MAG fN murmam DZIENNIK POLSKIEJ ZJEDNOCZONEJ PARTII ROBOTNICZE fSfflJKMJWSZft WSZYSTKICH ZJlAJOW, ŁĄCZCIE SIĘ ( STRON .......i ii .......... Kok XXIV Nr 278 (7518) KOSZALIN, SŁUPSK. Sobota, niedziela, 18, 14 grudnia 197S r. Cena 2 z! Pmemówieme końcowe I sekretarza KC PZPR EDWARDA GIERKA na VII Zjeździe sfr 7 9 Towarzysz EDWARD GIEREK ponownie I sekretarzem KC PZPR 9 jednomyślne przyjęcie uchwały „0 dalszy dynamiczny rozwój budownictwa socjalistycznego-o wyższą jakość pracy i warunków życia narodu" oraz rezolucji „0 dalszy rozwój sil socjalizmu i utrwalenie pokoju - o dalsze umocnienie międzynarodowej pozycji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej" mm Wczoraj 12 gruioia w Warszawie zakończyły się pięciodniowe obrady VI! Zjazdu Polskiej Zjedno czortej Partii Robotnicze}. Wybrano najwyższe władze partii. I sekretarzem KC PZPR został ponownie Edward Gierek. Zjazd jednomyślnie przyjqł uchwałę — „O dalszy dynamiczny rozwój budownictwa socjalistycznego - o wyższą jakość pracy i warunków życia narodu" oraz rezolucję — „O dalszy rozwój sił socjalizmu i utrwalenie pokoju — o dalsze umocnienie międzynarodowej pozycji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej". W obradach najwyższego forum partyjnego uczestniczyło ponad 1.800 delegatów, reprezentujących 2.359-tysięcznq rzeszę członków i kandydatów PZPR. W dyskusji plenarnej nad sprawozdaniem KC PZPR za okres od VI do VII Zjazdu, referatem programowym Biura Politycznego KC PZPR — „O dalszy dynamiczny rozwój budownictwa socjalistycznego - o wyższą jakość pracy i warunków życia narodu" wygłoszonym przez Edwarda Gierka i referatem „Założenia społeczno-gospodarczego rot wóju kraju w Tatach 1976-1980", przedłożonym przez Piotra Jaroszewicza oraz w zespołacn proDre-mowych Zjazdu przemawiało 886 delegatów, zaś 690 zgłosiło swe wypowiedzi do protokołu. I PLENUM KOMITETU CENTRALNEGO PZPR Urodził się G stycznia 1913 r. w Porąbce woj. katowickie w rodzinie górniczej. Po śmierci ojca, który Zginął w wypadku w kopal ni, wyemigrował w 1923 r. z matką do Francji, gdzie od 13 roku życia pracował jako górnik w kopalni. W czasie pobytu we Fran cji brał aktywny udział w działalności związków zawo dowych (CGTU). W 1931 r. wstąpił w szeregi Francuskiej Partii Komunistycznej, uczestniczył w walkach kia ■owych francuskiego proletariatu, kierował akcjami strajkowymi, rozwijał działalność w Robotniczym Towarzystwie Kulturalno-- Oświatowym. W 1934 r. za udział w strajku górników został aresztowany i wysied lony z Francji do Polski, W 1937 r. powtórnie emigfuje, tym rszem do Belgii, gdzie znów pracuje jako górnik. Łącznie w kopalniach przepracował 17 lat. Na terenie Belgii prowadził żywą działalność polityczną w szeregach Komunistycznej Partii Belgii. W czasie okupacji, przebywając w Belgii, brał aktywny udział w ruchu o-poru walcząc 5 z hitlerowskim okupantem. Po wojnie uczestniczył w organizowaniu na terenie Belgii Związku Patriotów Polskich, Polskiej Partii Ko bótnicz£J i "kierował dzfstai #ość"ią Rsdy Narodowej w ^Belgii, której był przewodni «4cyro. ponad dwa lata. |j£ ł£j48 r. po Polski rozpoczął prace w Komitecie Centralnym Polskiej Partii Robotniczej. W 194-9 r. został wybrany sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Katowicach. Kończy zaocznie wryższe studia otrzymując dyplom inżyniera górnictwa. W 1954 r. na TI Zjeździe partii został wybrany człon kiem KC PZPR i podjął pracę w Komitecie Centralnym jako kierownik Wydzia łu Przemysłu Ciężkiego. W 1956 r. wybrany został sekretarzem KC PZPR a następnie członkiem Biura Politycznego KC PZPR, któ re to funkcje od 1957 r. łą czył ze stanowiskiem T sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowi caCh; Wieloletnia praca w partii, wśród robotników, a-ktywna działalność politycz na. wielka troska o sprawy ludzi pracy, zyskały E. Gier kowi autorytet, uznanie i sympatię wśród narodu pol skiego — 20 grudnia 1970 r. wybrany « został T sekreta*-rzetft KC PZPR. Funkcję te powierzył mu ponownie Kn mitet .Centralny wyłoniony przez VI Zjazd PZPR. - Jest posłem n« Sejm od 1952 r. Odjtnie*ony Orderera Budowniczych Polski Ludowy. Orderem Szttndaru Pracy I ki8st, Orderam Lenin* Podczas przerwy w obradach VII Zjazdu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej odbyło się pierwsze plenarne posiedzenie nowo wybranego Komitetu Centralnego PZPR. Obrady Plenum otworzył członek KC — Adam Bałdys, górnik przodowy Kopalni Węgla Kamiennego „Czerwone Zagłębie" w Zagórzu, (woj. katowickie). Zaproponował on Komitetowi Centralnemu partii wybór Edwarda Gierka na I sekretarza KC PZPR. Zebrani niezwykle gorąco i serdecznie przyjęli kandydaturę, dając w głosowaniu wyraz swej pełnej jednomyślności. Edward Gierek przejął przewodnictwo obrad. I sekretarz KC PZPR serdecznie podziękował za powierzenie mu tej zaszczytnej i nad wyraz odpowiedzialnej funkcji, podkreślając jednocześnie, że będzie mógł się wywiązać ze swych obowiązków tylko przy ścisłej współpracy z całym Komitetem Centralnym i bliskiej więzi z całą partią. Edward Gierek przedstawi! następnie kandydatury do Biura Politycznego i Sekretariatu KC PZPR. CZŁONKOWIE BIURA POLITYCZNEGO Edward Gierek Edward Babi uch Zdzisław Grudzień Henryk Jabłoński Mieczysław Jagielski Piotr Jaroszewicz Wojciech Jaruzelsk? Stanisław Kania Józef Kępa Stanisław Kowalczyk Władysław Kruczek Stefan Olszowski Jan Szydlak Józef Tejchma ZASTĘPCY CZŁONKÓW BIURA POLITYCZNEGO Kazimierz Barcikowski Jerzy Łukaszewicz Tadeusz Wrzaszczyk SEKRETARZE KOMITETU CENTRALNEGO Edward Babiuch Ryszard Frelek Stanisław Kania Wincenty Krasko Jerzy Łukaszewicz Józef Pińkowski Jan Szydlak Andrzej Werblan Zdzisław Źandarowskf Na członka Sekretariatu KC wybrany został Zdzisław Kurowski. Komitet Centralny PZPR dokonał również wyboru 76 członków Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej, rekomendując następnie na przewodniczącego CKKf - Stefana Misiaszka. Strona 2 ■ęm VII ZJAZD POLSKIEJ ZJEDNOCZONEJ PARTII ROBOTNICZEJ Głos Pomorza nr 278 J6r,e? Adamek Bronisław Aniecki Edmund Apolinarskl Edward Babiuch Adam Bałdys Kazimierz Barcikowskl Józef Barecki Tadeusz Bejm Edmund Bendowski Eugeniusz Bialic Edward Biegański Józef Blajet Bolesław Boguszewski Janusz Brych Józef Buziński Szymon Chybił Jan Chyliński Stanisław Cieślik Krystyn Dąbrowa Józef Dechnik Łucja Demianiuk Wit Drapich Czesław Drozdowie* Ludwik Drożdż Tadeusz Fiszbach Ryszard Frelek Gerard GabryS Leonard Gadzinowski Jerzy Gawrysiak Edward Gierek Stefan Góralik Tadeusz Grabski Eugeniusz Grochal Mieczysław Grudzień Zdzisław Grudzień Lechosław Gruszczyński Józef Grygiel Mieczysław Hebda Wanda Horbaczewski Henryk Jabłoński Mieczysław lagielski Piotr Jaroszewicz Tadeusz Jaroszewski Wojciech Jaruzelski Ryszard Jendrzej Franciszek Kaim Sylwester Kaliski Jan Kamiński Stanisław Kania Alojzy Karkoszka Ryszard Karlińskl Antoni Karpiak Józef Kępa Stanisław Klermaszek Leon Kłonica Bolesław Koperski Stanisław Kowalczyk Władysław Kozdra Wincenty Kraśko Zdzisław Krawczyk Stanisław Królik Władysław Kruczek Jerzy Kuberski Zdzisław Kurowski Jerzy Kusiak Zdzisław Legomski Jan Leś Irena Lipińska Jadwiga Łokkaj Tadeusz Łomnicki Jerzy Łukaszewicz Janina Machnio Józef Majchrzak Jerzy Majewski Marla Milczarek Stefan Misiaszek Mieczysław Moczar Lucjan Motyka Zygmunt Najdowskl Zenon Nowak Józef Nowotny Jerzy Olszewski Kazimierz Olszewski Stefan Olszowski Józef Pacer Władysław Pajek Józef Pajestka Teodor Palimąka Stefania Paruzel Stanisław Pawlak Antoni Pierz Józef Pińkowski Urszula Płażewska Tadeusz Porębski. Janusz Prokopiak Jerzy Putrament Jan Puzoń Tadeusz Pyka Mieczysław Rakowski Krystyna Rawecka Józef Rojek Kazimierz Rokoszewski Tadeusz Rudolf Władysław Sasor Włodzimierz Sawczuk Florian Siwicki Zbigniew Skoczylas Irena Sroczyńska Roman Stachoń Wacław Staniszewski Zygmunt Stępień Henryk Szafrański Maciej Szczepański Jan Szostak Jan Szvdlak Janina Szydlecka Eugeniusz Szyr Józef Tejchma Franciszek Teklińskl Włodzimierz Trzebiatowski Józef Urbanowie* Jerzy Waszczuk Andrzej Werblan Jan Wiśniewski Ryszard Wojna Jerzy Wojtasik Ryszard Wójcik Stanisław Wroński Zygmunt Wroński Antoni Wróbel Tadeusz Wrzaszczyk Aleksander Zarajczyk Jerzy Zasada Władysław Zastawny Józef Zawada Stanisław Zieliński Zbigniew Zieliński Jerzy Ziętek AnfTripi Żabiński Zdzisław ŻandarowskI Zastępcy członków KC PZPR (Jerzy Anfezafe Kazimierz Balawajdei Waldemar Baranek Wo'ciech Barański Józel' Baryła Zbigniew Białecki Henryk Bieniaszewskl Antoni Borawsk' Zbigniew Chodyła Marian Chruszczewskl Józef Cichońskl Stanisław Ciechan Stanisław Ciosek Kazimiera Czerwińsk* Lucjan Czubińskl Józef Czyrek Stanisław Domeradzki Zdzisław Drewniowskl Witold Dryll Elżbieta Dudek Jan Figus Stanisław G?brielskl Stanisław Gębala Adam Glazur Jan Gluza Antoni Górny Mieczysław Grad Jerzy Grochmalicki Łucja Igielska Michał Jakubiec Ludwik Janczyszyn Włodzimierz Janiurek Władysław Juszkiewic* Bolesław Kapitan Mieczysław Karaś Kazimierz Kąkol Eugenia Kemparow> Wiktor Kinecki Henryk Kisiel Wiesław Klimczak Józef Kochański Aleksander Kopeć Henryk Kostecki Tadeusz Kościowski Leon Kotarba Bolesław Kowalczyk Adam Kowalik Alfred Kow&iski Roman Kozio! Teodor Kufel Stanisław Kulesza Jan Kulpiński Tadeusz Kunicki Jan Lew Zdzisław Lucińskl Tadeusz Ludwikowski Ryszard ŁabuS Adam Łopatka Is:or Łopatyński Stanisław Mach Jarema Maciszcwskl Jan Majka Stefan Matlęga Eugeniusz Mazurklewln* Ludwik Maźnicki Eugeniusz Mielcarek' Marcel Mielnik Jan Mietkowskl Mirosław Milewski Eugeniusz Molczyk Eugeniusz Olubek Nikodem Osik Janusz Owczarek Janina Pasławska-Prug Antoni Połownlak Mieczysław Przysucha Antoni Radliński Henryk Rechowici Janusz Roszkowski Mieczysław Róg-Swlostek Zygmunt Rybicki Halina Barbara SIdorozuk Stanisław Składowskl Jerzy Smyczyński Ryszard Socha Mieczysław Solecki Bogusław Stachura Tadeusz Stasiak Ewa Szałańska Edward Szymański Marian Śliwiński Henryk Swiderski Jan Urbanowicz Stanisław Topór Krzysztof Trębaczklewici Tadeusz Tuczapski Władysław Walczyklewie* Jan Warzecha Andrzej Wasilewski Włodzimierz Wesołowski Maciej Wirowski Jerzy Wojciechowski Emil Wojtaszek Jerzy Wojteckl Zdzisława ''adroina Mieczysław Zajfryd Janina Zalewska Zbigniew Załuski Stefan Zawodzlńskl Zygmunt Zieliński Stefan Żurawski Członkowie Centralnej Komisji Rewizyjnej PZPR Wiera Bielicka Stanisław Bojakowskl Henryk Chruślickl Halina Czarnecka Stanisław Cześnin Melania Domżalska Stanisław Drozdowski Józef Dudzik Włodzimierz Fraszkt Zbigniew Gertych Stefan Greguła Józef Haensei Marian Ilnicki Witold Jarosiński Jan Kaczmarek Edward Karelui Jan KopiJ Waldemar Kowalski Tadeusz Kruk Stanisław Kujda Adam Kulupa Stanisław Kuzlński Włodzimierz Lejczak Arkadiusz Łaszewle* Elwira Łuczewska Irena Matusiewicz Stanisław Mlśklewie* Stanisław Mojkowski Andrzej Oz** Lilianna Ozimina Maria Pelczar Antoni Piela Tadeusz Pietrzak Władysław Polański Kazimierz Pryszca Ernest Puzlk Tadeusz Pyzlak Bohdan Rollński Janina Skowron Jan Socha Romuald Spasowsk! Eugeniusz Stawiński Elżbieta Stołowska Tadeusz Szaciło Stanisław Trepczyńskl Halina Widerska Mirosław Wierzbicki Karol Wilamski Janusz Wilhelmi Mieczysław Wojtczak Zenon Wróblewski Weronika Wysocka Marian Zieliński Stanisław Ziętek Członkowie Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej PZPR fT4#Srfl Adamiak Jerzy Bafia Wiesław Bek Włodzimierz Berutowlc* Stefan Będkowski Tadeusz Bętkowski Seweryn Bldzińskl Paweł Bielawski Jan Bieniek Piotr Bik Paweł Błażejewski Tadeusz Bochnackl Jan Borkowski Krystyna Borowska nenryk Buczek Jan Cieślik Jan Dzlenlstuk Stanisław Gąclari [Edward Główki Stefan Gołębiowski Bazyli Gulan Tadeusz Hupałowski Marian Janicki Rudolf Juzek Władysław Kandefer Stanisława Kania Henryk Kanickl Lucjan Klewlc* Mikołaj Kiryluk Jan Klecha Henryk Koczara Stanisław Koslcki Leopold Kosior Zygmunt Kosmala Franciszek Kslężarczyk Kazimierz Kulesza Julian Lenart Edward Łukasik Leon Maciejewski Feliks Majdański Antoni Majdzlńskt Jerzy Małecki Henryk Marian Alojzy Mellch Tadeusz Minczaklewlei Stefan Misiaszek Stanisław Mleczko Stefan Niedzielski Franciszek Nowak Lech Obreda Zygmunt Oleniak Antoni Opolski Eugeniusz Patyk Stanisław Pawlak Lucjan Piątkowski Feliks Pleczewski Jan P.oloczek Władysław Poioga Irena Przcstalska Tadeusz Rosik Józefa Sałek Jan Sikora Mieczysław Siwek Stanisław Wroński Wiesław Skrzydło Antoni Skwarek Zdzisław Sołuch Genowefa Stefańska Stanisław Stefański Czesław Stygar Stanisław Szkraba Władysław Tylek Jan Wet pa Grzegorz Wojciechowski Eugeniusz Wójcik Wacław Żebrowski Optymalnie wykorzystać czas j GRUDNIA 1975. I Ta data - dzień J zakończenia o-brad VII Zjazdu I € ^ i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej — zapisze się ra trwałe w naszej historii. Tak, jak na trwałe zapisał się w niej cały okres mijajqcego 5--lecia - jeden z najbardziej dynamicznych I najbardziej twórczych w 31-letnich dziejach naszej socjalistycznej państwowości. Silniejsza, zasobniejsza, lepiej zorganizowana, ciesząca się wysokim autorytetem mię dzynarodowm, zwiqzana nierozerwalna przyjaźniq i braterska współpracą ze Związkiem Radzieckim i całq A/spól notq socja!i;tycznq, złączona internacjonalistycznymi więza-miz całym międzynarodowym ruchem komun'stycznym i robotniczym - Polska wkracza, z VII Zjazdem swej partii, w nowy, wyższy a p .rozwoju. W etap budowy rozwiniętego spo łeczeństwa socjalistycznego. Wysuniecie tego celu przez partię jest dowodem jej siły i dalekowzroczności spojrzenia, wynika z podstawowej ce chy komunistów - ich dąże-nia do stawiania przed sobq coraz to nowych, jeszcze bardziej ambitnych zadań. „Polska klasa robotnicza I nasz naród - mówił z trybuny zjazdowej I sekretarz KC PZPR Edwara Gierek — dowiodły wielokrotnie, że pragną podejmować trudne i ambitne zadania, że potrafią je skutecznie realizować. Program na przyszłe 5-lecie, podobnie jak dotychczasowy, jest otwarty na nowe potrzeby ! możliwości rozwojowe. Podejmujemy Jego realizację bogatsi o doświadczenia mijaJqcego 5-lecia, o sumę wniosków I nowych Inicjatyw, zgłoszonych zarówno na samym Zjeździe, Jak też w toku wielkiej, ogólnopartyjnej i o-gólnonarodowej debaty, która go poprzedziła. Była to doskonała lekcja pa triotyzmu połqczonego z gospodarskim myśleniem, marksi-stowsko-lenln wskie] pryncy-pialności w zasadach I szerokiego otwarcia na wszystko co nowe, co może przyczynić się do przyspieszenia tempa naszego rozwoju gospodarczego i społecznego, a jednocześnie oodnieść Jakość naszej pracy i życia. Mówiono o propozycjach konkretnych usprawnień w sy stemie funkcjonowania pań- stwa, lepszej organizacji cy wielkich orga lizacji gospo* darczych, wsKazywano na gi i sposoby lepszego wykorzystania ziemi, udoskonalen'0 transmisji między naukq i ty ciem, podkreślano, iż nadal istniejq rezerwy, których wykorzystanie i rozsqdne zagospodarowanie może przynieść — bez dodatkowych nakładów inwestycyjnych — poważne e-fekty ekonomiczne. Setki i tysiące podobnych inicjatyw przyniosła dysk' sja zjazdowa. Naczelnym problemem będzie teraz ich realizacja, u-miejętność stopienia inicjaty wy oddolnej z zadaniami pl° nu. Stopień wykorzystanie wszystkich twórczych wniosków stanowić będzie prawdziwy test pracy każdej orga nizacji partyjnej, każdego o-gniwa administracji państwowej i gospodarczej. Chodzi o to, aby — co wie lokrotnie podkreślano z trybuny zjazdowej — jak najlepiej wykorzystać każdy dzień i każdą godzinę. Mijające 5-lecie udowodniło bowiem, iż czas stał się dziś kategorią ekonomicznąi tym, czym powinniśmy gospo darować równie rozumnie ' efektywnie, jak surowcami czy energią, potencjałem prze myślowym czy kwalifikacjami ludzi. Trzeba uczynić wszystko co w naszej mocy, aby czas ten najlepiej spożytkować, abyśmy mogli powiedzieć, sobie« ii dobrze wykorzystaliśmy wielką szansę polskiego przyspieszenia. O co musimy zadbać szcza golnie? Odpowiedź w tej kwestii by ła jednomyślna I jednoznacZ na: o wyższą wydajność ' wyższą jakość pracy. Blisko 1500 głosów na Zjel dzle to tyleż razy „tak" dla polityki partii, to 1500 razy „tak" dla strategii łqczqcej wzrost gospodarczy z walką o wzrost dobrobytu narodu. To pełna aprobata dla wewnętrznej i zagranicznej polityki, której fundamentem był, jest i będzie sojusz ' braterska współpraca z par-tiq Lenina i jego ojczyznq. Tę jednomyślność, niezłom nq wolę pomnażania czynem naszego wspólnego do robku, zadokumentował W dniach Zjazdu cały naród. Od nas samych, od naszej pracy — zależy to czym będzie Polska lat osiemdziesiątych, Jak będzie się w nie] żyło nam wszystkim. JULIUSZ SOLECKI Warszawa gorąco pożegnała delegatów (Od naszego VII Zjazd zakończył o-brady. Koszalińska i slup ska delegacja wraca do siebie, do swoich załóg i organizacji. Wraca z impo nującym dorobkiem. Na sali obrad tego najwyższe go forum partyjnego wyku ła się wizja silniejszej Pol ski, wytyczono główne kie runki dalszego socjalistyez nego rozwoju kraju w na stępnym pięcioleciu. Zjazd unaocznił ogrom przebytej drogi, wskazał zadania i problemy, które trzeba jeszcze rozwiązać — Tak można by uogólnić pierwsze refleksje koszalińskich i słupskich delegatów, po zakończeniu obrad w Sali Kongresowej. Wracamy do naszego regionu z jasną wizją Folski — mówi li — z wizją jej gospodarki i poziomu życia jej mieszkańców za pięć lat. Do ostatnich godzin Zjazdu, pracy naszej delegacji towarzyszyła atmosfera du żego zainteresowania i zaangażowania. Każdego dnia na ręce przewodniczących obu delegacji, a także poszczególnych delegatów nadchodziły depesze z pozdrowieniami i meldunkami o realizacji zobowiązań produkcyjnych, ini cjatywach czynów społecznych, przedterminowym wysłannika) wykonaniu zadań pięciolet nich. Informowałam ju& wcześniej o stosie depesz, który nadszedł do koszaliń skich delegatów, wczoraj przeglądałam depesze, któ re przysłano na adres słup skiej delegacji. Pozdrowię nia nadeszły m. in. od mlo dzieżowych wart zjazdo-wych z zakładów Wytwór-czych Aparatury Radiowej w Lęborku, od młodzieży Kombinatu „Alka", od pra cowników „Famarolu". Ko menda Chorągwi ZHP po-zdrawiając delegatów zapewnia, że decyzje VII Zjazdu znajdą odbicie v) codziennej pracy organizacyjnej i . wychowawczej■ Słupskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Ziemniaczane' go zameldowało o wykona niu przed terminem zadań pięciolatki. Zjazd zakończył swoje obrady.- Wieczorem po go dżinie dwudziestej delegacje z Koszalińskiego i Słup skiego odjechały do swoich miast i wsi. Warszawa — miasto VII Zjazdu serdecznie pożegnała delegatów. Na dworzec przybyły delegacje w ar szaic skich za kładów pracy i aktywu Korni tein Dzielnicowego PZPR Praga-Północ. SWĄ ŚWIETLIK (jłos Pomorza nr 278 CZŁONKOWIE KIEROWNICTWA PARTII Strona 9 Edward Babiuch Urodził się 28 grudnia 1927 r. w rodzinie górniczej w Grabocinie, pow. Będzin. Mając 14 lat rozpoczął pracę jako robotnik w kopalni „Kazimierz". Po wyzwoleniu uczył się w śląskich technicznych zakładach nau kowych. Jednocześnie działał w szeregach organizacji młodzieżowych. W 1948 r. wstąpił do Polskiej Partii Robotniczej. Od 1949 r. pełnił odpowiedzialna funkcje w Zarządzie Wo jewódzkim ZMP w Katowicach, a od 1950 r. w ZG ZMP. Po ukończeniu 2-let-niej Szkoły Partyjnej przy KC w 1955 r. przeszedł do pracy w Komitecie Centralnym PZPR. Od 1959 r. przez okres kilku lat pracował jako sekretarz Warszawskiego Komitetu Wojewódzkiego PZPR Nie przerywając pracy u-kończył studia w Szkole Głównej Planowania i Staty styki, uzyskując tytuł magistra ekonomii. W 1963 r. powrócił do pracy w Komitecie Centralnym PZPR, gdzie objął stanowisko zastępcy kierownika Wydziału Organizacyjnego i redaktora naczelnego „Życia Partii". Od 1965 r. pełni funkcję kierownika Wydziału Organizacyjnego KC PZPR. Od IV Zjazdu partii Jest członkiem KC PZPR. W grudniu 1970 r. na VII Plenum KC został wybrany na członka Biura Politycznego i sekretarza KC PZPR. Od czerwca 1971 r. jest fczłonkiem Prezydium OK FJN. Poseł na Sejm od 1969 r. Od marca 1972 r. jest członkiem Rady Państwa i przewodniczącym Klubu Poselskiego PZPR. Odznaczony Orderem Sztan daru Pracy I i II klasy oraz Krzyżami Oficerskim i Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. ZWM, a po zjednoczeniu organizacji młodzieżowych — w ZMP. Zdzisław Grudzień ukończył studia w Akademii Gór niczo-Hutniczej w Krakowie zdobywając dyplom magistra inżyniera. Od 1957 r. pełni odpowiedzialne funkcje partyjne; jest kierownikiem Wydziału Propagandy (1957)^ a od 1960 roku sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach. Od 1964 r. Zdzisław Gru-dz:eń jest członkiem KC PZPR. 28 grudnia 1970 r. plenum KW PZPR w Katowicach powierza mu fu keję I sekretarza KW. Komitet Centralny wyłoniony przez VI Zjazd PZPR, wybiera go w skład Biura Politycznego .jako zastępcę członka Biura Politycznego KC PZPR. W grudniu 1973 r. został wybrany na stanowisko przewodniczącego Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach. Posiada odznaczenia państwowe: Order Budowniczych Polski Ludowej, Ordery Sztandaru Pracy I i II klasy. Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Partyzancki. downićzych Polski Ludowej i Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski oraz Orde rem Sztandaru Pracy I Kia sy, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Krzyżem Grunwaldu* i Orde rem Przyjaźni Narodów. Zdzisław Grudzień Urodził się 6 X 1924 roku w Escaudain, w północnej Francji, w rodzinie górnika, który wyemigrował tam w poszukiwaniu pracy. Dzieciństwo i wczesną młodość spędził na Śląsku. Bezrobocie zmusiło go i rodzinę do ponownego opuszczenia kraju. Podjął pracę jako górnik w kopalniach węgla kamiennego w Belgii, a potem we Francji, gdzie stał się aktywnym uczestnikiem lewicowego ruchu robotniczego. W 1942 r. wstąpił do Francuskiej Partii Komunistycznej. W latach II wojny świa towej był czynnym działaczem ruchu oporu; jednym z założycieli ZMP „Grunwald" walczącym z hitlerow cami na terenie północnej Francji. W 1946 r. powrócił do Pol ftki i został członkiem PPR, jednocześnie działając w iii idiYH Henryk Jabłoński Urodził się 27 grudnia 1909 r. w rodzinie robotniczej w Waliszewie, pow. Łowicz, woj. łódzkie. Ukończył studia na Uniwersytecie Warszawskim. W 1934 roku uzyskał stopień doktora nauk historycznych. W 1931 r. wstąpił do PPS W czasie wojny uczestniczył w kampanii wrześniowej, a następnie w szeregach Brygady Podhalańskiej walczył pod Narwikiem. Uczestniczył w polskim ruchu oporu we Francji południowej. Po powrocie do kraju w 1945 r. został członkiem Krajowej Rady Narodowej, a później posłem do Sejmu Ustawodawczego. W latach 1946—1948 był przewodniczącym Wojewódzkiego i Stołecznego Komitetu PPS, sekretarzem CKW PPS, a następnie wiceprzewodniczącym CKW PPS. Przez wszystkie lata powojenne kontynuuje działał ność naukową. Od 1950 roku jest profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Warszawskiego Jest członkiem Polskiej A-kademii Nauk oraz Akademii Nauk ZSRR, Czechosłowackiej Republiki Socjalistycznej, członkiem-kores-pondentem Akademii Rumuńskiej Republiki Socjali stycznej, laureat nagrody państwowej I i II stopnia. W latach 1947—1953 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Oświaty. W 1965 roku został powołany na mi nistra szkolnictwa wyższego. W latach 1966—1972 był mi nistrem oświaty i szkolnictwa wyższego. W latach 1955—1965 pełnił obowiązki sekretarza nau kowego Polskiej Akademii Nauk, a w latach 1966—1971 wiceprezesa PAN. 28 marca 1972 r został po wołany na stanowisko przewodniczącego R?dy Państwa W kwietniu 1972 r. wszedł w skład Prezydium OK FJN. VII Plenum Komitetu Centralnego 20 grudnia 1970 roku wybrało go na zastępcę członka Biura Polityczne go KC PZPR. Wyłoniony przez VI Zjazd Komitet Centralny powołuje go na c/.łonka Biura Politycznego KC PZPR. - Poseł na Sejm wszystkich kadencji od 1947 r. Odznaczony Orderem Bu- Mieczysław Jagielski Urodził się 12 stycznia 1924 r. w Kołomyi, Uczęszczał do gimnazjum w Ciechanowie. W czasie okupacji prowadził gospodarstwo rolne rodziców we wsi Lekowo, pow. Ciechanów i pracował jako robotnik rolny. Po wyzwoleniu ukończył studia wyższe w SGPiS w Warszawie, następnie konty nuował naukę .w Instytucie Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR. Posiada stopień doktora nauk ekonomicznych. W latach 1946—49 pracował w Zarządzie Głównym Związku Samopomocy Chłop skiej w Warszawie, a od 1950 r. — w Centralnym Za rządzie Pań twowych Gospo darstw Rolnych. W latach 1952—1957 pracował w Komitecie Centralnym PZPR, ,v Wydziale Roi nym jako zastępca kierownika, a następnie jako kierownik. W 195? r. powołany zostaje na stanowisko wiceministra, a w 1959 r. ministra rolnictwa. W 1970 r. został powołany na stanowisko wiceprezesa Rady Ministrów. W latach 1971—75 był przewodniczącym komisji pla nowania przy Radzie Ministrów. Od 1971 r. jest stałym przedstawicielem PRL w RWPG. W 1945 r. wstąpił do Związku Walki Młodych, a w rok później do Polskiej Partii Robotniczej. Od 1964 r. — IV Zjazdu PZPR — jest zastępcą członka Biura Politycznego Komitetu Centralnego. Komitet Centralny po VI Zjeździe partii w grudniu 1971 r. powołuje go na członka Biura Politycznego KC PZPR. Jest, posłem na Sejm. Odznaczony Orderem Budow-niczvch Polski T udowej. Orderem Sztandaru Pracy I i II klasy oraz innymi odznaczeniami. Piotr Jaroszewicz , Urodził się 8 października 1909 r. w Nieświeżu w rodzinie nauczyciela szkoły ludowej. Po ukończeniu studiów nauczycielskich od 1929 roku pracował jako nauczyciel, a w latach 1934—1939 jako kierownik szkoły powszechnej w powiecie garwo-lińskim. W okresie pracy zawodowej ukończył wyższy kurs nauczycielski, a następ nie studiował nauki pedagogiczne i społeczne w Warszawie. Po wybuchu wojny od września 1939 r. przebywa! w Związku Radzieckim, gdzie pracował początkowo również jako nauczyciel. W 1943 r. wstąpił ochotniczo Jako szeregowiec do Armii Polskiej w ZSRR. Ukończył szkolę oficerską w II Dywizji im. Henryka Dąbrowskie go. Razem z I Armią przebył cały szlak bojowy od Lenino do Berlina i Łaby, przechodząc wszystkie szczeble oficerskie, od chorążego, zastępcy dowódcy kompanii piechoty — do pułkownika zastępcy dowódcy do spraw polityczno.-wychowawczych I Armii WP. W 1944 r. wstąpił w szeregi PPR; był delegatem na I Zjazd partii w 1945 r. Po ukończeniu działań wojennych został powoła ny na stanowisko zastępcy szefa Głównego Zarządu Po lityczno-Wychowawęzego WP a w 1945 r. został mianowa ny generałem brygady i wiceministrem obrony narodowej. W 1950 r. został miano wany generałem dywizji i powoiany na stanowisko za stępcy przewodniczącego Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego. W 1952 r. został wiceprezesem Rady Ministrów. W latach 1954—1956 pełnił jednocześnie obowiązki ministra górnictwa węglowego. W latach 1955—1970 był stałym przedstawicielem Pol ski w RWPG oraz członkiem Komitetu Wykonaw-cJego RWPG. Członek KC PZPR od 1948 r. Na IV Zjeź dzie partii w 1964 r. oraz na V Zjeździe partii w listopadzie 1968 r. wybrany_ został zastępcą członka Biura Politycznego KC PZPR. 20 grudnia 1970 r. na VII Plenum KC PZPR powołany zo stał w skład Biura Politycz nego. W trzy dni później, na plenarnym posiedzeniu Sejmu, powołany został na stanowisko Prezesa Rady Mi nistrów. Komitet Centralny wyłoniony przez VI Zjazd wybiera go ponownie na członka Biura Politycznego KC PZPR. Od 1947 r. jest posłem na Sejm wszystkich kadencji. Jest członkiem Pre zydium OK FJN i przewodniczącym Rady Naczelnej ZBoWiD. Odznaczony Orderem Budowniczych Polski Ludowej, Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, dwukrotnie Orderem Sztandaru Pracy I Klasy, Krzyżem Grunwaldu II i III Kia sy, Virtuti Militari i Orderem Rewolucji Paździierniko wej oraz innymi odznaczeniami i orderami. roku zostaje mianowany generałem armii. Był działaczem partii przez wiele lat w wojsku. Na IV Zjeździe partii w czerwcu 1964 r. został wybrany członkiem KC PZPR a w grudniu 1970 r. — wybrany zastępcą członka Biura Politycznego KC PZPR. Po VI Zjeździe partii w grud niu 1971 r. Komitet Centralny powołuje go na członka Biura Politycznego KC PZPR. Jest posłem na Sejm. Odznaczony Orderem Budowniczych Polski Luduwej, Orderem Sztandaru Pracy I klasy. Posiada polskie odzna czenia bojowe m. in. Krzyż Virtuti Militari V klasy oraz liczne odznaczenia zagranicz ne. Wojciech Jaruzelski Urodził się 6 lipca 1923 r. w Kurowie (pow. Puławy) w rodzinie inteligenckiej. Po wybuchu wojny w 1939 roku przebywał w ZSRR, gdzie w lipcu 1943 r. wstąpił dc formowanej tam Armii Polskiej. Przeszedł cały szlak bojowy I Armii WP, uczestnicząc w wyzwoleniu Warszawy, przełamaniu Wału Po morskiego, w walkach nad Bałtykiem, Odrą i Łabą. W latach 1945—47 brał u-dział w walkach z bandami zbrojnego podziemia o umocnienie władzy ludowej. W 1947 r. wstępuje do Polskiej Partii Robotniczej. Ukończył Wyższą Szkołę Piechoty oraz Akademię Szta bu Generalnego im. Gen. Ka rola Świerczewskiego. W wojsku zajmował szereg odpowiedzialnych stanowisk. W czerwcu 1960 r. powołany został na szefa Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego, a w 1962 r. — mianowany wiceministrem obrony narodowej, W 1968 r. generał broni W. Jaruzelski zostaje ministrem obrony na rodowej. Jest wiceprezesem Rady Naczelnej Związku Bo jowników o Wolność i Demo krację. W październiku 1973 Stanisław Kania Urodził się 8 marca 1927 r. we wsi Wrocanka k. Jasła w sodzinie chłopskiej. Od 1942 roku pracował w warsztacie kowalskim jako uczeń, a następnie jako wykwalifikowany robotnik. W 1945 r. wstąpił do PPR. Bierze czynny udział w działalności organizacji młodzieżowych i partyjnych. Jest przewodniczącym ZP ZWM w Jaśle, kierownikiem wydziału ZW ZWM, a następnie wiceprzewodniczącym ZW ZMP w Rzeszowie. Piastuje szer'eg funkcji partyjnych m. in. członka egzekutywy Komitetu Powiatowego PPR w Jaśle i członka egzekutywy KW PZPR w Rzeszowie. Po ukończeniu 2-letniej szkoły partyjnej przy KC PZPR w 1952 r. został powo łany do pracy w ZG ZMP na stanowisko kierownika Wydziału Młodzieży Wiejskiej i członka Prezydium ZG ZMP. Od 1958 r. przechodzi do pracy w Warszawskim Komitecie Wojewódzkim PZPR, obejmując stanowisko kierownika Wydziału Rolnego, a następnie sekretarza WKW PZPR. W 1968 r. został powołany do pracy w KC PZPR na stanowisko kierownika Wydziału Administracyjnego. Kończy studia na wydziale ekonomicznym w Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR. Na IV Zjeździe partii został wybrany zastępcą członka KC PZPR, a na V Zjeździe — członkiem KC PZPR. Od kwietnia 1971 r. jest sekretarzem KC PZPR. W grudniu 1971 r. Komitet Centralny powierza mu funk cję zastępcy członka Biura Politvcznego i sekretarza KC PZPR. Jest posłem na Sejm od 1972 r. Odznaczony Orderem Sztan daru Pracy I i II klasy oraz innymi odznaczeniami. UroHzff *1^ 18 maja l92j roku w Rzeczycy (pow. !■* wa Mazowiecka) w rodzinie chłopskiej. Ukończył Wydział Histo-ryc?ny Uniwersytetu War-; szawskiego. W pierwszych' latach powojennych pełnił odpowiedzialne funkcje w organizacjach młodzieżowych, m. in. w Związku Walki Młodych, w Akademickim Związku Walki Młodych „Życie" w Łodzi, a potem, w latach 1950—54, w Zarządzie Głównym Związku Młodzieży Polskiej. W 1948 r. wstąpił do PZPR. W latach 1954—58 był aspirantem w Instytucie Nauk Społecznych w Warszawie. W 1958 r. przeszedł do pracy w apar&cie partyjnym; w latach 1959—60 pełnił funkcje sekretarza Komitetu Dzielnicowego PZPR Warszawa Mokotów, od 1960 roku kierował Wydziałem. Oświaty i N.;uki Komitetu Warszawskiego PZPR, potem, od 1961 do 1967 r. był sekretarzem Komitetu Warszawskiego PZPR. Od grudnia 1967 r. jest I sekretarzem Komitetu Warszawskie" go PZPR. Na V Zjeździe partii został członkiem KC, a grudniowe VII Plenum KC powołuje go w skład Biura Politycznego jako zastępcę członka Biura. Wybrany na VI Zjeździe PZPR Komitet Centralny ponownie powierza mu funkcję zastępcy członka Biura Politycznego. W 1969 r. Józef Kępa zostaje wybrany posłem na Sejm V kadencji i do dziś piastuje tę godność. W grudniu 1973 r. objął stanowisko przewodniczącego Stołecznej Rady Narodowej. Od stycznia 1971 r. Józef Kępa przewodniczy Obywatelskiemu Komitetowi Odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie. Józef Kępa posiada Order Sztandaru Pracy II klasy, Krzyż Kawalerski _ Orderu Odrodzenia Polski i inne odznaczenia państwowe. Józef Kępa Stanisław Kowalczyk Urodził się 12 grudnia 1924 r. w Pabianicach, w rodzinie- robotniczej. Absolwent Akademii Górniczo--Hutnićzej w Krakowie, ma gister inżynier metalurg. W czasie okupacji pracuje w zakładach dziewiarskich w' Pabianicach jako robotnik. Wywieziony przez okupanta na roboty przymu sowe, ucieka i ukrywa się. Po wyzwoleniu podejmuje prace w pahianickich zak-kładach chemicznych w cha raHerze laboranta. W 1947 r. wstepire do PPS, od Zjednoczenia Partii Robotnic7vch jest członkiem PZPR. W czerwcu 1950 r. przechodzi do ora cv w aparacie partyjnym, edzie sprawuje szereg odpowiedzialnych funkcji. Jest min. kierownikiem Wydziału Ekonomicznego, a n^stennie sekretarzem KW PZPR w Katowicach. Od maia 1968 T. jest kierowniM«"'prn Wydziału Przemysłu Cieżkieglł i Ko-munikacii. a nóźniei Wydziału Przemysłu i Komunikacji w Komitecie Cen-tr^nym. Na IV Zjeździe partii zo-s^ajp wybrany zp-^eoca c?łon ka KC, a na V ZWd-rfp — członkom KC PZPR. W grudniu 1971 r. wvłon'ony przez VI Zjazd Komitet (dokończenie na str. 4) Strona 4 i CZŁONKOWIE KIEROWNICTWA PARTII Glos Pomorza nr 278 r 1 " Życiorysy sekretarzy KC Ryszarda Frelka, Wincente go Kraski, Józefa Pińkow-■skiego, Andrzeja Werblana i Zdzisława Żandarowskie-go ora? członka Sekretarin tu KC Zdzisława Kurowskiego zamieścimy w numerze następnym. Józef Tejchma Urodził się 14 lipca 1927 r. we wsi Markowa, wojewódz two rzeszowskie, w rodzinie chłopskiej. W czasie okupacji hitlerowskiej zarabiał na utrzymanie jako robotnik rolny. Po wyzwoleniu ukończył szkołę średnią w r. 1948, był aktywnym działaczem Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici", pełniąc m. in. funkcje przewodniczącego Wojewódzkiego Komitetu Młodzieży Studiującej „Wici" w Rzeszowie oraz członka Prezydium Ogólnopolskiego Komitetu Młodzieży Studiującej „Wici". W 1948 r. rozpoczął pracę w Zarządzie Głównym Związku Mło dzieży Polskiej, studiując jednocześnie w Akademii Nauk Politycznych w Warszawie. Od 1951—1954 r. przebywa w Nowej Hucie pracując w organizacji ZMP W r. 1954 wraca do pracy w Zarządzie Głównym Związku Młodzieży Polskiej i pełni funkcję zastępcy kie równika Wydziału Organizacyjnego. W latach 1955—1958 studiuje w Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR, uzyskując tytuł magistra historii. Przez cały ten okres jest czynnym dzia łączem ruchu młodzieżowego, a w 1956 r. współorganizatorem Związku Młodzie ży Wiejskiej. Jest przewodniczącym Komitetu Organi zacyjnego, Zarządu Tymczasowego, a następnie Zarządu Głównego ZMW. Funkcję tę sprawuje da 1963 r. Jóźef Tejchma Jest członkiem PZPR od 1952 r. a od 1959 r. zastępcą członka Komitetu Centralnego. W 1963 r, powołany został do pra- Urodził się 24 września 1931 r. w Warszawie w rodzinie inteligencji pracującej. Ukończył Wyższą Szkołę Nauk Społecznych na Wydziale Historyczno-Socjologicznym. Już w czasie nauki w gimnazjum i liceum w Gliwicach wiąże się z ruchem mło dzieżowym. Początkowo dzia ła w OM TUR. Od 1949 r. przechodzi do ZMP, zajmując szereg odpowiedzialnych funkcji w Gliwicach, Katowicach, a następnie w Warszawie. W latach 1956—57 pracuje jako ślusarz w zakładach im. Nowotki w Warszawie. W okresie 1957—60 pełni funkcję zastępcy kierownika Wy działu Organizacyjnego Zarządu Głównego ZMS. W 1962 r. zostaje I sekretarzem Zarządu Stołecznego tej organizacji. Członek partii od 1951 r. W roku 1962 zostaje kierownikiem Wydziału Propagandy KW PZPR. W 1964 r. zostaje I sekretarzem Komitetu Dzielnicowego Warszawa--Wola, a następnie sekretarzem Komitetu Warszawskie go PZPR. Na IV Zjeździe PZPR wybrany zastępcą członka KC; na V Zjeździe zostaje członkiem Komitetu Centralnego. W 1971 r. wybrany na VI Zjeździe Komitet Centralny powołuje go na sekretarza KC PZPR. Od stycznia 1972 r. jest członkiem Prezydium oraz Sekretariatu OK FJN. Poseł na Sejm od 1972 r. Odznaczony Orderem Sztan daru Pracy I klasy, Krzyżem Oficerskim Orderu Odro dzenia Polski i Krzyżem Ka walerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz innymi odzna czeniami. Tadeusz Wrzaszczyk Urodził się 12 września 1932 r. w Stradomiu — w rodzinie robotniczej. W 1954 r. po ukończeniu Politechniki Warszawskiej z dyplomem magistra inżyniera pracował jako konstruktor w Warszawskich Zakładach Radiowych t-1, a od 1956 r. w Fabryce Samochodów Osobowych w Warszawie jako technolog warsztatowy, zastępca, a następnie kierownik Wydziału Hali Armatur i szef produkcji FSO. Od 1962 r. objął stanowisko naczelnego inżyniera Fabryki Samochodów Osobowych. W 1965 r. został powołany na stanowisko dyrektora naczelnego Zjednoczenia Przemysłu Motoryzacyjnego, kierował całokształtem rozwoju i modernizacji przemysłu motoryzacyjnego, w tym w ostatnich latach — uruchomieniem pro dukcji polskiego fiata. W latach 1960—1965 był wiceprzewodniczącym ZG Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Mechaników Polskich. Od kilku kadencji członek Komitetu Warszawskie go PZPR w Warszawie. W grudniu 1970 r. powołany został przez Sejm PRL na stanowisko ministra przemysłu maszynowego, w październiku bieżącego roku — na stanowisko wiceprezesa Rady Ministrów i przewodniczącego Komisji Planowania przy Radzie Ministrów. Jest także członkiem Pre zydium, Komisji Partyjno-Rządowej ds. Unowocześnię nia Systemu Funkcjonowa- nia Gospodarki i Państl^, Od VI Zjazdu PZPR je* członkiem Komitetu Cen*' tralnego PZPR. Odznaczony Orderem Sztandaru Pracy II klas^ i innymi odznaczeniami. Wincenty Krasko Józef Pińkowski Andrzej Werblan Zdzisław Żandarowski Ryszard Frelek działał w Związku Walki Młodych m. in. jako przewód niczący zarządu miejskiego ZWM. W 1947 r. został wy brany członkiem komitetu wojewódzkiego Polskiej Partii Robotniczej. Od 1948 r. był wiceprzewodniczącym Za rządu Wojewódzkiego Zwiąż ku Młodzieży Polskiej w Kielcach, a następnie w Szczecinie. Po ukończeniu szkoły partyjnej przy KC PZPR w 1951 r. pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji partyjnych m. in. kierownika wydziału propagandy a od 1952 roku sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Ka towicach. Od 1954 do 1957 r. był se kretarzem Zarządu Głównego Związku Młodzieży Polskiej. W 1957 r. został wybrany sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach, a w latach 1960—68 był I sekretarzem KW PZPR w Poznaniu. W 1959 r. na III Zjeździe par tii został wybrany zastępcą członka KC PZPR a na IV Zjeździe partii w 1964 r. członkiem KC PZPR. Po V Zjeździe partii w 1968 r. powołany został na zastępcę członka Biura Politycznego i sekretarza KC PZPR. W grudniu 1970 r. powołany został w skład Biu ra Politycznego KC PZPR. Od czerwca 1971 r. jest przewodniczącym Zarządu Głównega Towarzystwa Przy jaźni Polsko-Radzieckiej. Poseł na Sejm. Odznaczony Orderem Budowniczych Polski Ludowej, Orderem Sztandaru Pracy I i II klasy oraz innymi odznaczeniami. cy w Komitecie Centralnym PZPR, jako kierownik Wydziału Rolnego. Na IV Zjeździe partii w 1964 r. wszedł w skład Komitetu Centralnego i Sekretariatu KC PZPR, a na V Zjeździe partii w 1968 r. został wybrany członkiem Biura Politycznego i sekretarzem KC PZPR. Funkcję sekretarza Komitetu Centralnego partii pełni do 1972 r. — do chwili powołania go na stanowisko wiceprezesa Rady Ministrów W 1974 r. powołany zostaje na stanowisko ministra kultury i sztuki. Jest posłem na Sejm od 1958 r. Odznaczony Orderem Sztąn daru Pracy I klasy oraz innymi odznaczeniami. Kazimierz Barcikowskl Urodził się 22 marca 1927 roku w Zglechowie, powiat Mińsk Mazowiecki, wojewódz two warszawskie, w rodzinie chłopskiej. W 1946 r. u-kończył szkołę średnią w Mińsku Mazowieckim; w tym samym roku wstąpił do Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici". W latach 1946—1950 ukończył studia rolnicze, u-zyskując dyplom inżyniera agronoma. W okresie studiów pełnił kierownicze funk ćje w ZMP w Łodzi. W 1956 roku został sekretarzem ZG ZMP. W latach 1954—56 pracował na stanowisku zastępcy redaktora naczelnego Państwowego Wydawnictwa „Iskry". W 1957 r. został wiceprzewodniczącym, a następnie przewodniczącym ZG Zwiąż ku Młodzieży Wiejskiej. Ukończył studia doktoran ckie w Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR. Jest doktorem ekonomii. W 1965 r. został zastępcą kierownika Wydziału Organiza cyjnego KC PZPR i naczelnym redaktorem „Życia partii". W 1964 r. na IV Zjeździe partii został wybrany zastęp cą członka KC PZPR, a na V Zjeździe w 1968 r został członkiem KC PZPR. Od listopada 1968 r. do stycznia 1971 r. był I sekretarzem KW w Poznaniu. Na VII Plenum KC w grudniu 1970 r. został wybrany sekretarzem KC PZPR i funkcję tę pełnił do lutego 1974 r. W grudniu 1971 r. na VI Zjeździe partii został wybrany zastępcą członka Biura Politycznego KC PZPR. W lutym 1974 r. został po wołany na stanowisko mini stra rolnictwa oraz w skład Prezydium Rządu. Od 1965 r. jest posłem na Sejm. Jest odznaczony m. in. Orderem Sztandaru Pracy I i II kla#y. Jerzy Łukaszewicz (dokończenie ze str. 3) Centralny powierza mu funk cję sekretarza KC PZPR. W marcu 1973 r. powołany został na stanowisko mi nistra spraw wewnętrznych. Od czerwca 1973 r. jest zastępcą Członka Biura Politycznego KC PZPR, jednocześnie przestaje pełnić funk cję sekretarza KC. W październiku 1974 r. mianowany został generałem brygady. Odznaczony Orderem Budowniczych Polski Ludowej, Orderem Sztandaru Pracy I i II klasy oraz innymi odznaczeniami. Stefan Olszowski Urodził się 28 sierpnia 1931 roku w Toruniu w rodzinie nauczycielskiej. Młodość spędził we Włocławku, gdzie uczęszczał do szkoły średniej, działając aktywnie w organizacjach młodzieżowych. W Związku Harcerstwa Polskiego pełnił m. in. funkcję komendanta hufca w powiecie Włocławek. Jednocześnie był aktywistą Związku Młodzieży Polskiej. Władysław Kruczek Urodził się 27 kwietnia 1910 r. w Rzeszowie w rodzi nie robotniczej. Od najmłod szych lat związany był z ruchem robotniczym i rewo lucyjnym. Od 1929 r. był członkiem Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, a następnie Komunistycznej Partii Polski. Za działalność w szeregach partii komunistycznej był kilkakrotne wię ziony przez władze sanacyjne. W 1934 r. skazany został na trzy i pół roku więzienia W czasie II wojny świato wej w latach 1939—1941 prze bywał we Lwowie i działał w kierownictwie Międzynaro dowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom, Od 1941 r. uczestniczy w walkach z hitleryzmem w szeregach Armii Radzieckiej. Dostał się do niewoli niemieckiej, skąd zbiegł i przybył na Rzeszów szczyznę. Od 1942 r. działał w konspiracji, był jednym z współorganizatorów Polskiej Partii Robotniczej na tym terenie. Aresztowany przez hitlerowców przebywał w obozach koncentracyj nych w Oświęcimiu, Oranien burgu, Sachsenhausen. Po wyzwoleniu pracuje na Ziemi Rzeszowskiej jako instruktor Komitetu Wojewódz kiego PPR, następnie jako I sekretarz Komitetu Miejskie go PPR, a po zjednoczeniu ruchu robotniczego — PZPR. Kończy studia w Szkole Par tyjnej przy Komitecie Centralnym PZPR. W 1951 r. wybrany został sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Poznaniu. W latach 1952—1956 był I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Bydgoszczy, a od 1956—1971 r. — I sekretarzem Komitetu Wojewódzkie go PZPR w Rzeszowie. Od 1954 r. jest członkiem Komitetu Centralnego PZPR, a od listopada 1968 r. członkiem Biura Politycznego KC PZPR. Studia rozpoczął na Uniwersytecie Łódzkim, ; dzie uzyskał magisterium z zakresu filologii polskiej. Jako student aktywnie uczestniczył w ruchu młodzieżowym na terenie uczelni. Działał w Związku Młodzieży Polskiej, w Zrzeszeniu Studentów Polskich i Akademickim Związku Sportowym. Pełnił m. in. funkcję przewodniczącego Rady Uczelnianej i Rady Okręgowej ZSP oraz członka Prezydium Zarządu Łódzkiego ZMP. Po ukończeniu studiów, ^w latach. 1954—1965, pracował w Zarządzie Głównym ZMP. Przez krótki okres był polskim przedstawicielem w Międzynarodowym Związku Studentów Pradze. Od roku 1956 do 1960 przewodniczył Radzie Naczelnej Zrzeszenia Studentów Polskich i wchodził w skład Sekretariatu KC ZMS. W latach 1960—1963 pełnił funkcję sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Poz naniu. W 19.3 r. objął obowiązki kierownika Biura Pra sy KC PZPR, pełniąc je do listopada 1968 roku. W roku 1964, na IV Zjeździe partii, został wybrany członkiem KC PZPR, a w roku 1968, na V Zjeździe partii — sekretarzem KC PZPR. W grudniu 1970 r.— powoła ny został w skład Biura Politycznego KC PZPR. Komitet Centralny wybrany na VI Zjeździe w grudniu 1971 roku powołał go ponownie w skład Biura Politycznego KC. Od grudnii 1971 r. obejmuje stanowisko ministra spraw zagranicznych. Poseł na Sejm. Odznaczony Orderem Sztandaru Pracy I i II klasy, Krzyżem Oficer skim Orderu Odrodzenia Polski i innymi odznaczeniami. Od stycznia 1971 r. pozostaje na stanowisku przewód niczącego Centralnej Rady Związków Zawodowych. W marcu 1972 r. Sejm powołał Władysława Kruczka na stanowisko zastępcy przewodni czącego Rady Państwa. Od szeregu kadencji jest posłem na Sejm. Odznaczony Orderem Budowniczych Polski Ludowej, Orderem Sztandaru Pracy I i II klasy, Krzyżem Partyzanckim oraz innymi odza-CZAiłjjURiy Jan Szydlak Urodził się 24 listopada 1925 r. W Sienranowicach na Śląsku w rodzinie górniczej. W okresie okupacji hitlerowskiej pracował w hutnic twie. Po wyzwoleniu wstąpił do Polskiej Partii Robotniczej i Cios Pomorza nr 278 VII ZJAZD POLSKIEJ ZJEDNOCZONEJ PARTII ROBOTNICZEJ Sjt (dokończenie ze str. 1) f Zjazd podgumował dotychczasowy dorobek strategii dy namicznego rozwoju społeczno-gospodarczego kraju, wytyczonej na VI Zjeździe PZPR. Przyniosła ona bezprecedensowe tempo wzrostu majątku narodowego, nieno-towaną poprawę materialnych i bytowych warunków ludzi pracy, umocnienie kierowniczej roli partii i zwięk szcnie jej autorytetu, dalsze podniesienie roli i znaczenia Socjalistycznej Polski w świecie. Odzwierciedlając powszech na opinię ludzi pracy delega ci wypowiadali się zdecydowanie za kontynuowaniem wzmożonego wysiłku na rzecz dalszego pomyślnego rozwoju kraju i polityki ścisłej współzależności między rozwojem społecznym i gospo darczym, szybkiego tempa powiększania dochodu narodowego, wzrostu dobrobytu społeczeństwa i siły Polski. Dalsze kierunki polskiego przyspieszenia", dzięki które r-Hł wkraczająca w etap budowy rozwiniętego społeczeń stwa socjalistycznego Polska osiągnie nowy, jakościowo wyższy szczebel rozwoju, na kreśliła Uchwała Zjazdowa. Dotychczasowy dorobek Polski Ludowej a zwłaszcza imponujące sukcesy ostatniego 5-lecia wpłynęły na olbrzymie umocnienie jej międzynarodowej pozycji. Nasz kraj liczy się dziś na świecie, jak nigdy przedtem w swej historii. Polska Ludowa — niewzruszone ogniwo wspólnoty socjalistycznej — będzie nadal aktywnie uczestniczyć w jej rozwoju i kształtowa n.u pokojowej polityki międzynarodowej, pogłębiać wszechstronną, braterską współpracę z krajami socjalistycznymi. VII Zjazd partii stanowił doniosłe wydarzenie nie tyl ko w życiu naszego kraju, lecz także w światowym ruchu komunistycznym i robotniczym, znalazł szeroki oddźwięk na arenie międzynarodowej. Działalność partii w okresie od VI Zjazdu zyskała powszechne uznanie dobitnie wyrażone w wystąpieniu przywódcy bratniego narodu radzieckiego, sekretarza generalnego KC KPZR — Leonida Breżniewa oraz w przemówieniach przywódców partii krajów soejalisłycznych, przedstawicieli partii komunistycznych 1 robotniczych. Zjazd gościł kilkadziesiąt zagranicznych delegacji partii komunistycznych i robot niczych, a także zaproszonych reprezentantów niektó rych partii socjalistycznych i ruchów narodowowyzwoleńczych, z całego świata. Duli oni wyraz najwyższego Uznania dla przemian jakie 2;>«5-ty ? hedza w Pol«ee: podkreślali, ie kraj nasz Jest doniosłym ogniwem posłępu społecznego w skali światowej i T«rzckaz?li życzp*va owocy^h sukcesów w budownictwie socjalistycznym. W dniach Zjazdu partii c?ł« Polska żyła przyspieszonym rytmem pracy. Klas ę robotniczej i wszystkim patriotom chodzi bowiem o to, aby jak na.'Te-F'*i wykorzystać każdy d-deń i k?żda godzinę dla nieiKtfnnego podnoszenia ja k?*ei pracy i wynika ;a,ci 7. feTn jakości warunków źy cSa narodu. W nowy, jakościowo wyż s^y etap rozwoju kraju, ca ły naród wchodzi z najgłębszą ufnością w mądrość i siłę partii, udzielając jej kir rownlctwu, I sekretarzowi KC — Edwardowi GierkoWi pfłncTo poparcia vV polityce PZPR wiodącej naszą Ojczy znę drogą budowy wys*»ko rozwiniętego społeczeństwa locjalistycznego. Ekipa sprawozdawców PAP relacjonuje: 12 bm. punktualnie o godz. 8.30 wznowiono o-brady VII Zjazdu PZPR. Przewodnictwo obrad objął Zdzisław Kurowski — przewodniczący Rady Głów nej Federacji Socjalistycznych Związków Młodzieży Polskiej. We wznowionej dyskusji głos zabrali: Jerzy Zasada — I sekretarz KW PZPR w Poznaniu, Zbigniew Smie szek — dyrektor Instytutu Metali Nieżelaznych w Katowicach, Maciej Wirowski — minister przemysłu chemicznego, Liliana Ozimina — I sekretarz Komitetu Gminnego PZPR w Sitków ce-Nowinach, Wit D.apich — I sekretarz Komitetu Krakowskiego PZPR, Euge niusz Mąka — robotnik Fa bryki Łożysk Tocznych w Kraśniku, Janusz Brych — I sekretarz KW PZPR w Szczecinie, Włodzimierz Trzebiatowski — prezes Polskiej Akademii Nauk, Bolesław Koperski — I sekretarz Komitetu Łódzkie go PZPR, Ryszard Wojna — publicysta „Trybuny Lu du". Po przerwie przewodnictwo obrad objął członek Biura Politycznego KC PZPR Wojciech Jaruzelski. W dyskusji wystąpili: Bo lesław Kowalczyk — sta-lownik z Huty „Zawiercie", Janusz Głowacki — mistrz w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Przemysłu Mięsnego w Olsztynie, Stanisław Pilarowski — dyrektor Zakładów Wytwórczych Urządzeń Telefonicznych im. Komuny Paryskiej w Warszawie, Aleksander Włodarczyk — ślusarz Zakładów Ceramiki Stołowej w Wałbrzychu, Janina Skowron — dyrektor Gminnej Szkoły Zbiorczej w Złotnikach Kujawskich, woj. bydgoskie, Tomasz O-pala — student Akademii Medycznej w Poznaniu, Zbigniew Załuski — literat, I sekretarz Komitetu Partyjnego przy Oddziale Warszawskim ZLP. Henryk Kaź micrczak — wojewoda koniń ski, Teresa Dziemianowicz — I sekretarz Komitetu Miejsko-Gminnego PZPR Ru ciane-Nida, woj. suwalskie, Stanisław Ryszard Dobrowolski — literat; Bronisław Bera — naczelnik gminy Lu tutów, woj. sieradzkie, Maria Wachulak — tkaczka w Tkalni Jedwabiu „Floretta" w Kamiennej Górze, woj. jeleniogórskie. Henryk Janicki — brygadzista Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego z Bydgoszczy. Jako ostatni zabrał głos w dyskusji Gerard Gabryś — górnik Kopalni Węgla Kamiennego „Barbara" w Chorzowie. Przewodniczący obradom Wojciech Jaruzelski stwierdził, że większość uczestników Zjazdu miała możność przedstawienia swych poglądów, opinii i wniosków w toku debaty plenarnej oraz dyskusji w zespołach problemowych. Biorąc pod uwagę, że kilkuset delegatów uczest niczyło w pracach komisji zjazdowych — z pełnym u-zasadnieniem można stwierdzić. że wszyscy delegaci na VII 7jazd aktywnie ucze stniczyli w jego obradach. W. Jaruzelski w imieniu Prezydium Zjazdu postawił wniosek o zamknięcie dyskusji: wniosek nrzyjęty został jednomyślnie. W obradach Zjazdu nastąpiła przerwa. W przerwie Edwarda Gier ka otoczyła delegacja woj. gdańskiego. Toczy się serdeczna rozmowa. Bogusław Baranowski — brygadzista z nowo uruchomionej rafinerii gdańskiej, skiada meldunek, że właśnie w piątek o godz. 15.30, z instalacji spłynęła pierwsza partia wy sokooktanowej benzyny. Do końca roku kraj otrzyma 30 tys. ton tego paliwa. W przy szłym roku rafineria przero bi blisko 2 min ton ropy. Edward Gierek przekazuje gorące pozdrowienia i podziękowania budowniczym i załodze tego kombinatu, pro si również o przekazanie po dziękowań płockim petroche mikom, którzy pomagali w przygotowaniu kadry zakładu gdańskiego. Meldunki o wykonaniu zo bowiązań przedzjazdowych składają także przedstawiciele Gdańskiego Kombinatu Budowy Domów i „Zastalu". Po przerwie wznowione zostały obrady Zjazdu. Prze wodniczył im członek Biura Politycznego KC PZPR, prezes Rady Ministrów Piotr Jaroszewicz. Sprawozdanie z prac Ko misji Statutowej przedstawił członek Biura Politycz nego, sekretarz KC Edward Babiuch. Projekt zmian sta tutu partii przyjęty został jednomyślnie. Z kolei sprawozdanie z prac Komisji Uchwał i Rezolucji przedstawił członek Biura Politycznego, sekretarz KC — Jan Szydlak. Zaproponował on przyjęcie uchwały VII Zjazdu PZPR „O dalszy dynamiczny rozwój budownictwa so cjaliśtycznego — o wyższą jakość pracy i warunków życia narodu" oraz rezolucji VII Zjazdu „O dalszy rozwój sił socjalizmu i u-trwalenie pokoju, o dalsze umocnienie międzynarodowej pozycji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej". Uchwala i rezolucja zostały przyjęte jednomyślnie. (Oba dokumenty zosta ną opublikowane). Następnie przewodnicz?-cy Komisji Skrutacyjnej, sekretarz KW PZPR w Poznaniu — Józef Świtaj przedstawił wyniki wyborów do władz centralnych partii. Wybrano 140 członków Komitetu Centralnego PZPR, 111 zastępców członków KC PZPR oraz 54 członków Centralnej Ko misji Rewizyjnej. Po ogłoszeniu wyników wyborów nastąpiła przerwa w obradach Zjazdu. W czasie jej trwania Komi tet Centralny partii zebrał się na swym pierwszym posiedzeniu plenarnym. 0 godz. 15.30 wznowione zostały obrady Zjazdu. Prze wodniczący obrad, Piotr Jaroszewicz udziela głosu człon kowi KC PZPR górnikowi przodowemu z Kopalni Węgla Kamiennego „Czerwone Zagłębie" W Zagórzu, woj. katowickie — Adamowi Bałdysowi, celem przedstawienia decyzji pierw szego plenarnego posiedzenia nowo wybranego Komitetu Centralnego PZPR. Zostałem upoważniony przez Komitet Centralny PZPR — mówi A. Bałdys — do poinformowania Zjazdu, a za pośrednictwem telewizji i radia — całego spo łeczeństwa, że Kómitet Centralny PZPR jednomyślnie powierzył funkcję I sekretarza KC towarzyszowi Edwardowi Gierkowi. Żebrani wstają z miejsc i długotrwałą, gorącą owaćją manifestują swe poparcie dla przywódcy partii —• Edwarda Gierka, 1 sekretarz KC PZPR dzię kuje za powierzenie mu tej odpowiedzialńej funkcji. Pozwólcie, Towarzysze Delegaci, że w imieniu nas wszystkich — powiedział Adam Bałdys — złożę towarzyszowi Edwardowi Gier kowi serdeczne gratulacje i najleosze życżeńia. W&sz.a ofiarna, niestrudzona praca. Towarzyszu Gierek, wielkie zalety umysłu i charakteru, głęboki patriotyzm i pryn- cypialność, skromność i życz liwość ludziom zjednały Wam serca wszystkich Polaków. Życzymy Wam i sobie. abyście tak jak dotych-. czas prowadzili partię i naród do nowych osiągnięć w budowie siły naszego kraju, w budowie rozwiniętego spo łeczeństwa socjalistycznego-Zapewniamy Was jpdnocześ nie Towarzyszu I Sekretarzu, że pod Waszym kierów nictwem zrealizujemy w peł ni uchwały VII Zjazdu. Następnie Adam Bałdys przedstawi! skład Biura Po litycznego i Sekretariatu KC PZPR. (Listę nazwisk podajemy oddzielnie). Adam Bałdys poinformował także, że Centralna Komisja Rewizyjna wybrała na swego przewodniczącego Arkadiusza Łaszewicza. Komitet Centralny PZPR powołał 76-osobową Centralną Komisję Kontroli Partyjnej, a na jej przewodniczącego postanowił rekomendować członka KC — Stefana Misiaszka. Adam Bałdys złożył najlep sze gratulacje i życzenia wszystkim wybranym w skład najwyższych władz na szej partii. Witany długotrwałymi okla skami przewodnictwo obrad objął I sekretarz KC PZPR Edward Gierek. (Przemówienie I sekretarza KC PZPR, Edwarda Gierka, zamieszcza my na str. 7). Po końcowych słowach Edwarda Gierka: „Ogłaszam że VII Zjazd PZPR zakończył swoje obrady" — wszyscy wstają z miejsc, rozpoczyna się długotrwała manifestacja na cześć partii jej programu, Edwarda Gierka. Schodzącemu z tryVuny I sekretarzówi KC PZPR bukiety czerwonych goździków:^ róż wręczają: Jerzy Nawrocki — rektor Poiitech rsiki Śląskiej w Gliwicach, Cecylia Kwaśniewska-Ro-kocińfka — kierownik Kliniki Chemioterapii w Instytucie Onkologii w Gliwicach, Henryk Kamińczak — cieśla górniczy z Kopalni „Milowice-Czeladź" w Sosnowcu, Roman Rurański — ślusarz walcowni w Hucie „Batory" w Chorzowie. Raz jeszcze — serdeczne słowa, gratulacje, uściski rąk. Zrywają się okrzyki „Niech żyje partia — przewodnia siła narodu", „Niech żyje Edward Gierek". Wszyscy zebrani wstają, śpiewają Międzynarodówkę. ® A O Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią poniżej zamieszczamy dalszy ciąg czwarlko wych obrad VII Zjazdu PZPR. Gorące pozdrowienia komunistów portugalskich przekazał VII Zjazdowi PZPR członek Komisji Politycznej KC Portugalskiej Partii Komunistycznej Jai-me Serra. W imieniu KC Komunistycznej Partii Finlandii bra terskie i serdeczne pozdrowienia przekazał Zjazdowi sekretarz generalny Komunistycznej Partii Finlandii — Arvo Aalto. Dziękując za wygłoszone przemówienia Maria Milczarek powiedziała, iż nasza partia przywiązuje wielkie znaczenie do umacniania więzi internacjonalizmu z partiami komunistycznymi i robotniczymi całego świata. W imieniu delegatów na Zjazd przewodniczącą obrad serdecznie pozdrowiła ludzi pracy Portugalii, życząc komunistom portugalskim sukcesów w walce o utrwalenie antyimoerialistycznych zdobyczy w ich kraju i umacnianiu demokratycznych przeobrażeń w Portugalii. Nastepńie Zjazd jednomyślnie U''hwąłf* w sfrrflwle trvbu wvborn i liczebności centralnych władz partyjnych. Po przerwie przewodnic- two obrad objął zastępca członka Biura Politycznego KC, I sekretarz Komitetu Warszawskiego PZPR — Jó zef Kępa. Głos z trybuny zjazdowej zabrali: Eugeniusz Gut-man — dyrektor naczelny kopalń i zakładów przetwórczych siarki „Siarkopol" w Tarnobrzegu, Eugeniusz Zło-torzyński — wojewoda suwalski, Bogusława Jechna, robotnica Wyszkowskiej Fabryki Mebli w woj. ostrołęckim, Adam Glazur — mi nister budownictwa i przemysłu materiałów budowlanych, Zdzisław Borkowski — I sekre+arz Komitetu Gminnego PZPR w Sokołowie Podlaskim, woj. siedleckie, Zdzisław Kurowski — przewodniczący Rady Głównej Federacii Socjalistycznych Związków Młodzieży Polskiej. Stanisław Drozdowski — dyrektor kon^ni wę?la brn"?t.newo w Bełchatowie, Mieczysław He^da — I se-kre^rz KW PZPR w 7ielo-nei Górze, Elżbieta Jasik — tkaerką z Zambrowskich 7a kładów Przemysłu Bawełnia nego, Roman Wysocki — mistrz — odlewnik Fabryki Przyrządów i Uchwytów w Białymstoku. Nastennie z Trybuny Zjaz dowej zwrócił się do zebranych członek Komisii Polity cznej KC Komunistycznej Partii Chile — Manuel Can-tero. W imieniu KC swej partii, która wraz z innymi siłami antyfaszystowskimi przewodzi walce patriotów chilijskich przeciwko dyktaturze. przekazał on pozdrowienia VII Zjazdowi PZPR. W imieniu Krajowej Rady KP Indii Gorące braterskie pozdrowienia uczestnikom Zjazdu, wszystkim komunistom i ludziom pracy PRL przekazał członek Biura Poli tyćznego KC KPI — Kali-shanker Shukla. W imieniu Zjazdu i całego narodu polskiego — powiedział wśród oklasków zgromadzonych przewodniczący obradom Józef Kępa — prze kazujemy komunistom i wszystkim patriotom chilijskim gorące wyrazy solidarnością Przewodniczący obrad pozdrowił też wszystkich ludzi pracy Indii. J. Kępa poinformował, że do Zjazdu wpłynęły pozdrowienia od Gwatemalskiej Partii Pracy, Komunistycznej Partii Haiti, Ludowej Partii Iranu, Komunistycznej Partii Japonii oraz Patriotycznego Frontu Laosu i Socjalistycznej Partii Australii. * a e Okazją do bezpośrednich rozmów o sprawach kraju, poszczególnych środowisk i regionów, są spotkania przy wódców partii z delegatami odbywające się podczas przerw w obradach Zjazdu. Spotkania takie odbywały się również w czwartek. Pod cv.as pierwszej przerwy przed południowej F. Gierek i P. Jaroszewicz rozmawiali z re prezentaotami województwa bielskiego. Delegaci minformowali, że w latach 976— —19&0 wyprod kowany zosta nie milion polskich małych fiatów. Tuż po tym spotkaniu, I sekretarz KC PZPR i prez.es Rady Ministrów rozmawiali z gruoą kobiet, a wśród nich z pracownikami Zakładów Obuwniczych w Chełmku. Podczas kolejnej przerwy przywódcy partii i państwa spotkali się z przedstawicielami Ludowego Wojska Polskiego. Z E. Gierkiem i P. Jaroszewiczem spotkali się także delegaci Ziemi Bydgoskiej, którzy z dumą meldowali o dotychczasowych osiągnięciach ludzi pracy swego regionu. W chwilę po tej rozmowie zwróciły się do E. Gierka i P. Jaroszewicza przedstawi cielki Organizacji Rodzin Wojskowych. W przerwie obrad popołudniowych E. Gierek i P. Jaroszewicz otrzymali „Księ- gi czynów zjazdowych" od przedstawicieli wielu załóg m. in. od hutników Konina, delegatów Bełchatowa, górni ków Zagłębia Miedziowego. Odbyło się także spotkanie z grupą młodzieży ZMS. Kolejne spotkania — * przedstawicielami fabryki autobusów w Sanoku i grupą delegatów Włocławka. Serdeczne gratulacje od Edwarda Gierka i Piotra Jaroszewicza otrzymał weteran ruchu robotniczego Stanisław Ginko z woj. włocławskiego, któremu wła śnie 11 bm. minął 40 rok aktywnej działalności w. szeregach partii. 0 A e Po zakończeniu przerwy1 przewodnictwo obrad objął Marian Konieczny — rektor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Powitał on przybyłą na obrady delegację Ludowego Frontu Wy-: zwolenia Angoli. Nastęnnie głos zabrali! prof. Sylwester Kaliski — minister nauki, szkolnictwa wyższego i techniki, Marian Żołnierczyk — brygadzista w sanockiej fabryce autobusów „Autosan" w Sanoku, woj. krośnieńskie, Aleksanj der Zarajczyk — I sekretarz KV7 PZPR w Kielcach, Len nard Gadzinowski — dyrektor PGR Bezledy w gminia Bartoszyce, woj. olsztyńskie, Jerzy Kusiak — I sekretarz KW PZPR w Kaliszu. Rafał Andrzejewski — pracow nik Spółdzielni Kółek Rolniczych w Kościanie, w woj. leszczyńskim. Henryk Kostecki — I sekretarz KW PZPR w Nowym Sączu, Zbigniew Stepanów — dyrektor Rejonu Dróg Publicz nych w Biłgoraju woj. zamojskie. " W programie" Wyżywienia narodu — powiedział w dyskusji Władysław Kozdra — I sekretarz KW PZPR w Koszalinie — region nasz widzi także szansę własnego rozwoju. Po przerwie przewodnictwo obrad objął członek Biura Politycznego, sekretarz KC PZPR — Jan Szydlak. W dyskusji zabierali głos: Janina Szydiecka — I sekretarz KZ PZPR w Przędzalni Czesankowej im. Gwardii Ludowej w Łodzi, Stanisław Mach — I sekretarz KW PZPR w Słupsku oraz Franciszek Szyszka —■ dyrektor Elbląskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego. Następnie, po zakończeniu czwartkowej dyskusji, przystąpiono do wyborów Komitetu Centralnego i Cen tralnej Komisji Rewizyjnej. Wyniki nrac Komisj1' Wyborczej VII Zjazdu przedsta wił zastępca członka Biura Politycznego KC, I sekretarz KW PZPR w Katowicach — Zdzisław Grudzień. Z kolei przedstawione zostały propozycje Komisji Wyborczej, dotyczące kandydatów do władz centralnych oraz zgłoszone zostały dodatkowe kandydatury. Zjazd powołał Komisję Skrutacyjną, która przystąpiła do pracy nod przewod-nictwem sekretarza KW PZPR w Poznaniu — Józefa Świta ja. Powołano Komisję Odwo-Tań, której zadaniem jest rozpatrzenie odwołań, jakie wpłynęły do VII Zjazdu w sprawie przywrócenia człon kostwa partii, zatarcia kar i zaliczenia stażu partyjnego. W skład komisji weszli: Władysław Kruczek, Stanisław Piania, Włodzimierz Be rutówicz, Antoni Górny, Rudolf Juzek, Lucjan Kie-wicz, Józef Majchrzak, Jó-?ef Masny. Stefan Misiasz.ek Zygmunt Oleniak, Stanisław Pawlak, Antoni Połowniak i Włodzimierz Sawczuk. W końcowej części obrad tpgo dnia, którym przewodniczył czJ""e'ę Biura Politycznego KC PZPft. Władysław Kru^z-k, rr/.c >wa-dzone zostr^y yyV"u-y władz centralnych PZPR. 'trona 6 VII ZJAZD POLSKIEJ ZJEDNOCZONEJ PARTII ROBOTNICZEJ Głos Pomorza nr 278 , tii muszą w pełni odpowiadać jącyra się warunkom oraz zapewniać sta-* łe doskonalenie partyjnego kierownictwa* W tym celu Komisja proponuje dokonanie odpowiednich poprawek w paragra*' fie 48 Statutu. Istotną poprawką jest propozycja, ab? nadać egzekutywom KG, KM, KD upraw nienia do przyznawania w trybie indywidualnym, wyróżniającym się _ kołom socjalistycznych związków młodzieży pja-wa wydawania swoim członkom opjni polecającej do partii, traktowanej na róW ni z opinią jednego człpnka PZPR. Komisja w pełni popiera wyrażony ^ referacie tow. Edwarda Gierka postulat, aby okres pomiędzy zjazdami wydłużyć do pięciu lat, tak, aby zjazdy partii mogły oceniać realizację pięcioletnich programów rozwoju społeczno-gospodarczego i wypracowywać założenia kolejnych pięciolatek. Wśród obowiązków członka partii komisja proponuje podkreślić dodatkowo obowiązek zjednywania do jej szeregć^ ludzi przodujących i aktywnych, godnyen miana członka PZPR oraz rzetelnego wypełniania swoich obowiązków wobec rodziny i odpowiedzialności za socjalistyczne wychowanie dzieci. Każdy komunista, wszystkie organizacje i instancje w oparciu o statutowe normy i zasady — oświadczył w zakończeniu E. Babiuch — rozwijać muszą ciągle lepsze i skuteczniejsze formy pracy. Muszą przodować w realizacji nakreślonych przez partie i pod jej kierownictwem urzeczywistnianych zadań. ' Komisja Statutowa VII Zjazdu upoważniła mnie do przedstawienia propozycji zmian i uzupełnień w Statucie PZPR. Komisja Statutowa w pełni podzieliła pogląd wyrażony przez tow. Edwarda Gierka w referacie programowym, iż „do świadczenia okresu między VI a VII Zjaz dem dowodzą, że Statut PZPR odpowiada potrzebom działalności oraz rozwoju partii i wymaga jedynie niewielkich zmian". Zjazdowa dyskusja stanowi dobitne potwierdzenie, że partia prawidłowo sprawuje swoją wiodącą rolę w życiu naszego narodu. W okresie międzyzjazdowym dokonaliśmy wielkiej pracy dla dalszego umocnienia naszej partii. Partia nasza — jako kierownicza siła socjalistycznego rozwoju Polski, sternik spraw narodu, podjęła i pomyślnie realizuje wielki program odpowiadający najżywotniejszym interesom, ambicjom i aspiracjom narodu. Wiernie służy sprawie socjalizmu i sprawie Polski. Partia nasza musi stawiać sobie coraz wyższe wymagania, dawać przykład, angażować i mobilizować społeczeństwo. W ostatnich latach zrobiliśmy wiele dla poprawy jakości szeregów partyjnych. Wzrósł udział robotników we władzach partyjnych. I nie chodzi tu tylko o wzrost ilościowy, ale przede wszystkim o ich pozycję, o ich wysoką aktywność, o faktyczny wpływ na kierowanie pracą instancji i organizacji oraz na podejmowane decyzje. W okresie międzyziazdowym szeregi partii wzrosły o 105 tys. nowych członków i kandydatów. ienie Edwarda Babiucha Utrwalone w praktyce partyjnego działania konsultacje i rozmowy indywidualne, bezpośrednie więzi pomiędzy KC a największymi organizacjami zakładowymi i gminnymi pozwoliły pogłębić pracę ideo wo-polityczną, zasięgać we wszystkich istotnych sprawach opinii aktywu, lepiej informować aktyw i całą partię o przesłankach decyzji Komitetu Centralnego, precyzyjniej określać zadania. Umocniły się główne ogniwa pracy par tii, podstawowe organizacje i grupy partyjne. Stałe umacnianie szeregów partyjnych to najwyższej rangi zadanie wszystkich instancji i organizacji. Partia konsekwentnie umacnia socjalistyczne państwo oraz pogłębia demokrację socjalistyczną, zarówno w jej bazie ekonomicznej, jak i w nadbudowie ideo wo-politycznej. Partia nasza konsekwentnie wspiera rozwój społecznej aktywności upatrując w tym nieodłączną cechę socjalizmu i warunek przyśpieszenia rozwoju kraju. Komisja Statutowa Zjazdu — kontynuował E. Babiuch — uważa, że warunkiem dalszego umocnienia partii i jej kierowniczej roli jest Upowszechnianie znajomości statutu oraz konsekwentne przestrzeganie jego norm i zasad. Komisja proponuje, aby utrzymując podstawowe zasady i normy statutu wpro wadzić niezbędne zmiany i uzupełnienia związane przede wszystkim z reorganizacją struktury partyjnej w wyniku decyzji VI i XVII Plenum KC. Realizowane z inicjatywy i pod kierownictwem partii kolejne etapy reformy władzy i administracji terenowej oraz zmiany w podziale administracyjnym kraju przyczyniły się w widoczny sposób do dalszego rozwinięcia pracy partyjnej. Półroczne doświadczenia wskazują, że założenia reformy były w pełni słuszne. W dalszej części swego wystąpienia E. Babiuch omówił szczegółowo proponowane przez komisję zmiany w Statucie partii, stwierdzając m. in., że półroczne doświadczenia funkcjonowania partii w jej obecnej, stworzonej w wyniku realizacji reformy strukturze świadczą, że zarówno komitety gminne, miejskie, dzielnicowe jak i komitety wojewódzkie skutecznie realizują zadania wynikające z funkcji politycznego kierownictwa sprawami terenu. Komitety gminne i komitety miejskie przejęły zadania bezpośredniego kierowania pracą podstawowych organizacji partyjnych. Uznając, że stałe doskonalenie metod kierowania i zarządzania jest na obecnym etapie niezwykle istotnym czynnikiem wzrostu efektywności społeczno-ekono-micznej, Komisja Statutowa uważa, że struktura i metody funkcjonowania par- • TOWARZYSZE DELEGACI! Wystąpienie z trybuny zjazdowej jest zaszczytem największej miary i przeżyciem najsilniejszym. Stojąc na najwyższej trybunie partyjnej nie mogę się uwolnić od osobistej refleksji. Oto z uczuciem wielkiego zadowolenia po raz 7 uczestniczę, po raz 7 przychodzę na Zjazd z woli członków partii, z którą związałem się w młodych latach i której słu żyłem w całym swym niedo rosłym i dorosłym życiu. Razem z partią przeżywałem jej sukcesy, jej trudne chwile, wierząc w jej mądrość,, w jej sprawiedliwość, w jej oddani dla Ojczyzny. Dlatego niech mi wolno będzie jako temu, który w pierwszych latach po wyzwoleniu — mówiąc prawdę wstydził się, że swym młodym wiekiem psuje statystykę wiekową delegatów, a dziś przesunął się już dość daleko, w kolejnych rubrykach — z tym większą satysfakcją i z tym większym uznaniem dla kierownictwa Komitetu Central nego, dla I sekretarza Korni tefu Centralnego tow. Edwarda Gierka, dołączyć swój głos do naszej partyjnej debaty nad dalszym roz wojem Ojczyzny i jej poszczególnych regionów. Pragnę przede wszystkim wykonując uchwałę naszej Wojewódzkiej Przedzjazdo-wej Konferencji, przekazać Biuru Politycznemu, rządowi PRL, I sekretarzowi Ko mitetu Centralnego tow. Edwardowi Gierkowi wyra- Wystąpienie Władysława Kozdry.l sekretarza KW PZPR w Koszalinie zy uznania i serdecznego po dziękowania od organizacji partyjnej i wszystkich ludzi, naszego województwa za sta łą troskę o wszechstronny rozwój Ludowej Ojczyzny i za Waszą osobistą troskę tow. Gierek o nasz koszaliń ski region. O tym rozwoju, dostrzeganym z każdego miejsca i każdego stanowiska, mówili mieszkańcy naszego województwa na zebra niach i spotkaniach, mówili delegaci na konferencjach partyjnych; Mówili ludzie młodzi, którzy rośli z Polską Ludową i mówili z wiel kim zaangażowaniem Ci, któ rzy przed 30 laty przybyli z różnych i dalekich stron, jako pierwsi pionierzy i o-sadnicy. Mówili Ci, którzy wraz z niezwyciężoną Armią Czerwoną wyzwalali te ziemie i jako żołnierze Wojska Polskiego na niej się osiedli li# Mówili jak całe społeczeństwo uznaje, akceptuje i wysoko ocenia efekty prak tycznej realizacji pogrudnio-wej polityki Komitetu Cen tralnego, jak ta właśnie polityka tchnęła nową dynami kę w życie narodu, umocniła naszą braterska współpra ce i przyjaźń ze Związkiem Radzieckim, z Komunistyczną Partią Związku Radzieckiego, z naszymi najbliższy n,' sasiadami Niemiecką Re publiką Demokratyczną, Cze chosłowacką Republika So-sjalistyczn.a i wszystkimi na rodami budującymi 'socja- lizm, jak wyzwoliła ogromne zasoby twórczej energii, społeczeństwa i wydała rezul taty, które tak obiektywnie, wszechstronnie i z przekonującą mocą przedstawione zostały w referacie I sekretarza Komitetu Centralnego. Jest Jednak prawidłowością naszego rozwoju, źe świa domość i zadowolenie z o-siągniętego dorobku tym wy raźniej pozwala dostrzegać trudności i braki sprawy i problemy wymagające rozwiązania, że rodzi nowe, wyższe jakościowo wymogi i potrzeby. Odczuwamy to i odczuwa ją to mieszkańcy woj. kosza lińskiego — regionu, którego historia nigdy nie rozpieszczała, a który w ostatnim 5-leciu, realizując stra tegię nowego kierownictwa partii, zaczął odczuwać smak osiągnięć i sukcesów, odnalazł swoje miejsce w gospodarce kraju, uwierzył w swoje siły i w siebie, o-kreślił możliwości i powinności wobec swego regionu i całej gospodarki narodowej. Nie należymy nadal do re gionów doinwestowanych, je steśmy województwem rolni czym, z poważnym udziałem gospodarki leśnej i morskiej, z rozwijającą się turystyką i w swoim udziale w ogrom nie ważkim programie wyżywienia narodu widzimy szansę naszego wkładu do o- gólnonarodowego dorobku, a także szansę naszego szybkiego rozwoju. Na VII Zjazd PZPR Kosza lińskie przychodzi ze wzrostem globalnej produkcji roi nej w mijającym 5-leciu o 54 proc., z wyższymi plonami zbóż o 11 q z hektara, z plonami rzepaku na poziomie 27 q z ha, ze wzrostem skupu żywca o 100 proc. i skupu mleka o 75 proc. Wyniki te osiągnęliśmy, unowocześniając nasze rolnictwo oraz umacniając jego socjalistycz ny charakter. Przychodzimy także na VII Zjazd z 84-procentowym wzrostem produkcji przemysłowej, z 60 proc. wzrostem połowu ryb, z 20 proc. przekroczeniem planu budownictwa mieszkaniowego. Przychodzimy w przekonaniu, że uczyniliśmy duży krok naprzód w poprawie jakości, organizacji, dyscypliny i wy dajności pracy, ale również z pełną świadomością, że kie rownictwo partii, że społeczeństwo ma prawo oczekiwać jeszcze szybszej i wydaj niejszej poprawy. Zdecydowani jesteśmy poprawę taką stale wypracowywać. Powodem do satysfakcji jest również coraz większa troska, jaką mieszkańcy koszalińskich miast i wsi przy kładają do spraw ładu, porządku i estetyki swoich miejscowości, do podkreślania w ten sposób piękna, na turalnych walorów i polsko- ści tych terenów. Będziemy nadal i konsekwentnie rozwijać społeczną aktywność na tym polu. Mogliśmy tak szybko iść naprzód w wyniku ofiarnej pracy i zaangażowania mieszkańców województwa którzy na każdym kroku swą obywatelską postawą i rzetelnym wysiłkiem akcentują i zaświadczają swe przywią zanie do tego pięknego regionu kraju, czują się z tą ziemią — przywróconą Macierzy krwią ich braci t ojców — związani na zawsze, tu widzą i lokują swe szanse i perspektywy życiowe. To, co osiągnęliśmy jest wynikiem organizatorskiego i inspiratorskiego działania organizacji partyjnej, metod tego działania, charakteryzujących się zaufaniem do ludzi pracy, wiarą w ich siły i możliwości, stałym uświadamianiem sobie i innym, że uzyskiwane efekty są wciąż za małe w stosunku do społecznych potrzeb, że lepiej pracując możemy i powinniśmy osiągać więcej. Za jedną z głównych rezerw, która jednocześnie sta nowi ogólnonarodowe bogactwo uważamy ziemię. Właściwe gospodarowanie tym bogactwem — to przed miot stałej naszej troski. Jednakże w warunkach naszego województwa, w którym około 65 proc. ziemi jest własnością państwa, w Wystąpienie Stanisława Macha I sekretarza KW PZPR w Stupsku PRZYBYLIŚMY na VII Zjazd partii ze wszystkich stron kraju, wie'u z nas przywiozło ze sobą świeżutkie metryki wo jewódzkich narodzin. A wszystkich nas spotkała tutaj serdeczna gościnność, troskliwa opieka i gorące uczucia ludzi pracy — mie szkańców naszej pięknej stolicy — Warszawy. Przybyliśmy z mandatami słupskiej klasy robotniczej 4 rolników nie dla zastanawiania się czy kontynuować linię rozwojową nakreślona przez VI Zjazd, bo celowość i konieczność jej kontynuacji jest dla nas oczywista. Jesteśmy tutaj m. in. po to, żeby określić swoje miej ece i rolę w bilansie narodo wych zadań. Żeby powiedzieć. co my mieszkańcy no wego województwa zrobimy dla dalszego rozwoju kraju. Do takiej deklaracji zosta liśmy zobowiązani przez członków wojewódzkiej organizacji partyjnej. Nasi to warzysze powiedzieli nam wyraźnie: ,.Wy — jako delegaci na Zjeździe, a my tutaj — na sit$,flQwiskach zawodowych — pracą udzielimy poparcia Komitetowi Centralnemu, je go Biuru Politycznemu i Śe kretariatowi". To poparcie przez pracę znajdzie swój wyraz we wszystkich dziedzinach gospodarki województwa, a zwłaszcza — i w tym widzi my nasze główne zadanie — w większym niż dotąd u-dziale naszego województwa w rozwiązywaniu problemu żywnościowego kraju przez pełniejsze wykorzy stanie potencjalnych możliwości naszego rolnictwa. W okresie międzyzjazdowym osiągnęliśmy na tym odcinku już wymierny postęp. Prawdą 1est jednak, i to, że w ciągu pięciolecia występowały istotne wahania w' wielkości produkcji roi-iej spowodowane nie tylko niekorzystnymi warunkami przyrodniczymi dla rolnictwa — co, niestety nie którzy ludzie usiłowali nam wmówić na usprawiedliwienie swych gorszych wyników. Jednak bez próby odpowiedzi — czy tylko, i wy łącznie te wahania powoduje nie sprzyjająca aura, czy my i nasza służba rolna nie zbyt późno reagujemy na za rysowujące się daleko wcze śniej tendencje. I wreszcie — czy nie działamy zbyt pa sywnie podejmując określone decyzje dopiero wtedy, gdy jakieś zjawisko daje znać o sobie, a nie wówczas gdy zaczyna- się ono rodzić? Dokonaliśmy więc pogłębionej analizy tych zjawisk w gronie aktywu partyjnego i specjalistów rolnictwa. Stwierdziliśmy, że w naszych warunkach — dla zapewnienia równomiernego dynamicznego wzrostu produkcji roślinnej i zwierzęcej — musimy inaczej podejść do gospodarki z'emia i tworzenia zespołowych spe cjalistycznych gospodarstw chłopskich. Od tego będzie zależał nasz bilans paszowy i w konsekwencji ilość zbo- ża, mięsa, mleka, którą damy krajowi. Ta inność podejścia która w efekcie przyniesie maksy malne skrócenie czasu przy wracania ziemi pełnej wydajności wynika ze struktury agrarnej naszego rolnictwa. Ziemia w słupskim w 60 procentach znajduje się w rę kach państwa. Gospodarstw indywidualnych posiadamy zaledwie 23 tysiące czyli ty le ile np. w kilku gminach w centralnej Polsce, przy czym połowa z nicn ma wielkość ponad 10 ha. Jednocześnie szybkość wy padania ziemi z indywidualnej uprawy zwiększa się z roku na rok i w nadchodzącej 5-latce przyjmiemy za renty, lub po prostu wy kupimy ponad 30 tys. ha. Ziemia ta nie może trafić do PFZ, musi przejść bezpośrednio w ręce tych, którzy dadzą pełną gwarancję jej dobrego wykorzystania. I to zapewnimy. Mamy w tym zakresie dobre doświadczenia. Sprawdził się nam model Człu-chowskiego Przedsiębiorstwa Rolno-Przemysłowego gospodarującego na 33 tys. ha i dragi, nieco w mniejszej skali, modelowy kombinat rolny w układzie agro-mia-sta w Sycewicach. Wyniki produkcyjne, ekonomiczne i socjalne tych kompleksów wo'»rv>dr,rc?vch pa no^yt.ywne. Po doinwestowaniu ich będą jeszcze lepsze i one przekonują nas, że w tym k;erunku powinniśmy iść konsekwentnie dalej organizując wielkotowarową produkcje w kombinatach w postaci wielkich układów ferm owych. W zakresie tworzenia zespołowych specjalistycznych form gospodarowania na wsi indywidualnej też bedziemy zmieniać dotychczasową praktykę, która naszym zda niem jest dość pasywna. Chcemy socjalistyczne stosunki społeczme na wsi po- którym rocznie około 1000 rolników przekazuje swoje gospodarstwa za renty — intensywne wykorzystywanie wszystkich gruntów wią źe się z koniecznością poważnych nakładów inwestycyjnych. A że w naszym regionie właścicielem przeważającej ilości ziemi jest państwo — więc od niego oczekuje ono na inwestycyjne wsparcie. Szanowni Towarzysze! Sze roka dyskusja, jaką przepro wadziliśmy nad Wytycznymi KC pozwala stwierdzić, że nasze komitety gminne, miejsko-gminne i miejskie — choć nie tak wiele czasu upłynęło od reformy administracji terenowej — z coraz większą samodzielności podejmują i rozwiązują zadania, jakie przed partią stawia KC i jakie przed instan cjarni terenowymi stawia ży, cie. Aktyw, członkowie partii i całe społeczeństwo wojewódz twa tak, jak z pełną aprobatą i czynem poparły strategię społeczno-guspodarczego rozwoju wypracowaną przez obecne kierownictwo partii, tak z jeszcze większym zaangażowaniem, zapałem i e-nergią wcielać będą w życie wskazania VII Zjazdu partii' Wcielać je będziemy razern z sojuszniczymi stronnictwami politycznymi — z ZSL i SD — zespoleni i zjednoczeni we Froncie Jedności Naro du w pracy na rzecz realiza cji wytyczonego przez Zjazd celu: budowy rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego. głębiać, a nie czekać na ich automatyczny rozwój. Nasz program w tym zakresie nie wymaga zwiększenia kwot kredytowych oraz ilości materiałów budowlanych, czy też ilości potenciału wykonawczego oon^d 1o. co posiadamy, a wiąże się jedynie z lepszym, sprawniejszym i bardziei efektywnym ich wykorzystaniem. Szanowni Towarzysze! Moje wystąpienie jest je dynie wywołaniem, a nie wykładnią zaprezentowanych zagadnień. Jesteśmy przygotowani do przedstawieniu swoich koncepcji w szczegółach w o-parciu o bardziej precyzyjną i usystematyzowaną ich argumentacje. Chce zapewnić, że bedziemy nadal poszukiwać nowych rozwiązań tych wżn^ch spraw, poszU kiwać śmiało — ale rozważnie, bo takiego podejścia do problemów wysuwanych przez żvcie uczycie nas zavtf sze przecież, Towarzyszu 1 Sekretarzu. cod'z;ennie swym osobistym przykładem. (PAP) 'G/os Pomorza nr 276 MAGAZYN Stronia Tl M-okra od śniegu i deszczu dziewczyna usiadła £«*• ło mnie. Nawet nie warto było się odsuwać, bo autobusem tak rzucało po wyrwach i koleinach, że dziewczyna co chwila całym niemal ciężarem opierała się o mnie. Po chwili byłam nie mniej mokra niż ona i nie mniej chyba wściekła. Bo dziewczyna była zła. Burczała, mruczała, gadała coś do siebie pod nosem i wierciła się tak, jakby to wcale nie był senny, poranny autobus tylko express do samego Paryża. — Cholera — burknęła. A potem do mnie: Nie ma pani chusteczki? Podałam, ale niechęci nie starałam się ukrywać. Coś tam burczała jeszcze, o bibliotecznych bublach, 0 piekielnej pogodzie i cholernym autobusie, który zawsze się spóźnia, A potem nawet się uśmiechnęła 1 niby przeprosiła, że chusteczka od wycierania owiniętego gazetami pakietu, jest cała mokra. — Może ją od pani odkupię? — zapytała. T właściwie ten żart dopiero mnie obudził. TJ-śmiechnęłam się, schowałam nieszczęsną chustkę do torebki i nawet coś odmruknęłam o rzeczywiście fatalnej pogodzie. — Niech pani nie przesadza. Bywają gorsze. W zeszłym tygodniu poranny autobus w ogóle nie przyjechał i spóźniłam się na wykłady. A zresztą ja jestem przyzwyczajona. Całe życie dojeżdżam.' Pomyślałam, że ja o sobie tego powiedzieć nie mogę — do dojeżdżania i niesfornych współpasażer,ek" nie przywykłam. Ale o te wykłady wypadało spytać. Bo niby jakie tu w okolicy mogą być? Okazało się, że nie w okolicy, ale w Szczecinie. Że tylko tym autobusem można złapać połączenie. I że moja towarzyszka to ni mniej ni więcej tylko studentka czwartego roku jakiegoś rolniczego wydziału. — Iz tego lasu pani dojeżdża? — nie powstrzymałam się od podejrzliwego pytania. — Z lasu? — dziewczyna parsknęła śmiechem. O-ezywiście po swojemu głośno — na cały autobus. — To tylko przystanek jest w lesie. A koło przystanku jest droga do wsi, Droga całkiem niezła, bo co i raz ją społecznie naprawiamy. I rozjeżdżamy też społecznie... Zm3w zaśmiała się, aż kierowca obejrzał się w naszą stronę. — A dojeżdżam nie tylko przez studenckie lata. Najpiefw dojeżdżałam do ogólniaka, potem do biura, potem do zakładu fryzjerskiego... Dopiero terkz dojeżdżam do Szczecina. Znów coś mi się w tym opowiadaniu nie zgadzało. Że do ogólniaka — zgoda. Że potem do biura — też zgoda. Ale co z tym zakładem fryzjerskim? Z biura do szczotki i grzebienia? _— W biurze było nudno. Mało pieniędzy i nudnO. X do czesania zawsze miałam talent. Tylko, że czesać koleżanki to co innego, a czesać kilkanaście głów dziennie — to też inaczej. Poza tym — biuro było gromadzkie a mnie ciągnęło do miasta. No i stąd ten fryzjerski zakład. — I co, tam też było pani nudno? — Oczywiście. Prżecież każdy człowiek chce się rozwijać, no nie? Pani też chce, prawda? Nawet gdybym nie chciała, wypadało przytaknąć. — Właśnie. No i się rozwinęłam. A teraz to już w ogóle kwitnę — na dowód odrzuciła włosy, żeby pokazać mi w całej okazałości swoją pyzatą, niezbyt ładną, ale miłą buzię. — Bo widzi pani, trzeba wszystkiego spróbować. Już nawet w mieście wynajęłam pokój. Ale wytrzymałam tylko miesięc. Wolałam dojeżdżać. A potem wszystko w diabły rzuciłam. Te loczki i fryzurki jed nak nie dla mnie. Ojciec nawet był niezadowolony, bo już przemyśliwał, żeby gospodarstwo oddać na skarb państwa i wynieść się do miasta. Trochę targów było: jak ja do miasta — to oni na wieś, jak ja na wieś — oni do miasta. Ale w końcu na moim itanęło. Jajo od kury było pierwsze —r parsknęła znów po swojemu. — A męża pani jeszcze nie ma? — zmieniłam temat. Dziewczyna spochmurniała. Nawet mi się przykro zrobiło — może jakaś dziewezyńska tragedia, zawód sercowy, niespełnione marzenia? ■— Jeszcze nie — bui*knęła. — A zresztą... I tak mnie pani nie zna. Przynajmniej się wygadam. Bo narzeczonego w ogóle to ja mam. Też ze wsi chłopak, tylko teraz się zrobił taki miejski. Poznaliśmy się w tym zakładzie fryzjerskim. Taksówkarz, W sezonie nawet dobrze zarabia. O przejściu na gospodarstwo nie chce słyszeć. Mówi, że nie po to się wyrwał, żeby wracać. Właściwie to nawet mu się nie dziwię — wiocha tak samo zapadł^, jak moja... Pomilczałyśmy trochę — jak, zwykle, gdy mowa 0 kłopotach. Dziewczyna odezwała się pierwsza: — Właściwie już się wszystko kończy. Tak jakoś nie wychodzi. Jeden temat mamy wspólny: podrożeje paliwo czy nie podrożeje? Bo ja mam _ motor 1 ciągnik — znów się zaśmiała, jakby to nie ona przed chwilą z zażenowaniem oglądała własne paznokcie. — Wie pani, to nawet nie o to, że rzadko się widujemy — dodała znów poważnie. I nie to, że on siedzi w tej miejskiej taksie, a ja zasuwam u nas, na gospodarstwie. To już chyba o co innego idzie. Z tych moich studiów, to on jest nawet dumny. Ale sam do niczego się. nie bierze. Jeździ na zmiennika i to mu wystarcza. A w rozmowie, to do trzech nie potrafi zliczyć. Wie pani, jak na to się mówi? Wtórny analfabeta, o! Wyrzuciła z siebie to oskarżenie tak, jakby po raz pierwszy zdecydowała się je swemu chłopakowi po-stawić,- A potem — już autobus wyjechał do miasta. Dziewczyna złapała swój obsuszony już pakunek, machnęła mi ręką na dowidzenia i, nie wiadomo dlaczego, powiedziała: — Dziękuję. Oczywiście — pierwsza przepchała się do wyjścia, wyskoczyła z autobusu jak z procy i już w biegu ofuknęła jakiegoś mężczyznę: — Co, kobiety pan nie widzi! I poleciała na ten swój pociąg, co za kilka minut już odchodzi. , .. WALK1WA TUMU^KA NIEMOWLĘ NA LEKARSTWO W Parku Tuileries, w Ogrodzie Luksemburskim, nawet w Lasku Bulońskim zwanym płucami Paryża — dzieci nie spotyka się na lekarstwo... Na widok wózka z dwoma becikami, znajoma podnosi krzyk: od kilku lat nie widziała w Paryżu bliźniaków! Po „boomie" urodzeń w latach 1946—50, Francja nie •doczekała się jego demograficznego echa. Przeciwnie. Od 1967 roku wskaźnik urodzeń systematycznie spada i jest już o czwartą część niższy od powojennego. Na tysiąc mieszkańców kraju przyszło na świat w zeszłym roku tylko Diętnaś cioro dzieci. Przyrost naturalny niespełna pięć pro-mille! Bariery Niechęć Francuzów do po większania rodziny nie wy nika z egoizmu. Spośród 9 procent małżeństw bezpotomnych, tylko- 2 procent jest nimi z wyboru. Przed wydaniem na świat większej liczby dzieci — rówr nież w środowiskach tradycyjnie wielodzietnych, jak imigranci, rolnicy i rodziny o bardzo wysokich dochodach — wstrzymuje Francuzów obawa przed (przyszłością. Przeszło milion' bezrobotnych, groźba dalszych trud ccści na rynku prscy, brak tni.es?. kań, niepewmośi losu młodego pokolenia... Oto ps y c ho 1 og i c sn o-ekom icz-na bariera urodzeń. Docho ćzą bde&ące trudnoAcd fi- nansowe przeciętnej rodziny. Wbrew obietnicom rządu, świadczenia rodzinne w la tach 1968—75 zostały daleko w tyle za wzrostem cen detalicznych i płac. Zamiast więc niwelować różnice w poziomie życia różnych grup ludności, pogłębiają rozpiętość. Z ołówkiem w ręku Przykład jeden z wielu. Na 800 tysięcy zatrudnionych kobiet-matek dzieci mniej niż trzyletnich, jest tylko 58 tysięcy miejsc w żłobkach. „Zarabiam 1800 franków miesięcznie — powiedziała dziennikarzowi ' tygodnika „L'Express" pary ska sprzedawczyni — a za opiekę nad dzieckiem płacę 30 franków dziennie.:.". Jej faktyczny dochód z pracy jest więc znacznie niższy od zarobków. Wszystkie kłopoty i trud noś-ci dorosłych są doskonale znane młodzieży i sil nie przez nią przeżywane. Młode pokolenie -Francuzów, przed którym w znacz n'ej mierze zamknięto dostęp do nauki i pracy, bardzo surowo ocenia tradycyjna strukturę społeczną. Można by oczekiwać, że równie krytycznie traktuje jej podstawową komórkę — rodzinę. A jednak rodzina! . TymetMMmm- ed*f W •ale** <31# JUK*t>r«w" 1 SorRES francuskie#© Stowajrzftit Bi* Bud a A I Studiów Spo- łecznych) młodzież wyraża przekonanie, że rodzina jest niezbędna dla wychowania dzieci — 85 procent ankietowanych, dla chronienia. ich przed nadmiernymi trudnościami życia — 58 procent, dla osobistego szczęścia i rozwoju małżon ków — 51 proc. Choć we Francji, Jak wszędzie, nastolatki buntują się przeciwko wszelkim autorytetom (więc i rodzicielskim), aż 61 procent uważa, że rodzice zajmują się nimi jak należy, 21 pro cent — że nawet zbyt troskliwie, tylko 15 procent — że poświęcają im za mało starań (3 proc. nie wyraża opinii). Co drugi ankietowany chce wychowywać własne dzieci tak, jak wy-, chowywano jego, 42 procent pragnie mieć dwoje dzieci, 31 procent nawet troje. Czy, zdaniem francuskiej młodzieży, przyszła komórka rodzinna będzie równie silna i zwarta jak obecnie? Dwie trzecie ankietowanych (wiek od piętnastu do dwudziestu lat) ma nadzieje, że rodzina bedzie dążyć do osłabienia łączących ją więzów. Pragną oni. aby w przyszłości stosunki mię dzy rodzicami i dziećmi sta ły się bardziej partnerskie i żeby zniknęło tradvcyjne zamykanie się w czterech Ścianach własnego domu. Rodzina egalitarna, otwarta na wplvwy całego »poł«-orto ftriufłętairlch &»*Uxł«»tJtów wrridbrme w SOFRKSS i ,XTE*pr«, który w tabUt iUAtiat na stale, r**c by motna tło etacie, preemienUtł *tf jednak etęsto uf mrówkę. SądzłUi, ś* musisz tak robii, ht nit m&sn „od- pówiedntch" . ludzi, nie możesz na nikim polegać i nikomu wierzyć. Same nie-dojdy, obiboki, nięproduktywni intelektualiści, zawistni, czyhający na każde potknięcie fałszywi przyjaciele. Musiałeś więc zabezpie czyć się pod każdym względem. Stąd na wszystko potrzebna była odpowiednia podkładka. Płodziłeś w pocie czoła instrukcje i zarządzenia. Decydowałeś o rozdziale papieru toaletowego, u ciebie musiał się zwalniać każdy, kto wychodził nawet na kwadrans. Wydawałeś więc morze poleceń, które inni mogli tylko wykonywać. Oduczyłeś ludzi sa modzielnej pracy. Oczywiście. wierzyłeś w ogóle w potrzebę usamodzielniania ludzi, ale musiałeś nabrać pewności, że człowiek „sprawdzi się" w każdej sytuacji i nie będzie popełniał omyłek. W gruncie rzeczy od kładałeś sprawę w nieskończoność. Z czasem postronni ludzie, petenci, a nawet — o zgrozo — władze zaczęły ci dawać do zrozu mienia, że nie można u ciebie nic załatwić, że w ogóle za długo i jakoś nie tak. Oburzony przyciskałeś śrubę i niczym Zeus z Olimpu miotałeś gromy na opieszałych, starałeś się sam załatwić każdą, najdrobniejszą sprawę... Od początku przykładałeś ogromną wagę do usprawnień. Wierzyłeś w eksperyment i nowatorstwo. Nie miałeś się jednak na kim oprzeć, wszystko więc było na twojej głowie. Opracowałeś nową strukturę zakładu, nowe zakresy czynności. Stworzyłeś noiuy dział informacji i wydawnictw. Wszystkie komórki miały się odtąd wzajemnie informować na piśmie, co robią i co będą robiły. Tylko gruntowne rozeznanie daje efekty, czyni działanie skutecznym. Rosły tomy wzajemnie kwitowanych sprawozdań. Jedyne wydawnictwo, jakim dysponowałeś — roczne sprawozdanie z pracy zakładu — ka zaleś oprawić u introligatora i rozesłałeś do wszystkich czynników. Miałeś dobre chęci, z nich zaś wynikały pomysły. I oto, okazało się, że dobre chęci plus pomysł winny być poparte ximiejętnością przewidywania — co z tego może wyniknąć. Powinieneś był zastanowić się, czy są to pomysły na miarę wyobraźni, czy może jest to loyobraźnia na miarę pomysłu. A także — co się bardziej liczy: pomysł czy skutki. Reorganizowałeś, zmieniałeś nazwy i zakresy, . „koncentrowałeś" pracę, przesuwałeś ludzi na coraz nowe stanowiska. Zapomniałeś jednak, że tylko sensowny eksperyment niesie rzeczyioisty postęp i czemuś służy. No i ten pośpiech — bo przecież nie miałeś czasu, byłeś tak zapracowany. Pośpiech jest wrogiem, cle może też być< przyjacielem. Pośpiech sprzyja pow stawaniu blędóio, ale również je tłumaczy. Wystarczy powołać się na naglący termin, a już ma się, niejako automatycznie, usprawiedliwienie tego, co nie wyszło. Wtirte sobie to szefowie ku przestrodze. JERZY RUDZIK Strona 16 MAGAZYN Głos Pomorza nr 278 Bill Sparks rozpłaszczył się na dnie swego maleńkiego canoe, które chybotało się opodal wielkiego niemieckiego statku i zamarł- w bezruchu albowiem snop światła z latarki niemieckiego wartowni ka musnął właśnie burty jego łódeczki. SparKs starał się być własnym cieniem. Pod kolanami przytrzymywał rękami miny i — oczekiwał strzału prosto w piersi. Jedyną szansą było to, że wartownik nie dojrzy w canoe jego sylwetki, a łódkę weźmie za nic nie znaczący, zerwany ze sznura, sportowy obiekt pływający. Ostat ni partner Sparksa, Hasler, przyczepiał właśnie ładunki wybuchowe pod stępką statku i mógł się za moment wynurzyć spod wody. To było właśnie najgorsze, tego Sparks najbardziej się teraz obawiał. Światło latarki wolno prześliznęło się dalej i canoe pogrążyła się znów w ciem ności. Ci dwaj ludzie byli w tej chwili ostatnimi żywymi komandosami z 10-osobo-wej grupy, która cztery dni temu zaczęła wiosłować pod prąd Żyrondy na swych kajakach. Znajdowali się teraz w sercu niemieckiej bazy morskiej w Bordeaux, prawie 120 km w głąb terytorium okupowanej Francji. Mieli przed sobą jeszcze główne i najtrudniejsze zadanie: zatopienie czterech niemieckich statków, w których ukryty był niezwykły ładunek. Zanim rozpoczął się „Frankton" Mimo wszystkich starań brytyjskiej marynarki wojennej, aby „zacisnąć krawat" na gardle niemieckiej Kriegsmarine, blokada okupowanej przez hitlerowców Europy nie była całkowita. Niemcy wciąż jeszcze potrafili . wyprowadzać swe jednostki na Atlantyk, a czasem nawet formować szybkie konwoje z materiałami niezbędnymi dla prowadzenia wojny. Miejscem, gdzie te niemieckie konwoje się formowały w oczekiwaniu na sprzyja jącą (tj. złą)' pogodę, było właśnie ujście Żyrondy, a w szczególności — port w Bordeaux, bezpiecznie położony w głębi lądu. Wtedy właśnie major Henry Geor-ge Hasler wpadł na pomysł zaatakowania niedostępnego matecznika Kriegsmarine w Bordeaux... na kajakach. Ale pomysł Haslera wydał się ówczesnemu dowództwu brytyjskiej admiralicji zbyt rewolucyjny, bo... zbyt prosty. Odłożono go do sejfu. Jednakże w czerwcu 1942 r. kiedy U-Booty dopiekły do żywego angielskim konwojom, zdecydowano się na rewanż. Hasler otrzymał rozkaz uformowania grupy komandosów. Rekrutacja i trening Hasler był człowiekiem dość niezwykłym. Wszystko co robił miało cechy ory ginalności i wybiegało poza ramy porząd ku brytyjskiej armii, co było tym dziwniejsze, iż sam był zawodowym żołnierzem i to z długim stażem. Tajemnicą Haslera również pozostaną kryteria dobo ru ludzi do akcji „Frankton" bowiem ani w pytaniach zadawanych kandydatom, ani w decyzjach Haslera nikt nie mógł się dopatrzeć jakiegoś systemu. Jednakże wiedzione w tym przypadku chyba także intuicją, dowództwo admiralicji pozostawiało majorowi całkowicie wolną rękę. Późniejszy rozwój wypadków wykazał iż wybór Haslera, jeśli chodzi o ludzi, był bezbłędny. Spośród kilkuset ochotników wybrał trzydziestu, aczkolwiek od razu wiadomo było, że do akcji pójdzie z nich tylko dwunastu. Po sześciu miesiącach treningu grupa była uformowana. Uczono się skoków, pływania pod wodą, zabijania strażników sztyletem i gołymi rękoma. Uczono się żyć, spać, leżeć nieruchomo w maleńkiej canoe, w której przebywano na wzburzonym morzu po 36 godzin oraz — wiosłować po cichu w najtrudniejszych warunkach. Łódki użyte do operacji „Frankton" miały 4 m długości, składały się z drew nianego szkieletu, gumowanej powłoki i fartucha. Dodajmy, że prócz ćwiczeń na wodzie uczestnicy odbywali długie i męczące marsze i biegi w możliwie najtrudniejszej konfiguracji terenu ponieważ po wykonaniu zadania w Bordeaux mieli salwować się ucieczką lądem, przez Pireneje na terytorium Hiszpanii. Najdłuższa z dróg Pewnej nocy załadowano ich wszystkich do samolotu i zrzucono na spadochronach na terytorium Szkocji, skąd — w cywilnych strojach, bez pieniędzy i bez dokumentów mieli (przebywszy całą Anglię) powrócić do bazy. Aby to wykonać należało kraść — żeby mieć coś do jedzenia, podróżować bez biletu lub jakimkolwiek środkiem lokomocji tak aby nie wpaść w ręce policji. Niedotrzymanie któregokolwiek warunku lub terminu powrotu było równoznaczne z wykluczeniem z akcji. W wyniku tego ćwiczenia odpadł jeden ochotnik: dał się ująć policji, zresztą za sprawą 9-letniego małego urwisa, który zwrócił na niego uwagę gdy przechodził przez ogrodzenie u sąsiada. W kilka dni potem zrzucono ich znów na dzikie mokradła w okolicy Dartmoor, gdzie na przestrzeni setek hektarów człowiek nie spotka żywej duszy i nie może liczyć na żadną pomoc. 23 listopada 1942 r. grupa podjęła próbę pokonania dystansu 120 km (z Margate do Londynu) w warunkach zbliżonych do rzeczywistej akcji. Jedynie jednej załodze (Hasler i Sparks) udało się osiągnąć cel; pozostałe cztery łodzie zostały „zniszczone" przez nadbrzeżne posterunki. Nomen-omen... W każdym razie tak ćwiczył Hasler swoich ludzi. „Tuna" wychodzi w morze Fankiem 1 grudnia 1942 r, okręt podwodny „Tuna" w eskorcie niszczyciel# wypłynął ze szkockiej zatoki. Dopiero wtedy dowiedzieli się dokąd płyną i jakie mają zadanie. Chodziło o zatopienie sześciu niemieckich statków transportowych w porcie Bordeaux. Byli- rozczarowani. Jak to? Po półrocznym, morderczym treningu mają topić zwykłe transportowce? Marzyło się im, że rzucą ich na „Tirpitza", ostatnią chlubę hitlerowskiej floty zakotwiczoną w pórcie norweskim. Dopiero gdy dowiedzieli się, że ładunek który mają zniszczyć ma pierwszorzędne znaczenie dla kolejnej fazy bitwy o Atlantyk, że akcję ich z najwyższą uwagą śledzi cale dowództwo brytyjskie, że — sam Churchill przyłożył się z sercem do studiowania szczegółowego mapy... 6 grudnia 1942 r. „Tuna" płynąc w zanurzeniu podeszła w pobliże niemieckiego pola minowego w odległości ok. 20 km od ujścia Żyrondy. Na morzu szalał sztorm; jakakolwiek próba spuszczę nia wywrotnych canoe na wodę równoznaczna była z samobójstwem. Następnego dnia wieczorem pięć kajaków odbiło od burty „Tuny" i skierowało się w stronę odległego o 15 km brzegu Francji. Wiatr ucichł, morze było spokojne. Noc była bezksiężycowa. Canoe mknęły naprzód niemal bezszelestnie. W każdej łódce było dwóch ludzi; mieli 12 ładunków wybuchowych, pistolet maszynowy sten (z tłumikiem), kompas, siatkę dla kamuflażu (ukrycia) łodzi, strój płetwonurków z aparatem tlenowym i inne niezbędne akcesoria oraz — prowiant. Oprócz tego każdy z komandosów posiadał broń osobistą: pistolet, sztylet, ręczny granat oraz gwizdek, którego dźwięk łudząco przypominał głos mewy. Pierwsze ofiary Po półtorej godziny wiosłowania do u-szu ich dobiegł przerażający łoskot. Był to ryk wód ogromnej Żyrondy, które zderzały się, wlewając do morza, z falą przypływu. Następne pół godziny dało im smak przedpiekla. Ale nie było czasu na zastanawianie się ani obserwację co robią koledzy; załoga każdego kajaka samotnie walczyła o swe życie, wiosłując z desperackim zacięciem. Dopiero około godz. 23 przebili się na spokojniejsze wody i stwierdzili, że — jednej załogi brak. Hasler i Sparks zawrócili na swym canoe. Wywoływali gwizdkiem zaginionych kolegów. Na próżno. Tylko spieniona woda kołtowała w ciemnościach; piąty kajak i jego załoga przepadły bez śladu. Po wojnie okazało się, że po wywrotce obaj komandosi zdołali dopłynąć do brzegu, gdzie wyczerpanych wziął do niewoli niemiecki patrol. Więziono ich przez tydzień, odmówili zeznań. Zostali rozstrzelani. Około północy znów wpadli w piekielne wirowiska Żyrondy. Jedna canoe wywróciła się, załoga uczepiła się burty pozostałych łódek. Dął zimny wiatr, lód o-siadał na kadłubach, dwaj zanurzeni po pas żołnierze płynęli bez słowa skargi. Po kilku minutach Hasler przestał wiosłować i rzekł: — Chłopcy, nie możemy was ciągnąć dalej ze sobą. Stawka jest za wysoka... Chciał jeszcze coS dodać, ale obu komandosów już nie było przy burcie — odpłynęli w ciemność. Do pozostałych w łodziach jeszcze po chwili dobiegł jedynie słaby głos: — Powodzenia... Obaj utonęli w lodowatej wodzie. Fala wyrzuciła ich martwe ciała na brzeg. Ponura, wojenna noc zabrała już drugą załogą. Droga przez mękę W godzinę później trzy kajak! natknęły się na zakotwiczone w ciemność! niemieckie łodzie patrolowe, Dwóm pierwszym załogom udało się przemknąć, trzecią — pochwycił snop reflektorów, a na-•tępnie gruchnęły serie cekaernów. Kolejnym dwóm z nich nie dopisało szczęście. Pozostało ich już tylko czterech, czterech, którzy mieli zatopić sześć statków. Wiosłowali w milczeniu, nie oglądając się za siebie. Następny dzień przebiwakowali nad brzegiem w zaroślach. W nocy obie załogi ruszyły w dalszą drogę. Było przed nimi jeszcze 100 km wodnej trasy. Następnego dnia mieli przygodę z psem, który ich zwietrzył w nadbrzeżnych hasz-.-czach, ale stary, francuski wieśniak, który się pojawił, nie posiadał się wprost ze szczęścia i chciał koniecznie przynieść im coś do jedzenia i picia. Ledwie go od tego zamiaru odwiedli. Kolejną noc przewiosłowali pod pomrukiem latających wzdłuż brzegów niemieckich samolotów patrolowych. 11 grudnia około godz. 23.30 wpłynęli do basenu w Bordeaux. Zbliżał się decydujący moment. U celu Basen byt oświetlony rzęsiście i sześć statków — cel ataku — widocznych było jak na dłoni Oba kajaki rozdzieliły się teraz. Canoe Haslera skierowała się w stro nę 4 jednostek bliżej stojących, druga załoga wzięła na siebie dwie pozostałe. Hasler wykonał najpierw coś w rodzaju „inspekcji"; opłynął statki: Potem ześliznął się za burtę, a Sparks podał mu ładunki. W ciągu kwadransa Hasler zaminował pierwszy statek, w 20 minut później — drugi i trzeci. Wszystko szło sprawnie aż... właśnie przy tym czwartym Sparks zmartwiał ze strachu. Wiązka światła z pokładu trysnęła wprost na niego. Sparks rozpłaszczył się, nie ruszał, niemal nie oddychał. Światło przez cały czas prowadziło dryfujący, znoszony nurtem kajak, aż — zgasło. Po wojnie komandos porucznik Sparks powie: „Wtedy zrozumiałem ile w życiu zależy od szczęścia". W minutę później wynurzył się Hasler. Uścisnęli sobie dłonie w milczeniu i szybko powiosłowali, oddalając się od basenu. Powtórnie uścisnęli sobie dłonie już o brzasku, kiedy leżąc na lodowatej łące w odległości kilku kilometrów od portu w Bordeaux usłyszeli serię wybuchów w basenie. Zadanie było wykonane. Tera* trzeba było ratować życie. Ucieczka Wędrowali przez tydzień żywiąc się przeważnie rzepą i śpiąc pod gołym, grudniowym niebem. Po drodze udało im się skraść ubrania i umknąć. Celem ich było małe miasteczko Rouffec odległe o 80 km od Bordeaux. W końcu dotarli do Rouffec. Mieli tam odnaleźć małą restauracyjkę pod nazwą „Cafe de Paris", ale" zgłodniali i wycieńczeni dali się skusić słabości i weszli do małego bistro, zamawiając gorący posiłek. Mieli pieniądze, ale... nie mieli kuponów żywnościowych. Zupę wypili wprost z talerza nie czekając aż kelnerka poda im łyżki. Byli głodni, straszliwie głodni. Kelnerka okazała się członkiem ruchu oporu i w chwilę potem poprosiła ich na górę, na pięterko, gdzie po godzinie zjawiła się stara, czarno ubrana kobieta i przemówi ła do nich w nienagannej angielszczyźnie. Od niej to dowiedzieli się w lakonicznym raporcie o tym czego dokonali i za jaką cenę: „Wszystkie sześć statków zatonęło. Porucznik Mc Kinnon i kapral Lavres (załoga czwartego canoe) zostali wzięci do niewoli i natychmiast rozstrzelani:1 Po 8 miesiącach, eskortowani przez francuskich członków ruchu oporu, hiszpańskich komunistów i brytyjskich agentów wywiadu, Hasler i Sparks — przez Pireneje i Hiszpanię — dotarli do Gibraltaru, W ojczyźnie otrzymali wysokie odznaczenia i awanse. Obaj przeżyli wojnę. Sparks stawał w 1947 r. w Hamburgu w charakterze świadka na procesie przeciwko zbrodniarzom wojennym w mundurach Wehrmachtu. Hitlerowski komendant Bordeaux zawisł na szubienicy. (PAP) miiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiuniiiniiiiHUHiiiniiiiiHinmiiiniiuiiiiiiiiiiiiinniniiniiniiiirnniirniniiii [iiiiiiiiniiiiiiiiiiiiiniiiiiiiiiiiiiiiuiiiiiiiiiiiniiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiimii i ■ \ 3 wyjdą, Ich start w roku 1976 będzie o wiele pomyślnlej-szy niż oczekują. W M0IKl®[§®g!K©P BARAN 21.3.-20.4.: Przed tobą święta I oczywiście trądy cyjne „...o postaw się". Nie tylko na stole, lecz i na podło gach, ścianach, oknach, meblach - wszędzie porządki na wysoki połysk A potem wielkie zmęczenie, do którego su-perkaloryczne posiłki świąteczne dodadzą niedyspozycję. Niestety, uparciuchy spod znaku Barana dalej „zastawia ją** swoje siły i zdrowie w :łużbie anachronicznego Os-y-czsju. Kiedy się to zmieni? BYK 21.4.-21.5.: Osoby urodzone w znaku Byka nie mle wajq osiągnięć, jeśli nie zabiegają o nie z żelazną konsek wencją. Od połowy października w otoczeniu wielu Byków dziejq się rzeczy utrudniające im skuteczne działanie. Mimo to w ostatniej dekadzie roku będq miały okazję pchnię cia naprzód ważnej sprawy. BLIŹNIĘTA 22.5.-21.6.: Bliskie lwięta na ogól nie sprzyja jq koncentracji w pracy, ale te Bliźnięta, które nie pod-dadzq się przedwcześnie nastrojom relaksu, dobrze ha tym RAK 22.6.—22.7.! Czy Raki, przed którymi w połowie września otworzyły się interesujqce możliwości, skorzystały I uśmiechu losu? Niech się z sobq porachujq, bo ich szansa przechodzi na następny rok I nie powinny się z nią rozminąć. LEW 23.7.-23.8.: W sumie m!Ja]qcy rok był dla Lwów pomyślny, dla wielu nawet bardzo pomyślny. Ciężko pracowały, ale zdobyły uznanie moralne i materialne. Dowiodły sobie i Innym, że trudna robota, dobrze zorganizo wana, mniej męczy niż łatwa bez ładu i składu. Niektóre Lwy wkrótce zmieniq miejsce lub zakres pracy; tegoroczne dobre wyniki i opinia dfwignq je w górę. PANNA 24.8.-23.9.: Niebawem sprawy osobiste wyjaśnią ślę po twojej myśli i zamiary okażq się bliskie urzeczywistnienia Nie licz jednak, ie wszystko ułoży ślę samo, Trzeba wychodzić naprzeciw powodzeniu. WAGA 24.9.23.10.: Choć okres około!w!qteczny nęci relaksem, Wagi, które od połowy września idq prosto w górę, nie powinny spuścić z tempa. To, co jeszcze zdążą zrobić w grudniu, w styczniu będzie jak znalazł. SKORPION 24,10.-22.11.1 ClsreJ, łagodniej, bardziej puliibownie - SkorpionyI Cliodil Już nie tylko o stosunek do waszych wielbicielek, ezy wielbicieli, ale do całego otoczenia, któremu dojadła wasza manifestacyjna pewność siebie. Zwłaszcza że na pewien czas zabraknie do niej po wodów. STRZELEC 23.11.-21.12.: Strzelcy, którzy przebałaganill pierwszy kwartał roku, mogli to odrobić i nadrobić od polowy września pracując w równym tempie do końca grudnia. W ich obecnych układach wyprzedzenie przy starcie do roku 1976 byłoby bardzo pożądane. KOZIOROŻEC 22.12,-20.1.: Dla większości Koziorożców święta Bożego Narodzenia miną nijako: bez energio- i go tówkochlonnych przygotowań ale i bez wrażeń. Mimo to ostatnią dekadę grudnia będą wspominać jako udanq I stawiać za przykład innym. WODNIK 21.1.-18.2.: Wodnicy, którym mijający rok oka tał pomyślność tam, gdzie jej nie oczekiwali, dobrze zrobiq zastanawiajqc się nad przyczynami tego powodzenia. Przypadki chodzq po ludziach - ale rzadko. RYBY 19.2.-20.3.: Nie bez powodu astrologia nazywa Ryby Czerwonym Krzyżem Zodiaku: za wrażliwość na cudze cierpienie, za opiekuńczy stosunek do słabszych, za bezinteresowną pomoc potrzebującym. Jednak Rybom z pierwszej dekady marca przydałaby się tarcza obronna, Inaczej Ich piękne cechy ktoś brzydko wykorzysta. (PAI) O/os Pomorza rtt 278 MAGAZYN Strefa flf A bet? O charakterze kota domowego (prof, Konrad Lorenz uważa zresztą, że" nie jest to jeszcze zwierzę w pełni udomowione) •— mimo badań i obserwacji wielu uczonych — trudno doprawdy powiedzieć coś jednoznacznego. Prawda, że każdy kot „chadza własnymi drogami", to znaczy ma swój ulubiony sposób życia i bycia, czy to w obrębie domu, czy szerszej przestrzeni, lecz owe własne ścieżki w każdym niemal przypadku oznaczają co innego. Miałam sposobność obserwować w hodowli domo woj (oraz dokarmiając koty piwniczne) co najmniej kilkanaście tych zwierząt i żadne z nich pod względem „sposobu bycia", reakcji na ludzkie zachowanie się, nie. było podobne do współtowarzysza, poprzednika czy następcy.. Jedne koty nie znosiły samotności (wbrew opiniom o samotniczym usposobieniu tych zwierząt) i garnę ły się wprost natrętnie do ludzi, a także wyraźnie potrzebowały towarzystwa innych „współplemieńców" inne zachowywały niezmienny, elegancki dystans zarówno w dobrym, jak i w złym humorze; był kocur, czule opiekujący się młodszymi przybyszami swego gatunku (pro testował energicznie jedynie przeciwko próbom... JUie ssania) i kotka nadzwyczaj zawistna i źle usposobiona do wszelkich „nowych" w domu, były koty ekspansywne, nadzwyczaj łatwo przechodzące od igraszek do zaciętej walki i koty absolutnie nie dające się sprowokować do agresji, zwierzęta bardzo „gadatliwe" oraz prawie zupełnie milczące... Również upodobania smakowe zdarzały się rozmaite (jedne koty nie tykały mleka, inne — mięsa pod żadną postacią, jeszcze inne zajadały się duszoną marchewką, był też wielki amator zupy ryżowej i barszczu...) Jedynie ryba gotowana cieszyła się niezmiennym uznaniem wszystkich zwierząt. Prawie wszystkie też nie lubiły zdecydowanie hałasów, ostrych " krzyków, gwałtownych gestów, bieganiny, tupotu. Pewien kocur nie znosił organicznie łez i przejawów histerycznych. Podchodził wów czas i ostrzegawczo „nadgryzał" przedramię lub łydkę osoby, która „pozwo lila sobie" na łzy... Tak więc doprawdy trud no powiedzieć cokolwiek o „kocie jako takim", polecając to zwierzę (lub nie polecając) do trzymania w domu. Wiele bowiem, jeżeli nie wszystko zależy od tego, jaki egzemplarz „charakterologiczny" nam się trafi i co wyrośnie z małego, rozkosznego kłębka: mruczące, czułe stworzenie czy niespokojny typek, krążący i szukający komu by wtłuc.'., (as) Szachy Faux pas Stali Stocznia Szachistów I lympatyków królewskiej gry w wojewódj-twie koszalińskim i słupskim pasjonują rozgrywki w lidze międzywojewódzkiej. Przebiegają one pod znakiem ciekawej I zaciętej rywalizacji, czego dowodem sq chociażby derbowe pojedynki Piast -Budowlani. Po pierwszym kole rozgrywek no czoło wyszli szachiści słupskiego Piaąta,. Budowlani zajmowali trzecią lokatą, z dobrymi widokami na zajęcie premiowanego miejsca. Ostatnie jednak mel dunki, które nadeszły ze Szczecina mogą niepokoić. Otóż nie doszły do skutku spotkania między drużynami szczecińskimi. Stal Stocznia oddała na swoim terenie (tak!) punkty walkowerem Me chanikowi Stargard, zapominając podobno o meczu. Mechanik zdobył „na papierze" 8 punktów I.. objął prowadzę nie w lidze. Również nie odbył slq mecz między Pogonią Myślistwo Skóry zwierząt łownych stanowią cenny surowiec futrzarski, garbarski, biało skórniczy. Każda pani nader chętnie nakłada na siebie kołnierz z tchórza, pelisę z rudego lisa czy futro z kuny. Ze skór zwie rzyny płowej wytwarza się imitację irchy, szyje miękkie, szlachetne rękawiczki poszukiwane na rynku. Z borsuczej sierści produkuje się m. in. pędzle Służące do golenia. Skóry dzikiej zwierzyny — a W szczególności gatunków „futrzarskich" z nie dającym się imitować długim ośdstym włosem — cieszą się olbrzymim popytem w kraju i za granicą. W ostatnich latach Koszalińskie Przedsiębiorstwo Obrotu Surowcami Włókienniczymi i Skórzanymi wespół z władzami łowieckir,,i i prowadzącą skup skor gminna spółdzielczością poczyniły wiele zabiegów z myśią o pod niesieniu jakości cennego surowca . dostarczanego przez myśliwych. Tylko fachowcy potrafią ocenić atraty, jakie może spowodować nieznajomość prawidłowej obróbki i ken-?rwaeji skór. Ileż to ra-juź niewprawny, czy lnjr sposób tdtjmo- « Stalą Lipiany. Spotkanie to jednak ma dojść do skutku. Naszym szachistom bardziej odpowiadałaby jednak walka o punkty przy szachownicy, a nie przy sędziowskim stoliku. Ustalone zostało, że w przyszłym sezonie do ligi awansują mistrzowie klas rejonowych WFS Szczecino I Kosza lina. W ten sposób ilość dru żyn zwiększy si^ do ośmiu. Przed decydującymi pojedynkami tabela wygląda następu jąco: 1. Mechanik 32,5 2. Piast 29,5 3. Budowlani 25,5 4. Pogoń 21,5 5. Stal Stocznio 15,5 6. Stal Lipiany 11,5 przy czym Pogoń l Lipiany mają o mecz mnie]. Analizujemy partię (6 ) W naszym cyklu „gramy w szachy'' zajmiemy się dziś a-nalizą partii Prokes — Zen-der granej w Wiedniu w 1925 roku. 1. e4 e5 2.Gc4 (rozwinięty goniec atakuje wrażliwy punkt czarnych f7 (2...Sf6 prawidłowy rozwój) 3.d4 e:d4 4.5f3 S:e4 (białe oddały piona za szybszy rozwój) 5.H:d4 Sdó? (czarne zmuszone zostały do odejścia skoczkiem, lepsze było 5..,Sfó 6.0-0 Scó 7.We1-ł- Se'7 (czar ne zablokowały się) 8. Gb3 fó (groziło 9.Se5 po czym 10.H:d6 c:d6 11.G:f7 mat) 9. Hd5 g5 (aby zapobiec 10.Gf4 i 11.G:d6) 10.S; :g5l efektowne wykorzy stanie przewagi pozycyjnej, grozi mat (10...f:g5 11.G:g5 Sil&aweiT-# uu* m m ........... Mm I h« 12.Sc3 Wh7 (na 12...h:g5 nastąpiłoby 13.Se4 S:d5 14.S:d6 matl) 13.Hg8 (hetman wdziera się do obozu czarnych) przeanalizujcie co stałoby się po ruchu 13.,.Wg7) 13... h:g5 14.H:n7 czarne poddały się wobec strat materialnych I nieodwracalnej groźby mata. Zastanówmy się eo było powodem tej katastrofy czarnych już w debiucie. (msz) wanla 1 „przygotowywania" lisich czy kunich futerek obniżał fatalnie Ich wartość, deklasował ich potencjalnie wysoką przydatność. Nawiązana trójstronna współpraca, szkolenia i konkursy orga nizowane dla myśliwych, jak również wprowadzenie usług związanych z przygotowaniem skór nie pozostały bez skutku. Przed dwoma laty po raz pierwszy 3 koszalińskie lisy rude uzyskały pierwszą klasę jakościową i zostały wysłane na eksport. Od tego czasu skóry zwie rząt łownych dostarczanych przez myśliwych Środkowego Pomorza o-trzymują coraz więcej „jedynek". Dopingiem do zwiększenia troski o jakość tego surowca, a zarazem aktywizacji myśliwych w dziedzinie dostaw skór dzikiej zwierzyny jest ogłoszony ostatnio konkurs zor ganizowany przez wspomniane już trzy współpracujące z sobą strony. Jego uczestnikiem może być każdy myśliwy z województw koszalińskiego i słupskiego, którjr dostar- ezf do punktu skupu GS skóry surowo lisów rudych, kun leśnych, tchórzy, zajęcy, dzikich królików, dzików czy zwierzyny płowej. Każda skóra będzie punktowana w zależności od gatunku zwierzęcia i klasy surowca. Dla tych, którzy uzyskają najwięcej punktów, przewidziano nagrody rzeczowe w postaci akcesoriów łowieckich, natomiast dla najlepszych kół PZŁ przyznane zostaną pa mlątkowe trofea. Współzawodnictwo pod hisłem „Dobre skóry ze zwierzyny łownej dla przemysłu" trwać będzie do połowy kwietnia przyszłego roku. Należy sądzić, że znajdzie ono wielu uczestników będzie też miało istotny wpływ na podniesienie wa lorów surowcowych skór dzikiej zwierzyny, (woj) m Przed nami cztery dni wypoczynku — dwa dni świąt, wolna sobota i niedziela. Czasu pozostało niewiele, bo niecałe dwa tygodnie. Dlatego już teraz musimy się zastanowić jak je spędzimy. Tylko wyłącznie od nas zależy czy wyko rzystamy je na wypoczynek w dobrym nastroju, czy pa dać będziemy ze zmęczenia od przedświątecznych robót domowych. Udany, kilkudniowy wypoczynek wymaga więc organizacji. Należy sobie dobrze zaplanować wszystkie prace, a co najważniejsze postępować zgodnie z planem. Plan powinien obejmować wszystkich domowników; każdy z nich powinien bowiem wnieść swój wkład w drob nych ale czasochłonnych pracach porządkowych, nie wyłączając pomocy przy za kupach. Już teraz zabieramy się do porządków w mieszkaniu aby sprzątanie odbywało się bez pośpiechu i przemęczenia. Spokojnie możemy robić zakupy produktóio nie psujących się bez tłoczenia się w sklepach i stra ty czasu. Łatwiej też będzie wygospodarować nam fundusze na bardziej kosztowne, przewidziane tradycją potrawy. Cały nasz plan potrzeb i zajęć wypisujemy na kartce, aby nie myśleć wciąż o tym samym, a w rezultacie o czymś zapomnieć. Sporzą dzamy oczywiście także jadłospis na wszystkie dni świąteczne i dzień poświą-tęczny, w którym nic. na o-gół kupić nie można. Mając tak przygotowany plan, łatwo będzie obliczyć, ile potrzeba pieniędzy na realizację naszych zamierzeń. W Bez ikpucapu- przypadku gdy suma przekroczy nasze możliwości finansowe, będziemy mogli skorygować wydatki. Udane dni wypoczynku — to przede wszystkim zasługa pani domu. Od niej zależy nastrój, sprawny przebieg prac. Ale i ona nie może się zaharować, musi mieć też czas na swoje oso biste sprawy. Do fryzjera idzie wcześniej, nie w ostat nim dniu, aby długich posiedzeń nie odrabiać potem nocą. Podkrążone od zmęczę nia oczy odbiją się na samo pocMuciu. Zamiast tracić czas na bieganie do krawcowej, aby wymusić na niej uszycie nowej na święta sukienki. lepiej niech panie do mu zajmą się swoją osobą. Nie zmęczone będą róionisł dobrze wyglądać w noszom nej sukience. Pozostają jeszcze upomina ki pod tradycyjną choinką Nie muszą być kosztowne, ale obdarowanym powinny sprawić przyjemność i być przydatne. Najskromniejszy ofiarowany z sercem sprawia więcej radości, niż me zent wymyślny, lecz dany z obowiązku. Wybierając upominki staramy się kitra wać nie tylko własnym gustem, ale przede wszystkimi gustem i upodobaniami ob'', darowanego. Wiele miłycH prezentów może zrobić kat* da pani domu na drutacłi lub szydełku. Może to by6 przytulna chustka dla bab* ci, mogą być grube skarpet ki dla męża i dzieci, szałom we pończochy dla córki, pat pucie na „po domu", nia mówiąc już o nieprzebranym bogactwie stroikóio dziecięcych od szaliczkóut po czapeczki, (az) - Znakomita kurasja: * jednym tygodniu straciłam Esperanta W jednym z ostatnich numerów „Heroldo de Esperanto", międzynarodowego organu ruchu esperanckiego wydawanego od lat 55 w Brukseli i redagowanego o-becnie przez Polkę, Adę Fig-hieri-Sikorska, na ośmiu stronach formatu nieco przy ciętego „Głosu Pomorza" znaleźć można liczne i obszerne relacje-— bogato ilustrowane zdjęciami — z tegorocznego fc»0. (a więc jubileuszowego) Światowego Kongresu Esperantystów w Kopenhadze. Obok nich czołówkę pisma zajmuj.e omówienie projektu ustawy z forum francuskiego parlamentu o wprowadzeniu esperanta do szkół drugiego stopnia. Deputowani zaproponowali używanie języka narodowego w stosunkach wewnątrzpaństwowych i esperanta w stosunkach międzynarodowych. Dla odmiany — w notatce zatytułowanej „Esperan-to-edzperanto" (edzo — znaczy małżonek) znajdujemy informację o ślubie zawartym w czasie kopenhaskiego Kongresu pomiędzy Fran cuzem Michelem Audibert i Japonką Kazue Sugawara. Oczywiście wspólnym języ- kiem obojga nowożeńców o-kazało się esperanto. A ileż poloników przewija się na łamach „Heroldo"! Informacje o przyjęciu wydanym przez polskiego ambasadora w Kopenhadze dla rodaków i osób zainteresowanych pracami esperanckie go Kongresu, o występach polskiej aktorki Jadwigi Gib czyńskiej, która zaprezento- wała z okazji Międzynarodd wego Roku Kobiet sztukę w jednoosobowej obsadzie pt„ „Maria Curie", o nagrodzi* poetyckiej dlh „Nowego Talentu" przyznanej w czasi«f jubileuszowego (organizowanego od lat 25) Kongresii Sztuk Pięknych w Kopenhadze Polakowi Mirosławom wi Wiechowskiemu za oryginał „Trzy poematy bez tytułu" i przekład „Zbyt krótkiego dnia", o nowym koń kursie Polskiego Radia dla słuchaczy audycji esperan-ckich i wiele, wiele innych.-Nie wspominając już o tra-; dycyjnej kolumnie drobnych' ogłoszeń, gdzie przewija się sporo polskich nazwisk i a-dresów wśród osób oferujących chęć zadzierzgnięcia' kontaktów z innymi espe-rantystami. Jakżeż żywotny jest ów międzynarodowy język, ciągle młody, choć liczący już sobie bez mała 90 lat systematycznego ozwoju! CRO) ' Kwimfea Rys. W. Fujlewlcz KRZYŻÓWKA NR 788 REDAGUJE SŁUPSKI KLUB SZARADZISTÓW PRZY WDK Podane wyrazy należy wpi-«ać do diagramu w taki sposób, aby powstała prawidłowa krzyżówka. Następnie — posługując się szyfrem liczbowym od 1 do 35 — odczytać zawsze aktualne hasło. Wyrazy 3-literowe: KIT, TAŁ, TOK, ZAN. 4-llterowe: AZOT, PŁAC, WNUK, ZDUN. 5-literowe: AJSZA, BOJAR. CZAPA. DANAE, DIETA, DUDEK. DUKLA GOLEŃ, JUHAS KOLET, LAURA, NIKOL, OCHRA, PIRAT, RU ADA. SZRON, TREMO. TUMAN. ULEWA, U-MIAR, WÓDKA, WRZOS, WYTOP, ZŁOTO, ZWIAD. 7-literowe: GABLOTA, NIETAKT. Ułożył: „BUK" Rozwiązania — koniecznie s dopiskiem: „KRZYŻÓWKA NR ■ 789" — prosimy nadesłać do r« dakcji w Koszalinie najpóźniej do przyszłej soboty. Do rozlosowania wśród Czytelników: 5 BONÓW KSIĄŻKOWYCH po 10<1 _ złotych, ufundowanych przM UH Społeczny Komitet przeciwalkoholowy Oddział Miejski w Słup ■ sku. Prócz tego — lak co ty-' dzień — zostanie rozlosowanych 5 BONÓW KSIĄŻKOWYCH po ■ 50 złotych. Rozwiązanie krzyżówki nr 7S7t POZIOMO: — szczwół, ulewa, padalee, zapis, Cyklady, war, nanoleondor, osa, parasol, złoto, nonsens, piegi, amarant. PIONOWO: — szpic, cudak, wilga, łuczywo, leopard, maj- iter, Yms, Laos, ansa. ha««' pa, potomek, Laponia, oko, ren ta, acena, Liszt. Nagrodzeni Z s prawidłowe rozwiązanie krzyżówki nr 787 nagrody w postaci bonów książkowych u-fundowane przez PZU wylosowali: Felicja Góralska — ul. Bałtycka t? m 4. 75-331 Koszalin: Anna Winiarska — ul Kr« ta 1/3, 78-400 Szczecinek: Henryk ftrużyński — ul Okopowa 14/402, 78-100 Kołobrzeg; Mart.% Nowak — ul, Poznańska 3B, m. 1. 7R-200 Słupsk; Mariusz Malarski — ul. Dworcowa 2/1. 77-200 Miastko. Nagrody wyślemy pocztą. W" i 8" tV i.......... 23 21 ts 1$ # H 9 27 lź n 33 M 24 2 ;Ki U II n 29 M M 14 K u 6 31 m lĘ 35 M m 20 3Ó 10 ; i n m i m ii 7 m 16 28 5 f§ 25 n 22 M $$ 3 ............. 13 18 Z s prawidłowe rozwiązanie krzyżówki nr 787 nagrody w postaci bonów książkowych u-fundowane przez PZU wylosowali: Felicja Góralska — ul. Sfrona t8 MAGAZYN Glos Pomorza rtf SfS © SPORT • SPORT © SPORT "! ski) pan.; poranek — niedziela: Zmierzch czarowników (p<. •ki) PRZECHLEWO — Bezbronne nagietki (USA, 1. 15); poram-— niedziela: Kochany drapieżnik (radziecki) SZCZECINEK DOM KULTURY — g, 15.30 — Ulzana — wódz Apaczów (NRD' pan.; g, 17.30 I 20: Zaklęte rewiry (polsko-czechosłowacki, 1. 15); poranki — niedziela: Śniadanie na biwaku (polski) Świdwin WARSZAWA — Los generała (radziecki) pan.; poranek — niedziela: Cafe pod Minoga (polski) mewa — Strach (pol 1. 15) USTKA — Zaklęte rewiry (po' sko-czechosłowackl, 1. 15) — g, 18 i 20; w niedzielę seans dodatkowy — g. 16; poranek — niedziela — g. lft Tomcio Paluch (francuski) USTRONIE MORSKIE — Na przykład Józef (NRD, 1. 15); po ranek — nledgiela: O krółu Po-pielu (polski) ZŁOCIENIEC — Yurlko — mo ja miłość (radzlecko-iapońskl): poranek — niedziela: Dzieci lwi ey x bussu (angielski) CiiYsmiw KOSZALIN ^Muzeum archeot ogic^no-•HISTORYCZNE: Muzeum przy 11. Armii Czerwonej 53 — Wy-•tawa etnograficzna pn. „Jam-i okolice" oraz „Zabytki ■Wiadkami naszej historii". . » Ul. Bogusława II 11 — Wy •tawa pn. „Ikony" ze zbiorów Muzeum Zamkowego w Łańcucie _ czynna codziennie ■ wyjątkiem poniedziałków. Salon wystawowy bwa (ul. Piastowska 21) — Ogólnopolska wystawa pn. „Warszawskie konfrontacje'. Projekty architektoniczne. Wystawa czynna codziennie s wyjątkiem poniedziałków w godz. od 12 do 20 SALON WYSTAWOWY WDK ~~ Wystawa indywidualna fotografii Józefa Galika z Białogardu — czynna w godz, 16—20 SŁUPSK MUZEUM POMORZA ŚRODKOWEGO — Zamek Książąt Pomorskich — l. Dzieje i kultura Pomorza Środkowego; 2. Wy stawa grafiki I malarstwa Leona Wyczółkowskiego. Otwarte w godz. 10—18. MŁYN ZAMKOWY — czynny w godz. 10—16 Kultura ludowa Pomorza Środkowego. KLUKI: Zagroda Słowińska — czynna w godz 10—16 Kultura materialna i sztuka Rłnwińców BWA: BASZTA OBRONNA — otwarta w godz 10—16. Wystawa plastyki Mariana Kokoszyń skiego KLUB MPIK — Wystawa „VII Zjazd PZPR". BRAMA NOWA: Galeria PSP — czynna w godz. 12—16. SMOŁDZINO: Muzeum Przyrodnicze SPN otwarte w godzinach 10—18. Świdwin DOM KULTURY — Wystawa grafiki Tadeusza Nuckowskiesro Świdwina, KOŁOBRZEG MUZEUM Oręża Polskiego — 1) Wieża kolegaty — „Dzieje oręża polskiego aa Pomorzu Zachodnim; t) Kamieniczka przy ul. Emilii Glerczak — „Dzieje Kołobrzegu", Wystawy czynne we wtorki I niedziele od goda. 14—19; w środy czwartki, piątki I soboty w godz. 8—13.30. Ponadto ekspozycja czołgów, samolotów I samochodów wojskowych (obok kamieniczki przy ulicy E, Glerczak), MAŁA GALERIA Domu Kultury — wystawa malarstwa (pa stele) artysty-plastyka Kazimierza Rajkowskiego. Czynna codziennie w godz. 16—20 BYTOW MUZEUM ZACHODNTOKA-SZUBSKIE [Zamek) — Wystawa pn. „Wystawa nabytków Muzeum" czynna codziennie w godz. 10—16 prócz poniedziałków W soboty wolne od pracy czynna w godz. 11—19. SŁAWNO SALON WYSTAWOWY Domu Kultury — Wystawa akwarel Ryszarda Lecha — czynna co dsiennie w godz. od 17 do 20 , KOSZALIN bałtycki teatr dramatyczny — sobota, g. 19 i niedziela, g „ 19 — Się kochamy słupsk bałtycki teatr dramatyczny — sobota, g. 19 i niedziela, g. 19 — Ich czworo- . teatr lalki „tęcza" — ►obota, g. 16 i niedziela, g. 17: Bajki pana Brzechwy połczyn zdrój Godz. 19.15 — Każdy kocha Opale — w wykonaniu zespołu Bałtyckiego Teatru Djanjatycz- (§> RADIO Mv*: W.t WoiaMewlęg «£ PA1 sobota program i Wiad.: 8.00, 9.W, 10.00, 16.00, 19.00, 20.00, 22.00 i 23.00 5.06 Poranne rozmaitości rolnicze 5.25 Melodie na dzień dobry 5.30 Gimnastyka 5.40 Muzyczne wycinanki 5.45 Informacje o programach PR i TV 5.50 Gospodarskie rozmowy 6.00 Syg naty dnia 7.05 Wczoraj na Zjeździe 7.25 Sygnał dnia 8.05 Komentarz 8.10 Melodie naszych przyjaciół 8.35 W kręgu muzyki instrumentalnej 9.05 Wychowanie muzyczne — kl. III—IV 9.25 Śpiewa Aneta Łastik 9.30 Moskwa z melodią i piosenką 9.45 Na organach grają Wojciech Karolak i Krzysztof Sadowski 10.08 Stara i nowa muzyka wojskowa 10.30 „Podróże Maudie Tipstoff"" — fragm. pow. Margaret Forster 10.40 Na różnych instrumentach 11.05 Nie tylko dla kierowców 11.12 Z lubelskiej fonoteki 11,30 Kon cert chopinow*ki (z nagrań Zbigniewa Szymonowicza) 12.08 Z kraju i ze świata 12.25 Zespoły wokalne i instrumentalne 12.45 Rolniczy kwadrans 13.00 Zespół .,Mazowsze" 13.15 Trzy plusy dla urody 13.30 Katalog wydawniczy 13.35 W. A. Mozart: Trio fortepianowe B-dur 14.00 Sport to zdrowie 14.05 Ze świata nauki i techniki 14.10 Przekrój muzyczny tygodnia 14.40 Spotkanie z piosenką 15.05 Listy z Polski 15.10 Muzyka i poezja 16.06 u przyjaciół 16.11 Radiowa kronika muzyczna 16.30 Felieton literacki 16.40 Podróże muzyczne po kraju 17.00 Stu dio Młodych: Radiokurier 18.00 Muzyka i aktualności 18.25 Nie tylko dla kierowców 18.30 Przeboje non-stop 19.15 Parada polskiej piosenki 20.05 Program z dywanikiem 21.10 Przebóg XXX lecia 21.35 Kronika sportowa i komunikat Totka 21.50 Gra zespól Macieja Sniegockieśn 22.20 Gra ,,Marek i Wacek" 22.30 Sobotnia dyskoteka (I) 23.05 Korespondencja z zagranicy 23.10 Sobotnia dyskoteka (TT) 23.59 Koniec programu i hymn. PROGRAM NOCNY Wiad.: 6.01, 1.00, 2.00, S.M, 4.00 i 5.00 0.00 Początek progTamu 6.G8 Kalendarz Kultury Polskiej 0.11 —5.00 Program noenv t Gdańska. PROGRAM II Wiad.: 4.30, 5.30, 8.J0, T.», łl.» 13.30, 19.00 i 33.30 4.1? Poewrte/Sć programu l.SI Dzień dobry pierwsza zmiano 5.00 Poranek muzyczny 8.35 Obserwacje i propozycje 5.45 Melodie na dzisiaj 6.10 Kalendarz radiowy 6.15 J. angielski, 1. 11 „Piosenka dla ciebie" (powtórzenie) 6.35 Chwila muzyki 6.40 W ludowych rytmach 7.00 W kilku taktach, w kilku słowach 7.10 Soliści w repertuarze po-pularnyym 7.35 Aud. publicystyczna 7.45 Polska muzyka ludowa 8.35 Wczoraj na Zjeździe 9.35 S. Prokofiew: II sonata skrzypcowa D-dur op. 94a 10.00 Teatr PR. „Dom kobiet" wg Z. Nałkowskiej — słuch. 11.00 Wy chowanie obywatelskie — dla szkół średnich 11.20 Piosenki o Warszawie 11.35 Uniwersytet dla rodziców 11.40 Od Tatr do Bałtyku 11.45 ..Polska Ewa 75" 11.57 Sygnał czasu i hejnał 12.05 Grają mazowieckie kapele regionalne 12.20 Magazyn łowiecki 12.35 A. Dworzak: Wariacje symfoniczne na orkiestrę 13.0(1 J. polski — kl III—IV 13.20 Mu zyka 13.35 ..Pielgrzymka do Kilowa" — fragm. wspomnień W. Katajewa 14.00 Więcej, lepiej, taniej 14.15 „Gdy odlatują żurawie" — reportaż 14.35 Włoska muzyka operowa 15.00 Zawszf o piętnastej: Młodzieżowa Agen cja Kulturalna — „Taki sobie Pająk" — ode. opowiad. 15.40 Śpiewają rosyjskie zespoły ludowe 15.50 Przegląd czasoP:sn-> regionalnych 16.00 „Czata" 16.15 Utwory G. Bacewicz 18 50 Terminarz muzyczny 18.30 Echa dnia 18.40 Radiolatarnis 19.00 6E88K KOSZALIN na falach średnich 188,1 i 102,2 m oraz UKF 69,92 MHi SOBOTA 8.40 studio Bałtyk — prowadzi J. sternowski 16.15 Muzyka i reklama 16.20 Przegląd nowości wydawniczych as ffwt Tańce polskie ■ xvij w. 19.18 J. francuski, 1. 10 19.30 ,,Matysiakowie" 20.00 Ze świata ope ry 20.30 Notatnik kulturalny 20.40 Recital organowy 21.00 Wesoły kramik 21.15 S. Woytowicz śpiewa pieśni G. Faure 21.45 Wiadomości sportowe 21.50 Barok dla wszystkich 22 30 „BHżei biurka" — aud. rozrywk. 23.00 F. Lessel: koncert fortepianowy C-dur 23.35 Co słychać w świecie? 23 40 Muzyka 24.00 Koniec programu i hymn. PROGRAM III Wiad.: 5.00 i 6.00 Ekspresem przez świat: 7.00, 8.00, 10.30, 17.00 i 19.30 4.51 Początek programu 8.06 Hej, dzień sie budzi! 5.30 Muzyczna zegarynka 6.05 Muzyczna zegarynka 7.05 Muzyczna zegarynka 8.05 Kiermasa płyt 8.30 Co kto lubi 9.00 „Nic sig nie stało" — ode. pow. 9.10 Gra duet gitar klasycznych Comple torium 9.30 Nasz rok 75 9.45 In terradio — mag. muzyczny 10.38 Gra zespół J. Maksymiuka 10.s Gra J. Smith 10.50 „Messier 13" — ode. pow. 11.00 Ballady M. Rodowicz 11.20 Życie rodzinne — magazyn 11.50 Grają i śpiewają „Skaldowie" 12.05 Z kraju i ze świata 12.25 Za kierownicą 13.00 Fantazje fia temat tro jaka 13.10 Życiorysy mikrofonem pisane 13.30 Piosenki W. Nahornego 13.45 Czytamy pamiętniki : M. Rusinek — „O-powieści nlezmyślone" 14.00 Mu sica Nova Polonica 14.38 Ze starych listów i pamiętników — gawęda 14.48 Eureka Bras* Band — czyli weterani z Nowego Orleanu 15.00 Program dnia 15.05 Melodia przypomni ci film 15.30 60 minut na godzinę 16.30 Jazz na osiem puzonów 16.45 Nasz rok 75 17.05 „Nic się nie stało" — ode. pow 17.15 Kiermasz płyt 17.40 Balerina — reportaż 18.00 Muzyko branie 18.30 Polityka dla wszy stkich 18.45 W. Karolak —- mu zyk poszukiwany 19.15 Książka tygodnia 19.35 Zapraszamy do Trójki 21.50 Opera tygodnia K. Kurpiński: „Krakowiacy i Jórale" 22.00 Fakty dnia 22.0A piewa G. Becaud 22.15 „Cichy Don" — ode. pow. 22.45 Przeboje D. Roussoss 23.00 Wizytówki poetów śląskich 23.05 Jazz w krainie czarów 23.45 Program na niedziele 23.50 Na do branoc śpiewa M. Koterbska 34.00 Koniec programu i hymn. NIEDZIELA PROGRAM I Wiad.: 8 M. 9.W. 10.W, 18.W. 17.00, 19.00, S0.OO. 31.00, 23.00. 23.00 8.06 Melodie na niedzielę 808 Publicystyka międzynarodowa 810 Kiermasz - pod kogutkiem 7.06 Fala 75 7.16 Informacje o prograńiach PRiTV 7.21 Z nagrań Polskiej Kapeli pod dyr. F. Dzienżanowskiego 7.30 Moskwa t melodią i piosenka 8.15 Przeboje sprzed lat 9.05 Wiadomości sportowe 9.10 Chwila muzyki 9.15 Radiowy Magazyn Wolskowy 10.05 Radiowy Teatr dla Dzieci Młodszych — „Jak głupi Zeflik był mądrym Zefli-kiem" — słuch, wg baśni G. Morcinka 10.25 Lista przebojów 11.00 Koncert niedzielnv OIP^ 12.00 Chwila muzyki 12.08 „W samo pohidnie" 12.35 Muzyka 13.00 wizerunki ludzi myślących — aud. 13.30 Graj gracyku 14.0" Recital z pauzą — R. Pisarek 14.10 Tygodniowy przegląd prasy 14.20 Recital z pauzą — R. Pisarek 14.30 ,.W Jezioranach" 15.00 Koncert życzeń 16.0S Teatr PR — „Kulig" — słuch, wg sztuki J. Wvb;ckiego Muzyka 17.15 Niedzielne spotka nia Studia Młodych 18 00 Komunikaty Totka i wyniki regionalnych gier liczbowych 18.08 Radiowa Rewia Rozrywkowa 18.53 Dobranocka 19.15 Prz-y muzyce o sporcie 20 05 Dyskusja na tematy międzynarodowe 20.20 Muzyka 20.40 Z T^arraln. go afisza — aud. 21.05 Gw^a-rdy polskich estrad 21.30 Radiov«-riete 22.30 Koncert warszawski 23.08 Ogólnooolskie wiadomości sportowe 23.20 Tańczymy do północy 38.59 Koniec progTamil ł hymn. PROGRAM NOCNY Wiad.: 0.01, 1.00, 2.00, 3.00, 4.(Ml i 5 00 0.00 Początek programu 0,0« Kalendarz Kultury Polski.e.i 011 —5.00 Program nocny z Białe*: gostoku. PROGRAM II wiad.: 4.30. 5 30, 8.30, 7.30, 11.34 13.30, 19.00 i 23.30 8.37 Początek programu 5.3$ Zapraszamy do Warszawy —? aud- 8-10 Kalendarz radiowy, 6.15 Mozaika polskich melodii ludowych 6.35 wiadomości spor towe 6.40 Dzień dobry Muzyko! 7.35 Felieton literacki 7.45 W, rannych pantoflach 8.25 „Zawsze w niedzielę" — felieton 8.35 Publicystyka międzynarodowa 8.45 Muzyka 9.00 Magazyn literacki 9.30 Utwory Baclia i Rogera na organach katedry, kamieńskiej 9.50 Tygodniowy przegląd prasy 10.00 Nowości „Polskich Nagrań" 10.30 Fow-szechnica satyryczna 11.00 Studio Młodych 11.40 „Czy znasz mapę świata"? 11.57 Sygnał cza su i hejnał 12.05 Felieton mui zyczny 12.35 Zagadka literacka 13.00 Poranek symfoniczny 14.00 Podwieczorek przy mikrofonie 15.30 Radiowy Teatr dla Dzieci i Młodzieży — „Szkoła"- — słuch., cz. I 16.00 Popołudnie z piosenką 16.10 „Dom, ro-i dzinny dom" — mag. 16.30 Kon cert muzyki chopinowskiej 17.30 „Konfrontacje" — „Zaklęte rewiry" 18.00 Muzyka 18.38 Felieton aktualny 18.45 Kabarecik reklamowy 19.00 Teatr PR — Tydzień słuchowisk czeskich i słowackich 20.20 S. Prokofiew: VI symfonia es-moll 21.00 Woj sko, strategia, obronność 21.15 Piosenki żołnierskie 21.30 Siedem dni w kraju i na świecia 31.50 T. Baird: Sinfonietta 22.00 Lokalne wiadomości sportowa 22.10 Śpiewa poznański Chór Chłopięcy 22.30 Listy z teatrów 33.00 M. Ravel: „Miroirs" (Zwier eiadła) 23.35 Gra zespół instrumentalny „Con moto ma can^ tabile" 34.00 Koniec programu i hymn. program iii Wiad.: 800 Ekspresem przez 14.00, 19.30 świat: 8.30S, 8.81 Początek programu 6.OS Melodie-przebudzanki 7.00 Nie trzeba słów 7.15 Polityka dla wszystkich 7.30 Posłuchajmy jeszcze raz 8.35 Co kto lubi 9.00 „Nic się nie stało" — ode. pow. 9.10 Piosenki W. Trzcińskiego 9.25 Program dnia 9.30 Gdy się mówi A... 1 gdy się mówi przy •złość — aud. 9.50 Zawsze razem: Kisielewski — Tomaszew ski 10.15 Ilustrowany Magazyn Autorów 11.15 Wielkie recitale: W. Trietiakow w Filharmonii Narodowej w Warszawie 12.05 „■Czy tak właśnie było?" (I) — •łuch. K. Strzałki pt. „Głos Bs grobu" 12.30 Muzyczne nowości programu III — aud. 12.55 ..Świt" — suita zespołu Omega 13.15 Przeboie z nowych pi ' 14.08 Peryskop — przegląd wy darzeń tygodnia 14.30 ..Celebrowana suita" Ch. Corei 14.45 Za kierownica 15.10 Premiery ..P'-1. skięh Nagrań" 15.30 „Rubikon" — suita zespołu „Taneerme Dream" 15 50 „Co nowego panie Wagner?" — nowa płyla zespołu ..Skaldów" 17.05 „Nic się nie stało" — ode. pow. 17.15 Antologia piosenki francuskiej — aud. 17 40 Lektury lektury... 17.55 Mini-max — aud. 18.30 „Bajadera" — słuch J. Abramowa 19.15 „Suita orleańska" Duke Ellingtona 19.35 Muzyczna poczta UKF 20.00 Historia mniej znana — gawęda 20.10 J. S. Bach: suita a-moll 20.25 Śpiewacy Wenezueli: Y. R. Mon tez i V. Montex 21 00 Romance F. G. Lorci 21.20 ..Cudzoziemiec" — suita C. Stevensa 21.40 Solo na saksofonie tenorowym 21.50 Opera tygodnia — K. Kurpiński: „Krakowiacy 1 górale" 22.00 Fakty dnia 22.08 Brazylijskie walce 22.15 „Uciechy stanu małżeńskiego" — wieczór VI 22 30 Szlagiery z teatrzyków sta rej Warszawy 23.00 Wizytówki poetów Śląska 23.05 Rosyjskie pleśni śoiewa Cz. Niemen' 23.25 ..Pięć mostów" — suita zespołu „The Nice" 23 45 Program na poniedziałek 23.50 Na dobra noc śpiewa E: Bem. 24.00 Koniec programu l hymn. I»ZG D-8 Msnaasn d« T. Gawrońskiego 16.28 Przegląd muzyczny opracowany przez B. Gołembiewską 17.00 Przegląd aktualności wybrzeża 17.18 „Z tygodnia na tydzień" — komentarz aktualny B. Ho-rowskiego 17.22 „Starty" — magazyn młodzieżowy pod redakcją O. Preder 17.47 Młodzieżowe studio stereo — audycja W. Stachowskiego 18.25 Prognoia |K»gody dla rybaktaj KOSZALIN W PROGRAMIE OGÓLNOPOLSKIM Program II na UKF1 69,<>2 MHz godz. 19.00—21 30 Ogólnopolski muzyczny program stereofoniczny. NIEDZIELA 9.00 „"Legenda północną" — H. Livor-Piotrow8kiego 9.10 „Imieniny w klubie" — reportaż Ire ny Bieniek 11.00 Koncert życzeń 22.00 Wiadomości sportowe i .wynikł Losowania „Gryz*". Tw MAGAZYN Głos Pomorza rfr 27f Si 61 jgggL Beata Tyszkiewicz JEST PRAWDZIWĄ DAMĄ filmu polskiego i jedną z nielicznych aktorek grywających wyłącznie w filmach, Wprawdzie w swej karierze Tyszkiewicz ma również epizody teatral ne, ale należą one do przeszłości. Kilka lat temu aktorka z powodzeniem za grała w scenicznej adaptacji powieści Hemingwaya „Za rzekę, w cień drzew" wystawionej przez Teatr Ateneum. Póz niej jednak nie występowała na scenie, gdyż całkowicie pochłonął ją film. Beata Tyszkiewicz urodziła się w Warszawie. Tam też ukończyła Państwo wą Wyższą Szkołę Teatralną. Na ekranie zadebiutowała bardzo wcześnie jako uczennica szkoły średniej. Reżyser Bohdziewicz powierzył jej główną rolę kobiecą w „Zemście". Jako filmowa Klara wypadła bardzo dobrze, Była ład na, świeża, • miała wiele wdzięku i swo bodnie zachowywała się przed kamerami. Po krótkiej przewie, spowodowanej nauką, Beata znów pojawiła się na planie filmowym. Jest już rok 1959 i reżyser Has kręci ,'.Wspólny pokój", gdzie aktorka gna prostą dziewczynę, szczerą i uczuciową, przeżywającą swój pierwszy kontakt z mężczyzną, Kolejne lata przynoszą następne, ciekawe role, ale jeszcze nic nie zapowiada, że Be ata zostanie niekoronowaną królową polskiego filmu, W 1961 r. gra w „Od wiedzinach prezydenta", „Dziś w nocy umrze miasto", „Samsonie", „Zaduszkach". Sporo pracy ma również Tyszkiewicz w następnych latach, ale dopiero w 1964 roku, gdy kręci cztery filmy, po raz pierwszy występuje w jakże charak terystycznej dla swej urody postaci. Gra demoniczną donnę Uzedę, siostrę Kabalisty w „Pamiętniku znalezionym w Saragossie". Jest to pierwsza rola kostiumowa aktorki. Następne nie dają na siebie czekać. Niebawem wyste puje jako dumna księżniczka Elżbieta w „Popiołach", a później jako Maria Walewska w „Marysi i Napoleonie". W 1965 r., gdy Beata kręci „Popioły", otrzymuje pierwsze propozycje zagranicznych reżyserów. Na jednym ze spot kań w Koszalinie z humorem opowiadała o swojej pracy w filmie hinduskim pt. „Aleksander i Chanakya", gdzie grała rolę żony cesarza. Posągowa uro mmmmmagemmmmmmmmmmcmmmmmmm da aktorki szczególnie predestynuje ją do odtwarzania tego typu postaci. Chociaż od wielu lat Beata grywa głównie kobiety z wyższych sfer. i to nie tylko w filmach polskich, nie chce pogodzić się z tym zaszufladkowa niem. Dała temu wyraz w jednym z wy wiadów, gdzie stwierdziła, że chętni® spróbowałaby swoich sił w komedii lub tragikomedii współczesnej, Ostatnio o-glądamy aktorkę w „Nocach i dniach" i to znowu w kostiumie z czasów retro. Oprócz filmu pozostaje jeszcze mały ekran. Przez wiele tygodni ogląda liśmy Beatę w roli pani Eweliny Hań-skiej w „Wielkiej miłości Balzaka", a kilka miesięcy temu jej mąż, Witold Orzechowski zaprezentował ją w swym pierwszym filmie fabularnym „Jej portret". Być może, właśnie pod kierunkiem męża stworzy Tyszkiewicz jakąś ciekawą współczesną kreację. Beata Tyszkiewicz jest prawdziwą gwiazdą filmu polskiego. Świadoma te go miana pozostała jednak sympatycz na i bezpośrednia, o czym mogli się przekonać mieszkańcy obu naszych wo jewództw w sierpniu, podczas Między iw II iiiwiiiiimtiw—WIIH—wninwiniii i Gęsi na warcie W 390 roku przed naszą erą gęsi uratowały Rzym, u-przedzając obrońców miasta przed atakiem Gallów, „Sun-day Times'' podaje, że rzym skie doświadczenie zostało o-becnie wykorzystane przy strzeżeniu brytyjskich magazy nów broni i-materiałów wybu chowych w Ulsterze. Zdaniem fachowców, skrzydlate war-towniczki będą skutecznie za pobiegać kradzieżom, dzięki którym ekstremiści zaopatrują się w materiały do produk cji bomb. Bez przechwałek narodowych Spotkań Filmowych. Ulubienica publiczności zwyciężała wielokrotnie w różnych plebiscytach, wiele razy uznawana była za najlepszą aktor kę roku. (kon) P. S. Gwiazdę dedykujemy pracownikom SHR Biesiekierz. Nie będą U) przechwałki, jeśli przyznam się wam, że tego, czego nie mam, dorobiłem się sam. JERZY LESZCZYŃSKI Nikt się nie zdziwił Człowiek w budce telefonicznej na jednej z najruch-liwszyeh ulic Nowego Jorku wyglądał jakby go wycięto z banknotu jednodolarowego, ale przechodnie bynajmniej nie zwrócili na niego uwagi Był to aktor Richard Baschart, który w peruce, u-charakteryzowany, w stroju prezydenta Jerzego Waszyngtona udawał się właśnie na próbę kolejnego odcinka serialu telewizyjnego „Valley Farge'1. Nikt się nie zdziwił. Recepta na długowieczność W poczekalni lekarskiej w Oslo wisi napis z receptą na długowieczność; .„Pozosta niesz zawsze młody, jeśli będziesz jadł z umiarem, pił z rozsądkiem, spał do woli, pil nie pracował i... nie ujawniał swojeg-o wieku". Zasłużona emerytura Mieszkaniec brytyjskiego miasteczka Pentrich, 50-letni Ronald White, po 19 latach nienagannej służby, zwolnił sam siebie z pracy i w ten sposób doprowadził do likwidacji jednoosobowej sekcji straży pożarnej w- miasteczku. Powzięcie decyzji przyszło White*owr tym łatwiej, * « tych podarun- ANEGDOTY W STYLU RETRO A, Einstein znany był z roz targnienia, Kiedyś, gdy opusz czając teatr przechodził o-bok szatni, szatniarka spytała: - Czy pan nie ma tu palta? - Nie f to nawet lepiej... - Dlaczego?! - Gdyż i tak nie mógłbym go odebrać; nie mam bowiem numerka... Kolce sławy W początkach kariery Char lie Chaplin został z powodu zbyt szybkiej jazdy samocho dem wezwany do komisariatu-Na jego widok komisarz rzekł: - Zdaje się, ie pana znam! - Być moie -odparł skrom nie aktor, miłe połechtany w swej próżności. - Wiedziałem o tym od ra zu — zawoła? triumfująco komisarz. - Jest pan recydywistą! Z życia przedmiotów i zwierząt A Baran spotyka dopiero co ostrzyżoną owcę: - Proszę mi wybaczyć, ale jeszcze się nie ogoliłem. A, Mały, jeszcze zielony pomidorek wzdycha: - Gdybym tak był już duży! Mógłbym się bawić w czerwonoskórych I A Grabie na widok grzebienia: — To pewnie jakiś mój młodszy kuzynek... A Pewna owca trzyma się z dala od stada: — Obawiam się, żeby nie było przeze mnie przykrości. Odczuwam ostatnio wilczy głód. (Z książki „Przedstawiamy humor francuski") Chaplin musiał podwójną karę..* zapłacić NIE TRAĆ CZASUt Jeśli TELEFON osoby,