POMERANIA MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-KULTURALNY | ROK ZAŁOŻENIA 1963 CENA 5,00 zł | NR 6 (576) | CZERWIEC 2023 KASZUBSKI NOBEL DLA MARII KROŚNICKIB www.miesiecznikpomerania.pl rok antoniego abrahama dotacji Ministra Spraw Wewnętrznych Spraw Wewnętrznych i Administracji Administracji (g) 58 301 27 31 ffg kaszubi.pl (S) projekty@kaszubi.pl CZYM JEST NASZA KASZUBSKA LETNIA SZKOŁA? Miejsce: Kaszubski Uniwersytet Ludowy w Wieżycy Termin: ii-23 lipca 2023 roku Program obejmuje: -120 godzin kursu (teoretycznego i warsztatowego) - wyżywienie i nocleg - wyjazdy studyjne (wraz z autokarem i biletami 10 dni (od poniedziałku do piątku) intensywnego kursu, na którym uczestnicy poznają kaszubski lub doszlifowują go pod okiem profesjonalnej kadry nauczycieli. Osoba biorąca udział w kursie może dołączyć do grupy początkującej i uczyć się kaszubskiego od podstaw lub do grupy zaawansowanej. W ramach Letniej Szkoły organizujemy wycieczki, podczas których poznacie niezwykłą i wyjątkową kulturę, historię i tradycję regionu. Wśród atrakcji przewidujemy m.in. spływ kajakowy Zbrzycą, zwiedzanie muzeów kaszubskich i ważnych miejsc pamięci Pomorza. IVCV Przewidziane są warsztaty (m.in. tańca ludowego oraz rękodzielniczne), projekcje filmowe, spotkania z ciekawymi ludźmi zaangażowanymi w rozwój kaszubszczyzny. Cena: 1400 zł POMERANIA NR 6 (576) | CZERWIEC 2023 3 Kaszubski Nobel dla Marii Krośnickiej RED. 4 Pasowanie na ricerzów Witosława DM 6 Wiele za nama, przed nama jesz wicy KAROLENA SERKÓWSKÓ-SECECHÓWSKÓ 10 Zrzesził sport z tradicjq DARK MAJKÓWSCZI 13 Nowi (stóri) maturalny urzas KLEBBÓW MATIS 14 Bqczk RD 15 Wiemy mniej, niżbyśmy chcieli i niż powinniśmy wiedzieć. O spisie powszechnym z 2021 r. z socjologiem prof. Cezarym Obracht-Prondzyńskim rozmawia Łukasz Zołtkowski 18 Już nie Kaliningrad, a Królewiec SŁAWOMIR LEWANDOWSKI 19 LIST 20 Z Abrahamem na placu Kaszubskim i w Muzeum Marynarki Wojennej. Uroczysta Rada Naczelna w Gdyni ANDRZEJ BUSLER 23 Sto lat OSP w Jastarni RYSZARD STRUCK 24 Przekręt sanacyjny na majgtku Barłomino ANDRZEJ JANUSZ 26 „Gazeta Kaszubska" - międzywojenne okno na świat PIOTR SCHMANDT 29 Portowe miasto - system naczyń połgczonych. Księga adresowa ziem zachodniej Polski PIOTR SCHMANDT 34 Gdańsk mniej znany MARTA SZAGZDOWICZ NAJÓ UCZBA. Edukacyjny dodówk nr 6 (168) 35 Smaki i aromaty Pomorza RAFAŁ NOWAKOWSKI 38 Muzeum Sportu Wiejskiego w Łebczu. Pierwsze takie muzeum w Polsce - Z Janem Trofimowiczem oraz Brunonem Ceszke rozmawia DOMINIKA GŁOWIENKA 41 W Gdańsku uhonorowano wieloletniego proboszcza Bazyliki Mariackiej RED. 42 Ód Tóne Óbrama pó Lionela Messiegó DARIO KASZEBÓWSKÓ 44 Emocje pó „Leno w Przódk" wcyg móckó trzimig BOGDÓN ADAMCZIK, tł. ŁUKÓSZ ZOŁTKÓWSCZI 48 Ceramika lubi, cobe dacji póku Z Mórcena Kuberng rozpówiódó TÓMK FÓPKA 50 Harcersko przigóda. Part II MATEUSZ BULLMANN 52 „Kaszebi z Jedinczi" w dzejanim! ALEKSANDRA DZACELSKÓ-JASNOCH 55 Z Kociewia MARIA PAJĄKOWSKA-KENSIK 56 Lektury DANIEL KALINOWSKI, SŁAWOMIR LEWANDOWSKI 59 Óladersczi mestrowie ród malowele na delach przewiozłech z Gduńska PD. 60 Klęka 65 W najich szkołach 67 Sechim paka uszłe TÓMK FÓPKA 68 To nie je w głowa do pójacó OLGA KUKLIŃSKÓ Ministerstwo ! Spraw Wewnętrznych i Administracji Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego gdański WOJEWODZTWO POMORSKIE GDAŃSK promocji wydawnictw GDYNIA moje miasto Numer wydano dzięki dotacji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji „Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji" Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury Zrealizowano ze środków Województwa Pomorskiego Dofinansowano ze środków Miasta Gdańska Dofinansowano ze środków Miasta Gdyni POMERANIA MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-KULTURALNY ADRES REDAKCJI ul. Straganiarska 20-23 / 80-837 Gdańsk tel.58 301 9016/58 301 27 31 e-mail: red.pomerania@wp.pl REDAKTOR NACZELNY Sławomir Lewandowski ZESPÓL REDAKCYJNY Dariusz Majkowski (zastępca redaktora naczelnego) Aleksandra Dzięcielska-Jasnoch (sekretarz redakcji, Najó Uczba) Krystyna Sulicka Małgorzata Micał Bogumiła Ci rocka Ludmiła Kucharska Bogdan Adamczyk (skład graficzny) KOLEGIUM REDAKCYJNE Piotr Dziekanowski (przewodniczgcy kolegium) Mateusz Bullmann Andrzej Busler Ewa Górska Stanisław Jankę Piotr Lessnau Wiktor Pepliński Danuta Pioch Edmund Szczesiak Bogdan Wiśniewski TŁUMACZENIA NA JĘZYK KASZUBSKI Dariusz Majkowski ZDJĘCIE NA OKŁADCE Port morski Jastarnia Fot. Sławomir Lewandowski WYDAWCA Zarzgd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego ul. Straganiarska 20-23, 80-837 Gdańsk DRUK Wydawnictwo „Bernardinum" Sp. z o.o. ul. Biskupa Dominika 11, 83-130 Pelplin Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania artykułów oraz zmiany tytułów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść ogłoszeń i reklam. PRENUMERATA Z DOSTAWĄ DO DOMU! Koszt prenumeraty rocznej krajowej z bezpłatng dostawg do domu: 55 zł. W przypadku prenumeraty zagranicznej: 150 zł. Podane ceny sq cenami brutto i uwzględniają 5% VAT. Aby zamówić roczng prenumeratę, należy: • dokonać wpłaty na konto: PKO BP SA 2810201811 0000 0302 0129 3513, 0D REDAKTORA Medal Stolema to nagroda przyznawana przez Klub Studencki „Pomorania" osobom lub organizacjom, które w szczególny sposób przyczyniły się do pomnożenia dorobku oraz osiągnięć kultury Kaszub i Pomorza lub do jej spopularyzowania. W maju „Kaszubskiego Nobla" z rąk członków kapituły odebrała Maria Krośnicka - animatorka kultury i wieloletnia dyrektorka Biblioteki Publicznej w Luzinie. Ryngrafy Witosława natomiast to nagrody przyznawane przez Stowarzyszenie Nauczycieli Języka Kaszubskiego „Remusowi Dresze" osobom, które maję szczególny wkład w rozwój, ochronę i promocję języka kaszubskiego. Wyróżnienie nawiązuje do średniowiecznego rycerza Witosława, przedstawionego w powieści „Życie i przygody Remusa" Aleksandra Majkowskiego. W tym roku nagrodę przyznano Jerzemu Stachurskiemu i pośmiertnie Januszowi Mamelskiemu. O obu wydarzeniach piszemy na łamach czerwcowego wydania naszego miesięcznika. Redakcja „Pomeranii" w osobach piszącego te słowa Sławomira Lewandowskiego i Dariusza Majkowskiego 12 maja uczestniczyła w spotkaniu Remusowego Kręgu, które tradycyjnie odbyło się w szkole w Borzestowie. Na wieńczącym sezon spotkaniu przybliżyliśmy licznie zgromadzonym m.in. codzienną pracę zespołu redakcyjnego i proces powstawania naszego miesięcznika. Relację z Borzestowa prezentujemy w czerwcowej „Klece". Dziękujemy za zaproszenie i gościnność organizatorom, w szczególności Panu Brunonowi Cirockiemu. Sławomir Lewandowski POMERANIA Zarzgd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego ul. Straganiarska 20-23, 80-837 Gdańsk, podajgc imię i nazwisko (lub nazwę jednostki zamawiajgcej) oraz dokładny adres • złożyć zamówienie w Biurze ZG ZKP, tel. 500 183 832 e-mail: prenumerata@kaszubi.pl Wydarzenia KASZUBSKI NOBEL DLA MARII KROŚNICKIEJ Medal Stolema, przez niektórych nazywany „Kaszubskim Noblem", to nagroda przyznawana od 1967 roku przez Klub Studencki „Pomorania" osobom lub organizacjom, które w szczególny sposób przyczyniły się do pomnożenia dorobku oraz osiągnięć kultury Kaszub i Pomorza lub do jej spopularyzowania. Pośród laureatów znajdują się działacze kaszubscy, artyści, pisarze, poeci, historycy i gawędziarze, m.in. Aleksander Arendt, Augustyn Necel, Tadeusz Bolduan, Bolesław Fac, Lech Bądkowski, Wawrzyniec Samp, Jerzy Samp, Stanisław Pestka, Józef Chełmowski, Gunter Grass, Jan Drzeżdżon, Ida Czaja czy ks. Roman Skwiercz. Medal stolema 2022 W styczniu br. kapituła Medalu Stolema złożona z pełnoprawnych członków Klubu Studenckiego „Pomorania" wybrała laureata tej nagrody za 2022 rok. Większością głosów przyznano to wyróżnienie Marii Kraśnickiej - animatorce kultury, wieloletniej dyrektorce Biblioteki Publicznej w Luzinie oraz reżyserce Regionalnego Teatru Dramatycznego w Luzinie. Laureatka Medalu Stolema od 44 lat zaraża młodych ludzi miłością do teatru i kultury kaszubskiej. W trakcie swej kariery zawodowej pełniła funkcję dyrektorki Gminnej Biblioteki Publicznej w Luzinie, Gminnego Ośrodka Kultury w Luzinie oraz Gminnego Ośrodka Sportu, Rekreacji i Turystyki w Luzinie. Jest organizatorką niezliczonych konkursów, spotkań autorskich, lekcji bibliotecznych, dni kultury, sesji popularnonaukowych, wystaw, wakacji dla czytelników, dożynek i wielu imprez plenerowych, a także innych, cennych dla luzińskiej społeczności przedsięwzięć. Zainteresowania Marii Kraśnickiej historią regionu, w tym historią Luzina, przyczyniły się do stworzenia m.in. bogatego księgozbioru regionalnego w czytelni biblioteki w Luzinie. Jest autorką i współautorką publikacji i artykułów dotyczących tematyki kaszubskiej. Maria Kraśnicka założyła Regionalny Teatr Dramatyczny w Luzinie, któremu przewodniczy do dziś. Jest prezeską niedawno powstałego Stowarzyszenia Teatralno-Literackiego „Kukówka". Laureatka Medalu Stolema od lat aktywnie działa także w lokalnym oddziale Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Wyróżnienie przyznane przez klub „Pomorania" nie jest jedynym w jej dorobku. Maria Kraśnicka jest także laureatką Skry Ormuzdowej za rok 1989 oraz Nagrody Specjalnej Marszałka Województwa Pomorskiego za 2022 rok za wybitne zasługi w dziedzinie twórczości artystycznej oraz upowszechniania i ochrony kultury na rzecz mieszkańców regionu. Gala wręczenia Marii Kraśnickiej Medalu Stolema odbyła się 9 maja w Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego w Gdańsku. RED. Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 3 PASOWANIE NA RICERZÓW WITOSŁAWA Stowóra Szkólnech Kaszebsczegó Jazeka „Remusowi Dresze" ód 2012 roku przeznówó swoje nódgrode - Ringrafe Witosława. Latoś dostele je: Jerzi Stachursczi i, pósmiertno, Janusz Mamelsczi. Uroczezna wraczenió beła w szkole w Kamieńce Szlachecczi 11 maja. - Je to weprzednienie dló tech, co mają nadzwekówe zasłedżi w óbremim twórzenió, rozwiju, ochronę abó rozkóscerzanió kaszebsczegó jazeka. Nódgroda je nawleczenim do strzednowiekówegó ricerza Witosława przedstówionegó w epopej i Aleksandra Majkówsczegó Żece i przigóde Remusa - gódó Katarzena Butowskó, przedniczka Stowóre „Remusowi Dresze" i szkolno kaszebsczegó jazeka w Kamieńce Szlachecczi. - Ten dzeń to równak nie je leno sama urocze-stosc. W naji szkole to Dzeń Kaszebsczi. Ód samego rena móme warkównie z ledowima utwórcama i z pi-sarzama - dodówó Butowskó. Pó warsztatach bel też koncert Pawła Ruszkówsczegó, a całemu wedarzeniu towarził kermasz wszele-jaczich swójoracznech werobinów przeszekówónech m.jin. przez dzece i młodzezna. Uroczezna wracziwanió Ringrafów zaczała sa ód przewitanió góscy przez direktórka szkołę w Kamieńce Izabela Bednarek, chterna przebóczeła słowa ks. Janusza Paserba Małe ojczyzny uczę żyć w ojczyznach wielkich i pódczorchnała, że to prawie w ka-mienicczi szkole mó swoja sedzba Stowóra Szkólnech Kaszebsczegó Jazeka „Remusowi Dresze". Przed góscama zaprezentowele sa uczniowie, chterny pod czerenka Tereze Wejer przeszekówele teatrowi przedstówk na spódlim dokazów Janusza Mamelsczegó. Bełe też spiewe i recytacje wierztów wekónywóne przez dzysdniowech szkólóków i absolwentów szkołę w Kamieńce. Nówóżnieszim dzela uroczezne beło pasowanie na ricerzów Witosława i wraczenie ringrafów wekumónech przez gduńsczegó rzezbiarza Józefa Semmerlinga (w miono Janusza Mamelsczegó weprzednienie odebrała jego córka Marta). Przedtim óstałe wegłoszone laudacje. Eugeniusz Preczkówsczi rzekł m.jin.: - Trzeba powiedzieć, że godny urodzinowy prezent zgotowała szanowna kapituła Ryngrafu Witosława na piękny jubileusz 70-lecia urodzin, który laureat Jerzy Stachurski obchodził 9 marca bieżącego roku. Urodził się w Gdańsku, tam dorastał. [...]. Stachurski jest absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Gdańsku, uzupełniał też wykształcenie na Uniwersytecie Gdańskim i Politechnice Gdańskiej. Swe zawodowe życie związał przede wszystkim z muzyką oraz z edukacją. Komponować zaczął w wieku 17 lat. Napisał wtedy muzykę do sztuki Moliera Grzegorz Dyndała. Udany debiut przyniósł wkrótce kolejne kompozycje teatralne. Artysta współpracował z licznymi teatrami w Polsce i za granicą. Jerzi Stachursczi pasowóny na ricerza Witosława. Ódj. am Od 1979 tworzył dla Olsztyńskiego Teatru Lalek (15 spektakli), Teatru Dramatycznego w Słupsku (17), Teatru Lalek „Tęcza" w Słupsku (21) oraz od 1988 dla Teatru Lalki i Aktora „Miniatura" w Gdańsku (17). Tych dwu ostatnich teatrów był przez wiele lat kierownikiem muzycznym. Okazjonalnie współpracował z wieloma teatrami w kraju i za granicą. Jego muzykę grano nawet w Meksyku, USA czy na dalekiej Syberii. W sumie napisał imponującą liczbę 158 muzyk teatralnych. [...] Intensywna współpraca z programem [Rodno zemia] zaowocowała powstaniem dwóch dużych widowisk teatralnych o tytułach Przedkówó oraz Ja-stre, a także piosenek dziecięcych zrealizowanych dźwiękowo w zawodowym studiu nagrań, a filmowo w okolicach Przodkowa. W tym czasie Stachurski był nauczycielem w Szkole Podstawowej w Wilanowie. W 1992 roku został dyrektorem Szkoły Podstawowej w Czeczewie, 4 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Wedarzenia z którą związany był aż do przejścia na emeryturę w 2019 roku. Był to czas bardzo intensywnych działań muzycznych oraz literackich. Jerzi Stachursczi, dzakujące za weprzednienie, rzekł: - To dló mie wiólgó era bec nódgrodzonym rin-grafa Witosława. Równoczasno kłónióm sa laureatom jego póprzednech edicjów. Jó sa cesza, że moja robota ostała dozdrzónó. Je to nódgroda za całosc dzejaniów dló kaszebizne, za to, co udało sa zrobić ód 70. lat XX wieku. Jó beł tej jednym z pionierów i nie meslół jem, że kaszebizna doczekó sa prawny ochronę, że badze uczono w szkołach. Późni, we wedowiedze dló mediów, dodół: - Meszla, że kaszebizna je teró na dobri, szeroczi drodze. Ta bitwa skuńczi sa dló ni dobrze. Kóżdi z nas może cos wniesc do kaszebizne. Niewóżne, cze to badze szkolny, badera cze artista. Raza móżeme sprawie, że kaszebizna badze jak rzeka szła szeroczim żocha. Błogosławiony ten, co seje zórno na wszetcze stronę. Błogosławione niech badze zórno, co nama dówó seła rodzec sa codzeń ód nowa. Laudacja na teza dredżegó latosegó ricerza Witosława wegłosył Tomósz Fópka, chteren zaczął ód swóji wierzte „Na wdór Janusza Mamelsczegó": Co w szterzech nórtach Móme trze swiate Rzeczece, kądka Jic Wajim szlacha... Szkółowim Mackom Z ny łówczi z tełu Wiedno wcyg, wiacy Je co do dzewu... Nie rozmiejeme, Czemu tak prawie Kuńczą sa stegne Kropką w pół zdanió... Dozwólce nama Mółim odgadnąć Wole krejamnosc Boże złech wiadłów... Cytowół też czile dokazów Janusza Mamelsczegó i przebócził jego dzejanie dló kaszebizne: - Piersze kaszebscze dokózczi óstałe wedrekówóne w „Naji uczbie" - edukacjowim dodówku do „Pomeranie" w roku 2007. Redakcjowe kolegium tego cząd-nika achtnało Jego dzejanie Órmuzdową Skrą (za rok 2018). Do dzecy czerowół też kaszebscze legeńde a bójczi, jacze weszłe w 1999, 2004, 2009 a w 2020 roku. Fundacjo „Aby Chciało Się Chcieć" zrobią w roku 2022 na jich spódlim piać filmków. Za legeńde dostół też autór nódgroda Leteracczegó Grifa, przeznówóną przez Mieską Biblioteka Publiczną m. Aleksandra Majkówsczegó we Wejrowie - za nóchat-ni czetóną ksążka w 2008 roku. DONECHCZASNY DOBIWCOWIE RINGRAFÓW WITOSŁAWA: 2012 r. - Bruno Cerocczi, Edwórd Breza 2013 r. - Jerzi Treder, Janina Kwieceń 2014 r. - Hana Pópówskó-Tabórskó, Eugeniusz Gółąbk 2015 r. - Jadwiga Zieniukówó, Stanisłów Pestka [pósmiertno], Edmund Kamińsczi 2016 r. - Danuta Pioch, Witold Bóbrowsczi 2017 r. - Danuta Stenka, Alfred Majewicz 2018 r. - Motoki Nomachi, Tomósz Fópka 2019 r. - Tomósz Wicherkewicz, Adóm Riszórd Sykóra, Wanda Lew-Czedrowskó Janusz beł Szkolnym bez wióldże „Sz". W Kartuzach, Stajszewie, Stóri Hece, Kolonii, Strzepczu -szkółowe dzece, wespółrobótnice baro bele za Nim. Ucził pólsczegó, infórmaticzi a kaszebsczegó. Też, jak wspóminó muzealnik a pisórz Róman Drzeżdżón: „[Janusz] ród przejeżdżiwół do najegó Muzeum, be dzecóm opowiadać ó kaszebsczich stolemach, kró-sniatach, czarownicach a purtkach [...], swój im dze-janim a utwórstwa pódskócół jinech do robotę". Tomósz Fópka wspóminół też robota Janusza Mamelsczegó w Radzeznie Kaszebsczegó Jazeka, pódczorchiwół, że wóżnó beła dló niego wiara w Boga, przebócziwół, że jego pasją beło wanożenie i pszczołę. Laudacja skuńcził słowama: - W relacje z jednego z leteracczich zetkaniów z Janusza Mamelsczim we Wejrowie, czetóme: Jak przyznaje, towarzyszę mu czasem refleksje i wątpliwości: kto będzie chciał to czytać, czy będzie to przydatne? Chceme dzysó ódpówiedzec: badze. A Janusz je wcyg z nama przez swoje utwórstwó. Janusz Mamelsczi żeje! Winszejeme kapitule Ringrafów Witosława belnegó webóru laureatów, a spóleznie szkołę w Kamieńce Szlachecczi dzakujeme za przerechtowanie wióldżegó kaszebsczegó świata. Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 5 WIELE ZANAMA, PRZED NAMAJESZWICY Latoś przepódó setnó roczezna nadanió miesczich prawów Kartuzom. Z ti leżnosce w miesce bełe planowóne rozmajite dzejania. Dzel z nich óstół ju zórganizowóny. Swiatowanie tego jubileuszowego, okrągłego geburstagu widzec je w przednictwie Kartuz, w pójedincznech institucjach, a też westrzód mieszkańców. Nódgrode za dzejanie dló miasta Jednym z elementów roczeznowech obchodów belo dówanie nódgrodów i weprzednieniów burmestra Kartuz „Karteskó Skra". Uroczestosc ódbeła sa 31 stremiannika w Kartesczim Centrum Kulturę. Nódgroda je przeznówónó ód 2001 roku ledzóm i organizacjom za dzejnota na rzecz rozwiju i promocji gminę Kartuze. Tim raza, pó trzelatny, pandemiczny przerwie, dónech belo jaż sedemnósce weprzednieniów i szesnósce nódgrodów w szesc kategoriach: kultura, sport, promocjo, pómóganie jinszim, pódjimizna, całosztółt dzejnote. Tego samego dnia beła też uroczestó sesjo radzezne miasta. Óbczas ni direktórka Kaszebsczegó Muzeum w Kartuzach, Barbara Kąkol ódczetała referat tikający sa historii jubilata. Skuńczeła gó słowama: - Jesme spadkóbiercama 100-latny tradicji naszego miasta. Póstapnym ogniwa w sztafece pókóleniów. Dzys - trzeba bec wdzacznym tim, co żele i robile dló naszi Moli Tatczezne, dló Kartuz - stolece Kaszeb. W Raju Mariji biją serca wióldżich ledzy, chterny sztółtowele przez lata juwernota miasta, a też mesie i wseczeca póstapnech pókóleniów. Pókóleniów, co bez ustónku robią dló pómnóżanió dercha widzałosce Kartuz. Ódjimczi, gazete, rakópise Dwa dnie rechli (to je 29 stremiannika) beło utczenie pódpisanió przez generała Władisława Sykórsczegó Rozpórządzenió Radzezne Minystrów w sprawie za-liczenió wiesczi gminę Kartuze, w kartesczim krezu, w pómórsczim województwie, do grepe miast. Tede też nóprzód wekónóny beł ódjimk mieszkańców Kartuz i kartesczich urzadników na trapach Mie-sczegó Urzadu. Tam też beło śpiewanie „dwasta lat" dló Kartuz. Późni w Kaszebsczim Muzeum ódbeło sa ódsłoniace westówku szandare robiącego ódjimczi, Artura Sochę, pod titla „Kartuzy dawniej i dziś", na chternym widzec beło jak przez lata zmieniwało sa to miasto. Na piacdzesąt dwuch tóflach przedstawione bełe fotografie autora zestawione z tima archiwalny-ma. To beł ju trzedzesti pókózk ódjimkórza, tej jubileuszowi, nówiakszi z donechczasowech. Nalazłe sa na nim też czekawóstczi tacze, jak artikle, ogłoszenia i plakate, co mają sto i wiacy lat. 6 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 ioo lat Kartuz - To je pókózk wszetczich mieszkańców. Ledze sami zwónile i pitele, jak mogą pomóc. Chatno przekazewele swoje rozmajite materiale. Ódjimczi, co tuwó są, robione bełe nawetka sto dwadzesce lat rechli. Westrzód tech mojego autorstwa są tacze sprzed trzedzesce lat, le też te, jacze jó robił przez cali óstatny rok - gódół na promócjowim zeńdzenim Artur Socha. Plakate można belo óbzerac do kuńca łżekwiata. We strzoda 29 stremiannika w muzeum pókózóne bele też archiwalne egzemplarze pismiona „Gazeta Kartuska", chterno przez wiele lat wedówóne belo w Kartuzach, a też rakópise z XVII i XVIII wieku, w jaczich wspómnióne są kartescze stronę. To óstatne belo móżlewe dzaka wepóżeczeniu z Pólsczi Akademii Nóuków jednego z tomów dzejów kartuzów, raza z ódpisama dokumentów. Spisół te dzeje nadzwekówi historiograf i przeor zókónu kartuzów w Raju Mariji (dzyseszich Kartuzach), Jerzi Schwengel. W jego do-kazu nalezc jidze midze jinszima ódraczno zrobione recene, tacze jak Marija z Dzecątka Jezes i widok kaszebsczi kartuzji z 1678 roku. Tom je óprówiony w przeózdobną skóra z symboliką klósztoru C.M.P. (Cartusia Mariae Paradisi). Ten dokument prezento-wóny je na czasowim pókózenku w muzeum i mdze tam jaż do 15 lepińca tr. Ti, co przeszłe w to strzo-dowe pópółnie do kartesczegó muzeum, mógle też pódzywiac archiwalne pocztowe kórtczi zweskóne ód Pawła Ćwiertni. Kónkurse w bibliotece Na początku łżekwiata fejrowanie setny roczezne miasta beło przeniosłe do Miesczi i Krezowi Biblioteczi Publiczny w Kartuzach. Tede beło rozrzeszenie prze-prowadzonech tam dwuch konkursów. Pierszi tikół sa wiedze ó miesce. Nóprzód bełe eliminacje westrzód piacdzesąt uczniów gminę Kartuze. Późni dwanósce finalistów - szesc uczniów ze spódlecznech i szesc z weżispódlecznech szkółów - pisało dredżi test. Debata ó pómórsczich Żedach Zaczekawienim ódbierców ceszeła sa debata zorga-nizowónó w óstatny piątk łżekwiata w Kaszebsczim Muzeum. Beło ono organizatora debate raza z Insti-tuta Klasycznech Sztudiów i Slawisticzi Gduńsczegó Uniwersytetu, a ji tematiką bele Żedze na Pómórzim, a ósoblewie w Kartuzach. Swoje mesie w tech sprawach przedstówiale słepsczi i gduńsczi iiczałi. Potkanie pro-wadzył profesor Duśan-Vladislav Pażdjerski. Wepówió-dale sa przedno profesor Miłosława Bórzeszkówskó- - To są młodi ledze, jaczi przeczetele tak wióldże publikacje, jak Dzieje Kartuz i wiele jinszich, baro wiele sa nauczele. To są nólepszi z nólepszich. Pó-dzywióm jich za to, że tak wiele ó Kartuzach wiedzą - gódół na zetkanim 1 łżekwiata direktór kartesczi biblioteczi, Pioter Smólińsczi. Dówanie nódgrodów połączone ostało z dredżim kónkursa órganizowónym przez karteską biblioteka wespół z Towarzestwa Lubótników Kartuz. Beł to turnier jedny wierzte. Do miónków zgłoseło sa trzenósce ledzy w rozmajitim wieku. Swoje dokaże ó Kartuzach przedstówiale oni przed leczno zeszłą publiką. Pótemu przeznóne óstałe trze przedne nód-grode. Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 ioo lat Kartuz Bieg Wkół Kaszeb Szewczik i profesor Daniel Kalinowsczi, le też niechterny z góscy, ledze ze świata nóuczi, butenrządowech órganizacjów, kulturalnech i edukacyjnech institucjów, miesz-kańce. Przebleżonó ostała tede żedowskó kultura na Pómórzim. Gódóne belo midze jinszima ó juwernoce, midzekulturowech relacjach, ó przedstówianim Żedów w leteraturze i gazetach. Sport i promocjo albumu W maju obchodzenie sto lat miasta zaczało sa ód dzejaniów sparłaczonech midze jinszima ze sportową aktiwnoscą. W pierszą niedzela miesą-ca pódrechówóny beł pierszi w historii Bieg Wkół Kaszeb [Bieg Dookoła Kaszub]. Zaczął ón sa w sobota 29 łżekwiata w Kartuzach i tuwó, na ren-ku, pó dzewiac dniach, też sa skuńcził. Biegóczów, wespół trzimającech wiólgą kaszebską fana, przewi-tele nóleżnice Regionalnego Karna Pieśni i Tuńca „Kaszuby", a też kartezjanie i ledze, co specjalno za tim przejachale do Kartuz w niedzela wieczór. We-darzenie, chternegó dredżim dzela nazwę beło „szla-chama Aleksandra Majkówsczegó", zorganizowało Kaszubskie Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, jacze je bódój nóbarżi znóne ze spórtowech miónków pn. „Kaszuby Biegają" [wiacy ó Biegu Wkół Kaszub na starnach 10-12], Uroczeste dówanie dobiwcóm pucharów i medalów badze 8 lepińca, tj. óbczas latose-gó Zjazdu Kaszebów. Promocjo albumu z ódjimkama Leona Perszona to nastapny bedenk na utczenie geburstagu miasta. Miała ona swój czas w dregą strzoda maja w kar-tesczim muzeum. Publikacjo je skutka pókózku przeszekówónegó przez muzeum póspólno z karte-ską biblioteką. Je w ni cziledzesąt ódjimków z priwat-nech, muzealnech i bibliotecznech zbiorów. Do tego je biogram Perszona napisóny przez Piotra Smóliń-sczegó i wspóminczi mieszkańców Kartuz ó autorze, chterne zebrała Barbara Kąkol. León Perszon doku-mentowół żece miasta i ledzy w nim mieszkającech. Robił przedno pórtrete, le nie leno. Na jego doka-zach są kartezjanie w wóżnech dló nich stojiznach - w dniu chrztu, pierszi kómónii, zdenku. Zatrzimiwół na wiedno też zweczajne szterczi jich żecó. Żdające na Zjózd W roku jubileuszu miasta weszezne Kaszebskó -Pómórsczegó Zrzeszenió na mól fejrowanió XXIV Światowego Zjózdu Kaszebów, jaczi ódbadze sa 8 lepińca, webrałe prawie Kartuze. Przejachanie do naju Kaszebów i lubótników naszego regionu z rozmajitech strón świata mdze dló nas wióldżim uczestnienim i wezwanim. [...] Badzeme miele leż-nosc pokazać naszą wspaniałą gmina i gard - tacze słowa burmestra Kartuz, Mieczesława Grzegorza Gółuńsczegó jidze przeczetac w jedny z publikacji zapówiódający Zjózd. Przędnym móla swiatowanió badze kartesczi Park Solidarnosce. Kartescze Centrum Kulturę zbieró zgłoszenia ód ledzy, co chcelebe przeszekówac stojiszczą z racznyma werobiznama, jacze narzesziwają do kaszebsczi kulturę. To wióldże swiato [...], óbczas chternegó swoje werobizne mogą pókazewac ledowi artisce, utwórce raczny robotę, regionalny pódjimórze. Mile widzóne są stojiska z wesziwama, żłobiną, maleńka, grónkówizną, [...] przedstówiające jinsze órte kuńsztu, a też kółów wie-sczich góspódeniów - czetóme na internetowi starnie Kartesczegó Centrum Kulturę. Na gwes mdze to wóżne wedarzenie dló całech Kaszeb, na jacze ledze czekają z niecerplewótą. Na tim wióldżim swiace kaszebizne może sa spódze-wac wiele atrakcjów. Westapic mają folkloristiczne kartescze karna, tacze jak wspómnióny ju RZPiT „Kaszuby", Kaszebscze Dzecne Karno Pieśni i Tuńca „Słunószka", regionalne karno „Krósniata". Ókróm tego planowóny je koncert Kaszebsczi Kapele Szuten-berg Band i Młodzeznowi Dati Órkestre z Łapaleców. Ó to, cobe beło wiesoło, badze miół stara kaszebsczi kabaret „Kuńda", a teróczasną muzyka pó kaszeb-sku zaprezenteją Weronika Kórthals i karno „Fucus". Wieczora zaspiewó Martin Lange, a na skuńczenie zabawę mdze można wząc udzel w biesadze z „Radia Kaszebe". Rozegracji towarzec badą turnier gre 8 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 ioo lat Kartuz w baszka, w buczka, i też bice rekordu gre na dióbel-sczich skrzepicach. - Chceme pokazać uróbk kaszebsczi kulturę, tak bógati, chceme nią żec, stądka program, chteren dobrze to pókazeje - zagwesniwó direktórka KCK Małgorzata Paździor-Król. Pocztowi znaczk i dzejania w Internece Bedenka dló lubótników historii je cykliczne publikowanie na internetowi starnie kartesczegó muzeum czekawóstków ó tim miesce z dównech lat. Jidze tej przeczetac na przikłód ó patronie miasta, czeli swiatim Brunonie, kawlach kartezjanów w czasu II światowi wójne, przińdzenim nazód kartesczegó krezu do Pólsczi w 1920 roku, abó ó początkach miasta. Są tam też ópublikówóne midze jinszima biograme wszetczich ledzy zarządzywającech spra-wama miasta czedes i tero, a też je pókózónó historio i symbolika herbu Kartuz. Jak wspomniała direktórka muzeum, to ostało zrobione z meslą ó uczniach star-tejącech w konkursu wiedze ó Kartuzach szekówó-nym przez molową biblioteka, le też dló wszetczich zaczekawionech tima sprawama. Ókróm tego stworzony óstół pocztowi znaczk, na jaczim je karteskó kolegiata w czórno-żółtech farwach, a też tekst w pólsczim i kaszebsczim jazeku. Zaprojektowała gó Gracjana Pótrekus, a wemeslił doktór Tomósz Rembalsczi z Gduńsczegó Uniwersytetu. Je do kupienió w Kaszebsczim Muzeum. Szekówóne je też wedanie przez muzeum raza z Gduńsczim Karna Poetów publikacji z wierztama ó Kartuzach. Direktórka mola chce też wepóżeczec dokumentacja ó kaszebsczi kartuzji, jako je przechówiwónó w Bri-tish Muzeum w Londinie. Artur Socha zrobił miastu jesz jiny darenk -na jego sto lat zebrół sto żeczbów ód kartezjanów, pódjimców, przedstówców órganizacjów i institu-cjów. Skutka ti robotę kartesczegó szandare je na-gróny film, jaczi może óbzerac w Internece. Przez tacze akcje molowi fotograf chce wcyg przebóczewac ledzóm ó tim woźnym jubileuszu. Leżnotą do fejro-wanió jubileuszu mdze też planowónó przez Kaszeb-skó-Pómórscze Zrzeszenie promocjo nónowszegó, piaknegó, ilustrowónegó przez Wawrzińca Sampa, wedania Pana Czórlińsczegó, co do Pucka pó sece jachół Hieronima Derdowsczegó. Uroczestosc mó sa ódbec w kartesczim I Óglowósztółcącym Liceum z Dwajazekówima Óddzelama, chterno mó miono tego kaszebsczegó pisarza. Wórt dodać, że szkoła ta za sztere lata też mdze miała swoja roczezna sto lat jistnienió. Tero, czej są pisóne te słowa, gwesno wiele póstapnech dzejaniów dló Kartuz pówstówó, a jich brzód mdze ju wnet widzec. Chóc Kartuze jakno miasto fónksnereją dopierku ód 1923 roku, to historio założenió ti miescowósce sygó kuńca XIV wieku i fundacji placów midze dzyseszima jezorama Klósztornym i Karczemnym, chterny dokónół szlachcec Jón z Rusocena na rzecz zókónników regle kartuzów. Przez lata wkół klósztor- Ogłoszenia nech zabudowaniów rozwijała sa osada, co z czasa stała sa centrum spóleznowegó, gospodarczego i kulturalnego żecó. Dinamiczny rozwij Kartuz i stare jich mieszkańców ó pódniesenie randżi swóji miescowósce do stapnia miasta óstół wenódgrodzony sto lat temu. W roku nadanió jima miesczich prawów Kartuze dostałe też herb podług projektu Aleksandra Majkowsczegó, utwórce kaszebsczi epopej i pod titla Żece i przigóde Remusa. Przez sto lat miasto sa zmie-niwało, dopasowiwało sa do tego, czego brekują ledze w nim mieszkający, a też ódwiedzywający je turissce. I na tim gwesno nie kuńc. Ju teró pisze sa dalszo jego historio. Karolena Serkówskó-Secechówskó Ódj. M. Dzienisz, expresskaszubski.pl Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 9 ZRZESZIŁ SPORT Z TRADICJA 9 dni, 139 dzelów, kol 700 km. Spartaczenie promocji kaszebsczi kulturę z kulturą fizyczną. Rócz-ba na Zjózd Kaszebów i póznówanie naji tatczezne. Ód 29 łżekwiata do 7 maja warół Bieg Dookoła Kaszub śladami Aleksandra Majkowskiego / Bieg Wkół Kaszeb (BWK) szlachama Aleksandra Majkówsczegó zórganizowóny przez Kaszubskie Stowarzyszenie Kultury Fizycznej z Żukowa. Parłaczenie sportu i kaszebizne Kaszuby Biegają To już jest tradycja Łączy sport z kulturą Ludzi na ulicach To wejimk ze spiewe „Kaszuby biegają", do jaczi słowa napisół Tomósz Fópka, a muzyka Weronika Kór-thals-Tartas. Nagranie ti frantówczi towarzeło uczast-nikóm wedarzenió ób całą droga i przebócziwało jima, a wiera barżi ledzóm, chterny óbzerele biega-czów i biegóczczi, ó co w tim tak pó prówdze jidze. - Cela je promowanie kaszebsczi tradicji. Jesme ród, że móżeme dodać swoja cegełka do budowanió naji spódkówizne. Kóżde zaangażowanie, kóżdó ak-tiwnota je tuwó wóżnó. Też fizyczno - pódczorchiwó Henrik Miotk, udbódówócz ti rozegracji i też direktór cyklu Kaszuby Biegają (latoś móme ju jego 11. edicja), człowiek, jaczi ju ód cziledzesąt lat promuje sport na Kaszebach. Pócwierdzenie tech słów je też w regulaminie BWK, dze wepisóne są sztere spódleczne cele: - Promocja aktywności fizycznej, jako element zdrowia fizycznego i psychicznego, - Promocja Miast i Gmin z regionu Kaszub, - Promocja cudownych Kaszub obfitych: w jeziora, lasy, piękne krajobrazy, plaże, morze, - Pamięć o kulturze, tradycji, obyczajach, o wyjątkowych osobowościach. Pierszi z tech celów nie brekuje wiera szerszego komentarza. Kóżdi, chto spróbówół amatorsczegó bieganió, wie ó tim, że mó to wióldżi cesk na kón-dicja, też psychiczną. W tim molu wórt dodać, że ókróm ledzy, co chcele prosto sa sprawdzec, póczec redotną atmosfera, zadbać ó zdrowie, biegające czi-le, czilenósce abó cziledzesąt kilometrów, w BWK westartowele też taczi, co dele sa na całi 700-ki-lometrowi tur. Nen distans strzimół Patrik Kóscyń-sczi [pól. Kościński], mieszkańc Gdinie póchódają-cy z Mazur: - Biegałem już wiele ultramaratonów, nawet do 200 km, ale naraz. Ten bieg jest wieloetapowy, i to jest zupełnie inne doświadczenie, bo trzeba przebiec, zregenerować się i następnego dnia lecieć dalej. Każdego ranka jest ta myśl: „po co to robię?". Ale jak już tylko znajdujemy się na trasie, gdy ruszamy, pojawia się ta cała otoczka, ludzie, atmosfera, to chce się biec dalej - ópisywó swoje wseczeca Patrik. Ókróm niego dze-wiac dniów na drogach i Stegnach BWK beł kartezjón Włódk Hejka, a szesc etapów przebiegła Mirosława Bela (i to nimó kontuzje kolana). To przedno dló nich śpiewało dzeń w dzeń karno La Via Voice czerowóne przez Weronika Kórthals: Ważne, by bieg skończyć Przebiec całą trasę Dalej więc, sportowcy, Wygrywamy z czasem! Dobiwcama mogą sa równak czec wiera wszetce, co przebiegle chócle dzelek. Bele w tim karnie też przedstówcowie „Pomeranie". Bogumiła Cerockó brała udzel w pierszim i slednym etapie (w karśladami Aleksandra Majkowskiego 29.04-07.05.2023 139 odcinków | 9 dni 10 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Wedarzenia tesczim krezu, gdze mieszko), raza czilenósce kilometrów. - Udzel w Biegu Wkół Kaszeb to beła dló mie wiólgó redosc, kó jó wiedno ród sa włącziwóm w to, co ód póranósce lat órganizeje karno Kaszuby Biegają, mó sa rozmieć, nóczascy jakno óbzerniczka. A są to miónczi dló dozdrzeniałech i dló dzecy (Małe Kaszuby Biegają) w rozmajitech kaszebsczich gminach, a krótko mie, w Żukowie, Biegowe Grand Prix Kaszub i Marszobieg Wiedzy o 66 Kaszubskim Pułku Piechoty. Uczestniczenie w Biegu Wkół Kaszeb beło dló mie też erą, kó jó mia leżnosc, chóc w malińczim dzeleku, wespółtwórzec historia! Nicht wczasni nie cechówół grańców Kaszeb stopama biegóczków i biegaczów. Meszla, nie, jó jem gwes, że dzaka ti pódjimiznie umocniła sa naja kaszebskó swiąda, i też, że tero jesz wiacy ledzy mieszkającech na Kaszebach nie le czeje spartaczenie z tą snóżą krójną, ale je też busznech, że są dzela naji spólezne - pódczorchiwó naja redakcjo-wó dreszka. Jó też przebiegł jeden z dzelów - kol 6 km z To-liszczka do Gniewina. Ób droga póznół jem młodego knópa, chteren belno gódół pó kaszebsku. Mieszko w sąsedny wse, a beło nót Biegu Wkół Kaszeb, żebe me sa póznele. Chócle dlóte beło wórt westartowac! Biegaczów na tim etapie nie beło za wiele, ale kaszebscze fane, zwaczi z głośników, auta z techniczny óbsłedżi (też mediczny) chłoscełe ledzy, jaczi wechódzele buten, zdrzele, kómentowele, pódzywiele, kibicowele... Promocjo naji kulturę Stają przed domami Z flagami Kaszubi Bo pokibicować Każdy bardzo lubi Te werse spiewe Tomasza Fópczi i Weróniczi Kórthals sprawdzełe sa we wiele placach. Kibice pójówiele sa przedno na starce, a jesz barżi na mece kóżdegó z dzewiac etapów, ale trófiele sa i ób droga. Czede jesme biegulkele do Gniewina, Patrik Kóscyńsczi wiele ópówiódół ó tim zaangażowanim ledzy (pódsz-trichiwele to też jiny biegócze): - Niesamowici są ludzie na trasie. Dzisiaj mieliśmy taką sytuację, że pewna pani, która wczoraj z nami biegła, odwiedziła nas na jednym z odcinków z tacą pełną ciasta, izotoników, batoników. Kibiców chłoscył m.jin. głos Dawida Miotka, chteren rozmiół z pasją przez głośnik opowiadać ó tim, co sa dzeje ób czas drodżi, na óprzestónkach i na binie. (Wórt dopówiedzec, że czile miesący przed BDK dwa raze w tidzeniu prowadzył w „Studio na żywo" rozmowę z biegaczama i samórządówcama m.jin. ó tim biegu). Zakuńczenie kóżdegó dnia to beło prowdzewe show, a nówóżnieszą chwilą beło przekózanie kleczi ó Zjezdze Kaszebów. - To sa urodzeło ób czas Zjazdu w Brusach w 2022 roku. Czej jó widzół, jak samórządórze z Kartuz do-stówają symboliczną klęka na znak, że tero oni badą organizować pósobny Zjózd Kaszebów, jem wiedzół, że to je dobri czas na BWK. Jó meslół ó taczi roze-gracji ju ód czile lat, ale wiedno cos zówadzało. Teró udało sa dogadać z burmestra Kartuz Mieczesława Gółuńsczim i wespół jesme zdecydowele, że latoś to zrobime, tim barżi, że prawie je 10-lece cyklu Kaszuby Biegają - ópówiódół mie w Gniewinie Henrik Miotk. Je wiedzec, że do organizacji taczegó wedarzenió beła brekównó robota wiele ledzy. - Udało sa stwórzec karno kol szterdzesce ód-dónech sprawie osób. Oni realizeją ta udba, ta impreza, a nóprzód pół roku ja rechtowele. Jesz wcyg do mie nie dochódzy, że to wszetkó sa udało - dodół udbódówócz BWK. Wechwałe dló karna organizatorów, ósoblewie tech, co bez całi dzeń towarzele biegaczom, dało czec ód wiele uczastników. Bogumiła Cerockó zaró pó zakuńczenim BWK na swójim facebookówim profilu napisała: Fantastyczny pomysł, świetna organizacja - wielkie brawa dla całej wspaniałej ekipy, osobne podziękowania dla Agnieszki [Dufke] - Wielkiej Ogarniaczki, i Dawida Miotka - super profesjonalnego konferansjera. Henryk Miotk, dyrektor Kaszuby Biegają, na pewno jest dumny z tego, że ma pod swoimi skrzydłami tak wspaniałych, pracowitych, przesympatycznych młodych ludzi. - Mamy bardzo dobrą ekipę, która nam cały czas pomaga, reaguje na każdą naszą zachciankę, motywuje nas - pódczorchiwół też Patrik Kóscyńsczi. Wspómnióny Dawid Miotk nagriwół wiele fil-mówech materiałów i wrzucywół je (też filmczi robione óprzez jinech ledzy, kó wszadze naróz na-wetka ón ni mógł bec) na spóleznowe media i internetową starna http://www.kaszubybiegaja.pl. Wórt je óbezdrzec, bó widzec na nich wiele dobrech emócjów i zachatów do dzejanió dló Kaszeb i do bie-ganió. Hewó wejimk z wepówiedze wiceprzednika Kaszebskó-Pómórsczegó Zrzeszenió Łukasza Grza-dzecczegó, chteren wzął reszny udzel w etapie, jaczi prowadzył na Wieżeca: Atmosfera jest fenomenalna. Był to jeden z trudniejszych etapów, bo Szymbark jest najwyżej położoną nad poziomem morza miejscowo- pomerania nr 6 (576) / czerwiec 2023 11 Wedarzenia "-hW" # W Chónicach na łowce Rydzkówsczegó. Stoją W. Łangówsczi i H. Miotk. Sedzą W. Hejka i P. Kóscyńsczi Cewice beło zeńdzenie kol Dabu Swiatopółka, a w Piósznicczich Lasach wspómink ó ledzach zabitech tu przez hitlerowców ób czas II światowi wójne. Wórt dodać, że same pózwe rozmajitech partów BWK przebócziwałe naja historia, mólowech dzejarzów i dzejórczi. Na przemiar dzel Nowo Karczma - Badomino zwół sa Memoriał Mirosława Ugówsczegó, człowieka, chteren miół zachtny udzel w pówstanim Kaszubskiego Stowarzyszenia Kultury Fizycznej i Kaszebsczi Lidżi Baszczi, zacha-cywające do parłaczenió kaszebizne i sportu - jist-no jak organizatorze Biegu Wkół Kaszeb. Westrzód jinech pozwów bełe m.jin. tacze: Bieg m. Lecha Bądkówsczegó (Dąbrówka - Lezeno), Bieg Pamiace Pawła Szefczi (Strzebieleno - Zelewó), Bieg Smat-ka (Dabeczi - Biółogórskó Strega), Bieg Remusowe Lepno (Schódno - Płoczece) abó Bieg za głosa Re-duniców (Szimbark - Óstrzece). Promocjo kaszebsczi kulturę beła móżlewó dzaka wióldżi robóce partów Kaszebskó-Pómórsczegó Zrze-szenió. Wórt tu chócle wspómnąc ó tim, co sa dzejało we Gduńsku ju w pierszim dniu BWK. Molowi zrze-szeńce przeszekówele belną rozegracja na skwerze Swiatopółka Wióldżegó, dze bełe m.jin. warkównie wesziwku, smaczno jóda przeszekówónó przez nóleż-niczczi klubu KPZ z Matarnie, pókózczi kaszebsczich tuńców, krótechne uczbe kaszebizne, króm z kaszeb-sczima ksążkama i westap Weróniczi Kórthals (je wie-dzec, hita wieczoru beł himn BWK „Kaszuby biegają"). Tacze przejace uczastnikóm biegu przerechtowele też Kaszebi w wiele jinech placach, a ósoblewie tam, dze beł start abó meta etapu. Czasto westapówałe fólk-lorowe karna i jinszi artisce. To bełe pózytiwne mión-czi na jak nólepsze pokazanie kaszebsczi kulturę. Nóbarżi achtnione przez organizatorów bełe Kar-tuze, dze na renku zaczinół sa i kuńcził BWK. Nie je to dzywne, bó doch jednym z celów beło róczenie ledzy na Zjózd Kaszebów, jaczi mdze prawie w tim miesce. Za promocja tego wedarzenió burmester Kartuz Mieczesłów Gółuńsczi dzakówół w niedzela 7 maja organizatorom, kibicom i tim, co wzale udzel w Biegu Wkół Kaszeb: - Chciałbym podziękować przede wszystkim wam, biegaczom, bo to wy jesteście tymi najważniejszymi postaciami, które roznosiły tę wiadomość i zapraszały na Zjazd Kaszubów, który odbędzie się 8 lipca w Kartuzach. Winszejeme wszetczim, co sa włączele w BWK, róczime na póspólne bieganie pó Kaszebach, np. w cyklu Kaszuby Biegają, i zagwesniwóme, że jeż-le zdrowie pozwoli, na szlachach II Biegu Wkół Kaszeb zós nie zafeleje przedstówców „Pomeranie". A latosech uczastników BWK óstówióme ze słowa-ma himnu BWK, jacze wiera wcyg jesz brzemią jima w uszach: O-o-o Kaszuby biegają! Dark Majkówsczi ścią na tej całej trasie. Kaszuby to jeden z najpiękniejszych regionów w Europie. Jeśli ludzie będą siedzieć przed telewizorami, zamiast wziąć udział w takiej inicjatywie jak Bieg Dookoła Kaszub, to nie dowiedzą się o tym. Warto dla wrażeń, warto dla emocji, warto dla zdrowia. Poznać Kaszebe i jich historia Od Bałtyku brzegu Po chojnicką bramę! Hen, od Ziemi Słupskiej Na spotkanie z Gdańskiem! W nazwie biegu móme informacja, że jidze ón szla-chama Aleksandra Majkówsczegó. Pó prówdze wiele placów ópisónech w ksążce Żece i przigóde Remusa abó zrzeszonech z samim pisarza udało sa ób czas ti impreze ódwiedzec. - Jesme wesłele do wszetczich samorządów na terenie Kaszeb róczba do udzelu, do wzacó patronatu. Pó dostanim ódpówiedzów szlach sa ju mocno nama sóm ułożił, ale jesme miele stara gó tak wekrącewac, żebe prowadzył kol molów wóżnech dló kaszebsczi kulturę, jak renk w Kóscerznie, dze stoji pomnik Remusa, smatórz w Kartuzach, dze jesme złożele kwiate na grobie Majkówsczegó, abó Zdrada - rodno wies Tóne Óbrama, chteren je patrona latosegó roku - pódczorchiwó Henrik Miotk. Taczich placów beło wiele wicy. Wezme na to w Chónicach start beł w Parku Tesąclecó kol łówczi Juliana Ridzkówsczegó, w Pragówie (w gminie Kólbude) uczastnice óddele teza nieże- jący kaszebsczi dzejórce Lidwinie Kreft, w gminie Ódj. www.kaszubybiegaja.pl 12 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Kartesczi maturańce ze swoją szkolną Karoleną Serkówską-Secechówską NOWI (STÓRI) MATURALNY URZAS Pierszi róz absolwence strzednech szkółów mógle sa biótkówac z kaszebsczim egzamina dozdrzeniałote w 2006 roku. Tej też do maturę udbało pódeńc jednósce młodech ledzy. Nómni maturańtów z rodny mówe beło w 2008 roku - leno ósme, a nówicy w 2012 roku - jaż szterdze-sce jeden. Latoś do maturalnego arkusza sadło szternósce ledzy m.jin. z Kartuz (dze beło jich nówiacy - piać abiturientów), Wejrowa, Brus i Kóscerzne. Beło to dokładno 8 maja ó dredżi pó półnim. Reforma szkółowizne likwidejącó gimnazja i we-dłużiwającó ó rok strzedną szkoła beła zdrzódła urzasu we wiele strzodowiszczach, też westrzód Kaszebów. Kó tak to ju wiera je, że wszetkó, co nowe, muszi bec perzna straszne. Reforma ta beła też zóczątka dalszich pózmianów szkóło-wegó systemu w Polsce, w tim ósoblewie formułę egzaminu dozdrzeniałosce. Prawie temu latosó matura beła jinó jak wszetcze donechcza-sne - to beła „nowó-nowó" matura, tj. matura w formule, jako óbówiązeje ód 2023 roku. Żele jidze ó matura z kaszebsczegó jazeka, mieniło sa baro wiele. Przede wszetczim na maturze ni ma ju zamkłech zadaniów, czetanió ze zrozmienim i tłómaczenku. W całym maturalnym arkuszu je le jedno (abó jaż jedno) zadanie - napisanie tekstu blós pó kaszebsku (co je zachtną pózmia-ną - jesz łoni mógł pisać tak pó polsku, jak pó kaszebsku). Maturalne weprócowanie mó miec nómni 350 słowów. Abiturience mają do webieru rozprawka abó przerównawczą analiza. Ó pózmianach i jiwrach z nima sparłączonech w Radiu Gduńsk gódała szkolno Karolena Ser-kówskó-Secechówskó: Mie to baro ceszi, że je u naji teli tech uczniów temu, że chudzy jó miała strach, że sa nawetka nikt nie zgłosy, bo zmieniła sa ta formuła maturę i tero weprócowanie muszi bec pisónepó kaszebsku, chudzy można beło sobie webrac, ale nimó tego nalezle sa taczi, co bele chatny [...]. Tej równak nie je jesz tak lechó, skórno nimó dwignienió maturę na wiele węższą rówizna, wcyg są chatny, żebe ja pisać - maturańce rodny mówe. Oni sami są buszny ze swój ich webierów, biwó też, że mają strach, cze poradzą so z pisa-nim: Pisanie pó kaszebsku równak nie nóleżi do nóprostszich sprawów i kc}sk móm ó to strach - tak hewó przerechtowania do maturę kómenterowa Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 13 Edukacjo Konstancjo Kitowskó w programie „Dzień dobry TVN". Wórt pamiatac, że matura z kaszebsczegó jazeka zdówó sa pisemno, le dló chatnech je też móżlewósc pódeńdzenió do gabny maturę, jako nie je óbrzeszkówó. Tak też kóżdi maturańt muszi webrac, cze chce blós pisać, cze też stanie przed komisją na gabnym egzaminie. W tim roku na pisemnym dzelu maturańce mógle webrac jeden z dwuch tematów: Rozmajite obrazę miłote w leteraturze. Rozważę zagadnienie, ódwółiwające sa do interpretacji dokazów Dzywno kóchósz Dorotę Wil-czewsczi i Szlach twojego becó Henrika Hewelta. Mótiw morza w kaszebsczi leteraturze. Rozważę zagadnienie, ódwółiwające sa do załączonego tekstu i webrónegó dokazu z kaszebsczi leterature. Ti, jaczi chcelebe sa sprówdzec i rozrzeszec latosy arkusz, mają taką szansa - arkusz óstół uprzestapniony na starnie CKE: https://cke.gov. pl/#jk. Matura to wiedno stresującó sprawa, tak dló uczniów, jak dló szkólnech, le zdówó mie sa, że wcyg aktualne są słowa belny szkolny (chócle ona woli, czej wołają na nią prosto: zwekłó szkolno) Felicji Bósczi-Bórzeszkówsczi z 2021 roku: Chceme skuńczec z gódanim ó Wielenie zdówa-jącech, ko to je smatne tak dló nich, jak i dló nas szkólnech. Jó jem haro biisznó z mójich maturań-tów i jem gwesnó, że prawie ti kaszebsczi maturańce są tima nólepszima. Chceme sa ceszec tim, co móme, i achtniwac tech młodech ledzy, jaczi mają w se teli zuchternosce, żebe na matura pisać. Równak wórt kureszce pómeslec ó jaczim prów-dzewim dowórtnienim najich maturańtów, kó przeszekówanie do te egzaminu to skópicą robotę. Oni mają swiąda tego, dlócz to robią, le otoczenie ni może te rozmieć. Może nót gódka z iiczebnia-ma, cobe kaszebsczi rechówół sa na wicy czeren-ków, nigle to tero je... W taczim tonie gódół też w programie „Dzień Dobry TVN" jeden z latosech maturańtów Mirk Miotk: regionalne kulturę, jak na przemiar kaszebskó, mie sa zdówó, żeperzna dżiną, i kóżdi, chto dolożi jaką cegełka do tego, żebe to sa równak nie stało, żebe do częsta nie zdżinało, je bóhaterą swojego regionu. Co pódczorchiwają wiera wszetce, matura w nowi formule je wiele barżi wemógającó. Tej też wórt jesz mocni achtnąc nech, co miele w se teli chace i moce, żebe do ti maturę pódeńc. Miast jiwrowac sa ó leczbe, chceme bec buszny, że ti młodi apósztołowie kaszebizne belno wiedzą, za czim ta matura piszą. Nót pódsztrichnąc, co matura z kaszebsczegó je dló zachtny czasce z nich leno jedną z wiele jinech, m.jin. rozszerzony ma-tematiczi, geografii, historie itd., a kóżdi z nech egaminów wemógó czasu na przerechtowanie. Tak cze jinak, nie je z ną maturą tak lechó, jak mógłobe sa zdawać. Kó ju pó swój ich miónkach abiturience gódele tak: jó pisa matura z kaszebsczegó jazeka, jem pózytiwno nastawiono (Aleksandra Serkówskó). Jó to zrobią dló se, meszla też ó kaszebsczi etnofilologii (Ewelina Pelowskó). A to prawie jich zadowolenie je w tim wszetczim nówóżniesze. Ókazeje sa równak, że nie tako matura z kaszebsczegó straszno, jak ja maleją (a może wicy piszą). Chceme trzemac czikce za weniczi kaszebsczich maturańtów i żeczec jima Boże pómagój na wszelejaczich Stegnach dozdrzenia-łote! Klebbów Matis Zache ze stóri szafę BĄCZK Dówno temu bel w Pucku zómk. Webudowele gó Krzeżóce. Tero może rzec, że je zapadli, bó le óstale pó nim fuńdameńta, co pod zemią są skrete. Le czasa pójówiają sa na tim placu archeólodze, jaczi nieróz jaką czekawą rzecz wekópią. Jedną z nich je gnócanó kostka do gre (wirfel), jaką móżeme bączka pozwać. Datowónó je ona na XV stolate. Teróczas miewcą negó bączka je Institut Archeologie Warszawsczegó Uniwersytetu, ale óbez-drzec gó może na archeologiczny westawie w Miesz-czańsczi Kamieńce, co je dzela Muzeum Pucczi Zemi. RD 14 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 WIEMY MNIEJ, NIZBYSMY CHCIELI I NIŻ POWINNIŚMY WIEDZIEĆ Od spisu powszechnego z 2021 r. minęło prawie półtora roku. Tymczasem wciąż nie mamy pełnych danych dotyczących liczby deklaracji kaszubskich czy używania języka w podziale na gminy. To rodzi różne domysły i spekulacje. Co wiemy, a czego nie, i co to oznacza? O tym z socjologiem prof. Cezarym Obracht-Prondzyńskim rozmawia Łukasz Zołtkowski. Od ostatniego spisu powszechnego minęło półtora roku. Co wiemy po tym czasie? Powiem wprost - wiemy mniej, niżbyśmy chcieli i niż powinniśmy wiedzieć. Po tak długim czasie wciąż nie mamy pełnych danych. Dwukrotnie publikowano te częściowe, ale za każdym razem w innej formie. Co więcej, są one ze sobą nieporównywalne. To jest dla mnie bardzo niepokojące i zasadniczo uderza w wiarygodność państwa i samego Głównego Urzędu Statystycznego. Pojawiają się wątpliwości, które podważają samą ideę statystyki publicznej. Rodzą się pytania, a z nimi domysły - dlaczego tak się dzieje, dlaczego dane nie są ujawniane. Może się komuś zapalić czerwona lampka i może uznać, że ktoś przy danych manipuluje. To mocne słowa i bardzo niepokojące. Zdaję sobie sprawę, że mogą być krzywdzące. Chcę wyraźnie powiedzieć, że nie zakładam, by ktoś manipulował zebranymi informacjami, ale... problem pozostaje. Po półtora roku od spisu, w którym obowiązywał samospis, wciąż nie mamy wiarygodnych danych. To dla mnie zagadka. Chciałbym mieć klarowne wyjaśnienie ze strony GUS-u, dlaczego tak się dzieje. Powodem są problemy technologiczne czy brak rąk do pracy? Nie ma ludzi, którzy zdołali- pomerania nr 6 (576) / czerwiec 2023 15 Narodowy spis powszechny 2021 by opracować wszystkie informacje? Nie oszukujmy się, jeśli ktoś potrafi pracować na dużych zbiorach danych, niekoniecznie musi pracować za pieniądze oferowane przez GUS. Coś jednak wiemy. Myślę tu o opublikowanych w kwietniu częściowych danych dotyczących tożsamości i używania języka kaszubskiego. Generalnie jesteśmy tymi wynikami zaskoczeni. Spodziewaliśmy się, że w porównaniu ze spisem z 2011 roku teraz będziemy mieli wyższy odsetek zarówno mówiących po kaszubsku, jak i przyznających się do kaszubskiej tożsamości. Tymczasem jest inaczej. Liczba osób spadła i to, powiedziałbym, dość drastycznie. Podobnie jest w przypadku innych mniejszości, myślę tu choćby o Ślązakach. Oni i Kaszubi na tle kraju są najliczniejsi. Mamy pewne dane liczbowe. Wiemy, ile osób zadeklarowało tożsamość, a ile używanie języka w domu. Natomiast bardzo trudno je zinterpretować. Dlaczego? Mamy dane dotyczące całości grupy na tle województwa. Nie wiemy natomiast, jaki jest układ przestrzenny, jak lokują się te osoby na terenie Pomorskiego. Gdzie mamy do czynienia z odpływem Kaszubów, a gdzie nie. Nie mamy też innych zmiennych, jak choćby wskaźnika pokoleniowego, wykształcenia, płci. Zwracam na to uwagę, bo analiza opublikowanych w kwietniu danych bez tych wymienionych przeze mnie to trochę wróżenie z fusów. To, że nam, Kaszubom, ubyło, to twarde dane. Nie wiemy jednak, czy traktować to jako ostateczność. To znaczy? W listopadzie ubiegłego roku opublikowano pierwsze wyniki. Wówczas w układzie wszystkich województw w kraju osób w Pomorskiem używających języka polskiego i innego niż polskiego było około 143 tysięcy, wyłącznie niepolskiego - 5,4 tysiąca. Zaokrąglając, przyjmijmy, że to 150 tysięcy. Ze spisu z 2011 roku wiemy, że wśród tych używających języka polskiego i innego lub wyłącznie innego 95 procent stanowili Kaszubi. Z tego wyliczenia wynika, że w naszym województwie takich osób powinno być - najostrożniej licząc - 130 tysięcy. Tymczasem kwietniowe dane pokazują, że jest ich 85 tysięcy. Brakuje więc nam 45 tysięcy. Zadaję pytanie, kim są osoby mówiące po polsku i niepolsku i wyłącznie w innym języku, które nie są Kaszubami? Ktoś może powiedzieć, że to Ukraińcy. Jednak w 2011 roku sąsiadów zza wschodniej granicy było 9 tysięcy. Liczmy, z dużym naddatkiem, że teraz to 20 tysięcy. Pamiętajmy, że uchodźcy nie zostali ujęci w spisie, wojna wybuchła bowiem w 2022 roku. Wciąż więc brakuje nam 25 tysięcy. Kto to jest? Nie mam bladego pojęcia. A jak kształtują się dane dotyczące tożsamości? Bardzo podobnie. Z danych opublikowanych w listopadzie wynika, że osób z polską i niepolską iden- tyfikacją było około 172 tysięcy, wyłącznie niepolską 22 tysiące. Możemy więc przyjąć, że to 200 tysięcy. Teraz jest to 177 tysięcy. Załóżmy, że 175 tysięcy to Kaszubi. Mamy 25-tysięczną różnicę. Ktoś powie, że to inne mniejszości. Znów mamy „ale"... W 2011 roku było to kilka tysięcy. Teraz, licząc Niemców, Ukraińców i wszystkich innych, mamy 25 tysięcy. Znowu mi się coś nie zgadza. To są ogromne znaki zapytania. Chciałbym poznać klarowne wyjaśnienie ze strony GUS-u. Te liczby powinny być większe już choćby na podstawie danych opublikowanych w listopadzie. Tymczasem są mniejsze, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę osoby z nieustaloną tożsamością. Właśnie. Kim są osoby, przy których nie udało się określić ani przynależności narodowej lub etnicznej, ani używanego języka? Dobre pytanie. Takich osób w województwie pomorskim jest 280 tysięcy. Chcę podkreślić, że to kilkanaście procent mieszkańców. I znów sięgnijmy do danych z 2011 roku. Wówczas takich osób było u nas nieco ponad 31 tysięcy. Teraz to 280 tysięcy! Dysproporcja jest ogromna. W skali kraju, zgodnie z danymi z listopada ubiegłego roku, były to 3 miliony. Teraz zredukowano tę liczbę do kilkuset tysięcy. Jeśli tak, to znaczy, że gdzieś musiano je przyporządkować. Moje pytanie jest jedno: jaką liczbę osób o nieustalonej tożsamości, mówiących nieustalonym językiem, przyporządkowano i czy przyporządkowano do Kaszubów? Z danych wynika, że żadnej. Liczba osób mówiących językiem innym niż polski zupełnie nie koresponduje z liczbą osób używających kaszubskiego. To wszystko się niestety nie zgadza. Stanowi sferę naszej niewiedzy i dziwności w deklaracjach. To z jednej strony, a z drugiej mamy niecierpliwe oczekiwanie na wyniki. Tak, z jednej strony niewiedza czy niepokojące wskaźniki, a z drugiej wielkie emocje. Ten brak twardych danych powoduje, że pojawiają się różne - często sprzeczne - interpretacje. To w połączeniu z nerwową atmosferą nie służy rozmowie. Tak jak mówiłem, obecnie dyskusja na temat wyników spisu to wróżenie z fusów. W środowisku kaszubskim widzę, jak jedni oskarżają drugich o spadek. Przyjmuję to z dużym niesmakiem. Wątpliwości mamy. Porozmawiajmy jednak o tych danych, które poznaliśmy: 87 tysięcy osób deklaruje używanie języka kaszubskiego, w tym 1,7 tysiąca wyłącznie. To duży spadek. Wcześniej takich deklaracji było 108 tysięcy. Teraz mamy o 21 tysięcy mniej. Można słusznie zauważyć, że skoro mamy edukację językową, a kaszubszczyzny jest więcej w przestrzeni publicznej, to wskaźnik, także ten tożsamości, powinien wzrosnąć. Tymczasem stało się inaczej. Realizujemy sze- 16 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Narodowy spis powszechny 2021 roko zakrojoną edukację kaszubską, ale tak naprawdę robimy to na podstawie intuicji. Nie mamy szerokich badań nad skutkami społecznymi nauczania. Czy sprzyja budowaniu tożsamości, czy raczej, w kontekście młodego pokolenia, zniechęca. To kluczowa dla nas sprawa. Chciałbym móc powiedzieć, że sprzyja, wzmacnia i przynosi pozytywne efekty. Mam jednak przeczucie, że nie zawsze i nie wszędzie. Ale gdzie nie, a gdzie tak, to dopiero kwestia do zbadania. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się to zrobić. Czy tylko kwestia edukacji miała wpływ na zmniejszenie się liczby deklaracji? Tego właśnie nie wiemy. W 2011 roku w kluczowych dla nas, Kaszubów, gminach przeprowadzono spis pełny. Teraz mieliśmy samospis. Technologia się zmieniła i mogła mieć wpływ na wyniki. Teraz, by zaznaczyć przynależność do Kaszubów czy używanie języka kaszubskiego, trzeba było wybrać dodatkową opcję, zrobić coś więcej. To mogło być problematyczne. Pamiętajmy, że nie mówimy o działaczach, ale o szerokiej populacji. Ludzie mogli nie zrozumieć, dlaczego należy zaznaczyć tę dodatkową opcję, mogło im się najzwyczajniej nie chcieć. Być może wzrósł też poziom nieufności wobec państwa, samego spisu. To mogło mieć znaczący wpływ na wyniki, a także na liczbę osób z nieustaloną tożsamością. W 2011 roku w gminie Lipnica zarejestrowano najwyższy odsetek mieszkańców mówiących na co dzień językiem kaszubskim. Pytanie, jak to wygląda obecnie. Nie mamy tam do czynienia z radykalną zmianą społeczną, wymianą demograficzną, jak to ma miejsce chociażby w okolicy Trójmiasta. Nie ma też emigracji. W moim odczuciu nie nastąpiło nic, co by od kaszubskości odpychało. Jeśli więc będziemy mieli do czynienia z radykalnym tąpnięciem, to należy się skłaniać ku tezie, że spadek jest spowodowany problemami ze spisową technologią i to ona stała się barierą, z którą nie wszyscy sobie poradzili. Czy tylko technologia i nieufność wobec państwa lub spisu mogły mieć wpływ na te spadki? Nie tylko. Być może klimat społeczny był inny W 2011 roku kaszubskość to było coś ciekawego, innego, atrakcyjnego. Mniejszość, inność były traktowane jako coś pozytywnego. Tymczasem od kilku lat jest zupełnie inaczej. Bycie innym, z jakiegokolwiek powodu, jest niechętnie traktowane. Mógł to być jeden z powodów, z którego ludzie nie zrobili następnego kroku i nie przyznali się do przynależności do mniejszości etnicznej. Kaszubskość przestała być atrakcyjna? Nad tym trzeba się zastanowić. Być może wzór kulturowy kaszubszczyzny nie jest dla wielu wystarczająco interesujący, by chcieli się do niego przyznać w swoich deklaracjach. Jeśli tak jest, to musimy się mocno zastanowić, w którą stronę iść. W ramach realizowanego przez Instytut Kaszubski projektu Kaszubi 2050, do którego chcemy zaprosić różne środowiska, pragniemy zastanowić się nad możliwymi scenariuszami dla kaszubszczyzny. Czy powinniśmy iść w stronę etnocentryczną, czy może wielokulturowo-plurali-styczną. Czy kładziemy akcent na kwestię kulturową, edukacyjną, czy społeczno-ekonomiczną. Jaką rolę będzie grała ekologia, co z osiedlaniem się innych osób na Kaszubach. Jest mnóstwo pytań. Nie bez znaczenia jest tu także rola kobiet. Proces socjalizacji kulturowej, enkulturacji, czyli wchodzenia w kulturę, odbywa się dwiema ścieżkami. Jedna to ścieżka domowa, środowisko rodzinne, najbliższych, sąsiadów, a za to w dużej mierze odpowiadają kobiety. Druga to edukacja publiczna. Często powtarzam i teraz w świetle wyników spisu to pytanie wybrzmięwa wyjątkowo dramatycznie: czy zanim zamrze przekaz domowy, zbudujemy efektywny przekaz publiczny? Przedłużenie przekazu domowego jest w dużym stopniu zależne od kobiet. Jeśli młode matki będą się identyfikowały z Kaszubami i przekazywały to swoim dzieciom, to szansa na przetrwanie jest większa. Oczywiście patrzymy głębiej i zastanawiamy się, jak i do czego socjalizowane są dziś kobiety. Dlatego tak ważne są dane dotyczące płci. Jeśli bowiem spojrzymy na te z lat 2002 i 2011, widzimy gwałtowny wzrost poziomu wykształcenia kobiet. Zmieniają się tym samym ich aspiracje, styl życia, postrzeganie siebie, własnej roli w społeczeństwie. Zastanawiamy się też, jak to będzie wyglądało w przyszłości. Jakie wartości, postawy, tożsamość będą miały młode kaszubskie kobiety. Jako Instytut Kaszubski realizujemy projekt etnotank.pl i trochę zbadaliśmy już poziom ich aktywności. Chcemy pokazać różnorodność tych form na Kaszubach. Dotyczy to nie tylko młodych pań, ale także seniorek w różnych grupach zawodowych. Moim zdaniem zachodzi tu istotna zmiana, której będziemy się przyglądać i ją opisywać. Zapytam wprost: czy w świetle tych obserwacji i badań oraz opublikowanych wyników spisu jest szansa dla kaszubszczyzny na przetrwanie? Nie załamujmy rąk. Nie ma co się martwić, że liczba Kaszubów zmalała. Żyjemy w regionie, którego nie dotknęła żadna katastrofa demograficzna, masowe wymieranie, emigracja. Potencjał demograficzny wciąż jest taki sam. Zmieniło się coś na poziomie deklaracji. Dlaczego tak się stało, tego nie wiemy i tego chcielibyśmy się dowiedzieć. Czy wpłynęły na to powody technologiczne, polityczne czy mentalne. Jednocześnie jednak stawiajmy pytania. Mamy prawo żądać od GUS-u wyjaśnień dotyczących takich, a nie innych danych. Ale pytajmy też siebie, czy wzorzec kaszubskości, który funkcjonował do tej pory, sprawdzi się w przyszłości. Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 17 JUZ NIE KALININGRAD, A KRÓLEWIEC Na kwietniowym posiedzeniu działająca przy Głównym Geodecie Kraju Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej uchwaliła, że dla miasta o rosyjskiej nazwie Kaliningrad zalecana jest wyłącznie polska nazwa Królewiec. W tej samej uchwale zaznaczono, że wobec jednostki administracyjnej, w której znajduje się Królewiec, należy stosować nazwę obwód królewiecki, niezalecane jest natomiast używanie określenia obwód kaliningradzki. Powyższe zmiany weszły w życie w dniu ich ogłoszenia, czyli 9 maja 2023 r., co oznacza, że od tej daty rosyjski Kaliningrad powinien być zastępowany polskim Królewcem we wszystkich możliwych zastosowaniach. Jako jeden z pierwszych do zmian zastosował się informatyczny potentat Google. W serwisie internetowym tej firmy Mapy Google zamiast rosyjskiej nazwy miasta widnieje już wyłącznie Królewiec. Także polska wersja Wikipedii, wielojęzycznej encyklopedii internetowej, dostosowała się do wytycznych komisji: po wpisaniu frazy „Kaliningrad" otrzymujemy informacje na temat Królewca. Pierwsze zmiany są więc już widoczne. Następnie przyjdzie czas na dalsze korekty, a ich lista jest długa. Trzeba będzie wymienić np. drogowskazy informujące o kierunku trasy do Królewca i liczbie pozostałych kilometrów, autorzy i wydawcy będą musieli pamiętać o obowiązującej nazwie w publikowanych przewodnikach, informatorach, na mapach itp. Zmiana będzie także potrzebna w świadomości Polaków, aby słowo Kaliningrad zastąpić Królewcem. W tym przypadku nie powinno być jednak większego problemu, choćby dlatego, że część z nas z senty1 mentem podchodzi do nazwy Królewiec, czasami używając jej zamiennie z nazwą narzuconą przez rosyjską administrację po II wojnie światowej. ię 26 tablic lewiec. l8 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Region Morza Bałtyckiego Skąd decyzja o oficjalnej zmianie nazwy miasta położonego w prostej linii od Gdańska o ok. 100 km? Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej wzięła pod uwagę fakt, że miasto noszące rosyjską nazwę Kaliningrad znane jest w Polsce pod tradycyjną nazwą Królewiec oraz że obecna rosyjska nazwa tego miasta jest sztucznym chrztem niezwiąza-nym ani z miastem, ani z regionem. Komisja oceniła także, że nazwanie miasta położonego blisko granic Polski imieniem Michaiła Iwanowicza Kalinina, zbrodniarza współodpowiedzialnego m.in. za wydanie decyzji o masowym wymordowaniu Polaków (zbrodnia katyńska), ma w Polsce emocjonalny, negatywny charakter. Oczywiście nie bez znaczenia są wydarzenia związane z rosyjskim napadem zbrojnym na Ukrainę, narzucanie tzw. ruskiego miru, prowadzenie przez Rosję wojny informacyjnej. Zdaniem komisji wydarzenia w Ukrainie każą inaczej spojrzeć na kwestię nazw narzuconych, budzących duże kontrowersje, niespotykających się w Polsce z akceptacją. Przedstawiciele komisji podkreślają, że każde państwo ma prawo używania w swoim języku tradycyjnych nazw stanowiących jego dziedzictwo kulturowe, nie może być natomiast zmuszane do stosowania w swoim języku nazw przez nie nieakceptowalnych. Królewiec jest bez wątpienia częścią dziedzictwa kulturowego Polski, o czym także wspomnieli członkowie komisji. W XV wieku król Polski Kazimierz IV Jagiellończyk włączył Królewiec do Polski, tworząc nowe województwo. Województwo przestało istnieć, gdy jego stolica została odbita przez wojska krzyżackie. Z kolei w 1525 roku miasto zostało stolicą Prus Książęcych, zależnych od króla polskiego jako lenno. Zakorzeniony w polskiej historii Królewiec z dniem 9 maja przestał zatem być dla nas Kaliningradem. Dla Niemców natomiast miasto nieprzerwanie od setek lat jest Kónigsbergiem (niem. Kónig - król, Berg - góra). Należy jednak pamiętać, że mieszkańcy dawnej RFN (Republiki Federalnej Niemiec) nie byli indoktrynowani przez kolejne dekady przez radzieckiego „sojusznika", stąd nie został tam narzucony sztuczny twór zaczerpnięty od nazwiska zbrodniarza wojennego. Za polskim przykładem już podążają Litwini. Litewscy posłowie partii konserwatywnej Vi-lius Semeszka i Paule Kuzmickiene wystąpili do Państwowej Komisji Języka Litewskiego w sprawie zmiany nazwy w języku litewskim miasta Kaliningrad na historyczną nazwę Karaliaucius (Królewiec). Także w tym przypadku jako argument służy fakt, że Nazwa Kaliningrad jest częścią rosyjskiej narracji i wywodzi się z agresywnych działań ZSRR podczas II wojny światowej [...], a rusyfikacja nazw miejscowości, w których próżno było szukać rosyjskich śladów osadnictwa, miała na celu pokazanie ich przynależności do Moskwy. Sławomir Lewandowski LISTY LIST Z IRLANDII NT. ARTYKUŁU ŚLĄSK POWSTAŁ, A POMORZE CIĄGLE W FAZIE POWSTAWANIA... („POMERANIA", KWIECIEŃ 2023 R.) Pragnę zabrać głos w sprawie artykułu p. Iwony Joć -Adamkowicz Śląsk powstał, a Pomorze ciągle w fazie powstawania z numeru 4/2023 „Pomeranii" nt. osobnego przedmiotu w szkołach z przynależności do lokalnego regionu - Pomorza. Uważam, jako artystka malarka i nauczycielka, że wychowanie uczniów w patriotyzmie, miłości do terenu, z którego się wywodzą i go zamieszkują, jest niezwykle potrzebne. Uczenie miłości i szacunku do małej ojczyzny, od samego początku, pozytywnego traktowania tradycji i piękna regionu Pomorza, szanowania jego historii, zwyczajów, pielęgnowania przyrody, szacunku do ludzi - jest niezwykle ważne. Młode pokolenie wychowane w miłości do ojcowizny i poczuciu przywiązania do niej będzie rozwijać postawę pozytywną i przyjazną do ludzi i rodzinnych terenów. Przebywam ostatnio dużo w Irlandii i obserwuję tu piękne zachowania młodzieży Zielonej Wyspy, przywiązanie do tradycji swych regionów, miłość do tańca irlandzkiego od dziecka, wiedzę na tematy historyczne, uczenie się języka irlandzkiego, kultury, kultywowanie tradycji przodków i jej rozpowszechnianie w każdym z regionów. Jest to dla nas wspaniały przykład wart naśladowania. Tutejsza Polonia stara się być blisko naszych tradycji. Jak w polskiej szkole, i tutaj pokazywane są tańce, śpiewy naszych polskich regionów, kształtowana jest miłość do ojczyzny w bardzo pozytywnym znaczeniu. Maia Maiewska-Keane, Irlandia Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 19 Z ABRAHAMEM NA PLACU KASZUBSKIM IW MUZEUM MARYNARKI WOJENNEJ. UROCZYSTA RADA NACZELNA W GDYNI Obrady Rady Naczelnej Zrzeszenia Kaszubsko-Po-morskiego, które odbyły się 27 maja w Gdyni, tym razem miały szczególny wymiar, związany z Rokiem Antoniego Abrahama. Uroczystość zapoczątkowano na placu Kaszubskim przy pomniku patrona roku 2023 i kontynuowano w auli gościnnego Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Przybyłych powitali: prezes zarządu ZKP Jan Wyrowiński, prezes ZKP Gdynia Franciszek Gurski i wicedyrektor muzeum Aleksander Gosk. Wprowadzeniem do obrad był usja o Narodow Powszechnym Pomnik Antoniego Abrahama w otoczeniu pocztów sztandarowych ZKP i członków Zespołu Pieśni i Tańca „Gdynia". Fot. Natalia Drężek 20 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Rok Antoniego Abrahama Z placu Kaszubskiego uczestnicy uroczystości podążyli ulicami Gdyni do Muzeum Marynarki Wojennej. Fot. Natalia Drężek wykład Andrzeja Buslera, prezesa Kaszubskiego Forum Kultury, którym mocno zaakcentował związki Antoniego Abrahama z Gdynią (fragmenty tego wystąpienia prezentujemy poniżej). Przerywnik muzyczny zapewnił Zespół Pieśni i Tańca „Gdynia", który zaprezentował wiele pieśni kaszubskich, rybackich i gdyńskich. Następnie rozpoczęły się obrady Rady Naczelnej, które poprowadzili: Adam Labuhn - przewodniczący (ZKP Gdynia), Katarzyna Sychow-ska (ZKP Puck) oraz Romuald Głuszko (ZKP Go-ścicino). Ważnym punktem obrad było jednomyślne udzielenie przez Radę Naczelną absolutorium Zarządowi Głównemu ZKP za 2022 rok. Red. pOM0RSUEZRttS2E)ł,t BRZESZCI Iwsczt ZRZtsn*.; Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 21 Rok Antoniego Abrahama ANTONI ABRAHAM I GDYNIA - ŻYCIE I IDEA (Fragmenty wykładu Andrzeja Buslera) Kolejny raz przychodzi mi przybliżać wiedzę 0 Antonim Abrahamie, patronie 2023 roku, ogłoszonego przez Radę Zrzeszenia Kaszubsko--Pomorskiego - naszej organizacji. [...] Dziś uczynię to szczególnie z perspektywy gdyńskiej - czyli miasta niezwykle mocno związanego z naszym patronem. W Gdyni od lat pielęgnujemy pamięć o Antonim Abrahamie, jednak chyba właśnie ten rok sprawia, że uczymy się odczytywać go na nowo, w pewnym sensie rozumieć jego drogę 1 życiorys, który obrósł na przestrzeni dziesięcioleci wieloma legendami. Jego życiowa droga była związana z różnymi częściami Kaszub, ale dziś nawiążę głównie do Gdyni - mimo że spędził tu zaledwie trzy ostatnie lata życia. Gdynia jest pewnym rodzajem idei naszego patrona, która zrealizowała się w pełni już po jego śmierci - polskiego miasta wyrosłego na kaszubskim pniu, miasta silnego, portowego, które narodziło się, jak by nie patrzeć, naprzeciw Wolnego Miasta Gdańska - wówczas pozostającego pod wpływami niemieckimi. [...] Ta Gdynia wyrosła w dużej części dzięki działalności takich postaci jak Antoni Abraham, stając się białym miastem modernistycznej architektury, szklanych domów - jak pisał Stefan Żeromski. Te szklane domy nie okazały się jednak tutaj snem, mglistym marzeniem, które pozostało tylko w kategorii fikcji literackiej. W tym miejscu - w Gdyni - to się pięknie zrealizowało właśnie dzięki takim postaciom jak nasz patron. Jego życiorys z biegiem lat urósł do rangi legendy przekazywanej przez lud kaszubski - jest jak piękny sen o sprawie polskiej i królu kaszubskim. I podobnie jest z Gdynią - piękne marzenie wielu ludzi, które się spełniło; w ciągu zaledwie dwóch dekad powstało nowoczesne miasto z największym portem węglowym w basenie Morza Bałtyckiego. To, że Antoni Abraham spędził ostatnie trzy lata życia w Gdyni (1920-1923), to w pewnym sensie pewien chichot historii. Prześledziwszy życiorys patrona, wiemy, że jego wcześniejsze miejsce zamieszkania przed 1920 rokiem to Oliwa, dziś jedna z dzielnic Gdańska - wówczas i obecnie mocno kaszubska. Oliwa znalazła się w 1920 roku w granicach Wolnego Miasta Gdańska, będącego w dużym stopniu pod niemieckimi wpływami. Być może nie bez przyczyny Opatrzność sprawiła, że właśnie ostatnie trzy lata Abraham spędził w Gdyni, miejscu, które bardzo ukochał w końcówce swego życia. Jego ostatnią wolą było, aby spocząć na malowniczym cmentarzu na Oksywiu, które można nazwać kolebką tego miasta, bo przecież właśnie na Oksywiu zaczyna się historia Gdyni. Mówi o tym piękny termin „Na początku było Oksywie" - wylansowany przez poetę i prozaika Franciszka Fenikowskiego i historyka prof. Józefa Borzyszkowskiego. Wedle wspomnianej ostatniej woli Abraham chciał spocząć na cmentarzu, gdzie - jak mówiono - śmierć staje się łatwiejsza, mniej przerażająca i łagodniejsza, i tak się stało w 1923 roku. Dziś, przechadzając się po Gdyni, odnajdziemy mnóstwo tropów Antoniego Abrahama - dom rodziny Skwierczów, gdzie mieszkał, plac Kaszubski, miejsca, które odwiedzał, takie jak dom wójta Jana Radtkego i wielu innych gdyńskich, kaszubskich rodzin. Plac Kaszubski - serce dawnej Gdyni - dziś stopniowo powraca, bo na powrót przesuwa się oś miasta. W centralnym jego miejscu stoi pomnik Antoniego Abrahama, a wokół niego przez cały rok łopoczą kaszubskie flagi, w polskie święta narodowe - także biało-czerwone. W bliskim sąsiedztwie placu Kaszubskiego znajdują się dwa niezwykle ważne miejsca dla nas - Kaszubów. Kamienica rodziny Grubbów, gdzie przed wojną mieściła się siedziba Zrzeszenia Regionalnego Kaszubów „Stanica", a po II wojnie światowej w 1956 roku była pierwsza siedziba gdyńskiego oddziału Zrzeszenia Kaszubskiego. To także w tym miejscu kierownikiem księgarni był w powojennych latach major Leon Kowalski - pierwszy dowódca 66. Pułku Kaszubskiego. Nieopodal, przy ulicy Hieronima Derdowskiego, stoi budynek YMCA - miejsce, gdzie 28 października 1956 roku odbył się Zjazd Założycielski Zrzeszenia Kaszubskiego, przemianowanego w 1964 roku na Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie - naszej organizacji. Mimo że powrót Pomorza do Polski w 1920 roku był dla Antoniego Abrahama równoczesnym triumfem i porażką, w szczególności z perspektywy gdyńskiej, po latach można jednak powiedzieć, że to jednak triumf - jego sen o Gdyni się spełnił. [...] Andrzej Busler 22 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 STO LAT OSP W JASTARNI W lutowym numerze „Pomeranii" pisaliśmy o 50. rocznicy nadania Jastarni praw miejskich. W tym roku obchodzi ona także 100-lecie istnienia Ochotniczej Straży Pożarnej. Drużynę założył Teodor Kohnke w 1923 roku. W tym czasie był wójtem gminy Hel obejmującej cały Półwysep Helski, siedziba władz znajdowała się w Jastarni. Z racji pełnionej funkcji jak nikt inny orientował się, czego jeszcze potrzebuje Jastarnia w pierwszych latach po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i ustanowieniu tu polskiej administracji. Były to też w Jastarni czasy niosące ze sobą nowe wyzwania, ponieważ zaczynała się tu gwałtownie rozwijać turystyka. Liczba turystów w niej przebywających osiągnęła w sezonie letnim w roku 1923 700 osób i wszystko wskazywało na to, że to dopiero początek. Do tej pory w przypadkach zagrożenia życia ludzkiego, a więc także pożarów, liczono na solidarność sąsiedzką. Jednak w warunkach rozwijającej się turystyki i wzrostu liczby przebywających w Jastarni ludzi w miesiącach letnich nie można było liczyć wyłącznie na pomoc sąsiada, tak jak to było dotychczas. Potrzebna była formacja przeznaczona wyłącznie do niesienia pomocy, która dodatkowo przeszłaby także szkolenie w zakresie ratownictwa. Istniała już wcześniej w Jastarni tradycja ratowania ludzi. Co prawda chodziło o ratowanie rozbitków, którą to służbę założyli Niemcy jeszcze w latach osiemdziesiątych poprzedniego wieku, ale to właśnie ratownicy morscy utorowali drogę dla innych służb ratowniczych, także strażaków. Zarówno ratownicy morscy, jak i strażacy byli ochotnikami. Dla jednych i drugich wykonywanie obowiązków było wielkim zaszczytem, traktowani byli jako ci, na pomoc których zawsze można liczyć. W chwili założenia straż pożarna miała na swoim stanie przenośną sikawkę, kilka drabin, łopaty i wiadra, których transport zapewniano za pomocą furmanki rozwożącej na co dzień przesyłki pocztowe po wioskach Półwyspu Helskiego. Brzmi to archaicznie, ale wtedy musiało wystarczyć. Dwanaście lat później czynnych strażaków było już jest dwudziestu czterech. Mieli do dyspozycji przenośną pompę tłokową (zwaną potocznie sikawką), węże strażackie i drabiny. Dwa lata później obok wysłużonej sikawki pojawiła się motopompa. Obecne wyposażenie Ochotniczej Straży Pożarnej w Jastarni przedstawia się bardzo imponująco, szczególnie w porównaniu z tamtym pionierskim okresem. W garażu remizy stoją trzy w pełni wyposażone samochody ratowniczo-gaśnicze, sprzęt jest sukcesywnie uzupełniany. Miejscowy Urząd Miasta bardzo docenia strażaków, wiedząc, że to najliczniejsza grupa ludzi, na którą można liczyć w razie jakiegokolwiek zagrożenia. - Na pomoc w zakupie niezbędnego wyposażenia możemy liczyć ze strony każdego stopnia administracji publicznej, począwszy od naszej gminy, poprzez powiat, województwo, nawet po administrację centralną - mówi druh Andrzej Kohnke, prezes OSP Jastarnia. - Dofinansowuje nas także Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej. Jednak wraz ze wzrostem wyposażenia strażaków rośnie też liczba stawianych przed nimi zadań. To już nie tylko gaszenie pożarów, ale przede wszystkim pomoc poszkodowanym w wypadkach samochodowych. Na ogólną liczbę 126 akcji ratunkowych odbytych w roku ubiegłym pożarów było tylko 21. OSP Jastarnia liczy obecnie 56 strażaków i strażaczek, Młodzieżowe Drużyny Pożarnicze skupiające przyszłych strażaków liczą sobie 31 osób. - Muszę także wspomnieć o trzydziestu miejscowych przedsiębiorcach, którzy wspierają naszą działalność. To dzięki nim udaje nam się finansować różne nagłe wydatki - dodaje Andrzej Kohnke. Ryszard Struck OMOtMCU, fliUWUj Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 23 PRZEKRĘT SANACYJNY NA MAJĄTKU BARLOMINO Wydawać by się mogło, że zjawisko uwłaszczania się polityków i „kombatantów politycznych" na majątku skarbu państwa jest zjawiskiem nowym, znanym nam z realiów III RP. Nic bardziej mylnego. Majątek ziemski Barłomino był rozległy, obejmował kilka folwarków i znaczne obszary leśne z wartościowym starodrzewem bukowo-dębowym. Do XIX wieku dość często zmieniali się jego właściciele. Przez prawie cały wiek XIX należał on do rodu von Zelew-skich. Po śmierci Eberharda von Zelewskiego (1904 r.), który nie pozostawił męskiego potomka (miał cztery córki), majątkiem zarządzała wdowa po nim Maria Hermina z domu von Sommnitz. W 1907 roku i ona zmarła, a majątek nabył pochodzący ze Śląska baron Ryszard von Fuchs-Norhoff. Nowy właściciel niezbyt długo cieszył się ze swego nabytku. W 1920 roku Barłomino weszło w skład odrodzonej Polski, a majątek barona przylegał bezpośrednio do granicy z Niemcami. Wówczas jego wielkość szacowano na 1276 hektarów, w tym 491 ha gruntów ornych, 60 ha łąk, 20 ha pastwisk, 700 ha lasów. Czysty dochód roczny z tego majątku wynosił 4952 marki polskie1. Rząd warszawski konsekwentnie w województwie pomorskim, a szczególnie w jego kaszubskiej części, prowadził politykę odniemczania i repoloniza-cji tych terenów. Podstawowym jej elementem było przejmowanie majątków niemieckich przez skarb państwa. Wykonawcą tego zadania była specjalnie do tego celu powołana Komisja Likwidacyjna z siedzibą w Poznaniu. Dotyczyło to wszystkich majątków, których właściciele nabyli je po 1908 roku. Baron von Fuchs-Nordhoff i jego synowie, jako że nabyli Barłomino wcześniej, mogli ubiegać się o obywatelstwo polskie, co dawałoby im prawo do dalszego posiadania ziemi. Z takiego prawa skorzystali Gra(3owie z Kłani-na, Hanemman z Połczyna, von Krockow z Krokowej, von Below z Rzucęwa czy wreszcie von Keiserlingk z Wejherowa. Von Fuchs-Nordhoff, mimo pozytywnej na jego temat opinii policji, obywatelstwa polskiego nie otrzymał. lego majątek przejął skarb państwa, a on otrzymał nieadekwatne do jego wartości odszkodowanie. Sprawa ta stała się przedmiotem protestu rządu niemieckiego2, a synowie barona Fuchs-Nordhoffa do 1931 roku próbowali bezskutecznie na drodze prawnej uzyskać odpowiednią rekompensatę3. Jeszcze przed przejęciem tego majątku przez Komisję Likwidacyjną część ziemi (300 ha) przymusowo rozparcelowano. Powszechnie przyjętą praktyką było rozparcelowywa-nie majątków poniemieckich po ich przejęciu, czym zajmował się Państwowy Bank Rolny; w przypadku majątku Barłomino tak się nie stało. Bank sprzedał go w 1926 roku osobie fizycznej. Nabywcą został Zygmunt Hampel, postać nietuzinkowa. Urodził się 24 grudnia 1894 roku w Zagórzu niedaleko Sosnowca. Walczył w I wojnie światowej w I Brygadzie Legionów Polskich, po kryzysie przysięgowym działał w PO W. Po zakończeniu I wojny światowej brał udział w walkach z bolszewikami. Służbę zakończył w stopniu kapitana. W okresie międzywojennym był aktywnym zwolennikiem sanacji, działał w BBWR i Związku Strzeleckim. Jego brat Stanisław również służył w I Brygadzie Legionów, przez krótki okres był nawet adiutantem Józefa Piłsudskiego. Po zakończeniu I wojny światowej został dyrektorem prasowym delegacji polskiej na konferencję pokojową w Paryżu. W okresie międzywojennym pracował w polskich służbach dyplomatycznych, między innymi był ambasadorem RP w Teheranie. Obaj zatem należeli do elity sanacyjnej4. Jak już to wiemy, nabycie majątku poniemieckiego przez osobę fizyczną było odstępstwem od ogólnie przyjętej praktyki. Warunki tej transakcji wzbudziły oburzenie prasy opozycyjnej i zainteresowanie Najwyższej Izby Kontroli. „Gazeta Bydgoska" w artykule Kto jest nabywcą majątku Barłomino? donosiła: W sprawozdaniu na rok 1928/29 Najwyższa Izba Kontroli pisze o dziwnych transakcjach Państwowego Banku Rolnego w sprawie majątku Barłomino w pow. wejherowskim. W sprawozdaniu tern czytamy: Na podkreślenie zasługuje stwierdzony przez Kontrolę fakt pominięcia przez ministerstwo, względnie Państwowy Bank Rolny kupna na cele parcelacyjne nieruchomości ziemskiej „Barłomino" o obszarze 500 ha ziemi ornej i 700 ha lasu. Aczkolwiek majątek ten, wobec przymusowej likwidacji własności niemieckiej, w roku 1 Książka adresowa gospodarstw rolnych ponad 50 hektarów województwa pomorskiego, opracował Wydział Prawno-Ekonomiczny Pomorskiej Izby Rolnej w Toruniu, zebrał i zestawił Stanisław Manthey, Toruń 1924. 2„Aus Namslauer Stadtblatt" nr 257, Dienstag den 2 November 1926. 3 Archiwum Państwowe w Poznaniu, Zespół Niemiecki Konsulat Generalny w Poznaniu, Akta von Fuchs-Nordhoff, Barłomino 1926-1931, sygn. 53/799/0/2.2/664. 4 Obaj bracia w czasie II wojny światowej byli czołowymi działaczami Polskiego Państwa Podziemnego. Zygmunt zginął 3 sierpnia 1944 roku w Warszawie jako żołnierz AK. Stanisław przeżył wojnę i zmarł na emigracji. 24 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Historia Generał Roman Górecki Fot. Wikipedia 1926 przypisany był na rzecz skarbu państwa, to jednak w tymże roku sprzedano go osobie prywatnej za cenę złotych 589 360. Nabywca, któremu zakredytowano złotych 269 360 uzyskał w roku sprawozdawczym pozwolenie na rozparcelowanie tylko 200 ha, za które ma otrzymać od 480 000 do 540 000 złotych (po cenie 1600-1800 zł za 1 ha)5. Według tych danych Zygmunt Hampel za majątek w Barłominie nie zapłacił ani złotówki, a ponadto otrzymał prezent w postaci gotówki w wysokości najmniej 160 tys. złotych! Nic zatem dziwnego, że transakcja ta zainteresowała NIK. Ta wysłała do rządu pytanie: Co skłoniło ministerstwo do rezygnacji z nabycia omawianego majątku - z narażeniem interesów skarbu państwa? Pytanie to pozostało bez odpowiedzi. W dalszej części artykułu czytamy: Szczegółowych informacji na ten temat udzielił dwutygodnik wojskowy „Szaniec", który pisał: „Śliczny interes na tym kaszubskim majątku zrobił ów niewymieniony z nazwiska prywatny nabywca i nic dziwnego, że trudno jest NIK w ciągu prawie roku otrzymać z ministerstwa w tej sprawie odpowiednie «wyjaśnienie». Interes ten jest bowiem tak skandaliczny, że nawet w pewnych kołach «sanacyjnych» zwrócono uwagę na pewne z nim związane szczegóły6. W dalszej części artykułu autor spekulował, że według pewnych przecieków i plotek nabywca majątku Barłomino Zygmunt Hampel był tylko „słupem" całej transakcji. Aferę tę opisywały także inne gazety związane z opozycją. Tak by każdy mógł kupić majątek - pisała „Drwęca"7, Czy to także w imię „sanacji" stosunków? - zastanawiał się „Naprzód"8, a „Kurier Poznański" stawiał pytanie Kto jest nabywcą majątku Barłomino?9. Według tych doniesień za całą transakcję odpowiedzialny był (i być może przede wszystkim z niej skorzystał) gen. dr Roman Górecki, postać niezwykle prominentna w obozie sanacji. Karierę wojskową i polityczną rozpoczął w I Brygadzie Legionów. Należał do wiernych i zaufanych ludzi komendanta Józefa Piłsudskiego. W 1924 roku otrzymał stopień generała brygady, jeszcze przed wojną ukończył studia prawnicze z tytułem doktora. Od 1927 aż do 1941 roku był prezesem państwowego Banku Gospodarki Krajowej, prezesem The British and Polish Trade Bank w Gdańsku (1927-1933). Z inspiracji Józefa Piłsudskiego zorganizował Federację Polskich Związków Obrońców Ojczyzny, największą organizację kombatancką w Polsce. Był prezesem KS „Legia" Warszawa i organizatorem rozgrywek ligowych w piłce nożnej. Pełnił wiele innych najwyższych funkcji państwowych i posiadał najwyższe odznaczenia polskie i zagraniczne10. Re- asumując: należał do ścisłej elity sanacyjnej, często określanej jako sitwa. Hampel, który na stałe mieszkał w Warszawie, pod pretekstem modernizacji gospodarstwa zaciągał kredyty na hipotekę majątku Barłomino. Największych kredytów udzielił mu przedsiębiorca z Wejherowa Władysław Cyrklaff, kolejno: 72 tys. zł, 48 tys. zł, 20 tys. zł, 21 504 zł, 74 014,70 zł. Z warszawskiej firmy Elibor uzyskał 40 tys. zł pożyczki i wreszcie z gdańskiego Siemensa 3200 dolarów amerykańskich11. Ówczesna wartość tych kredytów była oszałamiająca, nie znalazły one jednak żadnego odzwierciedlenia w modernizacji i unowocześnieniu majątku Barłomino. W archiwach brak dokumentacji, która potwierdzałaby jakiekolwiek inwestycje. Dług hipoteczny majątku przewyższył jego wartość, co ostatecznie doprowadziło do jego licytacji. Przymusowy przetarg odbył się 21 listopada 1936 roku. Kto zatem „skonsumował" pieniądze pochodzące z tak korzystnego nabycia majątku i kredytów hipotecznych zaciągniętych na jego modernizację? Czy był to Zygmunt Hampel? Może gen. Roman Górecki? A może działacze sanacyjni przeznaczyli te pieniądze na potrzeby działalności politycznej? Trudno będzie obecnie znaleźć odpowiedzi na te pytania. Andrzej Janusz 5,.Gazeta Bydgoska", 6.03.1930, R. 9, nr 54. 6 Tamże. 7 „Drwęca", 26.11.1929, R. IX, nr 139. 8 „Naprzód", 23.11.1929, R. XXXVIII, nr 268. '„Kurier Poznański", 26.02.1930, R. 25, nr 94. 10Roman Górecki, https://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Gorecki [dostęp: 8.03.2023]. 11 Z. Klotzke, Barłomino. Monografia wsi, Wejherowo 2000, s. 21. Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 25 „GAZETA KASZUBSKA" -MIĘDZYWOJENNE OKNO NA ŚWIAT „Gazeta Kaszubska" jest jednym z najważniejszych tytułów prasowych, jakie zaistniały na Pomorzu w dwudziestoleciu międzywojennym, i niezwykle istotnym czynnikiem budującym wówczas świadomość kaszubsko-pomorską. Przez lata kształtowała opinie i poglądy swoich czytelników, przekazywała im wiadomości z szerokiego świata, z odrodzonej Rzeczypospolitej, ale przecież także z rodzimego, kaszubskiego podwórka. Za sprawą gazety co najmniej dwa pokolenia czytelników patrzyły na świat i otaczającą ich rzeczywistość w jakiejś mierze oczami redaktorów. Wyrazistość ideowa i zainteresowanie sprawami Kaszub (choć nie tylko) sprawiają, że „Gazeta Kaszubska" jest niezwykle istotna dla zrozumienia poglądów, mentalności i postaw mieszkańców tej ziemi w okresie II Rzeczypospolitej, ale i długo po tym, jak odeszła ona w przeszłość. Pismo, najdłużej ze wszystkich ukazujące się w międzywojennym Wejherowie, wydawane było przez firmę o nazwie „Gazeta Kaszubska". Drukarnia i Wydawnictwo. Spółka Akcyjna. Spółka wydawała również druki zwarte i akcydensowe. Inicjatorami powstania wydawnictwa byli znani i uznani polscy działacze narodowi, nie tylko z Wejherowa, wśród nich Antoni Abraham1. Z Wejherowa dołączyli do nich przedstawiciele duchowieństwa, władz miejskich i państwowych, inteligencji, znaczący miejscowi przedsiębiorcy. Udziały wykupiły również miasto Wejherowo oraz powiaty pucki i wejherowski. W skład pierwszego zarządu weszli Józef Kokorna-czyk i Władysław Pobłocki. Gazeta miała od początku oblicze narodowo-demokratyczne, a więc reprezentowała opcję zdecydowanie dominującą wśród ówczesnych Kaszubów. „Gazeta Kaszubska - Bezpartyjne Pismo Narodowe i Katolickie" ukazywała się w latach 1922-1939. Miała mutację „Gazeta Gdyńska - Organ Polskiego Wybrzeża" (1926-1939) oraz dodatki: „Rodzina Kaszubska" (1923—1939)2, „Rolnik" (1928-1934)3 i „Wejherowski Kalendarz Mariański". Pierwszy z dodatków, „Rodzina Kaszubska", miał typowo umoralniające i ewangelizacyjne cechy, drukowano w nim niedzielne i świąteczne czytania liturgiczne, np. Ewangelja na niedzielę po Nowym Roku, homilie, w tym dotyczące fundamentalnych dogmatów, np. Nauka na niedzielę Trójcy Świętej4, dzieje Kościoła i kronikę kościelną, prozę i poezję religijną oraz artykuły o treści obyczajowej. Nie brakowało także opisów bieżących wydarzeń, doniosłych z punktu widzenia mieszkańców Kaszub, takich jak relacja z pogrzebu Antoniego Abrahama5. „Rolnik" był dodatkiem w zamierzeniu redakcji promującym innowacyjne aspekty agronomii, ale nie stronił również od zwykłych spraw związanych z uprawą roślin i hodowlą zwierząt. Spełniał pożyteczne zadanie, wzbogacając wiedzę kaszubskich rolników o wiele istotnych czynników kształtujących nowoczesną kulturę agrarną. Ostatni z wymienionych dodatków, „Wejherowski Kalendarz Mariański", stanowi typowy przykład kontynuacji przez XIX- i XX-wieczną prasę staropolskiego silva rerum (dosłownie: lasu rzeczy): zbioru rzeczy ważkich i tych mniej istotnych, pożytecznych albo tylko ciekawych, ale zawsze chętnie czytanych. W wydaniu na rok 1937 można znaleźć typowy kalendarz, ale obok niego są przysłowia dotyczące każdego z miesięcy (Na święty Antoni jagoda się zapłoni) oraz porady dla rolników. Nie mogło zabraknąć umoralniających opowiastek (Stara matka), ale i opisu słynnego wybuchu Wezuwiusza w 79 roku n.e. Tematyka w ogóle jest urozmaicona, od informacji, komu odmawia się pogrzebu kościelnego, aż po relację z kopalni węgla kamiennego. Na uwagę zasługuje statystyka dotycząca funkcjonowania Kościoła katolickiego w Polsce - liczba katolików, zakonów, księży itd., jak również całkiem praktyczny i potrzebny poradnik medyczny. Na koniec - nieodzowne w publikacjach tego typu dowcipy6. Drukarnia wydawała także tytuły niezwiązane z „Gazetą Kaszubską" i jej dodatkami, np. „Orędownik Urzędowy Powiatu Wejherowskiego", od 1923 r. także puckiego, a później, do roku 1930, „Tygodnik Powiatowy Powiatu Morskiego"7. 1B. Breza, Wejherowo w okresie międzywojennym i okupacji, w: Historia Wejherowa, red. J. Borzyszkowski, Wejherowo 1998, s. 309. 2 W. Pepliński, Prasa pomorska w Drugiej Rzeczypospolitej. System funkcjonowania i oblicze społeczno-polityczne prasy polskiej, Gdańsk 1987, s. 149. 3 Tamże, s. 232. "„Rodzina Kaszubska" 1925, nr 23, s. 1-2. 5 „Rodzina Kaszubska" 1923, nr 27, s. 1-2. 6 O. Podolska, Kalendarium życia kulturalnego i literackiego Wejherowa w dwudziestoleciu międzywojennym, Wejherowo 2010, s. 21. 7 „Wejherowski Kalendarz Mariański" na rok 1937, s. 1-57. 26 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Prasa Warto nadmienić, że spod maszyn drukarskich oficyny wychodziły też publikacje książkowe, takie jak Przewodnik po Wejherowie i okolicy Józefa Staśki w 1923 r. czy Kalwaria Wejherowska i jej fundatorzy ks. Edmunda Roszczynialskiego, proboszcza wejhe-rowskiej Parafii Trójcy Świętej (1928)7. Z początku „Gazeta Kaszubska" ukazywała się trzy razy w tygodniu, a od 1928 r., z inicjatywy burmistrza Władysława Kruczyńskiego - sześć razy, wyłączając niedziele. W roku 1925 nakład wynosił 2300-2500 egzemplarzy. Na przełomie lat 1935/1936 natomiast - jedynie 1560. Spadek nakładu sprawił, że gazeta zaczynała przynosić deficyt rzędu od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, co - zważywszy na ówczesną wartość polskiego złotego - stanowiło nie lada problem. Spadła liczba abonentów i płatnych ogłoszeń. Doprowadziło to w 1939 r. do rozwiązania spółki. Jej właścicielem został Karol Daroń. Oficynę przemianowano na Zakłady Graficzne - Karol Daroń. Redaktorami pisma byli kolejno: Józef Kokorna-czyk, Bonifacy Chmielewski, Czesław Buksakowski (jeden z aktywniejszych członków wejherowskiej drużyny Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół"8) i Marian Belzerowski. Po zamachu majowym rozpoczęły się polityczne kłopoty wydawnictwa i gazety. Obóz sanacji w pierwszym momencie zamierzał przejąć władzę nad spółką na walnym zgromadzeniu, zwłaszcza że w skład jej zarządu wchodziło coraz więcej członków BBWR. Nie było to jednak łatwe - jeszcze w 1934 r. władze miasta określały, że zwolenników sanacji wśród udziałowców jest jedynie 25 proc. W aktach starostwa morskiego zachowała się interesująca dokumentacja dotycząca prób przejęcia władzy nad spółką przez obóz pomajowy9. Zmiany wymusiła nie sytuacja polityczna, ale ekonomiczna. Przed sprzedażą wydawnictwa Karolowi Daro-niowi na walnym zgromadzeniu w dniu 31 stycznia 1939 roku na likwidatora wybrano burmistrza Teodora Bolduana. Nowe władze spółki (nazywającej się odtąd Zakłady Graficzne - K. Daroń10) z nadzieją patrzyły w przyszłość. Wszystkie plany legły w gruzach we wrześniu 1939 r. Ostatni numer ukazał się pod koniec sierpnia tegoż roku. Gazeta zamieszczała na swoich łamach artykuły polityczne i społeczne, aktualny i wszechstronny serwis informacyjny, otrzymywany poprzez Polską Agencję Telegraficzną (PAT). I tak np. w roku brzemiennym wrześniowym wybuchem II wojny światowej przeczytać można było, że Hitler wygłosi mowę w niedzielę przy podpisaniu paktu niemiecko-włoskiego, a do Berlina nie przyjedzie regent Jugosławii książę Paweł11. Proponowano powieści i opowiadania, głównie sensacyjne i rozrywkowe, na przykład ckliwy romans francuski Macocha12, oraz utwory poetyckie o różnej wartości, w tym próby początkujących poetów. Pojawiały się również powieści autorów znanych i cenionych - Henryka Sienkiewicza, Józefa Ignacego Kraszewskiego13 czy Bolesława Prusa. Informowano czytelników o nowościach literackich, które można było nabyć w księgarni wydawnictwa zlokalizowanej przy wejherowskim rynku, nieopodal ratusza. Istotne jest również, że publikowano utwory autorów regionalnych oraz artykuły i referaty, w tym wygłaszane na odczytach, przeważnie przez miejscowych nauczycieli i działaczy społecznych14. Niezmiernie ważną rolę spełniała Kronika, informująca m.in. o wydarzeniach na terenie Wejherowa i okolic15. Czytelników zachęcano do udziału w imprezach kulturalnych, oświatowych, politycznych. Zapraszano na przedstawienia teatralne, koncerty, seanse filmowe16 czy odczyty, ale także np. na zabawy karnawałowe. Jest to cenny dokument życia ówczesnych wejherowian. Nie sposób pominąć innych ogłoszeń i reklam obecnych na łamach „Gazety Kaszubskiej", dzięki którym łatwiej było o kontakty gospodarcze; przedstawiciele świata handlu, w tym detalicznego, docierali do potencjalnych klientów, pracodawcy i pracobiorcy mogli znaleźć interesujące ich informacje, a ci, którzy coś zgubili lub znaleźli, mogli powiadomić o tym „publiczność", jak się wtedy mówiło. Osobliwą formą ogłoszeń były te informujące o sprawach honorowych, problemach małżeńskich, kategorycznym egzekwowaniu prawa własności. I tak na przykład odwoływano oszczerstwa, deprecjonowano dojrzałość emocjonalną byłej narzeczonej, ostrzegano o strzelaniu do drobiu, który wejdzie na pole ogłoszeniodawcy. Świat reklam i ogłoszeń międzywojennej prasy jest doprawdy frapujący17. 7E. Kamiński, Przewodnik po wystawie Wydawnictwa wejherowskiej poligrafii (1845-1972), Wejherowo 1972, s. 4. 8 O. Podolska, dz. cyt., s. 17. 9B. Breza, dz. cyt., s. 309. 10 Tamże, s. 309. 11 „Gazeta Kaszubska" 1939, R. XVIII, nr 114, s. 1. 12 „Gazeta Kaszubska" 1936, R. XV, nr 133, s. 2. 13 Bezimienna. Powieść historyczna z czasów Kościuszki. Józef Ignacy Kraszewski występuje jako autor pod pseudonimem literackim Bole-sławita. „Gazeta Kaszubska" 1924, R. III, nr 122, s. 2. 14 O. Podolska, dz. cyt., s. 21-22. 15 Jako przykład może posłużyć notka relacjonująca zebranie Towarzystwa Kupców Samodzielnych, które odbyło się 27.10.1937 r. w lokalu Prusińskiego. „Gazeta Kaszubska 1937, R. XVI, nr 250, s. 3. 16 Kino Apollo zaprasza na bardzo emocjonujący film „Zemsta Johna Ellmanna" ze słynnym B. Karloffem w roli głównej. „Gazeta Kaszubska 1937, R. XVI, nr 182, s. 3. 17 O. Podolska-Schmandt, P. Schmandt, Guzik do mankiet, czyli reklamy i ogłoszenia w międzywojennej prasie polskiej z obszaru Kaszub, Wejherowo 2019. Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 27 Prasa GAZETA KASZUBSKA mopsko katolickie Wynaturzoną stronę życia niektórych mieszkańców, jak również zdarzenia losowe opisywały Doniesienia policyjne. Należy zauważyć, zważywszy na rozległy wachlarz tematyczny samej gazety i jej dodatków, że pisma te obrazowały i kształtowały całą przestrzeń życiową ówczesnego czytelnika, podpowiadając mu, co dzieje się w świecie i na rodzimym podwórku, jak najlepiej żyć, jakich niebezpieczeństw unikać i czym się ubogacać duchowo. „Gazeta Kaszubska", bezkompromisowa i odważnie piętnująca przewinienia obozu piłsudczykowskiego, sama nie była wolna od przemilczeń i dobierała informacje według własnej hierarchii wartości, co uwidoczniło się np. przy śmierci Stanisława Przybyszewskiego (pisarza dalekiego od chrześcijańsko-narodowej ideologii gazety). Ten fakt po prostu przemilczano18. Profil ideowy i mechanizmy kształtowania opinii społecznej przez redaktorów pisma stanowią zatem ważny przyczynek do obrazu życia polityczno-społecznego II Rzeczypospolitej. Widmo wojny .LV*; (t Tragiczny pościg za bandytami LEKARZ* OBŁAKANYCH Gazeta spełniała również rolę przekaźnika urzędowych informacji szczebla lokalnego, np. w roku 1929 ukazało się w niej 30 ogłoszeń administracyjnych, co dla pisma było intratne, albowiem wpływy z tego typu ogłoszeń, odmiennych od wspomnianych wcześniej, za lata 1929-1930 wyniosły 3,4 tys. zł19. Zasługi „Gazety Kaszubskiej" dla sprawy polskiej i kaszubskiej są ogromne. Pismo skutecznie wypierało z rynku prasę niemiecką, przede wszystkim wejhe-rowskie „Der Bote fur Pomorze"20, tworząc wzorzec energicznego, rzutkiego obywatela polskiego poinformowanego o wydarzeniach na świecie, w Polsce i na Pomorzu, a równocześnie kaszubskiego patrioty zorientowanego w sprawach najbliższego otoczenia i przywiązanego do kaszubskiego dziedzictwa uznawanego przez redaktorów za szczególnie istotny składnik tożsamości. Dzisiaj gazeta stanowi kopalnię wiedzy dla kulturoznawców, socjologów, historyków, a także dla wszystkich, którym droga jest historia ziemi wejherowskiej i kaszubskiej. Piotr Schmandt Literatura wykorzystana: • Historia Wejherowa, red. J. Borzyszkowski, Wejherowo 1998. • Kamiński Edmund, Przewodnik po wystawie Wydawnictwa wejherowskiej poligrafii (1845-1972), Wejherowo 1972. • Pepliński Wiktor, Prasa pomorska w Drugiej Rzeczypospolitej. System funkcjonowania i oblicze społeczno-polityczne prasy polskiej, Gdańsk 1987. • Podolska Olga, Kalendarium życia kulturalnego i literackiego Wejherowa w dwudziestoleciu międzywojennym, Wejherowo 2010. • Podolska-Schmandt Olga, Schmandt Piotr, Guzik do mankiet, czyli reklamy i ogłoszenia w międzywojennej prasie polskiej z obszaru Kaszub, Wejherowo 2019. • „Gazeta Kaszubska" i jej dodatki: „Rodzina Kaszubska", „Rolnik" i „Wejherowski Kalendarz Mariański". 18 O. Podolska, dz. cyt., s. 22. 19 W. Pepliński, dz. cyt., s. 42-43. 20 B. Breza, dz. cyt., s. 310. 28 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 KSIĘGA ADRESOWA ZIEM ZACHODNIEJ POLSKI Niewiele jest źródeł historycznych tak szczegółowych i miarodajnych, jak księgi adresowe, książki telefoniczne i tym podobne wydawnictwa. Brak w nich, co prawda, analiz, syntez, opisu procesów historycznych, brak ludzkich problemów, cierpień i radości. A jednak, dzięki wspomnianej już szczegółowości i obszerności materiału zamieszczonego w kilkuwyrazowych notkach, mogą być i są kapitalnym źródłem wiedzy z rozmaitych dziedzin. Nazwy urzędów, wolne zawody, profile zatrudnienia, struktura zaludnienia - wszystko to obecne jest w Księdze adresowej ziem zachodniej Polski. Gdynia - Wybrzeże wojew. pomorskiego. Rocznik 1937-1938. Nie brak jednak również informacji o niektórych aspektach prawa, o historii ośrodków miejskich i zabytkach województwa pomorskiego, wreszcie o rozkwitającej pod koniec lat trzydziestych turystyce krajowej, promowanej przez państwo i rozmaite jego instytucje, ale też wybieranej chętnie przez spragnionych wypoczynku obywateli. Gdynia Najbardziej „widowiskową" inwestycją II RP był oczywiście gdyński port, samo miasto i różnorakie instytucje administracyjne oraz handlowe. To jednak również ludzie z konkretnymi nazwiskami, przybyli do dawnej kaszubskiej wioski, aby zrealizować swój sen o wielkim sukcesie albo choćby zapewnić godziwe życie sobie i rodzinie. W OBUWIE i POŃCZOCHY PAGED", Polska Ajencja Drzewna GDYNIA, uL Świętojańska Nr. 44. T.B.O. Tow. Budowy Osiedli S. A. Własność Gminy ta- Gdyni g*d y n i a, AL PIŁSUDSKIEGO s Tel. iflu Sprzedaje parcele budowlano na raty buduje osiedla mies Je. i domy »CHEMIGRAPKIA<< Gdańsk, Reiibałm 7 Tel. 26-388 Zakłady Graficzne ALFONS SZCZUKA Gt>Y N t A - SsoreolypSa.—hwroUg. ntedo/cigniono KSIĘGA ADRESOWA ZIEM ZACHODNIEJ POLSKI GDYŃIA - wybrzeże WOJEW. pomorskie z Informatorami : Warszawa Gdańsk Rocznik Poznań 1937-1938 |1 1s k' Krak o w niedo>ciqniona KOMUNALNA KASA OSZCZĘDNOŚCI M. GDYNI Świętojańska 17 — Bank dewizowy — Adres telegraficzny: *Kasobct»k* — Telefon centra 29-51 | Instytucja prawa publicznego O pupilarnei pewności— Inkaso i przekazy na teronie całego kraju POLECA ZNANE ZE SWEJ DOBROCI WYROBY: ArosaaiTc«» mydło >ALSOR!L« SamodsiałdeicT pr©«»k PA CI I EM I fcZNA. S/(>1'|I..\H i'. .IASZCZU1 ALBOf9iL Redakcja i administracja wydawnictwa mieściła się w Gdyni przy ul. Świętojańskiej 108. Gdyby interesant chciał zadzwonić, należało wykręcić numer 31-39. Nakład „tłoczono" w Zakładach Graficznych Alfonsa Szczuki przy ul. św. Piotra, gdzie później przez dziesięciolecia, pod zmieniającymi się nazwami, funkcjonowała drukarnia. Część tę otwiera artykuł Rozwój Gdyni autorstwa Bolesława Polkowskiego, opisujący Wybrzeże zamieszkane przez starodawny polski szczep Kaszubów, port gdyński w świetle gospodarki Polski, znaczenie Polskiej Żeglugi Handlowej, naszą Straż Zbrojną nad Bałtykiem. Szalenie istotne są pogotowia: telefoniczne, ogniowe, elektryczne, gazowe, tak samo jak Główny Komisariat Policji Państwowej, pogotowie ratunkowe, Ubezpieczalnia Społeczna i straż pożarna. Wreszcie pojawiają się informacje o władzach miejskich i oddziałach Komisariatu Rządu; w owym czasie komisarzem rządu był mgr Franciszek Sokół. Obecne są dane spółek miejskich, np. Miejskiego Towarzystwa Komunikacyjnego, Zakładu Wodociągów i Kanalizacji, Rzeźni i Targowiska Zwierzęcego w Gdyni, Stoczni Gdyńskiej SA. Gdynia, jako miasto portowe i dynamicznie się rozwijające, miała na swoim terenie placówki konsularne wielu państw, m.in. Anglii (konsul Jeffrey Cecil przyjmujący przy al. Waszyngtona 15), Argentyny (konsul Marcos Savon, ten sam adres) czy Rumunii (dr B. Kasprowicz, ul. Korzeniowskiego 8). Kolejno wymienione są: Sąd Okręgowy ze wszystkimi wydziałami, Sąd Grodzki, notariusze, komornicy, adwokaci, władze wojskowe, Policja Państwowa, Kapitanat Portu, Urząd Morski, Morski Urząd Rybacki, Urząd Celny, Inspektorat Straży Granicznej, Państwowa Szkoła Morska, Instytut Bałtycki, władze skarbowe, Urząd Miar, Poczta - Telegraf - Telefon, banki, kolej. Obszerny jest spis poszczególnych gałęzi przemysłu okrętowego - armatorzy, budowle portowe, agentury linii regularnych i turystyczne, chłodnie, ekwipunek okrętowy i wiele innych. Studiując owe informacje, przekonujemy się, jak skomplikowanym systemem naczyń połączonych było (i jest) portowe miasto. Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 29 Portowe miasto - system naczyń połączonych U PU tt'c]hrro«a FABR.PRZETW.CHEM. •DOBROL1N- F.A.; G. PAL WARSZAWA Obecne są również informacje o instytucjach będących w orbicie zainteresowań ówczesnego Ministerstwa Wyznań i Oświecenia Publicznego: związki wyznaniowe, kościoły i szkoły. W Gdyni tamtych czasów wielu było praktykujących lekarzy i dentystów, istotną rolę spełniały położne. Oddzielny dział stanowi spis zrzeszeń producenckich i handlowych, wśród nich obecne są np. Zrzeszenie Przedsiębiorców Transportowych, Polski Związek Maklerów Okrętowych, Związek Armatorów Polskich czy Związek Pensjonatów Nadmorskich. Oczywiście w mieście o takiej specyfice nie mogło zabraknąć restauracji i lokali rozrywkowych rozmaitego rodzaju, wśród nich były Cafe Bałtyk (ul. 10 Lutego 24), Hotel Morski na Kamiennej Górze, Dwór Kaszubski (ul. Starowiejska 31) i lokal o intrygującej i wielce obiecującej nazwie Eldorado (ul. Portowa 11). Kolejno następuje wykaz ulic i placów oraz podział miasta na dzielnice, których było siedemnaście. Przedostatnią częścią działu jest Wykaz właścicieli domów na obszarze miasta Gdyni, ostatnią zaś Spis mieszkańców miasta Gdyni, cenną choćby dlatego, że oprócz imion i nazwisk mieszkańców oraz ich adresów zawiera informacje o wykonywanych zawodach, np. Leokadia Jamroży, krawcowa, mieszkała przy ul. Chylońskiej 158a, Józef Kliks, zegarmistrz, przy ul. Portowej 8, a (tu odrobina prywaty) dziadek autora Paweł Łopiński, drogista, przy ul. Żeromskiego 22. Uderza znaczna liczba nazwisk kaszubskich, w tym przedstawicieli starych gdyńskich rodów, takich jak Scheibowie, Skwierczowie, Kurowscy, co raz natykamy się na Dettlaffów, Kleinschmidtów, Kiosków, Ma-kuratów, Plichtów. Każdy z rozdziałów poświęconych konkretnej przestrzeni miejskiej lub regionalnej zawiera dużą liczbę reklam. Gdynia, emanacja polskiego snu o sukcesie, posiadała liczne firmy, składy, punkty usługowe o określonej „morskiej" specyfice, co znalazło odbicie w ogłoszeniach i zachętach handlowych. Wszak miasto budowano z iście amerykańskim rozmachem! Co roku w sezonie letnim odbywały się Targi Gdyńskie, będące imprezą wielką i ważną na gospodarczej mapie Rzeczypospolitej. W mieście swą centralę miała Gdynika - spółka maklerów ubezpieczeń morskich. Spółka Fr. Rytlewskiego z ul. Polskiej eksportowała produkty rolne, a importowała towary kolonialne. Firma Bergtrans, będąca Towarzystwem Żeglugowym (ul. Portowa 13/15), zajmowała się m.in. frachtowaniem i bunkrowaniem statków i przyjmowaniem ładunków na konosamenty (morskie listy przewozowe) bezpośrednio do wszystkich ważniejszych portów świata. Wśród reklamodawców nie mogło, rzecz jasna, zabraknąć słynnej Łuszczarni Ryżu z nabrzeża Indyjskiego. To jedynie maleńki wycinek, symboliczny wybór firm z owej branży. Oprócz podmiotów związanych z gospodarką morską reklamowały się również ogólnopolskie marki, jak Arcyksiążęcy Browar w Żywcu czy Bank Handlowy w Warszawie, oraz drobniejsi handlowcy i rzemieślnicy, np. W. Korzun ze Świętojańskiej 8 oferował rękawiczki, a Wojciech Mikołajczyk ze Świętojańskiej 32 (telefon 15-59, gdyby byli zainteresowani...) polecał wełny, jedwabie, konfekcję i bieliznę damską oraz stołową i pościelową w największym wyborze. Turystyka - zdrojowiska Jak już wspomniano, turystyka krajowa była w okresie międzywojennym kwestią nader ważną. Stanowiła istotną część gospodarki, dzięki niej w kraju pozostawały znaczne zasoby gotówki niewydane przez bogatszych rodaków w St. Moritz czy innej Nicei, z kolei „zwykli zjadacze chleba", z uwagi na rosnącą powszechność urlopowania poza domem, znacząco wzbogacali budżety wielu gmin, podmiotów i osób związanych z branżą turystyczną. Dodatkowo w zamyśle rządzących poznawanie rozmaitych zakątków kraju miało służyć integracji obywateli o wielce zróżnicowanym pochodzeniu narodowym, etnicznym, społecznym i religijnym, formowanym cywilizacyjnie przez trzy tak różniące się od siebie państwa zaborcze. Wzajemne poznanie, zwykłe kontakty międzyludzkie wydawały się tu niezmiernie istotne i pożyteczne. Rozdział otwiera duża całostronicowa reklama Związku Uzdrowisk Polskich, która zachęca: Po zdrowie i na wywczasy udawajcie się do uzdrowisk krajowych. Wszystkie stacje klimatyczne i liczne zdrojowiska czynne sę przez cały rok. Interesujący jest podrozdział Gdynia i Pojezierze Kaszubskie jako ośrodek turystyczny w Polsce. Gdynia zajmowała uprzywilejowane miejsce w skali kraju, gdy chodziło o ruch turystyczny, ale też migracje 30 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Portowe miasto - system naczyń połączonych z i do Polski - turystyczne, handlowe i te podejmowane w innych sprawach. Sama też oferowała wiele atrakcji, takich jak wspomniane już Targi Gdyńskie, doroczne Święto Morza, Kamienna Góra, nowoczesny Yacht Klub Polski z infrastrukturą morską, baza noclegowa i liczne lokale gastronomiczne oraz rozrywkowe, wreszcie plaża i możliwość zażywania kąpieli pośród morskich fal. Tu następuje lista pensjonatów, hoteli, pokojów gościnnych, restauracji oraz wycieczek statkami i autobusami do kaszubskich miejscowości. Spośród eskapad automobilowych można było wybrać te do Kartuz, Kościerzyny, Wieżycy, Żukowa i Żarnowca. Jak podaje Księga, wielkim atutem regionu jest przepiękne Pojezierze Kaszubskie. Ten kraj „tysiąca jezior" i pięknych lesistych wzgórz - to dla turysty ziemia obiecana! Dalej wymienione są miejscowości nadmorskie: Puck, Swarzewo, Wielka Wieś, Hallerowo, Chłapo-wo, Cetniewo, Rozewie, Lisi Jar, Jasne Wybrzeże, Jastrzębia Góra, Tupadły, Ostrowo, Karwia, Chałupy, Kuźnica, Jastarnia, Bór, Jurata, Hel. Wyszczególnione zostały: położenie, dojazd, lekarze, apteki, poczty z telegrafem i telefonem, sezon (od - do), mieszkania, miejsca rozrywki i punkty gastronomiczne. Całkiem pokaźna liczba miejsc wakacyjno-kuracyjnych, zważywszy na krótką linię brzegową międzywojennej Polski. Nie miejsce tu na zajęcie się rejonami wakacyjnymi i uzdrowiskami Polski centralnej, wschodniej i południowej, choć przyznać należy, iż było ich naprawdę wiele, co znalazło odzwierciedlenie w Księdze. Wśród nich znalazły się tak znane, jak Iwo-nicz-Zdrój, Zakopane, Krościenko nad Dunajcem, Krynica czy Truskawiec. Taryfy - opłaty - porady prawne Dość zaskakujące jest, że w publikacji tego typu znaleźć można informacje o takim zakresie tematycznym. Można odnieść wrażenie, że owa księga nieco przypomina staropolski silva rerum - las rzeczy, który odnotowuje rozmaite wiadomości dotyczące spraw nieraz bardzo od siebie odległych. Rozdział obejmuje m.in. takie tematy, jak Statut o poborze opłat administracyjnych na rzecz portowego miasta Gdyni, pouczenie w sprawach meldunkowych, niektóre ważniejsze rozporządzenia, ulgi dla nowo wznoszonych budowli, informację, co należy rozważyć przed wniesieniem pozwu sądowego w sprawach cywilnych, terminy zeznań, wymiarów i płatności podatków. Wolne Miasto Gdańsk Ważny sąsiad przedwojennej Polski, ni to kraj niepodległy, ni kondominium, twór, z którego istnienia nikt nie był zadowolony, włącznie z jego mieszkańcami, efekt trudnego kompromisu traktatu wersalskiego. Wbrew rozmaitym perturbacjom i często aktom wrogości ze strony owego przedziwnego sąsiada, Pol- TURYSTYKA - ZDROJOWISKA Cony: z całodziennym utrzymaniom od 5 do 12 /.!. Pokoje w willach miesięcznie zł 100— IGO. icji i pensjonacie •/) 1,20 do 2,50. od 1 maja do nia. Na miejscu: kościół, apteko, sklepy, tyści, komunikacja kolejowa, autobusowa przytłtafi żeglugi przybrzeżnej, las iglasty. Atrakcje Kąpieliska: kąpie!, plaża, łazienki, bieralnie. koncerty, tennis, sporty wodne, t k.-motorówki), spacery, na plaży kurs wychowań zycztujKO. Wycieczki: piesze w pobłi: nyskie, si-:itkunii do uzdrów Hpie Helskim, autobusami iej i kąpielisk nad pełnymi PUCK kilku >• dobie obecnej z uwagi W roku 1920 odbyły si(- tu symboliczne zaślubiny ołski z Morzem. Obecnie Puck jest bazą polskiego lotnictwa rnor kiego, a Zarząd Morski przystąpi! już do przebudo-"wlenia większym jed-arskim zawijania do wy i pogłębienia celei Położenie: miasteczko wznosi sił; 15 j raw" morza, zabudowane półkolem nad ką z pięknym nadmorskim parkiem, stanów atrakcyjne miejsce spacerów dla przyjezdnych łych karta i miejscu, Dojazd: stacja kole. kolejowe z Gdynią dziennie kilESie pociągów. Kolejowa komunikacja z całym krajem, a u sezonie połączenie autobusowe z Gdyni przez Puck do Wielkiej Wsi, llallerowa. J;usiiv.«,*hiej Góry i Karwi. Kąpiele: morskie kąpiele w zatoce. Lekarze, apteki na miejscu. od 1 i o 30 Poczta, telegraf l telefon: na miejscu. Taksa kuracyjna: w Pucku nte olmwiązu Mieszkania: jednocześnie można zakwas 1000 turystów i letników w domach prywatny* osób w Schronisku Szkoły Powszechnej. Cena: za noclegi w domach prywatnych < 2 zł., ■/. całodziennym utrzymaniem 2,50 -3,50 /.I nie, pokój bez litnzymanla miesięcznie 40 do M Hotele: Dom Zdrojowy, Kaszubski, w ki-ny za pokój 1-osobowy od .',50. 2 osobowy .J,5o Restauracje: Pomorzanka,kawiarnie: W . JO zl i śniadania od 1 zt. Rozrywki: rybołóstwo wędkowe, wycieczki i rybackimi, sporty morskie, letnie i z: Wycieczki: kutrami rybackimi do Gdym SWARZEWO Położenie: nad Zatoką Pucką 25 m, nad poziomem morza, mała plaża. Dojazd: na linii kolejowej Puck......Wielka Wieś Hallerów^ stacja lkol«jowtt oddalona o P/a km od wsi, W sezonie bezpośrednia komunikacja autobusowa do wszystkich kąpielisk nadmorskich. posiadaniu Straży Rato- Leka Apteka: podręc: Taksa kuracyjna przeciągu czasu. Mieszkania: u mi I osoby i do 10 z cowych rybaków Wycieczki: łodziami do Pucka tobusami do wszystkich letnisk &apiecza. Spacer pieszy do Pucka Informacyj: udziela Zarząd Gji Właściwość pończoszek BATA: trwałość — elastyczność — dobór kolorów — taniość ska miała z nim niezwykle ożywione kontakty polityczne i gospodarcze, co spowodowane było nie tylko wcześniejszym, w ramach Cesarstwa Niemieckiego, powiązaniem Gdańska z terenem późniejszego województwa pomorskiego, ale również ustrojem tejże republiki - Rzeczpospolita była odpowiedzialna za politykę międzynarodową WMG, za rejestr statków pływających pod gdańską banderą, ponadto WMG należało do polskiego obszaru celnego, a Polska posiadała tam własną sieć pocztową i była właścicielem kolei (z wyjątkiem sieci tramwajowej i wąskotorowej). Ustanowiono także Radę Portu i Dróg Wodnych Gdańska, co skutkowało m.in. wspólnym zarządem portu i kontrolą swobodnego transportu Wisłą, uchodzącą do Bałtyku na terenie Wolnego Miasta Gdańska. Nie dziw zatem, że w takiej publikacji musiały znaleźć się informacje adresowe z terenu Wolnego Miasta Gdańska. Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 31 Portowe miasto - system naczyń połączonych Rozdział otwiera Krótka historia Gdańska zaczerpnięta z przewodnika prof. dr. Zawirowskiego. Istotną częścią są Władze i urzędy polskie na obszarze W. M. Gdańska ze szczególnym uwzględnieniem komisarza generalnego RP w Gdańsku (Neugarten 27). Ważnymi instytucjami były również: Biuro Gdańskie Polskich Kolei Państwowych (Am 01ivaertor 2/4), Inspektorat Ceł na Obszar WM Gdańska (ten sam adres), Dyrekcja Poczt i Telegrafów RP w Gdańsku (Heveliusplatz 1/2), Polska Agencja Telegraficzna (Neugarten 27) i Rzędowy Komisarz Nadzorczy Min. Kom. przy międzynarodowym Tow. Budowy Okrętów i Maszyn w Gdańsku (Werftgasse 4). Kolejno wymienione są konsulaty państw trzecich na terenie WMG oraz ważniejsze władze, instytucje i przedsiębiorstwa państewka u ujścia Wisły: Senat, Ratusz, Stary Ratusz, Brabank, politechnika, sąd, policja, poczta, urząd skarbowy, urząd celny, elektrownia, gazownia, wodociągi i straż pożarna. Szalenie istotne z punktu widzenia polskiego użytkownika Księgi adresowej, zarówno ówcześnie, jak i dziś, gdy niejako „na chłodno" przyglądamy się istnieniu Wolnego Miasta Gdańska, są reklamy i ogłoszenia. Z jednej bowiem strony ukazują siłę i specyfikę gdańskiej gospodarki (nie da się ukryć - niemieckiej), z drugiej zaś dokumentują polskie starania o obecność w miejskiej przestrzeni żywiołu polskiego i o nadanie mu odpowiedniego znaczenia. Pominiemy tu liczne reklamy i ogłoszenia firm ogólnopolskich, które mogłyby znaleźć się w każdej Inne części kraju W Księdze adresowej nie ma, rzecz jasna, miejsca na informacje o wszystkich częściach kraju, znalazły się tu miasta i ich aglomeracje o znaczeniu strategicznym, najistotniejsze z punktu widzenia polityki oraz gospodarki narodowej. Firmy polskie obecne w Wolnym Mieście Gdańsku, nie licząc tych ściśle związanych z Komisariatem Rządowym i spółek państwowych o strategicznym znaczeniu, zazwyczaj były oddziałami podmiotów mających siedzibę w Gdyni lub w innych polskich miastach, przykładem może być wspomniany wyżej Bergtrans (Lang Markt 3). Znaczące jest z kolei ogłoszenie następującej treści: Zjednoczeni Polacy popierajcie Macierz Szkolną w Gdańsku! Gdańsk - Am Oiivaer Tor 2/4. Tel. 273-23. innej księdze adresowej, dotyczącej np. Warszawy, Krakowa czy Lwowa. W Księdze adresowej nie brak ogłoszeń firm niemieckich. I tak, na Adolf Hitler Strasse 225 (signum temporisl) mieściła się spółka A. Druckenmiiller - Dan-zig GmbH, a mydła toaletowe zachwalał J.J. Berger A.G. Natomiast Fabryka Lakierów Pfannenschmidt (Gdańsk - Schellmuhl) założona w 1861 r. specjalizowała się w lakierach bursztynowych, powozowych i emaliach. Jesteśmy w Gdańsku, więc nie mogło zabraknąć akcesoriów z bursztynu. Biżuteria, nagrody sportowe, odznaki na uroczystości, galanteria, cygarniczki, papierośnice - wszystko to posiadała w dużym wyborze SBN, Staatliche Bernstein-Manufaktur z ul. Lastadie 35d. 32 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Portowe miasto - system naczyń połączonych Rozdział ten jest niejako dopełnieniem wcześniejszych, opisujących w schemacie podobnym, jak ma to miejsce w przypadku Gdyni, główne miasta północnej Polski: Toruń, Bydgoszcz i Grudziądz. Nie mogło oczywiście zabraknąć miasta stołecznego Warszawy (oprócz urzędów i rozmaitych instytucji wszechobecne są rozmaite firmy, reklamujące się na potęgę). Są województwa poznańskie i śląskie, oba szalenie istotne ze względu na potencjał przemysłowo-handlowy. Województwo krakowskie również należało do najważniejszych, nie tylko ze względu na historyczną dla państwa polskiego rolę. Branże - zawody Wydawać by się mogło, iż ten fragment publikacji powinien być rozdzielony według geografii - jego części składowe przyporządkowane byłyby do poszczególnych miast czy regionów. Jednak takie wyszczególnienie branż i zawodów ma sens, ponieważ rozdział ów dotyczy konkretnego aspektu życia gospodarczego i wygodniej zainteresowanemu szukać potrzebnego tematu na objętościowo niewielkiej przestrzeni około 160 stron. Rozdział stanowi bogatą dokumentację życia gospodarczego Pomorza, w tym Kaszub. Wymieńmy niektóre z owych branż i ich przedstawicieli. APTEKI, m.in. Apteka Radziecka (!) z Chojnic, Rynek 13; „Pod Gryfem" Antoniego Małeckiego z ul. Starowiejskiej 34 w Gdyni. BECZKI: O. Jost, Fabryka beczek i tartak, Wejherowo, ul. Wilsona 14. BEKONY: Pomorska Fabryka Bekonów, Kościerzyna, Rzeźnia Miejska, telefon 148. CUKRY I CZEKOLADA: Magna, Fabryka Cukrów i Czekolady, Wejherowo, ul. 3 Maja 6. DROGERIE: „Drogeria Portowa", Deutch Marian, Gdynia, plac Kaszubski 13. HOTELE: „Dworcowy", Kościerzyna, ul. Dworcowa 8; „Szczepański", Wejherowo, ul. Pucka 14. KASY OSZCZĘDNOŚCI: Komunalna Kasa Oszczędności: powiatu chojnickiego, ul. Gdańska 23; powiatu kartuskiego, ul. Parkowa 3. KOLONJALNE [pisownia oryginalna - P.S.] ARTYKUŁY: Kwasigroch „Merkur", Chojnice, ul. Młyńska 13; Struczyński Jan, Kościerzyna, ul. Św.-jańska 11 [pisownia oryginalna]. PIWO: Browar Obywatelski, Gdynia, ul. Chylońska 238. RESTAURACJE, KAWIARNIE - CUKIERNIE: Jan Gierszewski, Chojnice - Charzykowo [tak w oryginale]; Jan Kwidziński, Wejherowo, plac Wejhera 22. TARTAKI: Henryk Behrendt, Kościerzyna, ul. Dworcowa 1. WÓDKI - LIKIERY: Julia Rodkiewicz (wina i wódki), Gdynia, ul. Świętojańska 50, ul. 10 Lutego 37; Pomorska Spółka Okowiciana, Starogard, ul. Rycerska 3. jbział I___MIASTO GD Y /V I A_ 45 Spis lekarzy praktykujących na terenie 111. Gdyni Silan z dnia 31 ranroa l«ri? Dr Kaczkowska Zofia, ogólny, Leśna 21, tel. 26-00. .. Klajman Ignacy, wewn. i kobiece, Świętojańska 68, tcl. 27-4-1. „ Kłoniccki Alfred, ogólny. Szpital Miejski, Ul. 96-64. .. Krzyszkowski Tadeusz, ogólny, Gdańska 224, tcl. 91-97. Krzyżanowski Jerzy, ginekolog, Oksywska, .. Kowalska Janina, okulistka, Starowiejaka 52, .. Król Jan. chor. wewn. i nerw., Świętojańska 23. 30-36. Maciejów,ki Czesław, chirurg. Świętojańska 32. tel. 14-72. Mikiclńskl Miron, chirurg. 10-go Lutego 35, tel. 11-50. Modrzejewski Alfons, ginekolog, Świętojańska 37, tel. 28-75. Mierzejewska Wiesława, ogólny. Kamienna Gńra, Molkner Władysław, chor. wewn.. 10-go Lutego 27. leL 13-21. tel. 92-82. Neyman Je.zy, ogólny. Świętojańska 53. tel. 10-30. Nowak Anton.. Szpila! Św. Wincent., tel. tS-24. Piotrowska Emilia, chor. kobiece. Władysława JV 23 Oehlnch Wiktor, ogólny, 10-go Lutego 19. tel. 17-15. Pokutyńska Helena, neurologia. Orłowska 55, tel. 91-66. Pokutyński Feliks, ogólny, Orłowska 55, łoi. 91-66. Podkomoiski Ludwik, wenerolog, Świętojańska 50. tei. 31-61. Pruski Zygmunt, roentgenolog Świętojańska 33, tel. 31-92. Rcichert Roman, roenlgenolog, Z. Augusta 6, i A. WIliROŃSKI k. ZAKŁAD KUŚNIERSKI ; GDYM A. ul. A. Abrahama 18 ™ Na koniec wypada polecić Czytelnikom lekturę owej obfitej księgi, spoczywającej w zbiorach Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomor-skiej w Wejherowie. Choćby i otwieranie na chybił trafił może przynieść wiele interesujących informacji, dodatkowo zaś dostarczyć szczególnej przyjemności obcowania ze światem minionym, światem cieni, światem - co tu kryć - duchów. Piotr Schmandt ; Dt Bandych Kazimierz, wenerolog Świętojańska 14, tcl. 31-75. ; . Bederski -lan, chor. wewn.. Świętojańska 39, lei. 32-37. Bobkowski Stanisław, ogólny, Świętojańska 34. ska 52. tel. 31-04 .. Bielawski Kazimier. . fgóln."'ś^i^tojańska'^, ^ ^ teł. 22 00. .. Brynk Witold, higienista. Oksywie. 58. Cylkowski Bolesłuw. stomatolog, Świętojańska 23, iel. 22-26. „ Czemplik Bernard, chor. wewn.. Świętojańska 37, tel. 36-93. Cetkowski Henryk, ortopedia. Kwiatkowskiego 9. •. Dobrowolski Stefan, ogólny. Chylońska 82, tcl. 96-35. .. Dzius Ludwik, ogólny. Mickiewicza, tel. 11-37. .. Działowski Alfred, okulista, Starowiejska 8. tel. 13-33. .. Flisowski Alfred, ogólny. 3-go Maja 27. tel. 21-42. .. Flisowska Amalia, chor. dziecięce, 3-go Maja 27. ., Gozdała Telefcyński Konst., ginekolog. Świętojańska 64, teł. 32-27. .. Gorwel Tadeusz, laryngolog. Świętojańska 33, tel. 25-10. .. Iiercberg Henryk, ogólny. Świętojańska 76. tel. 12-53. „ Hory liski Daniel, ogólny. Świętojańska 61, tel. 20-75. . Janczewski Stanisław, wenerolog, świętojańska 36. tel. 34-56. ., Janusz Wiktor, chor. nerw. i umysł., Świętojań- DH KIB1TZ ROBERT, -ginekolog, Świętojańska 03. tcl. 30 05 Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 33 Gdańsk mniej znany Tajemnice Siedlec Do czerwcowego spaceru zainspirowała mnie ostatnia publikacja z serii Historie Gdańskich Dzielnic przygotowana przez Muzeum Gdańska. Od 2017 roku ukazały się książki przybliżające Chełm, Stare Przedmieście i Nowy Port. Czwarty tom, liczący aż 500 stron, poświęcony jest Siedlcom. Zapraszam dziś na spacer, podczas którego odkryjemy zatracony w ciągu wieków wiejski charakter tego miejsca. Na dawnych rogatkach Dzielnica Siedlce rozciąga się wzdłuż drogi w stronę Kartuz, czyli ulicy Kartuskiej. Dziś zaczyna się ona u zbiegu ulic Nowe Ogrody, Pohulanka i Powstańców Warszawskich. Pierwotnie jej pierwszy odcinek nazywany był Drugimi lub Zewnętrznymi Nowymi Ogrodami. Zewnętrzne dlatego, że znajdowały się za miejską bramą. Od roku 1656 do 1921 między fortyfikacjami Biskupiej Górki a Górą Gradową wjeżdżało się do miasta przez Bramę Nowych Ogrodów. Pas wielkich wałów ziemnych, które musimy sobie wyobrazić, rozdzielał dwie baszty. Za nimi zaczynały się właściwe, czyli wewnętrzne Nowe Ogrody. O dawnych fortyfikacjach przypominają nam jeszcze pozostałości po fosie. W 2014 roku uruchomiona tu została fontanna, która ma na celu uspokoić swym szumem... pędzących mieszkańców Gdańska. Niewątpliwie gdańszczanie raczej się w tym miejscu śpieszą - do urzędu, sądu, szpitala - niż celebrują uroki zieleni. Siedlce witają nas dwoma skromnymi drewnianymi domkami pod numerami 7 i 11 przy ulicy Kartuskiej. Uchowały się przed zniszczeniem i rozbiórką, a pamiętają początek XX wieku. Ówczesne przepisy zabraniały wznosić murowane obiekty w pasie obronnym miasta. W okresie międzywojennym działała tutaj firma zajmująca się ogrodnictwem. W dolinie ukrytego potoku Ulica Kartuska przez wieki wytyczała oś osadzie Siedlce. W dawnych czasach spacerowalibyśmy nad potokiem. W 1280 roku wzmiankowany był po raz pierwszy jako Schedelicz. W czasach nowożytnych zasilał niektóre studnie publiczne w Gdańsku. Woda, która tryskała w Neptunie od 1634 roku, spływała właśnie z niego. Potok, zwany dziś Siedleckim, płynie tutaj wciąż, ale niestety już tylko pod ziemią. Choć jest zupełnie zapomniany, to jemu właśnie zawdzięczamy na- zwę dzielnicy. Pierwszy zapis o wsi Siedlce z 1440 roku brzmiał dorff Scheidelitcz. Prawdopodobnie pochodzi od polskiego słowa osada, osiedle, siedlisko. Paseczek z Siedlec W czasach nowożytnych żyło i pracowało tu wielu rzemieślników, których działalność stanowiła konkurencję dla prawowitych z gdańskich cechów. Słynni byli tu pasamonicy, którzy zajmowali się wytwarzaniem pasów, frędzli, pomponików, naszywek. Wielu z nich pochodziło z Niderlandów i szczyciło się wysoką jakością produktów. Na Siedlcach działali też filcarze, u których kupowano kapelusze, tkacze i krawcy. Prócz tego Siedlce słynęły z wina. Już w XV wieku w tutejszej karczmie raczono się trunkiem wyprodukowanym z winogron uprawianych na słonecznych stokach doliny. Przed wojną ulica Zakopiańska, która ciągnie się równolegle do Kartuskiej, nazywała się Weinbergstrasse, czyli Winnicka. Po 1945 roku niestety tę nazwę przypisano jedynie niewielkiej poprzecznej uliczce. Kiedyś mieszkańcy miło spędzali tu czas w restauracji Pod Winną Górą (Zum Weinberg). Miejsce było tak słynne, że pojawił się o nim zapis w przewodniku z 1873 roku. Dzisiaj wina się tutaj nie napijemy, ale na pocieszenie możemy wspiąć się na Winną Górę. W ramach projektu „Spojrzenie na Gdańsk" w 2020 roku odsłonięto tutaj punkt widokowy. Nazwany został Maciejem z Winnej Góry na cześć Macieja Ko-sycarza, znanego fotoreportera, który zmarł w tym samym roku. Marta Szagżdowicz 34 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 EDUKACYJNY DODÓWK DO „POMERANII", NR 6 (168), CZERWIŃC 2023 Klasę 1-3, 4-6 spódleczny szkołę Olga Kuklińskó Dzel 20. / Światowi Zjózd Póstaców z Kaszebsczich Legendów (binowi scenornik) Na zakuńczenie cyklu pówióstków, w jaczich bóhaterama bełe póstace z kaszebsczich legendów, zachacywóme do wezweskanió scenarnika krótczegó przedstawienió pod titla „I Światowi Zjózd Póstaców z Kaszebsczich Legendów". Herojowie i herojczi: Grzenia, Retnik, Stołem, Stolemka, Krósniata (2 abó wiacy), Grif, Gósk, Klabaternik, Bórowó Cotka, Bórówc, Redunica, Mórzeca. Rekwizyte: óbleczenczi dló póstaców przerechtowóne przez szkolnego i uczniów na uczbach, karne ze szteczków stiropianu, plakat w czórno-żółtech farwach z nódpisa „I Światowi Zjózd Póstaców z Kaszebsczich Legendów", bristol, ukulele / gitara, moli miech z mąką, grif z papioru, wióldżi młot i widie ze stiropianu, czij z lasu, kosz na brzód, órzeche, jabka, bómczi. Muzyka: nagranie z platczi dołączony do ksążczi Ucz sa jazeka z Kaszebsczima Nótama A. i D. Majkówsczich. Binowi dokóz Na bina wchódają Grzenia (perzna zaspóny i w nocny kószle) i Retnik (z gitarę abó ukulele). Raza z nima wbiegi- wają krósniata, chterne niosą plakat. Retnik: Witóme wszetczich baro serdeczno na Pierszim Swiatowim Zjezdze Póstaców z Kaszebsczich Legendów. Witają Waji Retnik (pókazywó na sebie). Grzenia: Grzenia (wskazywó z buchą na sebie) i Krósniata (Krósniata cziwają do ledzy). Grzenia: Na sale widza same snóże skarnia. Fejn, że Wa je-sta i móżeme sa w kuńcu spotkać. Teli wóżnech ledzy me ni miele dówno widzóne! (przeceró ócze). Retnik: Dówno to te nie beł w jaczim kromie z ruchnama! Ni mógł te sa dzysó kąsk lepi oblec? Grzenia: Jaż tak lechó wezdrza? (gódó to do ledzy) Doch to je moja nólepszó nocnó kószla (pókazywó na swoja kószla). Retnik: Dój ju póku... (wzdichó) Na naj Zjózd rechtowele me sa długo, baro długo: nowe ruchna, klatę zrobione u nólep-szich frizerów, gabe wesmarowóne nódrogszima krema-ma, cobe gubów na ódjimkach nie beło widzec, specjalno dieta, resznó aktiwnota (krósniata pókazeją muskle). Grzenia: (przeriwó Retnikówi) ]o, u Stolemów je to widzec nóbarżi. Retnik: Ceż te tam pleszczesz pod nosa? Grzenia: Nick, nick, gadój dali... Retnik: A wszetkó to, żebe sa przed ledzama na Zjezdze nie sromie. Sedzele me ód stalatów w najich zataco-nech checzach, w jęzorach, rzekach, lasach, a nawetkach w morzu, jaż ku reszce móżeme welezc a pośpiewać i za-tańcowac z Wama. Leno nóprzód ugwesnime sa, cze wszet-ce ju dojachele. Hewó je lesta góscy najegó Zjazdu (gódó to do Grzeni, chteren rozwijó długą kórtka). Grzenia: (czetó nózweska rozmajitech wemeszlonech ledzy) Brusczi Stach, Gleszczińskó Róża, Czedrowskó Basza... (nógle Retnik mu przeriwó). Retnik: Co tu je lóz? Pókóż mie to! Doch to nie są żódne deche?! Alana! Jó ju wiem! To są nózweska ledzy, co mie jesz detków za granie ni mają dóne! Na stolema, co jó móm tero zrobić? Prówdzewó lesta ósta w jinszich buksach (trzi-mó sa za głowa). Pierszi Zjózd i tako fela? Gazetnice mdą miele ó czim pisać... Ne nick (wzdichó). Dół Bóg dzeń, dó i rada. Grzenia: Cziiiiii. Czejesz? Oni wszetce są ju tu! (pókazywó na plac, z chternegó welezą wszetcze póstace, czede zacznie sa muzyka). Wszetcze póstace głośno wekrzikują: Móżeme ju wlezc? Grzenia i Retnik: Jesz nie!!! (wstrzimują jich głośnym szepta) Grzenia: (buszno w strona publicznosce) Prawie na nen dzeń dló naszich dechów napisóny je ósoblewi himn najegó Zjazdu. Retnik: Czeja w gnótach, że to mdze wióldżi hit! Grzenia: Tej spiewójta i tańcujta z nama! Grzenia, Retnik i Krósniata schódają z bine. Czede zacznie są muzyka, za regą wchódają wszetcze póstace (podług kólejnosce zapisóny w teksce piosenczi). Stołem i Stolemka trzimają w rakach karne, Krósniata jima przeszkódzają w ukłódanim urzemczi, Klabaternik trzimó wióldżi młot, Gósk trzimó widłe, Bórowó Cotka mó kosz z órzechama, jabkama i bómkama, Bórówc trzimó wióldżi czij z lasu, Redunica je oblokło na zelono, Mórzeca może miec ógón jak syrena, Grzenia trzimó mółi miech z mąką i prószi nią na ledzy, Retnik gro na ukulele abó gitarze. NAJÓ UCZBA, NUMER 6 (168), DODÓWK DO „POMERANII" 1 KLASĘ 1-3, 4-6 SPÓDLECZNY SZKOŁĘ Tekst: Aleksandra Majkówskó, Dark Majkówsczi. („Ucz sajazeka z Kaszebsczima Nótama") To je stołem, to stolemka, a to z kamów je urzemka. To krósniata z długą brodą, lepi badzkój z nima zgodą. To Kaszebówje obrońca, grif, co lótó jaż do słuńca. Jaż do słuńca, grif obrońca, badzkój zgodą, krósnia z brodą, to je stołem, to stolemka, a to z kamów je urzemka. Klabaternik na ókrace trzimó młot drzewiany w race. To je Gósk, co rządzy morza, i wesełó wiatre z górza. Wiatre z górza, rządzy morza, trzimó w race, na ókrace, jaż do słuńca, grif obrońca, badzkój zgodą, krósnia z brodą, to je stołem, to stolemka, a to z kamów je urzemka. To Bórowó Cotka w lese, ona darenk ce przeniese. To Bórówc kórmi zwierzata, baro kóchó też drzewiata. Kóchó drzewa i zwierzata, Cotka w lese, darenk niese, wiatre z górza, rządzy morza, trzimó w race, na ókrace, jaż do słuńca, grif obrońca, badzkój zgodą, krósnia z brodą, to je stołem, to stolemka, a to z kamów je urzemka. To w jezorze redunica, w morzu pesznó je mórzeca. Grzenia żużkó ce do spanió, Retnik zmuszi ca do granió. Retnik - granie, Grzenia - spanie, to mórzeca, redunica, kóchó drzewa i zwierzata, Cotka w lese, darenk niese, wiatre z górza, rządzy morza, trzimó w race, na ókrace, jaż do słuńca, grif obrońca, badzkój zgodą, krósnia z brodą, to je stołem, to stolemka, a to z kamów je urzemka. Znóme wszetczich jich ód lat, to kaszebsczich legend świat. Na kuńc spiewaniegó wszetcze póstace schodzą sa do grepe i raza kłóniają (prze słowach: Znóme wszetczich jich ód lat, to kaszebsczich legend* świat). Grzenia: I jak sa Wama widzół naj wióldżi hit? Chceta zaśpiewać jesz róz? Retnik: Te może ju nie spiewój, bó czasa bleczisz górzi jak koza. Grzenia: (ceskó na Retnika górze mączi, a do publicznosce gódó z usmiewka) Wióldże Bóg zapłać za póspólną zabawa. Móme nódzeja, że sa Wama widzało. Retnik: Wszetcze póstace zós muszą tero wrócec do swójich zataconech checzów. Le nie zabóczta ó nas, me wiedno je-sme ród, czej ledze ó nas pamiatają. Wiedno Kaszebe! Do uzdrzenió w ksążkach, na ódjimkach a w pieśniach! Grzenia: Do uzdrzenió! (sepie mąką z miecha na ledzy) Prze muzyce wszetcze póstace schódają z bine, cziwają-ce do ledzy. Bórowó Cotka może rozdawać jabka, bómczi i órzeche, Gósk straszec dló szpórtu widłama, a Bórówc czija, Stolemka cygnie Stolema za ruchna, a Krósniata redosno skoczą. Zdrzódło: kaszubi.pl Scenarnik beł wezweskóny ób czas promocje ksążczi Ucz sa jazeka z Kaszebsczima Nótama. Kaszebscze Nóte na często nowi ort - Przezerk Nótowegó Utwórstwa „Nó-cenie w Brzeznie". * W kaszebsczim jazeku w rodzóczu wielny leczbe niejedne jist-niczi może zapisewac w dwuch formach: legend - legendów, słów - słowów, dzewczat - dzewczatów. Olga Kuklińsko mieszko w Jezerzim (gm. Kółczegłowe), szkolno kaszebsczegó i pólsczegó jazeka w Spódleczny Szkole w Lubnie. 2 NAJÓ UCZBA, NUMER 6 (168), DODÓWK DO „POMERANII" KLASĘ 1-3, 4-6 SPÓDLECZNY SZKOŁĘ KULI WIESZ O POSTACACH Z KASZEBSCZICH LEGENO? Na zakuńczenie cyklu pówióstków ó póstacach z kaszebsczich legend możesz sprawdzec swójg wiedza. Przeczetój krótcze wejimczi z pówióstków i wezgadnij, ó jakq postać jidze. Swoja odpowiedz wpisze w wepunktowóny plac. 1. Snóże wodne pannę żejqce w wódach Jęzora Reduńsczegó. Mógłe wechadac na sztrgd leno w noce, żebe nicht jich nie dozdrzół. Miast nogów majq płetwe. Najó Uczba, nr 4 (166), łżekwiat 2023 3. Wezdrzi jak jako jadowito żnija z ledzkq gabq i może zatrec swójim jada grzebe i roscene. Najó Uczba, nr 8 (160), rujan 2022 Nómniesze jistote. Przóde ród żełe w dodomach za piecka abó platq, pod pódłogg cze w meszi dzurze. Niechterne lubiłe mieszkać w oborze abó stani dló kóniów. Miałe czerwone óbuce, nosełe brodę dłegsze jak one same. Najó Uczba, nr 1 (153), stecznik 2022 2. Ób lato ona óbjeżdżó pola i łqczi na radim szemlu, a gdze le wezdrzi, tam wszetkó rosce w oczach. Je baro piaknó, a chto jq uzdrzi, je óczarzony ji snóżotq. Najó Uczba, nr 7 (157), sewnik 2022 Yrf. u.. Starszo białka oblokło w dosc długq, brunq seknia, przebócziwajqcq farwq chójnowq kóra. Na głowie mó wieńc uplotłi z baszków. Pódpieró sa czija, a w race trzimó kosz ful jagódów i dzeczich malenów. Najó Uczba, nr 7 (149), sewnik 2021 6. Kaszebsczi dech, chteren zmuszó ledzy do granió, czej oni nijak tego nie chcq, rozmieje zaczarzec instrumente. Jego muzyka może pó prówdze omanie. Najó Uczba, nr 2 (164), gromicznik 2023 NAJÓ UCZBA, NUMER 6 (168), DODÓWK DO „POMERANII" 3 KLASĘ 1-3, 4-6 SPÓDLECZNY SZKOŁĘ KULI WIESZ Ó PÓSTACACH Z KASZEBSCZICH LEGEND? Dzaka niemu kaszebskg góscynnosc znaje całi świat. Wezdrzi jak stóri chłop z sewq brodą, mieszko leno w góscynnech checzach. Najó Uczba, nr 10 (152), gódnik 2021 9. Dobrotlewi dech, chteren mieszkół w lese i sprowódzół na świat cesza i spokojne szemarzenie. Spiewół czestim i cechim głosa wszetczim leśnym stworzeniom. Najó Uczba, nr 3 (165), stremiannik 2023 10. Dzywny, mółi chłop, sedzy sóm na scatim pniu drzewa i je baro zajiscony. Wezdrzi jak stareszk nieokreślonego wieku. Mó buksę z kóre i dłudże ruchna zrobione z jiglewió i wrzosu. Można gó potkać w lese. Najó Uczba, nr 9 (150), rujan 2021 Na głowie mó kapelusz, a w race trzimó mółq latarnia. Nosy prze se też drzewiany młotk, żebe cos naprawie na ókrace. Najó Uczba, nr 3 (155), stremiannik 2022 Wiesołi kaszebsczi dech, rozskacywócz rozmajitech ucechów, tuńców i rozegracjów. Mó prze sobie wiedno jaczis instrument. Najó Uczba, nr 2 (154), gromicznik 2022 Najó Uczba, nr 9 (151), lestopadnik 2021 chteren sepie ledzóm w ócze zaczarzonym pióska i w nen sposób sprowódzó spik. Je to starszi chłop, jaczi przejeżdżó na swójim biółim hiszku, czej starszi wezwie gó na pomóc do dzecka, chterno nie chce żużkac. 4 NAJÓ UCZBA, NUMER 6 (168), DODÓWK DO „POMERANII" KLASĘ 1-3, 4-6 SPÓDLECZNY SZKOŁĘ KULI WIESZ Ó PÓSTACACH Z KASZEBSCZICH LEGENO? 13. 14. m w ♦ » ♦ « # # % m m • ♦ Snóżó panna w bielechnech ruchnach z winószka na głowie. Ona budzy żniwiarzów z óprzepółniowegó spiku i zaprószó do żniwnech robotów. Je óbgradzóna żniw i żniwiarzów. Najó Uczba, nr 7 (159), sewnik 2022 ♦ Sedzy na jabłonce w swójim óbdzartim kapeluszu i w jedna noc może zjesc całi brzód. Je kradzelca. Najó Uczba, nr 4 (156), łżekwiat 2022 To ón, wedle legend, mó usepóne wszetcze pagórczi, urzme, weżłobione jęzora i rzeczi. Je też opiekuna kaszebsczich artistów, óglowó tech plasticznech. Najó Uczba, nr 5 (157), mój 2022 • m • m ♦ • mm M # ♦ 16. Mórscze pannę, deche pótopiónech dzewczat, chterne żejq na dnie morza i maniq czekawech swójim śpiewa. Óblokłe w sznure kóralenowech pócorów. W molu nogów majq rebi ógón. Najó Uczba, nr 5 (167), mój 2023 17. 18. Autor: Kaszebsczi mócórz, chteren miółtakg seła, że letko mógł ceskac nawetka wióldżima kamama. Mó dobre serce. Lepi sa gó westrzegac, nie je to dobrotlewó postać. Wezdrzi jak wiólgó żaba, mó dłudże zelone włose, wiólgq głowa i dłudże race. Żeje w jęzorach błoceskach. Najó Uczba, nr 10 (162), gódnik 2022 Mój wenik: Najó Uczba, nr 9 (161), lestopadnik 2022 NAJÓ UCZBA, NUMER 6 (168), DODÓWK DO „POMERANII" 5 FORMĘ WEPOWIESCOW KLASĘ VII-VIII Joana Ginter Justina Pómierskó Dzel 70. Sq to sonete piakno zrechtowóne. Recenzjo (óbsgdzezna) Czwiczenia z teksta 1. Przeczetój recenzja zbierku Sonete. Czego te sa dowiedzół / dowiedzą ó tim dokazu Tómka Fópczi? Gdze be sa mogła nalezc tako óbsądzezna? Titel recenzje Wstąp Cel: zaczekawic czetińca dokaza Co to je za dokóz? Jaczi mó titel, chto je autora, czede óstół stworzony, chto gó wedół itp. Wprowadzenie w temat i óglowó ocena dokazu. Rozwiniace Pódrobne wiadła o dokazu Żele to zbierk mnieszich dokazów (tuwó wierzte, ale w jinech razach np. dzeleczi serialu, malenczi na westówku), wórt wybróne krótko opisać (pódac title i kónkrete). Pitania, jacze stówió autór recenzje, mają czetińca zaczekawic (zaintrigówac), sprawie, be on chcół sóm sygnąc po dokóz. Autór recenzje pódówó dobre stronę dokazu - tuwó informacjo ó jazeku i stilisticznech strzodkach. Cytatę z dokazu (w rozwiniacym i całi recenzje) dló udokaznienió ócene; dówóme je (raza z titlama) w cezniku. Zakuńczenie Co meszla ó tim dokazu? Widzy ón mie sa cze nie - i dlócze? Recenzjo zbierku „Sonete" (2021) Tómka Fópczi Drago je napisać sonet? Tómk Fópka, autor zbierku „Sonete", zdówó sa do-kazewac, że nie: „Liczą, mó bec trzenósce szlabizów w lenijce... Pierszó sztrofka zaczató, wej, wnetka ji kuńc mdze! [...] Sztere na boku! Nawetk sa dosc zremówało! Pisadto w race pewniesze tuńce zaczinó. To dłegsze słowo, krótsze z musku wedobiwó I usódzó na kórtce letrów reżka całą..." Hewó są wejimczi z pierszi wierzte, chterna kuńczi jesz bezpóstrzedne weznanie liricznegó podmiotu: „Nie beło z tim tak drago!". Nen dokóz pt. „Sonet na próba" - pierszi, a też nóstarszi, bó napisóny w 2009 r. (jakbe autór pó prówdze blós próbówół, cze je w sztadze stwórzec sonet) - pókazywó, w jaką starna jidą dokaże Fópczi. Są to sonete piakno zrechtowóne, żele jidze ó formalne regle: zesadzone z dwuch rimówónech sztrofków pó sztere lenijczi i dwuch pó trze - ale często mało pówóżne z pózdrzatku na jich tematika. Móme tuwó na przemiór sonete do cygarete, zza kebaba, ó pószedle (znak najich czasów - sonet ze stremiannika 2020 r., czede do Pólsczi nadcygnął covid). I chóc sa wedówó z titlów, że ne sonetczi wiacy mają póspólnegó ze szpórtama nigle z poezją, nie feleje w nich też refleksjów. Tu Frac rechteje so zark („Sonet ó śmiertelnym kófrze"), a w nim aczipaczi na sledną reza -i dopierze czej w pósledny reżce przechódó puenta: „Leno Fraceszk je jesz wcyg midze nama", smiesznosc ódchódó na dalszi mól, a jidze pómeslec ó tim, co, dlócze i jak ledze szekują sa na smierc, czej jesz żeją. A czede umieró tószk („Sonet na smierc psa") i liricznó persona „łzą słoną" pópijó „wspóminczi" - to kogo ona tak pó prówdze ópłakiwó: nówiernieszegó drecha cze swoja samóta? A w póstapnym za regą „Sonece ó wilku" chto tak pó prówdze je liricznym podmiotą? Leno samotny wółk? Czego szukó: óbłowu cze kamrótczi? Sytuacje liriczne są w nech wierztach budowóne przez artisticzne strzodczi, m.jin. metafóre (np. eroticzny óbrózk je zachlastłi apostrofą do sewnikówi malene) i ónomatopeje (np. „Alulu, dzeculu, plóms! [...] Balala, kululu, czups!"). Autór róz pó razu bawi sa słowa, wezweskiwó frazeólogizme i wieleznacznosc, np. w „Sonece wiarę w stółczi" na zóczątku móme óswiódczenie: „Stółczkama ni ma do wiarę! Nie wierzą / Taczim, co cwiardo stówają na zemi!" - ale chto stówó: stółczi cze ledze? Jazek sonetów Fópczi óglowó je kąsk dradżi: autór wezweskiwó zabete słowa i neólogizme, cobe czetińc miół perzna zabawę z interpretacją i nie za chutkó skuńcził czetac nech 26 szteresztrofówech wierztków. Nóbarżi widzy mie sa sledny dokóz: „Sonet na uspanie". Móme w nim piakną animizacja meslów, co jak medżi óbsadną człowieka, grezą, a króm te jidą „na miónczi" jak ledze: jako mesl je „wóżnieszó" i dobadze nad jinszima? Bezspik i trudnosce z usnienim to bolączka dzysdniowegó człowieka, a w sonetach Fópczi wiele je ódnieseniów do dzysdniowósce (autór nie zabócził nawetka ó „plus piaeset"). Je to baro przejemny zbierk, wszelejaczi i nie blós ó miłoce do mulka cze tatczezne, jak w wiele jinszich sonetach. Bóczenk: uwodzi pó lewi starnie tekstu to wniosczi ucznia - wskóze recenzje na przińdnota. 2. Rzeknij, ó czim je mowa w pósobnech akapitach ti recenzje. Dlócze wiele razy je w ni ceznik - znak „"? Naleze w recenzje cytatę i rzeknij, jak one óstałe włączone do tekstu. Co óznóczó westapujący w niejednech znak: / ? 3. Naleze w recenzje specjalisticzne póchwate. W jaczim akapice je jich nówiacy? Dlócze? 6 NAJÓ UCZBA, NUMER 6 (168), DODÓWK DO „POMERANII" FÓRME WEPÓWIESCÓW KLASĘ VII-VIII Ódpówiesc dió szkolnego (pósobicą wedle te, jak te póchwate stoją w teksce): sonet, liriczny podmiot, bezpóstrzedne weznanie liricznegó podmiotu, rimówónó sztrofa, reżka, liricznó persona, liricznó sytuacjo, szteresztrofówó wierzta, metafora, apostrofa, ónomatopeja, frazeólogizme, wieleznacznosc, neólogizme, animizacjo. Słowizna tikającó sa teorie leterature mó udokaznic kompetencje autora óbsądzezne - sprawie, że jego ocena badze sa wedówa barżi wiaregódnó. 4. Wemesle titel dló recenzje „Sonetów" Tómka Fópczi. Przikładowe czwiczenia do recenzje zbierku wierztów „Pód pierzna Dobrego" Dorotę Wilczewsczi 1. Ułożę od 1 do 6 pósobne akapite pódóny niżi óbsądzezne. □ Cepłó i delikatno - tak meszla ó poezji, jaką móm w rakach. Ji autorką je Dorota Wilczewskó, chterna na jeseń uszłegó roku weda swój pierszi zbierk wierztów. □ Ju na zóczątku „reze pó kortach zsziwku" uzdrzime bezmiara i wiólgóta miłote, jaką liriczny podmiot czeje do dredżegó człowieka. Miłota u liricznegó „jó" je wszadze i wiedno dó ó sobie znac, co pokazać może dzel dokazu „Miłota z kąta": „Pó kątach chodzą miłota / Z czasów prawie ógłepiałech / Ta, chterna ostawia jem na późni". Wiedno też je ona szukónó: „Wecygóm race w niebo / szukóm kwiatów miłote". □ Można pówiedzec, że poetka je młodą białką mocno odczuwającą miłota i dobro wkół se. I ti prawie miłote wiele można nalezc w ji dokazach. Czejbe óznaczec, ó jaczich sprawach przeczetóme w zbierku, krótko jó be rzekła, że króm przebóczony miłote, też ó nóterze, familie, wierze i co może nót be beło wemienic na początku - ó dobru. Dobro je w kóżdim nórceku ji poezji, ó czim zaswiódczec może chócbe titel publikacji: „Pód pierzna Dobrego". □ Można scwierdzec, że świat, jaczi dzaka swóji poezji pókóza nama Dorota Wilczewskó, zamkłi je w ji rakach, żebe stwórzec z niego centrum dechówegó ubetku, a też zawierzeniegó. □ „Nalazłe dobro. Refleksjo pó górzce poezji" □ Nótera to dredżi temat, chteren mó swój wióldżi plac w ómówiónech dokazach. Je ona jakbe dreszką liricznegó podmiotu. Czeje ón spartaczenie z nóterą i raza z nią wespół-czeje: „Nie óbiecóm wałóm / Że wiedno badą rozmoczonym darenka / Ledzczi bezselnote". Gódający podmiot dówó bóczenk na ósoblewósc świata nótere: „Przez okno łzów / Widza Mocno ceń wiszni / Óbróz słodczegó mroku / Widza czej Dówó uśmiech / Wżerającemu oknu". Apartnosc świata „namówió" do módletwe, jakó je uspókójenim przed spika: „Czej widza cemnosc / Żarnikom race / Módletwa / W zmaczony noce". 2. Opisze kompozycja recenzje: wskaże titel, temat, spódlowi problem. Kuli je w ni akapitów? 3. Przerównój recenzja zbierku Wilczewsczi do óbsądzezne „Sonetów" Tómka Fópczi. Jacze widzysz podobieństwa, a jacze różnice? Zdrze na titel, temat, spódlowi problem, kompozycja i jazek, np. na fórme czasników (1 persona pójedinczny leczbe) i specjalisticzne póchwate. 4. Chto to je w wierztach liricznó persona? Wewidnij, a pótemu wepisze z tekstu trze jinsze pózwe - synonime. liricznó persona =................................................................... 5. Pódczorchnij w recenzje słowa i zwrote, chterne są zachacbą do óbeznanió sa z wierztama Wilczewsczi. Przikładowe recenzje leteracczich dokazów pó kaszebsku zazdrze do „Stegne": http://skarbnicakaszubska.pl/category/ biblioteka-cyfrowa/literatura/stegna Bugajnó E., Jiwre młodectwa. Recenzjo zbierku Matisa Klebbe „Dolezna jiwru", „Stegna" 2020, nr 2, s. 30-32. • Dosz J., Zabóczonó autorka prowadnika pó Kaszebach [Z. Hartingh, Przewodnik po Ziemi Kaszubskiej (1909)], „Stegna" 2015, nr 3, s. 32-33. • Hebel A., Cos do póczetaniśgó. Czile uwógów na tema „Kómude" Jana Natrzecegó, „Stegna" 2011, nr 3, s. 5-6. • Hebel A., Wólnorinkówi bard cze pódsmiewajk na dworze systemu? [T. Fópka, Górszi zort (płatka)], „Stegna" 2020, nr 1, s. 33-34. Kaszeba H., Świat poezji Jana Zbrzece, „Stegna" 2006, nr 1, s. 15-17. • Majkówsczi D., Jedzące ókreszene... [B. Ugówskó, Ókreszene żecegó], „Stegna" 2016, nr 2, s. 10-12. • Majkówsczi D., Przez tesac rozmajitech gódk [B. Kar-czewsczi, Kaszebsczi [sic!] Przesłowia e Anegdote. Pód rozwóga e do śmiechu bele nie do grzechu. Przez pół tesą-ca rozmajitech gódk. Zamkłi w dwóch dzelekach], „Stegna" 2015, nr 3, s. 34-35. • Majkówsczi D., Zbógacenie kaszebsczi leterature [Mie-dzwiódk Pufdtk, skaszebiła B. Ugówskó], „Stegna" 2016, nr 1, s. 2-3. • Meszk W., Wicy jak cesla [Josha McDowella], „Stegna" 2006, nr 1, s. 17-18. • Ugowska B., W Widzę dnia. Códczi i bójczi z Kaszebsczi [Gregora Szramczi], „Stegna" 2006, nr 1, s. 13-14 (i jesz ódpówiesc G. Szramczi, O „Widzę dnia" jesz róz, „Stegna" 2006, nr 2, s. 13-17). dr Joana Ginter polonistka i absolwentka kaszebsczi etnofilolo-gie. Robi w Instituce Pólsczi Filologii na Gduńsczim Uniwersytece, a też jakno szkolno w Uniwersytecczim Óglowósztółcącym Liceum we Gduńsku. dr Justina Pómierskó didaktik pólsczegó i kaszebsczegó jazeka, czerownik pódiplomówech sztudiów „Nauczanie języka kaszubskiego" na Gduńsczim Uniwersytece. Szkoła belnegó pisanió Recenzjo (óbsądzezna) to óbgódanie i óbtaksowanie jaczegós dokazu, np. ksążczi (zbierku wierztów, roma-na itd.), muzycznego albumu, filmu, widzawiszcza abó westówku. Recenzjo je pisónó dló dokazów, chterne są nowe abó z jinszi przeczene módne. W recenzje nie pódawój pódrobnech wiadłów ó fabule dokazu, ale pisze blós ó óglowi tematice, przednech wątkach - nie zdradzój czetińcowi za wiele drobnotów. • W pósobnech akapitach pódawój informacje ó apartnech elementach dokazu i je óceniwój. Pamiatój, be udokaznic swoja ocena. Żele cos ce sa widzało abó nie widzało -opisze to i pódój kónkrete! • Cela recenzje je perswazjo. Napisze óbsądzezna tak, żebe to beła dló odbieracza zachacba do zapóznanió sa z dokaza - abó procemno: możesz gó do tego zniechacec. • Dobrze, czej recenzjo mó czekawi titel, zrzeszony z ji nówóżnieszima meslama. (na spodlim: K. Serkowskó, Nalazłe dobro. Refleksjo po górzce poezji, „Stegna" 2011, nr 1, s. 31) NAJÓ UCZBA, NUMER 6 (168), DODÓWK DO „POMERANII" 7 WIERZTA Weronika Mierzwińskó Latne pożegnanie Jedze koła Aczipaka. Je z nim pujk, a też alpaka. Latne ferie badą zaró, Dlóte dresze ród są baro. Chcą ódpócząc perzna raza, Ó tim derch póspólno marzą. Chcą sa webrac nad jezoro. Tam óstawią swoje koło. Badą czas raza spadzewac, Biegać, skakać, w wodze płewac. Późni zjedzą cos dobrego, Gwesno kuszka dosc miodnego. W latko śmiech i słunka wiele. I czas dló se badą miele. Tak też dresze sa żegnają, Chócle dzótków dosc ni mają. Mai. Greta Walasek Weronika Mierzwińskó sztuderka kaszebsczi etnofilologie, w przińdnoce widzy sa jakno szkolno rodny mówe. Greta Walasek sztuderka kaszebsczi etnofilologie. Zajimó sa ma-lenkama do kaszebsczich ksążków i cządników. 8 Redakcjo: Aleksandra Dzacelskó-Jasrioch / Korekta: Bożena Ugówskó / Projekt i skłód: Damian Chrul RABARBAR - PIERWSZY I NAJTAŃSZY SMAK WIOSNY < ........ > Większość dawnych sklepów kolonialnych oferowała P.T. Klientom szeroki zakres towarów, które mogłyby zaskoczyć i dzisiejszego konsumenta, jednak nie każda gospodyni miała możliwość skorzystania z tych dobrodziejstw, zwłaszcza gdy mieszkała w małej miejscowości. Kaszubskie gospodynie tak prowadziły więc swoje gospodarstwa, by były samowystarczalne. Elementem tego było oczywiście przygotowywanie przetworów, konserwowanie żywności. Nikt nie lekceważył na przykład faktu pojawienia się pod płotem ogródka czerwono wybarwionych łodyg rabarbaru lub - jak wolę inni - rzewienia. Była to pierwsza roślina, która nadawała się do zjedzenia po okresie zimowego zastoju. A że rośnie ona jak chwast i ma nieduże wymagania glebowe, to pojawia się w sporej ilości, którą dodatkowo można zwiększyć, usuwając kwiaty, co zmusza rośliny do wypuszczenia kolejnych łodyg. Ktoś może powie, że wiosna nie jest porą na robienie przetworów, a poza tym rabarbarem -szczególnie gdy będziemy obrywać kwiaty - możemy cieszyć się do jesieni, więc po co zajmować sobie nim głowę już w czerwcu. Ale czy kiedyś, gdy zboże zbierano w snopki, z których składano stogi, przy zbiorze nie zajmowano się na początku tymi najdalej położonymi? Oczywiście, że tak. Myśląc tym tokiem, nie należy czekać z wykonaniem przetworów z sezonowych warzyw lub owoców na ostatnią chwilę, a nawet na kulminację sezonu, ale róbcie je wtedy, gdy są odpowiednie do zakonserwowania i przede wszystkim są, bo kto wie, czy nie przyjdzie susza, gradobicie lub inna plaga. Rabarbar jest wartościową rośliną. Sto gramów łodyg rabarbaru zapewnia: 16 kalorii, 290 mg wapnia, nieco sodu, magnezu, żelaza, fosforu, siarki i innych pierwiastków, a także witaminę C w ilości 10 mg, witaminę BI w ilości 10 mcg, a także witaminę A - 30 j.m., co należy uznać za ilość śladową, jednak wartą odnotowania. Znalezienie róży bez kolców nie jest łatwe, więc mówiąc o rabarbarze, musimy zwrócić uwagę na fakt, że zawiera on również kwas szczawiowy, który niestety nie jest tolerowany przez większość organizmów. Nikt nie lubi bólu stawów ani zaburzeń jelitowych. Nie należy go spożywać więcej niż 10 g, więc tak na dobrą sprawę w ogóle nie powinniśmy jeść rabarbaru. Kwas szczawiowy, który przedostanie się do naszego krwiobiegu, dojdzie do stawów, gdzie będzie krystalizować się szczególnie złośliwie. Lecz nasi przodkowie nie załamywali rąk. Mądrość ludowa podpowiadała, że odpowiednia będzie w tym przypadku zasada przeciwieństw: z kwaśnym walcz zasadą. Strącano więc kwas szczawiowy węglanem wapnia, a więc w istocie kredą oczyszczoną. Najpierw przygotowywano sok z rabarbaru. Najlepiej zebrać sporo łodyg, żeby wysiłek się opłacał. W poniższym przepisie mówimy 0 10 kg łodyg bez liści. Myjemy je dokładnie i przekładamy do sita do osączenia. Kiedy łodygi będą suche, kroimy je na małe kawałki 1 przepuszczamy przez maszynkę do mielenia lub wyciskarkę wol-noobrotową. Jeżeli nie stosujemy tej drugiej, która wyłapuje większość włóknistych części łodyg, najlepiej zbierać sok do naczynia przykrytego płóciennym woreczkiem. Woreczek kładziemy na sicie i pozostawiamy do odsączenia. Cały zebrany sok (powinno go być ok. 6,5 litra) przelewamy do garnka, podgrzewamy do temperatury ok. 65 st. C, a gdy ostygnie, zlewamy przez bibułę do dużej zamykanej butli. Miazgę wyjętą z worka zalewamy letnią przego- pomerania nr 6 (576) / czerwiec 2023 35 - Smaki i aromaty Pomorza towaną wodą, a kolejnego dnia ponawiamy procedurę odsączenia soku, podgrzania i zlania do butli. Następnie do butli wrzucamy 20 g kredy, płyn dokładnie mieszamy, zamykamy butlę korkiem i odstawiamy na dwa-trzy dni. Po odstaniu w butli zaobserwujemy zjawisko sedymentacji, czyli rozdzielenia się frakcji cieczy. Strącony kwas szczawiowy będzie zalegać mulistą warstwą na dnie. Naszym zadaniem będzie ściągnięcie za pomocą wężyka płynu znajdującego się nad warstwą osadu. Ważne jest to, by nie zaciągnąć osadu, bo możemy popsuć sok. Bezpieczny już sok doprawiamy cukrem lub miodem do smaku. Najczęściej stosuje się do 50 g cukru na litr soku. Od tego momentu sok można pić bez ryzyka wystąpienia dokuczliwych objawów krystalizacji kwasu szczawiowego w stawach. Sok warto przelać do słoików, zamykając w nich smak wiosny i wczesnego lata. Do jego utrwalenia konieczne jest pasteryzowanie w kąpieli wodnej w temperaturze 80 st. C przez pół godziny. Z soku rabarbarowego możemy przyrządzić jesienią kisiele czy galaretki. Nie zaleca się jednak wykonywać ich wiosną i trzymać do jesieni lub zimy. GALARETKA Z SOKU RABARBAROWEGO Wystarczy w naczyniu do gotowania rozpuścić 2 łyżeczki żelatyny na około pół litra soku, a następnie płyn podgrzać do wrzenia. Płyn zdejmujemy z palnika, odstawiamy do stężenia. Podajemy koniecznie ze świeżo ubitą śmietaną. KISIEL Z SOKU RABARBAROWEGO Rozprowadzamy w naczyniu z niewielką ilością wody nieco mąki kartoflanki, dbając o dokładne roztarcie grudek. W garnku podgrzewamy sok z rabarbaru. Kiedy temperatura zbliża się do punktu wrzenia, dolewamy rozprowadzoną mąkę. Intensywnie mieszamy. Jeżeli płyn nie zacznie się zagęszczać, dodajemy więcej rozprowadzonej kartoflanki (choć uważamy z ilością - łatwo zrobić nieprzyjemną kluskę). Sto lat temu, gdy w gospodarstwach domowych królowały aparaty konserwujące systemu Weck, każdy kupujący aparat otrzymywał książeczkę prezentującą działanie systemu, a także garść najciekawszych przepisów. W jednej z takich broszurek znajdują się przepisy na konserwy z rabarbaru: RABARBAR W KAWAŁKACH Po opłukaniu należy obciągnąć łodyżki z cienkiej skórki i pokrajać je na 4 cm. długie kawałki. Na 5 funtów rabarbaru rozpuścić 1 funt cukru w 1/2 litrze wody; w ten syrop porcyami kłaść rabarbar, nakryć go za każdym razem pokrywą i umieścić na brzegu gorącej blachy. Gdy straci wygląd surowy, wyjąć ostrożnie łyżką durszlakową, kłaść następne porcye i t. d. W ten sposób odgotowany rabarbar nakłada się ostrożnie, by go nie rozgnieść, w słoje, zalewa syropem, w którym się odgotowywał, lub jeżeli kto chce mieć klarowniejszy, świeżym, pozostawia 2 palce próżni w słoju i sterylizuje 25 minut przy 85° C. Wodę, w której umieściło się aparat, należy zagrzewać powoli. MARMELADA Z RABARBARU Po opłukaniu i obciągnięciu łodyżek rabarbaru należy pokrajać go w kawałki, włożyć w rondel, w którym na dnie powinna znajdować się woda wysokości 1 centymetra, poczem na wolnem ogniu lub w piecyku dusić, od czasu do czasu mięszając, aż się ciemna masa utworzy. Ocukrzyć ją według upodobania, napełnić słoje, zostawiając tak jak i w poprzednich wypadkach, 2 palce próżni i sterylizować 60 minut przy 90° C. Każdy, kto pracuje, potrzebuje zjeść. Przygotowujących przetwory z rabarbaru można nakarmić zupą z rabarbaru z kluseczkami. Oto przepis: Nastawiamy do gotowania 3 1 wody. Dokładnie myjemy 5-6 grubych łodyg rabarbaru i porcjujemy je na małe kawałki, które wrzucamy do wody, gdy tylko zacznie wrzeć. Dodajemy 1/2 szklanki cukru (później sprawdzimy, czy nie za mało) i pozostawiamy wrzące przez kwadrans. W cza- 36 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Smaki i aromaty Pomorza Hh sie, gdy wrząca woda radzi sobie z rabarbarem, robimy ciasto na lane kluski. W miseczce rozbijamy 2 jajka, dodajemy 3-4 łyżki mąki pszennej, delikatnie solimy. Kluski lejemy małymi porcjami na wrzącą zupę. Garnek zdejmujemy z ognia i zależnie od upodobań zabielamy zupę śmietaną, możemy też delikatnie zaprawić mąką. W razie potrzeby przed wydaniem doprawiamy cukrem. Jeżeli w kuchni jest gorąco, warto rozważyć odstawienie zupy do schłodzenia i zjedzenie jej jako kwaskowatego chłodnika. Oczywiście rabarbar nie jest pierwszym i ani ostatnim surowcem do produkcji konserw, które wzbogacą naszą spiżarnię. Lada chwila pojawią się poziomki, trwa sezon na szparagi. Na dobrą sprawę gdzie się nie obrócimy, możemy odszukać coś, co da się zakonserwować na zimę. Nie bójcie się tego. Naszym babciom to wychodziło, wyjdzie i nam, a czasy z racji inflacji i drożyzny mamy podobne. Rafał Nowakowski Zachęcam do przekazywania swoich pytań i sugestii do kolejnych odcinków. Piszcie na poczta@jedzenie-nakaszubach.pl lub kontaktujcie się przez grupę Jedzenie na Kaszubach na portalu społecznościowym. Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 37 MUZEUM SPORTU WIEJSKIEGO W ŁEBCZU. PIERWSZE TAKIE W POLSCE Muzeum Sportu Wiejskiego upamiętnia dorobek wielu sportowców, trenerów, a także członków ludowych zespołów sportowych. - To miejsce ma na celu uchronić nasze czasy przed zapomnieniem. Gdy tu przychodzę, czuję ducha przeszłości - mówi Brunon Ceszke. O tym, skąd wziął się pomysł na jego utworzenie, oraz o procesie zbierania eksponatów z Janem Trofimowiczem i Brunonem Ceszke rozmawia Dominika Głowienka. Muzeum Sportu Wiejskiego w Łebczu to pierwsza tego typu instytucja w Polsce. Jak to się zaczęło? Skąd pomysł Panów na stworzenie muzeum? Jan Trofimowicz: Idea powstała w mojej głowie w trakcie przygotowań do siedemdziesięciolecia Zrzeszenia LZS w 2016 roku. Myślałem o zebraniu pamiątek po naszym wojewódzkim zrzeszeniu, jednak wówczas nie miałem na to czasu. Tak naprawdę, to dzięki pandemii COVID-19 i lockdow-nowi mogłem zacząć pracę nad zbieraniem i porządkowaniem dokumentów oraz poszerzaniem wiedzy na temat poszczególnych dziesięcioleci. Spędziłem wiele godzin w archiwum zrzeszenia. Materiałów przybywało. W tym czasie zbliżał się kolejny jubileusz. Na siedemdziesięciopięciolecie, czyli w 2021 roku, udało nam się stworzyć pierwszą wystawę, którą eksponowaliśmy w sali sportowej imienia Macieja Płażyńskiego w Luzinie. Tam powstały między innymi te roll-upy, w muzeum jest ich prawie czterdzieści. Przygotowując je, mu- sieliśmy opisać blisko pięć tysięcy zdjęć z zawodów. Przy okazji jubileuszu również zaczęło nam przybywać pamiątek. Kiedy mieliśmy wystarczającą liczbę eksponatów, zaczęliśmy szukać miejsca, gdzie moglibyśmy je pokazać. Jako że gmina Puck jest najbardziej sportową gminą w województwie, jeśli chodzi o strukturę ludowych zespołów sportowych, zależało mi, aby muzeum znalazło się na jej terenie. Ostatecznie wójtowie Tadeusz Puszkar-czuk i Jerzy Tkaczyk udostępnili nam salę byłego przedszkola w Łebczu. Brunon Ceszke: Chciałbym dodać do tej wypowiedzi kilka rzeczy z punktu widzenia działacza LZS. Zapisałem się do LZS-u w 1970 roku w Strzelnie. Zaczęliśmy wtedy rozpowszechniać działalność sportową w środowisku lokalnym. Sport był dla nas bardzo ważny, jeżeli chodzi o aktywność społeczną. W latach osiemdziesiątych nasz LZS był wielokrotnie wyróżniany jako najlepszy w województwie pomorskim, wówczas gdańskim. Kilka razy byliśmy nawet najlep- 38 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Nasze rozmowy si w kraju. Sport, według mnie, to nie tylko rozwój fizyczny, ale również duchowy. Wszystkie emocje związane z zawodami są częścią naszego życia. Bałem się, że w przyszłości te wszystkie osiągnięcia zostaną zapomniane. Dzięki Janowi i muzeum tamte czasy nie pójdą w niepamięć. Skoro pomieszczenie, w którym się znajdujemy, służyło wcześniej jako sala zabaw dla dzieci, pewnie trzeba było włożyć dużo pracy i pieniędzy w renowację i przystosowanie go na potrzeby muzeum. Skąd mieliście fundusze? J.T.: Z pieniędzy centralnych nie dostaliśmy ani złotówki, mimo że aplikowaliśmy do kilkunastu projektów. Na szczęście znaleźli się dobrzy ludzie, którzy zechcieli nam pomóc wyłącznie z dobrego serca. Myślę, że muzeum nie miałoby w sobie tego czegoś, gdybyśmy dostali pieniądze i bez większych trudności przeprowadzili remont. Dzięki współpracy mieszkańców gminy, sołectwa, a także organizacji i przedsiębiorstw udało nam się stworzyć wyjątkowe miejsce. Duży wkład w remont miał Jan Koszałka, który był naszym „dobrym wujkiem" i w ramach darowizny przekazał wszystkie niezbędne materiały budowlane. Oczywiście takich „dobrych wujków" było o wielu. Skąd pozyskali Panowie eksponaty do tworzenia wystaw? J.T.: Kiedy ludzie usłyszeli, że coś takiego powstaje, zaczęli przynosić nam swoje pamiątki. Skontaktowałem się z byłymi działaczami mieszkającymi w różnych miejscowościach. Odbyłem prawie sto pięćdziesiąt wizyt, łącznie przejechałem po naszym województwie około trzydziestu tysięcy kilometrów. I tak jeżdżąc od wsi do wsi, od gminy do gminy, od powiatu do powiatu, zebrałem bardzo dużo pamiątek. Udało mi się odwiedzić między innymi słynnego trenera Hieronima Głogowskiego, który swoją karierę rozpoczął jako koordynator LZS. Wychował kilkunastu olimpijczyków w dziedzinie lekkoatletyki rzutowej. Pojechałem również do Władysława Waw-rzyńczaka do Piotrkowa Trybunalskiego. Pan Władysław przekazał mi zbiór wszystkich koszulek od początku igrzysk Krajowego Zrzeszenia LZS. Obiecał, że przekaże mi więcej eksponatów. Zatem, jak widać, coś, co miało w zarysie być związane tylko z naszym regionem, przybrało charakter ogólnopolski. Chciałbym, żeby w przyszłości muzeum coraz bardziej rozwijało się w tym kierunku. B.C.: Trudno tutaj mówić o systemowości w trakcie zbierania eksponatów. Bardziej działało to na takiej zasadzie, że kiedy ludzie dowiedzieli się o naszym przedsięwzięciu, zaczęli przynosić do nas swoje dyplomy, medale oraz inne pamiątki. Co możemy dzisiaj obejrzeć w muzeum w Łebczu? J.T.: Przede wszystkim dokumenty potwierdzające liczbę zawodników, wyniki, na przykład w lekkoatletyce, piłce nożnej. Niektóre z nich są z początku lat pięćdziesiątych. Mamy także medale i sztandary, Fot. Facebook/Muzeum Sportu Wiejskiego z których się bardzo cieszę, ponieważ niektóre z nich pochodzą z już nieistniejących województw, na przykład jeleniogórskiego. Warto również wspomnieć, że kilka tygodni temu Waldemar Płomień przyniósł nam jedyny w swoim rodzaju proporczyk z elementami haftu kaszubskiego. Wykonała go w 1968 roku jego żona Magdalena, kiedy pan Waldek startował w barwach LZS Morze Gdańsk. Mamy puchary z lat siedemdziesiątych z ziemi puckiej z grawerkami z elementami kaszubskimi. B.C.: W naszym muzeum mamy specjalną wystawę poświęconą historii sportu w gminie Puck. Jest wzmianka o każdym sołectwie, a zwłaszcza o lokalnych działaczach i sportowcach. Który z eksponatów jest najcenniejszy? J.T.: Uważam, że wszystkie pamiątki są cenne. Mamy jednak kilka białych kruków. Są to na przykład pamiątki od Euzebiusza Marciniaka, jednego z założycieli Miejskiego Klubu Sportowego „Baszta" w Bytowie, późniejszego trenera olimpijskiego. Mamy zbiory po założycielu klubu przy sekcji kajakarskiej, późniejszym założycielu klubu Polstyr Człuchów Ryszardzie Jękocie. Przekazał do muzeum wiosło, jeden z pucharów i kilka innych pamiątek. W naszych gablotach są między innymi oryginalne kroniki z lat pięćdziesiątych. Jako ciekawostkę dodam, że znajduje się tu także dyplom za walkę z analfabetyzmem na ziemi gdańskiej. Mamy duplikat złotego medalu Andrzeja Wrońskiego, który na olimpiadzie był dwukrotnie i dwa razy zdobył złoto, Jan Kielasa przekazał muzeum medal mistrzostw Polski. Białym krukiem jest również serwis LZS-owski, który ma już czterdzieści dwa lata. Jednak myślę, że każdy eksponat - czy to sztandar, czy koszulka - jest równie ważny. Żaden ze strojów sportowych czy dyplomów już się nie powtórzy, prawda? Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 39 Nasze rozmowy ,B6»* ; iS! Muzeum swoją siedzibę ma w budynku po dawnej szkole w Łebczu B.C.: Zgadzam się. Dodałbym jeszcze, że takimi szczególnymi pamiątkami są rzeczy po działaczu gminnym Henryku Felknerze. Był to główny organizator życia sportowego w gminie Puck w latach pięćdziesiątych. Chyba można w tym wypadku mówić o korzeniach sportu na terenie naszej gminy. Równie cenna jest także gablota poświęcona znakomitemu skoczkowi w dal Stanisławowi Jaskułce, który na olimpiadzie w Moskwie w 1980 roku zajął piąte miejsce w swojej kategorii. Czy muzeum cieszy się dużą popularnością? B.C.: Podchodzę do tego trochę inaczej. Nie wszystko, co popularne, jest dobre. Uważam, że nasze muzeum ma wymiar ponadczasowy, bez względu na to, ile osób będzie je odwiedzać. Jest wartością samo w sobie. Gdyby nie muzeum, nie byłoby tych zbiorów, a właśnie one reprezentują dawne czasy, przeżycia, wzorce. Nie chciałbym, aby to wszystko poszło w niepamięć. Motto, którym się kieruję w życiu, brzmi: po to mamy przeszłość, żeby budować przyszłość, dlatego uważam, że popularność nie jest najważniejsza. Moim marzeniem jest, żeby muzeum stało się źródłem inspiracji i dowodem dla młodszego pokolenia na to, że warto uprawiać sport. J.T.: Jednak nie ukrywamy, że mamy nadzieję, iż w nadchodzącym sezonie zawita do nas dużo gości. Planują Panowie poszerzyć obecność muzeum w mediach społecznościowych? Założyć konto na Instagramie lub stronę internetową? J.T.: Powstaje strona internetowa, która umożliwi zwiedzanie muzeum online. Utworzona zostanie również wirtualna encyklopedia sportu ludowych zespołów sportowych, mamy zeskanowanych prawie trzydzieści tomów kronik. Oprócz tego planuję także wydać trzy gry planszowe o sporcie w naszym województwie. Muzeum działa już prawie rok. Jak oceniają Panowie jego funkcjonowanie? Coś byście zmienili? J.T. Chciałbym unowocześnić muzeum, na przykład sprowadzić monitory i nagłośnienie, aby wyświetlać filmy archiwalne. Jesteśmy już wstępnie umówieni z Polską Kroniką Filmową. Planujemy doprowadzić Internet do muzeum i inne wyposażenie stricte techniczne. Na razie bawimy się tutaj z młodzieżą w gry ludowe, jednak żyjemy w czasach, gdzie każdy pragnie nie tylko zobaczyć, ale również dotknąć. Chcemy zamontować w muzeum monitory, przy których będzie można sobie poklikać. Poza tym nie zmieniałbym niczego. Planują Panowie rozbudowę muzeum? Jakieś nowe wystawy? J.T.: Mam wielką nadzieję, że uda się powiększyć muzeum. Teren wokół jest dość duży, by je rozbudować. Jednak najpierw potrzebny jest projekt, ponieważ to budowla zabytkowa. Musimy też znaleźć fundusze. Chciałbym stworzyć wystawę „Z LZS-em przez Polskę". Każde województwo przygotowałoby jedną podwójną tablicę opisującą najważniejsze wydarzenia sportowe, herb i osoby związane z ludowymi zespołami sportowymi. Planuję także stworzyć miasteczko turystyczne wokół muzeum. Jak można wesprzeć muzeum w tym przedsięwzięciu? J.T.: Wejście do muzeum i zwiedzanie nie są bileto-wane. Utworzona jest zbiórka publiczna w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, kto chce, może przekazać nam złotówkę lub trochę więcej. Przyjmujemy też wsparcie poprzez półtora procent jako organizacja pożytku publicznego. 40 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 W GDAŃSKU UHONOROWANO WIELOLETNIEGO PROBOSZCZA BAZYLIKI MARIACKIEJ W Śródmieściu Gdańska uroczyście odsłonięto tablicę z nazwą skweru w ścisłym centrum miasta. Nadano mu imię księdza infułata Stanisława Bogdanowicza. Były proboszcz bazyliki Mariackiej, Honorowy Obywatel Miasta Gdańska oraz autor publikacji historycznych i książek dla dzieci został upamiętniony podczas uroczystości, która odbyła się w sobotę 13 maja. Skwer ks. infułata Stanisława Bogdanowicza znajduje się między ulicami św. Ducha, Latarniową, Szeroką i Targiem Drzewnym. Lokalizacja ustalona została w porozumieniu z rodziną ks. Bogdanowicza. Gdańscy radni o nadaniu imienia temu miejscu zdecydowali jednogłośnie podczas LIX sesji Rady Miasta Gdańska w lutym 2023 roku. - Jako sześćdziesiąty drugi proboszcz kościoła Mariackiego jestem niezmiernie szczęśliwy, że w głosowaniu Rada Miasta Gdańska postanowiła jednogłośnie tak ładnemu miejscu nadać imię księdza infułata Stanisława Bogdanowicza - mówił w trakcie lutowej sesji ks. prałat Ireneusz Bradtke. - Ten skwer odwiedza wiele osób. Dlatego dziękuję za to miejsce oraz za jednomyślną ocenę tego wielkiego dzieła, jakiego ksiądz infułat dokonał nie tylko dla Kościoła, ale również Gdańska. Ksiądz Stanisław Bogdanowicz urodził się 6 listopada 1939 roku w Żwiryni na ziemi wileńskiej. W 1963 roku został absolwentem Gdańskiego Seminarium Duchownego, cztery lata później ukończył pedagogikę pastoralną na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W latach 1968-1975 był referentem w Kurii Biskupiej w Gdańsku i rektorem kościoła św. Andrzeja Boboli w Sopocie. W latach 1979-2014 pełnił funkcję proboszcza parafii i kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Gdańsku. W trakcie swojej kapłańskiej posługi ksiądz infułat Stanisław Bogdanowicz wspierał opozycję demokratyczną w czasach komunistycznych. Pod koniec lat 70. XX wieku odprawiał patriotyczne Msze św. z okazji ważnych, ale nie-uznawanych przez komunistyczne rządy rocznic: 3 maja, 15 sierpnia i 11 listopada. Nabożeństwa gromadziły liczne rzesze wiernych. Ksiądz Bogdanowicz umożliwił prowadzenie w kościele NMP głodówek w intencji aresztowanych w 1980 roku działaczy opozycji: Dariusza Kobzdeja i Tadeusza Szczudłowskiego. Po wprowadzeniu stanu wojennego sam ukrywał działaczy „Solidarności" i szukał dla nich innych miejsc ukrycia. Zgadzał się też, mimo zakazu władz, na umieszczanie w kościele NMP tablic upamiętniających żołnierzy antykomunistycznego podziemia zbrojnego po roku 1944 oraz ofiary sowieckich i niemieckich represji. Trwałym świadectwem zasług księdza infułata dla kultury są odzyskane, dzięki jego staraniom, zabytki sztuki sakralnej zdobiące dziś wnętrze bazyliki Mariackiej. Pozostawił po sobie zbiór 60 publikacji i ponad 300 artykułów popularyzujących dzieje Gdańska i historii gdańskiej świątyni, które upowszechniły wiedzę o grodzie nad Motławą. Ksiądz infułat Stanisław Bogdanowicz zmarł 20 października 2017 roku. Jest pochowany w krypcie kapłanów archidiecezji gdańskiej w kościele NMP. RED. Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 41 " OBRAMA PÓ LIONELA MESSIEGO Kol dokazów Jana „Janusza" Kreffta ni można przechadac óbójatno. Nie blós dlóte, że je ón fachowca w wióldżich formatach, ale też dlóte, że webieró technika, chterny mają strach jinszi artisce - ón maleje farbama naszkliwnyma na ceramicznech tóflach. W jego dzełach nie feleje kaszebsczich elementów. Wąsko ulecą w Labórgu. Z óbedwuch starnów są redżi jednorodzynnech i dwarodzynnech checzów. Nick nie zdródzó tego, że w jedny z nich je prówdzewe królestwo ceramiczi. Artista Jan „Janusz" Krefft, włóscecel mesterni artisticzny ceramiczi ART Studio Kreft (pó polsku: pracownia ceramiki artystycznej ART Studio Kreft) raką róczi bene. Za dwierzama garażu je często jinszi świat. Świat snóżich tóflów, ólejnech malenków na scanach, cechimków na papiorze, paziów a arti-sticznegó chaosu. W lefce zópóch farbów parłaczi sa z póchą świeżo zaparzony kawe. W nórce stoji wiera nówóżnieszi sprzat dló kóżdegó fachmana ód produkcji ceramiczi - piec do wepólaniegó, chteren roz-grzewó sa jaż do tesąca gradów. Czej Jan Krefft budowo! swoja checz w ósmedzesątech latach, ón widzół w przódk, że badze tu plac na taczi prawie piec. Doch namalowanie obróżka na tófle to je blós jeden dzel robotę, późni je brekówne wepalec taką tófla. Co je cekawe dló lajików - ób czas taczegó procesu colema-ło zmieniwó sa krósa pólożonech na tóflach farbów. Fachman muszi to zmerkac i stosowno zameszlec ób czas malowaniegó. Jak to sa tak pó prówdze stało, że Jan Krefft webról so taczi wemógający wark? - Jó wiedno wiedzół, że bada zajmówół sa kuńszta. Ju w mójich nómłodszich latach jó lubił lepie z plastelinę, ósoblewie akte bódżinków. Czasa jó dostówół szótorą pó głowie za to, że jó lepią tacze „swinstwa" - Jan wspóminó ze smiecha. - Czede jó miół dzewiac lat, jó trafił na dzeła Michelangela. Jó wpódł w taczi pódzyw, że ód tego sztótu jó miół stara cechówac je na papiorze. Jó cechówół a malowół przez cawne moje dzectwó. Jó so rojił ó jaczim artisticznym liceum, ale móji starszi miele baro prakticzne wezdrzenie na żece i dlóte oni kózele mie jic do taczi szkołę, chterna dó mie konkretny fachpówiódó Jan. Tej Jan webrół ceramiczne technikum i hene zdobeł diplóm ceramicznego zdobnika. Leno tako „zweczajnó" ceramika zdówa sa jemu za żmudno. Ón chcół spróbować czegoś nowego. I dlóte ón miół mesla, be nauczec sa techniczi malowaniegó naszkliwnyma farbama. To je ó teli wemógającó technika, że można zniszczec wszetkó jednym nieszekównym recha. A to jesz nick! Jan jesz weżi so umiescył poprzeczka: zajął sa wióldżima fórmatama, póweżi 60x80 cm. Ón je jednym z niewiele artistów na cawnym świece, chterny robią tak cos. Tej jego dokaże przecygają zdrok a wewołiwają pódzyw. Tak jak sylwetka Lione-la Messiegó - grócza w nożną bala, namalowónó na szesc tóflach ó wemiarach raza meter na meter. Autór westawił to latoś na Dzeń Jednote Kaszebów w Gniewinie. Messi klaczi na murawie, plecama do óbzerni-ków. Malenk wezdrzi jak ódjimk, dopierze z bliska je widzec położone plachce farbę. To prawie nen Messi mó wzbudzony taczi pódzyw w świece argentińsczich artistów, że oni róczele pólsczegó ceramika do se. Jan Krefft chce skórzestac z róczbe i jachac do Argentine jesz ób zymk 2023 roku. To nie je pierszi taczi wejózd mestra w daleczi świat. W roku 2002 ón óstawił cawne swoje donechczasne żece i pójachół robie warkówą kariera do Zjednonech Stanów Americzi. To prawie tede, ób czas przedłożeniegó wniosku ó paszport, urzadnik zmilił sa i z nazwiska Krefft zrobił Kreft. Stądka Jan je dzysó znóny pod dwuma rozmajitima nózweskama. - W Zjednonech Stanach jó zatrzimół sa nópierwi w Filadelfii, ii wuje, chteren weemigrowół do USA z Londinu zaró pó dredżi wojnie, i hene ón ożenił sa z Pólószką z Kresów. Ale pó miesącu jó przecygnął na Florida. Jó wiedno z buchą gódół wszetczim, że jem Kaszebą, a czej jó cos warził, jó za kóżdim raza szpór- Jan Krefft z Labórga je jednym z niewiele ceramików na świece, chterny potrafią malować naszkliwnyma farbama na tak wióldżich tóflach. Ódj. D. Kaszebówskó 42 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Naji artisce towół, że to je kaszebscze jestku, nawetka żele to bełe krewetczi, dlóte jó flot óstół nazwóny jedincznym Kaszebą na Floridze - gódó ze smiecha Jan Krefft. W Stanach ón malowół nóczascy w stilu rene-sansowim a barokówim. Tam prawie póznół ma-jolikówe farbę, chterne interesowałe gó tim bar-żi, że... one są technicznie baro dradże. A czim wiaksze wezwanie, tim barżi gó przecygó. Jan Krefft robił póspół z amerikańską Polonią, a wiele razy ón malowół obrazę westawione późni na aukcjach, z jaczich zwesk szedł na polonijne organizacje. Ju dwa lata późni ón dostół wiólgą robota na dekorowanie budinku Safety Harbor Resort & Spa. Strojeniowi kuńszt na wesoczich scanach beł dló niego wezwanim, ale ju często dradżim doswiódczenim beła robota na sufice ó wemiarach ósme na ósme metrów, a jesz na wesokósce ósme metrów met! To beła robota dló stolema. A równak wszetkó sa udało i do dzysdnia ón chatno to wspóminó. Jan Krefft żił w Stanach przez ósmenósce lat, ale przejachół nazód, z teskniączczi za Kaszebama. Ón je doch Kaszebą ód prastarków. - Mój ópa Jan Krefft beł kówóla w Seleczenie. Ón miół dwanósce sztek dzecy. Jak na tamte czase ón beł wesok sztółcony, pisół ledzóm rozmajite pisma, dówół doradę. Jego kuźnio beła mola, dze pótikele sa ledze z Seleczena a ókólegó. Mój tatk Edmund beł kówóla met. Ón miół wióldże manualne a technicz- pomerania nr 6 (576) / czerwiec 2023 ne talente. Ón beł patriotą, a za swoja niezmógłosc óstół wzati do koncentracyjnego lógru Stutthof, a późni do miemiecczegó pójmańsczegó lógru jaż pod Rovaniemi na pódbiegunowim kole. Szczesce, że ón to przeżił. Moja memka Łucjo, z dodomu Bi-gus, z Niepóczołowic miała artisticzny talent i robiła piakne wesziwczi, ósoblewie kaszebscze - ópówiódó artista. Ón sóm też chatno kórzistó z kaszebsczich mótiwów. Na przemiar są to flizę z kaszebsczim modła a kaszebsczima krójmalenkama abó tófle z leżnosce Roku Tóne Óbrama z podobizną tego woźnego dzejórza. Baro widzałó je módletwa „Ojcze nasz" w kaszebsczim jazeku z ramą w kaszebsczi muster. Dokaże Jana Kreffta można óbaczec m.jin. w Spódleczny Szkole w Nowi Labórsczi Wse, to reprodukcje pólsczegó malarstwa, a też w kóscele pod wezwanim Nóswiatszi Mariji Pannę w Labór-gu - portret Jana Paula II ó wemiarach 190x140 cm i óbróz Jezesa Miłosernegó ó wemiarach 264x168 cm. To je olejne malarstwo na płótnie. W roku 1996 mester wemalowół jaż szteresta ceramicznech kuflów z dzelama Gduńska z leżnosce roczezne tego gardu. Tero jego nówiakszą kompozycją je dzeło „Chabry. Tryptyk" ó wemiarach 100x300 cm. Jaczich zleceniów ón dostówó nówicy? Klijence chatno zamówiają swoje merczi zodiaku i podobiznę swójich pujków a tószków, jacze ón robi na spódlim jich ódjimków. Czasa Jan Krefft je prowadnika na ceramicznech warkówniach. Ón nigde ni miół stare ó niżódne nódgrode, nie interesowałe gó niżódne kónkurse. Sóm ó se gódó, że dló niego zainteresowanie ledzy a jich achtnienie je nówiakszą nódgrodą. Dario Kaszebówskó EMOCJE PÓ „LENO W PRZÓDK" WCYG MÓCKÓ TRZIMIĄ Sobota 20 maja, 6 reno. Raza z białką Iwoną zajeżdżóm na start Kaszebsczegó Rajdu „Leno w Przódk". Chóc móme gódzena do wereszenió, pierszi rajdowicze ju sa niecerplewią. Pó sztó-ceku parking paliwowi stacji w Udorpiu wefulowałe auta roda ze Wschódnegó Bloku. Leszk Wrzesyńsczi, Michół Jawórsczi, Łukósz Czaja i Michół Stencel, chterny pómógają w organizacje, mają stara, żebe wszetczich pómiescec. Reszac mdzeme w szterzech kamach, po 20 autów. Nie chceme zajimac całi drodżi. Wszetkó sprawno jidze. Dochódają równak smutne wiadła. Z grepe 80 pojazdów nie pojawi sa piac. Ne, tak ju je ze stórima auto-łama. Dochódó za to polonez ze Szczecena i to nimó braku rechleszegó zgłoszenió. Musza bec elasticzny. Wszetkó jesme so wejasnile, a miewca dołącził do rajdowiczów. Pó rozdaniu startowech paczetów, raza z gadżetama, westartowało piersze karno. We wik-szim dzelu to tpzw. maluche. Piatnósce minut późni reszeło dredże, z pólonezama. Raza z Iwóną jedzeme trabanta w trzecym. Z nama jadą wszelejacze modele. Rajd zamikają żuczi i jinsze wiksze autołe. Mijó pierszi stres. W Chónicach dołączają do naju miestny i ju w kómplece jedzeme do Krajeńsczegó Sapólna, a konkretno do Pómórsczegó Ókragówegó Muzeum PRL. Plac przed nim je dosc wióldżi, temu zaparkować móżeme na nim wszetce raza. Pósobną okazja mdzeme miele dopierze w agroturisticznym gospodarstwie w Kolanie. Przed muzeum wito nas direchtór Mórcen Gul-ka. Pauel Mientczi, chteren jedze z nama, sprawno pódzelił wszetczich na karna, a je naju wnet 250 le-dzy. Móżeme wchódzec. Prze óbzeranim wróca-ją wspóminczi z dzecnech lat. Czec je: „Óóó, wejle, miół jem taczi rzutnik", „A jó magnetofon". Za sztót 44 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Mótórizacjó TAXI słechac pitanie jaczegós dzecka: „Co to za beczka?". „Frania - tako pralka" - je czec churalną odpowiedz. Pó óbezdrzenim bókadnech muzealnech zbiorów naja reza prowadzy do Fójutowa. Zazeróme na widokową wieża, a tej pódzywióme akwedukt. Pó nim płenie Wióldżi Kanał Brde, a niżi Czersko Strega. Ale jó móm co jinszegó w głowie. Zabócził jem z dodomu zabrać jestku. Tej dzela sa z białką zadaniama. Jó jida do restauracje, a ona zwiedzać. Czej sa pótkóme, ona opowie mie ó wrażeniach, a jó, jak mie szmakało. Czasu na zmudzenie ni móme. Trasa a plan „Leno w Przódk" napiati, tej chutkó czerejeme sa do póstap-negó mola - Zblewa. Ób droga słechóme frantówczi Karolene Stankówsczi - Kaszebsczi Influencerczi - chterna jedze raza z nama. Jesz w Betowie nagra- ła krótczi filmik ze startu i podłożeła do niego swoja muzyka. Weszło często fejn. W Zblewie ódwiedzóme muzeum, w jaczim wiele je militariów. Ochotno kórbi ó nich direchtór Pauel Peka, chteren nas óprowó-dzó. Zachacony bez miewców Riszórd Rinkówsczi dodówó gazu w swójim żuku i óstówió na zemi dwa charakteristiczne szlache pó oponach. Nick w tim dzywnegó, w jego żuku je... mótór V8. Przed nama óstatny negó dnia etap - 55 km do Kolana. Zjówióme sa na czas. Bullmanów Mateusz przerechtowół grochową i bigos. Półą sa też dwa ogniska, prze jaczich uczastnice pieką wórzta. A to nie wszetkó. Wiele z rajdowiczów przeniosło cos ód se. Tej na stołach chutkó pójówiają sa kuche, chleb. Jinszi niosą szmółt, sledze, grzebe, zylc a gurczi. Wszetkó Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 45 Mótórizacjó pa'ińmin. swójscze i regionalne, a regla beła jedna - miało sa kójarzec z PRL-a abó z Kaszebama. Kąsk z boku Dawid Ustowsczi z rodzeną ustówió maszina do cekro-wi wate. A na ta legóta miele nie leno nómłodszi. Ti chatno bawile sa raza z animatorką. Iwóna stoji prze gofrach. Nie udało sa jich upiec, żebe sygło na późni, są zjadłe wszetcze ód razu. W swóji nysce Gregor Pionka włącził nagłośnienie, tpzw. propagandówka. Megafóne mó na daku, a do te jesz westówió stadionowe kolumnę. Je móc! Równak pó sztóceku muszi skapitulować. Zazdrzół do naju wasta Genk. Graje na akórdionie, a zaczinó ód „Kaszebsczich jezór". Do te dochódają jinsze frantówczi. Czej ódchódzy, wrócają Gregórowe kolumnę. Chóc w karnie uczastników kaszebsczegó rajdu „Leno w Przódk" są ti, chterny raza przejachele czile tesący kilometrów w rozmajitech mótoriza-cyjnech rozegracjach, wikszosc widzy sa pierszi róz. Ale to nie stoji procem jich póspólny kór-biónce, i to nie leno ó autołach. Czasa czec je cos ó panewkach i uszczelkach. We wikszosce ledze dzelą sa wspóminkama i emócjama z całego dnia. Chwólą Kaszebe i mda kąsk nieskromny, organizacja rajdu. Musza przerwać wiesołą rozegracja. Czas na nódgrode dló nech, chterny na rajd przejachele z nó-dalszich strón. Z Krakowa pójawile sa Pauel Krupa fiata 125 p i Waldemór Nagas poloneza, i to nie bele jaczim, bó... karawana. Do Betowa miół 630 km. Trzecó nódgroda trafiła do Janusza Labaja z Óswia-cymia. Ón przejachół 582 km. Pó „Leno w Przódk" trasę kąsk beło mu mało i webrół sa jesz nad morze. Dló uczastników móm jesz weprzednienia. Za nóstarszi autół ódebrół je Sebastión Rolbiecczi z Betowa. Jego zastava je z 1965 r. Nóstarszim pól-sczim ókózała sa syrenka z 1973 r. Maceja Meszczi, też z Betowa. Póstapne, za motocykl ural IMZ 8, dostół Dariusz Gapsczi z Chónic. Bełe jesz dwa mni oficjalne weprzednienia. Nóstarszi i nómłodszi uczastnice. W pierszi z nech kategóriów wegrół Witk (80 lat), a w dredżi Staszk (3 miesądze). Na kuńcu diplóme dló nócekawszich pojazdów. Pewno nie jem óbiektiwny... Wracziwóm je Damianowi Białkowi ze Smolna za GAZ 21 wołga - 1969, Kresztofówi 46 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Mótórizacjó Łonsczemu z Bielkówka za tarpana honkera - 1998, Gabriele Meslak z Gduńska za UAZ 452 buchan-ka - 1985 i Piotrowi Behmke z Betowa za warszawa 323 - 1972. Kawel uśmiechnął sa do białczi, chterna w konkursu dobeła ufundowóny bez Franka Stencla koło Wigre 3. Pómalinku robi sa cemno. Tej czas na... tor-ta. To sprówka Kristiana Szopińsczegó, a barżi jego slebny, chterna na dredżi dzeń, 21 maja, mó gebur-stach. Spiewóme ji sto lat. Dzeń kuńczime tuńca-ma i śpiewa. Pó dwanósti w noce zapólają sa wide w jizbach gospodarstwa agroturisticznegó w Kolanie, a też w domkach a kampingach. Póstapnegó dnia reno, ó 8 godzenie, pija kawa z ekipą z FrankóŻuka. Pomału schódają sa jin-szi na frisztek. Z ful brzechama ódzakówalesme sa z Bullmana i gospodarstwa w Kolanie. Żdają ju na naju w Stażece. Tuwó, dzaka wspiarcu wójta gminę Tomósza Brzoskówsczegó, órganizejeme westówk pojazdów pod nazwą Przestónk Stażeca. Ustówióme sa wkół miescowegó amfiteatru. Je jesz chwila na dokuńczenie wczorajszego konkursu wiedze ó PRL. Z szterzech ekipów óstałe dwie. W finale dobeło karno Klasyku Pucczi Zemi. Ze Stażece w redze jedzeme do Dólnech Kawlów, a konkretno do Muzeum Kaszebskó Zógroda Bielic-kówó. To ju naji óstatny przestónk. Uczastnice mają jesz do pókónanió czasa setczi kilometrów. Nimó zmarachówanió jazdą nysama, trabantama cze lubli-nama to je dló nich prówdzewó ucecha. Czim wiacy do przejachanió, tim wiacy redosce. Dregó edicjo rajdu „Leno w Przódk" ju za nama. Wcyg dostówóm pódzakówania, ódjimczi, filmiczi. Reza emocjonalno wcyg je w nas. Ju zastanówióm sa nad trzecą. Nad tura, co poprawie, co zmienić, a z czego nie rezygnować. Udbów je wiele. Nie leno mójich. Swoje mają rajdowicze. Chcą jich słechac. „Leno w Przódk" je raj da wszetczich ledzy, jaczich parłaczi na sama legóta do stórech PRL-owsczich autołów. Przed nama jesz sewnikówó jednodniowo „Reza na Hel". Tej do uzdrzenió, dresze! Bógdón Adamczik, organizator rajdu „leno w przódk" Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 47 CERAMIKA LUBI, COBE DAC JI PÓKU Z Mórcena Kuberną, módowim stilistą a artistą-ceramika, chternegó do utwórstwa pódskócó kaszebskó kultura, rozpówiódó Tómk Fópka. Dobri dzeń. W rozmowie z Martyną Bednarską-Ćwiek jes rzeknął: „Wychowałem się na wsi, na Kaszubach, w gospodarstwie rolnym, moi rodzice są rolnikami. Ja się tym nie zająłem, bo jakoś nie czułem do tego powołania, ale teraz w jakimś sensie wróciłem do pracy w ziemi". Na wse, to je w Chwaszczenie. Bele jesme sąsódama. Jako droga prowadzy z Chwaszczena do Pariża, dze w uszłim roku Twoje dokaże pierwószno bełe pókózóne na swiatowim westówku? Jes pózwół nen projecht pó kaszebsku: „Grópk"... Ta droga to nie bełe żódne krate-wate. Zaró pó sztuderowanim jem wejachół do Warszawę, dze pó roku jem sa dostół na staż do dzelu móde magazynu „Twój Styl". Jem tam spadzył 8 lat, wikszosc czasu robiące jakno stilista. Po tim cządze dostół jem bedenk z pólsczi edicje magazynu „Vogue", cobe sa stac nóleżnika jich karna. Óbczas pandemie nie minałe mie żecowe pózmiane. Jem sa rozestół z redakcją „Vogue Polska" i jął przemeszliwac ó dalszim rozwiju. W nym czasu moja robota ni mogła reszec z mola. Zókóz órganizowanió zdjacowech planów przemusził mie do sedzenió doma. Nie chcół jem mudzec całi dzeń, a muszebnosc twórzbe snóżote beła tak móckó, że jem sa wzął za uczba ceramiczi, co mie zajimała ju ód jaczegós czasu. To szło chutkó wprzódk, tej jem sa nie zawichlół a założił swoja marka, kó do ódwóżnech świat nóleżi. Słowo grópk czeło sa doma przenómni czile razy dzenno, stądka moja mesla twórzenió ceramicznech statków prawie pod taczim szilda. Projekt „1000 Vases", za jaczim jem ju dówno uzerół, dół mie spodlę do pótkanió wiele pesznech ceramików zez całego świata. Robią regularno westówczi - pókózczi nóczekawszich swi-atowech dokazów. Prosto jem napisół do nich mejl z prezentacją móji robotę - długo jem nie żdół za róczbą. Pósobny projekt to je „Zemia" i... Mediolan. Przerzeszenie do mółi ójczezne, do familie je dló Cebie wóżne. Jak Twóji blisczi zdrzą na Twój kuńszt? Mema, jako westąpia w programie TVN, beła busznó ze sena... Familio na zóczątku meslała, co jó so szpóse robią, nie brała na pówóżno móji pasje. Uwierzele dopierku, czej óbóczele ódjimczi z Pariża. Dzysó są buszny, baro mie wspierają. Na jich dobre słowo wiedno jem mógł rechówac. Nigde nie bele procem mójich może dzywnech a niecodzennech, podług nich, udbów a brzątwieniów. Pódzywiają za ódwóga, kreatiwnota a nieudżibłosc w zgrówanim do celu. Na zwierciadło.pl jem nalózł czekawi ópisenk Twojego pierszegó iiznónegó ceramicznego projektu: „Grópk to polska marka ręcznie wylepianej ceramiki tworzonej staromodną techniką wałka. Minimalistyczne naczynia i obiekty dekoracyjne tworzone są w duchu filozofii wabi-sabi i celebrują niedoskonałości w organicznych, obłych formach. Każdy wazon jest inny i wyjątkowy, stworzony ręcznie, z ziemi, słońca i ognia, z najwyższym szacunkiem dla tych żywiołów" Jak Te be ópisół swój pósobny artisticzny bedenk „Zemia"? „Zemia" to je projekt, co jó nim chcół achtnąc swoje korzenie, region, skądka je mój ród. Jem z te buszny a móm stara wcyg to pódczórchniwac. Dzysó taczi mikroswiat, apartny jazek i folklor, to je cos, co je musz chronic a wstec dozerac. „Zemia" to je też uczestnienie cażczi robotę rodzyców. To też dzaka jich czurzeniu jem, dze jem. Sóm jem nie czuł pówółanió do robotę w polu, ale nicht ód mie tego nie wemógół. Doprzeszedł jem do swiąde, co kawel mie jakós z tą zemią sparłacził, jakno żewioła, i robią w ni gwósny-ma rakama, le w kąsk jinym wemiarze. Etatowo dzejba w módowim magazynie może wezdrzec na sztabilnieszą. Jes so równak webrół ar-tistną samóstójnosc. Ni mósz strachu tego...? Robota na swójim z jedny starne może stolemno urza-sniwac, z dredżi - dówó skópicą móżlewótów. Jakno stilista, robiące teli lat w magazynach ó módze, jem zdobeł doswiódczenie, co werkuje stałima zlecenio-ma. A w „Grópkii" czim mni mdze to naczerowóne na zwesk (policzone, co to teró nólepi sa sprzedó „x"), a wicy mdze w tim wolnego, wnetka pójużnegó utwórstwa, tego, co mie pódskócó a mie sa widzy -tim wiksze badze dobece. Wólnosc je wiedno arastną zemią, z jaczi brzód mdze bókadnieszi. Co z dzecnech lat nóbarżi zaóstało w Twóji pa-miace? Wrócósz do Chwaszczena? Meslama? Do Chwaszczena wrócóm nie leno meslama. Regularno ódwiedzywóm rodzyców. A zwónia codzen-no. Dzecyństwó to są tacze mergnienia oka. Jigre na pódwórzim, mema w kuchni, tata na oborze... Kąpanie sa ób lato w jezorze i czuwającó na brzegu mema, co chócó miała wiele żimczi robotę - nalóżała czas, cobe tam z nama jic. (Róz jem sóm nad jezoro ucekł - co to dało za pógórcha...). Cządowe robotę, jak webieranie bule w, sadzenie wreków, stówianie szklarnie abó żniwa. Jakno dzeckó jem beł óczarzony kómbajnama. To beło ale szczesce nad szczescama, czej tata mie wnószół pó trapkach a sódzywół na sztót na kómbajnystowim sedzenim... 48 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Muzyka W naszim regionie dzyrskó rozwijó sa etno-dizajn. W ti muzyce piersze skrzepice grają biał-czi. Je to w całosce robota dló chłopa? Cebie be sa to widzało? Etnodizajn to je baro czekawó a wielewórtnó deja a ódpówiesc na „masówka". Jem ród, co ledze coróz czaszczi sygają za dokózama mólowech rzemiasni-ków, chócó ti prizama ni mogą jic na miónczi z kón-cernama. To może bec zajace dló kóżdegó. Tworzenie ceramicznech statków, plecenie koszów abó meblów Zdrzódła do stwórzenió petaniów do wedowiedze: • https://www.designalive.pl/marcin-kuberna -wreszcie-to-ja-jestem-demiurgiem/ • https://dziendobry.tvn.pl/styl-zycia/hobby/ marcin-kuberna-zachwycil-paryz-swoja-cerami-ka-6110460 • https://www.elle.pl/decoration/artykul/pol-ska-marka-ceramiczna-gropk-na-milan-desi-gn-week-marcin-kuberna-i-jego-zemia-w-por-ta-vittoria • https://expresskaszubski.pl/pl/14_kultu-ra/41783_jest-cenionym-stylista-a-jego-cerami-ka-zachwyca-pochodzi-z-chwaszczyna.html • https://zwierciadlo.pl/kultura/526482,1,^waza -marcina-kuberny-na-wystawie-1000-vases-w -paryzu.read • https://hypeandhyper.com/earth-goes-to-mi-lan-new-collection-by-polish-ceramicist-mar-cin-kuberna/ z wierzbine, tkanie kilimów etd. - nie je namienione podług pełce. Żele sa czeje do tego powołanie, je nót dzejac. Jem nalózł swój gwósny jazek, nie jem ledo-wim utwórcą, za mało ó tim wiem. Ta wiedza je czasto przekózywónó z pókólenió na pokolenie. Moja rózga jidze z chłopsczi familie, dze nicht sa ani kuńszta, ani dizajna nie zajimół - przenómni nick mie ó tim nie je wiedzec... To sa wedówó, co ceramiczny kuńszt brekuje czasu, cerplewóte. Muszi dodrzeniwac, tak jak rosce człowiek. Jaczim człowieka je Mórcen Kuberna? We wedowiedzach pódsztrichniwó sa Twoja skróm-nosc. Skromny artista? To brzemi jak óksymórón... Je to ale drago ó se gadać abó pisać. Móm stara nie robie szemu wkół sebie. Robią swoje, a niech mie óbtakseją pó robóce. Utwórca ni muszi bec głośny, farwny. Ni muszi bec pódburzecela, tim, co jurzi. To le je jedna z drogów, gwesno wóżnó w jinech kuńsz-towech wietwiach, równak ceramika lubi, cobe dac ji póku. Meszla, że temu prawie tak sa w ni pasowno nalóżóm. Mój kunszt a jó - me jesme na jedno. Ó czim marzi artista, co tak chutkó gnó przidką karierową stegną? Czep brzątwieniów dló ceramika. Dó to tak-cos? Czep brzątwieniów. Pewno gó ni ma. Nópierwi bem chcół, cobe beło belno ótaksowóne to, co robią; tede, cobe sa pierszi dokóz sprzedół; tej, cobe mie żur-nalisce dozdrzele, cobe mógł pókózac dokóze na westówku. Kóżdi z nech dzelów drodżi jem brół na pówóżno. Nie wiem, niech to sobie płenie. Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 49 Mal. W. Dłubakówsczi HARCERSKO PRZIGÓDA Part 2 Tómk, Rómk a Arek to trzej i bohaterowie naszi pówióstczi, do chternech dzyse wrócóme. Knópi na harcersczim latowiszczu nakrele kłusownika, co chwótól wagórze na pupe. Roz uda sa jima podebrać mu rebe. Chóc harcmester nie bel ród, to oni dali negó dzeczegó jachtórza mają na oku. Czas mijól jima belno. Póstapne dnie ucekale chutkó, bó doch harcerze nie leżą nad wódą a blós nie wczaseją. Oni mają skópicą wszeljaczich zajaców. Uczele sa wszeljaczegó: jak rozpólec ódżin, nawetka jak drzewo je mokre, jak rzeszac pówrózczi na rozmajite órte, jak warzec mólteche, a tak dali. Dobiwale też harcerscze sprawnosce. Tómk, Rómk a Arek, jak wiedno raza, miele ju pó dwie: plewacką a wachtową. Ta pierwszo mia sa jima chutkó przędąc. Knópi skrobale bulwę, czede na dredżi stronie jęzora uzdrzele czółno negó dzeczegó jachtórza. - Wzerójta tam! - rzek Tómk. - Zós ón! - Kó stówió pupe, pewno witro reno mdze wecygól. - Może be mu cos pódebról, co? - spitól Arek. - Harcmester be nama doch usze urwól! - A nasze czółno je uwiązóne na czeda! Knópi dali zajale sa swoją robotą, ale pódze- rale co sztócek na jezoro, gdze jesz cali czas belo widzec czółno kłusownika. W kuńcu ódezwól sa Rómk: - Cos mie przeszło do glowe! - Gadój, gadój - rzekle chutkó jego dresze. - A jak me be póplenale cecho za nim. Me be mógle wecknąc, gdze ón sa kreje! Tede, jak be gó zglosec? Może harcmester be bel ród? Może to be da nódgroda? - Chudzy kara! - Jak me be blós rebe przeniosle, to jo, ale jeżle me tego człowieka richtich nakrejeme? Co? - Nie zdążime. - Doch witro je niedzela! Wszetczi spią dleżi. To be sa móglo udać! Tak oni so jesz sztócek pówiódale, ale w kuń- 50 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Nordowe pówióstczi cu uznale, że wórt je spróbować. - Kó me doch ni móme czółna! - ódrzek na kuńc Tómk. - Czółna ni móme ju, ale tam prze krzach je w wodze ten wióldżi pień, co pliwie. Me be mógle sa jego trzemac a tak plenąc. Ón be nas jesz zasłonił przed tim chłopa. Doch w czółnie ón be nas zaró widzól - weklarowól jima swoja udba Rómk. - Tak zrobime! Nad rena zbudzele sa, czede jesz belo cemno. Jeden dredżegó zreszil, a nad wóda wemkle sa ju w samech bukskach. Dożdale perzinka, aż cemni-ca przeszła w widnica. Tede óbchwócele drzewo a machale szperame. Tak plenale na dregą strona jęzora. Tam chcele schówac sa a wzerac za kłusownika. Nie żdale dlugó. Nóprzód ókróm normalnech głosów zybiący sa wódę uczele jiny. Ókóza sa, że bel to głos wioslów. Knópi zrobile mądrze, bó zatrzimale sa sztek dali ód place, gdze założone bele pupe. Teró mógle spokojno wzerac, jak nen chłop webieró pupe. Widzele, że belo na nich pora rebów. Nick nie gódale do se, żebe sa nie zdradzec. W kuńcu chłop zaladowól wszest-kó do czółna a póplenąl nazót. Teró oni reszele za nim. Muszele mocno przebierać szperame, bó chłopu doch belo lżi plenąc. Bel flotnieszi. - Chudzy, chudzy - szeptale do se knópi, nimó to óstówale z czasa coróz barżi slóde za dzeczim jachtórza. Nagónile gó dopierze, czede zabról sa za robota w póstapnym placu. Oni zós sa perzinka urzasle, bó jich drzewo, dosc wióldże, nie chcą sa zatrzemac w placu. Muszele je hamować, żebe nie póplenąc za krótko czółna. Udało sa jim. Tu widzele, że chłop nie wecygól ju pupów na wagórze, le ókraglą neta, z chterny wesepól wiele mnie-szich rib. To nie zbawiło mu dlugó a plenąl dali. Harcerze, chóc zmarachówóny, muszele baro sa starać, żebe często jima nie ucek. Równak może dzaka temu ón jich nie uzdrzól, a chóc bel ju dalek, to oni uzdrzele, w jaczim placu zatrzimól swoje czółno. Tam pómalinku póplenale. Nawetka nie welezle z wóde. Wszestkó belo dobrze widzec a nawetka czec z wóde. Niedalek ód sztrąde stojala molo, storo ju checzka. Niżi, na lawie, sedzól ten stóri człowiek a czeszczil rebe. Tómk, Rómk a Arek mógle belno sa wszetczemu przezdrzec. - Teró me wierne, gdze ón mieszko, móżeme wracac - rzek cecho Arek. - Chceme dożdac jesz sztócek, może jesz co bądze? - ódrzek Rómk. Tak też belo. Za sztócek z checze wepreslo piać dzecy w różnym wieku, ale jesz mólech. Pónekale do tego stareszka. - Ópa, ópa! - zaczale wólac do niego. - Co je? Mole padzie - rzek do nich szpórtow-no nen stóri. - Wiele mósz rib? Pókóż, pókóż! - Cos je, zdrzeta. Dzótczi przebierale w rebach. W kuńcu ópa jima rzek: - Wezta te móle, zaniesta swóji nence, niech je dzyse na polnie zrechteje. - A wagórze do wadzenió? - Jo, może witro chtos kupi, tede może ópa waji na lode weznie, co? - Jo, jo! - krzikale ti moli a pónekale z rib-kame dodóm. W wodze Tómk chwacyl za raka Rómka. - Teró chceme remac, robi sa pózdze. Knópi wioslowale szperame a wioslowale. Czede doplenale na plac swojego latowiszcza, bele ju często zmarachówóny. Óstawile drzewo w wodze, a na sztrądze sztócek lapale left. - Muszime chutkó wracac do namiotu, żebe nicht nie zmerkól - zacząn Tómk. - Kó me tak cze tak muszime zglosec do kómeńdanta, że móme nalazli plac, gdze kreje sa nen kłusownik - ódrzek Arek, ale jego dresze bele cecho a jakbe meslele. - Kó jo doch? - spitól jich jesz knóp. - Mie sa widzy - zacząn w kuńcu Rómk - że to tam bele biedny ledze, widzele wa ta checzka? - A te dzótczi? - rzek Tómk. - Jó meszla, że ón z musu te wagórze bierze. - A mieszko doch nad sarnim jęzora, pewno cali czas, ód mólegó. Czemu mu be sa nie nóleża tech pora ribków? - Tej chceme dac póku - usmiele sa ju wszetce. - Czemu cze komu chceta dac póku? - óde-zwól sa ód raza jich harcmester, chterny pókózól sa kół nich. - Nick nick - manii Rómk - z plewanim. Me sa bele ó pórenk wekapac. - Tede chutkó, bó nie zdążita na frisztek! -ódrzek harcmester, nibe jima wierzil, ale widzele, że jakós tak sa pódsmiewól. Ta niedzela minala jima belno, chóc brało jich na spanie, ócze sa zamikale. Dopierze na wieczór ódżele, to doch mia bec jich slednó noc na lato-wiszczu. Mia bec jesz ógniszcze, a na dredżi dzeń dodóm. Z czasa zrozmiele, jak wiele nauczele sa w ten czas. Mateusz Bullmann Tekst z niechternyma znankama nordowi kaszebizne Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 51 „KASZEBI Z JEDINCZI" W DZEJANIM! W Spódleczny Szkole nr 1 miona Janusza Korczaka w Czersku dzejó Szkółowe Regionalne Koło „Kaszebi z Jedinczi". Wszetkó zaczało sa w sewniku 2021 roku, tak tej karno dzejó dopierze dredżi rok. Opiekunką Koła je piszącó ne słowa szkolno kaszebsczegó i anielsczegó jazeka. Nówóżnieszim cela dzejaniegó karna je póznówanie i promowanie kaszebizne na rozmajite órte. Koło zrzeszó uczniów z klas III-VIII, chterny nie chodzą na uczbe kaszebsczegó jazeka, le zanólegó jima na wchódanim w świat naszi Tatczezne a pókazywanim tego świata jinym. Na początku szkołowegó roku 2022/2023 nóleżnice Koła pójachale na wanoga do Brusów-Jagli. Tam, w Kaszebsczi Checze a pod oka belnegó zóbórsczegó animatora (jednoczasno laureata Órmuzdowi Skre) Kresztofa Gradowsczegó, szkólóce wzale udzel w kulinarnech warkówniach sparłaczonech z wielnyma zabawama. Póspólną integracja zakuńczeło dobre półnie w brusczi restauracji. Wanoga zaró na jeseń to fejn udba na zmótiwówanie a zachacenie do aktiwnosce w póznieszich miesącach. Jeseń óznóczała przerechtowanie do kaszebsczegó kóladowanió. Czersko „Jedinka" ju czile razy beła swiódka, jak chódzył Gwiózdór, Kóminiórz abó Miedwiedz, le tero - pó cażczim covidowim czasu i z baro aktiwnyma nóleżnikama Koła - kóladowanie wezdrzało często jinaczi. Zaró pó Nówim Roku, a jesz przed Trzema Królama, uczniowie przezeblokle sa za Gwiózdora, Aniołe, Baba z Dżada, Bócóna, Kominiarza, Gwiżdżą, Cegóna z Miedwiedza, Szandara i Koza (jakno jich opiekunka beła jem Muzykańta ze skrzepicama). Wchódele do kóżdi klasę 0-IV i dwuch klas VI, be zaśpiewać kólade („W stajeneczce narodzone", „Dzysó w Betlejem"), żeczec wszetczegó belnegó na 2023 rok i jak nówicy nabrojic! Gwiózdór pitół z pócerza a wraczół miodne (abó chtos dostół ód niego „kórbacza", jak nie rozmiół sa módlec!), Kóminiórz smarowół szadzą (spokojno, leno czórnó cenió do białecznech óczów), Bócón pódrzucół barżi lub mni chatnym „dzeckó" (miele me wzate fejn pupa), Szandara gwizdół a dówół mandate (np. za czórne bóte abó ceganienie na sprówdzenku...), Gwiżdż prowadzył całe karno ód klasę do klasę a czetół wia-dła ó kaszebsczim zweku kóladowanió (naszim Gwiżdżą beło dzewcza w kaszebsczim óbleczenku), Aniołe skłódałe żeczbe, a Koza i Miedwiedz miele uczniów fest nastraszone (Cegón ni miół letczi robotę!). Baba z Dżada wiedno sa sztridowele, pó czim tańcowale do redosny kaszebsczi muzyczi a wecygele do tuńca jinech (uczniów a szkólnech) w klasach. Muzykańt grół na skrzepkach do tuńca a kóladów. 52 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Nódzeje kaszebizne Kóladowanie nie skuńczeło sa w szkole. Me jesz szle do Urzadu Miasta (me ju wierne, że naszi włodarze belno tańceją!), na plebania do ksadza proboszcza, na komisariat policji, na zajmę do niefulsprawnech ustnech, do prócowni ledowegó artiste Włodzmierza Óstoja-Lnisczegó i do klubu seniorów Wszadze me niesie trzósk, redosc, kólade i żeczbe, wszadze nas baro belno witale i przejimale. Me dostale skópicą darenków w pódzakówanim, a miodnego teli, że me ju nie wiedzele, gdze je schówac. Z tego, co wierne, żdają na nas też w póstapnym gódowim czasu. I uczniowie wcyg są baro chatny żebe jic. Tak tej znowu zapitóme w Czersku: Chceta wa widzec gwiózdka? Uczniowie Koła angażują sa w kónkurse sparłaczone z kaszebizną, co nie je dló nich prostim zadanim, bó jak ju beło rzekłe, ti szkólóce ni mają uczbów kaszebsczegó. I tak przedstówce Koła repre-zentowale szkoła (a pó prówdze i gmina, bó mieszkają nie leno w Czersku, le też w ókólim) na Gódkarsczim Konkursu miona Józefa Brusczegó w Lepińcach i na Kaszebsczim Festiwalu Pólsczich i Swiatowech Przebojów (też w Lepińcach). Tero są chatny, be ja-chac na Wielewsczi Turnier Gódkarzów w zelniku. W stremianniku zós brele udzel w corocznym Konkursu Regionalny i Cezojazekówi Spiewe w „Jedince". 18 stremiannika bele jesme róczony na uroczezna Dnia Szółtesa, jako ódbiwała sa w Czersku (bełe to wójewódzcze óbchóde negó Dnia). Naszim zadanim beł udzel w krótczim artisticznym dzelu (ókróm karna „Ziemia Czerska", chterno pókózało, jak wezdrzą kaszebscze tuńce), tak tej uczniowie z Koła zaspiewele raza „Śpiewne kwiótczi", a jedna uczenka śpiewała solo „Ale dżez" Sanah - to sa wie, że pó kaszebsku. Westap na binie ób czas ti uroczezne beł debiuta dló naszich fejn czórno-żółtech kószulków z grifa, jacze me dostele w szkole, be dobrze wezdrzec na rozmajitech binach. Do tego wigódne bóte, młodzeznowe buksę - i karno je belno óblokłe (co je widzec na ódjimku). Śpiew widzół sa zebrónym, a Burmester Czerska rzekł, że chat-no be nas widzół na gminnech światach. Pod kuńc stremiannika nóleżnice Koła zaprezentowale w „Jedince" teatralne przedstówczi na spódlim autorsczegó scenarnika. Przedstówk na mło-dzeznowi ort przedstówiół cekawe wiadła sparłaczone z uczbama kaszebsczegó jazeka i wórtnota póznanió swój ich kórzeniów, a też beła to leżnosc do spiewanió a póspólnegó tańcowanió. Beł to jeden z elementów promocji kaszebizne w klasach 0—III naszi szkołę. Uczniowie Koła spótkele sa z zainteresowanim i ce-płim odbiorą. Jak jesz krótko opisać przedstówk? Dinamiczny, z muzyką, w czórno-żółtech farwach. I niech taczi óstónie w pamiace mółech óbzerników. 29 łżekwiata świat óbchódzy Midzenórodny Dzeń Tuńca, a me róczele całą naszą szkółową spólezna do póspólny aktiwnosce z leżnosce tego świata ju 26 łżekwiata. I tak tej ju dredżi róz ódbeł sa Dzeń Tuńca w „Jedince" (zaczinó to bec tradicjowó akcjo naszego Koła, wpisónó na lesta szkółowech rozegracjów)! Wszetce raza jesme tańcowale szewca, kowala i naszą nenka. Klasę 0—III udostałe instruktażowe i pokazowe filmiczi nech tuńców, i to nie jacze scygnione z inter-netu, le w całosce przerechtowóne przez nasze Koło. Wszetcze ne klasę czwiczełe kaszebscze tuńce, a też óstałe róczone na westap młodzeznowegó karna z Zespołu Pieśni i Tuńca „Ziemia Czerska", jaczi dzejó kół Gminnego Centrum Kulturę w Czersku. Nóleżnicz-ki tego karna zaprezentowałe nama dzeka, klepacza i kósedra. A na nódłegszi midzeuczbówi przerwie to sa Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 53 Nódzeje kaszebizne Dzeń Tuńca w „Jedince' dopierze dzało! Głosniczi - rozstawione, mikrofon -podłączony i fertich do instruówanió, plac do tańcowa-nió - zrobiony! I wszetce chatny (ód klas 0 pó VIII plus szkolny - jo, jo!) wzale udzel w tanecznym Jlash mo-bie na szkółowim kóritarzu. Belnó kaszebskó muzyka, pózytiwny trzósk i rozmajite nasze tuńce - to znanka czersczegó Dnia Tuńca. Raza z nama bele, cobe znowu tańcowac, nóleżniczki karna „Ziemia Czerska" raza ze swoją instruktorką Małgorzatą Nowak. Abe wszetczim sygło moce do tuńców, ód rena przez czile gódzenów nóleżnice Koła sprzedówale swójscze kuche a chleb ze szmółta i gurkama na stojiszczu z regionalnym jestku. Dzaka detkóm ze sprzedaże badzeme mógle dofinansować naszą wanoga. A co jesz przed nama? W czerwińcu wanoga na półniowe Zóbóre (raza z muzycznyma a taneczny- ma warkówniama), udzel w szkółowim Festinie Ro-dzezne z kaszebsczim programa artisticznym, prowadzenie muzyczno-tanecznech zajmów w Spódleczny Szkole w Odrach i w jednym z czersczich przedszkoli, w zelniku Wielewsczi Turnier Gódkarzów, a w sew-niku... Zaró, zaró, sewnik to je ju póstapny szkółowi rok. Ne, piane i udbe ju są, ale óstawme je na późni. Ne młode Órmuzdowe skre z czersczi „Jedinczi" na gwes badą jesz chcałe zanieść kaszebizna do jinszich uczniów a dali w gmina. Jacze to szczesce miec taczich szkółowników! Tej pójme w przódk z kaszebizną! Aleksandra Dzacelskó-Jasnoch, opiekunka szkółowegó regionalnego Koła „Kaszebi z Jedinczi" Ódjimczi ze starne Spódleczny Szkole nr i miona Janusza Korczaka w Czersku i Gminę Czersk Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Ób czas przedstówku dló młodszich uczniów FELIETON Z Kociewia -f- Gwara/ fcooCewfca/ w ukrcuA^^hCef wiehyd^A/ Po latach odwiedziłam Warszawę. Kiedyś bywałam tu częściej, bo w Pałacu Kultury i Nauki (chyba na dwunastym piętrze) odbywały się spotkania Komisji Dialektologicznej PAN -u. Przedstawiałam podczas narad stan badań gwary kociewskiej. Żartuję sobie, że zawiozłam tam moje - nasze Kociewie. Teraz wzruszyła mnie na żywo oglądana zmiana warty przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Zdziwiły, a nawet trochę zdenerwowały pamiątki z Warszawy, tj. kubki, czyli po naszemu taski, z motywami haftu kociewskiego. Napis, że to pamiątka z Warszawy, wprowadza kulturowy zamęt. A co dopiero motywy łowickie. Barwne i wyraziste, więc są wszędzie. Wiem, że kształtowanie świadomości musi być ciągłe, odnawialne, by „pięknie się różnić". Obecność motywów kaszubskich podczas transmitowanego niedawno spotkania w Kartuzach cieszyła i to bardzo. Ileż to już lat minęło, gdy właśnie na spotkaniu ZKP Donald Tusk prezentował idee regionalizmu, przywołując postać Lecha Bądkowskiego i jego wizję samorządności. Dużo znaczą pozytywne skojarzenia. Trzeba się przy tym zatrzymać -pomyślałam. Zauważmy też postać senatora Kazimierza Kleiny. Zawsze będę mu wdzięczna za obecność w parlamencie, gdy delegacja z Kociewia miała przed laty spotkanie z Komisją Kultury. Nieodżałowany Andrzej Grzyb był z nami. I tworzy się w pamięci galeria (lepiej może: poczet) wybitnych postaci - Jan Ejan-kowski, Roman Landowski, Zygmunt Bukowski... Czy czuwają nad Kociewiem? Na pewno pamięć o nich zobowiązuje. Przetarli szlaki, postawili duchowe drogowskazy. Przezwyciężyć zgiełk i niemoc. Powiedziano - wszystko ma swój czas... Nieraz wystarczą słowa, by sobie przypomnieć, że trzeba, że warto. W świeckiej piekarni proponują sznek z owocem, w innym sklepie zadziwia mnie nazwa wiepsztyk kociewski. Pierwszy raz to sły- Wiem, że kształtowanie świadomości musi być ciągłe, odnawialne, by pięknie się różnić". szę i oczywiście kupuję. Podobnie muszę zareagować na rarytasy ko-ciewskie. I tym razem nie przeszkadza mi, że na słoiku są kaszubskie wzory. Trudno być bezstronnym, przecież jesteśmy z Kaszubami na Pomorzu. Co innego, gdyby był łowicki motyw. Przenikanie kultur, zmiany kulturowe i jak to ma się do samorządności - to tematy poruszane na majowym spotkaniu regionalistów w starostwie w Świeciu. Znowu ważna edukacja regionalna w województwie kujawsko-pomorskim. Cieszy mnie swoiste przebudzenie. Z satysfakcją mogłam zgromadzonym powiedzieć o szkolnym zespole Świeckie Gzuby, o Szkole Podstawowej w Przysiersku. Złota liczba prac magisterskich na temat miejsca gwary w kulturze, dwa doktoraty z Kociewia. I studia podyplomowe edukacja regionalna na UKW w Bydgoszczy. W terenie widać owoce. To wiatr od morza przywiał te mądre idee edukacji regionalnej. Naszym mistrzem był m.in. prof. Edward Breza. To była dobra, solidna inspiracja. Podczas Kociewskich Plachandrów, festiwali, konkursów, konferencji często ktoś pyta, czy go pamiętam. Tak było wielokrotnie w Starogardzie Gdańskim, gdzie odbyła się już 40. edycja konkursu „Recytujemy prozę i poezję kociew-ską" im. Antoniego Górskiego. To miłe, gdy nazwisko dawnej magistrantki przywołuje temat jej pracy o stanie gwary w określonym fyrtlu regionu. Uczestnicy występowali z recytacjami, też śpiewem w sześciu kategoriach. Eliminacje finałowe objęły laureatów przeglądów regionalnych z Nowego, Pelplina, Smętowa Granicznego, Starogardu Gdańskiego i Świecia. Zapewne festiwal Romana Landowskiego też się później odbędzie w Tczewie. Dla mnie wielkim przeżyciem była recytacja sympatycznej Ukrainki Milany, dzięki której gwara kociewska poprawnie zabrzmiała, choć ze wschodnią melodią języka. Maria Pająkowska-Kensik Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 55 rQ~> LEKTURY MAKARON I ŚMIERĆ jak nudle Aleksandra Kurowska-Susdorf, Żece jak nudle, Wydawnictwo Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskie-go, Gdańsk 2022 Kiedy nadchodzi śmierć, pojawia się milczenie. Jakich bowiem użyć słów, aby wyrazić uczucia cierpienia, strachu czy bezradności? Najczęściej ludzie stosują w takich chwilach konwencjonalne „wyrazy współczucia" lub wypowiadają „kondolencje", inni po prostu ściskają rękę najbliższej rodzinie, przytulają i współmilczą. Niekiedy jednak chce się coś powiedzieć na temat tak granicznej sytuacji jak. śmierć, chciałoby się napisać jakieś ważne, pocieszające zdania dla rodziny przeżywającej odejście kogoś najbliższego. Coś, co nie byłoby banalne ani też zanadto wymyślne. W takich przypadkach szuka się jakiegoś neutralnego, ale i ciepłego emocjonalnie sposobu wyrazu myśli. Czegoś takiego, co nie bagatelizowałoby trudnego psychologicznie zdarzenia, a jednocześnie nie potęgowało już odczuwanego bólu... Jak w tym przeżywaniu śmierci ma się odnaleźć dziecko? Czy chronić je przed widokiem zmarłych? Milknąć na pytania w stylu: „Co teraz będzie?". A może tłumaczyć młodemu człowiekowi, że ktoś przed chwilą jeszcze żyjący już nigdy nic nie powie, nie zrobi i nie będzie reagował na nasze słowa i czyny? Że oto właśnie odszedł, a tym, którzy wciąż są na świecie, pozostaje zaakceptować ten fakt, ułożyć sobie dalsze życie, a w stosunku do zmarłej/zmarłego wierzyć, że nie jest to koniec drogi i coś (życie pozagrobowe, Bóg, kolejne wcielenie) jeszcze poza dostępną dla zmysłów rzeczywistością jednak istnieje. Albo może nie ma konieczności wyrażania wiary, a raczej rysuje się możliwość zrozumienia faktu, że skoro coś miało początek, to pewnie będzie miało i koniec. Wielkie problemy życia i śmierci, w odczuciu jednych nierozwiązywalne, w pojmowaniu innych dające się nazwać i wśród nich odnaleźć, występują w niewielkiej książce Aleksandry Kurowskiej-Susdorf Żece jak nudle, która pojawiła się na rynku czytelniczym w 2022 r. staraniem Wydawnictwa Zrzeszenia Kaszubsko--Pomorskiego. Oryginalnie napisany po polsku tekst został przetłumaczony na kaszubski przez Annę Hebel oraz zilustrowany przez Karolinę Tyłki. Oprócz samej opowiastki w książce dodano jeszcze cząstki Wstępu oraz Dodatku, które pokazują, jak współcześnie można o temacie śmierci rozmawiać z dziećmi, posługując się metaforą... makaronu. Dosyć to zaskakujący element kulinar-no-kulturowy, który w zamierzeniu autorki bajki ma wywołać pozytywne skojarzenia, zachęcić do uświadomienia sobie, jak bardzo różnorodne kształty posiada i jak odmiennie można go podawać. Wszystkie akty doświadczania jego smaku, kształtu czy zapachu mogą być dodatkowo użyte w niekulinarnych kontekstach: makaron może przecież stać się ozdobą na szyi lub rękach, elementem grzechotek czy składnikiem większych obiektów dekoracyjnych. Liczba zabaw czy kontekstów edu-kacyjno-estetycznych, w których się pojawia, doprawdy jest imponująca i z pewnością wzbudza kreatywność dzieci. Czy jednak zestawienie produktu spożywczego, prymarnie związanego z konsumpcją, z fenomenem (brutalnością) śmierci czy też z poczuciem nietrwałości życia jest rzeczywiście produktywne? Czy doświadczanie tej potrawy może być „smakiem życia", czy istotnie jest metaforą „wartości życia" oraz „nieuchronności śmierci"? Każda metafora, aby była zrozumiała, powinna przynosić ze sobą z jednej strony czynnik czegoś znajomego, a z drugiej strony czynnik nieoczekiwany i oryginalny. Razem obydwa składniki na nowo odsłaniają - wydawałoby się znany już - świat. Jeśli pierwszy z czynników jest zbyt silny, uzyskujemy coś banalnego, jeśli zbyt silny jest drugi -rezultatem jest coś zagmatwanego i przekombinowanego. Metaforyczne porównanie „życie jak makaron" to zestawienie nietypowe, choć swoją drogą symboliczne naznaczenie tej potrawy jest dobrze rozpoznawalne w kulturze chińskiej, w której pojawia się z początkiem lunarnego nowego roku. Zjadanie długich nitek makaronu ma wówczas przynieść długie, szczęśliwe życie. W kontekstach europejskich takiego magicznego traktowania makaronu nie odnajdziemy, co wcale nie przeszkadza istnieniu 56 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Lektury setek przepisów na jego przygotowanie i podanie. Jest bowiem jedną z najbardziej popularnych potraw, co w odniesieniu do tekstów kultury popularnej zostało zaznaczone choćby kilkadziesiąt lat temu dzięki piosence Wojciecha Gąsowskiego Tak mi źle, tak mi szaro, wypromowanej W serialu z lat sześćdziesiątych pt. Wojna domowa, kiedy słyszymy, że każdy dzień ciągnie się jak makaron. Z antropologicznej strony patrząc, zestawienie śmierci oraz jedzenia nie jest wcale tak rzadkie i można w tym momencie przypomnieć sobie praktyki kanibalistyczne, uczty religijne z mięsem zwierząt ofiarnych lub spożywanie symbolicznie postrzeganych produktów, takich jak jajka. Zabiegi takie miały być formą nawiązania kontaktu z zaświatami, przejęciem mocy drzemiącej w pokarmach, czynnością magiczną, która nadawała sens egzystencji i śmierci. Wróćmy jednak do książki Żece jak nudie, która nie dla potrzeb religijnych ani nie z powodu białej magii powstała. Dla wydawnictwa ważniejsze stało się nieśpieszne opowiadanie o walorach makaronu, jego smaku, formach i sposobie konsumpcji. Wierszowana opowiastka jest bardzo krótka i kończy się etycznym przesłaniem: Miej z nich ucecha / a kóżdi dzel żecó / szmakój ze wseczecym / rozema i starą / bó żece jak nudie/ smaczne je baro!, co przekonuje czytelnika/słuchacza do uważnego, celebracyjnego, wyważonego doświadczania faktu, że się w ogóle istnieje. Motyw śmierci istniejący gdzieś daleko w komentarzu odautorskim pojawił się w narracji bajki tylko raz, w dwuwersie: Mają [kształty makaronu] wiedno swój zóczątk / tej i kuńc miec muszą. Niezbyt dużo - albo inaczej: zbyt ogólnie - zostało tutaj o umieraniu napisane. Bez dalszej pracy pedago-giczno-psychologicznej opowiastka wygląda na przeciętną historyjkę realistyczno-dydaktyczną. Kiedy przypomnieć sobie klasykę literatury dla dzieci (i dorosłych), na przykład Choinkę czy Dzielnego ołowianego żołnierza Hansa Christiana Andersena, widać, że opowieść o nastawieniu do życia i śmierci może być dużo bardziej przejmująca. Żece jak nudie Aleksandry Kurow-skiej-Susdorf nie jest wszakże tylko utworem napisanym w konwencji baśni. To także opowieść do oglądania, ilustrowana, a może nawet współtworzona przez Karolinę Tyłki. W przypadku tego wydawnictwa koniecznie należy przywołać kontekst książki obrazkowej (w badaniach kulturowych nazywanej picture-book), która ma swoją tradycję od okazjonalnych realizacji Josta Am-mana (XVI w.), Jana Amosa Komen-skyego (XVII w.), Williama Hogartha (XVIII w.), Heinricha Hoffmanna (XIX w.), aż do właściwego rozwoju gatunku w XX w. Książka obrazkowa kierowana do najmłodszego odbiorcy to dzisiaj bogata podgrupa propozycji, w których na równych prawach istnieją narracyjna warstwa tekstowa i obrazowa, przy czym media te mogą względem siebie zaistnieć w różnych relacjach: symetrii, kom-plementarności, rozszerzenia lub opozycji. Najważniejszym czynnikiem książki obrazkowej jest to, że dziecięcy odbiorca może w niej pierwszy raz uczestniczyć w stymulowanym doświadczaniu aktów estetycznych: w przygotowanym specjalnie tekście i dopasowanym do percepcji obrazie. Dzięki temu młody człowiek kształtuje swą wyobraźnię, zapoznaje się z czynnikami myślenia abstrakcyjnego czy wyrabia w sobie podstawy systemu etycznego. Estetyczny aspekt przywoływanej dziś książki naznaczony został prostymi, bardzo czytelnymi pracami Karoliny Tyłki. Mieszana technika akwareli, rysunku i kolażu, jaka dominuje w pracy, przynosi ze sobą czytelność i odpowiada potrzebom percepcyjnym kilkuletniego odbiorcy. Zrezygnowano tutaj z ujęć w rozległej perspektywie oraz z fotograficznego rozplanowania przestrzeni. W zamian za to widać rzeczywistość w dużym zbliżeniu, uwaga plastyczki skupiła się zaś na schematycznie niekiedy ujętym detalu. Przyciąga uwagę wyrazista kolorystyka obrazów, a wszędobylskie formy makaronu obecne na każdej z kart książki pojawiają się zasadnie i w specyficznie logiczny sposób. Tyłki dołączyła do opowiastki widoki najbliższego kuchennego otoczenia dziecka (talerz, sztućce, wyposażenie kuchni), a także reprezentantów świata zwierząt, stąd obecność muchy, psa, kota, krowy, ryby, homara oraz żółwia. Zwierzęta nie są jedynie elementem realizmu, autorka ilustracji zdaje się przemycać także znaczenia symboliczne wiążące się z przestrzeniami pozytywnymi (ryba, żółw) lub negatywnymi (mucha, homar), a więc subtelnie zwraca uwagę na niejednoznaczność świata. Symbolicznie również wygląda okładka książki przedzielona na strefę, którą zdominował czarny kot, i strefę z jasnymi kształtami makaronu. Książka Kurowskiej-Susdorf i Tyłki nie trafia w pustą przestrzeń komunikacyjną, a jeśli przywołamy książki obrazkowe Marty Altes Mój dziadek albo Iwony Chmielewskiej Pamiętnik Blumy, wówczas widzimy, że choćby w polskiej tradycji wydawniczej mamy już pozycje dotykające podobnej tematyki, w której dzieci zapoznają się z egzystencjalną problematyką choroby, przemocy, zła i śmierci. Jednakże niewątpliwą zasługą autorek Żece jak nudie jest to, że jako pierwsze zaproponowały kaszubskojęzyczną książkę o trudnej problematyce życia i śmierci. Nie została ona podana wprost, bo autorki mają świadomość, że przy takiej tematyce i przy dziecięcym odbiorcy należy postępować niezwykle delikatnie i z wyczuciem. Przygotowały więc książkę obrazkową, która zachęca do uważnego bycia tu i teraz. Także dla tych, którzy nie lubią makaronu. Daniel Kalinowski Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 57 Lektury GDYNIA, JAKĄ KAŻDY POWINIEN POZNAĆ Doktor Jan Mordawski jest autorem ponad 223 publikacji, w tym wielu podręczników i przewodników metodycznych z zakresu geografii i przyrody. Jest redaktorem i współautorem czterech atlasów geograficznych, redaktorem dydaktycznym szesnastu podręczników regionalnych. Od blisko trzech dekad szczególnym zainteresowaniem dr Mordawski obdarza region Kaszub. Wydane wspólnie z innymi autorami Historia, geografia, język i piśmiennictwo Kaszubów i Gdyńscy Kaszubi oraz samodzielnie przygotowane pozycje: Statystyka ludności kaszubskiej, Kaszubi u progu XXI wieku, Geografia Kaszub i" Atlas dziejów Pomorza i jego mieszkańców - Kaszubów to kilka najważniejszych pozycji z tego zakresu. Najnowszym dziełem dra Jana Mordawskiego jest Geografia Gdyni. To bogate kompendium wiedzy na temat niemal 100-letniego miasta, podzielone na kilka działów: historia powsta- nia miasta, podział administracyjny, ludność i gospodarka, stan i ochrona środowiska Gdyni, przynależność Gdyni do stowarzyszeń i związków oraz współpraca międzynarodowa. Walorem tej publikacji są ilustracje, a przede wszystkim mapy, zarówno historyczne, jak i współczesne. Warto zatem prześledzić rozwój terytorialny Gdyni na przestrzeni ostatnich 100 lat, pamiętając jednocześnie, że to miasto z morza i marzeń powstało z połączenia w jeden miejski organizm kilku kaszubskich wiosek. Autor publikacji, bardzo dobrze zaakcentował ten fakt na jednej z map ilustrujących podział administracyjny miasta, zaznaczając kolorystycznie kolejne włączenia w obręb Gdyni nowych terenów. Inne mapy ilustrują m.in. środowisko przyrodnicze, szatę roślinną, ukształtowanie powierzchni czy rodzaj gleb występujących na obszarze miasta. Ciekawym zagadnieniem jest również podrozdział poświęcony wodom powierzchniowym i podziemnym, także zilustrowany mapą. Nie mniej atrakcyjny jest rozdział poświęcony podziałowi administracyjnemu, ludności i gospodarce. Publikacja zawiera najnowsze dane na ten temat, ale nie zabrakło również porównań do lat minionych. Można więc m.in. poznać liczbę ludności w poszczególnych dzielnicach w roku 2015 i 2020 czy liczbę ludności całej Gdyni w latach 1990-2020 w rozbiciu pięcioletnim. Dowiemy się, że w ciągu 30 lat liczba ludności Gdyni spadła z 251,5 tys. do 245 tys. Za dwie główne przyczyny dezurbanizacji autor uznaje spadek przyrostu naturalnego oraz migracje. Wielu gdynian osiedla się poza granicami miasta, jednocześnie utrzymując z Gdynią więzi poprzez pracę lub naukę. Jak zaważa autor, gdynianie polubili szczególnie okoliczne miejscowości: Szemud, Su- chy Dwór, Kosakowo, Pierwoszyno, Koleczkowo czy Bojano. Z zaprezentowanych przez dra Mordawskiego danych wynika także, że Gdynia jest gminą o największej liczbie społeczności kaszubskiej w Polsce i na świecie. Mocnym punktem opisywanej publikacji jest ponadto temat gospodarki. Dobrze opracowane mapy przedstawiają gdyński port i ilustrują zachodzące na jego obszarze procesy inwestycyjne. Zaakcentowane są inwestycje związane z Doliną Logistyczną, będącą wraz z planowaną Drogą Czerwoną naturalnym zapleczem portu, czy z budową Portu Zewnętrznego, która powoli przechodzi do fazy realizacji (27 maja br. wojewoda pomorski poinformował o rozpoczęciu postępowania administracyjnego w sprawie wydania decyzji o ustaleniu lokalizacji w zakresie budowy portu zewnętrznego w Porcie Gdynia). Ciekawym uzupełnieniem publikacji są podrozdziały opisujące pasażerski transport kolejowy, komunikację trolejbusową i autobusową (także w ujęciu międzynarodowym), edukację, służbę zdrowia, sport i kulturę, a także informacje związane z handlem i gastronomią. Do kogo skierowana jest Geografia Gdyni? Ze względu na naukowe i popularnonaukowe walory tej publikacji naturalnym odbiorcą powinni być uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Szczególnie należy podkreślić wartość tej pozycji dla edukacji regionalnej, której wciąż poświęca się zdecydowanie za mało czasu w szkołach. Geografia Gdyni to również obowiązkowa pozycja dla wszystkich gdynian oraz dla tych, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o mieście, które za niecałe trzy lata obchodzić będzie 100-lecie nadania praw miejskich. Sławomir Lewandowski Jan Mordawski GEOGRAFIA GDYN Jan Mordawski, Geografia Gdyni, Gdynia 2023 WYJAŚNIENIE cego świętowania Dnia Jedności Kaszubów przez W kwietniowej „Pomeranii" (nr 4/2023) podpi- Arkę Gdynia, nie podaliśmy nazwiska ich autora, sując fotografie do artykułu Adama Hebla „Żółto którym jest Jacek Słomion. Bardzo przepraszamy! -módri zagrele w czórno-żółtech farwach", dotyczą- Redakcja „Pomeranii" 58 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Roda ÓLADERSCZI MESTROWIE RÓD MALOWELE NA DELACH PRZEWIOZLECH Z GDUŃSKA Żewe drzewo je jak rejestrator, cwiardi disk, na jaczim nótera zapiseje rok pó roku, co mu sa trafiło. Późni, ju pó smierce roscene, z ji drewna móżeme wszetkó to weczetac. Nie je to nic nowego, że roscene, czej je cepło a mokro, roscą chudzy, mocni, a czej zemno abó sechó, jidze jima górzi. Roczne roste zanólegają też ód aptitu insektów na leste abó ód zmianów rówizne gruńtowi wóde. W drzewie w „dobrim" roku piestrzeń rostu je szerszi, w lechim ceńszi. Je to widzec, czej przerżnieme jego ódzemk, abó - czej nie chceme gó spuszczac - specjalnym świdra wecygnieme drżeń z żewegó drzewa. Można też przezerac sa piestrze-nióm w balkach abó delach. I tim prawie zajimó sa dendrochronologió. Baderze przerówneją nie jeden, dwa piestrzenie, a jich całe redżi, to je sekwencje. Na przikłód piestrzeń baro wąsczi, piestrzeń wąsczi, piestrzeń szerok, piestrzeń wąsczi, piestrzeń baro szerok itd. Żle dorechujeme sa u dabine sekwencja 30 abówiacy piestrzeniów (u jinech gatenków nómni 50), nópewni dó sa pószekac za pasownym cząda a pasownym regiona świata dló drzewa, z jaczegó drewno beło baderowóne. Tec jine drzewa z tego cządu i tego regionu miałebe miec jistną historia rostu. Uczałi szerok stoseją dendrochronologia do dato-wanió, np. archeólodze, chterny na spódlim ódzemków wecygnionech ze stórech gardzeszczów rozmieją pódac data jich zbudowanió. Tim spósoba jesme sa doznele, że np. Gduńsk pówstół kol 930 roku (jidze ó pierszi gduńsczi gard). Baderze architekturę też ród użiwają tego szeku do póznanió, wiele lat stóre są balczi abó desczi, co je wzale do budowę. Dendrochronologió pomogła udokaznic, że wieża szachul-cowegó kóscoła w Żukowie pówsta z balków drzew spuszczonech w latach 1686/1687 i 1854/1855, co pókazeje, że do biidacje wekórzistele nie le świeże, ale i wiele starsze materiale. Sekwencje piestrzeniów pómógłe poznać też, skądka downy mestrowie zópadnoeuropejscze-gó malarstwa brele drewno na spodlę. W tim placu wórt nadczidnąc, że do zóczątku XVII w. w wiak-szosce malowele prawie na delach. W Niderlandach, Anielsczi, Duńsczi, nordowi Francji a nordowech Niemcach beła to ósoblewie dabina. Dopierze późni ósta zastąpiono płótna. Bez lata zópadnoeuro-pejsczi baderze nie wiedzele, dlócze nie jidze jima dendrochronologiczne datowanie stóregó malarstwa. Żódne sekwencje piestrzeniów, jacze znele, sa nie stosowałe. Jaż pod kuńc 80. latów XX w. zestawile je z sekwencjama dló Wschódnegó Pómórzó, co je prawie zrechtowół m.jin. Tomósz Ważny Weszło, że drewno na dele do malowanió, jacze wekórzistiwele zópadnoeuropejsczi mestrowie, rosło na polnie ód Bółtu, to je na Pómórzim a w dorzeczach Wisłę abó Niemna. We wióldżim dzelu ostało wewiozłe z gduń-sczegó portu. Kó we Gduńsku miestny malerowie też gó użiwele. Móżeme bec gwes, że niejeden spuszczony na Kaszebach dabk nie szedł leno na budacje abó do ókratowniów, ale też do mestrów pazia, i to nawet nech dosc daleczich. P.D. Ódj. K. Rolbiecczi Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 59 >f\leka CHÓNICE. NÓDGRODA ZA HIMN ZGNILCA „Ani jó, ani te nie lubime robotę!" - to refren spiewczi wekónywóny bez betów -ską Kapela Gócha. I prawie nen dokóz („himn zgnilca") raza z taczima lokalnyma hitama, jak „Jedzeme do Zópcenió", dół Kapele dobece na X Óglowópól-sczim Konkursu Kapel a Fólkloristicz-nech Karnów „Na szlaku kultur" co miół plac 3 maja na binie Chónicczegó Centrum Kulturę. Westrzód karnów pierszi plac óbsadzecele (teóreticzka muzyczi Katarzena Kókówskó, czerow-niczka i reżiserka Óbrzadowegó Teatru „Zaboracy" Danuta Miszczik i direktór Muzyczny Szkole w Złotowie Mark Kókówsczi) dele karnu „Kłopocianie" z Kujaw. Betowskó Kapela Gócha dzejó ód roku. Muzykańce zbierają sa tej-sej, z rozmajitech leżnosców, nóbarżi, żebe sa dobrze raza bawić abó bawić jinech swój im granim. Ji nóleżnice to Gregor Wańtoch Rekówsczi, Mirk Zahl, Kazmierz Lewandowsczi, Waldi Jakubek, Ark Prieba i Andrzej Kara. Ókróm ti kapele na binie Chónicczegó Centrum Kullture prezentowałe sa grepe z Inowrocławia, Perzeców, Chónic, Stówna, Bógdańca i Kliszowa. Zdrzódło: portal Kulturownió W Bibliotece Diecezjalnej w Pelplinie 26 kwietnia odbył się finał drugiej edycji konkursu „(Nie)Zwykły Dominik", adresowanego do uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych trzech diecezji metropolii gdańskiej. Uczestnicy mieli do wyboru trzy kategorie tematyczne (z podziałem na kategorie wiekowe): konkurs wiedzy o Słudze Bożym, konkurs plastyczny oraz multimedialny. W tym roku do takiej formy upamiętnienia tego, który był nadzwyczajnie zwyczajny, przystąpiło ponad dwadzieścia szkół. Młodzież obejrzała program artystyczny przygotowany przez uczniów Szkoły Podstawowej nr 2 im. bpa Konstantyna Dominika w Pelplinie, film Życie w opinii świętości Eugeniusza Pryczkowskiego, a także wystawę nagrodzonych prac plastycznych. Był też czas na modlitewne spotkanie przy grobie kandydata na ołtarze Konstantyna Dominika. A po obiedzie w refektarzu Collegium Marianum chętni mogli z przewodnikiem Kociewskiego Centrum Kultury zwiedzić katedrę. Burmistrz Pelplina Mirosław Chyła, ks. dr Jan Doppke - dyrektor Wydziału Katechetycznego Kurii Diecezjalnej Pelplińskiej, Łukasz Richert - dyrektor Biura Zarządu Głównego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, a także prowadzący uroczystość Bogdan Wiśniewski zwracali uwagę na szczególne zapotrzebowanie we współczesnym świecie na te wartości, które reprezentował biskup Konstantyn Dominik. Laureatkami pierwszych miejsc w swoich kategoriach wiekowych zostały: w konkursie wiedzy Natalia Świątek-- Brzezińska i Aleksandra Kurp ze Szkoły Podstawowej w Zespole Szkół im. Jana III Sobieskiego w Brzeźnie Szlacheckim oraz Wiktoria Cybula - uczennica Zespołu Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Kartuzach; a w konkursie plastycznym Zuzanna Drewa z SP nr 2 w Pelplinie oraz Aleksandra Fischer--Katczyńska i Paulina Myszka - obie ze wspomnianej już SP w Brzeźnie Szlacheckim. Laureatką pierwszego miejsca w konkursie multimedialnym została Zuzanna Drewa z SP nr 2 w Pelplinie. Organizatorami „(Nie)Zwykłego Dominika" były trzy podmioty: Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, Wydział Katechetyczny Kurii Diecezjalnej Pelplińskiej, Szkoła Podstawowa nr 2 im. bpa Konstantyna Dominika w Pelplinie. Pomocą w organizacji tegorocznej edycji służyli diakoni i klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Pelplinie oraz pracownice Biblioteki Diecezjalnej w Pelplinie. Bogdan Wiśniewski WEJROWÓ. NOC BÓKADNÓ W ATRAKCJE Jak rok w rok w połowie maja ódbeła sa Noc Muzeów. W Muzeum Kaszebskó--Pómórsczi Pismieninizne i Muzyczi pójawiłe sa rzme ledztwa nie blós z Wej-rowa. Heroją latosy edicji tego wedarze-nió beł Tóna Óbram, ogłoszony przez Kaszebskó-Pómórscze Zrzeszenie patrona roku. Ju przed dwierzama do Muzeum na góscy żdałe nóleżniczczi Koła Wie-sczich Góspódeniów w Bólszewie, jacze przeszekówałe smaczne jestku, kaszeb-scze specialite(s) de la maison, a pro-wadną meslą jich stojiszcza beło zdanie „Reba cygnie do wódę!". Do ódwiedzenió muzeum rócził kuczer na wozu z rozmajitoscama znan-kównyma dló hańdlowegó bedenku komiwojażera sprzed stolecó, Obra-ma. Kol wóza beł stół z „Gazetą Gdańską" i maszina do szecó firmę Singer - nówóżnieszi to wór, jaczi przedówół Tóna Óbram. Pod sedzbą Muzeum beł westówk „Należy stworzyć niepodległe państwo polskie (...) z wolnym dostępem do morza. Powrót Pomorza i Kujaw do Polski 1918-1920" przerechtowóny przez bedgósczi óddzel Institutu Nórodny Pa-miace i czile jinech institucjów. W ksążnice miona prof. Gerata Labudę, ókróm móżlewóte óbedrzenió stójnech westówków, gósce miele też leżnosc wzyc udzel we warkówniach kaligrafii abó nalezc trzech mółech Óbra-mów i dostać za to też mółi darenk. A w przędny sedzbie MKPPiM, to je w pałacu, w dwierzach witół sóm Tóna Óbram w óbleczenim z początku XX wieku i ze znankównym wąsa. Dló PELPLIN. (NIE)ZWYKŁY DOMINIK PO RAZ DRUGI 6o Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Klęka — chatnech beła terenowo jigra - uczastnice muszele zbierać sztaple w czile placach w całim budinku. Ódbełe sa też warkównie malowanió na szkle, czerpa-nió papioru i rechtowanió załóżków do ksążków. Artisce sparłaczony ze Spikrza Kuńsztu Wejrowó przeszekówele swój westówk, a na lubótników tobaczi i to-baczerów żdół Jón Drzeżdżón, mester rogarstwa ze Starzena. Chatny mógle kupie snóże dokaże zrobione swójoracz-no przez ledzy z niefulsprawnotą -uczastników Warko wniów Zajacowi Terapii we Wejrowie. Specjalno na Noc Muzeów powstałe dwa westówczi: „Żywoty Antoniego Abrahama - praca i misja" i „Piękno Wejherowa inspiracją dla artystów". Ókróm tego żdałe na betników weda-rzenió stójne westawe, m.jin. namienione grifówi, kaszebsczi muzyce i Janowi Drzeżdżonowi. Na spódlim tekstu Piotra Schmandta, www.muzeum.wejherowo.pl BETOWÓ. WOŹNE PLACE, CZEKAWI LEDZE Uczastnice kursu kaszebsczegó jazeka organizowanego przez Kaszebscze Forum Kulturę w Gdini wespół ze sztuderama kaszebsczi etnofilologii regnale w reza do Betowa, żebe lepi poznać kaszebsczi jazek i czile wóżnech dló naji kulturę ledzy. 6 maja raza se swójim szkolnym Darka Majkówsczim i przednika KFK Andrzeja Buslera pótkełe sa na betowsczim zómku z direktora Zópadnokaszebsczegó Muzeum Tomasza Semińsczim i Jaromira Szroedra - kustosza i organizatora wiele wedarzeniów, co promują i rozwijają kaszebską muzyka. Na placu zwiedzele westówk dokazów Józwe Chełmówsczegó, belnegó artiste z pół-niowókaszebsczich Brusów. W póstapnym dzelu pótkanió, w zómkówi Portretowi Zale, na karno zwiedzającech żdół przędny redaktor gazete „Kurier Bytowski" i utwór-ca kaszebskójazekówech ksążków, tj. Pioter Dzekanowsczi. Ópówiedzół ón ó czile póstacjach wóżnech dló kasze-bizne i zrzeszonech z Betowa, ósoblewie ó ewanielicczim pastorze z XVI wieku Szemónie Krofeyu, autorze Duchownych pieśni D. Marcina Luthera..., zabetku kaszebsczi pismienizne. Pisórz rzekł też ó swójim utwórstwie, m.jin. ó krimina-le Kómuda, chteren uczastnice wanodżi póznele ób czas swójich zajmów. Póstapne zeńdzenie beło z Łukasza Zołtkówsczim, chteren publikuje swoje reportaże w pismionach „Kurier Bytowski" i „Pomerania". Gódka zaczała sa ód tekstu „Szlacha wierzte" [Adele Kuik -Kalinowsczi] - ó spólony wse i smierce mółegó knópa z Rekówa. Zołtkówsczi na jego spódlim kórbił ó robóce repór-tażiste, gódół ó znaczenim emócjów, a nawetka póche ób czas zbieranió materiałów do artiklów. Na zakuńczenie beło potkanie z burmestra Betowa Riszarda Sylką, chteren przejimnął swójich góscy baro serdeczno. Ópówiedzół ó dobecach, jiwrach i móżlewótach rozwiju gardu, a przędną temą beło włącziwanie samorządu w piastowanie kaszebsczegó jazeka. Ni mogło też zafelowac ópówiesce ó Betku, pupulce miasta i heroje serii ksążeczków autorstwa Ane Gleszczińsczi. Na kuńc burmester wracził uczastnikóm zeń-dzenió pamiątkowe zache i fótokómiks Piotra Dzekanowsczegó i Kazmierza Rolbiecczegó Arbata, chternegó akcjo dzeje sa prawie w Betowie i ókólim. Red. WIÓLGÓ WIES. TÓFLA NA WDÓR DERDE W sobota 27 maja beła uroczesto ódkretó pamiątkowo tófla kol weńdzenió do miastowego parku we Wióldżi Wse. Wspóminó ona Hieronima Der-dowsczegó - patrona parku, belnegó kaszebsczegó pisarza, autora m.jin. do-kazu Ó panu Czórlińsczim, co do Pucka pó secejachół. W uroczeznie wzale udzel mieszkańce, samorządowe weszezne i przed-stówcowie wióldżińsczegó partu Kaszebskó-Pómórsczegó Zrzeszenió, jaczi ufundowół tófla. Przednik zrze-szińców we Wióldżi Wse Tomósz Herrmann przebócził żece i utwórstwó Derdowsczegó, a pótemu wespół z burmestra Romana Kużla i przednika weemanizne Abruko, Tomasza Lenke-wicza, uroczesto ódkrił nową tófla. Stoji na ni napisóne: „Nigde do zgubę nie przińdą Kaszebe H.J. Derdowski Park Miejski im. Hieronima Jarosza Derdowskiego zbudowany w latach 30. XX wieku z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Hallerowa przez Starostwo Powiatu Morskiego według projektu Stanisława Wallocha; zrewitalizowany przez gminę Władysławowo w latach 2022-2023". Niżi je biogram Derdowsczegó z przebóczenim jego leteracczegó i ga-zetnegó urobku. Red. KOŚCIERZYNA. ZAPROSZENIE NA TARGI KSIĄŻKI KASZUBSKIEJ I POMORSKIEJ Fot. am Biblioteka Miejska im. ks. Konstantego Damrota w Kościerzynie wraz z burmistrzem miasta Kościerzyna zorganizowały XXIII Konkurs Literatury Kaszubskiej i o Kaszubach COSTERINA obejmujący książki wydane od maja 2022 roku do końca kwietnia roku 2023. Uroczyste ogłoszenie wyników odbędzie się na Targach Książki Kaszubskiej i Pomorskiej w sobotę 1 lipca 2023 roku. Jak informują w mediach organizatorzy, w tym roku zasady konkursu zostały zmienione: Ponieważ literatura kaszubskojęzyczna i o Kaszubach w ostatnich latach prężnie się rozwinęła i zasługuje na samodzielny konkurs, ogłaszamy w 2023 roku Konkurs Literatury Kaszubskiej i o Kaszubach COSTERINA. Liczymy na to, że będzie to motywacja, inspiracja i dodatkowy wiatr w żagle dla jej twórców, zwłaszcza że istnieję dwa uznane konkursy dla literatury pomorskiej: Pomorska Nagroda Literacka „Wiatr od morza" oraz Nagroda Literacka Gdynia. Miłośników kaszubskiej książki zapraszamy do Kościerzyny 1 lipca. Poza Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 61 -§- Klęka możliwością spotkania autorów i autorek nagrodzonych książek będzie tam też okazja do rozmów z wystawcami prezentującymi pomorskie publikacje i, oczywiście, do zakupu wartościowych książek. Szczegóły na stronie http://www. bibliotekakoscierzyna.pl/. Red. GDINIÓ. PROMOCJO ROMANÓW JANA PIEPCZI We strzoda 10 maja w Kaszebsczim Forum Kulturę bela promocjo serie pólskójazekówech romanów Jana Piepczi, jako skłódó sa z szesc publikacjów: Purtkowe Stegny, Hanesk, Szumiące wrzosy, Dzierzby w głogach, Cisza oraz Komu przypisano miłość... Z ti leżnosce w sedzbie KFK pojawił sa Jarosłów Ellwart, miewca wedówizne Region, jako wedała ta seria, i też znajórz żecegó i utwórstwa Jana Piepczi. Gódka z nim prowadzył Dark Majkówsczi. Na zóczątku Jarosłów Ellwart rzekł ó żecym Piepczi i jego utwórczi drodze, omówił też pójedinczne dokaże, tak prozatorscze, jak i póeticcze. Pósobne pitania tikałe sa m.jin. pótkaniów na tema kaszebsczi leterature, jacze Piepka prowadzył na Kaszebach i w całi Polsce, a też póliticznech pózdrzatków pisarza, chteren - wedle Ellwarta - beł „beneficjenta kómunisticznegó systemu". Beła też krótko prezentacjo poezji leterata, co sa urodzył i óstół póchówóny w Łebnie, a też gódka ó graficzny starnie promówóny serii. Na zakuńczenie uczastnice promocji miele leżnosc kupie romane Jana Piepczi. Órganizatorama wedarzenió bele: Wedówizna Region, Kaszebscze Forum Kulturę i Kaszebskó-Pómórscze Zrzeszenie Part w Gdinie. Red. W STRZEPCZU UTCZELE PATRONA SZKOŁĘ Słowa „Kaszebsczim jesme leda, nim wiedno chceme bec..." webrzmiewałe w przemówieniach uczastników jubi- leuszu 25. roczezne danio miona Aleksandra Labudę szkole w Strzepczu. Przed przednyma dwierzama budinku szkołę betnice uroczezne mógle óbaczec kam upamiatniwający tego zrzeszińca, poeta, prozajika e dejologa kaszebsczi resznote. Mógle też póczec betnosc patrona dzaka artistnemu dzelowi, w jaczim w rola Aleksandra Labudę sa wcelił uczniók - Julión Elwart. - To beł wióldżi pisórz i felietonysta - pódsztrichiwó młodi aktór. - Jó meszla, że ón tam u góre je ród z tego, co sa dzeje w szkole w Strzepczu. W artistnym parce uroczezne to dało wedowiedza z Aleksandra Labudą, z jaczi sa mógł doznać ó jego utwórstwie i charakterze. Prezentowa to też córka bóhatere, Jaromira Labudda. - Me sa tego nie wstidzele, że me gódóme pó kaszebsku - góda ó atmosferze panejący doma. - Jó jem ród, bó jó jak-no dzeckó pozna wiele dzejarzów, pisa-rzów i gazetników. Nie zafelało też głośnego werażenió pózdrzatku na tema dzyseszegó ód-bieru ti póstacje. W sprawie uszłosce związóny ze służbą we Wehrmachce sa wepówiedza wójtka gminę Lenió Bogusława Engelbrecht: - Czejbe ón pó prówdze zdradzył, tej wszetce be wiedzele i ón be tu ni miół żecó, a ledze wiedzele, jak beło, i ón tu dali żił pó wojnie. Spódlecznó Szkoła w Strzepczu mó miono Aleksandra Labudę ód 1998 roku. Adom Hebel LEZENO. KAFKA „Kafka - przełómiwanie grańców" to je artistny projekt profesora Akademie Snóżich Kuńsztów w Krakowie Zbigniewa Bajka. Afórizme Franza Kafczi tłomaczone na jazek kaszebsczi i szląsczi e na regionalne odmianę pólaszezne webrzmiewają w rozmajitech placach, dze może też óbezdrzec pórtrete prasczegó utwórce wekónóne przez uczastników negó artistnegó azejanió. Tero dokaże są prezeńtowóne w Leżenie. Obrazę przedstówiające Franza Kafka e narzesziwające do jego dokazów, taczich jak Proces cze pówióstka „Przemiana", pójawiłe sa w zale Gminnego Óstrzódka Kulturę w Galerie Lezeno w óbremim cyklu ArtGOK. W ti sami serie pójówiałe sa tam ju graficzi Pabla Picassa, Salvadora Dalegó, Zbigniewa Beksyńsczegó i ódbit-czi óriginalnech dokazów Rembrandta. Na wernisażu westówku „Kafka -przełómiwanie grańców" to dało prezentacja wejimków Kafkowsczegó utwórstwa. Óriginalne miemieccze tekste czeta Adela Kuj ik-Kalino wskó, kaszebską wersja wekóna Tatiana Slowi, pólsczi przekłód wegłosył Daniel Kalinowsczi, a tłomaczenie na szląsczi i na pólscze dialekte - lwówsczi bałak i poznańską gwara - Waldemór Wierzba. Na kuńc to dało inscenizacja nóbar-żi krejamny pówiesce w światowi leteraturze - „Proces" Franza Kafczi w wekónanim Teatru Zymk. W przędną rola Józefa K. sa wcelił Róman Hińca. Obrazę może óbzerac w zale GOK w Galerie Lezeno do zelnika. Adom Hebel TEATRALNE WEDARZENIA WE WDZYDZACH W Muzeum - Kaszebsczim Etnograf-nym Parku we Wdzydzach to mógł lepi póczec decha uszłech latów dzaka inscenizacjom prezentowónym przez Te-ater Zymk. W dniach 1-3 maja gósce muzeum brele udzel w pochodzę Mójika - jiglasti bóme óbzdobiony szlefama i óbrózkama swiatech. Czas przeńdzenió z łżekwiata na mój to w naji kulturze cząd aktiw-nosce złech móców i heksów, temu też w óbrządowi komedie „Mójik" nie zafelało weszczerczegó przedstawienió teme wiarę w czarzenie i samosądów. 13 maja ób czas Noce Muzeów przędną temą beł cząd PRL, to miało zrzesz midze jinyma z ódemkniacym pósobnegó budinku - kiosku „Ruch", w jaczim gósce muzeum mógle kupie toaletowi papiór i „cygarete". To równak beło poprzedzone inscenizacją „Wiesele Henriczi i Ernesta", komediową etiudą osadzoną w 70. latach na Kaszebach. W Zelone Swiątczi aktorze scalę kania. We widzawiszczu wezweskele mótiw kanie pod póstacją dzeusa, a tekst narzesziwó do aktualnech problemów i próbę zaradzenió jima przez scace kanie. Red. GMINA ŻUKOWO. HOŁD DLA KRÓLÓW KASZUBÓW PODCZAS MARSZU Z FLAGĄ XII Marsz z Flagą w tym roku wiódł urokliwym Jarem Raduni na terenie gminy Żukowo, od wsi Babi Dół przez Rutki do Żukowa. Wzięło w nim udział mSIMSME .^FORUM ! JftlUTURY 62 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 Klęka ponad 130 osób uczących się w szkole języka kaszubskiego, głównie z terenu gminy Stężyca, do których dołączyli uczniowie z dwóch szkół gminy Żukowo: Szkoły Podstawowej w Tuchomiu i SP nr 2 w Żukowie. Wraz z nimi byli ich rodzice i dziadkowie. - Najwięcej zapamiętujemy podczas działań praktycznych - twierdzą organizatorzy, czyli Stowarzyszenie Nauczycieli Języka Kaszubskiego „Remusowi Dresze" oraz nauczyciele kaszubskiego związani ze Zrzeszeniem Kaszubsko--Pomorskim Oddział w Baninie, Elżbieta i Eugeniusz Pryczkowscy. Tematem przewodnim wydarzenia było przybliżenie jego uczestnikom postaci patrona roku 2023 w ZKP, Antoniego Abrahama, zwanego Królem Kaszubów. Z Żukowem związany był inny Król Kaszubów, Karol Krefft. Stąd zrodził się pomysł, by i tę postać włączyć do programu dnia, tym bardziej, że marsz przebiegał obok żukowskiego cmentarza, na którym Krefft został pochowany. Sylwetkę urodzonego 116 lat temu działacza kaszubskiego przybliżyli we wzruszający sposób uczniowie uczęszczający na lekcje języka kaszubskiego. Był sztandar Zarządu Głównego ZKP oraz sztandary partów z Żukowa, Banina i Kolbud - podawał na profilu fa-cebookowym Zarządu Głównego ZKP prezes tej organizacji Jan Wyrowiński, który osobiście przemierzył cały szlak. Wraz z Katarzyną Butowską, pełniącą funkcję prezesa stowarzyszenia „Remusowi Dresze" oraz Bogumiłą Ropel, prezes oddziału ZKP w Baninie, złożył on wiązankę kwiatów na grobie Kaszubskiego Króla, na którym ponadto zapalili znicze uczniowie wraz z nauczycielkami Sylwią Klasą i Elżbietą Bugajną. Część artystyczna spotkania przy grobie Kreffta należała do uczniów ze szkół w Żukowie i Tuchomiu. Całość znakomicie poprowadziła w języku kaszubskim Hanna Pułka, biogram Karola Kreffta odczytali Miłosz Kucyk, Jakub Mazur i Filip Czaja, zaś wiersze recytowali: Lidia Szatkowska, Alicja Falk i Patryk Walkusz z Kamienicy Szlacheckiej. Spotkania przy grobie Kaszubskiego Króla w Żukowie stają się już tradycją. Głównymi ich twórcami i organizatorami są ludzie młodzi, zwłaszcza uczniowie uczęszczający na lekcje języka kaszubskiego. Stanowi to urzeczywistnienie idei głoszonych przez Kreffta. To właśnie nauka rodzimego języka była postulowana przez niego już pół wieku wcześniej, zanim stała się rzeczywistością. Tegoroczne spotkanie było rekordowe pod kilkoma względami, zwłaszcza frekwencyjnym, nad grobem Karola Kreffta zgromadziło się bowiem ponad 150 osób. Wszyscy zaśpiewali hymn kaszubski i Himn Młodech Kaszebów oraz odmówili modlitwę Ojcze nasz w języku ojców za duszę wybitnego działacza, założyciela przedwojennej korporacji studenckiej „Cassubia" w Warszawie, a także za dusze spoczywających na żukowskim cmentarzu jego rodziców. Spotkania przy grobie Kaszubskiego Króla w Żukowie będą organizowane także w przyszłych latach. Już dziś do uczestnictwa w nich zapraszani są nauczycieli kaszubskiego i ich uczniowie ze wszystkich szkół gminy Żukowo. (ep) GNIEW. OBCHODY 80. ROCZNICY POWSTANIA W WARSZAWSKIM GETCIE Fot. Centrum Kultury i Biblioteka Publiczna w Gniewie W Gniewie na Kociewiu miejscowa społeczność upamiętniła 80. rocznicę wybuchu powstania w warszawskim getcie. W miejscu, gdzie kiedyś stała synagoga, Marek Kordowski (Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie Oddział Kociewski Opalenie) przypomniał dzieje społeczności żydowskiej w Gniewie. Oddano hołd walczącym członkom Żydowskiej Organizacji Bojowej, którzy 19 kwietnia 1943 roku chwycili za broń i w walce ukazali swoje bohaterstwo. Przechodniom rozdawano żonkile jako wyraz pamięci o dawnych bojownikach. Obchody odbywały się również w Centrum Kultury i w Bibliotece Publicznej, gdzie w Sali Kameralnej odbyła się projekcja animacji przygotowanej na podstawie reportażu Hanny Krall Zdążyć przed Panem Bogiem. Warto kultywować pamięć o dawnych mieszkańcach społeczności żydowskiej na Pomorzu. Tomasz Jagielski KÓWÓLE. POZNOWELE PTÓCHE I KASZEBSKĄ KULTURA W Spódleczny Szkole w Kówólach na uczbach plasticzi szkolno Ana Flis zrealizowała ze swój ima ucznia-ma czekawą udba. Sparłaczeła nóuka ó rodzę z póznówanim kaszebsczi kulturę. Nóprzód weżłobiła ptóche, jacze westapują w Nadlesnieństwie Kólbude, i zrobiła z nech rzezbów szkółowi westówk. Do te usadzeła dló uczniów edukacjową ksążeczka z rzeczónka-ma, legendarna i spiewkama pt. Ptaki w twórczości ludowej jako źródło inspiracji plastycznej na przykładzie Nadleśnictwa Kolbudy. Dzel ti ksążczi dzece muszałe stwórzec same, ódpówiódające na rozmajite pitania zrzeszone z ptóchama. - Jó dała wiele kaszebsczich móti-wów, np. legenda ó Damroce i kółpiach, kania, chterny chce sa pic, i bócóna, chteren niese ódżin na skrzidłach, czede chtos gó skrziwdzy. Meszla, że móżeme promować Kaszebe przez naja roda, jaką wórt je poznać, zachwecec sa nią, wezweskac jako pódskacenk plasticzny abó muzyczny i dbać ó strzodowiszcze - gódó Ana Flis. Red. SŁEPSKÓ. WIECZÓR Z POEZJĄ BIAŁKÓW 18 maja w Bistro Jazz Kitchen na Pómórsczi Akademii (PA) w Słep-sku ódbeł sa wieczór białczeny poezji pó kaszebsku. Zorganizowało gó Aka-demiccze Kaszebscze Koło PA, wespół Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 63 -f- Klęka z Doktorską Szkołą ti uczbównie, a też Kaszebscze Forum Kulturę z Gdinie i ksagarnió CZEC. Ób czas wnet gódzynny póeticczi wanodżi bełe prezentowóne wierzte jednosce autorków: Kristine Miize, Ide Czajiny, Dorotę Wilczewsczi, Elżbiete Bugaj ny, Jaromirę Labudde, Karolene Serkówsczi-Secechówsczi, Ane Różk, Ewe Warmówsczi, Hane Makurót-Snuzek, Adele Kuik-Kalinowsczi i Tatianę Slowi. Kaszebską poezja prezento-wałe Magdalena Kropidłowskó i Tatiana Slowi. Autora scenarnika i leteracczim prowadnika ób czas tego wieczoru beł Andrzej Busler. Westrzód góscy bele m.jin. prof. Adela Kuik-Kalinowskó, prof. Daniel Kalinowsczi, sztuderczi i sztuderowie z Pólsczi Filologie PA a też nóleżnice slepsczegó partu Kaszebskó-Pómór-sczegó Zrzeszenió. Zdrzódło: www.kaszubskieforumkultury.pl BÓRZESTOWÓ. ZEŃDZENIE Z „POMERANIĄ" 12 maja belo sledne przed latowima fe-riama zeńdzenie Remusowegó Kragu. Zaczało sa ód krótczegó pódrechówa-nió, przebóczenió pótkaniów XXII edicji (2022/2023 r.), i pamiatkówegó ódjimka. Późni uczastnice doznele sa ó wóżnech wedarzeniach, jacze ódbełe sa w łżekwia-ce i na początku maja, a ósoblewie ó wraczenim Ringrafów Witosława w Szlachecczi Kamieńce. Ó ti uroczeznie ópówiedzała przedniczka Stowóre Szkólnech Kaszebsczegó Jazeka „Remusowi Dresze" Katarzena Butowskó, a Zofio Butowskó werecytowała wierzta Janusza Mamelsczegó, chteren óstół pósmiertno weprzedniony Ringrafa. Pótemu Bruno Cerocczi przeczetół wejimk z Żecegó i przigódów Remusa ó pótkanim Remusa z Julką i Czernika a też ó smierce Trąbę. Beła to równak nie leno leżnosc do smutku, ale też do przebóczenió, że Bórzestowó i ókóle czasto pójówiają sa na starnach dokazu Aleksandra Majkówsczegó - kó prawie krótko Bórzestowa leżi Garecznica, skądka póchódzeła wspómniónó Julka. Góscama Remusowegó Kragu bele przedstówcowie najegó miesacznika. Przędny redaktor Sławomir Lewan-dowsczi ópówiedzół ó tim, co sa dzeje w „Pomeranii" - ó czekawech arti-klach w slednech numrach, ó tim, jak wezdrzi robota nad teksta: ód kontaktu z autora jaż do łómanió artikla przez Bogdana Adamczika. Ódpówiódół też na pitania ó financową stojizna pismiona. Dark Majkówsczi gódół ó kaszeb-skójazekówech starnach „Pomeranii" i ó dodówku „Stegna". Na zeńdzenim beła też Dario Kaszebówskó, chterna ópówiedzała, jak wezdrzi ji wespółro-bóta z najim miesacznika. Na potkanie przejachałe sztuderczi pierszegó roku kaszebsczi etnofilologie, jacze dzelełe sa swójima doswiódczenia-ma uczbe na Gduńsczim Uniwersytece. Na zakuńczenie wszetce wzale w race nónowszą „Nają Uczba" (dodówk do „Pomeranie"), dze je kaszebsczi tekst znóny religijny piesnie „Chwólta łączi ustrojone" przetłomaczony przez Felicja Bóska-Bórzeszkówską i Kresztofa Plater-Zólewsczegó. Raza ja zaspiewele, partaczące sa na nen ort ze wszetczima Kaszebama, co kół Marijnech kaplecz-ków ódprówiają majewe nóbóżeństwa. Pósobne zeńdzenie Remusowegó Kragu badze 13 rujana. Red. WEJHEROWO. PROMOCJA KSIĄŻKI O DZIEJACH MIASTA W Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie 8 maja odbyła się promocja książki pt. Dzieje Wejherowa na jeden dzień autorstwa Adama Lubockiego i Michała Hinca. Spotkanie przeprowadzone zostało w formie wywiadu z autorami publikacji, którzy omówili główne założenia oraz idee, jakie im przyświecały podczas pracy nad wydawnictwem. Rozmowę prowadziła Benita Grzenko-wicz-Ropela. Książka została opatrzona bardzo obszernym materiałem ikonograficznym w formie skanów dokumentów, map i rycin, które ilustrują bogatą historię miasta i powiatu wejherowskiego. W panoramicznym ujęciu przedstawia proces dziejowy miasta od jego powstania w 1643 roku po okres transformacji ustrojowej wiatach 1989-1993. Autorzy pracy, ze względu na syntetyczny, kom-pilacyjny charakter publikacji, dokonali subiektywnego wyboru kluczowych, ich zdaniem, wydarzeń w historii miasta Wejherowa. Adam Lubocki jest autorem rozdziałów omawiających okres od XVII do XIX wieku. W swojej narracji historycznej starał się oddać ducha epoki Prus Królewskich, procesy społeczne i ekonomiczne, takie jak uwłaszczenie chłopów czy budowa trakcji kolejowej. Michał Hinc przybliżył czytelnikowi dzieje miasta od wybuchu I wojny światowej do lat 90. XX wieku także przez pryzmat jednostkowych biografii, które splata nić historii, życiorysów takich osób jak Bernard Szczęsny (pierwszy burmistrz miasta po II wojnie), Jan Trepczyk (działacz, pisarz i poeta kaszubski), Zbigniew Nastały i Marian Wójcik (ofiary Grudnia 1970). Treść publikacji otwiera, ale też i pośrednio zamyka, postać założyciela miasta - Jakuba Wejhera. Podczas spotkania promocyjnego omówiona została również okładka książki, jej autor, Artur Wyszecki, przedstawił wątki, które go zainspirowały do opracowania projektu. Praca w formie kolażu zestawia ikonosferę historyczną z elementami współczesnej popkultury Wśród licznie przybyłych gości w spotkaniu także wzięli udział przedstawiciele władz powiatu wejherowskiego w osobach starosty dr Gabrieli Lisius i starosty Jacka Thiela, oraz zastępca prezydenta miasta Wejherowa Arkadiusz Kraszkiewicz. Promocja książki odbyła się w ramach cyklu wykładów pt. „Wejherowo na kartach historii" realizowanych z okazji 380. rocznicy powstania miasta Wejherowa. Źródło: www.muzeum.wejherowo.pl 64 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 W najich szkołach W NAJICH SZKOŁACH łesniewó. bókadny rok dlo uczą.cech sa kaszebsczegó jazeka Uczniowie z Łesniewa w Palmową Niedzela W Spódleczny Szkole w Łesniewie Serakówsczim, w gminie Serakójce, ód lat prowadzono je uczba kasze-bizne. Z móżlewósce ti zweskiwó wiakszi dzel szkółow-ników. Dzejania uczniów tego móla w latosym szkółowim roku, jak wiedno, doprowadzełe do tego, że nie beło u nich jimre. Wechówankówie łesniewsczi szkołę wzale udzel w czilenósce konkursach, dzaka jaczim rozwijele sa w kaszebsczim pisenku, czetanim, spiewanim, deklamówanim, malowanim, zweskiwanim wiedze i pisanim ó regionalnech sprawach. Westrzód dobiwków jidze tu wemienic dredżi plac i weprzednienie w XX Gminnym Konkursu Leteracczegó Utwórstwa w Kaszebsczim Jazeku, też dredżi w gminnym etapie IX Regionalnego Konkursu dló Czetińców „Mester Belnegó Czetanió", cze weprzednienie w gminnym etapie 52. Recytatorsczegó Konkursu Kaszebsczi Letera-ture „Rodno Mowa". Szkółownice z Łesniewa kaszebską mowa prezento-wele też w kóscele - w lestopadniku 2022 roku w parafii sw. Mórcena w Serakójcach, a w łżekwiace tr. w kóscele pw. sw. Jana Chrzcecela w Serakójcach. Ókróm tego brele oni udzel w regionalnech wanogach i wejazdach, taczich jak kaszebsczi mecz w Ergo Arenie we Gduń-sku cze Rajd z Józefa Webicczim midze Sekórzena a Badomina. Óbczas wanogów zwiedzale też Chmielno i Rabószewó, gdze dowiedzele sa ó apartnosce tech molów. W gódniku łońsczegó roku chódzele pó szkole Warkównie z Eweliną Karczewską-Luhm i pó wse z przedstawienim kaszebsczich przestrojiń-ców, to je „Gwiózdczi". Żebe uczbe kaszebsczegó jazeka bełe wspóminóne jakno nóuka przez zóbawa, w szkole órganizowóne bełe pópółniowe potkania. Pólegałe one na parłacznym robienim kaszebsczegó jestku, óbzera-nim regionalnech filmów i granim w kaszebscze gre. W stremianniku tr. w łesniewsczi szkole ódbiwałe sa Kaszebscze Dnie. Z ti leżnosce dzece i młodzezna wzale udzel w warkówniach prowadzonech przez róczonegó gósca. Ewelina Karczewsko-Luhm z fundacji „Aby chciało się chcieć" ópówiedzała uczniom wiele czekawóstków ó twórzenim filmów. Szkółownice stwórzele też, wespół z nią, swoja opowieść, chterna be mogła bec scenarnika do nagranió nowego filmu. Niedługo mdą latne ferie, a raza z nima rozmajite familiowe wejazde. Uczniowie z Łesniewa ju tero mesz-lą, z chternech atrakcjów, ó jaczich dowiedzele sa midze jinszima na uczbach kaszebsczegó jazeka, mdą ju wnet kórzestac. Karolena Serkówskó-Secechówskó Kartuze. Aktiwnosc licealistów Kaszebsczegó jazeka uczą sa też szkółownice z I Óglo-wósztółcącegó Liceum z Dwajazekówima Partama m. H. Derdowsczegó w Kartuzach. W latosym szkóło-wim roku brele oni udzel we wiele konkursach, wejazdach, a też zdówele kaszebską matura. Z wielnech konkursów, w jaczich uczniowie z kartesczegó liceum mógle sa wekazac, wórt wemienic VII edicja plasticznegó konkursu Aktiwne Kaszebe pod titla „Webicczi dló Kaszeb", w jaczim jeden z uczniów dostół weprzednienie, i XXI Kaszebscze Diktando, w jaczim ostała weapartnionó uczennica. W konkursu na nópiaknieszą prezentacja pieśni na-mieniony gen. Józefowi Webicczemu karno szkółowników zweskało trzecy plac. W IX Regionalnym Konkursu dló Czetińców „Mester Belnegó Czetanió" w gminnech eliminacjach reprezentanczi szkołę miałe dredżi i trzecy plac, w krezowech - dredżi, a w finale weprzednienie. W Krezowim Konkursu Wiedze ó Józefie Webicczim uczniowie I ÓL zweskele pierszi Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 65 W najich szkołach i czwiórti plac, a w XIII Wójewódzczim Konkursu Re-cytatorsczim Wierztów i Fraszków Ewe Warmówsczi - pierszi, dredżi i trzecy. Ókróm tego szkółownice przestąpile do 52. Konkursu Recytatorsczegó Kaszeb-sczi Leterature „Rodno Mowa", w jaczim, w gminnym etapie, miele pierszi i trzecy plac, a w krezowim -trzecy. W finale XXII Diecezjalnego Konkursu Ma-rijny Poezji wechówónka ti szkole dobeła. Tak samo belo w VI Fotograficznym Konkursu „Kaszebe sztóta zatrzimóne" pod hasła: „Grif w publiczny przestrzeni ód Gduńska pó Szczeceno". Niedówno óstół też roz-rzeszony XXII Pómórsczi Plasticzny Konkurs „Zemia Kaszebskó Slunecznó i Często" pod hasła „Nópiak-niesze zakątczi gminę Bruse", w jaczim uczennica liceum w Kartuzach zajała dredżi plac. W szkołowim roku, chteren pómalinku ju sa kuńczi, kartesczi licealisce wzale też udzel w órga-nizowónech w smutanie łońsczegó roku przez Karno Sztuderów „Pómóranió" regionalnech warków-niach „Remusowó Kara", chterne tematiczno bełe spartaczone z dzejarza Lecha Bądkówsczim. Uczniowie w lestopadniku 2022 roku bele na Midzekóngresowim Zjezdze Młodech Kaszebów, a też na kaszeb-sczim meczu w Ergo Arenie we Gduńsku. Zwiedzale ókróm tego Betowó i jego ókóle ób czas wanodżi zórganizowóny w łżekwiace tr. W gódniku łońsczegó roku, tradicjowó ju, pókazywele zwek kaszebsczi „Gwiózdczi" mieszkańcom Kartuz. A na początku maja tr. w miesce tim do pisemny maturę z kaszeb-sczegó jazeka przestąpiło nówicy uczniów z całech Kaszeb, bó jaż piać sztek. Jeden z kartesczich maturańtów zdówół też gabny egzamin. Za sztere lata I ÓL w Kartuzach mdze swiatowac sto lat jistnienió. Z ti leżnosce teróczasny ju absolwen-ce szkołę wzale udzel w projekce, jaczegó skutka beło stworzenie muralu, a też nagranió, w chternech pód-czorchniati óstół patron szkołę, to je Hieronim Der-dowsczi. A w tim roku sto lat jistnienió mają Kartuze. Uczniowie szekują tej, raza z Kaszebskó-Pómórsczim Zrze-szenim, promocja nónowszegó wedanió ksążczi tego kaszebsczegó pisarza, chterna ódbadze sa w szkóło-wech murach. Karolena Serkówskó-Secechówskó Sanktuarium Matczi Rósczi Swórzewsczi Królewi Polsczegó Morza Ód). Sławomir Lewandowsczi 66 Pomerania nr 6 (576) / Czerwińc 2023 FELIETON Sechim paka uszłe Jidze to dzysdnia rozróżnić, chto je ze wse a chto z miasta? Tec nie chodzą ju wsowi chłopi w skórzniach, furmankama nie jadą, a białczi z miasta czasto są mni „weemancypówóne" ód tech ze wse. Czedes do miasta człowiek we-cygół, bó tam beło często, wszadze krótko, kupiac, sprzedać iżi szło, bó ledzy wicy na grepie, do etatowi robotę bleżi, kino, teater a monopolowi -zaró za roga. Na wse tego nie beło. Za krowa-ma, swiniama człowiek beł czec. Wszadze dalek. Nie kóżdi miół konia a wóz, rechli koło, a nórechli piechti szedł. Jajów, kweku, mleka są-sódóm sa nie sprzedówało, bó miele swoje. Robota, prówdac, krótko, równak beło ji dzel wicy jak ti etatowi, dze ósme godzeń przepakół a... miół namkłe. Zez wsowech rozriwków beła cole-mało gospoda do wepicó, jako zabawa do póbicó a niedzelnó mszo w kóscele, żele we wse kóscół beł, bó tej nie beło parafiów te li, co tero. Dzysó na wse je dzel lepi jak w miesce. Ledze mają swoje autołe, a czej nie - do póżdówczi je nie za dalek. Drodżi są ju kąsk uprawione. Cole-mało we wse są prze nich latarnie, a pod nima -kanalizacjo. Dreptóczi kol nich też biwają, cobe wsowi miele dze deptać. Człowiek do człowieka mó krótko, bó całe pustczi są zabudowóne, a do tego jesz je... internet! Jedno córniace i może korbie z pingwinama na Antarktidze. Ni może zabec ó móbilkach, a barżi ó przesebnech komputerkach, co w nich i telefon je, i aparat do ódjimków, i kamera do filmków. Może so selac muńczi a krótcze cze dłegsze tekste smsama, a nóprzemeslnieszi je nen całi internet. Kó to je często kulturalno rewolucjo! Chłop nie darwó sa mec, bótów pastować, kószle płatować a ancucha óblakac, cobe dze do kina cze jiny ópere jic. We werach leżące, knypsnie so netfliksa a mó filme - jacze leno chce! Napisze wiersz w móbil-ce (smarce1) i bez łasczi wedówce może gó dac ledzoma do wiedze! Żódnech autorsczich zet-kaniów ni muszi robie - sygnie le gó uprzestap-nic na jaczim festbóku. Tam ledzeska mają do te nórzadła rozmajite. Mogą przeczetac so tekst, czede chcą, dze chcą. Mogą nie czetac, a leno óbezdrzec. Ga sa-jima widzy, dają pólubczi - czikc w góra. Czej je jima żól autora - sercomujczi. Jak jima sa baro widzy - serduszka. Tekst je smieszny - muńka usmióną, smutny - muńka zapłakóną. A do tego mogą kómeńtere dawać. Dorazu pó danim wierzte do internetu a przeczetanim! Co za óbszcządnosc czasu! Leno człowieka kąsk żól. Tacze zetkanie gabą w gaba je często jine. Autór z czetińca mogą sa lepi poznać. Óbecknąc wnetka, czej jaczi autograf je wpisywóny a je musz sa udżibnąc, cobe nózweskó pódac... Białczi ze wse też piszą, a jesz są do te coróz dristniesze, bó automatizacjó jima czasu zaóbszcządzy, dzeceska (jeżle są) zdrzą w smarceska, a chłop sedzy w nece na swóji XXX-plane-ce. Szpece ód robienió nowego proletariatu na-gódele przez internete wsowim białkom ceda i leno koła wiesczich góspódeniów trzimają je prze zdrów rozemie... Ti miastowi wecygają na wies, bó w miesce ni ma ju placu do żecó w tech blokówech klótkach. Autołowe spólezne a smiecowe żerce robi miastowima reka a uczulenia rozmajite. Do te je trzósk a nek. Wies je dzel spókójnieszó. Może miec swój budinószk. Szteczk trówczi. Swieżi left, śpiewające ptószczi 24 h i sąsódów tak dalek, jak sa chce. Ni ma równak teli wigódów, co w miastach. Biwó, że wódę ób lato z gminowe-gó rórocygu feleje i dreptóka z wida równak ni ma. Cemno a zemno. Sztok muszi spód checze firma beczką wewózewac, bó gmina jesz kana-lize nie zrobią. Dzece do szkołę je nót podwieźć swójim autoła. Równak na wse żece jidze pómali, w swójim ritmie. Ze słuńca sa wstówó, ze słuńca jidze spac. Że co je we wse lóz, jidze sa doznać pó wecym strażacczi syrene. Miastowi czasa za wiele chcą, czej wecygną na wies. Nólepi, cobe zaró miele wszetcze wigóde, dołożnosce. Webudejejima deweloper zamkłe za mu rama ósedle za wsą (czeste getto), i łażą z tima scerzama na tidorkach pó wiesczich pióskówech drogach na szpacerk. I jima autół kurzi, gnój pod bulwę na polu smierdzy, zwóne za głośno na mszą wołają... I jesz le jima w dupa pióro dac... Tómk Fópka Ti miastowi wecygają na wies, bó w miesce ni ma ju placu do żecó w tech blokówech klótkach. 1 Smart pó kaszebsku to ie swadzenie. Tuwó, za anielsczim, to znaczi: zmeslny, rozemny. Pomerania nr 6 (576) / Czerwiec 2023 67 To nie je w głowa do pójacó FELIETON Za/ c^Cm/ y^mcikó- lato-? Jidze lato, zaró mdze kol naji, a raza z nim ne wszetcze cedowne szmaczi. Żdaja na nen czas barżi nigle dzece na Gwiózdora. Czej ono ju przińdze, wszetkó zdówó sa nama peszniesze i przejemniesze. Cze to je leno robota witaminę D, chterna dodówó nama stolemny moce? Chceme sa bawić, zwiedzać, óbzerac i szmakac wiele barżi nigle zemą cze na jeseni. Chceme wezweskac cepłe dni i gorące noce, jakbe póstapnech miało ju nie bec. I belno, bó chto wie, co mdze w przińdnym czasu. Wórt je so nazbierać woni i szmaczi z naddówka na całi rok. Tej jak szmakó lato? Kóż-demu gwesno jinaczi. Zdówó mie sa, że nólepszi je nen szmak z dzecynnech lat, tej nóbarżi i nólepi wspóminóme to, co me jedle ób lato jakno dzece. Tede żece beło nópiakniesze i nóprostsze, bó bet to czas wolny ód szkołę i jinszich mni ule-dónech óbrzeszków. Sygło reno wepic zemnegó mleka ód niezaczipówó-ny jesz kaszebsczi krowę i welecec z dodomu ze sznytką chleba z masła i z cekra w race. Wórt je dodać, że mleko beło chutkó przecedzone, a to tłeste zaró szło na smiotana. Jeżle chtos lubił z rena wstawać raza z kurama, tej mógł so dozbierac czile jesz cepłech jójków, wecygniatech spód kure, czasa nawetka dosc ofiarno. Frisztek beł ju zjadłi, dzeckó szczestlewe, a żece piakne! Dredżegó friszteku, abó jak to sa tero z anielsczegó gódó, lunchu, wiera nie beło. Kóżdi so cos równak upólowół. Czej w ogródku beło ful swiatojanków (czórnech, czerwónech), malenów i krezbulów, nicht nie cerpiół z głodu, ne może czasa i cerpiół, ale barżi z óbżarcó. Czej ju doszłe (abó jesz nie) na drzewach wisznie i krzesznie, tej sedzało sa na grebszich wietewkach, żebe ódnekac skórce. Beła to baro pówóżnó i brekównó robota. Dzysó ledze mają ód tego elektroniczne urządzenia, co grają nawetka jakąś szpecmelodia na pół wse. Pó Wiszniach i krzeszniach na pódwieczórk mógł so jesz kóżdi nazbierać jabków i kreszków, a żółądczi me miele tede fest mocne, bó to wszetkó na kuńc dało sa jesz popie kwaśnym mleka. A propos pico... Nówóżnieszi doma ób lato beł kompot z ra- Sygło reno wepic zemnegó mleka ód niezaczipówóny jesz kaszebsczi krowę i welecec z dodomu ze sznytką chleba z masła i z cekra w race. Wórt je dodać, że mleko beło chutkó przecedzone, a to tłeste zaró szło na smiotana. barberu cze z pótrówniców, abó chóc jako bąbelwóda z miatą. Zdówó mie sa, że beł czedes do kupienió taczi bąblowóny napój, jaczi sa zwół z wesoka „Kaszub". Pamiató gó chtos? Na gwes w zelony abó żółti budle ze skła. Beł na stołach też prze leżnosce kómónie cze wiesela. Jo, za tim prawie szmakó mie lato - za zelonym, zemnym, fest bąblowónym „Kaszubem". A do te może jesz szmakó lodama, chterne u naji na pustkach sprzedówół wąsati chłop ze stóregó poloneza z mółą lo-downicą w bagażniku. A wszetkó dlóte, że króm w naji wse beł ótemkłi z trze-gódzynną przerwą na półnie, prawie tede, czej dzece nóbarżi miałe chac na lode. Czej nen polonez pódjeżdżół, trąbił głośno i zaró wkół beło całe karno dzecy, żdającech na ódemkniace lodownice, chóc lode wiedno bełe tacze same - w kostkach. Za czim jesz szmakó mie lato? Za szczawną i dilo-wą (koperkową) zupą z młodima bulwama, chterne nóprzód muszół chtos jic z pola ukopać. Szmakó zupą z pierszich wiszniów, chterne sygło leno zerwać z drzewa „pó Niemcach", jak góda starka. Pó Niemcach brzadowe drzewa bełe czedes nólepsze i nózdrowsze. Ze słodczim też nie beło ób lato jiwrów. Zós przeszłe z pomocą kure i krowę (zjójkama i z mleka). Z jójków róz-dwa beł ukracony kógel-mógel, a z mleka i z malenów nólepsze kefire z prówdzewima żewima kulturama rozmajitech bakteriów. Jaż mie slena pócekła pó brodze, czej jem so ó tim pómeslała. Wiele dzysó bem mogła dac za taką samą szmaka jak pierwi, chóc zdówó mie sa, że nie beło to jaż tak dówno. Dzysó ni ma ju równak kol mie ani póniemiecczich wiszniów, ani krowę bez unijny legitimacje, chterna ni miałabe limitu na tłeste mleko, a ó szczów bez cażczich metalów też nie je dzysó letko. Ne i „Kaszuba" nigdze ni móga ju dostać. Może chto z waji wie, cze jesz gdzes można gó kupie? Taczich bąblów sa nie zabócziwó. Dzysó zbieróme so ób lato nowe szmaczi: pizze, gofrów, amerikańsczich fritków XXL, tajsczich lodów, rozmajitech shake'ów, a przede wszetczim wórzte (i nie leno) upiekłi na grillu. Perzna sa nama szmaczi zmieniłe. Olga Kuklińskó 68 NÓDGRODA DLÓ SZKÓLNECH KASZEBSCZECÓ BELNY SZKOLNY Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie zaprasza do udziału i ogłasza III EDYCJĘ KONKURSU KASZUBSKIE) NAGRODY EDUKACYJNEJ BELNY SZKOLNY Na zgłoszenia czekamy do 10 lipca 2023 r. Szczegóły konkursu na stronie www.kaszubi.pl WRĘCZENIE NAGRODY ORAZ WYRÓŻNIEŃ ODBĘDZIE SIĘ PODCZAS GALI Z OKAZJI DNIA EDUKACJI KASZUBSKIEJ 8 WRZEŚNIA 2023 R. W SALI POLSKIE NIEBO W GDAŃSKU PATRONAT HONOROWY NAD NAGRODA OBJĘLI: W MARSZAŁEK WOJEWÓDZTWA POMORSKIEGO MIECZYSŁAW STRUK W POMORSKI KURATOR OŚWIATY MAŁGORZATA BIELANG wystarczy złozyc zamówienie w biurze zarządu głównego eszenia kaszubsko-pomorskiego NA 2023 R tel. 500 183 832 e-mail: prenumerata@kaszubi.pl ZAPRENUMERUJ „POMERANIĘ"