Głos Pomorza LUDZIE-STO- bocie | § tffl s Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 Nr 291 (5445) • Nakład: 5.330 egz. Cena 5,00 zł (w tym 8% VAT) Nr ISSN 0137-9526 • Nr indeksu 348-570 % Stanisława Celińska swoimi piosenkami daje innym nadzieję Alkohol o mało nie zniszczył jej kariery i życia. Wymodliła sobie jednak uwolnienie od nałogu ■st- ar bJO © q gś s ^ & S ^ -5 ^ £ 2 ^ ^11 O -si * 11 i§ & §11 3 fi mmefeSaSm mmMml i SIR. Ryzyko chorób naczyniowych wzrasta z wiekiem M00S-SI8.il Mufka - zapomniany dodatek, który wraca do mody ŚWIST WOKÓŁ NflS-STR. 19 Na randkowanie nigdy za późno. Poszukiwanie miłości na jesień życia Dołącz na facebook.com/gp24.pl • www.gp24.pl ► str. 02 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► NA SYGNALE ► NA ZAKUPY 997 998 999 Grudzień to doskonały czas na zakupy w promocyjnych cenach. To okazja, by wyposażyć dom, znaleźć praktyczne prezenty oraz przygotować się do świąt Policja Straż Pożarna Pogotowie ► NA SYGNALE ► NA ZAKUPY r 112 numer alarmowy Gwiazda betlejemska - piękna i trująca Podczas przygotowywania ozdób z wykorzystaniem gałązek poinsecji powinniśmy pamiętać, że to roślina trująca. Biały sok, który wycieka ze środka po przełamaniu łodygi, m.in. działa drażniąco na skórę, uczula i czasami wywołuje zaburzenia żołądkowo-jelitowe oraz nudności. Gdy podrażnimy nim oko, może nawet chwilowo znacząco pogorszyć wzrok. Dotykanie samych liści czy kwiatów nie powinno jednak stanowić potencjalnego zagrożenia. Dlatego, wykonując z domownikami dekoracje z gwiazdy betlejemskiej, powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na najmłodsze dzieci i domowe czworonogi. Gotowe ozdoby z poinsecji warto umieścić poza ich zasięgiem. Małgorzata Czuba-Skarzyńska OKRES ŚWIĄTECZNY JESTTAKIM POWROTEM DO DZIECIŃSTWA. NIE CZEPIAM SIĘ TEGO, ŻE KTOŚ DEKORUJE SWÓJ DOM JUŻ W LISTOPADZIE Joanna Kurowska, aktorka Lidl Zestawy szklanek i naczyń żaroodpornych W Lidlu wyposażymy się w przydatne akcesoria kuchenne, m.in. zestaw szklanek lub kieliszków marki alpina, 7 zestawów do wyboru: 6 * 530 ml, 6 * 370 ml, 6 x 400 ml, 6 x 200 ml, 4 x 250 ml, 3 x 270 ml, 3 x 220 ml, 10 zł taniej, czyli w cenie 29,99 zł czy naczynie lub zestaw 2 naczyń żaroodpornych do 220°C marki LIVARNO home - 5 wariantów, w cenie 27,99 zł za 1 szt. lub zestaw. Z działu domowego warto też zwrócić uwagę na mop ze spryski-waczem marki Vileda w cenie 89,99 zł za szt. oraz wagę diagnostyczną marki Silvercrest Personal Care, do pomiaru: masy ciała, BMI, zapotrzebowania kalorycznego, masy mięśni, kostnej, tłuszczu i wody w organizmie, do wyboru 2 zestawy, w cenie 39,99 zł za zestaw. Oferta ważna od poniedziałku 16.12. Biedronka Do pieczenia, gotowania 1 smażenia Biedronka oferuje akcesoria do wypieków, do wyboru: 1. silikonowe formy do ciast i ciasteczek w świątecznych kształtach, zestaw 2 form do ciastek i stolnica, 2. Zestaw dwóch wykrawaczy do ciastek ze szpatułką, 3. Termometr cukierniczy, w cenie 14,99 zł za szt. lub zestaw. Oprócz tego garnek, rondelek lub patelnia marki SMU-KEE w różnych kolorach, do wyboru: garnek o poj. 500 ml, rondelek 900 ml, rondelek do mleka 650 ml, patelnia o śr. 14 cm i patelnia z dwoma uchwytami o śr. 14 cm, w cenie 19,99 zł za szt., a także akcesoria kuchenne z drewna bambusowego, do wyboru: pojemnik na herbatę 2- lub 4-komorowy, moździerz z tłuczkiem, dziadek do orzechów z miseczką lub zestaw przyborów kuchennych w pojemniku, w cenie 24,99 zł za sztukę lub zestaw. Rossmann Perfumy i wody w dobrej cenie W Rossmannie w wyjątkowych cenach upolujemy perfumy damskie, takie jak: Calvin Klein Sheer Beauty woda toaletowa 100 ml w cenie 89,99 zł ze 199,99 zł, Calvin Klein Euphoria woda perfumowana 100 ml w cenie 149,99 zł z 299,99 zł oraz męskie zapachy: Jaguar, Classic Black woda toaletowa 100 ml w cenie 64,99 zł ze 114,99 zł oraz Bugatti Signature Black, woda toaletowa 100 ml w cenie 69,99 zł ze 119,99 zł. Dodatkowo w promocji znajdziemy też kosmetyki marki MIYA Cosme-tics, np. żel do twarzy 140-ml w cenie 19,99 zł, serum do twarzy 30 ml w cenie 29,99 zł czy maseczkę do twarzy 50 g w cenie 23,99 zł. Kaufland Promocja na kawy i słodkości Kawy w okazyjnych cenach kupimy w Kauflandzie, wśród korzystnych ofert m.in. Jacobs L'or Espresso kawa w kapsułkach różne rodzaje 52 g w cenie 14,99 zł, Dallmayr Gold kawa rozpuszczalna 200 g w cenie 23,99 zł czy MK Cafe Fresh Kawa ziarnista Brazil Mogiana 1 kg w cenie 59,99 zł. Dodatkowo w promocji są dostępne popularne słodycze, jak: E.Wedel Torcik Wedlowski 250 g w cenie 13,99 zł, Milka Bombonierka różne rodzaje 110 g w cenie 9,99 zł, After Eight czekoladki miętowe 200 g za 10,99 zł czy Lindt Lindor Praliny różne rodzaje 337 g w cenie 34,99 zł. Carrefour Choinki, dekoracje świąteczne i światełka W Carrefourze znajdziemy szeroki wybór choinek i dekoracji świątecznych, m.in. choinkę żyłkową rozszczepianą z białymi końcami wys. 9C cm w cenie 69,99 zł za szt., choinkę świerk srebrny 120 cm w cenie 159 zł za szt., choinkę sztuczną Jodła 60 cm w cenie 19,99 zł za szt. czy choinkę białą 50 cm w cenie 24,99 za szt. Dodatkowo lampki dekoracyjne kurtyna na baterie od 44,99 z\ za opakowanie, lampki LED kulki różne rodzaje od 34,99 za opakowanie, a także lampki zewnętrzne Sople od 39,99 zł za opakowanie. ► NIEPORADNIK TATUSIA Błędny kibic Tragedia się stała! - Tato, nie zagram na mundialu - ogłosił Starszy, a minę miał gdzieś pomiędzy: złamałem nogę, spaliłem ci samochód, a będziesz dziadkiem. - Nie zagram nawet jako rezerwowy. A tak dobrze szło. Starszy zapowiadał się jako pierwszy w rodzinie, który prosto kopnie piłkę. Z używaniem piłki rękoma - w rodzinie kłopotów jakoś większych nigdy nie było. Ale nogami to my krawatów nie wiążemy. Ba, nasze kopnięcia są absolutnym przeciwieństwem tych w wykonaniu Roberto Carlosa. Czy Roberta Lewandowskiego. To nawet nie chodzi 0 to, że jak kopniemy piłkę, to mija ona poprzeczkę jak typowy strzał Milika. Nie, kopnięta przez nas piłka zakrzywia czasoprzestrzeń i prędzej wpadnie do bramki za plecami, niż do tej, w którą celujemy. A tu proszę, Starszemu groziła gra na mundialu. Co prawda w roli rezerwowego, ale zawsze. Co prawda na mundialu szkolnym, ale zawsze. Co prawda do drużyny rekrutuje się 12 z 13 klasowych chłopaków, a akurat Starszy okazał się tym trzynastym. Ale dlaczego? - A bo wiesz tato, nasz kapitan mnie skreślił! Ale dlaczego, przecież cię chwalił, nawet zagrywki ćwiczyliście! - No! I na przerwach trenowałem! I mówił, że coraz lepiej mi idzie! No to dlaczego? - A bo wiesz. W klasie pytali, kto komu kibicuje. No i? - I wszyscy mówili, że Lechowi. To ja się chciałem wyróżnić. 1 powiedziałem, że Legii. Tato ► ZDJĘCIE TYGODNIA PRODUKCJA BOMBEK W MEKSYKU ► str. 03 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► LUDZIE To wyjątkowa postać na polskiej scenie artystycznej. Ciągle aktorka, a jednocześnie już piosenkarka. Ścieżki życiowe i sceniczne Stanisławy Celińskiej pełne były zakrętów, jednak wiara ocaliła jej życie POR vj I Poleca Paweł Gzyl, redaktor Od wielu lat zajmuje się szeroko rozumianą kulturą, a jego pasją są wywiady z gwiazdami filmu, teatru i muzyki Alkohol o mało nie zniszczył jej kariery i życia. Wymodliła sobie jednak uwolnienie od nałogu. Z czasem odbudowała też karierę aktorską i piosenkarską. Dziś dodaje swoimi piosenkami nadziei tym, którym wydaje się, że dla nich już jej nie ma. Wizyta w kościele INie była chcianym dzieckiem. Ponieważ miał się uro-■ dzić chłopiec o imieniu Stanisław, kiedy na świat przyszła dziewczynka, ochrzczono ją jako Stanisławę. Oboje rodzice byli muzykami: matka grała na skrzypcach, a ojciec na fortepianie. Wojna zniszczyła im młodość. Ojciec ciężko chorował i cały dom był na głowie matki, która tuż po zakończeniu okupacji zarabiała na życie, grając za datki do kapelusza na ulicach . zrujnowanej Warszawy. Mała Stasia była „dzikim" i „złym" dzieckiem. Ganiała z rówieśnikami po zgliszczach powojennej Pragi, wygrzebując spod nich przeróżne świecidełka. Kiedy miała trzy lata, zmarł jej ojciec. Wtedy matka wezwała na pomoc swoją macochę z Wrocławia. Kiedy pojawiła się w mieszkaniu wnuczki, ta rąbnęła z całych sił lalką o ścianę. Babcia Janeczka wcale się tym jednak nie przejęła: wzięła dziecko za rękę i zaprowadziła do kościoła. Nastrój odprawianej mszy wywarł na Stasi wielkie wrażenie. W szemranym towarzystwie 2 Dziewczynka odziedziczyła artystyczne talenty po rodzicach. Od małego śpiewała i tańczyła, matka ■ jednak chciała jej oszczędzić losu, który był jej udziałem, i nie zapisała jej do szkoły muzycznej. Mając dwanaście lat, Stasia przeczytała biografię Heleny Modrzejewskiej i postanowiła zostać aktorką. Matce bardziej spodobał się ten pomysł, więc tym razem nie oponowała. Los przyszłej aktorki stanął jednak pod znakiem zapytania, kiedy miała szesnaście lat. Mama zachorowała na raka piersi i rokowania nie były pomyślne. Żeby odreagować stres, Stasia sięgnęła pierwszy raz po alkohol. Wdała się w szemrane towarzystwo i łobuzowała |ggj j lir # l«ał,WKS!K|pfW ||!" Tiij *-7 ^ Celińska odziedziczyła artystyczne talenty po swoich rodzicach. Od małeso śpiewała i tańczyła Mimo aktorskich sukcesów, nie zrezygnowała ze śpiewania. Prawdziwq popularność zdobyła jednak dopiero w 2015 roku za sprawq płyty „Atramentowa", na której zaprezentowała liryczne ballady o pozytywnym przesłaniu na całego. Całe szczęście matka wyzdrowiała i wraz z babcią wzięły się za Stasię. I w samą porę, bo dzięki temu po maturze zdała do akademii teatralnej. | Muzyka czy kino? 3 Kiedy Stasia studiowała, założyła z kolegami kaba-■ ret Coś. Jeden z jego Występ pów obejrzał ówczesny dyrektor festiwalu w Opolu. Młoda dziewczyna wpadła mu w oko, więc zaprosił ją do konkursu. Stasia pojawiła się w 1969 roku na deskach słyhnego amfiteatru i wykonała utwór „Ptakom podobni". Wypadła tak dobrze, że dostała propozycję nagrania płyty. Machnęła jednak na nią rękę, bo właśnie otwarły się przed nią drzwi do świata kina. Transmisję koncertu oglądał w telewizji asystent Andrzeja Wajdy i zasugerował reżyserowi, by obsadził Stasię w jednej z głównych ról w filmie „Krajobraz po bitwie". Mroczny dramat psychologiczny o wojennej traumie pokolenia Kolumbów trafił do Cannes i zebrał entuzjastyczne recenzje. Doceniono również rolę młodej aktorki, która wcieliła się w rolę Żydówki ukrywającej się przez całą okupację przed Niemcami. W atramentowym nastroju 4 Sukces filmu Wajdy sprawił, że Stasię zaprosił ■do udziału w swych „Nocach i dniach" sam Jerzy Antczak. Do dziś to ulubiona rola aktorki. Jej komediowy talent odkrył Stanisław Bareja. Najpierw zagrała w jego „Nie ma róży bez ognia", a potem w serialach „Zmiennicy" i „Alternatywy 4". Świetnie też radziła sobie w teatrze. W połowie lat 90. była muzą ówczesnego guru polskiej sceny-Krzysztofa Warlikowskiego. Mimo aktorskich sukcesów, nie zrezygnowała ze śpiewania. Z powodzeniem występowała na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu i przygotowywała kolejne recitale. Prawdziwą popularność zdobyła jednak dopiero w 2015 roku za sprawą płyty „Atramentowa", na której zaprezentowała liryczne ballady o pozytywnym przesłaniu. Do dziś nagrała pięć takich albumów - ostatni z nich, pod tytułem „Uwierz", właśnie trafił do sklepów. Modlitwa o uwolnienie 5 Kiedy Stasia miała 25 lat, podczas pracy przy Teatrze Telewizji poznała starszego ■ od siebie kolegę po fachu Andrzeja Mrowca. Para aktorów zakochała się w sobie i wzięła ślub. Kiedy na świat przyszły dzieci, ich mama zrezygnowała z pracy, aby się nimi zająć. Nie wytrzymała jednak długo. Powrót do aktorstwa zaowocował wtedy małżeńskim konfliktem. Aby go odreagować, Stasia poszła w tango. Ani się obejrzała, a była uzależniona od alkoholu. Zaniedbała dzieci, spóźniała się do teatru, czasem nawet grała na rauszu. Małżeństwo z Mrowcem rozpadło się i wszystko zmierzało w złym kierunku. Wtedy aktorka zaczęła się żarliwie mddlić o uwolnienie od nałogu. I stało się: 26 lipca 1988 roku jak ręką odjąłprzeszła jej ochota na alkohol. Do dziś jest abstynentką i głośno opowiada o swoim niezwykłym doświadczeniu. ► str. 04 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► LUDZIE Wszyscy znają początek tej miłosnej historii: Natasza Urbańska poznała starszego o osiemnaście lat Janusza Józefowicza podczas pracy nad kultowym już „Metrem". Ich związek od kilkunastu lat budzi emocje Poleca Sławomir Kowalski, redaktor naczelny Shownews.pl Pracuje w mediach od ponad 30 lat i zajmuje się rozrwyką Natasza Urbańska to jedna z tych gwiazd, które mogq pochwalić się sporym talentem. Jest piosenkarką, tancerką oraz aktorkq .,ol ► str. 05 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► LUDZIE__^___ • W1991 roku piosenkarka, oczarowana kultowym dziś spektaklem „Metro", postanowiła, że za wszelką cenę musi dołączyć do jego obsady. Udało jej się to po dwóch latach. Wtedy poznała przystojnego reżysera show - Janusza Józefowicza N Natasza Urbańska i Janusz Józefowicz to jedno z tych małżeństw naszego show-biznesu, które rozpala wyobraźnię rodaków. Ona miała 31 lat, kiedy wyszła za blisko 50-letniego legendarnego choreografa i reżysera. Faceta po przejściach. Doczekali się córki Kalinki,- która dziś ma już 16 lat, czyli tyle, co ich małżeństwo. I mimo sukcesów i porażek wciąż są razem, mimo że przypisuje się im najróżniejsze rzeczy. -Janusz, mój drogi mężu, kocham cię - kwituje te wszystkie „rewelacje" Natasza. Przez dłuższy czas w mediach aż wrze od informacji o rozwodzie Nataszy Urbańskiej i Janusza Józefowicza. Historia ta zakończyła się jednak happy endem, ponieważ małżeństwu celebrytów nic nie zagrażało! Skąd wzięły się więc plotki o ich rozstaniu? Zaczęło się od prostego nieporozumienia... Połqczyło ich „Metro" Natasza Urbańska i Janusz Józefowicz od ponad 16 lat stanowią jedno z najsłynniejszych małżeństw polskiego show-biznesu. Ślub pary artystów, który odbył się 16 sierpnia 2008 r., był prawdziwą medialną sensacją, szczególnie że już lata wcześniej ich związek wzbudzał uwagę portali plotkarskich. Ich znajomość miała swój początek jednak dużo wcześniej, bo pierwszy raz Urbańska swojego przyszłego męża zobaczyła na scenie ponad 30 lat temu. W1991 r. piosenkarka oczarowana kultowym dziś spektaklem „Metro" postanowiła, że za wszelką cenę musi dołączyć do jego obsady. Chociaż za pierwszym razem plan ten się nie powiódł z powodu jej zbyt młodego wieku, Urbańskiej to nie zraziło i po dwóch latach starań w końcu wystąpiła w kultowym musicalu. To właśnie wtedy oczarowała ją atmosfera panująca na scenie oraz... przystojny, utalentowany reżyser show - Janusz Józefowicz. W następnych latach Urbańska spędzała coraz więcej czasu z Józefowiczem, którego traktowała jak autorytet. Przez pewien okres była nawet jego osobistą asystentką... W końcu między artystami zaczęło rodzić się silne uczucie, które w końcu przerodziło się w pełnoprawny związek. Nic dziwnego, że portale plotkarskie bacznie śledziły ich poczynania. Ona - młoda i przebojowa artystka rosnąca na supergwiazdę polskiego show-biznesu, on - uznany reżyser i choreograf uważany za jedną z najważniejszych postaci świata teatru. Rozstanie, ale przez pomyłkę Po latach jednak media zaczęły rozpisywać się o kryzysie w małżeństwie Urbańskiej i Józefowicza. Wszystko zaczęło się od kilim słów dyrektora Teatru Buffo, które padły podczas jednego z wystawianych tam przedstawień. - Janusz Józefowicz zaprosił na scenę jednego z widzów. Podczas rozmowy z jego ust padły słowa, że razem z obecnym na scenie Januszem Stokłosą tworzą jeden z najdłuższych związków w polskim show-biznesie. Mężczyzna zwrócił mu uwagę, że przecież jest związany z Nataszą Urbańską, na co usłyszał w odpowiedź: „Nie jesteśmy już razem od kilku tygodni" - podało anonimowe źródło portalu „Pudelek". Atmosferę skandalu podgrzał fakt, że Natasza Urbańska w tym czasie została przyłapana z walizkami na lotnisku. Czy to koniec jednego z najsłynniejszych małżeństw polskiego show-biznesu? Okazało się, że absolutnie nie. Gdy piosenkarka gościła w studiu „Dzień dobry TVN", zapytana o rzekomy kryzys w ich związku wyjaśniła, że portal wyjął z kontekstu słowa jej ukochanego. Prawdziwa treść wypowiedzi Józefowicza brzmiała bowiem: „Gdyby wierzyć w to, co mówią media, to rozstaliśmy się już jakiś czas temu". Patrząc na to, jaka afera rozpętała się wokół tych słów, łatwo dostrzec kontekst, w jakim reżyser odpowiedział widzowi. Podczas tej samej transmisji w TVN-ie do Urbańskiej zadzwonił telefon. Okazało się, że połączył się z nią nie kto inny, jak jej wybranek, a po serdecznej wymianie zdań zakochani zakończyli rozmowę. „Kochanie... Jesteśmy właśnie na antenie!" - mówiła wówczas wyraźnie rozbawiona artystka. Jest to więc najlepszy dowód na to, że małżeństwu Urbańskiej i Józefowicza nic nie zagraża... Pozostaje tylko się pośmiać - Mam to szczęście, że trafiłam na cudownego mężczyznę, z którym łączą nas tak silne więzy. To, że się zmieniamy, jest jeszcze fajniejsze, ten związek cały czas ewoluuje. Jak jesteś tyle lat ze sobą, to widzisz, że pewne rzeczy się nie zmienią, np. ostatnio zrobiłam naleśniki i zostały.zjedzone, ale opakowanie po naleśnikach zostało włożone z powrotem do lodówki. Kocham te momenty. (...). Tego nie zmienię, ale już się zaczynam z tego śmiać, to nie jest coś, co mogłoby rozwalić nasze relacje - przed kilkoma dniami wyjaśniła redakcji „Onet Rano" Natasza Urbańska. We wrześniu tego roku, kiedy Natasza Urbańska odbierała specjalnego Neona Shownewsa, nawiązała ze sceny do wszystkich plotek na temat jej małżeństwa. -Janusz, mój drogi mężu, kocham cię - wyznała publicznie swoją miłość. - Janusz ma przegląd mediów i często to od męża dowiaduję się czegoś na swój temat, na nasz temat. Troszkę się z tego śmiejemy, ale tak naprawdę to nijak wpływa na naszą relację - opowiadała Natasza reporterom Shownews.pl po imprezie. I dodała: Wielkie szczęście, że trafiłam na tak wyjątkowego, pięknego mężczyznę. Mój mąż zyskuje przy bliższym poznaniu. Sam Józefowicz bardzo rzadko publicznie mówi o swoim życiu. Ale wiadomo, że jest zachwycony swoją żoną i tym, co ona robi. - Natasza, od kiedy jesteśmy razem, tó"-warzyszy mi we wszystkich ważnych momentach mojego życia. Ona świetnie się wpisała w mój świat: dyscyplina, praca, praca. Zaczynała od sportu. Przez całe młode życie nie wychodziła z sali na Legii, chciała zostać mistrzynią świata w gimnastyce artystycznej. Została tylko mistrzynią Warszawy. I dzięki temu mamy w Polsce tak fantastyczną artystkę. Natasza pasję do sportu zamieniła na pasję do teatru i to jedna z wielu rzeczy, które nas łączą. Pojawiła się Kalina i to z nią się zmieniamy. Cieszę się, że mogę być częścią tej wspaniałej przygody, którą wspólnie przeżywamy. Z Nataszą i Kaliną - wyznał Józefowicz w rozmowie z „Vivą!". O Natasza, od kiedy jesteśmy razem, towarzyszy mi we wszystkich ważnych momentach mojego życia. Ona świetnie się wpisała w mój świat: dyscyplina, praca, praca Ń Natasza ► str.06 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► KUCHNIA Barbara Misztal z Zespołu Obrzędowego „Kowalanki" opowiedziała nam o swojej wieczerzy i zdradziła również przepis na „brązową kaszę" oraz słynne grycoki Poleca Paula Goszczyńska, redaktorka. Zajmuje się najczęściej sprawami zdrowia, jednak w niemal każdej historii znajduje coś ciekawego Na wigilijnym stole • Barszcz, ale często zupa grzybowa • Karp na wiele sposobów, kapusta z grochem... Zespół Obrzędowy „Kowalanki" powstał na bazie Koła Gospodyń Wiejskich „Kowala", które swoją działalność prowadzi od 1964 roku. Zespół istnieje obecnie w ponad 20-osobowym składzie. „Kowalanki" to tradycja. Kiedy prezentują się na licznych imprezach kulturalnych, wyróżniają się klimatem, autentycznością i specyficznym nastrojem. Członkinie zespołu są autorkami wielu pieśni, przyśpiewek, gawęd, wierszy i anegdot ludowych. Panie słyną również z niebywałego talentu kulinarnego. Pani Barbara podkreśla, że od czasów jej dzieciństwa sporo się zmieniło. - Obecnie nie obowiązuje post w Wigilię, chociaż my i myślę, że wiele innych osób, mimo wszystko pości. Bo to przecież tradycja. Nie robimy za to dwunastu potraw; życie pokazało, że nie jesteśmy w stanie tego wszystkiego zjeść. Najważniejsze dla mnie jest to, żeby było rodzinnie. To okazja do spotkań i rozmów- mówi pani Basia. Ale przecież to, co na stole, również jest istotne. - Jak byłam mała, to na stole oczywiście musiał być karp, bo to było popi-spwe danie mojej mamy. Dobę wcześniej przekładała rybę plastrami cebuli, dzięki czemu nie było tego błotnistego zapachu i smaku. Obowiązkowobyły też kluski z makiem. Do tej pory je robimy, ale na bogato z dużą ilością bakalii i miodem. Koniecznie też musi być domowy makaron - opisuje nasza rozmówczyni. Barszcz czy zupa grzybowa? - Kiedyś zupa grzybowa, teraz barszcz z uszkami. Nie brakuje też kompotu z suszu, ale kiedyś był bardziej intensywny, bo śliwki były wędzone, a nie suszone. Sita były zrobione z witek wierzbowych i na nie wysypywało się śliwki. Po spodem palił się ogień. Teraz susz jest inny, ale szczerze powiem, że połowa mojej rodziny lubi, a druga połowa nie - zdradza pani Barbara i dodaje, że te wszystkie dania są też po to, by pielęgno- wać tradycję. - Teraz młodzi lubią nowocześnie, wyjechać na święta. A dobrze jednak przekazywać kolejnym pokoleniom, jak się kiedyś gotowało i jadało - podkreśla. Nieodłącznym elementem świątecznego stołu są również pierogi. W domu pani Barbary muszą pojawić się te z kapustą i grzybami oraz ruskie. Jednak ciekawostką są grycoki. Grycoki to potrawa skromna, ale bardzo dobra. Ich walory smakowe sprawiły, że „Kowalanki" zdobyły III miejsce podczas finału Wojewódzkiego Konkursu na Świąteczną Potrawę Regionalną. Wszyscy, którzy spróbowali kowalańskich specjałów, byli zachwyceni ich specyficznym smakiem. Należy dodać, że także przewodniczący jury - Robert Sowa - zabrał jeden egzemplarz przepisu. Na przygotowanie grycoków potrzebujemy 1 kg mąki pszennej, ciepłą wodę, 1 szklankę kaszy gryczanej, 2 łyżki masła, Barbara Misztal z Zespołu Obrzędowego „Kowalanki": Najważniejsze, żeby było rodzinnie. To najpiękniejszy prezent pod choinkę • ...i oczywiście pierogi z kapustą i grzybami Każda gospodyni ma swoje tradycyjne i sprawdzone dania, których nie może zabraknąć na wigilijnym stole. Barbara Misztal z Zespołu Obrzędowego „Kowalanki" opowiedziała nam o swojej wieczerzy i zdradziła również przepis na „brązową kaszę" oraz słynne grycoki. 10 dag borowików, 1 małą cebulę, sól, pieprz i oliwę. Do gotowania: woda, sól, olej. Grzyby należy namoczyć, odlać wodę i gotować w nowej wodzie przez około 15 minut. Następnie odsączyć borowiki, pozostawiając wodę. W tej wodzie ugotować kaszę z dodatkiem soli i masła. Cebulę pokroić i usmażyć na złoty kolor. Borowiki razem z cebulą przepuścić przez maszynkę do mięsa, wymieszać z kaszą, doprawić farsz solą i pieprzem. Z mąki i ciepłej wody zagnieść elastyczne ciasto. Roz-. wałkować, wycinać kółka. Na kółku nałożyć farsz, przykryć drugim kółkiem i łączyć warstwy ciasta tak jak pierogi. Okrągłe grycoki gotować przez 5-6 minut w wodzie z dodatkiem soli i oleju. Grycoki podajemy z cebulką usmażoną na złoto lub z tartą bułką przyrumienioną na maśle. Pani Barbara wspomina także o „brązowej kaszy". - To nasza rodzinna nazwa. Rodzice bardzo tę kaszę lubili, więc ona na Wigilię zawsze była. Dzień wcześniej namaczało się śliwki suszone, a następnie w tej wodzie ze śliwek gotowało się kaszę jaglaną. Na koniec dodaje się pokrojone w paseczki śliwki i dosładza się miodem. Jest to smaczne, choć dość specyficzne. Ostatnio na Wigilię zrobiłam też coś nowego, a mianowicie gołąbki z kaszą pęczak i pieczarkami w sosie grzybowym. Było to wybitne i powtórzę to w tym roku -zaznacza. - Święta to oczywiście ważny czas, ale najważniejsze, by spędzić je z najbliższymi. Pośmiać się, porozmawiać. To najpiękniejszy prezent, który możemy znaleźć pod choinką - podsumowuje pani Barbara. ► str. 07 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► KUCHNIA_ • Barszcz wigilijny • Uszka wigilijne • Karp smażony • Ryba po grecku • Śledź ze śmietaną i jabłkiem • Paszteciki z kapustą i grzybami Karp smażony • Składniki: 1 karp oczyszczony o wadzie 1,5 kg, 150 g mąki pszennej, olej rzepakowy do smażenia, sól. Opcjonalnie: 400 ml mleka. Całego karpia wypatrosz i oczyścić z łusek, pozbaw głowy i płetw (płaty karpia należy pozbawić tylko łusek i płetw). Rybę dobrze wypłucz pod bieżqcq wodą w środku i na zewnątrz. Następnie pokrój karpia w tzw. dzwonka. Opcjonalnie można moczyć go w mleku przez godzinę w lodówce, aby uzyskać delikatniejszy smak. Dzwonka karpia obtocz w mące pszennej i smaż na rozgrzanej patelni z olejem rzepakowym. Karp powinien być smażony na średnim palniku z obu stron do uzyskania złoto-brązowego koloru. Jeśli mąka z panierki zaczyna dymić lub palić się na patelni, należy zmienić patelnię lub umyć używaną - w przeciwnym razie kawałki karpia nie będą równomiernie usmażone i przyjmą zapach spalonej mąki. Na koniec dopraw karpia solą. Usmażony karp jest gotowy do podania. Barszcz wigilijny • Składniki: 1 kg buraków, 1 cebula, liść laurowy, sól, pieprz, majeranek, kwaśne jabłka lub ocet. Buraki umyj i obierz. Przełóż do dużego garnka i zalej wodą. Dodaj cebulę i liść laurowy. Gdy buraki się zagotują, zakwaś barszcz, dodając jabłka lub ocet, i pogotuj około 30 minut. Na koniec dopraw do smaku solą, pieprzem i majerankiem. Barszcz powinien odstać, by nabrać smaku. Barszcz wigilijny podany z pasztecikami czy uszkami to jedna z najpopularniejszych wigilijnych potraw. Uszka wigilijne • Składniki. Farsz: 800 g kapusty kiszonej, 50 g grzybów suszonych leśnych moczonych kilka godzin w wodzie, 1 cebula, sól i pieprz do smaku. Ciasto: 600 g mąki pszennej, 250 ml ciepłej wody, opcjonalnie 1 jajko, 2 łyżki oleju roślinnego. Zacznij od przygotowania farszu. Namoczone grzyby wypłucz, zalej świeżą wodą i gotuj około 40 minut. Odcedź, zachowując wodę z gotowania. Kapustę odciśnij, zalej wodą z grzybów i gotuj do miękkości ok. 45 min. Odcedź. Grzyby i kapustę drobno posiekaj lub przepuść przez maszynkę do mięsa o średnich oczkach. Cebulę posiekaj i podsmaż. Do cebuli dodaj grzyby i kapustę, całość chwilę podsmaż. Na koniec dopraw do smaku solą i pieprzem. Przygotuj ciasto na uszka: mąkę połącz z dwiema łyżkami oleju, jednym jajkiem i zarabiaj za pomocą noża, dolewając stopniowo wodę. Całość zagnieć i odstaw na ok. 15 min. Porcje ciasta rozwałkuj dość cienko, po czym okrągłą foremką lub szklanką wycinaj niewielkie kółka. Na każde kółko kładź łyżkę farszu i zlep uszka. Połącz ze sobą końce ciasta, tworząc charakterystyczny kształt wigilijnego uszka. Wrzucaj uszka do gotującej wody i czekaj, aż wypłyną. Uszka gotuj ok. 3 min od wypłynięcia. Gotowe wyjmij cedzakową łyżką. Ryba po grecku • Składniki: 600 g filetów z dorsza, ok. 500 g marchwi, ok. 200 g pietruszki, ok. 200 g selera korzeniowego (1/4 dużego selera), 1 por, ok. 300 g cebuli (2 średnie cebule), 2 łyżki mąki pszennej, olej do smażenia, 4 łyżeczki koncentratu pomidorowego, 1 szklanka wody, 1/3 ostrej papryki, 1 łyżeczka cukru, 1 łyżeczka musztardy, sól i pieprz do smaku. Przygotowanie potrawy zacznij od umycia i obrania wszystkich warzyw. Marchewkę, pietruszkę i seler zetrzyj na tarce na dużych, jarzynowych oczkach. Pora przekrój na pół i pokrój w drobne piórka. Cebulę przekrój na ćwiartki i również drobno posiekaj na piórka. Filety z dorsza umyj i dokładnie osusz. Pokrój na mniejsze porcje. Posyp rybę solą i pieprzem, a następnie delikatnie oprósz mąką pszenną. Rozgrzej olej na patelni i usmaż rybę na złoty kolor z obu stron. Na drugiej patelni rozgrzej odrobinę oleju, dodaj cebulę i por i chwilę podsmaż. Dodaj pozostałe warzywa, podsmaż pół minuty i wlej pół szklanki wody. Dopraw warzywa solą, pieprzem, musztardą, ostrą papryką i cukrem, a później podduś około półgodziny do miękkości. Na koniec dodaj koncentrat pomidorowy i pozostałą część wody (pół szklanki), podduś 10 minut. Przełóż rybę na półmisek i przykryj jeszcze ciepłymi warzywami. Śledź ze śmietaną i jabłkiem :;i t). , . • Składniki: 0,5 kg śledzi, 2 kwaśne jabłka, 1 cebula, 250 g śmietany 18%, 3 łyżki majonezu, sól, pieprz, koperek. Pokrój śledzie na kawałki. Cebulę posiekaj, jabłka pokrój w kostkę. Śmietanę wymieszaj z majonezem oraz z odrobiną soli ijDieprzu, dodaj jabłka i cebulę. Śledzie układaj na półmisku, polej przygotowanym sosem i posyp posiekanym koperkiem. Paszteciki z kapustą i grzybami • Składniki. Ciasto: 3 szklanki mąki pszennej, 250 g margaryny lub masła, 2 jajka, 2 żółtka, szczypta soli, łyżka cukru, 50 g drożdży, 3 łyżki śmietany 18%, opcjonalnie kminek lub sezam. Farsz: 800 g kapusty kiszonej, 50 g grzybów suszonych leśnych, 1 cebula, sól i pieprz do smaku. Zacznij od namoczenia grzybów. Namoczone grzyby odcedź, zalej wodą i gotuj około 40 minut. Kapustę kiszoną odciśnij; jeśli jest bardzo kwaśna, to ją wypłucz. Ugotowane grzyby odcedź, ale zachowaj wodę z ich gotowania. Tą wodą zalej kapustę i gotuj do miękkości (ok. 45 min). Odcedź. Grzyby i kapustę drobno posiekaj. Cebulę posiekaj drobno i podsmaż. Dodaj kapustę z grzybami i chwilę podsmaż, by odparowała woda. Dopraw solą i pieprzem do smaku. Przygotuj ciasto: mąkę posiekaj z margaryną, dodaj jajka, szczyptę soli, śmietanę i drożdże rozmieszane z łyżeczką cukru. Zagnieć i odstaw na 30 minut, by podrosło. Ciasto podziel na dwie części: pierwszą rozwałkuj na prostokąt i przekrój wzdłuż. Na każdą część ciasta, wzdłuż dłuższego boku, kładź kapustę i zwiń jak roladę. Ciasto posmaruj roztrzepanym białkiem i pokrój na kawałki. Piecz około 30 minut w 180 stopniach Celsjusza. ► str. 08 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► ZDROWIE Jak dbać o nasze układy krwionośny i limfatyczny, by zapobiegać poważnym problemom zdrowotnym, tłumaczy prof. Agata Stanek, specjalistka w dziedzinie angiologii i kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Metabolicznych w Górnośląskim Centrum Medycznym Poleca Marianna Dufek, ikona TVP Katowice, jedna z najlepszych polskich dziennikarek specjalizujących się w tematach medycznych, laureatka wielu nagród Angiologia to nazwa, którą jeszcze nie wszyscy oswoiliśmy. Czym jest ta dziedzina medycyny? Angiologia jest faktycznie stosunkowo młodą dziedziną. Została wpisana na listę specjalizacji w roku 1999. Zajmuje się naczyniami obwodowymi, a więc tętnicami, żyłami, mikrokrążeniem i układem limfa-tycznym. Długość naszych naczyń obwodowych to aż 160000 km. To 4 razy więcej, niż długość równika. Od stanu tych naczyń zależy nasze zdrowie. Na co te naczynia chorują? Z jakimi problemami najczęściej przychodzą pacjenci do angiologa? Najczęściej diagnozujemy miażdżycę tętnic, często przewlekłą chorobę żylną. Najcięższe przypadki to pacjenci z chorobą zakrzepowo- zatorową, zwaną „cichym zabójcą". Jeśli chodzi o naczynia limfatyczne to najwięcej mamy przepadków obrzęku limfatycznego, a jeśli chodzi o problemy z mikrokrążeniem, to tutaj częste są choroby wazospastyczne, choroba Reynauda. Żylaki to choroba, która bardzo często dotyka kobiety. Czym są i kiedy wymagają leczenia? Faktycznie kobiety częściej chorują na choroby żył. Żylaki są objawem przewlekłej choroby żylnej. Jest to istotny problem, nie tylko estetyczny, ale także zdrowotny. Tutaj mamy teleangiektazje, czyli żylaki siatkowate, które mają do 3 mm. To takie widoczne pod skórą małe naczynka. I żylaki klinicznie zaawansowanie. Powstają one na skutek uszkodzenia ścian żył w procesie zapalnym. Związane są z nadciśnieniem tętniczym. W wyniku uszkodzenia zastawek dochodzi do gromadzenia się krwi, rozwoju nadciśnienia i poszerzenia obszarów żył. Każdą formę przewlekłej choroby żylnej trzeba leczyć. Nieleczenie powoduje, że choroba postępuje i dochodzi do najcięższych powikłań, jakim są owrzodzenia żylne. To rany na nodze, które bardzo trudno się goją. Żylaki leczymy kompleksowo. Ważna jest zmiana stylu życia, aktywność fizyczna, kompresjoterapia, dbanie o wagę i farmakoterapia. U części pacjentek jest wskazane wykonanie zabiegów usunięcia żylaków. Miażdżyca to również choroba, którą leczy angiolog. Zwykle kojarzymy ją z kardiologią... Miażdżyca polega na odkładaniu się cholesterolu i tłuszczów w ścianie naczynia. Przez długi czas przebiega bezobja-wowo i dopiero kiedy dojdzie do istotnego hemodynamicznego zwężenia tętnicy, po-j awiaj ą się obj awy. Koj arzymy to głównie z sercem i zawałem. W taki sam sposób miażdżyca powstaje w tętnicach kończyn dolnych. W zależności, gdzie jest żyła, w której powstało zwężenie, to takie mamy objsfwy. Jeżeli miażdżyca dotyka tętnice zaopatrujące mięśnie nóg, to możemy mieć bóle kończyn dolnych przy chodzeniu. Idziemy określony dystans, pokonujemy go i musimy się zatrzymać. Pacjent odpoczywa, ból mija i może dalej iść. Choroba ta jest nazywana „chorobą wystaw sklepowych", bo pacjenci udają, że oglądają wystawy. Wstydzą się swoich dolegliwości, nie wiedząc, że jest to spowodowane miażdżycą. Jeżeli blaszka nagle pęknie, to w kończynach dolnych następuje ostre niedokrwienie i duże ryzyko utraty kończyny. Kiedy z kolei miażdżyca jest umiejscowiona w tętnicach szyjnych, to możemy odczuwać zaburzenia widzenia. Także cukrzyca jest zagrożeniem dla naszych naczyń. Czym jest stopa cukrzycowa? Liczba zachorowań na cukrzycę typu drugiego stale rośnie. Wiąże się to z otyłością. Otyłość wśród dzieci nazywana jest dziś epidemią dwudziestego pierwszego wieku. Najcięższym powikłaniem cukrzycy jest stopa cukrzycowa. Cukier prowadzi do uszkodzenia wszystkich elementów stopy, dochodzi do destrukcji nerwów, skóry tkanek miękkich. W takich wypadkach przede wszystkim dążymy do ustabilizowania poziomu cukru, bo cukrzyca zwiększa ryzyko miażdżycy aż sześciokrotnie. Jak diagnozuje się choroby naczyń? Jakie narzędzia ma do dyspozycji angiolog? W każdej diagnostyce bardzo ważną rolę odgrywa wywiad zebrany od pacjenta. Istotne jest badanie fizykalne, badanie tętna. Do takich podstawowych narzędzi badania angiologicznego należy wskaźnik kostka - ramię. To bardzo proste metody, które pozwalają wcześniej wykryć miażdżycę w kończynach dolnych, oszacować ryzyko sercowo-naczyniowe. To szansa wdrożenia nawet u pacjenta bez objawów chromania przestankowego (bólu w kończynie dolnej podczas wysiłku, który ustępuje zwykle po zatrzymaniu) już leczenia. W dalszej kolejności przeprowadzamy badania USG Dopplera, angiotomografię czy rezonans z angiografią. Mamy też bardziej wiednio postępować. Ryzyko chorób naczyniowych, tętnic i żył wzrasta z wiekiem. Wpływ ma palenie papierosów, mała aktywność fizyczna i otyłość. Jaką rolę pełni aktywność fizyczna w profilaktyce chorób naczyniowych? Czy są jakieś ćwiczenia, które można polecić? Aktywność fizyczna to darmowy lek dla naszych pacjentów. Ważny jest codzienny ruch. To trudne w dzisiejszych czasach. Nie od razu musimy jednak biegnąć na siłownię. Dobrze jest przynajmniej trochę poćwiczyć, przejść odpowiednią liczbę kroków. Jeśli nie mamy czasu zrobić ich 7,5 tysiąca, to chociaż wysiądźmy przystanek wcześniej, przejdźmy ten kawałek. Zamiast używać windy, idźmy po schodach. To już daje korzyść dla naszych naczyń, bo w czasie takiej aktywności dochodzi do obniżenia złego cholesterolu, poziomu cukru, wydzielają się beta- endorfiny. Dla za- Prof. Agata Stanek: Ryzyko chorób naczyniowych, tętnic i żył wzrasta z wiekiem. Wpływ ma palenie papierosów, mała aktywflość fizyczna i otyłość inwazyjne metody, które szczegółowo pozwalają nam ocenić stan zwężenia tętnic chorobowych, jak na przykład w obrzęku limfatycznym wykonujemy scyntygrafię. W zaburzeniach mikrokrążenia pod mikroskopem oglądamy najmniejsze naczynia włosowate, jak są ułożone. Są też oczywiście badamalaboratoryjne i tutaj najważniejszy jest profil lipidowy, ale też poziom glukozy. Czy istnieją szczególne grupy osób, które narażone są na choroby naczyniowe? Pewne predyspozycje dziedziczymy. Dobre cechy, ale też chorobowość, więc zawsze musiniy wf pyta^pacjenta na co chorują rodzice i rodzeństwo. Na przykład choroba żylna. Jeśli mama czy tata mieli żylaki, tou.dziecka ryzyko wynosi aż 80 proc. Stąd tak ważna jest profilaktyka. Wiedząc, z jakim obciążeniem genetycznym mamy do czynienia możemy odpo- pobiegania miażdżycy kończyn dolnych ten ruch jest też ważny, bo dochodzi do rozwoju małych, nowych naczyń mikrokrążenia. Po pewnym czasie widzimy, że pacjent pokonuje już dystans nie 200 mm, ale kilometra. Poprawia się jakość życia i może normalnie fiinkcjonować, bez zabiegu. Czy dietą możemy zapobiegać chorobom naczyniowym? Czy są produkty, których powinniśmy unikać, i produkty, które należy włączać do jadłospisu? Dieta odgrywa kluczową rolę, tak jak i aktywność fizyczna. Na naszym talerzu powinno być kolorowo. Dziennie 5 porcji warzyw, owoców. Unikamy tłustych mięs smażonych, produktów wysokoprzetwo-rzonych, które zawierają konserwanty. Powinniśmy jeść więcej ryb, spożywać kwasy nienasycone. Taka zdrowa dieta opóźni procesy miażdżycowe i pozwoli cieszyć się zdrowiem. ► PROF. AGATA STANEK • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► ZDROWIE • Jeżeli miażdżyca dotyka tętnice zaopatrujące mięśnie nóg, to możemy mieć bóle kończyn dolnych przy chodzeniu. Idziemy określony dystans, pokonujemy go i musimy się zatrzymać. Choroba ta jest nazywana „chorobą wystaw sklepowych' Aktywność fizyczna to darmowy lek dla naszych pacjentów. Ważny jest codzienny ruch. Dobrze jest przynajmniej trochę poćwiczyć, przejść odpowiednią liczbę kroków. Dieta odgrywa kluczową rolę. Na naszym talerzu powinno być kolorowo. Dziennie 5 porcji warzyw, owoców. Unikamy tłustych mięs smażonych, produktów wysokoprzetworzo-nych. Powinniśmy jeść więcej ryb, spożywać kwasy nienasycone. Pewne predyspozycje dziedziczymy. Dobre cechy, ale też chorobowość. Na przykład choroba żylna. Jeśli mama czy tata mieli żylaki, to u dziecka ryzyko wynosi aż 80% . Stąd tak ważna jest profilaktyka. Angiolog najczęściej diagnozuje miażdżycę tętnic, przewlekłą chorobę żylną. Najcięzsze przypadki to pacjenci z chorobą zakrzepo-wo-zatorową, zwaną „cichym zabójcą". Jeśli chodzi o naczynia limfatyczne to najwięcej mamy przypadków obrzęku limfatycznego. Długość naszych naczyń obwodowych to aż 160000 km. To 4 razy więcej, niż długość równika. Od stanu tych naczyń zależy nasze zdrowie. ► str. 10 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► PORADNIK___________________ Wszystko da się zrobić, w tym wyczyścić srebrną biżuterię, trzymać w odpowiednich miejscach warzywa i owoce, parzyć kawę oraz wyprać firany i zasłony. Niewtajemniczonym tłumaczymy, jak to wykonać idealnie Poleca Katarzyna Piojda, redaktorka Zajmuje się tematyką społeczną, wiele czasu poświęca na tematy związane ze sprawami seniorów Renowacja Jak czyścić srebrnq biżuterię Stare srebrne kolczyki, łańcuszek albo łyżeczka do herbaty będą jak nówki, a pomoże nam tutaj poczciwa pasta do zębów. Na nieużywaną już szczoteczkę (najlepiej miękką) trzeba wycisnąć tyle pasty, ile przydałoby się nam do umycia zębów. Szorujemy nią srebrne cacka do czasu, aż staną się jaśniejsze. Potem obficie spłukujemy i osuszamy ręcznikiem, żeby nie było widać zacieków. Można też przygotować miksturę: do pół litra wody dodajemy i łyżeczkę sody oraz i łyżeczkę octu. W tymroztworze zanurzamy biżuterię ipozostawiamy na około kwadrans. Po wyjęciu powinna już błyszczeć. Potem jeszcze wystarczy umyć ją w czystej wodzie i osuszyć ręcznikiem. Uwaga: jeżeli kolczyki lub pierścionki mają kamienie, a nie jesteśmy pewni ich reakcji na kontakt z detergentami, lepiej nie zanurzać tej biżuterii w roztworze. Kuchnia Jak parzyć tradycyjnq kawę Trzeba wsypać do szklanki lub filiżanki dwie łyżeczki (to opcja dla osób lubiących niezbyt mocną kawę) najlepiej świeżo zmielonej kawy i zalać ją nie wrzątkiem, tylko odczekać kilkanaście sekund i wtedy zalać ją wodą w temperaturze około 90-92 stopni. To dlatego że zbyt wysoka temperatura wody sprawi, że kawa traci zapach i smak, a wówczas zamiast aromatu łatwiej jest wyczuć gorycz. Będzie więc cierpka w smaku. Woda również ma znaczenie: gdy nie jesteśmy pewni jej jakości, warto zainwestować w filtr do wody kranówki. Inaczej woda, której użyjemy, będzie zbyt twarda i pełna minerałów, które niekorzystnie wpłyną na samo parzenie. Gdy wszystkie fusy opadną na dno kubka, nasza kawa jest gotowa. Jeżeli lubimy ją na słodko, dopiero wówczas dodajemy cukru i po około dwóch minutach mieszamy. Gdy zamierzamy dolać mleka, to też nie natychmiast, lecz około 1 minuty po zaparzeniu. 03. Przechowywanie Gdzie trzymać warzywa i owoce Kto myśli, że wszystkie warzywa i owoce powinny trafić do lodówki, ten się myli. Jabłka, gruszki, śliwki czy banany lepiej trzymać poza lodówką, chociażby w spiżarni lub innym chłodnym miejscu. Tak samo jest z ziemniakami, cebulą, pomidorami i buraczkami. Świeży ogórek, podobnie jak kalafior, marchew i brokuł, wolą jednak zająć miejsca w lodówce. W niej powinny również znaleźć się truskawki, maliny, czereśnie i wiśnie oraz winogrona. Jeśli chcemy przedłużyć świeżość warzyw i owoców przechowywanych w lodówce, warto zainwestować w matę antyple-śniową. Przyda się także organizer do lodówki. Do jednych schowków trafią owoce, a do drugich warzywa. W lodówce należy też przechowywać wszystkie owoce i warzywa już napoczęte. Przykładowo: cały arbuz może leżeć kilka dni na kuchennym blacie, ale jeśli go przekroimy, powinien wylądować już w lodówce. Gdy mamy owoce i warzywa, które nie muszą czekać w lodówce, dobrze jest zafundować im koszyk lub specjalny talerz, osobno na warzywa, osobno na owoce. Na stole będą ozdobą same w sobie. Sprzątanie Jak prać firany i zasłony Rolety są modne, lecz karnisze wracają do łask i następuje wielki powrót firan i zasłon. Firany oraz zasłony, niezależnie od materiału, z jakiego zostały wykonane (nie uwzględniając tych, które wymagają czyszczenia chemicznego), należy prać w pralce ustawionej na niską temperaturę, czyli do prania tkanin delikatnych. Optymalna temperatura prania wynosi 30 stopni Celsjusza, rzadziej jest 40 stopni. Przed włożeniem jednych i drugich do bębna pralki, musimy sprawdzić, czy nie mają guzików, haftów lub innych dekoracji, które mogą się zetrzeć, zerwać, odpaść lub w inny sposób uszkodzić podczas prania. W pralce generalnie można prać zasłony i firanki z bawełny, nylonu i poliestru. Te z koronki najbezpieczniej jest prać w pralce, ale zabezpieczaj ąc je w siateczkowym worku. Syntetyczne firany i zasłony zazwyczaj nadają się do prania w pralce, lecz najpierw lepiej sprawdzić etykietę. 04. ► str. 11 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► MODA__-_-_ Mufki znane były już w XVI wieku - były symbolem luksusu i klasy. Noszono je nie tylko jako ocieplacze dłoni, ale także jako stylowe dodatki do sukni balowych, płaszczy i kostiumów zimowych. Później musiały ustąpić miejsca klasycznym rękawiczkom WiwM Poleca Katarzyna Dębek, redaktorka Stronakobiet.pl Na co dzień zajmuje się modą, urodą, a również tematyką macierzyństwa i opieki nad dziećmi Mufki - klasyczny dodatek, który przez wieki ogrzewał dłonie arystokracji i zachwycał szykiem na zimowych salonach - dziś wracają do łask Zapomniany dodatek, który wraca do mody. Mufki ponownie zawitały do świata fashion Współcześni projektanci czerpią inspiracje z przeszłości, nadając klasycznym elementom garderoby sprzed lat nowoczesnego charakteru. Świetnym tego przykładem są mufki, które są nie tylko praktyczne, ale i niezwykle stylowe. Ich historia pełna jest elegancji i splendoru, a współczesne trendy sprawiają, że ten zapomniany element garderoby znów zyskuje na popularności. Co to jest mufka? Mufka to elegancki i praktyczny dodatek do zimowej garderoby, służący do ogrzewania rąk. W swojej klasycznej formie to cylindryczny futrzany lub materiałowy ocieplacz z otworami na dłonie. Mufka może być wykonana z naturalnego futra, wełny, a także materiałów syntetycznych, co czyni ją wszechstronnym akcesorium dostępnym w różnych sty-laęh i cenach. Historia mufki, czyli znanego w Polsce zarękawka W XVI wieku mufki zakładane były zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety. Noszono je nie tylko do płaszcza, ale także i do sukien" balowych - wówczas ozdabiane były koronkami, haftami i przeróżnymi aplikacjami. W XIX wieku ten element garderoby zarezerwowany był tylko dla kobiet i małych dziewczynek. Nieodłącznym elementem mufki był sznurek, który chronił ją przed zgubieniem. Niektóre z nich miały również kieszeń, w której można było przechowywać niezbędne drobiazgi. Pod koniec XIX i na początku XX wieku mufki nadal były chętnie noszone, choć stopniowo zaczęły tracić na znaczeniu. Ich funkcję przejęły bardziej praktyczne rękawiczki , które były łatwiejsze w użyciu podczas codziennych czynności. Niemniej jednak, mufki nigdy całkowicie nie zniknęły z mody i do dziś mają swoje miejsce w zimowej garderobie. Jak modnie nosić się z mufką? Mufka to nie tylko praktyczne akcesorium na zimę, ale także stylowy element, który doda szyku każdej stylizacji. To idealny wybór dla osób młodszych, jak i tych starszych, które pragną wyróżnić się z tłumu, jednocześnie dbając ścia. Mufki z materiałów ekologicznych - z wegańskiego futra lub wełny z recyklingu, co wpisuje się w rosnący trend zrównoważonej mody. Sportowe mufki -często z wodoodpornych materiałów, są praktyczne i świetnie sprawdzają się podczas zimowych aktywności na świeżym po- Wystarczy wsunąć ręce do środk 0 komfort i ciepło. W sklepach dostępne są przeróżne modele 1 każdy może znaleźć mufkę, która wpisuje się w jego styl i potrzeby. Obecnie mufki przeżywają swój renesans i są niezwykle modne zimą podczas mroźnych dni. Chociaż są mniej popularne niż rękawiczki, zyskały na znaczeniuwmodzie retro i vintage. Współczesne mufki są dostępne w wielu różnych wariantach. Klasyczne mufki futrzane sprawdzą się na eleganckie wyj- i robi się ciepło wietrzu, takich jak spacery czy jazda na sankach. Mufki z kieszeniami - nowoczesne modele, które pozwalają na przechowywanie drobiazgów, takich jak telefon, klucze czy portfel. Czy mufki zyskają na popularności w najbliższych sezonach? Wszystko wskazuje na to, że tak -zwłaszcza że moda coraz częściej czerpie inspiracje z przeszłości, nadając klasycznym elementom nowoczesny charakter. ► str. 12 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► PODRÓŻE_______________ Zimą tężnie Ciechocinka nie wypełniają powietrza solnym aerozolem tak jak latem, ale to nie znaczy, że po sezonie w uzdrowiskach województwa kujawsko-pomorskiego nie ma co robić. Można tam znaleźć wytchnienie i ciszę i mu. „-J4IŁ,. 'm%i W Ciechocinku można odprężyć się podczas spaceru po zachwycającym parku zdrojowym i skorzystać z oferty pijalni wód mineralnych. Ozdobq parku jest pomnik przyrody -dąb szypułkowy „Konstanty" o wysokości ponad 22 metrów i obwodzie 547 cm Ciechocinek to jedna z najsłynniejszych miejscowości uzdrowiskowych w Polsce. Bogactwo jego wód mineralnych przyciąga kuracjuszy z całego kraju. Ciechocinek ma też rozmach: tutejsze tężnie solankowe są największe w Europie! Zakłady uzdrowiskowe Ciechocinka działają przez cały rok. Także słynne tężnie można zwiedzać zimą, choć solanka nie paruje tak dobrze, jak latem. Mimo to atrakcje i trasy spacerowe miejscowości to świetny pomysł na grudniowy wypoczynek i wzmocnienie zdrowia tuż przed lub tuż po świętach, kiedy szczególnie tego potrzebujemy. Słynne uzdrowisko z rekordowymi tężniami W Ciechocinku biją bardzo bogate złoża wód mineralnych (chlorkowo-sodowych, bramkowych, jodkowych, żelazistych, borowych), które wykazują wiele właściwości leczniczych. Wykorzystuje się je w różnych terapiach oferowanych przez tutejsze zakłady-sanatoria, kliniki, szpitale i domy zdrowia. W granicach uzdrowiska działa kilkadziesiąt sanatoriów i szpitali uzdrowiskowych, m.in. 22. Wojskowy Szpital Uzdrowi-skowo-Rehabilitacyjny (leczy się tam alergie oddechowe, astmę, choroby kardiologiczne, zapalenie zatok), Klinika Uzdrowiskowa „Pod Tężniami" (tu ulgę znajdą osoby cierpiące na przewlekłe zapalenie oskrzeli, łuszczycę czy zapalenie zatok), Dom Zdrowia „Lila" (leczy się tu choroby układu oddechowego, stany pourazowe stawów i kości, cukrzycę) czy Sanatorium Uzdrowiskowe MSWiA „Orion" (profil leczenia obejmuje m.in. otyłość i rekonwalescencję po udarze mózgu). Kuracjusze wypoczywający w Ciechocinku mają zapewnioną (w zależności od schorzenia) szeroką gamę zabiegów, do których należą np. kąpiele lecznicze (solankowe, jodobromowe, siarkowe), zawijania borowinowe czy fizykoterapie, inhalacje, irygacje, klimatoterapie oraz kuracje pitne. W Ciechocinku można odprężyć się podczas spaceru po zachwycającym parku zdrojowym i skorzystać z oferty pijalni wód mineralnych. Bardzo ważną atrakcją się piękne, zabytkowe tężnie. Zespół tężni w Ciechocinku to największy tego typu obiekt w Europie. Wznoszące się na wysokość niemal 16 metrów, o łącznej długości ponad 1700 m konstrukcje to prawdziwy magnes na turystów przybywających do miasta, ale też stałych mieszkańców. Chociaż zostały wzniesione jeszcze w XIX wieku, ich popularność rośnie z każdym rokiem. Dodatkową atrakcją jest możliwość wejścia na taras na szczycie konstrukcji, z którego rozciąga się ciekawy widok. W sezonie zimowym (od października) wejście na teren tężni w Ciechocinku jest bezpłatne, jednak przy niesprzyjających warunkach pogodowych spływ solankowy może być wyłączony, a wstęp na taras zamknięty; nie cłziała też fontanna. Mimo to spacer po parku tężniowym w rześkim powietrzu jest bardzo urokliwy i sprawia prawdziwą frajdę. Sanatoria i rekordowe tężnie to niejedyne atrakcje Ciechocinka. W czasie weekendowego pobytu można tam naprawdę sporo zobaczyć. Najciekawsze atrakcje turystyczne Ciechocinka W Ciechocinku nie brakuje ciekawych miejsc, które warto odwiedzić. Na miłośników zabytków czekają np. ładny neogotycki CIECHOCINEK Poleca Emil Hoff, redaktor Stronapodrozy.pl Zachęca Czytelników 'do zwiedzania Polski, Europy i świata ► str. 13 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► PODRÓŻE_____ • Uzdrowisko zlokalizowane w Kotlinie Toruńskiej w woj. kujawsko-pomorskim bogatq ofertq zabiegową od lat przyciąga kuracjuszy z całej Polski kościół św. Piotra i Pawła i urokliwy teatr letni z XIX wieku. Zabytkowa cerkiew prawosławna pod wezwaniem św. Michała Archanioła jest wyjątkowa w skali całej Europy. Wzniesiona w 1894 r°ku w stylu zauralskim dla przebywaj ących w uzdrowisku kuracjuszy wyznania prawosławnego dziś jest prawdziwą perłą wśród krajowych zabytków. Warto zajrzeć do ciechocińskiego Muzeum Warzelni Soli i Lecznictwa Uzdrowiskowego. Niewielu turystów zdaje sobie sprawę z tego, że Ciechocinek posiada długą tradycję wytwarzania soli. Od blisko 200 lat warzy się tu nie tylko zwykłą sól spożywczą, ale także jej pochodne, m.in. ciechociński szlam leczniczy oraz ług leczniczy. W części warzelni, która nie służy już do przygotowywania soli, utworzono muzeum. Podczas wizyty w tym zabytkowym obiekcie można poznać nie tylko dzieje miejscowego warzelnictwa, ale też krok po kroku prześledzić historię miasta i jego rozwoju jako uzdrowiska. Ciekawe pod względem architektonicznym są też miejskie fontanny, jak słynny „Grzybek", ale też „Jaś i Małgosia". Zimą nie tryska z nich woda zdrojowa, ale nadal stanowią wdzięczny cel spaceru. Wieniec-Zdrój: tam uciekniecie od zgiełku miasta Całkiem niedaleko Włocławka - bo w odległości zaledwie ok. 7 km - mieści się uzdrowiskowa osada Wieniec-Zdrój, otoczona rozległymi lasami sosnowymi. Przyroda gra tu pierwsze skrzypce i jest najważniejszym skarbem wsi. Wieniec-Zdrój zawdzięcza swój status uzdrowiska właśnie bogactwu natury, a konkretnie wydzielanym przez drzewa sosnowe olejkom eterycznym (inaczej fidoncydom). Występują tu także lecznicze wody i borowiny, które pomagają w walce z chorobami ortopedyczno-urazo-wymi, układu nerwowego, reumatologicznymi, kardiologicznymi, dolnych dróg oddechowych, osteoporozą oraz nadciśnieniem. Na terenie Wieńca-Zdroju działa sanatorium „Jutrzenka", w którym wspomaga się leczenie przewlekłych nieżytów (gardła, krtani, tchawicy), zwyrodnień stawów i kręgosłupa oraz przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP). Pomysły na weekend w Wieńcu-Zdroju Wieniec-Zdrój, w przeciwieństwie do Ciechocinka, nie pęka w szwach od atrakcji i znajduje się trochę na uboczu głównych turystycznych szlaków. To świetne miejsce na relaks w ciszy i spokoju, z dala od hałaśliwych tłumów przyjezdnych. Piękne okoliczne lasy nada ją się w sam raz na odprężające zimowe spacery. Jeśli jednak sama przyroda wam nie wystarcza i koniecznie chcecie pozwiedzać trochę zabytków i ciekawych miejsc, zawsze możecie wybrać się na rekonesans do Włocławka. Warto tam zwiedzić np. zabytkowy pałac biskupi, piękną gotycką katedrę pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i kościół św. Witalisa, a także ciekawe muzea: Etnograficzne oraz Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej. Świetnym miejscem na przechadzkę we Włocławku są tamtejsze bulwary wiślane. Zespół tężni w Ciechocinku to największy tego typu obiekt w Europie. Wznoszące się na wysokość niemal 16 metrów, o łącznej długości ponad 1700 m konstrukcje to nie lada atrakcja dla turystów przybywających do miasta. W sezonie zimowym (od października) wejście na obszar tężniowy jest bezpłatne ► str. 14 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► HISTORIA Warszawa była uważana w okresie przedwojennym za jedno z najpiękniejszych miast Europy Środkowej. Ale za piękną fasadą kryła się zacięta rywalizacja wywiadów. Gorąco polecam tekst Jakuba Szczepańskiego o nieznanym obliczu stolicy lat 20.i 30. Poleca Agaton Koziński, redaktor. Pisze głównie o polskiej i europejskiej polityce, ale jego pasja to książki i historia MIASTO SZPIEGÓW Odi9i6 roku, kiedy przez Europę przetaczała się I wojna światowa, przyszła stolica Polski zaczęła się rozrastać w błyskawicznym tempie. To wtedy niemiecki gubernator gen. Hans von Beseler zdecydował o włączeniu rozległych przedmieść do miasta. Warszawa powiększyła się o 8239 hektarów gruntów i szybko wyszło na jaw, że mieszka tu już blisko milion ludzi. W niedalekiej przyszłości miało się to okazać brzemienne w skutkach dla szpiegowskiego rzemiosła. Trzeba też pamiętać, że odzyskanie państwowości 11 listopada 1918 r. wcale nie oznaczało końca problemów Rzeczypospolitej umęczonej 123 latami niewoli. Granice na Kresach płonęły, Sowieci szykowali się do skomu-nizowania Starego Kontynentu. I tak jak Piłsudski chciał wiedzieć wszystko o bolszewikach, tak przywódcy rewolucji nie mogli pozostawać w tyle. „Mądrzy władcy i przebiegli dowódcy pokonują przeciwników i dokonują wybitnych czynów, ponieważ z wyprzedzeniem zdobywają wiedzę o wrogu" -pisał chiński filozof,mistrz Sun, w „Sztuce wojny". A chętnych do pozyskiwania informacji o odrodzonej Polsce było mnóstwo. I wcale nie chodzi wyłącznie o Sowietów. Mówi się, że w czasach dwudziestolecia międzywojennego polski wywiad zatrzymywał rocznie nawet trzystu radzieckich szpiegów. Załoga przedwojennej „Dwójki", czyli • Oddziału II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, wyrobiła sobie opinię specjalistów od spraw sowieckich. Po odzyskaniu niepodległości działalność komunistów była wyj ąt-kowo nasilona. Na tym froncie sytuacja miała się rozluźnić dopiero z czasem, a wcale nie oznaczało to mniej roboty. „Na podstawie liczby prowadzonych spraw i zgromadzonych w nich osób można stwierdzić, iż w latach 1927-1932 aktywność wywiadu ZSRRbyła ponadczterokrotnie większa niż niemieckiego" - czytamy na kartach „Kontrwywiadu IIRP" Andrzeja Pe-płońskiego. Między innymi dlatego historycy, którzy zajmują się służbami specjalnymi II RP, są zgodni: po pomoc w sprawach Związku Radzieckiego zwracali się do nas Francuzi czy Anglicy, a komuniści uważali polskich tajniaków za największego wroga. Wróg numer jeden Sowieci zaczęli organizować swoją siatkę w Warszawie w roku 1921, kiedy-po podpisaniu traktatu pokojowego w Rydze - Rzeczpospolita nawiązała oficjalne kontakty dyplomatyczne z ZSRR. W Warszawie rezydentury radzieckich służb specjalnych podlegały Mieczysławowi Łoganowskiemu - Polakowi z pochodzenia, który cieszył się szacunkiem samego Feliksa Dzierżyńskiego, legendarnego twórcy politycznej policji Czeka. Loganowski j ako przedstawiciel Zarządu Wywiadowczego był także protegowanym Józefa Unszlichta, szefa polskiej Międzynarodówki Komunistycznej i jednego z działaczy umieszczonych w ścisłym kierownictwie wywiadu wojskowego. Centralą sowieckiego wywiadu w międzywojennej stolicy było poselstwo ZSRR, które • mieściło się najpierww nieistniejącym już budynku Hotelu Rzymskiego przy ul. Focha 1 (aktualnie ul. Moliera), a później w kamienicy przy ul. Poznańskiej 15, skąd kierowano wszelkiego rodzaju akcjami dywersyjnymi i wywiadem wojskowym. Szczególna aktywność Rosjan zaczęła wzrastać od wiosny 1923 roku. W planach były liczne akty terroru,. a nawet... zamach na marszałka Józefa Piłsudskiego! Przy najbardziej spektakularnych akcjach Mieczysław Loganowski postanowił się posłużyć dwoma oficerami Wojska Polskiego: porucznikiem Henrykiem Bagińskim i podporucznikiem Antonim Wieczorkiewiczem. Obaj stali się zagorzałymi komunistami, a Sowieci pożądali agentów jak najwyżej umiejscowionych wpolskiej armii. Zanim jednak egzekutorzy ruszyli do akcji, sygnał dali decydenci. Personel poselstwa odwiedził Włodzimierz Milutin, wysoki funkcjonariusz Komin-ternu. Przekazał, że w Rzeczypospolitej wy- wiad ma inspirować akcje terrorystyczne, dywersyjne, strajki, demonstracje i zamieszki uliczne. Narzędziami tajniaków- z pewnością na terenie ZSRR, ale w Polsce zapewne też - szybko stały się porwania oraz szantaże. „Podjęto przygotowania do zamachu na życie Józefa Piłsudskiego. Plan zakładał, że przebrana za studentów endeckich bojówka komunistyczna napadnie nocą na słabo strzeżoną willę marszałka w Sulejówku i zgładzi go. Śmierć Piłsudskiego w zamyśle organiza-torówzamachu miała spowodować rozruchy w Polsce, ponieważ czyn ten spowodowałby akcję odwetowąpiłsudczykówwobec prawicy politycznej'' - napisał historyk, prof. Piotr Kołakowski ,w tekście dla kwartalnika „Dzieje Najnowsze". Nie do końca wiadomo, dlaczego do akcji nie doszło. Z pewnością polski kontrwywiad już od początku działania radzieckiej placówki dyplomatycznej, a zatem i siatki wywiadowczej Rosjan, zwracał szczególną uwagę na gości zza wschodniej granicy. Od początku przyjęto założenie, że komuniści zaczną działalność agenturalną. Dlatego cały personel był objęty ścisłą inwigilacją: Sowieci byli stale śledzeni, sprawdzano ich korespondencję i podsłuchiwano połączenia telefoniczne. Niezależnie od tego Rosjanom udało się narobić kłopotów Polakom. Sterroryzowano redakcje stołecznych tytułów- „Rzeczpospolitej" i „Gazety Warszawskiej". Bomby pojawiały się także wlo-kalach rozrywkowych. Z czasem wyszło na jaw, że środki wybuchowe były gromadzone na terenie poselstwa sowieckiego. I choć zdrajców z szeregów Wojska Polskiego złapano w wakacje 1923 r., nie udało się zapobiec ich planom. Żeby daleko nie szukać, 12 października 1923 r. w Cytadeli Warszawskiej eksplodował skład amunicji. I nie było w tym odrobiny przypadku! Siatka stworzona przez Bagińskiego i Wieczorkiewicza zdołała podłożyć bombę. W wyniku ich akcji dywersyjnej zginęło kilkanaście osób, w tym grupa żołnierzy manewruj ąca na okolicznym placu. Warto dodać, że 89 pechowców, którzy akurat znajdowali się w pobliżu, zostało rannych. Jak dużą siatkę zbudowali zdrajcy, którzy mieli polską krew na rękach? Szef MSW Władysław Kiernik informował społeczeństwo, że chodziło o 10 osób, z oficerami włącznie. Jedno jest pewne: ich wyeliminowanie z warszawskich ulic było dużym sukcesem kontrwywiadu. „Po zatrzymaniu Bagińskiego i Wieczorkiewicza przez polską policję liczba aktówterrorystycznych znacznie zmalała, co miało świadczyć o ich roli w organizowaniu zamachów" - tłumaczy Kołakowski. Miasto szpiegów Polscy kontrwywiadowcy szybko zorientowali się, że drugim największym graczem i zagrożeniem, hie tylko na terenie Warszawy, ale też całej Rzeczypospolitej, jest Reich. Przy czym Niemcy dość szybko zaczęli wymieniać się z Sowietami albo handlować z nimi dokumentami nierzadko preparowanymi przez Polaków. W zasadzie nie było to nawet specjalnie trudne do udowodnienia, biorąc pod uwagę zdolności ludzi z „Dwójki", którzy z powodzeniem inspirowali przeciwników. I choć główne ekspozytury niemieckiego wywiadu wojskowego urzędowały przede wszystkim w Królewcu, Szczecinie, Gdańsku, Dreźnie i Frankfurcie nad Odrą, to wrogich nam niemieckich wywiadowców nie mogło zabraknąć i wpolskiej stolicy. Tym bardziej że od początku lat 30. ubiegłego wieku, gdy po władzę realnie sięgał Adolf Hitler, stosunki polsko-niemieckie zaczęły być coraz bardziej napięte. Nie jest tajemnicą, że naszych sąsia-dówzza Odry wXX w. najbardziej interesowały informacje dotyczące wojska i obronności. Tymczasem na niekorzyść Rzeczypospolitej przemawiało to, że nasi oficerowie mieli skłonności do hulaszczego trybu życia, przez co łatwo było ich szantażować, przekupywać czy zwyczajnie werbować. Jednym ze szpiegów Abwehry, który w Warszawie prowadził warzywniak, był major Wojska Polskiego o nazwisku Haraszymo-wicz. Jego działalność docenił sam Oscar Reile, który w hitlerowskiej już III Rzeszy szefował tajnej placówce-niemieckiego wywiadu w Gdańsku. Jak się później okazało, zanim przyjechał do stolicy, Polak wpadł w kłopoty finansowe i za nadużycia został zdegradowany, aresztowany i wyrzucony z wojska. Abwehra namówiła go do współpracy w Warszawie. Dlaczego ijakw ogóle nawiązalikon-takt? Wszystko przez to, że Haraszymowicz... sam zapukał wcześniej do drzwi obcych wywiadowców! ► str. 15 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► HISTORIA_____ • Warszawa była miastem, w którym ludzie służb z kilku krajów wymieniali się informacjami zdobytymi przez oficerów wywiadu • Polski wywiad chwalił sobie szczególnie współpracę z Francuzami i Rumunami Jeszcze w Gdańsku i w polskim mundurze major zaproponował Reilemu, że za 2,4 tys. zł opowie o swojej jednostce, a także chętnie pójdzie na współpracę z Niemcami. Kiedy odnaleźli go spece od werbunku, w zamian za opłacenie biletu na północ ruszył do swoich nowych mocodawców, by przekazać informacje dotyczące służby wojskowej. Z czasem, już jako niemiecki agent o pseudonimie Hapke, zajął się budowaniem siatki szpiegowskiej składającej się z polskich oficerów, którzy wpadali w kłopoty finansowe. Celem były plany obrony Rzeczypospolitej na wypadek wojny z Niemcami. Odpowiednie szkice zresztą zostały dostarczone. bytymi przez najlepszych oficerów. W dwudziestoleciu międzywojennym polscy wywiadowcy w miarę regularnie współpracowali choćby z Francuzami, jednak - jak podkreśla prof. Henryk Ćwięk z Instytutu Nauk Politycznych Akademii im. Długosza w Częstochowie - „można mieć wątpliwości co do jakości materiałów przekazywanych przez stronę francuską". Tuż przed wybuchem II wojny światowej uzyskaliśmy precyzyjne informacje dotyczące planu ataku Niemiec na Polskę. Choć polskie władze nie dowierzały pozyskanym danym, ich przekazanie nie było przypadkiem. Do polsko-francuskich spotkań na szczycie w stolicy Rzeczypospolitej do- z Węgier. O tym, co działo się w stolicy, był także doskonale zorientowany płk Max Ronge, szef kontrwywiadu armii austriackiej. Do tego stopnia, że w swoich wspomnieniach nie omieszkał opisać z własnej perspektywy jedną z najgłośniejszych afer szpiegowskich w Warszawie. Oficer zachwycony Armiq Czerwoną Jest ii lipca 1931 roku, wieczór robi się późny. Na wysokości figury Matki Boskiej, która stała wówczas przy ulicy Polnej, jakiś mężczyzna ubranypo cywilnemu wsiada do samochodu o numerach rejestracyjnych 23824. Kiedy tylko drzwi zatrzaskują się za facetem z wypchaną teczką, jakaś taksówka zagradza Okazało się, że niedługo później o sprawie rozpisywały się wszystkie warszawskie, a nawet zagraniczne dzienniki. Piotr Demkowski wpadł przez przypadek. Podczas jednej z rutynowych obserwacji 20 maja 1931 r. agent polskiego kontrwywiadu zauważył, że nieznany wcześniej mężczyzna wsiadł do auta sowieckiego poselstwa, w którym siedział wicekonsul Grebienszczykow. Dyplomatę od dawna podejrzewano o szkodliwą działalność wywiadowczą. Co prawda minęło kilka miesięcy, odkąd obserwowana limuzyna odjechała z bramy przy ul. Poznańskiej 15, ale w końcu udało się ustalić, że w aucie siedział nie kto inny Proces Łukasza Siemiątkowskiego (siedzi z lewej, łysy) pseudonim „Tasiemka". Ten najsłynniejszy przedwojenny gangster współpracował z „Dwójką" Wywiadowcy III Rzeszy nie mogli sobie jednak zdawać sprawy, że „Dwójka" dyskretnie kontrolowała poczynania „Hap-kego" i dostarczała mu odpowiednio spreparowane materiały. I choć Haraszymowicz został aresztowany w 1938 r., stwierdzono, że jego działalność zaczyna się wymykać spod kontroli - to działania operacyjne ekspozytury bydgoskiej i warszawskiej centrali polskiego kontrwywiadu okazały się skuteczne. Co prawda „Hapke" wyszedł z więzienia po udanym najeździe hitlerowców we wrześniu 1939 roku, a w czasie okupacji wciąż współpracował z Niemcami, ale w końcu został zdemaskowany, a następnie zlikwidowany przez polskie podziemie. Nie zawsze jednak funkcjonariusze wywiadu i kontrwywiadu musieli stawiać czoła przeciwnikowi na własnym podwórku. Warszawa to także miejsce, w którym ważni ludzie służb czy politycy wymieniali się przydatnymi dla siebie informacjami zdo- chodziło przynajmniej kilkukrotnie: w 1930, 1932 czy 1933 r. Jak to zwykle bywa, współpraca ulegała pogorszeniu, gdy w grę zaczynała wchodzić polityka. W każdym razie międzywojenną stolicę Rzeczypospolitej z powodzeniem można uznać za miasto szpiegów. W życiu półświatka stolicy brali udział m.in. słynny Adrian Carton de Wiart - człowiek, którego postrzelono niemal we wszystkie części ciała, dowódca Brytyjskiej Misji Militarnej w Polsce i rezydent wywiadu Jej Królewskiej Mości. Miał za zadanie pokojowo dogadać się z ukraińskimi nacjonalistami. W Rzeczypospolitej pozostawał od 1919 r. aż do agresji III Rzeszy i wybuchu II wojny światowej. Zdołał sobie przy tym zaskarbić sporo sympatii Polaków, bo po tym, jak Ukraińcy ostrzelali pociąg, którym podróżował, namawiał Brytyjczyków, by wsparli Rzeczpospolitą bronią. Kiedy spotkał się z odmową, zaczął samodzielnie szmuglować sprzęt drogę limuzynie. Z auta blokującego drogę od strony placu Unii Lubelskiej wybiega kilku mężczyzn. Od tyłu podjeżdża kolejny samochód, który nie pozwala nikomu odjechać. Polscy kontrwywiadowcy szybko orientują się, że obok majora Bazylego Bogo-woja z poselstwa sowieckiego siedzi polski oficer-to Piotr Demkowski. „Poleciłem Zdanowiczowi [jeden z polskich oficerów, którzy brali udział w akcji zatrzymania zdrajcy - red.] i wywiadowcy Grabcżykowi wyprowadzenie z limuzyny sowieckiej majora Demkowskiego i wsadzenie go do mojego auta. W tym samym czasie Zdanowicz sięgnął z głębi auta po teczkę mjr. Demkowskiego i podał mi ją. Zauważyłem, iż obok Bogowoja leżała druga teczka, skórzana, prawdopodobnie pusta, przygotowana przez Bogowoj a na akta dostarczone przez mjr. D" - zanotował porucznik Juliusz Dziewulski, który osobiście nadzorował akcję. jak Piotr Demkowski z Oddziału IV Sztabu Generalnego. Szybko wyszło na jaw, że polski major dał się przekupić ideowo - dla Sowietów pracował za darmo - ze względu na swoich krewnych, którzy po przewrocie bolszewickim pozostali w Rosji. To dlatego w kwietniu 1931 r. Demkowski zgłosił się do komunistów z propozycją współpracy. Zdołał przekazać sporo dokumentów. A przed sądem dla szpiegów, podobnie jak przed kontrwywiadowcami „Dwójki", przyznał się do wszystkiego. Sąd doraźny uznał, że polski major jest winien zbrodni szpiegostwa. 18 lipca 1931 r. o godz. 19.25 kule plutonu egzekucyjnego dosięgnęły Demkowskiego. Zdrajca skonał na miejscu straceń dla przestępców za murami Cytadeli. Już w drugiej połowie lipca historia stała się tak głośna, że napisali o niej w swoich gazetach nawet Japończycy. ► str. 16 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► PRZYRODA Płaskla to jedna z najpiękniejszych i najłatwiejszych w uprawie paproci. Roślina ta jest epifitem, a więc nie potrzebuje prawie w ogóle podłoża. Jeśli stworzymy jej dobre warunki, będzie w mieszkaniu rosnąć przez długie lata Poleca Małgorzata Mrowieć, redaktorka Pisze o architekturze, zabytkach, interesuje się estetyką miasta, w tym kwestią zieleni i roślin Zwisajqca wielka kępa Specjalista z krakowskiego Ogrodu Botanicznego zwraca uwagę, że Platyceria to bardzo duże, oryginalne i ciekawe rośliny, które mogą z powodzeniem znaleźć sobie miejsce również w naszych mieszkaniach. Sadząc paprocie z grupy łosich rogów należy pamiętać, że wcale nie potrzebują doniczki - jako rośliny nadrzewne rosną bez kontaktu z ziemią. - Możemy je uprawiać po prostu jako wielką kępę zwisającą z sufitu, albo możemy je umocować w j akiś stabilny sposób na ścianie. Albo - jeżeli zadamy sobie odrobinę trudu i mamy do dyspozycji kawałek pnia, gałęzi lub kory - można taką roślinę do nich przymocować za pomocą sznurka jutowego czy na przykład żyłki. Po pewnym czasie ona zacznie obrastać to podłoże, tworząc taką naturalną i atrakcyjną dla oka kompozycję - opisuje botanik. Wody im nie żałujmy Co lubią, a czego nie łosie rogi? - Wymagają stanowiska z nieco rozproszonym światłem albo półcienistego. Nie powinny natomiast rosnąć w oknie skierowanym na południe, silnie nagrzewającym się w ciągu dnia. Wymagają wysokiej, ale niekoniecznie tropikalnej temperatury -około 20 stopni, jakie zwykle mamy w naszych domach, w zupełności wystarczy. Natomiast musimy pamiętać o tym, że są to rośliny, które potrzebują dużo wilgoci, więc miejsce, w którym rosną, powinno mieć wilgotny mikroklimat - mówi dr Binkiewicz, wskazując, że tej paproci będzie służyło umieszczenie obok akwarium lub zastosowanie nawilżacza powietrza. Dobrze będzie się też czuła w łazience. Botanik uspokaja, że jeżeli nawet w wybranym przez nas miejscu nie ma wilgotnego mikroklimatu, możemy w łatwy sposób zadbać o zapewnienie łosim rogom tego, czego potrzebują. Jak tłumaczy, roślinę trzeba co pewien czas intensywnie podlewać, po czym przez kilka dni jej podłoże powinno sukcesywnie przesychać. Gdy przeschnie zupełnie, znów możemy ją obficie podlać. Latem do wody, którą się podlewa łosie rogi, można dodać w niewielkich ilościach nawozy płynne do roślin doniczkowych. Można również do wnętrza kępy liści, jakie tworzy płaskla, dosypać trochę podłoża jak do storczyków. Roślina tworzy korzenie, które wrastają właśnie tam do środka i stamtąd pozyskuje potrzebne jej substancje. Płaskla, jeśli stworzymy jej dobre warunki, będzie inwestycją na lata - bo łosie rogi to rośliny długowieczne. Te rosnące w szklarni krakowskiego Ogrodu Botanicznego mają po ok. 30-40 lat. Taki stary okaz może ważyć nawet kilkadziesiąt kilogramów! Płaskla, czyli łosie rogi/ jest roślinq absolutnie niezwykłq. Ma liście jak poroże łosia, możesz jq trzymać w domu bez doniczki rych rosną, tylko same prowadzą proces fotosyntezy - podkreśla dr Binkiewicz. Oryginalne liście Losie rogi tworzą dwa typy liści. Pierwsze z nich - tzw. liście niszowe - mają postać dużych płatów (trochę przypominają liście sałaty lodowej...). To z ich pomocą roślina mocuje się do pnia lub gałęzi drzewa. Liście niszowe z czasem zasychają, robią się brunatne. Jednak - jak chętnych do hodowania płaskli przestrzega botanik - nie powinno się Płaskla, czyli łosie rogi w naturze rośnie na drzewach w tropikach. Ma dwa rodzaje bardzo efektownych liści. I to dzięki liściom może gromadzić i pobierać składniki odżywcze i wodę, Można jq hodować w domu, ale najlepiej... bez doniczki W Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie łosie rogi rosną w szklarniach, w tym w szklarni Victoria -po sąsiedzku z cytrusami i wanilią, zwisając nad paprociowym buszem. - Jedną z najciekawszych grup paproci, jakie można zobaczyć w krakowskim Ogrodzie Botanicznym, są pochodzące ze stref tropikalnych rośliny z rodzaju płaskla, po łacinie Platycerium, a najczęściej zwane po prostu łosimi rogami - mówi dr Bogusław Binkiewicz, botanik z Ogrodu Botanicznego UJ. - Ta roślina może być bardzo duża, pojedynczy liść może mieć nawet ponad metr długości . i z pewnością robi spektakularne wrażenie. Łosie rogi pochodzą ze stref tropikalnych i umiarkowanych Ameryki Południowej, Afryki, Australii oraz egzotycznych wysp Oceanii. - Są to rośliny nadrzewne, czyli epifi-tyczne. Nie rosną na ziemi, tylko na pniach i gałęziach innych roślin, gdzieś wysoko nad dnem lasu, ponieważ potrzebują do rozwoju sporo światła. Nie są jednak pasożytami, więc nie korzystają z substancji produkowanych przez drzewa lub krzewy, na któ- ich usuwać, ponieważ pełnią ważną funkcję. Za nimi bowiem gromadzi się próchnica, materia organiczna, z której roślina korzysta do dalszego wzrostu. Tam też często zbiera się woda i dzięki temu roślina nie przesycha, bo ma cały czas dostęp-do wilgoci. Drugi typ liści to te, którym ta paproć zawdzięcza swoją nazwę: wyglądające właśnie jak poroże łosia albo jelenia. Zwisające w dół, mogą osiągać nawet do półtora metra długości. Często na ich końcach, od spodniej strony, tworzą się ciemnobrązowe skupienia zarodni produkujących zarodniki. Jak uspokaja botanik - to normalna sytuacja, nie jest to objaw choroby i w związku z tym nie należy się tym martwić. Kwiatu paproci natomiast tutaj nie znajdziemy - łosie rogi, tak jak i inne paprocie, nie kwitną i nie tworzą kwiatów. ► str. 17 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► MOTORYZACJA__ Isetta to jeden z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych mikrosamochodów w historii. Opracowana przez włoską firmę Iso, produkowana przez BMW, stała się ikoną łat 50. i 60. Bez tego modelu BMW w połowie lat 50. najpewniej by zbankrutowało Poleca Aureliusz Mikos, redaktor naczelny Motofakty.pl Samochody to jego pasja, którą realizuje w swojej pracy dziennikarskiej od wielu lat Póki marzeniem młodego Niemca był motocykl, Bawarczycy zacierali ręce. Produkowali również luksusowe sedany 501 i502, kabriolet 503 i ekscytujący roadster 507. Wszystkie te auta znakomicie podnosiły prestiż i... przynosiły straty. Lecz firmę było na to stać: zyski ze sprzedaży motocykli były bardziej niż zadowalające. W końcu BMW padło ofiarą „cudu gospodarczego". Do domów motocyklistów zapukał dobrobyt. Przywitali go tym chętniej, że zamiast dwu obiecywał cztery kółka. Monachijczykom z BMW zrzedły miny. Wprawdzie pracowali nad małym, tanim autem, ale projektu nie dokończyli. Czas uciekał, z zyski topniały. W końcu zdecydowali się kupić licencję. Ich wybórpadł na włoską firmę ISO. Zakładem owym, znanym głównie z produkcji zamrażarek, kierował Renzo Rivolta. W1952 roku, obserwując włoskie apetyty, doszedł do wniosku, że jest na rynku miejsce na coś pośredniego między skuterem, a „prawdziwym", małym samochodem w stylu Fiata 600, który dla wielu wciąż był luksusem. Wowym czasie duże zakłady na Zachodzie, podobnie jak molochy wkrajach demokracji ludowej, praco-wały nad wykorzystaniem „luzówprodukcyj-nych". W Polsce narodził się z tego mielecki Mikrus, a we Włoszech-wi953 roku-Isetta. Autko miało trójkątną ramę, do której przymocowano cztery koła. Dwa tylne były bardzo blisko siebie-dziękitemuniepotrzebny był mechanizm różnicowy. Napęd z dwusuwowego silnika byłprzekazywany na tylną, sztywną oś za pośrednictwem dwóch łańcuchów. Nadwozie przypominało bąbelek. Wchodziło się do niego jedynymi drzwiami, które były zarazem przednią ścianą auta. Zajmowanie miejsca ułatwiała odchylana wraz z nimi kierownica. Ponieważ karoseria była ciasna i przeszklona jak kabina myśliwca, przykryto ją zwijanym, płóciennym dachem, który kolosalnie poprawiał wentylację. Pełnił też funkcję wyjścia awaryjnego w razie czołowego zderzenia. Zainteresowanie Isettą wzrosło, gdy W1955 roku pięć autek tej marki zwyciężyło w swoj ej klasie w słynnym wyścigu Mille Miglia, osiągając na trasie średnią prędkość 72 km/h. Niemniej Włosi nie polubili Isetty i firma zaczęła sprzedawać licencję do jej produkcji. W ten sposób autko trafiło do francuskiej firmy Velam, brazylijskiej Romi i... BMW. Niemcy zastąpili włoski silnik własnym, jednocylindrowym, chłodzonym powietrzem, o pojemności 247 cm3. Dodali również lepsze, hydrauliczne hamulce. Isetta wyróżniała się niezwykłą konstrukcją z jednymi drzwiami umieszczonymizprzodupojazdu, co ułatwiało wsiadanie i wysiadanie w ciasnych miejscach parkingowych. Samochód miał długość 228 cm i szerokość 138 cm, co czyniło go bardzo kompaktowym. Autko miało moc 12 KM przy 5800 obr./min, rozwijało 85 km/h i przyspieszało do 80 km/h W40 sekund. Zużycie paliwa wynosiło5,5 l/ioo km. BMWprodukcję rozpo-częłowi955r., ajużrokpóźniej poddało Isettę pierwszej modernizacji. Najpierwpowięk-szono i wzmocniono silnik do 297 cm3, a potem przedstawiono wersję eksportową, oład-niejszej, jednolitej linii szyb bocznych. Była na- wet odmiana na rynek amerykański z solidnie chromowanym, trzyczęściowym zderzakiem z przodu. Proponowano kabriolet, wktórym zdejmowana, płócienna ścianka zastępowała tylną szybę, oraz małego pikapa. Listonoszom zadedykowano model z pojedynczym fotelem imiejscemna przesyłki. Swoją wersję, stosownie pomalowanąz błyskającym „kogutem" na przedzie, dostalirównieżpolicjanci. Na niektórych rynkach BMW sprzedawało Isettę w wersji trójkołowej. Było to związane z tym, że gdzieniegdzie do prowadzenia takich samochodówniepotrzebne było prawo jazdy. Ostatnia Isetta opuściła Monachium w 1962 roku. Dwa lata później zakończono jej licencyjną produkcję w Wielkiej Brytanii. Zyski ze sprzedaży Isetty dały Bawarczy-kom czas, by przestawić firmę na nowe tory, które doprowadziły ją do takich aut, jak BMW serii 6 i 7. Tymczasem firma Renzo Ri-volty po sprzedaży licencji Isetty do BMW produkowała samochody sportowe, zaczynając od Iso Rivolta IR300, wykorzystując silniki i skrzynie biegów Chevroleta. Rivolta zwykł mawiać: „Za kierownicą samochodu cieszę się tylko powyżej 120 mil na godzinę". Iso weszło do wyścigów i wygrało swoją klasę w Le Mans w 1965 roku. W latach 60. firma Rivolty produkowała Iso Grifo, Bizzar-rini i inne samochody sportowe, wszystkie wykorzystujące układ napędowy General Motors. Bizzarrini jest obecnie bardzo poszukiwanym modelem, ponieważ został opracowany przez Giotto Bizzarriniego, byłego inżyniera Ferrari, który zaprojektował ich modele GTO. Isetta należy dzisiaj do najliczniejszych przedstawicieli minisamochodów, tak charakterystycznych dla niemieckiego cudu gospodarczego, jest też autem bardzo pożądanym na rynkuyoungtimerów, a duży popyt powoduje stały wzrost cen. Właśnie o to chodzi - największą zaletą tego auta jest ochrona przed deszczem. Takiego luksusu nie zapewniał żaden motocykl. Pojazd był 2-osobowy i miał pojedyncze drzwi z przodu. BMW kupiło licencję Isetty od Włochów, ale zmieniło silnik na własny Isetta przetrwała do dzisiaj. Brytyjska spółka Harrington działająca w Wietnamie produkuje jej elektryczną wersję ► str. 18 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► ARCHEO Od wizyty w Krakowie i Oświęcimiu uczestników procesu we Frankfurcie, przez informacje o zakupach na świąteczny stół, po naradę wiejskich aktywistek. 14 grudnia gazety pisały m.in. o tych wydarzeniach 1 J Poleca dr Grzegorz Sztoler, archiwista, publicysta Pasjonat historii Polski, i starych egzemplarzy gazet „Gazeta Krakowska" nr 297,14.12.1964 Uczestnicy procesu we Frankfurcie przybyli do Krakowa ..Dziennik Bałtycki" nr 297.14.12.1954 Po naradzie wiejskich aktywisto'* WARSZAWA (PAP) Jak już donosiliśmy, sąd przysięgłych we Frankfurcie nad Menem powziął postanowienie o dokonaniu wizji lokalnej na terenie byłego obozu koncentracyjnego Oświęcim — Brzezinka. Chodzi o dokonanie ustaleń na miejscu przestępczej działalności grupy oskarżonych w procesie, który toczy się przed tym sądem od około roku. W wykonaniu tego postanowienia przewodniczący sądu we Frankfurcie zwrócił się do rządu polskiego o zezwolenie na dokonanie wizji na terenie obozu. Rząd PRL, kierując się dobrem prawdy obiektywnej i doceniając znaczenie wizji wyraził zgodę na jej odbycie. Sąd frankfurcki postanowił, że wizji dokona członek zespołu sędziowskiego, radca sądo- wy Walter Hotz w obecności i przy udziale: prokuratorów, o-skarżyciell posiłkowych, Ich pełnomocników, obrońców o-skarźonych i tycłi oskarżonych, którzy odpowiadają t wolnej stopy. Z prawa wzięcia udziału w wjzji lokalnej skorzystał tylł» Jeden z os^acio-. nych. Grupa uczestników procesu, licząca 23 osoby przybyła w dniu 13 bm. do Warszawy, "a lotnisku Okęcie obecni byli przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości i Głównej Komisji Bada*nia Zbrodni Hi* tlerowskich — prof. dr Jan Sehn i Eugeniusz SzmulewskL 2 Warszawy uczestnicy procesu udali się do Krakowa, a następnie do Oświęcimia. „Dziennik Zachodni" nr 295. 14.12.1984 Przed nami dwie handlowe niedziele • Karpi, serów, ja jek niie powinno ©zabraknąć # Więcej wędlin najlepszych gatunków Co znajdzie się na świątecznych stołach? KATOWICE (Inf. wf). Z kat dym dniem przybywa oaechad-niów no handlowych ul.cach w skfepoch łrwo priediwgiewny ru^h Jak tię dowiadujemy korpio wystarczy dla wszystkich t josters no pewno zostanie. Zaopatrzeni* sklepów mięsnych będzie leosze, bor-dziej urozmaicono. Sery iółte wróciły na rynek. O jajka da'cios* nie trzeba się martwić, ba feh nie powinno zabraknąć. Maku orzechów, miodu, śliwek, suszonych przybów. Jabłek jest pod des totkiem. Kto mo zdrowie I upór szuka cytrusów Cytryny, pomarańcze, grapefruity Jakie sq spodziewane na naszym rynku nie zaspokoję apetytów no te owoce. Zbyt długo Ich ni® było. Wojewódzki Zespól Koordynacyjni Związków Zawodowych wystapH i inicjatywą skierowania cytrusów do sprtedaiy (przede wszystkim) dis feied - chorych na celiaklśę t cukrzycę. Pozostałe ilości w por o?, u-Kieota z miejskimi Zespołami Ko-«"th'nacj>jtfpmi byłyby skierowane sklepów. Wojewoda katowicki Poflfoi. zapewniającą realizacje te-p wniosku, decyzję o czym poin-wmomm wezora} prasę na soot-faain w Urzędzie wojeviermalne stanowiska. Wyniki pracy takich przodownic wśród członkiń spółdzielni, jak Stefanii Kępińskiej ze spółdzielni produkcyjnej w Jegłow-niku (pow. elbląski), która, mimo że ma kilkoro dzieci, wypracowała 300 dniówek, Zofii Wojtowicz ze spółdzielni w Jankowie (w i pow. gdańskim), która wypraco-jwała 468 dniówek, Józefy Za-drożnej, matki ośmiorga dzieci, która wypracowała 400 dniówek i innych — świadczą, że w wielu spółdzielniach kobiety stanowią poważną siłę, że praca ich jest jpoćslawą wzrostu wspólnej gos-| podarki. Chodzi tylko o to, aby coraz szerszy udział brały one w usprar wnieniu tej gospodarki, aby decydowały nie tylko w małych, codziennych,* ale i w wielkich sprawach swoich spółdzielni. Niech to będzie ich troską na co-dzień. I nie tylko ich. Niech stanie się troską wydziałów politycz nych POM i nowowybranych rad narodowych. , (z, m.) „Dziennik Łódzki" nr 292, 14.12.1974______ Zegarki „Poltik »> cenione w świecie Kiedy siej mówi o bardzo wielkiej dokładności, często posługujemy się określeniem „zegarmistrzowska precyzja", Ola nas,, zwyklyih zjadaczy chleba, jest io zjawisko 5 określenie ,,extra'* — wyjątkowe.,, Ola kierownictwa i załogi Zakładów Mechanizmów Precyzyjnych ,.Mera-Poltik" jest i« — moiita rzec — chleb powszedni,,. Mikronowe dokładności towarzysz* im na każdym kruku, Ma zdjęcia! Bogdan Paiksyk, Barbara Wajaarawtka, Gabriel* Mwaadotrak*. EKhieta Splesafc. Iw Maciejewski i Wanda, Jaoernk z wydalała monuN atecłmlzmdw zegarowych. Fol: - Ą. Wach ► str. 19 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► ŚWIAT WOKÓŁ NAS Na randkowanie nigdy za późno. W wieku emerytalnym można znaleźć partnera na wieczorku tanecznym, w klubie seniora, a nawet bez wychodzenia z domu - przez internet 7IJM 1 n LU Poleca Katarzyna Piojda, redaktorka zajmująca się tematyką społeczną. Wiele czasu poświęca na tematy związane ze sprawami seniorów Polska jest jednym z najszybciej starzejących się krajów Europy. Do 2050 roku osoby w wieku 65 plus będą stanowiły u nas jakieś 30 procent ogółu. Niby tylu mamy seniorów, a wielu z nich nadal czuje się samotnych w tłumie. Z badania zaprezentowanego przez Stowarzyszenie Mali Bracia Ubogich w 2023 roku wynika, że prawie co piąta osoba, która ukończyła 65. rok życia, czuje się samotna, a spośród seniorów 60 plus czterech na dziesięciu to samotni. Kolejny smutny wniosek z tej analizy płynący jest taki, iż 13 proc. samotnych seniorów nigdy nie wychodzi z domu. No chyba że po zakupy albo do lekarza i urzędu. Samotność to twój wróg - z tego założenia powinni wychodzić wcześniej urodzeni. Nie tylko powiększanie grona znajomych wyjdzie im na korzyść/Starsi państwo często mają marzenie znaleźć drugą połówkę, ale boją się krytyki otoczenia. Myślą, że gdyby w wieku „babciowym" i „dziadkowym" związali się z kimś, to się ośmieszą. Trochę odwagi! Na randkowanie nigdy nie jest za późno. Nie zakładamy, że pierwsze wyjście, które ma na celu znalezienie partnera, zakończy się powodzeniem. Kto jednak nie próbuje, ten traci. Piszemy, gdzie można znaleźć kandydata lub kandydatkę na towarzysza jesieni życia. Wieczorki taneczne dla seniorów Dyskoteka nie jest zarezerwowana dla młodych. Dziadkowie tychże młodych tak samo chcą się wyszaleć, też na parkiecie, a nie tylko siedząc przy stoliku. Emeryci może nie wybiorą się na imprezę, na której króluje techno bądź rap, ale przecież wiele jest lokali, w których didżeje serwują melodie z lat 70. czy 80. Zabawy taneczne, również z myślą o bardzo dojrzałych singlach, są organizowane przede wszystkim w dużych miastach, w restauracjach i kawiarniach, niekoniecznie późnym wieczorem. Dzienne potańcówki dla seniorów stają się popularne, szczególnie te z wodzirejem, no i z konkursami. Nie trzeba wcześniej rezerwować biletu i nie trzeba przychodzić ekipą, np. w kilka koleżanek. Obsługa lokalu działa niczym armia psychologów: nie tylko poda elegancki posiłek, ale i pomoże zaaranżować rozmowę z kimś, kto też pojawił się na tym wieczorku, a kto - jej zdaniem - pasowałby do osoby poszukującej towarzysza. Kluby seniora Kto nie chce tańczyć, ale wciąż chce znaleźć bratnią duszą (a najlepiej kawalera lub pannę, nawet z odzysku), ten może zapisać się do klubu seniora. Szachy, origami, gimnastyka i planszówki to przykładowe zajęcia na miejscu. Wśród tych wyjazdowych (albo wyjściowych) znajdują się piesze wycieczki po okolicy, wycieczki autokarowe, zawody sportowe dla seniorów oraz wizyty w kinie i operze. Czas zmienia człowieka. Nawet jeżeli uczestnik nie planował zżyć się z poszczególnymi członkami klubowego zespołu, pewnie po paru tygodniach lub miesiącach polubi wesołe towarzystwo. Niewykluczone, że na zajęciach po- zna osobę, z którą nawet stanie na ślubnym kobiercu. Portale społecznościowe To opcja dla (dosyć) nowoczesnych seniorów, znaczy tych, którzy idą z duchem internetowego czasu. Nawiązać znajomości można bez wychodzenia z domu. Wystarczy komputer z internetem, no i chęci. Portale społecznościowe typu Facebook robią furorę nie tylko wśród młodych i ich rodziców. Dziadkowie również odnajdą się w e-rzeczywistości. Istnieją bowiem lokalne grupy dedykowane właśnie starszym ludziom, ale nie są to typowe grupy, których zadaniem jest kojarzenie par. Mogą być to natomiast grupy łączące osoby wykazujące jednakowe zainteresowania filmami, uprawiające sport albo uwielbiające wędrówki czy po prostu sąsiadów z osiedla. Niekiedy tak zaczyna się znajomość, która może przerodzić się w coś poważniejszego. Portale randkowe Jeśli ktoś nie zamierza udzielać się na forach, lecz od razu przystąpić do działania (czytaj: poszukiwania partnera), niech zarejestruje się na portalu randkowym, tzn. w jakby internetowym biurze matrymonialnym. Te są z reguły są płatne (np. 30 złotych miesięcznie), choć niektóre usługi, jak samo przeglądanie profili kandydatów, bywa darmowe. W Polsce powstaje coraz więcej serwisów randkowych z myślą o ludziach, którzy przeżyli co najmniej pół wieku. Cyberprzestępcy nawet w takich miejscach dają o sobie znać, więc należy być jeszcze bardziej ostrożnym niż przy zawieraniu znajomości w prawdziwym świecie. Z tego względu użytkownicy, w tym ci w podeszłym wieku, logując się na swoje konta, używają zaszyfrowanych połączeń. Chodzi o to, żeby znaleźć towarzysza na jesień życia, a nie znaleźć się w centrum kłopotów... Słowniczek Starsi państwo majq takie samo prawo do poszukiwania towarzystwa jak młodzi i ci w średnim wieku. Dobrym miejscem do znalezienia towarzystwa mogq być kluby seniora Starsza pani i starszy pan jeszcze sq samotni, ale szukajq partnera. Na nawiązywanie relacji nigdy nie jest za późno • mail - poczta, ale nie tradycyjna, tylko elektroniczna. Możemy wysyłać wiadomości z naszego komputera (komórki) do drugiej osoby niezależnie od tego, czy mieszka ona za ścianq, czy za oceanem • post - krótka pisemna informacja zamieszczona w internecie, zazwyczaj komunikat, który majq przeczytać inni internauci • portal społecznościowy - strona w internecie (serwis) poświęcona wymianie poglqdów i nawiązywaniu kontaktów z innymi użytkownikami sieci ► str. 20 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► FOTO_____ Montaż krzyża na wieży Bazyliki Archikatedralnej pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Poznaniu. Ekipa prowadziła prace na wysokości 60 metrów. W 2015 roku krzyż na kilka miesięcy zdjęto w związku z naprawą opierzenia na wieży FOT. ROBERT WOŻNIAK Poleca Karina Trojok, fotoedytorka i fotografka. Robienie zdjęć to jej pasja, ale kocha też zwierzęta, jazdę na rowerze i chodzenie po górach ► str. 21 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► SPORT Miał być lekkoatletą albo piłkarzem. Przygodę z koszykówką rozpoczął dopiero w wieku 18 lat, ale spełnił marzenia milionów, którzy grają od dziecka 1 J Poleca Adam Godlewski, szef działu Sport Kocha piłkę nożną i głównie o niej pisze. Ale kibicuje wszystkim polskim zawodniczkom i zawodnikom Marcin Gortat Koszykarz Wiek: 40 lat Jedyny Polak w historii NBA. Marcin Gortat nie miał prawa trafić do NBA. Swoją koszykarską przygodę rozpoczął przecież dopiero w wieku 18 lat. Mało kto wie, że nad ziemią fruwał od zawsze, bo już w 2000 roku został mistrzem Lodzi w skoku wzwyż. Bliższa była mu również murawa: grał w piłkę od dziecka, m.in. dla lokalnego ŁKS-u. W tym samym klubie Gortat rozpoczął swoją koszykarską karierę. Czternaście meczów wystarczyło, by zaimponować niemieckim skautom, i szybko przeniósł się Rhein Energie Koln, w którym występował do 2007 roku. Już w 2005 roku Polak został wybrany w drafcie NBA z 57. wyborem przez Phoenix Suns, ale natychmiast został wymieniony do Orlando Magie. Po dwóch latach Gortat dołączył do zespołu z Florydy i występował w nim przez 12 lat na parkietach NBA. „Polish Hammer" podbija NBA W Orlando Gortat uczył się i był zmiennikiem najlepszego centra ligi Dwighta Howarda, który w 2009 roku doprowadził Magie do finałów NBA (porażka 1:4 z Los Angeles Lakers). Po trzech latach gry na Florydzie Polak przeniósł się do Arizony, gdy został wymieniony do Phoenk Suns. To właśnie tam „Polish Hammer" udowodnił, że należy mu się miejsce w najlepszej lidze świata. W 2013 roku Suns wymienili Gortata do Washington Wizards, gdzie Polak wyrósł na jednego z lepszych centrów w NBA 1 dzięki irracjonalnej (lub sarkastycznej) miłości polskich fanów był nawet blisko udziału w Meczu Gwiazd. Po roku gry w stolicy USA klub wynagrodził go sowi- : iWr "•W*!#!sm* zsam* /Ś Legenda „Polish Hammera" urosła do tego stopnia, że zachwalał go sam LeBron James, a jego zasłony stały się na tyle popularne, że doczekał się własnego zagrania - „The Gortat Screen" tym 5-letnim kontraktem wartym 60 milionów dolarów. W Waszyngtonie Gortat grał najdłużej, bo aż 6 lat. Z Wizards występował regularnie w fazie play-off, ale nigdy nie udało się im awansować do finału konferencji. Decyzja na wagę tytułu „Last Dance" Polaka mieliśmy w sezonie 2018/2019, gdy rozegrał 47 meczów dla Los Angeles Clip-pers. Gortat miał ponoć ofertę gry dla Toronto Raptors (późniejszych mistrzów NBA), ale odrzucił ją, licząc na kontrakt od Golden State Warriors. - Dzwonili do mnie sześć razy, a ja tam nie poszedłem. Mógłbym dziś być mistrzem NBA. Zamiast tego postawiłem na Golden State Warriors, ale oni mnie okłamali. Powiedzieli wtedy, że nie potrzebują wysokiego gracza i wezmą dodatkowego obrońcę. A dwa czy trzy tygodnie później ściągnęli Andrew Boguta z ligi australijskiej. To bolało - powiedział Gortat w jednym z wywiadów. „Gortat Screen", czyli „Zasłona Gortata" Swoje najlepsze lata Gortat spędził w Waszyngtonie u boku gwiazdy NBA Johna Walla. Ich pick & rolle śniły się wielu drużynom po nocach, głównie dzięki sprytnej taktyce Polaka. „Gortat Screen", czyli „Zasłona Gortata", to zagranie następujące po klasycznej zasłonie, podczas którego zawodnik ofensywny przeszkadza swojemu obrońcy w taki sposób, aby stworzyć ścieżkę do kosza dla gracza z piłką. . - Ta zasłona, zrobiona w odpowiednim momencie, jest niemożliwa do powstrzymania. Dzięki niej kilka razy trafiłem w meczu z Bucks - powiedział w podcaście z J J Redickiem gwiazdor NBA Le- Bron James, dodając przy okazji, że teraz tego zagrania uczą się wszyscy w NBA. - Rozmawiałem z nim o tej zasłonie. Powiedział, że choć wiele pomógł mu trener Stan van Gundy, to na pomysł z tą akcją wpadł sam - dodał Redick, obecnie trener Los Angeles Lakers. Gortat nie doczekał się mistrzowskiego pierścienia, ale ma za to zagranie sygnowane własnym nazwiskiem. W pewnym sensie jest to jeszcze większe osiągnięcie niż trofeum Larry'ego 0'Briena. Autor: Filip Bares LEGENDA ZASŁON ► str. 22 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 ► KSIĄŻKI___ • Najnowsza książka wybitnego brytyjskiego historyka i znawcy Polski prof. Normana Daviesa • Ta pozycja odsłania przetarte przez dziesięciolecia ścieżki poszukiwań i zainteresowań naukowca • Autor wychodzi w niej poza świat własnych badań historycznych trzykropek Fortepian wynaleziono ponad sto lat przed Fryderykiem Chopinem. Jego historia rozpoczęła się około 1700 roku we Florencji, gdy Toskanią rządzili Medyceusze. Budowniczy klawesynów Bartolomeo Cris-tofori (1655-1731) zastąpiłwówczas szarpiący strunami mechanizm instrumentu obciągniętymi filcem młoteczkami. W tym czasie francuscy przodkowie Chopina ze strony ojca mieszkali w Wogezach w księstwie Lotaryngii, ze strony matki kompozytor wywodził się zaś zpolskiej, kujawskiej szlachty. Ludwik XIV był u szczytu swego panowania. Poza Europą Chinami rządziła mandżurska dynastia Qing, a Indiami muzułmańscy Wielcy Mogołowie. Japonia pozostawała w izolacji. Do Brytyjczyków należał zaledwie ułamek Ameryki Północnej. Ameryka Południowa i Środkowa oraz zachodnia część Ameryki Północnej były posiadłościami hiszpańskimi lub portugalskimi. Afryka Północna, a także większość Bliskiego Wschodu znajdowały się worbicie osmańskiej. Antarktyda, środkowa Afryka i Australazj a pozostawały terra incognita. Na wszystkich kontynentach od niepamiętnych czasów grano na instrumentach muzycznych. W niektóre, jak trąby i rogi, dmuchano. Inne, takie jak bębny i talerze, uderzano pałką lub dłonią. Wiele wydawało dźwięk z napiętych strun, które wibrowały wskutek trącania, szarpania, przeciągania po nich smyczkiem lub uderzania w nie. W Europie z czasem znacznie poszerzyła się gama strunowych instrumentów klawiszowych. Za prekursora fortepianu są obecnie Uważane dawne cymbały -rodzaj trzymanej w ręku cytry z pałeczkami (palcatkami) i ułożonymi w pary strunami. W pochodzącym z XV wieku klawikordzie do uderzania w metalowe struny wykorzystywano niewielkie metalowe listewki zwane tangentami; instrument ten nie grał jednak wystarczająco głośno do celów dużych występów publicznych. W całej rodzinie klawesynów, w tym w szpinecie i wirginale - naciągnięte struny szarpano haczykowatymi piór- kami; ta grupa instrumentów utrzymywała swoją dominację do końca XVIII wieku, kiedy to zaczęły przeważać doskonalsze od klawesynów fortepiany. W1766 roku w Londynie JohannZumpe (1726-1790) zbudowałwolnostojącyfortepian z nogami. W1771 roku John Broad-wood (i732-i8i2)is!iq b^mc; :jAj6o6qo| Ifezjjed aiu ójn^dacaj m a|MB4od fauBM -ojbq :jjAzs-e>|Mo6fep Ijajzpsu |6ł|dzs" :e>Hezjłs :buubiu :eMO>|!ezoui b^mozAzj^ Ipsojpfew op b6ojp - 9!U9!d;fe/\A :e>|seq :boiuj0zo :eweqej|e :AziBpjBu B|p fsy :euzojuiejoued e)|MozAzjył Baśka • • 22 • ■ ■ • • • 16 19 ■ ■ • • • 12 • ■ • 9 ■ • 3 Tf n • aswmm m ■ ■ • • mm ■ ■ • ■ 0 • 13 • 8 • ■ # • 7 • m ■ • ■ ■ ■ • 15 • • ■ ■ ■ • 20 ■ m • ■ ■ ii • 4 ■ • ■ • • ■ • ■ • > « • • 6 ■ 1 u • M Wmm • • 5 • 21 ■ • ■ • 23 u • 2 ■ • ■ • 18 ■ • • 14 H • 17 # • 10 • Definicje słów podano w przypadkowej kolejności - miejsce wpisu do odgadnięcia. W pola oznaczone kropką należy wpisać samogłoski. Litery z pól ponumerowanych w prawym dolnym rogu od 1 do 24 utworzą rozwiązanie - maksymę. Definicje słów podano w przypadkowej kolejności - miejsce wpisu do odgadnięcia. W pola oznaczone kropką należy wpisać samogłoski. Litery z pól ponumerowanych w prawym dolnym rogu od 1 do 24 utworzą rozwiązanie - maksymę. - nieco większa od skrzypiec - turecki żandarm - powszechne uznanie, sława - chwast zwany świńską trawą - wiara w fatalną moc słów, rzeczy - roślina ogródkowa, malwa - zaschnięta krew - octowa do marynowania - znamię lub właściwość - poważanie, autorytet - wstępny projekt czegoś - świętuje razem z Pawłem - nicpoń, gałgan - urok, wdzięk - teatralna lub masońska - głęboka gliniana misa - tkanina o splocie atłasowym - kurek, kran -*■ pasą się na hali - jabłko pod jabłonią - uczulenie np. na sierść kota - przerwa w podróży konnej - przedstawiciel dyplomatyczny - pracownik kolejowy - gruby drut - zabawne zdarzenie - wypukłość na grzbiecie konia - mierzony w decybelach - kobieta kształcąca się w jakiejś dziedzinie - gałgan, szmata - ... miedzi to inaczej grynsz-pan dający efekt patyny - jedna z elektrod - miejsce połowu ryb Ciągówka-szyfr Litery odgadniętych wyrazów należy spiralnie wpisać do diagramy w taki sposób, aby ostatnia litera jednego wyrazu stanowiła początek następnego. Litery napisane od 1 do 36 utworzą rozwiązanie -aforyzm Wiesława Malickiego. 32-4 - wulkan na Filipinach, 4-2 - wykonywana przez chirurga, 2-19 - Barciś lub Żmijewski, aktorzy, 19-10 - dolna część szybu kopalnianego, 10-11 - niejedno w wieżowcu, 11-26 - styl pływacki, 26-33 - sprawdza księgi handlowe, audytor, 33-15 - płynie przez Puszczę Solską. 32 23 4 31 8 34 12 3 11 18 30 14 27 33 6 7 26 21 16 28 15 17 22 9 10 20 1 29 5 2 36 35 19 25 24 13 Strzałka V1 ■ Mi 1 t 1 21 t 3 ■ ■ ■ ■ ■ 4 5 ■ ■ ma mmR 6 ■ H m ■ ■B 7 t 1 I V1 ■ Mi Litery w polach ze strzałką, przeniesione do kolorowych kratek, utworzą rozwiązanie - tytuł serialu. Poziomo: 1) prototyp klawesynu, 4) sernik po obiedzie, 6) niejeden na polu • golfowym, 7) włókno z kazeiny. Pionowo: 1) ciasto zwijane z jabłkami, 2) poetycko o ziemi, 3) cysta na wątrobie, 5) skąpiec z dowcipów. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 Logogryf 1 • • • 2 • • • 3 • • • 4 • • • Litery w polach z kropką czytane rzędami utworzą rozwiązanie - tytuł filmu. 1) srebrzysty blask księżyca i gwiazd, 2) pozostawanie w mocy diabła, 3) Czesław Miłosz lub Lech Wałęsa, 4) zabawka przynosząca szczęście. ► str. 24 • Sobota-niedziela, 14-15.12.2024 TedfU , w i m i e n i N O IV Y grudzień do 20 grudnia .. IMIENINY OBCHODZĄ 14 GRUDNIA: Izydor, Noemi, Agnellus, Arseniusz, Bertold, Druzus, Eutropia, Gorzysłow 15 GRUDNIA: Celina, Walerian, Antoni, Bachus, Bakchus, Drogosław, Drogosława, Euzebiusz, Ireneusz, 16 GRUDNIA: Alina, Euzebiusz, Zdziesława, Agrykola, Ananiasz, Adelajda, Albina, Deder, Dyter 17 GRUDNIA: Łazarz, Olimpia, Bega, Florian, Jan, Modest, Wiwina, Żerosław, Żyrosław 18 GRUDNIA: Bogusław, Gracjan, Auksencja, Auksencjusz, Auksenty, Gościmiar, Kwintus, Miłosław, Rufus 19 GRUDNIA: Dariusz, Urban, Abraham, Anastazy, Beniamin, Eleonora, Gabriela, Grzegorz, Kazimiera 20 GRUDNIA: Dominik, Makary, Amon, Bogumił, Bogumiła, Dagmara, Dagna, Eugeniusz ALINA JANOWSKA - OD „WOJNY DOMOWEJ" PO „ZŁOTOPOLSKICH" W poniedziałek, 16 grudnia, imieniny obchodzg Aliny. To okazja, aby wspomnieć znakomitą aktorkę Alinę Janowską, która zmarła 13 listopada 2017 roku, mając 94 lata. Zadebiutowała w „Zakazanych piosenkach". Grała w takich produkcjach, jak „Wojna domowa", „Lalka", „Och, Karol", „Femina", „Wszyscy święci", w pamięci wielu widzów zapisała się jako Eleonora Gabriel ze „Złotopolskich". Aktorka urodziła się 16 kwietnia 1923 roku w Warszawie, ale dzieciństwo spędziła w kilku miejscach, w tym w Żyrowicach - na terenie dzisiejszej Białorusi. W czasie powstania warszawskiego była łączniczką dowództwa batalionu „Kiliński" pod pseudonimem „Alina".Dwa razy wychodziła za mąż. Pierwszym jej mężem był Andrzej Borecki, a drugim Wojciech Zabłocki, który był miłością jej życia. CZAS NA SERIALE NmtMWLeMoM \ , - . „Gdy wiosną umarła babcia, automatycznie powiększył się metraż w mieszkaniu" „PIERWSZA MIŁOŚĆ": ŻYCIE EWY ZAGROŻONE? Prawniczka Karola przekonuje go, że już wkrótce rozwiążą się jego problemy z żoną. Brian podsłuchuje ich rozmowę i zaczyna bać się o los, a nawet życie Ewy. Nikt jednak nie traktuje go poważnie, włącznie z Ewą. Lampka zapala się jej, gdy Karol ni z tego, ni z owego zaprasza ją na safari w Afryce... W „NA WSPÓLNEJ" NAPIĘCIE ROŚNIE Monika unika rozmów i bliskości z Brunem, który jest zaniepokojony jej zachowaniem. Krawczyk składa to na karb nerwów przed jutrzejszą rozprawą rozwodową Cieślików. Na rozprawie zaś, po szeregu pytań zadanych małżonkom, sędzia chce wiedzieć, czy Damian kocha żonę. Cieślik... potwierdza! Monika jest zszokowana, ale i... szczęśliwa! TRUDNE DECYZJE W „NA DOBRE INA ZŁE" Blanka, która znów poczuła się gorzej w pracy, zaczyna podejrzewać, że jest w ciąży. Badanie z próbki krwi nie pozostawia wątpliwości. W tej sytuacji Milewska postanawia jak najszybciej spotkać się z ukrywającym się przed mafią mężem. Wie, że to właściwy czas, aby podjąć ważne decyzje. BURZLIWE RELACJE W „BARWACH SZCZĘŚCIA" Franek zabiera Reginę na romantyczny piknik, który kończy się burzliwym rozstaniem, gdy strażak wyznaje, że musi wrócić do Bydgoszczy. On jednak się nie poddaje i wiedząc, że Regina zwierzasię Kasi, błaga ją, by stanęła po jego stronie. RADOSNE CHWILE W „M JAK MIŁOŚĆ" Marta i Jacek na nowo stają na ślubnym kobiercu, wspierani przez całą rodzinę - także Łukasza. Chodakowski spotyka się z Izą i dziećmi, a gdy Szymek zostaje użądlony przez szerszenia i o mało nie umiera, detektyw - pod wpływem emocji - nagle odzyskuje pamięć. „Duży wpływ na rozwój kultury miał Cyryl i jego metody" „Jacek Soplica miał długie rzęsy i dlatego nazywali go wąsalem" Zenek będzie dziadkiem • Daniel Martyniuk ponownie zostanie ojcem - tak przynajmiej wynika ze słów jego drugiej żony, Faustyny, która pochwaliła się szczęśliwą wiadomością w mediach. Przy okazji wbiła szpilę teściowej i ujawniła m.in., że ta jest „toksyczna". wielki powrót • Łukasz Nowicki, który na antenie TVP prowadzi „Postaw na milion", powrócił 2 grudnia do „Pytania na śniadanie". Aktor zrezygnował z pracy w śnia-daniówce rok temu, bo „znudził go poranny program". ihjj już ff a DO REDAKCJI: ZASTANAWIAM SIĘ, CZY DEKORACJE ŚWIĄTECZNE I WSZECHOBECNE CHOINKI OD KOŃCA LISTOPADA NIE SPRAWIĄ, ŻE NA ŚWIĘTA NIE BĘDĄ JUŻ CIESZYĆ... II ŁOS www.gp24.pl www.gK24.pl www.gs24.pl Redaktor naczelny Jarosław Jaz. Zcyrednacz: Marcin Stefanowski.WojciechFrelichowski. YnonaHusaim-Sobecka. Prezes Makroregionu PiotrGrabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. Redakqa.SŁUPSK, ul. Henryka Pobożnego19, teL598488100, redakqa.gp24@poiskapress.pl. KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, teL943473552.redakqa.gk24@polskapress.pl, SZCZECIN, Al. Niepodlegfości26/Ul, teL914813300.redakqags24@polskapress.pl. Druk Polska Press Oddział Poligrafia, 85-438 Bydgoszcz, ul. Grunwaldzka 229. POLSKA PRESS GRUPA Wydawca Polska Press Sp. z o.o. ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel. 22 20144 Q0, fax: 22 2014410 Prezes Zarządu Polska Press Grupy Zenon Nowak Dyrektorartystyczny Tomasz Bocheński Biuro Prasowe: biuroprasowe@polskapress.pl Dyrektor kolportażu Karol Wlazło, Agencja AIP kontakt@aip24.pl Biuro Konsumenta PPG, e mail: biurokonsumenta@polskapress.pl, tel. 12 688 8510 © - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu.