— MIĘDZY VI A Vii Z3AZDEM JW^WAfflrtrSZS WSZYSTKICH KŁAJÓW, łączcie się f — Ulepszanie go, Jak wiadomo, nie ma sensu, więc opracowaliśmy własny s5'stem pogarszania perskiego proszku!!! Rys. Szymon Kobyliński (Informacja własna) Kampania przedzjazdo-wa trwa. W województwach koszalińskim i słup skim — jak w całym kra jut — odbywają się obecnie miejskie i gminne kon ferencje partyjne. Wybierani są delegaci na konfe rencje wojewódzkie, w dyskusjach zaś wiele miej sea zajmuje ocena dotych czasowych osiągnięć społecznych i gospodarczych danych środowisk, omawia n« s<ą ted s2«roko problemy właściwego wykorzystania istniejące**? poten-*Jahi produkcyjnego w «* kładach przemysłowych oraz prowadzenia' takich metod uprawy roli i hodowli by rolnictwo uczynię jak najbardziej uowo-czesnym i efektywnym. Przebieg konferencji o-raz zebrań ogólnogmin-nych dowodzi dużego oźy wienia politycznego przed VII Zjazdem PZPR. Delegaci informują zebrany na konferencjach aktyw o dodatkowych . zobowiązaniach produkcyjnych i czy nach społecznych, inicjowanych przez członków (dokończenie na str. 4) mmmhm■ CT Ę, I2f £**% KOSZALIN, SŁUPSK. Piątek, sobota, niedziela 24, 25, 26 października 1975 r. Cena 2 EWA ŚWIETLIK 25 lat „Mazowsza*1 Wczoraj 23 bm, prezes Rady Ministrów Piotr Jaroszewicz przyjął z okazji jubileuszu 25-lecia Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni lońco „Mazowsze", dyrekto-ro i kierownika artystycznego — Mirę Zimińskq-Sygietyńskq oroz przedstawicieli zespołu. Zapowiedź wizyty Ma zaproszenie' rządu PRL Przybyć ma do Warszawy w najbliższą sobotę 25 bm. zastępca przewodniczącego Rody Ministrów ZSRR - Iwan prehipow. Przewodniczyć on będzie r2qdow«j delegacji Radzieckiej, któro przeprawo-rozmowy w iprawie dolnego rorwoju współpracy n ■ ■ i PRZEDZIAZDOWE KONFERENCJE PARTYJNE Nikt z obcych w tym się nie połapał, że oficjalnych gości nie prowadzi się już do „dwójki" kiedyś durny za kładu. Trasa zwiedzania zmieniła się, teraz prowadzi się do „jedynki". Goście nie zwracają na to uwagi. Pamiętają za to pracownicy „dwójki", że wtedy przede wszyst kim chwalono się nimi, a raczej ich warunkami pracy. Były dość zno&ne w porównaniu r innymi oddziałami, nie musiano się rumienić za ciasne szatnie, źle urządzone pokoje śniadań. Za, to w „jedynce", przez dziesięć lat od powstania zakładu było brudno i; ciasno, W tym pięcioleciu wszystko się zmieniło. A Kępicami oczy wykłuwa się innym. Patrzcie, jak to oni robią'. Rola wzoru do naśladowania wcale nie jest łatwa i w gar ba~ni chwilami maja jej szczerze dosyć. Ileż przedtem było słów krytyki pod adresem kępie-kiej garbarni! Bez przerwy mówiło się o tym, że nie mo że uporać się z planem, niemal nie schodziła z listy ..dłużników", Aż przyszedł rok, gdy zakład stanął wresz c-e pewnie na nogach. Wszyscy rozmówcy z garbarni, nie pytani nawet o to, zawsze dochodzą do tego mosnen-tu, — Skóry wierzchowe były dis nas istną zmorą. Nie mogliśmy dostosować »ię do wymagań odbiorców. Ciągłe w deficycie, koszty produkcji przewyższały wartość zby tu. Dziś wydaje się nam niemożliwa taka gospodarka, kiedy na dobrą sprawę trzeba było do nas dokładać. — Inaczej się pracuje — Edmund Domaroz z Wydzia łu Chemicznego nie jest w tym sądzie odosobniony. (dokończenie na str, 6) WCIĄGU zaledwie U miesięcy zmienił sit nie do poznania krą obraz pod Kołobrzegiem. ! km poza miastem, na 33-hei-tarowym, nieużytecznym i roj kopanym po wyrobisku żwiru terenie rosły chwasty, Jsśl dziś ze skrzyżowania drac Gościno-Trzebiatów pojedzie my do Rościecina, ujrzym* tam ogromnych rozmiaróv fabrykę, Jest to Fabryka Do mów, której budowę rozpoczęto 1 lutego 197.3 r., c już następnego roku, w kwietniu, zaczęła dostarczać gotowe elementy do montowania domów dla Kolobrze' gu Tak więc w ciągu ostatnich lat postęp wkroczył także do budownictwa. Zdjęcie górne przedstawić Fabrykę Domów w całej okazałości; dolne jest już archiwalne i zrobione - zostałe 1 lutego 1973 r., kiedy ->< rumowiska wiechciły pierw sze koparki, (hi) / Fot. Jerzy Patat i I Ir Ijv Strona 2 MAGA Z Y N Cios Pomorza nr 234 fi YGODNIA A We wtorek w Wiedniu zakończyli czterodniowe posiedzenie eksperci finansowi Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftowa (OPEC). Głównym tematem dyskusji była sprawa pomocy finansowej dla krajów Trzeciego Świata, które najbardziej ucierpiały na skutek podwyżki cen ropy w ostatnim okresie. Kraje OPEC czujq się obecnie zobowiązane do pomocy przynajmniej tym krajom, z którymi utrzymują przyjacielskie stosunki. Jedną z dyskutowanych propozycji pomocy finansowej był plan irański. Przewiduje on obciążenie każdej wyeksportowanej baryłki ropy naftowej kwotą 10 centów USA, z przeznaczeniem jej na fundusz pomocy. W skali rocznej dawałoby to ok. 1 mld dolarów. Przyjęcie któregokolwiek z dyskutowanych w Wiedniu planów będzie wymagało jednomyślnej aprobaty ministrów finansów OPEC, którzy zbierają się w stolicy Austrii 17 listopada br. A 21 bm. wieczorem opublikowano w Madrycie komunikat, z którego wynikało, że Francisco Paulino Hermenegildo Teodulo Franco Bahamonde (tak brzmi pełne nazwisko 82--tetniego dyktatora Hiszpanii) przeszedł rano tego dnia ostry kryzys naczyń wieńcowych w następstwie przebytej grypy. Komunikat stwierdzał dalej, że stan zdrowia generała poprawił się do tego stopnia, iż był on w stanie podjąć część swoich normalnych obowiązków. Ostatni kryzys w zdrowiu 82-letniego eaudillo wywołał falę spekulacji na temat sukcesji po Franco. Agencja Reutera pisze z Madrytu, że panuje tam przekonanie, iź książę Juan Carlos, 37-letni wnuk ostatniego króla Hiszpanii, desygnowany przez Franco sześć lat temu jego następcą, miałby wkrótce przejąć władzę. Mówi się również, że w wypadku, gdyby w stanie zdrowia Franco nie nastąpiła znaczna poprawa, Kortezy (parlament hiszpański) mogłyby uznać go za niezdolnego do dalszego sprawowania władzy. Zgodnie z konstytucją wymagałoby to 2/3 głosów w parlamencie. Na mocy tej decyzji Jan Karol zostałby automatycznie szefem państwa. W przypaWku natomiast nagłej śmierci Franco, parlament powinien w ciągu 8 dni proklamować Juana Carlosa królem Hiszpanii. Obserwatorzy podkreślają, że choroba Franco nastąpiła w okresie kryzysu w stosunkach wewnętrznych I zagranicznych Hiszpanii, która nadal odczuwa skutki fali protestów wobec ostatnich egzekucji pięciu bojowników antyfaszystowskich. Nadto Hiszpania stoi wobec groźby pokojowej inwazji setek tysięcy Marokańczyków na swą ostatnią kolonię - Saharę Zachodnią. A Przebywający w Pekinie z wizytą sekretarz stanu, Henry Kissinger przyjęty został przez przewodniczącego ChRl, Mao Tse-tunga. Rozmowa Kissingera z premierem 82-letnim przywódcą chińskim trwała godzinę i 45 minut. Nie podano jednak bliższych szczegółów tej rozmowy. Kissinger powiadomiony został niespodziewanie, Ił ma zostać przyjęty przez Mao w chwiU, gdy uczestniczył w rozmowach z wicepremierem Teng 5iao-pingiem I Innymi osobistościami chińskimi. Mimo braku jakichkolwiek oficjalnych oświadczeń na temat rozmowy Mao — Kissinger korespondenci zachodni twierdzą, że sędziwy przywódca chiński po staremu spekulował na temat „niebezpieczeństw wynikających z polityki odprężenia". Agencje podają, że rozmowy prowadzone przez Kissingera dotyczyły wizyty prezydenta Forda w Chinach oraz sytuacji międzynarodowej. Strona chińska według tych samych źródeł wykazywała „całkowite niezrozumienie'' dla spraw związanych X KBWE. A W środę eksperci wojskowi Egiptu i Izrąela spotkali się na pierwszej konsultacji w sprawie konkretnych kroków realizacji porozumienia o częściowym wycofaniu wojsk izraelskich z terytorium Półwyspu Synajskiego. Spotkanie to odbyło się na szwedzkim posterunku wojskowym na północno-zachodnim Synaju. A W środę wieczorem sztab generalny Ludowego JRuchu Wyzwolenia Angoli (MPLA) ogłosił komunikat, który stwierdza, że ^ojska południowoafrykańskie zbliżyły się na odległość 30-40 km do miasta Sa da Bandeira. Miasto to leży blisko pięćset kilometrów od granicy Angoli z RPA. Tak znaczny postęp wojsk południowoafrykańskich, oznacza utratę znacznej części południowej Angoli, kontrolowanej dotychczas przez MPLA. Komunikat stwierdza, że w miarę zbliżania się 11 listopada (termin przyznania Angoli niepodległości) nieprzyjaciel będzie atakował z rosnącą siłą aby uniemożliwić objęcie władzy w Angoli przez MPLA. 11 listopada br. Angola ma uzyskać niepodległość. Ludność Itolicy krain — Luandy przygotowuje miasto do uroczystości. Na " zcljęciu: ulice miasta muszą lśnić czystością. A Na posiedzeniu gabinetu francuskiego prezydent Va1e-ry Giscard d'Estaing poinformował członków rady ministrów 0 swej podróży do Związku Radzieckiego, Zaznaczył, że podpisana w Moskwie deklaracja o dalszym rozwoju przyjaźni 1 współpracy między obydwoma krajami jest dokumentem o wielkim znaczeniu. Prezydent Francji poinformował również, ie zaprosił sekretarza generalnego KC KPZR Leonida Breżniewa do złożenia oficjalnej wizyty we Francji. Zaproszeni* PrZ,i,,e- W. BUDZIŃSKI Przewodniczący Rady Państwa PRL zakończył wizytę w Iraku BAGDAD. Czwartek 23 bm. był ostatnim dniem o-ficjalnej przyjacielskiej wizyty w Republice Irackiej przewodniczącego Rady Pań stwa Henryka Jabłońskiego. W tym dniu ogłoszony został , wspólny komunikat pjlsko-iracki. (Jego tekst opublikujemy w poniedziałkowym numerze „Głosu"). W czwartek przewodniczą cy Rady Państwa Henryk Jabłoński przyjął w swej bagdadzkiej ręzydencji zastępcę sekretarza generalnego kierownictwa regional nego Partii Socjalistycznego Odrodzenia Arabskiego BĄSS, zastępcę przewodniczącego Rady Dowództwa Rewolucji Sadama Husajna. W czasie rozmowy, w której uczestniczyli sekretarz KC PZPR Józef Pińkowskł i wi tu iii lip iim i........ni...................................... ceprezes Rady Ministrów Kazimierz Olszewski, dokonano wymiany poglądów na temat stosunków gospodarczych i współpracy naukowo - technicznej między Polską a Irakiem. Sadamo-wi Husajnowi zostało przekazane zaproszenie prezesa Rady Ministrów Piotra Jaroszewicza do złożenia wizyty w Polsce. Zaproszenie zostało przyjęte z zadowoleniem. W tym samym dniu przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński przyjął w swej rezydencji sekretarza generalnego KC Irackiej Partii Komunistycznej Aziza Muhamrnada. W spotkaniu wzięli również udział sekretarz KC PZPR Józef Pińkowski, wiceprezes Rady Ministrów Kazimierz Ol szewski i zastępca kierownika Wydziału Zagranicznego KC PZPR Lucjan Piątkowski. Henryk Jabłoński ódbył też konferencję prasową. W godzinach popołudniowych odbyła się na lotnisku w Bagdadzie uroczystość po żegnania Henryka Jabłońskiego, który, wraz z towa rzyszącymi mu osobami, u-dał się samolotem w drogę powrotną do Polski. _*_ W czwartek towarzyszący przewodniczącemu Rady Państwa w podróży do Iraku wicepremier Kazimierz Olszewski zwiedził rafinerię ropy naftowej „Daura" pod Bagdadem, zapoznając się z rozwojem i aktualną pro dukcją tego wielkiego zakła du. PLENARNE POSIEDZENIA KW PZf^R Obradowały plenarne posiedzenia komitetów wojewódzkich PZPR w Przemyślu, Gdańsku, Łomży i Płocku. Poświęcone one były głównie omówieniu stanu przygotowań do zbliżających się przędz jazdowych wojewódzkich konferencji partyjnych. W obradach Ple num KW PZPR w Przemyślu uczestniczył członek Sekretariatu KC, kierownik Wydziału Organizacyjnego KC PZPR — Zdzisław Żan-darowśki. W plenarnym posiedzeniu KW PZPR w Gdańsku — kierownik Wydziału Pracy Ideowo-Wy-chowawczej KC PZPR — Wiesław Klimczak. WYNIKI II ETAPO KONKURSU CHOPINOWSKIEGO Tróje reprezentantów Polski zakwalifikowanych do III etapu Jury IX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie ogłosiło wczoraj wyniki II etapu. Do kolejnego, III etapu zostali zakwalifikowani: Dan Atana-siu (Rumunia), Tatiana Fied kina (ZSRR), Paweł Gili-łow (ZSRR), John Hendrick-son (Kanada), Dina Joffie (ZSRR), Diana Kacso (Brazylia), Dean Kramer (USA), Neal Larrabee (USA), Katarzyna Popowa-Zydroń (Pol ska), Elżbieta Tarnawska (Polska), Aleksander Urwa-łow (ZSRR), Wiktor Wa-siliew (ZSRR), William Wolfram (USA), Krystian Zi-merman (Polska). (PAP EUGENIO MONTALE - LAUREATEM LITERACKIEJ NAGRODY NOBLA RZYM. Wioski Świat llt»-racki z wielką satysfakcją powitał przyznanie tegorocznej Nagrody Nobla w dziedzinie literatury włoskiemu poecie i krytykowi, Eugenio Montale. Morttale (ur. w 1896 r.) jest jednym z naj wybitniejszych przedstawi- cieli tzw. poezji hermetycznej. -Znany jest .także jako - autor szkiców krytycznych oraz licznych przekładów z literatury amerykańskiej, an gielskiej i francuskiej. E. Montale jest piątym Włochem, który otrzymuje literacką Nagrodę Nobla. Poprzednio spośród pisarzy i poetów włoskich nagrody te uzyskali: Giosue Car-ducci (1906 r.), Grazia De-ledda (1926 r.), Luigi Piran-dello (1934 r.) i Salvatore Quasimodo (1959 r.). (PAP) Wokół konfliktu saharyjskiego REZOLUCJA RADY BEZPIECZEŃSTWA NOWY JORK. Po wielo-dzianych konsultacjach zo« stało zwołane w środę wi* czorem w Nowym Jorku dru gie posiedzenie Rady Bezpieczeństwa w sprawie SaH hary Zachodniej. W rezolucji przyjętej jednomyślnie Rada Bezpieczeń stwa zwraca się do sekreta rza generalnego- ONZ, aby natychmiast przystąpił do konsultacji z zainteresowanymi stronami i jak najszyb ciej poinformował Radę o. wynikach przeprowadzonych konsultacji, aby mogła ona podjąć odpowiednie kroki w celu rozwiązania problemu Zachodniej Sahary. W związku z misja }aka ■powierzono sekretarzowi generalnemu ONZ Rada Bezpieczeństwa zwraca się co stron zainteresowanych 0 jak największą powściągliwość i umiarkowanie w spra wie Sahary Zachodniej. W uchwalonej rezolucji stwier dza się, iż Rada Bezpieczeństwa będzie prowadzić dzia łalność w sprawie rozwiąż3 nia problemu lego terytorium niezależnie od decyzji Zgromadzenia Ogólnego, jak również z negocjacji stron, uwikłanych w konflikt sa-haryjski. (PAP) H. Kissinger w Tokio TOKIO. Sekretarz stanu USA, Henry Kissinger przy był wczoraj do stolicy ponii, po zakończeniu 4-dnio wej wizyty w Chinach. (PAP) __ —~ Zabójstwo dyplomaty WIEDEŃ. Przedwczoraj w P° łudnie zabity został tu ambasador Republiki Tureckiej w Austrii, Danis Tunaligil. Zabójstwa dokonało trzech niezn^' nych mężczyzn, którzy wtargną li do gmachu ambasady. Policja wiedeńska prowadzi poszukiwania sprawców zabójstwa> którzy zbiegli. Policja zatrzymała 13 osób o13 zidentyfikowania ich przez pracowników ambasady tureckiej- Danis Tunaligil objął swoj urząd w Wiedniu w listopadzi' 1973 r. PO WYLĄDOWANIU RADZIECKIEGO STATKU AUTOMATYCZNEGO NA WENUS Piękna sąsiadka Ziemi sfotografowana MOSKWA. Jeszcze jedna radziecka stacja automatycz na — „Wenus-9" dotarła do planety Wenus stając się pierwszym w historii ko-smonautyki sztucznym satelitą tej planety. Również po raz pierwszy za pośrednictwem sztucznego satelity zostały przekazane zdjęcia powierzchni planety z miejsca lądowania aparatu badawczego. Tymczasem do planety zbliża się drugi statek międzyplanetarny „Wenus--10". Pierwsze zdjęcia powierzch ni Wenus uzyskano w środę rano w 15 minut po dotknięciu powierzchni planety przez aparat lądujący radzieckiej stacji „Wenus-9". Specjalne urządzenie zainstalowane na pokładzie a-paratu przekazało obraz dosyć dużego obszaru w rejonie lądowania. Komentując pierwsze zdjęcia wenusjań-skiego pejzażu jeden z naukowych kierowników eksperymentu, Borys Niepokło-now, wyjaśnił, iż wszystko wskazuje na to że aparat lądujący osiadł ńa usypisku wielkich kamieni, z których wiele ma średnicę 30—40 cm. Należy przypuszczać, że zdję cia obalają popularną hipotezę, jakoby powierzchnia planety — w wyniku erozji spowodowanej wiatrem i temperaturą — wyglądała jak pokryta wydmami, piaszczysta pustynia. Na tle jednego z kamieni wyraźnie widać przyrząd do badania spoistości gruntu, wysunięty i korpusu stacji, • w oddali duży kamień, aa ruszający równą linię horyzontu. Panorama z pokładu stacji obejmuje duży sektor powierzchni do 160 metrów na horyzoncie. Odległość do horyzontu ocenia się na 200— do 300 metrów. Jeszcze jedną sensację — powiedział kierownik grupy naukowej dr Michaił Maro w — jest nieoczekiwana kontrasto-wość zdjęć. Przypuszczano bowiem, że rozproszone przez gęstą atmosferę światło słoneczne nie daje możliwości tak wyraźnego rozróżnienia szczegółów. Kon-trastowość zdjęć jest tak duża, że widać wyraźnie ostre krawędzie i płaszczyzny kamieni. * * * Umieszczenie na orbicie wokół Wenus pierwszego sztucznego satelity tej piane ty oceniane jest przez prasę światową jako wielkie osiąg nięcie radzieckiej nauki i techniki, jako sukces, który otwiera nowe szerokie perspektywy w poznawaniu przestrzeni kosmicznej, a szczególnie układu słonecznego. „Wspaniałe!", f,Wielki krok naprzód w zrozumieniu Wenus!" — takie były . pierwsze reakcje uczonych amerykańskich na wieść o łagodnym wylądowaniu aparatu lądującego „Wenus-9" na po wierzchni planety i o przekazaniu pierwszych w historii zdjęć krajobrazu Wenus. W Informacjach publikowanych 23 bm. przez najwięk-tze amerykańskie gazety ł agencja prasowe podkreśla się, że ZSRR w chwili obecnej przoduje w poznawaniu Wenus. Agencja UPI przypomina, że już po raz trzeci lądownik radzieckiej stacji międzyplanetarnej osiadł łagodnie na powierzchni planety. ZSRR bezsprzecznie wyprzedził USA w dziedzinie eksploatacji Wenus — pisze UPI. Jako „niezwykle interesującą" i jako „nowy sukces" określiła agencja AP pierwszą w historii ludzkości telewizyjną transmisję z powierzchni Wenus. Przekazany przez stację panoramiczny obraz kamienistej powierzchni — pisze agencja —• może w istotny sposób zmienić wyobrażenie uczonych o powierzchniowej war stwie planety. Mimo ogromnego ciśnienia i temperatury 500 stopni stacja „Wenus-9' prowadziła badania zarówno w trakcie lądowania, jak i w ciągu długiego czasu ' po wylądowaniu. Pomyślne lądowanie radzieckiej stacji kosmicznej na Wenus umacnia przodującą pozycję Związku Radzieckiego w badaniu najbliższej Ziemi planety — pisze naukowy komentator agencji UPI — Al Rossiter. A oto co powiedzieli dzisn nikarzom polscy specjaliści: Wiceprezes Polskiego • Towarzystwa Astronautyczne-go dr Olgierd Wołczek: osa dzenie w pełni sprawnego lą downiika na powierzchni We nu* jest operacją niezwykle trudną z dwu głównie powo dów. Po pierwsze, w czasie wyhamowywania prędkości stacja podlega ogromny#1 przeciążeniom sięgającym 40? G. Dla porownania — jeże11 samo cno d osobowy jadący % prędkością 70 km/godz. zfle rz.y się z betonową ściana przeciążenie wynosi dwie" 100 G. Druga trud' nośc to warunki panujące na powierzcnni Wenua. Oto2 ciśnienie dochodzi tam 100 atm. a temperatura 500 stopni Celsjusza. Wytr^y małość radziecKiego hic'° nika, a także odporno!.* ^ go aparatury pokłaaoWeJ' jest więc godna podziwu. Przewodniczący Komitet ds. Badań i Pokojowego korzystania Przestrzeni micznej przy Prezydi^ PAN, prof. Stefan Piotro^ ski: jest to ogromnie ny krok w dziejach pozna nia pianet. Ludzkość dy£Pj nuje .iuz zdjęciami Mars* Merkurego. Obecnie, dz*v,-sukcesowi radzieckiej uzyskała fotografie najt>u^ szej w stosunku do ^ielL planety — Wenus. Już P przednio, dzięki danym P1^ słanym przez wcześniej? y automatyczne stacje misa » planetarne typu »WenLLj znaliśmy panujące na -planecie ciśnienie i temP6 turę. Obrazowo można Pgj wiedzieć, że z kosmi~z°J0 próżni i mrozu zbliżone^0 zera absolutnego, aparatlLj .zainstalowana na lądown1^ znalazła się jakby we trzu wysokociśn enio^j,, kotła parowego. Tym izy jest sukces, dzięki kt ^ mu uzyskaliśmy pier^ z PH« informacje i obrazy wierzchni, planety, \ Głos Pomorza nr 236 i ** ......-i ii MIII MAGAZYN Strono 3 23 bm. obradował Sejm PRL na swym pierwszym w sesji jesiennej posiedzeniu. Głównym lematem inaugurującym czwartkowe obrady było omówienie wyników Konlerencji Bezpieczeń stwa i Współpracy w Europie. W oświadczeniu w tej sprawie złożonym z trybuny sejmowej premier Piotr Jaroszewicz stwierdził, iż rząd PRL wyraża zdecydowaną ■wolę przestrzegania ustaleń aktu końcowego KBWE i konsekwentnego działania ra zem z całą wspólnotą socjalistyczną i innymi państwami w ceiu wprowadzania ich w życie. W uchwale sejmowej, podjętej po debacie, w której wystąpiło 10 posłów wyrażono pełne poparcie dla u-chwał KBWE. Podkreślono, ze stwarzają one warunki do utrwalenia pokojowej sta bilizacji i wzajemnego zaufania, sprzyjają ugruntowaniu pokojowych stosunków W całym świecie. Sejm zaaprobował działalność delegacji polskiej w III fazie KBWE. Na czwartkowym posiedzeniu Izba uchwaliła pięć ustaw: — o państwowym arbitrażu gospodarczym; — o zmianie ustawy o pra Wie autorskim; — o zmianie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa; — o dalszym zwiększeniu świadczeń dla kombatantów i więźniów obozów koncentracyjnych; o udzielaniu poręczeń Państwowych. Sejm dokonał również zmian w składzie Rady -Ministrów. 0 godz. 10 Sejm rozpoczął obrady. .Wśród posłów — Edward Gierek. W ławach Rady Państwa zajęli miejsca jej członkowie. Obecni są członkowie rządu 2 prezesem Rady Ministrów Piotrem Jaroszewiczem. Trzykrotnym uderzeniem Jaski marszałkowskiej — ^arszałek Sejmu Stanisław Gucwa otwon.ył posiedzenie. , Sejm stwierdził wygaśnię-Cle mandatu poselskiego Umarłego 23 lipca br. posła Zygmunta Moskwy i chwilą Milczenia uczcił pamięć tego Wybitnego działacza politycz ne~o i państwowego. Porządek dzienny został Przez Sejm uzupełniony o: sprawozdanie Komisji Planu Gospodarczego Budże u i Finansów o rządowym Pfojekcie ustawy o udziela-niu poręczeń państwowych; — zmiany w składzie Ra- Ministrów. Marszałek Sejmu serdecz-lei Powitał przybyłą na popędzenie delegację Izby Lu-o\vej NRD z przewodniczą-delegacji, członkiem Pre Jxium Izby Ludowej Eri-Mueckenbergerem. W pierwszym punkcie po-ządku dziennego zabrał 3 premie? Piotr Jarosze-Oświadczenie prezesa a -v Ministrów w sprawie ■V ników Konferencji Bezpie j ens-twa i Współpracy w s;'r^pie zostało z uwagą wypchane przez Izbę. thio7 s%Y-ym oświadczeniu pre s{_Sr. Piotr Jaroszewicz przed lę v,Sejmowi wyniki spot szefów państw i rza-j w europejskich oraz USA v,ana^y, które w stolicy j -andii na przełomie lipca jirs'^rPnia br. zakończyło Konferencji Bezpie- Łn ,!ls . a i Współpracy w 1 opie. Wyniki Konferencji mają alsze zwiększenie świadczeń dla i więźniów obozów znaczę ne mają tu osiągnięte już przez ZSRR i USA porozumienia w sprawie ograniczeń zbrojeń strategicznych. Nasz kraj przyczyniać się\ będzie nadal do realizacji ce lów i zasad układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej oraz dążyć do jego uniwersalizacji. Ograniczeniu wyścigu zbro jeń oraz rozbrojeniu służyłaby realizacja znanych propozycji radzieckich w sprawie całkowitego i powszechnego zakazu doświadczeń z bronią jądrową oraz w spra wie zakazu opracowywania projektów i produkcji nowych rodzajów broni masowej zagłady. Szczególne zna czenie mają rokowania wiedeńskie w sprawie redukcji sił zbrojnych i zbrojeń w Europie środkowej. W deklaracji Sejmu PRL przyjętej z okazji 30-lecia zwycięstwa nad faszyzmem potwierdzona została wola narodu polskiego nieszczę-dzenia wysiłków dla dalszego utrwalenia pokoju i prze kształcenia odprężenia w sto sunkach międzynarodowych w proces nieodwracalny. Pro wadzona wspólnie z naszymi sojusznikami i przyjaciółmi między narodowa działał ność rządu PRL jest tej woli prak tycznym urzeczywistnieniem. W dyskusji nad oświadczeniem premiera zabrało głos 10 mówców, reprezentujących wszystkie kluby i koła poselskie oraz posłów bezpartyjnych. Z trybuny sejmowej przemawiali kolej no posłowie: Ryszard Fre-lek (PZPR), Witold Lipski (ZSL), Michał Grendys (SD) Jerzy Bukowski (bezp.), Wi told Jankowski (bezp „Pax"), Stanisław Stomma (bezp. „ZNAK"), Mieczy^-sław F. Rakowski (PZPR), Zygmunt Filipowicz x(bezp. Ch.SS), Edmund Męclewski (bezp.) i Henryk Korotyński (PZPR). Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie — stwierdzono w dyskusji — ma znaczenie histo ryczne i znamionuje zasadniczo nową sytuację na naszym kontynencie. Pokojowe współistnienie jest płasz czyzną wyjściową uchwał tej Konferencji. Potwierdziła ona niepodważalność polityczno - terytorialnego stanu rzeczy w Europie, który powstał w wyniku zwycięstwa nad hitleryzmem, historycznych decyzji poczdamskich i powojennego rozwoju. Jest to potwier dzenie pełne i ostateczne. Posłowie wysoko ocenili konsekwentne wysiłki kierownictwa naszego państwa, które zadecydowały o ważkim wkładzie Polski w o-stateczny sukces KBW£. Sprawę pokoju — stwierdzo no — traktujemy jako najwyższe dobro każdego człowieka i każdęgo narodu. Wyniki Konferencji wieńczą wieloletnie konsekwentne wysiłki państw wspólnoty socjalistycznej na rzecz zmniejszenia napięcia międzynarodowego, utrwalania idei i praktycznego kształtowania zasad pokojowego współistnienia, rozwoju korzystnej dla wszystkich współpracy. Realizowany od VI Zjazdu PZPR program polityki zagranicznej wyrastał z dą żenią do umacniania pokoju w świecie i bezpieczeństwa Polski, do uwzględniania potrzeb programu społeczno -ekonomicznego rozwoju kraju. Analiza naszych, bar dzo licznych porozumień za granicznych wykazuje, że przywódcy Polski Ludowej maksymalnie wykorzystali istniejące możliwości uzyskania jak najlepszych korzy ści dla Polski i całej współ noty socjalistycznej. Najnow szą tego ilustracją są poro zumienia między Polską a RFN — istotne dla obu krajów i dla pogłębienia procesu odprężenia międzynarodowego. Fundamentalne znaczenie dla pokojowej przyszłości ma również zahamowanie wyścigu zbrojeń, a następnie stopniowe rozbrojenie. Można oczekiwać, że Konferencja w Helsinkach, choć porządek dzienny jej obrad nie obejmował tego problemu, przyczyni się również do odprężenia mili tarnego. Wiele uwagi poświęcono znaczeniu Konferencji dla dalszego rozwoju współpracy gospodarczej, narodów i podnoszenia jej na wyższy poziom, rozwoju kontaktów kulturalnych służących wza jemnemu poznawaniu się społeczeństw i przyjaźni narodów, humanistycznym treściom Konferencji i współpracy międzynarodowej. Wśród problemów, któ rych rozwiązanie powinno być w najbliższym czasie przedmiotem zainteresowania wszystkich narodów eu ropejskich. znajdują się sprawy ochrony środowiska naturalnego, kooperacji surowcowej i produkcyjnej, rozwoju sieci komunikacyjnej, racjonalnej produkcji i dystrybucji energii. Pokój jest kategorią polityczną. Toczymy o pokój walkę polityczną z nosicielami i rzecznikami agresji, konfliktów i napięć — podkreślono w dyskusji. Sukces Helsinek rozszerza front sił zaangażowanych w u-macnianie pokojowych stosunków. Wielką rolę odgrywa tu ruch komunistyczny i robotniczy. Wskazano na znaczenie udziału w urzeczywistnianie postanowień Konferencji, sił społecznych na całym świecie, m. in. ugrupowań katolickich i chrześcijańskich. Polska — podkreślili posłowie — zgodnie z żywotnymi interesami naszego na rodu i jednolitą linią socja listycznej wspólnoty, będzie wcielać uchwały KBWE na płaszczyźnie stosunków wielostronnych i dwustronnych. Na zakończenie tej części posiedzenia Sejm podjął u-chwałę w sprawie wyników Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Uchwała stwierdza m. in., że Sejm wyraża pełne poparcie i aprobatę dla uchwał Konferencji. Uchwały helsiń skie, potwierdzając nienaruszalność polityczno - terytorialnego stanu rzeczy w Europie, umacniają zasadnicze przesłanki trwałego pokoju, dalszego pogłębiania i utrwalania procesu odprężenia międzynarodowego. Wyniki Konferencji stanowią szczególną satysfakcję dla krajów socjalistycznych, które zainicjowały jej zwołanie i konsekwentnie dokładały starań, by zapewnić jej powodzenie. Sejm, stwierdzając zgodność uchwał KBWE z żywotnymi interesami naszego państwa i narodu, potwierdza wolę PRL przestrzegania tych uchwał i konsekwentnego działania na rzecz pełnego wprowadzania ich w życie. Sejm PRL wysoko ocenia i w całej^ pełni aprobuje działalność delegacji polskiej w III fazie Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, jak również wkład przedstawicieli Polski w poprzedzające ją prace. Następnie Sejm uchwalił szereg ustaw: — o państwowym arbitrażu gospodarczym. Służy ona umacnianiu praworządności, zapewnia zgodność interesów poszczególnych przedsiębiorstw z potrzebami i ce lami całej gospodarki narodowej i społeczeństwa. Wyrazem wzrastającej roli arbitrażu jest także to, że będzie on działać przy Radzie Ministrów. Ustawa rozszerza kompetencje arbitrażu na spo ry prowadzone przez rolnicze spółdzielnie produkcyjne spółki wodne i organizacje społeczne, wykonujące działalność gospodarczą. Powołana zostaje Rada Państwowego Arbitrażu Gospodarczego; — o prawie autorskim. Ustawa ta zmienia obowiązujący dotychczas przepis, stanowiący, że czas trwaria autorskich praw majątkowych wygasa po upływie 20 lat od śmierci autora.'Obecnie obowiązywać będzie o-kres 25-letni. Ustawa powin na przynieść konkretne korzyści, bowiem zapewnia naszym autorom lepsze 1 trwalsze warunki twórczej obecności za granicą. Równo cześnie gwarantuje obcym autorom taką samą lub podobną ochronę, z jakiej korzystać mogą we własnym kraju. Ta zasada wzajemności jeszcze bardziej ożywić powinna wymianę godnych tego wartości literackich i artystycznych. Sprawozdanie Komisji Pra cy i Spraw Socjalnych dotyczące rządowego nrojektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa przedstawił pos. Leszek Strycharski (PZPR). Projekt dokonuje pewnych modyfikacji w obecnie obowiązujących zasadach ob liczania i finansowania zasiłków chorobowych. Na dotychczasowych zasadach wypłacane będą zasiłki macierzyńskie. Proponuje się aby 100-pro-centowy zasiłek chorobowy przysługiwał pracownikom o ponad 8-letnim stażu pracy, jak również wszystkim pracującym — bez względu na staż — którzy ulegli wypadkom przy pracy, w drodze do pracy i z pracy chorobom zawodoWym; pracownicom, których niezdolność przypada w okresie ciąży, a także w takich przypadkach, kiedy zwolnienia lekarskie wynoszą powyżej 30 dni. Dla pracowr 'ków 0 stażu od 2 do 8 lat zasiłki chorobowe wynosić mają 80 proc. zarobków, a dla zatrudnionych krócej niż 3 la- ■ ta — 75 proc. Przewiduje się sankcje w postaci obniżenia zasiłku chorobowego lub opiekuńczego o 25 proc. na okres 1 roku, jeżeli pracownik porzucił pracę lub został zwol niony ze swej winy bez wypowiedzenia, spowodował niezdolność dó pracy wskutek nadużycia alkoholu, u-działu w bójce bądź też w wyniku innego umyślnego przestępstwa czy wykroczenia. Poseł stwierdził, że intencją proponowanych zmian jest przeciwdziałanie negatywnym społecznie i moralnie zjawiskom i wyraził przekonanie, że organizacje związkowe i załogi potrafią .stworzyć klimat przeciwstawiania się nieuczciwemu wykorzystywaniu zdobyczy socjalnych świata pracy. Sejm w głosowaniu uchwa lił • tę ustawę. Pos. Marian Górski (bezp.) przedstawił sprawozdanie Komisji Pracy i Spraw So cjalnych o projekcie ustawy o dalszym zwiększeniu świadczeń dla kombatantów i więźniów obozów kon~en trącyjnych. Mówca stwierdził, że projekt — stanowią cy prawny wyraz przyjętego przez Biuro Polityczne KC PZPR programu dalsze go zwiększenia świadczeń dla tego środowiska — jest wyrazem troski partii i wła dzy ludowej o ludzi, którzy w walce o wolną Polskę po nieśli najwyższe ofiary. Pomyślne wyniki mijającego -lecia pozwalają uczynić dal szy krok w tym zakresie. Projekt przewiduje utworzenie Państwowego Funduszu Kombatantów i Więźniów Obozów Koncentracyjnych, z którego pokrywane byłyby wszystkie-wydatki na świadczenia rentowe ; pomoc socjalna oraz opiekę zdrowotna dla tego środowiska. Uprawnienia więźniów obozów koncentracyjnych, których inwalidztwo zostanie uznane za związane z pobytem w obozie, bedą zgodnie z projektem zrównane z uprawnieniami inwa lidów wojennych. Istotne znaczenie mają też:'dodatko wy 10-dniowy urlop wypoczynkowy, możliwość wcześniejszego o 5 lat przejścia (dokończenie na str. 4) MAGAZYN G/os Pomorza nr 236 PRZEDZJAZDOWE KONFERENCJE PARTYJNE W KLIMACIE TWÓRCZEGO ZAANGAŻOWANIA (dokończenie ze str. 1) partii na cześć VII Zjazdu. Są to bardzo cennć ini cjatywy, wiele z nich jest już w toku realizacji. W ich wyniku na rynek krajowy dostarczone zostaną dodatkowe ilości mięsa i mleka oraz wyrobów prze myślowych. Realizuje się też długofalowe projekty, mające na celu ulepszenie warunków życia mieszkań ców wsi — jak np. zakładanie wodociągów i budowa w czynie społecznym chodników ą także porządkowanie miast, o-siedli, zakładów pracy. Podkreśla się duży rozmach i wartość działań zmierzających do zaprowa dzenia wszędzie większego ładu i porządku a także wyraża troskę o to, by o-siągnięte w tej dziedzinie efekty utrwalić i powiększyć. W BAŁTYCKIEJ BRYGADZIE WOP... W obradach przedzjazdo wej konferencji partyjnej w Bałtyckiej Brygadzie WOP wzięli udział: kierownik Wydziału Organizacyjnego KG PZPR, Teo dor Palimąka, I sekretarz KW PZPR w Koszalinie, Władysław Kozdra, zastęp ca dowódcy WOP dó spraw politycznych gen. bryg. Teodor Koper. Zarówno w referacie jak i w dyskusji wysoko oceniono działalność Bałtyckiej Brygady WOP w ochronie naszej morskiej granicy. Dobitnie świadczy , o tym fakt, re w ostatnich latach nikt nielegalnie nie Drzpkroczył tej granicy Jest. to też wynikiem śei-sVeo współdziałania woni-stów z ludno?cta cywilna oraz organami MO i SB. W dyskusji Dodkr^ano jednocześnie, że w dalszym ciągu należy doskonalić system ochrony gra nicy państwowej i więcej uwagi poświęcać właściwe mu nrzvgotowaniu żołnierzy do jej pełnienia, także pod względem ideowo--Tioralnym i psychicznym. Większy również nacisk należy położyć na ponra-we stanu dvscyoliny i po rządku woiskow^go. Postu Iowa no także dalsze inicjo wanie czynów społecznych na rzecz wojska i gospodarki narodowej, (a.k.) ,..I W CZŁUCHOWIE W Miejskiej Konferencji Partyjnej, która odbyła się w Człuchowie w środę, wzięło udział 120 delegatów. Spośród nich wybrano 13 delegatów na Konferencję Wojewódzką PZPR. W obradach konferencji wziął udział sekretarz KW PZPR w Słupsku, tow. Michał Piechocki. Ocena dorobku ostatnich pięciu lat dokonana na konferencji świadczy o stałym postepie we wszyst kich dziedzinach życia. Produkcja przemysłowa osiągnęła w tym okresie wartość 700 min zł. Jdst to trzykrotny wzrost produkcji osiągnięty głównie dzięki wzrostowi wydajności pracy. Pozytywnie oceniono również społeczny wkład mieszkańców w rozwój miasta. Wartość czynów społecznych za ubiegły o-kres wynosi 40 min zł. z czego tylko na ten rok przvoada 12 min zł. Na konferencji załogi wielu człuchowskich zakła dów pracy przedstawiły deklaracje wykonania^ dodatkowych zobowiązań dla uczczenia VII Zjazdu partii. Łączna wartość tych zobowiązań wynosi 27,5 min zł. Ponadto mieszkań cy miasta podjęli się wy konać dodatkowo do końca roku czyny społeczne wartości 8 min zł. (maj) * * * W województwie koszalińskim istnieje 50 komitetów partyjnych. Do dnia dzisiejszego odbyły się już 23 konferencje i zebrania ogólnogminne. Dziś, w piątek na konfe rencjach miejskich zbiorą się delegaci podstawowych organizacji partyjnych w Białogardzie, Połczynie i Szczecinku. Konferencja miejsko - gminna odbywa się w Białym Borze, a kon ferencje gminne w Mano-wie i Sławoborzu. W województwie słupskim dziś obraduje Miejska Konferencja Partyjna w Kępicach oraz konferen cje gminne w Chrząsto-wie. Łabuszu. Sławnie i Potęgowie, (sten) ZA PRZYKŁADEM MŚCIC (Inf. wł.). Przed miesiącem pisaliśmy o czynie zjazdo-® wym załogi Państwowego Ośrodka Hodowli Zarodowej w Mśeicach. Podjęto tam zobowiązania, zatwierdzone ™ uchwałą KSR, wartości prawie 13 min zł. Na tyle oce-nioho wartość zadeklarowanej dodatkowo produkcji zwie-fi® rzęcej i roślinnej oraz czyny społeczne. Siadem POHZ w Mśeicach poszły pozostałe ośrodki ho-H dowli zarodowej w województwach koszalińskim k słupskim. Np, załoga przedsiębiorstwa w Kłaninie postanowiła ® wyhodować dodatkowo w obiektach przejętych z Pt Z około 250 tuczników. Ośrodek w Skibnie sprzeda ponad El plan 70 tuczników, 20 sztuk młodego bydła _ rzeźnego i 15 tys. litrów mleka. Gospodarstwo w Swielinie wyprodu-m kuje dodatkowo w pomieszczeniach zastępczych około 300 tuczników i sprzeda ponad plan 70 buhajków w kiasie gg eksportowej. Cenne zobowiązania produkcyjne zadeklarowały rów-n nież załogi ośrodków hodowli zarodowej w Nacławiu, Wy-szeborzu i Zegrzu. Ośrodek nacławski dostarczy dodatko-g| wo około 400 ton zbóż nasiennych. Pozostałe przedsiębiorstwa sprzedadzą, jako nadwyżkę, około 50 ton żywca i 15 U jałowic zacielonych. Załoga w Zegrzu postanowiła także siłami własnej grupy remontowo-budowlanej przebudowi wać obiekt na około 1500 sztuk tuczników. Zadania ponadplanowe tych przedsiębiorstw szacuje się na około gg 10 min zł. Ponad 1,4 min zł wyniesie wartość prac społecznych. Np. w POHZ w Nacławiu załoga wykona prace p| przygotowawcze do przebudowy obiektu gospodarczego na tuczarnie. urządzi myjnię do ciągników i maszyn rolni-Q| czych, wyremontuje pomieszczenia na klub. W Swielinie zobowiązano się wybudować nawierzchnię drogi do-p jazdowej o długości 500 metrów, zaś w Wyszeborzu utwar dzić plac w sektorze mechanizacji. (ś) - y;v.-X,-"- m&mmm ■y.ly&y. Prawie 100 lat służy kuracjuszom z kraju I Europy połczyńskie sanatorium „Podhale". Mimo tak sędziwego wieku „trzyma się" doskonale, szczególnie po odmładzającej kuracji remontowej i modernizacyjnej, przeprowadzonej w ostatnich latach. Codziennie wyko auje się tu około 350 przeróżnych zabiegów balneologicznych i teraupetycznych. Paniom, na ich dolegliwości, pomaga świetna połczyńska borowina, znana w całej Europie ze swych cudownych leczniczych właściwości. Na zdjęciu: kąpiel igliwiowa, po której kuracjuszka odpoczywać bedzie w pieknej oranżerii, (hz) Fot. Jerzy Patan W WOLNĄ SOBOTĘ DYŻURY HANDLOWCÓW Zgodnie z tradycją, na 25 bm. a więc kolejną sobotę wolną od pracy, handlowcy przygotowali osobny harmonogram pracy poszczególnych sklepów. Obowiązuje generalne założenie, że sklepy prowadzące sprzedaż artykułów żywnościowych w sobotę będą czynne przez 6 godzin. Najczęściej organizuje się sprzedaż w godzinach 6—12. Ponadto przewidziano dyżury. W Koszalinie pełnić je będą — od godz. 12 do 18 -megasam „Poftawa", „Delikatesy" nr 3 i nr 4. Nieczynne będą natomiast sklepy o obsłudze jednoosobowe i. W Słupsku dyżury pełnić będą: pawilon na Zatorzu oraz supermarket i sklep przy ul. Woiska Polskiego -od godz. 7 do 19, zaś sklep nr 4 przy ul. Kilińskiego — od godz. 12 do 16. Z placówek brażny przemysłowej czynne będą skleoy ,,Otevi'" oraz domv towarowe. W słupskinS PDT oraz w koszalińskim „Satur»ve" czy ko!obrTeckiej , Bryzie" sorze-d-"ż bed-*1'® f-wać od qodz. 10 do 16. ,,Brvzo" zaprasza również w niedzielę, o tej samej porze. Wyznaczona także dyżurujące placówki usługowe. W Koszalinie sobotni dyżur (godz. 9-15) pełnią: ZURiT - ul. Traugutta, „Arged" -ul. Tetmajera, zakłady fryzjer sko-kosmetyczne - ul. Zwycięstwa 90 i 121. W Słupsku ZURiT — ul. Drewniana (qodz. 9-14), „Arged" -ul. Marchlewskiego (8-14, „Pol-mozbyt" - ul. Szczecińska (godz. 8-14). zakłady fryzjersko-kosmetyczne: ul. Filmowa, ul. Wojska Polskiego, ul. Zygmunta Augusta i ul. Zamenhofa (godz. 8-15). 26 bm. sklepy spożywcze pełnić będą normalne dyżury, jak w każdą niedzielę. Na tomiast już dzteiaj w piątek we wszystkich placówkach, z wyjątkiem normalnie ^otwartych do godz 19, przedłuża się czas pracy ło dwie godziny.. Dodajmy jeszcze, że w sobotę otwarte będą wszystkie placówki prowadzące sorzedaż środków do produkcji rolniczej. POD ZNAKIEM IMPREZ Mimo Jesiennej już aury, wiele zakładów pracy i organizacji nie rezygnuje z "przygotowywania imprez na wolną sobotą. W Słupsku kino i,Milenium'1 przygotowuje poranny seans „Nocy i dni", podobnie — koszalińska „Adria". Słupska „Tęcza" do dodatkowe przedstawienie dla dzieci pracowników usteckiego „Korabia", w Koszalinie fsala/ WDK> już dzisiaj rozpoczyna się dwudnio wy, międzywojewódzki przegląd amatorskich zespołów artystycznych gminnych spółdzielni „Samopomoc Chłopska". W sobotę, o godz. 15 - koncert galowy laureatów. W Kołobrzegu rozpoczynają się Kołobrzeskie Wieczcy Wiolonczelowe w Świdwinie - rajd wozami konnvmi, a wieczorem potańcówka na świdwińskim Zamku. Dom Kultury w Bytowie orąanizuie „Jesień" w ooezji i muzvce", klub „Sfowińcy" w Koszalinie - niedzielny wyjazd poza miasto (zbiórka uczestników 0 aodz. 9 na stnc'i koleiki was,kotorow»i), zoś ZM ZMS 1 ognisko TKKF „śródmieście" w Kószalinie zaoraszają na „Pożeananie lata" — ornani-zowane w Mostowie 25 bm. Jest wiele wyiazdów nad jeziora i do lasów, zwłaszcza wedknrze zamierzają w bardzo łicznvm ąronie wykorzystać dodatko'wą okazję do soeHzenin naru godzin nad woda. liczne sa równie:"' 7alos-">^ia wycieczek poza województwo, nawet do od-leałego Krakowa i Znkooa-neąo, do stolicy, Torunia, Płocka itp. (el) a m (dokończenie ze str. 3) na emeryturę oraz zaliczenie okresu działalności kom batanckiej i okresu pobytu w obozach koncentracyjnych do wysługi emerytalnej w wymiarze podwójnym. U-prawnienia te obejmują' też rolników — koinbatantów przekazujących gospod a rst wa rolne na własność państwa w zamian za rentę. Poseł podkreślił, że społeczność kombatancka z o-gromnym zadowoleniem i wdzięcznością przyjęła zaoo wiedź tych rozstrzygnięć. W dyskusji posłowie pod kruślaii, ze państwo iujowł od .początku -swego isimen.a otacza opieiią ludzi zasiużo nych w walce i pracy aia kraju, znajduje :o wyraz zarówno w pomocy mat;,riai nej i opiece socjalnej, jak i wyróżnianiu moralnym, two rżeniu klimatu szacunku i uznania dla komoat.ant.ów Okres po VI Zjeździe partii szczególnie zaznaczył się wieloma ważkimi decyzjami w tym zakresie. M. in. przy znano zasiłki dla inwalidów wojennych i wdów no zmar łych żołnierzach i inwalidach, powyższono renty oraz dodatki do emerytur dla inwalidów wojennych i wojskowych. Utworzenie państwowego funduszu kombatantów i więźniów obozów koncentracyjnych p o w a ż n: e rozszerza zakres pomocy pań stwa już udzielonej kombatantom. Większość bojowników o wolność i wyzwolenie społeczne kraju oraz byłych więźniów obozów koncentra cyjnych — akcentowano w dyskusji — natychmiast po wyzwoleniu czynnie włączyła się w Dracę nad odbudo wą kraju. Dziś mają oni za sobą nie tylko okres waiki i cierpień w okresie wojny, lecz również ponad 30 lat pracy dtla dobra Polski Lu dowej. Szczególne uprawnie nia, jakie przyznaje im ta ustawa, są więc w pełni za służone. Kombatanci i więź niowie zdobyli ie walka : ora cą. które przynoszą im u-znanie i szacunek całego na rodu. Posłowie podkreślali udział całego narodu w walce z o- kupantem, oiorzymi wysiłes społeczeństwa w powojennej ouDudo wie kraju i tworzeniu obecnego aorobku naszej ludowej ojczyzny. Przypomi nano, że liczną grupę w śro dowisku Ro-inbacaiiCKim stanowią zołmerze Wojska Pol skiego c-raz ci wszyscy, kió rzy w szeregach Milicji O-bywateiskiej i Służby Błjz-p.eczcństwa waiczyli w Pierwszych latach powojennych o utrwalenie właozy iu dowej. Mówiono o śladzie w sprawę narodowego wyzwolenia ^.ynów wsi polskiej i naszej inteligencji. Prześladowaniami hitlerowskimi objęte też było polskie duchowieństwo. Nieprzejednana walka na rodu z okupantem i doznane z jego rąk cierpienia by ły sprawdzianem patriotyzmu i poświęcenia :!ia spraw ojczyzny. Tę głęooką prawdę należy stale przybliżać młodemu pokoleniu Polaków, a poprzez upowszechnianie wiedzy o najlepszych tradycjach historycznych narodu kształtować współczesny patriotyzm. internacjonalistycz-ny stosunek do innych narodów. W dyskusji głos zabrali po słowie: Stanisław Wroński (PZPR), Antoni Korzycki (ZSL), Zenon Łabędzki (SD), Stanisław Rostworowski (bezp. ChSS), Bohdan Czesz ko (PZPR), Jerzy Hagmajcr (bezp. „Pax"), Paweł Dąbćk (PZPP). Sejm uchwalił tę ustawę. Izba podjęła następnie u-stawę o udzielaniu ooręczeń państwowych. Ustawa upoważnia Radę Ministrów i ministra finansów do ud?ie lania koniecznych poręczeń i gwarancji za zobowiązania wobec zagranicy zaciągane przez banki, przedsiębiorstwa państwowe i inne jednostki gospodarki uspołecznionej. Minister finansów może u-dzielać poręczenia — gwarancji do wysokości zobowią zania nie przekraczającego 15 mld zł, natomiast powyżej tei kwoty poreczenia u-dz.ielać bidzie w imieniu Skarbu Państwa — Rada Ministrów. Dotychczasowa ustawa o udzielaniu poręki państwowej uchwalona orze^ 27 laty nie odpowiada skali obecnych obrotów z zagram cą, które w tym czasie sły 11-krotnie. W ostatnim punkcie P°* rządku obrad Sejm^ nał zmian w składzie Rady Ministrów. Przedstawiając Izbi® wnioski w tej sprawie pre' mier Piotr Jaroszewicz P0^ wiedział, że w związku^ rozszerzeniem zakresu o^ wiązków Mieczysława ^ gielskiego w pracy ?vCP-dium Rządu i Rady strów wnosi o jego odwoł nie ze stanowiska przewoo niczącego Komisji Plano^ nia przy Radzie Ministro ^ z zachowaniem dotychc/A zajmowanego stanowiska v ceprezcsa Rady Ministrów* P, Jaroszewicz podziej5'? wał Mieczysławowi •Ta£iiel2| skiemu za ofiarną i owoc1 pracę na stanowisku Pr^ wodniczącego Komisji nowania. Stwierdził, że g Jagielski jako wybitny e* nomista w dziedzinie P^al1a^ wania i doświadczony łacz gospodarczy wniósł » ży osobisty wkład w cios nalenie metod planów'311^ gospodarki i umocnienia li centralnego planowa11' w naszym kraju. Premier wniósł o PoVl ^ łanie Tadeusza Wrzaszc?y' na stanowisko wicepre^ ^ Rady Ministrów i przc^70 ^ niczącego Komisji Plano^3' nia przy Radzie Ministr z równoczesnym 0(* niem go ze stanowisko nistra przemysłu maszyn° wego. Piotr Jaroszewicz ponował następnie po^0^ y st3 nie Tadeusza Pyki na nowisko wiceprezesa Ministrów. dy Premier wniósł o P0^ oW n9 nie Aleksandra Kopca ^ stanowisko ministra Prze słu maszynowego. Izba w głosowaniu ceptowała wnioski Pr Rady Ministrów. (PAP) K' G/os Pomorza ~hr 2Z6 MAGAZYN Strona 5 Przed meczem z Lechią w Koszalinie ogłoszono mo bilizację": piłkarzy Gwardii i... porządkowych. Pamiętano przecież, że iw poprzedniej edycji rozgrywek o mistrzostwo II ligi kibice z Gdańska wywoływali bur dy w mieście, a także zdemolowali kilka wagonów. Piłkarze Gwardii zmobilizowali sie tak skutecznie, że po bardzo dobrej grze doprowadzili do pierwszej w tym sezonie porażki lidera północnej grupy II ligi. Zmobilizowali się rńumieź porządkowi. Dobrze spisali się funkcjonariusze MO i or mówcy, którzy w zarodku likwidowali liczne tego dnia próby wywołania awantur przez niektórych kibiców. Próby te trwały przed, w czasie gry i po meczu. — Kibice Lechii znowu narozrabiali — mówi się to Koszalinie. Przyznawali to zresztą już w niedziele po południu członkowie Klubu Kibica KS Lechia. Właśnie oni, członkowie klubu, wyróżniali się wśród grup wy cieczkowych z Gdańska'. Przy ocenie trzeba to wyraźnie podkreślić. Dopingowali spontanicznie swoich piłkarzy. Na początku meczu mogło się nawet wydawać, że spotkanie jest rozgrywane w Gdańsku Koszalińskiej widowni nie było słychać, publiczność siedziała jakaś niemrawa Jesz cze nie wierzono W sukces swoich zawodników. Tymczasem gdańszczanie, cho- ciaż Lechia straciła bramkę, nie tracili rezonu ani ochoty do zagrzewania swe go zespołu do walki. Trzeba też przyznać, że właśnie członkowie Klubu Kibica KS Lechia pomogli ujawnić chuligana z Gdańska, który rzucił butelkę w widownię. Niestety, ta gru^ pa była w zdecydowanej mniejszości. Przeważali ludzie, którzy przyjazd na mecz potraktowali jako oka zję do niczym■ nie kontrolowanego wyżycia się. Poranne pociągi z Gdańska były pełne pijanych zwolenników Lechii. Mieli szturmówki o klubowych barwach Lechii, biało-zielo-ne opaski. Niczym, poza za chowaniem, nie różnili się od członków wspomnianego klubu. Nie można się więc dziwić, że wśród koszali-nian i obserwatorów niedzielnego meczu opinia była jednakowa.: „narozrabiali kibice Lechii". Powtórzyła się historia, kiedy to ^z winy suioich zwolenników Le chin straciła na opinii, a jednocześnie — straciła również punkty. Gdańszczanie przyjechali jak na podbój świata, głoś no, butnie i często — choć ze względu na wczesną porę dnia może to dziwić — już upojeni, alkoholem. Kilkadziesiąt autokarów którymi przyjechali kibice z Gdańska, była też pełnych ludzi, równie rozmiłowanych w piłkarśtwie co w... kielisz ku. Tuż po meczu byłem świadkiemi, jak. kierownik jednej grupy pytał milicja n ta o adres... izby wytrzeźwień, bo brakoyjało mu trzech uczestników wycieczki na mecz. Był pewien, za pewne widział „swoich chłopców" wcześniej, że tyl ko tam mogli trafić. Milicjanci zatrzym,ali i tę trójkę i kilku innych pijanych kibiców. Wśród nich — pi-janego kierowcę. Kierownik grupy domagał się zwolnienia go, bo — jak argumentował — .nie ma ich kto za wieźć do domu. A przecież wiadomo było, że kierowca — jak to się mówi — lecący przez ręce" i tak nie miał. prawa siąść za kierownicą. Kilka osób niemal dosłow nie znoszono z widowni i transportowano po koleżeńsku do autokarów Sami za pewne nie wiedzieli skąd ruszają do domu, ani po c.o przyjechali. , Zatrzymani na stadionie lub na ulicach %miasta, już następnego dnia stancji przed Kolegium do Spraw Wykroczeń. W trybie przyspieszonym rozpatrzono sprawy i sypnięto kary, Niepokojące jest zwłaszcza to. że wśród pijanych było wielu uczniów. A także sposób wykorzystania za kładowych autokarów Zamiast sportowej wyrieczki kibiców, zdobiono pijackie wypady. Zakłady pracy powinny bardziej interesować się tym, kogo desygnują na kierowanie wyjazdem i opie kowanie się młodzieżą. Ululani kibice szumieli w mieście do późnego wieczora. Zwolennicy Lechii byli najwyraźniej rozżaleni porażką swej drużyny, kos zali nianie — pili zapewne z ra dości. W obu przypadkach skutek był jednak ten sam. — nadmierna ochota do roz ró bek. i Szkoda, że przy pełnej mobilizacji porządkowych nie przewidziano kłopotów, jakie dodatkowo sprawiła niefortunna, moim zdaniem, pora rozgrywania tego meczu. Gdyby gra zaczęła się na przykład o godz. 11, już pociąg południowy odiviózł-by gdańszczan. Znacznie wcześniej zapanowałby spokój. przyjezdni mieliby mniej czasu na pijaństwo i awanturowanie się. Rozumiem. jednak, że wyciąga-■nie ter/n argumentu nie tyczy* sprawy bezpośrednio. Bo najbardziej istotne jest to, że w ogóle większość ki bicóm czy — powiedzmy zwolenników — Lechii zachował q, się bardzo źle. Nawiązując wiec do tekstu piosenki (śpiewanej o- , czy wińcie przed, meczem.): „Hej gwardziści, pijcie mleko bo do Lechii wam daleko" gornco polecałbym. picie mleka wszystkim kibicom Przed i po meczu. LESZEK FIG AS Najtrudniej zwlec się z cieplej pościeli, gdy za oknem całkowita ciemność. Budzik terkocze od dłuższej chwili, ale do Stachowskiej ledwo to dociera, Musi teraz w sobie przełamać tę niechęć do otwarcia oczu. Musi po prostu wstać, ubrać się i wyjść z domu. Rozbudzi się w drodze do obory. Wczoraj zbyt długo-jednak ślęczała z dziećmi przy odrabianiu lekcji. Czego to dzisiaj w szkołach nie uczą?... Od osiemnastu lat zrywa się do pracy przed czwartą rano, a nadal jakoś przywyknąć do tego nie może. Gdyby mogła chociaż wcześniej kłaść się spać. Ba, dom, dzieci, wieczny kołowrotek... Nic dziwnego, że młodzi nie garną się do prac oborowych. Wprawdzie w oborze można dobrze zarobić, wprawdzie przedpołudnia są wolne na dosypianie, na domową krzątaninę i dzieci, ale konieczność wstawania w środku nocy przetrzebia szeregi kandydatów do obsługi pegeerow-skich krów. I tak jest nie tylko w Smardzku. Owszem, przed dwoma — trzema laty dyrekcja gospodarstwa wprowadziła dwuzmianowy system pracy. Na jednego pracownika oborowego , przypadało wówczas 40 krów. Zyskali wolne dni, za to dojenie, zadawanie pasz i rozciąganie słomy trwało w nieskończoność. Co gorsza spadła produkcja mleka, a w ślad za tym zarobki oborowych. Jasne, że krowa ma swoją wrażliwość i źle znosi częste zmiany opiekunów. Sama załoga doszła do wniosku, że to żaden interes. Powrócono więc w Smardzku do tradycyjnego systemu, w którym każdy z pracowników opiekuje się stadem dwudziestu kilku sztuk. Jak się stale pracuje przy tych samych krowach, łatwiej je poznać. Ód tego też zależy ilość i jakość mleka. Wiadomo którą sztukę klepnąć, do której zagadać. Każda lubi co innego. Ale jedną cechę mają wspólną: lubią porządek. Tę • samą porę udoju ! karmienia. ' Oto cała mądrość oborowej roboty. Jadwiga Stachowska zgłębiła tę mądrość już dawno. Zima, czy lato, mróz czy deszcz pędzi do „swoich" krów nie pomna senności. Inna sprawa, że robota w nowej oborze jest łatwa. Dw/e są obory w gospodarstwie. Stachowska dostała pracę w tej nowej. Udój odbywa się tu mechanicznie, usuwanie obornika także. Niejedną oborę w życiu widziała, więc mo-■że porównać. Sama przez wiele lat doiła ręcznie. Jak długo?... Łatwo policzyć. Przed urodzeniem Anny i Teresy doiła ręcznie, przed Irką też ręcznie. Nawet gdy chodziła w ciąży z Dorotą, a córka skończyła już siedem lat. Pierwszoklasistka. Przy Dorocie" na pewno jeszcze udój był ręczny, bo pamię ta z jakim trudem wówczas przysiadała na stołeczku... Wygląda na to, że dopiero od sześciu lat doi mechanicznie. Nie, nie w Smardzku. To było jeszcze w poprzednim pegeerze, w Resku. Tutaj mieszkają zaledwie trzy lata. Zaraz dostała pracę w nowej oborze, a wkrótce potem mieszkanie w nowiutkim osiedlu, z dala od zapachu obór i hałasu maszyn. Z osiedla wszyscy w Smardzku są szalenie dumni. Mieszka tu prawie sto rodzin. Kilkanaście bloków za estetycznym ogrodzeniem. Wokół nich trawniki, klomby i alejki spacerowe usiane ławkami. W niewielkim odstępie od domostw zlokalizowano zblokowane zabudowania gospodarcze na drobny inwentarz, a jeszcze dalej — ogródki działkowe. Niedawno uprawiano na nich . głównie ziemniaki i kapustę. Teraz rozpowszechnia się moda na truskawki, a i warzyw jest rozmaitość. Tak .się zmieniło od czasu, gdy na działkach zainstalowano wodociąg. Chwalą się tym, bo każdy z lokatorów osiedla włożył w to cząstkę pracy. Sami. kopali rowy, kładli rury. To był czyn niezależny od piątkowych popołudni. Taki tu przyjął się zwyczaj, że w piątki wszyscy wychodzą do prac społecznych. Wycinają chwasty, zamiatają aleje, pie- lęgnują róże i trawniki. Dlatego zawsze na osiedlu jest czysto. Nie byłoby takiego osiedla, gdyby nie ferma tuczu trzody chlewnej. Sam pegeer, na którego ziemiach postawiono kilka lat temu obiekty przemysłowej tuczami, posiada zaledwie tysiąc hektarów gruntów ornych. Dwadzieścia lat temu gospodarowanie na tym areale przynosiło rocznie dwa miliony złotych deficytu. Dopiero w sześćdziesiątym roku wyszli na zyski. Odtąd z każdym rokiem je powiększają. Pierwszy nowy dom mieszkalny stanął w Smardzku przed dziesięciu laty zaledwie. Wówczas też wzięto się za remonty. mieszkań starych. Dziś standardem wy posażenia nie różnią się od nowych. Osiedle mieszkaniowe stawiano z myślą 0 obsłudze fermy, ale zamieszkało w nim również ponad dwadzieścia rodzin z gospodarstwa. Duże to mieszkania, wygodne. Jest woda, łazienki, centralne ogrzewanie. Zainstalowano kuchenki na gaz z butli. W piwnicach każdego bloku urządzono pralnie i suszarnie. Takie wygody potrafi Stachowska ocenić. Pracowała w podobnym gospodarstwie kilkanaście lat, ale warunki życia miała bez porównania gorsze. Przenieśli się do Smardzka, ponieważ Franciszka Stachowskiego ciągnęło do mechanizacji. Dwadzieścia lat temu, jako kawaler kierował w Resku pegeerowskirn ciągnikiem. Ale gdy w oborze zjawiła się Jadwiga zapomniał o traktorze. Dopóty uderzał w zaloty, aż mu róbota przy krowach do serca przypadła. Pobrali się 1 odtąd pracowali razem. Po latach znów zatęsknił do ciągnika. Liczył, że w Smardzku znajdzie odpowiednią pracę. Przeprowadzili się i w końcu Franciszek pozostał w oborze. Pracuje przy jało-wiźnie. Nie wygląda na zawiedzionego. Jadwiga żartuje, że teraz całą miłość do mechanizacji przelał na własny samochód. Kupili go dwa lata temu. Warszawa, prawie nowa. Oszczędzali przez wiele lat drobne kwoty, bo pensje szły niemal w całości na bieżące wydatki domowe. Wiadomo, pięcioro dzieci. Odkładali więc tylko premie. Te rosły z każdym rokiem, a najbardziej w ostatnich latach. Toteż W' Smardzku samochód nie jest. wielką rewelacją. Już chyba ze dwudziestu pracowników zasiada za własną kierownicą. Powstał nawet problem gdzie je parkować. Projektanci osiedla nie przewidzieli bowiem takiego rozwoju motoryzacji. I tym razem z pomocą przyszedł pegeer. Wybudowano zespół garaży. Można tu wynająć pomieszczenie za sześćdziesiąt złotych miesięcznie. Dostatnio żyje się Stachowskim w Smardzku. Urządzili sobie wygodnie trzy- pokojowe mieszkanie. Wiosng wydali za mąż najstarszą córkę. Na ten ostatni cel przeznaczyli całe premie z poprzedniego roku: czterdzieści tysięcy, Teraz fundusz premiowy będzie jeszcze wyższy prawie sto procent zarobków. Gospodarstwo wypracowało przecież pięć milionów zysku. Stachowscy liczą, że odłożą na książeczkę 60, a może nawet 70 tysięcy. To na wiano dla córek. . Tylko końcówkę przeznaczą na wydatki domowe. Co to jest „końcówka"? To taka domowa nazwa-Ustalili, że na PKO będą składać tylko okrągłe dziesiątki tysięcy Jeśli obie premie wynoszą na przykład 69 tysięcy, to dziewięć jest końcówką. .Jeśli 71 — końcówka wynosi tylko tysiąc złotych. W tym przypadku zdają się Stachowscy na los szczęścia... Zarobki wystarczają całkowicie na utrzymanie domu i wydatki .szkolńe. Róż ne są to sumy, średnio 8—9 tysięcy złotych w dwóch pensjach. Można za to w 'Smardzku tanio żyć. Za stołówkowy obiad pracownicy płacą po 8,50, a rodziny niewiele więcej. Stachowscy jadają jednak w domu. Dlaczego? Tak jest wygodniej. Córki wracają, ze szkoły o różnych porach, a oni pory posiłków dostosowują do zajęć oborowych. Zresztą Stachowska lubi pitrasić po swojemu. W dodatku taka wygoda ze sklepami: spożywczy, mięsny, nabiałowy. Mija je po drodze z pracy. Są bardzo dobrze -aopatrzo-ne. Mają mięso z własnej masarni Nawet ze Świdwina przyjeżdżają tu ludzie po zakupy. Gotowanie obiadów nie nastre cza więc trudności. Między porannymi, a południowymi zajęciami w oborze jest na to dosyć czasu. Starsze córki uczą się w szkołach podstawowych, więc wcześnie wychodzą i domu. Najmłodsza pozostaje w domu, Jest w pobliżu piękne zakładowe przedszkole, ale szkoda zajmować miejsce innym, bo Wiesia najchętniej przebyw? u chrzestnych, w sąsiedniej wsi. Pójdzie do przedszkola w ostatnim roku przeć szkoła. Tak radziła kierowniczka. Mówiła, że to konieczne, aby dziecko przyzwyczaiło się do życia w gromadzie. Dopiero wieczorami rodzina Stachow-skich zbiera się w komplecie. Jest o czym opowiadać, gdyż każdemu z nich inne zajęcia wypełniają 'dzień. Mdpliby spędzać wieczory w zakładowej świetlicy, alp milsze im domowe zacisze Za to gdy zdarza się sposobność, a zdarza się często, przyłączają się do zbiorowych wyjazdów do teatru, kina albo cyrku. Poza tym w domu zawsze jest coś do roboty. Szczególnie przy dzieciach. A to trzeba wyprać, to znów pomóc przy lekcjach. Następny dzień pracy zaczyna się przecież tak wcześnie. J. KRUK li ■n ivi, idy \st. Cl o. 0-i Strona 6 MAGAZYN Cłos Pomorza nr 236 {"MIĘDZY VI A Vii (dokończenie ze str. 1) Początek Jego pracy zbiegł się z początkiem pięciolatki. Był świadkiem tych zmian, o których w Komitecie Zakładowym usłyszałam, że były przełomowe. Świadkiem wcale nie biernym. Te cztery lata w jego życiu zaznaczyły się paroma dla niego ważnymi datami, które pamięta się długo. Da ta rozpoczęcia pracy w garbarni, potem w tym samym roku ożenek i własne, oczekiwane niecierpliwie, mieszkanie. Potem pierwsze dziecko, później bliźniaki. Trzech Chłopaków w dorqu. Żona nie pracuje. No bo jakże, żłobka jeszcze w Kępicach nie ma. Wzięła trzyletni bezpłatny urlop, to było wkrótce po decyzjach rządowych. Spłynęło to na nas jak z nieba. Żona nie traci żadnych praw, a tak, to nie wiem co byśmy zrobili. Zarobki też się zwiększyły, mogę teraz sam utrzymać pięć osób. Zarobki... Nie zawsze to jest najważniejsze. Inna jest'atmosfera w pracy, inne warunki. Nie mogę narzekać. Co przyniosło to pięciolecie Domarozowi i Innym w zakładzie? Najkrócej — dużo. W rozmowach nie wylicza się tego w kolejności chronologicznej, nie bierze się też za podstawę kosztów nowych inwestycji socjalnych, lecz to, z czym wiążą się największe emocje. W pierwszej chwili może to nieco zdumiewać, bo ta długa lista zaczy na się od... działek. Zakład kupił kawałek ziemi, ogrodził i rozdzielił na 220 działek. Dziś stoją tam piękne altanki i letnie domki. Doprowadza się wodę. Niemałym kosztem, bo około 600 tys. złotych. Na tym tle doszło zresztą do małego sporu ze Zjednoczeniem, zakończyło się zgodą 1 może nie warto byłoby odgrzebywać tej historii, gdyby nie charakteryzowała tutejszego sposobu myślenia ł gospodarowania. Konferencja Samorządu Robotniczego, zadecydowała swego czasu, że pół miliona z funduszu ^socjalnego przeznaczy na doprowadzenie wo dy do działek. Bo jakże inaczej — przekonywano — każdy pracownik miałby płacić po pięć tysięcy? Coś nie jtak. Ale nim dokumentacja była gotowa, nim wkroczył wykonawca, z trudem zresztą uzyskany, termin wykorzy Stania funduszów upłynął i rysowała się groźba, że część Ipieniędzy trzeba będzie przekazać do Zjednoczenia. Wte Wy wygarnęli: Jakbyśmy wydali na byle co, na jakąś wycieczkę niepotrzebny sprzęt — to wszystko byłoby w porządku. My sobie na taką rozrzutność nie pozwalamy! I dlatego mamy być poszkodowani? Argumenty tra fiły. Po działkach, wymieniane jest przedszkole. — Zawsze z komentarzem: takiej sytuacji jak u nas, to chyba w całym województwie nie ma. Żadnych kłopotów z miejscami, kto chce dziecko zapisać, dostaje skierowanie natychmiast. I jeszcze — cofając się pamięcią parę lat wstecz, dodają: społeczna komisja rozdziału miejsc w przedszkolu niemal w całości chciała się podać do dymisji. Miejsc było zaledwie trzydzieści i już nie wiedziano czym się kierować przy rozpatrywaniu podań, chyba tylko losować.... Zakładowa grupa remontowa wybudowała nowe przed szkole o 120 miejscach, nie tylko dla siebie, jedną trzecią miejsc oddała miastu. Bo w garbami każdą nową inwestycję podejmuje się również z myślą o mieście. Sekretarz zakładowej organizacji partyjnej, Janusz Robakowski mówi: Chyba wszystko wykorzystaliśmy, co tylko możliwe, żadnej okazji nie przepuściliśmy. Udało się tyle zrobić, bo do razu , wiatr w żagle chwyciliśmy. Jak tylko dostaliśmy list Biura Politycznego w sprawie zakładowej działalności socjalnej. W zasadzie nie mieliśmy wtedy nic. Teraz prócz żłobka — wszystko. Może jeszcze nie do końca są rozwiązane perspektywy mieszkaniowe. W przymiarkach do następnej pięciolatki chcielibyśmy, żeby w planie zmieścił się chociaż jeden blok. Proszę wierzyć, że to dla naa tyle co np. dla Lęborka osiedle. Mieszkania będą decydować o tym, czy będziemy mieli nowych pracowników, wielu starych odejdzie w tym czasie na emeryturę. Kto ich zastąpi? To pytanie stawia się z próbą własnej, choć częściowej odpowiedzi. Garbarnia przymierza się do budowy własnych domków jednorodzinnych. Dyrektor Andrzej Śliwiński (na tym stanowisku od lutego, ale z zakładem związany od początku swojej pracy, był jego stypendystą), ma już koncepcję — spółdzielnia domków jednorodzinnych. Zgłosiło się dotąd 18 chętnych. Zakład przygotuje dokumentację na całość ( zabudowy (30 mieszkań), wiosną wykupi teren. Pomoże przy uzyskaniu kredytów i pożyczek, udostępni sprzęt własnej grupy remontowo--budowlanej. Zapowiada się wszystko jak najlepiej. — Podobno taka zakładowa spółdzielnia działa w Wałbrzychu. Czytałem ostatnio o tym w „Życiu Gospoda^ czym". I zwraca się do sekretarza — chyba towarzysz będzie musiał tam się wybrać, zobaczyć jak oni rozwiązali to od strony formalno-prawnej. Jednym z tych, którzy zapisali się na listę jest Jerzy Bohatkiewicz z „jedynki". — To wyjątkowo korzystna okazja.druga taka może się mi już nie trafić. Ta zmiana w życiu czeka go w przyszłym pięcioleciu. Co się zdarzyło w tym, które mija? — Dużo by o tym mówić. O działalności socjalnej, pęwnie już o tym opowiadali inni. Ja może o tym, że inaczej się pracuje. Przedtem życie nam zatruwały reklamacje, odbiorcy narzekali. I mieli rację. Teraz kwestionują nam jedną partię w roku. Teraz, to znaczy od czterech lat. Inne technologie, inne normy, inne_ zaangażowanie załogi. Wcześniej uzgadnia się z odbiorcą, czy to się nada. Nasze dwoiny przeznaczone są ną podszewki, wyroby galanteryjne, a w tym roku startujemy z nowym wyrobem, są tzw. dwoiny termiczne, z których robi się rękawice ochronne dla hutników. Jak produkcja wychodzi, to pracuje się z innym samopoczuciem. W Kępicach uważny obserwator dostrzeże tych zmian znacznie więcej. Przypomni czas wcale nie tak odległy, gdy do pracy ze stacji kolejowej szło się w błocie, bo nawet na chodnik nie starczało sił i zapału. Pamięta też nieszczególny wygląd zakładu — nie otynkowane budynki, zapuszczone place, nieporządek. Zmieniło się w halach, inaczej też jest na zewnątrz. Zastępca dyrektora do spraw ekonomicznych na potwierdzenie przytacza trzy najwymowniejsze wskaźniki wzrostu: wartość produkcji wzrosła z 610 min w 1971 r. do '764 min w roku bieżącym. A dalej odpowiednio wydajność pracy z 662 tys. złotych, w przeliczeniu na jednego pracownika, do 813 tys. a średnia płaca z 2700 do 3170 złotych. Te liczby wyjaśniają wiele. Kryje się za nimi fnkt, że w Kępicach pozbyto się już kompleksu niższości. Kiedyś z zazdrością patrzono na białogardzką garbarnie( jak sobie radzi z planami i zbytem, podczas gdy u nich rosły zapasy skór, których nikt nie chciał- kupić. Garbarnia mocno stanęła na nogi, może sobie już pozwolić na podkreślanie swojej ważności — nikt nie produkuje w kraju tyle skór wierzchowych co my, od nas pochodzi jedna trzecia krajowej produkcji!... - EWA ŚWIETLIK jgP | Ł - ' .. - Si Fot. JAN MAZIEJUK Koniec języka za przewodnika Bladym świtem najpierw trzaskają butelki z m,lekiem, potem słychać warkot zapuszczanych silników, pustoszeją pobocza ulic i przydomowe parkin gi. Ruszają samochody u-wożąc ludzi do pracy. W autobusach robi się luźniej, w szkołach gwarniej. Po godzinie ósmej rano na osiedlu Północ zapada leniwa cisza. Prawie, bo twórczo hałasują budowla ni, wywrotki, dźwigi. Ktoś kiedyś 'słusznie nazwał tę dzielnicę miasta wielką sypialnią Koszalina. TAM się pracuje, a TU — mieszka, żyje, sypia. TU się vńęc po prostu wraca. Godzina powro tów piętnasta — szesnasta. Osiedle ożywia się w widoczny sposób. Wracają samochody, autobusy wyrzucają porcje pasażerów, chodnikami zaczynają wędrówkę mamy objuczone popołudniowymi zakupami, tatusiowie prowadzą dzieci z przedszkola, na trawnikach harcują do rodni pupile Polskiego Związku Kynologicznego. Ale kiedy człowiek jest już w domu, umyje ręce i rzuci okiem do gazety, łapie, się czasem na tym, że warto gdzieś wyskoczyć, rozerwać się kul yturalnie. Ale gdzie? < Jest w ■ mieście teatr, fil harmonia, kina, wystawy stałe i okazyjne. Dałoby się coś wybrać dla siebie. Jestem z całą atencją, dla mojej gazety.- Informuje o repertuarze uciech kulturalnych na bieżąco. Jest jednak pewne „ale". Powodem nadpisania tego felietonu była nievńelk.a plansza, niedbale wbita w trawnik ul. Władysława IV. Miejsce z pewnością dobre. Tędy się idzie do supersamu, delikatesów na pocztę. Bałtycki Teatr Dramatyczny zapraszał na spektakl „Ich czworo". Jeden plakat naklejony na płytę pilśniową. Kto go zobaczył? Gdzie na o-siedlu uświadczysz gablotę z repertuarem kin? Cóż może łatwiej narzekać, że przedpołudniowe seanse, wciąż eksperymentalne, nie zapełniają widowni ki na. A koncerty? Jak tam z frekwencją (pomijając koncerty szkolne)?... Reklama, jest dźwignią nie tylko Merkurego Muzom także nie zaszkodzi, raczej wyjdzie na zdrowie. Często sie mówi z emfazą: na Północy mieszka prawie pół Koszalina. A- no, mieszka chyba z 25 ty sięcy osób. Czy nie warto więc dla tego małego min sta aprawić słupa -ogłoszeniowego'.? Możes to być o czywiście dosłownie betonowy słup, jakich wiele w innych miastach, może być wydzielone miejsce gabloty czy ja wiem zresz tą. Chodzi o miejsce, w dobrym miejscu — na informację, afisze, plakaty telegram, że właśnie jutru odbywa się to i to. Widza czy słuchacza trzeba ata kować, zachęcać, prowoko-viać, i nagabywać. Trzeba zabiegać o jego obecność i udział. Rzucać mu w o-czy czytelny tytuł, fotosy wykonawców, kazać widzieć miejsce dziania się imprezy. Rzucać krótko, ale celnie, często i zawsze w tym samym miejscu. Fa * chowcy od reklamy, organizatorzy widowni wiedzą 0 co tu chodzi. Miasto już dawno przestało się kończyć na pryn cypialnej ulicy Zwycięstwa. Tymczasem cała re klama, inform,acja tu i wy łącznie tu rozkwita. Dwadzieścia pięć tysięcy miesz kańców Północy to siła, którą trzeba wreszcie zauważyć i „zaatakować Oczywiście m.ożna „języka użyć za przewodnika" Trafić do kina, teatru, na koncert czy do sali'• icysta wowej, W przypadku osób wyrobionych, z nawykami jest to jeszcze proste. Ale 1 tym ludziom warto chyba coś przypomnieć od czasu do czasu. Tak się wszyscy spieszymy, że łat wo przegapić coś, co zejdzie dziś z afisza. No i szczytem, nowoczesnej informacji.. proszę panów dyrektorów teatru, filharmonii i kin nie jest chyba ów język. Ale narazie, na Północy 2 płotów okalających tak liczne tu budowy powiewają smętne strzępki plakatów z dożynkowym, pro gramem. A cisza zapada tu już o y godzinie dwudziestej. Cisza przerywana dudnieniem telewizorów, otwartych na cały regulator. MIRRA . PS. A między nami mówiąc, pod słowo „Północ" chyba można by podstawić jeszcze kilka innych nazw dzielnic naszych miast „Zatorze" — i już jesteśmy w Słupsku, „Lęborskie" — i już w Kołobrze- £Ęmsmmz mmmm 0 ś& partyumtce Na terenach Kaszub, o których piszemy działało wiele grup i oddziałów partyzanckich. Podział na małe grupy czy też oddziały podyktowany był wieloma względami. Po pierwsze — w okolicach, w których mieszkało lub przebywało około 200—300 tys. ludności niemieckiej, policji, uzbrojonych żołnierzy niemożliwa była działalność większego oddziału. Trudno było zbudować bunkry, dostarczyć jedzenie i broń. Podział na małe grupy bojowe dawał większe możliwości operowania w terenie, a ponadto nie pozwalał wrogowi na ustalenie konkretnego rejonu działania. Ponadto mała ilość broni nie pozwalała na działania bojowe większej grupy. Organizowano Więc działania w ten sposób, że wzajemnie pożyczano sobie broń. Tak np. oddział Śkwierawskiego „Leder-jaki" gdy wybierał się na akcję bojową do Osławy-Dąbrowy wypożyczył u Sza-Iewskiego dwa karabiny maszynowe. Pomiędzy grupami bojowym] była bardzo szybka i dobrze soreanizowana łączność. Wtedy, kiedy zachodziła konieczność zebrania wszystkich oddziałów bojowych mogły się one zgrupować w kilka godzin, wykonać zadanie i rozproszyć się w terenie. Taki kształt organizacyjny pozwalał na utrzymanie W; szachu wroga. Pozwalał także zachować konspirację. ✓ Przez cały okres wojny grupy bojowe walczyły niezmordowanie z niemiecka policją oraz zdrajcami. Rozbrajano hit' lerowców zdobywając broń, „drenowano"-tych którzy usiłowali uratować swą skó' rę za cenę wysługiwania się hitlerow com, odbijano Polaków transportowa' nych do obozu zagłady w Stutthofie, U' prawiano na tyłach wroga sabotaż i dy' wersję. Partyzanci stoczyli również kil' ka poważniejszych walk z Wehrmachtemi oraz oddziałami SS i policji, podczas; których wykazali się odwagą. Schronie' niem kaszubskich partyzantów były naj' częściej bunkry leśne, oraz ustronne chłopskie lub wyrobnicze i pasterski® chaty. % Jedną z odważnych, zakończonych suk' i cesem akcji bojowych przeprowadzona w połowie 1944 r. Celem był leśniczy Karl Ertel, który wysługiwał się policji [ niemieckiej, _ gnębił polską ludność. Do jego zwyczajów należało nagle wpadać Cbs Pomorza nr 236 MAGAZYN Strona 7 4 Z listów do redakcji: ,,Uprzejmie proszę o zamieszczenie podziękowania dla Straży Pożarnej w Kołobrzegu, za sympatyczną postawę w pewnej niecodziennej sytuacji: otóż nasza grupa wczasowiczów zauważyła na drzewie w pobliżu-kołobrzeskiego dworca miauczącego kota, który tkwił tam od kilku dni i mimo rozpaczliwych wysiłków, nie mógł z drzewa zejść. Zadzwoniliśmy do Straży Pożarnej w Kołobrzegu, prosząc o pomoc. Dyżurny- funkcjonariusz -okazał zrozumienie, mimo późnej pory wysłał wóz strażacki i przy pomocy drabiny kotka zdjęto i wybawiono od niechybnej śmierci. Działo się to 9 sierpnia br., o godz. 21.00. Kołobrzeskiej Straży Pożarnej za ich humanitarne podejście należą się brawa!" Wlazł kotek,.. ...nie tylko owego dnia, który tak dokładnie utkwił w pamięci wcza-. sowiczki z Poznania wzruszonej o-fiarnością kołobrzeskich strażaków, śpieszących bez wahania na ratunek małemu bezbronnemu zwierzątku. — Panie, któż by to zliczył, ile najrozmaitszych kotów zdejmowaliś my już z niebezpiecznych wysokości — mówi starszy ogniomistrz Aleksander Radziun, szef zmiany w Rejonowej Komendzie Straży Pożarnych w Koszalinie. — Sam robiłem to dość często, zwłaszcza w parkach, gdzie koty wdrapują się na drzewa. W takich razach in terweniują u nas z reguły kobiety, błagając o pomoc. Kiedyś —'przed paru laty — na ulicy Hibnera w Koszalinie jakiegoś kota skusiło wspiąć się na słup wysokiego napięcia. — Przyjedźcie, biedaczek nie może zejść — nalegała przez telefon przedstawicielka Towarzystwa Ochrony Zwierząt. — Na wysokie napięcie nie poślę strażaka — tłumaczę zaaferowanej rozmówczy- ni- — Poświęcić człowieka dla kota? Co to, to nie. No, chyba że elektrownia wyłączy prąd... — u-legam w końcu. Rozmówczyni ściągnęła na miejsce incydentu samochód z ekipą energetyczną, wóz milicyjny, bodaj i pogotowie ratun kowe. Nasi strażacy przyjechali z bojową drabiną i wybawili zwierzę z opresji... Zaglądam do statystyki Rejonowej (do niedawna Miejskiej) Komendy Straży Pożarnej w Koszalinie. W ubiegłym roku w samym mieście i jego najbliższych okolicach liczba tzw. „innych interwencji" mniej więcej sześciokrotnie przewyższyła liczbę pożarów. W tym roku — do połowy września — było ich Już ponad dwieście (więcej niż w roku ubiegłym), co również jest wielokrotnością liczby .zanotowanych w tym czasie akcji gaśniczych. Proporcja działań związanych, do nie mających nic wspólnego z uwidocznionym w szyldzie instytucji 'profilem działalności f pobudza do wniosku, że ...strażak jest zawsze potrzebny Tak można by śmiało powiedzieć, śledząc codzienny, nader, „wielobranżowy" charakter strażackich usług dla ludności. I co niezwyczajne dla przeciętnych śmiertelników korzystających z placówek fir mowanych autentycznymi nazwami usługodawczymi — są one wykonywane - nadzwyczaj terminowo, wręcz superekspresowo, nie wspominając już o kosztach i efek tach. Wprawdzie niektórzy klienci przyzwyczajeni już przez życie do kapryszenia nie kryją się z' takim stosunkiem wobec strażaków. „Przecież tu jeszcze zostało trochę wody".i, To już pani wytrze sobie ście reczką"— radzą strażacy, wezwani do mieszkania, w którym roztargniona lokatorka pozostawiła nie zakręcony kran. „Kiedy wreszcie przyjedziecie, dzwoniłem już parę razy do gazowni, ale tam nikt nie podnosi telefonu, a u mnie ulatnia się gaz" — zdenerwowany głos dobiega ze słuchawki. Czyżby rozmówca pomylił adresy? Ależ nie. Strażacy jadą usuwać skut-Ki awarii przewodów gazowych i wodociągowych, interweniują w przypadku defektów.energetycznych. W czasie deszczu wypompowują wodę z zalanych piwnic. Gaz! Woda! Prad! Winda! A gdy nadciągnie sroga zima, gdy na okapach dachów pojawią się groźne dla przechodniów lodowe sople i śnieżne nawisy, sezonową strażacką specjalnością staje się ich usuwanie. No cóż, nie przygotowanym do takiej, normalnej zdawałoby się działalności administracjom budynków mieszkalnych trzeba przecież pomóc tym bardziej że chodzi o bezpieczeństwo ludzi. Raz po raz zdarzy się przy. tej okazji nieprzewidziane ryzyko. \ Wraz z soplami łatwo obciąć na przykład uwięziony w nich przewód anteny telewizyjnej. Lokator zgłasza wówczas pretensje o rekompensatę. Oczywiście do strażaków. Włamanie? , Proszę bardzo... Najczęściej klucze' do własnych mieszkań gubią kobiety, choć nierzadko zdarza się to podobno również młodym _ mężczyznom w kawalerskim wieku. Zresztą niekoniecznie trzeba zgubić klucz, aby wejście za własny próg stało się problemem. -Wystarczy lekki przewiew aby uchylone drzwi — wyposażone w nowoczesny uchwyt zamiast tradycyjnej klamki — zatrzasnęły się nagle przed nosem w chwili, kiedy na przykład sąsiadka zaintrygowała nas akurat świeżą nowiną, że ten pan Kowalski z drugiego piętra... Oj, gdyby nie strażacy! — Dzwonią do nas, przybiegają zrozpaczone matki — mówi podpułkownik Witold Kaźmierczak, komendant koszalińskiego rejonu strażackiego — i wyliczają niebezpieczeństwa czyhające na, pozosta-. wionę w mieszkaniu dzieci. Włączona kuchenka gazowa, prąd, zapałki. I jakże im nie pomóc? Wejście do zamkniętych mieszkań nierzadko wymaga wysokiej strażackiej sprawności. Po drabinie na dach, stamtąd zjazd na linie do otwartego (nieraz trzeba wybić szybę) okna, chyba że mieszkanie wyposażone jest w balkon... Aha, koniecznie trzeba wylegitymować) petenta, zdarzyć się bowiem może przykra pomyłka. Kiedyś w Łodzi otwarto drzwi jakiegoś mieszkania złodziejowi, który zdążył opustoszyć lokal z co cenniejszych przedmiotów zanim zja-,wrił się autentyczny jego właściciel. Strażacy śpieszący w sukurs roztargnionym lokatorom pamiętają zresztą niejedną anegdotyczną historyjkę. Kiedy pewna koszalinian-ka zdołała nakłonić strażaków do podjęcia czynności paraślusarskićh, okazało się, że otwarte przez nich mieszkanie, do którego nie mogła się dostać, nie było tak znowu całkiem bezludne. Dzięki strażackiej ofiarności kobieta poznała praktyczne aspekty tzw. trójkąta małżeńskiego. Zgubione klucze, zatrzaśnięte drzwi mieszkań zajmują wcale poczesne miejsce w statystykach strażackich interwencji. W tym roku w samym tylko Koszalinie było ich już kilkadziesiąt. A któż by zliczył, ileż to razy wzywano strażaków do forsowania pomieszczeń lokatorów, którzy beztrosko wyszli z mieszkania lub wyjechali na urlop pozostawiając nie zakręcone krany, włączone maszynki kuchenne i żelazka? Refleksje z bojowej drabiny Strażacką ofiarność i poświęcenie, strażacką gotowość do szybkiego niesienia pomocy zwykliśmy kojarzyć nierozdzielnie z groźnym blaskiem rozszalałego żywiołu, określanego, eufemistycznie mianem „czerwonego kura". Rycerze . spod - znaku Floriana, śpieszący w błyszczących kaskach na ratunek ludzkiego mienia., ryzykujący życiem w trudnych chwilach, kiedy ogień niszczy prywątne i społeczne dobro, kiedy chronić trzeba przed skutkami żywiołu ludzi i ich dobytek; strażackie defilady -i pokazy, .tak efektowne i pełne gali, utrwalają w wryotaaini ludzkiej taki właśnie wzbudzający poczucie bezpieczeństwa obraz społecznego ich powołania, predyspozycji, zawodowych umiejętności. Obraz — trzeba to przyznać — w konfrontacji z szarzyzną codziennego życia — co nieco zmitologizowany, jednostronny. Jak wynika bowiem z faktów, prawdziwym chlebem powszednim dla współczesnego strażaka jest coraz to częściej usuwanie najprzeróżniejszych — mniej lub bardziej dotkliwych ludzkich bolączek, jakich sporo w codziennym życiu wielotysięcznego miasta. No cóż, życie składa się — jak wiadomo — z drobiazgów, te zaś bywrają bardzo dokuczliwe, zwłaszcza kiedy samemu trudno sobie z nimi poradzić. A wtedy — do strażaka jak w dym?! W dzisiejszej dobie specjalizacji, zawężania i odgradzania kompetencyjnych kręgów działania (lub ich pozorów) brać strażacka stanowi swoisty, nieprzystający zupełnie do stosowanych powszechnie praktyk („to nie ja, to kolega") wyjątek. Dzięki temu specjalnie zorganizowane dla służenia mieszkańcom w codziennych nagłych potrzebach niektóre instytucje o charakterze interwencyjno-usługowym mają w strażakach swojego dublera, zastępującego je niejednokrotnie w kreo waniu prozaicznych ról, do których to przecież właśnie one zostały powołane. Dublera, być może często niesłusznie je wyręczającego i u-czącego w ten sposób najzwyczaj-niejszego wygodnictwa, ale z pewnością dublera nadzwyczaj wszechstronnego, potrafiącego na co dzień służyć właśnie ludziom 7. ich bolączkami, a nie — jak często bywa — kompetencyjnym żonglerkom czy biurokratycznemu formalizmowi. Nie sposób jednak nie zdawać sobie sprawy, że mimo ujawnianej jakże częsty społecznej gotowości jest to partner, którego nie można nadużywać, zwłaszcza wtedy, kiedy dokuczliwą sprawę należałoby w myśl najprostszych zasad logiki powierzyć z powodzeniem (?) komuś innemu pod całkiem innym numerem niż telefon pogotowia strażackiego. A to choćby dlatego, by zaabsorbowany funkcja ślusarza, instalatora czy hydraulika strażak nie spóźnił się tam, gdzie jego udział może okazać się nagie naprawdę nieodzowny. ROMAN WOJCIESZAK m & *\s Kiedy va ulicach Kosze:* na stanęły rusztowania z za częlo robić się różowo, błękitnie, pomarańczowo, a ■podwórko nasze śródmiejskie i fasady domów od ty lu prawem kontrastu. — wyglądały jeszcze obskurnie], lokatorzy napomknęli coś o czynie społecznym. Administracja ora:: komj+ci blokowy podchwyciły ideą i czyn1 zorganizowały. Całkiem sprawnie to poszło. Malowaliśmy ławki, drzwi i rynny, obsialiśmy łysy trawnik, upór z ą d k o w dli-śmy piaskownice,, zasadziliśmy kwiaty. Potem każdy wyglądał przez okno i baczył pilnie, czy trawki i kwiatów ktoś nie dewastuje... W kilka dni po uroczystościach dożynkowych na podwórko nasze wkroczyli tynkarze. Fakt, że mury jak były tak zostały brudne, bo na to nie mogliśmy w czynie społecznym poradzić. Stanęły vńęc rusztowa nia, na podwórzu pojawiły się kupy piachu, beczki far by, taczki, wiadra, mieszar-■ ki i co tam jeszcze. Tynkarze uwinęli się nawet szyb ko. Fasady bloków wyglądają już wesoło i świeżo jak ciastko tortowe. Rzecz jasna, po naszym czynie społecznym nie zostało śladu. Rozebrane rusztowania zawaliły trawnik i piąskpw nicę. Walają się po całym podwórzu taczki, beczki, wiadra, puste worki. Leżą góry lepkiego piachu. Firma nie pojawiła się, żeby po sobie uprzątnąć. Mijają tygodnie. To nas nie dziwi, przeciwnie, dziuńło by, gd,y by uprzątnęli natychmiast. Dziwi całkiem co innego. Skoro bowiem, było wiadomo, że przyjdą tynkarze i od,będzie się remont, dlacze go nie wyjaśniono lokatorom, że pomysł ich co do czynu jest chwalebny wprawdzie, lecz przedwczesny, albowiem tak się stanie, jak się właśnie stało... Po co — zastanawiam się — malować w czynie drzwi na niebiesko, kiedy w niedługim czasie fachowiec, zgodnie z planemi remontów, zamaluje je na pomarańczowo? Ale może tynk a rze spadli z nieba? Kiedy mówi się, że największe rezerwy tkwią w organizacji pracy ( z czego nie wyłączam organizacji czynów społecznych), coś w tym niewątpliwie jest. Kiedy mówi się, że zła organi zacja jest w sianie wypaczyć sens najszczytniejszych zamierzeń, coś w tym jest również, (ag) do wsi i domów, bić mężczyzn i kobiety, u W lesie, który nadzorował strzelał do 1 każdego bez uprzedzenia. Postanowiono go zlikwidować. W pierwszych dniach maja w roku 1944 do leśniczówki skierowany został 16-osobowy oddział partyzantów, który czekał na tę akcję w bunkrach koło wsi Gos tomek. Wieczorem partyzanci błyskawicznie otoczyli leśniczówkę, wdarli się do niej i w ciemnościach zastrzelili innego SS-mana. Ertel ocalał, ale nie był już od tej pory tak niebezpieczny dla Polaków. Największą walkę stoczyli partyzanci ^ czerwcu 1944 r. Otoczeni oni zostali Przez przeważające siły wroga. Oto jak °pisuje tę walkę biorący w niej udział-Leon Dikert: „Około 30 partyzantów Przebywało w lesie pod Łubianką w -trzech niedaleko od siebie położonych bunkrach. W środkowym znajdowało się e partyzantów z oddziału „Sobola". Nie-^ecki leśniczy dostrzegł dym wydobywający się rurą z tego schronu i powiadomił najbliższy posterunek policji. Znie naćka najechało około 60 policjantów * esesmanów. Szczelnie otoczyli wszyst-bunkry. Pierwszy atak Niemców na- stąpił na zdekonspi r owa ny schron. Partyzanci z tego bunkra zostali zaskoczeni. Niemcy wrzucili przez otwór kominowy pęczek granatów, które wysadziły bunkier w powietrze. Znajdujący się w nim partyzanci zginęli na miejscu. Hitlerowcy zaczęli szukać następnych schronów. Nie uiegało wątpliwości, że psy naprowadzą dch na ślad. Wtedy partyzanci postanowili przedrzeć się przez pierścień obławy. Około godziny 14-tej zaczęła się dramatyczna walka. Partyzanci posiadali dwa lotnicze karabiny maszynowe. Wycofując się w stronę Li-«. puszą zadali oni esesmanom duże straty osobowe. Gęsty partyzancki ogień powstrzymał obławę, ale przybyłe posiłki policyjne oraz oddziały szkoleniowe SS z Małych Chełmków koło Brus, poderwały hitlerowców do dalszej walki. W tej sytuacji- partyzanci doskonale sobie radzili. Najtrudniej było im przebyć szosę, gdzie trzech z nich zostało rannych. Koledzy jednak wrócili po nich. Za szosą czekał na nich zbawczy zagajnik. W walce z esesmanami pomógł także gesty deszcz. O godz. 19 oderwali się od Niemców. W walce tej poniosło śmierć 10 partyzantów m. in. Józef Męcikalski, Teofil Kajzer i Rernad Landowski". Partyzanci kaszubscy przeprowadzili też brawurową akcję na areszt we wsi Lipusz, w którym trzymano złapanego partyzanta — Bronisława Knopika ps. „Długi". Areszt znajdował się naprzeciw posterunku policji niemieckiej, a mimo to członkąwie odziału poradzili sobie Klucze dorobił im kowal Stefan Kuczkowski z Lipusza. Akcję wykonano o północy, kiedy Niemcy spali w najlepsze nie spodziewając się niczego. Pod areszt podeszli —1 'Tomasz Kluk, Leon i Paweł Wolscy oraz Augustyn Kajzer. Dwóch partyzantów ubezpieczało ich. Przez mur przerzucono Pawła Wolskiego, który szyb ko uporał się z dwoma zamkami i u-wolnił Knopika. W 1942 r. partyzanci — a była to jedna z większych akcji bojowych — zastrzelili w leśniczówce Róg ' majora SS i dwóch gestapowców. W innym czasie rozbroili kilka patroli niemieckich. Nie wszyscy partyzanci przeżyli okupację. Wielu z nich zginęło. Zginął także Itwan Zahreda ps. „Jaś", który był człon kiem grupy bojowej dowodzonej przez Augustyna Breskę ps. „Zbych". Oto co o nim pisze Jan Szalewski: Nigdy nłe zapomnę tego wydarzenia. W leśnictwie Płocice zaprzysięgaliśmy partyzantów. Ko lejno wywołuję partyzantów i zaprzysię-gam. Na koniec podchodzi do mnie oficer i radziecki i oświadcza mi, że oh chce I także taką przysięgą złożyć na moje ręce. i Tłumaczę mu, że on jako oficer ra-dziecki składał już przysięgę w swoim | kraju. Nic nie pomogło. Zahreda tak jak 8 mógł i umiał powtarzał po polsku: I „przysięgam, że wiferny będę Ojczyźnie 1 mojej Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży jej honoru i walczyć o wyzwolenie jej z niewoli, ze wszystkich sił moich aż do ofiary życia mego". I rzeczywiście walczył, aż do ofiary życia swego, -gdyż ęoległ w walce pod Rotembergiem w pow. kościerskim. Po wojnie ekshumowano prochy Zahredy i spowodowano u-roęzyste pochowanie go na cmentarzu komunalnym w Kościerzynie". Uroczyście także pochowano innych partyzantów oddziału „Zawiszy". Si ona 8 MAGAZYN G/os Pomorza nr 236 W sprzyjającym ..Zadaniem • wszystkich" ogniw partii Jest Ir . rowanie i wspieranie rozwoju społecz-n "aktywności w dziedzinie kultury, twórz nie sprzyjających temu klimatu i warunków", To ważne zdanie znalazło się w Wytycznych na VII Zjazd Będzie wytyczać : zą politykę Dartii w dziedzinie społecznego ruchu kulturalnego. Jest to szczególnie istotne w województwach koszalińskim i słupskim, gdzie społeczny ruch kulturalny ma swój pokaźny dorobek, gdzie tysiące ludzi zaangażowało s bez reszty, działając w regionalnych towarzystwach, amatorskich zespołach artystycznych, stowarzyszeniach i kołach miłośników różnych dziedzin kultury I sztuki. W Wytycznych na VII Zjazd podkreślono, że spełniają oni ważną funkcję wychowawczą i kształcącą. Gdyby dzisiaj, z tej właśnie okazji, bilansować dorobek województwa koszalińskiego i słupskiego w tej dziedzinie, należałoby przede wszystkim sięgnąć do źródła. S; fgnąć zatem do tradycji, jakie istniały w ród Kaszubów Bytowskich, gdzie pieśń polska, polskie słowo, znamionowały przy-n łożność narodową w czasach szczególnie t jdnych, w^ czasach hitlerowskiego terroru. Mieszkańcy Studzienic w województwie słupskim obchodzili niedawno pięćdziesięciolecie działalności polskiego chóru w ich wsi. To oni — i ci najstarsi, którzy przed laty manifestowali swoją polskość przynależnością do zespołu, i ich drieci — dali podwaliny reaktywującemu się Kaszubskiemu Zespołowi Pieśni i Tańca w Bytowie. Dziś Kaszubów Bytowskich rozsławia Zespół Pieśni \ Tańca występami w kraju i za granicą. W Słupsku pracują wyróżniające się dwa zespoły taneczne: „Arabeska" i „Wir". Znalazły poparcie miejscowych władz, partyjnych i administracyjnych, dzięki czemu mogą rozwijać swoją działalność. Społeczny ruch kulturalny — jak czytamy w Wytycznych na VII Zja?d — jest szczególnie cenną formą aktywnego uczestnictwa społeczeństwa w życiu kulturalnym. Przede wszystkim należałoby przypomnieć z-sługi koszalińskiego Teatru Propozycji „Dialog", teatru prawdziwie amatorskiego który powstał na zasadzie stowarzyszenia piętnaście lat temu i rzeczywiście służy krzewieniu kultury żywego słpwa, mowy polskiej w naszym społeczeństwie. Wśród wykonawców tego teatru znajdziemy ludzi różnych zawodów, o różnym wykształceniu. I może dlatego znajduje on żywy oddźwięk we wszystkich środowiskach, w jakich występuję. I może dlatego stać ten teatr, prowadzony od lat przez Henrykę Rodkiewicz podobnie jak Stowarzyszenie tego Teatru przez Jerzego Bielińskiego — społeczników wypróbowanych — na repertuar wysokiej klasy. Od antyku, wielkiej „Obrony Sokratesa", tak nośnej współcześnie,^ tak żarliwie skierowanej przeciwko wszelakim fałszerzom rzeczywistości, ludziom nieuczciwym, ' nieuczciwie spełniającym swoje obowiązki, poprzez „Kleopatrę" Norwida, „Pod drzwiami" Borcherta, „Ewerymana", czy „Pochwałę głupoty" Erazma z ńotterdaniu, po tak aktualne widowiska jak „Na polach Grunwaldu i Tanenbergu" czy „Szary żołnierski płaszcz", wyjątkowo wzruszający swoją patriotyczną wymową. Ale działalność tego teatru należy rozpatrywać z jeszcze innego aspektu. Właśnie społecznego. To ten teatr, albo raczej jego aktorzy, służyli w wielu zespołach amatorskich województw koszalińskiego t słupskiego rozlicznymi konsultacjami, służyli recytatorom i teatrom poezji swoim doświadczeniem i umiejętnościami. Stąd narodził się w województwach słupskim i koszalińskim powszechny ruch recytatorski i szerokie zainteresowanie teatrami poezji. Stąd też centralne eliminacje Ogólnopolskiego Konkursu Poezji Rosyjskiej i Radzieckiej odbywają się od lat w Koszalinie. W Koszalinie gościliśmy także najlepsze teatry poezji z całego kraju i wysoko ocenił wkład naszych recytatorów, upowszechniających sztukę żywego słowa, poeta takiej miary, jak Julian Przyboś. A recytatorów mamy znakomitych. Czy to w Teatrze „Dialog" czy w słupskim „Rondzie", czy też zasłużonym dla krzewienia polskiej kultury Robotniczym Teatrze Poezji w Sianowie lub też w — cementującym ludność rodzimą z przybyszami — zespole amatorskim w Niezabyszewie, gdzie nieoceniona Anna Gawron uczyła dzieci kaszubskie, aby nigdy nie zapomniały, że są Kaszubami... Integracyjną rolę spełniały nasze zespoły amatorskie i inspirowały wiele społecznych poczynań zaangażowanych mieszkańców słupskiego 1 koszalińskiego. To jest chyba najważniejsze, poza wszelkimi wartościami poznawczymi 1 kształcącymi, jakie ich działanie w zespołach czy też stowarzyszeniach przynosiło. Możemy się także poszczycić szkolnymi zespołami chóralnymi, które co dwa lata spotykały się tradycyjnie w Słupsku, by prezentować swój dorobek. Inicjatywa godna przypomnienia dziś, gdy rozważamy Wytyczne na VII Zjazd. To także nieoceniona działalność Związku Harcerstwa Polskiego w konkursie „Ptaki i ptaszki polne". To wreszcie szerokie przemiany w kształtowaniu potrzeb kulturalnych na swoim terenie młodzieży pracującej na wsi. Szczególnie może nas cieszyć fakt uczestnictwa w życiu kulturalnym pracowników państwowych gospodarstw rolnych. Jeżeli podczas eliminacji na scenie zasiada ponad dwadzieścioro dzieci, z intrumentami muzycznymi, to już jest sukces, a przecież takich zespołów mamy wiele- Stąd żywe ośrodki klubów „Ruchu", zwłaszcza tam, gdzie inteligencji sporo. Tym się wyróżnia chociażby Rada Społeczna w PGR Kikowo koło Białogardu, albo ludzie skupieni wokół działalności klubu w Wysze-wie koło Koszalina. Wiele cennych inicjatyw, dotyczących życia kulturalnego i czynów społecznych na rzecz wsi, to ich zasługa. DorobeS w tej dziedzinie mamy »pory. Ważne, że — jak czytamy w Wytycznych na VII Zjazd — partia będzie popierać rozwój społecznego ruchu kulturalnego, bo rozwój kultury i jej rola w życiu narodu będą zawsze w centrum uwagi naszej partii. (JOT) pomniki Największy (370 ha) ! bez wątpienia najpiękniejszy na Ziemi Koszalińskiej rezerwat przyrody znany pod nazwq Jezioro Lubiatowskie od początku uznania go (w 1965 roku) jest przedmiotem przetargów, zatargów I dyskusji. Utworzony początkowo dla ochrony łabędzia niemego okazał się obiektem szcze golnie cennym pod względem ornitologicznym. Gnieździ się tu wieie gatunków (lęgowych) takich jak: per-koz dwuczuby, czapla siwa, bąk, bocian biały, łabędź niemy, krakwa krzyżówka, cy ranka, płochonos, czernica, oriik bielik, błotniak stawowy i łąkowy (popielaty), żuraw, wodnik, derkacz, kokoszka, czajka, brodziec piskliwy, rybitwy, zniczek, płochacz pokrzywnica, remiz 1 inne. Znaczne ilości ptactwa zatrzymują się tu w okresie wiosennych i jesiennych przelotów na pobyt cza sowy, znajdując tu wyjątkowo dogodne warunki bytowania. Sprzyjają temu przede wszystkim takie czynniki jak: szerokie pasmo trzcin 1 zarośli oraz nieograniczona możliwości pokarmowe. Te ostatnie, Jak stwierdzono podczas badań I obserwacji, nie są jednak w pełni wykorzystywane. Tereny lę-gowiskowe ogranicza niestety ingerencja człowieka 1 nieprzestrzeganie zasad ochrony wprowadzonych zarządzeniem o utworzeniu rezerwatu. Położone w odległości o-koło 6 kilometrów od Koszalina Jezioro Lubiatowskie na- PTASIE SPRAWY rażone jest przei okrągły niema! rok na inwazję wszei kiej maści wędkarzy-kłusow-ników; amatorów pewnej ryby, posiada bowiem opinię jednego z najbardziej zarybionych zbiorników w regionie. Prawo połowu ryb posiada wyłącznie Gospodarstwo Rybackie w Mielnie i to w wyznaczonych ściśle porach i określonym sprzętem; zakaz wędkowania natomiast dotyczy bez wyjątku wszystkich i zawsze. W praktyce jednak... Nie należą do wyjątków przypadki świadomego nawet lekceważenia zakazu wędkowania, używanie łodzi, przebywanie w miejscach niedozwolonych, niszczenie roślinności itp. - zakazów mających przecież na celu ochronę wyjątkowo cennego, unikalnego wręcz pod względem przyrodniczym obszaru, ocijronę rzadkich gatunków ptaków I zespołów roślinnych. A naprawdę szkoda, bo teren to nie mniej ciekawy również pod względem flo-rystycznym. Prowadzący badania od wiosny 1974 roku na zlece«-nie Urzędu Wojewódzkiego w Koszalinie zespół naukowców z Słupska, Torunia i Koszalina zinwentaryzował , o-koło 700 gatunków roślin. Rozpoczęto badania fizykochemiczne, fiorystyczne, bakteriologiczne, hydrobiologicz-ne i fitosocjologiczne. Odpowiedzą one na pytania, jakie wartości reprezentuje naprawdę „łabędzi rezerwat", co robić aby zapewnić w stopniu maksy- malnym ochron* cennego i unikalnego środowiska przyrodniczego, oazę ginących ptaków. Wśród zatrzymujących się nad Lubiatowem są bowiem rarytasy - ptaki niezmiernie rzadko spotykane jak: łabędź mały - spotykany w Polsce podczas przelotów jedynie na Helu, czasem na Wolinie, gęś mała bardzo rzadki ptak przelotny w Polsce, z lęgowych zaś wymieniony Już orzeł bielik - w Polsce około 45 par, kania ruda, żuraw, zniczek, remiz - bardzo rzadki na Wybrzeżu. Ptakom tym - gnieżdżącym się nad jeziorem, szczególnie nia sprzyja wydeptywanie przez ludzi ścieżek, wycinanie, wypalania I wydeptywanie trzcin, płoszenie osobników dorosłych I niszczenie gniazd — ograniczania przestrzeni życiowej. i Pocieszającym Jest tylko fakt, że ptaki upodobały sobie to Jezioro szczególnie. W czasie zim łagodnych, gdy lustro wody nie zamarza, nawet pozostają tu łabędzie, kaczki, łyski, tracze. Czekają na lepszy klimat dla ptasich spraw. Dosłownie i w przenośni. Inf. HANNA PISZCZEK Fot. I. Wojtkiewicz PIĘKNO Z POLSKI 0 POLSCE Działalność Polski na arenie międzynarodowej w ostatnich czterech latach podniosła jednocześnie rangę i znaczenie polskich kontaktów w dziedzinie kultury i sztuki, i to jeszcze na długo przed doniosłą konferencją pokojową w Helsinkach. Polska stała się dzięki swoim umowom międzynarodowym, zawartym między 1971 i 1975 rokiem, dobrym przykładem konstruktywnego realizowania dobrosąsiedzkich stosunków gospodarczych i kulturalnych niezależnie od różnif ustrojowych. Wystarczy powiedzieć, że tvlko w 1974 roku Polska utrzymywała kontakty z 80 krajami, współpracując z 76 międzynarodowymi organizacjami kulturalnymi. Organizowaliśmy Dni Kultury Polskiej nie tylko w ZSRR, Francji, Wielkiej Brytanii, Austrii, Danii, RFN, Norwegii, Hiszpanii, USA lecz rów-niż w krajach Trzeciego Świata, a więc w Maroko, Tunezji, Algierii, a także w Indiach ł Meksyku. Obok imprez muzycznych eksponowaliśmy za granicą 360 wystaw polskiej plastyki współczesnej, fotografiki oraz wystąw muzealnych. Wystawa „Arcydzieła polskiej s tuki plakatowej" zrobiła karierę międzynarodową, c" icgając kraje socjalistyczne, Europę zach., USA, a trkże wiele krajów Azji i Afryki. Jest przy tym rzeczą ciekawą, że chociaż językiem p-lskim mówi tylko 40 milionów ludzi, wliczając w to polską emigrację, obserwuje się w świecie poważne z: interesowanie polską literaturą. W ciągu ostatniego 25-lecia wydano 4.465 tytułów polskich książek z literatury pięknej, przełożonych na języki obce. Z tego 1.139 przypada na klasykę, a 3.326 na utwory współczesne, reszta zaś na antologie. Ogółem polska literatura jest przekładana na 70 języków obcych, a odbyty we wrześniu 1975 r. II Międzynarodowy Zjazd Tłumaczy Literatury Polskiej w Warszawie potwierdził dalszą rosnącą tendencję zainteresowania polską literaturą. Wśród krajów najwięcej tłumaczących z języka polskiego znajdują się: ZSRR, Czechosłowacja, NRD, Węgry, Bułgaria, RFN, Jugosławia, Włochy, Francja, Japonia. Osobną pozycją jest teatr polski na świecie. Rzecz prosta ze względów chociażby językowych największe sukcesy odnosił zawsze studyjny, eksperymentalny teatr Jerzego Grotowskiego i Teatr Pantomimy Henryka Tomaszewskiego, które to zespoły objechały wszystkie kontynenty, odnosząc wszędzie niezaprzeczalne triumfy. Lecz za granicą występował także z wielkim powodzeniem Teatr Narodowy oraz Teatr Stary z Krakowa, odnosząc niebywały sukces w Londynie, gdzie wystawił „Dziady" Mickiewicza 1 „Biesy" Dostojewskiego, O roli muzyki polskiej na świecie pisan.o już wielokrotnie. Jest to w istocie światowa kariera kompozyto-, rów, jak Krzysztof Penderecki, Witold Lutosławski, Tadeusz Baird oraz polskich dyrygentów o sławie światowej, a więc: Witold Rowicki, Henryk Czyż, Jan Krenz, Andrzej Markowski i wielu innych. W sumie ponad 1000 solistów 1 300 zespołów odwiedziło w. latach powojennych ponad 70 krajów, a sama orkiestra Filharmonii Narodowej ma na swoim koncie podróże do 26 krajów, nie mówiąc o zespolą Pieśni I Tańca „Mazowsze", który odbył ponad 30 międzynarodowych podróży, Każdego roku Polska organizuje za granicą około 300 wystaw, które prezentują nasz dorobek w malarstwie, rzezbie, grafice, plakacie I tkaninie artystycznej. Obok grafiki i plakatu, niesłabnącym zainteresowaniem cieszy się poza granicami Polski gobelin artystyczny. Krytycy światowi są zgodni, że polsk? gobelin, mający bo-truadycje jeszcze XV i XVI wieku, zasłu- żył sobie na najwyższe słowo uznania ze względu za-lówno na narodowe tradycje, jak i nowe wartości artystyczne l formalne. Dowodem tego są sukcesy polskich tkaczy na Biennale Tkanin w Lozannie* Jeszcze kilka słów o polskim filmie. Ogółem filmy polskie wyświetlano w ubiegłym roku w 45 krajach Europy, Ameryki, Azj! i Afryki. Eksport w tym czasie obejmował 105 filmów fabularnych, 32 filmy telewizyjne j 589 krótkometrażowych. Największym powodzeniem cieszył się film „W pustyń? i w puszczy". „Potop", „Hu-bal", „Ciemna rzeka", „Perła w koronie". „Iluminacja". „Krajobraz po bitwie" i „Wesele". Najbardziej popularnym za granicą reżyserem polskim jest Andrzej Wajda. ^ filmów telewizyjnych, obok „Stawk' większej rrri życie'', najbardziej popularnym okazał się serial dla dzieci „Bolek i Lolek", który był wyświetlany w kilkudziesięciu krajach, w tym w wielu krajach Afryfcl. _ Z powyższych danych 1 ocen widać, że Polska potrafiła • sobie, na tle ogólnej polityki odprężenia, zyskać niezwykłą pozycję f jako kral wielkich osiągnięć gospodarczych, i jako kraj wielkiej, tradycyjnej kultury i nowoczesnej sztuki. WŁODZIMIERZ SGKORSK* os Pomorza nr 236 MAGAZYN Strona % LAT Naszyjnik brązowy i zawieszka ażurowa z odkrytego skarbu w Silnowie. Do szczególnie ciekawych odkryć archeologicznych, ma jących równocześnie bardzo duże walory poznawcze dla badań dawnych dziejów lu dzi, a zwłaszcza ich kultury, gospodarki, przemian społecznych, a także niektórych przejawów wierzeń kultowych mają tzw. skarby archeologiczne. Co to właściwie jest? Najogólniej odpowiedzieć można, że są to zespoły przedmiotów, względnie monet ukryte niegdyś w ziemi przfez ich właściciela. Tym właścicielem mógi być użytkownik tych przedmiotów lub też handlarz — kupiec wędrow ny który w razie grożącego mu , niebezpieczeństwa w ten sposób chronił swoje mienie. Przyjmuje się też, że niektóre skarby były Własnością całego rodu, który je trzymał w ukryciu w ziemi. Właściciele u-krytych skarbów zaginęli, a zbiory przedmiotów czy mo net owinięte w tkaninę lub skórę czy też zfożone w drewnianych skrzynkach lub garnkach glinianych i zakopane w ziemi znajduje się dziś podczas różnych Prac polowych, a zwłaszcza orki czy kopania różnych dołów ziemnych. W starszych okresach archeologicznych, a zwłaszcza ty epoce brązu i początkach spoki żelaza (od około 1700 do około 400 latf przed naszą erą) w skarbach wystę Pują na ogół przedmioty Wykonane z brązu, a mianowicie narzędzia pracy (siękierki, sierpy, noże,} oroń( miecze, groty oszcze-^ Pów, uprząż końska itp). Najliczniej reprezentowane są w nich jednakże różnego typu i rodzaju ozdoby takie jak bransolety, naszyjni ki, nagolenniki, szpile, tarcz ki, guziki i inne. Są to Wszystko przedmioty, które Posiadały olbrzymią wartość Materialną dla ówczesnego *ch posiadacza. Dziś natomiast stanowią one tylko ^nne źródła historyczne do Udania naszej dawnej prze Włości. W okresie powojennym terenach Pomorza Środkowego z omawianego tu °kresu zostało odkrytych pięć skarbów zawierających przedmioty brązowe, w tym jeden odnaleziono wtórnie na strychu domu mieszkalnego w dzielnicy Rokosowo w Koszalinie. Wszystkie wy mienione tu skarby zawiera ły bogate zespoły ozdób, broni, narzędzi pracy i innych przedmiotów. Do bardzo ciekawych zna lezisk należy zaliczyć skarb składający się ze 104 przedmiotów brązowych . odkryty w 1965 roku podczas kopania dołów fundamentowych pod budowę szkoły w Silnowie koło Szczecinka. Skarb ten odkryto wraz z resztkami dwóch naczyń glinianych. W jego skład wchodzą głównie ozdoby w postaci bogato zdobionych naszyjników (ryc. 1), bransolet wykonanych z taśmy brązowej, szpil do spinania szat, guzików brązowych, kółek, wisiorka ażurowego (ryc. 1.), brzytwy, siekierki oraz fragmentów innych przedmiotów trudnych obec nie do określenia. Ten bardzo interesujący zespół przedmiotów został zakopany w ziemi przez właścicie la w końcowej fazie epoki brązu tj. 900—700 lat p.n.e. Inny bardzo ciekawy i Wartościowy zespół przedmiotów brązowych odkryto w 1967 roku w miejscowości Jelenie koło Tuczna w woj. pilskim. Odkrycia skar bu dokonano podczas kopa nia dołów pod fundament filaru budowanej stodoły. Skarb ten złożony był praw dopodobnie w skrzynce drewnianej. Z odkrytego skarbu zachowało się 9 sier pów brązowych, dwa groty oszczepów, bransoleta wykonana z taśmy brązowej, fragment siekierki oraz u-łamki innych przedmiotów. Skarb ten pierwotnie składał się ze znacznie większej ilości przedmiotów ale wraz z ziemią wiele z nich zostało wyrzuconych z wykopu I zaginęły. Skarb ten podobnie jak , poprzednio omawiany został zakopany w ziemi przez właściciela w epoce brązu między 1100 a 900 lat przed naszą erą. Stosunkowo rzadko spoty kany zestaw przedmiotów brązowych, a zarazem bardzo cennych dla nauki odkryto w 1968 roku podczas Srac melioracyjnych w Ka-mierzu Pomorskim. Skarb ten składał się z czterech nagolenników, pięciu naszyj ników bogato zdobionych, jednego dużego naszyjnika, dwóch szpil (ryc. 2), fragmentu bliżej nie określonego przedmiotu, wysmukłej siekierki brązowej z tulejką i uszkiem (ryc. 2). Nadto w jego składzie znajdowały się dwa wędzidła końskie wykonane z brązu, zaopatrzone w dwa kółka i krępulec o-kreślany inaczej jako pobocz nica (ryc. 2) a dalej jedna pobocznica do wędzidła oraz ozdobna tarczka brązowa z guzkiem i uszkiem. Niektóre przedmioty tego skarbu, a zwłaszcza wymienione już wędzidła końskie stano wią jak dotąd pierwszy i je dyny wypadek odkrycia tego typu okazów na Pomorzu Środkowym od bardzo daw nych czasów. Skarb ten jak wnosimy na podstawie znaj dujących się w nim przedmiotów, został zakopany przez właściciela w schyłko wej fazie epoki brązu lub !!ti! Wędzidło, szpila i siekierka brązowa Hfe sHar^Bu odkrytego w Kazimierzu Pomorskim, też początkach epoki żelaza tj. 900—600 lat przed naszą erą. Również bardzo ciekawym odkryciem w 1962 roku był skarb ozdób brązowych odkryty podczas orki w Tatowie koło Koszalina. Składał się on z 6 całych i pięciu fragrhentów naszyjników wykonanych z prętów brązowych bardzo pięknie zdo bionych wyrytym ornamentem punktowym I kreskowym. Waga naszyjników tego skarbu wynosiła przeszło 8 kg. Zebrane ozdoby wskazują, że skarb ten został zakopany w ziemi przez właściciela lub użytkownika w początkach epoki żelaza, tj .około 650 lat przed naszą erą. Również bardzo ciekawym znaleziskiem jest skarb o-zdób i broni odnaleziony wtórnie na strychu jednego z domostw w Koszalinie — Rokosowie. Skarb ten, jak wynika ze skąpych wzmianek archiwalnych zo stał odkryty w 1912 roku na tzw. Lisiej Górze w po bliżu Koszalina. Będąc w posiadaniu prywatnym najprawdopodobniej przypadkowo znalazł się na strychu wspomnianego domostwa. Tu został odnaleziony przypadkowo w 1959 roku i przeka zany muzeum w Koszalinie. Terf bardzo ciekawy skarb brązowy składał się z dwóch mieczy, czterech naszyjników kołnierzowatych, trzech naszyjników wykonanych z drutu brązowego, skręcanego spiralnie, ośmiu bransolet wykonanych z drutu i taśmy brązowej, zapinki okularowej oraz kilku frag mentów innych przedmiotów brązowych. Skarb ten podobnie jak poprzednie został zakopany w ziemi w końcowej fazie epoki brązu, tj. 900—700 lat przed naszą erą. Zaprezentowane tu skarby przedmiotów brązowych, a więc narzędzi pracy, broni I ozdób posiadają niezwykłej wagi war tości poznawcze zwłaszcza jako cenne źródła historyczne do badania gospodarki* kultury i innych przejawów życia dawnych mieszkańców. Same walory estetyczne tych ciekawych zestawów, pięknie wykonanych różnych przedmiotów są przykładem wysokich u-, miejętnoścl wytwórczych I wyczucia artystycznego naszych słowiańskich przodków zamieszkujących Pomorze Środkowe 2500—3000 lat temu. Niezależnie od walorów kulturowych czy gospodarczych, odkryte skarby dają nam możność poznania pew nych procesów społecznych, jakie w omawianych czasach musiały zachodzić na ziemiach Pomorza Środkowego. Przyjmuje się dość powszechnie, ie gromadzenie. przez niektóre rody czy o-soby skarbów brązowych, a więp cenn'ych na ówczesne czasy przedmiotów metalowych produkcji miejscowej czy też Importowanych, po zostawało w ścisłym związku z początkami rozkładu wspólnoty pierwotnej. Sądzi się też, że niektóre skarby mogły stanowić ofiary prze błagalne składane w podzięce bóstwom pogańskim. HENRYK JANOCHA CHOPIN, KONKURS I WITOLD MAŁCOŻYŃSKI Lojalność I dżentelmeńska umowa nie pozwala nigdy jurorom wypowiadać się przed końcem konkursu nawet na temat ogólnego poziomu imprezy. O ocenę technicznej strony pracy Jury IX Między narodowego Konkursu Pia nistycznego im. F. Chopina prosimy natomiast Witolda Małcużyńskiego, który już po raz trzeci jest członkiem Sądu Kon kursowego w Warszawie. — Każdemu wykonawcy zaraz po występie stawiamy stopień; od 1 do 25 punktów. Trudność polega na tym, że tę jedną liczbą trzeba ocenić tak różne elementy, jak ogólnej technika, gatunek dźwięku, poczucie formy, wrażliwość artystyczna^ Ale nie ma innego sposobu... W pierwszym etapie dodatkowo oceniamy jeszcze wykonanie poloneza: w drugim — mazurków, ponieważ są dwie oddzielne nagrody właśnie za interpretacją tych utworów. O tym, czy pianista przejdzie do następnego etapu, decyduje średnia arytmetyczna punk tów. — Dla Jurora, który wy leonuje wiele utworów Chopina, istotną trudnością w ocenie może być chyba jego własna interpretacja muzyki? — Naturalnie, trzeba każdą grę traktować jako samą w sobie, bez porównywania jej z jakąkolwiek inną, a tym bardziej - ze swoją. Zdarza mi się oceniać wysoko interpretację zupełnie odmienną od mojej. Liczy się ogólny poziom techniczny i muzyczny, bez względu na to, czy gra jest zbliżona do własnej. Naturalnie, to nie jest proste. Nie jest łatwo pozbyć się słyszenia swojej koncepcji... — Często słyszy się tu opinię, że muzyko romantyczna jest dla młodych pianistów trudniejsza w interpretacji od klasycznej, barokowej, czy nawet współczesnej... — Nie, nie zgadzam się z tym zdaniem. Poza tym, jeśli chodzi o fortepian, ogromna większość naszego repertuaru powstała w epoce romantycznej, w ciągu dosłownie kilkudzie- sięciu lat - począwszy od Beethovena, Chopina, a skończywszy na Liszcie, był to okres, który wydał największe " arcydzieła i najbogatszą literaturę for tepianową. Siłą rzeczy koncertowy repertuar pianistyczny zawiera ogromną ilość tych utworów. — Czy uważa Pan, że Chopin wymaga jakichś specjalnych predyspozycji psychicznych? — Nie wydaje ml się. Wymaga tylko spełnienia głównych warunków — nie mówiąc już o warsztacie i technice: muzykalności, kulturze muzycznej i wyczuciu tej właśnie muzyki. — Jak Pan ocenia Instrumenty, które mają do dyspozycji wykonawcy? — Uważam, że są bardzo wysokiej klasy I doskonale przygotowane. Zresztą wszyscy podziwiamy wspaniałą organizację Konkursu, która śmiało może być wzorem dla innych imprez na świecie. To jest opinia I jurorów i wielu gości. — Czym tłumaczy Pan tak duże zainteresowanie muzyków Konkursem Chopinowskim? — To jest jeden z wielkich konkursów światowych. Imprez jest terar moc, dziesiątki, w najróżniejszych częściach świata, ale kilka z nich ma wyjątkową wagę: Chopinowski, konkurs Czajkowskiego w Moskwie, czy królowej Elżbiety w Brukseli. Konkurs Chopinowski różni się od nich tym, że jest poświęcony utworom Jednego kompozytora. Rangę ma ogromną. Podróżowałem ostatnio dużo po świecie I miałem dowody, jaką pozycję osiągnął Kon kurs. Zadawano ml moc pytań dotyczących regulaminu, programu, terminów, a znam takich młodych pianistów, którzy już się przygotowują do następnego Konkursu za pięć lat... Rozmawiała: ANNA ŻUKOWSKA Na zdjęciu: Witold Mai cużyński w przerwie przesłuchań IX MKP im. Fryderyka Chopina w Filhar monii Narodowej w Warszawie. CAF-Radkiewic* Strona 10 MAGAZYN G/os Pomorza nr 23Ć Ból. Roziw&łący się w pierściach, brzuchu, nogach. A dziewczyna na ekranie przeszywająco zawodzi słowa piosenki j w ciemności migają ^zarmiebieskie cienie. „Jestem Don Denton — powraca myśl /— strzelano do mnie". Ale dziewczyna za głośno śpiewa, nie można się skupić. Poczuł jak się zapada, próbował utrzymać świadomość na skraju przepaści i nagle, oblany zimnym potem zrozumiał, że to nie sen a śmierć. Trzeba otworzyć oczy, zmusić Je do otwarcia, fcahaczyć się o siewa tej głupiej piosenki,, kazać mózgowi pracować. „Dobranoc, dobranoc, ciemność idzie ku nam, niech ci świecą gwiazdy, jeśli jesteś sam"... W pokoju było ciemno, tylko telewizor żył swoim szarobłęKitnym życiem. Dziewczyna skończyła wysoką, przenikliwą nutą i podniosła wysoko ramiona w odpowiedzi na grzmot oklasków. 1 wtedy zobaczył siebie — oto on, wychodzi na scenę i szerokim uśmiechem odprowadza wybiegającą za kulisy piosenkarkę. On — Don Denton. Dziś środa. Od ósmej do dziewiątej wieczorem w pierwszym programie szła jego audycja „Don Denton show" zarejestrowana w dzień. W żargonie telewizyjnym „Don Denton show" nazywano kon serwami: program nagrywano o trzeciej a pokazywano jako bezpośrednią transmisję o ósmej. Denton zawsze oglądał swoje programy — nie z próżności, jak wmawiał sam so gie, a z zawodowej sumienności. Dziś po nagraniu 1 po obiedzie w greckiej restauracji od razu pojechał do domu. Sam, oczywiście. Nie znosił niczyjego towarzystwa w czasie oglądania audycji. Don dokładnie pamięta , jak wszedł do mieszkania, przebrał się w dżinsy j. spor tową koszulę, przygotował szklankę whisky, włączył telewizor i usiadł w fotelu ze specjalnie wysuwaną prawą poręczą. To było jego minibiurko ~ z szufladą i podpórką dla notatnika. Na ekranie widać było napisy „Don Denton show", kamera ześlizgnęła się na zamkniętą kurtynę, która się rozsunęła i ukazała się jego własna twarz, powitana burzą oklasków. Nachmurzył się. Z* dużo braw... Entuzjazm płat hej publiczności trudno było kontrolować, trzeba powiedzieć akustykowi, żeby przygłuszył brawa &a mikserze. Don zapisał kilka słów w notesie. Jego twarz na ekranie rozjaśniła się w uśmiechu. Szybko zaczął mówić, zapowiedział piosenkarkę. i w tym momencie... Tak. Scena dokładnie wypłynęła w pamięci. Za Jego plecami w mieszkaniu trzasnęły drzwi. Odwrócił się, zirytowany. Przecież Idzie audycja, do diabła, wszyscy wiedzą, że w środy od ósmej do dziewiątej nie, ma go w domu dla nikogo. W oświetlonym hallu ukazała się figura, owinięta w szeroki płaszcz; Denton nie mógł nawet rozpoznać kto to — mężczyzna czy kobieta. — Niech was diabli wezmą — krzyknął — .czy nie wiadomo... Ze środka ciemnej figury błysnął żółtawy ogieniek, huk odbił się od ścian i od razu przenikliwie zaczęła pieśniarka: „Dobranoc, noc..." Strzelano do niego. KtoS wszedt 1 strzelił. Don skurczył się w fotelu. Coś ciężko przekrę cało się w żołądku, mdłości podeszły do gardła. Ale kula chyba była nie tam... nie w nogach... nie w brzuchu... ona była... Tutaj. W piersi, z prawej strony takie małe, gorące miejsce. Bardzo złe miejsce. Publiczność gwizdała 1 biła brawo. Don podniósł wykrzywioną twarz: uśmiechnął się zachęcająco do siebie z ekranu, zapowiadając komika: „wiecie, oczywiście, jak trudno jest się przyzwyczaić do nowego samochodu..." Boże, on umierał! Śmierć zamieszkała w jego «leu.e i wyżerała wnętrzności. Trzeba natychmiast wezwać pomocy, póld nie dostała się do serca. Znowu nachylił się do przodu, ból przeszył go na wylot, usta się otwarły, krzyknął. Telewizor w odpowiedzi zachichotał jak głupiec. Podniósł oczy na ekran, skąd mrugał do niego ko mik. — Litości! — wyszeptał. — To głupstwo — odpowiedział komik — mam w bagażniku zapasowy silnik. Odbiornik zatrząsł się od śmiechu. Komik znów mrugnął do umierającego pomachał ręką i oddalił się w podskokach. Jego własna twarz, zdrowa, gładka twarz uśmiechała się do wychodzącego: / — Wspaniale, Eddie, brawol — Na litość boską! — wyszeptał. — A teraz wystąpi przed wami — zgadnijcie kto? — zapytał obraz. Kto? Kto to zrobił? Kto do niego strzelił? Don próbował zebrać myśli. Jakaś lepka pa jęczyna. Klucz. Jakby znów usłyszał zgrzyt klucza w zam ku. Czterech ludzi na świecie miało klucz do jego mieszkania. Nancy, jego żona. Rozeszli się ale jeszcze nie załatwili rozwodu. Herb Martin, Jego scenarzysta. Morris Stoneman, jego asystent. Eddie Blake, komik, gwóźdź jego programu. To był ktoś z tej czwórki. Wszyscy wiedzieli, że na pewno będzie w domu, na pewno sam, przy telewizorze. Wszyscy czworo nienawidzili go na tyle, że każde z nich mogło przyjść i strzelić do niego, Nancy, Herb, Morris, Eddie, Które z nich? Śmiech publiczności rozlegał się w pokoju. Denton z wysiłkiem wpatrzył się w ekran. Na scenie Eddie Blake kończył swój numer. To ten Eddie Blake otworzył drzwi jego garderoby — Chciałeś mnie zobaczyć, Don? Było po szóstej, nagranie tylko co się skończyło. Don siedząc przed lustrem ścierał charakteryzację. Nie odwrócił się, gdy obok niego w. lustrze pojawił się Eddie. — Wejdź, Eddie — powiedział cicho — zamknij drzwi. Don starannie starł z twarzy resztki charakteryzacji, potem odwrócił się i spokojnie oznajmił: — Byłeś dziś obrzydliwy. Nie pamiętam, kiedy byłeś gorszy. Eddie zaczerwienił się twarz mu się napięła, starał się ze wszystkich sił zachować spokój. v Denton zapalił papierosa, potem tak samo powoli — wolniej niż było trzeba — wypuścił strugę dymu 1 zapytał: — Zacząłeś się znowu kłuć, Eddie? Coś ty, Don! — szybko zareagował Eddie. — A może po prostu spieszysz się uwolnić ode mnie? Żeby zdążyć na występy w Bostonie? — Pracowałem najlepiej jak mogłem — zaczął mówić Eddie. — Show idzie w pierwszym programie, Eddie — ciągnął dalej powoli Denton — Zna ją cię' tylko dzięki mojej audycji. Co byś robił beze mnie, Eddie? Eddie nie odpowiedział, RzeczywlScle, przedtem przez całe życie pracował w trzeciorzędnych kabaretach. Audycja przyniosła mu popularność, zaczęto go zapraszać na występy, szczególnie dobre warunki oferował nocny klub, w Bostonie. Denton wiedział, że dla Eddiego oznaczało to duże pieniądze. — W twoim kontrakcie Jest powiedziane, że bez mojej zgody nie masz prawa nigdzie występować. — Don, ja przecież.^ — Do tej pory patrzyłem na to przez palce. Ale teraz koniec. Zabraniam cl wszystkich wy- stępów, Postanowiłem ci przypomnieć, te pracujesz u mnie. To wszystko, Eddie, zobaczymy się na próbie. Odwróciwszy się do lustra Don zaczął rozpinać koszulę. Za jego plecami Eddie, blady, zrobił krok naprzód. — Don — powiedział — posłuchaj Don. To nie na serio... Denton nie zaszczycił go odpowiedzią. —• Mogłeś mnie uprzedzić... Ja wszystko rozumiem, Don, Ale muszę być w sobotę w Bostonie. Obiecałem. -—Sam jesteś winien. — Ale to dla mnie bardzo ważne, Don! —- Skończyłem rozmowę, Eddie. Eddie nagle krzyknął rozpaczliwie: — Ty sam zawaliłeś program! Możesz występować tylko przy śmiechu nagranym na taśmie, beztalencie! — Ach ty... — stracił oddech Denton — Zetrę cię na proszek! Nie zobaczy cię więcej ani żywa dusza! Będziesz zmywać talerze, żeby zarobić na chleb! Denton wpatrywał się w niego przez obłok mgły. Eddie Blake? Czy to mógł być Eddie Blake? Miał powody, żeby to zrobić. Teśli Don Denton znajdzie się w grobie, kto będzie prowadzić program? Oczywiście, Eddie Blake, filar audycji. Nowe głosy dały się słyszeć z telewizora, Próbował wpatrzeć sie w ekran. To była wstawka reklamowa. Mąż i żona, szczęśliwa para, żadnych problemów a sekret ich powodzenia w koncentra cie kawy „Bowling"l Szczęśliwa para. Pomyślał o Nancy. I o pisarzu Herbie Martinie. — Postanowiłam się rozwieść, Don. Przestał jeść. ' — Nie. We troje — Denton, Nancy 1 Herb — siedzieli w greckiej restauracji. Nancy prosiła o spotkanie, uprzedziwszy, -że ma ważną sprawę. — Nie widzę, jaki masz powód, żeby się upierać, Don — włączył się Herb. Przecież od dawna nie kochasz Nancy. I ona cię nie kocha. Od dawna nie żyjecie ze sobą. O co chodzi? Don rzucił na Herba gniewne spojrzenie i wyciągnął widelec w stronę Nancy. — Ona jest moją żoną — powiedział — i należy do mnie. — Mogę dostać rozwód bez twojej zgody — wtrąciła Nancy — Mogę pojechać do Neva-dy... — Jeżeli będzie rozwód — to wystąpię o niego ja. I nie będę musiał wyjeżdżać z rodzinnego stanu. Bądź pewna, że znajdę świad ków niewierności małżeńskiej. Prócz tego wspólnik, jak będzie wiadome sądowi, w przeszłości był komunistą. — To już nie daje efektu, Don — powiedział Herb — Jak długo jeszcze zamierzasz wymachiwać tym straszakiem? — Tak długo dopóki będą istnieć pewne spisy. — Czasy się zmieniły.- Takie spisy są nieaktualne. — Chcesz sprawdzić? Może cl pomóc? Jesteś wspaniałym scenarzystą i jestem z ciebie zadowolony. Ale jeśli kiwnę palcem wyrzucą cię z telewizji i w ogóle zewsząd. — Za co nas prześladujesz — załkała Nancy i ludzie siedzący przy sąsiednim stoliku z ciekawością zwrócili się w ich stronę. Denton wytarł usta nakrochmaloną serwetką i wstał. — Czy można cię prosić o małą przysługę? — powiedział Herb — Po drodze do domu postaraj się wpaść pod samochód. — Nie żartuj z nim, Herb — powiedziała Nancy. — Jesteś pewna, że żartuję? — zapytał bez uśmiechu Herb. — Bez żartów, mol drodzy — powiedział jego własny głos — Anna i Dan to jedna z najlepszych tanecznych par świata! Denton z rozpaczą patrzył na swój obraz na ekranie. On poruszał się swobodnie, śmiał się, bił brawo. Był żywy, nietknięty, szczęśliwy. Kto? Herb? Nancy? W napięciu próbował przypomnieć sobłe sylwetkę w hallu. Mężczyzna czy kobieta? Trudno było określić czarny kontur na tle oświetlonego hallu. Pod obszernym płaszczem przvbysz mógł być tak szczupły Jak Harb albo tak tęgi jak Morris Stoneman. Anna 1 Dan, najbardziej nieudolna para tanetfS" na w kralu przytupywała na estradzie. Za kuli" sami tęgi Morris wycierał chusteczką spocona twarz i zagadywał: — Nieźle wyglądają, prawda, Don? Mieli świetne recenzje w gazetach na całym wybrzeżu. .. — Wyglądają obrzydliwie — chłodno oderwał się Don., — Ale sarn się zgodziłeś ich wziąć do pro gram u! — Z twojego polecenia. Ja Ich nie wi* działem. Morris wytarł twarz I pokręcił głową. — He, Morris? Twarz Morrisa sczerwieniała jeszcze bardziej ą wargi ułożyły się w wyraz obrażonej nie*winności. — Jak możesz myśleć, Doń... — Ile ci oni dali, Morris? Okrągła twarz wydłużyła się. — Pięćset. — Bardzo dobrze. Potrącę ci z honorarium. A na przyszłość pamiętaj ile mi jesteś winien. — Właśnie ci chciałem powiedzieć — lewa ręka Morrisa przyciskała do czoła chusteczkę — Chciałem trochę zarobić, żeby zacząć ci zwracać dług w tym miesiącu. — Żeby mi plunąć w twarz i sająć ste sebą? Byłoby mi serdecznie żal, Morris. Jesteś mi tutaj potrzebny. — Ależ czy ja mam zamiar cię zostawić Don! — Kłamiesz. Masz zamiar robić własny program z Lizą Lyel. — Kto ci nagadał takich głupstwl Wcale nie zamierzam... — Na razie się nie martwię. NajpierW zwrócisz mi cały dług łącznie z procentami-Więc lepiej przestań myśleć o Lizie. Znów oklaski. Tancerze kłaniali się p&~ bliczności. Don wywołał uśmiech na twarz i wybiegł do bocznej kamery. — Ostatnim punktem naszego programu dzie występ nowej, wschodzącej gwiazdy zadebiutuje w marcu we własnym show, jaK wiecie, Na naszych ekranach — Liza Lyel!!' Denton widniał 1ak błyszczy emalia na zębac** Jego sobowtóra na ekranie. Przestrzeń między nim a telewizorem odkszts'" cała się, zapełniała kłębami mgły. We mgle P°)a' wili się przed nim wszyscy czworo — Herb i N8Ą cy, objąwszy się, patrzyli na niego tryumfalni®' Eddie Blake, po prawej spogladał z pogard^ Morris, po lewej — z nienawiścią. — Które z was? — wyszeptał Denton. — Kiedy umrzesz — powiedziała Nancy będę mogła wyjść za Herba. — Kiedy umrzesz — powiedział Herb ** nie będziesz mi więcej grozić. — Kiedy umrzesz -- powiedział Morris nic będę ci nic dłużny. Zrobię swój prografl1 z Lizą Lyel. — Kiedy umrzesz — powiedział Eddie •"* zrobię prawdziwą karierę. Don znów zobaczył siebie, szybkiego, zręcznej nietkniętego, machajacego ręką do widzów. To "-j, on! Wszyscy myślą, że teraz, o dziewiątej, 0 tak właśnie wyglgda! Śmierć przybliżała się szy° ko, za chwilę Don zniknie z ekranu. — Spektakl skończony, drodzy przyjacie" le — odpowiedział mu obraz. — Zaczekajcie! Stójcie! — Mam nadzieję, że spędziliście przyj?1*5' nie wieczór — uśmiechał się nadal obraz* — Nie odchodź! — wyszeptał Denton. Obraz leciutko machnął ręką, jakby Pr° sząc Dentona żeby nie robił z siebie głup^ \ — Pomóż mi! — krzyknął Denton — ^ telefonuj! Pomóż! Przecież dla tego na ekranie nie było ^ łatwiejszego jak zdjąć słuchawkę i wy^I? cić dwie cyfry. Ale obraz zadowolił się tym, że się uśmiechnął. — Wszystkiego najlepszego! Idiotyczny, ślepy obraz w niedorzecznej. rowanej skrzynće przesyłał mu końcami pa1 całusa, jemu, umierającemu w fotelu. — Pomóż trii! — krzyknął Denton i ^ chłystnął się , > Obraz odchodził w głąb i powtarzał odo łając się, rozpływając: J — Kocham was! Wszystkiego najlepsi Dobranoc! nniiiiiiiinmiinmnniimmnniiiinnnimmimmiiiiiiuiiiiiimmiiini nmmuuumimmiiminnmniinimuiiimmiiiiiiiiiiinniinmniimiin tnnninimmiinniU11! ■ W G a 6 B s W a 3 a a BARAN 21.3-20.4: Poznasz osobę albo osoby, które mogą urozmaicić I wzbogacić twoje przeżycia, Czy tak się stanie, zależy głównie od ciebie. BYK 21.4-21.5: Twoje pomysły są niebanalne, ale nie dostaje im krytycznego spojrzenia na rzeczywistość. Mimo wśzystko lepiej, że chwilowo nie masz możności wprowadzania ich w życie. BLIŹNIĘTA 22.3-21.6: Skąd u ciebie despotyczne postawy I posunięcia? Nie leżą w twoim charakterze, nie wymaga ich sytuacja. Współpracownicy buntują się przeciw poleceniom, których nie nadążają dobrze wykonać. RAK 22.6-22.7: Rakom też trzeba poradzić, żeby panowały nad ciągotami do narzucania swojego zdania, do wy- muszania na otoczeniu czynności, do których nie }est przekonane. Inaczej wszyscy obrócą się przeciw Rakowi. LEW 23.7-23.8: Po okresie zakłóceń w stosunkach z ludźmi otwiera się przed tobą perspektywa spokojnej o-wocnej pracy. Twoja koncepcja działania jest właściwa i potrafi sama się bronić. PANNA 24.8-23.9: Widzieć iycle na różowo," zawsze lepiej niż na czarno: dla własnego samopoczucia, dobrej atmosfery w otoczeniu, a nawet*dla wyników pracy, która „lubi" optymistów. Ale musimy znów przestrzec Panny, że optymizm powinien stać nogami na ziemi. WAGA 24.9-23.10: W obiektywnej ocenie czyjegoś postępowania liczą się tylko fakty. Tak zwane intencje są sprawą zbyt osobistą, żeby z zewnątrz mierzyć je, ważyć i interpretować. Trudno zrozumieć to Wagom (zwłaszcza z września), które, ufając swojej intuicji, często ferują sądy subiektywne. SKORPION 24.10-f2.11: Korci cię zaszokować bliską osobę: chciałbyś zmienić się w jej oczach, aby wzbudzić od nowa zainteresowanie, które zdaje się gasnąć. Czasem udaje się taka sztuka pod warunkiem, że zmiana nie Jest pozorna, lecz autentyczna i że odpowiada oczekiwa- niom partnera. Nie Jest to niemożliwe, ale wymaga mądrej pracy nad sobą. STRZELEC 23.11-21.12: Przed Strzelcami-rodzicaml małych dzieci - otwiera się teraz sposobność wzmocnienia więzów z potomstwem. Nie przy pomocy kolejnych drogich podarunków, lecz przez wprowadzenie córek i synów w swój świat zainteresowań zawodowych i hobbystycznych. KOZIOROŻEC 22.12-20.1: Za mierzasz przystać na propozycję nie rozważywszy „za" 1 „przeciw"? Czyżbyś nie zdawał sobie sprawy z ryzyka? Wszystko w życiu jest ryzykiem - to nie wytłumaczenie, a wykręt od odpowiedzialności przy podejmowaniu decyzji, Masz czas przemyśleć całą sprawę.' WODNIK 21.1-18.2 Mógłbyś teraz zacząć ciekawą pracę z szerokimi perspektywami. Niestety, wydajesz się zdecydowany kontynuować obecne zajęció, nie prowadzące do liczących się osiągnięć. RYBY 19.2-20.3: Atmosfera w twoim otoczeniu poprawi ła się na tyle, że będzie można powygaszać dawne i świeższe konflikty. Choć w zasadzie stałeś od nich na uboczu, twój udział w pojednaniach jest niezbędny. i\ ! { MAGAZYN Strona 11 FORMUŁA SUKCESÓW kijowskich piłkarzy Jedną z największych rewelacji w Ńłkarstwie światowym jest zespół klu->owy Dynamo Kijów, który nie tylko ;dobył Puchar Zdobywców Pucharów, tle w rozgrywkach o Superpuchar po-tonał* renomowaną jedenastkę Bayern Monachium. Twórcami sukcesów piłkarzy Dynamo, którzy stanowią obecnie trzon repre-;entacji ZSRR, ' są dwaj byli piłkarze ®go klubu, a obecnie trenerzy — Wa-fery Łobanowski i 01 eg Bazylewicz. )baj ci młodzi, niezwykle utalentowani renerzy bynajmniej nie ukrywają wych metod treningowych. Chętnie się dzielą aby i inni skorzystali z do-wiadezeń. jedenastki Dynamo. — Formuła sukcesów nie jest łatwa 'o sprecyzowania — mówili trenerzy dynamo po zdobycia Superpucharu — ak samo jak niełatwe jest stworzenie ll ludzi jednomyślnego kolektywu, Uporządkowanego jednej myśli tak-ycznej. Bez stworzenia takiego kolek- tywu nie ma jednak co marzyć o sukcesach w piłce nożnej. — Stanowicie wyjątkowy, wręcz unikalny, tandem trenerski na świecie .co leży u podstaw waszego porozumienia? —■ Stara przyjaźń i wielkie doświadczenie piłkarskie. Kiedyś pracowaliśmy osobno. Jeden w klubie Szachtior, a drugi w klubie Dniepr. Niemal równocześnie doszliśmy do wniosku, że pracując wspólnie szybciej dojdziemy do lepszych wyników. Dlatego, gdy jednemu z nas zaproponowano pracę w Dynamo, natychmiast zaproponował on pracę w tandemie. Rozumiemy się doskonale i wzajemnie uzupełniamy. Cechy te wyrobiliśmy u siebie, gdy jeszcze razem graliśmy w barwach Dynamo, Szachtiora i Czarnomorca. — Jaki wiek jest, waszym zdaniem, górną granicą dla piłkarza? — Takiej granicy nie ma, gdyż w stosunku do różnych osób jest ona różna. My nie stawiamy żadnych barier wiekowych. Zawodnik może występować w zespole tak długo, dopóki jest przydatny dla drużyny. —■ Mówią niektórzy, iż postanowiliście po rozpoczęciu pracy w Dynamo, że gdy nie uda się wam eksperyment, to natychmiast zrezygnujecie z pracy? — Z tak doskonałym zespołem jak Dynamo nie można eksperymentować. My przyszliśmy do Dynamo, aby rzetelnie pracować, a nie przeprowadzać ryzykowne eksperymenty. Nie oznacza to jednak, abyśmy bali się nowości. Staramy się korzystać z najlepszych wzorów. Wprowadzamy też nasze pomysły, wypróbowane jednak wcześniej na zespołach rezerwowych. — Jaki, waszym zdaniem, powinien być idealny kibic? — Idealny kibic musi mieć dużą wiedzę piłkarską i aby ją miał, musi widzieć dużo dobrych spotkań. Dlatego też, gdy telewizja transmituje wszystkie najważniejsze mecze na świecie, wówczas kibic zdobywa te wiedzę. I^asi kibice zrobili w ostatnim okresie ogromne postępy, nie mniejsze niż piłkarze. — Jakie stawiacie przed sobą zadanie? — Chcemy, aby Dynamo grało jeszcze lepiej, wówczas inne nasze kluby także osiągną wyższy poziom. Wszystko' to wyjdzie na dobre reprezentacji. Marzymy o najwyższych światowych trofeach dla zespołu ZSRR. ZB. KOSSEK Na zdjęciu: w ataku — Oleg Błochin. )r Policji Chicago w ubiegłym roku rozpoczęło k e? 7 urodziwych i wysportowanych pań, które ę£Toivano do patrolowania ulic w radiowozach. Oto )r 2 nich, obecnie pani oficer Gillian McLaughlin e<3 rozpoczęciem służby, sprawdza swój wygląd... CAF-UPI Siew osadników W sprawozdaniu z Central nych Dożynek w Koszalinie pt. „Plon niesiemy, plon" „Jantar" (nr 37) w opisie wi dowiska na stadionie „Gwar dii" podał m. in , że odtworzono „siew wiosenny pierwszych osadników". Wynika z tego, że albo siali osadnicy albo siano osadników. Zemścili się „Hymn Papui plagiatem Marsylianki" podała PAP m. in. za' pośrednictwem „Życia Warszawy" (nr 213). „Autor hymnu państwa na Nowej Gwinei - czytamy w informacji kierował się - przy komponowaniu hymnu dla swojej ojczyzny sweqo rodzaju odwetem na Francji za to, że ta w 1973 r, przeprowadziła na Pacyfiku próbę a omowa. W wyniku teao doprowadziła bowiem do za-nierzys7<-7enia atmosfery ; środowiska. A kiedy więcej wagonów? ,,Express Wieczorny" (nr 198) roztoczył przed przyszłymi użytkownikami wizję Dwor ca Centralnego w Warszawie, gdzie - jak podał z entuz- -jazmem - nie zabraknie 59 hostess PKP. Będq one poruszały się po dworcu Darami I pomaqały zniedołeżnia-łvm z uśmiechem na ustach. Każda o szybkim refleksie nosić ma przy sobie radiotelefon, znać rozkład jazdy pociągów etc. etc. Mamy tylko obawy, że na pytanie podróżnych, kiedy będzie przestronniej w wagonach i pociągi przestaną się spóźniać, nie potrafią odpowiedzieć... Nie to samo! „Z Białogardu dla budowniczych gazociqgu oranien burskiego" napisaliśmy radośnie w 222 numerze. Także w tekście informacji pod powyższym tytułem prze wijało się słowo, a raczej przymiotnik — „oranienbur-ski". Dowcip polega na tym (przyznajemy to samokrytycz-nie), że sławny już qazociqg biegnąć ma spod ORENBUR GA w ZSRR do krajów demokracji ludowych. ORANIEN BURG natominst leży koło Berlina w NRD. Były dwie? W informacji „Zabytek na kolei" zamieszczonej w „Życiu Warszawy" (nr 235) prze czytaliśmy o „...przedwojennej magistrali węglowfej Tarnowskie Góry — W r o-c ł a w". Dotqd myśleliśmy, że francuska spółka wybudowała nam za sanacji linie Tarnowskie Góry — Gdynia, ale widocznie byliśmy w błędzie bqdź nie wiedzieliśmy, że znana magistrala miała nieznana bliżej ogółowi rywalkę. (kr) :.fl I |f, , ) )g ti" 'li " fi & KOSZALIŃSKA CENTRALA MATERIAŁÓW BUDOWLANYCH w KOSZALINIE uprzejmie zawiadamia Odbiorców że t powodu inwentaryzacji rocznej ZOSTANIE WSTRZYMANA SPRZEDAŻ MATERIAŁÓW BUDOWLANYCH w dniach od 2S do 31 X 1975 r. w hurtowniach w: KOSZALINIE, SZCZECINKU, SŁUPSKU i BIAŁOGARDZIE. K-2S86 a ZAKŁAD ENERGETYCZNY KOSZALIN zawiadamia Odbiorców enerEii elektrycznej miasta Kołobrzegu oraz gmin: Kołobrzeg, Dygowo, Gościno, Siemyśl, Rymań i Ustronie Morskie że w dniach od 25 X 75 grodź. 2 do 26 X 75 r. do godz. 16 wystąpią okresowe przerwy w dostawie energii elektrycznej oraz zaniżone napięcia w sieci energetycznej w związku z wykonywaniem pilnych prac na sieci najwyższego napięcia K-2899 CITROEN BL 11 czterocylindro-wy — sprzedam. Koszalin, Zwycięstwa 309, po szesnastej. G-6955 SYRENĘ 104 sprzedam. Koszalin, telefon 308-88, po piętnastej. G-6S54 SYRENĘ 105, rok 1974 — sprzedam. Stanisław Groszewski, Dobrzyca k. Koszalina. G-6924 SAMOCHÓD star 29, stan bardzo dobry — sprzedaan. Wiartomrść: Lębork, tel. 11-67, godz. 18—20. G-*>909-0 ZGRZEWARKĘ do worków folio wych tanio sprzedam. Kołobrzeg, Kniewskiego 5/7. G-6923 SZCZENIĘTA cocker spaniele, złote, pełnorodowodowe — sprze dam. Koszalin, tel. 266-77. G-6928 BURAKI pastewne — spTzedam. Świeszyno k. Koszalina, Antoni Grabarz. G-6926 BONY TPeKaO — kupię. Koszalin, tel. 313-86._ G-6927 KUPIĘ działkę budowlaną w Ko szalinie. Wiadomość: Koszalin, telefon 250-65._G-6956 WYŻSZA Szkoła Pedagogiczna Słupsk zgłasza zgubienie legitymacji studenckiej Teresy Ryblpw skiej. G-6925 ZGUBIONO książeczkę nr 689, wydaną w dniu 6 VII 19S3 r. przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych Słupsk, na nazwisko Wa cław Jacewicz ur. 13 V 1925 r. Gp-6s29 1 REJON DRÓG PUBLICZNYCH w CZŁUCHOWIE (były PZDL w Człuchowie w likwidacji) II PRZETARG NIEOGRANICZONY aa sprzedaż samochodu marki warszawa typ M-204, nr silnika N-01-9904, nr podwozia 190345, rok produkcji 1968. Cena wywoławcza 15.000,— zł. . Przetarg odbędzie się 30 X1975 r., o godz. 10 w RDP, były PZDL w Człuchowie, ul. Wojska Polskiego 4, gdzie przystępujący do przetargu zobowiązany jest wpłacić w kasie wadium, w wysokości 10 proc. ceny wywoławczej lub na konto bankowe NBP 603-95-212 w Człuchowie, najpóźniej w przeddzień przetargu. Samochód można oglądać w siedzibie byłego PZDL, od godz. 9—14. Zastrzega się prawo unieważnienia przetargu bez podania przyęzyn. K-287J? W dniu 20 października 1975 roku zmarł tragicznie JERZY GŁADCZYŃSKI pracownik Przedsiębiorstwa Robót Instalacyjno-Món-tażowych Budownictwa Rolniczego w Koszalinie. Wyrazy głębokiego współczucia RODZINIE składają DYREKCJA, RADA ZAKŁADOWA I WSPÓŁPRACOWNICY W dniu 21 października 1975 roku zmarł JÓZEF KRZEMIŃSKI ceniony i długoletni pracownik Spółdzielni Pracy Usługowo-Wytwórczej „Zgoda" w Świdwinie, pionier Ziemi Swidwińskiej. Wyrazy głębokiego współczucia RODZINIE składają nADA 1 ZARZĄD SPÓŁDZIELNI, RADA ZAKŁADOWA oraz KOLEŻANKI j KOLEDZY Pogrzeb odbędzie się 25 października 1975 r., o godz. 14 W dniu 23 października 1975 roku zmarł nagle MARIAN KURENDA długoletni pracownik pionu CRS, główny księgowy WSTW Oddział w Koszalinie, odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, medalem XXX-lecia i wieloma innymi odznaczeniami. Wyrazy szczerego żalu i współczucia ZONIE I RODZINIE składają DYREKCJA, POP, RADA ZAKŁADOWA i PRACOWNICY Pogrzeb odbędzie się na Cmentarzu Komunalnym Koszalinie w dniu 25 października 1975 r. godz. 12 Strona 12 MAGAZYN G/os Pomorza nr &3d Nie ma domu, w którym zapobiegliwa gospodyni nie przygotowała na zi\mę zapasu witamin w słojach w • postaci kompotów, dże mów, marmolad, konfitur, galaretek i wielu, wielu przeróżnych pysznych prze tworów z owoców i warzyw. Zdarza się jednak, że nasze starannie i prawidłowo przygotowane pyszności — ku naszej roz paczy — zaczynają się psuć. Albo fermentują, albo pojawia się na nich, nie wiadomo dlaczego, pleśń. Najczęściej przyczyną tego jest, z czego nie zdajetay sobie sprawy niewłaściwy sposób przechowywania. Co więc należy czynić, aby nasz trud się nie zmarnował a witamino we zapasy przetrwały jak najdłużej w stanie doskonałym. Na trwałość i zachowanie właściwości przetworów duży wpływ wywiera tern peratura.. W pomieszczeniach zbyt ciepłych występuje rozkład jyitamin, ciemnienie barwy oraz pogorszenie się smaku i zapachu przetworów. Przy temperaturze zbyt niskiej przetwory zamarzaja i pękają szklane naczynia. W spiżarniach, w których zgromadzimy przetwory, temperatura winna wynosić .od 0 do 5 stopni C. Podobne skutki może spowodować światło słoneczne. Jeśli wiięc zachodzi potrzeba pomieszczenia zaciemniamy przez pomalowanie szyb czarną lub niebieską farbą, albo okno zasłaniamy czarnym papierem. Przetwory kwaszone i so- W WITAMINOWEJ SPIŻARNI lone ze względu na ich Zapach przechowujemy w oddzielnym pomieszczeniu, wszystkie pozostałe razem w jednej spiżarni. Warto przeprowadzać o-kresową kontrolę. Do prze tworów pasteryzowanych i marynowanych zaglądamy co 3—4 dni przez 3 ty godnie po wyprodukowaniu, następnie raz w miesiącu. Co najmniej raz w miesiącu przeglądamy prze twory zagęszczone i słodzone, a więc marmolady, powidła, dżemy, konfitury, syropy, galaretki. Przetwo ry kwaszone kontrolujemy natomiast co 10 dni. W przypadku zauważenia pleśni na przetworach pasteryzowanych bądź marynowanych zużywamy je albo ponownie pasteryzujemy. Oczywiście po oczyszczeniu z pleśni. Syropy zaś trzeba przegotować i zamknąć na gorąco. Pomieszczenia, które przeznaczamy na witaminową spiżarnię muszą być przede wszystkim czyste. Zanim złożymy w nich wiszę przetwory myjemy p^ł- ki, bielimy ściany i sufit. Najbardziej odpowiednimi pomieszczeniami są piwnice zagłębione w ziemi, gdyż lepiej zabezpieczają przetwory przed zamarzaniem i utrzymują najbardziej odpowiednią tempe-* raturę. Jeśli w zimie temperatura w nich znacznie opada, okna i drzwi zabezpieczamy słomą lub starymi workami. Koniecznie spiżarnię trzeba systematycznie wietrzyć, również w zimie,' wykorzystując dni cieplejsze i suche. Przetwory w wekach u-stawiamy na półkach tak szerokich, aby zakrywały naczynia pod nią stojące. Przetwory w beczkach i faskach stawiamy na le-garach, położonych na cegłach, aby nie zniszczyły się wątory (miejsca wpustu dna). Tak przechowywane nasze witaminowe przetwory powinny dobrze zimować. (hz) / iULtit&i Koszalin — . Neubrcmdenburg po raz trzeci W Neubrandenburgu cro-szio niedawno do kolejnego spotkania szachistów obu okręgów. Obie drużyny posiadały w swych składach po trzech kandydatów na mistrzów. Reprezentacja kosza-lińsko-stupska miaia pewnq przewagę na dolnych szachownicach. Obie rundy pojedynku były bardzo zacięte. Jak zwykia w meczach drużyn niebagatelną rolę odgrywa! aktualny wynik i sytuacje na szachownicach. Wpływało to na psychikę całej drużyny. Pierwsza runda zaczęła się od 0:1, później już szło lepiej i nasi szachiści zdobywali systematycznie przewagę. Przy stanie 5,5:3,5 ostatnio grę wygrywa Kowalczyk. Jego przeciwnik Rossmann, w roku bieżącym 16 zawodnik w finale mistrzostw NRD, sta rcł się za wszelką cenę wygrać remisową pozycję. W pozycji na diagramie nastąpiło: 1) h4 h6 2) a4 b4 3) h5 g5 4) Wf5 Wa8 5) Kf2 Wc8 6) Kf3 Wa8 7) Kg 4 Wa7 8) Wf8 Wf7 9) WbS Wf2 10) W:b6-fKf7 11) a5 W:b2 12) a6 W:b3 13) W:h6 Wo3 14) a7 Kg7 15) Wc6 W:a7 16) W:c5 Wb7 17) W:g6-|-Kh7 18) Kf4 b3 19) Wg1 b2 20) Wbl Wb3 nosmAHH mMm,M liii 1 KOWALCZYK 21) Ke5 W:d3 22) W:b2 Wh3 23)K:d4 W: h5 24) Wg2 Wa5 25) e5 i czarne poddały się. W rundzie rewanżowej gospodarze chcieli za wszelką cena wygrać. Reprezentacja WFS objęła jedna pYowa-dzenie 3:1. Potem Neubran-denburg wygrywa pod rząd trzy partie. Zwycięstwo Czesława Bogusza zapewniło na szym szachistom wynik remisowy w drugim dniu I przekonywujące oąólne zwycięstwo 10,5:7,5. W meczu błyskawicznym goście wygrali różnicą 21 punktów. Ich zwycięstwo ani przez chwilę nie było zagrożone. Wygrali 11 rund (w tym jedną 7:1), 3 zremisowali i tylko 2 prze grali. Było to udane i pożyteczne spotkanie szachistów. Debiut — gra środkowa — końcówka (4) Przebieg partii dzieli się na trzy etapy, które różnią się sposobem prowadzenia gry. Pierwszy - nazywany de biutem to okres przygotowania, mobilizacji sił. Wyprowadzamy bierki i ustawiamy na nowych naidoaodnieiszych dla ataku lub obrony pozycjach, Właściwa walka to-okres gry środkowej. Realizujemy przyjęty plan gry. Staramy się uzyskać przewage pozycyjną, materialną lub nawet zamatować przeciwnika, Wreszcie okres trzeci to końcówka - realizujemy uzyskaną przewagę lub bronimy się przed przegrana. Ważne jest by w grze środkowej myśleć o pozycji, którą o-trzymamy przechodząc do o-statnieąo stadium partii. Następnym razem zapoznamy się bliżej z grą w debiucie. (mss) Srebrny jubiieusz PZF W ty.m roku przypada 25-l?c;e Polskiego Związku Filatelistów, Centralne u roczystości z tej okazji odbędą się 22 listopada w Łodzi i połączone będą z otwarciem XII Ogólnopolskiej Wystawy Filatelistycz nej. Zarząd Główny PZF wybije specjalne medale pamiątkowe, które przyznawane bedą członkom związku, którzy szczególnie przyczynili się do rozwoju polskiej filatelistyki. Przewidziane jest także wydanie czarnodrilVli dla członków PZF. Rekordowa frekwencja? Światową Wystawę Filatelistyczną „Espana" w Madrycie zwiedziło podobno w ciągu 10 dni jej trwa nia 500 tys. osób, czyli 50 tys. osób dziennie. Tyle przynajmniej sprzedano biletów. Informując o tym „Filatelista" powątpiewa, czy wszystkich interesowały eksponowane zbiory. Praw dzdwym magnesem były bloczki wystawowe, sprzedawane po 1 komplecie na b'let. wstępu. W koleikaćh, liczących często po 10 tys. osób, w których wyczekiwało sie po 6—8 godzin, przeważamy podobno kobiety, nie m^ace nic wspólnego z filatelistyką, ale praensce na n;°l zarobić. x Nieustający konkurs Komisja Młodzieżowa Za rządu Okręgu PZF w Koszalinie ogłasza wspólnie z redakcją „Głosu" kolejną serię pytań dla uczniów szkół podstawowych, zawodowych i średnich: 1. Październik jest miesiącem propagowania o-szczędności. Podaj kilka walorów filatelistycznych, które również popularyzowały tę akcję. 2. W którym roku na polskim znaczku, wydanym na Dzień Znaczka znalazł się fragment nut' Etiudy Rewolucyjnej 3. Na znaczkach spotykamy napisy:. Eire, Neder-land, Norge, Osterreich — z jakich państw są te znaczki? Kartkę z odpowiedziami opatrzoną imieniem, nazwiskiem i dokładnym adre sem należy przesłać do Ko misji Młodzieżowej ZO PZF,- skrytka pocztowa 17, 7-5-950 Koszalin do dnia 3 listopada. Wśród autorów poprawnych odpowiedzi rozlosowane zostaną nagrody rzeczowe w postaci walorów, filatelistycznych. W konkursie wrześniowym nagrody wylosowali: Andrzej Szuter z KM w Budowie k;Z*ocieńca, .Ta-r osław Groblewski, Wojciech Wiśniewski i Dariusz Bargle! z KM nrzy Zbiorczej Szkol® Gminnej ^ S'erny^lu. F1Ż*">?«*+3, Sa*d"k z KM przy LO w Połczynie Zdroju. IMa Na zimowe chłody i mrozy warto już teraz pomyśleć o nakryciu płowy. Wybór duży, gdyż modne jest wszystko co ładne, a szczególnie ttoarzowe. Dużo szyku nadają wszelkie włócz-1 kowe czapeczki, które m.oż na samem,u zrobić na drutach podczas długich, jesień nych wieczorów. Nam,awia-my, gdyż są obecnie szalenie modne. Bardzo praktycz Weiiarsfwe Dobiega końca sezon, który wielu wędkarzy z Pomorza Środkowego zalicza do niezbyt udanych. Zawiodły przede wszystkim szczupaki. Na wiosnę c»res brań był krótkotrwały. Lato zawsze nie jest odpowiednią porą do połowu tych ryb drapieżnych. W tym roku warunki były szczególnie nie sprzyjające ze względu na długotrwałe upały i niski poziom wód. Dobre wyniki natomiast mieli wędkarze nastawiający się na łowienie ryb spokojnego żeru. Np. leszcze i liny brały doskonale. Wielu wędkarzy jednak najbardziej ceni szczupaki i ilością złowionych ryb tego ne i ciepłe są opończe z kapturami. Nadal nie wychodzą z mody lośzelkiego rodzaju kapelusze, kapelusiki, pilotki. Słowem obecna moda jest wyjątkowo tolerancyjna. Wybór zależy jedynie od osobistego gustu. Aby było ciepłe, ładne i harmonizowało z całością ubioru. Modny i u nas wel-wetowy kapelusik prezentuje na przykład londyńska gatunku mierzy swoje sukcesy, Dla łowców szczupaków teraz właśnie nastał Właściwy sezon. Wieloletnia praktyka dowodzi, że w jeziorach Pomorza Środkowego pora najintensywniejsze- go żerowania szczupaków przypada na okres obumierania roślinności wodnej i opadania jej na dno. To właśnie koniec października 1 pierwsze dni listopada. Być może w. tym roku sezon-jesienny wydłuży się nawet, prawdziwa bowiem jesień, a Rys. St. Ziarnkowskl modelka — zdjęcie x pra-wej. Prawda, że szykowny i odpowiedni do wełnianego puloweru z golfowym kol-nierzem? Pilotka z wełnianej tkaniny ozdobiona oplecionym jak warkocz futrem (zdjęcie z lewej) jest propo zycją znad Sekwany. Brr* dzo oryginalne i ciepłe na krycie głowy. (ł?z) nie kalendarzowa rozpoczęć ła się później.' W miarę ochładzania się wody szczupaki, a także inne gatunki ryb drapieżnych, jak okonie i sandacze, nabierają apetytu. W tym czasie odżywiają się bardzo intensywnie. Zwłaszcza w dni ciepłe, słoneczne, które najbardziej sprzyjają połowom. Gdzis szukać teraz szczupaków, W jakich partiach jezior? Wydaje się, że najlepszymi łowiskami są podwodne łąki. tam bowiem gromadzą si? ryby spokojnego żeru, na które polują drapieżniki. Duży szczupak występuje takżs blisko brzegu, bowiem drobnica płoci trzyma się w przybrzeżnych trzcinach. Dobrymi łowiskami są stoki' ławicy przybrzeżnej. Pamiętać trzeba, że szczupak nie lubi gonić' za zdobyczą — woli czatować na nią w ukryciu. , Łowimy zarówno na żyw-cówkę jak i wędkę spinnin-gową. Z tą ostatnią wybieramy się szczególnie na płyt k> zbiorniki, w porze Iptmej niedostępne dla spinningi-stów ze względu na bujny rozwój roślinności podwodnej. sięgającej prawie lustra wody. Teraz, £dy rośliny częściowo obumarły, można spenetrować błystką każde jeziorko. Życząc udanych wyprą# na szczupaki przypominamy tylko, że regulamin zezwal* na odłowienie w ciągu dni* czterech ryb tego gatunku. (par) Bnyiowka REDAGUJE SŁUPSKI KLUB SZARADZISTÓW PRZY PDK KRZYŻÓWKA NR T82 POZIOMO: — 1) rodzaj małża słodkowodnego o owalnej, dwuczęściowej muszli: 6) np. fiolet; 7) człowiek lekkomyślny, płochy; 9) imię duńskiego żużlowca, aktualnego mistrza świata; 10) przedmiot otaczany czcią u ludów pierwotnych; 11) rodzaj pędzla do rozprowadzania farby; 13) wiosenny miesiąc; 15) północnoamerykański renifer; 17) łobuz, ulicznik; 19) o-gród rfwocowy; 21) lewy dopływ Irtyszu; 24) front — Inaczej; 25) karta świętna; 26) słynny Dąbrowskiego; 27) dawne wojskowe nakrycie głowy w kształcie ściętego stożka; 28) państwo związkowe w Ameryce Południowej. PIONOWO: — l) pasożyt w przewodzie pokarmowym człowieka lub zwierząt; 2) pierwiastek chemiczny; 3) znawca piek na; 4) uchwyt, rączka; 5) siostra Balladyny; 6) klęska żywio łowa powodująca ogromne znisz czenia; 8) galaretnica. glon słod kich wód; 12) dowód tożsamości osoby — 7. rosyjskiego; 13) przecier owocowy; 14) broń żmii*; 16) w starorzymskim kalendarzu 13. dzień miesiąca (w marcu, maju. lipcu i październiku 15. dzień); 18) rozsadek, przezorność: 20), lewy dopływ .Teniselu: 22) Zuzanna dla domowników: 23) mias+o n = d jeziorem Skiertąg: 34) łóżko zasła ne puchową pościelą. Ułożył: „JĘDREK" Rozwiązania — wyłącznie % dociskiem ..KRZYŻÓWKA NR 782" — prosimy nadsyłać ood adresem redakcji w Koszalinie najdalej do przyszłej soboty. Do rozlosowania: 5 BONÓW KSIĄŻKOWYCH po 50 złotych. ROZWIAZANIE KRZYŻÓWKI NR 780t Poziomo: — grzyb, patos, chrzęst,' europ, kukły, stator, Sławno, jogurt, antaba. cnota, seraj, kordiał, tytuł, Midas. Pionowo: — gacek, zmrok, błędy, petent, twór, szyper, u-kłon, ławka, Soja, argon, obrót, absynt, Bajkał, chram, obiad, atłas, rzut. NAGRODZENI K* Za prawidłowe rozwiązać1* krzyżówki nr 780 nagrody W staci bonów książkowych wył-3* sowali: Ryszard Domblat ul. Morska 4 m. 3, 75-218 K°* szalin; Kazimiera Nowicka "Jj ul. Krzywoustego 16 4, 78-"30 Świdwin; Władysław Karani/* szowski — 76-122 Wrześnica !»• Ewa i Adam Kosela — ul L^T narda 13/39. 20-625 Lublin; Sal.1" na Stelmowska — ul. Dzierży'1* skiego 4a/3, 84-300 Lębork* 26 G/os Pomorza nr 236 V, M A G A ZYN Strona T3 NAWET bardzo pospolici ludzie mają czasami tę wewnętrzną świadomość, że urodzili się zbyt późno. Nie chcą być „kowalem swojego losu" uciekają w marzenia, gdzie bez żadnych ograniczeń mogą być tymi, których sami stworzyli we własnej imaginacji. To, co dawne, dla nich zawsze oznacza t— dobre... Życie tej kobiety było u-•tawicinym poszukiwaniem wielkiej miłości. Wspaniałej, tragicznej na miarę Emmy Bova:y, heroiny wielkiego romansu, gdzie naturalną de kuracją jest scenografia z opery, gdzie koronki, świece i pachnące bileciki są najlepszym dekorum dla rozkwi tającego uczucia. Niestety, nigdy nie znalazła romantycznego kochanka. Zawsze okazywało się, że miała do czynienia z playboyem . lub smiesznym niezdarą. Ale czy tak było w istocie? • * * Pogotowie zaalarmowała sąsiadka, zaniepokojona zapachem gazu, wydobywającego się z mieszkania państwa J. Kiedy wyważono drzwi, pani J. leżała w kuchni, tuż obok piecyka ga zowego w swoim najbardziej eleganckim peniuarze. Znaleziono również list zaadresowany do męża. „Przebacz mi...". Ten tragiczny wypadek zbulwersował ooinię miasta, bowiem bohaterką bvłai osoba licząca się w tak zwanym towarzystwie. Mówiło się o niej ..bardzo sympatyczna i kulturalna", ale... Te zastrzeżenia czyniły zwłaszcza kobiety, które nie mogły jej wybaczyć ekscentrycznego stvlu ubierania sie, robienia się na nastolatkę w wieku. w którvm szanutefel sie kobiecie nie godzi się zbyt młodzieżowo nosić. — Jakie kolory modne są obecnie? — Jesienią 1975 — wszystkie rodzaje izarości, jednocześnie z odcieniami pastelo wymi jak np. kość słoniowa. Pojawiają się odcienie „ziemi" i „lasu": rdzawo-brązo-wy, szaro-zielony. Krótko mówiąc — tej jesieni modne będą półtony. — A długość? — 5—10 cm poniżej kolana (w zależności od wzrostu kobiety). Mam na myśli o-dzież codzienną. Suknie wieczorowe mogą być o wiele dłuższe. Tak czy inaczej — midi lub maksi. Żadnych mini! — Jakie są cechy charakterystyczne kro ju odzieży damskiej w bieżącym sezonie? — Miękkość i swoboda sylwetki. To wra fenie i tworzy się poprzez peleryny, długie szale, płaszcze i futra obszerniejsze niż kiedyś. Komplet ubioru tworzy się z wielu różnych elementów. Umiejętnie więc trzeba komponować detale. Kołnierz, sposób podkreślenia talii czy sposób zawiązania szala będzie zależeć od całości zestawu. —• Na początku lat sześćdziesiątych zaproponował pan mężczyznom odcięcie kołnierzy od marynarek. Czy będą teraz w modzie męskiej jakieś śmiałe nowości? — Odzież męska wraca do swobodnego, miękkiego kroju. Linia sylwetki'miękka, ta lia i ramiona nie podkreślone. Spodnie w miarę szerokie: 28—30 centymetrów. Koszule blisko ciała, z bardziej szerokimi i dłuższymi kołnierzykami, koniecznie ostro zakończonymi. — A obuwie? — Cieńsze, lekkie, obcas wyższy, prosty, nosy zaokrąglone. W całości obuwie będzie prostsze w formie, ale bardziej eleganckie. Gruba podeszwa zachowa się, być może w zimowych botach i jeszcze w stylizowanych letnich pantoflach. — Na ile jest modna biżuteria* — Tak jak za czasów Homera, Rafaela, Puszkina, Cezannea i we wszystkich epokach. Ale tylko w miarę. Jeśli kobieta za mierzą przyciągnąć uwagę jaskrawymi, rzucającymi się w oczy ozdobami, może się przeliczyć — uwaga zwrócona zostanie na ozdoby a nie na nią. (opr. S. Z.) •lackie f Arystoteles Onassis podpisali przed ślubem liczący 170 stron maszynopisu kontrakt, który ujmował w odpowiednie formuły prawne każdy szczegół ich małżeńskiego *Vcia. Właściciel słynnej w Stanach Zjednoczonych fabryki papierowych chustek do f^sa i ręczników Kleenex, James Kimberley, *tóry w 63.cjm roku życia ożenił się — po r<3z trzeci — z 19-Ietnią Jaąueline Trezise, 0Pracował kontrakt ślubny, ograniczający a;'rrientacyjne prawa młodziutkiej żony w ra-*'9 rozwodu, do 18 tysięcy dolarów za każ-fok małżeństwa. Teraz, gdy młoda pani Meenex po sześciu latach pożycia rozwodzi "ł; jej adwokat usiłuje zakwestionować waż-n®ść kontraktu twierdząc, że jego , klientka , Y Wychodziła za mąż była jeszcze w wieku Okólnym. Milionerzy od dawna posługują się kon-^oktami ślubnymi, by chronić swoje bogacił0 przed wyrokami sądów rozwodowych , ® ostatnio kontrakty stają się coraz bar-Zl®j popularne w USA wśród małżeństw kias średnich. Kontrakty takie mają oczy-iC|e inny charakter i inne cele. Miotają-Q s'3 między potrzebą bliskiego człowieka obawą, że małżeństwo stanie się wieziesz0?' młodzi ludzie pragną jasno wyłożyć ^ oczekiwania, nadzieje i reguły mał-^skiej gry w kontrakcie ślubnym. °cjolog z uniwersytetu w Cleveland, sn/in b Sussman, przestudiował ok. poł-fjy , tysiąca kontraktów ślubnych, zawiera-^ w Stanach Zjednoczonych. Typowa we s?aYst'<'ch tych kontraktach jest skala poru-baw^C'1, sPraw: drobnych i często za-sfer°Ych do najpoważniejszych zarówno w ekonomicznej jak i Najbardziej in-„rJ] k Oto przykład takiego kontraktu: nie zobowiązuje się nie dokuczać Suzan, tyyCLSUszyć jej głowy i nie robić uszczypliwy- uwag no temat plam na jej skórze, n zobowiązuje się nie gderać z powo- • • * Nie jest ładna, zbyt wysokie czoło, małe oczy, długi nos. Jednak zawsze uchodziła za atrakcyjną. Ma jakiś nieuchwytny wdzięk, który tuszuje mankamenty urody. ; Zgodziła się na rozmowę pod jednym warunkiem. „Jeśli nie może mnie pan zrozumieć, niech pan nic nie pisze". Podejrzewam jed nak, że jednym z motywów, które skłoniły ją do.rozmo- wy, jest chęć wydobycia się z obezwładniającego poczucia anonimowości... ♦ * * Nie bez kłopotów ukończyła średnią edukację. Ale w marzeniach zwykle widziała się' w roli aktorki, dziewczyny marzeń i westchnień. Wysiała niegdyś, gdy tygodnik „Film" lansował ładne dziewczyny na ekrany swoje zdjęcia i przez miesiąc żyła nadzieją, że jej twarz i figura zafascynują któregoś z filmowców. Cud jednak się nie zdarzył i pozostała jej irytująca, wcale nie romantyczna rzeczywistość. Zaczęła pracować w zakładowym klubie kultury i z czasem wyróżniła się jako organizatorka imprez, spotkań z tak zwanymi ciekawymi ludźmi. Codzienność, w której egzystowała, rozświetlana była kontaktami z ludźmi wielkiego świata, z Warszawy... Miała chyba dziewiętnaście lat edy zakochała się w człowieku żonatym, który na miejskim firmamencie był kimś. Zostać jego żoną znaczyło być — tak pewnie sądziła — jedną z pierwszych dam w tym mieście. Ta miłość przyniosła, jej nowe nazwisko, ale przedtem przysporzyła niemałych upokorzeń. Nie tak szybko można było rozwiązać tamten związek. Wówczas, jak to zwykle, mówiono, że rozbija rodzinę. Zniosła wszystkie upokorzenia i została żoną człowieka, który pył kimś. Nie był to jednak człowiek, o którym marzyła i maleństwo nie stało się romantycznym związkiem. Irytował ją ten mąż, zawsze praktyczny, zawsze taki tuzinkowy. Nawet stanowisko, które zajmował, nie było tak wielkie jak poprzednio sądziła... » * ♦ Nie miała specjalnych kłopotów z nawiązywaniem zna jomości ze sławnymi ludźmi przyjeżdżającymi na spotkania autorskie. Ona przecież była organizatorką i osobą towarzyszącą. W klimacie ich wielkości czuła, że jest inna. Wielcy ludzie adorowali ją mniei lub wiecei sub teinie. Zwykłą uprzejmość odczytywała jako wyjątkowe zainteresowanie jej osobą. * * * Była przekonana, że łylko ludzie „wielcy" mogą naprawdę kochać. Że taka miłość jest wielka. Prowadziła bardzo obfitą korespondencję. Listy przezornie kazała przysyłać na poste restante. Przeżyła wielką miłość do aktora, do prawi© literata, nie licząc sporej gromadki innych ludzi. Zawsze była gotowa odwzajemnić się za grzecznościową adoracje stałym i wielkim uczuciem. Jednak zwykle po kilku mię siącach okres fascynacji kolejną sławą mijał, pozostawały listy i wspomnienia. Kobieta o tak bogatym życiu wewnętrznym i „takiej" wrażliwości musi zna- leźć jakąś powiernicę od serca. Przyjaciółkę, której można przeczytać list, opowiedzieć o zniewalającym spojrzeniu kogoś sławnego, o bukieciku fiołków,*, który jej ofiarowano, o książce z bardzo osobistą dedykacją. Podobno człowiek jest szczę-i śliwy wówczas, gdy inni są nieszczęśliwi. Przyjaciółka od serca, której imponowała osobowość naszej heroiny zazdrościła jej sukcesów i powodzenia Oczywiście nie mogła powstrzymać się od komentowania, ploteczek i małych złośliwości. To co w zamierzeniach miało być tajemnicą dwóch przyjaciółek, niepostrzeżenie stawało się sensacją dla wielu innych ludzi, nie zawsze życz liwych. • • • Tuzinkowy i tak płasko praktyczny mąż okazał się człowiekiem wielkiego charakteru. Wszystkich, którzy jakby mimochodem, powiadamiali go o romantycznych historiach żony, traktował Od wzniosłości do śmieszności jest tylko jeden krok. Kiedy spostrzegła, kiedy skonstatowała, że jej życie — to prawdziwy film złudzeń? Gra pozorów w której kreowała wielką, główną rolę.- Kiedy uderzająco jasno zrozumiała, że żyje w teatralnej, operowej scenografii zdecydowała się targnąć na życie. W tym momencie, choć z pozoru historia ta jest rodem z powieści dla kucharek i trąci kiepskim melodramatem, śmieszność . nieoczekiwanie zyskuje autentyczny wymiar tragedii. Śmierć każdego człowieka jest wielka. Nawet pod nowoczesnym piecykiem gazowym, nawet wówczas, gdy do ostatniej chwili, gra się rolę na wyimaginowanej scenie. Nawet wówczas, gdy wraca życie w brutalnej rzeczywistości płukania żołądka i kroplówki w szpitalnej sali... Carolina Kennedy rozpoczyna w Londynie studia nad historią sztuki prowa dzone przez ekspertów z Sotheby firmujących słynne na całym świecie aukcje dzieł sztuki i antyków. BOGDAN TOMSKI ■ CAF AP du nie wykonanych prac domowych i go- * spodarskich do niedzieli wieczór. Poważniejsze sprawy między Ralphem a Suzan, to oddzielne konta bankowe i... bezdzietność, w każdym razie do czasu wygaśnięcia ważności obecnego, pięcioletniego kontraktu. W większości kontraktów ślubnych mówi się o sprawach finansowych, seksualnych i o podziale prac domowych. Problemy ekonomiczne załatwiane są z reguły na zasadzie równości, przy czym w razie rozwodu strony otrzymują po polowie oszczędności, nieruchomości i ruchomości. Jeśli żona pracuje zawodowo, małżonkowie mają przeważnie osobne kasy i dzielą między siebie wydatki. Mężowie rezygnują zwykle ze swego prawa decydowania, gdzie małżeństwo będzie mieszkało i zgadzają się na wykonywanie i połowy prac domowych. W wielu kontrak- B tach strony podkreślają swoje prawo do I odosobnienia i swobody, co wyraża się w 1 posiadaniu osobnej ęypialni. W sprawach pozamałżeńskiego życia sek- | sualnego sygnatariusze kontraktów ślubnych i wykazują najwięcej niekonsekwencji i najmniej precyzji. Niektóre kontrakty zezwalają H na miłosne przygody chociaż jednocześnie określają wórunki dotyczące okresu ich i trwania i powiadamiania o nich współmał- | żonka. Wiele małżeństw zgadza się zasięgać rad w trudnych sprawach spornych u arbitrów. Zdarza się, że kontrakty sporządzane są nie przed ślubem, ale już w czasie trwania małżeństwa, z pomocą terapeuty, doradzającego, w jaki sposób unikać postępków, które dla drugiego partnera stają się udręką. Jak różnorodne są te udręki, świadczą następujące sformułowania w jednym z „międzymałżeńskich" kontraktów: „Żona nie będzie mówiła, że nie wierzy w zapewnienia męża o miłości. Mąż będzie podnosił deskę sedesu przed oddaniem moczu..." Prywatne kontrakty ślubne nie są obowiązujące z punktu widzenia prawa małżeńskiego nawet wówczas, gdy sporządza je adwokat, podpisują świadkowie i potwierdza notariusz. Z kontraktem czy bez - sądy nie uznają postanowień nie mieszczących się W państwowym prawie małżeńskim. Dlatego też żona, która w kontrakcie prywatnym zrzekła się alimentów i zezwoliła mężowi na po-zamalżeńskie miłostki, wygra sprawę rozwodową, oskarżając go o cudzołóstwo i oczywiście sąd przyzna jej alimenty. Inaczej przedstawia się sprawa kontraktu między mężczyzną a kobietą, którzy nie mają ślub i>, ponieważ kontrakt taki nie jest limitowany prawem małżeńskim. Dlatego też znana nowojorska bojowniczka ruchu wyzwolenia kobiet, pani mecenas Brenda Fasteau Ej doradza kochankom, by nie brali ślubu jeśli chcą być pewni, że zawarte między nimi kontrakty otrzymają moc prawną. HANNA PIEKARSKA 1 Uważany za jednego z trzech głównych dyktatorów mody na świecie, słynny pary ski krawiec Pierre Cardin udzielił wywiadu moskiewskiemu tygodnikowi „Niedie-la". Oto fragmenty tej interesującej rozmo wy. — Czy może pan dać receptę na to jak być eleganckim? — Elegancja ma swoje zasady, ale nie recepty. Nie można człowieka zrobić eleganckim powiedziawszy mu: rób to i to, unikaj tego i tego. Mówimy: wybieraj w bieżącej modzie to, co pasuje do twojej sylwetki i osobowości. A jeśli nic nie pasuje — trzymaj się mody ubiegłego sezonu. — A jak pan rozumie sam termin „elegancja"? — To rodzaj sztuki użytkowej. Ma na celu wybranie rzeczy najbardziej pasujących do naszego stylu życia.,Na styl odzieży i sposób ubierania przede wszystkim wpływają warunki fizyczne (na przykład tęga kobieta może być elegancka, jeśli nie będzie ze wszystkich sił udawać szczupłej), zależy ten styl także od naszej profesji i oczywiście od posiadanych przez nas środ ków. Prawdziwa elegancja to harmonia między wyglądem a sposobem • życia i bycia. * — Czy znaczy to, że nie trzeba się odmładzać poprzez ubiór? — Oczywiście nie! Ludzie w średnim wie ku nie powinni udawać chłopców czy dziewcząt. To tylko śmieszne. jako zwykłych zazdrośników Przez cały czas wierzył jej, traktował czule i opiekuńczo, choć nieco oschle. Jej powodzenie było dla niego rzeczą naturalną. Jej kaprysy, bardzo kobiecą kokieterią. Cieszył się z sukcesów towarzyskich, które odnosiła na okazjonalnych, grzędowych bankietach. Z uwagi na jej romantyczne usposobienie, sam zajmował się prowadzeniem domu, opiekował się dziećmi, robił zakupy, prał i gotował obiady. Może dlatego wydawał się jej taki tuzinkowy, niezdolny do zrozumienia duszy i wrażliwej natury kobiety. Strona 74 - "n1 - MAGAZYN Glos Pomorza nr 234 dr#SD „CZARNA ŚRODA" Nie popisali się polscy piłkarze w pucharowych rozgrywkach. Do porażek Ruchu i mieleckiej Stali i tylko remisu Slaska, doszła jeszcze porażka Stali Rzeszów. Rzeszowianie przegrali w II rundzie PZP, 0:2 z walijskq drużyng FC Wrex-ham. Tak więc w rewanżach czeka polskie zespoły ciężkie zadanie W pucharach padło wiele sensacyjnych wyników. Przegrały takie „firmy" jak Ajax (0:1 z Herthą BSC), juwentus (0:2 z Borussiq Moenchenglad-bach) czy madrycki Real (oj. 1:4 z Derby). W PE niespodziewanej porażki doznał Bay-errt (0:1 z nisko notowanym Malmoe). Dobrze spisała się drużyna St. Etienne, która pokonała szkockich Rangersów 2:0. Niemiłą niespodziankę sprawili także nasi siatkarze W pierwszym meczu finałowym ME przegrali oni z drnSyną ZSRR fl:3 (12:15, 10:15, 7:15). Przegrał i również zespół żeński. Siatkarki uległy Bułgarkom- 1:3 (9:15, 15:12, 8:15, 4:15). Sportowe emocje TYDZIEŃ W T?W7 Tym razem sobota i niedziela nie będą obfitować w tak wielkie emocje sportowe, jak przed tygodniem. Nasze czołowe zespo ły walczą w meczach wyjazdowych. Piłkarze Gwardii spotkają się z Bałtykiem w Gdyni. Koszykarki II-ligowego SZS AZS wyjeżdżają na mecze z Widzewem Łódź. Za to po raz pierwszy kosza linianie beda mogli obejrzeć w akcji zespół bertiammka II ligi — koszykarzy Bałtyku Koszalin. W sobotę i niedziele po dejmuią oni jedeę z czołowych zespołów II ligi — AZS Poznań. Początek meczów: sobota — godzina 18 i niedziela — go dżina 17. Oba spotkania w hali przy ulicy Głowackiego. W rozgrywkach klasy rejonowej w piłce nożnej spotkają »ię nastepuiace zespoły: Piast — Gryf (godz. 10), MZKS Darłowo — Sława (14), Granit — Iskra (sobota 14), Bałtyk — Gwardia (sobota 14) Darzbór — Czarni (sobota 14), Olimp — Kotwica (sobota -14) i Wielim — Yictoria. W Gdyni: Bałtyk — Gwardia Piłkarze II-ligowej Gwardii rozegrają w sobotę w Gdyni o godz- 14 mecz z Bałtykiem Gdy nia. Jeszcze w ubiegłym sezonie gwardziści występowaliby w roli faworytów (wygrali zresztą z Bałtykiem 3:1), ale obecnie gdynianie grają bardzo dobrze 1 niespodziewanie zajmuja trzecie miejsce w tabeli. Będzie to więc spotkanie o dużyjm ciężarze, gdzie pokonany straci ścisły kontakt z czołówką. Nie wiadomo czy w sobotnim spot kaniu zagrają Gilewski i Makowski. Obaj nie wyleczyli jesz cze kontuzji. Zagra natomiast Delega. (ebe) WĄTEK - 24 X PROGRAM I 9.10 „Kim jest Wam?" — film fab. prod. angielskiej (kolor) 16.25 Program dnia 16.30 Dziennik (kolor) 16.40 Obiektyw — program wo jewództw: białostockigo, bialsko -podlaskiego, ciechanowskiego, chełmskiego, lubelskiego, łomżyńskiego, ostrołęckiego, płockiego, siedleckigo, skierniewickiego, suwalskiego, włocławskie go i zamojskiego, 17.00 Dla dzieci: Pora na Te lesfora 17.35 Sezam 18.00 TV Informator Wydawniczy 18.15 „Pawiany" — film dok. prod. francuskiej z cyklu: ,,Ma ła Encyklopedia Zwierząt'* (ko-ipr) 18.50 Giełda reporterów 19.20 Dobranoc: Chłopiec z plakatu 19.30 Dziennik (kolor) 20.20 Teatr Małych Form: Wil liaro- Faulkner — „Dym' 20.55 Panorama 21.35 Żywoty instrumentów: „Pyły sobie dwa obole" (kolor) 22 35 Dziennik (kolor) 22.50 Informacje — Towary — Propozycje 23.00 Wiadomości sportowe 23.10 Kino Nocne — fiLmy z Hupnphreyem Boeartem — „Mroczne przejście" — film fab. (kryminał) pro"d. USA 0.50 Zakończenie programu PROGRAMY OŚWIATOWE: TVTR: 6.30 Fizyka — 4. 35 (A- naliza widmowa) 7.00 Uprawa roślin — 1. 43 (Zabiegi agrotech niczne w produkcji ziemniaków) 12.45 Matematyka — 1. 6 (Rów nania stopnia I) 13.2,5 Zoologia — 1. 6 (Charakterystyka przeglą du rzędu nwadów) Dla szkół: 10.00 Geografia — kl. VI (Jak ba damy pogodę 11.05 Wychowanie obywatelskie — kl. VII (Współpraca i wzaiemna pomoc) 15.45 Redakcja Szkolna zapowiada 15 55 NURT (Psychologia) — Roz wój psychoruchowy ucznia — cz. I PROGRAM II Tv kurs Informatyki: 13.50 System wyszukiwania in formacji 16.20 System WASC 13.50 Jęz. angielski w nauce 1 technice — 1. 4 17.30 Program dnia 17.25 Na końcu języka — kra som.ówcy 17.45 Relacja z Konkursu Cho pinowskiego 18.10 „Kim Jest Wam?" — pow tórzenie filmu fab. prod. angielskiej 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.20 Dobranoc 19.30 Dziennik (kolor) 20.20 „Most' — szansa współczesnej geologii 20.50 ?4 godziny (kolor) 21.00 Jutro sobota — program rozrvwkowy (kolor) 21.45 sprawozdawczy magazyn sp"rtowv 72.35 Zakończenie programu 22.40 NURT (Nauki polityczne) _ Rola oaństwa w rozwoju życia spełecznego. 23.10 J. rósylski — powtórz. 1. 4 kursu podstawowego (kolor) SOBOTA - 25 X PROGRAM I 8.25 Program I proponuje 8.40 Program dnia 8.45 Sport dla ciebie 9.30 „Miłość rozkwita w plą tek" — film fab. prod. rumuńskiej (kolor) 10.45 „Panorama 30-lecla" — Ziemia Lubuska w stolicy 11.35 W starym kinie: „Upiór w operze" 12.50 Z cyklu: Nie tylko pio senka" — w kręgu bel canta 13.35 Dla dzieci: „Zapraszamy do Smoczej Jamy" (kolor) 14.20 Postaw się — nie zastaw się STUDIO II 15.10 Omówienie programu — Akcja „Życzliwość" 15.20 Studio II na Dworcu Centralnym 15.30 Program rozrywkowy TV NRD 15.40 Studio II u polskich pił karzy 16.00 Studio II na Dworcu Centralnym 16.15 Co o tym myślicie? — program Studio II 16.25 Zespół „Mortale" 16.45 Relacja z Konkursu Chopinowskiego 16.50 Dwa zdania dla Studia II (rozmowy z R. Tebaldi i J. Gmochera oraz sportowym sprawozdawcą Ty włoskiej 17.05 C.d. akcji „Życzliwość" 17.10 Medale, porażki, rekordy 17.25 „Lothse" — ode. III pol skiego filmu dok. 17.55 Studio II — nasi goście 18.05 „Muzykowanie" 18.20 „Porucznik Hawk w akcji" — film kryminalny 19.20 Dobranoc: Przygody roz bóinika Rumcajsa (kolor) 19.30 Monitor (kolor) 20.20 Gra zespół „Rubettes" 20.30 „Ludzie, którzy tworzą fakty" 21.00 Gra zespół „Abba" 21.10 „Echa dawno minionych dni" — sensacyjny film fabular ny prod. radzieckiej 22.50 Studio II — zakończenie akcll „Życzliwość" 22.55 Kabaret Olgi Lipińskiej^ 23.35 Sport w Studio II 23.45 Kino Nocne „Miss Fred" — komedia prod. angielskiej 1.10 Powtórzenie najciekawszych fragmentów meczu Polska — Rumunia w siatkówce mężczyzn. PROGRAMY O S WIATO WEt TVTR: g.jo Matematyka — 1. « (równania stopnia I). 7.00 Zoologia — 1. 6. Dla szkół: 9 00 Nauka o człowieku — kl, VIII. PROGRAM II 37.05 Program IT proponują 17.15 Program dnia 17.20 Ekran 1 życie: Celnicy 17.55 „Godzina grupy ST-60" 19.00 „Kontrakt* ' — program publicystyczny 19.20 Dobranoc 19.30 Monitor (kolor) 20.20 Studio Przebojów » program rozrywkowy TV NRD (kolor) 21.05 24 godziny kolor) 21.15 Z kamerą przez Swiatt' „Rodzinne strony" (kolor) 21.45 „Dziewczyna moich snów" — recital piosenkarski Hany i Piotra Urlychow (kolor) 22.15 „Dziesięciu małych Indian" — film fab. prod. USA 23.40 Zakończenie programu NIEDZIELA - 26 X PROGRAM I TV TP-. 6.25 Jęz. polski — !. 49 6.55 Hodowla zwierząt — 1. 43 7.25 TV Kurs Rolniczy 8.00 Przypominamy, radzimy 8.10 Nowoczesność w domu i zagrodzie 8.35 Bieg po zdrowie 8.50 Wiad. sportowe 8.55 Program dnia 9.00 Dla młodych widzów: Teleranek 10.20 ^Antena 10.40 „Michał Anioł" — cz. III (ostatnia) filmu fab. prod. włoskiej 12.05 Lektury Pegaza (kolor) 12.25 Dziennik (kolor) 12.45 Tydzień — magazyn spraw codziennych (kolor) 13.15 Dla dzieci: „Nasi rodzice pracują" 13.55 Transmisja z rewanżowego mrczu piłkarskiego POLSKA — WŁOCHY w ramach ME (kolor) W przerwie meczu: Losowanie Toto-Lotka 16.00 Bank miast — I (Mława — Lidzbark Warmiński) — kolor 17.10 ROTeksje obywatelskie 17.20 Lucjan Kydryński przed stawia... (kolor) 18.10 Tele-Echo (kolor) 19.10 Bank miast — II 19.15 Dobranoc: Wieczorynka (kolor) 19.30 Dziennik (kolor) 20.25 Bajka dla dorosłych 20.35 „Człowiek, którego zwano katem" — film fab. prod. USA 22.20 Bank miast — III 22.45 Informacyjny magazyn sportowy 23.15 Zakończenie programu PROGRAM II 14.50 Program dnia 14.55 Dla młodych widzów: „Ekran przyjaźni" (kolor) 15.40 Militaria, obronność, no woczesność 16.10 Szkice wielkomiejskie 16.40 Sylwetki x Muzy: Halina Kowalska-Nowak 17.05 Filmy Jana Rybkowskle-go: „Ostatni strzał" — film fab. prod. polskiej 18.30 Sprawozdawczy magazyn sportowy 19.15 Dobranoc 19.30 Dziennik (kolor) 20.20 XVIII Międzynarodowy Festiwal. Jazzowy „Jazz jamboree 75" 22.20 Teatr TV: T. Rittner — „Lato" 23.20 Zakończenie programu PONIEDZIAŁEK - 27 X TVTR: 11.45 J. polski — 1. B 13.25 Chemia — 1. 6 15.55 NURT (Nauki polityczne) Partie polityczne 1 systemy partyjne 16.40 Obiektyw — program województw 17.00 Dla dzieci: Zwie rzyniec 17.40 Echo stadionu 18.00 „10 lipca — piątek" ode. VI filmu prod. radzieckiej z serii: „Dzień po dniu" 19.00 Szare na złote — Mam pomysł 19.20 Dobranoc: Dziwne przygody Koziołka Matołka 19.30 Dziennik 20.20 Teatr TV na Świecie: K. Szakonyi: „Gdybyś została w domu" i „W pokoju" — spektakl weglerskieJ TV 21.20 Panorama 22.25 Wiadomości sportowe 22.35 Relacja z Konkursu Szopenowskiego PROGRAM U 17.15 „Jesień w Austrii" 17.45 Czy .każdy może zostać wynalazcą? — program TV NRD Z cyklu: „Urania" 18.20 „Moskiew skie gwiazdy" 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.30 Dziennik 20.20 Świat — Obyczaje — Polityka 20.50 „Złota Tarka 75" — Gra Traditional Jazz Studio 21.10 Z cyklu: „Przy jacielskie wizyty" — współpia ca Szczecin — Rostock 21.40 24 godziny 21.50 „W barokowym nastroju" — program muzyczny 2^.20 NURT (Matematyka) 22.50 J. angielski w nauea i technice — ł. 4 WTOREK - 28 X PROGRAM I TVTR: 6.30 J. polaki — 1. S 7.00 Chemia — 1. 6 13.45 Matematyka — 1. 61 14.30 Mecha nizacja rolnictwa — 1. 37 7.35 „Człowiek> Ktorego zwano ka tem" — film fab. pred. USA Dia szkół: J. polski — 9.00 kl. V (Jan Matejko) 10.00 — kl. II lic. (A. Mickiewicz — „Dzia dy" cz. I) 11.05 — kl. III lic. (i>. Wyspiański: „Wesele", cz, 111) 12.00 — kl. IV lic. (J. Szaniawski: „Dwa teatry") 18.40 ODieiuyw — program województw _17.00 Nie tylko dla pan 1 (.2,5 FaK-ty, Opinie, Hipo tezy: „Ewolucjomzm — cizi siaj" 17.D5 Studio TV Młodych - ia.45 „Matysiakowe" — reportaż fiim. iu.20 Dobranoc: jJar-bapapa 19.JO Dziennik 20.20 Przypominamy, radzimy 20.25 „Wieika przemiana" — ode. I filmu seryjnego prod. radzieckiej 21.30 Świat i Polska 22.35 „Tor wolny" i wiad. sportowe 23.00 Relacja z K.o.ixkursu Szopenowskiego PROGRAM II 16.10 J. angielskj — 1. 4 kur su podst. 16.45 Podstawy estety ki filmowej: Niebezpieczne związki z teatrem 17.35 Relacja z Konkursu Szopenowskiego 18.00 Teatr TV na Świecie — K. Szakonyi; „Gdybyś została w domu" oraz „W pokoju" (pow tórzeniej iy.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.30 Dziennik 20.20 Wtoren melomana: 1) Sonata Es-dur Mozarta 2) Muzyczne wizyty 21.05 24 godziny 21.15 Loża — mag. aktualności teatralnych 21.55 Spotka nia z Melpomeną ŚRODA - 29 X PROGRAM I TVTR: 6.30 Matematyka — 1. 61 7.00 Mechanizacja rolnictwa — 1. 37 12.45 Hodowla zwierząt — 1. 5 13.25 Mechani zacja rolnictwa — 1. 2 10.00 „Wielka przemiana" — ode. I filmu seryjnego prod. radz. (powtórzenie) 15.35 NUKT (Matematyka) — Omówienie zadań domowych 16.20 Obiektyw — program wojewodztw 16.^0 Informacje — Towary — Propozycje 16.50 Losowanie Toto--Lotka 17.00 Dla dzieci: „Baśnie mojego dzieciństwa" 17.40 „XYZ" — cz. I 18.20 Poligon 18.40 Dobranoc — Lis I sroka 18.50 Dziennik 19.30 IX Między narodowy Konkurs Pianistyczny im. F. Chopina w Warsza wie:. 1 koncert laureatów 22.00 „Niech będizie Jennifer" — film fab, prod. USA 23.05 Wiadomości sportowe PROGRAM II 18.15 J. francuski — 1. 5 kur su I stopnia 16.50 Relacja z Konkursu Szopenowskiego 17.15 Dla młodych widzów: Tylko dla zastępowych 17.45 Decyzje piętnastolatków 18.20 Kronika Pomorza Zachodniego 19.30 „W diabelskim kręgu" — ode. III (ostatni) filmu prod. NRD z serii — „Blask czarnej świecy" 20.50 Televarietfe: pro gram TV CSRS 21.25 24 godziny 21.35 Sprawozdanie z meczu piłkarskiego CSRS — Anglia 22.30 NURT (Psychologia) 23.00 J. angielski — 1. 4 kursu podstawowego. CZWARTEK - 30 X PROGRAM I \ TVTR: 8.30 Hodowla rwlMTfl — 1. 5 7.00 Mechanizacja roIą nictwa — L 2 13.45 Fizyka 1. 3ti 14.30 Uprawa roślin -4 1. 44 8.00 TV Kura Informatyk kil — System CYFRONET cz. I 1 II 10.14 „Niech będzijj Jennifer" — film lab. prod»! USA (powtórzenie) ll.M Dli szkół: J. polski — kl. VII (U Krasicki) 12.30 Decyzje piętn* stolatków 15.05 Matematyka * szkole 10.40 Obiektyw — pro* gram województw: szczeciński# go, koszalińskiego 1 słupskiego 17.00 Ekran z bratkiem 18.10 Program publicystyczny 19.2/9, Dobranoc: Pomysłowy Dobroń mir 10.30 Dziennik 20.20 Preji pominamy, radzimy 20.25 Teatr Sensacji — Janusz Głowacki * „Dzień słodkiej śmierci" tl.S§ Pegaz 22.40 Wiad. aportowe. PROGRAM H 16.50 J. angielski —' 1. I ktff su podstawowego 17.28 Zwycięskie kontenery — z cyklu: „Mo rze wokół nas" 17.55 Prograna publicystyczny 18.30 „Yao" —1 ode. filmu seryjnego prod. francuskiej 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.30 Dzieił nik 20.20 Informator turystyczny 20.40 „Muzyka z respirium' — koncert kameralny 21.10 24 godziny 21.20 „Ludzie, stal i piryty" — reportaż filmowy, 21.35 Wojskowy film dokumen talny: „Na granicy" 22.05 J-francuski — 1. 5 kursu I ftop* nia 22.35 Oferty PIĄTEK - 31 X PROGRAM I TVTR: 6.30 Fizyka — 1. 7.00 Uprawa roślin — 1. 44 12.49 Matematyka — 1. 7 13.25 Zool° gia — 1. 7 10.00 „Ring wolny" — film fab. prod. czechosłowa ckiej 12.00 Dla szkół: Geografia — kl. VII (Syberia — kraj wielkich przeobrażeń) 15.30 R® dakcja Szkolna zapowiada 1 Program I proponuje 1555 NURT (Pedagogika) — Rozwój fizyczny dziecka 16.40 Obiektyw — program województw 17.00 Dla dzieci: Pora na Telesfora 17.35 Dla młodych widzów: Zrób to sam 13.00 TV Informator Wy dawniczy 18.15 „Płetwonogie" —' film dok. prod. francuskiej z cykliu: „Mała Encyklopedia ZWi» rząt" 18.50 Eureka 19.20 Dobranoc: O Kubie i Misku 19-3" Dziennik 20.20 Z cyklu: Podróże z „Hagawem" — „Porwanie" — film rozrywkowy 20.50 Panorama 21.30 „Rymowanka" cz. I 21.50 „Gospodarność i ja' — Maszyny i ludzie 22.05 mowanka" — cz. II 22.40 Inf°r macje — Towary — Propozycj® 22.50 Wiadomości sportowe 23-00 Kino Nocne — „Cyrk straceńców" — film fab. prod. USA PROGRAM II 18.15 TV Kurs Infftrmatykl " System CYFRONET — er.. 1 I II 16.15 J. angielski w nauce i technice — 1. 5 kursu dla wansowanych 16.45 Program proponuje 17.00 „Para zdobY^ wa oceany" — ode. X próg1"3' mu pt. „Człowiek i morze 17.20 Konsylium — cz. I 17-®" Teatr Sensacji — T. GłowacK^ „Dzień słodkiej śmierci" (phvV' tórzenie z progr. I) 19 00 Kr°"n ka Pomorza Zachodniego 19-3 Dziennik 20.20 Konsylium -J* cz. II 20.35 24 godziny 20 „Kontrabanda" — film fab. Pr dukcji radz. 22.20 NURT (N3"' ki polityczne) 22.50 J. rosyjs** — 1. 5 kursu podstawowego. TELEWTZ.IA ZASfTRZFGA BTE PRAWO BO ZMIAN ** PROGRAMIE! — N!e mam pojęcia. Nie mówiła mi. — Nie ma wątpliwości, że go zna. Musia-i la go spotkać albo na basenie, albo w łóżku — Nie mów tak. ' _ Pardon. Nie chciałem zranić twoich n- czuć. Po prostu głośno myślę, rozważam roz maite ewentualności. Bo skądże kobieta może wiedzieć, że mężczyzna ma bliznę pod łopatką. Mniejsza z tym zresztą. Chciałem ci jeszcze podać do wiadomości, że w Nowym Sączu będziesz pod stałą obserwacją. Jeden z moich bliskich przyjaciół pojedzie za tobą. Nie radzę ci więc wprowadzać jakichkolwiek zmian do moich planów. ROZDZIAŁ VII Rolson by! wściekły. Po raz pierwszy w iyciu zdarzyło mu się takie idiotyczne potknięcie. Nie dosyć, że zupełnie niepotrzebnie wdał się z tą dziewczyną, to jeszcze na domiar złego zostawił u niej w przedpokoju walizeczkę z przyborami do charaktery zacji. Po prostu zapomniał. Wpadł w panikę, jak pierwszy lepszy początkujący kretyn. Codziennie podczas golenia miał ochotę plu nąć £> swoje odbicie w lustrze. „Albo się starzeję, albo tutejszy klimat mi nie służy" myślał ze złością. Nie miał wątpliwości co do tego, że ciało Moniki zostało już znalezione i że milicja prowadzi dochodzenie. Na szczęście nikt go nie widział na schodach ani za pierwszym, ani za drugim razem. Tak mu się przynajmniej początkowo zdawało. Bardzo prędko, av sposób ogromnie niemiły został wyprowadzony z błędu. Na trzeci dzień po tej niefortunnej wizycie na Mokotowie w godzinach porannych zadzwonił telefon. W słuchawce odezwał się zachrypnięty baryton. ZYGMUNT ZEYDLER-ZBOROWSKI fmmsn mmm FACHOWIEC (38) — Czy to pan Rolson? — pytanie zostało zadane w języku niemieckim. — Ja. Was wollen Sie? — Chciałbym się z panem zobaczyć, Herr Rolson. W ważnej sprawie. — Nie mam czasu na spotkania z nieznajomymi. A kto mówi? — Moje nazwisko nic panu nie powie. Sądzę, że jest w pańskim interesie spotkać się ze mną. Chodzi 0| Monikę. Rolson poczuł wewnętrzne drżenie. — Nie wiem o czym pan mówi. Proszę ml nie zawracać głowy. — Mówię o dziewczynie, która mieszkała na Mokotowie, na Narbutta i którą pan od wiedzał. Jeżeli pan woli, mogę w tej sprawie porozmawiać z milicją. — Śmieszy mnie pan — Rolson całkowicie odzyskał zimną krew. — Opowiada pan jakąś dziwną historię, z której nic nie rozumiem, ale przyznaję, że zdołał mnie pan zainteresować. Właśnie szukam jakiegoś cie kawego tematu do reportażu. Gdzie chciałby się pan spotkać? — Proponuję park Łazienkowski. Wie pan, gdzie to jest? — Oczywiście. — To świetnie. Za godzinę koło pomnika Chopina. Ja będę w brązowym, letnim gar- niturze i w ciemnych okularach. Noszę raczej długie włosy. A zresztą poznam pana. Ma pan taką charakterystyczną sylwetkę. — Ali right. Rolson bez pośpiechu skończył się ubierać, zjadł solidne śniadanie i piechotą poszedł do Łazienek. Wprawdzie wynajął poprzedniego dnia fiata koloru dojrzałej wiśni, ale w tej chwili nie chciał się zbytnio afiszować tym wozem. Pod pomnik Chopina trafił bez żadnych trudności. Już zupełnie dobrze orientował się w mieście i to nie tylko w centrum, ale także w dalszych dzielnicach. Do jego zawo dowej techniki należało dokładne zapoznanie się z terenem, na którym miał przeprowadzać akcję. Rys. Zb. Olesiński (c.d.n.) „Glo» Pomona" - dzl #00111 Po'skt«| Zjed^oczo**! Portil Ro-botf»łcł»| R»dogu|« Kolegium - jl Zwvcl$łtwo 137H39 (budynłfc WR7Z) 75 60* Koirolln Ttlełony; eenUolo fi (łączy ze *wv»t-kiml dzIolowO. nocz. redaktor' 224 M. t-cy f»ocr «*d i 233 09 242 08. ickr. r»d t 251 01 pub Rcy4clr 243 53, 251 57. 251-40 dział r»oort«K»kl? 245-59, 233 20 d*ial mfejłklł ?24 9%, dzlol ipo** tewyi 233 20 (w dzień) 246 51 (wf«ezo5 Program dnia 1.10 Piosenki z różnych obrotów 15.30 so minut, na godzinę and. 16.30 Przebite „szalo- nych" lat 20 16.45 Nasz rok 75 17.05 „Werble żałobne dla Rancas — ode. pow. 17.15 Kiermasz płyt 17.40 Znajomi z en-cyklopedił 18.00 Muzykobranie 18.30 Polityka dla wszvstkich 16.45 Portugalskie wsnomnienia 19.10 Gra J. &k-zek 19.15 Książ ka 1 vgodma 19.35 Zanr^szamy do Tróiki (m. n. słuchowisko „Uśmiech nr 7" 21.50 Ooera ty godnis — G. Puccini: „Madame Sultei^,y 22M Fakty 22.08 Gwiazda siedmiu wieczorów — w. Karolak 22.15 ..Cichy Don" — ode. pow. 22.45 Piosenki kabaretowe M. Czuba szek 23.00 Wiersze G. Lorki 23.05 Snotkanle na szczvcie _ M. Davis — G. Evans 23.45 Program na niedziele 23.50 Na dobranoc śniewa E. Wanat. 24.00 Zakończenie programu i hymn. niedziela PROGRAM I Wiad.: 6.-mo nołudn'"" 1? 35 Koncert nie dzielny 1301 wesoły autobus 14.00 Fecital 7. n-łiiza — I. .Ta-rncl-*a 14.10 Tygodniowy przegląd nrasy 14.20 Recll«rz pauzą , I. Jarocka 14.30 „W Jezioranach" 15.00 Koncert życzeń 16.06 Teatr PR: Narodziny Nowego Świata — „Zwycięstwo" — Cz. IV słuch, dokumentalnego 16.51 Gwiazdy jazzu 17.15 Niedzielne spotkania Studia Młodych 18.00 Komunikaty Totalizatora Sporto wego i wyniki regionalnych gier liczbowych 18.08 Radiowa Rewia Rozrywkowa 18.53 Dobranocka 19.15 Przy muzyce o sporcie 20.05 Dyskusja na tematy międzynarodowe 20.20 Ł. Prus z Kwintetem Namysłowskiego 20.40 Teatr nie tylko zawodowy 21.05 Reportaż z IX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. F. Chopina w Warszawie 21.45 Radiokabaret „Trzy po trzy" 22.45 Duety opa retkowe 23.05 Ogólnopolskie wiad .sportowe 23.20 Tańczymy do północy 23 59 zakończeni^ programu i hymn. PROGRAM NOCNY Wiad.: 0.01, 1.00, 2.00 , 3.00, 4.04 1 5.00 0.00 Początek programu 0.11-i 5.00 Program nocny z Koszalina,. PROGRAM II wiad.: 5.30, 6.30, 7.30, 8.30, 12.30 i 23.30 5.27 Początek programu 5.35 Zapraszamy do Warszawy — aud. 6.10 Kalendarz radiowy 6.15 Mozaika melodii ludowych 6.35 wiad. sportowe 6.40 DzieA dobry, muzyko 7.35 Felieton literacki 7.45 w rannych pantoflach 8.25 „Zawsze w niedzielę" — fel. 8.35 Publicystyka międzynarodowa 8.45 Muzyka ludowa Iranu 9.00 Magazyn literacki 9.30 Utwory organowe Mozarta i Brahmsa gra K. Richter 9.50 Tygodniowy przegląd prasy 10.00 Poznajemy pły ty Polskich Nagrań 10.30 Poetycki koncert życzeń 11.00 Studio Młodych — Rozgłośnia Har cerska — mag. 11.40 „Anegdoty i fakty" — słynne kobiety 11.57 Sygnał czasu i hejnał 12.05 Felieton muzyczny J. Waldorffa 12.35 Zagadka literacka 13.00 Wiener Festwochen — 1975 (odtworzenie II cz. koncertu symfonicznego) 14.00 Podwieczorek przy mikrofonie 15.30 Radiowy Teatr dla Dzieci i Młodzieży: „Kredytu nie udzielam" — słuch. 16.00 Muzyka 16.30 Koncert szopenowski 17.30 Metamorfozy 18.00 Pieśni i tań ce ludowe różnych narodów 18.35 Felieton aktualny 18.45 Kabarecik reklamowy 19.00 Teatr pr — Studio Współczesne: „Kochankowie z klasztoru Val demosa" — słuch. 20.00 Konfron tacje literacko-operowe 21.00 Wojsko, strategia, obronność 21.15 Piosenki żołnierskie - 21.30 Siedem dni w kraju i na świecie 21.50 Muzyka 22.00 Lokalne wiad. sportowe 22.10 Koncert Chóru PR i Tv we Wrocławiu 22.30 Muzyka 23.35 Z nagrań ze społu wiedeńskiego „Musica Antiqua" 24.00 Zakończenie pro gramu i hymn. PROGRAM III Wia*J.: 6.00 Ekspresem przez świat; 8.30, 14.00 i 19.30 5,57 Początek programu -6.05 Melodie-przebudzanki 7.00 Solo na trąbce 7.15 Polityka dla wszystkich 7.30 Posłuchajmy jeszcze raz — mag. 8J5 Co któ lubi 9.00 „Werble żałobne dla Rancas" — ode. pow. 9.10 Zespół ..Miniatury" śpiewa wiersze 9.25 Program dnia 9.30 Gdy się mówi A... — aud. 9.50 Grające listy 10.15 Ilustrowany Ma gazyn Autorów 11.15 Wielkie re citale 12.05 „Niebieski krzyż" — ode. Iv słuch, dokumentalnego A. Sudlitz 12.31 ' Z muzycznego archiwum nrogramu III 13^00 Tańce nie do tańca 13.15 Przeboje z nowych płyt 14.05 Peryskop — przegl. wydarzeń tygodnia 14.30 Tańce nie do tańca 14.45 Za kierownica 15.10 Największe przeboje B. J. Thoma sa 15.35 Ora i śoiewa zesoół Homo Homini 15.50 Zapraszamy do studia — aud. 16.15 Licytacja ofpknośr* — 1R Kantat gitarowy M. Błońskie go 17.05 „Werble żałobne Rancas" — ode. pow. 17.15 Anto logia m'nr«nki francuskiri 17.40 Cos w tym jest — o filmach rozmawiają A. Szymańska i Z. Kałużyński 17.55 Minimax 18.30 ..Pechowa trzynastka czyli cier niste ścieżki występku" — słuchowisko 19.00 Tańce nie do tańca 19.35 Muzyczna poczta UKF 20.00 Gawęda 20.10 Koncerty fortepianowe Mozarta gra L ,nyrJ?nte p" Padura-Skoda 20.40 Ewa Demarczvk na płycie ..Melodii" 21.00 Poe7ia ?1 Wariacje w ,tvln soul - SUfl. 21.50 Ooera tygodnia — O. Pnę. rinir ,M-dame p;»n-łrfiv.< f,„ Fakty dnia 22.08 Gwiazda sie*. min wieczorów - w. Kar^ak zz-15 „Uciechv Stanu mał^ńskie go" — wteC7;5r T j2 39 Nf) zespół ..Ossl^n" 05 Yro. „tomat standardu ..Noon nvPr" r? 45 Program na poniedHaMc 23.50 Na dobr.-noc Zak-nrf S!ra M' T'eprar"^a 24.00 Zakończenie programu i hymn. PZG D-S Strona 16 MAGAZYN Głos Pomorza nr 23i .......- ....... — A Indie są aktualnie na; większym prcfducentem filmowym świata, W r. 1974 powstało tam 48 S filmów< w tym, 171 barwnych. Naj-ańększe ośrodki prod.uk« cyjrte znajdują się w Mad* ras (257 filmów), Bombaju (145) i Kalkucie (46 filmów). ▲ Herrmann Zschoche („Dalekie drogi, cicha miłość'') realizuje dla widów-ni dziecięcej film „Philipp. der Kleine" (Filip Macy) wg scenariusza Christy Ko zik. Bohaterem tej współczesnej baśni jest mały chłopiec marzący o wielkich czynach. Otrzymuje on „cudowny flet" pomagający w powiększeniu lub pomniejszeniu wszystkiego, co go otacza. W filmie ara Andij Greissel, a także ak- tor x Polski — Szymon Szurmiej oraz dwa. małe lewki z krakowskiego zoo A Michael Winner, jeden z najpłodniejszych anglosaskich reżyserów filmowych. rozpoczął w Hollywood realizację pastiszu ,.Won Ton Ton, the Dog That. Saned Warner Bros" (Won Ton Ton, pies, który uratował braci Warner). przedstawiającego bły skotliwą > karierę psiego gwiazdora. (pierwowzoru ■ ■■■■■■■ B% dostarczył słynny Rin-Tin -Tin), który w latach 20--tych uratgwał ocl bankructwa wielką wytwórnią , filmową. A Wielu właścicieli a* merykańskich kin szukc ratunku przed wznoszące się falą inflacji — poprzez uruchamianie kin 1 dolarowych. Na przedmieściach Nowego Jorku akcja ta przyniosła już tak dobre zyski, że wprowadza ją również Manhattan, Nawet drogie kina koncernu ,,Playboya" obniżyły ceny** z czterech dolarów do jed ncgo. A Ingmar Bergman o- trzymał tytuł d, aktor a honoris causa Wydziału Hu* m ani sty cz nego U niwersy* tetu w Sztokholmie, (kon) Fotomontał: Zbigniew Olesiński — „Kochana Mamusiu! Jest już kolacja. Do widzenia"... — „Drodzy Mamusiu i Tatusiu! Kazali nam pisać co tydzień. Powiedzieli, że kto nie będzie tego robił, zostanie ukarany. Dlatego piszę ten list"... — „Kochany Wujku! Mam tutaj jednego przyjaciela. Bardzo go nienawidzę" .. — „Najdroższy Tatusiu! Jutro stanie się ze mną coś strasznego. Całuję cię"... — „Kochana Mamusiu. Producenci rozmaitych fo-no - zabawek włączyli się ak tywnie w anty nikotynowy nurt. Rynki wielu krajów zachodnich pod bija ostatnio produkowana w Hongkongu popielniczka. Strząśnijcie do niej popiołu, nie mówiąc już o przygaszeniu papierosa, u-ruchsmia mi-' niaturowe u-rządzenie, które przez pół minuty zanosi sie przeraźliwym kaszlem. Nienawidzę ciebie! Kochająca Lilka",.. — „Drogi Wujku! Dziękuję ci za prezent. Zawsze marzyłem o encyklopedii, ale znowu nie tak bardzo"... — Najdrożsi! Mamy tu wspaniałą łódkę. Wpadłam wczoraj do xc ody i zgu bilem całe ubranie".., — „Kochana Ciociu! Powiedz Kasi, by nie wyrzucała nic z mego pokoju, nawet ślimaków. Nikt nie musi go używać więc nić nie szkodzi, że trochę śmierdzi"... JESIENNA SZARUGA. Msntrw) Bofingw WĄTPLIWOŚCI Amerykański producent filmowy urządził bal mas ko wy. — Kto to jest? — pyta jeden z gości przebrany, za krokodyla, wskazując leżącą na kanapie piękną panterę. — Nie poznał pan? — odpowiada gospodarz. — To słynna gwiazda, grająca w mym ostatnim filmie. Po jakimś czasie tenże gość powtórnie pyta: — Czy jest pan pewien, że ta pantera to gwiazda filmowa? — Dlaczego pan w to wątpi? — Eo przed chwilą pożarła kelnera... Dialog Żona: — CleScswe, «cy wszyscy mężczyźni są tak głupi, jak ty? Mąź; — ?7!e! Wystarczy stwierdzić, ilu jest kawalerów... Edison znany by? * tego, że nie potrafił rozmawiać z kobietami. Będąc raz na. przyjęciu u sławnej pieśniarki, Adeliny Patti, „kropnął" jej ..taki komplement: — Ach, jakie pani mt małe oczy! Ktoś wziął wtedy uczonego na strofę i stepnął: — Kobiecie nigdy, się nie mówi, że ma małe - o- |f f") fu? p ] pm EMT czy. Jak się chce powiedzieć komplement, trzeba mówić: „Jakie pani ma wielkie oczy!" Edison wróciwszy do śpiewaczki, powiedział: Proszę wybaczyć moją uwagę o pani oczach. Pani ma wszystko wielkie: oczy, usta, ręce, nogi... 183 ■ WŁ ■ jSSS 81! jEgM Ml M INI . Ul m mm SB Hi' Na jednym z lotnisk amerykańskich pasażer po proszony został o dopłatę w wysokości 20 dolarów, ponieważ jego bagaż miał nadwagę 250 gramów. Pa sażer otworzył swą waliz kę, wyciągnął z niej sala mi ważące owe 250 gramów i zjadł je, po czym zapakował swój bagaż i z uśmiechem wsiadł do samolotu. TAKIE CZASY W londyńskim metrze starszy pan py ta stojącą ' przed nim o-sobę: — Co to za dziwoląg — ondulacja, dżin sv... To chłopak, czy dziew czyna? — Panie, to mój syn! •— Przepraszam. ale . nie wiedziałem, że pan jest jego ojcem... — Jestem je go matką, mój. panie! < r 81 ES B G. Golenlew OTRZEBNA mi była pilnie charakterystyka. Zwróciłem się do swego szefa. Popatrzył na mnie z udręką w oczach i powiedział: „To ty nie wiesz, jak się takie rzeczy robi? No, kto etę lepiej zna, .niż ty sam?', i po przyjacielsku klepiąc innie po ramieniu, odprowadził do drzwi gabinetu. Wieczorem usiadłem w domu nad kartką pap/eru i. zwalczając wyrzuty sumienia napisałem „CHARAKTERYSTYKA". Nastę pnie czy teinie wypisałem swoje imię, nazwisko, - Od razu widać, że specjalista - potwierdził drugi. - Przecież to mało kto potrafi,'żeby za pierwszym razem i dokładnie co do kropli. Wypiliśmy. Pisz! - powiedział drugi. Twój portret luz sie zaczyna kształtować: „W trakcie pracy przejawił zdolności specjalisty..." - Twórczego specjalisty - dodał aierwszy. - Tak myślisz? A co tworzącego? - Nieważne - odpowiedział pierwszy - Za to brzmi solidnie. - ...„Twórczego specjalisty **y»ołrfej Iriasy - Fiodoryez. - Pisz dalej - powiedział drugi - „Ujawnił talenty wrażliwego analityko, zdolnego do sze rotcich uogólnień' Dobrze mówrs, Fiodorycz? - Dobrze, ale można jeszcze coś dodać. Pisz! - zwrócił sie do mnie Karp. „Towarzysz... - tu wstawisz swoje nazwisko - Nazywam się... Nie obciążaj naszej fantazji zbędnymi dro biazgami - przerwał pierwszy. - „...właściwe sq - kontynuował Karp -wnikliwość i^oukowca i dążenie do prawdy, nawet głęboko ukrytej" - Tego nie było - zaprotestowałem. - Jak to nie było? - obraził się Karp, — Zapytałeś jak się nazywam? - Zapytałem, - Oto wnikliwość. Inny by na tym poprzestał a ty nie, zapytałeś jak mi po ojcu. Oto dą żenie do prawdy. Przylgnął do oporcia ławki i zadumał się- — Co my tak siedzimy — zorientowałem się — Może jeszcze jedną weźmiemy? - Wstrząsające! - wykrzyknął Karp - Trafiasz w samo sedno. — A może i jaką zakąskę? - Bardzo cenna inicjatywo. Pisz: „Wrodzone zdolności pozwalają mu wnosić bardzo cenne wnioski praktyczne". Słusznie! — potwierdził pierwszy - Daj pieniądze, ja skoczę. - Czemu będziecie się męczyć? - zaprotestowałem - Ja skoczę, — Można by rzec, że charakterystyka jest gotowa! — radośnie wykrzyknąłem, wróciwszy ze sklepu. — Jeszcze niezupełnie — odpowiedział Karp. — Dodaj: „Swoją prace zawodową pomyślnie łączy z szeroką działalnością społeczną". — ! Karp gestem wskazał na przyniesioną przeze mnie butelkę, — Następnego dnia położyłem przed szefem czysto przepisaną na maszynie charakterystykę. — Dawno trzeba było to zrąbie powiedział szef i zadowoleniem i już chciał postawić zo maszysty podpis. Ale w ostatniej chwili coś go zainteresowało i zaczaj czytać. Doczytawszy ad końca, popetrzył na mnie przeciągłym wzrokiem, jakby mnie widział po raz pierwszy. - No wiesz, to.już przesada! - powiedział- ! podpisał. Tłum. 5 Z-