. • pomiar masy ciała, wzrostu, obwodu w pasie oraz obliczenie wskaźnika masy ciała (BMI), • ocena miarowości rytmu serca. Dlaczego warto wziąć udział w programie Wśród najczęstszych przyczyn zgonów Polaków są choroby układu krążenia oraz nowotworowe. Prawdopodobieństwo zgonu spowodowanego przez choroby układu krążenia jest wśród Polaków o około 60 proc. wyższe niż u mieszkańców innych krajów Unii Europejskiej i niewiele mniejsze w przypadku chorób nowotworowych. Ma to bez wątpienia związek z niskim zainteresowaniem badaniami profilaktycznymi, które dodatkowo zmniejszyło się w czasie pandemii. Bezpłatne badania profilaktyczne gwarantowane przez Ministerstwo Zdrowia dla osób, które ukończyły 40. rok ży- cia, mają zmienić tę sytuację na lepszą. Ze statystyk wynika, że ryzyko chorób, zwłaszcza cywilizacyjnych, takich jak choroby nowotworowe. nadciśnienie, cukrzyca czy miażdżyca, znacząco wzrasta u osób powyżej 40. roku życia. Mogą zaostrzać się również choroby przewlekłe, w tym układu krążenia, pokarmowego, odpornościowego, hormonalnego, moczowego oraz choroby skóry i tarczycy. Po pandemii koronawirusa więcej osób zmaga się także z chorobami układu oddechowego. W czasie pandemii dostępność do opieki medycznej i badań oferowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia była ograniczona, dlatego obecnie tak ważne jest, by ten czas zrekompensować i udostępnić profilaktykę zdrowotną dla wszystkich chętnych. Udział w programie Profilaktyka 40 PLUS to najlepsza inwestycja w swoje zdrowie i dobre samopoczucie. Wczesne wykrywanie schorzeń to większa szansa na skuteczne leczenie. Warto z niej skorzystać! - Aby dodatkowo zachęcić do badań profilaktycznych uruchamiamy loterię z atrakcyjnym nagrodami. Mogą wziąć w niej udział wszystkie osoby, które skorzystały z programu Profilaktyka 40 PLUS. Obok nagrody, którą jest zdrowie, będzie można otrzymać nagrodę rzeczową - wyjaśnia minister zdrowia. Jak zapisać się na badania Skorzystanie z programu Profilaktyka 40 PLUS jest bardzo proste. Aby zapisać się do programu, na Internetowym Koncie Pacjenta (IKP) lub w aplikacji gabinet.gov.pl, należy wypełnić prostą ankietę -podać informacje dotyczące swoich parametrów ciała, takich jak waga i wzrost, oraz odpowiedzieć na pytania. Dzięki temu możliwe będzie indywidualne dopasowanie pakietu badań profilaktycznych do potrzeb, płci oraz zidentyfikowanych czynników ryzyka. Pytania w ankiecie są podzielone na siedem modułów. Czasami należy wybrać z listy jedną odpowiedź, a czasem kilka - kiedy na przykład odpowiadamy na : * \ Ministerstwo Zdrowia $' £.'ć _______________ pytanie o przebyte choroby. Wypełniając ankietę, warto mieć ostatnie wyniki badań laboratoryjnych, aby bez problemu zaznaczyć właściwą odpowiedź. Po wypełnieniu ankiety otrzymamy e-skierowanie, które umożliwi skorzystanie z badań w ramach programu. Każda osoba po 40. roku życia otrzyma jednorazowy dostęp do bezpłatnego pakietu diagnostycznego obejmującego od 6 do 12 rodzajów badań. E-skierowania na badania nie trzeba drukować ani pobrać z Internetowego Konta Pacjenta. Gdy otrzymasz już skierowanie na badania: Na badanie zgłoś się na czczo do jednego ze wskazanych gabinetów zabiegowych - w biletomacie wybierz nazwę programu „Profilaktyka 40 PLUS”. Badania możesz wykonać w godzinach godz. 7.30 - 9.00. Na badanie zgłoś się na czczo. Pamiętaj, aby wcześniej zakupić w aptece pojemnik jednorazowy na próbkę moczu i na próbkę kału (jeśli jest na skierowaniu). Do punktu pobrań zgłoś się z próbką moczu (i próbką kału jeśli jest na skierowaniu). Będziesz mieć pobraną krew do badań laboratoryjnych oraz wykonane pomiary, m.in.: ciśnienia tętniczego krwi, masy ciała, wzrostu i obwodu pasa. Więcej informacji na stronach: https://pacjent.gov.pl/ aktualnosc/pakiet-nieodplatnych-badan-profilaktyka-40--plus oraz https://www.gov.pl/web/zdrowie/profilakty-ka40-plus—pakiet-badan-dla-milionow-polakow. Gabinety, w których można wykonać badania 40 PLUS: • SPM ZOZ Słupsk, ul. Tuwima 37 • SPM ZOZ Słupsk, U Listopada 7 • SPM ZOZ Słupsk, ul. Łokietka 6 • SPM ZOZ Słupsk, ul. Westerplatte l • Diagnostyka Słupsk, ul. Wileńska 30 • Diagnostyka Słupsk, ul. Jana Pawła II lA • Diagnostyka Słupsk, ul. Tuwima 23 • Salus Słupsk, ul. Zielona 8 • PZU Zdrowie S.A. Ustka, ul. Kopernika 18 • Szpital Miejski Miastko, ul. Wybickiego 30 • Diagnostyka Miastko, ul. Osiedle Ceglane l • Diagnostyka Lębork, ul. Wolności 40A • Laboratoria Medyczne Alab Lębork, ul. Węgrzynowicza 1 • SPS ZOZ, ul. Węgrzynowicza 13 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.02.2023 PARTNERZY WYDANIA BEATKA GDZIE SIĘ LECZYĆ • Spełniamy marzenia o # Pięknymllśmiechu Poznaj nasz pełen uśmiechu świat stomatologii Dental House Klimsiak, to klinika XXI wieku. Stawiamy na nowatorskie, światowe techniki leczenia przy pomocy wysoko zaawansowanego sprzętu. Specjalizujemy się w kompleksowym leczeniu dla całej rodziny. Nasze specjalizacje • Stomatologia zachowawcza • Endodoncja • Ortodoncja lnvisalign • Stomatologia estetyczna • Protetyka • Implantologia • Chirurgia stomatologiczna Leczymy bez bólu i strachu Zostań naszym Pacjentem! Umów wizytę C +48 59 720 59 00 9 Marynarki Polskiej 56A, Ustka *t>. pf i '>WW &SSWÍfaxí»»» r K-S&gwfei, »r. *4»«Ki»» »» NORA LEHMANN www.emkasa.pl ORLEN ¿P¿