Rozmowa z Pawłem Majewskim, prezesem Zarządu Enea SA str. 2 John Profumo, sekrety obrony, zimna wojna i wszechobecni Sowieci. Zaś w tle swingujący Londyn lat 60. XX wieku - str. 8 POD PARAGRAFEM Region. Przez kilka godzin zwłoki leżały na podwórku, bo nie miał kto wystawić aktu zgonu str. 3 Słupsk. Nowy inwestor w Inkubatorze Technologicznym str. 4 Słupsk. Stan techniczny Młodzieżowego Centrum Kultury coraz gorszy str. 4 Nr ISSN 0137-9526 Nr indeksu 348-570 EDUKACJADO SZKÓŁ ŚREDNICH W ROKU SZKOLNYM 2024/25 PRZYJĘTYCH ZOSTANIE TR Było mocno do góry, będzi IEJ UCZNIÓW Ubiegłoroczny egzamin ósmoklasisty w jednej ze szkół podstawowych w Słupsku Rajmund Wełnie Region Pustka zastąpi tłok. W tym roku ostatni raz o miejsce w liceum bądź technikum trzeba będzie walczyć. Za rok wy starczy po prostu dobrze się uczyć. Ale nie tylko uczniowie odczują zmianę. Szykować się do niej powinni też nauczyciele. Jak wpłynie na edukację? W zeszłym roku jeden z koszalińskich uczniów nie dostał się do żadnej szkoły. Mimo tego, że miał wybitne wyniki, okazało się, że przegrał z systemem. - Stawiał na najlepsze placówki i w końcu został na lodzie, bo wszędzie brakowało mu punktów do przyjęcia. Był płacz i zgrzytanie zębów - opowiada jeden z rodziców, którego syn skutecznie poradził sobie z zeszłorocznymi problemami, czyli tłokiem i przez to bardzo wysoko zawieszoną poprzeczką przy przyjęciach. To wszystko było efektem komasacji trzech roczników w dwa lata w konsekwencji wprowadzenia (potem cofniętego) obowiązku nauki dla sześciolatków. W efekcie we wrześniu 2014 roku do szkół pomaszerował cały rocznik 2007 i pół starszego (urodzeni od stycznia do czerwca) rocznika 2008. A rok później pół rocznika młodszego (urodzeni od lipca do grudnia) 2008 i cały rocznik 2009. Pierwsze „półtora rocznika” poszło do szkół średnich przed rokiem, drugie pójdzie właśnie teraz. - Zarówno dyrektorzy szkół, jak i jednostki samorządu terytorialnego, Region. Gmina Trzebielino, z pomocą Carry Pet Food, będzie remontować oczyszczalnię str. 4 właściwe do określenia liczby oddziałów w szkołach, analizują dane i - co za tym idzie - postanowiono zwiększyć liczbę oddziałów w wielu szkołach ponadpodstawowych w roku szkolnym 2023/2024 - mówi Katarzyna Koszewska, zachodniopomorski kurator oświaty. - W momencie, gdy zaczęła się reforma likwidująca gimnazja, staraliśmy się wziąć pod uwagę wszystkie problemy, które mogą z tego wyniknąć. Dlatego też od kilku lat mieliśmy przygotowany plan, jak w miarę proporcjonalnie zwiększyć liczbę klas pierwszych we wszystkich szkołach ponadpodstawowych, tak by ułatwić uczniom start w prawie dorosłe życie -. dodaje Lidia Rogaś, zastępca prezydenta Szczecina do spraw oświaty. W Słupsku wszystko jest już policzone. - W tym roku będziemy mieli 1117 absolwentów w szkołach publicznych oraz 186 w szkołach niepublicznych, czyli łącznie 1303 uczniów z miasta, ale jeszcze 1440 spoza Słupska. Zakładamy, że musimy przygotować miejsca łącznie dla 2743 absolwentów klas ósmych. Wiemy, ilu absolwentów będzie i na tej podstawie planujemy liczbę oddziałów w mieście. To się sprawdza od lat - mówi Anna Sadlak, dyrektor Wydziału Edukacji w Urzędzie Miasta w Słupsku. - Uwzględniamy nie tylko absolwentów ze Słupska i powiatu słupskiego, ale także ze Sławna i gminy Sławno. Policzył też Szczecinek. - Od września 2022 roku dla 1181 uczniów utworzyliśmy w sumie w naszych szkołach 45 oddziałów pierw- Kraj. Premier Morawiecki: Najnowocześniejszy sprzęt dla polskiej armii str. 6 szych - mówi Zofia Kosicka, dyrektor wydziału edukacji starostwa w Szczecinku. Wielka mobilizacja z zeszłego roku, czyli szukanie dodatkowych sal lekcyjnych, nauczycieli (głównie zawodu) czy zwiększenie liczby godzin dla nauczycieli przy tym naborze jeszcze pomoże. Ale za rok nie tylko nie będzie już potrzebna, a wręcz może być kłopotliwa. - W roku szkolnym 2024/2025 do szkół ponadpodstawowych zostanie przyjęty tylko jeden rocznik uczniów. Będzie to mniejsza liczba niż w roku szkolnym 2023/2024, w którym trafi półtora rocznika. Pracujemy nad tym, jak najlepiej przygotować na to szkoły w regionie - zapewnia kurator Katarzyna Koszewska. Szacunki są takie, że w naborze do liceów i techników w roku szkolnym 2024/25 przyjęta zostanie raptem jedna trzecia tego co wcześniej. Dlaczego? - To efekt polityki oświatowej -uważa Krzysztof Stobiecki, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta w Koszalinie. - Zmian w oświacie, już pomijam to, czy są one dobre, czy nie, jest po prostu za dużo, a kumulację widzimy dopiero po latach. Jednak nie tylko reformy wpływają na nabory. Przyczyn jest więcej. Ta najważniejsza to demografia. Rodzi się coraz mniej dzieci, społeczeństwo się starzeje. Na przykład w 2016 roku liczba nowo zameldowanych dzieci w Koszalinie wynosiła 954, w 2020 - 780, w 2021 - 713, a w 2022 - 627. Tendencja spadkowa jest wyraźna. - Organizacyjnie niewiele się zmieni. Jesteśmy elastyczni, więc przygotowujemy odpowiednią liczbę oddziałów. Na pewno będzie ich mniej, ale w mojej ocenie nie jest to wielka tragedia. Od kilku lat wiedzieliśmy, że taka sytuacja nastąpi. Dyrektorzy, aby nie zwalniać nauczycieli w przyszłym roku, przyznawali maksymalną liczbę godzin ponadwymiarowych. Mamy więc nadzieję, że nie będziemy musieli wypowiadać umów nauczycielom - mówi Sadlak. Od samorządowców słyszymy, że trzeba uniknąć rozwiązań radykalnych, czyli zwolnień. Inna opcja to zmniejszenie liczebności samych od-działów-klas, ale skutek może być taki, że subwencja oświatowa będzie mniejsza, bo ta zależna jest od liczby uczących się dzieci. ©® Współpraca: MAG, MK, KMB Świat. Rosja szykuje siły powietrzne do kolejnej ofensywy w Ukrainie str. 7 Pomorze. Modernistyczne centrum Gdyni kandyduje do wpisu na listę światowego dziedzictwa UNESCO str. 13 2 • DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 16.02.2023 Jutro w Głosie: Puls i Tygodnik Regionów ffl№ '»«■■■■■■ •Zbyt prawdziwy! - krzyknął papież Innocenty X na widok swojego portretu •Wirtualne nabożeństwo jako gra komputerowa? Co na to księża? AUTOPROMOCJA_______________________________ _______ 0010711288 Zamów prenumeratę Głosu <5>94 3401114 prenumerata.gdp@polskapress.pl prenumerata.gp24.pl N ie ulegliśmy szantażowi Putina Wojciech Wybranowski Rozmowa Z Pawłem Majewskim, prezesem Zarządu Enea SA. W Europie trwa kryzys energetyczny wywołany działaniami Rosji. Jak radzi sobie z nim Polska w porównaniu z innymi krajami europejskimi? Wojna hybrydowa prowadzona przez Rosję, której celem stało się bezpieczeństwo energetyczne, trwa co najmniej od półtora roku. W drugiej połowie 2021 roku mieliśmy do czynienia z dużym kryzysem związanym z dostawami i cenami gazu jako głównego nośnika produkcji energii w Europie. Niektóre kraje, zwłaszcza Niemcy, mocno stawiały na współpracę energetyczną z Rosją. Wystarczy wspomnieć Nord Stream l i Nord Stream 2 - dwa podmorskie gazociągi, które miały dostarczać zasadniczą część gazu do Europy Zachodniej z pominięciem Polski i Ukrainy. Polska już lata temu podjęła decyzję o odcięciu się od rosyjskich węglowodorów. Stąd intensywna rozbudowa naszej infrastruktury np. terminala LNG w Świnoujściu czy budowa gazociągu Baltic Pipę. Dziś wiemy, że jako Polska mieliśmy rację, spodziewając się najgorszego ze strony Federacji Rosyjskiej. Dzięki temu nie ulegliśmy szantażowi energetycznemu Putina, który poprzedzał wybuch wojny w Ukrainie. . Z punktu widzenia energetyki uczestniczymy w tej wojnie od dawna. Tak naprawdę uczestniczy w niej cała Europa. Po wysadzeniu obu nitek gazociągu Nord Stream 1 i Nord Stream 2 już zdecydowanie bardziej świadomie niż przedtem. Działania Rosji są bezpośrednio związane z planami agresji militarnej, które realizuje na Ukrainie od blisko roku. Uważam, że nad bezpieczeństwem energetycznym trzeba nieustannie pracować, ale jako Polska radzimy sobie dobrze. Można to rozpatrywać na wielu różnych Majewski: - Transformacja energetyczna to wyzwanie płaszczyznach, ale na tej, która najbardziej interesuje odbiorców energii elektrycznej, Polska wypada zdecydowanie lepiej niż większość krajów UE. Jesteśmy dziś -jednym z dosłownie kilku krajów w Unii, który stosuje taryfy dla odbiorców indywidualnych w zakresie energii elektrycznej. W związku z tym gospodarstwa domowe są chronione przed niekontrolowanymi podwyżkami cen energii. Przedsiębiorstwa, które handlują energią, muszą wnioskować do Prezesa URE o zatwierdzenie taryfy, która jest kalkulowana w taki sposób, by pokrywała uzasadnione koszty jej wytworzenia, praw majątkowych oraz dostarczenia energii do odbiorcy. Natomiast marże dla sprzedawców, co warte podkreślenia, są na minimalnym poziomie. Gwałtowny wzrost cen energii jest związany z wojną i ograniczeniem dostaw energii przez Rosję. Mając to na uwadze, nasz rząd zdecydował się wprowadzić rozwiązania zupełnie niestandardowe, czyli Rządową Tarczę Solidarnościową, by chronić Polaków przed skokowymi podwyżkami cen energii. Zetknął się pan z przypadkami zagrożenia np. atakami hakerSkimi na naszą infrastrukturę odpowiadającą za dostawy energii? Cyberbezpieczeństwo od dawna jest w centrum naszej uwagi i poświęcamy dużo czasu, by o nie dbać i nieustannie podnosić poziom ochrony. W ostatnim czasie, w zasadzie we wszystkich branżach, zdarzają się różnego rodzaju próby ingerencji w systemy teleinformatyczne. Jesteśmy do tego dobrze przygotowani, prowadzimy aktywny monitoring zagrożeń. Ataki hakerskie do tej pory nie wywołały żadnych zakłóceń w naszej działalności i wierzę, że tak pozostanie. W jednej z publikacji napisał pan, cytuję: „czas na rewizję polityki klimatycznej UE”, zauważając przy tym, że mamy do czynienia z zupełnie niezrozumiałym nastawieniem do energetyki ze strony Unii Europejskiej, która - tu pańskie słowa - zamiast zrewidować swoje niesprawiedliwe podejście do transformacji energetycznej, bezrefleksyjnie trwa przy planach tempa odchodzenia od konwencjonalnych surowców energetycznych. Podtrzymuję to w całej rozciągłości. Zresztą nie jestem Odosobniony w tym poglądzie. Podobne zdanie mają też eksperci z innych spółek energetycznych. Takie jest również stanowisko naszego rządu. To spojrzenie wynika z dostrzegania różnic sytuacji rynku i infrastruktury energetycznej w Polsce i w krajach Europy Zachodniej. My, po blisko pół wieku okupacji sowieckiej zostaliśmy z przestarzałą infrastrukturą wytwórczą, bez atomu. Po dziś dzień w zasadzie większość energii elektrycznej jest wytwarzana w oparciu o elektrownie węglowe. Nie negujemy neutralności klimatycznej, ponieważ należy zmierzać w tę stronę. Grupa Enea w swojej strategii również zakłada osiągnięcie pełnej neutralności klimatycznej do 2050 r. Rewizji wymaga natomiast tempo dojścia do naszego zeroemisyjnego bilansu. Samo uruchomienie projektów jądrowych, które skutecznie mogą zastąpić wytwarzanie energii dotychczas produkowanej w oparciu o węgiel ze względu na zaawansowany poziom technologiczny trwa dekady. W tym czasie unijny system obciążenia produkcji energii elektrycznej opłatami z tytułu emisji C02, który z założenia jest spekulacyjny, niestety utrudnia to zadanie. Drenuje budżet spółek energetycznych, obciążając koszt produkcji energii. Te środki mogłyby być wykorzystane na inwestycje. Koszty związane z opłatami z tytułu emisji C02 są jedną z przyczyn tak dużego wzrostu cen energii w Polsce i dynamicznego wzrostu kosztów produkcji energii, z jakim mieliśmy do czynienia chociażby w ubiegłym roku. Warto podkreślić, że zgodnie z polityką rządu, Polacy tego wzrostu kosztów nie odczuwają, bo nie przełożył się on na ceny dla odbiorcy końcowego. Niby wzrost cen ma być nieodczuwalny, a jednak ciągle, praktycznie co tydzień docierają do dziennikarzy sygnały o sklepach, galeriach, kawiarniach, zamykanych ze względu na duże koszty funkcjonowania, w tym ceny za prąd. Mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa są objęte mechanizmem maksymalnych cen energii, który chroni ich przed drastycznym wzrostem cen prądu. Maksymalna stawka w tym przypadku wynosi 785 zł/MWh i jest ona zagwarantowana ustawą. Dotyczy to również jednostek samorządu terytorialnego oraz odbiorców wrażliwych. Warto podkreślić, że dzięki Rządowej Tarczy Solidarnościowej, odbiorcy w gospodarstwach domowych, nie odczują podwyżek cen prądu, ponieważ zostały one zamrożone na poziomie z 2022 roku. Przyzna Pan jednak, że tylko do pewnego pułapu. Określono limity zużycia energii, które są precyzyjnie wyliczone, dlatego są korzystne niemal dla wszystkich odbiorców. Dla gospodarstw domowych to 2000 kWh rocznie. Natomiast dla odbiorców z orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności ten limit jest zwiększony do 2600 kWh, dla gospodarstw rolnych oraz odbiorców z Kartą Dużej Rodziny ten limit wynosi 3000 kWh rocznie. Powyżej tych poziomów nadal mamy ustaloną cenę maksymalną w wysokości 693 zł/MWh. Te działania są niestandardowe. Jeżeli przyjrzymy się temu, jak wyglądają ceny energii w innych krajach Europy to jasno widać, że te w Polsce są jednymi z najniższych, chociaż -przynajmniej w teorii -mamy wspólny, unijny rynek energii. Jest oczywiste, że samego zjawiska wzrostu cen energii nie da się całkowicie uniknąć. Jeżeli chcemy myśleć o zeroemisyjnej energetyce, oddychaniu czystym powietrzem, jeżdżeniu samochodami, które nie emitują spalin, to musimy tej energii wytwarzać coraz więcej. W związku z tym konieczne są inwestycje np. w odnawialne źródła energii a w przyszłości również w atom. Te inwestycje kosztują, a żadna firma energetyczna, choćby nawet działająca w ogromnej skali i na ogromnym rynku nie jest w stanie sama ponieść kosztów transformacji. Bez zewnętrznego finansowania transformacji energetycznej polski sektor energetyczny nie udźwignie tych kosztów. A przecież nie można też przełożyć ich na obywateli. Proszę powiedzieć jakie wyzwania stoją przed firmami energetycznymi? Przede wszystkim transformacja energetyczna. Jesteśmy zobligowani do tego, by do 2050 roku osiągnąć neutralność klimatyczną. Stąd też zakładane potężne inwestycje, nie tylko w odnawialne źródła energii, ale także w rozwój sieci dystrybucyjnej. To dlatego, że do tej pory nie przewidywała ona odbierania energii z rozproszonych źródeł, ponieważ była tak zaprojektowana, by przesyłać energię elektryczną z elektrowni do odbiorców. Tymczasem w Enei mamy już przyłączonych około 150 000 odnawialnych źródeł energii, czyli prosumentów i instalacji produkujących energię z odnawialnych źródeł. To jest blisko 3,7 GW mocy zainstalowanej. Na przyłączenie czekają już kolejne źródła o kilkukrotnie większej łącznej mocy. Żeby dalej móc rozwijać OZE, musimy rozbudować naszą sieć energetyczną. To są miliardy złotych, które w najbliższych latach planujemy przeznaczyć na inwestycje. Kolejnym elementem, do którego się przygotowujemy to redefinicja miksu energetycznego. Aktualnie rozmawiamy z kilkoma firmami, głównie amerykańskimi, na temat tzw. małych i mikromodułowych reaktorów jądrowych. Jest to bardzo obiecujący kierunek. Kiedy więc te ewentualne inwestycje w instalacje mikromodułowych reaktorów jądrowych zamierzacie rozpocząć? Na jakim obecnie etapie zaawansowania tego przedsięwzięcia jesteście? ? Rozważamy zaimplementowanie takich rozwiązań również w naszej zaktualizowanej strategii. To jest dobry kierunek, także z perspektywy ciepłownictwa. Niewiele się o tym mówi, a w naszej szerokości geograficznej istotnym elementem jest to, że oprócz energii elektrycznej trzeba wyprodukować także ciepło. Systemy ciepłownicze w Polsce, muszą być zasilane w sposób stabilny, szczególnie w sezonie zimowym. Jesteśmy na etapie wstępnych rozmów z podmiotami, które taką technologię opracowują, certyfikują i przygotowują do wdrożenia. Mówiąc krótko: zmierzamy do tego, by we współpracy z naszymi władzami oraz Polską Agencją Atomistyki, certyfikować takie urządzenia w Polsce. Mowa tu o mocy od 5 MW do kilkudziesięciu MW, w zależności od przyjętej technologii. To rozwiązanie jest bezpieczne, nie zajmuje zbyt wiele miejsca, ponieważ urządzenia są umieszczane z reguły w konstrukcjach podziemnych. Dzięki temu można je lokalizować całkiem niedaleko terenów zurbanizowanych, by w sposób bezpieczny i rozproszony produkować energię dla lokalnych odbiorców. Kolejną zaletą tej technologii jest to, że w większości nie generuje ona odpadów i nie wymaga specjalnego chłodzenia. Są one zatem dużo prostsze w zaimplementowaniu i dają szansę na szybkie wdrożenie małoskalowej energetyki nuklearnej w Polsce. ©® Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 16.02.2023 3 nasz REGION REGION Urząd Miejski w Bytowie szuka nazw dla rond, które powstaną w mieście jeszcze w tym roku. Pierwsze zlokalizowane będzie na skrzyżowaniu ulic Lęborskiej i Przemysłowej, drugie w Przyborzycach w kierunku ulicy Brzozowej. Ryszard Sylka, burmistrz Bytowa, proponuje, aby nazwy były związane z miastami partnerskimi za granicą. - W miastach tych, też są ulice poświęcone Bytowowi - uzasadnia burmistrz. ZIDA DYŻURNY GŁOSU Magdalena Olechnowicz tel. 510 026 923 Na naszych Czytelników czekamy w redakcji Głosu Poił morza w Słupsku przy ul. 5 Henryka Pobożnego 19 oraz « pod adresem: 2 alarm@gp24.pl Trwała spychologia, a dało mężczyzny kilka godzin leżało na podwórku Nie wszystkie zespoły ratownicze w swoim składzie mają lekarza Sylwia Lis Region Ani ratownicy medyczni ani lekarz podstawowej opieki zdrowotnej niebyli wstanie wystawić aktu zgonu mężczyzny, który zmarł nagle. Jego zwłoki przez kilka godzin leżały na podwórku w Potęgowie. Okazuje się, że powiat słupski nie ma lekarza koronera. który może taki dokument wystawić. Ciało mężczyzny znalazła jego siostra. - Brat u mnie pomieszkiwał -mówi pani Irena z Potęgowa. -W poniedziałek wieczorem powiedział, że idzie rozprostować kości. Długo nie wracał, martwiłam się, więc do niego zadzwoniłam. Powiedział, że zostaje na noc u kolegi, już łóżko ma pościelone. Rano na podwórku znajomego znalazłam ciało brata. Nie wiem, co się stało, może w nocy wyszedł się przewietrzyć i się przewrócił? -zastanawia się kobieta. - Wezwaliśmy pogotowie i policję - opowiada pan Piotr, syn zmarłego. - Przyjechali sami ratownicy, w karetce nie było lekarza. Powiedzieli, że ojciec nie żyje, ale nie mogą wypisać aktu zgonu i że trzeba wezwać lekarza koronera. Policjanci gdzieś wydzwaniali. Ciało taty przykryliśmy kocem, przecież tak nie powinien był leżeć. Siostra zmarłego robiła, co w jej mocy, aby sprowadzić na miejsce lekarza, który mógłby oficjalnie stwierdzić zgon. - Zadzwoniłam do naszego lekarza rodzinnego, ale ten stwierdził, że mój brat nie był jego pacjentem i nie może wypisać aktu - mówi zdenerwowana kobieta. - Godziny mijały, a mój nieżyjący brat jak leżał na tej ziemi, tak leżał. Do teraz nie mogę tego pojąć, to brak poszanowania godności osoby zmarłej, jak i nas, rodziny. Szpital: nie mogliśmy nic zrobić Marcin Prusak z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku zapewnia, że ratownicy, którzy byli na miejscu, nie mogli wypisać aktu zgonu. - Zespół ambulansu nie ma uprawnień do stwierdzenia zgonu - wyjaśnia. - Do godziny 18 w dni powszednie zgon stwierdza lekarz podstawowej opieki zdrowotnej, do którego zapisany był pacjent. Na terenie Słupska po godzinie 18 i w weekendy zgon stwierdza natomiast lekarz koroner. Na terenie powiatu słupskiego -lekarz nocnej opieki chorych. Szkopuł w tym, że ciało pana Zygmunta zostało ujawnione o godz. 7. Według przepisów w takim przypadku akt zgonu powinien wypisać powołany przez powiat lekarz koroner. Powiat nie ma umowy z koronerem Skontaktowaliśmy się ze Starostwem Powiatowym w Słupsku. Urzędniczka, która odebrała telefon, stwierdziła, że starosta jest zajęty, ale wie o leżących na podwórku zwłokach, i że urząd stara się rozwiązać problem. Trwało to... kolejne godziny. Po jakimś czasie udało nam się porozmawiać z Pawłem Lisowskim, starostą słupskim. - Dlaczego na miejscu nie ma jeszcze koronera i dlaczego ta procedura tak długo trwa? -zapytaliśmy. Początkowo starosta próbował tłumaczyć, że czynności policji się przeciągnęły, a zapytany o umowę z koronerem, przyznał, że powiat słupski takiej nie posiada. - Nie ma chętnych osób, które podjęłyby się tej pracy -wyjaśnił Paweł Lisowski. -W najbliższym czasie przygotujemy zapytanie ofertowe. Poprzednia umowa wygasła wiosną ubiegłego roku wraz ze śmiercią koronera. Ale zgodnie z rozporządzeniem w tym przypadku, gdy nie ma osoby z uprawnieniami, zgon powinien stwierdzić lekarz Podstawowej Opieki Zdrowotnej. Może, ale - jak wyżej napisaliśmy - pod warunkiem, że zmarły był jego pacjentem. W końcu w Potęgowie pojawił się koroner, który ma umowę ze Słupskiem. - Przyjechał około godz. 15 -mówi pan Piotr. - Wypisał akt zgonu. Mogliśmy wreszcie zająć się pochówkiem ojca. Zawiłości w przepisach Monika Kierat z oddziału NFZ w Gdańsku tłumaczy: -Wystawienie karty zgonu jest obowiązkiem lekarza, który ostatni w okresie 30 dni przed dniem zgonu udzielał choremu świadczeń leczniczych, bądź lekarz taki zamieszkuje w odległości większej niż cztery kilometry od miejsca, w którym znajdują się zwłoki. Jeśli z powodu choroby lub z innych uzasadnionych przyczyn nie może on dokonać oględzin zwłok w ciągu 12 godzin od chwili wezwania, kartę zgonu wystawia: lekarz, który stwierdził zgon, będąc wezwany do nieszczęśliwego wypadku lub nagłego zachorowania, a także lekarz lub starszy felczer albo felczer zatrudniony w przychodni bądź ośrodku zdrowia i sprawujący opiekę zdrowotną nad rejonem, w którym znajdują się zwłoki. Z lekarzem POZ w Potęgowie, mimo usilnych prób, nie udało nam się skontaktować. Poprosiliśmy, aby oddzwonił. - Doktor nie oddzwania - odpowiedziała nam pielęgniarka. Kto ma zapłacić za koronera? Gorzkich słów nie szczędzi Dawid Litwin, wójt gminy Potęgowo. - Szlag mnie trafił! - nie kryje oburzenia. - Takiej spy-chologii to ja jeszcze nie widziałem. Kilka godzin próbowałem pomóc rodzinie, ciało leżało blisko zabudowań. Nawet nie chcę myśleć, co czuli, patrząc tyle czasu na zwłoki najbliższej osoby. W poszukiwaniu koronera dzwoniłem do starostwa, komendanta policji, Narodowego Funduszu Zdrowia, nawet zakładu pogrzebowego. Nic. Poprosiłem o pomoc naszego lekarza rodzinnego, ale on nie może stwierdzić zgonu, bo nie ma takich kompetencji. W tej sprawie zadzwoniła do nas Anna Rożek, radna miejska ze Słupska. - Wie pani, dlaczego tak długo to trwało? - zapytała. - Bo przez kilka godzin trwały rozmowy, kto ma zapłacić za usługę koronera. Powiat słupski chciał zaoszczędzić i nie podpisał umowy. I z tego, co wiem, to nie pierwszy tego typu przypadek, że ciało leżało byle gdzie i nie miał kto stwierdzić zgonu. Kto więc zapłaci? - Usłyszałem takie wytłumaczenie, że jeśli do podobnych sytuacji dochodzi w innych gminach powiatu słupskiego, a koroner jedzie ze Słupska, to właściwa gmina za to płaci. Nie potwierdziłem jednak tych informacji - mówi Dawid Litwin. Czy więc gmina Potęgowo zapłaci? - Tylko jeśli przepisy prawa na to pozwolą - stwierdza wójt. ©® Nowej toalety nie będzie. Ważniejsza jest droga Sylwia Lis Region Miał kosztować880tysięcy złotych i stanąć niedaleko zamku. Bytowski ratusz zrezygnował z budowy miejskiego szaletu. Pieniądze zostaną wydane na budowę ulicy Przyborzyckiej. W budżecie gminy Bytów na 2023 rok zarezerwowane zostało 600 tys. zł na budowę nowego miejskiego szaletu. Miał powstać w okolicy parkingu przy ul. Wolności. Inwestycja opiewała na 880 tys. zł, 130 tys. miała wynosić dotacja z Lokalnej Gmpy Działania Partnerstwo Dorzecze Słupi. Urząd jednak z inwestycji zrezygnował, a zabezpieczone pieniądze chce przeznaczyć na przebudowę ul. Przyborzyckiej. - Nie mamy innego wyjścia -mówi Ryszard Sylka, burmistrz Bytowa. - Budowa nowej ulicy Przyborzyckiej jest dla nas priorytetem. Okazało się, że w miejscu, gdzie powstanie rondo przy zbiegu ulic Lęborskiej z Przemysłową konieczna jest przebudowa sieci gazowniczej i to przedsięwzięcie będzie dość kosztowne. Nie możemy dopuścić, aby prace w tym miejscy przeciągały się, bo to spowoduje olbrzymie korki w mieście. Przypomnijmy, że miejskie toalety w Bytowie znajdują się w wyremontowanym dworcu, aby skorzystać, do automatu trzeba wrzucić złotówkę. Szalet miejski funkcjonuje też przy ul. Ogrodowej. Jest wyremontowany, ale czynny tylko w dni powszednie w godzinach 9-17. W weekend jest nieczynny. ©® REKLAMA________________________________________________________________0010743902 OGŁOSZENIE Prezydenta Miasta Słupska o przystąpieniu do opracowania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego oraz zmiany studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Słupska wraz z prognozami oddziaływania na środowisko przyrodnicze Na podstawie art. 17 pkt 1 ustawy z dnia 27 marca 2003 roku o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz.U. z 2022 r. poz. 503 ze zm.) oraz art. 39 ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (Dz.U. z 2022 r. poz. 1029 ze zm.) zawiadamiam o podjęciu przez Radę Miejską w Słupsku uchwał: • Uchwała Nr LIV/786/23 Rady Miejskiej w Słupsku z dnia 25 stycznia 2023 roku w sprawie przystąpienia do opracowania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego „Nowe Osiedle” w Słupsku • Uchwała Nr LIV/787/23 Rady Miejskiej w Słupsku z dnia 25 stycznia 2023 roku w sprawie przystąpienia do opracowania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego „Mickiewicza B” w Słupsku oraz Na podstawie art. 11 pkt 1 ustawy z dnia 27 marca 2003 roku o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz.U. z 2022 r. poz. 503 ze zm.) oraz art. 39 ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (Dz.U. z 2022 r. poz. 1029 ze zm.) zawiadamiam o podjęciu przez Radę Miejską w Słupsku uchwały: •Uchwała Nr LIW788/23 Rady Miejskiej w Słupsku z dnia 25 stycznia 2023 roku w sprawie przystąpienia do opracowania zmiany studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Słupska Jednocześnie na podstawie art. 39 ustawy z dnia 3 października 2008r o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (Dz.U. z 2022 r. poz. 1029 ze zm.) zawiadamiam 0 przystąpieniu do przeprowadzenia prognoz oddziaływania na środowisko. Zainteresowani mogą zgłaszać wnioski do planów miejscowych i do studium oraz do prognoz oddziaływania na środowisko w formie pisemnej, ustnie do protokołu w Wydziale Polityki Przestrzennej Urzędu Miejskiego w Słupsku, pl. Zwycięstwa 1, pok. 105 i 103A lub za pomocą środków komunikacji elektronicznej na adres: wpp@um.slupsk.pl lub na adres skrzynki: /MiastoSlupsk/SkrytkaESP lub /MiastoSlupsk/ESP, w terminie 21 dni od dnia ukazania się obwieszczenia. Wniosek powinien zawierać nazwisko, imię, nazwę i adres wnioskodawcy, przedmiot wniosku oraz oznaczenie nieruchomości, której dotyczy. Jednocześnie, na podstawie art. 13 ust. 1 i 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego 1 Rady (UE) 2016/679 z 27.04.2016 r„ informuję: 1. Twoje dane przetwarzamy w celu wskazanym w art. 6 pkt 1 lit. c rozporządzenia 2. Administratorem Twoich danych osobowych jest Prezydent Miasta Słupska, 76-200 Słupsk, pl. Zwycięstwa 3; e-mail: urzad@um.slupsk-.pl, tel. 59 84 88 300; 3. Szczegółowe informacje dostępne są w siedzibie Urzędu Miejskiego, pl. Zwycięstwa 1, pokój 105. 4. Kontakt z Inspektorem Ochrony Danych: iod@um.slupsk.pl 4 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 16.02.2023 Emcek sypie się na naszych oczach. Co z ratunkiem? Tak wygląd teraz strop tarasu w Emceku V Grzegorz Hilarecki Słupsk Na remont Młodzieżowego Domy Kultury zostały wydane drube miliony. Już chwilę po jego zakończeniu uwidoczniły się pierwsze fuszerki Teraz jest jeszcze gorzej, nawet porównując do stanu budynku do tego sprzed remontu. Wystarczy rzut oka na wyremontowany taras Młodzieżowego Domu Kultury (instytucja zarządza ratusz), zwanego Emcekiem, by zobaczyć, że woda go rozsadza, a stan budynku jest w niektórych miejscach gorszy niż kilka lat temu. Szybkiej, naprawy jednak nie będzie. Radna Renata Stec z komisji rewizyjnej, która kontrolowała Emcek po remoncie, nie może się nadziwić, że czas mija, a urzędnicy pozwalają, by stan budynku się pogarszał. - Nie trzeba być budowlańcem, by zobaczyć odpadające płytki, tynk, lejącą się wodę. Rozsadzany przez wodę taras. Wydaliśmy, jako miasto na to prawie sześć milionów złotych i mamy bubel i pewnie wydamy na naprawę krocie. Będziemy wnioskować do pani prezydent, ja z radnym Bogusławem Dobkowski, bo my to kontrolowaliśmy w ubiegłym roku, o szybką reakcję - zapowiada radna Stec z PO. Pracownicy miejskiej instytucji mówią już o grzybie na ścianach i wilgoci. Dokładnie w tych samych miejscach, w których grzyb był przed 2019 rokiem, czyli przed remontem. Sami mówią, że... czekają na naprawę budynku. Tymczasem Tomasz Orłow- ski, dyrektor Zarządu Infrastruktury Miejskiej w Słupsku, tłumaczy: - Pierwszym krokiem dla usunięcia usterek powodujących przesiąkanie wód opadowych z tarasu musi być ustalenie rzeczywistych przyczyn tego stanu. W tym celu chcemy zlecić wykonanie ekspertyzy technicznej, która jednoznacznie określi sposób dokonania naprawy. Jej zakres i koszt znany będzie po opracowaniu projektu technicznego. W oparciu o tę dokumentację stworzone zostanie zadanie dotyczące naprawy i wybrany będzie wykonawca robót. Ostatecznie zapłaci za to miasto, czyli słupszczanie. W lutym 2020 Urząd Miejski w Słupsku zapewniał nas, że wykonawca poprawki wykona w ramach gwarancji. Potem jednak urzędnicy zmienili zdanie. Radni z komisji rewizyjnej zbadali inwestycję w przebudowę Emceku. W podsumowaniu wymienili wszystkie niedoróbki budowlane w budynku, którego przebudowa koszto- wała ponad 5,7 miliona zł, czyli dużo więcej niż planowano, i zamiast ośmiu miesięcy trwała aż 20. A budynek ma wady widoczne gołym okiem nawet dla laika. Protokół z kontroli trafił pod obrady na sesji Rady Miejskiej w Słupsku i go przegłosowano... pięć miesięcy temu. s I co? I nic. Radni nie wiedzieli, że ZIM, zamiast pilnie zlecić naprawę, robi ekspertyzę. Przypomnijmy, że podczas dyskusji na komisji rady wiceprezydent Marek Goliński powiedział: - Przyznałem się jako strona wykonawcza do fuszerki. Wszyscy wiemy, jaka to była firma wykonawcza, zarówno w schronisku dla zwierząt jak i w Emceku. Tutaj nie zmienimy faktów. Taki to czas, bo tutaj chodzi o czas co-vidowy i problemy z tą samą firmą, która nam tę fuszerkę, brzydko mówiąc, odstawiła. Przypomnijmy, że z wynagrodzenia wykonawcy zostało potrącone 540 tys. zł kar umownych oraz odszkodowania z tytułu usunięcia wad stwierdzonych w toku odbiom. Więcej nie będzie, bo firma upadła. ©® KOMENTARZ Dyskusja o fuszerce w Emceku trwa już od kilku miesięcy. Teraz weszła w kolejne stadium. Czy sześć milionów złotych, które na to zostały wydane, poszło w błoto? Jak to się stało, że do wykonania prac wybrana została firma, która nieco wcześniej, z równym „sukcesem", wybudowała w Słupsku schronisko dla zwierząt? Urzędnicy tłumaczą, że remont Emceku przebiegał podczas pandemii i chyba tym chcą usprawiedliwić to partactwo. Tak, pandemia spowodowała wiele komplikacji, łącznie z tą, że nadzór nad remontem ze strony ratusza chyba nie był nadto skrupulatny. Nie twierdzę, że miasto ponosi winę za taki bubel, ale uważam, że teraz nie dość energicznie zajmuje się naprawą tego, co zostało sknocone. Wojciech Frelichowski Oczyszczalnia ścieków ma być większa, nowocześniejsza i wydajniejsza. Kto zechce przebudować ją za 5,5 mln zł? Będą zatrudniać do szukania pracowników Andrzej Gurba Region Oczyszczalnia ścieków w Zielinie idzie ro remontu. Gmina Trzebielino ogłosiła przetarg na rozbudowę obiektu. Inwestycja jest też istotna z punktu widzenia Carry Pet Food, największego zakładu w gminie. - To już drugi przetarg na rozbudowę i unowocześnienie oczyszczalni ścieków w Zielinie. W pierwszym wpłynęła jedna oferta. Wykonawca za zrealizowanie prac chciał ponad dziewięć milionów złotych. To bardzo dużo, stąd unieważnienie postępowania. Na ten cel mamy około pięciu i pół milionów złotych, z tego 95 procent to dotacja z rządowego programu Polski Ład - informuje Tomasz Czechowski, wójt Gminy Trzebielino. W drugim przetargu, który ma być rozstrzygany pod koniec lutego, nieco został okrojony zakres prac, aby obniżyć cenę. Czechowski podkreśla jednak, że bez szkody dla funkcjonowania oczyszczalni. - Zresztą, niektóre prace pla-nujemy wykonać poza tym projektem z dofinansowania. Carry Pet Food, największy zakład w gminie, zrzuca ścieki przemysłowe do oczyszczalni w Zielinie Ma dołożyć się do nich spółka Carry Pet Food, która zrzuca do Zielina ścieki przemysłowe (to producent gryzaków dla psów ze skóry wołowej, rybiej, końskiej oraz jeleni - dop. red.) - oznajmia Czechowski. Przypomnijmy, że jesienią ubiegłego roku gmina wypowiedziała tej firmie umowę o przyjmowaniu ścieków, bo te wielokrotnie przekraczały dopuszczalne normy i niszczyły czynny biologiczny osad w oczyszczalni w Zielinie. To z kolei groziło zamknięciem zakładu Carry Pet Food i utratą pracy przez 160 osób. - Teraz ponownie przyjmujemy ścieki z tej firmy, ale warunkowo. Ich stan poprawił się poprzez zmiany technologiczne w zakładzie oraz dozowanie zrzutu ścieków w jednym czasie. W okresie przejściowym firma wywoziła ścield beczkowozami do oczyszczalni w podsłupskim Bierkowie. Współpracujemy z szefami Carry Pet Food. Wiem, że w opracowaniu mają projekt budowy biologicznej po- doczyszczalni ścieków na terenie swojego zakładu. Ma zastąpić istniejącą mechaniczną oczyszczalnię, która nie spełnia swojego zadania - tłumaczy Czechowski. Zgodnie z planem nowa oczyszczalnia w Zielinie ma być gotowa w 2024 r. Obecnie płyną do niej ścieki z Zielina, Suchorza, Starkowa, Cetynia, Poborowa, Objezierza. Niedługo zaczną do niej być dostarczane ścieki komunalne z Trzebielina oraz Dolna. To tylko kwestia uruchomienia przepompowni, bo sieć jest gotowa. Dodajmy, że trwają obecnie prace przy budowie sieci kanalizacyjnej m.in. w Uliszkowi-cach i Moczydle. Koszt prac to 3,3 mln zł, z czego prawie 2,4 min zł to dotacja z Polskiego Ładu. Poza zbiorczą kanalizacją w gminie Trzebielino pozostają takie miejscowości, jak: Gumie-niec, Miszewo, Broczyna, Bożanka, Bąkowo. - Ich podłączenie do gminnej sieci jest zbyt kosztowne z uwagi na odległość. Tam rozwijane są przydomowe oczyszczalnie ścieków - stwierdza wójt. ©® Wojciech Lesner Region W Słupskim Inkubatorze Technologicznym działalność rozpoczyna spółka z grupy bankowej Santan-der. Firma chce wyłuskiwać specjalistów z miasta i okolic. Dzięki temu zatrudnienie ma znaleźć 40 osób. - Chcemy, aby w najbliższym czasie nasz priorytet rekrutacyjny obrócić na region słupski. Chcielibyśmy tworzyć oferty pracy na takich samych warunkach finansowych, jakie mają kandydaci w Trójmieście -mówi Radosław Krasowski, dyrektor ds. personalnych firmy Santander. - Liczymy bardzo na to, że we współpracy z samorządem, ze współpracy z lokalnymi podmiotami, stowarzyszeniami, z podmiotami edukacyjnymi, będziemy w stanie dotrzeć do kandydatów. Będziemy też w stanie sami stworzyć taką ofertę, która będzie atrakcyjna z punktu widzenia naszych potrzeb, ale też potrzeb lokalnych. Spółka zajmuje się usługami poszukiwania pracowników dla różnych branż. Ale żeby działać, sama potrzebuje pracowników. Docelowo ma w niej pracować 40 osób. Już teraz firma zatrudnia pierwszych pracowników ze Słupska, ale plany ma znacznie ambitniejsze. Swoją ofertę gigant kierować chce również w stronę osób z niepełnosprawnościami, bo praca na części stanowisk ma odbywać się zdalnie lub hybrydowo. - Bardzo liczymy na pomoc wszelkiego typu organizacji działających na terenie miasta w tworzeniu miejsc pracy dla osób z niepełnosprawnością. Profil naszej działalności jest wręcz wymarzony do tego, aby takie stanowiska tworzyć - wskazuje Krasowski. - Uważamy, że ten region ma potencjał. - W Słupskim Inkubatorze Technologicznym przygotowaliśmy powierzchnie ponad 500 metrów kwadratowych pod tego typu działalność. To konkret, od którego zaczynamy. Oprócz tego, jako spółka zarządzająca Polską Strefą Inwestycji na tym obszarze, mamy dla inwestorów instrument wsparcia w postaci pomocy publicznej i optymalizacji procesów biznesowych - podkreśla Mirosław Kamiński, prezes Pomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, która zarządza Słupskim Inkubatorem Technologicznym.©® Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 16.02.2023 REKLAMA • 5 REKLAMA 0010744936 NOWA SIEĆ SKLEPÓW W POLSCE - WIELKA SZANSA DLA CIEBIE - .1 Poszukujemy osoby na stanowisko: KIEROWNIK SKLEPU Miejsce pracy: Słupsk Twoja praca będzie polegała na: • Zarządzaniu, wspieraniu i motywowaniu całego zespołu do osiągania założonych celów sprzedażowych • Organizowaniu pracy własnej oraz całego zespołu • Zapewnieniu najwyżej obsługi klienta • Bieżącej analizie i raportowaniu wyników sprzedażowych • Umiejętności reagowania w niestandardowych sytuacjach • Współpracy z kierownikiem rejonu w bieżących sytuacjach Czego oczekujemy od Ciebie: • Wysoko rozwiniętych umiejętności komunikacyjnych i interpersonalnych • Doświadczenia w zarządzaniu zespołem- minimum dwa lata • Umiejętności pracy w grupie • Motywacji i pozytywnego nastawienia do pojawiających się wyzwań w codziennej pracy • Doświadczenia w pracy w handlu - minimum dwa lata • Entuzjazmu Za co polubisz swoją pracę: • Gwarantujemy umowę o pracę • Stabilne zatrudnienie • Korzystne wynagrodzenie na czas • Atrakcyjny system premiowy • Możliwość awansu i rozwoju zawodowego • Możliwość przystąpienia do ubezpieczenia grupowego • Brak konieczności posiadania książeczki zdrowia do celów sanitarno- epidemiologicznych • Pracę w przyjaznym zespole! Zostań częścią naszego zespołu! Aplikację prosimy składać na adres e-mail: rekrutacja@pl.dealz.eu 6 Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 16.02.2023 POLSKA i ŚWIAT WARSZAWA - Tak jak słyszeliśmy z ust rzeczniczki Białego Domu, są na ten moment planowane trzy punkty wizyty prezydenta Joe Bide-na w Polsce, co nie znaczy, że nie mogą się pojawić dodatkowe - powiedział Marcin Przydacz w Programie Pierwszym Polskiego Radia. Trzy punkty, które są obecnie zaplanowane, to: spotkanie z Andrzejem Dudą, publiczne przemówienie Joe Bidena i spotkanie z Bukaresztańską Dziewiątką. | PAP 99 Na ten moment planowane są trzy punkty wizyty prezydenta Joe Bidena w Polsce. Mogą jednak pojawić się kolejne Marcin Przydacz szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej KRÓTKO GOSPODARKA Inflacja znowu w górę Ceny towarów i usług konsumpcyjnych W Styczniu 2023 r. wzrosły rok do roku o 17,2 proc. - poinformował w środę Główny Urząd Statystyczny. Oznacza to, że inflacja w Polsce znowu wzrosła - o 2,4 proc. To mniej, niż zakładano. GUS przypomniał, że w grudniu 2022 roku inflacja w Polsce wynosiła 16,6 proc. Eksperci prognozowali, że w styczniu będzie ona znacznie wyższa i może sięgnąć nawet okolic 20 proc. Tak się jednak nie stało. Inflacja na poziomie 17,2 proc. jest niższa, niż ta, którą odnotowano w październiku i listopadzie 2022 roku. Wtedy wynosiła ona odpowiednio 17,9 i 17,5 proc. Z danych przedstawionych przez GUS wynika, że prąd, gaz i inne nośniki energii podrożały w styczniu realnie o 10 proc. Z kolei cena żywności w Polsce zwiększyła się o prawie 21 proc., co znacznie przekracza średnią inflację. Zdaniem specjalistów, inflacja w lutym może wynieść 19,5 proc. Oprać. MR | PAP SPORT Musk kupi Manchester United? Elon Musk rozważa kupno klubu piłkarskiego Manchester United - donoszą brytyjskie media. Zdaniem „Daily Mail”, miliarder kibicował Czerwonym Diabłom od dziecka i zamierza skorzystać z nadarzającej się okazji. Obecni właściciele klubu - rodzina Glazerów - chcą bowiem pozbyć się swoich udziałów za 4,5 mld funtów. SOSNOWIEC Dożywocie dla mordercy Karę dożywocia wymierzył w środę Sąd Okręgowy w Sosnowcu Tomaszowi M., oskarżonemu o uprowadzenie i zabicie 11-letniego Sebastiana z Katowic. Ogłoszony w środę wyrok jest nieprawomocny. Tomasz M. będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie z więzienia najwcześniej po 30 latach odbywania kary. Zgodnie z przekazywanymi informacjami podejrzany nie został doprowadzony do sądu. Do zbrodni, która wstrząsnęła opinią publiczną w całym kraju, doszło w maju 2021 r. 11-letni Sebastian został porwany z placu zabaw w Katowicach, przewieziony do Sosnowca i tam zamordowany. Oprać. Mateusz Zbroja | PAP Premier: Najnowocześniejszy sprzęt dla polskiej armii Premier Morawiecki poinformował, że w Stalowej Woli będą produkowane m.in. armatohaubice Krab na eksport Oprać. MR Stalowa Wola - Nasi inżynierowie, projektanci, technicy konstruują najnowocześniejszy sprzęt, który będzie wykorzystywany przez polską armię-mówił w środę w Stalowej Woli premier Mateusz Morawiecki Premier Morawiecki odwiedził w środę Hutę Stalowa Wola. Podczas konferencji prasowej odniósł się do kwestii uzbrojenia polskiej armii. Podkreślił, że do budowy siły polskiego wojska potrzebne są trzy sprawy: pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. - Z tego powodu uzdrowione finanse publiczne były zdolne do utrzymania polityki społecznej, do rozbudowania infrastruktury drogowej, także tutaj wokół Stalowej Woli, na Podkarpaciu. Ale także po to, co dzisiaj jest tak potrzebne, a więc do zasilenia finansowego polskich zakładów, odbudowy tego niszczonego przez dziesiątki lat potencjału polskiej armii, polskich zakładów zbrojeniowych - mówił szef rządu. Premier dodał, że broń, która jest obecnie kupowana przez Polskę z zagranicy, będzie posiadała bardzo istotne komponenty produkowane w Polsce. - Jest niezwykle ważne, że tutaj nasi inżynierowie, nasi projektanci, nasi technicy, nasi pracownicy budują, projektują, konstruują najnowocześniejszy sprzęt, który będzie wykorzystywany przez polską armię - powiedział Morawiecki. Jak wskazał, to „znakomite osiągnięcie ostatnich lat”. Szef rządu na konferencji prasowej w Hucie Stalowa Wola wskazywał, że właśnie w tym miejscu powstają m.in. armatohaubice Krab. - Dzisiaj zwiększyliśmy zamówienie do 48 sztuk, ale Huta Stalowa Wola jest w stanie produkować 50 Krabów rocznie. Zwiększamy maksymalnie produkqę na potrzeby polskiej armii, która musi być tak silna, żeby nikt nie poważył się na atak na Polskę - powiedział. Morawiecki poinformował, że w Stalowej Woli produkowane będą także Kraby przygotowywane na eksport. - Jest to produkt dzisiaj bardzo pożądany na całym święcie - oznajmił. Premier odniósł się też do kwestii nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. W piątek prezydent Andrzej Duda poinformował w orędziu, że podjął decyzję o skierowaniu nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym do Trybunału Konstytucyjnego, w trybie kontroli prewencyjnej. - To znaczy, że ustawa nie będzie obowiązywała, dopóki Trybunał nie wypowie się na temat jej zgodności z konstytucją - zaznaczał prezydent Duda. - Na tym etapie prac pozostaje mi tylko wierzyć, że Trybunał Konstytucyjny podejmie jak najszybciej decyzję w sprawie nowelizacji ustawy o SN. Nie mam na to żadnego wpływu, jest to absolutnie niezależna instytucja - powiedział w środę premier Mateusz Morawiecki. - Jesteśmy już na końcu drogi wyjaśniania wszystkich nieścisłości z Komisją Europejską dotyczących Krajowego Planu Odbudowy - zapewnił premier. - Z mojej strony mogę powiedzieć, że jesteśmy już dziś przygotowani na realizację projektów z KPO i niektóre z tych projektów już ruszają. Polski Fundusz Rozwoju przygotował odpowiednie schematy finansowe, montaż linii finansowo-kredyt owych pod realizacje projektów infrastrukturalnych ujętych właśnie w KPO, a to powoduje, że nie ma tutaj żadnej zwłoki w realizacji tych projektów - zapewnił Morawiecki. Dodał, że jest przekonany o tym, że „środki z KPO do Polski przypłyną”. PAP Beatyfikacja rodziny Ulmów odbędzie się 10 września. „Każdy chętny będzie mógł w niej uczestniczyć” Oprać. Marcin Koziestański Markowa Papież Franciszek postanowił, że beatyfikacja rodziny Ulmów, rodziców i siedmiorga dzieci, zamordowanych 24 marca1944r. przez Niemców za ratowanie Żydów, odbędzie się 10 września2023r. „Z radością informujemy, że Ojciec Święty Franciszek postanowił, aby obrzęd beatyfikacji Czcigodnych Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów i ich siedmiorga dzieci miał miejsce 10 września 2023 r. w Markowej” - napisano w komunikacie archidiecezji przemyskiej, przekazanym PAP. Przedstawicielem papieża Franciszka będzie prefekt Dyka-sterii Spraw Kanonizacyjnych kardynał Marcello Semeraro. - To była rodzina, która żyła Dekalogiem oraz przykazaniem miłości Boga i bliźniego - powiedział PAP ks. Bartosz Rajnowski, kanclerz kurii metropolitalnej w Przemyślu. Dodał, że archidiecezja przemyska „nie przewiduje żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o liczbę uczestników beatyfikacji”. Józef i Wiktoria Ulmowie mieszkali we wsi Markowa w przedwojennym województwie lwowskim (obecnie podkarpackim). Podczas niemieckiej okupacji, mimo biedy i zagrożenia żyda, Ulmowie dali schronienie ośmiu Żydom. Wiosną 1944 r. Ulmów zade-nuncjował prawdopodobnie policjant z Łańcuta. Rankiem 24 marca 1944 r. przed ich dom przybyło pięciu niemieckich żandarmów i kilku granatowych policjantów. Niemcy najpierw zamordowali Żydów, a potem Józefa i Wiktorię, która była w siódmym miesiącu dąży. Następnie dowódca zadecydował o zabiciu dzieci: ośmioletniej Stanisławy, sześcioletniej Barbary, pięcioletniego Władysława, czteroletniego Franciszka, trzyletniego Antoniego i półtorarocznej Marii. PAP Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 16.02.2023 POLSKA I ŚWIAT • 7 Walentynkowe dzieło Banksy’ego zniszczone Rosja szykuje siły powietrzne do kolejnej ofensywy Rosyjskie siły lądowe są dość uszczuplone, dlatego tamtejsi generałowie podjęli decyzję o przestawieniu się na walkę powietrzną - donoszą brytyjskie media Damian Kelman Margate Banksy zszokował nowym muralem. Jego kompozycja powstała z okazji walentynek i zwracała uwagę na problem przemocy domowej. Mural po kilku godzinach uległ jednak zniszczeniu. Banksy to jeden z najbardziej tajemniczych artystów świata, chociaż jego prace widziały miliony ludzi na całym święcie. W walentynkowy poranek zamieścił w mediach społecz-nościowych zdjęcie swojej nowej pracy. Mural został wykonany w Margate w hrabstwie Kent. Główną postacią muralu jest kobieta stylizowana na lata 50. lub 60. minionego wieku. Ubrana w charakterystyczną suknię i fartuch, z żółtymi rękawicami do sprzątania na dłoniach, zdaje się uśmiechać do obiektywu. Kawałek dalej znajdują się końcówki nogawek od męskich spodni oraz buty. Zostały tak namalowane, by sprawiać wrażenie, że wystają z chłodziarki, która znajduje się po- między postaciami. Zamrażarka była „żywym” elementem dzieła. Zbliżenie na twarz kobiety pozwala dostrzec, że ma ona podbite oko i niepełne uzębienie. Autor zamieścił w ten sposób odniesienia do przemocy domowej. Dzieło sztuki nie przetrwało jednak zbyt-długo. Zamrażarka, która była integralnym i kluczowym elementem całości muralu, została usunięta w zaledwie kilka godzin po stworzeniu i publikacji dzieła w sieci. Z powodu usunięcia zamrażarki, mural w pełnej krasie możemy oglądać tylko i wyłącznie na zdjęciach Oprać. Andrzej Grochal Moskwa Rosja gromadzi samoloty i śmigłowce w pobliżu granicy z Ukrainą. Szykuje się do rzucenia ich do walki, aby wesprzeć zacinającą się ofensywę lądową - donosi „Financial Times". Jak podaje brytyjski dziennik, obawa przed zbliżającą się wojną powietrzną na Ukrainie skłoniła sojuszników do priorytetowego potraktowania szybkich dostaw sprzętu do obrony przeciwlotniczej i amunicji artyleryjskiej do Kijowa, aby odpowiedzieć na zmianę podejścia Moskwy. „Financial Times” powołuje się na dwóch urzędników, którzy mówią, że dane wywiadowcze pokazujące, iż Rosja gromadzi w pobliżu granicy z Ukrainą samoloty i śmigłowce, zostały przekazane krajom sojuszniczym. Podczas spotkań we wtorek z krajami sojuszniczymi wspierającymi Ukrainę' sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych Lloyd Austin miał podkreślić zagrożenie ze strony znaczących pozostałych sił powietrznych Rosji. - Bardzo jasno się wyraził, że mamy krótkie okno czasowe, by pomóc Ukraińcom przygotować się do ofensywy i że mają pewne dość konkretne potrzeby - powiedział wysoki rangą urzędnik admi- nistracji USA, cytowany przez dziennik. - Rosyjskie siły lądowe są dość uszczuplone, więc jest to najlepsza wskazówka, że przestawią się na walkę powietrzną. Jeśli Ukraińcy mają przetrwać, absolutnie muszą mieć jak najwięcej możliwości obrony powietrznej i tak wiele amunicji, jak to jest możliwe - dodał. Dziennikarze „FT” zwracają uwagę, że od pierwszych tygodni wojny Rosja oszczędnie korzystała ze swoich pokaźnych sił lotniczych, stawia-jąc na rakiety dalekiego zasięgu, artylerię i wojska lądowe. Zachodni analitycy spekulowali, że mogło to wynikać z obawy Moskwy, iż ukraińskie systemy obrony powietrznej stanowią zagrożenie dla rosyjskich samolotów lub że jej flota powietrzna jest w złym stanie. Ale najnowsze oceny wywiadu wskazują, że siły powietrzne Rosji są „faktycznie dość dobrze zachowane”. - Ponad 8o procent wojskowych maszyn lotniczych prawdopodobnie jest bezpieczne i dostępne. Spodziewamy się więc, że Rosjanie przygotowują się do rozpoczęcia kampanii powietrznej i będą próbowali unieszkodliwić ukraińską obronę za pomocą ataków z powietrza -powiedział wysoki rangą dyplomata NATO, cytowany przez „Financial Times”. PAP REKLAMA . 0010732798 Przemoc w domu? Masz prawo do bezpieczeństwa! W Polsce - według policyjnych statystyk - każdego roku aż ćwierć miliona osób doświadcza przemocy domowej. To głównie kobiety i dzieci. Dzięki Ministerstwu Sprawiedliwości, do niedawna bezbronne ofiary, dziś mają wreszcie prawo do bezpieczeństwa. Prawo skuteczne i stale wzmacniane. Po zmianach ustawowych przygotowanych w resorcie Zbigniewa Ziobro, wystarczy jedna interwencja policji, żeby sprawca przemocy musiał natychmiast opuścić mieszkanie. Ale to nie wszystko. Przepisy ustawy antyprzemo-cowej zostały właśnie jeszcze bardziej zaostrzone. Doświadczasz przemocy domowej? Oprawca nie będzie mógł się do Ciebie zbliżyć, dzwonić, wysyłać maili czy sms-ów. Nie będzie też mógł przebywać np. w szkole czy klubie sportowym, do którego chodzisz Ty lub Twoje dzieci. Prawo stoi po Twojej stronie, a nie domowego kata. Historia, jakich wiele Mąż Anity, który od wielu lat nadużywał alkoholu, stawał się coraz agresywniejszy. - Groził, że wyrzuci nas z mieszkania, bo jest jego -wspomina kobieta. - Wyzywał mnie przy dzieciach i wyganiał mnie w nocy z domu. Chodziłam wtedy z dziećmi po mieście czekając, aż mąż zaśnie i będziemy mogli spokojnie wrócić. Jedno dziecko jest niepełnosprawne, a mąż dla zabawy bił je po głowie. W domu musiała panować kompletna cisza, nie mogliśmy się odzywać. Pewnego wieczoru mąż Anity wrócił do domu nietrzeźwy i zaczął się awanturować. Kobieta nie wytrzymała i wezwała policję. Funkcjonariusze zastosowali przepisy ustawy anty-przemocowej i mąż otrzymał zakaz zbliżania się do żony i do dzieci oraz natychmiastowy nakaz opuszczenia mieszkania. Funkcjonariusze poinformowali Anitę o bezpłatnym wsparciu dostępnym w ramach Funduszu Sprawiedliwości. Nie musisz się bać! Ta historia mogła zakończyć się tragicznie, gdyby nie wejście w życie w 2020 roku ustawy antyprzemocowej. Dała ona możliwość Policji oraz Żandarmerii Wojskowej wydania natychmiastowego nakazu opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy oraz zakazu zbliżania się ich do domostwa. Sankcje obowiązują co najmniej przez 14 dni. Daje to osobom pokrzywdzonym czas na złożenie wniosku o przedłużenie tego okresu. I podjęcie innych działań, mających zapewnić im i ich rodzinom bezpieczeństwo. Teraz przepisy zostały dodatkowo zaostrzone. Osoby doświadczające przemocy będą jeszcze mocniej chronione, dzięki ustawie antyprzemocowej 2.0, właśnie przyjętej przez Sejm. - System ogólnie będzie działał podobnie jak dotychczas -tłumaczy Marcin Romanowski, wiceminister sprawiedliwości, który nadzorował prace nad ustawą. - Nowe przepisy do- dają nowe narzędzia, których potrzeba wynikła z obserwacji i doświadczeń pierwszej wersji ustawy. Ta pierwsza wersja okazała się bardzo skuteczna, widzimy, że pomysł zadziałał i pozwolił pomóc tysiącom osób. Teraz przyszedł czas na kolejne rozwiązania, żeby uczynić system jeszcze bardziej skutecznym. Jeszcze więcej bezpieczeństwa Te nowe rozwiązania to dodatkowe narzędzia dla funkcjonariuszy Policji lub Żandarmerii Wojskowej. Będą oni teraz mogli wydać zakaz zbliżania się sprawcy do osoby dotkniętej przemocą na konkretną odległość ustaloną w metrach, zakaz kontaktowania się z nią zarówno osobiście, jak i na odległość, czyli np. sms-em czy mailem, a także zakazu wstępu do miejsca pracy, na teren szkoły czy innej podobnej placówki, do której uczęszcza osoba objęta przemocą domową. - Dzisiaj kobieta nie musi się już bać - zapewnia Marcin Romanowski. - Przeszkoleni funkcjonariusze usuwają prze-mocowca natychmiastowo z mieszkania. Nie trwa to kilka miesięcy jak kiedyś, a średnio 15 minut od wezwania. Położyliśmy kres presji wywieranej przez bezkarnych sprawców przemocy. Masz prawo do bezpłatnej pomocy! Anita po interwencji policji, zakończonej wyrzuceniem męża z mieszkania, złożyła w sądzie wniosek 0 przedłużenie zakazu zbliżania się. Kolejne kroki skierowała do Lokalnego Punktu Pomocy Pokrzywdzonym Przestępstwem finansowanego ze środków Funduszu Sprawiedliwości, gdzie otrzymała natychmiastową i bezpłatną pomoc prawną, psychologiczną 1 materialną na zakup odzieży i obuwia dla dzieci. W Polsce działa 305 miejsc świadczenia pomocy, finansowanych ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Można tam uzyskać bezpłatną pomoc prawną, psychologiczną, a w razie potrzeby również materialną! Trzeba pamiętać, że osoby pokrzywdzone przemocą domową nie muszą czekać na interwencję policji, żeby otrzymać wsparcie! Od wejścia w życie ustawy antyprzemocowej z pomocy placówek Funduszu Sprawiedliwości skorzystało niemal 25 tys. osób dotkniętych przemocą domową! Specjaliści zatrudnieni w ośrodkach pomagają każdej osobie pokrzywdzonej przestępstwem, niezależnie od rodzaju przestępstwa. Interaktywna mapa ośrodków w całej Polsce: www.funduszsprawiedliwosci. gov.pl/pl/znajdz-osrodek- -pomocy/ Ogólnopolska całodobowa Linia Pomocy Pokrzywdzonym: 222 309 900. Kontakt emailowy: info@numersos.pl 8 Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 16.02.2023 pod PARAGRAFEM W ŚRODKU ZA TYDZIEŃ Świnia a kryminologia. Nawet tak niepozorne i sympatyczne zwierzę ma swoje miejsce w dziejach zbrodni i przestępczości str. 2 Zabójczyni swoich dzieci. W1923 r., koło Radomia, stojąca na progu obłędu matka powiesiła na drzewie swoje dzieci. Ta zbrodnia żyje do dziś str. 3 Policjantki IIRP na straży porządku i moralności Już w 1925 r. ulice Warszawy patrolowały dziarskie Brygady Kobiece Policji. Dowodziła nimi Stanisława Paleolog. KRÓTKO W KINACH Kryminalnie na Riwierze 24 lutego do km wejdzie „Maskarada”, francuski ko-mediodramat kryminalny w reż. Nicolasa Bedosa. Uwagę zwraca szczególnie wyrafinowana intryga. Oto Adrien (Pierre Niney) i Margot (Isa-belle Adjani j nawiązują ognisty romans. Od pierwszych chwil wiadomo jednak, że miłość nie wystarczy, by żyli długo i szczęśliwie. Fantazjując więc o wspólnej przyszłości, wymyślają perfidny plan, który zmieni życie bogatych mieszkańców Lazurowego Wybrzeża. Is WSPOMNIENIE Rocznica śmierci Chandlera Zbliża się 26 marca - kolejna rocznica śmierci Raymonda Chandlera (zmarł w 1959 r. w La Jolla), współtwórcy gatunku kryminalnego zwanego noir. Najbardziej znanym bohaterem jego powieści jest samotny i cyniczny prywatny detektyw Philip Marlowe, który niestrudzenie tropi zło w Los Angeles. Jest przykładem krystalicznie uczciwego człowieka, choć lubiącego kobiety, alkohol i papierosy, i który wieczorami smętnie rozgrywa sam ze sobą partie szachów, bb policja.pl Uwaga na oszustów w sieci Policja przypomina o kilku zasadach: unikajmy łączenia się z intemetem za pośrednictwem publicznych sieci WiFi; przed zakupem zasięgnijmy opinii o sprzedawcy i jego rzetelności; otrzymując ofertę e-mailem, nie klikajmy w linki - mogą one zawierać złośliwe oprogramowanie; nie udostępniajmy danych osobowych oraz danych konta; przy płaceniu kartą kredytową zwracajmy uwagę, czy połączenie internetowe jest bezpieczne; uważajmy na super oferty - zaniżone lub wręcz niewiarygodnie niskie ceny; zachowujmy korespondencję ze sprzedającym, mg Afera Profumo - skandal, który wstrząsnął Wielką Brytanią John Profumo z żoną Valerie Hobson. Zdjęcie zrobiono wtedy, gdy nikt nie podejrzewał, że szanowany minister w rządzie konserwatystów upodobał sobie 19-letnią striptizerkę Christine Keeler Bożydar Brakoniecki redakcja@polskatimes.pl Skandal, który zatrząsł brytyjską polityką w1963r., zaczął się zupełnie niewinnie. Skończył zaś burzą na szczytach brytyjskiej władzy. Skutki tego romansu były zupełnie nieoczekiwane. Wszystko zaczęło się, gdy latem 1961 r. John Profumo zobaczył Christine Keeler pływającą nago w basenie podczas przyjęcia u lorda Williama Astora (tego samego, którego matka przyjaźniła się z Joachimem von Ribbentropem, gdy ten rezydował w Londynie jako ambasador III Rzeszy). Profumo był 46-letnim ministrem obrony w rządzie konserwatystów, Keeler ponętną 19-letnią striptizerką z klubu Soho i cali girl ze skłonnością do starszych panów z grubym portfelem. Romans wybuchł natychmiast, a jego nieoczekiwane skutki do dziś budzą emocje historyków. Erotyczny trójkąt „Stałam naga i ociekająca wodą po wyjściu z basenu. Starałam się zakrywać skąpym ręcznikiem, ale były to próby skazane na porażkę. Ale zauwa- żyłam żywe zainteresowanie ministra moją osobą, co bardzo mi schlebiło. W końcu byłam tylko 19-letnią dziewczyną bez wykształcenia i z biednej rodziny” - wspominała Keeler po latach. Na ile jej zachowanie było wówczas spontaniczne, na ile wyrachowane, raczej się już nie dowiemy. Wiemy natomiast, że na przyjęciu u lorda Astora był też inny gość - przystojny Jewgienij Iwanow, attache marynarki wojennej ambasady sowieckiej w Londynie. Jemu też podobała się urocza Christine. Co ciekawe, obaj panowie bardzo się polubili. Już następnego dnia Profumo i Iwanow urządzili sobie pływacki wyścig w basenie w malowniczo położonej podlondyńskiej posiadłości z XVII w. Był to szczytowy okres zimnej wojny i taki brytyjsko-sowiecki wyścig był czymś zadziwiającym. Zwłaszcza że rywalom kibicowało 30 gości: dyplomaci, arystokraci (także z odległego o zaledwie osiem kilometrów zamku Windsor) oraz sędziowie angielskiego sądu najwyższego. Wszystkim towarzyszyły żony. Sędzią zawodów była... Christine Keeler. „Obecność na ekskluzywnym przyjęciu u lorda Astora ślicznej i seksownej dziewczyny nie była czymś wyjątkowo dziwnym. Słynący w Londynie ze skuteczności i czaru dr Stephen Ward, przyjaciel lorda, wynajmował od niego za symbolicznego funta rocznie Spring House (Wiosenny Domek) w ustronnym zakątku rozległego parku Cliveden” - czytamy w tekście „Diablica z Soho, minister i szpieg” opublikowanym w „Newsweeku”. Na przyjęcia Ward przyjeżdżał często w towarzystwie młodych, lubiących seks dziewczyn; mieszkały z nim w Spring House. Ciąg dalszy na str. 10-11 FOT. BRIDGEMAN IMAGES/EAST NEWS Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 16.02.2023 POD PARAGRAFEM • 9 NIEZBĘDNIK CZYTELNICZY rekomenduje Lucjan Strzyga Horror na stacji kosmicznej Emma Watson, błyskotliwa lekarka, przygotowuje się właśnie do najważniejszej misji w życiu - opieki nad astronautami na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Kiedy Emma dociera na stację, okazuje się, że ma do czynienia z sytuacją bez precedensu... Tess Gerritsen, „Grawitacja", wyd. Albatros, Warszawa 2023, cena 44,90 zł Sielanka z kryminalnym podtekstem Rok 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sydney, wciąż nie może się uporać ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil od wybrzeży Australii niezamieszkanej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje się dzielić z nim samotność. M.L. Stedman, „Światło między oceanami", wyd. Albatros, Warszawa 2023, cena 47,90 zł Czy to cud, panie inspektorze? Na ostry dyżur do szpitala w Springer w Bostonie zostaje przyjęty staruszek z objawami choroby Alzheimera. Podejrzewając udar mózgu, doktor Toby Harper nakazuje wykonanie tomografii komputerowej. Wtedy jej podopieczny dosłownie rozpływa się w powietrzu. Tess Gerritsen, „Infekcja", wyd. Albatros, Warszawa 2023, cena 44,90 zł Awantura na dworze Jagiellonów Awanturnicze losy dwojga cudzoziemców w fascynującym, wielokulturowym Krakowie końca XV wieku. Grede-chin Specht z Heidelbergu swoje miejsce odnajduje w Krakowie, na stancji u Filipa Kallimacha, włoskiego poety i polityka, zasłużonego doradcy Kazimierza Jagiellończyka. Maciej Hen, „Segretario", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2023, cena 59,90 zł Za murami więzienia jest pięknie Marek Taran, były egzekutor długów mafii narkotykowej, opuszcza mury więzienia. Dzięki współpracy z policją udaje mu się uzyskać skrócenie wyroku, ale już u bram dostaje pierwsze ostrzeżenie od byłych zleceniodawców. Czekają, aż Taran wykona na siebie wyrok. Adam Dzierżek, „Padlina", wyd. Initium, Wrocław 2023, cena 42,90 zł Nieoczekiwana zamiana miejsc Do niedawna Anna i Iwona żyły w zupełnie innych bajkach - ta pierwsza była żoną wziętego architekta, mieszkała w willi, zwiedzała świat i cieszyła się życiem. Druga ledwo wiązała koniec z końcem u boku magazyniera, który porzucił ją, wyjeżdżając do Niemiec. Sonia Rosa, „Manipulantka" wyd. Filia, Poznań 2023, cena 47,90 zł Amerykański turysta znikający na bezdrożach Wietnamu CHRIS BOHJALIAN Amerykański pisarz, który zdobył uznanie krytyków i czytelników na całym świecie jako autor dziesięciu powieści, m.in. „Cesarskiego cięcia". Mieszka z żoną i córką w Vermont. Pierwsze spotkanie Alexis i Austina przebiegło w bardzo nietypowy sposób -ona, lekarka z oddziału ratunkowego, musiała zszyć ranę postrzałową na jego ramieniu. „Gdy zobaczył, jak się wyłaniają z wysokiej trawy porastającej pobocze drogi, w pierwszej chwili był jedynie lekko zaskoczony tym, że dwaj mężczyźni pojawili się znikąd na jego drodze. Rolnicy? Nie, zdecydowanie nie. Po plecach przebiegł mu zimny dreszcz. Szybko rzucił okiem przez ramię w nadziei, że ujrzy za sobą jakiś nadjeżdżający pojazd. Ciężarówkę, samochód albo choćby jeden z tych małych skuterków. Że na drodze będzie jakiś świadek tego, co za chwilę się wydarzy. Ale nikogo nie zobaczył. Zastanawiał się, czy powinien pochylić się nad kierownicą, zacząć szybciej pedałować i spróbować ich minąć na pełnej prędkości. Potem przyszło mu do głowy, żeby zawrócić i pojechać w przeciwnym kierunku. Ale czy nie byłaby to przesadna reakcja? W najgorszym wypadku to był zwykły napad. Co innego? Ale oczywiście w głębi duszy wiedział, że może chodzić o coś więcej. Czuł to. Wszystkie te myśli przeleciały mu przez głowę w czasie nie dłuższym niż parę uderzeń serca -a jego serce biło teraz naprawdę energicznie. Wszystko działo się tak szybko, a on był już tak blisko, że decyzja została podjęta za niego i nie mógł zupełnie nic na to poradzić. Wyswobodził prawą stopę i gwałtownie zahamował, bo tamci dwaj stanęli na samym środku drogi i kazali mu się zatrzymać, a co najmniej jeden z nich miał broń-z bliska wyglądało to na rosyjski karabinek maszynowy. Austin wiedział, jak to jest dostać kulkę; został kiedyś postrzelony w knajpie na Manhattanie z całkiem innego rodzaju broni. Ale ten egzemplarz ewidentnie był w stanie wyrządzić człowiekowi o wiele większą krzywdę. Przez chwilę stał z prawą nogą na ziemi i lewą wciąż przypiętą do pedała. Od razu zaoferował im pieniądze - i użył słowa oznaczającego „pieniądze”, bo w nerwach nie mógł sobie przypomnieć, jak jest po wietnamsku „portfel”. Do tego podniósł ręce, chociaż dzieciak z karabinem (który nie mógł mieć więcej niż szesnaście lat) nawet w niego nie celował. Następnie powoli, drugą rękę nadal trzymając w górze, sięgnął do tylnej kieszeni kurtki, gdzie oprócz pieniędzy miał też kilka opakowań żelu energetycznego Psych. Złapał portfel i wyciągnął go w ich stronę, na płaskiej dłoni, jakby podawał talerz z przystawkami. Drugi z mężczyzn, starszy od niego - na oko czterdzieści kilka łat - posłał uśmiech dzieciakowi z bronią, i właśnie wtedy początkowy strach Austina zaczął przeradzać się w coś znacznie poważniejszego, odczuwanego głęboko w trzewiach. Nie w jawne przerażenie czy panikę, tylko w ogarniającą go z wolna świadomość, że wdepnął w coś, co go przerasta, i że prawdopodobnie nie skończy się to dla niego dobrze. Wcale nie zależało im na jego portfelu. Zażartowali między sobąi się roześmiali, ale mówili tak szybko, że większości nie był w stanie zrozumieć. Z tych kilku słów, które udało mu się wyłowić, wynikało jednak, że rozbawił ich, próbując z nimi pertraktować. - Mój rower? - zapytał. - Zabierzcie mój rower, proszę. Jest bardzo dobry, wypożyczony. -Odczepił lewą stopę, zsiadł i uniósł jednoślad kilka centymetrów nad ziemię. - Dużo wart, nawet używany. Mężczyzna, który wyglądał na prowodyra, tylko przewrócił oczami. I wtedy Austin zobaczył furgonetkę wyłaniającą się zza zakrętu jakieś sto metrów od nich. Biały turystyczny wóz, na dachu miał nawet puste stojaki na rowery. Z boku widniało kolorowe logo z wodospadem pośrodku, opatrzone wietnamskim napisem, którego Austin nie umiał odczytać. Nadjeżdża kawaleria, pomyślał. Oto wyczekiwany ratunek. Pojazd należał do innej firmy niż ta, z którą sam tu przyjechał, ale najważniejsze, że byli w nim ludzie, którzy przez samą swoją obecność mogli powstrzymać to, co miało się za chwilę wydarzyć. Poczuł wielką ulgę, widząc, że być może jednak uda mu się wyjść z tego cało. Ale wtedy przypomniał sobie o karabinie i do głowy przyszedł mu jeszcze bardziej tragiczny scenariusz. Większa masakra, z większą liczbą przypadkowych ofiar. Może po prostu zabiją i jego, i każdego, kto akurat pojawi się w tym momencie na drodze. Nagle z furgonetki od strony pasażera wyskoczył mężczyzna w czarnej marynarce i białej oksfordzkiej koszuli. Przewodnicy wycieczek rowerowych nie ubierają się w koszule ani marynarki. Przynajmniej nie na co dzień. Co oznaczało, że to raczej nie był zwykły przewodnik. Kiedy nowo przybyły podszedł bliżej i ściągnął ciemne okulary, Austin natychmiast go rozpoznał. Ten wysoki Amerykanin, może z dziesięć lat starszy od niego, nazywał się Douglas. I nie tolerował zdrobnień - nie wchodził w grę żaden Doug ani Dougie. Tylko Douglas. (Austin zastanawiał się czasem, czy to jego prawdziwe imię. Jednego razu, gdy grali w barze w rzutki, facet dwa razy odruchowo podniósł głowę, kiedy przy stoliku obok ktoś zawołał jakiegoś Karla). Jego obecność w Wietnamie mogła oznaczać tylko jedno: wiedział. Przyjechał tu za nim. Taki kawał drogi. Austin w pierwszym odruchu chciał rzucić rower na ziemię, paść na kolana i błagać o litość. O darowanie mu życia. Nie był jednak pewny, jak bardzo zyskałby w ten sposób na czasie. W każdym razie jeśli chcieli, żeby błagał, to z pewnością umiał wyrzucić z siebie wszelkiego rodzaju żałosne i poniżające lamenty, i mógł to robić w bliskim kontakcie z ziemią. Kiedy Douglas znalazł się obok niego, Austin pokiwał głową. - Zgaduję, że nie przyjechałeś tutaj grać w rzutki - zaczął w nadziei, że zabrzmi to wystarczająco niefrasobliwie, by mógł ukryć swoje przerażenie. - Obawiam się, że nie - przyznał Douglas. - Czegokolwiek ode mnie chcesz, czy to nie mogło zaczekać, aż wrócę do domu? Aż będę z powrotem w Ameryce? -Tu jest łatwiej. -Dla ciebie. - Atakże dla ciebie. - Douglas wyjął Austinowi z ręki portfel i wrzucił go sobie do przedniej kieszeni marynarki. - Daj mi swój telefon. Austin posłusznie wykonał polecenie. Douglas wyłączył komórkę i wyciągnął z kieszeni spinacz do papieru. Ostrożnie, jakby wykonywał jakąś bardzo precyzyjną operację albo naprawiał coś drobnego i kruchego -lub wręcz przeciwnie, obrywał skrzydełka schwytanemu owadowi - rozprostował go, uzyskując długi, cienki drucik. Następnie wcisnął jeden koniec do maleńkiego otworu z boku telefonu Austina, żeby wysunąć kartę SIM. Pokazał ją Austinowi ni- czym iluzjonista wykonujący karcianą sztuczkę, po czym schował ją razem ze spinaczem do jednej kieszeni, a telefon do drugiej. -I już-powiedział Douglas z uśmiechem. Austin spuścił wzrok, jego uwagę przykuło wąskie pęknięcie w asfalcie biegnące równoległe do drogi. Właśnie na takich szczelinach rowery łapią gumę. A kiedy zjeżdża się w dół, można w takim miejscu zaliczyć naprawdę groźną kraksę i pogruchotać sobie kości. - Tam, gdzie jedziemy, telefon nie będzie ci potrzebny -dodał Douglas. Austin nie odpowiedział. Czuł, jak jego klatkę piersiową wypełnia fala nieprzyjemnego ciepła. Starał się nie dyszeć, żeby nie pokazać, jak bardzo się boi. Wiedział, że Douglas wyjął kartę SIM, żeby nie dało się namierzyć jego telefonu. Pocieszające było to, że przynajmniej nie cisnął go od razu do ciągnącego się po jednej stronie drogi bagna. Austin wyobraził sobie ten złowrogi plusk, praktycznie słyszał go w swojej głowie. Fakt, że Douglas nie zniszczył telefonu, należało uznać za dobry znak - być może da się z nim jeszcze negocjować. Tymczasem Douglas wyciągnął z kieszeni płócienną torbę zaciąganą sznurkiem - starannie spłaszczoną i złożoną do rozmiaru chusteczki. Jej widok również dodał Austinowi nieco otuchy. Był to kaptur do założenia na głowę. Austin poczuł niemalże radość, kiedy zaczęli go prowadzić do pojazdu, a jeden z porywaczy podniósł z ziemi rower, ponieważ ten kaptur jasno dowodził, że ci ludzie nie zamierzają go zabijać (...)”. ©O Chris Bohjalian, „Czerwony lotos", wyd. Sonia Draga, Katowice 2023, cena 54,90 zł 10 • POD PARAGRAFEM Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 16.02.2023 Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 16.02.2023 POD PARAGRAFEM • II ŚWINIA A KRYMINALISTYKA W 2013 r. „Super Express”, z właściwym swojemu powołaniu wdziękiem, sporządził ranking dziesięciu najdziwniejszych morderstw. Na pierwszym miejscu znalazł się przypadek borsuka, który pożarł gwiazdę porno. Ale nas interesuje dziś miejsce szóste - mąż, który zabił żonę porcelanową świnią, bo zdradzała go naFacebooku. Joseph w amoku Ta dość osobliwa historia w 2010 r. zelektryzowała Brytyjczyków. To wtedy 6l-latek z zazdrości zamordował swoją 57-letnią żonę, która znalazła sobie internetowego kochanka. Narzędziem zbrodni była, jak już wiemy, porcelanowa Świnia. 0 wymiarach ludzkiej głowy. Co ciekawe, bohaterowie tej opowieści byli szczęśliwym małżeństwem przez 35 lat. Mieli piękny domek w szkockim miasteczku Musselburgh. Czas na emeryturze wypełniały im spacery i wspólne oglądanie telewizji. Jednak dla Janette to było za mało. Postanowiła poznać szeroki świat i kupiła komputer. Jej mąż Joseph Richardson niczego nie podejrzewał, gdy ona zaczęła flirtować na Facebooku z poznanym tam Grahamem Walkerem. Wszystko mogłoby skończyć się drobnym zauroczeniem, gdy nie to, że romans szybko przeniósł się do realnego świata 1 w końcu Janette wyznała mężowi, że odchodzi. „Joseph wpadł w amok, w jego ręce błysnął nóż i zaczęła się szamotanina. Janette długo odpierała ataki, aż ogarnięty szałem zazdrości Joseph sięgnął po stojącą na kominku ciężką porcelanową świnię i wymierzył nią cios prosto w głowę ukochanej”. Świnia z Hongkongu Okazuje się zatem, że świnią też ma swoje miejsce w historii kryminalistyki. I to nie tylko porcelanowa. Oto całkiem niedawno, w styczniu, agencje doniosły, że 6i-letni rzeźnik z Hongkongu chciał zabić świnię przy pomocy tasaka. Nieoczekiwanie zwierzę, mimo wcześniejszego porażenia paralizatorem, odzyskało przytomność i zaatakowało rzeźnika. Mężczyzna przewrócił się tak niefortunnie, że śmiertelnie zranił się tasakiem. Co ciekawe, tamtejsza policja poinformowała, że przyczyna śmierci nie została ustalona i złożyła „najgłębsze wyrazy współczucia rodzinie zmarłego”. O świni, ani o jej dalszym losie, nie wspomniano ani słowem. Nie lekceważmy świń w żadnej postaci. Też mają swój udział w dziejach kryminologii bec oficjalnego dania słowa honoru przez ministra sprawę uznano oficjalnie za zamkniętą. Pokuta Johna Profumo Dzień 5 czerwca 1963 r., gdy John Profumo został zmuszony do przyznania, iż skłamał w swoim oświadczeniu w parlamencie, uznano za apogeum skandalu. Pękły bariery i cała historia romansu Profumo z Keeler trafiła na pierwsze strony. „The Times” podsumował to zdaniem: „To wielka tragedia dla prawości życia publicznego”. Nigdy później w Wielkiej Brytanii już tak nie ufano politykom. W połowie czerwca w „Daily Mirror” ukazał się nawet sensacyjny tekst, w którym sugerowano, że w romans z Keeler uwikłany był nawet książę Filip, ale sprawa została szybko wyciszona. Co stało się z bohaterami skandalu? Jewgienij Iwanow wrócił do ZSRR i ślad po nim zaginął, choć w latach 90. uka- Elżbietę II Orderem Imperium w uznaniu jego pracy charytatywnej. Stwierdzono, że były minister zmył swoją hańbę. Nigdy nie wrócił jednak do życia publicznego. Do śmierci w 2006 r. pracował charytatywnie i nigdy nie wypowiedział się publicznie na temat skandalu. Panna Keeler próbowała natomiast żyć dalej takim samym życiem i korzystać ze sławy. W grudniu 1963 r. została skazana za krzywoprzysięstwo na dziewięć miesięcy więzienia. Po wyjściu na wolność w roku 1964 nie umiała sobie znaleźć miejsca w życiu. Jej dochody pochłaniały coraz to nowe sprawy sądowe. By przypomnieć o swoim istnieniu, dała nawet do zrozumienia, że z Profumo zaszła w ciążę, którą potem musiała usunąć. „Umiecie rządzić?" Nietrudno zauważyć, że najgorzej wyszła na Aferze Profumo Partia Konserwa- „SWINCUJĄCYLONDYN LAT 60.” TONIE TYLKO TRAWKA, BEATLESI I NARKOTYKI. TO TAKŻE ZANIK POCZUCIA, ŻE WŁAŚNIE TRHA ZIMNA WOJNA Z SOWIETAMI TIMES": „PROFUMO TO KONSERWATYSTA LUBIĄCY 19-LETNIE NIMFETKI" Afera Profumo wstrząsnęła Wielką Brytanią lat 60. Ciąg dalszy zestr.1 Wieczorem goście arystokraty mówili swoim żonom, że idą palić cygara i grać w brydża. Zbiegali ze skarpy w Cliveden i natychmiast wpadali w objęcia młodych kochanek. Sielanka trwała w najlepsze. W przypadku panny Keeler sprawy mocno się jednak pogmatwały: jednocześnie sypiała z ministrem Profumo i zaspokajała erotyczne apetyty dyplomaty Iwanowa. Szkopuł w tym, że Rosjanin - jak podejrzewał brytyjski kontrwywiad MI5 - był agentem KGB. Nie wiadomo, czy Ward świadomie podstawił Keeler Iwanowowi (by zrobić zeń podwójnego agenta), czy ich romans był przypadkowy. Faktem jest, że szef służb MI5 Roger Hollis był jednym ze sta- łych pacjentów dr. Stephena Warda. Coś zaczyna się dziać Przy postaci Warda na chwilę przystańmy, bo to on jest kluczem do zrozumienia tej historii. Był nietuzinkową postacią, synem wikariusza z brytyjskiej prowincji, doktorem osteopatii, która była w latach 30. i 40. bardzo modna na Zachodzie. Po drugiej wojnie zaczął praktykować w jednej z najbardziej znanych londyńskich klinik, a potem założył swoją. Szybko zdobył uznanie i poznał wiele wpływowych osób, w tym - czym się bardzo chlubił - Winstona Churchilla czy lorda Astora. Lubił też otaczać się pięknymi młodymi kobietami, które szukały w Londynie szans na lepsze życie. Ale, jak wspominała Keeler, „Miał niskie libido i seks mało go interesował. Wolał się mu przyglądać”. Stawał się raczej opiekunem i menedżerem swoich młodych towarzyszek. Christine Keeler, którą Ward spotkał w nocnym klubie Murray’s w dzielnicy Soho i w której sam się na krótko zadurzył, była właśnie taką „ślicznotką”. Keeler na krótko zamieszkała u Warda i to Ward zaaranżował ten romansowy trójkąt. Czy był agentem sowieckim? Takie pytania wciąż padają wśród badaczy afery, ale nikt jeszcze nie pokazał przekonujących dowodów. On sam nigdy tego nie wyjaśnił -zmarł w tajemniczych okolicznościach w 1963 r., a jego zeznania zostały utajnione. Po jego śmierci dziennikarze zaczęli szukać tego momentu, kiedy do akcji wkroczył brytyjski kontrwywiad. Iwanow już od dawna był na celowniku służb, ale nie było przeciw niemu dowodów. I to pewnego dnia, gdy agenci rutynowo przesłuchiwali Keeler, uwagę jednego z oficerów MI5 zwrócił jeden szczegół. Ślicznotka o „zdumiewająco wąskich horyzontach” (-jak napisał w raporcie - nagle użyła w rozmowie z nim, niepytana, zwrotu: „głowica nuklearna”. Człowiek z ulicy na początku lat 60. prawdopodobnie powiedziałby po prostu: „bomba”). Oficer szybko skojarzył, że Keeler od kogoś musiała o tych „głowicach” usłyszeć. Przyciśnięto Warda i afera stała się faktem, choć na razie w ogóle mogła nie wybuchnąć. Profumo otrzymał ostrzeżenie i prawdopodobnie po nim zdystansował się od mło-dej kochanki. Sprawa wydawała się zakończona. Jednak los chciał inaczej. Keeler zaczęła się wdawać w związki z innymi mężczyznami z londyńskiego półświatka. „Ponoć dwóch jej partnerów było na tyle zazdrosnych i agresywnych, że pocięło się nożami. W końcu jeden z nich, po odrzuceniu przez Keeler -jak złośliwie donosiły tabloidy - próbował nawet z bronią wedrzeć się do jej mieszkania i strzelał przez drzwi”. Nazwał się Johnny Edgecombe i był marynarzem, dawnym znajomym Keeler. Minister w opałach To właśnie zamiłowanie panny Keeler do erotycznych przygód spowodowało eksplozję, którą nazwano później „Aferą Profumo”. Ów aresztowany przez policje nocny strzelec Johnny Edgecombe trafił bowiem przed sąd. Keeler, przepytywana przez dziennikarzy, ochoczo rozmawiała na temat swych seksualnych doświadczeń, nie kryjąc przy okazji swojego romansu z wpływowym politykiem i radzieckim dyplomatą. Po Londynie zaczęły więc krążyć plotki. Swoją historię opowiedziała też posłowi opozycyjnej Partii Pracy, którego spotkała w klubie ze striptizem. „W 1963 r., ponad rok po samym romansie, plotki miały już siłę burzy. Wszystkie londyńskie redak- cje wiedziały o sprawie. W prasie plotkarskiej pojawiały się na ten temat artykuły, ale bez wymieniania nazwisk.^rytyj-skie media wówczas były zupełnie inne niż dzisiaj. Tradycyjnie nie pisały o prywatnych sprawach polityków, niezależnie od tego, jak skandalicznych. Głównie z obawy przed pozwami” - pisał „Guardian” w 2017г. Do przełomu w sprawie doprowadziła wielka polityka. Nielubiący ministra Profumo poseł Partii Pracy George Wigg przeprowadził własne śledztwo w sprawie romansu. Początkowo partyjne kierownictwo nie chciało atakować w tak „niegodny” - jak twierdzono - sposób, jednak wiosną 1963 r. nowy przewodniczący Harold Wilson zdecydował się na uderzenie wobec wątku szpiegowskiego w całej sprawie. W parlamencie zaczęły padać bardzo niewygodne pytania o potencjalną zdradę tajemnic państwowych przez Profumo. Wobec rosnącej presji minister został zmuszony do wystąpienia przed Izbą Gmin osobiście. 22 marca 1963 r. stanął przed posłami i zadeklarował, że nie miał żadnego romansu z Keeler. Owszefn, znał ją, ale „w ich relacji nie było nic niestosownego”. Przyznał też, że dwa razy spotkał Iwanowa. Wszystko to miało się jednak stać w 1961 r., ponad rok wcześniej. Były to inne czasy i wozały się jego pamiętniki, w których napomykał o swojej roli w aferze. Twierdził m.in., że podczas pracy w Wielkiej Brytanii zdobył bardzo dużo informacji wywiadowczych. Dzięki Keeler miał m.in. wejść niezauważony do domu Profumo i sfotografować tajne dokumenty pozostawione beztrosko na czas imprezy na biurku ministra. Lord William Astor, którego w związku z aferą Profumo zaczęto oskarżać o romans z przyjaciółką Christine Keeler, niejaką Mandy Rice-Davis, nigdy nie zdołał udowodnić nie tylko, że z nią nie sypiał, ale także że jedynie przypadkiem wplątał się w całą sprawę. Zmarł na atak serca w wieku 58 lat. John Profumo wycofał się z życia politycznego. Zrezygnował także z roli ministra, członka parlamentu i Privy Council, i zniknął ludziom na wiele lat. Odpokutował swoją nieostrożność: został wolontariuszem w przytułku dla biednych. Przez lata sprzątał tam toalety, żyjąc ze zgromadzonego wcześniej majątku rodziny. Z czasem nakłoniono go jednak do wykorzystania swoich kontaktów oraz umiejętności i zaczął zajmować się zbiórką pieniędzy dla przytułku. Jego żona również oddała się działalności charytatywnej. W 1975 r. Profumo został odznaczony przez królową ty wna. W październiku 1963 r. Macmillan, powołując się na zły stan zdrowia, podał się do dymisji. Z kolei w wyborach zarządzonych na 1964 r. konserwatyści przegrali i musieli się pożegnać z władzą na kilkanaście lat. Na politykę nakładają się jeszcze przemiany obyczajowe. Skandal wybuchł, gdy na początku lat 60. w Wielkiej Brytanii nastała epoka wolnej miłości, swingu i zaczynających karierę Beatlesów. Epokę tę nazwano „swinging 60s” (swingujące lata 60.). Jeśli Afera Profumo miała wybuchnąć, to tylko w takim momencie. Jak zwracają uwagę historycy brytyjskiej polityki, cechą charakterystyczną swingujących i beztroskich lat 60. był fakt, że afera Profumo nie zostawiła - przynajmniej na początku - żadnego śladu na funkcjonowaniu całego systemu politycznego Wielkiej Brytanii. Oprócz zwyczajowych połajanek i pyskówek ze strony przeciwników politycznych i patriarchalnych w tonie kpin na temat moralności ministra Profumo, żaden autorytet polityczny, żaden ośrodek akademicki ani środowisko medialne nie zaproponowały żadnej próby reformy państwa. Innymi słowy nikt nie pokusił się o wyciągnięcie wniosków z wydarzeń, które ocierały się o bezpieczeństwo imperium. KARTKA Z KALENDARZA/ PITAWAL MAZOWIECKI Marianna Dolińska i jej zamordowane dzieci. Zdjęcie z „Rocznika Psychiatrycznego" Rodzinna makabra A.I). 1923 W nocy z 11 na 12 grudnia 1923r. Romka, Marianna Dolińska, z Antoniówld koło Radomia, zamordowała czwórkę swoich dzieci, wieszając je na drzewie. Tragedię poprzedziła sekwencja dramatycznych wydarzeń. Na początku zimy tamtego roku mieszkającą w społeczności cygańskiej pod Antoniówką rodzinę Dolińskich i inne romskie familie dotknął głód. To spowodowało, że Romowie dopuszczali się kradzieży żywności i zwierząt w okolicznych gospodarstwach. Na skraju obłędu Funkcjonariusze policji postanowili powstrzymać kradnących Romów i aresztowali m.in. męża Dolińskiej pod zarzutem wielokrotnej kradzieży. Kobieta została bez pomocy męża, bez środków do życia, z czwórką głodnych dzieci. Będąc na skraju obłąkania, Dolińska powiesiła na drzewie czwórkę swoich dzieci. Następnego dnia zgłosiła się na posterunek policji w Ra- * domiu i przyznała do zabójstwa. „W dniu 12 grudnia o 13 zgłosiła się do komisariatu PP miasta Radomia Marjanna Dolińska, cyganka, lat 32, ostatnio zamieszkała we wsi Kozłów tejże gminy powiatu radomskiego i zameldowała, że w dniu 11 grudnia ok. godz. 20 pozbawiła życia czworga swoich małoletnich dzieci wieszając ich na drzewie w lesie Antoniówce gm. Radom w rejonie posterunku PP Rajec Poduchowny” - pisało wówczas radomskie „Słowo”. Rozszerzone samobójstwo Trwające pół roku śledztwo, w trakcie którego Dolińska przebywała w szpitalach psychiatrycznych w Radomiu i Warszawie, wykazało, że Romka była „pozbawiona w momencie dokonania czynu świadomości konsekwencji”. Psychiatra Witold Łuniew-ski, który osobiście opiekował się Dolińską w szpitalu w Tworkach, zdiagnozował u dzieciobójczyni „psychozę szałowo-po-sępniczą”. Dziś nazwalibyśmy to chorobą afektywną dwubiegunową. „To była psychopatologiczna próba dokonania rozszerzonego samobójstwa, którego chora nie doprowadziła do końca” -napisał później w „Roczniku Psychiatrycznym” w tekście „Psychoza szałowo-posępnicza w kazuistyce sądowo-psychiatrycznej”. Dolińska zmarła w 1928 r. i została pochowana na terenie szpitalnego cmentarza. Drzewo, na którym powiesiła czwórkę swoich dzieci, zostało ścięte. Nowe życie zdjęcia Śmierć Dolińskiej nie zamknęła jednak tej tragicznej historii. Wszystko z powodu zdjęć wykonanych na miejscu zbrodni, które w 1928 r. Witold Łuniewski opublikował w „Roczniku Psychiatrycznym” . Z niewiadomych przyczyn jedna z wersji fotografii zamordowanego potomstwa Dolińskiej została uznana za dowody zbrodni UPA na polskich dzieciach w 1943 r. na Wołyniu. Co więcej, w 2003 r. w Przemyślu odsłonięto rzeźbę oddającą hołd polskim ofiarom UPA. Monument przedstawiał... wiszące i związane dmtem dzieci. Takie jak na zdjęciach wykonanych przez przedwojennego radomskiego fotografa policyjnego. Kontrowersyjna rzeźba zniknęła z pomnika dopiero w 2008 r. LS 12 • PO GODZINACH Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 16.02.2023 Emerytura jest takim dosyć pewnym źródłem dochodu i na stare lata bardzo się przydaje Zygmunt Chajzer we „Wprost" Fot. Sylwia Dąbrowa Z ŻYCIA GWIAZD W TELEWIZJI KRZYŻÓWKA NR 27 Sebastian Fabijański wymieniał czułości „Twoje Imperium" wyśledziło, że kontrowersyjny aktor ma nową partnerkę. To blond-włosa piękność, której na imię Zofia. Dziewczyna jest internetową influencer-ką: jej konto na TikToku obserwuje ponad 59 tys. fanów, a na Instagramie 49 tys. Pa-parazzi przyłapali parę podczas wypadu na miasto. Zakochani wymieniali czułości. Iza Krzan jest w szczęśliwym związku Prezenterka jest od dłuższego czasu w szczęśliwym związku. Jej partnerem jest projektant mody o imieniu Dominik. Nic dziwnego, że rozmyśla już o małżeństwie i macierzyństwie. Mama celebrytki nie jest tym zachwycona, bo już piastuje dwóch wnuków, których dał jej brat prezenterki. Maja Bohosiewicz próbowała wszystkiego Celebrytka wzięła ostatnio udział w sesji pytań i odpowiedzi z fanami. Jeden z nich zapytał ją o to, jakie skończyła studia. Bohosiewicz nie kryła prawdy: „Mam wykształcenie średnie, nie skończyłam żadnych studiów. Próbowałam prawa, inżynierii, a nawet byłam na wydziale wokalu w Olsztynie - bardzo dziwny pomysł. Ale wracając z pierwszych zajęć, okazało się, że jestem w ciąży. Gdybym nie była, pewnie i tak bym zrezygnowała, jak ze wszystkich innych uczelni". (GZL) Fot. Sylwia Dąbrowa Najsłynniejsze statki świata Fokus TV, 21:00 Prezenter Rob Bell odkrywa tajemnice okrętów, które miały wpływ na losy świata. Sprawdza, w jakim stanie obecnie się znajdują i opowiada historię każdego z nich. Na początek historia galeonu „Złota Łania", flagowego okrętu angielskiego marynarza i korsarza - Francisa Drake'a. Odkrywca wyruszył nim w 1577 roku w podróż dookoła świata. Inna kobieta Polsat, 21:05 Nowojorska prawniczka robi niespodziankę ukochanemu - odwiedza go w domu. Drzwi otwiera jego żona. Jest zszokowana zdradą męża. Kobiety postanawiają dokonać zemsty. Pomaga im kolejna kochanka. Nasza królowa Elżbieta TVP Historia, 21:10 Dwuczęściowy film o królowej Elżbiecie II, jednej z najbardziej znanych kobiet na świecie. To unikalne studium przywództwa, charakteru niezwykłej bohaterki. Gorączka złota: na kłopoty Freddy Dodge Discovery, 22:00 Tym razem do poszukiwań szlachetnego kruszcu dołączy Freddy Dodge. Ekspert zaproponuje właścicielom kopalni przejrzysty układ - jeśli uda mu się zwiększyć tygodniowe wydobycie złota, otrzyma część zysków. Jeśli natomiast jego plan się nie powiedzie, nie weźmie ani gorsza. Poziomo: 1) nielotny ptak, pingwin, 5) gatunek programu telewizyjnego, 9) opera Giuseppe Verdiego, 10) pruski w laboratorium, 12) królik o brązowej sierści, 14) liczbowa gra hazardowa, 15) ilość wydanych egzemplarzy książki, 16) szwedzki port promowy, 17) Tomasz, autor powieści „Czarodziejska góra”, 18) pieśń pochwalna, hymn, 19) graficzna w czasopiśmie, 22) imię Mońka, serialowego detektywa, 23) sceniczny dramat muzyczny, 28) wypowiedź twórcza oparta na przekazie medialnym, 29) potocznie kieliszek wódki, 32) pocisk z zawleczką lub kolor, 36) skacze po tatrzańskich stokach, 37) polski zespół pop-rockowy z Andrzejem Krzywym, 38) firmowe w restauracji, 39) nagłe światło latarki, 40) ustalanie kosztu wytwarzanego produktu. Pionowo: 1) drewniejąca trawa, roślina wieloletnia, 2) szarozielona, pospolita jaszczurka, 3) chętka na słodki przysmak, 4) przepowiedziała upadek Troi, 5) przykre sytuacje, problemy, 6) lokal dla miłośników hazardu, 7) ciężarki dla kulturysty, 8) ustawodawcza w gestii Sej- 11) Dereszowska lub Lewandowska, 13) Martin w tytule powieści Jacka Londona, 20) potocznie zmartwienie, kłopot, 21) gładka, lśniąca powierzchnia, 24) broń na muchy, klapka, 25) część walki na ringu, 26) nie pion i nie poziom, 27) sterta zboża lub słomy, 29) poniesiona strata, uszczerbek, 30) nisko położony teren, 31) smakołyk na tłusty czwartek, 33) dzieło Xawerego Dunikowskiego, 34) pierwiastek chemiczny, lan-tanowiec, 35) niepokój, dbałość o kogoś. ROZWIĄZANIE NR 26 HOROSKOP Wodnik (20.01-18.02) Ktoś będzie dzisiaj próbował dyskredytować to, co uda Ci się osiągnąć. Horoskop dzienny radzi dać temu szybko stanowczy odpór. Ryby (19.02-20.03) Horoskop na dziś wyraźnie zapowiada, że weźmiesz udział w wydarzeniach, które będą miały wpływ nie tylko na Twoją przyszłość. Baran (21.03-19.04) Starannie dobieraj słowa. Horoskop dzienny na czwartek radzi też w niektórych momentach ugryźć się w język. Dobrze na tym wyjdziesz... Byk (20.04-20.05) Kilka osób będzie miało dzisiaj zdanie odmienne od Twojego. Horoskop dzienny wróży, że może to stać się źródłem niesnasek. Bliźnięta (21.05-21.06) Musisz przygotować się na konieczność działania w stresujących sytuacjach. Horoskop na dziś mówi, że zdasz ten „egzamin" pozytywnie. Rak (22.06 -22.07) Z wszystkim dzisiejszymi zadaniami uporasz się sprawnie i na czas. Horoskop dzienny na czwartek mówi, że dostarczy Ci to satysfakcji. Lew (23.07-22.08) Nie lekceważ niepokojących sygnałów swojego organizmu. Horoskop dzienny ostrzega, że bagatelizowanie ich może mieć fatalne skutki. Panna (23.08-22.09) Twoja kreatywność osiągnie wyżyny. Horoskop na dziś wróży, że zgłoszone przez Ciebie pomysły będą przyjmowane entuzjastycznie. Waga (23.09-22.10) Nie licz na pomyślną realizację wszystkich zaplanowanych zadań. Horoskop dzienny na czwartek mówi, że część musisz odłożyć na później. Skorpion (23.10 - 21.11) Mów prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. Horoskop dzienny radzi nie owijać niczego w bawełnę. To poprawi Twoje relacje z otoczeniem. Strzelec (22.11-21.12) Ktoś wystawi na próbę Twoją odporność na zrzędzenie i narzekanie. Horoskop na dziś wróży, że to będzie mało przyjemne doświadczenie... Koziorożec (22.12-19.01) Poczujesz potrzebę zmian w najbliższym otoczeniu. Horoskop dzienny na czwartek radzi uwzględniać oczekiwania innych osób. Głos Redaktor naczelny Przemysław Szymańayk, Z-cy red. nacz.: Marcin Stefanowski, Wojciech Frelichowski, YnonaHusaim-Sobecka. Prezes Makroregionu PiotrGrabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. Redakqa.SŁUPSK. ul. Henryka Pobożnego 19,teL598488100, redakqaąg)24@połskapress.pl. KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, teL94B473552.redakqagk24@polskapress.pl. SZCZECIN, Al. Niepodległości26/U1, teL914813300.redakqags24@poiskapress.pl. Druk Polska Press Oddział Poligrafia, 85-438 Bydgoszcz, ul. Grunwaldzka 229. POLSKA PRESS GRUPA Wydawca Polska Press Sp. zo.o. Redaktor naczelny Dorota Kania PBC ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel.22 20144 00, fax: 22 2014410 www.gp24.pl www.gk24.pl www.gs24.pl O® - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński, Dyrektor marketingu, Rzecznik prasowy WojdediPaczyński wojciech.paczynski@pobkapress.pl, Dyrektor kolportażu Karol Wlazło Agencja AIP kontakt@aip24.pl SBat5n«»ag Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 16.02.2023 ZBLIŻENIA/OGŁOSZENIA DROBNE • 13 Gwiazda światowej sławy Łukasz Kamasz Pomorze Modernistyczne centrum Gdyni kandyduje do wpisu na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin podpisał wniosek gdyńskich urzędników w tej sprawie. Zanim dokument trafił na ministerialne biurko, zarekomendował go również Komitet do spraw Światowego Dziedzictwa Kulturowego w Polsce przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Kolejnym krokiem było przekazanie dokumentacji na ręce Lazare Eloundou Assomo, dyrektora Centrum Światowego Dziedzictwa UNESCO w Paryżu. Kiedy możemy liczyć na wpis? Według władz Gdyni to perspektywa następnych lat. - Przygotowaliśmy projekt wniosku, który został oceniony przez Narodowy Instytut Dziedzictwa, Komitet ds. Światowego Dziedzictwa w Polsce i po uzyskaniu pozytywnej opinii ostateczną decyzję podjął oraz wniosek podpisał minister kultury i dziedzictwa narodowego - mówi Marek Stępa, naczelnik Wydziału Ochrony Dziedzictwa UM w Gdyni. - Od tego momentu to już nie jest wniosek miasta, a Rzeczpospolitej Polskiej. W lutym potrwa sprawdzanie wniosku pod względem formalnym. Jeśli zostanie zweryfikowany pozytywnie, UNESCO przekaże go do swojej agendy ICOMOS, która ma przygotować decydujący raport. Ma na to piętnaście miesięcy, a więc w maju przyszłego roku powinien być gotowy. Wówczas, jeśli oczywiście wynik badań będzie pozytywny, zostanie on przedstawiony międzynarodowej komisji, która zbiera się lipcu. Może się jednak okazać, że ICOMOS podczas swoich badań zażąda uzupełnień wniosku i wówczas raport nie będzie gotowy przed lipcem 2024. Wówczas będziemy musieli poczekać do kolejnego lata. Zatem przed nami jeszcze długa droga. Jedna, jedyna Państwo będące stroną Konwencji UNESCO dotyczącej Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Naturalnego co roku może zgłosić jedną kandydaturę do wpisania na listę światowego dziedzictwa. Cykl formalnej oceny rozpoczyna się w lutym. Pierwszym krokiem jest zweryfikowanie zgłoszenia pod kątem kompletności przez Centrum Światowego Dziedzictwa. Jeśli zostanie ono pozytywnie rozpatrzone, nastąpi proces oceny merytorycznej, który trwa co najmniej półtora roku. Finalizuje go rekomendacja organizacji doradczej dla Komitetu Światowego Dziedzictwa, który podejmuje wiążącą decyzję. W uzasadnieniu wniosku podkreślono, że wczesnomo- -..— MifJSKA Bankowiec, perła gdyńskiego modernizmu, powstał w latach 1935-1939 demistyczne centrum Gdyni ukazuje znaczącą wymianę wartości kulturowych i społecznych oraz przełom w dziedzinie rozwoju architektury i urbanistyki, jaki zachodził w latach 20. i 30. XX wieku; To wtedy rodziła się zupełnie nowa koncepcja „budynku, który jest tak inny od tych, jakie go poprzedzały, że nowa architektura staje się faktem, a nie możliwością”. „Architektura centrum Gdyni ukazuje w sposób reprezentatywny wielość wątków formalnych wczesnego modernizmu w odróżnieniu od innych zespołów modernistycznych powstałych zarówno przed, jak i po II wojnie światowej. Dodatkowym atutem miasta jest wyrazisty lokalny kontekst, nawiążujący do portu i krajobrazu, akcentujący nautyczne odniesienia i morską symbolikę” - czytamy we wniosku. Architektura centrum Gdyni ukazuje w sposób reprezentatywny wielość wątków formalnych wczesnego modernizmu Perłą gdyńskiego modernizmu jest słynny Bankowiec, który uznaje się za pierwszy wielomieszkaniowy apartamentowiec w Polsce, zbudowany w nurcie luksusowym późnego funkcjonalizmu. Inwestorem obiektu był Fundusz Emerytalny Banku Gospodarstwa Krajowego. Budynek składa się z trzech niezależnych części w kształcie litery „C” (zajmując pełny kwartał pomiędzy ulicami 10 Lutego, 3 Maja i Batorego), każda z nich była realizowana jako oddzielny etap budowy w latach 1935-39. Pierwszą część obiektu - stanowiącą dominujący narożnik ulic 10 Lutego i 3 Maja, oddano do użytku w październiku 1936 r. Elewacja tej części była licowana pińczowskim wapieniem w formie dużych prostokątnych płyt. Każda z części budynku miała w piwnicy schron przeciwlotniczy z instalacją filtrującą powietrze na wypadek ataku gazowego. Dzieło najlepszych Gdyński modernizm projektowali najlepsi ówcześni polscy architekci, np. Stanisław Zio-łowski, absolwent Wydziału Architektury Politechniki Lwowskiej. To on zaprojektował część modernistycznych budynków w Gdyni, m.in. kamienic, domów czynszowych i bliźniaczych, kościoła, plebanii czy właśnie Bankowca. Modernistyczne centrum Gdyni to m.in.: szereg kamienic w obrębie ul. Świętojańskiej, budynek sądu rejonowego, zbudowany w 1936 r., zespół Hali Targowej o charakterystycznej bryle, który powstał w latach 1936-38, według projektu Jerzego Muellera i Stefana Reychmana, czy chociażby budynek ZUS, zaprojektowany przez Romana Piotrowskiego, jako siedziba Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Budynek wyróżnia się dużą powierzchnią okien. Po wojnie był siedzibą Polskich Linii Oceanicznych. Obecnie mieści się tu część Urzędu Miasta Gdyni, informacja miejska i gdyńskie Centrum Wspierania Przedsiębiorczości. Jak podkreśla ministerstwo kultury, centrum Gdyni zachowuje do dziś wysoki stopień integralności atrybutów świadczących o nienaruszalności dziedzictwa kulturowego. Obejmuje wszystkie główne elementy spójnego przestrzennie i wyrazistego w swym układzie wczesno-modernistycznego założenia z lat 1926-1939, które pozostają wysoce czytelne i dobrze chronione. ©® Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: Al. Niepodległości 26/U1,70-412 Szczecin, tel. 914813 310 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ ZDROWIE ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ USŁUGI ■ MOTORYZACJA ■ PRACA ■ TURYSTYKA ■ BANK KWATER ■ ZWIERZĘTA ■ ROŚLINY. OGRODY ■ MATRYMONIALNE ■ RÓŻNE ■ KOMUNIKATY ■ ŻYCZENIA /PODZIĘKOWANIA ■ GASTRONOMIA ■ ROLNICZE ■ TOWARZYSKIE Motoryzacja OSOBOWE SPRZEDAM CITROEN Xsara, 1.6 tel. 882-265-130 4,5tys. 2001г. serwisowany OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 Finanse biznes KREDYTY, P02YCZKI POŻYCZKI 699186581 Zwycięstwa 140 Praca ZATRUDNIĘ GLAZURNICY, wykończenia 510125131 MECHANIKA samochodowego Koszalin, 504 038 700. PRACOWNIKA do myjni samochodowej. Koszalin 504 038 700. Zdrowie INNE ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO NAPRAWA RTV, wszystkie typy, anteny, bezpłatny dojazd, tel. 94/3457461. PRALKI naprawa w domu. 603775878 BUDOWLANO-REMONTOWE MALOWANIE dachów 788-016-988 REMONTY całościowe, 731 627 916 GK REMONTY mieszkań 537920784 REMONTY mieszkań A-Z, 502131748 REMONTY solidnie. Słupsk. 721972229 Rolnicze ZWIERZĘTA HODOWLANE KURKI odchowane 784 461566 Towarzyskie SŁODKA Asia, 663-092-135. REKLAMA 0010719806 1 ZŁOM kupię, potnę, przyjadę 1 1 i odbiorę, tel. 607 703 135. ' USŁUGI HYDRAULICZNE, tel. 607 703 135. SPRZĄTANIE strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w big bagach, 607 703 135. AUTOPROMOCJA ¡bo TWOJE DOMOWE BIURO OGŁOSZEŃ Ogłoszenia drobne w Twojej gazecie przez Internetowe Biuro Ogłoszeń. Bez wychodzenia z domu* ibo.polskapress.pl 14 • INFORMATOR Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 16.02.2023 Trochę klasycznie, trochę kinowo spędzić rodzinnie czas z muzyką Monika Bródka pokazuje nowe muzyczne oblicze Anna Czerny-Marecka Stupsk Polska Filharmonia Sinfonia Baltica zaprasza dzieci, młodzież i opiekunów na nowy cykl koncertów edukacyjnych. Odbywać się będą w niedziele, zawsze w samo południe. „Filharmonia po hejnale” to nowy cykl koncertów w słupskiej filharmonii. - W samych założeniach koncerty, choć odwołujące się do znanej od dawna i kultywowanej przez filharmonie w Polsce tradycji poranków muzycznych, to w swej realizacji znacznie wybiegają poza utarte wzorce - informują organizatorzy. - Nie zdradzając wszystkich szczegółów muzycznego spotkania, oczekujemy Państwa na pierwszym koncercie „(na)Dęta filharmonia” naszego nowego cyklu familijnego. Wraz z sekcją perkusji i dętą obsadą słupskiej orkiestry filharmonicznej zapewniamy, że takiego zadęcia w Słupsku jeszcze nie było. Będzie klasycznie i filmowo, a momentami nawet bajecznie. Zabrzmi słynne „Bolero” Maurice’a Ravela, ukazujące pełną galerię instrumentów i barw orkiestry. Utwór trwa około 20 minut, oparty jest na jednostajnym, hipnotyzującym rytmie i stopniowym wzmacnianiu dynamiki - od piana do fortissimo. Jest to efekt mistrzowskiego opracowania jednego tematu na coraz większe grupy instrumentów. Usłyszymy także humorystycznie zaaranżowaną „Habanerę” Georgesa Bizeta z opery „Carmen”, porywające i energetyczne „Mambo” z musicalu „West Side Story” Leonarda Bernsteina oraz zawsze pełne temperamentu tanga Astora Piazzolli. W koncercie nie zabraknie także uwielbianych przez małych i dużych melomanów znanych tematów muzyki filmowej. Filharmonicy będą świętować jubileusz 30-lecia filmu Disneya „Piękna i Bestia”, wykonując suitę najpiękniejszych melodii z tego filmu, a z „Piratami z Karaibów” i muzyką Hansa Zimmera wypłyną na głębokie morze muzycznych doznań. Koncert w niedzielę, 19 lutego rozpocznie się o godz. 12. Bilety: 25 zł dorośli, 20 zł dzieci. O® Małgorzata Klimczak Szczecin Artystka trasą koncertową promuje swój najnowszy album. W tym tygodniu wystąpi w Filharmonii im. Karłowicza. Bródka to zdecydowanie jeden z najbardziej kolorowych ptaków polskiej współczesnej muzyki rozrywkowej. Każda jej płyta to inna artystyczna tożsamość, nowe emocje i nowe inspiracje. Wokalistka, kompozy-torka, autorka tekstów, reżyserka klipów, producentka, artystka konceptualna oraz wizjonerka - tak oto z grubsza prezentuje się lista zakresów muzycznej działalności Bródki. Jesteśmy w przeddzień wydania kolejnego minialbumu Bródki i trasy „Sadza”, które zapowiadane są dwoma singlami wyprodukowanymi przez uznanego rapowego producenta „1988”. Wszystko wskazuje na to, że Bródki znowu będziemy musieli uczyć się od nowa, nie dość bowiem, że po raz pierwszy od wielu lat artystka tworzy w języku polskim, to jeszcze starym zwyczajem porzuca dotychczas eksplorowane konwencje na rzecz radosnego i urzekającego przemierzania nowych muzycznych krain, tym razem mocno związanych z szeroko pojętą nową muzyką miejską. Koncert Brodld w Szczecinie będzie prawdziwym amalgamatem wrażeń i inspiracji oraz brakiem kompromisów. Jak to u Bródki. Bródka zaśpiewa 18 lutego o godz. 19, bilety są w cenie 65-120 zł.©® Monika Bródka znów nas zaskoczy POGODA Pogoda dla Pomorza Pogoda dla Polski (rzysztof Scibor îiuro Calvus^ Prognoza dla Bałtyku Stan morza (Bft) Siła wiatru (Bft) Kierunek wiatru 2- 3 3- 4 SW 1017 hPa tł 4 Łeba 6 Władysławowo 25 km/h 6 o OB Świnoujście ?:«! °Ustka O SŁUPSK Wejherowo 5 Kołobrzeg Darłowo 0 OB Sławno Mielno ^ OB I8 »1 Kartuzy 3 Rewal OB Bytów Kościerzyna Białogard Czwartek Jad Pomorze dociera łagodne i wilgotne • owietrze znad _ Lębork Ulantyku. W ciągu Jnia pochmurno i po południu na wybrzeżu tożliwy deszcz. Na termometrach max do r:9°C. Wiatr umiarkowany z płd.,-zach. , Świnoujście ¡0—je»» nocy pochmurno; lo.JK£ mokro. Jutro Sporo Połczyn-Zdrój „ o , a ;hmur i opadów de- Szczecinek Człuchów szczu. Temperatura iax do 6:8°C. Wiatr soraz silniejszy, pod /ieczór i W nocy W _______________Stargard jT~°BF3 porywach do 100-110 9..JKi