Rys. Jerzy Flisak ŁĄCZCIE STĘ f • % jfeąs«fc&l TOB Z CENNIK POLSKIE) ZJEDNOCZONEJ PARTII 0Krr5^55K£fAi«ą«5a! Rok XXIV Nr 284 (7521) KOSZALIN, SŁUPSK. Sobota, niedziela, 20, 21 grudnia 1975 r. Cena 2 zł LUDWIK L00S Uchwala VII Zjazdu w wydaniu książkowym Nakładem ..Książki i Wie Uchwała nosi tytuł; „O dzy" ukazała się w maso- dalszy dynamiciny rozwój wym wydaniu, publikacja budownictwa jocjailsfytz- iaw]»?ając4 jwfcy t*k*t U- m&* - • wyjKm chwały Vii {MnectftMtf Pwfg Łoi** ł *«rwildw «*- — Gdyby w naszej gminie było choćby dwudziestu takich gospodarzy, jak Krauze — mówił — to nie byłoby żadnych kłopotów ani ze skupem zboża, ani z dostawami żywca. Wywiązaliby się z własnych obowiązków wobec kraju. Starczyłoby im, żeby wywiązać się za innych. A gmina należałaby do przodujących w województwie. Nie ma w gminie Świeszyna takiego gospodarstwa, które mogłoby się równać rozmiarami produkcji z tym, które prowadzi Stefan Krauze. — Co zrobić — mówi Krauze — już takie jest życie, że raz człowiek jest na wozie, a drugi rai pod wozem. Teraz znów jestem górą, chociaż różnie i u mnie bywało. Pasmem sukcesów i porażek utkany jest życiorys tego człowieka. Walka była jego żywiołem. Na kompromisy decydował się rzadko kiedy. Wygrana eshaefka W 1949 roku, kiedy ukończył Szkołę Podstawową w Żukowie, w województwie gdańskim, miał 14 lat. W miejscowym POM rozpoczął pracę, jako pomocnik traktorzysty. Marzenia o motoryzacji — traktorach, samochodach i motocyklach — nie dawały mu spokoju. Zadecydowały o wyborze zawodu i karierze Krauzego. (dokończeni* na tir. 0) Stefan Krauze nigdy nie był zaliczany do ludzi przeciętnych. Pierwszy raz spotkałem go 21 listopada br. w Świeszynie. Przywiózł tego dnia kolejne 5 ton zboża z tegorocznych zbiorów. Razem z ziarnem, które sprzedał poprzednio, miał wtedy na swoim koncie jut 41 ton ziarna, dostarczonych do magazynów Gminnej Spółdzielni. Mimo to naczelnik gminy Świeszyna, Marian Szkup, był zmartwiony. Rolnicy jego gminy wykonali plan skupu tylko w połowie. Sejm zaEonery? obrady 19 bm. zakończyło się o« łtatnie w tym roku posiedzenie Ssjmu PRL- Po 2-dnio-wej debacie, w której zabrało głos 17 posów, Sejm jednogłośnie przyjął uchwałę 0 Narodowym Planie Społecz no-Gospodarczego Rozwoju na rok 1976 i uchwalił przy* szioroczny budżet. (dokończenie na str. 2) Spotkanie E, Gierka 1 dziennikarzami 19 bm. ! sekretarz KC PZPR EDWARD GIEREK spot kał się z kierownictwem Komitetu ds. Radia i Telewizji. W spotkaniu uczestniczył zastępca członka Biura Politycznego, sekretarz KC PZPR JERZY ŁUKASZEWICZ. W toku rozmowy przewodniczący Komitetu MACIEJ SZCZEPAŃSKI przedstawił aktuaine problemy pracy radia i telewizji oraz perspektywy ich rozwoju. Rozmowy libańsko-syryjskie Szef sztabu armii syryjskiej gen. Hikmat al-Szihabi przybył w piqtek nieoczekiwanie do Bejrutu i rozpoczął rozmo wy z prezydentem Libanu Su-lejmanem Farandżiją. Gen. Szihabi uczestniczył w poprzednich syryiskich ak~ ciach mediacyjnych w konflikcie libańskim. C«l jeno obecnej wizyty w Bejrucie nie został jednak jak dotąd ujawniony. ZŁ amit Ł'1 I fi n nr L« h i*\ Ll Dar na Zamek Na listę zabytków Zamku Królewskiego został wpisany nowy cenny okaz - srebrna, bogato zdobiona taca z podobiznami królów polskich: Stefana Batorego, Jana Kazimierza i Władysława IV, Przekazał ją w darze Polak zamieszkały w Wielkiej Brytanii, dyrektor firmy „Hasko-ba" - Antoni Cassel-Kok-czyński na ręce konsula generalnego PRL w Londynie. Niejasna sytuacja w Argentynie Fragmentaryczne informacje napływające z Argentyny nie dają pełnego i aktualnego obrazu rozwoju wydarzeń, od chwili czwartkowej rebelii grupy oficerów lotnictwa. Na czele zbuntowanej gru py stoi brygadier Orlando Capellini, przedstawiciel lotnictwa w dowództwie sił zbrojnych Argentyny. W Senacie USA o Angoli Po dwóch dniach, batalia w Kongresie Stanów Zjednoczonych w sprawie pomocy amerykańskiej dla ugrupowań antyrządowych w Angoli zakończyła się „remisem". Przyjęte przez Senat rezolucje zakazują wysyłania do tego kraju amerykańskich wojsk ł personelu pomocniczego, lecz zezwalają administracji na dalsze przekazywanie pieniędzy i wysyłanie broni do Angoli w ramach tajnych operacji, tj. prowadzonych przez CIA I za pośrednictwem Zairu. Prognoza Bezchmurnie luh zachmurzenie małe, od północnego zachodu wzrost zachmurzenia i miejscami opady śniegu lub śniegu . t deszczem, fomp. maks. od minus 6 it do minuj 2, tylko na północ nym zachodzie do 4 st. Wiat ry «łab« I umiarkowane, tylko na północy okresami doś4 lita* i kierunków zachodnich. Strona Z MAGAZYN Gbs Pomorza m 2tA Sejm PRL zakończył dwudniowe obrady Zatwierdzenie planu i budżetu 1976 r (dokończenie ze xtr. 2) Plan na 1970 r. — podkreślił przemawiający w pią tek PIOTR JAROSZEWICZ — zapewnia dalszą poprawą materialnych, socjalnych i kulturalnych warunków życia społeczeństwa, dynamicz ny wzrost produkcji i dalszą rozbudową potencjału gospodarczego Polski. Na piątkowym posiedzeniu Sejm powołał Komisją Nadzwyczajną, pod przewód nictwem HENRYKA JABŁOŃSKIEGO, dla przygotowania projektu ustawy o zmianie Konstytucji PRL. Projekt ten ma zostać przed stawiony Izbie w lutym 1076 r. Sejm uchwalił równiei kil ka ustaw. • * • O godzinie 9 wznowione zostało posiedzenie Sejmu. Wśród posłów — EDWARD GIEREK. W lawach Pady Państwa zajęli miejsca człon kowie Rady; w ławach rządowych — członkowie gabinetu 7 premierem PIOTREM JAROSZEWICZEM. W godzinach porannych Sejm zakończył debatą budżetową. W piątek x trybuny aej-mowej zabrali na ten temat głos posłowie: Eugeniusz Pacia (ZSL), który przedstawił niektóre problemy przy szłorocznego rozwoju rolnictwa oraz Zdzisław Balicki (PZPR), który omówił sprawy zaopatrzenia rynku wewnętrznego. Z kolei zabrał głos premier PIOTR JAROSZEWICZ, który scharakteryzował projekty przyszłorocznego planu i budżetu. (Skrót przemówienia przekazujemy na str. 3). W głosowaniu Sejm podjął uchwałą o Narodowym Planie Społeczno-Gospodar czego Rozwoju na 1976 r. oraz uchwalił ustawą budże tową na rok przyszły. Nastąpnie Sejm przystąpił do rozpatrzenia projektów sześciu ustaw finansowych. W imieniu Komisji Planu Gospodarczego, Budżetu i Finansów przedstawiła je Izbie pos. Teresa Morawiec (PZPR). Projektowana' ustawa • podatku od spadków i darowizn przejmuje cząściowo tematyką zawartą w dekrecie o podatku od nabycia praw majątkowych. Podwyższa ona m. in. kwotą wolną od podatku, jeśli spadkobiercami są członkowie najbliższej rodziny. Projekt ustawy o opłacie skarbowej rozszerza jej zakres przedmiotowy w stosunku do dotychczas obowiązujących przepisów na wiele czynności cywilnoprawnych dokonywanych odpłatnie. Projektowana ustawa o p« datku wyrównawczym u-wzglądnia sytuacją rodzinną podatnika i ustala jednolitą podstawową kwotą zarobków lub dochodów wolną od podatku w wysokości 144 tys. zł rocznie. Kwota ta ulega podwyższeniu: z tytułu utrzymywania małżonka — o 24 tys. zł oraz o dalsze 12 tys. zł na każde pozostające na utrzymaniu dziecko, a także na każde s pozostających na utrzymaniu rodziców i rodzeństwa. Pos. T. Morawiec przedsta wiła ted projekty ustaw: e niektórych podatkach i opłatach terenowych, o ulgach podatkowych z tytułu inwestycji oraz ustawy zmie niającej ustawę o rozliczeniach pieniężnych jednostek gospodarki uspołecznionej. W głosowaniu Sejm u-chwalił wszystkie sześć ustaw. Wchodzą one w życie z dniem 1 stycznia 1976 r. Z upoważnienia Komisji Pracy i Spraw Socjalnych pos. Alfred Przydatek (bezp.) przedstawił rządowy projekt ustawy o ubezpieczeniu społecznym osób wykonujących pracę na rzecz jednostek gospodarki uspołecznionej na podstawie umowy agencyjnej lub umowy-zlecenia. Sejm uchwalił tą ustawą. Wchodzi ona w życie z dniem 1 stycznia 1976 r. Izba uchwaliła nastąpnie ustawą o terminie zakończę nia obecnej kadencji ławni ków ludowych i członków kolegiów do spraw wykroczeń. .Tej projekt przedstawił w imieniu Komisji Spraw Wewnętrznych i Wy rniaru Sprawiedliwości pos. Tadeusz Komsta (ZSL). Projekt ustawy przewiduje przedłużenie kadencji ławników i członków kolegiów wybranych w 1971 r. o jeden rok oraz skrócenie kadencji członków kolegiów wybranych po 1971 r. Pozwoli to na realizacją zasady równoczesnego upływu kadencji wszystkich ławników i członków kolegiów. Poseł wyraził" ławnikom ! członkom kolegiów uznanie za wkład społecznej pra cy. Poselski projekt ustawy nowelizującej Kodeks Ro- dzinny | Opiekuńczy, wniesiony przez komisje: Prac Ustawowdawczych, Pracy I Spraw Socjalnych oraz Spraw Wewnętrznych i Wy miaru Sprawiedliwości przedstawił pos. Jerzy Ba-fia (PZPR). 13 komisji sejmowych i 10 wojewódzkich zespołów poselskich — przy pomniał — po wszechstronnej analizie uznało, że podstawowe założenia tego kodeksu odpowiadają tendencji podnoszenia rangi I znaczenia rodziny, wysunęło jednak pewien krąg problemów społecznych wymagają cych interwencji ustawodaw cy. Projekt nowelizacji kodek su przede wszystkim zmierza do wzmożenia opieki nad dzieckiem pozbawionym rodziców lub takim, które ma wprawdzie rodziców, są oni jednak pozbawieni władzy rodzicielskiej lub ograniczeni w jej sprawowaniu. Instytucja rodziny zastępczej uzyska rangą odpowiadającą jej znaczeniu społecznemu. Do pożądanych form zapo biegania sieroctwu oraz zaspokajania uczuć rodzinnych osób nie mogących mieć dzieci należy przysposobienie, a w szczególności ta je go forma, którą określa sią mianem anonimowego. Wyklucza sią możliwość rozwiązania przysposobienia a-nonimowego, czyni sią też niedopuszczalnym ustalenie pochodzenia dziecka przysposobionego anonimowo. Nowelizacja przewiduje, że sądem opiekuńczym w sprawach małoletnich jest sąd dla nieletnich. Takie u-normowani# stanowi krok naprzód w kierunku powołania tzw. sądów rodzinnych. Inna grupa przepisów ma na celu złagodzenie konfliktów powstających w związku z pozostawaniem rozwiedzionych małżonków we wspólnym mieszkaniu. Projekt upoważnia sądy do u-stalenia już w wyroku rozwodowym sposobu korzystania z mieszkania w okresie wspólnego zamieszkania — a w wypadkach wyjątkowych uprawnia sąd do naka zania eksmisji tego z małżonków, który swoim postępowaniem uniemożliwia wspólne zamieszkiwanie. Projekt zmierza do postawienia tamy zarysowującej się w praktyce tendsncji do uproszczonego rozpoznawania spraw rozwodowych mał żonków posiadających małoletnie dzieci. Umocnieniu ulega ochrona interesów rodziny w nrzy-padku, gdy jeden z małżonków uchyla sią od partycypowania w kosztach jej utrzy mania. Ochronie interesów eknomicznych rodziny służy również projektowane ograniczenie zakresu odpowiedzialności z majątku wspólnego za długi I innego rodzaju zobowiązania, zaciągnięte przez jednego z małżonków. Jedna ze zmian zezwala małżonkom na noszenie naz wiska żony; dopuszcza również możliwości noszenia przez męża własnego nazwis ka z dodanym nazwiskiem żony. Sejm uchwalił ustawą o zmianie ustawy nowelizującej Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Wchodzi ona w ży- d* T marca Ttlf fc Nas-tąipnie zabrał gloi fSt EDWARD BABIUCH (PZPR* który w imieniu klubów lelskich PZPR, ZSL i SE wniósł o podjęcie prze* Sejm uchwały o powołaniu Komisji Nadzwyczajnej dla przygotowania projektu usta wy o zmianach Konstytucji PRL. (Tekst jego wystąpienia podajemy oddzielnie). Sejm jednomyślnie podjął uchwałę, powołując komisją o reprezentatywnym składzie. Przewodnictwo'"'pracami Komisji Nadzwyczajnej powierzono członkowi Biur® Politycznego KC PZPR, prze wodni czącemu Rady Państwa — HENRYKOWI JABŁOŃSKIEMU. Na zakończenie ostatniego w br. posiedzenia Izby zabrał głos marszałek Seijmu —' STANISŁAW GUCWA. Był to — powiedział — rok doniosłych wydarzeń i osiągnięć w życiu naszego kraju. Program uchwalony na VII Zjeździe PZPR stanowi kontynuacją i twórcze rozwinięcie polityki ustalonej przed 5 laty, która we wszystkich dziedzinach przyniosła krajowi niespotykany rozwój, * jego obywatelom — poważny wzrost poziomu życiowego. Rok 1975 przyniósł dalszy postęp w rozwoju społeczno-gospodarczym naszej Ojczyzny — stwierdził mówca. Po raz pierwszy w pełni został zrealizowany i wszystkich podstawowych odcinkach wyraźnie przekroczony plan 5-letni. Był to rok dalszego wzrostu autorytetu i znaczenia Polski fi* arenie międzynarodowej. Marszałek przypomniał po krótce przebieg tegorocznych prac Sejmu podkreślając, ż« znajdowały w nich głęboki oddźwięk wszystkie wydarz® nia mające wpływ na rozwój kraju, na jego pozycjt w świecie. Posiedzenie Sejmu zostało zamknięte trzykrotnym uderzeniem laski marszałkowskiej. (PAP) Z obrad Egzekutywy KW PZPR w Słupsku ▲ OCENA DYSCYPLINY I GOSPODAROWANIA CZASEM W ZAKŁADACH ▲ REALIZACJA ZADAŃ PLANU SPOŁECZNO-GOSPODARCZEGO WOJEWÓDZTWA ZA 11 MIESIĘCY BR, (Inf. wł.) Wczoraj obrado wała w Słupsku Egzekutywa Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Z przedstawionych w pierwszym punkcie obrad materiałów, opracowanych przez Urząd Wojewódzki i Wojewódzką Radą Związków Zawodowych oraz u-wag I wniosków przedłożonych przez Wydział Ekonomiczny KW wynika, że wykorzystanie nominalnego cza su pracy w najważniejszych działach gospodarki uspołecznionej' w województwie słupskim za okres trzech kwartałów wynosi 92,2 proc. (bez uwzględnienia urlopów wypoczynkowych). Najpeł-piej wykorzystano czas pra cy w III kwartale (93 proc. czasu nominalnego). Najkorzystniejsze wskaźniki osiąg nięto w leśnictwie (94,9 proc.). Do najczęściej występują cych przyczyn absencji w pracy* zaliczyć należy choro by (62,5 proc, wszystkich nieobecności w pracy), następnie — urlopy macierzyń skie (16,8 proc. nieobecności) oraz opieką nad chorymi — 7,2 proc. Zjawiskiem szczególnie niepokojącym jest to. że o-koło 2,2 proc. nieobecnych w pracy pracowników nie ma żadnego usprawiedli wienia. Największy odsetek nie usprawiedliwionej nieobecności w pracy występuje w budownictwie (11 proc,). Stan powyti&f był przedmiotem wielu aaalls, a tak A* uwrotam dyskusji aktywu społeczno- gospodarczego, Instancji partyjnych w zakładach o-raz podstawowych organizacji partyjnych. Wyniki tych analiz oraz zgłaszane w ich trakcie wnioski zostały ujęte w specjalnych programach poprawy wykorzystania czasu pracy w poszczególnych zakładach. W dyskusji członkowie Egzekutywy zwrócili uwagę na konieczność wzbogacenia tych programów o następne zadania, takie m. • in. jak wzmocnienie i usprawnienie przemysłowej służby zdrowia, usprawnienie komunikacji miejskiej, poprawa organizacji pracy itp. Egzekutywa zaleciła również wpro wadzenie do praktyki partyjnej zasady dokonywania przez POP okresowych ocen stanu dyscypliny pracy w zakładach. Następnie Egzekutywa wy słuchała informacji sekretarza KW, tow. Michała Piechockiego o stanie realizacji zadań planu społeczno--gospodarczego rozwoju województwa za 11 miesięcy br. Pewne opóźnienie w rea lizacji planowych zadań w przemyśle, jakie wystąpiło w III kwartale zostało nadrobione. Obecnie zakłady przemysłowe województwa słupskiego legitymują sią po nadplanową produkcją wartości 300 min zł. To ogrom ne przyspieszenie jest wyni kłem stuprocentowej realiza cjl sobowiązań, podjętych prze* nałogi słupskich z a kła dów pracy na cześć yil Zi* fdu do autosyfonów ze Świdwina (Inf. wł.). W miniony czwartek w Swidwińskich Zakładach Spożywczych Prze mysłu Terenowego oddano do Użytku nowy budynek produkcyjny wraz z niezbęd rtym zapleczem socjalnym. W obiekcie tym — liczącym około 350 m kw. powierzchni użytkowej — przystąpiono do napełniania nabojów do autosyfonów. Tę potrzebną produkcję, przeznaczoną na zaopatrzenie rynku — odczuwającego od kilku lat znaczny deficyt w tym asor tymencie — uruchomiono w Świdwinie w bieżącym roku, w ciągu kilku zaledwie miesięcy. W ramach podjętych przez załogę świdwiń-skich zakładów zobowiązań, pierwsze naboje ze Świdwina trafiły na rynek już we wrześniu. Produkcję ich bowiem znacznie przyśpieszono, wykorzystując pomieszczenia zastępcze w postaci zaadaptowanej starej szopy. Dostawy nabojów — w ładnych, estetycznych opakowaniach — osiągnęły 230 tys. sztuk. Dzięki uzyskaniu lepszych warunków pracy i przeniesieniu produkcji do nowego obiektu, tempo jej znacznie wzrosło. Jeszcze do końca roku trafi do sklepów około 40 tys. nabojów. Docelowo zamierza sią wytwarzać Je w ilości około 10 milionów w skali rocznej, (w) Na cdjęcitts pracownię# świdwińskloh sakładów w nowych pomieszczeniach pro dukcarimrcłL ~ *" "~ " foi I. Patog Spotkanie E. Gierka i P. Jaroszewicza z polskimi dyplomatami 19 bm. I sekretarz KC PZPR, EDWARD GIERE# i członek Biura Politycznego KC PZPR, prezes Rady Ministrów, PIOTR JAROSZEWICZ spotkali się z kio rownictwem Ministerstwa Spraw Zagranicznych i ambasadorami PRL, którzy u-czestniczyli w obradach Vii Zjazdu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W spotkaniu wziął udział ćzło-nek Biura Politycznego, sekretarz KC PZPR EDWARP BABIUCH. Członek Biura Politycznego KC PZPR, minister spraw zagranicznych STE* j FAN OLSZOWSKI poinformował o przebiegu zakończonej w tym dniu narad? kierownictw resortów zajmujących się problematyki stosunków PRL z zagranic^ oraz szefów polskich pla' cówek dyplomatycznych, P° święconej omówieniu bieżą' cych zadań służby zagr3' nicznej w świetle uchwa* VII Zjazdu. Prezes Bady Ministrów^ Piotr Jaroszewicz wskaż®* na rosnące znaczenie mi?' dzynarodowej współpracy gospodarczej, w tym zwłasz cza na znaczenie udział11 Polski w realizacji kompleksowego programu integracji socjalistycznej — dl* umacniania materialnych 1 technicznych przesłanek dynamicznego rozwoju gosp*3" darki narodowej. Na zakończenie spotkani* I sekretarz KC PZPR, ?v' WARD GIEREK stwierdzi że pomyślna realizacja chwał VII Zjazdu przyczy-niać się będzie do umacniał nia pozycji Polski Ludow«J n* arenie międzynarodowej* Ołot Pomorza nr 284 MAGAZYN Strona 3f CBCĄC OSIĄGNĄĆ CELE, które stawiamy w projekcie przyszłorocznego planu, trzeba przede wszystkim zapewnić wysoką jakość pracy. Jest to sprawa, Której VII Zjazd PZPR nadał rangę najwyższą. Podstawowym warunkiem wykonania, a w sprzyjającej sytuacji przekroczenia tego planu, będzie dobra organizacja pracy na wszystkich stanowiskach, codzienna dyscyplina w realizacji zadań oraz pełna rytmiczność ich wykonania przez cały czas, począwszy od pierwszych godzin i dni nowego, 1976 roku. rolnych, który zastąpił obowiązkowe dostawy oraz poli tyka cen skupu, zapewniły rolnikom opłacalność produkcji, a także wzrost dochodów w tempie zbliżonym do wzrostu płac w gospodar ce uspołecznionej. System kontraktacji jest dla nich Jeśli w swoim wystąpię-* niu położyłem nacisk na konieczność konsekwentnego przezwyciężania postaw ł zjawisk utrudniających o-siąganie rezultatów, na jakie stać dziś nasz naród i gospodarkę, to uczyniłem tak dlatego, że wysokre tempo rozwoju i skala stojących przed nami zadaA wymagają - likwidowania wszelkich przejawów złej roboty, niegospodarności, braku dyscypliny i odpowiedzialności. Zjawiska te — choć nie powszechne — są dokuczliwe, demoralizują ce i kosztowne. Mówimy •' o nich otwarcie kierując się pragnieniem, aby zmobilizować wszystkie siły Polaków do ich usuwania. Szybka likwidacja tych zjawisk oraz szerokie upowszechnienie postępu nauko-, wo-technicznego, ekonomicznego i organizacyjnego, to jeden z ważnych czynników urzeczywistniania programowego hasła VII Zjazdu partii — ku wyższej jakości pracy i( wyższej jakości życia. Mamy ku temu warunki. Tworzą je dokonania bieżącego 5-lecia, które nie przyszły nam łatwo i które wymagały przezwyciężenia wie lu złożonych problemów spo łecznych i gospodarczych z jakimi rozpoczynaliśmy rea lizację uchwał VI Zjazdu partii i dobiegającego końca, obecnego planu 5-letniego. Tworzą je jasno wytyczone cele i rozległe perspektywy. Tworzy je korzystny pozjaz-dowy klimat. Zadaniem kierowników ty cia gospodarczego, od najwyższego do najniższego ogniwa, jest zapewnienie maksymalnego wykorzystania tych warunków dla dob rego wykonania zadań przyszłorocznego planu. W niełatwym bowiem pro cesie powszechnej walki o wyższą jakość pracy, wzrasta rola i odpowiedzialność całej administracji, inżynierów, ekonomistów i organizatorów produkcji, całego do zoru, majstrów, kierowników i dyrektorów. To oni w pierwszym rzędzie powinni zapewnić lepsze wykorzysta nie środków prooJkcji materiałów i surowców, uspraw nić organizację każdego miej sca pracy, wprowadzać sprawnie postęp techniczny i modernizację, umacniać dy scyplinę, zapewnić, bezpieczne i higieniczne warunki pracy — podnieść wagę i wartość czasu. Wielką rolę odegrają w tej • mierze rozumnie i' rzetelnie opracowane zakładowe plany produkcji na cały rok 1976, na wszystkie jego kwartały, a szczególnie na pierwsze miesiące nowego roku. Planom tym powinny towa rz^szyć szczegółowe pragra my realizacyjne, w których przewidziane będą wszystkie konieczne do wykonania nowych zadań przedsięwzięcia NARODOWY PLAN organizacyjne, ekonomiczne, SPOŁECZNO - GO- techniczne, zaopatrzeniowe, SPODARCZY stano- kadrowe i socjalne, wi podstawowy in- Sprawy właściwego przy-strument sterowania proce-, gotowania programów pracy sami rozwoju socjalistycznej całej sospodarki na przeło-gospodarki. Właściwe wy- mie bieżącego i przyszłego korzystanie tego instrumen- roku — zgodnie ze wskaza-tu, który stale i konsekwent niem tow. Edwarda Gierka, nie umacniamy i doskonali- by nie tracić ani dnia ani my, oznacza zarazem obo- godziny — będą przedmio-wiązek powszechnego prze- tern narad aktywu politycz-strzegania założeń planu, nego i gospodarczego, które Jest to niezbędny warunek w najbliższym czasie odbę-pomyślnej realizacji przydą się we wszystkich wojeszlorocznych zamierzeń. wództwach. Wszystko, co robimy, podporządkowane jest nad rzędnemu celowi, jakim jest dobro naszego społeczeństwa. Dlatego też liczymy na jego aktywne poparcie i pomoc w urzeczywistnianiu naszych zamierzeń. Podejmujemy nowe, ambitne zadania. Ich realizacja zapewni dalszą poprawę życia narrłdu, umocnienie potencjału gospodarczego kraju i postęp w dziele budownictwa rozwiniętego społeczeń stwa socjalistycznego. (PAP) W bieżącym 5-leciu osiączeństwa. Wyrazi się on w gnęliśmy duży postęp w ra- zwiększeniu dochodów ludcjonalizacji zatrudnienia, w ności i zapewnieniu odpowia zwiększaniu wydajności p.ra dającego im zaopatrzenia w cy, doskonaleniu gospodarki towary i usługi, w umocnię surowcami i materiałami, w niu równowagi uieniężno-ryn wykorzystaniu majątku pro- kowej, we wzroście budow-dukcyjnego. Zmieniające się nictwa mieszkaniowego, roz-warunki realizacji zadań spo woju oświaty, kultury i innych dziedzinach zaspokajających potrzeby społeczeństwa. Politykę płac, dochodów ludności, politykę rynkową, a w tym także politykę cen będziemy tak kształtować, by zapewnić przewidziany w planie wzrost realnych płac i dochodów ludności a jednocześnie zdecydowanie umocnić stabilność rynku. Dlatego dostawy na rynek towarów oraz podaż usług będą wyprzedzać wzrost pie niężnych przychodów ludności. Spożycie mięsa zwięk szy się o 2,5 kg na jednego mieszkańca. Nie zrównoważy to jeszcze popytu, ale na więcej nie będzie nas stać w związku ze znaną sytuacją w rolnictwie i w handlu zagranicznym. Jest jednak oczywiste, że przy o-becnym wysokim już spożyciu mięsa i przy nasycaniu rynku innymi produkta mi żywnościowymi musimy zastanowić się nad problemem struktury cen podstawowych artykułów żywnościowych, uwzględniając o-gólną sytuację gospodarczą, nasze rezerwy i możliwości. Dlatego też zgodnie z Wy tycznymi VII Zjazdu partii, rząd dokona dogłębnej analizy tego problemu, przeprowadzi odpowieanie konsultacje ze społeczeństwem i przedstawi niezbędne propozycje i wnioski Sejmowi. Zadania planu gospodarczego znajdują finansowy wyraz w budżecie. Charakteryzuje go stabilność, wyrażająca się przede wszystkim przewagą wypływów nad wydatkami. Oszczędnie ustaliliśmy wydatki na administrację. Po stronie wydatków zostały uwzględnione zarówno potrzeby rozwojowe gospodarki, jak i potrzeby społeczne. Przewidziano poważny wzrost wydatków na świadczenia społeczne, w tym zwłaszcza na renty i emerytury i na ochronę zdrowia, rozwój nauki i oświaty., W toku realizacji planu i budżetu będziemy dążyć do osiągnięcia korzystniejszych rezultatów produkcyjnych i finansowych, co pozwoli zapoczątkować tworzenie odpowiednich rezerw u-możliwiających kontynuację polityki socjalnej partii i państwa, a w szczególności dalszą poprawę sytuacji materialnej ludzi niżej zarabiających, emerytów i ren cistów, którym ustalono zaopatrzenie w dalszej przeszłości przy niskim naów-czas poziomie płac, rodzin i kobiet wielodzietnych. Przemówienie premiera Piotra Jaroszewicza w Sejmie w dniu 19 bm (skrót) Pracujemy coraz lepiej i słusznie jesteśmy z tego dumni. Ale prawdą jest także, że dobre wyniki obecnego 5--lecia stanowią niejako śred nią dobrej pracy całego narodu. Kryją się za nią żarów no szczytowe rezultaty jak i liczne jeszcze niedociągnięcia; najlepsza produkcja ale też i taka, której nie chcielibyśmy kupić; pełna zaanga żowania, dobra robota milio nów ludzi i częste jeszęze przejawy lekceważenia obowiązków i marnotrawienia czasu i środków. Wyższa jakość pracy to dziedzina bardzo rozległa. To wzrost wydajności, poprawa gospodarowania materiałami i majątkiem produkcyjnym, rzetelne przestrzeganie norm jakościowych i reżimów technologicznych, dalsze u-sprawnianie procesów inwestycyjnych, lepsza efektywność handlu zagranicznego. Wyższa jakość pracy wymaga również zapewnienia więk szej niż dotychczas inicjatywy, pomysłowości, samodziel ności i dyscypliny w realizacji planu na wszystkich szczeblach i na wszystkich obszarach gospodarowania. Głęboka mądrość narodu, wrażliwość Polaków na prze jawy złej roboty, cenne doświadczenia w dynamizowaniu budownictwa socjalistycznego, poparcie klasy robotniczej i całego narodu dla słusznej polityki społeczno-gospodarczej naszej partii, utrzymujący się wysoki rytm pracy —* stanowią 1 rękojmię utrwalenia klimatu pełnego zaangażowa nia i rzetelnej pracy, jaki wytworzył VII Zjazd, rękojmię dobrego startu do przyszłorocznych zadań, ich pełnej pomyślnej realizacji. Wraz z rozpoczęciem realizacji planu 1976 r. wejdziemy w nowy etap. społeczno-gospodarczej działał ności. Nowum tego etapu polega na zwiększonej skali zadań i środków, jakimi dysponujemy. Zawarte w planie i budżecie na 1976 r. założenia wykorzystują pozytywne przesłanki rozwoju i uruchamiają środki konieczne do przeciwdziałania ujemnym zjawiskom i tendencjom. Zmierzają do zapewnienia — w skali przyszłego roku — ^realizacji założeń, programowych VII Zjazdu, do dalszego dynamicznego rozwoju gospodarki i wzrostu dostatku społecznego, do umocnienia rów nowagi ekonomicznej kra- planowych zadań produkcyjnych bądź nie utrzymują właściwych relacji ekonomicznych. | Odpowiedzialne zadania stoją w przyszłym roku przed naszym rolnictwem. Chodzi o wydatny wzrost produkcji roślinnej i zwierzęcej, o zwiększenie produkcji żywności. Szczególnie szybki wzrost produkcji przewiduje się w uspołecz- korzystny. Może on być jed nak utrzymany jedynie w warunkach rzetelnej realiza cji umów kontraktacyjnych przez wszystkich rolników, nie tylko w latach najlep- łeczno-gospodarczych wymagają jednak, by postęp ten był szybszy i powszechniejszy. Pełna realizacja zadań w dziedzinie wzrostu wydajności pracy wymaga konsek wentnoj racjonalizacji zatru dnienia w każdym zakładzie. Już obecnie bowiem trzeba uwzględnić potrzeby nowych zakładów, których uruchomienie przewidujemy w 1976 r. Zadanie racjonalizacji zatrudnienia w całcj pełni odnosimy również do adminis tracji. W br. zmniejszyliśmy administrację centralną o 500 a terenową o ponad • 15 tys. etatów. W różnych jej ogniwach mamy jednak nadal przerosty etatów, zjawis ko dublowania się struktur organizacyjnych, krzyżowania lub zacierania kompeten cji. Innowacje organizacyjne powinny zapewnić lepsze wykorzystanie i funkcjo nowa nie kadr administracji na wszystkich szczeblach. Musimy bardziej energicz nie zwalczać nie uzasadnioną absencję i nadmierną fluktu ację kadr. Działalność zmierzającą do podnoszenia jakości i wydaj ności pracy będziemy wspie rać kształtowaniem i doskonaleniem środków polityki gospodarczej, w tym polityki płacowej oraz zachęt ma terialnych. W tym celu rząd wprowa dzi w przyszłym roku m. in. nowe zasady ściślejszego wią zania wzrostu płac ze wzros tem wydajności pracy. Będziemy jednocześnie skutecz niej kontrolować nrzestrzega nie -właściwych relacji między wykorzystaniem funduszu płac a realizacją zadań produkcyjnych. Trzeba także rozwijać i doskonalić system moralnego satysfakcjonowania ludzi rzetelnego trudu, kształtując klimat społecznej dezaproba ty wob?c maruderów i bumelantów. Polityka społecz-no-gospodarcza i płacowa, jaką realizujemy, daje każdemu człowiekowi pracy szanse i perspektywy wzrostu zarobków, materialnej i moralnej satysfakcji. Ale ta nadrzędna idea równocześnie oznacza, że ten kto nie chce dobrze pracować:, nie może liczyć na pobłażanie, na korzystanie z pełnych praw socjalnych. W naszym przyszłorocznym działaniu ważne miejsce zajmie usprawnienie gos podarki materiałowej, produkcji i powiązań kooperacyjnych, terminowa realizacja zobowiązań wobec odbiorców. , Ważnym zadaniem jest nie dopuszczanie do złej produk cji. Im pełniejsza będzie zatem odpowiedź kadry kierów niczej, inżynierów i techników, robotników na hasło „Produkujemy tylko to, co sami chcielibyśmy kupić, co jest przydatne w kraju i na eksport", tym większe efek ty przyniesie wysiłek produkcyjny narodu, tym lepiej zaspokoimy rosnące zapotrze bowanie społeczeństwa na towary, usługi i mieszkania. ZADANIA zawarte w projektach planu i bud żetu na 1976 r. przewi dują dalszy istotny postęp w warunkach życia społe- nionych gospodarstwach roi nych. Muszą 'one zagospodarować ok. 200 tys. ha nowych gruntów. PRZYWIĄZUJEMY wielką wagę do coraz lepszego zaopatrzenia rolnictwa w środki produkcji. Rozliczamy przemysł z rytmicznych dostaw na rzecz wsi i podnoszenia ich jakości. W tym 5-leciu dostarczyliśmy rolnictwu o 6 min ton pasz treściwych więcej niż przewidywano w planie, o 14 tys. więcej ciągników. Sprzedaliśmy wsi o 1,2 min ton więcej cementu, niż planowano i o 250 tys. ton wię cej wyrobów hutniczych. Przekraczamy również znacz nie planowe dostawy towarów przemysłowych i spożywczych dla wsi. Wykonując i przekraczając zadania w dziedzinie zaopatrzenia wsi, liczymy jednocześnie na solidność i zdyscyplinowanie rolników indywidualnych w wypełnianiu u-mów kontraktacyjnych. Sojusz robotniczo - chłopski oznacza bowiem stałe umacnianie więzi między przemysłem a' rolnictwem opartej na pełnej realizacji wzajemnych zobowiązań tych dwóch podstawowych działów gospodarki. Szczególnie ważnym i pilnym zadaniem jest pełne wykonanie planu skupu zbóż. Zboże dostarczone pań stwu powraca przecież w dużej mierze na wieś w for mie sprzedawanych gospodarstwom pasz i kwalifikowanych nasion oraz produktów spożywczych. Tymczasem dotychczas tylko 5 województw wykonało plan skupu zbóż. Oczekujemy jednak, że wszyscy rolnicy indywidualni wywiążą się ze swych zobowiązań wobec państwa i wykonają dostawy zboża, zwiększą dostawy mleka i mięsa. Wprowadzony po 1970 r. system kontraktacji płodów szego ale i średniego urodzą ju. Wysoki obecnie poziom in westycji kontynuowanych wraz z nakładami przewidzianymi na przyszły rok pozwoli uzyskać wzrost majątku trwałego w gospodar ce o ok. 455 mld zł tj. o ok. 280 mld zł więcej, niż wyno sił planowany średnioroczny przyrost tego majątku w o-becnym 5-leciu. Utrzymamy wysokie tempo inwestowania w budownictwie mieszkaniowym i komunalnym. Będziemy dążyć do te go, by cały przemysł materiałów budowlanych i załogi budowlane przekroczyły plan budownictwa mieszkaniowego. Pamiętamy o tych wszystkich rodzinach, które niecierpliwie czekają na miesżkania. Rozumiemy ich trudną sytuację. Koncentrując w przyszłym roku uwagę na inwestycjach kontynuowanych, przyspieszymy oddawanie obiektów do użytku i osiąganie przez nie projek towanych zdolności produkcyjnych, aby szybciej uzyskać efekty z naszej działał ności inwestycyjnej. Ale nie zamierzamy tolerować nieso lidnego wykonawstwa, podnoszącego koszty i opóźniającego terminy eksploatacji obiektów. ZGODNIE ze wskaza niami VII Zjazdu poważne zadania stawiamy w dziedzi nie handlu i współpracy gos podarczej z zagranicą. Spra wą najważniejszą jest przyspieszenie rozwoju eksportu. Sprzyjające warunki ku temu tworzą rozbudowany i unowocześniony majątek produkcyjny, powiązania z bratnimi krajami socjalistycznymi oraz znacznie roz szerzone powiązania gospodarcze z wieloma innymi państwami. Będziemy także racjonalizować l dyscyplinować import. W PROJEKCIE PLANU założyliśmy wysoki wzrost produkcji przemysłowej. Ze szczególną troską będzie my kształtować plany produkcji towarów rynkowych 1 eksportowych, będziemy dążyć da przekraczania tych planów. Nie uważamy natomiast za celowe przekraczanie planów produkcji tych Wyrobów, które nie mają zapewnionego zbytu, zwłasz cza powodujących swoisty nacisk na powiększanie — Ponad plan — działa1"1 ości inwestycyjnej i zwiększają-, cych bez potrzeby zużycie kosztownych paliw, surowców i materiałów. Od resortów i zjednoczeń, od wielkich organizacji go-tpodarczych i przedsiębiorstw, od władz wojewódz ^ich, będziemy . wymagać zdecydowanego uporządkowania sytuacji w tych zakładach, które nie wykonują okresowo lub stale swych Strona 4 MAGAZYN Glos Pomorza nr 284 -i w sprawie powołania Komisji Nadzwyczajnej dla przygotowania projektu ustawy o zmianie Konstytucji PRL Sejm Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej stwierdzając, że obowiązująca od 1952 r. Konstytucja PRL sprawdziła się w praktyce jako ustawa zasadnicza państwa budującego socjalizm, równocześnie uznaje potrzebę wprowadzenia zmian, odzwierciedlających nowe ważne zjawiska i procesy społeczne, które dokonały się od czasu jej uchwalenia, oraz wskazujących na dalsze kierunki rozwoju państwa i społeczeństwa w okresie budowy rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego. W tym celu Sejm postanawia: 1) powołać Komisję Nadzwyczajną dla przygotowania projektu ustawy o zmianie Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w składzie: przewodniczący HENRYK JABŁOŃSKI (PZPR) członkowie: EDWARD BABIUCH (PZPR) JERZY BAFIA (PZPR; ANDRZEJ BENESZ (SD) JANUSZ BIERNACKI (ZSL) EDWARD DUDA (ZSL) ZYGMUNT FILIPOWICZ (bezp.) JANUSZ GROSZKOWSKI (bezp.) MARIA GRZELKA (PZPR) STANISŁAW GUCWA (ZSL* MIECZYSŁAW JAGIELSKI (PZPR) WITOLD JANKOWSKI (bezp.) członek Biura Politycznego Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, przewodniczący Rady Państwa członek Biura Politycznego, sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej I prezes Sądu Najwyższego, przewodniczący Komisji Prac Ustawodawczych przewodniczący Centralnego Komitetu Stronnictwa Demokratycznego wiceprezes Centralnego Związku Kółek Rolniczych członek Prezydium l sekretarz Naczelnego Komitetu Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego przewodniczący Rady Naczelnej Chrześ cijańskiego Stowarzyszenia Społecznego, członek Prezydium Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu szwaczka w Zakładach Przemysłu Jed-, wabniczego im. W. Wróblewskiego w Łodzi prezes Naczelnego Komitetu Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego członek Biura Politycznego Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, wiceprezes Rady Ministrów dyrektor naczelny Instytutu Wydawniczego „PAX" ALEKSANDRA JARNECKA (PZPR) STANISŁAW KANIA (PZPR) ZDZISŁAW KUROWSKI (PZPR) BERNARD KUS (ZSL) KONSTANTY ŁUBIEŃSKI (bezp.) KRYSTYNA MARSZAŁEK--MŁYNCZYK (SD) BRONISŁAW MICZAJKA (PZPR) MARIA MILCZAREK (PZPR) ZUZANNA POŁASKA (PZPR) HALINA SKIBNIEWSKA (bezp.) IRENA SROCZYŃSKA (PZPR) JANINA SZCZEPAŃSKA (ZSL) JOZEF URBANOWICZ (PZPR) ANDRZEJ WERBLAN (PZPR) SYLWESTER ZAWADZKI (PZPR) WOJCIECH ZUKROWSKI (bezp.) — inżynier mechanik w Fabryfce Daszyn Górniczych w Piotrkowie Trybunalskim — członek Biura Politycznego, sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej — członek Sekretariatu KC PZPR, przewodniczący Rady Głównej Federacji Socjalistycznych Związków Młodzieży Polskiej — rolnik w woj. opolskim, sekretarz Kółka Rolniczego w Ligocie — działacz Klubu Inteligencji Katolickiej, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego komitetu Frontu Jedności Narodu — sekretarz Wojewódzkiego Komitetu Stronnictwa Demokratycznego w Białymstoku — górnik strzałowy w kopalni „Rymer" — przewodnicząca Krajowej Rady Kobiet — monter w Zakładach Podzespołów Radiowych „OMIG" w Warszawie — architekt, profesor Politechniki Warszawskiej — sekretarz Centralnej Rady Związków Zawodowych — rolnik, przewodnicząca Wojewódzkiej Rady Kół Gospodyń Wiejskich w woj. gdańskim — generał broni Wojska Polskiego — sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej — profesor Uniwersytetu Warszawskiego — literat, członek Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu 2) upoważnić Komisję do określeni* .i*ybu swego działania, 3) zobowiązać Komisję do przedłożenia Sejmowi wyników pracy w lutym 1976 roku. \ c ,.w....... XVI Plenum CRZZ 19 bm. obradowała w Warszawie CRZZ na XVI posiedzeniu plenarnym, które poświęcono zadaniom związków zawodowych w 1976 r. — pierw szym roku wcielania w ży cie Uchwały VII Zjazdu PZPR. W obradach, które prowadził członek Biura Politycznego KC PZPR, przewodniczący CRZZ Władysław Kruczek, uczestniczył członek Biura Po litycznego, sekretarz KC PZPR — Jan Szydlak. W toku obrad podkreślano, że nadchodzący rok zadecyduje o tempie rozwoju kraju w całym pięcioleciu. Dlatego najpilniejszym dziś zadaniem związkowym jest dobre przygotowanie i przeprowadzenie konferencji samorządu robotniczego, któ r« w najbliższym czasie będą przyjmować ' plany społeczno-gospodarcze zakładów na rok przyszły. Uczestnicy obrad podkre ftląli nierozerwalny związek między jakością, efektywnością pracy a dalszą poprawą warunków bytu pracujących i ich rodzin. Ważnym zadaniem 1976 roku będzie jak najlepsze wykorzystanie czasu pracy ludzi oraz maszyn i u-rządr.eń, wzmocnienie dy-fcypliny, usprawnienie organizacji pracy, a także zwiększenie zmianowości, zwłaszcza w zakładach dy tponujących nowoczesnym parkiem maszynowym. Zapewnienie jak najlepszych warunków do pełne go wykonania zadań społecznych i gospodarczych pierwszego roku nowej pięciolatki będzie główną treścią związkowej kampa nii sprawozda\yczo-wybor-czej, która będzie trwała przez cały rok 1976. Zamknie ją VIII Kongres Zwiąż Zawodowych, Skrót przemówienia pos. Edwarda Babiucha w imieniu klubów poselskich PZPR, ZSL, SD Klub Poselski PZPR w porozumieniu z klubami po selskimi ZSL i SD przedstawia Sejmowi projekt u-chwały Sejmu w sprawie powołania Komisji Nadzwyczajnej dla przygotowania projektu ustawy o zmianach w Konstytucji PRL. VI Zjazd PZPR zwrócił uwagę na dojrzewającą potrzebę nowelizacji Konstytu cji naszego kraju. Ideowo--polityczne treści niezbędnych zmian zostały sformułowane w wystąpieniu sejmowym I sekretarza KC PZPR EDWARDA GIERKA — w 30-lecie Polski Ludowej i znalazły potwier azenie w toku dyskusji przedzjazdowej i obrad VII Zjazdu PZPR. Obowiązująca od 1952 r. Konstytucja PRL sprawdziła się w praktyce jako u-stawa zasadnicza państwa budującego socjalizm. Dlate go też zakres zmian, które należałoby rozważyć w obec nej Konstytucji, powinien mieć charakter ograniczony. Idzie głównie o uwzględnienie najważniejszych nowych zjawisk i procesów społecz- W okresie świątecznym nych, które dokonały się od czasu jej uchwalenia. Szczególnie głębokie prze^ miany dokonały się w sferzę materialnego bytu, w rozwo ju sił wytwórczych i stosun ków produkcji.. Socjalistyczne zasady niepodzielnie o-kreślają charakter naszego Szybko rozwijającego się przemysłu, transportu, syste mu finansowego, handlu, gospodarki komunalnej. Pogłębiają się socjalistyczne przemiany na wsi. W procesie socjalistycznego rozwoju utrwaliły się charakterystyczne stosunki społeczno - polityczne i zro dziły nowe formy życia poli tycznego. Powinny one znaleźć właściwy wyraz w Kon stytucji. Możemy też dzisiaj pełniej, niż było to możliwe w 1952 r., sformułować w Kon stytucji postanowienia doty czące praw i obowiązków o-bywateli. Prawa te realizujemy znacznie szerzej i na wyższym poziomie we wszystkich dziedzinach. Coraz wyższe też musimy stawiać sobie wymagania, upowszechniać najlepsze wzory dobrej roboty, gospodarności, wysokiej społecznej dyscypliny i obywatelskiej odpowiedzialności, patriotycznej dbałości o sprawy kraju. Konstytucyjnego potwier dzenia wymagają również zasady międzynarodowej po łityki Polski Ludowej, jej przynależność do światowego systemu socjalistycznego, jej nienaruszalna braterska więź ze Związkiem Radziec kim, jej niezłomna wola kie rowania się zasadami poko jowego współistpienia w sto sunkach z państwami o odmiennym ustroju. Wymieniłem jedynie najważniejsze spośród spraw, wymagających rozważenia przez Komisję Nadzwyczajną, o powołanie której wno simy. Przedłożony obywatelom posłom projekt przewiduje wybranie do jej składu zna nych działaczy naszej partii i stronnictw politycznych, przedstawicieli bezpartyjnych i ugrupowań katolickich, działaczy związków za wodowych, ruchu kobiecego i młodzieżowego, robotni- ków i chłopów, pracowników nauki i przedstawicieli innych środowisk twórczych. Będzie to zatem komisja reprezentatywna. Kie rowanie jej pracami proponujemy powierzyć członkowi Biura Politycznego , KC PZPR, przewodniczącemu Rady Państwa, prof: dr! HENRYKOWI JABŁOŃSKIEMU. Komisja Nadzwyczajna bę dzie współdziałać w realiza cji swych zadań ze stałymi komisjami Sejmu i z szerokim gronem posłów. Proponowana uchwała Sejmu przewiduje, że Komisja Nad zwyczajna przedstawi projekt ustawy o zmianach w Konstytucji pod obrady Sej mu na posiedzenie w lutym 1976 r. Podejmujemy prace wielkiej doniosłości. W imieniu klubów poselskich PZPR. ZSL i SD wno szę, aby Wysoki Sejm raczył podjąć uchwałę o powo łaniu Komisji Nadzwyczajnej dla przygotowania projektu ustawy o zmianach w Konstytucji PRL. Dodatkowe pociągi dalekobieżne (Inf. wł.). Jak nas informuje Pomorska DOKP, w o-kresie świątecznym uruchomione zostaną dodatkowe po ciągi dalekobieżne. Mieszkań ców Środkowego Pomorza zainteresują najbardziej bez pośrednie połączenia z Warszawą, Krakowem i Rzeszo wem. W dniach 20 i 24 grud nia kursować będzie dodatkowy pociąg osobowy z Ko s-zalina (eodz. 23.03'* do Warszawy Wsch. (fodz 10.OSY natomiast w dniach '21 i 28 grudnia w relacji powrqtnej (Warszawa Wsch. — godz. 18.08, przyjazd do Koszalina o godz. 4.25). W dniach 21--23 i 27—29 bm. Kołobrzeg uzyska bezpośrednie pośpiesz ne połączenie z Tarnowem (przez Wrocław, Katowice,1 Kraków): odjazd z Kołobrze gu o godz. 21.44, przyjazd do Tarnowa o godz. 10.55. Pociąg pośpieszny z Tarnowa (godz. 18.26) do Kołobrze gu (godz. 8.22) kursować bę dzie w dniach 20—23 oraz 27 i 28 grudnia. Uruchomiony zostanie również pociąg pospieszny z Kołobrzegu (godz, 15.35) przez Gdynię , do Rzeszowa (godz. 11.37) w dniach 21—23 i 27—29 bm; w relacji powrotnej (w dniach 20—23 oraz 27 i 24 grudnia) odjazd z Rzeszowa o godz. 16.25, przyjazd do Kołobrzegu o godz. 10.52. W okresie świątecznym wie le dodatkowych połączeń da lekobieżnych wprowadzonych zostanie pomiędzy Szczecinem a innymi rejonami kra ju (Warszawa, Kraków, Kiel oo, Poznań, Lublin., Rzeszów, Sanok, Zakopane). W związku z nasileniem wyjazdów świątecznych, war to zachęcić podróżnych do wcześniejszego nabycia biletów. Przedsprzedaż prowadzą zarówno kasy dworcowe jak i placówki „Orbisu". (w) Bank Miast Jutro, godz. 13.55 Człuchów czy Siemiatycze? Czyj dorobek, czyj® osiągnięcia znajdą większe uznanie w oczach jurorów — dowiemy się jutro o go dżinie 22.50. Emocje zaczną się jednak wcześniej, bo już o godzinie 13.55 po raz pierwszJ na ekranach telewizorów pojawi się plansza z napisem Bank Miast, a tradycyjny sygnał obwieści o rozpoczęciu zmagań. Będzie to najdłuższa relacja z o-bu miast i potrwa do godziny 15.10. Następnie mis dzy 19.05 a 19.15 będzie krótka informacja i wresz cie finał, który rozpocznie się o godz. 22.05. Przypominamy, że miesz kańcy. województwa słupskiego nie mogą głos i w hc. Mogą głosować natomiast mieszkańcy województwa koszalińskiego. Człuchowie nie nie ukrywają, że !i<-z3 na poparcie swoich sąsiadów. (rd) „W ruchu zawsze rozważnie" i Inf. wł.). Hasło to powto no obowiązywać wszystkich użytkowników dróg: pięszych i kierowców. Aby je przypomnieć Komenda Główna Milicji Obywatelskiej i Polskie Radio orga nizują wspólną akcję, która obejmie także województwa koszalińskie i słupskie. Termin: sobota — n'e dzieła (20—21 bmi Celem akcji' specjalnie zorganizowanej przed świętami, je?t zapewnienie bezpieczeft stwa na drogach. Pojazdy z usterkami będą kierowane do stacji diagnostycznych PZMot-które będą dyżurowa* przez te dwa dni. Równie? piesi będą instruowani, jafc należy zachowywać się na drogach, (kon) G/os Pomorza nr 284 MAGAZYN Strona 5 f fgf f, 11 L: 21 • i - -■- i jfi®, i Ir l Ku przestrodze nam. ludziom, warto opowiedzieć o tragedii jednego z najpiękniejszych drzew w krajobrazie Polski, tego które jesienią obsypuje się pięknymi, czerwonymi jak krew owocami, które chociaż niewielkie przecież bez względu na pogodę i porę roku, pyszni się swymi czarnawymi długimi igłami. Wojenny los C0 jest przyczyną, że dawne lasy cisowe, które rosły niemal na całym Pomorzu Zachodnim i Środkowym, u-stąpiły miejsca innym drzewostanom? W tej sprawie pogląd praktyków i u-czenych nie jest jednoznaczny, Twierdzi się.' że na tragedię cisów złożyło się wiele przyczyn, a jedną z nich była nadmierna skłonność naszych przodków do... wojaczki. Walnie w tym pomagało im drewno z cisa. Jego zaleta to twardość i sprężystość, a więc cechy, które predestynowały drewno cisowe do produkcji wszelkie- go rodzaju broni w postaci łuków, dzid, a następnie kusz. Wycinano więc całe lasy, nie troszcząc się o przyszłość, W tej niefrasobliwości przypomi nali nasi przodkowie starożytnych mieszkańców Morza Śródziemnego któ rzy tworząc ogromne floty wycinali bez opamiętania słynne cedry libańskie, Cis prawie zawsze rósł powoli, szczególnie w pierwszych 50 latach życia, Nigdy nie dorównywał wielkością sosnom czy smukłym świerkom, Przypominał raczej rozłożyste dęby. Stopniowo karłowaciał i obecnie — jest najczęściej małym drzewem ozdobnym. Zszedł niemal do roli krzewów. balety drewna cisowego, które tak skwapliwie wykorzystywali nasi przodkowie. nie były jedyną przyczyną tragicznych losów cisa. Przypuszcza się. że. przed wiekami Pomorza Zachodnie i Środkowe posiadały nieco inny klimat, bardziej sprzyjający życiu cisów, Rosły tutaj, ponieważ do tych terenów sięgał łagodny klimat wytwarzany przez wody Atlantyku, Przypuszcza się, że jeszcze w okresie średniowiecza tu, gdzie dziś mieszkamy oddziaływanie Atlantyku było bardziej aktywne, stwa rżało to warunki do życia orgromnym lasom cisowym. Ale to tylko hipoteza. Być może cis nie znajduje u nas dobrych warunków glebowych i na skutek zmieniającego się (w wyniku przemysłowego działania człowieka) sta nu wilgotności gleb, a także pogarszania się stosunków wodnych (wprowadzanie do upraw nawozów mineralnych) drzewo to nie czuje się już tu dobrze i powoli umiera. Żywot w rezerwacie Kiedy zaobserwowano, że cis g:nie, przystąpiono do ratowania tego ćo pozostało, Utworzono w Polsce rezerwaty. jeden z większych znajduje się koło miasteczka Czarne (woj. słupskie). Zaj muje on ok, 26 ha naturalnego lasu, w którym przeważają cisy, Rezerwat ogrodzony jest siatką a każdy cis ma swój kolejny numer, napisany na korze drzewa oraz na metalowej tabliczce. Na tak ogrodzonym terenie rośnie 517 ostatnich cisów, kryjąc się najczęściej pod rozłożystymi bukami, któ re wcale nie liczą się ze swoimi współbraćmi i najczęściej niszczą j.e. Oto jak opisuje swoje wrażenia z pobytu w Czarnem jeden z leśniczych: ,,walące się buki jakąś nieznaną siłą kierowane są na cisy. jak by przez zem stę, że muszą ustąpić, a one pozostają nadal. Dlatego niektóre cisy wygadają niesamowicie: uszkodzone korony, połamane gałęzie, strzaskane wierzchoł ki, pochylone i zgniecione — a jednak nie ustępują: . posiadają w sobie nie spotykaną siłę żywotną, która pozwala im przetrwać", Przetrwać, ale tylko własnym życiem, bez potomstwa. Ma się więc wrażenie, że upór trwania, walka o swoją niewielką egzystencję jest ostatnim wysiłkiem tych 517 cisów, których ilość od lat się nie zwiększa, Tylko znikomy ich prqcent. to drzewa zdrowe o jednym pniu. Inne chorują, łamią się., są jak ludzie zamknięci w rezerwatach i skazani na siebie, na powolną śmiertelną wegetację. Chociaż... Jeden z najbardziej zasłużonych ludzi. którzy przyczynili się do powstania rezerwatu i mają niewątpliwie zasługi w nieustającej opiece nad cisami, zmarły przed kilku laty nadleśniczy Jerzy Ostrowski, czynił wszystko aby wyhodcrwać nowe cisy. Udało mu się to, chociaż nie na taką. skalę' o jakiej myślał. Kilka słabych i wątłych cisów wzrosło w rezerwacie. Otoczono je o-pieką oraz... siatką drucianą. Nie wszy stkie przetrwały do dziś. Niektóre jesz cze żyją, ale nie jest to takie „życie" na jakie zasłużyły-Tak więc nie widać przyszłości przed cisem. A tymczasem jakby na ironię, koło rezerwatu, na wolności rośnie około 40 cisów. Są zdrowe i dość duże. Jeden z cisów posiada 52 cm grubości. Nie są one jak w rezerwacie kilkunastoletnimi karłami, chociaż liczą sobie po kilkaset lat. Dlaczego? EUGENIUSZ BUCZAK Cztuchowski KURANT Od kilkunastu dni z wieżyczki wieńczącej budynek Urzędu Miasta w Człuchowie płyną ponad miasto niezwykłe dźwięki gorgu. To wbudowany tam niedawno zegar odzywa się co godzinę miękkim głębokim tonem, a o każdej połowie godziny wydzwania pierwsze takty „Roty" — „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród...". Pracownia zegarmistrzowska twórcy kuranta mieści się w mikroskopijnym pawiloniku w pobliżu dworca PKS w Człuchowie. Zegarmistrz Wiktor Hoefta zaprasza do wnętrza i zaraz su-mituje się z panującego tutaj według niego nieporządku. To wszystko przez kurant — mówi — 3 miesiące nad nim pracowałem. Ja zaś byłbym gotów ręczyć, że war sztat wygląda jak dziesiątki inhych i trzeba by chyba doświadczonego oka zegarmistrza. żeby dostrzec wśród mnóstwa zegarów, zegarków, budzików i narzędzi do ich naprawy jakikolwiek nieład. Za to, gdy siadłem już na zegarmistrzowskim zydlu do mych usz.H dotarło nierówną falą tykanie tłumu porozsta Wianych na stołach zegarków i tych które przysiadły na wszelkich - możliwych pół kacti. Wtedy pracownia mistrza Hoefty zaczęła mi przy pominąć zgiełkliwą ptaszar-nię, wypełnioną ptasim świer gotem, wśród którego jakiś po ważny zegar-ptak wyśpiewy wał godzinę czwartą po południu. Sam gospodarz wydał mi się dobrotliwym ptasznikiem — panem tej kar miącej się sekundami chmary. Całe to zegarowe bractwo zanosiło się niecierpliwym szczebiotem gdy mistrz mówił o tym jak po pierwszej rundzie Banku Miast zaczął się zastanawiać w jaki sposób, on skromny zegarmistrz ze Spółdzielni Zegarmistrzów skiej „Czas" mógłby przysporzyć swojemu miastu kil kunastu punktów. Jako zegarmistrz mógłby zbudować zegar. Ba, ale musiałby to być niezwyczajny czasomierz — taki, który zdolny byłby zadziwić surowych sędziów telewizyjnego turnieju. I wtedy w jego umyśle zrodził się pomysł zbudowania zega ra z kurantem. Wziął mistrz. Hoefta stary zegar, zrobił z niego jak mówi „zegar-matkę" i umieś cił w portierni Urzędu Miasta. Na frontonie budypku umocował drugi zegar, któ- rym matka steruje przy pomocy impulsów elektrycznych bacząc, by jej synek chodził równo ani nie przyspieszał ani nie zwalniał kro ku. O tym jak połączyć oba ze gary przewodami i skąd wziąć prąd o stałym napięciu myślał już nie Hoefta lecz jego znajomy Józef Włodarczak, radiotechnik z „Kablosprzętu", który zdecydował, że najlepiej będzie jeśli zegary podłączy się do centralki telefonicznej. Poważny zegar-ptak wyśpiewywał już wpół do piątej gdy zegarmistrz wspominał jakie musiał pokonać trudności aby jego zegar mógł chodzić. Dobierając zębate kółka doszedł do takiego punktu w którym kółko 0 52 zębach musiało się zetknąć z kółkiem o 7 zębach 1 wtedy wvdawało się, że ca łą pracę trzeba będzie zaczy nać od nowa bo gdy się do-, dzieli 52 Drzez 7 to wychodzi ułamek nieskończony, W tym punkcie ja nie bardzo już wiedziałem o co chbdz\ w każdym razie jeśli dobrze zrozumiałem to taka liczba bvła zupełnie nie cło przyjęcia i trzeba było dobrać jeszcze trzy kółka po to, by kolejno, jedno po drugim, rozdrobniły stalowymi ząbkami ów przeklęty ułamek tak aby któraś tam z kolei zębatka wykonała równo 30 obrotów na godzinę. Niby proste. O każdej „.wpół do" w me chanizmie zegara zaczyna się obracać najeżony kołeczkami mosiężny wałek. Kołeczki za wadzają o młotki, które pod skakując uderzają w pięć stalowych strun. Kurant zaczyna wygrywać „Nie-rzu--cim-izie-mi-skąd-nasz-ród". Melodia ,wzorowana jest na sygnale wywoławczym rozgłośni radiowej w Poznaniu. Dźwięk wydawany przez gołe struny byłby zbyt cichy, Został więc wzmocniony, Początkowo obaj konstruktorzy Hoefta i Włodarczak prowadzili próby z mikrofonem i głośnikiem. Jednak gdy umieszczony we wnętrzu zegara mikrofon zaczął wzmacniać nie tylko dźwięki bicia i melodii lecz także zegarowe tykanie musieli szukać innego rozwiązania. Wpadł więc Józef Włodarczak na pomysł, by pod strunami zamocować przystawkę gitarową, która nie tylko wzmacnia ale nadaje także kurantowi piękny wibrujący ton. Naczelnik miasta mówi, że zegar z kurantem to „absolutna bomba". Ludzie zaś słysząc donośne bicie zeaara pytają z niedowierzaniem skąd Hoefta wziął i jak wv windował na wieżyczkę tak potężne dzwony A stary zegarmistrz żartując odpowiada, że wvłowił z dna jeziora dzwony, które jak chce legenda zostały przed wirkami stracone przez piorun z zamkowej wieży. WOJCIECH BUDZIŃSKI W4® Egsrs SCETT raamaamr aa jmca >n m lvi :~:i Fi* ?: i fi? 15 iis ?" Najczęściej jest. tak, że kiedy coś się dzieje, coś ktoś robi dookoła wydarzenia czy człowieka działającego gromadzi się tłum. Ludzie obserwują, kom en tu ją, mało kto jednak w sytuacjach, które wymagają ingerencji przechodniów, poczuwa sie do obowiązku udzielenia pomocy, Postawa taka — biernego obserwatora — może być również określona mianem posta wy kibica. Czyfnś innym wszakże jest zajmowanie' postawy kibica w sytuacjach, kiedy nie występuje się w roli pracownika, czymś innym natomiast, kiedy kibicuje się w miejscu pracy. Wówczas obserwujemy układy, w których jeden pracownik dwoi- się i troi, żeby załatwić w . kolejce interesantów, podczas gdy inne osoby , spokojnie zajmują się wszystkim tyl ko nie pracą zawodową Próba ingerencji zewnętrznej w tegi rodzaju sytuacje najczęściej kończy się niepowodzeniem, ponieważ ktoś odpowiedzialny za ową fał szywą strukturę powołuje się zazwyczaj na różnego rodzaju okólniki, zarządzenia i przepisy, z których wynika, że właśnie tak a nie inaczej sprawy muszą sie układać. Kibiców można podzielić na kilka kategorii. Do pierwszej należy kibić pryncypialny. Jest to człowiek, który twierdzi, że zastrzeżenia jakie ma wobec programu przemian i ich kształtu w naszym kraju me pozwalają mu. w nich współuczestniczyć, może być co najwyżej obserwatorem. Kibic pryncypialny dowodzi więc, że elementarne obowiązki wykonuje, ponieważ musi je wykonywać, jednakże szersze zaangażowanie jest niemożliwe ze. Względu na takie czy inne zastrze żenią. Ale powiedzmy, że niejednokrotnie — pryncypialny kibic ma nie tyle zastrzeżenia zasadnicze, ^od-noszące się do meritum sprawy, ile do swojego miejsca w owym społeczeństwie. Togo typu postawę zajmują najczęściej ci. którzy, o sobie sądzą., że najlepiej by rządzili, kierowali i twierdzą, że ich możliwości nie są należycie wykorzystywane Dlatego częstokroć ze złośliwą radością obserwują jeżeli coś ni-? wyjdzie, zapominając o bardzo prostej rzeczy,• że jeżeli to czy owo nie wyjdzie to bije to we wszystkich, również i w kibiców pryncypialnych, Kibic pryncypialny ma również swoją odmianę. Są np. ludzie, którzy twierdzą, że im z kolei nie pozwalają szerzej' ańga':*o\vac"*się pryncypia moralne, że z tych powodów musza ograniczyć się do wykonywania tylko elementarnych obowiązków. Przy czym postawa taka wiąże się najczęściej z niechęcią do świad czenia na rzecz społeczeństwa, chociaż jednocześnie ten sam kibic sądzi, że jego moralna wyjątkowość, jego wysoki " poziom etyczny nakładają na społeczeństwo obowiazok maksymalnego świadczenia na jego rzecz, premiowania jego szczególnej czystości moralnej, przejawiającej sie w umywaniu rąk od udziału w przekształceniach ekonomiczno-społecznych. Innym, rzadziej spotykanym, typem postawy kibica jest kibic egzystencjalny, Występuje on jako obser wator nie ze względu na swoją prywatną sytuacje, niezadowolenie czy frustrację ale ze względu na ogól nofilozoficzne założenia, które sprowadzają się mniej więcej do tezy, że cokolwiek by człowiek czy ludzie zrobili, to i tak wszystko nie ma sensu, ani też nie zmieni to w sposób zasadniczy sytuacji człowieka w świecie. Stąd i zaangażowanie jest pozbawione najczęściej jakiegokolwiek sensu. Ale tu znów powiedzmy — kibic egzystencjalny zajmuje ową postawą ni-hilistyczną najczęściej tylko wobec przedsięwzięć spo łecznych, traci natomiast swoją obojętność swój dystans filozoficzny wobec rzeczywistości wtedy, kiedy naruszane są jego interesy — wtedy z egzystencjalnej obojętności, z dystansu przechodzi do obrony włas nych interesów. Istnieje wreszcie postawa kibica przyczajonego, pa trzącego na wszystko z boku, czekającego na efekt działania i rezerwującego sobie w ten sposób prawo oceny rezultatów społecznych działań. Typowym powiedzeniem kibica przyczajonego jest powiedzenie „a nie mówiłem", jedno z najbardziej szkodliwych powiedzeń, jakie w życiu indywidualnym, rodzinnym i społecznym może być formułowano Polega ono bowiem na tym, że ktoś zazwyczaj narzeka, przepowiada wszelkie katastrofy i jeżeli coś takiego się sprawdzi wówczas odczuwa wielka radość. I wreszcie można by wyróżnić postawę, kibica ase-kuranta. Jest to taki człowiek, którv niby i chciałby się zaangażować, ale musiałby być wówczas całkowicie w porządku. A że nikt me jest całkowicie w porządku, to uważa, • że lepiej sip nip angażować, bo wtedy człowiekiem zaczna się bl i że i interesować. Zatem przyjmuje on założenie, że rozszerzeńio własnej działalności poza elementarne obowip?>i. kt-W wyr>iV^"> np. z umowy o pracę czy svt.uacii familijnej, z miejsca naraża człowieka na różne ataki. I znów powtarza rozumowanie, Że skoro zawsze coś sie ma na sumieniu, to lepiej siedzieć cicho, nie wyróżniać się, nie krzyczeć — jednym słowem żyć wedle ideologii przeciętności. Ogólnie rzecz biorąc, rzadko kiedy możemy spotkać się z człowiekiem, który postawę k;bica zajmuie w sposób konsekwntny, Naicześriei jest to postawa jednostronna, kibicującą w snrawach soołecznych. o-gólnych i porzucana momentalni0, gdy zaczynała Who dzić w grę — własna Pożycia, własna sytuacja i włas ne interesy. Trzeba tedy zdawać sobie s nr a we z te na tablicy wyników vj październiku, byłyśmy w czołówce. Ach przepraszam, prze wodniczący nam pomógł. Na zebraniu, tym pierwszym, zresztą innych nie było, mówiłyśmy, że trzeba bliżej postawić kosze na śmieci, bo jak na koniec zmiany sprzątamy, to daleko do koszy. Przewodniczący pomógł, kosze przeniesiono bliżej. , Tak naprawdę, to wszyscy bali się tego pa tronatu, niektóre kobiety mówiły, to dla nas uj ma, będą na.m pomagać jak jakim niezgułom. Sta le będą zebrania, przychodzić będą i pytać w czym mogą pomóc. Stałe zamieszanie i kłopoty. Obawy były niepotrzebne. Nikt nam nie przeszkadzał. a klonot.y? Daliśmy sobie z kłopotami radę. Pewnie, że patronat pomógł. W. PAKULSKI MAGAZYN G/os Pomorza nr 272 Andrzej Tarczyński1 Limit Nigdzie już drogi. Las dokoła. W przerwanej chmurze lot sokoła Przez wieczność trwa. Echo przemilczeń dudni wokół, A kołyszący dzwon obłoku Wilgocią syci suchość traw. Strona 8 Jeszcze staniemy pod zamiecią, Pod ostropiórym skrzydłem mrozu —• Patrząc jak dłonie nam śniedzieją. Księżyc odbija się na nożu Co u stóp naszych blaskiem drży. Oto jest miejsce. Z niego tropy Śnieg przysypuje. 1 tylko łeb jeleni §nl Estetyk sonet odwrócony. .............................—........................ -——«pi Władysław ŁasukE"".................~........... A & * i Idziemy ku sobie jak wiatr na spotkanie białych żagli jak deszcz ku polom spękanym w słońcu południa Idziemy w każdej sekundzie czasu tłumem ulicy marzeniem o domu Idziemy ku sobie dotykiem rąk radością nocy i dnia Idziemy jak rzeki ku oceanom Ziemia przed nami jawi się szeroko jej rytm jest w nas. WYBÓR TWARZY Mam dziś do omówienia książeczkę poetycką nietypową już w swej istocie. Oto nakładem Studenckiego Centrum Kulturalnego „Od Nowa" przy Uniwersytecie im Mikołaja Kopernika w Toruniu — u-kazał się arkusz poetycki zawierający wiersze Zygmunta Flisa. Jak zaznaczono w adnotacji jest to arkusz przygotowany na jedenasty wieczór poetycki w CK „Od Nowa" — który odbył się w październiku br. Teraz już wiemy, że mamy do czynienia z książeczką wydaną z okazji wieczoru poetyckiego, na jaki zaprosili do siebie Zygmunta Flisa — toruńscy studenci. A wiąc pozostanie „Wybór twarzy" egzemplarzem niemalże bibliofilskim, niedostępnym na szerokim forum czytelniczym. Będzie ta dwudziestostronicowa książeczka świadczyła o odbytej w toruńskim klubie studenckim poetyckiej biesiadzie. Dla nas ów arkusz jest zapowiedzią poezji, którą Zygmunt Flis pomieścił w swym kolejnym tomiku „Przymierze" — przewidzianym w wydawnictwie do druku w przyszłym roku. Przypomnijmy, że w 1973 roku ukazał się w Wydawnictwie Poznańskim tomik poezji Zygmunta Flisa zatytułowany „Przynoszę ziemię". Przyznaję, że na tom „Przymierze" będę oczekiwał niemalże z niecierpliwością, howiern wiersze, które Zygmunt Flis prezentował toruńskim studentom w arkuszu „Wybór twarzy'' dokumentują bardzo interesującą sumę poetyckiej refleksji Flisa. Już w tomie „Przynoszę ziemię" poeta zwracał uwagę swą szczególną wrażliwością w projekcji najtajniejszych doznań, kulminacją lirycznego JA w stosunku do przedmiotu doznań. Prezentował poezję głęboko osadzoną w bliskiej nam wszystkim codzienności. Mogłoby się wydawać, że już teraz, kiedy poeta znalazł własną formułę kontaktu z czytelnikiem, będzie wierny obranej formie i treści. Nowe wiersze Flisa świadczą o tym, że poeta znacznie więcej uwagi poświęca wyborowi miejsca, na które w owej blis-skiej nam codzienności postanawia skierować baczniejsze spojrzenie. Wybiera sprawy najistotniejsze z istotnych by przyjrzeć się im dokładniej. Jest bardziej publicystą niż lirykiem. To ostatni przywilej poetów /okopać się w strofach wiersza/ albo wyjść /z któregoś piętra samotności/ najlepiej gwałtownie/ i na oczach tłumu. /Niech mają o czym mówić /przecież jest po coś/ poezja. I może wtedy Jz trzymanego w dłoniach słowa/ popłynie żywa krew". Jest to ostatni, końcowy vers wiersza zatytułowanego „Po co komu poezja", który zapoczątkowuje arkusz „Wybór twarzy". Zacytowany fragment wystarczająco ilustruje formę poetyckiej prezentacji A jest też dla niej reprezentatywny w tym zbiorku. Flis wyraźnie zaczyna się jako poeta opowiadać. Rezygnując z lirycznych doznań nad sprawami błahymi, kieruje swe spojrzenie na sprawy społecznie ważkie wśród ludzi. Ta cecha dodaje jego nowym wierszom społecznego tętna. Komasację takiej poezji przewiduję we wspomnianym zbiorku „Przymierze" zapowiadanym w wydawnictwie na przyszły rok. Izabella Kawalec - świecznik, rzeźba z drzewa. Reprodukcja Jerzy Łaryonowicz lerzy Dqbrovva Zygmunt Flis Jan Sajkowskf - plakietka z motywem słowiń-kim, metaloplastyka. Reprodukcja Jerzy Łaryonowicz --------------------_ --------- -------- ----------------| — Kiedy tak stoisz na linii wiersza i boisz się a jest to lęk rozległy jak ból przekroczyć ją nawet oddechem By to słowo pierwsze i to przedsłowie ogromnego czekania i pragnienia jak nabrzmiałe przeczucie liścia w wiosennej łodydze było twoje tylko i doczłowiecze zarazem Tylko przez wiersz własny Tylko przez wiersz najbardziej osobisty najpełniej splatasz się z tym światem że nagle te obce twarze ludzi ci nieżyczliwych i twarze spragnione przyjaciół i ta spłacheć tylko twojego światła w nowym w twym życiu mieście zaczynają coś znaczyć w tym mieście, które oswajasz jakbyś na barkach dźwigał je z przyszłości w tym mieście w którym pragniesz mieć dom dla twych wierszy a więc dla żony i dla synów którzy przechodzą nieustannie ze świata do wierszy a z wierszy do świata Kiedy więc tak stajesz na linii wiersza tylko sam wiesz najlepiej jak pragniesz poszerzyć świat o nowy wiersz a wiersz o ten własny osobiście przez ciebie uchwycony skrawek świata. O/os Pomorza nr 284 MAGAZYN ^ Strona 2 ■...........■ ■ ...... ■ : : v v. ;.;v igp^:.................. """"1 i'""""" ««* św* TP K*: :x::: mmmmm Józef Szwinienko - pejzaż, olej Reprodukcja Jerzy Łaryonowicz Józef Noneszwili Świetliki Noc dzisiejsza taka długa. Ty i ja nad rzeką milczymy. Nad tobą, jak gwiazdek rój szczęśliwy, cicho krążą świetliki. Twoje czarne oczy zamyślone. O kim marzą one? Może o nas, więcej o nikim? Gwiazdki świetlikowe w twoje warkocze zabłądziły - Czy nie podpalą niechąco twych warkoczy miłych? & * Czy to zima? A może nie zima... I ty sama o tyle nie z ziemi... Księżyc jedynym tylko śniegiem związany z niebem, wydaje się świętości zimnym nimbem. Oddech wiatru — łukiem śnieg poniesie... Odchodzisz, wplatając go w warkocze jakże znane płatek śniegu osiadł na rzęsie. Przecież mogłaś mi się nie przyśnić nawet! Przekład z rosyjskiego Czesława Kuriaty Leszek Bakuła SZKOŁA NA PAŚNIKU Około dziesiątej Blondyna stanęła pod wielkim dębem i zadzwoniła. To był moc ny dzwonek. Bił swym poważnym ale wdzięcznym głosem chyba na parę kilometrów dookoła. Po chwili z krzaków i wysokich traw, zza olszyn i wierzb wychodziły dzieci do naszej szkoły. Dziś przyszło ich dziesięcioro. Szkoła się powiększyła. Dziewczyny podzieliły je na dwie klasy. Starszych uczyła Szitynka a młodszych Blondyna. Każda zaprowadziła swe dzieci w jakiś miły zakątek, ale zostały niedaleko siebie, Obie klasy trzymałem cały czas na oku. W razie czego miałem gwizdać na palcach. Na jeden. gwizdek — uwaea, na dwa zwijanie szko ły, a na trzy gwizdki wszyscy mieli wiać i znikać w krzakach, w trawach czy choć by pod ziemię się zapadać. Blondyna ustawiła wszystkie dzieci w szeregu według wzrostu, za ścianą wielkich olch. Podała ton i pierwsze słowa wyuczonej pieśni. Najpierw słabiutko, a potem coraz mocniej zabrzmiała pieśń żołnierska, harcerska, polska, z która rosłem od czasów zapadłych w strychy i piwnice, w błota Czełchusa i mury szkolne. Po odśpiewaniu tej pieśni zrobiło się na ksieżycowej gródzi jakoś poważnie i uro czyście. Dzieci siadły w dwóch grupach czyli klasach ze swymi nauczycielkami. Słyszałem jak te mniejsze z Szatynką sylabizowały literki z elementarza, a te Większe z Blondyną czytały z książki trzeciej klasy czytankę o polskim morzu. Stałem pod wielką olchą i duma prężyła mi piersi i ramiona. To moja szkoła, prze ze mnie zrobiona, to znaczy założona. Ja iiestem jej kierownikiem. Ja ulicznik ostro łpcki t.eraz kieruję nauka innych dzieci. Nie wiem skąd Drzyszło mi do głowy, że teraz właśnie jestęm na pewno bohaterem, bo to co robie nie jest tylko wymysłem, pólsnem, półiaws. Jest rzeczywiście. Uczt dziesięcioro ćzisci naszej mowy, czy tania. Potem bedziemy ich uczyć nisania. Blondyna i Szatynka też są bohaterkami, a^ on*5 fpTo chyba nie odczuwaia. Robią swoje i już. Jak bym im powiedział, że słusznie można je nazwać bohaterkami, to by pewnie ryknęły śmiechem, a potem, bo ja wiem. może by wywinęły w trawie po trzv kozły, aż by im się kiecki pozadzierały do pępków. A mnie chyba coś zaklęło z tym rozmyślaniem o bohaterach i zdrajcach. Naczytałem się Mickiewicza. To od niego nauczyłem się ciągle myśleć o zdradzie i bohaterstwie. Potem te wieści straszne z ostatniej ręki, poprzekręcane, pozmieniane w ustach opowiadaczy. A teraz odpada ze mnie kawałami to ciągłe myślenie na jedno kopyto. Trzeba znaleźć jakieś inne kopyta. Dzieci wystękują sylaby, wyrazy. Obie moje nauczycielki poprawiają je. Stoję na czatach Każde drzewo, każda ścieżka jest pod moją obserwacją. Właśnie idzie. Musiał kiedyś przyjść. Z daleka jeszdze nie jestem pewien czy to on. Ale za kilkanaś cie sekund widzę, że to ten, co kiedyś mu siał się zjawić. Był przeze mnie wymyślo ny zanim się pojawił. Tak też szedł już raz w moich oczach, jak teraz. Wolniutko, uważnie, patrząc po łąkach i krzakach u-ważnie. Taki sam jak wtedy, kiedy malowałem w Ostrołęce tego jelenia pod lasem o zachodzie słońca. Wtedy zaskoczył mnie znienacka. Teraz już mnie nie zaskoczy. Patrzyłem w. niego pod słońce, medytowałem, że gdybym miał teraz karabin. Złożyłbym się zza tej wierzby i zakropiłbym bez namysłu. Szedł coraz szybciej. Nie można było dłużej zwlekać. Gwizdnąłem przeraźliwie dwa razy. Zaraz po przerwie znów trzy razy. Na paśniku zakotłowało się. Dzieci wiały w krzaki. Nauczycielki chowały książki pod darnią specjalnie w tym celu popodcinaną, przytupywały nogami, wygładzały trawę rękoma. Zapaliły zaraz ognisko uprzednio przygotowane. Dym buchnął w górę i za wisł jak wielki pióropusz wodza indiańskiego nad łaka. Żandarm wkrnczvł w wielkie drzwi księżycowej gródzi. Szedł prosto na nas troje. Dziewczyny siadły sDokojnie koło ogniska. Stałem obok. Zan darm podszedł do nas. Rozglądał się teraz badając wzrokiem każdy załom paśnika. Poszedł do naibliższych krzaków. Obejrzał drzewa nad parowem. Zajrzał do naszej budy z trzciny. Przewrócił tam leżące na ziemi siano. Wrócił z powrotem do nas. Dziewczyny poprawiły o?ień kija mi i wkładały do niego kartofle. Żandarm siadł koło nich w tym swoim rondelku posrebrzanym, z karabinem, który sobie nostawił w kroku lufa w niebo. Cisza cią żyła nam chyba, bo dziewczyny patrzyły we mnie, jakby już miały mnie widzieć raz ostatni. Żandarm Wyjął papierosy. Za palił sam, a potem wyciągnął do mnie ła pę z tymi papierosami. Wziąłem jednego i wsadziłem kij w ogień. Przypaliłem so bie tym kijem papierosa i pociągnąłem dym. Poczułem jakieś odrętwienie w gło- wie. Ale udawałem, że to nic. Potem znów pociągnąłem dwa dymy. Żandarm patrzył na mnie, ja na niego. Może miał ze czterdzieści lat. Czarne włosy, czarne oczy, gru bawy, z czerwonym karkiem, opalony od ciągłego łażenia po ulicach Myszyńca. Dziewczyn nie częstował papierosami. Sie działy one jak zaklęte prawie bez ruchu. Teraz właśnie żandarm oglądał je po kolei to jedną to drugą. Głowy miały sztyw no osadzone na szyjach jakby naprężonych. Piersi unosiły się im i opadały. Zda wało mi się, że żandarm patrzy właśnie na te ruchliwe piersi dziewczyn. Twarz mu owionął kłąb dymu. Zerknąłem na kaburę z pistoletem. Żandarm jakby w locie złapał moje spojrzenie. Znów wpatrywał się we mnie. Może to ten sam, co w pie czarze. Teraz szuka mnie i znalazł. Medy tuje, co ze mną uczynić. Dopiero teraz uprzytomniłem sobie, że usiadł właśnie na miejscu, gdzie pod darnią ukryta by ła książka. A jak go co w tyłek zacznie uwierać, podniesie się i zobaczy odcięty szpadlem kawał darni. Podniesie go. Wte dy koniec z naszą szkołą, a może i z ca łą pasionką. Zauważyłem, że ma zmarszczki na czole i wokół ust. Stary chłop. Pewnie ma swoje dzieci. Jeśli ma czterdzieści lat, to jego dzieci są w naszym wieku mniej więcej. Co taki fluk może so bie teraz myśleć, co zamierza? Żandarm zgasił niedopałek w miejscu, gdzie darń była odcięta Dziewczyny patrzyły tak że nie wiedziałem, co widzą. Panienki ich oczu nawet nie drgnęły. Blondyna zaczęła grzebać w ognisku. Wygrzebała z nier>o kilka upieczonych kartofli. Podsunęła je kijem w stronę żandarma. Ten wziął jeden do łapy i zaczał jeść. Usmolił śię przy tym na gębie. Dziewczyny zobaczyw Szy to parsknęły śmiechem. Czy one głupie? Teraz się śmiać. Żandarm popatrzył na nie poważnie i jadł dalej. Tak pożarł chyba ze cztery pieczone kartofle wybiera jąc co większe. Ja nie jadłem. Poczułem, że w głowie mi się kręci od tego papierosa. Naraz Szatyna wstała i odeszła. Żan darm jakby tego nie widział. Za dwie mi nuty przyjechała na swym karym. Żandarm patrzył na nią z ciekawością i chy ba bez złości. Szatyna dziobnęła piętami w podbrzusze karerroj '-'órv stanął dęba i pogalopował przez gródź. Patrzyliśmy na nią. Zawróciła i zeskoczyła lekko. Kare-go puściła wolno. Ten wstrząsnął się całym ciałem i prychnał przeciągle. Żandarm wstał. Podszedł do karego. Poklepał go po pysku, pogłaskał po szyi. Kary po łożył uszy. Szatyna wstała i podeszła bliżej do jego łba. Kary uspokoił się. Żandarm usiadł. Znów zapadła cisza. Karabin żandarma stał między jego nogami jak na warcie. — Gegeben polnische Biicher! — Ist nicht da. Żandarm otworzvł oczy szeroko aż mu czarne krążki w białych obwódkach zadrgały. Myślałem, że zaraz nastawi karabin do mnie i st"zeli. ale zobaczyłem, #że najpierw zadygotał mu brzuch, potem żandarm wybuchnął wielkim śmiechem. Kary spojrzał na niego swoimi mądrymi oczami. Pewnie zdziwił się, że taki fluk ryczy na paśniku jak baran. Staliśmy we troje zmartwiali, bo taki żandarmski śmiech nie mógł oznaczać niczego dobrego. Właśnie pochylił karabin bagnetem do ziemi i dziobnął w darń. Potem drugi raz, trzeci. Teraz widzieliśmy, że żandarm wpadł w furię i dziobał raz przy razie w darninę bagnetem. Widocznie zauważył z daleka, jak dziewczyny coś tam ukrywały. Wtem bagnet natrafił na opór Akurat żandarm dziobnął w książkę. Kopnął butem w darń kilka razy i zobaczył papier okładki. Teraz dziobnął w nią bagnetem i książka została uniesiona na tym bagnecie w górę. Obejrzał książkę uważnie. — Polnische Schule!? Teraz wiedziałem, że ktoś nas wydał. Niemożliwe, żeby tak od razu przyszedł szukać polskiej szkoły i książek. Czekałem, że zaraz każe nam za sobą iść pod karabinem. Żandarm zdjął książkę z bagnetu i siadł koło ogniska. Otworzył ją i śmiesznie przesylabizował. — Alla ma kotaa. Obie dziewczyny zachichotały tak strasfc nie, że zląkłem się, czy nie zwariowały. One zaś jak te dzikie jałówki pokulały się po trawie, dalej i dalej, w trawę coraz wyższą, aż znikły mi naraz z oczu. Otrząsnąłem się z tych myśli, jak z rosy zimnej, co spadała mi za kołnierz dużymi kroplami z olphy. Słońce wzeszło już wysoko Popatrzyłem na swoją szkołę. Dzieci siedziały w dwóch grupach, a ich sciszo-ne głosy ledwie dochodziły do moich uszu. Spojrzałem na dróżkę pod cmentarzem. Teraz naprawdę szedł po niej żandarm. Gwizdnąłem więc od razu trzy razy. Dzieci zakotłowały' się na paśniku i znikły w krzakach, zapadły się chyba pod ziem;ę. Popatrzyłem na krowy. Pasły się spokojnie. Dobiegłem zdyszany do dziewczyn i we troje gnaliśmy w kierunku rzeki. Nie było czasu na dojście do mostku. Dziewczyny zagięły sukienki do pasa i weszły w wodę, ja za nimi. Dostawała nam woda do pępków. Wyczołgaliśmy się po skarpie drugiego brzegu i wpadliśmy między stojące kopy żyta. Gnaliśmy w stronę pobliskiego lasku sosnowego. Dopiero za szerokimi chojakami padliśmy bez sił na piasek. Zdawało rni sie, że słyszę bicie trzech serc w suchy piach. Ale to moje ser ce biło tak szybko. Po minucie weszliśmy w wysokie drzewa sosnowe. Tu cisza i wil goć pod nogami. Stapaliśmy po puszystych, ciemnozielonych mchach. Schowaliśmy się pod rozłożystym chojakiem. Zastanawiałem się nad. tym. że w rzeczywistości jest zwyczajnie, a w myśleniu moim zawsze dziwnie i pięknie. Więcej przygód można mieć w myślach niż w życiu. Ale dziewczyny przeszkodziły mi w tych rozmyślaniach. * Fragment przygotowywanej do druku powieści pt : „Biały Bór". Poprzednio wydane powieści z tego cyklu: „Czarny Bór" i „Czerwony Bór". Strona 10 MAGAZYN G/os Pomorza nr 2b9 r1 • ♦ 1 i ' » * • • * 9 • « • ....... • 4 • • . „ ' *.*..•*. ..... ł » ł * ' ' • . !• , • * • m ®11€£ Ł' m m mm ;t&Ś2KĆ -&M a JCZESCAW KURIĄTĄ tf&JHERW JfiSIEfl "WIATREM POSłA ŁAHASfcO, ŹE y70zx$HKm kwiaty zwięnNą X 2Ć&SNŁ. -------- <* ,, SłOTEM ROZESisaia. Lldcis SAK i. n&TTj SE JaWlZiT EEPSIE W BISLI > - PT75ZYSTE?, OPTĄP KftŹpEGO 2ŁSNX& SZRON ^ , ¥ # "" ; 3E$ISNI MÓWI,ZE WĆSYóTKo WOKĆK SHJ ZMIENI. WRESZCIE WPROST Z. KIEBfll &B5P& MATMA, mm" 2AK 5HIE<5 - - PRZEPIEKNa. *! ■ KL*P*Ty_. c ł p«F/t^Ti rvi ® S ^ ■ fflKte »ffl Jurek chodzi do drugiej klasy. A ® każdy uczeń drugiej klasy potrafi już jgg zupełnie ładnie pisać. I dlatego w poniedziałek Jurek usiadł i napisał □ list: BI Panie Mikołaju! Bardzo Pana proszę o rower, bo ® rower jest mi bardzo potrzebny. 13 Jurek We wtorek rano Jurek pomyślał: — ™ Po co mi w zimie rower? Lepiej poił proszę Pana Mikołaja o coś innego, f napisał: Panie Mikołaju! Jeszcze bardziej niż roWer potrzebne mi sq łyżwy. Jurek W środę Jurek pomyślał: — Łyżwy może mi kupić tata. Lepiej poproszę Pana Mikołaja o prawdziwe narty. Panie Mikołaju! Najlepiej będzie, jak Pan przyniesie mi w sobotę prawdziwe narty. Jurek A w czwartek Jurek doszedł do wniosku, że prawdziwe narty mogq być dla Pana Mikołaja zbyt ciężkie. Tym bardziej, że śnieg już zupełnie n B B stopniał, Jurek usiadł, wyjął kartkę @ i kopertę i napisał: mt Panie Mikołaju! Bardzo długo się zastanawiałem ® i najbardziej to proszę Pana o wrot- O ki. Wrotki sq mi bardzo potrzebne. Jurek ® W piqtek rano spadł świeży śnieg. El - I co ja teraz zrobię z wrotkami? - « zmartwił się Jurek. - Przecież nowy list nie dojdzie już do Pana Mikołaja. H Wieczorem ustawił koło swego tao- _ czana swój największy kalosz a do " kalosza włożył list: g Panie Mikołaju! Spadł śnieg i wrotki na razie nie H sq mi potrzebne. Najlepiej będzie, g jeśli Pan wrotki da innemu chłopcu. Dla mnie proszę zostawić kij do ho- SI keja. - Jurek g W sobotę rano Jurek zajrzał do swojego kalosza. Nie znalazł w nim ES ani łyżew, ani nart, ani wrotek, ani nawet hokejowego kija. Nie wiado- ® mo dlaczego w kaloszu leżał najwięk- gg szy długopis, jaki Jurek w życiu widział. H ...Młodzieżowy Dom Ku' tury w Koszaiinie Pnei. kilka tygodni gromadzi' rysunki dzieci z całeg0 województwa nadsyłane na międzynarodowy kon* kurs pn. „Ilustrujemy baj' ki Andersena". Najpięk-niejsze rysunki wysiane zostały do Pałacu Mło* dzieży w Warszawie, Tam oceniała je międzynarodowa komisja, która kiikd dni temu zawiadomiła, że: DAREK ZWOLIŃSKI z® SZKOŁY PODSTAWOWEJ nr 1 w Koszalinie otrzy mał nagrodę ambasady duńskiej „Srebrne łyżeczki". Natomiast pracd MAŁGOSI NOWAK ze SZKOŁY PODSTAWOWEJ nr 11 w Koszalinie zakwalifikowana została nd międzynarodowa wystawę-Darkowi i Małgosi gratulujemy. A Was chcemy przy okazji poinformować, że trwa właśnie ogólnopolski konkurs rysunkowy na temat: „Ormowiep przyjacielem dziecka'; Rysunki możecie nadsyłać na adres: Młodzieżowy Dom Kultury w Koszalinie (kod: 75-628), ul Grottgera 4. a J/IK BAWI/% SIŁ DZIECI2 ^r>-dPSi 0r!ł IlA/ PRZEDSJTKOIW PAWI fcY.1 SIE rnunmmmmmmm •JUREK J\ia: ^ • v ^ TO; AREK. i; BTi: RI!9BtBRGB|iPBa ; ciĄ była; I ŁECMfS urn ammmmutomm ***>%»* mmrnmjmm mttW* mmmmmm mmmmm > ems •■•■ ■•«■■■■■■ « mm* mm* m I \£|/POWAM.Z iltOSREK I PIOTREK ) a as mm ~m m m mm w mmm m m ®b mmmmmm i T1ŁK© MAfrA 5 beat/v smm I KOKOS i I PIEfćKA 0 Ą PYSZNEJ y0>\ f*Ą % ;(5/ I W KT«5R>'W EED4 mmmmm llYZAPErw l SPOSCfSWBK * im>***+tam* Po drogach krąży pijany koszmar. Na wielu odcinkach dróg należałoby pośta Wić w soboty, dni wypłat i dni świąt — extra tablice z ostrzeżeniami: Uwaga pijany pieszy! Przejechałem wieczorem trzysta kilometrów właśnie w sobotę (normalną, nie ,,wypłatową"). Przyjechałem wykończony nerwowo, Na dystansie 300 kilometrów, naliczyłem 41 pijanych, w tej liczbie 12 poruszało się na rowerach. Ciągnęli się raz to lewym, raz prawym skrajem szosy, dwóch szło na czworakach, czterech u-siłowało iść prosto trzymając się środkowej linii jezdni. Boję się wszystkich rowerzystów. ale rowerzyści pijani jeżdżący w nocy po oblodzonej szosie to już nie bezmyślni ludzie, to przestępcy stanowiący realne nie bezpieczeństwo dla ruchu i dla życia. Piesi na szosach odczuwa ją jak gdyby coraz większą pogardę dla śmierci i nie wynika ona chyba tyle z brawury, co raczej z bezmyślności. z braku wyobraź nii. Nigdzie pijaństwo nie od biera człowieczeństwa, a godzinach zmniejsza ryzyka wypadku bardzo poważnie. Potrzebna jest także zdecydowana i prowadzona szeroko akcja ze strony służby ruchu i ze strony samych kierowców. Nie wiem jak tó ma wyglądać, ale tak jak dla pijanego kierowcy nie ma miejsca na jezdni, tak też pijany pieszy musi być z niej usunięty. STANISŁAW WIĄZOWSKI jeśli pod kołami znajdzie się człowiek, to w każdym wypadku mamy do czynienia z autentyczną tragedią. Tak że wtedy, gdy pijany siedział za kierownicą, co także jest plagą szos. Co więc robić z pijanym koszmarem? Czy mamy szan sę walczyć? Myślę, że środkiem do wykorzystania natychmiast jest unikanie jazdy właśnie w te sćbotnib--wypłatowe dni krytyczne, a dalej — jazdy w godzinach 16—22. Jazda w innych dniach tygodnia i w innych toyinrta KRZYŻÓWKA NR 790 (sy-la-bo-wa) POZIOMO: — l) pensja, wyna grodzenie Za pracę; 3) wiatr wie jący nad morzem; 5) odświętny, uroczysty strój; 7) mitologiczny przewoźnik; 9) opowiadanie nie stworzonych rzeczy; 11) porcja jednorazowa leku, dawka; 13) np. kotlet schabowy z kapusta; 14) Pomieszczenie, gdzie odbywa się proces łączenia metali zś soba na gorąco; 16 ani kropli deszczu latem...; 18) opis postaci literackiej; 22) karciany uro bek; 23) odwaga, brawura; 25) np. perszeron, kuc, arab; 28) przyrząd elektroniki kwantowej; 28) wzgórze kultowe na Potrze, żu Słowińskim; 30> giral o czło wieku z nizin; 32) wiecznie zie lone drzewko zach. Affyki, u-prawiane dla nasion; 34) człowiek bardzo małego wzrostu; 35) ustąpienie z urzędu. PIONOWO: — 1) brak. niedostatek czego — w przenośni; 2) ułatwia pisanie na napierze nie-liniowanym; 4) kwestia. Drobiem do rozwiązania; 6) czas wolny od zajęć, odpoczynek; 8) brzeg kapelusza; i0i pokój do spożywania posiłków; 12) np. śnieżna; 15) przymioty, zalety; 16) miasto ńńd Skawa: IV) odmiana zająca; 19^ ,,wojuje" z zięciem; 20) barok, gotyk, renesans; 21) codzienny napój; 23i miasto nad Pasłęka; 24) karciana płeć piękna: 25i nrzyrząd do korowania drewna; 27) kształt piernika to ruńskiego: 29) kręci się...; 31) grupa instrumentów muzycznych uderzanych; 33) angielska dama. Ułożył: ..HARALD" Rozwiązania — koniecznie z dopiskiem: „KRZYŻÓWKA NR 790" — prosimy nadesłać do redakcji w Koszalinie naińozniej do przyszłej soboty. Po : o<.lon wania wśród Czytelników; 5 PONÓW KSIĄŻKOWYCH po 50 złotych. ROZWIĄZANIE KRZYŻÓWKI NR 788: PRZEZORNY ZAWSZE UBEZPIECZONY. NAGRODZENI: Za prawidłowe rozwiązanie krzyżówki nr 788 nagrody ufun dowane przez PZU wylosowali: l-i suszarka do włosów — Zdzi sław Dyjas — ul. Hibnera 6/4, Koszalin; 2) kocher turystyczny — Stefan Przad — 76-211 Domin nek, woj. Słupsk; 3) grzałka elektryczna ■— Piotr Prokop — 78-331 Połczyn Zdrói. Nowe Jś worowo, woj, Koszalin. Bony książkowe otrzymuia: Barbara Rowińska — 84-313 Siś mirowice 18/30, woj. Słupik; Krystyna Rabenda — 78-124 Gwiazdowe, p-ta Żukowo, woi. Słupsk; Jerzy Taraśka — Rado sław 15, 76-100 Sławno; Zdzisław Rogowski, 78-300 Świdwin, Stttar dzkó blok 35a/8; Andrzej Daili szewski. ul. Władysława 7 m 22. 76-200 Słupsk; Nagrody wyślemy pocztą. Strona 12 MAGAZYN Głos Pomorza nr 284 W; * ? 'A Było chyba kolo północy, gdy w świet le reflektorów ujrzałem zaporą na szosie. Ciężki deszcz bębnił o dach samochodu i o czarne płaszcze policjantów, zbliżających się do naszego wozu. Pełne światła czterech policyjnych wozów oświetlały ich sylwetki tak, że wy glądali, jakby osnuci srebrzystą poświatą. Już gdy zaczynałem przed zaporą hamować, szczeniak siedzący obok mnie zsunął się trochę z fotela, pochy łając się zarazem do przedniej szyby. Poczułem ostrze jego myśliwskiego no ża w okolicy żeber. — Jeżeli pan powie jedno nieodpowiednie słowo, przerżnę pana na pół, mister! Spojrzałem ukradkiem na niego. Jego młoda, ale brutalna twarz była teraz blada. Nie ulegało wątpliwości, że ten szczeniak zdecydowany jest na wszystko! Napadł mnie przed piętnastu minutami, chociaż trudno to właściwie nazwać. napadem. Po prostu, gdy z powodu bardzo złej nawierzchni musiałem znacznie zwolnić tempo, nagle o-twarły się prawie drzwiczki samochodu, a on wślizną} się do środka z szybkością rysia i równie szybko przytknął mi do brzucha lśniące ostrze myśliwskiego noża. — Uciekłem z więzienia w Lodgewell. Mam dożywocie za morderstwo. Radzę szybko jechać dalej, mister, jeżeli panu życie miłe. Im dalej od Lodgewell, tym. lepiej. Nie miałem wyboru. Zwiększyłem tempo. No, a teraz, masz, policja. I ten szczeniak z nożem uciskającym rao je żebra. Jeden z policjantów zbliżył się ostrożnie dając znak, bym odkręcił boczną szybę. Drugi stanął poza snopem światła reflektora, obserwując nas uważnie. Inni stali blisko wozów koło zapory. — O co, chodzi, boys? — spytałem, Mój własny głos brzmiał mi obco. Ale spokojnie. — Dokąd pan jedzie? — zapytał policjant. _ Tu niedaleko, 'do Sumner" — odpowiedziałem. — Muszę zabrać stamtąd moją żonę. — Proszę prawo jazdy. Sięgnąłem ręką do tylnej kieszeni w spodniach, wyciągnąłem portfel i jedną ręką otworzyłem, podając go po licjantowi. Prawo jazdy było za plastykową przegródką. Policjant skierował światło latark: ręcznej, rzucił okiem na prawo jazdy i zwrócił mi je w milczeniu, Potem oświetlił twarz szczeniaka, który wyglądał, jakby się obudził z drzemki. — A to kto? — spytał policjant. — To mój siostrzeniec, Harry — odpowiedziałem prędko. — Nie zaobserwował pan w tamtej okolicy niczego podejrzanego? Nie usiłował nikt pana zatrzymać i prosić o podwiezienie? Głęboko zaczerpnąłem powietrza. Od powiedziałem: „Nie, nie zdarzyło mi się nic takiego", ale jednocześnie zrodził się w mojej głowie pomysł. — W Baldwin Córner napadnięto i zraniono człowieka. Mniej więcej przed trzema godzinami — poinformował mnie policjant. Napastnik zrabował o-fierze nieszlifrwane di amenty wartości 20 tysięcy dolarów. — A wiadomo, kim był napastnik? — Dotychczas nie. Wiemy tylko, że działał sam i jechał czarnym samochodem. Zaparkował go za motelem, w którym nocowała ofiara. W czasie snu jubiler został uderzony łomem w głowę. Na szczęście cios nie był śmiertelny. Po rychłym odzyskaniu przytomności zrobił alarm, ale rabuś zdążył uciec tylnym wejściem. Nikt go właściwie dobrze nie widział. Klamkę drzwiczek miałem już w ręku. Musiałem postępować tak, by po licjant dalej mówił. Spytałem więc: — No dobrze, ale dlaczego wstrzymaliście cały ruch. jeśli wiadomo, że rabuś jedzie zupełnie określoną limuzyną? — A właśnie o to chodzi, że nie — odpowiedział policjant. — Znaleźliśmy ją rozbitą i spaloną w rowie. W dwadzieścia minut po napadzie w motelu wjechał na zakręcie na drzewo. — Słuchaj, wujku — powiedział w pewnej chwili nerwowo szczeniak. Poczułem. że przycisnął trochę ostrze no ża, uciskające moje żebra. Czy nie u-ważasz, że powinniśmy już jechać? Ciotka Anna z pewnością.., Nigdy nie dokończył tego Kiedy je zaczął, zwrócił wzrok licjanta. Skorzystałem z tego błyska wicznie pchnąłem drzwiczki i całyrn 3 ciałem rzuciłem się w bok i w dół. 3 Padłem na ziemię,. Drzwi samochodu 3 odepchnęły policjanta, a ja toczyłem ."1 się już w stronę brzegu szosy, wrzesz 3 cząc, co sił w płucach: 3 — To jest bandyta, którego szuka- 5 cie! Wdarł się podstępnie do mego sa 3 mochodu! Groził, że mnie przebije no 3 żem! Trzymajcie go! , S r-H Wszystko odbywało się w błyska- 3 wicznym tempie. Leżałem już w bez- 3 piecznej odległości. Szczeniak nie zdą 3 żył nawet odrzucić noża. 2 HI Podniosłem się i podszedłem powoli 3 do grupy policjantów. Reflektory sa- 3 mochodów oświetlały szosę. W środku 3 leżał podziurawiony zbieg z Lodge- 3 well. Ostrze dużego myśliwskiego no- 3 ża, leżącego tuż obok jego otwartej 3 dłoni, lśniło w blasku reflektora. Zbli 3 żyłem się i powiedziałem smutnym gło 3 sem: 3 , — Wskoczył do mojego samochodu, 3 gdy musiałem zwolnić na zakręcie. 3 Mówił, że mnie zarżnie jak świnię, 3 jeśli nie będę szybko jechał. 3 — Ale pan ma jednak refleks — 3 powiedział jeden z policjantów. — 3 Wytoczył się pan z samochodu jak a- 3 krobata cyrkowy — dodał z podzi- 3 wem. 3 — Gdyby pan czuł to ostrze na że- 3 brach, zrobiłby pan to samo i tak sa- 3 mo szybko — odrzekłem skromnie. — 3 To była moja ostatnia szansa. 3 Inny policjant obszukiwał zabitego. 53 „Nic" — mruknął. — Ani jednego dia 3 mentu. Jego kieszenie- są puste. Pew- 3 no gdzieś zdążył zakopać łup". 3 Diamentów nie znaleziono, mimo że przekopano jeszcze z milę kwadratową lasu tam gdzie — jak wskazałem policji — zbieg z Lodgewell wyłonił się z ciemności nocy i wskoczył do „mojego" samochodu. Podpisywałem jeszcze jakieś protokoły, aż wreszcie wszystko się skończyło i mogłem spokojnie obejrzeć sobie moje śliczne diamenty. Nie wiem, czy po moim Wyjeździe na północ kiedykolwiek wyłoniła się sprawa skradzionego samochodu Bena Masona.'Bo zarówno „mój" wóz jak i prawo jazdy należało do tego poczciw ca, którego nawet nigdy na oczy nie widziałem. Nie dość, że zbyt słabo rąb nąłem w głowę tego jubilera, to jeszcze musiałem władować się na to przeklęte drzewo. Szczeniak nie wiedział, jakiego pecha przyniesie mu" skok do samochodu Bena Masona. A mój samochód, którego spalony wrak znaleziono w rowie też był skradziony. Tylko dzień wcześniej. Wykorzystałem moją ostatnią szansę... Gdyby nie Susan... To wszystko opowiedział ml Mike „Pająk" alias Mike Brandon, zwany też „Poczciwcem" z powodu swego budzącego zaufanie wyglądu, gdy przy gótowywałem jego obronę w sprawie zamordowania przez niego Susan Brown. Zrujnowała go i porzuciła. Za bił ją z zazdrości i rozpaczy. Umarł po roku w więzieniu. Diamenty nie przyniosły mu szczęścia. (tłum. tkb) zdania. nilITTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTnTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTIflI na po- Od królowej Saby co najmniej ród niewieści przepada za błyskotkami. Biżuteria — zawsze modna, zawsze pożądana. Gdy więc pa nowit maja problemy czym obdarować ukochaną na Gwiazdką mo żemy im doradzić: każda z pań chątnie ozdobiłaby się tak, jak owa modelka. Platyna, diamenty, rubiny, brylanty, złoto... no, nie przesadzajmy — może być nawet skromne srebrne kółeczko, (sz) Fot. CAF-AP . . .. 1 ;! lilii WM . 1 mm liii Sii&sś: : ill mm mmmm rnmm rap| '' ' & > Elegantka?... Fot. CAF-UP1 iiiiiiimiiimiiuimimiiiimiiiiiimiiiiiiiiiiiimij D 1 #' illg • m BARAN 21.3.-20.4.: Mimo mniejszych I większych kło- 9 potów, osoby urodzone w znaku Barana powinny uwa- 3 żać kończący się rok za dobry. Chodzi teraz o to żeby, 3 myśląc o przyszłym, nie zapomniały o doświadczonych po- 3 wodzeniach i niepowodzeniach. 3 BYK 21.4.-21.5.: „Nie pozwól Słońcu zajść nad twoim 3 gniewem", mówią Anglicy. Osoby urodzone w drugiej de- 3 kadzie maja wzywamy, aby nie pozwoliły rokowi 1975 3 skończyć się, nim nie wyjaśnią nieporozumień i nie po- 3 dadzą ręki na zgodę bliskiej osobie, z którą zadarły kil- 3 ka miesięcy temu. 3 M BLIŹNIĘTA 22.5.-21.6.: Bardzo pomyślne układy pozwą- 3 łają ci śmiało planować na rok następny, kierując się 3 własną oceną sytuacji. Sprawy rodzinne powinny także 3 iść po twojej myśli. 3 9 RAK 22.6.-22.7.: Już prawie zrezygnowałeś, a jednak... 3 Raki, zwłaszcza urodzone w czerwcu, po różnych perype- 3 tiach, które odbiją się echem na przełomie roku, osiąg- 3 3 ną to o czym niemal nie śmiały już marzyć. Winszujemy! 3 5 fan* 3 LEW 23.7.-23.8.: Lwów, które będą wkrótce awanso- 3 3 wały (a dowiedzą się o tym jeszcze przed końcem roku) 3 3 ostrzegamy, żeby nie spoczęły na laurach. Ich oczywiste 3 3 i zasłużone powodzenie, to dopiero wstęp do tego co 3 3 przyniesie rok ...1977. 3 3 3 3 PANNA 24.8.-23.9.: Nawet przy pomyślnych układach 3 3 możesz niejedno popsuć przez brak realizmu. Optymizm 3 3 — owszem, sentymentalizm — ostatecznie, ale stawianie 3 3 zamków na lodzie niczego nie zbuduje. 31 M w* 3 WAGA 24.9.-23.10.: Jakieś sprawy pieniężne tak cię 3 3 pochłoną, że możesz nie dostrzec, iż ktoś się tobq bar- 3 3 dzo zainteresował. Czy stracisz na tym — nie wiadomo. 3 ^ nsi KB* 3 SKORPION 24.10.-22.11.: Po-stanowiłeś osiqgnqć sukces 3 3 bez względu na koszty? A jeżeli poniesie je Jjtoś inny? 3 3 Czy pomyślałeś o takiej ewentualności i czy z nią też się 3 3 godzisz? 3 2 3 3 STRZELEC 23.11.—21.12.: Jeśli nie stracisz cierpliwości, 3 3 cel, który sobie postawiłeś, będzie osiągnięty. Mógłbyś 3 3 nawet po drodze zaliczyć coś dodatkowo i posunąć się 3 3 trochę dalej. 3 S 3 KOZIOROŻEC 22.12.—20,1.: Astrologia widzi przed Ko- 3 3 ziorożcami siedem lat tłustych (dla urodzonych w grud- 3 3 niu — lata 1976 i 1977, dla tych z pierwszej dekady 3 3 stycznia - rok 1978 i do listopada 1979, dla pozostałych 3 3 — od grudnia 1979 do 1932 r.). W dodatku Koziorożce 3 3 grudniowi mogq spodziewać się czegoś bardzo pomyślne- 3 3 go jeszcze przed końcem obecnego roku. 3 3 3 3 WODNIK 21.1.-18.2.: Rok się kończy, bilans zamyka 3 3 a mimo to... Jakaś niespodziewana znajomość albo oso- 3 «, ba przybyła nieoczekiwanie z daleka zdąży chyba jesz- 3 3 cze w tym roku zamieszać w twoim życiu. 3 2 «■< jne* *** 3 RYBY 19.2.-20.3.: Nie wiemy czy będziesz z tego za- 3 3 dowolor.y, ale ostatnia tegoroczna dekada, choć świa- 3 3 teczna. minie ci bardzo spokojnie Tylko nieliczne Ryby. 3 3 będą witać Nowy Rok przy wtórze orkiestry balowej. 3 3 lIIIIIIIIIIIIIIIIIlIlIIIinilllllllllllllllllHIIIIIIHIIJIIITIllTlI Pomorza nr Ż64 MAGAZYN Strona 13 "mm v •* KLUBY I DZIAŁA- Baligród i Cisną — miejscowości województwie rzeszowskim aż nadto dobrze znane x podręczników szkolnych, z filmu i książek To tam, w Bieszczadach, w 1945 roku rozpoczynał odpowiedzialną Służbę jako szeregowy milicjant 18--letni Zygmunt Wołowski, dziś ppłk MO, urzędujący prezes KS „Gwardia" w Koszalinie. Tam też otrzymał on legitymację członkowską PPR. Mimo niemal wojennej sytuacji — Baligród i Cisną były tymi miejscowościami, w których szerzej *ainteresował się sportem. Tu właśni* usiłował skompletować drużynę piłkarską i założyć Milicyjny Klub Sportowy. Oj, ciężkie były pierwsze miesiące i lata na południowo-wschodnim krańcu wyzwolonej ojczyzny! Nad Bieszczadami unosiły się łuny, ogniem i pociskami palone były wsie i rozrzucone po górach zagrody. Uzbrojone bandy UPA, NSZ, reakcyjnego podziemia napadały na bezbronnych mieszkańców wsi i miasteczek. Śmierć czyhała prawie za każdym drzewem i węgłem" — wspomina te lata Z. Wołowski. Po dwóch latach walk i potyczek z bandami, szeregowy Wołowski zostaje przeniesiony do wsi Antoniów k. Radomyśla nad Sanem. Tu było spokojnie, mieszkańcom wsi nie gro ziła zbrojna napaść. W tej sytuacji •— dzisiejszy mój rozmówca — mógł więc przystąpić do realizacji, zamierzonego jeszcze w Bieszczadach celu — założenia Milicyjnego Klubu Sportowego. — Udało się! Najłatwiej ,było skompletować drużynę siatkówki, dzieli się swoimi wspomnieniami Z. Wołowski. Dyscyplina ta nie wymagała żadnych środków. Każdy milicjant posiadał przecież koszulkę bez rękawów, krótkie spodenki lub kąpielówki, a jeśli chodzi o buty, to też nie było z nimi kłopotów — w siatkówkę można przecież z powodzeniem grać nawet boso. — Znacznie większe trudności spotkały mnie przy kompletowaniu sekcji bokserskiej. Najważniejszą rzeczą było zdobyć rękawice bokserskie. Gołymi pięściami nie mogliśmy się przecież „okładać". Ale jak mówi- przysłowie — ,.dla chcące go nie ma nic trudnego". Koledzy z posterunku zdobyli gdzieś dwie pary rękawic. Można było już trenować. Starczyły dla naszej reprezentacyjnej ósemki. Jedna, mniejsza para rękawic, służyła pięściarzom od wagi muszej do lekkiej, druga użytkowana ' była przez „cięższych" zawodników. Po każdej walce — w mecz,ach wyjazdowych I n« własnym, ringu — pięściarze przekazywali rękawice ko lejnym kolegom. W Antoniowie Zygmunt Wołowski niedługo „zagrzał,1,' miejsca. Komenda Wojewódzka w Rzeszowie kieruje go na drugi kraniec Polski, do Bystrzycy Kłodzkiej. Tu wówczas wszystko jeszcze było w sta-diym organizacji, na wyzwolonych ziemiach powstawały pierwsze placówki polskie, zaczęła utrwalać się władza ludowa. . Trudne były początki życia sportowego na ziemiach zachodnich. Przeszedł przez nie walec wojenny, pożostawiając za sobą ruiny. Do Bystrzycy przybywali repatrianci zza , Bugu i z Francji, osadnicy z różnych strony kraju. Wśród nich, ' obok działaczy gospodarczych i kulturalnych nie zabrakło również spor towców i działaczy sportowych. — W Bystrzycy Kłodzkiej spełniło się moje drugie powojenne ma rżenie — wspomina Z. Wołowski. — Nareszcie mogłem założyć sekcję piłkarską I kolarską. Wówczas piłkarze sami zaopatrywali się w niezbędny sprzęt sportowy, sami go reperowali, konserwowali i często tak że z własnej kieszeni pokrywali kosz ty przejazdu na mecze. Sport jednoczył ludzi z różnych środowisk i re gionów. Jednakowo na meczach o-klaskiwał swojego pupila repatriant z Lwowa lub Wilna, osadnik z Podhala lub Rzeszowszczyzny, repatriant z Francji, warszawiak lub poznaniak. Z nazwiskiem pil*. Wołowskiego związany jest dynamiczny rozwój KS „Gwardia". Wciąż inicjuje coś nowego, wciąż szuka nowych form polepszania pracy w klubie. Jest wielkim przyjacielem młodzieży. Niejednego chłopca zawrócił ze źle obranej drogi życiowej, przyciągając go- do klubu. Dziś niektórzy z nich są mistrzami okręgu, medalistami. Zanim jednak Gwardia stała się najsilniejszym klubem w wojewódz twie — na przestrzeni prawie 30-letnej działalności bywało z nią róż nie. W swojej historii ma zapisane również lata „chude". — Przypadły one właśnie na pierw szy okres mojej pracy w Koszalinie, kiedy w 1957 roku objąłem funkcję komendanta miasta MO — mówi Z. Wołowski. W 1956 r. sport gwar-dyjski przechodził reorganizację. Zmniejszono liczbę sekcji. Najgłębszy kryzys przeżywała Gwardia w 1957 r., kiedy to do innych klubów przeszło, wielu utalentowanych zawodników oraz dobrych trenerów i instruktorów. Piłkarze musieli się w tym roku pożegnać z klasą międzywojewódzką, spadając do klasy A. — Od 1958 roku .wspomina prezes, działalność klubu zaczęła na powrót — po zmianach w gronie działaczy i reorganizacji — nabierać rozmachu. W lutym 1959 roku powrócił on do dawnej nazwy — Gwardia. — Zostałem wybrany kierownikiem sekcji piłkarskiej. Już w tym czasie powstały plany budowy własnego, nowoczesnego o-biektu sportowego. Do budowy przystąpiono dopiero w dziewięć lat później, w 1968 r. Rok ten przyniósł klubowi największe sukcesy: Marian Tałaj zdobył złoty medal na Mistrzostwach Euro py w judo, Andrzej Pawlak wywal czył brązowy medal na Akademickich Mistrzostwach Świata, a iespół juniorów wywalczył tytuł mistrzów Polski. Koszalińscy judocy awansowali nie tylko do czołówki krajowej lecz także europejskiej i światowej. — Mnie osobiście najbardziej u-cleszył — zwierza się Z. Wołowski — awans piłkarzy do\ III ligi. Dobra postawa piłkarzy w III-ligowych rozgrywkach zwiększyła zainteresowanie kibiców pracą klubu, jego poczynaniami. Rosła liczba sympatyków klubu, powiększały się jego sekcje. - • ' i Zwiększone zadania klubu oraz rozpoczęcie budowy stadionu spowodowały oddelegowanie Z. Wołowskiego przez Komendę Wojewódzką MO do pracy sportowej i wychowawczej. Powierzono mu funkcję urzędującego prezesa KS „Gwardia". Na tym stanowisku mobilizował i aktywizował tych wszystkich, którzy mogli przyczynić się do przyspieszenia budowy gwardyjskiego^ obiektu. Kto nie magał w jego wznoszeniu?! Na budo wie pracowali żołnierze, młodzież szkolna, zakłady pracy, zetemesow-cy, harcerze. Nowy stadion wraz z halą sportową, hotelem, urządzenia mi sanitarnymi wybudowano w re kordowo krótkim terminie. Obiekt oddano do użytku już we wrześniu 1971 roku. Na 25-lecie KS „Gwardia" społeczeństwo Koszalina otrzymało w podarunku reprezentacyjny stadion. Od tego czasu rozmach gwardyj-skiej działalności sportowej w mie ście i województwie staje się jeszcze bardziej widoczny. Duża w tym zasługa działaczy klubowych, trene rów i instruktorów takich jak: płk Bronisław Szymański, płk Jan Pie-terwas, ppłik Leszek Chajduk, Jfn zet Bajsarowicz, mjr E. Kubicki, Kazimierz Kołodziejski, Stanisław Figas. To, że klub stał się popularny trzeba zapisać przede wszystkim na karb piłkarzy i judoków. To oni najwięcej rozsławili sport kosza liński w kraju. Dziś Gwardia jest największywi wielosekcyjnym klubem sportowym w województwie koszalińskim. ■— Moim marzeniem — mówi jego prezes — jest wybudowanie jeszcze drugiej hali sportowej o no woczesnej konstrukcji z przeznacze niem do piłki ręcznej i siatkówki, 11-kondygnacyjnego internatu (hote lu) dla ucznió.w-sportowców z całe go województwa, a także 50-metro wej krytej pływalni oraz krytego sztucznego lodowiska z widownią. Dzieje Gwardii w ostatnich latach świadczą, że niejedno marzenie już zrealizowano i niejedno też chyba uda się zrealizować w niedalekiej przyszłości. STANISŁAW FIGIEL lak u nas... Z artykułu K. Koszutskiego pt. „Dru-0a młodość Świdnicy" zamieszczonego wrocławskich „Wiadomościach" (nr 48) dowiadujemy się m. in. o tamtejszej obwodnicy. „Wyszła z nią — pisze on — rzecz tyleż zabawna co kłopotliwa: pomyślana przed pięcioma laty dla wyłączenia poza miasto Wzmożonego ruchu na międzynarodowej trasie E 83 biegnie dziś samym skrajem Osiedla Młodych I Z olden Samochodów dokładnie widać suszqce się na balkonach majtkij koszule i skarpetk i". Vox humana? W. Domański podał w swoim cotygodniowym felietonie („Dziennik Ludowy", nr 266) zatytułowanym „W przód i w tył" jak dwóch młodzieńców zwanych przez* niego silnymi na Podhalu (może potomkowie Janosika?) wymontowało z organów opuszczonego kościółka piszczałkę. Pasowała i-m akurat jako rura wydechowa do... motocykla... Dnia 18 grudnia 1975 roku zmarł, w wieku 43 lat KAZIMIERZ KWAŚNICKI o czym zawiadamiają pogrążeni w smutku ŻONA, CÓRKI i RODZINA Pogrzeb odbędzie się dnia 22 XII 1975 roku, o godz. 11 na Cmentarzu Komunalnym w Koszalinie. W dniu 18 grudnia 1975 roku zmarł nagle, w wieku 51 lat MARIAN KLIMASZEWSKI długoletni pracownik Przedsiębiorstwa Transportu Samochodowego Łączności w Koszalinie, odznaczony odznaką „Za zasługi w rozwoju woj. koszalińskiego", odznaką „Zasłużony Pracownik Łączności", złotą odznaką „Wzorowy Kierowca". W Zmarłym straciliśmy wzorowego pracownika i nieodżałowanego kolegę. Cześć Jego Pamięci! Serdeczne wyrazy współczucia ŻONIE i RODZINIE składają DYREKCJA I RADA ZAKŁADOWA PRZEDSIĘBIORSTWA TRANSPORTU SAMOCHODOWEGO ŁĄCZNOŚCI W KOSZALINIE Pogrzeb odbędzie się 20 XII 1975 r., o godz. 12. W dniu 15 grudnia 1975 r. zmarła, po ciężkiej chorobie PELAGIA NOWAK żona długoletniego pracownika Koszalińskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego w Koszalinie. Wyrazy głębokiego współczucia MĘŻOWI i RODZINIE składają DYREKCJA, KZ PZPR. RADA ZAKŁADOWA, RADA ROBOTNICZA I WSPÓŁPRACOWNICY KPB ma mi...............ii.....mmmmm—l Wyrazy szczerego współczucia Stanisławie Klimaszewskiej t powodu zgonu MĘŻA składają PRACOWNICY KOS/.AIINSKIECJO WYDAWNICTWA PRASOWEGO R«W „PRASA—KSIĄŻKA— RUCH" r RÓŻNE Koronowska Fabryko Maszyn i Urządzeń „KOFAMA" ! Koronowo, ul. Sobieskiego 1 J prxyftnufe da wykonania ODLEWY Z BRĄZU B-101 t WAŁKI 0 20-400 | TULEJE 0 40-400 z otworami wg posiadanych modeli do uzgodnienia | ODLEWY RÓŻNE z B 101 o wadze od 5 kg wzwyż z powierzonych modeli lub kokili OFERTY NA 1976 rok przyjmuje się od' zleceniodawców gospodarki uspołecznionej do dnia 30 V 1976 roku INFORMACJI uzyskał moina telefonicznie pad numerem 227. K-3342-0 SAMOCHOD BMW 2000 w dobrym stanie — sprzedam. Wiadomość: Koszalin tel. 264-41. G-8199 SAMOCHÓD syrenę 104 — sprze dam. Sławno, ul. B. Chrobrego 43/2, po piętnastej. Gp-8li3 PIATA lSSp MR łl — sprzedam. Koszalin, tel. 249-39. od godz. 15. G-8197 MOSKWICZA 412 — sprzedam. Ko szalin. Lechicka 21/1. G-8203 tr ipskiW RYBNE PRZYSMAKI GARMAŻERYJNE produkcji restauracji „TAWERNA" poleca sklep CENTRALI RYBNEI w Koszalinie, ul. Zwycięstwa 133 ZAPRASZAMY I ŻYCZYMY SMACZNEGO K-3274-0 PIANINO marki Bartholome «— sprzedam. Koszalin, tel. 235-15. G-8196 BONY PeKaO — kuplą. Koszalin, tel. m-««. o-iui-e PRZYJMĘ pracownika l uczniów do warsztatu samochodowego. Ko szalin Karłowicza 18. Nowacki. G-S202 LO Połczyn Zdrój zgłasza zgubie nie legitymacji szkolnej nr 155/72 uczennicy Haliny Olech. Gp-8124 DNIA I XII 1S7I r. sprzed Delika taaów Sfflnął czarny oudel (suka) Znalazcę proszę o skontaktowanie sle: Kołobrzeg, tel. 43-34. Ostrzega sl# przed przywłaszczeniem lub kupnem, Cp-812i , " • > • ' DYREKCJA PAŃSTWOWEGO OŚRODKA HODOWLI .HERODOWEJ w SWtELINIE ogłasza PRZETARG NIEOGRANICZONY na wykonanie instalacji sanitarnej dwóch budynków mieszkalnych w gospodarstwie Krępa. Oferty należy składać do 31 grudnia 1975 r. w biurze POHZ Swie-lino. Otwarcie ofert i postępowanie przetargowe nastąpi 2 stycznia 1976 r. o godz. 10, w biurze POHZ w Swlelinie. W przetargu mogą brać udział przedsiębiorstwa uspołecznione i prywatne. Zastrzega się prawo wyboru oferenta oraz unieważnienie przetargu bez podania przyczyn. 1 K-3366 Strona 14 MAGAZYN Chi Pomorza nr 884 • SPORT 9 SPORT • SPORT • SPORT • Hg arenach sportowych W sobotę i w niedzielę sportowcy województw koszalińskiego i słupskiego po raz ostatni w tym roku będą walczyć o mistrzowskie punkty. Po niedzielnych pojedynkach siatkarek i siatkarzy, koszykarek i koszykarzy, pingpon-gistów nastąpi przerwa w rozgrywkach. Zawodnicy i zawodniczki udadzą się na zasłużony odpoczynek, by w stycz niu. w pełni sił przystąpić do decydującej mistrzowskiej batalii. Koszyikarkd koszalińskiego SZS AZS już w ub. tygodniu rozpoczęły rewanżową rundę spotkań. 20 i 21 bm. główna uwaga sympatyków sportu koncentrować, się. będzie ria spotkaniach II-ligowych zespołów: Czarnych Słupsk i SZS AZS Koszalin. Siatkarki słupskie podejmować będą Budowlanych Poznań, a ko-szykarki koszalińskie — Pomorzanina Toruń. Ciekawie zapowiada się również występ rezerw koszykarek AZS Koszalin, kitó re w mfeczu o wejście do II ligi zmierzą się w Koszalinie z AZS Toruń i Ruchem Gru dziądz. A oto terminarz sobotnio-niedzielnych spotkań, na któ re warto się wybrać: II liga SIATKÓWKA W Słupsku: Czarni — Budowlani Poznań. Początek spotkania w sobotę o godz. 18, a w niedzielę o 10.30 (mecze odbędą się w hali WSP, ul. Arciszewskiego). KOSZYKÓWKA W Koszalinie: SZS AZS Koszalin — Pomorzanin Toruń. Początek meczu w sobotę o godz. 17, a w niedzielę o godz. 10. Spotkania odbędą się w hali KOSiW (ul. Głowackiego). O wejście do II ligi w koszykówce kobiet W Koszalinie: SZS AZS II Koszalin — AZS Toruń (sobota godz. 15, hala sportowa KOSiW). W Koszalinie: SZS AZS Koszalin — Ruch Grudziądz (niedziela godz. 12). (sf) TYDZIEŃ W SFUJ Podsumowanie sezonu w Koszalinie 7, udziałem wicewojewody koszalińskiego, Tadeusza Ga-lika, odbyło się w WFS w Koszalinie spotkanie z działaczami sportowymi, na którym dokonano podsumowania tegorocznego sezonu. Rok ten był pomyślny dla sportowców koszalińskich. W sumie zdobyli oni 62 medale na mistrzostwach Polski, zaś 68 zawodniczek i zawodników reprezentowało barwy Polski. Wicewojewoda podziękował działaczom za ich wkład w rozwój sportu, życząc dalszych sukcesów w zbliżającym się nowym roku, roku olimpijskim. Wyróżniającym się działaczom wręczono nagrody. (sf) Tomaszewski i Bulzacki — ukarani Wydział Dyscypliny i Wychowania fZPN na swym kolejnym posiedzeniu rozpatrywał m. in. sprawę niesportowego rachowania się reprezentacyjnych piłka rzy J. TOMASZEWSKIEGO i M. BUIZACKIEGO (oba.i ŁKS lódżi podczas meczu 1/8 Pucharu Polski Stoczniowiec Gdańsk — ŁKS (7 (trudnią). Obaj piłkarze zostali podczas teco spotkania usunięci przei serlT,iego t boiska. Bulzacki ukarany został saka zem *ry w 8 najbliższych spot kaniach ligowych a Tomaszewski — w 4 koleinyc.h meczach" ekstraklasy. Dwóch innych zawodników ŁKS ostrzeżonych podczas wspomnianego pojedynku w Gdańsku żółtymi kartkami — Andrzeja Drozdowskiego i Stanisława Terleckiego ukarano na gana. W SKR&CIE ¥ POLSKIM rgachistona ni« uda la się zakwalifikować do finałów przyszłorocznych mistrzostw Euro py. w ostatnim meczu eliminacyj nego turnieju w Sztokholmie nie było niespodzianki — Polska przegrała z CSRS 3:5 i awans uzyskali Czechosłowacy, zdobywając ogółem 1« pkt. Polska sajęła drugie miejsce — 19.8 pkt. wyprzedzając Szwecję —14 punktów. * W DRUGIM meczu turnie Ju o nagrodę „Izwiestii" wicemistrzowie świata, hokeiści Cze ehosłowacji pokonali w Moskwie reprezentację Szwecji 8:1. ¥ OSTATNI •llmlnaeyjny mecz mistrzostw Europy w gru pie IV został rozegrany w Glasgow miedzy piłkarzami Szko cji i Rumunii zakończył sle wynikiem 1:1. Spotkanie to nie miało decydującego wpływu na układ tabeli w grupie czwartej. WczeSnlej awans zapewnili so-bi« już piłkarz* Hiszpanii. SOBOTA 20 XII program i 10.00 „Wieczny zastępca" — powtórzenie ode. IV filmu pro dukcji TVP z serii — „Dyrektorzy" (kolor) 14.40 Program I proponuje 14.55 Program dnia 15.00 Sprawozdawczy magazyn sportowy (mecz tenisowy o Puchar Davisa pomiędzy Szwecją i CSRS oraz mecz hokejowy o Puchar „Izwiestii" pomiędzy Szwecją i ZSRR 17.15 Dziennik (kolor) 17.25 Obiektyw — program wo jewództw: białostockiego, bielsko-podlaskiego . ciechanowskiego, chełmskiego. lubelskiego, łomżyńskiego. ostrołęckiego, płockiego, siedleckiego, skierniewickiego, suwalskiego, włocławskiego i zamojskiego. 17.45 Z kamerą w Telewizji Leningrad (kolor) 18.05 Sobota Młodych 18.20 Wszystko za wszystko — z dyrektorem budowy Portu Północnego, Jerzym Stachurskim (kolor) 19.20 Dobranoc: Przygody roa bójnika Rumcaisa (kolor) 19.30 Monitor (kolor) 20.20 „Pełniący obowiązki" —• ode. V filmu prod, TVP z serii — „Dyrektorzy" (kolor) 21.30 Koncert Wlk. Orkiestry Symfonicznej PR i TV 22.30 Dziennik (kolor) 22.40 Wiadomości sportowe 23.00 Śpiewa Ellen Nicolayso — program rozrywkowy 23.25 Z cyklu: „Opowieści star szego pana" 23.40 Zakończenie programu programy oświatowe: TVTR: 6.00 Matematyka — 1. 14 (powtórzenie^ <5.30 Botanika — 1. 11 13.30 Historia — 1. • (Najazd szwedzki na Polskę) 14.10 Hodowla zwierząt — 1. *9 (Ocena wartości użytkowej i Mo dowlanej zwierząt gospodarskich). Program ii 17.00 Program II proponuj# 17.10 Program dnia 17.15 Godzina Edmunda Osmańczyka 18.20 „Ryba z głową" 19.00 Telewizyjne Studio Mło dych 19.20 Dobranoc 19.30 Monitor (kolor) 20.20 „Oto muzyka" — pro* gram rozrywkowy Telewizji NRD (kolor) 21,15 24 godziny (kolory 21.25 „Znaczek pocztowy" — film fab; prod. rfn 22.40 Kino miniatur 23.25 „Przeboje świata" — program rozrywkowy (kolor) 23.55 Zakończenia programu NIEDZIELA 21 XII program i TVTR: 8.18 Historia — l. • (powtórzenie) 6.45 Hodowla zwie rząt, — 1. 49 (powtórzenie) 7.15 TV Kurs Rolniczy 7.50 Przypominamy, radzimy 8,00 Alarm przeciwpożarowy trwa , 8.10 Nowocze#noi4 w domu 1 ■agrodzie 8.35 Bieg po zdrowia 8.50 Program dnia 8.55 Wiadomości sportowa 8.00 Dla młodych widzów: Ta leranek 10.20 Antena 10.40 „CaravaggioM — ode. I filmu seryjnego prod. włoskiej 12.00 Lektury Pegaza (kolor) 11.18 Dziennik (kolor) 12.35 Tydzień — magazyn spraw codziennych (kolcft) 13.05 Dla dzieci: Gienadyj Cy fierow i Henryk Sapgir — „Chcę być duży", — widowisko z Pań stwowego Teatru Lalek „Rab-cio" w Rabce 13.55 Bank Miast — I CZŁU CHOW — Siemiatycze) kolor 15.10 „Łowca nagród" — film fab. (western) prod. USA (kolon 16.00 Losowanie Toto-Lotka 16.15 'Refleksje obywatelskie 16.30 Sprawozdawczy magazyn sportowy (mecze: hokejowy o Puchar „Izwiestii" pomiędzy ZSRR i CSRS oraz tenisowy o Puchar Davisa Szwecja — CSRS) 18.15 „Rodzina Whiteoaków" — odcinek VIII filmu ser. prod. kanadyjskiej (kolor) 19.05 Bank Miast — II 19.15 Wieczorynka 19.30 Dziennik (kolor) 20.20 Bajka dla dorosłych 20.30 „Ryzykant" — ode. VI (ostatni) filmu prod. TVP z serii — ..Dyrektorzy" (kolor) 22.05 Bank Miast — III 22.50 Wieczorny gość — Janusz Zakrzeński • 23.25 Informacyjny magazyn sportowy 23.40 Zakończenie programu PROGRAM 13.20 Program dnia 13.25 Orężem sławić będziemy — program z cyklu: „Bitwy — kampanie — dowódcy" (kolor) 13.55 Szkice wielkomiejskie 14.25 Dla młodych widzów: Niedziela z piosenką. 15.05 „Dolina jaskiń" — film dokumentalny prod. australijskiej z cyklu — „Czas i ludzie" (kolor) 16.05 Filmy Leonarda Buczków skiego — „Deszczowy lipiec" (kolor) 17.45 „Merei eherie" — racital Udo Juergensa (kolor) 18.25 Sprawozdawczy magazyn aportowy . 19.15 Wieczorynka (kolon 19.30 Dziennik (kolor) 20.20 Studio przebojów — pro gram rozrywkowy Telewizji NRD 21.20 „Co nam zostało z tych lat" — Igor Smiałowskl 32.OS Teatr Telewizji — Konrad Fijałkowski: „Biohazard" 22.55 Zakończenie programu PONIEDZIAŁEK 22 XII PROGRAM I TVTR: 13.45 j. polaki — L 18 13.25 Chemia — 1. 12 16.40 Obiek tyw — program województw 17.00 Dla dzieci: Zwierzyniec 17.40 Echo stadionu 18.05 „20 czerwca — wtorek" — ode. XIV filmu prod. radzieckiej z serii •— „Dzień po dniu" 19.00 Szare na złote — Mam pomysł 19.20 Dobranoc: Uszatek i Zębatek 19.30 Dziennik 20.20 Teatr Telewizji — Juliusz Słowacki: „Hor sztyński" w reż. Ignacego Gogolewskiego. Wyk.: W. Hańcza, A, Szalawski. K. Mikołajewska, I. Gogolewski i in. 21.55 Świadkowie 22.50 Wiadomości sportowe 23.00 Spotkanie przy fortepianie: Andrzej Korzyński. PROGRAM 17.S0 „Nad Wisłą i Sekwaną" — program z cyklu: Współistnienie i praktyka 18.00 Warszaw skl Dworzec Centralny — cz. I filmu dok. 18.30 „Nagroda Prezydenta Allende" — z cyklu: Świat — Obyczaja — Polityka 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.30 Dziennik 20.20 „Zło ta nuta" — program estradowy TV NRD 21.50 24 godziny (kolor) 22.00 Przegląd Polonijny 22.30 Zagraniczny film dokumen talny: „Julia" 23.05 J. angielski w nauce i technice — powtórz. 1. 12 WTOREK 23 XII PROGRAM I TVTR: 6.00 J polski — 1. 10 6.30 Chemia — 1. 12 13.45 Mate matyka — 1. 69 14.30 Mechanizacja rolnictwa — 1. 45 9.00 Dla dzieci: „Dwanaście miesięcy" — cz. I filmu fab. 10.30 „Pełniący obowiązki" — ode. V filmu prod. TVP z serii — „Dyrektorzy" 11.35 „Rodzina Whiteoaków'-' — powtórz, ode. VIII filmu ser. prod. kanadyjskiej 16.40_ Obiektyw — program województw 17.00 Na wielkim i ma łym ekranie 17.30 Nfe tylko dla pań 17.55 Studio TV Młodych 18.50 Fakty — Opinie — Hipote zy 19.20 Dobranoc: Barbapapa 19.30 Dziennik 20.20 Przypomina my, radzimy 20.25 ..Pocztówka ze Szpicbergenu, czyli oczarowa nie" — film prod. TVP z serii — „Czterdziestolatek" 21.20 Świat i- Polska 22.25 „Pieśni" — film baletowy 22.55 Tor wolny oraz Wiadomości sportowe. PROGRAM ii 16.15 Podstawy estetyki film# wej: „Obraz, który przestaja być malarstwem" 17.20 Teatr TV — j. Słowacki: „Horsztyń-ski" (powtórzenie) 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.30 Dobranoc 20.20 Wtorek melomana 1) Z cyklu — laureaci Konkur su Chopinowskiego: Dina Joffie (ZSRR) 2) „Warszawska Je-sien-75'' — w. Lutosławski: „Pa roles tissees" 21.25 24 godziny 21.35 Loża 22.15 „Ciepły, wiosen ny wiatr" — reportaż filmowy o L. Nitschowej ŚRODA 24 XII PROGRAM I TVTR: «.oo Matemałyk* _ ^ 89 8-50 Mechanizacja rolnictwa — l 45 9.00 Dla dzieci: „Dwanaście miesięcy" — ci 11 fumu fabularnego 10.18 „Ryzy- tv£ ' r °dw VI mmu prod- ?i « A — „Dyrektorzy" 11.50 „Pocztówka ze Szpicberge-nu, czyli oczarowanie" _ powtórzenie filmu prod. TVP z serii — „Czterdziestolatek" 15.35 Pro gram dnia 15.40 Losowanie Ma , g° L?tka 15.55 Dla dzieci: Kró Iową śniegu" - film fjb prod. radzieckiej 17 15 Bajkowy koncert życzeń dla dzieci 18.15 ,N« rodziny" — film prod. TVP 18.15 Koncert muzyki dawnej na Zamku Warszawskim i# 35 Dobranoc: Wieczorynka 19 50 Dziennik J0.05 Bracia patrzcie w»°rvX B°^Ui?rne ko1■ 15) — g. 17.30 i 30; Poranek — niedziela, g. 11 — Winnetou wśród sepów (Jugoilo Hiański) pan. MŁODOŚĆ (MDK) — osobliwości (polski. 1. II) — f. 17.30; Poranki — niedziela, U, 5 IW y Kasia 1 Mruczek (zettaw kalek prod. polskiej) i, SŁUPSK , MILENIUM — Noe* 1 <»!«. ®*. ii (polski. I. II) pan. — t. 14. 1T 1 to; Poranek — niedziela, g U.N Winneton 1 król nafty (Jnge •łowiańskl) POLONIA — Opadły Miele c drzew (polaki. I. Uł — g. 1*. 18.15 i to.30; Poranki — niedziela, g. 11.99 1 13.45 — Semurg — ptak Mesę •da (radziecki) li • ¥ ' , BARWIC* — Na ynrkfai M •ef (NRD. L 19) Poranek — niedziela «■» O kr4 łn Poplelu (polaki) BIAŁOGARD Bałtyk — w te dni »n*4< wiosenne (polaki, 1. ll)t . Poranek — niedziela — Mn •* burta (radziecki) CAPITOL — Jak «dol»T* *o jazdy (frane.. 1. II) Poranek — niedziela — 9nrw* Ar misia Togi (USA) j; • * • . BIAŁY bór — Koniec waka- *11 (polski)j Poranek — niedziela — Knp« Jemy strata ekl (NRD) BOBOLICE — Zwycięstwa (pet •kn pan.; , Poranek — niedziela: Zmierzck •zarownlków (polaki) BYTÓW „ ALBATROS — Linia. toolsM. *• k)j Poranek — niedziela; Ada i 1 Ola (czechosłowacki) KINOTEATR — „Trzydzieści trzy" zgłoś sie (radziecki) pan.; Poranek — niedziela — Wero nika (rumuński* CZAPLINEK — nie oszukuj kochanie (NRD) pan.; Poranek — niedziela — MAJ pies Wulkan (radziecki) CZARNE — Akcja ..Borore" (czechosłowacki) pan.; Poranek — niedziela — Kapitan (bułgarski) CZŁUCHÓW — Yuriko — moja miłość (radzlecko-lapońskl); Poranek — niedziela — Ja l mój pies (radziecki) pan. DAMNICA — Nona (bułgarski 1. 15) — g. 19; niedziela, g. 14 — Uwaga żółw (radziecki) DĘBNICA KASZUBSKA — Gwiazdy si» oczami wojownika (jugosłowiański, 1. 15) — g. 18 DARŁOWO — Noce 1 dnie, e*. II (polski, 1. 15) pan.: Poranek — niedziela — Wuja-wek Czarodziej (węgierski) pan. DEBRZNO KLUBÓW® — Mtloś* apeana-atolatków (NRD. 1. II) PIONIER — Orzeł l reezka Solski. 1. 11); Historia fcóttej iemkl (polski* DRAWSKO POM. — Noce ! dnie. e*. I (polski. I. II) pan.j Poranek — niedziela — Cztery aerca (radziecki) GŁÓWCZYCE - Y-1T (kntga*. ekl. 1. 11) - *. 19; Poranek — niedziela, g. 14 — Małpka (polaki) GOŚCINO — Pygnaaliea M (NRD, 1. II) Poranek — niedziela — MM •wolej Iraf (polski* KALISZ POM. — Straema *e łeiowa (radaieclci) pan. Poranek — nledzlelat Ewzanna 1 zaczarowany plerlcleń (NRD) KARLINO — Słodki dom (bel rljskl); Poranek — niedziela — Kropka. kropka, prmeetnek (radzi* e-ki) pan. KRPICS — Kottan Karpat** fwegleraki* pan.; Poranek — niedziela! Roi "I •truilatko (polaki) KOŁOBRZM wybrzeże — Noee ! «*!•. n. II (polaki. I. II) pan.; Poranek — niedziela — P otyte erne śmigło (polski) KALMAR — Piaf (frane.. I. fi) — g. 1T i 19.30; w niedziel* — g. II. 1T i 19.30 Poranek — niedziela, r. 11 — Wyspa złoczyńców (polaki) PIAST — Saeee I fanzettl (włoild. 1. 19) LĘBORK FREGATA — Białe wilki (NRD); Poranek — niedziela — Pinokio (zestaw oa.iek) • * • ŁEBA — Pułapka w delcie Dunaju (rumuński) — oraz; Por wanie (francuski. I. 15); Poranek — niedzieli; Słoń 1 itrusiatko (polski) MIASTKO — dziś kino nie czyn ne; w niedzielę: Czterdzieści ka ratów (USA. 1. 15); Poranek — niedziela — Joe w królestwie pezczół (francuski) MIELNO — Goście (USA. 1. i«); Poranek — niedziela: Michaś przywołuje świat do porządku (RFN) NOWA WIES LĘBORSKA — John i Mary (USA, I. 15) oraz — Morderca jest w domu (węgierski) POLANÓW — Dowódca armii (radziecki) pan.; Poranek — niedziela — Miś na morzu (polski) POŁCZYN ZDRÓJ PODHALE — Śmiercionośny ładunek (USA. 1, 15* pan- GOPLANA — Los generała (radziecki) pan.: Poranek — niedziela — Cafe pod Minoga (polski) • * • PRZECHLEWO — Michał Stro gow — kurier carski (bułgarski, 1. 15) pan.; Poranek — niedziela: Pierścień księżnej Anny (polski) SŁAWNO — To jeszeae nie miłość (NRD. 1. II); Poranek — niedziela — Prze-eiw Klneowi (ńigoiłowlańskl) SIANÓW — Węgierski magnat (węgierski) pan.; Poranek — niedziela — Polska gola (polski) SZCZECINEK DOM KULTURY — g. 15.30 -Plip 1 Flap w Legli Cudzozlem »klej (RFN); g. 17.90 IM — Dom lalki (ang.. 1. 15); Poranki — niedziela — Lajke nlk (polski) iWIDWIN WARSZAWA — Noe na Kait-•atajnle (ozeehofłowaeki); Poranek — niedziela — Młynarczyk 1 kotka (NRD) MEWA — Niespokojne morae (czechoałowacko-radziecki) • * * USTKA — Doktor Mładea (Jn gosłowlańaki. L II) — g. 19 190; w niedziele seans dodatkowy e fodz. 18; Poranek — niedziela, g. It — Wlnnetou w Dolinie Smierel (jugosłowiański) USTRONI* MORSKI! — Ka-no — ostatnia misja (radziecki) pan.; Poranek — niedziela — Ani ■łowa o futbolu (radziecki) pan. ZŁOCIENIEC — tegiara anad Dunaju (węgierski) oraz — Pep-plno podbija Amerykę (włoski, i ii); Poranek — niedziela — Urrk (radziecki) CltfYSTAWY KOSZALIN Muzeum archeologiczno- •HlSTORYCZNE: Muzeum przy hl. Armii Czerwonej 13 — Wy-•tawa etnograficzna pn. „Jamno I okolice" oraz ,,Zabytki świadkami naszej historii". * Ul. Bogusława II 15 — Wy 'lawa pn. „Ikony" ze zbiorów Muzeum Zamkowego w Łańcucie — czynna codziennie z wyjątkiem poniedziałków. SALON WYSTAWOWY BWA (ul. Piastowska 21) — Wystawa 20-letnieco dorobku artystycz* "rgo koszalińskiego Okręgu ZP.\p — czynna codziennie z iątkiem poniedziałków w Bodz. od 12 do 20 SŁUPSK MrzF.l.*M SIOD- ŁOWEGO — Zamek Ksiąiąt Pomorskich — enynne w god«. 19—20. i) Dzieje i kultura Pomorza Środkowego; 2) Wystawa grafiki 1 malarstwa Leona Wyczółkowskiego MŁYN ZAMKOWY — ezynny w godz. 13—20. Kultura ludowa Pomorza Środkowego. KLUKI; Zagroda Słowińska — czynna w godz. 10—18. Kultura materialna i sztuka Sło-wlńców BWA: BASZTA OBRONNA — otwarta w godz. 10—16. Wystawa pn. „20-lecie ZPAP na Pomorzu Środkowym". KLUB MPlK — Wystawa fotograficzna pn.: ,,Zabytki Ziemi Rzeszowskiej" BRAMA NOWA: Galeria PSP — czynna w godz. 12—18. SMOŁDZINO; Muzeum Przyrodnicze SPN — czynne w godzinach 10—18. ŚWIDWIN DOM KULTURY — Wystawa grafiki Tadeusza Nuckowskiego ze Świdwina. KOŁOBRZEG MUZEUM Oreia Polskiego — 1) Wieża kolegiaty — „Dzieje oręża polskiego na Pomorzu Zachodnim; 2) Kamieniczka przy ul. Emilii Glerczak — „Dzieje Kołobrzegu" Wystawy czynne we wtorki | niedziele od godz. 14—19; w środy, czwartki, piątki 1 soboty w godz. 8—13.30. Ponadto ekspozycja czołgów, samolotów i samochodów wojekowyeli (obok kamieniczki przy ulicy B. Gierczak) MAŁA GALERIA Domu Kultury — wystawa malarstwa (pastele) artysty-plastyka Kazimierza Rajkowskiego. Czynna codziennie w godz. 18—20. BYTÓW MUZEUM ZA CHOPNTOKA-SZUBSKTE (Zamek) — Wystawa pn. „Wystawa nabytków Muzeum" — czynna codziennie w godz. 10—ifi prócz poniedziałków W soboty wolne od pracy czynna w godz. 11—19 SŁAWNO SALON WYSTAWOWY Domu Kultury — Wystawa akwarel Ryszarda Lecha — czynna codziennie w godz, od 17 do RADIO ROBOTA PROGRAM I Wiad.: 0.01, 1.00 , 3.00 , 3.00 , 4.00, 5.00, 8.00, 9.00. 10.00, 15.00, 19.00, 21.00. 33.00. % 5.06 Poranne Rozmaitości Roi nicze 5.25 Melodie na dzień do bry 5.30 Gimnastyka 5.4o Muzyczne wycinanki 5.45 Informa cje o programach PR i TV 5.50 Gospodarskie rozmowy 6.00—8.00 Sygnały dnia 8.05 Komentarz 8.10 Melodie naszych przyjaciół 8.35 Koncert rozrywkowy 9.05 Na białych 1 czarnych klawiszach 9.30 Moskwa z melodia i piosenka 9.45 Śpiewa grupa ,.I" 10.08 Stara 1 nowa muzyka wojskowa 10.30 ..Podróże Mau-die Tipstoff' — ode. pow. 11.05 Uwaga! Barii przezorny na dro dze! 11.13 Z lubelskiej fonoteki muzycznej 11.30 Koncert chopi nowski 12.08 Z kraju i ze świa ta 12.25 Muzyka 13.40 Uwaga! Bądź przezorny na drodze 12.45 Rolniczy kwadrans 13.00 Pieśni i tańce sądeckie 13.15 Trzy plu sy dla urody 13.25 Katalog wydawniczy 13.23 Uwaga! Bądź przezorny na drodze 13.40 T. Janiewicz: koncert skrzypcowy 14.00 Sport to zdrowie 14.05 Ze świata nauki 1 techniki 14.10 Przekrój muzyczny tygodnia 14.40 Uwaga! Bądź przezorny na drodze 14.45 Studio muzyki instrumentalnej 15.05 List z Pol ski 15J0 Muzyka i poezja 16.0.) U przyjaciół 18.10 Uwaga! Barn'; przezorny na drodze 16.20 Radio wa kronika muzyczna 16.30 Felieton literacki i6.45 Nowe nagrania polskiej muzyki ludowej 17.00 Studio Młodych — Radio-kurier 18.00 Muzyka i aktualności 18.25 Uwaga I Bądź przekorny na drodze 19.35 Przeboje no« stop 19.15 Parada polskie! pioeenkl 19.40 Uwaga! Bądź przezorny na drodze ?< Podwieczorek przy mikrofonie 91.35 Kronika sportowa i komu nlkat Totka 31.48 Muzyka 22.00 Z kraju i ze świata 22.20 Grand Standard Orchestra 92.30 Sobot nla dyskoteka — I 23.05 Korespondencja * zagranicy 23.10 Sobotnia dyskoteka — II 13.59 Koniec programu 1 hymn. PROGRAM NOCNY 9.00 Poceątek programu 9.06 Kalendarz Kultury Polskiej 0.11 Koncert życzeń od Polonii dla rodzin w kraju 0.31—5.00 Program nocny z« Szczecina. PROGRAM M Wiad.: 4.30, 5.30 , 8.39, T.M, I.M, u.30, 13.30, 93.30. 4.97 Początek programu 4.35 Dzień dobry I zmiano 5.00 Po ranek muzyczny 5.35 Obserwacje i propozycje 3.48 Melodie na dzisiaj 8.10 Kalendarz radiowy 8.15 3. angielski — 1. 19 „Piosen ka dla ciebie" (powtórzenie) 8.36 Chwila muzyki 6.40 W lu dowych rytmach — Włochy 6.5o Gimnastyka 7.00 W kilku taktach, w kilku iłowach 7.10 SollSci w repertuarze popularnym 7.35 Czas naszej pracy — aud. 7.45 Popularne transkrypcje 8.35 ,,W świetle współczesnej humanistyki" 8.55 Muzyka snod strzechy — Podlasie 9.00 Wychowanie obywatelskie — kl. VII 9.20 Bezpieczeństwo na jezdni zależy od nas samych 3.30 A. Roussel: sinfonietta 9.40 Koncert Chóru PR i TV We Wrocławiu 10.00 Teatr PR — Studio Współczesne: Tydzień Słuchowisk Czeskich i Słowackich — ..Godzina astrologów" — słuchowisko 10.50 B. Martinu: sonata na klawesyn 11.00 Chemia — kl. VIII 11.25 Śpiewa S. Kozłowska 11.35 Rodzice a dzie cko 11.40 Od Tatr do Bałtyku 11.45 „Polska Ewa-75" 11.57 Sy gnał ezasu 1 hejnał 11.05 Słuchamy kapel 1 zespołów re glonalnych z Mazowsza 12.20 Magazyn wędkarski 12.35 Wariacie fortepianowe W.A. Mozar ta 13.00 .7. polski - kl. TTI—TV 13.20 Muzyka 13.35 Powieść mle Maca 13.55 Miniprzoglad folklorystyczny 14.00 Więcej, taniej, lerlei H.15 Reportaż literacki 14.35 Studio Gdańsk przedstawia 15.00 Zawsze o piętnastej. Młodzieżowa Agencja Kulturalna 15.40 Śpiewa Chór Radia 1 TV w Belgradzie 15.50 „Ukryci w echu" — ballada A. Rymkie wicza 18.00 „Czata" 16.15 Muzy ka kameralna współcz. kompozytorów polskich 18.20 Terminarz muzyczny 18.30 Echa dnia 18.40 Radiolatarnia 19.00 G. Pier luigi da Palestrina: motety 19.15 J. francuski — 1. 11 19.30 „Ma tysiakowie" 20.00 Nowości PWM 30.30 Notatnik kulturalny 20.40 Kgcik starej płyty 21.00 Przegląd filmowy — Kamera 21.15 Arii> z oper Pucciniego i Verdiego 21.45 Wiad. sportowe 21.50 Barok dla wszystkich 22.30 Ra diokabaret trzy po trzy 23.35 Co słychać w świecie 23.40 T. Stań ko gra standardy 24.0Q Koniec programu i hymn. PROGRAM III Wiad.; 5.00. 6.00. Ekspresem przez świat: 7.00, 8.00, 10.30, 17.00. 19.30. 4.57 Początek programu 8.0fi Hej .dzień sie budzi! 5.30 i 6.05 Muzyczna /e?a -ynka 6.30 Polityka dla wszystkich 6.45 i 7.05 Muzyczna zegarynka 8.05 Kiermasz płyt 8.30 Co kto lubi 9.00 „Właściwy moment" — ode. pow. 9.10 Francuskie piosenki w stylu retro 9.30 Nasz rok 75 9.45 Interradio 10.25 Gra zespól Z. Namysłowskiego 10.35 Soul jazz — H. Sllvera. 10.50 „Mes-sier 13" — ode. pow. 11.00 Pro simy cześciel — K. Sienkiewicz i P. Fronczewski 11.20 Życie ro dzinne 11.50 Soul jazz J.C. Ad-derleya 12.05 Z kraju i ze świa ta 12.25 Za kierownica 13.00 Powtórka z rozrywki 13.45 Czv tamy pamiętniki — G. Marwell — „Wydry pana Gavina" (9) 14.00 Poematy symfoniczne T. Liszta 14.35 Reporterskim tropem — gawęda 14.45 Śpiewa L. Russll 15.08 Program dnia 15.10 Piosenki t różnych obrotów 15.30 60 minut, na godzinę — aud. 16.30 Mlkrerecital J. Ro drigueza 16.45 Nasz rok 75 17 r „Właściwy moment" — ode. pow. 17.15 Kiermasz płyt 17.4H Reportaż 18.00 Muzykobranle 18.30 Polityka dla wszystkich 18.45 Ellington w ..Coton Club" — 1937 19.15 Książka tygodnia 19.35 Zapraszamy do Trójki 21.50 Opera tygodnia 22.00 Fakty dnia 92.08 Gwiazdy siedmiu wieczorów — zesp. „Dwa plus jeden" 22.15 „Cichy Dom" — ode. pow. 92.45 Śpiewa B. Sauvat 23.00 No we tomiki poetyckie — B. Droz dowski 23.05 Wieczorne spotkanie z... 23.43 Program na niedzielę 23.50 Na dobranoc śpiewa M. Mazur 24.00 Koniec programu 1 hymn. NIEDZIELA PROGRAM I Wiad.: 0.01, 1.00, 1.00, 9.00, 4.00, 5.00, 8.00, 9.00, 10.00, 15.00, 19.00, 91.00, 23.00. , 8.06 Melodie na niedzielę 8.05 Publicystyka międzynarodowa 6.10 Kiermasz pod kogutkiem 6.15 Mozaika mel. ludowych. 6.35 Wiad. sportowe 6.40 Dzień dobry muzyko! 7.35 Felie ton literacki 8.15 Uwaga! Bądź przezorny na drodze 8.20 Przebo je sprzed lat 9.05 Wiad. sporto we 9.10 Chwila muzyki 9.20 Ra diowy Magazyn Wojskowy 10> Muzyka 10.20 Uwaga! Bądź prze zorny na drodze 10.25 Lista prze bojów 11.00 Radiowy Teatr dla Dzieci Młodszych: ..Choinkn Muminków" — słuchów. 11.25 Uwaga! Bądź przezorny na drodze 11.35 Niedzielny kiermasz muzyczny 12.05 W samo południe" 12.35 Koncert niedzielny 12.50 Uwaga! Badź przezorny na drodze 13.00 Tropami ludzi 1 pleśni 14.00 Uwaga! Bądź przezorny na drodze 14.10 TygDdnlo wy przegląd prasy 14.20 Recitrl z pauza — I. Jarocka 14 30 ,v; Jezioranach" 15.00 Koncert ży-ezeń 16.06 Teatr PR — „Sred niowieczny romans" — słuchów wg M. Twaine'a 16.46 Muzyk-17.05 Uwaga! Badź przezorny na drodze 17.15 Niedzielne sp^i. kanln Studia Młodych '8 ni K"' munikaty Totka i wyniki retdon gier liczhowych isna uv Bad£ przezorna na drodze 18 1.5 Radiowa Rewia Rozrywkowa 1S.55 Dobranocka 19.15 Przy mu zyc« o sporcie 19.55 Uwaga! Bądź przezorny na diodze 20.05 Dyskusja na tematy międzynarodowe 20.20 Muzyka 20.40 Spot kanie z pisarzem al.05 Ballada po polsku 21.20 Uwaga 1 badź przezorny na drodze 21.30 Radio forum 22.00 Radiowe orkiestry rozrywk. 22.30 Rewia piosenek — zapowiada L. Kydryński 2:s.iKi Ogólnopolskie wiad. sportowa 23.59 Koniec programu i hymn. PROGRAM NOCNY 0.00 Początek programu 0,11 Koncert życzeń od Polonii dla rodzin w kraju 0.31—5.00 Program nocny z Opola PROGRAM II Wiad.: 4.30, 5.30, 5.30. 7.M, 8.30, 11.30. 13.30. 23.30. 5.47 Początek programu 5.33 Zapraszamy do Warszawy 6.10 Kalendarz Radiowy 8.15 Mozaika mel. ludowych ó.35 Wiad. sportowe 6.40 Dzień aobry mu zyko! 7.35 Fel l,r.e acki 7.45 W .rannych pantoflach 8.25 Zawsze w niedzielę '<.35 Radioproble-my 8.45 Węgierska muzyka lud 9.00 Magazyn Ute.i acko-muzycz-ny 9.30 M. Reger; fantazja i fu ga organowa Tygodniowy przegl. prasy 10.00 Rozmaitości muzyczne — and. 10.30 Portret pisarza'' — G. Boccacio — aud. 11.00 Studio Młodych 11.40 „Człowiek, ziemia, wszechświat" 11.57 Sygnał czasu i hejnał 12.05 Na południe od Czantorii 12.35 Zagadka literacka 13.00 Po ranek symfoniczny 14.00 Program z dywanikiem 15.05 Utwo ry C. Debussy'ego 15.30 Radiowy Teatr dla Dzieci i Młodzieży — „Szkoła" cz. II słuchów, wg A. Galdara 16.15 Tu horoskop reklamowy 16.30 Koncert chopinowski 17.30 Święta za pa sem — aud, 18.00 Śpiewa Chór AM w Gdańsku 18.35 Fel. aktual ny 18.45 Kabarecik reklamowy 19.00 Teatr PR - Studio Współ czesne: „Słuchowisko" i „Ibis" słuchów. I. Iredyńskiego 20.10 W. Backhaus gra sonaty fortepianowe L. van Beethovena 21.00 Wojsko, strategia obronność 91.15 Piosenki żołnierskie 91.30 Siedem dni w kraju i na świecia 21.50 K. Penderecki: „Anaklasis" 22.00 Lokalne wiad. sportowe 22.10 Śpiewa Poznański Chór Chłopięcy pod dyr, S. Stuligrosza 22,30 Osiągnięcia światowej fonografii — aud. 23.35 Nowe nagrania „Capelli Bydgostiensis et Thoruniensls" 24.00 Koniec programu i hymn. PROGRAM III Wiad.: 5.00, 6.00, Ekspresem przez świat: 7.00. 8.00, 10.30, 17.00, 19.30. 5.57 Początek programu 6.06 Melodie — przebudzanki 7.00 Solo na trąbce 7.15 Polityka dla wszystkich 7.30 Posłuchajmy jeszcze raz — mag. 8.35 Co kto lubi 9.00 „Właściwy moment" — ode. pow. 9.10 „Dziej się nam ballado" 9.25 Program dnia 9.30 Gdy sie mówi A... — aud. 9.50 Grające listy — aud. 10.15 Ilustrowany Magazyn Autorów 11.15 Wielkie recitale 12.05 ..Od kolebki przez życie" — ode. II słuchów, dok. 12.30 Muzyczne r>r> miery progr. III 13.00 Mistrzowie klawiatury — Art Tatum 13.15 Przeboje * nowy.-h płyt 14.05 Peryskop — or^cgląd wy darzeń tygodnia 14.30 Rock and rolle W. Skowrońskiego 14.45 Za kierownica 15.10 Mistrzowie kia wiatury — J. Smith 15 3o Muzyczne brasiliana 15.50 Zapraszamy do studia 16.15 Nieznana o znanych — aud. 16.45 Mistrzowie klawiatury — R. Wakeman 17.05 „Właściwy moment" — ode. pow. 17.15 Antologia piosenki francuskiej 17.40 O filmach roz mawiają A. Szymańska i Z Ka łużyński 17.55 Mini-max 18.30 „Miejsce pod pomnik" słuchów, wg D. Granina 19.10 Mistrzowie klawiatury — W Ka-ola!? 19 35 Muzyczna poczta (JKF 2f.00 Hi storia mniej znana — gawęda 20.10 B. Britten: symfonia op, 68 20 50 Muzyka 21 00 Rz?czywj stość i poezja M. Ąn.iołą 21.40 ..Ballady 7. filmu — Zegnaj" 2150 Opera ivgodnia — f.a. Boreldieu: BWa dama" 22.00 Fakty dnia 08 Gwiazda siedmiu wieczorów — zesp. „Dwa plus jeden" 22.15 Uri celty stanu małżeńskiego — wieczór vtt 27.30 Piosenki eon amnrfl 23.00 Nowe tomik' poetycki?; — K. GasWowski 23 os Nowa płyta H. H?noo'-' 1 IZĄ?, ■ F"n-gram na poni^dziafni.; "3^0 Na dobranoc śpiewa E Pilarovą 34.00 Koniec programu i hymn, —m—hmh mu...........mmii iPfSMTU Koszalin bałtycki teatr drama-fcYcscNY — sobota — 19 i nie Sci«U — 1. 1*1 Komedia r*4aia T 1 ĄnMtl Nlskrątof, telALIN na falach średnich 13?.2 i 202,2 111 oraz na UKF 69,92 MHz. SOBOTA 6.40 Studio Bałtyk — prowadzi J. Sternowski 16.15 MUzyka 1 re kiami 18.20 Przegląd nowości kelążkowych — gawęda T. Ga Wrońskiego 16.97 Przegląd mu- ercanar tt»r««ew*n|r prMt 9. &ołętnblewska 17 00 Przęgląd aktualności wybrzeża 1T.15 „Ko lorowe ordoby" — reportaż i. Sternowskieeo 17.22 Starty" — magazyn młodzieżowy pod red fi. Preder 17.47 Młodzieżowe sin dio stereo — audycja W. Sta -chowskiego 18.25 Prognoza pogo dy dla rybaków KOSZ A T IN W PROGR AMIE OGÓLNOPOLSKIM Program II na UKF 69.92 MHz godi. 19.00—91.30 Ogólnopolski muzycmjr program tt«r«ofonicz *T> NIEDZIELA 9.PO „Szkoła noc! kotwicą" — tęportaż H. Bianka ? 15 Krowa Zuzi a i mvsz" — opowiadanie 'C.t.. Kiiriaty 11,00 Koncert' żyweń 2'f.00 Wiadomości sportowe i wy niki losowania „Gryfa" KOSZALIN W PROGRAMIE OGÓLNOPOLSKIM Program II na UKF 69.92 MHz godz. 18.30—21.00 Ogólnopolski muzyczny program itersofonic*- nf &oł Pomonta ar tSk MAGAZYN Strona 1J GRUDZIEŃ 20 SOBOTA - BOGUMIŁY 21 NIEDZIELA - TOMASZA CfSlEPONY KOSZALIN 97 — MO 91 — Straż Pożarna 99 — Pogotowie Ratunkowe SŁUPSK #97 — MO 991 — Straż Foiaroa fM — Pogotowifl' Ratunkowi %DYŻURY KOSZALIN Apteka nr 11, pl. Bojowników PPR <• tel. 250-78 SŁUPSK Apteka u Kl. płt Woi«k» Połskiege I, tel. u-»a Apteka LĘBORK M, ul. Pokoju 4, tel. ll-tt BIAŁOGARD Apteka nx 14. pl. Wolności 8—4, tel. >7-80 KOŁOBRZEG Apteka nr 8. ul. Młyńska 12. tel. 29-70 SZCZECINEK Apteka nr ło, ul, 28 Lutego 9«. tel. 27-M Strona 1Ś MAGAZYN Głos Pomorza nr 28i 2 . V J0S\ ę&Ąte 3AX MV ' MAM CIĘ (?msićff POTYKAJ Czmwu #o$TAi:£S PAzą VspMW(?*4^ ZNA3PZ SOBIE {MNĄ Hf X miAMOWiENh Pola Raksa Zapewne niektórzy widzowie Jesz cze pamiętają, jak ciepło był orzy-jęty przez młodzież film Marii Kaniewskiej „Szatan z siódmej klasy" (""#60 r.), będący ekranizacja powieści Kornela Makuszyńskiego pod tym samym tytułem. W obrazie tym debiutowała na ekranie znana dziś aktorka, Pola Raksa. Urodziła się ona 14 kwietnia 1941 r. w Lidzie studiowała początkowo polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim. ł właśnie udany debiut w filmie Kaniewskiej, sprawił, że zdećydowala się na zmianę swej życiowej drogi i orzeniosła się na studia aktorskie, do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w lodzi. Tam tez występowała jakiś czas w Teatrze Powszechnym zanim przeniosła się do warszawskiego Teatru Współczesnego, Już podczas studiów aktorskich Pola otrzymywała wiele propozycji filmowych. W rok po debiucie oglą damy jq na ekranach w „Rzeczywistości", a w następnym roku w „Klubie kawalerów" rozśpiewanym i roztańczonym filmie. Były to role sympatycznych dziewczyn, dobrze za grane i mile przyjęte przez widownię Nieco zaskoczyła widzów kre acjci Raksy w „Ich dniu powszednim" Aleksandra Ścibora-Rylskiego. Aktorka gra tam dziewczynę zakochaną w lekarzu i usiłującą odbić go żonie. Przyzwyczajono się bowiem, że postacie odtwcrzane przez Połę należą do •zupełnie innego krę gu Wbrew woli aktorki „zaszufladkowali" ja nie tylko reżyserzy, ale przede wszystkim widzowie, do magając się, by grała zawsze bohaterki prostolinijne, uczciwe, występujące przeciwko konwenansom. Najbardziej zbliżona do tych wyma gań była' Raksa w „Beacie", gdzie grała dziewczynę buntującą się przeciwko hipokryzji i zakłamaniu wychowawców. Ale „Beata" to hył dopiero rok 1965, kiedy to aktorka otrzymało szczegóinie dużo propozycji. Wystą piła wówczas w dwóch roiacb kostiumowych; w „Popiołach" (Helena de With) i „Rękopis znaleziony w Saragossie". Natomiast w serialu telewizyjnym „Kapitan Sowa na tropie" wystąpiła jako morderczyni czego jej widzowie długo nie mogli wybaczyć. Raksa była także sympatyczną „Panienką z okienka" w filmie pod takim samym tytułem (1964 r.) W 1966 r. zaczyna się zagranicz na kariera Poli Raksy, Po raz pierw szy jest zaangażowana przez filmowców radzieckich do filmu „Nokturn", a w rok później gra w „Zosi" główną rolę kobiecą. Znów jest to postać ciepła, liryczna, Rola w tym filmie orzyniosła Poli tytuł najlepszej aktorki 1967 r. w plebiscycie czytel ników „Sowietskiego ekranu". Jednakie największą popularność łyskała Raksa dtiekl roli Marusl w telewizyjnym serialu „Czterej pancerni i pies", kręconym w latach 1967-70 Wiele razy serię tę powta rżała nasza telewizja, znają ją rów nież widzowie innych krajów socjali stycznych. Raksa jest tu znów taka, do jakiej przywykli widzowie - rozumna, sympatyczna, obdarzona wdziękiem i fantazją. , Kręcenie serialu zabrało aktorce sporo czasu, orzez blisko cztery lata nte mogła występować w filmach. a Drzynajmniej nie tak często, iak do tej pory. W 1969 r. 'zagrcło w „Przygodzie z piosenką", a w 1970 roku w „Pogoni za Adamem". Po trzech latach przerwy zaangażował ją węgierski reżyser Ferenc Kosa do roli spadochroniarki w „Śnieżycy". Na początku tego roku obraz ten trafił na nasze ekrany. Pola Raksa jest nie tylko aktorką filmową Bardzo często oglądamy ją na małym ekranie w teatrze TV, na stałe także znajduje się w obsa dzie teatru w Warszawie. (kon) i ^ zom6wle*, a}ft fcqcf* uJcoTu3e PS. Aktorkę zamówiła pani Ha- tylko raz w tygodniu. Jednocześnie lina Hendzel ze Sławna. przypominamy że na kartkach i W- P.S. Przepraszamy Czytelników, że stach trzeba dopisywać „Gwiazda tok długo muszą czekać na realiza- na zamówienie". Co słychać a X Muzy ■ G1EORGIJ NATANSON („Testament uczonego") reoli żuje film „Powtornaja swad-ba", (Powtórny ożenek) wed ług scenariusza J, Gcibriłowi czo i A.. Rozena, Bohaterką jest lekarka, kierownik stacji sanitarno-epidemiologicznej w dużym miśście przemysłowym. Broniqc środowiska naturalnego i ludzkiego zdrowia popada ono w ostre konflikty z miejscowymi władzami i działaczami przemysłu. W głównej roli występuje Irina Koli* newska, aktorka Teatru Armii Radzieckiej we Lwowie. 0 W SETNĄ rocznicę śmier ci Hansa Christiana Andersena reżyser Kareł Kachyna nakręci film „Mola morska vila" (Mała morska syrena), według jednej z bajek pisarza. W rolach głównych: Mi-roslava Safronkova i Rada-van Lukavsky. Zdjęcia będą kręcone na csarnomerskim wybrzeżu w pobliżu Krymu. H W MOSKIEWSKIM Konserwatorium, na koncercie inaugurującym powakacyjny sezon muzyczny wykonano -obok utworów Rachmaninowa i Czajkowskiego — poemat symfoniczny „Kalina czerwona" poświęcony pamięci Wasilija Szukszyna, twórcy filmu pod takim samym tytułem. Kompozycja Jewgienija Świetłanowa spotkała się z uznaniem moskiewskich melomanów. H DOUGLAS TRUMBULL, autor efektów specjalnych w głośnym filmie astronautycz-nym „2001: Odyseja kosmicz na" 5. Kubricka, zrealizuje według scenariusza Stirlinąa Silliphanta fantazję futurlo-giczną „Hiera's Joinney" (Pod róż Hiero), Zdjęcia rozpoczną się w priysiłym roku w Kana dzie eraz w studio Burbonk w Kalifornii Ikon) Gimnastyka poranna Fot. „Dos Magazin" Listek figowy Dwa pęcherzyki powietrza spotykają się na powtenrchnl wody: - Uff! Nareszcie można odetchnąć! Kran obserwuje przez okno wodotrysk: - Wariat! Stoi ciągle na głowiel Dwa rekiny widzą zbliżającego się nurka w skafandrze! - Mhm — powiada jeden. - Co ty na to? - Dziękuję. Nie dla mnie. Nie jadam konserwl Jeden kawałek mydła do drugiego: - Schudł pan ostatnio. Jak pan to robi? - Biorę codziennie kąpiel... Jabłko Adama spotyka liść figowyi - Ciągle w stroju Ewy? - No I Męto maaiy, ptochu, t gfowf By*. „Da* Magozki* Humor w stylu retro i ZE WSPOMNIER - Gdy byłem mały, lubiłem siedzieć przed wielkim ogniskiem. Rodzice wściekali się, bo w domu nie było kominka... WINA Sędzia pyta oskarżonego: - Za co ostatnio odsiadywał pan karę więzienia? - Chciałem przebić głową mur. - Przecież to nie jest karalne! - Tak, ale to nie była moja głowa... POPRAWKA Ojciec mówi do. syna: - Pamiętaj, żebyś nigdy nie uwodził iony przyjaciela! Po namyśle dodaje: - Chyba, żebyś nie mógł inaczej postąpić.., ZNAŁEM KIEDYŚ.., - Znałem kiedyś dziewczynę, która jąkała się tak bardzo, że zanim zdążyła powiedzieć „jestem uczciwą dziewczyną", przestała nią być... O rogaczach Pewnego razu ktoś spytał księżnę de Rohan, czy ko-chc. swego męża. Ta bez namysłu odparła:- — Skądże znowu I Mam wstręt do rogaczy... w Oszczędni ojcowie miasta Od pewnego czasu policjanci miasteczka South U-nion Township (stan Pensylwania) patrolują ulice... 2-to nową śmieciarką, bowiem rajcy miejscy stwierdzili, iż f? nie dysponują funduszami na zakup benzyny dla dwóch osobowych samochodów policyjnych, a i tak muszą u-trzymywać śmieciarkę, która nie iest wykorzystana całkowicie Dotychczas nie ma de niesień, czy to ograniczenie w miasteczku wpłynęło na wzrost przestępczości. m Fotomontaż Zb. Olesińskiegó A. Taraskin: Szanowna Redakcjo! Piszę do Wos po raz pierwszy w życiu. W sprawie problemu jakości. , Proponuję społeczeństwu, aby od dyskusji o jakości przejść do czynów. Żyjemy nie na pustyni i powinniśmy sobie wzajemnie pomagać. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Jak ja walczę, na przykład, o jakość kwasu z beczki? Kto pił taki kwas, wie, że to często po prostu słodko-kwaś na woda. Niestety, nie nadą żcja w fabrykach z robieniem prawdziwego kwasu, spieszą się, aby napoić wszystkich. Co robić? Kupuję trzylitrową bańkę tak zwanego kwasu. W domu dodaję łyżkę cukru, garść rodzynków, trochę drożdży i zo stawiam to w ciemnym miej scu na dwa dni Po dwóch dniach piana wylewa się z baókl. bąbelki szumią, smak pojawlo I faiolć. A gdybym wy piłbym smaczny kwas? Nie wiadomo. Jestem, przykładowo, krawcem. Szyje spodnie w fabryce. Tysiące... Miliony spodni! Muszę was wszystkich ubrać. Pragnę z tej. samej ilości ma teriału uszyć dwa razy tyle spodni dla ludności. Więc nie mam czasu zważać jakie nici dostaję, jaka tam gdzie mo- wają ludzie nleprynćypicilnl. Z jednej strony, niby rozumie ją o co mi chodzi a z dru giej udają, że to ich nie do tyczy. Dostają takie typy swo je dzieci wypuszczone ze szkoły z maturą i zaczynają ich jakość przed uniwersytetem poprawiać; wynajmujq korepetytorów i różne takie. A dostaną mieszkanie - to da »fę rmlenlo. Dlo riebie się staram, drogi towarzyszu! A tobie z jednej iedynej pary spodni nie chce się zgniłych nitek usunąć? Trudno gotowe szwy jeszcze raz przeszyć? Trudno spodenki w myśl mo dy zwęzić lub rozszerzyć?! Nietrudno! A na pewno łatwiej, niż na mnie skargi pisać, żądać od ministerstwa przemysłu lekkiego lepszej 1 a kości twoich własnych, }ui tupkłnyeh spodni. Najbardziej mnie ttfumł#- od razu zaczynają wyrażać niezadowolenie: 1 to nie tak i tamto źle. Sumienia ni# ma ją, ot co! Im budowlani mieszkanie zrobili a oni tymże budowloń com odmawiają pomoc/. Ta nety przekleić, parkiety po-przekładać, okna, drzwi poprawić, pęknięcia uszczelnić A byłaby to walka o jakość nie słowami lecz czynem I budowlani mogliby w tym ezosl* jeszcz* sporo miott kań przygotować do remon* tu. Pomogłem budowlańeaw' podnieść jakość jego pracy na wyższy poziom a on mi pomoże spodnie właściwej szerokości uszyć. I niechbym nawet w fabryce, gdzie przykładowo teraz robię lodówki, nie w każ dy egzemplarz wstawił agregat chłodzący. W domu każdy może sam mój brak naprawiać Nie dia mnie — dla siebie. A ja gdy przyjdę do domu teł czyjąś niedoróbkę usunę: telewizor naprawię, który mi już drugi tydzień to gaśnie, to się rozjarza. I kląć nie będę, dlatego że wiem: ten towarzysz, który migający telewizor wypuścił teraz sit męczy z moją a właściwie swoją lodówką. I róbmy tak zawsze: ia ~ za ciebie, ty - za mnie. Napisałem ten list a komu się on nie pod.oba, niech g® przerobi, poprawi. Nie dlo mnie - dia siebie. Pora najwyższo odpowiadać... Za jakość... Wszystkim... ! wszędzie#. Tłum. S. *