ŁĄCZCtt STZ t EUNIK POLSKIE) ZJEDNOCZONEJ PARTII ROBOTNIC XXIV Nr 266 (7503) KOSZALIN, SŁUPSK; Sobota, niedziela, 29, 30 listopada 1975 r. AB Cena 2 rf CZESŁAWA CZECHOWICZ Przywódcy radzieccy L Brei niew.N, Podgorny i A. Kosygin przesłali do E, Gierka H. Jabłońskiego i P. Jaroszewicza depeszę, w której składa ją gorące podziękowania 10 serdeczne pozdrowienia i tyczenia pomyślności przesiane z okazji 58. rocznicy Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Paź dziernikowej. „W dniach aktywnych przygotowań do kolejnego VH Zjazdu polskich komunistów, który niewątpliwie stanie się historycznym etapem na drodze do zbudowfenia rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego - głosi m, in. depesza — życzymy Wam, Drodzy Towarzysze, nowych wielkich dokonań we wszystkich dziedzinach życia, w walce o dalsze umocnienie wspólnoty socjalistycznej, o pokój, de mokrację i postęp społeczny na świecie". Wysokie wyróżnienie Na Kremlu odbyła się u-B roczystość wręczenia sekretarzowi generalnemu KC KPZR 0 Leonidowi Breżniewowi „Złote go Medalu Pokoju" im. Fry B deryka Jolioł-Curie. To wysokie wyróżnienie D przyznane zostało radzieckiemu przywódcy uchwała Prezy B dium Światowej Rady Poko:u' za jego ogromny wkład w B odpreżenie, bezpieczeństwo i współprace miedzvnarodowa» B za wytrwała osobista działalność w celu realizacji zadań B wytyczonych' w programie po-koju uchwalonym przez XXIV B Zjazd KPZR. Podziękowania B i braterskie życzeń?® O warszawskim Dworcu Centralnym euforycznie wyraził się komentator Kroniki Filmowej, że będzie to wizytówka stolicy oraz Polski. Gdyby dworzec w Miastku miał być wizytówką miasta... Sądzę jednak, że jest on tylko wizytówką niechlujstwa PKP, tym przykrzejszą, że Miastko ostatnio wypiękniało. Nowe tynki w pastelowych kolorach rozjaśniają ponury, listopadowy dzień. Zdobią też miasto szerokie, oświetlone witryny nowych sklepów i dwóch domów towarowych. Gastronomia miastecka — kawiarnia „Marysieńska" i restauracja „Stylowa" — utrzymują się na dobrym poziomie pod względem estetyki, czystości i kuchni. O każdej porze dnia sporo wolnych miejsc. Wygodne to dla konsumentów, lecz szatniarka x „Marysieńki" narzeka: (dokończenie na ttr. t) W'" Mp 11 i Eli rijfFi Przodują w nauce Przewodniczący Rady Państwo Henryk Jabłoński przyjął w Belwederze grupę polskich studentów, przodujących w nauce i pracy społecznej, lau reatów Konkursu im. Mikoła ja Kopernika, tradycyjnie organizowanego w środowisku akademickim. Wszyscy oni le gitymują się średnią ocen po wyżej 4, są aktywnymi działa ezami studenckiego ruchu naukowego i organizacji studen ekiej. nego przejścia projekt przewiduje lokalizację kilku punktów handlowych - kiosku „Ru chj", sprzedaży pamiątek i upominków, punktu Toto-Lotka -a także miejsce dla tele fonicznego automatu wrzuto-wo-strefowego (AWS). Projektodawca uwzględnił cztery zej ścia oo ' podziemia, w tym trzy w kształcie pochylni o bar dzo łagodnym spadku (ul. Świerczewskiego, przystanek aulohusowy przy a lei 30-leoa w kierunku dzielnicy Północ, parking samochodowy pomiędzy jezdniami) oraz jedno -z uwagi na szczupłość mitj-sca - w postaci schodków prowadzących przed budynek dworca kolejowego. Pracownicy Biuro Projektów Urban i stycznych I Komunalnych zobewiqiJ CAF du do Gujany zgłoszą jedynie przebywający we Francji mieszkąńcy Azji i Afryki. Gujana miała bowiem zawsze reputację miejsca, które widzi się raczej w ko szmarze sennym niż w- marzeniach. WIZA DO bardzo proste — tłumacza w departamencie do spraw terytoriów zamorskich. Wszystko kosztuje tam czte ry razy drożei niż we Fran cji ze względu na klimat. Dotychczas ani sektor rzado wy, ani inwestorzy prywatni ZIELONEGO PIEKŁA Jednak rosnące stale kosz ty surowców spowodowały, że w Paryżu znów przypomniano sobie, iż za oceanem leży jedno z najbogatszych źródeł surowców mineralnych, ropy naftowej, uranu złota, a co 1 najważniejsze, drewna, Francja bowiem wydaje dziś 450 min dolarów rocznie na import papieru i wydatki te rosną bardzo szybko. Dosłowna zbierdnina Przyczyny słabego rozwoju gospodarczego Gujany są nie- chcieli podejmować kosztów zagospodarowania Gujany. Jednak kryzys papierowy zmienił sytuację. .Dziś tłum Francuzów zapełniający biura departamentu liczy na to, że w ten czy inny sposób o-trzymg coś dla siebie z r?.ą dowych pożyczek, subsydiów funduszu ziemi itp. K?ndy daci na wyjazd do „z.elo-nego pieklą" to najdziwniej s?3 zbieranina, poczvnaiac od rencistów po tancerzy z nocnych klubów, ale pierwszeństwo maja doświadczę ni farmerzy, robotnicy leśni ntPDodległości tego Bardziej prawdop0' jest jednak, że się>°ne ko nasilą f oraz ludzie dyspon znacznymi kapitałami- Amatorów pioniers^5v życia nie zniechęcają podnoszące się we fran.iCn' kiej prasie, głównie l**' ż? wej, która przewiduj u-także i ten kolejny P\s flct° cywilizowania ,.z,r ' piekła" załamie • się poprzednie. Zresztą z. gicj strony oceanu l nie orzyjmię osadn^ ^e otwartymi rękami nie francuskiej Guj3nv ^\e ła bardzo aktywny podległośeiowy ' MOGy '^3 zdobvwając coraz ty'' , popularność wśród ,5> . A: mieiscowych m;eszk- 0Ji. głównie Mulatów. Karaibów i Indian francuskie żywią !13fv 3® iż nrzvbvcie do Gui3'1 tys. kolonistów wvęis/'v^;;t®' sy nawołuiace do calk° STANISŁAW (Parył — F Pomorta nr 266 MAGAZYN Strona i WĘsm Z PRAC RADY MINISTRÓW '*k informuje rzecznik prasowy rządu 28 bm. odbyło się posiedzenie Rady Ministrów. Rozpatrzono projekt uchwały Sej-0,11 PRL o planie społeczno-gospodarczego Rozwoju kraju oraz projekt ustawy budże-owej na rok 1976. Rada Ministrów przyjęli oba te dokumenty, które po ich osta-*cinej aprobacie przez Biuro Polityczne PZPR zostaną w najbliższych dniach *r*esłan« do Sejmu. projekcie uchwały o NPSG podkreśla p? pomyślną realizację podstawowych ce-wytyczonych przez VI Zjazd PZPR. ^yraża się to w wysokim przekroczeniu ^iększości zadań planu na lata 1971—1975, * Poważnej rozbudowie i unowocześnieniu Potencjału ekonomicznego kraju, przy jednoczesnej poprawie warunków życia spo-•czeństwa. Wydatnie wzrosła aktywność po "yczna i zawodowa, podniósł się poziom ™iedzy ogólnej i fachowej ludzi pracy, -na-,l^piły zakładane zmiany demograficzne. Uwzględniając ' te pozytywne czynniki, * Grazem kierując się zadaniami na lata 1976—80 sformułowanymi w Wytycznych VII Zjazd PZPR, projekt uchwały wska ®uje na węzłowe problemy społeczno-gospo-Carcze i główne kierunki działania w przydym roku. W okresie tym konsekwentnie Kontynuowana będzie polityka i strategia Rozwoju ustalona na VI Zjeździe. Nastąpi o^sza poprawa materialnych, socjalnych kulturalnych warunków życia społeczeń-tvva, co uzyska się przez odpowiednie większenie pieniężnych dochodów ludności ®r7-y jednoczesnym wydatnym wzroście pro oukcji rynkowej i usług, a także powlekaniu rozmiarów budownictwa mieszkaniowego. ^akłada się dalszy rozwój produkcji ma-*rialnej. W przemyśle położony zostanie na c,sk na pogłębienie zmian strukturalnych. *JownIe przez zwiększenie udziału produk- towarów przeznaczonych na rynek i eks Port. W rolnictwie zadaniem kluczowym bę pełniejsze i racjonalne wykorzystanie *erni, wzrost produkcji zbóż i pasz oraz alsze przyśpieszenie rozwoju hodowli i pro "ukcji artykułów pochodzenia zwierzęcego, .fasadą działania obowiązującą we wszyst *lch ogniwach społeczno-gospodarczych jest Wzmocnienie i utrwalenie równowagi ekonomicznej. Służyć temu powinno odpowied-.le sterowanie wzrostem siły nabywczej udności oraz podażą towarów i usług, roz wijanie eksportu i racjonalne gospodarowa nie importem, odpowiednia korelacja dzia łalności inwestycyjnej z możliwościami go spodarki narodowej, wreszcie — przestrzeganie ustaleń planu w gospodarowaniu środkami finansowymi i materialnymi, a także rozwinięcie działań mających na celu wzmocnienie dyscypliny organizacyjnej oraz ładu i porządku w miejscach pracy. Przewiduje się rozszerzenie i pogłębienie procesów integracyjnych w krajami RWPG zwiększenie wymiany towarowej i naukowo-technicznej z zagranicą oraz poprawę jej efektywności. Sprawą o doniosłym znaczeniu w procesie realizacji przyszłorocznych zadań jest uzyskanie poprawy jakości pracy we wszyst kich dziedzinach. W tym celu należy dążyć do osiągnięcia wyższej efektywności gospodarowania, utrwalać wysokie tempo wzrostu wydajności pracy i zwiększać jej udział w przyroście produkcji, a także lepiej gospodarować zasobami pracy ludzkiej, surowcami i materiałami oraz lepiej wykorzystywać majątek produkcyjny i wydat nie polepszać jakość produkcji. Dla osiągnięcia wytyczonych celów w projekcie uchwały określono podstawowe za łożenia i proporcje planu na 1976 rok we wszystkich dziedzinach działalności społecz no-gospodarczej. Z kolei, omówiony i przyjęty przez Radę Ministrów projekt budżetu państwa ustala środki potrzebne dla sfinansowania dalsze go rozwoju w rozmiarach określonych w projekcie NPSG. Przewiduje utrzymanie wysokiego tempa wzrostu dochodów, który oparty będzie głównie na zwiększeniu pro dukcji i obniżce kosztów przedsiębiorstw gospodarki uspołecznionej. Pozwoli to na sfinansowanie rpsnących wydatków budżetowych 1 utworzenie odpowiednich rezerw. Przyjęte w budżecie rozwiązania zapewnią między Innymi pełne sfinansowanie prze widzianego w projekcie NPSG rozwoju świadczeń socjalnych i kulturalnych oraz kontynuowanie realizacji programu ubezpieczeń społecznych, jak również utrzymanie wysokiej dynamiki wydatków budżetowych na prace badawcze i rozwojowe. Oszczędnie zaplanowano wydatki na administrację państwową. Wykorzystano tu mię dzy innymi możliwości stworzone przez re formę administracji terenowej. (PAP) Święto Narodowe Jugosławii GRATULACJE I ŻYCZENIA Z POLSKI Kierownicy partii I rządu PRL Edward Gierek, Henryk Jabłoński I Piotr JaroswJ Wlei przesłali na ręce prezydenta SFRJ przewodniczącego ZKJ J. BROZ TITO, a sa Jego pośrednictwem całemu narodowi jugosłowiańskiemu z okazli święta narodowego Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii serdeczne życzenia I braterski* Pozdrowienia. HISTORIA MIERZONA POSTĘPEM (KORESPONDENCJA AGENCJI TANJUG DLA P.A. INTERPRESS) okrasie powojennym warto podkreślić, że rozpo- Jugosławia osiągnęła , poważne efekty, za-Wno w dziedzinie gospo-jarki. jak i w sferze spo-ecznej. W roku 1953 dochód godowy Jugosławii wyno-y zalenwie 200 dolarów na « owę. — ponad tysiąc £°larów. Można powiedzieć, * Jugosławia należy do gru ^ krajów średnio rozwinięto. Jeśli jej dochód naro-ję?Wy będzie wzrastał w ta-tempie jak dotychczas jest szansa, że Jugosia . w niedalekiej przyszło-V,,.1 ^iągnie poziom życia roz 'Jętych krajów. ™ane dotyczące tempa roz x.0,u ekonomicznego w o-atnich trzydziestu latach są 0,Prawdę imponujące. W resie tym produkcja prze-powiększyła się 13-fotnie. Produkcja i kon-rnpcja energii elektrycznej ę4'rosła 34-krotnie. produk-hutnictwa żelaza — 18 •ty*}'' za^ produkcja środków tarzania 50 razy. W ro-W 1!*74 produkcja miedzi e-tv °lityc?nei wyniosła 165 W *°n' °*ow*u — 180 tys. .i ' cynku 60 tys. ton, a ■^"■ftinium — 100 tys. ton. Przypadku aluminium częto właśnie rozruch w trzech kombinatach aluminiowych, których produkcja w pierwszej fazie wyniesie ponad 200 tys. ton, aby po kilku latach dojść do prawie pół miliona ton. Miedź, aluminium, ołów i cynk sta ną się wkrótce najważniejszymi dziedzinami produkcji. W roku ubiegłym w Jugosławii wyprodukowano 20 tys. ciężkich traktorów. 15 tysięcy ciężarówek, 180 tys. samochodów, a wkrótce ilość corocznie produkowanych sa mochodów dojdzie do. pól miliona Przyglądając się z kolei rolnictwu warto zauważyć, że w porównaniu z okresem przedwojennym jeffo prnduk cj« podwoiła się. Plony pszcnicv wynoszą obecnie około 30 kwintali z hektara, a kukurydzy Don^d 40 kwin tali Ale np produkcia mięsa ieszcze nie jest zadowala -jaca. Może ktoś się dziwić, ale za niedoskonale rozwiniętą uważa się w Jugosławii także turystykę. Pamiętajmy, że Jugosławia ma 2 tysiące kilometrów wybrzeża morskiego # nad Adriatykiem, śródziemnomorski łagodny klimat oraz nieskończoną Ilość piaszczystych plaż i za lesionych wysp. W br. ta dziedzina przyniosła Jugosławii wpływy w wysokości miliarda dolarów, ale powszechnie sądzi się, że jest to zaledwie część możliwości. Jugosławia handluje i współpracuje ze wszystkimi prawie krajami świata. Eksportuje obecnie około 25 proc. swojej globalnej produkcji, ale i tu jeszcze jest wiele do zrobienia. Wartość obrotów z zagranicą szacuje się na około 15 miliardów dolarów, co czyni około 1,5 procenta handlu światowego. Poziom życia jest w Jugosławii ciągle niezbyt wysoki. Ale gdy porówna się dzień dzisiejszy z okresem sprzed 20 lat to widać, że ludziom żyje się nieporówna nie lepiej. Siła nabywcza ludności powiększyła się pięciokrotnie. Jednym z przyjętych sposobów mierzenia standardu życia jest zużycie energii elektrycznej. Jest ono dzisiaj w Jugosławii większe 25 razy niż przed wojną. Prawie wszystkie miasta i wsie są zelektryfikowane i już prawie wszędzie można spotkać kuchnię elektryczną lodówkę czy pralkę. Ponad 1 min 200 tys. rodzin w Jugosławii ma własny samochód. Niezależnie od tych widocznych rezultatów postępu wcale nie uważa się w Jugosławii, że wszystko już jest w porządku. Toteż długofalowy plan rozwoju kraju zakłada, że do roku 1985 dochód narodowy kraju powinien powiększyć się do 2 tys. dolarów na osobę. MILOS MIMICA „PRZEJAŻDŻKI fO MIEŚCIE" W NIEDZIELNYM SŁOŃCU „Glos Pomorza" a organizowaną przy współudziale koszalińskiego Oddziału PTTK oraz Urzędu Miejskiego. Tym razem odbyła się ona w ri-mowej szacie. Młodzi, licznie uczestniczący w zwiedzaniu miasta, poznali wiele nieznanych a uroczych zakątków Koszalina, star si mieli możność obejrzenia zmian jakie tu ostatnio zaszły. Tym bardziej, że przewód nicy ciekawie opowiadali o każdym zakładzie, każdej ulicy, ba, niemal każdym domu. Wielu po raz pierwszy dotar ło na tereny po wielkiej, dożynkowej wystawie rolniczej w Kłosie. Była więc okazja do zwiedzenia imponujących o-biektów rolniczych I... rozprostowania nóg podczas krćtkls go spaceru. W sumie, wycieczka była u» dana, a jej uczestnicy wrócili do domów pełni wrażeń. „Jesienne przejażdżki po mieście" w dalszym ciągu* trwaja. Co niedziele, przed siedziba Oddziału PTTK, trzy autokary oczeku|q na kosznli nion, którzy chcq zwiedzić miasto. Zapraszamy. ffcaJ) Fot. Ireneusz Wojtkiewicz To była niezwykle udana wycieczka. Pogoda dopisała wyjątkowo. Lekki przymrozek, pierwszy w tym roku śnieg i ...niedzielne humory sprawiły, że we wszystkich wycieczko- wych autokarach panowała ożywiona atmosfera. Już po raz trzeci koszalinia nie wyruszyli na „Jesienne przejażdżki po mieście" — imprezę zainicjowaną przez Strona A G/os Pomorza nr 26^ POMORZE ŚRODKOWE PRZED VII ZJAZDEM W PRZYSPIESZONYM RYTMIE Coraz więcej zakładów pra cy Środkowego Pomorza mel duje o pomyślnej realizacji przedzjazdowych zobowiązań produkcyjnych. Ambicją wielu załóg jest wywiązanie się z nadwyżką nie tylko z zadań objętych tegorocznym pla nem, ale również z zadeklarowanych na cześć VII Zjazdu partii czynów. W woj. słupskim podjęte zobowiązania przekroczyło już wiele zakładów. W Lęborku pracownicy „Meprozetu" dostarczyli ponadplanowo agregaty wartości około 3.2 min zł Lęborska spółdzielnia pracy „Artus", w której planowano uszycie 2900 par spodni chło pięcych za 743 tys. zł, wykonała ich za bez mała 1,6 min zł. Lepiej zaopatrzyła rynek w konserwy rybne spółdzielnia „Rybmor" w Łebie, zwięk szając dostawy o 50 tys. kon serw wartości 2 min zł. W przyśpieszonym rytmie pracu ją również jednoąiki resortu rolnictwa. W cztuchowskim POM specjalizującym się w regeneracji przednich osi do ciągników, zobowiązania szaco wane początkowo na 5 min zł i obejmujące remont 1200 osi przekroczono o 640 tys. zł. W wielu zakładach znacznie zaawansowano realizację czynu zjazdowego. Garbarnia w Kępicach — podległa słupskiej „Alce" — przekaże do celów produkcyjnych 32 tys. ton skór wartości około 4,5 min złotych. Podobnie zakład w Dębnicy Kaszubskiej zamierza w tych dniach zameldować o pełnym wywiązaniu się z czy. nu produkcyjnego wartości mi liona zł, przekazując dodatkowo 17 tys. m kw. skór. (maj) POMYŚLNY FINISZ 5 ŁATKI W „ELKAM-ELKG" Do grona zakładów pracują cych już na poczet następnej 5-latki dołączyły ostatnio Zakłady Sprzętu Instalacyjnego „Elkam-Elko" w Szczecinku. W tych dniach pomyślnie za kończono w nich realizację zwiększonych" wobec pierwot nych założeń zadań bieżącego planu 5-letniego, których globalna wartość sięga 1 238,8 miliona zł. Równocześnie pracownicy szczecineckich Zakładów wywiązali się w pełni z podjętych w tym roku — m. in. dla uczczenia zbliżającego się VII Zjazdu partii — zobo wiązań produkcyjnych wartoś ci 7 min zł. Ta dodatkowa produkcja — to ponadplanowe partie sprzętu instalacyj nego: 120 tys. przedłużaczy ty pu PS-1 przeznaczonych na eksport do Węgier oraz około 110 tys. sznurów przyłączenio wych z zalewanymi wtyczka mi dostarczonych zarówno na rynek wewnętrzny jak i zagraniczny. Dzięki wysiłkowi i wydajniejszej pracy kilkusetosobowych załóg wydziałów montażu i sznurów jeszcze w tym roku trafi do odbiorców zagranicznych wytwarzany w Szczecinku sprzęt instalacyjny wartości co najmniej półtora miliona zł. Warto dodać, że w sumie bilans bieżącej 5-latki w szczecineckich zakładach „Elkam--Elko" przyniesie 59 milionów zł ponadplanowej produk cji, w tym 33 min zł w ramach w dodatkowych zobowiązań zrealizowanych przez ich załogę, (w) SPOTKANIE KOBIET Z DELEGATAMI NA VII ZJAZD Wczoraj w Koszalinie, odbyło się spotkanie aktywu kobiet województwa koszalińskiego z delegatami na VII Zjazd PZPR, które zorganizował Wojewódzki Komitet Frontu Jedności Narodu i Wojewódzka Rada Kobiet. W spotkaniu wzięli udział: I sekretarz KW PZPR, Wla- ne środowiska, toteż wachlarz spraw poruszonych w dyskusji był bardzo różnorodny. Wszystkie dyskutantki podkreślały wielkie znaczenie realizacji uchwał VI Zjazdu partii w życiu społeczno-gospodarczym regionu. Przedstawiły również nie rozwiązane jeszcze problemy, bezpośrednio obchodzące kobiety pracujące, kobiety rolniczki, kobiety matki. Wiele kobiet "zameldowało o wykonaniu zobowiązań produkcyjnych podjęr tych dla uczczenia, bliskiego iuż, VII Zjazdu oartii. W imieniu delegatów wystąpiła Barbara Polak — sekretarz KW PZPR, Zwróciła ona szczególna uwagę 'na awans ^połeczno-zawodo- wy kobiet w kraju w ostatnich kilku latach, nakreśliła też zadania stojące przed kobietami województwa koszalińskiego i ich organizacjami w kolejnej pięciolatce. Jedziemy na Zjazd partii z przeświadczeniem — stwierdziła m. in., żo koszalińskie kob'ety są współtwórczyniami aktywizacja społecznej i gospodarczej województwa, że mają prawo i podstawy dn zasłużone^ dumy i satysfakcji. Z okazji spotkania zorganizowano kiermasz ..Dar pracy własnvch rak" Ligi Kobiet, na którvm sprzedawano rękodzieła. Dochód zo stanie przeznaczony na Centrum Zdrowia Dziecka. (iawro) dysław Kozdra, sekretarz KW partii, Barbara Polak, wojewoda Jan Urbanowicz, przewodniczący WRZZ, Sa-turnin Skrzypczyński oraz Genowefa Nowak, Niha Kucińska i Regina Mikołajczak — delegaci na VII Zjazd PZPR. Zaproszone na * spotkanie kobiety reprezentowały róż- REALIZUJĄ ZOBOWIĄZANIA W świdwińskim POM panuje zwiększony rytm pracy. Zało ga dla uczczenia VII Zjazdu partii zobowiązała się bowiem przeprowadzić remonty kapitalne silników do maszyn rolniczych dodatkowo np kwotę 6C0 tys zł. i czynów społecznych wartości 2C0 tys. z!. Zobowiązania sq pomyślnie realizowane. Swidwiński POM znany jest z solidnie wykonywanych remontów kapitalnych kombajnów vistula i bizon oraz ciągników ursus C-4011 i C-355. Dzięki wprowadzeniu systemu po-tokowo-liniowego co godzinę wychodzi z hali zakładu jeden wyremontowany ciągnik, (hz) Na zdjęciu: remont silnika. Fot. Jerzy Patan W KULTURZE KIERUNEK— WSPÓŁDZIAŁANIE Kilka dni temu odbyło się w Koszalinie wspólne P siedzenie wydziałów kultury urzędów wojewódzki z Koszalina, Słupska i Piły. W spotkaniu uczestniczy także dyrektorzy tych instytucji i przedsiębiorstw, ^ zasięgiem swego działania obejmują kilka województ • Mówiono o wielu istotnych dla życia kulturalnego *P^ wach — m. in. o1 zadaniach na najbliższy rok zawod wych placówek artystycznych, o rozwoju ruchu amato skiego, który w wielu swoich przejawach ma rację ' gdy nie ogranicza się do zbyt ciasnych ram jednego V jewództwa. Bo na przykład: .y Amatorski ruch filmowy nie jest na tyle rozwiną^ aby przeglądy i konkursy odbywać się mogły z należ? tym efektem w każdym z trzech województw z osobo®' Od trzynastu bodaj lat organizowane były konkur_ i seminaria dla twórców ludowych i pamiątkarzy -7 -a ani pamiątkarzom, ani twórcom ludowym korzyści y przyniesie pozbawienie ich wzajemnego, od lat istnie* cego kontaktu. 0„ Podobnie kształtuje się sytuacja w działalności zei^ łów wokalnych i chóralnych* zespołów taneczny ' teatrów poezji i jednego aktora. Po prostu — ni® ich w nadmiarze. Każda możliwość konfrontacji 3 więc tym bardziej cenna, im szersza, im więcej tr i zespołów obejmuje. 0 Trudno także się spodziewać, aby każde województ oddzielnie mogło organizować systematyczne szkoIcp kadry we wszystkich dziedzinach działania kulturalnie.^ by na zasadach autonomii odbywały się „małe akade^ filmowe", konkursy plastyczne, literackie itp. Po Pr0 ani finansowo, ani też organizacyjnie tym rozliczny#1 daniom jedno województwo nie mogłoby sprostać, mówiąc już o jakości i poziomie podobnych poczyni"- Pozostaje więc: albo zrezygnować z niektórych ( pracy prowadzonych dotąd z rosnącym powodzeń* albo pomyśleć o znalezieniu wspólnego modelu dzi* nia w tych właśnie punktach. % 0- Na pierwszym spotkaniu Wydział Kultury UW vv szalinie wystąpił z propozycjami, które wymagają P* „ myślenia i przedyskutowania w obu sąsiadujących z , szalińskim województwach. Już teraz można jednak wiedzieć, że z dużym zainteresowaniem spotkała propozycja współpracy w specjalistycznej działamy wydawniczej, w bibliotekarstwie i muzealnictwie. y, dobnie propozycja organizowania przeglądów i wojewódzkich konfrontacji w tych dziedzinach arna , skiego ruchu artystycznego, które w każdym z W wództw oddzielnie z oczywistych względów są zbyt s be, aby mogły się we własnym tylko kręgu rozwiJ3 ' Na razie konkretnym ustaleniem jest powołanie z ^ łu składającego się z pracowników resortu kultury „ interesowanych województw, w celu opracowania s szej koncepcji współpracy we wspomnianych nach. Spodziewać się więc można, że z nowym roK wspólne poczynania zaczną się rozwijać z pożytkieifl^ kultury obszaru trzech województw. W. TRZCIN W SŁUPSKICH KÓŁKACH ROLNICZYCH OCENA DOROBKU-NOWE ZADANIA W słupskich kółkach roi niczych rozpoczęła się kam pania sprawozdawczo-wy-borcza, w trakcie której w kółkach, kołach gospodyń wiejskich, zespołach młodych rolników oraz sekcjach branżowych producen tów rolnych dokonuje się oceny dwuletniego dorobku i wybiera władze samorządowe na następne dwa lata, a także planuje zadania na ten okres. Trwają x ^ nież przygotowania do j, nych zgromadzeń spół*3 ^ ni kółek rolniczych ora z Wojewodzin Związku Kółek RolnlcZy a zjazdu Warto przypomnieć. ^ Słupska organizacja K ^ rolniczych zrzesza 20 tys. członków, obeJ/11 ^ 408 kółek i 23 apółd«®ł kółek rolniczych. CZY ZDOBĘDĄ SREBRNĄ PATELNIĘ"? j Załoga restauracji „Pomorska" w Szczecinku, która — Jak już informowaliśmy — zwyciężyła w eliminacjach na Pomorzu Środkowym w dorocznym konkursie o „Srebrną Patelnię", otrzymała ostatnio nagrody rzeczowe i pieniężne, ufundowane przez organizatorów konkursu. Konkurs miesięcznika turystycznego „imt-Swiatowid" ma na celu głównie popularyzowanie potraw kuchni staropolskiej i regionalnej. Właśnie za te potrawy i także za dobry stan sanitarny lokalu „Pomorska" zdobyła laur pierwszeństwa. Potrawami konkursowymi, stale figurującymi w jadłospisie tego lokalu Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Turystycznego są m. in.: zupa szczecinecka (bardzo smaczna, pikantna a przy tym niedroga — 5,70), bitki myśliwskie, ryba po rybacku, kurczak staropolski. Dania proste, ale bardzo smaczne. Polecają je kierowniczka restauracji Stefania Naum i szefowa kuchni — Czesława Kanecka. „Pomorska" cieszy się dużą popularnością w Szczecinku. Dowodzi tego chociażby fakt, że około 350 osób wykupuje stale abonamenty miesięczne na obiady firmowe w cenie 16 zł. Szczecinek jest stolicą regionu turystycznego Pojezierza Drawskiego. Chcąc dobrze przyjąć gości — trzeba Ich także dobrze nakarmić. W „Pomorskiej" pamiętają o tej zasadzie. Ta restauracja zgłoszona została do głównej nagrody ogólnopolskiej w konkursie — „Srebrnej Patelni". Życzymy sukcesu, (par) NA ŁYŻEWKACH W DAL! Słupski Ośrodek Rekreacji i Wypoczynku zaprasza wszystkich słupszczan na zimowe szaleństwa na lodowisku w Parku Kultury i Wypoczynku. Lodowisko czynne iest od ubiegłe go Czwartku, codziennie, w godzinach od 9 do 21. Przy lodowisku czynna jest wypożyczalnia łyżew. Ps. Widzielibyśmy tam również kiosk spożywczy z możliwością wydawania gorących napoiów i przekąsek. Myślał o tym również Ośrodek Rekreacji, ale nie znalazł chętnych do prowadzenia tak;ei placówki. Co na to WSS. która latem sie tym najmowała? (maił Śmiertelny poślizg Do tragicznego w skutkach wypadku drogowego doszło po miedzy Połczynem i Topo-rzykiem. Samochód oS°bOwy wołga z Zakładów Przemysłu Wełnianego w Złocieńcu wpadł w poślizg i rozbił się na przydrożnym drzewie. Dwóch pasażerów — Stanisław L. i Lucyna O. — poniosło śmierć na miejscu. Kierowca wołgi. Henryk K. oraz dwóch na**nvcb pasażerów — Marla S. ( Krzysztof L. odniosło ciężkie obrażenia ciała. Rannych prjrewiezio no do Szoitala Rejonowego w Połczvnie Zdroju. Przvczyna wy padku była nadmiernie szybka jazda na śliskiej nawierzchni. (hz) Panie Redaktorze Przeczytałam w „Głosie" komunikat, że Woj. Urząd Telekomunikacji w Koszalinie przystępuje do redagowania nowego spisu telefonów dla województw koszalińskiego i słupskiego. Ośmielam się mieć nadzieję, że nowa książka telefoniczna 0-pracowana zostanie bardziej przejrzyście, grupowanie abonentów będzie jakoś uporządkowane według jednej, wyjaśnionej na początku zasady. Korzystanie z obecnego spisu przyprawić może bardziej nerwowych o palpitację. Kilka przykładów: adeemów należy szukać nie pod literą „A", jak logika i nazwa wskazuje, lecz pod literą... „M" (Miejski Zarząd Budynl-ów Mieszkalnych). Abo nent kieruje się przecież nazwą placówki, nie jej podległością służbową. „Orbis" — Polskie Biuro Podróży znajdziem,y pod lite rą „O", jak się spodziewamy, ale na przy kład „Lot"? O, nie, tego już trzeba szukać pod literą „P" (Polskie Linie LoW02 # Rozsądek podpowiada, że wobec teQ° też powinny być pod „P". A figa-znajdują się pod „K" jako „koleje P , stwowe". Dla odmiany PKS figuruje P „W", fabryka obuwia „ALKA" 10 ^ sku pod „P", Rozgłośnia Polskiego Ra pod „K"... Wystarczy? ^ ^ Ponadto — może z braku miejsca• ^ spis „leci ciurkiem", poszczególne ^ j alfabetu niczym nie są oddzielone. ca . jest opracowaniem po prostu niećhW bez żadnej merytorycznej myśli. {, Mam nadzieję, że redakcja noweg0 ^ su telefonów czegoś się nauczy na ^ przednich błędach, że nowa kslCt" ^ będzie po prostu bardziej czyteWa> ,, będzie operowała nazwami, jakiw1 dzie 'się posługują (oczywiście ślę o nazwach prawidłowych). *■r~ pt zrozumieć, że ludzie szukają w spis'e lecznicy zwierząt,' nie zaś państu>olV zakładu leczniczego dla zwierząt, c ho* akurat placówka figuruje w książce .4 krotnie, i pod „L", i pod „P", że sZlL 5^ „Saturna", nie zaś Domu IIandloweG0 'hf tum" itp., itd. Po to istnieją nazW ^ mowe i skróty nazw, żeby nam ułatwić życie. Co niechże weźmie '. to* do serca redakcja nowego spisu te CZYTELŃ*tf* O/os Pomorza nr 266 MAGAZYN Strona 5 I m ¥5 ©a YKztm&y i W*_ PRACUJĘ Canomgo PRZY &T ROLNICTWIE aummammm zmiany w życiu rodzinnym państwa Andrzejewskich. Oprócz naj starszego, .czternastoletniego Zyg munta jest tu jeszcze dziesięciolet ma Irka i ośmioletni Marek -uczniowie IV i Ul kiasy. A wiec zaczęli naukę przed ttrzema i czte rema laty? Nie, Marek uczy się w szkole dopiero dwa lata. Przedtem chodzi! do ogniska przedszkolnego, prowadzonego przez kierowniczkę szkoły dla tych dzieci, które za rok majq rozpoczęć naukę. Poczynił takie postępy, że zakwalifi kowano go od razu do drugiej klasy. smmsEsa^ssE „W moim domu na lepsze Zmieniło s/ę bardzo duzo w c'Q* S'j tych ostatnich czterech lat. Na przykład kupiliśmy telewizor. Naprowadziliśmy nowq instalacją 9ktrycznq, do 1972 roku braliśmy wodę zć> stucfni, a teraz mamy jq z kranu. Przybyło tro-c"ę mebli. W mojej rodzinie wprawdzie Prawie nic się nie zmieniło, tyl-dwoje dzieci poszło do szko-*V* ledno chodzi do czwartej, a drugie do trzeciej klasy; z rodzeństwa nic nie przybyło. . Mieszkam na wsi. W tej nie-"Uze/ miejscowości bardzo dużo s,ę zmieniło w dqgu tych ostat-lat: przybyło wiele stodół, *-!eWni, mieszkań. Zmieniono s° fysa, który zaniedbywał spra-^ rolnictwa. Ja w zakładzie nie pracujęt *V'/tv cięż-Praca". fak brzmiał list - odpowiedź 0 nasz konkurs pt. „Co nowego Waszym życiu?", nadesłany ze -1' Mielno w woj. słupskim, . Natrzemy na odwrocie imieniem naźwiskiem nadawcy: Franci-z®k Andrzejewski. List, którego ^utor w -kilku zwięzłych zda-j.'^cK na dwóch trzecich kartki lstr>Wego papieru zawarł histo- rię ostatnich paru lat życia swojej wsi i svyojej rodziny. Po to, żeby rozszyfrować zasy-, gnalizowane tylko w kilku słowach zjawiska, trzeba się było - oczywiście - udać „do źródła". Mielno słupskie jest wsiq typowo gospodarską. Ponad dwustu mieszkańców. 45 numerów, 23 gospodarstw. 3 rodziny pracowników- leśnych. Kilku rencistów - byłych rolników, którzy pozostawili sobie domy mieszkalne, a ziemię przekazali państwu. O tę ziemię był spór z sąsiednim pegeerem w Suchorzu: kto jq dostanie - PGR czy rolnicy przez Fundusz Ziemi? Na razie pozostało na tym, że PFZ dzierżawi ja rolnikom na umowy, a jedno czterohektarowe aospodarstwo zęstało upełncol-nione: 'ma obecnie 9 hektarów. We wsi działa kółko rolnicze, dobrze zaopatrzone w maszyny, ponadto gospodarze dysponują dziewięcioma zestawami ciągnikowymi, - Zaczqł|sm gospodarzyć tu 7 lat temu — mówi sołtys Swma. Jeszcze nie tak dawno 'martwiliśmy się, że ziemia u nas leży odłogiem, Teraz nie znajdzie się ani .kawałek ugoru - jest czyTn pracować. Sam kupiłem traktor w zeszłym roku i dopiero widzę, jaka to ulga. Przecież za koniem gospodarz robi w polu dzidnnie po 40 kilometrów! A w tym roku nawet się nie obejrzałem, kiedy wszystko było zrobione - czy to w żniwa, czy prZy wykopkach ziemniaków. Sołtys w ocenie autora listu, to postać znaczqca dla stylu ; gospodarowania wsi. Poprzedni .„zaniedbywał sprawy rolnictwa". Pytani « to ludzie nie wypowiadają się wyraźnie, nie potępiajq tak zdecydowanie. — Stary , już był, siły nie miał do pracy, zresztą dzieci wszystkie do Słupska się wyniosły, szkoły tam kończyły, to i on gospodarstwo oddał za rentę, domek w Słupsku kupił i wyprowadził się z cała rodzinq. - Sołtysa rzecz podatki zebrać, do gminy dostarczyć, na zebrania, jak wezwq, jeździć, a tam ten nie jeździł. Mało co go widzieli w gminie, w powiecie Nowy sołtys wszedzie pójdzie jak trzeba. I gospodarz jest taki żę go ludzie szanujq. Tak uważa pani Andrzejewska, którą zastaje pod podanym w liście ' adresem w Mielnie-kolonii gdzie droga od wsi prowadzi nie utwardzona, 'wyboista, że samochód z trudem przejeżdża, ale przecież przejeżdża. Życie rodzinne autora listu - Odpowiedź na ogłoszony przez, redakcję* konkurs? A, to chyba syn pisał, Zygmunt, najstarszy. Podał nazwisko i imię mę ża, bo u nas je?t dwóch Andrze jewskich, - braci. Rodzinę mamy w okolicy. O, widzi pani - ta trój ka malców czeka, żeby iść do przedszkola. Bawiq się u mnie, ale to nie moje, tylko Siostry. Mo je już wszystkie chodzq do szkoły. No tak. Przecież z listu wynika, że na tym polegały właśnie Co wynika ze struktury wieku?' Nie wspominałabym o tym, bo i list to przemilcza, ale skoro mamy wyliczać wszystkie zmiany, to przecież nie będziemy pomijać sprawy tak ważnej dla jed nostki tylko dlatego, że jednostka ma zaledwie, osiem lat. Zresztą szkoła, to rzecz poważna. Mieleńska szkoła, do której u-częszczaja dzieci ż klas'najmłod szych, funkcjonuje już ostatni rok. W przyszłości i rodzeństwo Zygmunta, który dojeżdża do VIII klasy w Suchorzu, będzie uczyć się w którejś z wyżej zorganizowanych szkół okolicznych, a w Mielnie pozostanie jedynie przed szkole, Dzieci we wsi jest nie za wiele. Młodzież skupiona w zorganizowanym w czerwcu br, kole ZSMW (jeszcze jedna nowość w życiu wioski) stanowi grupę dwudziestu kilku osób, Sołtys twierdzi, że we wsi przeważają młodzi rolnicy, Z tym, że za młodych uważa ludzi, w swoim w eku, w pełni sił produkcyjnych: koło trzydziestki, czterdziestki, Takich, jak rodzice Zygmunta, Oni to nadają wsi piętno nowoczesności, gospodaru jq po nowemu, buduję stodoły, chlewnie, obory, urzqdzajq wygodniej domy, Z córkq sołtysa, Reging, próbujemy- ustalić, co no wego zbudowano: - U pana Łosia - nowa obo-rd i stodoła. Kończy w tym roku. U państwa Szydlików - do stawiana obora. Soroka też budował stodołę i oborę postawif, Pan Badowski - planuje wie!kq hodowlę cielaków — w tym roku odstawił 10 czy 15, w przyszłym myśli o 70 sztukach... - No, o* tym, że każdy dom u nas, choćby należał do rencisty ma telewizor, to nawet nie ma co mówić! Telewizory (sq tu i kolorowe), radia, pralki - to już powszechnie dostępny w Mielnie wyaz po prawy warunków życia, Wysoko oceniany - przecież Zygmunt Andrzejewski o kupionym przed trzema laty przez rodziców telewi zorze napisał na pierwszym miei scu. przed wymienionymi jednym tchem innymi nabytkami. Woda i elektryczność Woda i elektryczność majq na wsi znaczenie nie tylko ze wzglę du na wygodę domowników. Liczy się ich rola w produkcji roi nej. Wymiana starej, zniszczonej instalacji elektrycznej u Andrzejewskich umożliwiła np, doprowa dzenie światła do pomieszczeń inwentarskich A jest przecież róż nica w tym, czy paruje się ziem niaki dla świń w saganie na kuchni, opalanej węglem, czy w parn.iku elektrycznym. Podobnie z wodq. - nie trzeba iuż dźwigać dziesiątków wiader dziennie, wystarczy odkręcić kran. Wprawdzie .Mielno nie posiada ogólnowiejskiego wodociqgij ale kto chce mieć wodę w domu - doprowadza jq ze swej studni. Nie przeszkodziło to zresztq trzem gospodarzom we wsi urzą dzić sobie w mieszkaniach łazien ki, jeJnemu - założyć w domu centralne ogrzewanie, jednemu zaś zbudować całkowicie zmechanizowano i wyposażonq w automatyczne poidła oborę... U Andrzejewskich jeszcze do takich luksusów daleko. W tej rodzinie ceni się wysoko nawet mniejsze osiągnięcia: pokrycie dachu stodoły eternitem czy wybudowanie przybudówki do tejże stodoły. Bo nowy budynek gospo darczy, wzniesiony w tym roku jako suszarnia ziół na ląto, a po za sezonem słuźgcy jako obórka, lub chlewnia - to już cała kosz towna, duża inwestycja, na iktórq trzeba się było zadłużyć, ale która procentuje zwiększonymi moż liwościami hodowli, Tak jest w całej wsi. Sołtys po daje dane, które pamięta z ostat niego spisu, robionego dla PZU: było chyba tylko 120 krów, a jest 500 - nie !iczqc cielaków, Było około 1000 sztuk trzody, jest około 2000. Kto o czym marzy Czternastoletni Zygmunt marzy o ułatwieniu pracy przy obsłudze inwentarza, o kupnie maszyn, bu dowie nowej stodoły. Sołtys jaka najważniejsze zadania dja wsi wi dzi konieczność dałsze| budowy i remontów pomieszczeń gospodarskich oraz założenia wodociq qów we wszystkich zagrodach. ~ W ostatnich czterech latach Mielno otrzymało sświetlenie u-liczne. Do przystanku PKS me trzeba chodzić już 4 kilometry, ponieważ autobus dojeżdża obec nie do środka wsi.,Ale potem za wraca, bo do kolonii już nie dojedzie, choć latem mieszkańcy * Miełna drogę remontowali w czy nie społtecznym. Nawieźli piaehuj wyrównali, ale potem znów traktory wyżłobiły koleiny, tqk, że ca-łq robotę trzeba bedż;e zaczynać od poczqtku), Planujq sobie mieszkańcy Mielna przystanek kry ty - też w czynie - wybudować, telefon doprowadzić, dowóz dzieci do szkoły Nw Suchorzu zorganizować, A młodzieży przydała by się świetlica, którq można by' urzqdzić w poszkolnym budynku. I yyreszcie śprawa porządku: energii nowego naczelnika gmi ny należy zawdzięczać, że w Miel nie przestały straszyć stare, wa-lqce się rudery nieużytecznych za budowań gospodarczych, nie zamieszkanych damostw. Teraz to, co potrzebne, remontuje się i do prowadza do przyzwoitego stanu, co zbędne - idzie do rozbiórki. Dzięki temu wieś wygląda schlud nie, obejścia .sq zadbane. „Ja w zakładzie nie pracuję," tylko przy rolnictwie" ' napisał Zygmunt, trochę pewnie o sobie, bo jako najstarszy syn poma ga. w gospodarstwie najwięcej, choć głównie zajmuje go przecież nauka, a trochę, o ojcu, roi niku, nieco nietypowym, od lat współpracującym z Herbapolem, kontraktującym zioła, prowadzącym dla tego przedsiębiorstwa punkt skupu, A mimo to obraz, jaki ukazuje zwięzły, lakoniczny list Zygmunta Andrzejewskiego — jest obrazem typowym z typowej wsi regionif. ZOFIA BANAS1AK Delegat WYCHOWANIE STUDENTÓW NIE JEST SPRAWĄ PROSTĄ I n - s;': Rektor koszalińskiej Wyższej Szko ty Inżynierskiej, doc. iuż. Jerzy Smoleński, z górą 27 lat pracuje w szkolnictwie wyższym. Przed przy stąpieniem do organizowania wyższej uczelni w Koszalinie sprawował kilka odpowiedzialnych funkcji na Politechnice Gdańskiej. Był tam najpierw prodziekanem, następnie dziekanem Wydziału Budownictwa Lądowego, później — pełnomocnikiem rektora do spraw młodzieży. Delegata, który na VII Zjeździe reprezentował będzie m. In. fcoszaliń skie środowisko akademickie, popro siliśmy więc o ustosunkowanie się do dość często w zakładach produk cyjnych podnoszonego zarzutu, że absolwenci wyższych uczelni nie są należycie przygotowani do życia w społeczeństwie. — Generalnie rzecz biorąc -ł-stwierdza doc. inż. Jerzy Smoleński — trzeba się zgodzić ż tego rodzaju zarzutem, chociaż został on tutaj bardzo ogólnie sformułowany. Młodzi ludzie, wchodzący w życie zawodowe z dyplomem wyższejf uczelni, rzeczywiście nie są najlepiej wkomponowani w problemy, którymi''żyją pokolenia ludzi dorosłych. Jakie są tego przyczyny? Zaczyna się od tego, że młodzież przekracza jąca progi wyższej ńczelni na ogół nie posiada rozbudzonej żyłki społecznikowskiej. Duży wpływ na to wywiera wychowanie w donu, które jakże eręs-o polega na ochranianiu .—J--:iego młodzieńca l"'1 d*iew czyny przed każdym wysiłkiem — jeśli tylko nie jest on konieczny dla opanowania materiału przerabianego w szkole. W związku z tym podjęliśmy i w dalszym ciągu nasilać będziemy cały zespół działań zmierzających do polepszenia pracy ideowo-wycho-wawczej na terenie uczelni. Pierwsza grupa tego rodzaju działań dotyczy samorządu studenckiego. Cho dzi przede wszystkim o domy akademickie, gdzie rady studenckie 1 istnieją od dawna, ale dotąd należycie nie spełniały roli gospodarza domu i organizatora życia społeczno kulturalnego w jego murach. Zamie rzamy ożywić rady, uaktywnić je — między innymi przez przyznanie im ■ większego wpływu na przydział miejsc. Chcemy doprowadzić do sy tuacji, w której o tteyskańiu miejsca na rok następny decydować będzie . społeczna postawa studenta, jego sposób bycia oraz inne cechy, sprawdzone i zaakceptowane przez najbliższe środowisko. Następne ogniwo, to organizacji Socjalistycznego Związku Studentów Polskich. Wydaliśmy polecenie, by przedstawiciele młodzieżowej- organizacji uczestniczyli we wszystkich tych po siedzeniach rad naszych instytutów dydaktyczno-naukowych, podczas i których rozpatrywane są sprawy bezpośrednio dotyczące studentów. No i wreszcie — istniejąca niezależ nie od Z?rz?du UczelnianegoSZ-^P •i —• Rada do Spraw Młodzieży. Jej 7.-1 .daniem jest wnoszenie propozycji S dotyczących usprawniania procesu mm dydaktycznego 1 wychowawczego. Dó niedawna dwie trzecie składu osobowego .Rady stanowili nauczyciele akademiccy. W roku ubiegłym ich udział ograniczyliśmy do połowy by dać miejsce większej liczbie przedstawicieli studentów i tym samym zapewnić im większą swobodę wypowiedzi. • Często jednak zdarza się, że do działalności społecznej garną się studenci mało uzdolnieni bądź nie nawykli do systematycznej pracy nad sobą, ale za to... Umiejący przemawiać. Tacy z początku nawet potrafią zaskarbić sobie zaufanie studenckiej" braci, jednakże po pewnym czasie okazuje się, że nie są w stanie podołać przyjętym na siebie społecznym obowiązkom. Prowadzi to do rozmijania się słów z czynami, co z kolei zniechęca do społecznego działania jednostki wyróżniające się, ambitne. Na właściwe regulowanie takich spraw staramy się wpływać taktownie, w porozupiieniu z Zarządem Uczelnianym SZSP. — Druga grupa naszych działań, to włączanie studentów do prac . naukowo-badawczych. Czynimy to poprzez^ zakładanie studenckich kół naukowych. Natomiast trzecia grupa działań wiąże się z realizacją porozumień o współpracy, jakie uczelnia nasza zawarła z różnymi organizacjami gospodarczymi — od ministerstw poczynając, a na pojedynczych zakładach produkcyjnych kończąc. Jest to znakomita okazja do aranżowania stałych kontaktów t całych grup studentów i wykładowców z interesującymi ich przedsiębiorstwami przemysłowymi, budowlanymi i rolniczymi. Jeśli student w jednym i tym samym zakładzie odbywał będzie zajęcia praktyczne — z praktykami wakacyjnymi włącz nie — wejdzie w zażyłość, z ludźmi tjzatrudnionymi bezpośrednio w pro-: dukcji, pozna i zrozumie ich próbie my. Myślę, że tak często absolwentom wyższych uczelni zarzucany brak społecznego zaangażowania przynajmniej w części bierze się z bardzo prostej, ludzkiej przyczyny, że „świeżo upieczony" inżynier czuje. się obco w całkiem dla siebie nowym otoczeniu. Co zaś obce, to nieprzyjemne, zniechęcające. W subiektywnym odczuciu — niekiedy wręcz wrogie. Wreszcie czwarta grupa działań . zmierza do ugruntowania w świadomości każdego studenta poczucia osobistej odpowiedzialności za wyniki osiągane w' nauce i postawę zajmowaną wobec różnych zjawisk w życiu uczelni. Stawiamy spra-i wę tak, że student sam musi krzątać się wokół swoich spraw, przy | czym w przypadku ubiegania się o 'f- świadczenia ważną rolę odgrywają zapisy uwidocznione w indeksie: ^ obecność na wykładach, zaliczone * ćwiczenia, prace kontrolne i tak dalej. W razie stwierdzenia zawinio f nych przez studenta zaległości, dzie-i kah ma prawo wstrzymać mu sty-| pendium. Po ich odrobieniu stypen-dium może. być przywrócone, ale ■ nie będzie wypłacone wstecz. To f coś w rodzaju wstępu do nauki ży-I cia na własny rachunek? Oczywiście, zabiegamy również o jak najbardziej skuteczny udział - naszego Studium Nauk Spoleczno- - -Politycznych w wychowaniu ideo-| wo-politycznym studentów. Wykla-' da się tam między innymi filo-) zofię, podstawy nauk politycznych, ekonomię polityczną. Wykłada, to jednak określenie niezbyt ścisłe, po-p nieważ w Studium dawno iuż prze-■t-' szliśmy od tradycyjnej formy wykładu do zagajenia, zaproponowania tematu, a następnie Swobodnej wy*-.■ miany myśli. Temu chyba należy zawdzięczać, ie młodzież nie unika zajęć na Studium, jak to l w innych ucznioia arza aę t c cfc r. i r. z ~ . Notował: JAN PGPRAWSKI Strona 6 MAGAZYN G/os Pomorza nr 266 MIASTKO, dzień ff powszedni (dokończenie ze str> 1) — Wyznaczyli mi tysiąc złotych ryczałtu i proszę mi wierzyć albo nie, lecz dopiero przedwczoraj uzbierałam i wpłaciłam ten ryczałt, a to już przecież druga połowa miesiąca. — W listopadzie ludzie bez palt chodzą? — Aż^by pani wiedziała. Miejscowych nie jest du-fo. Przyjezdnych nie ma, bo przecież nie jest to miasteczko sanatoryjne czy turystyczne. Goście z hotelu zawsze te dwa kroki przelecą bez palt, a jeśli nawet jakaś wycieczka przejazdem zatrzyma się na posiłek, to wszyscy odzież wierzchnią w autokarze zostawią. Ja się zresztą nie dziwię. Złotówka za szatnię, złotówka źa ubikację i już jest na ćwierć kawy. No, tak. Z tego płynie wniosek, że mieszkańcy Miast ka w liczbie 9600 (włączając niemowlęta i starców) nie oblegają miejscowej gastronomii w stopniu zadowalającym szatniarkę. • Chociaż... młodzież w „Marysieńce" przesiaduje. I nie ma czemu się dziwić albo gorszyć, bo po pierwsze — w tej kawiarni atmosfera jest miła, a po drugie — poza „Marysieńką" nie ma dokąd pójść. Salę widowiskowa w domu kultury zamknięto przed dwoma laty, ponieważ strop groził i grozi zawaleniem. Kino — jedyne — od przeszło roku jest w remoncie. Filmy wyświetla się kilka razy w tygodniu w salce zastępczej, o czym Danka z fabryki rękawiczek taką wyraża opinię: — Pewnie, dobrze, że w ogóle te filmy gdzieś sie wyświetla, ale człowiek to wcale poczucia nie ma, że idzie do kina! Widać, poczucie takie jest potrzebne. Mieszkańcy metropolii powiadają, że jednym z u-roków życia w wielkim mieście jest obfitość propozycji kulturalno-rozrywkowych. I wcale niekoniecznie korzysta się skwapliwie ze wszystkich. Satysfakcjonuje sama możliwość korzystania, owo „jak zechcę, to mogę". Przypuszczam, że niezbędne minimum o-fert, choćby nie wszędzie i na wszystko ludzie pchali się drzwiami i oknami, potrzebne jest nawet najmniej szej mieścinie i także przede wszystkim jako możliwość. Tymczasem na gorzki wyrzut, tyczący się ślamazarnego remontu kina,- wicenaczełnik miasta, Helena Brzezińska, odpowiada: \ — Tak im pilno, ale kiedy kino jeszcze działało, to nieraz nawet dwudziestu widzów nie można było doliczyć się na seansie... Trudno, w Koczale nowa szkoła musiała być zakończona w terminie 'i trzeba było ściągnąć moce z kina. Bez kina można jeszcze trochę żyć, bez szkoły — nie. • * i ' I bez mieszkań nie można żyć, a proszę, I sekretarz KM partii, tow. Chatys, podsuwa wyliczenie: w dobiegającej końca pięciolatce oddano w Miastku 261 mieszkań. Gdyby ich oddano dwa razy tyle, załagodziłoby to najpilniejsze, najdotkliwsze potrzeby „na dziś". Sekretarz sięga do referatu, wygłoszonego na przędz jazdo wej konferehcji partyjnej, o. ten akapit: „Potrzeby mieszkaniowe są tak duże, że przy obecnym tempie przyrostu nie mogą być zaspokojone w oiągu najbliższych lat. Ponadto wiele mieszkań jest w takim stanie, że z jednej strony nie nadają się do remontu, a z drugiej strony szpecą miasto. Dlatego też w najbliższym czasie trzeba podjąć niezbędne kro ki, aby zrealizować w pełni limity na budownictwo, podjąć w bardzo szerokim zakresie budownictwo zakładowe, rozwinąć w szerszym zakresie budownictwo jednorodzinne". A jeszcze problem: sieć wodno-kanalizacyjna w Miastku ledwie dycha, praktycznie już nie można podłączyć do niej bloków. A jeszcze ciepłownictwo: każdy prawie blok ma swoją małą kotłownię, ileż tych kominów może dymić nad miastem? — Mieszkania i to, co się ich tyczy, są poza dyskusją* — wtrąca obecny przy końcu naszej rozmowy wicewojewoda słupski, tow. Barbarowicz. — Lecz co do innych waszych apetytów, to bardzo proszę, niech wam się nie zdaje. Niech się nikomu nie zdaje, że nadchodząca pięciolatka sypnie manną na byłe miasta powiatowe. Macie pojęcie, jakie ogromne potrzeby są w gminach? Owo „macie pojęcie" brzmi cokolwiek srogo, więc\ władza miastecka pośpiesza przypomnieć, że choć Miastko nie jest już siedzibą powiatu, a i powiatu jako jednostka administracyjnej nie ma, to przecież nadal łączą je ze wsią, z gminami więzi najtrwalsze, bo ekonomiczne. Weźmy takie instytucje i przedsiębiorstwa jak np PBRol., Bank Gospodarki Żywnościo wej, Komunalne Przedsiębiorstwo Remontowo-Budowlane, POM i wiele innych; zakres ich działania sięga nieraz nawet poza rejon byłego powiatu miasteckiego. A handel, a usługi — ludność ze wsi nadal ciągnie po to do Miastka. A te setki ludzi dojeżdżających do pracy w miasteckim przemyśle? Wicewojewoda rozchmurza oblicze i rozmowa już się toczy na temat pertraktacji z resortem sprawiedliwości o budynek po byłym sądzie powiatowym. Okazałe gmaszysko można przekształcić na dom kultury z prawdziwego zdarzenia, elegancko wyposażony, przenieść tam też można bibliotekę, gnieżdżącą się w adaptowanych pomieszczeniach mieszkalnych, u-rządzić piękną czytelnię publiczną, jakiej w Miastku dotąd nie ma wcale. Jakiś klub, rozmarza się władza. Ale jest też „kontrprojekt" resortu: ulokować w tym budynku zakład wychowawczy. — Zakład wychowawczy w samym środku miasta, już to sobie wyobrażamy... Chyba, że będą mieli samych Makarenków za wychowawców.. Ale przecież nie mają! Miastko jest takie spokojne, młodzież nie chuligani, pani może pod gwarancją przejść nocą w najciemniejszej uliczce. A jak się tu pojawią ci wy kolejeni, to... Pertraktacje trwają. Nikt nie szlocha w Miastku za utratą świetności powiatowej, ponieważ w ogromnej większości ludzie nie żyli tu z administrowania, lecz z przemysłu, usług i budownictwa. Sama Fabryka Rękawiczek i Odzieży Skórzanej, znakomitość miastecka, zatrudnia 1070 osób. Znakomitość, mówię, gdyż ponad jedna trzecia jejv produkcji idzie na dewizowy eksport. Gdyż na halach są palmy i akwaria i widać wielką dbałość o hrodę, tak, właśnie — urodę miejsca pracy. Prawda, palmy nie zastąpią stołówki, ale stołówka właśnie się buduje. Niestety, jest też dość ciasno. Fabryka — w stosunku do pierwotnie planowanych wielkości — prawie już podwoiła produkcję odzieży skórzanej i *~ daje rocznie o 100 tysięcy par rękawiczek więcej, niż zakładano, wznosząc obiekt. Wprawdzie doszła nowa * hala produkcyjna i oddziały w Słupsku oraz Złoto- -wie, lecz ciasno jest i tak. Dalsze plany przewidują — znów — podwojenie produkcji obecnej (bardzo po szukiwanej na rynku krajowym i zagranicznym), więc w ślad za tym będzie musiała pójść rozbudowa. Inne większe przedsiębiorstwa miasteckie o charak terze przemysłowym to zakład wytwórczy PTTK, spół dzielnia wielobranżowa, POM, oddział Słupskich Fabryk Mebli, spółdzielnia przemysłu spożywczego — w sumie z przemysłu żyje 1732 obywateli MiaslJf^ z budownictwa — 763 osoby, z usług (wliczając słuzci zdrowia i transport) — utrzymuje się 1450 ludności. Niedużemu miastu nadal przemysł będzie nadawał ton i dyktował tempo rozwoju. Bo; oprócz wspomn nej już rozbudowy FRiOS, od 1 listopada funkcjon je tu zalążek nowej fabryki: zamiejscowy zakład kładni samochodowych „Polmo" (z macierzystą w Tczewie). Fabryka powstaje na bazie (obieiwj część pracowników) obecnej spółdzielni wielobranzo wej, lecz docelowo ma zająć 13-hektarowy obszar i trudnić 2 tysiące ludzi. Jak powiada sekretarz tow. Chatys, trzeba przepatrzeć, z czego się je chleb... I tego pilnować. Co przyniosła Miastku upływająca właśnie pięcie a ka? Te wymienione już 261 mieszkań. Nowe prz? f' szkole. Rozbudowę i modernizację szpitala. Przyzwoitą sieć sklepową (nawet jakby trochę na wyr'°s i usługową, choć z tzw. usługami lokatorskimi jest nadal dotkliwy, podobnie jak wszędzie. Któż bo-wiem uczy się dziś dekarskiego fachu, kto marz.» aby zostać szklarzem lub zdunem? Mijająca pięciolatka była też okresem intensywni modernizacji zakładów i poprawiania — Pvze. wszystkim — warunków pracy. Zakład PTTK p°st wił np. nową, obszerną halę. FRiOS ujednoliciła Pa maszynowy własnym sumptem, czyli za wypracow ne nadwyżki eksportowe. Miastko, powtarzam, wypiękniało; latem można W ło podziwiać zadbaną zieleń, obficie posadzone kwi ty. Dużo domów otrzymało nowe tynki. Mieszkań j chętnie udzielali się w pracach na rzecz ładu i £ rządku, co widać nawet teraz, choć kwiaty PrZ kwitły, a nagie gałęzie mało zdobią. Aby sprostać napiętym zadaniom nadchodzącej pięciolecia, konieczne są w Miastku wspólne p*ze sięwzięcia, również inwestycyjne,''zakładów pracy o instytucji na rzecz całego miasta. Do sporządzę kompleksowego programu owych wspólnych _ P^f® a sięwzięć zobowiązała Urząd Miejski przedzjazdo miastecka konferencja partyjna. Całkiem więc a propos fabryka rękawiczek _ szuj_a partnerów do budowy międzyzakładowego żłoo Chętni niechby się prędzej zgłaszali. Jakże więc upływa dzień powszedni w Miastku? ^ to już — jak komu, lecz na ogół zwyczajnie. Ra! , do pracy, po drodze z pracy — do sklepów, żeby c. złapać na ten obiad. Sklepy są ładne i przestronn • ale zaopatrzenie mogłoby być lepsze. Kłopoty z w1 _ sem swoją drogą, za mały wybór nabiału, na mroz: ki nie można liczyć, gdyż bywają od czasu do czas • Z drobiem jest względnie, ryb przydałoby się i różnorodnych. Kobiety odbierają dzieci z przedszK; > i żłobków, mężczyźni lubią skoczyć do „Marysien na piwo. Z rozrywek zostaje, niestety, tylko ten telewi^ 1 to program pierwszy, bo drugi jeszcze nie dochoa ^ Dziewczęta z fabryki rękawiczek ugadują sl5 chłopakami z POM, żeby w ich świetlicy zorganiz wać wspólne „Andrzejki" z potańcówką. Faceci na delegacji wrócili z kolacji do hotelu szaliczkach się przemknęli, znów szatniarka nie zar° biła) i łupią w karty, aż na korytarzu słychać dy około 20.00 idę ulicą główną Miastka do autobu su, przeehodniów można policzyć na palcach. Na P ^ cyku przed dworcem kolejowym, skąd odjeżdżają aU^ tobusy PKS, sporo młodzieży dojeżdżającej do steckich szkół czeka jeszcze na ostatnie autobus Mokną ortalionowe „waciaki", czerwone i granatom®' W listopadzie nie usiedzisz na ławeczce pod niebem, zaś na dworcu PKP ławek wcale nie ^ Rzadkie lampy mżą skąpym światłem, dobrze, że sp kojne to Miastko. A dworzec PKS jest w planie na najbliższe la'^ Oby tylko nie znalazł się na liście propozycji do ewentualnego '— odrzucenia... CZESŁAWA CZECHOWI^ Okradałem, państwo. I wcale nie jestem pewien, czy jeszcze tego grzechu nie popełnię. Bo co tu dużo gadać, stać człowie ka na szczerość, jeżeli pod takim oświadczeniem nie podpisuję się imieniem i nazwiskiem. Wracając jednak do sprawy — przyznaję się do winy. A jak się stało opowiem. Okienko w kasie biletowej. W okienku, smukła blondynka z niebieskimi oczami, schludna i nawet ładna, podobnie jak nowy dworzec pekaesowski w Białogar--dzie. — Bilet do Koszalina poproszę — zaproponowałem korzystną dla tej instytucji transakcję. Spojrzała na mnie z politowaniem, różane płatki jej ust złożyły się w uśmiech pobłażania. Alabastrowy paluszek podnio sła znaczącym gestem do idealnie sklepionego czółka i... oszczędziła mi wstydu przy ludziach. Tymże paluszkiem wskazała sąsiednie okienko. — Biletów do .Koszalina nie prowadzimy. Tam jest wszystko napisane — po-wiedziała tonem pełnym wyrozumiałości. . jakim traktujemy ludzi niedorozwiniętych i analfabetów. Niemal na czyjorokach wycofałem się sprzed kasy. Rzeczywiście, na sąsiednim o kienku, zamkniętym na mur, wisiała starannie wykaligrafowana lista miejscowości, do których bilety rozprowadzają kierowcy w autobusach. Skracając sobie czas wyczekiwania na ten konwencjonalny środek lokomocji zauważyłem, że czynności kasjerki polegały głównie na wskazywaniu klientom wiszącej obok listy. Niebo widocznie sprzyja pekaesowi, bo drogo zapłaciłem za swo ją ciekav)ość. W ostatniej chwili dostrzeg łem nadjeżdżający autobus. Miotany falą wzburzonego tłumu w jakiś niepojęty dla drążku pod sufitem autobusu. Na oparcie dla nóg nie starczyło mu już miejsca. — Czy byłby pan łaskaw podać pieniądze kierowcy — zwróciłem się do drugiego mężczyzny, przewieszonego przez o-parcie sąsiedniego siedzenia. .— Mogę dać, ale tobie dobrą radę —-wycharczał strącając z pleców solidnie mnie sposób znalazłem się we wnętrzu pojazdu. Co więcej, wciśnięto mnie 'nawet na jakieś siedzenie. Z każdą chwilą wzrastała liczba pasażerów, gęstniało w wozie powietrze. Przypomniałem sobie o ciążącym na mnie obowiązku dopełnienia umowy z przedsiębiorstwem przewozowym. — Gdyby pan był uprzejmy — wyciągnąłem rękę w kierunku najbliższego sąsiada, usiłując podać mu banknot. Nie odezwał się, spojrzał tylko na mnie z nienawiścią. Zauważyłem, że ze zwinnością charakterystyczną dla naszych przodków sprzed kilkuset tysięcy lat zwisał obiema rękami na metalowym wyładowaną torbę krępej brunety — jak zacząłeś jechać na gapę, to siedź cicho. — Na gapę to u nas w Supraślu jeździł taki jeden dorożkami jeszcze przed pierwszą wojną — włączył się do dyskusji rumiany staruszek, zawekowany między o-gromną walizą i klatką z królikami. — Jeździł i w biegu wyskakiwał. Aż sam nadkomisarz żandarmerii zaczął go ścigać... Dziadek chciał kontynuować awanturniczą opowieść o gapowiczu z Supraśla, ale w Lulewicach dosiadło jeszcze kilkanaście osób. Teraz nawet każdy ruch szczęką mógł spowodować kontuzję u stojącego najbliżej osobnika. W Koszalinie wyskoczyłem z autobusu jak spłoszony zając. Na szczęście kontrolerzy nie obstawili pojazdu. Zauważyłem, że nie tylko ja spieszyłem się do wyjścia. Więcej było takich pasażerów i wszyscy, jak mnie pamięć nie myli, jechali z Białogardu. Tak z ręką na sercu to nie pierwszy raz byłem w podobnej sytuacji. Ostatnio przed Świętem Zmarłych jechałem bez biletu kolejowego aż do samego Słupska i cztery razy nie wywiązałem się z obowiązków płatniczych w stosunku do komunikacji miejskiej w Koszalinie. Jakoś dziwnie nie mogę się dopasować do zwyczajów przedsiębiorstw komunikacyjnych. Do tego, że kasa pekaesowska jest wątpliwej wartości punktem informacyjnym; że na dworcach kolejowych w okresach „wędrówek narodu" otwarta jest tylko jedna kasa biletowa, no góro dwie; że na pętlach lub ostatnich przystankach komunikacji miejskiej zazwyczaj nie ma gdzie kupić biletów autobusowych. Boleję nad tym, że w sposób oczywisty uszczupliłem nasz dochód narodowy. Nie potrafię uciszyć głosu sumienia oddając, harcerzom makulaturę, biednej staruszce butelki i dokarmiając ptaki, które podobnie jak i nas, zaskoczyła zima.. Ale nie jestem też masochistą, żeby za te przewinienia oddać się w ręce kolegium do spraw wykroczeń. WĘDROWIEC ■w™ G/os Porriorza-nr 256 Strona r Ścielili mu drogi do kariery 2 zawaiętośe;ą ludzi, którzy pamiętają' własne trudy stawania na nogi ł znają syzyfoWość szukania miejsca na górze. Matka chciała,by został lekarzem. Zawód popłatny. * gwarantujący szybko finasowy poziom życia ponad średnią. .Ojciec nakłaniał go raczej na ekonomie, może na inżyniera,_ bo są to zawo-n.v ńa tyle wolne, że nie ogranicza-ja możliwości robienia administracyjnej, łub politycznej kariery. Wydobyć _j5ie z tłumu — oceniał! kiedv , b.vł w filozoficznym nastroju' — mózna tylko wchodząc w polityczne układy. Należy chwytać wszelkie okazje, a może będą potrzebna do życiorysu.Szykowano go na następcę .tronu, takie aspiracje trudno traktować serio, to budzi politowanie i uśmiechy. A że było to wszyst ko zimno obliczone, skalkulowane — wiało po prostu groza. Jego ojciec wiedział, zna] z autopsji metody kierowania prawdziwych i po zornych bohaterów... Nie będzie następcy. Zawiódł ich nadzieje. Rzucił studia, opuścił dom, gdz;e nie brakowało mu niczego, poszedł pracować do fabryki. Jest tokarzem. Stał się bohaterem towarzyskiego skandalu, dziwi swą postawą wielu, prowokuje rodziców buntowniczą deklasacją. Ten termin w naszych czasach brzmi zgoła abs trakcyjnie. Mg • dwadzieścia jeden lat i ukształtowane poczucie wartoś ci. Jest swoistym przyczynkiem do teorii' dziedziczenia. To co napiszę jest wysoce prawdopodobne. Mogło tak być, ale wcale nie oznacza, że było tak naprawdę... U ojcu Nie jestem taki jak on choć może gdybym się upodobnił, byłbym szczęśliwy? Nie znoszę go. Za tę jego życiową pazerność, za sprytne ustawienie się 7. wiatrem, za ten siódmy zmysł, który pozwala mu iść zawsze w pierwszym szeregu. Za życiorys, z którego obecnie czer pie_ profity. Kiedy skończyła się wojna, ojciec miał tyle lat co ja. Na pewno wówczas myślał inaczej, nie by} taki obrzydliwie praktyczny, taki wyrachowany. . Walczył wówczas — stale to powtarza — o utrwalenie władzy, to fakt, ale myślę, że podświadomie walczył o swo je uprzywilejowanie. Tak /ryzykował życie, poświęcał swoje najlepsze lata młodości dla sprawy, ale > _ to nie może być legitymacją do odcinania kuponów na całe życie. Osądzam go zbyt surowo? Możliwe. Mam do tego prawo. Jestem ;iego synem i znam go najlepiej ze wszystkich. t W dzieciństwie podziwiałem go bardzo. Cieszyłem się kiedy był w domu, bo w domu bywał nader rzadko. Byłem jego ukochanym synem. Siostra? Nie liczyła się zupełnie. Dostawałem wszystko na co miałem ochotę. Dla mnie był takim Mikołajem, który na życzenie daje z przepastnego worka wymarzone prezenty. . > Dopiero pod koniec szkoły podsta wowej przekonałem się jak magicz nie działa jego nazwisko. To był prawdziwy szok. Chłopcy ukradli dzienniki i poprawili sobie stopnie. Wszystko się wydało, była awantura, specjalnie zebrała się rada pedagogiczna, sądziła i szukała winowajców. Chociaż nie brałem w kradzieży udziału, kiedy poszukiwa no winnego zgłosiłem się, że to ja. Pamiętam, że kierownik szkoły zmieszał się, Wybąkał kilka słów i kazał mi iść do domu. Domyśliłem się, że teraz jest znacznie gorszy problem. Jak o moim zachowaniu powiedzieć • mojemu ojcu? .Ale nie było to moje zmartwienie, tylko zmartwienie kierownika. To on bał się pójść 2 ta sprawa - dd ojca. Zastanawiałem się dlaczego się bał?. Sądzi pan, że nie mogłem, wówczas stawiać takich pytań.? Widzę to. teraz z innej płaszczyzny.? Może pan nie wierzyć, tak . było... Nauczy łem się wykorzystywać jego .pozycję, jego zn~ zenie, jego nazwisko. Imponowała mi bezkarność. Pamiętam jak w technikum, doprowadziłem nauczycielkę do łez — nowa nauczycielkę, nie znającą jeszcze realiów — kiedy na jej histeryczne: pomówię z twoim, ojcem, odpowiedziałem bezczelnie:, wątpię czy mój ojciec .partia przyjmie... Traktował mnie może nieco żartobliwie, ale jak dojrzałego mężczyznę. Czasami wieczorem przycho riził do mojego pokoju i pytał: No, jak tam dajesz sobie radę z-belframi? Bó wiesz jakby coś nie tak.:. Niektórzy koledzy ubiegali się o moją przyjaźń tylko dlatego, że mój stary był kimś. Dlatego nimi poniewierałem. Stworzyłem paczkę, która była prawie niezależna, w szkole patrzono przez palce na nasze wybryki. Prowokowałem szczególnie dyrektora. Uczył nas matematyki, na jednej klasówce oddałem czysty zeszyt z nie rozwiązany- -mi zadaniami. Czekałem kiedy odda klasówki. Po trzech dniach przy niósł. Dostałem trójkę, bo ktoś w zeszycie dopisał rozwiązanie jednego zadania... W kilka dni później stary przyszedł do mnie wieczorem i powiedział: był u mnie twój dyrektor, z matematyką nietęgo co? Powiędzia łem' mu o dopisanym zadaniu. Ro ześmiał się. < Na szczęście nie byłem taki głupi, nawet z tej matematyki. Umyśl nie zgrywałem się w szkole. Czekałem kiedy zbuntują się ci, którzy ' tak pięknie mówili nam o ideałach, o odwadze, o tym co to znaczy być prawdziwym człowiekiem. Kiedy skończyłem technikum mia łem indeks politechniki w kieszeni. Ojciec powiedział jak jechałem na egzamin: załatwione! Nic się nie bój. 'Zdałem wyśmienicie, ale naprawdę byłem dobrze przygotowany. Już wtedy nie chciałem mu nic zawdzięczać, choć korzystałem obfi cie z jego kieszeni. W wakacje po maturze poszaleliśmy razem z całą bandą. Wówczas zdarzył się' ten wypadek z samo-1 chodem. Popiliśmy tęgo i wpakowa łem się na drzewo, cale szczęście nic się dziewczynom nie stało. Zwi nęła nas milicja i posadziła, powia domili starego, przyjechał i zabrał mnie do domu, nie prowadzono dochodzenia. Nic z tego nie wyszło. Stary załatwił. Nawet za samochód wypłacili odszkodowanie. To on^ mnie demoralizował. Tole rował wszystkie moje wygłupy, bez czelności, Chciał mi usłać gniazdko, wyszarpane z puchu jego zasług. Dlatego postanowiłem być kimś innym. Przede wszystkim sobą. Rzuciłem studia, stanąłem przy tokarce. Mam zawód, on powinien się cieszyć... O zakładzie Kiedy przyszedłem do fabryki nit którzy pytali: Ty, powiedz ten, tu padało nazwisko, to twój krewny? Nie, odpowiadałem, zbieżność nazwisk, bo gdyby, to czy bym tutaj pracował? Ten argument przekonywał. Jak zacząłem pracować, mój stary zadzwonił do dyrektora i za sugerował, by mnie wywalił z hotelu robotniczego, bym wrócił do do mu. Nic z tego nie- wyszło, bo nie mieli prawa. Pracuje mi się dobrze, chociaż z początku było trud^ 110. W technikum niewiele było praktyki, ale jestem najlepszy . w odczytywaniu rysunków. I dokładny. Dlatego mnie uważają. A kole clzy mnie. lubią, bo się nikogo nie boję i prawdę mówi.ę w oczy. Obo jętme: dyrektor czy mistrz. Mówią: ty jesteś wygadany i po trafisz mówić z szefami. Ty im po Wiedz. Więc mówię, ale nie dlatego., że stoi za mną ojciec, ale dlatego, że nareszcie mówię w imieniu ludzi, którzy mają rację. Ostatnio przyszedł dyrektor i sekretarz, zaczęli ustawiać nas, że towarzysze ta ka potrzeba, że ambicja — trzeba robić' czyn. Dlaczego — zapytałem! Gdyby dobrze zorganizować robotę nie byłoby kłopotów z wykonaniem planu. -Ktoś przecież bierze- pieniądze za myślenie o organizacji pracy. Wszystko można przecież wyliczyć i dobrze ustawić. Dostałem brawa, ale kierownik Działu Organizacyjna go i Sterowania Jakością spojrzał na mnie jadowicie. k Jestem pdama. że to środowisko, w którym .'pracuję .'jest czyste, w tym sensie, że ód (razu tu wiadomo co • jest, dobre co złe. Robotnicy teraz mówią prawdę'w oczy i nie bawią się w uprzejmości, dawniej to pomruczeli. dopiero po zebraniu rzucali mięsem na nierobów w biu rach i bałagan... Może ja inaczej widzę, .-ale wiele rzeczy nawet w produkcji można ulepszyć bez zwo ływania' dramatycznych narad. Ludzie chcą pracować, w większości uczciwie, jeśli .wszystko gra, mało jest obiboków; gdy tylko coś nie tak. zaraz ludzie kombinują, myślą... ' Takich demaskujemy. Można we własnym ( gronie rozprawić się z takimi, Jednego, przywołaliśmy, do porządku. Powiedzieliśmy kierownikowi, niech zo przeniesie do innego działu. U nąś.jest niepotrzebny. Proszę .nie myśleć, że przyjęli mnie tu w wydziale z oklaskami. Na początku starzy, pracownicy patrzyli koso.- Młody i taki wyszczekany, pewno zaraz kogoś wygryzie. Próbowali mnie. Dali mi raz do toczenia taki detal, że nie wiedziałem jak zacząć. Kiedy pytałem, nikt nie chciał mi pomóc. Zacisnąłem zęby, bo pomyślałem, muszę sam zrobić, inaczej będę spalony. Kosztowało mnie to dużo. Na szczęście jak powiedziałem umiem najlepiej czytać rysunek techniczny, choć taka - korzyść Ze studiów, to jak trzeba pomagam drugim. Za życzliwość odpłacają życzliwością. Nikt tutaj nie wie, że mam te dwa lata. politechniki,-myślą, że jestem po zasadniczej i z innego miasta. O przyszłości Kim chcę być? Powiedziałem już — sobą. To nie jest łatwe — tak w jednym zdaniu. Pracuję w tym żakładzie. i podoba mi się ten fach. Nie wiem może za dwa, trzy lata dokończę tę politechnikę', później ożenię się, będę miał swój dom, dzieci-,, których nauczę szanować dziadków, bo mój ojciec wstydził się, to zrozumiałem wyraźnie, swoich rodziców. A ja dziadków uwielbiam._ Są tacy prości, mieszkają w Białostockiem, mają kawałek ziemi. Wiedzą co dobre, co złe. Tak rzadko u nich bywaliśmy. Ojciec nie lubił tam jeździć. Nie, wcale nie jestem taki młody gniewny. Niech mi pan uwierzy, sam chcę zdobyć swoje miejsce w życiu. Nikt nie. będzie mi pomagał, nawet ojciec, który może miał najlepsze intencje. Jestem idealistą? Może. Nie chcę być cyniczny, bo tacy ludzie, życiowi spryciarze są bardzo nieszczęśliwi. 0 szczęściu Ostatnio czytałem ,.Myśli"' Pascala. Pamiętam taką myśl „Pożądamy praiwdy, a znajdujemy w sobie jedynie niepewność". Ma pan odpowiedź, czy jestem szczęśliwy. • Jestem zadowolony. Zdaje mi się, że wygrałem, ,ale czy św^domość zwycięstwa nad mechanicznym synowskim posłuszeństwem może dać szczęście? Bardzo bym chciał, by mój ojciec zrozumiał, "docenił mój wybór, by przez to sam się zmienił. To nieprawda co mówią, że dorastanie to akceptowanie kompromisów. Jestem pełen sprzeczności. Może to, co mówię nie trzyma się logicznie w całości, ale chciałbym, by mój stary poznał ■ mnie, ujrzał mnie dokładnie. Cóż on o mnie wie? Jego wiedza o mnie, to tylko hipotezy mierzone własnym doświacł czeniem, poglądy i odczucia fałszywe. jestem dorosłym człowiekiem, jestem inny niż on, chcę być inny 1 mam $rawo, którego mi nawet on nie odbierze — do własnego losu... BOGDAN TOMSKI iiiiiiiiiiiiiiiiiiimmmiiiiiiiuiiimmiiiiiiiiłiiiiiiiiiur* s:''.y: m 1 ■y ANDRZEJU, ANDRZEJU. DZIEWCZĄT DOBRODZIEJU... tak dawniej śpiewały panny, rozpoczynając wróżby w wigilię S. andrzejków - 2? listopada. Dfień ten ma kiikuwiekowa £ tradycję. Wszystkie \vróżby i zwyczaje wywodzę się naj-S prawdopodobniej- z Grecji, W języku greckim słowo aner 5 znaczy maż, mężczyzna, a drugi przypadek brzmi andros. 2 Tak więc imię Andrzej można by tłumaczyć jako opiekun 5 płci słabszej. S Ten dzień dziewczęcych wroib małżeńskich przetrwał do 5 dnia dzisiejszego.' tylko "forma uległa znacznej zmianie. Przemieszały się zwyczaje pielęgnowane dawniej w rój S nych rejonach kraju, niektóie z nich,unowocześniono i do « stonowano do obecnych warunków, Dzisiaj urządza się 3 andrzejki jdko zabawę, dostarczająca śmiechu i rozrywki. « A że czasami wróżby się sprawdzają, to oczywiście zasługa £ czcigodnego patrona. K Pot. - CAF iiiinniiiiiiiiniiiniiiiiiiiiimiiiniiiinniiiiiinitiiHiiiii Ach, co to za z1 Zjazd był faktyczni? niebagatelny. Na świdu -ński Zamek, na finał VI Konkursu im. Śpiewaka, przyjechały nie tylko tłumy m. I ody ch po et 6 w. Przyjechał tak-że wcale niemały tłUm starszych poetów, Z^n-nych gości było sporo — był nawet krytyk. pr?e-wodniczący jury. Eo ten śwtdwiński Konkurs tak powiedział znany krytyk — ma < coraz większe znaczenie wśród imprez poetyckich kraju, I wśród młodych postów też ma coraz większe znaczenie, W tr ó d. vi1 0-dych poetów w kraju. Bo jak sam zauwaryłem, wśród młodych poetów z województwa znaczenie Świdwinski ej imprezy znacznie zmalało. A móże zrnniejszyła cię Iicz-ba młodych poetów? Kto to wie? W Słupsku młodyth poetów przybyło — przyjechali więc do Świdwina. W Koszalinie — młodych poetów ubyło, więc nie 'przyjechali. Nie przyjechał nawet pierwszy laureat pierwszego konkursu. Może się zestarzał? Inni laureaci przy pchali, ba — nawet ich honorowano, jak na honorowych obywateli Zamku przystało. Honorowano by pewnie także resztę koszalińskich i słupskich literatów. Niestety, p o-za trzema — przez pierwsze dwa dni nikogo me było. O, przepraszam — widziano też panów K. i B. Nikt natomiast nie widział Prezesa — jednocześnie ponoć współorganizatora konkursu. Prezes jak sama nazwa wskazuje, musi być niemłody. Ale widziałem go kiedyś osobiście — wierzcie mi, całkiem młodo wygląda. I co? Też nawalił i nie przyjechał. Jeden całkiem znany poeta, niemłody i szanowany, powiedział, że ranga imprezy jest tak wielka, iż kosza-lińsko-słupskim literatom progi wydają się za wysokie. Może to i racja? Pytał mnie też inny, całkiem niemłody poeta, co to za firma ten „Dialog"? Powiedziałem, że to stara i renomowana firma, ze to Teatr Poezji i w ogóle... Poeta się dziwił a ja chowałem, zawstydzoną twarz gdzie popadło. Bo jak tu nie chować, kiedy miły nauczyciel śpiewu robi dobrą miną do złej gry, kryguje się, uśmiecha, wdziękiem, dam,y czaru je. 1 tylkó jednego. nie robi — nie recytuje poezji. Jak tu nie chować, gdy za partnerkę przydano mu jakąś Obywatelkę, co, to nie odróżnia teatru poezji od recytacji wiersza w ogóle .Przykro mi było. że wśród organizatorów Turnieju Jednego Wiersza nie znalazł się nikt. kto by artystom z „Dialogu" wytłumaczył, na czym, prezentacja, konkursowej poezji polega. A to przecież takie proste i oczywiste — trzeba tylko spełnić warunek tego. czego nie można: nie można sie krygować, nie można niczego sugerować. Jedno natomiast trzeba — prezentować poezję tak, by sama za siebie mówiła, ,. . I tak to w tym Świdwinie było. Więksi poeci spotkali się z malutkimi poetami. Zabrakło średnich. 1 chociaż ci ostatni nie spodziewali się może, że o ich obecność ktoś się upomni — niniejszym to właśnie czynię. Bo pięknej i poważnej imprezy nie należy lekceważyć Ani swoją nieobecnością,, ani też — występem artystów jakości wątpliwej. A z reszty to już jestem całkiem i szczerze — ZADOWOLONY S.rona 8 MAGAZYN G/os Pomorza nr 266 Parchowie. ! I b i '3 li ! I zastanawiają się, jak ten nowo wybudowany obiekt poszerzyć, aby u-' zyskać nieco więcej 'miejsca. Ważne, że rozwiązali mądrze sprawę biblioteki, bo połączyli księgozbiór Gminnej Biblioteki Publicznej ze szkolnym i teraz Zofia Lipińska przyjmuje Czytelników w szkole. I dorosłych, i dzieciaki. A na resztę zamierzeń, tak po prawdzie brak pieniędzy. Trzeba w gminie liczyć każdą złotówkę, bo są „na dorobku" i uczą się Rozważnego •gospodarowania. Wprawdzie władze wojewódzkie ze Słupska przyznały jiii gminie pięćset tysięcy nagrody za osią gnięcia w konkursie „Gmina mistrz , gospodarności", jakie mieli w roku u-foiegłyrń, ale to jest w końcu kropla Temperatura rozmów jest gorąca, lizuje się w hódowli bydła i wszyscy w morzu potrzeb. żarliwa. Wydaje się, że tutaj, towarzy- sądzili, że nie zostawi gospodarstwa na , . , szy wszystkiemu, cokolwiek się robi, kilka dni tylko po to, by gdzieś tam Ta szcz?ście Parchowo ma znasomi- wysokie napięcie, przykładanie takiej się zaprezentować. On jednak tak zor- tych kontrahentów. Siedem przedsię- samej wagi każdemu zamierzeniu. ganizował pracę w domu, że żona biorstw spoza województwa rozlokowa mogła go we wszystkim zastąpić i wy- ło w tej gminie swoje ośrodki wcza- A tych zamierzeń, chocby w dzie- stąpił w Płocku. TTT . . . . ... dżinie kultury sporo, chociaż gmina . sowe; azmejsze, ze czują się one Parchowo nie ma zbyt bogatych tra- — Dużo' mówimy o Płocku, ale współgospodarzami tej gminy. dycji. Utworzono ją w grudniu, sie- wyjazd na festiwal scementował nam demdziesiątego drugiego roku i w zespół, a może nawet mieszkańców — Pół miliona złotych, jakie otrzy-ozdobnej, starannie prowadzonej kro- Parchowa. Wszyscy uważali, że/to maliśmy od „Dalmoru" przeznaczyliś-nice Urzędu Gminy czytamy, że two- sprawa honoru gminy, . my na szambo. Ale „Dalmor" nie zarżą ją Wsie: Parchowo, Jamno. Goł- * ■____, _ . ■ . , czewo, Jeleńc. Nakla, Sylczno i Gra- Injynier Jan Treder, naczelnik gmi-r mierza na tyra, poprzestać. W przy- bowo i jeszcze Chośnica z Bawarnicą ny ma zapewne rację, tak właśnie są- szłym roku to przedsiębiorstwo chce oraz Żukówko i Nowa Wieś z byłej dząc, ale sekretarz Komitetu Gmin- objąć patronat nad naszym, kaszub- gromady Pomysk Wielki. ne8° PZPR, towarzysz Jan Jabłoński, skim zesp.0łem chce jeszcze przypomnieć sprawę bar- Nazwy związane są z tą ziemią, dziej ważką, budowę Gminnego Ośrod- Ten zespół, podobnie jak estradowy ? var1 CzaE|iewsk'> 3 KU tUry' I Parchowa, występują Już w „swo- sekretarz Lrzędu, tak starannie mó- _ . , , . , „ , ,, . , . , _, wiący po polsku, nagle poprawia źle ~7 Kosztowało to wszystko ponad ich ośrodkach wczasowych. Trzeba akcentowaną nazwę i już wiadomo że złotych, a w połowie zrobiliśmy zatem pomyśleć o odpowiednim reper ?est stąd,' rodowitym Kaszubem, zna sa^> cz>nem.sPoiecznym- Wiele pracy tuarze i takiej pracy zespołów, aby każdy tu zakątek, ludzi, wie jak go- ™łozyh . nasl .,ro\mc*: Zabezpieczyli 2w_rant0wa}a stałv yw_rosPt D0zi0mu spodarzą, cżtego potrzebują transport, zwozili kamienie, piasek na gwarantowała stały wzrost poziomu budowę. Nie brakło przy tym naszej artystycznego. Ale w końcu nie tylko — W domu jeszcze mówicie do ka- młodzieży, szczególnie oddział samo- 0 ten zespół chodzi. szubsku? obrony ZSMW ma przy tych pracach duże zasługi. Nawet spośród ęzemie- _ Wypoczywają tutaj ludzie spoza IztecU4 riadk° 1 '° " WZglądU na choćby7 Jana Pyrchę, EdmUnda'iJura- naszego województwa. Gdybyśmy mo- wę czy Stanisława Wirkusa. zapewnić coś więcej, aniżeli wy poczynek. Jakieś drobne pamiątki, — Proszę napisać, że nawet młodzież większą imprezę... szkolna pomagała przy porządkowaniu — Uważamy z żoną, że dzieci, gdy- terenu wokół domu kultury... — Ceni się obecnie autentyczny haft. by w domu mówiły tylko gwarą ka- Nasze Koło Gospodyń Wiejskich zyska szubską miafyby więcej kłopotów w' —Naszemu naczelnikowi to zawdzię ło pierwsze miejsce w hafcie kaszub- C*amy' b° ™ia! W5ZyStkiCh Mct,ęcić- skim. Celuj, w tym Maria Majkowska to, że dzieciaki nie znają kaszubskie- Zwiedzamy ten obiekt, walnie wznie ż Jamna * Agnieszka Pyrcha z Par- ^o.^ Wieś jest przecież kaszubska, na- śiony czynem społecznym mieszkańców chowa. Jak ten haft ludziom pokazać, wet zespół kaszubski mamy. To nasza Parchowa i okolicy. Sala widowiskowa sprzedać? największa chluba. Oto i „sprawca" z niewielką scenką, na której zaple- naszych sukcesów, Józef Lubocki, kie- czu stoi rozstrojone pianino. Mieści ■— Mamy dwóch rzeźbiarzy ludo- ruje Gminnym Ośrodkiem Kultury. się tu jeszcze klub „Ruchu" .i gabi- wych. Prace Franciszka Rompy i Wła- Józef Lubocki mówi przede wszyst- wają**^"naLd^^tkińa ^ "teraj d^ława Dułaka s* naprawdę interesu kim o zespole „Kaszuby", który w tym tylko zawdzięcza Gminny Ośrodek Kul j^ce. Może warto pomyśleć o jakimś roku brał nawet udział w festiwalu tury trochę prasy, starannie na rega- kiermaszu, zorganizowanym w okresie, folklorystycznym w Płocku. łach ułożonej. kiedy ośrodki wczasowe są czynne? — W Bytowie łatwiej prowadzić ze- Ale na działalność tego ośrodka na- _ ^ może jarmark ludowy z wy- spół, tam można w ludziach przebie- dal jest mało pieniędzy. I władze gmi- , „ . . . ' u rać, uzupełniać to chdr. to tancerzy, ny i mieszkańcy mdwią o braku in- s'®ami »»<>»* artystycznych, z U nas wyboru nie ma. Kto chce i md- struktora, bo wszystko, cokolwiek się wystawą tego. czym gmina może się ze, ten śpiewa, gr,a, występuje. Zaczą- dzieje w Parchowie, jest dziełem Józe- poszczycić i ze sprzedażą miejscowych łem pracę z młodzieżą szkolną, dołą- fa Lubockiego, który — co tu ukry- pamiątek? czyła się starsza młodzież, przyszli do- wać — po prostu mało zarabia. A poza rośli, powoli skompletowaliśmy kape- Parchowem i poza zespołem „Kaszu- __ Pomysłów jest coraz więcej, wszys by", można liczyć jeszcze tylko na . " . QVi. . TłV,, , TmtT,„,r„ nauczycieli. Padają nazwiska Janiny 05 ^ nim\ entuzjazmują. Towarzysz Tak powstał w Parchowie zespół re- Cykli z Parchowa, Reginy Z'abrockiej, Jankowski i inżynier Treder widzą gionalny, z którym Józef Lubocki wy- czy wreszcie Reginy Jakubek z Nakli, to wszystko barwnie, „na ludowo" i staw,ł „Wesele kaszubskie", według Ale właściwie Reginę Jakubek znają rozważają teraz swoje możliwości, kie "lianka1 s^żeni'^Pr?var ^^ ^7 nie tylk° W NakU * nie tylk° W Par: dy niby czas nie po temu. Ale przestawienia towarzyszyło " tyleż ^adości" chowie' Po Prostu znają w całe^ cież te plany trzeba ręalizować już, co kłopotów. Ot, chociażby z kostiu- Ś^ninie. teraz, jak wszystko, co zmierza do mami, które z trudem zdobyto i to _ . , n nauczycielka Przyszłości Parchowa, do miejsca tej niekompletne. Ale „Wesele kaszub- " To jest Prawdz^a nauczyciela. województwie słuDskim •kie" było udane, a jego walory oce- °na i w szkole potrafi wszystko zro- g 5 w ojewoaz.w e s ups^im. ?o\'"°ł t3k WpS}°kv ŻG zespół Z9lPrezen- bić i poza szkołą. Na nasze dożynki to Oto zakreślają ńa mapie granice „ow się w Płocku. 0 każdym z rolników w gminie ułoży gminy Parchowo. Przy jeziorze Mausz ^ Dziś jeszcze we wsi wspominają, że PrzyśPiewk?- prowadzą jej linię tuż przy brzegu, do wyjazdu szykowano się jak ' na wielkie święto. Niezrozumiałą i zaskakującą odpowiedź sekretarz uzupełnia: A wóda j^iż nie wasza? Chwalą ludzie Reginę Jakubek, nauczycielkę z powołania, cieszą się — Bo nareszcie nas zauważyli, na- przedstawiciele miejscowych władz, że — ^e> należy do Sulęcina... -?oHcąm°gliŚmy Wysląpić P02a swo^ P0» Parchowem, na szkoły w Naklt Jui we ^ słuchamy opo. i Żukówku można liczyć. W Urzędzie wi^ci> że kied3r w jeziorK dw6ch si? t — Proszę nie sądzić, że cieszyli się Gminy rozwaza się: w Nakli jest klub p0bił0j telefonowano z Parchowa do ■ ^ylko młodzi. Ze starszymi wcale nie „Rolnika", i dobrze pracujący SHR; gulecina był° inaczej. Zostawili gospodarstwa i w Żukówku szkoła ośmioklasowa i pojecna i. klub „Rolnika", taki klub działa także — Bo skóro sprawą w wodzie — Tak było * Czesławem Bronkiem, w Jamnie. Warto zatem myśleć o spo- słuchamy argumentów — to niby dla- rolnikiem, który gra Dobrzyńskiego; sobach, które ożywiłyby tamte środo- czego absorbować' naszą milicję? z Lui^iką Paszylk, gospodynią domo- wiska. A w samym Parchowie? wą, która mu partneruje jako Do-brzyńsKa; z Edmundem Żywickim, Ale tak po prawdzie, w Parchowie — W tej chwili mielibyśmy wiele żałują nawet tej wody w jeziorze murarTem,. nieocenionym, Naczkiem w dzieciaków które interesują się mode- Mausz, której zabrakło w obrębie ich „Weseiu" i Jadwigą Janca, która swo- , „ t , *, . A, . ' L, , . . . . jemu Jasiowi zostawiła dom i poje- larstwem. Byłoby wielu kandydatów gminy. Bo wszystko wokół jest ich, chała w Płocku zagrać Naczkową. Naj- na zajęcia plastyczne mogłoby działać własne, i o wszystko na przyszłość nardziej jednak zaimponował wszyst- kółko muzyczne Ale gdzie te zajęcia trzeba zadbać... kim Jerzy Bednarek młody gospodarz, prowadzić? Sama pani widzi> jak u najlepszy we wsi, którego nowe zabu- ... . ..... dowania gospodarcze pokaże z daleka nas jest ciasno. Nie ma odpowiednich każde dziecko. Jerzy Bednarek specja- pomieszczeń... liii Drzewa umiem ją stofęc t Batalia o ratowanie drzew przed niepotrzebnym, beZ' myślnyrn ich wycinaniem przyniosła zbyt m,ale rezultct-ty, często pozorne W wielu miastach powołano komi$Je do spraw zieleni, które jako społeczny trybunał decydo-umć miały o tym co można, a czego nie w zielonych kv>e stiach — najczęściej zresztą spornych. I komisje decy dowały — przyjmując jako generalną zasadę maksyma -ne zaoszczędzenie zieleni w miastach, na wsi bowiem Pr0 blem ten nie wydawał się tak istotny. W wyniku decyzji wysokich komisji, na które poioo* ływano się również w przypadkach interwencji miesz' kańców, i krytycznych artykułów prasowych, a kt°r podejmowano ku satysfakcji jednych i niezadowoleni • innych — uratowano wiele drzew i krzewów, któryc los zdawał się być przesądzony na ich niekorzyść. rekcie uległy: szerokość i kształt ulic, przebieg urządzeń wodociągowych i kanalizacyjnych, kształt budynków, 1°-^ usytuowanie i wysokość, lokalizacja obiektów inwes y cyjnych itp. W wielu przypadkach przyniosło to efeKW nadspodziewanie korzystne: małe zielone „oczka" u>»r zwartej zabudowy mieszkaniowej, ulice z pasem pośródku, ocienione parkingi. Te drzewa spełniać, ^ przez wiele jeszcze lat swą wielofunkcyjną rolę; d°cZ ' kają się być może następców w postaci nowych dzeń, w spokoju dorastających w miejscach wywalcz nych często nay drodze długotrwałych przetargów. Jest jednak znaczna ilpść drzew pozostawionych „świętego spokoju", w myśl przysłowia „i wilk sy i owca cała". Nie będzie krzyku i... drzew też nie Pozostały formalnie rzecz biorąc nietknięte, ale 3 czeka je los? . :e Beton i asfalt, jak szczelny kołnierz opasują V" System korzeniowy został mocno nadwerężony Pod ~ „wykopków", kora zdarta wskutek niewłaściwego sk dowania narzędzi i materiałów itd. itp. W zimie „P ka.rm.ia się" je solą. ... . •• hlicznei Pozostawionym dla uspokojenia ^ opinii P"u0i ieC stworzono warunki nie życia lecz śmierci. Stoją i _ obumierające, majestatyczne w swym powolnym k ^ niu, jakby na urągowisko ludzkiemu rozsądkowi. D° bezmyślności. Czy tylko?... Przyglądając sie niekto y z nich trudno oprzeć się wrażeniu. że uczvnir.no to 11 złośliwie. Dlaczego? A może to przekora? Chociaż V korne bywają podobno tylko dzieci. Dorośli zaś... ^ Wiele jeszcze złego m.ożna odwrócić, przywrocię rurki umożliwiające wegetację. ^ Pozwólmy drzewom oddychać! Pozniólmy '■uc. nie przez sentym.ent. to z wyrachowania. Niech n zatrzymają kurą i pył, niech osłania ią przed ,al zmniejszają hałas i dają cień w unalne dni. Niech * biera.ją gazy, a dadzą nam tlen. Wszystko dla nas myCM H. PISZCZEK STULECIE URODZIN ORKANA 1912 r., poetyczna opowie?^sta przeszłości podhaia. Do ci bohatera towieici .-v ,,s- J AD WIGA SLIPINSKA 27 listopada 1375 r. we wsi Poręba Wielka w Gorcach w ubogiej rodzinie urodził się Franciszek Smreczyński, który wszedł do literatury jako Władysław Orkan. Obok Władysława Reymonta — Orkan należy do tych pisarzy, którzy tematowi chłop skiemu w swoim pisarstwie nadali wybitną rangę. Pierwszy tom „Nowel" ogło sił Orkan w 1B93 r. W 1990 r. ukazał sie następny tom nowel „Nad urwiskiem" i krótka powieść „Komornicy". Do najwybitniejszych powieści Or kana należą opublikowana' w 1903 r. „W roztokach", w któ rej przedstawił dzieje chłopa buntującego się przeciw panującym stosunkom soołecz-nym, „Drzewiej", wydana w tokach" wrócił Orkan W macie „Franek RnlęoCtyćz wcześniejszą próbą drarna . ną był „Skapany świat ^ naturalistyczny obraz z 25 chłopskiego. łar7ne Te same akcenty st>oł? ■ ^ brzmią w lirykach Orkan® tej branych w, tomach „2 ej sn-iutnej ziemi", ,,Z ma,, \j-roztoki" i „Pieśni czasu • j zupełnieniem beletrysty ^ twórczości Orkana są pj nienia wojenne oraz prac blicystyczne a zwłaszcza pisane w latach 1925—192' ^ sty ze wsi", poświecone .grI1 in. rozważaniom nad ^ cpołeeznvm ł kultui'3 wiejskiego.' G/as Pomorza nr 266 MAGAZYN Strona S? Sprawa jes1 frapująca: jaki będzie wi-«runek duchowy Polaka za lat 15—25, K-e style życia staną się dominującymi? , > grozi nam styl życia konsumpcyjny, tvM?\ sta* Slę udziałem wysoko rozwinię-vcn krajów kapitalistycznych? Kto mógł przewidzieć? , W rozważaniach na ten temat jest ivnJ- zn?ków zapytania, postulatów i tpi.'Zen' n^ wiedzy. Jest to bowiem ma-, skomplikowana, a styl życia i po-«n duchowy zmienia się w tempie za^ -lniR1ym; No .bo kto mó§ł nP- w 194S-Jj-,, roku, kiedy hasłem dnia była li- bu^1 3 analfabetyzmu, przewidzieć tak bv> rozwój telewizji (choć telewizja W .Zr)ana już w latach trzydziestych)' i *°daka? kt°re wpIynęły na styJ życia Jio^"ie: ^a na tyle szybko ulegają zmia ze n,p' uczestnictwo w kultu-prawie już nie zależy od miejsca za-ha\ s.Zt*an\a czIowieka, jego zawodu, przy ^ e'-ności klasowej i stanu majątkowego. przed rokiem rolnik zwracał się dó tes;,0uny ^udu" z postulatem, aby w atrach stołecznych wprowadzić telefo-^'czną rezerwację biletów. Zmalały lub zatarły się różnice w formach b,v3S*;nic^a w kulturze inżynierów, ro-)"*6w i urzędników. Uczestnictwo w ^turze coraz wyraźniej jest sprawą in-jępV wyboru człowieka, ^ nie ^8° stanu majątkowego lub zawodu. ■^serwujemy jednocześnie stały wzrost j. ,uPy ludzi różnych zawodów, którzy sa-Cał lma^a ,s^ twórczości. Dowodem — już jj a armia malarzy niedzielnych, coraz l^jsza grupa pamiętnikąrzy, kilka Ł Ubów pisarzy-robotników, tysiące ludzi Pasją fotografowania, niezliczone gru-ju hobbystów, w tym rozmiłowanych w o'e^aturze, muzyce, historii filmu, geografii. ^ Masowość tych zjawisk pozwala mówić arówno o przemianach jak i o rodzeniu S nowych stylów życia, w których kul-Ura zajmuje ważne miejsce. Bez automatycznych zależności O osobowości człowieka lat przyszłych możemy wnioskować na podstawie już znanych tendencji, a przede wszystkim drogą pośrednią, domyślając się konsekwencji, jakie wynikają z programów roz woju kraju. Trzeba jednak przypomnieć prawdę podstawową i oczywistą, iż wizerunek duchowy człowieka zależeć będzie od rozwoju społeczno-ekonomicznego kraju. Człowiek głodny nie przezywa sub telności poezji Petrarki. I odwrotnie: autorem rewolucji naukowo-technicznej może być tylko człowiek uzbrojony w odpowiednie predyspozycje psychiczne: wrażliwy, spostrzegawczy, pomysłowy, zdolny db koncentracji, krytyczny wobec -stanu zastanego, posiadający umiejętność samodzielnej oceny rzeczy i zjawisk. Jednakże rozwój społeczno-ekonomicz-ny w sposób automatyczny nie prowadzi do wykształcenia w człowieku cech, które dziś uważamy za pożądane. Przykładem właśnie negatywne doświadczenia rozwiniętych krajów kapitalistycznych, gdzie dominującym stylem życia jest pogoń za konsumpcją, za posiadaniem rzeczy nawet w nadmiarze, bo one .— a nie wartości w samym człowieku — stanowią 0 jego pozycji, prestrżu i ocenie. Itozwój społeczno-ekohomiczny stwarza dogodne warunki do ukształtowania się pożądanych stylów życia i kształtowania osobowości człowieka. Te szanse istnieją przede wszystkim w ustroju socjalistycz^ nym, gdzie dziś działalność gospodarcza 1 sdcjalna jest — w miarę zaspokajania potrzeb najpilniejszych — rozwijana w harmonii z działalnością w sferze oświaty i kultury. Socjolog Andrzej Sicdńskl wysuwa hipotezę, że po 1990 roku Polska wejdzie w fazę rozwoju kulturowego, a to oznacza podejmowanie decyzji państwo wych z uwzględnieniem w pierwszym rzędzie skutków kulturowych tych decyzji. Obecna ranga kultury i oświaty, a także hipoteza socjologa, wynikają z tej przesłanki, że przecież wszystko, có robimy w naszym kraju, służy człowiekowi — zaspokojeniu jego potrzeb materialnych i duchowych. Jeśli obecnie jeszcze szkolnictwo kształci pracownika dla gospodar ki narodowej, to założeniem reformy o-światowej jest kształcenie obywatela. Człowiek w wielkim mieście Na styl życia i osobowość człowieka' w najbliższym 15-leciu wpływ będą miały Zmiany w przestrzennym zagospodarowaniu kraju. Dalsza urbanizacja kraju przejaw: się w s2ybkim rozwijaniu aglomeracji miejsko-przemysłowych, z których ~ dwie w 1990 r. przekroczą 2 min osób, 5—7 .miast liczyć będzie ponad milion o-sób. kilkanaście — po około 500 tys. miesz kańców. Aglomeracje wchłoną przeważającą część ludności przechodzącej ze wsi do miasta. W każdym pięcioleciu do 1990 'r. do miasta przechodzić będzie 1,2—1,3 min osób. W rezultacie w 19^0 r. 66 proc. ludności mieszkać będzie w miastach. Nie pozostanie to bez wpływu na styl życia ludności. Ruchy migracyjne zawsze wywołują pewne zjawiska ujemne w sferze obyczajów, chodzi więc ó pomniejszenie ięh rozmiarów. Sprawą kultury i oświaty Sest pomoc w szybkim przejściu okresu adaptacji w nowym środowisku. Ogromną wagę będą miały procesy integracyjne. Dezintegracja pogłębi się nie tylko wskutek napływu do miast nowej -ludności, ale przede wszystkirn w rezultacie powstania nowych osiedli mieszkaniowych w aglomeracjach, gdzie więzy społeczne przez dłuższy czas są minimalne, a życie toczy się w czterech ścianach własnego mieszkania. Uwidacznia się to szczególnie obecnie, gdy osiedla —. nawet 30-tysięczne — są sypialniami, a jedynym miejscem kontaktów między ludźmi staje się sklep i plac zabaw dziecięcych. Uczestnictwo w kulturze (a główną funkcją kultury jest szeroko pojmowana integracja społeczna) realizuje się nie w kulturalnych centrach aglomeracji, lecz w osiedlowej kawiarni, czytelni, bibliotece, kinie, młodzieżowym domu kultury, w sali widowiskowej i lokalach organizacji społecznych. Tymczasem nie do rzadkości należą 30-tysięczne osiedla bez kina, czytelni, księgarni, dyskoteki i kawiarni. Naturalne więc będą skoncentrowane wysiłki państwa, by dotychczasowe sypialnie wyposażyć w niezbędne placówki oświatowe, usługowe i kulturalne. Godziny przed telewizorem Mimo rozwoju motoryzacji, trzeba liczyć się z tym, że udział społeczeństwa w kulturze w znacznej części będzie reali zował się we własnym mieszkaniu. Dotychczasowe obserwacje w Polsce i nie- których krajach wskazują, że wólne soboty ludzie spędzają w swoim mieście. Trudno orzec, czy wydłuży się wysiadywanie przed telewizorem (telewizja satelitarna udostępni również programy innych krajów) czy też nad książką. Konieczność ciągłego dokształcania się podniesie znaczenie książki i telewizyjnych programów edukacyjnych. Motoryzacja, skrócony czas pracy, łatwość przekraczania granic państwowych może także prowadzić do upowszech nienia się nowego stylu życia — niejako wędrownego. ✓ Wzrost poziomu wykształcenia (obecnie 66 proc. dorosłych obywateli ma wykształ cenie co najwyżej podstawowe), rola szko ły w kształceniu estetycznym oraz widoczna już edukacja kulturalna prowadzona przez telewizję będą zapewne pomocne w samodzielnym rozpoznawaniu przez Człowieka co jest wartościowe, a co szmiro-wate. Mogą na szeroką skalę obudzić się dążenia do rozwijania swoich zainteresowań, doskonalenia własnych możliwości i talentów. Jak dotąd, przeważnie przecenia się rolę telewizji w kształtowaniu wzórów stylu życia. Najczęściej mamy do czynienia z wzorami wymuszonymi. Narzuca je właśnie takie a nie inne mieszkanie, takie a nie inne meble, takie a nie inne możliwości spędzenia czasu na osiedlu. Silny wpływ w tej dziedzinie mają ludzie z tego samego środowiska zawódowego oraz grupy rówieśnicze („on pojechał na wczasy za granicę, więc ja też", „on dó kina — więc ja również"). Dostatnio i kulturalnie Na styl życia przeogromny wpływ będą miały warunki materialne i sytuacja socjalna. W dwudziestoleciu 1970-^-1990 realne dochody ludności wzrosną dwukrot nie. Zmienią się proporcje w konsumpcji: na usługi kulturalne i oświatowe wydatki Wzrosną do 8 proc. (3,4 proc. w 1970 r.). Jednak mimo tak dynamicznego wzrostu dochodów, uczestnictwo w kulturze — a miałoby to wpływ na całe życie społecz ne — mogłoby nie być powszechne, gdyby doszło do komercjalizacji działalności kulturalnej. Symptomy takiego niebezpieczeństwa ujawniają się w dziedzinie różnych form rozrywki i estrady. Życie syte, ale i bogate duchowo — niektórzy lapidarnie streszczają sformułowania z dokumentów partyjnych, mówiących o społeczeństwie polskim za lat 10 - 20. Chodzi o to, aby człowiek nie zagubił się w przedmiotach i nie został przytłoczony techniką oraz produkcją. Przedmioty, dobra materialne mają u-łatwiać rozwój osobowości i talentów człowieka. JÓZEF NARKOWICZ a Wśród błyszczących gwiazd i gwiaz -deczek, niczym barwne motyle przewijających się przez naszą piosenkę, Anna German jest fenomenem, jednako zachwycającym od lat. Fascynujący, liryczny głos, niebanalny sposób interpretacji tekstów może trud nych, lecz jakże ludzkich, mądrych, wartościowych. Anna German unika taniej popularności, chwytów „pod publiczkę", zdając sobie sprawę, że ma nam do ofiarowania znacznie więcej... Osiem lat temu był u)strząs, wydawało się, że nigdy już nie stanie przed nami „jej wysokość". W tamtych latach, po ciężkim wypadku we Włoszech udowodniła ile posiada hartu, gdy w wypełnionej do ostatniego miejsca Sali Kongresowej zaśpiewała swój „Człowieczy los", stając się dla wielu ludzi symbolem nadziei na powrót do normalnego życia, zmuszając do szacunku — jako artystka i jako człowiek. W życiu codziennym bardzo skromna, skupiona, unikająca gwaru, zamknięta w sobie. Pracowita do perfekcji. Ostatnio Anna wróciła z kolejnego tournee, tym razem dwumiesięcznego w Związku Radzieckim, który stał się jednym wielkim triumfem jej i orkiestry pod kierunkiem koncertmistrza Opery Kameralnej w Warszawie Pana-jota Bojadżijewa, z udziałem muzyków Filharmonii Narodowej i orkiestry Stefana Rachonia. Sama opracowała scenariusz i prowadzenie 2,5 godzinnego recitalu, prezentując pieśni i piosenki w kilku językach. Między innymi... — Zaśpiewałam sonet Horacego „Ciesz się życiem" z moją muzyką, o-wacyjnie przyjęty przez publiczność, do której starałam się trafić, nawiązać jak najbliższy kontakt, w warunkach prawie że intym.nyćh, kameralnych, w salach, gdzie mieściło się przecież po kilka tysięcy osób! Bardzo spodobały $ię piosenki napisane przez Jerzego Michotka: „Ballada %p kolorze żółtym" i „Popłoch na zamku", ale prawdziwą furorę wywołała stara rosyjska pieśń „Stieńka Razin", znana u nas bardziej jako „Wołga, Wołga". Wykonują ją na całym świecie najpiękniejsze basy, a tu nagle ja, ze swoim sopranem... Tam, w rejonach nadwołżańskich, gdzie ta pieśń kiedyś powstała — pa- miętają ją dó dzisiaj i tam też była przyjmowana ze wzruszeniem. Reakcja publiczności w Astrachaniu, w Woł gogradzie, w Moskwie, w Rostowie nad Donem, czy w Leningradzie przeszła moje najśmielsze marzenia... Karierę zaczynała na Rzeszowszczy-żnie, występami w składankach. Stamtąd, mając za sobą wcześniejsze jeszcze szlify we wrocławskim „Kalamburze", wystartowała na sceny warszawskie. Potem przyszły pierwsze sukcesy na festiwalach opolskim i sopockim, potem były koncerty we Włoszech i wreszcie pierwsze tournee po Związku Radzieckim z 60 koncertami i stam tąd pierwsze płyty — radzieckie. Znów wyjazdy, sukcesy, koncerty... W towarzystwie największych gwiazd estrady światowej. Propozycje, kontrakty, filmy. Każdy jej występ w kraju — to oczarowanie, płyty rozchodzą się w mgnieniu oka. Jej długotrwałej chorobie i rekonwalescencji towarzyszyło zainteresowanie milionów ludzi. Pisał Leonid Teliga: „Pani piosenki towarzyszyły mi w długiej, samotnej włóczędze. Śpiewała Pani podczas cisz i piorunów na Atlantyku, Pacyfiku, na Oceanie Indyjskim, wszędzie, gdzie był „OPTY"..." Często sama komponuje. „Człowieczy los", „Być może", „Świerkowa kolęda", „Dziękuję mamo", teraz muzyka do sonetu Horacego. Piszą dla r\iej znani kompozytorzy i autorzy tekstów, wiele lat współpracowała z Katarzyną Gdrtner. Ciągle ma nowe propozycje nagrań, na przykład ostatnio w Związku Radzieckim tamtejsi kompozytorzy przedstawili jej swoje nowe piosenki, prosząc o włączenie do repertuaru, był projekt powierzenia jej głównej śpiewającej roli w nowym radzieckim musicalu. — Przeżyłam Wiele wzruszających momentów podczas ostatniego tournee. Pamiętam chwilę, gdy skończyłam śpiewać przepiękną piosenkę O nadziei. Stałam jeszcze z mikrofonem w ręce, gdy z dwóch stron wchodziła na estradę para starszych ludzi, aby mi wręczyć kwiaty. Przyjęłam je, a oni ic tym momencie popatrzyli na siebie. — Michał...? — krzyknęła kobieta i padli sobie w objęcia. Później dowiedziałam się, że ludzie ci szukali się przez wiele lat. Spotkali się na moim koncercie, gdzieś nad Donem. Wróciła do kraju bardzo zmęczona, wytzerpana, a przecież z nowymi pomysłami i ogromną werwą do pracy, z nowymi piosenkami, które koniecznie (może wkrótce) trzeba zaprezentować naszej, oczekującej występu Anny German, publiczności. Zarówno sonet Horacego, jak i „Stieńkę Razina", jak i parę innych. •— W piosenkarstwie trzeba być Stale obecnym, trzeba szanować słuchaczy, trafiać im do serca muzyką i wzru szać słowem, a. do teao trzeba jeszcze solidnej pracy nad sobą. Siedem dotychczas Wydanych longplayów Anny German, ileś tam singli i pojedynczych piosenek na płytach zbiorowych jest niezaprzeczalnym dowodem talentu Anny. ale i wielkrej pracy. B. WYSZYŃSKA X fot. Zbigniew Tucholski ' #*■ * Strona 10 MAGAZYN G/os Pomorza nr 266 Sćudf. £ - Pierwsze piosenki „Kramu". Zawsze z chęcią powracam do tych chwil, które spę dzifem razem z „„Krarńowća-mi". Pierwszym „Trubadurem" z Koszalina był Ryszard Poznakowski, Cieszymy się, że znów w tym zespole znalazł się kolejny koszalinianin, Zbyszek Brzeziński, któremu w imieniu Czytelników życzę wielu sukce sów. Rozmawiał: WINCENTY STACHOWSKI HISTORIA, PRZYGODA, AWANTURA- " — Przypilnują, żeby żołnierzy rozesłano po łej Okolicy. Ty wyląduje^ w nocy z załogą lugra,0 ' bijesz towar i weźmie®2 młodego Browna ze sob3 do Flushing. Czy ci to o-" powiada? — Aha, wezmę do Fiu5' hing — odparł kapitan albo do Ameryki, co? — Tak, przyjacielu. — Albo... do Jerycho? — Hm — gdzie tylk° będziesz chciał. wyrzucę go 23 — Albo burtę?" Ta interesująca rozm°' wa zapowiadająca aamaclJ na czyjeś życie, to fraS' niOnt powieści Waltef* Scotta pt. „Guy Mannen#® esyli astrolog". Akcja P°' wieści toczy się w XVII* wieku, jej bohater Prze" żywa — jak zwykle ^ utworach tego angielski®' go pisarza bywa — ca^ mnóstwo przygód, kto# na szczęście kończą się_^a. spodziewanie dobrze. kę przełożyła Anna Prze " pclska — Trzeciakowską sf wydała (wydanie skro' cone) „Nasza Księgarni3 • Irena Jurgielewiczo^'3' to- autorka powieści dzieżowych, 'szczególnie P0' @ pularnych wśród dzie^' cząt- Jej ostatnia ksiazK U pt. „Inna?", wydana w^t.y^ roku przez „Naszą Ks.i6* H ganię", to opowieść o wc3' le niełatwych do roZ.vV^, H zania problemach dzie1*\ czyny z domu dziecka IS znajdującej sobie prztyJ3^ ciół wśród młodzieży ^ H chowującej się w " rnalnej rodzinie, w zwy * Si tym domu. Książkę czy się jednym tchem, ale ki 1S ka poruszonych w nl spraw wartych jest' glęh^ W go zastanowienia. A — druga nasza propozy^1* 9 1o „Inna?" Ireny Jursri«!.®j wieżowej. Obie ksi3,2 55 znajdują się aktualnie n pólkach w naszych ksi* Wt garniach. 1000 WIERSZY O JUDO I 'Judo — tajemniczy sport, który przy wędrował z dalekiej Japonii,, a w ostat nim piętnastoleciu zdobył miliony zwo lenników na całym świecie. Jego popularność została ugruntowana w 1964 roku, kiedy to po raz pierwszy judo stało się sportem olimpijskim. W ostat nich latach judo zyskało sobie olbrzy mią popularność w Polsce. Jednym z silniejszych ośrodków w kraju jest Koszalin. Osiągnięcia Pawlaka, Tałaja, Stando wicza sprawiły, że do sekcji judo w koszalińskiej Gwardii corocznie zgłaszają się setki, młodych adeptó^. Dziś rozpoczynamy krótki kurs wie dzy o judo. W kilku odcinkach będzie my (starali się przybliżyć naszym Czytelnikom zasady walki judo, pozna my historię tego sportu, zapoznamy się z przepisami i największymi osiąg nięciami polskich judoków. Naszym konsultantem w tych sprawach jest wychowawca . wielu świetnych zawodników, trener sekcji judo w koszaliń skiej Gwardii — Kazimierz Kołodziejski. t Wprost z Japonii (I) Sztuka samoobrony opierająca się na przeciwstawieniu silniejszemu przeciw nikowi techniki polegającej na zastosowaniu szybkości i zręczności, liczy co najmniej 2500 lat i wywodzi się ze starożytnego Egiptu. Ten system wal ki stosowany I5ył później w wielu krajach, ale za kolebkę judo należy uważać Japonię. Właśnie w tym kraju, w VII wieku n,e. rozkwitła sztuka znana , tylko i wyłącznie samurajom. Pierwsze w historii nazwisko związa ne z judo plojawiło się również w tym okresie (w VII w.). Wówczas to japoński lekarz — Akiyama z Nagasaki opracował udoskonalony system samoobrony. Legenda głosi, że spostrzegł on uginające się pod naporem wiatru ga łęzie czereśni. Zauważył, że twarde grube konary łamane są przez wiatr, natomiast cienkie gałęzie nie ponoszą szwanku. Tak powstała technika wal "ki „ugiąć „się , aby zwyciężyć". Bardziej znana nazwa to „ju-jitsu". Dalszego rozwoju nauki Akiyamy do konał Hachido. Znowu według legendy Hachido \C'dał się w bitwę (z jednym tylko sprzymierzeńcem) z grupą 100 ludzi i bez trudu zmusił ich do ucieczki. Sportowa odmiana „ju-jitsu" powstała w 1882 roku, kiedy rektor Uniwersytetu w Tokio — Jigoro Kano, zorganizował specjalny instytut zajmujący się nauką techniki judo. System Kano odrzuca wiele dawnych chwytów i wszystkie uderzenia,, które powodowały trwałe kalectwo a nawet śmierć. Współczesne judo jest więc ■ sportem, ściśle ograniczonym przepisami, opartym na starych japońskich sposobach walki wręcz. Najważniejszą zasadą jest „zasada maksimum efektu". Pro- (j| fesor Kano sformułował ją w ten spo-s6b: . O — Przypuśćmy, te siłę człowieka oce g niamy w jednostkach od 1 do 10. Siła rffojego przeciwnika równa jest 10 jed ®" nostkom, a moja tylko 7. Z.tego wy- gg nika, że muszę przegrać, Jednak gdy zamiast przeciwdziałać mu całą swoją ® siłą, ustąpię mu na tyle, by nie stra- gg cić równowagi, wrówczas przeciwnik nie przygotowany na taki manewr stra 13 ci równowagę (znajdzie się w niedogod _ nej pozycji). Będzie on wówczas zdecy dowanie słabszy i jego siła zmaleje np, gj do 3 jednostek. Mogę go wtedy pokonać używając tylko siły 3,5 jednostek, ® pozostałe 3,5 zachowując do innych ce m •16 w. Tak więc judo, nie opiera się na sile H ale na szybkości i zręczności. Wyrabia ^ również spostrzegawczość, opanowanie, odwagę, umiejętność koncentracji. 9 Za tydzień, w następnym odcinku — Bi „o tym jak judo opanowało świat, tra fiło do Polski ł o osiągnięciach kosza- ® lińskich judoków". n MYŚLI UKRYTE Lubisz papu... to do baru EDMUND BUKEL & u Zawsze ilekroć w naszej klasie zaczyna się rozmowa 0 gotowaniu, kuchni czy przepisach kulinarnych, zaw sze lutety namawiam swoje szkolne koleżanki do podjęcia choćby minimum wysiłku na tej niwie. 1 wtedy dopiero zaczyna sięi prawdziwe piekło Czegoz ja nie wysłuchuję. Ze jestem staroświecki, zacofany, w ogóle niespełna rozumu, ibo tylko ktoś taki może namawiać te uduchowione istoty do tak prozaicz nego zajęcia, jakim jest gotowanie. 1 zawsze dyskusje te kończą się chóralnym: — lubisz papu... to do baru! Zgoda, moje drogie,, ja bar dzo lubię „papu", ale nie w bąrze tylko... w domu. Vnie muszą to być koniecznie fry kasy, nie o to mi chod:i. Ja po prostu uwielbiam swój własny kolorowy kubeczek i fajansowy taślerz. Po sprawiedliwości, jeśli znajdzie się na nim pachnący „schaboszczakteż nie będę miał nic przeciwko temu. Móźe ja jestem, wstrętnym: egoistą, ale najbardziej kocham dziewczyny, które ■ " umieją gotować. 1 mi, za moją sympatia ^ owych gotujących dzieWcy^ nie przemawiają wartoM1 . tylko użytkowe. Sam lu : kuch,; sie. : zabawie się przy Tak właśnie „zabawie teJ cnoćby nawet rezultatem ^ zabawy miała być Potr? m zupełnie niejadalna. M0 Wam, co za frajda śleć żarcie. o którym nie napisano w żadnej g£' ce kucharskiej A jak P , niej smakuje... palce lj:icle Więc dziewczyny. f ,^0 się namówić na małe rżenie, takie dla pr~yJe'Jg naści. -- I nie rozumcie ™ źle. Nie namawiam Wa1 codziennego studio^ ( książki kucharskiej i ce g, browania pracy nad prz)J_0, towaniem wymyślnych " traw. Ńiechże wynildem szych kulinarnych zab' będzie■ chociażby udana botka.' z „babcinymi" c^ra$ teczkami, a będziemy ^ za nie kochać jeszcze dziej. I po gotowania ^ 'dziecię nie mniej noVJ° snę niż przed nim, Głos Pomorza nr 266 MAGAZYN Strona 1f Aura wyprzedziła o kil-a tygodni kalendarzowe }e^miny. Spadły pierwsze ścisnął mróz — a mamy już początek Zlr"y, która — jak przepowiadają m. in. sami myśli-— może okazać się tym aze® surowsza niż w poprzednich latach. Najwyż-®zy więc czas na dobre pomyśleć o dzikiej zwierzy-ie. której o tej porze ro-u trzeba zapewnić nie-ędną pomoc. Im bardziej owiem ułatwimy jej zimą arunki bytowania, tym orzystniejszych efektów ocłowlanych możemy ocze *:wać na wiosnę. » . Szczególnie dotyczy t?. zwierzyny' drobnej, dla tórej śniegi i mrozy są aJbardziej dokuczliwe. W ym roku wiele kół łowie-«ich może poszczycić się nacznym zwiększeniem Pogłowia kuropatw, tym większych więc 'starań ttsfL ' ^y zima nie przerobiła zbytnio ich sta-k. Dalszej troskliwej i szechstronnej opieki ze , rony myśliwych wymaga 3 nowo wprowadzone w ia + ro^u do łowisk ba-^y, rozpoczynające już ywsze, niezbyt fortunne cńi miSracje- Poszczę fiio0*! ^°.ła Przygotowują s Właśnie do przeprowa-enia koniecznego żabie- Szachy Piast w ofensywie dz®5 os*atnich meczach w li e , międzywojewódzkiej n CZecir] ~ Koszalin - Słupsk 5?oł® tabeli awansowali nn k?'.Sd słuPsiego Piasta. W K J j,szc? niedzielę dojdzie w iw j n'e rewanżowego Piat m U Budowlani -«■ "yecz ten zainauguruje z=,n?r^ '-w drugim kole. Pre-tujemy dziś partię z roz-»Vwek ligowych K. Batruch ^ szachownica Piasta) - S. 1 ^echanik Stargard) S*.jb SJt «c3 d5 3 e:d5 6 0 n ń 4 56 5Sf3 Ge7 . $lJ 7.He2 Sc6 8.Wd1 aj" ,'?£3 a5 10ci4 a4 11d5 14 r l2 ?:d5 '3,Gc4 Gd6 issfli,He8,15-Hd5 Sd-5 1»r T g:f6 17G:f6 Ge7 20 W ^ Ź:e5 19-S:e5 Gf6 22 W" a ?f6 21S:f7 0x4 24 P' ,e8 Wa:e8 23.SH6+ KH8 26 Mul , G:b2 25-c3 h5 ■ Hh6+ Kg8 27.Hg6+ KH8 Snu? W:f6 29.H :f64- Kg8 5S?G;a2 3,-h3 Gf7 'ml rW!f 33 Wd3 WeS ^^6 Ge6 35.Wg3+ Kf7 Qarne poddały się. MaSamecig *at większo- lerni, a-Wa*° s^' Pr°b-je-4. ..nie ma i jezdnia Wieli, la Pojazdów. Dzisiaj r0d7i5 .ma wątpliwości, a ^ ą się one chyba każde Cii S°, Uważnej obserwa-Uc^u drogowego. Oto r/o— £ gu hodowlanego, jakim jest redukcja bażancich kogutów, nader skorych — zwłaszcza wiosną — do rozpraszania macierzystych stadek. Aby liczyć na powodzenie hodowli, trzeba utrzymać w nich rozsądne proporcje płci. v Urządzając dla podopiecznych posypy osłonię- Kuropatwy na śniegu te odpowiednio przed zawianiem (a więc na przykład zakryte prostym, opartym jedną stroną o ziemię daszkiem), zaciszne budki, płotki chroniące ptactwo przed skutkami zadymek, lizawki, gryzaw-ki, różne typy paśników itp. — warto pamiętać również o najprostszych, tradycyjnych zabiegach — mających istotne znaczenie dla zwierzyny — a mianowicie odgarnięciu warstwy śniegu w miejscach, gdzie może ona łat-wiei znaleźć leśne runo, źdźbła traw, korzonki itp. Koła myśliwskie zgroma dziły już na ogół spore zapasy zimowej karmy dla zwierząt. Dopomogło w tym m. in. wiele gospodarstw państwowego sektora rolni czego, przekazujących często z własnej inicjatywy róż Gramy w szachy (5) Pierwszy etap partii szachowej nazywamy debiutem lub otwarciem. Jest to o-kres przygotowań i mobilizacji sił. Przeprowadzamy jq zgodnie z paru strategicznymi zasadami: 1. odpowiednie • i szybkie rozwinięcie bierek (tj. figur i pionów) 2. opanowanie przestrzeni na szachownicy, a przede wszystkim centrum (pola centralne), 3. zabezpieczenie króla. Zanim o-mówimy zagadnienie prawidło wego rozwoju, musimy zrobić ważne zastrzeżenie: niemal wszystkie reguły szachowe sq względne, zależne od konkret nej pozycji (układu sił); zdarzają się przypadki, w których nie tylko można, ale nawet należy odstąpić od recept. Każde posunięcie debiutowe musi być celowe, nie można np. wykonywać zbytecznych ruchów pionkami lub kilkakrotnie poruszać tę sama figurę. Do przeprowadzenia skutecznego ataku konieczne jest celowe współdziałanie kilku figur. Należy dążyć do tego, by rozwinąć ich jak naj więcej. Prawidłowy rozwój bie rek — to krótko mówiąc, takie ich ustawienie, aby gotowe były do akcji zarówno za czepnej, jak obronnej: aby by ły jak najlepiej zabezpieczo- norodne odpady, przydatne do tego ęelu. Również gminna spółdzielczość włączyła się do tej potrzebnej akcji. Tradycyjnie już w zimowym dokarmianiu zwierzyny wydatną pomoc okaże młodzież szkolna i członkowie szkolnych kół Ligi Ochrony Przyrody współzawodniczących z sobą w dorocznym konkursie. Młodzi sprzymierzeńcy myśliwych zebrali sporo kasztanów, żołędzi, bukowych orzeszków itp. Pieczę nad zwierzętami roztoczy również służba leśna. Ta wspólna troska ułatwi dzikiej zwierzynie egzystencję w trudnych, zimowych warunkach. (woj) ne przed atakiem bierek prze ciwnika i aby nie przeszkadza ły -sobie wzajemnie. Publikuje my do samodzielnej analizy w myśl, podanych zasad partię Reinle - Sivic 1.e4 e5 2.Sc3 Gc5 3.f4 G:g1 4.W:g1 e:f4 5,d4 Hh4+ 6.g3 f:g3 7.W:g3 H:h2 8.Hf3 g6 9.Gc4 fó 10.Sd5 Kd8 l1.Gq5 c6 12.G: fó—f— Ke8 13.Śc7+ Kf8 14.Ha3+ czarne poddały się. mat jest nieuchronny, l«ft BU m mmm s* J&m mm W/A mm v///YA >///<■,>, m m W y/m m i Na diagramie doskonale wi dać skutki błędów debluto-wych czarnych, ich figury -poza hetmanem, który nie po winien wychodzić tak wcześnie - nie zdążyły opuścić pozycji wyjściowych. (msz) pieszy w ruchu miejskim zdaje się mieć prawną prze wagę nad zmotoryzowanym, oto pieszy poza miastem bywa świętą krową, na którą w najlepszym wy padku można potrąbić. Pie szemu dano wiele uprawnień, jest on pod ochroną Odstrzał pieszych? — bo trzeba chronić jednostki słabsze —ale często kroć tej ochrony- nadużywa. W jego świadomości za kodowano fakt „bycia w prawie", nie dociera jednak do niej konieczność współodpowiedzialności za to, co się dzieje na drodze. Kierowca musi mieć wyobraźnię i musi znać przepisy, pieszy natomiast nie musi znać przepisów, a tylko powinien mieć wyobraźnię. Właśnie wyobraźnia może zastąpić mu wiadomości techniczne i prawne, te najprostsze — j?)k choćby , tę, że każdy samochód potrzebuje kilku dziesięciu metrów, by sta nąć Wj miejscu. Kierowcą (jak saper) nie ma prawa się mylić, pieszy (jak 1 człowiek) jest istotą omylną, wiele się mu wybacza, nie ma zwyczaju rozliczania go ż jego obowiązków. Kto widział na ulicy np. inwalidę, mającego na ramieniu żółtą opaskę z trzema czarnymi kropkami ułożonymi w trójkąt? Kto pamięta o tym znaku, który przecież mają obowiązek nosić właśnie inwalidzi? Nikt, a przecież mówi o tym § 14 p. 3 Kodeksu drogowego. Czy istnieje realna groźba wytoczenia postępowania sądowego przeciw pieszemu — sprawcy kolizji? Moim zdaniem, groźba taka nie istnieje. Pieszy ma ogromną przewagę nad zmotoryzowanym, .nie nosi on tablic rejestracyjnych, może po spowodowaniu wy padku bezkarnie przyspieszyć i zniknąć w tłumie. Przy kolejnej akcji „Stop — • dość ofiar" ogłaszam swoją akc.ie pod hasłem „Stop — dość ofiar wśród kierowców" ST. WIĄZOWSKI Moda Na jesień zimę Moda jesienno-zimowa io dziedzinie męskich jryzur nie uległa zasadniczej zmianie. Uczesanie panów charakteryzuje się nadal prosto tą i lekkością, włosy przykrywają pół ucha, tył jest równo zdegazowany i przycięty na karku do wysokości kołnierzyka. Fryzura typu sportowego staje się najwygodniejsza w warunkach dziennych. Ten typ uczesania z krótkich włosów gwarantuje estetyczny i elegancki styl. Ale aby utrzymać stale ładną i modną fryzurę konieczna jest fachowa pielęgnacja włosów. Jeśli chodzi o wąsy i brody to sam szczyt mody juz minął. Noszenie ich pozostaje zatem do wyłącznego, indywidualnego uznania panów. Powyżej prezentujemy dwie fryzury męskie proponowane na jesień i zimę przez polskich fryzjeróio na ogólnopolskim konkursie w Poznaniu, który corocznie organizuje Zjednoczenie „Polfryz". Z lewej — fryzura sportowa wykonana strzyżeniem na tępo nożyczkami na mokrych włosach i modelowana suszarką ręcz nąprzód wysunięty bez przedziałka. Z prawej — fryzura oparta na modelowym. strzyżeniu w stylu „Vi dal Sasson", długość włosów od 3—5 cm. Puszyste ucze-sanie zakrywa do polowy uszy. (az) Koszalińscy akwaryści w swojej , działalności hobbystycznej nie odpoczywają. Po udanej wystawie akwary Etycznej z okazji Centralnych Dożynek przymierzają swo je możliwości do urządzenia następnej, tym razem na Dni Koszalina w XXXI rocznicę wyzwolenia. Ma być ona znacznie większa i jeszcze lepiej zorganizowana. Najciekawsze okazy z własnyęh akwariów ho dowlanych zostaną pokazane w 80, szklanych zbiornikach, czyli będzie ich o 50 więcej niż na poprzedniej wystawie. Nadto akwaryści ogłaszają konkurs z nagrodami pt. „Moje akwarium", w którym mogą uczestniczyć wszyscy posiadający ~w swoich miesz kaniach akwaria. W konkur sie mogą także brać udział szkoły. Najlepiej prowadzone akwaria i najciekawsze bkazy egzotycznych rybek ^ę dą eksponowane na zapowia danej wystawie. Dla zwiedza jących przygotowuje się na grany na taśmie magnetofo nowej informator wystawowy z przerywnikami muzycz nymi. Z rozpędu Wystawę zamierza się u-rządzić w nowym, znacznie większym pomieszczeniu. Lecz wymaga ono nie tylko gruntownego remontu, ale również przebudowy i przy stosowania do ekspozycji akwarystycznej. Przedsięwzię cie ogromne, wymagające znacznych nakładów finanso wych. Koszalińskim akwary stom potrzebna będzie więc pomoc. Są pewni,, że ,jąt o-trzymają. Zasłużyli na poparcie za dotychczasowy wkład społeczny. Przedsięwzięcie tym bardziej godne poparcia, albowiem w nowym pomieszozeriiu ma być stała ekspozycja akwarystyczna. Miastu przybędzie więc nowy obiekt wystawienniczy a kolorowe, egzotyczne rybki zawsze są atrakcją dla zwiedzających. Do stałego programu dzia łalności należą już czwartko we ciekawe prelekcje pt. „ABC akwarystyki". Ciekawa impreza, godna polecenia miłośnikom rybek i szkolnym uczniom. Prelekcje są otwarte i mogą z nich korzy stać wszyscy, (hz) - Co, Jeszcze jedna gęba do żywienia?! nos RrzyzMa KRZYŻÓWKA NR 787 REDAGUJE SŁUPSKI KLUB SZARADZISTÓW PR$Y WDK POZIOMO: — 1) silnie trująca roślina zielna z rodziny baldasz-kowatych; 7) leje, jak z cebra...; 8) beznoga jaszczurka (w Polsce chroniona); 9) to co zostało zanotowane; 10) archipelag wysp greckich na Morzu Egejskim; 13) ukrop; 15) dawne francuskie 20 franków w złocie; 19) kąśliwy owad; 20) chroni przed deszczem; 24) szlachetny metal; 25) absurd; 26) brunatne plamki na skórze człowieka; 27) kolor różowoczer-wony 7. odcieniem fioletowym. PIONOWO: — l) rasa psów; 2) dziwak; 3) ptak z rzędu wróblo-watych; 4) smolne drzewo — uży wane do oświetlania; 5) drapieżnik z rodziny kotów; 6) rzemieśl nik samodzielnie prowadzący war sztat; 11) ...Sumac; 12) państwo w Azji; 14) uraza; 15) rodzaj przyczepy poruszanej przez ciągnik; 16) syn albo córka; 17) kraina w północnej Europie; 18) Cyklop miał jedno ...; 21) dochód z Dosiadanego kapitału;1 22) podwyższenie w teatrze; 23) węgierski kompozytor 1 pianista (1811—86). Ułożył: „HARALD" "Rozwiązania — koniecznie z do piskiem „Krzyżówka nr 787" — prosimy nadesłać do redakcji w Koszalinie najpóźniej d<> przyszłej soboty. Do rozlosowania wśród Czytelników: 5 BONÓW KSIĄŻKOWYCH po 50 złotych. ROZWIAZANTE KRZYŻÓWKI NR 785! NARODOWY FUNDUSZ OCHRONY ZDROWIA SŁUŻY TOBIE I TWOIM BLISKIM. NAGRODZENI Nagrody ufundowane przer PZU w Koszalinie za rozwiązanie krzy żówki nr 785 wylosowali! Bony towarowe: Danuta TREM-BOWSKA — U],. Rybacka 3 m 1, 78-100 Kołobrzeg; Grażyna SALACH — ul. Armii Czerwoni 14. m. 3, 77-300 Człuchów; Anna WŁODARSKA — Osówko, 78-21fi Bolkowo; Mieczysław KARLlN-SKI — Jezierzyce — osiedle 35B. m. 3, 76-219 Jezierzyce. Bony książkowe i Wanda B ARCISZEWSKA — Brzeście, 76-124 Żukowo k. Sławna; Danuta KOŁ TOWSKA — ul. Piastowska 5/23, 77-200 Miastko; Jacek SOBECKI ul. Szymanowskiego 9. 78-400 Szczecinek: Alina PAC — ul. Byd ?oska 35/2 , 78-100 Kołobrzeg; Kry Styna. MARCINIAK — ul. Niedziałkowskiego 36/4, 78-300 Świdwin. Nagrody wyślemy pocztą. 1 z 3 4 lii 5 1) 6 D D 7 3 © © © m © 9 10 11 12 - ® © (§} w ® © 13 14 e 15 16' 17 13 . v m 19 m © ® © © 20 21 22 23 24 GD m m © 25 26 (§i (D \ © m @ 27 / Strona 12 MAGAZYN Głos Pomorza nr 2ó4 Po kilkunastu dniach oficer meldował O postępach śledztwa swemu zwierzchnikowi z Komendy Wojewódzkiej MO. — Ustaliliśmy, że dziewczyna wyszła % pracy jedenastego lipca przed piętnastą. Nazajutrz rodzina złożyła meldunek, że Irena nie wróciła na noc do domu. Szesnastego lipca, funkcjonariusze z miejscowej komendy odnaleźli w parku miejskim buty i bieliznę dziewczyny przysypane piaskiem. Od tego miejsca aż do brzegu jeziora prowadził ślad wleczenia czegoś ciężkiego, wszystko wskazuje na to, że ciała dziewczyny. Na brzegu, w piasku, był odcisk części dziobowej kadeta. Odszukaliśmy tę skradzioną z, przystani żaglówkę. Była tam część opakowania pudru w kremie, jakiego używała Irena oraz kilka jej włosów i niedopałki klubowych. Zarządziliśmy przeszukanie jeziora. Niedaleko brzegu wyłowiliśmy spodnie dziewczyny i jej torebkę obciążone piaskiem. Przy miejscu gdzie była bielizna zabezpieczono ślad podeszwy trampka. Jakie wnioski do dalszej pracy dochodzeniowo-śledczej? — Wiele wskazuje na to, że chodzi, tu o morderstwo na tle seksualnym. Chociażby rozerwany stanik. • < \ — Hipoteza wydaje się słuszna i zawęża nam grupę podejrzanych. Ale nie wolno ograniczać się tylko do niej. Czy wyłowiliście jeszcze coś z jeziora? — Nie znaleziono nic więcej, poszukiwania prowadzone są w dalszym ciągu. „To ktoś ze stałych „bywalców" parku" Wszyscy członkowie grupy operacyjnej zdawali sobie sprawę, że postawione przed nimi zadanie było niezwykle trudne. Sprowadzało s-ię do znahego porzekadła: szukaj wiatru w polu. Podejrzanych było potencjalnie tylu, ilu młodych ludzi, w tym mieście i jego najbliższych okolicach. Więcej, nawet, sprawdzono dyskretnie pracowników zamiejscowych przedsiębiorstw, które prowadziły roboty w mieście, Dotyczyło to również użytkowników żaglówek. Ich 'Włosy porównywano z włosami znalezionymi na pokłidzie skradzionego kadeta. Bo oprócz włosów Ireny zidentyfikowano także inne. Niestety sprawa nie ruszała z miejsca. Na jednej z odpraw ustalono dalszą koncepcję działania. Mówił oficer: — Przyjmując hipotezę, że było to morderstwo na tle seksualnym będziemy mieć motyw działania przestępcy, co nam w dużym stopniu, może nie tyle ułatwi, co uprości robotę. — Czyli inaczej mówiąc trzeba sięgnąć do poprzednich wyroków sądowych — zastanawiał się głośno jeden z milicjantów. — Tak, musimy sprawdzić kto w 'tym mieście był w przeszłości karany za tego rodzaju przestępstwa. Ale nie możemy tylko do tego się ograniczyć. Należy także zdobyć informacje o młodych mężczyznach wykazujących odchylenia od norm współżycia seksualnego. I co może uściślić sprawę, jest to, moim zdaniem ktoś ze stałych bywalców parku. Wkrótce natrafiono na świadków, którzy- stwierdzili, że krytycznego dnia, W czwartek około godz. 13.30 widziano w parku młodego człowieka, który obnażał się przed kobietami. Również pracownicy miejscowej komendy milicji przypomnieli sobie, że za podobne ekscesy został w maju tego roku zatrzymany młody człowiek, blondyn z jasnymi włosami.' — To był Jan W. — zapewnili. Natychmiast dowieziono ekshibicjonistę na przesłuchanie do komendy. Nosi trampki i pali klubowe W mieszkaniu Jana W. zabezpieczono trampki. Ich wielkość i kształt. podeszwy pasowały do śladu odciśniętego w pobliżu miejsca, gdzie znaleziono bieliznę Ireny. Jan przyznał, że to jego trampki i często ich używał. Równie sensacyjne wyniki dało przeszukanie osobiste podejrzanego. Wraz z ipnymi drobiazgami funkcjonariusz milicji wyjął mu z kieszeni paczkę klubowych. — Czy to wasze papierosy? Tak. Ja zawsze palę klubowe. Rozpoczęło się przesłuchani p, którego wszyscy oczekiwali z niecierpliwością w przekonaniu, że dalsza część śledztwa będzie już tylko formalnością. — Czy to wy rozbieraliście się przed kobietami w publicznych miejscach — pytał oficer. — Ja? Nie pamiętam. — Więc wam przypomnę. Zatrzymano was za ten czyn w maju tego roku. — Panie władzo/ to było tak dawno, po co wracać do starych spraw. Było i się nie powtórzyło. — Co w takim razie robiliście w czwartek jedenastego lipca? — Wstałem rano, nLe pamiętam która była godzina, ale wcześnie. Pomyślałem sobie, że warto jechać na grzyby. Wybraliśmy się z kumplem motorem. Jakieś trzy kilometry od miasta jest w lesie fajne miejsce na grzyby. O której wyjechaliśmy? Chyba przed dziesiątą. Niby z grzy bami kiepsko w tym roku, ale sporo nazbieraliśmy. —■ O której skończyliście to zbieranie? Druga była, patrzyłem na zegarek. — Co później robiliście? — A co mieliśmy robić? Wsiedliśmy na motor i do domu. Tam oczyściliśmy grzyby, wymyliśmy i postawiłem je do gotowania. — Czy kolega był przy tym? — No pewnie, pomagał mi. Siostra też była wtedy w domu. A potem, to już było w godzinach popołudniowych, wyszliśmy do miasta. Czy mam opowiadać co robiłem aż do północy? — Nie, w tej chwili to nam wystarczy — oficer przerwał przesłuchanie i kazał odprowadzić Jana W. Oczywiście nie tracąc ani minuty spraw dzano wszystkie fakty, które podał Jan W. Potwierdzili je siostra Jana i jego kolega, podając te same godziny powrotu do domu. — Ma chłopak niezbite alibj — stwierdził oficer — Powrót do domu i oczyszczę nie grzybów zajęło mu tyle czasu, że w żadnym przypadku nie mógł zdążyć do parku miejskiego na godzinę piętnastą, a nawet pół godziny później, co wyklucza go ze wszystkich podejrzeń o zabójstwo Ireny. — A ślad trampka i klubowe? pytywali się milicjanci. do- — No cóż, na tym nie możemy opierać oskarżenia. To mógł być ślad jego trampka, ale nie było żadnych cech indywidualnych,' które by pozwoliły z całą pewnością stwierdzić, że były to trampki Jana W. A klubowe pali w kraju setki tysięcy osób. Nie mamy podstaw aby go dłużej tu przetrzymywać. Który spośród trzydziestu? Kilkunastu funkcjonariuszy milicji przez kilka miesięcy dzień w dzień pracowało nad rozwikłaniem tej niezwykle skdmpli-kowanej zagadki kryminalnej. Dalej prowadzono poszukiwania w jeziorze, , korzystając z pomocy specjalistów-płetwo-nurków. Istniało też przypuszczenie,' że kadetem przewieziono zwłoki na inny brzeg. Z tego też względu sprowadzono specjalnie tresowane psy i dokładnie spenetrowano cały teren wokół jeziora. Zwłok jednak nie znaleziono. Oficer był przekonany, że spoczywają one na dnie jeziora. Nie zrażając się dotychczasowymi niepowodzeniami powtarzał: musimy wyczerpać wszelkie możliwości. Równocześnie zbierano informacje o, .osobach, które można było podejrzewać o dokonanie tej zbrodni. Nie sposób nawet wymienić wszystkich wersji podmiotowych, jakie wówczas ustalono. Nie pominięto nawet nałogowych podrywaczy i „urodzonych w niedzielę". Po wstępnej selekcji pozostało do szcze gółowego rozpracowania jeszcze około trzydziestu osób. Tutaj nasuwało się zasadnicze pytanie: czy wśród nich był mło dy mężczyzna, sprawca ekscesu w parku jedenastego lipca Około godziny 13.30? Okazało się, że kilkadziesiąt, kobiet widziało. ekshibicjonistę w różnych terminach i różnych częściach miasta. Trudno było jednak ustalić jego rysopis. Bywały bowiem przypadki, że nawet dwie kobiety widziały jednocześnie tego mężczyznę i każda opisywała go inaczej. Drobiazgowo, niemal co do minuty, usta .lano co tego dnia robiła Ir^na. Wyszłł na jaw, że około 14 wracała z miasta do pracy właśnie przez park miejski. Miała że sobą torbę i zielony skoroszyt. Nie. zapomniano też o śladąch trampków. Rozpytywano w sklepach specjalistycznych. Trudno było jednak iść tylko tym torem, gdy okazało się, że dkoło 600 osób w mieście posiada takie trampki. Mi ilicjanci pracowali z ogromnym zaangażowaniem. Nikt nie skorzystał z wolnych dni, jakie przypadły w ubiegłym roku w lipcu. Wszyscy czuli się zobowiązani do możliwie najbardziej sprawnego przeprowadzenia pracy dochodzeniowo-śledczej. Ta żmudna robota przynosiła określone efekty. W październiku natrafiono na kolejny ślad, który mógł prowadzić w kierunku przestępcy. To ten — wskazała dziewczyna Ustalono, że w czerwcu gościła u rodziny w tym mieście .młoda dziewczyna. Któ regoś dnia zatrzymał ją w parku mężczyzna, ów poszukiwany młody mężczyzna. \ — Czy pamięta pani jak on wyglądał? dopytywał się oficer. — Tak. Młody, blondyn o bladej twarzy. Zauważyłam, że brak mu kilku bów. — Potrafi go pani rozpoznać? — Jestem przekonana, że tak. Zeznanie niezwykle ważne. Do tej pory kobiety, które widziały ekshibicjonistę z góry zastrzegały się, że nie będą go mogły rozpoznać. Zaproszono kilku młodych ludzi, między nimi takich, co do których Istniały podejrzenia o zabójstwo Ireny. Dziewczyna bez wahania podeszła do jed nego z nich. — To ten — powiedziała. I Był to Jan W. znany już poprzednio z żelaznego alibi. Ale nie znalazł się w grupie tych ludzi przypadkiem. Nadal bo ■ wiem 'nie spuszczano go z oka. Przy zbie raniu szczegółowych o nim informacji okazało się, że 11 lipca widziano go w sklepie o godzinie dwunastej. Wrócił więc z lasu o dwie godziny wcześniej niz zapewniał, poprzednio. Wystąpiono do prokuratora o zastosowa nia aresztu w stosunku do Jana W. stawiając mu zarzut zmuszania do określonego zachowania, co jest przestępstwem. Czwartego listopada rozpoczęło się pierw sze przesłuchanie Jana W. Przyznał się do wyczynów ekshibicjonistycznych w parku miejskim. Przed południem przerwano przesłuchanie. Oficer poinformował Jana W: „po obiedzie udowodnię wam, że tam tego dnia wróciliście z grzybów o dwie go dżiny wcześniej. — Kontynuujemy przesłuchanie — powiedział po przerwie oficer. — Nie będę mówił, wolę to wszystko na pisać, co mam do powiedzenia — zdecydo wał Jan W, * (dokończenie nastąpi) ANTONI KIEŁCZEWSKI riniiiiiniiiiiiniiiininii nniiiininiiiiniiiiriniiiiiiiiiiimiuiimiiiiiiiiinirriiiiinriiiiiriiiiiininuiiiiiiiiinMitiiiimiimiiiiiiiiTniiiimniminnriiiiiiiiimiiiiiiriiiiinni nil1 . W v fi BARAN 21*.3.-20.4.: W polowie tygodnia grozi cl kłótnia w domu albo w sprawach związanych z domem Jeśli chcesz jej uniknąć odłóż wszelkie dyskusje do następnego tygodnia. BYK 21.4.-21.5.: Jeśli zamierzasz jeszcze w tym raku odnowić mieszkanie, zmienić wystrój okien itp. - postaraj się o to w najbliższym czasie, potem przedświąteczna krzątanina r w domu, i w mieście, nie zostawi ci czasu i spokoju jakicn wymaga każdy poważny wydatek. BLIŹNIĘTA 22.5.-21.6.: Czy jesteś pewien, że twoja domowa elektromechanika nie grozi wypadkiem? Dobrze zrobisz, .gdy niezwłocznie wszystko dokładnie sprawdzisz. Przy okazji zobacz, czy cale domowe bhp odpowiada wymaganiom generalnych porządków przedświątecznych, RAK 22.6.-22.7,: To nie najbliższa osoba bedzie się „dziwnie" odnosić do ciebie, ale ty sam będziesz miał tzw. zły tydzień, widząc świat w krzywym zwierciadle. Byle do następnej niedzieli! LEW 23.7.-23.8.: Czym wytłumaczycie Lwy - skądinąd znane z talentów organizacyjnych i np, w USA specjalnie 1 poszukiwane na stanowiska kierowników - nie umieją za-pianować i rozdzielić prac domowych? Znów będą nieporo zumienia i pretensje, niestety. • PANNA 24.8.-23.9.: Załatwienie delikatnego problemu w pracy wymaga od ciebie nie mniej delikatności postępowania we wszystkich fazach, Nie denerwuj się. zachowaj spokój wewnętrzny i na zewnątrz, rozważ przenikliwie wszystkie „za" i „przeciw", bez uprzedzeń. Pośpiech jest złym doradcą, nawet w dobrej intencji. WAGA 24,9.-23.10.: Tryskasz-pomysłami. Jeden goni dru-gi, a wszystkie ciekawe, warte opracowania. Tylko kto to zrobi? Ostatnio Wagi nie mają szczęścia do wykonawców, SKORPION 24.10.-22.11.: Skorpionom zwłaszcza z pierwszej dekady listopada, też dopisuje teraz inwencja, i w przeciwieństwie do Wag, nie cierpią na brak wykonawców. Zawdzięczają to większemu uporowi, w jak się mówi, do- chodzeniu swego. Lecz uwaga! - upór nie może zmienić się w maniactwo, bo współpracownicy odstąpią od spółki. STRZELEC 23.11.-21.12.: Zrównoważeni mężczyźni - Strzel cy - pozwolą sobie w tym tygodniu, na zachowanie chime ryczne, które niemile zaskoczy ich otoczenie, Nie trzeba się tym przejmować. Nawet aniołom zdarza się pokazać rogi, po czym je chowają i wszystko wraca do normy. K0ZI0R02EC 22.12.-20.1.: Trudno się dziwić, że wobec bliskiego końca roku, przykładasz, tyle wagi do sp^aw zawodowych. Czy to jednak znaczy że powinieneś traktować najbliższych jak powietrze? Pamiętaj, że mimo wszystko łatwiej nadrobić coś w pracy niż w stosunkach z ludżmij zwłaszcza tymi którzy kochają i oczekują dowodów miłości. WODNIK 21.1,-18.2.: Pozwól s^bie powiedzieć, że w ocenie obecnej' sytuacji i wnioskowaniu na-przyszłość mijasz się z rzeczywistością. Dobrze zrobist idąc z- radą osoby współdecydującej, która okazuje więcej rozwagi i rozeznania. RYBY 19.2.-20.3.: Dla wielu Ryb «zykujq 'się zaskakujące zmiany' w stosunkach rodzinnych. Trzeba je przyjąć spokojnie i odważnie. Przyszłość zapowiada się lepiej niżby wynikało z tego, co się stanie w najbliższym czasie, iiniiiiiiiiniiiimniiininiiiiimimiiiiiiniiimmimiiinimiiiiiiiiiniiniiHinininiTiiiiiiinniiiniuiiiHininiTinnniTmTTmmTi?T?iTmiTnnnMiTTTU8 uniuimniiniiin*11 i Hi' G/os Pomorza nr 266 MAGAZYN Strona 131 SZKOŁA TRENERA -KRZYŻANOWSKIEGO u."*"" Co to Jest ta Słupska Szkoła Kwalifi-^anych Siatkarek? Ą\VF^Zy SSKS jest zalążkiem słupskiej filii ^ Dlaczego tyle mówi się o tej szkole a k?Mespol'e Czarnych nie gra ani jedna siatka — wychowanka SSKS? ,Jak można zapisać dziecko do SSKS? Ocj 2l®si«Uki podobnych pytań otrzymujemy miesięcy. Postanowiliśmy wyjaśnić lo^^kie wątpliwości „u źródła", czyli u za 2vw°'e^a S<='KS i twórcy pomysłu — trenera -sinunta Krzyżanowskiego. ?,^lpdy w lutym ubiegłego roku trener ń/^-uint Krzyżanowski objął funkcję szko ęr "•'vą w klubie Ozami, najwięksi optymiś **^11 już marzyć nawet o tytule mistrza . • Realnie i trzeźwo myślący trener miał ki p^sze ambicje. W ubiegłym sezonie siatkar }{ . zarnych uplasowały <-ic; w czołówce II ^^ tym ro^u walcz^ 0 awans do eks-"aii -y' z zaPleczem w klubie nie jest ^*Piej. Obecnie w zespole jest 9 zawod-stk któraś z siatkarek pierwszej szó ,}ah zachoruje, odniesie kontuzję, jest w w Szei dyspozycji — powstają luki nie do l^^nienia. ^pzostaje szkolenie nowych A * ' ^ssli już wziąć się za szkolenie od podlę ^ — żmudne, długie i pracochłonne — sys'em oparty na najlepszych W^h, na szerokiej selekcji, podbudowany etycznie i prężny organizacyjnie. t ' takich właśnie założeń wyszedł Zygmunt łZyżanowski i tak powstała SSKS. okresie od lutego do września ubiegłego ^ u dokonano wielkiei pracy. Trener Krzy-^.°w_ski wraz z pozyskanym do współpracy, ^gniewem Krzemińskim, odwiedzili wszyst si ^upskie szkoły podstawowe i z kilku ty uczennic, dokonali wyboru kilkuset ich ^ nie7!> najbardziej predestynowanych do by^^iania siatkówki. Tak! system selekcji HjL 7-nany u na? dotychczas tylko ze słysze-(z powodzeniem stosują go np. w ŃRD). Na ^ astępnie kilkaset dziewcząt skierowano 2^ s?-czegółowe badania lekarskie. W około V|Pr0cent przypadków ujawniono takie czy r,Q e Przeciwskazania zdrowotne do wyczy-VeSo uprawiania sportu. ,°kolo „n............................-......- 5 Szkołę Kwalifikowanych Siatkarek. .iednak dopiero początek roboty. Na j etap, to okres załatwiania trudnych nJ^sto niewdzięcznych prac organizacyj-"■ Tu należy nodkreślić bardzo pozytywą ^ładz mieiskich Słupska, które do przed Hy^°ne*o proiektu Dianu podeszły z peł-^ zrozumieniem. Do „przeskoczenia" były Kfłsf""1" *00 dziewcząt, które przeszły- przez sję' e jito selekcji, utworzyło właśnie Słup- jeszcze problemy bazy treningowej, szkoleniowców. budżetu. Równocześnie przez cały czas trwały rozmowy z rodzicami wytypowanych dziewcząt. Musieli oni wyrazić zgodę na treningi, w wielu przypadkach na zmianę, szkoły.- na dojazdy dzieci do dalej położonych szkól. We wrześniu ubiegłego roku, w dwóch słup skich szkołach podstawowych nr 6 i nr 14 — 8 grup dziewcząt rozpoczęło zorganizowane szkolenie. SSKS stała się faktem dokonanym. SSKS działa 14 miesięcy. W tym okresie zebrano olbrzymi materiał porównawczy. Sta ło się to możliwe dlatego, że wszystkie grupy mają jednolity program, opracowano jednolitą dokumentację, jednolite sprawdziany. Każdy ze szkoleniowców, a jest ich obecnie sześciu, ma szczegółowy dziennik. Wyniki każdego sorawdzianu nanoszone są na odoo wiednie formularze. Trener Krzyżanowski opracował system punktowy. Suma punktów pozwala stwierdzić, w sposób niemal matematyczny. tempo rozwoju młodych zawodniczek. ich słabe i mocne strony sportowe, pre dyspozycje fizyczne i psychiczne. Poprosiliśmy o krótką charakterystykę me tod treningowych w SSKS trenera Krzyżanowskiego. 1 — Według naszego planu treningi rozpoczy nają się już w klasie IV i trwają przez 5 lat aż do ukończenia szkoły. Dziewczęta tre nuja 4 razy w tygodniu po 105 minut. Na każdym treningu doskonalimy poszczególne elementy siatkarskich umiejętności. Dziewczęta grają specjalnymi piłkami. Są one mniejsze i lżejsze. Również siatka i boisko są specjalnie przystosowane do poziomu gru jpy. Na treningach wprowadzamy Wiele elementów zabawowych, organizujemy współza wodnictwo między grupami. — Zadbaliśmy także o jednakowe stroje, emblematy szkoły, dziewczęta składają uroczyste ślubowanie — są to pewnego rodzaju czynniki integrujące grupę. Podczas szkolenia trwa nieprzerwana selek cja. Po każdym roku szkolnym w grupie zo stają tylko najlepsze. Oczywiście może się zdarzyć, że nikt nie odpadnie. Do klubu trafi może kilka czy kilkanaście rzeczywiście najlepszych. Na tym polega prawidłowe szkolenie. Zdolnej młodzieży nie brakuje nigdzie — SSKS jest jak dotychczas tylko w Słupsku. EDMUND BUREL a Anna Dcividson reprezentująca Australię podczas tegorocznych, odbywających się w Londynie, wyborów Miss Świata, jest z zawodu spikerką telewizyjną oraz z zamiłowania m0delkq' CAF - UPI a a 0 ai o mmmm B > I I Produkuje sportowców? W interesującym skądinąd i w życzliwym dla nas tonie utrzymanym artykule pt. ,,Bitwa o murawę" „Przegląd Sportowy'' (nr 228) zajął się działalnością koszalińskiej „Gwardii". Szczególnie wiele słów poświęcił wieceprezesowi klubu, ppłk. Z. Wołowskiemu. W pewnym miejscu autorzy ar tvkułu nazwali qo „szefem pro dukcji gwardyjskiego sportu w Koszalinie". Skazani na młotek... W Wyszkowskiej Fabryce Mebli - podał „Express Wieczorny" (nr 251) doszli do wniosku, że pora skończyć z młotkiem. Do wbijania gwoździ i wkręcania śrubek kupili dwa francuskie agregaty--automaty. „Niestety - podał dziennik - z próby zautomaty zowania nic nie wyszło, gdyż francuskie agregaty przystosowane były do gwoździ i śru- bek innych kształtów i roz-miców". Obawiamy się, że przed za-kupien!em agregatów z Francji nikt w wyszkowskiej fabryce nie pokwapił się o rów norzesiie zamówienie odpowiednich gwoździ i śrubek, tylko uwierzył w magiczną siłę zaąranicznych automatów, jakby ich obowiązkiem było jeszcze przerabianie gwoździ a nie samo ich wbijanie. Bzduralia Obok militariów, dewocjona liów i juwenaliów dorobiliśmy się jeszcze... kulinariów. Sta ło się to za sprawą „Głosu Szczecińskiego" (nr 253), który ochrzcił w ten sposób po-p:sy miejscowych kuchcików w kawiarni „Zamkowa". Premie za bałagan... Inspektorzy Okręgowego Za "•zadu Dochodów Państwa * Kontroli Finansów w Bydgosz czy - poinformowała „Gazeta Pomorska" (nr 254) zajęli się ostatnio działalnością kółek rolniczych. W Spółdzielni Kółek Rolniczych w Lnianie koło Świecia wykryli bałagan, za który zarządcy tegoż uszczęśli wiali się jeszcze premiami. ^ Uzasadniali, że premie należą ' ly' się im za rozumną i racjonalną gospodarkę. ...i niepalenie Japońska firma_ Mitsubishi" — podało „Życie Gospodarcze' (n 46) - wprowadziło oryginalne premie dla swego wykwalifikowanego personelu technicznego i administracyjnego. Koncern zobowiązał si$ płacić po 5 tys. jenów (ok. 20 dolarów) miesięcznie każdemu fachowcowi, który rzuci palenie., Decyzję tę podjęto w „Mitsubishi" pod wrażeniem śmierci na raka 8 menażerów firmy. (kr) Akredytowany żebrak W położonym na północy Indii mieście Jullundui wszyscy żebracy muszą się rejestrować. Jedynie jałmużnie/ posiadający urzędowe zezwolenie moaa legalnie uprawiać swój zawód. Władze żqdajq przy tym, żeby ubiegajacy się o licencje żebrak podał cel, na jaki zamierza przeznaczyć uzyskane w tym pro cederze fundusze. w marki warsnwa 224 Xorlvr?-edam. Zbierniew Gozdan. p-ta Łącko. Gp-76;>9 105 fabrycznie nowa za-''łl;1' na nnweeo fiata 126. Ko-v',n. tel. 225-39. G-7717 lns fabryczni* nowa — '•Met ™ Kołobrzeg'. Wojska Pol tel. 32-67. G-7712 CI* 131 1SHI dwuletniego — "am. Koszalin, tel.256-45. G-7715 f—■—-- o pow. 1,7(1 ha, dom v,fe» y> zabudowania ąospo-sprzedam. Cena 40.000 zł. Hu "Wo 21, p-ta Bydłino, Sa- Gp-7fi!>8-0 TO P.KaO l*ruta *1, kupi*. Wróbel, Białogard, Gp-7607-0 .'"tf. — kupif. Wiado- Głuchów, tel. 784, po *o- >> 1S. <5-771# Nr PoKaO — kupię. KoSza-• 273-35, po szesnastej. G-7713 V APIJ wkład osscTTdPOścib-mfiłeeo fiata. Koszalin, te C 273-S0. 'G-7718 ?w, vj'6rn. nracownika <^o wy- _ siatek oirr^rizeniow^-ch bnrdzo riobre Foęd'>n **ko, Hierkowo woj. Fłun^t* G-7716 TĄKf.A.p naprawy sarnn-,-> -specjalność: syrena, trabant, wart burą — poleca usługi w pełnym 'ikresif napraw. Adar™ Koszalin Armii Czerwonej R5, w godz. 8—16. tel. 272-33. G-7720-# PIT.NIE potrzebna opiekunka do siedmiomiesiecznego dziecka. Słupsk, Zamiejska 3/2, po szesnastej. G-7714 PII.NIE przyjmę samotna rencistkę do opieki nad dzieckiem. KosTnlin, Powstańców Wlkp. 12, m. «0. a-7711 ZAPISY na kursy radiowo-tele- wizyjne. kroju i szycia, dziewiar-stwa maszynowego oraz języków: angielskiego, niemieckiego francuskiego szwedzkiego przyjmuje ,,Oświata" Kołobrzeg, Cyrankiewicza fi. pokój 118, telefon 22-31. K-3060-0 „LINGWISTA" Specjalistyczna Spółdzielnia Pracy Nauczycieli Języków Obcych prow&dzi kursy: rosyjskiego, niemieckiego, angielskiego francuskiego, szwedzkiego — naocznie (tempo: normalne. przyspieszone) i zaocznie 'konsultacje niedzielne) — w Ko szalinie Słupsku. Szczecinku Lęborku, Wałczu. Kołobrzegu, Białogardzie Zgłoszenia indywidualne i zbiorowe (zakłady pracy, szkoły) nrzyiiutje do 23 listopada hi .Oświata" Koszalin. .Jan;« z Kolna 19. K-3120-0 SŁUPSKA SPÓŁDZIELNIA MIESZKANIOWA „Czyn" w SŁUPSKU zoK/fadomia, ie z dniem 26X1 1975 r. biura Administracji Osiedla „Sobieskiego" i Zakładu Remontowo-Budowlanego sostaty przeniesione do budynku, przy ul. WŁADYSŁAWA IV, nr 9 ^ JEDNOCZEŚNIE uległ zmianie numer telefonu administracji z nr 84-93 na nr 87-93 K-3183 1 "*•» listopada 1975 roku zmarł, po krótkotrwałej chorobie, w wieku 70 lat kol. STEFAN BARAŃSKI ('łU£oletni dyrygent orkiestry dętej i wychowawca ,T|łod*ieży Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Człu-^nwie. ' Wyrazv szczereea żalu i współczucia ZONIE i RODZTŃ1E składają pracownicy, młodzież i rodzice Osadniczej szkoły, zawodowej w człuchowie Dnia 27 listopada 1975 roku zmarła, po ciężkiej chorobie w wieku 69 lat BRONISŁAWA BORSUK o czym zawiadamiają w smutku MĄŻ, DZIECI i WNUCZKI Pogrzeb odbędzie się 29 listopada 1975 r. o godz. 11 na Cmentarzu Komunalnym w Koszalinie, W dniu 26 listopada 1975 roku zmarł nagle w wieku 28 lat EDMUND FATZ długoletni I zasłużony pracownik Przedsiębiorstwa Sprzętowo-Transportowego Budownictwa Rolniczego w Miastku. Wyrazy głębokiego współczucia Ż.ONIE i RODZINIE składają KIEROWNICTWO RADA ODDZIAŁOWA I WSPÓŁPRACOWNICY NAUKOWO-PRODUKCYJNE CENTRUM PÓŁPRZEWODNIKÓW Zakłady Przemysłu Elektronicznego „Kazel" w Koszalinie ogłasza zapisy do OCHOTNICZEGO HUFCA PRACY dochodzącego dla młodocianych w następujących zawodach: « TtOCZARZ W METALU # MONTER ELEMENTÓW PÓŁPRZEWODNIKOWYCH W OKRESIE NAUKI junacy otrzymywać będq wynagrodzenie w wysokości 600 zł miesięcznie + 25 p >ć, premii. WARUNKI PRZYJĘCIA: ukończony 16 rok życia, dobry stan zdrowia, ukończone minimum 7 klas szkoły podstawowej, pisemna zgoda rodziców. KANDYDATURY NALEŻY ZGŁASZAĆ w ww. Zakładzie, w dziale spraw osobowych, pokój nr 6 K-318'-0 ;i====^lT~rr=rB^=l i ~— B I === W dniu 25 listopada 1975 roku zmarł, w wieku 70 lat STEFAN BARAŃSKI były kapelmistrz orkiestry Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Człuchowie, odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, odznaką 1000-lecia Państwa Polskiego i odznaką „Zasłużony dla Ziemi Koszalińskiej. Wyrazy głębokiego współczucia RODZINIE składają INSPEKTORAT OŚWIATY i WYCHOWANIA oraz RADA ZAKŁADOWA ZNP w CZŁUCHOWIE Strona 14 MAGAZYN Ciot Pomorra nr 26° SPORT • SPORT • SPORT • SPORT Na arenach sportowych Podobnie jak w ub. tygod niu sobota i niedziela upłyną pod znakiem II-ligowych pojedynków piłkarzy, koszy karek i siatkarek zespołów koszalińskich i słupskich Sympatyków sportu w Koszalinie — po środowo-czwart kowych emocjach, które przeżywali podczas ogólnopolskiego turnieju w judo, 29 i 30 bm. oczekują kolejne. Tym razem na matach hali Gwardii wystąpią zespo ly Spartaka-Lewski (Sofia), Dynamo (Neubrandenburg), Polonii (Bydgoszcz) i miejsco wej Gwardii. W niedzielę rozegrana zo stanie kolejna runda spotkań w siatkówce, koszyków ce i tenisie stołowym o mistrzostwo klas regionalnych A oto imprezy na które warto się wybrać: PIŁKA NOŻNA. W Kosza linie: Gwardia — Jagiello-nia Białystok (niedziela, go dżina 13, stadion Bałtyku). KOSZYKÓWKA. W Kosza linie' Bałtyk — Legia Warszawa (sobota, godz. 18, ha la KOSiW, ul. Głowackiego). W niedzielę rewanżowe spot kanie między obu drużynami rozpocznie się o godz. 17. Koszykarki II-ligowego SZS AZS Koszalin spotkają się w sobotę i w niedzielę w meczach wyjazdowych z poznańskim Lechem. SIATKÓWKA. Siatkarki Czarnych tym razem będą walczyć o mistrzowskie punk ty w Gdańsku z tamtejszą Gedanią. JUDO W hali Gwardii w Koszalinie rozpocznie się w sobotę o godzinie 16.30 mię dzynarodowy drużynowy tur niej w judo z udziałem zespołów Spartaka (Bułgaria), Dynamo (NRD) oraz Polonii Bydgoszcz i Gwardii Kosza i lin. W niedzielę o godz. 10 rozpocznie się natomiast tur niej indywidualny. (sf) TYDZIEŃ W S7W AWANS KOSZYKA&EK WISŁY W rewanżowym meczu 1/8 finału Pucharu Europy w koszyków-re kobiet. Wisła Kraków pokonała Nokian (Finlandia) 90:43 (43:'-) Pierwszy mecz koszykarki Wisły przegrały w Tampere z mistrzem Finlandii Nokian 116:54, zapewniając sobie praktycznie już wówczas awans do ćwierćfinału Krakowianki we własnej hall srały wiec ulgowo, oszczędzając siły na ligowe pojedynki. Konkurs - plebiscyt WYBIERAMY NAJLEPSZYCH SPORTOWCY TRENERZT Imię i naiwlsko uczestnika plebiscytu Adreg Kuponwprosimy nadsyłać dr dnia 15 grudnia 1975 r (de-cydule data stempla pocztowe go) na adres: Redakcja ,Gło su Pomorza" 75-G04 KoszaHn ul Zwvciestwo 137n39 z do p;skiem na kopercie: ..Plebiscyt sporto-wv" Kolejne sukcesy W. Fibaka Polski tenisista Wojciech Fi-bak udanie wystąpił w międzynarodowym turnieju rozegranym w Tennispalatsi w Helsinkach. W pierwszej rundzie wy eliminował on Fina Bernera. 8:1, 7:5, w drugiei rundzie pokona1 Farrela (Anglia) 6:4. 6:2, a w ćwierćfinale zwyciężył znanego Szweda Anderssona 6:3, 6:2. W półfinale Fibak zademonstrował doskonała formę i tenis na najwyższym poziomie, zwyciężając Amerykanina Johna Bo-rowiaka również w dwóch setach - 6:2, 6:3. W finale przeciwnikiem Fibaka był Rumun Ilie Nastase. Pojedynek Fibak — Naatase trwał ponad 3 god*iny i był nierwykle wyrównany i wcięty Ostatecznie Nastaw pokonał Fibaka w traeeh setach — 7:8, 4:6. 6:2. Foreman znowu nokautuje Po raz pierwszy od 15 mie- siecy. na ringu wystąpił były mistrz świata wagi ciężkiej — George Foreman, którv w październiku ub roku w Kinszasie stracił tytuł mistrzowski w wal c.e z Muhammadem Ali. Foreman walczył w Kiamesha T ak® (USA) z Jody Ba1lard<*m (obaj USA), nokautując go w II rundzie. SOBOTA - 29 XI PROGRAM I 10.00 „Ojcowizna" — współczesny dramat obyczajowy TV jugosłowiańskiej. 15.25 Program I proponuje 15.40 Program dnia 15.45 Dziennik — kolor 15.55^ ..Obiektyw" — program województw: poznańskiego, gorzowskiego. kaliskiego, konińskiego, leszczyńskiego, pilskiego i zielonogórskiego 16.15 Studio otwartych drzwi 17.15 Sobota młodych — „Andrzejki" 18.10 Wszystko za wszystko — z prof. drem Jerzym Grzym-kiem 19.20 Dobranoc: „Przygody rot bóinika Rumcajsa — kolor 19.30 Monitor — kolor 20.10 Teatr Komedii: — M. Krajndel i M. Smirnowa — ,,Pod jednym dachem" Wyk.: Jolanta Skowrońska. Janusz Kło siński, Ewa Żukowska i Marian Opania. 21.45 Dziennik — kolor 22.05 Wiadomości sportowe 22.10 „Igraszki miłosne" — film fab prod franc. (od lat 18) 23.40 Opowieści starszego pana — Misia — kolor 23.50 Zakończenie programu PROGRAMY OŚWIATOWE: 6.00 TV Technikum Rolnicze: Matematyka — l. 11 — Równania kwadratowe (powtórzenie) 6.30 Botanika — 1. 9 — Budowa i czynności liścia 13.45 Jeżyk polski — 1. 50 — Adam Asnyk —. poezja 14.30 Hodowla zwierząt — 1 47 — Środowisko » rozwój cech dziedzicznych (pow tórzenie) 15.00 Redakcja Szkolna zapowiada PROGRAM II 16.30 Program II proponuje 16.40 Program dnia 16.45 Spotkania z górami — ode. VIII 17.10 Dialogi historyczne — cz. I ..Początek drogi" 17.50 Siady prowadzą do Amsterdamu — film RFN 19.00 Druga młodość Warskie-go 19.20 Dobranoc: Praygody rozbójnika Rumcajna — kolor 19.30 Monitor — kolor 20.20 Kino Miniatur — filmy kanadyjskie — kolor 21.10 Godzina Zofii Gerlach — lekarki przebywającej 10 lat w Algierii 22 30 24 godziny — kolor 22.40 Studio przebojów — pro gram TV NRD — kolor 23.25 Zakończenie programu NIEDZIELA - 30 XI PROGRAM I 8.W Bieg po włrowlt R.M Program dnia fl.55 Wiad. sportowe 9.00 Dla młodych widzów: leranek. M in. ..Niewidrialfta ręka": ..Spróbuj z nami"; „Nie dzielny gość" I film z serii: „Pippi" 10.20 Antena 10.40 Radar 10.55 Pasja, przygoda, ryzyko — ..W Karakorum" — polski film dok. 11 45 Lektury Pegaza 12.05 Dziennik — kolor 12.25 Program muzyczny — „Józef Broda ,gra na instrumen tach ludowych" 12 40 Tydzień: magazyn spraw codziennych — kolor 13.10 Dla dzieci: „Malwlnka" — Marli Kann — widowisko lalkowe — kolor 13.55 Z kamera wśród zwierząt - ,Po biesiadzie" 14.25 ..Weteiani walki 1 pracy" — „Spotkania po latach" — program publicystycznv 15.20 Losowanie Dużego Lotka 15.35 „Ze Śląskiem przez kraje 'i horyzonty" — cz. 1 (kolor) 16.10 Refleksje obywatelskie 16.25 Wielka Gra — teleturniej 17.20 Sprawozdawczy magazyn •portowy 18.10 Tele-Echo — kolor 19.15 Wieczorynka — kolor 19.30 Dziennik -? kolor 20.20 Bajka dla dorosłych — „Cudowne dziecko" 20.30 „Rodzina whiteoakAw'' — ode V kandyjsikiego filmu •er. — kolor Jl.Jfl Danuta Rinn w Opolu — kolor 22.10 Informacyjny magazyn • portowy 22.40 Zakończenie programu PROGRAMY OŚWIATOWE: 8.25 TV Technikum Rolnicze: Jeżyk polski — l. 50 — Adam A*nvk — poezle (powt.) 8.55 Hodowla zwierząt — 1. 47 — Środowisko a rozwój cech dziedzicznych (powt.) 7.S5 TV Kurs Rolniczy 8 00 Przypominamy ra dzimy 8.10 Nowoczesność w domu i zagrodzie. PROGRAM II 11.05 Program rlriia 13.10 Bitwy, kampanie, dowódcy 13.40 Niedziela z filmem — „Krzysztof Szmagier" — reżyser popularnego serialu „Przygody psa Cywila" 14.40 Czas i ludzie: ..Kobiety w Sari" — węg. film dok. — kolor 15.45 Sylwetki X Muzy — Wanda Neumann 16.10 Filmy Jana RybkowsWe go: ..Album polski" — polski film fab Wvk..\ Barbara Bryl-ska Andrzei Seweryn, Jan Machulski — kolor 18.30 Sprawozdawczy magazyn aportowy — kolor 19.15 Wieczorynka — kolor 19.30 Dziennik — kolor 30.20 „Bratysławska lira 75" — program TV CSRS — kolor 21.00 „Będziemy nasze konie pławić we krwi" — publ. międzynarodowa 21.30 ..Zmiana wachty" — nro gram rozrywkowy TV NRD — kolor 23.05 Zakończenie programu PONIEDZIAŁEK - 1 XII PROGRAM I TV TR: 1J.4S J. polski — 1. 8 łł.M Mechanizacja rolnictwa — l. I 18.58 NURT (Nauki poH-tyeane) — Proce* i perspektywy »ocJali«tyczneJ przebudowy rolnictwa w PRL 18.40 Obiektyw _ program województw 17.00 Dla dzieci: Zwierzyniec 17.40 Echo stadionu 17.55 ..8 mar ca — piątek* — film prod. radzieckiej z serii — „Dzień po dniu" 18.55 Szare na złote — mam pomysł 19.20 Dobranoc: Dziwne przygody Koziołka Matołka 19.30 Dziennik 20.20 Teatr Telewizji: E Niziurski „Ucieczka z Betlejem" 21.30 Forum r. ministrem zdrowia i opieki społecznej. Marianem Śliwińskim 22.25 Śpiewa W Ochman 23.00 Wiadomości sportowe. PROGRAM II 16.55 J. niemiecki — 1. 5 kur-■u podstawowego 17.25 DZIEW JUGOSŁOWIAŃSKI W TVP -prezentacja H 30 Film tab produkcji iugosłuwiańskiei 1900 Kronika Pomorza Zachodniego 19.30 Dziennik 20 20 „Jeana z sześciu — Macedonia" (film barwny) 20.35 „Weseli pasterze" — film folklorystyczny >0.55 „Płomień" — film dok. 21.20 „Po tet samej stronie" (o udzi* le Polaków w woinie wyzwoleń czeił 21 50 Belgrad - moje mia sto" - film 22 15 Zakończenia dnia jugosłowiańskiego 22.20 NURT (Matematvka) - Działanie na zbiorach — cz. II 22 50 J angielski w nauce i technice _ powtórzenie 1. 9. WTOREK - 2 Xli PROGRAM I TV TR: 6.00 J. polski — 1. 8 8.30 Mechanizacja rolnictwa — 1. 5 (lekcje powtórzeniowe) 13.45 Matematyka — 1. 56 14.30 Mechanizacja rolnictwa — 1. 42 10.10 „Rodzina Whiteoaków" — powtórzenie ode. V filmu prod kanadyjskiej Dla szkół: 10.0( Program dla kl. I—III („Czerwone żółte, zielone") 12 00 Historia - kl VIII (W przededniu wolny) 16 40 Obiektyw -program województw: szczec.ń skiego, koszalińskiego, i słupskiego 17 00 Nie tylko dla oań 17.25 Studio TV Młodych 18.25 Spotkania w drodze 19 20 Dobranoc: Jak budowano nowy dom Rarbapaoy 19 30 Dziennik (kolor) 20 20 Przypominamy, radzimy 20.25 „Rodzina, w.yli obcy w domu" — ode IX filmu prod. TVP w II cyklu pt. „Czterdziestolatek" 21 10 Tnter-studio 22 15 Wiadomości sportowe 22.25 Z cyklu ..Opera" (odcinek V pt ..Bel canto czyli piękny śpiew") PROGRAM II 16.35 Slim John — J. angielski — 1. 9 kursu podst. 17 10 Malarstwo i film 17.50 Teatr TV E. Niziurski: „Ucieczka z Betlejem" — powtórzenie 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.30 Dziennik 20.20 Wtorek melomana: 1) Sonatę F-dur Mozarta gra E. Bukoiemska; 2) Z cy klu — laureaci Konkursu im. F. Chopina w Warszawie - Din na Kacsoko (Brazylia) 21.10 24 godziny 21.20 Galeria 34 milionów — 30 dzieł w XXX-leciu 21.55 Klub Filmowy: „Bernt i Anita" — film fab. prod. szwedz kiej 2315 J. niemiecki — 1. » kursu podst. ŚRODA - 3 XII PROGRAM I TV TR: 6.00 Matematyka — 1. M i 6.30 Mechanizacja rolnictwa — 1. 42 (lekcje powtórzeniowe) 12.45 Zoologia — \. 11 13.23 Uprawa roślin — 1. 18. Dla szkół: 9.00 Chemia — kl. VII (Mieszanina a związek chemiczny) 10.00 Fizyka — kl. VII (Gra witacja i loty kosmiczne) 10.30 „Czterdziestolatek" — ode. IX pt. „Rodzina czyli obcy w domu" (powtórzenie) 14.55 NURT (Matematyka) — Iloozyn karte-zjański zbiorów 15 tn Obiek^"1' — program województw 15 55 Transmisja akademii z okazji Dnia Górnika 17 30 Dla dzieci: „Co to jest?" 18.00 Losowanie Małego Lotka 18.10 Poligon 18 30 Dvrvguje Krzysztof Penderecki 18.55 Fakty — opinie - hipotezy: Wesel, chemia, megawaty 19 20 Dobranoc:. Miś Kudła-tek 19.30 Dziennik 20.2f> Z najlepszymi życzeniami dla górników 21 45 Ćzvm ^yio świat "W Tnform?cie — Towary — Proporcje 22.40 Wiadomości sportowe. PROGRAM n 16.30 J francuski —IM •u I stopnia 17 05 Dla młodzi*: ży: „Szkoła wynalazków" 1T" Poradnia młodych: 18 08 sienna miłość" — ode II fUJ® ser prod NRD 19.00 Kron'*» Pomorza Zachodniego 1 ' , Dziennik 20 20 Spotkanie z *nrf(5, pozytorami 2110 Rada . peoa^/ giczna - „Siła. zdrowie. p1*; no" 21 40 24 godziny 21 50 L* pularne blg-bandy 22 20 NU J (Pedagogika) 22.50 J. ang'«ls^ — 1. 9 kursu podstawowego- CZWARTEK - 4 XII PRt>GRAM I r tł TV TR: 6.00 Zoologia — j, 1 6.30 Uprawa roślin — 1- 10 keje powtórzeniowe) 8.40 -j paine lato" — film fab. bułgarskiej, Dla szkół: 10.00 ^ storia - kl. VI (Złoty wiek *jj tury) U 05 J polski — kl .gt —VIII (Radio) 12 30 Decyzje ^ nastolatków) TV TR: 13 45 W» J() zówki metodyczne — 1. n 1 Fizyka - 1 39 18.40 ObieK^ — program województw 1 t Dla młodych widzów: Ekra" „ bratkiem 18.10 „Czytamy romskiego" — teleturniej Dobranoc: Pomysłowy D<ł^-mir 19 30 Dziennik 20.20 ^ pominamy, radzimy. 20.25 J.„jj Sensacji E Manson i T w jjl „Epidemia zbrodni" — ode .j pt „Polowanie" 21.30 Pegaz - ^ śpiewa Betty Dorsey 22.50 domości sportowe. PIĄTEK - 5 XII PROGRAM I 6.00 i 6.30 TV Technikum nicze Wskazówki metody — 1 U i Fizyka - 1. 39 wództw 16 50 Dla dzieci: cn na Telesfora 17.05 Dal widzów: Latalacy 17.35 Mała Encyklopedia ^ et, rzat — „Wielbłądy" — ruti> prod franc (kolor) 18 10 ^ i z ministrem pracy ^ spraw socialnyh. Tadeus ^ Rudolfem 19 20 Dobranoc czarowany ołówek (kolor) jn' Dziennik 20 20 Estrada P0^ -cl' — St Grochowiak — ..R°* ,1 •kl" (kolor) 20 50 Panoram** pi „Rymowanka" — cz. I mowanka" — ez TT 25f,>f domości sportowe i " < świata w slalomie gi«anC1 Val d'Isere. PROGRAM II 16 25 J aneielski w technice — 1 10 16 55 ............- ------------ l«t stwo Wiedzy Powsze.hnel Teati Sensacii ..Epidemia z ni" - cz III „Polowanie Laboratorium 75 — ..W miedzi" 19 00 Kron;ka Zachodniego 19 30 Dzień"'je' Ludzie nauki prof dr . |r,i' la Kozłowska sn ,,Di'o?' fV łości" — film fab Pr? , (*° bułgarskiej 22 20 24 ^o-dZ'"" 0jl' lor) 22 35 NURT - Nauki ^■ tyeznp (powtórzenie) n' rosyjski — 1. 10 — Kurs p (kolor). Rozdział XIII Rolson popełnił błąd w swoim rozumowaniu. Okazało się bowiem, że tym należało się przejmować. Po prostu nie docenił przeciwnika. To była praca, która zdawała się przerastać ludzkie możliwości. Musieli opony trzystu kilkudziesięciu wozów porównać z odlewami gipsowymi wykonanymi w Aninie przed domem braci Wilelskich. — Dlaczego jesteś piwien, że morderstwo pop2łnił cudzoziemiec, który wynajął wóz? — pytał zniecierpliwiony nieco Olszewski. Miał masę roboty w związku z tą samochodową akcją. Downar potrząsnął głową. — Wcale nie jestem pewien. Działam na zasadzie prawdopodobieństwa, jak zresztą zawsze w takieb wypadkach. Pomyśl chwilę Walizka, którą znaleźliśmy na Mokotowie, peruka, wąsy, broda... wszystko pochodzenia zagranicznego. Odciski palców na walizce... — Także pochodzenia zagranicznego — uśmiechnął się Olszewski. — Nie wygłupiaj się. Odciski palców na tej walizce pokrywają się z liniami papilarnymi znalezionymi na poręczy kanapy w Aninie. Istnieje więc prawdopodobieństwo, żi właściciel zagranicznej walizki 1 peruki zlikwidował Witelskiego. Te ślady bieżnika to w tej chwili jedyny nasz konkretny punkt zaczepienia. Tak czy inaczej musimy wyeliminować tę ewentualność. — A jeżeli nie odnajdziemy tego wozu po między fiatami do wynajęcia? Downar wzruszył ramionami. — No cóż... — Wtedy pomyślimy o czymś Innym. Olszewski poskrobał się za uchem. — Ja bym osobiście doradzał, żebyśmy jui ZYGMUNT ZEYDLER-ZBORCWSK! OaHLOB rgfPHjły FACHOWIEC (68) teraz pomyśleli o czymś innym. Nie bardzo wierzę w te gipsów i odlewy. Downar machnął ręką. — Zdaje się, że jesteś dzisiaj w pesymistycznym nastroju. W coś trzeba wierzyć. Chociażby w gipsowe odlewy. Mrówcza praca posuwała się konsekwentnie naprzód. Sprawę komplikował takt. że przecież mnóstwo wozów było w ciągłym ruchu. Należało więc czekac na odpowiedni mo ment, chcąc sprawdzić ogumienie. Wreszcie „akcja fiat 125p" dobiegła końca. Rezultat nie był całkowicie zadowalający, ale w każdym razie coś niecoś się wyjaśniło. Opony trzech wozów mogły ewentualnie pasować do gipsowych odlewów. Nie było oczywiście mowy o stuprocentowaj identyfikacji, ale... Downar wezwał do siebie Olszewskiego oraz sierżanta Pakułę, który orientował się w sprawie. — Musimy konsekwentnie ciągnąć tę robo tę — powiedział zagajając naradę — Jest to właściwie jedyny punkt zaczepienia w dochodzeniu. Przyznaję, że ponosimy pewne ry zyko i że wszystko to może okazać się zupełnie niepotrzebne, ale ni} mamy wyboru. Zebrałem trochę dodatkowych Informacji, do tyczących tej dziewczyny i Witelskiego. Obo je chętnie przebywali w towarzystwie zamoż nych cudzoziemców. Witelski był podejrzany 0 handel narkotykami. Monika Rodecka nie zadawała się z byle kim. Starannie dobierała sobie przyjaciół wśród dolarowych turystów 1 handlowców. Nawet ten taksówkarz zeznał, że owego wieczoru zawiózł na Narbutta cudzoziemca, z którym rozmawiał po niemiecku. Istnieje więc duże prawdopodobiiństwo, że obydwa morderstwa zostały dokonane przez obcokrajowca. — Mówiliśmy niedawno na ten temat, że dziewczynę zlikwidował ten alfons — zauwa żył Olszewski. Downar skinął głową. — Tak Oczywiście Nie możemy tego wykluczyć, ale musimy także brać pod uwagę możliwość, że mordercą jest cudzoziemiec. Witelski mógł coś wiedzieć, albo nawet zaskoczył faceta na gorącym uczynku i szantażował go. Wydaje mi się to zupełnie praw dopodobne. Pojechał do niego do Anina i zaaplikował mu zwiększoną dawkę morfiny. — Zeby te ślady bieżników dokładnie pasowały — westchnął Pakuła. Downar uśmiechnął się. — Ba. Oczywiście, że to bardzo by nam ulat wiło sprawę, ale nie wymagajmy za wiele. Po pierwsze deszcz trochę zniekształcił ślady w terenie, a po drugie wozy są w ciąg^ lym ruchu, co także w pewien sposób wpływa na zmianę obrazu opon. A nawet gdybyś my bez żadnych wątpliwości zidentyfikowali fiata, który wtedy był w Aninie i stal przed domem Witelskich, to I'tak'nie mi»libyśmy stuprocentowaj pewności, źe człowiek, który przyjechał tym wozem dokonał morderstwa. (c.d.n.) % „Głos Pomorza" -Polskiej Zjednoczonej Partii botniciiej. Redaguje Kolegiu111 " ul. Zwycięstwa 137/139 (budy^_ WRZZ) 75-604 Koszalin Telefon^ centrala 279-21 (łączy ze •kimi działami), nacz. redak 226-93, z-cy nacz. red.: -23'" 242-08. sekr. red.: 251-01 P licyści: 243-53. 251-57, 251 -«u' dział reporterski: 245-59. 233-dział miejski: 224-95, dział sp° tow.y: 233-20 (w dzień) 246-(wieczorem), dział 'qczn,0t:?NlA — samotny detek- *>W8A'1151 - «- «• t ił>I^nki ~ niedziela, c 11.39 45 — Barwy walki (polski) <«5itK7« ~ To ,a *ąM,em ®ialogard ^"'ski1' Kr7 Noce ' dnie, ez II ''Boisk/7,0'-," Noce 1 dnle- n- 1 — Zwycięstwo 1. — Awans (polski, Itafo Px'Ąr Gleby Don, cz I •• 1 15) — w ramach dni INO filmu studyjnego BYTO# Al BATHOS — Joe Kidd (USA 1. 15) KINOTEATR — Joe Hill (Szwedzki, l. 15) CZAPLINEK — Ulzana— wódz Apaczów (NRD1 pan. CZARNE — Gwiazdy są oczami wojownika (jugosłowiański, 1. 15) CZŁUCHÓW — Bvf kobieta (radź.. 1. 15) pan.; niedziela — Kalina czerwona (radz.) DAMNICA — Jutro będzie za późno (czechosłowacki, 1. 15) — g 19 DEHNIC A KASZUBSKA — Dzieje grzechu (polski, 1. 18) — g 18 DA Rl.OWO — Syndykat zbrod ni (USA. 1. 15) DEBRZNO PIONIER — Ostatni rejs (polski. l 15); niedziela — Ludzie z pociae-u (polski, I. 15) KLUBOWE - Tvlko jeden telefon (węgierski, l. 15) DRAWSPO POM. — Wspomnienia srenerała (radziecki) GŁÓWCZYCE - Bilans kwartalny (rinlski. 1 15* — r -19 GOŚCINO — Nokaut (Jueosło słowiański I. 18) oraz: Pociąg pancerny (radz., 1. 15) pan KALISZ POM - Zoltan Kar patłiy (węgierski) pan. KARI.INO — Michał Strogow — kurier carski (bułgarski. 1. 15> nan. Kępice — Konformista (włoski, 1. 18) KOŁOBRZEG WYBRZEŻE — Noce i dnie, cz. I (polski. 1. 15) KAT.MAR — Biała mafia (win ski 1. 15): ńiprtż/ela — Chleb i czekolada (włoski, 1. 15) PIAST — Złoto ala zuchwałych (jugosłowiański) pan. LĘBORK FREGATA — Noce i dnie. cz. I (polski, 1. 15) ŁEBA — Płonącą tajga (ra-ziecki oraz: Kamo — ostatnia misja (radaiecki) MIASTKO — dziś kino nieczynne MIELNO — Nie oszukuj kochanie (NRD) pan. NOWA WIES LĘBORSKA — Łobuz (franc., 1. 15) oraz: Trzy orzeszki dla Kopciuszka (czechosłowacki) POLANOw — Bezbronne nagietki (USA, 1. 15) oraz: Zielona ściana (peruwiański. 1. 15) — w ramach dni filmu studyjnego POŁCZYN ZDRO.J PODHALE — Szczęśliwy człowiek (ang , 1. 15) GOPLANA — Wielki C.atsby (USA, I. 15) oraz: Zbrodnia i kara, cz. II (radz., 1. 15) pan. PRZECHLEWO — Wielkie wa kacje (franc.,) pan. SIANÓW — Dzieje grzechu (polski, 1. 18) SŁAWNO — Moja wojna, rao ja miłość (polski) SZCZECINEK DOM KULTURY — Doktor Jti dym (polski, 1. 15) Świdwin WARSZAWA — Dzień szakala (ans: , 1 15) MEWA — Sacco i Vanze(ti (włoski. I. 15) •USTKA — Znikąd donikąd fp61 ski, 1. ,15) — g. 18 i 20; ni,T,dz:e-la — poranek, g. 12 — z księgi królów (radz.) USTRONIE MORSKIE — O-rzeł I reszka (polski. 1. 15) ZŁOCIENIEC - Pamiętne lata (radziecki) ^nrswwY KOSZALIN AR< HEOLOGlCZNO-U) 0|lVtZNE: Muzeum prz> »tawyra" (zeiwonei 53 - Wyto | e,n°graficzna pn. „Jam-,ice" oraz „Zabytki J^kam, naszej historii. łt7w, Bogusława II 15 - Wy-Mu^. pn Jkony" ze zbiorów cie Um Zamkowego w Łańcu-l$»<>iYiCzynn.a codziennie z wyjat- o. Poniedziałków (Ul B?N WYSTAWOWY BWA Poht; towska 21) — Ogólno "Me Z ffystawa Pn „Warszaw-c,iitetf0ntronfac'e" Proiekty ar c0ri>: 0 . Czne Wystawa czynna rnie z wyjątkiem ponie-H-n,rW w *odl 0(1 12 do 20 H,..^ ~ Wystawa poplenerowa •«. * kow-amatorów — Lato 75 ynn» codziennie od 16—20 SŁUPSK POMORZA SROD-ŁGO — Zamek Książąt Pomorskich — czynne w godz jo—ię o Dnieje i kultura Fo-morza Środkowego; 2) Grafika radziecka MŁYN ZAMKOWY — czynny w godz 10—IB Kultura ludowa Pomorza Środkowego SMOŁDZINO — Muzeum Przy rodniczc SPN — czynne w godz. od 10 do 16. KLUKI: Zagroda Słowińska^— otwarta w godz. 10—16. Kultura materialna i sztuka Słowiń-ców BRAMA 'NOWA — GALERIA PSP — czynna w godz. 12—16. Wystawa poplenerowa — Tworzywa sztuczne Ustka 75 KLUB MPiK — Wystawa pn, „Nauka radziecka" BWA: Baszta Obronna — czynna w godz. 10—16. Wystawa poplenerowa .Miastko 75". ŚWIDWIN DOM KULTURY — Wystawa grafiki Tadeusza NuckowskiSgo ze Świdwina. IMUM' ŁlWJKSiKaB Zachodnim"; 2) Kamieniczka przy ul. Emilii Gierczak — „Dzieje Kołobrzegu". Wystawy czynne we wtorki i niedziele od godz. 14—19; w środy, czwartki piątki i soboty w godz. 8—13.30. Ponadto ekspozycja czołgów^ samolotów i samochodów wojskowych (obok kamieniczki przy ulicy E. Gierczak). . MAŁA GALERIA Domu Kultury — Kobieta w fotografii -r-zestaw prac Grażyny Łodzy czynna codziennie w godz. 16-^—. KOŁOBRZEG MUZEUM Oręła Polskiego — 1) Wieia Rolegiaty — „Dzieje oręia polskiego na Pomorzu BYTÓW MUZEUM ZACHODNIOKA-SZUBSKIE (Zamek) — Wystawa pn. „Wystawa nabytków Muzeum" czynna codziennie w godz. 10—16 prócz poniedziałków W soboty wolne od pracy czyn na w godz. —19. SŁAWNO SALON WYSTAWOWY Domu Kultury — Wystawa fotograficz na pod nazwą „Kobieta w fotografii" — czynna w godz. od 17 do 20. — RADIO sobota program i wiad.: 6.00 , 8.00 , 9.00, 10.00, 15.00. 16.00, 19.00 , 20.00. 21.00, M.00 i 23.00, 5.06 Poranne Rozmaitości Roi nicze 5.25 Melodie na dzień dobry 5.30 Gimnastyka 5.40 Muzyczne wycinanki 5.50 Gospodar skie rozmowy 6.00—8.00 Blok informacyjny 8.05 Komentarz 8.10 Melodie naszych przyjaciół 8.35 Jugosłowiańskie festiwale piosenki 9.05 Wychów, muzyczne — kl. III j IV 9.25 Śpiewa S. Kozłowska 9.30 Moskwa z melodią i piosenką 9.45 W. Kolankowski gra na organach Hammonda 10.08 Stara i nowa muzyka woj skowa 10.30 „Koniec akcji »Arka«" — fragm. pow. 10.40 Muzyka 11.05 Nie tylko dla kie rowrów 11.12 Z lubelskiej fo-noteki muzycznej u.30 Koncert chopinowski 12.05 Z kraju i ze świata 12.25 Muzyka 12.45 Rolni kwadrans 13.00 Muzyka lu dowa Jugosławii 13.15 Trzy piu sy dla urody 13.30 Katalog wy dawni czy 13.35 Koncert muzyki polskiej 14.oo Sport to zdrowie 14.05 Ze świata nauki i techniki 14.10 Przekrój muzyczny tygodnia 14.40 Studio muzyki instrumentalnej 15.05 Listy i Polski 15.10 Muzyka i poezja 16.06 U przyjaciół i6.ll Radio-' wa kronika muzyczna 16.30 Felieton literacki 16.45 Nowe nabrania polskiei muzyki ludowel 17 00 Studio Młodych — Radio-kuri^r 18.00 Muzyka i aktualności 18.75 Nie tylko dla kierów , rów IR.30 Przeboje non stop 19.15 Parada polskiej piosenki 20.05 .Koncert fcypzeń 21.35 Kronika. sportowa' i komunikat Tot. ka 21,48 Muryka 22.20 Śpiewa Tereza 22.30 Sobotnia dyskoteka ,23.fl?> Korespondencja z zagranicy ?1.10' Sobotnia dyskoteka 23.59 Kcyiiec programu i hymn. PROGRAM NOCNY Wiad.: 0.01, 1.00, 2.00. 3.00, 4.00 1 5.00 O.oo Pocza'?k programu 0.o« Kalendarz -Kultury Polskiej o.it —5.00 Program nocny z Gdańska program n wiad.: 4.3t 5 30, « 30. 7.30, 8.30. 11.30. 13.30. 21.30 i 23.30. 4.27 Początek programu 4.35 Dzień dobry I zmiano 5.00 Po ranek muzyczny 5.35 Obserwacje i propozycje 5.45 Melodie na dzisiaj 6.10 Kalendarz radio wy 6.15 J. angielski — 1, 9 (Pio senka dla ciebie (powtórzenie) 6.35 Chwila muzyki 6.40 W ludowych rytmach 6.50 Gimnastyka 7.00 W kilku taktach w kilku słowach 7.10 Soliści w repertuarze popularnym 7.35 Audycja publicystyczna 7.45 Popularne transkrypcje orkiestrowe 8.35 „Jugosławia — kraj i ludzie" — aud. 8.55 Muzyka spod strzechy 9.00 Koncert Chóru PR i TV we Wrocławiu 9.20 Bezpie czeństwo ńa jezdni zależy od nas samych 9.30 A. Dworzak: kwintet fortepianowy A-dur op. 81 10.00 Teatr PR: „Zi,elone pola, zielone lata" — słuchów, dok. 10.45 M. Keleman (współcz. kom pozytor jugosłowiański): preludium. aria i finał 11.00 Wychów, obywatelskie dla szkół średnich 11.20 Muzyka 11.35 Uniwersytet dla rodziców H.40 Od Tatr do Bałtyku 11.45 ..Polska Ewa-75" 11.57 Sygnał czasift i hejnał 12.05 Pieśni i tańce regionu rawsko--mazowieckiego 12.20 Magazyn łowiecki 12 35 Utwory inspirowane poezla A. Mickiewicza 13.00 J polski — kl. III ł IV 13.25 Śpiewa Z. Rorca 13.35 .We drówka na księżyc" — opow. B Ciopicia 13.55 Mininrzeglad folklorystyczny 14no Wiccej le piej. taniel 14 45 Reporta* literacki 14 35 Studio Gdańsk przed stawia preludia F. Ohonina 15.00 Zawsze o 15 00: Młodzieżowa A-g^ncia Kulturalna 15.40 Gailus--Carniolus: dwa motety w wvk. Chóru Mieszanego Radia i TV w Zagrzehiu 15 50 Wsnółr-nrospa poezja jugosłowiańska 16.00 Cza ta 16.15 Kompozycje t fletem 18.20 Terminarz muzyczny 18.30 Echa dnia 18.40 Radiolatarni* czyli przewodnik popularnonaukowy 19.00 Madrygały i motety J. Gallusa 19.15 J. francuski — 1. 8 19.30 „Matysiakowie" 20.00 Nowa muzyka naszych przyjaciół 20.30 Notatnik kulturalny 20.40 Kącik starej płyty 21.00 Hu moreska 21.15 Niezapomniane gło sy Titta Ruffo (baryton) śpiewa arie operowe 21.45 Wiadomości tportowe 21.50 Barok dla wszystkich — aud. 22.30 Nie * tej ziemi — nr 23 23.00 Muzyka 23.35 Co słychać w świecie 24.00 Koniec programu i hymn. PROGRAM III Wiad.; 5.00 i 6.00. Ekspresem przez świat: 7.00, 8.00, 10.30, 15.00, 17.00 i 19.30. 4.57 Początek programu 5.06 Hej dzień sie budzi! 5.30 i «.0« Muzyczna zegarynka 6.30 Polityka dla wszystkich 6.45 i 7.08 Muzyczna zegarynka 8.05 Kiermasz płyt 8.30 Co kto lubi #00 „Twierdza" — ode. dow. 9.10 D. Rinn na Festiwalu w Opolu 9.30 Nasz rok 75 9.45 In-terradio — mag muz. 10.25 Gra i śpiewa zespół T. and T. 10.W „Deszcz w obcym mieście" — ode. opow. 11.00 Szekspir w aty lu souł 11,20 Zycie rodzinne 11.50 Multiinstrumentalista doskonały — J. Hammer 12.05 Z kraju i ze świata 12.25 Za kierownica 13.00 - Powtórka z rozrywki 13.45 Czytamy pamiętniki: A. Herden-Zuckmeier — „Po kraka" 14.00 Legendarni pianiści: S. Eobart 14.30 Śpiewa P. McCartney 14.35 Przepióreczka — gawęda 1.4.45 Melodie z fran cuskich filmów 15.05 Program dnia 15.10 Piosenki z różnych obrotów 15.30 — 60 minut na go dzine 16.30 Z archiwum radziec kiego iazzu 16.45 Nasz rok 75 17.05 ..Twierdza" — ode. pow. 17.15 Kiermasz płyt 17.40 Znajomi z encyklopedii — reportaż 18.00 Muzykobranie 18.30 Polityka dla wszystkich 18.45 Koncert z Carnegie Hall 19.15 Książką ty godnia 19.35 Zapraszamy do Trójki 21.50 Opera tygodnia 22.00 Fakty dnia 22.08 Gwiazda siedmiu wieczorów — W. Warska 22.15 „Cichy Don" — ode. pow. 22 45 Piosenki B. Protheree 23 00 Nowe tomiki poetyckie — S. Jesienin- 23.05 Spotkanie na szczycie — Y. Menuhin I S. Grapelly 23.35 Dwie wersjm tematu „Rien ne va plus" 23.45 Program na niedziele 23.50 Na dobranoc śpiewa N. Nakasone 24.00 Koniec programu i hymn. NIEDZIELA PROGRAM I Wiad.; 8.00, 8.00 , 9.00, 10.00, 15.00, 16.00, 19.00. 20.00, 21.00, 22.00 i 23.00. 8.06 Melodie na niedzielę 8.08 Publicystyka międzynarodowa 8.10 Kiermasz pod kogutkiem 7.06 Fala 75 7.16 Informacje o programach PR i TV 7.21 Polska Kapela pod dyr. F. Dzier-żanowskiego 7.30 Moskwa z mel. i piosenką 8.15 Przeboje sprzed lat 9.05 Wiadomości spor towe 9.10 Chwila muzyki 9.15 Ra diowy Magazyn Wojskowy 10.05 Temat w 3. wersjach: Sweet Georgia Brown 10.25 Lista prze bojów 1100 Radiowy Teatr dla Dzieci Młodszych — „Dwa tysla ce niespodzianek" — słuchów. 11.20 Niedzielny kiermasz muzy czny 11.57 Sygnał czasu i hejnał 12.05 ..W samo południe" ♦12.35 Koncert niedzielny 13.00 „Jesienne sentymenty" — aud satyryczna 13 30 Graj gracyku — aud. 14.00 Recital z pauzą — Ze spół ,Pro-Contra" 14.10 Tygodnio wy przegląd prasy 14.20 Recital z pauza — zesp ..Pro-Contra" 14.30 „W Jezioranach" 15.00 Knn cert życzeń 16.06 Teatr PR: ..Dwie kobiety" — słuchów, wg T. nery 16 46 Muzyka 17.15 Nie dzielne spotkania Studia Młodych 18 00 Komunikaty Totka i wyniki region gier liczbowych 18.08 Radiowa Rewia Rozrywkowa 18.53 Dobranocka 19 15 Przy muzyce o sporcie 20.05 Dysku- sja o* t«maty miedzynarod. 20.20 Muzyka 20.40 Spotkanie s pisarzem — M. Pilotem 21.05 Pol ska poezja śpiewana 21.30 „Wróżymy z życia" — aud. 22.00 Róź ne barwy saksofonu 22.30 Rewia piosenek 23.05 Ogolnopolskia wiadomości sportowe 23.20 Gwia zdy festiwalu: „Lubljana 75'' 23.59 Koniec programu i hymn. PROGRAM NOCNY Wiad.: 1.01, l.Oft. 2.00. 1.00. 4.M 1 5.00. 0.00 Początek programu 0.M Kalendarz Kultury Polskiej 0.11 —5.00 Program nocny i Warszawy. PROGRAM n wiad.: 4.J0 , 8.30, 8.30, T.JO. 8.94, 11.30, 13.30, 21.30 1 23.30. 8.27 Początek programu 5.3S Zapraszamy do Warszawy — aud. 8.10 Kalendarz radiowy 6.15 Mozaika mel. ludowych 8.35 Wiad. sportowe 6.40 Dzień dobry muzyko 7.35 Fel. literacki 7.45 W rannych pantoflach 8.25 Zawsze w niedzielę 8.35 Pu bli,cystyka międzynarodowa 8.45 Pieśni i tańce ludowe narodów Jugosławii 9.00 Magazyn literacki 9.30 Muzyka 9.50 Tygodniowy przegląd prasy 10.Oo Muzyka 10.30 Metamorfozy 11.00 St,u dio Młodych — mag. 11.40 ..Podwójny łańcuch życia" — słuchowisko 11.57 Sygnał czasu i hejnał 12.05 Muzyka 12.35 Zagad ka literacka 13.00 Poranek muzyki symfonicznej 14.00 Koncert życzeń 18.00 Polska muzyka współczesna 15.30 Radiowy Teatr dla Dzieci i Młodzieży: „Gwiazdy eoraz bliżej" — słuchów. 16.18 Tu horoskop reklamowy 16.30 Koncert chopinowski 17.30 „Cisza nad Bosforem" — aud. 18.00 Muzyka 18.35 Fel. aktualny 18.45 Kabarecik reklamowy 19.00 Pół wieku Teatru PR — montaż przedwojennych słuchów 20.30 G Pierluigi cia Palestrina — Msza 21.00 Wojsko, strategia, obronność 21,15' Piosenki żołnier skie 21.30 Siedem dni w kraju I na świecie 21.50 F. Corha — „Spis" (rouzykai 22.00 Lokalne wiad sportowe 22.10 Muzyka 22.30 Muzyka 23.35 E. Cartier — II kwartet smyczkowy 24.00 Ko niec programu i hymn. program III Wiad.; 5.00 i 6.00. Ekspresem przftz świat: 7.00, 1.00. 10.30, 15.00, 17.00 i 19.30. 5.57 Początek programu 605 Melodie-przebUdżanki 7.00 Instru menty śpiewaja 7.15 Polityka dla wszystkich 7.30 Posłuchajmy jeszcze raz 8 35 Co kto lubi 9.00 „Twierdza" — ode. pow. 9.10 ,,Nie dokazuj miła. nie dokazuj" — śpiewa M. Grechuta 9.25 \Program dnia 9.30 Gdy się mówi A... — aud. 10.15 Ilustro wany Magazyn Autorów 11.15 Wielkie recitale — aud. 12.05 „Ludzie przeciwko śmierci" — ode. słuchów, dok. 12.30 Z mu zycznego archiwum programu III 13.00 Muzyka filmowa E. Mor ricone 13.15 Przeboje z nowych płyt 14.05 peryskop — przegl. wydarzeń tygodnia 14.30 Szlakiem jazzowych festiwali — Montreaux 14.45 Za kierownicą 15.10 Szlakiem jazzowych festiwali — Warszawa 15.40 „Srebrne pantofelki" zesp. Wishbona Ash 15.50 Zapraszamy do studia 18.15 Magazyn 16.45 Szlakiem jaz zowych festiwali — Kolonia 17.05 „Twierdza" — ode. pow. 17.15 Antologia piosenki francus kiej — aud. 17.40 Lektury, lektury... 17.55 Mini-max. 18.30 „Dziwny odlot" — słuchów. 19.00 Szlakiem jazzowych festiwali — Newport 19.35 Muzyczna poczta UKF 20.00 Historia mniej znana — gawęda 20.10 Muzyka 20.50 Śpiewa E. Demarczyk 21.00 ..Zbuntowane strnfy" — poezja v. Parun 21.20 Wariacie w sty lu soul — aud. 21 50 Opera tygodnia: W A Mozart — .Cosl fan tutte" 22.00 Fakty dnia 22.08 Gwiazda siedmiu wieczorów — W Warska 22.15 Uciechy sianu małżeńskiego — wieczór V 22 30 Muzyrzn" An^rzelki 23 oo Nov-e tomiki nn^trekie — St Mis*kow .ski 23 05 Szlakiem f*T««wvcti fe sMw?H — Ann Arbor 2'M"< Pro gram na noni^zi-łok ?3 Na dobranoc o-vi"«ifra M Le- granda 24.00 Koniec programu i hymn. PZG D-5 AA A G A Z Y N m LISTOPAD 29 SOBOTA - SATURMINA 30 NIEDZIELA - ANDRZEJA BIAŁOGARD Apteka nr 1, pl. Wolności 19. tał. U-M LĘBORK Apteka nr M, al. Pokoju 4, td. 11-81 KOŁOBRZEG Apteka nr 41, ni. Zwyelcze6w 1. tel. 21 SZCZECINEK Apteka nr 40, al. M Lateco ML 8T-38 aktualności wybrzeża 17 15 Z ey k.lu: „Krajobraz naszych ks-a-tek" — felieton literacki z. złe lonki pt ..Patron piór eora-cych' !7 2? „Sisk" — T;.aga7Vń studenekj por] ».ed?kcis ■? Prę-der 17.47 Mło^-io-nwf = n sirren — audycia W. Staclmw-?ki?i»o 18.25 Prognoza pogody dla rybaków. KOSZALIN W PROGRAMIE OGÓLNOPOLSKIM Program II na UKF 99,92 MHz — godz. 19.00—11.30 Ogólnopolski muzyczny program stereofoniczna NIEDZIELA 900 Niedziela na ■\»«si — aud. T Tałsndy n ffl K^ncej-t życzeń 22 oo wiadomości ?Pórtówe i wyniki losowania „Gryfa" KOSZ AT.IN W PROGRAMIE OGÓLNOPOLSKIM Program TT na UKF 69,92 MHz — *odz. 18.SO—21 Ot)- oraz 22 30— 2S.30 — Ogólnopolski muzyczny program steraofonioany. Pomorza nr 266 Strona T$J C.imEF01IY t OYtURY KOSZALIN Apteka nr 52, ul. Świerczewskiego 11/15, •I. 269-69 SŁUPSK Apteka nr 32, ul, 22 Lipca 15, taL 18-44 iscosmiigi na f>iacb średnich 18S.2 i 202,2 m oraz UKF 63,32 51 Hz SOBOTA 6.40 Studio Bałtyk — prowadzi Z. Ru szyc ki 16.15 Muzyka i reklama 18 20 Przegląd nowości wytiawnioaycb — gawęda T. Ga Wrońskiego 18.27 Przegląd muzyczny opracowany przez M. Słowik-Tworke 17.00 Przegląd KOSZAI IN I SŁUPSK 97 - MO 98 — Straż Pożarna 99 - Pogotowie Ratunkowe (tvlko nagłe wypadki) 227-n — Telefon * Zaufania (w Koszalinie) czynny w godz. 14— ZOSIU Strona Tó MAGAZYN Cios Pomorto nr POCHODZI z rodziny o artystycznych tradycjach. Pradziadek Wasilij Suri-kow był stawnym malarzem, dziadek - Piojr Konczalowski, znakomitym artystą, matka - Natalia Konczaławska wybitną poetkq r malarkq, zaś ojciec, Sergiusz Michałków - bajkopisarzem i dramaturgiem. Na tym nie koniec, brat Nikity Michałkowa, Andrzej Michałkow-Konczałowski jest znanym reżyserem („Pierwszy nauczyciel", „Szlacheckie gniazdo"), zaś żona, Marianna Wer-tyńska - aktorkq i córkq pieśniarza Aleksandra Wertyńskiego. A więc znakomite ko- neksje, Nic więc dziwnego, że wychowany w takiej atmosferze Nikita (urodził się w 1945 r. w Moskwie) od dzieciństwa marzył a aktorstwie. Do przyszłego zawodu zaczqł się przygotowywać już w czasach szkolnych, kiedy to w młodzieżowym studio przy Teatrze im. Stanisławskiego pobierał pierwsze nauki. Filmowy debiut Nikity nastąpił w 1960 r. kiedy chłopiec miał zaledwie 15 lat. Zagrał wówczas z kolegami ze studia w filmie „Chmury nad Borskiem" w reżyserii Wasilija Ordyskiego. Przekonał się wówczas, że praca aktora odpowiada mu. Dlatego też zaraz po skończeniu szkoły wstqpił do Instytutu Teatralnego im. Szczukina. Uczęszczał tam prawie cztery lata. Po tym czasie wstąpW jednak w ślady brata i przeniósł się na wydział reżyserski WGIK. Po swoim udanym debiucie' Nikito nie czekał długo na następnq propozycję Już w dwa lata później Gienrich Oganisjan zaangażował go do filmu „Przygody Krosza", zaś w 1963 r. Michałków zdobywa sławę dzięki roli w „Chodzqc po Moskwie'' Gieorgija. Danielija, Wszyscy chyba doskonale pamiętają ni® tylko ten interesujący film i piosenkę pod tym samym tytułem, ale i kreację Michałkowa. Grał on pełnego wdzięku młodzieńca, ubiegającego się o wzgiędy ekspedientki z domu towarowego (w tej roli wystąpiła Galina Polskich, o czym pisaliśmy przed dwoma tygodniami). Dzięki tej roli Nikita w ciągu jednego dnia stał się sławny. Dla wszystkich był po prostu wzorem, portretem współczesnego dwudziestolatka. Sława nie przewróciła -młodemu aktorowi w głowie. Bardzo poważnie traktował swoje studia, toteż przyjmował niewiele propozycji filmowych. W 1965 r. zagrał czołgistę Borodina w „Apelu odważnych". Z mieszanymi uczuciami przyjęli krytycy kreację Nikity, zarzucając mu, że obdarzył swego bohatera zbyt współczesnymi cechami. Ale właśnie ' dzięki takiemu portretowi Borodin stał się nam bliższy, jego reakcje bardzie] zrozumiał*. Na młodego aktora zwrócili uwagę także zagraniczni reżyserzy, Słynny Miklas Jancso zaprosił go do udziału w filmie „Gwiazdy na czapkach" (1967 r.). Nikita zagrał również w radziecko-włoskim „Czerwonym namiocie"-Wymagający brat, Andrzej Konczalowski, zaangażował Nikitę do „Szlacheckiego gniaz* da". Jak już napisałam, Michałków studiował reżyserię. Jego pierwszy, średniometrażowy film „A ja jadę do domu", jest sympatycznq opowieścią o wczasowiczach z letniskowej miejscowości. Natomiast dyplomowy film kręcił Nikita pod kierunkiem Michaiła Rom-ma („Spokojnyj dień w końce wojny"). Trzydziestoletni aktor i reżyser ma za sobą także pierwszy film pełnometrażowy „Swój wśród obcych, obcy wśród swoich", Jest oń właśnie na naszych ekranach i sami możemy się przekonać, czy Nikita spisuje się lepiej jako aktor, czy reżyser. Przypominam również, że tytuł ten ubiega się o miano „filmu listopada", (kon) P. S. Aktora dedykujemy Andrzejowi Staszewskiemu ze wsi Bialowąsy. Proszę sformułować dokładniej, o jaką aktorkę panu chodzi. Czekamy na propozycje Czytelników, które prosimy przesyłać na adres redakcji z dopiskiem „Gwiazda na zamówienie. smsmss artysta za kierownicą Policjant drogowy z Caglia-ri na Sardynii zdębiał, ujrzawszy na szosie samochód prowadzony przez kierowcę nogami. Wyprzedził, zatrzymał wóz i chciał sprawdzić, czy kierowca ma ręce. „Patrz pan, mam obie i zdrowe -odparł prowadzący pojazd Carla Sannini - ale już 3 lata prowadzę nogami bez wypadku czy mandatu. Pracuję w cyrku i nogami więcej zarobię, niż pan rękami i głową". Policjant nie wziął mandatu... Fotomontaż Zb. Olesińsklego 5ĘDZIA WIE LEPIEJ 33-letni Theodore Walker z Bay Shore w stanie Nowy Jork, po wypuszczeniu go z więzienia złożył pozew o rozwód ze swą żoną. W czasie odsiadywania przez Walkera 9-letniego wyroku za dokonanie rabunku, jego żona urodziła czworo dzieci. Wal- ker zosta? o tym poinformowany listownie przez krewnych i teściową. Już wtedy chciał podjąć kroki rozwodowe, jednakże myśli miał zaprzątnięte zbliżającą się chwilą zakończenia odsiadki. Sędzia uznał jednak, że powód nie przedstawił dostatecz nych dowodów na to, iż nie jest ojcem owej czered-ki dzie'ci. Pozew został oddalony, k 1 'i I t________„ Nfplcrfii- ' tlUi i4* W 0 00WI 0 s * Ic 1 i n Molach \J t Vi V i* Mac Niff z Edynburga położył raz przez pomył.kę .ia tacy w kościele całego szylinga. Przez następnie 20 nie dziel, gdy pastor przechodził z tacą, Mac Niff mruczał basem : „A b o n a m e n t I W miejscowej gazecie w Glasgow ukazało stę ogłoszenie następującej treści: „Ponieważ Mac Griffon zmarł, ponieważ .był mi winien półtora funta, ponieważ pragnę żeby pamięć jego pozostała bez skazy, wzywam przeto o-bywateli naszej dzielnicy, by się złożyli i wyrównali mi ten dług - Mac Donald". Skarao do aazety „Aber-deen Chronicie": •Jestem Szkotem, o!# mnie samego denerwuje przysłowio I we skąpstwo mych współroda ków. Proszę sobie wyobrazić, że kupiłem wczoraj w kiosku pięć papierosów, a sprzedaw ca odmówił poczęstowania mnie oąniem, chcąc zmusić mnię do kupna całego. pudełka zapałek- Musiałem wró cić prawie 4 mile do domu, żeby zapalić papierosa. Skąp stwo sorzedawcy uważam za obrzydliwość". Maksyma umieszczona w 'ednei te szkockich instytucji charytatywnych:. „Nawet pła-eae dobrym, słowem — nie zapomnij wziąć reszty". Ry«. „Eulenspłegel" | licencja Fot. „Das Maffazin" (NRD) Hałas czarny i biały Ministerstwo pracy RPA zobowiązało wszystkich pracodawców do wyposażenia całości personelu, zatrudnionego przy pracach w warunkach nadmiernego hałasu, w specjalne nauszniki. Byśmy jednak nie zapomnieli, w jakim kraju rzecz miała miejsce, polecono wyprodukować nauszniki przeciwhałasowe w czterech kolorach: inne dla białych, inne dla Afrykanów, Hindusów i „kolorowych mieszkańców". Rasistowskim legislatorom przyświeca chwa iebna troska, by broń Beże biały nie nałożył nauszników, które poprzednio nosił „czarny" lub „kolorowy".,, VIASTA SMRŹOVA CZY ŚLUSARZA Dwa-rzaka stały się jakieś mętne. Zamiast chodzie — szurał nogami i ręce mu się trzęsły... Jako brygadzistka poczułam, że muszę z nim porozmawiać. Zaprosiłam towo-rzysza Dwórzaka do siebie, do oszklonego kantoru. Posadziłam nó krześle i zadałam kilka pytań ogólnych i - parę szczegółowych. - Ćo się z tobą dzieje? - Nic. . - Może coś się w domu stało? - Tak.' - Zana? - Mhm. - Pokłóciliście się? - Uciekła. - Có masz zamiar zrobić? - Utopić się. Stało się dla mnie zupełnie jasne, że trzeba ratować towarzysza. Choćby dla wykonania planu przez brygadę-Ale jak? śmiesznie przecież proponować człowiekowi, Ictó ry postanowił się utopić, żeby co wieczór nacierał się mokrym ręcznikiem. Potrzebny jest silny i szybko działający środek. I tu spłynęło ria mnie natchnienie. - Utopić się? - zapytałam Magazynierka Brounova zażyczyła sobie, żeby Dworzak przyniósł od brygadzisty (czy li ode mnie) zaświadczenie, że on, Dworzak rozerwał pra wy rękaw kombinezonu w procesie produkcji a nie z powodu pijaństwa. Napisałam: że ślusarz Dwo rzak rzeczywiście mógł przetrzeć lewy rękaw kombinezo- Dworzaka - Doskonały pomysł! Top się, Ale jako uświa domiony i przodujący robotnik musisz przedtem zdać o-dzież ochronną i narzędzia. Musisz? - Muszę - napełnionym depresjq szeptem zgodził Się Dworzak i zaczął rozpinać kombinezon, - Nie tu — powstrzymałam go. I pokazując na oszkloną ścianę dodałam: - Ludzie mogą bóg wie co pomyśleć, kłf do magazynu. nu opierając się o maszynę i tym dokumentem skomplikowałam sprawę. Brounova posłała Dwórzaka do księgowości, żeby mu potrącili siedem koron za amortyzację odzieży ochronnej, Księgowość odesłała kem binezon razem z Dworzakiem do towaroznawcy w związku z koniecznością ustalenia pro centu znoszenia odzieży. Stam tąd Dworzak wrócił do księgowości, skqd wysłano qo do Brounov»j po zestawienie i ś i 0 ś $ i 4. ś u B 0 Podczas gdy Inn! chłopcy z sąsiedztwa uganiają się na rowerkach, popychają fajerki po chodnikach, 9-letni Bobby Wiggins również „bawi" się kółkiem: jest najmłodszym w Kalifornii handlarzem samochodami. Ojciec chłopca, znany pośrednik samochodowy, postanowił sprawdzić skuteczność amerykańskiej biurokracji i wysiał do odpowiednich władz wniosek o przyznanie licencji jego synowi, wymieniwszy datę jego urodzenia. Po kilku tygodniach 8obby otrzymał zgodę na prowadzenie interesu. sposób na „brata" panny młodej Od maja grasował w Japonii sprytny przestępca, który przywłaszczył sobie wartoś ciowe przedmioty na sumę 1,33 min dolarów. „Wystąpił" ośmiokrotnie na ślubach i przyjęciach weselnych, podając się za każdym razem za brata panny młodej. Do jego obowiązków należało odbieranie prezentów dla młodej pary, wręczanych przez gości weselnych. Wreszcie policja wpadła na trop pomysłowego przestępcy, a w zidentyfikowaniu pomogło zdjęcie z wesela. 27-letni Toshio Szimizu, który trafił do więzienia, stał na nim oczywiście obok „siostry" wychodzącej za mąż! 0 0' % 0 ogólnej liczby starych kombinezonów w magazynie. Cały dzień Dworzak przew racał w magazynie stosy starych kombinezonów a Brouno va je liczyła. Albo odwrotnie: Dworzak liczył a Brounova.... Dokładnie nie wiem, gdyż na drzwiach magazynu wisiała kartka napisana ręka Brou novej: „Zamknięte z powodu przeceny". Wieczorem, czekając na au tobus koło fabryki zobaczyłam Brpunovq i Dworzaka. Szli pod rękę. Z błyszczącymi oczami, krztusząc Się od śmie chu Dworzak coś opowiadał swojej towarzyszce. • Ona radośnie i dźwiecznie chichota ła. A przecież zaledwie trzy dni temu mówiła mi, że gotowa sie utooić z żalu za mę żem, który ją porzucił... Też się uśmiechnęłam. Przy jemnie jest uratować lonące-go, A dwoje - to podwójna przyjemność. 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 & 0 0: 0