Premier Mateusz Morawiecki o polityce, Śląsku i górnictwie specjalnie dla nas • Co tak naprawdę wydarzyło się w Szlachetnej Paczce? Po latach prokuratura umorzyła postępowanie PLUS TELEMAGAZYN z programem TV Piątek 30.12.2022 Nr 303 (4851) Nakład: 15.520 egz. Rozmowa. Od nowego roku wejdą w życie nowe przepisy dotyczące pracy z domu str. 2 Były pełnomocnik marszałka siedzi w więzieniu, bo www.gp24.pl cena 4,90 zt (w tym 8% vat) skrzywdził dzieci str. 5 Historia. 65 lat temu osiadł na mieliźnie ORP Kaszub, okręt podwodny produkcji radzieckiej str. 6 Nr ISSN 0137-9526 770137 Nr indeksu 348-570 952053 SYLWESTER KIEDYŚ IMPREZA PROPAGANDOWA, DZIŚ SUPERPARTY Cala sala śpiewa z nami itfm : - j/A Sprawdzamy, jaka będzie tegoroczna zabawa nad Bałtykiem. Przypominamy też powitanie Nowego Roku sprzed lat str. 3 i 18-19 Niecodzienne (dziś) pomoce naukowe w szczecińskiej szkole TYGODNIK REGIONÓW - STR.20 Sportowiec, który zimna się nie boi. Pływa wśród lodu TYGODNIK REGIONÓW - STR. 21 Być winiarzem można tylko na południu? - przypominamy najlepszy tekst z 2022 roku TYGODNIK REGIONÓW - STR. 16-17 TOTALIZATOR SPORTOWY GRALIŚCIE I WYGRALIŚCIE! J Jesteście Wielcy! Dzięki Wam 27 obiektów otrzyma dofinansowanie, które pozwoli na rozwój działalności sportowej i kulturalnej w Waszej okolicy. Gratulujemy i dziękujemy! #WYgrywamy Razem, bo W> grywamy zaczyna się od WY gramywygrywamy.pl ss$y DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 TYDZIEŃ Z NASZĄ GAZETĄ SOBOTA • Rok 2023 i nasz niezbędnik, by go jakoś przeżyć PONIEDZIAŁEK • Sportowy24: Sportowcy raczej nie świętują WTOREK • Strefa Biznesu: Czy warto zmienić dostawcę energii ŚRODA • Strona Zdrowia: Co jeść, żeby żyć sto lat i więcej CZWARTEK • Pod paragrafem: Polscy marynarze i erytrejscy piraci PIĄTEK • Puls i Tygodnik Regionów. Teksty ze znakiem jakości ZAMÓW PRENUMERATĘ: tel. 94 3401114, mail prenumerata.gdp@polskapress.pl, na stronie prenumerata.gp24.pl Praca zdalna wchodzi do kodeksu. Co to może oznaczać dla pracowników? Agnieszka Kamińska Rozmowa Z Robertem Lisickim z Konfederacji Lewiatan. Sejm przed świętami uchwalił ustawę o pracy zdalnej. Wygląda zatem na to, że nowe przepisy wejdą w życie w przyszłym roku. Ich wprowadzenie było koniecznością? Zainteresowanie wprowadzeniem tych regulacji do kodeksu pracy jest duże. Szczególnie związki zawodowe o to zabiegały. Wiele firm wprowadziło już własne rozwiązania, które miały zastosowanie w czasie pandemii i z których do dziś nie zrezygnowano, bo się po prostu sprawdzają. Nowe przepisy ugruntują to, co już w wielu firmach jest stosowane i wprowadzą wiele istotnych zmian. W ustawie są pewne nowości. Jedną z nich będzie to, że pracodawca będzie musiał pokryć koszty pracy zdalnej. Jak szef to wyliczy? W ustawie ten temat jest określony w sposób ogólny. Pracodawca będzie miał obowiązek pokrycia kosztów związanych z zapewnieniem narzędzi pracy i ich instalacją. Będzie też musiał zapłacić za energię elektryczną i usługi telekomunikacyjne, które będą potrzebne do wykonywania pracy w domu. Szczegóły szef określi w wewnętrznych dokumentach firmy. Będzie też mógł w nich ująć inne koszty, które pracownik będzie ponosił. Nie można jednak wykluczyć sytuacji konfliktowych. Co jeśli koszty pracy zdalnej będą wyższe? To trudny temat. Niektórzy pracodawcy będą ustalać stawkę za godzinę pracy zdalnej i potem obliczać, ile było godzin w takim trybie. Inni będą ustalali ryczałt, opierając się na przeciętnych kosztach ponoszonych w gospodarstwach domowych pracowników. Będą weryfikowali, ile średnio kosztowała pracownika energia do zasilania laptopa i oświetlenia miejsca pracy. Wyliczą, jakie te koszty były miesięcznie. To samo będzie dotyczyło korzystania Robert Lisicki: - Szczegóły pracodawca będzie musiał określić w przepisach wewnętrznych firmy z internetu. Tu będą musieli zastosować proporcję - np. przyjmą, że praca zdalna zajmuje pracownikowi 1/3 miesiąca. To znaczy, że koszt abonamentu za internet, który płaci pracownik, podzielą na 3. Szczegóły pracodawca będzie musiał ustalić w wewnętrznych regulacjach. Co to oznaczać będzie w praktyce? Pracownik ma się po prostu potulnie na nie zgodzić? Te regulacje powinny znaleźć się w porozumieniu ze związkami zawodowymi. Tam, gdzie nie ma związków albo nie uda się osiągnąć porozumienia z pracownikami w ciągu 30 dni, pracodawca będzie mógł przyjąć regulamin. Ustawodawca wychodzi z założenia, że praca zdalna ma przede wszystkim zindywidualizowany charakter i sposób rozliczenia kosztów ma być ustalany w firmie. Porozmawiajmy o zagrożeniach. Nie ma pan obawy, że kwestie rozliczania kosztów mogą zniechęcać do pracy zdalnej? Tam, gdzie obie strony skorzystają, ta forma pracy będzie przyjmowana chętnie. To będzie dotyczyło firm, w których już teraz duża część osób pracuje w takiej formule. Pracodawcy i pracownikom będzie zależało, by pracę zdalną kontynuować na optymalnych warunkach. To będzie też dotyczyć firm, dla których praca zdalna będzie opłacalna ze względu np. na duże koszty utrzymania siedziby. Ale są też pracodawcy, którzy uważają, że praca zdalna jest bene- fitem dla pracownika, który oszczędza czas, bo nie musi dojeżdżać. Ci pracodawcy są zdania, że oszczędności pracownika i koszty, które ponosi, się równoważą. W tych firmach może być popularna praca zdalna okazjonalna, którą ustawa też wprowadza. A więc praca poza siedzibą firmy w wymiarze nieprzekra-czającym 24 dni w roku. W tym przypadku pracodawca nie będzie musiał zwracać pracownikowi kosztów pracy zdalnej. Jak dokładne są zapisy ustawy. Jakie inne rodzaje pracy zdalnej wprowadzi ustawa? Możliwa będzie praca zdalna całkowita lub częściowa (hybrydowa). W tym przypadku kodeks nie precyzuje, ile dni mielibyśmy pracować z domu, a ile w siedzibie firmy. Zdalna nie zdalna, to zawsze jednak praca. A jeśli podczas niej (co odpukać) dojdzie na przykład do wypadku... Pracodawca będzie musiał ustalić, czy zdarzenie można zakwalifikować jako wypadek przy pracy. Wyzwaniem będzie sporządzenie protokołu z oględzin miejsca zdarzenia. Pracodawca powinien być dopuszczony do miejsca wykonywania pracy w domu pracownika. Na koniec. Każdy będzie mógł wnioskować o pracę zdalną? Tak, o ile charakter pracy będzie na to pozwalać. Ale to pracodawca zdecyduje, czy pracownik będzie mógł pracować w domu i w jakim zakresie. ©® KALENDARIUM 30 GRUDNIA 1853 USA kupiły od Meksyku południową część Arizony i Nowego Meksyku. Za 76 tysięcy 770 kilometrów kwadratowych terenu na południe od rzeki Gila River i na zachód od Rio Grandę Stany Zjednoczone zapłaciły Meksykowi 10 milionów dolarów, obecnie jest to około 230 milionów dolarów. 1855 Z Konstantynopola do Marsylii wypłynął francuski statek z trumną ze zwłokami zmarłego 26 listopada Adama Mickiewicza. Do Marsylii przybył 7 stycznia następnego roku. Następnie ciało zostało przewiezione do Paryża i pochowane na cmentarzu Les Champeaux w Montmorency, a w 1890 roku przeniesione na Wawel, co dało sposobność do manifestacji patriotycznej. 1916 « Zmarł, zamordowany przez grupę monarchistów z kręgów dworskich, Grigorij Rasputin, rosyjski chłop, rzekomy mnich, faworyt rodziny cara rosyjskiego Mikołaja II. Z racji skutecznej pomocy, jakiej udzielał carewiczowi Aleksemu choremu na hemofilię, okrzyknięty uzdrowicielem. Grigorij Rasputin urodził się najprawdopodobniej 22 stycznia 1869 roku. 1922 Na pierwszym zjeździe Rad Związku Republik Radzieckich wszystkie narodowe republiki połączyły się w jedno państwo - Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Spośród 18 republik związkowych wchodzących w różnych okresach w skład ZSRR jedynie Białoruska SRR i Ukraińska SRR posiadały, obok samego ZSRR, podmiotowość międzynarodową i były założycielami Organizacji Narodów Zjednoczonych, a także członkami większości organizacji wyspecjalizowanych ONZ. ZSRR przestał istnieć w grudniu 1991 roku. 1980 Opuszczona została bandera na parowcu SS Sołdek, pierwszym polskim statku wybudowanym po wojnie. Od zwodowania w kwietniu 1948 r. Sołdek odbył 1478 rejsów morskich, przewiózł ponad 3,5 miliona ton towarów, zawijając do ponad 60 portów. POGODA NA WEEKEND Piątek 10°C 5°C Słońce Około 3 godzin w ciągu dnia Uwaga Zachmurzy się pod wieczór i spadnie deszcz Sobota 15°C c ii# Słońce Sobota pochmurna Uwaga Z chmur, które towarzyszyć nam będą cały dzień spadnie deszcz Niedziela 12°C 9°C - Słońce Pojawi się na krótko Uwaga Prognozowane są opady deszczu, raczej przelotne niż intensywne Michał Elmerych STO LAT, STO LAT... NA SZCZĘŚCIE.JUŻ NIE Sojuz nieruszymyj respublik swobodnych/ Spłotiła na wieki wielikaja Ruś/ Da zdrawstwujet sozdanyj woliej naro-dow/Jedynyj, moguczyj Sowieckij Sojuz - jedyny wszechmocny Związek Sowiecki. Gdyby inaczej zgięła się sprężyna historii, dziś, zamiast tekstów o tym, jak bawić się będziemy na sylwestrowych zabawach, czytalibyśmy: „W dniu jubileuszu powstania Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich łączymy się z Wami Drodzy Towarzysze, we wspólnej dumie z historycznych dokonań i we wspólnych nam dążeniach ku przyszłości. Przesyłamy Wam i całemu Narodowi Radzieckiemu gorące życzenia dalszych wielkich sukcesów w budownictwie komunistycznym oraz w niestrudzonej walce o zapewnienie pokoju i współpracy między narodami". A na rocznicowych akademiach śpiewalibyśmy właśnie słowa sławiące ten bratni związek narodów. Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich kończyłby sto lat. Na szczęście dziedzictwo partii Lenina, Stalina, Chruszczowa i Breżniewa upadło, zanim skończyło lat 70. Tylko że przez ten czas siepacze w imię komunizmu zdążyli zamordować setki milionów ludzi, kolejne setki zniewolić. Sparszywieć historię Europy na lata. CCCP, chociaż chciało kojarzyć się z podbojem kosmosu, wielkim przemysłem i nowoczesnością, dla wielu było synonimem zacofania, braku wizji, krajem prowadzonym przez polityczne mumie. Cep Cepa Cepem Pogania - tak w Polsce rozszyfrowywaliśmy to CCCP. Niestety sowieckość wżarła się w nasz kraj, w elity, w historię i w życie. Sączona przez lata zatruwała dusze. Walka z nią trwa... Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 REKLAMA • BUDUJEMY KONCERN MULTIENERGETYCZNY Połączony potencjał i kompetencje Grupy ORLEN oraz PGNiG to rozwój nowych, czystych źródeł energii, stabilność i bezpieczeństwo dostaw, a także lepsza oferta dla milionów Klientów. Silny, europejski koncern to nasza odpowiedź na wyzwania przyszłości. Razem zapewniamy bezpieczeństwo energetyczne. ORLEN PGNiG GRUPA ORLEN Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 REGION REGION W Miastku drogówka zatrzymała młodego kierowcę volkswa-gena'. Powód? Zbyt głośny wydech i niesprawne oświetlenie auta. - Uwagę policjantów zwróciła niewyraźna mowa i nerwowe zachowanie mężczyzny. Testy wykazały, że 19-latek za kółko wsiadł po narkotykach - mówi Dawid Łaszcz z policji w Bytowie. Za kierowanie pojazdem pod wpływem narkotyków grozi do dwóch lat więzienia. ANG DYŻURNY GŁOSU Grzegorz Hilarecki tel. 510 026 860 Na Czytelników „Głosu Pomorza" czekamy w redakcji w Słupsku przy ul. H. Pobożnego 19 oraz pod adresem poczty elektronicznej alarm@gp24.pl Od świetlic gospodyń wiejskich do luksusowych hoteli. Gdzie na sylwestra w tym roku? Magdalena Olechnowicz Pomorze Tradycję szanujemy, więc i w sylwestra zabalujemy. Jedni w ekskluzywnych resortach za miliony, inni w fotelu na Sylwestrze Marzeń z Dwójką lub na imprezie pod chmurką. Ważne, oby tradycji stało się zadość! Nad Bałtykiem od Świnoujścia aż po Ustkę w noc sylwestrową będzie głośno i radośnie. Mimo narzekań na wszechobecną drożyznę pary wirować będą w najdroższych resortach, średniej klasy restauracjach, jak i w wiejskich świetlicach. Miłość, miłość w Zakopanem; Polewamy się szampanem I tak u jednych poleje się tradycyjne Dorato za niecałe 20 zł, u innych francuski Armand de Brignac za dwa- trzy tysiące. Tych pierwszych na pewno będzie więcej. Tanie imprezy, organizowane przez koła gospo- dyń wiejskich, sprzedawały się na pniu. - Nasza oferta była na strome internetowej może godzinę i mieliśmy komplet - mówi Joanna Michalak, sołtys wsi Bole-sławice pod Słupskiem. Nic dziwnego, za 200 zł od pary takiej imprezy ze świecą szukać. W cenie jest catering, didżej i szampan. Za miedzą, w podsłupskim Redzikowie podobną impreza została odwołana, bo zgłosiło się za mało osób. Tam koszt to byłojuż500zł. Przez twe oczy, te oczy zielone oszalałem Czy oczy czarne, czy zielone, nad ranem niektórzy będą je przecierać ze zdziwienia patrząc na stan konta w banku. Za bal i wszystkie atrakcje nocy sylwestrowej - wraz z uroczystym powitaniem Nowego Roku z lampką szampana w błysku sztucznych ogni na tarasie hotelu - w Vienna House Amber Baltic Międzyzdroje trzeba zapłacić 1900 zł za parę. Dodatkowo, jeśli ktoś decyduje się na nocleg, musi liczyć się z opłatą 229 euro (ok. 1000 zł) za jeden dzień pobytu dwóch osób. Na parkiecie wirować tam będzie 320 osób! Cena podana w euro potwierdza opinie innych hotelarzy - zwłaszcza na zachodnim wybrzeżu - że dużo gości będzie obco-, a głównie niemieckojęzycznych. Także sylwester w hotelu Radisson w Świnoujściu zapowiada się huczny i drogi. Tam trzydniowy pobyt z balem to koszt 3600 zł od pary. Lampka szampana w podgrzewanym basenie zewnętrznym? Nie ma problemu. Taką możliwość daje nagrodzony niedawno w prestiżowym konkursie w Londynie resort Wave Międzyzdroje. Pakiet z dwoma noclegami - w zależności od tego, z jakim widokiem za oknem jest apartament -kosztuje od 3300 zł za dwie osoby. Znalezienie wolnego miejsca na balu sylwestrowym w Ustce graniczy z cudem! W hotelu Grand Lubicz organizowana jest impreza na ponad 350 osób. A miejsc nie było już dawno. - Mamy się czym pochwalić - mówi Kacper Krawczyk, specjalista do spraw rezerwacji w Grand Lubicz w Ustce. - W sumie odbędzie się u nas kilka balów - dwa z didżejem, orkiestrą, pokazami cyrkowymi i artystycznymi oraz pokazem fajerwerków oraz imprezy w dyskotece i na tarasie widokowym. Za ten „cyrk" z dwoma noclegami i balem zapłacić trzeba ok. 3700 zł. Pokaz laserów podczas balu sylwestrowego przygotowuje natomiast Dolina Charlotty nieopodal Słupska. - Organizujemy bal na 200 osób - informuje Aurelia Adamczyk z działu rezerwacji. - Minimalny koszt to 630 zł za noc, a pakiet zawiera dwa noclegi. Kołobrzeg szczególnie popularny jest wśród obcokrajowców. Wojciech Furmanek, dyrektor San Medical Spa w Kołobrzegu, obiektu położonego ok. 600 m od plaży, też nie narzeka na brak gości. - Nie sprzedawaliśmy imprezy sylwestrowej tylko tygodniowy pobyt sylwestrowo-no-woroczny. Goście przyjechali Nadal nie wiadomo, kto po wielu lataeh wejdzie na ring Alek Radomski Słupsk Wgrudniu nie udało się wybrać firmy, która wykona słupski ring. Zarząd Infrastruktury Miejskiej po raz kolejny przesunął datę rozstrzy-gnięcia przetargu w tej sprawie.-Jest dużo pytań od zainteresowanych budową drogi -tłumaczą urzędnicy. Najpierw otwarcie ofert miało być 22 grudnia, później padła data 29 grudnia, teraz mowa jest o 10 stycznia, ale bez względu na terminy budowa ringu to najważniejsze drogowe zadanie w 2023 roku w mieście, a przyszły rok pod względem wielkości inwestycji zapowiada się rekordowo. - Po raz pierwszy przekroczymy kwotę 150 min zł przeznaczoną na wykonanie tej in- W ' «dfiP Pierwszy odcinek ringu został oddany do użytku w grudniu 2015 roku westycji. Dla takiego miasta jak Słupsk to bardzo duże wyzwanie - zapewnia Tomasz Orłowski, p.o. dyrektora ZIM. Ring to czteroipółkilome-trowa nowa droga od ronda na ul. Poznańskiej do węzła przy obwodnicy na ul. Bohaterów Westerplatte. Zostanie sfinansowana przez państwo i słupski samorząd, który pokryje 20 procent kosztów budowy. Pierwsza łopata ma zostać wbita wiosną przyszłego roku, a wykonawca będzie miał 20 miesięcy na wykonanie całości. Nowy odcinek ringu pobiegnie od ronda na ul. Poznańskiej dalej ul. Słoneczną, Zieloną do dwóch mostów przez Słupię. Jeden będzie dla pieszych oraz rowerzystów i zastąpi dzisiejszy Most Czołgowy. Obok stanie most dla samochodów. Dalej droga przetnie fragment Lasku Południowego do ul. Arciszewskiego. Następnie nową ul. Leśną do Gdyńskiej. Od tej ulicy będzie biec tylko droga jednojezdniowa. Jednak w wąwozie do ul. Hu-balczyków będzie miała trzy pasy ruchu - dwa w górę w stronę szpitala. Potem już będzie to ulica o jednym pasie w obu kierunkach. Zamiast skrzyżowań będą ronda. Wzdłuż wytyczona zostanie ścieżka rowerowa. ©® z całej Polski, a blisko połowa to goście z Niemiec. Za taki tygodniowy pobyt z balem sylwestrowym trzeba było zapłacić ok. 2000 zł od osoby. Mniejsze zainteresowanie jest w kameralnych obiektach hotelarskich. W Dąbkach, Jarosławcu czy Mielnie nawet na ostatnią chwilę można było znaleźć jeszcze wolne pokoje, jaki miejsca na balach sylwestrowych. Hotelarze przyznają, że jest drożej niż przed rokiem. Jak mówi Janusz Szymański, właściciel Hotelu Lidia Spa w Darłówku, koszt pobytu wzrósł w stosunku do ubiegłego roku o ok. 25-30 procent. Pośrednim rozwiązaniem jest wynajem apartamentu dla grupy przyjaciół lub domku letniskowego w wersji zimowej -„ocieplonej". Ale nie wszyscy właściciele chcą w sylwestra wynajmować swoje obiekty. Tłumaczą, że wynajem apartamentów na noc sylwestrową to spore ryzyko. - Bo przyjeżdżają wtedy sami imprezowicze, a po ich wyjeździe często mieszkanie jest do gruntownego sprzątania, a nawet remontu. To więc im się nie opłaca - mówi Kamila Lenart z biura pośrednictwa wynajmu apartamentów nad mo- rzem. A ruda tańczy jak szalona Rude czy blond - w noc sylwestrową pod chmurką, nie ma to znaczenia, a i na kosmetyczce i fryzjerze można zaoszczędzić, bo pod gwieździstym niebem każda jest królową nocy. Jednak takich imprez będzie niewiele. - Zapraszamy wszystkich, którzy chcą tęjedynąnocwroku spędzić na dyskotece na świeżym powietrzu i to nad morzem - zachęca Beata Kiryluk, zastępca burmistrza Międzyzdrojów. - Zabawę zaczynamy o godz. 20 w amfiteatrze. U nas za wstęp nie trzeba płacić - podkreśla i dodaje, że w tym roku Międzyzdroje wzmocniły swojesiły policyjne, bo liczą się ze szczególnie dużą frekwencją. - Jesteśmy bowiem jedną z nieliczonych gmin nadmorskich, które organizuje miejską imprezę. ©® Współpraca: IMA, ZIDA, WK, BS, KUBA KRÓTKO SŁUPSK Policjanci zatrzymali prawo jazdy 20-letniemu kierowcy, który na przejściu dla pieszych na ul. Wolności potrącił 52-letnią kobietę. - Na miejsce od razu pojechali funkcjonariusze słupskiej drogówki, którzy ustalili wstępnie, że 20-letni kierujący fiatem, jadąc od strony ul. Kopernika, ominął inny samochód, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych i potrącił przechodzącą przez pasy 52-letnią kobietę - informuje Jakub Bagiński z Ko- mendy Miejskiej Policji w Słupsku. Zdarzenie zostało zakwalifikowane jako kolizja drogowa, bo kobieta nie odniosła obrażeń. Badanie alkomatem wykazało, że kierowca był trzeźwy. Policjanci wykonali oględziny i sporządzili dokumentację fotograficzną. Za nieustąpienie pierw-szeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu grozi mandat do 1500 zł. W szczególnych przypadkach sprawa może zostać przekazana do sądu. Tak też się stało w przypadku 20-letniego kierowcy fiata. ZIDA Wyrazy głębokiego żalu i współczucia Pani Teresie Jakubik z powodu śmierci Mamy składają Zarząd i pracownicy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Janusza Korczaka w Słupsku Sp. z 0.0. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 WYDARZENIA • 5 Były pełnomocnik marszałka województwa siedzi w więzieniu za skrzywdzenie dzieci Mariusz Parkitny Region Krzysztof F.. skazany m.in. za pedofilię, będzie mógł się wkrótce starać o warunkowe zwolnienie z więzienia. Skrzywdził dzieci jednej z posłanek. F. w zachodniopomorskim urzędzie marszałkowskim odpowiadał m.in. za kwestie związane z profilaktyką uzależnień. Rok temu został prawomocnie skazany za pedofilię, posiadanie narkotyków i nakłanianie dzieci do ich zażywania. Informację podało Radio Szczecin. W chwili przestępstwa poszkodowany chłopiec miał 13 lat, a dziewczynka 16. To dzieci znanej parlamentarzystki. Krzysztof F. został zatrzymany pod koniec września2020 r., kilka tygodni po przestępstwie. Zdążył jeszcze zamieścić na swoim Facebooku zdjęcia m.in. z imprezy Święto Śródmieścia, która odbywała się na ulicy Rayskiego w Szczecinie. Na wniosek prokuratury trafił do aresztu. Sąd nie miał wątpliwości, że F. musi być izolowany, aby nie mataczył w śledztwie. Po kilku miesiącach akt oskarżenia był już gotowy. Nieprawomocny wyrok zapadł w lipcu 2021 r. - Ze względu na charakter sprawy proces toczył się za zamkniętymi drzwiami - mówi sędzia Tomasz Szaj z Sądu Okręgowego w Szczecinie. Prokurator i oskarżony złożyli apelacje. 14 grudnia 2021 r. sąd odwoławczy w Szczecinie wydał prawomocny wyrok: cztery lata i dziesięć miesięcy pozbawienia wolności. Wyjdzie wcześniej? Krzysztof F. odsiedział już z wyroku dwa lata i trzy miesiące. Na przełomie marca i kwietnia 2023 r. będzie mógł się starać o warunkowe przedterminowe zwolnienie, bo zostanie mu do odsiadki mniej niż połowa kary. Szanse na wcześniejsze wyjście ma jednak nikłe, bo sądy rzadko uwzględniają takie wnioski w sprawach pedofili, choć każdarozpatrywana jest in- Krzysztof F. od ponad dwóch lat jest w zakładzie karnym. Ma przed sobą jeszcze połowę wyroku dywidualnie. Decyduje m.in. zachowanie skazanego, opinie dyrektora zakładu karnego czy tzw. prognoza kryminologiczna -ocena, czy więzień na wolności będzie przestrzegał porządku prawnego. A zachowanie Krzysztofa F. było szokujące. Skrzywdził dzieci, które pod opieką zostawiła mu ich matka, posłanka na Sejm. Skazany doprowadził do tzw. innej czynności seksualnej 13-letniego chłopca oraz namawiał go ijegosiostrę by zażyli narkotyki. W jego mieszkaniu policjanci znaleźli 339 gramów marihuany. - Sąd ustalił, że narkotyki zostały udzielone wyłącznie małoletniej, jeśli chodzi o małoletniego, to przypisano oskarżonemu usiłowanie udzielenia narkotyków, natomiast brak jest dowodów na to, że małoletni je zażył - dodaje sędzia Szaj. Urzędnik, działacz, polityk Krzysztof F. jest synem byłego wicemarszałka sejmiku województwa zachodniopomorskiego, polityka Sojuszu Lewicy Demokratycznej, w okresie PRL działacza Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W urzędzie marszałkowskim pracował od 2004 r. Był pełnomocnikiem marszałka Olgierda Geblewicza do spraw uzależnień. Marszałek zapewnia, że pożegnał się ze współpracownikiem, gdy ten został zatrzymany i usłyszał zarzuty. - Krzysztof F. od 30 września 2020 r. nie pełni funkcji pełnomocnika, ani żadnej innej związanej z pracą na rzecz urzędu marszałkowskiego. Został odwołany natychmiast po zatrzymaniu i przedstawieniu mu zarzutów - wyjaśnia Geblewicz. Marszałek tłumaczy „Głosowi", że nie informował opinii publicznej o odwołaniu pełnomocnika,bo „sprawa dotyczy pedofilii, a więc komentowanie jej nie powinno być przedmiotem debaty publicznej, przede wszystkim ze względu ofiary". F. był też psychoterapeutą, działaczem LGBT, prowadziłre-staurację w centrum Szczecina. Cztery lata temu startował do sejmiku województwa z listy Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Kampanię prowadził pod hasłem „Dobro powraca". - Staram się być dobrym iuczciwym człowiekiem, wierzę w dobro w innych ludziach, wierzę w bezinteresowność, w czyste intencje. Chcę słuchać, widzieć, wiedzieć i pomagać. Liczę na głosy tych wyborców, którzy zgadzają się ze mną, że dobro powraca - mówiłpytany o to, wjaki sposób chce przekonać do siebie wyborców. Mandatu nie zdobył. - Naszym mottem jest hasło „Serwujemy szczęście" - opowiadał z kolei o restauracji, którą w 2017 r. otworzył ze wspólnikami w centrum Szczecina. - Moja praca zawodowa i terapeutyczna to obszary bardzo trudne, często związane z ludzką krzywdą i cierpieniem. Uzależnienie, przemoc, dyskryminacja, wykluczenie społeczne - to obliguje mnie do stałej pracy nad sobą. Uczy empatii, wrażliwości, równowagi - mówił wjed-nym z wywiadów. W ostatnich wyborach samorządowych wspierał kampanię kandydata na prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego. Brał udział w manifestacjach na rzecz LGBT ©® REKLAMA ^łecbiMka żwzfy ufbzijStMm/ Niech 2023 rok przyniesie poczucie bezpieczeństwa, zdrowie i radość. Niech okaże się czasem sukcesów, wszelkiej pomyślności i szczęścia. Niech da szansę na spełnienie marzeń. Dziękujemy za zaufanie milionom Klientów, którzy wybierają Biedronkę na codzienne zakupy. Do zobaczenia w naszych sklepach w 2023 roku! Jcrónimo Marti lis Biedronka' Codziennie niskie ceny m*ji. Ś 6 MOZĘ NASZE MORZE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 HISTORIA SPRZED 65 LAT TRAGICZNY FINAŁ ĆWICZEŃ OKRĘTU PODWODNEGO ORP KASZUB NA MIERZEI WIŚLANEJ N ie wolno było o tym mówić Tomasz Chudzyński Pomorze 27 morskich ratowników z Krynicy Morskiej ruszyło na pomoc polskim marynarzom z okrętu podwodnego ORP Kaszub, nie bacząc na sztormowe fale i przenikający, mokry wicher. 28 listopada 1957 roku w morze wyszedł okręt podwodny ORP Kaszub, jedna z trzech jednostek typu M-XV, zbudowana w ZSRR i przekazana polskiej Marynarce Wojennej. Okręt z 31-osobową załogą, dowodzony przez por. mar. Rajmunda Pająkowskiego miał odbyć tego dnia ćwiczenia. Jaki był ich skutek? Manewry zakończyły się tragedią. W nocy z 27 na 28 listopada Brzegowa Stacja Ratownicza w Sztutowie otrzymała sygnał o załodze okrętu potrzebującej pomocy. Unieruchomiona jednostka znajdowała się niedaleko brzegu Zatoki Gdańskiej w Krynicy Morskiej na Mierzei Wiślanej. Do akcji ruszyła drużyna złożona z 27 ratowników. „W nocy z 28 na 29.11.57 akcja ratownicza 3 km na wschód od Krynicy Morskiej. Udzielono pomocy łodzi podwodnej Marynarki Wojennej. Zdjęto z pokładu i odwieziono do placówki WOP (Wojsk Ochrony Pogranicza - red.) 17 członków załogi" - brzmi zapis w kronice BSR w Sztutowie. ORP Kaszub na mieliźnie Jak informuje wpis w popularnej Wikipedii, ORP Kaszub wszedł - w bardzo trudnych warunkach meteorologicznych - na mieliznę ok. 100 -200 m od łagodnego brzegu w Krynicy Morskiej. Dlaczego doszło do tego wypadku? Najpierw miały zawieść silniki diesla okrętu. Potem nastąpiła „sekwencja błędów manew-rowo-nawigacyjnych". Na Zatoce Gdańskiej panował sztorm, 7-9 w skali Beauforta, padał deszcz ze śniegiem. Unieruchomiony, liczący 49 m Na zdjęciu widać przechylony tuż przy plaży okręt i ratowników w kapokach długości okręt, szarpały sztormowe fale. Przechył okrętu sięgał nawet 60 st. „W takiej sytuacji dowódca okrętu por. mar. Rajmund Pają-kowski w obawie przed położeniem okrętu i zalaniem przedziału akumulatorowego wydał rozkaz opuszczenia okrętu" - cytuje Wikipedia Akta nadzoru Prokuratury Marynarki Wojennej w Gdyni. W trakcie akcji ewakuacyjnej sztormowe fale zmyły z pokładu „Kaszuba" trzech człon- ków załogi. Zginęli ppor. Styła, mar. Kruszyński i mar. Stasiak. O akcji ratunkowej na plaży w Krynicy Morskiej sprzed 65 lat wspomina w swoich mediach społecznościowych BSR Sztutowo, wchodząca w skład Służby SAR. Placówka udostępniła skan kroniki dokumentującej tamto wydarzenie. Na stronie jest 27 osób z drużyny ratowniczej, która ruszyła tamtej nocy na pomoc marynarzom ORP Kaszub. Na liście jest sporo nazwisk mieszkańców nadmorskiego miasta. Między innymi swojego nieżyjącego dziadka odnalazł wśród uczestników kryniczanin, Marcin Za-boklicki. Jak sam mówi, właśnie dzięki informacji w mediach społecznościowych. Jak udało nam się ustalić, sprawę wypadku ORP Kaszub oraz akcji w Krynicy Morskiej usiłowano „zabezpieczyć". W realiach ledwo co zakończonego stalinizmu, w PRL-u o wypadkach wojskowych nie można było mówić otwarcie. Akcja ratownicza Zachowało się kilka ujęć ratowniczej akcji w okolicach Krynicy Morskiej. Widać przechylony tuż przy plaży okręt, ratowników w kapokach i sztormiakach oraz charakterystyczny ciągnik. „Kaszuba" udało się uwolnić dopiero w kolejnych dniach, gdy na pomoc ściągnięte zostały dodatkowe okręty. Jednostka odniosła uszkodzenia -miała zniszczone śruby, stery głębokości i zbiorniki balastowe. PRL-owska Marynarka Wojenna dysponowała sześcioma okrętami typu M-XV - były to ORP: Kaszub, Kujawiak, Kurp, Mazu", Ślązak, Krakowiak. Niewielkie okręty o wyporności 283 ton (w zanurzeniu 3531.) pływały z prędkością 16 węzłów na powierzchni i ośmiu węzłów w zanurzeniu. Uzbrojone były w cztery wyrzutnie torped ki. 533 mm i armatę kal. 45 mm. ORP Kaszub pozostawał w służbie do 1963 r. Armata z jego pokładu trafiła do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Ciekawy jest epilog służby ORP Kujawiak. Jak można przeczytać w Wikipedii, po skreśleniu ze stanu floty w 1966 r. został zatopiony na Rybitwiej Mieliźnie (Zatoka Pucka) jako poligon bombowy. Wrak leży na głębokości pięciu metrów, a kiosk wystaje z wody. Kadłub jest dobrze zachowany i łatwy do zwiedzania, ale penetrowanie wnętrza wymaga chociaż minimalnego przygotowania nurkowego. ©® STAKO)) suJFSK Oddaj swój głos i wybierz najpopularniejszego Sportowca Roku! Szczegóły na: www.gp24.pl/plebiscyt-sportowy Rachelach ORLEN Partner główny EMKA Mecenas nDRUTĘX EMKA Partnerzy % TRZY FALE Gmina Miasto Lębork wybier. Lębork.pl AKCJA CHARYTATYWNA 0310672145 WORTHINGTON INDUSTRIES w yiscon GROUP POLANO DZIĘKUJEMY ZA WSPARCIE DZIĘKUJEMY ZA WSPARCIE MIREX &POLIPOL eWindows/ specjaliści od szkła inrernahonal sofa Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 ARTYKUŁ REKLAMOWY • 7 Uwaga! Komunikat dla Ciebie: Duński projekt badawczy uruchomiony w Polsce 1000 WZMACNIACZY SŁUCHU ZA DARMO dla osób w wieku 28-95 lat ^ Zanim przerzucisz kolejną stronę, przeczytaj tę informację ^ Żyjemy w czasach, które nie należą do najłatwiejszych. Paradoksalnie są to czasy, w których mamy ogromną wiedzę i potężne możliwości technologiczne, a jednocześnie coraz mniej osób stać na to, by z nich korzystać. Właśnie dlatego z inicjatywy profesorów z Kliniki BioMedic Center w Danii powstał specjalny program prozdrowotny, do którego zakwalifikowano 1000 osób z Europy - otrzymały one bezpłatnie produkty poprawiające jakość słuchu oraz wspierające zmniejszenie uciążliwych szumów usznych warte 550 zł za sztukę. Teraz producent innowacyjnych technologii medycznych z Kopenhagi rozszerzył program refundacyjny o kolejne europejskie kraje -w tym także o Polskę. Ty też możesz zdobyć za darmo wzmacniacz słuchu, który da Ci szansę na: • przywrócenie doskonałej jakości słuchu • poprawę pracy nerwu słuchowego • pogłośnienie, wyostrzenie i wzmocnienie dźwięków otoczenia nawet o 97% • uwolnienie od uporczywych szumów usznych -pieczenia, buczenia, dudnienia itp. • zlikwidowanie wrażenia waty w uszach, przytkanych uszu, przelewania się w uchu • redukcję bólu głowy, niepokoju, rozdrażnienia, bezsenności • umożliwienie słyszenia i rozumienia głosów w większym tłumie/hałasie Nowy AUDIOwzmacniacz, który w Danii i Holandii pobił rekord sprzedaży, może odebrać bezpłatnie każda osoba w Polsce, która spełnia 2 kryteria. Jeśli: — masz ukończone 28 lat i urodziłeś/aś się po 1927 roku -♦ posiadasz obywatelstwo polskie .. .to przysługuje Ci darmowy wzmacniacz słuchu -mikroskopijny, niewidoczny w uchu wzmacniacz, dzięki któremu możesz zacząć słyszeć głośno i wyraźnie oraz zmniejszyć pogorszenie słuchu i uporczywe szumy w uszach. By skorzystać z oferty, dzwoń już teraz pod numer: 87 425 52 31, zanim ubiegną Cię inni. Otrzymasz za darmo produkt, którego stosowanie pozwala na perfekcyjną jakość słyszenia. Nie wymaga skomplikowanych badań, ani wydawania mnóstwa pieniędzy. Już teraz pomyśl, na co przeznaczysz te pieniądze, bo możesz zaoszczędzić naprawdę wiele. To pieniądze, które zostają w Twoim portfelu, podczas gdy Ty z dnia na dzień możesz odzyskać znakomity słuch. Stosując nowy wzmacniacz dźwięków już wkrótce możesz zmniejszyć problemy ze słuchem, swobodnie rozmawiać przez telefon, wsłuchiwać się w odgłosy przyrody i bez obaw uciąć sobie pogawędkę na zatłoczonej ulicy. Inteligentny wzmacniacz wspiera zmniejszenie uszkodzeń słuchu oraz przywrócenie prawidłowego słyszenia nawet, jeśli myślisz, że Twój przypadek jest beznadziejny. Pomyśl więc także o swoich bliskich - może Twoi rodzice lub dziadkowie coraz częściej proszą o powtórzenie tego co mówisz, albo coraz głośniej nastawiają radio i telewizor? Lekceważenie postępującego niedosłuchu to skazywanie się na całkowitą głuchotę, bo wady słuchu nigdy nie cofną się samoistnie. Nie zwlekaj - duński program refundacyjny obejmuje 1000 osób w Polsce - na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy. To kolejność zgłoszeń decyduje o przyznaniu darmowego produktu. Zadzwoń teraz: 87 425 52 31 i odbierz swój wzmacniacz słuchu za 0 zł. Badania audiologiczne potwierdzają, że nowatorski wzmacniacz już w kilka dni może zmniejszyć problemy ze słuchem, wyostrzyć i pogłośnić słyszane dźwięki aż o 97% oraz rozszerzyć zakres słuchu o ponad połowę. To oznacza, że już po tygodniu zaczniesz słyszeć najcichsze dźwięki oraz głosy z oddali i zza pleców - odzyskasz zdolność słyszenia Klinika BioMedic Center w Kopenhadze - to tu przeprowadzono pierwszą edycję programu refundacyjnego, podczas której 99% osób poprawiło jakość słuchu w krótkim czasie. dźwięków już od 10 dB, gdzie 20 dB to szept. To ogromna szansa dla milionów ludzi na walkę ze słabym słuchem na wysokim poziomie. To wyjątkowa akcja refundacyjna, z której możesz skorzystać JUŻ DZIŚ. Producent udostępnił 1000 darmowych wzmacniaczy słuchu BEZ ŻADNYCH HACZYKÓW I DROBNEGO DRUCZKU Popularność nowego wzmacniacza słuchu od pierwszej kampanii w Kopenhadze wzrosła tak bardzo, że duński magazyn wyprzedał się całkowicie w ciągu 3 dni. W Polsce może być podobnie, dlatego już teraz chwyć słuchawkę telefonu. Przed Tobą niepowtarzalna okazja na zdobycie nowego wzmacniacza słuchu zupełnie za darmo - bez żadnych ukrytych opłat. ODZYSKAJ MOCNY SŁUCH. Odbierz wyjątkowy AUDIOwzmacniacz słuchu za 0 zł pod numerem: 87 425 52 31 Ważne: 1 osoba może odebrać 1 wzmacniacz. Z oferty można skorzystać do 12.01.2023 r. 8 • MATERIAŁ INFORMACYJNY Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 MATERIAŁ INFORMACYJNY 0010697577 Zima w górach! Skorzystaj z atrakcji oraz tras narciarskich w ośrodkach turystycznych Grupy PKL Świąteczno-noworoczny czas spędzony w górskiej, zimowej scenerii to niesamowite przeżycie. To także dobry moment, by oddać się licznym aktywnościom, tym bardziej, że warunki pogodowe dopisują. PKL zapraszają na trasy narciarskie oraz do skorzystania z przygotowanych inicjatyw w swoich ośrodkach. A jeśli jeszcze nie macie planów sylwestrowych, warto wziąć pod uwagę propozycję Grupy PKL i spędzić ten wieczór bardzo wyjątkowo. Góry przyciągają pięknymi widokami oraz zimowymi krajobrazami. Dlatego wolny czas warto zaplanować aktywnie i skorzystać z uroków tej niezwykłej pory roku oraz przygotowanych atrakcji. Niezależnie, jaki kierunek górski wybierzemy - Tatry, Bieszczady czy Beskidy - w tych lokalizacjach, w zimowej ofercie ośrodków Grupy PKL, każdy znajdzie coś dla siebie. Narciarze poszusują na udostępnionych trasach, miłośnicy świetlnych iluminacji spędzą bajeczne chwile na oświetlonych wzniesieniach w Krynicy-Zdrój, Zakopanem oraz Międzybrodziu Żywieckim, a lubiący niekonwencjonalne podejście do Sylwestra będą mogli powitać Nowy Rok na stoku czy podróżując w czasie do ubiegłego wieku. GUBAŁÓWKA - KRAINA ŚWIATŁA I TRASY NARCIARSKIE Z WIDOKIEM NA TATRY Zakopane - jak zawsze o tej porze roku - przyciąga bajecznym zimowym krajobrazem. Jeśli wolny czas planujecie spędzić właśnie pod Tatrami, zachęcamy do odwiedzenia Gubałówki. Na tę kultową górę dostaniemy się koleją linowo-terenową PKL. Gubałówka zimą zamienia się w niezwykłą Krainę Światła, którą warto odwiedzić. W najwyżej położonym parku świetlnym w kraju, czekają na nas między innymi rzeźby świetlne gazdy, gaździny, kozica górska, błyszczące płatki śniegu, a także wiele świątecznych dekoracji nawiązujących do stylu folklorystycznego. Na wzniesieniu skorzystamy z udostępnionej 300-metrowej trasy narciarskiej z wyciągiem orczykowym. Zimą, przy dobrych warunkach pogodowych udostępniany jest tutaj także największy w Polsce snow park - Goobaya SnowPark, zaprojektowany i prowadzony przez topowych w kraju zawodników freestyle. Miłośników dobrej zabawy i adrenaliny zapraszamy na specjalnie wyprofilowany ze śniegu tor zjazdowy -SnowGubbing, który znajduje się tuż przy stacji dolnej kolei PKL. KASPROWY WIERCH W ZIMOWEJ SCENERII Będąc w Zakopanem warto odwiedzić jedną z najpopularniejszych gór w kraju -Kasprowy Wierch. Wyjazd na górę koleją linową PKL jest zawsze dużym przeżyciem i dostarcza niezapomnianych widoków na ośnieżone krajobrazy. Znajduje się tutaj najbardziej znana i najwyżej położona stacja narciarska w Polsce. Ośrodek narciarski PKL Kasprowy Wierch charakteryźują długie, miejscami wymagające oraz pokryte w pełni naturalnym śniegiem trasy, które usytuowane są w Dolinie Gąsienicowej i Goryczkowej. Długość tras -1200 metrów w Kotle Gąsienicowym i 2100 w Goryczkowym - sprawia, że zjazd z nich będzie ogromnym przeżyciem oraz znakomitą narciarską przygodą. SKIPASS NA KASPROWY WIERCH - KUP WCZEŚNIEJ. ZAPŁAĆ MNIEJ Rekomendujemy zakup skipassów z wyprzedzeniem w sklepie internetowym PKL, skorzystamy wtedy z atrakcyjnych cen porównywalnych do tych z ubiegłego sezonu. Zachęcamy do śledzenia strony internetowej PKL, na której dostępne są informacje dotyczące godzin otwarcia kolei, terminów otwarcia tras narciarskich w Dolinie Gąsienicowej i Goryczkowej oraz sprzedaży skipassów. JAK ZIMOWE SZALEŃSTWO. TO TYLKO NA JAWORZYNIE KRYNICKIEJ! Na rodzinne szusowanie zapraszamy do Jaworzyny Krynickiej. Na narciarzy czeka tu trasa główna o długości 2600 m, trasa nr 2 o długości 900, trasa nr 3 o długości 700 m oraz dwie trasy szkoleniowe. Jedna na szczycie Jaworzyny w górnym odcinku trasy nr 2 a druga tuż obok Hotelu Jaworzyna Krynicka przy stacji dolnej kolei gondolowej. NOWA 6-OSOBOWA KOLEJ KRZESEŁKOWA JAWORZYNA EXPRESS Nie lada gratka czeka na miłośników sportów zimowych, którzy odwiedzą ośrodek PKL Jaworzyna Krynicka. Od 26 grudnia dostępna jest nowa kolej krzesełkowa - Jaworzyna Express! To prawdziwa frajda dla narciarzy, którzy na nowoczesnych, zabudowanych, podgrzewanych i kubełkowych kanapach kolei Jaworzyna Express, dotrą na wzniesienie z prędkością 5 m/s. Zwolennicy białego szaleństwa kilometrową trasę nr 6, pokonają komfortowo w trzy minuty. Na Jaworzynie Krynickiej przy zakupie on-line skipass wieczorowy dostępny jest już od 50 zł (cena skipassu ulgowego w sezonie wysokim). Skipass dzienny kupimy w sezonie niskim w cenie od 90 zł, a w sezonie wysokim już od 115 zł. W tym sezonie ośrodek PKL Jaworzyna Krynicka powraca do sylwestrowej tradycji i zaprasza na nocne szusowanie na trasie nr 1, która w godz. 16:00-18:00 będzie ratrakowana. Na sylwestrową jazdę zapraszamy od godz. 18:00 do godz. 0:30. Na tarasie przy dolnej stacji kolei Jaworzyna Express będzie można pobawić się przy muzyce z DJ-em, skorzystać ze strefy ApreSKI oraz strefy gastronomicznej. Bedzie sporo konkursów i zabaw z fajnymi nagrodami. Warto być z nami w Sylwestra. Skipass sylwestrowy można kupić taniej z wyprzedzeniem w sklepie internetowym PKL lub w normalnej cenie w kasach i biletomatach w dniu 31.12.2022 r. W Nowy Rok w ośrodku narciarskim na Jaworzynie Krynickiej poszusujemy na trasach szkoleniowych oraz 1,2,3 w godz. 9:00-18:00. ATRAKCJE NA GÓRZE PARKOWEJ Turystów, którzy wybierają się do Krynicy-Zdrój zapraszamy na Górę Parkową, która w tym roku obchodzi 85 urodziny. Z tej okazji PKL przygotowały j u bi leuszowy konkurs, w którym wygraną jest pobyt w hotelu Jaworzyna Krynicka oraz uroczysta kolacja w Restauracji Parkowa, a także wycieczka z przewodnikiem. Szczegóły znajdziecie na stronie goraparkowa.pl. Na szczycie Góry Parkowej znajduje się magiczny Park Świtała, który dostępny jest przez całą zimę. W parku za pomocą świetlnych iluminacji nawiązujących do stylu retro, możemy przenieść się w czasie do lat 30. XX w. Jeśli jeszcze nie macie planów sylwestrowych PKL zapraszają na Górę Parkową, by wspólnie powitać Nowy Rok w stylu retro. Sylwester w ośrodku turystycznym zaplanowany jest do godz. 3:00. Ostatni kurs kolei linowo-terenowej przewidywany jest na godz. 5:00. PKL rekomendują zakup biletów on-line „Sylwester", który z uwagi na szeroką ofertę dodatkowych atrakcji (muzyka, poczęstunek) nie zawiera zniżek. Bilet sylwestrowy z przejazdem koleją w obie strony oraz dodatkowymi atrakcjami kosztuje 39 zł, natomiast w jedna stronę 32 zł. KRAINA ŻARU I TRASY NARCIARSKIE W MIĘDZYBRODZIU ŻYWIECKIM Ośrodek PKL na Górze Żar w Międzybrodziu Żywieckim zimą oferuje trzy trasy narciarskie -trasę główną o długości 1600 m oraz dwie trasy o długości 300 m oraz 600 m. które już są udostępnione narciarzom. Oprócz tras narciarskich możemy przez cały sezon zimowy odwiedzać Krainę Żaru, która w tym roku po raz pierwszy rozbłysnęła na szczycie Góry Żar. Tutejsze iluminacje świetlne nawiązują do atrakcji, z którymi od zawsze kojarzy się to niezwykłe miejsce. W Krainie Żaru dostępne są świetlne szybowce, paralotnia, narciarz oraz wielki rozświetlony wagon. MOSORNY GROŃ W ZAWOI CZEKA NA MIŁOŚNIKÓW SPORTÓW ZIMOWYCH W Beskidzie Żywieckim na wszystkich zwolenników białego szaleństwa czeka ośrodek narciarski PKL na Mosornym Groniu. Tutaj poszusujemy na dobrze wyratrakowanej trasie o długości 1,5 km, która cieszy się sporą popularnością. W tym sezonie na miłośników sportów zimowych w ośrodku czeka niespodzianka. Trasa narciarska na Mosornym Groniu została w górnej części zniwelowana i poszerzona (ok. 15 m na odcinku 400 m). Dzięki temu jazda na nartach będzie jeszcze bardziej komfortowa i bezpieczna. Przez całą zimę stok jest profesjonalnie przygotowywany, a w godzinach wieczornych na całej długości dobrze oświetlony, dlatego można z niego korzystać również po zmroku. 0 godz. 16:00 trasa będzie zamykana i dodatkowo profesjonalnie ratrakowana przed jazdą nocną. A w godz. 18:00-21:00 miłośnicy wieczornego szusowania będą mogli zaznać prawdziwej frajdy na świeżo przygotowanym stoku. Dodatkowo w tym sezonie możemy skorzystać z karnetów wieczornych, które upoważniają dojazdy wieczorową porą od piątku do niedzieli. Godziny otwarcia ośrodka dostępne są na stronie internetowej PKL. NA NARTY DO PALENICY W SZCZAWNICY W ośrodku PKL Palenica poszusujemy na łatwej i przyjemnej trasie Szafranówka oraz dobrze znanej i rodzinnej Palenicy 2, dostępnej codziennie również w ramach jazdy nocnej. Narciarze przez cały tydzień skorzystają z dostępnych tras wieczorową porą, które tuż przed nocnym szusowaniem będą dodatkowo ratrakowane i przygotowywane. Planując wyjazd na narty, warto wcześniej zakupić skipass on-line i skorzystać z promocyjnej ceny. BIESZCZADY W ZIMOWEJ SCENERII Miłośników spektakularnych widoków oraz śnieżnych krajobrazów zapraszamy do Soliny. Nowy ośrodek PKL zachęca turystów do skorzystania z niezapomnianej podróży koleją gondolową. Tej zimy będziemy mogli po raz pierwszy podziwiać niezwykłe krajobrazy Bieszczadów w zimowej scenerii z wysokości gondoli. Po takich przeżyciach warto napić się rozgrzewającej herbaty w Kawiarni na Wieży, skąd widok na jezioro i wzgórza jest równie niezapomniany. Aktualne godziny funkcjonowania ośrodków, otwarcia tras narciarskich i dostępności kolei dostępne są na stronie www.pkl.pl. Możliwości aktywnego i przyjemnego spędzenia świątecznego czasu w ośrodkach PKL jest sporo. Mamy nadzieję, że nadchodzący okres, będzie nie tylko atrakcyjny pod względem wyjazdów, ale również przyniesie dużo rodzinnego ciepła oraz wszelkiej pomyślności. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 9 POLSKA i ŚWIAT KIJÓW - Ukraińscy żołnierze udowadniają, że wielkość nie zależy od rozmiaru państwa ani od liczby posiadanych rakiet - powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas ostatniego w tym roku posiedzenia parlamentu. Jego orędzie trwało ponad 50 minut i było 41-krotnie przerywane gromkimi oklaskami. Zełenski podziękował wszystkim krajom, które wspierają Ukrainę, za okazywaną pomoc. | PAP Dzięki Ukraińcom świat przypomniał sobie, co znaczy być zwycięzcę. To Ukraina zjednoczyła Unię Europejską Wołodymyr Zełenski prezydent Ukrainy Kichamy i prychamy na potęgę. Ferie pomogą? Oprać. MR Warszawa - Znajdujemy się w tym momencie w szczycie grudnio-wo-styczniowego epicentrum grypowego - powiedział rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz w RMF FM. Jak podał Andrusiewicz, Ministerstwo Zdrowia odnotowuje delikatny trend spadkowy, jeśli chodzi o liczbę rejestrowanych infekcji grypy w Polsce. Rzecznik MZ był pytany w Radiu Lublin o aktualną sytuację związaną z zachorowaniami na grypę. Przekazał, że przed świętami Bożego Narodzenia w szpitalach na Lubelszczyźnie, Podkarpaciu, Podlasiu i Małopolsce obłożenie łóżek pediatrycznych W porównaniu do poprzedniego sezonu grypowego sprzedaż antybiotyków w Polsce wzrosła o 2 min sztuk w szpitalach wahało się między 90 a 100 procent. - Jednak okres świą-teczno-noworoczny to jest ten okres, w którym zawsze mamy do czynienia z szeregiem wypisów, więc w tej chwili to obłożenie łóżek (...) dla dzieci rzeczywiście spadło. To jest aktualnie już raczej na granicach 70 procent - mówię o Lubelszczyźnie, a w skali kraju to mniej więcej 60 procent - poinformował w czwartek. Andrusiewicz wyraził też nadzieję, że zbliżające się ferie pozwolą na wyjście ze szczytu epidemicznego ze względu na brak kontaktu z rówieśnikami w szkole i brak szerszej transmisji wirusa. - Tak naprawdę wszystko generalnie w ostatnim czasie zaczynało się od dzieci i tą domi- nantą były chore dzieci -przypomniał. Jak to możliwe, że w porównaniu do poprzednich lat wirus grypy jest w tym roku o wiele bardziej zjadliwy i atakujący? Rzecznik Ministerstwa Zdrowia zwrócił uwagę, że przez ponad dwa lat pandemii C0VID-19 straciliśmy trochę jako społeczeństwo odporność na patogeny inne niż korona wirus. - Po prostu nie mieliśmy na co dzień z nimi kontaktu, a biorąc pod uwagę niestety niską wyszczepialność na grypę - a wśród dzieci w ogóle jest ona niestety tragiczna - to ten kontakt z wirusem grypy po takiej dwuletniej przerwie kończy się tym, co widzimy teraz w szpitalach - ocenił rzecznik MZ. - Jeszcze dwa tygodnie temu w Polsce mieliśmy szczyt zakażeń infekcyjnych związanych z wirusem RSV, który jest szczególnie niebezpieczny dla dzieci poniżej 5- roku życia, bo często niestety kończy się hospitalizacją w związku z różnego rodzaju powikłaniami i zapaleniem oskrzeli czy też płuc. W tej chwili raczej dominuje już wśród dzieci, ale i wśród dorosłych oczywiście, wirus grypy - przekazał Andrusiewicz w Radiu Lublin. Pojawiają się pytania, czy w Polsce nie zabraknie leków przeciwko grypie. - Nie ma zagrożenia systemowego braku leków - odparł Andrusiewicz. Przekazał, że u producentów i w hurtowniach są zapasy leków przeciwzapalnych, jak również substancji czynnych do produkcji leków. Dodał, że leki przeciwwi-rusowe i antybiotyki nadal też są w aptekach i magazynach. Podkreślił, że sprzedaż antybiotyków w Polsce w porównaniu do poprzedniego sezonu wzrosła już o blisko 2 min sztuk. Oczywiście zdarzają się przypadki lokalnych braków w poszczególnych aptekach, ale wynikają one z łańcucha dostaw. Apteki podpisują często umowy z hurtowniami na wyłączność. - W związku z tym, kiedy wdanej hurtowni brakuje jakiegoś leku, to farmaceuta ma trudność ze zdobyciem go z innej hurtowni, ponieważ wiąże się to z pewnego rodzaju złamaniem umowy, którą zawarł na wyłączność z tą jedną hurtownią, dlatego czasem niestety musimy odwiedzić 2-3 apteki, żeby znaleźć pożądany przez nas lek - wyjaśnił rzecznik Ministerstwa Zdrowia. PAP MATERIAŁ INFORMACYJNY PGE POLSKA GRUPA ENERGETYCZNA S.A. Warto bywać w pobliżu kultury. Miniony rok dowiódł, że Polacy łakną sztuki Warto bywać - w galerii sztuki, w muzeum, w filharmonii, w gmachu opery czy teatru. Obcowanie ze sztuką ma na nas zbawienny wpływ; wycisza, poprawia nasze samopoczucie, poszerza nasze horyzonty i najzwyczajniej w świecie, po prostu cieszy nasze zmysły, tak wzroku, jak i słuchu, zaspokajając jakże charakterystyczny dla człowieka współczesnego głód kultury. Metod na to w mijającym roku 2022 było bez liku. co w dużej mierze było zasługą sponsoringu kultury przez PGE Polską Grupę Energetyczną. Kampania PGE „Zapraszamy wszystkich do bywania" miała na celu zachęcanie i inspirowanie do uczestniczenia i korzystania z kultury. Jej ideą było zbudowanie w społeczeństwie przekonania, iż kontakt z kuiturą wyzwala w nas to, co najlepsze: wyobraźnię, inspirując do tworzenia. Potwierdza również tezę, że kultura jest dla wszystkich - bez wyjątku. Kampania była również wyrazem podejścia PGE do mecenatu kultury, w którym największa w Polsce grupa energetyczna chce uczestniczyć w sposób aktywny i angażujący. PGE objęła patronatem i wsparciem szesnaście filharmonii i orkiestr w Polsce oraz pięć muzeów: Muzeum Narodowe w Warszawie, Lublinie, Krakowie oraz Muzeum Zamku Królewskiego na Wawelu. - Jako jeden z największych mecenasów kultury w Polsce wychodzimy z założenia, że kultura jest dla wszystkich. Kontakt z nią rozwija, kształtuje wyobraźnię i kreatywność, jak również inspiruje do działania. Poprzez naszą nową kampanię zachęcamy wszystkich do bywania w instytucjach kultury bez względu na wiek czy miejsce zamieszkania - mówił Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej. - Kampania jest również wyrazem podejścia PGE do mecenatu kultury, w którym chcemy uczestniczyć w sposób aktywny i angażujący- podkreślał Dąbrowski. W roku 2022 pod patronatem PGE odbył się szereg znakomitych inicjatyw, wystaw, koncertów i spektakli, a także pokazów filmowych. W Muzeum Narodowym w Warszawie w ramach obchodów Jubileuszowego Roku z okazji 160-lecia MNW zaprezentowano szereg wyjątkowych dzieł w ramach poszczególnych wystaw. Pierwszą była wystawa prac wybitnego artysty Marca Chagalla oraz wystawa „Stan rzeczy", które latem ustąpiły miejsca pracom znanego jako Witkacy - Stanisława Ignacego Witkiewicza. Zwiedzający mieli również okazję do zapoznania się z rzadko pokazywanymi numizmatami Gabinetu Monet i Medali MNW, odbyła się również wystawa pt. „Przesilenie. Malarstwo Północy 1880-1910", nawiązująca do wieloletnich międzynarodowych współprac Muzeum. Towarzyszyła jej nie lada gratka dla miłośników kina, gdyż w Kinie MUZ zaprezentowano cykl filmów przygotowany we współpracy z Międzynarodowym Festiwalem Filmowym Nowe Horyzonty. Z kolei w Krakowie otwarty został Nowy Skarbiec Koronny na Wawelu, w którym zgromadzono najważniejsze polskie pamiątki historyczne. Wydarzeniu towarzyszył Festiwal Otwarcia, którego oferta kierowana była do dużych i małych, zachęcając do gier rodzinnych, mappingu czy wysłuchania wykładów historycznych. PGE wsparła także wystawę prac Tamary Łempi-ckiej w Muzeum Narodowym w Krakowie, której wyprzedzające swoje czasy dzieła można było oglądać w minionym roku. Jej prace prezentowano również w Lublinie, w ramach wystawy „Kobieta w podróży" w Muzeum Narodowym w Lublinie. Dzięki wsparciu 16 filharmonii w całej Polsce, melomani w całym kraju mieli wiele okazji, aby wraz z najbliższymi wysłuchać najlepszych z najlepszych, którzy prezentowali autorskie, jak i znane od wieków kompozycje klasyków. 10 • ŚWIAT Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 Władze USA wprowadzą obowiązek testu na COVID--19 dla podróżnych z Chin Oprać. MR Waszyngton W reakcji na wzrost zakażeń na koronawirusa w Chinach władze Stanów Zjednoczonych od 5 stycznia wprowadzą obowiązek testu na CO-VID-19 dla wszystkich osób przyjeżdżających z Chin. Jak donoszą zagraniczne media, przez Chiny przetacza się w tej chwili potężna fala zakażeń koronawirusem. Jej powodem miałoby być zakończenie trwającej przez ponad dwa lata polityki „zero covid". Eksperci podkreślają, że należy jednak pamiętać, iż prawdziwa liczba zakażonych nie jest możliwa do ustalenia, ponieważ chińskie władze nie udzielają tego typu informacji. Z tych powodów władze USA postanowiły wprowadzić obowiązek testów na COVID--19 dla wszystkich osób, które od 5 stycznia będą chciały przyjechać z Chin, Hongkongu i Makau do Stanów Zjednoczonych. Wymóg będzie obowiązywać bez względu na narodowość i status zaszczepienia. Będzie też dotyczył osób wylatujących z lotnisk w Vancou-ver, Toronto i Seulu, jeśli były one na terytorium Chin na dwa dni przed lotem. - Mamy bardzo ograniczone informacje i bazy danych dotyczące wariantów (koronawirusa) krążących obecnie w Chinach - powiedział jeden z amerykańskich oficjeli. PAP il Amerykanie obawiają się powrotu pandemii COVID-19. Z tego powodu wprowadzają nowe restrykcje Zmasowany atak rakietowy Rosji na ukraińskie miasta Oprać. MR Kijów - W czwartek Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy ponad 120 pocisków, żeby niszczyć obiekty infrastruktury krytycznej i mordować cywilów - poinformował My-chajło Podolak. Czwartkowy poranek przyniósł zmasowany atak rakietowy Rosji na Ukrainę. Poinformował o nim na Twitterze doradca ukraińskiego prezydenta Mychajło Podolak. - Czekamy na kolejne propozycje „obrońców pokoju" na temat „uregulowania pokojowego", „gwarancji bezpieczeństwa dla Rosji" i potrzeby uniknięcia prowokacji - dodał ironicznie polityk. W ukraińskich mediach pojawiły się doniesienia o wybuchach m.in. w Kijowie, Charkowie, Lwowie, a także obwodach odeskim, żytomierskim, połtawskim, miko-łajowskim i sumskim. Większość komunikatów dotyczyła na szczęście skutecznych działań ukraińskich sił obrony powietrznej. Poinformowano również o pierwszych przypadkach uderzeń w obiekty cywilne. W stolicy Ukrainy odłamki zestrzelonego pocisku trafiły w dwa domy mieszkalne, zakład przemysłowy i plac zabaw dla dzieci. Według wstępnych doniesień dwie osoby Świat pogrążony w modlitwie za emerytowanego papieża. Również Franciszek Oprać. MR Watykan Stan 95-letniego Benedykta XVI jest ciężki ale stabilny -podała w czwartek agencja ANSA za źródłami w Watykanie. Jak wyjaśniono, sytuacja nie zmieniła się w ciągu ostatniej doby. Emerytowany papież przebywa w swoim domu w dawnym budynku klasztoru klauzurowego w Ogrodach Watykańskich - Mater Ecclesiae. Jest pod stałą opieką lekarzy. W jedynym dotąd wydanym komunikacie Watykan poinformował w środę, że doszło do pogorszenia stanu zdrowia Benedykta XVI. Według doniesień agencji ANSA, która powołuje się na swoje źródła w Watykanie, stan emerytowanego papieża jest ciężki, chociaż stabilny. Według niepotwierdzonych in- formacji portalu National Catholic Register Benedykt XVI cierpi na niewydolność nerek. Potwierdzono natomiast, że jego rozrusznik serca wymagał modyfikacji, która miała miejsce kilka tygodni temu. Papież Franciszek zaapelował w środę o modlitwę za swojego poprzednika, który - jak stwierdził - „jest ciężko chory". Po audiencji generalnej Franciszek poszedł odwiedzić emerytowanego papieża w dawnym budynku klasztornym w Ogrodach Watykańskich, gdzie mieszka od swej rezygnacji w 2013 roku. Dyrektor biura prasowego Stolicy Apostolskiej Matteo Bruni w oświadczeniu przekazanym watykanistom w środę przed południem poinformował, że w ostatnich godzinach doszło do pogorszenia stanu zdrowia Benedykta XVI, co Według niepotwierdzonych doniesień Benedykt XVI może cierpieć na niewydolność nerek wyjaśnił jego zaawansowanym wiekiem. Ponadto napisał, że sytuacja jest pod kontrolą, a nad emerytowanym papieżem czuwają lekarze. Z całego świata napływają słowa wsparcia i modlitwy za emerytowanego papieża. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec Georg Ba-etzing wezwał w środę wiernych właśnie do modlitwy za Benedykta XVI. „Przyłączam się do wezwania do modlitwy papieża Franciszka. Moje myśli są z papieżem emerytem. Wzywam wiernych w Niemczech do modlitwy za Benedykta XVI" - napisał niemiecki biskup na Twitterze. O modlitwę za papieża zaapelował też polski episkopat. „Bardzo proszę wszystkich wierzących w Polsce o modlitwę za papieża seniora Benedykta XVI. Niech Pan da mu siłę i moc w tym trudnym czasie cierpienia i choroby" - poprosił na Twitterze przewodnicy episkopatu abp Stanisław Gądecki. Joseph Ratzinger został wybrany na papieża 19 kwietnia 2005 roku. W dniu wyboru miał 78 lat i był najstarszą osobą wybraną na papieża od czasów Klemensa XII oraz pierwszym Niemcem na tym urzędzie od czasów Wiktora II (1055-1057). Ratzinger przyjął imię Benedykt XVI. Papież zadecydował o rezygnacji w związku z zaawanso- wanym wiekiem i słabnącym zdrowiem. Swoją decyzję wypowiedział po łacinie w Pałacu Apostolskim w Sala del Conci-storo na przedpołudniowym spotkaniu 11 lutego 2013 r. Podczas spotkania miano ogłosić datę kanonizacji trzech katolickich męczenników: Antonia Pri-maldo, Lauya Montoya Upegui i Marii Guadalupe Garda Zavala. W oświadczeniu zwrócił uwagę na słabnące siły z powodu podeszłego wieku oraz na osłabienie sił fizycznych i duchowych. Ponadto zadeklarował, że będzie chciał kontynuować swoją posługę w Kościele. Decyzja o ustąpieniu ze stanowiska czyni go pierwszym papieżem opuszczającym urząd od czasów rezygnacji Grzegorza XII w 1415 roku (który postąpił tak w celu zakończenia wielkiej schizmy zachodniej). PAP Odłamki pocisków rakietowych wystrzelonych przez Rosjan trafiły m.in. w plac zabaw dla dzieci i w dwa domy mieszkalne. Na szczęście wiele rakiet zestrzelono zostały ranne - przekazały na Telegramie władze Kijowa. Mer stolicy Witalij Kliczko przekazał, że nad miastem zestrzelono w czwartek 16 pocisków rakietowych. Pociski lecące w kierunku Ukrainy wystrzelono z bombowców strategicznych i okrętów na Morzu Czarnym. Bardzo źle sytuacja przedstawiała się we Lwowie, niedaleko granicy z Polską. - 90 proc. mieszkańców Lwowa na zachodzie Ukrainy pozostało bez dostępu do elektryczności po czwartkowych zmasowanych ata- kach rakietowych rosyjskich wojsk. W mieście nie kursują trolejbusy i tramwaje, mogą też wystąpić trudności z dostawami wody - oznajmił na Telegramie mer Lwowa An-drij Sadowy. Jak dodał szef władz obwodu lwowskiego Maksym W czwartek rano 90 proc. mieszkańców Lwowa pozostawało bez dostępu do elektryczności z powodu ataku rakietowego Kozycki, ukraińskim siłom obrony przeciwrakietowej udało się zestrzelić część rakiet wymierzonych w ten region. Tymczasem Radio Swoboda poinformowało, że w Odessie rozpoczęto w środę rozbiórkę pomnika Założycieli Odessy, zwanego powszechnie pomnikiem Katarzyny II. Demontaż rozpoczął się od usunięcia drewnianego ogrodzenia wokół pomnika. Plac, na którym znajduje się pomnik, został zablokowany - napisał portal. PAP Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 MATERIAŁ INFORMACYJNY • 11 MATERIAŁ INFORMACYJNY INSTYTUTU ŁĄCZNOŚCI - PIB ORAZ KPRM SIDUSIS wsparcie w koordynacji (sipusis dostępu do Internetu szerokopasmowego Brak dostępu do sprawnej i szybkiej sieci szerokopasmowej. niestabilne połączenie mobilne lub radiowe, limity transferu w ofertach bezprzewodowych to problemy, które dotykają sporej części Polaków. Jak poprawić tę sytuację? Warto zauważyć, że w wielu miejscach jednym z powodów jest brak rzetelnych informacji o zapotrzebowaniu na usługi sieciowe i dostępności wybranych operatorów. Od początku 2023 roku mieszkańcy i samorządy mogą jednak liczyć na wsparcie w tym zakresie dzięki systemowi SIDUSIS. Czym jest SIDUSIS? SIDUSIS, czyli System Informacyjny o Dostępie do Usług Stacjonarnego Internetu Szerokopasmowego to bezpłatna, publiczna baza danych, która umożliwia zbieranie informacji na temat tego, jakiego rodzaju usługi internetowe są dostępne na wskazanym obszarze lub przy ściśle określonym adresie. Dane w SIDUSIS są aktualizowane na bieżąco przez operatorów. To spore udogodnienie, ponieważ w dotychczasowej bazie UKE takie poprawki są przygotowywane raz na rok. Obecne dane dotyczą często zeszłego roku. Z systemu SIDUSIS będzie można korzystać od 1 stycznia 2023 roku, ale już w ostatnim miesiącu 2022 roku zostanie on po raz pierwszy zasilony niezbędnymi danymi od podmiotów zobowiązanych do raportowania. Infrastruktura sieciowa w niektórych miejscach wciąż pozostawia wiele do życzenia Stabilny dostęp do Internetu to właściwie niezbędny atrybut domów, biur czy miejsc użyteczności publicznej. Wynika to między innymi z faktu, że w ostatnim czasie znacznie wzrósł odsetek osób wykonujących swoje obowiązki zawodowe w trybie zdalnym, jednak to nie-jedyny powód. Dochodzi do tego także coraz większa dostępność sposobów na załatwianie spraw urzędowych, podatkowych, zdrowotnych i życiowych onli-ne - sieć jest również dla wielu osób głównym sposobem, by pozostawać w kontakcie z bliskimi. Aby móc jednak skorzystać z tych opcji, niezbędne jest sprawne połączenie internetowe, o które w pewnych regionach może być dość trudno. Mowa przede wszystkim o miejscowościach znajdujących się w dość sporej odległości od większych ośrodków miejskich, jednak problemy tego typu "^£S&ary/~ £p*#s _ ''' 'Ł można zaobserwować również w innych miejscach. Choć polscy operatorzy telekomunikacyjni i różnego rodzaju organizacje stale inwestują w rozwój infrastruktury, nadal sporo osób nie ma dostępu do wystarczająco sprawnych usług sieciowych. Aby zażegnać ten problem, warto zacząć od identyfikacji powodów takiej sytuacji - niekiedy mowa po prostu o niepoprawnych danych dotyczących popytu i aktywnych instalacji. Nie wszystkie miejsca na mapach zasięgu operatorów są faktycznie podłączone do sieci Czasami konkretny budynek figuruje w systemach operatorów telekomunikacyjnych jako podłączony do sieci, mimo że w rzeczywistości jego mieszkańcy nie mogą skorzystać z oferowanych rozwiązań. Co może być powodem takich sytuacji? Dostępność usług w danym miejscu może być określana między innymi przez fakt podłączenia samej studzienki kablowej obok budynku, bez końcowego przyłączenia do domu. W takim przypadku wybrany punkt wyklucza lokalizacje z dalszych inwestycji w łączność, przez co mieszkańcy nadal nie mają dostępu do odpowiednio sprawnych usług sieciowych. Instytut Łączności - PIB przygotował rozwiązanie o nazwie SIDUSIS, które ma zapobiec tego typu problemom. SIDUSIS - korzyści dla mieszkańców miejsc ze słabym dostępem do sieci Z perspektywy użytkownika system będzie funkcjonował przede wszystkim jako narzę- dzie do zgłaszania zapotrzebowania na usługi internetowe w konkretnej lokalizacji. Pozyskane w ten sposób informacje trafiają następnie bezpośrednio do operatorów, którzy mogą dostosować swoje plany inwestycyjne. To z kolei pomoże nie tylko w zwiększeniu dostępu do sieci z użyciem szybkich i stabilnych łączy, lecz także w podjęciu decyzji o zakupie czy budowie domu. Od czerwca możliwe będzie sprawdzenie zadeklarowanych planów operatorów - mowa o inwestycjach finansowanych zarówno ze środków publicznych, jak i prywatnych w ciągu najbliższych trzech lat. Co więcej, użytkownicy będą mogli liczyć na znacznie łatwiejszy proces wyboru dostawcy Internetu. Aktualnie wiąże się to zazwyczaj z przeglądaniem ofert różnych firm i weryfikacji każdej z osobna pod względem dostępności na wybranym terenie. Z systemem SIDUSIS wystarczy po prostu wprowadzić lokalizacje, aby uzyskać rzetelne i aktualne informacje o usługach oferowanych w konkretnym miejscu -wraz z danymi kontaktowymi do operatorów. Jak gminy mogą skorzystać na wprowadzeniu systemu SIDUSIS? Informacje zapisane w bazach systemu SIDUSIS będą przydatne również dla jednostek samorządów terytorialnych. To między innymi spora pomoc w planowaniu różnego rodzaju remontów czy inwestycji, zwłaszcza tych, które mogłyby zakłócić działanie sieci w danej lokalizacji. Dla działania tego rozwiązania niezwykle istotna będzie rola koordynatorów szerokopasmowych, którzy mają odpowiadać za poprawność i dostępność informacji, a także zapewnienie szybkiego poinformowania mieszkańców 0 ewentualnych planach inwestycyjnych. Koordynatorzy szerokopasmowi mają pełnić rolę punktów kontaktowych ds. telekomunikacji - zarówno dla mieszkańców, jak i inwestorów. SIDUSIS - obowiązki dla operatorów telekomunikacyjnych Aby system SIDUSIS mógł działać z pełną sprawnością 1 zapewniać wsparcie mieszkańcom dzięki zaplanowanej funkcjonalności, niezbędny jest udział operatorów telekomunikacyjnych w gromadzeniu i przesyłaniu danych. Wszystkie przedsiębiorstwa tego typu są zobowiązane, by do 10. dnia kolejnego miesiąca przekazać aktualne informacje według stanu na ostatni dzień poprzedniego miesiąca, w tym: - dane podmiotu odpowiedzialnego za realizację wraz z danymi kontaktowymi, - rodzaj usługi (detaliczna lub hurtowa), - wybrane medium transmisyjne, - maksymalna przepustowość nowego łącza, - adres strony internetowej z cennikiem. Dodatkowo podmioty 0 tzw. dynamicznej skali inwestycji, czyli firmy, które obsługują ponad 50 tys. punktów adresowych, muszą przedstawić powyższe dane w każdy piątek. Podobne wymagania dotyczą również państwowych 1 samorządowych jednostek organizacyjnych oraz podmiotów użyteczności publicznej zajmujących się telekomunikacją. W przypadku braku zmian w obecnej infrastrukturze konieczne będzie zawiadomienie 0 aktualności obecnych danych. Co więcej, już teraz operatorzy są zobowiązani przekazać informacje o dostępności usług - grudzień 2022 roku to okres, w którym system SIDUSIS ma być zasilony danymi umożliwiającymi wykorzystanie jego funkcji od początku roku 2023. Gdzie będą dostępne dane gromadzone w ramach systemu SIDUSIS? Dostęp do SIDUSIS dla wszystkich zainteresowanych osób będzie oferowany poprzez nową stronę rządową pod adresem internet.gov.pl. Możliwe będzie zarówno sprawdzenie aktualnej dostępności usług, jak 1 zgłoszenie zapotrzebowania na dostęp do sieci szerokopasmowej w nowej lokalizacji. System jest finansowany z uruchomionego w tym roku Funduszu Szerokopasmowego, za który odpowiada minister właściwy ds. informatyzacji. Realizacją zajął się z kolei Instytut Łączności - Państwowy Instytut Badawczy, który w 2021 roku przygotował również system SI2PEM umożliwiający sprawdzenie wartości natężenia pola elektromagnetycznego w wybranym miejscu. Całość będzie funkcjonować ze wsparciem koordynatorów szerokopasmowych, którzy mają być punktem kontaktowym w sprawie telekomunikacji - zarówno dla potencjalnych inwestorów, jak i mieszkańców. Choć rozpoczynają oni swoją pracę 1 stycznia 2023 r., już teraz jest możliwe ich powołanie przez gminę. Będą oni jej reprezentantami w zakresie rozwoju i utrzymania sieci szerokopasmowych. Strona internetowa SIDUSIS już działa! Choć SIDUSIS jeszcze oficjalnie nie wystartował, można już używać strony internetowej informującej o dostępie do sieci w każdej gminie. Jej adres to: https://internet.gov.pl/. Można na niej skorzystać z dwóch opcji: sprawdzenia dostępności usług oraz zgłoszenia potrzeby dostępu do Internetu możliwe od 1 stycznia 2023 r. W tym pierwszym przypadku wystarczy wpisać w oknie wyszukiwarki dokładny adres, by dowiedzieć się, czy i jakie podmioty świadczą na nim usługę dostępu do Internetu. W wyborze właściwej lokalizacji pomocna będzie mapa, na której oznaczone są budynki w danej miejscowości. Jeśli okaże się natomiast, że dla wybranego miejsca nie ma dostępu do Internetu, wówczas wystarczy wybrać opcję zgłoszenia potrzeby dostępu do Internetu, logując się przez panel obywatela. Ta opcja zostanie jednak uruchomiona 1 stycznia 2023 r. za pośrednictwem portalu https://internet.gov.pl/. Fot. Materiały własne Instytut Łączności - PIB. • REKLAMA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 ■a Stupski Fundusz Lokalny Słupsk & SOFTWARE UTWORZYLIŚMY FUNDUSZ SĄSIEDZKI ORAZ FUNDUSZ STYPENDIALNY ABY WSPIERAĆ LOKALNĄ SPOŁECZNOŚĆ PRZEKAZALIŚMY PONAD 200 000 ZŁ NA DZIAŁANIA SPOŁECZNE DLA MIESZKAŃCÓW SŁUPSKA I REGIONU SŁUPSKIEGO ORAZ UCHODŹCÓW WSPÓŁPRACUJEMY Z LOKALNYM SAMORZĄDEM ORAZ PRZEDSIĘBIORCAMI I PRYWATNYMI DARCZYŃCAMI DOŁĄCZ DO NAS Dołącz do największego w regionie forum darczyńców! Dołącz do Rady SFL i decyduj o jego rozwoju! OPERATOR FUNDUSZU: Utwórz własny program wsparcia lokalnej społeczności! CENTRUM INICJATYW OBYWATELSKICH UL. SIENKIEWICZA 19 II P. 76-200 SŁUPSK www.fundusz.slupsk.pl E-MAIL: CIO@CIO.SLUPSK.PL TEL/FAX: +48 59 840 29 20 NR KONTA: 45 1140 2004 0000 3102 8186 8603 KOMITET DO SPRAW POŻYTKU PUBLICZNEGO Program Fundusz Inicjatyw Obywatelskich G) <2 NOWE FIO "Sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności -Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Fundusz InicjatywObywatelskich NOWEFIO na lata 2021 - 2030." Kl I\a/ Narodowy Instytut Wolności /Nf f W Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 MATERIAŁ INFORMACYJNY • 13 MATERIAŁ INFORMACYJNY PGL LASY PAŃSTWOWE Las to wypoczynek, aktywność i edukacja, ale także potężna gałąź gospodarki Czy las to tylko spacer i zbieranie grzybów? Co oferują dziś nowoczesne nadleśnictwa, czy lasy powinny być ogólnodostępne i jaką rolę odgrywa obecnie drzewostan w polskiej gospodarce? Na te i wiele innych pytań odpowiedzieli eksperci Lasów Państwowych, którzy m.in. wyjaśnili, jakie funkcje spełnia las dla rodzimej gospodarki i polskiego społeczeństwa. Debata „Społeczne i ekonomiczne aspekty pozaprodukcyjnych funkcji lasu i gospodarki leśnej" była okazją do zastanowienia się, jaką rolę ogrywa obecnie las dla polskiej gospodarki, ale również dla naszego społeczeństwa. Artur Dawidziuk, nadleśniczy z Nadleśnictwa Celestynów, wskazał, że zrównoważona, wielofunkcyjna gospodarka leśna określa główne funkcje, które spełnia las: przyrodniczą, społeczną i produkcyjną. - Te funkcje są ważne i one działają równocześnie. Bo jeżeli ktoś pójdzie do lasu i chce pooglądać prży-rodę, to mamy funkcję przyrodniczą. Ale po drugiej stronie lasu może być osoba, która chce pobiegać czy pospacerować, więc las spełnia funkcję społeczną. Pamiętajmy też, że otaczające nas drewno jest nam wszystkim potrzebne i las spełnia także funkcję produkcyjną - tłumaczył ekspert. Rafał Zubkowicz, kierownik zespołu rzecznika prasowego Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych, zauważył, że jest wiele osób, które chcą faworyzować funkcję przyrodniczą i wskazywać obszary w lasach, które powinniśmy pozostawić przyrodzie. - Niestety, brakuje nam osób, które wskazałyby, gdzie realizować tę funkcję produkcyjną. Wygodne jest wskazywanie kolejnych rezerwatów, kolejnych miejsc, w których można chronić przyrodę, ale mało atrakcyjne jest mówienie o tym, że las powinien dostarczać także surowca, który jest bardzo poważnym kołem zamachowym dla polskiej gospodarki, bo polski przemysł drzewny mebluje Europę - mówił. - My mamy receptę na wielofunkcyjne lasy, które w naszych europejskich warunkach powinny spełniać te trzy funkcje jednocześnie - dodał. - My spełniamy obowiązki nakładane na nas przez prawo -mówił z kolei Piotr Gołembiew-ski, nadleśniczy z Nadleśnictwa Knyszyn, jako przykład podając wycinkę związaną z atakowaniem drzewostanu przez owady. - Przez właściwą gospodarkę leśną doprowadzamy na- sze drzewostany do stanu jak najbardziej zbliżonego naturze - wskazał. Jakie zagrożenia czyhają na polskie lasy? Prelegenci pytani byli również, co dziś zagraża polskim lasom i w jaki sposób można tym zagrożeniom przeciwdziałać. Bartosz Pewniak, wicedyrektor ds. Gospodarki Leśnej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu, podkreślił, że dzisiaj leśnicy dążą do powiększania zasobów leśnych. - Prowadzone są programy zalesiania gruntów porolnych. Dbamy o stan sanitarny lasów, o ich zdrowotność, gdyż na lasy czyhają różnego rodzaju zagrożenia, jak pożary czy owady żerujące na drzewach i pojawiające się od czasu do czasu w nadmiernej ilości, zagrażając stabilności lasów - tłumaczył. Dodał, że leśnicy muszą podejmować działania, mające ograniczyć te zagrożenia. -W Polce nie słyszy się o takich pożarach, jak w Europie. W Lasach Państwowych jest cały system monitoringu przeciwpożarowego, dzięki czemu możemy zdusić pożar w zarodku (...). Statystyki pokazują, że w Polsce mamy jedną z największych liczb pożarów, jednakże ich powierzchnia jest bardzo mała, dzięki naszemu systemowi przeciwdziałania pożarom - mówił. Pewniak wskazał, że w przypadku zaśmiecania lasów wprowadzone ustawodawstwo nie do końca zdało egzamin. -Choć śmieci bytowe to już mniejszy problem, to spotykamy się ze śmieciami innego rodzaju, jak odpady budowlane -tłumaczył. Rafał Zubkowicz wskazał, że zagrożeniem dla lasów może być susza, długotrwałe braki opadów. - To niższy poziom wód gruntowych. Różne gatunki drzew różnie reagują na takie zjawiska związane z wysokimi temperaturami i brakiem wilgoci w glebie-mówił. Piotr Gołembiewski zwrócił uwagę, że zagrożenia związane ze zmieniającym się klimatem mogą być dla nas bardzo niebezpieczne. - Strategie unijne w różny sposób będą chciały narzucić na nas ogromne ograniczenia. Część osób chciałaby zostawić te lasy same sobie i zobaczyć. jak one się zachowają. My jednak wiemy, jak one będą się zachowywać, że przy takim klimacie, jaki mamy, przy tak niskich opadach grozi nam to wielkopowierzchniowym zamieraniem całych drzewostanów -wyjaśniał ekspert. Dostępność polskich lasów. Czy potrzeba większych ograniczeń? Bartosz Pewniak wskazał, że w Polsce lasy są otwarte dla ogółu społeczeństwa, szczególnie te zarządzane przez Lasy Państwowe. - Dostępność zbieractwa płodów runa leśnego jest otwarta dla wszystkich obywateli. Na własne potrzeby możemy pobierać sobie te pożytki w formie grzybów, jagód, malin czy poziomek. Jedyne ograniczenia są narzucone na przemysłowe wykorzystanie runa leśnego. (...) Jako leśnicy funkcjonujący w Lasach Państwowych stoimy na stanowisku, że lasy muszą być otwarte, powszechnie dostępne. To wiąże się także z obserwowanym w ostatnim czasie coraz większym zainteresowaniem społeczeństwa lasem i aktywnym spędzaniem czasu na łonie natury - mówił. Rafał Zubkowicz podkreślił, że nie ma wątpliwości, iż swobodny dostęp do lasów zostanie na takim poziomie, jaki jest obecnie, chyba że „będą nas nawiedzały dramatyczne wydarzenia powodowane przez samą naturę, jak wichury huragany czy duże pożary". - Wówczas jesteśmy zobligowani do wprowadzenia nadzwyczajnego zakazu wstępu do lasu -tłumaczył ekspert. Polacy odkryli lasy na nowo. O dziwo pomogła pandemia. W trakcie debaty padło także pytanie o to, czy w czasie pandemii, kiedy rzadziej wychodziliśmy z domu, lasy miały szansę „odżyć". W odpowiedzi Bartosz Pewniak stwierdził, że na lasach pandemia „nie wywarła jakiegoś większego piętna". - A wydaje się, że wręcz przeciwnie. Lasy w okresie pandemii - gdyż były pozamykane wszelkiego rodzaju ośrodki kultury, sklepy, ludzie mieli dużo wolnego czasu i brak różnego rodzaju rozrywek - były tym miejscem, gdzie społeczeństwo spędzało więcej czasu. (....) Powierzchnia lasów powodowała, że ludzie nie gromadzili się w jednym miejscu i mogli bezpiecznie spędzić ten wolny czas na łonie natury - mówił. Rafał Zubkowicz wskazał, że zwiększające się zasoby społeczeństwa, czas wolny i możliwości komunikacyjne powodują, że ludzi w lesie jest o wiele więcej, niż było ich kilkadziesiąt lat temu i to przez okrągły rok. -Form korzystania z lasów jest dzisiaj bardzo dużo i są bardzo różnorodne - zauważył. - Mam wrażenie, że część ludzi odkryła po pandemii lasy na nowo, dlatego jest takie duże zainteresowanie wszystkim tym, co jest w lesie - stwierdził z kolei Piotr Gołembiewski. Jak połączyć dobro lasów z potrzebami turystycznymi? Bartosz Pewniak przypomniał, że Lasy Państwowe prowadzą wielofunkcyjną gospodarkę leśną i cały czas przygotowują ofertę turystyczną dla Polaków. - Są to ścieżki edukacyjne, punkty edukacji, ścieżki rowerowe i nordic walking, hotele zarządzane przez Lasy Państwowe, kwatery w ciekawych ustronnych miejscach, organizowana jest również cała sieć parkingów, abyśmy mogli bez problemu dojechać do lasu - wymieniał. Dodał, że lasy kryją także wiele wartości historycznych i kulturowych. - W lesie toczyło się wiele wydarzeń związanych z licznymi wojnami, jakie nękały nasz kraj i pamiątki tych wydarzeń są w lesie. One są schowane, ale to właśnie organizacja turystyki, udostępnianie lasu na-kierowuje odwiedzających w te miejsca, które warto odwiedzić i zobaczyć, a także zbudować świadomość narodową - mówił Pewniak. - Lasy dziś mają ogromną rolę dla zdrowego życia, dla życia bez nadmiaru, bez wszechobecnej usidlającej nas elektroniki - mówił z kolei Rafał Zubkowicz. - Las jest świetną receptą na problemy najmłodszych Polaków, gdzie pobyt w lesie to naturalny detoks od mediów społecznościo-wych, od tych pikających nieustannie komunikatorów -skwitował ekspert. Lasy Państwowe Lasy Państwowe 14 MATERIAŁ INFORMACYJNY Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 Materiał informacyjny PGL Lasy Państwowe Edukacja i turystyka drogą do odmitologizowania Lasów Państwowych Lasy Państwowe nie prowadzą masowo wycinki drzew, nie eksportują drewna, a drzewostanu nie ubywa. Eksperci Lasów Państwowych mieli okazję rozprawić się z najpopularniejszymi mitami, które narosły wokół tej instytucji. Podczas debaty opowiedzieli również o znaczeniu edukacji ekologicznej i atrakcjach jakie udostępniają Polakom nadleśnictwa w całym kraju. Lasy Państwowe Społeczne i ekonomiczne aspekty pozaprodukcyjnych funkcji lasu i gospodarki leśnej Na wstępie debaty „Promocja gospodarki leśnej wobec zachodzących zmian w środowisku przyrodniczym, oczekiwań społecznych oraz uwarunkowań ekonomicznych i prawnych" prelegenci postanowili rozprawić się z mitami, które przez lata narosły wokół Lasów Państwowych. Marek Mróz, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach, podkreślił, że „z semantycznego punku widzenia" nie jest prawdą, iż leśnicy prowadzą wycinkę lasów. - Dla leśnika wycinka to całkowita de-forestacja, miejsce, w którym lasu już nie będzie, gdzie będą powstawały inwestycje liniowe, gdzie będziemy budowali autostrady, gazociągi czy linie wysokiego napięcia (...) W każdym innym przypadku leśnicy prowadzą pozyskanie najbardziej cennego i ekologicznego su- rowca, jakim jest drewno i już myślą o odnowieniu, czyli nowym posadzeniu w to miejsce lasu - tłumaczył. Kolejnym mitem było to, iż eksport to jedna z gałęzi Lasów Państwowych. - Przedsiębiorstwo Lasy Państwowe nigdy nie eksportowało drewna. Oczywiście mówimy tu o czasach współczesnych, nie przedwojennych - wyjaśniał z kolei Jarosław Krawczyk, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku. - Obecnie drewno sprzedawane jest w zasadzie w lesie, na specjalnych giełdach lub portalach internetowych -dodał. Piotr Gruszka, specjalista Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, zapewniał natomiast, że nieprawdziwe jest również twierdzenie, iż „lasów w Polsce ubywa". - Od czasów ' powojennych niezmiennie lasów w Polsce przybywa. Z 21,8 proc. w roku 1945 lesistość wzrosła do obecnych czasów o ponad połowę i zajmuje ponad 30 proc. powierzchni kraju - mówił. Mitem okazało się również przeświadczenie wielu osób, że „leśnicy nie lubią turystów w lesie". - Lasy Państwowe zlecają uczelniom wiele badań pod kątem oczekiwań i preferencji społeczeństwa, jak dla nich dostosować ten las. Te wymagania się zmieniają i staramy się im sprostać (..) Poza tym, zgodnie z ustawą o lasach, ten las musi być udostępniony dla społeczeństwa - tłumaczyła dr inż. Małgorzata Woźnicka ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Jak ..zaplanować las"? Pomoże skuteczna gospodarka leśna Prelegenci pytani byli również o działania Lasów Państwowych w zakresie gospodarki leśnej. Marek Mróz wskazał, że „Plan urządzenia lasu" to jeden z najważniejszych dokumentów dla leśników. - Na każdym eta- pie urządzania lasu społeczeństwo bierze aktywny udział -mówił rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach. Piotr Gruszka wskazał, że wszystkie prace w tym zakresie wykonywane są przez firmę zewnętrzną, czyli leśników z Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej. Jarosław Krawczyk dodał, że osoby z tej instytucji to eksperci i trudno sobie wyobrazić, aby ktoś inny niż ci „taksato-rzy" miał zająć się przygotowaniem planu urządzenia lasu. Mróz wyjaśnił, że leśnicy doskonale wiedzą, w jaki sposób las się zmienił w ciągu ostatniej dekady, ile można pozyskać masy drzewnej, żeby funkcja przyrodnicza była zachowana. - Bo głównym kryterium dla leśnika jest zachowanie trwałości lasu. Plan ma tak przygotować wskazówki dla nadleśniczego, żeby ta funkcja przyrodnicza nie została zachwiana - mówił. • , .v J-. - V " y -'f - f - •' ' • - V Ł '■ ~r i i ' . ■ * - : * ; J-' ■ i/ -• -- i ■ ^ '■ • A ł; 11' mm i" %■" ' u,; ii>.t *" ' Dobro lasu a dobro społeczeństwa. Jak znaleźć złoty środek? Duża część dyskusji poświęcona została społecznym aspektom planowania przestrzeni leśnej. Jarosław Krawczyk stwierdził, że zwykle społeczeństwu nie zależy na pozyskiwaniu drewna. - Chcieliby, aby las był dla nich taki, jaki jest, w okolicy którego się wprowadzili. Oczekiwanie społeczeństwa jest takie, aby ten las nie był w nadmiarze pozyskiwany. I rzeczywiście do takich wspólnych decyzji dochodzi na podstawie porozumienia z mieszkańcami - mówił. Z kolei Piotr Gruszka wskazał, że nieprawdą jest również, że leśnicy uważają, iż bez nich lasu nie będzie, są natomiast od tego, aby udostępnić las „w różnym tego słowa znaczeniu". - Pod względem społecznym, ale także i gospodarczym oraz drewna, z którego korzysta każdy człowiek w Polsce w postaci wszelkiej - mówił specjalista Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych. Wskazał, że wiele osób korzysta również z lasu na zasadzie zbierania runa leśnego (np. grzyby, jagody) i w wielu miejscach Polski jest to sposób na reperowanie budżetu domowego. - To ewenement, bo korzystanie Polaków z zasobów lasu jest nieograniczone, oczywiście uwzględniając pewne zasady korzystania z lasu, żeby nie szkodzić - mówił Gruszka. Edukacja szansą na dobre korzystanie z lasu Poruszono również temat znaczenia edukacji w kontekście korzystania z przestrzeni leśnej. Małgorzata Woźnicka wskazała, że trudno znaleźć złoty środek pomiędzy dobro-stanem lasu a potrzebami społeczeństwa. - Las się zmienia i pomimo że np. moi dziadkowie od zawsze zbierali w jakimś miejscu jagody, może już nie być jagodziska. I faktycznie może to być źródło dochodów dla wielu rodzin. Wydaje mi się że docelowo będzie wymagana jednak jakaś kontrola albo bardziej edukacja w tym kierunku, jak pozyskiwać runo leśne -mówiła ekspertka. Dodała, że istnieje jeszcze jedna ważna rola lasów, a mianowicie jest to miejsce zatrudnienia. - Lasy są wszędzie i muszą zatrudniać ludzi. To nie tylko są Lasy Państwowe, ale też zakłady usług leśnych i wiele innych firm, które są powiązane z lasami. I to teżjest ten ważny czynnik społeczny 0 którym czasami zapominamy - tłumaczyła Woźnicka. Wskazała, że edukację trzeba już zacząć od przedszkola. Z kolei Piotr Gruszka stwierdził, że obszar edukacyjny jest na stałe wpisany w pracę leśnika. - W każdym miejscu leśnym w Polsce przyjmujemy wszystkich, którzy chcą korzystać z lasu, ale też pod względem edukacyjnym. Jesteśmy otwarci na społeczeństwo od najmłodszych do najstarszych. Odwiedzają, nas przedszkola, szkoły, studenci oraz osoby dorosłe, więc jeżeli tylko jakaś grupa chciałaby korzystać z takich zajęć, wystarczy zgłosić się do najbliższego nadleśnictwa - zaznaczył. Poruszono również temat stanu leśnej fauny. Marek Mróz podkreślił, że zwierząt przybyło. - To nie jest tak, że leśnicy powodują zamieranie jakichkolwiek gatunków. To dzięki leśnikom przetrwały takie gatunki jak żubr, głuszec, cietrzew. Są miejsca, w których leśnicy nic nie robią, bo wiedzą, że tam gniazdują jakieś rzadkie gatunki ptaków -mówił. - To leśnicy swoją pracą, swoim wyczuciem 1 spojrzeniem przyrodnika na to, co się dzieje, powołują do życia rezerwaty. W tych rezerwatach rozkwita życie. Jeżeli patrzymy na zwierzęta -mówił. Turystyka leśna coraz popularniejsza Małgorzata Woźnicka tłumaczyła, że wszelkie badania wskazują, iż Polacy coraz chętniej korzystają z lasu i dostrzegają jego walory zdrowotne. - W zasadzie można powiedzieć, że 80 proc. społeczeństwa, które wypoczywa w lesie, uważa, że ten las odstreso-wuje, że ma na nich dobry wpływ psychiczny i fizyczny -mówiła. Dodała jednak, że nasze preferencje co do wypoczynku także się zmienią. - Kiedyś były pikniki przy ognisku. Dzisiaj ważnym aspektem są aktywne formy wypoczynku, czyli nordic walking, ale też ścieżki biegowe i różne gry terenowe - tłumaczyła ekspertka. Lasy Państwowe KOSZALIN/ SŁUPSK/ SZCZECIN »tygodnik ^ Regionów Piątek 30.12.2022 TEKST ROKU 2022 SYLWESTER MADE IN PRL I PODLODOWY PŁYWAK KULTURA Przypominamy historię Zabawa na przełomie I Kiedy wychodzi z wody Bogaty zestaw książek winnicy leżącej na samej roku, a może coś więcej? I stóp i dłoni nie czuje. Ale na początek 2023 roku północy Polski, str. 16-17 1 Propaganda? str. 18-19 I podobno to sport str. 21 Jest co czytać str. 22 Kiedy się uczą, mogą korzystać z mózgu. Z takiego w formalinie W szczecińskim I Liceum Ogólnokształcącym teraźniejszość miesza się z przeszłością, a historia z biologią. Skorzystać mogą na tym uczniowie str. 20 16 NASZ NAJLEPSZY TEKST W 2022 ROKU Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 NASZ NAJLEPSZY TEKST W 2022 ROKU 17 Magdalena Olechnowicz Wodnica/gmina Ustka To nie sposób na biznes. To styl życia. Dopiero jak się to zaakceptuje, przynosi szczęście. Spacerując w promieniach słońca między szczepami Char-donnay, Solaris, Sauvignon Blanc czy Pinot Noir, czułam się jak w winnicy we włoskiej Toskanii. Aż trudno uwierzyć, że Winnica Veneda znajduje się zaledwie 4 kilometry od zimnego Bałtyku i jest najdalej na północ wysuniętą winnicą w kraju. Powstała... z pasji do wina. Tu Muscaris, dalej Johanni-ter, Sauvignon Blanc, Seyval Blanc, Sauvigner Gris, Hiber-nal... i jeszcze najnowszy Pinot Noir i Chardonnay, które w tym roku dadzą pierwsze owoce, a także Zweigelt, Cabernet Cor-tis, Cabernet Dorsa i w końcu 1600 nasadzeń Solarisa... Na dwóch hektarach 6300 winorośli. Cezary, Iza i Justyna spacerują ze mną po winnicy i z ogromną pasją opowiadają o każdym szczepie, pielęgnacji, 0 zbiorach, procesie produkcyjnym, aromatach, ale także o początkach winnicy, które wcale łatwe nie były. Pomysł zakiełkował w głowie pana Czarka wiele lat temu. - Pierwsze winorośle posadziliśmy w2004 roku. I to były nasadzenia przy domu, który jest nieopodal. Niewiele, bo tylko 60 krzaków. Rosły bardzo dobrze, więc postanowiliśmy dosadzić jeszcze 300. Okazało się jednak, że w 2006 roku przyszła bardzo ostra zima 1 wszystko nam wymarzło. No i cały pomysł spalił na panewce. I dopiero po 10 latach postanowiliśmy, że jeszcze raz spróbujemy i to na większą skalę - opowiada Cezary. Skąd w ogóle pomysł, aby otworzyć winnicę? - Z pasji do picia wina! - zgodnie odpowiadają Iza, Justyna i Czarek. Pasjonatów jest jednak wielu, ale nie każdy od razu otwiera winnicę. - Tak naprawdę to chyba zbieg różnych okoliczności. Postanowiliśmy, że zrobimy coś naprawdę szalonego - mówią. I tak jedni skaczą na bun-gee, inni zdobywają Mount Everest, a małżeństwo Iza i Czarek otworzyło najbardziej na północ wysuniętą winnicę - w miejscu, gdzie temperatury są jedne z najniższych w kraju, gdzie często pada i wieje. Dokładnie w Wodnicy pod Ustką. Jednak sama pasja do wina Cezarego trwa od dawna. zary. - Kontrolujemy też liczbę gron. Im mniej będzie tych gron, tym będą one lepszej jakości i dadzą lepsze wino. W naszym klimacie nie można mocno obciążać winorośli. W Kaliforni z krzaka możemy zebrać 15 kilogramów, a u nas może kilogram - dwa. Zimny klimat daje, niestety, mniejsze zbiory. Ważny jest też kierunek nasadzeń. - Mamy nasadzenia w kierunku północ - południe. Ze względu na to, że nie jesteśmy na stoku. Gdybyśmy mieli nachylenie, moglibyśmy inaczej ustawić winorośle. Chodzi o to, aby one dostały najwięcej słońca, zwłaszcza tego, które jest po południu i wieczorem. Druga sprawa, że wiatry mamy prawie zawsze północne, im wiatr mocniej wieje między krzakami, tym mniejsza szansa chorób grzybowych. Sam wiatr nie jest zagrożeniem, groźniejszy jest grad, który niszczy nasadzenia. Z pogodą musimy być za pan brat. Rolnictwo uczy pokory. Zbiory zaczynają się wcze-snąjesienią. - Winobranie zaczyna się w połowie września, a kończy pod koniec października, z początkiem listopada. Wtedy zaangażowana jest cała rodzina. Wszystkie owoce zrywa się ręcznie. Ważne jest, aby podczas zbioru była niska temperatura - około 10 stopni. Winogrona szybko się utleniają, co pozbawia win aromatu. Dlatego trzeba je jak najszybciej zebrać, jak najszybciej wycisnąć, w jak najniższej temperaturze - mówi Izabela. - W tym roku sezon jest opóźniony. Owoce powinny być już ciut większe. Niestety, zimny maj opóźnił dojrzewanie. Każdy szczep dojrzewa w innym czasie. Justyna: - To nasz naczelny enolog sprawdza, kiedy owoce są już gotowe do zbiorów -mówi, wskazując na mamę. - Robi się monitoring dojrzałości, sprawdza się, czy mają już wystarczającą zawartość cukru, kwasowość odpowiednią. To trzeba kontrolować, w tym okresie końcowym nawet dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Pomiary robimy w naszym małym laboratorium. Nic nie robi się na oko. I nic nie zostawia się przypadkowi. Znaczenie ma także ziemia. - Niestety, nasza ziemia jest bardzo jałowa i zbyt kwasowa. Najpierw pobraliśmy próbki gleby do badań w laboratorium i przygotowaliśmy się do tego, aby sadzić tu winorośle. Trzeba było podnieść jej PH, dlatego 6300 winorośli na dwóch hektarach ziemi dzielnie walczy z nadmorskim klimatem - owocnie! dodajemy wapno. Ziemia jest zbyt kwaśna - ma 4,5 -5 a dla winorośli potrzeba 6-6,5. To idealna ziemia pod uprawę borówki amerykańskiej, ale pod winogrona niekoniecznie. Jednak winogrona najlepsze owoce dają, gdy mają stres. Im jest trudniej, tym lepsze wino potem będzie - mówi Iza. Przy każdym rzędzie posadzone są róże. Nie dla ozdoby. - Róża zachoruje jako pierwsza. Gdy będę wiedziała, że róża ma mączniaka, to za kilka dni będzie ten mączniak na winogronach i wtedy trzeba robić opryski, ale robimy to tylko środkami naturalnymi - są to mikroorganizmy, które wzmacniają roślinę - tłumaczy naczelna enolog. Proces produkcji też od*-bywa się pod jej czujnym okiem. - Cały proces, który robi się w kadziach, trzeba kontrolować. Nic nie pozostawia się przypadkowi. Trzeba wiedzieć, kiedy zatrzymać fermentację, jaki jest poziom cukru w alkoholu, poziom siarki. Winiarze niechętnie zdradzają swoje tajemnice na dobre wino. Każdy ma swoje metody, ale nie każdy chce się tą wiedzą dzielić z innymi - Izabela jednak radzi sobie doskonale. Smak i aromat zależy nawet od drożdży dodawanych w procesie produkcyjnym. - Kupujemy najlepszej jakości drożdże z Francji, które dobieramy w zależności od tego, jakie aromaty chcemy wydobyć z wina. Są drożdże, które wydo- bywają nuty tropikalne, czyli owoce liczi, marakuja, mango, banany, ananas, a są też takie, które wydobywają nuty mineralne - mokry kamień, siano, albo cytrusowe - zielone jabłuszko czy grejpfrut. Temperatura, w jakiej się przeprowadza fermentację, też ma znaczenie. To samo wino, jeśli będzie fermentowało w temperaturze 10 stopni, będzie dawało nuty bardziej tropikalne, natomiast jeśli będzie fermentowało w temperaturze 19 stopni, nuty będą bardziej cytrusowe -Izabela wie o tym wszystko! Pomieszczenia produkcyjne, w których widzimy ogromne kadzie, dębowe beczki są sterylnie czyste i czekają na pierwsze zbiory. Na miejscu odbywa się też sterylizacja butelek, rozlew wina, banderolowanie, etykietowanie. - Pierwszy zbiór w 2020 roku to 440 litrów białego wina oraz 120 litrów czerwonego. Ale w 2021 było już 1400 białego i ponad 300 czerwonego. To jednak wciąż mało, docelowo planujemy do 10 tysięcy litrów przy dobrym roku, przy słabym - około 6 tysięcy litrów - mówi Cezary. Warto! Wino smakiem się odwdzięcza Aby móc częstować gości swoim winem, Cezary i Iza zakupili gospodarstwo rolne wpobliżu. - To była kompletna ruina - chlew, kurnik, obora, na górze skład słomy. Włożyliśmy mnóstwo pracy, serca i pie- niędzy, aby to wyglądało tak, jak teraz - mówi nasz gospodarz. Warto było! Miejsce ma niepowtarzalny klimat. Dziś do winiarni możemy wpaść codziennie na lampkę wina, która w otoczeniu winorośli smakuje zupełnie inaczej. Tu też zawsze spotkamy Justynę, profesjonalną somme- lierkę, która o aromacie i nutach wydobywających się z wina potrafi opowiadać godzinami. - Oceniamy barwę, intensywność koloru, przejrzystość. Najpierw ogląda się wino w kieliszku - demonstruje nam Justyna. - Najlepiej w świetle dziennym i na białym tle, na przykład na tle białej kartki Enolożka Izabela czuwa nad całym procesem lub chusteczki. I oglądamy je, czy jest jaśniutkie, bo to już nam coś powie o tym winie. Jeśli wino jest bardzo jasne, prawie przezroczyste jak woda, możemy przewidywać, że jest z chłodnego klimatu. Wina białe z klimatów cieplejszych będą bardziej intensywne w kolorze. Wino trzymamy nić za kielich, aby go nie ogrzewać, ale za nóżkę lub stopkę. Następnie oceniamy wino po aromatach. Wąchamy je i oceniamy tzw. pierwszy nos, czyli zapach wina jeszcze przed zakręceniem w kieliszku. Próbujemy nazwać te aromaty, które są wyczuwalne dla nas. Jest o bardzo subiektywne, bo każdy może czuć co innego w winie. Następnie kręcimy winem w kieliszku, aby je napowietrzyć, bo tlen jest nośnikiem aromatu i smaku. Coraz to nowsze aromaty możemy wtedy wyczuć. Potem oceniamy wino bardziej napowietrzone. Czasami czujemy kwiaty, czasami owoce... Wino Seyval Blanc z 2021 roku ma aromaty owoców cytrusowych - czujemy grejpfrut, zielone jabłko, z kolei szczep Solaris daje aromat słodkich owoców tropikalnych, takich jak marakuja i ananas. Dopiero potem oceniamy smak. Nabieramy pierwszy łyk, który powinien być większy, aby dobrze rozprowadzić po całej jamie ustnej, aby dotarło do wszystkich kubków smakowych. Kolejne łyczki bierzemy już mniejsze i sior-biemy, w ten sposób napowietrzamy je i wyczuwamy inne smaki - opowieściom Justyny nie ma końca. Co ciekawe, wszystkie wina z 2021 roku mają na butelkach dedykację komuś z członków rodziny. I tak smakowane przez nas Seyval Blanc dedykowane jest właśnie Justynie... „To subtelne Wino Seyval Blanc przypomina nam naszą córkę Justynę. Wrażliwe, złożone, świeże i bardzo, bardzo obiecujące" - czytamy. Obiecująca jest cała Winnica Veneda. - W tym roku zaczniemy robić pierwszego szampana. Zrobiliśmy w zeszłym roku i tak wszystkim smakował, że w tym roku nie ma wyjścia. Trzeba zrobić i to więcej. Poza tym klimat jest rewelacyjny właśnie pod szampana. Tak że za rok zapraszamy na szampana spod Ustki! - zaprasza pan Czarek. Rodzina zgodnie podkreśla. - Winnica to nie sposób na robienie pieniędzy. To jest styl życia. I jak się to zaakceptuje, to daje ona ogromną radość i szczęście. Winnica połączyła pasje trzech pokoleń - każdy zostawia tu cząstkę siebie - (od lewej) małżeństwo Cezary i Iza, Justyna i babcia Irenka - Przez wiele lat mieszkałem w Kanadzie w rejonach winiarskich, gdzie to ziarenko zostało zaszczepione. To był początek lat 90., w tamtym okresie prowadziłem restaurację, a przez to miałem częsty kontakt z lokalnymi winiarzami. Miałem też okazję testować te wina. I tak się zaczęło. Potem przyjechałem do Polski i pierwsze co, to posadziłem przy domu winogrona. Zanim powstał dom, to winogrona już rosły. To chyba we krwi mieliśmy - może wino we krwi mamy?! - śmieje się Cezary. - Potem każde wakacje wiązały się z wyjazdem na jakąś winnicę. Podpatrywaliśmy, jak to robią inni - we Włoszech, w Austrii, w Kanadzie. Nie jest to jednak takie proste. To nie jest tak, że idę do sklepu ogrodniczego, kupuję krzaki winogron i mam z tego wino. Przede wszystkim trzeba wiedzieć, jakie szczepy kupić, ponieważ w naszym klimacie nie wszystko urośnie. - Trzeba naprawdę odrobić lekcje. Na początku kupiliśmy winogrona trochę chaotycznie, więc pierwsze trzysta krzaków nam wymarzło - przyznaje Cezary. - Ale to też dlatego, że klimat był inny, zimy dużo ostrzejsze, zimniejsze - dodaje pani Iza. - Teraz odrobiliśmy już lekcje. Dobraliśmy takie szczepy i odmiany, które w tym rejonie dają sobie radę. Poza kilkoma eksperymentalnymi... Mamy dwanaście odmian - białe to Chardonnay, Solaris, Muscaris, Johanniter, Sauvignon Blanc, Seyval Blanc, Sauvigner Gris, Hibernal oraz czerwone - Pinot Noir, Zweigelt, Cabernet Cortis oraz Cabernet Dorsa. Niektórych krzaków mamy po 200 sztuk, a innych 1600, na przykład Solarisa. Każdy z tych szczepów daje inny aromat i zupełnie inne wino - mówi pani Iza. Co ciekawe: - Każdy krzaczek ma imię! A mamy ich 6 300. Tak serio, to każdy rząd ma swoją nazwę. Jak pojawia się jakiś problem, to od razu wiemy, gdzie szukać - dodaje Cezary. Z pasją i z wiedzą Aby wiedzieć, co posadzić w chłodnym nadmorskim klimacie, pani Iza skończyła studia enologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. - Najpierw posadziliśmy winorośle, a dopiero potem skończyłam studia. I dopiero wtedy otworzyły mi się oczy - ile jest to pracy, ile jest to pieniędzy -każdemu się wydaje, że jest to świetna inwestycja i dobry pomysł na biznes. A prawda jest taka, że winnica zwraca się najwcześniej po 10-15 latach. I to jak dobrze pójdzie... Dopiero nasze dzieci albo wnuki będą mogły z tego tak naprawdę skorzystać. Na razie jest to ciężka praca. W pracę w winiarni włączyła się cała trzypokoleniowa rodzina. Każdy z zawodu jest kim innym - Czarek jest chi-roptaktykiem, czyli specjalistą rehabilitacji schorzeń kręgosłupa, Iza jest stomatologiem, Justyna psychologiem biznesu i transportu, jej brat Michał inżynierem dźwięku. I są jeszcze Irena i Romek - dziadkowie, bez których winorośle owoców na pewno by nie dały. - Taka z nas trochę szurnięta rodzina. Za dużo wina! - śmieje się Justyna. - Ale połączyła nas właśnie pasja do wina. Jednak aby to wino skosztować, trzeba się najpierw napra- - W 2018 roku kupiliśmy ziemię i zrobiliśmy nasadzenia na nowym polu. Przez 2 lata nie było nic, bo dopiero w trzecim roku owocują. Po dwóch latach dosadziliśmy kolejne pole, które jest 200 metrów dalej i zaczęliśmy już pierwsze zbiory z tego pola, co można posmakować w naszej winiarni. Pierwszy rocznik naszego wina to 2020 - to był nasz pierwszy zbiór, tylko z tej jednej parceli. Zbiór nie był pełen, bo było to pierwsze owocowanie. Wino jednakwyszło fantastyczne! - Na początku wszyscy pukali się w głowę i do dziś się dziwią. Mówią nam, że przecież w nadmorskim klimacie - w Ustce nie da się wyprodukować wina! - opowiada Cezary. - Klimat nie jest dla nas łaskawy. Wina z tego chłodnego klimatu są troszeczkę inne. Nie należy się spodziewać ciężkich czerwonych win, ale świetnie nadają się na wina musujące, robione metodą szampańską. Białe odmiany to są te same odmiany, które mamy w Niemczech czy w Austrii - świetnie sobie dają radę i naprawdę można z nich zrobić dobre wino. Z wiedzą, ale i z ciężką pracą Praca w winnicy trwa cały rok. Pomoc najstarszego pokolenia - pani Irenki i pana Romana - jest nieoceniona. - Troszkę musimy im pomóc - mówi skromnie pani Irenka, którą spotykamy na polu. - Rośliny trzeba wyplewić, aby mogły pobierać z ziemi jak najwięcej minerałów. Każda z gałązek musi być przypięta do sznurka tak, aby każda miała taki sam dostęp do światła. Niektóre części trzeba poodłamywać, aby nie zabierały soków. Pierwsze prace zaczynają się już w lutym. - Wtedy robimy cięcie starych pędów. Skracamy je do 2-3 centymetrów. Na wiosnę one wypuszczają nowe pędy, które będą owocowały w danym roku. To są latorośle, które potem trzeba kontrolować. Przypinamy je i staramy się zawsze ustawiać je w pionie. Łoza, która będzie leżała, wypuści nam zbyt dużo pąków niechcianych, które wyciągną całą energię z rośliny - wyjaśnia Ce- 18 Bal Wojciech Frelichowski Słupsk Pomimo niedostatków w okresie PRL-u pożegnanie staregoipowitanie nowego roku byio hucznym wydarzeniem Dla władzy sylwester miał też znaczenie ideologiczne. Już w pierwszych latach istnienia Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej sylwester stał się ważnym elementem państwowej propagandy. Wykorzystano naturalną chęć społeczeństwa do zabawy, tym bardziej że w okresie powojennym ludzie chcieli zapomnieć o koszmarze wojny. Zabić święta Władza uznała, że sylwester to dobra przeciwwaga dla świąt Bożego Narodzenia. Dlatego nie szczędzono środków, aby w obiegu publicznym był odpowiedni pakiet informacji 0 przygotowaniach do balów sylwestrowych, łącznie z informacją, jak się będą bawić członkowie władz partyjnych 1 państwowych. W latach 40. i 50. XX wieku na państwowe i rządowe bale sylwestrowe zapraszano również wybranych przedstawicieli społeczeństwa. Byli to najczęściej przodownicy pracy lub inne osoby spełniające kryteria obywatela socjalistycznego państwa. Władza chciała pokazać, że bawi się z narodem. W służbie partii Nieocenionym narzędziem propagandy były media. Relacje, gdzie i jak bawił się pierwszy sekretarz PZPR zajmowały pierwsze strony ponoworocz-nych wydań gazet. W tym propagandowym froncie szczególne miejsce zajmowała telewizja. Migawki z balu partyjnych notabli ukazywały się w Nowy Rok już od rana i były powtarzane do wieczora. Pomimo tych wszystkich ideologicznych podchodów społeczeństwo nie dało się odwieść od uroczystych obchodów świąt Bożego Narodzenia. Chociaż propaganda robiła co mogła. „Głos Koszaliński" równo pół wieku temu życzył swoim czytelnikom na pierwszej stronie: „Słońca, śniegu, przyjemnych podróży, relaksu na świeżym powietrzu i w domu, wesołej za- • SYLWESTER - ORĘŻ PRL Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 to był nad bale, żeby świąt nie pamiętać wcale Noworoczny bal kostiumowy w noc sylwestrową z 1974 na 1975 rok w Garnizonowym Klubie Oficerskim w Redzikowie koło Słupska. Bale miewały różny charakter, ten, jak domniemywać można ze zdjęcia, wymagał od gości chociaż drobnego przebrania bawy, zdrowych świąt". Jakich? Ewidentnie zapomniano dopisać. Jedna ze składowych tych życzeń z pewnością była prawdziwa. Ludzie łaknęli zabawy. W tamtych czasach nie było nadmiaru rozrywek, a bale sylwestrowe były taką okazją. Zatem korzystał z tego każdy, kto tylko mógł. Zanim jednak można było zacząć pląsać na parterze, trzeba było przeczytać podsumowanie mijającego roku. „Był to rok pod każdym z tych względów wyjątkowo dobry. Nigdy jeszcze naród nasz nie był tak głęboko zespolony dla realizacji zadań,od których zależy dobrobyt i nowoczesność Polski. Nigdy jeszcze zadania te nie były tak jasne, zrozumiałe i bliskie dla każdego obywatela, który program ogólny uznał za swój własny, osobisty niejako program" - pisał organ Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Koszalinie. Bale sylwestrowe organizowały nie tylko restauracje, ho- Bal sylwestrowy w Wojewódzkim Domu Kultury w Słupsku. Rok 1976/1977. Koniec roku, który zwiastował koniec tele, kluby czy domy kultury, epoki Gierka. Nastroje jednak panują jeszcze wśród balowiczów dobre. Do zabawy przygrywa zespół muzyczny ale także zakłady pracy, stowarzyszenia, kluby sportowe i inne organizacje. Niemal wszystkie te imprezy miały wspólny element - toasty witające nowy rok wznoszono radzieckim szampanem. Tak wówczas nazywano wino musujące z ZSRR, które przed sylwestrem „rzucano" do sklepów. Po słynne wtedy sowiet-skoje igristoje ustawiały się długie kolejki. Tak na marginesie - ten alkohol jest cały czas produkowany. Sałatka i jajka Co podawano do trunków? Okres PRL to był czas wiecznych niedoborów, wśród których wyróżniały się braki w ofercie spożywczej. Z tym problemem radzono sobie w różny sposób. Nieodłącznym kulinarnym elementem sylwestrowych stołów była sałatka jarzynowa w majonezie i jajka w majonezie (oba dania przetrwały w sylwestrowym menu do dziś). Innym kryzysowym daniem były wieprzowe zimne nóżki w galarecie, które okazały się świetnym dodatkiem do kieliszka wódki. Podawano też kanapki i nieśmiertelnego schabowego, a po północy na gorąco był bigos lub boeuf stroganow. Z kłosem najlepsza Oferta alkoholi, oprócz wspomnianego radzieckiego „szampana", nie była zbyt szeroka. Na stołach królowała Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 wódka żytnia i wina z zaprzyjaźnionych państw socjalistycznych. Czasem pojawiały się bardziej wyszukane trunki, jak jarzębiak lub destylaty z wina, czyli winiaki albo koniaki z Bułgarii lub ZSRR. A jak przedstawiała się kwestia ubioru? Oczywiście obowiązywała elegancja, choć skrojona do socjalistycznych możliwości kraju i jego obywateli. Raczej nie szokowano wykwintnymi kreacjami, bo i zresztą mało kogo było na nie stać. Tym niemniej panie występowały w sukniach balowych, ale wcześniej odwiedzały salony fryzjerskie, które w okresie świąteczno-nowo-rocznym pękały w szwach. Natomiast panowie wkładali ciemne garnitury, a ci z większą dozą elegancji także smokingi, do których dobierano odpowiednie muchy. I jeszcze jedno. Noc noworoczna była żniwem dla taksówkarzy. Na postojach taksówek ciągnęły się tasiemcowe kolejki pasażerów, którzy chcieli dojechać na bal. Obecnie zjawisko zupełnie wymarłe. Natomiast po balu nie lada sztuką było złapanie taksówki, czy to telefoniczne (dzwoniło się na telefon zainstalowany na postoju), czy na ulicy. Gdzie się podziały? Jednak zdecydowana większość społeczeństwa bawiła się w domach na tzw. prywatkach (teraz to do- SYLWESTER - ORĘŻ PRL ARTYKUŁ REKLAMOWY mówki). Grupa przyjaciół umawiała się na wspólną zabawę. Jedni przynosili alkohol, drudzy organizowali jedzenie, a jeszcze inni załatwiali sprzęt grający oraz płyty lub taśmy magnetofonowe z muzyką. I chyba właśnie te sylwestrowe prywatki są z nostalgią wspominane do dziś. Znowu gazeta Zakończmy autentyczną relacją sprzed pół wieku: „Wczoraj około godz. 5 ulice miast zapełniły się przechodniami, kursowały taksówki. Uczestnicy rozlicznych zabaw, balów, spotkań towarzyskich i prywatek sylwestrowych zaczęli wracać do domów. Zabawy przeciągnęły się do białego rana, ale też bawiono się-bardzo dobrze i wesoło. O północy rozdzwoniły się telefony, zwyczajem uświęconym już tradycją, przekazywano sobie wiele serdecznych, noworocznych życzeń. Tegoroczny sylwester był więc udany. Oficer dyżurny KWMO w Koszalinie powiedział m.in.: „Mogę stwierdzić, że nie mieliśmy powodów do interwencji". Strażacy zanotowali dwa pożary. W Siemczy-nie koło Czaplinka spaliła się stodoła należąca do spółdzielni produkcyjnej. Straty oblicza się na około pół miliona złotych. Pożar wybuchł również w Świdwinie: palił się dach ge-esowskiegó magazynu, ale straty na szczęście są stosunkowo niewielkie". ROZDAJEMY ZA DARMO 100 PAR okularów AYURVEDIC GLASSES działających na problemy ze wzrokiem TO NIE JEST BŁĄD DRUKARSKI Jeśli urodziłeś się w latach 1920-1990 oraz: + widzisz niewyraźnie z niewielkiej odległości, przy czytaniu męczy Ci się wzrok, masz problem, żeby dojrzeć numeru autobusu na przystanku, n odczuwasz często pieczenie i ból oczu, widzisz jakby za mgłą, mrużysz oczy, * korzystasz często z komputera, smartfona, telewizora, # Twój wzrok pogarsza się z roku na rok. 100 pierwszych osób, które do nas zadzwoni, otrzyma okulary AYURVEDIC GLASSES polecane na problemy ze wzrokiem. W magazynie czeka spakowane do wysyłki 100 par okularów AYURVEDIC GLASSES, które możesz stosować samodzielnie w domu. Rozdamy je CAŁKOWICIE ZA DARMO - na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy" - każdemu, kto zadzwoni do 2 stycznia 2023. Datę urodzenia wystarczy potwierdzić ustnie przez telefon. Okulary AYURVEDIC GLASSES wykorzystują multioptyczną metodę korekcji wzroku. Metoda ta stosowana regularnie ze spacjalnym aktywatorem może pomóc w regeneracji wzroku i zapobiegać pogłębianiu się problemów, m.in. takich jak krótkowzroczność, dalekowzroczność czy widzenie zamglone. Aby naturalnie poprawić ostrość widzenia, wystarczy je nosić 1 godzinę dziennie. Na specjalnie zaprojektowanych płytkach perforowanych znajduje się 266 mikrootworów o średnicy 0,87 mm w ściśle określonych odstępach, co tworzy wzór regenerujący wzrok. Oczy, patrząc przez te płytki, koncentrują się na zmianę na dalszych i bliższych punktach otoczenia. W ten sposób mięśnie oka trenują się i ćwiczą. Taka multioptyczną gimnastyka dla oczu poprawia też krążenie w naczyniach włosowatych oka i regeneruje nerw wzrokowy. Problemy ze wzrokiem mogą przestać się pogłębiać, może zniknąć suchość, łzawienie i nadwrażliwość oczu na słońce czy wiatr. Z czasem wzrok może się polepszyć mogą zniknąć stany zapalne oczu zaczerwienienie czy pieczenie. Delikatne struktury gałki ocznej mogą zostać odżywione. Wiele osób, które stosowały AYURVEDIC GLASSES, twierdzi, że ich codzienne życie stało się łatwiejsze: są w stanie przeczytać nawet drobny druk, dojrzeć numer nadjeżdżającego autobusu, ich oczy mniej się męczą. Okulary są uniwersalne: mogą je nosić i kobiety, i mężczyźni. Posłużą Ci na lata. Dlaczego rozdajemy okulary AYURVEDIC GLASSES do wspomagania wzroku całkowicie ZA DARMO? Nie jesteśmy instytucją charytatywną. Oczekujemy, że o okularach AYURVEDIC GLASSES zrobi się głośno w całym kraju, dzięki czemu pozyskamy wielu nowych klientów. Ważne: Na rynku pojawiło się wiele tanich podróbek okularów z mikrootworami. Nie należy ich mylić z naszym oryginalnym produktem AYURVEDIC GLASSES, w którym zastosowano technologię multioptyczną, specjalnie wymierzony układ mikrootoworów, strzeżoną przez producenta. Pożądany efekt terapeutyczny można uzyskać tylko przy stosowaniu oryginalnych okularów terapeutycznych. NIE CZEKAJ! Z tej okazji można skorzystać tylko i wyłącznie do 2 stycznia 2023 roku Okulary AYURVEDIC GLASSES działające na wszelkie problemy ze wzrokiem nie będą dostępne w żadnych specjalistycznych sklepach. DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ. Radzimy pospieszyć się i zadzwonić od razu pod numer: 91 300 36 61, aby zdążyć przed wyczerpaniem się DARMOWYCH zapasów. UWAGA: limit to 1 para okularów na gospodarstwo domowe. *Szczegóły oraz informacje dotyczące procedury zwrotów i reklamacji dostępne sq pod adresem: www.grouptcm.com Klubie Nadrzecze w Słupsku -1976/1977 20 • NIEZWYKŁA POMOC W NAUCE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 Tajemnice szczecińskiego Hogwartu. Wypchany krokodyl i ośmiornica Katarzyna Świerczyńska Szczecin Ludzki mózg, ośmiornica, krąg płetwala błękitnego i przekrój wiewiórki. Wszystko jest prawdziwe, wszystko można obejrzeć w szczecińskiej szkole. To prawdopodobnie jedyny taki biologiczny gabinet w regionie, a niezwykłe preparaty pamiętają uczniów z przedwojennego Stettina i polskiego już Szczecina. Nauczycielka biologii: -Uczniowie najbardziej lubią oglądać mózg. Uczniowie ze śmiechem: -Niektórzy mogą sobie popatrzeć, bo własnego raczej im brak... Ludzki mózg w pożółkłej już formalinie stoi na jednej z półek w szafie z niecodziennymi preparatami. Właściwie to połówka mózgu. Jeśli spojrzeć na preparat z góry, dokładnie widać strukturę mózgowych zwojów. Nie jest znane jego dokładne pochodzenie. - To poniemieckie pomoce naukowe. Tak naprawdę trudno dokładnie określić ich datę, ale podejrzewam, że niektóre mogą pochodzić nawet z końca XIX wieku. Osobiście najbardziej lubię tę ośmiornicę - mówi Agnieszka Milewska, nauczycielka biologii w Liceum Ogólnokształcące nr l. Wyciągają z masywnej, przeszklonej (i też poniemieckiej) szafy niewielką ośmiorniczkę w charakterystycznym owalnym słoju. Ktoś okleił go taśmą z napisaną odręcznie nazwą polską i łacińską: ośmiornica pospolita, octopus vulga-ris. - Mam najpiękniejszy gabinet w całej szkole - lubi powtarzać Agnieszka Milewska, która uczy tu od 17 lat. I L0 im. Marii Skłodow-skiej-Curie przy ulicy Piastów w Szczecinie to jeden z najbardziej charakterystycznych budynków w tym rejonie miasta. Wybudowany z ciosów piaskowca śląskiego, monumentalny, okazały. Nie bez powodu uczniowie nazywają go szczecińskim Hogwartem. Nie można pominąć tu nazwiska architekta Wilhelma Meyera-Schwartaua. To także on jest autorem projektów najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Szczecinie: Wałów Chrobrego i Cmentarza Centralnego. „Zdajemy sobie sprawę z faktu, że przekraczając co- dziennie progi szkoły, spacerując po piętrach, prowadząc zajęcia lekcyjne w określonych salach, jesteśmy w pewnym sensie kimś, kto przed nami wchodził do tego budynku, kto przed nami spacerował po korytarzach szkoły i kto przed nami prowadził lekcje w salach, które nam przeznaczono'^ - napisały w monografii szkoły wydanej z okazji jej 70-lecia nauczycielka Mirosława Piaskowska-Majzel i bi-blioterkarka Jolanta Obucho-wicz. Ale w swojej pracy piszą nie tylko o latach powojennych, kiedy powstawała tu pierwsza polska szkoła w Szczecinie, ale sięgają i do tej najstarszej historii. To właśnie do tej części materiał pomogła przygotować Agnieszka Milewska. - Jestem zakochana w starym, kamienicznym Szczecinie. Wychowałam się w narożnej kamienicy przy Placu Kościuszki. Mimo, że moją największą pasją jest biologia, to zawsze interesowały mnie przedwojenne losy ludzi, którzy tu żyli i miejsc, z których my dziś korzystamy - mówi. Na lekcjach biologii chętnie wykorzystuje stare pomoce naukowe. - One budzą ogromne emocje, a emocje w dydaktyce są ważne - podkreśla. W gabinecie siedzą uczennice jednej z drugich klas. Anastazja Puchalik: - Trochę boję się rzeczy, które są martwe.... Ale podobaj ą mi się meduzy. Maja Ulatowska: - Najbardziej lubię śmiejącego się krokodyla! Joanna Bajor: - Pamiętam, jak weszłam tu pierwszy raz. Byłam oczarowana! Ile pracy ktoś musiał w to kiedyś włożyć! Dziś trudno dociec, jak to możliwe, że niemieckie pomoce naukowe przetrwały i są tak dobrze zachowane. To nie tylko preparaty w formalinie. To także preparaty do oglądania pod mikroskopem, stare plansze poglądowe (m.in. anatomiczne czy dotyczące budowy owadów), kości zwierząt czy budzący ogrom emocji wypchany krokodyl. - Widać charakterystyczne cięcie na brzuchu. Ktoś go potem ustawił w takiej pozycji i mu te rączki tak śmiesznie ułożył... Kończyny powinnam powiedzieć - śmieje się Agnieszka Milewska. To ona otworzyła prawdopodobnie zapomniane przez Octopus vulgaris - Gewóhnlicher Krake - ośmiornica zwyczjana w rękach pani Milewskiej 7 Crocodylus niloticus albo Nilkrokodil lub po prostu krokodyl nilowy - niegroźny wypchany n«n Niemieccy uczniowie z tablic poznawali szczegóły budowy krzyżaka. Pająka krzyżaka ogrodowego, czyli dla nich Kreuzspinne. lata szuflady. W jednej z nich znalazła stare zielniki z doskonale zachowanymi zasuszonymi roślinami. To właśnie one pozwalają jej przypusz- czać, że najstarsze pomoce dydaktyczne sięgają jeszcze XIX wieku (trzeba dodać, że sam budynek szkoły powstał w 1903 roku i przenieśli się tu uczniowie Gimnazjum Miejskiego z budynku dzisiejszej Książnicy Pomorskiej, więc niewykluczone, że część pomocy pochodzi stamtąd) - Znalazłam rośliny zwinięte w gazetę z datą 15 czerwca 1888 roku - mówi Agnieszka Milewska. Gazeta to poradnikowy dodatek do wydawanego wówczas dziennika Ber-liner Tageblatt. - Gdyby ktoś korzystał z tych zielników w latach powojennych, z pewnością by nie przetrwały. To przecież tak kruche i delikatne rzeczy - podkreśla. Zielniki szkoła przekazała naukowcom z Uniwersytetu Szczecińskiego i Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. Mają być odrestaurowane, a botanicy ocenią naukową wartość zasuszonych roślin. - Wiąże się z tym kolejna niesamowita historia. Jeden z naukowców, który przyszedł po zielniki jest absolwentem naszej szkoły i w tym gabinecie uczył się biologii. Siedział w ostatniej ławce, więc te wszystkie zielniki w zamkniętej na klucz szufladzie miał dosłownie za swoimi plecami -opowiada nauczycielka. Ona sama szukała sposobu, jak podzielić się niezwykłymi pomocami nie tylko z uczniami szkoły. O gabinecie biologicznym opowiedziała Monice Szymanik, która prowadzi instagramowy profil „Kamienica w lesie" i wydała już dwa albumy pokazujące Szczecin widziany jej oczami. W tym najnowszym „Kamienica w Lesie. Pocztowa 19, czyli ukryte skarby Szczecina" znalazły się zdjęcia i ze szkoły, i z gabinetu biologicznego. „Odkryciom stareńkiego w Szczecinie nie ma końca i to dla mnie jest cudowne, że przedwojenne pozostałości tak bardzo łączą ludzi" - napisała Monika Szymanik. I na grudniową premierę nowego albumu wybrała aulę ILO, w której została zaprezentowana część pomocy dydaktycznych z gabinetu biologicznego. To nie koniec tej historii. Po wizycie Moniki Szymanik Agnieszka Milewska odkryła jeszcze jedną, zapomnianą i zamkniętą szufladę. Okazało się, że są w niej stare filmy dydaktyczne. Razem z Moniką Szymanik szukają możliwości technicznych, aby odtworzyć film o życiu mrówki i pokazać go szerszej publiczności. W monografii szkolnej napisano: „Za chwilę ktoś inny wejdzie do budynku, ktoś inny będzie spacerował po piętrach i prowadził zajęciach tam, gdzie my dzisiaj prowadzimy lekcje. Czas. Nie do zdefiniowania". ©© Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 GORĄCA LODOWATA PASJA • 21 To dla zdrowia, choć palce bolą jakby je ściskano imadłem Łukasz Czerwiński Rozmowa Znacie, to poczytajcie. Przecież sami mieliście pewnie takie przygody... Pływanie w lodowatej wodzie. Skąd taki pomysł? Przez wiele lat morsowałem. Jak to zwykle bywa w przypadku morsów, ubrany byłem w tzw. zbroję neoprenową, jak to dzisiaj ironicznie nazywamy, czyli w buty, rękawiczki i czapkę. Wtedy uważaliśmy, że nie da rady moczyć głowy i trzeba chronić stopy i ręce. Lata temu, na biegu morsów w Przesiece, zobaczyłem pływającą w wodospadzie dziewczynę i byłem w kompletnym szoku. Zaczęliśmy chwilę rozmawiać i powiedziała mi, że jak najbardziej ludzie pływają w zimnej wodzie, nie chronią za bardzo nóg, rąk i głowy. Mają tylko czepek. W 2019 roku po raz pierwszy byłem na zawodach w Bydgoszczy. Dziś to już chyba nie tylko pasja, a jednak coś więcej? Jestem bardzo mocno zaangażowany w organizację Pucharu Polski, który nazywamy Ice Cup Poland. Organizujemy zawody w całym kraju. Między innymi w Wolinie. Zaangażowałem się w międzynarodową organizację International Ice Swimming Association i tam zrobiłem sobie kurs obserwatora, który umożliwia mi obserwowanie i potwierdzenie zgodności z przepisami oraz pilnowanie czasu i dystansów, jeśli ktoś chce bić różnego rodzaju rekordy lub pływać tzw. mile lodową, czyli dystans 1609metrów, co jest takim maratonem zimowych pływaków i niewielu ludzi jest w stanie to zrobić. Mówimy tu o pływaniu w rzekach czy jeziorach, ale skąd pomysł,żeby pływać gdzieś we wnętrzu lodowca? We wrześniu dostałem propozycję od Krzysztofa Gajewskiego, który jest dwukrotnym rekordzistą Guinnessa. Latem, w ciągu 48 godzin, przepłynął oficjalnie chyba 110 kilometrów. Rok temu był rekordzistą w pływaniu długodystansowym zimą, wtedy przepłynął 3600metrów na akwenie o nazwie Kopalnia Wrocław. Po kilku miesiącach, Krzysztof Kubiak z Poznania, odebrał mu Pływanie w lodowatej jaskini powoli staje się sposobem na życie. Żeby móc to robić trzeba sporo czasu trenować ten rekord, bo przepłynął 3800 metrów. Zaproponował mi, żebym pojechał z nim jako obserwator do Austrii na lodowiec Hintertuxer, bym mógł potwierdzić jego rekord świata. Przepłynięcie co najmniej mili lodowej, w jaskini lodowej najwyżej na świecie. Tego jeszcze nikt nie dokonał, a Krzysztofowi się to udało. Przepłynął dwa kilometry, czyli trochę więcej niż zakładał. Przy okazji było nas jeszcze kilka osób i wszyscy mieliśmy możliwość popływania. Udało mi się przepłynąć 700 metrów, choć miałem nadzieje, że uda się zrobić kilometr. Jednak dłużej po prostu nie dałem rady. Jeziorko w jaskini miało 50 metrów długości. Trzeba było dopłynąć do ściany na końcu i zawrócić. Na początku i na końcu byli ob- serwatorzy, którzy nas pilnowali. Świadomość, że ubranie jest po jednej stronie, wykluczała możliwość wyjścia z wody po drugiej stronie jeziora. Wiedziałem, że „odcięło" mi już ręce i opiłem się wody, później już też bardzo zwolniłem, więc podjąłem decyzje, że ósmej setki nie zaczynam, bo mogę mieć problem z jej skończeniem. Tak naprawdę lekarz ucieszył się z mojej decyzji. Minęło już dwa tygodnie od wejścia do wody, a nadal nie mam do końca czucia w opuszkach palców u rąk. Jak reaguje organizm na wysiłek w lodowatej wodzie? W temperaturze wody na poziomie 4 stopni na plusie, pływa się komfortowo. Jak temperatura wody spada do dwóch stopni, albo nawet niżej, zaczyna być bardzo ciężko. Po dystansie 500 - 600 metrów tracisz czucie w rękach. Tak samo jest w przypadku stóp. Słabsi zawodnicy wtedytracą już na prędkości i jakości płynięcia. Na zawodach byłem świadkiem, że człowieka trzeba było wyciągnąć, bo już po prostu płynął w miejscu. My tak naprawdę zamarzamy. Jesteśmy w wodzie około 20 minut. Morsy średnio siedzą w wodzie po kilka minut. My jesteśmy wtej wodzie dłużej, a do tego mamy gołe stopy i ręce. Pływając w jaskini lodowej w Austrii na wysokości3200 metrów, było znacznie mniej tlenu, co było odczuwalne. Temperatura wody była delikatnie poniżej zera. Woda zamarzała powierzchniowo, ale nie przeszkadzało to kompletnie w pływaniu. Sam efekt wejścia do wody był jednak szokiem. Każdy stopień mniej robi kolosalną różnicę. Jaki to ma wpływ na zdrowie? Jestem w stu procentach przekonany, że to też jest dla zdrowia. Jednak nie zalecam nikomu, nawet świetnym pływakom, żeby w pierwszym sezonie pływania w zimnych wodach robili długie dystanse. Często wychodzenie z głębokiej hipotermii, na początku bywa bardzo bolesne. To są straszne bóle palców, kiedy wraca krążenie, my często mówimy, że jakby ktoś imadłem ściskał. Trzeba poznać swój własny organizm i dawkować to ostrożnie. E Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: Al. Niepodległości 26/U1,70-412 Szczecin, tel. 914813 310 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ MOTORYZACJA ■ PRACA ■ ZDROWIE ■ USŁUGI ■ TURYSTYKA 1 BANK KWATER 1 ZWIERZĘTA 1 ROŚLINY. OGRODY ■ MATRYMONIALNE ■ RÓŻNE ■ KOMUNIKATY Nieruchomości KUPIĘ garaż murowany, tel. 535-480-794. KUPIĘ garaż, Koszalin blisko Wańkowicza 64-78 koło starej kotłowni lub Moniuszki okolice urzędu skarbowego, tel. 577-410-005 POŚREDNICTWO OMEGA WYCENY OBRÓT SŁUPSK, UL. STARZYŃSKIEGO 11 tel. 59 841 44 20; 601 654 572; www.nieruchomosci.slupsk.pl omega@nieruchomosci.slupsk.pl Handlowe MATERIAŁY OPAŁOWE DREWNO do palenia, 792-669-632. Motoryzacja OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 TŁUMIKI, katalizatory, złącza. Czekaj Zbigniew. Koszalin, Szczecińska 13A (VIS). Tel: 501-692-322. ZATRUDNIĘ BUDOWLAŃCÓW. 503135643 ZATRUDNIĘ kuriera na teren Koszalina do roznoszenia przesyłek listowych, mile widziani emeryci, renciści. Kontakt: 94 342 58 40 Zdrowie NEUROLOGIA SPEC. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364. ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO 59/8430465 Serwis RTV, LCD, plazma PRALKI naprawa w domu. 603775878 INSTALACYJNE HYDRAULICZNE, tel. 607703135. PORZĄDKOWE CZYSZCZENIE dywanów, kanap, foteli 889-571-282. SPRZĄTANIE strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w bigbagach, 607-703-135. Różne KASA za stare książki 609-643-399 ZŁOM kupię, potnę, przyjadę i odbiorę, tel. 607703135. Rolnicze MASZYNY ROLNICZE KUPIĘ ciągniki, przyczepy, maszyny rolne. Tel. 535135507. ZWIERZĘTA HODOWLANE KURKI młode, odchowane oraz kury roczne sprzedam tel. 785-188-999 1 ŻYCZENIA /PODZIĘKOWANIA 1 GASTRONOMIA ■ ROLNICZE ■ TOWARZYSKIE REKLAMA •Minister Rozwoju i Technologii obwieszczenie Na podstawie art. 49 § 1 i 2 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz. U. z 2022 r. poz. 2000), art. 11f ust. 3 i 6 ustawy z dnia 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych (t.j. Dz. U. z 2022 r. poz. 176, z późn. zm.), a także art. 72 ust. 6 w zw. z art. 72 ust. 1 pkt 10 ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (t.j. Dz. U. z 2022 r. poz. 1029, z późn. zm.), Minister Rozwoju i Technologii zawiadamia, że wydał decyzję z dnia 6 grudnia 2022 r., znak: DLI-11.7621.49.2021.PMJ.9, uchylającą w części i orzekającą w tym zakresie co do istoty sprawy, a w pozostałej części utrzymującą w mocy decyzję Wojewody Zachodniopomorskiego Nr 12/2021 z dnia 23 sierpnia 2021 r., znak: AP-4.7820.225-25.2021.MM, o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej pn.: „Budowa drogi S6 na odcinku Koszalin - Słupsk" Część nr 1 Dokumentacja 1: Odcinek 1: „Koniec obwodnicy Koszalina i Sianowa /bez w. „Sianów Wschód"/ -początek obwodnicy m. Sławno Iz w. „Bobrowice"/". Z treścią ww. decyzji z dnia 6 grudnia 2022 r. wraz z załącznikami oraz aktami sprawy można zapoznać się w Ministerstwie Rozwoju i Technologii w Warszawie, ul. Chałubińskiego 4/6, we wtorki, czwartki i piątki, w godzinach od 9:00 do 15:30, po wcześniejszym umówieniu się telefonicznie pod numerem telefonu (022^ 323 40 70. jak również z treścią ww. decyzji (bez załączników) - w Biuletynie Informacji Publicznej Ministerstwa Rozwoju i Technologii pod adresem: https://www.gov.pl/web/rozwoj-technologia/obwieszczenia-decyzje-komunikaty (od dnia 30 grudnia 2022 r.), oraz w urzędzie gmin właściwych ze względu na przebieg drogi, tj. w Urzędzie Gminy Malechowo, Urzędzie Gminy i Miasta w Sianowie, Urzędzie Gminy w Sławnie. Data publikacji obwieszczenia i treści decyzji: 30 grudnia 2022 r. 22 RECENZJE, FELIETON Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 KSIĄŻKI Mity mórz i oceanów Krzysztof Baranowski Wydawnictwo Bosz. Od wydawcy: Jo oryginalne opracowanie podań i legend związanych stricte z tematyką morską i oceaniczną. Autor książki, znany polski żeglarz i dziennikarz, opowiada starannie wyselekcjonowane starożytne i średniowieczne historie znane z mitologii i literatury. Spotykamy tu najsłynniejszych morskich bogów, królów i herosów, wyruszamy w rejsy z najdzielniejszymi żeglarzami na najodleglejsze wyspy, poznajemy tajemnice morskich potworów. Towarzyszące tekstowi reprodukcje sztuki światowej przedstawiają zarówno powszechnie znane, jak i mniej popularne wizerunki opisywanych postaci i bestii". (MARA) Witajcie w Rosji Dmitry Glukhovski Wydawnictwo Insignis. Od wydawcy: „Długo oczekiwana i zaskakująca książka autora międzynarodowego bestsellera „Metro 2033". W kilkunastu błyskotliwych opowiadaniach Glukhovsky wprawną ręką kreśli alegoryczny portret swojej ojczyzny: państwa, w którym korupcja sięga szczytów władz, kraju współrządzonego przez oligarchów hpod-porządkowanego ich interesom. To iście wybuchowa mieszanka: fikcja miesza się tu z rzeczywistością, satyra i ironia sprawiają, że nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać, a wszystko to w ulubionej przez Gluk-hovsky'ego konwencji science fiction". Rosja widziana oczami nowego pokolenia. (MARA) Prawdziwe tygrysy Mick Herron I-i PRAWDZIWE tygftysy MICK HERRON Wydawnictwo Insignis. Trzeci tom cyklu „Slo-ugh Ho-use". dawcy: „Catherine Stan-dish wie, że szpiegom nie zdarzają się przypadkowe spotkania. Pracuje w kontrwywiadzie wystarczająco długo. Nie ma jednak pojęcia, w jakim celu ktoś mógłby obrać za cel właśnie ją - alkoholiczkę na odwyku, która w królestwie Jacksona Lamba wraz z resztą przegrywów przekłada papiery z jednej sterty na drugą. Ktokolwiek przetrzymuje Catherine jako zakładniczkę, na pewno nie robi tego z powodów osobistych. Chodzi mu o Slo-ugh House". Jest seria powieści, jest też serial (nie widziałam) o agentach, których odsunięto na boczny tor. Zabawne i mroczne. (MARA) Listy od Jaśka Anna Onichimowska Wydawnictwo Tandem. Od wydawcy: „Mali chłopcy w czasie pandemii nie czują się komfortowo. Szczególnie wówczas, kiedy nie wiadomo, co się dzieje z ukochaną babcia, która trafiła do szpitala. I kiedy rodzice nie mogą się dogadać. Świat Jaśka zmienił się bez uprzedzenia. Wszyscy pochowali się w domach przed złośliwym wirusem, który dyktuje nowe zasady. Już nie można żyć jak dawniej... Na szczęście jest jeszcze dziadek! Gdyby nie on, Jasiek nie poznałby Izy... ICzy przyjaźń z dziadkiem i pisanie listów do znajomej pisarki pomoże mu przetrzymać trudny czas?". Mądra książka dla dzieci nie tylko na czas pandemii. (MARA) Dobrissimo! Opera od kuchni Marzena Rogalska, Aleksandra Kurzak Wydawnictwo Znak. Od wydawcy: „Aleksandrę Kurzak, najsłynniejszą polską śpiewaczkę operową, oraz Marzenę Rogalską, dziennikarkę uwielbianą przez Polki, połączyła miłość do opery. Porywające historie o emocjach i namiętnościach stały się inspiracją do rozmowy 0 tym, co im w duszy gra. Bo opera to tak naprawdę życie. To radość bycia razem, którą Aleksandra 1 Marzena chcą się podzielić z każdym z nas. Przywołując operowe smaczki i rozkoszując się smakami ulubionych potraw, przy pięknie zastawionym stole rozmawiają 0 rodzinie, przyjaźni, pasji 1 muzyce, która bywa światłem w najtrudniejszych momentach życia". Ładne:) (MARA) Ósma szansa na miłość Annette Christie Wydawnictwo Muza. Od wydawcy: „Megan i Tom czeka magiczny ślubny weekend na pięknej wyspie San Juan. Przed nimi próba weselnego przyjęcia. Niespodziewanie wszystko się jednak komplikuje. Dwie trudne rodziny, dziesięć wspólnych lat i zbyt wiele tajemnic sprawiają, że sprawy szybko wymykają się spod kontroli. Po koszmarnej próbie weselnego przyjęcia para postanawia odwołać ślub, lecz następnego ranka oboje budzą się uwięzieni w pętli czasu. Czy ich przeznaczeniem jest przeżywanie najgorszego dnia w życiu wciąż od nowa? I co się stanie, jeżeli w końcu nadejdzie dzień ślubu?". Bohaterowie mogą irytować, ale w sumie zabawne. (MARA) A JA W SYLWESTRA JESTEM SMUTNY. BO MYŚLĘ Dama i kochanka Monika Liga Książki dla małych dzieci Ojciec Robert Głu-bisz, dominikanin zwykł mawiać podczas swoich kaznodziejskich wystąpień: nie wiem jak wy, ale ja mam tak... I tutaj podawał jakiś przykład ze swojego życia, licząc że my, słuchający, mamy być może podobne przeżycia. Pozwolę sobie, skorzystać z tej oratorskiej formy. Nie wiem jak wy, aleja... mam tak, że w sylwestrowy wieczór jestem smutny. Nie bawi mnie ani polewanie szampanem w Zakopanem, ani bal, co to bal jest nad bale. Nawet sala, co cała śpiewa z nami. Po prostu. To znaczy do północy jeszcze jakoś się trzymam. Fizycznie (to już nie te lata, kiedy lądowało się w wannie i wracało do domu w mokrych rzeczach) i psychicznie. Jakoś daję radę, nawet staram się być duszą to- warzystwa (jeśli akurat nie spędzamy wieczoru z Katarzyną jak bohaterowie piosenki „Czy te oczy mogą kłamać" - w ciszy z radzieckim szampanem). Bawię się i drwię. Kuranty wyśpiewuję... „Piję więc ja zdrowie Anny, bom jest chłopiec cud ga-lanty. Za Mareckiej piję zdrowie, na urlopie niech się dowie..." I nagle wszystko gaśnie. Bo kuranty ode mnie przejmuje zegar (ten stary gdyby świat) i tak piekielnie w mej głowie gra, że śmiać się odechciewa. I stoję patrząc na rozbłyskujące ferie wielobarwnych fajerwerków, zastanawiając się z czego i dlaczego tyle tej radości w ludziach. Bo przecież ten Nowy Rok, co właśnie się zaczyna i nie ma znaczenia, jakie ma cy- ferki, to tak jak biała, czysta kartka papieru. Napisać na niej można wszystko. I list miłosny i donos na sąsiada, że za głośno seks uprawia. I listę zakupów zrobić można i oddzielić plusy od minusów gdy nas z pracy wyrzucili. Wszystko można. Nawet niczego nie pisać, tylko zrobić samolot i wypuścić przez okno. Tylko, że to już ostateczność. Ja takiej białej kartki się boję. I może dlatego się nie uśmiecham. Czyste dni, nie jest wiadomo, co przed nami. Czy rzeczywiście to taki powód do radości? No może jeżeli spojrzeć na to, że w końcu kiedy wskazówki miną północ oznacza, to że coś już za nami. Że udało się kolejne dni jakoś przebiedo-wać. Tylko czy i to jest powodem do śmiechu? Wszak w zeszłym roku wiedzieliśmy co nas spotyka, a teraz? Moje sylwestry to trochę taki „Bal u Pana Boga". Wszyscy się bawią, lecz „Ktoś z nas nie myśli tak Wzrok w parkiet wbił Byt mu nie w smak Zaszkodził kawior mu czy głowę ma słabą Patrzy pod nogi W parkiecie żłobi Znak" Jakoś nie umiem się cieszyć. A kiedyś umiałem. Pamiętam, jak z radością rozwieszałem serpentyny i wieszałem balony, bo rodzice zaprosili znajomych i to w naszym mieszkaniu mieliśmy powitać rok któryś z siedemdziesiątych. Nie pamiętam już który, ale do dziś mam w uszach „Sun of Jamaica" Goombay Dance Band, „Ramaya" Africa Simone i „La provincia" Dru-piego. I pepsi-colę i chyba mi-rindę. Jeśli mirindę to musiało to być po 1978 roku, bo wówczas zaczęto ją produkować i rozlewać w Szczecinie. Kiedyś umiałem. Pamiętam „Voyage, Voyage" Desire-less i jak próbowaliśmy wyłudzić szampana od mojej cioci, a potem nie mając jakiejś do-mówki, podróżowaliśmy od znajomych do znajomych. Pijąc [—-] [Ustawa z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.] wbramie, bo jeden z kumpli zamiast bawić się z nami wyjechał do Bochni. Kiedyś umiałem. Wrócić nad ranem i oglądać noworoczny konkurs skoków. Muszę zmienić pozycję, bo mi strasznie zdrętwiała noga i coś łupie w krzyżu.©© Wydawnictwo Akurat. Od wydawcy: „Konwenanse, skromność i dobre obyczaje idą w kąt, o moralności lepiej zapomnieć... Ignacy, którego rodzice należą do śmietanki towarzyskiej Warszawy lat dwudziestych XX wieku, z ogromnym zapałem wprowadza w życie te zasady. Jedynym ratunkiem może być dla niego skromna, ustatkowana żona - ale gdzie i jak taką znaleźć? A nawet kiedy już się znajdzie, to jak sprawić, żeby to ona sprowadziła rozwiązłego męża na dobrą drogę, a nie on ją, na drogę wyuzdania i rozpusty?". Tak jak nie lubię takich okładek, to w przypadku tej książki nawet jest trafiona. Bo mamy do czynienia z romansem z dużą dawką erotyzmu. Ten gatunek bardzo się rozpowszechnił, więc pewnie jest takie zapotrzebowanie. (MARA) W ZASTĘPSTWIE Michał Elmerych //WGZOfeAJ ♦ JVT%Q Wydawnictwo Nasza Księgarnia wydało książkę adwentową „Ania i Święty Mikołaj" Maren Tjelty Th u. Wydawnictwo Widnokrąg zaś książkę „Wczoraj i jutro" Anny Paszkiewicz i Kasi Walentynowicz. Pierwsza jest w klimacie świątecznym i zawiera 24 zadania na liczenie i wyszukiwanie. Druga traktuje o tym, co liczy się w życiu. Wczoraj i Jutro kłócą się, które z nich jest ważniejsze. Ważne tematy zostały podane w formie przyswajalnej dla dziecka. Obie książki są pięknie wydane - sztywne okładki, dobry papier i jakość druku, a także - to przede wszystkim - zachwycają ilustracjami. (MARA) Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 SPORT 23 PIŁKA NOŻNA POLSCY PIŁKARZE DOCENIENI PRZEZ NIEMIECKICH DZIENNIKARZY. SĄ WYSOKO W RANKINGU Polacy podbijają 2. Bundesligę Jakub Maj redakcja@polskapress.pl Dawid Kownacki Michał Karbownik oraz Damian Michalski zostali docenieni przez niemiecki magazyn „Kicker". Cała trójka jest w czołówce rankingu najlepszych piłkarzy ligi. „Kicker" jak co roku przygotowuje „Rangliste", czyli zestawienie najlepszych piłkarzy na każdej pozycji. Zawodnicy są przyporządkowani nie tylko do konkretnych miejsc, ale określana jest ich „ranga". W Bundeslidze te „rangi" to: l. „Weltklasse" (Klasa światowa), 2. „Internationale klasse" (Klasa międzynarodowa), 3. „National klasse" (Klasa narodowa). Na zapleczu Bundesligi mamy tylko dwie klasy: l. „Herausragend" (Wyróżniający się), 2. „Auffallig" (Rzucający się w oczy). Niewielu kibiców w Polsce wierzyło, że Dawid Kownacki zdoła się odbudować. Wypożyczenie do Lecha w poprzednim sezonie miało być kołem ratun- kowym dla jego kariery. Dobry okres w Kolejorzu pozwolił marzyć, aby wrócić do piłki na najwyższym poziomie. Przed startem sezonu krążyły plotki, że Polak może na stałe przenieść się do zespołu z Poznania. Pozostanie w Fortunie Dusseldorf wyszło mu jednak na dobre. Polski napastnik został sklasyfikowany przez niemieckich dziennikarzy na 4. miejscu wśród napastników. Wysoka pozycja 25-latka nie może dziwić. „Kownaś" ma za sobą fantastyczną rundę. W17 meczach 2. Bundesligi strzelił sześć goli i zaliczył sześć asyst. W Pucharze Niemiec dorzucił jeszcze jedno trafienie i jedno ostatnie podanie. Polak jest bez wątpienia jednym z liderów swojej drużyny. Pierwsza zagraniczna przygoda Michała Karbownika nie przebiegła po jego myśli. Polak przeniósł się do Brighton praktycznie w tym samym czasie, co Kuba Moder, ale ich kariery potoczyły się zupełnie inaczej. Były zawodnik Lecha od samego początku zaczął walczyć o pierwszy skład, natomiast „Karbo" nie Jeśli Dawid Kownacki utrzyma swoją formę, wkrótce może trafić do jednego z klubów Bundesligi. Polski napastnik marzy też o powrocie do reprezentacji i walce o Euro 2024 był w stanie zaliczyć nawet kilku minut z ławki. Wypożyczenie do Olimpiakosu miało zapewnić 2i-latkowi regularną grę. W greckim klubie zagrał tylko w dziewięciu meczach, resztę czasu spędził w rezerwach. Wypożyczenie do Fortuny było ostatnim dzwonkiem, aby odzyskać formę z Legii Warszawa. 2. Bundesligabyła strzałem w „10". Karbownik zaczął być wystawiany na lewej obronie i spisywał się świetnie. Jego dynamiczne zejścia ze skrzydła na prawą nogę sprawiały, że przeciwnicy mieli ogromne kłopoty, aby zatrzymać Polaka. Michał w Fortunie zagrał 13 razy - na swoim koncie ma jedną bramkę oraz cztery asy- sty. W rankingu „Kickera" został umieszczony na 6. miejscu wśród bocznych obrońców. Transfer Damiana Michalskiego do Greuther Fiirth był w cieniu wszystkich głośnych przeprowadzek podczas letniego okienka. Były zawodnik Wisły Płock od samego początku zyskał zaufanie trenera i zaczął grać w pierwszym składzie. To, co zaimponowało niemieckim dziennikarzom, to bardzo dobra skuteczność pod bramką przeciwnika. Środkowy obrońca ma już cztery gole w 2. Bundeslidze. W „Rangliste" zajął 2. miejsce. Tym samym jest w najwyższej możliwej klasie: „Herausfagend" (Wyróżniający się). „Kicker" wytypował też najlepszych bramkarzy Bundesligi, dlatego dowiedzieliśmy się, na którym miejscu znajduje się Rafał Gikiewicz. 35-latek okupuje 8. miejsce i ma status „Internationale klasse" (Klasa międzynarodowa). Pozycja „Gi-kiego" nie może dziwić - Rafał jest w świetnej formie, co udowadnia w każdej kolejce. Jerzy Engel: Nikt nie gra tak defensywnie, jak my. Zbigniew Czyż redakcja@polskapress.pl Po gali .Piłkarskich Orłów" mieliśmy przyjemność rozmawiać z byłym selekcjonerem reprezentacji Polski Jerzym Engelem Opowiedział min. o wrażeniach z gali i ostatniego mundialu. Jak się Panu podobała nasza gala, jeśli chodzi o emocje? Była to wspaniała gala z tego względu, że bardzo rzadko nagradza się piłkarki i piłkarzy z niższych lig. Zwykle patrzymy na tych na samym topie. To właśnie oni zgarniają nagrody w tych największych galach czy plebiscytach. Tutaj natomiast mieliśmy szansę zobaczyć tych wszystkich, którzy grają troszkę niżej, ale również mają ten gen, który się na- 1 w Jerzy Engel uważa, że polska reprezentacja powinna grać bardziej ofensywnie Ranking Partner Strategiczny Patronat Honorowy § 4 | Ministerstwo Sportu i Turystyki żywa „łatwy gol". Mieliśmy okazję zobaczyć tych, którzy umieją strzelać bramki, do tego strzelają ich dużo i za to są nagradzani. Doceniajmy też piłkarzy z tych niższych lig. Panie trenerze, za nami mistrzostwa świata. Argentyna z kolejnym tytułem. Proszę w kilku zdaniach podsumować ten mundial. Podobał się Panu? Podobno finał był jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym w historii piłki nożnej. To fakt. Futbol jest po to, żeby generować emocje, i te emocje właściwie były w większości meczów, ale największe dotyczyły finału. Fantastyczny mecz, który trzymał w napięciu do ostatniej sekundy. A wydawało się do pewnego momentu, że Ar- Partner Merytoryczny ••• gentyna już, że tak powiem, pozamiatała, miała 2:0, a tymczasem zrobiło się 2:2. Potem 3:3 w dogrywce, i wszystko zakończyło się rzutami karnymi. A co do reprezentacji Polski - piłkarski świat chyba nam uciekł? Niestety, nikt nie gra tak defensywnie, jak my... W związku z tym na pewno trzeba zmienić sposób myślenia i sposób gry reprezentacji na taki, który pokazują najlepsze drużyny na świecie. Może nie zagramy jak Francja czy Argentyna, ale mamy swój sposób gry ofensywnej, który musimy pielęgnować i właściwie rozwijać. Mamy przecież piłkarzy ofensywnych, którzy dawali nam tak wiele radości w eliminacjach czy w innych turniejach. Patronat Medialny MW 3 PZPN TV PIEHsJ Patronat Medialny TYP SPORT TYP SPORT 24 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 SPORT www.sportowy24.pl EKSTRAKLASA KOSZYKARZY Czarni Słupsk grają o trzecią wygraną z rzędu Ostatni bilans Czarnych to 3 wygrane w 4 spotkaniach. Znakomicie odnajduję się Jakub Schenk - 27 asyst w 3 meczach. Dla Czarnych to bardzo ważne spotkanie. Wygrana z ekipą GIK Gliwice pozwali słupszczanom zrobić kolejny duży krok ku play-off. Koszykarze GTK z bilansem 4 zwycięstw i 9 porażek zajmują 13 miejsce. Początek ostatniego meczu roku w Słupsku w piątek, 30 grudnia, o godz. 2015. SZACHY = Komplet zwycięstw | Jonasz Krynicki z Olimpijczyka t Kwakowo wygrał z kompletem j zwycięstw turniej do lat 16 P w słupskiej Akademii Pomor- £ skiej. Grali szachiści m.in. z Ust- * ki, Siemianic, Sycewic, Kwako- £ wa i Połczyna Zdroju. 66 okrążeń stadionu na urodziny Majkowskiego Maria Sowisło sport@gp24.pl BI EGI. Pada śnieg z deszczem. Jest mróz. Żal nawet psa wypuszczać na dwór. Wszędzie pusto i cicho. Tylko wokół stadionu ktoś biega. To Stanisław Majkowski, który bez biegania żyć nie może. W 2018 r. panu Stanisławowi minęło 40-lecie biegania. Jest też pierwszym w Bytowie maratończykiem. Nic dziwnego, że swoje 66. urodziny świętował z przyjaciółmi na stadionie lekkoatletycznym w Bytowie. 66 okrążeń - to był cel biegaczy. W sumie do pokonaniabyło 26 km i 400 m. Majkowski potrzebował na to 3 godzin i 41 minut. Razem z nim na metę dotarli Tomasz Mikołajczyk, Zbigniew Domaszk i Edward Kobierowski. Sam jubilat linie przekroczył ze Stanisławem Leonikiem, który obchodził 69. urodziny oraz Zbigniewem Domaszkiem. I co nietypowe, to Majkowski rozdawał prezenty w postaci pakietów startowych. Wśród nich nie mogło zabraknąć... kaktusów, bo biegacz jest ich zapalonym hodowcą. Jesienią 2019 roku Majkowski otrzymał brązową odznakę „Za Zasługi dla Sportu" nadawaną przez ministra sportu i turystyki. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że ten szczupły biegacz jest wizytówką powiatu bytowskiego. Podejmowane przez niego inicjatywy zawsze odnoszą się do popularyzacji biegania oraz promowania zdrowego trybu życia. I co chyba najważniejsze -obejmują coraz większą grupę odbiorców oraz na stałe wpisują się w kalendarz imprez. Był organizatorem wielu wydarzeń charytatywnych i sportowych o za- USŁUGI POGRZEBOWE w Słupsku HERMES, ul. Obrońców Wybrzeża 1 (całodobowo), teł. 59 842 84 95,604 434 441. Winda i baldachim przy grobie. HADES, ul. Kopernika 15, całodobowo, tel. 59 842 98 91,601663 796. Winda i baldachim przy grobie. KALLA, ul. Armii Krajowej 15, tel. 59 842 8196,601928 600 - całodobowo. Pełna oferta pogrzebowa. ZIELEŃ SŁUPSK Zakład Pogrzebowy, ul. Kaszubska 3A, tel. 502 525 005 SŁUPSK - całodobowo. Pełna oferta pogrzebowa. tir KftLLft sięgu regionalnym jak i ogólnopolskim m.in.: Półmaraton Goetlów, BiegiRajdNordic Walking na Mount Everest - Piękno Natury, Pielgrzymkę Maratońską Bytów-Sianowo, Bieg i Marsz Nordic Walking o Puchar Komendanta Powiatowego Poliqi, Tropem Wilczym - Bieg i Marsz Nordic Walking Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Nawiązał również współpracę z Klubem SC Polonia w Hannoverze, dzięki której biegacze z Bytowa co roku biorą udział w Półmaratonie Wennig-sen. Majkowski w20l9r. obchodził 40-lecie biegania i pracy społecznej na rzecz sportu. Tyle samo lat miał z kolei w 2020 r. Półmaraton Gochów. Askoro jesteśmy już przy maratonach, to Stanisław Majkowski w 1979 r. był pierwszym maratończykiem z Bytowa. Wystartował dokładnie 30 września. Od 2009 r. Majkowski pełnił funkcję prezesa Klubu Biegacza „Goch" w Bytowie, którego był również współzałożycielem. A wszystko zaczęło się w latach 70. ubiegłego stulecia. Wówczas młodzieniec o blond włosach postanowił wystartować po raz pierwszy w imprezie biegowej. Trzeba zaznaczyć, że w żadnej nie mógł brać udziału amator. Wszystkie były zarezerwowane dla zawodowców. W1979 r. jednak coś drgnęło. Dwie imprezy w Polsce zostały otwarte dla każdego uczestnika. To Bieg Lechi-tów w Gnieźnie i Półmaraton w Warszawie. - To były inne czasy. W sklepach nie było butów, dresów... Każdy radził sobie jak potrafił. Pamiętam, że po swój pierwszy goch 3YTÓW 437 Stanisław Majkowski biega od 40 lat. Nie tylko o Bytowie dres musiałem jechać do Kościerzyny. Po pierwsze buty też. Pamiętam, że biegałem w tym, co miałem. Były takie buty „Wałbrzychy". Trzeba było z gąbki do kąpieli wyciąć podkładkę, żeby można było w tym biegać. Koledzy ze Słupska biegaliwsan-dałach, bo nie mogli odpowiedniego numeru „wałbrzychów" kupić. Na 42 km braliśmy kostki cukru do kieszeni. Nie było przecież odżywek, batoników. Tak się kiedyś biegało - wspomina Majkowski. - Stadion 10-lecia był zamknięty. Tylko biegacze mogli tam być. Całość transmitowała telewizja. Czułosię, że to jest wydarzenie. To był pierwszy Maraton Pokoju w Warszawie, w którym mogli startować amatorzy -wspomina Majkowski i dodaje, że pamięta też swój czas. - Startowało 1800 zawodników. Jako pierwszy na mecie przekroczyłem trzy godziny. Miałem do- kładnie czas trzy godziny i siedem sekund - mówi pan Stanisław i przypomina, że nie tylko zdobycie odpowiedniej odzieży dla biegacza graniczyło z cudem. - Żeby dotrzećna stadion w Warszawie, musiałem pociągami jechać często prawie dobę. Deż to razy spałem na dworcu. A ile razy musiałem na poniedziałek brać wolne w pracy - zaznacza. - Pamiętam rok 1981. W telewizji co niedzielę był program o biegaczach. Zawsze na niego czekałem. Jednak 13 grudnia nie został wyemitowany. Byłem bardzo zawiedziony. Dopiero po jakimś czasie dotarła do mnie informacja, że wprowadzony został stan wojenny - wspomina Majkowski. - W tamtych czasach biegający tak sobie człowiek nie był częstym widokiem. Wiele razy ludzie przerywali prace w polu, żeby na mnie popatrzeć. Inni dopytywali ile mi płacą za to bieganie. Nie zrażałem się. Biegałem dalej - mówi Majkowski, który swoje 40-lecie biegania uczcił wyjątkowo... bieganiem. Od września 2018 roku dokładnie przez rok wziął udział w 40 imprezach biegowych. - W taki sposób uczciłem swój jubileusz. Praktycznie co tydzień brałem udział wbiegach. Pamiętam, że kiedy minąłem metę biegu w Tczewie, od razu musieliśmy jechać do Sztumu nanocny bieg - wyjaśnia pan Stanisław. - W tym 1979 r. miałem już 23 lata, więc na zawodowstwo było już trochę za późno. Biegałemi nadal biegam bo sprawia mi to frajdę. Robię to dla siebie. Uważam, że moim największym sukcesem jest to, że w ogóle biegam. To trzeba po prostu pokochać. To sport indywidualny. Nic tu nie zależ od grupy, od kogoś. Wszystko ode mnie. Mam też kontakt z przyrodą, jestem na świeżym powietrzu. Człowiek odpoczywa od stresu - wylicza zalety biegania Majkowski, któremu marzy się w Bytowie muzeum sportu albo izba pamięci o sportowcach. - Każdy z nas, nie tylko biegaczy, a sportowców, ma stare zdjęcia, puchary, medale... Szkoda, żeby to leżało w szufladach i kurzyło się - mówi. Nie wszyscy wiedzą lub pamiętają, że Majkowski w domu czuje się jak ryba w wodzie. To właśnie on w 1981 r. był pierwszym w Polce mężczyzną, który zdecydował się pójść na urlop macierzyński. Rozpisywały się o nim ogólnopolskie media. - To nie była dla mnie żadna ujma. Policzyliśmy sobie z żoną, że ona ma lepszą pensję więc lepiej, żebym to ja został z dzieckiem w domu. Potem pojawiło się drugie i na macierzyńskim spędziłem 4 lata - wspomina Majkowski, który nie jest w stanie zliczyć osoby, które zaraził swoją miłością do biegania. - Na początku nie należy iść po wyniki. Po co się zamęczać? Bieganie ma być przyjemnością. Jeśli się zmęczysz, przejdź w marsz. Na początku nie są Ci potrzebne żadne specjalne buty, dresy, czapka, zegarek z bajerami. Wystarczą zwykłe trampki. Na naturalnej nawierzchni nie nabawisz się kontuzji - wylicza Majkowski, którego codziennie można spotkać, jak biega po Bytowie. - Biegać mi się zawsze będzie chciało - zaznacza Majkowski.©® 189807405 zamów: O 94 340 1114 od poniedziałku do piqtku w godz. 9:00-15:00 email: prenumerata.gdppołskapress.pl Oferta tylko dla nowych prenumeratorów " średnia oszczędność miesięczna w porównaniu do cen w kiosku w 2023r. Zostań prenumeratorem! Oszczędzasz 53 zł • Gazetę dostarczymy Prenumerata na 3 miesiqce za 50 zł miesięcznie codziennie do Twojego domu, biura, tam gdzie chcesz! PoM oMŁ Głos Piątek, 30.12.2022 ROZMOWA Premier Mateusz Morawiecki: Wszyscy chcemy lepiej żyć i zostawić Polskę bardziej dostatnią dla pokoleń, str. 3 KRYMINALNE HISTORIE W grudniu 1999 zginął „Pershing". To efekt rywalizacji gangsterów o wpływy, władzę i pieniądze str. 6-7 lENATNm Ksiądz Stryczek: „skazany", choć niewinny str. 4-5 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 Dorota Kania, redaktor naczelny Polska Press ROK 2023: MNIEJ HIPOKRYZJI I OBŁUDY Arkadiusz Rogowski, redaktor naczelny „Nowin, „Gazety Krakowskiej" i „Dziennika Polskiego' POMOC UKRAINIE POWINNA NAS ŁĄCZYĆ K ilka dni temu szef Platformy Obywatelskiej Donald Tusk dostał ochronę Służby Ochrony Państwa. Taką decyzję podjął Mariusz Kamiński, minister spraw wewnętrznych i administracji, po tym, jak policja przekazała informację o pogróżkach, jakie miał otrzymywać lider PO. „Każdego tygodnia w listach i mediach społecznościowych znajduję groźby pod adresem moich bliskich i wyroki śmierci oraz zapowiedzi zamachu na mnie. W grudniu policja poinformowała mnie, że zagrożenie zamachem jest realne i konkretne jak nigdy przedtem. Stąd wniosek o ochronę" - napisał na Twitterze Donald Tusk. Mam nadzieję, że policja ustali, kto kryje się za tymi pogróżkami, a sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Podobnie jak w przypadku innych polityków, którzy są zalewani hejtem i groźbami, gdy atakowane są biura poselskie, a podczas spotkań z mieszkańcami Polski polityków PiS zwolennicy opozycji zachowują się wulgarnie i agresywnie. Podobne sytuacje spotykają policjantów i służby, które strzegą bezpieczeństwa Polski -wystarczy przywołać to, co się działo podczas kryzysu granicznego na polsko-białoru-skiej granicy w 2021 roku i jakie były reakcje m.in niektórych polityków opozycji i ich zwolenników. Po raz kolejny sprawdza się powiedzenie, że kto sieje wiatr, ten zbiera burzę; są działania, które generują konsekwencje, i to jest niezaprzeczalne. Wprowadzenie przez polityków PO wojennej retoryki, którą słyszymy niemal podczas każdego ich wystąpienia, doprowadziło do uaktywnienia pokładów agresji w społeczeństwie, skierowanej głównie wobec polityków partii rządzącej. Warto też przypomnieć kpiny z ochrony Jarosława Kaczyńskiego i wyliczanie, ile ona kosztuje. Z ust polityków Platformy Obywatelskiej padały słowa o zagrożonym dyktatorze, obsesji strachu, wykorzystywaniu służb do prywatnych interesów. Opozycyjne media prześcigały się w publikacjach na temat ochrony prezesa PiS, a przysłowiowej oliwy do ognia dolewali politycy, w tym sam Donald Tusk. Teraz, gdy sam dostał ochronę, nie słychać kpin, szyderstw i wyliczeń „ile to kosztuje". Oczywiście, nic nie usprawiedliwia odpłacania pięknym za nadobne - nie można stosować złej miary, umniejszać, a czasami wręcz usprawiedliwiać agresji. A tak niestety się dzieje, a przykładem są informacje, które ukazały się w niektórych opozycyjnych mediach po ataku na senatora Stanisława Karczewskiego i które były właśnie próbą umniejszania winy napastnika. W roku 2023 rozpocznie się dwuletni maraton wyborczy: jesienią odbędą się wybory parlamentarne, w2024 wybory samorządowe i do Parlamentu Europejskiego, a w 2025 wybory prezydenckie. Ta sytuacja nie sprzyja wyciszeniu emocji, a będzie wręcz przeciwnie. Moim zdaniem to, co obecnie obserwujemy, jest preludium do tego, co nas czeka. Czy nastąpi otrzeźwienie i tłumienie agresji? Trudno się tego spodziewać, widząc działania różnorakich bojówek ulicznych i brak jawnego potępienia tych zachowań ze strony polityków, którzy je aprobują. Ale - mimo wszystko - warto sobie życzyć mniej obłudy i hipokryzji. P oświąteczny wtorek, około godziny 13. Odbieram tele-fon z nieznanego numeru. Rozmówca nie przedstawia się, tylko od razu przystępuje do ataku. Powodem ku temu, jak się okazuje, jest artykuł, który tego samego dnia ukazał się na portalu nowiny24.pl, na temat... Ukraińców zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy. - Wy robicie tu jakąś Ukrainę! Tych artykułów, tego wszystkiego jest tyle, że ja już nie wiem, czy jestem w Polsce, czy na Ukrainie! - strzela w tempie kałasznikowa mój rozmówca, któremu przeszkadzają również tłumaczenia na język ukraiński na stronach internetowych banków czy państwowych instytucji. Określa to mianem „paranoi". - Czy pan nie rozumie, że w tej chwili na skutek wojny przebywa w Polsce kilka milionów Ukraińców i chodzi o to, żeby im jak najwięcej pomagać? - pytam i jak zawsze łudzę się, że po drugiej stronie jest osoba nastawiona na dialog i dyskusję. - To może zacznijmy od Wołynia. Piszcie o tym więcej. Ale wy chyba chcecie powtórki, drugiego Wołynia - pada odpowiedź, po której już wiem, że ta rozmowa nie będzie łatwa. Mimo to próbuję... - Czy gdyby Polska znalazła się w takiej sytuacji jak Ukraina, to oczekiwałby pan pomocy ze strony naszych sąsiadów i innych krajów? - Nieeeee, no trzeba pomagać, ale nie róbcie już wszystkiego pod Ukraińców. Oni by nas mieli w d****! - słyszę w słuchawce kolejny „argument", a na myśl przychodzą mi wypowiedzi pewnego posła, który w 2019 roku kandydował na prezydenta Gdańska, a 2 lata później na prezydenta Rzeszowa. - Czyli co mamy robić jako Polacy? Co pan proponuje? - dopytuję. - Nic nie proponuję - odpowiada mój rozmówca, wyraźnie zaskoczony pytaniem o pomysły na lepsze jutro. Najbardziej zdumiewający jest ten brak empatii wobec losu naszych wschodnich sąsiadów. Bo czy naprawdę tak trudno jest zrozumieć, że dzięki naszej szeroko zakrojonej pomocy uchodźcom, ukraińskich żołnierzy nie paraliżuje strach przed losami ich rodzin? Czy naprawdę tak trudno jest zrozumieć, że zdecydowana większość uchodźców to kobiety i dzieci, które są w naszym kraju po raz pierwszy, nie znają naszego języka i po prostu potrzebują pomocy? Czy naprawdę są jeszcze ludzie, do których nie przemawiają obrazy zburzonych miast, masowych grobów i milionów uciekających przed rosyjskimi rakietami? Co jeszcze musi się wydarzyć, żeby ta antyukraińska, czyli de facto prorosyjska propaganda została całkowicie odrzucona przez takich ludzi jak mój rozmówca? Odnoszę wrażenie, że im więcej czasu upływa od 24 lutego 2021 roku, tym bardziej ta arcy-ważna dla przyszłości wszystkich Polaków kwestia skutecznej pomocy Ukrainie próbuje być wykorzystywana politycznie. Jedni próbują zbić kapitał na straszeniu „ukrainizacją" Polski, a nawet „drugim Wołyniem", drudzy próbują przekonywać, że tylko oni pomagają uchodźcom. A efekt jest taki, że to, co powinno nas łączyć, powoli zaczyna nas dzielić. Potwierdzają to niestety badania opinii publicznej. Z ostatniego sondażu So-cial Changes na temat stosunku Polaków do uchodźców wynika, że 40 proc. respondentów ocenia go jako „pozytywny", 20 proc. jako „negatywny", zaś 40 proc. jako „obojętny". Dla porównania, w kwietniowym sondażu CBOS odpowiedzi „pozytywnie" udzieliło aż 82 proc. badanych, „obojętnie" 11 proc., zaś tylko 2 proc. „negatywnie". A przecież wojna na Ukrainie cały czas trwa. papież franciszek Chciałbym prosić was wszystkich o specjalną modlitwę za papieża emeryta Benedykta, który w milczeniu podtrzymuje Kościół Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 PULS • 3 Wydarzenia, do jakich doszło we władzach województwa śląskiego, rokosz marszałka Chełstowskiego, stawiają Zjednoczoną Prawicę w dość trudnej sytuacji. Jakich działań, mających załagodzić skutki tego, bądź co bądź, kryzysu, możemy się spodziewać? Kryzys wywołany przez marszałka Chełstowskiego był rozczarowaniem, ale na pewno nie był zaskoczeniem. To, że marszałek Chełstowski spogląda w stronę opozycji było widoczne od dłuższego czasu. Wybrał prywatne ambicje kosztem interesów Śląska. My nadal jesteśmy skoncentrowani na przygotowywaniu i wdrażaniu wielkich programów, które są dla rozwoju Śląska absolutnie niezbędne. Fundusz Restrukturyzacji Śląska przyniesie wielkie korzyści, ale wymaga mrówczej pracy zarówno rządu, jak i samorządu. Jeśli chce się wdrażać przedsięwzięcia tak ogromne, to zupełnie nie ma przestrzeni na partykularne ambicje, na małe gry personalne. Śląsk ma wspaniałą przeszłość, a przed nim jeszcze większa przyszłość. W maju ubiegłego roku zawarta została umowa społeczna, obejmująca kwestie górnictwa i rozwoju regionu, który po prostu musi stawać się jak najbardziej nowoczesny. Stąd i finansowe wsparcie Funduszu Restrukturyzacji Śląska musi być jak naj -większe. I jak największe musi być zaangażowanie ludzi, mających z tego Funduszu zrobić użytek. Z niepokojem przyglądałem się, jak marszałek Chełstowski skupia się na zupełnie czym innym. No ale trudno - pracę na rzecz Śląska będziemy kontynuować bez względu na personalne rozgrywki opozycji. Z tą współpracą może być kiepsko, bo przecież odejście marszałka Chełstowskiego przewróciło układ polityczny w województwie śląskim. Opozycja zwiększyła swój wpływ na decyzje zapadające na szczeblach samorządowych. Nie obawia się pan premier oporu samorządów wobec decyzji rządowych, dotyczących regionu? Mam świadomość, że będzie trudno. Marszałek Chełstowski sam zapowiada opór, zapewne chcąc przypodobać się nowym kolegom. Śląscy samorządowcy stoją więc przed pytaniem, czy wspierać działania rządu na rzecz dynamicznego rozwoju i gruntownej modernizacji regionu, czy koncentrować się na sprawach drugorzędnych. Przyszedłem do polityki z przekonaniem, że różnice powinny nas wzmacniać, a nie dzielić. Różnorodność to bogactwo, to 0 POLITYCE, ŚLĄSKU, ENERGETYCE 1 GÓRNICTWIE Mateusz Morawiecki: Pomimo wszystkich różnic wszyscy chcemy lepiej żyć i zostawić Polskę bardziej dostatnią dla kolejnych pokoleń. Rozmawiał:Jędrzej Lipski Mateusz Morawiecki: Unia Europejska musi wyciągnąć wnioski z ostatnich doświadczeń potencjał rozwojowy, dzięki niej świat jest piękny. Różnice powinny zachęcać do spotkania, a nie blokować współpracę. Wiele lat temu bardzo interesowałem się różnymi społeczeństwami, rozmaitymi gospodarkami i starałem się dociec, czemu niektóre zawdzięczają wyjątkowo duże sukcesy. Ciekawiło mnie, na czym polegały osiągnięcia tzw. azjatyckich tygrysów. To prawda, że wiele tamtejszych prorozwojowych czynników trudno byłoby u nas zaimplementować, bo wynikają z tego, co zbyt bardzo nas kulturowo różni. Ale np. jedna rzecz już kilkadziesiąt lat temu stała się tam powszechnie obowiązującą normą. Taką, która nie tylko dała napęd tamtejszym gospodarkom, ale też bardzo korzystnie wpłynęła na międzyludzkie relacje. Według niej bez względu na to, czy się lubimy, czy nie, zawsze potrafimy ze sobą bardzo efektywnie pracować. Bo to jest w naszym wspólnym interesie. Nie musimy rezygnować z różnic, które nas dzielą, ale musimy umieć pielęgnować ten wspólny mianownik, który nas łączy. Bo czyż nie mamy takiego wspólnego mianownika? Żyjemy na tej samej ziemi, mówimy tym samym językiem i jesteśmy z tym samym państwem związani, na dobre i na złe, od blisko jedenastu już stuleci. I pomimo wszystkich różnic wszyscy chcemy lepiej żyć i zostawić Polskę bardziej dostatnią dla kolejnych pokoleń. Wszyscy chcemy, by nasze dzieci miały jak najlepszą przyszłość w jak najlepiej rozwiniętym, jak najbardziej bezpiecznym kraju. No ale jednak już przecież widać, że niedawne wydarzenia w województwie śląskim stanowić mogą pewnego rodzaju poligon do działań opozycji wobec nadchodzących wyborów zarówno parlamentarnych, jak i samorządowych. Czy nie można w tym upatrywać zagrożeń dla polskiej demokracji? A może należałoby się zastanowić nad zmianami w przepisach ordynacji wyborczych? Opozycja jest konsekwentna w tym założeniu, przyjętym już siedem lat temu, że będzie opozycją totalną. Polega to na mówieniu zawsze „czarne" ilekroć my powiemy „białe". To jest kurs destrukcyjny. Opozycja najwyraźniej zapomniała, że wszyscy płyniemy na tej samej łodzi. Różne programy, odmienne stanowiska, całkowicie różne poglądy - to oczywistość. Ale w racjonalnej, zdrowej demokracji są obszary dyskusji czy nawet konfliktu, ale i obszary współpracy. Nawet na wojnach dochodziło do różnych porozumień między zdeklarowanymi wrogami. A my, na litość Boską!, przecież nie jesteśmy wrogami! Konkurentami, rywalami, niech będzie, że i przeciwnikami politycznymi, ale przecież nie wrogami! Możemy się nawet bardzo dużo spierać, ale przede wszystkim mamy obowiązek pracy dla tej samej Polski, dla tego samego województwa, powiatu czy gminy. Na Śląsku powinno to być rozumiane wyjątkowo dobrze, bo to region wyjątkowy. Ludzie ze Śląska znani są ze wspaniałego etosu pracy i współpracy. Przez całe pokolenia jeden odpowiadał za drugiego. Bez tego Śląsk nie byłby tym, czym jest. Bez tej solidności, bez oparcia na tradycji, na odwiecznych żelaznych zasadach. To nie była nigdy ziemia dla cwaniaków, dla krętaczy. Jeśli taki tu się uchował, to poważania tu nie miał. Na Śląsku ludzie nie dają się łatwo omamić. Ja się tu ciągle przekonuję, że ta tradycja prawdziwej mądrości, uczciwości jest tu bardzo silna, bardzo powszechna. Dlatego mam niezłomną wiarę w dobrą przyszłość tego regionu. I jestem pewien, że to właśnie w tę ziemię, w tych ludzi warto i trzeba inwestować. Województwo śląskie to strategiczny obszar dla polskiej energetyki. To tutaj znajduje się najwięcej kopalni węgla kamiennego. Czy rząd planuje doinwestowanie przemysłu wydobywczego, by w możliwie krótkim czasie zwiększyć ilość polskiego węgla dla polskiej gospodarki? Unia Europejska musi wyciągnąć wnioski z ostatnich doświadczeń, kiedy to nagle trzeba było sprowadzać węgiel z drugiego końca świata, nie tylko ponosząc koszty transportu, ale także oczywistego w takiej sytuacji wzrostu cen. Ja zawsze uważałem, że racjonalne wydobycie powinno być kontynuowane, a nasze górnictwo węgla kamiennego długo jeszcze nie powie swojego ostatniego słowa. Tym bardziej że dojrzewają nowe technologie, które mają je uczynić bardziej bezpiecznym i bardziej opłacalnym. Może wreszcie ekonomiczne podstawy będzie miała prowadzona na większą skalę podziemna gazyfikacja węgla? A może jeszcze coś innego? Bez względu jednak na to, jakie nowe techniczne możliwości czas przyniesie, wiemy, że na wielu obszarach musimy być dużo bardziej niezależni, w znacznie większym stopniu samowystarczalni. Zasada ta dotyczy wszystkiego, ale energetyki, w tym surowców energetycznych w szczególności. Z wielu wypowiedzi pana premiera jednak wynika, że Śląsk nie będzie już stał przede wszystkim na kopalniach i hutach. Nie one mają być podstawą gospodarki naszego województwa i nie górnictwo czy hutnictwo w przyszłości będzie głównym skojarzeniem z naszym regionem? Śląski przemysł ciężki czy wydobywczy odegrał rolę trudną do przecenienia. To dzięki niemu, a przede wszystkim ludziom żyjącym i pracującym na Śląsku przed stu laty odbudowująca swą niepodległość Polska zdołała mocno stanąć na własnych nogach. Aż strach pomyśleć, co by z nami wtedy było, gdyby nie Śląsk. Świat się jednak zmienia, zmienia się gospodarka. Pamiętajmy, że przecież dwieście lat temu tych kopalni i hut nie było. I nie było tych jakże dla nas oczywistych, ze Śląskiem powszechnie kojarzonych industrialnych pejzaży, tej specyfiki tutejszych miast. Szybko i radykalnie tego nie zmienimy, ale te tradycyjne gałęzie śląskiej gospodarki będą ustępowały miejsca nowym -bardziej wydajnym, generującym lepiej płatne miejsca pracy. Tutaj trzeba inwestować i rozwijać nowoczesny przemysł, bo Śląsk ku temu ma odpowiednie tradycje gospodarcze. Polska ma dług wdzięczności wobec Śląska, ale przede wszystkim Polacy wiedzą, że Śląsk to miliony ludzi przygotowanych do tego, żeby rozwijać nowoczesne gałęzie przemysłu. Jeśli o tę ziemię dobrze zadbać, to będzie ona miała wielką przyszłość. I jestem pewien, że najlepiej zadba o nią Prawo i Sprawiedliwość. 4 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 Choć śledztwo toczyło się w sprawie, a nie przeciwko pomysłodawcy i założycielowi słynnej akcji charytatywnej, winnym wskazanym przez członków obecnego zarządu i cytując klasyka „zaprzyjaźnione" media miał być ks. Jacek Stryczek - ten, bez którego Szlachetna Paczka nigdy by nie zaistniała, a już z pewnością nie zyskała tak znacznych zasięgów i wsparcia rzeszy wolontariuszy w całej Polsce. Ten, którego stan kapłański jasno definiował i Stowarzyszeniu dodawał profil katolickiej organizacji. Uzasadnienie umorzenia postępowania trafiło dotąd tylko do autorów prasowej nagonki na ks. Stryczka, a tekst m.in. o takiej decyzji, jeszcze w tym samym dniu trafił na łamy portalu należącego do koncernu Ringier Axel Springer. Tytuł publikacji - „Zeznania pokrzywdzonych wiarygodne, druzgocące opinie byłych pracowników o ks. Stryczku" sugeruje, że prokuratura, umarzając śledztwo, musiała się mylić bądź być poddana naciskom. To moment, w którym dziennikarz, zamiast relacjonować rzeczywistość, zadawać (również sobie) pytania, staje się sędzią i wydaje wyrok. Skazany w medialnym procesie ks. Stryczek zniknął ze Szlachetnej Paczki, przestał się zajmować działalnością charytatywną. Przestał być problemem dla tych wszystkich, którzy w przestrzeni publicznej su-flują od lat narrację o złym Kościele, chciwych i grzesznych księżach i w kontrapunkcie do nich - opowieści o szlachetnych świeckich społecznikach z Jerzym Owsiakiem na czele. Rok temu ks. Stryczek zdecydował się w obszernym piśmie przedstawić prokuraturze swoją wersję wydarzeń. To dramatyczny list człowieka, któremu niemal cały jego świat zatrząsł się i rozsypał, kapłana który utracił sens... „Charakterystyczne dla tych wszystkich ataków jest ogromne zaangażowanie w nie mediów lewicowych oraz osób o takich poglądach" - pisze do Prokuratury w Krakowie ks. Stryczek. Wskazuje np. że termin ukazania się tekstu w Onecie zbiegł się z premierą filmu „Kler". Przypomina też, że prowadził Stowarzyszenie WIOSNA przez 18 lat i nigdy nie było w stosunku do niego ani Stowarzyszenia żadnych zarzutów, że otrzymał wiele nagród i wyróżnień, jednak w obecnych czasach i „poprawności politycznej mediów lewicowych" nie może być w Polsce fajnego księdza!". Wygląda więc na to - dowodzi pomysłodawca Szlachetnej Paczki, „że atakując mnie prokuratura niejako pośrednio staje się obiektem ataków politycznych, dzięki którym ma zostać osiągnięty za- H m W 2018 r. wszczęto śledztwo po zarzutach wobec ks. Stryczka. Właśnie je umorzono Paweł Zastrzeżyński, Marcin Mamoń KSIĄDZ JACEK STRYCZEK. V SKAZANY CHOC NIEWINNY Po czterech latach śledztwa Prokuratura Okręgowa w Krakowie umorzyła postępowanie w sprawie rzekomego mobbingu w Stowarzyszeniu „Wiosna", organizatora Szlachetnej Paczki. mierzony cel. Zapewne chodzi o to, abym choć był oskarżony w sądzie, bo dzięki temu faktowi te same media mogłyby wciąż kontynuować swoją narrację. (...) Proszę tylko zestawić fakty: jeśli nawet byłbym winny, czy skala ataku odpowiada potencjalnej skali zarzutów? Albo - jeśli któryś z zarzutów byłby prawdziwy - dlaczego choćby jedna osoba nie wystąpiła ze swoją sprawą do sądu?". Świat wg Hegla Pewien znany pruski (nomen omen) filozof na początku XIX wieku ogłosił, że pomiędzy Marsem a Jowiszem nie może istnieć żadne ciało planetopo-dobne. Nie wiedział, że chwilę wcześniej odkryto między owymi ciałami niebieskimi pla-netoidę Ceres. W końcu ktoś mu o tym powiedział, a Georg Wilhelm Friedrich Hegel miał skwitować to słynnym stwierdzeniem: „Skoro fakty przeczą teorii, to tym gorzej dla faktów". Wielokrotnie nagradzany autor artykułu Janusz Schwert-ner zdaje się być wyznawcą jego teorii. Na długo przed umorzeniem przez prokuraturę sprawy, którą sam swoim artykułem wywołał, wciąż przekonywał, że: „Stwierdzenie, że ksiądz nie został oskarżony przez prokuraturę to jest absurd, bo przecież prokuratura pracuje nad tą sprawą". Po naszych publikacjach, w których ujawniliśmy kulisy tzw. wrogiego przejęcia Szlachetnej Paczki z rąk katolickiego księdza, dziennikarz Onetu zaatakował personalnie jednego z autorów publikacji w „Dzienniku Polskim", twierdząc np., że łamał on zasady dobrego smaku, w obrzydliwy sposób traktując jego (Schwert-nera - red.) informatorów". Dziennikarz Roku2022wg miesięcznika Press - Szymon Jadczak, „cechujący się „profesjonalizmem w dziennikarstwie" (wg Press), który „przestrzega etycznych kanonów tego zawodu" oraz „promuje najwyższe standardy pracy w mediach" uznał, że nasze publikacje są „głupie". Główny zarzut: „Dziennik Polski" należy do kupionego przez Państwowy Orlen koncernu Polska Press i jest organem prorządo-wym. Gdy przypomnieliśmy przed rokiem, że mimo upływu lat nikomu w śledztwie dot. mobbingu w Szlachetnej Paczce nie przedstawiono jakichkolwiek zarzutów Jadczak odpowiedział tekstem pod znamiennym tytułem. „Prokuratura o sprawie ks. Stryczka: Nie ma mowy o umorzeniu". Od tej publikacji nie minął jeszcze rok. Dzisiaj przypominamy słowa wypowiedziane w 1801 przez niemieckiego filozofa z jednego tylko powodu. Chcemy wyraźnie powiedzieć, że w naszym zawodzie nawet najbardziej atrakcyjne teorie zajmują nas mniej niż fakty. Te bowiem są najciekawsze. Pistolet prokuratury Cztery lata temu pracownicy Stowarzyszenia „Wiosna", organizatora akcji „Szlachetna Paczka", przejmują władze w Stowarzyszeniu. Odsuwają od władzy „tyrana", a wkrótce też po publikacji Onetu toksycznego mobbera. Koronnym dowodem ma być wszczęcie śledztwa w sprawie nagannych praktyk w Stowarzyszeniu „Wiosna" przez prokuraturę. Jest śledztwo. Musi być winny. I prokuratura przesłuchuje aż 750 osób. Rok temu na łamach „Dziennika Polskiego" odkryliśmy niektóre nowe fakty ze sprawy. Wskazaliśmy, że zarzuty formułowane w tekście Janusza Schwertnera nie znajdują potwierdzenia w zeznaniach przed Prokuraturą. Według naszego informatora tekst z „Dziennika Polskiego" wzbudził niepokój wśród członków Stowarzyszenia „Wiosna". Członkowie Zarządu otrzymali mail od Konrada Kruczkowskiego. Twierdził on w nim, że nasz tekst został napisany w agresywnym tonie, jest nierzetelny (stawia tezy, że prokuratura nie pracuje; że kryzys z 2018 r. był spiskiem byłych pracowników i zarządu, a Paczka ma się źle). „Onet dzisiaj odpowiedział" - pisze główny inicjator zmian w „Wiośnie". Zauważa, że „Paczka zawsze traci, kiedy kryzys 2018-2019 wraca. Na chwilę obecną to publikacje o pracy Onetu/Polska Press, a my jesteśmy - niestety wyraźnym -tłem. Ale tłem, dlatego nie chcemy być aktywnym bohaterem tych opowieści". To zdaje się odpowiadać głównym rozdającym w „Wiośnie". „Nie planujemy reagować proaktywnie - pisał rzecznik Paczki w styczniu 2022 r. -a jeśli pojawią się zapytania, to odpowiemy w kluczu konsekwentnie stosowanej od kryzysu komunikacji: mamy zaufanie do instytucji państwowych,. cierpliwie czekamy na zakończenie postępowania (...)"• Rzecznik wskazywał też, że tekst z „Dziennika Polskiego" był inspirowany przez ks. Jacka. Wiedział też o poczynaniach prokuratury: „prokuratura prowadzi postępowanie aktywnie - średnio raz w tygodniu dostajemy informację, że kolejne osoby wzywane są na przesłuchanie; postępowa- nie dotyczy już nie tylko ew. naruszenia praw pracowniczych, ale włączono do niego działania ks. Grzegorza Babiarza w 2019 r". Śledztwo prokuratury było pistoletem wycelowanym w ks. Jacka Stryczka. W prywatnych mailach, rozmowach wybrana w czerwcu 2019 nowa prezes Stowarzyszenia „Wiosna" Anna Wilczyńska powtarzała, że ona nie podejmuje się własnej oceny Jacka i czeka na ocenę prokuratury lub sądu. Czekał do niedawna też cały Zarząd. Zarzuty o mobbing pod adresem katolickiego księdza miały swoją wagę. Jednak jak długo toczyło się śledztwo, tak długo buntownicy „Wiosny" mieli argumenty. Nie tylko oni. Pracownicy wiodących mediów nieukrywających swojej niechęci do Kościoła również. Pozostało tylko udowodnić, że Paczka bez księdza ma się jak najlepiej i jest pasmem samych sukcesów: „Skupiamy się na tym, co najważniejsze, czyli na pomaganiu. Paczka ma się dobrze, co roku zwiększamy skale pomocy" - taką narrację suflował członkom „Wiosny" rzecznik Szlachetnej Paczki. I rzeczywiście łączna wartość pomocy przekazanej w paczkach w2021 r. robi wrażenie. To ok. 60 min zł. Przyjrzyjmy się więc raportom finansowym, jakie Stowarzyszenie publikuje od czasu, gdy ks. Jacek Stryczek nie jest już prezesem. Coraz bardziej kosztowna „Wiosna" W raportach nie odnajdujemy kwoty 60 min. Ona nie jest rozliczana. Wynika to ze struktury organizacji. Stowarzyszenie organizuje akcję, ale szlachetne paczki robią ludzie i to wolontariusze, jak wyjaśnia rzecznik Stowarzyszenia Konrad Kruczkowski, określają wartość darów. Stowarzyszenie ma czuwać nad tym, aby wszystko odbywało się zgodnie z prawem, struktura korporacji się rozwijała i co najważniejsze ma kontrolować samą pomoc. Budżet Stowarzyszenia w 2018 r., kiedy z „Wiosny " odchodzi ks. J. Stryczek, to 23 min zł. W kolejnych latach pieniędzy jest mniej: 17,5 min w 2020 i 19 min w roku następnym. Trzeba wyjaśnić, że za te pieniądze nie są kupowane paczki dla potrzebujących, lecz wykonywane są tzw. założenia statutowe, tak jak np. wypłata wynagrodzeń. I tak, od 2018 roku w kolejnych latach wypłacano rocznie od 6,5 do 7 min zł na ten cel. W2020 r. całość kosztów statutowych, w tym wynagrodzeń, to ok. 13 min zł, gdzie przychód to ok. 20 min. Tyle mówią dokumenty. Skąd Stowarzyszenie pozyskuje środki na „działalność statutową"? Np. z datków prywatnych, ale również z dotacji od dużych inwestorów. W 2021 r. na ten przykład BNP Paribas Bank Polska S.A. przekazał Stowarzyszeniu ok. 1,5 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 PULS • 5 min zł. Pieniądze te nie poszły na paczki, lecz na utrzymanie stowarzyszenia. W „Wiośnie" cała kwota bilansowa wydawana jest na organizację. Kazimierz Dadak, profesor ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, twierdzi, że w USA, jeśli nie ma jednoznacznie udokumentowanych wpływów i wydatków, co, gdzie i komu zostało zakupione, to żadna Organizacja Pożytku Publicznego nie mogłaby na takich zasadach legalnie działać na rynku. Mówi ekspert, który specjalizuje się w tej tematyce od wielu lat. Był to jeden z przedmiotów, które wykładał. Ukazujemy przykład USA, aby zainspirować Polskie władze, do podjęcia działań w tym obszarze. W kontekście sprawozdań „Wiosny" ciekawe jest, że od czasu, gdy ks. Jacek Stryczek został odsunięty od funkcji prezesa, za którą nie pobierał wynagrodzenia, następuje redukcja etatów o połowę. W 2018 r. było 185, zaś w 2021 r. już tylko 91. Co istotne, kwota przeznaczona na wypłaty nie maleje. Za to z raportów dowiadujemy się, że najwyższa kwota wynagrodzenia w 2018 r. to 14 tys. zł, zaś od 2020 r. to już 25 tys. zł. „Od początku mogło być jasne, że mechanizm może być powiązany z płacami. Zredukowali pracowników o połowę, a pułap kosztów jest taki sam od 2018 roku. Oznacza to, że nie tylko sami zarabiają, ale płacą ludziom, którzy ich w systemie utrzymują. Mają mało pracowników, więc nie obsługują dobrze wolontariuszy itd. System siada. Jedynie inwestują w wybrane obszary wizerunkowe" -mówi nam były członek Zarządu „Wiosny". „W końcu miał ktoś odwagę to powiedzieć" Redukcja etatów, zwolnienia, odejścia. Normalna sprawa, jak to w korporacji. Bywa, że zwolnionym pracownikom języki rozwiązują się dopiero, kiedy ustaje ich stosunek pracy. Na jednym z najpopularniejszych serwisów pracy www.gowork.pl można odnaleźć komentarze napisane przez byłych pracowników „Wiosny". Są niepokojące, pisane często w jasnej intencji: ku przestrodze wszystkim innym ubiegającym się o pracę w charytatywnej korporacji (Chodzi oczywiście o „Wiosnę"). Po ich analizie, naszym zdaniem, można traktować je za w pełni wiarygodne. Przed tym „toksycznym miejscem" ostrzega łącznie 30 byłych pracowników „Wiosny". Sami użytkownicy portalu przyznali Sto warzyszeniu zaledwie dwie na pięć możliwych gwiazdek. Rok 2021 r. Od kilku lat nie ma w Szlachetnej Paczce ks. Stryczka, a Janusz Schwertner nie prowadzi już swojego śledztwa. Zniknął ksiądz, to i zniknął problem, jednak Lila, były pracownik „Wiosny", na otwartym forum pisze: „Jeśli ktoś kieruje się przy wyborze miejsca pracy chęcią pomagania innym, sporą dozą empatii i pragnieniem zmiany świata na lepsze, niech wybierze inną firmę. Tu jest korpo, ludzie traktują siebie bez szacunku. (...) Człowiek chodzi potem zdołowany i żałuje, że miał odwagę sięgnąć wyżej w tej chorej korpo". Maja w czerwcu 2022: „Totalnie zero nadzoru i zero rozwoju, liczyłam na szkolenia, a tak naprawdę wstępne przeszkolenie to żart". Kolejny były pracownik Szlachetnej Paczki w lipcu 2022: „Nie sprawdzają zupełnie, jakie osoby zgłaszają się jako wolontariusze" . Podsumowuje swoją pracę: „męczące psychicznie doświadczenie". Ania w sierpniu 2022: „Absolutnym skandalem jest niespraw-dzanie, czy dana osoba nadaje się do pracy z dziećmi", a „finansowanie indeksu to tylko nabijanie kieszeni zarządowi". Skarg na Paczkę jest coraz więcej: „Jestem byłym liderem, którego potraktowali w sposób bardzo chamski, nie tylko mnie, ale i mój zespół" czytamy w bardzo niedawnym wpisie (listopad 2022). „Najgorsza firma, w jakiej pracowałem", to kolejny komentarz. Były pracownik wskazuje jednoznacznie w jednym z komentarzy (lipiec 2022): „maszynka do robienia kasy nic poza tym". Inny z doświadczeniem pracy we „Wiośnie": „Krótko mówiąc jedno z najgorszych doświadczeń w moim życiu. Katastrofalne miejsce pracy, mega rozczarowanie, zawód i strata czasu. Rozwojowe cofnięcie się o parę lat". „Robią tak zawsze już od wielu lat, jeśli jakiś projekt nie idzie, wyrzucane są od razu całe zaangażowane zespoły. Nie ma nawet najmniejszej próby adaptowania takiej osoby na inne stanowisko lub szukania mu innego zajęcia. [---]. Zwolniono kilkadziesiąt osób z powodu, jak to nazwali bardzo złej sytuacji finansowej. Po paru miesiącach już hura wszystko ok jesteśmy na plusie. Proszę was, nie myślcie tylko, że jeśli jest to organizacja non profit, to ktokolwiek będzie się przejmował waszym losem, bo tam jest gorzej niż w najgorszej korporacji w Krakowie pod tym względem. [—] Tam zostaniecie najzwyczajniej w świecie wykorzystani, a kiedy wasza „przydatność" się skończy -wyrzuceni". Byli pracownicy paczki przyznają też, że byli wpracy zastraszani, gdzie znaj- dowano na nich haki „oczywiście z zachowaniem zasad kultury i współżycia między ludźmi" (Wpis z 17 czerwca 2021 r.), gdzie - jak ktoś to ujął -są „urabiani do lojalności i posłuszeństwa". Paulina w czerwcu 2021 r. charakteryzuje osoby zarządzające Stowarzyszeniem i Paczką. To „miłość do liczb i wyników finansowych [—] Krycie swojaków, co by nie zrobili. [—] A w końcu dla niej samej to „bardzo trudne i bolesne doświadczenie, po którym potrzebna jej była terapia". Przypominamy obszernie te wypowiedzi, wierząc, że kolekcjonujący Grand Pressy i inne dziennikarskie laury Janusz Schwertner czy Szymon Jadczak nie pozostaną obojętni na skargi „zwykłych pracowników", ale będą chcieli opisać Szlachetną Paczkę po latach, oczywiście bez księdza Stryczka. Jeden z ostatnich wpisów komentujących to, co się dzieje obecnie w „Wiośnie", z 17 listopada minionego roku mówi o czymś jeszcze: „Złodziejstwo, otwieranie paczek, produkty wynoszone do domu, podstawiona rodzina jako biedni ludzie, którzy dostają paczki. Wszystko zakłamane, dzielone między sobą, a niby biedną rodziną". Wpis został dokonany anonimowo. Zwróciliśmy się z prośbą do administratora systemu o możliwość kontaktu z tą osobą, gdyż wpis może być szkalujący Stowarzyszenie lub z drugiej wskazywać na czyny wyczerpujące znamiona przestępstwa. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Pół paczki podpasek pod choinkę. Udało nam się zweryfikować inny z komentarzy o podobnej treści. Nie było to trudne, bo autor wskazał miejsce, gdzie należy szukać potwierdzenia zarzutów. Czytamy: „Jedna z rodzin w Chorzowie została praktycznie okradziona. Dostała 18 z 47 Paczek, przepakowane, pogniecione, zniszczone, brzydkie. No masakra. Szkoła Podstawowa nr 3 w Chorzowie zapewniła, że zrobili i ładnie zapakowali 47 paczek dla rodziny. Rodzina dostała «ochłapy», a resztę albo ukradli, albo przekazali innym... Zniszczone, używane sprzęty, brudna używana odzież...". Skontaktowaliśmy się z Panią Eweliną. Została zakwalifikowana do udzielenia pomocy 9 grudnia 2022 r. Miała otrzymać 43 paczki plus bony JEDNAZ RODZIN W CHORZOWIE ZOSTAŁA PRAKTYCZNIE OKRADZIONA. DOSTAŁA 18 Z 47 PACZEK PRZEPAKOWANE, POGNIECIONE, ZNISZCZONE, BRZYDKIE. MASAKRA' OD CZASU, GDYKS.STRYCZEK ZOSTAŁ ODSUNIĘTY OD FUNKCJI PREZESA, NASTĘPUJE REDUKCJA ETATOWO POŁOWĘ. ALE KWOTA NA WYPŁATY NIE MAŁE1E na buty. Dary miały być przekazane w sobotę. Jednak nikt się nie pojawił. Zaniepokojona skontaktowała się z wolontariuszem. Dowiedziała się, że wszystko jest w porządku i będą za godzinę. Nagle po 17.00 dzwoni główna koordynatorka z Chorzowa z informacją, że będą na drugi dzień, tj. w niedzielę o 14.OO To kolidowało z zajęciami Pani Eweliny w szkole, gdzie miała egzamin i poprosiła o to, aby przenieść to na godzinę 15. Koordynatorkę to zirytowało: „Jaką szkołę, przecież jest weekend". Pani Ewelina czekała więc, ale i tym razem nikt się nie pojawił ani nie zatelefonował. Dzwoniła za to pani Ewelina: „Dopiero po kilku godzinach zaczęli odbierać telefony" - mówi. W końcu przyjechali po20.00 „Paczek dostałam 18. Bonów żadnych. Paczki wyglądały na rozpakowane i zapakowane jeszcze raz". Jak się okazało, paczki przygotowano w Szkole Podstawowej nr 3 w Chorzowie. Miało ich być 47 plus 800 zł w bonach i 50 w gotówce. Ofiarodawcy nie zgodzili się, aby paczki trafiły do kilku rodzin. Według relacji benefi-cjentki w paczkach znajdowały się przedmioty bardzo niskiego gatunku. Część rzeczy była używana albo wybrakowana, wśród nich otwarta paczka tamponów. Najbardziej cenne miały być prezenty, które sobie wymarzyli z synem. To miały'być słuchawki i lokówka. Oba te dość osobiste przedmioty też okazały się używane, choć wg zapewnień organizatorów Szlachetnej Paczki miały być nowe. Joanna Piećko-Szopińska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 w Chorzowie, potwierdza informacje przekazane przez oszukaną przez pracowników czy wolontariuszy Szlachetnej Paczki naszą informatorkę. Dyrektorka szkoły współpracuje ze Szlachetną Paczką od wielu lat. Twierdzi, że paczek było 47, a nie 18, które dotarły do potrzebującej mieszkanki Chorzowa. Więcej. Nie ma wątpliwości, że wszystkie rzeczy były nowe, a paczki zapakowano w ozdobny papier. Przekazano je wolontariuszom w „weekend cudów". „I na tym nasza rola się skończyła" - mówi dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 w Chorzowie. Zgodziła się przekazać nam kontakt na tzw. „lidera okręgowego" Szlachetnej Paczki. To kobieta. Nie chce z nami rozmawiać. Zasłania się brakiem czasu. Jest zajęta, bo w pracy. Wskazała, aby w tej sprawie kontaktować się z centralą w Krakowie. Sprawie na- dano w „korpo" bieg, bo kilka godzin później dzwoni do nas Dorota Bugajska ze Szlachetnej Paczki. Nie zgadza się na nagranie. Zdążyła powiedzieć, żebyśmy kontaktowali się ze Stowarzyszeniem mailowo i od razu się rozłączyła. Nie chciała powiedzieć, kim jest, a my nie zdążyliśmy zapytać, czy Stowarzyszenie poinformowało prokuraturę lub jakieś inne organy 0 możliwości popełnienia przestępstwa w Chorzowie. Poszkodowana Pani Ewelina ma podobne doświadczenia. Próbowała kontaktować się z wolontariuszem, koordynatorem, infolinią krakowską, ale jest tam zwyczajnie zbywana. Od któregoś dnia już w ogóle nikt tam nie odbiera telefonów. Korporacja nie przeprasza Nikt z nas nie miał i nie ma wątpliwości, że wymyślona 1 zorganizowana przez ks. Jacka Stryczka akcja pomocy biednym rodzinom ma sens. I nawet jeśli bardziej podobają nam się działania anonimowych darczyńców czy wolontariuszy działających bez wielkiego rozgłosu i tzw. fejmu, to przecież Szlachetna Paczka, o której kiedyś wszyscy, co najmniej, słyszeliśmy znika z naszego życia. Znika nie tylko ze szkół, kościołów, ulic... Znika nawet z internetu, który zupełnie skolonizował współczesny świat. Warto sprawdzić statystki socialme-diów Paczki, aby się o tym przekonać. Słynny, wspominany już Weekend Cudów Szlachetnej PACZKI LIVE, który trwał ponad godzinę na YouTubie ma 789 wyświetleń w chwili pisania tekstu. Zaś inne filmy np. „Szlachetna Paczka Igi Świątek2022" jeszcze mniej, bo ledwie 738 wyświetleń. To jednak dlaZarządu nie są najważniejsze nośniki. Rzecznik „Wiosny" jest natomiast dumny, że „przygotowywane przez Stowarzyszenie materiały dystrybuowali niemal wszyscy nadawcy (w tym główne anteny Telewizji Polskiej, Polskiego Radia (...)". Tych prorządowych albo reżimowych i odrażających mediów - powiedzieliby zapewne i zgodnie Janusz Schwertner i Szymon Jadczak. Choć ojca założyciela Szlachetnej Paczki od kilku lat nie ma w Stowarzyszeniu, Joanna Sadzik, tak jak inni, wciąż posługuje się narracją pomysłodawcy akcji, a jednocześnie usuniętego z organizacji toksycznego rzekomo mobbera. „Lubię ludzi" -z tej ulubionej maksymy ks. Jacka Stryczka nowe władze nie zamierzają rezygnować, choć trudno oczekiwać, że lubią byłego prezesa i wszystkich, którzy nie mówią o nim głosem dziennikarzy Onetu, Wirtualnej Polski czy „Gazety Wyborczej". „Cóż mogę napisać na koniec?" - kończy list napisany w październiku 2021 i zaadresowany do Prokuratury Rejonowej Kraków-Śródmieście Zachód ks. Jacek Stryczek. „Doświadczyłem wiele zła, jako swoistą nagrodę za zaangażowanie społeczne. Po atakach na mnie, społecznicy dużo rzadziej wypowiadają się w mediach. Krzywda -proszono mnie, abym to napisał. Krzywda - zostałem zniszczony, pracując dla dobra innych. Wiem, pewnie miałem umrzeć, choćby po to, aby zniknęła osoba, która zna niewygodną prawdę. Ale jakoś przeżyłem. Chciałbym więc żyć choć trochę normalnym życiem". Zapytaliśmy prezes Joannę Sadzik i pozostałych członków Zarządu Stowarzyszenia „Wiosna", czy po umorzeniu postępowania w sprawie nieprawidłowości w „Wiośnie", Zarząd zamierza przeprosić ks. Jacka Stryczka, a może czy zamierza podać się do dymisji? „Ze strony Stowarzyszenia ani członków zarządu nie padły żadne słowa ani działania, za które powinniśmy przepraszać. (...) A decyzja prokuratury w żaden sposób nie wpływa na bieżące działanie Stowarzyszenia" - odpowiedział Konrad Kruczkowski, rzecznik korporacji i jeden z inicjatorówpozbycia się księdza ze Stowarzyszenia „Wiosna" i Szlachetnej Paczki. Radca prawny, jeden z liderów Szlachetnej Paczki, w wysłanym 2.02.2019 r. poufnym liście do członków Stowarzyszenia „Wiosna" (18 nazwisk) drobiazgowo opisującym akcje celowego skompromitowania zarzutami o mobbing, a dzięki temu pozbycia się ks. Stryczka z „Wiosny" i Szlachetnej Paczki, jasno definiuje problem, a przy okazji demaskuje warsztat reportera Onetu. „Jacek -tłumaczy radca - jako prezes WIOSNY i jej twarz, będąc osobą ze wszech miar kontrowersyjną i jaskrawą (pozostawiam tutaj na boku zarówno negatywną, jak i pozytywną stronę tych stwierdzeń), został zaatakowany w artykule przez Janusza Schwertnera. Jak wiemy z dostępnych faktów, w tym korespondencji mailowej, osoby, które w tym artykule Jacka oskarżały, same w większości w WIOŚNIE zachowywały się w sposób nieodpowiedni i były powodem wielu negatywnych sytuacji tak w relacjach międzyludzkich, jak i w sferze operacyjnej. Wiemy też, bo przecież są na to dowody w mailach do byłych pracowników WIOSNY, że Janusz Schwertner przyznał się, że celowo pomijał wiadomości o nieprawidłowościach w zachowaniu tych osób, aby obraz Jacka nie był zaciemniony". 6 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 To było jedna z najgłośniejszych mafijnych egzekucji. Andrzej Ko-likowski, pseudonim Pershing odpoczywał w Zakopanem ze znajomym i przyjaciółką Patrycją R. 5 grudnia 1999 roku byli na Polanie Szymoszkowej. „Pershing" chował rzeczy do samochodu, srebrnego mercedesa klasy S. Patrycja R. oddawała sprzęt w wypożyczalni sprzętu narciarskiego. Nagle, na miejscu pojawiło się dwóch zamaskowanych mężczyzn, którzy chwilę wcześniej wysiedli z zaparkowanego nieopodal Audi 80. Jeden miał broń maszynową obwiązaną reklamówką. Strzelał w powietrze, aby odstraszyć ewentualnych świadków. Drugi podszedł do „Pershinga". - No i co teraz? - zapytał. Strzelał w głowę, tułów i ręce. Znajomy Andrzeja Koli-kowskiego wskoczył do mercedesa, chciał się ukryć. Po egzekucji pobiegł do wypożyczalni po Patrycję R. Ta zabrała kluczyki od samochodu „Pershinga" i telefon komórkowy Kolikowskiego. Wyjęła z niego kartę SIM. Nie pomogła szybka akcja policji i blokada dróg, zabójców nie udało się zatrzymać. Andrzej Kolikowski zmarł w szpitalu. Uchodził za jednego z bossów mafii pruszkowskiej. Miał głowę do interesów. Pasjonował się hazardem i wyścigami konnymi. Kibicował Andrzejowi Gołocie, jeździł nawet na jego walki do Stanów Zjednoczonych. Utrzymywał kontakty z wicepremierem Ireneuszem Sekułą, ministrem sportu Jackiem Dębskim, współzałożycielem spółki Art-B Bogusławem Bagsikiem i właścicielem Zakładów Futrzarskich w Kurowie Wiesławem Peciakiem, pseudonim Wicek, korzystał z usług jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego. „Pershing" pod koniec lat 90. rósł w siłę. „Opodatkował" automaty do gier, a zarobione pieniądze inwestował w legalny biznes, założył chociażby wytwórnię płyt muzycznych. Zabójstwo Andrzeja Kolikowskiego było kolejne w ramach walki o wpływy -a tak naprawdę początkiem końca Pruszkowa. Ale zacznijmy od początku. Ewa Ornacka i Piotr Pytlakow-ski tak piszą w „Alfabecie mafii": „Milicja zmieniona w policję dopiero uczyła się nowych obowiązków. Wszelkimi siłami odcinano się od PRL, przy okazji spuszczając ze smyczy tzw. osobowe źródła informacji, czyli agentów milicji i SB w świecie przestępczym. Wielu znanych w latach 90. gangsterów w poprzedniej dekadzie zajmowało się cink-ciarstwem. Wśród waluciarzy SB miała mocną agenturę. Większość esbeków zweryfi- kowano negatywnie i role się odwróciły. Teraz oni stali się agenturą świata przestępczego. Gangsterzy wykorzystywali ich kontakty i znajomości z milicjantami przemianowanymi na policjantów, z prokuratorami, a nawet z sędziami. Wszyscy przestępcy, znani dzisiaj jako ojcowie chrzestni mafijnych grup, w latach 80. dziwnie łatwo wyjeżdżali do Niemiec (RFN) na wielomiesięczne pobyty. Bez problemów dostawali paszporty w czasach, kiedy nie było to wcale takie proste. Niemiecką mekką polskich złodziei był wtedy Hamburg i inne miasta nadmorskie. Bywali tam „Ni-koś", „Pershing", „Wariat", „Oczko", a także podobno „Masa", „Kiełbasa" i „Słowik". - Istniał dyskretny nadzór ze czych grup zorganizowanych". Ireneusz P., pseudonim Barabasz, to postać niesłychanie ważną w historii polskiej przestępczości albo jak kto woli -mafii. Postrach Żbikowa, zapomnianej przez Boga dzielnicy Pruszkowa: prymitywny, brutalny, ale charaktemy, twardy, nieugięty. To był bandyta starej daty: grypsował, połowę życia spędził za kratkami. Wokół „Barabasza" w latach 80. zaczął się skupiać krąg włamywaczy, którzy zarabiali tak, jak on. „Barabasz" był przestępcą, któremu żyć pozwalały służby. W jego grupie obowiązywały zasady, dla kapusiów nie było w niej miejsca. Liczyła się lojalność i pełne oddanie grupie. Jarosław Sokołowski, pseudo- Ale „Barabasz" trafił za kraty, a kiedy wyszedł z więzienia na przełomie 1989 i 1990 roku, w gangsterskim świecie następowała właśnie pokoleniowa zmiana. Ci, którzy kiedyś podziwiali „Barabasza", teraz dawali mu pracę. Zmieniał się też rodzaj przestępstw, z którego żył półświatek. Włamaniami zajmowali nieudacznicy. Zresztą, wiosną 1989 roku Ireneusz P. zginął w wypadku samochodowym. Jechał rozpędzoną Ładą i wpadł w poślizg między. Pruszkowem a Komorowem. Źle ocenił i wóz, i swoje możliwości, roztrzaskał się w drobny mak. A wtedy przyszedł najlepszy czas dla polskiej przestępczości. „Polska mafia narodziła się w 1990 r. jednocześnie dziom z Pruszkowa zdobyć większych wpływów, podwarszawski gang opanował kraj. W większych miastach jego interesów pilnują (pilnowali?) rezydenci. Siatka jest szczelna i precyzyjnie skonstruowana. Być może do dzisiaj gang rósłby w siłę, gdyby nie przerost ambicji poszczególnych pruszkowskich watażków. Początkowo działali zgodnie, ale szybko zaczęli rywalizować o wpływy" - pisał Piotr Pytla-kowski, dziennikarz, publicysta „Polityki". Po śmierci „Barabasza" władzę przejął Zbigniew K. „Ali", po nim Janusz P. „Parasol" oraz Andrzej K. „Pershing". Inne ważne postacie to Zygmunt R. „Bolo", Andrzej Z. „Słowik", Mirosław D. „Malizna", Leszek D. „Wańka" oraz ŚMIERĆ „PERSHINGA". POCZĄTEK KOŃCA PRUSZKOWA Andrzej Kolikowski, jeden z bossów Pruszkowa, zginął w grudniu 1999 roku w Zakopanem. Jego zabójstwo było kolejne w ramach walki o wpływy, władzę i pieniądze. Rywalizacja gangsterów nie mogła skończyć się inaczej, jak rozbiciem największych grup przestępczych w Polsce Dorota Kowalska strony SB nad pruszkowską bandą „Barabasza". (...) To była swego rodzaju opieka. (...) Za czyny, które ludzie „Barabasza" popełniali, można było trafić do ciupy na bardzo długo. A oni nie trafiali. (...) W „Uroczej" (knajpa w Pruszkowie w latach 80.), bandyci „Barabasza" zajmowali połowę sali, drugą okupowali milicjanci po służbie. (...) Po kilku półlitrówkach lody przełamywano i dochodziło do ogólnego zbratania, stoliki łączono i pito wspólnie. (...) Tak rodzą się nieformalne więzi. (...) Dzisiaj już wiemy, że wielu zwykłych złodziei z czasów PRL, członków bandyckich grup dokonujących włamań i napadów, dzięki opiece ludzi z peerelowskich służb specjalnych w III RP zmieniło się w opromienionych sławą mafiosów, liderów „Pruszkowa", „Wołomina" i wielu innych przestęp- nim Masa, najsłynniejszy świadek koronny w Polsce, spotkał „Barabasza", kiedy chodził do siódmej, może ósmej klasy szkoły podstawowej. - „Barabasz" przyszedł do szkoły po swojego syna, Sebastiana, który chodził do niższej klasy. Człowiek robił wrażenie: wielkie chłopisko, umięśnione, ze 130 kilo żywej wagi. Wszyscy z podziwem na niego patrzyli - wspominał potem. Kiedy „Masa" po raz pierwszy zobaczył „Barabasza", ten był zwyczajnym złodziejem mieszkaniowym. Dopiero potem przyszedł czas na pobicia, napady z bronią w ręku, poważne kradzieże. „Barabasz" był bezwzględny, bali się go w Pruszkowie wszyscy. Kiedy szedł chodnikiem, ludzie przechodzili na drugą stronę ulicy. Taki lokalny Mustafa, pan Żbikowa. w dwóch miejscach - okolicach podwarszawskiego Pruszkowa i w środowisku Polaków przebywających w Niemczech. W Pruszkowie gang zorganizowali wychowankowie słynnego w czasach PRL bandyty „Barabasza". W Niemczech skrzyknęli się złodzieje samochodów na czele z Nikodemem S., zwanym Nikosiem. Ambicje kierowania organizacją miał co prawda niejaki Zbigniew N., ale konkurenci podłożyli w jego aucie bombę i N. zamachu nie przeżył. Po zabójstwie Nikosia i jego dawnego ochroniarza Szwarcenegera oraz sukcesie w bitwie zgorzeleckiej Pruszków tryumfował. Można zaryzykować twierdzenie, że wyrósł na największą i najbardziej niebezpieczną przestępczą strukturę w Polsce. Poza Krakowem, gdzie jak dotychczas nie udało się lu- Wojciech K. „Kiełbasa", kolega Sokołowskiego, czyli „Masy". Mafia wołomińska była odłamem pruszkowskiej. Przejęła tereny na wschód od Warszawy. Tu rządzili bracia N., czyli „Dziad" i „Wariat", Ludwik A. „Lutek", Marian K. „Mańka", Czesława K. „Ce-bera" czy Andrzej Cz. „Ki-kira". Na czym zarabiali? Przemyt spirytusu, papierosów i narkotyków, nielegalne rozlewnie alkoholu i wytwórnie amfetaminy, haracze od kupców, restauratorów, właścicieli agencji towarzyskich, a nawet znanych biznesmenów. Napady na TIR-y, konwoje z gotówką, kradzieże samochodów. Ogromne pieniądze. Nic więc dziwnego, że zaczęli rywalizować ze sobą, także dawni kompani. Pierwszy zapłacił za to „Ali", odsunięty na boczny tor. Gorzej skończył Wojciech K., pseudonim Kiełbasa. Za bardzo się rządził. Zginął w lutym 1996 roku przed sklepem spożywczym w Pruszkowie. Zabójcy czekali w dwóch samochodach zaparkowanych po drugiej stronie ulicy. Nie miał najmniejszych szans, zakupy rozsypały się na chodniku. Kolejny był właśnie „Pershing", on też za bardzo się szarogęsił, chciał jednoosobowo zarządzać Pruszkowem. Koledzy nie byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy. Leszek D., pseudonim Wańka, jeden z liderów starego gangu pruszkowskiego, zgodził się swego czasu na rozmowę z Piotrem Pytlakowskim i tak opowiadał o tej wewnętrznej konkurencji, która z czasem przerodziła się w rzeź: „Zginął Kiełbacha, Ni-koś, Wariat, Pershing - to fakty. Ale to nie była wojna, to były beznadziejne rozgrywki ludzi. Jakby umieli ze sobą rozmawiać, toby nie strzelali i bomb sobie nie podkładali". „Wańka" początki grupy pruszkowskiej widział zupełnie inaczej, niż śledczy, którzy ją rozpracowali, czy chociażby „Masa". Twierdził, że to media wylansowały grupę, a „Pruszków był normalnym, zwykłym miastem, z którego wywodziło się kilka osób. Różnych osób". Jego zdaniem nie było żadnych założycieli ani szefów gangu pruszkowskiego: jedynie grupa kolegów, a czasem jedynie znajomych. Połączył ich wszystkich przemyt spirytusu na olbrzymią skalę. „W 1989 roku otrzymałem od grupy, nazwijmy ich urzędników państwowych, propozycję, że jest taka możliwość z tym spirytusem, tylko że oni tego nie zrobią, czy ja bym się tym nie zajął?" - opowiadał w rozmowie z Piotrem Pytlakowskim. To byli funkcjonariusze tzw. służb. Chcieli procentu od zysków. Sąd nie uwierzył w „grupę znajomych", Leszek D. został skazany za założenie i kierowanie gangiem pruszkowskim, wymuszenie pieniędzy i udział w przemycie kokainy. Za kratami spędził 15 lat. - Pruszków zastraszając, strzelając w kolana, a czasem zabijając niepokornych niemal podporządkował sobie wszystkie grupy przestępcze w Polsce. To był czas zmian systemowych i działy się rzeczy, które teraz nie mogłyby się wydarzyć. Obok Pruszkowa, już wtedy działało jednak w Polsce kilka mniejszych grup, które nie wytykały nosa ze swojego terytorium. Kiedy Pruszków został w części wyeliminowany z gry, wielu z tych pomniejszych bandytów dostało skrzydeł, więc pojawiła się grupa nowodworska czy mokotowska, ale i one zostały sukcesywnie przetrzebione - opowiadał mi swego czasu gen. Adam Rapacki, były Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 PULS# 7 podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, jeden z twórców Centralnego Biura Śledczego. Bo też kres wewnętrznej walce dał nie kto inny, a Jarosław Sokołowski. Został zatrzymany przez policję w Kor-bielowie na Żywiecczyźnie, bawił u jednego ze swoich znajomych. Doniósł na niego jeden z handlarzy w Elektrolan-dzie Andrzej R., pseudonim Rudy. „Masa" miał od niego wymuszać haracz. W rzeczywistości Jarosław Sokołowski pożyczył mu ponad 100 tysięcy dolarów „na rozkręcenie interesu" i co jakiś czas zgłaszał się do niego po odsetki. „Rudy" oddawał pieniądze lub, jeśli mu ich brakowało, odsetki spłacał sprzętem elek- kami. Nie zdążyły, bo'do akcji wkroczyło Centralne Biuro Śledcze. Powołał je 15 kwietnia 2000 roku komendant główny policji, łącząc działające od 1994 roku Biuro do Walki z Przestępczością Zorganizowaną oraz działające od 1997 roku Biuro do spraw Narkotyków. Najlepszy sprzęt, najlepsi gliniarze, nowe zasady gry. Policja i prokuratura mogły przeprowadzać operacje specjalne, np. zakup kontrolowany, miały szerszą możliwość kontroli korespondencji, dostęp do niektórych baz informacyjnych, powołano wreszcie instytucję świadka koronnego. - To był ostatni moment na tego typu działania, grupa pruszkowska zaczęła domino- nistracji w rządzie Jerzego Buzka. - Uderzyliśmy w Pruszków, zatrzymywaliśmy gangsterów w całym kraju. To było jedno, skonsolidowane uderzenie, ale potem udało nam się wyłapać także tych, którym udało się uciec - wspominał Marek Biernacki. - Nie wszyscy byli zwolennikami przeprowadzenia tej akcji, niektórzy podnosili, że w miejscu starej grupy pojawi się nowa, być może jeszcze groźniejsza, jeszcze bardziej brutalna - tłumaczył Biernacki. W 2003 roku m.in. dzięki zeznaniom Sokołowskiego sąd skazał szefów gangu pruszkowskiego na 7-letnie wyroki więzienia. W tym czasie prawie cały zarząd gangu już siedział w areszcie. W 2007 roku nego szefa Pruszkowa z lat 90. Janusza P., pseudonim Parasol, na półtora roku więzienia oraz uniewinnieniu dwóch innych przywódców gangu - Andrzeja S., pseudonim Słowik, i Zygmunta R., pseudonim Bolo. „Stary „Pruszków" powraca! Bossowie gangu widywani są w kurortach, restauracjach i na meczach! Jak za starych „dobrych" czasów. Andrzeja Z. (53 1.), czyli „Słowika" widziano ostatnio w loży dla VIP-ów na stadionie warszawskiej Legii. Śmietance towarzyskiej nie przeszkadzała obecność byłego gangstera. Wybrańcy, których stać było na zapłacenie 600 zł, by pooglądać mecz przy winie i frykasach, nie okazywali mu wrogości. Wprost przeciwnie nych, podjeżdżających pod restauracje całkiem niezłymi samochodami. Siedzieli przy stoliku i rozmawiali. - Odbudowanie takiej grupy przestępczej jak Pruszków byłoby dzisiaj niemożliwe. Zmienił się także sam charakter przestępczości - mówił Marek Biernacki. Podobnego zdania jest gen. Adam Rapacki. Dlaczego niemożliwe? - Z kilku powodów. Po pierwsze, służby policyjne dysponują dzisiaj potężnymi instrumentami prawnymi, których w latach 90. nie było. Mają lepsze systemy ścigania związane chociażby z konfiskatą mienia czy kontrolą majątku obywateli. Lepsze systemy informatyczne, przepływ informacji jest dużo rią oddaną w powietrze próbował rozgonić ewentualnych gapiów był Ryszard Niemczy, za kierownicą Audi 80 siedział Adama K., pseudonim „Dziadek". Wszyscy trzej przestępcy przybyli do Zakopanego pod fałszywymi nazwiskami. W 2003 roku Sąd Okręgowy w Nowym Sączu skazał Boguckiego na karę 25 lat pozbawienia wolności za zabójstwo Kolikowskiego, Mirosława Danielaka, pseudonim „Malizna" na karę 10 lat pozbawienia wolności za zlecenie tego morderstwa. Sąd uznał, że powodem zabójstwa była chęć zajęcia przez sprawców wyższej pozycji w gangu pruszkowskim. W 2004 roku Sąd Apelacyjny w Krakowie utrzymał wyrok w mocy. Jarosław L., pseudonim Masa. Jego zeznania, jako świadka koronnego, stały się jednym z etapów rozbicia gangów działających w całej Polsce tronicznym, który kupował w Elektrolandzie. Nie wiadomo, dlaczego Andrzej R. zdecydował się na współpracę z policją. Jarosław Sokołowski wyszedł na wolność w połowie czerwca 2000 roku po pięciu miesiącach pobytu w areszcie, uzyskując status świadka koronnego. I zaczął sypać. Pruszków, Wołomin to były silne, bandyckie grupy, ale jeszcze nie mafia. Mogły się jednak w nią zmienić, zaczynały łapać kontakt z polity- wać w całym kraju - opowiadał mi Marek Biernacld, polityk, były szef MSWiA. - Niemal codziennie wybuchały bomby albo dochodziło do strzelanin. Groziło nam powstanie wielkiej ogólnopolskiej mafii - tłumaczył. Zeznania „Masy" też miały swoją wartość. Policja przystąpiła do akcji o kryptonimie „Enigma", decyzję o jej rozpoczęciu wydał właśnie Biernacki, był wtedy ministrem spraw wewnętrznych i admi- POLSKA MAFIA NARODZIŁA SIĘ IV1990R. JEDNOCZEŚNIE IVDIVÓCH MIEJSCACH: OKOLICACH PRUSZKOWA IIV ŚRODOWISKU POLAKÓWIV NIEMCZECH pierwsi szefowie grupy wychodzili na wolności. Po rozbiciu „Pruszkowa" gang wołomiński starał się przejąć część interesów konkurentów, ale cały czas walczył o wpływy z grupą łomianko wsko-wołomińską kierowaną przez Jacka K. pseudonim Klepak, syna zastrzelonego w 1999 roku Mariana K., pseudonim Mańka. Tu także trup ścielił się często i gęsto. Część gangu wołomińskiego zginęła w porachunkach, część trafiła za kratki. Ale wracając jeszcze do gangu pruszkowskiego, który uczył się rzemiosła u „Barabasza", „Aliego" i starej pruszkowskiej recydywy, przed sądem sprawa grupy toczyła się kilka razy. Ostatni proces skończył się zresztą zupełną porażką wymiaru sprawiedliwości. W 2012 roku sąd zdecydował o skazaniu daw- - przyjęli go jak swojaka. Wiemy też, że „Słowik" nie wyrzekł się starych kompanów. Widywany jest w towarzystwie Leszka D. ps. Wańka. Po wyjściu z więzienia panowie regularnie spotykają się i długo rozmawiają. Czyżby znowu coś razem organizowali? Ostatnio byli razem w Sopocie. Widać, że świetnie się dogadywali. Według naszych nieoficjalnych informacji „Słowik", „Wańka" i „Malizna" odbyli niedawno już jedno „spotkanie na szczycie" w warszawskiej restauracji. Rozpracowujący gang pruszkowski nie mają wątpliwości, że członkowie zarządu Pruszkowa razem będą robić interesy" - pisał w 2013 roku „Fakt". Artykuł, opatrzony był zdjęciami panów około pięćdziesiątki, przyzwoicie ubra- sprawniejszy - wyliczał generał. Dzisiaj trudniej też kupić na czarnym rynku broń czy materiały wybuchowe. No i sami śledczy mają więcej czasu i środków, aby zajmować się najtrudniejszymi sprawami, ale też przestępczość spadała w stosunku do lat 90. o 70 procent. Te procenty „robiła" także osławiona grupa pruszkowska. Większość gangsterów kiedyś z nią związanych ma dzisiaj własne firmy, są biznesmenami, przynajmniej na takich się kreują. Ale też w XXI wieku zarabia się na wyłudzeniach VAT, dokonuje przestępstw podatkowych - nikt nie biega po mieście i nie wymachuje pistoletem. A co do Andrzeja Kolikowskiego - strzelał do niego Ryszard Bogucki. Tym, który se- W 2006 roku Sąd Najwyższy oddalił kasacje obrony obu przestępców jako „oczywiście bezzasadne". Rok później za zabójstwo „Pershinga" został skazany Ryszard Niemczyk. Ponoć Kolikowski swoją ksywę zawdzięczał energii, z jaką żył - był szybki jak pocisk. W1994 roku przeprowadzono trzy nieudane zamachy na jego życie. W marcu eksplodowała bomba w pubie, w którym przebywał. Dwa miesiące później przestępcy z grupy wołomińskiej ostrzelali jego rezydencję, raniąc ochroniarza. W lipcu na parkingu przy torze Służewiec zdetonowano ładunek wybuchowy w jego mercedesie - „Pershing" przeżył, bo na krótko przed eksplozją wyszedł z samochodu. W Zakopanem nie miał tyle szczęścia. 8 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 JURIJ FELSZTINSKI: PUTIN NIE JEST PREZYDENTEM. JEST ODDELEGOWANY NA TO STANOWISKO PRZEZ FSB W 2000 r. służby przejęły władzę w Rosji i rozpoczęły realizację sformułowanego jeszcze w 1917 r. programu przejęcia władzy nad światem. Po zajęciu Ukrainy będą chciały zdobyć całą Europę. Jak Hitlerowi, który w 1939 r. mówił, że„tu nie chodzi o Gdańsk", tak Putinowi „nie chodzi o Ukrainę" - mówi mieszkający na stałe w USA rosyjski historykJurij Felsztinski Paweł Stachnik W biografiach Putina przeczytać można, że jako oficer FSB nie wyróżniał się niczym szczególnym i był całkiem przeciętny. Jak to się stało, że zrobił taką karierę? Szczęśliwy przypadek. Teraz jednak jest jasne, że był to dla nas wszystkich nieszczęśliwy przypadek... Oficer 9. Zarządu KGB Aleksander Korżakow został mianowany szefem ochrony kandydata na członka Biura Politycznego Borysa Jelcyna. Z kolei oficer KGB Putin, który wrócił ze służby w Dreźnie, gdzie pracował pod przykrywką dyrektora towarzystwa przyjaźni sowiecko-niemieckiej czy coś w tym rodzaju, został przydzielony do leningradzkiego działacza Anatolija Sobczaka. Tysiące takich oficerów zostało przydzielonych do tej czy innej sowieckiej postaci lub struktury. W sierpniu 1991 r. KGB pod wodzą swojego przewodniczącego Władimira Kriuczkowa podjęło próbę zamachu stanu w celu odsunięcia Michaiła Gorbaczowa i przejęcia władzy w kraju. Gdyby pucz się powiódł, nigdy więcej nie usłyszelibyśmy o Korżakowie i Putinie. Ale pucz się nie udał i na fali wydarzeń sierpniowych wypłynęły dwie osoby: demokrata nr 1 Borys Jelcyn i jego ochroniarz Aleksander Korżakow, który bardzo szybko został generałem i drugą osobą w państwie (został zdymisjonowany przez Jelcyna i utracił władzę w 1996 r.), oraz demokrata nr 2 Anatolij Sobczak i jego nieznany wówczas asystent Władimir Putin. On następnie został przeniesiony i awansowany przez kierownictwo FSB najpierw na sta- nowisko dyrektora FSB, a następnie prezydenta Rosji. Putin nie zrobił kariery. Po prostu bezwzględnie wykonywał polecenia przełożonych. No właśnie, w swojej ostatniej książce „Od Dzierżyńskiego do Putina" pisze pan, że Putin zostając premierem, a potem prezydentem, nie odszedł z FSB i nie stał się zwyczajnym politykiem. On na te stanowiska został przez FSB oddelegowany. Putin nie był wyjątkiem. Nawet za Jurija Andropowa, wieloletniego sowieckiego przewodniczącego KGB, powstała struktura, którą nazwano „oficerami czynnej rezerwy" (ODR). Zostali do niej przeniesieni wszyscy funkcjonariusze, którzy kiedykolwiek służyli w KGB. Oni nie przeszli na emeryturę ani nie odeszli ze służby. Przeniesiono ich do ODR. Ta struktura była tajna. Ujawnienie nazwisk oficerów rezerwy czynnej utożsamiano w ZSRR z ujawnieniem tajemnicy państwowej. Niewiele wiemy o tej strukturze nawet dzisiaj, chociaż po upadku władzy sowieckiej w 1991 r. w archiwach KGB krajów bałtyckich odnaleziono dokumenty, które wskazywały na istnienie tej struktury. Ilościowo mówimy o dziesiątkach tysięcy funkcjonariuszy KGB. Podobna struktura powstała pod auspicjami GRU rosyjskiego Ministerstwa Obrony. Tak więc najpierw przez ODR przydzielono Putina do Sobczaka, potem przez ODR przeniesiono go do Moskwy, potem przez ODR został premierem. Proszę pamiętać o jego przemówieniu przed aktywem FSB w Dniu Czekisty 20 grudnia 1999 r., w którym powiedział: „Grupa funkcjonariuszy FSB wysłana do pracy pod przykrywką w rządzie radzi sobie ze swoimi zadaniami". Następnie za pośrednictwem ODR został najpierw p.o. prezydenta (po ustąpieniu Jelcyna 31 grudnia 1999 r.), a w końcu prezydentem Rosji. Jak Putin sprawdził się jako prezydent? Czy wypełniał zadania postawione mu przez FSB? Absolutnie poprawnie wykonał wszystkie zlecone mu za- ZBRODNICZA WŁADZA, KTÓRA JEST NA KREMLU, WYKORZYSTUJE RÓŻNE IDEE. TO JEST TOTALNE ZŁO dania. Natychmiast przywrócił stary hymn sowiecki, zaczął awansować funkcjonariuszy bezpieczeństwa na najwyższe stanowiska państwowe i polityczne, zniszczył izbę wyższą rosyjskiego parlamentu, stworzył „pion władzy", a na czele tego pionu postawił ludzi ze swoich struktur. Do 2021 r. władza w Rosji została całkowicie przejęta przez FSB. Po raz pierwszy w historii świata władza w państwie nie należała do monarchy, nie do dyktatora, nie do partii politycznej, ale do służb bezpieczeństwa państwa. Już w wydanej w 2015 r. swojej książce „Trzecia wojna światowa? Bitwa o Ukrainę" napisał pan, że inwazja Rosji na Ukrainę jest nieunikniona. Dlaczego Rosja tak bardzo chce mieć Ukrainę? Rosja nie potrzebuje Ukrainy, w tym Donbasu i Krymu. Rosja nie potrzebuje Abchazji, Osetii Południowej, Naddnie-strza, Białorusi. Wszystko to jest konieczne dla rosyjskich służb bezpieczeństwa. W 2000 r. przejęły one władzę w Rosji i rozpoczęły realizację sformułowanego jeszcze w 1917 r. programu przejęcia władzy nad światem. Po prostu znaliśmy to wtedy jako teorię światowej rewolucji. W 2008 r. Rosja (czyli FSB) przejęła Abchazję i Osetię Południową. Do Naddniestrza wkroczyła jeszcze wcześniej. W 2014 zajęła Krym i rozpoczęła podbój Donbasu. W 2021 r. Rosja zajęła Białoruś - bardzo cicho i niepostrzeżenie, na mocy porozumień z dyktatorem Łukaszenką. Nikt nawet nie zauważył tej okupacji. Ale bez okupacji Białorusi nie można było rozpocząć wojny z Ukrainą, ponieważ można było zaatakować Kijów tylko z terytorium Białorusi, nie można było dotrzeć do Kijowa z Rosji. Rosja nie potrzebuje więc Ukrainy. Rosja - czyli FSB - potrzebuje wszystkiego. I to jest główny problem, przed którym stoi obecnie Europa. Rosja potrzebuje całej Europy. Po zdobyciu Europy Rosja planowała rozpocząć poważną rozmowę ze Stanami Zjednoczonymi, ponieważ Alaska również kiedyś należała do imperium rosyjskiego... Pamiętacie, jak Hitler powiedział przed atakiem na Polskę: „Tu nie chodzi o Gdańsk"? Tak więc dla Putina „nie chodzi o Ukrainę". Twierdzi pan, że konflikt ro-syjsko-ukraiński będzie pierwszą fazą trzeciej wojny światowej. Skąd taki wniosek? Ponieważ III wojna światowa już się rozpoczęła. Rozpoczęła się 24 lutego 2022 r. Robimy wszystko, aby utwierdzić się w przekonaniu, że to tylko wojna rosyjsko-ukraiń-ska. Ale nie jest. Białoruś, Rosja, Ukraina i NATO są już zaangażowane w tę wojnę. I to nie przypadek, że Putin twierdzi, iż Rosja jest dziś w stanie wojny z NATO, a nie z Ukrainą. Naprawdę jest. Na razie NATO prowadzi wojnę z Rosją na terytorium Ukrainy, opierając się na sile armii ukraińskiej. Jak długo potrwa ten stan rzeczy, nikt nie wie. Ukraina nie może wiecznie prowadzić „wojny obronnej", kiedy Rosja traci siłę żywą, a Ukraina siłę żywą, ludność cywilną, a kraj jest niszczony z powietrza. Wojna trwa już prawie 10 miesięcy, a Ukraina zdaje się wygrywać ńa polu bitwy. Ale ponieważ ta wojna ma charakter obronny, a Ukraina na prośbę zachodnich sojuszników nie ma prawa uderzyć na terytorium wroga - Rosję i Białoruś - Kijów jest postawiony w sytuacji, w której nie może tej wojny wygrać. Ukraina wygra, a wojna się skończy, gdy tylko Zachód zmieni swój stosunek dó tej wojny i przestanie postrzegać ją jako „defensywną", zacznie ją uważać za „ofensywną", a zatem zacznie dostarczać ofensywne rodzaje broni na Ukrainę. Ale czy wobec klęsk armii rosyjskiej w Ukrainie Putin może w ogóle myśleć o ataku na Zachód? Oczywiście. On myśli tylko 0 tym. Putina w ogóle nie obchodzą straty w ludziach. Rosja zawsze traciła więcej we wszystkich wojnach niż wszyscy inni uczestnicy. A im więcej Rosja traci w wojnie, tym bardziej majestatyczny staje się zarówno udział, jak 1 przypuszczalnie zwycięstwo. Twierdzenia sowieckich historyków, że Związek Radziecki wniósł największy wkład w zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami, opierały się na fakcie, że ZSRR stracił w tej wojnie najwięcej ludzi. Tak więc im więcej Putin traci w wojnie na Ukrainie, tym bardziej znacząca staje się ona i przyszłe relacje z niej pisane przez historyków. Myślę, że rosyjskie zasoby mobilizacyjne wynoszą dwa miliony ludzi. A póki co Putin Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 PULS • 9 fcftiismmm tm MVMr ■HU PiuU Stradina HodicifOił yiiturei muztjt Felsztinski: Głównym wrogiem Rosjan jest FSB - najstarsza instytucja działająca w Rosji, utworzona w grudniu 1917 r. Jedyna, która przetrwała rozpad ZSRR stracił 100 tysięcy. Tak więc z punktu widzenia Putina Ukraińcy i NATO nie będą mieli wystarczającej liczby pocisków, żeby wszystkich zastrzelić. Ponadto Rosja ma broń nuklearną, a według rosyjskich propagandystów kraju, który ma broń nuklearną, „nie można pokonać", ponieważ w takim przypadku Rosja jej użyje. Putin uważa więc, że jego zwycięstwo w bitwie z Ukrainą i resztą Europy jest tylko kwestią czasu. A czy usunięcie Putina zmieniłoby jakoś sytuację? Czy jego następca i tak kontynuowałby wojnę? Istnieją dwa scenariusze. Pierwszym jest usunięcie Putina w wyniku klęski Rosji w wojnie i jej kapitulacji. Drugi to eliminacja Putina, czyli odejście Putina z areny politycznej w czasie wojny. Myślę, że naiwnością i lekkomyślnością byłoby mieć nadzieję, że Putina zastąpi człowiek, który jest gotowy zakończyć wojnę z Ukrainą. Myślę, że dużo bardziej prawdopodobne jest to, że Putina zastąpi ktoś, kto uważa, że jest on za mało aktywny lub niewłaściwie prowadzi wojnę. Odejście Putina może więc nie zmienić ani nie poprawić sytuacji. Potrzebujemy przecież no- PUTIN MYŚLI TYLKO O ATAKU NA ZACHÓD. JEGO NIE OBCHODZĄ STRATY POTENCJAŁ MOBILIZACYJNY ROSJI ITYNOSI2 MLN LUDZI wego rządu rosyjskiego, który zaprzestałby wojny, wycofał resztki wojsk z Ukrainy, uznał granice z 2013 r., zgodził się na wypłatę odszkodowania za wyrządzone szkody i ekstradycję zbrodniarzy wojennych międzynarodowym trybunałom, które zostaną utworzone. Myślę, że we współczesnej Rosji nie ma takich ludzi i takich sił, a przynajmniej o nich nie słyszymy i nie widzimy. Co więc powinno się stać, aby rosyjskie społeczeństwo przestało wspierać Putina i jego operację specjalną? Tak naprawdę nie wiemy, czy rosyjskie społeczeństwo popiera Putina, czy nie. Po 2000 r., kiedy władzę w Rosji przejęła FSB, z Rosji wyemigrowała duża liczba obywateli: setki tysięcy, a nawet miliony. Najbogatsi, odnoszący największe sukcesy, najbardziej zdecydowani, przedsiębiorczy, aktywni. I ci, którzy nienawidzili tego reżimu lub czuli się nieswojo w Rosji. Po 24 lutego 2022 wyjechała nowa fala: ci, którzy zrozumieli, że wojna doprowadzi do zamknięcia gra- nic i mobilizacji. Po 21 września 2022 r., kiedy Putin ogłosił mobilizację, wyjechało kolejnych 300-400 tysięcy. W Rosji są tacy, którzy albo głupio popierają Putina, albo są obojętni na to, co się dzieje. Nie sądzę, żeby zostali ludzie i siły, które są w stanie obalić obecny rząd, a raczej nierząd (w rzeczywistości nie ma tam rządu), czyli reżim Putina. Nie widzę tych ludzi. Nie słyszę tych ludzi. Kilku śmiałków siedzi w więzieniu. Jednak stojący za nimi ruch opozycyjny nie osiąga masy krytycznej. Czy Rosja kiedykolwiek będzie normalnym krajem? Normalnym, czyli demokratycznym, z uczciwymi wyborami, ze służbami specjalnymi nieangażującymi się w politykę, bez imperialnych ambicji? „Kiedykolwiek" to bardzo bezpieczne określenie. Kiedyś oczywiście będzie. Pytanie brzmi, kiedy dokładnie. Rosja stanie się normalnym krajem po porażce porównywalnej z klęską Niemiec w 1945 r. i pozbyciu się imperialnego kompleksu. Rosja musi się nauczyć, że naród rosyjski nie jest wielki, ale najzwyklejszy. A Rosja nie jest wielką potęgą, ale najzwyklejszą, po prostu dużą. Wtedy wszystko się ułoży, a Rosja nie będzie musiała ciągle „podnosjć się z kolan", aby ponownie stać się wielkim mocarstwem. I zniknie legenda, że wszystkie nieszczęścia narodu rosyjskiego wynikają z tego, że Europa i reszta świata nie chce uznać prawa Rosji do bycia wielkim mocarstwem, które ma w swoich szeregach podporządkowane różne narody „drugorzędne" - Ukraińców, Białorusinów, Bałtów, Moł-dawian, Tatarów itd. Rosja stanie się wolnym krajem, gdy jej ludność uświadomi sobie, że jej głównym wrogiem jest FSB - najstarsza instytucja, utworzona w grudniu 1917 r., i jedyna, która przetrwała rozpad ZSRR. Jestem gotów powiedzieć, że FSB jest jedynym problemem Rosji, a rozwiązanie tej struktury jest jedyną rzeczą, która stoi na przeszkodzie, aby Rosja wróciła do rodziny narodów demokratycznych. A kiedy prezydent Francji Macron porusza kwestię gwarancji bezpieczeństwa Rosji, musi zrozumieć, że najważniejszą i podstawową gwarancją bezpieczeństwa Rosji jest jej bezpieczeństwo przed FSB, bo Rosja nie ma innych wrogów. Jurij Felsztinski, rosyjski historyk od 1978 r. mieszkający w USA, krytyk Władimira Putina, autor książek „Wysadzić Rosję" (z Aleksandrem Litwinien-ką), „Trzecia wojna światowa? Bitwa o Ukrainę" (z Michaiłem Stanczewem) i ostatnio „Od Dzierżyńskiego do Putina. Służby specjalne Rosji w walce o dominację nad światem 1917-2036" (z Władimirem Popowem). 10 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 Miłośnicy nowożytno-ści, uwielbiający bale, huczne zabawy, strzelanie korków szampana i fajerwerki muszą zatem pogodzić się z faktem, że jesteśmy tylko dziedzicami starych tradycji. Ku czci Dionizosa Prof. Tadeusz Zieliński, jeden z największych polskich badaczy świata antycznego, napisał kiedyś, że historia tego święta sięga czasów starożytnych, konkretnie greckich Dionizji - obchodów ku czci Dionizosa, boga winnej latorośli. Ok. 600 r. p.n.e. Grecy personifikowali nowy rok jako małe dziecię - symbol początku. To właśnie podczas hucznych procesji na cześć Dionizosa paradowano z dziećmi w koszyku, świętując odrodzenie się ducha płodności. Tańczono, raczono się winem, śpiewano frywolne piosenki. Z kolei Jan Parandowski owe uroczystości utożsamia z tymi, które obchodzono w Posejdonie (czyli na przełomie grudnia i stycznia), wówczas bowiem nadchodził czas, kiedy młode wino było już wystarczająco dojrzałe, by otwierać pierwsze jego amfory, świętować, organizować zabawy ludowe i procesje taneczne. Dzisiejsze dość dokładne wyobrażenie na temat przebiegu tegoż święta zawdzięczamy ateńskiemu historykowi imieniem Fanodemos. Ateń-czycy, zebrani w pobliżu stojącej na moczarach (en limnais) świątyni, śpiewali sławiące Dionizosa pieśni, tańczyli i „przyzywali bogaimionamiEuanthes, Dithy-rambos, Bakcheutas iBromios". Uczestnicy obrzędu przynosili ze sobą do sanktuarium tzw. gieukos - młode, słodkie wino -które właśnie podczas owych ceremonii po raz pierwszy w „nowym winnym roku" mieszano z wodą i pito. Historycy podają, że owa bagienna świątynia, jedna z najstarszych w mieście, umiejscowiona była na południe od Akropolu. Informacje takie znaleźć można u Tukidydesa. Również sam Fanodemos, wspominając o mieszaniu gieukos z wodą źródlaną, zdaje się potwierdzać tę wersję. Laeta dies W starożytnym Rzymie, gdzie początkowo nowy rok zaczynał się dnia 15 marca (tzw. idy marcowe, podczas których urzędy obejmowali konsulowie), święto miało także charakter radosny. Schodzono wtedy do doliny w okolicach Rzymu (obecne piazza Euclide), gdzie świętowano i pito ze świętego źródła. Co więcej, wierzono że jeśli kobieta będzie uprawiała pierwszy raz miłość w dolinie, to będzie to pomyślna wróżba na przyszłość. Zwyczaj rozpoczynania nowego roku od pierwszego dnia stycznia wprowadził w swej reformie kalendarzowej dopiero Juliusz Cezar. Ów nowy rok witano bardzo uroczyście i wesoło jako laeta 1 Zwyczaj urządzania hucznych zabaw sylwestrowych narodził się dopiero na przełomie XIX i XX w. Najpierw w dużych miastach, wśród bogatych ludzi DLACZEGO LUDZIE CIESZĄ SIĘ W CZASIE SYLWESTRA? Trwają na ten temat niekończące się spory. Dwie najpopularniejsze teorie głoszą, że wszystko zaczęło się albo w starożytnej Grecji, albo w średniowieczu Mariusz (Grabowski dies. Rzymianie wierzyli, że jeżeli pierwszy# dzień nowego roku spędzą wesoło, taki też będzie cały rok. Dlatego też starano się spędzić ten dzień najprzyjemniej. Ludzie życzyli sobie szczęścia, poprzez całowanie się i uścisk dłoni. Także obdarowywano się i zajadano słodkimi podarkami (np. miodem, daktylami, figami), wierząc że dzięki temu wszystkie dni roku będą równie słodkie. Co ważne, początkowo dawano prezenty raczej skromne i symboliczne, typu: gałązki lub liście wawrzynu. W formie podarku dawano sobie także pieniądze lub różne cenne przedmioty, niekiedy nawet z inskryp-cją. Obyczaj taki popularny był nie tylko w niższych warstwach społecznych. Urzędnicy składali dary swoim podwładnym, uczniowie nauczycielom, a biedni opiekunom. Owe dary nazywano strenas. Rok 999 W prywatnych domostwach rzymskich - pisze Zieliński -świętowanie trwało dalej. Pro- sty lud łączył to wydarzenie z wróżbami i zabobonami. Należało unikać plotkowania i kłótni oraz nie przeciążać się w pracy. Wierzono, że jeżeli dzień noworoczny przypadnie na tzw. nun-dinae („dzień targowy"), to przyszły rok będzie nieszczęśliwy; jeżeli przypadnie na niedzielę, wróżono z tego wojnę lub śmierć wysokiego urzędnika; jeżeli w poniedziałek - umieranie dzieci i wysokie ceny; we wtorek - pożary i zarazy i wiele, wiele innych. Wróżono także z wydarzeń, jakie miały miejsce tego dnia. Na przykład śmierć cesarza Ka-liguli (został zamordowany przez pretorian) motywowano tym, że byk ofiarowany przez niego na początek czwartego konsulatu (l stycznia) nie miał wątroby. Ludzie wyczytywali także wróżby z książek Homera i Wergiliusza. Wybierali wiersz, na który najpierw padł wzrok, i starali się wydobyć wróżbę. Jak widać, chęć do radosnej noworocznej zabawy była w starożytności czymś zwyczajnym. Historycy zwracają jednak uwagę, że specyficzna forma świętowania Sylwestra narodziła się znacznie później. Wedle nich początków organizowania zabaw sylwestrowych należy dopatrywać się dopiero w999r. Wolny Lewiatan Wtedy to właśnie odbył się pierwszy Sylwester w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, choć raczej nie wyczekiwano go z taką radością jak dzisiaj. Wręcz przeciwnie. Wedle pobożnej legendy, 31 grudnia999r. Rzymianie powitali z ogromnym strachem i bojaźnią. Dlaczego? W owym czasie rozpowszechniona była legenda opierająca się na proroctwie Sybilli, wedle którego w roku 1000 miał nastąpić koniec świata. Jego sprawcą miał być - jak powszechnie wierzono - uwięziony w lochach Watykanu przez papieża Sylwestra I w 317 r. potwór Lewiatan, który pozostając dotąd w uśpieniu, w roku 1000miał się przebudzić, wydostać z więzienia i ziejąc ogniem - spalić niebo i ziemię. Gdy więc rok 999 dobiegał końca, w Rzymie oraz w sąsiednich krajach zapanowało prawdziwe przerażenie, określone przez historyków „kryzysem milenijnym". Duchowni powoływali się także na objawienie św. Jana, interpretacje Ojców Kościoła, Pa-piasza z Hierapolis czy Ireneusza z Lyonu, żyjących w I i II w., piszących o Antychryście i końcu świata. O kaznodziejach zapowiadających Sąd Ostateczny wspominał też opat Abbon z Fleury urodzony około 940 r. „Urbi et Orbi" Wierzący legendzie ludzie oddawali się modlitwie, pokucie oraz ze strachem oczekiwali nadejścia końca świata i Sądu Ostatecznego. W naturalny sposób nasiliło się to w ostatni dzień roku, mający zwiastować zagładę. Kiedy jednak ów dzień dobiegł końca i wybiła północ, a w Rzymie nic się nie zmieniło - Lewiatan się nie pojawił i świat się nie skończył - powszechny strach zmienił się w żywiołową radość. Spełniła się przepowiednia, „że jeden Sylwester za- mknął Smoka, a drugi go uwolni". Rozradowani ludzie wybiegli na ulice, składając sobie życzenia i świętując w świetle pochodni, a urzędujący wówczas papież Sylwester n udzielił błogosławieństwa „Urbi et Orbi" („miastu i światu") na nowy rok, wiek i tysiąclecie. Tak oto radość z przetrwania świata i rozpoczęcia nowego tysiąclecia zapoczątkowała zwyczaj uroczystego świętowania nadejścia Nowego Roku, nazwanego od imienia papieża Sylwestrem. Co ciekawe, l stycznia jako dzień początku roku, ustanowił formalnie dopiero w 1573 r. król Francji Karol IX. Miało to ujednolicić bardzo różne obchody w różnych częściach kraju. Dodajmy, że pomysł z 1 stycznia przyjmował się w Europie dość opornie. Np. Rosja obchodzi Nowy Rok l stycznia dopiero od 1700 r. (później wedle juliańskiego kalendarza od 14 stycznia), a Anglia dopiero od 1752 r. Wszędzie zresztą traktowano tę datę jako administracyjną, ale jej nie świętowano. Bale i fajerwerki Zwyczaj urządzania hucznych zabaw sylwestrowych narodził się zaś dopiero na przełomie XIX i XX w. Najpierw w dużych miastach, wśród bogatych ludzi, potem, w XX w., stopniowo również w uboższych warstwach społeczeństwa. Na początku zeszłego stulecia pojawiły się także sylwestrowe zwyczaje lokalne. Np. w Hiszpanii o północy z każdym uderzeniem zegara zjada się jedno winogrono. Obyczaj ten pojawił się w roku 1909 i stał się tak popularny, że stosują się do niego prawie wszyscy. W Polsce określenie „Nowy Rok" pojawia się pod koniec XVIII w. Noc sylwestrowa rzadko była obchodzona, dopiero w połowie XIX w. w bogatych domach mieszczańskich organizowano przyjęcia, które polegały na wspomnieniach i wróżbach. Wieczór sylwestrowy długo oprawą przypominał ten wigilijny. Również spędzany wśród najbliższych, z tą różnicą, że nie obowiązywał post i nie dzielono się opłatkiem. Toast (głównie w domach szlacheckich) wznoszono popularnym tokajem - białym, deserowym winem węgierskim. Wróżono też z bąbelków szampana. Co można było z nich wyczytać? Według trady-cji mają określać charakter naszego życia w nadchodzącym roku. Unoszące się spokojnie, z dołu do góry, przepowiadają spokojny rok życia wśród najbliższych. Gdy jednak poruszają się nierównomiernie, wróżą zmiany. Łańcuszki bąbelków krzyżujących się oznaczają, że należy dbać o zdrowie i nie wydawać za dużo pieniędzy. Jeśli są małe, delikatne, równo poruszają się do góry, możemy liczyć na spokój i zdrowie. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 PULS 11 CZYTELNIA Chmura radioaktywna płynie nad Polską Ten tom powinni wziąć do ręki ci, dla których wpływ Czarnobyla na Polaków ograniczył się jedynie do pojawienia się większej liczby łysych. W rzeczywistości konsekwencje były znacznie poważniejsze. Skala szkód Książka dr. Kamila Dworaczka, historyka z Wrocławia, jest pierwszym tak szczegółowym opracowaniem historycznym przedstawiającym kontekst polski katastrofy czamobylskiej. Dotychczasowe ustalenia przedstawicieli różnych dziedzin nauki zostały wzbogacone o szeroką kwerendę archiwalną, która umożliwiła niezwykle wnikliwą analizę politycznych, społecznych, zdrowotnych, psychologicznych oraz środowiskowych skutków awarii w Polsce. Autor, mierząc się z wieloma mitami dotyczącymi katastrofy, opisuje rzeczywistą skalę szkód, jakie spowodowało skażone powietrze znad Czamobylskiej Elektrowni Jądrowej. Wystarczy spojrzeć na tytuły rozdziałów, by zauważyć, że treść książki obejmuje okres od pierwszych informacji ze strony władz radzieckich, po tzw. długotrwałe konsekwencje katastrofy. Owe konsekwencje budzą najwięcej emocji czytelnika. Dworaczek ujmuje je w trzy punkty: konsekwencje zdrowotne, środowiskowe i psychologiczne. Spadek po wybuchu Przyjrzyjmy się im po kolei. Zdrowotne, wiadomo: jod-131, który stanowił główne zagrożenie dla dzieci, jest na szczęście izotopem tzw. krótkożyciowym, o czasie półrozpadu 8 dni. Największa jego ilość dostawała się do organizmu wraz z pożywieniem, szczególnie z mlekiem. Dzieci, którym wcześnie podano stabilny jod i które nie piły świeżego mleka, otrzymały przypuszczalnie nawet pięciokrotnie niższą dawkę jodu-131. Wpływ na środowisko (woda, gleba, runo leśne, żywność) też jest jasny. Badania potwierdziły, że rośliny i zwierzęta wykazywały oznaki napromieniowania. Udowodniono również spadek liczby mikroorganizmów oraz wielu gatunków stawonogów i grzybów, wśród których znajdują się organizmy odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie leśnego ekosystemu. Najciekawszy jest skutek psychologiczny, czyli strach. Awaria w Czarnobylu spowodowała wówczas zamrożenie rozwoju lub nawet likwidację energetyki jądrowej w wielu krajach. I tak np. we Włoszech presja środków masowego przekazu okazała się tak silna, że podjęto decyzję o zamknięciu wszystkich reaktorów i de facto likwidacji energetyki jądrowej. W Polsce pomysł zbudowania własnej elektrowni został przesunięty na kilka dekad. grab Kamil Dworaczek, „W cieniu radioaktywnej chmury. Konsekwencje katastrofy czamobylskiej w Polsce", wyd. IPN, Wrocław-Warszawa 2022, cena 40 zł WIEŚCI NIE Z TEJ ZIEMI ALEKSANDRA SZWED Miała burzę hormonów Celebrytka jest szczęśliwą matką dwójki dzieci. Teraz w Radiu Złote Przeboje opowiedziała o tym, jak wyglądały jej ciąże. Okazuje się, że nie za każdym razem było dobrze. - Pierwszą ciążę sprzed ośmiu lat wspominam jako niezwykle fantastyczny okres, najpiękniejsze dziewięć miesięcy w moim życiu. Byłam chodzącym szczęściem. Druga ciąża to był notoryczny stres, notoryczny strach, przerażenie tym, co się dzieje, wzmożone burzą hormonów. Miałam niepokojące wyniki własne, w pewnym momencie nie byłam pewna, czy dożyję końca ciąży. Okazało się, że to lekarz w niefortunny sposób wypowiedział się, który analizował moje badania - wyznała. ZENEK MARTYNIUK Łza mu się kręci Podsumowując mijający rok, król disco polo przyznał się w rozmowie z „Na Żywo", że doznał ostatnio dotkliwej straty. Martyniuk pożegnał trzy miesiące temu swą ukochaną suczkę rasy maltańczyk - Czikę. Piesek przegrał walkę z chorobą serca, na którą leczył się półtorej roku. Piosenkarz podawał jej leki dwa razy dziennie, ostatecznie jednak wszystko zawiodło. - Bardzo nam jej brakuje. (...) Wciąż łza się w oku kręci, gdy ją wspominamy, oglądając zdjęcia i filmiki ze wspólnych podróży, zabaw, ze spacerów - powiedział tygodnikowi. ZOSIA ZBOROWSKA Uprzedziła wszystkich Młoda aktorka ostatnio bardziej skupia się na swym In-stagramie niż zawodowej karierze. Niedawno poinformowała swych obserwatorów, że choć zachorowała na bardzo zaraźliwą grypę typu A, to spotkała się w święta z rodziną. Jedna z fanek oburzyła się i zarzuciła Zborowskiej nieodpowiedzialność. Aktorka odpowiedziała: „Moja droga, zanim ocenisz, spytaj. Wszy- Zenek Martyniuk pożegnał ostatnio swą ukochaną suczkę rasy maltańczyk - Czikę scy zostali uprzedzeni, że mam grypę. Część jest zaszczepiona, a druga część otrzymała od nas lek na receptę, który przyjmuje się w przypadku kontaktu z chorym, żeby grypa się nie rozwinęła. Tak że to, że czegoś nie ma na Instagramie, nie oznacza, że nie ma tego wżyciu". KAROL STRASBURGER Stara się być aktywny Mimo że weteran polskiej telewizji ma już 75 lat, nie myśli o emeryturze. - U niektórych to słowo powoduje odcięcie od aktywności życiowej psychicznie i usuwa ludzi na margines życia. A nie ma nic gorszego, jak człowiek, który sam się usunie na margines i ciągle mówi, bo jestem za stary, nie nadaję się do tego czy tamtego. Ja tego zwyczajnie nie rozumiem. Ja staram się być aktywny, ile mogę i jak tylko mogę, bo aktywność jest podstawą naszej egzysten-cji. Daje nam bycie w środku zdarzeń, nie zwalnia od niczego i jednocześnie nie usuwa na margines życia -deklaruje w „Fakcie". EDYTA GÓRNIAK Chce się zabezpieczyć Diwa przygotowuje się do występu na Sylwestrze Marzeń - i ma poważne dylematy dotyczące image'u. - Nie można wyjść na scenę wygodnie i ciepło ubranym, bo to byłoby niezbyt ciekawe dla kamer. To jest zawsze krytyczny punkt decyzji, czy wyjść w czapce, czy bez czapki. Czy w szpilkach, czy w kozakach - zastanawia się w rozmowie z serwisem Jastrząb Post. Co ciekawe, gwiazda chce również zadbać o to, by się nie przeziębić. - Trzeba mieć taką fajną termiczną bieliznę, bo nie ma żartów. Jest bardzo zimno, jesteśmy cały czas za kulisami. Jest gorąca atmosfera, dużo adrenaliny, ale potem można się pochorować, więc trzeba się bardzo dobrze zabezpieczyć -podkreśla. MARYLA RODOWICZ Jest najdroższa Wszystko wskazuje na to, że najdroższym z telewizyjnych sylwestrów będzie ten organizowany przez Polsat. Pomponik dotarł do informacji na temat tego, ile zarobią gwiazdy imprezy. Aż 150 tysięcy złotych ma zainkaso-wać za swój występ Maryla Rodowicz. Co ciekawe -z tego aż 40 tysięcy ma iść na... stroje piosenkarki. Z kolei Doda zgarnie 100 tysięcy złotych. Tu również nie cała kwota to zysk gwiazdy. „Doda zawsze na koncertach robi show i tym razem nie będzie inaczej, więc dochodzi jeszcze cała koncepcja strojów i wizualne efekty, dekoracje na scenie. Stąd taka stawka" - tłumaczy informator serwisu. HOROSKOP Wodnik (20.01-18.02) Ktoś będzie zrzucał na Ciebie swoje obowiązki. Horoskop dzienny mówi, że nie będzie na to Twojej zgody. Ryby (19.02-20.03) Koniec roku to dobry czas na noworoczne postanowienia. Horoskop na dziś mówi, że Ty też podejmiesz wyzwanie. Baran (21.03-19.04) Horoskop dzienny na piątek mówi, że u progu nowego roku uda Ci się zawrzeć nową, interesującą znajomość. Byk (20.04-20.05) Postanowisz dzisiaj otworzyć nowy rozdział w swoim życiu. Horoskop dzienny radzi pamiętać przy tym, że nie mieszkasz na bezludnej wyspie... Bliźnięta (21.05-21.06) Horoskop na dziś mówi, że dopadnie Cię refleksyjny nastrój, jaki ludziom towarzyszy wtedy, gdy trzeba na ścianie zmienić kalendarz na nowy... Rak (22.06 -22.07) Horoskop dzienny na piątek mówi, że nie uda Ci się dzisiaj zrealizować wszystkich zaplanowanych na przedostatni dzień w roku zadań. Lew (23.07-22.08) Twoje życie będzie dzisiaj toczyć się szybkim tempem. Horoskop dzienny zapowiada, że trudno będzie Ci za wszystkim nadążyć. Panna (23.08-22.09) Twoje oczekiwania wobec innych osób będą nieco wygórowane. Horoskop na dziś to wyraźna wskazówka, aby obniżyć poprzeczkę. Waga (23.09-22.10) Horoskop dzienny na piątek mówi, że przełom starego i nowego roku przyniesie poprawę Twoich relacji z najbliższym otoczeniem. Skorpion (23.10-21.11) Postanowisz zadbać o potrzeby innych osób. Horoskop dzienny zapowiada, że dostarczy Ci to wiele satysfakcji. Strzelec (22.11-21.12) Odnowisz znajomość z osobą, z którą kontakt urwał Ci się dawno temu. Horoskop na dziś mówi, że postanowicie częściej się spotykać. Koziorożec (22.12 -19.01) Końcówka roku zrobi się trochę nerwowa. Horoskop dzienny na piątek uspokaja jednak, że styczeń rozpoczniesz w lepszym nastroju. Głos Redaktor naczelny Przemysław Szy mańczyk. Z-cy red. nacz.: Marcin Stefanowski, Wojciech FrefichowskL YnonaHusaim-Sobecka. Prezes Makroregionu PiotrGrabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu RobertGromowski. Redakqa.SŁUPSK, ul. Henryka Pobożnego 19, teL598488100, redakq&gp24@polskapressj)ł. KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, teL94M735S2.redakqagk24@pol5kapress.pl SZCZECIN, Al. Niepodległości26/U1,teL9l48l3300Lredalcqa^s24@połskapress.pl. Druk Polska Press Oddział Poligrafia, 85-438 Bydgoszcz, ul. Grunwaldzka 229. POLSKA PRESS GRUPA Wydawca Polska Press Sp. z 0.0. ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel. 22 20144 00, fax: 22 2014410 Redaktor naczelnyDorota Kania r»3C mmSgttB www.gs24.pl ©® - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwośćjego dalszego rozpowszechniania tylko i wytycznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu Dyrektorartystyczny TomaszBocheński. Dyrektor marketingu. RzecznikprasowyWojdechPaczyński . wojdedi.paaynski@pobkapress.pl, Dyrektor kolportażu Karol Wlazło JSwik. Agencja AIP kontakt@aip24.pl mmmmmiH KMKWfNCIE KAIASTSOf * CZASW8YISKCJ W POLSCE 12 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 30.12.2022 zupa mleczna z drobnymi kluskami ptak wędrowny, ohar brat Damiana F~r- wojskowa czujka kuzyn bielaka mały kurek T młodsza epoka kamienia niegodziwiec relaks T- Andrea, polityk genueński karma dla trzody majątek święta czara Jezusa —'J— małpa Afryki linowa lub podziemna ścienna w szkole „Zielona 1 boczna część świątyni T podmokły teren T listek jodły kraj z Mas-katem T środek usypiający rudel lądowy skorupiak torba podróżna 22 postać z filmu „Kiler" odmiana j?czr t nie ma ubrania kolega kadeta 17 autor .Zemsty' budzi trwogę spirytus drzewny owocowy trunek Chińczyk ojciec Ezawa r 18 cerkiewny obraz tymczasowe budynki metropolia Peru baji' stwor puszysty ogon lisa T szekspirowski król T" biblijny budowniczy arki barierka wokół pokładu statku pieszczotliwie o małym dziecku nioska na grzędzie alkohol z trzciny cukrowej t t galowy strój górnika odpowiada w górach płoną w kominku mocne światło Kopernik młode u zwierząt cząstka żaru duchowy przewodnik 20 wyrusza kutrem na połów Szalom, pisarz żydowski pierwiastek jak wiertło dobiega z ulicy t bronił reduty 16 mały wodo-spad sposób odżywiania podwodna skała koralowa ogon szaraka staro-grecki rynek T Stanley, reżyser z USA bałkański taniec wina, aktora FT poetycka przenośnia —r~ człowiek gwałtowny, porywczy t wytworna suknia 13 10 polował na tura kolejność Głos w prenumeracie z Tele Magazynem 94 3401114 chrząszcz leśny atrybut. zdradzonego męża —T- ptasie amory 19 ryba morska, płaszczka —T— opiekun sądowy na głowie miss miejsce spania —r~ in te rwał muzyczny japońska cytra 11 otwór rury toksyna do redukcji zmarszczek odmiana krzyżówki główny wątek utworu cenny w pierścionku talerz na owoce FT T szpital szkolący lekarzy ssak z rodziny łasz arystokrata z Kataru —r~ .. Erwin Kisch miasto Tadż Mahal t mumm uan Drew, aktorka z USA muzyczne talerze dokonuje analiz piłkarze T z Łazienkowskiej nieudane zagranie piłkarza likier kminkowy fundament polityk populista płytki podłogowe dawna srebrna moneta auto z Korei Południowej przerabiana na kawior jadowity wąż gatunek sałaty T święta Barbara dla górników t T T na ręku kapitana drużyny 23 irański złoty muza historii statek rzeczny wy K cieczowy pojazd t czapka francuskiego żołnierza anglosaski metr dawny pośrednik małżeński spadek notowań na giełdzie żelazna rezerwa utwardza śnieg 15 imię z elementarza I wydany przez dowódcę niby-gwiazda T łóżko dla mata T T chroni metal przed korozją 21 T gwarowo o więzieniu, paka kuzyn psa port z , Dżumy' wynik dodawania dzwonek w talii dopływ dolnej Odry kleik dla bobasa T 14 ryba karpio-wata ciemne lub jasne T carski dekret szmelc, złom imię męskie jak roślina machina oblęż-nicza Łem-picka lub Arciuch miejska oaza zieleni autor „Boskiej komedii 12 lek na wzmocnienie skandynawski mit popularne imię psa 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 Litery z pól ponumerowanych od 1 do 23 utworzą rozwiązanie - myśl Josha Bilingsa. AZSna l»y3M«3rVd Ol H33IWę:3INVZVlMZOH Litery z pól ponumerowanych od 1 do 23 utworzą rozwiązanie - myśl Josha Bilingsa. AZSna l»y3M«3rVd Ol H33IWę:3INVZVlMZOH