DZIENNIK POMORZA MATERIAŁ INFORMACYJNY ORLEN MIKOŁAJKOWY KIERMASZ W ORLENIE. Zobacz wyjątkowe, wykonane ręcznie upominki, które przygotowali uczestnicy warsztatów terapii zajęciowej. Pełne wyjątkowych drobiazgów stoiska pojawiły się 6 grudnia w gdańskim oddziale ORLENU. Cel zaś jest wyjątkowy, bo dobroczynny - wzajemna pomoc i wsparcie są przecież istotą nachodzących świąt. , . Fotorelacja na stronie 11 MAGAZYN su- Kuczyński: Obecna sytuacja z ceną masła to groteska, w której nic się nie zgadza • Serce na dłoni. Jak pomagamy? • Dąsy Scarlett 0'Hary, wąsik Rhetta Butlera PLUS TELEMAGAZYN z programem TV oraz recenzje najciekawszych filmów Słupsk. Słupska Izba Przemysłowo--Handlowa zmienia nazwę str.4 Region. W szpitalu w Bytowie pielęgniarki będą umiały więcej str.4 Oto jest - „Nasze Betlejem" Trojgu słupszczan udało się wydać płytę z całkiem nowymi, współczesnymi kolędami tygodnik regionów - str. u Córka „króla gastronomii" ma sporo na głowie, a będzie miała jeszcze więcej tygodnik regionów - str. 1243 Nr ISSN 0137-9526 Nr indeksu 348-570 50 9 770 137 952053 Nr 290 (5444) Nakład: 10.980 egz. Słupsk. Będzie wniosek o dłuższy areszt dla Gerarda B. www.gp24.pl _ Cena 6,00 zł (w tym 8% VAT) str. 6 Piątek 13.12.2024 W związku z dynamicznym rozwojem naszej firmy poszukujemy osób Z DOŚWIADCZENIEM s\ • pracownik produkcji • magazynier - operator wózka widłowego • operator - mechanik linii produkcyjnej • mechanik utrzymania ruchu • elektromechanik Praca w zakładach produkcyjnych w: jpsku, Włynkówku, Strzelinie i Tolkmicku. • chłodniarz • kontroler jakości • mechanik samochodowy • kierowca w transporcie międzynarodowym • elektryk Kontakt 539 025 608. CV na maila: ŁŚ2 rekrutacja@paulafish.pl 2 • DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 TYDZIEŃ Z NASZĄ GAZETĄ SOBOTA PONIEDZIAŁEK WTOREK ŚRODA CZWARTEK PIĄTEK • Stanisława Celińska swo- • Sportowy24: Grali na bo- # Strefa Biznesu: W gąsz- • Strona Zdrowia: Jak za- • Pod Paragrafem: Seryjni • Puls i Tygodnik Regionów, imi piosenkami daje nadzieję iskach, grali na parkietach czu ekonomii nie zginiesz mrozić jedzenie na Wigilię mordercy. To bestie Teksty ze znakiem jakości wmmsmmmunmm ZAMÓW PRENUMERATĘ: tel. 94 3401114, mail prenumerata.gdp@polskapress.pl, na stronie prenumerata.gp24.pl Baśniowy klimat miast Na śnieg wprawdzie nie ma co liczyć, ale w powietrzu czuć atmosferę zbliżającego się Bożego Narodzenia. Wszystko wokół pięknieje i zachwyca, zmieniają się ulice i nasze domy. Krótki dzień, długa noc sprzyja podziwianiu setek małych światełek, które razem tworzą niesamowite iluminacje, rozświetlają miasta, tworząc niezwykłą baśniową atmosferę. W Szczecinie najpiękniej oświetlony jest Zamek Książąt Pomorskich. Spore wrażenie robią też jarmark bożonarodzeniowy oraz choinka przed urzędem miasta. Furorę robi tramwaj, który wozi pasażerów na trasie linii nr 7 (Os. Zawadzkiego - Turkusowa), zgodnie z aktualnym rozkładem jazdy i obowiązującym taryfikatorem. W Słupsku świąteczne iluminacje, które są nieco skromniejsze niż poprzednich latach, zgasną w lutym. Instalacje kosztowały miasto około 300 tys. zł. W Koszalinie kolorowe iluminacje możemy oglądać m.in. na Rynku Staromiejskim oraz przy koszalińskim aqu-aparku. Prawie milion na świąteczne iluminacje wydał w tym roku Kołobrzeg. - Takie miasto jak nasze, które jest turystyczne to powinno atrakcyjnie wyglądać na święta - tłumaczą władze uzdrowiska. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 W35S W 50% TANIEJ PRZY ZAKUPIE 3 j V • j| jU f ^WEEKEND §§i w Biedronce • TYLKO 13.12 W PIĄTEK Czekolada Milka, 250-300 g różne'rodzaje 34,00 - 28,33 zł/kg Oreo: Najniższo cena z 30 dni przed obniżką: 11,33 zł/opak., 24% mniej Toffee Wholenut, Alpine Milk, Wholenuł: Najniższo cena z 30 dni przed obniżkg: 9,99 zł/opak., 14% mniej Cena regularna: 16,99 zł/opak. (67,96 - 56,63 zł/kg), 50% łaniej Limit dzienny 6 opak. na kartę Moja Biedronka. W BIEDRONCE WEEKENDOWE OKAZJE ZACZYNAJĄ SIĘ JUŻ W PIĄTEK! JESTEŚMY 'OTWARCI W NIEDZIELĘ -L 115.12 miesza | dowolnie 13.12-14.12 OD PIĄTKU DO SOBOTY PRZY ZAKUPIE 2 Mięso mielone z łopatki wieprzowej Kraina Mięs, 500 g 11,98 złAg Cena przed obniżkg: 10,99 zł/opak., 45% mniej Cena regularna: 10,99 zł/opak. (21,98 zł/kg), 45% taniej 39% TANIEJ Świeży filet z piersi kurczaka pakowany próżniowo Kraina Mięs, Mega Paka 1,50 ił/100 g ' Ceno przed obniżkg: 24,90 zł/kg, 39% mniej Ceno regularno: 24,90 zł/kg (2,49 zł/100 g), 39% toniej Oferto dostępno w sklepach bez lady tri PAKOWANE aktywuj promocję przez wyświetlanie oferty w aplikacji PROZNIOWO TYLKO Z APLIKACJĄ BIEDRONKA C JM; #yi*ielSeniu oferty w aplikacji Świeży filet z piersi kurczaka pakowany próżniowo Kraina Mięs, Mega Paka 1,00 zł/100 g Cena przed obniżką: 24,90 zł/kg, 59% mniej Cena regularna: 24,90 zł/kg (2,49 zł/100 g), 59% taniej limit łotzny w okresie promocji - 3 kg na konto Moja Biedronka. 99 ESI ^59% TANIEJ 1+1 gratis CYTRYNA, OPAK. 500 G 5,00 zł/kg Cena przed obniżką: 4,99 zł/opak., 50% mniej Cena regularna: 4,99 zł/opak. (9,98 zł/kg}, 50% taniej Przy zakupie 2 produktów - robat o wartości najtańszego produktu. Rabat zostanie rozłożony proporcjonalnie no wszystkie kupowane produkty promocyjne. Pomidory na gałqzce na wagę 0,80 zł/100 g Cena przed obniżką: 14,99 zł/kg, 46% mniej Cena regularna: 14,99 zł/kg (1,50 zł/100 g), 46% taniej aplikacjq WSZYSTKIE PRODUKTY DO ZMYWANIA FAIRY Przy zakupie 2 produktów - najtańszy produkt 60% taniej. miesza | dowolnie FAi WSZYSTKIE RĘCZNIKI QUEEN »oraz noimzsze ceny z Podane wartości obniżki są wartośriomi maksymalnymi i Przy zakupie 2 produktów - najtańszy produkt 50% taniej. i om ad wprowadzenia towaru to ceny ogólnopolskie tj. ceny ustalone i aktualne dla całej sieci handlowej. Produkty i się różnić w zależności od cen obowiązujących w danym sklepie. Standardowe warunki okq'i promocyjnych dostępne no tablicy ogłoszeń w sklepie oroz na www.biedronko.pl. dowolnie mxi mm Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 nasz REGION REGION W Sławnie policjanci na jednej z ulic miasta zatrzymali pojazd Opel Corsa. W trakcie kontroli okazało się, że kierowca znajdował się pod wpływem narkotyków, a pasażer miał środki odurzające przy sobie. 34-letni mieszkaniec Sławna stracił już swoje prawo jazdy, grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat, a także utrata uprawnień i wysoka grzywna. Z kolei jego 24-letniemu koledze za to, że posiadał marihuanę grozi do 3 lat więzienia. TT DYŻURNY GŁOSU Wojciech Lesner tel. 510 026 924 Na naszych Czytelników czekamy w redakcji „Głosu Pomorza" w Słupsku przy ul. Henryka Pobożnego 19 oraz pod adresem: alarm@gp24.pl. Słupska Izba Przemysłowo-Handlowa zmienia nazwę. Teraz będzie to Słupska Izba Biznesu Wojciech Frelichowski Temat z pierwszej strony W Słupskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej odbyło się przedświąteczne spotkanie jej władz i członków. Oprócz podsumowania mijającego roku, ogłoszono zmianę nazwy Izby, a także jej siedziby. Na spotkaniu obecnibyli przedsiębiorcy, przedstawiciele firm członkowskich, instytucji, a także słupskich urzędów administracji publicznej. Robert Firkowski, prezes Słupskiej Izby Przemysłowo-Handlowej podsumował rok 2024. Przypomniał, że Izba -oprócz spraw bieżących - podejmowała szereg inicjatyw promujących przedsiębiorczość. - To na przykład cykl warsztatów w partnerstwie z Wojewódzkim Urzędem Pracy pod hasłem „Marzec na obcasach" wzmacniającą kobiety w biznesie. Z Powiatowym Urzędem Pracy w Słupsku zorganizowaliśmy akcję promującą rekrutację pracowników. Byliśmy organizatorem Dnia Przedsiębiorcy. Współpracowaliśmy też z Uniwersytetem Pomorskim w Słupsku w ramach spotkań „Przedsiębiorczość na topie" - wymieniał prezes Firkowski. Przypomniał, że słupski biznes ma się czym pochwalić. - Przykład spółki Plast-Box, czy firmy Viscon, które w tym roku rozbudowały się otwierając nowe hale jest tego przykładem. W Słupsku istnieją też firmy, które odnoszą sukcesy na rynku światowym, jak choćby Eco Industrie, która opracowała Smart OEM Kits, nowoczesny, gotowy do montażu zestaw dla producentów jachtów - mówił Robert Firkowski. W końcówce roku Słupska Izba Przemysłowo Handlowa podjęła dwie, ważne decyzje. Pierwsza, to nowa nazwa zrzeszenia. - Uznaliśmy, że dwa pierwsze człony dotychczasowej nazwy muszą pozostać, zmiana jest w dalszej części. Od 2025 roku będziemy działać jako Słupska Izba Biznesu. Nowa na- Robert Firkowski: - Nowa nazwa to wyraz szacunku dla ponad 30-letniej tradycji Izby, a jednocześnie wskazanie na nowe trendy w przedsiębiorczości zwa to wyraz szacunku dla ponad 30-letniej tradycji Izby, a jednocześnie wskazanie nanowe trendy wprzedsiębior- czości - oznajmił prezes Fir- funkcjonuje przy al. Sienkiewi- kowski. cza 19). Izba zmieni również lokali- - Wybór mógł być tylko je- zację swojej siedziby (obecnie den. Będzie to Słupski Inkuba- Słupska Izba Przemy-słowo-Handlowa funkcjonuje od 1993 roku. Zrzesza firmy i instytucje z obszaru biznesu działające w regionie tor Technologiczny. Chcemy wyraźnie pokazać, że rozwój Izby idzie w korelacji w nowymi trendami technologicznymi, które są rozwijane właśnie w Inkubatorze - stwierdził Robert Firkowski. Słupska Izba Przemysłowo-Handlowa, a niebawem Słupska Izba Biznesu, funkcjonuje od 1993 roku. Zrzesza firmy i instytucje z obszaru biznesu działające w regionie. Jest największą organizacją otoczenia biznesu działającą w regionie słupskim. Świąteczne spotkanie w Słupskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej umilił występ gitarzystów z Państwowej Szkoły Muzycznej w Słupsku -Franciszka Kowalskiego i jego nauczyciela dr. Bartosza Pa-prota. ©® W szpitalu w Bytowie pielęgniarki będą umiały więcej. Pacjenci mają odczuć zmianę na lepsze Sylwia Lis Region W Szpitalu Powiatu Bytow-skiego przeprowadzono ważny zpunktu widzenia pacjentów proces zwiększający kwalifikacje zatrudnionych tam pielęgniarek. Chodzi 0 wkłucia pośrednie. Inspiratorem tej inicjatywy była Okręgowa Izba Pielęgniarek 1 Położnych w Słupsku. - Zastosowanie wkłuć pośrednich, bo tak najłatwiej jest nazwać ten proces, to wciąż nowość w polskich placówkach medycznych. O ile w Stanach Zjednoczonych są one stosowane powszechnie, o tyle w Polsce niekoniecznie. A szkoda, ponieważ ich wdro- żenie oznacza oszczędność czasu. Ulgę w szczególności odczują pacjenci poddawani długotrwałej terapii dożylnej lub ci, u których dostęp dożylny jest skomplikowany - mówi Sebastian Irzykowski, przewodniczący Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Słupsku. Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych w Słupsku od kilkunastu miesięcy pracowała nad strategią wdrożenia umiejętności pielęgnacji dostępów naczyniowych i kaniulacji żył obwodowych pod kontrolą USG. Bytowsła szpital postanowił podjąć rękawicę. Dlaczego? Prezes Szpitala Powiatu Bytow-skiego Beata Hinc odpowiada: - Kilka miesięcytemu spotkaliśmy się z przewodniczącym Irzykowskim, który podzielił się z nami koncepcją kursów, dzięki którym wkłucia pośrednie mogłoby być komplementarnie wdrożone. Uznaliśmy, że to ma sens - wyjaśnia. - W naszym szpitalu najbardziej potrzebujący pacjenci będą mogli liczyć na tego typu zaawansowaną opiekę pielęgniarską. Jeśli pacjent wymaga, np. długotrwałej antybiotykote-rapii, jest pacjentem onkologicznym, potrzebuje częstych pobrań, to dla takiego pacjenta stosowanie metody wkłuć pośred- Wkłucie bezpośrednie oznacza dla pacjenta mniej bólu. Może chodzić z nim przez prawie miesiąc, bez obaw o konsekwencje nich oznacza mniej bólu, ale też mniejsze ryzyko zakażenia. Warto zaznaczyć jak zastosowanie midline'u (angielskie określenie dla wkłuć pośrednich) realnie wpływa na poprawę opieki pacjentów. Pielęgniarka Naczelna Szpitala By-towskiego, Lilianna Płotek, mówi o konkretnej różnicy. - Pacjenci wymagający intensywnej terapii dożylnej zpewno-ściąmogą odczuwać dyskomfort wynikający z częstych wymian klasycznego, w rozumieniu do-świadczeń nas wszystkich, wen-flonu czyli kaniuli dożylnej -opisuje. - Poza tym mowa tu o rozmaitych reperkusjach, które wiążą się z bólem, stresem, do-datkowymipowikłaniami. Tymczasem w przypadku wkłucia pośredniego, jego żywotność jest znacznie, ale to znacznie dłuższa. Różnica polega na tym, że pacjent może chodzić z nim przez prawie miesiąc, bez żadnych obaw o konsekwencje. Pacjenci, którzy będą kwalifikować się do zastosowania wkłucia pośredniego, taką opiekę otrzymają. Dwudniowe zajęcia - teoretyczne i praktyczne, które w by-towskim szpitalu są częścią prowadzonej przez Okręgową Izbę KelęgniarekiPołożnychwSłup-sku kampanii 5P - „Pielęgniarki. Pielęgniarze. Położne. Położni. Przyszłość". - Szpital Powiatu Bytow-skiego potwierdzą, że szpital powiatowy nie musibyć szpitalem archaicznym, placówką gorszą od tych znajdujących się w dużych ośrodkach miejskich - podsumowuje Sebastian Irzykowski. - Jesteśmy dumni, jako Izba, że w tym szpitalu inwestuje się w reprezentowane przez nas grupy zawodowe. To już nasz drugi, wspólny sukces, osiągnięty wkrótkim czasie. Dosłownie kilka tygodni temu informowaliśmy, że to właśnie między innymi w bytowskim szpitalu pielęgniarki i położne, wracające po 5-letniej przerwie w wykonywaniu zawodu, w ramach przeszkolenia, otrzymają wynagrodzenie i umowę o pracę. Wspólnymi siłami udało nam się wyposażyć naszych członków, którzy pracują na terenie Szpitala Powiatu Bytowskiego w przyszłościowe umiejętności. Wierzę, że pozostałe szpitale powiatowe, np. szpital w Lęborku potraktują naszą kooperację jako przykład i inspirację. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 NASZA AKCJA • 5 Partner Ogólnopolski arfner Ogólnopolski TM™''** łADOW/ Dodatkowe informacje V 510 026 927 . 6 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 Głos Pomorza Prenumerata pocztowa Głosu Pomorza z dużym rabatem Zamów prenumeratę do 20 grudnia na poczcie lub u listonosza Na podstawie art. 35 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o gospodarce nieruchomościami (tekst jednolity: Dz. U. z 2024 r. poz. 1145) WÓJT GMINY STUDZIENICE informuje, że w dniu 26 listopada 2024 roku na tablicy ogłoszeń Urzędu Gminy Studzienice oraz stronie bip.studzienice.pl został umieszczony do publicznej wiadomości na okres 21 dni wykazy nieruchomości gminnych wytypowanych do oddania w dzierżawę: a) na okres do trzech lat w trybie bezprzetargowym, • stanowiącej część działki nr 642, obręb Ugoszćz, o powierzchni 12 m2; Więcej informacji: Urząd Gminy Studzienice, ul. Kaszubska 9, 77-143 Studzienice, www.bip.studzienice.pl, tel.: 59/82-166-14. Będzie wniosek o dłuższy areszt dla sprawcy wypadku na ul. Garncarskie} w Słupsku Magdalena Olechnowicz Słupsk Prokuratura Okręgowa w Słupsku zapowiada wystąpienie z wnioskiem o przedłużenie aresztu Gerarda B., sprawcy wypadku przy ul. Garncarskiej w Słupsku. w którym zginął motocyklista Rafał Fortuński, wykładowca Szkoły Policji w Słupsku. Zdaniem prokuratora konieczna jest obserwacja psychiatryczna. Przypomnijmy, do tragedii doszło na skrzyżowaniu ulic Garncarskiej i Wiejskiej w Słupsku, wieczorem 23 czerwca. W rozpędzonym mercedesie 35-letni Gerard B., nie zachowując na- leżytej ostrożności, wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle środkiem dwupasmowej jezdni. Znacznie przekroczył dozwoloną prędkość. Uderzył w prawidłowo jadącego motocyklistę - 49-letniego Rafała Fortuńskiego, wykładowcę Szkoły Policji w Słupsku, który zmarł 26 czerwca od ciężkich obrażeń ciała. Prowadząca śledztwo Prokuratura Okręgowa w Słupsku zarzuca Gerardowi B. umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym oraz publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych na Instagramie, gdzie po wypadku zdążył zamieścić nagranie w języku duńskim. W chwili przedstawienia zarzutu Gerardowi B. i zastosowania tymczasowego aresztowania ofiara wypadku jeszcze żyła. Prokuratura nie wyklucza przedstawienia podejrzanemu najcięższego zarzutu - zabójstwa. Gerard B., decyzją Sądu Okręgowego w Słupsku, przebywa w areszcie do 19 stycznia 2025 roku. Nie pomogły argumenty obrońcy, który wnioskował, aby jego klient odpowiadał z wolnej stopy. - Sąd uznał, że w tej sprawie istnieje obawa ucieczki, a zarzucany czyn jest zagrożony wysoką karą. Jednak świadkowie twierdzą, że mój klient nie uciekał z miejsca zdarzenia - mówił „Głosowi" adwokat Bartosz Fieducik, obrońca Gerarda B., argumentując że pobyt na wolności Gerarda B. nie zagraża przebiegowi postępowania. Prawdopodobne jest, że Gerard B. zostanie w areszcie dłużej. O to wnioskować będzie prokurator. Zdecyduje sąd. - W sprawie Gerarda B. prokurator - z uwagi na wątpliwości powołanych w postępowaniu dwóch biegłych psychiatrów do zbadania stanu poczytalności w chwili popełnienia czynów zarzucanych temu podejrzanemu - w najbliższym czasie wystąpi do sądu z wnioskiem o orzeczenie obserwacji psychiatrycznej. Prokurator z uwagi na konieczność przeprowadzenia obserwacji psychiatrycznej podejrzanego oraz , innych dowodów najprawdopodobniej z początkiem stycznia przyszłego roku będzie wnioskował do sądu o przedłużenie tymczasowego areszto-.wania wobec podejrzanego -mówi prokurator Paweł Wnuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Słupsku. Z odczytu tzw. czarnej skrzynki Mercedesa AMG S63 Gerard B. doprowadzany na posiedzenie aresztowe w Sądzie Rejonowym w Słupsku w czerwcu br. wynika, że samochód półtorej sekundy przed uderzeniem w motocykl jechał z prędkością 156 kilometrów na godzinę i z taką prędkością wjechał na skrzyżowanie. Później nastąpiło hamowanie. Jednak nie wiadomo, czy hamował kierowca, czy zadziałał jakiś system w samochodzie. W chwili uderzenia w motocykl prędkość mercedesa wynosiła 107 kilometrów na godzinę. Prokuratura dysponuje też nagraniami monitoringu miejskiego, który zarejestrował trasę Gerarda B. sprzed Jantara aż na ulicę Wiejską, m.in. jazdę pod prąd ulicą Szczecińską. Znana też jest prędkość w okolicach ratusza i na ulicy Jana Pawła II. Obecnie Gerardowi B. grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. ©® 0011228268 AUTOPROMOCJA AUTOMATYCZNA PRALNIA DYWANÓW ^TRZEPANIE MECHANICZNE ■ ^RR^NIE AUTOMATYCZNE ^PŁUKANIE -WIROWANIE *$rm, -SUSZENIE - OZONOWANIE - TRANSPORT OD / DO KLIENTA * i:- •• : PUNKT PRZYJĘĆ SŁUPSK UL. PRZEMYSŁOWA (SERWIS KARCHER) ©504 710 352 © 602 442 117 34 ' różnica w.stosunku do ceny detalicznej Masz pytania? Zadzwoń: 94 3401114 w godz. 9-15 lub wyślij e-mail na adres: bok.prenumerata@polskapress.pl Cena prenumeraty Miesięczna 75 zł oszczędzasz 53 zł* Kwartalna 225 zł oszczędzasz 157,10 zł* Półroczna 450 zł oszczędzasz 309,20 zł* Roczna 834 zł oszczędzasz 703,60 zł* BRĄZOWY KR WYKORZYSTAJ EFEKT WSPÓŁDZIAŁANIA NIECH TWOJE STAWY WSPIERAJĄ TWOJE CELE KREM NA ZEWNĄTRZ kSńUpny iywokost cynaminowy KROPLE DO WEWNĄTRZ olejek konopny kurkuma majeranek zamów i zadzwoń już dziś! +48 122 031 964 WWW.ASEPTA.PRO Asepta $ 8ieiś.k<3K-ąS .43-382, ul. Uzyskaj miły prezent ż kodem: ZDROWO . Su^ermit d%:j^«xikiern speżiwcżym, którego celem jest uzupełnienie r.ormsi^fdiety bolący steneenirowaryn • Źródłem ,vilamin lub składników rninerałnych lub innych substancji wykazującyeft efck;'.odżywczy łub winy Były szef MON Korei Płd. chciał odebrać sobie życie Oprać. Aleksandra Jaros Seul Były minister obrony Korei Płd. Kim JongHjun próbował odebrać sobie życie waresz-cie śledczym. Przebywał tam wzwiązkuzudziałemwogło-szeniu stanu wojennego przez prezydenta kraju. Komisarz generalny Koreańskiej Służby Więziennej Szin Jong He oznajmił podczas przesłuchania w tamtejszym parlamencie, że Kim próbował popełnić samobójstwo tuż przed północą w nocy z wtorku na środę czasu lokalnego (we wtorek późnym popołudniem w Polsce). Obecnie były minister znaj -duje się w celi, gdzie jest pilnie strzeżony, a jego stan zdrowia jest stabilny - podała agencja Yonhap. Kim przebywał w areszcie od niedzieli. Sąd w Seulu wydał we wtorek wieczorem nakaz aresztowania ministra pod zarzutem „istotnego" zaangażowania w zamach stanu - w związku z jego rolą w ogłoszeniu i wprowadzeniu w życie 3 grudnia stanu wojennego przez prezydenta kraju Jun Suk Jeola. Media"poinformowały także, że dwóch najwyższych rangą funkcjonariuszy policji -komisarz generalny Narodowej Agencji Policji Czo Dzi Ho i szef metropolitalnej agencji policji w stolicy Seulu Kim Bong Sik -zostali zatrzymani w celu przeprowadzenia dochodzenia w sprawie ich roli w egzekwowaniu dekretu prezydenta Juna o wprowadzeniu stanu wojennego. Obu objęto we wtorek zakazem opuszczania kraju. PAP POLSKA I ŚWIAT • 7 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 Rok od zaprzysiężenia rządu. Tusk podsumował dokonania Premier Donald Tusk przypomniał, że rok temu. 12 grudnia, wygłosił w Sejmie expose. Wymienił dokonania rocznych rządów swego gabinetu, który został zaprzysiężony 13grudnia 2024 roku. „Równo rok temu wygłosiłem expose w imieniu Waszego rządu" - napisał w czwartek premier przed przypadającą dzisiaj pierwszą rocznicą powołania jego gabinetu. W klipie dołączonym do wpisu jako sukcesy gabinetu Tuska wymieniono: uruchomienie świadczenia 800 plus oraz wprowadzenie tzw. bab-ciowego, bezpłatny program in vitro, waloryzację emerytur oraz rentę wdowią, podniesienie renty socjalnej dla najbardziej potrzebujących do poziomu pensji minimalnej, odblokowanie „europejskich pieniędzy" na inwestycje i rozwój, budowę Kolei Dużych Prędkości, obniżenie składki zdrowotnej, wprowadzenie miesięcznego urlopu dla przedsiębiorców i kasowego PIT oraz budowę Tarczy Wschód i „najnowocześniejszej armii w Europie". „To dopiero rok. Jeszcze wiele przed nami" - słyszymy na końcu nagrania. „Politykom PiS, którzy rok temu, po powołaniu naszego rządu, poczuli się nagle gorzej, z całego serca zdrowia życzę. Wszystkim, nie tylko podejrzanym" - dodał premier w kolejnym wpisie. Na X odpowiedział mu szef klubu PiS Mariusz Błaszczak. „»To dopiero rok«. To groźba czy ostrzeżenie? Panie Tusk, tyle wystarczyło, żeby Polacy zrozumieli, że nie umiecie rządzić" - napisał. 15 października minął rok od wyborów parlamentarnych, REKLAMA DLACZEGO NASZE S WY TAK BARDZO LUBIĄ KANNABID ¥ I ŻYWOKOST? Kannabidoid CBD przenika głęboko do cia-ła przez nasz własny układ kannabinoidowy znajdujący się w ciele. KANNABINOIDY + ŻYWOKOST W Y 7 Żywokosł jest rośliną, która może zwiększać liczbę leukocytów obojętnochłonnych. Pobu- ^ ■..................—i.— dza dzięki temu działanie naturalnych mechanizmów chroniących. Zywokost przyśpiesza proces regeneracji ubytków kostnych, tkanki skórnej i regeneracji naskórka w stanach zapalnych. W połączeniu mają unikalne działanie pobudzające stawy i tkanki łączne, cały system odpornościowy oraz działają pozytywnie na komfort stawów. Oprać. Lidia Lemaniak Warszawa Rok temu, 12 grudnia, Donald Tusk wygłosił w Sejmie swoje expose. Dzień później jego rząd został zaprzysiężony które przyniosły zmianę na scenie politycznej. Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga (Polska 2050 i PSL) i Lewica stworzyły rząd koalicyjny, kończąc ośmioletnią władzę Prawa i Sprawiedliwości. Na czele rządu, powołanego 13 grudnia, stanął przewodniczący PO Donald Tusk. Choć przedstawiciele rzą-du podkreślają swoje osiągnięcia, PiS, jako największa partia opozycyjna, regularnie krytykuje działania koalicji rządzącej. Politycy PiS zarzucają gabinetowi m.in. brak skuteczności w realizacji obietnic wyborczych oraz podejmowanie złych decyzji. Jak Polacy oceniają dokonania rządu? „Jak ocenia pan/pani rząd Donalda Tuska po roku od zaprzysiężenia?" - takie pytanie zadano uczestnikom sondażu United Surveys dla RMF FM i „Dziennika Gazety Prawnej". Rząd koalicji KO, Trzeciej Drogi i Lewicy negatywnie ocenia ponad połowa badanych, 30 proc. wybrało odpowiedź „raczej negatywnie", a 21,4 proc. „zdecydowanie negatywnie". „Zdecydowanie pozytywnie" rząd premiera Donalda Tuska ocenia 5,7 proc. respondentów, „raczej pozytywnie" 33,9 proc. Jednoznacznej opinii na temat rządu nie ma 8,9 proc. pytanych w sondażu. Jeśli chodzi o elektoraty poszczególnych ugrupowań, najlepiej rząd oceniają ci, którzy na niego głosowali, czyli wyborcy KO, Trzeciej Drogi oraz Lewicy. 80,5 proc. z nich ocenia rząd pozytywnie, zaś 11,6 proc. negatywne. Elektorat opozycji - PiS, Konfederacji i Partii Razem - krytycznie ocenia rząd. Tylko 3,1 proc. wystawiło mu pozytywną opinię. Z kolei wyborcy niezdecydowani i ci, którzy nie wzięli udziału w wyborach, w 17,4 proc. oceniają rząd „raczej pozytywnie", a negatywnie 54,5 proc. W podziale na płcie zdecydowanie lepiej rząd oceniają mężczyźni - 47 proc. ocenia go dobrze, zaś jeśli chodzi o kobiety, jest to zaledwie 33 proc. PAP 0011218694 8 • POLSKA I ŚWIAT Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 Przywódca Chin Xi Jinping zaproszony na inaugurację Donalda Trumpa Oprać. Karolina Wrońska Waszyngton Prezydent elekt USA Donald Tramp zaprosił chińskiego przywódcę Xi Jinpinga na inaugurację swojej prezydentury w Waszyngtonie - podała telewizja CBS News. Jak podała CBS, powołując się na kilka źródeł wtajemniczonych w sprawę, Trump zaprosił przewodniczącego ChRL już na początku listopada, tuż po swoim wyborczym zwycięstwie. Nie jest jasne, jak odpowiedział Xi - ambasada ChRL w Waszyngtonie nie odpowiedziała na pytania stacji. Choć Trump należy do największych krytyków Chin, to wielokrotnie później podkreślał swoje dobre relacje z Xi Jinpin-giem i chwalił jego bezwzględność i inteligencję. Twierdziłteż, że „mądry" prezydent będzie potrafił ułożyć stosunki z Chinami, Rosją czy Koreą Płn. Według CBS komitet przygotowujący uroczystość planuje też udział innych zagranicznych przywódców. Wśród nich może być premier Węgier Viktor Or-ban, który w poniedziałek odbył spotkanie z Trumpem i jego doradcami na Florydzie. Źródło telewizji podało, że Orban wciąż zastanawia się, czy przyjechać do Waszyngtonu w styczniu. Jak zaznacza CBS, udział zagranicznych przywódców nie jest tradycją w inauguracjach prezydentów USA - prowadzone ód 1874 roku zapisy Departa-mentu Stanu nie odnotowały ani jednego takiego przypadku. PAP AKA ^ Trump spotykał się z Jinpingiem w przeszłości, ale jednocześnie bardzo krytykował postępowanie Chin Rosja może znów wystrzelić rakietę Oriesznik na Ukrainę Oprać. Karolina Wrońska Moskwa Amerykański wywiad uważa, że Rosja może w nadchodzących dniach ponownie wystrzelić pocisk balistyczny Oriesznik w kierunku Ukrainy - podała agencja AP. Według rozmówcy AP z administracji USA taką ocenę wydały amerykańskie służby wywiadowcze. Przedstawiciel władz USA podkreślił, że Oriesznik uważany jest bardziej za sposób na zastraszenie Ukrainy niż „game changer" na polu walki. - Do wystrzelenia rakiety może dojść w ciągu „nadchodzących dni" - poinformował. Rosja po raz pierwszy użyła Oriesznika - pocisku balistycznego o średnim zasięgu - podczas ataku na miasto Dniepr 21 listopada, niedługo po tym, jak USA zezwoliły Ukrainie na używanie pocisków balistycznych ATACMS na cele położone wewnątrz Rosji. Według Pentagonu pocisk jest „eksperymentalny"i oparty na pocisku RS-26 Rubież o za- UPOFILOWA FORMUŁA OLEJOWA J33NAZ NA3LEPEI . , > i I FORM KU«a*4Yi Badania wykazały, że kurkumina rozpuszczona w tłuszczu jest rnzy lepiej przyswajalna* Pomaga zachować ELASTYCZNE STAWY Odżywia TKANKĘ CHRZĘSTNĄ Wspiera trawienie tłuszczów Wspiera funkcjonowanie wątroby mm Wspiera procesy detoksykacji Sił ULI S Sekretem jest... LIPOFILNOŚĆ © WWW.ASEPTA.PRO ® +48 326 306 818 Dostępny w aptekach i ziełarniach i ASEPTA S.c. tel: 33 817 34 24 Bielsko-Biała, 43-382, ul. Tadeusza 1 Suplement diety jest środkiem spożywczym, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety będący skoncentrowanym źródłem witamin lub składników mineralnych lub innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny *na podstawie badania "Kurkumina - prozdrowotny barwnik kurkumy" Sylwii Przybylskiej http:,-7www.phie.pl/pdf/phe-2015/phe-2015-2-414.pdf Użycie Oriesznika to demonstracja siły ze strony Władimira Putina wobec Zachodu. Ostatnim razem Rosja poinformowała USA na pół godziny przed wystrzeleniem pocisku sięgu międzykontynentalnym. Ta rakieta, zdolna do przenoszenia ładunków jądrowych, posiada sześć niezależnych głowic. Szef MSZ Rosji Siergiej Ław-row stwierdził w niedawnym wywiadzie z amerykańskim publicystą Tuckerem Carlso-nem, że wystrzelenie rakiety miało dać Zachodowi do zrozumienia, że Rosja „nie pozwoli na to, by udało mu się to, co (Zachód) nazywa strategiczną porażką Rosji". Powiedział, że USA zostały poinformowane 0 zamiarze wystrzelenia pocisku z 30-minutowym wyprzedzeniem. Według urzędnika, na którego powołała się AP, Rosja posiada jedynie kilka takich rakiet 1 są one wyposażone w głowice mniejsze od tych, których ro- syjskie wojska regularnie używają do ataków na Ukrainę. Rosjanie są coraz bliżej Pokrowska Wojska rosyjskie zniszczy-ły lub przejęły kilka ukraińskich pozycji w pobliżu miasta Po-krowsk na wschodzie Ukrainy - poinformowała ukraińska armia. Rosjanie zamierzają zaatakować strategiczne centrum logistyczne, w którym znajduje się jedyna na Ukrainie kopalnia węgla koksującego, wykorzystywanego do większości produkcji stali w kraju. Według ukraińskiego Deep-State, który mapuje linie frontu, siły rosyjskie są obecnie oddalone o zaledwie trzy kilometry od południowych obrzeży miasta. Upadek Pokrowska, ważnego centrum logistycznego ukraińskiej armii, oznaczałby największą militarną porażkę Kijowa od miesięcy. Pokrowsk od miesięcy jest obszarem naj-zacieklejszych walk między wojskami ukraińskimi i rosyjskimi. PAP Zuckerberg zabiega o dobre relacje z Trumpem. Dał milion dolarów na fundusz inauguracyjny Oprać. Karolina Wrońska Waszyngton Fiima Meta, do której należy Facebook, poinformowała, że przekazała 1 min doi. na inauguracyjny fundusz Donalda Trampa. Szefa Mety Mark Zuckerberg chce budować dobre relacje z Trampem. Jak do tej pory firma nie poinformowała, dlaczego przekazała darowiznę. Pod koniec listopada Mark Zuckerberg spotkał się z Donaldem Trumpem w jego rezydencji Mar-a-Lago na Florydzie i pogratulował mu wygranej w wyborach prezydenckich -podał „Wall Street Journal". Miał także rozmawiać z Markiem Rubio, który w nowej administracji Trumpa ma pełnić funkcję sekretarza stanu. „New York Times" zauważa, że darowizny dla komitetów inauguracyjnych, nieobjęte limitem wpłat, są popularne wśród firm i osób pragnących zyskać przychylność nowej administracji, która będzie sprawowała władzę przez na- wP * Zuckerberg zmienił swoje nastawienie do Trumpa stępne cztery lata. Darczyńcy, którzy wpłacą 1-2 miliony dolarów, mogą wziąć udział w ośmiu wydarzeniach inaugurujących nową prezydenturę, w tym w kameralnej kolacji z udziałem Trumpa i jego żony Melanii. Otrzymają też sześć biletów umożliwiających udział w ceremonii zaprzysiężenia prezydenta przed Kapitolem 20 stycznia. Pierwszy komitet inauguracyjny Trumpa zebrał na przełomie lat 2016-2017 ponad 107 min doi. Przekazanie tych funduszy było tematem śledztwa prowadzonego przez federalnych prokuratorów pod kątem nielegalnych darowizn z zagranicy. Praca śledczych zakończyła się wyrokiem 12 lat więzienia dla jednego z darczyńców. Zuckerberg jest jednym z wielu szefów firm technologicznych, którzy w ostatnim czasie zabiegali o bezpośrednie relacje z Trumpem. Z prezydentem elektem kontaktowali się m.in. Tim Cook z Apple i Sundar Pichai z Google. Według „NYT" relacje między Metą, do której należą Facebook - Instagram i Whats-App - a Trumpem były wcześniej napięte. Dziennik przypomniał, że firma zablokowała Trumpa na swoich platformach, kiedy jego zwolennicy dokonali szturmu na Kapitol 6 stycznia 2021 roku. Jego konta zostały później odblokowane. Prezydent elekt wyrażał się dotąd krytycznie o Zucker-bergu, twierdząc, że powinien on trafić do więzienia za „spi-sko-wanie przeciwko niemu" przed wyborami prezydenckimi w2020 roku. PAP KOSZALIN/SŁUPSK/SZCZECIN i \ | Piątek. 13.12.2024_ IDĄ ŚWIĘTA Czy zapach kiełbasek i grzańca to na pewno zapach świąt? str. 10 KOLĘDA, KOLĘDA W te święta możesz posłuchać kolęd, jakich jeszcze nie było str. 14 ROZMOWA Reżyser Grzegorz Jaremko mówi o potworach i potwornościach str. 15 HISTORIA NAM BLISKA Dach nie wytrzymał masy śniegu. Na szczęście nikt nie zginął str. 16 Córka króla gastronomii ma sporo na głowie, a będzie miała jeszcze więcej Dom Elizy Golemy tętni życiem, wypiekane przez nią smakołyki cieszą się uznaniem łasuchów, więc czas na nowe wyzwania str. 12-13 10 • IDĄ ŚWIĘTA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 Tu Mikołaj, tam Aniołek, jeszcze dalej bigosu kociołek Magdalena Olechnowicz Słupsk Subiektywnie, z przymrużeniem oka i nieco złośliwie o wyższości szczecińskiego pasztecika i poznańskiej pyry nad frytką belgijską, czyli jak to jest na tradycyjnym polskim jarmarku świątecznym. Jeśli kochasz święta, kolorowe światełka przenoszą cię w zaczarowaną krainę, a feria zapachów sprawia, że wracasz wspomnieniami do cudownych chwil z dzieciństwa - nie czytaj, bo czar pryśnie! Odzieram świąteczne jarmarki z magii brutalnie. Nie będzie tu o czekoladzie pachnącej cynamonem i kardamonem ani 0 płatkach śniegu smagających delikatnie rzęsy długie jak fi-rany. Prawda jest taka, że wędrując po jarmarkach, zamiast magii świąt, czuję spaloną kiełbasę zmieszaną z zapachem słodkich gofrów, okraszoną włoskim parmezzanem w otulinie ciepłego bełta zwanego grzańcem. A to wszystko pod parasolem, bo pada deszcz. * * * Zmarznięty i z czerwonym nosem, ale nadal obłędnie przystojny Włoch zaprasza na parmiggiano reggiano, obok Gruzin kusi winem, ktoś - nie Francuz - przywiózł przyprawy prosto z Prowansji, dalej frytka belgijska, węgierski langosz, amerykański burger... A ta gigantyczna kolejka to za czym stoi? Za hiszpańskim churros! Co to takiego? Najzwyklejsze paluchy z prostego ciasta składającego się z mąki pszennej, wody i soli, smażone w głębokim oleju. Hit jarmarku świątecznego w Szczecinie! Bo to żadne międzynarodowe targowisko, a nasz polski tradycyjny jarmark. Ale żeby nie było przekłamania, jest 1 polski oscypek spod samiuś-kich Tater, jak i bigos, pajda chleba ze smalcem, a i kiełbasa z grilla też się znajdzie. Tę ostatnią najłatwiej zlokalizować, bo czuć ją z daleka! Jej woń zmieszana ze słodkimi goframi, fioletową szczecińską bezą czy też czekoladą z miejscowej fabryki Gryf sprawia, że... no właśnie -mdli mnie od tych jarmarków. A miało być tak pięknie: „zapach grzańca, cynamonu i gorącej czekolady wyczuwany jest z daleka, magiczne światełka przeniosą cię w bajeczną krainę" - kuszą influencerzy, organizatorzy, a na dowód pokazują cudowne zdjęcia kufli f ) * t z grzańcem, w których pływa sobie pomarańcza, anyżowe gwiazdki i goździki. Niemal czuć ten zapach ze zdjęcia! Jednak w rzeczywistości najczęściej otrzymujemy tekturowy kubeczek z winem marnej jakości, które stygnie, zanim dopijemy do dna. Nie ma w nim ani anyżowych gwiazdek, ani plastra pomarańczy. Można za to wybierać w smakach. I tak możemy zamówić grzaniec rumowy, pomarańczowy, malinowy i jaki tylko chcemy. Koszt 15-20 zł w zależności od stoiska. Jeśli nam papierowy kubeczek przeszkadza w rozkoszowaniu się kultowym trunkiem jarmarcznym, możemy dokupić okazjonalny kubeczek za 10 zł. W Berlinie za taki kufel pobierana jest kaucja, która jest nam zwracana, gdy kubek oddamy. * * * Tak właśnie, przedzierając się i niemal rozpychając łokciami przez tłumy ludzi poszu-kujących magii świąt, poobijana z lekka i z prawa, i z lewa, rozpoczęłam tournee po świątecznych jarmarkach w największych polskich i europejskich miastach. No dobrze, może trochę na wyrost to piszę, ale odwiedziłam jarmarki w Gdańsku, Szczecinie, Poznaniu i Berlinie. Bywam też w Pradze, do której mam sentyment ogromny. * * * Polskie autokary już od początku grudnia suną w kierunku Berlina całymi karawanami, wożąc polskich turystów spragnionych niemieckiego cu-rrywursta, czyli kiełbaski w sosie curry, i gorącego gluhweina, czyli popularnego grzańca z czerwonego wina. W stolicy Niemiec jarmarków jest około stu, choć najczęściej odwiedza się kilka tych najbardziej znanych. Jedne kuszą diabelskim kołem i lodowiskiem, inne zjeżdżalnią z pontonami, a moim numerem jeden jest ten przed Pałacem Charlottenburg, który po prostu prezentuje się najładniej na tle pałacu. * * * Jak świat długi i szeroki, rozmnożyły się świąteczne jarmarki. Podróżujący znajomi przysyłają zdjęcia z hiszpańskiej Madery, estońskiego Tallina, łotewskiej Rygi, austriackiego Wiednia czy fińskich Helsinek. I choć za najpiękniejszy w Europie ludzie uznali jar- mark w Gdańsku - nie wiem, czy wiedzą o tym Grecy, Hiszpanie czy Estończycy - niemal każde polskie miasto i miasteczko, a nawet wieś i wioseczka na swój jarmark, którym się chełpi na cztery strony świata. I słusznie, bo po co czekać, aż ktoś nam powie „cudze chwalicie, swego nie znacie". Polacy poszli w myśl zasady „cudze poznaliśmy, swoje lepsze zrobiliśmy". *** Ale aby prawdzie było zadość, honor należny Gdańskowi oddać- Jarmark bożonarodzeniowy w Gdańsku zwyciężył w konkursie Best Christ-mas Markets in Europę 2025 i tym samym zyskał tytuł najpiękniejszego w Europie. Jak co roku o kolejności w organizowanym przez portal European Best Destinations plebiscycie przesądziły głosy internautów. Łącznie zagłosowały 753 tys. osób z całego świata, z czego rekordowe ponad 90 tys. zdobyła stolica Pomorza. 0 wyższości jarmarku gdańskiego nad szczecińskim świadczy nie tylko średnica koła diabelskiego, czyli panoramicznej karuzeli z wagonikami, z której roztacza się widok na panoramę miasta. Ale zapewne także sam widok. Gdańska starówka jest o niebo piękniejsza od alei, przez które ciągnie się jarmark szczeciński. Ten zapewne mógłby startować w kategorii najdłuższego jarmarku. Jednak i w Gdańsku oprócz bałtyckiego bursztynu, ręcznie dzierganych czapek i szalików, artystycznie malowanych bombek, jest aleja kulinarna, gdzie obok swojskiej kiełbasy czuć zapach kuchni azjatyckiej i berlińskiego cunywur- sta. W końcu to wielki świat! * * * Gdańsk ma bursztyny, a Poznań... koziołki. I nie mówię o tych na ratuszowej wieży, ale 0 żywych kozach, które przed poznańskim ratuszem, gdzie także trwa świąteczny jarmark, proszą o karmę. Ich właścicielka, korzystając z faktu, że przez poznański Stary Rynek przewijają się tłumy spacerowiczów szukających - jakże by inaczej - magii świąt, postanowiła skruszyć ich serca, przyprowadzając na rynek żywe kozy. Poznań ma też lodowisko 1 świętomarcińskie rogale, po które musimy odstać swoje w kolejce. Ale być w Poznaniu i nie zjeść rogala, to jak być w Szczecinie i nie zjeść pasztecika w kultowym Barze Pasztecik, w którym od lat 70. ubiegłego wielói nic się nie zmieniło. I może jestem sentymentalna, ale nad wizytę na jarmarkach przedkładam te w takich miejscach, jak Bar Pyra w Poznaniu, gdzie serwują najlepsze pyry z gzikiem, czy w Barze Pasztecik, gdzie zmarznięta i zmoknięta z apetytem zjadłam kultowego pasztecika z gorącym barszczem. Nic jednak nie przebije pączka z szarpaną wołowiną czy kapustą i grzybami lub - jak kto woli - z bigosem, którego można kupić na jarmarku w Szczecinie. Jak smakuje? Nie powiem, bo... nie miałam odwagi spróbować. Jednak stał się on dla mnie symbolem świątecznych jarmarków. Taki jeden wielki bigos. A na koniec spojrzałam na przepiękne zdjęcia jarmarków wykonane z drona - oczywiście wieczorową porą, bo za dnia o magię jeszcze trudniej - i z zachwytem oraz niedowierzaniem krzyknęłam: „Jak tu pięknie! Ja tu byłam?!". ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 MATERIAŁ INFORMACYJNY • u Mikołajkowy kiermasz w ORLENIE. Upominki przygotowali uczestnicy warsztatów terapii zajęciowej Pełne wyjątkowych drobiazgów stoiska pojawiają się w Mikołajki Pracownicy chętnie kupują pamiątki, które mogą być świetnym upominkiem Od lat w grudniowym czasie przygotowań do świąt Bożego Narodzenia, gdański oddział ORLENU odwiedzają osoby z niepełnosprawnościami. Przyjeżdżają tu wraz z opiekunami by wystawić podczas kiermaszu swoje prace. Jest kolorowo i przyjaźnie. Wsparcie, jakie dzięki tej akcji otrzymują, pozwala na organizowanie kolejnych serii spotkań, które rozwijają ich społeczną i twórczą aktywność. Pełne wyjątkowych drobiazgów stoiska pojawiają się zawsze 6 grudnia. Są starannie zaaranżowane tak, by odwiedza- jący to miejsce pracownicy mogli przeglądać rękodzieło i wybrać coś dla siebie. To już tradycja koncernu i Caritas Archidiecezji Gdańskiej, która jest organizatorem spotkań. Cel zaś jest wyjątkowy, bo dobroczynny -wzajemna pomoc i wsparcie potrzebujących są przecież istotą nachodzących świąt. - Bożonarodzeniowe drobiazgi tworzą osoby z niepełnosprawnościami, uczestniczące na co dzień w warsztatach terapii zajęciowej. Spotykamy się z nimi od lat i zawsze nasi pracownicy chętnie kupują pamiątki, które mogą być świetnym upominkiem lub po prostu umilić święta - mówi Liliana Ciechanowicz, kierownik projektu w zespole do spraw relacji ze społecznościami lokalnymi Pomorza w ORLENIE. Łączy nas pomaganie Iwona Kozakiewicz, instruktor Warsztatów Terapii Zajęciowej w Krzywym Kole, wraz z podopiecznymi przyjechała kolejny już raz. - Pracownicy odwiedzający kiermasz wybierają coś dla siebie, pytając, gdzie jeszcze można nas spotkać, czy pojawimy się podczas kolejnych świątecznych wydarzeń. Są zachwyceni różnorodnością, zawsze znajdują chwilę na rozmowę. Dziękujemy każdemu, kto kupił choćby drobiazg, a Grupie ORLEN za coroczne spotkania - dodaje. Ze swoją grupą przyjechała na kiermasz do ORLENU także Julia Jankowska z Centrum Po-mocowego im. św. Walentego w Kolniku. Była tu po raz pierwszy i zachwyciła ją zarówno atmosfera, jak też możliwość in-tegracji tego środowiska. Bożonarodzeniowe drobiazgi tworzą osoby z niepełnosprawnościami, uczestniczące na co dzień w warsztatach terapii zajęciowej' - W naszym centrum działa aż 9 różnych pracowni - działamy z ceramiką, w drewnie, szydełkujemy, szyjemy i robimy biżuterię. Naprawdę wiele się dzieje - dodała. Rumię reprezentowała w tym roku Dąbrówka Figiela-Miadziółko ze Środowiskowego Domu Samopomocy. Jej grupa przywiozła świece, pierniki, również ceramiczne wyroby... - Warsztaty, które prowadzimy na co dzień są terapią tzw. motoryki małej - to praca manualna, podczas której pomagamy naszym podopiecznym ćwiczyć koordynację wzrokowo-ruchową i skupie- nie. Dzięki temu mogą rozwijać się przez sztukę, to bardzo ważne - podsumowała. Przyciągające uwagę unikatowe rękodzieło powstaje podczas pracy w niewielkich grupach. Uczestnicy warsztatów terapii zajęciowej przygotowują się w ten sposób do podjęcia zatrudnienia, pracując także nad poszerzaniem umie-jętrfości komunikacyjnych, ćwicząc z logopedą. Biorą też udział w życiu kulturalnym -dzięki pomocy, jaką otrzymują od darczyńców, mogą się spotkać w kinie lub wyjechać wspólnie na koncert. Najmniejsze wsparcie daje im więc nowe możliwości. ©® Osoby z niepełnosprawnościami przyjeżdżają do Gdańska ze swoimi opiekunami Kiermasz to tradycja koncernu i Caritas Archidiecezji Gdańskiej Centrum Pomocowe im. sw. Walentego w Kolniku 12 ROZMOWA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 Jako szef kuchni byłabym gorsza nawet od Magdy Gessler Bogna Skarul Szczecin Rozmowa z Elizą Golemą ze Szczecina, miłośniczką Turcji zwierząt i dobrej kuchni Lubisz gotować? Bardzo. Nie spodziewałam się innej odpowiedzi (śmiech). Przecież jesteś córką „króla gastronomii w Szczecinie" (Pawła Golemy - przyp. red.), więc nie może być inaczej. Co lubisz gotować najbardziej? Gotuję właściwie wszystko. Tak naprawdę to wszyscy znajomi mówią mi, że z niczego potrafię ugotować coś pysznego. Przyznam, że nawet nie wiem, kiedy się tego gotowania nauczyłam. Po prostu przyglądałam się, jak mama to robi. A ona dużo w domu gotowała, często na duże imprezy rodzinne. I choć moi rodzice niemal od zawsze mieli restaurację i można było stamtąd jedzenie tóccć na wynos, to my z mamą wolałyśmy domowe potrawy. Nie jestem kucharką ani szefem kuchni, ale potrafię ugotować wszystko: od kuchni tureckiej i polskiej, po azjatycką. Skąd miłość do kuchni tureckiej? Często tam jeżdżę. Chyba mnie tam wzywają moje korzenie. Dziadek mojej babci był rodowitym Turkiem. Nazywał się Mustafa. Wydaje mi się, że ja w największym stopniu, w porównaniu do moich braci, odziedziczyłam ten turecki gem. Pamiętam, że jak pierwszy raz pojechaliśmy do Turcji i wylądowaliśmy na lotnisku, a miałam wtedy osiem lat, to już od tego momentu wiedziałam, że będę tam wracała. A teraz jestem na etapie, że tworzę w Turcji swój drugi dom. Chcesz się tam przeprowadzić? Tak. Bardzo bym tego chciała. Pewnie dawno bym już tam była, ale w Polsce zatrzymuje mnie moja praca. Czym się zajmujesz? Obecnie prowadzę firmę fran-czyzową Dobra Pączkarnia. Poza tym hobbystycznie zaj- muję się paroma działalno-ściami charytatywnymi. Jak już sobie moją pracę dobrze poukładam, to myślę, że wyjadę na dłużej. To jednak nie takie proste „poukładać" to wszystko tak szybko. Tak, ale wciągam w to mojego syna. To on na bieżąco będzie się tym zajmował wraz z moim zespołem, który dobrze prosperuje od lat. Gdzie zamieszkasz? W Turcji Egejskiej. Właśnie szukam tam dla siebie domu. Dlaczego tam? Mam w tym regionie dużo znajomych Turków. Oni są niesłychanie gościnni i przyjaźni. A mój tata z nimi prowadzi już od dawna biznesy. Jak się porozumiewasz? Turecki to dość trudny język. Bywa tak, że w Turcji jestem przynajmniej raz w miesiącu. I to od lat. Już dużo rozumiem po turecku, sama się go uczę. Muszę sobie radzić z tym językiem, bo często zatrzymuję się w takich miejscowościach w Turcji, gdzie nikt nic nie potrafi powiedzieć w żadnym innym języku, tylko po turecku. I muszę chyba sama siebie pochwalić, że dobrze sobie radzę. Oczywiście na proste tematy, ale mogę już brać udział w dyskusjach rodzinnych i przyjacielskich (śmiech). Bardzo mi się ten język podoba. Jacy są Turcy? Niesamowici. Bardzo lubię mentalność Turków. I zauważyłam, że im biedniejszy rejon, im dalej od dużych miast, tym mieszkańcy są bardziej gościnni, pomocni, a ja nigdy się nie spotkałam z jakimikolwiek nieprzyjemnościami, a dodam, że wielokrotnie podróżuję po Turcji własnym samochodem. Wow! To przecież daleko. Owszem, ale jak już jestem na miejscu, to jest mi wygodniej mieć swoje auto. Poza tym, pamiętaj, że ja w Turcji spędzam często po dwa miesiące. A do wjazdu do Turcji jest „tylko" dwa tysiące kilometrów. Na upartego tę odległość można pokonać w jedną dobę. I tak podróżujesz? (śmiech) Nie. Rozkładam sobie tę podróż na trzy dni. % ■ % •Vi.'* ________i ' ' - - T v"':; % - V < - , - '8 r:r- V .^IPI J r - i ;f ■ ;• . vyu. - -Z '•7^ . , , - V Eliza Golema z jednym ze swoich psich domowników Pierwszy przystanek mam na Węgrzech, tam zaliczam jeziora termalne. Drugi robię w Bułgarii, a na trzeci dzień wjeżdżam do Turcji. Jedzie się szybko i bez problemów, drogi są rewelacyjne. Jestem pod wrażeniem jakości dróg, są w bardzo dobrym stanie i nikt tam nie kradnie samochodów (śmiech). Kiedy planujesz przeprowadzkę? Chciałabym w ciągu pięciu lat już się tam zadomowić. Na stałe? Nie. Myślę, że tylko chłodniejsze miesiące będę tam spędzać. Ogólnie, chciałabym żyć na dwa domy. Co z synem? Syn jest dorosły. Ma 23 lata. Zostawiam go w Polsce, aby zajmował się biznesami, jak mnie nie będzie. Właśnie przyuczam go do roli menedżera. To co właściwie będzie robił? WDobrej Pączkami, atojest biznes franczyzowy, rola menedżera polega na tym, aby rozwiązywać trudne przypadki. Mamy w całej Polsce ponad 60 punktów, gdzie na bieżąco, niemal na oczach klientów, smażymy i sprzedajemy pączki. I w tych 60 punktach ciągle coś się dzieje. A rolą menedżera jest rozmowa z ludźmi, którzy robią te pączki, i podejmowanie decyzji. Ja mam ostateczny głos. Skąd pomysł na taki biznes? Właściwie zajęłam się tym, aby odciążyć tatę. Tata - jako „król gastronomii" (śmiech) - wymyślił te pączki. Podpatrzył ten biznes w USA. Zobaczył, że Amerykanie namiętnie jedzą donuty. Też spróbował. Nie smakowały mu. Ale zobaczył, że Amerykanie lubią takie szybkie, słodkie przekąski. Postanowił więc w Polsce stworzyć coś podobnego: >2 sieć z dobrymi pączkami (food togo). Pierwszy punkt powstał w Szczecinie. Szybko się okazało, że te nasze ciepłe jeszcze pączki smakują szczecinianom. Na początku nie myślałam o franczyzie. Ale oddałam się tworzeniu sieci całą sobą wraz z moim zespołem i myślę, że właśnie dlatego się udało. W tej chwili planujemy rozwijać biznes nie tylko w Polsce. Już mamy pytania z Dubaju, Hiszpanii i USA (San Diego). Pierwszym zagranicznym punktem Dobrej Pączkami, i to niedługo, będą Stany Zjednoczone. Wygraliśmy przetarg na punkt sprzedaży, do którego startowało 40 podmiotów. W USA mieszka mój brat Dominik Golema, który już w Polsce brał udział w tworzeniu sieci, a teraz tworzy sieć na rynku amerykańskim. A w Hiszpanii i Dubaju kiedy otworzycie pierwsze punkty? Jak uda nam się już w pełni opracować logistykę. Chodzi 0 to, że nasze pączki dobrze wychodzą z polskiej mąki. Ta kupowana na miejscu zupełnie się nie sprawdza. Robiliśmy różne testy, mąka z lokalnych rynków nie zdała egzaminu. Musimy więc mąkę na pączki wysyłać z Polski. 1 nie tylko mąkę, okazało się, że dodatki też. A to wymaga budowania magazynów i łańcucha dostaw. A przypominam, że możemy stworzyć prawie 200 różnych smaków pączków. To sporo. Ale to nie jest tak, że zawsze w każdej z 60 pączkami w Polsce mamy wszystkie te smaki. Jakie są smażone, to zależy od lokalnego rynku, jakie mieszkańcom w danym regionie najbardziej smakują. Musimy się dostosować do trendów lokalnych. Sprawdzamy różne smaki. Jesteśmy po warsztatach cukierniczych, więc mogę zapowiedzieć pączki z nowymi nadzieniami: mleczko w tubce, raczek, z nadzieniem bajecznym. Jakie pączki najbardziej lubią szczecinianie? W Szczecinie wygrywa róża. Zresztą sama je najbardziej lubię. W Szczecinie parę tygodni temu otworzyłyły się Dobre Precle. To biznes podobny do Dobrych Pączkami? Trochę inny. To spółka krakowska. Jest w niej dwóch przedstawicieli z Krakowa, ja i mój brat Dominik. Wiadomo, na krakowskim rynku królują precle. Na razie nie planujemy z Dobrymi Preclami franczyzy. Ale cieszy nas to, że ten biznes się sprawdza. Dobre Precle to odpowiedź na potrzeby smakoszy, którzy potrzebują nowości. Pączki w wersji wytrawnej się nie sprawdziły, a precle to przede wszystkim smaki wytrawne. Dużo rodzajów precli pieczecie? To jest trochę tak jak z pączkami. Jest ich mnóstwo. Ciągle wprowadzamy nowe smaki, musimy bardzo mocno przyglądać się trendom na rynku. Wkrótce pojawią się precle dla tych, którzy dbają o linię. Będziemy mieli precle dietetyczne (proteinowe). Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 ROZMOWA• 13 Co prawda Dobre Precle w Szczecinie dopiero wystartowały, ale czy już wiadomo, jakie smaki pokochali szczecinianie? Szczecinianie kupują, o dziwo, precle na słodko. A najczęściej z nadzieniem malina z białą czekoladą, jak i również z serem i szynką oraz z ziarnem. Mówiłaś, że lubisz gotować. Uczyłaś się zawodu kucharza? Nie. Z wykształcenia jestem pedagogiem i technikiem weterynarii. Masz zwierzęta w domu? Oczywiście. W tej chwili mam swoich pięć psów i trzy koty. Spora gromadka. Owszem, ale wcale nie wiem, ile zwierzaków będę miała za dzień, tydzień. Okazuje się bowiem, że zawsze los mi coś podtyka, w tej chwili mam też „w domu tymczasowym" i leczeniu sześć obcych kotów. To poturbowane zwierzęta, a moją rolą jest podleczenie ich. Nie chciałabym, aby wróciły na wieś, bo tam zostały wyłapane, wiem, w jakich Warunkach tam żyły. Nie czeka ich tam nic dobrego. Chciałabym, aby poszły do adopcji. Może chcesz jednego kota? O, nie. To teraz masz pod opieką 14 zwierząt. Sama się nimi zajmujesz? Pomaga mi w tym w tym Paulina Gałązka. To wspaniała opiekunka zwierząt, a ja widzę w tej dziewczynie samą siebie sprzed lat. Bo ona, tak jak ja, oddaje serce zwierzakom. Ja kiedyś miałam nawet fundację, która ratowała konie z transportu na rzeź. Co zrobisz z tymi zwierzętami, jak pojedziesz do Turcji? Wezmę je ze sobą. Może mi się tym swoim przykładem uda trochę zmienić nastawienie Turków do zwierząt. W Turcji jest z tym spory problem. Ostatnio, jak byłam w Turcji, to wydałam bezpańskim psom i kotom ponad 300 kilogramów karmy. Zresztą zawsze, jak jadę gdzieś za granicę, to mam w bagażniku karmę, butlę z wodą i miski. Nie miałam w Turcji żadnego postoju, gdzie nie karmiłam zwierzaków. A teraz mam marzenie, aby zrobić z firmami zbiórkę karmy i pojechać mobilnym TIR-em z karmą i małą lecznicą dla zwierząt w te miejsca Turcji, gdzie jest największy problem z bezpańskimi zwierzętami. Liczę, że mi się to uda. Te twoje zwierzaki też są z adopcji? Tylko dwa psy mam kupione z hodowli, reszta z adopcji. Często zdarza się tak, że pies czy kot trafiają do mnie na leczenie, ale tak się zadomawiają, że zostają. Zresztą całe życie adoptowałam psy i koty. To najczęściej wiekowe zwierzęta, aleja się cieszę, że mogłam im dać przeżyć rok czy dwa w lepszych warunkach. I tak w tej chwili mam mało psów, bo były lata, kiedy miałam ich w domu dziewięć. Najpierw stałaś się pedagogiem czy weterynarzem? Pedagogiem. Skończyłam pedagogikę, ale magisterkę robiłam z resocjalizacji. Pracowałaś w tym zawodzie? Jak kończyłam już resocjalizację, to koleżanka, która była w końcówce swojej ciąży, poprosiła mnie, abym za nią przyszła do pracy do Domu Dziecka. Wtedy, choć miałam wykształcenie, to zupełnie żadnego doświadczenia w pracy z dziećmi, no, może tylko wychowanego swojego syna (śmiech). Miałam tam, w Domu Dziecka, zostać na miesiąc, a pracowałam 1,5 roku. Spodobało ci się tam? Jakoś nie miałam serca tych dzieci zostawić. Zżyłam się z nimi, a całą swoją pensję przeznaczałam na organizowanie różnych atrakcji dla nich. Zabierałam je do kina, na wycieczki, organizowałam zabawy. Poko- chałam te dzieci. A z tamtych czasów została mi pamiątka. O, co takiego? W swojej grupie podopiecznych miałam dziewczynę, z którą się zżyłam. Ona była wtedy nastolatką. Jak odeszłam z Domu Dziecka, to jakiś tam kontakt z nią utrzymywałam. Radziłam jej w różnych sprawach, podpowiadałam. I tak się zdarzyło, że jak ona już była w trakcie usamodzielniania się i lada moment miała wyjść z Domu Dziecka, to zaszła w ciążę. Urodziła chłopca. Pomagałam jej w tym okresie, przede wszystkim emocjonalnie. Niestety, krótko po porodzie u tej dziewczyny zdiagnozowano oponiaka mózgu i było jej ciężko godzić opiekę nad synem z leczeniem. Dlatego moja rola weekendowej cioci nabrała szerszych wymiarów. Zajmuję się Krzysiem od jego drugiego roku życia. Oczywiście przez cały czas rodzice Krzysia uczestniczą w wychowaniu małego. Wraz z rodzicami chłopca postanowiliśmy, że bieżącą opiekę przejmę ja - jako opiekun prawny. Co na to twój syn? Wspiera mnie w tym. Nigdy mnie co prawda nie naciskał na to, aby mieć rodzeństwo, ale teraz się cieszy, że ma przybranego brata (śmiech). Wzięcie opieki nad dzieckiem to bardzo poważna decyzja. Owszem. Na początku myślałam, że będę dla niego taką weekendową ciocią, ale stało się inaczej. Zżyłam się z tym chłopcem, a on mi oddaje masę uczyć. Krzyś jest bardzo bystry, samodzielny i, co mi się w nim szalenie podoba, jest chętny do poznawania nowych rzeczy. Stąd masa zajęć pozalekcyjnych, wspólne wyjazdy, wspólne spędzanie czasu. Wiem, że ta decyzja o opiece nad Krzysiem jest decyzją na całe życie, ale zdaję sobie też sprawę z tego, że chłopiec w którymś momencie może chcieć wrócić do rodziców. Co ważne, rodzice chłopca nie mają odebranych praw rodzicielskich. Co zrobisz, jak będzie chciał jednak pójść do rodziców? Stawiam na partnerstwo. Pozwolę mu na to. Zrozumiem. Co z Krzysiem, jak wyjedziesz do Turcji? Zabieram go ze sobą. Rodzice się zgadzają. Zresztą był ze mną ostatnio, jak byłam tam przez dwa miesiące. A jak spytałam, gdzie chciałby chodzić do szkoły, to powiedział, że w Turcji. Na razie jednak jest zapisany do szkoły w Szczecinie, od września przyszłego roku idzie tu do zerówki. A co z językiem? Nauczysz Krzysia po turecku? Nawet nie trzeba go uczyć. Sam wszystko podłapał. Jak przechodził test na zerówko-wicza w Szczecinie, to nauczycielka była nim zachwycona, bo Krzyś najpierw policzył od 0 do 10 po turecku, potem po angielsku, a na trzecim miejscu po polsku. Eliza, masz sporo na głowie. Gromadkę zwierząt, opiekę nad Krzysiem, dwa rozwijające się biznesy i marzysz o wyjeździe do Turcji. Coś jeszcze? Zanim wyjadę, to chciałabym jeszcze rozkręcić jeden biznes. Na razie, aby nie zapeszyć, nie chcę zdradzać, jaki. Czy będzie to kulinarny biznes? Jestem „córką króla gastronomii", to jaki inny (śmiech)? Ten nowy biznes powinien wystartować na początku przyszłego roku. To może, śladem twojego taty, będzie to restauracja? Kiedyś marzyłam, aby mieć swoją restaurację. Gastronomia jest ciężka, a ja mam ciężki charakter (śmiech). Nie wiem, czy nie byłabym nawet gorsza od Magdy Gessler (śmiech). ©® MATERIAŁ INFORMACYJNY PFR # 0011225788 Jakie kompetencje cyfrowe powinny rozwijać MSP i jak w tym pomaga PFR?. Technologie cyfrowe mają coraz większy wpływ na nasze codzienne zadania w firmach z sektora MŚP. Internet i praca zdalna stały się pewnym standardem. To jednak tylko podstawy. Możemy bowiem zauważyć, że różne proste i powtarzalne czynności podlegają coraz większej automatyzacji. Przyspiesza to wykonywanie bieżących zadań. Choć cyfryzacja postępuje, to często nie wykorzystujemy jej pełnego potencjału. Może to wynikać z braku odpowiedniej wiedzy, ale również środków na rozwój technologii w firmie. Na szczęście dzięki pomocy podmiotów takich jak PFR jesteśmy w stanie szybko i bezpłatnie rozwijać kompetencje cyfrowe. Znaczenie kompetencji cyfrowych dla firm MŚP Kompetencje cyfrowe to nie tylko umiejętności obsługi komputera i programów, lecz również zdolność do korzystania z danych i informacji, porozumiewania się i współpracy zdalnie, tworzenia treści cyfrowych, programowania, jak i właściwego reagowania na wszelkie kwestie związane z cyberbezpieczeństwem. Nie wszyscy jednak mamy odpowiednią wiedzę w tych tematach. Na podstawie wyników narzędzia Polskiego Funduszu Rozwoju 2) Porównanie testu z wynikami innych przedsiębiorstw i wyciągnięcie wniosków. 3) Skorzystanie z kompendium wiedzy w formie bezpłatnych materiałów edukacyjnych dla firm MŚP. 4) Udział w darmowych warsztatach z cyfryzacji. , 5) Skorzystanie z szerokiego wachlarza dostępnych technologii z różnych obszarów tematycznych, które można dopasować do naszych potrzeb. 6) Znalezienie źródła finansowania na dynamiczny wzrost działalności, wdrażanie innowacji oraz nowych produktów. Szeroki zakres bezpłatnych szkoleń i warsztatów z kompetencji cyfrowych dla firm MŚP od PFR PFR na swojej platformie e-lear-ningowej, Strefa Wiedzy PFR (www.strefawiedzypfr.pl) przygotował szereg bezpłatnych kursów z kompetencji cyfrowych dopasowanych do bieżących potrzeb firm MŚP. Szczególne polecenia są następujące 3 pozycje kursowe: 1. „Firma bezpieczna cyfrowo" -kurs przygotowany wspólnie z portalem niebezpiecznik.pl. Uczestnicy poznają na nim najczęściej stosowane przez cy-berprzestępców formy ataków i zasady postępowania w jego trakcie, sposoby tworzenia silnych haseł i zarządzania nimi, a także wskazówki, jak bezpiecznie pracować zdalnie. 2. „Chmura w biznesie" - wyjaśnia podstawowe pojęcia związane z chmurą obliczeniową (czyli zbiorem rozproszonych na całym świecie serwerów i centrów danych, na których przechowywane są dane firmowe) przybliża sposób jej działania oraz korzyści, jakie można osiągnąć z jej zastosowania; 3. „Al od podstaw" - w trakcie którego przedstawiciele firm MŚP mogą się dowiedzieć, jak korzystać z narzędzi Al, takich jak np. Chat GPT, jak tworzyć grafiki i wideo, a także w jaki sposób formułować polecenia (tzw. prompty) dla sztucznej inteligencji. To przydatne umiejętności, które wykorzystane w odpowiedni sposób mogą się znacząco przyczynić do zwiększenia efektywności pracy całej organizacji. Proces transformacji cyfrowej przyspiesza coraz bardziej. Bez odpowiedniej wiedzy wiele firm z sektora MSP może zostać w tyle. To dlatego warto rozwijać swoje kompetencje cyfrowe. Dzięki bezpłatnym zasobom PFR nie poniesiemy dodatkowych kosztów rozwoju. (PFR), Testu Dojrzałości Cyfrowej na blisko 500 przedsiębiorstwach MŚP, zaledwie 12% firm bada potrzeby swoich klientów, 19% ma z kolei strategię, plan lub wizję cyfryzacji. Znamienne jest także to, że tylko 1/3 przedsiębiorstw wykorzystuje narzędzia cyfrowe automatyzujące proste czynno-ścil. Jest tu zatem jeszcze spore pole do poprawy. Pomóc może w tym przypadku PFR, oferując instrumenty służące rozwojowi przedsiębiorstw. 6 kroków cyfryzacji firmy od PFR PFR proponuje firmom z sektora MŚP program Cyfrowa Wyprawka dla Firm, który pomaga w przejściu digitalizacji. Cyfrowa Wyprawka to kompendium wiedzy dotyczące cyfryzacji oraz mechanizmów jej wsparcia (finansowe i doradcze) zmapowane i zebrane dla przedsiębiorców w jednym miejscu. Program składa się z sześciu kroków: 1) Wykonanie Testu Dojrzałości Cyfrowej - ankieta w formie 50 pytań z 10 zakresów tematycznych, dzięki której możliwe jest poznanie mocnych i słabych stron organizacji oraz zwiększenie świadomości dotyczącej czynników wpływających na cy-fryzację przedsiębiorstwa. 14 • KULTURA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 0011231191 REKLAMA © Święta i MLckovitą •••. Nasze Betlejem - chwalmy imię Pana z Kasią, Kamilą i Mariuszem Artoa Czerny-Marecka Słupsk Marzenia są po to. żeby je spełniać. Marzenie trojga słupszczan o płycie z całkiem nowymi współczesnymi kolędami udało się zrealizować dzięki zaangażowaniu świetnych muzyków i wsparciu ponad200osób, które wpłaciły na zbiórkę. Oto jest. Płyta „Nasze Betlejem". Z wysmakowaną okładką autorstwa Krzysztofa Przewoźnego i kolędami stworzonymi przez Kamilę Lewicką, Katarzynę Wołoszyn i Mariusza Czajkę, a zaśpiewanymi i zagranymi przez to trio z ponad 20 wyjątkowymi muzykami. - Tylko my wiemy, jak dużo pracy, stresu i nieprzespanych nocy włożyliśmy w ten projekt. Dzieliliśmy radości i trudne chwile, dzięki czemu jakoś udało mi się dotrwać do tego momentu, gdy nasza płyta nareszcie JEST. Mogę napisać dużo, ale napiszę tylko tyle, że bardzo Was kocham. DZIĘKUJĘ! DZIĘKUJĘ! DZIĘKUJĘ! - ogłosiła w mediach społecznościowych Kamila Lewicka. Skąd wziął się pomysł, żeby napisać współczesne kolędy? tworzy takie między innymi zespół Trzeci Dzień Tygodnia (TGD), ale nowych kolęd, współczesnych, nie ma. Nikt ich nie pisze. I poczułyśmy, że my możemy to zrobić. Kamila, Kasia i uczestniczący od początku w projekcie Mariusż Czajka chcieli spojrzeć na temat świąt Bożego Narodzenia z perspektywy współczesnego człowieka. Powstałe utwory opowiadają więc nie tylko o narodzinach Jezusa, lecz również o ludzkich emocjach, potrzebie miłości czy wojnie. - Dzięki temu stworzony materiał jest jednocześnie uniwersalny i aktualny -mówi Kamila Lewicka. - To wszystko zostało ubrane w nowoczesne aranżacje, wzorowane na amerykańskiej kulturze gospel, lecz także zawierające elementy muzyki funk, pop oraz jazz. Partie solowe wykonują: Klaudia Groth, Aleksandra Ni-zio, Katarzyna Wołoszyn, Kamila Lewicka, Anna Jachimo-wicz, Mariusz Czajka. Towarzyszą im instrumentaliści i chórki. Kilku utworów z płyty „Nasze Betlejem" można już posłuchać na platformie Youtube. Koncert promocyjny zaplanowano na 20 grudnia (piątek) w Polskiej Filharmonii Sinfonia Baltica w Słupsku, początek godzina 19. Bilety do kupienia w kasie lub w serwisie kupbile-cik.pl. W postach na Facebooku, publikowanych regularnie przez cały proces nagrywania i produkcji płyty, Kamila Lewicka wielokrotnie dziękowała nie tylko realizatorom, ale i tym, którzy, wpłacając datki, pomogli sfinansować projekt. W jednym z ostatnich wpisów napisała: - Jestem szczęściarą. Żadne słowa nie oddadzą tego ciepła w sercu, które mi towarzyszy, gdy o Was myślę. ©® - Rok temu po świątecznym koncercie uczniów naszego Studia Artystycznego Tu Kultura, który organizowałyśmy z Kasią, zauważyłyśmy, że ciągle wykonujemy te same kolędy, że ich repertuar się nie powiększa - mówi Kamila Lewicka. - Owszem, powstają piosenki okołobożenarodzeniowe, Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 ROZMOWA • Potwory i potworności Agata Maksymiuk Szczecin „Frankenstein", horror Mary Shelley, w interpretacji Grzegorza Jaremki premierowo wszedł na scenę Teatru Współczesnego w Szczecinie w listopadzie, będzie go można obejrzeć w styczniu2025 roku. Tylko czy potwór zrodzony z niepokojów XIX wieku potrafi przerażać w świecie wypełnionym bezkresem możliwości technologicznych? Rozmawiamy o tym z reżyserem. Honor od czasów Mary Shelley przeszedł niemałą rewolucję. Czy nasz strach pized potworem jest dziś tym samym strachem, co wieki temu? To ważna kwestia, bo czasy, w jakich żyjemy i dynamicznie rozwijająca się technologia powodują, że dziś nie tak trudno wyobrazić sobie stworzenie nowego życia w laboratorium. „Frankenstein" to klasyk literatury, być może trochę zakurzony. Ale historia o stworzeniu Potwora jest jak najbardziej aktualna - przede wszystkim dlatego, że wymusza na odbiorcy postawienie sobie fundamentalnego pytania o miejsce naszego gatunku w świecie. Na czym ta aktualność polega? Co było dla was punktem styku, który pozwolił wejść z historią Frankensteina w XXI wiek? Chodzi przede wszystkim o katastroficzną aurę. Mary Shelley wydała swoją powieść w 1816 roku, kiedy wybuchł wulkan Tambora w Indonezji. Konsekwencje tej erupcji odczuwalne były na całym globie, w tym w Europie. Latem padał śnieg, a chmura wulkanicznego pyłu przysłoniła niebo. Zapadła niepokojąca ciemność, a zakwaszenie gleby było tak duże, że nie było mowy o uprawie roślin. Przełożyło się to na wszechobecny głód i masowe wędrówki ludzi w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Shelley bacznie przyglądała się tej sytuacji. Wydaje się, że nasze teraźniejsze nastroje śą podobne, a dziejąca się na naszych oczach katastrofa ekologiczna powoduje w nas duże poczucie niepewności i strachu o przyszłość. Oswajanie rzeczy strasznych musi iść nam doskonale, bo pewnych problemów jako społeczeństwo staramy się nie dostrzegać w ogóle. Czy to wyparcie również będzie poruszone wsztuce? jest współczesnym mitem prometejskim, ale też filozoficzną przypowieścią, a nawet historią niespełnionej miłości. Sięgacie do tych kwestii? Mit o Prometeuszu stanowił raczej kontekst, w spektaklu szukamy wewnętrznego kąty tharsis, staramy się odnaleźć | radość w sytuacji tkwienia o w mroku. Badamy też samą g konwencję horroru. Strasze-| nie ze sceny wytwarza cie-S kawą zależność między spek-g taklem a widzami. Chciałbym, | aby publiczność spróbowała < inaczej spojrzeć na swoją co- | dzienność, być może zdefinio-| wała ją na nowo? Skompliko-| wana historia miłosna jest dla g nas również punktem odnie-£ sienią, obok horroru intere-2 suje nas także melodramat. Podczas naszej rozmowy przyszedł mi do głowy film . „PoorThings", czy to właściwe skojarzenie z waszą twórczą podróżą? Czy inspirowaliście się też tą produkcją? Oglądaliśmy ten film na wcze-y snym etapie prób. Bella, | główna bohaterka „Poor o Things", mimo wielu trudność ści zdobywa autonomię i od-| krywa swoją tożsamość. Ta S droga do samostanowienia 2 okazuje się radykalna, co | w pewnym sensie w naszym < spektaklu również funkcjo-| nuje. Wiktor Frankenstein | przeprowadza na sobie skom-| plikowany eksperyment | i bada granice, do których £ może się posunąć w potyczce £ z otaczającym go światem. Wytwarza Potwory, dzięki którym może dokopać się do głęboko ukrytych fragmentów siebie. Mogę się mylić, ale horror na deskach teatru chyba pojawia się rzadko? Tak, powiedziałbym nawet, że bardzo rzadko. Horror stał się domeną filmu, w którym można pozwolić sobie na więcej efektów specjalnych. W Teatrze te zasoby są mniejsze, przez co elementy honorowej konwencji przypominają często tani slasher. Traktuję to jednak jako swego rodzaju walor, bo umowność tego gatunku pozwala spojrzeć na zdarzenia na scenie z lekkim przymrużeniem oka, co może podziałać ożywczo na percepcję. Do projektu podeszliście też licznym zespołem, tylko aktorów jest 14, cała ekipa jest znacznie większa. Jak pracuje się wtak dużej grupie? Tak duża ekipa pozwala rozkręcić wyobraźnię, a przede wszystkim podjąć wiele wątków, które pojawiają się w oryginalnej książce, co przy mniejszym składzie nie byłoby możliwe. Nie istnieje też podział na role główne i drugoplanowe. Każdy ma swoją przestrzeń do zagospodarowania, a odpowiedzialność za spektakl rozkłada się demokratycznie. Pracawtakkh warunkach pozwala także na stworzenie specyficznego, eklektycznego języka wizualnego. Jest u nas sporo magazynów i dźwigów, trudno pominąć tę portową atmosferę panującą w Szczecinie. Czyli jest trochę po szczeciń-sku? Tak, mam nadzieję, że tym spektaklem się tutaj zakotwiczymy. ©® ,frankenstein" w teatrze współczesnym Myślę, że potrzeba eska-pizmu jest obecnie bardzo silna. Staramy się żyć w warunkach, które mogłyby uchronić nas przed brutalną rzeczywistością. Niechętnie opuszczamy swoje bańki: Shelley podjęła to ryzyko i stworzyła figurę Potwora naznaczonego doświadczeniem cierpienia. W spektaklu przyglądamy się więc pojęciu „potworności", zadajemy pytania, co to właściwie ozna- cza, jak można rozpatrywać „potworność" z perspektywy jednostki. Możliwości inteipretacji tej opowieści jest dziś wiele. „Frankenstein" nazywany Spektakl w reżyserii Grzegorza Jaremki zaprasza do wstąpienia w horror. W jego doświadczaniu nie chodzi tylko o przetrwanie, lecz o zbratanie się ze strachem, by łagodnie wchodzić coraz dalej, w głąb, gdzie w mroku odsłaniają się przed nami nowe międzygatunkowe sojusze i szanse na dostrojenie się do dziwnej, postludzkiej i przerażającej przyszłości. Reżyseria: Grzegorz Jaremko; scenariusz i dramaturgia: Mateusz Górniak; scenografia: Anna Maria Karczmarska, Mikołaj Małek; kostiumy: Anna Maria Karczmarska; światło i wideo: Robert Mleczko; muzyka: Bartosz Zaskórski; choreografia: Filip Szatarski. Obsada: Wiktor Frankenstein: Kacper Kujawa; Potwór: Maria Dąbrowska; Potwór: Wojciech Sandach; Potwór: Michał Lewandowski; Henryk Clerval / Feliks: Maciej Łączyński (gościnnie); Elżbieta Lavenza: Maria Wojtowicz,- Alfons Frankenstein: Paweł Niczewski; Karolina Beaufort-Frankenstein: Joanna Matuszak; William Frankenstein / Duch Williama / Starzec: Arkadiusz Buszko; Profesor Krempe: Magdalena Mysżkie-wicz; Profesor Waldman: Adam Kuzycz-Berezowski; Justyna Moritz / Duch Justyny / Agata: Julia Gadzina; Słońce / Sędzia: Ewa Sobczak; Prezenterka pogody / Sędzia: Barbara Biel. 16 • 45 LAT PÓŹNIEJ Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 W zimę stulecia w Połczynie-Zdroju runął dach kina. Tuż przed seansem Rajmund Wełnie Połczyn Zdrój Szczęście w nieszczęściu, że do katastrofy w Połczynie Zdroju doszło po południu, a nie wieczorem. Kino było puste, obyło się więc bez ofiar w ludziach. Zimę 1978/79 nie bez powodu nazywa się polską zimą stulecia. Tuż przed sylwestrem przez Polskę przetoczyła się fala mrozów, a zaraz potem obfitych opadów śniegu. Śnieżyce i niskie temperatury, które utrzymywały się przez kilka tygodni, sparaliżowały kraj. Wiele miejscowości było odciętych od świata, drogi - nawet główne - były nieprzejezdne i do odśnieżania zaangażowano car£ ciężki sprzęt i wojsko. Nie działały szkoły i wiele instytucji publicznych. Nawet na północnym zachodzie Polski - tradycyjnie pod wpływem klimatu morskiego - pokrywa śnieżna przekraczała ponad pół metra! Także w Połczynie-Zdroju, sanatoryjnym mieście w środku nowego województwa koszalińskiego. Miejscowi i kuracjusze od kilku lat cieszyli się z nowego kina Goplana, które zastąpiło stare kino Wolność. Budynek był niewyszukany -hala z widownią na blisko 400 osób przykryta była płaskim dachem. I to jego konstrukcja nie udźwignęła ciężaru śniegu. - Do katastrofy doszło w styczniu 1979 roku, dokładnej daty już nie pamiętam -wspomina Krzysztof Groch, mieszkaniec Połczyna-Zdroju, wówczas młody człowiek, który skutki zawalenia uwiecznił na zdjęciach jakiś czas potem z niecodziennej perspektywy wieży kościelnej. Dach runął w biały dzień, w godzinach popołudniowych, ale szczęśliwie przed seansem, gdy kino było puste. Strach pomyśleć, jakie byłyby skutki, gdyby doszło do tego podczas wyświetlania filmu. W tamtych czasach kino cieszyło się ogromną popularnością i projekcje gromadziły tłumy. Na pewno nie obeszłoby się bez ofiar śmiertelnych. Katastrofa wywołała jednak sporą konsternację. Połczyńska Goplana miała niewiele ponad dekadę (otwarto ją w roku 1968), był to więc nowy budynek, chociaż wybudowany w miejscu jakiejś poniemieckiej sali. - Ale na bagnistym terenie, więc były podejrzenia, że projektanci nie uwzględnili drgań, jakie przenosił ruch kołowy -Krzysztof Groch dzieli się plotkami, jakie na temat wypadku krążyły wśród mieszkańców. Najpewniej jednak po prostu konstrukcja nie udźwignęła ciężaru śniegu. Jaki to żywioł, przekonaliśmy się tragicznie w roku 2006, gdy runął dach hali Międzynarodowych Targów w Katowicach podczas wystawy gołębi. Zginęło wów- czas 65 osób, 170 zostało rannych. Po zawaleniu dachu, Goplana była oczywiście nieczynna. Uprzątnięto rumowisko i resztki widowni, zostawia-jąc mury, a kino tymczasowo przeniesiono do Połczyńskiego Ośrodka Kultury. Ta prowizorka trwała aż siedem lat! Dopiero w roku 1986 oddano do użytku odbudowane kino. Zadania wzniesienia dachu podjął się Jan Kuszmar ze Szczecinka, znakomity cieśla, konstruktor i budowniczy m.in. drewnianej hali wystawowej na Powiatową Wystawę Rolniczą w Szczecinku w roku 1950. Była to tak solidna konstrukcja, że jeszcze przez ponad pół wieku służyła szczecineckim akrobatom. I pewnie stałaby dalej, gdyby nie decyzja o rozbiórce na początku XXI wieku i przenosinach akroba-tówdohaliSP7. Ale nie o tym... - Jan Kuszmar to był prawdziwy mistrz - wspomina Wik- tor Dębski, szczecinecki specjalista od renowacji zabytkowych budowli. Miałem z nim zaszczyt pracować przy odbudowie połczyńskiego kina. Pamiętam, jak tylko dzięki uporowi i intuicji kierownika Andrzeja Pałki, który zażądał próbnego obciążenia dostarczonych z atestem kratownic, uniknięto zagrożenia kolejną katastrofą. Odkształcenia spowodowane tym obciążeniem wróciły do wykonawcy w Sianowie. Okazało się, że kątownik 50x50 nie jest równy kątownikowi 50x50... Widmo katastrofy wisiało więc ponownie nad tym kinem. Nową, nieco zmienioną Goplanę otworzono - jakże mogło być inaczej w Polsce Ludowej -22 lipca 1986 roku, w święto Odrodzenia Polski. Widownia z nowymi fotelami i nieco mniejszym, 350-osobowym audytorium, ponownie mogła służyć mieszkańcom i gościom sanatorium. Gmach zasadniczo się nie zmienił, bo - jak wspo- mnieliśmy - mury kina zostały. Przed odbudową skutki katastrofy sfotografował Krzysz-tofGroch. - Mój tata przez 45 lat był organistą, a traf chciał, że w tym czasie odbudowywano i wieżę pobliskiego kościoła - wspomina, że korzystał z okazji wstępu na wieżę, aby swoim aparatem marki Zenith uwieczniać zdjęcia Połczyna z wysokości. W tym zrujnowane kino. Trzeba przyznać, że straszące kilka lat mury Goplany robiły przygnębiające wrażenie w sercu miasta. Ale jako się rzekło, kino zostało odbudowane. Kolejnej inwestycji, całkowitej przebudowy do współczesnych standardów, doczekało się już w XX wieku. Konkretnie w roku 2014. Rok później kino -z widownią na niespełna 300 osób - rozbudowano, dodając nowoczesny pawilon i całość przemieniając w Centrum Kultury. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 OGŁOSZENIA DROBNE • 17 E Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 3473512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: Al. Niepodległości 26/U1,70-412 Szczecin, tel. 914813 310 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ MOTORYZACJA ■ PRACA i ZDROWIE i USŁUGI i TURYSTYKA iBANK KWATER i ZWIERZĘTA i ROŚLINY, OGRODY i MATRYMONIALNE i RÓŻNE i KOMUNIKATY i ŻYCZENIA /PODZIĘKOWANIA i GASTRONOMIA i ROLNICZE i TOWARZYSKIE Nieruchomości MIESZKANIA-SPRZEDAM MIESZKANIE 4 pok., 84 m2, II piętro, Bardzlino, 15 km od Koszalina, jeździ bus, 320 tys. zł. tel. 882 944 899. PRZEDWOJENNE 2-pokojowe 61 m2, Koszalin centrum, 511-543-211. MIESZKANIA-KUPIĘ KUPIĘ Twój problem z udziałem w nieruchomości, spadku! Nie wiesz co robić, nie dogadujesz się z rodziną, współwłaścicielem? Sprzedaj mi swój udział 1602738759 MIESZKANIA DO WYNAJĘCIA FAJNE 2-pok. umeblowane w centrum Koszalina tel. 601-999-123. REKLAMA 0010986208 OMEGA WYCENY OBRÓT SŁUPSK, UL. STARZYŃSKIEGO 11 tel. 59 841 44 20 601 654 572 www.nieruchomosci.slupsk.pl omega@nieruchomosci.slupsk.pl DOMY-SPRZEDAM DOM, halę, warsztat, działkę 0,161 lha, Trawica 13c - Sprzedam 798-440-885,516-966-187. DZIAŁKI, GRUNTY KUPIĘ DZIAŁKĘ kupię, tel. 539 204 884 Motoryzacja OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 513-109-288 BUSY, AUTOBUSY KUPIĘ AUTA, Busy-Skup tel. 504672242. AUTOPROMOCJA TWOJE DOMOWE BIURO OGŁOSZEŃ ibo Ogłoszenia drobne w Twojej gazecie zlecisz bez wychodzenia z domu przez Internetowe Biuro Ogłoszeń ibo.polskapress.pl ZATRUDNIĘ KOBIETĘ bezdomną do dozoru gospodarstwa, 506-022-528 NIEMCY: hydraulik, dekarz, spawacz, malarz kons. stal., brukarz: 601218955 PORTIERA zatrudni FASADA Słupsk ul. Bałtycka 10, tel. 695611007. Zdrowie NEUROLOGIA SPEC. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364. ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO PRALKI naprawa w domu, 603 775 878 KURKI nioski dowóz. 600539790 BUDOWLANO-REMONTOWE CYKLINOWANIE bezpyłowe 884912222 PORZĄDKOWE CZYSZCZENIE dywanów, kanap, foteli 889-571-282. Matrymonialne POZNAM Panią do lat 66, szczupłą, stały związek 606-811-370. Różne KASA za stare książki 609-643-399 Rolnicze MASZYNY ROLNICZE KUPIĘ ciągniki, przyczepy, maszyny rolne. Tel. 535135507. ZWIERZĘTA HODOWLANE nasza Nigdy się nie powtarza czytaj naszahistoria.pl AUTOPROMOCJA Głos Pomorza GP24.PL WnX 1 s'§ Zh°WyTl s°botnim Ydaniu BOCIE tłumaczy, radzi, bawi fascynuje Już jutro: Stanisława Celińska swoimi piosenkami daje innym nadzieję Natasza Urbańska i Janusz Józefowicz - para, jaka rozpala wyobraźnię widzów Barszcz czy grzybowa? Odwieczny spór o to, co powinno trafić na wigilijny stół Palenie papierosów, cholesterol i mała aktywność fizyczna niszczą nasz układ krwionośny ^ n 0111224916 18 • SPORT Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 Z kim zagramy o mundial? Filip Bares redakcja@polskapress.pl PIŁKA NOŻNA. Dziśpogodz. 12.00 reprezentacja Polski pozna swoich grupowych iywali w eliminacjach do mistrzostw świata2026. Biało-Czerwoni będą losowani z drugiego koszyka. Ceremonia losowania grup eliminacji mistrzostw świata 2026 odbędzie się w Zurychu. Do Szwajcarii Polski Związek Piłki Nożnej wysłał - podobnie jak pozostałe europejskie federacje - trzyosobową delegację, w skład której wchodzą: prezes Cezary Kulesza, sekretarz generalny Łukasz Wachowski i selekcjoner reprezentacji Michał Probierz. Mundial 2026 w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku odbędzie się - po i<&z pierwszy w historii -z udziałem aż 48 krajów. Z Europy przepustki na tę piłkarską imprezę wywalczy 16 reprezentacji. Do rywalizacji w strefie UEFA przystąpią 54 zespoły, które zostaną podzielone na 12 grup: sześć pięcio- Holandia, Dania oraz Chorwacja, a także cztery najlepsze reprezentacje na podstawie rankingu FIFA, czyli Anglia, Belgia, Szwajcaria oraz Austria. Polska jest w drugim koszyku razem z Ukrainą, Szwecją, Turcją, Walią, Węgrami, Serbią, Rumunią, Grecją, Norwegią, Słowacją i Czechami, więc na te drużyny w eliminacjach na pewno nie trafi. Zasady awansu na mundial Bezpośredni awans na mundial wywalczą zwycięzcy 12 grup. O pozostałecztery aż 16 drużyn powalczy w bara-* żach - trafi do nich 12 zespołów z drugich miejsc grup eliminacji MŚ oraz cztery najlepsze z klasyfikacji końcowej Ligi Narodów, które nie ukończyły fazy grupowej europejskich kwalifikacji na dwóch czołowych lokatach. Jakie byłoby wymarzone losowanie dla Biało-Czerwo-nych? - Nie wchodzimy w dywagacje. Czekamy na to, co nam los przyniesie - powiedział rzecznik prasowy kadry Emil Kopański. W pierwszym koszyku „najłatwiejszym" rywalem wydaje się być Szwajcaria. Kluczowy będzie jednak trzeci koszyk, w którym Biało--Czerwoni mogą niestety trafić na kilka mocnych reprezentacji, w tym np. Szkocję, z którą niedawno przegraliśmy na PGE Narodowym. Dobry scenariusz zakłada wylosowanie drużyny takiej jak Finlandia lub Irlandia Północna. W czwartym koszyku trzymamy kciuki za trafienie na Luksemburg, a w piątym za San Marino. Zespoły z pięciozespoło-wych grup rozpoczną kwalifikacje w marcu przyszłego roku i jest dość duże prawdopodobieństwo, że w takiej grupie może znaleźć się Polska (nie gra już wtedy w Lidze Narodów). Natomiast drużyny wylosowane w cztero-drużynowych grupach zaczną rywalizację dopiero we wrześniu przyszłego roku. Faza grupowa eliminacji zakończy się w listopadzie 2025 roku. Baraże zaplano- wane są na marzec rok później. Turniej finałowy mistrzostw świata rozegrany zostanie w dniach od 11 czerwca do 19 lipca 2026 w Stanach Zjednoczonych (11 miast: Atlanta, Boston, Dallas, Houston, Kansas City, Los Angeles, Miami, Nowy Jork, Filadelfia, San Francisco, Seattle), Meksyku (3 miasta: Guadala-jara, Mexico City, Monterrey) i Kanadzie (2 miasta: Toronto i Vancouver). W środę w Zurychu wyłoniono również gospodarzy imprez w 2030 i w 2034 roku. Organizatorami piłkarskich mistrzostw świata za 6 lat będą Hiszpania, Portugalia i Maroko, natomiast cztery lata później najlepsze reprezentacje świata odwiedzą kontrowersyjną Arabię Saudyjską. Z uwagi na skrajnie wysokie temperatury panujące w tym kraju mistrzostwa świata odbędą się zapewne późną jesienią, na przełomie z zimą - podobnie jak w przypadku mundialu w Katarze w 2022 roku. ©® KRÓTKO FUTSAL Porażka na koniec rundy Ostatnią kolejkę 1. rundy rozegrały zespoły I ligi. W grupie północnej Team Lębork uległ u siebie Futbalo Białystok 2:3 (1:2). Bramki dla gospodarzy zdobyli Błażej Wenta (16. minuta) iDawidŁapigrowski (29.). Dla gości: Mateusz Rogowski (9.), Jakub Demiań-czuk (11.) i Jacek Stefanowicz (36.). W rozgrywkach I ligi nastąpi teraz kilkutygodniowa przerwa. Runda rewanżowa rozpocznie się w terminie 18-19 stycznia. 11. kolejka: Wenecja Pułtusk - Grinbud KS Gniezno 5:9, Jagiellonia Białystok - Grupa Altum Kia Łowicz 11:1, Wiara Lecha Poznań - AZS Uniwersytet Gdański 4:0, Futsal Szczecin - LZS Dragon Bojano 1:6, KKF CTK Logistics Konin -Futsal Świecie 3:9. l.Futsal Świecie 11 31 77-21 2.Wiara Lecha Poznań 11 28 64-31 3Jagiellonia Białystok 11 22 47-30 4.Wenecja Pułtusk 11 17 45-48 5.Team Lębork 11 16 32-36 6.Futbalo Białystok 11 15 35-36 7.LZS Dragon Bojano 11 15 50-47 8.Grinbud KS Gniezno 11 14 44-55 9.AZS Uniw. Gdański 11 11 29-47 lO.Futsal Szczecin 11 10 41-46 ll.Grupa Altum Kia Łowicz 11 9 23-62 12.KKF CTK Logistics Konin 11 3 35-63 1 - awans, 2 - barai fl-12 - spadek 1 - awans, 2 - barai fl-12 - spadek FUTSAL Lęborczanie poznali rywali W siedzibie Polskiego Związku Piłki Nożnej odbyło się losowanie grup turnieju finałowego Młodzieżowych Mistrzostw Polski U-13. Team Lębork trafił do grupy D, w której rywalizować będzie z Rekordem Bielsko-Biała, Cham-pions Brzesko oraz Mazurem Ełk. Finały odbędą się w dniach 20-22 grudnia w Limanowej. Tytułu bronić będzie Śląsk Futsal Wrocław. PIŁKA RĘCZNA Odrobią zaległości Zawodniczki drugoligowego Szczypiorniaka Ustka rozegrają w sobotę zaległe spotkanie z 3. kolejki. O godz. 17.30 podejmą MKS Brodnica. W przypadku wygranej, zespół z Ustki zostanie liderem tabeli. Z kolei w środę (18 bm.) zawodniczki Szczypiorniaka czeka zaległe spotkanie z 7. serii z Energą MKS Truso w Elblągu (godz. 17.00). STRZELECTWO O Puchar Prezesa Klub Strzelecki Gryf Słupski organizuje w niedzielę Zawody Strzeleckie Grupy Powszechnej o Puchar Prezesa KS Gryf. Zmagania rozpoczną się o godz. 9.00 na strzelnicy przy ul. Zamiejskiej. JAK Michał Probierz wprowadzi Polskę na mundial w 2026 r.? zespołowych (grupy A-F) dywizji. Biało-Czerwoni, któ- i sześć z udziałem czterech rzy niedawno spadli z dywizji ekip (grupy G-L). A, będą losowani z drugiego Przed losowaniem trądy- koszyka. cyjnie podzielono drużyny W pierwszym koszyku na koszyki w oparciu głównie znaleźli się ćwierćfinaliści roz- o ranking FIFA, ale też wyniki gry wek: Francja, Hiszpania, Ligi Narodów w najwyższej Portugalia, Niemcy, Włochy, O przełamanie w Szczecinie Michał Piątkowski michal.piatkowski@polskapress.pl KOSZYKÓWKA. Energalcon Sea Czarni Słupsk po dwóch ligowych porażkach z rzędu o dwa ligowe punkty zagrają w 10. kolejce Orlen Basket Ligi z Wilkami Morskimi w Szczecinie. Zmiana trenera w obozie Czarnych nie przyniosła pierwszego zwycięstwa. Oczywiście ciężko oceniać jaki wpływ na grę drużyny miał Roberts Stelmahers, który spędził przed meczem z drużyną dosłownie kilka treningowych godzin. Kibice liczyli na tzw. efekt nowej miotły, jednak słupszczanie - szczególnie w ataku - wyglądali bardzo słabo. Słupska ekipa miała problemy ze skutecznością rzutów z dystansu (poniżej 30 procent), do tego słabiej niż w poprzednich meczach dzieliła się pSką. Śląsk agresywną obroną zatrzymał ofensywę Czarnych na 63 zdobytych punktach, co w meczu rozgrywanym na własnym parkiecie jest wręcz wynikiem niedopuszczalnym. Obecnie na innym biegunie niż Czarni jest ekipa ze Scze-cina. King po dość burzliwym początku sezonu i stracie Nowy trener Czarnych czeka na pierwsze zwycięstwo na cały sezon przez kontuzję swojego lidera, Andrzeja Ma-zurczaka, ustabilizował formę. Z bilansem 6 zwycięstw i 3 porażek szczecinianie plasują się na trzeciem miejscu w ligowej tabeli. Bardzo dużą zaletą drużyny prowadzonej przez Arka- diusza Miłoszewskiego jest jej wyrównany skład. Zespół nie posiada jednego wybitnego lidera, a w każdym kolejnym meczu przeciwników zaskoczyć może inny zawodnik. Mecz na terenie wicemistrza Polski nigdy nie należy do tych łatwych, a Czarni jak powietrza potrzebują zwycięstwa. Początek meczu już w sobotę (14 grudnia) o godzinie 17 30 w Szczecinie. Bezpośrednia transmisja ze spotkania na kanale Polsatu Sport 2. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 SPORT • 19 Specjalista od karnych dwa strzelił Widzewowi Paweł Górski pawel.gorski@polskapress.pl PIŁKA NOŻNA. Mateusz Lisowski z m-ligowej Lechii Zielona Góra jednego dnia strzelał bramki Unii Turza Śląska czy Pniówkowi Pawłowice, a innego Widzewowi Łódź. Przed sezonem2024/2025 nowy trener Lechii Zielona Góra - Sebastian Mordal - postawił w głównej mierze na młodych piłkarzy. Jednym z nich jest 23-letni Mateusz Lisowski, dla którego był to powrót do Winnego Grodu po grze w m.in. Pogoni Grodzisk Mazowiecki, czy rezerwach Śląska Wrocław. Z miejsca stał się najlepszym snajperem zespołu, strzelając w rundzie jesiennej 11 goli. Tym samym zie-lonogórzanin jest jednym z najskuteczniejszych zawodników w grupie trzeciej ID ligi, a dodat- Mateusz Lisowski (po prawej) w meczu Pucharu Polski jak równy z równym walczył z piłkarzami Widzewa Łodź kowo zwyciężył w październikowej klasyfikacji Piłkarskich Orłów w Lubuskiem. W październiku zdobyłeś pięć goli, strzelając dosłownie w każdym meczu. To był dla ciebie najlepszy czas w rundzie jesiennej? Myślę, że tak. Dużo tych bramek było też z karnych, ale to razem z drużyna wywalczyliśmy. Jestem zadowolony z tego, że mogłem strzelać; że mogłem pomóc w jakiś sposób; że brałem tę odpowiedzialność na siebie. W twoim dorobku najcenniejsze są bramki zdobyte w Pucharze Polski. W Piłkarskich Orłach są one liczone podwójnie, a ty miałeś aż dwa takie trafienia - w meczu z Widzewem Łódź. Jak to jest strzelać gole tak dużej piłkarskiej marce? Na pewno jest to fajne uczucie. Myślę, że te dwie bramki są najcenniejsze w tym zestawieniu. Mimo, że z karnych, ale na pewno zapadną w mojej pamięci na długo. Skoro mówimy o tych rzutach karnych, to ty bardzo często je wykonujesz w Lechii. Trzeba mieć stalowe nerwy, żeby praktycznie co mecz podchodzić do „jedenastki"? Układa się to akurat tak, że prawie co mecz sędziowie dyktują nam „jedenastkę". Czy trzeba mieć stalowe nerwy? Może jestem po prostu pewny swoich umiejętności strzeleckich. Czasami wiadomo, gdzieś tam nerwy pojawiają się, ale raczej nie zwracam na to uwagi. W rundzie jesiennej strzeliłeś dziewięć goli w m lidze i dwa w Pucharze Polski. Twoje poprzednie sezony chyba nie były aż tak owocne strzelecko? Faktycznie ten sezon naprawdę jest bardzo dobry w moim wykonaniu. Wcześniej tego nie było, chociaż uważam, że wcześniej gra była też dobra, ale bramki nie pojawiały się. Może brakowało mi koncentracji, brakowało wykończenia. No właśnie, a ty przecież ni^ jesteś napastnikiem tylko pomocnikiem, ale mimo to widać takie ofensywne inklinacje u ciebie. Tak, mogę grać na wielu pozycjach. Na razie dobrze czuję się na tej pozycji, gdzie mnie trener wystawia. Myślę, że to widać, jestem z tego zadowi lony. Rozdzwoniły się telefony z innych klubów po tak udanej rundzie jesiennej? Nie, w tym temacie na razie jest spokojnie. Chcę zostać w Lechii Zielona Góra na jeszcze kolejne pół roku. Rozmawiam o tym z prezesami klubu, więc zobaczymy, co będzie dalej. Na razie skupiam się tylko na Lechii i na tym, żeby strzelać kolejne bramki i wygrywać mecze. ©® RANKING ££i PATRONAT HONOROWY PARTNER MERYTORYCZNY Piłkarskie ORŁY'24 i; pil Ministerstwo Sportu i Turystyki PZPN AKCJA SPECJALNA PUCHARU TYMBARKU Trwają zapisy do XXV edycji Pucharu Tymbarku! Turnieju wychowującego przyszłych reprezentantów Polski Spotkanie z reprezentacją Polski mężczyzn, finał na PGE Narodowym oraz kibicowanie podczas meczu kadry - to najważniejsze nagrody czekające na zwycięzców największego w Europie turnieju piłkarskiego dla dzieci - Pucharu Tymbarku. Zgłoszenia drużyn do udziału w jubileuszowej edycji turnieju mogą dokonać nauczyciele oraz rodzice. Zapisy trwają do 31 stycznia 2025 r. Przez ostatnie dekady udział w Pucharze Tymbarku był doskonałą szansą na zaszczepienie pasji do uprawiania sportu, możliwością spełnienia piłkarskich marzeń i pierwszym krokiem do wielu wspaniałych karier, których efektem była gra w reprezentacji Polski. - Kiedy w 2000 roku wystartowały pierwsze rozgrywki turnieju, na pewno nikt nie spodziewał się, jak duży wpływ na społeczeństwo będzie miał ten projekt. Przez ostatnie 24 lata z sukcesem przyczyniamy się nie tylko do promocji aktywności fizycznej wśród najmłodszych, ale również prowadzimy skuteczny skauting - mówi Adam Kaźmierczak, wice- prezes PZPN ds. piłkarstwa amatorskiego. - Wspieramy rozwój Pucharu Tymbark jako generalny sponsor od blisko 19 lat. Owocem tej długofalowej współpracy z PZPN jest największy dziś turniej w Polsce i w Europie, zachęcający dzieci do grania w piłkę nożną oraz aktywności fizycznej. Puchar Tymbarku to projekt o bardzo pozytywnych efektach społecznych i sportowych. Z jednej strony, co roku aktywizuje sportowo setki tysięcy dzieci z całej Polski, docierając do niemal wszystkich powiatów oraz promuje kobiecą piłę nożną, a z drugiej pozwala tym najbardziej utalentowanym uczynić pierwszy krok w drodze do gry w reprezentacji Polski - mówi Krzysztof Pawiński, CEO Grupy Maspex, do której należy marka Tymbark. Uczestniczki Pucharu Tymbarku wywalczyły historyczny awans na Euro O tym, że Puchar Tymbarku jest kuźnią piłkarskich talentów świadczy fakt, że aż ponad 80 reprezentantek i reprezentantów Polski pierwsze piłkarskie kroki stawiało w tym turnieju. Od wielu lat zmaga- " A h ,0 4* a ij K, p m * « - __ niom młodych zawodniczek i zawodników przygląda się selekcjonerka reprezentacji Polski, Nina Patalon. - Puchar Tymbarku zrobił bardzo ważną rzecz w aspekcie społecznym w zakresie rozwoju sportu wśród dzieci, zwłaszcza piłki nożnej wśród dziewczynek. Dzięki temu turniejowi rodzice zaakceptowali i przekonali się, że dziewczynki mogą grać w piłkę. Piłka nożna stała się bardziej inkluzywna. Co ważne, dziewczynki, które brały udział w pierwszych edycjach turnieju, dzisiaj grają zawodowo, w tym również w reprezentacji Polski czy kadrach młodzieżowych - mówi Nina Patalon, selekcjonerka reprezentacji Polski. Co istotne, aż 10 piłkarek, które wywalczyły historyczny awans na mistrzostwa Europy, grało w Pucharze Tymbarku. Puchar Tymbarku czeka na kolejne talenty! Aby wziąć udział w Pucharze Tymbarku, nie trzeba regularnie trenować, wystarczy zaangażowanie oraz chęć przeżycia wspaniałej przygody. Nie ma znaczenia, czy zawodniczki i zawodnicy pochodzą z dużego miasta, czy małej wsi - w Pucharze Tymbarku każdy ma równe szanse! W największym w Europie turnieju piłkarskim dla dzieci mogą wziąć udział drużyny dziewcząt i chłopców z całej Polski w trzech kategoriach wiekowych: U-8 (roczniki 2017 i 2018), U-10 (roczniki 2015 i 2016) oraz U-12 (roczniki 2013 i 2014). Zgłoszenia mogą dokonać nauczyciele, trenerzy oraz opiekunowie (np. rodzice za zgodą dyrektora szkoły), wypełniając formularz zgłoszeniowy dostępny na stronie: www.laczynaspilka.pl/ puchartymbarku. Drużyny w kategorii U-8 powinny liczyć od minimum 5 do maksimum 10 zawodników, natomiast w kategoriach U-10 i U-12 - od minimum 6 do maksimum 10 zawodników. Dopuszcza się tworzenie zespołów mieszanych, w których do drużyn chłopców dołączają dziewczynki. Co szczególnie ważne dla mniejszych miejscowości, placówki z jednej gminy mają możliwość zgłoszenia jednej wspólnej drużyny w poszczególnych kategoriach wiekowych, pod warunkiem, 0011232763 że wszystkie podmioty mają łącznie nie więcej niż 350 uczniów w rocznikach 2013-2018. Przedszkola też mogą zagrać! Od XXV edycji Pucharu Tymbarku do rywalizacji w kategorii U-8 (rocznik 2018) mogą zgłaszać się także drużyny z przedszkoli. - Z roku na rok otrzymywaliśmy coraz więcej pytań o możliwość udziału w turnieju drużyn przedszkolnych. Naszą misją jest promowanie aktywności fizycznej w Polsce, szczególnie wśród"* dzieci. Dostrzegając coraz większe zainteresowanie turniejem placówek przedszkolnych, zdecydowaliśmy się zmienić regulamin i umożliwię najmłodszym rocznikom, pozostającym wciąż w przedszkolach, grę w turnieju. Wierzymy, że dzięki temu jeszcze większa liczba dzieci rozpocznie swoją przygodę z piłką nożną - mówi Adam Kaźmierczak, wiceprezes PZPN ds. piłkarstwa amatorskiego. Więcej informacji i formularz zgłoszeniowy na stronie: !0 REKLAMA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 TYLKO 13.12 W PIĄTEK gratis WSZYSTKIE MASŁA W KOSTKACH, 200 G Przy zakupie 3 produktów - rabat o wartości najtańszego produktu. Rabat zostanie rozłożony proporcjonalnie na wszystkie kupowane produkty promocyjne. Limit dzienny 3 opok. (maks. 1 gratis) no kartę Moja Biedronka. TYLKO 14.12 W SOBOTĘ tYŁKO 2 APLIKACJĄ BIEDRONKA 5+5 GRATIS Cukier biały, 1 kg: Sweet Family, Królewski, Polski Cukier, Diamant Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 1,49 zł/opak., 0% mniej Cena regularna: 2,99 zł/opak., 50% taniej Limit łqczny w okresie promocji - 10 opak. na konto Moja Biedronka. aktywuj promocję przez wyświetlenie oferty w aplikacji I3.12~14.12 OD PIĄTKU DO SOBOTY 'AU POLSKI Przy zakupie 1 produktów ■ produkt riajlańszy 40% taniej. Limit 4 opak. (maks. 2 i rabatem) aa paragon. '' tbł 1 *< . T» ' f P WSZYSTKIE PACZKOWANE KRAINA WĘDLIN SELECT Otsifis ssie ŁfypfiTj i fay zakupie 2 produktów - p^.odukt ftcjieńszy 50% Umiej. Limit dzienny - 6 prodektów (naks. 3 z m) m kartf % iiąjrwiks Biedronka Codziennie niskie ceny tops.. Q cHmP u ■-J viLj drugi produkt za H zł Ketchup Heinz, 450 g: łagodny, pikantny 11,11 zł/kg Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 8,39 zł/opak., 40% mniej Cena regularna: 8,99 zł/opak. (19,98 zł/kg), 44% taniej limit dzienny 4 (maks. 2 opak. za 1 zł) na kartę Moje Biedronka ^ mieszaj dowolnie A^"' 31% TANIEJ IM 25% TA PRZY ZAI Pierogi z mięsem JJJłl Nasze Smaki, 400 g ■ ^ i 13,63 zł/kg [ijl Cena przed obniżką: 7,29 zł/opak., oai, 25% mniej mIS«"8 3 ^ Cena regularna: 7,29 zł/opak. ____J (18,23 zł/kg), 25% taniej Bagietka do opiekania z masłem i czosnkiem Yeemy, 175 g 17,09 zł/kg Cena przed obniżką: 3,85 zł/opak., 22% mniej Cena regularna: 3,85 zł/opak. (22,00 zł/kg), 22% taniej Uium .SiSIETKA , BAGIETKA ' Ul 9 I wM produkt łaniszy p n rlyri do szyb Ciin, 500 mi 10.86 zł/i Najniższa cena z30 dni przed obniżką: 6,17 zł/opak., 11% malej Cena fplarna: 9,85 zł/opak. (19,70 zł/i), 44% taniej Limit dzienny 2 (maks. i opak. w 1 zł) na kartę Miija Biedronka. SUCI II KARMY WIIIMmr/.i Jii m-i.-crr - i-..- łin.ii : (....i., i »r«i. »» i »i( M~j» DiuJ....i.. WSZYSTKIE PRODUKTY DO SPRZĄTANIA PRONTO Limit dzienny 2 (maks. 1 opak. za 1 zł) na kartę Moja Biedronka. WSZYSTKIE PIELUCHY DADA EXTRA SOFT fm hij iiikiijiii i jiiiidunśw - aajiaiiszy ptoduki 58% taHisj. Prezentowane ceny regularne oraz najniższe ceny z 30 dni przed obniżką/cena przed obniżką/najniższa cena od wprowadzenia towaru to ceny ogólnopolskie tj. ceny ustalone i aktualne dla całej sieci handlowej. Produkty dostępne do wyczerpania zapasów. Podane wartości obniżki są wartościami maksymalnymi i mogą się różnić w zależności od cen obowiązujących w danym sklepie. Standardowe warunki akcji promocyjnych dostępne na tablicy ogłoszeń w sklepie oraz na www.biedronka.pl. Piątek, 13.12.2024 Dobroczynny Polak przed świętami Str. 4-5 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 F01 O komentarz tygodnia ■ «bhi • : w^mm !: : - xx:; : . :i: 'li!>:>KWŻ '• :-.v : ' ' ■,■ ■ ■ ■■ ■. tśm wMtf wmmm ' ' \ . ■ . . •. . • ■■ : ■■ • ■ i .Ł P • , , " - : mm .. " -i-.-"'. : S 13 GRUDNA, POLSKA W ten piątek przypada 43. rocznica wprowadzenia stanu wojennego (na zdjęciu Wojciech Jaruzelski tuż przed rozpoczęciem wystąpienia telewizyjnego, w którym informował o jego obowiązywaniu). Stan wojenny to jedna z najczarniejszych kart w historii Polski XX wieku - bo pokazał, że władza jest gotowa sięgnąć po terror, gdy czuje się zagrożona. Ale też pokazał inne ważne zjawisko: że terror w dłuższej perspektywie żadnych problemów nie rozwiązuje, a władza za jego pomocą swoją agonię może tylko przedłużyć, natomiast nie jest w stanie jej zatrzymać • | < % i : fili. 9 GRUDNIA, WARSZAWA Prezydent Andrzej Duda powołał Bogdana święczkowskiego na stanowisko prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Rząd nominacji nie opublikował. Pomysłu, jak uratować TK, nie ma nikt ■f' f"r 10 GRUDNIA, SZWECJA Jedna z najważniejszych i najbardziej uroczystych gal w roku: 11 GRUDNIA, RUMUNIATrwakryzyspoanulowaniuwyborówprezy- wręczenie Nagród Nobla. Zawsze w efektownej, podniosłej atmosferze i przepięknych wnętrzach. denckich przez sąd. Na 20 grudnia zwołano parlament, co wygląda Uroczystość w tym roku uświetniła obecność norweskiej rodziny królewskiej (na zdjęciu siedzą pośrodku) na kupowanie czasu. Chyba że znów prowizorki okażą się najtrwalsze Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 PULS • 3 ZOBACZ: stronapodrozy.pl/przewodnik POlŚKA * GWIAZDA BETLEJEMSKA ROZKWITA NA BOŻE NARODZENIE Gwiazda betlejemska już niemalże jak choinka stała się nieodłącznym elementem świątecznego wystroju naszych domów. Chociaż najbardziej popularna jest ta w kolorze czerwonym, to jednak odmian barwnych jest znacznie więcej. W tym roku hitem zapewne będzie różowa. Kto ma szczęście - będzie się nią cieszył jeszcze w następne święta Gwiazda betlejemska pochodzi z Meksyku. Jej oficjalna nazwa to poinsecja. To kwiat, któiy już niemalże jak choinka kojarzy nam się ze świętami Bożego Narodzenia. O tej porze roku jest rośliną, która króluje w szklarniach Pauliny Janiak w Kaliszu. Zanim jednak w okresie Bożego Narodzenia trafi do domów, wymaga sporo troski. - Poinsecja jest rośliną pochodzącą z Meksyku. Jej krzewy mają nawet ponad 2 metry. Naturalnie tam zakwita i rośnie. A u nas niestety jest rośliną domową - mówi właścicielka szklarni. - To kwiat piękny, ale wymagający. Sadzonka przychodzi do nas w połowie czerwca. Jest bardzo malutka. Ma trzy listki. Sadzimy ją w doniczki, potem rośnie i wymaga pielęgnacji przez pół roku. Do wybarwienia potrzebuje 25 stopni ciepła - podkreśla. Rodzina Pauliny Janiak zajmuje się uprawą roślin i kwiatów od trzech pokoleń. W hodowli gwiazd betlejemskich stali się specjalistami. Gwiazdę betlejemską kupimy nie tylko w kolorze czerwonym! - Najpopularniejsze oczywiście są czerwone gwiazdy, bo to one kojarzą się ze świętami. Ale my w tym roku poszliśmy w róż. Mamy go w dwóch od- - Czerwone gwiazdy betlejemskie to klasyka, ale w tym roku klienci chętnie kupują też różowe - mówi Paulina Janiak Poinsecje z dwukolorowymi kwiatami to kolejna odmiana, która zyskuje na popularności cieniach - ciemniejszym i jaśniejszym. Jest też kolor brzoskwiniowy, który klienci nazy-wają cynamonowym. Mamy też gwiazdy dwukolorowe -biało-czerwone i żółto-różowe. Są też oczywiście gwiazdy kremowe. To drugi kolor dominujący w naszej produkcji - wymienia Paulina Janiak. Pierwsze gwiazdy betlejemskie są sprzedawane już na imieniny Andrzeja. Jednak największy ruch, gdy chodzi o sprzedaż, zaczyna się w okolicach mikołajek. - W tym roku zauważyliśmy, że ten ruch zaczął się trochę wcześniej. Klienci szybciej dekorują swoje domy i już na same mikołajki chcieli mieć w domu świąteczny wystrój, a więc i nasze gwiazdy - zwraca uwagę pani Paulina. Gwiazdy będą sprzedawane aż do samych świąt. Stały się ich prawdziwym symbolem! Starannie pielęgnowane mogą cieszyć oko aż do Wielkanocy. Choć, jak mówi pani Paulina, niektóre kwiaty z ich hodowli wytrzymują nawet rok. Jak sprawić, by, w naszym domu było jej dobrze? - Minimalna temperatura dla gwiazdy to 16 stopni, a maksymalna 22. Do wybarwienia potrzebuje 25 stopni, ale w domu musi mieć maksymal- nie 22 stopnie. Dlatego klientom radzę, żeby stała z dala od grzejnika. Gwiazda lubi też wilgoć. Ziemia musi być wilgotna, ale nie może z kolei stać w wodzie. Ważne jest też światło - poinsecja dobrze się trzyma jedynie w jasnych miejscach - tłumaczy właścicielka szklarni. NIEZWYKŁA POLSKA 0 pomysły na jesienno-zimowy czas 0 ukryte skarby regionu 0 podróż po miastach 0011207116 Odkryj niezwykłe zakątki w jesienno-zimowej odsłonie 0 wypoczywaj aktywnie 0 czas na wycieczkę & region kulturg stoi 0 magicznie i świgtecznie 4 • PULS Głos Dziennik Pomorza .Piątek; 13.12.2024 Malcanów, niewielka wioska kilkanaście kilometrów od Warszawy, obok jest Glinianka, a w niej słynny drewniany kościółek, wktórymkręcązdjęcia do „Ojca Mateusza". Szkoła Podstawowa im. l Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego w Malcanowie jest spora, ponad czterystu uczniów, kilkudziesięciu nauczycieli. Majka Delura uczy tu od dwóch lat, razem z nią przyszedł do malca-nowskiej podstawówki zwyczaj przygotowania Szlachetnej Paczki. Była koordynatorem tej akcji także w poprzedniej szkole, w której pracowała. - W tym roku przygotowaliśmy trzy paczki Jedna jest dla rodziny z dziećmi, dwie dla dwóch samotnych starszych pań - opowiada. Do akcji włączyły się trzy klasy, wtym2c, w której ma wychowawstwo, ale inne dzieciaki i ich rodzice też chętnie pomagają. Bardzo chcą przygotowywać świąteczne prezenty dla innych, więc pewnie za rok paczek będzie więcej. Potrzebujących nie brakuje, czekają na produkty spożywcze, ciepłą odzież,' zwłaszcza kurtki i buty, produkty chemiczne, kosmetyki. Starsza pani, dla której przygotowują paczkę, marzy o mlecznej czekoladzie. Dzieciakibyły zdziwione: 0 mlecznej czekoladzie? - Mają w sobie bardzo dużo empatii. Kiedy któreś z nich coś przyniesie do paczki, pokazuję to całej klasie, a ta bije brawo -mówi Majka Delura. To ważna lekcją dla drugoklasistów, bo widzą, że są tacy, którym się żyje gorzej niż im, czują też, że pomaganie cieszy. Może dlatego Grażyna Kilbach, dyrektor szkoły, mocno akq'ę wspiera. Majka Delura ma w głowie taką historię: Pojechała z paczkami do rodziny, a była w niej czwórka dzieci: jedno maleńkie 1 troje przedszkolnych. Te szkolne dostały bańki mydlane i jak to dzieci, chciały z nich skorzystać natychmiast. Oczywiście w paczkach było mnóstwo „innego dobra", ale akurat bańki najbardziej przypadły dzieciakom do gustu. Mama powiedziała, żebędąsięnimibawić, jak pójdą: ona i wolontariuszka. Po kilku minutach zniecierpliwiona dziewczynka zapytała: „A może pani już pójść do swojego domku, bo mama powiedziała, że będę się mogła pobawić, jak pani pójdzie". Innym razem z mężem zawozili paczki do rodziny, która mieszkała w skrajnie trudnych warunkach. Była zima, śnieg, mróz. Kiedy dzieciaki zobaczyły przez okno, że podjeżdża Szlachetna Paczka, wybiegły po nią z domu na boska, chwyciły zawiniątka i zaczęły je wnosić po lodowatych, rozpadających się schodach do swojego mieszkania na piętrze. Kilka lat temu śtarszy pan, któremu zawozili prezenty, nie chciałich przyjąć. - Tonapewno nie dla mnie, nie prosiłem o tyle SERCE NA DŁONI. JAK POMAGAMY? Zbieramy pieniądze z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, przygotowujemy podarunki ze Szlachetną Paczką, włączamy się w akcje charytatywne i internetowe zbiórki, oddajemy krew, angażujemy w wolontariat. Chcemy wspierać tych, którzy tego najbardziej potrzebują, a najczęściej robimy to przed Bożym Narodzeniem. A przy okazji, pomagając innym, pomagamy sobie ' Dorota Kowalska - kręcił z niedowierzaniem głową. Kazał im sprawdzić wpa-pierach, czy to na pewno dla niego. Kiedy uspokoili go, że tak, miał łzy w oczach. Potrzebował niemal wszystkiego, ale nie chciał brać czegoś, co było przeznaczone dla innych. — Przed świętami pomagamy chętnie i niemal masowo, chociaż sami wydatków mamy sporo. W zeszłym roku Fundacja Świętego Mikołaja przeprowa-dziłabadanie: „Co motywuje Polaków do dobroczynności". I co się okazało? Otóż, aż 62 procent Polaków, zanim usiądzie do wigilijnego stołu, myśli o innych: przekazujemy darowizny na ważne dla siebie cele, choćby na pomoc osobom chorym, wsparcie dzieci w trudnej sytuacji czy zwierzęta (27,8 procent). Kupujemy produkty, z których część dochodu przeznaczona jest na cele charytatywne (27,3 procent),.bierzemy udział w akcjach prowadzonych przez znane nam organizacje, kupujemy świąteczne prezenty dla osób w potrzebie. Dlaczego? „Bo mampoczucie satysfakcji i płynącej ztego radości" - tak odpowiedział co trzeci badany. Znaczna część z nas czuje po prostu potrzebę wspierania innych, liczy się też wychowanie i przekonania religijne. Ale pomagamy nie tylko przed świętami: jest przecież Wielka OrłaestraŚwiątecznej Pomocy, Caritas, jest cała masa akcji charytatywnych i zbiórek. Marek, 48 lat, kręrtka fryzura, grafik komputerowy. Mówi, że pomaga i uczy pomagania swoje dzieci, bo wspieranie innych jest czymś naturalnym, oczywistym, niepodlegającym dyskusji. - Moje pomaganie nie jest spontaniczne. Tak po prostu zostałem wychowany, moja rodzina zawsze pomagała innym. Obok nas mieszkają starsi państwo: pan Tadeuszijego żonaZo- sia. Systematycznie ich odwiedzamy, robimy zakupy, jakieś drobne naprawy w domu - opowiada. Dzieci, ma dwóch synów w wieku szkolnym, co roku są wolontariuszami Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, przygotowują też w klasie prezenty dla najuboższych rodzin w ramach Świątecznej Paczki. Starszy syn, Karol, harcerz, często bierze udział w różnych akcjach pomocowych. - Uważam, że pomaganie uczy dzieci empatii, pokazuje, jaki jest świat tak naprawdę. Ja co roku odliczam jeden procent podatku na rzecz jednego z hospicjów, biorę udział w różnego rodzaju zbiórkach w mediach spo-łecznościowych - wylicza. Zaangażowali się też w pomoc uchodźcom z Ukrainy, przez dwa miesiące gościli nawet u siebie kobietę z córką i wnuczką. Potem znaleźli im mieszkanie, pracę, pomogli w wysłaniu Niny-do polskiej szkoły. Dzisiaj są ze sobą w stałym kontakcie, odwiedzają się. Jak pokazuje „Barometr Humanitarny 2024" Lekarzy bez Granic, w ciągu ostatnich 12 miesięcy chętnie angażowaliśmy się w pomoc innym. Najczęściej wsparlibyśmy walkę z głodem, zdrowie i leczenie chorych oraz walkę ze skutkami katastrof naturalnych. „Barometr Humanitarny" to cykliczne badania opinii. Tegoroczna edycja została zrealizowana przez agencję badaw- czą Opinia24 na reprezentatywnej grupie dorosłych Polaków i Polek. Wbadaniu aż 85 proc. ankietowanych zadeklarowało, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy choć raz zaangażowało się w aktywność dobroczynną. To wynik bardzo zbliżony do zeszłorocznego (87 proc.), kiedy badanie pokazało skokowy wzrost aktywności pomocowej (o. 30 punktów procentowych względem wcześniejszego roku), w związku z eskalacją wojny w Ukrainie. - Tegoroczne wyniki są bardzo budujące - komentuje Dra-ginja Nadażdin, dyrektorka Lekarzy bez Granic w Polsce. -Wygląda na to, że „przebudzenie pomocowe" Polaków, jakie obserwowaliśmy w związku z pomocą dla Ukrainy, jest trwałe. Oczywiście formy tej pomocy zmieniły się wraz ze zmieniającymi się potrzebami. Jednak to wspólne doświadczenie z początku pełnoskalowej agresjiro-syjskiej,.spontaniczny wysiłek, żeby pomóc potrzebującym ludziom i wzruszające obrazy tej pomocy najwyraźniej zostały z nami na dłużej - dodaje Dra-ginja Nadażdin. To prawda, po wybuchu wojny w Ukrainie Polacy stanęli na wysokości zadania, skala pomocy niesionej sąsiadom była i jest niespotykana. Została zresztą zauważona na świecie. „Polska znów pokazała się jako jedna z najbardziej fundamentalnie przyzwoitych kultur „moje pomaganie nie jest spontaniczne. tak po prostu zostałem ivych0!4any, moja rodzina zamsze pomagała innym" w Europie. Jak wszyscy mają swoje złe strony, ale od średniowiecza w sercu polskiej kultury tkwi coś głęboko wyjątkowego" - pisał na Twitterze amerykański pisarz J. Daniel Sawyer. Rząd, samorządy, fundacje, osoby prywatne pomagały Ukraińcom uciekającym ze swojej ziemi przed ostrzałem rosyjskich wojsk, przed spadającymi bombami, przed śmiercią. Polacy okazali niezwykłą solidarność z narodem ukraińskim. W punktach recepcyjnych, które powstały przy granicy, wydawane były uchodźcom ciepłe posiłki, zapewniana była pomoc medyczna, dopełniane formalności związane z przekroczeniem granicy i pobytem w Polsce. Zpunktówrecepcyjnychau-tobusami i busami Państwowej Straży Pożarnej przewożono uchodźców do miejsc tymczasowego pobytu, które we wszystkich województwach zostały przygotowane na ich przyjęcie. Na dworcach kolejowych, przez które przejeżdżały pociągi z Ukrainy, gromadzili się ludzie i przez okna wrzucali uciekającym przed wojną pożywienie, ubrania, pieluchy, koce -wszystko, co może im być potrzebne. Na facebookowych grupach, takich jak „Widzialna ręka" czy „Pomoc dla Ukrainy", co kilka minut pojawiały się nowe posty. „Udostępnię potrzebującym domek letniskowy. Zmieści się 6-8 osób. Nie ma tam wielkich luksusów, ale jest prąd i woda, a dla dzieci huśtawka i drabinki w ogrodzie" - pisała Małgorzata. Inny post: „Bezpłatnie zapewnimy nocleg, wyżywienie, zabawki dla dzieci i święty spokój". W wielu miejscowościach ludzie skrzyknęli się już 26 lutego, w trzecim dniu wojny na Ukrainie. Mieli na Facebooku swoich przyjaciół, znajomych - postanowili działać. I tak na przykład Jerzy z Garwolina wziął na siebie produkcję kanapek, w którą zaangażował kobiety z koła gospodyń wiejskich i znajomych. Kilka razy w tygodniu na granicę, na warszawskie dworce trafiały z Garwolina kanapki oklejone niebiesko-żółtymi serduszkami. Ela ze Starej Miłosnej, to dzielnica Warszawy, z pieniędzy przekazanych przez sąsiadowi znajomych z całego świata kupowała soki, jogurty, słodycze. Jeździli do Dorohuska co dwa dni, najczęściej Krzysztof, właściciel osiedlowego warzywniaka, i Iwan, Ukrainiec, który od swojego polskiego szefa dostaje wtedy wolne. Na granicy byli strażacy, harcerze, bardzo pomocni policjanci, celnicy i Straż Graniczna. Tłum wolontariuszy, przyjeżdżali ludzie z Niemiec i Anglii. Rozdawali uchodźcom najpotrzebniejsze rzeczy, karmili, oferowali dach nad głową i transport. Przedstawiciele operatorów sieci komór-kowychrozdaliludziomstartery do telefonów, odrazu je rejestrując. Ta pomoc wciąż trwa, choć jest inna, bardziej systemowa. Ukraińcy wtopili się już wnaszą polską rzeczywistość, są często naszymi sąsiadami, kolegami z pracy. Wojna w Ukrainie, jak słusznie zauważyła Draginja Nadażdin, była dla nas prawdziwym przebudzeniem. Impulsem, ale tak też najczęściej pomagamy -kierowani emoq'ami. Dzisiaj niezmiennie najpopularniejszą formą wsparcia pozostaje wrzucanie pieniędzy do puszki podczas zbiórek, w tegorocznym badaniu deklarowane przez 50 proc. respondentów i respondentek. Niewielu z nas oddaje za to krewi angażuje się w wolontariat (po 11 proc. wskazań). Zwłaszcza młodzi ludzie są zainteresowani stałym wspieraniem wybranego celu społecznego. - Otwartość młodszych roczników na stałe wspieranie organizacji można nazwać efektem Netflka - zauważa Urszula Kras-sowska, dyrektor Badań Społecznych z realizującej „Barometr Humanitarny 2024" Lekarzy bez Granic agengi badawczej Opinia24. - Młodsi ludzie są po prostu przyzwyczajeni do różnych form subskrypcji, lepiej poruszają się w bankowości internetowej, mają mniejsze obawy związane z takimi formami płatności. Narazie jednak ta otwartość nie przekłada się w widocznym stopniu na praktykę - tłumaczy Urszula Kras-sowska. Najmłodsze osoby częściej niż pozostałe angażowały się w aktywne formy pomocy. W grupie wiekowej 18-24 lat w ciągu ostatniego roku 23 proc. oddało krew, 24 proc. brało udział w wydarzeniu charytatywnym, a 20 proc. w wolontariacie. Ewelina, 27 lat, długie blond włosy, duże niebieskie oczy, pracownik korporacji. Pomagała od zawsze. Kiedy była młodsza, Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 PULS • 5 szczególnie w okresie chodzenia do szkoły podstawowej i gimnazjum, angażowała się w wolontariat. Razem z koleżankami, pod okiem nauczycieli, organizowała zbiórki dla zwierząt w schroniskach. Zbierali karmy, koce, zabawki, siedliska. - Pamiętam, że zawsze odzew wśród rówieśników był spory. Podobnie sytuacja wyglądała podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, kiedy z kolegami i koleżankami z klasy staliśmy z tak zwaną puszką, czy podczas Szlachetnej Paczki i organizowania potrzebnych rzeczy dla rodziny, która została wybrana dla naszej grupy - wspomina. Później, w liceum i na studiach, pomagała trochę inaczej, przede wszystkim ze względu na brak czasu. Oczywiście cały czas wspiera akcje takie jak WOŚP, ale bardziej w formie pomocy finansowej, nie biega już po ulicach jako wolontariuszka. Dzisiaj przede wszystkim skupia się na mediach społecznościo-wych - udostępnia informacje o zrzutkach, potrzebach schronisk dla zwierząt. - Po eskalacji wojny w Ukrainie miałam okazję organizować zajęcia dla dzieci i nastolatków, którzy musieli wyjechać z kraju ogarniętego wojną i zamieszkać w Warszawie. Najczęściej były to różne zabawy, jak gry w plan-szówki, zajęcia taneczne czy plastyczne. Choć zdarzało się, że pomagałam starszym dzieciom w odrabianiu lekcji lub powtarzaniu materiału, jaki przerabiają w polskich szkołach na zajęciach z polskiego czy matematyki - tłumaczy. I dodaje, że jej znajomi też chętnie pomagają innych. Po- dobnie jak ona - biorą udział w zrzutkach internetowych, wspierają WOŚP i Szlachetną Paczkę. Są też tacy, którzy co miesiąc przekazują stałe kwoty chociażby na schroniska dla zwierząt. Polacy swoimi pieniędzmi gotowi są wesprzeć „walkę z głodem i niedożywieniem", „zdrowie i leczenie" oraz „pomoc ludziom z krajów dotkniętych katastrofami naturalnymi". Cele te wskazało odpowiednio 79, 77 i 74 proc. badanych. 70-procentowy próg wskazań przekroczyły również „opieka nad zwierzętami" (74 proc.) i ogólnie „pomoc humanitarna" (73 proc.). Wyraźnie mniej, choć ciągle połowa z nas (54 proc.) gotowa jest oddać pieniądze na walkę ze skutkami zmian klimatu. Uchodźcom gotowych jest pomóc 52 proc. respondentów. Pod 50-procento-wym progiem pozytywnych wskazań znalazły się jedynie pomoc migrantom (42 proc.) i prawa mniejszości seksualnych (35 proc.). Najchętniej pomoglibyśmy dzieciom, które własnymi pieniędzmi gotowa jest wspierać blisko połowa Polek i Polaków (49 proc.), osobom dotkniętym przez katastrofy naturalne (35 proc.) i konflikty zbrojne (33 proc.). Osoby doświadczające kryzysu niedożywienia oraz po prostu mieszkańcy mniej zamożnych krajów, bez dostępu do opieki zdrowotnej, uzyskały odpowiednio 30 i 28 proc. wskazań. Dotkniętych przez epidemie i uchodźców chciałby wspierać co dziesiąty respondent i respon-dentka, na migrantów wskazało zaledwie 5 proc. z nich. Dlaczego pomagamy? Aż 6i proc. ankietowanych zgadza się ze stwierdzeniem, że „ludzie powinni sobie pomagać i dzielić się ze sobą". Ponad połowa (54 proc.) liczy na wzajemność („wierzę, że dobro wraca - może kiedyś ktoś pomoże mi"). 37 proc. odwołuje się do wychowania. Tylko jedna czwarta pomagających (26 proc.) przyznaje, że pomaganie daje satysfakcję, co dziesiąta osoba (10 proc.) robi to ze względu na dobrą sytuację finansową. Janina, 64 lata, emerytka. Wychowana w biedzie, w trudnych czasach, doskonale zdaje sobie sprawę, jaką wartość ma pomaganie. Sama doświadczyła go od innych, i chodzi może nawet nie tyle o pomoc finansową, co zwykłe ludzkie wsparcie. To ono pomogło jej zdobyć wykształcenie, potem dobrąpracę. Żyła w dostatku, razem z mężem mogli pozwolić sobie nie tylko na samochód, ale i zagraniczne wojaże. Doskonale pamięta jednak czasy, kiedy maczała chleb w wodzie i posypywała go cukrem. - Przekazuję pieniądze na potrzebujące, chore dzieci, narodziny, które cierpią biedę. Wspieram Polską Akcję Humanitarną, UNICEF -wylicza. Zawsze, kiedy znajomi czy sąsiedzi wymagają wsparcia, jest obok. - Myślę, że pomaganie świadczy o nas jako ludziach. Wiem, że zabrzmi to dość patetycznie, ale ono jest niejako dowodem naszego człowieczeństwa. Z drugiej strony zdaję sobiesprawę, że nie pomogę wszystkim, że miliony ludzi na świecie cierpią głód, nędzę, ale robię tyle, ile mogę - wzrusza ramionami. Pomagajmy, -bo pomagać warto. Naukowcy z University of Oxford na podstawie analizy dostępnych prac badawczych 'wskazują, że pomaganie, jeśli towarzyszą mu autentycznie altru-istyczne emocje, potrafi nie tylko poprawiać samopoczucie, ale sprzyja zdrowiu, a nawet długiemu życiu, oczywiście, jeśli z tym pomaganiem nie przesadzamy, nie bierzemy sobie zbyt dużo na głowę. Jedno z forów internetowych. I zażarta dyskusja o tym, czy warto pomagać, bo przecież ci, którym pomagamy, nie zawsze okazują wdzięczność, bo to wyłącznie egoizm, pomagając chcemy zrobić przyjemność przede wszystkim sobie, bo pomoc innym to kłopoty, bo czemu przekazywać pieniądze komuś, kto jest niezaradny życiowo i nic z tym nie robi. Internauta l: „Uważam, że pomaganie jest niejako ludzkim obowiązkiem, po to istniejemy na tym świecie, żeby żyć dla innych, a nie tylko dla siebie. Ja osobiście doświadczyłam wiele dobra od innych, np. dużo wsparcia otrzymaliśmy od Fundacji Razem Łatwiej. Mój synek dzięki niej dostał elektryczny wózek inwalidzki, na który nas nigdy niebyło stać". Internauta 2: „Oczywiście, że warto pomagać! Doskonale robitoFundacjaRazemLepiej -dzięki ich działalności wiele niepełnosprawnych dzieci ma choć namiastkę normalnego życia:) Czyniąc dobro drugiej osobie, wraca do Ciebie z podwojoną siłą:)". Internauta 3: „No jasne, że warto, tyle ludzi potrzebuje pomocy!!! Nie mówię o udających żebrakach, ale o dzieciach z domu dziecka albo chorych osobach. Ja pomagam, robiąc zakupy, odkryłam stronę fani-mani.pl, jak robię zakupy, to pomagam. Wybieram organizację, którą chcę wesprzeć i gotowe, można w prosty sposób pomóc! Pomagajcie ludzie". Internauta 4: „Dobro zawsze prędzej czy później wróci do nas, dlatego naprawdę warto pomagać. Ja od lat działam jako wolontariuszka na rzecz Fundacji Onkologicznej Alivia. Pomagając innym potrzebującym, czuję się szczęśliwa i potrzebna. To naprawdę nie jest takie trudne, każdy z nas może od zaraz spróbować". Co ciekawe, pismo „Naturę Humań Behaviour" informuje, że badania pacjentów z uszkodzeniem określonego obszaru mózgu pozwoliły ustalić, że odpowiada on za gotowość do pomagania innym osobom. Badanie przeprowadzili naukowcy z uniwersytetów w Birmingham i Oksfordzie. I po raz pierwszy wykazali, że region zwany brzuszno-przyśrodkową korą przedczołową (vmPFC) odgrywa kluczową rolę w pomaganiu i innych zachowaniach prospołecznych. - Zachowania prospołeczne są niezbędne, aby stawić czoła globalnym wyzwaniom. Jednak pomaganie innym często wymaga wysiłku, a ludzie mają niechęć do wysiłku. Zrozumienie, w jaki sposób decyzje wymagające pomocy są przetwarzane w mózgu, jest niezwykle ważne - tłumaczyła główna autorka badań, prof. Patricia Lockwood. Zlokalizowany w przedniej części mózgu region vmPFC j est Najchętniej pomoglibyśmy dzieciom, które gotowa jest wspierać połowa Polek i Polaków (49 proc.), osobom dotkniętym przez katastrofy (35 proc.) i konflikty zbrojne (33 proc.) ważny dla podejmowania decyzji i innych funkcji wykonawczych. Wbadaniuwzięłyudziałtrzy grupy uczestników. U25 pacjentów stwierdzono uszkodzenie vmPFC, u 15 - uszkodzenie innych części mózgu, a 40 osób stanowiło grupę kontrolną dobraną pod względem wieku i płci. Pacjenci z uszkodzeniem vmPFC byli mniej skłonni do pomagania innym. Na kolejnym etapie badacze zastosowali technikę zwaną mapowaniem objawów uszkodzeń, która umożliwiła imiden-tyfikację jeszcze bardziej specyficznych podregionów vmPFC, których uszkodzenia powodują, że ludzie są szczególnie aspołeczni i niechętni do podejmowania wysiłku na rzecz drugiej osoby. Co zaskakujące, zniszczenie położonego w pobliżu, ale odmiennego podregionu kory przedczołowej sprawiało, że ludzie byli stosunkowo bardziej chętni do pomocy. Tyle nauka, w Malcanowie życie toczy się swoim torem. W piątek Majka Delura razem z rodzicami i ich dzieciakami pięknie zapakują przygotowane już paczki. Będzie dużo radości i satysfakqi, bo przecież ktoś się ucieszy, ktoś dostanie prezent pod choinkę. W sobotę pojedzie z paczkami do dwóch magazynów w Karczewie i Długiej Kościelnej. Stamtąd wolontariusze zawiozą je trzem rodzinom, które bardzo na nie czekają. Te podarunki to nie tylko elektryczna poduszka, odzież, makaron, buty, mleczna czekolada. To dowód człowieczeństwa. PAP 6 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 - Największy wpływ na sytuację gospodarczą w Polsce w przyszłym roku nie będzie miała ani wysokość inflacji, ani tempo wzrostu gospodarczego. Kluczowy okaże się przede wszystkim Donald Trump i to, jakie decyzje zacznie on podejmować - mówi Piotr Kuczyński, doradca finansowy z firmy Dl Xelion Agaton Koziński i Kuczyński: Nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że to Adam Glapiński jest winien temu, że cena masła tak wzrosła. To jest oczywistą bzdurą. Ale też nie jest tak, że winien temu jest rząd - to także oczywista bzdura. To wszystko wpisuje się we właśnie rozpoczętą kampanię wyborczą PIOTR KUCZYŃSKI: OBECNA SYTUACJA Z CENĄ MASŁA TO GROTESKA, W KTÓREJ NIC SIĘ NIE ZGADZA He będzie kosztowała kostka masła na święta? Nie mam zielonego pojęcia (śmiech). Tutaj przyznaję rację Jarosławowi Kaczyńskiemu, który odpowiedział podobnie. W ogóle obecna sytuacja z ceną masła to groteska, w której nic się nie zgadza - może poza tym, że wpisuje się ona we właśnie rozpoczętą kampanię wyborczą. Pod względem merytorycznym żadna ze stron nie ma racji. Nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że to Adam Glapiński jest winien temu, że cena masła tak wzrosła. To jest oczywistą bzdurą. Ale też nie jest tak, że winien temu jest rząd - to także oczywista bzdura. Przyznam, że tym festiwalem bzdur jestem naprawdę przerażony. Następne pół roku zapowiada się pod tym względem bardzo ciężko. Niedawne wybory w USA pokazały, że wszyscy dążą do maksymalnego uproszczenia. Cenę kostki masła wszyscy rozumieją, dyskusję o wysokości stóp procentowych i ich wpływie na inflację już nie. Oczywiście, rozumiem ten mechanizm, wiem, skąd się wzięła dyskusja o cenie masła. Ale też mam nadzieję, że w dalszej części kampanii dyskusja zacznie skręcać w bardziej rozsądnych kierunkach. Opozycja ostrzy sobie zęby, że na wiosnę „drożyzna Tuska" pozwoli jej wygrać wybory. Z kolei strona rządowa liczy, że KPO i generalnie pozytywny klimat gospodarczy pozwolą im wywalczyć prezydenturę dla swojego kandydata. Kto jest bliżej prawdy? Mówienie o szalejącej inflacji to zdecydowanie przesada: nic takiego nie ma miejsca. Na początku tego roku jej wzrosty były znikome z powodu wysokiej bazy z poprzedniego roku. Nawet jeśli w przyszłym roku będzie ona wynosić 5 procent na początku roku to w żaden sposób takiej inflacji nie da się nazwać „szaloną", tym bardziej że ona będzie stopniowo maleć. Ale dopiero w drugiej połowie przyszłego roku - wtedy też pewnie rozpocznie się obniżanie stóp procentowych przez NBP. Na to wskazują prognozy. Ale bez względu na to, jeżeli obecna opozycja liczy na to, że inflacja w maju zadusi rząd, to jest w grubym błędzie - nic takiego się nie zdarzy. Po prostu tempo wzrostu cen jest zbyt wolne, żeby do tego doszło. Strona rządowa będzie pewnie rozkręcać inwestycje - choćby dlatego, że do sierpnia 2026 roku musi wydać środki z KPO, ćo może się okazać bardzo trudnym do osiągnięcia celem. Inwestycje na pewno więc ruszą, ale trudno zakładać, by w jakikolwiek sposób były one odczuwalne w połowie maja przyszłego roku, kiedy odbędą się wybory prezydenckie. Bardzo wątpię, żeby do tego można było zobaczyć realny wpływ inwestycji na życie Polaków. Prognozy gospodarcze na przyszły rok są bardzo korzystne: wzrost gospodarczy zbliży się do 4 procent PKB. Ale do maja ludzie tego wzrostu nie odczują, on się będzie stopniowo rozkręcał. Nawet jeśli ruszą prace nad - na przykład - budową elektrowni nuklearnej czy Centralnego Portu Komunikacyjnego, to i tak przełożenie tych wielkich projektów na rzeczywistość będzie bardzo rozciągnięte w czasie i właściwie niezauważalne w najbliższych miesiącach. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 PULS Dziś w polityce ważniejsza od prawdy jest narracja: kto skuteczniej przekona wyborców do tego, że to on jest tej prawdy bliżej. PiS mówi o cenie masła, przypominając, że obecny rząd zniósł wprowadzoną przez niego obniżkę VAT-u na żywność. Dla obecnej koalicji rządowej masło staje się symbolem braku kompetencji prezesa NBP i potwierdzeniem, że za czasów rządów PiS tylko kradziono. Która z tych argu- ' mentacji może się okazać trafniejsza? OK, to po kolei. VAT na żywność - dla uproszczenia - wynosi 5 procent. Załóżmy, że kostka masła kosztuje 8 złotych, a więc koszt VAT-u w niej to 40 groszy. Na pewno taka suma nie generuje więc szalonych skoków ceny tego produktu - tego typu opowieści są kompletnie bezsensowne. Ale też mówienie, że PiS potwornie zadłużył Polskę, nie mają oparcia w faktach. Owszem, długi się pojawiły, ale doszło do tego w czasie pandemii oraz po wybuchu wojny - gdyby nie tamte działania, to w kraju mielibyśmy totalną katastrofę gospodarczą. Pewnie poprzedni rząd kradł przy okazji, ale raczej nie miliardy, jak twierdzą obecnie rządzący, a co najwyżej miliony. Chociaż zniknięcie 1,5 mld złotych przy transakcji Orlenu to już miliardy... Trzeba zachowywać proporcje, choć nadużycia były niewątpliwie popełniane. Rozbija Pan w proch osie narracyjne głównych partii. Ale co będzie miało największy wpływ na gospodarkę w roku przyszłym? Na pewno to nie będzie wysokość inflacji w Polsce czy tempo wzrostu gospodarczego. Kluczowy okaże się przede wszystkim Donald Trump i to, jakie decyzje on zacznie podejmować. To przecież od amerykańskiego prezydenta w głównej mierze zależy, jak dalej będzie się rozwijać wojna w Ukrainie: czy uda się ją zakończyć albo przynajmniej zamrozić. Gdyby do tego doszło, bardzo by się to przysłużyło Polsce, poprawiłoby nastroje. Choć też przerwa w konflikcie sprawiłaby, że spora część Ukraińców zdecydowałaby się na powrót do kraju, przez co znikłaby nam część rąk do pracy. Natomiast jeśli Trumpowi nie uda się doko- nać przełomu albo jeśli ta wojna zostanie nasilona, to sytuacja będzie bardzo groźna. Wtedy gospodarka spadnie na plan dalszy, liczyć się będą przede wszystkim wypowiedzi poszczególnych kandydatów w wyborach prezydenckich dotyczące bezpieczeństwa. Ze wszystkich badań wychodzi, że dziś bezpieczeństwo to najważniejszy problem dla Polaków. Dlatego tak ważne jest, co w tym zakresie zrobi Trump. Ale jest jeszcze druga rzecz, jeżeli chodzi o Trumpa: kwestia ceł. Załóżmy, że on uderzy w Europę cłami w wysokości 10 procent, a jednocześnie dużo wyższe cła nałoży na Chiny. Ten drugi ruch też uderzy w Europę, bo spowoduje ograniczenie wzrostu w Chinach, a to zaowocuje spadkiem popytu na produkty na przykład niemieckie. Z kolei osłabienie gospodarki Niemiec uderzy też w nas, w końcu to nasz najważniejszy partner gospodarczy. Natomiast będziemy w innej sytuacji, gdyby Trump dogadał się z Europą i z Chinami, albo gdyby Pekin użył bazooki finansowej, żeby ożywić swoją gospodarkę. Na razie nie wiemy nic o tym, co się zdarzy na każdym z tych polu, a one okażą się kluczowe dla sytuacji gospodarczej w roku przyszłym. O tym, że Pekin użyje bazooki finansowej, mówi się od pewnego czasu, ale póki co nie miało to miejsca. Jak duże jest ryzyko, że chińska gospodarka zacznie się chwiać? Mówi się o tym od wielu lat, podobnie jak o tym, że za chwilę pęknie bańka na chińskim rynku nieruchomości, ale do tej pory nic takiego nie miało miejsca. Widać, że Pekin umie tego typu problemy skutecznie rozma-sowywać. Nie sądzę, żeby w tym kraju doszło do dużego kryzysu, takiego, który można by porównać choćby z załamaniem z lat 2007-2008 w USA. Rozchwiała się sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie. Dawniej to błyskawicznie przekładało się na ceny ropy. Należy się tego obawiać także teraz? Jeżeli geopolityczne zawirowania na Bliskim Wschodzie się dłużej utrzymają, to przełoży się to na gospodarkę naivet_iesliivprzyszłym roku inflacja będzie wynosić pięć procent, to nie da się jej nazi4ać „szaloną: tym bardziej Ze ona będzie stopniom o maeeć przez wzrost ceny ropy. Ale sytuacja może też skręcić w inną stronę. Gdyby udało się zneutralizować sytuację w Syrii, to Iranowi będzie trudniej wspierać Hezbollah, co z kolei bardzo ułatwi zadanie Izraelowi, a Iran stanie się mniejszym zagrożeniem. W takim układzie duży wzrost cen ropy przestanie tak bardzo nam zagrażać. Póki co tych problemów w cenach ropy nie widać: koszt jednej baryłki w USA dochodzi do okolic 70 dolarów, a potem się cofa. Nie widać ryzyka, by nagle ta cena skoczyła na przykład do 100 dolarów. Czego się Pan spodziewa po Trampie? Jaką agendę będzie on realizował, gdy 20 stycznia przejmie władzę w USA? Bardzo trudno to dziś przewidzieć, przecież nawet jego byli współpracownicy mówią, że on ma inny pomysł rano, inny po południu, a jeszcze inny wieczorem. To się pewnie u niego nie zmieniło. Na razie jego pomysłów możemy się jedynie domyślać, patrząc na osoby, które zaprasza do swojej administracji. Duża część z nich jest nastawiona bardzo antychiń-sko. Może to sugerować, że on będzie się nastawiał na geopolityczną rywalizację z Chinami. Oddzielne pytanie to kwestia, jak daleko on się posunie w realizacji doktryny America First, w jak głęboką izolację wpadną USA, bo od tego będzie wiele zależało przede wszystkim w stosunkach Ameryki z Europą. Ursula von der Leyen już zapowiada, że kraje UE zaczną kupować więcej gazu LNG ze Stanów Zjednoczonych i liczy, że w ten sposób uda się uniknąć wojny celnej z USA. To jest możliwe, być może po prostu władze UE dogadają się z USA. Ale nie sądzę, żeby w ten sposób udało się uregulować relacje z Chinami. Pekin rozważa scenariusze pozwalające ominąć dolara w rozliczeniach w handlu międzynarodowym, do czego Trump nie będzie chciał dopuścić. Generalnie dziś scenariusze bazowe mogą się straszliwie rozjechać z rzeczywistością - z tej perspektywy przewidzieć coś jest bardzo trudno. A na czym Trumpowi, w Pana ocenie, będzie zależało przede wszystkim? On na pewno będzie chciał Make America Great Again - to hasło przewodnie jego kampanii i jego pomysłu na USA. I w tym celu będzie grał na osłabienie Chin i Niemiec. Myślę, że w pierwszej kolejności będzie się jednak koncentrować na obszarze Indo-Pa-cyfiku, przede wszystkim niemal poloma polakom' zarabia poniżej5 tys. zł. mamy dm ie polski: zamożną i biedną ikybory prezydenckie ikygry-ila się z poparciem tej drugiej na Chinach. Cała reszta jest dla niego mniej znacząca. Wojna w Europie go nie obchodzi, Rosja dla niego jest groźna tylko z tego powodu, że współpracuje z Chinami. Dziś Moskwa staje się dla Pekinu wasalem, dużą stacją benzynowo-gazową, zakładam jednak, że Trump takiemu układowi będzie starał się przeciwdziałać. Oddzielna sprawa, że według mnie dużo korzystniejsza dla wszystkich stron byłaby współpraca chiń-sko-amerykańska, a nie wojna handlowa. Jeśli taka współpraca jest w ogóle możliwa. Dziś relacje USA i Chin układają się według logiki mówiącej, że na szczycie jest miejsce tylko dla jednego. Tak, wszystko układa się zgodnie z teorią o „pułapce Tukidydesa", który mówi, że ustępujące mocarstwo zawsze musi się zmierzyć z wschodzącą potęgą. Ale wydaje mi się jednak, że Chiny takiej" wojny nie chcą. Jak ułożą się według Pana relacje Trumpa z Niemcami? Przede wszystkim zobaczymy, jak się ułożą same Niemcy z nowym rządem. W lutym odbędą się tam wybory, po nich będzie nowa koalicja rządowa. Wtedy zobaczymy, jak nowy kanclerz zamierza rozwiązywać kolejne problemy. Niemcy cały czas próbują siedzieć okrakiem na barykadzie - mieć dobre relacje z USA i z Chinami. Trump nie będzie chciał tego zmienić? Według mnie lepsza jest współpraca na linii Unia Europejska - USA - Chiny niż wycinanie Pekinu ze wszystkiego, co się da. Takie wycinanie za 20-30 lat skończy się prawdziwą katastrofą. A jeżeli Trump będzie chciał za wszelką cenę odciąć Niemcy od Chin, to i tak to mu się nie uda. Wróćmy do Polski. Jak długi cień prezydentury Trumpa wisi nad polską gospodarką? Oczywiście, dziś na pierwszym miejscu jest bezpieczeństwo, a w tej kwestii rola Stanów Zjednoczonych jest niezaprzeczalnie ogromna. W żaden sposób tego się nie da podważyć, ale ten wątek w naszej rozmowie pomijamy, skupiamy się na gospodarce. Akurat nasze relacje gospodarcze są znikome - to zaledwie 5 proc. polskiej wymiany handlowej. Z ważnych kwestii trzeba pamiętać o elektrowni atomowej, bo Amerykanie są zainteresowani sprzedaniem nam technologii potrzebnej do jej budowy. I tym Donald Trump pewnie będzie zainteresowany, on lubi tego typu kooperacje z milionowymi kontraktami w tle. Ale dziś najważniejsza dla Polski jest polityka celna nowej administracji amerykańskiej. Jeśli Trump uderzy w Europę i w Chiny wysokimi stawkami cła, to mocno to odczujemy. Powinniśmy dziś mocno trzymać kciuki za to, by te cła - jeśli Amerykanie rzeczywiście je wprowadzą - były jak najniższe. Z perspektywy polskiej gospodarki to najważniejsza dziś kwestia. Jeszcze jeden scenariusz. Na wiosnę odbędzie się w Warszawie szczyt Trójmo-rza. Co się stanie, jeśli przyjechałby na niego Donald Trump i zapowiedziałby ogromne inwestycje Ameryki w infrastrukturę w naszym regionie? Prawdę mówiąc, ten scenariusz dla mnie brzmi mocno bajkowo. Tak bardzo, że trudno o nim rozmawiać. Dlaczego? W 2017 roku Tramp był w Polsce właśnie przy okazji szczytu Trójmo-rza. On nigdy nie ukrywał, że bardzo mu się podoba ta koncepcja. Nie przekonuje mnie samo Trójmorze jako inicjatywa, nie jestem jej zwolennikiem. Zdecydowanie bardziej opowiadam się za współpracą w ramach Unii Europejskiej. Choć też Trump może działać w kierunku rozbicia jedności UE, a w takiej sytuacji Trójmorze może być mu na rękę. Jeszcze wątek polityczny na koniec. Obecne Wybory prezydenckie często porównuje się do wyborów z 2015 r. Wtedy nieoczekiwanie wygrał Andrzej Duda, płynąc na fali obietnicy poprawy standardów życia biedniejszej części Polaków. Na ile dziś chwytliwe może okazać się powtórzenie tamtych haseł? Generalnie społeczeństwa w krajach rozwiniętych są dzisiaj bardzo mocno podzielone. Z jednej strony mamy najbogatszych wydających duże pieniądze na przykład na podróże (Itaka i Rainbow mają potężne zyski) czy nowe samochody - w tym roku w Polsce ich sprzedaż wzrosła 0 17 procent. Z drugiej jednak strony mamy w kraju 2,5 min osób żyjących poniżej progu ubóstwa. Mediana pensji w Polsce według wyliczeń GUS to 6,5 tys. zł brutto, czyli około 5100 zł na rękę. To nie jest wysoka kwota. Z drugiej strony średnia pensja w 2015 r. wynosiła niecałe 4 tys. zł brutto, widać więc wyraźny postęp. Oczywiście, ale mimo to dziś wiele osób dalej ma podstawy do tego, by narzekać na wysokość wypłaty - przecież niemal połowa dorosłych Polaków zarabia netto poniżej 5 tys. zł. Widać wyraźnie, że mamy dwie Polski: zamożną 1 biedną. Ta druga cały czas jest liczniejsza i wybory prezydenckie w Polsce wygrywa się, pozyskując jej poparcie. Taka jest prawda. Obecne wybory też rozegrają się w tym schemacie. Nie przypadkiem Rafał Trzaskowski już zaczął odwiedzać mniejsze miejscowości i obiecuje zasypywanie różnic między większymi i mniejszymi ośrodkami. Dawno temu Grzegorz Schetyna powiedział, że wybory wygrywa się w Końskich, a nie w Warszawie. To cały czas jest aktualne. Ale to stanie się najważniejszą osią podziału w kampanii? Tak może się stać. Strona rządowa będzie się starała udowodnić, że dzięki wzrostowi gospodarczemu i jej programowi inwestycyjnemu wszystkie łodzie w Polsce pójdą w górę. To będzie pewnie serce komunikacji przed wyborami: przekonywanie, że wszyscy Polacy zyskują przez działania rządu. Hasło Trzaskowskiego „Cała Polska naprzód" do tego właśnie nawiązuje. A opozycja będzie się mogła tylko temu przyglądać, bo sama decyzji podejmować nie jest w stanie. Piotr Kuczyński Analityk rynku finansowego, główny analityk firmy Xelion. Współautor (wraz z Adamem Cymerem) książki „Dość gry pozorów. Młodzi macie głos(y)". Komentator ekonomiczny. 8 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 GABRIELA MUSKAŁA: DOBRZE WIEM, CZEGO AKTOR POTRZEBUJE, BY OTWORZYĆ SIĘ NA TRUDNE EMOCJE Znamy ją jako znakomitą aktorkę z takich filmów, jak „Fuga", „7 uczuć" czy „Moje córki krowy" oraz seriali „Królestwo kobiet" i „Skazana". Teraz debiutuje jako reżyserka za sprawą filmu „Błazny". Odsłania w nim kulisy zawodu aktora - a nam opowiada, czy porzuci granie dla reżyserowania Paweł Gzyl Kiedyś powiedziała pani w wywiadzie: „Początkowo myślałam, że bycie pedagogiem jest nie dla mnie". Co więc sprawiło, że zaczęła pani uczyć w łódzkiej filmówce? Propozycja poprowadzenia bardzo ciekawych zajęć, które wydawało mi się, że dadzą coś studentom, ale dadzą też coś mnie. Że będzie to praca polegająca na wymianie naszych doświadczeń. Nigdy nie interesowało mnie źle pojęte men-torstwo, czyli nauczanie i wykładanie studentom, co jest jedyną słuszną drogą w tym zawodzie. Ciekawiła mnie w spotkaniu z młodymi ludźmi wymiana - z zastrzeżeniem, że oni mogą wziąć coś z tego, co jest dla mnie ważne, ale mogą też to odrzucić, jeśli ich droga i wybory są inne. Szanuję to, że wszyscy się różnimy, mamy inne potrzeby i marzenia. Od lat miałam propozycje uczenia w szkole, ale wszystko to było jednostronne: nauka prozy czy wiersza. To mnie nie uruchamiało. Natomiast tutaj miałam możliwość dotknięcia czegoś nowego, fascynującego. No właśnie: wykładała pani aktorską improwizację. Jak można uczyć czegoś, co z natury ma być spontaniczne? Ma pan rację, improwizacji nie można nauczyć. Ale można umysł i ciało do improwizacji przygotować. Im bardziej aktorzy są osadzeni w postaci, im bardziej są skupieni, a mniej się kontrolują, tym lepiej. Spontaniczność jest cechą dziecięcą, którą, niestety, dorośli często tłamszą. To jest skupienie się na tu i teraz. Materiałem, na którym się pracuje w metodzie improwizacji, nie są słowa sztuk, napisanych współcześnie, 50 czy 100 lat temu, tylko słowa aktorów, którzy napełnieni wiedzą o swoich postaciach i ich relacjach, naturalnie wydobywają je z siebie w dialogach czy monologach. Poprowadzenie tego rodzaju zajęć wydało mi się bardzo ciekawe. Teraz mamy film „Błazny", który nakręciła pani ze swymi studentami z łódzkiej fil-mówki. To efekt właśnie tych zajęć z improwizacji? Improwizacje aktorów były podstawą scenariusza, jednak na planie - poza kilkoma monologami do kamery-już nie było improwizacji. Kiedy od ówczesnego rektora Mariusza Grzegorzka dostałam propozycję realizacji dyplomowego filmu, nawet przez sekundę się nie wahałam. Wiedziałam o czym i jak chcę opowiedzieć. W procesie powstawania scenariusza paradoksalnie pomogła mi pandemia. Dzięki niej zyskałam czas napisanie. Postanowiła pani opowiedzieć historię autotematyczną -o studentach walczących o rolę u słynnego reżysera. Dlaczego? Bo historia o aktorstwie to moje doświadczenie. Tam są wątki miłosne, kryminalne, również komediowe, ale pod warstwą fabularną snuje się metaforyczna opowieść o bu- dowaniu roli. O zmaganiu się aktora z dotarciem do serca swojej postaci. Główny bohater ma zagrać Kaina - musi więc dotknąć tego, co uczynił ten biblijny bohater. Dopiero potem, w trzeciej części filmu, zastanawiamy się, czy to wydarzyło się naprawdę. Jak wiele z prawdziwych doświadczeń swych studentów wykorzystała pani w tym scenariuszu? Główna historia oczywiście nigdy się nie wydarzyła, jest filmową fikcją. Natomiast dwie sceny, pokazujące nadużycia ze strony mentora - w tym przypadku reżysera, który ma dać im szansę na początek wielkiej kariery - są inspirowane historiami, jakie usłyszałam od studentów na przestrzeni 10 lat. A scena z fuk-sówką, kiedy główny bohater wyżywa się na swych młodszych kolegach, krzyczy na nich, a oni przerażeni stoją na baczność pod ścianą, to z kolei moje doświadczenie sprzed 30 lat, kiedy fuksówka przypominała bardziej falę w wojsku niż zabawę, mającą na celu przygotować młodych ludzi do zajęć w szkole aktorskiej. Niestety: wszystko zależy od człowieka. Jeżeli spotykamy się z kimś, kto ma kompleksy, bo dostał w życiu bęcki, to tutaj może się wyżyć na kimś bezbronnym i zależnym od niego. Na szczęście teraz fuksówki zostały zakazane w szkołach aktorskich, choć rocznik, z którym zrobiłam film, jeszcze ją przechodził - oczywiście nie tak hardko-rowo, jak ja przed laty. Z filmu wynika, że studenci aktorstwa to szalenie rozemo-ęjonowana grupa młodych ludzi, która żyje we własnym świecie. Tak jest naprawdę? Nie wiem, jak jest teraz, bo po niedawnej rewolucji, która przetoczyła się przez szkoły aktorskie, dano studentom więcej oddechu, wolne dni, większe prawa do wypowiadania swojego zdania i mówienia „nie". Natomiast wcześniej często o studentach szkół teatralnych mówiono, że to sekta. Oczywiście to skrajna opinia, ale liczba zajęć, jalde ja miałam na studiach 30 lat temu, czy jakie miały roczniki, które prowadziłam jeszcze parę lat temu w filmówce, po prostu była nieprawdopodobna. Studenci nie mieli wolnych sobót i niedziel, zajęcia odbywały się prawie non stop. Mało tego: trwały od wczesnego rana do późnego wieczora, po czym trzeba było jeszcze samodzielnie lub w grupie przepracować uwagi, jakie dali profesorowie i przygotować sceny na następny dzień. Ponieważ nie było na to czasu podczas dnia, ze względu na zajęcia, pracowało się po nocach. A że młodość ma siłę i brakuje jej świadomości, że to wszystko odbije się po iluś tam latach na naszym zdrowiu, nikt się temu nigdy nie sprzeciwiał. A przecież jest jeszcze życie osobiste: trzeba spotkać się, zrobić imprezę, pójść na piwo, umówić się na randkę. Tymczasem nie było miejsca ani czasu, by wychodzić poza mury szkoły i poza własne aktorskie towarzystwo. Stąd szkoła aktorska dla ludzi z zewnątrz wydawała się klasztorem, a studenci aktorską sektą. Studentom z „Błaznów" zaciera się granica między fikcją a rzeczywistością. To ze względu na tę intensywność nauki, o której pani mówi? To bardziej dotyczy istoty naszego zawodu. Chciałam tym filmem zadać pytanie, ile my aktorzy możemy oddać z siebie dla roli. Gdzie postawić granice postaci, którą gramy, żeby nas nie zjadła. Żebyśmy pamiętali, że jesteśmy sobą, atu iteraz tylko użyczamy naszych emocji kolejnym filmowym czy teatralnym bohaterom. To są pytania, które właściwie towarzyszą mi całe życie, od kiedy zaczęłam grać. Początkowo myślałam, że „Błazny" będą hermetycznym filmem, zrozumiałym tylko przez środowisko filmowe i teatralne, a tu okazało się na spotkaniach po filmie, które miałam na różnych festiwalach, że widzowie odbierają go wbardzo osobisty sposób. „Błazny" miały premierę na prestiżowym Warszawskim Festiwalu Filmowym, gdzie pokazywano 77 filmów fabularnych z całego świata - i trafiły na trzecie miejsce w plebiscycie publiczności. Wygraliśmy Sopot Film Festivał właśnie głosami widzów, na Tofi-Feście jedna pani powiedziała po seansie, że to jest film o każdym z nas, bo każdy z nas całe życie, kiedy nie jest sam, coś kreuje i gra: w pracy, w domu, w sklepie. Widzowie doceniają też wiedzę o aktorach, o ich ciężkiej pracy, jaką zyskują dzięki temu filmowi. „Błazny" pokazują, że zbytnie utożsamienie się z rolą jest niebezpieczne. To częstszy przypadek wśród studentów i młodych aktorów niż wśród tych doświadczonych? Od wykształcenia zawodowego wiele zależy. Ale też od osobowości. Są te silne, które potrafią sobie i innym stawiać granice, ale są też bardzo wrażliwe, kruche, które łatwo zranić. Obecnie w szkołach teatralnych zatrudniany jest psycholog, również podczas egzaminów wstępnych, który obserwuje wraz z egzaminatorami młodych ludzi. Aktorem nie może zostać ktoś, kto jest czystą wrażliwością i nie ma naturalnego, ochronnego pancerza, bo najzwyczajniej w świecie by zwariował. Każda rola, w której grałby jakąś traumę, zabiłaby go emocjonalnie. Niestety, zdarzały się przypadki, dotyczące w większości aktorów amatorów, że kiedy trafiali na reżysera, który nie dbał o to, by poprowadzić ich z troską o emocjonalny do-brostan, ta współpraca koń- czyła się dla nich ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu psychicznym. To casus pamiętnej „Sza-rnanki" Andrzeja Żuławskiego z Moniką Petry. Między innymi. Reżyser bierze młodą osobę, która ma wrażliwość na wierzchu i łatwo ją można rozdrapać, by pięknie zagrała emocjonalne sceny. Ale potem film się kończy, a reżyser odwraca się plecami, bo idzie zmontować film i już nie dba o to, jak te rozdrapane rany w kimś, komu powierzył rolę, zabliźnić. Takich przykładów naturszczyków, którzy oddawali filmowi całych siebie, a potem lądowali w szpitalach psychiatrycznych, jest wiele. Szkoła, poza tym, że uczy różnych technik aktorskich, rozwija też świadomość przyszłego aktora i uczy go, jak stawiać w sobie samym granice tworzonej przez siebie postaci. Od wielu lat powtarza się w naszym środowisku, że aktor powinien mieć wrażliwość motyla i skórę słonia - i jest to określenie w punkt. Film opowiada, jak trudnym zawodem jest aktorstwo i jak wiele trzeba dlań poświęcić. Trzeba mieć powołanie dojegc wykonywania? Chyba nie da się inaczej. Piękną rzecz powiedziała mi producentka naszego filmu. Kiedy obejrzała film, przyznała, że do tej pory miała niezbyt dobre zdanie o aktorach: że są roszczeniowi, skupieni na sobie, egotyczni. „I tu nagle zobaczyłam, jak niezwykle trudny macie zawód, ile was to kosztuje, jak wyniszcza. Zrozumiałam, że ten egoizm jest ratunkiem, kiedy schodzi się ze sceny czy z planu. Musicie siebie chronić. Bo na co dzień poświęcacie swoje emocje postaciom, oddajecie je i spalacie" -wyznała. To skąd ten prześmiewczy tytuł „Błazny"? Nie prześmiewczy, a przewrotny. Z tym tytułem wiąże się ciekawa historia. Długo go szukałam. Wszystko, co przychodziło mi do głowy, było zbyt wprost, zbyt banalne albo wydumane. Brakowało mi takiego strzału, który byłby chwytliwy, a jednocześnie zawierał sens i ducha filmu. Pewnego razu byłam w studiu Toya w Łodzi, gdzie robiliśmy dźwięk. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon, więc chłopaki zatrzymali projekcję. Na ekranie w stopklatce zastygł jeden z głównych bohaterów, który wchodzi na imprezę swojego roku w czapce błazna. A do mnie dzwoniła producentka: „Gabrysiu, wysyłamy film na festiwal i muszę mieć tytuł. Teraz". „Ale ja jeszcze nie wiem!" - odpowiedziałam w panice. I nagle spojrzałam na tę czapkę błazna na ekranie. Przypomniałam so- utos uzienniK pomorza Piątek, 13.12.2024 PULS 9 \ Gabriela Muskała: Bardzo kocham aktorstwo. To mój zawód, ale też miłość. Nie wyobrażam sobie, bym chciała kiedyś poświęcić je dla pisania czy reżyserowania bie, jak ludzie często pejoratywnie o nas mówią: „komedianci", „kuglarze", „aktorzyny", „błazny". Bo to taki nieodpowiedzialny zawód: po-wygłupia się, porobi miny i jeszcze za to bierze pieniądze. I przypomniałam sobie ostatnią piosenkę filmu - tę na napisach, do słów Wyspiańskiego ze „Studium o Hamlecie", która jest najpiękniejszą definicją zawodu aktora. I słowa: „To nie są błazny, chociaż błaznów miano, oklaskiem darząc w oczy im rzucano, lecz ludzie, których na to powołano, by biorąc na się maskę i udanie, mówili prawdy wiecznej przykazanie". I nagle wszystko mi się ułożyło - ten tytuł sam do mnie przyszedł. Jedna ze studentek grających w filmie Magda Dwurzyńska powiedziała w wywiadzie: „Gabrysia jest cudowną osobą. Podchodziła do nas z ogromną czułością. Otulała kokonem bezpieczeństwa". Matkowała pani trochę tym młodym ludziom? (śmiech) Aż taką kwoczką nie jestem. Oni są młodymi, ale dojrzałymi ludźmi. Wielu reżyserów tego nie wie, ponieważ nigdy nie byli aktorami, aleja dobrze wiem, czego aktor potrzebuje, by stworzyć rolę, by otworzyć się na trudne emocje. Na pewno nie trzeba do tego przemocy, presji, manipulacji czy innych przekroczeń. To bardzo nieuczciwa reżyserska droga na skróty. Aby zagrać jakąś traumę czy dramatyczne przeżycie, aktor nie musi być dodatkowo traumatyzowany przez reżysera. Wręcz przeciwnie: aktor potrzebuje czasu, uwagi, empatii i bardzo czułego poprowadzenia. I kiedy zaufa reżyserowi, otworzy się na wszystko. Ważne tylko, by potem zamknąć te emocje, wyciszyć, nie zostawiać aktora z tym samego. Jak to się robi? Dla mnie priorytetem było, by studenci zagrali piękne i mocne role, bo pójdą z nimi potem w świat. Ale zależało mi też, żeby nie doznali żadnych traum, tylko wyszli ze swoich ról jak najbezpieczniej. Dlatego poprosiłam, by w najtrudniejszych emocjonalnie scenach towarzyszyła nam Ania Skorupa - aktorski coach, która wcześniej prowadziła mnie, doświadczoną aktorkę, w roli Alicji w „Fudze". I ja sobie tę współpracę z nią bardzo cenię. W jej warsztatach jest dużo psychologii, ale też trochę sza-maństwa. Ona naprawdę ma narzędzia, by kogoś uruchomić, a potem z tego bezpiecznie wycofać. Główną rolę zagrał Sebastian Dela. Był już wtedy aktorem, czy jeszcze studentem? Był na tym samym roku, co reszta studentów, którzy zagrali w „Błaznach". Nie chciałam brać nikogo z zewnątrz. Ponieważ to miał być dyplom ich roku, moim priorytet było, by zagrali w nim tylko studenci. Sebastian był jedynym z tej grupy, który już od trzeciego roku grał w filmach i serialach, dla niego „Błazny" nie były debiutem. W zabawnych epizodach pojawiają się wielkie gwiazdy: Krystyna Janda, Jan Englert i Robert Więckiewicz. Jakich pani przekonała? Każdy z nich pojawia się w filmie dosłownie na kilkadziesiąt sekund, ale tego wspaniałego gestu, że zgodzili się od razu, że wsparli młodszych kolegów swoją obecnością, zarówno cała debiutująca obsada, jak i ja, nigdy nie zapomnimy. Krysia Janda przyjechała do nas w dniu pogrzebu bardzo bliskiej jej Barbary Krafftówny. Nie odwołała zdjęć - mimo że wypadły w taki dzień. Pojawiła się na planie i była z nami. Do końca życia będę jej za to wdzięczna. Robert Więckiewicz powiedział, że czytał scenariusz z ogromnym wzruszeniem, bo tak prawdziwie opowiada o naszym zawodzie. Swoimi słowami dodał nam wszystkim skrzydeł. Jan Englert wraz z dyrektorem naczelnym Teatru Narodowego Krzysztofem Torończykiem otworzyli nam podwoje mojego macierzystego teatru i mogliśmy bezkosztowo korzystać z jego przepięknych wnętrz. To był jakiś naddatek dobroci i wsparcia dla tych młodych łudzi i dla naszego projektu. Większość ekipy realizującej film to też debiutanci. To zaowocowało wyjątkową energią na planie? Tak, piękną energią. Siłą tego filmu są nie tylko młodzi aktorzy, ale cała ekipa, której nie widać na ekranie, a która go stworzyła. Debiutant nie musi mieć 20 lat, bo zawsze, kiedy coś tworzymy po raz pierwszy, mamy spojrzenie dziecka. Debiutantami poza aktorami i mną, byli w „Błaznach" operator, kostiumografka, montażyści, scenografka, produ-centka wykonawcza, charakte-ryzatorka i kompozytor -i mimo rozpiętości wieku od 20 do 60 lat, wszyscy mieliśmy w sobie ten wielki entuzjazm młodości, power debiutantów, który sprawił, że film powstał jak na skrzydłach. No i debiutantem jest Zbigniew Zamachowski, który stworzył muzykę do filmu. Każdy dojrzewa do czegoś w swoim czasie. Ja dojrzałam do reżyserii po pięćdziesiątce, a Zbyszek do tworzenia muzyki filmowej po sześćdziesiątce, (śmiech) Zaprosiłam go do współpracy, ponieważ wiedziałam, że kocha muzykę filmową, prowadzi audycję w Radiu Nowy Świat „Zamach na dziesiątą muzę", ma tysiące płyt winylowych w domu. Nikt o tym nie wie, ale jako student pisał muzykę do etiud swoich kolegów. Nawet po szkole dostał propozycję stworzenia so-undtracku do pełnometrażowego filmu - ale odrzucił ją, bo się przestraszył, a poza tym był już wziętym aktorem. Potem przez 40 lat tylko słuchał muzyki filmowej i komponował sobieróżne kawałki do szuflady. A ja go zaprosiłam do współpracy, bo chciałam, żeby muzykę do filmu o aktorach napisał aktor. Co więcej: Zbigniew Zamachowski jest autorem muzyki do wspomnianej już, końcowej piosenki z filmu. Jak do tego doszło? Zaczęłam studia w Szkole Filmowej w Łodzi dziewięć lat po Zbyszku. I śpiewałam tę wspomnianą wcześniej piosenkę, która była hymnem fuk-sówkowym, przekazywanym kolejnym rocznikom od lat. Ale nie miałam pojęcia, kto do tego cudownego wiersza Wyspiańskiego napisał muzykę. Potem to się gdzieś rozpłynęło. Rocznik, z którym robiłam film, już tego hymnu nie znał. Kiedy zaprosiłam Zbyszka, aby napisał muzykę do „Błaznów" powiedziałam, że chciałabym umieścić w „Błaznach" piosenkę, którą 30 lat temu śpiewałam w szkole, tylko nie wiem, kto ją napisał i jak go odnaleźć, by poprosić o prawa. Kiedy zanuciłam ją Zbyszkowi, uśmiechnął się tylko i powiedział: „No to już masz prawa - autor stoi przed tobą", (śmiech) Mówimy, że aktorstwo to wymagający zawód i jest powołaniem, ale z drugiej strony w „Błaznach" reżyser mówi do studentów: „Tak naprawdę to marzycie o okładce w „Tele Tygodniu". Taka próżność nie jest czymś złym? Absolutnie nie. Są aktorzy, którzy uprawiają ten zawód też dla popularności, bo jest im z jakiegoś powodu potrzebna. Każdy z nas tak naprawdę szuka w aktorstwie czegoś innego. Ważne, czy za tym idzie uczciwe podejście do pracy. Bo jeśli prześlizgujemy się przez role i serwujemy widzom jakiś artystyczny półprodukt, a jednocześnie chcemy lśnić na okładkach, to już trochę nie w porządku. Ale jeśli ktoś gra uczciwie, oddaje roli swą wiedzę, technikę i talent w stu procentach, to czy robi to dla blichtru, czy dla satysfakcji artystycznej, jest już jego prywatną sprawą. W „Błaznach" pada też stwierdzenie, że „aktorstwo to dżungla". I dalej: „To nie jest zabawa, to brutalna walka". Rzeczywiście tak jest? Jeden z bohaterów „Błaznów", reżyser Gajda, stara się uzmysłowić studentom, że jak nie zawalczą o siebie, to świat aktorski ich przemieli i wypluje. Sama wielokrotnie to słyszałam. Ale według mnie w świecie artystycznym nie można dać się pożreć przede wszystkim własnym demonom. Czasem jest tak, że oddajemy jakiemuś obiecanemu nam projektowi serce i wiele miesięcy ciężkiej pracy, a potem słyszymy „jednak dziękuję" i naszą rolę dostaje ktoś inny. I z tym też trzeba umieć sobie poradzić. Ta walka o siebie polega również na tym, aby nie poddać się czyimś manipulacjom, własnym słabościom i nieumiejętności stawiania granic. Ale też nie bać się ryzykować i umieć odmawiać, by mądrze kierować swoją karierą. I w najtrudniej -szych nawet rolach, potrafić zachować siebie. Dzisiaj patrzy pani już na „Błaznów" z dystansu. Warto było zmierzyć się z tą reżyserią? Warto, jak nie wiem co! Kiedy dostałam od uczelni zielone światło do rozpoczęcia zdjęć, to był moment mojego wewnętrznego zwycięstwa. Bo kiedy zmieniły się władze filmówki i projekt stanął pod znakiem za-. pytania, nie wycofałam się i nie posłuchałam tych, którzy mówili, że ten film nie ma szansy powstać. Pisałam scenariusz w ciemno, bez umowy, ryzykując, że nie zostanie zrealizowany. Nie żałuję też ról, z których zrezygnowałam przez te cztery lata pracy nad „Błaznami", by poświęcić się temu filmowi. Kiedy ma się pod opieką kilkanaście młodych artystów debiutantów, i pisze się dla nich role, które będą ich wizytówką na początek zawodowej drogi, to jest to duża odpowiedzialność. Nie miałam lęków, przysłaniała je wiara w projekt i pewność, że zrobimy coś wartościowego. Bardzo dobrze też wiedziałam 0 czym i jak chcę opowiedzieć 1 jak poprowadzić aktorów. Jestem wdzięczna, że szkoła mi zaufała i podjęła to ryzyko. Kiedy wyreżyseruje pani drugi film? Kończąc „Błazny", miałam już w głowie pomysły na dwa kolejne filmy, które układałyby się w tryptyk o aktorstwie. Niestety: niespodziewanie w tym samym czasie pojawił się w Polsce wysyp filmów na ten temat, m.in. „Sezony" i „Utrata równowagi" . Wszystkie one są bardzo różne, ale jednak dzieją się w środowisku aktorskim. To mi trochę spiłowało skrzydła. Mam jeszcze pomysł na zupełnie inny projekt, ale póki co zrobiłam sobie przerwę wpisaniu. Po reżyserskiej przygodzie z „Błaznami", mam potrzebę powrotu do mojego pierwotnego zawodu - do grania. Czyli reżyseria nie zastąpi pani aktorstwa? Nie. Za bardzo kocham aktorstwo. To mój zawód, ale też miłość. Nie wyobrażam sobie, bym chciała kiedyś poświęcić je dla pisania czy reżyserowania. Nowe artystyczne doświadczenia bardzo mnie wzbogacają, dają inną perspektywę, również w patrzeniu na aktorstwo. I oczywiście coraz trudniej jest mi pogodzić te liczne pasje, ale życie pokazuje, że wszystko się udaje, jeśli tylko bardzo tego chcemy. 10 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 Co ciekawe, nawet producenci do końca nie wierzyli, że film osiągnie aż tald sukces. Dziś uważany jest za jeden z najsłynniejszych filmów w technikolorze i najbardziej dochodowy film w historii USA. Jeśli brać pod uwagę inflację, to zarobione przezeń 400 min dolarów wyniosłoby obecnie 1,8 mld. Blask dziewięciu Oscarów Nim zastanowimy się, co Amerykanów tak ciągnie do tego ponad trzygodzinnego tasiemca, kilka podstawowych faktów. Pieniądze naprodukcję filmu zebrał David 0. Selznick, dziecko tzw. Złotej Ery Hollywood, wyreżyserowali go pospołu Victor Fleming, GeorgeCukoriSam Wood na podstawie scenariusza Sid-neya Howarda. Główne role w filmie zagrali wybrani w wyniku starannego castingu Vivien Leigh i Clark Gable.. Budżet wynosił niecałe cztery min dolarów, co było kwotą astronomiczną zważywszy, że „Czarnoksiężnik z Oz", który miał także premierę w 1939 r., startował z budżetem o po: łowę mniejszym. Dalej: podczas 12. ceremonii wręczenia Oscarów „Przeminęło z wiatrem" zdobyło dziewięć Oscarów spośród 14 nominacji (w 13 kategoriach). „Nic mnie to nie obchodzi" Co się tyczy fabuły, została dość wiernie oparta o powieść Margaret Mitchell z 1936 r. Opowieść jest osadzona w czasach wojny secesyjnej i przedstawiana z pozycji pięknej Scarlett 0'Hary, córki plantatora z Południa GeialdaO'Hary. Scarlett jest rozpieszczona, humorzasta i kochliwa, ale ostatecznie dostaje srogą lekcję od życia. Na szczególnie ciężką próbę wystawia przyzwyczajoną do wygód pannicę wojna domowa i związek miłosny z Rhet-tem Butlerem. Rhett to cynik, kobieciarz i karciarz, ale gdy przychodzi czas secesji, opowiada się po stronie Konfederacji, choć bez obowiązkowego wśród jego południowych znajomych patriotycznego uniesienia. Razem stanowią miłosną parkę, choć z czasem w niej bierze górę obowiązek wobec dziedzictwa rodziny, w nim zaś zimne serce. Do historii filmu weszły dwie końcowe kwestie: „Kochanie, nic mnie to nie obchodzi" Butlera i „Mimo wszystko życie się dzisiaj nie kończy" 0'Hary. Niczym epicki fresk W „Przeminęło z wiatrem" widzi się zwykle romans, a właściwie romans oparty o trójkąt miłosny, podszyty moralizatorstwem o obowiązku, ziemi rodzinnej i ojczyźnie. Ale nie wszyscy dostrzegają, że to przede wszystkim opowieść o kilkuletniej wojnie domowej, która Główne role w filmie zagrali wybrani w wyniku starannego castingu Vivien Leigh i Clark Gable. Budżet wynosił niecałe cztery min dolarów, co było zawrotną kwotą dąsy scarlett 0'hary, wąsik rhetta Butlera 15 grudnia 1939 r., gdy Polskę skuła pierwsza okupacyjna zima, w Atlancie miało premierę „Przeminęło z wiatrem", melodramat na podstawie powieści Margaret Mitchell ukształtowała Amerykę na kolejne stulecie. W wojnie wzięło udział ponad dwa miliony żołnierzy z Północy i milion z Południa, zginęło ok. 620 tys. Na Południu walczyło ok. 77 proc. ogółu białej, męskiej, zdolnej do noszenia broni populacji. W wyniku wojny, trwającej do 26 maja 1865 r., kiedy poddały się ostatnie zorganizowane ośrodki oporu Konfederatów, zniszczono mienie o wartości pięciu mld dolarów, a wolność uzyskały cztery miliony niewolników. Mariusz Grabowski Po wojnie Stany uległy powolnej metamorfozie, zaś zwycięstwo Unii w wojnie secesyjnej przyspieszyło zmiany zachodzące w USA. Następował szybki rozwój przemysłu, a rolnicze południe traciło na znaczeniu. Zniesiono niewolnictwo, chociaż w stanach południowych los czarnoskórych nadalbyłbardzo ciężki. Po wojnie secesyjnej USA wstąpiło na ścieżkę szybkiego rozwoju, dzięki czemu w kolejnym stuleciu stało się największym światowym mocarstwem. Co z tym " niewolnictwem? Kolejna kwestia, która również jest aktualna do dziś. Oto film Selznicka w dużym stopniu umacnia żywą w wielu środowiskach Ameryki romantyczną wizję Południa. Już Margaret Mitchell opowiadała, że wyrosła w micie cudownego życia na plantacjach przed wojną sece-syj ną i dopiero kiedy miała kilka lat, zorientowała się, że Południe tę wojnęprzegrało. „Przeminęło z wiatrem" jest zatem zapisem nie tylko rzeczywistości historycznej, ale pewnej narracji 0 przeszłości aktualnej już po tym, jak sprawa była dawno przegrana. Jednym z elementów takiej narracji jest np. kwestia niewolnictwa. Zarówno w powieści, jak i w filmie, idea zniesienia niewolnictwa to niemalże katastrofa. Wiernie służący białym plantatorom Afroameryka-nie to pobożna, niezdolna do samodzielnego życia grupapozba-wiona własnej podmiotowości, kochająca swoichpanówiniepo-trzebująca wcale wolności. Dziś kwestia ta wraca jak bumerang. W najnowszym wydaniu powieści londyńskiego wydawnictwa Pan Macmillan znalazło się ostrzeżenie, że w powieści znajdują się szokujące elementy związane z opisywanymi w niej czasami. Nota ostrzegawcza informuje, że „powieść za-. wiera treści rasistowskie, a także takie, które mogąbyćbolesne lub rzeczywiście szkodliwe". Poprawianie historii Brzmi to egzotycznie, ale dla środowisk progresywnych poprawianie historii pod względem poprawności to jedno z wyzwań ideowych. Owo wydanie „Przeminęło z wiatrem" opatrzono więcnowym wstępem- esejem autorstwa pisarki historycznej Philippy Gregory. Wydawca zadecydował, że autorką wstępu ma być biała autorka, ponieważ nie chciał, by „żaden autor wywodzący się z mniejszości nie był proszony o podjęcie emocjonalnej pracy związanej z odpowiedzialnością za edukowanie większości". Gregory w eseju stwierdziła m.in., że „Margaret Mitchell, świadomie lub nie, romantyzo-wała przegraną sprawę Konfederacji, opisującjąjakowalkęo wolność, przez co skutecznie promowała rasistowskie poglądy plantatorów. Pisarka zauważyła też, że z powieści płynie przesłanie, że Afroamerykanie nie należą do tego samego gatunku, co biali, a to kłamstwo, które psuje tę powieść. Sekret Schuesslera Przy okazji kwestii „poprawiania historii" można przypomnieć rewelacje ujawniane przez wielu historyków kina, że ekranizacja powieści od początku wywoływałakontrower-sje. Twórcom „Przeminęło z wiatrem" już w momencie produkcji filmu zarzucano rasizm 1 powielanie przez nich krzywdzących stereotypów na temat Afroamerykanów oraz subiekty-wizowanie niewolnictwa. Historyk David Vincent Ki-mel, który dysponuje oryginalnym scenariuszem do filmu z 1939 r., który należał niegdyś do dyrektora castingu Freda Schuesslera, ujawnił kilka lat temu, że jego pierwsze wersje były znacznie bliższe ówczesnym realiom. Po naciskach ze strony wpływowego producenta „problematyczne" fragmenty usunięto. Wyrzucone fragmenty zawierały opisy fatalnego traktowania niewolników przez białych plantatorów. W jednej ze scen Scarlett 0'Hara okłada kijem swoją czarną pokojówkę. W innej scenie zapytana o to, dokąd niewolnicy mają się udać po odzyskaniu wolności, odpowiada: »Nie wiem i nic mnie to nieobchodzi«". Konfederacki sztandar Kolejnymelementemzbioro-wej percepcji „Przeminęło z wiatrem" jest dychotomiczna wizja świata Amerykanów w wieku XIX. Patrząc na konflikt Północy z Południem często zapominamy, jak bardzo był to konflikt nie tylko polityczny czy ekonomiczny, ale przede wszystkim -konflikt dwóch bardzo różnych cywilizacji i sposobów życia, spojrzenia na świat i jednostkę. Ow podział widać do dziś, choćby w literaturze amerykańskiej, gdzie wciąż podkreślana jest jakaś taka próba uwolnienia się od indywidualistycznego, szybkiegoibardzo nastawionego na sukces życia na Północy i tęsknota za spokojem i wspólnoto-wością Południa. Co ważne: film opowiedziany jest z perspektywy tych, którzy przegrali. A narracja przegranych po prostu pozwala nam lepiej zrozumieć, dlaczego konflikty, takie jak wojna domowa, rzadko wygasają w chwili, kiedy podpisuje się pokój. Do dziś na Południu Stanów jest wielu ludzi, którzy żyją w poczuciu niesprawiedliwości. Dla nich „Przeminęło z wiatrem" wciąż jest aktualne. Ashley kontra Rhett Ale jest jeszcze coś, co ciągnie do „Przeminęło z wiatrem" kolejne pokolenia. To tęsknota zacharyzmatycznymikobietami i mężczyznami, którzy nikogo nie udają. Wokół Scarlett 0'Hary orbituje dwóch mężczyzn, różniących się od siebie pod każdym względem: wyglądu, charakteru, życiowych postaw, ale jednak mężczyzn. Problem w tym, że wybórmiędzy nimi nie jest tylko kwestią porywów serca, ale przede wszystkim wyborem pomiędzy dwoma rzeczywisto-ściami. Ashley Wilkes, w którym Scarlett kocha się od czasów podlotka, to ten porządny, stabilny, zapatrzony w przeszłość dżentelmen z Południa. To wyobrażenie o tym życiu, które czekało na dziewczynę z najwęższą talią w trzech powiatach. Z kolei Rhett Butler, to człowiek na nowe czasy. Przystojny, zbrojny w szykowny wąsik, przedsiębiorczy niczym prawdziwy Jankes, niespoglądający wprzeszłośćtylkowprzyszłość, odrzucający zbędne w nowych czasach konwenanse. Gbur i ha-zardzista, ale wyczerpujący znamiona „prawdziwego faceta". A o takim można dziś tylko pomarzyć. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.12.2024 PULS II BIOGRAFIA/HISTORIA Spacerując promenadą Corniche i myśląc o zmienności losu Biografia miasta Aleksandria, autorstwa Islama Issy, historyka z Uniwersytetu w Birmingham, ma intrygujący podtytuł: „Miasto, które zmieniło świat". Wypada zatem zapytać: Jak? Najlepszy klimat dla człowieka Issa to Aleksandryjczyk z pochodzenia, zna zatem materię swoich studiów i poparł ją latami badań naukowych. Ponadto pochyla się nad swym miastem z dużą czułością, odkrywając przed nami mozaikę kultur, które od tysiącleci spotykają się w Aleksandrii. Aleksandria bowiem to nie tylko Kleopatra, Hypatia, Orygenes, Rzymianie, Umajjadzi, Abbasydzi i Mamelucy, ale również Osma-nowie, Napoleon i Anglicy. To także najlepszy klimat dla człowieka - pisali już o tym Diodor, Strabon oraz Ammian Marcellinus. Faktem jest, że w Aleksandrii panują przyjemne temperatury w okresie zimowym oraz upalne lata, tak mogło też być w przeszłości. Issa przekonuje, że Aleksandria oparła się w czasie swego istnienia trzęsieniom ziemi, pożarom i starciom cywilizacji. Położona na styku trzech kontynentów zawsze stanowiła kąsek dla najeźdźców. Jest miejscem, „które przetrwało wszystkich". Agathos Daimon patrzy z troską Ale wróćmy do istoty: co z tym wymiarem Aleksandrii, które zmieniło świat. Issa argumentuje, że najpierw miasto z małej wioski rybackiej przekształciło się w istotny punkt obronny oraz handlowy, choć o fatalnej reputacji. Już w starożytności mieszkańcom przyczepiono etykietę rozbójników i typów spod ciemnej gwiazdy. Wszystko to uległo zmianie, kiedy w Egipcie pojawił się Aleksander Macedoński. W latach 332-323 p.n.e. położył podwaliny pod kosmopolitycznąibogatąmetropolię.Sylogizm Issy jest zatem jasny: skoro Aleksander zmienił świat, a został ukształtowany przez Aleksandrię, to właśnie onabyła przyczyną zmiany świata. W cieniu tego fenomenu stało bóstwo opiekuńcze - piękny młodzieniec, pan żniw i wina, zwany Agathos Daimon. Alfa, Beta, Gamma, Delta, Epsilon Faktem jest, że Aleksandria i Aleksander to jedno. Flawiusz Ar-rian pisze, że Aleksander sam ustalił zarys granic oraz zdecydował o rozmieszczeniu poszczególnych budowli, m.in. agory i świątyń. Podzielił miasto na pięć dzielnic, oznaczonych literami alfabetu greckiego (od alfy po epsilon), co stanowiło skrót zdania „Aleksander Król z Rodu Zeusa Zbudował". Wizytówkami Aleksandrii były Biblioteka i Musejon w Dzielnicy Królewskiej. „Musejon stanowi część pałacu; zawiera miejsce do odbywania zebrań i salę, gdzie uczeni spożywają posiłki" - pisał Strabon. Z kolei Biblioteka liczyła700tys. tomów i jeśli skupić się na wątku bibliotecznym, to Aleksandria faktycznie zmieniła świat. I jeszcze ciekawostka: Aleksander, prócz tej egipskiej, założył też założył Aleksandrię - BukefaleianadHydaspesem (dzisiaj w Pakistanie), ponoć z miłości do swego konia Bukefalosa. Z kolei Aleksandria koło Persów, ta koło Babilonu, ta nad rzeką Tygrys i ta koło Syzy nie były jego dziełem, ale Seleukidów. margra AillMNlt! MIASTO. KTÓRE ZMIENił.O ŚWIAT Islam Issa, „Aleksandria. Miasto, które zmieniło świat", wyd. Znak, Kraków 2024, cena 119,99 zł WIEŚCI NIEZTEJ ZIEMI IZABELA JANACHOWSKA Ma zręcznego męża Celebryci wykorzystują zbliżające się święta, aby pochwalić się wyjątkowym wystrojem swych domów. Tak też się stało w przypadku Izabeli Janachowskiej, która wrzuciła w minionym tygodniu na Instagrama zdjęcia swej choinki. To żywe drzewko sięgające prawie od podłogi do sufitu, na szczycie którego widnieje ogromna czerwona kokarda, która kosztuje 440 zł. Nie zabrakło także czerwonych świec, gałązek ostrokrzewu, pokaźnych rozmiarów gwiazd betlejemskich oraz czerwonych poduszek z napisem „Merry Christmas", które można kupić za 220 zł. Janachowska zapowiedziała, że świąteczne dekoracje pojawią się niebawem również na zewnątrz jej domu i w ogrodzie. „Mój mąż właśnie wziął się za przyczepianie światełek. Mamy trochę bałaganu, ale tutaj zaczyna już to dobrze wyglądać" -napisała. KATARZYNA SKRZYNECKA Przeszła przemianę Popularna aktorka od lat prezentuje niezmiennie tę samą fryzurę - proste włosy blond. Jakież więc było zdziwienie jej fanów, kiedy kilka dni temu zobaczyli na jej In-stagramie zdjęcia, na których zaprezentowała się w kolorze kasztanowym. Szybko okazało się, że to na potrzeby przemiany, jaką przejdzie grana przez nią postać w serialu „Na dobre i na złe". „Doktor Alina Fisher w nowej, jesiennej odsłonie" -podpisałaserię udostępnionych fotografii. Wielbicielki aktorki zgodnie orzekły, że zmiana wypadła zdecydowanie na jej korzyść. „Ślicznie pani wygląda" - napisała jedna. „Bardzo pani pasuje" - dodała druga. KINGA RUSIN Maszeruje w upale Choć celebrytka podobno dostaje mnóstwo propozycji Izabela Janachowska chwali się nie tylko pięknymi ozdobami na święta, ale i mężem, który przystraja dom pracy od różnych stacji telewizyjnych, to nadal chce podróżować po świecie. Kilka dni temu pochwaliła się w internecie, że poleciała wraz ze swym partnerem do egzotycznej Kambodży. „Marek poświęcił się dla mnie i przyjechał tu po raz drugi. Biedactwo. Ale chyba aż tak bardzo nie cierpi, bo patrzy jednak razem ze mną na prawdziwe cuda światowego dziedzictwa kultury wpisane na listę UNESCO. Kambodża- to była szybka i spontaniczna decyzja, prezent, który sobie zrobiliśmy na mikołajki. Sprawdziliśmy pogodę i okazało się, że naj-stabilniej jest właśnie tu. 30 stopni różnicy temperatur z Polską, potworny gorąc, ale nie poddajemy się i robimy po kilkanaście kilometrów dziennie na nogach, bo inaczej byśmy nie zobaczyli tych wszystkich cudów. Warto się pomęczyć" - napisała na Instagramie. MAJA HYŻY Czuje się zaopiekowana Piosenkarka trafiła niedawno do szpitala, gdzie przeszła siódmą w swym życiu operację biodra. Zabieg trwał bardzo długo i kosztował ją utratę dużej ilości krwi. Stąd pacjentka przez kolejne dni musiała być w szpitalu pod baczną obserwacją lekarzy. Z dziećmi mogła się zobaczyć jedynie poprzez rozmowę wideo. Wszystko to wpłynęło fatalnie na jej na- strój. Hyży nie zrezygnowała jednak z codziennych relacji ze szpitala na Instagramie. W jednej z nich skupiła się na opisie posiłku, który dostała na śniadanie. -Słuchajcie, nie jest źle. Jak człowiek głodny, to zje. Jest serek wiejski, jest jajko na twardo, są dwie kromki chleba, w tym piętka jedna... Nie jest źle. Tutaj panie są przecudowne, więc to jest najważniejsze, żebym się czuła tak ciepło zaopiekowana, a nie jak intruz - stwierdziła. ZENEK MARTYNIUK Znów się wzbogaci Sylwestrowe występy to prawdziwa gratka dla piosenkarek i piosenkarzy. Od dawna niepisaną tradycją w polskim show-biznesie jest płacenie za nie gwiazdom estrady podwójnych stawek. Szczególnie hojne są stacje telewizyjne, organizujące sylwestrowe imprezy, transmitowane na żywo na małych ekranach. Jak sytuacja wygląda w tym roku? Pudelek dowiedział się, że za występ na sylwestrze Polsatu najwyższe stawki otrzyma trójka wykonawców - Doda, Maryla Rodowicz i Zenek Martyniuk. Każde z nich zgarnie za zaśpiewanie kilku piosenek po 100 tys. zł. Według serwisu Kayah otrzyma 75 tys. zł, Skolim i Dawid Kwiatkowski -po 70 tys. zł, a Roksana Węgiel - 50 tys. zł. HOROSKOP Wodnik (20.01-18.02) Trudno będzie nawiązać Ci nić porozumienia z innymi osobami. Horoskop dzienny wróży mało udany dzień. Ryby (19.02-20.03) Nie rezygnuj z powziętych postanowień. Horoskop na dziś wróży, że wszystkie uda Ci się zrealizować. Baran (21.03-19.04) Ktoś wytknie Ci, że niezbyt sumienne wywiązujesz się z obowiązków. Horoskop dzienny na piątek mówi, że będzie w tym trochę prawdy Byk (20.04-20.05) To, co zrobisz, wywrze spore wrażenie na ludziach z bliskiego otoczenia. Horoskop dzienny mówi, że niektórzy spróbują Cię naśladować. Bliźnięta (21.05-21.06) Ktoś będzie prawił Ci pochlebstwa i komplementy. Horoskopy na dziś bardzo wyraźnie zapowiada, że raczej nie będzie to szczere... Rak (22.06-22.07) Twoja spostrzegawczość osiągnie wyżyny. Horoskop dzienny na piątek wyraźnie zapowiada, że nic nie umknie Twojej uwadze. Lew (23.07-22.08) Horoskop dzienny mówi, że dopadną Cię wątpliwości, czy dokonany ostatnio przez Ciebie wybór był słuszny. Panna (23.08-22.09) Nie będziesz w najwyższej formie. Horoskop na dziś stanowczo radzi odłożyć na później zadania wymagające precyzji i koncentracji. Waga (23.09-22.10) Przekonasz się, na kogo możesz liczyć w trudnej sytuacji Horoskop dzienny na piątek mówi, że wnioski, do jakich dojdziesz, będą smutne. Skorpion (23.10-21.11) Dzień minie Ci w ospałej atmosferze. Horoskop dzienny mówi, że nic nie będzie w sta nie pobudzić Twoich emocji. Strzelec (22.11 - 21.12) Komuś z grona znajomych nieodzowna będzie Twoja po moc. Horoskop na dziś wróży że ta „misja" będzie wymagała delikatności i taktu. Koziorożec (22.12 -19.01) To będzie Twój tydzień. Horoskop dzienny na piątek wyraźnie zapowiada, że bez problemów zrealizujesz wszystkie plany i zamierzenia. Redaktor naczelny Jarosław Jaz. Z-cy red. nacz.: Marcin Stefanowski. Wojciech Frelichowski, YnonaHusaim-Sobecka. Prezes Makroregionu Piotr Grabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. Redakqa.SŁUPSK,ul.Henryka Pobożnego 19,teL598488100, redakqa.gp24@polskapress.pl. KOSZALIN, ul. Mickiewicza24, tel943473552.redakqagk24@poiskapress.pl SZCZECIN, Al. Niepodległości 26/U1, teł.914813300.redakqags24@polskapress.pl. Druk Polska Press Oddział Poligrafia, 85-438 Bydgoszcz, ul. Grunwaldzka 229. POLSKA PRESS GRUPA Wydawca Polska Press Sp.zo.o. ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel. 2220144 00, fax: 22 2014410 www.gk24.pl www.gs24.pl ® - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. Prezes Zarządu Polska Press Grupy Zenon Nowak Dyrektor artystyczny TomaszBocheński Biuro Prasowe: biuroprasowe@polskapress.pl Dyrektor kolportażu Karol Wlazło, Agencja Al P kontakt@aip24.pl Biuro Konsumenta PPG, e-mail: biurokonsumenta@polskapress.pl, tel. 12 688 8510 IHŁM mmiHn dramat Wyspiańskiego młoda dziewczyna zagroda dla owiec gusła napój gazowany plamka na czole Hinduski gabinet odnowy biologicznej strateg I pies gończy I a1 Mi recka inerwa malarski kicz madera lub porto T ssak z Tybetu powoź magnata chromy, inwalida I sucha łodyga włoskie miasto z sanktuarium rowerowa prądnica pan w kon-tuszu T T objaw przeziębienia muzyczna klamra mgła T 20 cenny kamień ozdobny drzewo, orzesz-nik 27 mąz Pene- i°py .film Żuławskiego ... Olsen z gangu kloszowe okrycie 8 łuk na filarach niby gwiazda —r~ 21 dawna gra w karty tłuszcz z jodem ... Cap-pucino suszone na łące -I— słoweński producent nart grecki np. mops kolumnowy przypomina elipsę statek na dnie częsc tułowia 24 remis na szachów' nicy obawa, bojaźń staro-ger: poślubił Jagnę dyletant, nieuk sojusznik książeczka studenta wzwyz lub wdał T ... Gmin w Anglii dydaktyczna opowieść z morałem T jasne piwo z pubu trybuna na hipodromie np. grad Zycjmunt król' Polski kontynent z Laosem przepowiednia, znak Astra z Niemiec władca Walhalli dzielnica Warszawy dramat Ibsena 13 szybujący ssak, kaguan T Małgorzata Błońska T 19 pora Raka i Lwa pospolity minerał „Zielona w tytule n tyti film mu hinduska księżniczka ~T- krąży po kościele haracz dia kidna-pera w powietrzu japoński trunek broń z westernu jednos-a ciśnienia