Gospodarka morska. Nowa hala kadłubowa w PGZ Stocznia Wojenna w Gdyni str. 5 Pół miliona osób otrzymało już 2,3 miliarda złotych zwrotu podatku PIT - str. 8 BIZNES Wtorek 14.03.2023 Nr 61 (4913) Nakład: 7.085 egz. www.gp24.pl ' , Cena 3,90 zł (w tym 8% VAT) . Stl\ 5 >.'? ^ ^ Rozmowa. Czy nauczyciele są bezbronni wobec uczniów? str. 2 Historia. Minęła rocznica śmierci kadm. SŁUPSK Sąd ponownie rozpatruje, czy mieszkaniec Słupska znieważył prezydent Gdańska str. 3 Akt oskarżenia po wypadku w Głobinie Prokuratura Rejonowa w Słupsku po raz ostatni przesłuchała Sebastiana K., któremu zarzuca spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie młode osoby str. 4 Region. W ostatni piątek marca odbędzie się Ekstremalna Droga Krzyżowa str. 4 Kultura. Film „Wszystko wszędzie naraz” zdobył aż siedem Oskarów str. 12 Kraj. Mowy końcowe w procesie o zabójstwo Pawła Adamowicza str. 6 Nr ISSN 0137-9526 770137 Nr indeksu 348-570 11 952022 MORZE PLANOWANA INWESTYCJA I^.UEZALEZNI NAS OD NIEMIEC Nowe podejście do portu w Świnoujściu Marek Jaszczyński Świnoujście Polski rząd planuje wybudować nowy morski szlak do Świnoujścia. Inwestycja jest związana z realizacją głębokowodnego terminalu kontenerowego. Ma być gotowa do2029roku i będzie kosztować około 10 mld^. Projekt pod nazwą „Budowa i rozbudowa infrastruktury dostępowej do portu w Świnoujściu” opracowywany jest przez Urząd Morski w Szczecinie. - W planach mamy budowę terminala kontenerowego w Świnoujściu dla obsługi półtora miliona TEU rocznie (twenty-foot equivalent unit - jednostka pojemności używana często w odniesieniu do portów i statków, równoważna objętości kontenera o długości 20 stóp - przyp. red.). W związku z tym niezbędny jest tor żeglugowy tak, aby można było doprowadzić do portu jak największe jednostki - mówi w rozmowie z „Głosem” Marek Gróbarczyk, wiceminister infrastruktury, pełnomocnik rządu ds. gospodarki wodą oraz inwestycji w gospodarce morskiej i wodnej. Inwestycja czeka teraz na uchwalenie przez Radę Ministrów programu wieloletniego na lata 2023-2029. - Projekt budowy i rozbudowy infrastruktury w Świnoujściu jest proce- dowany - informuje Ewa Wieczorek z Urzędu Morskiego. Elementami programu są: budowa wschodniego toru podejściowego do Świnoujścia o głębokości technicznej 17 m, długości ok. 70 km i szerokości 500 m oraz budowa falochronu dla nowego portu zewnętrznego w Świnoujściu. W planach jest również zakup pogłębiarki do utrzymania tom. - Szacujemy, że urobek, który będzie wydobyty na tę okoliczność, to Nowe podejście zostanie poprowadzone na wschód od wejścia do portu w Świnoujściu. Szacowany koszt programu, na który składać się będą pieniądze budżetu państwa oraz krajowego programu Funduszy Europejskich na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko 2021-2027, to ok. 10,3 miliarda złotych 150 milionów metrów sześciennych - dodaje Gróbarczyk. Istotne jest to, że nowy szlak będzie przebiegał po wodach polskiego morza terytorialnego i wyłącznej polskiej strefy ekonomicznej. - Tor północno-wschodni omija wody niemieckie. To wyklucza jakiekolwiek ryzyka wynikające z tytułu uzyskania szczegółowych pozwoleń oraz decyzji środowiskowych - tłumaczy Gróbarczyk. Planowany tor ma uniezależnić Polskę od ingerencji niemieckich w naszą gospodarkę. Strona niemiecka sprzeciwia się budowie portu kontenerowego w Świnoujściu, a także polskim przedsięwzięciom na Odrze. Inwestycja według szacunków ma być gotowa za sześć lat. Jej koszt został oszacowany na dziesięć miliardów złotych. - Z budżetu państwa będziemy potrzebować około siedmiu i pół miliarda złotych, bo resztę stanowią środki unijne - wyjaśnia wiceminister infrastruktury. Korzyści ekonomiczne z powstania nowego podejścia wyjaśnia nam ekspert. - To przede wszystkim zwiększenie liczby przeładunków, a tym samym rentowności portu oraz zwiększenie liczby pracowników w porcie. Nowy tor oznacza powstanie tzw. mnożnikowych inwestycji. Mam tu na myśli inwestycje okołoportowe: pojawienie się firm logistycznych i wzrost znaczenia transportu rzecznego - mówi dr hab. Jarosław Korpysa, prof. Uniwersytetu Szczecińskiego, ekonomista. Przypomnijmy, że koncepcja głębokowodnego terminalu kontenerowego w Świnoujściu opracowana zo- stałajw 2017 r. Nowy port powstać ma w sąsiedztwie istniejącego gazoportu, ma pełnić funkcję hubu, będącego w stanie przyjmować największe kontenerowce, jakie mogą wchodzić naBaityk.©® 2 • DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 Jutro w naszej gazecie Strona Zdrowia •Te zaburzenia mogą pojawić się już w średnim wieku i świadczą o rozwoju choroby Alzheimera • Dieta w zespole jelita drażliwego: co jeść, czego unikać AUT0PR0M0CJA________________________________________________________________________________________ 0010711288 Zamów prenumeratę Głosu <5> 94 3401114 prenumerata.gdp@polskapress.pl prenumerata.gp24.pl KALENDARIUM 14 MARCA URODZILI SIĘ 1804 Johann Strauss, ojciec - austriacki kompozytor, skrzypek, dyrygent okresu romantyzmu; autor 152 walców, kon- tredansów, polek, galopów, marszów. Do jego najsłynniejszych utworów należą: marsz Radetzky’ego, walc Taglioni, polka Anna. 1887 Leon Schiller, reżyser, krytyk i teoretyk teatralny, autor scenariuszy teatralnych i radiowych, kompozytor i pieśniarz. W latach 30. XX w. zasłynął interpretacjami dramatów Adama Mickiewicza. W czasie II wojny światowej więziony na Pawiaku i w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Został wykupiony z Auschwitz przez siostrę, Annę Jackowską, za 12 tysięcy złotych pochodzące ze sprzedaży biżuterii. W Powstaniu Warszawskim pod pseudonimem „Lambda” sformował grupę aktorską AK. Po wojnie między innymi był rektorem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Łodzi. 1942 Jerzy Trela, aktor, przez wiele lat związany ze Starym Teatrem w Krakowie, wykładowca krakowskiej PWST, wiatach 1984-1990 jej rektor. Wystąpił między innymi w filmach: „Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny”, „Śmierć jak kromka chleba”, „Pan Tadeusz”, „Quo vadis”, „Anioł w Krakowie” i „Ziarno prawdy”, a także w serialach „Kolumbowie” i „Królowa Bona”. ZMARLI 1980 Anna Jantar, właściwie Anna Maria Szmeterling - wokalistka, czołowa polska piosenkarka lat 70 XX w. Jej największe przeboje to: „Najtrudniejszy pierwszy krok”, „Tyle słońca w całym mieście”, „Nic nie może wiecznie trwać”. Zginęła w katastrofie lotniczej. 2011 Zygmunt Kęstowicz, aktor teatralny, filmowy, telewizyjny i radiowy. Przez wiele lat występował w radiowym słuchowisku „W Jezioranach” i w programach telewizyjnych dla dzieci „Piątek z Pankracym” i „Pora na Telesfora”. Grał też w filmach, m.in. w „Bazie ludzi umarłych”, oraz w serialu „Klan”. Nauczyciele bezbronni wobec uczniów? Tomasz Chudzyński Rozmowa Z Danutą Stępniewską z Zarządu Okręgu Pomorskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego. Z przypadkiem demoralizacji uczniów mieliśmy do czynienia w jednej z pomorskich szkół, gdzie uczniowie przeklinali i wyzywali nauczycielkę, na dodatek transmitując to wintemede. Gdyby nazwać te zachowania negatywnymi byłoby to łagodne określenie. Dyrekcja placówki podjęła działania w tej sprawie. To najważniejsze. Jestem przekonana, że dyrekcja najlepiej wie, jak reagować. Zastanówmy się, co nauczyciel mógł zrobić wtakiej sytuacji. On mógł w ogóle nie wiedzieć, ¿elekcja jest transmitowana na żywo. Uczniowie nie powinni korzystać z telefonów na lekcji, ale nauczyciel nie ma też prawa zabrać im komórek. Widzimy na nagraniu tylko część lekcji, z którego wynika, że jest to końcówka zajęć. Nie wiemy, czy do tych zachowań uczniów dochodziło we wcześniejszej części lekcji, czy to jest tylko fragment, choć akurat wulgarne zachowania eskalują. Przypuszczam, że nauczyciel znaczną część tej lekcji panował nad grupą. Pamiętajmy też, że widzimy na nagraniu zachowania tylko czwórki uczniów. Nauczyciel musi mieć uwagę skupioną nie tylko na tych, którzy się najgłośniej zachowują, ale na całej grupie. Nie jest to łatwe zadanie, proszę mi wierzyć. I trudno zakładać na podstawie tego nagrania, że popełnił błędy w kontrolowaniu przebiegu lekcji. Niemniej ewidentnie grupa tych uczniów zachowywała się negatywnie, bardzo głośno i wymagało to przeciwdziałam W kwestii odebrania telefonów - wszystko zależy od zapisów w regulaminie placówki. Jeśli zapis dopuszcza np. wyłączenie komórek na czas lekq'i, to należy to egzekwować. Natomiast trzeba wiedzieć, że rodzice są często takim zakazom przeciwni. I kolejna kwestia: młodzież, zwłaszcza w określonym wieku, przeciwstawia się wszelkiego rodzaju zakazom. Potrafi je omijać. Drwiny z ubrania nauczyciela, obelgi i wulgaryzmy, groźby śmierci - to najczęstsze przypadki przemocy uczniów wobec nauczycieli. Przyznaje się do niej ok. 8 proc. uczniów Pamiętamy wszyscy nagrania z lekcji, w czasie których uczniowie zakładali nauczycielowi kosz na śmieci na głowę. Mam wrażenie, żeod tamtego czasu, takich obrazków jest mniej. Nie oznacza to, niestety, że przypadków agresji w stosunku do nauczycieli jest mniej. Może po prostu o nich nie słyszymy? Albo słyszymy, dopiero kiedy „przebiją” się do mediów. Zresztą chciałabym to wyraźnie powiedzieć: ani jedna sprawa przemocy wobec nauczycieli, czy wobec uczniów, nie powinna być wyciszana, zamiatana pod dywan. Wiemy, że wiele z przypadków przemocy w szkole jest rozwiązywanych wewnątrz placówek, a nawet samych, problemowych klas. Jeśli wszystko odbywa się zgodnie z procedurami, to dobrze. Myślę, że największe znaczenie ma tu wyciągnięcie konsekwencji. Żeby winowajca poniósł karę. Czasami wystarczy nagana, ale czasemnie... Szkoła to system złożony z dzieci, nauczycieli i rodziców. Wszyscy muszą mieć świadomość, że za przekroczenie granic będą konsekwencje. Najgorzej, gdy sprawca przemocy czuje się bezkarny. A wpływnabrak wyciągnięcia konsekwencji mogą mieć różne czynniki, np. presja rodziców, którzy bazują na subiektywnych odczuciach dotyczących udziału swoich dzieci w negatywnych zachowaniach. Do tego dochodzić może bagatelizowanie problemów ze strony np. dyrekcji, albo obawa przed nagłośnieniem tego typu sprawy, motywowana np. fałszywie pojętym naruszeniem dobrego imienia szkoły. To wszystko nie powinno mieć miejsca. Powiedzmy też, że nauczyciel nie jest bezbronny wobec przemocy na lekcji. Nauczyciel jest funkcjonariuszem publicznym chronionym przez prawo. Niemniej wezwanie policji w takich przypadkach też wymaga od nauczyciela zdecydowania i pewnej odwagi. Bo każdy z tyłu głowy będzie miał dobro dziecka, jego możliwe zagubienie, problemy, ciężką sytuaqę rodzinną czy problemy, z którymi borykają się rodzice. I żaden nauczyciel nie chce kłopotów dokładać. Uważam jednak, że w przypadku drastycznegoprzekro- czenia granic, policja powinna być wezwana do szkoły. Niech patrol przyjedzie, rozpocznie procedury, wyjaśni sprawę, niech ona wyjdzie pozamury szkoły. Proszę mi wierzyć, to będzie lepsze dla placówki niż tuszowanie. To zupełnie inny sposób oddziaływania na uczniów i wsparcie dla nauczyciela. Oni muszą wiedzieć, że nie zostaną z takimi problemami osamotnieni. Niektóre z takich spraw mogą się skoóczyćwsądzie rodzinnym inieletnich... Oczywiście. W przypadku, . od którego zaczęliśmy naszą rozmowę, doszło choćby do ujawnienia danych osobowych nauczyciela, przekroczenie RODO. To naruszenie przepisów. I konsekwencje powinny być wyciągnięte w sposób przewidziany prawem. Nie musi to być od razu wyrok, ale np. działania terapeutyczne. Myślę, że uczniowie powinni mieć więcej zajęć, warsztatów, typowo psychologiczno- pedagogicznych, dotyczących takich sytuacji. Także spotkań z prawnikami, przedstawicielami sądów, ośrodków pomocy społecznej. Uczniowie muszą znać zagrożenia wynikające dla nich z tego typu sytuacji, muszą wiedzieć, jalde mogą ich czekać konsekwencje. Wiem, że takie spotkania są, że policja je organizuje i prowadzi, ale prawdopodobnie jest ich za mało. Ważne jest także, żeby irodzi- com nakreślać, jakie mogą być konsekwencje negatywnych zachowań ich dzieci w szkole, z czym mogą się zderzyć w takich przypadkach. Pamiętać należy, że bardzo często źródło negatywnych zachowań dzieci leży w środowisku rodzinnym. Poza tym sami nauczyciele powinni mieć więcej możliwości na przygotowanie się do sytuacji kryzysowych. Mam na myśli przede wszystkim warsztaty, które uczyłyby ich, jak radzić sobie z problemami, jak rozpoznawać i rozwiązywać konflikty- praktyczne ćwiczenia, które wspierałyby ich w pracy. . Wiem, że takie warsztaty placówki organizują, ale jest ich za mało. Stanowczo za mało. Moim zdaniem uczelnie nie przygotowują młodych naczycieli do zderzenia się z takimi problemami w szkołach. Mam wrażenie, że rozmawiamy trochę o problemie systemowym... Na pewno powinniśmy próbować rozwiązywać problemy oświaty w sposób systemowy. Szkoła się zmienia, młodzież się zmienia, rodzice się zmieniają, i my, nauczyciele, również. Do dyscyplinowania drewnianą linijką nie ma powrotu. I słusznie. Natomiast problem jest nieco inny. Spójrzmy na ciągłe zmiany w edukacji, na wprowadzanie nowych przedmiotów, a przede wszystkim „przeładowanie” zajęć uczniów. Obserwujemy tu sporo frustracji dzieci i młodzieży. No i jeszcze inny aspekt - może dla kogoś zabrzmi to zbyt górnolotnie, ale mam na myśli autorytet nauczyciela. Od lat obserwowaliśmy, jak ten zawód jest poniewierany, traktowany arogancko przez polityków, jak spada jego prestiż, jak społeczna pozycja nauczycieli jest dewaluowana, także w wymiarze finansowego wynagrodzenia. Można dziś „dowalić” w intemecie nauczycielowi? Jasne, bez problemu. I tak się będzie tego zawodu trzymał. Sami nauczyciele mają poczucie niższej wartości swojego zawodu. Zgodzę się, że szkoła ma dziś problem systemowy, ale istnieje szersza skala - społeczna. I należałoby coś z tym zrobić. Warsztaty, o których mówiłam, mogłyby być dobrym początkiem poprawy sytuacji.©® DANUTA STĘPNIEWSKA Trzeba rodzicom nakreślać konsekwencje negatywnych zachowań dzieci Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 3 nasz REGION REGION W Lęborku policjanci zauważyli rowerzystę, który jechał bez oświetlenia. Gdy zbliżyli się do niego, zaczął uciekać przed radiowozem, przy okazji łamiąc przepisy ruchu drogowego. Po krótkim pościgu funkcjonariusze dogonili rowerzystę pieszo. Znaleźli przy nim dwa woreczki z suszem roślinnym oraz białym proszkiem. Wstępne badania wykazały, że to marihuana i metamfetamina. RED DYŻURNY GŁOSU Andrzej Gurba tel. 697770129 Na naszych Czytelników czekamy w redakcji Głosu Po- | morza w Słupsku przy ul. 5 Henryka Pobożnego 19 oraz 2 pod adresem: 2 alarm@gp24.pl Wpis za 13 tys. zł. Czy prezydent Gdańska została znieważona? Sprawa znów na wokandzie Proces w sprawie znieważenia prezydenta Gdańska Aleksandry Dulkiewicz toczy się w Sądzie Rejonowym w Słupsku Grzegorz Hilarecki Pomorze Mieszkaniec Słupska ma zapłacić za znieważenie winter- nede prezydent Gdańska. Mężczyzna odwołał się od wyroku sądu pierwszej instancji. Jednak na kolejny wyrok poczeka, bo Aleksandra Dulkiewicz nie przyjechała na rozprawę do Słupska, tłumacząc się... odległością i ogromem obowiązków. Przed Sądem Rejonowym w Słupsku rozpoczął się proces, w którym prokuratura zarzuca słupszczaninowi znieważenie prezydent Gdańska. Chodzi o komentarz pod artykułem w internetowym serwisie TVP Info o treści: „Skończy jak Adamowicz, su...”. Wypatrzył go Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Uznał pierwszy człon wpisu za nawoływanie do nienawiści i powiadomił prokuraturę. Ta sprawę podjęła, ale oceniła, że najważniejsze jest ostatnie słowo komentarza. Postawiła więc słupszczaninowizarzut znieważenia. Pan Jarosław przed sądem nie przyznał się do winy, chociaż komentarza się nie wypiera. Uważa bowiem, że nie znieważył Aleksandry Dulkiewicz i nie miał takiego zamiaru. Przed sądem wyjaśniał: - Przeczytałem wtedy artykuł o pani Dulkiewicz. Stała przed zniszczonym biurem PiS w Gdańsku z gestem zwycięstwa. Fotografia była w tym materiale, ale nie to było przyczyną tego, co napisałem. Było nią to, że w dalszej części artykułu opisano, jak pani Dulkiewicz udzieliła wywiadu niemieckiemu radiu i przyrównała Polskę do Trzeciej Rzeszy. Dalej było napisane, że jej mama często płacze, bo mówi, że tak jak teraz, było za komuny. Porównywała Polskę do Trzeciej Rzeszy i komuny. Jak tak można? Ja dostawałem za komuny nieraz po plecach. Pod wpływem emocji spowodowanych tym właśnie wywiadem napisałem to, co napisałem. Godzinę później jednak pod tymi komentarzami dodałem, że nie chciałem nikogo urazić. Postępowanie, które właśnie się zaczęło w słupskim sądzie, nie jest pierwszym w tej sprawie. Gdy bowiem dokumenty z prokuratury wpłynęły do sądu, ten w trybie nakazowym, w listopadzie 2021 roku, skazał słupszczanina na 100 stawek grzywny po 30 zł oraz wpłatę 10 tys. zł zadośćuczynienia dla Aleksandry Dulkiewicz. Do tego koszty sądowe 370 zł. Razem 13370 zł. Dla mężczyzny, który zarabia najniższą krajową i ma niepełnosprawnego syna pod opieką, to bardzo dotkliwa kara. Postanowił się więc odwołać. Stąd obecny proces. Paweł Skowroński, obrońca oskarżonego tłumaczy: - Zaskarżyliśmy wyrok nakazowy. Chodzi nie tylko o kwotę i jej wysokość, ale i o to, że intencją mojego klienta nie było znieważenie, a dezaprobata dla konkretnego zachowania prezydent Gdańska. Ja mam inne poglądy polityczne niż mój klient, skrajnie inne, ale nie jest to majętny człowiek. Bronię go więc bezpłatnie, bo kara musi być adekwatna do czynu. A w sprawie nie ma nawet śladu, że pani Dulkiewicz domaga się zadośćuczynienia. Aleksandra Dulkiewicz nie stawiła się w słupskim sądzie, choć była wezwana jako świadek. Tłumaczyła to nadmiarem obowiązków prezydenckich w Gdańsku i odległością do Słupska. Zatem nie wiadomo, czy czuje się urażona wpisem słupszczanina. Prawdopodobnie dowiemy się tego za kilka miesięcy, gdy wypowie się w gdańskim sądzie. Prowadząca sprawę w Słupsku sędzia Katarzyna Sikora- Loewe zgodziła się na taką formę wysłuchania świadka. Na rozprawę do Słupska nie dojechał też pracownik OMZRiK z Warszawy. Tłumaczył się awarią samochodu. Tu jednak obrona i prowadząca sprawę byli zgodni, że wystarczą wyjaśnienia, które świadek złożył w prokuraturze. Mecenas Skowroński zwrócił jednak uwagę, że pod informacją TVP Info wpisów było więcej i to bardziej znieważających prezydent Gdańska, ale ich autorzy nie stanęli przed sądem. Te wpisy zostały dołączone do akt sprawy. - Po pierwsze nie ulega wątpliwości, że posługiwanie się wulgaryzmami w przestrzeni publicznej nie powinno mieć miejsca - uważa prof. Maciej Drzonek, politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego. - Dotyczy to oczywiście również intemetu, gdzie takich zjawisk jest od pewnego czasu bardzo dużo. Każdy przejaw takiego zachowania powinien zostać napiętnowany, zaś sprawca wulgarnych komentarzy powinien zostać ukarany bez względu na to, kto nim jest. W tym przypadku autor tego komentarza dostrzegł, że źle postąpił i w tym samym serwisie internetowym przeprosił za swoje słowa, choć szkoda, że nie usunął poprzedniego wpisu. Mam natomiast wątpliwości, czy kara zasądzona w trybie nakazowym jest adekwatna do statusu materialnego tego człowieka. Bo to jest bardzo dotkliwa kara i chyba niewspółmierna do czynu. Kolejna rozprawa latem. ©® KRÓTKO REGION Bytowscy policjanci zauważyli w nocy, jak z jednego z osiedli wyjeżdża samochód, który mógł zostać ukradziony. - Dzięki sprawnej blokadzie pojazd został szybko zatrzymany, a mężczyzna, który nie wykonywał poleceń - obezwładniony przez policjantów - mówi Dawid Łaszcz z Komendy Powiatowej Policji w Bytowie. - Funkcjonariusze ustalili, że 38-latek jest poszukiwany do odbycia kary 92 dni pozbawienia wolności przez Sąd Rejonowy w Kościerzynie. Policjanci zawnioskowali do prokuratora o tymczasowe aresztowanie 38-latka. Sąd przychylił się do wniosku i zastosował dwumiesięczny areszt. Za kradzież z włamaniem grozi kara do dziesięciu lat więzienia. ZIDA REGION Około czterech kilogramów krajanki tytoniu i 800 sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzy zabezpieczyli policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej. Nielegalny towar został znaleziony w mieszkaniu 61-letniego mężczyzny. Policjanci z Miastka podejrzewali, że jeden z mieszkańców miasta przechowuje w swoim domu nielegalny tytoń. Gdy funkcjonariusze złożyli 6l-latkowi niezapowiedzianą wizytę, okazało się, że ustalenia mundurowych były trafne. Jak informuje Dawid Łaszcz z Komendy Powiatowej Policji w Bytowie, gdyby nielegalne papierosy i tytoń trafiły do sprzedaży, Skarb Państwa straciłby kilka tysięcy złotych tytułem niezapłaconych podatków. 6l-latek z Miastka usłyszy wkrótce zarzuty z kodeksu karnego skarbowego. Grozi mu wysoka grzywna oraz do trzech lat więzienia. ANG AUTOPROMOCJA Głos Pomorza Środa jest dla zdrowia gp24.pl REKLAMA_______________________________________0010764356 Zarząd Powiatu Słupskiego informuje, że na tablicy ogłoszeń w siedzibie Starostwa Powiatowego w Słupsku przy ul. Szarych Szeregów 14 (II piętro) wywieszone zostały wykazy nieruchomości przeznaczonych do zbycia w formie przetargu ustnego nieograniczonego oraz w drodze bezprzetargowej. REKLAMA 0010764838 Wóit Gminy Potęgowo informuje. że zgodnie z art. 35 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2023 r., poz. 344 ze zm.) podał do publicznej wiadomości wykaz nieruchomości stanowiących własność Gminy Potęgowo, przeznaczonych do wydzierżawienia. Wykaz został umieszczony na tablicy ogłoszeń urzędu na okres 21 dni oraz na stronach internetowych bip.potegowo.pl oraz pion.ugpotegowo. 4 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 Akt oskarżenia po tragicznym wypadku na drodze w Globinie w marcu trafi do sądu Wypadek wydarzył się wieczorem 7 stycznia w Głobinie, pięć kilometrów od Słupska Aiek Radomski Słupsk Prokuratura rejonowa po raz ostatni przesłuchała Sebastiana K., któremu zarzuca spowodowanie po pijanemu wypadku, w którym zginęły dwie młode osoby. Sąd nie przedłużył mu aresztu, więc jest już na wolności 7 stycznia tego roku to data tragiczna dla kilku rodzin. Wieczorem 18-letnia Julia miała wracać z Krzywania do Słupska autobusem. Jej chłopak, 19-letni Damian, odprowadzał ją na przystanek. W tym czasie na drodze pojawił się Sebastian K., 24-letni kuzyn Damiana. Jechał samochodem. - To było przypadkowe spotkanie. Zobaczyłem Damiana i zatrzymałem się - powiedział Sebastian K., kiedy pierwszy raz był przesłuchiwany. Żałował, że tak się stało. Para wsiadła do auta. Około godz. 20.20 peugeota zauważył policyjny patrol. Sebastian K. nie zatrzymał się na polecenie policjantów i zaczął uciekać. Obawiał się kontroli drogowej, bo nigdy nie miał prawa jazdy i był pod wpływem alkoholu. Pędził w stronę Słupska. Po kilku kilometrach w Głobinie stracił panowanie nad pojazdem. Na prostym odcinku drogi uderzył w drzewo. Damian zginął na miejscu. Julia z ciężkimi urazami mózgu zo stała przewieziona do szpitala. Zmarła 18 stycznia. Sebastianowi K. nic się nie stało. Badanie alkomatem wykazało 1,6 promila alkoholu w jego organizmie. Sąd Rejonowy w Słupsku aresztował Sebastiana K. na dwa miesiące. - Złożyłam wniosek o przedłużenie tymczasowego aresz towania ze względu na zagrożenie wysoką karą oraz obawę matactwa, ukrywania się czy ucieczki podejrzanego - mówi prowadząca sprawę prokurator Aleksandra Pryputniewicz z Prokuratury Rejonowej w Słupsku. - Jednak sąd uznał, że wszystkie dowody już zostały przeprowadzone, w tym przesłuchani świadkowie, więc Sebastian K. nie ma już możliwości wpływania na czynności dowodowe, a areszt tymczasowy nie może być karą. Podejrzany jest pod dozorem policji, w komendzie stawia się pięć razy w tygodniu, ma zakaz opuszczania kraju oraz obowiązek meldowania o zmianie miejsca pobytu. - Po uzyskaniu opinii dotyczącej śmierci Julii Sz. oraz wyników badań krwi podejrzanego na zawartość alkoholu uzupełniono zarzuty i przedstawiono kolejny - mówi prokurator Aleksandra Pryputniewicz. - Biegła z zakresu medycyny sądowej stwierdziła, że śmierć Julii Sz., która nastąpiła półtora tygodnia po zdarzeniu, bez wątpliwości miała związek przyczynowo-skutkowy z wypadkiem. Natomiast wynik badania krwi wskazał 1,81 promila alkoholu u kierowcy. Podejrzany odpowie za to, że 7 stycznia na drodze w Głobinie umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym. W stanie nietrzeźwości kierował peugeotem. Nie dostosował techniki jazdy do warunków panujących na drodze, przekroczył prędkość i spowodował wypadek, którego skutkiem była śmierć dwóch osób. Prokurator zaznacza, że w przypadku tej sprawy opinia biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków nie była potrzebna, ponieważ dowody są bezsporne. Odrębny zarzut to kierowanie pojazdem po pijanemu. Następny - niezatrzymanie się do kontroli policji, a dodatkowy - krótkotrwałe użycie pojazdu, ponieważ peugeot nie należał do Sebastiana K. Podejrzany zabrał auto bez zgody i wiedzy właścicieli. - Sebastian K. przyznał się do zarzutów z wyjątkiem zaboru pojazdu. Śledztwo zostanie zamknięte, jak tylko wpłynie opinia dotycząca wycinków histopatologicznych Julii Sz. - dodaje prokurator Pryputniewicz. - Akt oskarżenia powinien trafić do sądu jeszcze w marcu. Sebastianowi K. grozi kara do 12 lat więzienia. ©® Nocą, w ciemnościach, w ciszy i w samotności. Powrót na wyjątkowy pątniczy szlak. Dla najwytrwalszych 50 km Objazd na trzy miesiące Alek Radomski Region W piątek 31 marca sprzed kościoła Najświętszego Serca Jezusowego w Słupsku po raz kolejny wyruszy Ekstremalna Droga Krzyżowa. Najdłuższa trasa wiedzie aż na morski brzeg w rejonie Rowów, a potem do Ustki. Kilkadziesiąt kilometrów marszu to sporo czasu na przemyślenia. Szczególnie kiedy idzie się w samotności, po ciemku, ale za to drogą, która wiedzie wzdłuż Słupi czy leśną ścieżką, by wreszcie dotrzeć na nadmorski klif. - Idziemy przez najpiękniejsze tereny w naszej okolicy - mówi Wiktor Janusz, współorganizator Ekstremalnej Drogi Krzyżowej (EDK). - Obok możliwości pójścia 30 czy 40 kilometrów dodaliśmy 50-kilometrową trasę. Na pewno jej walory przyrodnicze dadzą siłę, aby ją pokonać w nocy, a o brzasku wyjść nad Bałtyk. Na najdłuższej trasie mamy 20-kilometrowy odcinek prowadzący wzdłuż klifów. Myślę, że te okoliczności służą temu, aby znaleźć czas dla siebie, szczególnie w czasie Wielkiego Postu, który ma służyć refleksji. Wszystkie wytyczone cztery trasy EDK mają wspólny start przed kościołem Najświętszego Serca Jezusowego w Słupsku. Tak jak w poprzednim roku poprzedzi go msza o godzinie 20. Na każdej z tras organizatorzy przygotowali punkty, które są stacjami drogi krzyżowej. Niektóre są oczywiste, jak kościół czy kapliczka, inne - jak płonący lampion - mniej. Trzy z czterech marszrut wiodą ze Słupska do kościoła Zbawiciela w Ustce. Najkrótsza z opcji to 30 kilometrów drogi przez Niewierowo, Macho- wino, Wytowno i Orzechowo. Jedenaście kilometrów więcej do przejścia ma droga z „Serca do Zbawiciela”,, która z Wy- towna skręca ku Machowinku, a dalej biegnie do Objazdy, Ba- łamątka, Poddąbia, by przez Orzechowo zakończyć się w uzdrowisku. 50 kilometrów do przejścia będą mieli ci, którzy dojdą ze Słupska do Rowów, a stamtąd do Ustki. Natomiast 41 kilometrów pokonają uczestnicy pętli ze Słupska, przez Jezierzyce, Grąsino, Ro- gawicę, Kukowo, Wiklino, Buków, Dominek, Kępno, Karzcino i Niewierowo oraz Słupsk. Przypomnijmy, że Ekstremalna Droga Krzyżowa nie jest pielgrzymką. Nie ma zabezpieczeń, a każdy walczy sam o wytrwanie. Każdy uczestnik bierze udział w EDK na własną odpowiedzialność, a organizatorzy nie zapewniają ubezpieczenia ani opieki medycznej. Warto pomyśleć o wsparciu osoby, która może po nas przyjechać w przypadku kryzysu fizycznego. Ciepłe ubranie, dobre buty, coś lekkostrawnego dojedzenia i termos to wyposażenie niezbędne. Nie potrzeba mieć mapy, ale przyda się telefon, na który można pobrać aplikację EDK i śledzić przebieg drogi. Za pomocą aplikacji można pobrać ślad GPS lub wydrukować sobie opis trasy. W aplikacji pątnicy znajdą też specjalne rozważania, które oddają ducha tego wyzwania. Ich treść jest też dostępna na stronie internetowej edk.org.pl. Tam też prowadzone są zapisy. ©® Sylwia Lis Region W Bytowie drogowcy zamknęli skrzyżowanie ulic Lęborskiej, Przemysłowej i Przyborzyddej. Utrudnienia związane są z budową nowego ronda. - Te utrudnienia potrwają przez trzy miesiące - mówi Jacek Czapiewski, wiceburmistrz Bytowa. - W miejscu zaprojektowanego ronda występuje bardzo duże zagęszczenie infrastruktury podziemnej (instalacje gazowe i wodne, kanalizacja sanitarna, telekomunikacja, sieci energetyczne) wymagającej przebudowy, dlatego też zdecydowano o całkowitym zamknięciu ruchu pojazdów na czas realizacji inwestycji. Objazd jest wyznaczony ulicami: Józefa Wybickiego, Przemysłową i Gdańską. Zmiany dotyczą także komunikacji miejskiej. Na czas budowy przystanki na ul. Lęborskiej nie będą czynne. Autobusy miejskie jadące ul. Wybickiego będą zawracały w bazie PKS-u. Inwestycja jest częścią budowy nowego odcinka ul. Przy- borzyckiej. To jeden z etapów zupełnie nowego układu drogowego, który powinien wyprowadzić ruch z dzielnicy przemysłowej Bytowa poza śródmieście. Koszt budowy ul. Przybo- rzyckiej wraz z dodatkowymi robotami to 14 milionów złotych. W 2021 roku na rozpoczęcie przedsięwzięcia gmina Bytów otrzymała z rządowego programu Polski Ład 10 milionów dotacji. Kolejne 4 miliony pochodzą z budżetu gminy. Gmina poniosła też koszty wykupu gruntów, przez które wytyczona jest droga. ©® 0010765497 Pani Jolancie Krauze oraz Najbliższym wyrazy głębokiego współczucia z powodu śmierci Męża Andrzeja składają Dyrektor, Pracownicy oraz Mieszkańcy Domu Pomocy Społecznej w Machowinku Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 MOZĘ NASZE MORZE • 5 Tu będą łączone kadłuby ultranowoczesnych fregat dla Marynarki Wojenne; Nowe hale dla Miecznika w PGZ Stoczni Wojennej Oprać. Piotr Peichert Pomorze Już wkrótce PGZ Stocznia Wojenna w Gdyni będzie miała nową. najwyższą w polskiej branży stoczniowej i jedną z najwyższych w Europie, halę kadłubową oraz nowoczesną halę produkcyjną. W ramach inwestycji została zaplanowana budowa nowych obiektów, a także przebudowa już istniejącej infrastruktury. Jak podkreśla inwestor, inwestycja jest niezbędna do realizacji programu Miecznik (budowa trzech fregat dla Marynarki Wojennej 0 wartości ośmiu miliardów złotych - przyp. red.) i znacznie zwiększy zdolności produkcyjne PGZ Stoczni Wojennej. - Podpisanie umowy to zakończenie bardzo pracowitego etapu analiz, projektowania, uzyskiwania pozwoleń oraz wyboru najlepszych rozwiązań 1 partnerów do realizacji inwestycji. Teraz pełną parą ruszamy z budową. Jeżeli nie natrafimy na nieprzewidziane okoliczności, to już w połowie 2024 r. będzie my dysponowali inftastrukturą i maszynami oraz urządzeniami, które uczynią PGZ Stocznię Wojenną najnowocześniejszą stocznią w Polsce - powiedział Paweł Lulewicz, prezes PGZ Stoczni Wojennej. - Dzięki właśnie tym inwestycjom zbuduj emy trzy fregaty typu Miecznik, które będą najnowocześniejszymi jednostkami naszej Marynarki Wojennej. Nasz nowy, rozbudowany potencjał wykorzystamy w przyszłości również do budowy i modernizacji innych jednostek. Generalny wykonawcana realizacje wszystkich prac ma 67 tygodni od dnia podpisania umowy. Roboty zakończą się w czerwcu 2024 roku. - Bardzo się cieszę, że możemy się podjąć tak ważnego zadania. Mamy duże doświadczenie zarówno w inwestycjach kubaturowych jak i hydrotechnicznych. W ostatnim czasie działaliśmy m.in. na Mierzei Wiślanej, w portach w Szczecinie, w Gdańsku czy Gdyni, rozpoczęliśmy też dużą inwestycję na nabrzeżu Orlenu. Jestem przekonany, że doświadczenie, jakie dotąd zebraliśmy, zaowocuje sprawną realizacją także tego zadania. Liczę, że za nieco ponad rok spotkamy się w zupełnie odmienionej, nowoczesnej przestrzeni - mówi wicepre zes Gmpy NDI Szymon Reptow- ski Najważniejszym zadaniem tej inwestycji jest budowa nowej hali, w której integrowane będą kadłuby trzech ultranowoczesnych fregat dla Marynarki Wojennej RP powstających w ramach Programu Miecznik. Zgodnie z projektem powierzchnia zabudowy wyniesie blisko 6000 m kw. Wysokość hali - 43 m (a nawet 46 m wliczając zamontowane na dachu zespół urządzeń do wentylacji) - będzie ją czyniła najwyższą halą w polskim przemyśle stoczniowym i jednym z największych tego typu obiektów w Europie. Poza tym wybudowana zostanie hala produkcyjna, w której będą funkcjonowały wszystkie stoczniowe wydziały wyposażeniowe (powierzchnia zabudowy to prawie 5000 m kw.). Konsorcjum odpowiada także za rozbudowę i przebudowę nabrzeża, placów składowych i dróg wewnętrznych wraz z modernizacją infrastruktury technicznej na terenie PGZ Stoczni Wojennej. ©® ŹRÓDŁO: PGZ SW Pierwszy polski okręt na Bałtyku to jego zasługa Oprać. Piotr Peichert Historia Minęło pół wieku od śmierci Józefa Unruga, dowódcy okrętów podwodnych podczas I wojny światowej, szefa Floty i Obszaru Nadmorskiego w międzywojniu, dowódcy obrony Wybrzeża we wrześniu1939roku. Józef Unrug urodził się 7 października 1884 r. w Brandenburgu. Jego ojciec, generał pruskiej gwardii, wychowywał syna w świadomości polskich korzeni, od dziecka ucząc ojczystego języka. W wieku siedmiu latmłodyJózefrozpoczął edukację w szkole elementarnej w Dreźnie, którą kontynuował w tamtejszym gimnazjum. W1904 r. wstąpił do Akademii Marynarki Wojennej w Kilo- nii, gdzie odbywał rejsy szkoleniowe po Bałtyku, Morzu Północnym i Śródziemnym, brał udziałwszkoleniu artyleryjskim, torpedowym i kursie piechoty morskiej. Po awansie na stopień oficerski służył na krążownikach i pancernikach m.in. na Dalekim Wschodzie. Podczas I wojny służył m.in. na okrętach podwodnych. W1919 r. na własną prośbę został zwolniony ze służby w Ce Józef Unrug (1884 -1973) sarskiej Marynarce Wojennej. Na wiadomość o tworzeniu floty wojennej niepodległej Polski przybył do Warszawy. Po weryfikacji otrzymał stopień kapitana marynarki i funkcję szefa Wydziału Operacyjnego w Sekq'i Organizacyjnej Departamentu dla Spraw Morskich. Później przeniósł się do Gdańska, gdzie objął funkcję kierownika Urzędu Hydrograficznego. Kupił także za prywatne fundusze statek, który stał się pierwszą jednostką polskiej floty jako ORP Pomorzanin. W roku 1920 podczas urlopu spędzanego w rodzinnym Sielcu (obecnie woj. kujawsko-pomorskie) zaręczył się z dalszą kuzynką Zofią. W kolejnych latach sprawował funkcje szefa Sztabu Dowództwa Wybrzeża i Sztabu Dowództwa Floty. W1925 r. Unrug został powołany do służby czynnej jako dowódca Floty w Gdyni, którą to funkcję pełnił przez wiele lat. Wraz z rodziną przeniósł się też na Wybrzeże. Znany był z zamiłowania do motoryzacji, żeglarstwa, dużo czytał i działał aktywnie w organizacjach społecznych, popierał rozwój polskiego przemysłu stoczniowego i edukację młodych kadr. W1933 r. otrzymał awans na kontradmirała. Wiatach 30. Unrug rozpoczął przygotowanie Wybrzeża do obrony przed spodziewaną niemiecką agresją, w1939r. przeniesiono Dowództwo Floty na Hel. Tuż przed wybuchem n wojny objął funkcję dowódcy Obrony Wybrzeża i mimo ciężkich strat oraz braku łączności z resztą kraju bronił swego odcinka aż do 1 października, kiedy podpisał akt kapitulacji i wraz z podwładnymi trafił do niemieckiej niewoli praktycznie na cały okres wojny. Był przetrzymywany w ofla- gachm.in. wNienburgu, Spittal, Woldenbergu, Silberbergu, Col- ditz i Mumau. W niewoli troszczył się o podwładnych, zalecając im dbanie o kondycję fizyczną i udział w zajęciach edukacyjnych, m.in. nauki języków obcych. Wolność odzyskał w 1945 r. po wyzwoleniu obozu w Mumau przez żołnierzy amerykańskich. Później przez Francję trafił do Wielkiej Brytanii, gdzie objął funkcję pierwszego zastępcy szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej w Londynie. Udało mu się sprowadzić do Anglii żonę i syna. W1946 r. otrzymał awans na wiceadmirała, a rok później zdał egzamin, zdobywając dyplom kapitana żeglugi wielkiej. Po likwidacji Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie Unrug z żoną (syn pozostał na stu diach w Anglii) przeniósł się do Maroka, gdzie otrzymał pracę w firmie należącej do jego gdyńskich znajomych. W1955 r. małżeństwo przeniosło się do Francji, do Domu Polskiego dla emerytów Lailly- en-Val koło Orleanu. Na emeryturze kontradmirał prowadził aktywny tryb życia - dorabiał jako kierowca, utrzymywał kontakt z dawnymi kolegami i zaczął spisywać wspomnienia. Pod koniec życia zmagał się z chorobą nowotworową. Józef Unrug zmarł w nocy z 28 lutego na l marca 1973 r. w Domu Polskim w Lailly-en- Val. Spoczął na cmentarzu w Montresor nad Loarą. W pogrzebie uczestniczyli przedstawiciele Stowarzyszenia Marynarki Wojennej z Wielkiej Brytanii i Francji. Trumnę z ciałem kontradmirała przykryła bandera Polskiej Marynarki Wojennej z napisem „Niezapomnianemu Dowódcy Floty - Podkomendni”. W 2016 r. starania o sprowadzenie do Polski prochów Unruga oraz jego żony podjęło Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. 21 września20i8 r. prezydent Andrzej Duda, na wniosek ministra obrony narodowej, mianował pośmiertnie wiceadmirała Unruga na stopień admirała floty. W wyniku działań strony polskiej doczesne szczątki admirała i jego małżonki Zofii 24 września 2018 r. zostały ekshumowane i przewiezione do portu w Bre- ście, skąd na pokładzie fregaty ORP Kościuszko dotarły do Gdyni. 2 października 2018 r. zostały pochowane w Kwaterze Pamięci na Cmentarzu Marynarki Wojennej. Małżonkowie spoczęli w tej samej kwaterze, w której już wcześniej, w 2017 i 2018 r., pochowano podkomendnych Unruga - oficerów Marynarki Wojennej, uczestników obrony polskiego Wybrzeża w 1939 r. Tym samym spełniony został warunek, jaki postawił w swoim testamencie Unrug: chciał on zostać pochowany w Polsce, ale tylko wówczas, gdy godnego pogrzebu doczekają się także jego podkomendni. PAP REKLAMA 0010719806 r — — — — — — — — — — — — — 1 1 ZŁOM kupię, potnę, przyjadę 1 1 i odbiorę, tel. €07 703 135. ' USŁUGI HYDRAULICZNE, tei. 607 703 135. SPRZĄTANIE strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w big bagach, 607 703 135. 6 Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 POLSKA i ŚWIAT WARSZAWA Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu i szef klubu PiS, stwierdził w poniedziałek, że są możliwe dwa scenariusze co do wojny w Ukrainie. Jednym z nich jest przesilenie, w wyniku którego Rosjanie „na przykład przełamią ukraińską obronę i pójdą w głąb Ukrainy". - Trzeba będzie wtedy podejmować trudne decyzje. Trzeba byłoby na to jakoś specjalnie zareagować - powiedział Terlecki. | PAP 99 Gdyby Rosjanie przełamali obronę i poszli w głąb Ukrainy, trzeba byłoby na to zareagować i podjąć trudne decyzje Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu KRÓTKO WARSZAWA • Polacy typują, kto wygra wybory Większość Polaków spodziewa się, że to Prawo i Sprawiedliwość wygra nadchodzące wybory parlamentarne. Największa część ankietowanych wskazała też, że to PiS uformuje nowy rząd - sam lub z koalicjantem. Tylko nieco mniej - o3pkt proc. - wierzy, że będzie to opozycja - wynika z najnowszego sondażu przeprowadzonego dla „DGP” i RMF FM. Gazeta opublikowała sondaż United Surveys dla „DGP” i RMF FM. Wynika z niego, że „52 proc. ankietowanych uważa, że jesienną elekcję do Sejmu wygra Prawo i Sprawiedliwość”. Na Koalicję Obywatelską wskazało niemal 27 proc. badanych. Kolejne ugrupowania opozycyjne uzyskały dużo słabsze wyniki. Na Polskę 2050 Szymona Hołowni wskazało 3 proc. respondentów, na pozostałe ugrupowania mniej niż 1 proc., a w sumie na partie opozycyjne, poza Konfederacją, około 31 proc. ankietowanych -podaje gazeta. Oprać. Mateusz Zbroja 1 PAP LOS ANGELES Lady Gaga zaskoczyła fanów Podczas tegorocznej gali rozdania Oscarów Lady Gaga wykonała utwór „HoldMyHand”. Piosenkarka zaskoczyła wszystkich zgromadzonych w Dolby Theatre oraz telewidzów, ponieważ wyszła na scenę bez makijażu, w koszulce i trampkach. - Potrzebujemy miłości i siebie nawzajem, by iść przez życie - powiedziała. WARSZAWA Ponad 5,7 min zl kary dla Deutsche Bank od UOKiK Ponad 5,7 min zł kary nałożył prezes UOKiK Tomasz Chróstny na Deutsche Bank Polska za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsu- mentów - poinformował w poniedziałek Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Bank jednostronnie zmienił postanowienia dotyczące wysokości opłat za zaświadczenia o historii spłaty kredytów łub pożyczek hipotecznych, pomimo że postanowienia te miały charakter abuzywny. Przedsiębiorcy nie mogą jednostronnie zmieniać niedozwolonych postanowień -podano w komunikacie. Oprać. Anna Nagel | PAP Oskarżony o zabójstwo Pawła Adamowicza usłyszy wyrok Prokuratura domaga się kary dożywotniego pozbawienia wolności dla Stefana W. Stanisław Balicki Gdańsk Stefan W., który jest oskarżony o zabicie prezydenta Gdańska w 2019 roku, usłyszy wyrok 16 marca. Prokuratura domaga się dla niego kary dożywotniego więzienia. W gdańskim Sądzie Okręgowym w poniedziałek od rana odbywało się wygłaszanie mów końcowych w procesie Stefana W., oskarżonego o zamordowanie byłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Do morderstwa doszło 13 stycznia 2019 roku podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na sali po raz pierwszy . w trakcie procesu pojawiła się Magdalena Adamowicz, wdowa po zamordowanym prezydencie Gdańska, oskarżyciel posiłkowy. Jako pierwsza mowę końcową wygłosiła prokurator Agnieszka Nickel-Rogowska. - Atak na Pawła Adamowicza nie był wynikiem furii, lecz miał przebieg przemyślany i zaplanowany - podkreśliła. - Wnoszę o uznanie Stefana W. za winnego - dodała prokurator Nickel-Rogowska i wyjaśniła, że wnioskuje o karę łączną dożywotniego pozbawienia wolności odbywanej w systemie terapeutycznym. Gdyby sąd przychylił się do wniosku i zasądził taką karę, Stefan W. mógłby się ubiegać o przedterminowe zwolnienie po 40 latach. Po ewentualnym zakończeniu odbywania kary lub podczas przerwy w jej odbywaniu miałby być poddany terapii psychiatrycznej. Prokuratura chce też zasądzenia zadośćuczynienia na rzecz wdowy po Pawle Adamowiczu i jego dzieci po 100 tys. zł, a na rzecz brata zamordowanego prezydenta Gdańska i jego matki po 60 tys. zł. - Kara wnioskowana przez rzecznik oskarżenia zasługuje na pełną akceptację - stwierdził mec. Jerzy Glanc, przedstawiciel oskarżycieli posiłkowych. - Oskarżony nigdy nie wykazał skruchy - podkreślił z kolei mec. Paweł Knap, reprezentant Magdaleny Adamowicz. - Przychylam się do wniosku pani prokurator - dodał. Po nim głos zabrał Piotr Adamowicz, brat zamordowanego polityka. - Mieliśmy do czynienia z publiczną egzekucją, którą Stefan W. wykonał na Pawle. Żadna kara nie przywróci życia synowi, mężowi, ojcu czy bratu. Proszę sąd o sprawiedliwy wyrok - powiedział. Następnie swoją mowę wygłosiła Magdalena Adamowicz, wdowa po Pawle Adamowiczu. - Po raz pierwszy stoję naprzeciw człowieka, który zamordował mojego męża. Stoję tu dziś, mimo że napawa mnie to lękiem i przepełnia bólem. Chcę, żeby wszyscy wiedzieli, że nie byłoby mnie tu dziś, gdyby morderca mojego męża wykazał choć odrobinę skruchy - stwierdziła. Po niej głos zabrał mec. Marcin Kminkowski, obrońca oskarżonego. Zwrócił on uwagę, że pierwsza opinia psychiatryczna, wykonana przez biegłych z Krakowa zaraz po zatrzymaniu Stefana W., mówiła o całkowitej jego niepoczytalności. Obrońca za- wnioskował o karę 15 lat pozbawienia wolności dla swojego klienta. Z kolei sam Stefan W. oświadczył, że nie ma żadnych dowodów przeciw niemu i siedzi niewinnie w więzieniu. - Nawet nie wiecie, kto zabił Adamowicza - powiedział Stefan W. Sędziowie po wysłuchaniu mów końcowych podjęli decyzję, że wyrok zostanie ogłoszony 16 marca w Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Kongres Pamięci Narodowej na Stadionie Narodowym. Miłośnicy historii Polski będą zachwyceni Małgorzata Puzyr Warszawa W kwietniu na stadionie PGE Narodowy im. Kazimierza Górskiego w Warszawie odbędzie się Kongres Pamięci Narodowej. Wydarzenie organizuje EPN. który zapowiada liczne atrakcje. Kongres Pamięci Narodowej odbędzie się w dniach 13-15 kwietnia na Stadionie Narodowym pod hasłem „Historia mówi przez pokolenia” i zaplanowany jest na trzy dni. To pierwsze takie wydarzenie oferujące pasjonatom naszych dziejów debaty historyczne, gry, wystawy, warsztaty, nowe technologie, pokazy filmowe i wiele innych atrakcji. Przez trzy dni najsłynniejszy polski stadionbędziegościłm.in. edukatorów, naukowców, nauczycieli, działaczy społecznych, weteranów, dzieci i młodzież, atakżeblogerów, vlogerów, pisarzy, dziennikarzy i wszystkich, dla których historia i pamięć historyczna są ważne. W trakcie 24 paneli dyskusyjnych przybliżona zostanie wiedza o najnowszej historii Polski w sposób przemawiający do każdego pokolenia. Skorzystają zarówno osoby starsze, dobrze pamiętające trudny wiek XX, jak i młodzież ucząca się przez nowe technologie, multimedia i zabawę. Dla najmłodszych przygotowano m.in. przedstawienie teatralne „Miś Wojtek”, warsztaty „Drużyna Inki” oraz filmy edukacyjne. Dzięki współpracy Instytutu z grupami rekonstrukcyjnymi będzie można także obejrzeć zabytkowe pojazdy i umundurowanie. Z myślą o nastolatkach powstanie Strefa Nowych Technologii, wyposażona w stanowiska komputeroweigogle VR. Chętni spróbują siłm.in. włamaniu bolszewickich szyfrów. Patronat redakcyjny nad Kongresem Pamięci Narodowej objął portal i.pl. Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 POLSKA I ŚWIAT • 7 10 lat pontyfikatu papieża Franciszka. „W prezencie chcę pokoju na świecie” Siedem Oscarów dla filmu „Wszystko wszędzie naraz” Film „Wszystko wszędzie naraz" był absolutnym faworytem ekspertów. Obraz został nominowany w jedenastu kategoriach i otrzymał aż siedem Oscarów Piotr Kobyliński Watykan W poniedziałek minęło 10 lat, odkąd w Watykanie głową Kościoła katolickiego został papież Franciszek. - W prezencie chciałbym pokoju na świecie - powiedział papież. Z okazji dziesiątej rocznicy wyboru kardynała Jorge Bergoglio na papieża Watykan zaprezentował statystyki związane z pontyfikatem Franciszka. Przez ten czas papież odbył 569 spotkań na modlitwie Anioł Pański i Regina Coeli, 437 audiencji generalnych, 40 zagranicznych podróży do łącznie 60 krajów. W zestawieniu liczby południowych modlitw maryjnych oraz audiencji generalnych za warto także te, które w ostrej fazie pandemii odbywały się bez udziału wiernych, a papież wygłaszał rozważania i katechezy oraz kierował pozdrowienia zbi- blioteki w Pałacu Apostolskim. Watykan podsumował także trzykrotnie zorganizowane z udziałem Frandszka Światowe Dni Młodzieży. W Rio de Janeiro w Brazylii w 2013 roku, według lokalnych mediów, udział wzięło ponad 3,5 min osób. W mszy końcowej ŚDM w Krakowie w 2016 roku uczestniczyły ponad 3 miliony osób, a w Panamie w 2019 roku ponad700 tysięcy. Przypomniano pięć synodów zwołanych przez Franciszka: dwa o rodzinie, o młodzieży, o Amazonii oraz otwarty w2021 roku i trwający do 2024 r. na temat Kościoła synodalnego. PAP Marek Majewski Los Angeles Obraz Daniela Kwana i Daniela Scheinerta został nagrodzony Oscarem za najlepszy film roku. Produkcja zdobyła łącznie aż siedem statuetek. Wśród pokonanych polski „10". Film „Wszystko wszędzie naraz” Daniela Kwana i Daniela Scheinerta został - zgodnie z przewidywaniami krytyków - triumfatorem 95. edycji Oscarów. Zyskał siedem statuetek, m.in. jako najlepszy film i za reżyserię. - Najlepsze, co możemy zrobić, to chronić siebie nawzajem przed chaosem współczesnego świata. Opowiadanie historii pozwala nam zachować spokój - mówili reżyserzy. Kwan, Scheinert i Michelle Yeoh, która została nagrodzona Oscarem dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej, zadedykowali laury swoim mamom g i „wszystkim innym matkom i na świecie”. ■ | - One są prawdziwymi su- < perbohaterkami. Bez nich nie I byłoby tutaj nikogo z nas - po- | wiedziała Yeoh. 3 „Wszystko wszędzie naraz” ^ otrzymało również statuetki g za najlepszy scenariusz orygi- 1 nalny, montaż (Paul Rogers) i i role drugoplanowe (Ke Huy “■ Quan i Jamie Lee Curtis). Najlepszym aktorem pierwszoplanowym został wybrany Brendan Fraser za rolę w filmie „Wieloryb”. Laureatów nagród Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej wyłoniono podczas uroczystości, która odbyła się w hollywoodzkim Dolby Theatre. Gospodarzem ceremonii był aktor i komik Jimmy Kimmel. Film Jerzego Skolimowskiego „10” znalazł się na liście nominowanych w kategorii najlepszy film międzynarodowy, jednak nie wygrał statuetki. W kategorii znalazły się jeszcze cztery inne filmy: „Na Zachodzie bez zmian” (Niemcy), „Argentyna, 1985” (Argentyna), „Blisko” (Belgia), „The Queit Girl” (Belgia). Zwycięzcą został film niemiecki. Sam Jerzy Skolimowski nie wierzył, że jego film otrzyma statuetkę. Reżyser powiedział Polskiemu Radiu, że nominacja do nagrody Amerykańskiej Film Jerzego Skolimowskiego „IO" był nominowany do Oscara, ale musiał uznać wyższość niemieckiej produkcji Akademii Filmowej jest dla niego wielkim wyróżnieniem, ale nie czuje ekscytacji. Przed ceremonią zdradził, że jego zdaniem to właśnie „Na Zachodzie bez zmian” zostanie nagrodzony Oscarem - i tak się stało. Reżyser zwrócił przy tym uwagę na ogromny rozmach i budżet niemieckiego filmu, podobnie jak argentyńskiej produkcji „Argentyna 1985”. - Gdybyśmy porównywali to do boksu, to tamte filmy są w wadze ciężkiej, a my walczymy w tych niższych wagach: lekkiej, piórkowej, koguciej - stwierdził Skolimowski. Jorge Bergoglio urodził się 17 grudnia 1936 roku w Buenos Aires. Papieżem został 13 marca 2013 roku Korea Południowa i USA zaczęły wspólne manewry Przywódca Chin wzywa do modernizacji armii. Wojsko ma stać się „wielkim murem stali” Oprać. Anna Nagel Seul Korea Południowa i USA rozpoczęły w poniedziałek wspólne ćwiczenia wojskowe, przeciwko którym protestowała Korea Północna. Spodziewane są prowokacje ze strony Pjongjangu. Ćwiczenia wojsk Korei Płd. i Stanów Zjednoczonych odbywają się pod kryptonimem Freedom Shield (poi. - Tarcza Wolności). Manewry są oparte na symulacjach komputerowych zakładających realistyczne scenariusze związane z zagrożeniem nuklearnym i rakietowym ze strony Korei Północnej. Wspólne ćwiczenia będą prowadzone równolegle z ćwiczeniami polowymi Warrior Shield (poi. Tarcza Wojownika). W ramach Warrior Shield ma się odbyć około 20 ćwiczeń w terenie. Oznacza to powrót do skali wspólnych ćwiczeń Foal Eagle, które zostały w 2019 roku zawieszone w ramach prób negocjacji z Pjongjangiem. Rozmowy z udziałem ówczesnej administracji USA i władz Korei Płn. zakończyły się jednak fiaskiem. Według agencji Yonhap marynarki wojenne Korei Płd. i USA zamierzają między innymi przeprowadzić wspólne ćwiczenia morskie z udziałem amerykańskiego lotniskowca USS Nimitz. Władze Korei Płn. stanowczo protestują przeciwko wspólnym manewrom USA i Korei Płd., określając je jako przygotowanie do inwazji na Północ i grożąc „przytłaczającym” odwetem. PAP Oprać. Anna Nagel Pekin Przywódca Chin Xi Jinping wezwał w poniedziałek do samowystarczalności naukowo-technicznej oraz dalszej modernizacji sił zbrojnych, które mają się stać „wielkim murem stali". Xi Jinping przemawiał na dorocznej sesji chińskiego parlamentu do prawie 3 tysięcy delegatów Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych (OZPL), zgromadzonych w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie. Xi wprost wezwał do budowy potęgi i samowystarczalności Chin w dziedzinie nauki oraz techniki. Komentatorzy wiążą to z narastającą rywalizacją ze Stanami Zjednoczonymi, które starają się XI oświadczył, że Chiny nie odpuszczą ws. Tajwanu odciąć Chiny od najnowocześniejszych technologii produkcji układów scalonych, wykorzystywanych m.in. w sztucznej inteligencji. Przywódca Chin zapowiedział też dalsze wzmacnianie Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, by stała się ona - jak to określił - „wielkim murem stali, który skutecznie broni suwerenności, bezpieczeństwa i interesów rozwojowych kraju”. Pod rządami Xi Pekin prowadzi sze- <%. roko zakrojoną modernizację z sił zbrojnych i zwiększa aktywuj ność wojskową na okolicznych i morzach, co prowadzi do na- 3 pięć w relacjach z sąsiadami o i z Waszyngtonem, o Źródłem napięć są między g innymi działania chińskiej armii w pobliżu Tajwanu. Pekin uznaje demokratycznie rządzony Tajwan za część ChRL i dąży do przejęcia nad nim kontroli, nie wykluczając przy tym możliwości użycia siły. W tym kontekście Xi oświadczył w poniedziałek, że Chiny opowiadają się za „pokojowym rozwojem” stosunków w Cieśninie Tajwańskiej, ale stanowczo sprzeciwiają się „siłom niepodległościowym” i „zewnętrznym ingerencjom” w sprawy Tajwanu. Mówiąc o Tajwanie, uważanym przez Pekin za swoją zbuntowaną prowincję, Xi oświadczył również, że Chiny muszą przeciwstawiać się siłom secesjonistycznym i niepodległościowym na tej wyspie oraz próbom ingerencji z zewnątrz. Zapowiedział też, że Pekin zamierza „kontynuować proces zjednoczenia ojczyzny”. Niejako w odpowiedzi na jego słowa ministerstwo obrony Tajwanu opublikowało raport, w którym napisano, że celem tegorocznych wydatków obronnych Tajwanu będzie przygotowanie broni i sprzętu na wypadek prób nałożenia „totalnej blokady” przez Chiny - podała agencja Reutera. PAP FOT. ANGELA WEISS/AFP/EAST NEWS 8 Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 strefa BIZNESU strefabiznesu.pl DOLAR EURO FRANK FUNT JEN AMERYKAŃSKI 1 EUR SZWAJCARSKI SZTERLING 100 JPY 1 USD 1CHF 1GBP 4,39 4,68 4,80 5J 3,29 ______________________________________1____________________:_____________________________________________________________________________________________________________________________________________________DANE WG NBP Z DNIA 13.03.2023 Z G. 12 PRAWOI PODATKI ROZLICZENIA PODATKOWE W TYM ROKU KORZYSTNIEJSZE NIŻ W UBIEGŁYM Pól miliona osób otrzymało już 2,3 mld złotych zwrotu podatku PIT Krystian Kaźmierczyk krystian.kazmierczyk@polskapress.pl Od 15 lutego możemy rozliczyć podatki za rok 2022. Po zmianach wprowadzonych przez Polski Ład część podatników może uzyskać znaczące zwroty podatku z PIT. Według szacunków ekspertów, wtym roku większość podatników zapłaci niż- sze podatki niż rok wcześniej. Poza tym czekają nas też wyższe zwroty podatkowe. Do tej pory z fiskusem rozliczyło się już ponad pół miliona osób, którym zwrócono do tej pory 23mldzŁ Jak zapewnia biuro prasowe Ministerstwa Finansów, aż 20 min podatników odczuje w tym roku zmianę na korzyść przy rozliczaniu podatków. Około 5 milionów osób natomiast ani nie zyska, ani nie straci w porównaniu z 2021. W tym roku pojawiły się nowe preferenq'e i ulgi, z których warto skorzystać. Warto więc je poznać, by zyskać jak najwięcej i zoptymalizować swoje rozliczenie tak, by otrzymać najwyższy zwrot. Nawet kilka, do kilkunastu tysięcy w przypadku rodziny! E-PIT czeka na stronie ministerstwa Wstępnie przygotowany przez Ministerstwo Finansów Twój e-PIT na portalu po- datki.gov.pl zawiera informacje 0 przychodach z PIT-ll, przesłanych przez pracodawców i innych płatników PIT. Rozliczenie takie nie zawiera ulg i odliczeń przysługujących danemu podatnikowi. Dlatego do danych w systemie musimy dodać przysługujące nam ulgi i zwolnienia 1 czekać na zwrot. Jak najszybciej go uzyskać? Już w ciągu 45 dni zwrot otrzymają podatnicy, którzy rozliczą się elektronicznie. To maksymalny termin na otrzymanie zwrotu podatkowego, P1T-J7 ąewgoJJgySS&MCTKJST KsrssgSSSS Kto otrzyma pieniądze? Ministerstwo Finansów wskazuje, że grupy podatników, którym zostanie przyznany zwrot podatku to m.in. emeryci - pieniądze dostaną świadczeniobiorcy otrzymujący świadczenie od 2,5 tys. zł do 9,3 tys. zł oraz powyżej 12,8 tys. zł. Zwroty trafią też do pracowników zatrudnionych na umowę o pracę - otrzymają je osoby otrzymujące wynagrodzenie od 3,2 tys. zł do 10,3 tys. zł oraz powyżej 12,8 tys. zł. Funduszami będą także mogli cieszyć się wszyscy zleceniobiorcy, małżonkowie korzystający z ulgi na dzieci oraz osoby samotnie wychowujące dwójkę dzieci. a z informacji Ministerstwa Fi- dynienastroniepodatki.gov.pl. Korzystne zmiany nansów wynika, że tempo jest Jeżeli chcemy ten obowiązek do- podatkowe dużo szybsze - do 10 dni mo- pełnić w sposób tradycyjny, wy- Rok2022 to liczne zmiany po- żemy otrzymać zwrot swoich syłając papiery do urzędu, datkowe, a te najlepsze to ob- podatków, jeśli skorzystamy w ostatnim możliwym terminie, niżka stawki PIT z 17% do 12%, z systemu Twój e-PIT w e-Urzę- to poczekamy również tradycyj- wyższa kwota wolna od podatku dzie Skarbowym, dostępnym je- nie-90 dni. wynosząca aż 30 tys. zł, wyższy próg podatkowy (120 tys. zł zamiast 85 tys. zł). Od l stycznia 2022 r. w związku z wprowadzeniem zmian Polskiego Ładu, pracownicy posiadający co najmniej czwórkę dzieci mogą skorzystać zulgiPIT/o, czyli tzw. ulgidlaro- dzin 4+. Zwolnienie podatkowe obejmuje kwoty do 85 528 zł przychodów na każdego małżonka. Łącznie to ponad 171 tys. zł plus kwota wolna 2 razy 30 000 zł. Łącznie 231 tys. zł zwolnienia podatkowego dla dużych rodzin. Z ulgi dla rodzin 4+ można skorzystać zarówno w całym roku podatkowym przy rozliczaniu zaliczek przez płatnika, jakiwtrakdeskładania zeznania podatkowego. Warto pamiętać, że termin ostateczny na rozliczenie się z fiskusem to 2 maja2023r. 1 nie zapominać o ulgach na internet termoizolacyjnej, rehabilitacyjnej iinnych. Prezes NBP Adam Glapiński: Przypuszczamy, że w listopadzie inflacja zejdzie na poziom 7,4 proc Bartłomiej Ciepielewski bartlomiej.ciepielewski@polskapress.pl -Już w tym roku, w krótkim czasie, inflacja zejdzie do poziomu jednocyfrowego. Na koniec roku. zgodnie z najnowszą marcową projekcją. inflacja będzie wynosiła trochę ponad 7 proc. - przekazał prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński podczas czwartkowej konferencji prasowej. Jak zapewnił, „Polsce nie grozi recesja, a nasza gospodarka nie zacznie się kurczyć". Wkrótce mogą też rozpocząć się pierwsze obniżki stóp procentowych. Stopy procentowe 6. miesiąc z rzędu bez zmian Zgodnie z przewidywaniami, w środę 8 marca Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję o utrzymaniu stóp pro centowych na tym samym poziomie. To już szósty miesiąc z rzędu, kiedy organ NBP nie wprowadza żadnych zmian. Podczas czwartkowej konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński przedstawił prognozy dotyczące polskiej gospodarki w najbliższych miesiącach. - Płaskowyż się powoli kończy i będzie bardzo szybkie zejście z poziomem inflacji w kierunki celu Banku Centralnego, czyli 2,5 proc. Już w tym roku inflacja zejdzie do poziomu jednocyfrowego. Na koniec roku zgodnie z prognozą inflacja będzie wynosiła trochę ponad 7 proc. W listopadzie zgodnie z prognozami będzie to 7,4 proc. - mówił prezes NBP. Jak dodał, prognozy zakładają, że nie wydarzy się nic niespodziewanego. Najnowsze wyliczenia przeprowadzono na podstawie aktual nych okoliczności i sytuacji gospodarczej. - Biorąc pod uwagę wszystkie informacje, inflacja spadnie w tym roku o 10 proc. i zejdzie do poziomu jednocyfrowego. Do 5 proc. inflacji społeczeństwo nie odczuwa w normalnych warunkach - dodał. Adam Glapiński zwrócił również uwagę, że spadek tempa wzrostu PKB jest korzystny z punktu widzenia obniżenia poziomu inflacji. Im wolniejszy rozwój gospodarki, tym niższa będzie presja inflacyjna. Szef NBP podkreślił, że nie grozi nam recesja, a Polska gospodarka nie będzie się kurczyć. Spadek inflacji do 7 proc. na koniec roku Podczas konferencji Adam Glapiński poinformował, że w lutym dojdzie do ostatniego w tym roku wzrostu inflacji. Od marca przewidywany jest szybki spadek, aż do poziomu około 7 proc. pod koniec roku. - W lutym inflacja wyniesie poniżej 20 proc. - ten najwyższy poziom w całym cyklu inflacyjnym. Przypuszczamy, że będzie to - proszę mnie nie trzymać za słowo, bo tu się sposób liczenia zmienia i wszystko - jakieś 18,5 proc. - stwierdził Adam Glapiński. Kiedy możliwe obniżenie stóp procentowych? - Rada Polityki Pieniężnej (RPP) nie podjęła decyzji o zakończeniu cyklu podwyżek stóp procentowych. Zaczną one spadać, kiedy inflacja szybko będzie dążyć do celu inflacyjnego NBP - podkreślił w czwartek prezes NBP Adam Glapiński. Podkreślił też, że Rada pozostawiła sobie pewną furtkę na wypadek ewentualnych podwyżek. Decyzje będą bo wiem zależały od bieżącej sytuacji. - Zaczniemy obniżać stopy wtedy, kiedy będziemy pewni, że inflacja idzie szybko do poziomu celu inflacyjnego - wtedy pojawi się ta możliwość. Czy to będzie w tym roku, na koniec tego roku, czy w przyszłym roku - tego nie wiem, nie mogę tego powiedzieć i Rada w ogóle na ten temat nie dyskutuje - podsumował. Ile wynoszą stopy procentowe w Polsce? Obecnie stopy procentowe NBP utrzymują się na niezmienionym poziomie: •stopa referencyjna - 6,75 proc. w skali rocznej, •stopa depozytowa - 6,25 proc. w skali rocznej, • stopa lombardowa - 7,25 proc. w skali rocznej, •stopa redyskontowa weksli - 6,80 proc. w skali rocznej, • stopa dyskontowa weksli - 6,85 proc. w skali rocznej. Kiedy posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej? Kolejne posiedzenia RPP zaplanowane są na: • od 7 do 8 marca 2023 r. (wtorek - środa), • od 4 do 5 kwietnia 2023 r. (wtorek - środa), • od 9 do 10 maja 2023 r. (wtorek - środa), • od 5 do 6 czerwca 2023 r. (poniedziałek - wtorek), • od 5 do 6 lipca 2023 r. (środa - czwartek), • 21 sierpnia 2023 r. (poniedziałek), • od 5 do 6 września 2023 r. (wtorek - środa), • od 3 do 4 października 2023 r. (wtorek - środa), • od 7 do 8 listopada 2023 r. (wtorek - środa), • od 5 do 6 grudnia 2023 r. (wtorek - środa). Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 STREFA BIZNESU • 9 Pilnują, żeby metr był metrem, a kilogram kilo Co to jest metrologia, ile jest metra w metrze oraz jak niektóre firmy lub przedsiębiorcy próbują oszukiwać swoich klientów? Rozmawiamy z Mirosławem Wnorowskim, dyrektorem Okręgowego Urzędu Miar w Białymstoku. Jak sama nazwa wskazuje uiząd miar coś mierzy, sprawdza. Co wy tak sprawdzacie? Podstawą naszej działalności są cztery ustawy: prawo o miarach, o ocenie zgodności i nadzorze rynku, o tachografach oraz o towarach paczkowanych. Zgodnie z definicją, towarem paczkowanym (do 501 lub 50 kg) jest każdy produkt zapakowany, któremu nie można zmienić gramatury bez uszkodzenia opakowania. Czyli jeśli kupimy w sklepie konserwę ze szprotkami czy łososia w opakowaniu, nie rozrywamy go i nie sprawdzamy wagi, a jedynie czytamy to, co jest na opakowaniu, czyli deklarację gramatury. I każdy producent, który paczkuje swoje towary - np. mąkę, kaszę, mleko, oleje, a ostatnio nawet pianki montażowe i aerozole - musi zgłosić do właściwego miejscowo dyrektora okręgowego urzędu fakt paczkowania. My potem prowadzimy kontrole stałe lub po sygnałach od konsumentów. Spektrum naszego działania jest więc bardzo szerokie. Atakbaidziej konkretnie? Bardzo proszę, np. okręgowa stacja kontroli pojazdów używa miernika poziomu dźwięków, który my wzorcujemy. Jest też luksomierz określający przewodność szyb, ciśnieniomierz do opon, czy inne przyrządy monitorujące całe stanowiska pracy - to wszystko my wzorcujemy. Legalizujemy też, co dwa lata, manometry do opon pojazdów mechanicznych w kompresorach na stacjach paliw. Co sześć miesięcy legalizujemy analizatory spalin samochodowych, wystawiając stosowne świadectwa. Nasza praca to również sprawdzenie i legalizacja (dopuszczenie do użytkowania przez policję) fotoradarów i wideorejestrato- rów, które produkuje - w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej - firma z Ostrowi Mazowieckiej. Bo kierowcy muszą mieć pewność, że jeśli fo- toradar pokazał prędkość 130 km/h, to auto rzeczywiście tyle jechało. Poza tym sprawdzamy dystrybutory na stacjach benzynowych oraz zbiorniki i instalacje pomiarowe w pojazdach, które przewożą paliwa, gaz czy mleko. Sprawdzamy też taksometry w taksówkach. Właśnie podczas niedawnej kontroli stwierdzono, że w jednej z taksówek taksometr miał naruszone cechy - został „prze- wzorcowany”, co spowodowało, że pasażer zawsze płacił więcej za daną trasę. Kierowca tej taksówki korzystał z podrobionego dokumentu, jakim był układ taryfowy dołączony do świadectwa legalizacji. Teraz odpowie przed sądem. Ponadto - jako urząd miar - legalizujemy wszelkiego rodzaju wagi, począwszy od wagonowych, samochodowych, sklepowych, aż po analityczne wla- boratoriach. Nie ma już wag z szalkami i odważnikami... ... które niektórzy handlowcy potrafili tak poprawić, że np. odważnik półkilogramowy był nieco lżejszy, dzięki czemu klient płacił więcej za mniej towaru. Ich czas się kończy. Teraz większość przyrządów pomiarowych jest zbudowana na bazie układów elektronicznych i czuj - ników tensometrycznych, które pracują na nacisk. Impuls elektroniczny przenoszony jest od przetwornika do przelicznika, a wynik pojawia się na wyświetlaczu. Oceniamy także i legalizujemy instalacje do brzeczki piwnej i piwa, zbiorniki pomiarowe na stacjach i w bazach paliw. Wśród nich jest baza paliw rurociągu Przyjaźń w Adamowie (przy granicy z Białorusią - przyp. red.) ze zbiornikami 0 pojemności 80 milionów litrów, do których można byłoby wjechać starem z przyczepą 1 kręcić ósemki. Do oszustw posuwali się też kierowcy niektórych cystern... Kiedyś zdarzało się, że osoby przewożące paliwo w cysternach zatykały tzw. odgaźniki do odpowietrzania przewodów i dostarczały na stację paliwo nie w fazie ciekłej a częściowo gazowej. W cysternie zostawało więc paliwo, które można było potem sprzedać. To tak jakby z kranu zamiast wody płynęło powietrze, które licznik zmierzy jak wodę i jak za wodę trzeba zapłacić. Mówił pan, że kontrole są z urzędu albo na wniosek obywateli. Czyli przychodzi ktoś i się skarży, że w tym sklepie go oszukano, bo jak sprawdził wdomu, kilogram kupionej szynki ważył raptem 87 deka- gramów? Zdarzają się takie sytuacje. Jako administracja rządowa nieze- spolona mamy obowiązek współpracy z innymi inspektami, więc otrzymujemy wiele sygnałów np. od inspekcji handlowej, inspekcji rolno-nasien- nych. Jeździmy na takie interwencje, bo inspekcje nie mają odpowiedniego sprzętu i pracowników, by dokonać odpowiedniej ekspertyzy przyrządów pomiarowych. Sygnały od klientów o ewentualnych nieprawidłowościach też są powodem naszych wyjazdów na kontrole. Jedziemy więc i sprawdzamy, powiedzmy, rzetelność wydawania przez jakiś przyrząd np. paliwa, sprawdzamy czy tzw. cechy zabezpieczające są nienaruszone, czy ważne jest świadectwo legalizacji. A jeśli są nieprawidłowości, wyciągamy sankq'e (mandat do 500 zł, przy towarach paczkowanych - decyzja do 3000 zł, lub sprawę kierujemy do sądu i kwoty zasądzane mogą iść w górę). Na przykład kilka lat temu pewna staqa benzynowa miała paliwo tańsze o 30 groszy. Klienci chętnie tam jechali, bo myśleli, że oszczędzają. Po sygnale sprawdziliśmy i okazało się, że kilkanaście tzw. pistoletów do tankowania było ustawionych na 5,5-procentowy błąd wskazań na korzyść stacji. Czyli, jeśli ktoś kupił 105 litrów paliwa, naprawdę dostał 100 litów. Stacja została zamknięta, a sprawa trafiła do sądu. Tego typu przypadki nie zdarzają się jednak zbyt często. Staramy się bardziej prowadzić prewencję niż tylko nakładać sankcje. Ale ponieważ metrologia jest służbą miar, pilnujemy, by metr był metrem, a kilogram kilogramem. Jednak instrumenty sankcyjne mieć musimy, bo czasami zdarzają się osoby „grzeczne inaczej”. Pamięta pan jakąś nietypową sprawę, którą się zajmowaliście? Nietypowym zdarzeniem była ekspertyza wodomierza, którą wykonaliśmy. Pewna kobieta musiała zapłacić wodociągom... kilkanaście tysięcy złotych za zużytą wodę! Po naszej kontroli okazało się, że wodomierz jest sprawny. Jednak budynek był długo nieogrzewany, więc musiało dojść do pęknięcia rury i woda spływała do płynącej przez miasto rzeki. Wspominał pan, że urząd współpracuje z różnymi instytucjami. Ze służbami mundurowymi, np. z celno-skarbo- wymiteż? Ponoć wspomagaliście podlaską KAS przy likwidacji dużej grupy specjalizującej się w nielegalnej produkcji ipizemyde papierosów? O naszym udziale - ze względu na to, że jesteśmy organem administracji rządowej, a sprawa dotyczy też kwestii bezpieczeństwa państwa - nie mogę się wypowiadać. Mogę tylko powiedzieć, że metrologia wspomaga Krajową Administrację Skarbową i Inspekcję Transportu Drogowego oraz wiele różnych instytucji. Dodam jeszcze, że i tu zdarzają nam się interwencje nietypowe. Mieliśmy taką np. w czasie pandemii. Jeden z producentów ciepła poprosił o szybką legalizację wag do podawania paliwa. Właśnie kończyła się ważność certyfikatów, bez których ciepłownia musiałaby wstrzymać dostawy ciepła do miasta. Weszliśmy do zakładu w specjalnych kombinezonach i dokonaliśmy legalizacji wag. Niedawno urząd miar świętował jubileusz. Jak dzisiaj czuje się stulatek, a właściwie ponad- stulatek? Metrologia to taka dziedzina, która obok historii i tradycji, z której wyrasta, cały czas musi patrzeć do przodu. W tej chwili wchodzimy już w nanotechnologie, a właściwie nanometrolo- gię. W ubiegłym roku Generalna Konferencja Miar - dało wykonawcze Międzynarodo wej Konwencji Metrycznej - dodała nowe przedrostki dla jednostek miar, po jednym lub dwa przedrostki w każdej jednostce ze względu na to, że dokładność pomiarów to dziś element innowacyjności, postępu technologicznego, ale też element konkurencyjnośd firm. To właśnie dzięki dokładnośd pomiarów można zamawiać różne podzespoły z drugiego krańca świata. Spójność i dokładność pomiarowa pozwala na kooperację, dzięki której produkty są coraz bardziej precyzyjne i coraz bardziej zaawansowane technologicznie. Tego wszystkiego nie można czynić bez udziału metrologii, nanotechnologii czy metrologii molekularnej. Teraz w Kielcach konsorcjum Głównego Urzędu Miar i Politechniki Świętokrzyskiej buduje na 14-hektarowej działce wielki kampus metrologiczny. Już zaangażowano w to około pół miliarda środków, a myślę, że koszt tego przedsię- wzięda może sięgać i700min zł. To będzie takie polskie Sevres - obiekt, w którym będą prowadzone badania na światowym poziomie. My, jako jeden z dziesiędu w Polsce i jako jedyny okręgowy urząd miar po prawej stronie Wisły, realizujemy nieco niższy poziom metrologii, ale za to bardzo bliski każdego obywatela. Z tego, co pan mówi, wynika, że wzorzec kilograma czy wzorzec metra można uznać za obiekty, przedmioty zabytkowe. I co, zamkniemy Sevres pod Paryżem, bo teraz mierzy się inaczej? Oczywiście posługujemy się jeszcze polskim wzorcem jednego kilograma, który jest przechowywany w GUM w Warszawie (wzorzec międzynarodowy w Sevres pod Paryżem przechowywany jest pod trzema szklanymi kloszami i wyjmowany raz na 40 lat do czyszczenia - przyp. red.). Jest to walec o równej wysokośd i średnicy - 39 mm; stop irydu (10 proc.) i platyny (90 proc.). Jeszcze się nim posługujemy, bo on odtwarza wzorzec państwowy. Jeśli chcemy kupić kilogram mąki czy kilogram kiełbasy, musimy pamiętać, że ten kilogram musi być odmierzony w miarę dokładnie. Oczywiśde nie z precyzją laboratoryjną, ale z pewną tolerancją, która jest przyjęta dla obrotu handlowego. I jeszcze do naliczania podatków - każda transakq'a musi być dobrze zrealizowana, bo od tego płaci się podatki. I tu ten wzorzec zostaje, natomiast doszło do redefinicji jednostek miar, w tym metra i kilograma. Oznacza to, że takie jednostki jak kilogram (masa), kelwin (temperatura), amper (prąd ramem elektryczny) i mol (ilość substancji) są określone poprzez podstawowe prawa natury - stałe definiujące. A powodem było to, że wzorce materialne podlegają wpływom i oddziaływaniu środowiska. Kilka lat temu stwierdzono, że wzorzec Le Grandę, czyli wzorzec jednego kilograma z Sevres pod Paryżem zaczął się odchudzać... To znaczy, że mamy mniej metra we wzorcowym metrze i mniej wagi w kilogramie? Można tak powiedzieć, chociaż wzorzec jest wyjmowany ze specjalnego sejfii raz na 15 czy 20 lat. Jest tam odpowiednio zabezpieczony przed kradzieżą lub uszkodzeniem. I choć jest przechowywany w odpowiednich warunkach środowiskowych, okazało się, że jakieś oddziaływanie środowiska na wzorzec jest, bo wzorzec zaczął się kurczyć. Stwierdzono więc, że najtrwalszym wzorem jest odniesienie danej jednostki do stałej fizycznej. I teraz np. wzorzec metra i kilograma jest odniesiony do stałej Plancka, która się nie zmienia. Teraz odpowiednie wagi, które zrealizują ten wzorzec, zapewniają, że kilogram może być odtwarzany i na Ziemi, i na Księżycu. Czyli wzorzec będzie niezmienny. I tak dochodzimy do nowego podejścia do metrologii. Kiedyś jednostki miary brały swój początek od części ciała, bo stopa, dłoń, łokieć - jako wzorce były pobierane od władców. A wiadomo, że jeden władca miał większą garść, stopę lub dłuższy łokieć, a drugi krótszy... A inny jeszcze krótszy i tak powstał łokietek... A inny w dodatku nazywał się Łokietek, więc ze względu na wymianę handlową między krajami trzeba to było uporządkować. Poza tym chodziło o łatwiejszą wycenę różnych usług i wyrobów, by była jednoznaczna i rzetelna. Wprowadzono więc jednolity system, a dzisiaj opieramy się o system metryczny zbudowany na Międzynarodowym Układzie Jednostek Miar (układ SI), który został wprowadzony w Polsce w 1966 roku. Dodam, że początkiem ujednolicenia światowej metrologii był rok 1875, gdy w Paryżu 17 państw zawiązało Konwencję Metryczną i postanowiono, że będą prowadzone prace w celu ujednolicenia systemu miar. Efektembył system metryczny przyjęty przez wszystkich sygnatariuszy tego porozumienia. Polska przystąpiła do Międzynarodowej Konwencji Metrycznej w 1925 roku. Rozmawiał: Andrzej Matys 10 • STREFA BIZNESU Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 Trzeba zbierać wodę, dbać o zbiorniki i mądrze planować Problemy z niedostatkiem wody i przerażającą suszą mają wymiar globalny i dotyczą coraz większej części świata. Blanka Aleksowska blanka.aleksowska@pol5kapre5s.pl Dramatyczna susza trawi gleby i ziemie krajów zachodniej Europy. Rzeki wysychają, a ludziom zaczyna brakować wody. To efekty zmian klimatu - coraz wyższych temperatur i coraz rzadszych, skąpych opadów. We Francji i Włoszech od kilkudziesięciu dni nie spadła ani kropla deszczu. Susza grozi także Polsce, jeśli nie zaczniemy poważnie podchodzić do retencji wody. „Stan alarmowy”, „bezprecedensowa susza”, „sytuacja najgorsza w historii” - tak tytułowane są doniesienia z europejskich krajów, w których rolnictwo jest jedną z kluczowych gałęzi gospodarki. Bardzo niskie poziomy wód i wilgoci gleb to efekt coraz wyższych temperatur i coraz dłuższych okresów bez najmniejszego opadu deszczu. Susza panująca obecnie w „czwartym spichlerzu świata”, Francji - ale powtarzająca się tam od paru lat i z roku na rok coraz gorsza - może skutkować ograniczeniami w użytkowaniu dostępnej wody. Władze zapowiadają wprowadzenie limitów. „To najdłuższy zimowy okres bezopadowy od rozpoczęcia pomiarów w 1959 roku” - poinformował instytut meteorologiczny Me- teo France. Tamtejsze Ministerstwo Transformacji Ekologicznej określa sytuację jako najgorszą w historii. - Mamy stan alarmowy. To niespotykana sytuacja - powiedział stacji France Info szef tego resortu Christophe Béchut. Dodał, że limity na użycie wody zostaną wprowadzone w marcu, by uniknąć takiej konieczności w upalnych miesiącach. Francuski rząd przestrzega, że tegoroczna susza będzie miała tragiczne skutki dla rolnictwa, a co za tym idzie - odczuje je cała Europa importująca żywność z tego kraju. Zwłaszcza że straty spowodowane rekordową suszą były ogromne już zeszłego lata. Krytyczna sytuacja panuje także we Włoszech. Ten kraj susza również doświadczyła już boleśnie w minionym roku, a obecnie jest jeszcze gorzej. To efekt słabej zimy i znikomych opadów w górach. Najdłuższa i największa rzeka Włoch - Pad - ma dzisiaj niezwykle niski po ziom wód, a w niektórych regionach kraju wysokość wód jest o kilka metrów niższa niż standardowo o tej porze roku. Wody zaczęło brakować nawet... w Wenecji. Problemy z niedostatkiem wody i przerażającą suszą mają wymiar globalny i dotyczą coraz większej części świata. Rosną nie tylko w Europie, ale także w Ameryce Południowej, Azji Centralnej, czy na Bliskim Wschodzie. Przez fatalną sytuację hydrologiczną w wielu krajach tych regionów wprowadza się daleko idące restrykcje w użytkowaniu wody. A na tym cierpią mocno całe gałęzie gospodarki. Czy Polskę również czekają tak zatrważające warunki? W ostatnich, zimowych miesiącach na brak opadów nie możemy narzekać. Sytuacja napawa dziś większym optymizmem niż rok czy pół roku temu. - Poprzednie lato charakteryzowało się w wielu miejscach w Polsce bardzo niskimi stanami wód w rzekach. Mapa Polski, patrząc pod kątem poziomu wody w rzekach, wyglądała dramatycznie. Latem doświadczaliśmy katastrofy na Odrze, która de facto była spowodowana między innymi spadkiem poziomu wody i wysoką temperaturą - mówi prof. Bogdan Chojnicki, przyrodnik i agrofizyk z poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego. Jak podkreśla, woda pojawia się w zbiornikach wodnych z dwóch źródeł. Pierwsze - to spływ wody po powierzchni ziemi, a drugie, gdy nie pada deszcz, to spływ do cieków z głębszych warstw gruntu. W dłuższych okresach pozbawionych opadów to właśnie na tę wilgoć z głębi „mogą liczyć” rzeki i jeziora. Stan wód w zbiornikach odzwierciedla więc stan naszych zasobów wody. - Obecnie większość rzek w Polsce ma stan średni i średni- wysołd, czasami nawet wyższy. Oznacza to, że już jesienią zeszłego roku wierzchnia warstwa gleby była dobrze nasycona wilgocią, a zarówno jesień, jak i cała zima obfitowały w opady. Ta wierzchnia warstwa gleby jest teraz bardzo dobrze nasiąknięta wodą i przygotowana na wiosenny wzrost upraw ozimych, a także na siew upraw jarych - wyjaśnia ekspert. Stan gleb prezentuje się dziś korzystnie także w polskich lasach, w których w przypadku długotrwałej suszy panuje zagrożenie pożarowe. W tym momencie takiego zagrożenia brak. - Zarówno leśnicy, jak i rolnicy mogą być obecnie spokojni o to, co będzie działo się na wiosnę. Wilgotność gleby wskazuje na to, że pojedyncze opady deszczu wystarczą roślinom jarym, zbożom, ziemniakom. Inne rośliny też już mają dość bezpieczne warunki rozwoju, i to po bardzo ciepłej zimie - wszak od początku roku mieliśmy w zasadzie tylko 9 dni o temperaturze poniżej średniej z wielolecia. Warto przypomnieć, że 1 stycznia odnotowaliśmy w Polsce rekordowo wysoką temperaturę -19 stopni - mówi prof. Chojnicki. Jednak czy to oznacza, że jesteśmy w tym roku całkowicie zabezpieczeni przed suszą i katastrofami ekologicznymi? Nie do końca - bo wiele zależy od tego, czy tej wiosny pojawi się jeszcze odpowiednia ilość opadów. Lato bowiem zapowiada się bardzo gorące i pozbawione wilgoci. Znaczenie mają również rodzaje i predyspozycje gleb w poszczególnych regionach Polski. Tam, gdzie ziemia ma gorsze możliwości zatrzymania w sobie wody, fale upałów spowodują ogromne problemy i straty rolnicze. - Gleby, które są dzisiaj nasycone wodą, ale są jednocześnie słabo wodonośne - takie, które nie są w stanie „przechować” dużej ilości wody - będą potrzebowały opadów. Szczególnie mam tu na myśli Wielkopolskę, ale także województwa lubuskie czy łódzkie. W tych regionach gleby są często naturalnie słabsze, zatrzymują mniej wilgoci, więc nie można tam wykluczyć letniej suszy - tłumaczy przyrodnik. Ilość opadów i zdolność retencji - zatrzymania wody w glebie tam, gdzie ona spadła - będzie miała zatem wciąż ogromne znaczenie. Warunki są dziś dobre, ale zmiany klimatu i nawracające susze powodują, że problemy mogą szybko powrócić. - By nasze zbiorniki wodne i rzeki odbudowały prawidłowy poziom wód, potrzebowałyby pewnie 2-3 mocno deszczowych lat. W ostatnich miesiącach mieliśmy sporo opadów, ale to za krótki czas, by te stany wód powróciły do normy. Jeżeli przyjdą letnie upały - a przyjdą na pewno - to musimy się liczyć z niskimi stanami wody w wielu rzekach polskich, nawet tych dużych. Obawiam się, że właśnie to nas czeka, bo prognozy długofalowe wynikające z globalnego ocieplenia wskazują, że temperatury będą wzrastać - ocenia prof. Chojnicki. Wielkopolska jest jednym z regionów Polski, który szczególnie może ucierpieć. Szczególnie wysychają tam dorzecza i dopływy Warty, obserwowaliśmy także katastrofy ekologiczne w innych akwenach wodnych. Sytuacji nie ułatwiają jedne z najgorszych zasobów glebowych. - Rolnicy dbają o swoje gleby jak mogą, ale nie naprawią sami konsekwencji susz i wysokich temperatur. Dlatego to pole manewru na ziemi wielkopolskiej czy lubuskiej jest szczególnie wąskie. Dodatkowo klimat Wielkopolski jest wysoce kłopotliwy pod kątem bilansu wodnego, albowiem w naszym regionie pada mniej niż w innych częściach Polski, nato- | miast bardzo wiele wilgoci od- 1 parowuje i dlatego nasz „bu- t dżet” wodny jest słaby - mówi ^ ekspert. Jak dodaje, w warun- 2 kach wysokich temperatur i braku opadów Wielkopolska ucierpi jako pierwsza. Co wobec susz, ocieplenia klimatu i małych opadów może zrobić człowiek? Musi reagować na te zjawiska i dostosować swoje działania do tych warunków. Mowa tu zarówno o gromadzeniu wody, dbałości o - i tak nieliczne - zbiorniki retencyjne, ale także rozsądnym projektowaniu przestrzeni upraw rolnych. To wszystko w wielu regionach Polski mocno kuleje. Jak bardzo? Pokazał to między innymi raport Najwyższej Izby Kontroli z wiosny 2021 roku. Jak ujawniono, niemal 40 proc. obszarów rolnych i leśnych w Polsce jest ekstremalnie i silnie zagrożonych wystąpieniem suszy rolniczej, a w dorzeczu Odry ponad 50 proc. Nie zapobiegły temu działania dotyczące gospodarki wodnej. Nie były bowiem konsekwentne ani spójne, co było efektem rozproszenia kompetencji związanych z zarządzaniem zasobami wodnymi. „Wciąż brakuje spójnej koncepcji, która zapewniałaby strategiczne i systemowe ujęcie gospodarowania wodą w rolnictwie” - alarmowała NIK. Sytuację rolników utrudniała także skomplikowana procedura ubiegania się o wsparcie od państwa. Wiele wniosków było odrzucanych, choćby z powodu m.in. braku dokumentacji budowlanej lub wodnoprawnej, decyzji doty czącej projektu robót geologicznych, decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, operatu wodnoprawnego czy błędnie sporządzonego kosztorysu. A jak podkreślali w maju naukowcy z Polskiej Akademii Nauk, od 2015 r. mamy w Polsce permanentną suszę, która zajmuje coraz większy obszar. Prof. Chojnicki zwraca uwagę, że sporym, niezauwa- żanym problemem, jest nierozważne projektowanie krajobrazu polegające na jego „spłaszczaniu”. - Przy braku barier dla wiatrów - w postaci drzew, lasów, krzewów - parowanie wilgoci z gleb jest o wiele większe. W Wielkopolsce można zobaczyć wiele pustych przestrzeni, a nie znajdziemy tego na przykład w Podkarpac- kiem. Krajobraz Wielkopolski jest szczególnie niefortunnie zaprojektowany pod kątem zarządzania wodą i to też ma znaczenie, bo nasze przeciwdziałanie suszy powinno się koncentrować na redukcji parowania, a jednym ze sposobów na tę redukcję jest właśnie ograniczanie prędkości wiatru nad polami. Sadzimy drzewa i krzewy, które ograniczają ten ruch powietrza i dzięki temu parowanie z pola nam się zmniejsza - wyjaśnia przyrodnik. Zaznacza, że.do retencji wody również nie podchodzimy poważnie. A to właśnie ona pozwala na walkę z suszą i efektywne wykorzystywanie wody. Ze zbiorników retencyjnych czy mokradeł często rezygnuje się, zasypuje się je ziemią, a zdarza się też, że są traktowane jako śmietniki. Z tych powodów krajobraz naszego regionu będzie dodatkowo tracił swoje zdolności retencyjne. Można tu użyć przysłowia: „Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz” - ostrzega nasz rozmówca. Naukowiec zauważa, że jako Polska ogólnie jesteśmy „w ogonie” Europy pod względem retencji wody. To sprawia, że przy falach upałów zaczyna jej brakować, a przy gwałtownych roztopach mamy do czynienia z zagrożeniem powodziowym. - W retencji nie chodzi bynajmniej o budowanie dużych zbiorników, a o pewne zatrzymywanie wody w krajobrazie, czyli tam, gdzie ona spadła. Długofalowe myślenie to jedna z zasad dobrej, zrównoważonej gospodarki - podsumowuje. ©® Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 STREFA BIZNESU • 11 Walka z metanem. Chodzi o klimat czy interesy? Izabela Kloc, poseł do Parlamentu Europejskiego ze Śląska: - Na ile walka z metanem jest wyrazem troski o klimat, a na ile wyrachowaną i bezwzględną grą o dominację w międzynarodowej gospodarce? Jędrzej Lipski j.lipski@dz.com.pl - Rozporządzenie metanowe szykowane przez Unię Europejską to jeden z najgorętszych tematów ostatnich tygodni, który najgłośniejszym echem odbija się w naszym regionie. W komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii Parlamentu Europejskiego, z ramienia grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów jest pani kon- trsprawozdawcą tego projektu. O co chodzi w tym rozporządzeniu? Dlaczego jest takie groźne, a niektórzy mówią, że wręcz zabójcze dla polskiego górnictwa? - Już w listopadzie ubiegłego roku, podczas organizowanej przeze mnie konferencji Śląski Lad ostrzegałam, że unijne rozporządzenie metanowe idzie za daleko i stanowi ogromne zagrożenie dla polskiego górnictwa. Osobom spoza branży wydobywczej sprawa może wydać się dosyć skomplikowana, ale warto poznać techniczne szczegóły, aby zorientować się w politycznych niuansach. Generalnie, w polskim górnictwie przeważają kopalnie metanowe. Przeciętnie emitują 5,9 ton tego gazu na tysiąc ton wydobytego węgla, choć jest to wielkość średnia. Mamy też kopalnie emitujące 9, a nawet 15 ton. I co kombinuje Bruksela? Od 2027 roku chce wprowadzić limit emisji na poziomie 0,5 tony metanu na kilo- tonę węgla. Jest to abstrakcyjna norma, przynajmniej na dzisiejsze realia. TY™ wymaganiom są w stanie sprostać tylko trzy, polskie kopalnie niemetanowe. - Nie jesteśmy w stanie spełnić tych norm, wprowadzając innowacyjne technologie w zakresie wychwytywaniu metanu? - Nikt w Polsce i na Śląsku nie załamuje rąk i nie mówi, że nie damy rady dostosować się do tych norm. Chodzi o to, że nie da się tego zrobić w tak krótkim czasie. Podczas konferencji Śląski Ład gościłam naukowców i menedżerów z branży wydobywczej. Oni to podkreślali bardzo wyraźnie. Mamy doskonałe ośrodki badawcze, niektóre pilotażowe technologie są już wdrażane, ale - powtórzę to jeszcze raz - po trzebujemy czasu, aby przystosować całe górnictwo do oczekiwań Brukseli. - Nikt na świecie nie ma technologii anty-metanowych spełniających oczekiwania Brukseli? - Chyba od tego powinniśmy rozpocząć rozmowę, ponieważ tu leży odpowiedz na pytanie o źródło europejskich nacisków na szybkie i drastyczne ograniczenie emisji metanu. Kilka firm na świecie oferuje gotowe i bardzo kosztowne technologie umożliwiające spełnienie tych wyśrubowanych norm, ale lider na tym rynku jest tylko jeden. Zgadnie pan z jakiego kraju? - Nie jestem zwolennikiem spiskowych teorii, ale znając unijne realia wskazanie może tylko jedno. Chodzi o firmę z Niemiec? - Tak. Mam na myśli niemiecką firmę Durr Megtec. Ja też nie jestem zwolenniczką spiskowych teorii ale wskazanie jest oczywiste, na czyją korzyść działa ten niebywały pośpiech i naciski, aby wdrożyć przepisy anty-metanowe. - Co robi Polska, aby uchronić się przed tym - nazwijmy sprawy po imieniu - gospodarczym kłusownictwem? - Nie wiem czy to jest kłusownictwo, a może bardziej polowanie z nagonką. Polska w tej trudnej sytuacji robi to co może i powinna. Koncentrujemy się m.in. na wynegocjowaniu takich terminów, które dadzą naszym firmom czas niezbędny do pełnego wdrożenia analogicznych technologii. To nie jest tak, że kwestia ograniczeń emisji metanu jest dla nas czymś nowym ale polskie projekty muszą być odpowiednio wsparte i doprowadzone do stanu gotowości. Jest o co walczyć, bo stawką są ogromne pieniądze, które mogą trafić do polskich podmiotów. Jeśli nie uda nam się obronić naszego punktu widzenia, będziemy skazani na drogie instalacje zagraniczne a nasze kopalnie znajdą się w dramatycznej sytuacji. - Co robi Pani, aby na forum Parlamentu Europejskiego bronić polskich kopalń? - Jako kontrsprawozdawca rozporządzania metanowego mogę liczyć na koleżanki i kolegów z grupy EKR. Staramy się wykazywać niekonsekwencje i nielogiczności, od których roi się w projekcie tych przepisów. Sprawa metanu jest tak ważna dla Polski i zwłaszcza dla Śląska, że namawiam polskich deputowa nych z innych frakcji, aby choć ten jeden raz zakopali topory wojenne i zapomnieli 0 wewnątrzkraj owych sporach politycznych. Lewicowo-liberalna większość trzymająca władzę w unijnych instytucjach jest zdeterminowana by jak najszybciej i za wszelką cenę wdrożyć nieracjonalną i katastrofalną w skutkach politykę klimatyczną. W tych grupach zasiadają też Polacy, a w niektórych są bardzo wpływowi. Wkrótce odbędzie się „metanowe” głosowanie w Parlamencie Europejskim. Liczę na to, że opozycyjni deputowani nie zawiodą Polaków. Przecież mają w swoich szeregach, m.in. Jerzego Buzka, Leszka Millera, Włodzimierza Cimoszewicza. To są byli premierzy. Oni wiedzą najlepiej, jak trudno rządzi się państwem pod zewnętrzną presją. - Mamy umowę społeczną między rządem i związkami zawodowymi, zakładającą zamknięcie kopalń do 2049 roku. Unia Europejska chce osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 roku. Oznacza to, że do czasu odtrąbie- nia sukcesu Green Dealu nie będzie w Polsce kopalń 1 emisji metanu. Jaki jest sens teraz narażać śląską, polską i generalnie europejską gospodarkę na takie zawirowania? - W dobrych filmach kryminalnych, kiedy detektyw nie potrafi złapać przestępcy, idzietropem jego pieniędzy. Taki mechanizm dedukcji przydaje się przy rozszyfrowywaniu ukrytych intencji Brukseli. Zresztą mówiliśmy już o tym wcześniej. Błędem jest przypisywanie Unii Europejskiej tylko szlachetnych intencji związanych, m.in. z ochroną klimatu. Pod pro- mocyjno-medialnym, zielonym lukrem ukryta jest szara strefa twardych, gospodarczych interesów. Unijny rynek nie znosi próżni. Gospodarcze zawirowania jednym szkodzą, a innym pozwalają zarabiać fortuny. - Rozporządzenie metanowe dotknie też kopalnie produkujące węgiel koksowy, który jest jednym z najważniejszych surowców dla energetyki odnawialnej. Komu może na tym zależeć w „zielonej” Unii Europejskiej? Jest to trochę nielogiczne. - Dla węgla koksowego przepisy miałyby obowiązywać po trzech latach od wejścia w życie rozporządzenia metanowego. Niestety w Parlamencie Europejskim są frakcje, które nie godzą się nawet na tak krótką, czasowa premię. Brak logiki jest ostatnią rzeczą, jaką można zarzucić unijnej machinie legislacyjnej. Wiadomo, że węgiel koksowy ma fundamentalne znaczenie dla europejskiej, „zielonej” rewolucji. Rozporządzenie metanowe nie spowoduje jednak, że ten surowiec zniknie z europejskiej gospodarki. Może natomiast zniknąć jego największy unijny dostawca, którym jest Jastrzębska Spółka Węglowa. Proponowane przepisy są łagodne dla importerów, gdyż nakładają na nich tylko obowiązek składania informacji na temat przestrzegania norm środowiskowych w kraju skąd pochodzi surowiec. Dotyczy to nie tylko węgla koksowego ale także energetycznego. Jednym słowem - rozporządzenie metanowe nie zamyka unijnej gospodarki przed węglem, lecz blokuje możliwości europejskich producentów tego surowca. - Rozmawiając o rozporządzeniu metanowym trudno nie wspomnieć o sprawie niemieckiej europosłanld Jutty Paulus z partii Zielonych. Jest ona sprawozdawcą tego projektu, ale pojawiły się podejrzenia, że korzystała z niedozwolonej pomocy skrajnie ekologicznej organizacji. Mamy do czynienia z kolejną aferą? • - Czy to jest afera muszą osądzić odpowiednie służby, ale na pewno możemy mówić o skandalu. Po śledztwie portalu „Politico” okazało się, że pliki z poprawkami do rozporządzenia przygotowała Ales- sia Virone, aktywistka amerykańskiej organizacji ekologicznej Clean Air Task Force. W centrum jej zainteresowań jest promocja regulacji uderzających w europejski sektor energetyczny. Organizacja otrzymuje rocznie ok. 20 min dolarów dotacji i darowizn. Z medialnego śledztwa wynika, że spora część środków może pochodzić, m.in. od niemieckich donatorów. W tym kontekście warto ponowić pytanie, które już padło w tej rozmowie. Na ile walka z metanem jest wyrazem troski o klimat, a na ile wyrachowaną i bezwzględną grą o dominację w międzynarodowej gospodarce. ©® 12 • PO GODZINACH Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 Z ŻYCIA GWIAZD W TELEWIZJI KRZYŻÓWKA NR 41 Michał Koterski stanął kompletnie nagi W kwietniu ukaże się książka „Michał Koterski. To już moje ostatnie życie", którą napisał z Beatą Nowicką. „To szczera spowiedź mojego życia, gdzie spotkałem się z największymi demonami mojej przeszłości i spojrzałem im prosto w oczy. Mam poczucie, że staję przed wami kompletnie nagi i bezbronny" - napisał Koterski na Instagramie. Patrycja Markowska musi mieć siłę Mija rok, od kiedy piosenkarka rozstała się ze swym długoletnim partnerem Jackiem Kopczyńskim. Początkowo Markowska z trudem radziła sobie z tym. Ostatecznie pomogła jej praca. - Czuję się dobrze, staram się też w życiu widzieć to, co pozytywne. Muszę mieć siłę dla siebie i syna - deklaruje w rozmowie z Pudelkiem. Antek Królikowski ratował małżeństwo Aktor wyznał, że używa medycznej marihuany, ponieważ choruje na stwardnienie rozsiane. Dodał, że kiedy był w związku z Joanną Opozdą, która nie akceptowała tego sposobu leczenia, poszedł z nią na pewien układ. „W trosce o ratowanie małżeństwa z matką mojego dziecka, podpisałem nawet oświadczenie, że za każdorazowe wykrycie THC w moim organizmie zapłacę 15 tysięcy zł, co też trzykrotnie uczyniłem" - napisał. Nie uratował małżeństwa i regularnie sięga po marihuanę. (GZL) Fot. Adam Jankowski Największy sekret Marilyn Monroe Ale Kino+ HD, 16:50 Życiorys zmarłej w 1962 roku aktorki pełen jest sekretów, nie tylko tych związanych z jej śmiercią. Oficjalnie jej ojcem był Edward Mor- tenson, jednak artystka to kwestionowała i podejmowała próby odnalezienia biologicznego rodzica. Czy udało się ustalić prawdę? Kurierzy TV Puls, 18:00 Losy klientów i pracowników firmy kurierskiej „Twoja Paczka". Każdy odcinek koncentruje się wokół historii klienta i związany jest z pracą kuriera. Nie zabraknie wątków humorystycznych, dramatycznych a nawet sensacyjnych. Marzec '68 TVP1, 21:05 Opowieść o młodzieńczej miłości wpisana w kontekst wydarzeń marca 1968 roku. Hania ma żydowskie pochodzenie, a ojciec Janka pracuje w MSW. To czyni z nich osoby z dwóch różnych, wrogich światów. Nastolatki rządzą... kasą TVN, 21:35 Wiemy, jak skutecznie nastolatki potrafią wydrenować portfele rodziców. W tym programie to właśnie oni przejmą władzę nad finansami całej rodziny. Przez miesiąc będą decydować 0 tym, na co przeznaczą pieniądze: czy opłacą rachunki 1 zadbają o zakupy do domu, czy skupią się na spełnianiu swoiph marzeń? Poziomo: 3) lubi pracować do późnych godzin nocnych, 10) kaczan kukurydzy jak część karabinu, 11) umiejętność radzenia sobie w życiu, 12) Sylvester, filmowy John Rambo i Rocky Balboa, 14) treściwy pokarm dla trzody, 15) wygląd zewnętrzny, sylwetka, 16) trucizna do indiańskich strzał, 19) okres hucznych zabaw, 23) specjalizuje się w karkołomnych ćwiczeniach, 27) starogreckie zawody sportowe, 28) informator o działalności instytucji, 29) pielęgnacyjna wycinka lasu, 30) „bufet” dla leśnej zwierzyny, 33) czarownik z afrykańskiego plemienia, 37) przepływa przez Kijów, 38) podstawa aparatu fotograficznego, 39) harcownik przed dawną bitwą, 40) ryba z rodziny karpiowatych, 41) warsztat, w którym obija się 1 Ï 2 ■ 3 4 5 6 7 Ï 8 Ï 9 10 ■ ■ ■ ■ ■ 11 ■ ■ 12 13 ■ ■ ■ 14 ■ ■ ■ ■ 15 ■ ■ ■ 16 17 18 ■ ■ ■ 19 20 21 22 ■ ■ 23 24 25 26 ■ ■ ■ ■ 27 ■ ■ ■ ■ 28 ■ ■ 29 ■ ■ ■ ■ ■ ■ Głos 30 31 32 33 34 35 36 ■ ■ ■ w prenumeracie z Tele Maqazynen n ■ ■ ■ 37 (\ 94 340 1114 38 ■ ■ ■ .... ■ ■ ■ 39 ■ ■ 40 ■ ■ 41 3 □ □ □ ■ ■ meble. 9) przesadna uczuciowość 25) Pionowo: wypowiedzi, 26) 1) drewniane wiaderko, 13) druga żona Mieszka I, 30) 2) album z całostkami i seriami, 17) kawalerzysta z lancą, 31) 3) uchwyt narzędzia, rękojeść, 18) ostra krawędź mebla, 4) frygijska lub niewidka, 20) auto z fabryki Opla, 32) 5) ... Brynner, aktor z „Sied 21) sztuczne włókno na poń 34) miu wspaniałych”, czochy, 6) roślina na olej i biopaliwa, 22) przeplata się z osnową, 35) 7) ręczny warsztat tkacki, 24) ssak naczelny, makak kró 8) utwór sceniczny, spektakl, lewski, 36) ROZWIĄZANIE NR 40 Mickiewicza, a Finlandią, najważniejsi licealisty, s ■ P ■ s M 0 K ■ ■ K 0 L T ■ 0 ■ P p I Ę T A ■ P 0 0 p I S ■ R U G I A 0 ■ S ■ G R 0 s ■ ■ 0 E R A ■ Û ■ S D I E T A ■ s z P u N T ■ K 0 R K I E ■ T ■ N ■ ■ u ■ ■ A ■ ■ T ■ E ■ A K R A M ■ 0 ś L I u P ó R ■ s K 0 K ■ Z ■ s ■ G ■ K ■ ■ E ■ Y ■ 0 ■ c ■ c E N z 0 R ■ A M u R ■ B A c Z E K ■ P ■ A ■ Ó A ■ H ■ A ■ w Y K Ł A D K R A I N A A ■ 0 ■ F ■ ■ Z ■ M ■ B L E M U R Y L E s B 0 S E ■ I ■ 0 ■ ■ Ź ■ R ■ U R E z 0 N ■ ■ B A Y E R Y ■ M ■ T E JL i Sj il S T K A ■ K ■ D HOROSKOP Wodnik (20.01-18.02) Nie ulegaj dzisiaj niczyim naciskom. Horoskop dzienny ostrzega, że presję wywierać będą nawet osoby, które zazwyczaj tego nie robią... Ryby (19.02-20.03) Twoją energią udałoby się obdarować kilka osób. Horoskop na dziś to wskazówka, by wykorzystać ją z korzyścią nie tylko dla Ciebie. Baran (21.03 -19.04) Okażesz ludziom wyrozumiałość. Ale horoskop dzienny na wtorek mówi, że wybaczanie niektórych „grzeszków" będzie Ci przychodziło trudno. Byk (20.04-20.05) Ktoś będzie próbował zaangażować Cię do realizowanego przez siebie zadania. Horoskop dzienny radzi rozpatrzyć wszystkie „za" i „przeciw". Bliźnięta (21.05-21.06) Mało kto będzie podzielał Twoje zdanie. Horoskop na dziś wyraźnie zapowiada, że czarę goryczy przeleje ktoś z grona bliskich osób. Rak (22.06-22.07) Horoskop dzienny na wtorek wyraźnie zapowiada, że łatwo będzie Ci przychodziło dzisiaj poszukiwanie kompromisowych rozwiązań. Lew (23.07-22.08) Zrób krok wstecz, jeśli braknie Ci pewności, że idziesz w dobrą stronę. Horoskop dzienny przypomina, że ostrożności nigdy za wiele... Panna (23.08-22.09) Przekonasz się, że nie wszyscy z grona bliskich osób zasługują na pełne zaufanie. Horoskop ma dziś mówi, że będzie to przykre doświadczenie. Waga (23.09-22.10) Oczekiwania innych osób wobec Ciebie będą nieco wygórowane. Horoskop dzienny na wtorek zapowiada niezbyt miłą atmosferę. Skorpion (23.10-21.11) Realizacja codziennych zadań nie będzie sprawiać Ci żadnych problemów. Horoskop dzienny mówi, że ludzie popatrzą na Ciebie z uznaniem. Strzelec (22.11-21.12) Nie nastawiaj się na zbyt wiele. Horoskop na dziś bardzo wyraźnie ostrzega, że uda Ci się osiągnąć jedynie niezbędne minimum. Koziorożec (22.12 -19.01) Twoje pomysły będą dobrze przyjmowane. Horoskop dzienny na wtorek mówi, że niektóre przypadną do gustu nawet Twoim oponentom. Głos www.gp24.pl www.gk24.pl www.gs24.pl RedaktornaczelnyPrzemysławSzymanoyk, Redakcja.SŁUPSK, ul. Henryka Pobożnego I9, teL598488100, Z-cy red. nacz.: Marcin Stefanowski, Wojciech Frelichowski. redakqigp24@pobkapress.pl, KOSZALIN, ul. Mickiewicza24, YnonaHusaim-Sobecka. Prezes Makroregionu Piotr Grabowski. teL943473552.redakqigk24@pobkapress.pl SZCZECIN, Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. AI.Niepodległości26/U1,teL9148133W.redakqa.gs24@pobkapress.pl. DyrektormarketinguRobertGromowski. DrukPolska Press Oddział Poligrafia, 85-438 Bydgoszcz, ul. Grunwaldzka 229. POLSKA PRESS GRUPA Redaktor naczelny Dorota Kania ul^Doman^la4^0M72 Warszawa DyrektorartystyanyTomaszBodieńsId, Dyrektor marketingu, Rzecznik prasowy WojdediPaczyński tei 222014400 fax-222014410 wojciech.paczynski@pobkapress.pl, Dyrektor kolportażu Karol Wlazło Agencja Al P kontakt@aip24.pl ©® - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wytycznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. pac Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 ZBLIŻENIA • 13 Lewica od nowa, czy tylko ratunkowa szalupa? Sieroty kontra różowe czuby Od lewej: Robert Kwiatkowski, Bogusław Wontor i Andrzej Rozenek Janusz Życzkowski Polska Okazuje się, że na kilka miesięcy przed wyborami, tak imponująca niektórym jedność Nowej Lewicy, ma swoje limity oraz ograniczenia. Monolitowość okazuje się być pozorna, a jej wewnętrzne mechanizmy, daleko odbiegają od standardów demokratycznych. Konflikty powodują, że partia trąd w sondażach i nie pozyskuje nowych zwolenników. Właśnie dlatego, ludzie dawnej socjaldemokracji, oburzeni ideologicznymi hasłami polityków Nowej Lewicy, a także sposobem funkcjonowania tej partii, szukają dla siebie nowego miejsca. Czy będzie nim Stowarzyszenie Lewicy Demokratycznej? - Nie trzeba sobie zadawać pytania, gdzie jest dzisiaj socjaldemokracja i lewica, a gdzie kanapa, oszołomstwo i skrajnośd w pewnych obszarach - uważa Bogusław Wontor, poseł, który wraz z innymi, rzucił rękawice Włodzimierzowi Czarzastemu. Blisko 200 delegatów i drugie tyle gośd z całego kraju, w dużej mierze dawnych działaczy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, zgromadziło się w weekend na Wojewódzkiej Konferencji Stowarzyszenia Lewicy Demokratycznej wZielonej Górze. Nazwa organizacji oraz miejsce spotkania nie są przypadkowe, ponieważ inicjatorzy stowarzyszenia celują w ludzi posiadających sentyment do czasów, gdy SLD rządziło krajem, a Lubuskie było jego bastionem oraz rezerwuarem głosów. Już dziś i tylko w województwie lubuskim, do organizacji należy ponad 2000 osób. Struktury tworzone są w całej Polsce. W spotkaniu udział wzięli m.in. Robert Kwiatkowski i Andrzej Rozenek, obaj w ostrym konflikcie z liderem Nowej Lewicy - Czarzastym. Razem z Wontorem, tak bardzo zaangażowali się w tworzenie struktur stowarzyszenia SLD w kontrze do NL, że przewodniczący Cza- rzasty postanowił wytoczyć przeciwko nim najdęższe działa w postaci procesów sądowych: o używanie nazwy SLD, prawa autorskie oraz posługiwanie się symboliką byłej lewicowej partii. - W sądach są cztery pozwy. Chcieli nam zabrać znaczek SLD, chcieli nas zdelegalizować, żebyśmy nie mogli używać nazwy, ale sąd oddalił pozew. Proszę sprawdzić w Urzędzie Patentowym, gdzie widniejemy jako właściciele symbolu SLD - wyjaśnił poseł Wontor, kiedyś lewicowy baron wLubuskiem, adziś w Nowej Lewicy oraz inicjator stowarzyszenia SLD. Rzecz w tym, że dotarliśmy do postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie z powództwa Nowej Lewicy (Sygn. akt XXIIGW/191/23), z którego wynika, że 6 marca 2023 roku, sąd „udzielił powódce zabezpieczenia roszczenia o nakazanie pozwanej (red.: SLD) zaniechania posługiwania się znakiem SLD w postaci czerwonego kwadratu zawierającego białe litery SLD w jego dolnej części”. Oznacza to, żedoczasu wyroku wtej sprawie, stowarzyszenie nie może używać symboliki byłej partii. - Nowa Lewica, czy też SLD pod koniec swojego istnienia, pod przewodnictwem Włodzimierza Czarzastego, stworzyła z tej partii mechanizmy bardziej mafijne, niż jednostki demokratycznej - uważa Wontor. Razem z Kwiatkowskim i Ro- zenkiem, złożyli przeciwko Czarzastemu pozew w Sądzie Okręgowym w Warszawie. - Lewica jest dzisiaj w poważnym kryzysie i jest to kryzys przywództwa. To, że jest taki przywódca, który ciągnie tę partię w dół, nie oznacza, że lewica jest w Polsce niepotrzebna. Jest bardzo potrzebna tylko z innym przywództwem - mówił Andrzej Rozenek, współorganizator stowarzyszenia, członek Koła Parlamentarnego Lewicy Demokratycznej. W podobne tony uderza poseł Kwiatkowski. W przeszłości pozostawał z Czarzastym w przyjaźni, dzisiaj uważa, że prowadzi partię w sposób niedemokratyczny, łamiąc statut oraz dobre obyczaje. Czy budowanie nowej organizacji lewicowej jest rozbijaniem opozycji? - W żadnym razie. Myślę, że opozycja demokratyczna, to nie tylko partie i parlamentarzyści, ale też stowarzyszenia i ruchy obywatelskie. My wzbogacamy ten ruch opozycyjny i do tego zmierzamy - wyjaśnił. Jego zdaniem do jesiennych wyborów cała opozycja powinna iść w jak najszerszym blokiem. - Jesteśmy za szerokim porozumieniem partii opozycyjnych. Powinniśmy budować jak najszerszą koalicję, żeby zdecydowanie i jednoznaczny wygrać najbliższe wybory - powiedział. O komentarz poprosiliśmy Krzysztofa Śmiszka, posła i jednego z liderów NL. - Koledzy mieli wyobrażenie o swoim miejscu w partii, ale ono nie spotkało się ze zrozumieniem większości członków. Nie chcę mówić źle o nich, ale powinni mieć świadomość, że wróg jest zlokalizowany gdzie indziej - powiedział. Jego zdaniem, udział Wontora, Kwiatkowskiego i Rozenka w lewicowym projekcie, „to już historia”. - Budują szalupę ratunkową w postaci stowarzyszenia SLD, by zapukać do Tuska i z socjaldemokratów stać się socjalcentro- prawicowcami - spuentował. Znacznie mniej rozmowny byłszefNL, Włodzimierz Czarza- sty. Kiedy usłyszał pytanie z nazwą stowarzyszenia SLD, natychmiast oświadczył, że nie będzie nic komentował. - Nie ma co, kogo i po co, komentować - skonstatował, po czym grzecznie się rozłączył. Czy odradzająca się z sierot po SLD lewica rzeczywiście pójdzie do wyborów z Platformą Obywatelską, jak to sugeruje poseł Krzysztof Smiszek? - Ja widzę, że niektórzy nadal widzą wroga w PO. Te obsesyjne nawiązywanie do Tuska i PO wskazuje na to, że koledzy z le wicy mają problemy emocjonalne —komentuje Rozenek. Inny z działaczy, chcący zachować anonimowość, odpowiada Śmiszkowi wprost: - On zapomniał, jak z Czarzastym latali do Tuska i Kosiniaka-Kamy- sza, żeby przyjęli ich na listya. Konferencja odbyła się w Lu- buskiem, a udział w niej wzięło więcej osób, niż liczą sobie tamtejsze struktury NL. Sama partia targana jest wewnętrznymi konfliktami. Przypomnijmy, że kilka miesięcy temu media ujawniły, jak o działaczach NL z ramienia Wiosny, wypowiadał się członek władz krajowych tej partii i wicemarszałek województwa lubuskiego, Tadeusz Jędrzejczak. - Różowe czuby z Czarzastym i Żukowską. Z różowymi czu- bami można przypalić, ale nierobie politykę. Jak z hipisami, zabawa zajeb...a, ale do czasu - pisał w ujawnionej korespondencji polityk, kiedyś w SLD. Wypowiedział się wtedy, również o jednej z wiceprzewodniczących zarządu krajowego NL, Anicie Kucharskiej-Dziedc. - O na jest posłanką i pamięta, że ma macicę. To za mało - zwierzał się. Podobnych konfliktów na linii sieroty po dawnym SLD a przeideologizowani aktywiści Wiosny Roberta Biedronia jest w całej Polsce dużo więcej. Tonie wróży dobrze jej przyszłości, aręce zaciera PO, która chciałaby przejąć nie tylko najciekawszych działaczy lewicy, ale również jej wyborców.©® Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: Al. Niepodległości 26/U1,70-412 Szczecin, tel. 914813 310 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ ZDROWIE ■ BANK KWATER ■ MATRYMONIALNE ■ ŻYCZENIA ■ ROLNICZE ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ USŁUGI ■ ZWIERZĘTA ■ RÓŻNE /PODZIĘKOWANIA ■ TOWARZYSKIE ■ MOTORYZACJA ■ PRACA ■ TURYSTYKA ■ ROŚLINY, OGRODY ■ KOMUNIKATY ■ GASTRONOMIA E Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Nieruchomości KUPIĘ garaż murowany, tel. 535-480-794. Motoryzacja OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 Finanse biznes KREDYTY, POŻYCZKI POŻYCZKI 699186581 Zwycięstwa 140 Praca ZATRUDNIĘ GLAZURNICY, wykończenia 510125131 Zdrowie INNE ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO NAPRAWA RTV, wszystkie typy, anteny, bezpłatny dojazd, tel. 94/3457461. PRALKI naprawa w domu. 603775878 BUDOWLANO-REMONTOWE GŁADZIE, glazura 732-979-188. MALOWANIE dachów 788-016-988 REMONTY całościowe, 731 627 916 GK REMONTY mieszkań 537-920-784 Turystyka PROMOCJA od 100 zł/os. w tym 2 posiłki. TYLICZ k/Krynicy G., pok. z łaz.+TV, bilard, parking, 730-007-166 Różne ZGUBIONO legitymację studencką nr 4018 KWSNH Koszalin. AUTOPROMOCJA ibo TWOJE DOMOWE BIURO OGŁOSZEŃ Ogłoszenia drobne w Twojej gazecie przez Internetowe Biuro Ogłoszeń. Bez wychodzenia z domu. ibo.polskapress.pl 14 • INFORMATOR Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 KRÓTKO SŁUPSK Ostatnia, niedokończona kompozycja Wolfganga Amadeusza Mozarta i debiut Requiem d-moll to dzieło wykonywane rzadko, gdyż wymagające większej niż zwykły koncert liczby artystów. Trud organizacji takiego monumentalnego dzieła podjęła się słupska filharmonia. Efekt będzie można usłyszeć w piątek, 24 marca. To najbardziej znana msza żałobna na świecie. Ostatnie dzieło Mozarta (zmarł, zanim je dokończył) otacza wiele legend i tajemnic. W filmie „Amadeusz” Miłosza Formana jest scena, w której umierający Mozart dyktuje nuty swojemu rywalowi, kompozytorowi Salie- riemu. W rzeczywistości ze szkiców mistrza utwór dokończył jeden z jego uczniów - Franz Xavier Süssmayr. Ponieważ Mozart nie wiedział, na czyje zlecenie pisze requiem, a był już bardzo chory, miał uważać, że tworzy je na własną śmierć. W Słupsku usłyszymy Requiem d-moll w kościele Mariackim w piątek 24 marca, początek o godzinie 19. Wystąpią: Anna Mikołajczyk-Niewiedział - sopran, Aneta Łukaszewicz - mezzosopran, Tomasz Krzy- sica - tenor, Jarosław Bręk - bas, Chór Akademicki Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, Orkiestra Polskiej Filharmonii Sinfonia Baltica im. Wojciecha Kilara. Całość poprowadzi Alina Ratkowska, dyrektor Polskiej Filharmonii Sinfonia Baltica w Słupsku. Będzie to jej debiut w tej roli od czasu objęcia funkcji dyrektora. MARA Operowa gala z nowym wielkim tenorem lirycznym KRÓTKO KOSZALIN Raz, dwa, trzy - obraz Joseph Calleja to światowej sławy maltański tenor, który naukę śpiewu rozpoczął w wieku 16 lat, a zadebiutował w wieku 19 lat w Teatrze Astra na Gozo W Centrum Kultury 105 w Koszalinie można oglądać indywidualną ekspozycję Dariusza Przewieźlikowskiego „Raz Dwa Trzy - Obraz”. Prezentowane prace zrealizowane są w różnych technikach plastycznych: oprócz ceramiki zobaczyć możemy malarstwo oraz miniatury tkackie. JK SŁUPSK Pogadanka, projekcja, dyskusja Małgorzata Klimczak Szczecin 17 marca czeka nas spotkanie z jednym z najlepszych na świecie śpiewaków, Josephem Calleją. Usłyszymy między innymi najpiękniejsze arie z oper Verdiego, Pucciniego, czy Dvoraka. Stawiany w jednym szeregu z Luciano Pavarottim i Placido Domingo, a nawet z legendarnym Enrico Caruso - maltański tenor Joseph Calleja będzie gwiazdą nadzwyczajnej gali operowej w złotej sali Filharmonii im. Karłowicza w Szczecinie. Tego koncertu żaden mi łośnik opery po prostu nie może przegapić, będzie to bowiem prawdziwa uczta dla melomanów, którzy spośród wszystkich instrumentów najbardziej cenią sobie ludzki głos. 17 marca artysta wraz z Orkiestrą Symfoniczna Filharmonii w Szczecinie pod batutą Ramona Tebara wykona m.in. arie z oper Dvoraka, Verdiego, czy Pucciniego (dokładnie z uwielbianej przez siebie Tosci). Joseph Calleja w wywiadach zdradza, że już jako kilkuletnie dziecko śpiewał dosłownie wszystko, co słyszał wokół siebie - od muzyki sakralnej po jingle reklamowe - a rodzina „nie mogła go uciszyć”. Gdy jako trzynastoletni chłopiec obejrzał „The Great Caruso” postanowił dołączyć do chóru, by sprofesjonalizować swoją pasję. Dziś, Calleja to rozchwytywany solista, który ze swoim bardzo szerokim repertuarem koncertuje na najlepszych scenach operowych świata. „Obdarzony niebiańskim głosem, Joseph Calleja jest prawdopodobnie najlepszym współczesnym tenorem lirycznym” pisze o nim agencja prasowa Associated Press. Gala operowa odbędzie się 17 marca o godz. 19. Bilety w cenie 150-180 zł. ©® Dyskusyjny Klub Filmowy Projekcja im. Grażyny Bożek- Szczepłoddęj w kinie Rejs w Słupsku zaprasza w ten czwartek, 16 marca, na film „Tar”. W roli tytułowej zobaczymy znakomitą Cate Blan- chett, która nie tyle gra postać dyrygentki niemieckiej orkiestry, co - jak podkreślają zgodnie krytycy - jest w filmie Lydią Tar. Budując niezwykle realistyczny portret genialnej ar- tystki u szczytu kariery, Todd Field przygląda się jednocze śnie mechanizmom władzy, jej skomplikowanej naturze i funkcjonowaniu autorytetów wdobie kultury unieważniania. Seanse klubowe odbywają się w każdy czwartek w sali kina Rejs (Emcek, aL 3 Maja 22) zawsze o godzinie 18 i rozpoczynają się prelekcją filmo- znawcy Bartosza Murawskiego. Po pokazie będzie dyskusja w sali Tango (wejście zholukina). Miesięczny karnet kosztuje 65 zł. MARA POGODA W SIECI Krzysztof ~ Ścibor Biuro Calvus Pogoda dla Pomorza Wtorek Prognoza dla Bałtyku Stan morza (Bft) Sita wiatru (Bft) Kierunek wiatru 3-4 5-6 SW 990 hPa W Nad Pomorze dociera łagodne i wilgotne powietrze polarno morskie. Do południa pogodnie i sucho, po południu więcej chmur i miejscami spadnie deszcz. Będzie cieplej max do 12:14°C. Wiatr płd.,- zach., umiarkowany silniejszy nad morzem W nocy pogodnie, rano możliwe są przymrozki. Jutro sporo przejaśnień miejscami możliwy deszcz ze śniegiem i będzie chłodniej max do 5:7°C. Wiatr zimny. 4 Łeba [T23BÜ Władysławowo 40 km/h 5 ■o az® Świnoujście Kołobrzeg 5 Rewal Darłowo n [izm Sławno Mielno _ '-'KOSZALIN Białogard Mm °Ustka © SŁUPSK Pogoda dla Polski , <*» ... Lęljork Wejherowo A3WH Kartuzy GDAŃSK *0 cm Bytów Kościerzyna & I14°l8l #30 cm #0cm Połczyn-Zdrój Człuchów sz©CINES*l Drawsko Pomorskie mm 25 km/h m№5 Stargard mm I Środa Czwartek Piątek | Sobota Niedziela Poniedz. I 6- 6 ° 8° 10° 10° 7 ° pogodnie zachmurzenie umiarkowane przelotny deszcz przelotne deszcze i burza pochmurno mżawka 4P ciągły deszcz ciągły deszcz i burza przelotny śnieg ^ł* ciągły śnieg tjp* przelotny śnieg z deszczem ejJPJ ciągły śnieg z deszczem mgła V marznąca mgła ^śliska droga 'T'— marznąca mżawka ' marznący deszcz ♦ zamieć śnieżna * opad gradu V kierunek i prędkość wiatru [19®] temp. w dzień nu temp. w nocy 15° temp. wody grubość pokrywy śnieżnej 1011hPa f } ciśnienie i tendencja smog Gdańsk 14° 6 ° Kraków 13° 6 W Lublin 13° 4 ° Olsztyn 11 ° 6 ° Poznań 13° 6 ° ♦ Toruń 13° 6 Wrocław 14 ° 8 ° Warszawa 13° 6 4P Karpacz 10° 6 i Ustrzyki Dolne 11 ° 2 «r Zakopane 9 ü -1 I Pieśń rzeźnicza hitem internetu Teledysk nagrany w starym szczecińskim sklepie mięsnym ma szansę zostać hitem internetu. Bractwo Śpiewacze z Tanowa zaśpiewało w nim Pieśń Rzeźniczą, krwawą, mroczną i... dowcipną. Pieśń pochodzi ze Śpiewnika dla Przemysłowców, w którym są zamieszczone dawne pieśni cechowe. Nie tylko rzeźnicze, ale także mularzy, piwowarów, wędrow- czyków, czy medyków. Poza tekstem jest podana podstawowa linia melodyczna, którą specjalnie dla bractwa prze- aranżował szczeciński kompozytor Paweł Komicz. Dyrygentem zespołu jest Piotr Biniek, a zdjęcia zrealizował Bartosz Jurgiewicz. LW FOT. KADR Z FILMU NA YOUTUBIE FOT. MATERIAŁY PRASOWE Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 Lewandowski bez formy, Zalewski z pierwszym golem SPORT • 15 Szymon Marciniak wraca do sędziowania w Lidze Mistrzów Nicola Zalewski strzelił w niedzielę swojego pierwszego gola dla AS Romy w lidze. Niestety, jego zespół przegrał Jakub Maj redakcja@polskapress.pl PIŁKA NOŻNA. To niebyłzbyt udany weekend w wykonaniu Polaków, których oglądaliśmy na mundialu wKatarze. Niewielu zaliczyło dobry mecz, nie brakowało występów pizedętnychislabych. Ostatnie dni nie były łatwe dla Roberta Lewandowskiego. 34-la- tekmusiałpauzowaćprzez dwa tygodnie z powodu urazu. Niedzielne spotkanie ligowe udowodniło, że nawet taki gracz jak „Lewy” potrzebuje trochę czasu, aby wskoczyć na swój optymalny poziom. Polak nie pokazał nic spektakularnego, a w dodatku zmarnował bardzo dobrą sytuację w pierwszej połowie. Snajper popełnił dość prosty techniczny błąd i za daleko wypuścił sobie piłkę w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Nicola Zalewski zapamięta 12 marca 2023 roku do końca żyda. To właśnie tego dnia w meczu z Sassuolo zdobył pierwszego gola dla seniorskiej drużyny AS Romy. Leonardo Spinazzola zdecydował się na głęboką wrzutkę w pole kamę. Na długim słupku był Zalewski, który bez zastanowienia uderzył z powietrza. Piłka odbiła się jeszcze przedbramka- rzem i go przelobowała. Udany weekend zaliczył też Bartłomiej Drągowski, który w meczu z Interem Mediolan obronił rzut kamy wykonywany przez Lautaro Martineza. Klub Polaka - Spezia, wygrał z wiceli- derem Serie A2:l. 25-latek zatrzymał łącznie sześć strzałów. Krystian Bielik ma ogromnego pecha do kontuzji. W ostatniej kolejce, w której Birmingham Gty grało z Rotherham United, Polak został kopnięty w twarz i stracił dwa zęby. Pojechał do szpitala z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu. Bardzo nieudane występy zaliczyło dwóch polskich obrońców - Robert Gumny (FC Augsburg) oraz Mateusz Wieteska (Clermont). 24-latek grający w Bundeslidze musiał mierzyć się z Bayemem Monachium. Bardzo często nie nadążał za rywalami. Był też zamieszany w czwartą bramkę „Die Roten”, gdy całkowicie zgubił krycie. Mateusz Wieteska zagrał jeszcze gorsze spotkanie. Polak był bezpośrednio odpowiedzialny za trzecią bramkę dlaLens. 26-la- tek za lekko podał do swojego bramkarza, dlatego Lois Openda nie miał problemu, żeby przejąć fiitbolówkę i strzelić gola. Weekendowe występy powołanych i uczestników MS 2022: Bramkarze: - Wojciech Szczęsny (Juven- tus) - na ławce z Sampdorią (4:2); - Łukasz Skompski (Bologna) - cały mecz z Lazio (0:0); - Bartłomiej Drągowski (Spezia Calcio) - cały mecz i obronił rzut kamy z Interem Mediolan (2:1); - Kamil Grabara (FC Kopenhaga) - cały mecz z Horsens (4:1); Obrońcy: - Jan Bednarek (Southampton) - cały mecz z Manchesterem United (0:0); - Bartosz Bereszyński (Napoli) - na ławce z Atalantą (2:0); - Matty Cash (Aston Villa) - grał do 80. minuty z West Ha- mem (l:l); - Kamil Glik (Benevento) - kontuzjowany; - Robert Gumny (Augsburg) - grał do 45. minuty z Bayer- nem (3:5); - Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa) - cały mecz ze Stalą Mielec (2:0); - Jakub Kiwior (Arsenal) - poza kadrą z Fulham (3:0); - Mateusz Wieteska (Clermont) - cały mecz z Lens (0:4); - Nicola Zalewski (AS Roma) - grał do 77. minuty i strzelił gola z Sassuolo (3:4); Pomocnicy: - Krystian Bielik (Birmingham City) - grał do 32. minuty i kontuzja z Rotherham (1:1); - Przemysław Frankowski (Lens) - cały mecz z Clermont Foot (4:0); - Kamil Grosicki (Pogoń Szczecin) - cały mecz z Zagłębiem Lubin (1:0); - Jakub Kamiński (VfL Wolfsburg) - grał od 81. minuty z Unionem Berlin (l:l); - Grzegorz Krychowiak (Al Shabab) - cały mecz zFeiha(3:2); - Michał Skóraś (Lech Poznań) - grał do 61. minuty z Piastem Gliwice (1:1) - Damian Szymański (AEK Ateny) - cały mecz z Olympia- kosem (1:3); - Sebastian Szymański (Feye- noord - grał od 46. minuty z Vo- lendam(2:i); - Piotr Zieliński (Napoli) - grał do 66. minuty z Atalantą (2:0); - Szymon Żurkowsłd (Spezia Calcio) - grał od 45. minuty z Interem (2:1); Napastnicy: - Robert Lewandowski (Barcelona) - cały mecz z Athleti- kiem Bilbao (1:0); - Arkadiusz Milik (Juventus) - kontuzjowany; - Karol Świderski (Charlotte) - grał do 82. minuty z Atlantą (0:3). ©® Jakub Maj redakcja@polskapress.pl PIŁKA NOŻNA. SzymonMard- niak wraca do sędziowania najlepszych rozgrywek piłkarskich wEuropie. Polak będzie rozjemcą dzisiejszego spotkania FC Porto-Inter Mediolan wramach 1/8 finału. Szymon Marciniak po bardzo udanym mundialu wKatarze nie zrobił sobie długich wakacji. 2 stycznia był rozjemcą hitu ligi Egiptu między Al-Ahly SC a Py- ramids FC (3:0). Później sędziował mecz w Arabii Saudyjskiej, w którym Al Shabab Grzegorza Krychowiaka podejmowało Al- Ittihad FC (1:1). 18 styczniabył arbitrem w 1/8 Pucharu Cypru, w którym spotkał się APOEL z Arisem Limassol. Polski arbiter wystąpił nawet na lokalnym turnieju piłki halowej w Płocku. Od lutego Marciniak jest w Polsce i regularnie sędziuje mecze w naszych ligach. 42-la- tek był rozjemcą czterech spotkań Ekstraklasy i jednego star- dawl. lidze. Wostatniej kolejce został wystawiony na próbę. Kibice Radomiaka Radom odpalili race, z których część wylądowała na trybunie, gdzie zasiedli kibice Korony Kielce. Sędzia z powodu zadymienia obiektu parokrotnie musiał przerywać grę. Marciniak po raz ostatni sędziował Ligę Mistrzów w tamtym roku. l listopada był rozjemcą spotkania Olympique Marsylia - Tottenham. Goście wygrali 2:1, a 42-latek pokazał tylko trzy żółte kartki. Poza listopadowym meczem Marciniak był arbitrem w trzech innych spotkaniach Champions League: Atlético Madryt - FC Porto, FC Barcelona - Inter Mediolan oraz Dinamo Zagrzeb - AC Milan. Marciniak wraca do najlepszych europejskich rozgrywek po bardzo długiej przerwie. Polak został wyznaczony na arbitra Równego w meczu FC Porto - Inter Mediolan. Portugalczycy przegrali pierwsze spotkanie 1/8 finału 0:1. Mecz nie będzie należał do najłatwiejszych. W poprzednim starciu było aż 29 fauli. ©® Szymon Marciniak to najlepszy obecnie polski sędzia piłkarski. Ostatni mecz w LM sędziował 1 listopada 2022 Życiowa szansa Oskara Kwiatkowskiego. Może zdobyć Kryształową Kulę! Łukasz Konstanty redakcja@polskapress.pl SNOWBOARD. Oskar Kwiatkowski powalczy w tym tygodniu o Kryształową Kulę dla najlepszego zawodnika Pucharu Świata. W tej chwili zajmuje czwartą lokatę w klasyfikacji generalnej. Oskar Kwiatkowski ma za sobą bardzo udane miesiące. W lutym w Gruzji zdobył tytuł mistrza świata w konkurencji slalom gigant równoległy. Wcześniej dwukrotnie wygrał zawody Pu charu Świata (w Scuol i Blue Mountain), raz też stanął na najniższym stopniu podium. Łącznie dotychczas zgromadził 398 punktów - w klasyfikacji generalnej zajmuje czwarte miejsce, ze stratą zaledwie 35 oczek do li- demjącego Alexandra Payera. Nasz znakomity snowboardzista ma sporą szansę na to, by powalczyć o Kryształową Kulę dla najlepszego zawodnika sezonu 2022-23. Aby wspiąć się na szczyt, Oskar musi znakomicie zaprezentować się w tym tygodniu w zawodach kończących rywalizację pucharową. O wiele łatwiej o punkty powinno być w środę w Rogli, gdzie zaplanowano zmagania w slalomie gigancie równoległym, a więc konkurencji, wktórej nasz zawodnik ' czuje się najlepiej i odnosi większe sukcesy. Z kolei w sobotę w Berchtesgaden odbędzie się ostatni w tym sezonie slalom. Co się musi zdarzyć, by Kwiatkowski jako pierwszy Polak sięgnął po miano najlepszego snowboardzisty w konkurencjach alpejskich? Najprościej, a zarazem najtrudniej, byłoby wygrać zarówno w Słowenii jak i w Niemczech. Gdyby Polak dwukrotnie stanął na najwyższym stopniu podium, Kryształowa Kula trafiłaby w jego ręce. W każdym innym przypadku trzeba będzie liczyć na potknięcia najgroźniejszych rywali (Oskara wyprzedzają, oprócz Payera, także Włoch Maurizio Bormolini i Austriak Andreas Prommegger). Punktacja w pucharowych zmaganiach w snowboardzie nie różni się od tej, jaką znamy z wielu innych dyscyplin zimowych, którymi zarządza FIS - miejsce na podium oznacza, odpowiednio, 100, 80 i 60 punktów. W trakcie jednych zawodów można więc sporo zyskać, ale także równie dużo stracić. O ile zwycięzcę klasyfikacji generalnej PŚ poznamy zapewne dopiero w sobotę, to już w środę w Rogli dowiemy się, kto w sezonie 2022-23 okaże się najlepszy w konkurencji slalom gigant równoległy. W walce o pierwszą lokatę liczą się już w zasadzie tylko Polak (aktualnie przewodzi stawce) i Prommegger, nad którym Kwiatkowski ma 37 punktów przewagi. Szans na sukces w klasyfikacji generalnej snowboardo- wego Pucharu Świata nie ma już Aleksandra Król, Polka w środę w Rogli powalczy jednak o jak najwyższe miejsce w łącznej klasyfikacji w konkurencji slalom gigant równoległy. Przed ostatnimi zawodami nasza najlepsza snowboar- dzistka plasuje się na czwartej pozycji, a do znajdującej się tuż przed nią Szwajcarki Julie Zogg traci zaledwie siedem punktów. Szansa na czołową trójkę jest więc całkiem spora. ©® FOT. ANDRZEJ SZKOCKI / POLSKA PRESS 16 Głos Dziennik Pomorza Wtorek, 14.03.2023 SPORT www.sportowy24.pl PIŁKA NOŻNA PIŁKA RĘCZNA Porażka Bytovii w Chojnicach W niedzielnym meczu 21. kolejki IV ligi pomorskiej, Bytovia Bytów doznała wyjazdowej porażki z Chojniczanką II Chojnice 0:1 (0:0). Gospodarze zdobyli zwycięskiego gola w 54. minucie, po strzale Bartłomieja Kalinkowskiego. W pierwszej połowie (12. minuta) Chojniczanka nie wykorzystała rzutu karnego, który sproku- rował Grzegorz Lejk (druga żółta i czerwona kartka). Qak) Domowa porażka W kolejnym meczu n ligi seniorek, Matbet Słupia Słupsk przegrała u siebie 19:20 (6:10) Z SPR AMW Gdynia. Słupszczanki nadal zajmują 5. miejsce w sześcio- zespołowej lidze, (jak) Ważna wygrana Czarnych z Anwilem. Słupszczanie zrobili duży krok do play-oif Michał Piątkowski michal.piatkowski@polskapress.pl KOSZYKÓWKA. Grupa Sierlec- cy Czarni Słupsk w końcu rozegrali dobry mecz we własnej hali Zrobili to w bardzo ważnym momencie sezonu. GRUPASIERLECCY CZARNI SŁUPSK- ANWIL WŁOCŁAWEK85:73(2425, 21:18,17:13,23:17) Czarni: Schenk 22, Musiał 18, DiLeo 16, De'Qu- on Lake 12, Ivey 10, Coleman 4, Chyliński 2, Le- ończykl. Anwil: Petrasek 23, Nowakowski 14, Sobin 10, Greene 8, Sanders 7, Łęczyński 5, Williams 4, Moore 2. Niedzielne zwycięstwo zespołu trenera Mantasa Cesnauskisa z Anwilem Włocławek to ogromy krok Czarnych w stronę awansu do fazy play - off. Od samego początku mecz był niezwykle wyrównany. Po stronie włocławian dobrze w spotkanie wszedł Michał Nowakowski i to po jego trafieniach Anwil wysunął się na 5 punktowe prowadzenie. Czarni jednak szybko odpowiadali. Zawodnicy Czarnych nie odpuszczali rywalowi w żadnej sytuacji Do kosza trafiali DiLeo oraz Ivey Sobin i to goście wygrywali dobrze dysponowany tego dnia i wynik cały czas kręcił się wo- 25:24. Jakub Schenk, z kolei po stronie kół remisu. Ostatnie punkty Druga odsłona meczu to da- zespołu z Włocławka w ofensy- w pierwszej części meczu z linii lej gra punkt za punkt. Czar- wie brylował skrzydłowy Luke rzutów wolnych zdobył Josip nych w ataku prowadził bardzo Petrasek. Do przerwy to Czarni wysunęli się na prowadzenie 45:43. Druga połowa niedzielnego starcia to nieduża, ale ciągła przewaga podopiecznych Mantasa Cesnuskisa. Swoje punkty zdobywali Dileo, Schenk oraz Musiał, a przewaga Czarnych urosła nawet do ośmiu oczek. Goście starali się zmniejszać straty, ale na ich skuteczne akcję - bardzo szybko celnymi rzutami odpowiadali słupszczanie. Pod ko-- nieć meczu walka toczyła się już tylko o to, aby Czarni wygrali większą różnicą punktową niż ta jaką przegrali we Włocławku. Ostatecznie Czarnym ta sztuka się udała i pokonali włocławski Anwil 85:73- Bardzo dobre zawody w barwach słupskiej ekipy rozgrali dwaj Jakubowie - Schenk oraz Musiał. Ten pierwszy zapisał na swoim koncie 22 punkty, do kotnych dołożył 8 asyst. Drugi zaś zdobył 18 punktów, trafiając cztery z pięciu oddanych rzutów za trzy punkty. Kolejny ligowy mecz słupska drużyna rozegra już w czwartek -16 marca. Na wła- snym parkiecie podejmie Kinga Szczecin. 21 kolejka: Tauron GTK Gliwice - BM Stal Ostrów Wielkopolski 97:82 (23:22,21:18,22:21, 31:21), Trefl Sopot - Suzuki Arka Gdynia 115:83 (27:20,28:23,30:26,30:14), RawIplugSokół Łańcut - Polski CuklerStart Lublin 74:72 (10:23, 22:13,23:17,19:19), Arriva Twarde Pierniki Toruń - Legia Warszawa 84:88 (23:20,18:31,19:15, 24:22), Enea Zastał BC Zielona Góra - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 98:105 (28:20, 25:31,24:23,21:31), PGE Spójnia Stargard - King Szczecin 81:88 (20:23,21:20,17:18,23:27), Grupa Sierieccy Czarni Słupsk - Anwil Włocławek 85:73 (24:25,21:18,17:13,23:17), Śląsk Wrocław - MKS Dąbrowa Górnicza przełożony na 17.4. M Pkt Kosze 1.BM Stal Ostrów Wlkp. 22 38 1915-1755 2.King Szczecin 22 38 1884-1790 3.Śląsk Wrocław 21 37 1800-1658 4.Trefl Sopot 21 36 1775-1687 5.PGE Spójnia Stargard 22 35 1851-1787 6.Legia Warszawa 22 35 1751-1722 7.Gr.Sierleccy Czarni Słupsk 22 34 1864-1828 8.Enea Zastał Zielona Góra 22 34 1864-1828 9.Anwil Włocławek 22 32 1809-1783 10.MKS Dąbrowa Górnicza 21 30 1802-1843 ll.Suzuki Arka Gdynia 22 30 1798-1878 12.Rawlplug Sokół Łańcut 22 30 1650-1747 B.Enea Astoria Bydgoszcz 22 29 1855-2002 RTauron GTK Gliwice 21 28 1588-1681 15.Polski Cukier Start Lublin 21 28 1632-1732 16.Twarde Pierniki Toruń 21 25 1656-1815 Marcel Wędrychowski: To była chwila euforii i oby więcej takich momentów Marcel Wędrychowski zdobył gola w doliczonym czasie gry. To jego pierwsza bramka dla Pogoni Jakub Lisowski sport@gs24.pl PIŁKA NOŻNA. Wielkiedarki po strzelonej bramce, niesamowity moment, ale najbardziej się deszę z tego, że drużyna może się deszyć ze zwydęstwa - mówi bohater meczu Pogoni z Zagłębiem. Przeszczęśliwy? Marcel Wędrychowski: Uczucie nie do opisania. Szczęśliwy to mało powiedziane. Wielkie ciarki po strzelonej bramce, niesamowity moment, niesamowity dzień, ale najbardziej się cieszę z tego, że drużyna może się cieszyć ze zwycięstwa, a przy okazji kibicom dałem - myślę, że dużo - radości, uśmiech na twarzy i piękny dzień. Co dało Panu więcej radości: skandowanie Pana nazwi ska przez kibiców czy podziękowania od kolegów z zespołu. Tego nie można nawet porównywać. To wszystko złożyło się na wielkie uczucie euforii we mnie i oby jak najwięcej takich chwil. Jeszcze raz podkreślę - niesamowity dzień. Mecz długo był po Waszą kontrolą, ale nic nie chciało wpaść. Sytuacje były, bo przy paru okazjach już nam się wydawało, że piłka jest w bramce. Nawet z perspektywy ławki rezerwowych czuliśmy, że na boisku jest bardzo dużo miejsca do grania i można to wykorzystać, ale jak już byłem w grze to tego miejsca nie czułem. Tym bardziej bardzo cieszą te trzy punkty na trudnym terenie, z trudnym rywalem. Trener miał dla Pana jakieś specjalne wskazówki przed wejściem na boisko czy po prostu powiedział - „poszarp, a piłka Cię znajdzie”? Druga opcja, (śmiech) tydzień przed Wami. Na pewno jest przyjemniej pracować po wygranym meczu, ale każdy mecz jest inny i każdy wymaga solidnego podejścia. My sobie możemy przeanalizować najbliższego przeciwnika, być w teorii bardzo dobrze na niego przygotowanym, ale w dniu meczu rywal może zaproponować nas coś zupełnie innego i wtedy liczy się nasza reakcja. Niespo dzianki zawsze są możliwe, ale łatwiej się do nich przygotować, jak jest spokojniejsza atmosfera. Przed nami taki budujący okres treningów. Nie ma wyboru - na Koronę wraca Pan do I składu. Ja tego tak nie mogę ocenić, bo to jest już decyzja trenera. Ja uszanuję każdą decyzję, a jak szkoleniowiec będzie miał czutkę, by mnie wrzucić na boisko w 80. minucie i to da efekt drużynie, to z pokorą przyjmę taką decyzję i zrobię wszystko dla Pogoni. Cały czas walka o podium jest otwarta? To prawda. Chcemy walczyć o najlepszą trójkę i wiemy, jaka jest nasza sytuacja. Zobaczymy na ile pozwolą nam umiejętności i szczęście, aleja wierzę mocno, że jesteśmy w stanie skutecznie powalczyć o podium. ©® Kontrakt Rostamiego Yadegar Rostami, reprezentant Iranu do lat 23, będzie zawodnikiem Pogoni do końca czerwca 2026 roku. Yadegar Rostami przyszedł do Pogoni W Styczniu 2022 z KIA Academy. Na początku był zawodnikiem drużyny rezerw Jesienią Rostami grał w HI lidze (10 spotkań, 3 bramki), a pod koniec jesieni dołączył do zespołu juniorów starszych. W sześciu meczach zdobył 10 bramek i mocno pomógł drużynie Łęczyńskiego wydostać się ze strefy spadkowej. Zimą pojechał z pierwszym zespołem Pogoni na obóz do Turcji, w jednym sparingu zaliczył epizod na boisku. W meczach PKO Ekstraklasy - był dwa razy w kadrze meczowej, ale jeszcze nie zadebiutował. W spotkaniu z Zagłębiem Lubin też nie wszedł na boisko.