POMERANIA MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-KULTURALNY | ROK ZAŁOŻENIA 1963 CENA 5,00 zł | NR 11 (580) | LISTOPAD 2023 www.miesiecznikpomerania.pl rok antoniego abrahama Kurs liaszebsczćgfi jazi*lut Kurs jęzi/fid li uszu bsliioy o Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w kursie jeżyka kaszubskiego od podstaw! Pod okiem doświadczonej lektorki, dr Bożeny Ugowskiej, poznacie fundamenty jedynego języka regionalnego w Polsce. W ramach zajęć skupimy się na nauce ortografii i gramatyce kaszubskiej, duży nacisk położymy na dialogi oraz kontakt z żywym językiem. Poprzez przeprowadzone ćwiczenia również zaznajomimy kursantów z literaturą regionalną oraz elementami historii i kultury Kaszub. Spotkania odbywają się we wtorki na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Gdańskiego w sali 3.55 od godziny 17:30 do 19:00. Z pierwszymi zajęciami startujemy już 7 listopada! Zapisać możecie wysyłając formularz na adres e-mail: kurs@kaszubi.pl. Decyduje kolejność zgłoszeń! Organizatorem kursów jest Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie ZRZESZENIE KASZUBSKO-POMORSKIE KASZEBSKÓ-PÓMÓRSCZE ZRZESZENIE www.kaszubi.pl zkp Projekt jest realizowany dzięki dotacji Ministerstwo Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Wet ri{?'?w. Wewnętrznych K v 3 J *#» i Administracji 3 Przeglgd Teatrów „Zdrzadnió Tespisa" RED. 4 W Swiatim Janie dobeł pisórz z Norde DM 6 Gospodarka, kultura i uczba DARK MAJKÓWSCZI 8 Granica ANDRZEJ BUSLER 11 Wyzwań jest mnóstwo. Z dr. Michałem Hincem, dyrektorem Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie rozmawia DARIUSZ MAJKOWSKI 14 List. Feminizm? Białczi, chceme zaczgc ód se! RED. 16 Ó kaszebiznie nie zabgdzeme DARK MAJKÓWSCZI 19 Kaszebsczi Spikrz Pamiace PAULENA WASERSKO 20 Moje wspóminczi ó prof. Brunonie Senaku EUGENIUSZ PRECZKÓWSCZI 22 Majkówsczi ó odezwie Sadzecczegó (ep) 24 Na Blisczim Wschodzę biótkuje ó prawa człowieka ŁUKÓSZ ZOLTKÓWSCZI 27 (Nie)Zapomniany dywizjon MARIUSZ KONARSKI 30 Gdyńskim szlakiem. Grabówek ANDRZEJ BUSLER 34 Gdańsk mniej znany MARTA SZAGZDOWICZ POMERANIA NR 11 (580) | LISTOPAD 2023 NAJÓ UCZBA. Edukacyjny dodówk nr 9 (171) 35 Smaki i aromaty Pomorza rafał nowakowski 38 „Bo ja mam w rękach prqd" kazimierz nowosielski 41 Józef Cieplik - niezmordowany lider Ligi Ochrony Przyrody danuta maria sroka 44 Sto lat temu andrzej janusz 46 Belle epoque skończy się za rok. „Gazeta Gdańska" z 15 marca 1913 roku piotr schmandt 51 W kóladach je ale móc! „Spiewta, ptószczi" Witosławe Frankówsczi tómk fópka 54 Wójarza Gneómara przetrófk dredżi mateusz bullmann 56 Z Kociewia maria pająkowska-kensik 57 LEKTURY daniel kalinowski 59 Roda. Kaszebe - zemówi rój pd. 60 Klęka 65 W najich szkołach 67 Sechim paka uszłe tómk fópka 68 To nie je w głowa do pójacó Olga kuklińskó . Ministerstwo ! Spraw Wewnętrznych i Administracji Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego WOJEWODZTWO POMORSKIE gdański fundusz ' promocji GDANSI< wydawnictw GDYNIA moje miasto Numer wydano dzięki dotacji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. „Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji" Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury Zrealizowano ze środków Województwa Pomorskiego Dofinansowano ze środków Miasta Gdańska Dofinansowano ze środków Miasta Gdyni POMERANIA MIESIĘCZNIK SPOtECZNO-KULTURALNY ADRES REDAKCJI ul. Straganiarska 20-23 / 80-837 Gdańsk tel. 58 301 90 16 / 58 301 27 31 e-mail: red.pomerania@wp.pl REDAKTOR NACZELNY Sławomir Lewandowski ZESPÓL REDAKCYJNY Dariusz Majkowski (zastępca redaktora naczelnego) Aleksandra Dzięcielska-Jasnoch (sekretarz redakcji, Najó Uczba) Krystyna Sulicka Małgorzata Micał Bogumiła Cirocka Ludmiła Kucharska Bogdan Adamczyk (skład graficzny) KOLEGIUM REDAKCYJNE Piotr Dziekanowski (przewodniczący kolegium) Mateusz Bullmann Andrzej Busler Ewa Górska Stanisław Jankę Piotr Lessnau Wiktor Pepliński Danuta Pioch Edmund Szczesiak Bogdan Wiśniewski TŁUMACZENIA NA JĘZYK KASZUBSKI Dariusz Majkowski ZDJĘCIE NA OKŁADCE Fara w Pucku. Widok z nowej mariny. Fot. Sławomir Lewandowski WYDAWCA Zarząd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego ul. Straganiarska 20-23, 80-837 Gdańsk DRUK Wydawnictwo „Bernardinum" Sp. z o.o. ul. Biskupa Dominika 11, 83-130 Pelplin Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania artykułów oraz zmiany tytułów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść ogłoszeń i reklam. OD REDAKTORA Kaszubska Nagroda Literacka za rok 2022 trafiła w ręce Artura Jabłońskiego w 30-lecie jego debiutu prozatorskiego. Poeta, eseista, a także były redaktor naczelny „Pomeranii" oraz prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w latach 2004-2010 odebrał to wyróżnienie podczas finałowej gali konkursu „Wiatr od Morza", która odbyła się 20 października tego roku w Centrum św. Jana w Gdańsku. Laureatowi serdecznie gratuluję, a czytelników „Pomeranii" zapraszam do przeczytania relacji z tego wydarzenia, którą prezentujemy na stronach 4-5 naszego miesięcznika. Uwadze czytelników polecam także wywiad z dr. Michałem Hincem, który od kilku miesięcy pełni funkcję dyrektora Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie. W rozmowie z Darkiem Majkowskim dyrektor Hinc mówi o nowych wyzwaniach, codziennej pracy Muzeum oraz o planach na najbliższy czas, związanych z działalnością jednej z największych w regionie placówek kulturalnych zajmujących się szeroko pojętą kaszubszczyzną. Sławomir Lewandowski PRENUMERATA Z DOSTAWĄ DO DOMU! Koszt prenumeraty rocznej krajowej z bezpłatng dostawg do domu: 55 zł. W przypadku prenumeraty zagranicznej: 150 zł. Podane ceny sg cenami brutto i uwzględniajg 5% VAT. Aby zamówić roczng prenumeratę, należy: • dokonać wpłaty na konto: PKO BP SA 28 1020 1811 0000 0302 0129 3513, POMERANIA Zarzgd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego ul. Straganiarska 20-23, 80-837 Gdańsk, podajgc imię i nazwisko (lub nazwę jednostki zamawiajgcej) oraz dokładny adres • złożyć zamówienie w Biurze ZG ZKP, tel. 500183 832 e-mail: prenumerata@kaszubi.pl Wydarzenia PRZEGLĄD TEATRÓW „ZDRZADNIÓ TESPISA" 4 listopada br. w Chojnicach, w ramach Dni Kultury Kaszubsko-Pomorskiej, odbył się coroczny przegląd teatrów kaszubskich „Zdrzadnió Tespisa". Na scenie Chojnickiego Centrum Kultury zaprezentowały się cztery teatry z regionu, które przedstawiły swoje najnowsze spektakle. Wystąpiły: Grupa Teatralna „Świetlicowe Babeczki", teatr Zymk, teatr Seniorita oraz Wicherki z Kamienicy Szlacheckiej. Chojnickie wydarzenie to nie tylko okazja do występu na scenie dla amatorskich teatrów kaszubskich, ale także sposobność doszlifowania swoich umiejętności aktorskich pod czujnym okiem profesjonalistów, w trakcie organizowanych w ramach przeglądu warsztatów. Organizatorami wydarzenia były Chojnickie Centrum Kultury oraz chojnicki oddział Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Projekt został zrealizowany dzięki dotacji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Tradycja organizacji chojnickich przeglądów teatralnych sięga 2013 roku. W pierwszej edycji uczestniczyło pięć zespołów, zarówno w kategorii wykonawców dorosłych, jak i w kategorii teatrów dziecięcych. Byli to aktorzy z całych Kaszub, i ci z bogatym doświadczeniem teatralnym, i debiutanci. Jak pisze prof. Daniel Kalinowski, w swojej książce Teatr kaszubski: Przegląd przede wszystkim miał na celu skonfrontowanie propozycji kaszubskojęzycznych zespołów i zainicjowanie szerszej dyskusji o repertuarze i kondycji teatru. Do tegorocznej edycji „Zdrzadni Tespisa" wrócimy w grudniowym wydaniu „Pomeranii", w którym opublikujemy recenzję pióra prof. Daniela Kalinowskiego. RED. Fot. Aleksander Fudali Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 3 MORSKA Artur Jabłońsczi je dobiwcą Kaszebsczi Leteracczi Nódgrode (KLN) za 2022 rok. Autór m.jin. „nordowi trilogie": Namerkóny, Smuga i Fenyks, óstół achtniony za swoje prozatorscze dokaże. Jesz przed oficjalnym zóczątka uroczezne we gduńsczim Centrum Swiategó Jana (20 rujana) ji uczastnice mógle óbezdrzec krótczi film, jaczi przebócził donechczasne edicje wracziwanió nódgrode „Wiatr od morza. Pomorska Nagroda Literacka". Na ekranie pójawile sa wszetce dobiw-cowie KLN: Stanisłów Janka, Kristina Lewna, Ida Czajinó, ó. Adóm Riszórd Sykóra i ks. Jón Walkusz. Tero nóleżnika tego karna je też Artur Jabłońsczi. Zdecydowele ó tim latosy óbsadzecele: Bogumiła Cerockó (przedniczka), Róman Drzeżdżón i Dark Majkówsczi. Hewó udokaznienie jich webóru: Artur Jabłońsczi zadebiutowół w 1992 roku ópówiódanim pt. Ledze (na starnach pismiona „Zdaniem Młodych") zadedikówónym Janowi Drzeżdżonowi i nawlekającym do jego utwórstwa, późni jego prozatorscze dokaże bełe publikówóne w antologiach dzysdniowi kaszebsczi prozę, a pótemu óstałe zebróne w tomie Aba. Póyjóst-kji vebróne z lat 1992-2021. Ju w pierszim teks-ce Laureata je widzec jego belny jazekówi słech, umiejatnosc óddówanió emócjów i swiądną jigra z czetińca. Te wórtnote jego pisarstwa widzewne w krótczich epicczich formach óstóną rozwiniate i zbógacone ó nowe autorscze sztrategie w kaszebsczi juwernotowi trilogii (póchwót Daniela Kali-nowsczegó) abó kaszebsczi nórodny cze nordowi trilogii (póchwót autora) z lat 2013-2015, w ro-manach Namerkóny, Smuga i Fenyks, nowizno-wech na rozmajiti ort. Te nowizne widzyme tak w zamkłosce, jak i w formie. Ósoblewie wórt pód-czorchnąc wedle naju „wyprowadzenie problematyki identyfikacyjnej z ciasnego kręgu lokalności ku europejskości", jak celno napisół prof Kalinow-sczi w zbiorze Juwernota. Do te wórt je nadczid-nąc m.jin. ó taczich hewó nowiznowech znankach tech pówiesców: niewezweskiwónó w teróczasny (XXl-wiekówi) kaszebsczi leteraturze utopijnó sztilistika, sparłaczenie mótiwów political fiction z mitologicznyma i symboliczny ma, przewółiwanie cytatów z jinszich óbremiów kuńsztu (np. tekstów śpiewów) i z dzysdniowech mediów (np. ze spólezno- 4 Wedarzenia wech portalów), weristiczne, nóteralisticzne, a na-wetka turpisticzne órte ópisenku przedstówionegó świata, pokazywanie sprów donąd nieprzetomnech abó wnet nieprzetomnech w kaszebskójazekówi leteraturze, np. seksualnego żecegó z jego wszele-jaczima órtama i ujimniacama. Wórt dodać, że Jabłońsczi konsekwentno, jistno jak Jón Drzeżdżón, wezweskiwó w swójich dokazach nordową odmiana kaszebsczegó jazeka, ósoblewie rebaccze gwarę, mające przez to udzel w uchówanim tech dżinącech ódmianów kaszebizne z jich specjali-sticzną słowizną nazewającą zache i zajimniaca też jujidące w zabet. Jakno nóleżnice kapitułę KLN ósoblewie dzys chceme achtnąc jego prozatorscze usódzczi, wórt równak dodać, że Artur Jabłońsczi je też poetę, autora albumów i prowadników, biografa, reportera cze esejistą, a też dejologa kaszebsczi nórodny resz-note, chteren swój pózdrzatk na kaszebscze sprawę przedstawił tak w leteracczich dokazach, jak m.jin. w publikacje Kaszubi. Wspólnota narodowa. Odbierające Kaszebską Leteracką Nódgroda, nordowi pisórz dzakówół przede wszetczim swój i matce za urodzenie, wprowadzenie w świat kaszebsczi kulturę i bece ób całe żece jego „kaszebsczim słowarza". Ókróm nódgrode dló kaszebsczegó utwórce, ób czas uroczezne bele też wraczone Pómórscze Leteraccze Nódgrode „Wiater ód morza". Leteracką Ksążką Roku ostała Przechodząc przez próg, zagwiżdżę Wiktorii Bieżuńsczi (nominowóne bełe jesz: To jest fajka. Wiersze z lat 1999-2020 Tadeusza Dą-browsczegó, Chodź ze mną Łukasza Órbitowsczegó i Niepowinność Pawła Radzyszewsczegó), a Pomorską Ksążką Roku Na oczach wszystkich. Historia przypadku polskiego Fritzla Katarzene Włodkówsczi (nominacje: Waldemór Czachur, Peter OHver Loew, Nigdy więcej wojny. 1 września w kulturze pamięci Polski i Niemiec w latach 1945-1989, Gregor Piątek, Gdynia obiecana: miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939, Dobromiła Rzeskó-Lauba, Zbiory artystyczne polskich ziemian na Pomorzu Nadwiślańskim od końca XVIII wieku po czasy dzisiejsze). Weprzednienie za całosc utwórczi robotę dostół Mieczesłów Abramowicz, a Nódgroda Czetińców -Niepowinność Pawła Radzyszewsczegó. Óbsadzecelama Pómórsczich Leteracczich Nódgrodów bele: Zbigniew Majchrowsczi, Edmund Kizik, Elżbieta Pakała, Katarzena Szalewskó i Władisłów Zawistowsczi. Fundatora PLN i KLN je Samorząd Pómórsczegó Województwa, operatora KLN - Muzeum Kaszebskó-Pómórsczi Pismie-nizne i Muzyczi we Wejrowie, a PLN - Wojewódzko i Miastowó Publiczno Biblioteka m. Josepha Conrada Kórzeniowsczegó we Gduńsku. dm Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 Zeńdzenie ze S. Bronka GOSPODARKA, KULTURA I UCZBA Kaszebskó edukacjo, kónkurse, muzyka i udzel pódjimców w piastowanim naji kulturę i naje-gó jazeka - to nówóżniesze teme warkówniów dló piszącech pó kaszebsku, jacze bełe w dniach 28-29 rujana w gminie Serakójce. Westrzód uczastników góra miele młodi ledze z kóscersczegó Óglowósztółcącegó Liceum, Kaszeb-sczegó Óglowósztółcącegó Liceum w Brusach i se-rakójsczich strzednech szkólów. Wespół z kaszebsczi-ma gazetnikama, utwórcama i szkólnyma zaczale oni „kaszebsczi weekend" ód zeńdzenió z przedstówcama firmę BAT. Pótkele sa z ji wespółmiewcą Tadeusza Bigusa, chteren czereje BAT-a ze swójim bracyną Andrzeja, i jich dwuma pósobnikama - Szemóna (sena Tadeusza) i Tadeusza (sena Andrzeja). Beła leżnosc do óbzeranió centrale pódjimizne w Serakójcach i pósłechanió ó tim, jak wezdrzi wspiarce firmę dló wszelejaczich wedówiznów, wedarzeniów, konkursów i jinech kaszebsczich sprów. Bigusowie ópówiódele też ó charitatiwnym dzejanim dló dzecy, starszich ledzy i cerpiącech na skutk rozmajitech żecowech tragedio w. Wiele pitaniów tikało sa przejimniacó firmę przez nowe pokolenie gwóscecelów, a ósoblewie promówónech przez nia wórtnotów i wspieraniegó kaszebsczi kulturę. Szemón i Tadeusz zagwesniwele, że óstele wechówóny w uwóżanim dló kaszebizne, ro-bócosce i wrazlewóce dló jinech, co mdze brzadowa-ło cygnienim dali robotę swój ich tatków nie leno ód stronę gospodarczego rozwiju, ale też spóleznowegó zaangażowanió. Wicy ó tim pótkanim móżeta prze-czetac na str. 16-18. Pósobnym punkta warkówniów dló piszącech pó kaszebsku beło potkanie ze Sławomira Bronka, wokalistą kóntratenora i dirigenta, chteren znóny je na Kaszebach przedno z prowadzenió Kameralnego Churu Discantus. Bronk ópówiedzół ó swóji muzyczny i kaszebsczi drodze, zaczekawienim, jacze westrzód pólsczich muzyków budzy naja muzyka -tak ta ledowó, jak i nowo tworzono. Wiele beło też gódczi ó churze Discantus, wedónech przez niego piatach, wóżnech koncertach i ledzach, chterny w nim śpiewają. Czile belnech dokazów w wekóna-nim churu dało czec ób czas pótkanió. Na kiińc pója-wiłe sa pitania do Sławomira Bronka ó pustonocne piesnie, jacze spisywół i óbróbiół raza z ks. prof. Jana Perszona. Ó wedarzeniach związónech z promówanim i roz-kóscerzanim kulturę (nie blós kaszebsczi) ópówiedzała direktorka Gminowegó Óstrzódka Kuiture w Serakójcach Judita Kroskówskó. Kórbiła ó koncertach, festiwalach i przezerkach órganizowónech w całi gminie, a nówicy ó codniowi robóce w GOK-u i pójedincz-nech sekcjach, jaczich wikszosc je zrzeszono z muzyką. W óstrzódku wiele je też robione dló zmócnienió karnów kóladników, jaczich w gminie Serakójce je wiele. Bełe też wspóminczi ó dównech przezerkach nech karnów z całech Kaszeb i Przezerku Szkółowech Teatrów „Kaszebskó Bina". Uczastnice warkówniów óbezdrzele też stójny westówk prezentowóny w sedzbie GÓK-u. Jego zó-czątczi są zrzeszone z 119 ekspónatama przekózóny- pomerania nr 11 (580) / smutan 2023 Warkównie dló piszącech pó kaszebsku Młodzezna z ÓL w Kóscerznie i KOL w Brusach Pomerania nr 11 (580) / Listopad 2023 ma w 1993 roku. Ód te czasu ta leczba baro mocno urosła, a zwiedzający mogą poznać historia gburzenió i óbrzadów a też codniowe żece w ókólim Serakójc kol 100 lat do wslade. Wóżną póstacją dló kaszebsczi edukacji w nech stronach (i na całech Kaszebach) je Danuta Pioch, dobiwczka nódgrode „Belny Szkolny" za rok 2022, chter-na ód wiele lat iiczi tak dzece, jak i dozdrzeniałech. Je ona też direktorką Spódleczny Szkołę w Mójszu, w jaczi potkała sa z uczastnikama warkówniów. Ópówiódała ó tim, jak wezdrzi robota szkólnech kaszebsczegó jazeka, pódczorchiwające, że muszą oni poznać wiele óbremiów wiedze: - Fizyk muszi dobrze fizyka znac, chemik - chemia, szkolny ód rechunków - rechunczi, a szkolny ód kaszebsczegó: geografia, leteratura, roda, muzyka, rozmajite kuńszta. Do te muszi bec prowadnika, rozmieć organizować wanodżi. Jedna z wóżnieszich znanków szkolnego kaszebsczegó jazeka, a może nawetka nówóżnieszą, Danuta Pioch widzy w żecym kaszebizną kóżdegó dnia. - Żele szkolny sóm je pódskacony kaszebizną, to dzece też to czedes ód niego przejimną - pódczorchi-wała. Na zakuńczenie zeńdzenió uczastnice warkówniów zwiedzele jesz szkoła w Mójszu i doznele sa ó re~ dotach i jiwrach zrzeszonech z ji funksnerowanim. Wóżnym dzela pótkaniów dló piszącech pó kaszebsku je wiedno dzelenie sa wiadłama ó tim, co jich uczastnice robile w slednym czasu (je wiedzec w kaszebsczich sprawach). Młodzezna kórbiła ó ucz-bach, wanogach, konkursach, czetónech ksążkach i granim w buczka, a gazetnice i szkolny ó wszele-jaczich pódjimiznach i planach. Robotnik Bióra Óglo-wegó Zarządu Kaszebskó-Pómórsczegó Zrzeszenió Paweł Wiczińsczi ópówiedzół też ó wedarzeniach i ksążkach rechtowónech przez KPZ. Slednym punkta beło zwiedzanie wóżnech molów w Serakójcach, w tim obżeranie pomnika na teza Warkównie dló piszącech pó kaszebsku, jacze bełe w dniach 28-29 rujana w gminie Serakójce, udetkówiło Minysterstwó Benowech Sprów i Administracji. ks. Bernata Sechte, chteren urodzył sa w póblesczim Puzdrowie. Organizatora warkówniów dló piszącech pó kaszebsku beł miesacznik „Pomerania". Dark Majkówsczi Marta Osińska z jedną ze swych prac. Fot. archiwum Marty Osińskiej GRANICA Marta - etnodesignerka kaszubska. Na kanałach społecznościowych jej twórczość odnajdziemy na profilu Kaszebsczi Kunszt, gdzie prezentuje od przeszło roku swoje prace z całym bogactwem różnych szkół haftu kaszubskiego w nowoczesnej odsłonie. Jej twórczość została doceniona w ostatnim czasie tytułem Ambasadorki Kultury Pomorza oraz wyróżnieniem „Jawor - u źródeł kultury" w dziedzinie rękodzieła i sztuki ludowej. Przeglądając wspomniany profil, nie znajdziemy zdjęć autorki, lecz tylko jej prac. Natrafimy ponadto na informację odnoszącą się do miejsca, z którym związana jest artystka. To Kościerzyna - urokliwe miasto kaszubskie położone w centrum regionu. W ostatnim roku miałem kilkukrotny kontakt mailowy z właścicielką Kaszebsczegó Kunsztu, korespondowaliśmy na tematy związane z szeroko pojętym wzornictwem i etnodesignem kaszubskim. Wielokrotnie zastanawiałem się, kim jest. Wcześniej nie była znana w środowisku kaszubskich etnodesignerek i twórców ludowych. Jakiś czas temu, kiedy byłem na Światowym Zjeździe Kaszubów w Kartuzach, przedstawiła mnie Marcie Karolina Stankowska (profil na FB Kaszubska Influencerka), która tego dnia występowała na zjazdowej scenie. Po pewnym czasie pozostaliśmy z Martą sami, a rozmowa była tak interesująca, że spędziliśmy w Kartuzach czas do późnego wieczora, rozstając się w pewnym niedosycie. Marta Pochodzi z kaszubskiej rodziny - urodziła się w Kościerzynie. Gdy miała dwa lata, wyemigrowała ze swymi rodzicami do Niemiec. Najpierw mieszkała w Mannheim (w Badenii-Wirtembergii), a później w Kolonii (w Nadrenii Północnej-Westfalii). Tam skończyła szkołę podstawową, średnią i przyszedł czas na studia wyższe w Siegen (w Nadrenii Północnej-Westfalii) z zakresu sztuk pięknych, religii chrześcijańskiej i wychowania fizycznego. 8 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Odcienie tożsamości Od dekady jest nauczycielką w niemieckiej szkole średniej - jej specjalizacja to plastyka, religia/etyka i wychowanie fizyczne. Zestaw przedmiotów może dziwić, ale w tamtejszej edukacji to normalna praktyka - nauczyciele nauczają kilku przedmiotów, czasem mało do siebie zbliżonych tematycznie. Edukacyjne dziedziny Marty są mocno związane z jej zainteresowaniami. Od dawna jej wielka pasja to szeroko pojęta sztuka plastyczna oraz sport - jest trenerką gimnastyki artystycznej, a dodatkowo ćwiczy na siłowni i pływa. 0 tych dziedzinach przypomina jej szczupła sylwetka. Jej uroda nie jest typowo kaszubska. W rozmowie wspomina, że w Niemczech często jest definiowana z wyglądu jako Turczynka albo mieszkanka południowych państw europejskich. Od przeszło trzydziestu lat mieszka w Niemczech, ale w każdej wolnej chwili jest na Pomorzu, głównie w Kościerzynie, a czasem także w Chełmnie, gdzie ma pozostałą część rodziny. Słysząc za pierwszym razem o Kościerzynie, w głębi duszy uśmiecham się. Stamtąd pochodziła dawno temu moja rodzina. Mam ogromny sentyment do tego miasta i bardzo lubię to miejsce. Okazuje się, że lubimy Sporo rozmawiamy o Kościerzynie. Marta mówi o niej, jakby od dekad była jej mieszkanką. W późniejszym czasie spotykamy się kilkukrotnie w tym mieście, przesiadujemy na tamtejszym rynku, ale także wędrujemy urokliwymi uliczkami. Wszędzie kaszubskie tropy - Remus, Aleksander Majkowski, ks. Leon Heyke, ich pomniki, wizerunki, miejsca z nimi związane... Jesteśmy u siebie. Tak odczuwamy. Zanim została nauczycielką, imała się wielu różnych zajęć - pracowała w mediach, startowała w telewizyjnym programie modowym Heidi Klum i sporo pozowała jako modelka w czasach studenckich. Wspomina, że z jednej strony było to doświadczenie, a z drugiej świat mody nie przypadł jej do gustu, twierdzi, że to nie jest jej przestrzeń. Tożsamość W naszych rozmowach wielokrotnie powraca temat tożsamości. Kim jest? Odpowiada stanowczo: „Jestem Kaszubką i Polką". Mimo że świetnie mówi po niemiecku i uczy w tamtejszej szkole średniej, rdzenni mieszkańcy kraju za Odrą nie definiują jej jako Niemki. Jaka jest tego przyczyna? Marta sama często podkreśla, że nie jest Niemką - jest wszak Kaszubką 1 Polką - i taki przekaz zna także jej otoczenie w Niemczech. Mimo że kilka miesięcy w ciągu każdego roku spędza na Pomorzu, zastanawiam się, czy rozumie tę krainę. W naszych rozmowach wielokrotnie uzmysławiam sobie, że jest to niełatwe zadanie. Marta w pewien sposób uczy się Kaszub. To proces, który trwa, a ona chce go kontynuować i iść tą drogą poznania - dalej i dalej. To poznanie ma różne odcienie - i jest powiązane z mieszkańcami Kaszub oraz ich kulturą materialną i duchową, która nie jest przecież stała, lecz ewoluuje. Docelowo chciałaby powrócić na Kaszuby, kilka lat temu kupiła działkę w okolicy Kościerzyny, gdzie ma stanąć jej dom. W naszych rozmowach zastanawia się wielokrotnie, kiedy to nastąpi. Wraca tutaj w każdej wolnej chwili. Czyni tak od dekad, ale podkreśla, że od lat nigdzie nie czuje się do końca u siebie - ani na Kaszubach, ani w Niemczech. Gdzie jest jej miejsce? Chce być na Kaszubach i od lat powraca tutaj. Temu wszystkiemu towarzyszy tęsknota wpisana prawie zawsze w życie emigranta. Obserwując Martę, przypominam sobie Dagmarę, bohaterkę jednego z reportaży Edmunda Szczesiaka Ten wspaniały, ten przeklęty dzień, opisaną w zbiorze Powtórka z miłości. To historia niemieckiej dziewczynki porzuconej w 1945 roku przez rodziców i wychowywanej przez kaszubską rodzinę w Kościerzynie. Przypominam sobie ten ciekawy reportaż o odkrywaniu tożsamości i pytaniach stawianych sobie przez jego bohaterkę: „Kim jestem?". Po latach, już jako dorosła kobieta, odnalazła z pomocą Czerwonego Krzyża swą biologiczną matkę w Niemczech. Spotkanie i przeprowadzka do Niemiec nie spełniły jednak jej oczekiwań i nie dały jednoznacznej odpowiedzi na nurtujące ją pytanie. Czy podobnie nie jest z Martą? Wierzę, że odnajdzie w końcu swoje miejsce. Tego jej życzę wielokrotnie podczas wspólnych rozmów, które są pewnym uzupełnieniem naszej wiedzy i poznawaniem się. Marta wypytuje mnie o wiele kwestii kaszubskich, ja o różne zależności występujące w Niemczech. Ona od lat stara się zrozumieć Kaszuby, ja - Niemcy. Swoista droga poznania. Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 9 Odcienie tożsamości Etnodesign kaszubski Na studiach wyższych w zakresie sztuk pięknych Marta nie odnalazła tego, czego szukała. Wykładowcy często zarzucali jej, że przygotowane przez nią projekty są zbyt dekoracyjne. Bardzo dobrze wspomina za to zajęcia praktyczne związane ze spawaniem lub rzeźbieniem piłą. Jeśli chodzi o podstawę jej twórczości w dziedzinie kaszubskiego etnodesignu, mającego swe korzenie w tradycyjnej sztuce ludowej Kaszub, to niezwykle ważną postacią jest jej dziadek Antoni - 95-letni mieszkaniec Kościerzyny, twórca ludowy, a zawodowo przez przeszło 50 lat nauczyciel plastyki i zajęć praktyczno-technicznych. Marta wspomina, że dziadek bardzo mocno propagował w szkole wzornictwo kaszubskie, które pojawiało się za jego sprawą na wielu przedmiotach użytku codziennego. To od niego nauczyła się już jako dziecko podstaw kaszubskich wzorów ludowych. W jego kościerskim domu do dziś można znaleźć mnóstwo takich prac. Część z nich stworzyli dawni uczniowie. Marta wspomina, że jako dziecko uwielbiała je oglądać na strychu i w piwnicy, odkrywając przeszłość. Dziś sama zbiera różnego typu artefakty z wzornictwem kaszubskim i uważa, że właśnie od dziadka przejęła pasję do kaszubskiej sztuki ludowej. Mimo że jest absolwentką niemieckiego odpowiednika polskiej akademii sztuk pięknych, bardziej czuje się twórczynią ludową - właśnie z powodu bogactwa kulturowego, które przekazał jej dziadek. Mówiąc o etnodesignie kaszubskim, wspomina, że poszukiwała w pewnym momencie swojej drogi twórczej - pewnego symbolu. Zastanawiała się, jak namalować Kaszuby, jak ukazać Kościerzynę za pomocą symboli. W czasie pandemii, kiedy poruszanie się było utrudnione, jej tęsknota za Kaszubami zaczęła narastać - pierwszy raz nie była tutaj przez dłuższy czas. To uczucie, a równocześnie strach o Kaszuby i Polskę powróciły, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę w lutym 2022 roku - wówczas wzmogło się u niej emocjonalne zapotrzebowanie związane z kaszubską częścią twórczości. Twierdzi, że często zazdrościła innym regionom Polski i świata charakterystycznego wzornictwa, ale z drugiej czuła się nasycona ornamentyką kaszubskiego haftu. Stąd narodziła się potrzeba stworzenia czegoś nowego. I tak zaczęły powstawać jej pierwsze projekty będące nowoczesnym ujęciem haftu kaszubskiego. Profil Kaszebsczi Kunszt utworzyła 8 marca 2022 roku - w Dzień Kobiet. Nie czuje się etnodesi-gnerką, bardziej artystką, która dotyka wielu dziedzin sztuki - maluje w różnych technikach, zajmuje się grafiką komputerową, wypala i ozdabia stare przedmioty. Twierdzi, że to, co prezentuje na wspomnianym profilu, jest w pewnym sensie potwierdzeniem rozwoju jej kaszubskiej tożsamości. Kaszubską sztukę stara się widzieć nie tylko poprzez etnodesign, ale wiele innych dziedzin, które ewoluują na zasadzie pewnego procesu. Jeśli chodzi o wzornictwo haftu kaszubskiego, najbardziej ceni szkołę wdzydzką - odnosi ją do swego rejonu kościerskiego i nawiązuje do Izydory Gulgowskiej, która była przecież głównie malarką. Marta przypomina, że prace Gulgowskiej były bardzo zaawansowane i rozbudowane - trudne do zaprezentowania w hafciarstwie, a bardziej możliwe w malarstwie. Ta druga dziedzina jest bliższa Marcie. Rozwój haftu kaszubskiego na przestrzeni ostatniego wieku widzi jako proces, pod którym kryje się dużo składowych - nie tylko etnograficznych. Mówiąc o tym, nasza bohaterka zadaje pytanie: „Czy jestem Kaszubką z krwi i kości? Czasem się nad tym zastanawiam. Czy jestem artystką kaszubską? Tego jestem pewna. Tej sztuki potrzebuję do życia jak tlenu, ona pozwala mi na otwarcie nowych przestrzeni i szerszego widzenia. Przy tej twórczości czuję się spełniona". Tworząc, chce pokazać Kaszuby w nowy sposób. Martwi ją - jakże częsty - sztampowy i mało estetyczny sposób przedstawiana kaszubskiego wzornictwa. Jej marzeniem jest to, aby kaszubska sztuka przetrwała, ale też wciąż ewoluowała. Szuka inspiracji praktycznie wszędzie, ale z pewnością jej główne natchnienie to natura - tak silnie obecna w postaci różnych motywów we wzorach kaszubskich. Z rodzimych hafciarek ceni Ingę Mach z Kaszub południowych, która jest według niej bardzo otwarta na rozwój, nie zamyka tej sztuki w sztywnych i konserwatywnych ramach. Poza kontaktem ze sztuką stara się dużo czytać i słuchać audiobooków w języku kaszubskim i o Kaszubach. Wspomina, że gdy tworzy, to często towarzyszy jej powieść Żece i przigóde Remusa - twierdzi, że podobnie jak bohater książki Aleksandra Majkowskiego sporo wędrowała w życiu, poszukując. Bardzo lubi także czytać legendy i bajki kaszubskie oraz horrory. Stara się łączyć swą kaszubską twórczość z innymi wpływami w sztuce. Twierdzi, że nadaje to nową jakość. Mówiąc o swoich zainteresowaniach, wspomina wielokrotnie, że jej największą pasją w życiu jest zbieranie wspomnień - Marta to dusza artystyczna. Poszukuje także urokliwych miejsc, gdzie stara się odnajdywać otwarty horyzont - dosłownie i w przenośni. Andrzej Busler 10 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Dr Michał Hinc. Fot. Weronika Korthals-Tartas WYZWAŃ JEST MNÓSTWO Z dr. Michałem Hincem, dyrektorem Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie, rozmawiamy o działalności oraz najbliższych planach prowadzonej przez niego instytucji, a także o książce Historia Kaszubów na jeden wieczór. Jest pan dyrektorem wejherowskiego muzeum od 1 kwietnia. Zazwyczaj początkowe miesiące pracy są czasem na wdrożenie się w nowe obowiązki, ale w Muzeum dzieje się tak dużo, że chyba trudno o taki „luksus". Objęcie stanowiska dyrektora jednego z większych muzeów zajmujących się szeroko pojętą kaszubsz-czyzną to jest bez wątpienia skok na głęboką wodę. Wyzwań jest mnóstwo. Trzeba kontynuować wiele cennych inicjatyw, a są jeszcze tematy, które chcę jak najszybciej zrealizować. Jestem historykiem i dlatego myślę przede wszystkim o działaniach związanych z historią. Oczywiście nie oznacza to, że zaniedbamy inne obszary wpisane w nasz statut, zwłaszcza piśmiennictwo czy muzykę. Które z wydarzeń zorganizowanych w pierwszych miesiącach pracy na stanowisku dyrektora były najbardziej wymagające? Jednym z nich była Noc Muzeów, podczas której odwiedziło nas ponad dwa tysiące zwiedzających. Chcieliśmy, żeby była ona spójna z decyzją Zrzeszenia Kaszubsko--Pomorskiego, które uchwaliło, że patronem bieżącego roku będzie Antoni Abraham. Opowiedzieliśmy o nim podczas tej imprezy poprzez odpowiednie stroje, wystawę czy warsztaty dla dzieci. Staraliśmy się w ten sposób opowiedzieć historię jego życia. Poza tym w tym roku minęło trzysta osiemdziesiąt lat od powołania Wejherowskiej Woli, czyli miejscowości, z której narodziło się Wejherowo. To zainspirowało nas, aby zacząć program edukacyjny „Wejherowo na kartach historii" związany z początkami tego miasta. Przypominamy ją poprzez wykłady, inscenizacje, promocje książek oraz „Opowieść o Kalwarii Wejherowskiej", czyli wykłady, spotkania i promocje związane z dziejami grodu Wejhera. Historię można w Muzeum poznawać także za pomocą filmów. Przykładem jest choćby projekcja fil- pomerania nr 11 (580) / listopad 2023 11 Nasze rozmowy mu Jutro będzie padać o skomplikowanych dziejach Kaszubów jako społeczności pogranicza w okresie dwudziestolecia międzywojennego i wojny. Cieszy się on niesłabnącą popularnością, więc w listopadzie organizujemy kolejny pokaz wraz z wprowadzającą prelekcją. Ma pan już także doświadczenie w organizacji obchodów rocznicy Muzeum. Tak. Instytucja ma już pięćdziesiąt pięć lat. Od strony organizacyjnej to było dla mnie największe wyzwanie w tym roku. Cieszę się, że uroczystość się udała, a jeszcze bardziej z tego, że z tej okazji stworzyliśmy specjalną wystawę poświęconą naszemu Muzeum. Serdecznie zachęcam do jej zwiedzania. Wydaliśmy również publikację okolicznościową, która stanowi kompendium wiedzy na temat Muzeum. Pod koniec ubiegłego roku wydali państwo również inne kompendium, dotyczące historii całych Kaszub. Jest pan jej współautorem razem z dwoma pracownikami Muzeum: Adamem Lubockim i Mateuszem Szubą. Zatytułowaliście swoją publikację Historia Kaszubów na jeden wieczór. Tytuł chwytliwy, ale czy rzeczywiście da się poznać nasze dzieje w kilka godzin? Na pewno nie da się tego zrobić dogłębnie. Można jednak na około stu stronach - książka liczy sto osiemdziesiąt stron, ale zawiera wiele ilustracji - podać podstawowe informacje o historii Kaszub. Niewątpliwie tytuł jest trochę komercyjny, ten wieczór powinien być raczej jesienny lub zimowy, bo letni jest zbyt krótki, ale można przeczytać naszą publikację w kilka godzin. I w tym krótkim czasie czytelnik pozna naszą historię? Zadanie było trudne. Jesteśmy naukowcami, piszemy na co dzień w sposób naukowy, a chcieliśmy stworzyć tekst łatwiejszy do przyswojenia dla czytelników, popularnonaukowy. Jest to bardziej historia procesów niż osób, które kreowały nasze dzieje, choć oczywiście najważniejsze postaci zostały opisane. Czy udało się nam w tak niewielkiej publikacji zawrzeć skomplikowaną historię Kaszubów, to już zostawiamy ocenie czytelników. Na pewno jest to przykład tego, że nasze Muzeum, będące przecież depozytariuszem intelektualnej spuścizny profesora Gerarda Labudy, dba o upowszechnianie naszych dziejów. Jakie były wasze założenia podczas tworzenia tej publikacji? Pracując nad książką, kierowaliśmy się przesłaniem Gerarda Labudy, że Kaszubi muszą być upodmioto-wieni w publikacjach historycznych. Zależało nam również na tym, żeby dotrzeć nie tylko do wąskiego grona badaczy, ale do jak najszerszego kręgu czytelników, też tych spoza Kaszub, aby mogli zrozumieć naszą trudną historię. Dodam, że nie jest to prosta kompilacja tego, co dotąd napisano. Każdy z nas prowadził własne badania naukowe, aby na nowo, operując również nieznanymi dotąd faktami czy ciekawostkami, zainteresować czytelników. Wróćmy jeszcze do działalności Muzeum, które przecież nie zajmuje się tylko historią. Zacząłem od historii, bo jest mi do niej prywatnie najbliżej, ale oczywiście to nie znaczy, że będę zaniedbywał inne obszary działalności, jak piśmiennictwo czy muzyka. Nadal będą się odbywać „Spotkania z muzyką Kaszub", których popularność nie słabnie. Zajęcia muzyczne są w naszym programie edukacyjnym, niektóre zespoły i chóry związane z kaszubszczyzną odbywają u nas próby lub mają swoje siedziby, na przykład Towarzystwo Śpiewacze imienia Jana Trepczyka. Jeśli chodzi o język kaszubski, to warto wspomnieć przede wszystkim o licznych konkursach, zwłaszcza Ogólnopolskim Konkursie Literackim imienia Jana Drzeżdżona czy Mestrze Belnegó Czetanió. Cieszę się bardzo, że nasi pracownicy są członkami Rady Języka Kaszubskiego i jako jurorzy w konkursach odbywających się w różnych miejscach Kaszub mają wpływ na pielęgnowanie i kształtowanie kaszubszczyzny. Dodam jeszcze, że Paulina Węsierska tworzy program Jazekówe krate-wdte adresowany do osób, które chcą polepszyć swoją znajomość języka kaszubskiego, poprawić dykcję, a przy okazji świetnie się bawić. Nasze muzeum bierze też udział jako partner merytoryczny w powstawaniu gry komputerowej Lochy 12 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Nasze rozmowy bursztynowego gryfa, opartej na kaszubskiej demonologii. Scenariusz stworzył Roman Drzeżdżon, Paulina Węsierska tłumaczy dialogi i nazwy przedmiotów na kaszubski, a twórcą gry jest Tomasz Rożyński. Dzięki tej grze nasza kultura dociera do ludzi na całym świecie. Lochy zdobywają różne nagrody, ostatnio między innymi w Tajwanie. Muzeum w ostatnich latach bardzo chętnie współpracowało z licznymi instytucjami i stowarzyszeniami zajmującymi się kulturą kaszubską. Czy zamierza pan kontynuować te działania? Oczywiście, chcę rozwijać dobrą i konstruktywną współpracę. Chcę tu podziękować za jej nawiązywanie poprzedniemu dyrektorowi Tomaszowi Fopkemu oraz innym poprzednikom. Zbudowali oni solidny fundament, który dzisiaj ułatwia mi pracę. Bardzo dużo współdziałamy choćby z innymi muzeami: Muzeum Kaszubskim w Kartuzach, Muzeum Ziemi Puckiej czy Muzeum Zachodniokaszubskim w Bytowie. Ważna jest dla nas współpraca z Radą Języka Kaszubskiego, odbywają się u nas jej obrady. Przyjeżdżają także studenci etnofilo-logii kaszubskiej, którzy mają wykłady nie tylko w siedzibie Uniwersytetu Gdańskiego, ale również i u nas. To dla nas ważne, bo stajemy się w ten sposób przestrzenią do rozwoju języka kaszubskiego. A co muzeum planuje na kolejny rok? W przyszłym roku mija sto dziesięć lat od wybuchu wielkiego konfliktu, zwanego wówczas wielką wojną, a dzisiaj pierwszą wojną światową. Przygotowujemy wystawę o historii tego wydarzenia. Wydaje mi się, że na Kaszubach mówimy o tym za mało, a przecież była to tragedia dla wielu naszych rodaków. Działania wojenne nie miały miejsca na Kaszubach, ale sami Kaszubi musieli przelewać krew w obronie interesów niemieckiego cesarza z dynastii Hohenzollernów. Na wystawie chcemy opowiedzieć o frontowej, okopowej niedoli, ale także o tym, jak trudne było wówczas codzienne życie w naszych stronach, z czego na przykład składały się wojenna kawa, wojenny chleb itd. Przesłaniem tej wystawy będą słowa Jana Karnowskiego, który sam trafił na front: Przeklęta wojna i trzykroć przeklęta służba jej. Wokół tego zdania o pacyfistycznym wydźwięku będziemy budować narrację. Planujemy również mnóstwo imprez towarzyszących, między innymi konferencje, pokazy grup rekonstrukcyjnych. A na zakuńczenie pó kaszeb-skii... Jak je z kaszebizną direkto-ra Muzeum Kaszebskó-Pómórsczi Pismienizne i Muzyczi? Murza rzec, że moja kaszebizna je perzną ofiarą póliticzi i meslenió w latach 90. XX wieku. W szkole sa nie gódało pó kaszebsku, szkolny nie zachacele, a nawet rzekle czasa: „te doch ni możesz tak kaszebic, bó sa nie nauczisz dobrze pó polsku". Taczi kaszebsczi kompleks w nas rósł dłudżi czas. Chceme rzeknąc, że jesce z Żelestrzewa. Jo, to je moja tatczezna, mój Heimat. W familii jó miół belne kaszebscze tradicje. Moja óma Bronisława Ródtke wesziwała, weróbiała lojfre, nawet trafiła na starne ksąż-czi Izabelle Trojanowsczi Twórcy ludowi Kaszub. Musza tu dodać, że ji lojfre - farwne kaszebscze wescelóczi - jesme widzele m.jin. doma kół familie Urszule i Jana Drzeżdżonów. Służą wastnie Urszule do dzysó. To prówda. Móga sa póchwalec, że óma nauczeła też mie perzna robienió nech lojfrów. A wrócające do pi-tanió ó kaszebizna - ona je dalek ód te, jak jó be chcół ja znac i jak znaje ja wikszosc kaszebsczich dzejarzów, ale próbują, móm stara gadać pó kaszebsku ób czas niejednech wedarzeniów w muzeum i móm nódzeja, że badze coróz lepi. Rozmawiał Dariusz Majkowski Historia Kaszubów na jeden wieczór Michał Hinc Adam Lubocki Mateusz Szuba Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 13 LISTY FEMINIZM? BIAŁCZI, CHCEME ZACZĄC ÓD SE! „Óstawi to, białko, jó to zrobią". Chterna nie czeła tech słowów ód chłopa, ojca, bracyne cze drecha, tej chce pierszó rzecec kama. Robi to waju nerwes? Mie też! Le cze me, białczi, nie jesme tacze same? „Jó to zrobią za ce" czasto pó prówdze óznacziwó „jó to zrobią lepi". Czej be chcół głabi ó tim pómeslec, tej jeżle to me, białczi, jesme autorkama tech słowów, tej nama blós sa zdówó, że me to zrobime lepi. Czasto zda-rziwó sa, że nie chceme dac szanse chłopom, bó... Ne, prawie, bó co? Bó tak jesme nauczone? Bó chceme, żebe cos beło chutkó a gwes belno zrobione? Dlócze tak czasto nie chceme zaufać jinszim? A tim barżi jeżle jesme białką, tej nie jesme w sztadze zaufać chłopom, a w dregą starna? Chto może bec feministą/feministką? Wórt je pierwi spetac, czim tak óglowó je feminizm? E chto je, e może bec feministą a feministką? Feminizm to podług słowórza cezech słowów: Resznota, jako mó dążec do spólezno-wegó a prawnego równego traktowanió biał-ków. Jó bada miec stara nie pisać emocjonalno ó tim, jaczi je szek feminizne w dzysniowech czasach. W czasach, czej mógłobe sa wedawac, że kóżden mó tacze same prawa w spóleznie, a przede wszetczim te prawa zagwesniwó polsko Kónstitucjó. Wrócające do definicje feminizne, jidze ó to, żebe białczi miałe tacze same, jistne, prawa jak chłopi. Tuwó nick nie je ó tim, że blós białczi mogą bec feministkama. Dlócze tej wcyg widza zaskoczenie w oczach ledzy, czej jaczis chłop rzeknie, że je feministą? Doch to óznacziwó, że ón je dzela ti resznote, co chce równego traktowanió białko w. A w dregą starna, w mój im ódczecym, chłop, chteren nie je feministą, nie chce równego traktowanió białków... Proste. Nót je zmienić meszlenie sprzed wicy jak sto lat. Białczi ni muszą znowu same biótkówac ó swoje prawa (abstrahujące ód tego, że óglowó muszą ó to biótkówac...). Jo, sto lat nazód nama sarnim sa udało, nimó wiele przeszkód ód starne chłopów Le cze tero nie bełobe lepi, czejbe chłopi stanale pó starnie feminizne i chcele raza z białkama, raka w raka, miec stara ó to, żebe białczi miałe to, co jima doch zagwesniwó prawo na papiorze? Jidzenie wszetczich raza gwes przeniosłobe efekt taczi, że definicja feminizne mógłebe jesme szekac w słowórzu archaizmów. Prosto wszetce mielebe równe prawa e nicht ni muszółbe biótkówac ó jich respektowanie. Tej dlócze tak wiele ledzy wstidzy sa bec fe-ministą/feministką? Dlócze tak mało chłopów przeznówó sa do becegó feministą? JÓ to zrobią lepi Możno pómeslec, że chłopom ostało we krwie, że białka mó bec doma, zajimac sa dzecama a też za baro nie wtrącewac sa w sprawę góspódarczi, póliticzi cze detków. Jó z żóla widza, że chłopów, chterny tak meszlą, wcyg nie feleje. Na szczesce w moim ókólim je jich mni ód tech, co wspierają białczi, chcą jich równego traktowanió e... nie przeszkadzywają jim w ti biótce. Nie prze-szkadzywają - to je słowo-klucz. Też czin-no nie pómógają. To je ta, mójim zdanim, 14 Pomerania nr 11 (580) / Smutan 2023 Listy nówikszó grepa chłopów. Oni są w związkach z feministkama, zgadzywają sa z nima, ale żebe sami miele zrobić cos w czerenku likwidacje diskriminacje, to tak nie za baro. „Jó ce, białko, zawioza na protest i zamónteja czij do transparentu. Doch pómógóm". Jo, są też chłopi, chterny w swójich firmach nie zgadzywają są na przemiór na jinsze we-nadgrodzenie za robota blós z pózdrzatku na to, cze to chłop, cze białka. Abó taczi, co órga-nizeją proteste a głośno krziczą ó tim, że „ani jędny wicy". I tuwó znowu, mój im zdanim, wcyg jich je za mało, żebe cos dobec. Muszi tech chłopów-dzejarzów bec wicy, ale jak jich przekonać do becegó feministama? Jó móm sa głabók zastanowione na ta tema. Wedówó mie sa, że wiem, gdze je tóczel. W nas, białkach Me, dzewczata, doch zrobime to lepi. Chto lepi ód nas badze biótkówac? Chto lepi ód nas ba-dze piłować równego traktowanió? Ne, doch nie chłop. Czasto nie pózwóliwóme chłopom dzejac, a oni ju równo czasto ódpuszcziwają. Tóczel nie zaczinó sa na spódlim óglo-wókrajowech protestów cze biótkówanió ó respektowanie prawa. Chceme zazdrzec do najich checzo w. Chto nólepi uwarzi półnie? Chto nóchudzy ogarnie kupianie? Jó tako prawie jem. Kol mie doma nicht lepi nie umeje óknów ód mie. Wcyg stówóme przed webiora midze „belno zrobione" a „zrobione nie tak, czej me be jesme to zrobiłe". Ne, tej dlócze chceme ód chłopów, żebe bele feministama, czej nie dówóme jima przemiórów równego traktowanió? Chłopi, do biótczi! Białczi, chceme tej w ti biótce zacząc ód se. Jeżle je tak, że nie chceme, cobe nasz ójc, chłop, bra-cyna, syn cos zrobił blós dlóte, że podług nas, me to zrobime lepi, tej jó gódóm: STOP! To je tacze samo traktowanie chłopów, iak nas trak-towale wicy jak sto lat nazód. Chłopi meslele, że to oni lepi badą rzadzec, robie, uczec etp. To je „bładne koło diskriminacje", z jaczegó, jeżle nie wińdzeme, nigde feminizna nie badze za-betim słowa. Nie chceme bec jak Barbie w filmie ó tim sarnim titlu, gdze blós ona, jako białka, mogła ure-tac świat. Ken, jaczi pódstapa ji towarził, wnetka wszetkó znikwił, chcące wprowadzec patriarchat w swójim świece. Ken ni mógł bec tim, kim chce, w świece Barbie, gdze kóżdó mogła bec, jako chce. To nie je dobro Stegna. Ód dzysó apeleja, żebe miec stara bec dló se sprawiedlewima, dawać szansa na zrobienie czegoś i uczec... sa ód jinszich. A przede wszet-czim uczec sa ó sobie ód swójich nóbleższich. Natala Kłopótk-Główczewskó (z Landowsczich) Pomerania nr ix (580) / Listopad 2023 15 GOD2 MIEJSC SZKOLENIE Z CYKLU: WARKÓWNIÓ KASZtBISTE. ROZSKACENCZI W PCEN-IE KREATYWNIE I PRAKTYCZNIE NA LEKCJACH JĘZYKA KASZUBSKIEGO. TEATR OBRAZKOWY KAMISHIBAI PROWADZĄCA SZKOLENIE Magdalena Buda UU| 27 listopada 2023 r. IJSM od 16.00 do 19.00 I Liceum Ogólnokształcące im. H. Derdowskiego ul. Klasztorna 4, Kartuzy www.pcen.gda.pl Pomorskie Centrum Edukacji w Instytucja Samorządu Nauczycieli w Gdańsku Województwa Pomorskiego Ód lewi: Szemón Bigus, Tadeusz Bigus i Dark Majkówsczi Ó KASZEBIZNIE NIE ZABADZEME 28 rujana ób czas warkówniów dló piszącech pó kaszebsku, jacze bełe w gminie Serakójce, me sa pótkele z jednym z prezesów pódjimizne BAT Tadeusza Bigusa (prowadzy firma raza ze swójim bracyną Andrzeja) i dwuma przińdnyma miewcama: Szemóna (sena Tadeusza) i Tadeusza (sena Andrzeja). Hewó wejimczi kórbiónczi z nima w sedzbie BAT-u. „Pomerania": BAT je dzysó znóny wnet na całim Pómórzim. Jak wasza pódjimizna wezdrzi w lecz-bach? Tadeusz Bigus (starszi): Móme 14 óddzelów i dwa króme „Mrówka". Firma mó 32 i pół roku. Rozwij firmę je systematiczny. Me zaczale ód zera, a miesąc temu robotników beło ju wicy jak 500. W swóji branże - handlowó-usłegówi - jesme liczącym sa podmiotą na Pomorzu. „Pomerania": Czasto je czec, że w waji branże je tero cażczi czas. Przińdny włóscecele wiedzą, jak so z tim dac rada? Tadeusz Bigus (młodszi): Ni móżeme nick zrobić z tim, co sa dzeje na globalnym renku, ale wiedno móżeme sa dopasować do tego, co je u naju, lokalno. Pómesłów rozwójowech móme dosc wiele. Niejedne czekają w szafach na kąsk lepsze czase. Jeżle udo sa je wprowadzec, badą miale dló BAT-u wióldże znaczenie. Chceme zwikszewac leczba najich óddzelów i „Mrówków" (na dzysó móme dwie: w Serakójcach i w Zblewie, dwie są w baro kónkretnech planach: jedna je ju zaprojektowónó, a projekt dredżi prawie pówstówó). Derch meslime ó rozwoju, bó to, co tata ze strija werobile przez te wnet 33 lata, ni może umrzeć. Żebe to sa udało, wóżny są ledze, dlóte baro mocno inwestejeme w rozwij naszi kadrę. Chceme miec móc- 16 ną „załoga" i ni móżeme na ni ószczadzac. Szkolenia kósztają nas rok w rok setczi tesący złotech, ale wierne, że to sa nama wrócy. Szemón Bigus: Me miele ób rok 40 tematów szkóle-niów, 98 szkóleniowech dni i 1070 certifikatów. „Pomerania": Skórno robi kol waju wicy jak 500 le-dzy, zarządzanie nima wiera nie je proste? Tadeusz Bigus (młodszi): Jesz 10 lat temu, jak jó jachół na jaczis óddzel, to znół jem kóżdegó z miona i nózweska, ale tero czasa musza długo meslec, cze człowiek, jaczegó widza, to je jaczi nowi prócownik, cze może klijeńt. BAT to je dzysó baro wiólgó firma. W ókólim ju nie ostało jich wiele z taczim kapitała lokalnym. To ju są leno pójedinczne przikłade. Czasto te wiksze firmę mają ju włóscecelów za grańcą, są wekupione przez światowe kóncerne. „Pomerania": Firma je wiólgó, ale wcyg je partaczono przede wszetczim ze Serakójcama i ókólim. Tadeusz Bigus (starszi): Wieme, że me stądka werosle, stądka weszle i tu sa rozwijóme. Szerzi jak 66 km ód Serakójc me nie pudzeme... Szemón Bigus (ze smiecha): To wa tak gódóta. Tadeusz Bigus (starszi): To, że jesme stąd, to je naje zobowiązanie, me czejeme, że muszime oddawać tim ledzóm, zgodno z Ewanielią: „komu wiacy je dóne, Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Potkania dló piszącech pó kaszebsku ód tego wiacy sa wemógó". Me to bierzeme literalno, że muszime wicy ód se dac jak np. naji direktór abó czerownik. Móme wpisóne w głowach, żebe óddac jak nówicy ledzóm w ókólim, naji parafii, bó jesme prak-tikującyma katolekama, i kaszebiznie. „Pomerania": Wiele ledzy zapitónech ó firma, jako nóbarżi promuje kaszebizna, wiera be wemieniło na pierszim placu prawie BAT. Tadeusz Bigus (starszi): Ód początku dzejanió w [Kaszebskó-Pómórsczim] Zrzeszenim, ód 1983 roku, jó robił wszetkó, żebe moje dzece (a je jich szesc) gódałe pó kaszebsku midze sobą i z nama. I to sa udało. Ale jó też muszół do tego dozdrzeniec. Jó zaczął widzec, że musza ó to dbać, jak sa urodzeło trzece dzeckó. I tak jak w familii, też w firmie sa gódó pó kaszebsku. Je tu wiele ledzy, z jaczima jó be ni mógł gadać pó polsku. Szemón Bigus: Jó so też nie weóbróżóm, żebe jó wiózł do firmę i rzekł pó polsku: „Cześć, tato". Mie be cheba zabe wepadłe (śmiech). Tadeusz Bigus (starszi): Me prosyme prócowników, żebe oni do klijeńtów, co rozmieją kaszebsczi, gódele w tim jazeku. Wspieróme też wedówanie kaszebsczich ksążków, płatków, rozmajite kónkurse... To sa dzeje derch. Na Góde wesełóme z Andrzeja kórtczi z żecz-bama pisónyma pó polsku i pó kaszebsku. Szemón Bigus: I one jidą w całą Polska. To je 1400 kórtków, jacze też są promocją kaszebizne. „Pomerania": Mota też udzel w przebóczenim póstacji ks. Bernata Sechte. Tadeusz Bigus (starszi): Me baro chcele, żebe ón miół swój pomnik w Serakójcach, bó doch póchódzy z ti gminę, z Puzdrowa. A jesz do te gburstwó jego star-szich i najich miało wspólną grańca, tej me sa jesz barżi czejeme z nim związóny. I jesme ród, że z naji inicjatiwe, zaczinające ód webóru placu, przez projekt i całowne finansowanie, w 2015 roku pówstół taczi pomnik kół kóscoła sw. Mórcena. Woźne je też dló naju, żebe upamiatnic ksadza Bernata Łosyńsczegó, zamórdowónegó na początku wójne, zasłużonego dló Kaszeb, a ósoblewie dló najich strón. Dlóte jesme ufundowele jego pomnik, a tak pó prówdze pópierse, jacze ód 2018 roku stoji na póstu-mence w centrum Serakójc. „Pomerania": Dzejóta też charitatiwno... Tadeusz Bigus (starszi): Me przestąpile do fundacji Uśmiech Dziecka. W statuce jesme wpisele trze rzecze, jacze me chcele wspierać: pomóc w edukacji dzecy i młodzezne, służba zdrowió (przede wszet-czim naji óstrzódk zdrowió [w Serakójcach]) i pomóc w nieszczestlewech zdarzeniach. Szemón Bigus: Na przikłód, jak bełe wióldże wiatre, trąba powietrzno, krótko naju, to me zaró w noce ótemkle magazyne i wedówele to, co ledzóm beło potrzebne. Tadeusz Bigus (starszi): Me tej pómógle 16 se-dłeskóm. Latoś w maju jesme też zrobile dló dzecy wióldżi plac zabaw. Szemón Bigus: Dostówóme baro wiele prosbów ó pomóc. Szkołę brekują detków na rozmajite kónkurse, szółtesowie na impreze wiescze... Czasto to sa tikó kaszebsczich wedarzeniów, ale też spórtowech i jinech. Doch dbanie ó kaszebizna nie pólegó leno na pisanim i gódanim. Czasa wórt też pomóc ledzóm, żebe mógle sa spotkać i w cos zagrać abó raza spadzec miło czas. Tadeusz Bigus (starszi): Współfinansejeme też sportowi klub BAT Serakójce. Mó ón wiele dobeców. To też je promocjo naji gminę i firmę, ale nówóżniesze je dló nas to, że wiacy jak 270 ledzy czwiczi w tim klubie, a z tego dwasta to są dzece i młodzezna. Miast se-dzec ze smartfónama w rakach, rozwijają sa sportowo. Pómógóme też niepełnosprawnym we „Wspólnocie Burego Misia". „Pomerania": Chto tak pó prówdze dzysdnia pro-wadzy BAT? Nie mdze jiwru z przekózanim rządów młodemu pokoleniu familii Bigusów? Tadeusz Bigus (starszi): Me z brata jesz móme urząd, ale tak pó prówdze ju ti młodi są włóscecelama. Me jesme prezesama, ale oni ju robią wicy jak me. „Pomerania": We wiele kaszebsczich pódjizmiznach je wióldżi jiwer z tą sukcesją, młodsze pokolenie nie chce cygnąc dali robotę swój ich starszich.... Szemón Bigus: U naju tego problemu ni ma, ale to też zasłega najich starszich, bó zadbele, żebe beło z kogo webierac. Tadeusz Bigus (starszi): Ne jo. Andrzej mó 9 dzecy, a jó 6. Wikszosc z nich robi w naji firmie abó z nią wespółpróceje. Móme nie leno spódkóbierców, ale też sukcesorów. Dali też cheba badze dobrze, bó Andrzej ze swoją białką mają ju 23 wnuków, a me 10. Przekazywanie firmę jidze spokojno, bez sztridów, w zgodzę. „Pomerania": Młode pokolenie może to pócwier-dzec? Tadeusz Bigus, syn dzysdniowegó gwóscecela BAT-u Andrzeja Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 17 Potkania dló piszącech po kaszebsku Szemón Bigus: Może. Pó prówdze przejmowanie BAT-u jidze we wióldżi zgodzę. „Pomerania": Jaką firmą badze BAT rządzony przez dzecy załóżców, to je przez Szemóna i Tadeusza Bi-giisów? Przede wszetczim, co badze z tima wórtno-tama, ó jaczich jesme czele: uwóżanie dló kaszebsczi kulturę, pomóc ledzóm, szkołom, organizacjom itd. Szemón Bigus: Te wórtnote ju dzysó są dló naju woźne. Ó kaszebiznie nie zabądzeme - gódóme na codzeń pó kaszebsku, pómógóme, dze le móżeme. Musza też rzeknąc, że ju tero wikszosc prosbów ó pomóc trófió do mie i mojego kuzyna Tadeusza. I wiedno próbu-jeme odpowiadać pózytiwno, chóc czasa sa nie dó. Doch pismów z prosbama dostówóme dzesątczi ti-dzeń w tidzeń: ód szkółów, strażów, policji, priwat-nech ledzy... Jedne są wedle naju wóżniesze, jine kąsk mni. Wiele przechódzy pitaniów z daleka, np. z pół-niowi Pólsczi, ale me chceme przede wszetczim pomagać ledzóm krótko Serakójc abó tam, dze są óddzele naji firmę. Tadeusz Bigus (starszi): Szemón dzejó charitatiwno też priwatno. Szemón Bigus: Me założele ze znajomima stowóra, jako pómógó seniorom. To je grepa, ó jaczi ledze czasto zabele. Oni sedzą całima dniama w swójich checzach, ni mają jak wejachac, nieróz ni mogą ju nawetka pisać, ni mają kontaktu ze świata, żeją we wióldżi biedze. Me órganizejeme dló nich zbiórczi, w jaczich wiedno bierze udzel wiele ledzy, a dwa razy w roku, przed swiatama, jezdzyme do nich i wie-zeme np. opól na zema, obleczenie, czasa cos jima uprawime w checze, wemienime dak... Na początku me dówele jima wiele jedzenió, ale chutkó jesme zrozmiele, że oni w wikszosce jedzą baro mało. Tako pomóc je móżlewó dzaka ledzóm ó dobrim sercu, chternech derch je wiele. Tadeusz Bigus (młodszi): I ó kaszebiznie też nie zabądzeme. Ani w familiach, ani w firmie... Ju tero wspieróme np. zajaca z tuńców kaszebsczich w Gminnym Óstrzódku Kulturę w Serakójcach. Chódzy też na nie moje córka i mój synk, z czego baro sa cesza. Pómógóme w Kaszebsczim Diktandze, konkursu Rodno Mowa. Może nie jesme tam głównyma spón-sorama, ale wiedno jak przechódzy pismo ó pomóc, to ódpówiódóme pózytiwno. I móga óbiecac, że jak tatk ze strija ju nie badą ó tim decydowele, to me dali badzeme wspierele tacze kaszebscze dzejania. Z Szemóna gódóme pó kaszebsku, do dzecy gódóme pó kaszebsku... Móme leno taczi werszaft, że naje białczi kąsk mni pó kaszebsku gódają, ale móm nó-dzeja, że óbronime przed tim dzece i też mdą rozmiałe naji jazek (śmiech). Tadeusz Bigus (starszi): Jak gódóme ó GÓK-u, to chcą jesz dodać, że pómógóme sekcjom juniorsczim w karnie fólkloristicznym „Sierakowice", jacze prowa-dzy tero Natalio Bigus [senowó Andrzeja - dop. red.] i Słówk Bronk. Dló mie westape w tim zespole bełe baro wóżne i dzaka nim jó barżi mógł zrozmiec, jak kaszebskó kultura je piaknó i wóżnó. A tero jem ród, jak widza dzótczi, jacze ze swójima starszima przechodzą na próbę. Móm nódzeja, że oni pokochają naji jazek tak jak jó. „Pomerania": Co Tadeusz Bigus mdze robił na eme-riturze? Nie badze wama tęskno do zarządzanió BAT-a? Tadeusz Bigus (starszi): Jó sa belno czeja, jak widza spławik, czeja nad wódą wiater i ptószczi... Szemón Bigus: Tatk ju tero żeje przede wszetczim rebama. Me tu cażkó robime, a ón le nama wesełó zdjaca, co udało mu sa złowić (śmiech). Tadeusz Bigus (starszi): Musza jesz dzeń w dzeń do waju jezdzec, chócbe pó to, żebe wszetkó pódpisewac. Pómale w firmie móm coróz mni robotę, ale dló kasze-bizne bada dali prócowół z całi moce. PlTANIA ZADOWÓL DARK MAJKÓWSCZI 18 Pomerania nr 11 (580) / Smutan 2023 KASZEBSCZISPIKRZ PAMIACE ZA TO, ŻE TATA PÓWIEDZÓŁ, ŻE HITLER WOJNA PRZEGRÓ, ME BELE WEWIOZŁI A me bele wewiozłi za to, że tata pówiedzół: „Niemce stracę swoje gospodarstwa i swoje majątczi stracą przez Hitlera, bo ónju wojna przegrół". [...] A, pówiedzme, pó pierszi wojnie światowi deklarowół sa jako Polok, no to za to me bele wewiozłi. [...] W noce [...] niemiecczi policjant przeszedł, [kózół] spakować sa, i wszesce muszele sa stawie na dworzec do Kartuz. I tak tu ze Somonina me bele wewiozłi, Flesekówsczi, na Glenach wióldżi gbur. Poza tim nikogo jinegó nie wewiozle. No, ale tu z powiatu to wiele beło wewiozłech: z Łapalec, z Górcza, i, no, z Łópina, ze Skrzeszewa, i tu z Banina, i z Miszewa, i tak dali. Wiele góspódarzi beło wewiozłech. Bernat Góldmann Biogram: Bernat Góldmann urodzył sa 15 rujana 1936 r. jakno syn Martę Pawele (ur. 1902) i Alberta Góldmanna (ur. 1889). Ópówiódó ó dos-wiódczeniach z czasu II światowi wójne, to je ó aresztowaniach i wewóżaniach do Niemców, ó stojiznie katolecczegó Kóscoła w Polsce uste-gówónegó przez hitlerowców ób czas okupacje, sprawie wójnowech reparacjów i nazystow-sczim systemie muszowi robotę. Ópisywó historia miłote chrzescejónczi do Żeda, klareje znaczenk słowa klęka, gódó ó „cotce Unrze" i deportacjach Pólóchów na Syberia. Słechójta na starnie Kaszebsczegó Spikrza Pamiace: ht-tps://spichlerzkaszubski.pl/page/k_posts/ber- nard-eoldmann-80.php. „ , .. ° r r Paulena Wasersko Kaszebsczi Spikrz Pamiace, projekt, jaczi regnął dzaka udetkówieniu ze strzódków Muzeum Historii Pólsczi w óbremim programu „Patriotyzm Jutra", i jaczi je prowa- dzony przez Muzeum Kaszebskó-Pómórsczi Pismienizne i Muzyczi we Wejrowie, prezen-teje wspóminczi Bernata Góldmanna z Somonina. Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 19 MOJE WSPÓMINCZI Ó PROF. BRUNONIE SENAKU To je wnet drago uwierzec, ale kó je prówdą, że 18 gódnika mijó dzesac lat ód smierce prof. Brunona Senaka. Bel socjologa, uczałim, belnym baderą. Wiele czasu spadzył nad badero- wanim stanu kaszebsczi jawernote. Napisół ksążka Tożsamość kaszubska, ciągłość i zmiana (1998). Profesorowi baro zanólegało na promocji negó wórt-negó dokózu, a że w tech latach jó mieszkół z familią w Gduńsku-Wrzeszczu, przewiózł mie ta ksążka, z dedikacją, do naszego mieszkanió. Tej ón sóm mieszkół na gduńsczi Zaspie, dze i jó biwół, co miało związk z robienim pósobnech tematów do programu „Rodno Zemia". Nen program ón so wóżił baro wesok. W jinszi ksążce, Moja kaszubska stegna, werechówół gó na pierszim molu westrzód tech czinników, dza-ka chternym derch gódało sa ó Kaszebach, też dalek poza Kaszebama. Program nen beł tej baro popularny. Brunon Senók nieróz wspóminół, jak rezowół pó Kaszebach i przekónywół sa tej-sej, że gó w „Rodny Zemi" widzele. Temu konsekwentno - jak leno miół taką móżnosc - wstówiół sa za tim programa, czej pójówiałe sa próbę jego znikwienió. Nasze wespółdzejanie równak zaczało sa bókad-no ju w mójich sztudersczich czasach. Jesz przed 1990 roka Profesor prowadzył baderowania, chternech ostatecznym brzada beła wspómniónó Tożsamość kaszubska. Jó beł jednym z anketerów, nawetka w jaczims cządze beł jem przednika tego karna. Me wanożele pó gminach Żukowo, Serakójce, Krokowa, Wiólgó Wies i może jesz dzes. To beło baro wórtne rezowanie. Tej me mógle sa belno przekonać, jakó je stojizna naszego jazeka, co meszlą Kaszebi ó swóji jawernoce. Mie sa dzys wedówó, że chóc to le minało z wiksza 30 lat, me dzys żejeme często w jinszim świece. I nie chódzy mie tu ó cywilizacyjny pókrok, le ó trwanie prze kaszebs-czich wórtnotach, taczich jak: użiwanie rodny mówe, szacenk dló starszich, religijnota, nawzójnó pomóc, wenerowanie rodnech tradicji i zweków. Profesor wiele ó tim pisół w swóji ksążce. Meszla, że dzys rzekłbe to samo. Do historii kaszebsczi zemi przeszło na gwes jego westąpienie w 2004 roku na pielgrzimce 150 Kaszebów u papieża Jana Pawła II. Me miele to wióldże szczes-ce, że bele me bódój óstatnym karna, co dostąpiło ere becegó na priwatny audiencji. Za nas wszetczich tej wepówiedzół sa prawie prof. Brunon Senók. Rzekł tak: Ukóchóny Ojcze swiati! Me, Kaszebi, skłódóme dzy-só naja nówiakszę pódzaka za wszetkó, co Ójc Swiati dló nas zrobił, za pamiac ó Kaszebach, za cepłe słowa sczerowóne do nas w Gdini i Sopóce, żebe me strzegle swojego jazeka, swóji kulturę i swóji tożsamósce. Tu, w zdroju chrzescejaństwa, chceme Ojca Swiategó zag-wesnic, że wiedno badzeme sa módlele, że Kaszebi badą wiedno z Ojca Swiatim i z Kóscoła, bó me trzimóme z Boga. Bóg zapłać. Jan Paweł II na to odrzekł, też pó kaszebsku, „Bóg zapłać". To wszetkó je nagróne i stało sa dzela filmu „Kaszubi u Ojca Świętego". Muszi rzec, że to nagranie móme leno dzaka dzyrzkósce operatora Mariana Gór-lekówsczegó, chteren wespół ze mną robił całi film 20 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Wdóre ó watikańsczi i włosczi reze. Jak zaró pótemu na placu sw. Piotra prof. Senók gódół też do kamere, beło to nówóżniesze do te czasu wedarzenie w jego żecym. Późni pódsztrichiwół to jesz czile razy, a słowa tam werzekłe miałe realną wórtnota przez wiele lat, meszla nawetka, że dló niego na wiedno. Belo to też ukóru-nowanie jego szesclatnegó becó przednika Kaszebskó-Pómórsczegó Zrzeszenió (1998-2004). Pielgrzimka do Watikanu bela bódój nóbarżi brzadnym cząda naszi wespółpróce. Kó ód stronę jazekówi wióldżi dzel robotę spócziwól na mie. Przed-nik mie ó to prosył. Temu jó rechtowół wszetcze tekste leturgiczne i ugódiwół samech lektorów, co czetele i w Rzimie, i w rozmajitech miastach, jacze me tej zwiedzele. Jó przerechtowół specjalny módletewnik, z chternegó wszetce kórzistele. Mó titel Ojcze nasz. Wstąp je pódpisóny przez prof. Senaka i bpa Jana Bernata Szlóga. Te lata to bel bódój nóbelnieszi też czas Kaszebskó--Pómórsczegó Zrzeszenió. Pówstówale nowe parte. Jeden z nich, to je w Chwaszczenie, jó zakłódół wespół z Profesora. Ón miół nawetka taką udba, żebe do niego wstąpić. Póznieszi czas i chórosc znikwiłe te piane. Biwół ón też w Baninie w czasu, czej pówstówół nen dzys nówikszi part w organizacji, i czile razy na rozmajitech jego rozegracjach, jak chócbe na wraczenim stanice. Tech wedarzeniów beło wiele, dze ón sóm jezdzył, żebe pódskacac jinszich do dzejaniegó. Móm w pamiace tacze zeńdzenia w Miastku, Betowie, czile w Swiónowie i wiele jinszich. Tak to sa złożeło, że prawie w Swiónowie ódbiwa sa 7 łżekwiata 2005 roku pustó noc za Ojca Swiate-gó. To prawie prof. Senók zazwónił do mie w nie-dzela, dzeń pó smierce Jana Pawła II (me tej mieszkele ju w Baninie), z meslą, cze be nie zrechtowac pusti noce. Dló mie taczi sygnał to beło dosc. Ugódół jem wszetkó ze sp. ksadza Waldemara Piepiórką, stwórził program, podjął całą akcja ze spiewókama pusto-nocnyma, włącznie z próbama, etc. To beło wióldże i dradże zadanie. Prof. Senók też miół jedna rola prze czetanim. I to beł prawie - jak sa pó latach jem dowiedzół z jego ksążczi - nen sztót, czej objawiła sa w pełni jego nieuleczalnó chórosc. Piersze znaczi bełe rechli, ale tej, nad rena pó pusti noce, pókózało sa, że je to baro pówóżnó sprawa. Lekarzenie derowało przeszło dzewiac lat. Dzeń przed swiatim Mikołaja w 2013 roku umarł Daniel Czópiewsczi - załóżca Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szimbarchu. Na pogrzeb przejachół David Shulist - przednik Kaszebów w Ka-nadze. Mieszkół u mie doma. Jó wiedzół dobrze, jak je ze zdrowim prof. Senaka, temu zabedowół jem Davi-dowi, cze ón be nie chcół sa chócle róz z nim spotkać, na co ón zareagówół, że baro chatno. Zazwónił jem do chorego prof. Senóka i umówił krótką góscena. Straszno tej padół śnieg i beł wióldżi wiater (nazwele gó Ksawer), tak że czażkó beło trafie z Banina do Ósowe (leno sedme kilometrów). Kureszce me dojachele. Raza z nama jachół też nasz drech, León Czerwińsczi. Jó wzął też w óstatnym sztóce Romana Pótraca, akór-dionista z Mółkówa, i operatora filmowego Mariana Górlekówsczegó. Tacze wielne karno (5 osób) kąsk z piersza zdzewówało, a nawetka zagórzeło gospodarza, ó czim sóm wieczór rzekł do diktafónu, co sa nalazło w jego pósmiertno wedóny ksążce Bezsens i sens choroby nieodwracalnej. Dali stoji tam hewó tak: Przejechałem na wózku do mojego gabinetu, przesiadłem się na fotel. Tam zrobiliśmy zdjęcia, nakręcili krótki film. Wypowiedziałem się dla Kaszubów w Ontario. Da-vid uchodzi wśród nich za króla kaszubskiego. Mimo że w dzieciństwie znał tylko parę słów po kaszubsku, pięknie mówi linguefrankę angielsko-kaszubsko-polską [...]. Dali wspóminó, że czuł sa wejątkówó belno tego wieczora. I to je prówda, kó beł ón baro ród. Nasza góscena ókózała sa dzel dłegszó, jak beło z piersza ugódó-ne. Cesził sa baro, że mógł sa z nama spotkać, chóc pókrok chórosce beło mocno merkac. Shulist gódół nówicy w mowie swojego dzectwa, to je pó kaszebsku, kąsk pó anielsku, pó polsku nijak, bó tego jazeka nie znaje. Materiał filmowi pó prówdze me nagrele dló se. Ón je, może czedes sa przedó, na przekłód do filmu ó Profesorze. Pówstół też pamiątkowi i baro redosny ódjimk. Wiera sledny jego ódjimk. Kó dredżegó dnia zasłóbł, beł wzati do szpetala, dze pó dzesac dniach umarł w sedmedzesątim roku swego żecegó. Eugeniusz Preczkówsczi Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 21 MAJKÓWSCZIÓ ODEZWIE SADZECCZEGÓ Feliks Marszółkówsczi z Kartuz - zrzeszińc, jeden z redaktorów przedwójnowi „Zrzesze Kaszeb-sczi", pisół w łatach 80. XX wieku ósoblewe leste do drechów. Bele westrzód nich: ks. Franc Gre-cza, Jan Trepczik, Eugeniusz Gółąbk, Jan Drzeżdżón, Józef Bórzeszkówsczi i czile jinszich. W nich dzelił sa swójima przemesleniama, ale też nieznónyma tekstama jinszich autorów. Dzel z negó ósoblewegó cządnika ó titlu „Moja doma - Moja Domówina" óstół wedrekówóny w Pro me-moria. Feliks Marszałkowski'. Równak nie je wiedzec czemu, ale ni ma westrzód tech tekstów baro czekawegó (może nawetka nóczekawszegó!) numra dedikówónegó ks. prał. Francyszkówi Grecze, a póswiaconegó przedwójnowi sprawie wewółóny przez Francyszka Sadzecczegó. Chódzy ó napisóny przez tego óstatne-gó zachtny articzel procem zrzeszińcóm. Drekówół gó w dzelach w cządniku „Goniec Pomorski". Pótemu óstół wedóny w ksążce2. Nen „Głos przestrogi" je w całosce mało znóny. Prówdac pisze ó nim Joanna Schódzyńskó w swójim ó Sadzecczim doktorsczim dokazu3. Dówó też wiedzą, że zareagówół na nen Sadzecczegó donos (ósoblewie dostało sa w nim Janowi Trepczikówi!) dosc ostro a konkretno dr Aleksander Majkówsczi. Maj-kówsczi napisół do „Gońca". Marszółka nie wiedzół, cze to beło tam wedrekówóne. Wiedzół gwes, że „Zrzesz Kaszebskó' wedrekówa krótszi z dwuch lestów Majkówsczegó. Hewó niżi, dzaka robóce Marszółczi a zbiorom ks. prał. Franca Grecze, móżeme w całosce poznać Majkówsczegó ódniesenie do „óstrzedżi" Sadzecczegó i kontekst, w jaczim to wszetkó sa dzejało. Je to wszetkó wóżne, tim barżi, że derch dereje korba ó role Sadzecczegó w kaszebsczi leteraturze a resz-noce. Decht le 15 sewnika bela konferencjo ó nim4. Nie beło w ni głosów ó stosenku procem niemu nówikszegó z Kaszebów Aleksandra Majkówsczegó ani zrzeszińców, tech, co wedwignale kaszebską leteratura na szeroką i wesoką niwizna5. (ep) Moja Doma - Moja Domówina. LeSTOPADNIK - na 19-tegó roku 1986. Na 75-te Urodzene Tczewórtnemu Ksadzowi Prałatowi Francowi Greczowi - nen wspómink z dzejów Zrzeszińców przebócziwóm6. Lat temu 50, to je w 1936 roku, rozpóleła Aleksandra Majkówsczegó mocno odezwa Francyszka Sadzecczegó drekówónó w „Gońcu Pomorskim" w miesącu zelniku przez 17 nrów tego pisma zatitułowónó „Głos przestrogi". Beł jem swiódka ti reakcji. W sewniku (IX) Majkówsczi napisół lest do redakcji „Dziennika Bydgoskie- go" w ti sprawie, a dredżi róz dół mie do wedrekówanió w „Zrzesze Kaszebsczi" krótką notatka - co chatno dló nie jem zrobił - bó nie róz redakcjo „Zrzesze" robią we wille „Erem", dze mieszkół Majkówsczi. Tak sa złożeło, że notatka na szkalowanie Sadzecczegó procem Kaszebóm pókóza sa w baro czekawim numrze „Zrzesze K." Sóm zestówk tresce tego numra dówó odpowiedz „Gońcowi Pomorskiemu", jak diametralno ustawione bełe pózdrzatczi tego, co atakówół i atakówónegó. „Zrzesz" pókóza sa pod datą „Gódnik" - leno w timże roku jeden numr bel drekówóny. Hewó co tam beło: 1. Odezwa ód redakcji, że tim nra zaczinó sa IV rocznik „ZK", mdze ódnąd drekówónó pó kaszebsku, 2. Że redaktora wedówającym ód tego nru je Ignacy Szu-tenberg jakno i je ódpówiedzalnym. Aleksander Labuda nie figureje jako red. ódpówiedzalny, mdze zatrudniony w Torniu, nastąpia reorganizacjo bene redakcji, 3. Za art. „Gduńsk - nasz stołeczny gard" na rozprawie sądowi w lipcu 1937 r. Szutenberg óstół skózóny na trze tidzenie aresztu, 4. W timże nrze ósta wedrekówónó ópówióstka Al. Labudę „Grzepa Płaczebóga" i „Niezabóczczi znad Lebe", i wierzt „Wzenicznó udba" (Lara), 5. Jana Rómpsczegó wierzt „Dzysó dóka", 6. Z rusczegó przekaszebione przez Al. Majkówsczegó „Bójczi Kriłowa" (2), 7. Wedrekówóny I dzel Gówita „Odpust" (ks. Fr. Grecze), 8. J. Trepczika wierzt „Kółpie", 1 Pro memoria. Feliks Marszałkowski (1911-1987), oprać. J. Borzyszkowski, Gdańsk 2007. W titlu je fela - Marszółka sa urodzył w 1914 r. 1 taczi be muszół bec rocznik w nien wpisóny. 2 F. Sędzicki, Głos przestrogi. Kilka uwag w sprawie kaszubskiej, Pelplin 1936. 3J. Schodzińska, Franciszek Sędzicki (1882-1957) działacz narodowy, regionalista i poeta kaszubski, Gdańsk -Wejherowo 2003, s. 198-205. 4 Ób.: https://kurierbytowski.com.pl/artykul/xxii-konferencja-kaszuboznawcza/1480165 (dostąp: 2.10.2023). 5 Ób.: https://www.upsl.edu.pl/aktualnosci-serwisu/sympozjum-franciszek-sedzicki-nie-obecnosc-w-kulturze (dostąp: 2.10.2023). 6 Pisenk cytowónech tekstów óstół dostosowóny do teróczasnech reglów przez (ep) - dop. red. 22 Pomerania nr 11 (580) / Smutan 2023 Historio kaszebsczi resznote 9. W dzelu „Póstapnó wiedzo" pódówó informacja ó kaszebsczich óżniwinach „G" (ks. Fr. Grecza), „Premiera nowego dramatu" - to krótechnó notatka ó sztece teatralny „Cholera" napisóny i westawiony przez stud. teól. ks. Fr. Grecza w Gówidlenie wespóle z zespóła amatorsczim KSM, 10. Odpowiedz „Ostrzega renegata" na art. w „Gońcu Pomorskim" napisónó przez Al. Majkówsczegó, 11. Jinsze note. Takó je całota tego jedernegó numra z IV rocznika „ZK". Trzeba dló przebóczenku pówtórzec to, co nie beło donechczós wedrekówóne nigdze - ó lesce Al. Majkówsczegó. Pódówóm to w ódpisenku i kserokopii. Dowiadiwół jem sa u }. Karnowsczegó, cze może cos pówiedzec ó funkcji Sadzecczegó w Warszawie jak-no niemiecczegó cenzora chóba z lat ca 1918/17 - a JK niczego pewnego nie wiedzół, i jak (Karnowsczi) radzył - tego sa nie jimac. Za to Majkówsczi tak żewó mie to przedstówiół, jakbe beł ocznym swiódka ny służbę S. dló Niemców. A źle Sadzecczi taką służba spełniwół, dzys nie je wiedzec, cze służił Niemcom z biede, cze z póleceniegó tajny organizacji pólsczi. Może jesz ta sprawa sa rozwidni, ale je wiedno sprawą czekawą, czego beł Majkówsczi swiódka. Majkówsczi napisół taczi lest (aneks 2 i do redakcji Nr 1): Aneks 2, Kartuzy, d. 7.9.(19)36 r. Do Wnej Redakcji „Dziennika Bydgoskiego" w Bydgoszczy W załączeniu przesyłam oświadczenie w sprawie świeżej denuncjacji p. Fr. Sędzickiego na Kaszubów w „Gońcu Pomorskim". Dotychczasowe ujmowanie się za skrzywdzonymi Kaszubami przez poczytne Pismo WPanów, wzbudza mi nadzieję, że i ten raz ujmie się za nami Wna redakcja „Dziennika Bydgoskiego", tem bardziej, że chodzi o szkalowanie całej inteligencji kaszubskiej przez osobnika, któremu mogę dowieść, że był cenzorem niemieckim w Warszawie. W razie jakichkolwiek kroków p. Fr. Sędzickiego, biorę całkowitą i wyłączną odpowiedzialność na siebie i proszę uprzejmie, dać oświadczenie z peł-nem moim nazwiskiem. Łączę wyrazy najwyższego szacunku i poważania (-) Dr Aleksander Majkowski, Kartuzy, ul. Marsz. Piłsudskiego 31 Aneks 1 Głos przestrogi. Kilka uwag o sprawie kaszubskiej. P. Franciszek Sędzicki, który dał się w ubiegłych latach poznać Kaszubom z kilku drobniejszych utworów w języku kaszubskim, których ducha i języka nie chcę na tem miejscu poddawać krytyce, ogłosił „głos przestrogi" bardzo obszerny na łamach Gońca Pomorskiego, w którym to „głosie przestrogi" przestrzega społeczeństwo polskie w ogólności przed „narodoro-bami" oraz ich „tworzydłami" - zdaje się w piśmiennictwie. Artykuł bardzo obszerny, ciągnący się przez 17 numerów powyższej gazety, zawiera szereg wywodów historycznych i lingwistycznych, polemizujących ze znanemi powagami na tem polu. Bardzo ujemnie p. Fr. Sędzicki krytykuje znanych przywódców nowoczesnego ruchu na Kaszubach, wymieniając ich nawet po części po nazwisku, jak X. Heykego i Trepczyka, oraz ich publicystyczne prace. On - tj. pan Fr. Sędzicki - aczkolwiek jest urodzonym Kaszubą, „nie angażował się nigdzie", znaczy ani w Zrzeszeniu Regionalnem, ani w Gryfie. Czy go proszono o współpracę, p. Fr. Sędzicki nie pisze. Jeżeli ktoś, urodzony na Kaszubach, „ostrzega", a wprost przedstawia jako niebezpieczne dla kraju poczynania dzisiejszego pokolenia Kaszubów, to wymagam od niego pewnych kwalifikacji tak naukowych, jak moralnych. - Jakież są kwalifikacje p. Fr. Sędzickiego. P. Sędzicki ukończył dwie klasy niem. gimnazjum w Kościerzynie, wykształcił się jako samouk tak dalece, że w różnych pismach polskich był czynny, co jest uznania godne. Zdolność zestawienia z drukowanych publikacji kaszubskich obrazu ujemnego, zdolnego wrogo nastawić wobec niego decydujące władze państwowe, chyba p. Fr. Sędzicki nabył na stanowisku cenzora niemieckiego prasy polskiej w Warszawie podczas wojny światowej. Jestem zdania, że nieładnie brzmi powoływanie się na „sumienie polskie" osobnika kontrolującego w służbie niemieckiej prasę polską. Warszawa zna p. Fr. Sędzickiego z lat jego czynności. Mówię w imieniu inteligencji kaszubskiej, oświadczając, że wobec wiadomych faktów odmawiamy p. Fr. Sędzickiemu fachowych i moralnych kwalifikacji do wygłaszania sądu o nas i o naszej pracy. Kartuzy, dnia 7. września 1936 r. (-) Dr Aleksander Majkowski [kiińc lestu] Jak mie je wiedzec (FM), „Dziennik Bydgoski" tego lestu nie wedrekówół ani Al. Majkówsczi za mójich czasów późni [ó tim - dop. red.] nie wspóminół7. Sprawa nie je zakiińczonó. Nibe to drobne, a dzys minione dówne dzeje, wedarzenie, co cygnie sa z meszlenim z pózdrzatku Narodowi Demokracji, do jaczi przenólegół Fr. Sadzecczi i jego towarze. To beło jedną z przeczenów rozdzeleniegó ód se Majkówsczegó i Sadzecczegó. Do grepe nech „Wszechpolanów" nóleżele i Pniewsczi, wedówca „Grifa", Bukówsczi jakno wedówca „Teki Pomorskiej". Sadzecczegó „Głos przestrogi" nóleżi bleżi poznać, ten naprowadzy na droga historii Narodowi Demokracji i ji dzelenió na rozmajite fórme organizacyjne: „Liga Narodowa", „Zet", „Sokół", Stron. Nar. Dem. (SND=ND, endecja), Obóz Wielkiej Polski, Stronnictwo Narodowe, itd. Na Kaszebach ND przedstówia sa za włóscewą Polska; to beła prówdzewó Polsko, dlóte chto miół cos procem endecji - biótkówół procem Pólsczi, beł se-paratistą. Chto chce rozmióc kawel Kaszebów, muszi poznać dzeje Narodowi Demokracji. Falszewi to mit, że endecja („Mieczniki") to Polsko nóprówdzewszó (1918-1939). Feliks Marszółk-Marszałkowski 7 Pó prówdze F. Marszółkówsczi ni miół tu rechtu, bó lest beł równak wedrekówóny. Zdrze: A. Majkowski, Głos przestrogi Franciszka Sędzickiego, „Dziennik Bydgoski", 1936, nr 210, s. 4. Pomerania nr 11 (580) / Listopad 2023 23 NA BLISCZIM WSCHODZĘ BIÓTKUJE Ó PRAWA CZŁOWIEKA Pó prawniczich sztudiach miół óstac notariusza, nawetka robił w tim warku czile lat. Chcół równak cos zmienić w swójim żecym. Adóm Stip-Rekówsczi nópierwi trafił do Czeczenii, tej do Iraku, Libii, Palestine. Terózka je w Libanie. Wszadze tam zajimó sa prawama człowieka. Adóm póchódzy z familii Stip-Rekówsczich, znóny z biótkówanió ó pólskósc w betowsczim krezu. Jego prastarka Jana za patrioticzne dzejanie na rzecz Pól-sczi Niemce aresztowele i zesłele do Dachau. Óstół równak wepuszczony, wrócył dodóm. Koncentracyjny lódżer, a do te rodzeznowe tragedie miale na niego wióldżi cesk. Krótko pó wrócenim z Dachau umieró w 1942 r. Miół 12 dzecy. Jednym z jego senów beł Wa-cłów. 1 lepińca 1939 r. skuńcził ón sztudia na Wedzelu Prawa i Ekonomii Uniwersytetu w Poznaniu. Ób czas II światowi wójne ukriwół sa na Lubelszczeznie. Czej wrócył na Pomorze, zamieszkół w Sopóce. Robił w gduńsczim óddzelu Nórodnegó Pólsczegó Banku. Umarł w 1979 r. - To beł mój stark. Ójc Mark zajimół sa eksper-tizama drogówech wepódków. Wespółrobił z ubez-pieczeniowima firmama. Czile lat temu przeszedł na emeritura - gódó Adóm Stip-Rekówsczi. W jego rodzeznie nicht nie ukriwół przedwójnowego dzejanió Stip-Rekówsczich. Równak czej Adóm chódzył do spódleczny szkole, pisół sa Rekówsczi. - Pódiktowóne to beło tim, żebe nie kolec w ócze ledowi władze szlachecczim póchódzenim - tłómaczi Adóm. Zmieniło sa to pó 1989 r„ czede oficjalno wrócył do familiowegó nózweska. je absolweńta I Óglowósztółcącegó Liceum w Sopóce, do chternegó chódzele też jego ójc i cotka, a późni sztuderowół prawo na Gduńsczim Uniwersytece. - Skuńcził jem notarialną aplikacja i dostół nominacja na notarialnego asesora. Bez czile lat robił jem na tim stanowisku - wspóminó mój rozmówca. W nym sarnim czasu dostół sa na magisterscze sztudia z prawa człowieka i demókratizacji na Uniwersytece w Padwie, w Italii. Kóntinuówół je na Uniwersytece Roberta Schumana w Strasburgu we Francji. - Pó jich skuńczenim wrócył jem do Pólsczi. Chcół jem cos zmienić w swójim żecym. Meszla, że to beł ju óstatny moment na tacze decyzje - prawi Stip -Rekówsczi. - Poszedł jem tej do szefowi kancelarii, w jaczi jem robił, i ji rzekł, że odchodzą. Ió gódół też z prezesa Notarialny Rade. Beł zadzewówóny moją decyzją, chudzy taczegó przetrófku jak mój ni miele. Trafił na darmowi staż do Bukaresztu. Zajimół sa refórmama sódzewnictwa. Wesłół też swoje CV do Pólsczi Humanitarny Akcji (PHA). Skóntaktowele sa z nim i zabedowele stanowisko szefa misji w Czeczenii. Równoczasno beł przedstówcą PHA w Rusczi Federacji. W 2004 r. wejachół na Nordowi Kaukaz, do Inguszetii. 24 Pomerania nr 11 (580) / Smutan 2023 Kaszebi w świece Ódj. Adóm Stip-Rekówsczi nie leno, jak funksnereją, ale też jak prowadzono je nad nima kontrola. Jeżle jaczes państwo podpisało np. konwencja ó procemdzejaniu umakóm, to pómógóme to wprowadzec w żece. Spólezna muszi mieć swiąda, że kóżdó z nech institucjów, jacze jem wemienił, je dló nich, a nie je stworzono do jich represjonowanió. W naji robóce ópieróme sa na midzenórodnym a też krajowim prawie. I tak w Iraku dzejół prze twórzenim kónstitucji, uchwólenków tikającech relacji midze władzą a ledzama. Jistno w Libii cze Tunezji. - Ta robota beła móżlewó dzaka tpzw. arabsczemu zymkówi. Widzół jem nódzeja, jako wchódó w ledzy. Beł jem krótko wedarzeniów, jacze doprowadzełe do óbalenió cemiażników, chterny rządzele krajama. Z tego wszetczegó dzys prawie nick nie ostało - ze smutka rzekł mie mój rozmówca. Ód 2021 r. robi w Libanie, gdze też letko nie je. - Przede wszetczim krój biedzy sa ze stolemnym ekonomicznym krizysa. Pensjo chócle oficerów armii cze szandarów spadła z 3 tes. dolarów na miesąc do 100 dolarów. Dzys władza przemikó ókó na to, że żółnerze robią w armii le dwa dni na tidzeń, a w póóstałe jidą gdze jindze, żebe sobie dorobić. Dló wiele ledzy to nie je do zrozmienió. Chudzy tako robota beła baro nobilitejącó. To je wiedzec, że drago tej ó morale, ale na szczesce z tim nie je tak lechó - ópówiódó Stip-Rekówsczi. - Liban mó jiwer z wesoką inflacją, nad chterną wnet nicht ju ni mó kontrole - cygnie dali. - Bez lata waluta trzimele na rówiznie 1,5 tes. lirów za dolara. Uszłegó roku beło to ju 140 tes., a terózka kol 95 tes. za dolara. Jeżle chtos zaróbió w libańsczich lirach, to można rzeknąc, że jego pensjo prakticzno nie je nick wórt. Tej nie je to nólepszi czas na wprowódzanie refórmów, dówanie boczenia na rozmajite kwestie prawne. - Me sa zajmówele przede wszetczim dotegówa-nim wódę do pico, a też wewóżenim smiecy i budową sanitarnech obiektów - gódó Adóm Stip-Rekówsczi. Robił tam do początku 2005 r„ czede to Rusjó chcała sa pózbec butenrządowech órganizacjów, jacze robiłe w nym ókólim. - Chóc me dostele ód rządu pozwolenie na dze-janie PHA na póstapne czile lat, to równak nie dostół jem wize i ni mógł jem óstac w Inguszeti - ópówiódó mój rozpówiódócz. W nym roku zaczął robie na Bliscżim Wschodzę jakno szef iracczegó bióra czesczi organizacji People in Need, jacze beło w Amanie w Jordanii. -1 tak ju na Blisczim Wschodzę i w rejonie Nordo-wi Africzi jem óstół jaż do dzysó. Pó dwuch latach jó zaczął robie dló ONZ. To warało 7 lat. Ód 2019 r. jem zatrudniony w szwajcarsczi organizacji Geneva Cen-tre for Security Sector Governance - gódó Adóm Stip-Rekówsczi. A tej cygnie dali: - Wespółrobia z rządama, sądama, szandarama a wojska. Dló naji wóżne je Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 25 Kaszebi w świece - Ni ma co za wiele gadać, w swóji robóce muszime bec baro kreatiwny. Nie je to dló naju niżódnó nowina, to dzel tego, co robime. Wszetczi wierne, że czasa w taczich warenkach przechódó nama funksnerowac - rzecze mój rozpówiódócz. Ókróm tego wszetczegó w Libanie pómachtónó je póliticznó kwestio. -Mieszają sa tuwó wpłiwe Arabii Saudijsczi, Kataru, Iranu, a do te Francji, USA cze Rusji - tłómaczi Stip-Rekówsczi. - Są regione w kraju, gdze pó webuchu wójne w Ukrajinie pójówiałe sa wióldże billbórde z Władimira Putina. Na dragą sytuacja widzec je chócle pó dostawach zboża. Liban je zanóleżny tak samo ód Rusji, jak i Ukrajine. Ókróm póliticznech sprawów zapezglone sa też religijne stosenczi. - Państwowe stanowiska dzelone są pómidze nówóżniesze weznania. Jeżle jaczes przepódó chrze- scejanóm, to póstapne jinszi religii. Przikładowó prezydent w Libanie wiedno je chrzescejana - maronitą, premier - muzułmana, sunnitą, a marszółk sejmu -też muzułmana, ale szejitą. Taczi pódzel jidze też niżi - tłómaczi mój rozmówca. Ókóma wespółrobóte z libańsczima władzama i órganizacjama, dzejó raza z robótnikama pólsczi ambasadę. - Móga rzeknąc, że naje kóntakte są baro dobre. A ledze, chterny w ni robią, aktiwno promują naji kraj, a do te szukają za póspólnyma akcentama, jacze łączą naje państwa. A ókózeje sa, że nechje dosc teli. Bez jaczis czas na terenie Libanu mieszkół Juliusz Słowacczi. Tuwó sta-cjonowele żółnerze armii Andersa z cywilama, chterny raza z nima wedostele sa z ZSRR. Są pólscze smatórze w Bejruce i Tripólisu. W uczbówniach wekłódele pólsczi uczałi, twórzele pólsczi architekce. Do dzys stoją budinczi, jacze zaprojektowele. - Wiele Libańczików sztuderowało w Polsce. Mają białczi z najegó kraju. Tej Polsko wcale nie je dló nich jaczims do częsta egzoticznym kraja - rzecze Stip -Rekówsczi. Ókróm warkówi robotę mój rozpówiódócz zajimó sa ódjimanim. Równak intereseją gó nie turisticzne móle, a ne mni znóne. - Bez czile lat wezweskiwół jem dosc taką wól-nota, jako zapanowała pó arabsczim zymku. Dzaka temu mógł jem zazdrzec chócle do ópuszczonech fabrik, w móle, gdze normalno nicht be mie nie wpuscył - wspóminó Adóm Stip-Rekówsczi. Inte-reseje sa przede wszetczim banową infrastrukturą. - Na Blisczim Wschodzę, z leżnote kólonialnech wpłiwów, beła baro rozbudowónó. Dzys mało wiele z tego ostało. W Libanie wnet nick ni ma z sami bane. Ale cos ostało - to banowe usepe, budinczi, tore... ódkriwóm ne place nie leno w Libanie, ale też w Syrii, Jordanii, Palestinie cze Saudyjsczi Arabii. Ódjimóm móle w nech wszetczich krajach. Jesz do kuńca nie wiem, cze pówstónie z tego ksążka, cze może westawa - klareje. Zórganizowół ju czile nech fótograficznech. Jedna z nich w Gduńsczi Fotograficzny Galerii, jako je óddzela Nórodnegó Muzeum w Gduńsku. Westówk tikół Blisczegó Wschodu. Pójawiłe sa na nim ódjimczi z 16 krajów. - Lubią ne czórno-biółe. Na westawie pókózół jem ledzy i place tak, jak je widza - gódó Adóm Stip -Rekówsczi, chteren tero robi nad póstapną westawą. - Mó opowiadać ó trzech miastach, to je tripólisach. To Tripólis w Libii, Libanie i, to je wiedzec, moje ro-dzeznowe tripólis - Trzegard - wejasniwó. Mieszkając na Blisczim Wschodzę, Adóm Stip -Rekówsczi nie zabócziwó ó swójich korzeniach. - Móm stara jak nóczascy odwiedzać familiowe stronę. W Betowie cze Płótowie móm bleską rodzena. Moja cotka, sostra ojca, mó checz w Płótowie. Łukósz Zołtkówsczi 26 Pomerania nr 11 (580) / Smutan 2023 (NIE)ZAPOMNIANY DYWIZJON Morski Dywizjon Lotniczy, jedyna jednostka lotnictwa morskiego II Rzeczypospolitej, w tym roku obchodzi setną rocznicę powołania do życia. Przez cały okres istnienia bazą dywizjonu był Puck. Dobre warunki terenowe, spokojne wody Zatoki Puckiej i płaski brzeg stwarzały idealne warunki do startów i wodowań samolotów wyposażonych w pływaki. Z tych powodów Niemcy zimą 1911/1912 roku założyli w Pucku pierwszą lotniczą stację badawczą marynarki wojennej. W okresie I wojny światowej latały stąd wodnosamoloty przeciw okrętom floty rosyjskiej aż po wybrzeża Finlandii. Marynarze i żołnierze I Batalionu Morskiego 10 lutego 1920 roku zajęli Puck, po czym tego samego dnia w byłej kaiserowskiej bazie lotnictwa morskiego uroczyście zaślubiono Polskę z Bałtykiem. Wrzucając w fale symboliczny pierścień, gen. Józef Haller stał na cyplu obok basenu dla hydroplanów. Pierwszymi gospodarzami przyszłej bazy Morskiego Dywizjonu Lotniczego byli marynarze Batalionu Morskiego dowodzeni przez kpt. mar. Konstantego Jacynicza. Umiejscowiona na peryferiach Pucka baza obejmowała koszary, lądowisko, hangary oraz jedyną w Polsce betonową drogę do przetaczania wodno-płatowców na wózkach transportowych. Brakowało sprzętu latającego, do którego trudno było zaliczyć kilka wraków wodnosamolotów pozostawionych przez Niemców. W dniu 1 lipca 1920 roku powołano do życia Bazę Lotnictwa Morskiego (BLM) w Pucku, podporządkowaną Dowódcy Wybrzeża Morskiego. Sprzęt latający i personel miała dostarczyć Marynarka Wojenna, specjalistów lotniczych zaś - lotnictwo lądowe. Dowódcą BLM został kpt. pil. Wiktoryn Kaczyński, któremu przydzielono wyszukanych lotników morskich z byłych armii zaborczych. Stworzyli oni trzon lotników polskiego lotnictwa morskiego. Wśród nich byli m.in. chor. mar. pil. Adolf Stempkowski, chor. pil. Andrzej Zubrzycki, bosm. pil. Henryk Wiechciński. Dnia 15 lipca 1920 roku złożony z wraków wodnosamolot Friedrichshafen z wymalowaną banderą Marynarki Wojennej na burcie, pilotowany przez chor. mar. pil. A. Zubrzyckiego, wykonał pierwszy lot nad polskim morzem. Wydarzenie to świadczyło o wielkiej determinacji, z jaką potraktowano objęcie w posiadanie skrawka lądu wraz z przyległymi doń 27 Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 Łódź latająca rozpoznawczo-bombowa LeO H-135 B3 nr 6-3 z II Eskadry Liniowej „Rugia". W mundurze z „gapą" lotniczą por. mar. pil. Kazimierz Szalewicz. Zdjęcie ze zbiorów Muzeum MW Historia Fragment bazy MDLot z wodnosamolotami zakupionymi u francuskiego sojusznika - podnoszony dźwigiem Latham 43 HB3 oraz stojący na betonowej drodze Schreck FBA-17 HE2. Zdjęcie ze zbiorów Muzeum MW wodami. Głównym problemem było teraz zapewnienie pierwszej jednostce lotnictwa morskiego sprzętu latającego. W tym celu zakupiono w Gdańsku cztery wodnosamoloty o drewnianej konstrukcji i płóciennym poszyciu, które tworzyły zalążek I Eskadry. Ponadto z toruńskiej Oficerskiej Szkoły Obserwatorów Lotniczych trafił do Pucka lądowy samolot Albatros B-II używany jako samolot szkolno-obserwacyjny. Pod koniec 1920 roku rozpoczęto stałe loty patrolowe nad Zatoką Gdańską oraz wzdłuż granicy z Niemcami do wysokości Chojnic. Latem 1921 roku zakupiono we Włoszech łodzie latające Nieuport Macchi M-9 i FBA H. Były to samoloty mocno wyeksploatowane. Okazało się, że FBA H nie nadają się do lotów i przeznaczono je do kasacji, natomiast Nieuport Macchi M-9 wymagały gruntownego remontu. Nieuport Macchi M-9 przeleżały w Pucku w skrzyniach do marca 1923 roku. Rok 1923 przyniósł zmianę nazwy jednostki -16 marca utworzono Morski Dywizjon Lotniczy (MDLot). W latach 1924-1927 MDLot otrzymał nowoczesny sprzęt zakupiony u francuskiego sojusznika. Były to szkolno-łącznikowe łodzie latające Schreck FBA -17HE2, łącznikowe amfibie Schreck FBA-17HMT2, patrolowo-bombowe łodzie latające Latham 43, szkol-no-rozpoznawcze łodzie latające CAMS-30E i wywiadowcze łodzie latające LeO H-135B3. Zmodernizowano też urządzenia bazy, budując specjalny dźwig do podnoszenia wodnosamolotów. MDLot rozpoczął realizować podstawowe zadania na rzecz floty, takie jak dalekie i bliskie rozpoznanie, wyszukiwanie w morzu własnych okrętów, nawiązywanie i utrzymywanie z nimi łączności radiowej, wykrywanie okrętów podwodnych, wsparcie akcji bojowej na morzu przez bombardowanie i ostrzał z powietrza. W maju 1928 roku z dywizjonu wydzielono niewielki pododdział lotniczy (Rzeczny Pluton Lotniczy) i skierowano go do Pińska na Polesiu. Znajdowała się tam baza Pińskiej Flotylli Rzecznej Marynarki Wojennej, której zadaniem była ochrona wschodniej granicy państwa. Na podmokłych, poprzecinanych rzekami i jeziorami terenach Polesia jedynie płaskodenne okręty i uzbrojone statki mogły wykonywać samodzielnie takie zadania, jak rozpoznanie, zwalczanie jednostek pływających przeciwnika, wspieranie oddziałów lądowych, minowanie, ochrona przepraw, mostów i linii komunikacyjnych. Podobne zadania spełniała po drugiej stronie granicy radziecka Flotylla Dnieprzańska. Nowym dowódcą MDLot został w lutym 1927 roku kmdr ppor. pil. obs. Karol Trzaska-Durski, a dotychczasowy dowódca 18 marca 1927 roku objął Referat Lotnictwa Morskiego KMW w Warszawie. MDLot stał się wreszcie typową morską jednostką lotniczą. Pierwsze lata trzeciego dziesięciolecia wykazały konieczność unowocześnienia parku lotniczego. Poważnym problemem okazały się bardzo skromne fundusze przeznaczone na ten cel. Ostatecznie z braku odpowiednich środków wybór Kierownictwa MW padł na Lubelskie Zakłady Mechaniczne Plagę & Laśkiewicz, które przystosowały samoloty lądowe do wymogów lotnictwa morskiego. W latach 1932-1935 zrealizowano umowy i MDLot otrzymał trzy wodnosamoloty Lublin R-VIII i dwadzieścia typu Lublin R-XIII. Kolejną próbę poprawy katastrofalnej sytuacji sprzętowej MDLot podjęto w 1937 roku. Zamówiono wówczas we Włoszech sześć wodnosamolotów torpedowych typu Cant Z-506B. Tymczasem Włosi opóźniali odbiór cantów, będąc pod stałą presją Niemiec. Tylko załodze por. mar. pil. Romana Borowca udało się jednym z wodnosamolotów przelecieć do Pucka kilka dni przed wybuchem wojny. Był to jedyny nowoczesny samolot puckiego dywizjonu u progu wojny. Zarządzeniem szefa Kierownictwa MW z 21 lutego 1930 roku utworzono kurs aplikacyjny dla podporuczników Marynarki Wojennej. W ten sposób nowo promowani oficerowie MW przechodzili w MDLot przeszkolenie lotnicze, przygotowujące ich do ewentualnej służby w lotnictwie morskim. W 1934 roku zorganizowano w Pucku kurs oficerów obserwatorów lotnictwa morskiego, który przygotował do służby pierwszą grupę oficerów floty. W ten sposób pucki dywizjon zaczął się pod względem kadrowym uniezależniać od lotnictwa lądowego. Specjalistów lotniczych MDLot szkolił we własnym zakresie, mechaników lotniczych wysyłano na kursy specjalistyczne do Bydgoszczy, Lwowa i Dęblina. Przełomowym wydarzeniem w historii MDLot było jego wcielenie pod względem organizacyjnym do Marynarki Wojennej 30 stycznia 1933 roku. Już w 1929 roku MDLot wyłączono z lotnictwa i podporządkowano Kierownictwu MW. Formalnie MDLot wcielono pod względem organizacyjnym do Marynarki Wojennej 30 stycznia 1933 roku. Od- 28 Pomerania nr 11 (580) / Smutan 2023 Historia W dniach 15-16 lipca br., Stowarzyszenie Historyczne Morskiego Dywizjonu Lotniczego oraz podległe mu muzeum zorganizowało Festiwal Historyczny „Lotniczy Puck", który rozpoczął się przy budynku Muzeum Morskiego Dywizjonu Lotniczego w Pucku uroczystym odsłonięciem muralu przedstawiającego stojący na brzegu wodnosamolot (lub - jak dawniej mówiono - hydro-plan) typu Friedrichshafen, użytkowany w pierwszych latach istnienia puckiej bazy lotniczej. Autorem obrazu będącego wzorem dla muralu jest artysta Jarosław Wróbel. Wśród uczestników uroczystości była m.in. burmistrz Pucka Hanna Pruchniewska, a także przedstawiciele Lublina oraz Brygady Lotnictwa MW. Kolejna odsłona Festiwalu odbyła się na puckim rynku. Zaprezentowano tam zabytkowe samochody (Sebastiana Dragi i Wojciecha Min-czykowa), motocykle, pełnoskalową replikę wodnosamolotu Lublin R-XIII, jak również wyposażenie i uzbrojenie marynarzy lotników służących w 20-leciu międzywojennym. Nie brakowało także literatury związanej z lotnictwem i Marynarką Wojenną na stoiskach Muzeum MDLot, Muzeum MW i Muzeum Sił Powietrznych. Główną częścią drugiego dnia festiwalu było odtworzenie wydarzeń związanych z przygotowaniami do wojny i bombardowaniem puckiej bazy lotniczej 1 września 1939 roku. Zrealizowano ją w Pucku na tzw. zielonej plaży obok przygotowanej do uroczystego otwarcia nowej mariny. Scenariusz rekonstrukcji, przygotowany przez Ireneusza Makowskiego i przez niego komentowany, przybliżał m.in. ostatnie chwile życia komandora porucznika pilota Edwarda Szystowskiego, dowódcy Morskiego Dywizjonu Lotniczego i zarazem pierwszego poległego oficera Marynarki Wojennej w II wojnie światowej, oraz dramatyczną wywózkę cywilnej ludności do miejsc kaźni. Dynamiczny pokaz z użyciem środków pirotechnicznych, w wykonaniu kilkudziesięciu osób z Samodzielnej Grupy Odtworzeniowej „Pomorze" i Grupy Rekonstrukcji Historycznej Obrony Wybrzeża, spotkał się z żywym zainteresowaniem licznie zgromadzonych turystów oraz mieszkańców Pucka i okolicznych gmin. Dla wielu z nich była to żywa i barwna lekcja historii. tąd dowódca MDLot podlegał dowódcy Marynarki Wojennej. Dotychczasowy dowódca kmdr ppor. pil. obs. Karol Trzaska-Durski odszedł z MDLot i 6 maja 1933 roku został kierownikiem Referatu Lotnictwa Morskiego. Kolejnym i zarazem ostatnim dowódcą MDLot został 29 kwietnia 1933 roku kmdr ppor. pil. Edward Szystowski. Dowództwo Obrony Wybrzeża i MDLot zdawało sobie sprawę, że po ogłoszeniu mobilizacji rezerwiści nie otrzymają odpowiednich przydziałów W tej sytuacji zdecydowano się sformować trzykompanijny Oddział Obrony Lądowej MDLot. Na jego dowódcę wyznaczono kpt. mar. obs. Eustachego Szczepaniuka. Zadaniem oddziału była obrona nasady Półwyspu Helskiego. Jednostka w końcu sierpnia 1939 roku liczyła około 300 osób, w tym 15 pilotów, 10 obserwatorów i 10 strzelców radiotelegrafistów pokładowych oraz 20 wodnosamolotów i samolotów na podwoziu kołowym. Wraz z wybuchem wojny rozpoczął się ostatni akt dziejów Morskiego Dywizjonu Lotniczego. W pierwszych minutach hitlerowskiej agresji poległ od bomb dowódca jednostki kmdr por. pil. E. Szystowski. Jego zastępca kmdr ppor. pil. Kazimierz Szalewicz nakazał ewakuację wodnosamolotów w rejon Półwyspu Helskiego pod ochronę dział artylerii nadbrzeżnej. W obawie przed zniszczeniem canta ewakuowano w głąb kraju, na poczciwych erach zaś wykonano dwa nocne loty rozpoznawcze. Podczas jednego z nich załoga por. mar. pil. Józefa Rudzkiego z por. mar. obs. Zdzisławem Juszczakiewiczem ostrzelała w Gdańsku świętujących zdobycie Westerplatte Niemców. W odwecie niemieckie samoloty zniszczyły polskie wodnosamoloty ósmego dnia wojny. Tego dnia pozbawioną sprzętu latającego jednostkę rozformowano. Do 11 września dzielnie bronili podejścia do nasady Półwyspu Helskiego marynarze z oddziału kpt. mar. obs. E. Szczepaniuka. W trakcie ciężkich walk ponieśli znaczne straty. Do kapitulacji bronili odcinka pod Chałupami. Personel lotniczy MDLot po zniszczeniu wodnosamolotów kontynuował walkę z wrogiem w oddziałach przeciwdesantowych do kapitulacji Helu 2 października 1939 roku. Tradycje pierwszej polskiej jednostki lotnictwa morskiego kontynuuje 43. Oksywska Baza Lotnictwa Morskiego im. kmdra por. pil. Edwarda Szystowskiego stacjonująca w Gdyni-Babich Dołach. Mariusz Konarski izeurn lipca 2( Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 29 GRABÓWEK Kontynuujemy cykl związany z historią Gdyni, w którym prezentujemy dzieje obecnych dzielnic tego młodego miasta. Tematem niniejszego artykułu jest Grabówek. Czytelników szczególnie zainteresowanych tematem odsyłamy do książki Tomasza Rembalskiego Gdynia i jej dzielnice przed powstaniem miasta (XIll-XX wiek), z którego pochodzi spora część poniższego materiału. Nazwa Grabówek według językoznawców związana jest z miejscem, gdzie rosną graby. Dziś próżno szukać dużych skupisk tych drzew w tej części Gdyni. W dawnej literaturze miejscowość określana jest niekiedy jako Grabowo. W 1932 roku Władysław Pniewski w artykule pod znamiennym tytułem Poniewieranie kaszubskich nazw miejscowych pisał: Za Gdynią leżą Grabówka (dziś przedmieście Gdyni), a nie żadne Grabowo. Na najstarsze wzmianki w źródłach pisanych o Grabówku natrafiamy w dokumencie lokacyjnym Oksywia z 1346 roku, z którego dowiadujemy się, że norbertanki zarezerwowały sobie pewien obszar przebiegający pod wzgórza w kierunku Grabówka. Główne siedlisko osady znajdowało się wówczas u zbiegu dzisiejszych ulic Morskiej i Grabowo. Istnieją przypuszczenia, że Grabówek od przełomu XIII i XIV wieku był w posiadaniu rycerzy Ruso-cińskich, którzy w 1362 roku zeznali, że należał do nich od dawna. W 1382 roku stał się własnością klasztoru kartuskiego w Kartuzach. Przez bardzo krótki okres w końcu XIV wieku wieś była w posiadaniu gdańskiej rodziny Lankau. W dokumentach z 1406 roku pochodzi pierwsza wzmianka o karczmie znajdującej się w Grabówku, która powstała prawdopodobnie w 1386 roku. W 1429 roku kartuzi przyłączyli Grabówek jako szczególne lenno i majątek w obrębie starych granic do sąsiedniej Gdyni wraz z należącymi do niego 10 łanami ziemi (około 170 ha). Za to nadanie sołtys i chłopi gdyńscy zobowiązani byli oddawać klasztorowi roczny czynsz w wysokości 6 grzywien, płacony w dwóch ratach. Dodatkowo z każdego łanu mieli płacić 4 skojce i 7 denarów. Na początku XVI wieku w wyniku następstw reformacji Grabówek odebrano zakonowi kartuskiemu i Jerzy Sokołowski przyłączył go do dzierżawionej przez siebie Chyloni. W 1526 roku w Gdańsku odbyła się rozprawa sądowa. Dzięki jej postanowieniom Grabówek powrócił w posiadanie kartuzów, którzy zarządzali nim poprzez swoich dzierżawców. Byli nimi kolejno: Jan Móhsske (1663-1667), Dala-miński (1691-1702) i Wojciech Recht (1713-1734). W 1683 roku Grabówek wzbogacił się o murowaną karczmę. W dniu 12 maja 1734 roku większość zabudowań wsi spłonęła w wyniku podpalenia przez wojska rosyjskie. Odbudowa zajęła kilka lat. W 1738 roku zbudowano nowy browar, a dwa lata później stodołę. Pod zaborem pruskim W 1772 roku podczas I zaboru pruskiego Grabówek został skonfiskowany zakonowi kartuskiemu i przeszedł na własność króla pruskiego. W tym czasie wieś zamieszkiwało siedem osób, znajdowały się tutaj jedna karczma i niewielki folwark. Dobrami zarządzał gdyński sołtys Jerzy III Blumhoff. W 1790 roku dzierżawcą Grabówka był przypusz- 30 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Gdyńskim szlakiem czalnie Ferdinand Dusterwaldt. Osadę zamieszkiwało wówczas 17 osób. W latach 1795-1798 dziedzicznym dzierżawcą karczmy w Grabówku został Antoni Ciskowski. W XIX wieku wieś stanowiła własność rodziny Diisterwaldtów. Na początku XX wieku Grabówek przeszedł na własność Arona Janzena, który znacznie go powiększył - do 160 ha ziemi (100 ha ziemi ornej i ogrodów oraz 50 ha łąk, gdzie m.in. wydobywano torf), prawdopodobnie kosztem gruntów sąsiedniej Gdyni. W międzywojniu Po I wojnie światowej Grabówek przeszedł na własność skarbu państwa, zajmował obszar 166 ha. Jedna z wizytówek architektonicznych przedwojennego Grabówka - gmach Szkoły Morskiej (obecnie Uniwersytetu Morskiego) Fot. Andrzej Busler i 1 Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 31 Gdyńskim szlakiem W późniejszych latach był zarządzany wspólnie z folwarkiem w Redłowie. W dniu 10 lutego 1926 roku stał się jedną z dzielnic Gdyni. W późniejszym czasie, zgodnie z ustawą o rozbudowie miast, jako własność państwowa przeznaczony został na działalność budowlaną instytucji państwowych lub zrzeszeń komunalnych i spółdzielczych. Jako pierwsze budowę domów mieszkalnych rozpoczęło Spółdzielcze Stowarzyszenie Osad Własnych Oficerów Marynarki Wojennej. Powstały bloki oficerskie przy ul. Morskiej i Surmana oraz domki jednorodzinne przy ul. Komandorskiej i Kapitańskiej. W późniejszym czasie zbudowano tzw. kolonię robotniczą przy ul. Morskiej 108/112, a w 1934 roku otwarto ośrodek zdrowia. Bloki mieszkalne stanęły także przy ul. Okrzei za sprawą Gdyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. W krótkim czasie wyrosły: osada Kolejowa, Kolonia Urzędników Skarbowych oraz wielomieszkaniowe domy Towarzystwa Budowy Osiedli, a także tartaki Polskiego Przemysłu Drzewnego i Gdyńskiej Spółki Drzewnej. Oprócz bloków mieszkalnych architektoniczną wizytówką Grabówka z okresu międzywojennego jest okazały kompleks szkół: gmachy Szkoły Morskiej (obecnie Uniwersytet Morski), obiekty szkół zawodowych dla gospodarki morskiej (Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 1) oraz Żeńska Szkoła Przysposobienia Zawodowego (obecny Zespół Szkół Hotelarsko-Gastronomicznych). W 1936 roku do Szkoły Podstawowej nr 5 przy ul. Orlicz-Dreszera dołączyła nowa Szkoła Podsta- wowa nr 14 w okolicy ul. Sambora. W 1931 roku na Grabówku utworzono Parafię pw. Świętej Rodziny, która istnieje do dziś. Pierwszym jej proboszczem był ks. Wojciech Surman. W 1927 roku rozpoczęła funkcjonowanie Spółdzielnia Mleczarska, która później otrzymała nazwę Kosakowo. Na Grabówku znajdowała się również słynna wytwórnia polskich bekonów eksportowych - fabryka wyrobów mięsnych Teodora Różkowskiego. W 1933 r. otwarto aptekę Mgra Grodzkiego oraz kino Zorza (późniejsza powojenna nazwa Fala; dziś już nieistniejące). Dzielnica wzbogaciła się o restaurację Bagatela i bar towarzyski Kokos. Do 1935 roku powstały obiekty Obozu Emigracyjnego. W 1937 roku Towarzystwo Budowy Osiedli rozpoczęło budowę pięciu bloków przy ul. Morskiej 91-99 wraz z ciągiem sklepów. Rok później zbudowano hale targowe. Poza wymienionymi inwestycjami istniała także mniej chlubna strona tej gdyńskiej dzielnicy. Nie wszyscy znajdowali w młodym mieście pracę i mieszkania. Na obrzeżach Grabówka powstawały nielegalne budy, w których nie było kanalizacji ani sanitariatów - miejsce to popularnie zwano Pekinem (okolice ul. Orlicz-Dreszera, Kordeckiego i Kalksztajnów). Podczas II wojny światowej Niemcy przemianowali dzielnicę na Grabau. Czasy powojenne Po II wojnie światowej Grabówek zaistniał w zbiorowej pamięci jako jedno z miejsc krwawej masakry w grudniu 1970 roku. Krwawe wydarzenia rozegra- 32 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Gdyńskim szlakiem ły się w okolicy przystanku SKM Gdynia-Stocznia. Znalazło to odzwierciedlenie w słowach znanej Ballady o Janku Wiśniewskim: Chłopcy z Grabówka, chłopcy z Chyloni, Dzisiaj milicja użyła broni. Dzielnieśmy stali, celnie rzucali. Janek Wiśniewski padł. Obecnie Grabówek zajmuje obszar przeszło 4 km kw. i zamieszkuje go przeszło osiem tysięcy osób. Spora część tej dzielnicy jest położona w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. W ostatnich latach powstało tutaj sporo nowych bloków mieszkalnych, wzdłuż ul. Morskiej znajdują się siedziby wielu firm. W czasach powojennych wspomniana ul. Morska wzbogaciła się o drugą nitkę komunikacyjną - jest to jedna z najważniejszych arterii komunikacyjnych Gdyni. Na terenie dzielnicy znajdują się kolejno tworzone placówki oświatowe: Szkoła Podstawowa nr 17 im. Wiceadmirała Józefa Unruga oraz Szkoła Podstawowa nr 52 im. Błogo- sławionego ks. Komandora Podporucznika Władysława Miegonia. Ostatnie dekady to jednak także likwidacja Zespołu Szkół Przemysłu Spożywczego, który znajdował się przy ul. Grabowo 2 w sercu dawnej wsi. W tym budynku swe miejsce znalazł Młodzieżowy Dom Kultury przeniesiony z centrum Gdyni. Przyglądając się dzisiejszej mapie, trzeba zauważyć jedną charakterystyczną cechę: przystanek SKM Gdynia-Stocznia znajduje się w obszarze Grabówka, natomiast kolejna stacja Gdynia-Grabówek jest zlokalizowana na terenie sąsiedniej dzielnicy Leszczynki. W ostatnich latach pojawił się pomysł, aby w sąsiedztwie Zespołu Szkół Hotelarsko-Gastronomicznych ulokować lodowisko miejskie, ostatecznie jednak odstąpiono od tej inwestycji, a w jej planowanym miejscu rozpoczęto - bardzo potrzebną - budowę hali sportowej, która wzbogaci infrastrukturę wspomnianej szkoły. Andrzej Busler Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 33 Gdańsk mniej znany Kunszt Wodny Gdański Instytut Kultury Miejskiej (IKM) ma od września tego roku nową siedzibę. Mieści się w budynku zwanym Kunsztem Wodnym na Targu Rakowym. Odwiedzamy dziś to nowe, a jednocześnie historyczne miejsce. Wodne sztuczki Nazwa nawiązuje do stacji pomp, dzięki której gdańszczanie mogli czerpać wodę z miejskich studni, pochodzącą z jeziora Jasień. Określenie kunszt wodny pochodzi od niemieckiego Kunstwasser. W słowniku Mrongowiusza w XIX wieku tłumaczono to jako m.in. wodorzut czy wodocisk. Gdańszczanie o zgodę na doprowadzenie wody do miasta musieli prosić samego króla Zygmunta Starego. W 1538 roku władca wydał pozwolenie, a także określił kary za ewentualne zanieczyszczanie wody. Pierwsza wieża ciśnień powstała około 1550 roku przy Bramie Wyżynnej. Kolejne, wielokrotnie unowocześniane, budowano w okolicy Targu Rakowego. Wodociągi poprowadzone były wówczas ponad fosą miejską. Ceglane pozostałości dawnego kunsztu odkryto i uwidoczniono na korytarzu nowej siedziby IKM. Pod koniec XVI wieku mieszkańcy korzystali aż z ponad 500 studni. Dziś najstarszą zachowaną możemy zobaczyć przed fasadą Wielkiej Zbrojowni. Mechanizm działania kunsztu opierał się na kanale Raduni, który napędzał koła młyńskie. Służył miastu aż do XIX wieku. Nowożytna technika zapewniała dostarczanie ok. 80 litrów wody na dobę na jednego mieszkańca. Możemy to zrozumieć, wchodząc na piętro budynku IKM, gdzie czeka na nas model stacji pomp. Również architektura nawiązuje do funkcji tego miejsca. Na poziomie dachu zaprojektowano tzw. szklaną rzeczkę. Woda płynie tu nad naszymi głowami po przeźroczystej konstrukcji, by spaść niczym wodospad do brodzika przy kanale Raduni. Budynek IKM zaprojektowany został przez Studio Architektoniczne KWADRAT z Gdyni. Inna znana realizacja tego studia to Muzeum II Wojny Światowej. Wyczekana makieta Instytut Kultury Miejskiej w nowej przestrzeni dysponuje salą kinową, trzema warsztatowymi, przestrzenią wystawienniczą, księgarnią, barem. Przy wejściu mieści się Punkt Informacji Kulturalnej. Pierwsze piętro budynku kryje wyjątkową atrakcję. Po zakupieniu biletów możemy podziwiać tu ogromną makietę miasta Gdańska, której powierzchnia wynosi 50,84 m2. Zobaczymy na niej ponad 7 tys. obiektów w skali 1:500. Aż 76 najważniejszych budowli można podświetlić. Dzięki zastosowaniu nowoczesnej technologii druku 3D SLS obiekty dokładnie odwzorowują elementy elewacji. Twórcy zapewniają, że sprawdzili każde okno, dach, komin. Wszystko jest zgodne z rzeczywistością. Szczegóły najlepiej widać, jeśli skorzystamy z ukrytych pod blatem lornetek. Dodatko- wo przy stole z makietą można zapoznać się z historią rozwoju Gdańska, jego architekturą i zabytkami. Umożliwia to 11 stanowisk interaktywnych. Treść wzbogaca około 2 tys. zdjęć i grafik. Dopełnieniem makiety obejmującej obszar Śródmieścia jest mapa na posadzce, a także plan całego Gdańska o szerokości 5,65 m zawieszony na ścianie. Atutem tego miejsca jest również taras widokowy, choć i z wnętrza rozpościera się piękny widok, ponieważ budynek jest przeszklony. Makieta ukończona została już w 2019 roku, a aby nie doszło do jej uszkodzenia podczas wykańczania wnętrza, uszyto specjalny pokrowiec. Zamiast kilku miesięcy służył przez cały okres pandemii. I tak makieta czekała cierpliwie, by być podziwianą. A sam projekt rozpoczęto realizować już w 2012 roku. Zaangażowanych było w niego około stu osób. Nie obyło się bez przygód. Podczas przewożenia model kościoła św. Mikołaja uległ uszkodzeniu. Stało się to w 2018 roku, dokładnie wtedy, gdy we wnętrzu tej świątyni naprawdę dostrzeżono pęknięcia na sklepieniach i filarach... Marta Szagżdowicz 34 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Fot. Marta Szagżdowicz EDUKACYJNY DODÓWK DO „POMERANII", NR 9 (171), LESTOPADNIK 2023 Natalia Bigus Klasę „0" i przedszkola Dzel 3. Kaszebscze zwóczi. Taneczne wiodro Cele uczbe Poznawcze: • poznanie inhibicyjno-incytacyjnech (hamowanie -pobudzanie) czwiczeniów, poznanie nowech tanecz-nech elementów, poznanie nowech zwrotów w jazeku kaszebsczim; Sztółcące: • umiejatnosc weczecó zmianów w muzyce, sztółtowanie chutczegó reagówanió na muzyczne sygnale, doskonalenie słechówó-rechówi kóórdinacje, rozwijanie umiejatnosce przemieszcziwanió sa w przestrzeni, doskonalenie poprawny emisje i intonacje głosu, sztółtowanie prawidłowi postawę dzecka, sztółtowanie muzyczny pamiace, sztółtowanie póczecó esteti-czi reszanió sa, sztółtowanie muzyczny weóbraznie, sztółtowanie koncentracje i uwódżi; Wechówawcze: • rozwijanie umiejatnosce wespółdzejanió w karnie i w pórze, sztółtowanie wetrwałosce w pókónywanim dragótów, pobudzenie ódpówiedzalnote za powierzone zadania, sztółcenie nawzójnegó szóno-wanió sa; Metode robotę ekspozycje, analiticzno-percepcyjnó, problemówó-ódtwórczó, problemówó-analiticznó Didakticzne pomoce pianino PLAN ZAJMÓW Wstąp: 1. Przewitanie na muzycznym sygnale. 2. Zapoznanie uczniów z temata zajmów. 3. Marsz wstapny w metrum 4/4. 4. Czwiczenia gimnasticzno-rozgrzewające muskle raków i nóg: a) „przezeblókóme sa do tuńca", b) „kropczi", c) „podskok", d) „akcent". Realizacjo tematu: 1. Zabawa Tańcejące leste. 2. Zabawa Deszcz. 3. Zabawa Wiater. 4. Zabawa Pieta. Pódsemówanie: 1. Czwiczenie inhibicyjno-incytacyjne. 2. Przebóczenie ó czim beła mowa na zajmach. 3. Pożegnanie na muzycznym sygnale. MERITORICZNY DZEL (30 min.) 1. Przewitanie na muzycznym sygnale (0,5 min.). Uczniowie stoją na swójich molach sczerowóny skarnia-ma w strona szkolnego. Szkolny witó uczniów, śpiewające melodiczny zwrot: Dobri dzeń, a oni ódpówiódają, śpiewające: Dobri dzeń. Do - bri dzśń do - bri dzśń do - o - bri dzśń. 2. Zapoznanie z temata zajmów (0,5 min.). Szkólóce stoją na swójich molach sczerowóny skarniama w strona szkolnego. Na dzysśszich zajmach póznóme pora tanecznech figurów, jacze są jak slednś wiodro za okna - zmieniwne. Ale zanim te figurę póznóme, rozgrzejeme sa. 3. Marsz wstapny w metrum 4/4 (5 min.). Szkółownice póresziwają sa pó obwodzę koła, wekónejące pósobicą zgodno z muzyką: marsz w kole bieg w „rozsepce" marsz w kole podskok pó całi sale marsz w kole Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. 4. Czwiczenia gimnasticzno-rozgrzewające (5 min.). Szkólóce stoją w „rozsepce" pó całi sale. a) „przezeblókóme sa do tuńca" Zanim zatańcejeme muszime sa pasowno óblśc. Wegód-ne buksę, kószla, dłudże bóte (knópi) cze szeroczi czitel, bluzka, baletczi (dzewczata). Tak tej zaczinóme ód prawi nodżi... NAJÓ UCZBA, NUMER 9 (171), DODÓWk DO „POMERANII" 1 KLASĘ .,0" I PRZEDSZKOLA ^ ^ b) „kropczi" - uczniowie czejące trze te same zwaczi w rejestrze wiolinowim wekóneją „trze kropczi" nogą pó wczasnieszi prezentacje czwiczenia przez szkolnego: „pierszó kropka" - werzucenie w przódk czerenkówi nodżi z jednoczasnym dotknienim pólcama stopę pódłodżi, „dregó kropka" - przeniesenie czerenkówi nodżi w bok z jednoczasnym dotknienim pólcama stopę pódłodżi, „trzecó kropka" - dostawienie czerenkówi nodżi do postawę (pozycjo VI w tuńcu - to je złączone stopę). c) „podskok" - szkólóce czejące melodia, wekóneją w tim czasu pódskóczi z nodżi na noga, b) „akcent" - uczniowie czejące głośny akcent w muzyce, zascygają sa i wekóneją skok z jednoczasnym óbrota ó 180 stopni (to znaczi - zmieniwają czerenk). Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. 5. Zabawa Tańcejące leste (3 min.). Uczniowie póresziwają sa pó całi sale zgodno z ritma muzyczi gróny przez szkolnego. Ób czas ti zabawę szkólóce weóbrażiwają sobie, że są lestama tańcejącyma na wietrze. Czej muzyka badze ódzdrzadliwa spódanie lestów z drzewów, wszetce szkółownice przestówają i sa krącą w mólu. Mogą schwecec sa za race z nóbleżi stojącą dreszką abó drecha (tworzą dwójczi). Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. 6. Zabawa Deszcz (3 min.). Szkolny gódó szkólókóm, że zmieniło sa wiodro i badze padać. Czede pojawi sa muzyka podobno do czwicze-nió z kropkama, uczniowie przestówają i wekóneją czwiczenie trzech kropków (jak w czwiczenim gimnastycz-no-rozgrzewającym: „pierszó kropka", „dregó kropka" i „trzecó kropka"), tu mdącech ilustracją spódanió „trzech kroplów". Słowo „zmiana" óznóczó wekónanie „kroplów" dregą nogą. Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. 7. Zabawa Wiater (3 min.). Naróz zriwó sa wiater. Szkółownice ustówiają sa w kole skarniama zwrócony do westrzódka i trzimają sa za race. Zaczinają bieg w prawą strona. Na słowo: • „hop" zatrzemują sa i pódskakiwają w mólu dwa raze, • „zmiana" zatrzemują sa i zmieniwają czerenk biegu. Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. 8. Zabawa Pieta (3 min.). Uczniowie stoją w dowolnym mólu na sale, sczerowóny skarniama w strona szkolnego. Szkolny pito uczniów, co pójówió sa na drodze pó deszczu. Pó krótczi kórbiónce szkolny zaczinó grac na pianinie i róczi szkólóków do tuń-ca w pietach: • akompaniament w rejestrze wiolinowim - nasladeją krople spódające na plete - pówtórzają ukłód z czwiczenia gimnastyczno-rozgrzewającegó, • akompaniament w rejestrze strzednym - trapią noga-ma w piece, • akompaniament w rejestrze basowym - óbuma noga-ma skoczą w piece. Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. 9. Czwiczenia inhibicyjno-incytacyjne (5 min.). To czwiczenie mó na celu powtórzenie tanecznech elementów z weżi przeprowadzonych zabawów. Szkółownice maszereją pó sale zgodno z ritma muzyczi gróny przez szkolnego. W tim czwiczenim badą wezweskiwóne hasła (w jazeku kaszebsczim) i ódpówiódające kóżdemu hasłu czinnosce, chterne nót je objaśnić uczniom przed zadanim: • „leste" - szkólóce tworzą dwójczi i krącą sa wkół sebie, • „deszcz" - przestówają i wekóneją kóżdą nogą trze krople, • „wiater" - tworzą koło i wekóneją bieg w prawą strona, • „pieta" - trapią trze raze w piece. Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. 10. Przypomnienie ó czim beła mowa na zajmach (1,5 min.). Szkólóce sedzą na swójich molach sczerowóny skarniama w strona szkolnego. Co me póznele dzysó na zajmach? Toczi sa kórbiónka szkolnego z uczniama na temat zaj-mów. 11. Pożegnanie na muzycznym sygnale (0,5 min.). Uczniowie stoją na swójich molach sczerowóny skarniama w strona szkolnego. Szkolny żegnó sa z nima śpiewające melodiczno słowa póżegnanió: Do uzdrzenió, a szkółownice ódpówiódają śpiewające: Do uzdrzenió. Do - u zdrze - nió. Tłómaczenie: B. Ugówskó. Natalia Bigus instruktor i choreograf juniorsczich karnów w Kaszebsczim Karnie Śpiewu i Tuńca „Sierakowice" ze Serakójc. Jakno muzyk i instruktor tuńca spe-cjalizeje sa w pólsczi ledowi tematice, le przede wszetczim w ukóchónech Kaszebach. Szkólnó ritmiczi a sztółcenió słechu. 2 NAJÓ UCZBA, NUMER 9 (171), DODÓWK DO „POMERANII" KLASĘ I-II STRZEDNY SZKOŁĘ Klebbów Matis Pojące prawów Kas zębów Róczimedowezweskanióczwiczeniówsparłaczonech z prawama Kaszebów. Ób czas wefulowiwanió zada-niów pomocą mdą: 1) Ustów ó nórodnech i etnicznech mnieszeznach a też ó regionalnym jazeku (Ustawa 0 mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym), 2) Europejsko kórta regionalnech 1 mnieszeznowech jazeków (Europejska karta języków regionalnych i mniejszościowych), chterne letko może weszekac na stronie: ww.isap.sejm.gov.pl. 1. Na spódlim włósny wiedze wef uluj puste mole w tek-sce, tak cobe w całosce beł ón zgodny z faktama. Óbjace Kaszebów prawną ochroną długo beło zdrzódła rozmajitech spierów. Sztride te skuńczełe sa z dnia (1) ................................................., tj. dnia uchwólenió ustawu ó nórodnech i etnicznech mnieszeznach, a też ó (2) ............................. Óstatny dzel pózwe tego prawnego aktu prawódówca ódnószó do Kaszebów, chterny w ustawowi nomenklaturze są nazewóny spólezną (3) ...................................................jazeka - kaszebsczim. Ód te czasu Kaszebi zweskele uprawnienie do pósłegiwanió sa kaszebsczim jazeka przed (4) ...................................... gminę w mowie i (5) .................................................... Okróm ochronę w krajowim prawnym porządku Kaszebi zweskele też ochrona w midzenórodnym prawnym porządku raza z ratifikacją bez Rzeczpospolitą Polską Europejsczi kórte (6) .............................................. spi- sóny w (7) ..........................................................Z te aktu midzenórodnegó prawa pólsczi ustawódówca zweskół (8) ............................................. regionalnego jazeka, chteren zgodno z nią ni może bec (9).................................. urzadowegó jazeka państwa ani jazeka (10)...................... Poprawne ódpówiesce: (1) 6 stecznika 2005 roku, (2) regionalnym jazeku, (3) pósłegiwającą sa regionalnym, (4) órganama, (5) piśmie, (6) regionalnech i mnieszeznowech jazeków, (7) Strasburgu, (8) definicja, (9) dialekta, (10) wechódników. 2. Na spódlim poniższego tekstu dój ódpówiesc na pitania. Dragótów dostarcziwó też określenie charakteru óbgódiwónech prawów. Jeżle prawny óbarnie podłego nie spólezna, a jazek, jaczim sa pósłegiwó, dlóte też gwesne zdówó sa bec meszlenie, w chternym prawa Kaszebów mdą rozmióne jakno prawa jednostczi, wechóda-jące z przenależenió do zbiorowóte, jaką je óbgadiwónó spólezna. Na stojizna beła omówiono w kónteksce szerok rozmiónech prawów mnieszeznów bez M. Jabłońsczegó, chteren dół bóczenk na rozróżniwanie prawów, z jaczich zweskiwó spólezna, ód tech, jacze słechają jednostce przenależący do gwesnegó karna. W nym iijacym prawa kaszebsczi spólezne nie są kólektiwnyma prawama wechódającyma z III generacje prawów człowie- ka, a wólnotama i prawama, chternech adresatama są Kaszebi, nóleżnice kaszebsczi spólezne, brekównice kaszebsczegó jazeka, jaczich jazekówe uprawnienia óbjimają dodówkówe, mające normatiwne umocowanie, ochronne mechanizme ze wzglądu na przenależenió do gwesnegó karna, tworzącego jazekówą mnieszezna. Klebba M., Realizacjo prawów mnieszeznów w óbremienim administracji na przetrófku spólezne pósłegiwający sa regionalnym jazeka - kaszebsczim, „Acta Cassubiana" 2021, s. 100. 1) Zgodno z ustawa ó nórodnech i etnicznech mnieszeznach, a też regionalnym jazeku ochroną óstół / óstele óbjati: a) jazek regionalny - kaszebsczi; b) Kaszebi; c) wielejazeczne spólezne. 2) Na spódlim dzysdniowi prawny stojizne może letko ókreslec charakter prawów Kaszebów: a) jo; b) nie; c) podług M. Jabłończegó jo. 3) Przejace, że prawa Kaszebów są prawama ó kólektiwnym charakterze znaczełobe, że: a) prawną ochroną nie je óbjató kaszebskó spólezna; b) ne prawa wechódają z III generacje prawów człowieka; c) Kaszebi jakno spólezna nie zweskele prawny pódmiotowósce. 4) Quasi prawno ochrona Kaszebów jakno spólezne wechódó z tego, że: a) są oni podług ustawódówce etniczną mnieszezną; b) są oni podług ustawódówce etnicznym karna; c) są oni brekównikama kaszebsczegó jazeka. Poprawne ódpówiesce: 1. a, 2. b, 3. b, 4. c. 3. Rozrzesze krziżówka tikającą prawny stojizne Kaszebów. NAJÓ UCZBA, NUMER 9 (171), DODÓWK DO „POMERANII" 3 KLASĘ I-II STRZEDNY SZKOŁĘ 1) Na nóweższi rówiznie prawama Kaszebów zajimó sa Minyster Administracje i Benowech.................... 2) Pómórsczi Wojewoda prowadzy....................gminów, w óbeńdze jaczich óstół wprowadzony pómócowi jazek. 3) Nówiakszó (pod wzglada lednosce) gmina, chterna wprowadza pómócową pózwa miejscowósce w kaszebsczim jazeku. 4) Na spódlim ustawu ó nórodnech i etnicznech mnieszeznach, a też regionalnym jazeku ósta pówółónó Póspólnó ................ Rządu a Nórodnech i Etnicznech Mnieszeznów. 5) Rok 2016 óstół ogłoszony bez Stowóra Personów Kaszebsczi Nórodnosce „Kaszebskó Jednota" roka ka-szebizne we wszednym.......................... 6) Ustów ó nórodnech i etnicznech mnieszeznach, a też regionalnym jazeku umóżlewió wprowadzywanie pómócowech....................miejscowósców. 7) Do spólezne pósłegiwający sa regionalnym jazeka -kaszebsczim pasowno stoseje sa przepise tikające nórodnech i etnicznech.......................... 8) Gmina, chterna jakno pierszó wprowadza pómócowi urzadowi jazek - kaszebsczi. Poprawne ódpówiesce: 1. Sprawów 2. Rejestr, 3. Wejrowó, 4. komisjo, 5. remie, 6. pozwów, 7. mnieszeznów, 8. Parchowo. 4. Na spódlim włósny wiedze i pódówków nalazłech w zdrzódłach webierze „JO" abó „NIE". PITANIE JO NIE Niejedny przedstówce doktrine kónstitucjowegó i midzenórodnegó prawa są dbe, że Kaszebów może klasyfikować jakno mnieszezna. Prawno stojizna Kaszebów i kaszebsczegó jazeka je belno ópisónó w warkówi prawny letera-turze. Dzysdnia je piać gminów, jacze mają wprowadzone pómócowi jazek - kaszebsczi. Z kaszebsczegójakno pómócowegó jazeka może zweskac na wszetczich niwiznach samórządzene i rządowi administracje. Zgodno z óbówiązejącym prawnym pórządka przenóleżnik kaszebsczi spólezne może zapisewac swoje miono i nózweskó zgodno z regla-ma kaszebsczegó jazeka. 4. Na spódlim włósny wiedze i pódówków nalazłech w zdrzódłach webierze „JO" abó „NIE". Poprawne ódpówiesce: JO, NIE, JO, NIE, JO. Poprawne ódpówiesce: JO, NIE, JO, NIE, JO. 5. Pamiatój, że jakno Kaszeba jes óbewatela pólsczegó państwa i mósz prawo do wszetczich wólnotów i pra-wów zagwesniwónech bez kónstitucja a jine prawne akte. Mósz też prawo do tpzw. dobri administracje -też w kaszebsczim jazeku. Temu na spódlim wzoru przerechtuj wniosk ó uprzestapnienie publiczny informacje, jaczi możesz wesłac do jedny z gminów, jacze wprowadzełe pómócowi jazek - kaszebsczi. Wnioskódówca: dn. (miono, nózweskó abó pózwa podmiotu, adres, ewentualno: numer móbilczi, elektroniczny adres) Wasta / Wastnó Wójt / Burmester Gminę / Miasta* WNIOSK O UPRZESTAPNIENIE PUBLICZNY INFORMACJE Na spódlim art. 2 ust. 1 i art. 10 ust. 1 ustawu z dnia 6 sewnika 2001 r. ó przestapie do publiczny informacje (Dz.U. z 2016 r. póz. 1764 ze zm.) proszą ó uprzestapnienie infórmacjów w hewótnym óbremienim: Równoczasno, na spódlim art. 14 ust. 1 przewółónegó ustawu, wnószóm ó uprzestapnienie mie ww. informacje w hewótny sposób*: • uprzestapnienie dokumentów do przezera-nió (i ewentualno kópiowanió) w urządzę, w ugódónym czasu; • podanie infórmacjów elektroniczną pocztą na ww. adres; • przesłanie infórmacjów na ww. adres; • na jiny ort:.................................... Zós na spódlim art. 9 ust. 3 ustawu z dnia 6 stecz-nika 2005 r. ó nórodnech i etnicznech mnieszeznach, a też regionalnym jazeku (Dz.U. z 2005 r. nr 17 póz. 141 ze zm.) wnószóm ó uprzestapnienie tech tu pódówków w kaszebsczim jazeku. (podpis) * Niebrekówne sztrichnąc. 4 NAJÓ UCZBA, NUMER 9 (171), DODÓWK DO „POMERANII" KLASĘ I-II STRZEDNY SZKOŁĘ KLASĘ VII-VIII SPÓDLECZNY SZKOLE Kóżdó informacjo ó publicznech sprawach je informacją publiczną w rozmienim ustawu i podłego uprzestapnieniemu na spódlim i w tribie określonym w tim tu ustawie, (art. 1 ustawu z dnia 6 sewnika 2001 roku ó przestapie do publiczny informacje). Tak tej, twój wniosk może tekac np. wielene uczastników uczbe kaszebsczegó jazeka w ti gminie, detków, jacze óstałe dóne na budacja stegne dló kołów, funkcjonowanie) urzadu. Taczi wniosk może wesłac kóżdi, nawetka niedozdrze-niałi. Może gó wesłac pocztą, maila abó bez ePUAP. Gmina mó 14 dni na danie ódpówiesce. Mario Fórmela Mateusz Kiebba (Klebbów Matis) sztudera prawa Weższi Szkołę Administracje i Biznesu miona E. Kwiatkówsczegó w Gdi-ni, przenóleżnik Radzezne Kaszebsczegó Jazeka, wespółzałóżca Karna Kaszebsczi Mło-dzezne „Nowo Tatczezna", tłómacz i autór m.jin. Lacyńskó-pólskó-kaszebsczegó słowarza grzebi-zne. Zajimó sa promocją i uczałim óbrobienim te-maticzi z óbremia prawów Kaszebów. Wespółrobi z prawnym karna N3.Legał. L Klasę VII-VIII spódleczny szkołę (2 uczbówe gódzene) Labórg - kaszebscze miasto z europejską klasą. Historio i turistika Cele uczbe Uczeń... • póznówó historia Labórga i pochodzenie pózwe, • póznówó położenie geograficzne miasta, • póznówó znóne ósobe spartaczone z Labórga, • rozbudzywó w se cekawóta póznówanió, osobliwie mółi tatczezne, • rozwijó póczece swiąde i przenóleżnote do regionu, • rozbudzywó miłota do Kaszeb (i swojego miasta), • bógacy i rozwijó słowizna, • sztółcy sprawnosc czetanió ze zrozmienim, • sztółcy sprawnosc gódanió, • rozmieje formułować ódpówiedze na zapetania, • bezbładno przepisywó weraze w kaszebsczim jazeku, • rozmieje robie ze zdrzódłowim teksta; Metode robotę robota z teksta, kórbiónka, słowne czwiczenia Didakticzne pomoce móbilczi z dostapa do internetu abó wedrekówóne symbole miasta, dodówczi ze scenarnika, biółe abó farw-ne kórtczi A4, mazaczi, magnese, słowarze kaszebsczegó jazeka Bibliografio • Bedeker kaszubski nowy, Tadeusz Bolduan, Gdańsk 1997. • Dzieje Lęborka, Praca zbiorowa pod. red. Józefa Borzysz-kowskiego, Lębork - Gdańsk 2009. • Kaszebsczi słowórz normatiwny, Eugeniusz Gółąbk, Gdańsk 2005. • Lębork na pięciolinii, Lucyna Siedlik, Wojciech Siedlik, Lębork 2010. • Słownik polsko-kaszubski, Jan Trepczyk, Gdańsk 1994. • Ziemia Lęborska. Przewodnik Turystyczny, Wiesław Bud-kowski, Przemysław Mikusiński, Lębork 2012. • 200 miast wraca do Polski, dr Władysław Jan Grabski, Poznań 1947. Wórt wezweskac internetowe stronę, tacze jak: • www.lebork.pl, • www.polskieszlaki.pl, • www.magazynkaszuby.pl • https://miesiecznikpomerania.pl (Órmuzdowe Skre). Cyg zajmów 1. Szkolny wito sa z uczniama i gódó: Na uczbie badzeme gódele ó Labórgu. Zapiszta w zesziwkach temat uczbe: Labórg - kaszebscze miasto z europejską klasą. 2. Szkolny róczi uczniów do kórbiónczi: Znajeta Labórg? Może wa czeła historia pózwe tego miasta? Wieta, co je jego herba i stanicą? W tim molu szkolny róczi szkólóków do wezweskanió internetu w swójich móbilkach abó przepinó do tófle wedrekówóny herb i stanica - je to leżnosc do gabnegó ópisenku nech symbolów. 3. Szkolny dzeli szkółowników na karna i rozdówó kóżdemu karnu tekst (Dodówk nr 1) i zadanie do wefulowanió (Dodówk nr 2). W mni zaawansowónech kamach tekst można pódzelec na dzele, osobne dló kóżdegó karna. 4. Szkolny róczi karna, be wemieniłe (na spódlim tekstu) wszetkó, co parłaczi sa z kaszebizną w Labórgu. Jeden webróny uczeń z kóżdegó karna zapiseje udbe na tófle, a szkolny mónitoreje poprawny zópis. 5. Szkolny róczi szkółowników, be dobrele sa w karna (leczba szkólóków w kóżdim karnie zanólegó ód leczbe uczniów w klasę, ale sygnie 3-4 ósobe w kóżdim karnie) i zachacywó jich do napisanió czile krótczich zewisz-czów zachwóliwającech miasto tak, cobe letnice chce-le tu przejachac. W tim celu szkolny rozdówó 5 biółech NAJÓ UCZBA, NUMER 9 (171), DODÓWK DO „POMERANII" 5 KLASĘ VII-VIIISPÓDLECZNY SZKOŁĘ ^ (abó farwnech) kórtków A4 na kóżde karno i mazaczi, be zewiszcza óstałe zapisóne na kórtkach. Zewiszcza mają bec napisóne pó kaszebsku, tak tej dostapne są słowarze w sale, a szkolny mónitoreje proca uczniów. Karno, jacze zapisze swoje zewiszcze na kórtce, przepinó je magnesa do tófle. 6. Szkolny róczi uczniów do wespółrobóte w tech samech kamach: Napiszta wierzta abó piesniczka (na webróną melodia) ó Labórgu. 7. Na kuńc uczbe szkolny róczi kóżde karno do zaprezentowani swójich wierztów abó spiewków. Wórt zapisać ne udbe, be miec późni leżnosc wezweskanió uczniowsczegó utwórstwa na apelach póswiaconech mółi tatczeznie abó na miastowech rozegracjach. Dodówk nr 1 Labórg je położony na nordze Kaszeb, 80 km na zópód ód Gduńska. Labórg leżi nad rzekama Łebą i Ókalecą, nie-dalek ód Lebówidzczegó Jęzora - w wióldżi pradoleznie pómórsczi - dlóte zwóny je raza z ókólim, modrą krójną. Pierszó pózwa ti zemi to: „Łebno", późni „Lewino", Krzeżóce zós zmienile ja na „Lewinburg", a Niemce na „Lauenburg in Pommern". Ta óstatnó pózwa funkcjonowa do 1945 r., a Pólósze spólaszele ja na „Lębork". Herba Labórga je óbrózk Iwa i zaóstałosce óbarnech murów, niżi zelone pasmo i modre wałe rzeczi Łebe. Flaga Labórga mó modre spodlę, a na westrzódku je herb miasta. Miasto ód 25 lat mó swojego patrona, na chternegó wszetce zgodno webrele Apósztoła sw. Jakuba Starszego. Kąsk historie W stórodównech dzejach na Labórsczi Zemi mieszkele Słowianie. W strzednowiecznech dzejach zemia ta słecha do ksążat Gduńsczegó Pómórzó. Krzeżóce, pótemu, jak w 1308 r. napedle i dokónele tpzw. „rzeze" Gduńska, roz-panoszele sa też i w Labórgu. 6 stecznika 1341 roku wióldżi mistrz zókónu krzeżaczegó Dietrich von Alten-berg nadół Labórgówi status gardu na prawach krezu. Labórg beł woźnym mola na hańdlowim szlachu Szcze-ceno-Gduńsk. W 1410 roku na krótko miasto przejało pólscze wojsko króla Władisława Jagełłe. Pó panowanim Krzeżóków przez króla Kadzmierza Jagellończika, Labórg óstół wcygniony do Pólsczi raza z całim Gduńsczim Pómórzim. Pótemu król óddół Labórg w lenno Grifitóm, zópadnopómórsczim ksyżecóm. Pó smierce óstatnegó ksyżeca z tego rodu - Bogusława XIV, Labórg przez 20 lat beł w pólsczich rakach pod rządama pólsczich królów - Władisława IV i Jana Kadzmierza, to je ód 1637 do 1657 roku. W 1657 r. król Jan Kadzmierz óddół zemia labórską w lenno brandenbursczemu elektorowi Friedrichowi Wilhelmowi I, procem ji mieszkańców. Pó I rozbiorze Pólsczi, w 1772 r. Labórg raza z całim Pómórzim ópanowele Presowie. Do Pólsczi Labórg zaczął przenależec dopierze w 1945 roku, pó II światowi wojnie. Miasto pó wojnie do nedżi zmieniło swójich mieszkańców. Są nima przebelco-wie z wszelejaczich strón Pólsczi i z Kaszeb. W Labórgu tero mieszko ponad 35 tesący ledzy. Zabetczi, atrakcje i kultura Labórga Chóc Labórg óstół mocno zniszczony przez sowiecką armia w 1945 roku, jednak ostało sa czile wórtnech i czeka-wech zabetków. Są to: krzeżacczi zómk, 4 basztę i zaóstałosce óbarnech murów z XIV w., óbeńda Stóregó Miasta, góticczi kóscół sw. Jakuba z XIV w., neógóticczi kóscół NMP Królewi Pólsczi, miesczi rótesz-widzałó budacjó z kuńca XIX w., a na ji murach je prat chełmińsczi, chteren weznóczó strzedno-wieczną miara - 4,3266 m długósce, krzeżacczi spikrz solny, karczma, krzeżacczi młin i dodóm młenarza, budink pocztę, Stóri Browar, budink Powiatowego Starostwa, budink Miesczi Biblioteczi, wieża cesnienió, dówni zw. Bi-smarckturm, a tero je tam óddzel miesczegó muzeum. Je to baro nowoczesne muzeum z interesejącym westówka archeologie i też z tarasa, z chternegó rozcygó sa piakny widok całego ókólegó. Czekawą atrakcją je też wióldżi zbiernik, w chternym czedes beła gromadzono wóda, co płenała do miasta. Labórscze muzeum buszni sa eksponata apartnym na skala kraju, a nawetka i Europę. Je to szklano reba nalazłó w grobie z przełomu II i III wieku. Eksponat, chóc mó kol 1800 lat, baro dobrze sa uchówół i je archeologiczną perełką. W muzeum można pódzewiac westówczi zbierów et-nograficznech, historicznech, numizmatów, ledowegó kuńsztu, dzeła miesczich artistów i jinech dokózców. Tuwó można óbezdrzec film ó historie Labórga i dowiedzec sa, jak miasto wezdrzało w strzednowieczim. W miesce je wórt też ódwiedzec czekawą Galeria Jakubów, chterna przedstówió 25 wszelejaczich znónech Jakubów. Labórg przenólegó do Pómórsczi Drodżi sw. Jakuba Apósztoła, chterna je dzela Europejsczi Drodżi i pro-wadzy do Santiago de Compostela w Szpanie i grobu sw. Jakuba Starszego. Nówikszą rozegracją w Labórgu, organizowaną ód połowę lat 90. XX w., są Labórscze Dnie Jakubówe. Gro-madzy tesące mieszkańców i turistów. Impreza je pamiątką ódpustowech jórmarków, jacze bełe w Labórgu V/ strzednech stalatach. Do aktiwnegó wepóczinku cze dló óddichnienió, mieszkańce mają kretą płiwalnia, tenisowe kórte, skate-park, sportowi stadion, bójiska, hala, kraglownia, kino, trze snóże parczi, a zemą szteczną purgówka. Znóny ledze zrzeszony z Labórga to: Paul Nipkow -wenalózca telewizje (jego matka Teresa z d. Magda-lińskó miała kaszebską rodowizna), Sztefón Fikus - ka-szebsczi pisórz, Mieczisłów Strijewsczi - pólsczi poeta, Tomósz Sobisz - artista rzezbiórz, dobetnik Órmuzdowi Skre w 2013 roku. Nódgroda Órmuzdowi Skre dobeło też Labórscze Bractwo Flistoriczne w 1999 roku. Ód 1985 roku w Labórgu órganizowóny je Óglowópólsczi Konkurs Leteracczi m. Mieczisława Strijewsczegó, óbjimający utwórstwó póeticcze i prozatorscze. Specjalne nódgrode są przeznówóne za dokaże w kaszebsczim jazeku abó ó kaszebsczi tematice. W II połowie uszłegó wieku powstałe 4 piesniczczi ó Labórgu, tj: Labórskó piesniczka (1961 r.), Labórsczi gród, Walc Zemi Labórsczi (1975 r.), W Łebe pradolenie (1985 r.). Nóbarżi znónó je Labórskó piesniczka. Spiewałe ja całe rodzene. Są też wierzte ó Labórgu. Pó kaszebsku, taką wierzta (jaż 24 sztrofczi) napisół Benedikt Karczewsczi. Pó polsku są wedóne dwa zbierczi wierztów ó Labórgu: Izabele Baczewsczi Moje miasteczko (Labórg 2014) i Marie Michałowsczi Modro kraina - wierzte dló dzecy (wedowi-zna nieznónó). 6 NAJÓ UCZBA, NUMER 9 (171), DODÓWK DO „POMERANII" Mieszkańc Labórga, uznóny muzyk Juliusz Mówińsczi, ópracowół kaszebscze piesnie Jana Trepczika w dwuch zbiórkach: Rodno Zemia (Gduńsk 1974 r.) i Moja checz (Gduńsk 1978 r.). W miesce dzejają artisticzne karna. Ósoblewó zasłużone dló kaszebsczich tradicji są: Zespół Pieśni i Tuńca Zemia Labórskó, a też karna Lewino i Frantówka. Dzejó tu też Órkestra Dato Zemia Labórskó. W 1956 roku w miesce swoje dzejanie zaczało Kaszebskó-Pómórscze Zrzeszenie. W kóscele pw. sw. Jakuba są ódprówióne róz w miesącu msze swiate z ka-szebską liturgią słowa. Pierszi róz takó msza beła tu sprawówónó 17 rujana 1989 roku. A w Wióldżim Pósce, w kóżdi wtórk je kaszebskó Droga Krziżewó. Pózwe kaszebsczich sztrasów w Labórgu to: Aleksandra Majkówsczegó, Cenowe, Derdowsczegó, Mscewója II, Óbrama, Wicka Rogale, Grifa Pómórsczegó i też ulecą Kaszebskó. Dodówk nr 2 W stórodównech dzejach na molach labórsczi zemi mieszkele................... W strzednowiecznech dzejach zemia ta słecha do ksążat Pótemu rozpanoszele sa w Labórgu................................... W................roku Labórg dostół status gardu na prawach krezu. ^ KLASĘ VII-VIIISPÓDLECZN Y SZKOŁĘ Labórg beł woźnym mola na hańdlowim szlachu W 1410 roku miasto przejało pólscze wojsko króla Pótemu król Kadzmierz Jagellończik óddół Labórg w lenno ..............., zópadnopómórsczim ksyżecóm. Pó smierce óstatnegó ksyżeca z tego rodu, Labórg przez 20 lat beł w pólsczich rakach, to je ód.....do......roku. Król Jan Kadzmierz óddół zemia labórską w lenno ..................................Friedrichowi Wilhelmowi I. Pó I rozbiorze Pólsczi, Labórg raza z całim Pómórzim ópanowele............................................................................. Do Pólsczi Labórg zaczął przenależec w .................roku. W Labórgu mieszko ponad...........................tesący ledzy. Tekste z Dodówków 1 i 2 óstałe przerechtowóne przez autorka na spódlim zdrzódłów i ji wiedze. Mario Formela póchódzy z Lenii, mieszko w Labórgu. Emeri-towónó szkolno religii i kaszebsczegó jazeka. Autorka dokazów: Żeczbe, cytatę i pózdrówczi pó kaszebskó (Łęczyce 2020) i Chto le kaszeb-sczi jazek dobrze znaje ten z nim óbjachac może wszetcze kraje (Wejrowó 2022). W Labórgu. Ódj. A. Dzacelskó-Jasnoch NAJÓ UCZBA, NUMER 9 (171), DODÓWK DO „POMERANII" 7 UDBA NA UCZBA 8 Katarzena Butowskóy Rozegracjó - „namaluj stolema" Jigra może pósłużec do nóuczi partów cała. 1. Nóleżi przerechtowac: mazaczi abó kredczi, szari papiór i 2 kóstczi do granió. 2. Uczniów dzelime na dwa równe karna i ustówióme pó jedny stronie sale. Kóżde karno mó jedna kostka do granió. 3. Pó dredżi stronie sale wieszóme arkusze szarego papioru, pó jednym dló kóżdegó karna i kładzeme mazaczi. 4. Na tófle zapisejeme parte cała i leczba oczków, jako je jima przepórządkówónó, np.: 1 oczko - głowa, 2 oczka - ucho, 3 oczka - brzech, 4 oczka - noga, 5 oczków - ókó, 6 oczków - raka. 5. Karna mają za zadanie jak nóchutczi namalować Stolema. Pierszó osoba kulo kostką, a tej chutkó biegó do papioru namalować przepórządkówóny wekulóny leczbie dzel cała stolema. 6. Wegriwó to karno, chterno chutczi namaleje całego stolema (muszi miec wszetcze czasce cała). Może sa zdarzec, że stołem badze miół 4 nodżi abó 6 uszów. Pótemu móżeta porównać, chterno karno mó cekawszegó stolema. Katarzena Butowskó szkolno kaszebsczegó jazeka, przedniczka Stowóre Szkólnech Kaszebsczegó Jazeka. 8 Redakcjo: Aleksandra Dzacelskó-Jasnoch / Korekta: Bożena Ugówskó / Projekt i skłód: Damian Chrul GĘŚ POMORSKA, GĘŚ KARTUSKA -DOSKONAŁY SMAK, A W TLE AFERY Dnia 12 listopada 1936 roku, więc już po św. Marcinie, „Gazeta Kartuska" opublikowała ogłoszenie mówiące o spędzie gęsi w Sierakowicach następnego dnia. Nic bardziej banalnego - można powiedzieć. Spędy takie odbywały się jeszcze i po wojnie. Ale ten był organizowany w piątek, i to trzynastego, i ta feralna data zaważyła na jego przebiegu. Namawiam do cierpliwości, bo rozwój sytuacji związany z ogłoszeniem będzie ciekawy, ale zacznijmy od krótkiego wprowadzenia. Był to efekt wielu działań realizowanych wcześniej. Mówiły o tym poradniki dla hodowców gęsi wydawane nawet już w XIX wieku, które mówią o wadze, jaką dla hodowli gęsi na Pomorzu się przywiązuje. Sztandarowym przykładem jest akapit podręcznika Drób, czyli chodowanie ptastwa domowego [pisownia oryginalna - red.], wydanego w 1858 roku, autorstwa Albina Kohna: Czem w innych okolicach świnia, tem jest w Pomorzu gęś, a każde gospodarstwo ma na cały rok z tego ptaka cały swój zapas mięsa wędzonego i tłuszczu. Szczególną uwagę powinniśmy jednak zwrócić na prasę lokalną, wydawaną na Kaszubach. Wróćmy więc do ukazującej się w Kartuzach gazety. Kilka lat przed publikacją ogłoszenia o spędzie gęsi w Sierakowicach, 23 maja 1929 roku, inspekcja hodowlana działająca przy lokalnej szkole rolniczej w Koście- rzynie informowała rolników, że przystępuje do tworzenia spółdzielczych tuczarń gęsi, aby dać gospodarzom możność osiągnięcia znacznie wyższych cen za gęsi niż dotychczas. Słusznie też zauważała dalej, że Sprawa tuczarń gęsi ma na Kaszubach dla gospodarzy, zwłaszcza na zachodniej części powiatów, bardzo doniosłe znaczenie i dawniej dziesiątki tysięcy gęsi zostały tutaj wyhodowane i po dogodnych cenach wywożone. Po wojnie zbyt na gęsi stał się coraz trudniejszy, ceny spadły i gospodarze coraz więcej zaniechali wychowu gęsi i tem samem pozbyli się stosunkowo dość znacznego źródła dochodu. Po utworzeniu tuczarń, przy poparciu ministerstwa rolnictwa oraz kredytów Banku Rolnego, położenie się zupełnie zmieni i zbyt na gęsi zostanie zapewniony po prawie podwójnych cenach, jak dotychczas. Zebrania, na które przybędzie inżynier Borkowski z Pomorskiej izby rolniczej, odbędą się: w Kartuzach, w poniedziałek, dnia 27 maja o godzinie 10 w lokalu Kółka rolniczego, w Sierakowicach, w poniedziałek, dnia 27 maja o godzinie 14 w lokalu Kółka rolniczego, w Dziemianach, w niedzielę, dnia 26 maja po nabożeństwie w lokalu Gastronomische Kartę von Deutschland, Lipsk 1897 r., załącznik do książki Universal-Lexikon der Kochkunst Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 35 ' '~~v~ Smaki i aromaty Pomorza Kółka rolniczego, w Kościerzynie, w niedzielę, dnia 26 maja o godzinie 15 w „Bazarze", w Skarszewach, w niedzielę, dnia 26 maja 0 godzinie 18 w lokalu Kółka rolniczego. W wydaniu z 5 sierpnia 1930 roku czytaliśmy zaś: Ziemia na Kaszubach i w Tucholskich Borach jest przeważnie lekka, piaszczysta i nieurodzajna, toteż gospodarze zmuszeni szukać pobocznych źródeł dochodu z chowu gęsi, sprzedaży dobrych dużych jaj kurzych, różnego drobiu, świń i bydła, co im przysparza znacznego dochodu, jeżeli gospodarka w tym względzie jest prawidłowa. Ze względu na to, iż chów gęsi w tej połaci kraju stał się podstawę bytu małych, a nieraz i większych rolników, należało zainteresować się tą sprawę bliżej, co też znalazło wyraz w posunięciach zarówno władz miejscowych, jak i ministerstwa rolnictwa. Celowe wysiłki zrobiły swoje i powstały trzy powiatowe spółdzielnie zbytu gęsi, a mianowicie w Kartuzach, Wejherowie i Kościerzynie, liczęce około 700 członków. Działalność wymienionych trzech spółdzielni musiała być owocna, jeśli udało się w dniu 6 maja rb. uczynić dalszy krok organizacyjny przez utworzenie organizacji pod firmę „Gęś Kaszubska" z siedzibę w Kartuzach na Kaszubach. Członkami tej nowoutworzonej spółdzielni mogę być osoby prawne, a więc powiatowe spółdzielnie zbytu gęsi oraz organizacje rolnicze i społeczne. Ludność pomorska uczyniła wszystko, co do niej należało i przystępuje do dalszej wytrwałej pracy na nowych podstawach. Wysiłki organizacyjne powinny być widoczne również w posunięciach władz centralnych. W pierwszej mierze Państwowy Bank Rolny zyskał lepsze warunki do wydatnego finansowania całej sprawy wywozu gęsi za granicę. Z drugiej strony pomoc ze strony ministerstwa rolnictwa w Warszawie na cele hodowlane sę wielkiem poparciem wysiłków rolników kaszubskich. Sę widoki, że w ten sposób gospodarze polscy na Kaszubach 1 w Tucholskich Borach będę mieli teraz daleko lepsze dochody z hodowli gęsi, niż dotęd. Wszystko było na dobrej drodze, 13 listopada 1936 roku rolnicy spędzili gęsi nawet z odległości 20 kilometrów. Choć ptaki były nieco zmęczone, to nie poniosły żadnego uszczerbku na zdrowiu, bo zapobiegliwi zagonnicy (tak przed laty nazywano osoby trudniące się pędzeniem gęsi) przygotowali je do podróży między innymi przez podkucie, które polegało na przegonieniu stada wyznaczonego do podróży na spęd przez tzw. ter, czyli smarowidło ze smoły, kalafonii i tłuszczu, rozlane na ziemi, a następnie przez piasek, co sprawiało, że gęsie łapy Stacje gąsiorów na Kaszubach. Pomorska Izba rolnicza zawiadamia, żc mą zamiar rozdać gąsiory rasy „Pomorskiej^ białej rolnikom w powiatach: kartuskim, morskim, kościcrskim i chojnickim w celu odświeżenia krwi i wyrugowania gęsi szarej i siodła-tcj. 14 października 1933 r. pokrywały się warstwą ochronną zapobiegającą otarciom, co w konsekwencji broniło przed zakażeniami. Od rana stały gotowe do oceny przez brakarzy, czyli fachowców dzielących gęsi na klasy: I klasa to sztuki pełnotłuste i pełnomięsne, II klasa to sztuki mięsne, III klasa to gęsi chude. Problem w tym, że do sprzedaży nie doszło, bo nie stawił się kupiec. Osiem tysięcy sztuk poczciwych gąsek odbyło zupełnie niepotrzebny spacer, którego skutkiem było wymęczenie ptaków, a także spadek wagi niekorzystny dla właścicieli. Spędy miały się odbyć także w Dziemianach i Lipuszu, ale nie doszły do skutku, bo rolników poinformowano o wydarzeniu w ostatniej chwili, więc nie dali rady dotrzeć na place targowe. W Sierakowicach natomiast ludzie oczekujący do późnego popołudnia na przedstawiciela kupującego uchwalili, że należy niezwłocznie wysłać telegram do Rady Ministrów ze skargą na spółkę Poldrób. Następnego dnia rano na placu targowym pojawili się w końcu pracownicy spółki, którzy jednak po raz kolejny zaskoczyli obecnych, ogłaszając, że skupować będą gęsi cztero-kilogramowe i nawet jeżeli gęś będzie większa, to i tak zapłacą za 4 kg mięsa. Później tłumaczono, że miało to być efektem preferencji klientów niemieckich, niemniej niesmak pozostał. Z perspektywy czasu trudno dziś powiedzieć, jakie gęsi trafiły na spęd w piątek trzynastego. Czy była to gęś kartuska, której waga mogła nieznacznie przekraczać oczekiwania kupującego, czy może pomorska, która jest bardziej mięsna, cięższa, co sprawiłoby, że lokalni hodowcy straciliby nawet pół wartości ptaka. W tym momencie warto pokusić się o skręt na dwa boczne wątki. Pierwszy dotyczy gęsi kartuskiej, niemal zapomnianej przez konsumentów, którzy znają gęsi z marketów, w opakowaniach z nadrukami często obcojęzycznymi, a z reklam telewizyjnych znają gęś kołudzką owsianą, która jest promowana jako sztandarowa marka rodzima. Gęś kartuska zaliczana jest do odmian północnych. Z racji obszaru występowania rasa jest dobrze przygotowana na surowsze niż w centralnej Polsce warunki bytowania. Gęś dobrze prowadzona i karmiona owsem może osiągnąć do 7 kg wagi, choć od mieszkańców Łyśniewa Sierakowickiego wiem, że właśnie ze względu na wielkość częściej wybiera się gatunki inne. Chów gęsi kartuskiej ma być dowodem pasji. Gęś kartuską kwalifikuje się jako rasę późno dojrzewającą smakową. Z reguły jest biała, choć trafiają się osobniki „siodłate", czyli z charakterystycznymi łatami. Krótkie nogi i dziób są w kolorze czerwonopomarańczowym. Ptak jest dobrze umięśniony. W chowie zagrodowym bez wspomagania daje około 25 jaj rocznie. Drugim zaś wątkiem jest ten, który dotyczy gęsi pomorskiej. Podobnie jak kartuska, gęś pomorska jest doskonale 36 Pomerania nr 11 (580) / Smutan 2023 Smaki i aromaty Pomorza Spęd żywych gęsi w Sierakowicach. Zawiadamia się rolników z okolicy Sierakowic, że w piątek, dnia 13 bm. o godz. 8 rano firma „Poidrób" z Warszawy organizuje w Sierakowicach spęd gęsi. Gęsi na spęd należy dostarczyć żywe i niezbyt tłuste (chude). Cena za kilo żywej wagi wynosi 1,10 zł. Uprasza się ogół rolników, posiadających gęsi, o spędzenie jak największej ilości tego ptactwa. 12 listopada 1936 r. przystosowana do surowych warunków chowu, w tym również na pastwisku, co daje najlepsze efekty w postaci smacznego produktu spożywczego. Typowa gęś pomorska jest biała, ma klasycznie pomarańczowoczerwone dziób i nogi, a także zalotnie niebieskie oczy. Osobniki „siodłate", spotykane sporadycznie, mają oczy brązowo-złote. Gęś pomorska ma masywną budowę, jest dobrze umięśniona, wykształca zarówno pojedynczą fałdę tłuszczową na brzuchu, jak i warstewkę tłuszczu na mięśniach i w jamach ciała. Choć zwykle waży około 6-7 kg, to bez problemu można tuczem owsianym doprowadzić ją do 10 kg. Daje nawet 40 jaj rocznie. Zachowane w bibliotekach podręczniki drobiarskie i encyklopedie rolnicze z XIX wieku wskazują na to, że gęś pomorska funkcjonowała jako wyodrębniona rasa co najmniej od II połowy XIX wieku, skutecznie konkurując z gęsiami tuluski-mi (pochodzącymi z Francji) czy edeńskimi (pochodzącymi z Niemiec). Ze względu na swą wysoką klasę długo uważana była za szczególnie wartościową, jeżeli nie najwartościowszą rasę krajową, która charakteryzuje się doskonałą adaptacyjno-ścią do naturalnych warunków chowu. Wysoce prawdopodobne jest to, że ze względu na silnie wpisaną w region kulturę przygotowywania półgęsków właściciele osiągnęli ten efekt, dobierając na reproduktorów szczególnie dorodne samce. Mówiąc o półgęskach, przejdźmy do marki „pomorska gęsina", która powstała w XIX wieku, czego wyrazem jest zaznaczenie gęsi na kulinarnej mapie Niemiec. W dobrym tonie było jadać gęsinę w dużych miastach, do których docierała niezawodna kolej cesarska. Nie wszyscy jednak wiedzą, że cesarz delektujący się pomorską gęsią mógł spożywać produkt „sfałszowany", albowiem gęś, którą nazywano przed laty pomorską, a serwowano na stołach bogatych berlińczyków (początek XX wieku), nie zawsze pochodziła z Pomorza. Badania historyków niemieckich, opisane przez Heinza Kulkego w artykule Schlesi-sche Weihnachtsganse („Namslauer Heimatruf" 2018, s. 9-11), wskazują na to, że pogłowie gęsi na Śląsku i Dolnym Śląsku było kilkukrotnie wyższe niż pogłowie stada gęsi pomorskiej, niezależnie od tego, czy to ptak odmiany nazywanej współcześnie gęsią pomorską, czy też ogół gęsi różnych odmian, które na Pomorzu przerabiano i wysyłano jako ekskluzywne pro- dukty spożywcze pod marką „gęś pomorska" na stoły bogatych smakoszy w Europie. Okazuje się, że niemieckie koleje organizowały całe składy specjalnych pociągów towarowych, którymi nocą, w celu uniknięcia zamieszania w związku z hałasem czynionym przez ptaki, gęsi śląskie docierały na Pomorze, gdzie poddawane były obróbce przez biegłych w tej sztuce masarzy, by następnie kolejnymi składami odjechać jako półgęski, pasztety, galaretki zamknięte w słoikach Wecka i peklowane piersi na świąteczną pieczeń w kierunku Berlina. O skali eksportu produktów z gęsi pomorskiej - choć już w XX wieku, w czasach II RP - niech świadczy to, co podaje „Gazeta Kartuska" z 13 kwietnia 1935 roku. Autor notatki prasowej mówiącej o problemach w handlu z Niemcami wspomina, że w latach minionych w obrocie bywało od 1,2 min do 1,8 min sztuk gęsi. Promocja ras rodzimych przynosi renesans gęsi kartuskiej, są nawet restauratorzy, którzy oferują doskonałej jakości produkt z zaprzyjaźnionych, zaufanych gospodarstw, chcąc w ten sposób budować modę na spożywanie wyrobów najwyższej jakości, ale trzeba powiedzieć jasno, że zepchnięcie ze sceny gęsi, które na Kaszubach występowały przed laty, to nie zasługa socjalistycznych speców od rolnictwa, a II RP. Wspomina o tym „Gazeta Kartuska" z 14 października 1933 roku, która informuje, że Pomorska Izba Rolnicza zawiadamia, iż na terenie powiatów kartuskiego, kościerskiego, chojnickiego i morskiego ma zamiar rozdawać gąsiory rasy pomorskiej białej. Akcja miała na celu odświeżenie krwi i wyrugowanie gęsi szarej i siodłatej, przy czym siodłate najczęściej utożsamiano z odmianą kartuską. Czy dobrą pomorską bądź kartuską gęsinę zjecie w restauracji, czy też przyrządzicie ją sami, najlepiej faszerując ją tak, jak robiły to nasze babcie, zastanówcie się nad przywołanymi wyżej słowami z podręcznika dla drobiarzy. Jeżeli ludność pomorska przedkładała mięso gęsi nad mięso wieprzowe, to nie znaczy, że była biedna i nie stać jej było na chów nierogacizny, ale to, że była na tyle mądra, by wybierać zdrowsze i smaczniejsze niż wieprzowina mięso. Życzę wszystkim smacznej gęsi na św. Marcina i namawiam do dzielenia się swoimi doświadczeniami oraz „zamawiania" tematów. Piszcie na adres poczta@jedzenie-nakaszubach.pl. Rafał Nowakowski Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 37 „BO JA MAM W RĘKACH PRĄD" (O MOICH SPOTKANIACH Z TZW. NIEPROFESJONALNYMI ARTYSTAMI) Wiosną 2014 roku w sprawującej pieczę nad sztuką osób niepełnosprawnych Galerii Świętojańskiej w Gdańsku wystawiał swoje niewielkie obrazy na szkle pięćdziesięcioletni wówczas Grzegorz Lange - na co dzień parający się wyrobem szczotek w wejherowskiej spółdzielni, a od święta malujący gdzie się da i jak się da. A że czas był przedwielkanocny, zaprezentował 14 stacji męki Pańskiej - ale jakaż to była męka! Uśmiechnięty Pan Jezus niczym anioł fruwał ze swoim krzyżem po błękitnym niebie, jakby się nic nie stało; On już całym sobą zdawał się trwać w radości przyszłego zmartwychwstania - i dzielił się nią! Prace zaskakiwały kompozycyjną prostotą, wyobraźniową swobodą i świeżością barwnych zestawień... „Skąd panu takie pomysły przychodzą do głowy? Skąd pan to wszystko bierze?" - ktoś zapytał. A on, nie namyślając się długo, odparł: „Boja mam w rękach prąd". I tyle. I było w tym coś nadzwyczaj szczerego i niezwykłego jednocześnie. Od tego czasu, ilekroć widzę malarstwo tworzone z rozmachem, jak to się czasem mówi: „robione szybką ręką", „z biglem", a więc swobodnie i zamaszyście, wówczas przychodzi mi na myśl fraza wej-herowskiego twórcy: „O, ten to ma w rękach prąd!". Zatem i takie mogą być pożytki ze spotkań z domorosłymi, nieprofesjonalnymi artystami; i oni - jak się okazuje -nierzadko potrafią zaskakiwać swoją pasją, talentem i wyobraźnią. Dodam że - dopóki istniała - uwielbiałem odwiedzać ową Galerię, gdzie wystawiały swoje prace osoby o rozmaitym stopniu mentalnej i dość często fizycznej niepełnosprawności i gdzie też częstokroć obserwowałem, z jakimż to niezwyczajnym zaangażowaniem oddają się swoim twórczym zajęciom. Czasem, gdy nachodziły mnie wątpliwości co do sensu i znaczenia wielu ogłaszanych jako wybitne dzieł dwudziestowiecznej sztuki, szedłem na Świętojańską, aby tam utwierdzić się w przekonaniu, że jeszcze nie wszystko stracone; że tworzeniu można się powierzyć całym sobą - bez kalkulacji, czy ktoś mnie dostrzeże i co ja z tego będę miał. Kiedy na początku bieżącego stulecia na zlecenie Urzędu Anioł Albina Kuchty. Fot. Maria Nowosielska Marszałkowskiego w Gdańsku oraz Nadbałtyckiego Centrum Kultury pracowałem nad albumem Między słowem a światłem. Poezja i malarstwo współczesnych artystów z Wybrzeża, postanowiłem zamieścić w nim dwie prace osób ze wspomnianą Galerią związanych: dzieła Małgorzaty Róg i Mariusza Toczka. Do dziś uważam, że stanowią ozdobę albumu, który przez krytyków został uznany za jedną z najpiękniej wydanych w 2006 roku książek. Przyznaję, że miałem szczęście - przynajmniej od czasu do czasu - trafiać na takich samorodnych i sa-moswoich twórców. Jednym z nich był uznawany przez najbliższych za dziwaka Albin Kuchta ze Starogardu Gdańskiego, który latem rzeźbił rozmaite cudeńka w starej szopie, zimą zaś strugał je przy piecu w izbie zbudowanego przez siebie domu. Był murarzem z zawodu i każdą wytworzoną przez siebie rzecz wyceniał wedle poświęconego jej czasu: „Trzy dni robiłem przy tym, no to trza zapłacić z pińdziesiunt złotych". Rzeźbił sceny rodzajowe, ptaki, ale najlepiej wychodziły mu anioły; każdy inny, o niepowtarzalnej ekspresji: wszystkie - jak on sam - mocne P w sobie, krzepkie i delikatne jednocześnie. Wzbudzały zachwyt moich przyjaciół, więc przywoziłem im je po kilka naraz. Ale gdy pewnego razu, już przy furtce swego domostwa, oświadczył: „Panie, nie bydzie żądny anioły, żądny...", niezmiernie się zasmuciłem. „A dlaczegóż to, panie Albinie?" - py- 38 Pomerania nr 11 (580) / Smutan 2023 Sztuka Anioł Albina Kuchty. Fot. Maria Nowosielska tam. Słowo do słowa, no i okazało się, że ostatnio odwiedzający go świadkowie Jehowy zagrozili mu, iż jeśli będzie tworzył jakiekolwiek niebiańskie figury („Bo Boga to jeszcze nikt nie widział"), to za karę pójdzie do piekła. Strapiony, doradziłem mu, żeby nie rzeźbił tego, co w niebie, ale to, co widzi na obrazkach w starej poniemieckiej encyklopedii, którą po wojnie znalazł na strychu remontowanego domu i z której - jak mi kiedyś powiedział - częstokroć przy rzeźbieniu korzystał. No i udało się; on tak to po swojemu „obrobił", że stworzone przez niego anioły, umieszczone na półkach mojej biblioteki, wciąż z nadzwyczajną werwą głoszą pochwałę boskiej i ludzkiej wyobraźni: Alleluja!!! Innym znów razem zastałem go leżącego w łóżku i już, jak mi zakomunikował, umierającego. Otóż jadąc rowerem po tak zwany susz (zeschnięte zielsko i rozmaite zioła), który późną jesienią zbierał na łąkach i rowach, aby pofarbowawszy go, tworzyć zeń barwne bukiety i sprzedawać na miejscowym targowisku, tak niefortunnie upadł na ziemię, że złamał nogę. „Ale - dość kategorycznie oświadczył - nie umrę, zanim nie zobaczę artykułu, który o mnie pan obiecał napisać". Rzeczywiście, obiecałem i napisałem, ale czas nie sprzyjał temu, by go opublikować. Trwał stan wojenny; wszystkie tzw. porządne pisma przestały się ukazywać i dopiero w 1983 roku udało mi się na łamach „Pomeranii" ów tekst zamieścić. Jego bohater zmarł niedługo potem. Wielu z tych, których spotkałem, to były osoby nadzwyczaj wrażliwe, najczęściej egzystujące jakby na obrzeżach tzw. wielkiego świata. Zazwyczaj byli mieszkańcami swojej osobnej krainy, tamże na rozmaity sposób układając się ze swoimi lękami, obsesjami i nadziejami. Takim artystą jawił mi się Jan Giełdoń z Czarnej Wody na Kociewiu, wraz z matką zamieszkujący chałupę posadowioną na skraju sosnowego lasu. Jedno nie umiało żyć bez drugiego. Niemal wszystkie rzeźbione przez Giełdonia postaci miały rysy ukochanej rodzicielki. Miała je nawet Maryja - nazaretanka, która na jednym z namalowanych olejną farbą obrazów z jakąś nadzwyczajną czułością przytula do piersi niesione przez pomorskie pustkowia Dzieciątko. Kiedy temu wyjątkowemu artyście zmarła matka, on się już właściwie nie podniósł; przeniesiony do Domu Opieki Społecznej przestał rzeźbić i po pewnym czasie odszedł do wieczności. Niestety, nie dane mi było osobiście poznać Józefa Chełmowskiego z Brus, który między innymi stworzył wielobarwną opowieść o początkach i końcu świata; historię rozpisaną na wielkoformatowe plansze, płaskorzeźby i cykle olejnych obrazów. Tam prowadził swoją własną polemikę z Panem Bogiem, z diabłami, z królami, uczonymi, bohaterami dawnej i współczesnej historii... Wdawał się w żarliwy dyskurs tak z natchnionymi autorami Biblii, jak i z politykami, a także... z sa- Autor tekstu z kaszubskim aniołem Józefa Chełmowskiego Fot. Henryk Pietkiewicz Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 39 Sztuka mym sobą. Uważał się za artystę filozofa, artystę teologa i moralistę w jednej osobie. Zostawił na swój sposób potężne dzieło, którego rozliczne fragmenty ubogacają dziś sale niejednego regionalnego muzeum. Nakręcono o nim parę dokumentalnych filmów, wydano kilka albumów prezentujących owo niezwyczajne świadectwo talentu, niezwykłej pracowitości i fascynującej wyobraźni. Kilka jego prac zakupiłem na odpuście, który jeszcze w połowie lat osiemdziesiątych odbywał się na placu przy kościele św. Bartłomieja w Gdańsku. Są ozdobą mojej naukowo-pisarskiej pracowni. Towarzyszą im gliniane koguciki wyrabiane przez panią Helenę Iwaszkiewicz z Giżycka, ptaszki Izajasza Rzepy z Redy, figurki Żydów lepione i potem wypalane w piecu przez Kunegundę Jeżowską z Muszyny... Jest i kolorowana płaskorzeźba przedstawiająca siedzącego na murku Nikifora, którego na swej drodze spotykał inny krynicki nieprofesjonalny twórca Józef Citak, znany przede wszystkim z przedstawień Chrystusa z dużą głową. „Panie Józefie - spytałem go kiedyś. - Dlaczego pański Jezus zawsze ma taką dużą głowę?", a on na to: „To pan nie rozumi, że tyn, co to wszystko wymyślił: i niebo, i ziemie, i ludzi, to musioł mić chyba wielki łeb, no nie?". Do moich domowych skarbów należą też wspaniałe albumy prezentujące plebejską sztukę niegdysiejszych i współczesnych czasów: Dawna polska rzeźba ludowa w opracowaniu Józefa Grabowskiego (Warszawa 1968), To wszystko wyszło ode mnie Hansa Joachima Schaussa (Warszawa 1989), Sztuka zwana naiwną Aleksandra Jackowskiego (Warszawa 1995). Często wracam do - z nadzwyczajnym smakiem wybranych - ludowych wierszy, które zaprezentował Julian Przyboś w antologii Ja-bloneczka, wydanej w Warszawie w 1953 roku. Są tam perły chłopskich talentów, natchnień, nadziei, a nawet ośpiewanych smutków i rozpaczy. Przecież, jak głosi jedna z zamieszczonych tam przyśpiewek: Nie tylko ten śpiewa, / który wesół bywa, / i ten sobie nuci, / kto się z czego smuci. Nie tylko w tym zbiorze da się odnaleźć wiele ciągle niedocenionych małych arcydzieł anonimowych poetów. One mnie wzruszają. Są skarbami serca i pamięci. O tych, którzy nam je dali, mówi się czasem: naiwni, niedzielni, prymitywni... Zazwyczaj - niczym autorzy pasterskich pieśni czy weselnych przyśpiewek bądź też twórcy przydrożnych kapliczek i cmentarnych krzyży - tworzą dość anonimową rzeczywistość kultury masowej. Zamieszkują w niej bez nazwisk, bez historyczno-przestrzennych identyfikacji. A jednak ich wytwory to częstokroć przejmujące świadectwa ludzkich udręczeń, tęsknot i poranień - i lekceważąc je, czy też zapominając o nich, tracimy nie tylko coś ważnego z prawdy o naszym człowieczeństwie, ale i z prawdy o tym, czym w swej istocie jest sztuka. A ona, jak pokazują dzieła rozmaitych Kuchto w, Heródków, Hołdów, m-sSL Reprodukcja olejnego obrazu Jana Giełdonia Fot. Maria Nowosielska Oleksych, bywa też tajemniczym darem, którego depozytariuszami stają się nie tylko ci, którym dane dziedziczyć czy też pozyskać wysoką pozycję społeczną, wykształcenie i związany z tym społeczny poklask, lecz i osoby zepchnięte na społeczny margines; dość często skazane na pogardę, zlekceważone przez macierzyste środowisko. I to one, zdarza się, tworzą dzieła o tak przejmującej wymowie, iż mogą im jej zazdrościć absolwenci renomowanych szkół artystycznych i uniwersytetów. Choć - jak powiadał jeden z moich przyjaciół - „są zasobni w ubóstwo", to jednak i je także potrafią podnieść do godności niezwyczajnego, gdyż poruszającego nas piękna. Częstokroć zastanawia trafność zastosowanych przez nich środków wyrazu i nadzwyczajna forma ekspresji; czasem wystarczy parę uderzeń toporka w drewniany klocek, kilka pociągnięć kozikiem po powierzchni deski albo zamaszysty ruch pędzla po pilśniowej płycie, by dotknąć najgłębszego nerwu egzystencji. Bywa, że wytwory owych nieuczonych artystów olśniewają swoją niewykalkulowaną prostotą i zarazem subtelnościami ukrytych w nich treści. Za sprawą swoich dokonań również i oni uczą nas pokory wobec fenomenu sztuki, otwierając przy tym na to, co się dzieje w naszej najbliższej okolicy, za ścianą, za miedzą, w parafii czy w powiecie i - co najważniejsze - w życiu drugiego człowieka. Ośmielają do wyjścia w stronę tego, co nieznane, acz urealnione w czyimś konkretnym żywocie. Być może, iż są naiwni, ale przecież żarliwi oraz na swój sposób prawdziwi. Z naszego pobliża wzięci i zarazem jedyni w swoim rodzaju. Kazimierz Nowosielski 40 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 JÓZEF CIEPLIK - NIEZMORDOWANY LIDER LIGI OCHRONY PRZYRODY Doktor inżynier Józef Cieplik - regionalista i społecznik, leśnik i publicysta, człowiek pełen talentów i pasji, Honorowy Obywatel Miasta Słupska - urodził się w 1928 r. w Ostrzeszowie, zmarł w 2014 r: w Słupsku. Przez całe swoje życie pracował społecznie, dbał o środowisko naturalne oraz wspólnotę, w której żył, pracował i tworzył. Józefa Cieplika poznałam w 1995 r„ kiedy pojawiał się w bibliotece u Eli Wisławskiej - regionalistki i podróżniczki. Potem zapraszał na filiżankę czekolady do swojego przyjaznego mieszkania w Słupsku. Gości witał z szacunkiem i zawsze znajdował sposób, by wyrazić swoje marzenia projektowe. Panu Józefowi nie można było odmówić współpracy, jego pasja była tak silna, że zarażał nią innych. Tworzył w Słupsku niesamowity klimat, był uparty i wierny swoim ideałom. Powołał do życia Park Krajobrazowy „Dolina Słupi", działał w Zarządzie Okręgu Ligi Ochrony Przyrody i w wielu innych organizacjach, o których informacje podaję poniżej. Już w roku 1948 wstąpił w szeregi LOP i przez całe swoje życie pozostał wierny ideom owej organizacji. Działał jednocześnie w Polskim Towarzystwie Tatrzańskim i Polskim Towarzystwie Krajobrazowym, a od momentu ich fuzji - w Polskim Towarzystwie Turystyczno-Krajoznawczym. Funkcjonował w wielu miastach: Poznaniu, Wrocławiu, Koszalinie, Słupsku, Białogardzie, Mojej Woli. Od roku 1952 również w Polskim Towarzystwie Przyrodników im. Miko- łaja Kopernika Oddział we Wrocławiu, a od 1967 r. w Zarządzie Okręgu w Słupsku. Poza tym w latach 1952-2000 był członkiem Naczelnej Organizacji Technicznej, działał społecznie w Stowarzyszeniu Naukowo-Technicznym Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa we Wrocławiu, następnie w Słupsku1. Ten niezmordowany człowiek pełnił wiele funkcji obywatelskich, wspierał edukację i naukę, kochał rodzinę i swoją pasję. Warto w tym miejscu odwołać się do historii Ligi Ochrony Przyrody, w której szeregach działali ludzie dbający o dziedzictwo przyrodnicze, po to, by zachować je w dziewiczym kształcie dla przyszłych pokoleń. Liga została utworzona z inicjatywy Władysława Szafera, wybitnego polskiego uczonego, profesora botaniki Uniwersytetu Jagiellońskiego, przewodniczącego Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Pierwszy zjazd LOP odbył się 9 stycznia 1928 r. w Warszawie2. Zatem, historycznie rzecz ujmując, tradycja przetrwała zawirowania wojenne, losy osadnicze i inne napotykane w czasie przeszłym problemy. Po transformacji ustrojowo-społecznej w roku 1989 warunki funkcjo- 1 Zbigniew Sobisz, Józef Cieplik - twórca i działacz LOP w regionie słupskim, Słupsk-Pruszcz Gdański 2018, s. 30. 2Liga Ochrony Przyrody, źródło: https://www.lop.org.pl/9-stycznia--90-lat-ligi-ochrony-przyrody [dostęp: 7 lipca 2023 r.]. Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 41 Sylwetka Fot. Danuta Maria Sroka nowania LOP uległy radykalnej zmianie. Pojawiły się inne organizacje pozarządowe, które w swoich statutach miały działania dotyczące ochrony przyrody, tym samym wzrosła konkurencyjność w dostępie do programów finansujących projekty związane z ochroną środowiska naturalnego. Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. również dało szereg możliwości, przy czym zmieniły się formalne podstawy aplikowania o środki finansowe. Przez cały ten czas, pomimo zmian, Liga Ochrony Przyrody niezmiennie i z uporem realizowała swoje cele, kładąc nacisk na edukację przyrodniczą, wiedzę i integrację. Dziś LOP jest ogólnopolskim stowarzyszeniem, posiadającym status organizacji pożytku publicznego, którego celem jest wciąż ochrona przyrody. Leśnik i innowator Doktor Józef Cieplik organizował wieczornice i wystawy, sympozja i olimpiady, konkursy i pogadanki dla dzieci i młodzieży, wycieczki przyrodnicze i wyjazdy studyjne, czasami pozostawał sam, w parze jedynie ze swoją wytrwałością, doszukiwał się wówczas w otoczeniu swoich „wyznawców" i propagatorów przyrody. Był doskonałym organizatorem życia społecznego, człowiekiem o wielkim sercu pracującym u podstaw. Jego teorie w sposób naturalny przechodziły w praktykę i miały decydujący wpływ na zmianę myślenia osób związanych z ochroną środowiska naturalnego. Józef Cieplik wykorzystywał własne pokłady kreatywności i wiedzy, które były stymulatorami kolejnych rozwiązań innowacyjnych. W roku 1951 ukończył studia na Wydziale Rol-niczo-Leśnym Uniwersytetu Poznańskiego, uzyskawszy dyplom inżyniera leśnictwa oraz magistra nauk agrotechnicznych. W latach 1972-1973 kontynuował naukę w studium podyplomowym z zakresu geografii turystycznej w Instytucie Geografii Uniwersytetu Wrocławskiego, w latach zaś 1976-1977 - w studium podyplomowym z zakresu ogólnych zasad ochrony środowiska w Instytucie Hydrotechniki Politechniki Gdańskiej. W roku 1977 Józef Cieplik uzyskał doktorat w Instytucie Geograficznym Uniwersytetu Wrocławskiego. Moja Wola, Szczecinek, Wrocław, Słupsk... W latach 50. XX w. był instruktorem łowiectwa w Oddziale Leśnictwa Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej we Wrocławiu, a następnie pełnił funkcję leśniczego w Państwowym Nadleśnictwie Moja Wola w powiecie ostrowskim (Wielkopolska). W latach 60. XX w. Józef Cieplik był adiunktem Państwowego Nadleśnictwa Smolno Okręgowego Zarządu Lasów Państwowych w Szczecinku, następnie Nadleśnictwa 3 Zbigniew Sobisz, Józef Cieplik..., dz. cyt., s. 21-30. 4 1981-8 XII 1991 Park Krajobrazowy „Dolina Słupi", zbiory prywatne dra Józefa Cieplika, Słupsk [1991], s. 1. 42 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 OCHRONY PRZYRODY Sylwetka i Ąr "v (* £ m\G\ 65 LAT ISTNIENIA IGI OCHRONY PRZYRODY W POLSCE Słupek,I993r« Państwowego w Słupsku Okręgowy Zarząd Lasów Państwowych w Szczecinku, a od 1966 r. pracował jako specjalista ds. leśnictwa Banku Rolnego Oddziału Wojewódzkiego w Koszalinie Oddział w Słupsku. Jednocześnie był przewodniczącym Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Przyrody przy Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Koszalinie. W latach 70. zaś rozpoczął pracę w Urzędzie Wojewódzkim, pełnił w nim funkcję konserwatora przyrody do roku 1991. Jednocześnie był wicedyrektorem Wydziału Ochrony Środowiska, a potem - w latach 90. - dyrektorem Zarządu Parku Krajobrazowego „Dolina Słupi" i Obszarów Krajobrazu Chronionego Województwa Słupskiego3. Park Krajobrazowy „Dolina Słupi" wraz ze swą otuliną obejmuje obszar środkowego biegu rzeki Słupia z jej dorzeczem. Urozmaicona rzeźba terenu, duży stopień lesistości oraz liczne zbiorniki wodne tworzą tu tło dla roślin i zwierząt oraz zabytków historycznych kultury sakralnej i świeckiej, w tym szeregu wczesnośredniowiecznych grodzisk słowiańskich4. Przez dwie kadencje Józef Cieplik był radnym Rady Miejskiej w latach 1991-1998. Dnia 30 września 2009 r. został Honorowym Obywatelem Miasta Słupska. Skwer na Wyspie Młyńskiej W słupskim Parku Kultury i Wypoczynku powstał skwer, który nazwano imieniem dra inż. Józefa Cieplika. Ów zielony zakątek ma swoje miejsce pomiędzy odnogami rzeki Słupia, znajduje się w południowej części Wyspy Młyńskiej. W słoneczny dzień 15 czerwca 2023 r. odbyło się tu uroczyste otwarcie skweru. Wniosek o nadanie nazwy złożyło Słupskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne. Józef Cieplik wiele uczynił w swoim życiu dla ochrony środowiska, propagując walory krajobrazowe i architektoniczne ziemi słupskiej oraz dorobek twórczy wspólnoty lokalnej. Dał się poznać jako autor licznych wydawnictw związanych z tematyką przyrodniczą i społeczną tego regionu. Ważnym elementem pracy dra Józefa Cieplika jest periodyk „Materiały i Studia do Regionalizmu Słupskiego", który ukazywał się dzięki staraniom Słupskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego (STSK), Koła Miłośników Regionu i Przyjaciół Parku Krajobrazowego „Dolina Słupi", Rady Krajowej Regionalnych Towarzystw Kultury, LOP Słupsk, a przede wszystkim dzięki doktorowi Józefowi Cieplikowi. Skądinąd wiadomo, że jego pasja i zaangażowanie w sprawy społeczne wywarły ogromny wpływ na rozwój naszego regionu. Skwer nad Słupią ma nam przypominać o tym niezwykłym człowieku, o którym pisał m.in. Zbigniew Sobisz w 2018 r. Wówczas Wydawnictwo Jasne z Pruszcza Gdańskiego wydało książkę pt. Józef Cieplik - twórca i działacz LOP w regionie słupskim, której fragmenty są cytowane w niniejszym artykule. Partnerami wydania są: Liga Ochrony Przyrody, Akademia Pomorska w Słupsku (dziś Uniwersytet Pomorski), KOŁO MIŁOSKIKOW aBoiotre I PRZYJACIÓŁ PARKU KRAJOBRAZOWEGO "DOLINA SKOPI" spo£eczebst»o słupskie KULTURY I NATURY Otitł bmlłk S t V P S K 1995 S. Okładki publikacji pochodzą z Bałtyckiej Biblioteki Cyfrowej Powiat Słupski i spółka Engie EC Słupsk. W książce znajdują się: nota biograficzna Józefa Cieplika, krótka historia Ligi Ochrony Przyrody, wspomnienia rodziny oraz publikacje dra inż. Józefa Cieplika, które zajmują kilkadziesiąt stronic. Danuta Maria Sroka W SŁUŻBIE Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 43 STO LAT TEMU Dokładnie 25 listopada 1923 roku powstało w Luzinie Towarzystwo Powstańców i Wojaków Było jednym z pierwszych tego typu stowarzyszeń na Pomorzu i chyba pierwszym na Kaszubach. Tego dnia zebrało się w zajeździe byłego oficera niemieckiej marynarki wojennej Jana Jankowskiego Pod Wilkiem Morskim osiemnastu kombatantów Wszyscy pochodzili z Kaszub, Pomorza i Wielkopolski, a więc z obszaru byłego zaboru pruskiego, gdzie żywa była tradycja pruskich organizacji kombatanckich (Kriegsverein). Na tym pierwszym zebraniu za patrona Towarzystwa obrano Tadeusza Kościuszkę. Hasłem wszystkich powstańców i wojaków była WOLNOŚĆ. „Gazeta Kaszubska" ukazująca się w Wejherowie obszernie informowała swych czytelników o działalności luzińskiego Towarzystwa. Dzisiaj jest ona nieocenionym źródłem historycznym. Z okazji pięciolecia organizacji ukazał się na jej łamach artykuł Rys historyczny Towarzystwa Wojaków w Luzinie. Aby zdać sobie dokładnie sprawę z właściwych zaczątków Towarzystwa, koniecznym jest rzut oka na ówczesny stan polityczny Pomorza. Lata 1918-20 to lata niepewności co do losów Pomorza, ale zarazem lata wytężonej, tajnej działalności żołnierzy - Polaków, którzy za przykładem Wielkopolski organizowali wybuch powstania na Pomorzu. Całe Pomorze i Kaszuby pokrywają się zwolna siatkę tajnych związków wojskowych polskich. Siatka ta utrzymywana była w najściślejszej tajemnicy przed Grenzschutzem, którego silne załogi stały na całym Pomorzu i który zresztą oczekiwał wybuchu powstania. Tajna Organizacja Wojskowa Pomorza dzieliła się podobnie jak P. O. W. w Królestwie na okręgi i obwody Okręgi mieściły się w miastach, obwody obejmowały większe wsie. W tym to czasie powstają w pow. morskim obwody: Chylonja, Strzepcz, Łebno, Zęblewo, Luzino. Oto jądro Tow. Wojaków Luzino. Lata 1920-22, to okres gorączki wojennej. Młodzi i starzy znaleźli się znów na polu walki. Lecz ziarno pracy wojackiej, polskiej, raz rzucone, zaczęło kiełkować i w dniu 25 listopada 1923 r. ukazuje się obecne Tow. Woj. w Luzinie\ Od momentu powstania stowarzyszenie prowadziło niezwykle aktywną działalność na wielu płaszczyznach. Działało przy parafii i członkowie Towarzystwa brali udział we wszystkich uroczystościach kościelnych. Organizowali wspólne wyjścia do spowiedzi i Komunii Świętej. Ksiądz proboszcz Bernard Gończ wspierał wojaków i uczestniczył w ich zebraniach (odbywały się regularnie co dwa tygodnie). Wszystkie uroczystości świeckie rozpoczynały się od udziału w nabożeństwie. By uczcić pięciolecie Towa- 1 „Gazeta Kaszubska", R. 7, nr 277 (30 listopada 1928). 44 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Historia rzystwa, jego członkowie wznieśli pomnik Wolności, który miał upamiętniać poległych parafian i mieć formę kapliczki, co mocno podkreślali kombatanci. Podobne pomniki-kapliczki wojacy wybudowali w Żarnowcu z figurą Matki Boskiej Królowej Polski i w Górze pomnik Chrystusa Króla. Pierwszym zadaniem, jakie postawili sobie lu-zińscy wojacy, było zorganizowanie biblioteki. Temu przedsięwzięciu poświęcili dużo czasu i energii, a zbiórka książek odbywała się na terenie całego kraju. Każda zabawa taneczna organizowana przez Towarzystwo (odbywały się one kilka razy w roku) poprzedzona była spektaklem teatralnym. W ciągu pierwszych pięciu lat istnienia przygotowano dziesięć przedstawień (między innymi Skalmierzanki, Gwiazda Syberyjska, Stary piechur i syn jego huzar). Podczas regularnie odbywanych zebrań wygłaszano odczyty, prelekcje i organizowano także wieczornice. Szczególnie dbano o odpowiednią oprawę świąt państwowych (3 maja, 11 listopada) i rocznic historycznych (10 lutego - wkroczenie Wojska Polskiego do Luzina i zaślubiny z morzem oraz 29-30 listopada - rocznica wybuchu powstania listopadowego). Podczas tych uroczystości wojacy dumnie maszerowali przez wieś za swym bogatym sztandarem z odznaką Frontu Pomorskiego i kilkoma złotymi gwoździami, w asyście orkiestry i często z pochodniami. Nie zapominali o doskonaleniu się w rzemiośle wojennym. Regularnie odbywały się ćwiczenia i zawody strzeleckie na strzelnicy wybudowanej w Luzinie. Wojacy organizowali ćwiczenia polowe i brali udział w manewrach organizowanych przez Związek Towarzystw Wojackich Okręgu Kaszubskiego. Dbali o tężyznę fizyczną, uczestniczyli w zawodach sportowych i meczach piłki nożnej. Troszczyli się o patriotyczne wychowanie młodzieży i w tym celu zorganizowali Towarzystwo Młodzieży Wojackiej. Wcjharowo, płąteK, 30 ItHooada GAZETA KASZUBSKA Bezpartyjne pismo narodowe I katolickie I wtwfcUmwale * wyJąfldeM nt«dil«( i Swttt* -■ Sir, Hi«ch b«d»l« pothwilany mm Cliryilułl Ważnym elementem działalności była sfera socjalna. Przy Towarzystwie działała kasa pogrzebowa, jego członkowie mogli korzystać z pewnych ulg i przywilejów, szczególnie gdy poszukiwali pracy. Byli zobowiązani do regularnego opłacania składek (1 zł miesięcznie, młodzież 10 gr). Po pięciu latach działalności Towarzystwo liczyło 140 członków, w tym 11 powstańców uczestników powstania wielkopolskiego, 12 ochotników biorących udział w wojnie z bolszewikami i 117 wojaków z różnych formacji wojskowych2. W pierwszym pięcioleciu istnienia zarząd zmieniał się co rok i tak: w latach 1923-24 byli to Miotk, Spica, Jankowski, Przybylski, Grzegorczuk, Sychowski, w 1925 r. Zar, Unruh, Zelew-ski, Antkowiak, Szwaba, Pionka, Piotrowski, w 1926 r. Miotk, Zelewski, Piotrowski, Szwaba, Wojewski, Lewiński, w 1927 r. Miotk, Zelewski, Piotrowski, Pionka, Przybylski, Sledzikowski, Wojewski, Konwiński, w 1928 r. Kosior, Jankowski, Jaszka, Bach, Wojewski, Cirotzki, Borgman3. Działalność luzińskiego Towarzystwa stała się bodźcem dla okolicy, która rok później [1924 r.] pokrywa się licznemi Towarzystwami sąsiedniemu. Wypadałoby godnie w Luzinie uczcić tę setną rocznicę. Myślę, że warto nadać imię Towarzystwa Powstańców i Wojaków im. T. Kościuszki w Luzinie - lub też Wolności - niedawno wybudowanemu w tej wsi rondu. Andrzej Janusz 2 Gazeta Kaszubska, R. 7, nr 275 (28 listopada 1928). 3 Tamże. Niestety w tej notce prasowej nie zamieszczono imion członków Zarządu. Pisownia jak w oryginale. 3F.L. Sikora, Z dziejów Towarzystwa Powstańców i Wojaków imienia Tadeusza Kościuszki w Luzinie 1923-1939, Luzino 2010, oraz A. Janusz, Powstańcy i Wojacy 1918-1939, online: https://luzino.info/o-bibliotece/schody-pamieci-pokolen/powstancy -i-wojacy Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 45 BELLE EPOQUE SKOŃCZY SIE ZA ROK .GAZETA GDAŃSKA" Z15 MARCA 1913 ROKU Nad Imperium Brytyjskim, tak jak ongiś nad królestwem Hiszpanii, nigdy nie zachodzi słońce. Osiem lat wcześniej w bitwie morskiej pod Cuszimą Rosjanie zostali pobici, jak się wtedy mówiło, „na głowę" przez flotę Japonii. W sierpniu cesarz Austrii, król Węgier, Czech i Chorwacji Franciszek Józef skończy osiemdziesiąt trzy lata. Telefon nie jest jeszcze przedmiotem dostępnym powszechnie, ale nie wyobrażano już sobie świata bez niego. Osiemnaście lat wcześniej Claude Debussy napisał poemat symfoniczny Popołudnie fauna, a w 1900 roku wydano Krzyżaków Henryka Sienkiewicza, tak więc oba dzieła żyły już w powszechnej świadomości Europy. Panie miały zazwyczaj, na skutek noszenia morderczych gorsetów, talie osy i nosiły latem płaskie kapelusiki zwane kanotierami, a panowie jeszcze nie wiedzieli, że po wielkiej wojnie, której wybuchu wcale nie przewidywali, zaczną nosić zegarki na przegubie dłoni. Bernard Sychta ma sześć lat, mieszka w Puzdrowie i lada chwila pójdzie do szkoły podstawowej. Na gdańskim Fischmarkcie Kaszubki handlują rybami. W Wejherowie od pięciu lat stoi przy rynku nowy ratusz, taki już na miarę XX wieku. A przed nim pomnik Wilhelma I. W sobotę, 15 marca 1913 roku, ukazał się 32. numer „Gazety Gdańskiej". Działo się to w 23. roku jej funkcjonowania. Redaktorem odpowiedzialnym wydania był Stanisław Chudziak. Na europejskiej scenie politycznej Nigdy nie będzie można ogłosić końca historii. To znaczy ktoś kiedyś próbował i bardzo się pomylił. I nawet gdy panuje na świecie względny pokój, zawsze dzieje się coś interesującego. I to coś może w przyszłości zaowocować zmianami zgoła fundamentalnymi. Kwitła oficjalna przyjaźń między narodami. Król hiszpański, Alfons XIII, przybędzie do Paryża niebawem z urzędową wizytę i wręczy przy tej sposobności nowemu prezydentowi order złotego runa. Nie wszędzie było jednak sielankowo, na Bałkanach trwała wojna, właściwie wszystkich ze wszystkimi, a strategiczne sojusze zmieniały się jak w kalejdoskopie. „Mały Journal" domaga się ponownie w energicznym tonie od rządu, aby odwołał natychmiast posłane Bułgarom pod Adrianopol posiłki serbskie. Miarą tego, jak skomplikowane stosunki panowały na Bałkanach, niech będzie następująca informacja: Dziennik „Polityka" donosi, że austryacki poseł Ugron założył protest przeciwko wysłaniu wojsk serbskich pod Skutari. Zażądał on, aby Serbia odwołała odnośne rozkazy, gdyż Skutari przypaść ma samodzielnemu państwu albańskiemu. Tutejsze koła poinformowane zaprzeczają tej wiadomości. Przyznają jednak, że serbski poseł we Wiedniu, ]ovanowicz poruszył sprawę Skutari u rządu austryackiego. Koła miarodajne twierdzą, że Serbii nie można zabronić popierania Czarnogóry, gdyż Serbia prowadzi wojnę z Turcyą, a tureckie wojska bronią Skutari. Także Grecyi nie zabroniono zająć Janiny. Na koniec ważna informacja: Konstantynopolski „Ta- nin" oświadcza, że klęska Turków pod Janiną musi być pomszczona zwycięstwem pod Czataldżą. Turcy muszą się spieszyć gdyż w przeciwnym razie armia grecka przyjdzie z pomocą Bułgarom. Europa, mimo dramatów bałkańskich, żyje, rozwija się i zadziwia rozmachem w każdej dziedzinie. Paryż, 13 marca. Lotnik francuski Perreyon wzniósł się wczoraj na polu wzlotów pod Versalem na jedno-pokładowcu w powietrze. Lotnik pozostawał w powietrzu 1 godzinę i 7 minut. Uzyskał on rekord światowy co do wysokości, ponieważ wznosił się 6000 metrów nad ziemię. Dotychczasowy rekord również francuskiego lotnika Garrosa [tak, to ten Roland Garros, którego imieniem nazwano później paryskie korty, znane | HSrafliampKieidłacWopców | Czeimski & Co. Osrania marynarkowe W *0188!! Śf., Kredytuj mebli w •< : fiwwls mmmm Pierwszy palacz. Ucznia Otto ifarł*K*li GOAHSK (DAKZIfi* pomników grobowych AJlenizot Właściciel szkółek Lubań — Poznań HI. uran M. Brockmann s ZWERG MARKĘ Pfmtwi pitwiajiei sil i liśćmi wm z wyzszp m abituryentów OatY««lam' Marłan.m 0«*trxe£enl«> I>oktor*ki«* w. owt*. wszelkie drzewa i krzewy i ozdobne, róże, ksnifery, drzewa alejowe, wysadkt na żywopłoty itd. itd. MPR a ........... Ilnnk Ludowy Bilans 1912. Bank ludowy Doktorskie „Doktorskie M. Drosfr" Z wfwrtonii,lup* trtM* iKMridt */ ' { (O s/tuk 20 feniy 46 Pomerania nr 11 (580) / Smutan 2023 Prasa ~b Rok XXIII. :«i. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Dtó wuch&d łtoćea 6,18 zaebod 6.1 Dziś wschód księżyc* 8,48 zachód 2,5 Najświeższe wiadomości u świata. Kiepski* czasy. B »r 1 i b, 12.marca. „Ailg. Fleiacher Ztg." donosi: ae w stosunku do Sutego zeszłego rota ubito w ubiegłym lutym 31769 zwierząt taniej w rzezaiuiseh kerłińaklA, a mianowicie 1413 wołów, (1502 cieląt, 1077 skopów i 27 777 świń. Simobcjitwc bsfiklftfs. Bathenow, 13. marca. Onegdaj poderżnął *obie brz> twa gardło dyrektor banka tutejszego Byszard Boedel, Nia-regoiarnośei ładne nie zaszły. Mimo to wieść o samobójstwie bankiera wywołała mn b& bank. Tajamaieta zbradaia, Siamotały,13. marea. Dogospo dana Nowaka w Sycynie przybył w piątek przed południem jakiś miody etłowiek i przyniósł z sobą kilka ryb i butelkę likiem. Nowaka nie było w domu, pozostawała tam tylko służąca x dzieónłi, która prtyjęła towar lądząo, tr g« pcz/ałal gospodarz a miai.a. . aĄ[.iwi.;y sią t bat: -ki psdN nieprzytomna i wyzionęła ducha. Na miejsce wypadku zjechała komisya sądowa. Śledztwo sprawę niezawodnie wyjaśni. Zjazd kobiet War s*a w a, 12. amrea. Dwu dniowy zjazd kobiet poświęcony sprawie równouprawnienia zakończył się w po-Biedziałek. Uchwalono wzywać nie natannie posłów polskich, Bby walczyli w Damie o równouprawnienie kobitit, uświadamiać' opinie publiczną; współ działać * handlem i przemysłem polskim. Prawa o świątynię, Wirtisia, 12, marca, Onegdaj rozpoczął aię proces o kościół w Łoniu miedzy mary a witami a katolikami. Wezwano 200 świadków, 8»»bóJ»twa żołnierzy Przemysł, 12. marca. Wśród ■ tutejszej załogi wzrasta prze UM ssaiohćjstw, OflMrdai ode-ie życia 4 iołnierzy, Komenda ta powiada, Ja r>dtąd samobójcy pogrzebani bet; honorów wojsko ■ijih. Soipuai sranie rezerwisto*. Lwów, 13. marea. Kaocelarya korpusu tutejszego otrzymała rozpową-dienie uwolnienia pewnej części rezerwistów z dniem 15. marea. S»j* galicyjski. Lwów, 13. marca. Sejm galicyjski tbierze się na posiedzenie m wtorek i środ IMrrW. W-i,' :. Uvr! - K»r---wd(! Ozeraylas, XI obwód: Józef Spych i Szczepan Orłowski, Lnbiohowo. XII obwód: Józef Piłat, Pąesewo, Samptawski, Grabowo, Kwaśniewski, Bobowo. XIII obwód: Józef Brejski, Bąbarg, Józef Mykowski, Nowaeerkiew- XIV obwód: Kg. prob. Zakryś, Klonówka, Bobert Kleina Bywaid, Wojciech BUert Br.-fźao. Komitet ukonstytuował się w następujący sposób: pan Jan Górski przewodniczący, ks. prob. Karpiński zastępca, p, Malczewski kasyer, p. Czesław Nagórski sekretar*. Kto jest zbrodniarzem? Weszło w prasie tutejszej w modę, we wstrętną modę, ia gdy zajdzie jaka kapitalna zbrodnia, mianowicie w okolicy, gdzie większa żyje liczba Polaków, zaraz zwala się winę na nich, zupełnie, jakoby ludność polska składała się z samych morderców, podpalaczy i innych złoczyńców. Lada „biatt" wtedy wytrząsa imieniem polakiem i wyprowadza z domysłów d&leko idące wnioski. Gdy zbrodnię popełni! jaki Niemiec łub żyd, to go się nazywa alboBusee, aiboPolą „Galizier", wszystko tylko nie Niemowa, a gdy po tem okaże się, że był to syn niemieckiego ?aterlandu Inb żyd niemieckiej narodowości, wtedy wy bąknie *ię prawdaiwe nazwisko złączy ńey, ale ani słowem nie naprawi się krzywdy moralnej, wyrządzonej dobremu imienin ludności polskiej, przewaznie potulnej, pracowitej w pocie czoła #ygin-gującej się Niemoom ns skromny chleb codzienny, na który wśród nich zniewolony jest pracować. Tak było niedawno z sprawą zwierz* w ludzkim ciele, Sternickia, który m» na sumienia, zdajs się, że aie kilka leo* kilkanaście żywotów ludzkich. Po strasznej zbrodni na wsi niedaleko Misa* eheberga pojawiła się we wszystkich prawie berlińskich gazetach żydowskich i niełydowakich (nieiydowskis są iakia obsługiwane prrez żydowskie biura pomebania nb 11 (580) / llstopad 2023 47 Prasa choćby z corocznego French Open - przyp. P.S.], który osiągnął wysokość 5610 metrów został przez Perreyona pobity. W Cesarstwie Niemieckim Państwo pod władzą Hohenzollernów zajmowało przed wielką wojną olbrzymie, jak na Europę, terytorium, ponad 540 tysięcy kilometrów kwadratowych. Dla porównania, dzisiejsze Niemcy to „jedynie" owych tysięcy 357. Gdańsk, gdzie wydawano gazetę, należał do Niemiec od 141 lat. Życie polityczne, gospodarcze i społeczne Niemiec wpływało bezpośrednio na Polaków - Kaszubów zamieszkujących Gdańsk oraz bliższą i dalszą okolicę. W Niemczech kwitło życie parlamentarne. Dopiero za lat 20 nadejdzie kataklizm. Z pruskiej izby panów. Wtorkowe posiedzenie izby panów marszałek zagaił przemówieniem uroczystościowem, z powodu setnej rocznicy wyswobodzenia Prus, zpod panowania Napoleona. Komisya izby zaleca izbie rezolucyę nauki religii w szkołach uzupełniających. Sprawozdawca baron Bissing zaleca przyjęcie tej rezolucyi, ks. kard. Kopp prosi o naukę religii w szkołach uzupełniających i zaleca kościół jako stróża życia cnotliwego. To samo czyni protestancki kaznodzieja nadworny dr. Dryander. Minister rolnictwa baron Schorlemer w imieniu rządu oświadcza, że nie ma możności zmuszenia młodych ludzi do uczęszczania na naukę religii. Po dalszej dyskusyi przyjęto projekt izby poselskiej o szkołach uzupełniających oraz rezolucyę dotyczącą nauczania religii. W dalszym ciągu obradowano nad projektem o holowaniu okrętów na kanał Ren - Wezera i na kanale Lippe. Po obszernej dyskusyi projekt przyjęto. Potem odroczono się do jutra. Bardzo interesująca jest statystyka... Morderstw w Prusiech. W państwie pruskiem zamordowano w roku 1911 ogółem 734 osób, i to 491 męskich i 242 żeńskich. Oprócz tych 734 zamordowanych straconych zostało przez kata 19 osób. Liczby owe były zbliżone do tych z lat poprzednich. Co do poszczególnych prowincyj pruskich największe liczby zamordowanych w ostatniem pięcioleciu przypadają na prowincyę nadreńską, i to od 1907 do 1911 roku: 163, 149, 144, 142, 144, najmniejsze zaś na prowincyę szlezwicko-holsztyńską (27, 36, 26, 29, 18). W najbardziej interesujących nas prowincjach - Prusach Zachodnich i Księstwie Poznańskim - statystyki szczęśliwie utrzymywały się w dolnej granicy, niemal jak w przywołanym Szlezwiku-Holsztynie. Na tak wysoką liczbę morderstw nad Renem wpływ mieć mogły uprzemysłowienie i gwałtowny rozwój Nadrenii, czemu towarzyszył napływ wielkich mas pracowników, nie zawsze odnajdujących się w wielkoprzemysłowym świecie i podatnych na demoralizację bardziej zagrażającą poza dotychczasowym środowiskiem. Wśród przyczyn śmierci przeważały [...] zażgania. Cokolwiek niższe liczby znajdujemy u zastrzelonych, jeszcze niższe u przemocą zatopionych, zaduszonych i zadławionych. I to także jest oblicze belle epoąue... Mimo epoki stabilizacji w - jak wtedy mówiono - „świecie cywilizowanym" zdarzały się spadki koniunktury. Berlin, 12 marca. „Allg. Fleischer Ztg." donosi: że w stosunku do lutego zeszłego roku ubito w ubiegłym lutym 31 769 zwierząt mniej w rzezalniach berlińskich, a mianowicie 1413 wołów, 1502 cieląt, 1077 skopów i 27 777 świń. Ziemie polskie pod zaborami „Gazeta Gdańska" traktowała obszar dawnej Rzeczypospolitej jako całość, stąd dość szczegółowe informacje z terenów objętych zaborami. Bytom. Z powodu stuletniej rocznicy powstania pruskiego strzelano w niedzielę w kopalni „Florenty-na" na wiwat. Ostrożnie się tam nie obchodzono, bo wybuchnął nabój i urwał górnikowi Biskupowi ramię. W lecznicy knapsztaftowej zmarł niebawem. - Czy i jakie odszkodowanie otrzyma rodzina nieszczęśliwego zmarłego? Interesująca informacja nadeszła z Warszawy. 12 marca. Dwudniowy zjazd kobiet poświęcony sprawie równouprawnienia zakończył się w poniedziałek. Uchwalono wzywać nieustannie posłów polskich, aby walczyli w Dumie o równouprawnienie kobiet, uświadamiać opinię publiczną; współdziałać z handlem i przemysłem polskim. Lwów, jako polityczne centrum życia polskiego w Austro-Węgrzech (i największe miasto Galicji), budził duże zainteresowanie „Gazety Gdańskiej". 13 marca. Kancelarya korpusu tutejszego otrzymała rozporządzenie uwolnienia pewnej części rezerwistów z dniem 15. marca. We Lwowie, warto pamiętać, odbywały się obrady parlamentu prowincji. 13 marca. Sejm galicyjski zbierze się na posiedzenie we wtorek i środę przyszłego tygodnia. Po świętach wielkanocnych zbierze się sejm na 2-tygodniową sesję. I informacja dla mieszkańców Miasta Zawsze Wiernego chyba najistotniejsza: 13 marca. Prezydentem miasta Lwowa wybrany został były prezydent Neumann, wiceprezydentami Dr. Rutowski i Stahl. Jak wszędzie, nawet w cudownym grodzie nad Pełtwią dochodzić musiało do rozmaitych konfliktów. Wydział związku sokolego polecił delegatom wystąpić z komitetu obywatelskiego. Odtąd związek prowadzić będzie akcyę organizacyjną zupełnie samoistnie i niezależnie, ani od komitetu obywatelskiego ani od komisyi tymczasowej. Pomorze Nadwiślańskie i Kaszuby Gdańsk od zawsze tworzył z Pomorzem Nadwiślańskim, w tym z Kaszubami, jeden organizm ze skomplikowaną strukturą powiązań politycznych, gospodarczych, religijnych i społecznych. Oczywiste jest, że informacje z najbliższego sąsiedztwa cieszyć się musiały zainteresowaniem czytelników. Walne zebranie wyborców na powiat starogardzki. O zebraniu przed-wyborczem na powiat starogardzki donosimy jeszcze co następuje: Przewodniczący Komitetu powiatowego pan Jan Górski zdał bardzo szczegółowe sprawozdanie ze swej czynności. Przy tem z ubolewaniem zaznaczył, że 48 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Prasa Berlińskie ceny zboźowt i kurs pieuięzm. Gdański targ Ruch w towarzystwach. przy ostatnich wyborach do parlamentu mieliśmy zamiast przyrostu ubytek głosów. Jako główną przyczynę tego podaje z grona wyborców p. Bronk ze Starogardu postępowanie naszej władzy wyborczej, a mianowicie zjazdu delegatów, który nie uwzględnił wyraźnej i niedwuznacznej woli wyborców. Zdaniem p. Bronka owe postąpienie z kandydaturą p. Brejskiego odbija się też na dzisiejszem zebraniu wyborców, które jest stosunkowo bardzo nieliczne. „Pocóż my tam mamy chodzić, oni jednakowoż robią co chcą", takie usłyszał mówca wyrazy, gdy namawiał na wiec. Gdy postępowanie naszej władzy wyborczej się nie zmieni, to na przyszły raz odpadną drugie 700 i więcej. Dalej następuje lista kandydatów w odniesieniu do obwodów. Szanowni Czytelnicy zauważyli z pewnością, że, mimo wszelkich niedoskonałości, panował ówcześnie zgoła egzotyczny zwyczaj wyłaniania kandydatów na parlamentarzystów przez oddolne struktury. Zamierzchłe czasy... Toruń. W fabryce maszyn Borna i Schiitzego wybuchł dzisiaj strajk. Powodem do tego były niskie nadzwyczaj zarobki oraz nieludzkie obchodzenie się urzędników i majstrów z robotnikami. Robotnicy żonaci otrzymywali na godzinę „aż" 22 fenygi. Ślusarze, kowale, formiarze oraz inni rzemieślnicy od 26-35 fe-nygów za godzinę. Zarobki te są najniższe w całym Toruniu. Robotnicy postanowili w łagodny sposób dyrek-cyi życzenia swe przedłożyć, prosząc o poprawę swego położenia. Dyrekcya odpowiedziała im - wydaleniem kilkunastu kolegów oraz skróceniem pracy o godzinę bez poprawy zarobków. Swym czynem wywołała dyrekcya takie oburzenie, iż jednogłośnie postanowiono pracę złożyć, co w środę rano się stało. Był to czyn rozpaczy ojców rodzin, którzy swe rodziny widzieli w nędzy i niedostatku. Wszyscy są zorganizowani. Uprasza się wszystkich robotników i rzemieślników, aby do Torunia za pracą nie przyjeżdżali, a przedewszystkiem fabrykę omijali, nie chcąc utrudniać walki swym braciom robotnikom. Pamiętajcie bracia, iż zwycięstwo nasze jest zwycięstwem waszem. Szczęść Boże! Zjednoczenie Zawodowe Polskie. Czarnecki. Z Kaszub w omawianym numerze gazety zamieszczone zostały głównie ogłoszenia dotyczące towarzystw, tak rozpowszechnionych wśród ludności polsko-kaszubskiej w tamtym okresie. Chylonia. Zebranie Tow. ludowego na Chylonię i okolice odbędzie się w niedzielę 16 bm. o godzinie 4 po poł. u pani Schlass. Zarząd. Koleczkowo. Msza św. na Intencją czł. Tow. naszego odbędzie się w następny piątek. Zebranie Kółka rolniczego o godzinie 4 po poł. na sali pana Lo-epra, również prosimy o zapłacenie tych towarów, które kółko za gotówkę sprowadzać musi. Żukowo. Zebranie Towarzystwa ludowego odbędzie się w niedzielę 16 bm. o godz. 4 i pół po południu w lokalu p. Byczkowskiego. Uprasza się, aby członkowie książki wypożyczone z biblioteki oddali. Dla ważnych spraw prosi się członków 0 liczne przybycie. Zarząd. A co nowego w Gdańsku? Jak sama nazwa pisma wskazuje, centrum zainteresowania redaktorów „Gazety Gdańskiej" miał zajmować Gdańsk. Swoisty mikrokosmos, wprawdzie nie samowystarczalny, ale zawsze jakby żyjący nieco sam dla siebie, nieco z boku w stosunku do rozmaitych meandrów historii. Dziwić zatem może, że gazeta zamieściła tym razem jedynie krótkie notki o charakterze ekonomicznym. Gdańsk, dnia 13 marca 1913. Sprawozdanie z giełdy zbożowej w Gdańsku. Notowania Towarzystwa „Ceres". Pszenica: spokojna pł. mk. 155-171. Żyto: bez zmiany pł. mk. 130-162,50. Jęczmień: bez zmiany pł. mk. 175. Itd. Z kolei informacje z Gdańskiego targu na bydło. Płacono za 1 cetnar żywej wagi: Wołów 56 szt.: 1 ki: mięsistych, wypasłych liczących najwyżej 4-7 lat, 00-00 mk. 11 kl. młodych mięsistych, niewypasłych 1 starszych wypasłych 42- 44 mar. Kolejno podaje się podobne dane dotyczące stadników, jałoszek i krów, owiec, cieląt i świń. Informacje powyższe, niewiele nam mówiące i nużące dla współczesnego czytelnika, dla wielu ówczesnych gdańszczan były z pewnością nieporównanie ważniejsze niż np. trwająca w 1913 roku wojna na Bałkanach. Kultura i religia Nie mogło zabraknąć tu miejsca dla dwóch składników polsko-kaszubskiej tożsamości. Jak w każdej szanującej się gazecie, tak i w „Gazecie Gdańskiej" drukowano powieść w odcinkach. Na przełomie zimy i wiosny 1913 roku czytelnicy mogli śledzić losy Sienkiewiczowskiego bohatera, a był nim... Janek Muzykant. Nowela, znana nam jako Janko muzykant, tu zyskała tytuł, za sprawą imienia głównego bohatera, przekształcony. Dla czytelników istotne były sprawy religii, na co wskazuje liczba materiałów zamieszczonych w gazecie. Zdrowie papieża [na Stolicy Piotrowej panował wtedy Pius X - przyp. P.S.]. Rzym, 13. marca. Stan zdrowia papieża jest stosunkowo zadówalniający. Jednak papież jest bardzo osłabiony. Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 49 Prasa Starogard. Temi dniami przemawiał tu dr. Nieder z Munchen-Gladbach i przyczynił się do założenia tu towarzystwa „Volksverein fur das katholische Deutsch-land". Do towarzystwa przystąpiło zaraz 64 członków. 0 ile pochwały godnem jest, że Niemcy katolicy się łączą w towarzystwie, a nie w „Verein deutscher Katho-liken", o tyle niebezpieczne są zachcianki różnych tego rodzaju towarzystw wciągania do siebie nieuświadomionych narodowo Polaków, w czem świetna organiza-cya bardzo jest pomocna. Zadaniem zarządu naszego Towarzystwa ludowego teraz będzie starać się o to, by u nas ta zła strona nie zdołała się uwydatnić. Inowrocław. Srebrny jubileusz kapłaństwa obchodził wczoraj ks. prał. Laubitz. Zdała od parafii spędził dzień ten dla siebie pamiętny w ustroniu Kalwaryi Zebrzydowskiej. W dniu tym uroczystym parafia cała śle modły do Wszechmocnego, by użyczył sił i zdrowia jej proboszczowi, od 25 lat będącemu też jej pasterzem. Rzadki ten węzeł nieprzerwanej pracy na polu duszpasterstwa i pracy społecznej związał parafię ścisłym węzłem z swoim proboszczem. Reklama dźwignią handlu Jak w zdecydowanej większości tytułów o charakterze codziennym, również w „Gazecie Gdańskiej" tamtych czasów zamieszczano ogłoszenia i reklamy. Z pewnością cieszyły się one zainteresowaniem czytelników, a z drugiej strony, co bardzo ważne, zapewniały redakcji dodatkowe źródło dochodu. Reklamują się banki. Bank Ludowy Eingetr. Ge-nossenschaft mit unbesohrankter Haftpflicht w Gdańsku, przy Jopengasse 47 part. Telefon nr. 1956, konto czekowe na poczcie nr. 943 udziela pożyczek i przyjmuje depozyta, płacąc od takowych za wypowiedzeniem 3-miesięcznem 4 i pół procent za wypowiedzeniem na-tychmiastowem 4% od dnia wpłaty aż do dnia odbioru. Lokal banku otwarty codziennie od 10 do 1 w poł. Zarząd: Fr. Ornass, M. Janicki, L. Lniski. Otto Bartsch reprezentował branżę, która, bez względu na rozmaite okoliczności, nigdy nie upadnie: Milchkannengasse 28/29. Największa wystawa pomników grobowych ca. 400 sztuk zawsze na składzie. Fabryka wszelkich towarów marmurowych, wykonuje wszelkie roboty rzeźbiarskie. Ponieważ nie zatrudnia żadnych podróżujących i nie płaci z tego powodu żadnych prowi-zyi, obliczyć może niższe ceny przy dobrem wykonaniu. Zwiedzanie wystawy bez obowiązania dozwolone. Przedsiębiorcy starali się zachęcić klientów do kupna towarów, które nie należały do gatunku tych pierwszej potrzeby: Kredytu udzielam każdemu przy zapotrzebowaniu mebli i towar, wyściełanych. Największy wybór. Kompletne okazje pokojowe. Garderoba męska, dla pań i dzieci. Spłata 1 markę tygodniowo. Pierwszorzędny dom kredytowy Mik. Pindo nast. M. Grau, Gdańsk, Holzmarkt 4. Żądajcie Państwo mój piękny katalog, przesyłka tegoż darmo 1 opłatnie. Kiedy już ma się garderobę, kupioną dzięki tak korzystnemu kredytowi, koniecznie należy ją zapełnić. Ubrania męskie i dla chłopców gotowe i podług miary kupuje się tanio i dobrze u firmy Czerninski & Co. ul. Szeroka 121/122 Gdańsk. Ubrania marynarkowe podług miary począwszy od 36 mk. pod gwarancyą dobrego wykonania. Ubrania do Komunii św. dla chłopców po wszelkich cenach przystępnych. Ktoś, kto ma już konto w Banku Ludowym, postawił nagrobek od pana Bartscha przodkom i wyekspediował dziecko do Pierwszej Komunii, może spokojnie usiąść w wyściełanym fotelu i zapalić. Ostrzeżenie. Papierosy Doktorskie M. Droste. Prawdziwe tylko z firmą na każdym papierosie. 10 sztuk 20 fen. Wszędzie do nabycia! Reklamy firmy Dubec Cigarettes z Poznania pojawiają się zresztą na jednej stronie aż trzy razy! Dla czytelników, którzy nie mogą pozwolić sobie na otworzenie korzystnego konta, luksusowy nagrobek, wykwintne meble ani może nawet (na razie) na syna idącego do Pierwszej Komunii, przeznaczone są ogłoszenia dotyczące zajęć z pewnością dość nisko płatnych, niewymagających szczególnych kwalifikacji. Wolne miejsca. Kilka robotnic sezonowych potrzebni od zaraz. A. Frost, obywatel, Barloschno, stacya Mirotken. Nawet w belle epoąue nie wszystkim żyło się dostatnio, choć z pewnością statystycznie lepiej niż w poprzednich dziesięcioleciach. Na koniec warto zauważyć dwie notki. Pierwsza to hasło: Uczmy dzieci nasze pisać, czytać, mówić, modlić się i śpiewać po polsku! Przed tak wychowanymi przedstawicielami młodego pokolenia otwiera się perspektywa ciekawej posady: Ucznia, z dobrem wykształceniem szkolnem, znającego poprawnie pisownię polską, a któryby miał chęć wyuczyć się drukarstwa, przyjmie Drukarnia „Gazety Gdańskiej", Gdańsk. *** jeden dzień z życia. Jakby fotografia zrobiona na ruchliwej ulicy, gdzie nagle zatrzymani zostali i upamiętnieni w kadrze lub jak owad w bursztynie ludzie i ich codzienność. Nie żyje już nikt z bohaterów tamtych wydarzeń, nikt z uczestników codziennego, zwykłego życia owej ulicy, nie ma tamtych zakładów pracy, sklepów, problemów ani wielkich ówczesnego świata, których władza wydawała się wszechpotężna. Nie ma wielu państw wtedy istniejących, a te, które są, wiele razy zmieniały ustrój i granice. Pojawiły się nowe wynalazki, a do lamusa przeszło mnóstwo sprzętów i przedmiotów uważanych przez naszych prapradziadków za oczywisty i niezbędny składnik życia, jak choćby gorsety i brzytwy. Dzięki takim artefaktom, jak przywołany powyżej egzemplarz „Gazety Gdańskiej" z 1913 roku, możemy choć na chwilę przenieść się w tamte czasy. Dopóki nie zostanie (w końcu) wynaleziony wehikuł czasu, prasa, obok starych kronik filmowych, będzie najlepszym sposobem wędrówki w przeszłość. Piotr Schmandt Ilustracje pochodzą ze zbiorów Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie 50 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 W KÓLADACH JE ALE MÓC! „SPIEWTA, PTÓSZCZI" WITOSŁAWE FRANKÓWSCZI Strzód „bóżech" dokazów kaszebsczich nópiersze są kólade. Są one równak dzel mni wielne podług tradicjowó spiewónech w kóscołach na Kaszebach pólsczich kóladów. Przez gódno-spiewne pódjime: kómpózytorscze a śpiewne kónkurse, wedające nowe płite z godową muzyką a dówające do smare spiewniczi i zestówczi tekstów do spiewanió, publikujące w cybersece - karno przestój-ników sprawę wcyg zgrówó do umócnienió mola kaszebsczich kóladów w swiądze mieszkańców Kaszeb. Jedną z nóbarżi óblubionech kaszebsczich gódo-wech śpiewów je „Spiewta, ptószczi" Witosławe Frankówsczi do słowów Leona Roppla. Też w Parchowie chatno spiewią muzyka wejrowiónczi, jak mówi Joanna Szroeder z karna Modraki1: Śpiewamy głównie starsze kolędy, ale bardzo podoba nam się „Spiewta, ptószczi" z muzykę Witosławy Frankowskiej, dlatego włączyliśmy ją do wykonywanego przez nas repertuaru. Czemu karna i osobny spiewóce webierają prawie ten, a nie jiny dokóz? Dlócz mó tacze wzace? Rozpówiódóme ó ti kóladze z ji kóm-pózytorką a uczałą w jedny, co swoja doktorską disertacja napisała prawie ó kaszebsczich kóla-dach2. Nópierwi równak chceme przebóczec słowa spiewe: Do Mariji e Jezuska mergó Józef stóri e iismiechó sa pod wąsa na te zdrząc ofiarę. Gloria! Jezusk rączka swą unószó w naju zemi strona, jakbe rzec chcół: „Moje dzótczi bada wiedno z warna!" Gloria! Spiewta ptószczi, spiewta ptószczi świat niech czeje całi że w Betlejem, marny szopie leżi Jezesk małi. Gloria! Gloria! Gloria! Gloria! Narodzeła Sena przeczestó Marija W kumku leżi, wiater wieje Marija Gó tuli, cepło sanka gó ókriwó e do spiku tuli. Gloria! Knópi z Kartuz przegriwają na skrzepkach e base a dzewczata zós w chórankach nie żałują głose! Gloria! Dló Józefa niosą krepe dló Mariji nudle, dló pasterzi fotka piwa e tóbaczka w pudle! Gloria! Tomósz Fópka: Je pówstónech sta zajimnech ópówie-sców ó tim, jak sa twórzi. Kuli kawiarnianech serwetk abó brzózkowech kórów swoje wiechrzezne oddało poetom a usódcama muzyczi pod jich dokaże decha... Jak twórzi Witosława Frankówskó? Skąd wzała sa potrzeba napisanió ti redotny piesnie? Czede to beło? Pamiatósz samo pisanie, jego mól, leżnosc? Czemu powstała muzyka do tego prawie tekstu? Witosława Frankówskó: Kólada „Spiewta, ptószczi", podobno jak „Bibi, synku, bi" zrodzeła sa z pótrzebe ji-dzenió dali z jedną miłą, rodzynną tradicją. Jesz jakno dzece ódczuwele jesme potrzeba dówanió pasownech darenków swójima blisczima. W przetrófku naszi Star-czi bełe to rozmajite raczno robione rzecze, w przetrófku Starka3 beło z tim dzel drażi. Czedes jem doprzeszła do 1 https://kurierbytowski.com.pl/artykul/koncert-modrakow-w-borzytuchomiu/1261796 2 W. Frankowska, Kolędowanie na Kaszubach. Dzieje kolęd na Pomorzu od XVI do XXI wieku, Warszawa 2015. Ódj. z archiwum „Spotkań z muzyką Kaszub' Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 51 " Muzyka dbe, cobe Mu napisać kólada, a czej jem ju zaczała - na dredżi rok beło ju trzeba sprawie nową, bó jem widzała, że Stark bel z taczich dokazów decha baro ród... Pó Jego smierce w 1989 roku nie beło ju komu wracziwac czerwio-ną wstążkę obwitego rulonu. Jem tej pómeslała, co może je wórt mieniąc óbdarowónegó? I tak w 1989 powstała nastrojowo kólada dló rocznego tede synka Jasza - „Bibi, synku, bi", a rok późni, meszlące ó malinczi 4-miesaczny Zosze, napisała jem „Spiewta, ptószczi" (dekada pó tim nómłodszi syn Jurk dostół swoja godową śpiewa „Jeżk"). Do dzewu bec może, co wejątkówó pamiatóm sama leżnosc twórzbe „ptószków" - beło to dzeń przed Wileją 1990 roku, czej wszetce domócyju spele, ajójem prawie skuńcza świąteczne kustrzenie i mogła na chwila prze-czepnąc, cobe zebrać mesie. Przeżerające antologia Swi-ęti dzel desze (1981) pod red. Jana Walkusza, jem trafia na słowa Leona Roppla i dorazujem sa dozna, że to je ten tekst, co miejegó trzeba. W czile minut na kuchnio-wim stole jem do nie dopisała baro redotną melodia -kó nie słechało to tak szczestlewi matce? Ju póstapnegó dnia kólada beła pod godnym drzewka i natechstopach nalazła sa w karnie kaszebsczich gódowech śpiewów, co są spiewóne ób czas kóżdi Wileji w naszi checze. Tak je zresztą do dzysó. T.F. Je ale wóżne piersze wekónanie dokazu. Je jacze nagranie ny kólade, co Cebie belno zaóstało w pa-miace? Wiem, co pierszó „kasetowó" rejestracjo z 1991 roku (w spiewniczku do ni doparłaczony wewidnione óstałe nóte dokazu) - nie ustrzegła sa przed drobnyma melodicznyma zmiłkama...4 W.F. Chceme zaczic ód te, co jem nie traktowała tech kóladów jakno „dokaże", leno jak nasz benowi, rodzynny muzyczny repertuar - kol „Szemi morze", „Bibi, bibi, Jeze-sku", co nima wiedno sa rozpóczinół wilijny wieczór. Rów-nak musza przeznac, co baro nie ledóm, czej chtos sóm ód se, pó swojemu czwarzi w skuńczony muzyczny zamkło-sce. To piersze doswiódczenie zabolało, równak stało sa belną liczbą na przińdnosc. Ód tech czós jem baro uwóż-no, żlejidze ó editorscze sprawę - nie leno podług swójich dokazów a w całosce tech dónech mie w dozer. T.F. Drobne odstąpienia ód melodiczny linii może zmerkac też w jinech, póznieszich płitowech wekóna-niach, chócle karnów Kaszubianki z Wióldżi Wsy cze Lewino z Labórga. Jinaczą sa też charaktera. Ód pómalecznieszich, wnetka co w statecznym tempie chodzonego (chur Appasionato z Gniewina), pó ogniste bedenczi labórsczi Frantówczi5. W zdrzódłach sa pódówó, ókróm Cebie, jesz dwuch autorów muzyczi do tego tekstu Roppla: Wa- cława Kirkówsczegó6 a Kresztofa Olczaka7. Jednak to muzyka Witosławe Frankówsczi nen tekst unieśmiertelniła. Ób czas robienió kwerende jem naszedł na dwie „mine". W ópisenku wekónanió dokózku z Twoją muzyką na You Tube (Chmielanie) je pód-pisóny jakno autór K. Olczak8, a w znónym Ce pie-snióku Nóte kaszebscze. Popularne piesnie z 2008 roku (str. 183) jes jakno autorka, a widzec je muzyka W. Kirkówsczegó. Czeka we je, co nen sóm wedówca dwa lata chutczi w Dló Was Panie. Kóscelny śpiewnik - pasow-no przepisół usódeka do ji nótów (str. 40). Potrafisz sa procemstawic w taczich przetrófkach. A nie bierze Ce tej-sej górz, czej czejesz niechterne „wekóne" Twóji muzyczi? Je cos, co be jes poprawiła pó latach w melodie, w harmonii. Może ób czas wekónywanió usódzka cos sa jinaczi ukłódó w spiewanim, w granim? W.F. Ni móga zgarac na wszelejacze przejinaczi za-bedowóny przeze mie harmonii. Je ona dló mie za baro woźnym dzela dokazu. Pierwi jem swoje harmoniczne bedenczi dodówa do piesniów z nódzeją, co to je uretó przed nieóklecznym nima rozpórządzywanim. Często niemóżebnosc. Z czasa dała jem póku, ceszące sa barżi z te, co godowo śpiewa dló Zosze tak niespódzajno za-gósceła w jinech checzach, szkołach, konkursach. Nie je mie do dzewu, co czasto sygają za nią same dzece - je tam kąsk dzecnegó zdrzenió, a redotnó tonacjo A-dur raza z mazurowim ritma jesz dotegówiwają. T.F. „Spiewta, ptószczi" to je autorsko kaszebskó godowo śpiewa. Ks. prof. Franceszk Rosyńsczi, wro-cławsczi franceszkón, antropolog i etnolog, zapitóny ó nen zort kólade, ódpówiedzół: czasem zakazywano ich śpiewania w kościele. Dlaczego? Bo miały charakter zbyt świecki, zbyt luźny, i ludzie czasem się głośno roześmiali w czasie nabożeństwa, zwłaszcza gdy te pieśni towarzyszyły pokazom szopek ruchomych. Zresztą potem zakazano urządzania takich szopek w kościołach9 Mogą ne titułowe ptószczi dzysó ógłosziwac przińdze-nie mółegó Jezesa w kaszebsczich kóscołach ób czas liturgie w kaszebsczim jazeku cze leno ób czas koncertów? Jak sa mają do sebie: wolo śpiewu ledu i popularność kólade a kóscelne paragrafe? Spiritus ubi vult spi-rat - duch wieje, kądka chce? W.F. Wiater, ó chternym mówisz, szczeslewie wieje ju ód chwile wedanió śpiewnika Kaszebscze kolędę e godowe spiewe pod red. Władisława Kirsteina i Jerzego Stachur-sczegó (1982). Ten zbier beł jistnym stolemówim kama w rozkóscerziwanim kaszebsczi godowi spiewe. Leno na ócze sa cesnie pitanie: A bel ón, je dostateczno wezweski-wóny bez mólowech organistów? Je do wątpienió. Chócó ód te czasu óstałe wedrekówóne jine kóladowe zbierczi, 3 Jón Trepczik, jeden z nóbarżi zawółónech poetów, usódców muzyczi a dzejarzów kaszebsczich. 4 Witosława Frankowska. O kaszubskiej dyskografii, „Pomerania" 1995, nr 11, s. 28. 5 https://www.facebook.com/watch/?v=237142518020458 6 Witosława Frankowska, Kolędowanie na Kaszubach..., s. 400. 7 Władysław Kirstein (red.), Kaszebscze kolędę e godowe spiewe, Gdańsk 1982, s. 124-125. 8 https://www.youtube.com/watch?v=AMafIPUCDTA 9 https://gazetalubuska.pl/koledy-i-ich-historia-skad-sie-wziely-koledy-kto-i-jak-je-tworzyl-kto-pisal-do-nich-muzyke/ar/13753294 52 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Muzyka tak mie sa mekcy, co Iżi przińdze jednyma skaszebic słowa pólsczi abó zagrańczny kólade, niżle sygnąc do zgruńtu kaszebsczich tekstów. Jesz czile lat dowslóde jem beła dbe, co uroczenie adaptacjama ju móme za sobą, równak wiele wskózywó za tim, co jem za óptimistno do te podeszła. Wrócające do Twojego pitanió, czeje kol nas rozdzel na kóscelne a na domowe kólade - jem nie zmerkała tak-cos. Tak beło stolate temu. Za przikłód pó-dóm popularne w całi Polsce Kantyczki z nutami w ópr. Jana Kaszycczegó (1902), dzeje werazno zaznaczony pó-dzel na kólade kóscelne a domowe raza z pastorałkama. Dzysó Kóscół nie je prze tim taczi óstri - zresztą, kuli tech kaszebsczich śpiewów je wekónywónech w naszich swiąt-nicach. Na pewno za mało. T.F. Jes utwórcką i realizatorką nódłeżi terwającegó naszego koncertowego cyklu „Zetkania z muzyką Kaszeb" - we wejrowsczim Muzeum Kaszebskó--Pómórsczi Pismienizne a Muzyczi. Co roku kólade mają tam swój pewny mól. W wedóny bez muzeum monografii cyklu10 jidze nalezc akurótną informacja ó wekónywónech dokazach a jich óprócowaniach. „Spiewta, ptószczi" sa dożdałe wielnech aranżacjów11. Muzeum wedało też Kaszubski śpiewnik bożonarodzeniowy (2016), dze omówiono piesnió mó swoje starne (s. 130-131). Dokózk beł przetomny też ób czas głośnego wedarzenió pp. „Verba Sacra" we Wejrowie12. Órganizowóny do niedówna Pómórsczi Konkurs Kaszebsczi Godowi Spiewe w Szemółdze13,14 zastąpił Pómórsczi Przezerk Kaszebsczich Kóladów a Pasto-rałków w Labórgu. W Pierwószenie ód ósmenósce lat je robiony Festiwal Kaszebsczich Kóladów a Jagwań-towi Spiewe, a od szesc lat w Kolbudach15 je Gminowi Przezerk Kaszebsczich Kóladów Tak nieróz przińdze, co prawie ta śpiewa przeczeniwó sa do udostanió molu póstrzód dobiwców w konkursu. Tak beło ze „Spiewta, ptószczi" i karna Strzelenka z Techómia: Końcówka roku 2011 dostarczyła wiele radości, gdyż„Strzelenka" zajęła drugie miejsce na VI Festiwalu Kolęd Kaszubskich w Pierwoszynie. Śpiewacy „zauroczyli" komisję aranżacją i wykonaniem kaszubskiej kolędy „Spiewta ptószczi" (sł.: L. Roppel, muz.: W. Frankowska). Jest to największe osiągnięcie „Strzelenki" w 5-letniej historii działalności16. Co, podług autorczi, je przeczeną taczi pópularnosce dokazu. Co gó robi szlagra? Jego redo-tnosc, wcygający ritm na % i wstapiwujące „glorie" w refrenie? W.F. To je barżi pitanie do wekónówców... Wezdrzi mie na to, coji popularność sa bierze ze sparłaczenió dzelów tradicjowi ledowósce (melodika, ritmika) z weraznyma dzelama kaszebsczegó regionalizmu, co są w słowach Leona Roppla: rozprzenosziwnech, mócnech, dzeja-jącech na weóbraznia, w całosce dzecy. To nie je nijak do dzewu, co troje kompozytorów sygnało prawie za tim tekst a. T.F. Chto mó w repertuarze ta prawie kólada? Na pewno są to nóleżnice Radzezne Kaszebsczich Churów i (ód niedówna) Kaszebsczich Karnów, jine karna, też śpiewne, solisce, órganisce a np... schóla z Somonina17. Dze może ja czec? W jaczim śpiewniku nalezc? Kol weżi wspómniónech publikacjów, tekst ti spiewe beł uprzestapniwóny do wekónaniów w kamach, równo ób czas cyklicznech jak i pójedińcznech roze-gracjów: Ódwitanie z kóladą w Chwaszczenie (2023 - VI), Z kolędą i z pomocą - koncert charytatywny (MPiMKP w Wejrowie, 28.01.2020), Godowe spiewe z Familią Fópków w Chwaszczenie (26 gódnika -cykliczno), Wspólne śpiewanie kolęd w kościele pw. NMP Królowej Polski w Wejrowie (2017, 2018) i Rodzinne kolędowanie w Chwaszczenie18. Kólada „Spiewta, ptószczi" dało sa czec też w edukacjowech projektach, m.jin. w cyklu pp. „Cantate Domino Can-ticum Cassuborum"19. Co be mógł zrobić, cobe „Spiewta, ptószczi" zabrzmiało ód kóżdegó tegorocznego, kaszebsczegó wi-lijnegó stołu, 24 gódnika 2023 roku? W.F. U czec churzistów, uczec w szkołach - to je ód lat nóskutecznieszi ort rozkóscerziwanió. T.F. Strzód kóladów są tacze, co mają w se żeczbe. Czego móżeme żeczec z kóladą Kaszebóm? W.F. Cobe me dozerele bókadnosc kaszebsczich gódo-wech tradicjów. Nie zastąpiwele spiewanió kóladów chócbe nópiaknieszima nagraniama, nópiarto próbówele wprowadzać kaszebscze godowe spiewe do kóscoła (jak to zrobił nasz pón organista we wejrowsczi parafii Swiati Trójce - pózdrówióm!) - nieróz sygnie wpisać tekst, weswiecec gó na kóscelnym ekranie i ledze zaspiewią - nawetka ti, co nie znają jazeka. W kóla-dachje ale móc! 10 Witosława Frankowska, Spotkania z muzyką Kaszub. Monografia cyklu koncertów 2002-2020, Wejherowo 2021, s. 433. 11 Jich autorama są: Mark Rocławsczi (3-gł. równe), Witold Treder (4-gł.), Tomósz Fópka (4-gł.), Wiesłów Tyszer (4-gł.), Karól Krefta (3-gł. różne), W. Frankówskó (na sopran, baritón i kameralne karno; na głos, altowi flet, skrzepice, wiolonczela i klawesyn; na sopran, flet, obój, smeczkówi kwartet i klawesyn; na dwa glosę i smeczkówi kwartet; na głos, fortepian i akórdión - z Jacka Szpónarskim; na sopran, klarnet, gitara i wiolonczela; na 2 wiolonczele) a Ireneusz Stromsczi (na datą órkestra). 12 https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=&ved=2ahUKEwiEpOrQjpuCAxUIv4sKHVykAa8QFno-ECB8QAQ&url=https%3A%2F%2Fwww.poznan.pl%2Fmim%2Fcik%2Fevents.html%3Fco%3Dshow%26subaction%3Dattachmen-t%26id%3D13676&usg=AOvVaw3_xJlncTCxXH5C)Cg6aU4A9&opi=89978449 13 https://docplayer.pl/139408606-Xiii-pomorski-konkurs-kaszubskiej-piesni-bozonarodzeniowej-w-zespole-szkolno-przedszkolnym-w -szemudzie-szemud-26-stycznia-2018-r.html 14 https://gcksir.szemud.pl/artykuly/gminny-konkurs-kaszubskiej-piesni-bozonarodzeniowej-kielno-2021/ 15 https://www.kolbudy.pl/kultura-i-sport/aktualnosci/4706-iv-gminny-konkurs-koled-kaszubskich-galeria 16 https://www.chwaszczyno.pl/jubileusz-5-lecia-istnienia-choru-strzelenka-z-tuchomia/ 17 http://parafia-somonino.yum.pl/images/schola/dodatek.do.spiewnika.pdT 18 https://www.fopke.pl/aktualności/ news/2141/ rodzinne-koledowanie-chwaszczyno-i-osowa/ 19 https://www.muzeum.wejherowo.pl/d/aktualnosci/koncerty/cantate-domino-canticum-cassuborum-spiewta-ptoszczi/?cat=5 Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 53 Mal. W. Dłubakówsczi WÓJARZA GNEÓMARA PRZETRÓFK DREDŻI W naszi pówióstce wrócóme do znónech herojów. Chócju dówno me nie czele, co sa dzeje kdl nich. Gneómar a me póznale w jedny z pierszich gódków z naszego cząde. Jego przigóde nalazle sa też w ksążce Nordowe pówióstczi. Tede znóny nama wójórz dól sa póku z biótką. Cze tim raza też sa mu to udo? Uzdrzime! W zómkówi góscenny jizbie sedza dwuch ledzy. Jeden, wióldżi chłop, belno oblekli. Bel to Gneómar, pón na Lebczu, ricerz, chóc rzeknąc, że ledze wszeljak ó nim gódale, to mało rzeknąc. Dredżi, mnieszi, usmióny, barżi prosti. Bel to drech negó wójórza, Sobk, człowiek chitri, kuńda. Cze szlachcec? Nicht nie bel pewny jego familie. Gneómar trzimól z nim równak ód downa. Pó prówdze chóc nibe jinszi, to bele do sebie podobny. Tero prawie ricerz munia miól jakąś markotną. Chłopi prawile. - Co ón rzek? - pitol zdzywiony Gneómar - Ach, jesz róz - zacząn Sobk - pón Domóslów z Rudindżi wezywó cebie na biótka! - Na biótka?! - Doch ce klareja ju dredżi róz! Mało na biótka! Na Sąd Bóżi! - gódól dali Sobk. Sprawa zdówa sa pówóż-nó, ale ón jak wiedno miól śmiech pod wąsa. - Nó co? - Órdalia, panie brace! - Kó jó rozmieja, le ni móga pojąc, dlócze. - Ne zó to, że te óbrazyl jego białka... - Zó to zaró na biótka?! - ...a ojca... - Nawetka niech mdze, że ojca, ale... - ...nenka. - Nenka też? - Też, też, a całą wiólgą familia z Rudindżi. - Ale to sa sta prze picym! - Kó te pil, oni bele trzezwi, ne... wnet trzezwi. - Co teró? 54 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Nordowe pówióstczi - Teró ón cebie przez mie sle swoja raka wica a pózywó na biótka. Mosz mu ódeslac swoja rakawica. - Rakawica! Co jesz?! - rozgórzil sa Gneómar. -Totka moja móga mu póslac! - To nick nie zmieniwó - gódól Sobk, pócygając z wióldżegó topka - muszisz sa bic. - Pó prówdze musza? - Jo! Ón ju mó ogłoszone, a kasztelón dól nó to zgoda. Witro biótka na miecze. - Sobku, a może me be mógle... - Nie, me be ni mógle. - Ne jak mus to mus - wzdichnąn Gneómar. Czede nie belo ju jiny drodżi, potrafił ón stawać z ódwógą. Le bel to kol niego óstatk. - Kó to je mlodi pón, doch jo, nen Do... Dooo? - Domóslów, jo, mlodi. - Hmmm - meslól ricerz. - Ale mocny a gódają, że straszny w biótce. Baro pobożny. Gneómar nó to blós munia skruzowól. Na dredżi dzeń wszetczi w gardku ju ód rena wiedzele, co sa rechteje. Żdale na polnie, czede biótkówac sa miele dwaj i woj orze. Czede nen czas bel ju krótko, zabile zwóne, zagrale trąbę. Plac na biótka bel przerechtowóny kol zómku kasztelana. Zemia iiprzątnionó a udeptónó tak, żebe nick nie za-wódza wójarzóm. Zebrale sa też wszetczi szlachcece, co bele w ten czas na molu. A nie belo jich mało, bó kasztelón miól sproszone wszeljaczich. Dlóte też Gneómar tam sa wczasni nalóz. Czego doch teró tak baro żalowól. Nówicy, je rozmieć, belo pospólstwa a mieszczón. Ód stronę Domóslawa zabrakło bialczi, ojca cze nenczi, chternech Gneómar miól óbrazec. Bele zó to jego bracynowie, a jak gódól Sobk, ti też mógle bec rozgórzony. Gneómar wiedzól też, że jakbe mu sa uda z tim mlodim ricerza, to ti mu tego nie zabadą, a swoja zemsta mdą chcele na nim wecesnąc. Ó tim równak wiele nie meslól. Żdala gó biótka. Z człowieka może mlodim, ale ju nie jeden prawił ó jego odwodzę a moce, a jesz tim, co potrafi. Nówóżnieszi równak bele kasztelón ze swoją wast-ną. Oni zasedle na wenioslech buten stołkach. Stroną nich przesód też ksądz. Bel czas zaczenac. Trąbę zaherlekale jesz róz. Z jednego nórta na plac welóz obrażony Domóslów z zacatą munią. Cali óblokli w peszną zbroja. Z dredżi Gneómar. Óblokli może nie biedno, ale w swoja stórą zbroja, a do tego niedoczeszczoną. Nen munia miól nijaką. Bele taczi, co pómeslele, że nawetka taką, jakbe caló sprawa nie slechala sa jego persone. Na plac westąpil człowiek farwno óblokli a zacząn glosno prawic: - Ledze! Ledze! Bądzta sztel! Dójta óbacht! Tu! W tim placu! Zaró bądze biótka. Szlachetny Domóslów z Rudindżi mó wezwóne szlachetnego - tu jakbe sa perzna zajik - Gneómara z Lebcza. Chterny pierszi padnie na zemia, nen mdze póbiti! Chto na swójich szperach óstónie, nen dobądze. Bądzta sztel! Jesta wszetczi swiódkame! Ksądz zrobił znak krziża nad płaca, a kasztelan rzek pówóżno: - Zaczenac! Wójórze zalożele na glowe helme. Domóslów zaró reszil do westrzódka place a tam żdól na swojego procemnika. Gneómar pómalinku. Zatar race, chwacyl mocno za miecz a tarcza, a pómeslól so jesz: „Ne kó jó doch też nie jem taczi sledny, chceme le!". Weszed też do bena. Domóslów zaró zacząn w niego tlec! Z wszeljaczich strón. Wcale nie tak mocno, ale belno. Wszeljaczime metlame. Widzec belo, że bel we-sok uczali w tim kunszce. Gneómar na zaczątku blós sa bronił. Zbijól tarczą miecz Domóslawa na stronę. Czasa nen wczadzyl prosto w niego tak, że caló móc szla w tarcza. Tede ledze meslele, że ta sa zaró rozsepie. Wszetczi też równo meslele, że na Gneómara przindze kuńc, że ni może bec jinaczi a że chutkó to sa stónie. W Gneómarze timczasa rós górz. Brónil sa, bó bronił, bel perzna urzasli, a jakós nie przeszło mu do glowe, żebe nacerac. Tamten gó tłuk, jak chcól. W kuń-cu zepch gó wnetka w nórt. Może tu be gó na kuńc zmaczil, żebe nie to, co wójórz z Lebcza teró uczul. Żebe Domóslów werąpiól Gneómara ód nógór-szich, pewno be to pó nim splenalo jak pó kaczce. Le nen rzek mii tak: - Nie dósz so ze mną rade! Zaró ca póloża, a jak zdżiniesz, tede twoje konie, wóze, sprzat, ledze -wszetkó dló mie! Familie ni mósz...tede twoja zemia też wezna jó! Jó, co nad tobą dobada. Tak mii cedzyl przez zabe a atakówól coróz bar-żi. Gneómar bel na swoje wiedno! Teró, jak doszle do niego tacze słowa, tede zaró werzucyl przed sebie race z bronią. Reszil do przodku, tłuk a wadzyl aż do samego westrzódka place. Tam Domóslów, ni mogąc sa copac, dosc chutkó pod na zemia! Zaró chcól sa dwigac, co w zbroje doch nie je letcze. Równak na plac wnekól nen sóm człowiek, co na zaczątku, stanął midze wójarzama a pódniós race do góre. Kasztelón ódezwól sa: - To sygnie! Jó sa zgódzyl na biótka, aż pierszi padnie! Domóslów dwigól sa a chcól cos sa odezwać, ale nie dól rade. - Dobel ricerz Gneómar! - skuńczil kasztelón. Wszetczi pódzerale na se, tak prosti ledze jak szlachcece. Zaczale sa rozchódzec. Blós kasztelón zbliżil sa do ksadza a spitól: - Jak to może bec? Doch Domóslów miól prówda! Dlócze dobel Gneómar? - Pewno blós dlóte, że je mócnieszi w szperach -iismiól sa dobrodzej. Belo pó wszetczim. Na placu zrobiło sa pusto. Gneómar z Sobka wiesol regnale w domócą strona. Podobno zahóknale pó drodze ó gospoda. Mateusz Bullmann Tekst z niechternyma znankama nordowi kaszebizne Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 55 Z Kociewia FELIETON B eyjtamroM)aArdxx/} na; chwalbą Piękną mamy jesień tego roku. Ciepłą bardzo i kolorową. I ważną, nawet bardzo. Nie tylko na Kociewiu, Pomorzu i szerzej. Dla mnie i kręgu moich bliskich nowa nadzieja i zarazem nowe zadania. Roz-pasana konsumpcja i obok - ciągłe jamrowanie nie zgasiły obywatelskiej postawy. Znowu jasny dzień, ktoś powiedział tak ogólnikowo... Zatrzymuję się przy ważnych, mądrych myślach. Podczas prawie codziennej lektury fragmentu Pisma zatrzymuje mnie zdanie: Każde królestwo wewnętrznie podzielone staje się pustkowiem... (Łk 11,15-16). Szkoda życia - mówię i szukam tego, co łączy. Tyle jest do przeżycia, tyle do zrobienia.... Jasnych dni jest więcej, tylko trzeba otworzyć się na dobro, nie jamrować. Do październikowych wydarzeń, tych bardzo ważnych, śmiało warto zaliczyć konferencję naukową „Poznajmy się na Kociewiu - regionalizm w edukacji" zorganizowaną w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym im. Kazimierza Kirejczyka w Starogardzie Gdańskim. Pod patronatem starosty, z udziałem świeżo wybranego posła i... 180 zainteresowanych tematyką. Uczestnicy od morza do gór, bo z Pucka, Żywca i Kociewia. Różne formy realizacji ciągle ważnej idei - edukacji regionalnej. Bardzo ciekawe referaty, ożywione rozmowy, bogata biesiada. Dlaczego ważne jest tworzenie „kolektywu myślowego", przekonywali naukowcy z UMK w Toruniu. Ośrodek w Starogardzie mógł pochwalić się dokonaniami uwiecznionymi w krótkich filmach. Była też wystawa tradycyjnych prac i nowe formy, np. ciekawe puzzle. Kultura regionu żyje. Z przyjemnością mogłam przypomnieć drogę, która wiedzie od Komisji Oświaty ZKP. W minionym wieku mówiliśmy o regionalizacji nauczania, z prof. Edwardem Brezą tworzyliśmy aneksy do obowiązujących programów. Ze wzruszeniem wspominam drogę regionalistów, aby od przedszkoli dotrzeć do uniwersytetów. Co dzieje się na Kaszubach, czytelnicy „Pomeranii" wiedzą i, mam nadzieję, wspierają. Wiatr od morza dobre ziarno doniósł do Bydgoszczy i dalej w Polskę... By oświetlić regionalne stecki, przypomnieć warto mądry cytat z eseju Zakorzenienie, którym posłużył się na ważnej konferencji, chyba w Dzierżąż-nie, wtedy młody historyk Donald Tusk. Z kolejnymi grupami magistrantów zatrzymywałam się przy zdaniach: Zakorzenienie jest... potrzebą duszy ludzkiej... Istota ludzka ma korzenie, jeżeli rzeczywiście w sposób aktywny i naturalny uczestniczy w egzystencji wspólnoty przechowującej jakieś skarby przeszłości i obdarzonej przeczuciem jutra... Dobre myśli i pomysły warto, a nawet trzeba nieść dalej, rozsiewać. Liczni uczestnicy wspomnianego spotkania poniosą do siebie przedstawione obrazy. Na przykład temat „W co bawili się nasi dziadkowie?" zebrać i opowiedzieć warto. Można rozwinąć przykład - rozmowa górala z niegóralem, wesołe kolędowanie itp. Ktoś powiedział prosto: Edukacja regionalna jest edukacją wielkiej radości. Dodaję - i nadziei. Kto umie, niech wytycza stecki do cyfrowego świata, co można pogodzić z zakorzenieniem, które jest wartością dla spadkobierców dziedzictwa kulturowego. Dobrze, gdy i o przyrodniczym pamiętamy. I tu muszę przywołać niezwykłe spotkanie przyrodników, które odbyło się na południu Kociewia, czyli w Grucznie. Z okazji 30-lecia Nadwiślańskiego Parku Krajobrazowego zorganizowano konferencję „Parki krajobrazowe: nauka, edukacja, turystyka". Święto zgromadziło 70 osób z różnych instytutów, ośrodków badawczych. Wśród delegacji z parków krajobrazowych gościliśmy przedstawicieli: wdeckiego, krajeńskiego, nadgoplańskiego, brodnickiego i elbląskiego. Pracownicy sąsiednich nadleśnictw w charakterystycznych zielonych mundurach. Ciekawe referaty, smakowity regionalny poczęstunek. Ważne święto naszego powiatu. Dokonania zespołu parków przedstawiono na licznych planszach. Regionalistów cieszą wydawnictwa, nawet książeczki dla dzieci. Mam nadzieję, że ten park krajobrazowy na stałe jest wpisany w piękno Doliny Dolnej Wisły. Maria Pająkowska-Kensik Wiatr od morza dobre ziarno doniósł do Bydgoszczy i dalej w Polskę... 56 Pomerania nr 11 (580) / Smutan 2023 r-O-n m LEKTURY KASZUBSKIE ZWIERCIADŁO PO CZESKU Aleksander Majkowski Żivol a pnliocly Rcniusow KaNub^ Aleksander Majkowski, Żivot a pffhody Remusovy. Kaśubske zrcadlo, prel. Milos Reznik, Argo, Praha 2023 W tradycji badań slawistycznych relacje międzykulturowe pomiędzy Czechami a Kaszubami są dobrze znane i zostały już wnikliwie opisane zarówno po stronie filologów czeskich, jak i kaszubskich. Dodatkowo także filolodzy polscy, niemieccy, łużyccy czy przedstawiciele innych języków słowiańskich analizowali kontakty czesko-ka-szubskie od strony językoznawstwa, literaturoznawstwa czy historii. Dla tej grupy znawców języka czy literatury pojawienie się nowego tłumaczenia kaszubskiego utworu w języku czeskim nie jest może wydarzeniem, które by ich zaskoczyło. Jednakże wydanie ar-cypowieści Aleksandra Majkowskiego Żece i przigode Remusa w czeskim przekładzie Milosa Reznika w 2023 roku przez praskie wydawnictwo Argo nie jest kierowane tylko do środowiska akademickiego, a również do przeciętnego czytelnika, który chciałby zapoznać się z ważnymi dziełami literatury innych narodów słowiańskich. Właśnie od tego faktu należałoby zacząć, od chęci udostępnienia epopei Majkowskiego czeskim czytelnikom literatury europejskiej. Przy czym akcent pada tutaj na dzieło literatury, a dopiero później na dzieło literatury kaszubskiej. Ważniejsze jest bowiem dostrzeżenie uniwersalnych walorów artystycznych, a dopiero później czynników ideowych, najpierw kontekstów antropologicznych, mitologicznych i dialogicznych, a dopiero później składników kaszubskich, etnicznych czy regionalnych. Właśnie w ten sposób utwór wytrzymuje porównanie z wieloma powieściami innych języków, potrafi się obronić wobec treści zawartych w epice odrębnych dzieł z innych epok literackich. O relacji pomiędzy tym, co światowe i powszechne, a tym, co kaszubskie i rodzime, pisze tłumacz we wstępie pt. Kaśubska epopej. Ów tekst jest ważnym wprowadzeniem do uwarunkowań historyczno-kultu-rowych Życia i przygód Remusa, nie tylko ze względu na partie przedstawiające postać Aleksandra Majkowskiego, ale także z racji ukazania szerszego, europejskiego tła kształtującej się od Floriana Ceynowy tożsamości kaszubskiej. Ów wstęp pokazuje, że jego autor to nie tylko artysta słowa, ale również odpowiedzialny badacz kultury europejskiej, świadomy jej przekształceń w XIX i XX wieku i potrafiący umieścić wśród nich niewielką liczebnie i niemającą dużej mocy de-cydenckiej grupę Kaszubów. Milos Reznik (ur. 1970) jako tłumacz tekstów artystycznych z języka kaszubskiego na język czeski jest specyficznego typu debiutantem. Ta specyfika bierze się z faktu, że już dużo wcześniej, bo w latach dziewięćdziesiątych XX w., co prawda zajął się tematyką kaszubską, ale uczynił to jako historyk i kulturoznawca. W 1999 r. obronił rozprawę doktorską, w której analizując tematykę modeli patriotyzmu w Prusach Królewskich w XVIII wieku, wywołał kwestię kaszubską. Także w swojej pracy habilitacyjnej procedowanej na Uniwersytecie Pa-lackiego w Ołomuńcu w 2007 r. omawiał kaszubski punkt widzenia na sytuację polityczną Europy (interpretując zwłaszcza rolę Floriana Ceynowy) w kontekście polskich powstań w latach 1794-1864, procesu wykształcania się elit intelektualnych poszczególnych etnosów oraz tożsamości zbiorowych. Jako pracownik naukowy był zatrudniony w Seminarium Historii Powszechnej i Porównawczej Uniwersytetu Karola w Pradze (1998-2001), Zakładzie Historii Uniwersytetu w Li-bercu (1999-2001), Centrum Historii i Kultury Europy Środkowo-Wschod-niej w Lipsku (2001-2002) oraz jako Juniorprofessor na Uniwersytecie w Chemnitz (2002-2009). Od 2009 r. jest profesorem europejskiej historii regionalnej na Uniwersytecie w Chemnitz (Saksonia, Niemcy), od 2014 r. zaś dyrektorem Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie. To tylko niektóre z aktywności naukowych Milosa Reznika, wśród których znajdował czas na uczestnictwo w konferencjach kaszuboznawczych, Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 57 Lektury publikacjach monograficznych o tej tematyce (np. w serii wydawniczej Wielkie Pomorze) i w projektach naukowych typu słownik Gniazdo gryfa czy internetowa Kaszubopedia. Warto również wspomnieć, że od 2007 r. jest członkiem Instytutu Kaszubskiego w Gdańsku, a od 2015 roku Komisji Kaszubskiej Stacji Gdańskiej Polskiej Akademii Umiejętności. Wszystkie te uwarunkowania działalności naukowej pozwoliły Reznikowi podjąć się tłumaczenia dzieła Aleksandra Majkowskiego i dokonać tego z oryginalnego wydania kaszubskiego (1938) oraz z edycji, która się pojawiła jako tom V serii Biblioteka Pisarzy Kaszubskich (2010). Czasami tłumacz posiłkował się polskim przekładem kaszubskiej powieści, który wydał w 1963 r. Lech Bądkowski. Główną pracę translatorską Reznik rozpoczął w styczniu 2020 r., a zakończył na początku 2021 r. Później powrócił do korekt redakcyjnych i rozpoczął formułowanie aparatu translatorskiego oraz wstępu, w którym objaśnił konteksty historyczne, kulturowe i językowe kaszubskiego dzieła. Całość materiału złożył do praskiego wydawnictwa Argo w 2022 r„ książka zaś pojawiła się w obiegu czytelniczym na początku 2023 r. Tłumacz w swojej pracy stanął przed wyborem: zastosować konwencję tłumaczenia filologicznego czy też literackiego. W aspekcie zalet pierwszej strategii pozwoliłaby ona zachować wiele detali obyczajowych czy językowych oryginału, wadą byłoby to, że przełożony utwór miałby zanadto specyfikę dzieła akademickiego, godnego raczej osobnych studiów, nie zaś swobodnej, niekrępowanej czynnikiem naukowym lektury. Druga, literacka strategia tłumaczenia umożliwiłaby z kolei lepszą komunikację przekładu ze współczesnym czytelnikiem czeskim, nie krępując go specyfiką kulturową kaszubskiego utworu. Jednakże w aspekcie wad takie podejście sprawiłoby, że poszukiwanie literackiej atrakcyjności wprowadziłoby elementy narracyjne, których brak w zapisie pierwotnym. Co do decyzji translatorskich Reznika nie widać, aby dał prymat którejś ze wskazanych metod, raczej próbował swój przekład umieścić pomiędzy nimi. Z pewnością chciał przybliżyć czeskiemu odbiorcy konteksty kulturowe Życia i przygód Remusa, dlatego pojawia się w jego czeskim wydaniu blisko 180 krótkich, ale treściwych przypisów z objaśnieniami topograficznymi, historycznymi, folklorystycznymi kaszubskiej powieści. Także rodzajem ukłonu w stronę innojęzycznego czytelnika jest to, że tłumacz zdecydował się na czechizację imion bohaterów utworu, przez co w przekładzie występuje co prawda Remus, ale obok niego Martin, Michał, Marciana, Princezna czy Trouba. Podobnie jest z nazwami miejscowości, które mają czeskie formy zapisu: Lipuś, Kostefina, Bytov, Serakovice czy Chmelno. Tłumacz nie poszedł jednak w stronę uwspółcześniania narracji, zmieniania jej stylu, upraszczania okresów zdaniowych czy rezygnacji z pewnego typu patosu oryginału. W udany sposób zadbał o różnicowanie głosu narratora, który nie jest przecież jednolity w języku autora i podobnie nie jest identyczny w języku zastosowanym przez tłumacza, który potrafił zaznaczać różne fazy rozwoju osobowościowego głównego protago-nisty. Widać również kunszt czeskiego translatora w wierszowanych fragmentach epopei Majkowskiego, które Reznik przetłumaczył bardzo trafnie i odpowiedzialnie, ważąc się nawet na odwzorowanie oryginalnego rytmu i rymu wierszy obecnych w różnych częściach utworu. Z dzisiejszej perspektywy literaturoznawczej patrząc, można zadać pytanie, czy historia o kaszubskim Remusie zainteresuje czytelnika czeskiego. Tłumacz powieści uważa, że tak, głównie dlatego, że forma artystyczna, tematyka oraz warstwa ideowa umiesz- czone przez Majkowskiego w dziele są na tyle inspirujące, że dotrą do świata wrażliwości nowych czytelników. Milos Reznik po prostu zawierzył potencjałowi semantycznemu dzieła, sądząc, że zainteresuje ono kogoś z innego kręgu kulturowego. O tym, że się nie myli, pośrednio świadczą czynniki drugoplanowe. Oto znaczący jest fakt, iż powieść opublikowało Wydawnictwo Argo, jedna z najlepszych czeskich oficyn, znana z udostępniania nad Wełtawą ambitnych pozycji literatury światowej, mająca wieloletnią renomę w szerokim kręgu czytelniczym. Podkreślam tutaj epitet „szerokim", gdyż Argo nie jest publikatorem uniwersyteckim czy niszowym, który kieruje swoje wydawnictwa głównie do elitarnych środowisk, lecz dba o obecność swoich propozycji wśród bardzo różnych odbiorców. Drugim czynnikiem uatrakcyjniającym odbiór powieści Majkowskiego jest kilka ilustracji Lubośa Drtiny, który przygotował zestaw kompozycji zgoła innych niż te, które dotychczas pojawiły się wśród wydań Życia i przygód Remusa. Prace Drtiny z jednej strony korespondują z motywami sztuki lat dwudziestych i trzydziestych XX w. (szczególnie z kubizmem i prymitywizmem), z drugiej zaś odsyłają do metafizycznej aury utworu przez symboliczne formy animalistyczne i antropomorficzne. Bardzo trafne i oryginalne to grafiki; szkoda, że tak mało zostało opublikowanych w książce. Żivot a prfhody Remusovy. Kasub-ske zrcadlo Aleksandra Majkowskiego w przekładzie Milośa Reznika być może nie będzie wielkim sukcesem finansowym. Jednakże można mieć nadzieję, że najpierw czescy slawiści, a potem ambitni czytelnicy ze zwykłej ciekawości zaczną poznawać arcydzieło literatury kaszubskiej, a dzięki temu w obręb czeskiej świadomości kulturowej wejdzie jeszcze jeden ważny składnik dziedzictwa słowiańszczyzny. Daniel Kalinowski 58 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Roda — KASZEBE - ZEMÓWI ROJ Na zema Hurgada, Antala... dlócz nie?! Ósoblewie, czej za lot sa nie płacy, a i na placu wszetkó darmók. Dló niejednech równakó nasze zemne, szare zemówe wiodro sygnie. Dló nich to u nas są cepie kraje. Ucekanie przed zemą to dló wiele gatenków ptó-chów stóri zwek. Niejedne, jak bócóne abó jaskulce, webierają sa w droga jesz ób lato. Kó są też i tacze, co trzimią są swojego miastka jak le sa dó. Dló nich lecenie dalek ód placu, w jaczim udówó sa jima wechówac młode, to głepóta. Tec na zymku jakó jinó póra może przelecec chutczi i zając jich ubetne gniózdkó. Tak prawie je z gapama Corvus monedula a kreczkama Corvus frugilegus (ó nech pierszich ju jem pisół w na-szim nórceku). Kreczk, jaczi swoja pózwa mó wedle szlachówa-nió za kreka (je mnieszi, temu kreczk), ósoblewie ród mieszko w naszich miastach. Zemą wiele ptóchów, co żeje na półach a krajach lasów, łączi sa w wiksze karna z miesczima pópulacjama. Na dodówk w nasze stronę trófiają kreczczi ze Skandinawie, Rusje a zópadny Syberie, bó tam robi sa dló nich nie do strzimanió. Za dnia te wielne karna lecą za miasto, na pola, gdze sznekreją na zemi za jaczim wegetariańsczim jestku. Czasto raza z nima lótają gape, skórce abó jine gatenczi. Parłaczi je jedno - stara ó bezpiek. W taczim rozmajitim, wióldżim karnie drapieżce, np. ja-strzebówi abó kagulcowi, nie tak letko je webrac ofiara - wszetkó sa reszó, a kóżdi gatenk jinaczi, wszetkó sa mieszó. P.D. * *< # "U- 0* A Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 59 t/ileka PUCK. HISTORIO REBOKOW PÓKÓZÓNÓ DŁOTA Dokaże Leona Gólle są ósoblewe. Raźne, niemalowóne, niekónieczno proporcjonalne, kó mocno przecygają ócze, pódskacają weóbraznia. Żłobiórz jak mało chto rozmiół pokazać w kawałkach lepe proste rebaccze żece. Swoje rzezbe przedówół m.jin. ób lato we Wióldżi Wse, w jaczi mieszkół. Nie-jedny gódają, że prawie temu nówia-cy jich pójachało do NRD, bó letnice z tego państwa ród je tam kupiale. W 100. roczezna urodzenów Muzeum Pucczi Zemi zrechtowa-ło westówk utwórstwa Leona Gólle (1923-1992). Wernisaż beł 19 rujana. Dodówka do ekspozycje je fól-der-kómiks. Dzel to wspómink ó ar-tisce, dzel óbrózkówó ópówióstka (pó kaszebsku), w jaczi bóhaterama są rzezbe Gólle. Westówk je do óbezdrzenió w Muzeum Pucczi Zemi, w tpzw. szpetóleku. PD LUZINO. BITWA KULINARNA W piątek 20 października 2023 r. w Luzinie odbyła się IX Regionalna Bitwa Kulinarna. Impreza ta jest przedsięwzięciem promocyjno-edukacyjnym, nawiązującym do kaszubskich tradycji kulinarnych. Ma na celu promocję regionalnych potraw, a także zwrócenie uwagi na bogactwo i różnorodność kuchni kaszubskiej. Polega ona na przygotowaniu przez reprezentację oddziałów Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego potraw według przepisu kuchni kaszubskiej. W tym roku do rywalizacji kulinarnej przystąpiły członkinie i członkowie oddziałów ZKP z Gościcina, Lęborka i Pucka. Impreza odbyła się w gościnnych progach Zespołu Szkolno-Przed-szkolnego nr 1 im. Lecha Bądkow-skiego w Luzinie. W tym roku „bitwa" odbyła się jesienią i miało to wpływ na wybór przygotowywanego menu. Należało ugotować trzy dania: wrekówą zupa na gasenie, plińce z bulew i griz. Kulinarne umiejętności oceniało jury w składzie: Alicja Klinkosz - prezeska luzińskiego oddziału ZKP, Maria Witt-stock, Eugenia Tempska, Aleksandra Meyer oraz Jan Wyrowiński - prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Oceniający nie mieli łatwego zadania, wszystkie drużyny wystawiły bowiem najlepiej gotujących członków swych oddziałów. Zadanie ogłoszenia werdyktu przypadło przewodniczącemu jury Janowi Wyrowińskiemu, który wszystkim serdecznie pogratulował i poinformował, że naj-lepsze plińce upiekła drużyna z Pucka, najsmaczniejszy griz był dziełem ZKP z Lęborka, zaś tytuł Arcymistrza Kulinarnego 2023 przyznano zespołowi z Gościcina - w którego wykonaniu wszystko było doskonałe. W trakcie przygotowywania potraw prezes Jan Wyrowiński w towarzystwie wójta gminy Luzino Jarosława Wejera, Romana Klinkosza oraz Aleksandry i Mieczysława Bistroniów na miejscowym cmentarzu zapalił znicz na grobie prof. Gerarda Labudy, udano się także przed pomnik wielkiego me-diewisty rodem z Luzina. W trakcie trwania imprezy nastąpiło również wręczenie legitymacji nowym członkom luzińskiego oddziału, pani Eugenii i Bogdanowi Tempskim, przez prezesa Jana Wyrowińskiego. W czasie luzińskiej bitwy kulinarnej można było wsłuchać się w kaszubskie muzykowanie kapeli Burczybas z Sierakowic pod kierownictwem Zygmunta Rohraffa, pośmiać się z dowcipów kabaretu Kuńda Adama Hebla, a także podziwiać materiał filmowy i zdjęciowy na temat Luzina przygotowany przez Romana Klinkosza. Dodatkowo na trzech zorganizowanych stoiskach była możliwość zakupu książek o tematyce regionalnej oraz rękodzieła artystycznego. Spotkanie swą obecnością uświetnili radni gminni i powiatowi, prezeska Stowarzyszenia „Pro Bono" Zofia Botulińska, prezeska Stowarzyszenia Literacko-Teatralne-go „Kukówka" Maria Krośnicka oraz dziekan dekanatu Luzino, ks. kanonik Stanisław Bach. IX Regionalna Bitwa Kulinarna w Luzinie była wspólnym dziełem ZKP Oddział w Luzinie, gminy Luzino, Szkoły Podstawowej nr 1 im. Lecha Bądkowskiego, Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie oraz Gminnego Ośrodka Kultury w Luzinie, przy wsparciu ze strony pracowników biura ZG Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Alicja Klinkosz BÓRZESTOWÓ. REMUSOWCE Ó BOLIWII 13 rujana regnała XXIII edicjó potka -niów Remusowegó Kragu. Ótemknął ja wielelatny prowadnik i udbódówócz M yritm/ith pahiarft te J(/1 te i,//ó // kjL sk/óć/ó/ i"MLu naj j/J(P _ \ 6o Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Klęka —j- negó karna Bruno Cerocczi, chteren przeczetół też dzelek romana Aleksandra Majkówsczegó Żece i przigóde Remusa. Przednó tema pótkanió przeniosła uczastników za wiólgą wóda - do Półniowi Americzi. Jón Kostuch wespół z Bogusławą Konarzewską ópówiódele ó swój i reze do Boliwie: tamecznech zwekach, wierzeniach i óbrzadach a też dradżich warenkach żecó. Betnice doznele sa też, co sa weda-rzeło na Kaszebath w miesącach, jacze minałe ód slednegó przedferiowegó zeńdzenió Remusowegó Kragu. Nie zafelowało też póspólnegó spiewanió kaszebsczich piesniów i ódjimka na wdór rujanowegó pótkanió. Red. MADRIT. DOBECE MESTERCZI Z KASZEB Katarzena Klaman w rujanie dobeła pierszi plac na Arnold Classic Europę 2023 w Madrice, konkretno w Master Womeńs Bodyfitness w kategorii ód 35. roku żecó i do 165 cm rostu (bodyfitness to pó polsku fitness sylwetkowy). Spórtówcka póchódzy z Jómna (kol Parchowa). W Betowie prowadzy Fabrika Zdrowió, klub, w jaczim można trenerowac a miec stara ó zdrową dieta. Teró nasza mesterka rechteje sa do Mesterstwów Świata, jacze mdą ju w lestopadniku, też w Szpańsczi. Klaman mó ju wiele rozmajitech midzenórodnech dobeców, m.jin. w 2022 roku ostała mesterką Europę w bodyfitness ób czas miónków w szpańsczi móleznie Santa Susanna. Winszejeme mesterce z betowscze-gó krezu i żeczime pósobnech zwene-gów. Zdrzódło: portal Kulturownió PELPLIN. KONFERENCJA 0 MALARZACH 1 RZEŹBIARZACH Fot. J. Cherek Oddział Kociewski Zrzeszenia Ka-szubsko-Pomorskiego w Pelplinie oraz Biblioteka Diecezjalna im. bpa Jana Bernarda Szlagi od siedmiu lat nieprzerwanie (także w czasach pande-micznych) organizują cykl konferencji popularnonaukowych zatytułowanych „Wielcy ludzie małego Pelplina". Do tej pory mówiono o językoznawcy i pisarzu ks. Bernardzie Sychcie, Słudze Bożym bp. Konstantynie Dominiku, poecie i historyku sztuki ks. Januszu St. Pasierbie, współtwórcach pelpliń-skiej szkoły historycznej, współtwórcach „Pielgrzyma", kompozytorze i organiście Oskarze Hermańczyku, działaczu społecznym i niepodległościowym Walentym Stefańskim i filozofie ks. Franciszku Sawickim. 14 października 2023 r. w Bibliotece Diecezjalnej w Pelplinie odbyła się siódma konferencja z tego cyklu, zatytułowana „Pelplińscy malarze i rzeźbiarze". Po przywitaniu przez organizatorów, dyrektora Muzeum Diecezjalnego ks. Krzysztofa Kocha i prezesa Oddziału Kociewskiego ZKP Bogdana Wiśniewskiego, który konferencję moderował, głos zabrali: ks. Krystian Feddek - witający gości w imieniu bpa Ryszarda Kasyny, prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Jan Wyrowiński oraz burmistrz Pelplina Mirosław Chyła. Konferencję rozpoczęto referatem Andrzeja Wolskiego „Biskup Wojciech Stanisław Okoniewski - mecenas kultury", ukazującym niezwykłą troskę tego biskupa chełmińskiego o rozwój kultury. Życie i działalność Stefana Lewickiego, który w Pelplinie prowadził już pod koniec XIX wieku pracownię malarską i konserwatorską, zaprezentował znany kociewski regionalista Ryszard Szwoch. Z kolei przedstawicielki Muzeum Miasta Gdyni, Katarzyna Gec-Leśniak oraz dr Anna Śliwa, przygotowały referaty o Wacławie Szczeblewskim - założycielu Pomorskiej Szkoły Sztuk Plastycznych w Grudziądzu, która w 1933 r. przeniesiona została do Gdyni. O Władysławie Drapiewskim i jego braciach: Kazimierzu i Leonie - mistrzach ściennego malarstwa monumentalno-reli-gijnego - mówił ich krewny Tomasz Zywert. Katarzyna Rakowska przedstawiła twórczość Wojciecha Durka, który z Pelplina nie pochodził, ale zostawił w tym mieście jedno z dzieł swojego życia: pomniki o charakterze patriotyczno-religijnym (grupa Mojżesza, grupa św. Wojciecha, Władysław IV - twórca polskiej floty, Cud nad Wisłą, pomnik teologów polskich, pomnik biskupów chełmińskich) zniszczone przez Niemców jesienią 1939 r. Twórczość pomorskiego rzeźbiarza Mikołaja Cichosza, który - podobnie jak Stefan Lewicki jest pochowany na pelplińskim cmentarzu, przedstawił Andrzej Wolski. Po części referatowej raz jeszcze wystąpił Andrzej Wolski, który w krótkim komunikacie przywołał postać Józefa Czyżmy - artysty amatora. Wśród partnerów konferencji były: Muzeum Miasta Gdyni, Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu oraz Muzeum Diecezjalne w Pelplinie. To z tymi miastami związana jest działalność Wacława Szczeblewskiego - organizatora szkolnictwa artystycznego na Pomorzu tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Pozostali partnerzy to Fundacja Pelplińska Biblia Gutenberga, Kociewskie Centrum Kultury, Komandoria Pelplińska Orderu św. Stanisława oraz Miejska Biblioteka Publiczna im. ks. Bernarda Sychty w Pelplinie. Konferencja zgromadziła spore grono osób zainteresowanych twórczością pelplińskich artystów. Mówiono o tym, że warto by zorganizować w Muzeum Diecezjalnym wystawę prac pelplińskich malarzy oraz o tym, aby upamiętnić pomniki Wojciecha Durka, chociażby przez postawienie dużych tablic z ich zdjęciami w miejscu, gdzie stały przed zniszczeniem. Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 61 4- Klęka Należą one przecież do dziedzictwa kulturowego Pelplina. Warto nadmienić, że w najbliższym czasie ukaże się książka zawierająca materiały z konferencji. BW MIROCHÓWÓ. POD PATRO-NATA MESTRA JANA Downy uczeń mirochówsczi szkole Jón Trepczik óstół ji patrona. Znóny kaszebsczi dzejórz, poeta, kompozytor i autór dwatomówegó Słownika pol-sko-kaszubskiego óstół achtniony za swoje dokaże i spartaczenie z rodną zemią i kulturą. Pasowny uchwólenk w ti sprawie przejimnała Mięsko Ra-dzezna w Kartuzach 31 maja, a pó czi-le miesącach - 20 rujana - ódbeła sa uroczezna nadanió miona Spódlecz-ny Szkole w Mirochówie spartaczono z przekózanim ji stanice. Swiatowanie zaczało sa ód swiati msze w tamecznym kóscele, a późni na kólszkółowim placu uczast-nice póznele żece i dokaże Trepczi-ka przedstówione przez Eugeniusza Preczkówsczegó, chteren pódzakówół też wszetczim, co pómógle w taczim uczestnienim kaszebsczegó póete. — Dzyseszi dzeń przeńdze do dze-jów Mirochówa - prawił uroczesto. - Dzys me wszetce skłódóme Jemu - Mestrowi Janowi - pódzaka za to wszetkó, co zrobił dló kaszebsczi tat-czezne, a ósoblewie za to, co zrobił dló swóji rodzynny Streszi Bude, Mirochówa, parafialnego Swiónowa, gminę i powiatu Kartuze. Dzaka też wszetczim tim, ósoblewie direktor szkołę Hannie Pionk i całi szkółowi spóleznie Mirochówa, co doprowa-dzele do tak piaknegó finału mesla nadanió miona pódjatą tu sztere lata temu ób czas ódsłoniacó pomnika Jana Trepczika i Aleksandra Labudę w Streszi Budzę. Wspaniali to je patron, co całe swoje żece i talent óddół Kaszebóm, ósoblewie swójim stronom, swóji rodny mowie, jaką stąd weniósł i wprowadzył w pałace, w jaczi potrafił nalezc nópiakniesze słowa, co derch sławią te stronę i ledzy dalek i szerok w pieśni i wierszach [...]. Zjisceło sa wiele pragnieniów Trepczika, chóc gwes nie wszetcze. Dzysó dokónywó sa nastapne baro wóżne pragnienie. Przez jego miono kaszebizna symboliczno dostąpiwó wióldżegó uznanió w jego rodnym ókólim. To stąd weniósł ón w świat słinne słowa, chterne tak chat-no pówtórzół: Pojmę wprzódk z kasze-bizną. Mirochówó - móżeme dzys rzec głośno - jidze w przódk z kaszebizną raza ze swójim wióldżim mestra, Jana Trepczika. W uroczeznie wzale udzel przed-stówcowie familie Trepczika, fundatorze stanice i samorządowe weszezne z burmestra Kartuz Mieczesława Gółuńsczim. Red. WEJROWÓ. SZKÓŁOWI ESCAPE ROOM We czwiórtk 19 rujana beło szkolenie z cyklu Warkównió kaszebiste. Rozskacenczi w PCEN-ie. Tim raza szkolny zeszłe sa w Muzeum Kaszeb-skó-Pómórsczi Pismienizne i Muzyczi we Wejrowie. Na zóczątku szkóle-nió uczastnice próbówele rozrzeszec wezgódczi, jacze óstałe schówóne w żalach wejrowsczi Ksążnice m. Ge-rata Labudę. Dobre ódpówiedze do-zwóliłe jima ódkrec kod do kłódczi i kóstczi z nódgrodama. Jesenny escape room przerechtowa-ła Justina Mikółajczik, szkolno kaszebsczegó jazeka w Lepuszu i Kornym. Późni prowadzącó potkanie Magdalena Urbasz (pól. Urbaś) z Pómór-sczegó Centrum Edukacji Szkólnech we Gduńsku i Justina Mikółajczik kór-biłe ó tim, jak usadzec rozmajite parte escape roomu i rzekłe ó technikach kódowanió, jacze dówają móżlewóta gwósnegó, szkółowegó escape roomu. Zdrzódło: www.kaszubi.pl GDINIÓ. WESTÓWK Ó KRÓLU KASZEBÓW We strzoda 25 rujana w Kaszebsczim Forum Kulturę w Gdinie beł wernisaż westówku „Żywoty Antoniego Abrahama - praca i misja" przerechtowónegó przez robotników Muzeum Kaszebskó -Pómórsczi Pismienizne i Muzyczi we Wej rowie. Prawie w sedzbie tego mola dało gó óbezdrzec ód maja do sewnika. Tero dzel eksponatów trafił do Gdinie. Ób czas wernisażu Małgorzata Wiszo-wató, jedna z kuratorków, ópówiódała ó udbie westówku, ó czekawinkach sparłaczonech z jego pówstówanim a też ó szukanim i ópisowanim zachów i tekstów zrzeszonech z Óbrama. Przednik KFK Andrzej Busler rzekł uczastnikóm gdińsczegó pótka-nió ó żecym i dzejanim patrona 2023 roku i ódpówiedzół na wielne pitania tikające sa Króla Kaszebów i molów, jacze są z nim zrzeszone. Na kuńc beła prezentacjo filmu Antoni Abraham trybun Kaszubów w reżi-serii Eugeniusza Preczkówsczegó. Westówk „Żywoty Antoniego Abrahama - praca i misja" móżeme óbzerac w sedzbie KFK kol al. Piłsud-sczegó 18 w Gdinie do kuńca roku. Red. KARTUZE. „MALOWANKI NA SZKLE" W Kaszebsczim Muzeum w Kartuzach 21 rujana óstół zórganizowóny wernisaż dokazów Agatę Domińsczi pt. „Malowanki na szkle". Artistka póchódzy z Kartuz, a pó sztudiach na Uniwersytece Mikołaja Kopernika w Torniu przecygnała na Kujawę. Ji malenczi przedstówiają colemało aniołe, wizerenczi Matczi Bósczi, piij-czi i jinsze zwierzata. W Muzeum jidze óbezdrzec przed-no dokaże na sakralne teme, ósoblewie pódskacone bizantijsczim kuńszta, ikónologią Cesaregó Ripa i ledowima 62 Pomerania nr 11 (580) / Smutan 2023 Klęka -f mótiwama. Jak pódczorchiwó Agata Domińskó, zanólegało ji na pókóza-nim gwósnech usódzków w swój im rodnym miesce, bó z Kartuzama i Kaszebama je zrzeszono ód więdną, wiele razy też beła w Kaszebsczim Muzeum. Przez swoja robota chcała pokazać, że młodi ledze też intereseją sa ledowim kuńszta, bó je ón snóżi i be miół jistniec w swiądze wszetczich. Westówk w Kartuzach je ópen do 20 lestopadnika, wstąp je darmók. Red. WEJROWÓ. ZEŃDZENIE ANIOŁÓW - MALARSCZI WESTÓWK TAMKUNA I LESNIÓKA Ód knópiczich lat czuł jem, że na we-soczich górach abó nie tak często we-soczich grzepach ób wieczór, czej świat tacy krejamnó dóka, pótikają sa babe i hekse. Jich zeńdzenia ledze pózewają sabatama. Nigde ni miół jem równak czete ó zeńdzeniach aniołów. A wej, prawie tacze potkanie, nazwóne werni-saża, beło 8 rujana w Muzeum Kaszeb-skó-Pómórsczi Pismienizne i Muzyczi we Wej rowie. Wszetkó to za sprawą malarsczegó westówku „Aniołowie Mółegó Kaszebsczegó Trzegardu (pól. Aniołowie Małego Trójmiasta Kaszubskiego), chteren przerechtowele Macej Tamkun i Ireneusz Lesniók. Ótemkniace westawe beło prów-dzewim świata kuńsztu, ó czim nólepi gódó leczba betników wernisażu. Nijak nie mdze przesadzone scwierdze-nie, że muzeum dichtich trzeszczało w rabie. Rozegracja rozpóczało krótcze powitanie direktora muzeum - dra Michała Hince, pótemu uczastnice miele leżnosc szmakac muzycznech sztecz-ków w wekónanim Maje Budniewsczi i Joane Bójanowsczi (nódgrodniczków Remsczegó Wokalu). Ni mogło też za- felac kórbiónczi z malarzama, chter-na póprowadza niezastąpionó Benita Grzenkówicz-Ropela. Pó oficjalnym dzelu betnice przeszłe do Ksążnice miona profesora Gerata Labudę, dze na trzech westówkówech żalach mógle óbezdrzec ósmedzesąt jeden malar-sczich dokazów. Kuńsztowny delekta-cje towarził też póczestenk. Nie sygłobe placu, żebe w drobno-tach pówiedzec ó wszetczich zwene-gach autorów westawe. Tak jeden, jak i dredżi mó wióldże zasłedżi na ma-larsczim plonie i zweskół uwóżanie nie blós w Polsce, ale też na świece. Macej Tamkun to wszechstronny ar-tista, człowiek wiele talentów, utwórca ó ugruntowónym orce i wizji kuńsztu. Twórca, jaczi nie cygnie do awangardę, le szukó uniwersalnech fórmów, zweskujące z nólepszich artisticz-nech tradicjów pólsczegó kólorizmu. Ireneusz Lesniók to utwórca, jaczi wcyg sznekreje. W swójich dokazach werażiwó óptimistną percepcja świata, chteren je wkół naju, a też piakno żdó na ódkrece. - W swójich obrazach jem pókózół aniołe (ledzy, jaczi sa zasłużele, maczelników za wólnota i wiara) Kaszebsczi Zemi, a też pejzaże, budo-wizna i zweczi Mółegó Kaszebsczegó Trzegardu - gódół mie Macej Tamkun. - Aniołe są naszima dechówima prowadnikama. Mieszkają w kóżdim belnym człowieku i są dzela kóżdegó jego godnego chwałę uczinku, czego żewim przetrófka je Chur swiati Cecylii. Bronią nas, śmiertelników, przed jidzenim bez żece falszewima droga-ma. Taczi jem dbe - tak hewó ó udbie i dechu westawe gódół jego wespół-usódzca Ireneusz Lesniók. Prze leżnosce westówku pókózół sa też niecodniowi malarsczi album, jaczi prezenteje cziledzesąt anielsczich obrazów Maceja Tamkuna i Ireneusza Lesnióka, chterne na żewó może óbaczec w wejrowsczim Muzeum. Nadzwekównosc te dokazu pólegó na sparłaczenim malarsczegó dorobku artistów z jich leteracczim kuńszta. W ti publikacji obrazom towarzą: Requiem w lasowi katedrze - usadzono bez Maceja Tamkuna ópówióstka pódskóconó urzasnym wspominka Elżbiete Ellwart pochodzący Z Orla, jedurnegó ocznego swiódka bestialsczi przesprawe w Piósznicczich Lasach, i czarejące swim mądrim wezdrzenim na świat afórizme Ireneusza Lesnióka pt. Mesli i wemesli. Wórt pódczorch-nąc, że album je w całosce debel-tjazekówi (kaszebskó-pólsczi). Co czekawe, na obrazach letko może ódszekac twarze dzysdnio-wech Kaszebów, m.jin. nóleżników Churu swiati Cecylii z Remi. Tak tej serdeczno rócza do pószukiwanió na westówku drechów, sąsadów, a może nawetka samego se. Westawa może óbezdrzec do 4 stecznika 2024 roku w wejrowsczim Muzeum. Klebbów Matis GDINIÓ. KASZEBE NA WALE Waró latosó edicjó projektu „Kaszebe na wale" prowadzonego przez Gdińscze Akwarium dzaka udetkówieniu Ministerstwa Beno-wech Sprów i Administracji. Cela je przekózanie wiedze ó rodzę, a ósoblewie ó gatenkach roscenów i zwierzatów, jacze żeją w Bółce. Woźno je też uczba kaszebsczegó jazeka, bó uczastnice zajmów póznówają bółtową fauna i flora pó kaszebsku. Zewiszcza tego projektuje „Póznój, żebe uchówac". Teme zajmów, jacze są latoś realizowóne, to: „Kapitón Kur Dióbeł i kaszebscze burczibase" a też „Bółt pod kaszebską banderą". Uczbe prowadzy dwóje ledzy: szkolny kaszebsczegó jazeka i specjalista Gdińsczegó Akwarium. Są sczerowóne do dzecy z przedszkólów i spódlecznech szkółów. Zgłoszenia są przejimóne telefó-niczno (nr 58 732 66 28 abó 605 082 Pomerania nr xi (580) / Listopad 2023 63 Klęka 626). Kóórdinatorką je Magdalena Domańskó (e-mail: mdomanska@mir. gdynia.pl). CHMIELNO. KANTATA Ó RE MUSOWI MIŁOCE W chmieleńsczim Dodomu Kulturę 29 rujana bela prapremiera Kaszebskó -pólsczi kantatę „Remusowó miłota". Słowa do dokazu (wierzte) napisała Hana Makurót-Snuzek, a kompozytora je Mateusz Reczek (pól. Ryczek). Wekónywócze kantatę to: Ewa Zau-ner (mezzosopran), Damión Wilma (baritón), Łucjo Kitowskó i Tadeusz Makówsczi (narratorze), Chur Kaszeb-sczegó Karna Pieśni i Tuńca „Chmiela-nie" a też Kameralno Órkestra „Eviva Tarte'. Dirigentką bełą Antonina Pola Banas-Nitkówskó (pól. Banaś-Nitkow-ska), a autora scenarnika całosce Jaro-słów Banas (pól. Banaś). Kantata udało sa usadzec i zaprezentować dzaka udetkówieniu projektu Gminowegó Óstrzódka Kulturę, Sportu i Rekreacje w Chmielnie ze strzódków Minystra Kulturę i Nórod-ny Spódkówizne w óbremi programu Nórodnegó Centrum Kulturę: Kultura - Interwencje 2022. Red. GDAŃSK-ORUNIA. SPOTKANIE Z MUZYKĄ KASZUBSKĄ -FOLK ACOUSTIC W czwartek 26 października 2023 r. zorganizowaliśmy spotkanie z muzyką kaszubską dla uczniów szkół podstawowych z Gdańska-Oruni. Wydarzenie stanowi element projektu edukacyjnego, którego celem jest zwiększenie świadomości i wiedzy mieszkańców Gdańska na temat dzie- jów i kultury Kaszub oraz kaszubsko-ści Gdańska. Na scenie Gdańskiego Archipelagu Kultury - Stacja Orunia wystąpił zespół Folk Acoustic, w składzie: Szymon Chyliński (akordeon), Katarzyna Chylińska (śpiew), Klaudia Cieszyńska (klarnet) i Mateusz Kot (kontrabas). Uczestnikami spotkania byli uczniowie i nauczyciele ze Szkoły Podstawowej nr 16, Szkoły Podstawowej nr 40, Szkoły Podstawowej nr 56 i Gdańskiej Szkoły Podstawowej z Oruni. W dwóch koncertach, które zrealizowaliśmy podczas spotkania, udział wzięło łącznie 160 osób. Zespół Folk Acoustic wykonał dziesięć utworów w języku kaszubskim - pieśni i przyśpiewki ludowe oraz współczesne utwory i aranżacje: Nasza zemia, Kaszebe wołają nas, Na czółnie, Namowa, Kukówka, Sekrete, Żebe wrócył ten czas, Tango z różę, Pó-dzaka, Żól. O dziejach Gdańska i o Kaszubach w Gdańsku (pomiędzy utworami muzycznymi) opowiadał prowadzący spotkanie Wojciech Józef Konkel. Organizatorami wydarzenia byli: dyrektor Szkoły Podstawowej nr 16 Nina Markiewicz-Sobieraj, dyrektor Gdańskiego Archipelagu Kultury Monika Dylewska-Libera, prezes Stowarzyszenia Koloseum Gdańsk Krzysztof Szymanel oraz pomysłodawca i koordynator projektu Wojciech Józef Konkel - prezes gdańskiego oddziału Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Projekt edukacyjny pt. „Gdańskie kaszubsko-pomorskie spotkania" jest realizowany przez Zrzeszenie Kaszub-sko-Pomorskie Oddział w Gdańsku dzięki dofinansowaniu ze środków Miasta Gdańska. Dziękujemy za spotkanie i do uzdrzenió! Wojciech Józef Konkol BETOWÓ. TO BELO ALE NIESPÓDZAJNE Na binie Cassubia Cantat 14. róz muzyczne karna prezenterowałe, jak rozmieją nawlekać do kaszeb-sczi tradicje. Jak wiedno beło fólklo-risticzno, folkowo, rockówó, nawet pówóżno. Kó juri Przędną Nódgroda Festiwalu dało Osadnikom z NDG. Karno z Zelawe, konkretno z Nowego Gduńsczegó Dworu, sparłaczeło Dziady Adama Mickewicza z kaszebizną. Karno, jak na Cassubia baro wióldże (wiera nówiaksze z wszetczich edicjów CC), skłódó sa z dzecy, młodzezne a dozdrzeniałech. Chur, solisce, muzykańce. Chócbe dló tego westapu 28 rujana beło wórt sadnąc przed biną Betowsczegó Dodomu Kulturę. Nódgroda - 3,5 tes. zł - ufundowół mar-szółk województwa. Jinsze karna juri weprzedniło pó równo (800 zł), kó z rozmajitech leż-nosców. Moderny Brutczi tuńc (nó-nowszi szek młodego muzyka z Łącze-gó Cyrila Drążkówsczegó) za baro dzyrscze, bezkompromisowe branie z tradicje. CC Kapella Duo, dzewcze-cy duet z Tornia, za młodzeznowe, kó inteligentne szekbe i dzyrscze eksperi-mente dozdrzeniejącech muzycznech talentów. Sami Swój i, chur z Techómia, jaczi spiewó znóne kaszebscze piesnie, za konsekwentne usódzanie wspólnotę, przekazywanie tradicje póstapnym pokoleniom a też zmócniwanie kulturowi pamiace. Karno Dresze z Gduń-ska z liderką Joanną Góstkówską za óriginalnota, iiskóczny szek, zóbawną forma, belne wekónanie, zmeslnota a mocną swiąda spiewónech tekstów". Karno Begebenheit z Serakójc z liderką Pauleną Waserską za baro werazne interpretacje, pokora wedle tradicje i belne wekónanie. Na kuńc na binie Betowsczegó Dodomu Kulturę westąpił Robert Jawórsczi, jaczi przedtim raza z Natalią Zacharek, Karola Walczaka a Pawła Szroedra óbsadzywół uczastników Cassubie. Tero przińdze nama czekac za piątką z latosegó festiwalu. Jak wiedno całi materiół nalezeme też na inter-netowi starnie Zópadnokaszebsczegó Muzeum (przińdze jesz zdebło doż-dac). P.D. Ódj. J. Stefanowskó 6 4 Pomerania nr ii (580) / Smutan 2023 Kówóle. Dni Spódkówizne na kaszebsczi ort W szkole w Kówólach Ana Flis i Marzena Krasowskó zorganizowała Europejscze Dni Spódkówizne, ób czasjaczich promówałe kaszebską kultura: óbleczenk, instrumente i jich magiczny znaczenk. Białczi swójoraczno zrobiłe m.jin. pupczi w ledowech ruchnach, czile instrumentów (w tim brómbas), klede i szertuche. Całi jich interdiscy-plinarny projekt miół pózwa: „To szata zdobi człowieka, a muzyka porywa do tańca - od pokoleń". - Pódskaceło naju utwórstwó Zofii Strijeńsczi, chterna przedstówiała na obrazach scene z żecegó pólsczi wse: ód dradżi robotę pó óbrzade, rzemiasło, instrumente, ledowe i nórodne tuńce. To wszetkó - w ódniesenim do Kaszeb -jesme pókózałe też na najim westówku - gódó Ana Flis. Uczniowie w Kówólach mógle tej sa doznać m.jin., jako je historio i funkcje np. renczóków, klekótków i dióbel-sczich skrzepiców, póznele czile tańcowech kroków i ele-mente kaszebsczegó ledowegó óbleczenku. Red. Szymbark. „Kaszubska nocka" W gościnnych progach szkoły w Szymbarku spotkali się uczniowie miejscowej placówki oraz ich rówieśnicy z Ka-lisk i Lubiany. Spotkanie pod hasłem „Kaszubska nocka" Pomerania nr V NAJICH SZKOŁACH odbyło się 27 i 28 października. Celem była przede wszystkim integracja uczniów, którzy uczęszczają na lekcje języka kaszubskiego. Uczniowie wzięli udział w warsztatach, które pozwoliły im się bliżej poznać, a przy okazji szlifowały ich znajomość języka kaszubskiego. Nauczycielka języka kaszubskiego w Szymbarku Celina Wojciechowska przygotowała dla uczestników kaszubskie zabawy, a Mariola Zaborowska z Kalisk poprowadziła Turniej Wiedzy o Kaszubach. Podczas wieczornej dyskoteki uczestnicy tańczyli zumbę kaszubską z nauczycielką z Lubiany, Anną Cupą. Wczesnym rankiem uczestnicy wybrali się z latarkami na Wieżycę. Spotkanie dostarczyło wszystkim uczestnikom mnóstwo dobrej zabawy i ciekawych wrażeń. Uczniowie wraz z nauczycielkami z Kalisk i Lubiany dziękują dyrekcji szkoły w Szymbarku za gościnę i możliwość wspólnego spotkania. Anna Cupa Gduńsk. Zwiedzanie miasta kaszebsczim szlacha Uczniowie Spódleczny Szkołę nr 27 we Gduńsku raza ze swójima szkólnyma wanożele 10 rujana kaszebsczima stegnama stolece pómórsczegó województwa. Ó dzejach Gduńska i Kaszeb ópówiódele jima prowadnik Jerzi Na-cel i przednik gduńsczegó partu Kaszebskó-Pómórsczegó Zrzeszenió Wójcech Józef Kónkel. Szpacera beła dzela edukacjowegó projektu, jaczi mó za cel zwikszec swiąda i wiedza mieszkańców Gduńska na tema kaszebskósce tego miasta, jego kulturę i historii. W jego realizacji pómógają m.jin. molowi prowadnice, znaj orze dzejów i tradicji najegó regionu, ledowi utwórce i muzyce. Wespół mdze 12 edukacjowech pótkaniów, jacze są rechtowóne na ort szpacerów, warkówniów abó zeń-dzeniów z kaszebską muzyką. Organizatora je gduńsczi part KPZ, a projekt je udetkówiony ze strzódków Miasta Gduńska. i (580) / Listopad 2023 65 -i- W najich szkołach Ósowó. Kaszebscze miónczi 11 rujana na placu prze Dodomu Kulturę w Óso-wie óstałe zórganizowóne I Kaszebscze Miónczi. Me góscele szkółowników ze Spódleczny Szkole miona Wincentego Rogale w Kórsenie i we Wielu, chterny uczą sa kaszebsczegó jazeka. Młodi Kaszebi biótkówele sa w sedme konkurencjach spórtowech, taczich jak: cesk skórznia, stolemówe biótczi, b ulewny kosz, kulanie kraga, skóczk, toczk i remusowó kara. Ókróm tego przerechtowele plakate ó spórce, zdro-wim jestku i tańcowe pokaże swojego karna. Wszetcze reprezentacje pópisałe sa chwatkóscą, nieustaplewóscą i ósoblewą walecznoscą. Emocje trzi-male do samego kuńca. Kiińc kuńców, pó dradżich miónkach 1. mól dobele szkólownice z Wiela, 2. plac góspódórze - Ósowó, a 3. mól karno z Kórsena. Przędny cel, chteren przeswiecywół kóórdina-torkóm, to je zmócniwanie łączbe i integracjo mi-dze szkólama, óstół na gwes dobeti. Baro dzakujeme wszetczim za zaangażowanie i belną zóbawa, a szkolnym za piakne przerechtowanie karnów. Do uzdrze-nió za rok w Ósowie. Kóórdinatórczi: Manuela Gierszewskó i Katarzena Szczepańskó /;Nv Gmina Dzemióne, lesyństwó Głechi Bór, Nadlesyństwó Lepusz: 14 rujana latosegó roku wicy jak 500 robotników trzegardowech pódjimiznów raza z familiarna, pód boczną starzą lesnech, sadzeło las. Do pósadzenió beło: 32 tes. sztek chójczi (Pinus sylvestris) i 2,7 tes. sztek bardówkówi brzózczi (Betula pendula), a do zasadzenió 4 ha gruńtu. W zelniku 2018 roku nawólnica znikwiła do częsta drzewa w tim placu. Ódj. Sławomir Lewandowsczi FELIETON Sechim paka uszłe -f- Spanie/ To dó różne zor-te spanió. Spanie na boku. Na plecach. Na brzechu. Spokojne. Nerwowe. Przeriwóne. Z chrapie-nim a bez. Z gódanim przez snica. Z deklamacją, jak na jaczim konkursu recytątorsczim, a murmótanim. Z pódspiewiwanim czegoś. Wiera wszetcze zorte móm zaliczone. Czede człowiek je zmarachówóny, chceme wząc pó całim dniu óranió w zmiartą mera glene - pódó we were jak dzek. Leno co umakló keńta łóżka a pócknie świeżo wepróną poszwa - ju sa zwrócó jak jacze scate drzewia. Czasa uśnie ób czas póda-nió, nigle dotknie pierzene. Nawetka sa belno nie przeżegnó. Zrobi raką: w miono Ojca, Sena... a Swiategó Decha ju wechrapi leżące. Nodżi -biwó, co jesz w szlorkach abó jinech skórzniach stojące są - czede zapadnie w póch-nące, one sa tak do bena wcygająjak wadzebók. Temu belno je na bósóka do spalnie wlażac, bó nie je wiedzec, jaczegó kału sa na madrac abó do sztrózaka naniese. Węższą kulturą jidze sa póchwólec, czej sa szperzeska chócó sklepie ó se przed w łóżko sa buchniacym. Prówdzewi elegance podobno sa nawetka meją... Je nót pamiatac, co w łóżku je pórządk, podług jaczegó to wszetkó je zaladowóne. To mniesze, kwadratowe colemało przińdze pod głowa. Na tim cenczim sa leżi, a tim grebszim może sa przekrec. Czej komu je zemno w głowa, może so specjalną muca na nia założec. To je tzw. szlafmuca, to je z miemiecczegó „muca na spanie". W całosce, czej człowiek je łesy - tako muca może gó uretac przed gwesnym zazno-bienim. Ti umiarti colemało óblókają też tzw. piżama, co to słowo póchódó ód stóregó kaszeb-sczegó „biżac" - temu be miół gadać „biżama". Porządny Kaszeba leżi, jak gó Pón Bóg stwórził. Okna muszi pózamekac, cobe jemu zemno nie beło. A ga sa jacze muszeskó dze w jizbie zgubi - muszi dożdac do rena na wepuszczenie. Żele taczi eksperimeńt przeżeje. Całi dzeń człowiek je nót bec óblokłi - niech chócó bez noc jego cało so óddichnie. Ful piersą a jinyma cała dzela-ma. Temu łóżko ni może bec za mółe. Śpiący be miół so gnóceska wecygnąc, kuli le fabrika dała. Je nót pamiatac, co w łóżku je pórządk, podług jaczegó to wszetkó je zaladowóne. To mniesze, kwadratowe colemało przińdze pod głowa. Na tim cenczim sa leżi, a tim grebszim może sa przekrec. Tej-sej oni taką kistka ubudeją, co to w ni sa grużdżec muszi. Ani óddichnie, ani odpocznie. Wstónie barżi zmarachówóny jak przed spanim. Rzeklan mówi: jak so póscelisz - taksa wespisz. Temu łóżko belno je uprawie zaró pó spanim. Równo rozłożec pierzena z zachlastnicą a chiżni - pódrzetnica. Wetrząsnąc pódeszka z uszłech złech sniców. Okno ótemknąc, cobe muchę, medżi a móre welecałe, a swieżechny left sa do bena zadostół. Chceme wrócec do spanió. Czasa nie jidze usnąć. Nóskwarne mesleska drebólą pó musku jak mrówczi pó padłim w lasu scerzu. Niejedny bierzą pele na spanie. Jiny rechują owce, jiny słechają pólsczegó parlamentu, jesz jiny pożerają bez ruta na blóne, co je przenekiwó pó niebie wiater. A miesądz do ce gódó jak Kaszpirowsczi: haszku, biża, biża, bi. Usnijczkój. Lulkój. Żużkój. Haszku-papasz-ku. Żużku-bulószku. Biżku-biczku... Czej to nie pómógó, muszi mieniąc modło legniacó. Na dredżi bok. Z głową w nodżi. Z nogama w bok. Jesz pół biede, czej łóżko je zachtne a wespół-leżącegó ni ma. Górzi, czede twoja kóchlińskó leżi ju w cyrkowi pozycje a te nijak ni możesz sa wpasować... Czej czasa jesz dzeckó, nie wiedzec czemu, za memą do waszego łóżka sa wtrekó. Tede całi spalny ułożenk zreneje. Zbu-dzysz sa westrzódk noce, zmiarzłi, bó białka ce wzała całą pierzena, a dzeckó leżące przek midze warna - zrobią z was rodzynne „H". Jak w „haszku" prawie, co to gó nijak w żece, pardon, w spanie - wprowadzec nie jidze. Czej ju jedno uśnie - tej dredżemu usnąć je jesz drażi. W całosce, czede to piersze ju chrapie. (Ó tim ju jem czejs felietómk napisół). Może wząc jaką ksążka do czetanió? Cos grebszegó, cobe zmachceło. Jaką nóukówą a bez óbrózków, za to z wielnyma przepisama. To niejednego zmogło w trón. Nógórzi je sobie film w móbilce za-puscec. Białka na 100% sa zbudzy i całą procedura je musz zaczic ód nowa... A może, czej wa ju dwóje jesta - wząc so co resznegó póspólno na spanie, tak cobe sa kąsk zmaczec. Leno colemało prze ti robóce sa nie uśnie, chócó biwają różny mestrowie... tómkFópka Pomerania nr ii (580) / Listopad 2023 67 To nie je w głowa do pojaco FELIETON Czim/dćiU/W lafr, tum/www(Lr^eMjCd^t... Przez czile lat moja droga do robotę wez-drza wiedno tak samo - asfalta przez las, chteren rósł i z jedny, i z dredżi stronę szeroczi drodżi. Rozmajiti bet nen las: mieszony, jigłowi, dosc stóri - pó prówdze piakny. Baro mie sa to widzało, chóc musza jem wiedno miec bóczenk na dzeczi i jelenie, jaczich je kol naji ful - jesz ful, bó chto wie, co badze za sztót. Ód jaczegós równak czasu je perzna jinaczi. Moja droga do robotę nie wezdrzi ju tak samo. Asfalt wcyg je, nawetka lepszi, leno lasu jakbe mni. Tej-sej mijóm wióldże autołe zaladowóne drewna - gdze jadą, tego nie wiem, chóc baro bem chcą wiedzec. Do najich cze do cezech firmów? Dalek w świat cze może kąsk bleżi. Gdze te „moje" drzewa tero mdą „żełe"? Co z nima / z nich badze? Zache, dele, checze, wółtórz, papiór? Chóc może to sa wedawac głupe, cos mie z nima parłaczi, i wiedno mie je żól, że zós „mojego" lasu je mni. Móm so udbóne, że w kóżdim cządze roku robią so w tim sarnim placu, pó drodze, jeden ódjimk - na pamiątka i na wszelczi wepódk, czejbe negó lasu czedes miało ju nie bec. Je tacze przesłowie: „Nie beło nas, beł las, nie mdze nas, badze las". Pó prówdze badze? Móm corózka wiacy wątplewótów pó tim, co widza. Chóc na leśny pólitice sa nie znóm, to jednego jem gwes -las to naj wióldżi skórb, a skarbów sa tak letko nie óddówó, prówda? Chutkó jidze wecąc i wewiezc, pórechówac metre i zamienić je na detczi, wolni, wiele wolni, jidze to późni naprawie, bó copnąc to wiera sa ju nie dó. Co jinszegó, wedle mie, czej przińdze wiater, i zrobi z łasa to, co sa stało na Kaszebach 11 zelnika 2017 roku. Tede beł wióldżi żól i płacz za zniszczonyma hektarama lasów, równak nicht ni mógł nic zrobić - to beła móc żewiołu. Ledze ni mógle ji pówstrzemac. Adzysó?Jenama tak samo żól kóżdego drzewa, chterno je werzniate ledzką raką? Dzeh w dzeń dżinie wiele drzew, za chternyma nicht sa nie wstawi, ne bó one głosu ni mają, na welacje nie pudą, tej za czim sa nima przejmować. Wiem dobrze, że las wiedno beł przez człowieka wezweskiwóny do rozmajitech materialnech celów i to sa nie zmieniwó, leno czedes beło widzec wiakszą wdzacznota za dare lasu, dzaka chternym ledzóm żęło sa lepi - ósoblewie na Kaszebach. Chto miół włósny las, abó chóc kol niego mieszkół, wiedzół, że z głodu nie zdżinie. Stąd w kaszebsczi mitologii teli je lasowech dechów (Bórowó Cotka, Bórówc), bróniącech lasową zwierzena, a straszącech ledzy, co robią ji krziwda. Dzysó nawetka armio taczich dechów nie pówstrzimó wióldżegó wecynanió kaszebsczich (i nie leno) lasów. Nie dechów nama trzeba, leno mądrech ledzy i belnegó prawa, chterno czasa stónie pó stronie szemarzącech lasów. Ekonomio je wóżnó, a nawetka dzysó baro wóżnó, leno za detczi świeżego leftu jesz nie jidze kupie, a w tim czasu ni ma taczi leczbe drzew, chterna bełabe w sztadze „przerobie" to, co ledze wepuszcziwają do atmósfere; zemą je to widzec nóbarżi. Jesme w sztadze wstrzemac dech? Długo strzimóme bez czestegó leftu? Zdówó sa nama, że jo, bó przeca robime wiele, żebe to zmienić, naprawie, dosadzec, nasadzec, wemeslec. Czas nie je równak w ti sprawie naszim drecha. Chtos mie czedes spitół, cze mie je żól drzewa, z chternegó chtos zrobił wółtórz w kóscele, skrzepice abó stółk. Nie, nie je mie żól, jeżle to je wezweskóne do dobrech i brekównech ledzóm do żecó celów, nie leno dló detków i zwesku. Ód stalatów ledze rozmiele kórzestac z lasów rozemno, dló codniowegó przetrwanió, a dló kunsztu też. Dzysó gdzes na równowóga je zgubiono. Wórt je wemienic naje stóre łase, jacze niejedno widzałe, na chińsczi plastik? Je to belny geszeft? Wiera wcyg wierzime w to, że chóc nie mdze ju nas, badze las. Jesme taczi letkómeslny, cze może móme fest mocną wiara w ledzką mądrość? Jó jem barżi z tech ledzy słabi wiarę, tej póczi jesz móga, jida do lasu, mojego lasu, na grzebe, chternech latoś je bókadosc. Chto wie, co mdze w przińdnym roku. Mdze jesz nen sóm las? Olga Kuklińskó Chóc na leśny pólitice sa nie znóm, to jednego jem gwes - las to naj wióldżi skórb, a skarbów sa tak letko nie óddówó, prówda? Muzeum Kaszubskie im. Franciszka Tredera w Kartuzach serdecznie zaprasza do udziału w konkursie pt. „Śladem kartuskich kamienic" 4J ffl I, prac do 15 stycznia|2Q24 m2si szkz^ś 18. GDAŃSKA JESIEŃ PIANISTYCZNA 9/11, godz. 19:00 GJP recital: Marc Laforet W programie: Debussy, Chopin 10/11, godz. 19:00 GJP: Koncert symfoniczny - Ingolf Wunder Orkiestra PFB George Tchitchinadze / dyrygent W programie: Mozart, Bruckner 12/11, godz. 18:00 GJP recital: Ewa Pobłocka W programie: Bach 13/11, godz. 19:00 GJP recital: Juan Perez Floristan W programie: Ligeti, Ginastera, Schumann, Beethoven 17/11, godz. 19:00 GJP: Koncert symfoniczny - Maciej Gański Orkiestra PFB Antoni Wit / dyrygent W programie: Chopin, Rossini, Mendelssohn-Bartholdy 19/11, godz. 18:00 GJP recital: Hyuk Lee i Hyo Lee W programie: Piazzolla, Milhaud, Gershwin, Saint-Saens, Kapustin 22/11, godz. 19:00 GJP recital: Leszek Możdżer & Zohar Fresco W programie: kompozycje własne i polskie tematy filmowe 24/11, godz. 19:00 GJP: Koncert symfoniczny - Jean-Efflam Bavouzet Orkiestra PFB Olari Elts / dyrygent W programie: Ravel, Debussy, Ferenc, Mozart Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w Gdańsku Instytucja Kultury Samorządu Województwa Pomorskiego SPONSOR STRATEGICZNY PFB & Energa grupa e3e3 GŁÓWNY SPONSOR PFB MECENAS KULTURY PCE Polska Grupa Energetyczna