111*1111 ■:; : ' : 'g?W*. > ' i. Gierek przyjął delegację Rady Najwyższej ZSRR 10 bm. I sekretarz KC PZPR Edward Gierek przyjął oficjał ną delegacją Rady Najwyższej ZSRR i członkiem KO KPZR, przewodniczącym Rady Związku Rody Najwyższej ZSRR A. P. Szitikowem. W spotkaniu uczestniczył członek Biura Politycznego, s« kretarz KC PZPR Edward Ba-biuch. W toku serdecznej l przyJ jacieiskiej rozmowy podkreśl lono doniosłe znaczenie braterskich związków między na rodem polskim a narodem ra dzieckim, których podstawą jest jedność i wspólnota celów PZPR : KPZR. Omówiono kierunki dalsze* go pogłębienia współdziałania Polski i ZSRR we wspólnym dążeniu do utrwalenia procesu odprężenia, miedzyna rodowego bezpieczeństwa w Europie i świecie, 32. rocznica LWP Przed 32 laty, 12 pozdziera nika 1943 r. 1 Dywizja Piechoty im Tadeusza Kościuszki, utworzona w ZSRR stoczyła pod Lenino zwycięski bój z wojskami hitlerowskimi. Przed Dniem Wojska Polskiego - w całym kraju odbyły się liczne uroczystości. (dokończenie na str. I) Rozkaz ministra obrony narodowej Z okazji Dnia Wojska Polskiego - 32- rocznicy bitwy pod Lenino minister obrony narodowej aen, armii Wojciech Jaruzelski wvdał rozkaz okolicznościowy „Służba nasza - czytamy rn. in. - stanowi współczesną kontynuacje chlubnych wyzwoleńczych l rewolucyjnych tradycii Polskiego oręża, współtworzy ona gwarancje naszej narodo wej i koalicyjnej obronności, jest naszym wkładem do u-trwnlenia procesów nokojowej Stabilizacji w Purooie. D!a uczczenia Dnia Wojska Palskieao minister obrony na rodowej rozkazał w dniu 12 października br. oddać w Warszawie ~ 24 salw/ armatnie. Zakończenie wizyty min. Genschera 10 bm. minister soraw zagranicznych RFN - Hans •Dietrich Genscher zakończył dwu dniową wizytę w Polsce. W czasie wizyty nastqpiło podoi sani® oorozumień między PRL ł RFN. osiągniętych w wyniku spoikonia I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka I kanclerza Helmuta Schmidta w Helsinkach, służących dalszemu procesowi normalizacji stosunków miedzy obu państwami, opartej o podstawy układu z 1970 r, (teksty porozumień zamieszczamy na str, 2>" W piątek odbyły się rozmo wy plenarne pod przewodnictwem ministrów spraw zoara-nicznych obu państw. Min. Genscher wysłqpił na konferencji prasowej. Przyjęty został wspólny komunikat o wizycie (jego treść podajemy na str. 3). Spotkanie w Moskwie W Moskwie odbyło sie spot kanie sekretarzy komitetów centralnych partii komunistycz nych i robotniczych orat wice premierów rządów krajów członkowskich RWPG. Uczestnicy spotkania omów! li aktualne problemy gospodarczej i naukowo-technicz hej współpracy krajów członkowskich RWPG i dokonali wymiany poglądów na sposo by dalszego jej pogłębienia I doskonalenia. Spotkani* przebiegało w »»rd*cznej, przyjacielskiej otmo*f®rze I charakteryzowało «U| szerokim wzajemnym zro-wmlenlem. W całym kompleksie obiektów zaplecza produkcyjnego Koszalińskiego Przedsiębiorstwa Budowla-ns9o, który powstaje obecnie w dzielnicy przemy-słowo-magazynowej, znajdzie zatrudnieni* kllku*«t Pracowników. Opróc* 'obryto domów pewtta}m tom wytwórnia elementów S80- «tolomlo. ttynint mcgazyny. boro «pn.qtu I portu oran Inn*. , Dla Heinego tespoiu kidri przygotowuj* m» Pieczę socjalne, w którpi* poattnc J •rehitetrte* 0'cznie dość ekiponowo?* miejsc* leimuje pacyca* kłodowa stołówka. Umieszczono ją w sqsiedztwie wysokiego budynku administracyjnego, pomiędzy zapleczem produkęyjno-magazynowyrrt i fabryką domów. Dojście będzie wygodne dla wszystkich. Stołówko wydawać będzie 1200 obicdów pncy V •4r«jż~ dy może wyjechać, kto sobie togo żvr7y, Dotvczv to również każdego, kto na podstawę 7P3Vf»ontowatipffo o^ze-7 wv- jazdowpgo przvbvł do RFN i później wyrazi życzenie pow rotu do PRL. Współpraca techniczna Program wymienia kierun ki tej współpracy w zakresie: węgla i energii, przemysłu żelaza, stali i metali, nieżelaznych, przemysłu ma szynowego i motoryzacyjnego. przemysłu elektrotechnicz nego, przemysłu okrętowe-go,przemysłu chemicznego,roi nictwa i przemysłu spożywczego, pr/omysłu lekkiego przemysłu drzewnego i pa-nierni«eg9 oraz. ustala ogól ne dziedziny współpracy* ZAPIS PROTOKOLARNY Zapis stwierdza, że ministrowie spraw zagranicznych PRL i RFN spotkali się 1 sierpnia br, w Helsinkach i wysłuchali sprawozdania o wynikach rozmów, jakie pro wadzone były między ambasadorem PRL w RFN a sekretarzem stanu w MSZ RFN w sprawach humanitarnych. Sprawozdanie to przyjęli oni do akceptującej wiadomości Min. Olszowski stwierdził Że w latach 1971 do 1975. w oparciu o „informacje rządu PRL" * 1970 r. zgodę na wy- jazd na pobyt stały w RFN i NRD otrzymało ok. 65 tys. osób. Minister wyraził gotowość rządu PRL w dążeniu do całościowego uregulowania tej sprawy, zwrócenia sie do Ra dy Państwa PRL o uzyskanie zgody na wyjazd dalszej grupy osób na podstawie „in formacji" i /godnie z wymię nionymi w niei kry teram1' i procedurami. Strona polska stwierdziła, ża w ciągu następnych 4 lat około 120 tyg. JO fos Pomorza nr 225 i MAGAZYN Strona 3 : ! Komunikat o oficjalnej wizycie ministra spraw zagranicznych RFN Hansa-Die tricha Genschera w Polsce stwierdza, że Polska i RFN wysoko oceniły zawarcie pod pisanych w Warszawie poro zumień, które są wynikiem zdecydowanych wysiłków o-bu stron i decyzji przyjętych w Helsinkach między I sekretarzem KC PZPR Edwardem Gierkiem i kanclerzem federalnym Helmutem Schmidtem. Uważają o-ne podpisane porozumienia za dobrą podstawę dla pogłębiania i rozszerzania procesu normalizacji. Obie stro ny oceniają te porozumienia jako wynik wspólnego dąże nia do przezwyciężania prze szkód w stosunkach wzajem n.ych, wynikających z obcią żeń przeszłości i podkreśliły znaczenie realizacji tych Porozumień dła dalszego roz Woju wzajemnych stosunków w przyszłości. W trakcie wizyty omówio aktualny stan oraz zasad UiCats. kierunki dalszego roz ^'oju stosunków miedzy o-bydwoma krajami. Dokona *1" również wymiany poglą dów na tematy międzynarodowe. °bie strony podkreśliły znaczenie układu z 7 grud nla 1970 r., jako podstawy i . Jaka jabłoń, takie jabłko — mówi porzekadło. Lecz w tym rozległym na ponad 150 hektarach sadzie wszystkie jabłonie są okazałe. Złoty owoc błyszczy wśród liści. Sad. ten, w Dworku, niedaleko , KoszalinaA naukowo uprawia i pielęgnuje Sadowniczy Zakład Doświadczalny Instytutu Sadownictwa. Pod taką fachową opieką jesienią gałęzie jabłoni chy lą się od bujnego owocu. Zostanie zebranych ponad 450 ton jona'('ów, lobo, be-forestów. bankroftów, piek nych z Poskop i wiele wie łe innych odmian. A w sumie jest ich tam ponad trzydzieści Znajdą się one — jeśli kupimy — w naszych spiżarniach. Jabłka kuszą nas sioo-imi wartościami dietetycznymi. Jabłkowe. cukry, biał ka, pektyny i witamina C sa. najcudowniejszym lekiem, dla naszean organizmu. Dla sadoinnjirn zaś jabłka stanowią doskonały interes Pożytek kort su men punktu wyjściowego dla roz woju wzajemnych stosunków. Uzgodniono podjęcie dalszych wysiłków w celu rozbudowy swych stosunków we wszystkich dziedzinach. Szczególną uwagę poświęcono omówieniu dwustronnych stosunków gospodarczych, wyrażono przekonanie, że podpisane w czasie wizyty porozumienia z dzie dżiny gospodarki i finansów wywrą pozytywny wpływ na dalszą intensyfikację współpracy gospodarczej. Wy powiedziano się za szybkim zawarciem znajdującej się w przygotowaniu dalszej umo wy gospodarczej. Obie strony wyraziły gotowość popierania wszystkich przedsięwzięć służą- , cych dalszemu rozwojowi współpracy gospodarczej i przyczyniających się do bar dziej zrównoważonego bilan su handlowego. Obaj ministrowie spraw za granicznych podkreślili waż ną rolę wymiany kulturalnej dla poznania dorobku drugiego kraju oraz, dla lep szego wzajemnego zrozumie nia. Postanowili oni zintensyfikować przygotowania do zawarcia umowy kulturalnej. Ministrowie wysoko ocenili dotychczasową pracę komisji ds. podręczników, jako waż ny wkład dla przyszłego kształtowania stosunków mię dzy obydwoma państwami i opowiedzieli się za możliwie szybkim wprowadzeniem w życie przyjętych zaleceń. Dla dalszego stymulowania rozwoju wzajemnych sto sunków postanowiono zinten syfikować konsultacje obu MSZ. Ministrowie podkreślili konieczność popierania rozwoju kontaktów zarówno w dziedzinie politycznej, jak i w innych dziedzinach. Obie strony wyraziły zadowolenie z wyników KBV i podkreśliły swoją wolę współdziałania w urzeczywistnianiu postanowień Kon ferencji zarówno w ramach dwustronnych, jak i wielostronnych. Podkreślono zna czenie jakie obie strony przy wiązują do rokowań wiedeń skich i oznajmiły swoją wolę przyczynienia się do ich powodzenia. Obaj ministrowie wyrazili zadowolenie z treści rozmów, jak i dobrej i konstruktywnej atmosfery, w której rozmowy przebiegały. Min. H.D Genscher zapro sił min. Stefana Olszowskie go do złożenia w niedługim czasie rewizyty w RFN. Za proszenie zostało przyjęte. Z prac rzqdu Rozszerzenie świadczeń dla kombatantów i b. hitlerowskich obozów koncentracyjnych Świadczenia w razie choroby i macierzyństwa 10 bm. odbyło się posiedzenie Rady Ministrów. Rząd rozpatrzył i zaakceptował dwa projekty ustaw, które w najbliższych dniach zosta ną przesłane do Sejmu. Pierwszy projekt ustawy dotyczy dalszego rozszerzenia świadczeń przysługujących kombatantom i byłym więźniom hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Zgod nie ze stanowiskiem Biura Politycznego KC PZPR przedstawionym przez I sekretarza KC, Edwarda Gier ka na niedawnym spotkaniu 7. kombatantami walk narodowowyzwoleńczych, proj?kt — dając wyraz stałej trosce ludowego państwa o środowisko kombatanckie — zawiera propozycje rozwiązań, które zmierzają do dalszej wydatnej poprawy sytuacji materialnej i socjalnej byłych żołnierzy frontowych, partyzantów, uczestników ru chu oporu i byłych więźniów hitlerowskich obozów koncentracyjnych. W projek cie przewiduje się m. in.: — ustanowienie państwowego funduszu kombatantów i byłych więźniów obo zów koncentracyjnych, jako źródła finansowania wszystkich świadczeń na rzecz tego środowiska, obejmujących zarówno wypłaty rent inwalidzkich i wyjątkowych, jak i wydatki z tytułu inwe stycji oraz stałej i doraźnej pomocy socjalnej; — przyznanie byłym więź niom obozów koncentracyjnych, którzy na skutek hitlerowskiego terroru utracili zdrowie, takich samych uprawnień, jakie przysługują inwalidom wojennym — by łym żołnierzom frontowym, partyzantom i uczestnikom ruchu oporu; — umożliwienie wszystkim kombatantom i byłym więź niom obozów koncentracyjnych dobrowolnego, wcześ- niejszego o 5 lat przejścia na emeryturę, jeżeli mają oni wymagany do emerytury okres zatrudnienia, zaś zawodowo czynnym przyzna nie dodatkowego urlopu wypoczynkowego w wymiarze 10 dni roboczych. Przewiduje się również in ne przedsięwzięcia mające na celu dalszą poprawę wa runków socjalno-bytowych oraz należytą opiekę zdrowotną wobec ludzi, którzy tak wiele wnieśli w dzieło wyzwolenia, a następnie od budowy i rozwoju kraju. Drugi projekt zaakceptowany przez Radę Ministrów dotyczy ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpie czenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Uwzględniając wyniki konsultacji przeprowadzonych w zakładach pracy z udziałem przedstawicieli wszystkich środowisk pracowniczych, projekt przewiduje pewne modyfikacje w dotychczasowym systemie obliczania za siłków chorobowych. * * * Tego samego dnia odbyło się posiedzenie Prezydium Rządu. Biorąc pod uwagę wysokie tempo wzrostu przy chodów pieniężnych ludności, a co za tym idzie *— zwiększony popyt na różne towary, powzięto decyzję o dodatkowym zwiększeniu do staw na rynek w IV kwarta le br. Chodzi m. in. o takie artykuły jak: wyroby odzieżowe i dziewiarskie, tkaniny wełniane i bawełniane, tkaniny pościelowe, a z wy robów przemysłu maszynowego — chłodziarki, maszy ny do szycia, rowery, żelaz ka, magnetofony, radioodbiorniki oraz różne maszyny rolnicze poszukiwane w gospodarstwach indywidualnych. Wykonanie postanowień rządu powiększy w bieżącym kwartale dostawy na zaopatrzenie ludności o o^oło 2,5 mi cl ę\. Kierując się troską o poprawę zaopatrzenia rynitu wewnętrznego w węgiel, we zydium itząau poajęio isoiej-ną decyzję zwiększając dostawy w IV kwartale br. o poł miliona ton węgla kamiennego i <^00 tys. ton węgla brunatnego. Z myślą o stworzeniu- warunków dla rozwoju wytwór czosci takich artykułów rynkowych jak narzędzia gospo aarcze i rzemieślnicze, poszukiwane przede wszystkim na rynku wiejskim oraz nakrycia stołowe, podjęta zosta ła przez Prezydium Rządu decyzja ustalająca nową organizację produkcji tych wy robów. Powołano wyspecjalizowane jednostki, a mianowicie: kombinat narzędzi gospodarczych i kombinat narzędzi stołowych, które skupią rozproszony dotychczas potencjał wytwórczy w tych dziedzinach. W kolejnym punkcie rozpa trzono wstępnie opracowane przez Ministerstwo Handlu Wewnętrznego i Usług propozycje co do kierunków zmian w organizacji i funkcjo nowaniu uspołecznionej drob nej wytwórczości. Mają one na celu lepsze dostosowanie tej ważnej społecznie dziedzi ny gospodarki do nowej struktury administracyjnej kraju oraz znalezienie optymalnych rozwiązań, które sprzyjałyby rozwojowi usług i produkcji towarów przezna czonych na potrzeby ludności. Prezydium Rządu zatwierdziło nowe zasady odpowiedzialności materialnej pracowników za szkody w powierzonym mieniu. Określono górne granice odszkodowania (PAP) Nominacje w Belwederze (dokończenie ze str. 1) Z udziałem Edwarda Gierka, Henryka Jabłońskiego i P-iotra Jaroszewicza, w Belwederze odbyła się 10 bm. uroczystość wreczeni? aktów nominacyjnych generałów róż nych stopni — grupie generałów i oficerów WP i MO. Akty nominacyjne z rak I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka otrzymali: na stopień generała broni WP — gon. dyw. Włodzimierz Sawczuk: na stopień generała dywizji WP — ge- nerałowie brygady: Mieczysław Dębicki, Jerzy Modrzew ski, Władysław Mróz, Zbigniew Ohanowicz, Jerzy Skal ski, na stopień generała bry gady WP — pułkownicy: Ludwik Dutkowski, Krys-pian Hille. Zbigniew Kamiński, Leszek Kozłowski, Kazi mierz Makarewicz, Tadeusz Urbańczyk. Komunikat o wizycie min. spraw zagranicznych RFN ta i moducenta więc obopólny. (hz) Zdjęcia: Jerzy Patan Strona 4 MAGAZYN G/os Pomorza nr 225 W FUB... ...i FAMAROLU Maszyny i urządzenia produkowane koszalińskiej Fabryce Urządzeń Budowlanych zyskały już wysoką re nomę nie tylko na krajowych rynkach. Ostatnia nowość fabryki — podnośniki montażowe o wysokości pod noszenia 18 metrów — znalazła odbiorcę m. in. w Danii. A ponieważ duńska firma „Milio-Mobił" jest eksporterem tych urządzeń w krajach skandynawskich, przed FUB otworzył się sze roki rynek zbytu. Wszystko to stawia przed załogą fabry ki dodatkowe, trudne zadania. M. in. te problemy omawiane były na ostatnim zebraniu zakładowej organizacji partyjnej, organizacji aktywnej i prężnej. Jeszcze 5 lat temu w szeregach partyjnych było stosunkowo niewielu pracowników zatrudnionych w produkcji. Dzisiaj o-rganizacja liczy ponad 100 członków, do brych pracowników, ludzi z inicjatywą. Organizacja partyjna inspi ruje wiele poczynań załogi przedsiębiorstwa.Zadania pro dukcyjne bieżącej 5-latki wy konano w FUB już w połowie lipca. Do końca roku po stanowiono wyprodukować dodatkowe urządzenia wartości ok. 190 min zł. Umożli wi to zwiększenie produkcji eksportowej. Co ważne, wy nikł takie osiągnięto przy nieznacznym wzroście zatrud nienia, dzięki wzrostowi wy • dajności pracy, mechanizacji procesu wytwarzania, lepszej organizacji pracy. Mówi Edw:ard Mielczarek, główny technolog: — Jeszcze kilka lat temu nasza praca była w większości pracą ludzkich rąk. Dzisiaj w ponad 90 procentach wykonują ją maszyny, zmechanizowane jest niemal całe spawanie o-raz wypalanie blach. Wymię niliśmy 70 procent maszyn i urządzeń na wydziale obrób ki mechanicznej. „Przymierzamy się" do wprowadzenia mechanizacji bardzo uciążli-wych prac ślusarskich. W dalszym ciągu w złych warunkach pracują nasi lakier nicy. Duże zapylenie w lakierni wymaga zainstalowania tam nowoczesnych urządzeń. Staramy si>, by nastą piło to jak najszybciej. Tow. Nowakowski, robotnik: — trzeba ulżyć w pracy naszym magazynierom. Ze względu na zbyt małą powierzchnię magazynowa, zda rza się, że kilka razy dziennie przenosi się jedno i to samo ciężkie urządzenie z miejsca na miejsce. Wiele jeszcze podobnych problemów podnoszono na zebraniu partyjnym. — Staramy się o to, by pracownicy wykonywali swą trudną robotę w jak nsjlep-szych warunkach — powiedział dvrekf.cr n^c^elny FUB, Mieczysław Kaźmirowicz. — Znacznej poprawie l^egło wyposażenie hal produkcyjnych w urządzenia socjalne — szatnie. ur"vwalnie, pokoje śniadań. W bielącej pięciolatce . na budownictwo mie^zkamowe przeznscz^iiś-rny 7* milionów złotych. Uru chomiliśmy również ośrodek wypoczynkowy w Rosnowie. Nie znaczy to, że na tym po przestaniemy. Za kilka miesięcy oddamy do użytku bar dzo potrzebną stołówkę. Znaczną poprawę warunków socjalnych przyniesie zakończenie — trwającej od dwóch lat — rozbudowy zakładu. Nasza załoga zasłużyła sobie na to sumienną pracą. Wczoraj w Fabryce Maszyn Rolniczych „Agromet--Famarol" w Słupsku odbyło się wspólne zebranie oddziałowych organizacji partyjnych, poświęcone wy borom delegatów na konferencje miejską PZPR. Liczną organizację partyj ną zakładu reprezentować będzie na konferencji miej- Z zebrań partyjnych Udowodniono to jeszcze raz na ostatnim zebraniu partyjnym, w obecności I sekretarza KW PZPR, jednocześnie członka zakładowej organizacji partyjnej przy FUB, tow. Władysława Kozdry. Załoga fabryki zobowiązała się wykonać w czynie przed-zjazdowym dodatkową produkcję eksportową wartości 400 tysięcy złotych dewizowych. 8 wyprodukowanych poza planem podnośników jeszcze w tym roku trafi na rynek egipski, (kaj) skiej ośmiu towarzyszy. Na wczorajszym zebraniu wybrano czterech delegatów - Stanisława Macha, I sekretarza KW PZPR w Słup sku, który jest członkiem organizacji partyjnej przy „Famarolu" Reginę Krasow ską, długoletnią pracownicę malarni, Andrzeja Przewłokę, przodownika pracy oraz Bronisława Włodarczy ka, brygadzistę długoletniego, wyróżniającego się pracownika. Miłym akcentem zebrania było przyjęcie trzech pracowników zakładu w poczet kandydatów partii. Jan Czerniawski, Ro muald Mozel i Janusz Gór ski — dobrzy, cenieni pracownicy i koledzy, przyjęci zostali jednogłośnie. Dyskusja na zebraniu koncentrowała się wokół istotnych spraw zakładu. Pomyślnie przebiega w ,,Fa-marolu" realizacja zadań planowych. Plan produkcji bieżącej pięciolatki zrealizowany został 15 września br. Wartość dodatkowej produkcji wyniesie do koń ca roku 166 milionów złotych. Powodów do zadowolenia dostarcza również fakt, że w ostatnim czasie udało się uruchomić produkcję bardzo potrzebnych rolnictwu maszyn licencyjnych — kosiarki rotacyjnej oraz jednorzędowego kombajnu do zbioru buraków cukrowych. Załoga Famarolu znana jest w Słupsku z dużej ak tywności społecznej czego dowodem są liczne prace wykonane na rzecz miasta i zakładu. minioną nie dzielę załoga realizowała czyn społeczny i produkcyjny podjęty dla uczczenia VII Zjazdu partii. Wartość wykonanej pracy, do której przystąpi ponad czterystu pracowników, oblicza się na 11'4 tys. złotych. Nowa pięciolatka przebie gać będzie w Famarolu pod znakiem modernizacji i rozbudowy zakładu, na którą wstępnie przeznacza się około 800 milionów zło tych. W pierwszym półroczu 1978 r. rolnictwo otrzy ma maszyny wyprodukowa ne już w nowych halach fabrycznych. Trzeba będzie wiele wysiłku żeby dotrzymać ustalonego terminu. Wiele pracy czeka wszyst kich mieszkańców ziemi słupskiej partyjnych, i bezpartyjnych, byśmy na VII Zjeździe partii mogli zaprę zentować się nie gorzej niż inne województwa — podkreślił w czasie dyskusji I sekretarz KW partii. Sta ni sław Mach. — Jest wiele powodów do zadowolenia z dotychczasowych dokonań, wiele do zrobienia jest jed nak jeszcze przed nami. I jeśli zadajemy pytanie, co VII Zjazd nam przyniesie, to musimy również za stanowić się na ile my wywiązaliśmy się z naszych powinności 1 dołożyć starań, by do końca wypełnić nasze obowiązki, (az) OBCHODY 32. ROCZNICY LWP POMNIK W ŚWIDWINIE SYMBOLEM BRATERSTWA BRONI W całym kraju odbywają się uroczystości związane z obchodami 32. rocznicy powołania Ludowego Wojska Polskiego. Również w miastach i wsiach województw koszalińskiego i słupskiego organizowane są spotkania z oficerami i żołnierzami LWP, w szkołach i zakładach pracy odbywają sie akademie i wieczornice. Uroczyste obchody rocznicy powoła nia Ludowego Wojska Polskiego odbyły się wczoraj w Świdwinie. Przed południem przybyło tu na zlot ponad 200 osadników wojskowych. Na placu Janka Krasickiego zebrało się ponad sześć tysięcy mieszkańców regionu świdwińskiego i sąsiednich te renów.' Las szturmówek w rękach mło dzieży, medale na zbowidowskich mun durach. Manifestują przedstawiciele zr kładów pracy i licznych instytucji. W tłumie zielone mundury żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego. Otwiera wieę I sekretarz KM PZPR w Świd- winie, Józef Rynkiewicz. „W 30. rocz nicę bitwy pod Lenino, w roku VII Zjazdu PZPR — dokonujemy odsłonię cia pomnika braterstwa broni, żołnierza polskiego i radzieckiego aby oddać hołd tysiącom bohaterów poległych w walce o wolność Ojczyzny i władzę ludu pracującego." Na wiec przybyli przedstawiciele władz partyjnych i administracyjnych z I sekretarzem KW PZPR w Kosza Unie, Władysławem Kozdrą, przedsta wiciele LWP z zastępcą dowódcy POW gen. bryg. Sebastianem Strzałkowskim, żołnierzy z jednostki Armii Radzieckiej. W okolicznościowych przemówieniach przypomniano historyczne dni wyzwo lenia Pomorza i zasługi ludzi, którzy doprowadzili tę ziemię do obecnego roz kwitu. Przedstawiciele jednostki Armii Radzieckiej i oficerowie Ludowego Wojska Polskiego w swych przemówie niach podkreślali znaczenie więzów bra terstwa broni między polskimi I radzieckimi żołnierzami. Charakterystyce nym tego przykładem jest właśnie Świdwin wyzwolony przez oddziały 1 .Armii Wojska Polskiego, 3 armii uderzeniowej gen. lejtn. Mikołaja Simonia ka oraz 1 armii pancernej gwardii gen. płka Michała Katukowa. Polscy i radzieccy żołnierze po zajęciu miasta zlikwidowali pod Świdwinem głóWne siły 10 korpusu SS. Orkiestra gr.a sygnał Wojska Polskiego. Do pomnika podchodzą honorowi goście. Władysław Kozdra odsłania pomnik i składa na cokole wiązań kę kwiatów. Pomnik w Świdwinie zaprojektował artysta plastyk Melchior Zapoinik, wy konał go artysta rzeźbiarz z Warszawy, Roman Grodzki. Po salwie honorowej, przy rytmie werbli uczestnicy manifestacji składali kwiaty i wieńce u stóp pomnika. (a.k.) UROCZYSTA AKADEMIA W sali Bałtyckiego Teatru Dramatycznego w Słupsku odbyła się uroczysta akademia poświęcona kolejnej roczni-,cy powstania Ludowego Wojska Polskiego. Uroczystość otworzył przewodniczący WIC FJN w Słupsku, Bronisław Juzków, który serdecznie powitał przybyłych na spotkanie przedstawicieli społeczeństwa i przybyłych t.u reprezentantów LWP, przedstawicieli Północnej Grupy Wojsk Radzieckich, kombatantów i osadników wojskowych, oraz przedstawicieli władz politycznych i administracyjnych województwa z I sekretarzem KW PZPR w Słupsku Stanisławem Machem. Z okolicznościowym referatem wystąpił przedstawiciel dowództwa Pomorskiego Okręgu Wojskowego gen. bryg. Wacław Szklarski Mówił on m. in. o chlubnych tradycjach LWP, jego zasługach w obronie naszej niepodległości oraz obecnych zadaniach polegających nie tylko na obronie i doskonaleniu gotowości bojowej, ale również ną dzia łaniu na rzecz społeczeństwa. Z kolei głos zabrał przedstawiciel Północnej Grupy Wojsk Radzieckich mówiąc o braterstwie broni żołnierza polskiego i radzieckiego we v;sr.ó, nej walce i obecnych działaniach w ramach Układu Warszawskiego. Przedstawiciel Armii Radzieckiej złożył gorące życzenia przedstawicielom LWP z okazji ich święta. Do życzeń tych w swoim wystąpieniu dołączył się także I sekretarz KW PZPR w Słupsku Stanisław Mach. Podkreślił on, że w dotychczasowym dorobku nadmorskiego regionu, poważny wkład mają żołnierze Pomorskiego Okręgu Wojskowego, (wir) „GAUDEAMUS" W PUNKTACH KONSULTACYJNYCH (Inf. wł.). Wczoraj, w sali konferencyjnej Urzędu Wojewódzkiego w Koszalinie odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego 1975—78, dla studentów studiujących systemem zaocznym w szczecińskiej Akademii Rolniczej. Po otwarciu nowego roku aka demickiego, którego dokonał .Je go Magnificencja rektor uczelni, doc. dr bab. Idzi Drzycimski, odbyła się uroczysta immatrykulacja studentów pierwszego roku, którzy najlepiej zdali egzamin wstępny oraz wy kład inauguracyjny wygłoszony przez prof. dr. hr.b. Jana Ma-zarakiego pt. „Nauki przyrodnicze w walce z deficytem białka" Zajęcia dla studentów AR organizują Punkty Konsultacyjne Wyższych Uczelni w Koszalinie. W bieżącym roku wefcrrie w nieb udział 165 studentów, na wydziałach rolniczym i zon'ch nicznym. O coraz większej popularności studiów rolniczych świadczy prawie 100-osobowa grupa rozpoczynających naukę w szczecińskiej uczelni. (kaj) POWOŁANIE RADY SPOŁECZNEJ KOSZALIŃSKIEJ WSInż. (Inf. wł.) W dniu wczorajszym w gmachu Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Koszalinie odbyło się pierwsze posiedzenie nowo powołanej Rady Społecznej tej uczelni. Zadaniem Rady jest pogłębianie więzi pomiędzy WSInż. i społeczeństwem oraz gospodarką regionu — w tym przypadku województw koszalińskiego i słupskiego. W posiedzeniu Rady uczestniczyli jej członkowie — działacze partyjni, państwowi, gospodarczy i społeczni z województw koszalińskiego i słupskiego. Obecni byli przedstawiciele władz województwa koszalińskiego z I sekretarzem KW PZPR, tow, Władysławem Kozdrą. Ministerstwo Oświaty i Szkolnictwa Wyższego reprezentował wiceminister prof. dr inż. Jloman Ney. Podczas pierwszego swojego posiedzenia Rada Społeczna WSInż. dokonała wy- boru prezydium, na któreso czele stanął I sekretarz KW PZPR w Koszalinie, tow. Władysław Kozdra, a także wyłoniła trzy zespoły robocze. Po zapoznaniu się z aktualnym stanem uczelni, jej kierunkami rozwojowymi oraz trudnościami wywiązała się żywa dyskusja. Nicią przewodnią wypowiedzi były wnioski zmierzające do dalszego doskonalenia profilu WSInż. oraz przyjścia jej z pomocą — zwłaszcza w wyposażeniu w pomoce naukowe i urządzenia badawcze. Chodzi tutaj szczególnie o- wykorzystanie możliwości tych przedsiębiorstw i organizacji gospodarczych, które są lub powinny być najbardziej zainteresowane pozyskiwaniem absolwentów WSInż. oraz współpracą naukowo--techniczną z koszalińską uczelnią. (Jap) Niedawno zwodowany jacht s/y ,,Iwona Pieńkawo" w ostatnim stadium nrzyootowoń do d'iąwiczeoo reisu do Boltyku. Jacht wypłynie pod dowództwem j. kpt. i. b. Mirosława Głowackiego, bowiem budowniczy żaglowca Dominik Dzimitrowicz pływa obecnie na wodach Zatoki Gdańskiej. (wir) Fot. I. WOJTKIEWICZ G/os Pomorza nr 225 MAGAZYN Strono 5 .. Nie ma tzklej dn.ędziny życia społeczeństwa, w której nie nastąpiłyby istotne, powszechnie odczuwalne zmiany na lepsze Zastanówmy się, jaki jest w tym udział naszej organizacji partyjnej, naszego zakładu. W roku 1971..v Pamięta dobrze ten rok. Wtedy najmłodszy, Krzyś, miał niespełna pięć ■ lat. 1r„ei;a ojlo pcstarać s.ą o. miejsce w. przedszkolu. Nawet me spodziewała się, że tak szybko znajdzie się to miejsce. Eeź znajomości, protekcji... że wystarczy argument: samotna, pracująca kobieta, wychowująca troje dzieci. Kilka miesięcy później dostała nowe mieszkanie, na Zatorzu. Nareszcie z ciepłą wodą, centralnym ogrzewaniem, łazienką. Pamięta również tamto zebranie partyjne. Mówiło się o napiętych' zadamacn pięciolatki. Wyprodukowanie słodyczy za półtora miliarda złotych w 'tym starym, ciasnym zakładzie, wydawało się celem mało prawdopodobnym do osiągnięcia. A dziś okazuje się, że nie tylko wykonają zadania, ale nawet przekroczą je o 209 milionów — przeliczając na , złotówki. 1o prawda, co z trybuny mówi dzisiaj towarzyszka sekretarz, że w „Ponjorzam e" z roku na rok stawiano sobie ambitniejsze zadania. Na co dzień uświadamiają sobie nawet, że pracują coraz lepiej, wydajniej, że ich -zakład coraz bardziej liczy się w kraju, że pod wieloma względami może z powodzeniem konkurować z „Wedlem". Choćby ich wydział — wyrobów czekoladowanych. Gdyby nie ogromny popyt na te wyroby, nie podejmowaliby się przecież wyprodukowania . w czynie, zjazdowym dodatko wych 59 ton. Tyle samo, ile zadeklarowała załoga „Wedla", ...Zadania nasze wykonaliśmy przy stosunkowo małych nakładach inwestycyjnych, co świadczy o tym. że pracowaliśmy dobrze. Potwierdzają to dwa dypśomy przyznane naszemu zakładowi przez KC PZPR i Prezydium Rządu... Tak jak wszyscy niecierpliwie cze-Kała na rozpoczęcie budowy nowego nakładu, do którego ma być przeniesiony ich wydział. Pracują przecież w trudnych warunkach. Ciasno, najgorzej rano, gdy zaczyna się roznoszenie surowców, cały dzień jak w ulu, a latem wprost nie sposób wytrzymać, tak jest gorąco. Zapach czekolady jest wprawdzie przyjemny, ale w nadmiarze też trudno się go znosi. Niewiele się inwestowało, bo miał powstać ten nowy zakład, więc gdy dwa lata temu rozpoczęto budowę, nie posiadała się z radości. Często niedzielne spacery z -dżiećmi .wiodły właśnie ulicą Koszalińską. Pokazywała im jak rośnie budynek, w którym ona będzie pracowała, już w przyszłym roku. Nawet Krzyś zapamiętał i kolegom w szkole opowiadał, że nowy zakład jego mamy będzie w kraju pierwszym od prawie ~ 50 lat, dużym, nowo wybudowanym za kładem cukierniczym. W nowym zakładzie wszystko zmieni się na lepsze. Może uda się otworzyć większy sklep i zakupy będzie można zrobić w czasie przerwy śniadaniowej. Tyle razy już mówiły, że ich zakładowy kiosk jest źle zaopatrzony ale zawsze ktoś wyjaśniał, że to z powodu braku zaplecza. Dzisiaj też o tym 'mówią, bo kobietom sprawa leży na serca. Może' będzie jakaś duża sala, gdzie cała załoga mogłaby się czasem spotkać i porozmawiać o sprawach zakładu. Tu, Była kiedyś w budynku warsztatowym. Rzeczywiście mają tam nie naj gorzej — umywalnia, pokój śniadań szatnia... No tak, a w szatni na jej wydziale znowu była drobna kradzież. Tym razem zginął fartuch. Mała to wprawdzie strata, bo te fartuchy są zlej jakości, ale wydarzenie niezbyt przyjemne. Coś trzeba jednak zrobić, bo • - następnym razem . może zginąć płaszcz. Pomyślała o swoim nowym .płaszczu. Kupiła go po długim namyśle, za premię, . jaką niedawno dostała. Tyle jest' w domu. pilnych potrzeb, ale musiała kupić ten płaszcz, bó na dworze jest coraz , zimniej. O, klub już ogrzewają, kaloryfery Ama* fk&it fjw jam sm& w klubie „Słówinka", jest bardzo ładnie, dzisiaj szczególnie uroczyście — stół prezydialny, przykryty czerwonym płótnem, kwiatki w wazonie, dekoracja. Ale za mało miejsca. Cała zakładowa organizacja partyjna nie może się razem spotkać. Dla nich z „Oddziałowej nr 3" też by pewnie miejsca nie starczyło, gdyby wszyscy przyszli na zebranie. Może w nowym zakładzie... zresztą już niedługo zobaczy, jak tam będzie, w marcu zaczną się przenosiny. Ileż to będzie kłopotów. Pamięta swoją, domową przeprowadzkę. Dwa łata się urządzali, ciągle coś przestawiali, dokupowali, ulepszali. Dziś jeszcze nie mają wszyst kiego, co potrzebne. Nie wszystko można dostać, melTa" WsżyśTko starcza pieniędzy. Chociaż w akordzie można zarobić, jeśli się człowiek stara i jeśli nie brakuje surowców i opakowań. ...W trakcie realizacji zadań produkcyjnych nie zapominaliśmy również o poprawianiu warunków socjalnych załogi. Przypomnijmy sobie, towarzysze, że to w tej pięciolatce... ciepłe. To pewnie w domu też już dzisiaj będzie ciepło. Dzieci już pewnie wróciły ze szkoły — spogląda dyskretnie na zegarek. Dobrze, że to zebranie odbywa się w poniedziałek. W poniedziałek nie potrzebuje gotować obiadu, odgrzewa wczorajszy, bo w niedzielę zawsze gotuje na dwa dni. Jola ją dzisiaj zastąpi. To już 1 mądra dziewczynka, dopilnuje chłopców. ...W osiągnięciach naszego zakładu povVażny wkład mają członkowie na szej OOP. Działy z których utworzona jest nasza organizacja, zawsze wykonywały zadania planowe. Ponad to wszyscy zadeklarowaliśmy w tym roku przepracowanie w czynie społecznym po szesnaście godzin na rzecz zakładu... Ona już część tych' godzin odpracowała. Chętn:e szła na ten czyn, bo cho dziło o pracę na terenie przyszłego za kładu. Wzięła nawet Jurka do pomocy. Ależ się wtedy wybrudził! Sporo ich przyszło, ale praca się nie kleiła. Brakowało narzędzi, dużo czasu niepotrzeb nie stracili. Trzeba, żeby w przyszłości lepiej taki czyn organizowano, bo ludzie się zniechęcają. Teraz, z okazji VII Zjazdu, cała załoga- podjęła się no wych czynów na ponad-, dwa /i pół miliona To, chyba dużo. jak,na icn rnożl; wości. Ich to znaczy prawie samach kobiet, które mają przeć :eż wiele roboty w domu. Co mogliby jeszcze zrobić? Sama — niewiele, ale wszyscy, rs zem — sporo Na jej wydziale produkuje się dziennie 10,3 tony wyrobów czekoladowych. Można by rob.ć więcej o jakieś 6.0—700 kilogramów, gd 'by me było tylu zwolnień lekarskich Mogl-iy produkować więcej i lepiej, gdyby asortyment wyrobów to ł węższy ■ale w dłuższych seriach. Tyie s;ę przecież „lówi o specjalizacji. Albo gd 'py udało się wygospodarować w żaki idzie miejsce na konfekcjonowanie ouk.er-ków Teraz' powstaje dużo sklepów sa mocbsługowych, a- w tych cukierków " „luzem" na ofeół się nie sprzedaje A ileż jest jeszcze w Słupsku do zrobienia, ile jest spraw, które n.epotrzebme . ludzi denerwują. Dobrze, że ich delegatką na miejską konferencję zos-ala Marysia Szot Jest młoda, w „Pomo-rzance" uczyła się zawodu, wszyscy, ją lubią, dobrze zna kłoppty pracujących kobiet. ...O przyjęcie w poczet kandydatów partii ubiegają się Halina Swoj ezyk i Henryk Szczęsny. „Znana i chcę realizować program part.i w jej szeregach*' — motywują. Rekomendacje otrzymali od towarzyszy... A jak ona motywowała chęć na^że-dia do partii, gdy ubiegała się* o to dwanaście lat temu'7 Było tam sporo słów i deklaracji. Spełnia je, chyba — sądzi chociaż 'wtedy nie przypuszczała że nieraz będzie musiała zdobywać się na wyrzeczenia. Ona jest za przyjęciem tych dwojga. Nawet bez słuchania reko mendacji. Zna ich przecież tyle lat. wie że można im ufać. Szkoda czasu, robi się coraz później... ...Pozwólcie towarzysze że odczytam pro.tekt programu działania Ko mitetu Zakładowego PZPR przy Za kładach Przemysłu Cukierniczego „Pomorzanka" w Słupsku przed VII Zjazdem partii, przygotowany w o-parciu o dyskusję na zebraniach Oddziałowych Organizacji Partyjnych... ' Ona jest za przyjęciem tego programu. Uwzględnia się w nim istotne spra wy zakładu. Realizacja to lepsze zaopatrzenie rynku-w ich wyroby, uspraw menie pracy, W najbliższym czasie czeka ich wszystkich sporo dodatkowej roboty. Trzeba to trzeba. A na czyn społeczny przy porządkowaniu nowego zakładu przyjdzie razem z dziećmi. Żeby tylko nie padało... ' ANNA ZALEWSKA fi ■H JAKI JESTEŚ KIEROWNIKU? nrani |£M M jr mmu & w £» $j$| w. La U#' Mal i- '' r*s #111 (f. Sri H (9 li' $ i % I . Ub if iiil Pl^trzeba poczuclo własnej wartości jest jedną z najważniejszych dziś potrzeb, bez zaspokojenia której coraz więcej ludzi nie potrafi odnaleźć sensu swej pracy, nie widzi zatem potrzeby zwiększania swego wysiłku dla wykonywania jej na coraz wyższym poziomie. ■ < Nowoczesny kierownik socjalistyczny dba o to, aby nie tylko on sam mógł zaspokoić b°trzebę poczucia własnej wartości, lecz także - a może przede wszystkim stara się o to, aby warunki umożliwiające zaspokojenie tej istotnej potrzeby stworzyć swoim podwładnym. Jednym ze sposobów kierowania jest więc informowanie podwładnych o celu i znaczeniu przydzielanych im zadań. Innym jest przydzielanie takich zadań, któ re odpowiadają posiadanym przez pracownika kwalifikacjom i predyspozycjom oraz pozostawiajq miejsce dla jego własnej inwencji. Absolwenci zasadniczych szkół zawodowych, stawiani do równorzędnej pracy z absolwentami szkół podstawowych lub hufców OHP, nabierajq na ogół niedobrego przeświadczenia, że trzy lata nauki w szkole zawodowej okazały się nieprzydatne do wykonywania zlecanej im pracy. Technicy wykonujący takie same zadania jak absolwenci ZSZ, stawiajq pod znakiem i zapytania opłacalność i sens wyleczeń poniesionych dla zdobycia wyższych kwalifikacji. Analogiczne nastro je roa'zq się czosto również wśród absolwentów szkół wyższych, pracowników, naukowych, specjalistów itp. .Jeszcze innym, wcale niebagatelnym warunkiem zaspokojenia potrzeby poczucia własnej wartości jest sposób i forma wydawania poleceń jckże często jeszcze przypominająca epokę feudalizmu lub wczesnego (kapitalizmu - uwłaczająca socjalistycznym ideom równości obywateli i poszanowania qodności osobistej każdego pracownika, bez względu na rodzaj wyko nywanej pracy. Czy kierownik może zaspokoić potrzebę poczucia własnej wartości - godności osobistej i kierowniczej - tylko dlatego, że podwładni „czapkują mu", że w bezpośrednich z nim kontaktach, w trosce o swój awans lub nagrodę, czy też z lęku prźed karq, chwalą jego mądrość i przyznają mu rację, za jego plecami wyśmiewajqc go i lekceważqc? Czy zresztq my wszyscy, w codziennym życiu, czerpiemy satysfakcję z tego, że okazujq nam szacunek ludzie, których my sami nie szanu jemy, których nie cenimy, którym iiie ufamy? Podejmujemy pracę nie Tylko dla zapewnienia własnego bytu materialnego, lecz także dla zaspokojenia szeroko pojętych potrzeb społecznych - swoich własnych oraz innych obywateli. Pragniemy zwiększyć wydajność -procy, pod warunkiem jednak, że umożliwi to nam dalszy rozwój i podniesie satysfakcję ze zwiększonego wysiłku. Zaś poszukując sposobów zwiększania wydajności pracy, musimy kierować sie socja listycznym systemem wartości, to znaczy: „...szukać tylko takich soosobów - jak pisał K. Marks - które nie zakłóca rozwo ju osobowości pracownika i nie uniemożliwią zadowolenia z pra cy''. Profesor Stanisław Kowalewski dopatruje sie trudności w adekwatnym rozumieniu roli kierownika socjąlist/cznego w tym, że dotychczas pojęcie „kierowanie". pojmujemy niezgodnie z duchem socjalizmu jako1 działania zm-erzajace do tego, aby działania innvęh ludzi zgodne były z celami kierującego. Zdaniem S: Kgwalewskiego, „kierowanie ludźmi w ustroju socjalistycznym jest zgoła czvm innym. Kierowanie ło, w najogólniejszym sensie i na każdym szczeblu, polega na utrzymywaniu załóq pracowniczych na linii działania zgodnej z interesem społecznym. Jest więc służba społeczna^. Dr MARIA HOL5TEIN BuCK ^ . NO ,WIDZICIE SLIPKIEWIC? 3AKO& DOCHRAPALIŚMY Się KIEBOWMiai&O STANOWISKA! i) liii®! W U R/s. St. Dąbrowski mR|Mgn)i SE®? Strona 6 MAGAZYN --__ G/os Pomorza nr 225 '': mm ZAGRO-Hilfe (dokończenie ze str. 1) ochrony.,, rzadkiemu ptactwu na Jamnie. Sam zaś w tym samym mniej więcej czasie przydziela Zakładom Energetyki Cieplnej zalesiony teren pod budowę ośrodka wypoczynkowego, która to budowa pociągnęłaby za sobą dalsze poważne zdewastowanie lasu ochronnego w Mielnie. Trzeba było dopiero interwencji kilku wojewódzkich komisji, żeby decyzję naczelnika uchylić i do zniszczeń nie dopuścić. I nie jest to bynajmniej jedyna decyzja wydana przez Urząd Gminy w Mielnie już po naszej interwencji, świadcząca o tym, że^ stosunek władz gminnych do poruszanych przez nas spraw nie uległ zmianie. Nie chciałbym przez to powiedzieć, że nasze wołanie o położenie kresu niszczeniu bezcennych na tym terenie drzew, nie spotkało się z żadnym odzewem władz koszą-lińskich. Jak nas przed miesiącem poinformował Urząd Wojewódzki, działanie interwencyjne podjęte przez wojewodę ^koszalińskiego w wyniku naszych publikacji spowodowało, że wszystkie pozwolenia na budowę prywat-nych#domów przy ul. Słonecznej w Mielnie zostały uchylone, zaś umowy na działki budowlane na terenie zalesionym, zawarte przez prywatnych inwestorów z Urzędem mmaEftasag Gminy w Mielnie — rozwiązane. Bejon ulicy Słonecznej został ostatecznie uznany za teren rekreacyjny, który nie może być również w przys.*ości zabudowany kosztem lasu. Budynek wzniesiony już w całości na jednej z działek został przejęty przez Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Turystyczne z przeznaczeniem na .wypożyczalnię sprzętu turystycznego lub podobny punkt usługowy. Uchylono również decyzje o przydziale zalesionego terenu pod budowę ośrodka wypoczynkowego Zakładów „Polami" w Łodzi. Zakładom tym wskazano inne miejsce, w którym budowa ośrodka nie pociągnie za sobą konieczności wycinania drzew- Uchylone zostało również wydane już wcześniej pozwolenie na budowę ośrodka bydgoskiej „Eltry" przy ul. Cichej. Inwestorowi zalecono opracowanie nowego projektu tak, by jego realizacją nie wymagała wycinki drzewostanu. Decyzję tę podjęto mimo iż inwestor już posiadał pozwolenie na wycinkę, wydane przez Ministerstwo Leśnictwa i* Przemyślu Drzewnego. A więc podjęto kilka decyzji, dzięki którym uratowano przynajmniej część drzewostanu ochronnego., Ale są to wszystko decyzje doraźne, podjęte w odniesieniu do tego czy innego niszczonego już obiektu przyrodniczego. Kładą one wprawdzie kres temu nieodpowiedzialnemu działaniu osób i urzędów, które zostało publicznie napiętnowane w prasie, ale nie wykluczają podjęcia przez te same i podob ne im osoby i urzędy ponownie podobnego działania. Tym bardziej, że — jak nam wiadomo — żadnej z osób, które w Mielnie zawiniły, przysłowiowy włos z głowy za to nie spadł. Pewnego majowego dnia bieżącego roku, komisja składająca się z pracowników Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Skupu oraz Biura Planowania Przestrzennego przy Woj. Zarządzie Rozbudowy Miast i Osiedli Wiejskich stwierdziła, że w parku bezpośrednio przyległym do morza w Darłówku, budowane są dwa domy letniskowe, o których obie te instytucje nic nie wiedzą. (Gdyby wiedziały, nie dopuściłyby do zamiany publicznych terenów rekreacyjnych w prywatne osiedle letniskowe). Ponieważ obie budowy nie były zaopatrzone w wymagane tablice informacyjne, zawierające nazwisko lub nazwę inwestora, wykonawcy itd., członkowie komisji zwrócili się do pracujących na jednej z budów robotników o wyjaśnienie, dla kogo wznoszą ten obiekt. W odpowiedzi komisja usłyszała, że robotnicy nie znają inwestora-, gdyż budują na podstawie honorowej umowy, według której cbie strony interesuje tylko końcowe rozliczenie, a nie personalia. Komisja^ nie wykazała jakoś zrozumienia dla iście dżentelmeńskich zasad tej umowy i zażądała wyjaśnienia całej sprawy w Urzędzie Miejskim w Darłowie. Wtedy to okazało się, że owym tajemniczym inwestorem jest zajmujący wysokie stąnowisko pracownik ówczesnego Urzędu Powiatowego w Sławnie. Przy okazji wyszło na jaw, że Urząd Miejski w Darłowie wydał znacznie więcej podobnych zezwoleń na budowę prywatnych domów letniskowych na terenie nadmorskiego parku i tylko patrzeć jak kolejni inwestorzy rozpoczną budowę. Wypada tu przypomnieć, że zezwolenia na budowę wydane zostały w kwietniu br., kiedy to obowiązywało już zarządzenie wojewody, które wprowadzało zakaz budowy obiektów letniskowych na terenach przymorskich. Do czuwania nad przestrzeganiem tego zakazu zobowiązani byli m. in. naczelnicy powiatów, miast i gmin. Nic dodać, nic ująć... I w tym przypadku, naczelnik miasta Darłowa został zobowiązany do wstrzymania nielegalnej, bo niezgodnej z przepisami budowy. Jednocześnie Wojewódzkie Zjednoczenie Gospodarki Komlinalnej i Mieszkaniowej wystąpiło do dyrektora Wydziału GKiM o anulowanie pozwoleń wydanych przez Urząd Miejski w Darłowie.. Sprawa się jednak ślimaczy, a tymczasem różne nieformalne budowy rosną na terenach rekreacyjnych jak przysłowiowe grzyby po deszczu. W tym miejscu mimo woli ciśnie się pytanie, jak to się dzieje, że takie postępowanie niektórych urzędów administracji miejskiej i gminnej, jak przedstawione wyżej jest w ogóle możliwe? Przyczyn tego zjawiska jest, jak mi się wydaje, wiele. Ale najważniejsze wydają mi się dwie: luki i niekonsekwencje w planowaniu przestrzennym oraz brak lo- > kalnych przepisów, które w sposób kompleksowy brałyby w ochronę miejscowe zasoby środowiska naturalnego. Plany zagospodarowania przestrzennego miejscowości nadmorskich (podobnie jak i wszystkich innych) są tym podstawowym dokumentem, w oparciu o który wydaje się zezwolenie na budowę wszelkich nowych obiektów. Tymczasem w większości planów, w momencie ich opra- mm moam* cowywania, nie uwzględniono istniejących zasobów przyrody. Taki element terenu jak np. las występuje jako biała plama — pusta przestrzeń, na której można zbudować wszystko. Pracownicy administracji, choć znają teren i dobrze zdają sobie sprawę z fatalnych skutków istniejącego, w planie błędu, wolą przy wydawaniu pozwoleń na budowę udawać, że lasu rzeczywiście nie dostrzegają. (Tak było w Mielnie). Zaś na wypadek interwencji, zawsze mają usprawiedliwienie, że „w planach tego nie było". Dyrektor Biura Planowania Przestrzennego przy Wojewódzkim Zarządzie Rozbudowy Miast i Osiedli Wiejskich w Koszalinie, mgr inż. Witold Gronwald, do którego zwróciłem się w tej sprawie pocieszył mnie, że w ostatnim czasie dokonano wiele, aby w przyszłości nie dopuścić do takich przypadków jakie miały miejsce w Mielnie i Darłowie. — Plany rozbudowy miejscowości nadmorskich — mówi — opracowane niezgodnie z duchem przepisów 0 ochronie przyrody będą unieważnione. Powstanie nowa wersja tych planów, która zakłada zachowanie środowiska przyrodniczego w stanie nienaruszonym. Dotyczy to zwłaszcza takich miejscowości jak Kołobrzeg, Ustronie Morskie, Sianożęty oraz Darłowo i Darłówko. W odniesieniu do pozostałych miejscowości koszalińskiego wybrzeża, rn. in. Dźwirzyna, gdzie plany jeszcze nie zostały opracowane, wstrzymana została wszelka rozbudowa (notabene w Dźwirzynie buduje się ra potęgę co widać gołym okiem), do czasu zakończenia prac planistycznych. ł I Trzeba przyznać, że podjęcie tych decyzji stanowi istotny krok naprzód. Nie wystarczą one jednak jeszcze do stworzenia w pełni skutecznej zapory dla niszczycielskiego działania ludzi w środowisku naturalnym, które stanowi jeden z największych walorów tego regionu. Aby taką zaporę stworzyć potrzebne są takie decyzje 1 lakie dokumenty, które w jednoznaczny sposób wyznaczałyby strefy, gdzie wszelkie niszczenia zasobów przyrodniczych uznawane byłyby za działalność przestępczą i które przewidywałyby odpowiednie sankcje karne dla osób dopuszczających się tej działalności. Leżą przede mną dwa dokumenty. Pierwszy nosi tytuł: „Uchwała Wojewódzkiej Rady Narodowej w Koszalinie w sprawie stref chronionego krajobrazu", drugi — „Zarządzenie porządkowe WRN w Koszalinie w sprawie wprowadzenia zakazu usuwania,niszczenia lub uszkadzania drzew z zadrzewień i parków na terenie województwa koszalińskiego". Pierwszy z tych dokumentów zawiera pełny wykaz stref chronionego krajobrazu (pojezierze drawskie, koszaliński pas nadmorski, okolice Polanowa, okolice Zy-dowa, jeziora szczecineckie, okolice Kalisza Pomorskiego — łącznie 185.599 hektarów) określa dokładnie ich granice oraz zasady gospodarowania w tych strefach. Drugi dokument zaś wyznacza granice dopuszczalności wycinki drzew, określa warunki jakie muszą być spełnione aby do wycinki mogło dojść oraz ustala ceny odszkodowawcze za wycięte drzewa. Są to właśnie takie dokumenty o jakie chodziło. Rzecz tylko w tym, że w obecnej formie nie mają one najmniejszego znaczenia, bowiem są to ciągle projekty: uchwała nie została podjęta, a zarządzenie nie zostało wydąne. Projekty te wędrują od komisji do komisji, przesuwane są z posiedzenia "na posiedzenie. Ciągle znajdują się jakieś przeszkody uniemożliwiające przekształcenie projektów w obowiązujące akty prawne. Województwo tymczasem zamiast stref chronionego krajobrazu ma strefy największego zagrożenia naturalnych zasobów przyrodniczych. WIESŁAW WISNIEWSKI Na zdjęciu u góry: skutki nieprzemyślanych decyzji lokalizacyjnych w Darłowie. Wyrąbano całe połacie pięknego nadmorskiego lasu ochronnego, żeby pobudować kilka parterowych baraków. Fot. autor e&mmmśz 3P€mm ^kuktyfi kmmmmme. Ruch oporu w byłym powiecie bytow-skim rozwijał się w bardzo trudnych warunkach. Teren ten był co prawda od wieków zamieszkały przez ludność kaszubską, lecz W ciągu stuleci pojawiły się w tym regionie liczne osady zamieszkałe przez kolonistów niemieckich oraz ludność która uległa germanizacji. Dodatkową trud ność stanowił fakt, że były to tereny wojs kowe. Tu m. in. mieścił się Obóz ćwiczeń SS Westpreussen, który obejmował najbardziej kaszubskie wsie — Studzienice, Rekowo, Soniny i Prądzonkę. W czasie o-kupacji cały powiat bytowski. naszpikowa ny był różnego rodzaju formacjami wojs kowymi, a także licznymi placówkami gestapo, policją porządkową dużą ilością funkcjonariuszy państwowych, aktywistami NSDAP, uciekinierami z głębi Niemiec, sprowadzonymi z innych krajów okupowa nych, tzw. Baltendeutschami czy też Wol gedeutschami. Ci Polacy, którzy oparli się germanizacji, walczyli uparcie o swą polskość także w okresie międzywojennym. Tradycja walki przetrwała, mimo że wróg już na początku 1939 roku przygotowując się do napaści na Polskę podjął eksterminację tych Kaszubów, którzy opowiedzieli , się za Polską. Jeszcze w listopadzie 1938 r. na podstawie zarządzenia ministra spraw wewnętrznych III Rzeszy władze powiatowe w Bytowie przygotowały wykaz najbardziej aktywnych Polaków, a przede wszystkim nauczycieli, działaczy Związku Polaków w Niemczech, światłych rolni-kóv 4 którzy przewidziani byli do wydalenia z terenów przygranicznych. Ta pierw-, sza lista objęła nazwiska 27 Kaszubów. Do planowej eksterminacji mieszkańców Bytowskiego przystąpiono w styczniu 1939 roku. Pierwszym, który otrzymał na kaz opuszczenia swej rodzinnej wsi był Bernard Antoni Wróbel z Ugoszczy. W maju tego roku akty terroru wobec Polaków poważnie się nasiliły. Z 7 na 8 i z 12 na 13 maja 1939 r. nierozpoznani o-sobnicy napadli na placówki polskie w Bytowie i zniszczyli je. W maju dokonano kilku napadów na Polaków. W przede dniu spisu ludności, który odbył się 17 maja 1939 r. aresztowano kilku działaczy polskich, a innych mieszkańców Ziemi Bytowskiej szykanowano i zmuszano do deklarowania się jako Niemcy lub Kaszubi a nie Polacy. Mimo tego terroru 223 mieszkańców powiatu stwierdziło, że są* Polakami. Im bardziej zbliżał się termin napadu na Polskę tym więcej prześladowano Polaków. Do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen skierowano kilku działa- G/os Pomorza nr 225 MAGAZYN Strono 7 Patrzę przez wizjer, Czte ry strzałki przekreślają krzyżem sylwetkę jakiegoś mężczyzny. Podnoszę wzrok od wizjera. Nie widzę człowieka. Jest tylko rozbiegany tłum na placu apelowym jednostki. — Jak się człowiek do- kładnie przymierzy, to siły rxie ma; Stojący obok kapral mówi to z takim prze konaniem, że na słowo nawet muszę mu wierzyć. A przecież sam widziałem. A na przykład to... Kapral podaje mi pistolet. Nieco cięższy i większy od tetetki. Ręka się pod ciężarem ugina. Taki nieudaczny rewolwer. — A teraz proszę popatrzeć! Kapral, jak magik "na are nie, zaczyna cudować nad tą bronią. Wydłuża się kol ba, i lufa, wyrasta magazy nek. Z dziwnego rewolweru robi się prawdziwy, nowoczesny karabin. — Jeszcze mogę, fedakto rze, założyć przyrządy optyczne. I wszystko przygo towane, jak dla .strzelca wy borowego. Tylko tłumika nie będzie. To sprawa ma- fii, bandziorów, a nie wojska. Pokazali wszystko, czym dysponują. Najbardziej no woczesna broń ręczna. I ta, którą razi się przeciwnika na większą odległość. Po kazują nam armaty i haubi ce, moździerze i sprężone karabiny maszynowe. Obok jakiegoś stanowiska stoi rakieta, prawie jak międzyplanetarna, tylko trochę mniejsza. Chyba pół metra wysokości. Nieco mniejsza, jak pocisk do haubicy. — Co to jest — pytamy' krzątającego się koło urzą dzenia sierżanta.' Krytycznie spogląda na laików i krótko strzela: — To jest pepteka. Oprowadzający nas oficer widząc naszą konsternację, wyjaśnia szerzej. — W skrócie mówi się ppk. To jest przeciwpancerny pocisk kierowany. — Towarzyszu pułkowniku, na czym polega jego zasada działania? — Obrazowo mówiąc, jest to swego rodzaju rakieta. I dalej obrazowo mówiąc, leci na drucie. I na tym cie niutkim drucie otrzymuje rozkazy radiowe od sterującego nią żołnierza. Jesteśmy ' gośćmi' jednej ze zmechanizowanych jednostek Ludowego Wojska Polskiego w Pomorskim O-kręgu Wojskowym. Ogląda my sprzęt' prezentowany prz-ez żołnierzy. Minęły czasy, kiedy to szara piechota, co nie no siła lampasów ani złota, za łatwiała wszystko. Tamtó jest już tylko historią — myślę sobie, oglądając naj nowocześniejszy sprzęt. Te skoty na przykład. Dla każdego cywila kojarzy się nazwa z transporte rem opancerzonym. I tak jest rzeczywiście, wchodzi do tego stalowego pudła dwunastu żołnierzy, którzy^ na polu bitwy otrzymują konkretne zadanie. Ale są także skoty — objaśnia do wódca jednostki — wozy ra diostacje, dzięki którym można uzyskać łączność z całym krajem'. Telefoniczną radiową i telewizyjną. Są skoty przeznaczone do spe cjalnych celów. Na przykład, jako centrum dowodzenia. Nawet we wnętrzu jest łóżko dla generała. Tyl ko ciekawe, kiedy on będzie miał czas na spanie w takiej sytuacji? Widzieliśmy także transportery opancerzone, prze-znaczc)nje do specjalnych za dań. Sierżant, dowódca, wo zu, pokazał nam jak działał urządzenie do układania min- Dzieje się. to niejako taśmowo. Wystarczy przycisnąć guzik, oczywiście, od powiedni. Obok stalowy kolos.. Gór na gąsienica jest gdzieś chyba na wysokości mojego nosa. Na szczycie kręci się mechanik, tak się wyda je, bo ubranie ma idealnie wyszmelcowane i nie jest raczej zadowolony z naszej wizyty. — Co to za maszyna?, — Te pięćdziesiąt cztery. Przypuszczałam, ale wola łem nie zgadywać. To rzeczywiście młodszy brat słynnego T-34, wozu bojowego, który się wsławił w wałkach o przełamanie Wa łu Pomorskiego. To dla nas ważne. Na całym świecie znani są panfiłowcy, Ludzie tej właśnie pancernej dywizji. Patrzę teraz na czołg, któ rego poprzednik tak chlub nie zapisał się w historii drugiej wojny światowej. Ale to nie ten sam czołg, to taran, a obok urządzenie ze składanym mostem, spychacz, i ni którego nie ma siły... — Prosimy tera t towarzyszy do jednostki... Zalecenie dowódcy jest niemal rozkazem. Idziemy więc potulnie do koszar. — Zaczniemy może od sypialni żołnierskich... Wszystko było idealnie posprzątane, łóżka liartero we. Nawet tak ładnie, że każdy z nas. który się kie dyś o wojsko otarł, był raczej zaskoczony. A potem zwiedzamy tę jednostkę nietypowo,. Prowadzą nas po jakichś piwnicach. Plączą się nogi na schodach, giniemy w podziemnych labiryntach... A za chwilę olśnienie. Bo chyba tak właśnie powinie nem Jylko o tym napisać. W tych piwnicach urzą dzono klub. Są tu pokoje do cichych gier, czytelnia prasy, biblioteka, kawiarnia, sale wykładowe'. Wszędzie czysto, estetycznie Nie chce się wierzyć, że chodzi my po starych piwnicach, które jeszcze kilka lat temu były składem wybrako wanego sprzętu. A sprawa nie tylko w tym, że mamy modę retro i będzie modna każda piwnica, zamieniona na klub, bo tuż obok też w piwnicach, jest estetycznie' urządzona łaźnia, umywalnia, pomieszczenie 'do czyszczenia broni, szatnia. — Czy to znaczy, że woj sko schodzi do podziemi? — rzuca ktoś wątpliwej wartości dowcipem. — Można to i tak nazwać — odpowiada dowódca jednostki — Mamy prze cież teraz kłopoty nie tylko w wojsku, ale w kraju ze sprawami budownictwa. Przy stanowiskach pracy stają młodzi ludzie, szuka ją mieszkań, a my, w woj sku musimy także myśleć o tych sprawach. Moglibyś mv się domagać wybudowa nia jeszcze jednego bloku w koszarach, ale .wiemy do skonale, że to odciągnie wykonawców od budownictwa we wsi, czy w miastach. Jesteśmy ' przecież Cząstką społeczeństwa i to jest nasza, wspólna spra- wa. Staramy się i, my oszczędzać i wieie urządzać właśnie takim sposobem gospodarczym. Może to, co w tej chwili oglądacie, nie jest nazbyt efektowne, ale młodym ludziom, którzy przychodzą do wojska, mo żerny zapewnić estetyczne warunki do pracy i \wypoczynku. A liczymy także, że przy okazji nauczą się i gospodarności. Mamy większość ludzi ze wsi. I wielu z nich dopie ro w wojsku przekonuje się, jak można racjonalnie gospodarować. W wielu jed nostkach prowadzi się własne gospodarstwa, hoduje trzodę chlewną, uprawia warzywa. ^Test niemal zasadą, że w jednostkach Pomorskiego Okręgu Wojskowego żołnie rze liczą także na to, co sami wyhodują. Wystarczy pojechać nń strażn ce Bałtyckiej Brygady WOP. Od Wczesnej wiosny, aż do je sieni, zbierają we własnych ogrodach warzywa, chowają trzodę. Mniej dopłaca państwo do żołnierskiego wiktu, a dobra, żołizerska stołówka ma już swe ja renomę. Zasługa • to n emała arcyprzedhich kucharzy. Nie wiem, czy wszyscy się orientują, ale wojsko za pewnia sobie czwartą część rocznego zapotrzebowania mięsa w swoim własnym zakresie. Słynie z tęgo właś .nie Pomorski Okręg Wojsko wy. Trzydzieści dwa lata minęło, od chwili, kiedy sfor mowano pierwsze jednostki Ludowego Wolsko Polskiego. Dzisiaj 'żołnierze zasłó gują na miano współgospodarzy naszych województw. ANTONI KIEjŁCZEWSKI Zdjęcia: CAF — WAF czy Związku Polaków w Niemczech, kilku innych przesiedlono ze strefy granicz nej w głąb Niemiec. Wielu z nich nie pod porządkowało się rozkazom i uciekło przez granice do Polski. Dalsze aresztowania nastąpiły w pierwszych dniach wojny. 11 osób po przesłuchaniach w, gestapo w Bytowie i Koszalinie skierowano do. obo zu koncentracyjnego w Sachsenhausen, skąd niewielu wróciło. W następnych latach aresztowano dalszych Polaków. Wie lu z nich wytoczono procesy pod zarzutem zdrady stanu i skazano na śmierć. Tak zginęli w więzieniu'w Moabicie Anto ni Szreder i Piotr Gostomski. Zamordowa no także niektórych z tych, którzy w 1939 r uciekli do Polski. W październiku 1939 r. w Lubiechowie koło Starogardu Gdańskiego rozstrzelano Augustyna Cha-mier Gliszczyńskiego wraz z żoną, córką i czterema synami oraz Jana Pawłowskie go. Rozstrzelano lub uwięziono w obozach dalszych mieszkańców powiatu bytowskie-go, którzy ratowali się ucieczką przed niemieckimi prześladowaniami. Prześladowano przede wszystkim nauczycieli i dzia łączy Związku _ Polaków w Niemczech. Los taki spotkał F. Błanę, J. Wirkusa, S. Ledóchowskiego, A. Gabrycha i B. Szu mockiego. Ogółem w czasie okupacji , aresztowanych zostało około 60 Polaków z powiatu bytowskiego, z których około 30 zostało rozstrzelanych lub zamordowanych w obozach koncentracyjnych z rąk okupanta. Zbrodniczą eksterminację Polaków poparto w 1939 r. opracowaną przez Himmle ra instrukcją, której tytuł brzmiał: „Spra wa traktowania ludności byłych polskich obszarów z raśowo-politycznego punktu widzenia". Czytamy w niej m. in. „W Pru sach Zachodnich (tj. na Pomorzu Gdańskim — przyp. E, B.) mieszka zwarta gru pą około 200 do 300 tys. Kaszubów. Nie są oni Polakami, ich gwara zachodniosło-wiańska różni się bardzo od mowy polskiej... Polacy, którzy nie będą mogli byc zniemczeni, będą musieli zostać . wysiedlę ni na pozostały obszar Polski. Kaszubi... pozostaną na terenie Rzeszy, gdyż .istnieje możliwość ich zniemczenia. Jednak to zrównanie z Niemcami na razie jeszcze jest niemożliwe... Inteligencja musi w całości i niezwłocznie być wysiedlona". Realizując te. zasady zlikwidowano całkowicie w powiecie bytowskim wszelkie przejawy polskiego życia kulturalnego i oświatowego. Równocześnie przystąpiono do akcji przejmowania gospodarstw rolnych po Polakach. Na podstawie instrukcji 'ministra wyżywienia j gospodarki Rzeszy; z 20 XI 1939 r. ziemię wraz z zabudowaniami zabrano 6 rolnikom. Na podstawie przepisu prawnego, który mówił o kon-, fiskacie ziemi osobom „ wrogo ustosunkowanym do Rzeszy, przystąpiono do wywłaszczania dalszych Polaków. Ponieważ jednak do obejmowania tak uzyskanych gospodarstw najczęściej nie było wśród Niemców chętnych, wobec kcniecanośęi wyparcia Polaków z powiatu bytomskiego • zrodziła się koncepcja pełnej likwidacji polskości na Ziemi Bytowskiej. Ówczesny Kreisleiter. NSDAP i równocześnie land-rat powiatowy — Forster, planował całkowitą likwidację wsi, szczególnie tych w których istniały jeszcze żywe ogniska ludności kaszubskiej. W miejsce zlikwidowanych wsi miano zasadzić duże kompleksy ląśne. Oto co napisał Forster w tej sprawie do ministra spraw wewnętrznych Rzeszy: Badając istotną sprawę możliwości zalesienia tych obszarów ze względu na słabą jakość gleby i wynikający. stad zły stan zbiorów... reprezentuję pogląd, że po wojnie tę sprawę bezwarun kowo należy podjąć i rozwiązać Jeśli wreszcie znikną wsie kaszubskie, za jednym zamachem rozwiązane zostaną wszyst kie występujące jeszcze trudności politycz ne. W tachubę wchodzą tu wsie: Czarna Dąbrowa, .Osława Dąbrowa, Studzienice, Przewóz, Rabacin|o, Piaszno, Ląkie, Ktąez r>r> i Płotowo", i Mimo tych ogromnych trudności i tak niedogodnych warunków do działalności konspiracyjnej, już w pierwszych miesiącach po klęsce Wrześniowej zrodził się na Ziemi Bytowskiej ruch samoobronny przed całkowitym wyniszczeniem. Prześladowani chronili się w lasy. ukrywali we własnych domach, bądź u krewnych w zagro dach wiejskich, tworzyli grupy, które w pierwszym okresie istnienia miały za zadanie — przetrwać. Kaszubi, zahartowani w wielowiekowej walce zareagowali też czynnie na masakry dokonywane na ich braciach. Oto 16 października 1939 r grupa Kaszubów przy pomocy kolejarza Jana Brezy, w odwecie za rozstrzelanie 17 męż czyzn we wsi Lipusz, puszcza lokomrtty-wę na pociąg zapełniony wojskiem niemieckim. Działo się to na linii kolejowej Róg — Lipusz. Pierwszy odruch oporu Kaszubów w wy niku którego zginęło kilkudziesięciu upojo nych zwycięstwem nad Polską hitlerowców, odbił się głębokim echem na Ziemi Bytowskiej i całych Kaszubach. Poderwał do walki tych. którzy po klęsce wrześniowej zwątpili w przyszłe zwycięstwo. (ciąg dalszy za tyłzień) 'ono 8 MAGAZYN G/os Pomorza nr 225 wie zgasły Światła, nie rozległy się dzikie piski, nikt ni wjechał konno na scenę. Ale już po paru minutach widzowie tkwili w głębokim przekonaniu, że w średniowieczu żyć było trudno, bo: • „...Lud uczył pisać się na donosie. Kto wtedy podpadł, podlegał schizmie i choć miał zasług wiele w ojczyźnie skrycie skazany płonął na stosie... Gdy ktoś chciał zerwać wspólnoty więzy wszerz i wzdłuż głosząc swą prawdę nagą i gdy uznano, że to demagog, takiemu zaraz wyjęto język. A dziś! Już tego się nie spotyka. Mówcy nie znają prawie języka. Naród bez pracy przeżywał męki. Kto zaś był głodny, sięgnął po cudze... temu za karę ucięto rękę. A dziś! Porównać byłby problemat. Pracy jest pełno, tylko rąk nie ma..." Takim tekstem, pióra Tadeusza Kwiatkowskiego, Bru no Miecugowa i Jacka Stwory rozpoczyna się dziesiąty program satyryczny w kabarecie „Jama Michalika" w Krakowie. „De revolutionibus... czyli o człowieku, który wiedział co się koło czego kręci". Czternaście lat minęło odkąd do Jamy Michalika, ka wiarni z najcudowniejszymi tradycjami literackimi, gdzie powstała prawdziwie współczesna satyra polska, wprowadził się obecny zespół. Po scenie, która ma 2 metry szerokości i 5 metrów sięga w głąb, każdy z aktorów. przeszedł około 200 kilometrów, każdy spędził w kabarecie ponad 200 dób. Niezły kawałek drogi, niezły szmat czasu... Dwa tysiące przedstawień, ponad "pół milio na widzów, a wszystko to późno w nocy, w Krakowie, w mieście, o którym powiadają,. że zaspane, emeryckie, oszczędne, nieruchliwe i nie bardzo skore do uśmiechu. Zespół przyrzekł swego czasu, że dołoży wszelkich starań, by godnie kontynuować schedę „Zielonego Balonika", a więc, że będzie kpić z osób, z faktów i z samych siebie ku uciesze widzów. A Nie spodziewał się pewnie Jan Apolinary Michalik, gdy. w 1895 r. zakładał w Krakowie cukiernię, że zostanie ojcem chrzestnym polskiej satyry. I pomyśleć, że przypadek zdecydował o tym, iż Jan Apolinary został cukiernikiem. W drugiej klasie gimnazjum, we Lwowie, „nałapał" dwój, więc ojciec skierował go za karę do zakładu słynnego krakowskiego cukiernika, Bie nieckiego, by chłopak nabrał chęci do nauki książkowych. ' Zawiódł się jednak, bo syn tak zasmakował w nowym zajęciu, że za żadne skarby nie chciał wrócić... do szkoły. Po tak zwanym wypisie Jan Apolinary przy jechał do Krakowa i przy ul. Floriańskiej 45 założył „Cukiernię Lwowską". WKrótce cała cyganeria artystycz na zadomowiła się w tym lokalu. Żywiołowo szkicowali bywalcy różne scenki, pisali wierszyki a właściciąl oprawiał je w ramki i wieszał na ścianach. Zebrało się ponad 200 scenek i wierszyków. Wiele z nich do dzisiaj zdobi wnętrze lokalu. Co sobotę, po premierze teatralnej zbierali się w cukierni początkujący literaci. Wkrótce postanowili założyć kabaret. Otwarto go, a pierwszą odznaką, którą otrzymywał każdy wchodzący, był zielony balon na nitce. Niebawem do tego kabaretu przylgnęła nazwa „Zielony Balonik". Założycielami kabaretu byli m. in. Tadeusz Boy-Żeleński, Karol Frycz, Jan Stanisławski, Żuk Skarszewski, Witold Noskowski i inni. „Kabaret tryskał żywym dowcipem, iskrami aktualnej satyry i niejeden z zaproszonych zmuszony był wysłuchać do niego samego odnoszonej się krytyki" —-pisano o „Zielonym Baloniku". Powodzenie kabaretu zachęciło założycieli do utworzenia tzw. „Szopki krakowskiej", która ukazywała się około Bożego Narodzenia, aż do 1912 r. Lalki z tej szopki zachowały się do dzisiaj. Część z nich jest w „Jamie", część w Muzeum Historycznym. Najlepszy, najbardziej ostry, drwiący, pieprzny, demaskujący i odkłamujący był „Zielony Balonik" w pierwszych latach swego istnienia, tj. w 1905—1908 r. Bawił się sam, nie było granicy między sceną a salą, między aktorem a widzem. Mówiło się o nim, że był to jak gdyby wielki jęzor pokazywany współczesności przez kabaret. Mówiono, że był koniecznością, klapą bezpieczeństwa przed nadmiernym ciśnieniem wszelkiej bzdury. » Po czasach „Zielonego Balonika" kawiarnia Michalika przez pół wieku zionęła nudą, krótko przed wojną i po wojnie dorobiła się niezbyt pochlebnej reputacji. Niektórzy uważali nawet lokal za pechowy, jako że wszel kie próby zorganizowania tam jakiejkolwiek zabawy kończyły się fiaskiem. Dopiero czternaście lat temu wtargnęli do „Jamy" ludzie, których nęcił smak ryzyka, podjęcie satyrycznego kaduceusza po sławach Młodej Polski. Poszli „Boyo wym szlakiem"... Nie oszczędzili swego czasu samego ministerstwa. „Ministerstwo Sztuk Kultury dobra ciotka — słodycz prawie żyje sobie gdzieś w Warszawie... Czasem ciotka chce rzec zdanie woła chłopców na zebranie Stawia słodki podwieczorek Obfitości błyszczy worek daje kawę, słodkie pączki byle chłopcy jedli z rączki i chwalili kunszt ciotuni..." Bił program „Boyowym szlakiem" reKoray popularności, ale nie przebił „Trędowatego'' wg Heleny Mniszkówny. Tytuł i problem dramatu jej pióra zna w Polsce niemal każdy. Uwspółcześnioną wersję „dramatu ze sfer" pokazano w „Jamie" ponad pięćset razy. Zawsze z równym powodzeniem. Bilety były wyprzedawane na kilka miesięcy naprzód. „Lubię go — powiada Stefcia o Waldim do ojca — dyrektora — że nie zgrzyta z namiętności, no to co?. Lubię go! Chociaż taki jest uczony, lubię go, choć on nie jest ten szał cial no to co? Lubię go warto być go pchał... Posag w demokracji — rzecz podpadająca, ' Dać posadę zięciowi, w to się nikt nie wtrąca'*- „Dwudziestolatką z przeszłością też oglądały tysiące widzów. I choć program po raz pierwszy zaprezentowano dziesięć lat temu, niektóre teksty do dziś nic nie straciły na aktualności. „Doszliśmy tu do wniosku chyba nie bez racji że pewnych „aktywistów"-trza pokazać w akcji... Jak to miło zawsze bywa gdy do akcji kraj nas wzywa bim-bam, bim-bam-bim-bam Jak to miło zawsze bywa gdy się wstąpi do aktywa bim-bam, bim-bam, bim-bam. Spójrzcie panowie i panie ' na to ogólne bimbanie". Po lekturze takich tekstów nikt się pewnie nie zdziwi, że cenzor krakowski, Wiesław Molik, nagabywany, do wypowiedzenia się o sobie westchnął tylko: życie ciężkie... ,jJama Michalika" niezmiennie cieszy się ogromnym powodzeniem. Każdy nowy program jest dużym wydarzeniem kulturalnym, przyciągającym widzów z różnych stron kraju. Jest także pretekstem do dyskusji i sporów na temat kształtu współczesne2o kabaretu. ANNA ZALEWSKA Sergiusz Jesienin czyli paradoks miłości W pięćdziesiątą rocznicę zgonu Z poezją tą zetknąłem się wcześnie. Fascynacja zaczęła się w moim rodzinnym domu i, pozostała do dzisiaj jako integralna część mojej wiedzy o świecie poezji, chociaż m,ój stosunek do Jesienina zmieniał się nieustannie wraz z uciekają cymi latami. Dzisiaj naturalnie czytam Jesienina w kontekście Majakowskiego, Bloka, Achmatowej, Cwietajewej, Chlebni kowa i Bunina, ale nawet pozostając na tak prześwietnym areopagu gwiazda te-go — jakże rozwichrzonego talentu — błyszczy blaskiem nieprzeciętności. "Zarzutów tyle, co i .uwielbienia narosło w ciągu minionego półwiecza wokół istoty jesieninowej poezji, a przecież w odczuciu przeciętnego odbiorcy, codzienne go czytelnika tej poezji, jest Sergiusz Je- > sienin poetą najbliższym, bo poetą ziemi, poetą pejzażu, czyli — inaczej mówiąc — poetą Matki Rusi, Ojczyzny. Najistotniejsze jednak jest to, że był poetą codzienności. Czyż nie w poezji Jesienina należy szukać ~źródeł naszych autentystów? Może tak, może nie — faktem jest, że na międzywojenną poezję pol ską Jesienin wywarł wpływ nie mniejszy niż Apollinaire i futuryści z... Maja-kowskim na czele. Sfera wpływów jednak, wzajemnych przenikań i uwarunkowań jest tak oczywista, że pisanie o niej/ j) felietonie wydaje się zbyteczne. Również nie będę pisał życiorysu Jesienina ufając, że jest on dość dobrze znany, a przynajmniej znane są co bardziej smakowite, tzw. amoralne zeń fragmenty. Przypadek Jesienina i jego poezji jest paradoksem miłości. Otóż poezja ta drążyła tylko jeden, najjedyńszy problem, którym była miłość. Miłość mężczyzny do kobiety, mężczyzny — chłopa do ziemi. r'ziecka cło matki. Miłość odmieniana we wszystkich rodzajach, przypadkach i ko-niecznoiciach. Bowiem miłość Jesienina to konieczność miłości, wreszcie miłość z konieczności. Kreujący się na Cygana, na włóczęgę, podkreślający 'nieustannie ?wóją tożsamość z ziemią — Rusią był Sergiusz Jesienin poetą odcieni miłości, zwyczajnej miłości do świata żyjącego, rozkwitającego, ale także i świata obumierającego. Nie był wszak — jak to sądzą uzurpatorzy alchemii słowa — czystej wody dekadentem. Dekadentyzm zakłada uwielbienie samej istoty śmierci, jej mroczności i tajemnicy, która jest tajemnicą mistyczną, ontologiczną, boską. Śmierć u Jesienina — prawda, że przesłonięta mgłą, zasnuta babim latem, ale sjest tylko i wyłącznie formą przejściową. Jest\ wstępem do narodzin, do odnowy, do życia. Czytając jego poezję czuje się smak przestrzeni Rosji, zapach stepów, woń brzeziniaków, czuje się bliskość pejzażu, ale także bliskość człowieka. Jesienina świat przedstawiony, to świat Ziemi Ludzi a nie jakiś wyabstrahowany kosmos, nie jakaś tam planeta jedna z miliardów zagubionych w czasie i przestrzeni. Poezja Jesienina jest jednak wynikiem miłości nieodwzajemnionej, jednostronnej; miłości niosącej klęskę nie jej obiektowi, ale zawsze sprawcy. Obdarzając świat szczodrobliwą miłością, zawsze ponad miarę i nie zawsze w pełni sprawiedliwie poeta unicestwiał siebie, spalał w sobie życie zbyt gwałtownie i zbyt intensywnie. Czyżby zatem poezja ta pełniła rolę ognia czyszczącego, trawiącego biologię jednostki, by służyć biologii ogółu? Wydaje się to prawdziwe. Zył bowiem Jesienin zachłannie i szybko, ale równie zachłannie i szybko stawał się w poezji, to słowie, w muzyce wiersza. Wbrew temu, co się pisze, wydaje się, że niesłychanie mało mamy, w piśmiennictwie podobnych temu świadectw wszechogarniającej miłości. Jego poezja jest swoistym diariuszem miłosnym, pisanym ■może naprędce, ale właśnie dlatego żywym, pulsu jącym osobowością autora, zrodzonym z naturalnej, a nie wy spekulowanej koniecz ności. Wbrew wszystkim wierzę bowiem w natchnienie, w ową chwilę ulotną, w której słowo staje się ciałem — alchemię zostawiając alchemikom. Zręsztą to nie alchemicy wymyślili złoto. Złoto poezji również nie z ich retort idzie. 1 SAS Tiiiiiiiimiiiraniiinniiiiiimiiiiniiiiiiiiiinnniiiiiniiinniininiiiiiiimiitnmniniit 0 w 3. * DZIEŃ SZAKALA" FILMEM WRZEŚNIA GŁÓWNE NAGRODY; KAZIMIERZ TAŃSKI I BOGDAN BIAŁECKI II W ostatnim okresie wojny algierskiej OAS planowała wiele zamachów na życie generała de Gau!le'a. Sześć z nich zostało wykrytych. Powieść Fredericka Forsytha „Dzień szakala", która odniosła olbrzymi międzynarodowy sukces czytelniczy, opowiada o siódmym zamachu, fikcyjnym. Fred Zinneman, twórca wielostronny, ale znany przede wszystkim z filmów sensacyjnych o wybitnych walorach humanistycznych ^,Siód my' krzyż", „W samo południe", „Oto jest głowa zdrajcy") nieprzypadkowo zainteresował się opowieścią o starciu dwóch racji: wyrachowanego najemnego zabójcy, „Szakala"} komisarza Lebela. Ta moralna „partia szachów" rozgrywana na ślepo, musiała być sama w sobie na tyle atrakcyjna, by przykuć uwagę widowni, Zinneman, mistrz w swoim zawodzie, znakomicie wywiązał się z tego zadania, stworzył film o przejrzystej, sprawnef narracji, dostarcza jacy świetnej rozrywki rzeszom kinomanów. Dlatego też uczestnicy naszego stałe go plebiscytu wybrali „Dzień szakala" - . filmem września. Na zdjęciu: Edward Fox, czyli „Szakal". Wszyscy,<. którzy nadesłali do nas kartki lub wypełnili kupony konkursowe, wzięil udział w losowaniu atrakcyjnych nagród. Oto lista nagrodzonych: Główne premie plebiscytu otrzymują: roczny karnet dla dwóch osób - Kazimierz Tański z Czarnego, a karnet dla 1 osoby Bogdan Białecki z Koszalina. , Portrety gwiazd ekranu będą mieć: Bro *vnisław Juszkiewicz ze Słupska, Gerard Wróblewski z Przechlewa oraz Michtr^ Grzywniak z Lęborka. Bony książkowe wartości 100 zł ufundowane przez Wydział Kultury Urzędu Wojewódzkiego oraz ZW ZMS w Koszalinie wygrali: Marian Kruczek ze Świdwina, Kazimierz Rudzki z Koszalina, Zofia Ignasiń-ska z Miastka, Ewa Jankowska ze Słupska, Małgorzata Mudzin ze Szczecinka i Krysty na Amilianowicz z Darłowa, (kon) iHiiiiiiiiuiiiiiiiiHiiiiiiiuiiiiiiiiiiiiiinnniiiiiiiiniimnimiiiimiiiiiiiiiiniiiiiiiiiii G/os Pomorza nr 225 MAGAZYN Strono 9 MECENASEM UTOPIA Stale poszerzany i wzbogacany mecenat państwowy w dziedzinie kultury pozyskał nowego potężnego sojusznika w wielkich zakładach pracy. Przed rokiem w 22 wielkich zakładach przemysłowych rozpoczęto realizację wielo letniego programu pod nazwą „Sojusz świata pracy z kulturą i sztuką"." Wybitni artyści spotykają się z ludźmi pracy: w Porcie Północnym, Hucie Ka towice, FSO i na terenie wieloobiekto-wego przedsiębiorstwa rolnego w Manieczkach. Inauguracja nowego roku kulturalnego w Polsce odbyła się niedawno w zakładach mechanicznych „Ursus" w dowód uznania ich ogromnych zasług także w upowszechnianiu kultury i wzorowej partnerskiej współ-pracy z zawodowymi instytucjami arty^ stycznymi. Przejawem wzrastającego znaczenia społecznego mecenatu i śro dowiskowyęh inicjatyw kulturalnych są coraz częściej ustanawiane przez za kłady pracy i zwiąąki zawodowe, stypendia twórcze, organizowane plenery plastyczne i galerie sztuki, opieka nad zabytkami, wspólne inwestycje kulturalne. Najbliższa przyszłość przyniesie kontynuację tych tendencji. Program „Sojuszu" nie jest bowiem krótkotrwa łą akcją, lecz wieloletnim, świadomym działaniem równorzędnych partnerów. Tylko w oparciu o takie zasady spraw dzi się formuła kulturotwórczej roli klasy robotniczej. Na potrzebę dalszego doskonalenia różnych form mecena tu państwowego oraz zakładów pracy, spółdzielczości i organizacji społecznych zwraca też uwagę Plenum KW PZPR w Koszalinie z września 1973. Czy w warunkach koszalińskiego i słupskiego — województw o charakterze rolniczym i turystycznym, pozbawionych wielkie go przemysłu, o rzadkiej sieci zaludnię nia można mówić o mecenacie społecz nym nad kulturą? Nie ulega wątpliwości, że region koszaliński mający raptem 10 zakładów produkcyjnych zatrudniających każdy z osobna niewiele ponad tysiąc ludzi, bez kopalni, hut, stoczni i innych kolosów ma bardzo ograniczone możliwości w uprawianiu znaczącego i spektakularnego zarazem mecenatu nad kulturą. Trudno też mó wić o utrwalonych tradycjach, godnych naśladowania wzorach, którymi można by zaimponować reszcie kraju. Nie jest jednak Wybrzeże Srpdkowe „nie zapisaną tablicą" w tej mierze. Na liście wartych odnotowania przykładów znajdują się więc takie jak: kilkuletni patronat Koszalińskiego Zjednoczenia Budownictwa nad znanym i zasłużonym Teatrem Propozycji „Dialog", któ ry pozbawiony w owym czasie dotacji państwowej mógł przetrwać trudny o-kres: Dalej niezbyt długi, lecz obfitujący w duże sukcesy żywot znanego ze społu pieśni i tańca „Transportowiec" utrzymywanego przez WojewódzKie Przedsiębiorstwo PKS — dziś niestety nie istniejącego. Znane były inicjatywy niedawnego SFOS i SFBS finansujących wiele inwestycji kulturalnych kupujących wyposażenia do licznych placówek kultury. Do dzisiaj istnieją i rozsławiają swoje województwa Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Bytowskiej wydatnie wspomagany przez tamtejsze za kłady pracy oraz znakomity chór WZGS w Koszalinie „Złote Kłosy" od noszący laury w kraju i za granicą od dwudziestu już przeszło lat. Rekord długowieczności, świetnej formy i -przy kład wzorowego mecenatu zakładu nad zespołem, który jest własnością całego regionu. Trzeba też wspomnieć o głoś nym i unikalnym w kraju plenerze „Warsztaty artystów plastyków — two rzywa sztuczne" realizowanym przy du żym zaangażowaniu Stoczni w Ustce, o przejęciu przez Wojewódzki Zarząd Dróg Publicznych pięknego, ale poważ nie zniszczonego już zamku w Krągu koło Sławna, wspólnie finansowanych przez słupskie zakłady pracy osiedlowych ośrodkach kultury, czy wreszcie, kryjącej duże możliwości, ale nie zrea lizowanej do końca umowy między Bałtyckim Teatrem Dramatycznym, a Wojewódzkim Zarządem PGR. Przez krótki czas patronowała ówczesnej Ko szalińskiej Orkiestrze Symfonicznej w jej poczynaniach zmierzających do zaszczepienia załodze robotniczej bakcyla muzyki Koszalińska Wytwórnia Części Samochodowych. Na terenie o-bydwu województw działa kilkanaście międzyorganizacyjnych placówek kultu ry utrzymywanych przez zakłady pracy państwo i innych partnerów — dostępnych dla wszystkich, owocujących licz nyrni inicjatywami, jak ośrodki kultury w Grzmiącej, Pieńkowie, Dębnicy Kaszubskiej czy Kępicach. Wojewódzka Rada Związków Zawodowych od lat współrealizuje wojewódzki kalendarz imprez partycypując w wielu przedsięwzięciach i imprezach. Patronuje pięknej i szlachetnej idei opieki nad klubami „złotego wieku". Nie sposób nie dostrzec wysiłków patronackich w stwarzaniu bazy i upowszechnianiu kul tury na wsi przez „Ruch" i spółdzielczość wiejską. Nie chodzi oczywiście o rzeczy na ra zie niemożliwe jak na przykład'o galerie sztuki współczesnej wt zakładach pracy, skoro nie ma miejsca na ekspo zycję, a samo BWA w Koszalinie pęka w szwach.... Trudno liczyć na masowe stypendia dla twórców, choć w pojedynczych przypadkach można by się już teraz o to pokusić. Nie ma też dzi siaj warunków, by miejscowi plastycy realizowali szeroki program obejmujący plastyczne zagospodarowanie zakładów i obiektów towarzyszących-lub na stosowanie różnych form poradnictwa przez artystów i twórców profesjonalnych wobec różnych form ruchu amatorskiego, jak się to dzieje w_ Hucie im. Lenina, Stoczni Szczecińskiej. 4Ursu sie*. Nie bardzo można też wyobrazić sobie poważniejsze świadczenia macie rzystego zakładu wobec dojeżdżających z innych miejscowości pracowników w postaci imprez, koncertów, bo rozpro szenie załóg jest zbyt wielkie, a koncen tracja w jednym miejscu zbyt mała. Tak — to wszystko prawda! Ale nie ma też u nas tego, co dałoby się okreś lić mianem przemyślanej polityki, czy jak kto woli — systemu bodźców i wzorców zachęcających do podejmowa nia mecenatu przez zakłady pfacy, instytucje, czy organizacje społeczne. Rzu cano nie tak dawno gromy, że nie uda ło nam się stworzyć funduszu rozwoju kultury, bo nie ma chętnych do łożenia... Nic dziwnego, skoro kwilącym prośbom i chodzeniu po kweście nie towarzyszył klarowny, przemawiający do wyobraźni konkretny program, w którym każdy kontrahent widziałby sens swojego udziału. Są u nas działy i piony gospodarki, handlu, usług, których wkład w życie kulturalne regionu jest od zarania żenująco ubogi. W wiel^ województwach np. bogata spół dzielczość pracy czy spożywców prowa dzi reprezentacyjne zespoły pieśni i tańca, orkiestry, znane w kraju i za granicą, by wymienić tylko przykłady Lublina, Opola,- Rzeszowa. U nas jest to wręcz nie do pomyślenia, lilipucie świetliczki i pozorowane niby zespoliki — to całe ich osiągnięcie! Nieznane są w naszym regionie przypadki obejmowania działalnością kulturalną i tworzenia bazy w osiedlach mieszkaniowych przez duże zakłady i instytucje, a poczynania spółdzielczości mieszkaniowej w tym względzie wyłączając Słupsk, należy uznać za daleko odstające od średniej krajowej. Przykłady ' takie można by mnożyć, ale nie w tym rzecz. Mecenat musi być działalnością przemyślaną, zorganizowaną, a nie po-, jęoiem abstrakcyjnym. Trzeba sobie także jasno powiedzieć, że musi on przynosić korzyści obu stronom. Nie należy go traktować jako doraźną akcję obliczoną na sporadyczną pomoc twórcom czy instytucjom artystycznym — zwłaszcza gdy chodzi o ich plany finansowe. Fałszywe jest także założenie, że mecenas powinien płacić i niczego w zamian nie wymagać, bo wszel kie wymagania są ograniczeniem sztuki, czy ingerencja w prawa twórcze artysty. Dla mnie niemal ideałem me cenatu był udział w tegorocznych Międzynarodowych Spotkaniach Filmowych Społecznego Komitetu Przeciwalkoholowego w Koszalinie, który dał nie tylko pieniądze, ale przeforsował własną oryginalną koncepcję programo wą i stał się pełnowartościowym partnerem dotychczasowych organizatorów. Powie ktoś gdzie Rzym a gdzie Krym, co ma SKP wspólnego z festiwalem fil mowym? Kiedy zrealizowano propozycję SKP; sympozjum i przegląd filmów pt. „Stresy XX wieku" (ponadto quiz i specjalne nagrody dla twórców) okazało się, że istnieje paląca potrzeba i wielka szansa wykorzystania filmu jako instrumentu uczulania ludzi na groź ne choroby społeczne wśród młodzieży, jako oręża różnych działań profilaktycz nych Gdyby zwyciężył natrętny dydak tyzm i wąsko pojęta formuła walki z alkoholem w ogóle i wszędzie, inicjatywa ta stałaby się nadętym i humorystycznym zarazem przedsięwzięciem. Tak się jednak nie stało, gdyż mecenas okazał się partnerem w pełni świadomym swych celów i zadań, imponując nieschematycznym podejściem do sprawy. JERZY RUDZIK pomniki Trasa Koszalin - Sianów Kilkukilometrowy odcinek starej szosy Koszalin - Gdańsk począwszy od granic Koszalina wije się licznymi zakrętami wśród pięk nych lasów mieszanych, porastających wzgórza moreny czołowej. Krajobraz zróżnicowany, falisty i pagórkowaty. Na począt kowym odcinku (ok. 1,5 km) szosa pnie się stromo w górę by później opadać powoli aż do miasteczka Sianów, położonego nad rzeczką Unieść. Po prawej stronie szosy biegnie ścieżka spacerowa częściowo obsadzona drzewami i krzewami, po lewej — lasy komunalne stanowiące potencjalną bazę wypoczynkowo-wycieczkową dla mieszkańców Koszalina. W tej części znajdują się liczne jary, powstałe wskutek wymywania ziemi przez spływające wody, źródliska oraz najwyższe wzniesienie w rejonie Koszalina, Chełmska Góra, gdzie zlokalizowano ośrodek campingowy, pole biwakowe i stadion. Dalej pasmo wzniesień nazwane „Gołogórami" porośnięte drze wostanem mieszanym z przewagą gatunków liściastych. Wzdłuż zachodniego krańca lasów komunalnych biegnie zbudowana przed kilku laty nowa szosa łącząca się ze starą na granicy Sianowa — trasa równie malownicza i atrakcyjna pod względem krajobrazowym. Na „Gołogórach" kończą się lasy komunalne, dalej na pół noc i po przeciwnych stronach obydwu szos ciągną się piękne stare drzewostany bukowo-dębowo-sosnowe Nadleśnictwa Kar nieszewice. W dawnych latach włączone były w większości do lasów komunalnych — ekstensywna gospodarka jaką tu prowadzono przyczyniła się do pozostawienia dużej ilości starodrzewu. Dobrze zachowane środowisko przyrodnicze, walory estetycz no-widokowe i wypoczynkowe decydują o przydatności tego terenu dla potrzeb wypoczynku i rekreacji przede wszystkim dla mieszkańców przyległego Koszalina, pod warunkiem jednak zabezpieczenia go przed szkodliwym oddziaływaniem uciąż liwych dla środowiska form gospodarki i właściwego przy-stosówania do pełnienia funkcji zaplecza rekreacyjnego. ini. .HANNA T. PISZCZEK Fot. M. Metkowski ż Widzenia I ZE SŁYSZENIA Rozmowy taśmą W niedzielne przedpołudnie pojawia się na telewizyjnym ekranie program zatytuło wany „Antena". Służy on dwu celom: informacji o repertuarze nadchodzącego tygodnia i reklamie sprzętu audiowizualnego sprzedawanego przez ZURiT. Prowadzi go red. Miś, skądinąd znany jako popularyzator nauk ścisłych. Dla mnie jest to pozycja nieco zagadkowa, choć połączenie obietnic nadania czegokolwiek z możliwością od bioru tegoż sprawia' wrażenie raczej sensowne. Kłopot z tym, że po obejrzeniu „An teny" nie .czuję się ani specjalnie zachęcony do repertuaru, ani też do natychmiasto wego zakupu telewizora saturn, mój ametyst całkiem dobrze mi służy. Niedzielne przedpołudnie jest porą na ogół rodzinno--domową, goście spragnieni widoku telewizji t nic posiadający odpowiedniego aparatu wtedy się nie pojawiają, reklama mija się z adresatem. 1 z tego powodu, pamiętny wcześniejszych spotkań z innych okazji, nawet mi żal red. Misia, wykonującego obce sobie zajęcie. Tymczasem z telewizyjnych propozycji wypadły programy noszące charakter relaksu umysłowego. Zbliżone do prasowych krzyżówek. Czyżby zabrakło odbiorców? Czyżby widzom nie chciało się ani odpisywać telewizji, ani telefonować do niej? Chyba nie, dzwonią przecież w trakcie „Banku Miast" i to indywidualnie, pomni przestróg o nieprzajmowaniu zbiorowych głosowań. A może telewizji zabrakło pieniędzy na nagrody? Też wątpliwe, zważywszy utrzymywanie się niektórych turniejów z „Wielką grą" na czele, a także-wprowadzonego niedawno „Tuzina" z red. Misiem jako jego prezenterem. Każdy z nich ma jednak początek i koniec w ciągu kilkudziesięciu minut, widzowi sprzed od- * biornika pozostaje rola kibica i przez nikogo nie zauważona satysfakcja, że trafnie odpowiedział na któreś pytanie. Oczywiście uczestnik teleturnieju musi odpowiadać z głowy a nie z encyklopedii, tego w studio się pilnuje, ale mimo wszystko sądzę, że TV traci jedną z przyjemnych okazji nawiązania kontaktu z widzami, nie kibicami. A publiczność czeka ~na takie propozycje, chętnie przyjmuje współpracę z TV. Dowodzą tego niektóre programy, których za łożeniem jest wysondowanie opinii na ważny lub interesujący temat. Tak przecież było w przypadku rozmowy • o Kodeksie ucznia. Tyle tylko, że nie wiadomoi dla- czego najbardziej poszło o to komu i gdzie wolno w szkole palić, ę komu nie i kiedy. Jeżeliby wierzyć natłokowi pytań i odpowiedzi w tej właśnie kwestii można by dojść do wniosku, że społeczeństwo składa się z nikotynowych nałogowców od lat najwcześniejszych, dla których 45 minut abstynencji jest ciężarem ponad ludzką miarę. Temat więc niby poważny, a wyszło śmiesznie. Może to kwestia niewłaściwych pytań, a może braku zdecydowanych a krótkich odpowiedzi? Ta rozmowa nie bardzo się więc udała, co nie znaczy, że najsłuszniej jest wtedy, kiedy tylko ci ze studia przemawiają do mnie. Tylko kiedy mógłbym sobie porozmawiać, skoro lwia część programów dawno nagra nych znajduje się na taśmach magnetowidu. Stało się to przyczyną zabawnej sytuacji, znowu pewnej niedzieli. „W starym kinie" wystąpił z przekonywającym komen tarzem red. Janicki. Po kilku minutach naśtąpiła jednak przerwa, red. Janicki po. jawił się raz jeszcze, z równie przekony-wającym komentarzem, tyle że o całkiem innym już dziele. Nie wiadomo tylko czy był to triumf człowieka nad taśmą czy odwrotnie. (zetem) Strona 10 MAGAZYN Głos Pomorza nr 225 Od kilku tygodni prasa francuska nieustannie powraca do sprawy zabójstwa lyońskiego sędziego Franęois Renauda. I to nie tylko dlatego, że — jak podkreślają gazety — jest ona dla Francji wydarzeniem wyjątkowym, w odróżnieniu np. od USA, Włoch, czy RFN, gdzie świat przestępczy w taki sposób „bilansuje rozrachunki". Panu je przekonanie, że organizatorów morderstwa w Lyonie należy szukać nie pośród bandytów żądnych zemsty, ale wśród tych, którzy mogli bać się zdemaskowania przez sędziego, ponieważ znał on tajne związki ludzi ze światem wielkiego interesu, partii burżua-zyjnych i policji z coraz bardziej rozrastającą się mafią gangsterska w Lyo nie. Łowca ^rekinów" świata przestępczego Franęois Renaud (52 1.), starszy sędzia w Lyonie, został zabity siedmioma pociskami kalibru- 9 mm. Zdaniem lyońskiej policji, nazwisk zamaskowa nych sprawców zbrodni należy szukać w aktach spraw, które prowadził Renaud. W danym przypadku nie mówi się o mafii. Czyż jednak nie można nazwać francuskim wariantem mafii całego tego skomplikowanego kłębka tajnych nici, prowadzących do sfer po7 lityki, wielkiego interesu, do świata przestępczego, korupcji w policji, gotowych na wszystko polityki er ów, do świata, w którym prawem jest milczenie, pieniądz i kula? Wszystkiego tego pełno w teczkach akt, przez wiele lat gromadzonych przez sędziego Renauda. Zamordowany bez wahania brał się za najtrudniejsze sprawy. Przed nikim, a szcze gólnie przed swą „klientelą" nie ukry wał radości, kiedy udało mu się złowić w mętnej wodzie małego lub wielkiego „rekina". Zdecydowanie sędziego szokowało wielu jego kolegów i doprowadzało dą wściekłości przestępców. Liczni przyjaciele zabitego sędziego zeznają, że Renaud zaczął otrzymywać pogróżki, kiedy tylko zajął się sprawą bandy Vidala. J^den z nich dodaje: „Wkrótce przed tragedią Franęois po Wiedział mi, że nie zważając na groz-Ijy i znaczne komplikacje, które może wywołać jego działanie, jest już bliski wyjaśnienia- bardzo ważnego elementu sprawy Marin-Lafleche'a. O 2.30 nad ranem Sprawa Vidala i sprawa Marin-Lafie che'a — to dwie ostatnie i najpoważniejsze sprawy, jakie prowradził sędzia Renaud. Od teczek z aktami tych spraw powinien prowadzić ślad do morderców sędziego lub ich zleceniodawców, a tymczasem policjanci zajmują się nielicznymi drobnymi śladami, pozostawionymi na miejscu zbrod ni. 0 2.30 nad ranem, w czwartek 3 lip ca br., Franęois Renaud i jego 30-let-nia przyjaciółka Genevieve pożegnali się z małżonkami Dubois, u których spędzili wieczór. Rozmawiali o tym i owym, a głównie o urlopie w Afryce Północnej, dokąd się wybierali. Następ nie 1 udali się samochodem do domu sędziego. Renaud zgasił silnik na kilkadziesiąt metrów przed domem i dalej u-dali się oboje pieszo. Kiedy byli na 10 metrów przed wejściem, zajechało auto jasnego koloru i zdawało się, że jego pasażerowie zamierzają o coś zapytać. Nagle siedzący za kierowcą pasażer podniósł pistolet i sędzia błyska wicznie zorientował się o co chodzi. Zdążył jeszcze krzyknąć: „Uciekaj!" i sam rzucił się w bok, aby uniknąć kuli. Biegł w kierunku niewysokiego mu ru, odległego o 50 metrów. Z samochodu wyskoczył mężczyzna — jak wszyscy pozostali w masce na twarzy — i zaczął strzelać. Kierowca ruszył ostro wstecznym biegiem i zmusił Renauda do cofnięcia się za szary volkswagen, zaparkowany przy chodniku. W tym momencie wyskoczył dru gi mężczyzna i strzelił osiem lub dzie wieć razy. „Widziałam tylko jego nogi — zezna la na policji Genevieve. — Następnie zobaczyłam, jak Francois pada na jezd nię. Zaczęłam krzyczeć o pomoc, a na stępnie pobiegłam do domu". Obok mieszka syn sędziego i właśnie on zaalarmował policję. Sprawcy zamachu szybko zbiegli. Po drodze wy rzucali pozostałą im amunicję kalibru 9 mm. Policja znalazła osiem naboi. Posługiwali się samochodem skradzionym spod hotelu: po dokonaniu zbrod ni porzucili go na zadrzewionej, cichej ulicy. Wszystko to rozegrało się na obszarze prostokąta o powierzchni 2 km kwadratowych. Za fasadą Pafacu Sprawiedliwości iżV dzielnicowej komendzie . policji kryminalnej ogłoszono' alarm. Do akcji skierowano 50 policjantów; trzydziestu przesłuchiwało wszystkich mieszkań-: ców osiedla. Sprawę przejął szef policji kryminalnej Mattei wrą z ze swym pomocnikiem Richardem i niemal natychmiast zakazali udzielania jakichkolwiek informacji. Za czarną fasadą Pałacu Sprawiedli wości wieść o śmierci Renauda wywołała bardzo burzliwą reakcję. Istotnie; nie był on podobny do innych sędziów. Odróżniał się od nich nawet wyglądem zewnętrznym — zamiłowaniem . do aksamitnych spodni, kraciastej kurtki i angielską flegmą, a także sławą uwodziciela i bywalca nocnych lokali. Był aktywistą związku zawodowego pracowników sądownictwa i założycielem Klubu Jakobinów. Niejednokrotnie wdawał się w zwady ż bandytami, kie dy ich spotykał w knajpach lub klubach nocnyćh. Bez wahania stawał na czele grup młodych policjantów, prowadząc ich na lięzne niebezpieczne akcje. Tak było np'. w czasie Święta Cyganów w Saintes-Maries-de-la Mer, kiedy poszukiwano herszta bandy Vi-dala. Poszukując gangstera Guy'a, Renaud zwrócił się do jego adwokatów o zorganizowanie spotkania z nim w cztery oczy -gdzieś w lesie lub w łódce na środku jeziora. nych kabaretów Lyonu, Grenoble, Genewy i rozpoczął akcję odbierania Kor £5 sykańczykom nocnych lokali i domów £ publicznych w Lyonie. W ciągu kilku S lat niesamowicie się wzbogacił; ku- J3 pił luksusową willę w najelegantszej SI dzielnicy Lyonu i kilka rezydencji w 3 Alpach; Gwoli podniesienia własnej re 3 putacji, herszt rzezimieszków, córkę u- 3 mieścił na pensji. klasztornej dla dzie- 3 ci notabli. 3 ** Będąc nieoficjalnym szefem regio- 3 nalnego biura służby specjalnej, Auge 3 organizował obstawy porządkowe wiel- 3 kich zgromadzeń organizacji prawico- 3 wych w Lyonie i Grenoble, używając 2 do tych celów swoich kumpli, których 3 twarze i personalia były dobrze znane 3 i szczegółowo odnotowane w aktach 3 policji kryminalnej. B Splot więźli świata gangsterskiego B oraz służby „równoległej", a zatem 3 i oficjalnej policji, zaczął w Lyonie nabierać - charakteru wielkiego skan- B dalu. To wszystko ujawniła opinii pu- B blicznej wielka kampąnia prasowa w B ' 1972 roku. Wówczas z trzaskiem wy- >3 leciał z policji za powiązania z ban- 3 dytami komisarz Tonnot. Jeana Auge B mogli sprzątnąć ci, którzy uważali, że 3 zbyt wiele wie o tajnych powiązaniach'' 3 świata przestępczego z „policją równo- 3 »ległą". B uniiiiiiiiiiiiiiiiimiiiiiiiiiiiiiiiiiiniiiiiiiiiiiiiiiiiifinT b a B a — *+ 3 3 Strzały koło Sporting C!ub, 14 lipca 1973 roku, kiedy wszechmoc ny szef lyońskiego świata przestępczego, niejaki Jean Auge, wysiadał z rakietą tenisową przed kortami Sporting Club na lyońskiej plaży, wyskoczył z zaułka jakiś osobnik w kapeluszu z dwoma coltami kalibru 11,43 mm w dlo niach. Przyparł go do ściany i wpakował mu w brzuch cały magazynek. Umierającego dobił jeszcze dwoma pociskami, wystrzelonymi również w brzuch. Za co został zamordowany Auge? „Wydał Amerykanom dwie siatki handlarzy narkotykami" — oświadczył pewien jego były kumpel, który obecnie ukrywa się przed policją. „Nie przypuszczam' — mówi jeden ze znanych adwokatów lyońskich. „Wydaje mi się, że został zabity przez wspólników, któ rych wciągnął do jakiejś operacji, np. napadu na ba'nk, i którzy nie byli zadowoleni z podziału łupów". Bandyta pracował jednocześnie dla tzw. „policji równoległej", która często posługuje się byłymi, przestępcami i po zostaje na usługach policji oficjalnej. Dla utajenia swego udziału w jednym i drugim procederze, zamordowany sze roko rozwijał działalność handlową: założył wytwórnię wódki anyżowej „Europe-Anis", był udziałowcem licz- mm Akt zemsty, czy strachu? A Francois Renaud? W Lyonie mówi się, że banda Vidala, którego posadził za kraty sędzia Renaud, porządkowała, swoje stosunki z gangiem Auge. Mówi się również, że sędzia Renaud coraz aktywniej interesował się powiązaniami między gangsterami z o|?u grup 1 liczył na wykrycie ważnych szczegółów, które wzbogaciłyby kartotekę sprawy. O jakie szczegóły tu idzie? Mówi się, żfe Renaud, podobnie jak inni sędziowie i przedstawiciele' policji był przekonany, że gang Vidala, jako jedyna grupa przestępcza na terytorium Francji, był w stanie przeprowadzić niezmiernie ryzykowną operację napadu na pocztę w Strasbourgu (8 mężczyzn w mundurach pocztowców 30 czerwca 1971 roku zagrabiło ponad 1 mld starych franków). Nikt z policji, adwokatury i sądownictwa nie zapomniał również pewnego zdania, wygłoszonego w telewizji przez Francois Col-combeta 7 maja 1974 roku-. Był on wówczas przewodniczącym Związku Zawodowego Pracowników Sądownictwa, a w przeszłości — zastępcą prokuratora Lyonu. „Miejmy nadzieje — powiedział Calcombet — że nie będziemy vnusieli stwierdzić, iż grabież w Strasbourgu zasiliła kasę partii politycznej". Niewykluczone, że sędzia Renaud zebrał dość faktów dla ujawnienia rzeczywistych organizatorów tego napadu. Być może, mógł, już wymienić nazwiska ludzi i organizacje polityczne. Może dał do zrozumienia, że gotów jest wyłożyć karty na stół i wywołać ^wielki skandal? Jeśli tak, mogły to być właśnie te tajemnice, których ujawnieniu ktoś postanowił przeszkodzić. Potrzeba komisarza Maigret Pozostaje jeszcze sprawa Iiresa Ma-rin-Lafleche'a. 4 lipca ' 1974 roku policja otrzymała zawiadomienie o tajemniczym zniknięciu tego wielkiego przedsiębiorcy, dyrektora generalnego „Grand Hotelu", właściciela licznych kawiarń i hoteli w Lyonie oraz okolicy., W cztery miesiące później pewien myśliwy znalazł w podmiejskim lesie szczątki trupa. Eksperci ustalili, że są to zwłoki Marin-Lafleche'a. Tak więc bogacz, który jakoby ukrywał się przed skandalem finansowym, -został zamordowany. ' Niewątpliwym okazał się fakt, że to bardzo delikatna sprawa, ponieważ homoseksualista Yves Marin-Lafleche był w Lyonie blisko' związany z „ludźmi o szczególnej obyczajowości" — jak ich określił pewien komentator prasowy. Wyraźnie mówi się o tych, którzy wyjątkowo boją się ujawnienia swoich intymnych upodobań. Wydaje się jednak, że nie z tego środowiska wywodzą się zabójcy, którzy działali z zimną krwią i z precyzją typowych zawodowców. Czy znajdzie się więc- nowy komisarz Maigret, by rozwikłać zagadkę, której rozwiązanie przygotowywał być może sędzia Renaud ale nie zdążył, gdyż sam padł ofiarą zbrodni. ALOJZY KALINOWSKI 9 3 s g 3 3 *4 3 3 st Przy ..żłobku" dla zwierząt, urodzonych io zoo we Frankfurcie (RFN), powstał specjalny oddział dla mai 2lich niemowląt. Żyjące w niewoli małpy często porzucają swe młode zaraz po urodzeniu. Obecnie prze bywają tu: dwumiesięczny goryl i •;dwójka rocznych orangutanów. Opieka nad nimi podobna jest do opieki nad „zwykłymi" niemowlętami. Noszą ciepłe ubrań ka, zapakowane są w pieluchy, systematycznie karmione i ważone. CAF — AP iiininiiiniiiiniiiniiiiniiniiiHiiiiiiiiiiniiiiiiui BARAN 21.3.-20.4.: Twoja energia i entuzjazm podobają 3 się otoczeniu i powinny przysporzyć ci przyjaciół, jeżeli bę- 3 dziesz unikał wybuchów, które denerwują i zrażają nawet B najbardziej wyrozumiałych. E* 3 BYK 21.4.-21.5.: Jeśli myślałeś, że ukochana osoba rzuci 3 ci się w ramiona, albo będzie w nich z zachwytem spoczy- 3 wać bez starań z twojej strony, pomyliłeś się gruntownie. Nic nie przychodzi ani nie trwa, gdy się nie włoży wysiłku. 3 *3 BLIŹNIĘTA 22.5.-21.6: W drugiej połowie tygodnia zdo- 3 bqdź się na wyrozumiałość i cierpliwość. Inaczej drobne 3 nieporozumienie w gronie bliskich przekształci się w kon- 3 flikt przy akompaniamencie gniewu i łez, RAK 22.6.-22.7.: Twoje stosunki z otoczeniem nie ukła- 55, dają się teraz najlepiej. Ludzie woleliby nawet, żebyś cza- B sem wybuchnął niż chował się przed nimi, jak ślimak w Bi skorupie. ■ 53' LEW 23.7.-23.8.: Rada oportunistyczna, ale życiowa: jeśli Bi oczekujesz premii lub awansu, zachowaj chwilowo dla sie- 3 bie niepochlebną opinię o kierownictwie. Nie ulegaj złu- B dzeniu jakoby o wszystkim decydowała wartość twojej pra- 3> cy; ludzie to nie anioły. 3; ' ^ ■ tmil FANNA 24,3.-23.9.: Wkrótce możesz oczekiwać poprawy 3 swoich finansów i co najważniejsze, rozporządzisz nimi w 31 sposób, który dc ci dużo satysfakcji. Żebyś tylko nie za- B pomniał, że osobom bliskim też się coś należy, WAGA 24,9.-23.10.: Osoba przyjezdna, być może z -za- 5* granicy, sprawi ci przejściov,/y kłopot, który gotów trwać 3j dłużej, jeżeli nie zachowasz zimnej krwi i pozwolisz sobą 3! powodować w sprawie, którą sam musisz rozstrzygnąć. SKORPION 24.10.-22.11.: Osobom spod znaku Skorpiona, które ostatnio zainteresowały sie kimś ze swego otoczenia zawodowego, przepowiadamy wzajemność i to, że miłostka zmieni się w miłość. Inne sprawy Skorpiona układają . się chwilowo mniej pomyślnie. STRZELEC 23.11.-22,12.: Nie ma chyba rzeczy czy sytuacji budzącej powszechne uznanie, Nie b,dzie nic- też trudna robota, dobrze wykonana przez twAi zespół. Zamiast sie denerwować, powiedz sobie, jak Rzymianie: ważne jest dzieło, nie opinia o nim. KOŻIOROZEC 23.12.—20.1.: Jedni nazywają to szczęśliwą intuicją, inni - bystrzej obserwujący życie - udanym płodem inteligencji skojarzonej z pracowitością. Dla ciebi^ będzie to odkrycie nowych własnych możliwości, gdy zawiodła profesjonalna rutyna. Perspektywy bardzo obiecujące! WODNIK 21.1.—18.2.: Sam jesteś winien swoim obecnym kłopotom pieniężnym. Mimo przykrych doświadczeń, znów pożyczyłeś (lub podżyrowałeś) osobie nie zasługującej na zaufanie. Czy nigdy nie nauczysz się korzystać z doświadczeń, choćby tyIko własnych? 3 RYBY 19.2,-20.3.: Najbliższe dni powinny ci przynieść 3 3 ciekawą wiadomość od osob^ - albo o osobie - z którą 3 g dawno straciłeś kontakt, B m El ^iiiiiinniminnnmiiinmnniTnTrnimTmnniTTTrm^ B Cios Pomorza nr 225 MAGAZYN Stratna 11 CZY PIŁKARZEM TRZEBA URODZIĆ? Wielu fachowców dobrze znających się na futbolu uWaża, że piłkarzem nie można zostać — że nim się trze ba urodzić. Trzeba im przyznać rację w tym sensie, że młodzi ludzie nie obdarzeni talentem, lub — inaczej mówiąc — specyficznymi predyspozycjami nie zostaną dobrymi piłkarzami nawet wtedy, gdy przeznaczą na trening i grę bardzo dużo czasu. Bodaj najważniejszą cechą trenera jest umiejętność dostrzegania w począt kującym piłkarzu wrodzonego talentu i innych cech, świadczących o jego zdolnościach i możliwościach. Piłka nożna jest w Związku Radziec kim jedną z najpopularniejszych dyscyplin sportowych. Uprawia ją ponad 3700 tys. osób zawodowo, toteż często określana jest jako sport nr 1. Trenerzy nie mają więc żadnych trudności z rekrutacją kandydatów do drużyn młodzików, juniorów i seniorów. Jed- nak te prawdziwe, wyjątkowe talenty trafiają się raczej rzadko i trzeba je wyszukiwać spośród bardzo licznego grona chętnych. Radzieccy trenerzy uważają, że najkorzystniej jest wyławiać szczególnie uzdolnionych młodych piłkarzy już w wieku 9—10 lat. Dlatęgo też większość dziecięcych szkółek piłkarskich kom ple tuje się spośród uczniów w tym właś' nie wiek.u. Warto jednak podkreślić, że mogą do nich uczęszczać tylko ci uczniowie, którzy nie mają złych ocen z przedmiotów ogólnokształcących. Najbardziej typowy program zajęć obejmuje dwa treningi (po 1,5—2 godz.) w tygodniu i jeden meęz (w grupach młodszych z reguły towarzyski, w' starszych — oficjalny, o mistrzostwo dzielnicy lub miasta). Uczniowie ostat nich klas szkół średnich trenują już po 4—5 razy w tygodniu, a ich poziom sportowy i sprawność fizyczna zbliżone są do poziomu dorosłych piłkarzy z klubów ekstraklasy i I ligi. Inną sprawą jest to, że absolwentom szkół' średnich (a zarazem szkółek piłkarskich) rzadko udaje się trafić od razu do kadry reprezentacyjnej klubu. Zwy kle występują oni przez jeden lub dwa sezony w drużynach rezerwowych, na bierając tężyzny fizycznej i doświadczę nia. Wszystkie kluby radzieckiej ekstraklasy (16 drużyn) i I ligi (20 drużyn) prowadzą szkółki piłkarskie dla dzieci od 10 lat, choć nie we wszystkich z nich praca z młodzieżą postawiona jest na tak wysokim poziomie, jak w kijowskim „Dynamo", czy występujących również w ekstraklasie moskiew skich klubach „Spartak", CSKA, „Tor pedo", „Dynamo" i' „Lokomotiw". Szkolenie młodych piłkarzy w klubach II ligi (109 drużyn w sześciu strefach), a także w klubach występu jących w mistrzostwach miast i okrę gów, rozpoczyna się później — w wie ku 12—13 lat, gdyż kluby te nie zaw- sze dysponują odpowiednią bazą materialną i kadrą trenerską. Jednakże niektóre spośród tych klubów, zwłaszcza w dużych miastach, -prowadzą wprost wzorowe szkółki dziecięce. W czasie treningów w młodszych grupach zwraca się uwagę zwłaszcza na przygotowanie fizyczne i opanowanie techniki. Jednocześnie trenerzy sto sują ćwiczenia ogólnorozwojowe, gry ruchowe, pływanie, akrobatykę, nieco później podnoszenie ciężarów, biegi przełajowe, a zimą jazdę na nartach. Z reguły jeden z dwóch przewidzianych w ciągu tygodnia treningów poświęcony jest całkowicie opanowaniu techniki. Niezależnie jednak od tego, jakie zajęcia wypełniają trening, wychowawcy młodzieży zawsze dążą do tego, aby były one urozmaicone i cie kawę. Są to podstawowe założenia metodyczne w szkoleniu młodych piłkarzy i w ogóle młodych sportowców w ZSRR. Bardziej ukierunkowane szko lenie w zakresie taktyki i specjalizacji w grze rozpoczyna się nieco później, po 2-—3 latach. Chociaż te elementy — w głównych zarysach — znane są chłopcom już w młodszych grupach. Młodzi piłkarze wcześniej zaczynają przysposabiać się do określonej pozycji w drużynie — napastnika, pomocnika, obrońcy. Nierzadkie są jednak i takie przypadki, kiedy w procesie dojrzę wania fizycznego i szkolenia fizycznego ta piłkarska specjalizacja ulega zmianie. Zresztą poszczególni trenerzy podchodzą do tej sprawy w różny spo sób. Podsumowując powyższą wypowiedź nie oznacza to bynajmniej, że szkolenie młodych piłkarzy doprowadzone zostało w ZSRR do perfekcji. Ciągle trwają poszukiwania atrakcyjniejszych, a zarazem bardziej efektywnych form i metod pracy szkoleniowej z dziećmi i młodzieżą. ,Vł. KIRYLUK W RAZIE PODEJRZEWA CHOROBY ZGŁOŚ SIĘ DQ DOWOLNIE WYBRANEJ PORADNI ® ) Adresy poradni skórno wensrologlcznych w województwie słupskim BY10W, ul. Kochanowskiego 1 CZŁUCHÓW, ul. Sobieskiego 5 LĘBORK, ul. Bohaterów Stalingradu 15 MIASTKO, ul. Wielkopolska 7 SŁAWNO, ul. Milczarskiego 1 SŁUPSK, ul. Tuwima 23 USTKA, ul. Żeromskiego 5 Porady sbe*pł?»*r© Skierowanie nie fest pcfrrebrto Dyskrecja zapewniona '•fi liiiiiiiiiiimiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiHiiiiiiiiHiiHiimiiiiiiHiiiiiiiijiiHiiiiiimiiimiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiijiT K-279/B-0 #j SYRENĘ 102 pilnie sprzedam. Koszalin, Jaśminowa 23 (Chełmo niewo). G-6649 PPiUR „Barka" w Kołobrzegu zgłasza zgubienie przepustki por towej nr 1481 na nazwisko Euge niusza Czarneckiego. Gp-6544 mcUodafiu m t-ft t£P- gmBMg m ■ SAMOCHÓD trabaiit-eombi 601 — sprzedam. Koszalin, Zwycięstwa 309, pó szesnastej. G-6583 «
<5 BEŁBOT Wanda zgubiły legi+yiiia cję służbowa nr 148 wydana przez RUT Koszalin oraz legitymację związkową. Gp-6i»i DYREKCJA Liceum Ekonomiczne go w Kołobrzegu, ul. Cyrankiewi cza 7 zgłasza zgubienie legityma cji szkolnej nr 783/D/74 Grai^y Majoch. 1 Gp-6500 ZGŁOSZENIA na kursy: radio-wo-tele wizyjne, kucharsko-kelnerskie. kroju i szycia. dziewiar-stwa, bhp (zlecone). Języka angielskiego. niemieckiego, przygotowawcze na wyższe uczelni? lor ganizowane w Koszalinie. Słupsku. Szczecinku. Kołobrzegu) o-raz kosmetyczne, kreślarskie, spawalnictwa. elektromonterskie, mechaniki samochodowej, nauki brydża (organizowane w Koszalinie. Słupsku) kierować pod a-dresem: „Oświata" Koszalin. Jana z Kolna 10, tel. 250-35. K-2B32-0 W dniu 8 X 1975 zginął śmiercią tragiczną w wieku 25 lat MIECZYSŁAW DOBRZYŃIECKI Pogrzeb odbędzie się w dniu 11 X1975 r., o godz. 13 na cmentarzu Komunalnym w Koszalinie o czym zawiadamia pogrążona w smutku RODZINA W dniu 9 X 1975 roku zmarł, w wieku 46 lat ZDZISŁAW W0JCIUK długoletni, ceniony nauczyciel Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Człuchowie, odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. 1 Wyrazy głębokiego współczucia RODZINIE składają ' INSPEKTORAT OŚWIATY I WYCHOWANIA RADA ZAKŁADOWA ZNP w CZŁUCHOWIE W dniu 9 X 1975 roku zmarł w wieku lat 65 JAN SZYMAŃSKI długoletni pracownik Pańf?t-vjwych Gospodarstw Rolnych I ceniony działacz społeczny, odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Brązowym Krzyżem Zasługi, odznaką honorową „Za zasługi w rozwoju województwa koszalińskiego", odznaką Grunwaldu i Medalem Zwycięstwa ł Wolności. W Zmarłym tracimy cenionego pracownika i nieodżałowanego Kolegę. Wyrazy głębokiego współczucia RODZINIE składa DYREKCJA, RADA ZAKŁADOWA oraz WSPÓŁPRACOWNICY KOMBINATU PGR BARWICE W dniu 8 października 1975 roku zmarł tragicznie w wieku 28 lat ZENON PTAK leśniczy Nadleśnictwa Bytów. Wyrazy głębokiego współczucia RODZINIE składają KIEROWNICTWO, RADA ZAKŁADOWA KOMITET ZAKŁADOWY oraz WSPÓŁPRACOWNICY Pogrzeb odbędzie się 11 października 1975 r. o godz. 10 w Tuchomiu. Slrona 12 MAGAZYN i- G/os Pomorza nr 225 p a & 0 a a a • P o SETSSPaH!n^BRkKBEia Dzisń Znaczka 9 października, w ramach corocznej emi sji Dzień Znaczka, Ministerstwo Łączności wprowadziło do obiegu, 4 znaczki pocztowe, prezentujące rzeźby Xawerego Dunikowskiego, jednego z największych współczesnych rzeźbiarzy polskich. Na poszczególnych znaczkach przedstawiono następujące rzeźby: 50 gr — autoportret, 1 zł „Tchnienie", 1,50 zł ~ „Macierzyństwo" (fragment), 8-4-4 zł ~ fragment pomnika Powstańców Śląskich z Góry św. Anny.' Znaczki, na podstawie barwnej fotografii artysty, fotografika, Sergo Kuruliszwili; opracowała Helena Matuszewska. Dopłata przeznaczona jest na rzecz PZF. Nakład znaczków od 000 tys. do 15 min sztuk każdej wartości. Z okazji IX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina,. Ministerstwo Łączności wydało znaczek pocztowy wartości 1.50 zł przedstawiający portret Chopina. Z prawej strony każdego znaczka umieszczono przywieszkę przedsta wiającą klawiaturę fortepianu, faksymile podpisu Chopina oraz napis „IX Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina 7—28.X. 1975 r". Projektantem znaczka, datownika, koperty pierwszego dnia obiegu jest artysta plastyk Stefan Małecki. Nakład 8 min sztuk. Najlepsze koła młodzieżowe Komisja Młodzieżowa ZO PZF w Kosza linie podsumowała wyniki współzawodnictwa między kołami młodzieżowymi PZF za rok szkolny 1074/75, W grupie młodszej pierwsze miejsce zajęło Kolo przy Gminnej Szkole Zbiorczej w Siemyślu (op'ekun — T. Groblewski): pr>,ed kołami przy Gmin nej Szkole Zbiorczej w Kaliszu Pom (,A Sfankowski). i Szkole Podstawowej w Budowie (K. Majcher czak). ' W grupie starszej za najlepsze uznane zostało Knło przy Zespole Szkół Zawodowych w Białogardzie ^opiekun — J. Proku-lewicz). -Następne miejsca1 zajęły koła przy Technikum Elektronicznym w Koszalinie (S. Polańczyk) i II Liceum Ogólnokształcącym w Koszalinie (A. Siwula). 24 znaczki dziennie Obliczono, że codziennie ukazują się średnio na świecie aż 24 znaczki i dwa bloki. Wydaje je 215 zarządów.poczt. pańs'.w(. wysepek i innych ' terytoriów. Prze-' ciętnie rocznie wchodzi do obiegu 9400 nowych znaczków i bloków, wartości nominalnej około 5.5 t.vs. dolarów US A. Istną p-agą dla filatelistów' są emisje różnych szeikanstów, wydawane wyłącznie w celach spekulacyjnych. Jak informuje Filatelista", Ajman wypuszcza k^źrteeo roku 950 nowych znaczków i 130 "bloków, Ma-nama — ponad 700 znaczków i około 100 bloków. Raz dla panów KRZYŻÓWKA NR 780 R3DAGH.TF PITiPSKT KLUB SZARADZISTÓW. PRZY WDR POZIOMO: — n np. pie-strzenica; 41 podn:osły sposób irńwienia: 7) odsłos krusze-ri^ się., trzask; 8) pierwiastek chernfczny z rodziny lanta-rr.wc6w; 9) Prać aktorska tea tru lalpk: 12) nieruchoma crpść silnika: 15) miasto nart Wieprza: 16) naoól z gotowa rrt*o. sfermentowanego mleka k owiego; 17) metalowy U-chwyt umieszczony na drzwiach, bramach: 19) Draw dziwa krytyk ponoć sie nie toni: 2") rnł?c wschodniego władcy. 1eeo komnaty i harem; ?4) napói. lek wzmacnia jacy akclę se-ca; 25V rnwa książki; 26) władca Frygii. PTONOWO: — 1) ale toner z owadożerny o długich uszach: 2) zapada, gdyj kończy sle dzień; 3) na nich człowiek sie uczy; 4) przed biurkiem urzeri nika; 5) dzieło — inaczej: 6) dowódca kutra rybackiego; 10) gest grzeczniościowy; 11) szkolna do wspominania kolegów; 12) jednoroczna roślina oleista z rodziny motylkowatych; 13.) służy do napełniania żarówek o dużej mocy 1 lamp jarzeniowych; 14) nich ciała dokoła osi; 17) Wórika-piohmówka; 18) jezioro pocho dzenia tektonicznego w azjatyckiej częścią ZSRR; 19) gatu nek skóry na obuwie, specjał r.ie garbowanej; 20) pomiędzy śniadaniem i kolacja; 21) rodzaj tkaniny jedwabnej lub bawełnianej; 23) może być np. dyskiem, oszczepem... Ułożył: „HARALD" Rozwiązania ' prosimy nadsyłać na adres redakcji w Ko gzalinie — koniecznie z dopi skiem: „KRZYŻÓWKA NR 730" najpóźniej do przyszłej so boty. Do rozlosowania wśród Czytelników: .5 RONOw KSIĄŻ KOWYCH po 50 złotych. ROZWTAZANIE KRZYŻÓWKI NR 778: Poziomo: — książka, pompon, matówka, sięrnię, kustosz szał, skat, alkazar, raglam. topless, akacja, łękotka, Pionowo: — kamyk, Irtysz, żywioł, apasz, śmietka. kobieta, uszatka, tablica, skopek, azbest, antał, Rosja. NAGRODZENI: Za prawidłowe rozwiązanie krzyżówki nr 778 nagrody w postaci bonów ksiażk^w^h wylosowali: Zbigniew Tyszko, ul. Solskiego 12/1, '76-200 Słupsk; Aleksander Luka. ul. Kilińskiego 18 m 4a, 76-210 Słupsk: Ryszard Domblat. ul. Morska 4 m 3. 75-218 Koszalin; Piotr Gołębiewski, ul. Re ja 40 m. 1., Słupsk; Eugeniusz Cieśla, ul. Jana Żiżki 2/7, 50-203 Wrocław. Nagrody wyślemy pocztą. rinr^i m m m n m o m □ m a Q m m m m m o a a a a es a W jesienno zimowej modzie męskiej występuje stale dążenie do zwiększenia funkcjonalności odzieży oraz jej lekkości. Ubiory mają spadzistą linię ramion często podkreśloną niskim wszy ciem szerokich, prostych rękawów. W stylu sportowym nowością są tzw. spodnie piechu ra o linii prostej, lekko ścią gane nad kostką oraz spod nie obcisłe wpuszczane w wysokie boty, Spodnie klasyczne mają linię prostą, sze rokość dołu najwyżej do 30 cm. Garnitury tradycyjne są z zasady trzyczęściowe, ale ich nowoczesność polega nie tyl ko na rozluźnieniu ale . i odmiennej kolorystyce. Przykładowo: granatowe spodnie i taka sarna kamizelka uzupełnione są marynarką z przerabianej tkaniny rurjo-granatowej Szary flanelowy garnitur ma kamizelkę z tej Rozpoczął się ciąg łososia i troci na tano. Ryba ta wpływa z morza do rzek Środkowego Wybrzeża — Grabowej, Słupi, Parsęty i innych, by w górnym ich biegu złożyć ikrą. W wsrun kach naturalnych sporo łoso si ginie i dlatego od wielu lat stosuje się z powodzeniem sztuczny wylęg. Tarli ki odławia się w pułapki a pozyskana z nich ikra wędruje do wylęgarni. W specjalnie stworzonych, korzystnych wa runkach z ikry uzyskuje się znacznie więcej narybku niż w przypadku naturainego tarła w rzece. Narybek po odchowaniu w różnych stadiach rozwoju wpuszczany zostaje do. rzeki. Ta rac jonalna gospodarka izsrybie niowa sprawia, że rzeki Pomorza Środkowego obfitują nadal w cenne gatunki ryb łososiowatych mimo działalności „trucicieli" i kłusowni ków. Kilka rad dla szachistów (3) Wiadomo, że nie ma takiego podręcznika, którego przestudiowanie wystarczyłoby do zgłę bienia tajemnic gry w szachy. Nie oznacza to bynajmniej, że nie należy studiować literatury szachowej. Wiadomości zdo byte w książkach i czasopismach trzeba sprawdzać w prak tyce. Jak to robić? Większą ko rzyść przyniesie jedna grana wolno, z 'rozwagą ćwiczebna-partia niż kilka czy nawet kil kanaście szybkich (z zegarem czy bez). Nie ważny jest wynik, a dokładne obliczanie wszystkich wariantów, rozumienie gry. Rozumieć grę to znaczy móc uzasadnić każde swoje posunięcie. Jeśli popełnimy błąd, a zdarza się to nawet arcymi-strzom, ważne jest, aby zrozumieć na czym on polega i w przy szłości go unikać. Starajmy się grać z szachistami nieco silniej szyrni, bo zmUsza to do większej koncentracji, jako że taki partner stawia nas przed Łrud- samej flaneli ale w znacznie ciemniejszym szarym odcieniu. A do tego koszula w drobniutką czerwono-białą krateczkę ,i gładki wiśniowy krawat. Dominują kolory szary, beż, rudy, brąz, lodenowa i butelkowa zieleń, Także mod 17.y jest granat i błękit tzw. bałtycki (przytłumiony). Tka niny są lekkie, miękkie. Dużo drobnćprążkowanego sztruksu, aksamitów jednobarwnych i drukowanych w bardzo stonowane pasy (u-zywa się ich na rnatynarki). Najmodniejsze są szerokie krawaty jednobarwne, jeśli w deseń to w drobne wzorki geometryczne lub ilustra cyjne (podkowy, samochodzi ki, piłki nożne itp.). K. BOERGEROWA Na zdjęciu obok; męski overall ze skórzaną kamizel ką. Kłusownictwo nasila się co roku w okresie tarła, kiedy troci w rzekach jest dużo i stosunkowo łatwo je złowić stosując niedozwolone sposo by i metody, W tym względzie pomysłowość amatorów smacznego mięsa jest nieograniczona: posługują s:ę sieciami, ościeniami, prądem elektrycznym." Łowią ryby, KŁUSOWNICTWO W PUŁAPCE ale jeszcze więcej kaleczą a więc po prostu niszczą. Jak sygnalizują strażnicy wędkarscy, w zastawione ostatnio przez Polski Związek Wędkarski pułapki, do odło wu tarlaków wpada sporo ryb pokaleczonych, co jest dowodem kłusownictwa z u życiem ościeni. U ujścia Gra bowej do Wieprzy znalezio -no zastawione sieci. Straż wędkarska nasiliła więc o-chronę rzek łososiowych, przeprowadza liczne kontro- niejszymi problemami do rozwią zania. Partie treningowe traktuj my poważnie. Dlatego warto za pisywać posunięcia, a po skoń czonej partii analizować przebieg gry, szukając' przyczyn wy granych czy przegranych. Jeśli w analizie znajdziemy błąd, to szukajmy zaraz vytaściwego posunięcia. Nie próbujmy ciągle udowadniać, że mamy pozycję czy partię „wygraną". Po pew nym czasie znajdować będziemy bardziej ukryte przyczyny porażek. Partie treningowe 'powinny grać z różnymi przeciwnikami, aby poznawać różnorodne style gry. Wielogodzinne analizy, z jednym lub dwoma partnerami, podbudowane znajomością teorii szachów, wyłożonej w podręcznikach, przynio są z czasem korzyść - na pew no będziemy grać lepiej. Wtedy przyjdzie czas, gdy powinniśmy sprawdzić swoje umiejętności biorąc udział w pierwszym kroku szachowym, np. eli minacjach do mistrzostw miasta, w turnieju szkolnym, rozgrywkach w zakładzie pracy. Jak grano w ubiegłym stuleciu Pozycja na diagramie pocho dzi z partii granej w Londynie w roku 1851 między An- ie w celu ukrócenia szkodliwego procederu. A że kłusownictwo nie po płaca — 'mógł się o tym przekonać mieszkaniec Jeży czek — K. M, który w ostat nich dniach stanął przed są dem w Koszalinie oskarżony o kłusownictwo. Strażnicy przyłapali go na niedózwolo nym odłowie ryb w Grabowej. Dowodem rzeczowym były trocie o łącznej wadze 24 kg, Przewód sądowy w pełni potwierdził winą oskar żonego-K. M. skazany został na zapłacenie 5 tys . zł. grzywny, 1 tys, kosztów sadowych i zwrot PZW równo wartości nielegalnie 'odłowią nych ryb. • Ponadto wyrok są .du podany zostan'e do wiadomości mieszkańców gmny przez wywieszenie na tablicy ogłoszeń, A więc K. M. nie opłaciła się wyprawa na trocie. Podobnych jak on amatorów cennej ryby niestety jest .jeszcze sporo War to więc, by czytając to uświadomili sobie, że kłusowniczy proceder udaje się do czasu. (pa") dorsseneni i Kiesieritzkim. Białe poświęciły dla ataku figurę, ale mają w akcji hetmana i trzy lekkie figury. Natomiast czarne są zupełnie nierozwinią-te. (nie pole.camy tego rodzaju gry) i ich król pozostał (bez roszady) osamotniony. Nastąpiło: I.Gdó!! H:a1 -f- 2,Ke2 G :g 1 3,e5!! czarne zdobyły dwie wieże, ale ich hetman został odcięty — nie może już mmm i&mwm ■muM V'».....W AHDimłH przyjść na pomoc zagrolonemu królowi, Następuje nieunikniony mat: 3,,.Sa6 4„S:g7-f Kd3 5,Hf6+ ! S:f6 6,Ge7 mat. (msz) ■ a m a a asa Esperanto weterani i nowalijki Za najstarszych, aktywnych jeszcze mimo sędziwego wieku, esperan tystów na świecie, którzy międzynarodowy język przyswoili sobie jeszcze w ubiegłym stuleciu, uchodzą: Bułgar Simeon Fetkov (lat 89). jego rodak Petrov Penkov- fiat, 95), Francuz Victor Lebrun (lat 93) — niegdyś o:obisty sekretarz Lwa Tołstoja oraz Islandczyk dr Thorstelnsson (lat 95). Cała ta czwórka urodziła się w czasach, kiedy Ludwik Zamenhoi pracował nad stworzeniem „wspólnego języka". Przypomnijmy, że jego pierwszy podręcznik esperanta „Lingvo Internacia" ukazał się w roku 1387. W dwa lata później — w 1889 r. —- w Norymberdze pojawił się pierw szy numer pionierskiej esperanckiej gazety, noszącej 'tytuł „La Esperan- tisto".'Od tamtych czasów — w ciągu kilku dziesiątek lat — czasopiś-mienniczy rynek esperancki wzbogacił się niepomiernie. Aktualne zestawienia notują. 109 tytułów prasowych w ,j.ezyku esperanckim o nader urozmaiconym profilu. Ukazują się one w różnych krajach, na różnych kontynentach. Niektóre z nich mają kilkudziesięcioletnią historię, bogate tradycje i dorobek, ukazuja się niez-mpnnip od wielu lat. przeżyły upad ki rwiel u es poranek ich pism-efeme-ryd czy wydawnictw prasowych o - znacznie krótszej żywotności. Alć na cz-asopiśmienniczym rynku pojawiają się coraz to nowe tytuły -1- nowalijki wśród weteranów. Kilkanaście nowych pozycji prasowych zaczęło wychodzić w ciągu ostatnich pięciu lat. Są to m. in. węgierskie, miesięcz niki „Budapeśta Informilo" (Informator Budapeszteński), i „Eszperan-to Magazin" (w języku węgierskim) oraz czasopismo „Juna Arniko" (Mło dy Przyjaciel); bułgarski miesięcznik „Bułgaria — Turisma Informo (Bułgaria — Informacja Turystyczna) i kwartalnik w języku narodowym „Esperantski Vesti" (Wiadomości Es-peranckie); wychodzący z niepegular ną częstotliwością „Horizonto de So-veta Litovio" (Horyzont Radzieckiej Litwy); belgijski dwumiesięcznik „Esperanto—Panoramo", austriacki miesięcznik „Internaciisto" (Internacjonalista); japoński periodyk (10 numerów rocznie.) pt. „La Harmonio" i inne. Jedyna na świecie 'esneran-cka agencja prasowa, którą kieruje Ludwig Piekel (Nnernberg, RFN) publikuje od roku 1971 cotygodniowe biuletyny informacyjne „Pilo--Press. (RQ) a a a a a a a a a a a a a a o m C/os Pomorza nr 225 MAGA Z Y N Strona 13 SSDS MD STUDENCKA „SILNĄ GRUPA" Kabaret autorów „Elita" Istniejący od 1969 roku, założony został przez ówczesnych studentów Politechniki Wrocławskiej Tadeusza Drozda, Jana Kaczmarka, i Jerzego Skoczylasa. „Elita" przygotowała dotychczas wiele ciekawych programów, z których niektóre piosenki („Kurna chata", „Ech ty", „Śmieszna piosenka", „Romans półfrancuski"), stały się prawdziwymi przebojami. Na zdjęciu: Tadeusz Drozd i Lech łgnaszewski w jednym z programów „Elity". CAF - Kłoś m m W RĘKAWIE Przez oko obiektywu Zgodnie z tym, co zapowiedzieliśmy w ostatnim odcinku '„Ciemni", przystępujemy do drugiego niejako etapu naszej fotograficznej edukacji. Z wytrwałymi czytelnikami poprzednich odcinków, którzy zdobyli minimum wiedzy na temat budowy technicznej i funkcjonowania aparatu fotograficznego oraz właściwości materiałów światłoczułych pragniemy teraz podzielić się uwagami o warunkach obróbki laboratoryjnej: Inaczej mówiąc kilka następnych kolejnych odcinków zamierza my poświęcić naszemu domowemu laboratorium fotograficznemu czyli ciemni, temu jak powinna być wyposażona i urzą dzona oraz jak powinniśmy sobie w niej zorganizować pracę. Przystępując do urządzania ciemni musimy najpierw ustalić z rodzicami i pozostałymi domownikami, z jakiego pomiesz czenia i w jakich okresach będziemy mogli korzystać. Wychodzimy z założenia, że żaden fotoamator nie ma aż tak dobrych warunków lokalowych, żeby całe jedno pomieszczenie przezna czyć wyłącznie na ciemnię, przeto nasze wskazówki będą dotyczyły okresowego przystosowania do tego celu pomieszczenia używanego na co dzień do innych celów. Na wstępie rozpatrzmy przypadek, kiedy fotograf-amator nie ma praktycznie żadnej możliwości, nawet na krótki okres, zaciemnienia któregoś z pomieszczeń w swoim mieszkaniu w ciągu dnia. W takich przypadkach właśnie do wszelkich prostych operacji z materiałem światłoczułym (poza obróbką che miczną papierów światłoczułych) wykorzystamy naszą ciemnię w rękawie, której dokładny opis zamieściliśmy w jednym z pierwszych odcinków „Ciemni". Odbitki na papierze zarówno te, które wykonujemy przy pomocy powiększalnika jak i „na styk" nie wymagają już tak dokładnego zaciemnienia pomiesz czenia jak błony fotograficzne, dlatego ich obróbkę będziemy mogli prowadzić w dowolnym pomieszczeniu po zapadnięciu zmroku i przy oknie zasłoniętym zwykłą storą (korzystając oczy wiście z czerwonego zielonego lub oliwkowego światła ciemniowego). [ Na ogół jednak w każdym,' nawet niewielkim mieszkaniu znajdzie się jedno pomieszczenie, np. łazienka, które może nam nawet w dzień posłużyć za ciemnię fotograficzną przy zachowaniu swojej normalnej funkcji. O tym, jak tego dokonać — w następnym odcinku. W. WISN1EWSKI - CZY WIECIE ■ ŻE..!? ...jednym z najmłodszych sławnych trenerów piłkarskich jest Walery Łoba-nowski. Trener Dynama Kijów (oglądanego niedaw no w meczu o Super-Pu-char) liczy sobie zaledwie 35 lat. W kijowskiej druży nie pracuje krótko, a mimo to potrafił on zmienić wie le elementów gry swojego zespołu i uczynić z Dynama najlepszą obecnie jede nastkę Europy. ▲ ...najstarszymi zawodami świata są odbywające się na Tamizie regaty żeglarskie o nagrodę Deggets Mają już 259-letnią historię. Po raz pierroszy odby ły się w 1716 roku pomiędzy London Bridge i Chelsea. Uświetniły one moment wstąpienia na tron króla Jerzego II. JL ...dwaj słynni amerykańscy sportowcy byli z pocho dzenia Indianami. Jednym z nich był głośny dzie sięcioboista — Jim Thorpe. Został on zdyskwalifikowa ny dożywotnio za przejście na profesjonalizm. Jed nakże jego sprawa stała się ostatnio przedmiotem zainteresowania i wszystko wskazuje na to, że zostanie on zrehabilitowany. Coraz bardziej zapomina się natomiast o bohaterze biegu na 10 km w czasie tokijskiej Olimpiady — Millsie. Pokonał on wówczas wielu faworytów i zyskał olbrzy mrą sławę. Jak widać nie na długo. V'OO^Ć>3t'C~>K ll.O T ^ "" ** * * T .*T ,<1T fV *.**.1TJ.l.rft.t.'f ?f W t1X*.? PAWEŁ Drzwi mieszkania otworzył wysoki, młody mężczyzna. Mimo woli porównywałam jego twsyrz z podobizną ze zdjęcia sprzed kilku lat , które wcześniej Dokazali mi koledzy Pawła Tam — uśmiechnięty po cwaniacku chłopak, z zawadiacko nasun>ętą na czoło „oprychówką". tutaj — dojrzały mężczyzna, może nawet zbyt poważny jak na swój wiek* Zaintrygowały mnie przede wszystkim oczy Pawła. Ni to niebieskie, ni zielone, dziwnie nieruchome, pozostawały poważne nawet wówczas, kiedy się uśmiechał. Niechętnie "opowiadał mi dzieje swojego 23-letniego życia. Życia, w którym — jak to sam określił — więcej było dotychczas cieni niż blasków. Urodził się i wychował w rodzinie wielodzietnej. Ojca właściwie nie pamięta, porzu cił on rodzinę tuż po urodzeniu się młodszego syna. Matka, jak to matka, sprawiedliwie dzieliła miłość rodzicielską i nader skromne możliwości finansowe między dwóch synów i trzy córki. Nie na długo ich starczyło. Już w 6 klasie szkoły podstawowej i matka, i nauczyciele mieli z Pawłem ogromne kłopoty. Wagary, papierosy, alkohol, wreszcie — nocna wyprawa po wino do pobliskiego sklepu mo nopolowego, potem rozprawa w sądzie dla nieletnich i opieka kuratora — oto w skró cie pierwsze życiowe doświadczenia kilkuna stoletniego wtedy chłopaka. Po rozprawie matka wyrzuciła Pawła z domu. Przez kilka, miesięcy wałęsał się po Polsce; to ciotkę odwiedził, to przespał się u kolegi, bywało, że noc spędził w parku czy na dworcu. Aż wreszcie, za namową wu ja, zgłosił się do OHP. Tylko po to, by mieć wreszcie dach nad głową. W hufcu od razu spotkał wiele pokrewnych dusz. Doświadczenia z kilkumiesięcznej włóczęgi mogły zaimponować nawet,naj twardszym" z nich. I znów zaczęła się wód ka, dziewczyny, sobotnie rozróby w parkach. Oczywiście wszystko w tajemnicy przed przełożonymi. Nie warto było ryzykować utraty — było nie było — własnego kąta. Szczególnie unikał wychowawcy grupy, energicznego Andrzeja J., który od samego początku starał się za wszelką cenę sprowadzić go na dobrą drogę. Perswadował, gro ził, karał. Niestety spotykał się z uporczywym milczeniem zbuntowanego chłopaka. Aż wreszcie, po którejś z kolei rozmowie w prywatnym mieszkaniu wychowawcy, Paweł zaczął się zastanawiać nad swoim dotychczasowym życiem, perspektywami. Coraz częściej unikał starej „paczki". Nie było ,o łatwe. Nieraz jeszcze wyskoczył na piwo. Koledzy szydzili, wyśmiewali nowo upieczonego abstynenta i pracusia. Przetrwał. Najpierw skończył podstawówkę, potem ezkoię zawodową. — Ślęczałem godzinami nad książką ł nieraz miałem już wszystkiego dosyć — wspomina Paweł. — Najtrudniej było z matematyką. Miałem ogromne zaległości. ^ Nie wystarczyły wiadomości zdobyte na lekcji. Zawsze w takich trudnych chwilach biegłem do Andrzeja. Tak długo tłumaczył, wyjaśniał aż zrozumiałem. W ten sposób Paweł skończył zaocznie technikum. Po cichu, jeszcze w tajemnicy przed kolegami złożył papiery na wyższą uczelnię. Udało się. Cóż to była za radość! Indeks oglądali nawet ci, którzy wcześniej wyśmiewali „pracusia". —- I wie pani, widziałem w ich oczach autentyczne uznanie — powiedział mi na ' koniec Paweł, dzisiejszy student III roku WSInż. posiadacz schludnej kawalerki i chłopak przemiłej dziewczyny. MAGDA Uchodzi w miasteczku D. za miejscową piękność. Jest jedynaczką. Rodzice zawsze zabiegali o to, by dziewczyna otrzymała sta ranne wychowanie. Przez 4 lata pobierała lekcje gry na fortepianie, biegle włada językiem angielskim. W ogólniaku zawsze należała do wyróżniających się. Nauczyciele nie szczędzili pochwał. Magda doskonale radziła sobie zarówno z przedmiotami ścisłymi jak i z humanistycznymi. Bez trudu zdała maturę z wynikiem bardzo dobrym. Na rodzinnej naradzie zapadła decyzja co do dalszej drogi jedynaczki. Wspólnie wybrano medycynę. W miasteczku D. nikt nie wątpił w studencką przyszłość uzdolnionej Magdy. A ona sama robiła wszystko, by so lidnie przygotować się do egzaminów wstęp nych. Oblała chemię. Był to ogromny cios. Ale zdarza się, każdemu może się noga powinąć. Rozpoczęła pracę w biurze. Na krótko, do następnych egzaminów. Przez cały rok uzupełniała braki. Wydawało się, że zrobiła jeszcze więcej, niż przewidywał program. Po raz drugi zdawała egzaminy wstępne, konsekwentnie na medycynę. Po egzaminach przysłała do redakcji list tej treści: „Jestem zrozpaczona. Znów się nie udało. Nie widzę dla siebie żadnej przy szłości. Rodzice przestali we mnie wierzyć, a i ja nie mam już sił na dalszą walkę. Czyżbym miała pogodzić się z pracą w biurze, pracą, która mi zupełnie nie odpowiada?" IRYSTYNĄ JUSZKIEWICZ Historią Pawła i Magdy inaugurujemy nowy cykl publikacji, w których przedstawiać będziemy Wasze dotychczasowe sukcesy, osiągnięcia lub pierwsze porażki, niepowodzenia czy to w życiu prywatnym, czy w pracy zawodowej lub społecznej. Na pewno wielu z Was osiągnęło już wyznaczone sobie cele, na pewno kosztowało to wiele wyrzeczeń i wymagało wytężonej pracy. I vice versa, są wśród Was również i tacy którym mimo ogromnego wysiłku, z jakim dążyli do realizacji swych marzeń, nie powiodło się. Prosimy więc, napiszcie o sobie, o swoich przyjaciołach, znajomych. Podzielcie się spostrzeżeniami i uwagami z dotychczasowych doświadczeń. Chcemy, by „Moje uniwersytety "jednym z Was pozwoliły uniknąć błędów Waszych kolegów, innym wskazały drogę do sukcesu. Pomóżcie nam w tym! K. J. ■ ob a „KONIA W ZĘBACH PRZENIESIE..." Mirosław Ślusarczyk z Legii Stara Miłosna pojechał bezbłędnie. Spiker za powiedział kolejnego zawodnika. Wszyscy czekali jednak na występ Pio ira Skwiry. Miał po dwóch konkurencjach o prawie 40 punktów karnych mniej, niż Ślusarczyk i prowadził w konkursie. Przewaga duża, ale nie gwa rantująca jeszcze zwTycięstwa. W Białym Borze niespodzianki jednak nie było. Najmłodszy wśród seniorów, Piotr Skwira, nie zawiódł ocze kdwań i pewnie pokonał wszystkie prze szkody. Burza oklasków. Wśród zawód ników i działaczy LK.S „Dragon" No-wielice (woj. szczecińskie) wielka radość Młodego mistrza Polski we Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowe go poprosiliśmy o chwilę rozmowy. •— Gratulujemy iwyclęstwa. Zaskoczy łeś wszystkich swoją postawą. Od jak dawna uprawiasz jeździectwo? — Od 5 lat. Zacząłem jeździć mając 15 lat. Sam maja — niedziela" film seryjny prod. radzieckiej 18.55 Szare na złote — Mam po mysł 19.20 Dobranoc — „Pomysłowy Dobromir" (kolor) 19.30 Dziennik (kolor) 20.20 Teatr Te lewizji: Helmut Miiller — „Huragan" Reż. J. Afanasjew 21.40 Kontrakt — program publ. 22.25 Wiadomości sportowe 22.35 Rela cja z Konkursu Chopinowskiego (kolor) PROGRAM n 17.08 „Na rynkach łwlsrta" — program publ. 17.25 „Przyjechali ze wszystkich stron" — reportaż 17.50 Kabaret „Pod dobra pogoda" — program rozrywk. TV CSRS (kolor) 18.20 „Echo" — f;Im muzyczny orod. rumuńskiej 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.30 Dziennik (kolor) 20 20 Świat — Obyczaje — Polityka M.M Muzyka w zaułkach łUrei Europy — „Artyicl Mozart* 1 Liszta" 21.20 24 godziny (kolor) 21.30 Z cyklu: Przyjacielskie wi zyty — „Katowice — Halle" 21.50 Jarmark muzyczny — program TV NRD (kolor) 22.20 NURT (Ma tematyka — powtórz. 22.50 Język angielski w nauce i technice — 1. 2. WTOREK 14 X PROGRAM I TVTR: 8.30 i 7.00 ChemU — 1.1 i Zoologia — 1. 5 13.45 i 14.30 Ma tematyka — 1. 59 i Mechanizacja Rolnictwa — 1. 35 9.00 Program dla najmłodszych — kl. I Matematyka 11.05 Język polski — kl. III lic. (Stanisław Wyspiań ski — Wesele ode. I) 12.00 Histo ria — kl. VIII (Pierwsze lata II Rzeczypospolitej 9.30 Z cyklu: Adaptacja filmowa opowiadania J. Conrada: „Smuga cienia" — film fab. prod. franc. (kolor) 16.40 „Obiektyw" — program wo jewództw 17.00 Nie tylko dla pań 17.25 „Tuzin" — teleturniej 17.50 Studio Telewizji Młodych 18.40 Fakty, Opinie, Hipotezy — „Ho mo homini..." 19.15 przypominamy, radzimy... (kolor) 19.20 Dobranoc — „Barbapapa" (kolor) 19.30 Dziennik 20.20 „Bracia Lau tensack1' — ode. 5 filmu ser. pro dukcji NRD 21.10 Świat i Polska (kolor) 21.55 Goście Sopotu 75 — Zespół „Dwa plus jeden" (kolor) 22.35 Wiadomości sportowe PROGRAM II 16.30 Język angielski — 1. I — Kurs podstawowy 17.05 „Płyń po morzach i oceanach" — reportaż 17.25 „W kraju Basków" — film dokumentalny 17.40 Teatr Telewi zji — H. Muller „Huragan" 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.30 Dziennik 20.20 Wtorek Me lomana — Mozart — Sonaty for tepianowe; Muzyczne wiizyty — Antoni Kuerti (fortepiany — Ka nada 21.00 24 godziny 21.10 Spot kanie z Melpomena — »tKomedia antyczna" 22.25 Podstawy estetyki filmowej — Sztuka na jarmarku ŚRODA 15 X PROGRAM I TVTR: 8.30 i 7.00 Matematyka — 1. 59 i Mechanizacja rolnictwa — 1, 35 12.45 i 13.25 Uprawa roślin — 1. 5 i Hodowla zwierząt — 1. 3 9.10 „Bracia Lauten-sack" —ode. 5 — film ser. prod. TV NRD 10.00 Fizyka — kl. VII — „O ruchach" 15.55 NURT: (Ma tematyka) — Omówienie progra mu klas I 16.40 Obiektyw — pro gram województw 17.00 Dla dzie ci: Kino „Skrzat" 17.30 Losowanie Małego Lotka 17.40 Informacje — Towary — Propozycje 17.50 „Chopin bez aureoli" — program muzyczny (kolor) l«.25 „Thang — Lol znaczy zwycięstwo" — film dok. TV Polskiej (kolor) 19.20 Dobranoc — Igrasz ki w zeszycie (kolor) 19.30 Dzlen nik 20.10 Transmisja z meczu pił kl nożnej Polska — Holandia 22.10 Czym żyje świat (kolor) 23.00 Wiadomości sportowe PROGRAM II 16.20 Język francuski —1. 8 — Kurs I stopnia 16.55 Tylko dla zastępowych 17.25 Decyzje piętna stolatków 18.00 „Blask czarnej świecy" — ode, I filmu ser. pro dukcji NRD 19.00 Kronika Pomo rza Zachodniego 19.30 Dziennik 20.10 „Grzech Katarzyny" — film fab. prod. CSRS (kolor) 21.25 24 godziny 21.35 „W rodzi nie" 22.05 Z serii: Dave Cash przedstawia.....Domowe jedzon ko" — film rozrywk. prod. angielskiej (kolor) 22.35 NURT: (Pe dagogika) — powtórz. 23.05 Język angielski — 1. 2 — Kurs podsta wowy CZWARTEK 16 X PROGRAM I tvtr: t.m 1 f.m trpmwr* nm ślin — 1. I i Hodowla zwierząt — 1. I (powtórz.) 13.45 1 14.30 FI zyka — 1. 34 i Uprawa roślin — 1. *2 8.00 TV Kurs Informatyki — System SPIS 9.00 Przysposobi# nie obronne — kl. VIII i I Ile. (Niebezpieczeństwo współczesnej wojny) 12.00 Język polski — kL VIII (Władysław Reymont flS.M Język polski — kl. IV lic. (Polska poezja współczesna — ode. I) 9.30 „Grzech Katarzyny" — film fab. prod. czechosłowackiej (ka lor) 15.05 Matematyka w ■oflto-le UJ.40 Obiektyw — program woj* wództw 17.00 Ekran z bratkiem 18.15 Program publicystyczny 19.20 Dobranoc — Dziwne piW gody Koziołka Matołka 19.J0 Dziennik 20.20 Przypominamy, ra dzlmy 20.25 „Doczekać zmroku — fiim fab. prod. usa 22.10 pa gaz (kolor) 23.18 Wiad. sportowa program n 16.J« Język roayjslk! -Li-* Kurs podstawowy 17.06 „Ludzlj s pierwszych stron gazat" l~.w „Turyści z północy" — program publicystyczny 18.00 Ludzie l sprawy — pochwała rzemiosła 18.30 „Yao" — film »*r- ..WJ*1-franc. — ode. pt.: „Lwy (ko lor) 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 20.20 Informator turystyczny 20.40 Z twórczości kom pozytorów rosyjskich i radziec kich. Klasyk współczesności — Sergiusz Prokofiew 21.20 24 go dżiny 21.30 Z cyklu: Zaśpiewajmy to jeszcze raz — To kompa nla idzie nasza v ' PIĄTEK 17 X PROGRAM I TVTR: 6.30 i 7.00 Fizyka — 1. 34 1 Uprawa roślin — 1. 42 12.45 i 13.25 Matematyka — 1. 5 i Mechanizacja Rolnictwa — 1. 1 9.20 „Doczekać zmroku" — film fab. prod. USA 15.55 NURT: (Pe dagogika) - Współczesna koncepcja wychowania przedszkolnego 16.40 Obiektyw — program województw 17.00 Dla dzieci: Po ra na Telesfora 17.35 Dla dzieci: Lstalacy Holender 18.00 TV Informator Wydawniczy 18.15 Ma ła Encyklopedia Zwierząt Pan tera czyli Lampart (kolor) 18.5» Eureka' (kolor) 19.20 Dobranoc — Chłopiec z plakatu 19.30 Dzień nik 20.20 „5 X 1" — teleturniej (kolor) 21.20 Panorama 22.00 Relacja z Konkursu Chopinowskie go (kolor) 22.25 GospodaTność i ja 22.55 Inoformacje, Towary, propozycje 23.05 Wiad. sportowe. PROGRAM II 18.40 TV Kurs Informatyki —» System SPIS 18.10 Język angielski w nauce 1 technice — 1. I — Kurs dla zaawansowanych .16.45 Towarzystwo Wiedzy Pow_ szechnej — Tam gdzie rosną la błonie 17-15 Człowiek 1 morze ode. IX - „Pod żaglami kli-prów" 17.35 „Szalona głowa" — film fab. prod. jugosłowiańskiej 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.30 Dziennik 20.20 „Bom pa j" — Czy minikomputery wy pra komputery 20.50 24 godziny (kolor) 21.00 „Doczekać zmroku" — film fab. prod. USA 22.50 NURT: '(Nauki polityczne) —*. powtórz. 23.20 Język rosyjski — 1. 3 — Kurs podstawowy (kolor) Telewizja zastrzega sobie możliwość zmian w programiej — Och, bardzo przepraszam. Pomyliłem się. Miał przyjechać do Warszawy siostrzeniec mojego przyjaciela. Alfred Moderskl, I właśnie ten mój przyjaciel prosił mnie, żebym się zobaczył z jego siostrzeńcem. Takie tam rodzinne sprawy... Pan mnie rozumie? Piękna blondynka przyszła s pomocą «wo-jemu towarzyszowi, który bardzo słabo znał niemiecki. Nieporozumienie zostało wyjaśnione i siwy staruszek drobnym kroczkiem ruszył w kierunku wyjścia, mocno ściskając w dłoni małą walizeczkę. Dochodziła dziewiąta. Trzeba było jak najprędzej pozbyć się charakteryzacji 1 pojechać do Moniki. Po dłuższy<-h poszukiwaniach, Rolson znalazł wreszcie miejski szalet. Pośpiesznie zamknął się w kabinie. Peruka, broda l siwe wasy wr no P'eounr#-rat® (miesięczno - 30 50 zł kwa' taloo - 91 zł. oółrocz^o - 182 zł roczno - 364 *ł) srzyfmulo untf-d» pocztowe fistosze o^oz oddziały deieqotu«y Prredslebior-stwo Upowsrechnleolo Prosy •Cniq#kl Wszelkich Infofnocl' © *onjnkoeh 0'erumeroty udz'e!o-ia wszystkie placówki ..RjcH" ooczty Wvdowro KoszoHi^k'® \A/vdo wnlctwo Prosowe R5Vv ,pro«a - Kslq#ko - Rjch" ul PowfO Fiidfjro 27o 75 721 Ko szolio centralo teiefonicz^o 240 ?7 Tłoczono Prasowe ZoMo-dy Graficzne Koszalin, ul AH'e do tampego 18. Nr Indeksu 35024. jfos Pomorza hr 223 M AGA 2 Y N Strona A% m PAŹDZIERNIK 11 SOBOTA - EMILIANA 12 NIEDZIELA - MAKSYMILIANA Cjr!LiF©if¥ % mmmt KOSZALIN ! SŁUPSK #7 - MO 88 — Strał Pożarna M — Pogotowie Ratunkowe (tylko nagłe wypadki) KOSZALIN Apteka nr 10, ulica Zwycięstw* 32, tel. 222-88 SŁUPSK Apteka nr 51, ulica Zawadzkiego 3, teL 41-80 BIAŁOGARD Apteka nr 44, pl. Wolności 8—8, tel. 87-80 LĘBORK Apteka nr 50, ul. Pokoju 4, tel. 11-52 KOŁOBRZEG Apteka nr 8, ul. Młyńska 12, tel. 27-70 SZCZECINEK Apteka nr 40, ul. 28 Lutego 26, tel. 27-35 RABm SOBOTA PROGRAM 1 Wiad.: 6.00, 8,00, 9,00, 10.00, 15.UJ, 16.00, 19.00, 20.00, 21.00, 22.oU i 23.00. 5.06 Poranne Rozmaitości Rolnicze 5.25 Melodie na dzień dóbr,; 5.30 Gimnastyka 5.40 Muzycz ne wycinanki 5.50 Gospodarskie rozmowy 6.05 Sportowcy wiejscy iva start 6.10 Takty i minuty 6.30 informacje o programach PR i TV 6.35 Takty i minuty 7.GO Sygnały dnia 7.17 Takty i minuty 7.35 Dzień dobry, kierowco 8.05 Komentarz dnia 8.10 Mei. naszych przyjaciół 8.35 W kręgu muzyki instrumentalnej 9,05 Wychów, muzyczne — kl. III i IV 9 25 Piosenka w duecie 9.45 Piosenki J. Sarta 10.08 Muzyka popularna 10.30 „Rozmyślania nad Christa T." — fragm. powieści Ch. Wolf 10.4.) Jazz 11.05 Nie tylko dla kierów cćw U.12 Reportaż z IX Międzynarodowego Konkursu Piani seycintgo im, K Chopina w ■Warszawie 12.05 Z kraju t ze świata 12.25 Jazz 12.45 Rolniczy kwadrans 13.00 Polskie ballady ludowe 13.15 Trzy plusy dla u-rody 13.30 Katalog wydawniczy 13.35 Spotkanie z piosenką ra-■ dziecką 14.00 Sport to zdrowie 14.05 Łe świata nauki 14.10 Prze krój muzyczny tygodnia 14.40 Recital zespołu „Trubadurzy" 15.05 Listy z Polski 15.10 Muzy ka i poezja 16.06 U przyjaciół 13.30 Fel. literacki 16.40 Podroż; muzyczne po kraju 17.00 Studio Młodych — Radiokurier 18.00 Muzyka i aktualności 18.25 Ni# tylko dla kierowców 18.30 Prz« boje non-stop 18.16 Gwiazdy ko łobrzeskich festiwali JO.OS Pro gram z dywanikiem il.lO Muzy ka rozrywkowa 21.35 Kronika •portowa 1 komunikat Totka 81.48 Śpiewa E. Demarczyk 22.20 Reportaż z IX Międz. Konkursu Pianistycznego im. T, Chopina w Warszawie 23.05 Ko lespondencja z. zagranicy 23.10 Sobotnia, dyskoteka 23.59 Koniec programu i hyrhn. PROGRAM NOCNY Wiad.: 0.01, 1.00, ŁOfl, MO, #.00 i 5.00. 0.00 Początek programu O.ll— 6.00 Program nocny z* Szcza-dna. \ i PROGRAM n i Wiad.:- 4.30, 5.30, 8.30, 7.S0, 8.30. 11.30 1 23.30. 4.35 Dzień dobry I zmiano B 00 Poranek muzyczny 5.35 Obserwacje i propozycje 5.45 Mel. na dzisiaj 8.10 Kalendarz Radiowy 8.15 J. angielski — 1. 2 6.35 Chwila muzyki 6.40 W ludowych rytmach 6.50 Gimnastyka 7.00 W kilku taktach, w kilku słowa r 7.10 Soliści w repertuarze popularnym 7.35 Zespół „Chałturnik" 7.45 Od miniatury do uwertury 8.35 Sprawy codzienne 8.55 Mu zyka spod strzechy 9.00 Chór PR 9.20 Bezpieczeństwo na jezd ni zależy od nas samych 9.30 Muzyka baletowa z oper francuskich 10.00 Teatr PR: Studio Współczesne — „Spotkanie z Hamletem" — dwa słuchów. S. Swena-Czachorowskiego 10.45 Mu zyka 11.00 Historia — kl. VII 11.35 Uniwersytet dla rodziców 11.40 Od Tatr do Bałtyku 11.5j Zwykłe i niezwykłe 11.57 Sygnał czasu 1 hejnał 12.05 Śpiewa „Śląsk" 12.20 Magazyn wędkarski 12.35 Symfonie klasyczne 13.00 J. polski — kl. III 'i IV 13.20 Gra kwartet J. Muniaka 13.35 „Bayamus" — opow. S. Themersona 13.55 Mlniprzegląd folklorystyczny — muzyka NRD 14.00 Więcej, lepiej, taniej 14.15 Reportaż literacki 14.35 Śpiewa J. Palulska 15.00 Zawsze o piętnastej: Młodzieżowa Agencja Kulturalna — Aktualności kul turalne — Fel. muzyczny — Wiersze dla ciebie — Młodzd młodszym — „Cień karaweli" — ode. pow. 15.40 Śpiewa Chór Dziecięcy Radia NRD 15.50 Prze gląd czasopism regionalnych, 16.00 Czata 16,15 Utwory E. Satie 16.43 Mieszkanie w stylu lat 70 18.20 Terminarz muzyczny 18.?'! Echa dnia 18.40 „Początek drogi" — aud. 19.00 Pieśni kompo zytorńw z XVI i XVII w. 19.15 J. francuski —■ 1. 2 19.30 „Ma tysiak'ow!e" 20.00 Ze śwista one ry -20.30 Notatnik kulturalny 80.40 Recital organowy 21.00 we soły kramik 21.15 Debussy: sona ta g-moll 21.45 Wiadomości spor towe 21.50 Barok dla wszystkich, — aud. 22.30 ..Sabałowe bajania" 23.00 A. Skriabin: koncert forte Pianowy fis-moll, op, 20 23,35 Co słychać w świecie 23.41 Ary s-okracje ery swingu — II 24.00 Koniec programu i hymn. 4.57 Początek programu 5.06 Hej, dzień się, budzi- 5.30 Mu zyczna zegarynka 6.30 Polityka dla wszystkich 6.45 i 7.05 Muzyczna zegarynka 8.05 Kiermasz płyt 8.30 Co kto lubi 9.00 „Sledz two prowadzi radca Heumann" — ode. pow. 9.10 Gra orkiestra M. Legrande'a 9.30 Nasz rok 75 9.45 Interradio 10.25 ,,L4st mego przyjaciela" — zesp. „T. i T." io.35 Mistrzowie seata 10.50 „Mnich" — ode. pow. li.oo Gra zesp. Focus 11.2-0 Życie rodzin ne — mag. 12.05 Z kraju i ze świata 12.25 Za kierownic* 13.00 Powtórka z rozrywki 13.45 Ozy tamy pamiętniki — C. Albaret: ■ „MonśieuT Proust" —V 14.00 B. Smetana: „Moia oiezyzna" 14.35 Mój świat rozkołysany — gawe da K. Baranowskiego 15.05 Pro gram dnia 15.10 Piosenki z róż nych obrotów 15.30 60 m'nut na godzinę 16.30 Blues na »1ektrycz • nej rnan dolinie 16.45 Nasz rok 75 17.05 ..Śledztwo prowadzi rad ca Heumann" — ode. pow 17.15 Kiermasz ołyt 17.40 uczucia... renortai 1*. Muzykobranie l*-*o Polityka dla wszystkich JM* Wibrafoncwe impresje J. Miliana 19.15 Książka tygodnia 19.35 Zapraszam^ do Trójki 21.50 One-ra tygodnia 22.00 Fakty dnia 23.08 Gwiazda siedmiu rów - K. Gott 52.15 .. Solaris — ode. pow. 22.45 9TS^ Minia la i Cr. Gładkowski 23.00 Minia tury poetvekie 23.05 Jbtt przy E,Z+i» V*Heiyca 23.45 Program J?Mea-M* ».»• dobranoc Mei Z. Lońska 24.00 Koniec programu i hymn. niedziela PROGRAM III Wiad.: 5.00 i 6.00. Ekspresem przez świat: 7.08, *•00, W.JO, 10.00, 17.00 i l»Jfc — PROGRAM I Wiad.: 8.00, T.86, • 18.00, 18.00, 10.00, 11.00 1 M.00 8.0« M«lodi« »a niedzielą, 8.M publicystyka międzynarodowa 8.10 Kiermas* pod kogutkiem 7.08 Fala 78 7.18 Infor«t»ej«» programach PR i TV 7-21 Kapela F. Dziertanowsklego 7.30 Moskwa z melodią i Pl.30 Listy z teatrów 23.00 Mendel-ssohn-Bartholdy: koncert skrzyp cowy c-moll op. 64 23.35 Zespół wokalny „The King Singera" 24.00 Zakończenie programu i hymn. PROGRAM III Wiad.: 8.30 Ekspresem przez świat; 8.30. 14.00 i 19.30 5 57 Początek Prf?£r,j e'.t! ^ann.. _ ode. pow. 9.10 Trądy ^icnaliści z Leningradu 9.-5 Program dnia 9.30 Gdy się mówi A" 10.15 Ilustrowany ma-gazyi^autorów ll.l» WlelH. innt Niebieski krzyz - Ode. Słuch." 12.30 zespół The Band Przeboje z nowych Płyt 14.05 ^ryskop -nrzegl wydarzeń tygodnia 14.30 Tryptyk Mike Westbrooka , 4 45 Za kierownicą 15.10 ^ „polskich Nagrań" 15.30 Słynne tematy bossanovy 15.50 Zaprasza my do studia - aud. 16.15 Ma gazyn 16.45 Fortepianowe imPJ;0 wSe A. von Schllppenbacha 17.05 „Werble dla Rancas I ode. pov/. M. Scorsy 17.15 Antologia piosenki J'ra,?cus^1^ 17.40 Rozmowa o filmach 17.5 Minima x 18.30 Torba1 - słuchowisko A. Sclbor-Rylsklego 19.00 Gra zespół SBB 19.25 Muzyczna poczta UKF 20.00 Teatr mojel młodości — gawęda 20.10 E. Gllels gra koncerty Beetho-vena 20.52 Gra zespół M. Urbaniaka 21.00 „Byleby w garści karabin" — aud. poetycka ^21.20 Wariacja w stylu soul 21.50 O-pera tygodnia — R. „Salome" 22.00 Fakty dnia 22.08 Gwiazda siedmiu wieczorów — K. Gott 22.15 Rozmowy potoczne _ wieczór VI 22.30 Oklaski dla zespołu Soft Machinę 23.00 Miniatury poetyckie 23.05 Nowa płyta C. Simon 23.45 Program na poniedziałek 23.50 "Na dobra ńoc śpiewa H. Frąckowiak 24.00 Zakończenie programu i hymn. tTKINO ^KOSZALIN SOBOTA na falach irednich 188,« i 208,2 m oraz UKF 69,92 MHi na sobotę, 11 października 8.40 Studio Bałtyk 18.18 Muzyka i reklama 16.20 Przegląd nowości wydawniczych — gawęda T. Gawrońskiego 16.25 Przegląd muzyczny w oprać. B. Gołemblewskiej 17.00 Przegląd aktualności wybrzeża 17.15 Z tygodnia na tydzień — kom. B. Horowskiego 17.22 Starty — magazyn młodzieżowy pod red. G. Preder 17.47 Młodzieżowe studio stereo — aud. W. Staehowskiego 18.25 Prognoza pogody dla rybaków. KOSZALIN W PROGRAMIE OGÓLNOPOLSKIM Pr. II, godz. 19.00—21.50 — ha UKF 69,92 MHz — ogólnopolski muzyczny program stereofoniczny. NIEDZIELA 9.00 Wspomnienie Gruzji (1) — felieton Cz. Kuriaty 9.10 Ten mój strach — opowiadanie H. Livor-Piotrowskiego 11.00 Koncert życzeń 22.00 Lokalne wiadomości sportowe i wyniki losowania „Gryfa". KOSZALIN W PROGRAMIE OGÓLNOPOLSKIM Pr. IT, godz. 18.30—21.00 — na UKF 69,92 MHz — ogólnopolski muzyczny program stereofoniczny. SOBOTA KOSZALIN BAŁTYCKI TEATR DRAMATYCZNY — sobota, g. 19 — Każdy kocha Opalę (ostatnie przedstawienie!) i niedziela, g. 18 — Ich czworo SŁUPSK BAŁTYCKI TEATR DRAMATYCZNY — sobota, g. 17 — Ich czworo (bilety wyprzedane!) i niedziela g. 19 — Komedia rodzinna pz-a D-i KOSZALIN ADRIA — Noce 1 dnie, cz, I (polski, 1. 15) — g. 16.30 i 19.15 Sobota, g. 22 — seans awangardowy — Jak zdobyć prawo jazdy? (komedia, franc.) Poranki — niedziela, g. 11 1 13 — Old Surehand (jugosłowiań skl) pan. KRYTERIUM (kłno studyjne) — Sędzia z Teksasu (USA, 1. 15) — g. 17.30 i 20; * w niedzielę seans dodatkowy o godz. 15 Poranek — niedziela, g, 12 — Tomcio Paluch (polski) ZACISZE — Czterdzieści karatów (USA, 1. 15) — g. 17.30 oraz — Ojciec chrzestny 'TJSA, 1. 18) — g. 19.30; niedziela — Czterdzieści karatów (USA, 1.15) — g. 17.30 1 20 Poranek — niedziela, g. 12 — Szoiep wyszedł z, morza (ra-d?i»eki) pan. MUZA — zbrodnia w klubie tenisowym (włoski, 1. 18) pan, — e. 17.30 i 29 Poranek — niedziela* g. 11 — Polska, gola! (nolskT) MŁODOŚĆ (MDK) — UmrzeC 7, miłości (francuski, 1. 15) — g. 17.30 Poranki — niedziela, g, 11 1 13 -r Mały kowboj (zestaw bajek prod. polskiej) SŁUPSK MILENIUM — Noce I dnie (polski, 1. 15) — z- 14, 17 1 20 Poranek — niedziela, g. 11.30 .— Wielka włóczęga (francuski) pan. POLONIA — sobota — g. 14— Flip i Flap w legii cudzoziemskiej (RFN); g. 15.30 — Pod prad (węgierski, I. 15); sr. 17.30 i 20.30; — Tylko dla orłów (an gielski, 1. 15): niedziela: g. 11.30 — Zemsta wilka morskiego (ru muński); g. 13 1 14.30 — Flip i Flap w legii cudzoziemskiej; g. 18 I 18 — Tylko dla orłów • * • BARWICE — Ktoś rrvha na mole *ycis (CSRS 1. 15) Poranek — niedziela — Kaśka I Baśka w dyskotece (polski) BIAŁOGARD BAŁTYK — Taśmy prawdy (USA, 1. 15) Poranek — niedziela — Weronika w kraju czarów (rum.) CAPTTOL — Szczury Paryża (francuski) Poranek — niedziela — Prze- elw Kingowi (jugosłowiański) ♦ * * BIAŁY BOR — Romanca o za kochanych (radziecki, 1. 1S) pan. Poranek — niedziela — ~yę dro dze na Kasjoppje (radz.) pan. BOBOT.TCE — Płonąca tajga (radziecki) Poranek — niedziela — Samo chód (polski) ntwsmww koszalin MUZEUM ARCHEOLOGICZNO-HISTORYCZNE: Muzeum przy ul. Armii Czerwonej 53 — Wystawa etnograficzna pn. „Jamno 1 okolice" oraz „Zabytki świadkami naszej historii". ♦ Ul. Bogusława n II - Wystawa prac honorowych laureatów nagrody SARP oraa — „Exlibris marynistyczny" Muzeum czynne codziennie (o-prócz poniedziałków) od godz. 18 do 18; we wtorki w godz. 12—18. KLUB MPiK — Salon wystawowy „KONTAKTY" — wystawa fotogramów pod nazwą „Kobieta polska" salon wystawowy bwa (ul. Piastowska) — rzeźby Stanisława Kuloma (docent ASP w Warszawie) SALON WYSTAWOWY WDK — Malarstwo Aleksandra Kwiat kowskiego (w godz. 16—19) BYTÓW ALBATROS — Ulzana — wóda Apaczów (NRD) pan. Poranek — niedziela — Weronika (rumuński) DOM KULTURY — Spartakus, cz. I i II (USA, 1. 15) pan. Poranek — niedziela — Za siódmą bajką (polski) * * * CZAPLINEK — Grzeszna natura (włoski, 1. 15) Poranek — niedziela — Dzieci Don Kichota (radziecki) CZŁUCHÓW — Ostatni nabój (rumuński) Poranek — niedziela — Cztery serca (radziecki) DAMNICA — Ziemia obiecana (polski, 1. 15) — g. 19 Poranek — niedziela, g. 14 — Cudowla lampa Aladyna (franc.) . DĘBNICA KASZUBSKA — Pociąg pancerny (radziecki, 1. 15) — g. 19 DARŁOWO — Gniewna podróż (bułgarski) Poranek — niedziela — Królewna i osiołek (polski) ( DRAWSKO POM. — Zeznania komisarza policji przed pro u-ratorem republiki (włoski, 1. 15) pan. Poranek — niedziela — Poważne zmartwienia (polski) GŁÓWCZYCE — Zapamiętaj Imię swoje (polski) — g. 18 Poranek — niedziela, g. 14 — Kolorowy promyk (polski) GOŚCINO — Ponieważ się kochają (rumuński, 1. 15) Poranek — niedziela — Wiel-, ka, większa, największa (polski) KALTSZ POM. — Przerwana pieśń (bułgarski) Poranek — niedziela — Jeszcze mnie nopamietasz (radz.) KARLINO — Zdradzieckie gry miłosne (CSRS, 1. 15) Poranek — niedziela — Wydra pana nrahama (angielski) keptce — Orzeł i reszka (pol ski. 1. 15) Poranek — niedziela — Słoń maruda (angielski) KOŁOBRZEG WYBRZEŻE — Dzień szakala (anerielski, 1. 15) Poranek — niedziela — Kot W butach (japoński) pan. kalmar — Ojciec chrzestny (USA, I. 18) Poranek — niedziela — Niewidzialny batalion (jusrosł.) PIAST — Awans (polski, 1. 15) LĘBORK FREGATA — Król Maciuś t (polski) oraz — Czterdzieści karatów ^USA, I. 15) SŁUPSK MUZEUM POMORZA ŚRODKOWEGO — Zamek Książąt Pomorskich — 1) Dzieje i kultu ra Pomorza Środkowego 2) Oeól nopolska wystawa grafiki, malarstwa i rzeźby amatorskiej rzemieślników cechowych. Czyn ne w godz. 10—16 MŁYN ZAMKOWY — Kultura ludowa Pomorza Środkowego. Czynny w godz. od 10 do 16. KLUKI — Zagroda Słowińska — otwarta w godz. 10—16. Kultu ra materialna 1 sztuka Słowiń-ców, BRAMA NOWA — Galeria PSP — czynna w godz. 10—16. 1) Salon wystawowo-Sprzedaż-ny; 2) wystawy — malarstwo Leszka Walickiego ł fotogramów Bogumiła Oploły SMOŁDZINO — Muzeum Przy rodnłcze SPN — otwarte w Rodzinach 10—16. KLUB MPiK — Wystawa grafiki Wiesława Dembskiego KOŁOBRZEG MUZEUM Oręia Polskiego — 1) Wieża Kolegiaty — ..Dzieje oręża polskiego na Pomorzu Zachodnim"; 2) Kamieniczka Poranek — niedziela — Po^ kusa (bajki prod. polskiej) * * » ŁEBA — Kes (angielski, l. 15) oraz — Grzech Antoniego Gru^ dy (polski, l. 15) Poranek — niedziela — Bazy^ liszek (polski) MIASTKO — sobota — kino nieczynna; niedziela — Mściciel (USA~, 1. 18) pan. Poranek — niedziela — Sze^ ryf Długie Ucho (polski) MIELNO — Pygmalion XH (NRD, 1. 15) Poranek — niedziela Małp^ ka (polski) NOWA WIES LĘBORSKA —» Iluminacja (polski, 1. 15) ora« — West Side story (USA, 1. 15) pan. ; •, . POLANÓW — Gdybym miał karabin (CSRS) Poranek — niedziela^ — Roz* targniony tatuś (polski) POŁCZYN ZDRÓJ PODHALE — Złoto dla IU<4 cbwałych (jugosłowiański) pan. GOPLANA — Bądź z nim' szczęśliwa (radziecki) pan. Poranek —■ niedziela — Dru* kowane kwiaty (polski) ■ * * * PRZECHLEWO — Monolog (ri dziecki, 1. 15) Poranek — niedziela — Kró*1 lewna z długim warkoczem (ra-* dziecki) pan. SIANÓW — Bilans kwartalny (polski. 1. 15) Poranek — niedziela — Pierś«i cień księżnej Anny (polski) SŁAWNO — Miasto w. czerni (węgierski, 1. 15) Poranek — niedziela — Ani słowa o futbolu (radziecki) SZCZECINEK DOM KULTURY — g. 15.30 Dzielny szeryf Lucky Luks (francuski); g. 17.30 i 20 — Żyć razem (francuski. 1. 18) Poranki — niedziela, g. 11.15 I 12 — Sześć niedźwiedzi i klaun Cebulka (CSRS) świdwin warszawa — Moją wojna, moia miłość (polski) c, Poranek — niedziela — Junga ■ z Fiotv F-ółnopnej (radziecki) mewa .— To Ja zabiłem (pol« ski, 1. 15) • * • USTKA — Czerwone i białi (polski, 1. 15) — g. 18 i 20 Poranek — niedziela, g. 12 Błąd szeryfa (NRD) USTRONTTE MORSKIE — Nifl zestarzpłemy się razem (francuski. 1. 15) Poranek — niedziela Kajtek i siedmiogłowy smok (węgierski) ZT.OCTENIEC - Strach (polski, I. 15) Poranek — niedziela — Michaś nrzvwr>luje świat do porządku (RFN) przy ul. Emilii Glerczak -» „Dzieje Kołoh»«egu" Wystawy czynne we wtorki i niedziele od eodz. 14—19 w środy czwartki piątki I so boty w godz. 8—13.30 Ponadt* ekspozycja czołgów samolotów I samochodów wojskowych (obok kamieniczki orzy ulicy E. Gierczak). MAŁA GAI ERIA Domu Kultury^ — Wystawa malarstwa Mariana Kokoszyńskiego (akwarela) BYTÓW MUZEUM ZACHODNIOKA-SZURSkie (Zamek) — wystawa pn. ..Wystawa nahvtkó«v Mu-seum" czynna codziennie w godz 10—15 dióc7 poniedziałków W soboty wolne od pracy czyn na w godz, lt—19 świdwin DOM KUT.TliRY — w>»tawyf (Trafiki Wolciecha Krzywobłoc-kiego oraz fotogramów Ryszard da Motkowicza SŁAWNO SAT.ON WYSTAWOWY Domd Kultury — Wystawa fotograficzna pod nazwa — ,.Węgry dziś" — czynna codziennie w godz. od 17 do 20 Pingwiny z monachijskiego zoo i niecierpliwością wyolodaja zimv.2 CAF - DPA Strona 16 MAGAZYN Głos Pomorza nr 22 Marlon Brando Znany jest nie tvlko Jako aktor, ale również jalco człowiek o radykalnych - ink na Amerykę - Doglądach. Śmiało występuję przeciwko wszelkim przejawom dyskryminacji rasowej bez względu na to, czy dotyczy ana Murzynów, czy Indian Wraz z tymi ostatnimi uczestniczył w ich demonstracjach i podarował im swoi a ziemię. Marlon Brando urodził sie 3 kwietnia 1934 r. w Omaha. Po ukończeniu szkoły wyższej w Libertyville, Illinois i akademii wojskowej Shattuek w Minnesota, przeniósł się do Nowego Jorku. Początkowo studiował socjologię, nasiennie wstąpił do Actor's Studio Kazana i Strassberąa. W latach 1946—47 odniósł wiele sukcesów na scenie przede Z UKOSA wszystkim w sztukach ,,Kan-dyd" G. B. Shawa, „Dwugłowy orzeł" Cccteau i w. głównej roli w sztuce „Tramwaj zwany pożądaniem" T. Wil-liamsa, w której występował no Broadwayu przez 6 lat. Na ekranie zadebiutował stosunkowo pójno, bo dopiero w 1950 r. w „Pokłosiu wojny" F,. Zinnemanna. Prawdziwy sukces odniósł jednak dopiero w 1961 r. qa'y wystąpił w filmowej wersji sztuki „Tramwaj zwany pożądaniem" gdzie groł Stanleya Kowol-skv'ego. Film reżyserował Elia Ka-Tan. Pierwsza naarode aktorska w Cannes zdobył Marlon . za ro!n w filmie ,,Viva Zaoata" (1952 r.) reżyserii E, Kazana, Dwn lata później Brando staje sie zdobywca ogromnego wyróżnienia, amerykańskiego „Oscara". Otrzymuie go za fil fi. „On the Watedront", rów nież w reżyserii Kazano. Później przychodzi rola w „Herbaciarni pod księżycem", która chvba widzowie -iesrrze po mięta ią. no i w 1958 r.. w ,,Młodych Iwach", adzie Marlon ora Christiana Diestla. Granie w filmach przestaje wreszcie wystarczać aktorowi, który sam zoczyna się oarać reżyseria. Pierwszym filmem teao typu jest obraz ot. „Dwa oblicza zemsty". Znanym " i. oniodanym u nós obrazem był „Bunt na „Bounty", z 196? r.t który trafił do nas dopiero w 7 lat po jego realizacji. A wiec na pewno pamiętają go tnkże mfodsi miłośnicy kina. Nie sposób nie wspomnieć o „Obławie", dobrym, ambitnym obrazie. Natomiast udzia łem w „Hrabinie z Honpkon-gu" aktor nie ma się co chwa lic, mimo żs realizował go Chaplin, a partnerkq Mariona była sarna Sophia loren. Znakomity aktor grywa nie tylko w Ameryce. Z racji swoich poglądów przez dwa lata Brando przebywał we Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii, gdzie grał dużo i u boku znanych aktorek, Na kręcił m. in. we Włoszech film „Ouemada", a we Francji „Noc po następnym dniu". Natomiast po powrocie do kraju nakręcił film pt. „Strajk Hafciarzy", który wyreżyserował i zagrał w nim główną rolę. Marlon Brando jest obecnie najbardziej znany jako odtwórca - głównej roli w filmie Coppoli pt, „Ojciec chrzest ny". Trudno dziś wyobrazić sobie ten obraz bez wspaniałej kreacji aktora, ale jak ppo wiada reżyser, niełatwo było przekonać producentów, by zaodzili się powierzyć te rolę Marl onowi. Na szczęście udało się przezwyciężyć wszystkie trudności i w 1971 r. Marlon Brando, znowu otrzymał r,Osc.o.~ ra", właśnie za te kreacje. Prz pżywa on. obecnie swoją najlepszą passę, a dowodem odwagi ze strony aktora było objęcie roli bialeąo adwokata, przyjaciela indian w filmie o ich strajku w miejscowości Wounded, Knee w 1973 r. Reżyserem jest . twórca „Ouemady", Gil.lo Pont<»ęorvo. (kon) Ps. Aktora zamieszczamy na prośbę Katarzyny Kozło-wicz z Wałcza, ul. Tysiąclecia 1?c/7. Przepraszamy, że tak długo nasza Czytelniczka czekała na realizację zamówienia. ■BMHaaHnMMHROMnMMMMMIWiMMg SAMI SWOI Między nami, koleżankami... Główną projektantką wielkiego nowojorskiego domu mody przy Siódmej Ave-nue jest Barbara Szafiańśka. Jsk donosi miejscowa prasa polonijna, pani Basia wybrała się w europejski rekonesans, o-bejmujący przede wszystkim Londyn, Odwiedziła tu m. in. supermagazyn mód innej rodaczki — Biby Hulanickiej, i tak, po koleżeńsku, oceniła jej działalność: „Nie znalazłam niczego, co by mnie zachwyciło. Biba produkuje wielce efektów ną tandetę;./' Loreita wie, dlaczego... Za polsko-amerykańską ,.Zgodą" spieszy my poinformować, że tzw. „Nagrodę Dziedzictwa" za rok 1974 w stanie Illinois, przyznawaną „Amerykaninowi lub Amery kance polskiego pochodzenia, którzy osiąg nęli najwyższy stopień doskonałości i u-znania w dziedzinie swojej działalności, zdobyła gwiazda miejscowej telewizji CBS panna Loretta Swit. Zapytana przez repor tera o to, w czym upatruje główną przy czynę swego sukcesu, panna — z polska mówiąc — Świtówna wyjaśniła: „Bóg mu siał być Polakiem". Przygody Wilczyńskiego Londyńska prasa polonijna skwitowała z humorem przygody niejakiego Andrzeja Wilczyńskiego, który z miejscowości Scunthorpe przybył do brytyjskiej metropolii w poszukiwaniu pracy. Już na dwor cu zost.ał zatrzymany przez policję, która w pierwszej kolejności odebrała mu pęka tą teczke ze skromnym wyposażenięrp oso bis tym. Dopiero po dłuższym pobycie w areszcie i przesłuchaniach, skomplikowanych dodatkowo przez trudne dla wyspia rzy nazwisko podejrzanego, Wilczyński został zwolniony. Jego rysopis odpowiadał dokładnie konterfektom na liście gończym dotyczącym pewnego Irlandczyka. -O innych efektach podróży Wilczyńskiego — głucho. A to ci „Kanada!" Ukazujący się w Toronto (Kanada) „Związkowiec" podał do publicznej wiadomości, że członkowie tamtejszej Bady Miejskiej uchwalili podwyższyć pensje... samym sobie o 20 procent. „W ślad za nimi — pisze gazeta — poszli także członkowie Rady Metropolii, czyli w większości ci sami panowie,.z tym jedynie, że tutaj podwyższyli sobie pensje (przy jednym głosie sprzeciwu) o pełne 100 procent". „Związkowiec" uważa, że sprawy te powinny być pytaniem nr 1 stawianym rad nym przed kolejnymi wyborami dp władz miejskich przez wszystkich mieszkańców Toronto. • KŁOPOTLIWY WIERSZ Chilijska junta wojskowa poszukuje autora wier sza wychwalającego rządy faszystowskie który ukazał się w dzienniku profaszy-stowskim — „La Segunda" ale nie po to, by go wyna grodzić. Utwór pt. „Patriotyczna pieśń wrześmuwa (we wrześniu 1973 r. obalony został prezydent Aliende), podpisany A. Vergara został tak ułożony, iż pierw sze litery każdego wiersza czytane z góry na dół tworzą hasło: „Mordercy i tyrani, wojskowi". ZBĘDNY ALARM Policja z Buffalo w stanie Nowy Jork otrzymała drogą telefoniczną wiadomość, że ktoś usiłuje włamać się do jednej z firm w tym mieście. Nie byłoby w tym fakcie nic szczególnego gdyby nie to, że informator dzwonił aż z antypodów7 — z Rzymu. Prze prowadzane śledztwo wyka zało, że o czwartej nad ra nem • jakiś młody osobnik zaczął walić w drzwi tego zakładu. Nocny stróż, człowiek w podeszłym wieku, przestraszył się nie na żar ty. W końcu intruzowi , u-dało się sforsować drzwi i „Union Jack1 na głowie Erie Jarvis pracujący na stacji benzynowej w Bornemoot ufar bował sobie włosy na kolory brytyjskiej flagi narodowej - biały, czerwony i niebieski. Fryzjer, który zgodził się ipełnić prośbę „superpntrioty", stracił ponad po łowę roboczego dnia, farbujqc włosy z początku na kolor biały, a potem na pozostałe kolory „U-nion Jack", jąk nazywają swa fla gę Analicy. Teraz Erie Jarvis jest szczęśliwy, chociaż - jak sam przyznaje -klientów coś od niego „odrzuca". dostać do wnętrza. Zaczął coś krzyczeć rlo dozorcy, ale ten znał jedynie język włoski.' Gdy tylko nadarzy ła się sposobność, chwycił za słuchawkę i zadzwonił do swych krewnych w Rzy mie. Jeden z nich, znający język angielski poinformował o wszystkim telefonicz nie policję w Buffalo. Gdy jednak patrol przybył na miejsce incydentu, po tajemniczym osobniku nie by ło już śladu. W wyniku przewlekłego śledztwa poli cji wydało się, że usHował on skorzystać z firmowej... ubikacji. FRASZKI JEDYNA MOŻLIWOŚĆ Maleńka ptaszyna, gdy wybić się zdoła — to jedynie w szponach orla lub sóktńa. CHYTRO SC Chytry urnie skórę zmieniać, nie zmieniając uwłósienia. POMYLONY Rwać sobie włosy z głowy zaczyna, gdy widzi, że mu grozi łysina. OCENA OSIĄGNIĘĆ Najtrafniej można o wielu rzec, że zbłądzili do celu SZCZYT DRABINY- Tutaj jut trzymać się nie ma czego — jeśli. się nie ma zdania własnego. TYLKO Przy Życiu trzyma. niejednego to, że nie zjadł jeszcze wszystkiego REFLEKSJE A Przezorni dbają o pią te koło u wozu. A Restauracja nie zawsze znaczy: naprawa. A Mleka nie ceni — kto ma je pod n o s e m. A Anonimowe listy nie świadczą o skromności na-dawców. A Nie odkładaj z dnia na dzień sprawy oszczęd ności. CZAS POMYŚLEĆ O Cf&PKYM PRZYODZIEWKU,,. ::: Fotomontaż — Zbigniew Oleslńskl ZAZDROŚĆ Pewna mieszkanka Tuluzy, w stale jiasdro-ści o hiewierne-So małżonka, chwyciła za brzy twę z zamiarem pozbawienia go mes kości. Tylko niezwłocznej Interwencji chirurgicznej zawdzięcza on ratunek. Sprawa skończyła się w sadzie, który skazał krewką kobietę na 13 miesięcy więzienia z za-wi esz e n i e m. Natomiast pechowy Casanovę otrzj'-mał od lekarza zaświadczenie o 8-dnio"we'j niezdolności do pracy. W mieszkaniu Anny Michajłowny zaczął przeciekać sufit, kilka wielkich kropel upadło na stos zeszytów i wypracowania-mi, o poemacie N. A. Niekrcsowa „Komu się na Rusi dobrze dzie/fe". Stora nauczycielka zarzuciła sza! na ramiona i pobiegła do administracji. A ze słów, jakie padły z ust kierownika adeemu wywnioskowała, ze jest jakiś wszechmocny zarząd budynków mieszkalnych, który nie spieszy się z remontem: tam, trzeba się udać. Anna Michajłowna wróciła do swojego mieszkania, gdzie kapiqcy z sufitu deszcz dźwięczał padając do emaliowanej miśki, włożyła nieco staroświecki kapelusz i poszła do zarządu. Po niejakim czasie otworzyła duże, obite skóra dyrektorskie drzwi. W dalekiej perspektywie obszernego gabinetu za wielkim kwadratowym biurkiem siedział Piętka Pod-iizuch, on/e - według dziennika lekcyjnego — Piotr Krugiikow. Od tego czasu, gdy Anna Michojłowna wychowa/wała go na wspaniałych przykładach rosyjskiej literatury klasycznej prz*- l. NOWOŻONOW szło wiele lat: Piotr utył, wyłysiał, miał wielkie rogowe ckulan/, O i!e pamiętała nauczycielka, swego czasu nie potrafił sobie dać rady z ideową charakterystyka Bczorowa i mylił się w koniugacji czasowników. - W jakiej sprawie? - burknął Piotr, nie odrywając oczu od papierów. - Trzeba wstać, kiedy wchodzi nauczycielka, Krugiikow - powiedziała Anna Michajłowna. Twarz Kruglikowa nagle poczerwieniała, jak to zdarzało się kiedyś w szkole, wstał zza biurka. \ - Czemu, Krugiikow, nie przeprowadzasz u nas remontu? - surowo spytała Anna Michajłowna. Piotr s!ę stropił: - To nie ja, Anno Micbajłowno, to 2eń-ka Toporkow, nie daje nam materiałów budowlanych, - A aa, ten sam, który przepisywał dyktanda od Nataszy Worobiowej? Piotr milczał, spuściwszy oczy i wskazującym palcem rysował jakieś skomplikowane linie na powierzchni wypolerowanego biurka. - A więc, Krugiikow, powiedz, żeby przyszli rodzice. Do mnie do szkoły. Następnego dnia rodzice siedzieli przed Anną Michajłowną. - Trzeba coś z tym zrobić, zająć się -powiedziała nauczycielka - Inaczej waszego syna,.. - chciała powiedzieć „wyrzuci ze szRoły", ale się zatrzymała, Stary Krugiikow poderwał się z fotela 1 dużymi krokami skierował się do drzwi. Za nim drobiła pojękując jego żona. - .„jak psa!,,. - donosił się z korytarza jego gromki głos, ...Następnego dnia remont był zrobiony. Tłum, S. I. wm " ? '-i'