POMERANIA MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-KULTURALNY | ROK ZAŁOŻENIA 1963 CENA 5,00 zł | NR 10 (579) | PAŹDZIERNIK 20231 IM. BERNARDA CHRZANOWSKIEGO WWW. MIESIECZNIKPOMERANIA. PL ROK ANTONIEGO ABRAHAMA INTERESUJESZ SIĘ HISTORIĄ GDAŃSKA, POMORZA? Szukasz książek reklamowanych przez specjalistyczne periodyki? Koniecznie zajrzyj do Gdańskiej Księgarni Naukowej oraz Antykwariatu, ul. Łagiewniki 56 w Gdańsku Znajdziesz tu największy wybór publikacji związanych z naszym regionem. Zapraszamy!!! Godziny otwarcia: pn.-pt. 11-18, sb. 11-14 Tel. 58 301 4122 ksiegarnia@gkn24.pl gdanskaksiegarnia@gmail.com INSTYTUT Odsftsk* K»ł«qarnia Certyfikat dla małej księgarni KSIĄŻKI Gdańska Księgarnia Naukowa jest beneficjentem programu własnego Instytutu Książki „Certyfikat dla małych księgarni" 3 60 lat na początek! Jubileusz „Pomeranii" RED. 7 Wręczyliśmy Skry Ormuzdowe za 2022 rok RED. 10 Medale im. Bernarda Chrzanowskiego „Poruszył wiatr od morza" dla historyków z Czech i Niemiec SL 12 Żejq tim, czego uczq DARK MAJKÓWSCZI 15 Odczyt wygłoszony podczas gali z okazji Dnia Edukacji Kaszubskiej w sali „Niebo Polskie" JUSTYNA POMIERSKA 18 „Drzeżdżón" rozrzeszony RED. 23 Chcą jic dali Z latosg laureatkg sztipendium m. Izabelle Trojanowsczi Pauleng Waserskg gódół DARK MAJKÓWSCZI 25 Widok TOMASZ SŁOMCZYŃSKI 31 Gdyńskim szlakiem. Redłowo ANDRZEJ .BUSLER 34 Gdańsk mniej znany MARTA SZAGZDOWICZ POMERANIA NR 10(579) | PAŹDZIERNIK 2023 NAJÓ UCZBA. Edukacyjny dodówk nr 8 (170) 36 Smaki i aromaty Pomorza RAFAŁ NOWAKOWSKI 39 Ó pielgrzimówanim na Kaszebach, Kalwarii Wejrowsczi i pokłonie feretronów RAMONA WITTBRODT 40 Kaszebskó nie leno z pózwe ADÓM HEBEL 41 „Boże, coś Polskę" - „Boże, coś Rosję"! W160. rocznicę powstania styczniowego JÓZEF BORZYSZKOWSKI 44 Nieznany radziecki marsz śmierci z obozu Stutthof do Elbląga w maju 1945 roku we wspomnieniach jego uczestników DARIUSZ DOLATOWSKI 46 Kaszebsczi rajd z certifikata BÓGDÓN ADAMCZIK, tł. ŁUKÓSZ ZOŁTKÓWSCZI 48 Skrzidla nad Mólim Morza MATEUSZ BULLMANN 50 Śpiewne szlagre z Pólsczi a świata - pó naszemu TÓMK FÓPKA 54 Oddała atmosfera pustech noców ŁUKÓSZ ZOŁTKÓWSCZI 55 Kaszebsczi Spikrz Pamiace Paulena Waserskó 56 Z Kociewia MARIA PAJĄKOWSKA-KENSIK 57 Kafka zwielokrotniony w Luzinie DANIEL KALINOWSKI 59 Roda. Nasze kaszebscze tigrise P.D. 60 Klęka 65 W najich szkołach 67 Sechim paka uszłe TÓMK FÓPKA 68 To nie je w głowa do pójacó OLGA KUKLIŃSKÓ Ministerstwo ! Spraw Wewnętrznych i Administracji Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego WOJEWÓDZTWO POMORSKIE ^ gdański - fundusz ' r,S3c,w GDYNIA moje miasto Numer wydano dzięki dotacji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. „Pub/ztoc/a wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji" Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury Zrealizowano ze środków Województwa Pomorskiego Dofinansowano ze środków Miasta Gdańska Dofinansowano ze środków Miasta Gdyni POMERANIA MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-KULTURALNY ADRES REDAKCJI ul. Straganiarska 20-23 / 80-837 Gdańsk tel. 58 301 90 16 / 58 301 27 31 e-mail: red.pomerania@wp.pl REDAKTOR NACZELNY Sławomir Lewandowski ZESPÓL REDAKCYJNY Dariusz Majkowski (zastępca redaktora naczelnego) Aleksandra Dzięcielska-Jasnoch (sekretarz redakcji, Najó Uczbd) Krystyna Sulicka Małgorzata Micał Bogumiła Cirocka Ludmiła Kucharska Bogdan Adamczyk (skład graficzny) KOLEGIUM REDAKCYJNE Piotr Dziekanowski (przewodniczgcy kolegium) Mateusz Bullmann Andrzej Busler Ewa Górska Stanisław Jankę Piotr Lessnau Wiktor Pepliński Danuta Pioch Edmund Szczesiak Bogdan Wiśniewski TŁUMACZENIA NA JĘZYK KASZUBSKI Dariusz Majkowski ZDJĘCIE NA OKŁADCE Jubileusz 60-lecia „Pomeranii. Prezes Jan Wyrowiński wręcza okolicznościowe dyplomy Edmundowi Szczesiakowi i Renacie Kiedrowskiej, wdowie po Wojciechu Kiedrowskim Fot. Robert Rozmus/Zawsze Pomorze WYDAWCA Zarzgd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego ul. Straganiarska 20-23, 80-837 Gdańsk DRUK Wydawnictwo „Bernardinum" Sp. z o.o. ul. Biskupa Dominika 11, 83-130 Pelplin Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania artykułów oraz zmiany tytułów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść ogłoszeń i reklam. PRENUMERATA Z DOSTAWĄ DO DOMU! Koszt prenumeraty rocznej krajowej z bezpłatng dostawg do domu: 55 zł. W przypadku prenumeraty zagranicznej: 150 zł. Podane ceny sq cenami brutto i uwzględniają 5% VAT Aby zamówić roczng prenumeratę, należy: • dokonać wpłaty na konto: PKO BP S.A. 28 1020 1811 0000 0302 0129 3513, OD REDAKTORA „Pomerania" skończyła 60 lat! To piękny wiek, szczególnie jak na periodyk o charakterze regionalnym, choć w przypadku naszego pisma słowo „regionalny" tylko częściowo opisuje to, czym dla wielu czytelników jest „Pomerania". A jest przede wszystkim pismem poświęconym sprawom Pomorza, funkcjonującym na rynku wydawniczym nieprzerwanie od sześciu dekad. Duża w tym zasługa ludzi, którzy trwali i trwają za jej sterami, obierając zawsze właściwy kurs. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy odpowiedzieli na nasze zaproszenie i stawili się w Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego w Gdańsku, aby wspólnie celebrować jubileusz 60-lecia. Szczególnie miło było powitać byłych redaktorów i dziennikarzy „Pomeranii": Edmunda Szczesiaka, Stanisława Jankego oraz Kazimierza Ostrowskiego, a także byłych i obecnych współpracowników. Częścią jubileuszu 60-lecia „Pomeranii" była uroczystość wręczenia Skier Ormuzdowych. W tym roku kolejnych siedem Skier trafiło w ręce osób, które aktywnie działają na rzecz swoich małych ojczyzn. Wszystkim laureatom raz jeszcze w imieniu redakcji „Pomeranii" składam szczere gratulacje. Sławomir Lewandowski POMERANIA Zarzgd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego ul. Straganiarska 20-23, 80-837 Gdańsk, podajgc imię i nazwisko (lub nazwę jednostki zamawiajgcej) oraz dokładny adres • złożyć zamówienie w Biurze ZG ZKP, tel. 500 183 832 e-mail: prenumerata@kaszubi.pl Z okazji 60-lecia wyróżniono pamiątkowymi dyplomami obecnych i byłych redaktorów naczelnych oraz osoby współredagujące przez lata „Pomeranię". Fot. Robert Rozmus/Zawsze Pomorze 60 LAT NA POCZĄTEK! JUBILEUSZ „POMERANII" W Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku 29 września 2023 roku wspólnie świętowaliśmy 60-lecie „Pomeranii", najdłużej funkcjonującego na rynku wydawniczym periodyku poświęconego sprawom kaszubskim, co podkreślił w swojej przemowie Jan Wyrowiński, prezes Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego. - Dzisiaj w Gdańsku są dwie ważne rocznie: osiemdziesiąte urodziny Lecha Wałęsy i sześćdziesięciole-cie „Pomeranii". Uważam, że są one na tym samym poziomie, bo „Pomerania" to był fenomen w tamtych czasach i jest fenomenem w obecnych - mówił Jan Wyrowiński, nawiązując do obchodzonych w Gdańsku w tym samym czasie urodzin legendarnego przywódcy „Solidarności". Witając gości, Sławomir Lewandowski, redaktor naczelny „Pomeranii", przypomniał liczby składające się na 60-letni dorobek wydawnictwa. Podkreślił znaczenie wkładu pracy wielu osób w to, aby pismo trafiało do czytelników: - Przez sześć dekad ukazało się 578 numerów pisma, które redagowało dziewięcioro redaktorów naczelnych, grono zastępców, sekretarzy i członków redakcji oraz niezliczona liczba autorów współpracujących z „Pomeranią". Wielu z nich jest tutaj obecnych. Wszystkim składam serdeczne gratulacje, nie zapominając również o pracownikach biura Zrzeszenia, którzy nas wspierają w codziennych organizacyjno-finansowych sprawach. Z okazji jubileuszu wyróżniono pamiątkowymi dyplomami obecnych i byłych redaktorów naczelnych i osoby współredagujące przez lata „Pomeranię": Marka Adamkowicza, Andrzeja Buslera, Bogumiłę Ciroc-ką, Artura Jabłońskiego, Stanisława Jankego, Iwonę Joć-Adamkowicz, Sławomira Lewandowskiego, Dariusza Majkowskiego, Kazimierza Ostrowskiego, Marię Pająkowską-Kensik, Cezarego Obracht-Prondzyń-skiego, Krystynę Puzdrowską, Krystynę Sulicką oraz Edmunda Szczesiaka. Nie zapomniano również o redaktorach naczelnych „Pomeranii", których nie ma już wśród nas: Izabelli Trojanowskiej, Wojciechu Kiedrowskim i Stanisławie Pestce. Okolicznościowe dyplomy zostały przekazane ich rodzinom. Dyplom pamięci Izabelli Trojanowskiej, pierwszej redaktorki naczelnej „Biuletynu Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego", późniejszego miesięcznika społeczno-kulturalnego „Pomerania", został przekazany redakcji. Nagrody specjalne marszałka województwa pomorskiego za wybitne zasługi w dziedzinie twórczości artystycznej oraz upowszechniania i ochrony kultu- pomerania nr 10 (579) / październik 2023 3 Rocznice Na pierwszym planie redaktor naczelny „Pomeranii" Sławomir Lewandowski oraz prowadzący uroczystość Aleksander Gosk Fot. Robert Rozmus/Zawsze Pomorze "S/f * Ul iMonut n, ry na rzecz mieszkańców województwa pomorskiego otrzymali: Bogumiła Cirocka, Stanisław Jankę, Dariusz Majkowski i Edmund Szczesiak. Nagrody w imieniu marszałka Mieczysława Struka wręczyła Danuta Rek, przewodnicząca Komisji Nauki, Edukacji, Kultury i Sportu Sejmiku Województwa Pomorskiego. Okrągłe urodziny „Pomeranii" były również okazją do życzeń, które napłynęły z wielu stron, także z rodzinnego Gdańska. List gratulacyjny od Aleksandry Dulkiewicz, prezydent miasta Gdańska, odczytał prowadzący uroczystość Aleksander Gosk, wieloletni członek kolegium redakcyjnego „Pomeranii". Aleksandra Dulkiewicz napisała: Cieszę się, że już 60 lat służycie Państwo lokalnej społeczności. Mogę powiedzieć, że podobnie jak Or-muzd z powieści Aleksandra Majkowskiego skupiacie dobre siły działające na rzecz Kaszub i Pomorza. Pomagacie zachować odrębność, tożsamość i trwałość ideałów, którym ludzie są tutaj wierni od stuleci. Jestem przekonana, że dzięki Wam przetrwają one także trudne realia XXI wieku. O korzeniach i działalności sześćdziesięciolatki opowiedział jej wieloletni dziennikarz, dwukrotny redaktor naczelny, członek kolegium redakcyjnego, a przede wszystkim człowiek o ogromnej wiedzy dotyczącej „Pomeranii" - redaktor Edmund Szczesiak. Historia miesięcznika sięga 1963 roku, kiedy to pojawił się pierwszy numer „Biuletynu Zrzeszenia Kaszubskiego" wydawanego przez Zrzeszenie Kaszubskie. Nowy tytuł miał wypełnić lukę po dwutygodniku „Kaszebe", który z przyczyn niezależnych od organizacji przestał się ukazywać kilka miesięcy wcześniej. W pierwszym roku ukazały się jedynie trzy numery pisma w nakładzie 300 egzemplarzy. Redaktorką pierwszych „Biuletynów", była Izabella Trojanowska, dziennikarka i pisarka zajmująca się problematyką Kaszub i Pomorza. W 1965 roku redaktorem naczelnym został Wojciech Kiedrowski, a pismo zmieniło nazwę na „Biuletyn Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego", co nawiązywało do nowej, rozszerzonej nazwy organizacji. Cztery lata później za sprawą ówczesnego redaktora naczelnego Stanisława Pestki na okładce zrzeszeniowego pisma pojawił się tytuł „Pomerania". Nowa nazwa najtrafniej oddawała to, do czego dążył nie tylko zespół redakcyjny, ale również władze Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. „Pomerania" stała się pismem regionalnym, którego głównym motorem była szeroko rozumiana problematyka pomorska. Jak każdy periodyk, także „Pomerania" miała swoje przełomowe daty. Jedną z nich był rok 1975, kiedy nastąpiło przejście z rotaprintu na druk typograficzny. Ważny moment to również rok 1979, wówczas „Pomerania" zaczęła się ukazywać w cyklu miesięcznym, choć założony harmonogram z uwagi na panującą w kraju sytuację gospodarczą i polityczną czasami nie był dotrzymywany. Wprowadzone w wydawaniu pisma zmiany pociągnęły za sobą zwiększenie jego objętości i zainteresowanie nim, zarówno ze strony czytelników, jak i kolejnych współpracowników. Z uwagi na aktywność dziennikarzy „Pomeranii" w trakcie strajków sierpniowych w Stoczni Gdańskiej im. Lenina i uczestnictwo w życiu opozycyjnym w kolejnych miesiącach, po wprowadzeniu w grudniu 1981 roku stanu wojennego redakcja otrzymała zakaz wydawania pisma. Tytuł ponownie ujrzał świa- 4 Pomerania nr io (579) / Rujan 2023 Rocznice tło dzienne w 1983 roku, stając się ważną częścią pomorskiego rynku prasowego, w czym zasługa między innymi ówczesnego redaktora naczelnego Wojciecha Kiedrowskiego. W 1985 roku kolegium redakcyjne i zespół redakcyjny „Pomeranii" wręczyły pierwsze Skry Ormuzdo-we. Laureatami byli: Józef Chełmowski, Józef Jutrzen-ka-Trzebiatowski, Antoni Konkel, Tadeusz Lipski oraz Julian Zaborowski. W warunkach ograniczonej swobody wypowiedzi „Pomerania" nieustannie starała się kreować wzory nowoczesnego regionalizmu. Na jej łamach promowano idee samorządności i obywatelskiej odpowiedzialności za losy małej ojczyzny. Przedstawiano też niezafałszowaną historię Pomorza Gdańskiego, nie pomijając przy tym wielu bolesnych tematów - można przeczytać w rysie historycznym publikowanym na stronie internetowej „Pomeranii". Po zmianie ustroju, po 1989 roku, na łamach „Pomeranii" wiele miejsca poświęcano kwestiom tożsamości nie tylko Kaszubów, ale również Kociewiaków, Borowiaków, a także innych grup etnicznych, o których w Polsce Ludowej nie chciano wspominać. Lata 90. i pierwsza dekada XXI wieku to stopniowa ewolucja graficzna, różnorodność tematyczna i koncepcyjna kreowana na łamach „Pomeranii" przez kolejnych redaktorów naczelnych: Cezarego Obracht--Prondzyńskiego, Edmunda Szczesiaka, Artura Jabłońskiego, Iwonę Joć, ponownie Edmunda Szczesiaka, Darka Majkowskiego, a od 2017 roku Sławomira Lewandowskiego. Wspomniany okres to również niepewny budżet, uzupełniany między innymi przez wpłaty darczyńców, dzięki którym pismo zachowywało ciągłość wydawniczą. Ale to także trud i upór osób trzymających stery „Pomeranii", dzięki którym możemy cieszyć się z 60-lecia. W 2014 roku „Pomerania" otrzymała Medal Księcia Mściwoja II, najbardziej prestiżowe - zaraz po honorowym obywatelstwie - wyróżnienie przyznawane przez Radę Miasta Gdańska. Redakcja została uhonorowana za wieloletnie efektywne promowanie na wysokim poziomie edytorskim kultury kaszubsko-po-morskiej, niezmiernie ważnej dla umacniania tożsamości naszego regionu, a także tradycji historycznych Gdańska i Pomorza. Zaszczyt ten był wówczas uhonorowaniem 50 lat „Pomeranii", ale również potwierdzeniem tego, że „Pomerania" nadal jest wyjątkowym wydawnictwem, nie tylko na skalę naszego regionu, ale również na skalę całej Polski. RED. ■l}& - Pomerania nr io (579) / Październik 2023 5 wm,\\i \ Pmięci l&betli Trojanowskiej JUBILEUSZ W OBIEKTYWIE Fot. Robert Rozmus/Zawsze Pomorze Nfc »tJL 6 Pomerania nr 10 (579) / Rujan 2023 żWfSKifjfi WMMstto i ■*AS^USSK0.pOM5S[t:J pomic/i 1****1 Laureatki i laureaci Skry Ormuzdowej za rok 2022. Na zdjęciu brakuje Krzysztofa Tyborskiego, który nie mógł uczestniczyć w uroczystości. Fot. Robert Rozmus/Zawsze Pomorze WRĘCZYLIŚMY SKRY 0RMUZD0WE ZA 2022 ROK Tradycyjnie w Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego, choć tym razem we wrześniu, a nie lutym, i - jeśli można tak napisać - w jeszcze bardziej podniosłej atmosferze, bo wręczaliśmy Skry Ormuzdowe podczas jubileuszu 60-lecia miesięcznika „Pomerania". Ale inaczej być nie mogło, gdyż Skra Ormuzdowa to nagroda nierozerwalnie związana z „Pomeranię", przyznawana przez redakcję i kolegium redakcyjne naszego miesięcznika od 1985 roku. Inicjatorem tej nagrody był ówczesny redaktor naczelny „Pomeranii" Wojciech KiedrowSki. Skry Ormuzdowe za 2022 roku otrzymało siedmioro laureatów, którzy zasłużyli na publiczne uznanie za to, co robią na co dzień. A robią naprawdę dobrą robotę... „Ze względu na wielkie bogactwo trudno wręcz wymienić dokonania kol. Bogumiły, ale ich „brzód" ma wielkie znaczenie dla promocji Kociewia i Pomorza. Z zaangażowaniem i sercem prowadzi zespół „Lu-bichowskie Kociewiaki" i jako ich opiekunka umie nakłonić dzieci i młodzież do promocji swojego regionu. Współpracuje z różnymi lokalnymi środowiskami, krzewiąc rodzimą kulturę. Jej montaże słowno-muzyczne, widowiska, występy oglądali często miejscowi seniorzy, przedszkolaki, uczestnicy dożynek, różnych okolicznościowych uroczystości, itp. Na szczególne podkreślenie zasługuje jej praca edukacyjna to o pani Bogumile Fiałkowskiej. „Chteż na Kaszebach nie znaje Karolene Stan-kówsczi, jako westapuje ód wnet dwuch lat w spólez-nowech mediach jakno Kaszebskó Influencerka? Ji projekt, jaczi promuje na dosc nadzwekówi ort Kaszebe i kaszebsczi jazek, nalezeme na Facebooku i YouTube. Wszetkó zaczało sa ód Gracjana Fóp-czi, chteren wnenczas prowadzył Gospoda Radio Kaszebe. Widzące ji filme w kaszebsczim jazeku na priwatnym profilu, zachacył naja laureatka do barżi rozwiniategó kaszebsczegó dzejanió. Wespół meslele nad pozwą tego profilu, cos co be beło krótcze, a rów-noczasno mocno sa parłaczeło z Kaszebama. Tak powstała Kaszebskó Influencerka! Ten projekt je dló wszetczich, ale ósoblewie dló ledzy młodech. To prawie przede wszetczim jich chce naja laureatka zarażać kaszebizną. Znajeta Wa kaszebscze profile na facebooku, jacze mają 15 tesący óbzerników? A pod póstama pójawiąją sa setczi pólubieniów? Je wiera le jeden taczi - Kaszebskó Influencerka! (...) Naja laureatka je dbe, że me be miele kaszebizna pokazać we wszelejaczich molach - internece, módze, w budowiznie, nowóczasnym etnodesignie i wiele jin-szich. Kaszebizna nie ód świata, ale na co dzeń. (...). Pomerania nr io (579) / Październik 2023 7 Skry Ormuzdowe (...) Kształtowanie tożsamości kociewskiej jest istotnym celem aktywności Gertrudy Stanowskiej, ciągle aktywnej, chociaż od kilku lat przebywającej na emeryturze (...). Bez wątpienia można uznać Gertrudę Stanow-ską za należącą do niewielkiego grona pasjonatów, którzy jeszcze w latach dziewięćdziesiątych XX w. tworzyli zręby edukacji regionalnej na Kociewiu. Była w tym czasie główną organizatorką czterech kilkudniowych Konferencji Nauczycieli Regionalistów Kociewia w Twardym Dole i Bytoni. Te konferencje - zorganizowane z wielką starannością merytoryczną i metodyczną - przygotowały kadrę do realizacji zadań edukacji regionalnej w szkołach, placówkach kulturalnych, stowarzyszeniach. Wielu działających do dzisiaj regionalistów to uczestnicy wspomnianych konferencji, które są jednymi ze znaczących owoców zaangażowania Gertrudy Stanowskiej (...)". „Ana Gleszczińskó - chto ja znaje, ten wie, że z tą białką parłaczi sa wiele kaszebsczich belnech sprów. Pó piersze - szkolno rodny mówe w Lepińcach. Swoją wiedzą a doswiódczenim dzeleła sa ze sztudentama etnofilologii ób czas zajmów prakticzny nóuczi jazeka, z dozdrzeniałima ób czas kursu kaszebsczegó jazeka w Chónicach, a ze szkólnyma na konferencjach abó przez publikowanie scenarników w „Naji Uczbie". Pó dredże, pisórka - autorka m.jin. cyklu przigód Betka, bohatera z Betowa, jaczi ju óstół maskotką betowscze-gó powiatu. Je tu nawetka konkurs namieniony przi-gódóm Betka, dzaka chternemu młodi ledze mieszkający w betowsczim powiece stają sa barżi swiądnyma mieszkańcama swóji mółi tatczezne. Nasza Órmuzdo-wó Skra wedała ju czile ksążeczków ó przigódach Betka: „Betk herbu Kasztan", „Betk na zómku w Betowie", „Betk na Góchach", „Betk w stednicczich stronach", „Betk w módri krójnie", „Betk kol Wojsława" i „Betk za wiólgą wódą". Przigóde Betka óstałe nódgrodzone na Kóscersczich Targach Kaszebsczi i Pómórsczi Ksążczi. Pó trzece, Ana je belną gadeszką. Chto ja chóc róz czuł na Wielewsczim Turnieju Gadeszów, nen wie, że ta białka urodzeła sa pó to, be na ti binie stojec. Ti wiólgó miłota do kaszebizne zaczała sa w spódleczny szkole, ju tede ji leteracczi debiut óstół weapartniony III płaca na Turnieju Gadeszów we Wielim (...)". „(...) Największą wiedzę o niej posiadają pracownicy Kaszubskiego Uniwersytetu Ludowego, gdzie od początku organizowanych tam plenerów brała w nich udział, a wiele jej prac jest cenionymi eksponatami w różnych muzeach na terenie Kaszub i Pomorza. Profesjonaliści wysoko oceniają jej prace, wśród których znajdują się rzeźby o przeróżnej tematyce, np. rzeźba Chrystusa na sopockim hipodromie, Matki Boskiej w Sianowie, którą pielgrzymi zostawili w Ziemi Świętej. Jest autorką kilku stacji Drogi Krzyżowej, m.in. w Sianowie i Bytoni. Jej ptaszki są rozchwytywane na organizowanych jarmarkach, a rzeźby nagradzane na wielu konkursach. Mam świadomość, że to jedynie namiastka informacji o Janinie, ale o zgłaszanej przeze mnie artystce ludowej można przeczytać w różnych artykułach i obejrzeć filmiki". - To z kolei fragment laudacji o Janinie Gliszczyńskiej. „Órmuzdowó skra je weapartnienim dló nech, jaczi dzejają ópócuszku, bez robienió wkół se trzósku i rozżóliwają w sercach ledzy prówdzewe skre. Taczim prawie człowieka je Rafół Nowakówsczi, chteren ód 2015 roku prowadzy na Facebooku starna Jedzenie na Kaszubach! Kóżdegó dnia są tam wstówióne wiel-ne poste, promujące rozmajite smaczczi, cekawinczi a dównote kaszebsczegó jestku. O moce ti starniczczi merkuje przede wszetczim wielena uczastników kór-biónków, a je jich wicy jak sztere a pół tesąca sztek. Co baro wóżne, starna Rafała Nowakówsczegó zbieró ledzy, jaczi na co dzeń są Kaszebama, le ni mają wiak-szi swiąde tego, co to óznóczó. Dzaka jego dzejalnoce ti zweczajny ledze diskutereją ze sobą, wemieniwają wiada e też bronią ód zabecó usztelenczi tradicyjne-gó jestku najich starków. Jego zwenegą je też stówanie procem falszewóce restauratorów, jaczi falszeją óbróz kaszebsczi tradicje, gódające np. ó „kaszebsczi pizze" cze „kaszebsczich pierogach" atd". „Od kilkunastu lat aktywnie działa na niwie popularyzacji historii okolic Konarzyn - Gochów, pogranicza Kaszub i Borów Tucholskich oraz szeroko rozumianego Pomorza Gdańskiego. W połowie lat 2000. był współzałożycielem lokalnego Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Ziemi Konarzyńskiej „Konar", a w 2020 roku z grupą pasjonatów historii założył Stowarzyszenie Historyczne „OSORYA", którego nazwa nawiązuje do herbu familii Konarskich, dawnych dziedziców Konarzyn. Z jego inicjatywy i przy znaczącym udziale jako autora wydane zostały dwie popularnonaukowe, monograficzne publikacje dotyczące gminy Konarzyny. Na przełomie 2017 i 2018 roku ukazała się książka „Konarzyny - nadgraniczna twierdza polskości" poświęcona historii okolic Konarzyn w okresie międzywojennym. Publikacja ta była pierwszą w dziejach gminy książką podejmującą tematykę lokalnej historii i jej promocja oraz towarzyszące jej działania stały się lokalnie jednym z najważniejszych wydarzeń kulturalnych ostatniego dziesięciolecia (...). Od 2021 roku w ramach działalności Stowarzyszenia Historycznego „OSORYA" Krzysztof Tyborski redaguje i wydaje kwartalnik historyczny „Osorya". Kolejne numery czasopisma przybliżają mieszkańcom powiatu chojnickiego, człuchowskiego i tucholskiego lokalną historię - artykuły prezentują ważne dla lokalnej społeczności postaci i wydarzenia, często umykające percepcji historyków zawodowo zajmujących się dziejami Pomorza (...). To tylko fragmenty laudacji na cześć tegorocznych laureatów, jakie można było usłyszeć 29 września w Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku. Ale to i tak mówi wiele, choćby to, że Skry Ormuzdowe za 2022 rok trafiły we właściwe ręce. Wszystkim laureatom raz jeszcze składamy serdeczne gratulacje! Za muzyczną oprawę uroczystości dziękujemy Gdańskiemu Chórowi Nauczycielskiemu na czele z jego dyrygentką Darią Polanowską. RED. 8 Pomerania nr io (579) / Rujan 2023 UROCZYSTOŚĆ WRĘCZENIA SKIER ORMUZDOWYCH ZA 2022 ROK Fot. Robert Rozmus/Zawsze Pomorze POMtRANIA IERANIA Pomerania nr 10 (579) / Październik 2023 9 MEDALE IM. BERNARDA CHRZANOWSKIEGO .PORUSZYŁ WIATR OD MORZA" DLA HISTORYKÓW Z CZECH I NIEMIEC Dr Christian Pletzing z Niemiec oraz prof. Milos Reznik z Czech otrzymali Medale im. Bernarda Chrzanowskiego „Poruszył wiatr od morza". Gala odbyła się w sobotę 16 września w Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego w Gdańsku. Była to pierwsza po 16 latach przerwy taka uroczystość, poprzednia odbyła się w 2007 roku. Medal im. Bernarda Chrzanowskiego „Poruszył wiatr od morza" ustanowiony został w 1987 roku przez Zarząd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego jako najwyższe wyróżnienie dla osób, zespołów osób lub instytucji działających poza terenem Pomorza na rzecz tego regionu, przyczyniających się do rozwoju i promocji jego kultury, nauki i gospodarki. - Doktor Christian Pletzing jest przedstawicielem pokolenia historyków niemieckich, którzy przełamali sposób badania i prezentowania dziejów relacji pol-sko-niemieckich oraz regionów na styku kultury polskiej i niemieckiej. Nie tylko intensywnie współpracuje ze środowiskami naukowymi i instytucjami związanymi z Pomorzem, ale i konsekwentnie uwzględnia „pluralizm spojrzeń", opowiadając na nowo - wspólną i jednocześnie dzielącą - przeszłość polsko-niemiec-kiego pogranicza. W swojej naukowej, organizacyjnej i popularyzatorskiej działalności weryfikuje etnocen-tryczne narracje, dominujące do przełomu demokratycznego lat 1989/1990, konsekwentnie uwzględniając kaszubski aspekt, promując także kaszubską perspektywę ukazywania przeszłości i teraźniejszości regionu oraz animując dialog społeczny w tym zakresie - mówiła w laudacji Miłosława Borzyszkowska-Szewczyk. - Dr Pletzing promuje wiedzę o Kaszubach i Pomorzu oraz działa na rzecz zrozumienia ich kulturowej Bernard Chrzanowski (1861-1944) - działacz narodowy, publicysta i pisarz. Urodził się w Woj-nowicach k. Buku (Wielkopolska), ale był wielkim miłośnikiem Kaszub i polskiego Wybrzeża, interesował się żywo ziemią kaszubską i ludźmi tam żyjącymi. Popularyzował nadmorską krainę jako autor przewodników krajoznawczych po tym regionie. Jeden z nich - Z Wybrzeża i o Wybrzeżu - był najprawdopodobniej inspiracją dla Stefana Żeromskiego do napisania Wiatru od morza. Przyjaźnił się z dr. Aleksandrem Majkowskim, wspierając usilnie ruch młodokaszubski i walcząc o polepszenie materialnego i kulturalnego bytu Kaszubów. W 125. rocznicę urodzin Bernarda Chrzanowskiego staraniem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego za zgodą rodziny jego prochy przeniesiono z cmentarza w Skolimowie (Kon-stancin-Jeziorna) na cmentarz Oksywski w Gdyni. Na nagrobku umieszczono napis: „Poruszył wiatr od morza". specyfiki w Europie Środkowo-Wschodniej, krajach nadbałtyckich, a zwłaszcza w Niemczech, szczególnie wśród mieszkańców bundeslandu Szlezwik-Holsztyn oraz w środowiskach potomków byłych mieszkańców Pomorza - usłyszeliśmy w dalszej części laudacji. - Czuję się bardzo zaszczycony - mówił dr Christian Pletzing podczas swojego wystąpienia. - Wrażenie to potęguje się, gdy patrzę na długą listę dotychczasowych laureatów medalu. Znajdują się na niej znani, a nawet sławni naukowcy, pisarze i inne osoby, które położyły wybitne zasługi dla Kaszub. Cieszę się, że na tej liście znalazł się również mój poprzednik Dietmar Albrecht, który zjednał mnie sobie pracą w Academia Baltica i którego wieloletnią współpracę z naszymi partnerami na Kaszubach mogę teraz kontynuować. - Można się zastanawiać, jak Niemiec, który dorastał w pobliżu granicy niemiecko-holenderskiej, a obecnie mieszka przy granicy niemiecko-duńskiej, trafił na Kaszuby. Moja podróż na Kaszuby rozpoczęła się w 1985 roku, kiedy miałem piętnaście lat i właśnie zacząłem badać historię naszej rodziny - wspominał laureat. - Przeglądając stare dokumenty, zauważyłem, że rodzina Pletzingów pochodziła z powiatu Stuhm [Sztum], Jednak mój pradziadek Carl Pletzing przeprowadził się z ówczesnych Prus Zachodnich do Dortmundu w Zagłębiu Ruhry już w 1885 roku. Mój dziadek Pletzing zmarł zaraz po drugiej wojnie światowej, a moja babcia już w 1940 roku, kilka dni po narodzinach mojego ojca. Nastąpiło więc całkowite zerwanie z tradycją w naszej rodzinie. Nikt już nie wiedział, że korzenie naszej rodziny nie znajdują Prof. Józef Borzyszkowski - mistrz kapituły medalu oraz laureaci dr Christian Pletzing i prof. Milos Reznik Fot. Sławomir Lewandowski ZRZESZENIE KASZUBSKO POMORSKIE KASZEBSK0-P0M0RSCZE ZRZESZENIE 10 Pomerania nr io (579) / Rujan 2023 Wydarzenia się w Westfalii czy Zagłębiu Ruhry, ale na wschód od Wisły. Drugiego laureata przedstawiła zebranym dr Justyna Pomierska. - Profesor doktor habilitowany Milos Reznik to historyk, badacz historii Europy Środkowo-Wschodniej od czasów nowożytnych do współczesności, nauczyciel akademicki. Od dekady dyrektor Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Od trzech dekad zajmuje się problematyką kaszubską - rozpoczęła laudację dr Pomierska. - Jako badacz pogłębiał zainteresowanie historią Polski, historią monarchii habsburskiej, historycznymi perspektywami rozwoju tożsamości zbiorowych. Badania prowadzone do doktoratu były częścią szerokiego projektu międzynarodowego, koordynowanego przez uniwersytety w Pradze i w Kolonii. Projekt był dedykowany formom przednarodowego patriotyzmu w XVIII i na początku XIX wieku w Europie Środkowej. W 1999 roku Milos Reznik obronił rozprawę doktorską na temat patriotyzmu regionalnego i lokalnego w Prusach Królewskich w XVIII wieku. Na podstawie doktoratu w 2001 roku wyszła książka Pomofi mezi Polskem a Pru skem. Patriotismus a identity v Kralo-vskych Prusech v dobe deleni Polska. Monografię wyróżnia nowatorskie ujęcie problemu patriotyzmu w kontekście specyficznej tożsamości przedstawicieli elit stanowych i miejskich na tle tradycji oraz specyfiki Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Milos Reznik to badacz historyk, nauczyciel, tłumacz, kaszubofil, jak podkreślała dr Justyna Pomierska: - Naukowy dorobek profesora świadczy o tym, że można uznać go dzisiaj za jednego z najlepszych specjalistów w zakresie historii Pomorza i Kaszub zarówno w czeskim, jak i niemieckim świecie naukowym. Jego liczne publikacje, wygłaszane referaty, udział w międzynarodowych LAUREACI MEDALU IM. BERNARDA CHRZANOWSKIEGO „PORUSZYŁ WIATR OD MORZA" ks. Janusz Pasierb (Warszawa - Pelplin), Alfred F. Majewicz (Poznań), Ferdinand Neureiter (Austria), Gunter Grass (Niemcy), Gerard Labuda (Poznań), Edward Pałłasz (Warszawa), Hanna Popowska-Taborska (Warszawa), Hans Georg Siegler (Niemcy), Jerzy Śląski (Warszawa), Bogdan Wachowiak (Poznań), Marian Kubera (Warszawa), Dietmar Albrecht (Niemcy), Shirley Mask Connolly (Kanada), Nelly Mariannę Wannow (Niemcy), Danuta Stenka (Warszawa), Wiesław Boryś (Kraków). Od lewej: dr Justyna Pomierska, prof. Józef Borzyszkowski, dr Christian Pletzing, prof. Milos Reznik, prezes ZKP Jan Wyrowiński oraz dr hab. Miłosława Borzyszkowska-Szewczyk Fot. Sławomir Lewandowski projektach badawczych oraz działania kierowanych przez niego instytucji naukowych sprawiły, że wiedza o Kaszubach i Pomorzu znacząco bardziej zaistniała w obiegu naukowym poza Polską i w Polsce. Tłumaczenie dzieła Aleksandra Majkowskiego Życie i przygody Remusa dopełnia ten dorobek w aspekcie artystycznym: kulturowym i literackim. I kto wie, co bardziej - prawda historyczna w rozważaniach historyka czy fikcja literacka ukazana w artyzmie tłumaczenia - poruszy serca i umysły nie-Kaszubów. - Mnie ten region zafascynował z wielu powodów, a zaczęło się od tego, że przy okazji badań nad Prusami Królewskimi zacząłem wczytywać się w tematykę kaszubską, sięgając jednocześnie po literaturę - tłumaczył Miloś Reznik. - Wówczas powiedziałem sobie, że całą historię ruchu kaszubskiego albo ruchów podobnych w Europie należy o wiele bardziej uwzględnić w badaniach tożsamości w czasach nowożytnych. Dotychczas takie badania koncentrowały się głównie na dużych ruchach narodowych i brakowało opracowań takich ruchów, jak kaszubski - mówił prof. Reznik. - Starałem się najpierw ten ruch zrozumieć, a później coraz bardziej uwzględniałem go w swoich zajęciach. Dla moich studentów w Czechach czy Niemczech było to bardzo ciekawe doświadczenie, móc porównać ruch kaszubski z innymi podobnymi ruchami w Europie. Medal przyznaje kapituła pod przewodnictwem prof. Józefa Borzyszkowskiego - mistrza kapituły. Pozostali członkowie kapituły to: Jan Wyrowiński - prezes ZKP, prof. Miłosława Borzyszkowska-Szewczyk, prof. Witosława Frankowska, prof. Kazimierz Kozłowski, prof. Cezary Obracht-Prondzyński, prof. Maria Pająkowska-Kensik i prof. Tomasz Wicherkiewicz. SL Pomerania nr io (579) / Październik 2023 11 ŻEJĄ TIM, CZEGO UCZĄ Latoś ju czwiórti róz z leżnosce Dnia Kaszebsczi Edukacje ostała wraczonó nódgroda „Belny Szkolny". Latoś ji laureatką ostała Danuta Pioch. Weprzednienia dostałe: Justina Mikółajczik ze Spódleczny Szkołę w Lepuszu i Małgorzata Lesniańskó ze Spódleczny Szkołę w Zagórzece. W piątk 8 sewnika w dównym Pólsczim Gimnazjum we Gduńsku beła uroczestó rozegracjó na teza szkólnech i jinech ledzy, chterny mają stara ó nauczanie kaszebsczegó jazeka. Je to brzód uchwólenku Óglo-wegó Zarządu Kaszebskó-Pómórsczegó Zrzeszenió, jaczi łońsczegó roku ógłosył sódmi dzeń sewnika Dnia Kaszebsczi Edukacje na wdór ustawu ó systemie póuczene z 7 sewnika 1991 r. Wedarzenie zaczało sa ód przebóczenió wejimka z Żecegó i przigód Remusa Aleksandra Majkówsczegó, jaczi przeczetała Ewelina Stefańskó. Późni pózeszłech góscy przewitała prowadzącó uroczezna wiceprzed-niczka KPZ Karolena Keler, a w miono organizatorów wedarzenió przemówiół przednik Zrzeszenió Jón Werowińsczi. - Dzeń Kaszebsczi Edukacje to nówóżniesze kaszebscze swiato, bó to prawie naji szkolny stoją na pierszi linii frontu naji biótczi ó jazek - pódczor-chiwół. Pótemu Justina Pómierskó wegłoseła leżnoscowi wekłód, w jaczim m.jin. rzekła ó muszebnoce gó-danió przez szkólnech pó kaszebsku. Tłómacza, że prawie szkoła je dzysdnia w niejednech móleznach jedurnym płaca, dze młodi ledze mogą czec ten jazek. - Szkolny ód kaszebsczegó be miół miec stara, abe wiedno gadać pó kaszebsku. Ni ma strachu, że szkólóczka cze szkólók nie zrozmieją, kó cze to dzeckó, cze dozdrzeniałi - dopitają sa doch pó polsku. Przeca me, Kaszebi, wszetce jesme dwajazekówi. I to be beło piakno, czejbe na Pómórzim, we wsach a miastach, ledze czele kaszebską gódka - klarowała dr Pómierskó. (Całi ji wekłód móżeta przeczetac na str. 15-17). Latosą nódgroda w sztółce stojący ksążczi zaprojektowała Aleksandra Miloch, chterna ópówiedzała ó swój i udbie na wezdrzatk tego weprzednienió, jaczegó przędną znanką są apartne kaszebscze letre „ó", „e" i „a". I tej przeszedł czas na poznanie latosegó laureata (a tak pó prówdze laureatczi). Wórt przebaczec, że weprzednienie „Belny Szkolny" mó uczestnic tech, co na osobiewi ort zmócniwają parłacze uczniów z kaszebską tatczezną, mają cesk na uchowanie i roz-wij kaszebizne, a do te wepartniwają sa swoją didak-ticzną i spóleznową robotą. Donechczós nódgroda taką dostele: Felicjo Bóska-Bórzeszkówskó, Wanda Lew-Czedrowskó i Witold Bóbrowsczi. W miono kapitułę latosy edicje protokół przeczetała prof. Danuta Stanulewicz, przedstówczka Kaszebsczegó Institutu i Gduńsczegó Uniwersytetu (ókróm ni w komisje robile: Wanda Lew Czedrowskó - dobiwczka nódgrode „Belny Szkolny" w 2022 roku, Renata Mates z Kuratorium Póuczene we Gduńsku, Woj cech Janko wsczi z Gdińsczegó Óstrzódka Ubelni-wanió Szkólnech, prof. Daniel Kalinowsczi z Pómór-sczegó Uniwersytetu w Słepsku, Woj cech Ksążek z Midzeregionalny Sekcje Póuczene i Wechówanió NSZZ „Solidarność" we Gduńsku, Dominika Rin-gwelskó z Pómórsczegó Centrum Edukacje Szkól- 12 Pomerania nr io (579) / Rujan 2023 Wedarzenia nech we Gduńskii, prof. Edmund Wittbrodt z Gduń-sczi Pólitechniczi i przednik KPZ Jón Werowińsczi). W latosy edicje konkursu beło nominowónech 12 kandidatów. „Belną Szkolną" za 2023 rok ostała Danuta Pioch. Jak stoji napisóne w udokaznienim, je ona niestrudzoną nauczycielkę i propagatorką nauczania języka kaszubskiego, od początków formalnej edukacji w szkole. Kapituła przebóczeła, że jakno pierszó w gminie Serakójce prowadzeła uczbe kaszebsczegó w Spódleczny Szkole w Mójuszu (ód 1996 roku), je autorką pierszegó uczbównika do nóuczi kaszebsczegó jazeka dopuszczonego do użiwanió w szkołach przez Minysterstwó Nórodny Edukacje (wespół we-dała ósme uczbówników), usadzeła czile programów nauczanió kaszebizne, a ód póra kadencjów je przed-niczką Radzezne Kaszebsczegó Jazeka. - Wnet do samego kuńca jó sa nie spódzewa-ła ti nódgrode. Je to miłe, czede jinszi doceniwa-ją naja robota, ale tak pó prówdze człowiek, jaczi robi w kaszebsczi edukacji, nie czekó na niżódne weprzednienia. Dló mie nówikszą nódgrodą je uznanie mój ich szkoło wnikó w, jacze czeja ód nich ód wiele lat. Chto chce jinech rozskacac, sóm muszi miec w se ódżin. Dzece zaró weczuwają, żele chtos robi cos z muszu i nie żeje na co dzeń tim, czego uczi. A jak widzą, że je to deja, jako je wóżnó dló szkolnego, to one też sa dówają tede porwać - rzekła Danuta Pioch. Dodała też, że dló ni uczenie jinech je pasją i dlóte nie rechuje gódzyn namienionech na robota. - Człowiek jidze jak Remus w rzeka i nie dówó niżódnym pło-szedłóm sa zatrzemac - pódczorchiwała latosó Belnó Szkolno. Laureatka nódgrode mó też wiele do uczinku z edukacją dozdrzeniałech, jako wemógó wedle ni „partnersczegó" pódchódanió. - Czej robią z dozdrzeniałima, to nigde ni móm jich za „pódleżnech". Móm swiąda, że oni chcą są uczec, wiedzą, pó co chodzą ną kurse abó sztudia, to są pasjonace. Skórno sa zdecydowele nalezc w swójim Pomerania nr io (579) / Październik 2023 13 4- Wedarzenia robócym żecym czas dló kaszebizne, to znaczi, że je to dló nich cos baro woźnego. I taczi ledze są naprówda wiedno wórt pódzewianiegó - gódała Danuta Pioch. Kónkursowó komisjo przeznała też dwa weprzed-nienia, jacze są wracziwóne za konkretne publikacje, pódjimizne, projekte, edukacjowe i spóleznowó-kultu-rowe wedarzenia. Dostałe je Justina Mikółajczik za udba i organizacja Kaszebsczi Sportowi Olimpiadę „Dali, chutczi, mocni - sportowe rozegracje w Remu-sowim Lipnie" i Małgorzata Lesniańskó za obrobienie i przerechtowanie z uczniama óbrzadowech widza-wiszczów Deguse-deguse i Gwiózdka z Zagórzece. - To dló mie wiólgó redota. Jó bela szczestlewó ju z sami nominacji do nódgrode, a z weprzednie-nió jesz barżi. Moje kaszebscze dzejania są móż-lewe, bo w Lepuszu je dobro wespółrobóta z wójta gminę, wastną direktór szkołę, óstrzódka kulturę... Chceme raza cos robie dló Kaszebów z naji wse i też dló jinech. Żele jó co wemeszla, to oni mie pómó-gają, a jó jima, jak oni mają jakąś udba. Prawie ta póspólnó robota to je klucz do te, żebe nama sa cos udówało" - gódała pó ódebranim weapartnienió Justina Mikółajczik, chterna je szkolną kaszebsczegó jazeka w Spódleczny Szkole w Lepuszu, udbódówcz-ką rozmajitech konkursów i pódjimiznów, reszną dzejórką KPZ i autorką edukacjowi planszowi jigre „Biótka ó fana". Dregó weprzednionó białka Małgorzata Lesniańskó robi w Spódleczny Szkole w Zagórzece w gminie Damnica i - ókróm pisanió i realizacji widzawiszczów - je m.jin. póczatniczką Midzeszkółowegó Przezerku Kaszebsczich Tuńców. - Jó wiacy jem praktika, a mni teóretika. Wola robie jak gadać. Gódanie ób czas iiczbów też muszi bec, ale wiele móme warkówni, np. robime z dzeca-ma żłobine, wesziwóme. Też pisza. Pierszi óbrzad -gwiózdka - jó opisała na spódlim elementarza Witka Bóbrowsczegó w 1999 roku, a późni jó napisała ju swoje, tak jak jó to pamiatała z dzecnech lat i jak mie ópówiódele tatk i memka. Tak powstałe i gwiżdże, i strószczi, a też zópuste. Ósoblewie te óstatne są óri-ginalne, bó zópuste kaszebscze nie są belno ópisóne. Jó szukała infórmacjów w bedekerach, w pierszich „Pomeraniach", u swójich starszich, u taczi jedny starczi. Móm nódzeja, że czedes óstónie to wedóne -rzekła szkolno z Zagórzece, chterna pódczorchiwała też, że w ji szkole dzaka direktorowi Robertowi Nowakowi je wiele żeczlewóte dló kaszebizne. Pó ógłoszenim rezultatów latosy edicje konkursu „Belny Szkolny" beł jesz czas na winszowania ód pózeszłech góscy: samórządórzów, pólitików, ledzy zrzeszonech z kaszebską edukacją i drechów weprzednionech białków. Redakcjo „Pomeranii" też żeczi nódgrodzonym wiele belnech chwil w robóce, wdzacznech i chatnech do uczbe dzecy, a przede wszetczim tego, żebe jich uczniowie rozwijele znajomość kaszebsczegó jazeka i gódele nim kóżdegó dnia. Dark Majkówsczi Póspólny ódjimk latosech laureatów 14 Pomerania nr 10 (579) / Rujan 2023 ODCZYT WYGŁOSZONY PODCZAS GALI Z OKAZJI DNIA EDUKACJI KASZUBSKIEJ W SALI „NIEBO POLSKIE" Wszetczim szkolnym ód kaszebsczegó żecza, żebe Wama dobrze szło: żebe dzece (te wióldże też) chcałe sa uczec, żebe w szkółowi spóleznie nie beło jiwrów, żebe kóżdegó szkółowegó dnia cze szkólók, cze szkólóczka sóm / sama z se choc jedno zdanie (równak zdanie!) rzeklepó kaszebsku. Fot. Paweł Wiczyński W najistotniejszym z punktu widzenia Kaszubów artykule 13 ustawy zapisano: Szkoła i placówka publiczna umożliwia uczniom podtrzymywanie poczucia tożsamości narodowej, etnicznej, językowej i religijnej, a w szczególności naukę języka oraz własnej historii i kultury. W 1991 roku ta szkoła to byli dyrektorzy, nauczyciele, rady rodziców, a wśród nich działacze ruchu kaszubskiego, którym kaszubszczyzna leżała na sercu. Nie było jeszcze programów, podręczników, pomocy dydaktycznych, ale Kaszubi chcieli uczyć swoje dzieci kaszubskiego. Nawet - a może właśnie dlatego! - jeśli sami nie znali go dość dobrze. Drugi Dzień Edukacji Kaszubskiej - święto młode, ale jako takie wpisuje się w zbiór licznych narodowych świąt dedykowanych nauczycielom lub nauczycielom i innym pracownikom oświaty. Czy ktoś pamięta, że w Polsce Dzień Edukacji Narodowej (wcześniej zwany Dniem Nauczyciela i tak często potocznie do dziś) obchodzony jest dopiero od 1972 roku? Jak z roku na rok wydarzenie nabiera cykliczności, umacnia się jego byt. To, że wspólnota nauczycieli języka kaszubskiego zapragnęła mieć swoje święto, nie powinno dziwić. Święto jest potrzebne, aby się pospołu ucieszyć! By w radosnym nastroju umocnić się, skonsolidować. Aby wspomnieć to, co dobre, i zwrócić uwagę na jakiś aspekt pracy: występem artystycznym, dekorację, nagrodę... Święto jest dobrą okazją, aby wyróżnić tych, którzy wyzwalali pozytywną energię, motywowali do działania siebie i innych, wspierali lub byli wzorem. Bo nic nie robi się samo, to ludzie tworzą w swoim czasie historię. Dzień święta staje się bardziej świąteczny, gdy można uczcić jakiś jubileusz. I jest taki mały jubileusz w roku 2023, którym można uświetnić tegoroczny Dzień Edukacji Kaszubskiej. Dwadzieścia pięć lat temu (srebrny jubileusz) odbył się na Uniwersytecie Gdańskim przed specjalną komisją wyjątkowy egzamin, podczas którego dwunastu nauczycieli dało świadectwo znajomości języka i kultury kaszubskiej i otrzymało uprawnienia do nauczania języka kaszubskiego. W skład komisji weszli profesorowie Edward Breza, Jerzy Treder W zeszłym roku obchodziliśmy pierwszy raz nowe święto nazwane Dniem Edukacji Kaszubskiej. Święto ustanowione na pamiątkę uchwalenia Ustawy o systemie oświaty z dnia 7 września 1991 r., która umożliwiła organizację nauczania w szkole języka kaszubskiego. To dzięki tej ustawie nazwa nowego przedmiotu zagościła w planach lekcji. Uczniowie, rodzice i nauczyciele zaczęli używać wyrażenia „język kaszubski" w codziennych rozmowach o szkole, w sprawozdaniach, kronikach itp. I najmłodsze pokolenie przestało rozstrzygać dylemat: gwara to czy język. Tak po prostu... Pomerania nr io (579) / Październik 2023 15 Dzień Edukacji Kaszubskiej i - wówczas jeszcze doktor - Marek Cybulski, przedstawiciel Zrzeszenia Kaszubsko-Pomor-skiego Aleksander Klemp, a z Kuratorium Oświaty - Roman Tempski. Tych dwunastu nauczycieli to nestorzy kaszubskiej dydaktyki i ich nazwiska też wymienię: Felicja Baska-Borzyszkowska, Brygida Bulczak, Irena Ceynowa, Wanda Kiedrow-ska, Maria Krauza, Jaromira Labudda, Tadeusz Lipski, Barbara Miotke, Danuta Pioch, Bożena Szymańska, Felicja Synak, Elżbieta Ścibior. Dopiero dwa lata później, w 2000 roku, uruchomiono na Uniwersytecie Gdańskim pierwsze studia podyplomowe dedykowane tym, którzy będąc nauczycielami, chcą zdobyć kwalifikacje i uprawnienia do nauczania kolejnego przedmiotu - języka kaszubskiego. To był równie doniosły moment w dziejach edukacji kaszubskiej: w polskim systemie nauczania wypracowano system kształcenia nauczycieli języka kaszubskiego. I znów przypomnę nazwiska, bo to by się nie zdarzyło, gdyby nie oni: wiceministrem odpowiedzialnym za szczegółowe rozwiązania reformy edukacyjnej był wówczas Wojciech Książek, prezesem ZKP Brunon Synak, przewodniczącą Komisji Oświaty w ZKP Renata Mistarz, wicekuratorem oświaty Elżbieta Lamparska, prorektorem UG Andrzej Ceynowa, kierownikiem studium Jerzy Treder, a nad pionierskim programem kształcenia nauczycieli języka kaszubskiego czuwali obecny dziś z nami prof. Kazimierz Kossak-Główczewski i prof. Halina Stasiak (zmarła w ubiegłym roku). Te studia podyplomowe na Uniwersytecie Gdańskim wykształciły prawie setkę nauczycieli (dwie kolejne setki skończyły studia podyplomowe w Akademii Pomorskiej w Słupsku), potem na UG była przerwa (teraz w Słupsku nie ma studiów...), ale w 2012 roku ponownie pojawiła się oferta studiów podyplomowych na kierunku nauczanie języka kaszubskiego; w roku akademickim 2023/24 uruchamiamy kolejną edycję, do której jeszcze można dołączyć. Od 2014 roku jest etnofilologia kaszubska, studia stacjonarne, sześć semestrów, licencjat; reasumując: Uniwersytet Gdański od 2000 roku wykształcił ćwierć tysiąca kaszubistów. To istotny wkład pomorskiej Alma Mater w rozwój edukacji kaszubskiej. I teraz wiele czasu zajęłoby mi wymienianie nazwisk wykładowców i absolwentów; na etnofilologii kaszubskiej jest ich tylko (aż!) dwadzieścioro czworo, razem - dziesięć razy więcej! Liczby są ważne, ale nie tak, jak profesjonalne wykształcenie (kom- petencje kulturowe i językowe) tych nauczycieli. Bo nauczyciel to fundament edukacji. Pewnie, że są potrzebne funkcjonalne budynki, ładne sale i ławki, dobry program i ciekawy podręcznik, ale OSOBA nauczyciela jest najważniejsza! Uczeń jest podmiotem nauczania, ale tę podmiotowość zapewnia mu organizator procesu dydaktycznego, ten obecny na co dzień, twarzą w twarz, ramię w ramię - nauczyciel. Przysłowie kaszubskie ujmuje to prosto: Jaczi szkolny, tacze dzece. Chylę czoła przed Waszą codzienna pracą, gdy z niejednego kąta wychyla szpetny łeb Trud i wyśmiewa się Nie Warto. Od kiedy koleje losu skierowały mnie na drogę edukacji, a potem na jej kaszubską Stegnę, od czasu do czasu weryfikuję sobie powody, z których uczę i dlaczego patrzę na (a czasem nawet za) horyzont. Muszę sobie od czasu do czasu uświadamiać, dlaczego ma mi się chcieć pomimo wszystko. Chyba to rozterki nieobce żadnej i żadnemu z nas, bo sytuacja w polskiej szkole jest dziś trudna... Ale skupiwszy się tylko na przedmiocie język kaszubski: pytacie się - sami siebie - dlaczego? Dlaczego mamy organizować wyjście w teren, które wymaga od kaszubisty ponadprzeciętnych zabiegów organizacyjnych: logistycznych i finansowych? Bo wyjście w teren, oryginalna i swoista dla przedmiotu język kaszubski metoda pracy, uczy patrzeć na najbliższą okolicę, otwiera oczy na to, co codzienne i zwyczajne, i nazywa osoby, zjawiska i rzeczy w rodny mowie. I odsłania miejsca pamięci. Na plakacie tegorocznej uroczystości wybrzmiewa aforyzm ks. Janusza Stanisława Pasierba: Małe ojczyzny uczę żyć w ojczyznach wielkich, w wielkiej ojczyźnie ludzi, a mówił on też, żeby zbliżać to, co nasze i małe, ku temu, co wielkie, nie pozwalając temu, co małe, bezkształtnie się rozpłynąć, i dalej: Niedobrze jest kochać abstrakcje. Skupiając się na tym, co bliskie i nieduże, mamy jakąś pewność, że starczy nam na to serca... Wychodząc w teren, stwarzamy okazję do mówienia po kaszubsku poza murami szkoły, wyprowadzamy kaszubski poza mury, przywracamy Kaszubom kaszubski w przestrzeni publicznej i w domu. O ile w przeszłości szkoła (przez germanizację, potem polonizację) zaburzyła przekaz międzypokoleniowy języka, tak dziś szkoła ma szansę kaszubski Kaszubom zwrócić. Dlaczego czytać lektury? Czytania w szkole dość, uczeń nie lubi lektur z założenia. Jak go przynęcić do czytania, które w dobie komuni- Uniwersytet Gdański od 2000 roku wykształcił ćwierć tysiąca kaszubistów. 16 Pomerania nr io (579) / Rujan 2023 Dzień Edukacji Kaszubskiej kacji obrazkowej jest ogólnie w kryzysie?... Podstawa programowa języka kaszubskiego faktycznie dała nam lektury obowiązkowe dla szkoły podstawowej i nie patrzmy na ten rejestr jak na dopust boży. Nie będę robić wykładu o tym, że kaszubszczyzna formułowała się od połowy XIX wieku w utworach pisarzy kaszubskich, że twórcy literackiej kaszubszczyzny to znamienici przedstawiciele kultury kaszubskiej, ruchu kaszubskiego, symbole pamięci - to ważne i oczywiste. Zobaczmy, że dzięki obecności listy lektur wszyscy uczniowie poznali Balbinę, Macka! Wydawnictwo przygotowało do lektur audiobooki, czytamy po cichu, słuchamy czytania nauczyciela albo mistrzów mowy kaszubskiej. Przy okazji powstały ciekawe propozycje dydaktyczne. Poszerza się pole odbioru tekstu i nasz, nauczycieli przedmiotu, warsztat metodyczny. Lektury dały uczniom wspólne doświadczenie czytelnicze. Taki ulubiony bohater dzięki różnego rodzaju kontekstom dydaktycznym (konkursy?) może stać się inspiracją do uczestnictwa w kulturze kaszubskiej. A przy okazji Mack, Balbina, Dorota czy Pauel mówią prozą, te dialogi zapadają w pamięć i łatwo te frazy powtórzyć. Dlaczego uczyć pisania? Pisać to uczeń nie lubi jeszcze bardziej niż czytać, a nasze lekcje mają być a-trak-cyj-ne... Matura jest pisana i w całości po kaszubsku. Aby młodzi Kaszubi chcieli zdawać egzamin dojrzałości z języka ojczystego, aby nie był obciążeniem, trzeba równolegle z mówieniem, czytaniem ćwiczyć pisanie. Ale to nie jedyny powód. Tekst pisany różni się od mówionego: zdania są dłuższe lub złożone, słownictwo wyszukane, nierzadko trzeba szukać synonimów albo sprawdzić, jak zapisać. Pisząc, mamy czas - a nie mamy go w interakcji z kimś w żywej mowie - aby skreślić, zamienić, przestawić, dopisać. Mamy czas, aby myśli ująć w słowa. Pisanie pobudza do myślenia po kaszubsku, a pamięć ruchu ręki odtworzy poprawnie kształt słowa. I rozpoznamy je bezwiednie w czytaniu. Pisanie wspomaga mówienie, bo trud włożony w redagowanie tekstu zaprocentuje, gdyż utrwalone w pisenku wyrażenia i zwroty odtworzymy mimochodem w rozmowie. I koło się zamyka. Mówienie, czytanie, słuchanie, pisanie i znów mówienie, słuchanie... Szkolny ód kaszebsczegó be miot miec stara, abe wiedno gadać pó kaszebsku. Ni ma strachu, źle szkólóczka cze szkólók nie zrozmieją, kó cze to dzeckó cze dozdrzeniałi dopitaję sa doch pó polsku. Przeca me, Kaszebi, wszetce jesme dwajazekówi. I to be belo piakno, czejbe na Pómórzim, we wsach a miastach, ledze czele kaszebską gódka. A w szkole je dosc czasu i leżnosce, be dzece przenacec do tego, abe na zmiana użiwałe kaszebsczi i pólsczi mówe. Justyna Pomierska ..KASZEBSCZE 3DIKTAND0 KRÓLEWIÓNKA W PAŁACU CHMIELNO 2023 18 LISTOPADA V Zapraszamy na XXII Kaszubskie Dyktando, które odbędzie się w urokliwym Chmielnie! Konkurs znajomości kaszubszczyzny co roku cieszy się ogromną popularnością, przyciągając nawet do kilkuset uczestników. W konkursie mogą wziąć udział uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Oddzielne kategorie także dla dorosłych, profesjonalistów i nauczycieli j. kaszubskiego To nie tylko okazja do sprawdzenia swoich umiejętności pisania, ale także doskonała zabawa w miłym towarzystwie. Czekają na Was atrakcyjne nagrody i niezapomniane wrażenia! Aby wziąć udział, prosimy o zapoznanie się z regulaminem wydarzenia oraz wypełnienie karty zgłoszenia, które znajdziecie pod adresem: https://kaszubi.pl/news/view/zapraszamy-do-udzialu-w-xxii-kaszubskim-dyktandzie Serdecznie zachęcamy do udziału w tym wyjątkowym wydarzeniu, które promuje naszą piękny Kaszubski język. Zapisy przyjmujemy do 9 listopada. Pomerania nr 10 (579) / Październik 2023 17 „DRZEŻDŻÓN" ROZRZESZONY Ju 24. róz kaszebsczi usódzce wzale udzel w Óglowópólsczim Leteracczim Konkursu m. Jana Drzeżdżona. Swoje dokaże wesłało 18 utwórców, nówicy beło poezji. Rozrzeszenie latosy edicji konkursu beło w sedzbie organizatora, to je Muzeum Kaszebskó-Pómórsczi Pismienizne i Muzyczi. Rezultate prezentowół przednik komisji óbsadzecelów prof. Daniel Kali-nowsczi, z chternym wespółrobile Stanisłów Janka i Danuta Pioch. Mie artisticzno nóbarżi widzałe sa prozatorscze tekste. - To je korzeń tego konkursu, ódbice tego, co robił jego patron Jón Drzeżdżón. Kąsk jiwrów me miele z przełożen-kama, bó nie wszetce uczastnice wesłele óriginałe i zafelowało móż-lewóte przerównanió tłómaczenió do tekstu zapisónegó pó niemiecku - gódó Janka. Tu wórt weklarowac, że latoś organizatorze zabedowele dodówkówą kategoria - dolmaczenczi usódz-ków niemieckójazekówech. Dobeła ja Hana Makurót-Snuzek, chterna skaszebia czile wierztów, jacze napi-sele Rose Auslander i Reiner Kunze. Hewó jedna z nich: Rose Auslander Jeruzalem Czede módro-biółi szal wieszaja na Wschód Jeruzalem kolibie sa w moja starna ze swiatnicą e Pieśnią nad Piesniama Jó jem piać tesacy lat młodi Mój szal to moja dżiblówka Czede ócze na Wschód zamikóm Jeruzalem kolibie sa na grzepie piać tesacy lat młode kolibie sa w moja starna w póchniączce apfelzynów Rówienice, hewó ódbiwó sa naja gra w lefce Zapitónó ó webór prawie taczich autorów dobiwczka rzekła: - Jó nie zdrza na nózweska poetów, jó szuka taczich wierztów, jacze zdówa-ją mie sa óriginalne i bliscze tego, co jó sama tworzą. To dokaże bełe tu wóżniesze jak póece. Dredżi plac w ti kategorii udostół Stanisłów Frymark za dol-maczenk usódzka Guntera Grassa „Liebe in August". Trzecy mól w ti kategorii udostała Ana Różk. Hana Makurót-Snuzek dobeła też konkurs w kategorii dokaże póeticcze - hewó tą wierztą: Pórechunczi Na zóczątku jem meszlół, że człowiek e leczba jistnieją jinaczi. Stóre nieśmiertelne jideałe. Móckó trwałe stanę. Stanę obecne w beceznie beteją. W czasu nadprzirodzenió. Rechują: szteczczi ceszene, greżle blón, plazmę spików. Rechują na: ojca, kuróna, krewnech, swiatą rodzezna. Rechują sa: proste rzecze, welecenk wiatru, niedobite usmiewczi. Rechuje sa: leczbe dzur krewi, lat deszczu, starnów prówde, Boga. A jak pórechówac sóm w sobie świat? W leczbach nieubrzątwionech w leczbach przestapnech dosc wiera jawernech. Zero-jedinkówó jak serce kómputra? Tak samo oddech słuńca, ceplezna zmrożoną w lodownice abó we łzach, co są parót do wedobecó kopułę świata. Leczbe ogromne e baro mółe. Cała betów wezbróne w tubie lunete. Sklepienia e rozsklepienia rozezdrzewóne w trzecym oku Fahrenheita. Zderzenia: zero e jeden. Czeste stanę zemna e cepła spite promilama rtace jakbe kónceńtrat samowystarczalny moce cze klarowny jakót. Jak pógłabionó logika e Deche. Mdą sa rechówac tak samo e lżi jak liriczny symbol w labirintach Muzów prost nie do póre jidealno. Nawetka czejbe lirice ódjąc miara w linii niczego. Nie zmniesziwające do widzawny seme, jakbe w grze w knóble - jakbe w grze w grzeche. Bezzmiłkówó w leczbach tak gwesnech jak nieskuńczonosc jak smierc - róz wepadnie: wszetcze równo rozrechówac stanę - tak midze nama - wszetcze swiate w Urządzę Mamóne. Jesz przed spika ó konturach gardu transcendencji. Jistno jak w przetrófku tłómaczeniów, dredżi plac w póeticczi kategorie miół Stanisłów Frymark („rtisac"), a trzecy Jadrzej Chrząstek („Mieszczóni jedzą cytróne"). W kategorii ópówiódanie abó esej nólepszó wedle jurorów beła latoś Kristina Lewna i ji dokóz „Bogusz". Zaczinó sa ón tak: Bogusz umar. Zapił sa na smierc. - Nic dzywnegó! - gódale we wse ledze. - Tego be nicht nie strzimól! Ód rena do wieczora. Dzeń w dzeń Bogusz pil, aż mu wątroba pakla. Storo Bednarkówó zós dosta swój dzel zemie nazód. Bogusz bel kawalera, te nie belo pó nim żódnech nóstapców. Pó ji chłopie Ance, Leonowi i Beszowi slechól sa dzel spódkówizne, cale dwa hektare na głowa. 18 Pomerania nr 10 (579) / Rujan 2023 Leteratura Bele sa zrzekle na Bogusza, ale tero? Temu też sa zacza jazgotanie. Dzece chatno storą ódwiedzale i narzekale, że ni ma na to i na tamto. Feló na rata, na zófa, stólczi i ijnsze sepeta. - Jakbe wa bela wszetce bezdomny, tak sa fireje-ta! - rzekła storo, bó ju nie szlo zledac tego trzósku. - Trzeba gadać rozemno! Do rzecze, a nie tu sa sztri-dowac! - A w dech ii meslela, że to nie mogą bec ledze. To są jaczes zwierzata: sape, hiene, wilczi, lese, łasece, szere... Sztridowale sa dzerzkó i storo nawetka wetepówa, chterne z nich mó neczi wemienionech przez nia zwierzatów. Anka je jak łaseca - chódzy a le tak spode lepa wzeró to na storą, to na bracynów. Nie gódó wiele. Sejmikuje. Pódsmiewó sa, ale to je falszewi śmiech. Pókazeje swoje krótcze, ostre zabe. Móglabe iigrezc i to wcale nie letko, a tak do żewegó, na poważnie. Taczi-ma zabame werwalabe szteczk miasa bez wiakszegó trede. Óstalabe le dzura, przez chterna wepilabe krew. Łaseca bez dwuch słów! A León je nópewnieszi w nech wszetczich bolączkach. Pókrziwdzony ód malgósce, twierdzól: - Jó nick z dodomu nie dostól! - A nawetka ósmieló sa rzec, że bel z niego wenekóny! Les! Jistny les! - zaró dopaso-wa mu zwierza do neków. Wiedno lechó. Gódó prawie tak, jakbe w żecu spótkale gó same przikre rzecze, a sprówcą tego jem jó, mama! Les jak nick. Wpuszczę le gó dodóm, te uzdrzisz jego prówdzewą twórz! Jesz sap - Beszi - zarzucy dzób glabók i wedrze serce. Mó óstri jazek. Cati. Wie, gdze trzasnąć, żebe sa dobrać do żewegó. Nawetka z weglądu je podobny do negó ptócha; mó lesą głowa, chóc le je letko przez piacdzesąt lat i knera wąską a szpiczastą. Sap! - sejmikowa storo. - Na dzysó sygnie! - rzekła stóró i szla so legnąć w lóżkó. Gósce sa rozjachale. Białka ósta sama w swóji checzi. Budink bel streszi, wemógól ju jaczegós remontu. - Wemalowac scane, dwierze nowe, a dak, co ceknie, be trza belo naprawie. Bogusz doch ni miól glowe. Bel derch spiti - uklóda so Bednarkówó swoje pótrzebe w głowie. - Ni móm żale ani do Bogusza, ani do Besza, Leona i Anczi. Ni móm żale, bó starosc niese ze sobą óbójatnosc. Człowiek mni sa biótkuje i jiscy. Je mu wszetkó równo. Chóc chcólbe dożec tech óstat-nech lat w jako taczich udogodnieniach. Żebe chóc ta cepló wóda bela - meslela. - To je ju za cażko na mie grzóc so wóda na place w grópie. Ni móga tak dwigac. Cepló wóda do mecegó i wiedno chleba, masło... Dredżi w ti kategorii beł Wójcech Meszk, chteren napisół ópówiódanie „A czejbe tak jesz róz?". Hewó jego wejimk: - A czejbe jesz róz? - To je letko pówiedzec. A czejbe jesz róz? Ne jo, letko je to pówiedzec. Drago je to zrobić. Bó be richtich miiszół to zrobić jesz róz. Zós zacząc, abó jesz jinaczi - zós zrobić to samo. Letko je robie to, co belo fejn. Le drago je zrobić to, czego sa Pomerania nr 10 (579) / Październik 2023 W miono óbsadzecelów gódó prof. D. Kalinowsczi Leteratura robie nie chce. I tak wej to muszi bec. Przeńc przez świat jesz róz. Le cze tak samo, a może jinaczi? Może często jinaczi. Pó jinszemu. W raka wzyc rubzak i z nym rubzaka nekac w świat. Nalezc to, co beło zatacone. Nijak tego nie szekac. Cze abó jidze zabaczec ó tim, co beło? Cze jidze nekac zaró wprzódk, be jak nóchutni skuńczec to, co beło. Tak jo, tak be beło nóle-pi. Óstawic swoje maroczenia, óstawic to slóde i nekac wprzódk. A cało droga, co z ną drogą. Doch nie jidze ó ni zabaczec, do częsta zabaczec. Jak kamień w bóce drapie, nie jidze ó nim zabaczec. Tak pó prówdze nie jidze zabaczec ó ny drodze. Czej je dobro, czej ie fejn. Tak tej letko to przechódó, ale cze sa tego tak chce. I przeszedł człowiek... Dredżi człowiek. Cos chcół pówiedzec, a może i nie chcół. Le chcół świat swóji-ma óczama uzdrzec. I tak na nien zdrzół, że sa zdówół jakbe jinszi. Jak może świat zmienić? Czej sa na nien zdrzi jinszima óczama. Jo, ócze rozmieją zmieniwac świat. Ócze rozmieją to zrobić. Le cze abó pó prówdze ón sa zjinaczi? Cze nie póóstónie wiedno taczi sóm. A może ón jak taczi grzib, czej sa na niego wezdrzi - dali nie mdze rósł. Óstónie taczi sóm. Ni mnieszi, ni wiakszi. Taczi sóm mdze. Ju nick wiacy sa z nim zrobić nie dó. A świat, cze ón ju nie óstónie taczi sóm? Cze ju sa nie rozwinie? Zdrok dredżegó człowieka i mesie jego w nym zdroku zatacone. Buten wechódają przez jazek, chteren głabók mesie znaje. I chce je w słowa przemienić. Abó tacze słowo przekracec, be mesie zatacec, be mesie usmiercec, be ni mogło wińc z głowę. Tak be beło z nima nólepi, bó jesz świat be chcałe zjina-czac. Dlóte je lepi znikwic. Le one mają swoją droga, chterną rozmieją wińc. Serce nie strzimie jazeka, czej jemu przekuje. Serce muszi wepówiedzec swoje słowo, chócbe baro głabók beło zatacone. Serce sa muszi wepówiedzec. Dredżi człowiek zdrzół. Dredżi człowiek gódół, chóc gaba miół zamkłe. Słowa szłe nimó to, chóc gabą nie reszół. Świat sa zmieniwół, chóc nick nie pówiódół. Świat sa jinacził. To bełe ócze. To one prawiłe do negó świata swoją nóta redostną. Tako beła nóta dredżegó człowieka. Nóta beła re-dostnó. Ócze chcałe to rzeknąc, le ni mógłe, bó jazek beł procem. Le świat sa równak nick nie zmieniwół. To zdrze-nie nie sygło, be świat przemienić. A zdówało sa, że sa zmieni, że nie mdze ju jinszi, że nie mdze ju jinszi, że nie mdze Wiakszich abó mnieszich. A świat derchół i nie dówół póku. Nie szło gó pominąć i udać, że gó ni ma. Chto tego nie wiedzół, chto jesz ó tim nie czuł, wcyg dali meslół, że jidze gó zmienić. Stwórzec pó swojemu. Stworzenie stwórzec gó chcało. Zdrok w dół czerejące, pod nogama szeka-jące redote, abó i kómude jaczis. Le tam nick taczegó nie beło. Beł le pich - piósk. Nick wiacy tam nie beło. Świat miół bec zjinaczony, le nodżi z te bełe wekószla-wione, a świat pótrapóny. Ócze dredżegó człowieka zdrzałe wprzódk, prosto, dzyrskó, butno. Jazek klepół wszetkó tak, jak serce miało so ułożone i ócze miałe stara za tim wszetczim nadążec. Le serce nie żęło. Serce beło pakłe, w pół. Jedno beło, a jakbe dwa. Samo beło, a równak dwa. I le ócze póóstówałe na starze tego, co tam sa stało. Tam w nich 20 Pomerania nr 10 (579) / Rujan 2023 Leteratura 1 m beło to wszetkó utacone. Cało krejamnota serca za óczama zatkniató. Ócze nie chcałebe potkać dredżich. Czejbe wezdrzałe w nie, uzdrzałebe co wiacy. Uz-drzałebe to, co w sercu dergóce. Taczi klak, taczi śpiew sercowego rozdarcó. Trzecy plac w kategorii ópówiódanie abó esej do-beł Mateusz Klebba za tekst „Wid je uszłotą". Dzelek rozmiszlaniów ópówiódócza wezdrzi tak: Ledze pówiódają, że ób noc lepi sedzec doma i nie cze-rowac sa za tim, co tacy miesądzowe lico. Jó równak nie zdrzół jem na to, co pieszczą mądri doswiódcze-nim i óbeznóny żecym. Strach zjimół mie wicy przed tim, co jasne i gwesne, nigle przed tim, co dwigó dóka krejamnote. Meslół jem, że tam, dze ledzczi rozem i matematiczne prawidła jidą w labudowa, prawie tam je mól zwenedżi prówdzewi wólnosce, że le tam może jic stegną zapezglóną bez samego se i zazerac za nór-te skleniące le włósną głepótą. Tam wszetkó, to je nic, dzeje sa za moją sprawą. Hewó buszno kapkuja cenią prawa webieru, nie zdrzące na szramę óstówione bez rzeszące mie z kóżdim sztóta coróz mocni pówroze. Miodny left ubetku dzejół na mie jak morfina, dówa-jące kraft do jesz głabszegó weńdzenió w osowiałe otchłanie. Przeszedł jem wiele rozdargów, zeza jaczich nie rozmieja ju wrócec, chócbe dele mie nólepszą kórta i nóbelnieszi czer. Rogatczi samotnice dobełe mie do nedżi. Jo, ti biótczi ni mógł jem óbstojec. Nie chcół jem tego. Nawigacjowó gwiózda pódpówióda mie, że musza jic tam, dze zdrowe zmesłe nigde mie nie prowadzełe. Beł jem baf. Chóc miół jem stara bec w pószeku, to niżóden syn zemsczi rózdżi ni może bec przerechtowóny na taką głabóczezna, na jaką we- pchnała mie chac wezbecegó ruchnów uszłote. To beło mie nót, chóc ni móga pówiedzec, że webrół jem na stegna swiądno. Prosto, tak muszało bec. Kawel. Zrządzenie weższi wole. Nie górza sa na moje namienienie. Nie czeja sa klocka na szachownice bósczi dristnosce. Nólepszim binowim dokaza w latosym Óglo-wópólsczim Leteracczim Konkursu m. Jana Drzeż-dżona beł „Jo!" autorstwa Romana Drzeżdżona. Je to historio, co sa dzeje dzysdnia, ale z wielnyma re-trospekcjama do lat 70., 80. i 90. XX wieku. Przędny bohatera Teó sedzy so na banhófie. Rozmajiti ledze i sytuacje copią gó w czasu. Dokóz pókazeje przed-no zmiana sytuacji kaszebizne w slednech 50 latach i wszelejacze pózdrzatczi na nia. Reprezenteją je m.jin. trze córczi Teó: Bożena, Bogusława i Bogumiła. Kóż-dó z nich jinaczi zdrzi na naji jazek i kultura - klareje Drzeżdżón. Niżi dzelek z dokazu „Jo!". AKT 2 (80. lata XX w.; w półnie) Je półnie, ledze krącą sa pó banhófie, zdrzą w swoje móbilczi. Białka z kasowego óczenka, znudzono, czetó gazeta, ód czasu do czasu sprzedówając biliete. Miadze ledzama przechódó sa łesy chłop óblokłi jak w 1. 80. XX w. Teó sedzy na swój i łówce, wecygó ze swojego pińdla wióldże czerwone jabkó, ódkrojiwó pó szteczku a pómale je. Kol tego pódzeró, co sa dzeje na banhófie, dze krącą sa rozmajiti ledze. Na bina wchódó chłop, chteren na scana naklejiwó plakat: PRACA W STOCZNI - PRACĄ MARZEŃ Kacper (pódchódó do Teósza): Niech badze póchwólony... Teó: Chto? Pomerania nr io (579) / Październik 2023 21 Leteratura Kacper (kąsk zmieszony): Eee, witójce, Panie Teofilu. Móm taką mółą sprawa... Teó (udowo): Witójce? Ani jó pón, ani tak wóżny, ani tak stóri, żebe Te, smórkulo, do mie na We gódół. Kacper (śmieje sa): Tak młodi jó doch ju też nie jem, Teó. (zamesliwó sa na sztót) Mie sa ju wszetkó mekcy, wszetkó, jo. Hmm, wie-leż jó móga miec lat? (zdrzi na Kacpra) A za czim te tak stojisz? Sądni doch. Kacper (dosódó sa): We dobrze wezdrzice. Teó: Dobrze? Jak na 90 lat, to może jo.... Jo? 90? Ne, gwes nie jem... Musza w papiórach sprawdzec. (grzebie w swójich pińdlach, wecygó czerwoną ksążeczka a pókazeje ja Kacprowi) Co tinta napisóne, to muszi bec prówda! (ótmikó ksążeczka, zdrzi, cos mreczi, kureszce pódówó ja Kacprowi) Wezże doch sóm naleze. Kacper (kąsk zadzewówóny): We też w partie bele? Teó: Doch jo, z moją Klarą, jo. Me miele swoja partia. (zdrzi w góra) Prówda, Klarkó, prówda. Me bele dobró partio. Kacper (przezeró ksążeczka a, śmiejące sa, gódó): Widza, że skłódków to We ni miele opłacone... Teó: Jó niżódnym kuńdóm ani dętka nigde nie dół! Nigde! (zamesliwó sa) Sami zapisowele, a sami kuńdze brele... Kacper (óbzeró ksążeczka z kóżdi stronę): Fejn eksponat, jó be gó chatno do naszi jizbe wząn... Teó (w er iw ó ksążeczka): To mó jesz czas! Kacper (zmieszony): Ale jó do Was z czim jinym przeszedł. Jo... Jó terózka taczi teater pisza a ws^adze szukaja za jednym teksta z ósmedzesątech lat. Co jó sa ledzy pitaja, to nicht dokładno nie pamiató, abó nie czuł. A może We be wiedzele, bó wiem, że doch za komunę We w „Solidarnosce" bele. Teó: Beł, nie beł... Tu są ju lata... Jak gódają, to tak mogło bec. Jo. Kacper: To szło wejle tak, jak te „Nóte"... Ne wiece, te óbrózczi na plansze, krótcze, dłudże, le tacze póliticzne... Z tego, co jó wiem, to tam bełe jaczes okna i pierse, i cos tam jesz... Ne, dióbeł, dali nie wiem. Może We? Co? Teó (śmieje sa a zaczinó głośno śpiewać): To są okna, to są rame, to są pierse młodi dame, to czelisz-czi do koniaku (rozzeró sa a ceszi), a tam Urban prze Sziwaku... Dregą nódgroda w ti kategorii dostół Dark Maj-kówsczi za „PZ-PR", usódzk ó kaszebsczich pólitikach ób czas welacjowi kampanii. Niżi wejimk: SCENA III W checze póselca PZ Dawidowsczegó. Wieczór. Na stole budla whisky i dwie sklónczi. Kol stołu dwuch chłopów: Dawidowsczi i Joskówsczi - póselc z PR. Póselc Dawidowsczi: Każi, muszisz mie pomóc. Brekuja detków na kampania. Póselc Joskówsczi (głośno sa śmieje): Żebe mocni na mie szkalować? Póselc Dawidowsczi: Dój póku. Gódóm pówóż-no. Kiińczą mie sa pieńdze. Żele mie nie webierzą do Sejmu, mdze tragedio. Pamiatósz, co me so óbiecele? Jak te beł w opozycji, jó ce wcesnął do trzech nadzor-czich radów i jes żił jak król. Póselc Joskówsczi: Pamiatóm, pamiatóm. Nie ostawia ca, Riszku, w biedze. Leno ni móm tero nigdze wólnech placów. Dwa lata temu te mógł óstac direk-tora firmę, co sprzątó w całim krezu... Póselc Dawidowsczi: Dój póku. Nie chcą robie w smiecach. Póselc Joskówsczi: A chto ce kózół robie? Te miół tam zarobić. Chwila sedzą sztel. Piją. Tak a tak je ju za późno. Jó tam wcesnął szwagra i ni móga gó zwolnic. Kó sostra be mie nie webóczeła. Widzy, że w taskach nick nie ostało. Bierze budla i leje. Póselc Dawidowsczi: A dzes w rządowech spółkach? Póselc Joskówsczi: Przed welacjama muszime pokazać, jak baro nie ledóme Partii Zrzeszonech. Premier sa nie zgódzy na niżódne wejątczi, chóc ón ce baro lubi i wcyg pamiató naji wejózd do Bułgarie. Óbedwaji głośno sa śmieją. Póselc Dawidowsczi: Bułgario! To ce ale beła przi-góda. Żól, że ód te czasu naje drodżi kąsk sa rozeszłe. Czasa meszla, że jó mógł tede raza z toba przeńc do Partii Robotników. Ale chto to wiedzół, że wama tak dobrze pudze. Póselc Joskówsczi: Jakbe te beł w PR, to me be teró sa bile ó ten sóm mandat. A tak ledze webierzą naju óbedwuch. Póselc Dawidowsczi: Cebie na gwes, ale mie nie sygnie detków do kuńca kampanii. Z tego, co jó dostół z partii, nie badze nawet na piwo dló „niezdecy-dowónech". Trzecy mól za binowi dokóz dostała Justina Pran-szke („W szkole"). Winszejeme wszetczim dobiwcóm, uczastnikóm i organizatorom. Móme nódzeja, że ju wnetka nód-grodzone tekste mdą do przeczetanió w pókónkurso-wi antologii abó w najim leteracczim dodówku „Stegna". XXIV Óglowópólsczi Leteracczi Konkurs m. Jana Drzeżdżona beł udetkówiony przez Minystra Beno-wech Sprów i Administracji a też ze strzódków Wej-rowsczegó Powiatu. Red. 22 Pomerania nr io (579) / Rujan 2023 CHCĄ JIC DALI Latosą laureatką sztipendium miona Izabelle Trojanowsczi je Paulena Waserskó, absolwentka kaszebsczi etnofilologii, kaszebskó dzejórka, gazetniczka, óżiwcka najegó tuńca i śpiewu. Jacze stegne prowadzełe ca do zapisanió sa na kaszebską etnofilogia i do pókóchanió naji kulturę i jazeka? To nie je letko pówiedzec. Doma gódało sa pó kaszeb-sku, ale nie do dzecy. Równak jó bela z kaszebizną belno ósłechónó. W szkole jó sa kąsk kaszebsczegó uczeła, ale wiera nówicy w tech pierszich latach żece-gó dało mie westapówanie w Kaszebsczim Karnie Pie-snie i Tuńca „Sierakowice". A matura z kaszebsczegó jes zdówa? Nie. Tej jak to belo z tą etnofilologią? To bel tak pó prówdze dopierze mój trzecy webór. Jó nóprzód meslała ó lingwistice stosowóny, ale jem sa zaczała uczec anielsczegó jazeka dopierze w strzedny szkole i jó nie dała rade sa przeszekówac na rozsze-rzwioną matura. Dregó móżlewóta to beła germańsko filologio, ale jakós tak weszło, że pó liceum jó miała niemiecczegó jazeka dosc. Ne i padło na etnofilologią. To beł czesti póczątk tego czerenku. Twój rocznik to pierszi sztuderowie „etno" w historii świata. Jak wspóminósz piersze miesące uczbe na Gduńsczim Uniwersytece? Nie za dobrze. Wszetkó w tim Gduńsku beło dló mie ceze, jó pierszi róz mieszkała sama, a do te mie sa zdówało, że wszetce na roku są ód mie wiele lep-szi. Oni znele ju kaszebscze letre i spódlowe wskóze pisenku, a jó nick... Jem sa załóma i chcą dac so póku. Na szczesce białka w dzekanace, chterna jó spita, cze móga jesz zmienić czerenk i przeńc na germańską fi- lologia, rzekła, żebe jó jesz póżda pora miesący. Jak jó jem ji do dzysó wdzacznó! Czede jem ju weszła barżi w te sztudia, to ókózałe sa dló mie stworzone. To nie beła blós uczba na placu, ale me wiele jezdzele, dr Justina Pómierskó brała naju na rozmajite kaszebscze rozegracje, jesme póznówele pisarzów, poetów, dzejarzów... Też naji szkolny to bele ledze wóżny dló kaszebsczi resznote. Dze le szło,, me bele - na promocjach ksążków, warkówniach, kursach. Na tech sztu-diach pakówele nama do głowę, co le mógle, póka-zywele, dze jic, co wórt óbaczec, jacze są przed nama móżlewóte. Derch cos sa dzejało, a to mie sa baro wi-dzało. Na kaszebsczi etnofilologii, ósoblewie w tim pier-szim roczniku, sztuderowele wespół młodi ledze pó maturze z perzna starszima, tej-sej ju emeritama. Jo, to beło czekawe i wórtne. Ti starszi miele wiele żecowegó doswiódczenió, rozmiele organizować wiele rzeczi i miele wikszą wiedza ó kaszebsczi kulturze niżle me. Jak gódele ó Żecym i przigódach Remusa, to jó jesz wnenczas nawetka nie wiedzała, co to je. Me sa mógle ód nich uczec. Oni znele też belno kaszebsczi jazek w mowie, ale co-lemało słabi jima szła uczba pisenku. Niejedne rzecze rechli wchódałe do głowę nama - młodszim. Me sa raza mógle zbógacac i jesme so pómógele. Jes pierszą w historii absolwentką kaszebsczi etnofilologii. Czasto tak ce ledze przedstówiają. Jes z te busznó? Móm swiąda, że jak cos je piersze, to ju piersze óstónie. Ale jak jó sa rechtowa do obronę licencjatu, jak jó sa Pomerania nr 10 (579) / Październik 2023 23 Wedowiedzó broniła, to jó nijak ni mia tak czego w głowie. Czasa, jak mie to przepóminają, to jó be chcą rzeknąc: „To ju beło dówno temu, dójta ju póku, chcą jic dali, a nie mda derch wspominać, że jem pierszą absolwentką". Po sztudiach jes nóprzód robiła w szkole. Jó trafia do „Fregate" we Gduńsku dlóte, że moja dreszka bela niesama i 1,5 roku beł tam wolny plac. Widzało mie sa tam, beło tam baro reszno, wiele sa dzejało, dzece bełe baro mądre i belno sa z nima robiło, ale jó so rzekła: „Tero ju wiem, jak tu wezdrzi, je fejn, ale chcą spróbować w jinech placach, żebe sa nie zamknąć na jedna robota, bó może naleza cos jesz lepszego". Jó na to wiedno tak wżera, że chcą robie tak, żebe nie czec, że „jida do robotę". I jes trafiła do Kaszebskó-Pómórsczegó Zrzeszenió we Gduńsku. To beła często jinó robota. W biórze, w sekretariace, prze papiorach. Tam bele fejn ledze, ale czegoś mie felowało. Ni mósz „biórowegó charakteru"? Tak prawie je. Jó lubią jachac w teren, do ledzy. Za-mkniató kol kómputra jó usechóm. Dlóte jes reszno dzejała w karnie „Sierakowice"? Jó tam beła długo, wicyjak 10 lat. Nóprzód jakno nóleż-niczka, a późni jakno jego kóórdinatorka. Ale barżi mie cygnało do tuńca jak do organizacyjny robotę. Ób rok jó też prowadza karno „Kaszebskó Rodzezna" w Leni. Ne i jes usadzeła kapela „Begebenheit". To beło w 2020 roku. Z ta kapelą wiele jezdzyme na kóncerte, warkównie i rozmajite wedarzenia. Pózwa kapele to nawleczenie do dównech chaców zapisanió sa na germańską filologia? Jak me sa pierszi róz zebrele i chcele wzyc udzel w festiwalu Cassubia Cantat, jó wepisywała zgłoszenie i mu-szała jem zapisać nazwa karna. Piersze, co mie przeszło do głowę, to „przypadek". Knópi z karna szukele tego słowa w czile słowarzach. Czej me uczele, że pó niemiecku to je Begebenheit, tej me zaró wiedzele, że tak sa chceme zwac. Dopierze późni, ju w 2021 roku, Pioter Dzekanowsczi rzekł nama, że to słowo óznóczó barżi „zdarzenie, wedarzenie", ale to też paseje. Wiem też, że wiele ledzy ni może tego wemówic i czasto mają przekrącone naja nazwa. Me tej meslele, cze ji nie zmienić, ale jesme doszle do te, że dzaka temu wszetce naju pamiatają. Wiedzą, że westąpiło „Begeben-cos tam", „Begebenhalt", „Begebenhai", „Gebegebe" abó jesz jinaczi. A do te chceme rzeknąc, że w kaszebsczi muzyce je wiele z niemiecczi melodiczi, charakteru itd. Tej ta nazwa mó też głabszi cwek. Dzysdnia robisz w Muzeum Kaszebskó-Pómórsczi Pismienizne i Muzyczi we Wej rowie. Czim sa tam zajimósz? Jó tam robią ód gromicznika łońsczegó roku. Móm przede wszetczim dwa wióldże projekte. Jednym z nich je Kaszebsczi Spikrz Pamiace, jaczi zanólegó na nagriwanim starszich ledzy, chterny wspominają dówne żece na Kaszebach. Chceme dodać, że wejimczi z tech nagraniów są też tej-sej publikówóne w cządniku „Pomerania". Jo, a ókróm tego zajimóm sa tłómaczenim kómputro-wi jigre cRPG „Lochy Bursztynowego Gryfa", jako je udbą Tomasza Rożińsczegó, a ópieró sa na kaszeb-sczich wierzeniach i demonologii. Skaszebiła jes też ksążka dló dzecy ABC ekonomii - piersze kroczi w świece detków Wiktora Czepcziń-sczegó i Żanete Kupczik. Óbróz Paulene Wasersczi sedzący nad dolmaczenim kol kómputra nie paseje mie do kógós, chto je tak reszny jak te i tak baro kóchó kontakt z ledzama i zmianę. Tłómaczenia też lubią. Widzy mie sa szukanie słów, konstrukcji. Prze tak dradżich tekstach jak ta kóm-putrowó jigra wiele je wemeszliwanió nowech słów, „kómbinowanió". Lżi sa tłómaczi tekste ó żecym abó dló dzecy, jak w przetrófku ti ksążczi ó ekonomie. Dosta jes sztipendium m. Izabelle Trojanowsczi dló młodech gazetników. Czetińcowie „Pomeranii" mogą czasa przeczetac wejimczi prawie ze wspómniónegó ju cyklu Kaszebsczi Spikrz Pamiace, czedes publikówa jes kol naju szpórte ze sło-warza ks. Sechte. Czejesz sa gazetniczką? Jó wiedno mesla ó tim, żebe pisać reportaże. Czedes pómógała jem w przerechtowanim do dreku ksążczi z repórtażama Stanisława Janczi. Widzół mie sa jich jazek i sama forma, ale jesz jem sama sa na to nie dała. W „Naji Uczbie" weszło czile mój ich scenarników ucz-bów, jigrów dló dzecy. W óbremim Spikrza rechteja też krótcze biograme i ópisenczi do nagraniów. Móm też jacze doswiódczenie z telewizyjnyma programama, bó jem robią tłómaczenia do „Farwów Kaszeb" w TVG. Meszla, że wiele ledzy znaje ce też z krótczich filmików „Kaszebsczi dló dozdrzeniałech", jacze jes rechtowała dló KPZ. Zdówó mie sa, że w nich nóbarżi je widzec prówdzewą Paulena Waserską, reszną, szpórtowną białka, jako z pasją przekazywó swoja wiedza i miłota do kaszebizne. Jó to baro lubią robie i dobrze sa w tim czeja. Miło mie je, jak ledze gódają, że puszczają te filme na uczbach i one sa widzą uczniom. Musza tu dodać, że jó je robią z Piotra Pastalenca i ón mó wióldżi udzel w tim, jak one wezdrzą. I widzało mie sa, że prze tech filmach beło wiele wejazdów, robotę w terenie, pótkaniów... Na kuńc pitanie 6 twoja miłota do ks. Sechte, a barżi do jego słowarza. Jes pisa na jego spódlim licen-cjacczi dokóz, usódzała jes ó nim artikle, szukała w nim czekawech słów... To je moja miłota, jedna z nówóżnieszich ksążków, jeżle jidze ó jazek i wiedzo ó kulturze. Tam je wnet wszetkó. Baro lubią czetac zapisóne tam ópówiesce, słowizna, wiedno naleza w nim cos czekawegó, nowego. Jó be chcą, żebe sa dało pódłożec ten słowórz pod pódeszka i reno sa óbiidzec z tą całą wiedzą w głowie. Gódół Dark Majkówsczi 24 Pomerania nr io (579) / Rujan 2023 Zaparkowałem. Powitał mnie P. Za nim drogę przebiegły dwa dziki, z czego jeden siwy w czarne plamy. P. nawet się nie obejrzał. WIDOK Zacznijmy więc od dzików. Dziki, komary, bieliki - Dziki były tu od zawsze, z tego, co mówią ludzie, i były także częścią mojego dzieciństwa - powiedział później. - Graliśmy w piłkę na przykład i... O, dziki przyszły. I nic z tego sobie nie robiliśmy, graliśmy dalej. Albo chodziło się po krzakach i ciągle je spotykało. Niejaki pan Skorupka uratował jedną lochę, z wnyków ją uwolnił, czy jakoś tak - opowiada P. Miała na imię Balbina. Jak była młoda, biegała za nim jak piesek. Potem Balbina dorosła i najwyraźniej nie chciała u niego siedzieć w domu, poszła w krzaki. Ale była oswojona, więc podchodziła do ludzi i nikomu krzywdy nie robiła. - Później się niektórzy jej bali, bo było to wielkie zwierzę — kończy wspomnienie P. A jeśli chodzi o tę nakrapianą, siwą w czarne plamy, ludzie mówią, że kiedyś, jak jeszcze we wsi hodowano świnie, to czasem dziki się z nimi krzyżowały. Więc może to krzyżówka jest? Ludzie mówią, że krzyżówka. A może kiedyś Balbina uwiodła jakiegoś knura we wsi, a ta nakrapiana jest, dajmy na to, jej wnuczką...? Swoją drogą ciekawe, czy ma powodzenie u leśnych odyńców ze swoją egzotyczną urodą. I czy inne lochy jej nie zazdroszczą. Do dzików strzela się tu mniej niż w innych lasach w kraju, bo tu jest park. Wieś Lubin leży w bezpośrednim sąsiedztwie Wolińskiego Parku Narodowego. I nie tylko dziki są tu chronione. - Z komarami dramat jest - mówi mężczyzna w roboczym drelichu. Za chwilę wejdzie na drabinę i będzie przycinał pnące się po ścianie rośliny w jed- nym z gospodarstw agroturystycznych. - Pryskać nie wolno, bo ptaki podobno zdychają, jak się nażrą opryskanych owadów. Tak mówi park. Dosyć już mamy tego parku. Do lasu nie da się wejść. Rzeczywiście, taka prawda. Nie da się. Człowiek po kilku sekundach porusza się w chmurze insektów. Dowiem się później, że tak bywa, jak się wylęgną, trwa to jakiś tydzień czy dwa. Poza tym z komarami jest normalnie, jak wszędzie. Raz po raz miejscowi mnie przekonują, że ten wylęg, to jednak sytuacja wyjątkowa. - To kto ważniejszy ma być, ludzie czy ptaki? -pan w drelichu za pomocą formuły retorycznej podsumowuje politykę Wolińskiego Parku Narodowego. P. potem powie, że park narodowy nie ma najlepszych notowań we wsi. Ale nie dlatego, że chroni przyrodę, w tym komary. Coraz więcej mieszkańców wsi rozumie, że dzięki parkowi do wsi przyjeżdża turysta, inny niż do Międzyzdrojów, nie taki, który będzie leżał plackiem na plaży przez większość dnia i żarł kebaby i frytki. Taki bardziej aktywny, co pójdzie na szlak z lornetką, pojeździ na rowerze, zainteresuje się historią. To jasne, że gdyby nie było tu parku narodowego, to nie byłoby również i tego turysty. Sami mieszkańcy również coraz bardziej cenią las, lubią z nim obcować. - To dlaczego parku się tu nie lubi? - Bo trudno zrozumieć, o co chodzi w jego działaniach - tłumaczy P - Na przykład wycina się sosnę, żeby sadzić buki, że to niby przywracanie naturalnego stanu. Tylko że ta sosna ma sto, dwieście lat, Niemcy ją sadzili. Rozumiesz... Prapolskie buki mają być zamiast niemieckiej sosny Więc tnie się ją, drewno sprzedaje, wiadomo, o co chodzi. Pomerania nr 10 (579) / Październik 2023 25 Pomorze Zachodnie I jeszcze kormoranów się tu nie lubi. Pogęgują sobie, jak się wsłuchać, to ten dźwięk dobiega od brzegu przez cały dzień i w nocy. Więc gęgają i srają na drzewa, które od tego usychają. Sterczą potem szare kikuty, doskonale widoczne od strony zalewu. J. prowadzi własnoręcznie wykonaną łódź. Płyniemy przez część Zalewu Szczecińskiego zwaną Wickiem Wielkim, między wyspami, na których od wiosny do jesieni żyją sobie szczęśliwe krowy. Budowa łodzi trwała wiele lat na podwórzu, przy domu. J. jest facetem po siedemdziesiątce, zbudowanym z zasuszonych mięśni. Wygląda na takiego, co w życiu wie, czego chce, i osiąga swoje cele. Ma swoje zdanie. Wylicza, ile jeden kormoran zjada narybku, mnoży przez liczbę kormoranów. Wychodzą mu jakieś horrendalne ilości małych rybek, które nigdy nie dorosną, a przecież mogłyby trafić do sieci, a potem na patelnię. Łódka mija rozstawione na drągach sieci rybackie. W Lubinie w porcie rybaczy pięć załóg, które poławiają na zalewie. To będzie kilkanaście osób. - Kokosów z rybaczenia już nie ma, jak kiedyś, ale da się z tego dobrze żyć. Ryba jest - słyszę we wsi. Tak, kormoranów się tutaj nie lubi, za te małe rybki i uschnięte drzewa. Za to poważa się bieliki. Jeden z nich towarzyszy nam podczas rejsu. J. pierwszy go dostrzega, ma przygotowane lornetki. Skrzydła, zwane niekiedy łopatami, nieruchomo tkwią, jakby oparły się o niewidoczne dla nas strumienie powietrza, stabilizując lot, niekiedy ptak kręci głową, na wietrze poruszają się jedynie sterczące lotki. Robi wrażenie ów „orzeł". J. z satysfakcją albo wręcz dumą spogląda w niebo. W sąsiednich wsiach rybacy, zorientowawszy się, że bieliki przyciągają turystę, zrobili z nich biznes. Nauczyli te ogromne ptaki, że gdzie łódka na wodzie, tam ryba, więc warto podlatywać, im bliżej, tym lepiej. Dzisiaj z rybackich przystani można wyruszyć na turystyczny rejs, podczas którego bieliki fotografuje się z bliska. Pamiętam, jak w Irlandii wsiadłem na podobną łódź, żeby podziwiać delfiny. Rejs trwał godzinkę, morskie ssaki podpływały do burty ku uciesze tu- rystów, głównie z USA. Podpływały i jakby na coś czekały. Tak czy inaczej, park narodowy chroni zarówno bieliki, jak i kormorany. - Tak, to prawda - słyszę we wsi. - Park narodowy ma swoje wady i zalety. Cmentarze. Węże. Chłopczyki Postanowiłem, że wiejskie cmentarze odwiedzę o świcie. We wsi są trzy. Dwa poniemieckie i jeden współczesny. Te ewangelickie znajdują się po przeciwległych stronach ścieżki biegnącej za - również poniemieckim - neogotyckim kościołem. Po jednej stronie ścieżki chowano ludzi od zawsze. Po drugiej stronie jest cmentarz choleryczny. W latach 1920-1921 hiszpanka bardzo mocno uderzyła w Lubin. To był czas rozkwitu cementowni. We wsi mieszkali robotnicy, stłoczeni w noclegowniach, między innymi w parterowym budynku, który stoi do dzisiaj. W jednym pomieszczeniu po kilka albo i kilkanaście osób. Zaraza mogła sobie pohulać. - Zwróć uwagę, że ten choleryczny jest jakby mniej rozkradziony, zachował się w lepszym stanie. Jakby ludzie trochę bardziej bali się go dewastować - mówi P. I ma rację. Choleryczny jest dzisiaj jakiś taki bardziej do odczytania, choć również i tu nie ma ani jednej płyty nagrobnej. Więcej też tu małych kwater, dziecięcych. Albo bardzo dużych, gdzie chowano zapewne całe rodziny. P. chodzić po tym cmentarzu nigdy się nie bał. A sam cmentarz latem okazywał się całkiem przydatny. - Jak jakieś dziewczyny przyjeżdżały, kolonistki na przykład, to po imprezie w nocy się je prowadziło na cmentarz, one się bały, więc się przytulały - śmieje się P. - Wiesz, o co chodzi... - dodaje zupełnie niepotrzebnie, bo wiem. P. zaś kontynuuje: - Tam wioskowe pijaczki lubiły pić piwo czy wino. Sam też, w czasach, kiedy nie chciałem, by rodzice widzieli, że piję piwo, tam chodziłem. O świcie światło przedziera się przez korony drzew wąskimi strużkami. Cmentarze są ewange- 26 Pomerania nr 10 (579) / Rujan 2023 Pomorze Zachodnie lickie, więc strażnikami pamięci o zmarłych nie są ludzie, lecz drzewa. Rozsadzają betonowe obramowania grobów, rosnąc od kilkudziesięciu lat na szczątkach pogrzebanych mieszkańców wsi Leb-bin. Autorytatywnie szumią w koronach: „Jeśli wy macie gdzieś pamięć o zmarłych, to wasza sprawa. Zabraliście płyty nagrobne do budowy swoich dróg i chodników. Zrobiliście dla nas miejsce. Teraz my swoimi korzeniami oplatamy to, co pozostało po Gertrudach, Johannesach, Friedrichach, Henriettach. I nie ważcie się tego w żaden sposób zmieniać". Potężne akacje, wyrosłe na szczątkach ludzkich, oplecione są zdrewniałymi wąsami bluszczu, które wyglądają jak węże wyhodowane na pniach. Będą syczeć ostrzegawczo do każdego, kto zbliży się z piłą lub siekierą. P. przekonuje, że coraz więcej mieszkańców wsi jest za tym, żeby teren ogrodzić, jakoś zabezpieczyć, chociażby przed dzikami. Rzeczywiście, między pozostałościami po nagrobkach widać zbuchtowaną ziemię. Temat powraca na zebraniach wiejskich. Władze gminy również zdają się dostrzegać tę potrzebę, mówią o szukaniu środków zewnętrznych. Bo oczywiście obawa jest, że trzydzieści czy pięćdziesiąt tysięcy wydane na zabezpieczenie poniemieckiego cmentarza komuś się nie spodoba i zacznie się krzyk, że jest wiele innych potrzeb. - Na Wszystkich Świętych zawsze płoną znicze na naszych starych cmentarzach. Ile? No może kilka sztuk - mówi P. Znajduję trzy wypalone znicze, a także trzy miejsca, w których rozkłada się między nagrobkami, zabarwiony na brązowo, papier toaletowy. P. szedł kiedyś ze swoim bratem obok cmentarza, to było kilka lat temu, ich córki miały wówczas po dwa lata. Dziewczynki spoglądały w stronę akacji rosnących w nagrobkach. Ojcowie zapytali, dlaczego się wpatrują w cmentarne drzewa. - Tam są chłopczyki - usłyszeli od córek. Obydwie dwulatki patrzyły bez lęku w to samo miejsce i z przekonaniem powtarzały, pokazując na cmentarz: - Tam stoją chłopczyki. Ławeczka, Grodzisko, dziewice Za cmentarzem cholerycznym - łąka. Ścieżka prowadzi do wzniesienia. Jasne jest, że tam musi być jakiś widok, bo widoki są tu wszędzie, gdzie tylko nie rosną drzewa. Potem się dowiem, że na to miejsce mówi się „ławeczka". Za tą niepozorną nazwą kryje się nie tyle miejsce do siedzenia - choć owszem, znajduje się tu niewielka ławeczka - co przede wszystkim możliwość spojrzenia na „Europejski Krajobraz Roku 1993/1994". - A wiesz, że widok z Zielonki został uznany za najpiękniejszy widok na świecie? - słyszę od miejscowych. Kilka nieścisłości. Nie na świecie, tylko w Europie, i niekoniecznie z Zielonki. Ale po kolei. Ławeczka stoi na stoku Zielonki, szczyt wzniesienia położony jest wyżej. Być może w 1992 roku drzewa na szczycie były niższe i nie zasłaniały land-szaftu, tak jak zasłaniają dzisiaj. Tak czy inaczej, z „ławeczki" widok jest bardziej spektakularny niż z samego szczytu Zielonki, reklamowanego w Internecie jak punkt widokowy must have. Tytuł „Europejskiego Krajobrazu Roku" przyznaje Międzynarodowe Stowarzyszenie Przyjaciół Przyrody, które jest federacją 18 organizacji krajowych, skupiających razem kilkaset tysięcy członków. Organizacja promuje aktywny wypoczynek wśród przyrody, poprzez wędrówki, wspinaczki, narciarstwo, kolarstwo, kajakarstwo itp., ze szczególnym uwzględnieniem problematyki ochrony środowiska i kultury. Czyli wszystko to, co nie jest powszechnym w dobie globalnej turystyki (a raczej wyjazdowej konsumpcji) leżeniem na plaży i wlewaniem w siebie kolorowych drinków w resortach all in-clusive. To stowarzyszenie jest potężną organizacją -dla przykładu austriacka Naturfreunde Ósterreich liczy 108 tysięcy członków, niemiecki NaturFreunde 85 tysięcy, holenderski NIVON - 33 tysiące. Wśród polskich członków tej organizacji jest między innymi nasze poczciwe i sędziwe PTTK. To szacowne grono uznało, że krajobraz ujścia Odry, dokładniej rzecz biorąc - delty Świny, zwany Krainą 44 Wysp, czyli to, co dzisiaj widać z „ławeczki", zasługuje na miano europejskiego widokowego hitu. Pomerania nr io (579) / Październik 2023 27 Pomorze Zachodnie m * * r* Jednak to nie z Zielonki i nie z „ławeczki" najlepiej widać wyspy na zalewie, ale z Grodziska usytuowanego w centrum wsi. Wstęp od godziny 10.00, bilet kosztuje 7 złotych. To główna tak zwana atrakcja turystyczna we wsi, tu się przyjeżdża samochodem, żeby wypić piwo albo zjeść obiad z widokiem, bo na ogrodzonym terenie znajduje się restauracja z tarasem. Parkuje się wzdłuż drogi, ale właśnie kończy się budowa eleganckiego parkingu w miejscu, gdzie kiedyś kopało się piłkę. „Ciekawe, czy będzie płatny" - zastanawiam się, spoglądając na cennik za patrzenie na widok z Grodziska. Dlaczego Grodzisko? Bo w tym miejscu funkcjonował gród. Przeprowadzono badania archeologiczne, odkryto pozostałości najstarszego na Pomorzu kościoła (XII—XIII wiek), późnośredniowiecznej baszty mieszkalnej, groby z XIII wieku. Ale ludzie tu żyli znacznie wcześniej. Inne pochówki wskazują na tak zwane młodsze fazy wczesnego średniowiecza (do X wieku), odnaleziony zaś materiał ceramiczny potwierdza, że garnków używano tu już w X wieku. Czyli że zanim postawiono tu chrześcijańskie kościoły, nad okolicą górował posąg Swiętowita. Prawdopodobnie oczywiście. - Tu palono ogniska, kiedy od strony morza płynęły łodzie wikingów, w ten sposób ostrzegano kolejne warownie w głębi lądu - mówią miejscowi. Podobno jeden z naukowców wykonał kiedyś eksperyment i w ciągu kilkunastu minut zdołano w ten sposób - paląc kolejne ognie - „ostrzec" miejscowości znajdujące się kilkadziesiąt kilometrów w głąb lądu. System alarmowy mógłby więc działać i dzisiaj, gdyby na przykład przestała działać sieć i telefony. Czy rzeczywiście tak było, że wszyscy tu drżeli ze strachu przed wikingami? Archeolog dr Wojciech Filipowiak nie może tego wykluczyć, ale: - W dziesiątym wieku tak samo wikingowie łupili południowe wybrzeża Bałtyku, jak i Słowianie łupili skandynawskie wsie i miasteczka - stwierdza. Może więc ogniska palono, żeby zaprosić ziomków na ucztę po udanej wyprawie i złupieniu duń- skich nadmorskich wsi i miasteczek? Skoro więc mamy budować mity, niech będzie, że nasi łupili, a nie byli łupieni. Wszak - zgodnie z obowiązującą narracją - czas już wstawać z kolan. Trzymajmy się więc takiej wersji wydarzeń: pijąc duńskie piwo i czyniąc przegląd pojmanych do niewoli duńskich blond dziewic, mieli nasi przodkowie ładny widok na całą okolicę. Dokładnie taki sam, jak teraz, podziwiany z rozstawionego przez pracowników restauracji leżaka. Dyskoteki, kolonie, łzy W upalne wczesne popołudnie idę z A. przez wieś. Wracamy z obiadu z restauracji Pod Kasztanem, niegdysiejszego klubu Malibu. - W Malibu była dyskoteka, był jeszcze Sekret i Hawana - relacjonuje A., który mieszka za granicą, ale dzieciństwo i młodość spędził tutaj. Jednak najpoważniejszy był Żagielek. Dwie sale: barowa i do dancingu. Co sobotę striptiz. Przez bramkę wpuszczano tylko dobrze ubranych. Pan Zdzisław zwykł opowiadać o koledze z bazy rybackiej, który chciał wejść. A wracał prosto z roboty. Nie wpuścili go, bo miał poplamioną koszulę. Poszedł za budynek, zdjął koszulę, przełożył na lewą stronę, włożył z powrotem i wszedł bez problemu. To były lata osiemdziesiąte, dziewięćdziesiąte. Dzisiaj Lubin liczy sobie trzysta, sąsiednia Wapnica czterysta, razem będzie siedemset. -Aż trzy knajpy w dwóch małych wsiach? -Za mojej młodości, jak byśmy tak szli, jak teraz, mijałyby nas tłumy dzieciaków, młodzieży - odpowiada A. W latach osiemdziesiątych we wsi mieściło się sześć ośrodków kolonijnych i jedna harcówka, w której odbywały się obozy. Potem ośrodki po kolei upadały, w połowie lat dziewięćdziesiątych funkcjonowały jeszcze trzy, może cztery. Przechodząc przez wieś, mijamy te miejsca. Jedno z nich to willa z ogromnym ogrodem wybudowana w 1895 roku, dzisiaj wyremontowana, 28 Pomerania nr 10 (579) / Ruian 2023 Pomorze Zachodnie wystawiona na sprzedaż. Kosztuje cztery miliony siedemset, kupujący zapłaci także za widok, bo z ogrodu doskonale widać wyspy, deltę Świny, Krainę 44 Wysp. Do urządzonego dziś „na rezydencję" obiektu jeszcze w latach dziewięćdziesiątych przyjeżdżały dzieci pracowników Huty Katowice. Opowiada P: - Czekało się na lato, na kolonie, które do nas przyjeżdżały, sam wiesz... Dziewczyny przyjeżdżały. Na dyski się chodziło całe lato, piątek, sobota. Ajak się z jakąś kolonią złapało dobry kontakt, to był mecz, grało się tam, gdzie teraz parking budują pod Grodziskiem. My kontra oni. Na drugi dzień rewanż. A potem były łzy rozstania. Pisanie listów. Przez dwa miesiące. Potem się zapominało i czekało na nowy sezon i nowe kolonie. Drugi dom kolonijny mieścił się w przedwojennym hotelu. - Robotniczym? - pytam P., mając na uwadze funkcjonującą tu wielką fabrykę cementu. - Nie, takim eleganckim, dla przyjezdnych, ze sklepem kolonialnym, kawiarnią i własną palarnią kawy. Bo trzeba sobie zdać sprawę, czym był Lubin przed wojną, za Niemca - tłumaczy P. Czymś zupełnie innym niż dzisiaj. Ale od początku. Cement, ruiny, połamane kości Johannes Quistorp. Uważa się go za jednego z pierwszych przedsiębiorców i przemysłowców na Pomorzu, który budował szkoły (jedną właśnie w Lubinie, w której dzisiaj mieści się dom dziecka), sierocińce, mieszkania dla robotników, założył kasę zapomogową dla wdów. Jednym słowem: dobry pan, filantrop. W 1857 roku zbudował tu cementownię. Jak na owe czasy to było ogromne przedsięwzięcie, - To była druga co do wielkości albo nawet największa fabryka cementu w Europie - oznajmia z przekonaniem P. Dodaje, że wówczas Lubin był dynamicznie rozwijającą się miejscowością przemysłową, a pobliskie Międzyzdroje były niewiele znaczącą wsią rybacką. Tym samym dziś Lubin ma - obok wypoczynkowego - charakter poprzemysłowy. Widać to z wody. U dołu skarpy szczerzą się w stronę zalewu zęby ruin. P. pokazuje archiwalne zdjęcia. W dzisiejszej ruinie można rozpoznać potężne budynki fabrycznych hal. Wyposażenie zabrali Sowieci w czterdziestym piątym, komin wysadzili, w sumie nie wiadomo, dlaczego. Bo mieli taki kaprys? Dodaje, że w latach dziewięćdziesiątych ruiny były dla niego placem zabaw. - Bawiliśmy się w wojnę. Skakało się po tych ścianach. Z jednej na drugą. Ja, szczerze mówiąc, się trochę bałem to robić. Niejeden tam sobie nogi połamał. Ale był niejaki Skała. On cały czas się łamał i skakał dalej. Twardy był jak skała. Wracając zaś do hotelu w centrum wsi, tego z kawiarnią i palarnią kawy: stał sobie elegancki, przyjeżdżali do niego zapewne różni dziewiętnastowieczni biznesmeni, żeby podpisywać kontrakty z cementownią i doglądać pracy robotników. Potem - w imię sprawiedliwości dziejowej - zasiedlały go dzieciaki ze Śląska z robotniczych rodzin, żeby móc całować się na cmentarzu i grać w piłkę z miejscowymi. Hotel - a raczej to, co z niego pozostało - stoi nadal w samym centrum wsi i straszy oczodołami okien, z których wyrastają młode drzewa. Młode drzewa zasiedlają niejeden oczodół, niejedno gruzowisko. Przyroda zagarnia tu kolejne rewiry, niegdyś odrąbane od niej ostrzami siekier. Wiadukt kolejowy, szczelnie opatulony zielenią, udaje bramę wjazdową do wsi. Zwałowiska gruzu i pozostałości po cementowni, które posłużyły jako scenografia Kanału Andrzeja Wajdy (nie tylko miejscowym chłopakom ruiny cementowni kojarzyły się z bitewną scenerią), wyglądają niemal jak gołoborza w Świętokrzyskiem. Jakby były częścią wszechobecnej natury. Dowiaduję się potem, że właśnie trwa rozbiórka ruin. Znalazł się inwestor, powstanie ośrodek turystyczny. Część ruin cementowni, najbardziej malownicza, ma pozostać ku pamięci. Pamięci o Johannesie Quistorpie, o Andrzeju Wajdzie i połamanych goleniach niejakiego Skały. Kim jest P.? Piotr Oleksy, tutaj wychowany, znany w Polsce głównie jako autor książek Wyspy odzyskane. Wolin i nieznany archipelag oraz Naddniestrze. Terror tożsamości. Z zawodu analityk polityczny (starszy analityk w Instytucie Europy Środkowej) i wykładowca akademicki (doktorat w biogramie). Z charakteru i obejścia - entuzjasta i charyzmatyk. Z fizjonomii -inteligent w okularach z wysokim czołem i zakolami od nadmiernego ślęczenia nad książką. Z kuchni Piotra rozciąga się widok na łąki, a za nimi widok „właściwy" - czyli WIDOK na deltę Świny i wyspy na zalewie (europejski hit 1992/1993). - Zalew Szczeciński to nie zalew, tylko laguna, i tak należy o tym mówić i pisać - to powiedział naukowiec, który w Piotrze siedzi głęboko ukryty, rzadko się odzywa, ale przecież tam jest. Piotr nie tłumaczy zawiłości różnic między zalewem i laguną, bo naukowiec ustępuje aktywiście, który teraz opowiada o tym, jak z grupą mieszkańców walczy o to, by we wsi nie stawiano budowli wyższych niż dziewięć metrów. Żeby nie zasłaniały widoku. WIDOKU. Przyznaje, że ta łąka przed jego oknem jest już podzielona na osiemdziesiąt działek budowlanych. Ale nie wierzy, że zostaną prędko zabudowane, bo nie mają drogi dojazdowej, podciągniętej infrastruktury. Nie wierzy albo nie chce wierzyć, że tu będzie Biedronka, tam Żabka, a tam carrington w kształcie odwróconej do góry dnem wanny z kolumnadą. Pomerania nr io (579) / Październik 2023 29 Pomorze Zachodnie , Ll P V^fTAMV - Ta wasza wieś jeszcze nie wie, czym chce być. Sypialnią Świnoujścia, terenem poprzemysłowym, wioską rybacką, jednym wielkim ośrodkiem wczasowym, Międzyzdrojami bis czy mieściną wtuloną w przyrodę i park narodowy Czy wszystkim naraz - stwierdzam. To jest moja konstatacja po kilkudniowym pobycie w Lubinie. Zarazem jest to pytanie do Piotra. - Wiesz, chyba masz rację - odpowiada krótko. To dziwne, wszak zwykle sylaby i słowa wydobywają się z jego ust jak naboje z karabinu maszynowego. Dodaje z namysłem: - Wydaje mi się, że my tu chcielibyśmy być turystyczni, ale w zupełnie inny sposób niż w Międzyzdrojach. Mówiąc to, Piotr spogląda za okno, gdzie zieleni się łąka podzielona na osiemdziesiąt działek budowlanych. Jakoś się dogadamy Po zakupy do supermarketu - więc do Międzyzdrojów. A potem, z pełnym bagażnikiem, do centrum słynnego w Polsce miasteczka w poszukiwaniu bankomatu. Środek weekendu, żar leje się z nieba. W Międzyzdrojach mieszka około sześciu tysięcy ludzi. Niewiarygodne to jest, gdy patrzy się na powstające tu dzielnice blokowisk, jak w kilkudzie-sięciotysięcznym mieście. Odwiedzających w sezonie (umyślnie unikam stosowania pojęcia „turysta") amatorów plażowania jest w Międzyzdrojach ponad sto tysięcy. Wychodzi, że na jednego mieszkańca przypada 16,6 tysiąca odwiedzających. Dla porównania: dla Sopotu wskaźnik ten wynosi 56, dla Wenecji 416 (przyjmując do obliczeń tylko mieszkańców historycznego centrum). Można by rzec, że Międzyzdroje są bezkonkurencyjne. Gdzieś trzeba ich pomieścić - tych wszystkich spragnionych plażowania przybyszy. Hoteli jest kilkanaście, pensjonaty pękają w szwach, a coraz modniejsze stają się na Wybrzeżu apartamentowce w stylu condo. Tak zwane condohotele. Chodzi o to, że inwestuje się w mieszkanko w takim bloku, ono jest wynajmowane turystom, więc coś tam zarabia, a jak ma się ochotę, to można do niego przyjechać jak do siebie. Stąd właśnie nowe dzielnice w Międzyzdrojach, wyglądające jak mieszkaniowe. Bo mieszkaniowe to one nie są. Przez większość czasu owe apartamenty będą stały puste. Będą to dzielnice widma, żyjące przez dwa miesiące w roku. Ale zajmują przestrzeń, powodują, że miejscowość wypoczynkowa rozlewa się na wszystkie strony kosztem terenów zielonych, łąk, że krajobraz wiejski zmienia się w kompletnie zurbanizowany. Międzyzdroje słyną z Alei Gwiazd - z tego, że celebryci odciskają tu swoje dłonie, potem się po tych odciskach depcze i ma się z tego radochę. I z tego słyną jeszcze, że niszczy się tu w zastraszający sposób nadmorską przyrodę, buduje deptak na wydmach, stawia hotele i budy z frytkami i kebaba-mi jak najbliżej plaży. Przecież każdy ze stu tysięcy konsumentów chce konsumować wołowinę z surówką i sosem, a czynić to chce - co oczywiste - z widokiem na morze. Po to haruje jak wół, odkłada ciężko zarobione pieniądze, żeby tu przyjechać i przez kilka dni popatrzeć na morze, no tak czy nie? To czego się czepiam? Co w tym złego? Jest i bankomat, po prawej stronie, przy chodniku. Skręcam w jakiś pełen wybojów placyk, podwórko takie. Zatrzymuję auto. Nagle zza węgła wyskakuje mężczyzna w żarówiastożółtej kamizelce. - Parking tu jest, za godzinę postoju... - Ale ja tylko chcę wypłacić pieniądze, zajmie mi to trzydzieści sekund, naprawdę mam za to panu płacić? - Da pan coś na piwo, to jakoś się dogadamy. -Naprawdę mam panu dać na piwo, żebym mógł tu stać przez trzydzieści sekund? - Co się pan tak denerwujesz? Rzeczywiście, ciśnienie mi skoczyło, chyba sczerwieniałem na twarzy. Nawet nie zauważyłem, że zacząłem na gościa krzyczeć. Wypłaciłem pieniądze i z piskiem opon ruszyłem z powrotem. Jak najdalej od Międzyzdrojów. To znaczy wcale nie tak daleko, wystarczy siedem kilometrów, do wsi Lubin, z którą zdążyłem się już zaprzyjaźnić na dobre i na złe. Uspokajają mnie ruiny cementowni, kojąco działa rudera po hotelu, dziwnie relaksuje zdewastowany cmentarz, spoglądam kątem oka w nadziei, że dostrzegę któregoś z chłopczyków, zwalniam, żeby nie wjechać w nakrapianą albo inną dziką świnię. W końcu obsiadają mnie komary, a na dodatek odkrywam obok mojej kwatery gniazdo szerszeni. I choć wszystko to mogłoby się wydawać byle jakie i nieatrakcyjne, to przecież jest na swoim miejscu, szczere i autentyczne. Z tarasu mam widok na WIDOK. Niewielki co prawda, ale zawsze. No i w cenie noclegu, więc nie muszę dodatkowo płacić za patrzenie. A sam widok, co tu dużo gadać, robi wrażenie. Tomasz Słomczyński 30 Pomerania nr io (579) / Rujan 2023 REDŁOWO Kontynuujemy cykl związany z historią Gdyni, w którym prezentujemy dzieje obecnych dzielnic tego miasta. Tym razem przeniesiemy się w obszar Redłowa, położonego na niezwykle urozmaiconym fizjograficznie terenie. Czytelników szczególnie zainteresowanych tym tematem odsyłam do książki Tomasza Rembalskiego Gdynia i jej dzielnice przed powstaniem miasta (XIII-XX wiek), z którego zaczerpnąłem część poniższych informacji. Na terenie Redłowa znajdują się liczne stanowiska archeologiczne, m.in. dawne cmentarzysko grobów skrzynkowych z urnami twarzowymi z czasów p.n.e., odkryte w 1836 roku. Prace badawcze potwierdzają, że osadnictwo na tym terenie występowało w epoce brązu (1300-1100 r. p.n.e.). Nazwa wsi Redłowo pierwszy raz została wzmiankowana w 1362 roku przy okazji potwierdzenia granic parafii oksywskiej. Mogła powstać od określenia narzędzia rolniczego lub średniowiecznej miary powierzchni - redła (radła). W 1365 roku komtur gdański Ludwik von Essen wystawił sołtysowi Piotrowi przywilej lokacyjny dla Redłowa, obejmującego obszar 31 łanów, powstałego na porębach (karczunkach). Dodatkowo sołtys i chłopi redłowscy otrzymali prawo połowu ryb przy granicach wsi. Zostali zobowiązani przez komtura do wystawienia pachołka na wyprawy wojenne. Na początku XV wieku Redłowo obejmowało 28 łanów, tj. około 476 ha. Po zakończeniu wojny trzynastoletniej w 1466 roku wieś przeszła we władanie króla polskiego. W 1472 roku Kazimierz Jagiellończyk podczas pobytu w Toruniu wystawił dokument, na mocy którego wydzierżawił Redłowo za 100 florenów węgierskich Ściborowi z Kacka oraz jego braciom Pawłowi i Jakubowi - właścicielom dóbr Mały Kack i Kolibki. W rękach tej rodziny miejscowość pozostawała przez kilkadziesiąt lat. Do końca istnienia I Rzeczypospolitej Redłowo nie powróciło w bezpośrednie posiadanie króla polskiego. W 1570 roku wieś, mającą wówczas 39 łanów, wydzierżawił Tomasz Sokołowski, następnie dzierżawcami byli Konopaccy, a od 1615 roku ławnik ziemi puckiej Jerzy Hein i jego żona Brygida. Od 1656 roku dzierżawcą był Daniel Ernest Cyrem-berg. W księdze poborowej (podatku pogłówne- pomerania nr 10 (579) / październik 2023 31 Gdyńskim szlakiem •. S:. C'~~? ■■I go) z 1662 roku oddzielnie spisano mieszkańców Redłowa Wysokiego i Redłowa Niskiego. W Wysokim mieszkały wówczas cztery rodziny (12 osób powyżej 10. roku życia), natomiast w Niskim sześć rodzin (21 osób powyżej 10. roku życia). Po potopie szwedzkim miejscowość doznała znacznych zniszczeń, z dawnych trzech gburów (gospodarzy) pozostało dwóch. Nieopodal wsi znajdowała się karczma niejakiego Abrahama, działająca na mocy przywileju królewskiego z 1649 roku. W kolejnych latach Redłowo mieli w posiadaniu Radziwiłłowie i Sobiescy, a w XVIII wieku wieś przeszła w ręce rodziny Przebendowskich. W 1757 roku otrzymali ją chorąży pomorski i generał porucznik wojsk konnych Józef Antoni Przebendow-ski oraz jego żona Bernardyna. Nie zachowała się 0 generale dobra pamięć, odznaczał się kłótliwością i chciwością, od 1771 roku zabiegał o przychylność Fryderyka II. Według przeprowadzonej w 1765 roku lustracji dóbr królewskich w Redłowie Wysokim znajdował się jeden folwark, na którego gruntach uprawiano głównie zboża (żyto, jęczmień 1 owies), dodatkowo była tutaj owczarnia (około 100 owiec). W 1772 roku liczący 8 łanów i 22 mieszkańców folwark poddzierżawił od Przebendowskich niejaki Kriesen (lub Kriesel), dziewięć lat później zamieszkiwało tutaj 14 katolików i 5 innowierców. W 1793 roku Przebendowscy sprzedali zadłużone dobra rodzinne, a potomkowie Józefa Przebendowskiego podzielili między siebie pozostałe wsie - Chylonię, Cisową i Redłowo, które stało się główną siedzibą Augusta Przebendowskiego. Wnukowie Augusta byli ostatnimi męskimi potomkami Przebendowskich, w 1905 roku ród ten uważano za wygasły. Po śmierci Augusta Przebendowskiego w 1808 roku majątek redłowski wraz z Chylonią i Cisową przeszły w bezpośredni zarząd pruskiego skarbu państwa. Od 1808 roku przez kolejne cztery lata Redłowo dzierżawiono nieznanym osobom. Od 1816 roku majątkiem zarządzała rodzina Grub-bów z Wiczlina. Do znanych gburskich rodzin redłowskich możemy zaliczyć ród Rosickich. Po śmierci Jakuba Grubby w 1843 roku folwark redłowski znalazł się w zarządzie jego spadkobierców. W 1856 roku nabył go porucznik Foss, kolejne nazwiska właścicieli, na które natrafiamy, to Fórstner (1867), von Beckmann (1871) i Ottomar Hermes (1888). Dobrami tego ostatniego zarządzał w 1891 roku Wilhelm Rehberg. Według badań Stefana Ra-mułta pod koniec XIX wieku Redłowo Wysokie zamieszkiwało 229 osób, z których 174 były Kaszubami katolikami, 45 Niemcami ewangelikami i 10 Niemcami katolikami. Od 1902 roku dzierżawcą Redłowa był Hermann Kulling, a osiem lat później niejaki Gumz. W 1905 roku miejscowość obejmowała 484,1 ha i zamieszkiwało w niej 281 osób. W pierwszej dekadzie XX 32 Pomerania nr io (579) / Rujan 2023 Gdyńskim szlakiem wieku następowało stopniowe zmniejszanie się powierzchni majątku. Ta tendencja utrzymała się także po powrocie tych ziem do Polski w 1920 roku. W 1923 roku majątek redłowski liczył 217 ha. Jego właścicielem był skarb państwa, a zarządcą niejaki Sośnicki. Sześć lat później folwark w Redłowie połączono z majątkiem w Grabówku, wspólnie obejmowały one 359 ha. W okresie międzywojennym majątek został rozparcelowany, dwór natomiast przystosowano do roli domu wypoczynkowego Ministerstwa Rolnictwa i Reform Rolnych. Zabudowania zostały w większości zniszczone podczas II wojny światowej. W 1933 roku część gruntów przejęło miasto Gdynia w bezpłatną i wieczystą dzierżawę z prawem poddzierżawy. W późniejszym czasie przekazano je Towarzystwu Budowy Osiedli. W lipcu 1934 roku Redłowo znalazło się w granicach gminy Orłowo Morskie, które niecały rok później włączono w obręb Gdyni. Według planów na brzegu morskim miała powstać dzielnica mieszkalna, a na Polance Redłowskiej kompleks sportowy. W 1932 roku zakończono budowę stadionu, kortów tenisowych i strzelnicy, ponadto wytyczono ulicę Kopernika wraz z kilkoma mniejszymi, przylegającymi do niej. Pod koniec 1933 roku Towarzystwo Budowy Osiedli rozpoczęło budowę 10 domków jednorodzinnych i 16 domów bliźniaczych. Polankę Redłowską administrowaną przez TBO wydzierżawiono częściowo pod obozy wypoczynkowe Zawodowej Straży Pożarnej w Gdyni oraz Instytutowi Oświaty i Kultury im. Stefana Żeromskiego w Warszawie na cele obozów letnich dla pracowników fizycznych. W 1937 roku zbudowano koszary dla 2. Morskiego Pułku Strzelców, a w 1938 roku na terenie Kępy Redłowskiej utworzono rezerwat krajobrazowy (127 ha). W 1939 roku toczyły się tutaj ciężkie walki wydzielonego oddziału „Redłowo" pod dowództwem ppłka Ignacego Szpunara z przeważającymi siłami niemieckimi. Redłowo Górne stało się miejscem ostrzału pancernika Schleswig-Holstein. Poza koszarami 2. MPS polscy obrońcy usadowili tam stanowiska baterii nadbrzeżnej i przeciwlotniczej. Informacje o tym Niemcy zdobyli poprzez działalność szpiegów V kolumny rozwiniętej szczególnie w Małym Kacku w zabudowaniach młynarza Horsta Kuhla. W czasie okupacji został on przewodniczącym nazistowskiej organizacji partyjnej NSDAP, ponadto pełnił obowiązki komisarza zarządu gminy niemieckiej. We wrześniowej klęsce dawne koszary 2. MPS stały się miejscem internowania obywateli gdyńskich, skąd kierowano ich do obozów pracy przymusowej, obozów koncentra- cyjnych, a także miejsc zagłady w Piaśnicy. W kolejnych latach okupacji Niemcy urządzili w tym miejscu centrum szkolenia swoich wojsk lądowych i morskich, a nazwę dzielnicy okupanci zmienili na Hochredlau. W 1946 roku w Redłowie powstał cmentarz Obrońców Wybrzeża, na którym spoczęły m.in. prochy ppłka Szpunara i ofiar piaśnickich. W pierwotnych planach cmentarz miał być otoczony parkiem zieleni, podobnie jak cała dzielnica. W tym czasie Redłowo wzbogaciło się o przedszkole i Dom Opieki Społecznej. W 1950 roku na Polance Redłowskiej powstały odkryte baseny pływackie. Po fali odwilży październikowej w 1956 roku zawiązano osiedlowy komitet budownictwa indywidualnego, który rozdysponował poszczególne tereny pomiędzy zakłady pracy. Powstało wiele spółdzielni mieszkaniowych i rozpoczęła się intensywna zabudowa dzielnicy domkami jednorodzinnymi. Taki stan nie trwał jednak długo, na początku lat 60. zgodnie z obowiązującą doktryną KC PZPR - mówiącą, że budownictwo jednorodzinne to marnowanie terenu - rozpoczęto zabudowę Redłowa Górnego blokami z wielkiej płyty (Robotnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa im. Komuny Paryskiej). W 1956 roku redłowskie koszary zostały opuszczone przez wojsko. Trzy lata później na ich terenie powstał Szpital Morski im. PCK. W latach 1947-1957 na terenie Kępy Redłowskiej powstała 11. Bateria Artylerii Stałej z armatami morskimi kalibru 130 mm. Obecnie część jej zachowanych stanowisk jest atrakcją turystyczną. W 1964 roku dzielnica wzbogaciła się o Szkołę Podstawową nr 34 im. Leonida Teligi. W 1985 roku powstała kolejna placówka lecznicza - Instytut Medycyny Morskiej i Tropikalnej. W 1993 roku ukończono budowę Osiedla Zielonego, a w 1996 roku kościoła pw. Chrystusa Miłosiernego. Ostatnia dekada to dalsza zabudowa przez deweloperów - powstały Redłowski Stok, Redłowska Kaskada, a w ostatnim czasie - 3T Office Park o powierzchni biurowej 38,5 tys. m kw., który jest największym budynkiem biurowym w Gdyni, a także jednym z największych w Trójmieście. Najważniejszą inwestycją na terenie Redłowa w ostatnich latach była rozbudowa Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego z Centrum Expery-ment, będącego największym tego typu obiektem na Pomorzu. Obecnie dzielnica Redłowo obejmuje powierzchnię 2,96 km kw., obszar ten zamieszkuje około 8 tys. osób. Andrzej Busler Pomerania nr io (579) / Październik 2023 33 Gdańsk mniej znany Dom Opatów Pelplińskich Wybieramy się dziś na Stare Miasto w Gdańsku, by zobaczyć efekty prac renowacyjnych prowadzonych na elewacji Domu Opatów Pelplińskich przy ul. Elżbie-tańskiej 3. Dzięki obrastającej sąsiadujący budynek winorośli miejsce to nabiera wyjątkowego uroku szczególnie jesienią, gdy pnącze przebarwia się na czerwono. Manierystyczna perełka Kamienica jest obiektem wyjątkowym pod paroma względami. Po pierwsze, uchowała się z pożogi wojennej 1945 roku. Możemy więc podziwiać oryginalny przykład architektury początku XVII wieku. W tym czasie w Gdańsku królował styl zwany ma-nieryzmem niderlandzkim. Prawdopodobnie kamienicę zaprojektował w 1612 roku słynny kamieniarz i rzeźbiarz Abraham van den Błock. Tworząc fasadę, zapewne inspirował się wzornikami opracowanymi przez żyjącego wcześniej wybitnego niderlandzkiego artystę Hansa Vredemanna de Vries. Stworzył on w 1565 roku swoiste katalogi gotowych kształtów dla architektów oraz rzeźbiarzy. Wyznaczały one kanon piękna i wpłynęły na architekturę całego Gdańska. Oko cieszy szczyt zwieńczony orłem i ozdobiony popiersiem starorzymskiego cesarza oraz medalionami z Ateną i rzymskim sędzią. Zachwyca również portal, który po renowacji nabrał nowego blasku. Nad wejściem znajduje się nadświetle, czyli okienko służące do oświetlenia sieni. Szkoda wielka, że nie możemy przez nie zajrzeć, ponieważ wewnątrz zachowała się oryginalna klatka schodowa z płaskorzeźbą przedstawiającą biblijną scenę - Zuzannę i starców. Niestety obiekt nie jest udostępniony do zwiedzania. Braterski gest Dzisiejsza nazwa kamienicy przypomina o jej dawnych nieformalnych właścicielach. Pierwszym opatem pelplińskim, który tu zawitał, był Ludwik Aleksander Łoś. Budynek nie został jednak nabyty bezpośrednio przez cystersów, a przez wojewodę pomorskiego Władysława Łosia, który był bratem opata Ludwika Aleksandra. Zakupił ją dla opactwa w 1686 roku wraz z przyległą oficyną, stajnią i grabarnią. Nie był to jednak hojny prezent, a metoda obejścia prawa zabraniającego zakonowi posiadania domów na terenie miasta. Cystersi urządzili tu zajazd, w którym na parterze gościli duchownych, a na piętrach przygotowali miejsce dla świeckich. Potrzebowali własnego lokum w centrum, ponieważ często przybywali tu załatwiać różne interesy. Miejsce to zwano w XVIII wieku Die Pelplinische Herberge, czyli Pelplińskie Schronisko. Niewiele wiadomo o pierwszych właścicielach kamienicy, a że cystersi posiadali ją do XIX wieku, nazwa przypomina o nich i dziś. Po procesie sekularyzacji zakonów, przeprowadzonej przez króla Prus Fryderyka Wilhelma III, zakon utracił swoje posiadłości, w tym również i kamieniczkę na Starym Mieście. Nowy właściciel, który był karczmarzem, przebudował wnętrze i zgodnie z ówczesną praktyką usunął przedproże. U historyków sztuki Do 1911 roku Dom Opatów Pelplińskich był w rękach prywatnych. Następnie wykupiony został przez Zarząd Miasta. Dzięki temu przeprowadzono konserwację fasady, co było wtedy świadectwem nowego podejścia do dawnych zabytków w Gdańsku. Pamiątką po tamtym remoncie są napisy, które dodano w 1912. Widnieją do dziś: Pro lege, pro grege (Dla prawa, dla ludu) oraz Gott schuetze die Stadt (Boże, chroń miasto). W budynku ulokowała się miejska policja, a w 1936 roku Państwowy Urząd Budowlany. Po wojnie w latach 1955-1995 Dom Opatów Pelplińskich należał do Biura Projektowo-Badawczego Budownictwa Ogólnego Miastoprojekt. Obecnie właścicielem jest Uniwersytet Gdański, a mieści się tu Instytut Historii Sztuki. Marta Szagżdowicz Uli 34 Pomerania nr 10 (579) / Rujan 2023 HjjóUc^śk EDUKACYJNY DODÓWK DO „POMERANII NR 8 (170), RUJAN 2023 Natalia Bigus Klasę „0" i przedszkola Dzel 2. Kaszebscze zwaczi. Koszebsczi las Cele iiczbe Poznawcze: • zapoznanie sa z uczniama, poznanie refrenu fran-tówczi pt.: Kaszebe wołają nas, poznanie nowech zwrotów w kaszebsczim jazeku; Sztółcące: • umiejatnosc weczecó zmianów w muzyce, sztółtowanie chutczegó reagówanió na muzyczne sygna-łe, doskonalenie słechówó-rechówi kóórdinacje, rozwijanie umiejatnosce przemieszcziwanió sa w przestrzeni, doskonalenie poprawny emisje i intonacje głosu, sztółtowanie prawidłowi postawę dzecka, sztółtowanie muzyczny pamiace, sztółtowanie póczecó esteticzi reszanió sa, sztółtowanie muzyczny weóbraznie, sztółtowanie koncentracje i uwódżi; Wechówawcze: • rozwijanie umiejatnosce wespółdzejanió w karnie i w porze, sztółtowanie wetrwałosce w pókónywanim dragótów, pobudzenie ódpówiedzalnote za powierzone zadania, sztółcenie nawzójnegó szóno-wanió sa; Metode robotę ekspozycje, analiticzno-percepcyjnó, problemówó-ódtwórczó, problemówó-analiticznó Didakticzne pómóce pianino, frantówka pt.: Kaszebe wołają nas (nóte z dodówka), klawese dló kóżdegó ucznia, farwne leste (żółte, zelone, czerwone i apfelzynowe) PLAN ZAJMÓW Wstąp: 1. Przewitanie na muzycznym sygnale. 2. Zapoznanie uczniów z temata zajmów. 3. Marsz wstapny w metrum 4/4. 4. Czwiczenia gimnasticzno-rozgrzewające muskle raków i nóg: a. „przezeblókanie sa, abe jic szpacerą w las", b. „szpacera w las", c. „zbieranie grzebów", d. „przińdzenie nazód do przedszkola". 5. Czwiczenia oddechowe. 6. Czwiczenie emisyjno-dikcyjne. Realizacjo tematu: 1. Prezentacjo i nóuka refrenu piosenczi pt.: Kaszebe wołają nas. 2. Zabawa Kószik skópicą skarbów. 3. Czwiczenia inhibicyjno-incytacyjne. 4. Zabawa Farwne leste. Zakuńczenie: 1. Powtórzenie refrenu frantówczi pt.: Kaszebe wołają nas. 2. Przebóczenie ó czim beła mowa na zajmach. 3. Pożegnanie na muzycznym sygnale. MERITORICZNY DZEL (30 min.) 1. Przewitanie na muzycznym sygnale (0,5 min.). Uczniowie stoją na swójich molach sczerowóny skar-niama w strona szkolnego. Szkolny wito jich śpiewające melodiczno przewitanie: Dobri dzśń, a one ódpówiódają śpiewające: Dobri dzśń. Do - bri dzśń do - o - bri 2. Zapoznanie szkółowników z temata zajmów (0,5 min.). Uczniowie stoją na swójich molach sczerowóny skarnia-ma w strona szkolnego, chteren gódó: Na dzyseszich zajmach webierzeme sa szpacerą w ka-szebsczi las. Badzeme też użewac nowech kaszebsczich słów. 3. Marsz wstapny w metrum 4/4 (2,5 min.). Szkółownice póresziwają sa pó obwodzę koła, wekónejące pósobicą zgodno z muzyką: marsz w kole bieg w „rozsepce" marsz w kole pódskóczi pó całi sale marsz w kole Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. Bóczenk: w sewnikówim numrze „Naji Liczbę" są pódóne jinsze móżlewóte wezweskanió czwiczenió. 4. Czwiczenia gimnastyczno-rozgrzewające (5 min.). Szkólóce stoją w „rozsepce" pó całi sale: a) „przezeblókanie sa, abe jic szpacerą w las" - szkolny óbjasniwó, jak je nót sa przerechtowac: NAJÓ UCZBA, NUMER 8 (170), DODÓWK DO „POMERANII" 1 KLASĘ ..O" I PRZEDSZKOLA ^ Zanim pudzeme szpacerą w las muszime sa pasowno oblec. Óblókóme skórznie, kabót, czopka. Tak tej zaczi-nóme ód prawi nodżi... b) „szpacera w las" - kóżdi szkólók ótrzemuje klawese; uczniowie chodzą w „rozsepce" pó całi sale grające na klawesach zgodno z muzyką w ritmie wiertelnótów; c) „zbieranie grzebów" - szkólóce chodzą „trzimają-ce kósziczi" (w weóbraznie), a na przerwa w muzyce zatrzemują sa i rozzerają wkół, szukające grzebów; na kóżdi akcent w muzyce (głośny zwak zagróny przez szkolnego) zdżibają sa, be „zebrać grzeba", a tej wkłóda-ją gó do kószika (jeden akcent - jeden zrech raką jakno ódzdrzadlenie zebranió jednego grzeba); b) „przińdzenie nazód do przedszkola" - kóżde dzeckó ótrzemuje klawese; uczniowie chodzą w „rozsepce" pó całi sale grające na klawesach zgodno z muzyką w ritmie wiertelnótów; Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. 5. Czwiczenia oddechowe (2 min.). Uczniowie sedzą „w rozsepce" pó całi sale. „Wecy-gają z kószika jednego grzeba" i na akcent muzyczny zdmuchują z niego resztczi trówe, zgodno z muzyką gró-ną przez szkolnego. Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. 6. Czwiczenie emisyjno-dikcyjne (2 min.). Szkólóce stoją na swójich molach. Pówtórzają za szkolnym. Kaszebe wołają nas Antoni Pepliński óprócowanić; Paweł A. Nowak Ka - sze-bsczi ka - sze-bsczi Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. 7. Prezentacjo i nóuka refrenu frantówczi pt.: Kaszebe wołają nas (4 min.). Uczniowie sedzą na swójich molach sczerowóny skarnia-ma w strona szkolnego. Szkolny prezenteje frantówka. Tekst refrenu: Kaszebscze jęzora, kaszebsczi las Kaszebe, Kaszebe wołają nas. Kaszebscze jęzora, kaszebsczi las Kaszebe wołają nas. Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. : *} 1 - i l,' j j J »j r m mI;J U ■ r - gahcgec c o C O E C Zdrzódło: "Kaszebscze nóte na akórdión", Paweł A. Nowak. Wyd. ZKP, Gdańsk 2018. 8. Zabawa Kószik skópicą skarbów (5 min.). Szkólóce sedzą na swójich molach sczerowóny skarnia-ma w strona szkolnego. Szkolny pitó jich, co jesz można robie w lese. Pó krótczi kórbiónce szkolny zaczinó grac na pianinie (abó na jinszim instrumence) i róczi uczniów do zriwanió jinegó leśnego brzadu i lestów. Na melodia frantówczi pt.: Kaszebe wołają nas szkólóce chodzą „w rozsepce" pó całi sale. Czej pójówió sa: - akompaniament w rejestrze wiolinowim - zriwają jarzębina i wkłódają do kószika, - akompaniament w rejestrze strzednym - zriwają jagodę i wkłódają do kószika, - akompaniament w rejestrze basowym - zriwają leste i wkłódają do kószika. Na akcent w muzyce (głośny zwak) uczniowie prze-wrócają sa i cało zawiartosc kószika sa wesepuje. Zabawa zaczinó sa ód początku. Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. 9. Ćwiczenia inhibicyjno-incytacyjne (2 min.). Szkółownice maszereją pó sale zgodno z muzyką gró-ną przez szkolnego. W tim czwiczenim badą wezweski-wóne hasła (w kaszebsczim jazeku) i ustalone do tego hasła czinnosce. Przed czwiczenim szkolny wejasniwó uczniom, co badą robile, czej pódó hasło: - „żółądz" - podskoczę na jedny nodze, - „kasztan" - zascegnij sa, - Jest" - przewróce sa na podłoga, - „frantówka" - powiedz: „Kaszebscze jęzora, kaszebsczi las". Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. 2 NAJÓ UCZBA, NUMER 8 (170), DODÓWK DO „POMERANII" KLASĘ„O" I PRZEDSZKOLA KLASĘ V-VII SPODLECZNY SZKOLE 10. Zabawa Farwne leste (3 min.). Szkólóce maszereją pó sale zgodno z muzyką gróną przez szkolnego. Na przerwa w muzyce, zatrzemują sa i zdrzą, jaką farwa mó lest trzimóny przez szkolnego. Je to leżnosc do nóuczi farwów lestów w kaszebsczim jazeku: czerwony, zelony, apfelzynowi, żółti. Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. 11. Powtórzenie refrenu frantówczi pt.: Kaszebe wołają nas (1,5 min.). Uczniowie sedzą na swójich molach sczerowóny skarnia-ma w strona szkolnego i śpiewają ze szkolnym póznóny refren frantówczi. Czwiczenie wekónywóne je prze akómpaniamence szkolnego. 12. Przebóczenie ó czim beła mowa na zajmach (1,5 min.). Szkólóce sedzą na swójich molach sczerowóny skarnia- ma w strona szkolnego, chteren pito: Co me póznele dzysó na zajmach? Toczi sa kórbiónka szkolnego z dzecama na temat zajmów. Elżbieta i Eugeniusz Preczkówsce 13. Pożegnanie na muzycznym sygnale (0,5 min.). Uczniowie stoją na swójich molach sczerowóny skarniama w strona szkolnego. Szkolny żegnó sa z nima śpiewające melodiczno słowa póżegnanió: Do uzdrzenió, a szkółownice ódpówiódają śpiewające: Do uzdrzenió. Do - u zdrze - nió. Tłómaczenie: B.Ugówskó. Natalia Bigus instruktor i choreograf juniorsczich karnów w Kaszebsczim Karnie Śpiewu i Tuńca „Sierakowice" ze Serakójc. Jakno muzyk i instruktor tuńca specjalizuje sa w pólsczi ledowi tematice, le przede wszetczim w ukóchónech Kaszebach. Szkolno ritmiczi a sztótcenió słechu. Klasę V-VII spódleczny szkołę (2 uczbówe gódzene) Tona Óbram - wanoga jego szlocha. Twórzime film. Cele uczbe: • poznanie dokazów i żecegó Tóne Óbrama, • uczenie sa zgodnego wespółdzejanió w karnie, • wekózanie sa wiedzą ó belnech ledzach, • rozmienie czetónegó tekstu, • móżnosc przekózanió zdobeti wiedze, • czwiczenczi w gódanim pó kaszebsku, • rozwijanie czetaniegó pó kaszebsku; Metode robotę aktiwizejące, dialodżi, tworzenie nowech dokazów, wezweskanie kómputrów Organizacyjne szeczi robota w kamach, robota w porach Didakticzne pomoce multimedialnó tófla, fotograficzne aparate, mikrofóne, scenarnik filmu ó Óbramie, ódjimczi Óbrama i placów, gdze przebiwół Rozwij zajaców Baro wóżne je, żebe na zóczątku zajaców uczniowie sa perzna zabawile i dlóte belno je zrobić taką zabawa, w chterny uczniowie przebóczą sobie rechli póznóne ka-szebscze słowa, jak chócbe miesąców, dniów tidzenia, farwów abó jestku itp. Uczniowie sódają w kragu na stołkach, a jeden stoji we westrzódku i nadówó uczniom jich nowe miona, jak chócbe: Stecznik, Gromicznik, Stremian-nik. Piersze trze ósobe mają tacze same miona. Pósobicą nadówóne są póstapne miona, jaż wszetcze ósobe badą miałe nadóne miona raza z tą stojącą. Teró ta osoba stojąco gódó np. „Stecznik" i wszetcze ósobe ó tim mionie muszą zmienić plac, jednako muszą ópasowac, bó ta osoba, co stoją, też szukó dló se plac i bez to jedna jinszó osoba óstónie stojące i ona teró mdze wemówia nazwa miesąca cze jiny ustalony kategorie słów. 1. Wszetce uczniowie sedzą dali w kole, a szkolny zadówó jima zapetanie: Pómesleta, jeżle wa be mogła w tim sztóce stac sa woźnym, dobrze zasłużonym w historie świata człowieka, tej kogo w a be webra? Uczniowie sztót sa namiszlają, a tej tworzą dwa koła, jedno bene dredżegó, ustawiony skarniama do se. Bez tacze ustawienie kóżdi z kóżdim badze mógł pogadać. Na sygnał szkolnego kóżdi pódówó drechówi raka, wito sa i zadówó petanie: Kógum te be chcół bec i czemu?. Ta osoba ódpówiódó, a późni ó to samo pito drecha. Gódka jidze dosc flot, bó na pósobny sygnał szkolnego te ósobe, co są w butnowim kole, przesuwają sa ó jedna osoba w lewą strona. Tak kóżdi z kóżdim może pogadać na ten temat. NAJÓ UCZBA, NUMER 8 (170), DODÓWK DO „POMERANII" 3 KLASĘ V-VII SPÓDLECZNY SZKOŁĘ Na multimedialny tófle nót weszekac sztatura Tóne Óbrama, jako stoji w Gdini na Placu Kaszebsczim. Uczniowie ódgriwają prze ni scenka. to je uznówóny za jednego z nówiakszich óbewatelów portowego miasta, chóc sa urodzył i wechówół w malin-czi wse Zdrada. Na multimedialny tófle nót weszekac pomnik Tóne Óbrama, jaczi stoji w Zdradzę w powiece pucczim. Uczniowie ódgriwają scenka. Dzelek II 2. Pó taczim wstąpię szkolny na tóblece wepisywó za-petanie: Cze chtos, chto sa urodzył w malinczi wse, może óstac woźnym człowieka? Jeżle jo, tej co muszi zrobić, żebe tak beło? Tero nót zrobić z wepówiesców szkólóków mapa meslów. 3. Szkolny pódpówiódó, że taką póstacą beł Tóna Óbram, chteren je podług wole Kaszebskó-Pómórsczegó Zrze-szenió patrona latosegó roku. A tej szkolny wejasniwó uczniom zadanie: Naszą robotą badze zrechtowanie filmu ó tim człowieku. Są dwa bedenczi. Jeden to zrechtowanie wanodżi do Gdini, Pucka i Zdradę i tam nagranie materiałów do filmu. Dredżi wariant to zrobienie tego samego w swóji szkole. Nót do tego wezweskac fotograficzne apara-te do nagriwanió, jacze kóżdó szkoła dosta w ramach óglowópólsczegó programu „Laboratoria przińdnote". Scenarnik filmu Tóna Óbram. Tribun Kaszebów Uczeń 1 (zdrzące na sztatura Óbrama) - Te, przezdrze sa w góra. Uczeń 2 - To muszół bec baro zasłużony człowiek! Wszetce: Alaże... Uczeń 3 - Jó też tak chcą Kaszebóm służec! Uczeń 4 - Tej te sa muszisz jesz wiele nauczec... Uczeń 3 - Te też! Wszetce - Jo, jo, pó prówdze, me wszetce... Czołówka (na ódjimkach sztature) Tóna Óbram - Tribun Kaszebów Lektor 1 (snóżo czetó tekst). Nen szteremetrowi monument stoji w centrum Gdinie na Placu Kaszebsczim. Przedstawiono je na nim postać Antona Óbrama, ju za żecó pózewónegó Króla Kaszebów. W Gdinie - wnen-czas jesz mdący wiakszą kaszebską wsą - Óbram miesz-kół leno przez trze óstatne lata swego żecegó. Nimó Uczeń 5 - Wieta wa, jak sa nazewó ta wies? Uczeń 6 - Ko Zdrada. Na początku wse tak pisało. Uczeń 7 - Kąsk dzywnó ta pozwą. Czekawe, skąd sa wzała? Uczeń 8 - Szkolny nama gódół, że tu miało duńc do ja- czis zdradę za czasów krzeżacczich. Uczeń 9 - To je blós tako legenda. Ale wiśta z czego nóbarżi słenie Zdrada? Uczeń 10 - Czekawe, z czego? Uczeń 7 - Z tego, że w ti wse sa urodzył Tóna Óbram, z polska zwóny Antoni Abraham. Uczeń 11 - Aa, ten..., nazewele go Króla Kaszebów! Wszetce: Król Kaszebów... Alaże!... Jó też chcą bec króla... Lektor 2. Beło to w 1869 roku. Jo, prawie w ti mółi wse Zdradzę, leżący ledwo 10 kilometrów ód powiatowego i kólmórsczegó Pucka, urodzył sa Tóna Obram. Tuwó mółi Tónk pómógół rodzecóm, tuwó kórbił pó kaszebsku i tuwó gó matka uczeła czetac pó polsku z domócy ksą-żeczczi do nóbóżeństwa. Na multimedialny tófle nót weszekac kóscół w Mechówie. Lektor 3. Do presczi powszechny szkołę, gdze nóuka szła w óbrzeszkówi niemiecczi mowie, mółi Tónk chódzył do sąsednegó Lesniewa i parafialnego Mechówa. Proboszcza wnenczas beł tam mocno zasłużony dló pólskósce ksądz Teofil Bączkówsczi. Beł Kócewióka, chteren sa naucził belno gadać pó kaszebsku, a w głowie młodego Tóne rozskócół rojitwe ó ódzweskanim utracony przez Polska niepódległosce. Dzelek I 4 NAJÓ UCZBA, NUMER 8 (170), DODÓWK DO „POMERANII" KLASĘ V-VII SPÓDLECZNY SZKOŁĘ Dzelek III Uczeń 2-Jó be chcół bec jak nen Tóna Óbram! Uczeń 12 (graje rola ksadza) - Możesz bec. Te jes wióldżi knóp. Wa muszita wiedzec, że Óbram, jak urósł, miół kol dwuch mśtrów rostu. Wszetce móżeta bec kaszebsczi-ma królama. Le trzeba stojec za swoją tatczezną, trzeba dbać ó rodną nasza kaszebską mowa, trzeba znac swoja historia. Historio je wóżnó - muszime sa ji derch uczec. Lektor 4. Jak Óbram beł szesnósce lat stóri, rozpoczął różowanie pó Kaszebach, a żił z hańdlu maszinama do szecó marczi Singer. Prze ti leżnosce kólpórtowół „Gazeta Gduńską", do jaczi sóm też pisół artikle. Lektor 5. Óbram zakłódół Ledowe Towarzestwa. Przez wiele lat órganizowół pielgrzimczi z Óliwe na Wejrowską Kalwaria. Wanożił pó Kaszebach, zwółiwół wiece, jacze nóczaszczi zaczinół przeróczenim wszesczich do zażecó tobaczi z jego stolemnegó rogu. Lektor 6. Do Wersalu Óbram jachół wespół z drecha Tomósza Rogalą. Kaszebskó delegacjo miała w Pariżu udokaznic prawa Pólsczi do Pómórzó. To wedarzenie sprawiło, że Óbram stół sa szerok uznówónym dzejarza. W jaczims dzelu też dzaka legendom, chterne prze ti leżnosce powstałe. Na multimedialny tófle nót weszekac pomnik zaslebinów Pólsczi z morza w Pucku. Szkólóce ódgriwają scenka. Uczeń 1 - Jakbe niś Óbram nie bełobe tego! Uczeń 2 - Czego nibe? Tego portu? Uczeń 3 - Ko rebóce tu wiedno żele, ale portu tej jesz ni miele. Liczeń 4 - Óbram gó zbudowół, cze co? Uczeń 1 - Nie! Jó gódóm, że nie bełobe Zaslebinów Pólsczi z Morza. Uczeń 2- A co do Zaslebinów miół Óbram? Uczeń 5 - Ne jo, ón ó to w Pariżu walcził, żebe Polsko dosta dostąp do morza. Uczeń 6 - To trzeba tej rzec, że czejbe nie Kaszebi, tej be nie beło tu Pólsczi. Uczeń 7 - Prówda. Le to Óbram Kaszebów tej reprezentowół. Lektór7. Partacz Pómórzó z pólskóscą Óbram udokazniwół na spódlim roczników „Grifa" - pismiona redagówónegó przez Aleksandra Majkówsczegó - i przedstówiające gduńscze telefoniczne ksążczi, w jaczich beło skópicą pólskóbrzemiącech nózwesków. Lektor 8. Óbram przecygnął do kaszebsczi wse Gdinie, do dodomu Skwierczów, gdze dali zajimół sa patrioticznym dzejanim. Przestół do Towarzestwa Drechów Pómórzó, beł óradownika budowanió portu w Gdinie, órganizowół dló Kaszebów reze w głąb kraju. W Gdinie witół też prezydenta Stanisława Wójcechówsczegó, chteren wea-partnił gó Krziża Óficersczim Orderu Ódrodzenió Pólsczi. Lektor 9. Tribun Kaszebów cażkó zachórzół na reka i umarł 23 czerwińca 1923 roku. Póchówóny óstół w Gdinie. Pó sto latach jego grób wcyg nawiedzają rzesze Kaszebów i mieszkańców przebełech na ta zemia, wdzaczno pamiatającech ó niepórechówónech zasłegach prze uchówanim ji słowiańsczich wórtnotów. Lektor 10. Do rozkóscerzenió wiedze ó Tribunie Kaszebów widzało przesłużił sa uznóny film Kamerdiner, w jaczim aktór Janusz Gajos ódgriwół postać Bazylego Miotka, a ta beła w dzelu szlachówónó prawie na Óbramie. Lektor 11. Tóna Óbram w óbremim Pólsczi je jednym z nóbarżi znónech historicznech kaszebsczich bohaterów. Wióldże są jego zasłedżi na rzecz zintegrowa-nió mółi Tatczezne z wiólgą, kó całe swoje żece póswiacył przełączeniemu Kaszeb do ódródzający sa Pólsczi. NAJÓ UCZBA, NUMER 8 (170), DODÓWK DO „POMERANII" 5 KLASĘ V-VII SPODLECZNY SZKOŁĘ KLASĘ II-III SPODLECZNY SZKOLE * 4. Na kurie uczbe, żele jesz je czas, abó na pósobny uczbie, uczniowie sprówdzają swoja wiedza ó Óbramie przez rozrzeszenie quizu ó nim. Quiz może nalezc po ze-skanowanim kodu QR. Ódjimczi pochodzą ze zbierów autorów konspektu. Elżbieta Preczkówskó szkolno kaszebsczegó jazeka, direktór Spódleczny Szkołę w Techómiu, metodik kaszebsczegó jazeka i wespółautorka uczbównika W jantarowi krójnie i zbierku teatrowech przedstówków W krójnie grifa. Bóczenk: film, chteren zrobiony je przez profesjonalnych filmowców, może óbezdrzec w klasę abó doma i porównać z klasowim dokaza. Jidze gó nalezc na platformie YouTu-be, czej sa wpisze „Antoni Abraham - Trybun Kaszubów" abó na starnie akademiakaszubska.com. Eugeniusz Preczkówsczi doktór historii, gazetnik, leterat, szkolny i uznóny dzejórz kaszebsczi. Autór wiele ksążków i filmów dokumentalnech sparłaczonech z naszim regiona. Brół udzel w ustanowienim dzysdnio-wech reglów kaszebsczegó pisenku. Arcymester kaszebsczegó pisenku „Królewiónka je w pałacu". Ana Różk Klasę II-III spódleczny szkołę (1 uczbówó gódzena) Latne wanożenie ju za nama! Cele uczbe Uczeń... • zapóznówó sa z geografią Kaszeb i Pólsczi, • bógacy słowizna spartaczoną z geografią, • rozmieje wekónac pólete wedle instrukcje szkolnego, • pósłegiwó sa słowarzama; Metode robóte kórbiónka, plasticznó robota, wezweskiwanie mape, śpiew Didakticzne pomoce multimedialnó tófla, mapa Kaszeb i Pólsczi, biółe kórtczi A4 (abó A3), kredczi, mółe żółte kórtczi, tófla, magnese, tekst spiewczi Cyg uczbe 1. Szkolny wito sa z uczniama i na zóczątku prosy jich, be ópówiedzele, co robile i gdze bele ób lato. 2. Pó kórbiónce szkolny dzeli szkólóków na karna. Lecz-ba karnów zanólegó ód leczbe szkółowników w klasę - w kóżdim karnie mó bec 3 uczniów (mogą też bec pójedincze póre). Szkolny rozdówó biółe kórtczi A4 (abó A3) - jedna kórtka na jedno karno, a na multimedialny tófle weswietliwó kórta Pólsczi i jednoczasno przeczepió do tófle mapa Kaszeb. Bóczenk: jeżle ni ma taczegó sprzatu w sale, może za-wiesec mapa kraju, leno w taczim placu, cobe wszetce szkólóce ja belno widzele. 3. Uczniowie na swójich kórtkach mają za zadanie nacechówac kontur Pólsczi, a na nim grańce Kaszeb. 4. Czej wszetce szkólóce mają zrobione póprzedne zadanie, tej szkolny róczi ich do póspólnegó zaznacziwanió na swójich mapach Pólsczi: • czerwoną kredką: góre, • cemnomódrą kredką: morze, • modrą kredką: wiaksze jęzora i Wisła. Szkolny całi czas pómógó szkólókóm, cechujące i za-znacziwające pósobne elemente na mapie, chterna sóm nacechówół rechli na tófle. 5. Pó zaznaczenim fizjograficznych obiektów na mapach, szkolny róczi uczniów do głośnego nazewanió czinno-sców, jacze może robie: • w górach: wspinać sa, óbzerac krójmalenczi itd., • w morzu: kapać sa, płewac bótama itd., • w jezorze: płewac, łowić rebe itd. Do tego zadanió wórt rozdać szkólókóm słowarze kaszebsczegó jazeka, be uczele sa szekac w nich brekównech słów. Szkolny zapiseje udbe na tófle i prosy uczniów, be pódóne przez nich nazwę czinnosców wpisele w pasowne place na swójich mapach, tj. kole gór, morza a jezór. 6. Szkolny dówó kóżdemu szkółownikówi jedna mółą, żółtą kórtka, na jaczi szkólók mó napisać nazwę kaszeb-sczich miejscowósców, w jaczich beł ób lato. Pó zapi-sanim, szkolny prosy, be przeklejile ne kórtczi na mapie Pólsczi w molu Kaszeb. 6 NAJÓ UCZBA, NUMER 8 (170), DODÓWK DO „POMERANII" KLASĘ II-III SPÓDLECZNY SZKOŁĘ 7. Skuńczone mape są przepiate magnesama do tófle, a szkolny róczi chatnech uczniów, be podeszłe do swójich mapów i głośno pówiedzele, gdze bele. 8. Na kuńc uczbe szkolny rozdówó wszetczim szkólókóm tekst spiewczi Nad morza, jaką jidze nalezc w ksążce Aleksandre i Darka Majkówsczich pt. Ucz sa jazeka z Ka-szebsczima Nótama (str. 80). Wszetce w klasę uczą sa spiewczi i raza śpiewają. Ana Różk szkolno kaszebsczegó i pólsczegó jazeka w Spódleczny Szkole w Macekale i Wióldżich Chełmach. Gódó ó se, że mó szczesce, bó ji proca je ji pasją. Władysławowo naZamfona •101 \n Żarnowieckie 200 175 150 125 100 75 50 25 0 depn 25 Jastarnia Rowok# 115 tgrdno GótaWys ^ąózińska G(^ jherowo 3 Lębork ielen'fC 0i«chnaG(va 221 febra Donas 206' ,Słupsk Gc Żukowo Mojusza Kartuzy J. Raduńsk ^v\e\ewska Gc Kępice Obrat-ysa 225 Kościerzyna ^erzyckSGo,, 256 Cbełmoń' 207ću\fc| lierzyco] Malbork kamienna Starogard Gdański J. Charzykowsl VJolno Chojnice zecinel Izłuchów tereny podmokłe NNieżyca 329 punkty wysokościowe granica Kaszub jeziora Zdrzódło: Bióro Kaszebskó-Pómórsczegó Zrzeszenió. NAJÓ UCZBA, NUMER 8 (170), DODÓWk DO „POMERANII" 7 UDBA NA UCZBA Katarzena Butowskó j Rózegrace jo - „cepło i słodko" Lato sa skuńczeło, robi sa coróz zemni. Wórt pómeslec ó cepleszim óbleczenku. Jigra może pósłużec do nóuczi pozwów ruchnów. 1. Nóleżi przerechtowac czasce óbleczenku: czopka, rakawice, bóte, buksę abó seknia, waps, liwk, szlips, szal itp. Potrzebno badze też szokólóda półómónó na szteczczi na talerzu (dló szkólóków, co ni mogą jesc szókólóde, mogą bec kuszczi abó brzód, np. szteczczi jabka cze mandarinczi) i kostka do granió. 2. Na jedny łowce kładzeme talerz ze szteczkama szókólóde (dló dzecy, co ni mogą jesc szókólóde mdze talerz z kuszkama cze szteczkama brzadu). Na dredżi łowce ukłódóme ruchna. Uczniowie sódają w kole. Szkolny głośno i werazno wemieniwó nazwę wszetczich czasców óbleczenku. Kóżdi z uczastników jigre póstapno ceskó kostką do granió. Chto pierszi wekulnie 6 oczków, nen chutkó óblókó wszetcze ruchna, a głośno i poprawno nazewó to, co óblókó. Czej oblecze i nazwie wszetkó, co oblókł, może pódińc do szókólóde i zjesc szteczk jakno nódgroda. 3. W tim sarnim czasu póstapny uczniowie dali ceska-ją kostką. Szczestliwc, chteren sa óblókó abó ju czesteje szokólódą mó mało czasu, bó jeżle chtos póstapny werzucy 6 oczków, ón zeblókó ruchna i sodo na swój plac, a póstapno osoba biótkuje sa ó miodnosc. Bóczenk: zjesc szokólóda może leno ten, komu udo sa wekulnąc 6 oczków, oblec i jesz poprawno pozwać wszetcze ruchna. Móżeta mie wierzec, muszi miec wiele szczescó, cobe prze ti leżnosce zjesc szokólóda! 4. Jigra dereje pókądka nie skuńczi sa szokólóda. Pó skuńczony jigrze szkolny wecygó dregą szokólóda abó bómczi i czesteje tech uczniów, jaczim nie udało sa „dobec" miodnego w jigrze, tak cobe nicht w klasę nie beł kómudny i be docenic zaangażowanie a dobre chace wszetczich szkólóków. Dobri zwenedżi! Katarzena Butowskó szkólnó kaszebsczegó jazeka, przedniczka Stowóre Szkólnech Kaszebsczegó Jazeka. 8 Redakcjo: Aleksandra Dzacelskó-Jasnoch / Korekta: Bożena Ugówskó / Projekt i skłód: Damian Chrul INTERDYSCYPLINARY WYKŁAD OGÓLNOUCZELNIANY 17.00 ONLINE BABY, WIEDŹMY, w CZAROWNICE V KOBIETA W JĘZYKU I KULTURZE KASZUB I POMORZA 09.10.2023 dr Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz • ANTROPOLOGIA KULTUROWA Kaszubskie „czarownice". Od ludowych wierzeń do herstorycznych rehabilitacji 16.10.2023 prof. dr hab. Beata Możejko • HISTORIA Obserwowana, pilnowana, zbuntowana. Kobiety w Gdańsku i na Pomorzu Gdańskim w późnym średniowieczu 23.10.2023 dr Karolina Ciechorska-Kulesza, Sulisława Borowska, Ewelina Stefańska • SOCJOLOGIA /ANTROPOLOGIA KULTUROWA Między gotowaniem, rękodziełem, animowaniem a obywatelskim włgczaniem - różne oblicza aktywności kobiet na Kaszubach 30.10.2023 prof. dr hab. Tadeusz Linkner • LITERATUROZNAWSTWO Kobiety z powieści Aleksandra Majkowskiego 06.11.2023 prof. dr hab. Adela Kuik-Kalinowska, prof. dr hab. Daniel Kalinowski • LITERATUROZNAWSTWO Od szeptu do krzyku. Głos kobiet w literaturze kaszubskiej 13.11.2023 dr hab. prof. UG Miłosława Borzyszkowska-Szewczyk • LITERATUROZNAWSTWO 'Światy życia' w autobiografiach kobiet z Pomorza 20.11.2023 dr Aleksandra Kurowska-Susdorf • PEDAGOGIKA / SOCJOLOGIA Kaszubki w obliczu śmierci. Jak aktywna postawa kobiet chroni(ła) przed śmierciqf urokami, wampiryzmem 27.11.2023 mgr Anna Miler • KULTUROZNAWSTWO Stoczniowe możliwości - kariery kobiet w Stoczni Gdańskiej 04.12.2023 dr hab. prof. UG Monika Pomirska • LITERATUROZNAWSTWO Zaklęte królewianki, stolemki i rybackie córki - kobiety w baśniach kaszubskich 11.12.2023 prof. dr hab. Cezary Obracht-Prondzyński • SOCJOLOGIA Kobiety a współczesna sytuacja Kaszubów. Obraz z perspektywq uur W Uniwersytet Gdański Pomorskie Centrum Edukacji Nauczycieli« Gdańsku Wydział Filologiczny Uniwersytetu Gdańskiego UJ* Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji Wykład zorganizowany przez Wydział Filologiczny UG finansowany w ramach zadania „Etnofilologia kaszubska" ze środków MSWiA Pomerania nr io (579) / Październik 2023 35 Tracimy ludzi posiadających wspomnienia będące jedynym realnym świadectwem historii. Śpieszmy się z nimi rozmawiać, bo mogę odejść w każdej chwili. Czerpmy z ich życiowego doświadczenia, bo to pozwoli nam zachować kaszubską tożsamość, nie tylko kulinarną, która będzie autentyczna. DZIADEK MATEUSZA Jeżeli zastanowimy się nad procesem konsumpcji, możemy dojść do wniosku, że spożywanie pokarmów nie jest, tak jak kiedyś, li tylko formą wypełniania żołądka dowolną treścią, byle przyniosła ona uczucie wypełnienia i siłę do wykonania kolejnych zadań, jakie stawia przed nami życie. Ci, którzy są bardziej świadomi, wyedukowani w zakresie konsumpcji, mogą protestować i twierdzić, że przecież proces ten dostarcza organizmowi każdego człowieka cykliczną porcję kalorii, witamin, minerałów, mikroskład-ników. Nie, w większości nie damy się już nabrać na te teksty o zbilansowanej diecie, 0 planach dietetycznych, diecie pudełkowej przygotowanej przez fachowców. My zakosztowaliśmy świata smaków i aromatów, nauczyliśmy się je rozpoznawać 1 nazywać, a nawet w wielu przypadkach doznawać wzniosłych uczuć związanych z konsumpcją. Przecież konsumując, poznajemy świat, smakujemy go, delektujemy się lokalnymi specjałami. Tak jest. Kiedy w Luksorze większość wycieczki zmęczona egipskim jedzeniem poprosiła kierowcę o podjechanie do pobliskiego baru, by poznać lokalne smaki fast foodu znanej marki, ja buszowałem wśród stoisk, które aż krzyczały, że się rozchoruję, gdy zjem to, co oferują handlarze. Kiedy na przeprawie przez Cieśninę Dardanelską tureccy kupcy biegali koło autobusu, krzycząc: „Riba, riba!", z autokaru wyszedłem tylko ja. Podszedłem do straganu, obserwowałem podsmażanie na ruszcie skwierczących sardeli, gdy na sąsiedniej płycie odbywało się podgrzewanie pszenicznej pity. Jeszcze tylko nacięcie bułki trzymanej brudną ręką, kiść sałat włożona tą samą ręką otartą w brudną szmatę, sos z nie pierwszej świeżości łyżki i ryby zgarnięte łopatką (wszak są gorące). Kiedy zadowolony wszedłem do autokaru, po którym rozszedł się zapach, stało się. Na miejsce dotarłem z piętką bułki i może jedną sardelą. Opowieści takie mógłbym mnożyć. W podróży zawsze staram się jeść to, co regionalne, i dopytywać o sposób wykonania dania. Interesują mnie wszelkie wersje przygotowania posiłków, które pamiętają przeszłość bez kuchenek, robotów, cateringu etc. Z przyjemnością zanurzam się nie tylko w jedzeniu zagranicznym, ale również w tym z mojego regionu. Fakt, że fizycznie urodziłem się poza Gdańskiem, Pomorzem, Kaszubami, nie oznacza, że nie powinienem zajmować się lokalnym dziedzictwem kulinarnym. Wręcz przeciwnie, jeżeli uznałem je za wartościowe, tym bardziej powinienem się nim zainteresować, by wyciągać na wierzch to, co popada w zapomnienie, by odkurzać dania, które zanikły wraz z zeszytami kuchennymi po babciach. Dobrych kilka lat temu poznałem człowieka, który miał (ma) działkę z domem nad Jeziorem Raduńskim. Przez dwa lata odwiedzałem go w weekendy. Po kilku spotkaniach, w trakcie których spożywaliśmy tradycyjne dania grillowe, doszedłem do wniosku, że jeżeli to miejsce jest na Kaszubach, to nie ma żadnego powodu, by jeść teksańskie steki, bawarskie golonki czy węgierskie gulasze, a nawet leczo z Bałkanów. Jesteśmy wszak na Kaszubach i z pewnością jest tu wiele dań, które nie są gorsze, a nawet mogą być lepsze niż te, które dotarły na Kaszuby za sprawą zmienności czasów. Jak pomyślałem, tak i zrobiłem. W kolejnym tygodniu zamiast wysmarowanej czerwoną oleistą cieczą karków-ki przywiozłem gęsie skrzydła, brukiew, kartofle, cząber, majeranek i nieco jarmużu. W kociołku żeliwnym na żywym ogniu zrobiłem swoją pierwszą brukwiankę. Na wyczucie, jak większość rzeczy, bo gotuję „wedle smaku". Co ciekawe, całkiem bogaty właściciel działki, który zwykle kupował polędwicę lub rostbef, wyjadł wszystkie części gęsiny, zanim się zorientowałem, więc mi została tylko zupa. Mimo że pozbawiona gęsiny, była całkiem dobra. 36 Pomerania nr 10 (579) / Rujan 2023 Smaki i aromaty Pomorza Trzeba było sięgnąć do źródeł. Założyłem więc na znanym portalu społecznościowym grupę „Jedzenie na Kaszubach". Zacząłem zbierać i publikować informacje 0 potrawach kaszubskich. Powoli zbierała się grupa zainteresowanych, która dziś sięga kilku tysięcy, choć mam wrażenie, że operator zwalnia statystyczne zwiększanie liczebności, ale to nie ma znaczenia, bo jest wymiana myśli. Jakiś czas po założeniu grupy dostałem wiadomość od jednej z jej uczestniczek. Pani Zofia Wysocka postanowiła oferować mi zeszyty po swojej mamie Annie Kaskuli, która zawodu kucharki uczyła się w szpitalu w Wejherowie prowadzonym przez siostry. Spotkałem się z panią Zofią 1 z wielką nieśmiałością przyjąłem zeszyty zapisane pięknym kaligraficznym pismem, które mówiły o tym, czego uczyła się młoda Anna. Pewne dania dziwiły swoją elegancją i światowością, bo wszędzie słyszałem, że kuchnia kaszubska była biedna. Mijały dni i któregoś chłodnego dnia wczesnej wiosny dostałem wiadomość od Mateusza Klebby, który obserwując moje działania, postanowił przyjechać ze swoim bratem. Brał on udział w konkursie na tekst turystyczny, chciał napisać o słodyczach z regionu. Poznanie Mateusza, dzisiejszego współpracownika „Pomeranii" i autora kilku pozycji wydanych drukiem, wśród których są bardzo poważne opracowania fachowe dotyczące pszczelarstwa i grzybów, stało się dla mnie bardzo ważnym momentem. Mateusz wspierał mnie w zakresie terminologii kaszubskiej (znam kilka języków, rozumiem kaszubski dość dobrze, ale nie mówię nim, bo po zderzeniu mojej brody z huśtawką w przedszkolu mam problemy z wymową wielu głosek; nie tylko kaszubskich, nawet polskich) i pomagał mi w doskonaleniu wypowiedzi. Z czasem zdobywałem kolejne zeszyty od wielu osób, ale zawsze, gdy miałem wątpliwości, wiedząc, że dziadek Mateusza Zygmunt Klebba jest fein Kaszubą, prosiłem go przez wnuka o zweryfikowanie moich źródeł. Wielokrotnie uzyskiwałem wsparcie, które cytowałem w artykułach w ramach rubryki „Smaki Kaszub". Wielokrotnie podziwiałem błyskotliwość odpowiedzi przy jej niezwykłej prostocie i oczywistości. Kilka dni temu poprosiłem Mateusza o konsultację z dziadkiem kolejnego dania z płucek. Dostałem odpowiedź. Odpowiedź, która miała być kanwą kolejnego artykułu w „Pomeranii". Niestety, kilka dni później przyszła wiadomość, że Zygmunt Klebba już mi nie doradzi, nie podpowie. Wielka strata. Zygmunt Klebba umarł. Słuchajcie starszych ludzi. Oni mają bardzo wiele do powiedzenia, choć my często nie mamy czasu ich słuchać. Wielu myśli, że prowadzenie błoga czy grupy tematycznej na portalu społecznościowym to coś niezwykle prostego. Wystarczy wkleić jakieś treści i będzie dobrze. Będą łajki i udostępnienia, będzie się działo. Zdobędziemy popularność, zdobędziemy prestiż. Problem powstaje, gdy chcesz poruszać temat, który nie jest zwykłą paplaniną, a czymś całkiem poważnym. Chcesz publikować poważne, mądre treści, musisz mieć swoje źródła. Od kilku dobrych lat, gdy zajmuję się kuchnią kaszubską, poszukuję źródeł. Oczywiście odwiedzam biblioteki, ale nie ma to jak przekaz żywy. Taki właśnie przekaz płynął za sprawą Klebbów Matisa od jego dziadka Zygmunta Klebby. Choć pana Zygmunta nigdy nie poznałem, to jednak w moich tekstach często występował jako źródło informacji, ciekawostek, dykteryjek, żartów. Tracimy ludzi posiadających wspomnienia będące jedynym realnym świadectwem historii. Śpieszmy się z nimi rozmawiać, bo mogą odejść w każdej chwili. Czerpmy z ich życiowego doświadczenia, bo to pozwoli nam zachować kaszubską tożsamość, nie tylko kulinarną, która będzie autentyczna. Mateuszowi i jego rodzinie ślę słowa otuchy i wsparcia. Mateusz jest nieco tajemniczy bądź grzeczny, bo mi nigdy nie powiedział, że dziadek miał krytyczne spojrzenie na mnie, ale po śmierci dziadka napisał: Dziadek zawsze mówił, że nigdy nie spotkał człowieka, który zadawałby tak głupie i błyskotliwe jednocześnie pytania. Dzięki Pańskim tekstom również pamięć o takich ludziach jak dziadek, zwyczajnych (niezwykłych Kaszubach), będzie trwała. „Kó ó co Te pitósz, knópie, decht ó bele co, ale jó Ce powiem, jak to richtich beło" - bardzo często tak właśnie kwitował Pańskie pytania, które przekazywałem. Wolę być idiotą, który zadaje głupie pytania osobie rdzennie kaszubskiej, o rzeczy, których już nie pamiętamy, niż dodawać do każdego głupiego regionalnie dania słowo „kaszubski", „kaszubska", „kaszubskie", co nie będzie miało związku z kuchnią kaszubską. Każdego, kto ma przepisy po babci, proszę o ich przekazanie. Tylko dzięki organicznej pracy można zdobyć odpowiednią liczbę przepisów, która będzie reprezentowała całe Pomorze, Kaszuby, Kociewie. Poprosiłem o to moją znajomą z rejonu Chmielna. Powiedziała, że nie ma problemu. - Przyjeżdżaj, dostaniesz zeszyt teściowej do skopiowania. Pomerania nr 10 (579) / Październik 2023 37 Smaki i aromaty Pomorza Zaproszenie jest, wsiadam w samochód, jadę, piję powitalną herbatkę i słyszę, że teraz idziemy do teściowej, która mieszka na parterze. Poszliśmy. - Mama da ten swój zeszyt z przepisami! - Jaki zeszyt? - No ten, w którym zapisuje od lat swoje przepisy. - No a nie pamiętasz, co daliście ojcu na święta? Wszystko działo się w lutym. - O co chodzi? - Jak daliście ojcu komputer i drukarkę, to wziął mój zeszyt, wpisał w Internecie hasła z mojego zeszytu, wydrukował aktualne wersje przepisów z pięknymi zdjęciami i wpiął do segregatora. A zeszyt spalił, bo taki pożółkły. -Co? - No spalił. To nie jest beletrystyka. To nie jest wymyślone. To się zdarzyło na serio. Tak się może zdarzyć w każdym kaszubskim domu, że dziedzictwo kulinarne zniknie w ramach porządków bądź zmian pokoleniowych. Powinniśmy się bronić przed tym za wszelką cenę, bo jak żaden inny region Polski byliśmy poddawani wpływom innych narodów, innych kuchni w ciągu ostatniego wieku. A to Prusacy i Niemcy, a to wyzwolenie z niemieckiej niewoli przez II RP, która jednocześnie przyniosła swoich urzędników, żołnierzy, celników, nauczycieli, a nawet księży. Bardzo często pochodzili oni z regionów znajdujących się na drugim końcu przekątnej kraju. Przecież chodziło o to, by Kaszubi stali się bardziej polscy i nie wspominali o porządkach za Niemca. Była II wojna światowa i próba ponownego zniemczenia regionu. Było radosne wyzwolenie przez armię radziecką, traktującą ludność rodzimą jak niemieckich, faszystowskich wrogów, którzy powinni cierpieć podobnie, jak cierpieli ludzie z Kraju Rad. A po wojnie były repatriacje, migracje. Pół biedy, gdy na teren miast znajdujących się na Kaszubach przesiedlali się ocaleni z powstania mieszkańcy Warszawy, bo wiele kaszubskich gospodyń poznało kuchnię warszawską, pracując przy obsłudze letników. Gorzej, gdy na gospodarstwach opuszczonych przez osoby uznane za Niemców pojawiali się repatrianci z Polesia, Wołynia. Choć z czasem wrośli w miejscowe środowisko, na początku swojej bytności zadziwiali zupełnie innymi zwyczajami żywieniowymi, które wynikały z zastanych po zaborach przyzwyczajeń kulinarnych i kulturowych. Aby nasza rodzima kuchnia nie była koktajlem przepisów z całego obszaru II RP, powinniśmy dbać o to, by zapisać jak najwięcej przepisów naszych, autentycznych, płynących z pamięci po przodkach. Zróbmy wszystko, by zebrać z nich nawet nie kaszubską książkę kucharską, ale wręcz encyklopedię kaszubskiej kuchni. Warto, by współcześni mieszkańcy regionu pamiętali tradycyjne smaki. Warto, by były to nie tylko smaki kilku podstawowych potraw kaszubskich, w tym ruchanek, które w istocie są kociewskie. Rynek żywnościowy jest pełen nowości, których często nie jesteśmy nawet w stanie nazwać, bo nie tylko nie znamy wszystkich składników dań używanych przez kucharzy, ale również nie rozumiemy większości nowoczesnych technik przygotowywania potraw. Ja je rozumiem, ale głupio by było, gdybym nie rozumiał jednych i drugich. Pisząc o jedzeniu, trzeba wiedzieć, o czym się pisze. Niemniej, aby nasza kuchnia regionalna istniała w świadomości całej Polski, potrzebne jest silne działanie mające na celu podkreślenie tożsamości kulinarnej zakorzenionej w historycznej sztuce kulinarnej regionu i wyraźny ukłon ku autentycznym środowiskom regionalnej kultury kulinarnej, która czerpie wiedzę z zeszytu po babci zamiast dodawać do obcych kulturowo dań słowa „kaszubski" lub „kaszubska", bo tylko w ten sposób można z nich zrobić danie regionalne, jak to się ma w przypadku halibuta prosto z kutra, mimo że najbliższe nam halibuty występują w norweskich fiordach. Takie działanie jest czymś może nie nowym, ale wyjątkowo oczekiwanym, znajomym z rodzinnych wspomnień, a więc mającym potencjał promocji regionu, bo z jednej strony spełnia warunek tożsamości kulturowej, a z drugiej spełnia oczekiwania turystów. Na koniec jeszcze jedno - cieszę się, że na swojej drodze badawczej spotkałem Zygmunta Klebbę zarówno jako dobre źródło informacji, jak i jako wartościowego, ciekawego człowieka. Każdego z was namawiam do rozmawiania z seniorami i zapisywania faktów. Śmierć przychodzi niespodziewanie, więc możecie żałować tego, że nie znaleźliście czasu na ostatnią rozmowę, która miała wyjaśnić wszystko i otworzyć nowe horyzonty. Zygmuncie Klebbo, spoczywaj w pokoju. Dla mnie będziesz patronem poszukiwań, głupich pytań i mądrych odpowiedzi, które pozwalają mi dzielić się z ludźmi wiedzą o kaszubskiej kulturze kulinarnej. Rafał Nowakowski 38 Pomerania nr 10 (579) / Ruian 2023 O PIELGRZIMOWANIM NA KASZEBACH. KALWARII WEJROWSCZII POKŁONIE FERETRONÓW Pielgrzimówanie je baro wóżne dló wszetczich chrzescejanów. Może ono bec wadrowanim do wiecznego żecó, a tede powołanie człowieka do żecó w miłoce może sa w nim realizować. Wżerające równak szerzi, pielgrzimówanie do Niebiesczegó Królestwa weróżó pragnienie óddanió Christusowi całego se, przebócziwające, że nasze żece to wcyg wadrowanie. Ruch pielgrzimkówi na Kaszebach beł znóny ju w strzednech wiekach. Kaszebi pielgrzimówele na przemiór do Krakowa cze Gniezna. W strzed-niowieczu na Pómórzim jistniałe pielgrzimkówe óstrzódczi tacze jak: Chónice, Zamarte, Be-szewó, Chełmno, Piaseczno (ód XIII stolategó). Ód roku 1740 ledze zaczale pielgrzimówac do Trąbków Wióldżich za sprawą cedowny szta-ture i wódę, chterna lekarzeła chorobę óczów. Przechóda tamo kompanio z Kóscerzne, z póz-drzatku na złożoną przesega w pódzace za ure-tanie miasta ób czas wióldżegó ognia. Kaszebi pielgrzimówele też do Gwiózde Morza, cedowny sztature ze Swórzewa z pierszi połowę XV stolategó. Kompanie pielgrzimkówe szłe też do Wejrowa. Kalwario Wejrowskó nie je pierszą kalwarią w Polsce. Beła zbudowónó jako czwiórtó. Do ji pówstanió przeczenił sa malbórsczi wojewoda Jakub Wejer. Jak pisze w kronice ó. Gregor Gduń-sczi, Wejer ób czas wojskowi weprawe óstół w czas óblażenió zasepóny w podkopie. Naprocem za-gróżbe smierce w nódzeji na uretanie tak slebówół: „na wieczny wdór tego dobrodzejstwa webudeja w swój ich dobrach kóscół na teza Trójce Swiati i sw. Fraceszka i wszelczima sełama bada szerził chwała Bożą". (...) Fundatorama kapleców bele: Jakub Wejer, członkowie jego familie, wespółrobótnice, przeja-cele, dworzanie z Wejrowa. Pó smierce Jakuba Wejera kalwario beła dali rozbudowiwónó. Mó ona 26 kapleców W roku 1661 papież Aleksander VII wedół bulla przeznającą na dzesac lat całow-ny odpust pielgrzimóm odwiedzającym kalwaria. W roku 1717 nen czas odpustu beł ju nadóny na wieczne czase. Przóde kóżdą kompania pielgrzimkówą ledze witele kol Pałacu Piłata. Ód cziledzesąt lat powstało wiele nowech pochodów kalwarijsczich. Tero wszetcze pielgrzimczi wito sa raza. Jako pierszą wito sa Matka Pielgrzimków - kóscerską. Ksądz fraceszkón, witające pielgrzimczi, wegłószó powitalną mowa i wprowódzó pielgrzimka do kóscoła Sw. Trójce. Procesjo jidze bez całe miasto ze śpiewa i órkestrą. Pó półniu rozpóczinó sa óbchódanie kapleców. Karna ódpustowników raza z ksadza prowadnika ódmówiają wspóminczi, droga krziżewą, módletwe i nóbóżeństwa z Modlitewnika Kalwarij-sczegó. Różne pielgrzimczi zaczale przechadac do Wejrowa pod kuńc lat 70. XV stolategó. Nódłeżi piel-grzimują z Ólewe, Kóscerzne, Óksewió i Pucka. Z pielgrzimówanim spartaczony je zwek pokłonu feretronów. Feretron je to przenośny, dwastron-ny óbróz w ózdobnech ramach, niosłi w Kóscele katolecczim ób czas procesjów. Dwigó gó czwóro ledzy - sztere białczi abó szterzech chłopów - óblo-kłech uroczesto, czasto w kaszebsczich ruchnach. Ób czas pielgrzimków, nie blós do Wejrowa, ale też Swórzewa a jinszich placów, gdze są niosłe fere-trone, je wekónewóny tak zwóny salut, to je pokłon obraza. Salut ten je robiony na teza Nóswiatszi Marije Pannę. Prze witanie obrazu pólegó też na wekónaniu przez óbróz pokłonu. Dló ledzy, chter-ny wżerają z boku i nie do kuńca rozmieją, ó co w tim wszetczim jidze, wezdrzi to jak tuńc. Pokłon obrazu wekóneje sa kol kóżdi figurę, krziża i kóscoła na pielgrzimkówim szlaku. Kóżdi feretron mó swój włósny ukłód pokłonu, nawiązejący do znaku krziża swiategó. Dló niechternech ledzy je to niesamowite widzawiszcze. Nic nie je wiedzec ó początkach ti tradicji. Pókłone na sztere stronę świata, znak krziża, oddają teza doskónałosce, to je Trójce Swiati. Na kuńc wórt je przezdrzec sa, jak to je tero. Coróz mni je chatnech do noszenió feretronów, a przóde to beła wiólgó bucha i trzeba belo swoje dożdac, żebe nosec feretron. Baro przikrim widoka je to, że coróz czascy widzy sa óbrazników dosłowno wewijającech feretrona do jaczis nówóczasny muzyczi, chterna z muzyką kóscołową nic póspól-negó ni mó. Tacze cos je ju na grańce sacrum i pro-fanum. Tacze pielgrzimczi jidą doch raza z ksadza i ón to widzy, nie reaguje, może sóm nie wie, że to nie je tradicjowi pokłon? Taką smutną tendencja do ódchódzenió ód tradicjowegó pokłonu na rzecz „nówóczasnech tuńców" ks. prof. Jón Perszón na-zwół religijnym fólklora. Nasz snóżi, kaszebsczi zwek zanikó, colema-ło jidze w czerenku folkloru, a to nie je dobre dló kaszebsczi kulturę. Pón Bóg so z tim póradzy, ale cze me, Kaszebi, dóme rada? Ramona Wittbrodt, teolog, katecheta, szkólnó kaszebsczegó jazeka Pomerania nr io (579) / Październik 2023 39 KASZEBSKO NIE LENO Z POZWĘ Pósobny mól betnosce kaszebsczi kulturę pojawił sa na korce Remi. Kaszebskó Bibloteka pówsta w przechódającym rewitalizacja stórim parce miasta. Direchtór institucje zagwesniwó, że pód-chódanie do domócy kulturę mdze tam niestereótipówe. Elewacja budinku stojącego niedalek Kaszebscze-gó Placu óbzdobil miiral, jaczi prezenteje histo-riczny wezdrzatk mola. Nódpis swójim sztółta narzesziwó do midzewójnowegó cządu. Bene mó-żeme pódzywiac drzewiane sztaturczi farwnech ptóchów autorstwa remsczegó artiste Bogumiła Kustusza. - Z jedny stronę to je filio, co mdze powiodą ó kaszebiznie, z dredżi stronę obiekt, do jaczegó róczime wszetczich mieszkańców tego dzela miasta -pówiódó direchtór bibloteczi Dariusz Rebacczi. - To je moderny budink, w jaczim móme bókadny kne-gózbier. Me chcele, cobe Kaszebskó Bibloteka bela kaszebskó nie leno z pózwe. Z dredżi stronę me nie chcele klasycznego pódeńdzenió do ti teme. Dzaka robóce Jana Sykóre [autora projechtu - przep. A.H.] i jego karna nama sa udało kaszebizna pokazać jakno barżi przestapną. Ona je zreinterpretowónó i jinszó jak to, co móżeme uzdrzec w jinech placach - pód-czorchiwó Rebacczi. Zadanie „Kaszebskó Bibloteka - adaptacjo lokalu na pótrzebe filie nr 2 Gardowi Publiczny Bibloteczi w Remi" je udetkówione ze strzódków Minysterstwa Kulturę i Nórodny Spódkówizne w óbremim Nórodny Programe Rozwiju Czytelnictwa Prioritet 2. Czerenk Interwencje 2.1 In-frasztruktura Bibloteków 2021-2025. - To je wóżny sztót - dodówó gardowó radnó Tereza Hebel, wiceprowadnó Komisje Kulturę. - Me jesme baro ród, że nasza kulturowo spódkówizna je iichówónó, że sa udało ta inwesticja zjiscec. Dló wiele mieszkańców zrzeszonech z Remią ód pókóleniów to je historiczne wedarzenie. Tero me żdżeme za pósob-nyma etapama rewitalizacje Kaszebsczegó Placu. Wigódą dló czetińców je ksążkómat, dzaka jaczemu może oddawać póżeczone pozycje ókóma gódzenów fónkcjonowanió placówczi. Adom Hebel Zdrzódło: Urząd Miasta Rumi Pomerania nr io (579) / Rujan 2023 „BOŻE, COŚ POLSKĘ" - „BOŻE, COŚ ROSJĘ"! W160. ROCZNICĘ POWSTANIA STYCZNIOWEGO Anno Domini 2023 przypomina nam m.in. 160. rocznicę wybuchu powstania styczniowego, któremu tu i ówdzie poświęcono już nieco więcej uwagi. Nie zapominając o powstaniu styczniowym, jesteśmy na ogół zdominowani przez bieżące dzieje - fakty, do których jednak odnieść można także wydarzenia z przeszłości, w tym te z powstania styczniowego sprzed 160 lat. Ponoć jedno z najcięższych chińskich przekleństw, kierowanych w stronę nieprzyjaciół, brzmi: Bodaj-byś żył w ciekawych czasach! Tymczasem muszę przyznać, że i bez takiego życzenia ze strony kogokolwiek przez wszystkie swoje świadome lata żyję w nader ciekawych czasach. Odnoszę wrażenie, iż mimo pamięci zarówno o okropnościach II wojny światowej, jak i o wcześniejszej mało ciekawej dla większości Polaków codzienności II RP, jakby niczego nie nauczyliśmy się z przeszłości - z historii, którą nazbyt często i niesłusznie nazywamy nauczycielką życia. Wspominamy minione lata zarówno odrodzonej RP, jak i cierpiącej pod okupacją sąsiadów nazbyt często jako bohaterskie lub tylko czarno-białe, kształtując niekoniecznie pozytywne na dziś postawy obywatelskie wielu rodaków... Obserwując tzw. politykę historyczną państwa, w tym preferowane tradycje narodowe w edukacji, z rosnącym niepokojem myślę o przyszłości. Oczywiście bardzo ważnym źródłem niepokoju jest trwająca na Wschodzie wojna - rosyjska agresja na ukraińskiego brata, naszego sąsiada. Stąd z równie rosnącym niepokojem obserwuję relacje władz Polski z innymi sąsiadami i ich - niby nasze - poczynania na forum EU... Dużo by o tym pisać. Słyszymy i czytamy codziennie sporo. Niemal ze wszystkimi sąsiadami mamy zadawnione i nierozwiązane problemy, często traktowane po naszej stronie z poczuciem wyższości i nieskazitelności. Niepojęty jest fakt dzielenia Polaków na prawdziwych patriotów i tych, których znowu wypycha się z kraju jako obcych. Wspominając i eksponując doświadczenia i tradycje Kresów, niemal pomija się północno-za-chodnią cząstkę Rzeczypospolitej i jej specyfikę, wzbudzając - delikatnie mówiąc - wątpliwości dotyczące naszej polskości. Ale to temat na niejedno seminarium naukowe, debatę polityczną, projekt edukacyjny, jaki skierowany winien być w pierwszej kolejności do polityków i ludzi mediów, ale też obecnych liderów społeczności zrzeszonej . Tymczasem dziś chcę przypomnieć mało znaną parafrazę jednego z najbardziej popularnych, preferowanych zwłaszcza w Kościele, hymnów polskich. Idzie o aktualną i dziś, a pochodzącą z okresu powstania styczniowego błagalną pieśń Boże coś Rosję... Obok jej tekst i liczący ponad półtora wieku rękopis... Boże coś Rosyię 1861 (przekład z rosyiskiego) Boże! coś Rosyię przez tak liczne wieki Trzymał w ciemnościach na hańbę ludzkości, Coś iej odmawiał dotąd swej opieki, Robiąc narzędziem tyraństwa i złości, Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Lud nasz nieszczęsny racz oświecić Panie! Ty! coś niedawno tknięty jej spodleniem Zesłał nam mężów co światła promienie Rzucili na kraj i wolności tchnieniem Przygotowali z kajdan uwolnienie, Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Pestlów, Hercenów daj nam więcej Panie! Daj naszej Rosyi poczucie wolności, Niech w niej wytępią katowskie jaskinie, Daj jej poznanie o ludów godności, Niech z barbarzyństwem despotyzm zaginie! Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Ojczyźnie naszej racz dać wolność Panie! Boże! którego ramię sprawiedliwe Żelazne berła świata władców kruszy, Zniszcz raz tyranów zamiary szkodliwe, Obudź nadzieie w naszej biednej duszy! Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Z tyrańskiej władzy racz wybawić Panie! Znów naród polski ze łzami boleści, Krwią męczenników kreśli dziejów kartę, Co ludom Rosyi tyraństwa obwieści 1 rzuci piętno hańby niezatarte. Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Pomerania nr io (579) / Październik 2023 41 Historia Od nowej hańby zbaw nasz naród Panie! Gdy cała Polska żałobą pokryta Modlitwą, łzami o swą wolność prosi, Sołdat krzyż łamie, morduie i chwyta, Lud śpiewający do fortec unosi. Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Tak strasznej zbrodni racz odpuścić Panie! O, Polsko! Polsko! za twoie cierpienia Któremi dręczy rząd dzikiej srogości Lud Rosyi błaga twego przebaczenia Boś ty jest dźwignią i iego wolności. Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Z podłych służalców oczyść Rosyię Panie! Nie walczyć z Polską, ale iść jej śladem Uczyć się od niej godności i zgody Nie grzeszyć dzikim, zbójeckim napadem Na ziemię Polską i na jej swobody. Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Takim uczuciem racz nas natchnąć Panie! I myśmy ofiar ponieśli już krocie, Podobnej Polsce ulegali doli, A żyjąc ciągle w hańbie i sromocie, Dźwigamy jarzmo ohydnej niewoli. Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Zbudź synów Rosyi miłosierny Panie! Boże wszechmocny! niech ta krew przelana Co ią broń nasza z Polski wytoczyła, Nie na nas spadnie, ale na tyrana, Którego ręce krew ta pobroczyła. Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Krwawe morderstwa Rosyi przebacz Panie! Lud nasz nie pragnie dla zdobyczy boju, Nie chce już cudzej własności posiadać Pragnie swobody używać w spokoju, Nie chce swych więzów innym ludom wkładać. Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Z kajdan niewoli racz nas rozkuć Panie! Lud Rosyi przeklnie wyrodnego syna, Co krwią Polaków splami swoie dłonie, Matki i żony odepchną Kaina Który zeszpeci zbrodnią swoie dłonie. Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Wyrodnych synów nie daj więcej Panie! Tak się składa, że co rusz szukam jakiegoś dokumentu czy książki we własnym archiwum lub księgozbiorze. Zwykle odnajduję coś innego, ale „ 7^ .. ____ e#Y -.r „„Xi.. £,^ - rr I It:: Sr Jtr »~- ■ « /c...; , a "7' ./r,,^( A~T A S*.; ~ y ..... ■ ■ • / /fi, . .....*..... <7,0 /O., ■ ,J2.. •a. ■Jt.: . i 4 ijzD, '■o, ^ / K r..t <źi «r,„; L> ' Ąr" ~ /*•' AŹ,~ , St~i.' ' , ^ ,..........U.......CŁ. /&>*■■> < j"~r / . -£j> O" ^ _ ^ z? ■JU •• " /** ciekawego, nad czym dotąd nie było czasu się pochylić. I tak niedawno w jednej z teczek, zawierającej fragmenty spuścizny rodziny Jaxa-Bykow-skich herbu Gryf, zakorzenionej w Galicji, a po 1920 r. także w Wielkopolsce1, trafiłem na prezentowany obok rękopis tekstu Boże, coś Rosję2. Nie pamiętając o nim, nie znając go wcześniej bliżej, zacząłem pytać o jego dzieje i autora -m.in. w Gdańsku i Krakowie. Prof. Małgorzata Czermińska odnalazła ten tekst w Wikipedii, gdzie nie ma jednak informacji o autorze ani o miejscu publikacji. Nieco później zaprzyjaźniony Podhalanin, Wiesław Wójcik z Krakowa - Zakopanego, zasłużony redaktor „Wierchów", trafił w swych poszukiwaniach na opracowanie Dory B. Kacnelson - książkę pt. Z dziejów polskiej pieśni powstańczej XIX wieku. Folklor powstania styczniowego (Zakład Narodowy imienia Ossolińskich Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław-Warsza-wa-Kraków-Gdańsk 1974). Autorka eksponuje w swej książce powstańcze dzieje hymnu Boże coś Polskę ks. Alojzego Felińskiego i chorału Kornela Ujejskiego Z dymem pożarów... Obie pieśni zyskały wielką popularność w latach poprzedzających i w trakcie powsta- 1W latach 70. XX w., gromadząc materiały do pracy doktorskiej, trafiłem do domu Antoniego Skowrońskiego, dyrektora Banku Ludowego w Jarocinie. On to otworzył tam izbę pamięci o bankach ludowych w zaborze pruskim - zgromadził bezcenne i dla mnie dokumenty, w tym sprawozdania Związku Spółek Zarobkowych i Gospodarczych, kierowanego przez ks. Piotra Wawrzyniaka, przy zaangażowaniu ks. Feliksa Bolta i Stanisława Sikorskiego. On też zachował cząstkę spuścizny rodziny Jaxa-Bykowskich, której istotny fragment trafił do moich zbiorów, stanowiąc o trwałej przyjaźni z rodziną jego córki Maryli i jej męża Janka Adamiaka, zasłużonych ludzi nauki - UMK 1 samorządności województwa toruńskiego. 2 Warto zwrócić uwagę na naukową informację dotyczącą autorstwa pieśni i czasu jej powstania, identycznego z tym odnotowanym na prezentowanym tu rękopisie Jaxa-Bykowskiego. 42 Pomerania nr 10 (579) / Ruian 2023 Historia .A, 7?.~; c.y* O.fty rfZ) ■Ji-W.y' *v , -*£~J ./łe^°r '" ~^'raH> /*' >' &<- ^ 4 !'o^.yA f ~> (?,£& z>, źr/«,„ fe-'- jr„- «> a'^.' 'W o «-y" ^ "> rY-ys •*"' /-"V /«*....; '. >/& <£, T/„ ■y (KfaZy Źlć- A /-. '•• l// fty ^ C C t n o sć< a-:>r\ ó...... 'Py ,.sv.r.- v-p,-/r-•%„ <«; s<-,... c. . -/:■, M,-...., .„O.^if. -o 'yi £o *->y~ ^ ./C2L eęz-szśsp^zr-^rSt :^>- 1/3 ,~r~s ,~y,r *>' ,fuN» «' **t-' &rGf <3 S\s~*ć> „4f -'*• ' -»e t^-. O. '7 nia styczniowego. Jak stwierdziła autorka, Pieśń „Boże coś Polskę" w latach 1863-1864 stała się jednym z hymnów powstańczych, o jej wykonywaniu w bojach, na pogrzebach poległych w walce, w pochodach i podczas uroczystych chwil: wejście do miast, spotkania z innymi oddziałami powstańczymi - pisało wielu pamiętnikarzy. Pieśń ta znalazła oddźwięk również wśród innych ludów; w latach 1861-1863 przełożono ją na języki białoruski, ukraiński, łotewski, niemiecki, a później na czeski (op. cit., s. 23-24). Nieco więcej o dziejach hymnu napisał Bogdan Zakrzewski w monografii „Boże coś Polskę" Alojzego Felińskiego (wydanie drugie uzupełnione, Ossolineum 1987). Przywołuje jego obecność w antologii Lutnia lipska (1863 r.) z podaniem autorstwa Felińskiego. Bezpośrednio po tym tekście zamieszczono w owej popularnej antologii Boże coś Rosję, odsyłając do „Dziennika Literackiego" (z września 1861 r.), w którym ta niezwykła parafraza ukazała się po raz pierwszy z fikcyjną informacją w podtytule: Przekład z rosyjskiego. Dora Kacnelson w swej książce Z dziejów polskiej pieśni powstańczej XIX wieku (Wrocław 1974) dowiodła dużej popularności tej anonimowej pieśni zarówno w postępowych środowiskach polskich, jak i rosyjskich, wskazując na wariantowe redakcje tekstu i tytułu oraz podkreślając jej wielką rolę polityczną [...] w latach 1861-1863. Pieśń błagalna, której podmiot liryczny występuje w imieniu narodu rosyjskiego, powstała z tendencji pełnego solidaryzowania się Rosjan z Polakami walczącymi o wyzwolenie z tyraństwa caratu, o wolność ludzką, społeczną, narodową, polityczną [...]. Rezygnując z trudem z dalszego cytowania tego komentarza, polecam lekturę całości. Warto pamiętać o tym i podobnych przypadkach solidarności Polaków z uciemiężonym również przez tyranię caratu narodem rosyjskim, błagającym o wybawienie z tyraństwa, o wolność jak i o przebaczenie, o odpuszczenie zbrodni wobec Polaków, 0 oczyszczenie Rosji z „podłych służalców " i,, wyrodnych synów" (op. cit., s. 24-25). O autorstwo tegoż tekstu Boże coś Rosję podejrzewa się Henrykę Pustowójtównę, znaną bohaterkę polskich zrywów i mitów niepodległościowych. Wziąwszy pod uwagę nie tylko swoje braki wiedzy w tym zakresie, jak i nieco podobny dziś klimat do lat 1861-1863, uznałem, iż kiedyś znany, dziś zapomniany tekst Boże coś Rosję warto przypomnieć. Czynię to z pamięcią nie tyle o losach Polski, ile Ukrainy... Jako żywy nie tracę nadziei na jej zwycięstwo i pokój, a w naszym przypadku - dobre relacje z wszystkimi sąsiadami. Sądzę, iż warto w najbliższym czasie przypomnieć na łamach „Pomeranii" udział Kaszubów 1 Pomorzan w powstaniu styczniowym. józef borzyszkowski ^Ciszka Pomerania nr io (579) / Październik 2023 43 Muzeum Kaszubskie im. Franciszka Tredera w Kartuzach serdecznie zaprasza do udziału w konkursie pt. „Śladem kartuskich kamienic" mJ &^&-vŁ-2L*Łi. ^tfiyfVL<. cO Ci, ^^XX. Jr?.i~sU. ^ ^-4^^ jf)-i. "C-tTC d*lw-v Łjp4-C *ZwCi"><2^ c5-^ -C-liłC {J"C*-l/C y%si-<Ł (óćluiJLźćtsn^ćłio/'*Pd i ć-j. ix i-2^ -tdi>hc^.^ t £k#e«r f -/O. ckc.d^Ąj,»^ fap-a*L 0/t^1A- ć-O-0 (}'le i -j/yv\JL-^L /Z sjOMJ&K 0&L trUL-Ł^^y^ ^<2- CK. iypH. e Z^isnyisć ĆJ? /ntyswi^y f óV c(L ■ Oji^y^i iiui it ^ J~< i^-i^ swX. j eil y/row^u "%tl± i.c~ijj/%iX J^ł-twiK -^yiei^-y mL wij C-H-ly tc^-A/U^/-o^ <-c- °zt Mfv»' , OM,-^i>-c x TS-Cift/^', (,wcc/;/r/% irc/7^1 77/erav p/c&ć '/&/? >Q'n4 ;y£> njyyjew//Qw /ftt/rćt ^ Łj&tęfył f-/t (H? sY?/ćrfcłć u£ticnr& £>aićó. c ^j?2i^ro^w^ -Jfee^ycj ~c/77^^/^oroj/ ć/tjfe & of£ iol ~^L ^ rłłt /2^Qraz<(? ->ft t/€ &/\ 'ćokffT? Air/otfc/ku fy /in lć, /ecie?/ c/Tis&jeS/rcs Fragment wspomnień uczestnika radzieckiego marszu śmierci i ukrywającego go robotnika przymusowego w kolumny, a następnie pod konwojem konnych straż- zatrzymani przez rosyjskiego żołnierza, który zaników, obdartych i brudnych, z karabinami na sznur- żądał od nich dokumentów. Po ich otrzymaniu ten kach, przez całą noc pędzono ich do Elbląga (była to wrzucił je do ogniska. Zrozpaczony Bronisław Fal-jedyna droga, gdyż okolice obozu były zalane), gdzie kiewicz chciał się rzucić z pięściami na żołnierza, umieszczono ich w barakach stoczniowych. Więźnio- ale został powstrzymany przez kolegę, który powiewie nie otrzymali ani chleba, ani zupy. Tu prowadzono dział mu, że jeśli to zrobi, to obydwaj zostaną za-selekcje i przesłuchania, w czasie których odizolowa- bici. Koniec końców zostali puszczeni przez patrol no Rosjan i Ukraińców uznanych za zdrajców narodu w dalszą drogę. radzieckiego. Polacy z pewnością byli przeznaczeni do Informacje i dokumenty otrzymałem od Pani Ta- wysyłki na Syberię. mary Stajniak z domu Wasiluk, wnuczki uczestnika Bronisław Falkiewicz wraz z kolegą, korzysta- marszu Bronisława Falkiewicza. jąc z zamieszania, uciekł w nocy. Po drodze zostali Dariusz Dolatowski Pomerania nr io (579) / Październik 2023 45 KASZEBSCZI RAJD Z CERTIFIKATA „Leno w przódk" to ju nie leno pózwa mótorizacyjny impreze, rajdu pó Kaszebach, to spólezna ledzy, jakó szukó leżnote, be jak nóczascy sa ze sobą widzec. Zelone Serce Pómórzó rg'a :MOMB<§L| KOMgP Latoś w maju ódbeła sa dregó edicjó turisticznegó rajdu „Leno w przódk". Wzało w ni udzel 80 auto-łów weprodukówónech w dównym wschódnym bloku. Póloneze, żuczi, trabante, wartbiirdżi, fiate, nyse, tarpane, UAZ-e, łade, skóde i jinsze auta przejachałe 250-kilometrowi tur pó Kaszebach. Metą beła kaszeb-skó biesada w Kolanie, a tej prezentacjo pojazdów na Przestónku Stażeca. Belo wióldże zainteresowanie Rajda, temu organizator, tj. autokaszuby.pl, zaczął meslec nad póstapnym wedarzenim. Głos nad przebiega trasę miele sami uczastnice. A udbów beło teli, że sygnie i na dzesac lat. Kuńc kuńców tur przindnegó rajdu w maju 2024 roku prowadzec mdze z Betowa do Łebe. Równak prosto droga be beła za krótko. Tej rajdowicze pojadą bez Wióldże Podole a Gniewino. Wszetkó, żebe jak nódłeżi ceszec sa jazdą mało belnyma i bókadnyma w fele pójazdama. Ale dló jich miewców prawie to je w nich nólepsze, i be nie zamienile jich na niżódny jinszi aiitół. Na atmosfera a do te promowanie regionu spra-wiłe, że rajd „Leno w przódk" óstół weprzedniony certifikata Zelonegó Serca Pómórzó, jaczi przeznówó Partnerstwo Dorzecze Słepi (PDS). Nódgroda trófió do wetwórców lokalnech produktów, marków, we-darzeniów. Certifikat zachacył do jesz wikszi stare ó póstapną edicja rajdu. Do wespółrobóte prze nim 46 Pomerania nr 10 (579) / Rujan 2023 Mótorizacjó i tradicjó beł róczony PDS, jaczi mdze mógł pokazać raj (łowiczom z rozmajitech molów w Polsce jinszich nód-grodzonech certifikata. Jistno jak w dredżi edicje nie zafeleje Karolene Stankówsczi - Kaszebsczi Influen-cerczi (latosy laureatczi Órmuzdowi Skre) i jinszich muzycznech talentów z Kaszeb. Chóc lesta starte-jącech mdze uprzistapnionó w steczniku 2024 roku, ju dzys zapówiedzele sa miewcowie stórech auto-łów z „demóludów". Wiacy ó „Leno w przódk" belo w majewi „Pomeranie". Reza na Hel Równak niejednym do majewi trzecy edicje rajdu czas sa dłużi. Tej pótkele sa i zórganizowele jednodniową reza pó nordze Kaszeb. W sobota 23 sewnika ze stacje Shell w Udorpiu kol Betowa wejachalo 20 pojazdów. Ób darga dolącziwele do nich póstąpny uczastnice. Czej minale Serakójce i Lezeno. autolów belo 27, a w Pucku ju 40. Pó krótechnym ódpócznienim ma-luche, póloneze, wóldżi i jinsze bele prowadzone bez wartburdżi. Na przodku jachół Leszk Wrzesyńsczi, chteren dopierze kol Wióldżi Wse óddól prowadzenie miestnym żukóm. Dzaka starom Damiana Białka ze Smolna, jaczi dzejó w karnie Klasyków Pucczi Zemi, uczastnice rajdu mógle wjachac na molo rebac-czegó portu w Helu. Ustawione midze kutrama auta bełe atrakcją dló szpacerejącech turistów. Dało sa czec jich wspóminczi: - Też jem miół taczegó! - Abó: Wezdrzą jak pómalowóny kredkama - jak rzekł jeden chłop, czede uzdrzół wielefarwne żuczi. Pó fotograficzny sesje 110 ledzy, jaczi startowele w rajdze, pójachało do Rzucewa. Tam w ceni pałacu miele piknik. Kóżden cos przerechtowół. Ód szmół-tu i zylcu pó cziledzesąt kuchów. A do te ógniszcze i wórzta. Tej beł czas na kórbiónka. Na kuńc nalazła sa chwila na ódjimczi. Chudzy nóczascy fótografówó-ny beł trabant. W nym roku óddół pierszi mól wartburgowi Tomasza Wisniewsczegó. Szpecjalno na rajd autół Tomasza óstół oklejony modła z kaszebscze-gó wesziwku. Czórny wzór na beżowim auce wiele óbzernikóm sa widzół. Wartburg beł nie le reklamą rajdu, ale też przikłada regionalnego etnodizajnu. Bógdón Adamczik Skaszebił Łukósz Zołtkówsczi Pomerania nr io (579) / Październik 2023 Mal. W. Dłubakówsczi € Ł t CUJOW"" SKRZIDLA NAD MOLIM MORZA Pucczi wik kójarzi sa nama nóbarżi... mest z letnikame, ze spórtame na wodze. Pewno ju mni z rebókame w tech czasach, a szkoda. Chóc nie ó tim dzyse. Pucczi wik przóde lat jesz sa z czims kójarzil, meszla, że tero ju mało ledzy ó tim pamiató. Mole Morze doch belo też checzą dló fligrów a tech ledzy, co nima lótale. Dzótczi na Nordze czede gonią dzysdnia buten, wcale nie dzewią sa, czede cos jima zaszemarzi a zatrzósku-je nad głową. Doch ruch na niebie je dercha cu. Lótają fligre, helikóptere, drone a co nie jesz. Przóde lat nad mólim morza fligre też nie bele czims baro dzywnym. Równak nie belo jich tak wiele, żebe nie dawać na nie óbachtu. Fligre w Pucku pójawile sa ju za Niemca, w roku 1912. Wik nadówól sa baro belno dló taczegó mór-sczegó lotnictwa, a też sztrąd dówól móżlewóta zrechtowaniegó baze dló wójskówech fligrów. Z tego skórzestale też Pólósze w roku 1920. Wzale tede plac do startów z zemi, budinczi, basen dló wódnech fligrów a jesz czile maszin do iiprawienió. Prawie na tech bele pierwsze lote. Pierwszim wódcą óstól ka-pitóna pilot Wiktoryn Kaczyńsczi, a pierwszi w left wzlecól Andris Zubrzycczi. Ód samego zaczątku molowi Kaszebi miele nó co wzerac. Doch fligre na niebie to w ten czas belo cos taczegó, a jesz te fligre, co mieniale sa w bóte. Szkoda blós, że nie wiedno bele to rzecze, jacze wórt belo wi-dzec. Ósoblewie na zaczątku nie felowalo wepódków. W jednym z nich żece móg stracec nawetka pólkownik z ambasadę japóńsczi, zwól sa Masataka Yamawaki. W roku 1921 zwiedzywól ón pucczi diwizjon. Óbczas lote nad wika flidżer Lubeck trzas w wóda. Pólkównik Yamawaki a pólsczi pilot Gąssowsczi przeżele to, ale Pólóch utopii sa w swój i rozbiti maszinie. Nógórszi wepódk zdarzil sa perzna późni. Prawie w samo swiato pólsczegó wojska w roku 1922. Bel to wtórk, na pópólnim w Pucku zrechtowóne bele lotnicze pokaże. W left wzbił sa też Lubeck, a w nim pilot Stempkówsczi a bombardier Witkówsczi. Miele oni lecec krótko sztrąde a pókózac, jak wezdrzi bombardowanie, miele zrzecec prówdzewe bómbe. Pierwszo a dregó bómba wpadła w wóda, tak jak miało bec. Równak ód raza flidżer nalóz sa nad sztrąda a nad ledzama, a trzecó bómba trafiła prosto w nich. Wóżela ona wicy jak 12 kilo. Zdżinalo tede 9 ledzy, 13 belo cażkó renionech, a 22 lżi. Ódbel sa sąd, chteren skózól wódca diwizjone a bombardiera. Je wiedzec, że w Pucku mieszkańcowie bele baro rozgórzony. Stóri ledze gódale, że piloce z diwizjone przez dludżi czas nie pójówiale sa w miesce. Nie felowalo też przetrófków, chterne nie bele doch tacze tragiczne. Biwalo też, jak to sa gódó, straszno a smieszno. Swiódkame taczegó zdarzenku w jedny wsy pod Pucka belo dwuch knópów: Jónk a Józefk. Belo to ób lato. Knópi nie szle do szkole. Zaró ó pórenk wstale, wzale przerechtowóne jima przez nenka chleba a mleko a wenekale z checze. W race chwacele dludże, dżibcze czije a wepuszczele z chlewa gase. Przez pódwórk a ógródk pónekale cale jich karno na lączi. Tam miele jich piłować aż do wieczora. To bela jich robota. 48 Pomerania nr io (579) / Rujan 2023 Nordowe pówióstczi W kuńcu donekale kąslewe beczi a odrośle pile na plac. Chto czedes próbówól, ten wie, że to nie je tak letko. Dobro gas na podwórku lepi wachteje jak scyrz, a na dzótczi biwó ósoblewie zawzató. Ti dwaji miele równak ju swoje metle. - Mosz wzate pówrózk? - spitól Jónk Józefka. - Jo, kó móm tu w tasze. Nen pówrózk bel jednym z taczich metlów. Na łąkach bel dosc wióldżi stów. Czasa gase na kuńc dnia nie chcele zlezc z ti wóde. Tede knópi rozcygale pówrózk a z dwuch strón óbchódale to błotko. Tak scygale wszetcze ptóczi z wóde na łąka a mógle nekac dodóm. Swój dzeń Jón a Józef zaczale ód nekanió pó calim ókólim. Wszadze zazdrzele, cze nie należą jaczi ceka-winczi. Cze nie roscą ju czasa jacze sowe, grzebe, abó cze je cos jinegó, co móglebe zanieść w darenku swóji nence. Nick nie belo. Tede pódrawówale do stawu. Tam w krzach bel uwiązóny kaszurk. Ódlamale skór-czi ód swojego chleba, wlożele w nen kosz a cesnale gó w wóda. - Może dzyse nama sa udo karusów nalowic -rzek Józefk. - Za mało tego chleba! Może me be witro ótrab pódebrale? - Kó ótrabe przepadną, te maćku! Tak sa pówiódale, bawile, pódzerale na gase a na kuńc sedle pod bómą na rzmie. W gaba kóżdi so wzął steblo a przemkle ócze. Pierwszi Józefk cos uczuł. Ótemk jedno ókó, dredże, a wzeró. W lefce, ód pucczi stronę senąn flidżer. Knóp trącyl lokca swojego brata. - Wzerój, Janie, zós lótają. Knópi so tak leżele a wzerale. Flidżer senąn spokojno pó niebie, robiąc jakbe wióldże kolo. Zaró, w jednym sztóce, jakbe podskok. Tede przegiąn sa na jedno skrzidlo, te na dredże. - Ó! Ó! Może mdze jacze figurę robił! - knópi przesadle a flidżer pómalinku szed w jich strona. - Mdze belno widzec! Flidżer szed dali, ale zacząn coróz barżi dzywno lecec. Róz zszed mocno w dół, chutkó, knópi aż sa urzasle, że spódó. Tede nazód bról wesokósc, ale jakbe sa trząś. Późni zós sa kłód na jedno abó dredże skrzidlo, a bel coróz krócy. W kuńcu aż beczka wekrącyl! Knópi sa uceszele. - Wzerój! Wzerój! Timczasa flidżer szed coróz niżi a coróz barżi krzewó. Jakbe sa biótkówól. Bel coróz niżi a coróz krócy, a bel to prawie jeden nie z tech wódnech, ale taczi z normalnyma kólama. W kuńcu Józefk zroz-miól: - Ón mdze sadól tu, na naszi łące! - Ceż te? - Kó ón doch szed cali czas jak spiti! Pewno co mu sa pópselo. Knópi uskóczele za bóma, a flidżer ju bel często krótko. Sód na zemia dosc dobrze, ale że grunt bel le- chi, to zaró urwól kola, przeszorowól brzecha a knerą wbil sa przed sarnim stawa. Mótór zgas. Gase sa roz-biegle. Z bena weskók pilot. Kópnąn swoja maszina a zacząn wadzec. - Ceż to mó bec?! Ceż je?! - herlekól na kuńc a zacząn zazerac do bena. Maklól cos w kabinie, przedżiból sa przez bórta. Szukól czegoś jakbe. W kuńcu rozezdrzól są dokoła. - Wa dwaji! Pujta tu! - zawólól na knópów - ne kó pujta, ni miejta strachu! Oni pómalinku pódreptale, wżerając róz to na flidżer, róz na pilota w jego óbleczenku. - Slechójta! Tam cos sedzy bene, przez co jó muszól lądować! Niech to dióchel weznie! Jó tam nie dówóm rade zazdrzec. Te jes mnieszi! - pókózól na Jónka - jó ce mda trzimól za szpere a te zazdrzisz. Knópi miele strach. Nick nie gódale. - Ne puj, to nie webuchnie - pilot chwacyl Jónka za raka. Jónk pó prówdze bel barżi cekawi jak urzasli, a ju sóm wskók za zesel pilota, za chternym widzól ód bena ógón fligra do samego kuńca. Bele tam rozcy-gnione wszeljacze linczi, ale też cos belo czec. - Widzysz tam co? - rzek nen wojskowi. - Jesz nie, ale tu cos trzóskuje perzna. - Szekój dali. W kuńcu knóp zareknąn a sa urzas. Urzas sa też jego brat a sóm pilot. Chcól knópa wecygac, ale jego szpere ju też zdżinale z resene. Le Jónk zacząn sa tede smiac. - Eeee! Ceż tam je? Knóp sa smiól a gódól bene: - Óstaw, óstaw doch, puj. - Ceż je? - pitol zós pilot. Tede knóp wecygnąn race a w nich trzimól móle-gó, młodego jesz tuska. - Co? Ceż to? Skąd ón sa tu wząn?! - pitól sa za-dzewówóny chłop. Tede dlugó wadzyl, że chtos wiera mu glupą psota z tim szczerzą zrobił, ód chterny doch móg zdżinąc, a maszina je rozbito. - Ón biegól pó tech linkach, co są do czerowa-nió fligra, dlóte maszina tak glepia - wetlomaczil knópóm. W kuńcu sa óbdól. Sód na skrzidlo. A rzek: - Kó jó tu musza żdac za jakąś pomocą. A tego szczerzą to móżeta sa wzyc. Za ta pomóc - usmiól sa. Knópi jesz dlugó óbzerale flidżer, a chłop to i no jima ó nim ópówiódól. W kuńcu z Pucka przeja-chale do niego wojskowi. A oni dwaji na kuńc dnia pónekale do gospodarstwa gase, a pómógól jima tusk. To bel tego dnia jich darenk dló nenczi. Wszeljak to biwa z time pucczime lotnikame. Z czasa coróz lepi. Dostale nowe fligre, co bele budo-wóne w Polsce, w Lublinie. Przed samą wojną miele też dostać często nowóczasne italscze, ale to je ju często jinó pówióstka. Mateusz Bullmann Tekst z niechternyma znankama nordowi kaszebizne. Pomerania nr 10 (579) / Październik 2023 49 ŚPIEWNE SZLAGRE Z PÓLSCZIA ŚWIATA - PÓ NASZEMU [...] Zuza, pupka malinko, Zrobiono tak le z bele gardinków. W krata mó stóri czitel, Na licach jiwer, a w główce iidbów sto. Le kóchóm ja nómócni ze wszetczich pupków zós, Chóc ni mó złoti sekni, na bal ja wezna dzys. (z rep. Natalie Kukulsczi, „Zuzia, lalka nieduża", tlóm. I.W. Makurót) Kuli je tłómaczenków swiatowech szlagrów1 na kaszebsczi? Sta. Jedne są tworzone tak, prosto, cobe nie zarósc w pisanim, jak to skromno przeswiód-cziwó Mateusz Tites Meyer. Jine są pisóne, jak to cze-nią Iwóna z Woj cecha Makuróce - cobe dzece miale co śpiewać óbczas Kaszebsczegó Festiwalu Pólsczich a Swiatowech Szlagrów w Lepińcach. Jesz jiny robią je pod jednego wekónówca, na jego zamówienie. Tak je w przetrófku chócle Pawła Ruszkówsczegó (Tomósz Urbańsczi) a Kaszebsczegó Duo Artisticznegó „We Dwa Konie", churu „Lutnia" z Lezena (Tómk Fóp-ka). Weronika Kórthals wezweskiwó covere i na bi-nie, i óbczas zajaców z dzecama a młodzezną, jacze prowadzy chócle we wejrowsczim Muzeum Kaszeb-skó-Pómórsczi Pismienizne a Muzyczi cze w redzczi Fabrice Kulturę. Swój póczestny mól covere miale też w órgani-zowónym przez Radio Kaszebe „Kaszebsczim Idolu Live"2, dze młodi wekónówcowie udostówele war-kówne spodlę, specjalno dló nich bele pisóne kaszeb-scze wersje swiatowech szlagrów, chterne późni spiewele na binach Kaszeb óbczas różnech rozegra-cjów. Bele to: „Norda" (Shakira, „Waka waka"); „Są ny pani z póna" (Ana Weszkóni, „Czy ten pan i pani"); 1 Kol swiecczich dokózów pólsczich a swiatowech tłómaczonech na kaszebsczi a spiewónech w naszim jazeku wióldżi dzel muzyczny szafę przenólego też do muzyczi kóscelny, „bóżi", w całosce kóladów. W dzelu jem ju tego tematu dotknął w: Dwasta lat „Stille nacht". Przezerk kaszebsczegó krewniostwa, „Pomerania" 2018, nr 2, s. 24-25; Jinglanie bellsama. Godowe spiewe pó janielsku - pó naszemu", „Pomerania" 2019, nr 1, s. 22-23. 2 https://www.youtube.com/watch?v=_J_907S5EUU; https://www.youtube.com/watch?v=XJ6Yrw9aTmE. 50 Pomerania nr io (579) / Rujan 2023 Muzyka „Bałkanica" (Piersi, „Bałkanica"); „Lechi mól" (Ri-hanna, „We've found love"); „Nauczę" (Sarsa, „Naucz mnie"); „Jes tim, co jó tak chcą" (z musicalu Grease -„Youre the one that I want"); „Spróbuj-że!" (Pharrell Williams, „Happy"); „Kąsk mie je" (Meghan Thailor, „Ali about that bass"). Muzyczny dozer tego proje-chtu miała Werónka Kórthals, a jazekówi T. Fópka. Pó latach Ana Cupa wezweskiwó dobetno m.jin. te dokóze do swóji tuńcowi „Kaszebsczi zumbe". Wspómnióny festiwal w Lepińcach dożdół sa mi-nimónografii3, jaką organizatorze wedele na dzesątą jego edicja, w roku 2019. Czetóme tam m.jin.-.festiwal służy w szczególności: promowaniu kultury i języka kaszubskiego, propagowaniu kultury muzycznej wśród dzieci i młodzieży, wspieraniu najzdolniejszych wokalnie uczniów i umożliwianiu prezentacji ich umiejętności wokalnych i dorobku artystycznego, rozwijaniu kreatywności poprzez tworzenie kaszubskich wersji polskich i światowych szlagierów [...]. Konkurs ma za-sięg regionalny i obejmuje cały obszar Kaszub. Ókróm nólepszich wekónaniów żiri nódgrod-zywó też nólepsze tłómaczenczi, chterne publikówóne są w „Pomeranii" a w dodówku do ni - „Stegnie". W rechtowónym zbierku festiwalowech tłómaczen-ków może nalezc wnetka półsta tekstów. Są tam szla-gre z repertuaru taczich śpiewającech ledzy a kar-nów, jak: Anna Jantar4, Lady Pank, Marila Rodowicz, Bajm, Perfect, Marek Grechuta5, Ewa Farna, Shakira, Lady Gaga cze Dawid Pódsadłi. Swoja przigóda z ób-czasfestiwalowima csb-coverama wspóminó jeden z przednech naszich artistów, Paweł Ruszkówsczi: To na pewno jeden z pierwszych moich publicznych występów po kaszubsku. Wcześniej były takie próby w samym liceum, ale na zewnątrz pierwszy raz wystąpiłem właśnie tam. Oczywiście po zachętach nauczycielki Wandy Kiedrowskiej. Od tego festiwalu zaczęła się dla mnie przygoda z tłumaczeniem polskich i światowych standardów na język kaszubski. Mam ich dzisiaj dość dużo w repertuarze. One się bardzo podobają słuchaczom - zarówno Kaszubom, jak i słuchaczom spoza Kaszub, dla których jest to coś ciekawego i przy okazji swego rodzaju nauka kaszub-szczyzny. Większość tych tłumaczeń jest autorstwa Tomka Urbańskiego, część pani Kiedrowskiej i trochę moich6. Jednym z nówiakszich szlagrów, jacze może uczec w wekónanim Ruszkówsczegó je „My way" z repertuaru Franka Sinatrę w tłómaczenku Tomasza Urbań-sczegó (skan z roboczego lopku artiste): Jak jem chcoł prawie (My way) I dzys, czej widza kuńc C Ca I stoją przez zacegą sledną, C * A* Tej, drechu mój, jó chcą cg rzec £)*, Phi/ć N§ prówdS, co G/h Jśł wiem na gwesno - £ Że żel jem z wszetczich seł, C C4 C* Wanożił jem kóżdim drożeszczS F I że jem robił le, £/g G Co jem chcól prawie, p q ) A żól? - jó znół gó też C C ó ^ ^ Le ni móm wcyg gó przed óczama. fi Robił jem, com robie miół, D»% b»*/c Nie szekół jem żódny wemówczi. (5/^. £ Udba na kóżdi dzeń C C* C* I kóżdi krok w stronowe stegne p Pm* I że jem robił !e, C/c Co jem chcoł prawie, p C (Gr) Weronika Kórthals chatno twórzi kaszebscze covere. Na ji youtubówim kanale jidze nalezc kol wiele autorsczich śpiewów artistczi - np. „Szampan" Sanah7. Ten dokózk wezweskiwó w zajmach z mło-dzezną. [...] Szampan welewó sa, naprzepitkje czas A ten strech gódó cos, a co je jemu? Chtos chce uspiewac mie, niech so pópleszcze a nen strech gódó cos, to niepótemu Ócze zamikóm, te jes beł prima Bada udowa, że ju nie boli Szampan welewó sa, na przepitkje czas A ten strech gódó cos, a co je jemu? A co je jemu? [...]. Z pódskócenku Weróniczi pówstówają przełożen-czi piesniów dló jinech artistów I tak Fliger (Mariusz Preihs) wprowadzył do muzycznego kaszebsczegó remu szlagre disco: „Ona by tak chciała" (Ronnie Ferrari) i „Pendolino" (Power Play)8. [...] Ona be tak chcała bec tu ze mną Kracec blante, nabrać raką detków Ona be tak chcą tuńcowac ze mną Późno ób noc, stegnągwiózdów niebną [...] [...] Móm cug do Cebiejak no pendolino Na wiedno ostań moją seksi triną Pószpandereja ce gorącą kawą Muszime zdążec przed Warszawą [... ] 3 Kaszubski Festiwal Polskich i Światowych Przebojów w Lipnicy (2010-2018). Wydano na X edycję, red. L. Adamczyk, T. Fopke, A. Gliszczyńska, A. Jankowska, Lipnica - Wejherowo 2019. Ó festiwalu pisóne beło też: Ł.Z., Pierwszy taki festiwal, „Pomerania" 2010, nr 7-8, s. 66-67; Red., Lepińce. Hitepó kaszebskii, „Pomerania" 2016, nr 5, s. 65; A.M., Promocjo kaszebizne i dobro zabawa, „Pomerania" 2018, nr 5, s. 36; A.M., Hite pó kaszebsku, „Stegna. Kaszebscze leteraccze pismiono. Darmók dodówk do miesacznika Pomeranio", nr 2/2018, s. 18; Red., Lepińce. Hitepó kaszebsku, „Pomerania" 2021, nr 7-8, s. 79-80. 4 https://www.youtube.com/watch?v=ed4lnKUQrl8. 5 https://www.youtube.com/watch?v=TlgSsetqX-8. 6 http://www.kaszubi.pl/media/medius/id/656. 7 https://www.youtube.com/watch?v=iVrAB8IP2FI. 8 https://www.youtube.com/results?search_query=fliger. Pomerania nr io (579) / Październik 2023 51 Muzyka „Ona be tak chcała" doczekało sa 285 tesący ód-słechaniów... Autora tech tekstowech adaptacjów je Tomósz Fópka, jaczemu bez jego muzyczne wesztółcenie dosc letko przechódó „coverowanie" na kaszebsczi. Ón też wezweskiwó ten brzód w robóce artisticzny a ze sztuderama pódiplomówczi kaszebsczi Gduńsczegó Uniwersytetu, też óbczas zetkaniów i kursów. Hewó co, pó jednym z koncertów KDA „We Dwa Konie"9, dze dałe sa czec kaszebscze wersje znónech szlagrów, napisół na Facebooku jeden z przednech kaszeb-sczich tłómaczów, co przełożił m.jin. Pana Tadeusza Adama Mickiewicza na nasze - Stanisłów Jankę: Właśnie wróciłem z przewspaniałego koncertu z okazji 10-lecia Kaszubskiego Duo Artystycznego We Dwa Konie10 Tomasz Fopke i Ryszard Borysionek. To niezwykłe wydarzenie kulturalne odbyło się w Filharmonii Kaszubskiej w Wejherowie. [...] Co bardzo ważne, wszystkie piosenki były śpiewane po kaszub-sku, a światowe przeboje przetłumaczone przez Tomka na kaszubski były wręcz kongenialne. Uczestnicy zostali zaproszeni do wspólnego śpiewania - to była iście kaszubska i swojska uczta duchowa. Gdy śpiewaliśmy z tym fantastycznym duetem „To je niedzla óstatnó" Mieczysława Fogga sporo osób ocierało łzy wzruszenia. A wybuchy śmiechu trudno było mi zliczyć. [...] Fópka dolmaczi wszetkó, co jidze zaśpiewać, ód disco pó opera (Stefani11, Moniuszko, Mozart). W „Szlagrowniku" z jego webrónyma przełożenkama, trawestacjama je jich kol piacdzesąt. Bele one prezen-towóne m.jin. óbczas sesjów Radzezne Kaszebsczegó Jazeka a na I Midzenórodnym Sympozjum „Na styku kultur. Kaszubi i inne narody" w Pradze 3 i 4 rujana 2022 roku. Ósóbno muszi wspómnąc ó coverowech „Sle-dzekach kaszebsczich" w szkołach w Stóri Hece a na Głodnice, dze Halina i Witold Bóbrowsce na szterzech koncertach zachacele przetomnech słechiń-ców do spiewanió pó kaszebsku dokózów z repertuaru: francesczegó12, rusczegó, Mieczesława Fogga a karna ABBA. Publicznosc śpiewa raza z „Dwuma Kóniama" z przerechtowónech spiewniczków „sle-dzekówech". Hewó je próbka: „Jakuż sa miewósz", z francesczegó: [...] Comment ęa va? Jakuż sa miewósz? Ceżje czec? Francescze słowa leno trze A kuli słów jesz bene je... Comment ęa va? Wcyg mie tak w głowie słodko brzmi Francescze słowa leno trze I wszetkó, co zrzeszone je... Pariż beł i lato, leno jó i te I ten kółócz zmiarti, i to „beaujolais"... Jes mrecza tede mie na ucho Nie zrozmiół jem nick Czej w tuńcu pod nym cepłim nieba Jem gódół: „non" a te mie: „oui" [...] Czekawi je kawel neapólitańsczi „O sole mio", chterna jakno „Te moja dieto" dożdała sa pópułarno-sce, w całosce w óbremim dzejórków kółów wiesczich góspódeniów... [...] Jem jó na diece - doktor ja zapisół W swim gabinece, często z rena, dzysó... Ni mómjesc miasa, na bok słodcze smaczczi Do tego pelówfarwnech szterepaczczi... Te, Moje Słuńce, upiecze plińce Nalej bónkawe - postaw na stół... I leno sa sprawie drawó, Bó marsza grają mieflaczi znóu [...]. Tłómaczenczi szlagrów na kaszebsczi wezwe-skiwóne są chatno w uczbie kaszebsczegó na wszet-czich szczeblach uczenió a na kursach. Chceme wząc spiewczi szwedzczegó karna ABBA, chterne przechło-scywają do wzacó sa za jazek kaszebsczi nawetka le-dzy, co są z jinech strón. Tak beło np. ze sztuderama muzykóterapie z Muzyczny Akademie w Łodze, chterny óbczas latosech warkówniów w Dzerzążnie uczele sa tuńców z Mareka Czarnowsczim, miele jam session (póspólne muzykowanie) z karna „Kaszubki" z Chwaszczena, cze prawie spiewele pó kaszebsku „Money, money" z repertuaru karna ABBA (tłóm. T. Fópka): [...] Maraszba w noc, czurzenie w dzeń, be spłacec dług, bankowi kwit, bierze żól... I widzec, że nie zbiegnie nick, nie óstnie dló mie nawet detk, nimó szło... W mójich snicach udba je, be sa trafił mie z kasę strech Nie robią bem dokładno nick. Rok wkół le bal, i j esc, i pic... Pieńdze, pieńdze, pieńdze Szólec je gdze To bógatech świat [...]. Tomósz Fópka 9D.M., Końsko dekada, „Pomerania" 2018, nr 7-8, s. 50-51. 10 T. Fopke, 10 lat Kaszubskiego Duo Artystycznego „W dwa konie". Katalog dokonań, nakładem własnym autora, Chwaszczyno 2018. Bene są dolmaczenczi: „Wieczorne sztóte" („Podmaskownyje wieczera"), „Na Champs Elysees" („Aux Champs Elysees"), „To je niedz'la óstatnó" („Ta ostatnia niedziela"), „Pieńdze, pieńdze" („Money, money"), „Pierszi sewi włos" („Pierwszy siwy włos"), „Tak je, takmdze!" („I do, I do, I do"), „Marisza" („Katiusza"), „Czerwony autobus" („Czerwony autobus"), „Swiató Marija" („Santa Maria de la mer"), „Te, moja dieto" („O sole mio"). 11 https://www.youtube.com/watch?v=JlLIlEtmIeM 12 https://www.youtube.com/watch?v=8mwipqBccHE 52 Pomerania nr io (579) / Ruian 2023 JUBILEUSZ 70-LECIA STOWARZYSZENIA KAJAKOWEGO WODNIAK - GDAŃSK Drodzy członkowie oraz sympatycy Stowarzyszenia Kajakowego WODNIAK - Gdańsk, Klubu Turystycznego WANOŻNIK oraz innych zaprzyjaźnionych organizacji i cała reszto wiosłującego świata! Naszemu ulubionemu Wodniakowi idzie już na ósmy krzyżyk! Postanowiliśmy zatem uroczyście świętować jubileusz 70-lecia 18 listopada 2023 r. w pensjonacie Dworek Oleńka w Tuchomiu koło Gdyni. Byłoby nam niezwykle miło, gdyby owe obchody odbyły się w Waszym towarzystwie. Program obchodów obejmuje: godz. 12.00 - Walne Zgromadzenie Członków Stowarzyszenia Kajakowego WODNIAK - Gdańsk, godz. 15.00 - przyjmowanie szanownych gości, godz. 17.00 - uroczysty obiad połączony z uhonorowaniem zasłużonych dla Wodniaka osób, godz. 19.00 - bal jubileuszowy: kolacja, tańce, konkursy, śpiewy - czego dusza zapragnie. Koszt uczestnictwa - 210 zł na osobę. Istnieje możliwość zarezerwowania u organizatorów miejsc noclegowych w kilkuosobowych studiach. Koszt noclegu (bez śniadania) - 75 zł na osobę. Zgłoszenia i rezerwację noclegów przyjmujemy drogą mailową na adres: sk.wodniak@wp.pl Informacji udziela Ania Górczak, nr tel. 515 254 893 nr konta do wpłat: 92 1090 1098 0000 0001 5285 9734 tytuł przelewu: Jubileusz [liczba] osób + [liczba] noclegów Już nie możemy doczekać się wspólnej zabawy! Pomerania nr 10 (579) / Październik 2023 53 ODDAŁA ATMOSFERA PUSTECH NOCÓW To na gwes jeden z nóbarżi znónech kaszebsczich zweków. Na tema pustech noców wiele ju beło napisóne, móme też czile płatków z nagraniama. Ta równak je jinszó. Aleksandra Kutrzeba spróbowała muzyczno óddac wseczeca, jacze są w ledzach ób czas przeżiwanió negó zweku. To, że Aleksandra Kutrzeba, chterna mieszko w Lublinie, wzała sa za pustonocne piesnie, nie je przetróf-ka. Rodzeznowó związónó je z Łączim na Góchach w gminie Lepińce. - Raza ze starszima me spadzywele wnet kóżdą wolną chwila w ny wse. Góche tak pó prówdze to mój dredżi dodóm - gódó Kutrzeba. - Udba na zajace sa piesniama z pusti noce pódsenała nama memka, chterna warkówó je muzyczką - dodówó. - Chóc nie póchódzy z Kaszeb, to równak lata temu, czej nen zwek bel baro żewi w ókólim Łączegó, miała leżnosc w nim uczastniczec. Ópówiódała nama, że zwek a piesnie zrobiłe na ni wióldże wrażenie. Udba równak ostała kąsk óstawionó na boku. Aleksandra skupiła sa na nóuce w Muzyczny Akademie w Katowicach. Pó ji skuńczenim zaczała koncertować raza ze swójim zespóła. - Pó czasu mema przebóczeła mie ó downy mesie nagranió płite. Jó zaczała sznekrowac w internece za wiadłama na tema negó kaszebsczegó zweku. A ni ma tego za wiele - pówiódó muzyczka. Zbierające wiadła, trafiła do Ane Szreder z Te-chómsczich Masłowic, chterna z młodech lat pamiató puste noce. - Nie leno ópówiedzała, jak dówni wezdrzałe, ale też zaśpiewała czile piesniów - rzekła mie Aleksandra Kutrzeba. - Późni me sa dowiedzele ó Zofii i Piotrze Chamier Gleszczińsczich z Kłączna. Do dzys prowadzą różańc za umarłech, a chudzy puste noce - dopówie-dzała. - Ód nich me uczele wicy jak 20 piesniów. Z nich jó webrała sedme, chterne nalazłe sa na place. Boczenie jem dówała na to, cobe kóżdó z nich beła muzyczno jinszó. Nie szło mie ó to, żebe wierno je ódtwórzec. Barżi zanólegało mie na tim, żebe óddac atmosfera ti noce. Czede jó komponowała, w głowie wcyg jem miała uczete ópówiesce. Jó próbowała bez muzyka óddac negó decha. Na muzycznym krążku nópierwi uczejeme dwie zwrotczi pustonocnech piesniów, chterne zaśpiewała Daniela Drążkówskó, sostra Aleksandre Kiitrzebe. Późni je muzyczno improwizacjo Aleksandre. Na place czec je też Anna Szreder. Ópiseje dówne zweczi z óstatny noce przed pógrzeba. Co cekawe, piesnie óstałe przetłómaczone na kaszebsczi. - Przełożił je mój tatk. Baro nama zanólegało na jesz wikszim sparłaczenim z Kaszebama - gódó muzyczka z Lublina Płatka artistka nagrała raza ze swójim karna Aleksandra Kutrzeba Quartet. - Do wespółrobóte jó róczeła Piotra Damasewi-cza, chteren gro na trąbce. Nen instrumeńt baro mie pasowół do nech piesniów - tłómaczeła. Plata ukózała sa w rujanie iiszłegó roku. Koncert promujący ódbeł sa latoś, 18 zelnika, w Lasnym Teatrze we Gduńsku. Póstapny mdze w sewniku w Stórim Teatrze w Lublinie. - Baro nama zanólegó, żebe zagrać jesz w Betowie, a też w jinszich placach na Kaszebach - gódó Aleksandra Kutrzeba. Płatka można zamówić bez internetową star-na Bandcamp abó facebookówi profil Aleksandra Kutrzeba Quartet. Łukósz Zołtkówsczi 54 Pomerania nr io (579) / Ruian 2023 WSPÓMINK Ódj. Kresztof Patock KASZEBSCZISPIKRZ PAMIACE Biogram: Jadwiga Szlas, z dodomu Miotk, urodzą sa w Ba-dargówie w 1947 roku w kaszebsczi rodzenie Stanisława i Aniele (z d. Langa) Miotków. Ji stark Paweł Miotk, znóny jakno „kulawi Miotk", stracył na preskó-francesczi wojnie jedna noga. Miół dwie białczi i jaż 28 sztek dzecy. W roku 1956 rodzena Miotków wecygnała do Sechówi. Od roku 1965 przez 40 lat Jadwiga robią w barze Express w Wejrowie. Ód 1996 roku je cze-rowniczką wspólnotę ód adoracji Nóswiatszegó Sakramentu i Niepókalóny, a od 2015 nóleżnicz-ką £ókónu Ricerzi Bożego Grobu w Jerozolemie. Mieszka w Pieleszewie, a tero w Wejrowie. Je na emeriturze. Niemce baro móckó niszczele kultura w Polsce. Ni można beło sprzedawać pólsczich ksąż-ków na zemiach wzatech przez Trzecą Rzesza. Publiczno bełe niszczone pólscze ksążczi óde-bróne bibliotekarzom, a też te nałazłe w checzach ledzy. Óstatne pólscze title, co nie bełe rechli zakózóne, óstałe wecopóne w roku 1934. To samo dzejało sa nawetka z pólsczima ksą-żeczkama do nóbóżeństwa. Krótko pó tim, jak sa zaczała dregó wojna i okupacjo na zemiach nóleżącech do Pólsczi, wiele tamteszich biblioteków beło zamkłech, zbiorę jinech óstałe sprzątniate przez cenzorów. Ókupance zniszczele wiele pólsczich biblioteków i zbiorów ksagów taczich jak: biblioteka Sejmu i Senatu, biblioteka Zamóysczich, Biblioteka Przezdzecczich i Centralnó Biblioteka Wojskowo we Warszawie, a też ksagózbiore Muzeum Pól-sczegó w Rapperswilu w Szwajcarie. Paulena Waserskó „ACH, TE JES TA WNUCZKA TEGO PISARKA" Tata ópówiódół, że ón (stark Paweł) w czasu zóbórów miół też biblioteka. To mie sa nómócni wiedno w głowie upamiatało, że ón miół biblioteka. Ona sa nazewa pódzemną, bó nie beło Pólsczi. Ón miół rozmajite historiczne ksążczi i tak ledzama wepóżecziwół. Jak jó jacha czedes do Dolmierza w góscena, tam ti ledze do mie gódają tak: „Ach, te jes ta wnuczka tego pisarka". Tej jó sa cesza, bó jó tego słowa nie znała, że na mojego dżadka tak gódele. A oni przez to tak gódele, że dżadk rozmiół pisać, piakno pisół, i ón wszesczima pisół podania do urzadów i jine. To beło miłe mojemu sercu, że jem wnuczka tego „pisarka". To beł ten kulawi Miotk. Tata pówiódół też, że ón wekupiwół za- dłużonech gburów, Kaszebów, ód Żedów. Oni miele zadłużenia. Tata ópówiódół to baro czasto, że dżadk beł baro dobri dló ledzy. Miół wesztółcenie. Jak ón to zdobeł, tego jó nie wiem. W te wojenne czase tata sa ukriwół wnet całą wojna i pó wojnie [przed kómunistama]... To derch beł strach. Tata miół prawo jazdę samochodowe, hań-dlową szkoła, ale ón udówół, jak to sa gódó, „nie pi-sate, nie czytate", że ón nick nie rozmieje. Jak chtos cos rozmiół, tej oni gó zaró werifikówele i dokumente szukele. Gódół Kresztof Patock 13 lepińca 2021 roku w Wejrowie. Pomerania nr i o (579) / Październik 2023 55 -f- Z Kociewia FELIETON Sejtóy mentalne/ powroty do-słów Omiejźo Gorące i bogate było tegoroczne lato. W kulturze regionu wiele się działo. Różne drogi, też moje, wiodły do Pelplina. Są ludzie, którzy nie wiedzą, że na Pomorzu jest Kociewie, ale o Pelplinie wiedzą, bo majestatyczna katedra, bo jedyny w Polsce egzemplarz Biblii Gutenberga. Pelplin łączy Kaszubów z Ko-ciewiakami i bardzo mnie to cieszy. Często tu bywałam i bywam nadal, tu kiedyś były doniosłe Spotkania Pel-plińskie, teraz Kociewskie Centrum Kultury. Często staram się zapalić światełko na grobie ks. dra Bernarda Sychty, też dla mnie mistrza. W tym roku druga runda Plachan-drów Kociewskich, i to walnych, była właśnie w Pelplinie. Zaczęliśmy kiedyś od powiatu tczewskiego, od Piaseczna. Potem w Wirtach w powiecie starogardzkim, w ubiegłym roku w Grucznie w powiecie świeckim. I znowu, aby nie upadła idea wielkich spotkań. Zaskoczył mnie tegoroczny Jarmark Cysterski w Pelplinie. Nie do wiary, że już XXII. Trzy dni, tłumy ludzi. Miasto tętniło życiem. Biegi, konkursy, koncerty, stragany, zwiedzanie katedry. Nie zdążyłam wypić „średniowiecznego" piwa, ale spotkałam ważnych regionalistów. No i zakupy. Trzeba wymienić choćby grę planszową „Zagraj z cystersem". Moje dzieci i wnuki wyrosły z dziecięcych gier, grają w dorosłe planszówki, ale są w rodzinie szerszej ciekawe świata maluchy. Zobaczyłam książeczkę VVszarym habicie i czarnym kapturze, czyli jak cystersi Pelplin budowali, w której Szymek jest przewodnikiem. My też mamy w rodzinie Szymka, który zadziwia wszystkich wiedzą geograficzną, więc jak mu książeczki takiej nie sprezentować. On wie, że uczba to jest to! Póki dzieci chcą się uczyć, to świat nie zginie. Powie ktoś, że to minimalizacja celów. Niech sobie mówi. Uczbie, czyli tematom wokół gwar kociewskich, poświęcone są warsztaty, które z przyjemnością prawdziwą prowadzę w Kociewskim Centrum Kultury. Jak ważne jest słowo, tym bardziej tzw. nazwa własna, kolejny raz można było się przekonać podczas wrześniowej popularnonaukowej konferencji poświęconej dziedzictwu nadwiślańskich Olędrów, też Menno-nitów (życzyli sobie, by pisać od wielkiej litery). Spotkanie zorganizowano w zabytkowej chacie w Chrystko-wie. Było to niezwykłe święto. Pełna izba, grupy zainteresowanych pod otwartymi oknami największej izby w chacie. Potomkowie dawnych gospodarzy tej ziemi - jeden z Kanady, drugi z USA - z przejęciem prezentowali rodzinne ślady, efekty poszukiwań w archiwach. Magicznym słowem była nazwa nieistniejącej już wsi Przechówko, gdzie cmentarz jest świadectwem pamięci. Niezwykle wzruszające przeżycie, jak ważne są korzenie, uświęcone tradycją rodzinne ślady. Przy wspomnianej chacie ze środków unijnych zbudowano suszarnię owoców, czyli brzadu. Na Kociewiu brzad to zupa z suszonych owoców. Powstał też obok ośrodek dydaktyczny i miejsce spotkań regionalistów. Na przykład podczas warsztatów kulinarnych smażyłam plyn-dze, czyli placki kartoflane. Znowu łącznik z Kaszubami. Od kilku lat Towarzystwo Miłośników Ziemi Świeckiej u progu babiego lata organizuje Święto Bałabuna. Ten archaizm (jest u Bernarda Sychty) oznacza kartofel, bulwę, ziemniak. Niby nic dziwnego, a jednak. Tradycjonalistkę musiał ucieszyć widok młodych chłopaków, którzy zajadali się kartoflami w łupinach, posypując je solą. Był też wielkopolski gzik, ale wielki słój szybko opróżniono. Przypomniały mi się dawne powiedzenia - Kartofle ze soló banda jad, a se po-radza... Chwilową zgodę na takie bjidne jeście przygotował (na święto!) nasz Nadwiślański Park Krajobrazowy, przywożąc tzw. parnik i kipa bul-wów... Oczywiście koła gospodyń przygotowały też inne smakołyki. Na scenie śpiewały kolorowe i zjawiskowe Kociewianki z gminy Jeżewo, które w końcu września świętowały swoje pięciolecie. Kociewie żyje - i to cieszy! Maria Pająkowska-Kensik Pelplin łączy Kaszubów z Kociewiakami i bardzo mnie to cieszy. 56 Pomerania nr 10 (579) / Rujan 2023 KAFKA ZWIELOKROTNIONY W LUZINIE Franz Kafka to pisarz międzynarodowy, który trafia pod każdą szerokość geograficzną, także na Kaszuby. W czasach swojego życia wielokrotnie był nad Morzem Bałtyckim, odwiedzając nadmorskie sanatoria i kąpieliska. Co prawda nie był nigdy na Pomorzu Wschodnim, jednakże w wiosce Muritz koło Rostoku (dzisiaj Graal-Miiritz w kraju związkowym Mecklemburg-Vorpommern) napotkał ostatnią miłość swojego życia - Dorę Diamant. Sto lat później na wiosnę 2023 roku Kafka odwiedził także Luzino i zaistniał w nim w kilku formach artystycznych, które warto zauważyć. Kafka był pisarzem, a zatem od literatury trzeba zacząć. Jak wiadomo, pisał w języku niemieckim, jednakże moc jego wizji sprawiła, że bardzo szybko stał się obecny w każdym języku kongresowym współczesnego świata. Obecnie nadszedł czas, aby zaistniał także w kaszubszczyźnie, choć na razie są to skromne dawki jego kunsztu, nie zaś tłumaczenia najważniejszych dzieł: Przemiany, Procesu lub Zamku. Mowa tutaj o aforyzmach, które powstawały ponad sto lat temu i wydane zostały po śmierci pisarza jako Betrachtungen iiber Sunde, Leid, Hoffnung und den wahren Weg (w polskim tłumaczeniu: Rozważania o grzechu, cierpieniu, nadziei i słusznej drodze). Właśnie owych 109 krótkich form literackich zostało przetłumaczonych przez Tatianę Slowi na język kaszubski jako Mesie ó grzechu, bólesce, nódzje a prawy dardze i opublikowanych w książkowym wydaniu zawierającym Kafkowski cykl zaprezentowany nie tylko w języku oryginału, polszczyźnie i kaszubszczyźnie, ale również w języku (?) śląskim, gwarze wielkopolskiej i bałaku lwowskim. Tak dość nietypowe pojawienie się twórczości Franza Kafki w kulturze kaszubskiej wynika z aktywności profesora Zbigniewa Bajki, związanego z Akademią Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie. On to jest autorem projektu artystycznego KAFKA 2024, w ramach którego powstała licząca kilkaset prac kolekcja rysunków, grafik, prac malarskich, rzeźb, instalacji, fotografii oraz prac cyfrowych inspirowanych twórczością tego pisarza. W dotychczas zrealizowanych działaniach projektu wzięło udział ponad 300 artystów (studentów, doktorantów, pedagogów uczelni artystycznych z Polski, Europy i świata). Ponadto jak dotąd zorganizowano kilkanaście wystaw oraz mnóstwo warsztatów z udziałem dzieci, młodzieży, studentów, seniorów oraz więźniów. Znaczący wycinek tych prac jako ekspozycję „Kafka - przełamywanie granic" można było zobaczyć w galerii wystawowej Gminnego Ośrodka Kultury w Luzinie. Literackim aspektem projektu KAFKA 2024 są nowe tłumaczenia aforyzmów autora Procesu, które ukazują operatywność subjęzyków i gwar różnych regionów Polski. Taki pomysł nie jest artystyczną fanaberią projektu, tylko docenieniem tego, co mniejszościowe i zdominowane, ale przecież w istocie na wskroś ważne i wartościowe. Dostrzegał taką moż- liwość sam Kafka, pisząc o ludziach egzystujących na marginesie tzw. normalnego społeczeństwa. Nawiązał do tego Zbigniew Bajka, organizując ambitny projekt w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Kultura w sieci". I wreszcie odnalazła się w tym Tatiana Slowi, która przetłumaczyła miniatury Kafki na przejrzystą ka-szubszczyznę. Inicjatywa zorganizowania wystawy „Kafka -przełamywanie granic" przyniosła ze sobą jeszcze jedno wydarzenie artystyczne - premierę kaszub-skojęzycznej adaptacji scenicznej najbardziej znanej powieści Franza Kafki Proces. Spektakl zagrany został na deskach Gminnego Ośrodka Kultury w Luzinie 19 maja 2023 r. w obsadzie: Józef K. - Roman Hinc, strażnik 1 - Marcin Pranga, przełożony strażnika -Adam Hebel, dyrektor Kancelarii - Patryk Mudlaw, sędzia - Kamila Magdalena Soroko, praczka - Beata Riegel, student - Marcin Kryża, ciotka (zamiast wuja) - Sylwia Mieruńska, batożniczka - Joanna Pomerania nr io (579)./ Październik 2023 57 Recenzja Rostankowska, mecenas Huld - Daniel Kuptz, Tito-relli - Adam Hebel, Błock - Patryk Mudlaw, ksiądz - Roman Drzeżdżon, Leni - Tatiana Slowi. Za światła i dźwięk odpowiedzialny był Marcin Kryża, głos pani Grubach - Jolanta Zonewska, głos dziewczyny - Bernadeta Skoczek. Było to bardzo dobitne i udane uwieńczenie kafkowskiego święta na Kaszubach. Teatr Zymk, znany z wcześniejszych prezentacji ka-szubskojęzycznych oraz z zainteresowań teatrem plenerowym, tym razem skierował się ku klasyce literatury światowej. Był to akt dużej odwagi, Kafka prezentowany bowiem na scenach światowych to bardzo często znaczące osiągnięcia w odniesieniu do teatralnej tradycji niemieckiej, angielskiej, francuskiej czy polskiej. I oto teraz zespół adeptów aktorstwa zaprezentował przedstawienie, które można rozpatrywać przynajmniej w dwóch kontekstach: kafkowskim oraz kaszuboznawczym. I w jednym, i w drugim Proces zagrany w Luzinie to sukces artystyczny. Pierwszy kontekst jest o tyle ważny, że realizatorom z Teatru Zymk udało się nawiązać do Kafkowskiego świata nie przez odwzorowanie wszystkich rozdziałów powieści oraz nie przez sztywne trzymanie się rozwiązań fabularnych czy personalnych oryginału, lecz za sprawą zachowania najważniejszych epizodów utworu Kafki i dzięki wprowadzeniu własnych pomysłów inscenizacyjnych. Stąd więc pojawiła się zamiast Wuja - Ciotka, zamiast różnych aktorów do odegrania dwóch ról występował tylko jeden biorący na siebie postać przełożonego strażnika oraz Titore-llego albo w innym przypadku prezentujący figurę dyrektora Kancelarii i kupca Błocka. Najważniejsze jednak i najbardziej urokliwe w luzińskiej realizacji było wyzyskanie konwencji teatru okolicznościowego i naiwnego do odegrania scen w swej wymowie bardzo zasadniczych i wręcz tragicznych. Takie właśnie sposoby istnienia teatru Kafka znał bardzo dobrze za sprawą uczęszczania na przedstawienia do praskich restauracji, w których oglądał przedstawienia wędrownych, półprofesjonalnych grup, które grały nie w „wysokim" języku niemieckim, lecz w jidysz, uznawanym w czasach pisarza za żargon, za mowę nie dość nobliwą, aby ukazywać ważne problemy egzystencjalne. Zymkowcy specyficzną nonszalancję i braki warsztatowe teatru amatorskiego zastosowali do użycia bardzo precyzyjnego języka powieści, która ukazuje absurdalność aparatu państwowego zawłaszczającego wszelkie sfery ludzkiego życia. Zestawienie tego, co surowe i przypadkowe, z tym, co wysublimowane i głęboko przemyślane, przyniosło efekt niezwykle frapujący i świeży, a przy tym jakże zasadny w stosunku do Kafkowskich technik narracyjnych. Oto tylko tytułem przykładu można przytoczyć scenę z luzińskiej realizacji, w której występuje Tatiana Slowi w roli Leni i na poły serio, a na poły komiczny Daniel Kuptz w roli mecenasa Hulda. Piękno tej sekwencji spektaklu polegało na „wchodzeniu" i „wychodzeniu" z roli, czyli raz na graniu realistycznym, raz kabaretowym, raz z zachowaniem tempa i logiki, innym razem z dowolnością i przypadkowością. Dzięki temu Leni raz wydaje się cnotliwą panienką, by w innym momencie przeistoczyć się w kobietę jeżdżącą na grzbiecie podległego jej mężczyzny. Podobnie poprowadzony został Huld, w jednym momencie wyglądający na jowialnego, dobrego krewnego, a w innym na zdziecinniałego, rozkapryszonego starca. Jedną z najpiękniejszych scen spektaklu jest rozmowa Józefa K. z księdzem. Odgrywanie roli skazańca przez Romana Hinca mieści się jeszcze w ramach poetyki realizmu, choć i tutaj wyczuwa się rodzaj sztucznego tonu serio, jednakże Roman Drzeżdżon jako urzędowy kapłan to majstersztyk przechodzenia od groźby do żartu, od pouczania do błazenady. Jakieś oficjalne pismo mię-tolone w rękach kapłana, nie za kołnierz wylewany alkohol, wreszcie spadający mu ciągle na oczy biret -wszystkie te elementy to świetna interpretacja postaci Procesu. Właśnie w takich chwilach widać, na czym polega Kafkowski czarny humor, który najpełniej wyraża się w ostatniej scenie utworu, gdy oprawcy droczą się, który z nich ma przebić nożem serce Józefa K. W kontekście kaszubskim przedstawienia trzeba dostrzec nade wszystko piękno i siłę kaszubszczy-zny, która zabrzmiała naturalnie, dobitnie i bardzo świeżo. Tłumaczenia fragmentów powieści Kafki, które złożyły się na scenariusz, raz jeszcze udowodniły, że język kaszubski z powodzeniem oddaje semantykę i stylistykę języków oryginału, choćby to był tak bardzo obarczony filologicznymi opracowaniami tekst. Podczas prezentacji frazy z dialogami nie trąciły obcością, pojawiająca się zaś niekiedy terminologia prawnicza sprawiała, że luzińska realizacja osiągała efekt jednoczesnych swojskości i obcości, czegoś bliskiego i dalekiego. Od strony teatralnej patrząc, także i tutaj wykorzystano to wszystko, czego się w ciągu kilku lat działalności aktorzy Zymku nauczyli. Realizatorzy, znając specyfikę luzińskiej sceny i wiedząc o swoich możliwościach i ograniczeniach, stworzyli kreacje bardzo ciekawe, godne dalszego rozwijania i prezentowania w kolejnych przedstawieniach. Chciałoby się bowiem, aby tak dobre przedstawienia nie były tylko okazjonalnymi fajerwerkami, lecz nieustającym blaskiem kaszubskiego teatru. Daniel Kalinowski 58 Pomerania nr 10 (579) / Rujan 2023 Roda NASZE KASZEBSCZE TIGRISE Niemirnó dló chłopów, nawet do zabicó. Kó piaknó a dobro mama. Teli można rzec ó samnice tigrisczi paskowi, Argiope bruennichi, dosc wióldżegó pajka, jaczi na Kaszebach je niedównym migranta. Jesz 30 lat dowslade arachnolodze pisele, że żeje leno w zópadny a półniowi Polsce, a jego wielena nie je wiólgó. Tam miół przecygnąc z półniowi Europę kół sto lat dowslade. Prawie temu gatenk dostół prawną ochrona. Kó ju w 2014 r. beło gó wszadze teli, że ja stracył. Dzysó tra-fime gó też na Kaszebach, ósoblewie tam, gdze słuńce mocno grzeje, tj. na łąkach, w zbożu, pod półniowima ceglanyma a kamianyma scanama itd. Dlócz tigriska? A temu, że mó odwłok w żółto-czór-ne sztrepe (w biółe też). A paskówó? A widzała wa tigrise bez pasków? Prówdac leno samnica je tak wi-dzałó. I wiólgó - to jeden ód nówikszich pajków na Kaszebach, mó nawet 2,5 cm! Sómc ani piakny, ani wióldżi (mni jak 1 cm), nawet nie szlachuje za swoją białką. Tigrisczi łowne sece przadzą na niewesoczich wietewkach ód trów, kwiatów i jinech zelesków. Czekają tam na ofiarę, co sa wplątają w jich przadzene. Na te wiaksze z pierwsza przadzą nowe pówrósełka. Dopierze czej ofiara óprzestaje sa rechac, tigriska greze a wpuszczó jod. Mniesze ofiarę greze ju na zóczątku. Jód negó pajka nie zabijó człowieka, chóc jistno jak ten ód krziżewegó pajka (je ón półbrata tigrisczi) może dac bolenie tam, gdze badze ugrezłe. Ne prawie nen gatenk nie je agresywny. Czej nie badzeme gó ti-kele, ón sa za nas nie weznie. Za to samnice tigrisków paskówech są niemirne dló swójich chłopów. Ób czas kopulacje, ósoblewie, czej ona dłeżi bawi, mogą zeżgrzec swójich partnerów. Pó tim rechteją wióldże, na kol 1 cm, rodne kugle. To w nich skłódają póraset jój. Pajiczece pileją swójich lagów. Kó nie długo, bó nie są w sztadze strzemac na-szich jesennech chłodów. Mogą też zdżinąc, stające są żłobka dló pónarw niejednech nastecznikówatech. \ i Samnica tigrisczi paskowi. Prówda, że to piakny pajk? Ódj. K. Rolbiecczi Jich samnice skłódają swoje jaja w pajkach. Późni młode ód strzódka je zjódają. Jinaczi jak wiele jinech pajków, młode tigrisczi, pó weklecym nie wechódają zaró na świat, żebe jic na wadre, tzw. babie lato. Tigrisczi óstówają w rodnech kuglach bez całą zema. A dopierkii na zymku zaczi-nają szekac swojego miescó. P.D. Pomerania nr i o (579) / Październik 2023 59 (SKIeka SZLACHECCZE BRZEZNO. SWIATOWELE 40 LAT PARTU I POSTAWI EN 10 POMNIKA Pó czilelatny przerwie pod kuńc Zelnika w Szlachecczim Brzeznie ódbeła sa Wideńskó Pomóc, rozegracjó, jako upamiatnió udzel mieszkańców Gó-chów w ny historyczny póbitwie. Za jich dzyrskósc król Jón III Sobiesczi miół jima nadać szlachectwo. Prówda rzeknąc, ni ma na to niżódnech histo-ricznech dokazów, ale miestny z bu-chą ópówiódają ó swójich przodkach, chterny biótkówele sa pod Widna. I to tam widzą zóczątk swojego szlachec-czegó póchódzenió, chóc miele je ju chiżni. Co be nie rzeknąc, rozegracjó stała sa baro belną leżnoscą do promówanió gminę. Jistno belo i latoś. Na Wideń-ską Pomóc zjachało wiele turistów, a też i rekónstrukcyjnech karnów z rozmajitech strón. Do grepe cziledze-sąt ridowników, a do tego piechota -wszetce oni pókazywele swoje umiej at-nosce. Musz je pódczorchnąc, że nie je to wierne odtworzenie historicznech wedarzeniów. Dówó równak órądz do interakcje z óbzernikama i wiesołi zabawę. W nym roku leżnosc do swiatowa-nió beła jesz jedna. Mijó 40 lat ód ódsłoniacó w Szlachecczim Brzeznie kamianegó pomnika na wdór 300. roczezne wideńsczi pomoce. Do wse tej zjachałe wójewódzcze i gmi-nowe władze. Nie zafelało, mó sa rozmieć, przedstówców Kaszebskó -Pómórsczegó Zrzeszenió. Kam tede ódkriwele Władisława Spiczak Brze- I zyńskó, Kazmierz Ostrowsczi i Wój-cech Czedrowsczi. Na binie westąpiłe karna m.jin. z Brus i Kartuz, a w zale u Czedrowsczich Teater „Lalka" ze Słep-ska westawił dokóz Jana Karnowscze-gó „Kaszebe pod Widna". Też 40 lat minało ód reaktiwacje partu Kaszebskó-Pómórsczegó Zrzeszenió w Lepińcach. Ódłącził sa ód słepscze-gó, chternegó przednika w nym czasu beł Zbigniew Talewsczi. W organizacja negó partu móckó włącził sa Kazmierz Óstrowsczi, jaczi w nym czasu czerowół chónicczim parta. Óbadwaji dzejarze pójawile sa latoś w Brzeznie. Jakno pódzaka z raków Jana Wero-wińsczegó, przednika KPZ, i Andrzeja Lemańczika, wójta Lepińc, raza z jin-szima weprzednionyma dostele pamiątkowa grafika. Pierszi part na Góchach pówstół w 1957 r. i dzejół ób 10 lat. Reak-tiwówele gó 28 lepińca 1983 r. Do zarządu weszle: ks. Kazmierz Raepka, Zofio Ceslińskó, Władisława Spiczak Brzezyńskó, Pioter Wera i Zbigniew Studzyńsczi, chteren óstół przednika. Part miół tej 45 ledzy. Ód 2022 r. parta czereje Grażena Cyminskó [pól. Cimińska], a słechó do niego 102 ledzy. Ł.Z. 6o Pomerania nr io (579) / Rujan 2023 Klęka POMORZE. NAGRODA DLA MŁODYCH NAUKOWCÓW Instytut Kaszubski ogłasza konkurs na Nagrodę Naukową im. Gerarda Labudy przyznawaną młodym uczonym za wybitne i twórcze prace w zakresie ka-szubo- i pomorzoznawstwa, które prezentują wysoki poziom humanistyczny, wybitne walory poznawcze oraz interdyscyplinarność, a ponadto napisane są pięknym językiem, cechują się jasnością wywodu i są zrozumiałe dla czytelników spoza świata nauki. Nagrodę przyznaje się za pracę naukową opublikowaną w ciągu ostatnich trzech lat lub też za cykl prac, z których ostatnia została wydana w latach: 2020-2023 (liczy się data wydania widoczna na stronie tytułowej publikacji). Zgłoszone mogą zostać również prace nieopublikowane (np. rozprawy doktorskie) powstałe w tych latach. W konkursie mogą wziąć udział badacze (lub zespół badaczy), którzy w roku wydania pracy zgłoszonej do konkursu nie przekroczyli 40 lat. W przypadku prac zespołowych nagroda jest dzielona równo pomiędzy autorów. Zgłaszane publikacje mogą mieć charakter opracowań: teoretycznych, metodologicznych, źródłowych. Mogą to być również podręczniki akademickie oraz prace popularyzujące wiedzę o Kaszubach i Pomorzu. Kandydatów do nagrody mogą zgłaszać zarówno osoby indywidualne, jak i instytucje akademickie, organizacje pozarządowe, w tym towarzystwa naukowe, redakcje czasopism naukowych, muzea itp. Zgłoszenie kandydatury następuje poprzez wypełnienie formularza, który jest dostępny na stronie www.insty-tutkaszubski.pl. Ocenę przeprowadzi pięcioosobowa Kapituła Nagrody, która będzie mogła także powołać dodatkowych recenzentów, w składzie: prof dr hab. Józef Borzyszkowski - przewodniczący Kapituły, dr hab. prof. UG Danuta Stanulewicz, prof. dr hab. Witold Molik, prof. dr hab. Jerzy Strzelczyk, prof. dr hab. Cezary Obracht-Prondzyński - sekretarz. Termin nadsyłania prac: 30 listopada 2023 roku. Ogłoszenie wyników: 15 lutego 2024 roku. Wręczenie nagrody nastąpi w marcu lub kwietniu 2024 roku. Prace w wersji wydrukowanej (pięć egzemplarzy) należy przesłać na adres Instytutu Kaszubskiego (ul. Straganiarska 20-22, 80-837 Gdańsk z dopiskiem: Nagroda im. Gerarda Labudy). Prace dotychczas nieopublikowane muszą oprócz wydruku zostać dostarczone także w wersji elektronicznej (PDF). Wysokość nagrody wynosi 25 000 zł. Kapituła ma prawo nieprzyznania nagrody za żadną ze zgłoszonych prac. Jednocześnie ma prawo do przyznania dwóch równorzędnych nagród, dzieląc przeznaczoną na ten cel kwotę na pół. Przewodniczący Kapituły Nagrody, Prezes Honorowy Instytutu Kaszubskiego prof. Józef Borzyszkowski WEJROWÓ. Ó USTEGOWANIACH I BIÓTCE Z NIMA 14 se wnika w sedzbie Muzeum Kaszebskó-Pómórsczi Pismienizne i Muzyczi beła promocjo kaszebsczegó wedówku ksążczi Mniejszości i ich języki wobec kryzysu. Pakiet antystygmaty-zacyjny projektu „Językowe antidotum: żywotność językowa jako sposób budowy psychicznego dobrostanu, zdrowia i zrównoważonego rozwoju". Na zeń-dzenim przetomnó beła prof. Justina Ólkó, chterna pówiódała ó rezultatach nóukówech baderowaniów robionech w latach 2018-2020 westrzód Kasze-bów, Łemków, Slązóków i Wilamówia- nów. Wiele beło gódczi ó rozmajitech ustegówaniach nech spóleznów i cesku pandemii na jich kulturowe dzejanie, mni ó jazekówim antidotum, co mó miec pózytiwny wpłiw na psychiczny dobrostón ledzy. Potkanie prowadzył Artur Jabłoń-sczi, chteren wespół z Maceja Bańdura brół udzel w baderowaniach i zrechto-wół tłómaczenie óriginału promówóny publikacji na kaszebsczi jazek. Betnice zeńdzenió dostele darmók egzemplórz ti ksążczi. W muzycznym parce wedarzenió westąpiło karno Dresze, jacze graje ledową i folkową muzyka pó kaszeb-sku. Red. GDUŃSK. W ZDRZADLE SŁOWIAŃSCZICH JAZEKÓW 20 sewnika w budinku Filologicznego Wedzelu Gduńsczegó Uniwersytetu zeszłe sa szkolny kaszebsczegó jazeka, chterny przejachele do Gduńska, żebe wzyc udzel w nóukówó-didakticzny konferencje pt. „W zdrzadle słowiań-sczich jazeków. Interkomprehensja w uczeniu się i nauczaniu języka kaszubskiego". Ji órganizatorama bele: Kaszebskó-Pómórscze Zrzeszenie i In-stitut Pólsczi Filologie GU. W wefulo-wóny aule gduńsczi uczbównie pre-legence i prowadzący warkównie pódzelele sa swoją wiedzą i doswi-ódczenim w óbremim wezweskanió szlachównotów kaszebsczegó i pól-sczegó, jakno dwuch zópadnosłowiań-sczich jazeków, ób czas nauczanió. Spódlim beła tpzw. interkómpre-hensjó, to je umiejatnosc chutcze-gó rozmienió jazeków, co są móckó skrewnione ze sobą. Na zóczątku Magdalena Jacoń rzekła ó móżlewótach nowo ótemkłegó przez Fundacja Trefl nagraniowego Gdińsczegó Sztudia Animacje, z jaczegó mogą kórzestac szkolny w óbremim uczbów kaszebsczegó jazeka. Wręczenie pierwszej Nagrody Naukowej im. Labudy w Kartuzach (2016 r.). Fot. am Pomerania nr io (579)7 Październik 2023 61 -f- Klęka Oficjalno konferencja ótemkle: dzekón Filologicznego Wedzelu GU prof. Urszula Patockó-Sigłowe [pól. Patocka-Sigłowy], przednik KPZ Jón Werowińsczi i wicedirektór Pómór-sczegó Centrum Edukacje Szkólnech Tomósz Kąkól. Konferencjo bela pódzelonó na dwa parte: wekłade i warkównie. W pierszim swoje referat e wegłosele: prof. Nicole Dołowi-Rebińskó i prof. Przemesłów Gabal. Beła też leżnosc do wesłechanió diskusje pod titla „In-terkomprehensja jako środek wzmocnienia wielojęzyczności. Przypadek Łużyc i Kaszub", w jaczi wzale udzel: prof. Aneta Lewińsko i prof. Duśan -Vladislav Pażdjerski, a prowadzeła ja dr Justina Pómierskó. W dredżim dzelu bełe szkolenia prowadzone przez dr Joana Ginter, Karolena Weber, Ana Cupa i Romana Drzeżdżona. Zdrzódło: www.kaszubi.pl PELPLIN. ROCZNICOWY KONCERT POŚWIĘCONY KS. PASIERBOWI W tym roku minie 30. rocznica śmierci ks. prof. Janusza Stanisława Antoniego Pasierba - wybitnego poety i historyka sztuki, artysty i naukowca. Zmarł w Warszawie 15 grudnia 1993 r., ale - zgodnie ze swoją wolą - pochowany został w Pelplinie. Wielokrotnie podkreślał związek z tym miastem (Tu wydarzyło się literalnie wszystko, co było ważne w moim życiu). Pisał o galilejskiej urodzie Kociewia i Kaszub. Przekonywał, że małe ojczyzny uczą żyć w ojczyznach wielkich, w wielkiej ojczyźnie ludzi. Miał świadomość, że „kultura, której sercem jest sztuka, a duszą religia, jest nie tylko zadaniem ludzkim, lecz także powołaniem chrześcijańskim". Wiedział, że poezja może być lusterkiem, latarką kieszonkową, podręcznym atlasem, książką do nabożeństwa. Pisał, że poeta może być naszym bratem, który wskazuje drogę życia. Prze- konywał: Bóg jest zakochanym poetą, układa o każdym z nas niepojętą dla reszty Pieśń nad Pieśniami. Oddział Kociewski Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w Pelplinie wespół z Miejskim Ośrodkiem Kultury, Kociewskim Centrum Kultury i parafią katedralną zorganizował koncert poetycko-muzyczny zatytułowany Poeta jest Twoim bratem. Koncert odbył się 15 września 2023 r. w pelplińskiej katedrze, o której autor Gałęzi i liści pisał: „Żadna z katedr świata nie przesłoniła jej w moim sercu". Scenariusz przygotował i koncert poprowadził Bogdan Wiśniewski. Program podzielony został na sześć tematycznych części: „Katedra - symbol Europy", „Pelplin - miasto ks. Janusza St. Pasierba", „Modlitwy poetyckie", „Eros i Tanatos - miłość i śmierć", „Samo życie" oraz „Poeta jest Twoim bratem". Wiersze i fragmenty esejów ks. Pasierba czytały aktorki: Elżbieta Goetel i Monika Janeczek-Toporow-ska. Piękno i mądrość słowa zostały spotęgowane śpiewem w wykonaniu sopranistek: Beaty Dąbrowskiej i Jolanty Grzony, oraz muzyką w wykonaniu organisty Michała Rakowskiego. W ich wykonaniu zabrzmiały m.in. kompozycje T. Albioniego, J.S. Bacha, C. Francka i A. Vivaldiego. Prawie dwieście osób (tyle rozdano folderów z programem koncertu, biografią poety i jego wierszami oraz biogramami wykonawców) wysłuchało tekstów ks. Pasierba. Słowo w połączeniu z muzyką i - co nie mniej ważne - z pięknem i dostojeństwem katedry wywarły ogromne wrażenie na publiczności, która nagrodziła wykonawców oklaskami na stojąco. To pierwsze z kilku zapowiadanych w Pelplinie wydarzeń poświęconych ks. Januszowi Pasierbowi. Planowane są jeszcze gra miejska oraz koncert poezji śpiewanej. Warto nadmienić, że wydarzenia te zostały dofinansowane przez powiat tczewski. Bogdan Wiśniewski TCZEW. SPACER HISTORYCZNY „ŚLADAMI WRZEŚNIA 1939 ROKU" 84. rocznica wybuchu II wojny światowej obfitowała w wiele wydarzeń i uroczystości. Jedną z nich był spacer po Tczewie, który nawiązywał do wydarzeń z września 1939 roku. Pierwszym przystankiem podczas spaceru był Nowy Cmentarz przy ulicy 30 Stycznia. Oskar Ludwiczak (prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Oddział Kociewski w Tczewie) przedstawił historię 2. Batalionu Strzelców. Opowiedział o losach tej formacji wojskowej od roku 1926, o jej uzbrojeniu i wyszkoleniu. Przedstawił także wojenne losy żołnierzy i ich działania na terenie Tczewa. Na cmentarzu znajdują się kwatery, gdzie wielu z nich zostało pochowanych. Kolejnym etapem była mogiła Michała Różanowskiego. 16 sierpnia 1939 roku został zastrzelony, gdy pełnił wartę na granicy polsko-gdańskiej w Kol-niku. W roku 2019 stowarzyszenie „Dawny Tczew" ufundowało tablicę na cześć tego polskiego żołnierza. Następnym punktem była „Fabryka Sztuk", w której przed laty funkcjonował zakład metalowy „Arcona". To tutaj w latach 1939-1942 Niemcy utworzyli obóz przejściowy dla Polaków, których wyrzucono z domów i przesiedlano. Końcowym akordem była wizyta na wiślanym bulwarze, gdzie opowiedziano o działaniach wojennych w dniu 1 września 1939 roku w Tczewie. Organizatorem wydarzenia z okazji 84. rocznicy wybuchu II wojny światowej było ZKP Oddział Kociewski w Tczewie. Tomasz Jagielski BETOWÓ. ACHTNALE AUTORA FRANTÓWKÓW „Tam, gdzie Bałtyku szumią jasne wody, gdzie w skromnej chatce ma kolebka stała" - tak zaczinó sa jedna z nóbarżi znónech na Kaszebach śpiewów. Mało chto wie, że autora słów je Fracyszk Sadzecczi. Prawie jemu beła namienionó latosó Kaszebóznajór-skó Konferencjo w Betowie (to ju ji 22. edicjó). Nen kaszebsczi poeta, ga-zetnik i bibliotekórz urodzył sa w Ro- Fot. Michał Miej 62 Pomerania nr 10 (579) / Rujan 2023 Klęka J. Schódzyńskó. Ódj. www.kurierbytowski. com.pl tenbarku w kóscersczim krezu w roku 1882. Łoni, z leżnosce 140. roczezne Sadzecczegó pówstół westówk w formie rollupów, jaczi przebócziwó ta póstacja. Dzysdnia móżeme go obżerać w Domóctwie Stip-Rekówsczich w Płótowie, dze 15 sewnika ódbeła sa wspómniónó kónferencjó. - Jedna z wczasnieszich edicjów me zrobile ó młodokaszebach. Do karna tech kaszebsczich dzejarzów słechół też Fracyszk Sadzecczi, ale me wnenczas ó nim za wiele nie gódele. Chceme to tero uprawie - klarowół ób czas konferencje prof. Daniel Kalinowsczi z Pómórscze-gó Uniwersytetu, jaczi wespół z Zópad-nokaszebsczim Muzeum w Betowie zórganizowól to wedarzenie. Pierszegó dnia prof. Adela Kuik -Kalinowskó czetala dokaże Sadzecczegó. W póznieszich óbgódkach przędną temą bele jego frantówczi. - Pójówiają sa nie leno w jego utwórstwie. Je widzec, że w naji domócy pismieniznie nen gatenk bel popularny - gódała Kalinowskó, chter-na analizowała m.jin. dokóz Pójedzeme na Kaszebe. - Dló mie czekawe są graficzne wierzte póete. Zapisół wej: Tu na tij stronie ni mó nici. A w dredżi wierzce postawił punkt i pódpisenk: A tu... le jedna kropka. - /... Tej trzeba trochę da- lij zdrzec, / co to też je za szopka.----. To jedurny taczi przemiar w kaszeb-sczi leteraturze - kórbił prof. Daniel Kalinowsczi. Dredżi dzeń konferencji beł ju często nóukówi. Uczastnice pótkele sa w portretowi zale Zópadnokaszebscze-gó Muzeum. Ó pieśniach Sadzecczegó ópówiódół dr Tomósz Fópka. Ó jego gazetnym dzejanim gódała dr Joana Schódzyńskó. Beła też gódka ó jego bi-nowech i liricznech dokazach. Tekste wszetczich referatów mdą publikówóne w pismionie „Nasze Pomorze" wedówónym przez betowscze muzeum. Ł.Z. LUBIANO, KALESKA, SKÓRZEWÓ. POSOBNE PÓKÓZCZI „KASZEBE SHOW" W Łubianie skuńczeła sa realizacjo kaszebsczegó edukacjowegó projektu, jaczi miół pózwa „Kaszebe show -podaj rękę pisarzowi kaszubskiemu". W jego óbremim nóleżnice Kaszeb-skó-Pómórsczegó Zrzeszenió raza z uczniama molowi szkołę ób czas teatrowó-muzycznech warkówniów przeszekówele happening ó historii kaszebsczi leterature, zaczinające ód połowę XIX wieku jaż do dzysdnia. Uczastnice zagrele m.jin. Floriana Cenowa, Hieronima Derdowsczegó i Aleksandra Majkówsczegó. Prezen-towóne póstacje ópówiódałe ó swój im żecym i utwórstwie, a óbzernice zji-scywele wszelejacze zadania zrzeszone z jich biografiama. Zówadzałe jima równak trze ukózczi: Strach, Trud i Niewórto. Ukózczi raza z Remusa i królewiónką - herojama ksążczi Aleksandra Majkówsczegó Żece i przi-góde Remusa - dałe też przedstówk ó dobiwanim swój ich słabósców. Nen happening beł pierszi róz pókózóny w czerwińcu ób czas szkóło-wegó festinu w Łubianie. Późni dało gó jesz widzec w sewniku w szkołach w Kaleskach i Skórzewie. W inte-raktiwnym przedstówku óbzernice w tech molach za wekónanie pósob-nech zadaniów dostówele nódgrode, jacze udetkówiła Gmina Kóscerzna w óbremim konkursu dló butenrzą-dowech órganizacjów i Kaszebskó -Pómórscze Zrzeszenie w Łubianie. Na spódlim tekstu Ane Cupe WEJROWÓ. ROCZEZNA MUZEUM W dniu 28 sewnika beła uroczezna z leżnosce 55-lecó wejrowscze-gó Muzeum Kaszebskó-Pómórsczi Pismienizne i Miizyczi. Do jego sedzbe kol sz. Zómkówi przejachało wiele góscy, w tim ze zdreszonech muzeów i jinech molów kulturę, pólitice, przed-stówce samórządowech weszeznów i ledze, jacze wespółrobile i wcyg we-spółrobią z MKPPiM. Rozegracja zaczął direktór Muzeum Michół Hinc, a późni uczastnice óbezdrzele film na tema historii i dzejaniegó tego mola. Pótemu westapówele przedstówcowie insti- tucjów prowadzącech: starosta wej-rowsczegó powiatu Gabriela Lisius i - w miono marszółka pómórsczegó województwa Mieczesława Struka - Władisłów Zawistowsczi, direktór Departamentu Kulturę w Marszół-kówsczim Urządzę. Nie felowało żecz-bów dló MKPPiM i weprzednieniów dló niejednech robotników - dzysd-niowech i emeritowónech. Jebleuszowi towarził westówk „Muzeum i pałac - historia miejsca i instytucji. Wystawa z okazji jubileuszu 55-lecia Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie". Óstół też wedóny folder, jaczi ópisywó historia i teróczasne dzejanie MKPPiM. Red. LESE JAME. PROMOCJO UCZBÓWNIKA Weszedł smarą pósobny uczbównik do nóuczi kaszebsczegó jazeka. Jego autorką je Emilio Maszka, chter-na je direktorką Spódleczny Szkołę m. Anastazego Sadowsczegó w Lesech Jamach. Ksążka je dzela serii „Kaszebsczi ódkriwca" i mó bec pomocą dló uczniów sódmech klasów. Promocjo tego dokazu beła 28 sewnika, prawie w szkole prowadzony przez jego autorka. Ób czas tego zeńdzenió Emilie Maszce nowi publikacji winszowół m.jin. Jón Werowińsczi - przednik Kaszebskó-Pómórsczegó Zrzeszenió, jacze je wedówcą negó dokazu. Ó swójich doswiódczeniach zrze-szonech z wezweskanim „Kaszebsczegó ódkriwce" na uczbach ópówiedzała Dario Frąckewicz, absolwentka kaszebsczi etnofilologie i szkólnó. Ji uczniowie zaprezentowele przedstówk na spódlim ksążczi Aleksandra Majkówsczegó Żece i przigóde Remusa. Na zakuńczenie westąpiło karno Begebenheit. Pomerania nr io (579) / Październik 2023 63 -f- Klęka Chceme rzeknąc, że serio ucz-bówników Emilie Maszczi óbjimó ju szkółowników z kl. IV, V, VI i VII. Winszejące autorce taczegó eduka-cjowegó brzadu, żdajeme jesz na za-mkniace „Kaszebsczegó ódkriwce" ksążką do ósmi klasę. Red. LABÓRSCZI I BETOWSCZI KREZ. U DBA NA PROMOWANIE CEKAWECH PLACÓW „Azja Express" to titel popularnego telewizyjnego show. Uczastnice „na stopa" przemieszcziwają sa z jednego mola na dredżi i rozrzesziwają roz-majite zadania. Jistną udba miele organizatorze „Kaszebe Express". - Córka z chłopa to baro aktiwny ledze. Swoją pasją zarażiwają też jin-szich. Stądka mesl, żebe zrobić cos, co dozwoli na sportowo spadzec czas, a równoczasno pókóże Kaszebe, ale te może kąsk mni znóne - gódó Kata-rzena Koza z pódjimizne Deco Event Rental, chterna rajd zorganizowała. Szlach „Kaszebe Express" prowa-dzył pó labórsczim a betowsczim krezu. 6 zelnika z Labórga piać pór uczastników pój achało do Tagómió (pól. Tągowie) w gminie Techómie. Tam w stadninie BM Horse żdało na nich piersze zadanie. Muszele przeprowadzec konie bez tor przeszkód. Nie wszetczim tak letko to szło. Pó wekónanim zadania wszetce dostele kuwerta z lokalizacją póstapne-gó mola. W Betowie strzelele z flintów, w Góstkówie pómógele na gburstwie, m.jin. zortejące cebula. Trafile też do Unichówa w gminie Czórnó Dąbrówka. - Akuratno me miele we wse fe-stin. Jesme pódówele na nim mólteche z bulew. Tej uczastnikóm „Kaszebe Express" me je dele do skrobanió. Kóżden dostół tak ze dwa kilo - gódó Aleksandra Wilma, szółteska i nóleż-niczka Koła Wiesczich Góspódeniów „Unichowianki". - Nólepi szło białkom, ale i chłopi dele so rada - dodała Wilma. Stamtądka szlach startej ącech w „Kaszebe Express" prowadzył do Czórny Dąbrówczi. Żdele ju na nich ógniórze. Uczastnice w ful umunduro-wanim, a do te w tlenowech budlach, muszele rozcygnąc szlauche, pódłaczec je do wóza i wódą strącec słupczi. Na kuńc zwinąć całą gaszącą linia. - Nóprzód me zrobile jima krótechne szkolenie. Ókózało sa, że czile ledzy z negó karna je nóleżnika-ma OSP (pol. Ochotnicza Straż Pożarna). Dokładno wiedzele, co i jak muszi zrobić - gódó Tomósz Małek, gminny kómeńdańt OSP w Czórny Dąbrówce. Ti, chterny póradzele sobie z tim nóchudzy, nekele nad rzeka Łupawa. Tam czółna muszele płenąc procem żochówi do dównegó banowegó mostu i pó linie wełezc na góra, gdze leżała kuwerta z lokalizacją póstapnech punktów. Ne bełe ju w labórsczim krezu. I tak w labirince w Óskówie szukele, jak z niego wińc. W pizzerie w Cewicach muszele so dac rada z ógnistim jestku, a w pizzerie w Labórgu przezeblokłi za pómidore róczele góscy bene. Na mece piersze pójawiłe sa Natalio Turek i Klaudio Fórmela (óbedwie z Labórga). - Na kuńc me zrobile ognisko z wórztą. Beł czas na ópówiesce. Wszetczim widzało sa na teli, że ju pitele, czede póstapnó edicjó. Me planejeme ja na jeseń. Zachacywóme do zazdrzenió na naji facebookówi profil Czas na spotkanie, gdze pojawią sa wszetcze wiadła - gódó Kata-rzena Koza. I cygnie dali: - Ókróm wiesołi zóbawe zanólegało nama na pókózanim Kaszeb kąsk jinaczi, ód stronę tech mni znónech placów. Wiele uczastników je z Labórga, ale mało chto z nich beł w Óskówie, a to je krótko kół naju. Tak samo nicht nie wie-dzół ó strzelnice w Betowie, a to też nie je dalek. Meszla, że je to belnó udba na póznówanie regionu. Ł.Z. KLÓKÓWÓ. UPAMIATNILE OFIARĘ WÓJNE W niedzela 1 rujana beła uroczezna na wdór mieszkańców kaszebsczegó ' pógrańczó - Klókówa, Firodżi, Matar-nie i Kokoszków, chterny óstele zabiti przez Niemców i Sowietów ób czas II światowi wójne. Mszą swiatą z liturgią słowa w kaszebsczim jazeku odprawił ks. Jarosłów Ropel, proboszcz parafie sw. Walategó we Gduń-sku-Matarnie. Późni pod pomnika w Klókówie óstół zapólony symboliczny znit, a w miono uczastników Bejata Witek (direktorka Spódleczny Szkołę nr 82) i Wójcech Józef Kónkel (przed-nik gduńsczegó partu Kaszebskó -Pómórsczegó Zrzeszenió) półożele w tim molu kwiate. Na zeńdzenim pójawiłe sa stanice szkołę nr 82 i KPZ z Gduńska. Uroczezne na wdór rozstrzelónech ób czas II światowi wójne Kaszebów ód-biwają sa w Klókówie ód 2003 r. Pomnik, jaczi przebócziwó ofiarę Niemców i Rusków, stoji w ti móleznie kół sz. Radarowi i Radiowi. Beł postawiony dzaka starom gduńsczegó partu KPZ. Zdrzódło: www.kaszubi.pl REWÓKÓŁ. SWIATÓ GÓRA WCYG NIEÓDKRETÓ Ó Rewókóle, co sa dwigó na wiacy jak 100 metrów nad plaskatą rówizną midze Smółdzena a Gardną, je ju na-pisóne dosc teli. Góra je widzec z daleka, też z mierzeje, co óddzeliwó Bółt ód jezór Gardno, Dołdże (pól. Dołgie Wielkie i Dołgie Małe) a Łebscze. Do tego Łepawa, jako nókólama óbchódó Rewókół ód wschodu, żebe skracec na zópód, a kureszce jąc sa wlewać do gardneńsczegó jęzora. Religioznajórze rzeklebe, że to belnó scenografio do usadzenió „swiati góre". I pó prówdze ód downa za taką móme Rewókół. Ju w strzednech wiekach stojała na górze kapleca, chówele tam też ledzy i to w rozmajitech czą-dach. Niżi topka góre je datowóne na VIII-IX wiek grodzeszcze. Kó cze przedchrzescejańsczi Pómórzano- 64 Pomerania nr 10 (579) / Rujan 2023 Klęka -§- wie wezweskiwele je i sóm topk dló swójich wierzeniów? Na to dokazów ni móme. Może cos wiacy sa do-wieme z baderowaniów, jacze na kuńc lata prowadzył tu archeolog dr Paweł Szczepanik. Badera mó nódzeja, że w przińdnym roku wrócy na góra, żebe mógł lepi poznać, co tam tak richtich westwórzele przódce Kaszebów. Zdrzódło: portal Kulturownió GDUŃSK. NAD ŻELESTRZEWÓ NICK NI MA Nópesznieszą wsą w najim województwie je Żelestrzewó w gminie Puck. Tak rozsądzele óbsadzecele la-tosy edicje konkursu Snóżó Pomorsko Wies. Na dredżim molu je Nódzejewó w gminie Czórne i Lubóchówó w gminie Stóri Dzerzgóń. Komisjo przezna-ła też trze weprzednienia. Dostałe je: Kłączno w gminie Stednice, Brachlewó w gminie Kwidzyn i Miłobądz w gminie Derszewó. 3 rujana beła uroczezna wraczi-wanió nódgrodów weprzednionym móleznóm. Przedstówcowie wsów do-stówele je ód marszółków pómórscze-gó województwa: Mieczesława Struka i Józwe Sarnowsczegó, a też przednika najegó Sejmiku Jana Kleinszmidta (organizatora konkursu je prawie pómór-sczi samorząd). - Je to nadzwekówi konkurs, dzaka jaczemu móżeme widzec, jak ób lata zmieniwają sa naje wse. Dzaka niemu łómieme stereótipe, że wies je mni rozwiniató jak miasta, udokazniwóme, że wiosczi to też belne mole do żecó -gódół marszółk Struk. Do latosy edicje ostało zgłoszonech 15 wsów. Żelestrzewó ostało achtnione m.jin. za aktiwnota mieszkańców, dba-łota ó ókóle i rekreacyjną infrastruktura. - To dzaka najim mieszkańcom. Dzakuja jima za zaangażowanie. A to weprzednienie dodówkówó zachacy naju, żebe zrobić swoja mółą ójczezna jesz pesznieszą - gódół szółtes wse Szemón Dettlaff. Za dobece do Żelestrzewa trafiło 30 tes. zł. 3 rujana beł też rozrzeszony konkurs na nósnóżniesze domóctwó. Pier-szi mól i 5 tes. zł dostele Ewa i Adóm Adamczikówie z Nowi Cerkwi w gminie Ostaszewo. Na spódlim wiadła na www.pomorskie.eu PÓMÓRSCZE WOJEWÓDZTWO. ZRZESZONY ZNACZI WIACY JAK WEDLE KÓRZENIÓW Późno w jeseń łońsczegó roku Institut Renkówech a Spóleznowech Baderowaniów we Warszawie, Kaszebsczi Institut i Pómórsczi Center Baderowaniów Kulturę Gduńsczegó Uniwersytetu wzale sa za poznanie juwernote mieszkańców najegó województwa (na zlecenie Marszółkówsczegó Urzadu). Brzód prawie je przedstówióny prze rozmajitech leżnoscach, jak chócbe na Forum Animatorów Kulturę, co bawiło w Techómiu w dniach 29-30 sewnika. Tam ó baderowaniach gódół prof. Cezari Óbracht-Prondzyńsczi z Kaszebsczegó Institutu. Cekawó weszłe deklaracje - a próba beła wiólgó, bó 6,6 tes. ledzy - tikające kaszebstwa, konkretno, jak mieszkań-ce pómórsczegó województwa czeją sa sparłaczony z Kaszebama. To, że w kaszebsczim derżeniu (pucczi, wej-rowsczi, kartesczi a kóscersczi) ódsetk ledzy, co czeją sa zrzeszony z Kaszebama, sygó ód 61% (kóscersczi) do 74% (kartesczi), nie je specjalno dzywne. Ne kó jaż 68% taczich deklaracjów pódele w betowsczim, gdze rodzonech Kaszebów (wedle kórzeniów) je do-brech póranósce proceńtowech punktów mni. Jesz wiakszó różnica in plus midze póchódzenim a sparłaczenim widzyme w człechówsczim, słepsczim abó w Trzegardze. Może to znaczec, że kaszebizna stówo sa coróz barżi achtónym webiera na pólece z juwernotama, że to, gdze jem sa urodzył, gdze mieszkom, je corózka wóżniesze dló Pómórzanów. Ósoblewie tam, gdze kaszebizna za-dżinała w XVIII-XX wieku. Kó nawet na Kócewim ódsetk sygó weżi 30%... Nie widzyme równak taczi różnice w kaszebsczim derżeniu. Óznóczó to, że tam ni móme do uczinku z „no-wókaszebską" juwernotą? A może je ona umnieszonó kaszebsczim kóm-pleksa? Baderze jesz badą miele co robie. Zdrzódło: portal Kulturownió WEJHEROWO. „SZTRIDE WIATRÓW" ■■■ JŁi M| ■ w siedzibie Muzeum Piśmiennictwa I ■ I ■ ■ Swi i Mu^ki Kaszubsko-Pomorskiej ml■■ 1 I Wl w Wejheiowie, ul. Zamkowa 2a. wiatrów ™™ Na wydarzenie zapraszają: Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorsklej w Wejherowie Starosta Wejherowskl dr Gabriela Lislus _ synoptycy ostrzegają Wieczorem 22 września w siedzibie Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie odbył się LXXVI koncert z cyklu „Spotkania z muzyką Kaszub" pt. „Sztride wiatrów, czyli synoptycy ostrzegają". Na program wrześniowego koncertu złożyły się utwory inspirowane różnymi zjawiskami pogodowymi występującymi na Kaszubach. Ich opis zawarty został w słowach pieśni ludowych oraz regionalnych skomponowanych przez Witosławę Frankowską, Renatę Gleinert, Mieczysława Kilarskiego, Mariana Selina, Jerzego Stachurskiego i Jana Trepczyka. Pieśni te powstały do słów Jana Piepki, Jana Rompskiego, Tomasza Fopkego i Marka Serkowskiego. Do ludowej meteorologii nawiązał również cykl miniatur Tadeusza Samerka pt. „Przysłowia kaszubskie na wiolonczelę solo", których to pierwsze publiczne wykonanie (prawykonanie) usłyszeliśmy podczas koncertu. W „Sztridach wiatrów" wystąpili: Marta Błaszak - sopran, Gabriela Kleban - sopran, Aleks Skóra - tenor, Tadeusz Samerek - wiolonczela, Wito-sława Frankowska - fortepian, słowo o muzyce. www.muzeum.wejherowo.pl Szółtes Żelestrzewa Szemón Dettlaff Pomerania nr io (579) / Październik 2023 65 -f- W naszych szkołach LICZNE WYJAZDY KASZUBSKIE UCZNIÓW Z LUBIANY Puck, Wejherowo, Piaśnicę i Węsiory zwiedzali we wrześniu uczniowie, którzy uczęszczają na lekcje języka kaszubskiego w szkole w Łubianie. Wyjazdy służyły lepszemu poznaniu Kaszub oraz integracji uczestników. W pierwszym wyjeździe, do Węsior, wzięli udział uczniowie z klasy IV. Do Kamiennych Kręgów udali się rowerami w ramach rajdu organizowanego przez Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie w Łubianie. Uczestnicy poznali historię i ciekawostki związane z diabelskim kamieniem w Owśnicach, szkołą lotniczą w Gostomiu, przydrożnymi kapliczkami oraz kamiennymi kręgami w Węsiorach. Po pokonaniu 32 km uczniowie zakończyli rajd zabawą kaszubską i poczęstunkiem przygotowanym przez zrzeszenie nad jeziorem w Łubianie. Podczas drugiego wyjazdu uczniowie poznawali historię i współczesność północnych Kaszub. Do Pucka pojechało 52 uczniów z klas II-V, którzy uczą się języka kaszubskiego. Zwiedzili oni Muzeum Ziemi Puckiej, gdzie również robili magnesy podczas warsztatów regionalnych. Zapoznali się z historią miasta oraz tutejszego portu. Nagrodą za pilną naukę była kąpiel w Zatoce Puckiej oraz zabawa w Parku Ewolucji w Sławutówku, niedaleko Pucka. Wyjazd dostarczył wszystkim mnóstwa pozytywnej energii i dobrych wrażeń. Kolejny wyjazd był możliwy dzięki współpracy szkoły ze Zrzeszeniem Kaszubsko-Pomorskim w Łubianie. Zrzeszeńcy wraz z uczniami udali się do Piaśnicy, zwanej Golgotą Pomorza, na obchody kolejnej rocznicy hitlerowskich mordów na ludności kaszubsko-pomorskiej. W pierwszych miesiącach II wojny światowej hitlerowcy zamordowali w Lasach Piaśnickich około 12 tysięcy osób. Pobyt w tym miejscu był dla uczniów żywą lekcją historii. Z Piaśnicy uczestnicy udali się do miejscowości Mechowo, gdzie znajduje się największa na Kaszubach jaskinia. Następnie odwiedzili Wejherowo. Na rynku poznali historię założyciela miasta Jakuba Wejhera oraz Kalwarii Wejherowskiej. Na koniec uczniowie odpoczywali w Parku im. A. Majkowskiego, bawiąc się doskonale na licznych placach zabaw. W drugim semestrze tego roku szkolnego dla uczniów uczęszczających na lekcje kaszubskiego szkoła w Łubianie zaplanowała jeszcze dwa wyjazdy: dla najmłodszych do Zagrody Edukacyjnej w Kamie-nickim Młynie oraz dla młodzieży z klasy VI i VII do Gdańska. Wszystkie grupy będą również brały udział w planowanych Nockach Kaszubskich. W szkole w Łubianie w lekcjach języka kaszubskiego uczestniczy obecnie 79 uczniów. To wzrost o 20% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Cieszymy się, że tak wielu młodych ludzi chce się uczyć języka kaszubskiego! Anna Cupa Kiszewsczi Zómk. Półniowi mur raza ze zrekónstruówóną wieżą w półniowo-zópadnym norce Ódj. Sławomir Lewandowsczi zr FELIETON Sechim paka uszłe -j- ... Opd- welowa^wm/! Po czim jidze poznać, że pó? Pó fledrach banerowech, plakato-wech a jinech, co smutno zwiesziwają sa z płotów, scanów, balasków a balkonów. Wiszą często szlap, jak ne zegre z obrazu Salwa-dora Dali Lo persistencio de la memo-rio (Trwałość / upiartosc pamiace). Hewó je kandidat, co óbiecół wieczną szczestlewósc. Hewó je kandidatka ód mócnech białków. Weszczerzają sa na słuńce, a nicht sa ju za nima nie czereje. Bó ju je pó. Głose są policzone. Regują sa prze państwówim kóretku. Chto lepszi plac w buchce dostónie, ten mó bezpiek swiati bez sztere latka. A timczasa jesz wiszą. Przeslecają sa zewiszczama. Chłoscą farwama. Przecygają zdrok nieszcze-rima usmiewkama. Kóżdó munia je jinó. Pesznó blondi numer jeden z miną, jakbe ji słunuszkó w ócze zaświecało. Chłop z wezdrzenim „zedrza z cebie skóra i krwią żiwca wesusóm". Stareszka, co be ju w całosce nie dar-wa. Stareszk, co ón znó przednika przedników. Stolórz, szkolno, direchtór, doktorka a... ti, co są znóny z tego, że są znóny. Ceż zrobić z taczim banera, co ón ekologiczny nie je a nawetka logiczny nie je? Żele je na. nim jako snóżó białka, jesz może nią w jaczim warsta-ce scana zawiesec. Badze robią za kaladórz pirelli - na oblokło. Mechanice prze mienianim ópónów na zemówe cepło sa przezdrzą a wzdichną za lep-szim żecym na jaczi Majorce abó jinym Wolinie. Czej snóżó a w ókulórach - może sobie ja jakno szkolną przedstawić a sebie za nipócegó szkólóka. Czede postawny chłop na plakace a z gabą meslą nieskażoną - może gó tako bismónka abó bismón sobie w penthauzu wstawić a pózerac na niego ób czas pórenegó alerobiku cze jinech dżogin-gów. Jak kandidat je spórtsmena abó jinym aktora - może mu jego przestojniczka jaczi wółtórzk ubudowac a prze friszteku przepitczi (tóaste) ce-płim mleka wznaszac. Górzi, czej chłop z gabe mało sposobny je, a jesz nie z ti listę. Prosto za wescelók może robie. W całosce, czej komu co przeskurził. Wiedno może gó gabiska do góre dac a paradno w kotłowni pó nim deptać. Prze taczi wanóżce cwiczec może kómplemeńte: te gasy papku, leleku, zgnilcu przesniti, wórzto Bódój sa może na banerze purgac ób zema. To be letko taką póselcka wtrekół na górka za stodołą a sa puscył z nią w dół. To be nawetka jacze miónczi mógł zrechtowac. Hewó je karno póselców kontra senatorze! smierdząco, mózdrechu za keczupa padłi - a jine, rozwijające weóbraznią. Taczi baner wódę nie przepuszcziwó, tej może z niego dak chócle na buda z trusama zrobić. Jak jednego nie zbiegnie - może pora kandidatów do grepe zesadzec a jesz kandidatka na wierzk, cobe lepi trzima chłopów w jednym szteku. Tuwó nie je wóżne, chto, z jaczi je partie. Deszcz jima równo wprecz-kuje. Czejbe tak szoreme z tego porobić? To be ale sa stateczno szło w nie-dzela do kóscoła z taczim senatora nad głową... A może jaką nową ądulacją uretają przed zmóczenim? Bódój sa może na banerze purgac ób zema. To be letko taką póselcka wtrekół na górka za stodołą a sa puscył z nią w dół. To be nawetka jacze miónczi mógł zrechtowac. Hewó je karno póselców kontra senatorze! I reszele...! Wiera be sa wigódno na nich sedzało. Mógł be też spróbować z te jaczi żódżel zeszec. Nóprzód-ka na mnieszim błotku wepróbówac, dac wiatrowi w kandidatka/kandidata dmuchnąc a bócek tim spósoba przepchnąc. Może na wikszi baner zboże z kómbajna wesepac, leno gabą do spodku je gó nót półożec, bó jesz kandidat weżgrze ze dwa centnare. Kó pólitikóm do wiarę ni ma... Może też, chócó chwalebne to nie je - z banera sobie tarcza do strzelanió a szmerganió zrobić. Jaczi temrót postawie, baner na to, copnąc sa cziledzesąt metrów a... ulnąc z ulgą! Zgnitą toma-tą, z puszczówczi, kama, z dwarurczi abó pistole. Nożama rzecac. Seczerą. Wreka w opozycją. Kapustą w koalicją. Może jich za regą postawie a serią dawać: „Tru-tu-tu-tu! Nie ledóm pólitików!" Pewno be szło zrobić banere z tak-czegós, co sa samo rozpuszcziwó miesądz pó webórach. Wisy, wisy a naróz sa w lefce rozeńdze, ze scane spłe-nie a dze wmiknie - ószóc werosce abó beleca, abó często bele-co. Pewno może też knypsnia-cym mieniąc to, co je na plakace, i tero to, co czejs beło kandidata do parlamentu, je zóchacbą do kupianió meblów... Dali wisy tako welownó płóchta kandidatczi na ógrodzenim smatórza a reklamuje „fitnessowe uceche i snódcze brzeche". A czejbe taczi Fópka dze wisół? Na co wa be gó spótrzebówa? Tómk Fópka Pomerania nr 10 (579) / Październik 2023 67 TO nie je w głowa DO pojacó FELIETON Białka; via/f 6-bŁowa/ Czej chtos zazdrzi leno na nen titel, może pómeslec, że mdze to felieton ó jazeku welacjowi kampanie. Niecałowno. Jesme ju wiera pó welacjach, le cze cos sa zmieniło, cze nie - tego jesz tero, czej to pisza, nie wiem. Może i fejno, bó nie jem jesz ani zło, ani zawiodło. Jem równak baro zmarachówónó żdanim, gódanim, sztri dowanim sa ze wszetczich strón. Jedno, co wiem na gwes, to teli, że jazek, a pó prówdze nawetka mółe, krótcze słowo, może bec zóczątka biótczi o przińdnota, bucha a jawernota. To mdze krótko historio mółegó „jo" w kromie óglowóbudow-lanym. Musza jem w slednym czasu wiele raze bec gósca w mólowim kromie z nórzadzama, szruwama, kablama, góz-dzama a jinszima rzeczama, chterne nie są mie na co dzeń brekówne, a prze re-mónce nie jidze bez nich nick zrobić. Na szczesce nen króm w móji gminie je baro dobrze wepósażony, ni musza też dalek do niego jachac, a do te je taczi „swójsczi". Czej beła jem ju w nim trzecy róz tego samego dnia, wedarzeło sa cos, co zmieniło mój pózdrzatk na świat, nen mółi i nen wiakszi. W kromie robi nólepszó krómówó, jaką znóm. Ceż ta białka wie ó tech wszetczich farbach, klejach a jinszich, to nie je w głowa do pójacó. Móm dló ni wióldże uwóżanie, bó taczi wiedze nie dosta ona w żódny szkole, leno dobeła ja sama. Ona je jak remóntowó-budowlanó encyklopedio, gódósz ji, co mó bec, i ona ju pó pierszi letrze wie! - Co dzysó badze dló ce? (Me sa ju dobrze znóme). - Ne, klej do tech... - Fugów, kachlów, stiropianów, gume? Taczi, jinszi? Mółi, wióldżi? Tóni, drodżi, nólepszi? Ona je pó prówdze niezastąpionó w swóji robó-ce, a do te mó wiele cerplewósce do ledzy niewpra-wionech w tech budowlanech inwesticjach - tu prawie ó mie jidze. Dlóte jó lubią u ni robie sprawunczi, nie czeja sa tede tak lechó w tim cezym dló mie świece. Zabócza jem równak ó nówóżnieszim - jidze z nią fejn pókórbic pó kaszebsku i wiera ód tego mia jem zacząc. Czej me sa tak kórbiłe prze webieranim dwuch baro wóżnech dló mie szruwów (prze remónce kóżdó szruwa je przeca nówóżnieszó), wiózł do krómu chłop. Molowi cze cezy, nie jem gwesnó. Chódzył, szukół, óbzerół, tej me so dali midze sobą prawiłe, a czej me ju webrałe, raza jesme rzekłe zgodno a głośno: „jo", co miało znaczec, że webierk sa nama udół. Jene, tego, co sa pó tim naszim „jo" dzało z tim chłopa, długo nie zabócza. Taczi alergie na dwie mółe letre dówno jem ni mia widzóne. Ón sa rzucół jak wagórz pod sztróma. - Czy jesteśmy w Polsce, czy nie?! Tu trzeba mówić po polsku, porządnie, a nie jojować na cały sklep! To „jojować" czeła jem pierszi róz w żecym, beło to wiera cos na modło jodlowaniegó: jojowac-jodlowac? Chto gó tam wie... Żól mie, że jó nie widza naszich mu-niów, czej ón to do naji wrzeszczół, bó tak szerok ótemkłi gabe to jó jesz nigde ni mia, krómówó wiera też. Żebe tak so jiscec na mółe, malińcze, słodcze, piakne „jo"? Ceż ono komu mó lechegó zrobione? Może nen chłop miół górszi dzeń, abó ni miół cerplewósce do mójich szruwów? Próbówa gó jem w meslach perzna usprawiedlewiac, le nijak mie to nie szło. Żebe tego nie sygło, na całi króm włączone beło Radio Kaszebe. Ni miałe me dló niego letosce. Biedny chłop, biedne jego wrazlewe usze. Gwesno pólscze słowa na k, ch a jinsze - gó tak nigde nie zabolałe jak naje białczene „jo". Może ó to szło? Może chłopscze „jo" mni be gó zabolało? Nie wiem. Jedno wiem na gwes. To jesz nie beł kuńc. Beła jesz odpowiedz nólepszi na świece krómówi. Nie beło to nick na k, ch a jinsze letre pólsczegó alfabetu. Beło krótko i spokojno: - Jo, chłopie, jesme w Polsce, jo, móżeme gadać pó polsku, leno za czim? Me jesme u sebie, na Kaszebach, i nicht nie mdze mie bronie mojego JO! Rozmiejesz, chłopku, cze nie? Czej ona to góda, zdówało mie sa, że urosła dzesac centimetrów nad tego chłopa, a mółó ona nie je. Wieta, co ón ji na to wszetkó odrzekł? - Proszę pięć kilo cementu... Kupił i chutkó, baro chutkó, nekół do auta. Widzele wa tacze ceda w kromie z nórzadzama, bó jó nie. Ceż te wszetcze dróte, gózdze a młotczi muszałe so ó le-dzach pómeslec, czejące taką sztridka? Przeznóm sa, że jó beła często ód se, czej ón tak wrzeszczół roz-górzony, i nie wiedza jem, co mu rzeknąc, bó pierszi róz chtos w taczi sposób sa prze mie zachówiwół. Na szczesce krómówó wiedza, co zrobić, i chwała ji za to. W taczi biótce na... abó barżi ó słowa, to jem jesz udzelu nie brała. Móm nódzeja, że to beł pierszi i sledny róz. Óglowó nie ledóm przemoce kóżdegó ortu, ti jazekówi też. Meszla so równak, cze wórt beło sa sztridowac ó te dwie letre, ó jedno słowo, robie teli trzósku, psowac so humor? I wieta co? Beło wórt! Kó wszetkó zaczinó sa ód słowa. Olga Kuklińskó Jo, chłopie, jesme w Polsce, jo, móżeme gadać pó polsku, leno za czim? Me jesme u sebie, na Kaszebach, i nicht nie mdze mie bronie mojego JO! 68 BEZPIECZNY KREDYT 2% II ETAP W OFERCIE Nowa Dąbrowa otwiera najnowszy rozdział samowystarczalnego projektu w Gdyni. To tętniąca życiem przestrzeń zapewniająca wszystkie wygody życia w mieście. Od punktów handlowo-usługowych, przez parki i niezwykłe place zabaw, po miejsca zaprojektowane z myślą o przedszkolu i przychodni. Nowa Dąbrowa powstaje w otulinie bukowych lasów, jednocześnie w prawdopodobnie najlepszym punkcie układu drogowego Trójmiasta. Niedaleko krzyżują się najważniejsze trasy całej aglomeracji -trójmiejska Obwodnica oraz Trasa Kaszubska i Obwodnica Metropolitalna Trójmiasta. Biuro sprzedaży Gdynia Centrum, al. Marsz. Piłsudskiego 11, tel. 58 760 07 48 >4llcon ZAPRASZAMY NA \ ^ GDAŃSKĄ JESIEŃ 4 25 LISTOPADA Muzyka Fryderyka Chopina, Wolfganga Amadeusza Mozarta, Ludwiga van Beethovena, Franza Schuberta, Roberta Schumanna Polska Filharmonia Bałtycka im. F. Chopina w Gdańsku GŁÓWNY SPONSOR PFB MECENAS KULTURY 9 Instytucja Kultury Samorządu Województwa Pomorskiego la. trojmiasto.pl Energa grupa e3e3 Radio Gdańsk 75 lat PCE Polska Grupa Energetyczna Wybitni pianiści Alexander Korsantia Hubert Rutkowski Kate Liu Tomasz Ritter Maciej Gański Janusz Olejniczak Leonora Armellini Barry Douglas Denis Zhdanov Leszek Możdżer Alexander Gavryluk PARTNER WYDARZEŃ ARTYSTYCZNYCH PFB W 2022 ROKU Pres to Bilety® ruch muzyczny DOFINANSOWANO ZE ŚRODKÓW MIASTA GDAŃSKA GDAŃSK www.bilety24.pl 58 320 62 62 58 323 83 62 bilety@pfb.gda.pl Kasy biletowe PFB Gdańsk Ołowianka 1 Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w Gdańsku