FOT. ARCHIWUM MAGAZYN razem z do di Obniżyć skuteczność Polski, wzbudzając w nas niepokój - to tego chce Rosja '' • Szef włoskiej mafii w areszcie. Żyje tym cały Półwysep Apeniński od Turynu po Bari. Cosa nostra w odwrocie? PLUS TELEMAGAZYN z programem TV Piątek Nr 22 (4874) www.gp24.pi 27.01.2023 Nakład: 14.540 egz. Cena 4,90 zł (w tym 8% VAT) Gospodarka. Polskie inwestycje offshore, czyli na początek około stu miliardów złotych str. 6 Zbiórka dla Szymka. Cała Polska pomaga choremu chłopcu z Damnicy str. 4 Słupsk. Będzie wysoka kara? Dron wyśledził złomowisko w jednej z gmin. Jest nielegalne str. 3 Nr ISSN 0137-9526 Nr indeksu 348-570 9 770137 952053 POLICJA KONTRA KIBICE INTERWENCJA Z FINAŁEM W SĄDZIE Funkcjonariusz skopał fana Co się wydarzyło na słupskim stadionie? Sąd od wielu miesięcy wyjaśnia akcję służb i reakcję kibiców na nią tygodnik regionów str. 12 „Snem o Victorii” wyśni swój własny? TYGODNIK REGIONÓW - STR. 16 Pomoc do Konga płynie ze Szczecinka TYGODNIK REGIONÓW - STR. 13 Limuzyna ze Szczecina. Jedyny na świecie egzemplarz takiego cacka TYGODNIK REGIONÓW - STR. 15 0010703303 REKLAMA ROLNICY! CZEKAMY NA WASZE ZGŁOSZENIA DO KOLEJNEJ EDYCJI PROGRAMU www.rolnikszukazony.com +48 797 408 278 Ty-eyyv\c/\(JiZ' 2 • DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 TYDZIEŃ Z NASZĄ GAZETĄ , ■ SOBOTA PONIEDZIAŁEK WTOREK ŚRODA CZWARTEK PIĄTEK • Co mają do roboty roboty • Sportowy24: Wróciła naj- • Strefa Biznesu: Hale gara- • Strona Zdrowia: Jak po- • Pod Paragrafem: Włada • Puls i Tygodnik Regionów, na sali operacyjnej lepsza liga piłkarska świata żowe z ładowarkami do aut znać, że chorują nasze nerki Bytomska i jej tajemnice Teksty ze znakiem jakości ZAMÓW PRENUMERATĘ: tel. 94 3401114, mail prenumerata.gdp@polskapress.pl, na stronie prenumerata.gp24.pl To jest cel, który stawiamy sobie od lat: uczelnia ma być dostępna dla wszystkich Krzysztof Marczyk Rozmowa Z dr. hab. inż. Tomaszem Królikowskim, profesorem Politechniki Koszalińskiej i prorektorem ds. studenckich. Proszę opowiedzieć o programie Dostępna Uczelnia finansowanym przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, a realizowanym na Politechnice, który skierowany jest głównie dla osób z niepełnosprawnością. To program warty blisko pięć milionów złotych, który pisaliśmy w latach 2019-2020. Dofinansowanie, choć z niewielkim opóźnieniem spowodowanym pandemią, udało się jednak uzyskać. W myśl tego projektu niwelujemy braki architektoniczne, które osoby niepełnosprawne w jakiś sposób mogłyby ograniczać. Co już powstało w ramach programu? Jedną z większych inwestycji jest zakup i modernizacja wejścia do budynku przy Wydziale Architektury i Wzornictwa na ulicy Racławickiej. Tam też jest specjalna winda, nie tylko zresztą dla osób z niepełnosprawnością. Prócz infrastruktury, w ramach programu został zakupiony także specjalistyczny sprzęt i wyposażenie. Zgadza się. Chcemy wybudować miejsce, gdzie będzie można wypożyczać sprzęt. Zakupiliśmy parę laptopów i tabletów właśnie w tym celu. Będzie można zrealizować np. własny film, bo nabyliśmy aparat z niezłymi możliwościami. Po kampusach będzie rozsianych 14 stanowisk, gdzie student będzie mógł skorzystać z komputera i drukarki przy biurkach z regulacją wysokości, co ma pomóc osobom na wózku inwalidzkim czy o kulach. To jest w fazie realizacji. Co jeszcze powstanie, co jest w planach? Mamy wsparcie z ministerstwa, już poza programem Dostępna Uczelnia. To są środki celowe, skierowane do stu- Tomasz Królikowski: - Niwelujemy wszelkie niedogodności dla osób z niepełnosprawnościami dentów z niepełnosprawnością. Z tych funduszy w zeszłym roku kupiliśmy 14 maszyn z regulowanymi biurkami, dzięki czemu mogliśmy wyposażyć salę w kampusie przy ulicy Śniadeckich. Od nowego semestru będzie dostępna i będzie służyć wszystkim studentom i pracownikom uczelni. W pomocy dla osób z niepełnosprawnościami uczestniczy także kierowane przez pana Centrum Druku 3D. Tak, i sporo rzeczy udało się tam wytworzyć. W ramach projektu Dostępna Uczelnia kupiliśmy drukarkę o bardzo dużym polu roboczym. Dzięki temu mogliśmy wyprodukować elementy do podjazdów na katedry w salach wykładowych. To nasz własny autorski projekt. Oprócz tego dla osób niedowidzących powstały przy salach tablice informacyjne z napisami w języku Braille’a, a docelowo mają to być wszystkie pomieszczenia we wszystkich kampusach, z oznakowaniem toalet włącznie. Czy kolejne inwestycje realizowane są na podstawie sygnałów ze strony studentów z niepełnosprawnościami, na podstawie waszych wewnętrznych analiz i wniosków, czy w jeszcze inny sposób? Przede wszystkim w ramach programu Dostępna Uczelnia mamy audyty i analizy prowadzone przez firmy zewnętrzne. I z nich wyszło nam, co jest jeszcze po- trzebne, byśmy naszą uczelnię zrobili bardziej dostępną, choć już wcześniej było to u nas na wysokim poziomie. Teraz niwelujemy to, co jeszcze zostało. Wydaje się, że największym wyzwaniem są oznakowania pismem Bra-ille’a. Połączenie technologii ze światem medycyny zatacza coraz szersze kręgi. Między innymi w tworzenie protez włączyło się nie tylko Centrum Druku 3D, ale też Centrum Szybkiego Prototypowania przy Politechnice. W Centrum Szybkiego Prototypowania drukowane są przedmioty m.in. ze sproszkowanych metali. U nas, w Centrum Druku 3D, zajmujemy się polimerami. Przy czym u nas, pracując z tworzywami sztucznymi, możemy zakupić drukarkę o bardzo dużym polu roboczym. Tu jesteśmy w stanie - i to robimy - wykonać ortezy i protezy (te pierwsze pełnią funkcję korekcyjną, stabilizującą, a te drugie mają na celu zastąpienie danej kończyny - dop. red.) dla osób, które mają problemy ze swoimi kończynami, albo tych kończyn w ogóle nie mają. Koło naukowe razem z jednym z wykładowców realizuje budowę protez dla mieszkańca Koszalina, który wyrósł z tych, których używał dotychczas. I one mają mu po prostu pomagać w codziennym życiu. Chodzi o dwie protezy rąk, lewej i prawej. Ruchome, z wbudowanymi silniczkami, z siłownikami. Czy są na uczelni jeszcze jakieś deficyty, braki, które dzięki programowi Dostępna Uczelnia udałoby się zniwelować? Deficyty to dobre słowo, bo wiąże się z pieniędzmi. Dużym wzięciem cieszy się pomoc psychologiczna. Bo jest ona potrzebna i będziemy starać się o kolejne dofinansowanie, jeśli skończą się pieniądze w ramach programu. Mamy Biuro Wsparcia Osób z Niepełnosprawnością, ale chcemy jeszcze utworzyć gabinet wsparcia psychologicznego na uczelni. ©® KALENDARIUM POGODANA TRZY DNI 27 STYCZNIA URODZILI SIĘ 1756 Wolfgang Amadeusz Mozart, austriacki kompozytor, jeden z klasyków wiedeńskich i największych twórców w dziejach muzyki. Występował od szóstego roku życia. Pozostawił po sobie 40 symfonii, 50 koncertów, kilkanaście mszy, 20 oper, między innymi: „Don Giovanni”, „Wesele Figara” i „Czarodziejski flet”, a także wiele utworów muzyki kameralnej, sonaty i pieśni. 1930 Sobiesław Zasada, kierowca rajdowy, oszczepnik, trzykrotny mistrz Europy w rajdach, a także biznesmen. Został zwycięzcą 148 rajdów samochodowych. Autor wielu książek, między innymi: „Samochód, Rajd, Przygoda”, „Moje rajdy” oraz „Szybkość bezpieczna”. 1968 Tricky, właściwie Adrian Nicholas Matthews Thaws, brytyjski wokalista i producent muzyczny. Były członek zespołu Massive Attack, z którymi współtworzył nurt muzyczny trip hop. ZMARLI 1540 Aniela Merici, włoska święta, założycielka Zgromadzenia Sióstr Urszulanek, należąca do III Zakonu świętego Franciszka. Dążyła do odnowy Kościoła katolickiego poprzez działalność charytatywną i edukacyjną. Święta Aniela patronuje osobom niedomagającym, chorym i niepełnosprawnym, wspomaga przy utracie rodziców. 1901 Giuseppe Verdi, włoski kompozytor narodowy, twórca oper „Rigoletto”, „Traviata”, „Nabucco” oraz uznanych za arcydzieła: „Don Carlos”, „Aida” i „Otello”. Większość z jego 30 oper utrzymuje się nadal w repertuarze największych teatrów operowych. 1983 Louis de Fîmes, francuski reżyser filmowy i aktor komiczny. Wystąpił między innymi w obrazach: „Nędznicy”, „Jak zdobyć miliard”, „Zawieszeni na drzewie”. Ogromną sympatię widzów zyskał jednak wcielając się w postać żandarma w serii filmów, z których pierwszy nosił tytuł „Żandarm z Saint-Tropez”. Piątek Zachmurzenie 6°C 3”C Dzień bez słońca, wieczór i noc też pochmurne Uwaga W nocy możliwe przelotne opady Sobota 6°C 2°C '-------; Zachmurzenie Zmienne, wzrastające do dużego Uwaga Wieczorem możliwy deszcz. Opady będą przelotne Niedziela Słońce Pojawi się na krótko. Możliwe poranne mgły Uwaga Nie powinno padać. Silniejszy wiatr Michał Elmerych KIBIC TEŻ CZŁOWIEK. PROSIMY NIE KOPAĆ dzisiejszym Tygodniku Regionów publikujemy tekst, który moim zdaniem nie powinien powstać. Nie powinien nie dlatego, że jest źle napisany. Nie. Nie powinien powstać, bo to, co opisuje, nie po-winrjo mieć miejsca. Nigdy. Traktuje bowiem o pewnej policyjnej interwencji, której skutki d, wobec których została podjęta, odczuwają do dziś. Interwencji na piłkarskim meczu Gryfa Słupsk z Pogonią Lębork. A właśdwie - jak wynika z opisu głównego poszkodowanego - nie interwencji, a ataku policjanta. Szczegóły w tekśde. Sam jestem piłkarskim kibicem. Nie fanatykiem, nie ultrasem. Kiedy idę na mecz prywatnie, czasami wypijam przed nim piwo. Czasami dwa. Nie widzę w tym nic zdrożnego. Robią tak kibice na całym świecie. Z prawie półwiecznego doświadczenia chodzenia na piłkarskie mecze wiem też, że zdarzają się sytuage, w których policja, mająca zabezpieczać imprezę poza jej terenem, uzurpuje sobie prawo do interwencji na stadionie. Owszem, kibic piłkarski aniołkiem nie jest, ale jeśli ktoś ma klubową koszulkę i szalik, a nawet czasami rzud mięsem, to nie oznacza to od razu, że jest bandytą. I nie trzeba go ani pałować, ani tym bardziej kopać. A to wydarzyło się w Słupsku. Co gorsza, w Słupsku, który przeżył już tragedię - kiedy policjant zabił dziecko tylko dlatego, że kilkunastolatek miał czelność być na meczu koszykówki, a potem biec. Każdy słupski policjant powinien o tej tragedii pamiętać i mieć ją przed oczami, kiedy zamachnie się pierwszy raz o to, by kopnąć leżącego kibica. Leżącego człowieka. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 3 nasz REGION REGION W środę wieczorem na drodze krajowej nr 22 między Czerskiem a Łęgiem pod koła samochodu osobowego wtargnął łoś. Doszło do zderzenia, którego zwierzę nie przeżyło. W po-jeździe znajdowały się dwie osoby. Jedna została poszkodowana i trafiła do szpitala w Chojnicach. Utrudnienia w ruchu trwały ponad godzinę. ANG DYŻURNY GŁOSU Magdalena Olechnowicz tel. 510026923 Na Czytelników „Głosu Pomorza" czekamy w redakcji w Słupsku przy ul. H. Pobożnego 19 oraz pod adresem poczty elektronicznej alarm@gp24.pl Za wielkie złomowisko grozi wielka kara Sylwia Lis Powiat bytowski Nawet milion złotych może zapłacić mieszkaniec niewielkiej miejscowości w gminie Tuchomie, który na posesji zgromadził 350 niesprawnych aut i kilkaset opon. Kara zależy od tego, jak dalece zatrute zostało środowisko. Inspektorzy Działu Zwalczania Przestępczości Środowiskowej ze słupskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska odkryli potężne złomowisko za pomocą drona, którego regularnie wykorzystują podczas działań rozpoznawczych. - Ustalamy sprawców oraz stan formalnoprawny - poinformowali inspektorzy. k' Dron inspekcji ochrony środowiska wykrył olbrzymie składowisko niesprawnych samochodów i opon przy oczku wodnym na posesji w gminie Tuchomie Czynności wciąż trwają, więc WIOŚ nie udziela szczegółowych informacji, odmówiłteż podania lokalizacji nielegalnego składowiska. „Głosowi” udało się jednak ustalić, że znajduje się ono w niewielkiej miejscowości w gminie Tuchomie. - Ten skład i warsztat oddalony jest od samej wsi - mówi jeden jej z mieszkańców. - Jest tam od zawsze, odkąd pamiętam. Inny dodaje: - Właściciel to mężczyzna w średnim wieku, pasjonat-mechanik. Ma smy-kałkę do przerabiania i naprawy samochodów. Zawsze to robił. Godzinami dłubał w warsztacie, taka złota rączka, namecha-nice zna się jak nikt. Nawet nie wiem, czy zdawał sobie sprawę z tego, że łamie prawo. To hobby pasjonata motoryzacji może słono kosztować. Zgodnie z Ustawą o odpadach zbieranie ich bez wymaganego zezwolenia zagrożone jest administracyjną karą pieniężną od tysiąca do miliona złotych. Urząd, wymierzając karę, uwzględnia: rodzaj naruszenia, jego wpływ na życie i zdrowie ludzi oraz środowisko, okres trwania i rozmiary prowadzonej działalności. - Faktycznie, na składowisku prowadzonym w sposób nielegalny, na terenie niezabezpieczonym, mogło dochodzić do wycieku różnych płynów, a te z kolei mogły zagrozić środowisku naturalnemu - mówi Radosław Rzepecki, zastępca pomorskiego wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska w Gdańsku. Pozostaje jeszcze kwestia uprzątnięcia i utylizacji odpadów. - Dlatego tak ważne jest ustalenie właściciela pojazdów - mówi Beata Cieślik z WIOŚ. -Decyzję o nakazie usunięcia opadów wydaje wójt danej gminy. W przypadku, gdy nie udaje się ustalić właściciela składowiska, odpowiada ta osoba, na której nieruchomości się ono znajduje. Jerzy Lewi-Kiedrowsłd, wójt Tuchomia, słyszał o odkryciu i kontroli WIOŚ, jednak żadnej oficjalnej informacji w tej sprawie nie otrzymał. - Pewnie prowadzone są czynności, więc na działania gminy przyjdzie jeszcze czas -mówi. - Wierzę jednak w dobrą wolę właściciela składowiska samochodów. Mam nadzieję, że uprzątnie teren sam i być może dzięki temu będzie mógł liczyć na łagodniejszą karę. ©® REKLAMA 0010695263 PLUS GODNA POLECENI Wypełnij ankietę na IKP lub telefonicznie Zrób badania Profilaktyka 40 PLUS Wygraj zdrowie! podajdalej PROFILAKTYKA DLA KAŻDEJ OSOBY PO 40. ROKU ŻYCIA ; " Ministerstwo Zdrowia NFZ Termin rejestracji w loterii: od 1 lutego do 31 maja 2023 r •SUNK .pl 4 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 Wszyscy dla Szymka. Możesz mieć pióro prezydenta czy premiera i koszulkę Lewego Wojciech Lesner Słupsk Cała Polska przysyła fanty na licytację na rzecz dężko chorego dwulatka. Akcją pomocy zainteresowały się także kancelarie prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieddego. Dwuletni Szymon z gminy Damnica zmaga się z padaczką i wodogłowiem. Dopiero niedawno, po długiej batalii o życie i dwudziestu operacjach, wyszedł ze szpitala. Teraz czeka go długa i kosztowna rehabilitacja. - Kiedy Szymon miał dwa miesiące, był tak delikatny i maleńki, że doszło u niego do zakażenia bakterią. Sytuacja z godziny na godzinę stawała się coraz bardziej dramatyczna. Był w stanie krytycznym. Lekarze nie umieli powiedzieć, co zdarzy się w najbliższej przyszłości - opowiadają rodzice chłopca na portalu Siepo-maga.pl. - Po tych wszystkich nieprzespanych nocach i łzach wylanych ze strachu i niemocy wreszcie pojawiło się światełko w tunelu! Myśleliśmy już, że sytuacja została opanowana i będzie tylko lepiej. Niestety, dostaliśmy kolejny cios - u synka powstało bardzo duże wodogłowie. Trafiliśmy do szpitala na neurochirurgię dziecięcą, gdzie spędziliśmy pięć miesięcy, z których każdy dzień był walką o życie naszego synka. -ar Mały Szymek walczy z chorobą, na szczęście może liczyć na pomoc dobrych ludzi Cała Polska gra dla Szymka Losem chłopca przejęły się Kasia i Wiktoria, uczennice słupskiego liceum. Zaplano-» wały zbiórkę, licytację skromnych fantów połączoną z zawodami tenisa stołowego. Organizacja wydarzenia została przewidziana w ramach olimpiady „Zwolnieni z teorii”, czyli programu, który wspiera uczniów z całej Polski w realizacji projektów społecznych. W zamyśle turniej „Gramy dla Szymka” w Szkole Podstawowej w Zagórzycy miał przyciągnąć lokalną społeczność i pomóc uzbierać pieniądze na leczenie chorego chłopca. Ale stała się rzecz niebywała. Wieść o wydarzeniu zwróciła uwagę wybitnych sportowców i najważniejszych osobistości w kraju. - Po wykonaniu wielu telefonów, spotkaniach, wysłaniu e-maili do znanych ludzi, przedsiębiorców, niedługo musiałyśmy czekać na efekty. Jako pierwszy odpowiedział pan Czesław Żurawski, właściciel firmy Pan, fundując bon dla tenisistów stołowych na zakupy butów w swojej firmie. Był to dobry prognostyk. Myślałyśmy sobie: coś już mamy - relacjonuje Kasia Pawłowska, współorganizatorka zbiórki. - Kolejne fanty to już łańcuszek samych cudownych zaskoczeń, z których chyba największym jest pióro „Ambasador” przekazane przez pana prezydenta RP Andrzeja Dudę i pióro od pana premiera Mateusza Morawiec-kiego. Kiedy otwierałam przesyłkę z Kancelarii Prezydenta RP, trzęsły mi się ręce - opowiada z przejęciem nastolatka. Wartościowych fantów jest jednak znacznie więcej, bo w akcję zaangażowało się środowisko sportowe. Każdy będzie miał szansę wylicytować np. piłkę z podpisami zawodników Trefla Sopot (łącznie z autografem Mariusza Wlazłego), deskę do tenisa stołowego podpisaną m.in. przez czterokrotnego medalistę olimpijskiego Timo Bolla czy zdjęcie z turnieju w Wimbledonie z podpisem Huberta Hurkacza. W ręce nieznanego jeszcze szczęśliwca wpadnie też istna perełka, marzenie kolekcjonerów - koszulka z podpisem Roberta Lewandowskiego. Jak dziewczyny ją zdobyły? - Zadzwoniła bardzo ważna osoba związana z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Po bardzo luźnej rozmowie przeka- zała, że chce nam dać na licytację koszulkę reprezentacyjną Roberta Lewandowskiego z jego autografem - opowiada Kasia. -Może ktoś jeszcze nas zaskoczy? Szczerze, każdego dnia coś otrzymujemy. To cudowne, jak ludzie chcą pomagać! Kiedy i gdzie? Impreza charytatywna została zaplanowana na 5 lutego w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej w Zagórzycy. Rozpocznie się o godz. li turniejem tenisa stołowego dla dzieci i młodzieży. Później, 0 godz. 12.30, nastąpi oficjalne otwarcie zbiórki i licytacja fantów. Potem turniej tenisa stołowego rozegrają dorośli. Szymona będzie można również wspomóc, wrzucając datek do puszki w trakcie niedzielnych mszy świętych w zagó-rzyckim kościele t o godz. 8.30 1 11.15. - Zaczynamy od początku, jesteśmy spóźnieni pod każdym względem, potrzebujemy ciągłej i bardzo intensywnej rehabilitacji. Wszystkie terapie, które teraz musimy wdrożyć, są bardzo kosztowne, a to od nich zależy życie naszego dziecka -mówią rodzice chłopca. W pomoc Szymonowi zaangażować się może każdy, bo trwa też zbiórka w intemecie -na portalu Siepomaga.pl w wyszukiwarkę wystarczy wpisać: Szymon Musiał. Do tej pory zostało uzbieranych blisko 30 tys. zł. ©® Czy usłyszymy jeszcze oddech niemal 150-letnich organów? Jest na to duża szansa Andrzej Gurba , Region Rządowy Program Odbudowy Zabytków to trzy miliardy złotych w skali kraju. Średnio na gminę przypada milion 100 tys. zł. W Miastku chcą dotacje na kościelny instrument i na instalację przeciwpożarową w ratuszu. Każda gmina, powiat, województwo może zgłosić do dziesięciu wniosków o dotacje. Dofinansowanie wyniesie 93 proc. kosztów projektu. Są trzy przedziały dla wniosków: do 150 tys. zł, do 500 tys. zł, do 3,5 min zł. - Są dwa typy wniosków. Pierwsza grupa to przedsięwzięcia realizowane przez samorząd. Druga grupa to wnioski, gdzie samorząd jest pośrednikiem w przekazywaniu dotacji, a pracami zajmuje się inny podmiot, na przykład pa- rafia. W obu przypadkach samorząd musi zabezpieczyć dwa procent wkładu własnego i rozliczyć prace - mówi Daniel Radziszewski, naczelnik Wydziału Rozwoju Gospodarczego w Urzędzie Miejskim w Miastku. Pierwotnie termin na złożenie wniosków wyznaczony był do koniec stycznia, ale został przedłużony do 17 marca. Instrument od mistrza W gminie Miastko wstępnie zostały wskazane dwa wnioski o rządowe dotacje. Pierwszy dotyczy renowacji kościelnych organów z 1876 r., które powstały w cenionej pracowni Gruneberga w Szczecinie. - Ostatni raz na tych organach zagrał bodajże pan Józef Wardak, kościelny organista, zmarły w 2008 r. Było to w latach 90. XX wieku. Organy oglądał profesor Bogdan Nar-loch z Koszalina. Są w nich za- Organy w kościele Najświętszej Marii Panny Wspomożenia Wiernych w Miastku milczą. Zagrają, kiedy zostaną wyremontowane chowane wszystkie drewniane „Głosowi” ksiądz Dariusz Ja- Koszt odnowy organów jest piszczałki. Niektóre popękane, strząb, proboszcz Parafii Naj - szacowany na około 700 tys. zł. ale są. Organy można poddać świętszej Marii Panny Wspo- Drugi wniosek dotyczy re-skutecznej renowacji - mówił możenia Wiernych w Miastku, montu instalacji przeciwpoża- rowej w budynku ratusza, który znajduje się ewidencji zabytków. Mieszkańcy też mogą wskazywać wnioski Jest jeszcze czas na analizę wniosków i przyjęcie kolejnych. Jest ich przecież, jak wspomnieliśmy, aż 10 na każdą gminę. Podstawowy warunek to wpis zabytku ruchomego, nieruchomego, archeologicznego do ewidencji zabytków. I nie ma znaczenia, czy jest to ewidencja wojewódzkiego konserwatora zabytków, czy też gminna. W gminie Miastko takich zabytków jest kilkaset. Mieszkańcy mogą jeszcze wskazać obiekty, na któryćh odnowienie miastecki ratusz mógłby złożyć wnioski do Rządowego Programu Odbudowy Zabytków. Należy kontaktować się z ratuszem, z wydziałem rozwoju gospodarczego. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 MOZĘ NASZE MORZE • 5 TURYSTYKA REJSY PO NIEBEZPIECZNYCH AKWENACH GDAŃSKIEGO PORTU. DLACZEGO SĄ NADAL MOŻLIWE? Mimo wielkie} tragedii galary znów będą pływać w porcie Galary zostały dopuszczone do żeglugi przez Polski Związek Żeglarski jeszcze przed tragedią i dokumenty są nadal ważne Stanisław Balicki Pomorze Armator jednostki, po której wywrotce w porcie gdańskim utonęły cztery osoby, znów będzie organizować rejsy wycieczkowe. Bo nikt nie może mu tego zabronić. Wydawało się, że tragedia z 8 października ubiegłego roku zakończy rejsy po niebezpiecznych akwenach gdańskiego portu. Podczas rejsu wycieczkowego po Kanale Kaszubskim 12-metrowy tzw. galar gdański wywrócił się na fali wywołanej przez pracujący holownik. Życie straciło czworo pasażerów. Tymczasem organizator rejsów uruchomił w intemecie rejestracje na nowy sezon, od przełomu kwietnia i maja. Trwa jednak śledztwo i wyjaśnianie przyczyn tragedii. Prokuratorski zarzut umyślnego spowodowania katastrofy w ruchu wodnym usłyszał 19-latek, sternik jednostki. - Postępowanie jest w toku, trwają czynności. Nie możemy podjąć kroków dotyczących wstrzymania działalności, nie mamy do tego podstawy prawnej - informuje prok. Grażyna Wawryniuk z gdańskiej prokuratury okręgowej. Skontaktowaliśmy się z prezesem fundacji, która organizuje rejsy. Piotr Kozłowski nie chciał odpowiedzieć na pytania o to, jakimi jednostkami będą prowa- dzone rejsy i czy są to takie same płaskodenne galary, jak ten, na którym doszło do tragedii. Poprosił o zadanie pytań pisemnie, czekamy na odpowiedź. - Odsyłam do Polskiego Związku Żeglarskiego, który wystawił orzeczenia zdolności żeglugowej dla jednostek - uciął szef fundacji „Galar Gdański”, pytanyobezpieczeństwo rejsów. Rzeczywiście, jeszcze przed tragedią galary zostały _ dopuszczone do żeglugi przez s Zespół Nadzom Technicznego | PZŻ i te dokumenty nadal są ważne. Jednostki figurują też w rejestrze PZŻ dla jachtów i innych jednostek pływających o długości do 24 m. Okazuje się, że nikt nie może zabronić rejsów, jeśli wszystkie wymagane dokumenty i atesty są w porządku. Również Państwowa Komisja Badania Wypadków Morskich, która prowadzi swoje postępowanie w tej sprawie, jest bezsilna. Dopiero po jego zakończeniu wyda w raporcie zalecenia. Szef komisji zwraca jednak uwagę na ryzyko, jakie podejmuje armator, podejmując rejsy jeszcze przed wydaniem orzeczenia i zakończeniem innych postępowań. - Proszę zwrócić uwagę, że jeżeli armator do naszych zaleceń w raporcie się nie zastosuje, a dojdzie do kolejnego wypadku, to prokurator zupełnie inaczej do tego podejdzie i nie będzie chciał wierzyć, że to się stało przez przypadek - mówi Tadeusz Wojtasik, przewodniczący PKBWM. Komisja nie orzeka o winie, bada przyczyny incydentów i wypadków. Zakończy badanie tragedii raportem, którego można się spodziewać jesienią. Dopiero do jego zaleceń powinny się zastosować inne instytucje, takie jak Urząd Morski nadzorujący kapitanat portu czy prowadzący rejestr jednostek PZŻ oraz armator. ©® Przeładunek na okrągło Shiploader może obsługiwać panamaxy, a jego wydajność to nawet 1000 ton na godzinę. Pracę w Gdyni rozpocznie w marcu Łukasz Kamasz Pomorze OT Port Gdynia, terminal portowy Grupy OT Logistics, zwiększy potencjał przeładunkowy zbóż nawet o połowę. Będzie to możliwe dzięki kupieniu tzw. shiploadera. Maszyna umożliwia znacznie szybszy załadunek statków. Shiploadery to duże urządzenia służące do ciągłego załadunku materiałów sypkich, takich jak ruda żelaza, węgiel, nawozy, zboże czy materiał w workach na statki lub barki. Jak podkreślają przedstawiciele OT Port Gdynia dzięki tej in-westycjirocznypotencjałprzeła-dunków masowych, drobnicowych i rolniczych wzrośnie do 4,7 min ton, w porównaniu do 3,7 min ton w2022 r. Nowy gdyński shiploader kupiony przez OT Port Gdynia to urządzenie samojezdne, z własnym zasilaniem, o wadze 400 ton. Towar jest przezeń dostarczany jednocześnie przez cztery stanowiska do odbioru z samochodów. Posiada możliwość obsługi statków typu pa-namax. Jego wydajność to nawet 1000 ton na godzinę. Pozwoli zwiększyć szybkość załadunku zbóż o 50 proc. wobec wydajności uzyskiwanej dziś przy użyciu dźwigów z chwytakami. Część nowych mocy osiągniętych dzięki inwestycji zostanie przeznaczona na przeładunki zboża dostarczanego z Ukrainy - z uwagi na blokadę transportu przez Morze Czarne. - Shiploader to maszyna o bardzo dużej wydajności do szybszego załadunku zboża na statki -mówi Jerzy Majewski, prezes zarządu OT Port Gdynia. - Jej zakup to strategiczna inwestycja dla OT Port Gdynia, aleteżistotnawskali GmpyOTLidla całego wybrzeża, czyi polskich portów. Zyskujemy ogromną przewagę konkuren- cyjną. Będzie to jedyny mobilny shiploader napolskim wybrzeżu. Większość terminali morskich przeładowuj ących produkty agro posługuje się technologią opartą na wykorzystaniu dźwigów z chwytakami, a tylko nieliczne posiadają urządzenia do załadunku ciągłego, ale są to urządzenia o mniejszej wydajności niż shiploader dla OT Port Gdynia. OT Port Gdynia to terminal portowy, który oferuje przeładunek i składowanie ładunków drobnicowych i masowych. Łączna wielkość przeładunków wyniosła w nim w2022 r. 3,7 min ton.©® PRACA W HOLANDII WYGODNE MIESZKANIA I ATRAKCYJNE ZAROBKI tel. 59 822 6224 edyta.jazdzewska@jobs4work.pl www.jobs4work.pl U io POLUB NAS POSIADAMY OFERTY DŁUGOTERMINOWE oraz PRACE SEZONOWE 6 • GOSPODARKA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 Energia popłynie z morza. Czas wielkich inwestycji Artur Kiełbasiński Polityczne dyskusje rozgrzewa obecnie kwestia nowelizacji ustawy regulującej lokalizację wiatraków na lądzie. Wtle tej dyskusji trwają natomiast przygotowania do największego projektu inwestycyjnego w odnawialne źródła energii czyli budowy morskich farm wiatrowych. Wydatki na polski offshore, tylko w I etapie inwestycji szacowane są na 100 mld zi Według minister klimatu i środowiska Anny Moskwy, rządowy projekt nowelizacji ustawy wiatrakowej jest bardzo racjonalny. W Programie ID Polskiego Radia podkreśliła, że wprowadza on jasną, przejrzystą ścieżkę określania odległości dot. lokalizacji na danym terenie elektrowni wiatrowej. Szefowa MKiŚ wyraziła przekonanie, że projekt „jest w racjonalnym kształcie”, jeśli chodzi o „poziom uczestnictwa społeczności lokalnych, obowiązkowe konsultacje z inwestorem, władzami lokalnymi” -wskazała. Minister klimatu i środowiska zauważyła, że liberalizacja zasady 10H, która znalazła się w rządowym projekcie ustawy, nie oznacza automatyzmu, że wiatraki na lądzie będą powstawały w odległości 500 m od zabudowań. Ustawa wprowadza jasną, przejrzystą ścieżkę określania tej odległości - powiedziała Moskwa. Przypomnijmy, nowelizacja „ustawy wiatrakowej” to polskie zobowiązanie dotyczące zmian w prawie, a powiązane z wypłatą środków europejskich w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Zaawansowane prace nad morskimi farmami Tymczasem w tle dyskusji o rozwiązaniach lądowych, trwają szeroko zakrojone przygotowania do budowy farm wiatrowych na Bałtyku (of- REKLAMA 0010719806 r — — — — — — — — — — — — — t i ZŁOM kupię, potnę, przyjadę i i i odbiorę, tel. 607 703 135. ■ USŁUGI HYDRAULICZNE, tel. 607 703 135. , SPRZĄTANIE strychów, , i garaży, piwnic, wywóz starych i i mebli oraz gruzu w big i i bagach, 607 703 135. ' L_ — — — — — — — — — — _ — J Warunki na Bałtyku sprawiają, że jest to jeden z najkorzystniejszych akwenów na świecie dla energetyki wiatrowej fshore). Te inwestycje nie budzą takich emocji, jak inwestycje na lądzie. Różnica jest bowiem taka, że lokalizacja offshore jest optymalna zarówno dla mieszkańców, turystów, jak też dla żeglugi. Farmy wiatrowe będą zlokalizowane kilkadziesiąt kilometrów od brzegu -z plaż będą praktycznie niewidoczne i nie będą zaburzały nadbałtyckiego krajobrazu. Ich lokalizacja była też konsultowana z branżą żeglugową. Nie ma konfliktu między polskimi lokalizacjami a trasami żeglugowymi na Bałtyku. W efekcie ostatnie miesiące to wyraźne przyspieszenie działań inwestycyjnych związanych z budową morskich farm wiatrowych. Konkretne działania podjął m.in. PKN ORLEN, który w energii z morza widzi ważny filar rozwoju OZE w koncernie multienergetycznym. Pierwszy w Polsce terminal instalacyjny zlokalizowany w Świnoujściu oraz fabryka turbin Vestas w Szczecinie to realne, zapowiedziane kilka miesięcy temu inwestycje związane z morską farmą wiatrową Baltic Power. Jest to wspólny projekt Grupy ORLEN i Northland Power. Na morskiej farmie wykorzystanych zostanie 76 nowoczesnych turbin o mocy 15 MW firmy Vestas, których elementy będą produkowane w fabryce w Szczecinie. To obecnie jedne z najbardziej zaawansowanych turbin dostępnych na rynku, a Baltic Power będzie jedną z pierwszych farm wiatrowych na świecie, która je wykorzysta. Wysokość turbin przekroczy 200 metrów, a powierzchnia pracy wirnika każdej z nich to ok. 43 tysiącem2. Fabryka turbin, która zatrudni nawet 700 osób, zostanie ukończona w 2024 roku, natomiast terminal instalacyjny Grupy ORLEN w Porcie Świnoujście rozpocznie pracę w 2025 roku. Energia z morza na ląd z tej farmy ma popłynąć w 2026 r. Farma Baltic Power, o mocy do 1,2 GW, zostanie zlokalizowana ok. 23 km od brzegu na wysokości Choczewa i Łeby. Po zakończeniu budowy w 2026 roku będzie w stanie zasilić czystą energią ponad 1,5 miliona gospodarstw domowych. Korzyści takie regionalne - Od początku przygotowań do realizacji naszej pierwszej morskiej farmy wiatrowej konsekwentnie dążyliśmy do tego, żeby w pełni wykorzystać po-tencjałpolskiej gospodarki. Decyzje o budowie terminala in- stalacyjnego w Świnoujściu oraz nowej fabryki turbin w Szczecinie udowadniają, że morskie farmy wiatrowe, mają szansę nie tylko zrewolucjonizować krajowy system energetyczny, ale też być impulsem dla rozwoju całego regionu - zapowiadał Daniel Obajtek, prezes PKN ORLEN informując o inwestycjach na Zachodnim Pomorzu. Inwestycja Grupy ORLEN w budowę terminala instalacyjnego w Porcie Świnoujście jest kluczowa zarówno z punktu widzenia harmonogramu projektu Baltic Power, jak i kolejnych projektów w polskiej części Bałtyku planowanych do 2040 roku przez spółkę ORLEN Neptun. Na liczący około 20 hektarów teren terminala dostarczane będą komponenty morskich farm wiatrowych, w tym turbiny. Długość nabrzeży, wynosząca w obu przypadkach 250 metrów, umożliwi operowanie największym dostępnym obecnie specjalistycznym statkom typu jack-up, służącym do instalacji elementów morskich farm wiatrowych. Zgodnie z planem port rozpocznie pracę w 2025 roku, a w trakcie prac instalacyjnych zatrudnienie w nim znajdzie około 100 osób. Czekając na zielony wodór Inwestycje w offshore, mają jeszcze jedno znaczenie dla transformacji energetycznej. Warunki pogodowe na Bałtyku sprawiają, że jest to jeden z najkorzystniejszych akwenów na świecie dla działania morskiej energetyki wiatrowej. W perspektywie rozwoju farm wiatrowych, a także polskiego udziału np. w projektach litewskich, może dojść do sytuacji, gdy w różnych porach doby może dochodzić do nadprodukcji energii z wiatraków. Ta energia znajdzie jednak zastosowanie w rozwoju innych źródeł OZE. Przyjmuje się bowiem, że najefektywniejszym sposobem wykorzystania nadmiarowej energii jest produkcja wodom w procesie elektrolizy. Z punktu widzenia rynku ważne jednak jest źródło energii do produkcji wodoru. Jeśli jest to energia ekologiczna, jak właśnie w przypadku energii z offshore, to mówimy o produkcji „zielonego wodom”. To odróżnia go od np. „szarego” wodoru, produkowanego z użyciem węgla. Po co ten wodór? W ostatnim czasie PKN ORLEN i PESA zaprezentowały manewrową lokomotywę wodorową z mobilną stacją tankowania wodom. Pierwszy pojazd wodorowy PESA odda do użytku w 2023 roku. Firmy podpisały umowę o strategicznej współpracy w zakresie budowy i zasilania wodorem lokomotyw. - Inwestujemy w odnawialne źródła energii, w tym wodór, ponieważ to przyszłość Grupy ORLEN. Skutecznie wdrażamy strategię wodorową, która wspiera nasze cele biznesowe i dążenie do osiągnięcia neutralności emisyjnej. Do 2030 roku zamierzamy przeznaczyć ok. 7,5 mld zł na inwestycje, w efekcie których blisko połowa produkowanego przez nas wodom będzie nisko- i zeroemisyjna. Współpraca z PESA Bydgoszcz to kolejny ważny krok w komercjalizacji tej technologii. Dostrzegamy duży potencjał wodoryzacji transportu szynowego. Wykorzystując go w pełni, realnie przyczynimy się do transformacji polskiej kolei z wykorzystaniem najnowocześniejszych technologii. Bezpośrednio wpłynie to na wzrost bezpieczeństwa i niezależności energetycznej Polski - mówił prezes Daniel Obajtek, prezentując umowę z PESA. Raport tchnie optymizmem Polskie Stowarzyszenie Energetyki wiatrowej opublikowało pod koniec 2022 r. raport pokazujący potencjał budowy offshore i wykorzystania wodoru. Raport tchnie optymizmem. Dysponując potencjałem mocy zainstalowanej na poziomie 33 GW, Polska może stać się liderem MEW na Bałtyku. Rozwój MEW gwarantuje wykorzystanie w Polsce potencjału wodom. Wykorzystanie na szeroką skalę „zielonego wodoru” w energetyce, transporcie i przemyśle będzie w Polsce możliwe przede wszystkim przy założeniu wykorzystania do produkcji wodoru OZE, w tym głównie MEW, z uwagi na jej ogromny potencjał i możliwości technologicznej łączenia tych sektorów. Zatem warunkiem nadrzędnym umożliwiającym rozwój gospodarki opartej o zielony wodór jest dostęp do odpowiednich mocy zainstalowanych w OZE - napisano w raporcie. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 ARTYKUŁ REKLAMOWY Uwaga! Komunikat dla Ciebie: Duński projekt badawczy uruchomiony w Polsce 1000 WZMACNIACZY SŁUCHU ZA DARMO dla osób w wieku 28-95 lat T Zanim przerzucisz kolejną stronę, przeczytaj tę informację T Klinika BioMedic Center w Kopenhadze - to tu przeprowadzono pierwszą edycję programu refundacyjnego, podczas której 99% osób poprawiło jakość stuchu w krótkim czasie. Otrzymasz za darmo produkt, którego stosowanie pozwala na perfekcyjną jakość słyszenia. Nie wymaga skomplikowanych badań, ani wydawania mnóstwa pieniędzy. Już teraz pomyśl, na co przeznaczysz te pieniądze, bo możesz zaoszczędzić naprawdę wiele. To pieniądze, które zostają w Twoim portfelu, podczas gdy Ty z dnia na dzień możesz odzyskać znakomity słuch. Stosując nowy wzmacniacz dźwięków już wkrótce możesz zmniejszyć problemy ze słuchem, swobodnie rozmawiać przez telefon, wsłuchiwać się w odgłosy przyrody i bez obaw uciąć sobie pogawędkę na zatłoczonej ulicy. Inteligentny wzmacniacz wspiera zmniejszenie uszkodzeń słuchu oraz przywrócenie prawidłowego słyszenia nawet, jeśli myślisz, że Twój przypadek jest beznadziejny. Pomyśl więc także o swoich bliskich - może Twoi rodzice lub dziadkowie coraz częściej proszą o powtórzenie tego co mówisz, albo coraz głośniej nastawiają radio i telewizor? Lekceważenie postępującego niedoshichu to skazywanie się na całkowitą głuchotę, bo wady słuchu nigdy nie cofną się samoistnie. Nie zwlekaj - duński program refundacyjny obejmuje 1000 osób w Polsce - na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy. To kolejność zgłoszeń decyduje o przyznaniu darmowego produktu. Zadzwoń teraz: 12 345 15 75 i odbierz swój wzmacniacz słuchu za 0 zł. dźwięków już od 10 dB, gdzie 20 dB to szept. To ogromna szansa dla milionów ludzi na walkę ze słabym słuchem na wysokim poziomie. To wyjątkowa akcja refundacyjna, z której możesz skorzystać JUŻ DZIŚ. Producent udostępnił 1000 darmowych wzmacniaczy słuchu BEZ ŻADNYCH HACZYKÓW I DROBNEGO DRUCZKU Popularność nowego wzmacniacza słuchu od pierwszej kampanii w Kopenhadze wzrosła tak bardzo, że duński magazyn wyprzedał się całkowicie w ciągu 3 dni. W Polsce może być podobnie, dlatego już teraz chwyć słuchawkę telefonu. Przed Tobą niepowtarzalna okazja na zdobycie nowego wzmacniacza słuchu zupełnie za darmo - bez żadnych ukrytych opłat. Żyjemy w czasach, które nie należą do najłatwiejszych. Paradoksalnie są to czasy, w których mamy ogromną wiedzę i potężne możliwości technologiczne, a jednocześnie coraz mniej osób stać na to, by z nich korzystać. Właśnie dlatego z inicjatywy profesorów z Kliniki BioMedic Center w Danii powstał specjalny program prozdrowotny, do którego zakwalifikowano 1000 osób z Europy - otrzymały one bezpłatnie produkty poprawiające jakość słuchu oraz wspierające zmniejszenie uciążliwych szumów usznych warte 550 zł za sztukę. Teraz producent innowacyjnych technologii medycznych z Kopenhagi rozszerzył program refundacyjny o kolejne europejskie kraje -w tym także o Polskę. Ty też możesz zdobyć za darmo wzmacniacz słuchu, który da Ci szansę na: • przywrócenie doskonałej jakości słuchu • poprawę pracy nerwu słuchowego • pogłośnienie, wyostrzenie i wzmocnienie dźwięków otoczenia nawet o 97% • uwolnienie od uporczywych szumów usznych -pieczenia, buczenia, dudnienia itp. • zlikwidowanie wrażenia waty w uszach, przytkanych uszu, przelewania się w uchu ' • redukcję bólu głowy, niepokoju, rozdrażnienia, bezsenności • umożliwienie słyszenia i rozumienia głosów w większym tłumie/hałasie Nowy AUDIOwzmacniacz, który w Danii i Holandii pobił rekord sprzedaży, może odebrać bezpłatnie każda osoba w Polsce, która spełnia 2 kryteria. Jeśli: — masz ukończone 28 lat i urodziłeś/aś się po 1927 roku — posiadasz obywatelstwo polskie ...to przysługuje Ci darmowy wzmacniacz słuchu -mikroskopijny, niewidoczny w uchu wzmacniacz, dzięki któremu możesz zacząć słyszeć głośno i wyraźnie oraz zmniejszyć pogorszenie słuchu i uporczywe szumy w uszach. By skorzystać z oferty, dzwoń już teraz pod numer: 12 345 15 75, zanim ubiegną Cię inni. Badania audiologiczne potwierdzają, że nowatorski wzmacniacz już w kilka dni może zmniejszyć problemy ze słuchem, wyostrzyć i pogłośnić słyszane dźwięki aż o 97% oraz rozszerzyć zakres słuchu o ponad połowę. To oznacza, że już po tygodniu zaczniesz słyszeć najcichsze dźwięki oraz głosy z oddali i zza pleców - odzyskasz zdolność słyszenia ODZYSKAJ MOCNY SŁUCH. Odbierz wyjątkowy AUDIOwzmacniacz słuchu za 0 zł pod numerem: 12 345 15 75 Ważne: 1 osoba może odebrać 1 wzmacniacz. Z oferty można skorzystać do 03.02.2023 r. 8 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 POLSKA i Świat KRÓTKO WARSZAWA Polska już wkrótce złoży wniosek o wypłaty z KPO - Złożenie wniosku o wypłaty z KPO to kwestia dość bliskiej przyszłości. Chcemy to zrobić już w porozumieniu z Komisją Europejską - oświadczył w czwartek premier Mateusz Morawiecld. Według niego dużo zależy od tego, jak zakończą się prace nad nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym oraz od tzw. ustawy wiatrakowej. Nowelizacją ustawy o SN w przyszłym tygodniu ma zająć się Senat. Jej założe- nia były negocjowane podczas rozmów ministra ds. UE Szymona Szynkowsldego vel Sęka w Brukseli. Szef rządu wyraził nadzieję, że w tej kwestii jesteśmy coraz bliżej pozytywnego zakończenia. - Jeśli Senat zaakceptuje naszą ustawę, to prawdopodobnie jeszcze przed przekazaniem ustawy do pana prezydenta będziemy mogli dożyć wniosek o wypłaty z KPO - powiedział premier. Oprać. MR | PAP WARSZAWA Ryanair wraca na Okęcie Samoloty linii lotniczej Ryanair po czterech latach przerwy wracają na lotnisko Chopina w Warszawie. Od marca zostaną uruchomione połączenia: Alicante (4 razy w tygodniu), Bruksela--Charleroi (3 razy w tygodniu), Palma de Mallorca (4 razy w tygodniu), Pafos (l lot w tygodniu) oraz Wiedeń (4 razy w tygodniu). WARSZAWA Ruszy nabór wniosków na nowy okres programu Rodzina 500+ - Od i lutego rusza nabór wniosków na nowy okres świadczeniowy programu „Rodzina500+”. Z programu każdego miesiąca korzysta około 7 min dzieci w całej Polsce. Od początku funkcjonowania programu wypłacono ponad 220 mld zł - powiedziała w czwartek minister ro- dziny i polityki społecznej Marlena Maląg. Minister zaznaczyła, że wnioski o wypłatę świadczenia można składać w formie elektronicznej, przez system Empatia, bankowość elektroniczną lub przez Platformę Usług Elektronicznych ZUS. Oprać. MR | PAP WARSZAWA - Dziękujemy Polsce za nieustanną pomoc, którą otrzymujemy od pierwszych dni wojny. Ta pomoc pokazuje, czym jest solidarność, przyjaźń i Unia Europejska - powiedział ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Zwarycz podczas czwartkowej wspólnej konferencji prasowej z premierem Mateuszem Morawieckim i komisarzem UE ds. zarządzania kryzysowego Janezem Lenarcziczem. | PAP 99 Miejsce Ukrainy jest w Unii Europejskiej i NATO. Jeszcze w tym roku rozpoczniemy negocjacje przedakcesyjne z UE Wasyl Zwarycz, ambasador Ukrainy w Polsce Premier: Zmiany w Kodeksie wyborczym są konieczne Zdaniem Mateusza Morawieckiego, z przygotowywanych właśnie zmian skorzystają setki tysięcy Polaków Oprać. MR Warszawa - Projekt zmian w Kodeksie wyborczym idzie w kierunku zwiększenia szans na wzięcie udziału w wyborach dla setek tysięcy, jeśli nie milionów ludzi - stwierdził Mateusz Morawiecld. Podczas czwartkowego briefingu premier był pytany o projekt zmian w Kodeksie wyborczym autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości, który zakłada m.in. zwiększenie dostępu do lokali wyborczych dla mieszkańców małych miejscowości, bezpłatne przewozy dla wyborców w gminach bez publicznego transportu, a także zmiany związane ze sposobem procedury ustalania wyników głosowania przez członków obwodowych komisji. Szef rządu podkreślił, że projekt zmian w Kodeksie wyborczym „idzie w kierunku zwiększenia szans na wzięcie udziału w wyborach dla setek tysięcy, jeśli nie milionów ludzi”. - Oceniam go bardzo dobrze - dodał. Premier wyraził też poparcie dla zmian, które idą w kierunku zwiększenia transpa-rentności. - Jestem zwolennikiem jak najszerszej transparentności wyborów, aby żaden głos nie był zmarnowany i każdy głos był uczciwie przeliczony - powiedział Mateusz Mora-wiecki. Posłowie PiS projekt zmian w Kodeksie wyborczym zaproponowali w grudniu. Według projektodawców, nowe rozwiązania mają wpłynąć na zwiększenie frekwencji w wyborach przeprowadzanych na terytorium Polski. Z kolei, zdaniem opozycji, rozwiązania zawarte w projekcie mogą sprzyjać manipulacjom i gmatwać procedurę wyborczą. Nad projektami tej oraz dwóch innych nowelizacji Ko- deksu wyborczego pracuje obecnie Sejm. W czwartek rano izba zajęła się sprawozdaniem Komisji Nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach w sprawie tych projektów. Pozostałe dwie propozycje nowelizacji Kodeksu wyborczego przedstawił rząd. Jeden z nich zakłada, że obywatele Wielkiej Brytanii zamieszkujący w Polsce zachowają te same prawa wyborcze, co przed brexitem. Drugi przewiduje utworzenie Centralnego Rejestru Wyborców, który ma gromadzić dane o wyborcach oraz posiadaniu bądź niepo- siadaniu przez nich prawa wybierania. - Demokracja jest dla wszystkich, chcemy walczyć z wykluczeniem oraz sprawić, by każdy miał prawo dostępu do lokalu wyborczego na równych zasadach - powiedziała podczas sejmowej debaty nad projektem zmian w Kodeksie wyborczym Barbara Bartuś z Prawa i Sprawiedliwości. ■ Posłanka przypomniała, że w pracach komisji nad projektem wzięli udział przedstawiciele rządu, prezes RCL, przedstawiciele organizacji samorządowych oraz szef PKW Sylwester Marciniak i szefowa KBW Magdalena Pietrzak. Bartuś zwróciła się również do posłów opozycji, którzy są przeciwni wprowadzaniu zmian w Kodeksie wyborczym. - Dla państwa zawsze jest niewłaściwy czas, zawsze jest za wcześnie, zawsze jest za późno, zawsze jest źle. Ale to są prawdziwie demokratyczne zmiany i dzisiaj jest taka chwila prawdy dla opozycji, po której stronie państwo stoicie, czy naprawdę chcecie w Polsce prawdziwej demokracji - powiedziała. Zaznaczyła, że proponowane rozwiązania nie są zmianami w ordynacji wyborczej. Ale - jak mówiła - to są zmiany techniczno-organizacyjne. PAP Komisarz UE: Polska odegrała kluczową rolę w pomocy Ukrainie. Jesteśmy wdzięczni Polakom Oprać. MR Warszawa - 80 procent pomocy humanitarnej, wydanej na Ukrainę przez Unii Europejską, przeszło przez terytorium Polski. Odegrała ona kluczową rolę - powiedział komisarz UE Janez Lenarczicz. Premier Mateusz Morawiecki w czwartek rano spotkał się z przebywającym w Polsce unijnym komisarzem ds. zarządza- nia kryzysowego Janezem Lenarcziczem. Wspólnie odwiedzili składnicę Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych w Komorowie (woj. mazowieckie). Podczas konferencji Lenarczicz podsumował, że Unia Europejska, udzielając pomocy i zwiększając ochronę ludności cywilnej, wysłała do tej pory na Ukrainę 8o tys. ton pomocy humanitarnej. Zaznaczył, że 80 proc. pomocy z krajów UE przeszło przez terytorium Polski. Wymienił m.in. lekarstwa, żywność, mobilne szpitale, tymczasowe miejsca zamieszkania czy narzędzia do ochrony zabytków kultury. Lenarczicz stwierdził, że „nie byłoby to możliwe bez całkowitego zaangażowania ze strony Polski”. - Odegrała ona kluczową rolę w naszych wysiłkach - dodał. Wyraził również wdzięczność „Polsce, polskiemu rządowi i Polakom” za solidarność z Ukrainą. Komisarz UE ds. zarządzania kryzysowego podkreślił, że w ostatnim czasie priorytetem stało się wspieranie ukraińskiego sektora energetycznego, który wraz z elektrociepłowniami i systemem wodociągów stał się celem Rosji. - Udało nam się podpisać z Polską porozumienia na przesył tam około 1000generatorów energii elektrycznej. Do tej pory już 1400 takich urządzeń zostało wysłanych na Ukrainę dzięki naszemu mechanizmowi ochrony ludności wUE - mówił. PAP 9 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 POLSKA I ŚWIAT • Co Elżbieta II powiedziała' Meghan Markle? Wyciekła rozmowa sprzed lat Tym razem zestrzelili wszystkie drony użyte przez Rosję Choć ukraińskiej armii udało się strącić wszystkie drony Shahed użyte przez Rosjan w ostatnim ataku, to zagrożenie wcale nie minęło - ostrzegają wojskowi Małgorzata Puzyr Londyn Królowa Elżbieta D podobno złożyła Meghan Markle zaskakującą propozycję podczas ich pierwszego spotkania. Wyciekła rozmowa monarchini z ukochaną księcia Harry’ego. Spotkanie Meghan Markle z królową Elżbietą II było podobno spełnieniem marzeń ukochanej Harry’ego. Zgodnie z fragmentem nadchodzącej książki „Elżbieta: intymny portret” autorstwa znawcy pałacu, Gylesa Bran-dretha, królowa Elżbieta miała zaskakująco nowoczesne spojrzenie na karierę aktorską Meghan. „Robiła wszystko, co mogła, aby Meghan czuła się mile widziana. Martwiła się o swoje przyszłe szczęście. Podczas ich pierwszego spotkania królowa powiedziała Meghan: »Możesz nadal być aktorką, jeśli chcesz. W końcu to twój zawód«” -czytamy we fragmencie książki. Według Gylesa Brandretha Elżbieta II robiła wszystko, by Meghan czuła się dobrze w rodzinie królewskiej Jak się okazuje, Meghan odrzuciła jednak propozycję królowej i wybrała zupełnie inną ścieżkę. Postanowiła zaangażować się w obowiązki wobec monarchii, czym zyskała dodatkową sympatię Elżbiety II. „Była gotowa pełnić królewskie obowiązki. Elżbieta była tym zachwycona. Zwłaszcza entuzjazmem, jaki Meghan okazała dla Wspólnoty Narodów, i jej zobowiązaniem, że zrobi wszystko, co będzie trzeba dla Wspólnoty Narodów” - zdradził Gyles Brandreth. Oprać. Mateusz Zbroja Kijów W nocy ze środy na czwartek siły ukraińskie zniszczyły 24 drony Shahed, czyli wszystkie, jakie według wstępnych danych zostały wykorzystane w tamtym czasie do ataku przez Rosję. Ukraińscy wojskowi przypominają, że siły rosyjskie regularnie używają irańskich dronów do ataków zarówno na cele strategiczne, jak i cywilne na Ukrainie. - W nocy z 25 na 26 stycznia okupanci wznowili ataki na Ukrainę przy użyciu dronów irańskiej produkcji Shahed-136/131. Bezzałogowe statki powietrzne zostały wystrzelone ze wschodniego wybrzeża Morza Azowskiego - poinformowano w komunikacie zamieszczonym na Telegramie. Ukraińska armia zaznaczyła, że większość dronów zestrzelono nad środkową Ukrainą. Nad Kijowem zneutralizowano około 15 bezzałogowców. Dzięki temu nie odnotowano żadnych szkód spowodowanych przez drony. - Istnieje jednak poważne niebezpieczeństwo dalszych rosyjskich ataków lotniczych i rakietowych na całym terytorium Ukrainy - przekazało ukraińskie wojsko. Irańskie drony Shahed-136 zaczęły pojawiać się na trwającej za naszą wschodnią granicą wojnie na początku września. Potrafią osiągnąć prędkość do 185 km/h, a ich zasięg lotu wynosi do 2500 km. Rosjanie regularnie używają irańskich dronów w celu niszczenia ukraińskiej infrastruktury, a maszyny są zdolne do przenoszenia głowic ważących do 50 kg. Drony są niewielkie i latają na niskich wysokościach, przez co trudno je wykryć za pomocą radarów. W nocy ze środy na czwartek Rosjanie przeprowadzili również atak rakietowy na Kijów, w wyniku którego zginęła jedna osoba, a dwie trafiły do szpitala. Jeden z pocisków uderzył w obiekt niebędący budynkiem mieszkalnym. - Obiekt, w którego ostrzale zginął człowiek, znajduje się w rejonie (dzielnicy) Hołosijiw-skim - przekazał w czwartek rano mediom mer Kijowa Witalij Kliczko. Rosyjskie bombowce strategiczne wystrzeliły w czwartek rano ponad 30 pocisków rakietowych, koncentrując atak na centralnych regionach Ukrainy - poinformował rzecznik ukraińskiego lotnictwa wojskowego pułkownik Jurij Ih-nat. Z dotychczasowych doniesień wynika, że w obwodzie odeskim uszkodzone zostały obiekty infrastruktury krytycznej. Pociski rosyjskie spadły też na obwód Winnicki. W obwodzie chmielnickim „oczekiwana jest druga fala pocisków” - ostrzegły władze regionu. PAP ARTYKUŁ REKLAMOWY____________________________________________________________________________________________________________________________'________________________________________________________________________________________________________________________________0010697500 Odkryto cząsteczki młodości! redukujące zmarszczki Polecana kuracja cząsteczkami młodości podbija serca i... twarze Polek! Badania potwierdziły, że po 2 tygodniach stosowania kremu -IN- z cząsteczkami młodości skóra jest bardziej jędrna, elastyczna i z mniejszą ilością zmarszczek. Nareszcie z przyjemnością patrzę w lustro Wiele lat prowadziłam znany gabinet kosmetyczny „Centrum Urody” więc kosme-tologię znam od podszewki. Ostatnio na spotkaniu klasowym „po latach” spotkałam moją koleżankę Annę. Wyglądała dalej prawie tak pięknie, jak na wspólnym zdjęciu maturalnym. Jak ona to robi pomyślałam. Jaki jest jej sekret? Anna opowiedziała mi o niedawno odkrytych cząsteczkach młodości oraz o nowej generacji kremie na zmarszczki. Cząsteczki młodości pobudzają produkcję naturalnego kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego w skórze. Dzięki nim skóra jest młodzieńcza, napięta i nie powstają na niej nowe zmarszczki. Dla mnie, jako doświadczonej kosmetolog to wspaniały skład i może zastąpić obstrzykiwanie skóry twarzy. Zamówiłam krem w aptece i natychmiast, gdy otrzymałam piękne pudełeczko, nałożyłam go sobie na twarz. Szybko i przyjemnie się wchłonął, pozostawiając po sobie uczucie świeżości. Skóra prawie od razu napięła się, a po dwóch tygodniach stosowania kremu nastąpił efekt podobny do liftingu. Aż nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście! Co rano patrzę w lustro z nowym optymizmem widząc swoją odmładzającą się cerę i wygląd. - Elżbieta, kosmetolos W odpowiedzi na aktualne potrzeby Pań w znanych laboratoriach kosmetologicznych powstały nowatorskie koncepcje składu i działania kremów do twarzy. Efektem badań laboratoryjnych jest wyodrębnienie biochemicznych składników zwanych cząsteczkami młodości. Nowatorski krem IV generacji *IN- z cząsteczkami młodości działa jak łagodny botoks, kolagen, elastyna i kwas hialuronowy razem wzięte. Cząsteczki młodości działają bezpośrednio na mechanizm powstawania zmarszczek, napinają skórę i ograniczają powstawanie nowych zmarszczek. Tego mi było trzeba! Mam na imię Emilia. Wychowuję z mężem dwójkę dzieci, które już trochę podrosły. Wreszcie mogę zadbać o siebie. Wybrałam się do mojej mamy zostawić dzieciaki i wpadł mi w ręce artykuł, w którym była mowa o nowej generacji kremie odmładzającym. Tego mi było trzeba! Nie wahałam się i podekscytowana zamówiłam go telefonicznie. Krem z cząsteczkami młodości od pierwszego użycia CZĄSTECZKI MŁODOŚCI 1 dzień 27 dzień świetnie się sprawdził. Moja skóra nabrała jędrności i szybko się zregenerowała. Wreszcie ponownie czuję się w pełni atrakcyjną kobietą i nawet mój mąż zauważył we mnie nowy blask. Gorąco polecam - Emilia Kożuchowicz, lat 34 10 • ZBLIŻENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 Wielkie religie dla sztucznej inteligencji Piotr Piotrowski Wiara Rozwój sztucznej inteligencji wymaga uregulowań etycznych - to wezwanie papie-źa Franciszka podczas spotkania z sygnatariuszami „Rzymskiego wezwania dla etyki sztucznej inteligencji". Reprezentują oni trzy religie abiahamowe - chrześcijaństwo, judaizm i islam oraz potentatów w dziedzinie technologii cyfrowych. W Watykanie padły ważne słowa Franciszka: - Niedopuszczalne jest, aby decyzję o życiu i losie człowieka powierzyć algorytmowi. Papież podkreślił, że sztuczna inteligencja jest coraz bardziej obecna w każdym aspekcie codziennego życia. - Wpływa na sposób, w jaki rozumiemy świat i samych siebie - dodał. Ojciec Święty zwrócił uwagę, że innowacje w dziedzinie sztucznej inteligencji powodują, iż narzędzia te w coraz większym stopniu decydują o aktywnoś-ciach człowieka, a nawet o jego decyzjach. Wyraził uznanie, że w przedsięwzięciu „Rzymskiego wezwania” solidarnie uczestniczą przedstawiciele wielkich re- ligii świata oraz mężczyzn i kobiet dobrej woli, którzy dążą do tego, aby algoretyka, czyli etyczna refleksja nad stosowaniem algorytmów, była coraz bardziej o-becna nie tylko w debacie publicznej , ale także w tworzeniu rozwiązań technicznych. -Każda o-soba powinna mieć możliwość korzystania z ludzkiego i wspierającego rozwoju, bez wykluczania kogokolwiek. Należy przy tym zachować czujność i praco-waćnad zapewnieniem, aby dyskryminacyjne wykorzystanie tych instrumentów nie odbywało się kosztem osób najbardziej wrażliwych i wykluczonych - dodał. - Wezwanie Rzymskie może być użytecznym narzędziem wspólnego dialogu między wszystkimi, w celu wspierania humanitarnego rozwoju nowych technologii. W związku z tym przypominam, że »w spotkaniu między różnymi wizjami świata prawa człowieka stanowią ważny punkt zbieżności w poszukiwaniu wspólnej płaszczyzny. Ponadto w chwili obecnej konieczna wydaje się zaktu-alizowanarefleksjanadprawami i obowiązkami w tej dziedzinie. Rzeczywiście, głębokość i przyspieszenie przemian epoki cyfro- wej rodzą nieoczekiwane problemy, które stawiają nowe wymagania przed etosem indywidualnym i zbiorowym« (Przemówienie do Zgromadzenia Plenarnego Papieskiej Akademii Życia, 28 lutego 2020 r.). Stopniowe włączanie się do inicjatywy Wezwania rzymskiego stanowi znaczący krok w kierunku promowania antropologii cedrowej, 0 trzech podstawowych współrzędnych: etyka, edukacja i prawo - podkreślił Ojciec Święty. Dlaczego Franciszek interesuje się sztuczną inteligencją? Jest zwolennikiem nowoczesności, entuzjastą postępu technologicznego, ale też stoi na straży wartości Kościoła. Od wielu lat publicznie ostrzega, że sztuczną inteligencję trzeba rozwijać, ale etycznie, zgodnie z prawami człowieka i dla dobra naszej planety. Efektem tego jest wspólne działanie Watykanu, w ramach Papieskiej AkademiiŻyda(PAV) 1 informatycznych potentatów, m.in. Microsoftu czy IBM i podpisanie 28 lutego 2020 r. „Romę CallforAIEthics”. Po sygnowaniu dokumentu abp Vincenzo Paglia, przewodniczący PAV, zapewniał, że rolą papieskiej organizacji będzie dbanie, aby nowe technologie były Papież jest zwolennikiem nowoczesności „czynnikiem autentycznego rozwoju człowieka” i pomagały wrozwoju „humanizmu dla ery cyfrowej”. Dodałteż, że potrzeba współpracy różnych podmiotów, że Watykan chce tę współpracę inspirować. Bez wątpienia dowodem na to była ówczesna obecność, atakże późniejsze spotkania papieża z Bradem Smithem, prezesem Microsoftu, o-raz Johnem Kellym ID, wiceprezesem IBM. Watykańskie wydarzenie skomentował prof. dr hab. Ryszard Tadeusiewicz, członek Polskiej Akademii Nauk, trzykrotny rektor AGH, zajmujący się od wielu lat sztucznąinteligenęją: -Papież Franciszek w tych dniach po raz kolejny okazał swoją mądrość, sięgając do moralnego fundamentu chrześcijaństwa (ale także innych ważnych religii abra-hamowych - islamu i religii żydowskiej) jako do przesłanki pozwalającej wskazać kierunki rozwoju sztucznej inteligencji zgodne z zasadami etyki, a nie z priorytetami biznesu czy polityki. Warto wspomnieć o wcześniejszych podobnych inicjatywach papieża Franciszka, który wspólnie z Szimonem Peresem i Ma-hmudem Abbasem modlił się w Watykanie o pokój w Ziemi Świętej, oraz o spotkaniu Wspólnoty św. Idziego, które także głosem papieża nawoływało do pokoju na całym świecie i ekologicznej ochrony planety. Obecne zatroskanie papieża (i przedstawicieli innych religii) o etyczne aspekty rozwoju sztucznej inteligencji, która coraz głębiej przenika do wszystkich obszarówak-tywności zawodowej i prywatnej ludzi, ma więc charakter logicznego kolejnego kroku - mówi prof. Ryszard Tadeusiewicz. Watykańską Papieską Akademię Żyda, inicjatorkę apelu, ustanowił w 1994 r. św. Jan Paweł n do prowadzenia badań nad o-chroną ludzkiego żyda i godności człowieka. W 2016 r. papież Franciszek w zakres jej działalność włączył kwestie związane z rozwojem technologii i jej wpływem na życie człowieka. Widać z tego, że obecne wydarzenie czy zainteresowanie PAV robotyką i sztuczną inteligencją nie jest czymś nowym. Cyfrowe technologie są przez nią traktowane jako narzędzia wytworzo- ne przez człowieka. Dodatkowo, członkowie PAV mają pełną świadomość tego, że żadne z dotychczasowych narzędzi nie miało tak wielkiego wpływu na żyde ludzkośd. Wielokrotnie, w wypowiedziach dla mediów, podkreślali oni, że sztuczna inteligencja ma ogromny potencjał w budowaniu dobrobytu oraz społecznego współistnienia, rozszerza zdolnośd i efektywność całej ludzkośd. Jednocześnie Al (sztuczna inteligencja - przyp. red.) może zagrażać wolności i prywatności. Akademia analizuje też, czy cyfrowe technologie, dzida technologicznych gigantów, nie stanowią zagrożenia dla ich dostępności dla wszystkich ludzi, co mogłoby pogłębić jeszcze bardziej istniejące nierówności. - Nie mamy gotowych pomysłów, jak odpowiadać na nieprzewidziane pytania, które stawia nam dzisiaj historia. Naszym zadaniem jest raczej iść razem z innymi, uważnie słuchając i starając się połączyć doświadczenie i refleksję - mówił w2020 r. papież Franciszek. Watykański dokument „Cali for Al Ethics” proponuje rozwijanie sztucznej inteligencji zgodnie z sześdoma zasadami. Trans-parentnośćtopostulat,byrezul-taty działania algorytmów Al mogły być w pełni wyjaśnione. Włączenie powinno uwzględnić potrzeby wszystkich ludzi, by mogli na równi korzystać z rozwoju. Odpowiedzialność dotyczy twórców Al - ci, którzy projektują i budują systemy Al, powinni postępować odpowiedzialnie i transparentnie. Postulat bezstronności głosi, by algoryt-my nie działały według żadnych uprzedzeń, gwarantując sprawiedliwość i ochronę ludzkiej godności. Powinny też wypeł-niaćregułęniezawodnośd, czyli działać bezbłędnie. Ostatnią zasadą jest bezpieczeństwo i prywatność - to zapewnienie, że systemy Al muszą działać w sposób bezpieczny i z poszanowaniem prywatności użytkowników. Zasady te muszą obowiązywać już na etapie projektowania każdego systemu Al. Według arcybiskupa Paglii dojdzie dzięki temu do ,Jiumanizaqi technologii, a nie technologizacji człowieka”. Prof. Ryszard Tadeusiewicz: - Komentując „Rzymskie wezwanie dla etyki sztucznej inteligencji”, chciałbym zachęcić czytelników do łatwego i wygodnego poznania odpowiedzi na pytanie, czym jest sztuczna inteligencja. Oczywiście są na ten temat liczne książki i artykuły, ale wydaje mi się, że najprzyjemniej będzie można poznać istotę sztucznej inteligencji, czytając książeczkę przeznaczoną dla młodzieży i przekazującą podstawowe wiadomości wformieblisko stu krótkich, bar- dzoprzystępnienapisanych tekstów, uzupełnionych ponad setką poglądowych obrazków. Książeczka wydana została przez oficynę wydawniczą Exit pod tytułem „Archipelag sztucznej inteligencji”. Warto sięgnąć i poczytać, żeby wiedzieć, 0 czym rozmawiamy. Wiedząc już, czym jest sztuczna inteligencja, łatwiej będzie zrozumieć powody zatroskania papieża oraz poznać motywacje, dla których z apelempapieżaomorałny nadzór nad rozwojem sztucznej inteligencji zgodzili się także przedstawiciele islamu, religii żydowskiej i chrześcijaństwa obrządku wschodniego. Warto przy okazji przytoczyć kilka ciekawych faktów z życia Kościoła, które dotyczyły Al. W listopadzie 2020 r. w ramach intencji powszechnych, czyli za co się modlić w danym miesiącu w Kościele katoliddm, Franciszek wyznaczył modły za sztuczną inteligencję. Katolicy modlili się też o to, by postęp w dziedzinie robotyki oraz sztucznej inteligencji zawsze pozostawał w służbie ludzkiego istnienia. In-tencje papieskie były i są refleksją nad aktualnymi wydarzeniami na świecie oraz efektem rozmów z osobami spotkanymi podczas jego pasterskich wizyt. Modlenie się za sztuczną inteligencję może być dziwne dla niektórych, ale papież Franciszek niejednokrotnie zabierał głos na jej temat. Nie tylko w dokumencie „Rome calls for Al Ethics”. Warto przypomnieć, że jego sy-gnowanie poprzedziła konferen-cja „Dobry algorytm”, zorganizowana przez PAV. Już W20i7r., wtrakde sympozjum „Sztuczna inteligencja: wyzwanie etyczne?” zorganizowanego przy współudziale Papieskiej Rady Kultury, debatowano nad postępem technologicznym i humanizmem. W 2016 r. gościem Papieskiej Akademii Nauk był astrofizyk Stephen Hawking, który ostrzegał przed zagrożeniami płynącymi z niekontrolowanego używania sztucznej inteligenqi. - Papież wielokrotnie apelował, żeby nie uzależniać losów ludzi od działania różnych algorytmów, a także rozwijać sztuczną inteligencję jako technikę dla ludzi, a nie technikę przeciwko ludziom. Przypomnę, że takie same apele formułował w odniesieniu do całej techniki pod koniec XX wieku święty papież Jan Paweł n, w związku z czym miałem zaszczyt w dniu 3 kwietnia 2000roku wręczyć mu insygnia doktora honoris causa AGH - uczelni technicznej, której naukowcy i studenci bardzo cenili 1 stosowali w praktyce moralne nauki Papieża Polaka. Franciszek wyraźnie zmierza w tę samą stronę - dodaje prof. Ryszard Tadeusiewicz.©® WYTNIJ I POKAŻ W APTECE -S»=g ■ CZĄSTECZKI MŁODOŚCI! Krem nowej generacji -IN- Nanoverse Peptide redukcja zmarszczek Fantastyczne właściwości Krem z cząsteczkami młodości doceniły klientki we Francji i Ui a teraz także w Polsce cząsteczki młodości = technologia MOQ22 T Krem kup / zamów W APTECE ASEPTA, sklepie zielarsko-medycznym lub tel: 61 635 08 52 oraz na: www.asepta.pro Rok założenia 1998 Tylko najlepsze produkty Uwaga promocja! Zadzwoń i podaj hasło promocyjne: SUPER EFEKT a otrzymasz specjalną zniżkę. Tylko dla czytelników. KOSZALIN/ SŁUPSK/ SZCZECIN • tygodnik jr Regionów Piątek, 27.01.2023 Z WOKANDY LUDZIE WIELKIEGO SERCA ITAKI ZAWÓD DLAMOTOFANÓW Pobity kibic wygrał proces Leśnik Marek Stasiuk I Wioletta Głowa pracuje i Cudna arkona z gryfem z policjantem, sądzi się opowiada, jak pomaga I jako asystent zdrowienia, na masce jest jedyna z komendą str. 12 ! Afryce str. 13 I Co robi? str. 14 i na świecie str. 15 Chłopak z gitarą spod Ustki zachwycił dwa miliony słuchaczy -1 to jest głos - powiedział Piotr Cugowski, juror w programie The Voice Senior, po występie Adama Wrońskiego. Inni artyści też nie szczędzili zachwytów str. 16-17 12 • Z WOKANDY Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 N ie kopie się leżącego, wie to każdy z wyjątkiem słupskiego policjanta Grzegorz Hilarecki Słupsk Podczas policyjnej interwencji na meczu zatrzymano czterech mężczyzn. Minęło ponad półtora roku. a sądy mają mnóstwo roboty i to osądzając nie kibiców, lecz mundurowych. W intemecie nic nie ginie. Ciągle można zobaczyć filmik nagrany 3 czerwca 2021 roku z zatrzymania na słupskim stadionie Łukasza Z., kibica Gryfa. Mężczyzna, chroniąc głowę, leży na asfalcie. Jest obezwładniony przez dwóch policjantów i gryziony przez policyjnego psa. Kolejny funkcjonariusz podchodzi i go kopie. Nagranie nagłośniło policyjną interwencję podczas meczu Gryfa Słupsk z Pogonią Lębork, a sprawa wróżnych odsłonach ciągnie się do dzisiaj. Pierwszą jej rundę wygrał kibic. Akt pierwszy: policjant i skopany kibic Nagranie okazało się zgubne dla kopiącego policjanta. Kibice rozpoznali go od razu, po tuszy. Następnego dnia jego nazwisko było w intemecie. Pewnie też to spowodowało, że już 4 czerwca, po nocy spędzonej na materacu w izbie zatrzymań, Łukasz Z. trafił do prokuratora. A ten wspomniał, że przez filmik jest wielkie poruszenie. Kibica prosto z prokuratury odwieziono na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Słupsku. Sprawa trafiła do bytowskiej prokuratury i znalazła swój epilog w słupskim sądzie rejonowym. Na początku stycznia tego roku warunkowo ją umorzono. Policjant przyznał się do winy. -1 wyraził skruchę - mówi skopany kibic. - Ale mnie nie przeprosił - dodaje. - Wyrok się właśnie uprawomocnił, czekam więc na pieniądze. Nie podjął jeszcze próby kontaktu ze mną w sprawie wpłaty. Sąd skazał policjanta na zapłatę Łukaszowi Z. 10 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Poza tym przez trzy lata pan C. musi uważać, by nie popełnić podobnego czynu. Krzysztof Wojdygowski, reprezentujący w sądzie słupską policję, zastrzega, że do Komendy Miejskiej Policji jeszcze nie wpłynęły dokumenty z decyzją sądu. Władze słupskiej policji wcześniej zapowiedziały, że po rozstrzygnięciu sądowym zwolnią funkcjonariusza. Zdjęcie zrobione podczas policyjnej interwencji na meczu Gryfa Słupsk z Pogonią Lębork. Ta akcja dzieje się przy budce z jedzeniem. Leżący kibic to Łukasz Z. Akt drugi: walka o godność kibica 18 stycznia w Sądzie Okręgowym w Słupsku rozpoczęła się kolejna sprawa dotycząca zatrzymania Łukasza Z. Mężczyzna tym razem postanowił walczyć o odszkodowanie od słupskiej policji. - Jestem osobą niekaraną. Szanowaną w pracy. Taką spokojną - tłumaczył na początku procesu przed sądem. Niewysoki facet w średnim wieku. Mieszka z niepełnosprawnym ojcem, którym się opiekuje. Nie wygląda na ki-bola. Jak sam mówi, jest zwykłym kibicem, żadnym ultra-sem. W dodatku pracuje w największej w Słupsku firmie ochroniarskiej. Prosi, by nie podawać nazwiska, ale pozwala pokazać swoją twarz na zdjęciach. Chodzi na mecze Gryfa w klubowej koszulce, ale nawet nie siada w sektorze zagorzałych fanów, czyli w młynie. Nie kryje, że przed meczem lubi z kolegami wypić pół piwka. I tak to wszystko miało wyglądać 3 czerwca 2021 roku. - Szedłem na mecz. Wszędzie było dużo policji. Musiałem długo czekać. Najpierw pokazać dowód, potem dać się sfotografować z dowodem. Już dawno trwał mecz, jak mnie wpuścili. W trakcie spotkania stanąłem w kolejce po kiełbaskę i piwo. Nic nie robiłem. Stałem - mówił Łukasz Z. na rozprawie. - Nagle zobaczyłem światło, na młynie odpalono race. Wtedy weszła na stadion policja. Zobaczyłem, jak rzucili się na jednego z kibiców. I wtedy zauważyłem w kordonie tego policjanta. Zachowywał się dziwnie. Jakby pobudzony był. Poruszony. Coś krzyczał w moją stronę. W tym momencie zrobiła się w ich kordonie luka, ten policjant podbiegł do mnie i uderzył pałką w głowę. Ciemno mi się przed oczami zrobiło i poczułem, że leżę na ziemi. Zobaczyłem go, jak podciąga spodnie, robi nogą zamach i czuję, jak dostaję kopniaka w głowę. Z drugiej strony inny policjant, z psem, zaszedł mnie i krzyczał: bierz go, bierz. Pies zaczął mnie za bark szarpać, a pazurem zajechał mi po ręce. Nie stawiałem oporu. Ten pierwszy policjant kolanem przycisnął moją głowę i zaczął mnie przydu-szać do ziemi. Okulary zaczęły mi pękać, to się przestraszyłem, że stracę wzrok. Zamknąłem oczy. Ten policjant nic sobie z tego nie robił. Podczas interwencji policja użyła też gazu pieprzowego. Jakby tego było mało, Łukasz Z. zeznał, że kiedy skutego prowadzono go do radiowozu, ten sam funkcjonariusz uderzył go pałką w kolano. Kibic upadł. Podnieśli goi... dostał w drugie kolano. Znowu upadł. Tego już nikt nie nagrał, ale pierwszy ze świadków, słupski prawnik i kibic, potwierdził, że widział, jak policjant uderzył prowadzonego kibica. Nie jest jednak w stanie potwierdzić, kto konkretnie wymierzył cios. Łukasz C. był jednym z czterech zatrzymanych podczas policyjnej interwencji na stadionie. Odwieziono go do komendy. Tam kazano mu się rozebrać. Skoro miał obrażenia, policjanci musieli mu zrobić dokładnie zdjęcia, gdy był rozebrany do naga. Protokół, jak mówił w sądzie, podpisywał, mając skute ręce. Zresztą co za różnica, co tam funkcjonariusze napisali, skoro miał ciągle w oczach gaz pieprzowy, a nie dostał mydła, choć prosił o pomoc, bo bolały go oczy. Nie wiedział też, do kogo ma zadzwonić, choć mógł wykonać jeden telefon. Nie chciał budzić matki w środku nocy, by jej nie denerwować. Dopiero rano dostał herbatę, kromkę suchego chleba i plasterek wędliny. Jak się wtedy czuł? Mówi, że fatalnie, z ranami i bólem. W takim stanie odwieziono go do prokuratora. Stamtąd na SOR. Pielęgniarka odesłała go do domu. Sąsiad przywiózł go z powrotem po kilku godzinach, bo mdlał. Dopiero wtedy udzielono mu pomocy. Teraz za to wszystko chce 15 tysięcy złotych odszkodowania. Reprezentujący słupszcza-nina w sądzie mecenas Bartłomiej Tutak złożył wniosek, by kwotę tę zapłaciła Komenda Miejska Policji w Słupsku. Krzysztof Wojdygowski, pełnomocnik słupskiej policji, nie zgadza się z tym i wskazuje, że płatnikiem w takich sprawach zgodnie z orzecznictwem powinien być Skarb Państwa bez wskazywania, kto konkretnie. Rozpoczęty dopiero co proces nie zakończy się szybko. Krzysztof Wojdygowski wniósł nie tylko o oddalenie pozwu w całości, ale i o przesłuchanie kilkunastu świadków - policjan- tów dokonujących interwencji na stadionie i czynności w komendzie z zatrzymanym, oraz ich szefów. Dodajmy, że mecz był nagrywany, a monitoring na słupskim stadionie jest idealnej jakości. Sprawę prowadzi sędzia Jarosław Turczyn, który przesłuchania kolejnych świadków zaplanował na marzec. Akt trzeci: policja kontra kibice Tymczasem Łukasz Z. też ma postawione zarzuty - czynnej napaści na policjanta. Ochroniarz wciąż musi co poniedziałek stawiać się w komendzie policji na tak zwany dozór. Ma z tego powodu problemy w pracy. Tu warto przypomnieć, jak wyglądała ta interwencja w policyjnych komunikatach. Mecz Gryfa z Pogonią zabezpieczało około 200 funkcjonariuszy, w tym policjanci z gdańskiego oddziału prewencji. Interweniowali oni w doliczonym czasie gry. Według relacji świadków doszło do zatrzymania jednego z kibiców, który chciał się oddalić za potrzebą. Część widzów wybiegła wtedy z sektora. W kierunku policjantów poleciały różne przedmioty. Policja odpowiedziała miotaczami pieprzu. W tym samym czasie na sygnale przybyły posiłki. Kordon policyjny ruszył w stronę kibiców. KMP Słupsk informowała po meczu, że zatrzymała czterech mężczyzn w związku z podejrzeniem zakłócania porządku publicznego i czynnej napaści na funkcjonariuszy (ten zarzut usłyszało dwóch kibiców, w tym pan Łukasz). Akt czwarty: skuty świadek To nie koniec. Przed Sądem Okręgowym w Słupsku toczy się jeszcze inny proces, w którym drugi zatrzymany na meczu kibic domaga się od policji odszkodowania w wysokości 30 tys. zł. Spędził na komisariacie całą noc, w sumie kilkanaście godzin, chociaż nie postawiono mu zarzutów. Co więcej, przez długi czas był w kajdankach, do których... nie było kluczyków. Takiego skutego przesłuchano go w charakterze świadka, po czym wreszcie rozkuto i wypuszczono. Stadionowy monitoring pokazał, że mężczyzna nie zrobił nic, co uzasadniałoby jego zatrzymanie. Potwierdził to sąd, uznając je za niesłuszne i niezasadne. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 13 Najpierw była jedna paczka z jedzeniem. A potem zadziały się sprawy cudowne Marek Stasiuk z żoną Joanną, której imię nosi klinika w Kimbanseke - Nasza złotówka w Kongo warta jest ludzkie życie - mówi Marek Stasiuk Rajmund Wełnie Szczecinek Rozmowa z Markiem Stasiukiem ze Szczecinka, wolontariuszem pomagającym mieszkańcom Demokratycznej Republiki Konga. Jest pan rzecznikiem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinku, a po pracy znajduje czas, aby pomagać innym i to na krańcu świata. Jak to się zaczęło? Od działań lokalnych. W Lasach Państwowych po godzinach pracy od lat prowadzę z przyjaciółmi akcję „Dar serca”. Staramy się pomagać osobom niepełnosprawnym, chorym lub samotnym. Ze służ bą więzienną z Czarnego zorganizowaliśmy na przykład dwa koncerty dla niewidomych dzieci w Laskach i dla pacjentów z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Udało się także zorganizować Dzień Dziecka i pokazy pracy leśników. Wielokrotnie zbieraliśmy różne dary wśród pracowników szczecineckiej dyrekcji Lasów, szukaliśmy sponsorów i przekazywaliśmy pomoc do szpitala w Szczecinku, hospicjum w Darłowie i wielu innych miejsc. Zawsze znajdzie się ktoś potrzebujący, a naszą rolą jest to dostrzec i zorganizować pomoc. Zaczęło się to jakoś w roku 2016 i rozwijało pięknie do czasów pandemii. Obostrzenia sanitarne zastopowały wiele działań, ale powoli staramy się „Dar serca” odbudowywać. Jak trafił pan na ślad potrzebujących w Afryce, w Demokratycznej Republice Konga, której większość z nas pewnie nie znalazłaby na mapie? Działam w Kościele zielonoświątkowym „Betel” w Szcze-cinku. Nasza wspólnota jest zorganizowana tak, że każdy wiemy ma swoje zadanie. W kościele gram na gitarze i śpiewam. To jest moja służba muzyczna. Z kolei jako kaznodzieja służę słowem. Dodatkowo organizuję wsparcie od członków Kościoła dla potrzebujących z Afryki. Robię to od 3,5 roku, kiedy za pośrednictwem mediów społeczno-ściowych zwrócił się do mnie o pomoc pastor Jeremie Ma-ftita Mingi z Demokratycznej Republiki Konga. Dlaczego pastor, którego pan na oczy nie widział, wzbudził zaufanie? Osoba wierząca powie „Boże wskazanie”. Po prostu wiedziałem, że ten człowiek szczerze potrzebuje pomocy. Namierzył mnie jakoś przez internet, może wyczytał coś 0 naszych akcjach, bo przecież podawałem na portalu spo-łecznościowym takie informacje. Odpowiedziałem pozytywnie na jego prośbę, bo w duchu wiedziałem, że tak ma być. Co nie znaczy, że jakoś nie starałem się zweryfikować pastora i tego, kim jest. 1 jak to sprawdzić na odległość? Jeremie napisał, że mieszka w Kinszasie, stolicy DRK, a właściwie na jej obrzeżach, w dzielnicy biedoty Kimbanseke. W betonowym baraku pokrytym blachą, bez podłogi i mebli. Tych baraków są tam dziesiątki tysięcy. Z góry wygląda to jak mrowisko. Dodam, że w Kinszasie mieszka kilkanaście milionów ludzi, a na peryferiach kilka. A jak sprawdziłem pastora? W DRK mówią w języku francuskim, którego nie znam. Pomaga mi jednak aplikacja-tłu-macz. Po miesiącu, dwóch rozmów z pastorem za jej pomocą zadzwoniłem do szkoły, która znajduje się obok jego domu. Choć szkoła to za dużo powiedziane. Jeden większy barak, jakieś pomieszczenie jako sekretariat, komputer. Uczą w niej rodzice. Ale najważniejsze, że była oficjalnie zarejestrowana. Od słowa do słowa potwierdzili mi, że Jeremie jest, naucza, działa, stara się pomagać, a jego dziecko nawet do tej szkoły uczęszcza. O co prosił pastor Jeremie? 0 modlitwę i jedzenie dla dzieci. Bywało, że jedli co trzeci dzień. Kiedy nie mieli co jeść, pili gorącą breję przypominającą herbatę. Spali na klepisku, a kiedy chorowali, musieli radzić sobie sami. Służba zdrowia na obrzeżach nie funkcjonuje. Dużo się modlili. Kościołem dla tej społeczności kilkudziesięciu osób był mały placyk pod drzewem, z pastorem Jeremiem, który nauczał z podartej Biblii leżącej na kłodzie drewna. Jest niepełnosprawny. Kuleje. To pozostałość po chorobie z czasów dzieciństwa. Ma żonę 1 troje dzieci, w tym dwoje adoptowanych. Wysłanie żywności do Afryki to chyba dość skomplikowane i kosztowne? Tak, i, jak się szybko okazało, na małą skalę zupełnie nieopłacalne. Wtedy sytuacja Jeremiego tak mnie poruszyła, że z własnych pieniędzy zacząłem kupować żywność i ją wysyłać. Sęk w tym, że wysyłka paczki wartej 1,2 tys. zł kosztowała 1,6 tys. zł. Co gorsza, agencja, która przesyłkę miała wydać, zażądała od pastora dodatkowo 100 dolarów. Uznałem więc, że lepiej tam przesyłać pieniądze. Dzięki temu na święta moi podopieczni mogli po raz pierwszy od kilku lat zjeść mięso. Wysyłałem pieniądze, za które pastor kupował głównie żywność. Wszystko dokumentował, przesyłał rachunki, filmy z zakupów. Potrzeby są ogromne, wiedziałem, że sam tego nie udźwignę, i zacząłem się rozglądać, jak pozyskać fundusze na tę pomoc, a przede wszystkim sprawić, aby zamiast ryby dać i wędkę. Początkowo ze wsparciem mszyli członkowie naszego Kościoła w Szczecinku. Dzięki temu udało się wysłać do szkoły paczkę z przyborami szkolnymi i zabawkami. Radość w Kimbanseke była przeogromna. Kiedy ogłosiłem zbiórkę, działy się rzeczy cudowne. Jednego dnia modliłem się o konkretną sumę, a następnego tyle właśnie otrzymywałem, bo czas naglił, a moi podopieczni cierpień z niedostatku. Bóg potwierdzał nasze działania znakami. Kościół w Kongo odwdzięczał się postem i modlitwą w naszej intencji. To bardzo poruszało nas wszystkich. Ludzie, którzy mają tak niewiele, potrafili jeszcze pościć, by ofiarować coś od siebie za naszą hojność. Takie duchowe dary otrzymywaliśmy często. My w zamian wysłaliśmy do pastora kilkadziesiąt egzemplarzy Biblii. Cała społeczność tamtejszego Kościoła nie posiadała się z radości. A jak wyglądała ta „ryba”? Brakowało im miejsca na spotkania, na modlitwę, na posiłek, który jedli na ziemi - dosłownie. Poprosiłem więc różne fundacje w Polsce o wsparcie w budowie świetlicy, schronienia dla dzieci. Pokazywałem, co do tej pory zrobiliśmy, zdjęcia, dokumenty. Z wielu instytucji na moje pisma odpowiedziała Polska Fundacja dla Afiyki z Krakowa. Napisałem projekt, spodobał się. To już wymagało pewnych zabiegów formalnych, bo przecież fundacja nie da pieniędzy osobie prywatnej. W DRK założyłem organizację pożytku publicznego FOJEMA, która została zarejestrowana i oficjalnie działa, a której jestem wice-z prezesem. Dzięki temu Polska 1 Fundacja dla Afiyki mogła “ przelać pieniądze. Zbudowali-| śmy tę świetlicę. Nadzorowa-g łem budowę mimo odległości. < To wymagało cierpliwości. 2 Godziny rozmów telefonicznych i wideo, bez znajomości języka, przy pomocy aplikacji. Całość kosztowała około 20 tys. zł. Na nasze warunki to niewiele, tam powstało coś namacalnego. Na tyle udanego, że Fundacja - kiedy wysłałem im rozliczenia - wyszła z propozycją zrobienia kolejnego projektu. I co to było? Właśnie rzeczona „wędka”, z czyń stworzenie sklepu, z któ-| rego dochód pozwalałby się ^ utrzymać tej społeczności. | Chodziło o to, by sami stanęli g na nogi. Za 30 tysięcy zł wyna-« jęliśmy lokal, kupiliśmy wy-2 posażenie i towar. Pastor zatrudnił ludzi. I ten sklep działa już od dwóch lat, zarabia na siebie i wspomaga całą dzielnicę. Z dochodów sklepu pastor przygotował świąteczne paczki dla dzieci i seniorów. W tym czasie poprzez Kościół zielonoświątkowy złapaliśmy też kontakt z wioską w Ugandzie, w której brat Robert prowadzi misję dla sierot. I tak powstał pomysł wybudowania sierocińca. Polska Fundacja dla Afryki sfinansowała projekt, który napisałem. Poprzez FOJEMA złożyliśmy dokumenty. Sierociniec powstał w niecałe pół roku. Dziś mieszka tam 40 dzieci. A to nie koniec... Kolejną sprawą do załatwienia była poprawa opieki medycznej. Choroby dziesiątkują Kongijczyków. Dur brzuszny, malaria, infekcje. Banalne z naszego punktu widzenia, tam śmiertelnie groźne. Napisałem wniosek o dofinansowanie budowy kliniki w Kimbanseke. Projekt kosztował ponad 120 tys. zł. Znów niezawodna Polska Fundacja dla Afryki wyłożyła pieniądze na budowę. Efekty przerosły oczekiwania. Budynek stoi, ma gabinety lekarskie, w których przyjmują miejscowi medycy, wykonują zabiegi. Miej- scowi nazwali klinikę imieniem mojej żony Joanny, która od lat wspiera mnie w tej działalności. Zresztą nasze rodziny, moja i Jeremiego, się zaprzyjaźniły. Piszemy do siebie. Żona pastora, Bambi Bi-tota, także jest dla niego ogromnym wsparciem. W DRK nie ma służby zdrowia, ubezpieczeń zdrowotnych w naszym rozumieniu. Za wszystko musi zapłacić pacjent. Dodatkowo działają tam mafie. Bieda przyczynia się do wzrostu przestępczości. Czasami pięć euro jest ceną czyjegoś życia, tego, że lekarz wykona zabieg, podłączy kroplówkę. Na dziś klinikę stać, aby opłacić lekarza, który tam codziennie przyjmuje pacjentów, odbiera porody. Pracują tam także pielęgniarki. Mamy w planach poszukać funduszy na leczenie chorych, których nie stać na opłacenie wizyty. Właśnie uruchomiliśmy w klinice aptekę i zamontowaliśmy panele solame. Planujemy zakup karetki. Od paczki z żywnością do kliniki. Długą drogę przebyb-ście. To chyba pana napędza do dalszych działań? To prawda, czuję ogromną radość, że mogliśmy tym ludziom pomóc. I pastor Jeremie, kiedyś sam w potrzebie, dziś może pomagać innym. Zgłaszają się do niego ludzie z całej okolicy. Kościół w Kinszasie zmienił nazwę z Kościoła Wiary i Cudu na Miasto Laski, bo wierzą, że spotkała ich łaska Boża, dzięki której mogą nie tylko utrzymać swoją społeczność, ale i wspierać innych. Nie korciło pana, by pojechać do Afryki i na miejscu zobaczyć, jak to działa? Pomysł i chęci są, ale jak mam wydać 10 tysięcy złotych na podróż w obie strony, to wolę je przeznaczyć na jakiś konkretny projekt. Na przykład zakup kawałka pola pod kukurydzę, z którego utrzyma się kilkanaście rodzin. Po prostu czekam na odpowiedni czas. Wierzę, że taki dogodny moment przyjdzie i pojadę. A gdzie mogą się zgłaszać osoby, instytucje, firmy chcące was wesprzeć w działaniu? Zapraszam na mój profil na fa-cebooku i do bezpośredniego kontaktu. Można także napisać do samego pastora Jeremiego Mafuty Mingi. ©® 14 • KU POKRZEPIENIU SERC Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 Z panią Wiolettą dojedziesz prosto do zdrowia. Bez przesiadek Wioletta Głowa jest asystentką zdrowienia. Rozwija swoje kwalifikacje - jest na kursie terapeuty środowiskowego. Pomaga pacjentom i walczy o to, by społeczeństwo nie stygmatyzowało osób w kryzysie psychicznym Joanna Krężelewska Koszalin Asystent zdrowienia to zawód nowy. Taka osoba stanowi pomost między pacjentami psychiatrycznymi a lekarzami Niesie pomoc, bo sama kiedyś takiej potrzebowała. Właśnie minęły dwa lata od czasu, gdy Wioletta Głowa rozpoczęła pracę jako asystentka zdrowienia. Lat temu 17 mieszkała w Poznaniu. Pracowała na stanowisku kierowniczym w firmie, która spełniała marzenia o... podróżach. Wycieczki, hotele, słońce, plaża -pani Wiola wysyłała klientów na fantastyczne wczasy. Do czasu kryzysu. -1 pierwszej diagnozy. Było to zaburzenie afektywne dwubiegunowe - mówi Wioletta Głowa. Wyprawa do piekła i z powrotem - Trafiłam do szpitala. Najpierw raz, później drugi. Podczas pierwszej hospitalizacji przypomniały mi się wszystkie filmy o szpitalach psychiatrycznych. To, co zrobiłam, można nazwać autostygmatyzacją. Byłam przekonana, że jestem osobą, którą należy odizolować. Odrzucić. Dziś moje życie, moje doświadczenia to dowód, że byłam wbłędzie. Pomagając innym, właśnie to pokazuję. Pani Wioletta straciła pracę. Wróciła do rodzinnego Koszalina i zamieszkała z rodzicami. Tu, po kilku latach, rozpoznanie jej zaburzenia zostało zmienione. - Na schizofrenię parano-idalną, bo wśród objawów były urojenia i lęki - mówi otwarcie. Mijały lata leczenia. Walki o siebie. Panią Wiolettę odwiedzał w domu mobilny zespół leczenia środowiskowego. - Podczas jednej z rozmów padła propozycja pracy w zawodzie asystenta zdrowienia. Nie wiedziałam wtedy, o czym w ogóle rozmawiamy. Odwiedził mnie Jakub, który był j ?dną z pierwszych osób tym się parających. Przez trzy miesiące zastanawiałam się, czy dam radę. Jasne, ktoś dostrzegł we mnie potencjał i było to bardzo miłe. Ale czy byłam w stanie podołać obowiązkom, zmierzyć się z odpowiedzialnością? Moje wątpliwości rozwiała rozmowa z dr Izabelą Ciuńczyk, szefową Centrum Zdrowia Psychicznego MEDi-SON w Koszalinie. Rozmawiałyśmy o nowych projektach, urzekło mnie jej zainteresowanie i otwartość. I potężne wsparcie. Wioletta Głowa skończyła półroczny kurs asystenta zdrowienia prowadzony przez ekspertów z Krakowa. I tak, jak kiedyś spełniała marzenia klientów o podróżach, tak dziś pomaga spełniać marzenia pacjentów o zdrowieniu i przezwyciężeniu kryzysu. Z asystentem za przewodnika Asystent zdrowienia jest zawodem w opiece psychiatrycznej i terapeutycznej raczkującym. To jednocześnie zawód niszowy, choć wszelkie argumenty przemawiają na rzecz jego popularyzacji. Pracować na tym stanowisku może zostać osoba, która sama doświadczyła kryzysu psychicznego, pokonała go, a później ukończyła specjalistyczne szkolenie. W Środkowopomorskim Centrum Zdrowia Psychicznego MEDiSON w Koszalinie pracuje trzech asystentów zdrowienia. - To nasz sztandar, nasi rycerze Jedi - podkreśla psycholog Wojciech Gliński, koordynator Zespołów Leczenia Środowiskowego w Centrum, nawiązując do „Gwiezdnych wojen”. - Jestem przekonany, że powinni pracować w każdej placówce zdrowia psychicznego. Dają chorym przykład, że możliwe jest wyjście z domu, aktywizacja społeczna i zawodowa, niezależność ekonomiczna. Pokazują, że można odzyskać utracone poczucie wartości, odzyskać znajomych i poznać nowych, poczuć w życiu sprawstwo, a nie tkwić w przekonaniu, że jesteśmy zależni od choroby. Pokazują innym pacjentom, że można w siebie uwierzyć. Dają wiarę, nadzieję i pomagają przejść na Jasną Stronę Mocy. Droga przez lęki Pani Wioletta z jednej strony, dzięki własnym doświadczeniom, pomaga personelowi lepiej zrozumieć pacjenta, jego ograniczenia, możliwości oraz potrzeby w procesie leczenia. Z drugiej - potrafi spojrzeć na różne kwestie z perspektywy użytkownika opieki psychiatrycznej. Towarzyszy pacjentowi i jego bliskim, wspiera ich i dzieli się tym, co sama przeżyła. - Kiedy zaczynam pracę z pacjentem, najpierw mówię o sobie. W tym momencie możemy zobaczyć, na ile współgramy, współbrzmimy. Otwarcie mówię o tym, jak długo się leczę, co w procesie zdrowienia działo się z moją rodziną, z bliskimi. Mówię, jak sobie radziłam, ale też, z czym sobie nie radziłam. Zdrowienie to sinusoida. Dobry czas przeplata się z gorszym. Ważne jest, by umieć to zaakceptować - opisuje asystentka zdrowienia. Pacjenci mają wiele pytań, a znaczna ich część dotyczy farmakoterapii. - Czy leki ich zmienią, czy będą je brać do końca życia. Bardzo często pojawia się wtedy uczucie paniki, co dodatkowo zaburza ocenę, jak lek wpływa na pacjenta - wskazuje nasza rozmówczyni. Oprócz doświadczenia kryzysu, pacjentom towarzyszy strach. O pracę, szkołę, rodzinę. - Boją się stygmatyzacji ze strony otoczenia. Niestety, piętnowanie osób z zaburzeniami psychicznymi jest zjawiskiem powszechnym. Staram się zrobić wszystko, by z tym zjawiskiem walczyć. Kluczem do tego jest wiedza. Boimy się tego, czego nie znamy - tłumaczy Wioletta Głowa. Koszalinianka trwa przy chorej osobie, by czuła się ona bezpieczna. - Mówię otwarcie, że ścieżka ku zdrowieniu to droga karko- łomna, wymagająca cierpliwości. Ale jest możliwa. Ważne jest zbudowanie nowego punktu odniesienia dla swojego życia - akcentuje. Bo często pacjenci proszą 0 gotowe remedium na kryzys. - To nie jest możliwe. Mogę pomagać, ale nie podejmę za kogoś decyzji. Mogę pewne tylko tematy naświetlić. Wiem, jak boli utrata pracy. Wiem, jak jest trudno zdecydować, co dalej. Wiem, czym jest utrata samodzielności po tym, jak robiłam karierę i podróżowałam po świecie. Wiem, ile lat może trwać sklejanie siebie. I wiem, jak cudowny jest powrót do życia. Paradoksalnie dziś moja choroba jest zasobem. Doświadczeniem, które daje mi pracę. Zrozumienie tego przewartościowało spojrzenie na chorobę. Byłam zamknięta w domu, a praca dała nowy rodzaj doznań, związany z kontaktem z innymi ludźmi, którzy są życzliwi i pomocni - dodaje Wioletta Głowa. Jazda bez barier Pani Wiola pracuje na trzy czwarte etatu. Aspekt materialny jest ważny - zarabia na siebie. To dało jej odwagę, by wrócić do relacji z bliskimi. W rozmowie z nią uderza nas coś wyjątkowego w dzisiejszych czasach - posługuje się nie tylko nienaganną, ale wręcz poetycką polszczyzną. - W chorobie miałam sporo czasu na czytanie. Zdecydowałam się pójść na studia doktoranckie z literaturoznawstwa -mówi, uśmiechając się. - Doświadczenie chorowania i zdrowienia dało mi więcej pewności siebie-dodaje. Z tą pewnością siebie podąża dziś za pacjentami. Ona 1 pozostali asystenci. Każdy z nich ma inne doświadczenia - depresja, lęk, utrata bliskiej osoby. Pacjenci mogą w nich znaleźć lustro, a to, co zobaczą, może być szansą. Poczuciem, że im też się uda. - Asystent zdrowienia jest trochę jak krwiodawca. Dając cząstkę siebie, pompuje w pacjentów nadzieję. Edukuje, podpowiada. Nawiązuje kontakt bez barier. Pacjent wie, że rozmawia z osobą, która doświadczyła czegoś podobnego, czego on właśnie doświadcza. Łatwiej mu się wtedy otworzyć i skomunikować. Dla nas, psychologów i lekarzy, refleksje asystentów zdrowienia są bardzo cenne - podsumowuje psycholog Wojciech Gliński. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 GRATKA DLA MOTOFANÓW • 15 Z gryfem na masce. Jedyny taki na świecie Marek Jaszczyński Szczecin Był gwiazdą międzynarodowej wystawy, przetrwał wojnę, potem popadł wruinę.Au-to uratował kolekcjoner. Dziś jest ono perełką na wystawie Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie. W październiku 1936 roku zakłady Stoewera miały nowego dyrektora generalnego - Karla Trefza. Emil Stoewer, który z bratem prowadził fabrykę Stoewer-Werke AG w Szczecinie, odszedł po awanturach o Stoewera V5.0 co chodziło? Hitlerowcy nie chcieli wspomagać firmy produkującej auta z przednim napędem. Wehrmacht wolał samochody z napędem na tylną oś. Nowy dyrektor zdecydował 0 wprowadzeniu nowych modeli, które zastąpiły przestarzałego Greifa V8. W lutym 1937 roku zaprezentowano dwa samochody: sedina i arkona. Pierwszy ochrzczony został na cześć alegorycznej postaci z pomnika Ludwiga Manzla, odsłoniętego w 1898 r. na placu Tobruckim, drugi - od przylądka na Rugii. Nowe modele zostały pozbawione wielu cech wyszukanej elegancji, którą szczyciły się wcześniejsze luksusowe modele Stoewerów. Były to po prostu solidne samochody użytkowe, z nadwoziami pozbawionymi zbędnych ozdób i skromnymi wnętrzami. Różniły się przede wszystkim silnikami: sedina była napędzana czterocylindrowym, arkonę wyposażono w rzędowy sześciocylindrowy. Samochody były niezawodne, starannie wykonane, ale nie cieszyły się wielkim wzięciem. W zwiększeniu sprzedaży nie pomogła prezentacja na międzynarodowej wystawie motoryzacyjnej (IAMA) w Berlinie w 1939 roku. Siłą rzeczy wyprodukowano ich niewiele: arkony - 210, sediny - 980 egzemplarzy. Podróż do Ameryki i z powrotem Stoewer arkona z sześcioosobowym nadwoziem typu phaeton (inaczej tourer, otwarty dach, dwa siedzenia), który jest w Muzeum Techniki 1 Komunikacji w Szczecinie, brał udział w berlińskiej wystawie. Prezentował go sam Karl Trefz. Po II wojnie światowej samochód trafił do amerykańskiej strefy okupacyjnej i został wywieziony do USA. Pod koniec XX wieku niszczał na wschodnim wybrzeżu Stanów. - Kupiłem go w 1999 roku -wspomina Manfried Bauer, założyciel Muzeum Stoewera i były właściciel arkony. - Re- stauracja w świetnym warsztacie, w firmie Wernera Zinke ze Zwolnitz, trwała ponad cztery lata. W 2009 roku pokazałem arkonę na międzynarodowych targach motoryzacyjnych we Frankfurcie nad Menem. Historia zatoczyła koło i dokładnie 70 lat po wystawie w Berlinie stoewera znów podziwiała targowa publiczność. W 2019 roku Bauer sprzedał swoją kolekcję szczecińskiemu muzeum. Eksponowana w nim arkona phaeton jest jedynym zachowanym egzemplarzem na świecie. Samochód jest sprawny, dopuszczony do ruchu w Niemczech. Klasyfikacje Renowacja pozwoliła na zaklasyfikowanie pojazdu przez rzeczoznawców do klasy A/3 (egzemplarz fabryczny, bez przeróbek i modyfikacji, po kompleksowej restauracji przywracającej stan pierwotny). Klasyfikowano go według kryteriów FIVA (Fédération Internationale des Véhiculés Anciennes), organizacji zrzeszającej stowarzyszenia zajmujące się pojazdami zabytkowymi, w tym Polski Związek Motorowy. Nasz stoewer arkona należy do grupy wiekowej post vintage, która obejmuje pojazdy wyprodukowane pomiędzy l stycznia 1931 roku a 31 grudnia 1945 roku. Stan zachowania zaklasyfikowano jako 2,22. Sama dwójka oznacza, że auto jest w stanie bardzo dobrym, z nieznacznymi śladami zużycia eksploatacyjnego. Jako że arkona nie ma „czystej dwójki”, podchodzi też pod definicję klasy 3: „auto jest w stanie dobrym, ze śladami zużycia eksploatacyjnego odpowiadającego okresowi 4-5 lat właściwej eksploatacji; może wykazywać relatywnie nieistotne wady”. Egzemplarz cenny, bo rzadki, ale ile kosztuje? John M. Stanley, kolekcjoner samochodów stoewer z Australii i badacz historii firmy, podaje na swojej stronie internetowej, że do dzisiaj zostało odnalezionych i zidentyfikowanych zaledwie sześć aut typu arkona. To on potwierdził, że ta znajdująca się w szczecińskim muzeum jest jedyną z nadwoziem phaeton i to właśnie ona była eksponowana na wystawie w Berlinie w 1939 roku. W Polsce w rękach prywatnych kolekcjonerów znajduje się kilkanaście samochodów różnych marek z epoki z nadwoziami typu tourer. Tak mało, bo w końcu lat trzydziestych w Europie produkowano je rzadko, z przeznaczeniem Manfried Bauer, założyciel Muzeum Stoewera, który w 2019 r. sprzedał swoją kolekcję Szczecinowi. Na masce arkony uwagę zwraca srebrny gryf na szczególne okazje, gdyż do codziennego użytkowania średnio się nadawały z powodu braku bocznych, wysuwanych szyb. Większość obecnych dzisiaj na rynku samochodów z lat trzydziestych z nadwoziami tourer to samochody amerykańskie. Wartość arkony szczecińskie muzeum kilka lat temu konsultowało z krajowymi kolekcjo- nerami i restauratorami pojazdów zabytkowych. Po tych rozmowach rzeczoznawca uznał, że należy podnieść wycenę auta jako unikatu o 30-50 procent. Wtedy też na stronach internetowych prewarcar.com oraz mobile.de ekspert znalazł dwie oferty sprzedaży porównywalnych pojazdów wyprodukowanych w latach 1930-1939, wypo- sażonych w otwarte nadwozia typu tourer-phaeton: aubum 8-101 phaeton z 1933 roku, oferowany za 144.500 euro, oraz Cadillac 355D phaeton z 1935 roku, oferowany za 189.500 dolarów. Po przeliczeniu, według średnich kursów NBP, średnia cena ofertowa wynosiła wtedy 667 tysięcy zł. Obecnie jest ona na pewno wyższa. ©® Skromna deska rozdzielcza w arkonie Stoewer arkona ze szczecińskiego muzeum techniki w całej okazałości. Za nim stoewer sedina DANE TECHNICZNE Nadwozie: phaetontourer. Liczba miejsc: 6. Liczba drzwi: 4. Kolor: granatowy błotniki czarne. Silnik: rzędowy czterosu-wowy, sześciocylindrowy 0 mocy 80 KM przy 3200 obr./min. Zapłon: bateryjny rozdzielacz Bosch. Zasilanie: gaźnikowe, dwa gaźniki solex 30 BFLV. Smarowanie: ciśnieniowe, z pompą zębatą, łożyska główne ślizgowe. Układ chłodzenia: cieczą, z obiegiem wymuszonym pompą napędzaną paskiem klinowym od wału korbowego. Przeniesienie napędu: sprzęgło tarczowe suche, skrzynia biegów o czterech przełożeniach, przekładnia główna stożkowa z mechanizmem różnicowym, tylny most napędowy sztywny, napęd na koła tylne. Zawieszenie przednie: niezależne, na poprzecznym resorze piórowym 1 wahaczach poprzecznych, amortyzatory hydrauliczne, ramieniowe. Zawieszenie tylne: zależne, most sztywny na podłużnych resorach piórowych, amortyzatory hydrauliczne, ramieniowe. Układ kierowniczy: trapezowy, przekładnia ślimakowa. Układ hamulcowy: hydrauliczny, bębnowy, działający na koła obu osi, hamulec pomocniczy mechaniczny, działający na koła osi tylnej. Oświetlenie: główne i pomocnicze elektryczne z reflektorami oraz światłami pozycyjnymi firmy Bosch. Deska rozdzielcza: prędkościomierz z drogomierzem oraz zespolony wskaźnik poziomu paliwa i ciśnienia oleju firmy VDO, zegar firmy Koehler. Tarcze kół: pełne, tłoczone z blachy stalowej, mocowane do piast pięcioma śrubami. Podwozie: na stalowej ramie nośnej spawanej z rur o przekroju owalnym. Rozstaw osi: 3,35 m. Rozstaw kół: 1,44 m. Wyposażenie: dwa koła zapasowe zamontowane we wnękach przednich błotników. Ciężar: 1820 kg. Prędkość maksymalna: 120 km/h. 16 • OKLASKI Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 Niemen postawi! mu drinka, a on Mecowi kupił carmeny. Oto gwiazda The Voice Senior Śpiewał jako dziecko, potem jako marynarz, więc śpiewa także jako emeryt Bogumiła Rzeczkowska Ustka Czwarta edycja The Voice Senior. Na scenie Adam Wroński z Osiedla Przewłoka pod Ustką. Emeryt. Dwumilionowa publiczność na widowni i przed telewizorami szaleje. Jurorzy także. Adam Wroński zakwalifikował się do programu The Voice Senior jako jeden z 40 uczestników. W sobotę, 21 stycznia, TVP2 wyemitowała kolejny odcinek Przesłuchań w ciemno z jego udziałem. Ten etap muzycznego talent show został nagrany latem. Występ Adama Wrońskiego zakończył się owacjami na stojąco. Wokalista przeszedł do następnego etapu za sprawą wszystkich jurorów. Solista wybrał przepiękną piosenką Dżemu „Sen o Victo-rii”. I trafił w dziesiątkę! Nie próbował naśladować znakomitego Ryszarda Riedla, ale swoją interpretacją z rewelacyjnym finałem sprawił, że utwór ten zabrzmiał na nowo. I to jest głos! Jako pierwszy z trenerów odwrócił swój fotel Piotr Cugowski, choć chwilkę wcześniej obawiał się o nerwy uczestnika programu. Sekundę później zrobiła to Maryla Rodowicz, a następnie Alicja Węgorzewska. Najdłużej z decyzją czekał Tomasz Szczepanik, ale to właśnie jego drużynę wybrał wokalista, choć Piotr Cugowski nie ukrywał, że zabiega o Adama Wrońskiego. - To jest głos! I to jest głos! -Piotr Cugowski nie krył zachwytu. - Wierzyłem w to, że opanujesz nerwy i tak też się stało. Zaśpiewałeś znakomicie. Jesteś kawałem głosu i należysz do elity uczestników tutaj. - Ktoś kiedyś powiedział, że ptak, który siedzi na gałęzi, nie boi się, że spadnie, nie dlatego że nie ufa tej gałęzi, ale dlatego, że nie ufa tym skrzydłom. Jesteś mocnym, artystycznym ptakiem, który rozwija swoje skrzydła, aby lecieć wysoko. Jesteś artystyczną duszą - zwrócił się do Adama Wrońskiego Tomasz Szczepanik. Wykonawca jako trenera wybrał Szczepanika, ale najpierw wytłumaczył się z tej decyzji, kierując słowa do Cugowskiego: - Proszę mnie nie zrozumieć źle, ja wszystkie pana piosenki śpiewam razem z panem, natomiast bardzo zainspirowała mnie „Barcelona”. Chodziło o utwór autorstwa Tomasza Szczepanika. - Ale mnie załatwił. Bez mydła. Szkoda - stwierdził Cugowski. - Nie jestem tak krasomówczy, jak Tomasz, który coś mu tam naopowiadał. Też się muszę tak nauczyć. Z Gliwic nad morze Pan Adam już odpowiedział na setki gratulacji - telefonicznych, na Facebooku i innych zewsząd płynących, napalił w kominku, bo w końcu - jak żartuje - celebryci też palą w piecu. Ma dla nas chwilę, więc posłuchajmy... - Pochodzę z Gliwic, ale zawsze chciałem być marynarzem. Właśnie w Ustce. Sam o to prosi- łem, bo tu było Centrum Szkolenia Specjalistów Marynarki Wojennej. Będę specjalistą! Takie młodzieńcze, szaleńcze marzenia - śmieje się Adam Wroński. -Do Ustki trafiłem w październiku 1975 roku. Ale kto zostawał na lądzie, służył tylko dwa lata, kto na morzu - aż trzy. Nie, nie „zdezerterowałem”. Po prostu wybrałem muzykę. W sezonie Ustka tętniła życiem. Kurort odwiedzały rzesze artystów. Restauracje i kluby pękały w szwach. O wejściówkę trzeba było walczyć. Nad ranem imprezy przenosiły się na plażę. - W Klubie Garnizonowym przy ulicy Mickiewicza graliśmy na dancingach sześć razy w tygodniu. To były czasy! Ustka potrafiła się bawić -wspomina pan Adam. Po dwóch latach służby dostał Medal za Zasługi dla Marynarki Wojennej. - Nie wiem, panie admirale, mówię do Ludwika Janczy-szyna, czy mi się należy, bo ja tylko śpiewam. A on na to: „Chłopcze, przez tę jedną piosenkę zrobiłeś tyle, ile niejedna dywizja artylerii na poligonie” - wspomina muzyk. A skąd pasja do śpiewania? - Po mamie. Była osobą bardzo wierzącą - wspomina pan Adam. - Kiedy krzątała się w kuchni, otwierała okna i na cały głos śpiewała pieśni religijne. Wszyscy sąsiedzi wokół wiedzieli, że to pani Wrońska śpiewa. To i Adaś zaczął. Na akademiach szkolnych, z gitarą. Na pierwszy liczący się występ przyszedł czas w 1972 roku. - Zobaczyłem porozklejane na mieście afisze. „Mikrofon dla wszystkich”. Nawet w stutysięcznych Gliwicach to było wydarzenie - opowiada muzyk. - Myślę sobie, jak dla wszystkich, to może i dla mnie. Zająłem drugie miejsce i dostałem zaproszenie do działalności w klubie. Wtedy pojawił się akompaniament, młody Adam śpiewał już nie tylko z gitarą. Warunki klubowe dawały samoukowi szanse na rozwój. W1975 roku na artystycznej mapie reprezentanta Gliwic pojawiła się Zielona Góra z piosenką radziecką. Bez nagród, ale to się zaraz zmieni. Brązowy Samowar i Złoty Pierścień W1976 roku Adam Wroński wziął udział w eliminacjach Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu. - Wszyscy soliści w nich uczestniczyli. Kazali pojechać, to pojechałem. Tylko mamę wyróżnienie dostałem. Może coś z repertuarem było nie tak? - śmieje się pan Adam. Rok później w Kołobrzegu było zdecydowanie lepiej. A w 1977 na trasie znowu pojawiła się Zielona Góra. Wyjechał z Brązowym Samowarem. - Nie! Nie śpiewałem o Leninie - zarzeka się wykonawca. - Żadnych takich treści. Wykonałem piosenkę „Ludzie mówią”. Brązowy Samowar zdobyty na XIII Festiwalu Piosenki Radzieckiej Zielona Góra ‘77 sprawił, że piosenka ta została uwieczniona przez wydawnictwo muzyczne Muza na czarnym krążku (stereo!) laureatów festiwalu. Tymczasem na XI Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu w 1977 roku 22-letni starszy mat porwał publiczność piosenką „Dwie pogody” i został laureatem Złotego Pierścienia w kategorii solistów amatorów. Konferansjer festiwalu, znany aktor Stanisław Mikulski, podkreślił, że wykonawca otrzymał także nagrodę Tomaszowa Mazowieckiego, organizatora eliminacji, oraz nagrodę honorową redakcji „Za wolność i lud” - Złotą Manierkę. Wszystkie te laury marynarz wyśpiewał piosenką Henryka Klejnego do słów Mirosława Łebkowskiego i Stanisława Wernera. FOT. THE VOICE SENIOR Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 OKLASKI • 17 Adam Wroński z zespołem wokalnym Usteckiego UTW „Ważna jest tylko ta pogoda, którą w sercu będę miał. Ważna jest tylko ta pogoda, choć dokoła huczy szkwał” - te słowa melodyjnej piosenki natychmiast wpadały w ucho. - Nie chciałem śpiewać pań-stwowotwórczych piosenek, ani o karabinach, krzyżach czy zabijaniu. To mnie przerażało. Śpiewałem o codziennym życiu w wojsku, o pogodzie ducha. W tym nie było żadnej polityki - mówi wykonawca. W roku 1977 w ogóle wiele się działo, bo w Kołobrzegu na widowni była już Hania jako pani Wrońska z maleńką Martą w brzuszku. Poznał swoją przyszłą żonę też dzięki muzyce, bo Klub Garnizonowy współpracował ze Spółdzielnią Turystyczną „Gromada” w podusteckiej Wodnicy, a pani Hanna była tam kierownikiem kulturalno-oświatowym. W kwietniu minie 46 lat, odkąd ślubowali sobie przed ołtarzem. Mają dwoje dzieci - Martę i Mateusza, i pięcioro wnucząt. Z tamtych czasów pozostało też wiele, wiele wspomnień. - Gdy jako młody marynarz śpiewałem w Zielonej Górze, moją uwagę przykuł bar za pięknym amfiteatrem. Nie stać mnie było, żeby tam wejść. Patrzę, a w środku siedzi Czesław Niemen z Andrzejem Rosiewiczem. Przyklejam nos do szyby i przyglądam się mojemu idolowi. Niemen podniósł głowę, machnął do mnie ręką. Zawołał: Hej, marynarzu, czego się napijesz? I postawił mi drinka. Takiego na bogato. Z parasolką - śmieje się pan Adam. - Ale były też zgoła inne sytuacje. Graliśmy wtedy w Klubie Garnizonowym w Ustce. Podchodzi do mnie szatniarka i mówi, że dwaj panowie proszą mnie do bramy. Wyszedłem. Patrzę, a tu Bogusław Mec i Henryk Tomala. Lekko weseli. „Kooolego, kup nam carmeny”, poprosili, wręczając mi garść miedziaków. Panowie, nie wystarczy na carmeny, mówię. „Nie szkodzi, dołóż”, skwitował Mec. Więc dołożyłem. Ambasador Ustki Pod koniec lat 70. w Marynarce i w Ustce nikt nie miał wątpliwości, kim jest Adam Wroński. Mówiąc współczesnym językiem, choć artysta z charakteru nie był celebrytą, to na pewno wypromował miasto. Po służbie zasadniczej pracował w CSSMW w Ustce jako instruktor, był wokalistą gdyńskiej Flotylli, z którą koncertował dwa lata. Na początku lat 80. powrócił do Ustki. Pracował w stoczni, kierował Klubem Morskim w Domu Rybaka, był też dyrektorem Domu Kultury. W 1990 roku znowu związał się z marynarką wojenną i jako starszy instruktor prowadził zespół muzyczny Riviera. W 2003 roku otrzymał tytuł Ambasadora Ustki w dziedzinie kultury, a w 2010 roku - medal Gloria Artis przyznawany przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Wniosek 0 nadanie tego prestiżowego odznaczenia za całokształt działalności złożył dowódca Marynarki Wojennej RP. Emerytura nie jest hamulcem Po przejściu na emeryturę Adam Wroński otworzył własną działalność artystyczną. W ciągu ostatnich czterech lat prowadził zespół wokalny Usteckiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku - Żyj kolorowo. Jest twórcą i wykonawcą piosenek o Ustce, pisze teksty 1 komponuje. Jest reżyserem widowisk plenerowych. Jego praca dyplomowa było wystawiana na... Rynku Głównym w Krakowie. Jednak największą pasją pana Adama są piosenki morskie. - Nie jestem wrogiem szant czy piosenek kubrykowych, ale tych morskich już nikt nie pisze. W telewizji nie słyszałem ich od kilkunastu lat. Tych przedwojennych i powojennych. A przecież kiedyś tworzyła je śmietanka kompozytorów polskich - pan Adam ma żal, że ten piękny gatunek odszedł w zapomnienie. - „Morze szumiące, kołyszące”, „Na pokładzie od rana”. Powyciągałem ze „śmietników” bibliotek wszystkie książki z tymi tekstami. A nasza młodzież śpiewa tylko angielskie! Piszę piosenki o Ustce i mam nadzieję, że uda mi się wydać płytę. Pan Adam ma jeszcze jedno marzenie: żeby latem na Promenadzie Nadmorskiej codziennie tak ze dwie godziny na żywo pośpiewać o Ustce, żeby znalazł się dla niego jakiś kąt. Emeryt ma głos - Zdecydowałem się wziąć udział w programie „The Voice Senior”, ponieważ jako emeryt zbyt często słyszę, że mój pociąg już odjechał - mówi Adam Wroński. - Nie zgadzam się z tym, bo uważam, że emeryci wciąż mogą brać udział w życiu kulturalnym. Mogą być aktywni na równi z innymi wykonawcami, utrzymywać wysoki poziom artystyczny, czego przykładem jest właśnie ten program. „Sen o Victorii” usłyszała cała Polska. Jakie były wrażenia zaraz po nagraniu? - Przede wszystkim wysoki poziom, ciekawe osobowości, z których wiele grało w kraju i zagranicą. Świetna organizacja koncertów, profesjonalizm i bardzo sympatyczni młodzi ludzie pracujący w telewizji -podkreśla artysta. Jednak największą niespodzianką było spotkanie z synem Ryszarda Riedla - Sebastianem, muzykiem i gitarzystą zespołu Cree, które już po emisji „The Voice Senior” zaaranżowali przyjaciele pana Adama. - Bastek, bo tak o nim mówią, był w Ustce - mówi Adam Wroński. - Spotkaliśmy się w jednej z restauracji. Zainteresował się tym, co zaśpiewałem. Wręczył mi książkę „Rysiek Riedel” ze swoją dedykacją dla mnie. Jak po znakomitym wykonaniu „Snu o Victorii” Dżemu potoczą się losy pana Adama w programie, widzowie dowiedzą się wkrótce. ©® ARTYKUŁ REKLAMOWY 0210693003 Już prawie 70% Polaków po 40 roku życia zmaga się z poważnymi problemami układu moczowego. Coraz częstsze nocne wstawanie do toalety, ciągłe uczucie zmęczenia, naciski na pęcherz, problemy z osiągnięciem erekcji. To przykra codzienność prawie % mężczyzn po 40 roku życia. Jednym z nich był Pan Jacek (581.) z Konina, któremu udało się skutecznie zawalczyć o zdrowie i męską godność dzięki nowatorskiemu preparatowi australijskich naukowców. Przerost gruczołu krokowego to właściwie „męska choroba cywilizacyjna”. Dotycz)' już coraz młodszych mężczyzn, którzy bagatelizują pierwsze sygnały. Oszukują się, że to przeziębiony pęcherz, zmęczenie, stres, niewysypianie się. O tym, jak głupie są to wymówki i do czego mogą doprowadzić, przekonał się pan Jacek (581.) strażak z Konina. W końcu przejrzałem na oczy Wszystkie dolegliwości zdrowotne zawsze zwalałem na karb mojej pracy. Jednak coraz'częściej nie mogłem oddać moczu bez bólu, odczuwałem pieczenie, a z żonę nie kochałem się prawie wcale. Raz nawet przyśniło mi się, że żona odeszła do innego mężczyzny. Musiałem zacząć działać. Porozmawiałem z moim przyjacielem Arturem, który podarował mi ten, jeszcze wtedy nieznany w Polsce australijski preparat. Przełomowe odkrycie ratunkiem dla tysięcy mężczyzn Zespół australijskich naukowców na czele z Andrew Cameronem z Melbourne na prawie 10 miesięcy zamieszkali w dżungli Lamington, aby w spokoju wśród natury stworzyć autorski, przełomowy preparat na dolegliwości prostaty. Od wielu lat obserwowaliśmy, jak ogromnym problemem dla milionów mężczyzn są dolegliwości prostaty. Ciągłe wizyty w toalecie, pieczenie cewki moczowej, plamy na spodniach, coraz większe kłopoty z osiągnięciem erekcji - to mogłoby wykończyć każdego mężczyznę. Dlatego postanowiliśmy, że musimy jakoś rozwiązać ten problem. Po miesiącach analiz udało nam się stworzyć 8-składnikową, całkowicie bezpieczną formułę, opartą w 100% na naturalnych składnikach aktywnych. Nasze odkrycie to przełom w światowej urologii - nie ma wątpliwości Cameron. Opinie nie pozostawiają złudzeń Wstawałem w nocy oddać mocz nawet 4-5 razy, przez co w ogóle nie mogłem spać. Żona wysłała mnie na kanapę, bo przeszkadzało jej moje ciągłe kręcenie się, szef w pracy czepiał się, że jestem nieprzytomny i nie ma ze mnie pożytku. No, koszmar jakiś! 0 stosunkach z żoną nawet nie mówię, bo... nie ma o czym. Na szczęście po zastosowaniu tego preparatu czuję się 1 funkcjonuję znacznie lepiej. Znowu zamiast krążyć między kanapą, a toaletą, noce spędzam w ramionach żony. Jest moc! Grzegorz 491. Rumia zmniejszyli ilość wizyt w toalecie i uczucie parcia na cewkę moczową, poprawili jakość swojego życia seksualnego, a przede wszystkim odzyskali pewność siebie i wiarę w swoją męskość. A to wszystko w 100% naturalnie. Teraz również Ty możesz znaleźć się w tym gronie! Preparat daje szansę na polepszenie rozmiaru gruczołu krokowego, komfort korzystania z toalety i sprawność seksualną szybko, prosto i całkowicie bezpiecznie. Może pomóc w poprawie funkcjonowania seksualnego i łagodzić problem u źródła, a nie jedynie doraźnie. Dzięki temu minimalizowane jest ryzyko ponownego wystąpienia problemu. Znowu jestem prawdziwym^' mężczyzną Ten australijski środek po prostu dał mi nowe życie! Nie latam już do toalety jak „kot z pęcherzem”, już mnie tak nie boli, nie szczypie, nie piecze. Nie jestem ciągle przemęczony, a w łóżku znowu jest ogień! Myślę, że teraz żona będzie miała ze mnie pociechę na długie lata. W końcu czuję, że żyję! Wszystko dzięki temu fenomenalnemu preparatowi. Dziękuję Arturze, dziękuję Cameron!. Nie zwlekaj - ciesz się poprawą zdrowia! To zupełnie innowacyjne połączenie pozwala na zbliżenie się do równowagi hormonalnej organizmowi (jej zaburzenia są jedną z głównych przyczyn problemów z prostatą). Pomaga zmniejszyć objętość gruczołu krokowego aż o 78%, a także 2-krotnie zwiększyć chłonność ciał jamistych penb sa. Dzięki temu sprawdza się w niemal każdym stadium dolegliwości prostaty i innych „męskich problemów”. Potwierdziły to otrzymane przez ośrodek w Melbourne opinie użytkowników; ich treść nie pozostawia żadnych wątpliwości. 97,8% stosujących uważa, że preparat Camerona może: CP znacznie zmniejszać problemy z prostatą ^ wielokrotnie zmniejszyć częstotliwość oddawania moczu & zauważalnie zmniejszyć intensywność pieczenia cewki moczowej o złagodzić niebezpieczne stany zapalne i obrzęki już po kilku dniach stosowania wpływać na poprawę zadowolenia ze swojej „męskości” i życia seksualnego. Naturalny środek na problemy z prostatą Już tysiące mężczyzn na całym świecie skorzystało z autorskiego preparatu Andrew Camerona. Dzięki niemu zwiększyli kontrolę nad pęcherzem, Preparat australijskich badaczy pomógł wspomóc męską sprawność już ponad 83 tysiącom Panów na całym świecie. Nie czekaj tak długo jak Pan Jacek, dzwoń już dziś! Naturalny preparat zmniejszający prostatę wprowadzono do Polski z początkiem tego roku. Jest dostępny tylko w sprzedaży telefonicznej. Technologia jego produkcji nie jest tania, ale dzięki specjalnej zniżce pierwsze 100 osób może skorzystać z niego aż o 100% taniej. Właśnie trwa wielka wyprzedaż - ilość sztuk jest ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń. WIELKA WYPRZEDAŻ! Pierwszym 100 osobom, które zadzwonią do 30 stycznia 2023 r., przysługuje gwarantowane 100% zniżki producenta. Wypróbuj preparat spec. Camerona całkowicie ZA DARMO! 61300 33 74 Od poniedziałku do niedzieli: 8:00 - 20:00 I (zwykłe połączenie lokalne bez dodatkowych opłat) Oferta ważna do 30.01.2023 Ilość opakowań jest ograniczona SUPLEMENT DIETY 1. Szczegóły oraz informacje dotyczące procedury zwrotów i reklamacji dostępne są pod adresem: www.grouptcm.com 18 • RECENZJE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 KSIĄŻKI Skrawki dla Iriny Waldemar Bawołek Skrawki dla Iriny 1 Wydawnictwo Czarne. Od wydawcy: „Duchota wisi nac* świeżo wysypanym na drodze żwirem. Chłodne ciało mężczyzny leży wśród wieńców. Nikt nie przyjdzie na jego pogrzeb. Nikt się nie dowie, kto zabił. Gdzieś dalej rozgrzana łopata parzy ręce innego mężczyzny. Nikt nie doceni jego wkładu w naprawianie dróg. Waldemar Bawołek w swojej onirycznej prozie przedstawia historię dwóch z pozoru skrajnie różnych bohaterów: odnoszącego sukcesy pisarza i robotnika fizycznego. Łączy ich miłość do Rozalki i przekonanie, że są wyrzutkami społeczeństwa". Dla mnie majstersztyk, ale to nie jest prosta w odbiorze lektura. (MARA) Weź z nią zatańcz Filip Zawada Wydawnictwo Znak. Od wydawcy: „Ojciec zmarł nagle. Zostawił duszne mieszkanie, książkę pełną indiańskich mądrości i nieoswojonego psa gryzącego do krwi. Stanisław niewiele z tego rozumie. Życie w wygodnej symbiozie z mamcią, której miłość szczelnie wypełniała każdy brak, nie wymagało aktów odwagi. Temu wszystkiemu musi jednak stawić czoła w pojedynkę. Bierze więc żarłocznego Rambo za przewodnika i meandrując między wieczną nieobecnością ojca i nad-obecnością mamci, próbuje odkryć prawdę o mężczyźnie, który sprowadził go na ten świat, a przede wszystkim -o sobie samym". Polecam rodzicom, tym toksycznym. (MARA) Spacer nad rzeką Monika A. Oleksa Wydawnictwo Filia. Od wydawcy: „Zosia spotyka Pawła. Zakochują się w sobie bez pamięci. Paweł, szanowany lekarz, proponuje jej wyjazd do rodzinnego domu w Kazimierzu nad Wisła. Tam, w małym miasteczku, Zosia poznaje ludzi i miejsca bliskie jej ukochanemu. Mieszkańcy Doktorówki, domu Pawła, dbają o nią troskliwie. Wśród dobrych wspomnień odkrywa jednak także te bolesne. Kim była Julia? Jakie sekrety zabrała ze sobą, gdy odeszła? Dlaczego obecność Mikołaja, brata Pawła, wprowadza tak wiele niepokoju?". Można miło spędzić czas przy relaksującej powieści obyczajowej. Dobry język i styl. (MARA) Sypiając z psychopatą Carolyn Woods Wydawnictwo Znak Litera nova. Od wydawcy: „Zaczęło się jak w bajce. Spotkali się przypadkiem i od razu między nimi zaiskrzyło. Zaprosił ją do ekscytującego, pełnego przepychu świata, a ona była tak zakochana, że ignorowała wszystkie znaki ostrzegawcze. I żyliby długo i szczęśliwie, ale wkrótce okazało się, że w łóżku nie leży wymarzony książę, ale prawdziwy i groźny psychopata. To prawdziwa historia Carolyn Woods, którą wykorzystał mężczyzna podający się za kogoś innego i poszukiwany przez Interpol. To ostrzeżenie, że każda z nas może paść ofiarą manipulacji. Zobacz, co możesz zrobić, by tego uniknąć". Kobiety! Czytamy, żeby się ustrzec. (MARA) Ostatni dzień LuanneRice Wydawnictwo Muza. Od wydawcy: „Spokojna nadmorska miejscowość. Zamordowana zostaje Beth, właścicielka galerii, i jej nienarodzone dziecko. Znika też cenny obraz, skradziony i odzyskany wiele lat temu. Podczas tamtego napadu została zabita matka Beth. Kate, siostra Beth, z pomocą detektywa Reida postanawia zbadać ostatnie tygodnie życia zamordowanej. Naturalnym podejrzanym staje się jej mąż. Mężczyzna ma jednak mocne alibi. Kate i Reid starają się zrozumieć sens śmierci Beth, ale zamiast odpowiedzi, znajdują tylko kolejne pytania". I to my, czytelnicy kryminałów, lubimy. Intrygi, mroczne historie, zagadki. (MARA) Osuwisko Kinga Wójcik OSUWISKO Wydaw- nictwo Prószyń- KINGA^T ski i S-ka. c* ai ■ . * % fi Tom piąty z cyklu „Lena Rudnic-m ka". Od wydawcy:, „Na brzegu stawu zostaje znalezione ciało mężczyzny, który zginął od ciosów nożem. Denat uchodził za miejscowego dziwaka. Wiele wskazuje ifa to, że rozwiązania tej zagadki należy szukać w przeszłości. Trzydzieści lat wcześniej w lokalnej kopalni doszło do tragedii i kilku mieszkańców wsi uważa, że zamordowany przyczynił się do śmierci dwójki swoich przyjaciół. Może ktoś po latach szuka sprawiedliwości? Tym bardziej, że wkrótce dochodzi do kolejnego morderstwa". Policjantka Lena boryka się ze śledztwem i z niechętną jej koleżanką z pracy. (MARA) 0SIVIM DZIK u \\\i: RÍCE E Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: Al. Niepodległości 26/U1,70-412 Szczecin, tel. 914813 310 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ ZDROWIE ■ BANK KWATER ■ MATRYMONIALNE ■ ŻYCZENIA ■ ROLNICZE ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ USŁUGI ■ ZWIERZĘTA ■ RÓŻNE /PODZIĘKOWANIA ■ TOWARZYSKIE ■ MOTORYZACJA ■ PRACA ■ TURYSTYKA ■ ROŚLINY, OGRODY ■ KOMUNIKATY ■ GASTRONOMIA Nieruchomości MIESZKANIA DO WYNAJĘCIA POKÓJ w domku, 784-221-089. DOMY-WYNAJMĘ KAWALERKA. Słupsk, 661-330-518 .■onstai \ PRODUCENT GARAŻE Blaszane BRAMY Garażowe KOJCE dla Psów Najniższe CUNY ' Różne wymlaiy Transport cały kraj Montaż GRATIS 94-318-80-02 91-311-11-94 58- 588-36-02 95-737-63-39 59- 727-30-74 512-853-323 www.konstal-garaze.pl POŚREDNICTWO OMEGA WYCENY OBRÓT SŁUPSK, UL. STARZYŃSKIEGO 11 tel. 59 841 44 20; 601 654 572; www.nieruchomosci.slupsk.pl omega@nieruchomosci.slupsk.pl Handlowe ANTYKI KUPUJĘ starocia, srebra, zegarki, kryształy, 506022528 Motoryzacja OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 USŁUGI TŁUMIKI, katalizatory, złącza. Czekaj Zbigniew. Koszalin, Szczecińska 13A (VIS). Tel: 501-692-322. Praca ZATRUDNIĘ GLAZURNICY, wykończenia 510125131 TOKARZY, również emerytów i rencistów. Włynkówko, 694108697. 0010711163 APN Sentium Wyjedź jako opiekunka do Niemiec i zarób nawet do igoo€ netto! Zadzwoń! ♦48 518 733 727 Zdrowie NEUROLOGIA SPEC. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364. INNE SPECJALIZACJE UZDROWICIEL Bioenergoterapeuta Marek Galikowski tel. 608 022 356. www.uzdrowicielmarek.pl INNE ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO PRALKI naprawa w domu. 603775878 BUD0WLAN0-REM0NT0WE CYKLINOWANIE bezpyłowe 884912222 POKRYCIA dachowe, Słupsk, 501942474 REMONTY od A do Z tel.660-683-933 USŁUGA wywozu gruzu, podstawiamy kontener, tanio. Koszalin i okolice, 886-598-148. PORZĄDKOWE USŁUGI porządkowe, wycinka drzew, rębak 697-782-596 INNE TOCZENIE, spawanie 782-827-867 Różne ODBIÓR mobilny i demontaż złomu, skup starych maszyn i urządzeń 697-782-596 STARE książki - skup 881-934-948 Rolnicze MASZYNY ROLNICZE KUPIĘ ciągniki, przyczepy, maszyny rolne. Tel. 535135507. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 SPORT • PIŁKA NOŻNA EKSTRAKLASA WRACA PO ZIMOWYM ŚNIE. TOMASZ WIESZCZYCKI WIESZCZY LIGOWE SCENARIUSZE Rusza runda wiosenna Ekstraklasy Tomasz Wieszczycki uważa, że w tym sezonie mistrzem Polski zostanie Raków Częstochowa, natomiast Lech Poznań awansuje do kolejnej rundy Ligi Konferencji Zbigniew Czyż redakcja@polskapress.pl Ekstraklasa budzi się z zimowego snu. Byty reprezentant PolsM i pomocnik paru ligowych klubów, adziś ekspert Canal+ Tomasz Wieszczycki ocenia szanse drużyn w rundzie rewanżowej. Po zimowej przerwie rozgrywki wznawia piłkarska Ekstraklasa. Ruchy transferowe jakiegoś klubu zwróciły pana szczególną uwagę? Jak na razie spektakularnych ruchów transferowych nie obserwujemy. Bardziej są to pojedyncze dokooptowania piłkarzy do składów, mające na celu zwiększenie rywalizacji w poszczególnych klubach. Okno transferowe, mimo że liga za pasem, zamknie się dopiero pod koniec lutego. Wydaje mi się, że w tym względzie dużo ciekawego dopiero się wydarzy. Po 17. kolejkach liderem jest Raków Częstochowa z przewagą aż dziewięciu punktów nad drugą Legią Warszawa. Możemy powoli gratulować zespołowi spod Jasnej Góry pierwszego w historii klubu mistrzostwa Polski? Musiałaby się wydarzyć katastrofa, żeby Raków prowadzenia w tabeli nie utrzymał. Od momentu awansu do Ekstraklasy to jest drużyna, która wygrała najwięcej spotkań ze wszystkich zespołów. W ostatnich latach Raków najlepiej punktował, choć nie wywalczył tytułu. Forma piłkarzy z Częstochowy jest równa i stabilna niemal przez cały czas, klub prowadzony jest bardzo dobrze od strony organizacyjnej i sportowej. To wzór dla innych do naśladowania. Nie sądzę, żeby przytrafiła się niespodzianka, Raków powinien zdobyć mistrzostwo Polski. Kto zdoła wywalczyć awans do europejskich pucharów? Do miejsc w tabeli tuż za Rako-wem typuję Pogoń Szczecin, Legię Warszawa i Lecha Poznań. To główni faworyci do podium. Nie skreślałbym również Widzewa Łódź, pokazał na jesieni świetną dyspozycję. W przekroju całej rundy j ego gra wyglądała bardzo obiecująco. Jest jeszcze Wisła Płock, której też bym nie lekceważył. Drużyna z Płocka pokazywała jesienią, że miała okresy wyśmienite, potrafiła sobie znakomicie radzić z rywalami. Po zimowym okresie, w którym jej trener Pavel Stano potrafi bardzo dobrze przygotować swoje drużyny pod względem fizycznym, biegowym i motorycz-nym, co zresztą bardzo mi imponuje, Wisła może być naprawdę mocna. Kto wie, może sprawi bardzo dużą niespodziankę? W pewnej części sezonu to była drużyna, która nie żartowała, nie brała jeńców, parła do przodu. Wyścig o miejsce na podium zapowiada się bardzo ciekawie. Aż trzynaście punktów straty do Rakowa Częstochowa ma mistrz Polski Lech Poznań. Poznaniacy po nieudanym początku sezonu będą kontynuować stopniowy marsz w górę tabeli? W lutym „Kolejorz” zagra też w 1/16 ligi Konferencji z norweskim Bodo/Glimt. Lech ma zespół na tyle mocny kadrowo, że nie będzie miał problemu z rywalizacją na dwóch frontach i pogodzi grę w lidze w pucharami. Zakła- dam, że na 1/16 finału LKE jego przygoda się nie zakończy. Trener John van den Brom już lepiej poznał swój zespół i z innej perspektywy patrzy na wszystko dookoła. Byłoby sporą niespodzianką, gdyby w takim składzie Lech nie zakwalifikował się do pucharów. Prawdziwą katastrofą dla Legii Warszawa byłby już drugi rok z rzędu bez awansu do europejskich rozgrywek. Rzeczywiście, byłaby to spora katastrofa. Wydaje mi się, że Legia stanie na wysokości zadania, choć nie będzie miała ła- twego zadania. Trener Kosta Runjaić pokazywał już w swojej pracy, że poznał polską ligę bardzo dobrze. Kadra Legii na ten moment nie jest jednak aż tak bardzo silna, trzeba poczekać na ewentualne transfery do końca lutego. Zespół z Łazienkowskiej musi się wzmocnić, myśleć perspektywicznie, powinien przedłużyć kontrakty z kluczowymi piłkarzami. Są w Legii zawodnicy, którzy rzucili się już w oczy innym klubom i wydaje mi się, że na przykład Filip łVÓadenović czy Josue zrobią wszystko, aby w najbliż- szych miesiącach zaprezentować się z jeszcze lepszej strony. Ciekawie zapowiada się także walka o pozostanie w Ekstraklasie. Kto będzie miał naj- v większe problemy, żeby nie spaść doi. ligi? Wśród trzech ekip zagrożonych spadkiem znajdą się pewnie Korona Kielce i Miedź Legnica. Ten drugi zespół wygrał na jesieni swoje dwa ostatnie mecze i zapewne żałują w Legnicy, że liga musiała zakończyć się wcześniej z uwagi na organiza- < ęję mundialu. Być może wła- § śnie wtedy Miedź złapała swój 1 odpowiedni rytm. Wyroku < na klubie z Legnicy na pewno < jeszcze bym nie wydawał. 18. kolejka PKO Ekstraklasy Piątek (27 stycznia): Miedź Legnica - Radomiak Radom (godz. 18:00), Stal Mielec - Lech Poznań (20:30); Sobota (28 stycznia): Warta Poznań - Raków Częstochowa (15:00), Widzew Łódź -Pogoń Szczecin (17:30), Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin (20:00); Niedziela (29 stycznia): Piast Gliwice - Jagiellonia Bia-* łystok (12:30), Legia Warszawa -Korona Kielce (15:00), Lechia Gdańsk - Wisła Płock (17:30); Poniedziałek (30 stycznia): Cracovia - Górnik Zabrze (19:00). ©® W Ustce będą walczyć o tytuł mistrza Polski Linette odpadła, finał Zielińskiego Mariusz Surowiec mariusz.surowiec@polskapress.pl FUTSAL. Mistrzostwa Polski U15 w Ustce. W piątek wielkie otwarcie. Czekają nas 3 dni halowej piłki nożnej na najwyższym poziomie Już w piątek 27 stycznia w hali przy ulicy Bursztynowej wUstce rozpoczną się finałowe rozgrywki Mistrzostw Polski w fut-salu. Prawa do organizacji tej imprezy otrzymał MKS Jantar Ustka. Będzie to kolejna impreza tej rangi organizowana przez Jantar, który wyrasta na futsalo-wego lidera w szkoleniu młodzieży w naszym regionie. - Pierwsze mecze rozpoczną się w piątek już od godziny 13 w hali przy ulicy Bursztynowej - mówi prezes usteckiego Jan-tara, Radosław Szreder. - Oficjalne rozpoczęcie mistrzostw zaplanowano na godzinę 18. Warto przyjść do hali usteckiego O Mistrzostwa Polski w futsalu gościły w Ustce już dwukrotnie - w 2018 i 2020 roku ogólniaka, czeka nas bowiem wydarzenie naprawdę dużego formatu. Na widowni zmieści się ponad 500 osób, które będą mogły zobaczyć oficjalną prezentację wszystkich zespołów i pokaz Cheerleaders Maxi. Wszystko to przy muzyce no i oczywiście nie zabraknie piłkarskich emocji. W sobotę kibice będą mogli zobaczyć kilkanaście spotkań fazy grupowej. Wśród zespołów, które wywalczyły awans i zapeniły sobie prawo do gry na usteckim parkiecie są Polonia Leszno, GKS SMS Futsal Tychy, Legia Warszawa, Constract Lubawa, TAF Toruń, Clearex Chorzów, KS Gniezno, APN Stal Mielec, Olimpia Elbląg, Rekord Bielsko Biała, KS PSV Łódź, GLKS Wilkowice, GKS Futsal Nowiny, Sobek Kraków, AP II Kowale i oczywiście gospodarz imprezy MKS Jantar Ustka. Tytułu mistrza Polski bronić będzie Rekord Bielsko-Biała SSA. Piotr Rutkowski redakcja@polskapress.pl TENIS. Jan Zieliński i Hugo Nys z Monako pokonali Francuzów Jeremy'ego Chardy'ego i Fabrice'a Martina 63,5:7,6:2 i awansowali do finału debla w wielkosz-lemowym Australian Open. - To niesamowite. W zasadzie dopiero w marcu ubiegłego roku zaczęliśmy grać ze sobą, chcieliśmy zobaczyć, jak to będzie wyglądać. Przebyliśmy długą drogę i w naszym pierwszym Australian Open zaszli-śmy tak daleko. Bardzo dobrze się uzupełniamy. Jesteśmy dobrymi kumplami poza kortem i na nim też świetnie się rozumiemy. Potrafimy być nieprzewidywalni i to czyni nas groźnymi - powiedział po meczu Zieliński. Finałowymi rywalami pol-sko-monakijskiej pary będą Au- stralijczycy Rinky Hijikata i Ja-son Kubler, którzy grają w Melbourne dzięki dzikiej karcie. Po drodze pokonali m.in. rozstawiony z „jedynką” duet Koolhof/Skupski. To szósta australijska para, która dotarła do finału debla mężczyzn w Australian Open w ciągu 35 "* lat rozgrywania imprezy na kortach Melbourne Park. Finał zostanie rozegrany w sobotę około 11.30 polskiego czasu, po finale singla kobiet. W sobotnim finale singlistek* w Melbourne nie zagra Magda Linette. 30-letniapoznanianka, dla której walka o finał Wielkiego Szlemaitak była największym sukcesem w karierze, ^ przegrała w półfinale z piątą rakietą świata Białorusinką Aryną Sabalenką 6:7(1), 2:6. Magda tylko w pierwszym secie stawiła czoła silniejszej rywalce, której jeszcze nigdy „ Polsce nie udało się urwać seta. ©® 20 • REKLAMA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 0010722593 REKLAMA Arkadia Salon Snu Łóżek i Materacy /BOR tel. 501 558 950 ŁÓŻEK I MATERACY W REGIONIE! UL. KRAKUSA I WANDY 34 KOSZALIN UL. KASZUBSKA 34, SŁUPSK UL. 11 LISTOPADA 39/U1, STARGARD www.arkadia-salonsnu.com giWHiiiiti! rmnr* 02 region Chcieli sprzedać bazę w Baza w Bobięcinie to 0,9 ha gruntu z dwoma budynkami położonymi nad jeziorem Bobięcińskim PIĄTEK, 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA Bobięcinie Dawną harcerską bazę w pod-miasteckim Bobięcinie dzieli przysłowiowy rzut beretem od linii brzegowej pięknego jeziora. Mimo atrakcyjnego położenia działki, gmina Miastko od lat męczy się z nieruchomością. Sytuację ratuje stowarzyszenie ProSport ale kończy się umowa. -Baza w Bobięcinie to 0,9 ha gruntu z dwoma budynkami położonymi nad jeziorem Bo-bięcińskim. Za dwa miesiące kończy się dwuletni najem nieruchomości przez stowarzyszenie ProSport. Umowę, przy zgodzie radnych, zawarł Ośrodek Sportu i Rekreacji w Miastku -jako zarządca bazy. - Wystąpiliśmy już wnioskiem o kolejną umowę na najem bazy. Od lat rozwijamy tu zajęcia żeglarskie dla dzieci i młodzieży. W ubiegłym roku przewinęło się około 300 młodych ludzi. Realizujemy, zresztą wspólnie z gminą Miastko, dotowany projekt szkoleń żeglarskich. Potrwa on do końca 2023 r. - mówi Paweł Wiercioch ze stowarzyszenia ProSport. [/cyt] Stowarzyszenie chciałoby bezterminowej umowy albo długoletniej, np. na 10 lat. -Ograniczenia czasowe to hamulec dla takiej działalności -oznajmia Paweł Wiercioch. Piotr Szłapiński, dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji w Miastku popiera działania stowarzyszenia i chciałby, aby burmistrz oraz radni dali zielone światło dla kolejnej umowy, ale już na dłuższy okres, niż dwa lata. - Stowarzyszenie daje szansę dzieciom i młodzieży z gminy Miastko na żeglarską przygodę. Wiem, że są pomysły na nowe pro- jekty. Poza tym, stowarzyszenie płaci miesięcznie prawie 1000 złotych czynszu - stwierdza Piotr Szłapiński. Dodajmy, że gmina Miastko dotuje stowarzyszenie ProSport przekazując pieniądze na działalność, tak jak też np. Startowi Miastko (piłka nożna), Morenie Miastko (siatkówka), ZKS Miastko (zapasy). Od Pawła Wierciocha wiemy, że choć ProSport, zgodnie z umową, nie musi ponosić żadnych remontowych nakładów, to jednak czyni to. Chodzi m.in. o naprawę podłóg, malowanie. - Jakiś standard musi zostać zachowany - oznajmia Paweł Wiercioch. Dodajmy, że baza w Bobięcinie, okres świetności ma dawno za sobą. W grudniu 2022 r. radni z Samorządności zgłosili wniosek, aby sprzedaćbazę wBobię-cinie. - Szukaliśmy dodatkowych i potrzebnych dochodów dla gminy. Poza. tym, baza w Bobięcinie jest w pewnym letargu. Nie inwestuje się w nią -stwierdza radny Dariusz Zabrocki, szef klubu radnych Samorządność. Ostatecznie wniosek został wycofany po rozmowach z innymi klubami radnych. Ile gmina Miastko mogłaby zarobić na sprzedaży Bo-bięcina? Działka ma 0,9 hektara. Licząc 100 złotych za metr, to mógłby to być niecały milion złotych. Gdyby działki podzielić na części, zapewne kwota byłaby wyższa. I na koniec przypomnijmy plany, co do Bobięcina z ...2009 r. Wtedy w miasteckim samorządzie powstała koncepcja, aby podupadający dawny ośrodek harcerski nad jeziorem w Bobięcinie zamienić na Centrum Kultury, Wypoczynku i Rekreacji. Koszt - 4,5 min zł. Według projektu prace miały zostać podzielone na trzy etapy. W pierwszym planowano wyremontować główny budynek. Później zbudować piętrowy obiekt z pokojami gościnnymi, restaurację. W planach było także powstanie m.in. pola namiotowo-ka-rawaningowego, boiska do tenisa i siatkówki plażowej, placu zabaw dla dzieci, tarasu na letnią kawiarenkę, wiaty na sprzęt wodny. Gmina Miastko zabezpieczyła w swoim budżecie na ten cel 1 min zł, ale wniosek 0 dotację przepadł i tak skończyło się marzenie o nowoczesnej bazie. Ośrodek Sportu 1 Rekreacji w Miastku własnymi siłami zaczął wykonywać jakieś prace (rozebrano m.in. starą stołówkę), przeprowadzono niektóre remonty, ale w efekcie na niewiele się to przydało. Remiza i świetlica wjednym. Strażacy będą mieli więcej garaży, a mieszkańcy większą salę Wyczekiwana przez społeczność Dretynia w gminie Miastko inwestycja w końcu będzie realizowana. Chodzi o budowę remizy dla ochotniczej straży pożarnej wraz ze świetlicą dla mieszkańców. Budowa remizy i świetlicy była planowa już od dawna, ale na przeszkodzie stał brak pieniędzy na wykonanie tej inwestycji. W końcu jednak fundusze się znalazły. Według kosztorysu koszt budowy obiektu to 5 min zł. W budżecie gminy Miastko na ten cel jest tylko 2,5 min zł. Radni jednak dołożyli 1,5 min zł. Te pieniądze znajdą się w budżecie gminy na 2023 r. - Dodatkowe fundusze znaleźliśmy między innymi rezygnując z budowy windy w ratuszu oraz zwiększając wpływy ze sprzedaży gminnego majątku - mówi Dariusz Zabrocki, przewodniczący komisji budżetu Rady Miejskiej w Miastku. Dodajmy, że inwestycja jest dotowana z rządowego progamu Polski Ład, z którego pochodzi 2,4 min zł. W drugim przetargu (w pierwszym nie złożono żadnej oferty) najniższa zaproponowana kwota to 4 min zł. To oferta firmy z Rekowa. I właśnie ją wybrano do wykonania prac. Przypomnijmy, że zgodnie z projektem na potrzeby sołectwa ma zostać rozbudowana obecna świetlica. Powiększona zostanie główna sala. Zaplanowano również wykonanie nowego zaplecza kuchennego oraz sanitariatów. Jedno pomieszczenie administracyjne -w remizie - zostało przydzielone sołectwu. W części strażackiej rozbudowane zostaną obecne boksy garażowe (są dwa, mają być cztery). Do tego dochodzi dobudowa piętra nad boksami. Tam mają znaleźć się pomieszczenia socjalne, administracyjne, szkoleniowe. Wejście do części strażackiej będzie z tyłu obiektu. Ma powstać klatka schodowa z windą. Inwestycja jest wspólna (sołecko-strażacka), ale po zakończeniu prac oba obiekty, choć działające w jednym budynku, mają funkcjonować oddzielnie, z osobnymi wejściami. Inwestycja zostanie wykonana za 4 min zł. OSP DRETYŃ, ARCH-ERS PIĄTEK, 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA reklama 03 REKLAMA 0010720347 Początek nowego roku to czas podsumowań minionego roku. ale także czas kiedy zaczynamy robić plany na kolejne dni nowego. Miniony 2022 rok był dla Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej Sp. z o.o. w Słupsku czasem wytężonej pracy i pełnym wyzwań. W 2022 r. zajęliśmy III miejsce w ogólnopolskim rankingu organizowanym przez magazyn Strefa Gospodarki i dziennik Gazeta Prawna, to nasz wielki sukces tym bardziej, że wpisuje się w rocznicę 30-lecia działalności naszej Spółki. Zostaliśmy również nominowani do ogólnopolskiej nagrody EKO INNOWATOR. Od początku istnienia firma stawia na ekologię, zwłaszcza jeśli chodzi o inwestowanie w nowoczesne technologie przetwarzania odpadów, park maszynowy czy zadania związane z edukacją ekologiczną. Zgodnie z ideą ciągłego rozwoju słupskie PGK w minionym roku podpisało umowę z NFOŚiGW w War- szawie na dofinansowanie w formie pożyczki oraz dotacji dla zadania polegającego na budowie instalacji do fermentacji odpadów ulegających biodegradacji. Dzięki tej inwestycji zbierane odpady biodegradowalne będą poddane procesom prowadzącym do wytworzenia kompostu, który spełniać będzie wymagania nawozu organicznego, co przyczyni się to do osiągnięcia wyższych poziomów odzysku i recyklingu zgodnie z myślą zamkniętego obiegu w gospodarce odpadami oraz redukcji masy bioodpadów kierowanych do składowania. Produkowana będzie również energia spełniająca kryteria OZE, a tym samym zmniejszona zostanie emisja gazów cieplarnianych do atmosfery. Jednak zanim ta inwestycja zostanie ukończona, by sprostać coraz większej ilości odbieranych odpadów biodegradowalnych, w 2022 Spółka pozyskała dofinansowanie w formie pożyczki z WFOŚiGW w Gdańsku na zakup rozdrabniacza mobilnego, który stanowić będzie domknięcie istniejącej infrastruktury w ZUO. Poprzez doposażenie instalacja mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów o zakup rozdrabniacza do bioodpadów i odpadów wielkogabarytowych wzrośnie masa odpadów budowlanych i rozbiórkowych poddawanych procesom odzysku oraz redukcja DYPLOM dla firmy Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej Sp. z o.o. w Słupsku za zajęcie III miejsca w Ogólnopolskim Rankingu Miejskich Przedsiębiorstw Gospodarki Komunalnej za rok 2022 Łukasz Osypiński Grzegorz Kozicki Dyrektor Programu Redaktor Naczelny masy odpadów ulegających biodegradacji kierowanych do składowania, co wpłynie na osiągnięcie przez gminy wymaganych poziomów recyklingu oraz ograniczenia składowania strumienia tych odpadów. Aby sprostać idei gospodarki obiegu zamkniętego oraz wprowadzonych restrykcyjnych wymogów dotyczących recyklingu odpadów, w tym bioodpadów, Spółka przystąpiła do procedowa-nia uzyskania certyfikatu na wprowadzenie do obrotu środka poprawiającego właściwości gleby produkowanego z przetwarzanych na kompostowni selektywnie zbieranych odpadów biodegradowalnych. Do naszej floty dołączył nowy specjalistyczny samochód bezpylny SCANIA P340 zasilany gazem CNG Samochód przystosowany jest do odbioru odpadów komunalnych oraz solarko-piaskar-ka SaMASZ IceSTORM 500, która jest wykorzystywana podczas akcji zima. 2022 rok to również dla nas intensywna edukacja ekologiczna, którą prowadziliśmy w placówkach oświatowych zarówno na terenie miasta Słupsk, jak i gmin ościennych, gdzie uczyliśmy najmłodszych prawidłowej segregacji odpadów. Nie zabrakło również wycieczek do naszego Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów, gdzie pokazywaliśmy, co się dzieje z odpadami, które spod domu odbiera śmieciarka. 04 region To już dwudziesty Karnabal w gminie Czarna Dąbrówka PIĄTEK, 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA Po raz kolejny osoby niepełnosprawne, przyjaciele i bliscy spotkali się na Balu Osób Niepełnosprawnych Spotkanie odbyło się w sali Gminnego Centrum Kultury i Biblioteki w Czarnej Dąbrówce Karnabal - co to takiego? To już tradycyjna impreza, która odbywa się w Czarnej Dąbrówce już od 20 lat. Po raz kolejny osoby niepełnosprawne, przyjaciele i bliscy spotkali się na Balu Osób Niepełnosprawnych. Spotkanie odbyło się w sali Gminnego Centrum Kultury i Biblioteki w Czarnej Dąbrówce. Bal jest już tradycją Słynny Karnabal odbywa się od ponad 20 lat. W tym roku został połączony z 10-leciem działalności Stowarzyszenia „Siła Dębu” z Czarnej Dąbrówki, które działa na rzecz Osób Niepełnosprawnych. Anna Zganiacz, prezes Stowarzyszenia odebrała podziękowania i upominki od władz gminy oraz członków Stowarzyszenia. Bal rozpoczęła Bożena Wojak, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Czarnej Dąbrówce składając noworoczne życzenia oraz a także życząc wszystkim uczestnikom wspaniałej zabawy i miłych wrażeń. Jedną z atrakcji był wspaniały tort, który wjechał ozdobiony fajerwerkami. Były też występy i konkursy. W pomoc zaangażowali się też wolontariusze, a tych w gminie jest bardzo wielu. Impreza trwała kilka godzin, wszyscy uczestnicy byli bardzo zadowoleni i już nie mogą się doczekać następnego spotkania. FOT.GOK PIĄTEK, 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA reklama 05 Rok 2022 w Gminie Słupsk. Strefa inwestycyjna Płaszewko Swołowo - stolica Krainy w Kratę N5" sn J£Z 1 III! ■ i k LlfiL iTH SWOŁOWO STOLICA KRAINY W KRATĘ ¿4 3 i i i;i M 1 /\ ul 1 i / V Nagrody - Gryf gospodarczy 1. Konkurs o Nagrodę Pomorską Gryf Gospodarczy. Gmina Słupsk otrzymała wyróżnienie w kategorii Gmina Przyjazna Przedsiębiorcom. Strzelinko - Centrum Aktywności Lokalnej oraz Remiza OSP Wrzeście - rozpoczęcie rozbudowy Szkoły Podstawowej we Wrześciu, o punkt przedszkolny i nowe sale dydaktyczne. m w,' M' 06 region Zabytki wrócą do dawnej świetności? Podzielono już pieniądze na ich renowację Gmina Bytów przeznaczyła ponad 170 tysięcy na remont zabytkowych budynków. Od-resturowane zostaną elewacje, uzupełnione zostaną braki w sztukaterii, czy balustradach balkonów. W gminie Bytów już od pięciu lat można starać się o pieniądze na remont zabytków. Chętnych od samego początkubyło wielu. Metoda ratowania zabytków - Pomysł, aby gmina wspierała remont zabytków nie jest naszym autorskim projektem -mówi Ryszard Sylka, burmistrz Bytowa. - Zaczerpnęliśmy go z innych miast w Polsce, gdzie projekt ten przeprowadzany jest bardzo skutecznie i z sukcesami. U nas zaczęło się od ulicy Drzymały, gdzie znajdują się secesyjne kamienice, szukaliśmy rozwiązania, aby uchronić zabytki przed niszczeniem. Wiemy doskonale, że Odresturowane zostaną elewacje, uzupełnione braki w sztukaterii, balustradach balkonów część właścicieli, czy wspólnot mieszkaniowych nie ma pieniędzy na renowację, a trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że to nasze wspólne dobro. W tym roku do bytow-skiego ratusza wpłynęło pięć wniosków o wsparcie remontów. O dotację starano się na remont kamienic przy ul. Drzymały 22, Jana Pawła D 8, Wojska Polskiego 10, Pochyłej 2 i Dworcowej l. Elewacje i dachy Pieniądze z gminnej kasy trafią do pierwszych trzech wspólnot. Na prace przy ulicy Drzymały 22 przeznaczono 74 tysiące złotych, ale koszt przedsięwzięcia wynosi 150 tysięcy złotych. Odnowiona zostanie elewacja, bardzo ozdobne balustrady balkonowe oraz uzupełnione ubytki sztukaterii. Na renowację w drugim budynku - przy Jana Pawła II 8 przyznano 28 tysięcy złotych, PIĄTEK, 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA koszt prac - 55 tysięcy złotych. Wspólnota wymieni dach oraz stolarkę okienną. Ostatni z budynków, któiy znajduje się przy ulicy Wojska Polskiego 10 będzie wyremontowany za 150 tysięcy złotych - dofinansowanie wynosi - 76 tysięcy złotych. Dodajmy, że przez pięć lat działania projektu udało się w dużej mierze odrestaurować kilka by-towskich zabytków. Z pieniędzy skorzystała parafia greckokatolicka, która kompleksowo odremontowała dach na zabytkowej cerkwi. Piękny wygląd zyskał też m.in. dawny dom Paula Simona przy ul. Bauera, kamienice przy ul. Młyńskiej, Drzymały czy Wojska Polskiego. Dodajmy też, że w ubiegłym roku radni miejscy zmienili też regulamin przyznawania dotacji. W nim znalazło się kilka zapisów, między innymi ten dotyczący zakazu wieszania reklam na zabytkach przez pięć lat. Gmina Kępice wyremontuje kolejny budynek w „Sobótce" za blisko trzy miliony złotych. Zna eziono wykonawcę Zmieni się oblicze zrujnowanego budynku znajdującego się na terenie ośrodka wypoczynkowego „Sobótka". Dotąd w fatalnym stanie, rozsypujący się wręcz budynek doczeka się gruntownej modernizacji i nie będzie straszyłjuż turystów. Gmina wyłoniła realizatora inwestycji. Jak zapowiada gmina Kępice, obiekt ma się stać całorocznym punktem zakwaterowania, dostosowanym do potrzeb osób niepełnosprawnych. Znaleziono już wykonawcę prac - będzie nim firma Selfhet. 10 stycznia umowę na realizację inwestycji z właścicielem przedsiębiorstwa, Marcinem Daglisem podpisała burmistrz Kępic, Magdalena Majewska. Koszt modernizacji ma wynieść niemal trzy miliony złotych, a budynek odzyska dawny blask wiosną 2024 roku. Projekt zakłada całkowitą przebudowę i rozbudowę 3-kondygnacyjnego budynku oraz wymianę wszystkich niezbędnych instalacji. Ponadto, ma zyskać teren wokół obiektu - powstanie dojazd i droga pożarowa, chodniki oraz miejsca postojowe dla samochodów. - Chcemy, aby służył naszym Klientom już od przyszłorocznego sezonu. Z pewnością jest to ważna inwestycja, która przyczyni się do zwiększenia ruchu turystycznego w naszej gminie - podkreśla Burmistrz Majewska. - Po wykonaniu inwestycji powstanie budynek o pow. użytkowej ok. 371,67 m2, składający się z 13 pokoi 2-osobo-wych wraz z łazienkami - informował w komunikacie Gminy Maciej Chaberski, Wiceburmistrz Kępic. Przypomnijmy, że rewitalizację „Sobótki” Gmina Kępice rozpoczęła jeszcze w 2017 roku i zdewastowana wcześniej infrastruktura stopniowo zaczęła przybierać dawne oblicze. Wcześniej teren należał do Lasów Państwowych, następnie przeszedł w ręce powiatu słupskiego, aż w końcu trafił do gminy. Teraz jest atrakcyjnym punktem na turystycznej mapie regionu, często odwiedzanym nawet przez mieszkańców Słupska. Koszt modernizacji budynku ma wynieść niemal trzy miliony złotych, a budynek odzyska dawny blask wiosną 2024 roku FOT. GMINA KĘPICE PIĄTEK, 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA reklama 07 REKLAMA 0010717428 Powiat Słupski Miniony 2022 to ważny rok dla Powiatu Słupskiego. Rok istotnych działań i inwestycji, które będą służyły przez kolejne lata mieszkańcom. Dzięki efektywności w pozyskiwaniu funduszy unijnych w minionym roku dysponowaliśmy rekordowym budżetem ponad 191 min zł. Został on wydany na zaspokajanie potrzeb mieszkańców naszego powiatu. Rekordowa kwota wydana została na inwestycje. Wedle szacunków w budżecie na ten cel przeznaczonych było 60 min zł. Przed nami pracowity rok. Czekają nas kolejne inwestycje oraz projekty do realizacji. Wierzę, że uda się nam sprostać zadaniu, a nasi mieszkańcy będą mogli już w najbliższych miesiącach cieszyć się efektami naszej pracy - mówi starosta słupski Paweł Lisowski. Zainwestowane środki pomagają zmieniać powiat słupski. Wystarczy wspomnieć o drogach, które są coraz bezpieczniejsze i zwiększają dostępność komunikacyjną wielu miejscowości. Tylko w minionym roku zakończono m.in. przebudowę tras z Osowa do Ciecholubia, z Siemianic do Jezierzyc, czy z Gardny Wielkiej do Smołdzina, trwały także remonty dróg w Motarzynie, Niepoględziu, Gorzynie i Starej Dąbrowie. Samorząd pozyskał już fundusze na modernizację kolejnych odcinków trasy Bydlino-Wytowno, drogi do Skansenu Wsi Słowińskiej w Klukach, czy kolejnych dróg w Dębnicy Kaszubskiej. Udało się też zakupić sześć nowoczesnych autobusów, które poprawiły komfort podróżowania do pracy czy szkoły osób korzystających z publicznej komunikacji autobusowej. Systematycznie poszerzano ofertę autobusowych linii, użyteczności publicznej, do których funkcjonowania samorząd powiatowy dopłaca. W mijającym roku przeznaczono na ten cel aż dziewięć milionów złotych. Rok poprzedni to kontynuacja działań na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego. Za remont Pałacu w Damnicy, przeprowadzony w 2021 roku, w tym roku powiat otrzymał nominację do prestiżowego konkursu Modernizacja Roku. Rozpoczęto też remont zabytkowej siedziby starostwa. Ważnym działaniem minionych miesięcy była realizacja licznych programów społecznych, które pomagają w funkcjonowaniu osobom z nie-pełnosprawnościami, zagrożonym wykluczeniem społecznym, czy też rodzinom zastępczym. Na dużą skalę samorząd wspiera seniorów, do których adresowany jest projekt „Srebrna sieć II". Zainteresowanie osób starszych udziałem w licznych formach aktywności, przygotowanych w ramach projektu, pokazuje, że był to strzał w dziesiątkę. Z myślą 0 wykorzystaniu wiedzy 1 doświadczenia seniorów powołano też Powiatową Radę Seniorów, która stanowi reprezentację osób starszych z całego powiatu. Jej członkowie służą radą władzom powiatu w podejmowaniu decyzji dotyczących środowiska senioralnego. Na początku roku 2022 samorząd powiatowy stanął przed ogromnym wyzwaniem zapewnienia opieki dzieciom uciekającym przed wojną w Ukrainie. Do powiatu słupskiego trafiło kilkaset, często nawet bardzo małych dzieci. Dzięki dużemu zaangażowaniu służb powiatowych, samorządów gminnych i ofiarności wielu mieszkańców powiatu udało nam się stworzyć tym dzieciom godne warunki życia oraz zorganizować transport humanitarny skierowany do mieszkańców partnerskiego regionu na Ukrainie zaraz po wybuchu wojny. fotoreportaż PIĄTEK, 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA Kościół w Jezierzycach rozbrzmiał muzyką W tegorocznej edycji konkursu organizowanego przez Centrum Kultury i Bibliotekę Publiczną Gminy Słupsk wzięli udział soliści i zespoły z całej Polski. Finał XXI Festiwalu Kolęd i Pastorałek przyciągnął tłumy miłośników dobrej muzyki. Festiwal Kolęd i Pastorałek w Jezierzycach ma długą tradycję. Po raz pierwszy miał miejsce w 2000 roku. Wówczas odbył się pod nazwą Powiatowego Przeglądu Interpretacji Kolęd i co roku przeprowadzany był w innej miejscowości na ternie powiatu słupskiego. Na stałe do Jezierzyc zawitał w 2012 roku, a kilka lat później przemianowany został na Ogólnopolski Festiwal Kolęd i Pastorałek, stając się tym samym największym tego typu wydarzeniem w regionie. Pierwszy etap tegorocznego konkursu przyniósł aż 200 zgłoszeń, spośród których jury wyłoniło 49 finalistów. 26 z nich zaprezentowało się 21 stycznia w kościele pw. św. Antoniego Padewskiego w Jezierzycach, który po brzegi wypełnił się publicznością. Było co oglądać, ale przede wszystkim słuchać, bo świątynia rozbrzmiała kolędami i pastorałkami w najlepszym wydaniu. Zagrali i zaśpiewali konkurso-wicze z całego kraju, którzy rywalizowali w sześciu kategoriach: dzieci do 13. roku życia, młodzież od 14. do 19. roku życia, dorośli powyżej 20. roku życia, zespoły dziecięco-mło- dzieżowe, zespoły dorośli, rodziny. Rozwój konkursu sprawił, że od kilku lat odbywa się pod patronatami honorowymi Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Wojewody Pomorskiego czy Marszałka Województwa Pomorskiego. Również nagrody stawały się coraz atrakcyjniejsze, zarówno te finansowe, jak i rzeczowe. W tym roku, najlepsi z najlepszych otrzymali nagrody, których pula wyniosła łącznie 10 tys. złotych. Tę kwotę CKiBP otrzymało od Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Nagrodę Grand Prix natomiast ufundowała firma Markos, a o nagrody rzeczowe zadbał starosta słupski Paweł Lisowski. Nie zabrakło także pamiątkowych statuetek i dyplomów wręczonych uczestnikom. PIĄTEK, 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA reklama REKLAMA Gmina z dużym potencjałem W roku 2022 kontynuowaliśmy inwestycje związane z infrastrukturą drogową, gospodarką wodno-kanalizacyjną, turystyką i oświatą. Uwzględniliśmy również aktualną sytuację na rynku energetycznym. We wszystkich jednostkach oświatowych wymienione zostało oświetlenie na ledowe. W trakcie realizacji na terenie całej Gminy Główczyce są także prowadzone prace modernizacyjne 719 opraw oświetleniowych na oprawy LED, wraz z osprzętem. 0010710118 INFRASTRUKTURA DROGOWA TURYSTYKA 1. W ramach 3. edycji Programu Inwestycji Strategicznych Polski Ład, Gmina Główczyce otrzymała 2,5 min złotych na realizację inwestycji drogowej w miejscowości Wolinia. Dzięki otrzymanemu dofinansowaniu wykonane zostaną 2,09 km jezdni oraz m.in. zjazdy i przejścia dla pieszych. W projekcie uwzględniono także przebudowę chodnika, a także odwodnienie, wykonanie przepustów oraz wyrównanie i odmulenie 563 mb rowu wraz z umocnieniem skarp. Przeprowadzono już procedurę przetargową. Koszt inwestycji, której realizacja rozpocznie się już w tym roku, wyniesie 3 217 954 zł. Wykonana inwestycja będzie miała bardzo duży wpływ na poprawę jakości życia mieszkańców. 2. Dodatkowo w zakresie złożonego projektu wspólnie ze Słupskim Związkiem Powiatowo-Gminnym otrzymaliśmy dofinansowanie na blisko 3 200 000 zł na modernizację około 5,5 km następujących dróg: - odcinek drogi powiatowej przez miejscowość Wykosowo wraz z wykonaniem chodnika; - zniszczony odcinek drogi powiatowej od przepompowni w miejscowości Wolinia do połączenia z drogą gminną; - odcinek drogi powiatowej od miejscowości Rumsko do rozjazdu przy byłym Środowiskowym Domy Samopomocy; nadmienić tutaj należy również, iż dalszy ciąg inwestycji w kierunku Równa będzie kontynuowany przez powiat w ramach budowy trasy rowerowej R10. 3. Na etapie realizacji jest już duża inwestycja drogowa w miejscowości Główczyce. Obejmuje ona przebudowę dróg gminnych: Lipowa, Świerkowa, Brzozowa, Klonowa, Ogrodowa, Owocowa, Jarzębinowa, Kwiatowa, Osiedle. W ramach inwestycji oprócz nowej nawierzchni dróg, chodników wraz z całą infrastrukturą wykonane zostanie połączenie dwóch osiedli mieszkaniowych, dzięki wydłużeniu ul. Ogrodowej, co jednocześnie pozwoli na odciążenie ulicy prowadzącej do Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Główczycach oraz na największe osiedle mieszkaniowe przy ul. Na Wzgórzu. Wartość inwestycji wynosi 8 689 282 zł, z czego 7 249 303 zł to otrzymane dofinansowanie z Rządowego Funduszu Inwestycji Strategicznych Polski Ład (edycja 1.). 5. Zakończona została inwestycja drogowa na osiedlu Na Wzgórzu w Główczycach. Łącznie przebudowano 5 432 m2 dróg osiedlowych. Wymieniono oświetlenie oraz zagospodarowano tereny zielone. Koszt zrealizowanej inwestycji to 1 459 358 zł, z czego 900 000 zł to środki zewnętrzne z RFIL. Wykonane prace inwestycyjne na osiedlu Na Wzgórzu w Główczycach 6. Nowymi drogami mogą cieszyć się również mieszkańcy miejscowości Gorzyno. Inwestycja drogowa realizowana była przez Powiat Słupski wspólnie z Gminą Główczyce. Wyremontowana została dziurawa nawierzchnia asfaltowa na odcinkach dróg powiatowych 1181G oraz 1183G o łącznej długości 925 m. Wzdłuż wyremontowanych dróg zamontowano niezbędne znaki drogowe, a wśród nich dwa radarowe wyświetlacze, mierzące prędkość poruszających się pojazdów. Wykonane zostały także chodniki, zjazdy oraz przebudowana została istniejąca sieć kanalizacji deszczowej. Inwestycja drogowa w miejscowości Gorzyno Wykonane prace z pewnością poprawiły bezpieczeństwo i komfort poruszania się pieszych oraz kierowców, a także walory estetyczne miejscowości. Dodatkowo położony został 100 m odcinek asfaltowej nawierzchni, od zakończonej inwestycji w kierunku miejscowości Radosław. 7. Do końca marca 2023 r. wykonana zostanie dokumentacja projektowa przebudowy dróg gminnych w miejscowościach Cecenowo, Podole Wielkie, Wielka Wieś, Równo, Żoruchowo, Główczyce ul. Cicha. Lokalne społeczności części sołectw również na ten rok w ramach środków z funduszu sołeckiego zaplanowały współfinansowanie wykonania projektów przebudowy kolejnych dróg gminnych. Takie działania pozwalają trwale rozwiązywać problem ciągłych remontów nawierzchni dróg. 8. Zajęliśmy się także estetyzacją miejscowości na terenie Gminy. W ramach tego zadania wykonane zostały klomby/wysepki poprawiające bezpieczeństwo w ruchu drogowym zlokalizowane przy aptece w Główczycach oraz przy przystanku w centrum Główczyc. Modernizacja klombów wysepek w Główczycach GOSPODARKA WODNO-KANALIZACYJNA 1. Zakończyliśmy bardzo dużą inwestycję polegającą na budowie oczyszczalni ścieków w Zgojewie wraz z budową sieci kanalizacyjnej dla miejscowości Zgo-jewo i Żoruchowo. Wartość inwestycji wynosi 9,3 min zł, z tego 5,5 min zł to środki zewnętrzne z RFIL. Oczyszczalnia ścieków w Zgojewie 2. Po zakończeniu budowy kanalizacji w miejscowości Wolinia dobiega końca budowa kanalizacji w miejscowości Cecenowo. Koszt realizowanej inwestycji to 3 042 787 zł, jest to pożyczka z WFOŚ, która jest w 50% umarzalna. Budowa kanalizacji w miesjcowości Cecenowo 3. W ramach 2. edycji Programu Inwestycji Strategicznych Polski Ład aprobatę uzyskały dwa projekty na łączną kwotę 10 min zł dofinansowania. Dotyczą one modernizacji oczyszczalni ścieków w Główczycach oraz budowy sieci kanalizacji sanitarnej wzdłuż ul. Ciemińskiej w Główczycach. Przystępujemy już do ogłoszenia przetargu na oba zadania. 4. W ramach dofinansowania na inwestycje wodno-kanalizacyjne z programu Polski Ład Gmina Główczyce otrzymała 300 000 zł. Środki te zostaną przeznaczone na wykonanie dwóch ujęć wody, planowanych w miejscowości Rzuszcze oraz Stowięcino. 1. W maju przekazana do użytkowania została przystań kajakowa zlokalizowana na rzece Łebie w miejscowości Gać. Inwestycja zrealizowana została z dofinansowaniem unijnym w ramach projektu pn.: „Pomorskie Szlaki Kajakowe - Rzeka Łeba - Uwolnij Energię Natury", w trybie zaprojektuj i wybuduj przez firmę „WYGOCKI" z Ciemina. Wartość inwestycji to 277150 zł, z czego uzyskane dofinansowanie to 148 339 zł. Przystań kajakowa na rzece Łebie 2. Wykonany został ponad 3-kilometrowy gminny odcinek Międzynarodowej Trasy Rowerowej R10 - od mostu w miejscowości Równo do drogi powiatowej przy hali sportowej w Główczycach, przy której wybudowano miejsce postojowe. Oznakowana została cała trasa zgodnie z projektem wykonawczym na odcinku Rumsko-Gać. Miejsce postojowe oo trasie rowerowej RIO Zmodernizowany odcinek trasy rowerowej RIO 3. Kontynuujemy prace związane z rewitalizacją przystanku autobusowego znajdującego się w centrum miejscowości Główczyce. Rozebrany został stary obiekt i wykonano już podbudowę. Zależy nam, aby było to komfortowe miejsce do wypoczynku, jak i zawierające informacje o lokalnych atrakcjach. OŚWIATA Inwestujemy w oświatę i edukację. Na remonty w szkołach i przedszkolach, poprawiające warunki i bezpieczeństwo, przeznaczyliśmy kwotę w wysokości 465 tys. zł. W ramach Konkursu Grantowego Cyfrowa Gmina - Wsparcie dzieci z rodzin pegeerowskich w rozwoju cyfrowym - Granty PPGR" dzieci i młodzież z Gminy Główczyce otrzymały nowe laptopy wraz z akcesoriami. Przypominamy, że Gmina otrzymała na ten cel potężną kwotę, zajmując 8. miejsce pod względem otrzymanych środków spośród 1600 gmin uprawnionych do udziału w Konkursie. W Gminie Główczyce zadziało się już naprawdę wiele. To tylko część zaplanowanych przedsięwzięć, które udało nam się zrealizować, przed nami jeszcze sporo pracy. Cieszę się z każdej inwestycji, tej dużej i tej małej, ponieważ każda z nich wpływa na poprawę jakości i komfortu życia Naszych Mieszkańców - mówi Wójt Gminy Główczyce Danuta May. miastko PIĄTEK, 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA Noclegownia dla bezdomnych jest dla panów. Ogrzewalnia przyjmuje także panie / Zima dla bezdomnych jest najtrudniejszym okresem, ale wielu z nich nie chce korzystać z noclegowni Noclegownia prowadzona przez Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Miastku wydłużyła godziny przyjmowania bezdomnych. W mieśde działa także ogrzewalnia prowadzona przez Chrześcijańską Misję Społeczną Teen Challenge. Teraz z noclegowni MGOPS przy ulicy Konopnickiej można skorzystać od godz. 16 do 8, a więc o cztery godziny wcześniej. Przypomnijmy, że w styczniu i lutym obiekt działał całodobowo. - Teraz jednak nie mamy pieniędzy, aby opłacić dodatkowo pracownika, stąd na razie nie ma całodobowego funkcjonowania - mówi Magdalena Stankowiak, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Miastku. W noclegowni bezdomnym poza miejscem do spania zapewnione są ciepłe posiłki. Placówka może przyjąć maksymalnie 25 osób (z dostawkami). Obecnie korzysta z niej kilkunastu bezdomnych. Noclegownia przeznaczona jest wyłącz- nie dla mężczyzn. Warunkiem przyjęcia jest przestrzeganie trzeźwości. W Miastku działa także ogrzewalnia dla bezdomnych, którą prowadzi Chrześcijańska Misja Społeczna Teen Challenge. Mieści się w budynku przy ulicy Maczka 10. Mogą skorzystać z niej zarówno mężczyźni, jak i kobiety. W tej placówce pomocy nie odmawia się również osobom będącym pod wpływem alkoholu. - Ogrzewalnię prowadzimy od trzech lat. Bezdomni mogą ogrzać się, odpocząć, umyć się, zjeść posiłek. Przy wyjściu dajemy im paczki żywnościowe, ubrania - mówi Zbigniew Urbaniak, prezes CM-STC w Miastku. Ogrzewalnia utrzymywana jest wyłącznie przez stowarzyszenie przy wsparciu darczyńców. Żywność zdobywa m.in. z lokalnych marketów. Placówka wykracza poza standardowe działania dla tego typu miejsc. - Bezdomny nie jest dla nas kreską w tabelce. Zawsze widzimy w nim człowieka, któremu należy pomóc. Staramy się wyrwać ich z bezdomności. Rozmawiamy z nimi, zachęcając do zmian w życiu. I czasami udaje się - tak jak ostatnio z jedną parą. Podjęli pracę, zmieniają swój los - cieszy się Karol Dzedzej, kierownik ogrzewalni. Placówka czynna jest w godz. 20-6, ale już niedługo bezdomni będą mogli skorzystać z niej od godz. 18. Pomieści około 20 osób. W budynku ogrzewalni w godz. 11-13 dla bezdomnych otwarty jest dodatkowo punkt, w którym mogą otrzymać kanapki, porozmawiać z opiekunami. Karol Dzedzej za pośrednictwem „Głosu” zwraca się z prośbą: - Potrzebujemy ciepłej odzieży i obuwia dla mężczyzn. Z góry dziękujemy za wsparcie. S REKLAMA 0010711422 Rozwój Gminy Trzebielino w 2022 roku 1. Otwarcie punktu przedszkolnego w Starko-wie i modernizacja pozostałych placówek. W dniu 1 listopada 2022 r. w Starkowie rozpoczął swoją działalność trzeci już w naszej gminie punkt przedszkolny w ramach projektu rozwoju edukacji przedszkolnej pod tytułem „Wyrównamy szanse” w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego na lata 2014-2020, do którego uczęszcza 25 dzieci. Projekt realizowany jest w trzech placówkach gminnych. Wykonano prace remontowo-budowlane, wyposażono łazienkę, zakupiono meble i nowoczesne pomoce dydaktyczne, multimedia oraz zabawki. Dodatkowo dzieci uczęszczające do punktów przedszkolnych w Starkowie, Trzebielinie i Suchorzu mają możliwość korzystania z zajęć dodatkowych. We wniosku ujęto również szkolenia kadry pedagogicznej. Wartość tego projektu to ok. 1,2 min zł, z czego dofinansowanie unijne wynosi 1,05 min zł. 2. Przebudowa drogi gminnej w miejscowości Starkowo W czerwcu 2022 r. oddano do użytku inwestycję w miejscowości Starkowo. W ramach zadania wykonano przebudowę drogi dojazdowej do posesji nr 41 a - 43 w Starkowie na odcinku 202 m.b. poprzez wykonanie nowej nawierzchni jezdni z kostki betonowej, wykonanie wyniesionego skrzyżowania oraz przebudowę istniejących zjazdów. Dodatkowo na przebudowywanym odcinku zostało wykonane nowe oznakowanie. Całkowita wartość inwestycji wyniosła 444 444,16 zł 3. Budowa instalacji fotowoltaicznej na terenie oczyszczalni ścieków w Zielinie W wrześniu 2022 r. na terenie oczyszczalni ścieków w Zielinie powstała instalacja fotowoltaiczna, dzięki której wykonano system fotowoltaiczny o mocy znamionowej 48,18 kW wraz z jego włączeniem do istniejącej sieci niskiego napięcia. Instalacja ma znacząco wpłynąć na obniżenie kosztów funkcjonowania obiektu. W wyniku realizacji operacji został osiągnięty następujący cel: Przeciwdziałanie postępującym zmianom klimatycznym poprzez budowę instalacji fotowoltaicznej na terenie oczyszczalni ścieków w Zielinie. 4. Przebudowa dróg wewnętrznych na terenie gminy Trzebielino W ciągu całego 2022 roku zrealizowano pierwszy etap inwestycji pn. Przebudowa dróg wewnętrznych na terenie Gminy Trzebielino. W ramach tego etapu wykonano: 1. Przebudowę drogi dojazdowej do posesji nr 6,7 i do świetlicy wiejskiej w Poborowie. 2. Przebudowę drogi dojazdowej do posesji nr 16, 17 i 19 w Starkowie. 3. Przebudowę ul. Kolejowej w miejscowości Zielin. 4. Przebudowę ul. Dębowej w miejscowości Suchorze. 5. Przebudowę wszystkich dróg dojazdowych do posesji na osiedlu w Trzebielinie. Wartość robót budowlanych w tym etapie inwesty- cji wyniosła 2 728 966,33 zł. 5. Przebudowa drogi dojazdowej do miejscowości Toczek W lipcu 2022 roku wspólnie z Nadleśnictwem Trzebielino zrealizowaliśmy przebudowę drogi do miejscowości Toczek. Przebudowa polegała na wykonaniu przebudowy istniejącej nawierzchni na odcinku 400 m poprzez ułożenie nowych warstw konstrukcyjnych. Nawierzchnię jezdni wykonano z płyt żelbetowych typu IOMB, pas między płytami oraz pobocza wykonano z kruszywa łamanego stabilizowanego mechanicznie. Łączna wartość inwestycji to 189 914,80 zł. 6. Modernizacja drogi dojazdowej do gruntów rolnych w miejscowości Cetyń W listopadzie 2022 r. zakończyła się realizacja inwestycji pn. Modernizacja drogi dojazdowej do gruntów rolnych w miejscowości Cetyń. W ramach inwestycji wykonano przebudowę odcinka drogi dojazdowej do posesji nr 32 - 34 w miejscowości Cetyń o długości 550 m poprzez wykonanie nowej nawierzchni z płyt IOMB. Łączna wartość tej inwestycji wyniosła 305 711,17 zł. 7. Budowa sieci kanalizacji na terenie Gminy Trzebielino. W maju br. zakończyła się realizacja inwestycji pn. Budowa sieci kanalizacji sanitarnej wraz z pompownią ścieków i przyłączami w miejscowości Objezierze. Inwestycja zapewniła podłączenie budynków mieszkalnych w miejscowości Objezierze poprzez sieć kanalizacji sanitarnej grawitacyjnej i tłocznej z odprowadzeniem ścieków do istniejącej oczyszczalni ścieków w Zielinie. Koszt wykonania robót budowlanych, nadzoru inwestorskiego i autorskiego wyniósł łącznie 1 459 474,00 zł. Natomiast w lipcu br. zakończyliśmy realizację inwestycji pn. budowa kanalizacji sanitarnej na odcinku Trzebielino - Zielin. W ramach tej inwestycji wykonano sieć kanalizacji sanitarnej 0 średnicy 160 mm i długości 5550 m wraz z niezbędną infrastrukturą pomiędzy dwiema przepompowniami ścieków w Trzebielinie i istniejącą oczyszczalnią ścieków w Zielinie. Zadanie ma na celu umożliwienie wyłączenia z użytkowania starej oczyszczalni ścieków w Trzebielinie i stworzenie możliwości przesyłu ścieków do oczyszczalni w Zielinie. Koszt wykonania robót budowlanych oraz nadzoru inwestorskiego wyniósł łącznie 1 109 650,00 zł Planowane inwestycje w roku 2023: 1. Planowana jest realizacja kolejnego etapu kanalizowania Gminy Trzebielino w miejscowościach Uliszkowice, Moczydło, Zielin - Ulica Słoneczna oraz dwa odcinki kanalizacji w Trzebielinie niezbędne do funkcjonowania systemu kanalizacyjnego w północnej części miejscowości. 2. Rozbudowa oczyszczalni ścieków w miejscowości Zielin 3. Przebudowa dróg gminnych: > Przebudowę ul. Polnej w miejscowości Zielin. > Przebudowę ul. Jarzębinowej w miejscowości Suchorze. > Przebudowę ul. Olchowej w miejscowości Suchorze. > Przebudowę ul. Krótkiej w miejscowości Trzebielino. > Przebudowę ul. Zielonej w miejscowości Trzebielino. > Przebudowę drogi dojazdowej do posesji nr 25, 27 i 29 przy ul. Wiejskiej w Trzebielinie. 4. Modernizacja drogi dojazdowej do gruntów rolnych w miejscowości Toczek. 5. Budowa drogi dojazdowej do leśnej bazy lotniczej w Trzebielinie. 6. Przebudowa dróg w miejscowości Objezierze i w miejscowości Miszewo. 7. Przebudowa drogi gminnej w miejscowości Starkówko. 8. Przebudowa szkół podstawowych w Trzebielinie i w Suchorzu. 9. Budowa instalacji fotowoltaicznej na dachu budynku centrum sportowo-rekreacyjnego w Trzebielinie. PIĄTEK. 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA nauka 11 Miliony dla słupskiej Akademii na budowę stacji badawczej Akademia Pomorska w Słupsku otrzyma z budżetu państwa 20 milionów złotych na inwestycje. Pieniądze zostaną przeznaczone na powstanie terenowej stacji ba-dawczęj. O tej decyzji poinformowali na wspólnej konferencji minister, rzecznik rządu Piotr Muller, poseł PiS ze Słupska i rektor Akademii Pomorskiej profesor Zbigniew Osadowski. - Po dwóch latach starań w zakresie pozyskania nieruchomości dla stacji badawczo-dydaktycznej, której nasza uczelnia nie posiada, udało się. Dzięki wsparciu Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa i pomocy Ministerstwa Edukacji i Nauki oraz Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi otrzymaliśmy dwie nieruchomości. To trzy hektary działki zabudowanej i działkę leśną o łącznej powierzchni 50 hektarów - poinformował rektor Akademii Pomorskiej dr hab. inż. Zbigniew Osadowski, prof. AP. Wizualizacja stacji badawczej Akademii Pomorskiej Po uzyskaniu nieruchomości w Grzmiącej (powiat szczecinecki) uczelnia przygo- towała projekty, kosztorysy i wizualizacje przyszłej stacji badawczej. Zaplanowano tam sale wykładowe, laboratoria oraz zaplecze dydaktyczne i noclegowe. Jednocześnie Aka- demia wystąpiła z wnioskiem do premiera o dofinansowanie tej inwestycji. Decyzja była pozytywna i słupska uczelnia otrzymała właśnie 20 milionów złotych na ten cel. Jak wyjaśnił rektor Akademii Pomorskiej, Terenowa Stacja Badawczo-Dydaktyczna w Grzmiącej będzie działała w nie tylko w obszarze edukacji, ale także opracowywania i wdrażania innowacyjnych technologii w obszarze rolnictwa oraz ochrony środowiska na obszarach wiejskich Pomorza. Już teraz stacja funkcjonuje w podstawowym zakresie. Rządowe dofinansowanie pozwoli też na inwestycję w rozwój Instytutu Prawa i Administracji. - Wysoki poziom prowadzenia działalności naukowej doprowadził do tego, że w tym roku naszej uczelni przyznano kategorię badawczą „A” w dyscyplinie nauki prawne, czyli Instytut nabył uprawnienia doktorskie i habilitacyjne - przypomniał dr hab. inż. Zbigniew Osadowski, prof. AP. - Gdy na początku czerwca 2019, jeszcze jako wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, podpisywałem decyzję o uruchomieniu kierunku prawo na Akademii Pomorskiej, wielu zastanawiało się, czy to dobry pomysł. Nie miałem wątpliwości, że to nowe szanse edukacyjne dla regionu i duża szansa na rozwój uczelni - podkreślał poseł Piotr Müller, rzecznik prasowy rządu i słupski poseł PiS. -Cieszę się z każdej inwestycji realizowanej na Akademii Pomorskiej. To dla mnie niezwykle ważne, aby dbać ojej dynamiczny rozwój. Akademia Pomorska w ciągu ostatnich kilku lat przeszła bardzo duże zmiany dotyczące profilów studiów. Przekształciła się z typowej uczelni nauczycielskiej na wieloprofilową akademię. Dodatkowym atutem uczelni jest świetne funkcjonowanie Instytutu Prawa i Administracji. Bardzo się cieszę, że rozwój infrastruktury pomoże w umocnieniu uczelni i mam nadzieję, że przyciągnie rzesze studentów. URZĄDZENIA CZYSZCZĄCE SERWIS I SPRZEDAŻ ©Nilfisk Zapraszamy do Autoryzowanego Serwisu i Punktu Sprzedaży firmy Nilfisk oraz Serwisu i Punktu Sprzedaży firmy Karcher KARCHER PROFESJONALNA OBSŁUGA Z WIELOLETNIM DOŚWIADCZENIEM Piü 76-200 Słupsk ul. Przemysłowa 34 tel. 602 442117 e-mail: mariusz-zawacki@wp.pl www.jmk-serwis.pl AUTOMATYCZNA PRALNIA DYWANÓW INNOWACYJNY SYSTEM PRANIA DYWANÓW NA WSKROŚ «TRZEPANIE MECHANICZNE RI&NIE AUTOMATYCZNE -PŁUKANIE Ł ' ^WIROWANIE -SUSZENIE - OZONOWANIE - TRANSPORT OD / DO KLIENTA PUNKT PRZYJĘĆ: SŁUPSK, UL. PRZEMYSŁOWA 34 (SERWIS KARCHER) © 504 710 352 © 602 442 117 www.pralniadywanow-slupsk.pl PIĄTEK. 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA słupsk Mobilne punkty gastronomiczne na bulwarach. Badzie je można złożyć i przenieść gdzie indziej Władze miasta próbują ożywić Bulwary nad Słupią. Jednym z ich pomysłów jest postawienie tam modułowych punktów gastronomicznych. Radni pomysł skrytykowali, ale pieniądze dali. Miejscy urzędnicy w Słupsku podejmowali już próby zorganizowania lokali gastronomicznych na Bulwarach nad Słupią. Odbyły się dwa przetargi na dzierżawę ponad 800-metrowej działki na działalność gastronomiczną - oba nieudane. Żaden przedsiębiorca nie chciał zainwestować w to własnych pieniędzy. Teraz pomysł jest taki, że to miasto kupi modułowe punkty gastronomiczne i je wydzierżawi. Na niedawnej sesji Rady Miejskiej w Słupsku ten plan wywołał żywą dyskusję. Renata Stec z klubu radnych PO zauważyła, że zapi- Tego typu mobilne punty gastronomiczne zobaczymy na Bulwarach nad Słupią sano tam - jak podkreśliła „w gastronomicznych”. Wniosła radny Paweł Szewczyk (PO), dobie oszczędności” - 200 o wykreślenie tego punktu, który uważa, że miasto nie tys. zł na postawianie „budek Pomysł skrytykował też jest od tego, aby budować obiekty, w których będą fast foody. Odpowiedziała im Marta Makuch, zastępca prezydenta miasta: - Zapewniam, że jest to przemyślany i spójny pomysł, zgodny z wizją rozwoju miasta. Nie są to budki, jak niektórzy mówili, a modułowe punkty. To mają być całoroczne punkty. Są one mobilne, bo gdy za jakiś czas skończymy duże inwestycje, jak węzeł transportowy czy ring, to one znikną. Zostaną zastąpione docelowymi obiektami. Natomiast mobilne punkty zostaną przeniesione w inne miejsce Słupska. Makuch zdradziła, że lokalni przedsiębiorcy, którzy byli zainteresowani działalnością na Bulwarach, proponowali, aby były tam punkty handlowe typu Żabka. - My nie chcemy, by na Bulwarach nad Słupią były McDonaldy czy Żabki z piwem, ale chcemy, by mieszkańcy mogli tam kupić lody czy gofry i napić się kawy w przyzwoitych obiektach podkreśliła wiceprezydent Słupska. Poparła ją radna Małgorzata Lenart z Klubu Łączy nas Słupsk. - Na bulwarach potrzeba takich miejsc. To dobry pomysł, żeby mieszkańcy chętnie wybierali się na spacer właśnie tam - zaznaczyła. W głosowaniu, czy wyrazić zgodę na przeznaczenie 200 tysięcy złotych na modułowe punkty gastronomiczne tylko radni Platformy (siedem głosów) byli przeciwko. Radni Klubu Łączy nas Słupsk oraz część radnych Prawa i Sprawiedliwości byli za (łącznie 12 głosów). Wstrzymało się dwóch radnych z PiS. Mobilne punkty gastronomiczne mają się pojawić na Bulwarach nad Słupią wiosną. REKLAMA 0010720956 Obłęże 48, 77-230 Kępice W OFERCIE: noclegi w klimatycznych domkach drewnianych (sezon letni) • noclegi w pokojach i apartamencie (całoroczne) • pole kamperowe # pole campingowe sala konferencyjna sauna z widokiem na jezioro • wypożyczalnia sprzętu • jachty # wyciąg do nart wodnych i wakeboardu • trasy rowerowe • kąpielisko strzeżone (w sezonie) OŚRODEK WYPOCZYNKOWY „SOBÓTKA" ZAPRASZA Ośrodek Wypoczynkowy „Sobótka" w Obłężu (Gmina Kępice) zapewnia wiele atrakcji o każdej porze roku. Tu wypoczniesz wśród przyrody, zrelaksujesz się w saunie, spędzisz aktywnie czas w niezwykłym klimacie. piec chlebowy • altany i miejsca do biesiadowania # plac zabaw dla dzieci • możliwość pobytu ze zwierzęciem • imprezy sportowe i plenerowe ® 660 543 775 E5 kosir@kepice.pl www.kosir.kepice.pl PIĄTEK, 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA 13 bytów Ambulans trochę jak z klocków. Ma też inne plusy... > Szpital w Bytowie ma nową karetkę medyczną. To najnowocześniejszy z takich pojazdów w województwie pomorskim. Jego wyposażenie znacznie ułatwi pracę zespołowi ratownictwa. Nowy nabytek Zespołów Ratownictwa Medycznego Szpitala Powiatu Bytowsłdego, to samochód marki Mercedes. Jest on inaczej skonstruowany niż większość karetek w Polsce. Przedział medyczny jest o wiele większy niż w zwykłym ambulansie. Dlatego ratownicy i lekarze mają dostęp do pacj enta z czterech stron, co jest bardzo dużym ułatwieniem w prowadzeniu czynności medycznych. - Koszt takiego ambulansu wynosi ponad 779 tys. zł. Nasz szpital mógł liczyć na dofinansowanie przekazane przez wojewodę pomorskiego ze środków z Funduszu Przeciwdziałania C0VTD-19 w wysokości 500 tys. zł. Pozostałe ponad 279 tys. zł nasza placówka zdobyła dzięki wsparciu władz powiatu i gmin oraz lokalnych przedsię- Nowy ambulans Szpitala Powiatu Bytowskiego kosztował 779 tys. zł biorców - informuje Ewa Czechowska ze szpitala. Przedział medyczny pojazdu zbudowany jest na bazie kontenera. Jego zaletą jest to, że ma trwałość dwa razy dłuższą niż rama, podwozie i kabina kierowcy. A to zaprocentuje w przyszłości. - Plusem takiego ambulansu jest to, że kiedy już się wyeksploatuje, nie trzeba będzie kupować przedziału medycznego, tylko wystarczy wymienić podwozie - dodaje Czechowska. Do dyspozycji ratowników sąm.in. nosze wyposażone wza-silany akumulatorem system hydrauliczny, który je podnosi i opuszcza po dotknięciu jednego przycisku. Dzięki temu ratownicy nie muszą dźwigać pacjenta na noszach do góry, aby wsunąć go do karetki - wszystko odbywa się automatycznie. Obecnie obszar powiatu bytowskiego jest obsługiwany przez pięć zespołów ratownictwa medycznego ze szpitala w Bytowie, które są w Bytowie, Miastku i Lipnicy. To dwie karetki specjalistyczne i trzy podstawowe. MATERIAŁ PROMOCYJNY 0010717514 Kobylnica chce być miastem Większe możliwości pozyskiwania funduszy unijnych, wzrost konkurencyjności inwestycyjnej wśród innych samorządów - to tylko niektóre z korzyści, jakie może przynieść zmiana statusu Kobylnicy na miasto. Gmina Kobylnica rozpoczęła już procedurę w tej sprawie, po jednogłośnej decyzji radnych podczas grudniowej sesji. - To ogromna szansa na dalszy rozwój naszego samorządu - mówi Wójt Gminy Kobylnica Leszek Kuliński. W gminie rozpoczęły się już spotkania w informacyjne w tej sprawie i potrwają do 9 lutego. - Jesteśmy przygotowani do rozwiania wszelkich wątpliwości w tej sprawie - podkreśla Wójt Kuliński. - Mieszkańcy będą mieli możliwość wyrazić swoje zdanie, obawy, czy zadać pytania. Gmina Kobylnica od ponad półwiecza realizuje ambitne plany zaspokajając potrzeby swoich mieszkańców. Z roku na rok staje się coraz bardziej nowoczesna. Dziś ponad 95% mieszkańców gminy posiada zbiorczy system kanalizacji. Realizowane są liczne inwestycje drogowe, kubaturowe, powstają nowe budynki użyteczności publicznej i obiekty rekreacyjno-sportowe. Od wielu lat Gmina Kobylnica podejmuje szereg działań w zakresie ochrony środowiska, energii odnawialnej i bezpieczeństwa energetycznego. - Miejscowość Kobylnica, rozwijając się prężnie od wielu lat, straciła swój wiejski charakter, spełniamy natomiast wszystkie wymogi, aby stała się miastem - mówi Leszek Kuliński. - Jeśli stanie się miastem, otrzyma większe możliwości rozwoju, zwłaszcza przy korzystaniu z funduszy zewnętrznych ukierunkowanych na rozwój miast, które do tej pory nie były dla gminy dostępne. Zmiana statusu Kobylnicy nie pociągnie za sobą negatywnych skutków dla mieszkańców - nie zmie- nią się wysokości opłaty za wywóz śmieci i nie wzrosną podatki, nie będzie też konieczności wymiany dokumentów, czy danych adresowych. - Nikt nic nie straci na tym, że będzie mieszkał w mieście Kobylnica. A wszyscy możemy tylko zyskać - mówi zapewnia Wójt. Po spotkaniach informacyjnych odbędą się konsultacje społeczne. Mieszkańcy Gminy będą mogli wyrazić swoją opinię w ankietach i odpowiedzieć na pytanie: Czy jest Pan/Pani za nadaniem miejscowości Kobylnica statusu miasta? Następnie głosy będą policzone i jeżeli mieszkańcy odniosą się pozytywnie do nadania statusu miasta Kobylnicy, samorząd do 31 marca 2023 r. musi złożyć wniosek do Wojewody Pomorskiego o zaopiniowanie i przekazanie do Rady Ministrów celem podjęcia ostatecznej decyzji. Wszystkie informacje w tej sprawie będą dostępne na stronie internetowej www.kobylnica.pl My zrobiliśmy pierwszy krok, teraz głos będzie należeć do mieszkańców - podkreśla Leszek Kuliński. - Wierzę, że wszyscy, którym leży na sercu dobro naszej Małej Ojczyzny, zadecydują według własnego sumienia, oddając swój głos w tej ważnej dla nas wszystkich sprawie. GMINA KOBYLNICA Urząd Gminy Kobylnica, ul. Główna 20.76-251 Kobylnica, Województwo Pomorskie tel.: +48 59 842 90 70 fax.: +48 59 842 90 72 sekretariat tel.:+48 59 842 9617 e-mail: kobylnica@kobylnica.pl adres skrzynki ePUAP: /59r47dodbr/skrytka PIĄTEK. 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA słupsk Szpital w Słupsku testuje robota operacyjnego. W planach zakup Lekarze w słupskim szpitalu testują nowoczesnego robota operacyjnego. Zarząd szpitala planuje jego zakup. To byłby przełom w leczeniu chirurgicznym Wielofunkcyjne urządzenie ma służyć do operacji schorzeń ginekologicznych, urologicznych, laryngologicznych oraz wielu w zakresie chirurgii ogólnej i onkologicznej Lekarze w słupskim szpitalu testują nowoczesnego robota operacyjnego. Zarząd szpitala planuje jego zakup To byłby przełom w leczeniu chirurgicznym. Jeszcze nie ma powodu do radości, bo to tylko testy. Jednak jest duża szansa, że nowoczesny robot operacyjny zostanie zakupiony w ciągu najbliższych dwóch lat. Wielofunkcyjne urządzenie ma służyć do operacji schorzeń ginekologicznych, urologicznych, laryngologicznych oraz wielu w zakresie chirurgii ogólnej i onkologicznej. - Ten pokazowy robot, odwiedza wielkie ośrodki akademickie, ale dzięki temu, że w Słupsku mamy potężną chirurgię na europejskim poziomie, trafił także do nas - mówi Mateusz Wtyk, chirurg ze słupskiego szpitala. - Robotyka to kolejny krok do jeszcze większej precyzji chirurgicznej, jeszcze lepszego komfortu i korzyści dla pacjenta. Pracuje się na nim doskonale. Jednak to nie jest tak, że robot wykonuje jakiekolwiek czynności samodzielnie. Robot jest tylko narzędziem, takim samym jak skalpel, czy laparoskop, tylko, że stoi na dużo wyższym poziome zaawansowania - mówi dr Wityk. Mimo, że to tylko testy, zarząd szpitala zapewnia, że przymierza się do zakupu. - To spotkanie z wielkim postępem technologicznym, który mam nadzieje niedługo zasili nasz szpital. Ten robot to ogromny przełom w zakresie technologii, bezpieczeństwa pacjenta. A my - jako szpital -dążymy systematycznie do tej doskonałości. To urządzenie kosztuje około 14 milionów. Rozważamy teraz, jak zdobyć pieniądze na jego zakup. Jesteśmy po pierwszych rozmowach z urzędem marszałkowskim. W zeszłym roku dofinansowano podobny sprzęt dwóm szpitalom w Pomorskiem, my jesteśmy następni w kolejce. Mam nadzieję, że zakup uda się w tym, najpóźniej w przyszłym roku - zdradza Andrzej Sapiński, prezes Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku. Póki co, lekarze testują sprzęty różnych firm, aby dokonać wyboru najlepszego. - Cieszymy się, że mamy młodych lekarzy i ordynatorów, którzy umożliwiają młodej kadrze rozwój, bez takiego poten- cjału nie moglibyśmy wchodzić w nowe technologie - mówi Anetta Bama-Feszak, wiceprezes szpitala w Słupsku. SREBRO ZŁOTO CZYNNE: PN-SO 8-22 www.loombard.pl SŁUPSK ul. Wojska Polskiego 8 • ul. Szczecińska 29 * ul. Tuwima 4 SŁAWNO * ul. Grottgera 4 U NAS OTRZYMASZ NAJWIĘCEJ ZA ZŁOTO! FOT. KRZYSZTOF PIOTRKOWSKI FOT KRZYSZTOF PIOTRKOWSKI PIĄTEK, 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA 15 bytów Windą do zamku? Trwają prace w bytowskiej warowni Trwają prace w bytowskim zamku. Specjalistyczna firma w części hotelowej montuje windę. Obiekt musi być dostosowany do przepisów przeciwpożarowych. Całość inwestycji pochłonie aż ponad trzy miliony złotych! Prace w bytowskim zamku wykonuje firma z Rumi. Polegają one głównie na dostosowaniu warowni do przepisów przeciwpożarowych. Zamontowane zostaną m.in. specjalne czujniki, wymieniona zostanie instalacja, powstaną też tzw. suche piony (urządzenia tworzone z myślą o akcjach ratowniczych, przeprowadzanych przez straż pożarną. Ich celem jest transport wody do miejsc trudnodostępnych np. wyżej położonych kondygnacji). Dodatkowo w części hotelowo-re-stauracyjnej zainstalowana zostanie nowoczesna winda. Urzędnicy zapewniają, że inwestycja nie tylko poprawi bezpieczeństwo, ale też standard hotelu i komfort przyszłych gości. W bytowskim zamku będzie winda. Trwają prace uzgodnione z konserwatorem zabytków - Hotel ma trzy piętra, wcześniej goście, często z ciężkimi bagażami musieli wchodzić po schodach - mówi Ryszard Sylka, burmistrz Bytowa. - To było bardzo uciążliwe. Zwłaszcza dla osób starszych i niepełnosprawnych. Hotel ze względu na remont jest nieczynny. -1 będzie zamknięty do końca roku - podkreśla Sylka. Nie działa też restauracja. Dotychczasowy dzierżawca zrezygnował z prowadzenia restauracji. - Czasem trzeba podjąć trudne decyzję. Nosiłem się z nią kilka miesięcy - mówi Ireneusz Sadowski. - Gdyby nie kryzys pewnie prowadziłbym „Zamek” dalej. Powód to przede wszystkim lawinowo rosnące ceny. Jak obliczyłem roczny koszt utrzymania obiektu wzrośnie o jakieś 300-400 tysięcy złotych rocznie. Ireneusz Sadowski podpisał umowę dzierżawy z bytowskim urzędem na 20 lat. Co miesiąc do kasy miasta wpływało ponad osiem tysięcy zło- tych czynszu. Według zapisów umowy przez pierwsze 9 lat miał zainwestować obiekt 700 tysięcy złotych. - Na wymienione w dzierżawie przedsię- wzięcia wydałem 400 tysięcy złotych - mówi przedsiębiorca. Ryszard Sylka potwierdza, że wypowiedzenie umowy do- tarło już do ratusza. - Jest analizowane, dzierżawca poniósł pewne nakłady i musimy je rozliczyć. I dodaje, że urząd będzie szukał nowego dzier- żawcy. - Nie dotyczy to części hotelowej, która nie będzie dzierżawiona w tym roku - wyjaśnia. - Byłem na dziedzińcu zamku i widzę pewne kuriozum - mówi czytelnik, który zwrócił się do nas z uwagami na temat prowadzonych prac. -Załóżmy, że restauracja będzie czynna i hotel też. Winda jest montowana na poziomie lokalu w miejscu, gdzie dotychczas była szatnia tuż obok baru. Wiadomo, że restauracja nie będzie czynna całą dobę. To jak do windy dostaną się goście hotelowi, którzy zechcą wejść na przykład po północy? Winda będzie zamknięta? To po co taka inwestycja, jak ma działać na pół gwizdka. - Szukamy rozwiązania -mówi Sylka. - Być może do windy będzie prowadziło osobne wejście, nie przez restaurację. Dodajmy, że cztery lata temu windę zamontowano także w części, w której znajdują się Muzeum Zachodnioka-szubskie i Biblioteka Miejska. Zapraszamy do skorzystania z BEZPŁATNEGO PAKIETU BADAŃ w ramach programu „Profilaktyka 40 PLUS" w Punktach Pobrań DIAGNOSTYKI: Z NAMI MOZESZ ROZSZERZYĆ PROFILAKTYKĘ Sieć laboratoriów DIAGNOSTYKA uczestniczy w programie „Profilaktyka 40 PLUS” + Słupsk, ul. Jana Pawła II la, piętro I 4* Słupsk, ul. Juliana Tuwima 23 ■t1 Słupsk, ul. Wileńska 30/7 Wypełnij ankietę umieszczoną w Internetowym Koncie Pacjenta (IKP) lub skorzystaj z infolinii Domowej Opieki Medycznej nr tel. 22 735 39 53 +■ n ■■x'ga uinbMua i TiCn >_ laboratoria medyczne .więcej niż wynik www.diagnostyka.pl fotoreportaż PIĄTEK, 27 STYCZNIA 2023 GŁOS DZIENNIK POMORZA 16 Piękna Monika i jej drapieżniki Sokolnictwo. czyli polowanie z ptakami to wieki tradycji. Obecnie w Polsce jest około 300sokolników, a wśród nich słupszczanka Monika Płuciennik. To jedna z kilku kobiet w tym gronie na Pomorzu. W całym kraju sokolniczek jest niespełna 50. 1 '«¿-Sfc Chwal Ćwik to pozdrowienie sokolników. Ćwik to doświadczony i zaprawiony wboju ptak drapieżny, który nie boi się atakować i pokonać większego oraz silniejszego od siebie zwierzęcia. Sokolnicy życząc sobie tak , dobrze ułożonych ptaków i łowieckich osiągnięć, pozdrawiają się słowami „Chwal Ćwik”. - Sokolnictwo daje mi niesamowitą frajdę. Puszczam ptaka, a on do mnie wraca. Podczas takiego polowania jestem tylko obserwatorem, ale emocje są takie, jakbym ja polowała. No i oczywiście czerpię przyjemność z obcowania z tymi wyjątkowymi stworzeniami -powiedziała nam Monika Płuciennik. I w jej oczach widać tę radość. I ożywienie, gdy z pasją opowiada o jastrzębiu gołębia-rzu, myszołowcu towarzyskim i rarogu stepowym. To jej drapieżniki. Poluje z nimi między innymi na zające, kaczki, bażanty, kuropatwy. Aby zostać sokolnikiem trzeba zdać egzamin, no i być członkiem Polskiego Związku Łowieckiego. Monika Płuciennik taki egzamin zdała w 2020 roku. Wybraliśmy się ze słupsz-czanką na łąkę na trening z ptakami. Latały: jastrząb (Zadra) i myszołowiec (Felek). DO/AiiHO/8 iOd Głos Piątek, 27.01.2023 Wielka trauma Ameryki. Porozumienie, które dało formalnie koniec wojnie w Wietnamie str. 6 „W pustyni i w puszczy”. Niemal pól wieku wielkiej przygody. Film, który porwał publiczność str. 9 Jak Rosja szerzy dezinformację na całym świecie str. 3 2 • PULS Głos Dziennjk Pomorza Piątek, 27.01.2023 Dorota Kania, redaktor naczelny Polska Press NIEWYGODNA PRAWDA Marcin Diabeł, redaktor naczelny „Gazety Pomorskiej” JAK ROBIĄ NAS W KONIA est w psychologii termin o nazwie projekcja dotyczący zachowań ludzi, którzy innym przypisują własne zachowania czy poglądy. Projekcja bywa nieświa- W doma, ale często jest mechanizmem obronnym czy też celowym działaniem, by feerzucić własne działania na inne osoby. ^Wlam nieodparte wrażenie, że właśnie taki mechanizm występuje u części polityków Platformy Obywatelskiej oraz kojarzonych z nią ekspertów, a klasycznym przykładem są między innymi Radosław Sikorski, Donald Tusk czy były szef kontrwywiadu wojskowego gen. Piotr Pytel. Sami - utrzymujący w niedalekiej przeszłości doskonałe stosunki z Federacją Rosyjską i jej kluczowymi politykami - dziś mówią o prorosyjskości PiS. Sekundują im sympatyzujące z największą partią opozycji media, a klasycznym przykładem jest wywiad gen. Piotra Pytla dla „Gazety Wyborczej”, w którym sugerował, że Kreml, poprzez partię rządzącą, realizuje swoje interesy za sprawą agentury ulokowanej w rządzie. Ten sam gen. Pytel, który bywał w Moskwie, spotykał się z funkcjonariuszami rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa i przyjmował ich wizyty w siedzibie SKW.w Warszawie. Wywiad komentowali politycy opozycji oraz... szkolony w Moskwie gen. Marek Dukaczewski, który swoje wojskowe szlify zdobywał w komunistycznych formacjach. Donald Tusk, który chciał resetu z Rosją, prowadzenia interesów z nią „taką, jaka ona jest” i obściskiwał się z Władimirem Putinem, dziś chce powołania komisji śledczej, która mogłaby wyjaśnić „na czym polega wpływ rosyjskich służb na energetyczną politykę PiS-u”. Z kolei Radosław Sikorski, który jest chętnie cytowany przez propagandę Kremla, kilka dni temu w Radiu Zet powiedział, że w pierwszych 10 dniach wojny „rząd Prawa i Sprawiedliwości brał pod uwagę rosyjską propozycję rozbioru Ukrainy”. To kolejna wypowiedź, którą podchwyciła Moskwa; w październiku Sikorski na Twitterze zasugerował, że za uszkodzeniami Nord Stream 2, rosyjsko-niemieckiego gazociągu, stoją Stany Zjednoczone. „Thank you, USA (dziękujemy wam, USA)” - napisał. Kilka dni później na forum ONZ rosyjski dyplomata publicznie podziękował Sikorskiemu, a jego wpis cytowały wszystkie prokremlowskie media. Pytany w tej samej audycji w Radiu Zet (w części internetowej), kto miał interes w wysadzeniu NS2, Sikorski stwierdził, że „trzy kraje miały interes: Ukraina, Polska, sektor prywatny w USA”. Trudno podejrzewać, że były to nieprzemyślane „wpadki”, zwłaszcza gdy się spojrzy na całą polityczną działalność Radosława Sikorskiego. Na uwagę zasługują jego związki z Jarosławem Bratkiewiczem, absolwentem MGIMO (Międzynarodowego Instytutu Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych), jednym z najważniejszych dyrektorów w MSZ w czasie, gdy Radosław Sikorski był szefem tego resortu. Bratkie-wicz był autorem koncepcji resetu z Rosją i antyukraińskiej polityki, o czym pisał na portalu i.pl prof. Sławomir Cenckiewicz. Te zaledwie kilka przykładów dobitnie pokazują, że mamy do czynienia ze zjawiskiem projekcji - ci sami politycy i ludzie służb, którzy dogłębnie, na różnych poziomach byli uwikłani we współpracę z Kremlem, dziś obarczają swoich politycznych przeciwników. I robią to całkowicie świadomie, wykorzystując do tego wszelkie narzędzia. Także media, które podchwytują tę narrację. K tory proszek do prania jest najlepszy? Które ^^‘Smartfony są najbardziej niezawodne? Czy na wakacje lepiej wybrać się samolotem czy samochodem? Każdy ma własną odpowiedź na te pytania. Jednak, nie każdy zdaje sobie sprawę, że można wpłynąć na to, jak oceniamy daną rzecz lub osobę, w jaki sposób się zachowamy, jaką decyzję podejmiemy i jaki produkt wybierzemy. Podejmowanie decyzji ułatwiamy sobie, bazując na wiedzy, którą czerpiemy z wcześniejszych doświadczeń lub jeśli takowych nie posiadamy, na podstawie informacji, które musimy zdobyć. Znając ten mechanizm, można to wykorzystać do wywierania na nas wpływu. To nie jest teoria spiskowa. Psycholodzy w XX w. usystematyzowali wiedzę o motywach naszych zachowań i mechanizmach podejmowania decyzji. Z tej wiedzy czerpią zyski przedsiębiorcy, oferujący nam różnego rodzaju produkty i marketingowcy, planujący kampanie reklamowe. Ta wiedza jest również wykorzystywana przez służby specjalne (wojskowe i cywilne) wielu państw do realizacji swoich celów w polityce międzynarodowej. Generałowie przed bitwą podejmują decyzje, analizując różne informacje. W historii znajdziemy przykłady, kiedy przed bitwą wprowadzano przeciwnika w błąd, aby ułatwić zwycięstwo. Gra w szachy doskonale pokazuje, na czym polega tworzenie strategii, czyli planowanie działań umożliwiających realizację określonego celu. Wykonując ruch figurą, możemy przewidzieć konsekwencje tego ruchu i decyzje, jakie będzie musiał podjąć przeciwnik. Kilkaset lat temu, jeśli cesarz chciał podporządkować sobie jakieś państwo, mógł to zrobić na dwa sposoby. Użyć armii i anektować je do swojego państwa lub doprowadzić do zmiany władzy na taką, która będzie z nim współpracowała. Rządzi ten, kto ma moc sprawczą. Wariant z wymianą władcy jest praktyczniejszy, bo osiąga się cel bez kosztownych wojen i okupacji sąsiada. W demokracji władcą jest społeczeństwo -mieszkańcy danego kraju, którzy w wolnych wy- borach wybierają władze. Rządzący, będąc zależnymi od woli wyborców, często podejmują decyzje zgodne z ich oczekiwaniami. Mechanizm jest prosty jak gra w szachy. Chcesz mieć wpływ na władzę w danym kraju, wpłyń na społeczeństwo. Nie trzeba planować inwazji, aby prowadzić skuteczną politykę międzynarodową. Informacja może też być skuteczną bronią. Specjaliści z obszaru nauk o bezpieczeństwie takie działania nazywają wojną informacyjną. Sprawdzonymi narzędziami są dezinformacja oraz decep-cja, czyli zwodzenie przeciwnika w kwestiach dotyczących prawdziwego charakteru wydarzeń, poprzez przejęcie kontroli nad informacjami umożliwiającymi ocenę sytuacji. Skuteczność decepcji polega na tym, że w umyśle ofiary pojawiają się nieprawdziwe interpretacje zdarzeń, które są jego własnym wytworem, za które w pełni ponosi odpowiedzialność. Zjawisko decepcji osłabia i zmienia stopień krytycyzmu w umyśle j ednostki. Ofiarą może być pojedyncza osoba (lider opinii, naukowiec, polityk), grupy społeczne, organizacje oraz służby specjalne. Sekwencję tych działań naukowcy nazywają strategicznym zarządzeniem percepcją. Rozwój intemetu sprawił, że możliwości stosowania dezinformacji i decepcji są praktycznie nieograniczone, można manipulować nawet całymi społeczeństwami. Najbardziej podatni na tego typu działania jesteśmy w sytuacji kryzysów. Wtedy objawiają się negatywne emocje - lęk, frustracja, poczucie braku bezpieczeństwa. Kryzysem może być wojna, pandemia, problemy gospodarcze czy inne stresujące zdarzenia. Polski Instytut Spraw Międzynarodowych informuje, że zwiększyła się liczba ataków informacyjnych na Polskę. Ze strony Rosji identyfikowane są próby ingerowania w sytuację wewnętrzną kraju, np. poprzez podgrzewanie bieżących sporów politycznych, pogłębienie podziałów społecznych czy wykorzystanie tematyki uchodźców. Ponad 30 lat gospodarki rynkowej uodporniło nas na działanie bombardujących zewsząd reklam. Trafnie rozpoznajemy, kiedy mamy do czynienia z manipulacją w reklamie i szukamy wiarygodnych opinii, podejmując decyzje zakupowe. Teraz kolej, aby nauczyć się rozpoznawać dezinformację. Bądźmy uważni i krytyczni, szczególnie kiedy korzystamy z internetu. WASYL ZWARYCZ, AMBASADOR UKRAINY W POLSCE Bardzo dziękuję Polsce za okazane przywództwo oraz determinację w sprawie przekazania Ukrainie czołgów Leopard 2 i budowania koalicji międzynarodowej Rosja przygotowuje się do nowej ofensywy w wojnie na Ukrainie. Ale, jak stwierdził Ołeksij Daniłow, sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa i Obrony, zanim zaczną strzelać czołgi, w ruch pójdą trujące gazy informacyjne. Czym sąte trujące gazy informacji? To taki przekaz, który ma na celu zniszczenie wizerunku i dobrych relacji. To stały punkt w rosyjskim repertuarze. Przykład? Mieliśmy osoby, które -uciekając przed rosyjską inwazją - przyjechały do Polski i te osoby, które zostały przez Polaków wspaniale przyjęte oraz ugoszczone w naszym kraju, były oskarżane o rzeczy, których nie robiły. Intencje Rosjan były czytelne: chodziło o to, aby skłócić polskie społeczeństwo z gośćmi z Ukrainy, by doprowadzić do tego, żeby cały ten wysiłek poszedł na marne. Tak się działo od 24 lutego, mieliśmy do czynieniaztego rodzaju przypadkami. Na czym polega trudność, jeśli chodzi o rosyjski sposób dezinformacji, o kłamstwa, fake newsy, różnego rodzaju manipulacje, jakie pojawiają się przede wszystkim w intemecie? Jak ją rozpoznać w notce, w której miesza się prawdę z kłamstwem? Rosja od zawsze działa w tym obszarze i, niestety, robi to skutecznie* Ale nie jesteśmy bezbronni. Od początku rosyjskiej inwazji wyszukujemy przykłady takich manipulacji i pokazujemy je społeczeństwu. Jedynym skutecznym narzędziem do walki z dezinformaqą jest prawda podana w zrozumiały dla każdego sposób. Jak się zaczęła wojna, istniał przekaz, który trwa zresztą do tej pory, że Ukraińcy zabierają Polakom pracę, utrudniają dostęp do lekarzy, zabierają świadczenia. Ale były też fałszywe wrzutki zupełnie innego rodzaju, jak np. uderzenie rosyjskiej propagandy w naszego prezydenta: pisano, że Andrzej Duda jest wnukiem ukraińskiego nacjonalisty zUPA. W jaki sposób Rosjanie podżegają do nienawiści, jak nas stra-sząigeneralnie, czego się możemy po płynącej z ich strony dezinformacji spodziewać? Przede wszystkim trzeba się spodziewać takich wątków, które zawsze były eksploatowane w relacjach Polski z Ukrainą. Czyli wszelkiego rodzaju wątków historycznych. Pierwsze skojarzenie to Wołyń! Na przykład. Ale też wątków, które są związane z tym, co jest ważne dla obywateli obydwu państw, czyli właśnie służba zdrowia, sprawy społeczne czy świadczenia wypłacane przez państwo. Te rzeczy budzą emocje nawet w krajowej polityce, więcto jasne, że na tych emocjach będzie grał przeciwnik. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 PULS • 3 Rosjanie boji; się skuteczności Polski we wsparciu Ukrainy - Wzbudzanie niepokoju w Polsce może obniżyć naszą skuteczność w działaniu - mówi Janusz Cieszyński, sekretarz stanu, pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa Anita Czupryn Rosyjska propaganda wypuściła „prognozę pogody" -jakoby z polskiej telewizji. Zapomnieli o polskich znakach Ostatnio coraz więcej tych informacji, które podgrzewają strach - straszy się wojną, że nam ona grozi. Jak sobie radzić z tego rodzaju manipulacjami? Perspektywa wojny, niestety, stała się w wyobraźni Polaków znacznie bliższa. Ale jedynym źródłem, z którego warto na ten temat czerpać informacje, są te oficjalne i sprawdzone. Dlaczego Rosjanie to robią? Ponieważ boją się skuteczności Polski we wsparciu Ukrainy. Jesteśmy kluczowym partnerem naszych sąsiadów i wzbudzanie niepokoju w Polsce może obniżyć naszą skuteczność w działaniu. Pojawiają się też i takie analizy, że tego rodzaju działania są jak kijodwóch końcach,bozjed-nej strony nas straszą, ale z drugiej strony Putin w taki sposób manipuluje rosyjskim społeczeństwem, przygotowując je dotego,że wojnabędzie długa, albo, że potrzebna jest mobilizacja, czy, że Rosja walcząc z Ukrainą, to tylko się broni w wojnie z Zachodem. Jak możemy przeciwdziałać? Społeczeństwo w Rosji jest totalnie zindoktrynowane i próby dotarcia do Rosjan oficjalnymi polskimi kanałami jest z góry skazane na niepowodzenie. Ale boją się skuteczności Polski we wsparciu Ukrainy. Jesteśmy kluczowym partnerem naszych sąsiadów i wzbudzanie niepokoju w Polsce może obniżyć naszą skuteczność w działaniu. Uważam, że tego nie można zaniedbać. Ofensywa propagandowa Rosji rośnie przez współdziałanie z Białorusią. Mińsk działa tak, jak Moskwa nakazuje. Jak to jest widoczneiwjald sposób się przedstawia? Odkąd z terytorium Białorusi na Ukrainę ruszyło regularne wojsko, absolutnie jasne stało się, że w tych działaniach Rosja rękę w rękę idzie z Białorusią. Nie należy się spodziewać, że jakkolwiek inaczej będzie w przypadku wojny informacyjnej. Jakim wrogim działaniom propagandzistów Purina teraz jesteśmy poddawani? Cały czas j esteśmy poddawani działaniom, których celem jest poderwanie zaufania do polskiego rządu, do polskich władz. Reagujemy na to zdecydowanie. Warto tu przede wszystkim zwrócić uwagę na pracę, którą wykonuje pan minister Stanisław Żaryn... ... pełnomocnik rządu do spraw bezpieczeństwa w przestrzeni informacyjnej. Tak jest. To pokazuje, jak duże jest zapotrzebowanie na działania, których celem jest przedstawianie wiarygodnych infor-maqi i tak jak w przypadku na przykład min - rozbrajanie tych fake newsów i doprowadzanie do tego, że one stają się niegroźne dla zwykłych ludzi. W jaki sposób konkretnie nasza przestrzeń informacyjna jest dzisiaj chroniona, jeżeli chodzi na przykładocybera-tałd, dokogoone są kierowane i jak się im zapobiega? Generalnie, jakie jeszcze inne działania się podejmuje prócz prostowa-nia nieprawdziwych informacji? Najlepiej działać wyprzedzająco. A w najgorszym wypadku - szybko reagować. Do tego niezbędny jest skuteczny monitoring tego, co dzieje się w sieci. Nasze zespoły mają do dyspozycji wszystkie dostępne narzędzia, tak-aby nic nie umknęło ich uwadze. Oprócz szybkości reakcji kluczowa jest też wiarygodność. Komunikaty, które przekazujemy, musząbyć w pełni sprawdzone, bo raz utracone zaufanie bardzo trudno jest odbudować. Farmy rosyjskich trolli, które działają w mediach społeczno-ściowych, specjalne portale internetowe polskojęzyczne, ale tworzone przez Rosjan-jald to jest obraź? Czy są stałe miejsca, gdzie pojawiają się rosyjskie dezinformacje? Co można z nimi zrobić? Czy można wyciągać prawne konsekwencje od osób, które szerzą nieprawdziwe informacje budzące strach, podżegające do przestępstwa czy nienawiści? Fundamentem demokracji jest wolność słowa. Niestety, korzystają z tego także źli ludzie. Sposobem skutecznej walki z tego rodzaju zjawiskami na pewno nie będzie zakaz wypowiadania się na dowolne tematy, bo z historii wiemy, że zawsze prowadzi to do złego. Osobiście uważam, że strategia oparta na rzetelnym informowaniu i przekazywaniu sprawdzonych informacji to jedyny i najlepszy kierunek działania w tym obszarze. Czy pełnomocnik rządu do spraw cyberbezpieczeństwa ma listy aktywnych agentów frontu informacyjnego Kremla? Znane są konkretne miejsca w sieci, portale, błogi, autorzy, kanały na YouTube? Przed oskarżeniem kogoś o działalność agenturalną trzeba mieć naprawdę mocne, niezbite i niepodważalne dowody. W przypadku publikacji w intemecie czasem trudno jest rozróżnić, czy ktoś celowo mówi nieprawdę, czy się myli, czy jest tak zwanym pożytecznym idiotą. Jakiego rodzaju cyberataki przydarzyły się ostatnio w Polsce? Cały czas trwają próby zablokowania dostępu do cyfrowych usług dla obywateli. Na szczęście - jak na razie nieudane. To statystyki od czasu wprowadzenia trzeciego, najwyższego, stopnia zagrożenia w cyberprzestrzeni. Co to znaczy trzeci stopień za-grożenia w cyberprzestrzeni? To stopień CHARLIE-CRP, czyli zgodnie z ustawą antyterrorystyczną stan, w którym zespoły odpowiedzialne za cyberbez-pieczeństwo są postawione w stan podwyższonej gotowości. Są ustanowione odpowiednie procedury. Ten stan trwa nieprzerwanie od 22 lutego 2022 roku. Czy to znaczy, że przez 24 godziny specjalne służby monitorują również przestrzeń infor-macyjną? CHARLIE-CRP dotyczy zabezpieczenia funkcjonowania systemów krytycznych dla funkcjonowania państwa. Monitorowanie przestrzeni informacyjnej to inne zadanie - także bardzo istotne. Kto włącza się w szerzenie rosyjskiej propagandy? Czy rząd posiada wiedzę na ten temat? Jeżeli chodzi o rosyjską propagandę, to tutaj działają głównie sami Rosjanie. To, że znajdują się w Polsce osoby, które ten przekaz podchwytują, świad- czy raczej o tym, że działania rosyjskie są skuteczne, niż o tym, że ktoś jest obcym agentem. Skuteczna propaganda musi być wiarygodna, więc jeśli taki przekaz jest profesjonalnie przygotowany, to nie ma co się dziwić, że ktoś podaje go dalej. Kto jest podatny na tę rosyjską narrację? Niestety każdy. Skuteczna propaganda na pierwszy rzut oka niewiele się różni od prawdziwych informacji. Dlatego trzeba się zastanowić, gdzie jest ich źródło i skonfrontować je z faktami. Walka z dezinformacją jest tak ważna, bo jeśli się jej nie prowadzi skutecznie, to bardzo szybko można utracić zaufanie społeczeństwa do swoich działań. Kreml szarga wizerunek Polski nie tylko na naszym terenie, ale ten czarny pijar robi nam w odległych krajach, takich jak Afryka czy Ameryka Południowa. Mamy możliwość dania im odporu? W swojej pracy zajmuję się przede wszystkim tym, co się dzieje na terytorium Polski, zatem o te sprawy warto zapytać innych ekspertów. To mity i miejskie legendy, czy rzeczywiście prawda, że istnieją w Polsce opłacane farmy „ruskich trolli” - osób, które piszą różnego rodzaju dezinformujące komentarze, udostępniają fake newsy, tworząc znichwirale? Myślę, że to bardzo prawdopodobne, że takie grupy działają. Natomiast tego rodzaju działania zawsze będą, szczególnie w czasie, kiedy internet staje się dużo skuteczniejszym medium, jeżeli chodzi o docieranie do obywateli. Jak pan ocenia -na ile dziś jesteśmy świadomi jako społeczeństwo tej rosyjskiej propa-gandy,coniąjesticzymożnato zmierzyć? Czy sąna to badania? To jest nieuchwytne zjawisko, ale dla nas najlepszym wskaźnikiem jest monitorowanie tego, które spośród informacji zgodnych z rosyjską linią narracyjną uzyskują duże zasięgi w intemecie. Nasze służby powiększyły się o zespoły monitorujące tego rodzaju informacjeidema-skująjeodrazu? Jeżeli chodzi o kontrolę nad tym, co dzisiaj dzieje się w intemecie, to myślę, że żadne państwo świata, nawet tak potężne jak Stany Zjednoczone, nie jest w stanie skutecznie kontrolować treści pojawiających się w sieci. Ale im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej jestem przekonany, że to nawet dobrze. Wolność w intemecie daje pewność, że demokracja i społeczeństwo obywatelskie będą trzymały się mocno. 4 Pamiętam, jak jesienią 2014 r. tłumaczyłeś swoim bojownikom, że muszą trenować, że trening jest najważniejszy, ale że nie ma lepszego treningu niż wojna. Wkrótce władze Ukrainy rozwiązały twój batalion. Ty jednak przez kolejne lata mówiłeś mi, że wojna wróci i doczekałeś się jej. Nie wiedziałem, że dojdzie do wojny, ale miałem nadzieję i nie chcę być źle zrozumiany, ta nadzieja pozwalała mi żyć i działać. Wiele wskazywało, że tak się stanie. Obaj znamy historię Rosji. Moskwa zawsze działała w podobny sposób. Je-,śli coś im od razu nie wyszło, to po jakimś czasie wracali do sprawy. Oni nigdy nie rezygnują ze swoich planów. Zawierają traktaty pokojowe nie po to, by wojnę zakończyć, ale żeby zyskać na czasie, wzmocnić się, przeanalizować błędy i znów zaatakować. Wtedy nie chodziło im tylko 0 Krym i Donbas? Nie. Oni próbowali od początku podporządkować sobie całą Ukrainę. Zdobycie Krymu bez jednego wystrzału zaostrzyło tylko ich apetyt. Putin uwierzył, że weźmie całą Ukrainę. Kiedy to nie wyszło, usadzili rząd ukraiński przy stole negocjacyjnym. Podpisali jakieś traktaty pokojowe, „Miński”, „Mińsk2” i w tym samym czasie ruszyły przygotowywania do wojny. Kij ma jednak dwa końce. Ukraińcy też dostali trochę czasu. Żołnierze walczyli przez 8 lat w Donbasie, ginęli, ale uczyli się wojny. Tak i dzięki Bogu nasza armia mogła trochę się przygotować do wojny. Oczywiście byłypro-blemy z amunicją, ale najważniejsze, że nasi ludzie nauczyli się walczyć i przestali bać się wojny. Dzisiaj udowodniliśmy całemu światu, że armiarosyj-ska wcale nie jest drugą armią na świecie, a jeśli drugą, to od końca. Jak wpadli na to, że w 150 tys. żołnierzy zajmą całą Ukrainę, z jej 40 milionami obywateli? To da się wyjaśnić. W Rosji każdego można kupić. Pytanie, za jaką kwotę. Taka jest rosyjska mentalność utrwalona w genach od stuleci. Wydali dużo pieniędzy, by to się udało. Podkupili ludzi. Np. takiego Me-dwedczuka [Wiktor, były szef administracji prezydenta L. Kuczmy, deputowany do Parlamentu Ukrainy, aresztowany 1 wymieniony za obrońców Ma-riupola z pułku Azów - red.]. Było wśród nas wielu zdrajców, ale oni niczym nie różnili się od swoich rosyjskich mocodawców. Brali od nich pieniądze, wmawiając im, że Ukraina to państwo upadłe, i Kijów nie będzie się bronił. Kłamstwo, wbrew powiedzeniu, jednak popłaca? • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 Tak, ale wRosji. Powiedzieli Pu-tinowi i wszystkim innym to, co oni chcieli usłyszeć. Być może nie wiedzieli, co o tym wszystkim myśli naród ukraiński. Nie sprawdzili, że będzie opór i wprowadzili Rosjan wbłąd. Oczywiście byli zdrajcy gotowi zmienić flagę. Byli w naszych siłach zbrojnych, w strukturach władzy, ale nie można lekceważyć narodu. Polacy też przez to przeszli. Polacy rozumieją, czym jest wolność. Gdyby nie Polacy, myślę, że komuniści utrzymaliby się przy władzy. Ludzie jednak tego nie chcieli. Ukraińcy też nie chcą rosyjskiego porządku. Ukraińcy albo mówmy Kozacy. Dla nich tak, jak dla nas rosyjski bat był czymś obcym inie do przyjęcia. Właśnie. I ten duch kozacki Ukraińców jest Tatarom Krymskim bardzo bliski, czy nawet wspólny i dlatego jest nam po drodze. Wszyscy doskonale wiemy, co przyniosła ze sobą Rosja, okupując Chanat Krymski. Wszyscy pamiętamy i nigdy nie zapomnimy o deportacji w1944 roku. Urodziłeś się na zesłaniu. Wśród wysiedlonych byli Twoi rodzice. Dzisiaj Twoje dzieci też nie mogą rodzić się, mieszkać na ziemi przodków. Historia zatoczyła koło. Musiałem wywieźć dzieci z Krymu w 2014 r. Nie mogliśmy tam zostać. To było zbyt niebezpieczne. Ja urodziłem się w Uzbekistanie w obozie dla tzw. specjalnych migrantów. Moje dzieci sąkolejnym wten sposób doświadczonym pokoleniem. Żyją na wygnaniu. Przeszedł to mój dziadek, przeszedł to mój ojciec, teraz przechodzę to ja i one. Cztery pokolenia... Tak. Mamy więc dziś wystarczająco dużo powodów, by walczyć i stawiać opór. Gdyby nie Rosja, kim byłbyś dzisiaj? Nie jestem wojskowym. Z zawodu jestem inżynierembu-downictwa. Może to jest kluczem do zwycięstwa? Budowlaniec, inżynier, student, nauczyciel, muzyk. Wszyscy idą walczyć za ojczyznę. Dlatego wszystkich naszych synów musimy wychować na wojowników. Dopiero potem ktoś z nich może zostać lekarzem, dziennikarzem, tokarzem, piekarzem - kimkolwiek. Musi zrozumieć, że w każdej chwili, kiedy trzeba, zostawia swoje narzędzia, chwyta za broń i broni swojej rodziny. Kiedy wrócimy do tego, wszystko będzie dobrze i będziemy żyć bezpiecznie. Z tym problemem mierzy się dziś Polska i inne kraje w Europie. Okazało się, że pokój nie jest wieczny, że trzeba Z Abu Isą [Akajewem] - Tatarem Krymskim -dowódcą Batalionu „Krym" Sił Specjalnych Wywiadu Wojskowego Ministerstwa Obrony Ukrainy - rozmawia Marcin Mamoń Marcin Mamoń Abu Isa w piwnicy na pozycjach wojskowych w Bachmucie ABU ISA: NIKT NIE MOŻE UKRYĆ SIĘ PRZED ZEMSTA! zwiększać wydatki na zbrojenia, budować militarną siłę i jednoczyć naród. Wszyscy liczą, że NATO jest wystarczającym remedium na wszystkie zagrożenia, jednak NATO... Oczywiście nie powiem, o NATO nic złego. Mówię jedynie, że czy NATO jest, czy go nie ma, musisz sam trzymać w domu broń. Wszyscy znamy powiedzenie: Umiesz liczyć, Ucz na siebie. Dlatego myślę, że w obliczu tego, co się dzisiaj dzieje powraca sprawa państw narodowych. Z każdym dniem widać to coraz wyraźniej. Człowiek najwięcej może zrobić we własnym kraju, anie wjakiejś globalnej organizacji, gdzie nie wiadomo kto i za co odpowiada. Najłatwiej jest mu obronić swój dom. Widzisz, świat jest trochę jak apartamento-wiec. Mamy łączność, logistykę, klatki schodowe, wszystko wspólne, ale każdy ma swoje mieszkanie i nikt inny tylko on jest za nie odpowiedzialny, za jego bezpieczeństwo, za czystość i porządek. Spotkaliśmy się kilka dni przed rosyjskim atakiem w Kijowie. Gdy się zaczęło, zniknąłeś. Martwiłem się o ciebie. Wydawało się, że Rosjanie otoczą i w trzy dni zdobędą Kijów. Rzeczywiście, były wtedy takie obawy, a jednak od pierwszego dnia nie wątpiłem, że wytrzymamy bez względu na okoliczności. Przygotowywaliśmy się do wojny partyzanckiej. Dzisiaj rozmawiamy w Kijowie, bo z pomocą Wszechmogącego Al-laha, byliśmy w stanie ich powstrzymać. Płacimy za to wysoką cenę. Zginęło wielu cywilów, kobiety, dzieci, starcy. Wszystko można odbudować: domy, mieszkania, infrastrukturę, wznowić produkcję. Nie przywrócisz jednak ludziom życia. Kim są Twoi ludzie - bojownicy, którymi dzisiaj dowodzisz? Większość to muzułmanie. Wśród nich najwięcej jest Tatarów Krymskich. Są też bracia z Kaukazu, Ukraińcy, też chrześcijanie. Wszyscy wierzą, że wojna, w której biorą udział, pozwoli im znów stać się islamskimi wojownikami, jakimi byli kiedyś, zanim rosyjscy najeźdźcy wtargnęli na naszą ziemię. Tobie - Polakom, łatwiej to zrozumieć, bo pamiętają czas, kiedy Tatarzy Krymscy ramię w ramię z wami bronili niepodległości Polski. Chcemy, aby nasi mężczyźni znów byli mężczyznami w pełnym tego słowa znaczeniu, a nasze kobiety były szanowane i potrafiły wychować tak samo szanowane kobiety, a mężczyzn na wojowników. Naszym celem jest przyszłość: dla naszych ludzi, naszej kultury, reli-gii, tożsamości etnicznej. O to teraz walczymy. Ty wyjechałeś, ale większość Tatarów musi znosić dzisiaj rosyjską okupację. Jak się im teraz żyje na Krymie? Ciężko, bardzo ciężko, jeśli nie uznają rosyjskiej okupacji za coś oczywistego i niezmiennego. Tylko kolaboranci, co oczywiste, potrafili się ustawić. Wśród Tatarów Krymskich też jest ich trochę. Wszędzie są ludzie gotowi zdradzić ojczyznę za przywileje, korzyści polityczne czy gospodarcze - za pieniądze, czasem ze strachu przed prześladowaniami. Cóż, był kiedyś ktoś taki jak Judasz. Prawda? Był, ale bardzo źle skończył. Pozostali są represjonowani? Żyją pod ciągłą presją. Czasem zostaje ktoś aresztowany i otrzymuje wyrok, a bywa i tak, że znika bez śladu. Dużo naszych ludzi siedzi w więzieniach. Skazano ich na 10 lat lub więcej. Wobec innych toczą się 2 śledztwa. Wielu wyjechało, bo • I żyde na Krymie stało się dla “ nich zbyt niebezpieczne. Z) 1 ... 5 FSB z pewnością me zapomina < o Tobie. 2 Tak. Któregoś razu słyszę dzwonek, sięgam po telefon i widzę, że wyświetla się polski numer... Polski?! Tak, kierunkowy +48. Odbieram, a ten się rozłącza. Po chwili dzwoni ktoś już z rosyjskiego numeru. Męski głos. Chce rozmawiać z Bilałowem Narimanem Narketowiczem -Słucham-janato. Przedstawia się. Jest kapitanem FSB z Krymu. Mówi: „Wszczęto przeciwko wam postępowanie karne z artykułu 208, czy paragrafu 208” - coś w tym rodzaju. - To bardzo dobrze - odpowiedziałem mu, a on pyta, czy chcę się do tego jakoś odnieść? Powiedziałem, że bardzo się tie-szę z tak wysokiego uznania dla mojej pracy przeciwko nim, a on, że mogę przyjść na bulwar Iwana Franka, czy gdzieś tam, żeby zapoznać się z materiałami sprawy. Z propozycji -jak wiadomo -nie skorzystałeś. Odpowiedziałem mu: „Insza Allah, przyjadę do was, ale czołgiem. Poczekaj chwilę. Jak tylko przełamiemy opór waszych wojsk w rejonie Melito-pola i przejdziemy przez przesmyk na Krym, będę osiągalny. Już wkrótce”. Ciebie też słuchają. Jesteś dowódcą. Masz autorytet. Ludzie Cię znają. Cóż mogę powiedzieć? Wiesz dobrze, że coś się wydarzyło ipotemludziebylirozczaro-wani. Nie tylko muzułmanie -wszyscy znają historię Państwa Islamskiego. Ilu ludzi tam zginęło ipo co? Ilu jest teraz przetrzymywanych wniewoli? Ile kobiet zostało tam pozostawio- nych i w imię czego? Nie jest jasne, gdzie są i co się z nimi dzieje. Dlatego myślę, że wielu ludzi jest rozczarowanych. To, co wydarzyło się w Syrii i Iraku jest dla muzułmanów dużym problemem i dzisiaj bardzo wielu się od tego wszystkiego dystansuje. Może dlatego że Państwo Islamskie, zjegoterytoriumisto-licą przestało istnieć? Prawda jest taka, że wśród muzułmanów panuje ignorancja i to się, niestety, nie zmieniło. Są kaznodzieje, którzy mówią normalne rzeczy i przekazują innym wiedzę. Są jednak tacy, którzy mają talent do przemawiania i zjednywania sobie ludzi i mogą ich przekonać do wszystkiego, manipulować nimi. Tam nie ma wiedzy. Są tylko emocje. Mówi się wręczośrednio-wiecznych praktykach Państwa Islamskiego czy talibów. W Islamie wszystko zamarło gdzieś pod koniec XIX czy na początku XX wieku. Przestało istnieć Imperium Osmańskie i rozumienie tego, czym jest, jakie powinno być państwo muzułmańskie stało się już tylko teorią. Dzisiaj muzułmanie szukają wciąż rady,. prawdy w naukach naszych dawnych uczonych, a przecież wiele z tego, co oni głosili wtedy, nie można traktować dosłownie, bo świat się zmienił. Trzeba te nauki skorygować, żeby nie były oderwane od współczesności. Mam na myśli to, co nazywamy aqi-dah [islamska teologia] i czego dotyczy fiqh, czyli prawo muzułmańskie, które mówi „że ma wydarzenia w życiu muzułmanina, co do którego w Księdze Boga nie byłoby wskazówek, jaka jest w tym przypadku droga prosta”. Literatura -w większości ta, która do nas dociera, została napisana bardzo dawno temu. Oczywiście wiele rzeczy jest wdąż aktualnych, ale są momenty, które należy poprawić, byśmy mogli żyć w nowoczesnym, wielokulturowym społeczeństwie, gdzie muzułmanie i chrżeśdjanie, ale też wyznawcy innych religii żyją obok siebie. Dzisiaj radykalni muzułmanie akceptują jedynie prawo islamskie, mimo że mieszkają na ziemiach niemuzułmańsidch, np. na Ukrainie czy w Europie. Nasi muzułmańscy uczeni napisali wszystko wtedy, kiedy islam był religią zwydęską i dominującą. Wtedy naprawdę istniało państwo islamskie. Muzułmanie mieli władzę, a wyznawcy innych religii byli w mniejszośd. To się zmieniło. Nie wszyscy to zrozumieli. Skończyło się to bardzo źle i większość muzułmanów woli spokojnie żyć, wychowywać dzieci, studiować Koran niż walczyć z całym światem. Chcę jednak powiedzieć, że niezależnie PULS • NIECH AMERYKANIE DADZĄ WSPARCIE TYM WSZYSTKIM, KTÓRZY CHCĄ NIEPODLEGŁOŚCI I MOGĄ STAĆ SIĘ IV PRZYSZŁOŚCI ELITAMI TYCH PAŃSTW Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 od tego, nasza religia wzywa nas do ciągłego oporu. Opierajcie się złu, niesprawiedliwości we wszystkim! O tym mówi Prorok w Koranie, a nasi przodkowie nauczyli nas, że zawsze powinniśmy stać po stronie sprawie-dliwośd. Dlatego myślę, że prędzej czy później wrócimy [na Krym - red.] i wierzę, że nasze wspólne z chrześdjanami zwy-dęstwo nad Rosją zainspiruje wielu muzułmanów. Pytanie: czy zainspiruje Zachód? Sam wiesz, jak wielu ludzi rozczarowało się zachodnimi wartościami. Jest ich coraz więcej w samej Europie. Oni widzą, że to ślepa uliczka, ale nie znajdują żadnej alternatywy. Dlatego myślę, że dziś to, co się dzieje, to nie jest zwykła wojna między Ukrainą a Rosją. To może skończyć się kataklizmem i dopiero wtedy ludzie przemyślą swój stosunek do życia, do świata i do innych. Myślę, że do tego dojdzie. Dowojnyoskaligłobalnej? Tak. Prędzej czy później musi to nastąpić. Skąd takie przeświadczenie? Do konfliktów może dojść w innych regionach. W Europie dojdzie do niego prędzej czy później, wciągnięte zostaną Turcja, Chiny i Iran. Trudno mi teraz powiedzieć, co dokładnie się stanie, ale już widać, gdzie będzie przebiegać granica konfliktu. Na naszych oczach powstaje na świecie podział na dwa obozy, tak jak przed pierwszą i drugą wojną światową. Wiadomo, kto jest kim i do jakiej należy grupy. Jedni są po stronie dobra i sprawiedliwości, inni zła, dyktatury i przemocy. Starcie między tymi siłami jest nieuniknione. Może dojdzie do niego i już się dzieje - in sza Allah - na terenie Ukrainy, a może np. na Bałkanach. Niedawno w Kosowie zaczęły się jakieś poważne problemy. Z pewnością maczają w tym pice Rosjanie. Wystarczy iskra i nikt już nie zatrzyma emocji. Nie ma takich, którzy są odporni na konflikty. Wystarczy, że gdzieś na granicy Iranu z Turcją Rosjanie sprowokują jakieś starcie, a mają doświadczenie, jak to się robi. Mogą znów posłużyć się Kurdami. Robili to już wcześniej. Znająsię na tym. Czy można w ogóle pokonać Rosję?Co należy źrebić, aby zakończyć tę wojnę? Czy Rosja w ogóle może być normalnym państwem? Co trzeba zrobić, by tak się stało? Wojnę trzeba zakończyć w Moskwie. To po pierwsze. Chodzi o to, że oni muszą przegrać tak, jak kiedyś przegrały Niemcy hitlerowskie. Po drugie, musi dojść do procesu karnego, jak w Norymberdze po U wojnie światowej. Przed sądem muszą stanąć przywódcy z Kremla, dowódcy sił zbrojnych - oni wszyscy. To trzeba zrobić. Po trzecie, należy pozwolić skorzystać z fundamentalnych praw do samostanowienia, do wolności i suwerenności narodom, które dzisiaj wchodzą w skład Federacji Rosyjskiej. Jeśli do tego wszystkiego dojdzie, to Rosja dostanie swoją szansę a świat trwały pokój. Nie jestto takie pewne. USA nie palą się, by pomagać, Czeczenom, Tatarom czy Baszkirom, bo rozpad Federacji Rosyjskiej może wzmocnić Chiny,anowe państwa mogą paść łupem Państwa Środka. Jest jeszcze problemzrosyjską bronią jądrową. George Bush mówił w 1991 roku w Radzie Najwyższej Ukrainy, żeby Ukraińcy trzymali się Związku Sowieckiego. Wolał, żeby rosyjskie państwo się nie rozpadło. Możliwe, że później żałował tych słów, ale powód był ten sam - broń jądrowa. ZSRS upadł i nic się nie stało, nic, czego obawiał się Bush. Białoruś, Ukraina, Kazachstan - dobrowolnie zrezygnowali z broni jądrowej, bez zadawania pytań. Dlaczego wtedy mogło się tak stać, a dzisiaj miałoby być to niemożliwe? USA martwi się, że rozpad Rosji wzmocni Chiny. Niech więc Amerykanie dadzą wsparcie tym wszystkim, którzy chcą dzisiaj niepodległości i mogą stać się w przyszłości elitami tych państw. Niech pomogą im finansowo. Naturalnie staną się potem sojusznikami nowych państw. To nie jest trudne, a korzyść z takiej polityki wydaje się oczywista. A co zrobić z Rosjanami, kiedy przegrają wojnę? Coś na pewno im zostanie. Niech się to nazywa państwo moskiewskie albo jakoś tak. Nie wiem... Wolałbym jednak, aby terytoria północne [rosyjskie -red.] zostały odcięte od Morza Czarnego. To nie jest ich ziemia. To są stepy Nanai. Tam powinni urządzić sobie własne państwa Czerkiesi, Tatarzy i inni. Potem dalej na wschód w kolejce czekają Astrachań, Tatarstan Kazański, Czuwasłd, Baszkirowie i inni. Syberia też może się rozdzielić na kilka części, jest przecież Jakucja, Buria-cja itd. A może oni będą chcieli stworzyć jedno nowe państwo -konfederację narodów Syberii. Tam są już Chińczycy. Połkną Syberię drugiego dnia po rozpadzie imperium. Boisz się, że Chiny będą miały na te wszystkie państwa duży wpływ? Wesprzyj ich teraz. Pomóż zrealizować ich pomysł, . nie stój z boku. Chiny, w przeciwieństwie do Zachodu - nie śpią i prowadzą taką cichą ekspansję. Sprowadzają swoich ludzi, inwestują duże pieniądze, rozwijają tam gospodarkę. Kto wam broni robić to lepiej? Niewiele mówisz o swoim batalionie. Czy dlatego że prowadzicie operacje pod flagą HUR [Wywiad Wojskowy]? Na początku, w 2014 r., był to tylko batalion ochotniczy - powiedzmy zwykły batalion piechoty. Ale z woli Allaha tak się złożyło, że od razu nawiązaliśmy kontakt z Wywiadem Wojskowym Ukrainy. Tak było na początku i z tej drogi nie zeszliśmy. Dzisiaj wchodzimy w skład sił specjalnych Wywiadu Wojskowego Ministerstwa Obrony Ukrainy. I dlatego nie mogę, mój bracie, mówić ci zbyt wiele. Są różne zadania, sytuacje. Czasem musimy gdzieś znaczne siły przeprowadzić, czasem prowadzimy rozpoznanie w walce albo gdzieś przedostajemy się na tyły wroga. Krótko mówiąc dostajemy takie zadania. Do takich zadań ludzie muszą być bardzo zmotywowani, dokładnie wiedzieć, po co to robią i dokąd zmierzają. Różnią się od tych powołanych, zmobilizowanych do armii czy na kontrakcie. Moi ludzie walczyli bardzo długo i nie dostawali żadnego żołdu. Bo jest ojczyzna i trzeba jej bronić. Teraz nam płacą i jest lżej, ale poza tym nic się nie zmieniło. Robimy to, co robiliśmy wcześniej. Większośćtwoichludzitomu-zułmanie. To nie budzi obaw? Batalion powstał jako jednostka muzułmańska i krym-sko-tatarska. Oczywiście były z tym problemy, zwłaszcza za Petra Poroszenia [prezydent Ukrainy 2014-19 - red.]. Nigdy nie byłem jego zwolennikiem, ale też nigdy nie popierałem Żeleńskiego. Poroszenko mógł stać się dla Ukrainy kimś jak Charles de Gaulle dla Francji, ale nie skorzystał z szansy. Dla „Czekoladki” [pogardliwie określenie na prezydenta Poro-szenkę - właściciela Roshan -giganta produkującego słodycze - red.] ważniejsze okazały się czekoladki niż jego kraj. A Żeleński? Cóż, wierzę, że był na swoim miejscu w odpowiednim czasie i robi to, co trzeba. Patrząc na jego plusy i minusy - tych pierwszych jest więcej. Oczywiście nie wszystko, co on robi, mi się podoba. Jest jednak wojna i to nie jest czas, by o tym mówić, próbować coś zmienić. Najważniejsze, że coś robią, że starają się. Za Żeleńskiego udało nam się na nowo sformować jednostkę, sformalizować ją, co wcale nie jest takie proste. Allah sprawił, że dostaliśmy przydział do jednostek elitarnych. Nawet nie marzyliśmy 0 tym. Jest zatem dobrze, a problemy związane z czymś, co jest haram [zakazane - red.] czy halal [rytualny ubój -red.] nie są warte tego, by kruszyć o nie kopie i traktować, jakbyć albo nie być dla naszego oddziału. Mamy już zresztą oficjalnie muzułmańskiego kapitana. Jest więc wojna i jest rząd, prezydent, minister obrony, szef Głównego Zarządu Wywiadu. To wszystko młodzi ludzie -tacy są też w siłach zbrojnych, w parlamencie czy rządzie i oni pozwalają nam działać. Al-hamduMah [Chwała Bogu -red.]! Jestembardzo z tego zadowolony, że to wszystko się nam udało. Ajeśli ruszy kontrofensywa na Krym, pozwolą, żeby na wasze ziemie pierwszy wkroczył Batalion Krym? Nie muszą pozwalać. Wystarczy, że dadzą nam szansę, to wejdziemy pierwsi. Nie mogą nas zatrzymać. Czy okaże się to łatwe, czy trudne, to inna kwestia, ale my tam już byliśmy 1 musimy być pierwsi. To jest nasz dom. Walczysz już tyle lat. Jesteś dobrze po 50., nie tak młody jak prezydent Żeleński czy Buda-now - szef wywiadu, akońca wojny nie widać. Zdążysz ze wszystkim? Przede wszystkim chcę dokończyć tę sprawę, żeby nasza jednostka była w pełni zorganizowana, zabezpieczona itd. Chcę dobrze przygotować naszych młodych chłopców, by w przyszłości potrafili dowodzić oddziałem. Teraz pracujemy nad tym, żeby wysłać naszych ludzi na specjalne szkolenia, by poznali i zrozumieli klasyczny styl prowadzenia wojny, kim jest oficer i za co odpowiada, jak kierować jednostką. Dawniej potrzeba było na to 5 lat, a dzisiaj musi wystarczyć 5 miesięcy. Dopiero kiedy wszystko będzie działać jak trzeba, zajmę się swoimi sprawami, ale najpierw wrócę na Krym. Czasami pojawiają się myśli, by wejść do polityki, ale szczerze mówiąc - znasz mnie - najwięcej myślę o swoich dzieciach i najbardziej to chciałbym się nimi zająć. Nie masz ich mało. 12 chyba. Tak, chcę dać im to, co jestem im winien. Przez 9 lat właściwie mnie nie oglądały. Chcę z nimi łowić ryby, pójść do lasu na grzyby, wyjść gdzieś. Do sklepu z córkami, żeby wy- 5 brały coś dla siebie. Kupić im nowe ciuchy, potem w kawiarni posiedzieć. Mam też dwoje wnucząt. To mój obowiązek bracie. Mówiłeś mi kiedyś, że znalazłeś swoje, a pewnie i dla nich, miejsce na Ziemi. Chcę tam wybudować dom -zająć się ziemią i hodować bydło, a od czasu do czasu zaprosić do siebie krewnych i przyjaciół. Dom będzie w górach, gdzieś na pograniczu górzystego Krymu i stepu. Jest jedna taka wioska - w obwodzie bia-łogorskim. Nie powiem, jak się nazywa. Chciałbym tam doczekać starości in sza Allah. To z dala od wszystkiego, od dużych dróg, miast. Chcę żyć w pokoju, aby nikt się nie wtrącał i ja żebym nikomu nie wadził. Wdszy. Tak, ale z rodziną i dziećmi. Ech, byłoby miło. Ale najpierw musimy odzyskać Krym. Musimy dojść do naszych granic z 1991 roku. Dopiero wtedy nie będziemy nic musieli i to wszystko będzie możliwe. Wrócisz na Krym. Kiedy? Nie wiem, ale myślę, że kiedy już do tego dojdzie, to wojna się skończy. He to jeszcze potrwa? Myślę, że plus - minus 2 lata. Wiele zależy od naszych europejskich partnerów, od NATO, Ameryki i Wielkiej Brytanii. No i od samej Rosji, ale tego, jak ona się zachowa, nie da się przewidzieć. Najważniejsze, by zwyciężyło dobro - tak jak rozumie je religia i jak widzi je człowiek. I dobro zwycięży. Ja to wiem i cieszę się, że jesteśmy po stronie światła - po stronie dobra i sprawiedliwości, a wszyscy, którzy czynią zło niech wiedzą, że po nich przyjdziemy. Prędzej czy później. Jeśli nie dostaniemy ich w tym życiu, to oni otrzymają to, na co zasłużyli w tym przyszłym. Nikt nie może się ukryć przed zemstą. Zapłacą za każdą łzę, za każdą kroplę krwi, za każdą skradzioną r?ecz, za wszystko, czego już nie da się odwrócić - za śmierć, za każde złamane, rozbite życie. Nie mam wątpliwości. *** Kilka dni temu Abu Isa przysłał mi wiadomość głosową: Salam, drogi bracie. Dzisiaj chowamy naszego bliskiego brata. Poległ w walce. Pierwszy w naszym oddziale od początku wojny. Niech Allah przyjmie jego szachadę [wyznanie wiary -red]. Był moim bardzo bliskim przyjacielem. Serce boli. Subhanallah [jest otoczony Bożym współczuciem -red.]. To było w Bachmucie. Biegli, zmieniali pozycje. Trzeba było przebiec niewielki odcinek - 200, może250 metrów. Kula snajpera trafiła go prosto w serce. Odszedł jak mężczyzna. Zawsze powtarzał, że musimy walczyć o naszą wolność. Doskonale wiedział tak, jak ty i ja, czym jest Rosja i czego się można po niej spodziewać. Alhamdulillah on już jest w Raju. Nie mam żadnych wątpliwości, in sza Allah... 6 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 Lecz jedynie formalnie. W marcu 1975 r. rozpoczął się ostateczny atak armii Vi etkongu na terytorium Południa. Było to już po aferze Water-gate, ustąpieniu - w atmosferze skandalu - Richarda Nixona, więc nie było mowy o jakiejkolwiek amerykańskiej interwencji. Niebawem cały Wietnam stał się komunistyczny, co naocznie potwierdziło klęskę USA. Powstała Socjalistyczna Republika Wietnamu. Komuniści maszerują na Południe Co ustalono w Paryżu? Mało kto zdaje sobie sprawę, że nim obie zwaśnione strony usiadły do rozmów, już od 1969 r. toczyły się między nimi, w stolicy Francji, na wpół sekretne rokowania pokojowe. Od 1969 r. bowiem USA rozpoczęły proces stopniowego wycofywania swoich oddziałów z półwyspu. Jednocześnie podjęły ogromne wysiłki, by wzmocnić armię Południowego Wietnamu, przekazując jej duże ilości uzbrojenia i zaopatrzenia, co później analitycy polityczni nazwą procesem zwanym wiet-namizacją. Wysiłki te przyniosły efekty, gdy w 1972 r. Południowy Wietnam, z amerykańskim wsparciem lotniczym, zdołał odeprzeć wielką ofensywę sił komunistycznych. Równolegle lotnictwo USA przeprowadziło zmasowane naloty na Hanoi i Hajfong. „Wyczyścimy cętkę tygrysa” oznajmiło wówczas dowództwo armii południowo-wietnamskiej, rozpoczynając operacje zaczepne przeciw partyzantom, pod kontrolą których znajdowała się blisko połowa kraju. Gdy więc dyplomaci wietnamscy i amerykańscy zasiedli do stołu rokowań w styczniu 1973 r., wojna wdąż trwała. Dopiero na mocy układów paryskich Amerykanie zobowiązywali się: zaprzestać działań wojennych, w ciągu 2 mieś. wycofać wojska z Wietnamu, „respektować niepodległość, suwerenność, jedność i integralność terytorialną Wietnamu”. Z kolei komunistyczny Wietnam Północny potwierdził prawo ludności Wietnamu Południowego do samostanowienia (m.in. przeprowadzenie pod międzynarodową kontrolą wolnych i demokr. wyborów). Obie strony miały zapewnić społeczeństwu „swobody demokratyczne” oraz utworzyć wspólnie Radę Pojednania i Zgody Narodowej. Dalej: linię demarkacyjną na 17. równoleżniku uznano za tymczasową, a oba podmioty: Wietnam Północny i Południowy zobowiązały się nie przystępować do sojuszów wojskowych i nie pozwolić na tworzenie baz wojsk, na swych terytoriach. Ponadto powołano Międzynarodową Komisję Kontroli i Nadzom. Po- . I ^ 7:. ..-•-w - ■' №' ’7- . § 1 - v ' I ■ ■m ■ A «¿r «1 Symbolem wojny stała się Kim Phuc, nazwana „napalm girl". Dziewczynce udało się przeżyć mimo oparzeń, jako dorosła osoba uciekła do Kanady, gdzie uzyskała azyl Wojna w Wietnamie. Wielka trauma Ameryki 27 stycznia 1973 r. podpisano tzw. porozumienie paryskie między Wietnamem Północnym a Stanami Zjednoczonymi. Formalnie wojna wietnamska, która trwała od 1965 r., dobiegła końca lony i gotowy użyć każdej broni, by wygrać tę wojnę. Nixon nie był szalony, ale jego doradcy przekonań go, że należy za wszelką cenę „rozszerzyć pole walki”. Zaczęto więc np. bombardować tereny przy granicy z Kambodżą. Kolejnym pomysłem administracji Nixona była wspomniana już „wietnamizacja”, czyli zmniejszanie liczby amerykańskich żołnierzy i zastępowanie ich armią południowowiet-namską, co miało zapewnić „honorowe wycofanie” swoim żołnierzom. Świat po stronie Vietkongu To właśnie w okresie wzmożonej „wietnamizacji” zdarzył się incydent, który przesądził 0 przyszłej zbliżającej się katastrofie Ameryki w tej wojnie. Chodzi o masakrę w wiosce M Lai w południowym Wietnamie, niedaleko stolicy prowincji, miasta QungNgai[d]. Po serii strzałów oddanych w kierunku amerykańskiego oddziału, z rozkazu dowodzącego nim por. Williama Calleya dokonano tam 16 marca 1968 r. masakry 347 (według źródeł US Army) lub według innych szacunków 507 cywilnych mieszkańców, w większości kobiet i dzieci. Niezależny dziennikarz śledczy Seymour Hersh opublikował w listopadzie 1969 r. fotografie zabitych w M Lai chłopów. Rzeź umknęłaby uwadze szerszej publiczności, gdyby nie relacja jeszcze innego żołnierza, który przesłał list do kongresmena ze swojego okręgu. Jak przyznał ówczesny doradca do spraw bezpieczeństwa Henry Kissinger, zdjęcia przedstawiające oczywistą zbrodnię wojenną były zbyt szokujące, aby można było sprawę zatuszować. Mimo późniejszego procesu (na Calleya został wydany wyrok dożywotniego pozbawienia wolności) sprawcy ostatecznie nie zostali ukarani, a oficer dowodzący masakrą po odejściu prezydenta Nixona został w 1974 r. zwolniony. Aferę ujawniono dopiero w 1969 r. 1 do połowy 1970 r. przesłuchano prawie 400 świadków w tej sprawie. wyższe ustalenia potwierdzono na konferencji w Paryżu z udziałem sekretarza generalnego ONZ (odbyła się od 26 lutego do 2 marca 1973 r.), w której uczestniczyła m.in. Polska. Czy z czerwonymi da się wygrać? Wielu historyków wojny wietnamskiej przekonuje, że USA, choć znacznie potężniejsze od Vietkongu, tej wojny nie mogły wygrać. Jeszcze w 1968 r., czyli w apogeum konfliktu, liczba amerykańskich żołnierzy Mariusz Grabowski na półwyspie oscylowała wokół pół miliona. A jednak zapoczątkowana w styczniu 1968 r. ofensywa „Tet”, nazwana tak za świętem wietnamskiego Nowego Roku, radykalnie zmieniła przebieg wojny. 70 tys. żołnierzy armii pół-nocnowietnamskiej wyprowadziło kontratak, dzięki któremu zdobyli wiele terytoriów na Południu. Mimo że Amerykanie z pomocą armii południowo-wietnamskiej z czasem odzyskali te tereny, był to początek końca dla sił Zachodu. W Sta- nach trwały masowe protesty przeciwko wojnie, a sfrustrowany Lyndon B. Johnson, którego prezydentura dobiegała właśnie końca, nie chciał się nawet starać o reelekcję. Kolejny - Richard Nixon - został wybrany głównie dlatego, bo obiecał zakończyć wojnę i „tragedię, przez którą amerykańscy chłopcy giną w Indodii-nach”. Obrał taktykę „szaleńca”, która miała przekonać władze Wietnamu Północnego o tym, że nowy prezydent Stanów Zjednoczonych jest sza- Ameryka bez prawa moralnego Po publikacji zdjęć z M Lai Amerykanie - jak pompatycznie pisał Hersh i podobnie mu myślący - „Stracili moralne prawo do prowadzenia wojny w imieniu wolnego świata”. Kissinger, któremu Nixon nakazał sprawdzić możliwości „brutalnego i zdecydowanego ataku na Wietnam Północny, nie wykluczając przy tym użycia broni atomowej”, także miał swoje przemyślenia: „Nie jestem w stanie uwierzyć, że drugorzędne państewko, jakim jest Wietnam Północny, nie będzie musiało się wreszcie poddać”. Nie przekonywało to Nixona, który w 1970 r. kazał zaatakować neutralną Kambodżę. Ta decyzja okazała się kolejnym błędem. Doprowadziła bowiem do wzmożenia protestów w Stanach; na jednym z uniwersytetów w czasie demonstracji czterech studentów zostało zastrzelonych przez Gwardię Narodową. Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja w armii na miejscu. Morale wśród żołnierzy było prawdopodobnie najniższe w historii, prawie połowa żołnierzy brała heroinę, wielu z nich było uzależnionych od narkotyków. Zdarzało się, że oficer został zabity przez przypadek przez własnych żołnierzy. Dla Amerykanów był to znak wyraźniejszy niż wszystkie dotychczasowe, że tę wojnę trzeba skończyć. W 1971 r., w ramach tzw. operacji Lam S n 719, armia Wietnamu Południowego, licząca 20 tys. żołnierzy, wsparta amerykańskim lotnictwem (oficjalnie lądowe siły miały zakaz przekraczania granicy, dokonała inwazji na Laos, aby zniszczyć stacjonującą tam armię północnowietnamską. Operacja okazała się bezowocna i de facto bezsensowna: Amerykanie stracili 176 zabitych, 42 zaginionych i 1942 rannych. Wietnam Południowy stracił 6 tys. ludzi, zaś Vietkong 13,5 tys. Żadnych militamo-po-litycznych korzyści nie osiągnięto. 3 tys. zaginionych w dżungli W tej sytuacji porozumienie paryskie pozwalało Amerykanom wycofać się z wojny, która ich kompromitowała. Ograniczyli też dostawy broni i sprzętu dla Wietnamu Południowego (dla odmiany Vietkong dostawał wówczas dostawy z ZSRR i Chin). Prócz czołgów rząd w Hanoi dostał z Moskwy, w latach 1969-1973, kolejno 1,82 mld dolarów i 1,12 mld dolarów. Wydawało się, że USA chcą jak najszybciej zapomnieć o istnieniu Wietnamu, z pełną świadomością, że atak komunistów jest tylko kwestią czasu. Obietnice, że Stany Zjednoczone będą też po podpisaniu porozumienia bronić południa, nie zostały nigdy spełnione. Dwa lata po Paryżu, 30 kwietnia 1975 r., armia północnowietnamską zajęła Saj-gon, definitywnie kończąc wojnę iprzynosząckomunistycznyter-ror. Nie tylko w Wietnamie, ale też w Laosie i Kambodży. Kolejna dekada była dla Ameryki czasem leczenia ran po blisko 60 tys. zabitych, 315 tys. ran-nychi3tys. zaginionych w Wietnamie. Klęska odbiła się też w jej świadomości społecznej - zachwiała pewność siebie i wiarę we własne możliwości. Przez następne lata w amerykańskiej polityce dawał o sobie znać tzw. syndrom Wietnamu, czyli niechęć do angażowania sił amerykańskich w jakiekolwiek długotrwałe działania zbrojne w krajach Trzeciego Świata. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 PULS • 7 Właśnie zakończył się, w ukraińskiej Odessie, demontaż pomnika przedstawiającego carycę Katarzynę II, zwaną Wielką, jedną z największych władczyń zbrodniarek, whisto-rii nowożytnej Europy. Postawiono go w 1900 roku dla podkreślenia roli carycy w dziejach Odessy, czyli jej założycielki. Przypisywanie Katarzynie decyzji o założeniu miasta jest oczywiście kłamstwem, bowiem Odessa istniała w tym miejscu od wieków. Faktycznie caryca odegrała swoją historyczną rolę wobec Odessy i Ukrainy, bynajmniej niejako założydelkaipro-tektorka, lecz jako likwidatorka, morderczyni i kat. To ona napisała słynne zdanie: [...]Sicz Zaporoska została wreszcie zniszczona, a samo używanie imienia Kozaków zaporoskich będzie przez nas uznane za obrazę majestatu cesarskiego [...]. Podobną rolę odgrywała w dziejach wielu narodów Europy, wtym również w dziejach państwa i narodu polskiego. Kim była caryca Katarzyna II Bezwzględna i nieustępliwa imperatorowa rosyjska. Inicjatorka rozbiorów Rzeczypospolitej. Inteligentna, przebiegła, cyniczna manipulantka. Zasłynęła z bujnego temperamentu i rozpustnego życia seksualnego. Każda sfera życia jej i jej najbliższych była wykorzystywana do zdobycia carskiego tronu, sprawnego zarządzania państwem i budowania imperialnej potęgi Rosji. Nie była Rosjanką, była Niemką. Urodziła się w 1729 r. w Szczecinie jako Zofia Fryderyka Augusta Anhalt-Zerbst. Jej ojciec książę Christian August von Anhalt-Zerbst był wtedy dowódcą regimentu pruskiego stacjonującego nad Bałtykiem. Matka, księżniczka Joanna von Hol-stein-Gottorp pochodziła z dynastii holsztyńskiej. Jako 15-let-nia dziewczyna pojechała do Rosji. Na dworze carów rosyjskich musiała się nauczyć języka rosyjskiego, dworskiej etykiety oraz zmienić wiarę z lute-rańskiej na prawosławną. Zrobiła to w 1745 roku. Przyjmując prawosławie, wyrzekła się imienia Zofia i przyjęła nowe imię Katarzyna. W tym samym roku poślubiła Karola Piotra Ulryka Oldenburga - księcia holsztyńskiego, następcę tronu w Rosji, syna Anny, siostry carycy Elżbiety I. Małżeństwo było raczej nieudane. Piotr Ulryk nie interesował się żoną. Ta z kolei rzuciła się w wir życia towarzyskiego, dworskiego. Nie stroniąc od uciech cielesnych, bardzo sprawnie budowała swoją pozycję i własne zaplecze polityczne i wojskowe. Gdy zmarła cesarzowa Elżbieta I, w styczniu 1762 r. na tron carski wstąpił Piotr Ulryk jako Piotr III. Niestety, jego rządy trwały zaledwie kilka miesięcy. Już w lipcu ,Ale chytrości gadzina Młot swój na nas gotowała, Z piekła rodem Katarzyna Moskalami nas zalała” [...]Życzę sobie (...) uspokojenia niedorzecznych awantur w Polsce. Mam tam sprawę z szaleńcami (...). Kartezjańskie wiry nigdzie poza Polską nie istniały. Tam każda głowa jest takim wirem, kręcącym się nieustannie wokół siebie, a jeśli coś go czasem zatrzyma, to przypadek, nigdy zaś rozum czy osąd innych.[...] Z listu Katarzyny II do Woltera Oprać. J. Lipski bowiem został pozbawiony władzy, a następnie zamordowany. Oczywiście na rozkaz Katarzyny, która błyskawicznie koronowała się, przyjmując tytuł cara Rosji. Polityka Katarzyny II wobec Rzeczypospolitej [...] Po zgłębieniu wszystkich motywów i nie wdając się we wszystkie możliwości jest prawdopodobne i nieodzowne, że osadzimy na tronie polskim przychylnego nam „Piasta”, użytecznego dla naszych rzeczywistych interesów, jednym słowem człowieka, który tylko nam zawdzięczać będzie swoje wyniesienie. W osobie stolnika litewskiego hrabiego Poniatowskiego, znajdujemy wszystkie warunki niezbędne dla naszej przychylności i w konsekwencji postanowiliśmy wynieść go na tron Polski. [...] Takpisała caryca Katarzyna n do swoich dyplomatów w Warszawie, wskazując drogę do pełnego podporządkowania sobie Rzeczypospolitej. Postacią kluczową w tych działaniach był Stanisław August Poniatowski. Przebywając w Petersburgu, jeszcze jako sekretarz angielskiego dyplomaty został przedstawiony Katarzynie i... zakochał się w niej na zabój. Sam przyznawał, że to właśnie Katarzyna zrobiła z niego mężczyznę, uwiodła i pozbawiła dziewictwa. Od tego momentu stał się powolnym narzędziem w jej rękach. Stanisław Poniatowski, i w okresie bezkrólewia, i potem, gdy otrzymał upragnioną koronę, doskonale rozumiał swoje obowiązki względem Katarzyny n. Można nawet stwierdzić, że w strzeżeniu rosyjskich interesów okazywał gorliwość, bez odrobiny poczucia godności, że wzbudzał tym nie tylko niesmak obcych dyplomatów w Warszawie, lecz również na dworach europejskich. Kompromitująca finansowa zależność Stanisława Augusta od jego rosyjskiej protektorki nie była jedynym wstydliwym aspektem ich wzajemnych relacji. Ten finansowy aspekt wzajemnych związków Stanisława Poniatowskiego z imperato-rową jeszcze w czasie bezkrólewia nie uszedł uwadze ani dyplomatów, ani europejskiej opinii publicznej, a informowała o nim niejednokrotnie swoich czytelników m.in. najpoważniejsza w owym czasie europejska gazeta, jaką była holenderska „Gazeta Leydeyska”. Tajna instrukcja Caryca Katarzyna II już w 1763 roku sporządziła tajny dokument, instrukcję dla swoich dyplomatów w Warszawie, w którym napisała m.in.: [...] Bezkrólewie w Polsce i wybór nowego króla są wydarzeniami najważniejszymi dla rzeczywistych interesów naszego imperium, dotyczy integralności naszych granic i specjalnych korzyści, jakie są skutkiem naszego bezpośredniego wpływu na system polityczny całej Europy. [...]. Z całego dokumentu wynika, że Rosjabyła w stanie i gotowości, każdą metodą ingero- wać w wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej. Najgorszą z możliwych, czyli przekupstwem, apanażami władzy, opłacaniem zdrajców. Niestety, głównym sprawcą skuteczności rosyjskiej polityki był Stanisław August Poniatowski. O nim to caryca pisał w instrukcji w ten sposób: „[...] Zdajecie sobie sprawę jak nikłe są przychody króla polskiego, według dawnego wykazu i że nie ma on własnych. Nasz interes wymaga więc, byście użyli całego waszego kredytu, by zasilić jego szkatułę prywatną dla utrzymania świetności królestw [...]”. Dyplomatami, którzy działali w myśl tej instrukcji, byli hrabia Keyserling i książę Repnin. Oczywiście, caryca przewidywała też możliwość interwencji zbrojnej. [...] Jeśli nieprzewidzianie wszystkie takliczne i dobrze zorganizowane środki zaradcze nie powiodą się, i gdy nie będziemy mogli się obejść bez interwencji zbrojnej i będziemy zmuszeni do ustanowienia i utrzymania siłą króla z naszego wyboru, gdy powyższe środki zostaną zaniechane, wtedy nie złożymy broni, dopóki całe Inflanty polskie nie zostaną odłączone i wcielone do naszego imperium. Zapoznając was wcześniej z tym postanowieniem, zalecamy wam w najwyższym stopniu zachowanie tajemnicy, bowiem uciekniemy się do tego środka tylko wtedy, gdy inne wydadzą się niewystarczające [...]”. Itakteżsięstało. Gdy konserwatywna szlachta zorganizowała w lutym 1768 r. konfedera- Caryca Katarzyna II. Aby zdobyć tron, zleciła zabójstwo męża. Podporządkowała sobie Stanisława Augusta Poniatowskiego, rosyjską marionetkę na tronie polskim cję barską, i wszczęła wojnę przeciwko królowi i przeciwko Rosji w obronie starej wolności szlacheckiej i niepodległości. Wojska rosyjskie przebywające na terenie Rzeczypospolitej spa-cyfikowały konfederatów i w ciągu 4 lat działań zbrojnych stłumiły bunt konfederatów. Apogeum wpływów rosyj-skichnastąpiło wiatach panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego. Rosja stała się główną gwarantką ustroju Polski, decydowała o poczynaniach króla, wojska rosyjskie kontrolowały przebieg sejmów. Wreszcie zgoda Rosji ostatecznie zadecydowała o podziale Polski w I rozbiorze. Bezsilny sejm pod „opieką” rosyjskich bagnetów zatwierdza barbarzyński akt podziału części ziem polskich pomiędzy trzech potężnych sąsiadów. Zgodnie z rosyjską wolą powołano też do żyda nowy organ polityczny, RadęNieustającą.Ambasadorro-syjski stał się nieformalnym rządcą Polski, jego wpływ na króla niebyłdla nikogo tajemnicą. Wpływy rosyjskie wydawały się niczym niezagrożone. II rozbiór i konwencja petersburska „[...] Jestem gotowa na wszystko i nie cofnę się w razie potrzeby przed niczym. Polacy przewyższyli swym szaleństwem nawet francuskie zgromadzenie narodowe [...]”. Sejm Wielki w Warszawie uchwalił w 1791 r. nową konstytucję ustrojową. Ta była dla Katarzyny II nie do przyjęcia. Toteż wsparła z całą mocą i woj- skiem konfederację targowicką, zawiązaną w maju 1792 r. przez polskich magnatów wcelu obalenia Konstytucji 3 maja i króla Stanisława Poniatowskiego. Rozpoczęła się wojna rosyjsko-polska. Polskie wojska królewskie nie miały szans w walkach z przeważającymi siłami rosyjskimi. W kwietniu 1793 r. przeprowadzony został II rozbiór Rzeczypospolitej pomiędzy Rosję i Prusy. Rosji przypadły rozległe tereny na wschód od Pińska, Niemna i Zbrucza. Przeciwko decyzjom rozbiorowym wybucha w marcu 1794 r. powstanie pod wodzą generała Tadeusza Kościuszki. Wojna prowadzona z siłami pruskimi i rosyjskimi zakończyła się klęską. Ostatecznie powstanie zostało krwawo stłumione, a w1795 r. nastąpił trzed rozbiór Polski. Uczestniczyły w nim Rosja, Prusy i Austria. Rzeczypospolita została starta zmapy nowożytnej Europy. Rok później' abdykował Stanisław August Poniatowski. W podpisanej, w 1797 r. konwencji petersburskiej państwa zaborcze zobowiązały się, że nigdy nie przyczynią się do odbudowy państwa polskiego. Caryca Katarzyna II tego aktu jednak nie doczekała. 17 listopada 1796 r., cesarzowa Rosji Katarzyna n zmarła w Carskim Siole w pobliżu Petersburga, przeżywszy 67 lat. Natomiast sprawca upadku Rzeczypospolitej, Stanisław August Poniatowski żył dwa lata dłużej. Zmarł w Petersburgu 28 lutego 1798 r. FOT. ARC/I.PL 8 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 Bonasera. Bonasera. Coja ci zrobiłem, że mnie tak nie szanujesz?” To jedna z najbanMej pamiętnych kwestii padających w „Ojcu chrzestnym” Francisa Forda Coppoli wypowiedzianych przez Marlona Brando w roli szefa jednej z gangsterskich rodzin w Nowym Jorku - Don Vita Corleone. Dokładnie w poniedziałek 16 stycznia o godzinie 8.20 rano jeden z funkcjonariuszy zatrzymujących ostatniego ze znajdujących się na wolności bossów sycylijskiej mafii, tzw. capo di tutti capi, czyli prawdziwego ojca chrzestnego, mógłby powiedzieć ironicznie - Bonafede. Bo-nafede. Jak mogłeś popełnić taki błąd? Właśnie pod takim nazwiskiem - Andrea Bonafede, używając danych osobowych i dokumentów „wypożyczonych” od lokalnego geodety - miał się zarejestrowaćnaleczeniewpry-watnej klinice Matteo Messina Denaro, który ukrywał się przed włoskimi i międzynarodowymi organami ścigania niemal dokładnie od 30 lat. W czasie samego aresztowania przedstawił się własnym, prawdziwym nazwiskiem i nie próbowałudekać, zobaczywszy, że cały budynek jest otoczony przez służby. Choć zgodnie z relacjami funkcjonariuszy miał zachowywać się nie tyle spokojnie, ile wręcz arogancko. Według mediów nie popełnił jednak ewidentnego błędu, bowiem w swoim ostatnim miejscu zamieszkania - które od 1993 roku zmieniał bardzo często, najprawdopodobniej w ogóle nie opuszczając Sycylii (choć niektóre doniesienia mówią o tym, że mógł bywać w takich państwach jak Holandia czy Wenezuela) - używał jeszcze innego nazwiska i w żadnej z kryjówek nie pozostawał na dłuższy czas. To informacja potwierdzona przez śledczych, którzy od ubiegłego tygodnia bez przerwy odkrywają dla włoskiej opinii publicznej kolejne sekrety z życia najbardziej poszukiwanego przestępcy ostatnich lat. To niewątpliwy sukces włoskich służb, którzy dopadli Denaro w szpitalu la MaddałenawPaleimo na północno-wschodnim wybrzeżu wyspy. Boss przyjechał tam w związku z nowotworem, miał przejść zabieg chemioterapii. Przynajmniej przez ostatnie kilkanaśde miesięcy na co dzień mafioso ukrywał się w oddalonej o ok. 100 kilometrów na południe małej miejscowości Cam-pobello di Mazara. Tam znaleziono m.in. nabyte przez niego osobiście auto - alfa romeo giu-lietta. Denaro często zmieniał zresztą samochody - już teraz wiadomo, że w styczniu 2022 roku kupił sobie także fiata 500, płacąc za niego w salonie 10 tysięcy euro w gotówce. To nieduża kwota, biorąc pod uwagę, że według włoskich mediów przestępca na zwykłe wydatki przeznaczał średnio ' V ' A - - - " - .. • : ***** Stójt i— . . ■ V Po zatrzymaniu Matteo Messina Denaro służby rozpoczęły szczegółowe badanie jego nieruchomości, samochodów i rzeczy osobistych WŁOSI WCIĄŻ ŻYJĄ ZATRZYMANIEM SZEFA COSA NOSTRY wili postawić się mafii, gangster zniknął. Jak stwierdził w rozmowie z „Le Monde” jeden z sędziów, którym udało się przeżyć okres, który we Włoszech określa się jako czas otwartej wojny między Cosa Nostrą i państwem włoskim, Denaro wzorem innych przywódców mafii musiał zacząć się ukrywać. „Po zamachach, do których mafia dopuściła się poza terytorium Sycylii, w których uczestniczył jako jeden z organizatorów, wrócił do starej strategii Cosa Nostry. Chodzi o to, żeby działać z daleka będąc ukrytym w cieniu”. Według Giuseppe Ayali po 1993 roku Denaro nie popełnił osobiście żadnego przestępstwa. Skupił się na ucieczce przed wymiarem prawa, która udawała mu się przez trzy dekady. Włoska prokurator Teresa Prindpato w rozmowie, którą cytowała włoska agencja prasowa Ansa, mafioso zawsze wymykał się śledczym w ostatniej chwili. „Zawsze, gdy wydawało nam się, że już go mamy, coś się działo. Różne dziwne okoliczności, które nagle zaczynały dotyczyć naszego śledztwa. W pewnym momencie uznałam, że mamy w sądzie kreta. Ale nigdy nie udało mi się tego udowodnić” - opowiadała. W podobnym tonie mówił inny z prokuratorów Roberto Piscinello. „W pewnym momencie namierzyliśmy jego partnerkę. Przy domofonie w ich kryjówce zainstalowaliśmy kamerę i czekaliśmy na niego. Ale pewnego dnia podszedł do niej jeden z jego ludzi i ją spa- lił”. Był ścigany od trzech dekad. Nikt z jego bliskich podczas przesłuchań nie wyłamał się ze zmowy milczenia. Ale między słowami było słychać, że mafioso jest chory. A to oznaczało, że prędzej czy później uda się do szpitala. Ten trop podjęty przez włoskie służby okazał się kluczowy 144)] dech Szczęsny około 7 tysięcy euro miesięcznie. Szczegóły jego codziennego funkcjonowania w ukryciu nadal nie są znane, zwłaszcza że mafioso miał do dyspozycji co najmniej kilka mieszkań. Do tej pory włoskim karabinierom udało się ustalić trzy pewne lokalizacje, w których przebywał 60-letni obecnie mężczyzna. W jednym z nich znajdowało się specjalne pomieszczenie ukryte za szafą z ubraniami, które traktował jako gabinet. Znaleziono tambiżuterię, kamienie szlachetne oraz srebrną za- stawę stołową. Do dziennikarzy cały czas docierają również nowe informacje, m.in. dotyczące książek znalezionych w jednym z domów Denaro. Większość dotyczyła filozofii i historii. W zbiorze miały znajdować się m.in. biografie Władimira Purina i Adolfa Hitlera. Włoską prasę interesuje zresztą każdy detal dotyczący ostatniego miejsca pobytu bossa sycylijskiej mafii. Uwagę przykuwają nawet elementy umieszczone na lodówce aresztowanego. Wśród magneso- wych figurek znajdowała się m.in. jedna z wizerunkiem przypominającym aktora Ala Pacino z roli we wspomnianym wcześniej filmie Coppoli z napisem „II padrino sono io”, czyli „To ja jestem ojcem chrzestnym”. Skojarzeń ze słynnym filmem trudno zresztą uniknąć. Pacino grał w nim rolę Michaela Corleone, który w planach ojca miał nigdy nie mieć nic wspólnego z mafią. Jedynym dzieckiem Matteo Messiny Denaro, przynajmniej według oficjalnych informacji, jest 27-let-nia córka Lorenza Alagna. Od swoich narodzin miała nigdy nie widzieć ojca. Ale gdy w całych Włoszech ukazały się artykuły, że córka nie pojawi się na’ żadnym z przesłuchań z udziałem Denaro, wydała oświadczenie, w którym można przeczytać, że „nigdy się go nie wyrzekła”. Informacji o ostatnim z najważniejszych przywódców sycylijskiej mafii poszukują dziennikarze z różnych państw. Jak przypominał francuski dziennik „Le Monde”, który poświęcił Denaro aż dwie strony gazety, poszukiwania szefa Cosa Nostry zaczęły się po serii zamachów bombowych w latach1992-1993 m.in. w Mediolanie, Florencji i Rzymie. Wcześniej Denaro wykazywał się szczególnym okrucieństwem, mordując osobiście będącą w ciąży Antonellę Bo-nomo oraz - zlecając w ten sam sposób, czyli przez uduszenie -morderstwo Giuseppe di Matteo, 10-letniego syna jednego z gangsterów, którzy zaczęli współpracować z policją. Ciało chłopca zostało potem rozpuszczone w kwasie. Jednak to po wspomnianych zamachach bombowych przeprowadzonych na włoskich sędziów, prokuratorów i polityków, którzy postano- Według śledczych w ciągu wielu lat udało się zatrzymać około 250 osób związanych z szefem Cosa Nostry. Wśród zatrzymanych znaleźli się jego brat i siostra, szwagier, kuzyni, a nawet dwie kochanki. Z ich zeznań nieudałosięwydobyćjednakani jednego słowa, które mogłoby naprowadzić włoskie służby na nop przestępcy. Denaro mógł w pełni liczyć na starą zasadę sycylijskiej mafii zwanej „omerta”. Zmowa milczenia obowiązuje do dziś, a jeśli ktoś ją złamie, jest natychmiast identyfikowany. Dlatego niewykluczone, że nigdy nie będzie wiadomo, czy mieszkańcy Campobełlo di Mazara - gdzie Denaro spokojnie poruszał się po mieście wpadając do restauracji na filiżankę kawy - nie rozpoznawali go, czy też nie chcieli go rozpoznać. Po zatrzymaniu Denaro został przetransportowany do najpilniej strzeżonego więzienia na Półwyspie Apenińskim. To zakład kamy o zaostrzonym rygorze w mieście Aąuila w środkowych Włoszech, gdzie przebywa obecnie 41 osadzonych uznawanych za najniebezpieczniejszych przestępców w kraju. Także tam odbywał wyrok skazany na podwójne dożywocie poprzednik Denaro w roli przywódcy Cosa Nostry - Toto Riino urodzony w 1930 roku w Corleone. SIĘ WYDOBYĆ ANI JEDNEGO SŁOWA, KTÓRE MOGŁOBY NAPROWADZIĆ WŁOSKIE SŁUŻBY NA TROP PRZESTĘPCY Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 PULS# 9 Wciąż pozostaje w czołówce filmów z największą ilością widzów w polskich kinach - pod tym względem zdetronizował m.in. „Potop", a wyprzedzają go jedynie „Krzyżacy". Produkcja „W pustyni i w puszczy" wzbudziła ogromne zainteresowanie na długo przed premierą - ta nastąpiła niemal pięćdziesiąt lat temu IVojciecb Obremski Poszukuje się chłopca (w wiekul4-l7 lat, o wzroście 165 do 175 cm i dziewczynki w wieku 9-12 lat, w granicach 140-155 cm wzrostu” - takiej treści ogłoszenie znalazło się wprasiena początku lat siedemdziesiątych. Odzew był ogromny - do roli Stasia i Nel zgłosiło się około 7 tysięcy chętnych. Dodajmy, że najmłodsza kandydatka miała pięć lat, zaś najstarsza... trzydzieści, argumentując, że posiada... dziewczęcą budowę ciała i urodę. Ostatecznie małą główną bohaterkę zagrała dziesięcioletnia Monika Rosca (późniejsza pianistka). Na Stasia wybrano siedemnastoletniego Tomasza Mędrzaka, który, co ciekawe, na początku w ogóle nie był zainteresowany angażem. - Naszamama Stefania pracowała w sądzie dla nieletnich w Łodzi, tak jak żona drugiego reżysera „W pustyni i w puszczy”. Dowiedziała się, że ekipa szuka chłopca, który miałby zagrać Stasia. Miały się odbyć zdjęcia próbne. Mama zaniosłafoto-grafięmojąibrata. Itak znaleźliśmy się na zdjęciach próbnych. Ja miałem wtedy szesnaście, Tomek - siedemnaście lat - wspominał na łamach „Dziennika Łódzkiego” Jan Mędrzak, brat filmowego Stasia. Który z braci zagra Stasia? - Od wejścia zrozumiałem, że nie mam żadnych szans na rolę, bo kręciło się tam z pięćdziesięciu Stasiów - mówił Tomasz Mędrzak, który, kiedy wreszcie udał się na zdjęcia próbne, m.in. miał za zadanie krzyknąć:, Jestem tu, Nel!”. Niestety, zamiasttego wychodziło mu: , Jestem tunel!”. To jednak on dostał rolę Stasia, a jego brat, podobnie jak wielu innych kandydatów, musiał obejść się smakiem. Jak wspominał Mędrzak, droga do roli nie była łatwa. - Czternaście dubli, męcząca robota. Po trzecich zdjęciach próbnych pomyślałem sobie: wyjazd do Afryki na dziewięć miesięcy? Czemu nie? Pół roku później reżyser zdecydował się na mnie. I wtedy przestraszyłem się odpowiedzialności - cytuje aktora Bartek Koziczyńsła w swojej książce „333 popkul-towe rzeczy... PRL”. Jako że aktor był wówczas niepełnoletni, w filmowej przygodzie towarzyszyła mu mama, dla której również znalazło się miejsce w obsadzie - zagrała guwernantkę Nel, madame 01ivier. Trzeba podkreślić, że początkowo rozważano współpracę z cenionym producentem Dino de Laurentiisem, który gwarantował lepszy sprzęt i globalną dystrybucję filmu. Ale coś za coś: chciał również przerobić scenariusz, spychając Stasia i Nel na dalszy plan, w dodatku obsadzając w tych rolach obcokrajowców. Tobyłonie do przyjęcia. Udało się nakręcić „W pustyni i w puszczy” w całości za rodzime środki. Skąd wziąć... słonia? Film kręcono nie tylko na Czarnym Lądzie (w Egipcie i Sudanie, zwłaszcza w rejonie Dilling, gdzie powstało większość materiału), ale także wBuł-garii. W Afiyce filmowcy założyli swoją bazę w Kairze, skąd udawali się kręcić na pustyni. Aktorów poszukiwano także wśród rdzennej ludności - zajmował się tym Hairy Beshara, absolwent szkoły filmowej, odbywający dwuletni staż w Polsce. W Egipcie tubylcy patrzyli na nich spode łba, a kilku członków ekipy nawet zatrzymano, wietrząc szpiegostwo. A podczas kręcenia sceny, w której Nel płacze, naplan wtargnęło kilku Arabów, przekonanych, że dziewczynce dzieje się coś złego. W Bułgarii zaś powstawały zdjęcia ze słoniem Kingiem. A największym problemem był...braksłonia. Paradoksalnie nie udało się go załatwić wEgip-de, tylko w Bułgarii, gdzie z opresji wybawił ekipę dopiero czeski cyrk, który zgodził się wypożyczyć słonia (co prawda indyjskiego, co widać po dużo mniejszych uszach niż u jego afrykańskiego kuzyna). W dodatku słoneczna zazwyczaj Bułgaria przywitała filmowców chłodem i deszczem. - W pobliskim Toł-buchinie spadł śnieg. W tych warunkach musieliśmy podczas zdjęć udawać, że poruszamy się w tropikalnym klimade. Odziani w skąpe kostiumy Murzyni wy- W filmie widzimy kilka cennych rekwizytów, m.in. XIX-wieczny sztucer czy egzemplarz „Pana Tadeusza”, wydany w Paryżu w 1844 roku. Widzowie walą drzwiami i oknami Film, który powstawał trzy lata, miał premierę 16 października 1973 roku w katowickim Spodku. Z miejsca porwał publiczność, która waliła do kin drzwiami i oknami. Obejrzało go prawie 31 milionów widzów, co stawia go niezmiennie na drugim miejscu pod względem frekwencji (palmę pierwszeństwa do dziś dzierżą „Krzyżacy”, nakręceni, nomen omen, również na podstawie Sienkiewiczowskiej prozy). Rzecz jasna, prym wiodły wycieczki szkolne i nic dziwnego - przeniesienie grubaśnej lektury na duży ekran, przepełnionej w dodatku nie przez wszystkich łubianymi przydługimi opisami przyrody, musiało przypaść do gustu nawet najbardziej opornym uczniom. Rok później film zdobył Oscara Italy, a telewizja wyemitowała czteroodcinkową wersję serialową „W pustyni i w puszczy”, która, poza długością, różni się nieco od oryginału - wykorzystano inne ujęcia tych samych scen, dialogi lekko zmodyfikowano, zaś kilka scen dodano lub usunięto. Muzykę skomponował Andrzej Korzyński, zaś piosenkę „Gwiazda dnia”, którą słyszymy podczas napisów końcowych w serialu, wykonywał zespół 2 plus l. Dodajmy, że równolegle z premierą filmu ukazała się płyta, zawierająca muzykę z filmu, jednak pełna ścieżka dźwiękowa znalazła się w albumie wydanym dopiero w 2015 roku. Idole tamtych lat Młodzi aktorzy przeistoczyli się w idoli. - Tomek stał się najpopularniejszym chłopakiem w Polsce! Listy przychodziły do nas tonami. Pamiętam te przezroczyste worki pełne listów, kartek. Pisały głównie dziewczyny. Chciały dostać zdjęcie, nawiązać z nim znajomość -opowiadał Jan Mędrzak. Po sukcesie filmu jego brat podążył dalej filmową ścieżką (grał m.in. jedną z głównych ról w serialu „Dom”), czego nie można powiedzieć o Monice Ro-sce (Nel), która porzuciła aktorstwo, skupiając się na karierze pianistki, mimo że chciano ją angażować do innych produkcji. To ona początkowo miała zagrać Jagodę, córkę inżyniera Karwowskiego w „Czterdziestolatku” -reżyser Jerzy Gruza twierdził, że jest stworzona do tej roli. Nic z tego nie wyszło. Bo mimo że młoda aktorka nauczyła się na planie języka angielskiego i arabskiego, to przez czas kręcenia filmu zaniedbałalekcje fortepianu, które były dla niej niezwykle istotne. - Grając Nel, przeżyłam fantastyczną przygodę, jałdej inaczej nigdy bym nie doświadczyła. Po zdjęciach wróciłam jednak do fortepianu i ćwiczyłam - mówiła Rosca na łamach „Teletygo-dnia”. Jednak i ona poczuła, czym jest blask sławy. - W ciągu zaledwie kilku dni staliśmy się gwiazdami. Ludzie nie dawali nam spokojnie przejść na ulicy, prosili o autografy i wspólne zdjęcia. Dniami i nocami stukali dodrzwi naszych mieszkań, ate-lefon dzwonił niemal non stop -opowiadała była aktorka na łamach „Na Żywo”. Staś i Nel powracają w XXI wieku W 2001 roku nakręcono re-make „W pustyni i w puszczy”, z Adamem Fidusiewiczem i Karoliną Sawką w rolach Stasia i Nel (oraz Arturem Żmijewskim i Andrzejem Strzeleckim, grających ich ojców). Film (oraz mi-niserial) miał początkowo wyreżyserować Maciej Dutkiewicz, jednak z powodu choroby przekazał pałeczkę Gavinowi Hoodowi z Republiki Południowej Afryki, który nawet nie widział wersji sprzed lat. -Na pewno mogę stwierdzić, że te dwa filmy są zupełnie różne. Nie wiem, który jest lepszy. Ludzie pewnie będą się o to spierać - mówił wówczas Hood. I trzeba przyznać, że miał rację - oba filmy powstały na tyle dawno, by widzowie kilku pokoleń mogli wskazać z dystansem swojego faworyta. Nel zagrała dziesięcioletnia Monika Rosca, na Stasia wybrano siedemnastoletniego Tomasza Mędrzaka skakiwali spod koców i kożu-chównaczasujędaiofiamiebie-gali przed kamerą - opowiadał reżyser Władysław Siesicki we wspomnianej wyżej książce. Niemałyproblem nastręczało znalezienie aktorów wcielających się w Kalego i Meę. Na szczęście podczas przeglądania dokumentacji filmowcy natknęli się na Sudańczyka, który ożenił się z Polką. Ten pokazał ekipie występ zespołu folklorystycznego, w którym prym wiedli właśnie Emos Bango i Malija Mekki. I mimo że oboje poza scenicznymi pokazami nie mieli żadnego aktorskiego doświad-czeniaipochodzili ztotalnej prowincji, poradzili sobie ze swoimi rolami znakomicie. Z resztą czarnoskórych aktorów nie było większego kłopotu - zagrali ich studenci z Sofii. Otrucie psa i cenne rekwizyty W Sabę, wiernego przyjaciela Nel, wcieliły się dwa psy o imionach Apacz i Łoś. Pierwszy, po zakończeniu zdjęć, znalazł szczęśliwy azyl w domu państwa Mędrzaków. - Nie mogłem oddać Apacza, bo bardzo się do niego przywiązałem - tłumaczył pan Tomasz na łamach magazynu „Cztery Łapy”. Znacznie gorzej potoczyły się losy drugiego z dogów - Łosia kupiła od ekipy polska ambasadawKa-irze, zaś wkrótce zwierzę trafiło do Bejrutu. Niestety, pies nie przeżył ewakuaq'i placówki, zaś przyczyną śmierci było zjedzenie przez niego zatrutego posiłku, przeznaczonego... dla pracowników polskiej ambasady. Grający ojca Stasia Stanisław Jasiukiewicz już podczas kręcenia filmubył ciężko chory i zmarł przed zakończeniem zdjęć. To wymusiło wprowadzenie zmiany w zakończeniu filmu. I tak, w końcowych scenach głosu jego postaci użyczył Jerzy Kamas, zaś tym razem we Władysława Tarkowskiego wcielił siękierownikprodukq'iJerzy Laskowski (w ujęciach pokazany wyłącznie z tylnej strony). 10 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 W eremy Clarkson mógłby I wieść spokojne, szczę-I śliwę, wolne od zmartwień I życie. Zarabia miliony fun-■ tów rocznie, jest wprost uwielbiany przez fanów motoryzacji na całym świecie, ma gigantyczną wiejską posiadłość w Anglii, a jego praca jest równocześnie jego największą życiową pasją. Wszystko to brzmi jak absolutna sielanka. Problem w tym, że 62-letni brytyjski dziennikarz i prezenter - poza niekwestionowanym wielkim talentem medialnym -ma też zdumiewającą tendencję do notorycznego wpadaniawta-rapaty. I to na własne życzenie. „Nie mogłem uwierzyć, że to napisałem" O co chodzi w najnowszej aferze z Clarksonem w roli głównej? Wszystko zaczęło się 16 grudnia 2022 roku, tuż po premierze drugiej części stworzonego przez Netflix serialu dokumentalnego, którego bohaterami są książę Harry i jego żona Meghan Markle. Clarkson, który poza motoryza-cją zajmuje się też dziennikarstwem społeczno-politycznym, w swoim stałym felietonie dla „The Sun” odniósł się do tej produkcji. W ostry, a zdaniem niektórych wręcz chamski sposób, skrytykował księżną Sussex. „W nocy nie jestem wstanie spać, ponieważ leżę, zgrzytając zębami i marząc o dniu, w którym ona jest zmuszona do paradowania nago po ulicach każdego miasta w Wielkiej Brytanii, podczas gdy tłumy skandują »Wstyd!« i rzucają w nią grudkami ekskrementów” - napisał Clarkson, nawiązując do słynnej sceny z „Gry o Tron”. Stwierdził, że nienawidzi Meghan „na poziomie komórkowym”. „Każdy, kto jest w moim wieku, myśli tak samo. Ale do rozpaczy doprowadza mnie fakt, że młodsi ludzie, zwłaszcza dziewczyny, myślą, że ona jest całkiem fajna. Myślą, że była więźniem Pałacu Buckingham, zmuszonym do mówienia tylko 0 haftach i kociętach” - dodał. W dniu publikacji felietonu, na Wyspach Brytyjskich dosłownie zawrzało. Tamtejszy regulator standardów prasowych (IPSO) poinformował, że w reakcji na tekst Clarksona zarejestrowano ponad 25 tysięcy skarg czytelników, co jest absolutnym rekordem w historii tego urzędu. Ludzie masowo domagali się ukarania dziennikarza. Jeremy’ego skrytykowała nawet jego własna córka Emily, która oświadczyła, że sprzeciwia się wszystkiemu, co jej tata napisał o Meghan Markle. Sam Clarkson po kilku dniach wystosował oficjalne przeprosiny. Stwierdził, że zazwyczaj przed wysłaniem felie-. tonu do redakcji prosi kogoś innego o przeczytanie tekstu, ale „tamtego feralnegoo dnia” był sam w domu, spieszył się 1 po prostu przesłał artykuł. „Następnego dnia przeczytałem felieton w gazecie i nie mogłem uwierzyć, że coś takiego napisałem. Wysłałem e-mail do Harry’ego i Meghan, aby ich przeprosić. W wiadomości napisałem, że byłem zdumiony tym, co mówili w telewizji, ale że język, którego użyłem w moim artykule, był haniebny i że z głębi serca przepraszam” - napisał. Książę Harry i księżna Meghan przeprosin nie przyjęli. Amazon jest wściekły. Powtórka z 2015 roku? Medialna burza wokół 62-latka z każdym dniem przybierała na sile. Tysiące Brytyjczyków zaczęły domagać się od telewizji ITV usunięcia Clarksona z roli prowadzącego programu „Who Wants to Be a Millionaire”, czyli teleturnieju znanego w Polsce pod nazwą „Milionerzy”. „The Sun” czasowo zawiesił stałą kolumnę Clarksona, ale najgorsze dla niego miało dopiero nadejść. Według nieofkjalnych - choć uznawanych przez brytyjskie media za niemal pewne - doniesień, Clarkson straci opiewający na miliony dolarów rocznie kontrakt z platformą Amazon Prime Video, która produkuje prowadzone przez niego programy „The Grand Tour” oraz „Farma Clarksona”. Z przecieków wynika, że dziennikarz wypełni obowiązujący do2024roku kontrakt, ale nowych programów z nim w roli głównej już nie będzie - przynajmniej na platformie Amazon. Dla Clarksona to nie pierwszyzna - niemal identyczną sytuację przeżył przecież osiem lat temu, kiedy wywołał aferę, o której mówiono i pisano dosłownie na całym świecie. W marcu 2015 roku, na planie zdjęciowym do jednego z odcinków programu „Top Gear”, którego Clarkson był współprowa-dzącym, Brytyjczykuderzyłjed-nego z producentów - Oisina Tymona. Powód? Clarkson chciał zjeść stęka, ale odpowiedzialny za zapewnienie ciepłego jedzenia całej ekipie Tymon zaproponował mu jedynie zupę i półmisek wędlin. Co prawda za dziennikarzem wstawili się wtedy fani z całego świata (w ciągu 10 dni petycję do BBC o niezwalnianie Clarksona podpisało milion osób), ale ostatecznie Clarkson wylądował na bruku. BBC postanowiło nie przedłużać z nim wygasającej wkrótce umowy. - Myślę, że gdyby do końca kontralctu pozostawało więcej czasu, Clarkson zostałby zawieszony na pół roku, czy rok, po czym wróciłby do pracy. W tej sytuacji podpisanie nowego kontraktu byłoby jednak bardzo kontrowersyjne, dlatego musiał odejść - mówił w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press Richard Porter, który przez 13 lat był scenarzystą „Top Gear”, a później pracował z Clarksonem również przy „The Grand Tour”. Porter dodał, że zaraz po wybuchu afery rozmawiał z Jeremym, który „wstydził się swojego zachowania i bardzo go żałował”. W swoim felietonie dla „Sunday Times” z 19 kwietnia 2015 roku Clarkson napisał, że był w tamtym czasie bardzo zestresowany, ponieważ na jego języku wykryto guzek, a lekarz poinformował go, iż może być to rak języka. Późniejsze testy wykazały, że nie był to nowotwór. Dodatkowym stre-sogennym czynnikiem był rozwód Clarksona z żoną. Frances Cain miała dość jego romansów i zdrad, o których donosiły media brukowe. W tym samym tekście dziennikarz stwierdził, że po ujawnieniu afery rozważał wycofanie się z telewizji. Ale nagle okazało się, że słynne trio z „Top Gear” (razem z Clarksonem BBC opuścili jego koledzy - Richard Hammond i James May) jest niezwykle łakomym kąskiem dla innych stacji telewizyjnych. Wkrótce Clarkson, Hammond i May podpisali kontrakt z Amazon Prime Video, dla którego stworzyli hitowy program „The Grand Tour”. „Jesteśmy obecnie związani z Amazon Prime. Żadnych reklam. Żadnych ingerencji w treść naszego programu. A do tego budżet na tyle duży, żebyśmy mogli robić wszystko, co tylko nam się zamarzy” - pisał Clarkson w swojej książce, zaraz po rozpoczęciu nagrywania „TGT”. Po kilku latach Jeremy stworzył dla Amazona kolejny, tym razem swój autorski serial -„Farma Clarksona”, w którym zajmuje się rolnictwem. Kto przygarnie kurę znoszącą złote jaja? Krytycy Clarksona liczą na to, że najnowsza afera spowoduje ostateczne usunięcie Brytyjczyka z mediów. Szanse na to są jednak praktycznie zerowe, z prostego powodu -Clarkson to istna maszynka do robienia pieniędzy. Jak sam wspominał w jednej z książek, po odejściu z BBC on, Hammond i May otrzymali wiele propozycji współpracy. Ostatecznie wybrali bajeczną ofertę Amazona, ale jeszcze większe pieniądze oferowała im jedna z arabskich telewizji. Odrzucili również bardzo kuszącą finansowo ofertę z Rosji. Nikomu nie przeszkadzała wtedy mocno nadszarpnięta reputacja dziennikarza. Nie ulega więc wątpliwości, że z decyzji Amazon Prime Video zechcą wkrótce skorzystać inni wielcy gracze na rynku. Jeśli zatem sam Clarkson nie podejmie decyzji o przejściu na emeryturę i zajęciu się wyłącznie swoją farmą, to zapewne zwiąże się z innym medialnym gigantem. Pytanie tylko, czy wyciągnie wnioski z kolejnej wpadki w swoim życiu? Clarkson na zakręcie. Znowu z własnej winy 62-letni Jeremy Clarkson po raz kolejny mocno nabroił. Chamskie słowa na temat księżnej Meghan prawdopodobnie będą kosztowały go utratę bajecznego kontraktu z Amazonem Kacper Rogacin Clarkson jest znany z ostrych i kontrowersyjnych wypowiedzi, za które kochają go miliony fanów. Jednak tym razem - nie po raz pierwszy w życiu - naprawdę przesadził Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 PULS • 11 CZYTELNIA WIEŚCI NIE Z TEJ ZIEMI HOROSKOP Św. Tomasz z Akwinu podsumowany Aż 70 tomów, w siedmiu seriach tematycznych, liczyć będzie nowa edycja dzieł wszystkich Św. Tomasza. Wydawnictwo W Drodze wypuściło właśnie tom l (w całej edycji tom 43) - »Objaśnienia »Polityki«”. Tłumaczyli Marcin Beściak i dr Mateusz Prza-nowsłdOP. Objaśnienia „Polityki” Arystotelesa („Sententia libri Politico-rum”) to jedna z ważniejszych pozycji wśród pism Akwinaty na temat filozofii władzy. I już choćby z racji czysto historycznych powinno się je uznać za tekst o dużym znaczeniu. Święty czyta Arystotelesa Stanowi ono bowiem - obok podobnego komentarza Alberta Wielkiego - jedno z pierwszych świadectw recepcji arystotele-sowskiej „Polityki” po setkach lat nieobecności tego pisma w powszechnym obiegu. Powstanie komentarzy Alberta i Tomasza wyznacza - piszą we wprowadzeniu Mikołaj Olszewski i dr Mateusz Przanowsła OP -więc początek ważnego etapu rozwoju filozofii polityki na Zachodzie, w którym właśnie „Polityka” stanie się jednym z zasadniczych punktów odniesienia, tekstem szeroko dyskutowanym i komentowanym. W „Objaśnieniu” odnajdujemy zatem najwcześniejszą interpretację politycznego nauczania Arystotelesa, dokonaną niedługo po tym, jak „Polityka” stała się na powrót znana czytelnikom i uczonym świata zachodniego. Już sam ten fakt powinien nas skłonić do uważnego przyjrzenia się temu komentarzowi. Człowiek istotę społeczną Idąc zatem za przykładem Arystotelesa, św. Tomasz przyjął m.in., że człowiek jest z natury istotą społeczną (animal sociale et politicum), a zatem powołaną do życia we wspólnocie (in multitu-dinevivens). Jednocześnie Akwinata akcentował teleologiczny charakter osoby ludzkiej. Z całą pewnością cel indywidualny człowieka był przezeń rozpatrywany w perspektywie eschatologicznej. Ostatecznym celem wszystkich ludzi jest zatem uzyskanie zbawienia. Celem, który osiągnąć mogą ludzie poprzez partycypację we wspólnocie państwowej, jest natomiast dobro wspólne (bonum commune). Jest ono poznawalne rozumowo i stanowi przedmiot pożądania woli ludzkiej, ale osiągnąć je można jedynie w Bogu. Kolejne osiem tomów Dodajmy na koniec, że wydanie pierwszego w Polsce kompletnego przekładu dzieł Akwinaty możliwe jest dzięki trójstronnej współpracy Instytutu Tomistycznego, Fundacji Pro Futuro The-ologiae i Wydawnictwa W Drodze. Patronat honorowy nad projektem objął Minister Edukacji i Nauki. Kolejnym tytułem serii „Dzieła wszystkie Tomasza z Akwinu” będzie t. 32, czyli „Mniejsze kwestie dyskutowane”. W 2023 roku. planowane jest wydanie łącznie ośmiu tomów tej serii, grab A ŚMIENIE Tomasz z Akwinu, „Objaśnienia »Polityki", wyd. W Drodze, Instytut Tomistyczny, Pro Futuro Theologiae, Poznań 2023, cena 79,90 zł Irena Santor, pierwsza dama polskiej piosenki, skończyła 88 lat. Cieszy się dobrym zdrowiem i pogodę ducha FILIP CHAJZER Rozstał się W połowie zeszłego roku prezenter poznał w intemetie młodszą od siebie o 13 lat Julię. Niedługo potem oświadczył się jej podczas romantycznego wypadu na Dominikanę. „Taka miłość zdarza się tylko raz... na zawsze” - napisał na Insta-gramie. Po powrocie z wycieczki para zamieszkała razem. Nie na długo jednak. - Fi-lip i Julia rozstali się na początku miesiąca w niezbyt przyjaznej atmosferze. On szybko zorientował się, że po-pełniłbłąd, bez namysłu decydując się na zamieszkanie razem i poważne deklaracje po zaledwie kilku tygodniach znajomości. Rzeczywistość okazała sięo wiele mniej romantyczna niż spontaniczne zaręczyny na Dominikanie -mówi informator Pomponika. IRENA SANTOR Ma cel Pierwsza dama polskiej piosenki skończyła niedawno 88 lat. Cieszy się jednak dobrym zdrowiem i pogodą ducha. „Super Express” zapytał seniorkę, czy ma jakieś postanowienia noworoczne. - Jajuż takich postanowień nie mam. Wszystko, co postanowiłam, to w gruncie rzeczy dotrzymałam, ale też są takie, którydi nie dotrzymałam. Jednak na razie mi nic nie grozi, żeby coś sobie postanawiać - powiedziała Santor. Ale dodała: -Jeśli mam mieć jakiś cel, to żeby żyć do końca świata i jeden dzień dłużej. SONIA BOHOSIEWICZ Jest rodzicem Popularna aktorka wyszła za mąż w2008roku za Pawła Majewskiego - syna słynnego reżysera Janusza Majewskiego. Para doczekała się dwóch synów - Teodora i Leonarda. Niedawno gruchnęła wiadomość, że Bohosiewicz i Majewski rozwiedli się. Okazało się, żebyli małżonkowie nie sąjuż razem od pół roku. Teraz Bohosiewicz wrzuciła na Instagram zdjęcie z zimowych ferii z synami. Widać na nim również mężczyznę w narciarskim kasku i goglach. Dociekliwi fani oczywiście zapytali aktorkę, kim on jest. Okazało się, że to Majewski. „To, że nasza miłość się skończyła, nie zmienia tego, że jesteśmy rodzicami TeoiLeo, iże ich kochamy, iże pomimo rozwodu jesteśmy nadal rodziną” - napisała aktorka. KATARZYNA CICHOPEK Spełnia marzenia Celebrytka wybrała się w kolejną egzotyczną podróż ze swym obecnym partnerem -Maciejem Kurzajewskim. Z czasem Cichopek zdradziła na Instagramie, gdzie przebywa. „Jordania to kolejne spełnione marzenie na naszej podróżniczej liście. W ciągu kilku godzin zachwyciła nas różnorodnością, atodopiero początek naszej jordańskiej przygody. Przed nami kolejne dni wtej magicznej krainie -napisała na Instagramie. BLANKA LIPIŃSKA Nie jest jej przykro Niedawno media obiegła wiadomość, że film „365 dni: Jeden dzień” ma szansę na Złotą Malinę. Jeden z serwisów internetowych napisał wtedy, że Lipińska kompromituje Polskę swymi powieściami i filmami. Oczywiście rozsierdziło to autorkę. „Moje książki sąbestsel-lerami w ponad 100 krajach, film jest hitem na całym święcie, a ja zwiedzam kolejne kraje, spotykając się z fanami, których liczba rośnie. Więc wybaczcie, ale nie jest mi przykro” - napisała na Instagramie. I dodała: „Udzielając wywiadów mediom na całym świede, zauważyłam, że tylko te z Polski mają taką narrację. Reszta świata traktuje tobardziej w kategoriach fenomenu i sukcesu”. MAREK KONDRAT Mieszka na zadupiu Były aktor rzadko odsłania kulisy swego żyda prywatnego. Ostatnio zdradził jednak co nieco w wywiadzie dla „Polityki”. Opowiedział, jak zbudował w Hiszpanii dom. Z czasem okazało się jednak, żebywa w nim zaledwie 2-3 razy w roku ze względu na coraz częstsze zajęcia edukacyjne swej córki Helenki w Polsce. - W Hiszpanii mieszkamy w fantastycznym, pięknym miejscu pod górami, ale na kompletnym zadupiu. Żeby Helenę wozić do przedszkola, potrzebowałem godziny wjedną stronę. A nie planowałem spędzić żyda w sa-mochodzie - podsumowuje. MARCIN PROKOP Bawi się Popularny dziennikarz gościł niedawno w „Hejt Parku”. Prowadzący zapytał go bezceremonialnie: - Jesteś erudytą, człowiekiem bardzo inteligentnym, o szerokich horyzontach... a mimo wszystko pracujesz w śniadaniówce, kurczę. Czy nie szkoda dę na takie programy? Prokop odpowiedział na to:-Mam do tej pracy taki stosunek, że bawię się tym razem z widzem. Czyli nawet jak prowadzę rozmowę o malowaniu paznokci albo pieczeniu dasta, to staram się to robić z lekkim mrugnięciem oka do ludzi. Niczego nie muszę, więc jak bym nie chciał tego robić, to przecież już dawno bym stamtąd wyleciał. Wodnik (20.01-18.02) Energia będzie Cię wręcz rozpierać. Horoskop dzienny mówi, że zabierzesz się za zadania, które do tej pory wydawały się ponad Twoje siły. Ryby (19.02-20.03) Horoskop na dziś mówi, że będziesz „obiektem" zainteresowania osoby, która chce wejść z Tobą w bliższe relacje. Baran (21.03-19.04) Ktoś złoży Ci ciekawą propozycję. Horoskop dzienny na piątek mówi, że przyjmiesz zaproponowane warunki. Byk (20.04-20.05) Wrzuć na luz i poświęć więcej czasu na to, co sprawia Ci przyjemność. Zrób to w odpowiednim towarzystwie. Bliźnięta (21.05-21.06) To nie będzie dla Ciebie najlepszy dzień. Horoskop na dziś zapowiada drobne nieporozumienia i spory. Rak (22.06-22.07) Ktoś będzie Cię krytykował i pouczał. Horoskop dzienny na piątek wyraźnie wróży, że takie zachowanie zakończy się sporą awanturą. Lew (23.07-22.08) Jeśli planujesz zmiany związane z Twoim otoczeniem, wyglądem czy przyzwyczajeniami, horoskop dzienny stanowczo radzi zacząć już dziś. Panna (23.08-22.09) Przed Tobą udany dzień. Horoskop na dziś zapowiada, że sprawnie i na czas uporasz się z wszystkimi zaplanowanymi zadaniami. Waga (23.09-22.10) Horoskop dzienny na piątek mówi, że uda Ci się doprowadzić do szczęśliwego finału sprawę, która spędzała sen z powiek nie tylko Tobie. Skorpion (23.10 - 21.11) Nie wyciągaj wniosków na podstawie pierwszego wrażenia. Horoskop na dziś wyraźnie mówi, że może to być krzywdzący osąd. Strzelec (22.11-21.12) Staraj się zachować powściągliwość w wydatkach. Horoskop na dziś radzi omijać witryny sklepowe z napisami „okazja" i „przecena". Koziorożec (22.12 -19.01) Nie przejmuj się drobnymi niepowodzeniami. Horoskop dzienny na piątek uspokaja, że jutro nie będzie po nich śladu i wszystko wróci do normy. Głos www.gp24.pl www.gk24.pl www.gs24.pl Redaktor naczelny PrzemysławSzymańczyk. Z-cy red. nacz.: Marcin Stef anowski. Wojciech Frelichowski, YnonaHusaim-Sobecka. Prezes Makroregionu PiotrGrabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. Redakcja SŁUPSK, ul. Henryka Pobożnego 19, teL598488100, redakqagp24@poiskapress.pl KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, teL9434735SZredakqa-gk24@poiskapress.pl SZCZECIN, Al. Niepodległości 26/U1, teL914813300xedakqags24@polskapress.pl. Druk Polska Press Oddział Poligrafia, 85-438 Bydgoszcz, ul. Grunwaldzka 229. POLSKA PRESS GRUPA WydawcaPolskaPressSp.zo.o. ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel. 222014400. fax: 222014410 Redaktor naczelny Dorota Kania P3C Dyrektor artystyczny TomaszBocheński, Dyrektor marketingu, Rzecznik prasowy WojciediPaczyński wojdedi.paczynski@poiskapress.pl, Dyrektor kolportażu Karol Wlazło AgencjaAIPkontakt@aip24.pl miwmai © - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwośćjego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.01.2023 12 polski program tyP.u reality show mała śliwka “V przed rzut- nikiem kapusta abi- syńska r~ Frank, aktor i piosenkarz filmowy kosmita współczesne rzadki metal “V rzeka z powieści Miłosza r~ Janusz, reżyser „Matki Królów” wyspa jak pier- wiastek Hugh Grant -V burda roślina zielna swoi ludzie stolica Egiptu ... od śledzia “V z krzesiwem najeź- dźca ruczaj - i 7 ł t i : i \ ł Michel, marsza- łek Francji ~c~ 1 i - gwał- towna burza 6 powo- dziowa - nowo- jorska rzeka - 18 I skala barw - 23 zakład obróbki drewna \ \ pojazd śnieżny 17 moneta Judasza - miasto na Tasmanii auto z Korei TT 20 pier- wiastek pro- mienio- twórczy 1 ku- zynka kruka nie- snaski, spory - czynny wulkan na Sycylii - 5 Antoni, rzeźbiarz zako- piański - ocena skoku narciar- skiego ośrodek odnowy biolo- gicznej J obowiązkowy na głowie motocyklisty kotlet siekany miara kąta płas- kiego część głowicy ko- lumny roślina wodna przed siewem ojciec tytanów i cyklopów upom- nienie -*• l 1 kuzyn drozda sztylet lub puginał małajski J Ï ~~r~ chroni dętkę wiązka owsa r 1 i do- wódca jan- czarów popu- larny kabaret dawna nazwa chłopa - Ï Pięcioksiąg Mojżesza - “T“ Rostowa lub Urbań- ska knieja lub bór szczęśliwy traf 1 16 niedo- zwolone sterydy - broń na muchy 14 artre- tyzm - J ... Orła Białego odnie- siona na polu bitwy kita i tkanina artys- tyczna - polski taniec ludowy - parkowa dróżka napój z rumianku - 1 19 naczynie na koś- cielne datki lew górski model Poloneza 24 wyde- chowa r poziome drzewce masztu GŁOS siedziba muz Apollina —l trzeź- wiące 3 —[ ~l w prenumeracie wido- wisko, koncert słowik lub orzeł imię Thomp- son. aktorki bawół Cele- besu tajem- nica и spec od okula- rów archaik z Tele Magazynem “U 1 1 służący w liberii _ im.'ę. Barcisia, aktora I -\ —r~ mały samolot 8 >) 94 340 П 14 koszowy oficer - 4 rewia, pokaz - - “T“ nie- zgrabna postać torbacz z Ameryki Castro lub Lozano dźwig portowy i ł ; ГГ1 IM 1 Sńi lim element silnika rzymska agora imię Nałkow- skiej, pisarki oprawa obrazka ЩК: ^ MMMM ШШ mk я^1^1ввн1! I i i i TT I 22 1 i część mikros- kopu ciasto z bakaliami bry- dżowa wziątka obszar przed portem 1 w portfelu Norwega - wymarły przodek bydła domowego -V urzę- dowe pole- cenie r~ karetka -V rodzaj noża stolar- skiego r~ —T~ Ï —r~ kananej-ski bóg przyrody domino lub bierki ziemia uprawna but na niepogodę ananas, ziółko wierzy w to, co mówi ryba morska -*■ 1 1 - ! roślina zielna, saflor £ 9 anglo- saski hektar góry w Peru - ł 1 2 \ miejsce akcji „Dżumy” - - 1 grecka bogini Księżyca ja, ty lub on silnik na ropę towar za towar alkohol do ciast TT w piórniku ucznia strój górniczy manewr na szachow- nicy - 12 1 * eks- haustor zgroma- dzenie zakonne 15 gru- ziński złoty .film Siesic- kiego równikowy wiatr zn 1 spor- towa ekipa pierwsza jednostka pływająca odmiana gruszy kolce dla tater- nika interwał muzyczny śred- nica pocisku TT~ —ł i \ szałas ow- czarzy - 13 ł I - “1 10 1 budowla bobrów - czarna choroba - 11 silnik jądrowy - jadalnia na statku - r spis, rejestr - niewielki zieleniec miejski - główny składnik włosów 1 nota- rialne doku- menty - enzym tra- wienny - 21 druh Stasia i Nel - iluzjon 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 Litery z pól ponumerowanych od 1 do 24 utworzą rozwiązanie - sentencję łacińską. nirtinzoa Q0 093ZSd31 OIN VIN SIN :3INVZVlMZ0d Słownik: abakus, dyfuzor, Hobart, otrok, szatra.