Rys. Z. "ZIOMSCKI PRZYJĘCIE W PAŁACU ZJAZDÓW MOSKWA (PAP). Rząd radziecki wydal w piątek w kremlowskim Pałacu Zjazdów przyjęcie i okazji 58. rocznicy Rewolucji Październikowej. Przemówienie wygłosił sekretarz generalny KC KPZR LEONID BREŻNIEW. W przyjęciu uczestniczyli NIKOŁAJ PODGORNY, ALEKSIEJ KOSYGIN i inni przywódcy radzieccy. Leonid Breżniew oświadczy!: Czystość i sslaehet-ność naszych idei, jedność partii i narodu, potęga naszego socjalistycznego państwa, jego niezłomny sojuss z bratnimi krajami socjalistycznymi, s wszystkimi pokój miłującymi i postępowymi siłami — stanowią razem pełną nadziei gwarancję nowych sukeeaów w budowie komunizmu, w walce o postęp społeemny, o wolność i niezależność narodów, o trwały pokój na świecie. »2^25£i»>'! Stali przed setkami lu- dzi, ubrani w jakieś obszer ne, aksamitne szaty; pozłacane łańcuchy zawieszone na szyjach miały im dodawać dostojeństwa i oznaczać ich wysokie god-__ności. Wszystko to, . wypożyczone z teatralnej rekwizytorni, nie . maskowało ... V'■%, ich młodych twarzy, na których malowała się stosowna powaga. Naczelnicy lisiast: Świdwina i Biało *Ifśrdu, '• Lucjan Holak i Jan J$?7 Fópinidiś, brali udział - w iHłtź* 3 powszechnej zabawie, w tradycyjnej już „Bitwie o ,. , . / .. krowę". Zakończyła się właśnie przez _________ , pra ________ii»*aćowników tamtejszego" do- mu kultury. Alicja Michal-l s^a 2 Marianem Wiszniew-» ; skim wzięli za wzór „Igrce w Barbakanie" Adama Po- > lewki, dopisali część 'okal-dotyczącą owm htsto-rye?.nt»go »poru między Sta łogardeno • Swtdwinens i gMŁyy Serdecznie witamy wietnamskich przyjaciół! N» zaproszenie Komitetu Centralnego PZ^R i rządu PRL, 8 bm. przybywa do Polski z oficjalną wizytą przyjaźni delegacja Partii Pracujących Wietnamu 1 rządu Demokratycznej Republiki Wietnamu z 1 sekretarzem KC PPW LE DUANEM. Zapowiedziane w trakcie wizyty spotkania i rozmowy przywódców naszego kraju z wietnamskim goś-* ciem służyć będą dalszemu umacnianiu braterskich więzi obu narodów, opartych o trwałą podstawę internacjonalizmu proletariae kiego. (dokończenie na str. 3) Minister S. Olszowski przybył do NRD <5 bm. na zaproszenie ministra spraw zagranicznych NRD przybył w godzinach wieczornych do Berlina z kilkudniową roboczą wizytą członek Biura Politygą-nego KC PZPR. mini^er spraw zagranicznych PRL, Stefan Olszowski. Na berlińskim lotnisku Sehoenefeld ministra Olszowskiego ł towarzyszące mu osoby witali członkowie kłerownietwa MSZ NRD z minister'" Oskarem Fischerem, Przyjęcie w ambasadzie ZSRR Wczoraj, w 58. rocznicę Wielkiej Socjalistycznej Re wolucji Październikowej, ambasador ZSRR w Polsce Stanisław Piłotowicz wydał przyjęcie w salach ambasady. Na przyjęcie przybyli członkowie najwyższych władz z I sekretarzem KC PZPR Edwardem Gierkiem, przewodniczącym Rady Państwa Henrykiem Jabłoń skim i prezesem Rady Ministrów Piotrem Jaroszewiczem. Defilada i manifestacja w Moskwie Na odświętnie przybranym Placu Czerwonym w Moskwie odbyły $ię " plą-tek centralne uroczystości z nkaz.fi 58. rocznicy Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. Na trybunie honorowej sajęll miejsca: Leonid Breżniew, Nikołaj Podgorny, ĄlekWe.l Kosygin, inni przy wódc* KPZR i państwa radzieckiego. deputowani do Rady Na i waszej ZSRR, weterani KPZR, przodownicy pracy, znani działacze panki i kultury- kosmonau-ef. korpus dyplomatyczny akredytowana vę Moskwie. Wśród crości zagranicznych obecny bvł Y sekretarz KC Partii bacujących Wietnamu T>e Duan. (dokończeni* na str. 2) Nowi ambasadorzy PRL Rada **ań*twa mianowana ambasadorem nadzwyc*ai-f nełnnmocrfrm Pol-skł»t Rreczyp^sno^tef 'u. d«weł — w Weniłb7^© afTanfjrfarn — bsrka — w wr»A,««rtw-> Tranu —. Henryka ?.ł«zeza. w ! ondvnie Prezydent Egiptu Anwar Sadat zakończył 10-dniow wizytę w stanach Z«c^n-ctonych. W czwartek ran? przybył on do Londynu, fdzfe w piątek rano rozpo-e*ął oficjalne rozmowy * brytyjskimi przywódcami. W eswsrtek preaydent Sa-tpetkal ilf | królową mm» tą, Strona 2 MAGAZYN Głos Pomorza nr 24Ś i YGODMIA A NAPIĘCIE w Portugalii nie słabnie. Mnożq się zamachy i spiski antyrządowe. Nasila się niepokój w armii. Por- Q| tugalska Partia Komunistyczna przestrzega przed niebezpieczeństwem prawicowego zamachu stanu. Aresztawario spi- ł skowców z faszystowskich kół i organizacji terrorystycznych ELP i MDLP. Miejscem spotkań spiskowców był... kościół w j§j| Bradze. n A KANCLERZ RFN Helmut Schmidt zakończył w ub. sobotę wizytę w Pekinie i rozpoczął podróż po Chinach. Przepro- 3H wadził on rozmowy z wicepremierem Teng-Siao-pingiem, został przyjęty przez Mao-Tse-tunga. Z Chin Schmidt udał się H do Iranu, gdzie konferował na temat wielomiliardowych transakcji RFN — Iran z szachem Rezq Pahlawi. El Z oszczędnych i ostrożnych enuncjacji Schmidta można wywnioskować, że nie dał się on nakłonić do zmiany stano-wiska rządu RFN wobec problemów bezpieczeństwa i od- _ prężenia między Wschodem i Zachodem, chociaż nie brakło tego rodzaju sugestii chińskich. Zdaniem Schmidta, kierów- „ nśctwo chińskie jest bardzo zadowolone ze współpracy ob-ronnej USA z Europą zachodnir „ m ▲ PRZEZ CAŁY ubiegły tydzień trwały intensywne akcje dyplomatyczne dla zażegnania tzw. kryzysu saha-ryjskiego. Kurt Waldheim odłóżył planowaną wizytę na Kubę. Rada Bezpieczeństwa uchwaliła rezolucję, wzywającą Maroko i Hiszpanię do wstrzymania jakiejkolwiek działalności mogącej wimóc napięcie. Pełniący obowiązki szefa państwa h;szpań?k;eno Juan Carlos odbył demonstracyjną wizytację oddziałów hiszpańskich stacjonujących na terenie Sahary Zachodniej, będącej z jej bogatymi złożami fosfatów - jabłkiem niezgody między Marokiem a Hiszpanią. Mimo wszystkich zabiegów w czwartek na rozkaz króla Maroka Hassana II (na zdjęciu), uczestnicy „pokojowego marszu" wkroczyli na terytorium Sahary Zachodniej. Król Hassan II zignorował ostateczni* apel Rady Bezpieczeństwa o odwołanie marszu. A SENSACYJNYCH zmian w swo* jg 5 Jej ekipie rządowej dokonał prezydent UŚA Gerald Ford. Zdymisjonowany został g minister obrony James Sehlesinger (na zdjęciu), rzecznik wojskowej przewagi gg USA nad ZSRR. Na jego miejsce powołano dotychczasowego sekretarza || generalnego Biiłego Domu - Donalda Rumsfelda. Sekretarz stanu USA — jgg Henry Kissinger pozostał kierownikiem polityki zagranicznej, ale przestał gg być przewodniczącym Krajowej Rady Bezpieczeństwa. To stanowisko przejął Jj-Jj generał lotnictwa Brent Scoweroft. Zdaniem komentatorów odejście Jg| Schlesingera ułatwi prezydentowi Fordowi kontynuację polityki odprężenia Ig z ZSRR. A WOJSKA Republiki Południowej Afryki rozpoczęły Inwazję Angoli w przededniu proklamacji pełnej jej niepodległości w dniu 11 listopada. Zmotoryzowane jednostki RFA zajęły port Benguela, drugie co do wielkości miasto Angoli, kontrolowane dotychczas przez siły Ludowego Ruchu Wyzwolenia Angoli. Jednocześnie obserwuje się koncentrację sił FNLA I UNITY - na północ od Luandy - stolicy kraju. Jednostki crmii Zairu zaczęły zajmować ropodajną enklawę Kabindy. Nie ulega wątpliwości, że rozpoczął się generalny, skoordynowany atak reakcji angolańskiej i popierających ją interwentów - RPA i Zairu — na siły ludowe Angoli, by udaremni im objęcie władzy w niepodległej Angoli. A 3 bm. WOJSKO przejęło władzę w Bangladeszu, aresztując grupę majorów, odpowiedzialnych za sierpniowy zamach stanu w czasie którego zamordowano twórcę państwa - szejka Mudżibura Rahmana. Część majorów z tej grupy zdołała zbiec za granicę. Zmuszono do ustąpienia dotychczasowego prezydenta Chandakera Musztaka Achmeda. Jako nowy prezydent zaprzysiężony został w czwartek prezes sądu najwyższego S. M. Sajem. Na czele puczu stanął „nowy mocny człowiek" Bangladeszu - generał Chalid Musiaraf. W piątek sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej. Videi ostatnie doniesienial A PRZEWODNICZĄCY CDU I jej kandydat na kanclerza RFN - Helmut Kohl wypowiedział się przeciwko zawartym ostatnio porozumieniom polsko-zachodnioniemieckim. „Linia Straussa" przeforsowana została także we frakcji parlamentarnej CDU/CSU, która będzie w Bundestagu głosować przeciw porozumieniom. Zakłada się, że pewna liczba deputowanych CDU1 glosować będzie za porozumieniami, w tym Gerhard Schroeder i R. V. Weizsaecker. (Na zdjęciu: Strauss ~ V WYROK SĄDU W SPRAWIE I. GANDHI DELHI (PAP). W Delhi ogłoszono w piątek ostatecz ny werdykt Sądu Najwyższe go Indii w sprawie rzekomych naruszeń przez ^ premiera panią Indirę Gandhi przepisów o ordynacji wyborczej. Sąd Najwyższy potwierdził, że Indira Gandhi została legalnie wybrana w 1971 r. na deputowanego do parlamentu. Uchylono poprzedni wyrok sądu w Allahabadzie w tej sprawie i oczyszczono Indirę Gandhi od wszelkich zarzutów. Bankierzy odmawiajq pomocy Nowemu Jorkowi NOWY JORK (PAP). Do tychczasowe rokowania z prezesami największych ban ków amerykańskich na temat pomocy finansowej dla miasta Nowy Jork, któremu zagraża bankructwo, nie przyniosły żadnych rezultatów. Przedstawiciel władz stanu Nowy Jork Arthur Le vitt oświadczył, że rozmowy będą kontynuowane jed nak wobec nieustępliwego stanowiska bankierów trudno oczekiwać sukcesu. Miasto potrzebuje natychmiast sumy 50 min dolarów, aby spłacić najpilniejsze długi. Na domiar złego amerykańska centrala związków zawodowych AFL — CIO wystąpiła przeciwko planom udzielenia pomocy miastu z rezerw federalnych. Defilada wojskowa i manifestacja w Moskwie (dokończenie ze str. 1) Punktualnie o godz. 8 cza su warszawskiego w odkrytym samochodzie wjechał na plac minister obrony ZSRR marszałek Andriej Greczko, Po odebraniu raportu od do wodzącego defiladą gen. płk. Władimira Goworowa, marszałek pozdrowił żołnierzy. Andriej Greczko w wygło szonym przemówieniu oświad czył m. in. „Radzieckie siły zbrojne, wyposażone w naj lepszy sprzę,, bojowy, czujnie i pewnie stoją na straży zdobyczy Wielkiego Paździer nika. Żołnierze radzieccy po święcają wszystkie siły i wiedzę wielkiej sprawie służenia Ojczyźnie socjalistycznej i są zawsze gotowi, w bojowym sojuszu z _ żołnierzami bratnich państw Układu Warszawskie go, spełnić swój obowiązek patriotyczny i internacjona-listyczny. Po przemówieniu ministra obrony rozbrzmiał salut arty leryjski. Orkiestra wojskowa odegrała hymn Związku Radzieckiego a następnie roz poczęła się uroczysta defila da. Jako pierwsi wkroczyli na plac żołnierze niosący sztandary -tych jednostek, które szczególnie wyróżniły się w walkach o wolność Kraju Rad, Nad kolumną tą powiewał sztandar zwycięstwa który w 1945 r został zatknięty na zdobytym Reich stagu. Następnie przemaszerowali słuchacze akademii i szkół wojskowych, oddzia ły desantowe i piechoty mor skiej. s Następnie na plac wkroczyły jednostki wojsk rakietowych obrony przeciwlotni czej. Na wyposażeniu tych wojsk znajdują się zautoma tyzowane kompleksy rakiet zdalnie kierowanych, myśliw ce przechwytujące, najnowo cześniejszy sprzęt radioloka cyjny. W czasie defilady po kazano różne rodzaje bojowej techniki rakietowej. Ten przemarsz zakończyła kolum na rakiet wojsk lądowych. Po defiladzie wojskowej odbyła się druga część uroczystości — potężna manifestacja mas pracujących. Szli przedstawiciele wszystkich pokoleń 7,5 milionowej metropolii. Stolica ZSRR zaprezentowała bogaty potencjał prze myślowy, znakomity dorobek naukowy i kulturalny dalekosiężne perspektywy rozwoju, patriotyzm w podcj mowaniu i wykonywaniu zo bowiązań przedzjazdowych. Manifestanci pozdrawiani z trybuny honorowej przez przywódców radzieckich, wznosili okrzyki na cześć partii i jej leninowskiego kierownictwa. Płynął nie kończący »ię potok ludzi. Kwiaty, czerwone szturmów ki. transparenty. Odczuwało się ów niecodzienny nastrój radości i zadowolenia — na strój prawdziwego święta. Równie uroczysty przebieg miały obchody rocznicowe w stolicach republik Kraju Rad. Druga rezolucja w sprawie Sahary Zachodniej Marokańczycy przed polami minowymi ALGIER, MADRYT, NOWY JORK. Podczas gdy uczestnicy marokańskiego „marszu pokojowego" na Saharę Zachodnią spędzali noc na piaskach tej krainy w odległości ok. 10 kilometrów od granicy, Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła jednomyślnie w piątek nad ranem rezolucję wzywającą 'Maroko do wstrzymania marszu i wycofania jego uczestników s terenu Sahary Zachodniej. Rada zwróciła się do Maroka ora* wszystkich pozostałych stron konfliktu, by ściśle współpracowały s sekretarzem generalnym ONZ w celu rozwiązania sporu. Delegat hiszpański w ONZ oświadczył, że Rabat polnfor mował Madryt, ii marsz będzie kontynuowany do chwili, kiedy Hiszpania zgodzi się podjąć rokowania w sprawie przekazania Sahary Zachodniej Maroku. Agencje zachodnie piszą, te okupacja Sahary Zachodniej ma obecnie charakter symboliczny, bowiem jego uczestnicy zatrzymali się w niewielkiej odległości przed liniami wojsk hiszpańskich. Między uczestnikami marszu a oddziałami hiszpańskimi znajdują się rozległe pola minowe 1 zasieki x drutu kolczastego. Król Hasan w liście do przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa stwierdził, że jest już za późno, by marsz zatrzymać. Natomiast hiszpańskie źródła wojskowe na Saharze podały, te w razie Jego kontynuacji może zostać otwarty artyleryjski ogień zaporowy. Algieria wykazuje żywe zainteresowanie sytuacją w Saharze Zachodniej. W czwar tek odbyło się posiedzenie gabinetu algierskiego w tej sprawie. Prezydent Algierii, Huari Bumedien przyjął ambasadorów pięciu państw — stałych członków Rady Bezpieczeństwa. W piątek odbyło się posiedzenie rządu hiszpańskiego. Obradom przewodniczył tymczasowy szef państwa książę Juan Carlos. Jak podają agencje prasowe omawiano przede wszystkim pro blem Sahary Zachodniej. (PAP) BANGLADESZ WIDOWNIĄ SKOMPLIKOWANYCH WALK O WŁADZĘ • Łączność z Dhakq znów zerwana LONDYN, DELHI, PARYŻ (PAP). Sytuacja w Bangladeszu ponownie się skompll kowała, a fragmentaryczne informacje napływające * Dhaki nie dają pełnego o* brązu szybko rozwijających się wydarzeń. W piątek gen. Ziaur Ra-b man przejął pełną władzą administracyjną w warunkach stanu wyjątkowego i ponownie objął stanowisko szefa sił zbrojnych kraju. W wystąpieniu transmitowa nym przez rozgłośnię stołeczną oświadczył, iż uczynił to „na żądanie narodu, sił zbrojnych, lotnictwa, pie choty, „Ansars" (siły paramilitarne) i innych ugrupowań". Rahman pominął milczeniem los A. N. Sajema, który poprzedniego dnia został zaprzysiężony jako pre zydent po rezygnacji Chandakera Musztaka Ahmeda. Jednym z ostatnich posunięć Ahmeda było zdymisjo nowanie w poniedziałek generała Z. Rahmana ze stanowiska szefa armii i mia* nowanie na jego miejsc# gen. Chalida Muszarafa. O-becny los gen. Ch. Muszara fa jest również nieznany, ® radio w Dhace zachowuje na ten temat milczenie. Dramatyczne oświadczenie gen. Rahmana o przeję ciu władzy nastąpiło zaledwie w kilka godzin po pief wszym wystąpieniu prezydenta Sajema, który zapowiedział rozwiązanie parlamentu i rady ministrów, * jednocześnie przyrzekł przeprowadzenie wyborów powszechnych w lutym 1976 roku. Bangladesz od poniedziałku jest widownią zawiłych rozgrywek o władzę między ugrupowaniem oficerów średniego szczebla odpowiedzialnych za śmierć szejka Mudżibura Rahmana, a wyż szyml oficerami. Gen. Ziaur Rahman ^ piątkowym przemówieniu zapewniał, że życie w kraju powróciło do normalnego stanu, a jednocześnie wezwał ludność do zachowania spokoju ł nieprzerywania pracy. Radio stołeczne poda ło, że tysiące mieszkańców Dhaki gorąco witało „bohaterski powrót" Rahmana. Z doniesień z ostatniej chwili wynika, że łączność telefoniczna i dalekopisowa z Bangladeszem została ponownie przerwana. 0 największe w świecie pokłady fosfatów A DWA GŁÓWNE ugrupowania opozycji antyfrankslstow-sldej Demokratyczna Rada Hiszpanii i platforma Konwergencji opublikowały wspólny manifest, informując o zawarciu porozumienia między tymi dwoma ruchami oraz wysuwając w nim wspólne zadania demokratycznej opozycji. W manifeście wysunięto zadanie zerwania z systemem frankistow-skich rządów oraz zapoczątkowanie okresu rządów konstytucyjnych. Przyszły ustrój Hiszpanii powinno określić referendum rządowe. Wobec krytycznego stanu zdrowia gen. Franco - desygnowany przez niego następca książę Jan Karol burboński przejął tymczasowo obowiązki szefa państwa. Francuska a-gencja AFP stwierdza, fe: „w ten sposób po raz drugi w ciągu 16 miesięcy Jan Karol staje sią swego rodzaju regentem własnego królestwa", TADEUSZ KUBIK Pod patronatem iamego króla Hassa na II, który ogłosił się „pierwszym o-chotnikiem" krucjaty, ruszyła na Zachodnią Saharę, ponad 350-tysięczna „cywilna i pokojowa" armia Marokań czyków. Poparcie dla tej eskapady wyraziły także niektóre państwa i orga nizacje arabskie. Ów przyśpieszony marsz Jeszcze bar dziej zaognił zadawniony już konflikt hiszpańsko-marokański w sprawie tej części Afryki. Na prośbę Madrytu sprawa znalazła się w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. SAHARA ZACHODNIA przypadła Hiszpanii jako Jeden z odpadków po zostałych po dzielonej w XIX wieku przez ówczesne wielkie mocarstwa Afryce i traktowana jest obecnie przez Madryt jako jego prowincja zamorska. Te 266 tys. km kw. piaszczystej i wyschniętej na wiór ziemi zamieszkanej przez ok. 65 tys. stałej ludności plus około 100 tys. wędrujących nomadów bogate są w największe ua świecie pokłady fosfatów, które ostat nio aa rynku światowym ogromnie są w ceiiia. Niewykluczone jeat także, 14 występują tu spore xłoża ropy naf towej. Zrozumiałe jest przeto, iż ten kawałek afrykańskiego lądu ma ogromne znaczenie nie tylko dla samej Hiszpanii, ale także dla wielu międzynarodowych spółek, które w fosfatowy biznes włożyły niemało grosza. Walka o pra wo do tego terytorium rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: kokietowania miejscowych plemiennych wodzów i brutalnego tłumienia miejscowego ruchu narodowowyzwoleńczego, który — niestety wewnętrznie podzielony — działa tu od wielu lat. Hiszpania nie jest jedynym pretendentem do saharyjskich fosfatów. Tery torialne pretensje — w pewnym stopniu nawet uzasadnione — zgłasza oprócz wspomnianego Maroka także Mauretania. Rabat powołuje się na więzi, jakie istniały w przeszłości między tymi obszarami a sułtanami Maroka, Mauretania z'aś cytuje ich związki z organizma ml państwowymi istniejącymi niegdyś na jej dzisiejszym' teranie. W hiszpańsko-marokańsko-mauretań-ski ipór zaangażowana została także ONZ. W ub. roku Zgromadzenie Ogól ne uchwaliło rezolucję uznając prawo tzw. Sahary hiszpańskiej do samostanowienia i niezależności. Jednocześnie zwróciło się do Międzynarodowego Tr'/ bunalu Sprawiedliwości w Hadze o w/ danie werdyktu, kto i czy w ogóle ma do tej części Afryki prawo. Werdykt takowy ogłoozony w ub. tygodniu potwierdza istnienie wspomnianych zwiąż ków Sahary Zachodniej z Marokiem i Mauretanią, które jednak absolutnie nie miały charakteru zależności terytorialnej. Więzi te przeto nie podważają rezolucji Zgromadzenia Ogólnego NZ o dekolonizacji tzw. Sahary hiszpańskiej' a zwłaszcza przyznania temu obszarowi prawą do samostanowienia i zapeW nienia jego mieszkańcom możliwości swobodnego wyrażenia własnej woli. Werdykt ten Mauretania i Maroko zip terpretowały jako potwierdzenie swych praw do tej części Afryki przy czyn1 Rabat przystąpił natychmiast do dzi* łania, tj. do „pokojowego marszu" na Zachodnią Saharę. WIKTOR WEGGI Ołoi Pomorra nr 24S MAGAZYN WITAMY wietnamskich przyjaciół! Jiokończenie ze str. 2) W trakcie kilkudniowego pobytu w Polsce wietnamski gość odbędzie krótką podróż po kraju. Zapowiedziane zostało również uroczyste spotkanie przyjaźni delegacji z ludnością stolicy. Wizyta wietnamskich przy Jaciół będzie kolejną okazją do zamanifestowania przez społeczeństwo naszego kraju serdecznych uczuć do narodu, który swą bohaterską po stawą, nieustępliwą walką 0 wolność swej ojczyzny 1 prawo do samodzielnego decydowania o swym losie — zjednoczył wszystkie siły pokoju i postępu w wielkiej akcji poparcia i pomocy dla sprawy Wietnamu. Właśnie Polakom, mieszkańcom kraju tak ciężko do świadczonego przez wojnę i ludobójczy faszyzm, szczególnie bliscy byli żołnierze i partyzanci wietnamscy, któ rych w czasie wielu lat heroicznej walki z przeważającymi liczebnością i techniką siłami imperialistycznego Wroga ożywiała głęboka wia ra w ostateczne zwycięstwo słusznej sprawy. W tej walce naród wietnamski znajdował potężne oparcie we wszechstronnej pomocy i konsekwentnym działaniu Związku Radzieckiego i innych państw wspólnoty socjalistycznej na arenie międzynarodowej. W wieloletniej walce narodu wietnamskiego przewodziła jego czołowa rewolucyjna siła — Partia Pracujących Wietnamu. Partia, którą założył i przez wiele lat prowadził wybitny rewolucjonista i patriota, pierwszy prezydent Wietnamu Ho Chi Minii. Pod przewodnictwem PPW patriotycz na postawa narodu zes olo-na została z rewolucyjną świadomością klas pracujących. Dziś, po odzyskaniu niezawisłości i pokoju, Partia Pracujących Wietnamu jest przewodnią siłą w odbudowie i programie rozwoju swego kraju. To nowe dzieło — powiedział niedawno w czasie obchodów 30-lecia DRW premier Pham Van Dong — wymaga od nas wszechstronnego umocnienia przyjaźni i współpracy z krajami socjalistycznymi w imię wspólnych ideałów w budowie socjalizmu i komunizmu. Rocznica ta przypomina, że w minionym 30-leciu powstały żywe kontakty pol-sko-wietnamskie w różnych dziedzinach życia. Polska po magała i uczestniczyła w budowie wielu obiektów przemysłowych DRW, rozwijały się stosunki handlowe, organizowana była wymiana specjalistów. Liczne grupy młodzieży wietnamskiej zdobywały wiedzę w naszym kraju. Rozwinęły się liczne zbliżające oba narody kontakty kulturalne. PRL wnosi i wnosić będzie nadal wkład w zaleczenie ran wojennych oraz w rozwój budownictwa socjalistycznego na ziemi wietnamskiej. Jest to najskutecz niejsza forma poparcia i po mocy, jaką możemy okazać bratniemu narodowi. W tej myśli rozwijana będzie współ praca gospodarcza i wymiana handlowa, rozszerzony zostanie zakres współpracy i wymiany doświadczeń w dziedzinie nauki i techniki, a także związki kulturalne. (PAP) 8 BM. - „STUDIO kADZIECKIE" W TELEWIZJI < Jako szeroka panorama Osiągnięć Kraju Rad we Wszystkich dziedzinach gospodarki, nauki, kultury, pomyślany jest „Studio radzieckie", które 8 bm. gościć będzie w II programie TVP. 1 Przewodnim motywem Wększości spośród kilkunastu pozycji, jakie złożą się fca program „Studia", będą eagadnienia związane z pod bojem kosmosu, a głównie i * sukcesami radzieckiej nauki w tej dziedzinie. Za pośrednictwem kamer TV, polscy telewidzowie odwiedzą kosmonautów w ich mieszkaniach, obejrzą doku mentalne filmy, na których Utrwalono kolejne triumfy radzieckiej kosmonautyki. Specjalny film zostanie poświęcony Jurijowi Gagarino Wi. Na temat lotów kosmicznych wypowiadać się będą — obok głównych bohaterów — specjaliści polscy i radzieccy, lekarze, in tynierowie, dziennikarze. r „Studio radzieckie" obfitować też będzie w reporta ie o innej tematyce, w widowiska artystyczne i rozrywkowe. „Młodzież na fiAM" — to tytuł relacji * budowy Magistrali Bajkał sko-Amurskiej; w dokumen talnym filmie „Syberia w obiektywie nauki" ukazane zostaną te zasobne we Wszelkie bogactwa tereny. Miłośnicy baletu będą mieli okazję podziwiania Mai Plisieckiej w filmie zrealizowanym wg suity baletowej z muzyką Rodiona Szczedrina „Carmen". Ostatnią pozycją „Studia" będzie ekranizacja dramatu Maksyma Gorkiego „Jaków Bogomołow". (PAP) Zasłużona kara Organa służby bezpieczeństwa KW MO. w Katowicach pod n*dzorem Prokuratury Wojsko ^'el przeprowadziły śledztwo P"zeciwko Joachimowi Podpp 52. 7 zawodu sprzedawca1) który w czasie nieleęalneeo po bytu w iednym z kraifiw kat)' tslistycznvch wszedł w kontakJ ? obcymi wywiadami i ujawnił r*1 wiadomości stanowiące taiem 111 ce państwowa. Sad Śląskiego Okręgu Wolsko na se*11 wv.1azdrvwe1 w Ka wicach skazał Joachima Poppt r* popełnione nrzestepstwa np '3czna karę 7 lat pozbawieni? palności, utratę praw publicz J?^ch na lat 4 oraz konfiskatę "leai* w całości. (PAP) OŚWIADCZENIE POLSKIEGO KOMITETU SOLIDARNOŚCI Z NARODAMI AZJI I AFRYKI Polski Komitet Solidarności X Narodami Aijl l Afryki, wyrażając stanowisko polskiego społeczeństwa wobec kolonializmu, rasizmu I Imperializmu, jest głęboko zaniepokojony nasilaniem przez międzynarodowe siły reakcji ingerencji I otwartej Interwencji zbrojnej w wewnętrzne sprawy narodu angolsklego. Pragną one zahamować proces dekolonizacjl Angoli 1 nie dopuścić do przejęcia władzy przez Jej naród. Dla osiągnięcia tego celu nie wahają się korzystać i pomocy najemników 1 skrajnej reakcji międzynarodowej działającej w interesie neokolonlalizmu 1 obcych monopoli. Jedyną autentyczną siłą polityczną, cieszącą się powszechnym uznaniem 1 poparciem narodu angolskie-go jest Ludowy Ruch Wyzwolenia Angoli — MPLA. To właśnie MPLA od początku swego istnienia prowadzi konsekwentną walkę narodowowyzwoleńczą o niepodległą i postępową Angolę. Walka ta cieszy się szerokim uznaniem społeczeństwa angolsklego, jak również międzynarodowych sił postępu w Afryce I na całym świecie. Polski Komitet Solidarności z Narodami Azji i Afryki zdecydowanie potępia obcą interwencję I wyraża pełną solidarność z prowadzoną pod przywództwem MPLA walką narodu angolsklego o prawo do samostanowienia. Tak jak dotychczas, społeczeństwo polskie będzie kontynuować swoje poparcie dla słusznej walki narodu angolsklego 1 wyraża przekonanie, że wspierany przez postępowe siły na świecie, doprowadzi on tę walkę do zwycięskiego końca. Nieodwracalny jest bowiem proces historii, w którym siły reakcji muszą się ugiąć przed jednolitym frontem rewolucji I postępu. PRZEŁADUNKOWY SZCZYT W GDAŃSKU I GDYNI W Gdańsku i Gdyni trwa jesienny szczyt przeładunko wy. W porcie gdyńskim cu mują 34 statki: drobnicowe i masowce. Pod elewatorem stoi norweski 106-tysięcznik m/s „Fern Bai", który dostarczył zboże. Z podobnym ładunkiem przybył do Gdy ni 55-tysiecznik PŻM „Poli technika Szczecińska". 7 bm. dokerzy gdyńscy ekspediowali również duże partie ładunków w kontene rach. Zakończono obsługę m/s „Liwiec", a następnie tymczasowa baza kontenero wa przyjęła semipojemniko wiec PLO m/s „Franciszek Zubrzycki". W Gdańsku cumowały 32 jednostki. Na pełnych obro tach pracowały wszystkie bazy specjalistyczne portu — siarkowa, fosforowa, eks pedycji drewna, drobnicy, innych surowców chemicznych. W Porcie Północnym po raz 53 od chwili otwarcia bazy węglowej gościł fiński frachtowiec „Arkadia", który ładował 19 tys. ton węgla. Port Północny do 7 bm. wyekspediował w br. ponad 5.600 tys. ton węgla, o 600 tys. więcpi. ni4 planowano. (PAP) Nowa sc*na dla stolicy Warszawa otrzyma nową scenę. 7 bm. Teatr Powszechny zainauguruje działalność Małej Sceny przedstawieniem „Trzech w linii prostej'' Romana Bratnego, w adaptacji i reżyserii Zyg munta IJuebnera. Widownia nowej sceny mieścić będzie 150 widzów. Układ sceny, która podobnie jak widownia, ma kształt półkola, stwarza możliwości bliskiego kontaktu między widzem i aktorem. Następną pozycją repertu arową na Małej Scenie bę dzie sztuka Ireneusza Ire-dyńskiego „Żegnaj Judaszu" w reżyserii Wiesława Górskiego. Przedstawienia będą się rozpoczynać o godz 21. (PAP) 1 lii.,.,,........,,,,,.. STACJA DARÓW ŻYCIA Krwi o- Wojewódzka Stacja dawstwa w Słupsku, zasięgiem działalności obejmuje obydwa województwa Środkowego Wybrzeża. Działalność placówki oparta jest na ludziach dobre," woli, wśród których ponad 90 proc. - to honorowi krwiodawcy. Za kil kanaście dni będg oni ob chodzić swoje święto. Dni Honorowego Dawcy Krwi po służq, jak zawsze, popularyza cji szlachetnej idei oddawa nia własnej krwi dla ratowa nia życia innych orar prezen tacji bogatych osiągnięć Pol skieao Czerwonego Krzyża tym poiu. Krew - znaczy życie. Jak wipc nazwać tych, którzy ofia rujq ten życiodajny lek? - Po prostu brakuje słów uznania — mówi dyrektor Stacji lek. med. Janusz Grocho lewski. - Oto najchlubniejszy p-zykład: elewi słupskiej Szko ły Podor cerskiej Milicji Obywatelskiej sq zawsze gotowi na nasze wezwą ie. Dzięki takim jak oni, dzięki ponadto zakładowym klubom honorowych dawców krwi i indvwidu alnym krwiodawcom — jesteśmy w stanie ofiarować krew tym, którzy jej potrzebują. Pieczę nad darami życia sprawurq pracownicy Woje wódzkiej Stacji Krwiodawstwa — lekarze, pieleaniarki, farmaceuci, bioloaowie, mikro-t 'oloaowie, chemicy. Pobierajq i prze<-howujq krew, dokon<'iq skr pulafnych ooracowań laboratoryjnych teao daru, wrpsz cie wvsyłajq życiodajny lek chorym. W Stacji ponadto sporządzą si13 preparaty leków krwiopo chodnych. Zanim zostana one zaaolikownne oacientom, pracownicy Stacji poddadzą te leki nróbom laboratoryjnym, w tvm również doświadczeniom na żywych oraonirmach zwierzęcy Zakres tych wielu czynności-• zo^+nł ostatnio poszerzony r» nkci** Woi sywania grupy krwi w dowo- drfh to^r!mości obywateli. To wielka praca. Ttdjęcla f leksł: IRENEUSZ WOJTKIEWICZ liillllilli * :::::::::::::::: - -w..... i Strona 4 M A O A Z Y N G/ot Pomorza nr 24Ś Tięmofetfka na finiszu DODATKOWE EFEKTY PRODUKCYJNE Z każdym dniem wydłuża się listą zakładów pracy, w których przedterminowo zrealizowane zostały zadania bieżącej 5-latki. Zwiększony wysiłek załóg pracowniczych, dodatkowe zobowiązania produkcyjne podejmowane dla uczczenia zbliżającego się VII Zjazdu partii przynoszą widoczne, liczące się efekty gospodarcze. O .pełnym wywiązaniu się z zadań planu 5-letniego zameldowała w tych dniach załoga Koszalińskich Zakładów Przemysłu Lniarskiego „Płytolen", która od 5 bm. pracuje już na poczet następnej 5-latki. W latach 1971—75 war tość sprzedaży produkcji i usług osiągnęła 908,4 min zł. Do końca tego roku — w ciągu listopada i grudnia— wartość produkcji wyniesie około 36 min zł. Pomyślnie wykonano również zadania 5-latki w bobolickim zakładzie podległym dyrekcji Pomorskich Zakła- dów Przemysłu Wełnianego w Okonku. Już w ostatniej dekadzie października przekroczono globalne założenia planu sprzedaży, osiągając wartość 201.987 tys. zł. Nadwyżki uzyskano również w produkcji rynkowej, której wysokość wyniosła w sumie 145.887 tys. zł. Dla uczczenia VII Zjazdu partii załoga zobowiązała się wykonać jeszcze dodatko wo produkcję wartości 6.300 tys. zł. Warto dodać, że właśnie w tym roku bobolicki zakład, borykający się jeszcze niedawno z przejściowymi kłopotami, osiąga swą docelową zdolność produkcyjną. Tegoroczny plan obrotu towarowego Przedsiębiorstwa Handlu Chemikaliami w Szczecinku wynoszący 460 min zł został zrealizowany już w końcu ubiegłego miesiąca. Do końca roku załoga szczecineckiej „Chemii" dostarczy rynkowi oraz kontrahentom towary wartości 60 min zł. W wielu zakładach załogi wywiązały się już z zadeklarowanych dla uczczenia VII Zjazdu partii zobowiązań. Ostatnio meldunek taki otrzymaliśmy z Przedsiębiorstwa Robót Insta-lacyjno-Inżynieryjnych Budownictwa Przemysłowego w Koszalinie. Do końca października pracownicy PRIIBP wykonali ze znaczną nadwyżką czyn zjazdowy. Wartość dodatkowej produkcji budowlano-montażowej osiągnęła sumę 8,5 min zł, a usług produkcyjnych 12,7 min zł wobec zadeklarowanych 13 min zł produkcji globalnej. M. in. zgodnie z podjętym zobowiązaniem skrócono o miesiąc cykl budowy Ośrodka Naukowo-Produkcyjnego Materiałów Półprzewodnikowych w Koszalinie. Ponadto w czynię społecznym załoga przedsiębiorstwa przepracowała na rzecz miasta i zakładu 3.158 godzin, (w) Ęmmik&i umS: Rajd dziennikarzy sportowych W czwartek, 6 bm. do Słupska przybyła 5-osobowa •kipa dziennikarzy „Przeglądu Sportowego", kontynuujących reporterski rajd dookoła Polski. W gronie działaczy sportowych Słupska i województwa dyskutowali oni o problemach, z jakimi borykają się organizatorzy sportu, turystyki i rekreacji, zapoznawali się z osiągnięciami kultury fizycznej, zwiedzili budowane w Słupsku i modernizowane obiekty sportowe, (tm) ŚPIEWAJĄCE HOBBY Żółty, 'śpiewający kanarek w klatce to przyjemność i ozdoba domu. Hobbysta w ptasim chórze od różni każdy głos, każdą od mianę w śpiewaniu. Takich hobbystów w Koszalinie jest piętnastu. Zrzeszeni w Polskim Związku Hodowców Kanarków, któ rego oddział istnieje również w Koszalinie, posiada ją około 100 kanarków ko lorowych i śpiewających rasy harceńskiej, papużek nierozłączek i koliberków kolorowych. Największą hodowlę ma Paweł Aleksiejew, prezes koszalińskiego oddziału związku. Najcenniejsze kolekcje biorą udział w konkursach śpiewu. W ostatnim takim konkursie w Słupsku III miejsce zdobyła kolek cja, złożona z 4 kanarków, Zenona Wesołowskiego. Każdego roku od października do listopada od bywa się eksport kanarków. Z koszalińskich hodowli w ciągu ostatnich siedmiu lat wywędrowało ok. 150 kanarków, głównie śpiewających, do Holandii, Belgii 1 Danii. Plejadę różnokolorowych kanarków, papużek i koliberków będzie można obejrzeć ~a wystawie, któ rą koszalińscy hodowcy u-rządzają w sobotę i niedzielę w godzinach oc 10—18 w świetlicy Komitetu Osiedlowego, przy ul Jana z Kolna 8/10. Warto zobaczyć i posłuchać. (h*) NOWE AGENDY KULTURALNE W tych dniach powołane zostały w Słup sku dwie ostatnie agendy kulturalne szczeb la wojewódzkiego. Pierwszą z nich jest Za rząd Wojewódzki Towarzystwa Kultury Te atralnej. W jego skład weszło 35 działaczy Towarzystwa z całego województwa. Na czele nowo powołanego ZW stanęła Zofia Miklińska. Za najważniejsze swe zadanie władze TKT uznały umocnienie terenowych kół miejskich, miejsko-gminnych, i gminnych oraz animowanie działalności meryto rycznej Towarzystwa w środowisku. Od 15 października działa też w Słupsku z inicjatywy wojewódzkiej instancji partyj nej, główny plastyk województwa. Obowiąz ki te pełni znany w środowisku artysta plastyk Ignacy Bogdanowicz. Urząd, o którym mowa, powołany został przy Woje- wódzkim Zarządzie Rozbudowy Miast i O-siedli Wiejskich Chodziło o to, aby wyposażyć go w jak najdalej idące kompetencje obwarowane klauzulą bezwarunkowej wy konalności. Oto powód, dla którego nowo powołane stanowisko zdecydowano potrak tować jako odpowiednik kompetencyjny I zastępcy architekta wojewódzkiego do spraw pifstvc?nvch. W przyszłym roku połowany zostanie w stolicy województwa urząd plastyka rejonowego, zaś w pozostałych większych ośrod kach urzędy plastyka miejskiego. Słupsk, który kiedyś był jednym z pierwszych miast powiatowych w Polsce, z .plastykiem na etacie", raz leszcze wykazał, że należy cie docenia sprawy estetyzacji miejsc pracy i zamieszkania. (J-ski) JESIENNE PRZEJAŻDŻKI PO MIEŚCIE INICJATYWA „GŁOSU" CIESZY SIĘ DUŻYM ZAINTERESOWANIEM Z dużą satysfakcją możemy powiedzieć, że inicjatywa „Głosu Pomorza" w sprawie organizacji wycieczek po Koszalinie spotkała się z ogromnym wręcz zainteresowaniem. W ubiegły czwartek na liście zgłoszeń było już ponad 80 nazwisk, głównie młodzieży i żołnierzy. Wśród zgłoszonych jest także grupa długoletnich mieszkańców Koszalina. Nasza inicjatywa spotkała się więc z zainteresowaniem różnych środowisk, na leży zatem spodziewać się, że również w przyszłe niedziele chętnych do autobusowych przejażdżek po mieście nie zabraknie. Kierownik biura Zarządu Oddziału PTTK w Koszalinie, Antoni Kamys. poinformował nas, że Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Turystyczne wypożyczyło autokary oraz ie przeprowadzono specjalne szkolenie dla ko szalińskich przewodników. Przedstawiciele Wydziału Architektury Urzędu Miejskiego zapoznali przewodników z dorobkiem inwestycyjnym oraz perspektywami rozwojo wymi miasta. Przewodnicy będą te wiadomości przekazywać uczestnikom niedzielnych „Jesiennych przejażdżek po mieście". Listę zgłoszeń na 9 bm zamyka się dzisiaj, ale przecież w następne niedziele orga nizowane będą podobne wyjazdy. Jeszcze jest czas i okazja na dokonanie zapisów. (el) Z PRAC EGZEKUTYWY KW PZPR W KOSZALINIE Na wczorajszym posiedzeniu Egzekutywa Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Koszalinie omówiła ftan przygotowań do Wojewódzkiej Konferencji Partyjnej, która obradować będzie w poniedziałek, 10 listopada. Przedyskutowano i przyjęto materiały na konferencję. Zatwierdzono także propozycje organizacyjr ne eo do trybu i przebiegu obrad. Delegaci na konferencję wysłuchają i przedyskutują referat Egzekutywy KW o dorobku koszalińskiej wojewódzkiej organizacji partyjnej w realizacji uchwał VI Zjazdu oraz o pracy i zadaniach przed VII Zjazdem partii; wybiorą również delegatów na VII Zjazd i nowe władze koszalińskiej organizacji partyjnej. SPOTKANIE Z WETERANAMI RUCHU ROBOTNICZEGO Tewariyaa Włodzlmieri Kosmici był żołnierzem Wielkiej Rewolucji Październikowej, jednym z ty sięcy Polaków odbywających carską służbę wojskową, którzy w pamiętnych dniach października 1917 roku stanęli po stronie walczącego proletariatu. W szeregach Armii Czerwonej walczył o umoc nienie władzy radzieckiej dj 1922 roku. Towarzysz Ignacy Barci-kowski miał 19 lat, kiedy w listopadzie 1917 roku o-bejmował z karabinem na ramieniu robotniczą wartę przy płońskim magistracie, w którym od kilku dni władzę sprawowała rada narodowa, powołana przez robotników, na wieść o rewolucji w Rosji. W kilka dni później siedział za to w więzieniu, osadzony tam przez zwycięską reakcję. Ale z drogi obranej w o-we październikowe dni już nie zawrócił. Towarzysz Wiktor Kotar ski swoją polityczną edukację rozpoczynał w pierw szych komórkach Polskiej Partii Robotniczej w czasach, kiedy trzeba było walczyć najpierw z okupantem, a później z reakcyjnym podziemiem. Każdy t nich twoją fi* wolucyjną działalność rozpoczynał w różnym czasie i w różnym miejscu, ale przyświecał im ten sam, wspólny cel. Od 1945 roku znaleźli również wspólną drogę. Była nią walka 0 zwycięstwo władzy ludowej i praca nad odbudową i rozbudów tej części ziem odzyskanych, które dziś stanowią województwo słupskie. Praca trwająca po' dzień dzisiejszy. Z okazji 58. rocznicy Wielkiej Socjalistycznej Re wolucii Październikowej weteranów ruchu robotniczego przyjął I sekretarz KW PZPR w Słupsku, tow. Stanisław Mach * wręczył towarzyszom: Wio dzimierzowi Kośmiczowl i Ignacemu Barcikowskie-mu listy gratulacyjne skie rowane do obu działaczy ruchu rewolucyjnego przej I sekretarza KC PZP" Edwarda Gierka oraz prz® kazał im serdeczne pozdrowienia i życzenia w imieniu wojewódzkiej instancji partyjnej, udekorował też tow. vViktora Kotarskiego Krzyżem Kawalerskim Ot deru Odrodzenia Polski. (wlewj Jedna ze wsi pod Drawskiem nazywa się Łabędzie. I nic w tym nie byłoby nadzwyczajnego, gdyby nie to, że sq tam też jak najprawdziwsze łabędzie. Ażeby było jeszcze dziwniej, nie sq stałymi mieszkańcami wsi.- Swoje gniazdo majq na odległym od wsi jeziorze, codziennie jednak odwiedzajq mieszkańców wsi Łabędzie, gdzie pluskają się w miejscowym stawie. Bardzo też się zaprzyjaźniły z mieszkańcami wsi. Ich poczęstunki jedzq z ręki. Na zdjęciu: rodzina łabędzi ze swoim potomstwem na wiejskim stawie w Łabędziach, (hz) Fot. Jerzy Patan Ulotka zamiast premii „Mały Informator Powszechnej Kasy Oszczędności" wydano bardzo okazale. Starannie złożony, na kilku stronach dru ku mieści wiele informacji. Propagandowych i rzeczowych. Informuje pozyskanych i potencjalnych klientów PKO o wszystkich formach oszczędzania, kredytach, przywilejach dla oszczędzających a także o sposobach zakładania książeczek. Bardzo potrzebny to informator — nic więc dziwnego, że ludziska po przeczytaniu' tych kartek drobnego druku zorientowani są należycie. Ba, wiedzą nawet więcej, niż niektórzy urzędnicy. Pewna pani odwiedziła Urząd Poczto-wo-Telekomunikacyjny nr 9 w Koszalinie i zgodnie ze wspomnianym informatorem, chciała tam sobie założyć premiowaną książeczkę samochodową. Na ten temat informator radzi: „Książeczki oszczędnościowe z losowaniem pre mii w postaci samochodów wystawiane są przez oddziały PKO oraz za pośrednictwem ajencji i urzędów pocztowych". Jasne, prawda? Nic tylko brać pieniądze i lecieć na pocztę. Można również do oddziału PKO, ale nasza Czytelniczka chciała skorzystać właśnie z usług poczty. Nie Skorzystała. Zapewne gdyby w tym samym urzędzie poprosiła o bulki lub proszek do prania, to zdziwienie urzędniczki byłoby mniejsze. — U nas, taka książeczka? Poczta się tym nie zajmuje! — padło kategoryczne stwierdzenie, od którego — o dziwo — nie pomogło odwołanie do samej parii naczelnik. Nie i nie! Urzędniczka, kiedy odwoływano się do tekstu w .,Małym Informatorze PKO" powiedziała wręcz: nie wiem, co tam piszą... Ano właśnie, wystarcza brak wiedzy. Albo też „Mały Informator" napisano na wyrost, a sprawa ewentualnej, ściślejszej współpracy między pocztą a PKO zostanie załatwiona w przyszłości? Póki co załatwiani są — i to odmownie — ci interesanci obu tych szacownych instytucji, którzy się na drukowane informacje powołują. Inna sprawa, że nasza Czytelniczka mu si być klientem z rzędu bardzo pechowych. Bo nie tylko nie załatwiła sobie wymarzonej książeczki PKO premiowanej samochodem, ale nie mogła nawet sko-rzy&tnć z — przeznaczonej m. in. dla siebie, bo dla wszystkich klientów poczty — książki życzeń i zażaleń. To już zapewne w wyniku daleko posuniętej oszczędności papieru na poczcie nr 9 w Koszalinie. Mimo wszystko OSZCZĘDNY G/os Pomorza nr 248 MAGAZYN Strona 5 n i bu S Wszędzie zauważyć można ostatnio nasilenie tematyki dotyczącej ochrony zabytków. Pałace, budynki, muzealnictwo, dzieła sztuki, całe kompleksy bvtkowej zabudowy miast... Czytamy to wszystko z zainteresowaniem należnym sprawie ważnej. I układamy sobie nieraz wymarzone trasy wakacyjne, szlakiem świetnych zabytków przeszłości. Znajomym z innych regionów opowiadamy, jaka to wspaniała perła architektury jest do obejrzenia w Darłowie, w Bytowie (prawda, że remonty zamków trwają tam nieskończenie, ale przecież trwają) jaką to godną funkcję pełni Zamek Książąt Pomorskich w Słupsku. Gdy chcemy coś pokazać w Koszalinie — prowadzimy gości pod katedrę, potem pod Domek Kata i... rozkładamy ręce: 1 — więcej zabytków nie mamy. Ile nie porozumień w tym stwierdzeniu, tylko nieliczni wiedzą. W tym miejscu — przypomnieli sobie pewnie nasi Czytelnicy o Klukach, o skansenie w Sominach (woj. słupskie) O budownictwie ludowym w ogóle. Co bardziej pamiętliwi przypomnieli sobie prawdopodobnie także o projektowanym lecz, jak się okazało, nierealnym skan senie na wyspie Bielawie. A jeszcze bardziej dociekliwi pomyśleli o skansenie jamneńskim — też swego czasu wcale głośnej sprawie, która jednak ucichła. Czyżby z niego zrezygnowano?. Niedawno odbyła się, z udziałem wiceministra kultury i sztuki Józefa Fajkowskiego, sesja Klubu Publicystów Kulturalnych Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Sesja zorganizowana w Międzynarodowym Roku Ochrony Zabytków, a temu. co w ochronie zabytków zrobiliśmy i zrobimy, poświęco na. Usłyszałam na tej sesji znamienną . wypowiedź generalnego konserwatora Bogdana Rymaszewskiego: „Szukamy funkcji i przydatności każ dego z elementów przeszłości a nie patrzymy z czego możemy zrezygnować. Nie ma bowiem powodu do rezygnowania z indywidualnego oblicza miast i wsi. Dlatego też konserwatorzy wojewódzcy otrzymali od nas wytyczne w sprawie tworzenia programów o chrony zabytków a nic sporządzania spisów zabytkowych obiektów". Jak tak, to tak — pomyślałam sobie Tym bardziej, że usłyszałam, także nie po raz pierwszy zresztą, o palącym problemie ratowania budownictwa ludowego w każdym prawie regionie kraju. I to nie tylko poprzez tworzenie skansenów ale również przez odpowiednią konserwację i wykorzystanie budynków do celów tak dzisiejszych i współczesnych, jak karczmy, zajazdy, i kluby i kawiarnie. Pomyślałam też so >:• bie, że u nas akurat, poza Sominami Hj i złotowską Starą Świętą, od lat już nic na temat zabytkowego budownictwa ludowego nie słychać. Jest za to cały stos etnograficznych dokumentacji zdjęć, rysunków. No i jeszcze to Jamno mi się przypomniało — razem ze swoim skansenowym mitem. Mit czy nie mit? — wypadało więc spytać konserwatora wojewódzkiego w Koszalinie, Odpowiedź ś raczej, przypowieść o niemocy brzmiała. W odpowiednim czasie opracowano założenia projektowe skansenu. Jest decyzja byłego Urzędu Powiatowego w Koszalinie o przydziale działki z Pań stwowego Funduszu Ziemi, w bezpośrednim sąsiedztwie wcale nie zabytkowych willi pardon: domków weeken dowych, w Mielnie. I jest szkopuł: działka obejmuje 3.922 ha. Według przepisów, cen i zarządzeń działka taka kosztuje około 800 tys. złotych. Na bywcą działki byłby tu Wydział Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego, jej sprzedawcą — Wydział Rolnictwa Urzędu Wojewódzkiego. Jednym zdaniem i na chłopski rozum: należy za czerpnąć garść pieniędzy z kasy państwowej i przekazać je do tej samej kasy państwowej. Niby nic — a kłopot. Konserwator Wojewódzki i Wydział Kultury i Sztuki - w Koszalinie odwołali się więc do byłego jeszcze wojewody. Wojewoda przekazał sprawę w kompetentne ręce — do Wydziału Roi nictwa. Wydział Rolnictwa — mając, rzecz jasna, mnóstwo innych spraw na głowie — przez półtora roku zwlekał z odpowiedzią. A gdy przestał zwlekać przesłał odpowiedź tejże treści: „Orzeka się: 1. Utrzymać na mocy zaskarżoną de cyzję ustalającą należność w wysokości 814 tys. złotych. 2. Ustaloną należność należy uiścić w terminie do 1978 roku. Decyzja niniejsza w aktualnym trybie postępowa nia jest ostateczna". Uzasadnienie jest, a jakże: ustawa o chronię gruntów rolnych , oraz ich rekultywacji. Czyli — nic nowego? Ano, nic — Grunty są — skansenu nie ma. Do skansenu poza tym brak chyba pełnego przekonania. Najprościej byłoby przytoczyć tu wypowiedź prof. Stanisława Lorentza zagadniętego swego czasu na powyższy temat: „Skansen jamneński, jako relikt kultury już właściwie nie istniejącej, byłby wspaniałą rzeczą. A wpływy niemieckie? Tyle mamy skrzyżowań kulturowych w Europie, że paradoksem na skalę światową byłoby niewłaściwe traktowanie -tej sprawy". I przypomniał Profesor jeszcze historię odbudowy zamku w Malborku, która także budziła pewne obiekcje a dziś zamek jest jednym z najciekawszych obiektów zabytkowych w Europie. Z Jamnem i ludnością zamieszkującą niegdyś jego okolice jest zresztą wcale nie tak prosto, jakby się zdawało. Odrębna kultura grupy jamneń-skiej, odciętej od innych słowiańskich grup etnicznych zamieszkujących aż do II wojny światowej Pomorze Środ- kowe, powstała przez zmieszanie się osadnictwa holenderskiego z ludnością słowińsko-pomorską. Zrodziła się enklawa kulturowa, interesująca właśnie ze względu na swoją odrębność. Sprzęty jamneńskie posiadały na przy kład bogatą polichromię i wyszukany kształt łącząc ze sobą słowiański or-riament i holenderską formę (patrz: XIX-wieczne krzesło i zydel). Warto też tu chyba dodać, że we wsiach Jamno i Łabusz istniał w XVIII i XIX .wieku duży ośrodek meblarski a niektóre motywy zdobnictwa jamneń-skiego z czasem zaczęto stosować na całym Pomorzu Środkowym. Słowem, jak to zawsze w życiu bywa, wpływy okazały się co najmniej wzajemne, przez co podważający celowość odgrzebywania „jamneńskich staroci" •pretekst sam przez się przestał istnieć. I tak to jest — innego problemu nie ma,, jak tylko sprawa *działki w Mielnie, gdzie przecież skansen byłby niewątpliwą atrakcją dla tysięcy wczasowiczów. A może jednak znajdzie się sposób, żeby i z tą ostatnią przeszkodą sobie poradzić? Tylko kiedy to się stanie? Czy będzie jeszcze po co? Sprzęty, narzędzia pracy, ozdoby — to można przechowywać w magazynach muzeum. Budynki, te ostatnie z ostatnich zachowanych, siłą rzeczy muszą być tam gdzie są — na powietrzu. Ich wiek to koło 200 lat. Czy można się dziwić, że takim „staruszkom" każdy miesiąc szkodzi? Że niektóre z nich już są nam znane tylko ze zdjęć i dokumentacji? — Z samego Jamna już niewiele o-biektów nam zostało. Pożyteczny skądinąd trend do nowego budownictwa wiejskiego, nas etnografów, przeraża. To przysłowiowy ostatni dzwonek — usłyszałam dwa lata temu od koszalińskiego etnografa, specjalisty od budownictwa ludowego, Juliusza Sienkiewicza. Przez te dwa lata trwają pomiędzy wydziałami jednego i tego samego u-rzędu targi. Targi o ziemię. Prawda, są przepisy. Tylko czemu na przykład skansen jest mitem, a rosnące jak grzyby po deszczu prywatne pensjonaty w Mielnie — nie? Siedem chałup, wiatrak i jedna pełna ' zagroda. Tyle jeszcze godnych ratowania obiektów zostało — w Jamnie, Unieściu, Sarbinowie i Łabuszu. Jest także jeszcze ustawa o ochronie dóbr kultury i muzealnictwie. Jej pierwszy .punkt brzmi: „Ochrona dóbr kulturalnych stanowiących dorobek myśli i pracy wielu pokoleń jest obowiązkiem Państwa i powinnością jego obywateli". WALENTYNA TRZCIŃSKA i Gdzie jest to miejsce na górze? Gdzie jest miejsce na dole? Każdy z nas zastanawia się nad tym Ocenia również odległość dzielącą go od tych szczebli, które rozpoczynają i wieńczą drabinę spo łeczną. Lecz bo to w ogóle znaczy: miejsce na górze, miejsce na dole? Co wyznacza te przestrzanie: wysoki pułap zarobków, publiczne poważanie, u-żyteczność wykonywanych zajęć? Czy są to miejsca określane raz na zawsze? Zawód nie jest czymś, co można wypracować w ciągu jednego roku i w ciągu tegoż utracić. Na to pracują pokolenia. I dopiero badania, które u-względniają kilkunastoletni okres przemian wnoszą coś istotnego do sprawy. Adam Sarapata zajął się tym zagadnieniem po raz pierwszy w roku 1958, ponowił w roku 1973. Zarówno w roku 1958, jak i w piętnaście lat później profesor uniwersyte tu zdobył pierwsze miejsce na liście zawodów o-mawianych pod kątem widzenia prestiżu i poważania. Na drugim miejscu w obu omawianych ankietach znalazł się lekarz. Analiza roku 1973 poszerzona została o kryterium osiągnięć. O ile profesorowi przyznaje się zarówno prestiż, jak i pierwszoplanowe osiągnięcia, to osiągnięcia lekarza zajmują w społecznej świadomości miejsce trzecie. Prestiż księdza spadł z miejsca szóstego na 10. Zawodowi tokarza przypisuje się niezmiennie od kilkunastu lat prestiż wyższy aniżeli referentowi w biurze, jakkolwiek tokarz przesunął się w tabeli tej hierarchii nieco w dół. Wyraźne miejsce na dole zajmuje niewykwalifikowany robotnik budowlany i sprzątaczka. Niezwykle interesujące badania Adama Sarapa-ty wiele mówią o naszym społeczeństwie. Jednym z wniosków, jest ten, że praca robotnika wykwalifikowanego, tzw. fizycznego wyżej jest oceniona aniżeli praca referenta, czyli tzw. pracownika u-mysłowego. Jest to zresztą to, co — jak określa autor ankiety — różni nas od społeczeństw kapitalistycznych. W roku 1958 socjologowie amerykańscy odnosili się do wyników tych badań z rezerwą sądząc, że na poglądy respondentów wpłynął określony kierunek propagandy i że sprawa przybierze po latach kształt odmienny. Ale i 'po 15 latach ten obraz zasadniczo nie uległ zmianie. Od'czego zależy prestiż zawodów? Sarapata pytał respondentów swojej ankiety także i o miejsce, jakie przypisują w tabeli owej hierarchii zarobkom ludzi wybranych zawodów. Okazało się, że miejsce zarobków i miejsce prestiżu nie pokry wa się ze sobą. Prestiż nie jest u nas wiernym cieniem pieniądza. O tym, że społeczeństwo polskie nie ma zamiaru degradować prac mało atrak cyjnych, świadczą dobitnie badania prowadzone przez K. Słomczyńskiego w Łodzi. 6,2 proc. respon dentów przypisało robotnikowi niewykwalifikowanemu kanalizacji i wodociągów prestiż bardzo du ży, a ponad 15 proc. respondentów prestiż duży. Czy to oznacza, że ludzie ci pragnęliby pracować „w kanałach", aby osiągnąć szczyt hierarchii społecznej? Zapewne nie. Doceniają po prostu użyteczność tej pracy, przyznając jej dodatkowe punkty uznania jakby z wdzięczności za to, że ktoś chce ją wykonywać i właśnie dlatego, że jest to praca nieprzyjemna. Wysiłek, trud pracy, jej niebezpieczeństwo i nie-atrakcyjriość bywają w Polsce powodem uznania dla pracy. Liczą się nie tylko wyniki, nie tylko sukcesy, nie tylko pieniądze. Liczą się także osobiste nakłady ponoszone w celu wykonania pracy. Polska drabina prestiżowa uwzględnia, by tak powiedzieć, humanistyczny aspekt pracy. Człowieka ' ocenia się nie tylko przez pryzmat efektów, ale także w procesie pracy który z różnych powodów może nie przynieść pożądanych rezultatów. Osiągnięcia nauczyciela szkoły podstawowej są plus minus średnie, a jednak jeg^ robota jest doceniana. Swoją drogą ciekawy. byłby sondaż wśród przed stawicieli różnych zawodów i ich odpowiedzi na pytania: jaka oni lokatę przyznają w tabeli hierarchii prestiżu swoim profesjom? Myślę, że wyniki znacznie odbiegałyby od tego, co sądzą na ten temat inni. KRYSTYNA JAGIEŁŁO Malowany zydel i pięknie zdobione krzesło z XIX wieku, Jamno koło Koszalina. ■ Strona 6 MAGAZYN G/o s Pomorza nr 248 i MM &I8SSSS (dokończenie ze str. 1) przygotowali widowisko plenerowe, na którym bawili się przednio mieszkańcy obu przed stuleciami zwaśnionych grodów. Nasi naczelnicy, którym przypadły w widowisku role wójtów, mogli wreszcie zasiąść „jak ludzie", by przypatrzeć się turniejowi. Kiedy pytam, czy nie mieli tremy przed tym występem, naczelnik miasta Świdwina, Lucjan Holak, odpowiada: — Trema to drobiazg, gorzej, że trzeba się było nauczyć tekstu, a czasu, daje słowo, mamy bardzo mało. Zwracam" uwagę na nienaganna dykcje naczelnika. — Byłem uczniem profesor Homowej, brałem u-dział w pracach teatru poezji, jaki tutaj prowadziła. Nir sądziłem wówczas, że to będzie mi potrzebne w pracy zawodowej. Ba.ale nie sadziłem także, że w moim „własnym" Świdwinie zostanę naczelnikiem miasta. Oklaskiwał; potem zgodnie zwycięzców turnieju, w którym górowali zawodnicy Świdwina, znakomicie do poszczpgólnych kon kurencji przygotowani. I kiedy poczęstowano nas na koniec tradycyjną piecze-nią wołową z owej „spornej" krowy i kuflem piwa, obaj naczelnicy zaczęli rozważać przyszłość owej imprezy, która tak rozwinęła się w przeciągu kilku lat. — Za rok spotkamy się w Białogardzie. Zobaczymy co wymyślicie na tę oka- Izję. — Postaramy się nie być gorsi, chociaż warunki mamy nie tak znakomite, jak wy, w Świdwinie. Brak nam takiego zamku, otoczenia. Ale imprezę warto rozwijać, to prawda. — Zamienia się już teraz w prawdziwa, ludową zabawę. Może ją trzeba będzie jeszcze rozbudować o inne elementy. — Tak. ale chyba warto się sootkać n!e tylko z tej okazji. ' Ta jest bardziej świąteczna. A edyby tak czasem na roboczo? — To jest rńvśl! Możemv przecież współpracować w wielu dziedzinach, wymienić doświadczenia, pomóc sobie czasem. — O to właśnie chodzi. Jesienią będzie trochę więcej czasu, pomyślimy o tym. T tak oto stałam się świadkiem zawarcia niemal świętego pr->vmierz3" miedzy naczelnikami ze Świdwina i Białogardu. Co dzień niesie... — Troski i kłopoty na przemian i riie widać te- mu końca — mówi Luejan Holak, kiedy w kilka tygodni później składamy mu w'zytę. — Czterech panów przyszło do rozładowania pomnika — oznajmia sekretarka. Biegniemy do okna. Przed kwietnikiem, gdzie dziś wznosi się pomnik, stał samochód z przyczepami, na których bieliły się elementy postumentu. Z okien Urzędu ten obszer ny plac wyglądał jak fragment wyjęty z innego miasta. Planowanego z roz machem, z rzędem jasnych bloków mieszkalnych, z czerwienią gotyku zabytko wego kościoła . po przeciwległej stronie, z pięknym widokiem na Kamienną Bramę. Aż nie che się wierzyć, że to Świdwin. Chcemy odrestauro-rować te domki przy Bramie — mówi naczelnik — urządzić tam kawiarenkę, może jakiś klub, zobaczymy. — A' sytuacja mieszkaniowa w Świdwinie? — Gorzej niż zła. Wpraw dzie kombinat kołobrzeski wywiązał się znakomicie ze zobowiązań, pięciolatkę w budownictwie mamy wy konaną, ale to kropla w morzu naszych potrzeb. W tej chwili, gdybyśmy mieli tysiąc dwieście mieszkań, rozwiązałoby to naszą sytuację. Ale to niemożliwe, niestety! Każdy dzień przynosi te same problemy. Pracownicy budownictwa skarżą się na świdwińską kurzawkę, na konieczność palowania. Na czelnik ma zbyt małe limity, bo na budownictwo mieszkaniowe kiedyś musiało starczyć trzydzieści cztery miliony rocznie, teraz tych milionów trzeba osiemdziesiąt. Pracownicy gospodarki komunalnej narzekają na oczyszczalnię ścieków, bo kiedy wreszcie Świdwin doczekał się tej inwestycji, okazało się, że ktoś tam sobie poekspery-mentował i nową oczyszczalnię trzeba było natychmiast remontować. Teraz oczyszcza, ale nie mak symalnie i znów trzeba budować nową. Mieszkańcy narrekaja, że chodniki i nawierzchnie ulic wiecznie rozkopane, bo co jedni zrobią, drudzy natychmiast rozwalaja, aż naczelnik musiał wszystkie wykopy wstrzymać. No i wreszcie dotąd nie mo?ą się doczekać nowego żłobka, budowanego od paru lat — nikt już nie wierzy, że w grudniu zostanie oddany do użytku. No i najpoważniejsza z trosk władz miej skich: — Dotąd nie mamy pla nu zabudowy przestrzennej miasta, a bez tego latem ukwiecone, domy pojaśniały od nowych ele wacji. Władze podkreślają przede wszystkim zasługi mieszkańców przy wielu pracach porządkowych. W ubiegłym roku każdy statystyczny mieszkaniec Świdwina wypracował ponad 740 złotych na rzecz miasta. W Białogardzie trzy lata temu wypadało 32 złote na osobę, a rok ubiegły zamknięto kwotą 639 złotych. I w Świdwinie i w Białogardzie wiele prac w mieście wykonują załogi zakładów pracy i okazuje się, że nigdy nie zawodzą, zawsze można na nich liczyć. W Świdwinie planują: nową produkcję — poszukiwane naboje do syfonów — zaczynają miejscowe Za kłady Spożywcze. Spółdziel nia „Zgoda" przygotowuje odzież roboczą na eksport, rozbudowuje się „Rega", Chemiczna Spółdzielnia Pracy. Gdyby doszło do lokalizacji w Świdwinie od działu szczecińskiej „Odry", przemysł w mieście miałby jakiś profil, przeważałyby zakłady odzieżowe. Ale wszędzie potrzeba wykwalifikowanych robotników. W Zamku działa Rejonowy Ośrodek Kultury — Świdwin ma tradycje, znakomitych inicjatorów i organizatorów życia kulturalnego. Za rok Urząd Miasta opuści zajmowany dotąd budynek. Znajdzie tam pomieszczenie ognisko muzyczne, a z czasem można je będzie przekształcić w szkołę. Nowa ciepłownia będzie gotowa w siedemdziesiątym ósmym, byle jeszcze woda, byle mieszkania; i jakby tak jeszcze udało się park zrobić na terenie obecnego tartaku... Planują w Białogardzie: Podobnie jak w Świdwinie potrzebni są w mieście fachowcy dla budownictwa. Miejscowy przemysł czeka także na wykwalifikowanych robotników. Potrzebni są w Eltrze, w Zakładach Mechanicznych, gdzie rozszerzają produkcję beto niarek, barakowozów i rusz towań; czy w Białogardz-kich Zakładach Przemysłu Terenowego, gdzie właśnie potrzebują meblarzy, bo będą produkować tanie meble tapicerskle. Trzeba zatem zmienić profil nauczania w zespole szkół zawodowych i przygotowywać w nich rzeczywiście robotników o takich kwalifikacjach, aby po ukończeniu szkoły znaleźli natychmiast zatrudnienie. Plan nawodnienia łąk bia-łogardzkich, wraz z przy- gotowaniem tam zbiorników wody, rozwiązałby idealnie jeden z głównych problemów tego miasta — zaopatrzenie w wodę. W przyszłej pięciolatce gotowa będzie nowa oczyszczał nia ścieków, a także i ośro dek rekreacyjny w'okolicach stadionu. I wszyscy widzą swoje miasto w jasnych elewacjach, bo — jak podkreślają — Biało- gard zawsze znaczył: Biały Gród. Bez zakończenia Na naszych oczach rosną nowe organizmy miejskie, początek tego, co będzie w przyszłości. Ludziom kie rującym tu administracją, gospodarką i kulturą nie brak fantazji, co chyba pomaga i rozwiązywać pewne problemy i inaczej widzieć jutro. Naczelnik białogar^zki, Jan Popinidis, zapytany o współpracę ze Świdwinem, mówi: — Chciałbym, aby nas wiązała nie tylko dobra zabawa przy tradycyjnej „bitwie o krowę", ale i wymiana pomysłów, doświadczeń. Zauważyłem np że mają świetnie oznakowane miasto. My, niestety, nie. Chciałbym się dowiedzieć, jak władze miejskie współpracują z samorządami mieszkańców. Oni mają duży dorobek kulturalny, możemy się od nich wiele nauczyć. Możemy wy mienić zespoły sportowe, muzyczne. Możemy dorobić się dobrej współpracy naszych przedsiębiorstw. Lucjan Holak, naczelnik ze Świdwina: — Mamy przecież sporo wspólnych przedsiębiorstw i urzędów, które ulokowane są bądź w Świdwinie, bądź w Białogardzie. I prze cież cele mamy wspólne, sądzę więc, że się dogadamy. Myślę, że w przyszłym roku, w czasie kolejnej „bitwy o krowę", kiedy gościć będziemy w Białogardzie, już się pochwali my rezultatami naszej współpracy. W „bitwie o krowę", komisja sędziowska stawia zawodnikom obu miast punkty. Tu nikt sędziować nie będzie. Partnerzy podej mą współpracę i — miejmy nadzieję — z obopólnym pożytkiem. Białogardu i Świdwina. JADWIGA SLIPINSKA Zdjęcia: Jerzy Lesiak i Jerzy Patan trudno ręką ruszyć. Ot, chociażby taka sprawa. Wytypowaliśmy trzysta działek pod budowę domków indywidualnych. Chęt nych byłoby sporo, ale teren trzeba uzbroić. Brak tego planu wiąże nam całkowicie ręce. — No i wody, wody nam potrzeba, bo z tym prawdziwy kłopot. Lokalne ujęcia i hydrofornie załatwiają nam sprawę na dziś, a co będzie jutro? Rozmowa niemal » powielana go mieszkania, a na miejscu okazuje się, że w tym starym mieszkaniu są jeszcze inne osoby, które czekają na przydział nowego. Ale sporo osób buduje się — i to bardzo do brze. Gorzej, .że my, zamiast planowanych dwustu trzydziestu mieszkań z nowego budownictwa, w najlepszym przypadku u-zyskamy sto osiemdziesiąt. Anegdotycznie brzmi o-powieść, że mieszkańcy Białogardu niemal wyłącz nie żyją nocą. Bo wtedy z kranów leci woda, można prać, myć się, trzeba jej nałapać na potrzeby domowe następnego dnia. — Nasze najpilniejsze potrzeby to woda i mieszkania, mieszkania i woda — mówi naczelnik Białogardu, Jan Popinidis. ' — Powtarzają się problemy Świdwina... — Niestety tak, chociaż z wodą u nas jest znacznie gorzej. Od dziesięciu lat szuka się tutaj nowego ujęcia. Zakłady pracy, choćby takie jak Garbarnia i Eltra, stale płacą kary za wodę. Z technolo gii produkcji wynika, że nasze zakłady potrzebują tylko jednej trzeciej tej wody, którą zużytkowują. I trzeba będzie je wyłączyć z miejskiej sieci wodociągowej. Starą sieć wodociągową w Białogardzie przepłukało Przedsiębiorstwo Gospo darki Komunalnej z Chodzieży jakąś im tylko znaną metodą. Jest dosyć skuteczna, chociaż zdarza się, że jakaś rura pęka. Planowana budowa dwu nowych osiedli mieszkaniowych powiększy jeszcze kłopoty z wodą. Dużo domów mamy prze znaczonych do rozbiórki. Ponad siedemset czterdzie ści rodzin czeka na miesz kania z naszego budownic twa. Spółdzielnia mieszkaniowa ma tysiąc pięćdziesięciu członków, którym już potrzebne są mieszka-nia. — A budownictwo indy widualne nie rozładuje wam trochę tej sytuacji? — Minimalnie, albo wca le. Najczęściej jest tak, że bank zawiadamia nas, iż zakończył finansowanie jakiego domku, my natych miast biegniemy do właściciela po klucze od stare- Bialogard Świdwin Białogardzki naczelnik problemy miasta zna świet nie, nie sięga do materiałów, notatek, bo z tymi problemami związany _ jest każdy jego dzień. Cieszy się, że wreszcie legendarny basen kąpielowy przestanie mu spędzać sen z o-czu, chociaż przyznaje lojalnie, że gdyby nie pomoc województwa, utknęli by z ostatnimi robotami. — Wykombinowaliśmy dwieście siedemdziesiąt ton cementu. Brakło nam dwudziestu ton i stąd cały problem. Okazało się, że dostatecznie trudny, byśmy go mogli rozwiązać sami, ale nie najtrudniejszy z tych, z jakimi spotykamy się codziennie. Co na jułro? Oba miasta zmieniły za sadniczo swój wygląd. Są przede wszystkim czyste, G/os Pomorza nr 248 MAGAZYN Strono ? FILMOWY KONKURS FOTOGRAFICZNY Na stole — nie napoczęty jeszcze tort, dopiero co sparzona kawa, w kieliszkach wytrawne wino. — No to twoje zdrowie, synu — mówi jakoś niepewnie ojciec. Matka się uśmiecha, Małgosia się uśmie cha, Danka się wierci. A ja nie wiem właściwie, jak się zachować. Jeszcze ehwi la i znów wybuchnie awantura Pijemy moje zdrowie. — Były momenty, kiedy i ja przestawałam w niego wierzyć. Najpierw, gdy z najlepszego ucznia zrobił się najgorszym w klasie. Potem, gdy dwa razy podchodził do matury. Potem, gdy nie zaliczył pierwszego roku. Mąż mówił: zobacz tego swego synąłka, jeszcze go pochwal. A już zupełnie zwątpiłam, kiedy postanowił się ożenić. Powiedziałam nawet Małgosi, że sobie zmarnuje z nim życie, bo on w ogóle jest dziwny. Ale też z drugiej stro ny było mi go żal. Jak każdej matce zresztą. Ja wiem, kiedy to się zaczęło. To było, jak się Danka urodziła. Sama go wtedy prosiłam, żeby pomógł, żeby zajął się dzieckiem. Robił to nawet chętnie i •chyba tak naprawdę, to mimo wszystko Dankę po swojemu kocha. Tylko ojca do dziś nienawidzi. Tak się jakoś złożyło: dla męża tylko córka się liczyła. Starałam się temu przeciwdziałać, ale to nie takie łatwe. Zresztą Jurek i mnie nie ufał. Warczał milczał, nigdy z niczym się nie zwierzał. — Z młodymi tak już jest, że muszą się wyszumieć i nabrać rozumu. Tylko że teraz to wszystko u młodych trwa nie miesiąc czy dwa, al;'e całe lata. Ja' się wy szumiałem w partyzantce. Potem czynna służba wojskowa, .potem choroba i przej ście do cywila. Trudno było się pozbierać ale sobie poradziłem. Nikt, nawet żona nie wie, ile trudu kosztowało mnie ponowne rozgimnastykowanie umysłu, zda nie matury. Czasem człowiek siedział po norach i myślał, że zwariuje. Już wydawało się, że umiem — a tu w głowie pustka. A on posiedział, na kartkach coś pobazgrał i po godzinie rwał na podwórze ■bo niby wszystko już umie. No to kazałem siadać i powtarzać przerobiony materiał Rzeczywiście. Jurek jest zdolniejszy ode mnie. ale to przecież nie znaczy, że dziecko nie musi pracować. A studia? Ja siedziałem po nocach, jeździłem zatło cronymi pociągami i jeszcze rano na dworcu zakuwałem do egzaminu. A on zawsze bez zmartwienia: — Dobrze, dob rze, niech tata o mnie się nie martwi. Może nie dureń, ale lekkomyślny. Żeby nie Małgosia, na pewno i tego inżynierskiego dyplomu w życiu by nie zobaczył Ja mu zresztą powiedziałem: — Nie chcesz się uczyć, to marsz do roboty, do najcięższej. Tylko matka pomataczyła, pomataczyła i w biurze go ulokowała. I co, na co wydawał pieniądze? Na płyty taśmy, białe golfy. Jak się żenił, to mu nawet na obrączki musiałem pożyczyć. Z dyplomu się cieszę, ale to był jego zasmarkany obowiązek. Wcześniej mógł go zrobić, tylko głupota przeszkodziła. Ale że posmakował trudniejszego życia, jed norzesnej nauki i pracy, to mu się na pewno przyda. Małgosia znów się ćdzywa zupełnie niepotrzebnie. O, właśnie: — Czy Jurek Mamie mówił, że zapropo nowano mu pozostanie na uczelni? M;vka sic; cieszy, NaVet nie wie, ile ta propozvcja nam niepokoju przyniosła, ile nocnych rozmów, ęo to przecież znów kil ka lat dorabiania się, siedzenia na Małgo sinej pensji, — Mam nadzieję, że się nie zgodził. Przeceż on je,st iuż za stary — ojc:'ec jak zwykle wie, jak mi dokuczyć. — I co przyjąłeś? — wierci mi dziurę w brzuchu mama. — Dzień dobry, panie docencie — piszczy Danka. Ta mała mnie jednak dob rze zna. — Przyjąłem —1 odpowiadam i czekam kiedy ojciec wybuchnie ze swoimi racjami. Ojciec milczy. — Jedno jest pewne: nigdy nie powiem swojemu dziecku „ty baranie". Chociażby było najdurniejsze ze wszystkich dzieciaków. Kiedy słyszałam to sakramentalne „ty baranie" robiło mi się ciemno przed oczami. Najpierw za czwórki. Potem za trójki. A potem coraz częściej przynosiłem po prostu pały. I Czekałem, kiedy znów stary mi powie: ty baranie, ty łbie zakuty. I najbardziej się cieszyłem, jak wyciągał swoje świadectwa. Ja swoich nie zbierałem. On miał wszystko poukła dane, razem z oficerską czapką i odznaczeniami. A potem leciało: o tym, jak boso do szkoły latał, jak suchy chleb' w chacie jadali, jak krew za mnie przelewał. jak po nocach zakuwał, żeby „zdobyć ten papierek i dla nas na,chleb z masłem zarobić". Ten jego chleb z masłem nie raz mi przez gardło nie przechodził. I wiecznie było to; odrobiłeś lekcje, to powtarzaj przerobiony materiał. Umiesz? To przerabiaj następny temat. Teraz to ja nawet wiem skąd to mu się brało. Może on rzeczywiście wcale nie z nienawiści, tylko z innego powodu? Prawdę mówiąc, to on był o dobre dwadzieścia lat ode mnie starszy, kiedy na serio zaczynał. Skąd mógł wiedzieć, że obok wkuwania można jeszcze coś rozumieć? Że można w ogóle uczyć się inaczej, niż on to robił! Matka to co innego, ale nie chciałem, żeby mnie brała w obronę. Od razu była awantura — potem tygodniami ze sobą nie rozmawiali. Tylko Danuśka — słonecz ko, zdolne i bystre. No to byłem tym matołem. Maturę zdałem właściwie dla matki. I po to, żeby wyrwać się z domu. Nie wyrwałem się — kazał studiować w tym samym mieście. Że zawaliłem? Zawaliłem, bo zadarłem z asystentem. Zdarza się. Na pierwszym roku niejeden nie potrafi dowieść swoich racji. Miałem mu 0 tym opowiadać? A teraz mam 27 lat 1 wcale nie uważam że to dużo. Żal mi tylko Małgosi,- bo o futerku i modnyęh ciuchach będzie mogła jeszcze przez kilka lat tylko pomarzyć. A może i nie? Może się na to futerko wyskrcbie? — Dziwna rodzina. Ojciec wcale nie jest taki zły, jak Jurek mówi, On też ma swoje racje, tylko że widzi je zupełnie po swojemu. Matkę ma Jurek przecież wspaniałą — moją na przykład nigdy nasze sprawy nie obchodzą. Mała też jest niezła, tylko ojca owija dokoła palca, aż czasem go żal. I tak siedzą teraz. Jedno boczy się na drugie. Każdy patrzy, żeby mu się coś znów nie wypsnęło, bo jest przecież okazja do „rodzinnego wieczoru" Nareszcie. Po ilu latach oni tak siedzą? Chyba rzeczywiście po wielu, bo wyglądają na zupełnie nieprzywykłych. Jurek znów mózguje. Czai się na ojca? Cholerna rodzina: niby wszyscy dobrzy, a dogadać się jak ludzie nie potrafią. Dobrze, że chociaż ze mną im jakoś wychodzi. A tacy byli przeciwni temu naszemu małżeństwu. Przeciwni ze względu na Jurka, który się ich zdaniem do niczego nie nadawał. — Fajny jest mój brat. Staruszek ma głupią minę, bo w końcu się okazało, że nie ma racji. I Jurkowi też chyba głupio, bo tak go wszyscy obtańcowują. Małgośki to mi naprawdę żal: w cholerną rodzinkę trafiła, nie ma co. Tylko, że ona się nie łamie i ma rację. Pamiętam, jak mój brat mi tłumaczył fizykę. Tylko wtedy, jak starego w domu nie było. Gdy stary wracał, Jurek przestawał tłumaczyć. Mówił, że nie rozumie. A ja i tak wiedziałam, że on jest mądry. Siedzą przy stole odświętnie zastawionym. Ojciec jeszcze raz sięga po dyplom. Ocena ogólna: bardzo dobry. — Ja mam tylko dobry na swoim — mówi.. — Nie łam się tato. Ja przecież jestem młodszy. Łatwiej mi to przyszło — bąka Jurek. Dawno już nie odpowiadał ojcu wprost, całym zdaniem. Małgosia wznosi toast: niech żyje dyplom. WALERIA TUMltfSKA C*rocznie z okazji Dni Filmu Radzieckiego oc^szamy w naszej gazecie tilmowy kon tkurs fotograficzny. Tym razem jest on nieco trudniejszy, gdyż uczestnicy będą musieli odpowiedzieć na dwa pytania. Pierwsze: z jakiego filmu pochodzi prezentowane zdjęcie? Drugie: Jak brzmi nazwisko aktora lub akteyki? W sumie trzebg podać osiem odpowie-. dzi, bo zamieszczamy cztery zdjęcia. Aby ułatwić Czytelnikom udział w konkursie, drukujemy od razu wszystkie cztery zdjęcia. Sądzimy że odpowiedzi na postawione py.tania nie będą trudne, fotografie pochodzą z bardzo znanych filmów i przedstawiają popularnych aktorów radzieckich. A oto jakie nagrody przewidzieli organizatorzy konkursu: Wojewódzki Zarząd Kin funduje aparat radiowy, Zarząd Wojewódzki Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej zakupił aparat fotograficzny, a Cen trala Wynajmu Filmóvy - zegarek na rękę. Odpowiedzi na konkurs należy nadsyłać do 22 bm. na adres: Centra!;"! Wynajmu Filmów, Koszalin, ul. Morska 44-46, koniecznie na kartach pocztowych z dopiskiem: „Filmowy konkurs fotograficzny". Przyjmowane będą wyłącznie odpowiedzi indywidua Ine. (kon) trona 8 MAGAZYN G/os Pomorza nr 248 . . ■ • . : : "•/'W- Vt*rv „V , " - » *_ s ■ : Daniel Czkonija Czesław Kuriata Trzed, listopadowy numer „Magazynu Literackiego", zawiera z kolei tłumaczenia z rosyjskiego. Stanisław Misakow-ski prezentuje nieznane dotąd opowiadanie „Mokra robota" Michała Zoszczenki, które ostatnio zamieściła „Literaturnaja Rossija", Twórczość wybitnego Humorysty i satyryka Michała Zoszczenki (1895-1958) zna^a jest polskim czytelnikom z wielu przekładów — należy więc sądzić, że i z tym, dotąd u nas nie publikowanym utworem, z satysfakcją zapoznają się Czytelnicy „Magazynu". Dziś zamieszczamy także dwa wiersze Lubow Andriejewej, poetki z syberyjskiego Kurganu oraz dwa * • § wiersze Daniela Czkoniji z Tbilisi. Lubow Andriejewa jest współautorką almanachu literackiego „Pierwiosnek" oraz indywidualnego zbioru poezji „Ostrzyżone lato" (1970) — z tej ostatniej publikacji pochodzą przekłady zamieszczonych obok wierszy. Jeszcze młodszy stażem literackim jest poeta Daniel Czkonija, który dopiero przygotowuje do druku swój książkowy debiut poetycki. Jego wiersze, zamieszczone w dzisiejszym „Magazynie", pochodzą z almanachu „Dom pod jaworem" (1975), który zawiera twórczość poetów i prozaików zamieszkałych w Gruzji, a piszących w języku rosyjskim. Lubow Andriejewa • A 0 Za oknem mróz brodaty, Za oknem chłodne zamiecie. Ciemność gęstnieje we wnętrzu cKaiy. Rozmyślamy ■— każdy o swoim świecie. Otó zima za tym cieplejszym dniem Chce ukryć swe cechy nielitościwe — Tak za człowiekiem chodzi jego cień, Jeśli to człowiek nieuczciwy. 0 A • NiecH wiatr dmie okiennicą w ucTió 1 chowa się za domu ściany — U nas w izbie ciepło i sucho 1 mnie promiennie wśród kochanycH\ Wydaje się, że obmiatając nogi swoje W kącie, który zima tak zmroziła —■ Już wszystkie ja własne niepokoje Ze śniegiem dokuczliwym utraciłam. Przekład Czesława Kuriaty A 6 Zalepione okna, ramy zasmolone. Tutaj cisza. On mówi, że rajska to opoka.. On dom swój uczynić chciał kościołem._ A powstała po prostu szopa. Na półkach pył i pył tu książki zdobi. W mieszkaniu wszędzie pleśń i pełno gratów Za jego oknami, jak z zaświatów, Z warkotem przemknął automobil. On wpatrzony w papieru kartkę szarą. Na podłogę spadają brudnej wody krople. Koszule na sznurze chcą dorównać sztandarom. Ale i one szare. I w tym największy kłopot Zasłuchanie Doczekać się spokoju nocy ciemnej, Zasłuchać się — a nuż się uda w ciszy Wszystkie sekrety sadu usłyszeć —* Czym żyje sad tajemnie. Przysłuchać się sadowi w lata pełni, 1 jak brzmi pobliskiej rzeki łoskot —; Być może, niewiele i potrzeba spełnić, Aby usłyszeć cichą jej troskę. 'A rankiem, zbiegając po schodach, Wsłuchawszy się ponownie w sad, Północnych cieni delikatny ślad Po tajemnych poznać znamionach. Przekład Czesława Kuriaty Tadeusz Szwed - „Trujące kwiaty'* Reprodukcja: Jerzy taryonowlcz Michał Zoszczenko MOKRA ROBOTA Wracam z gościny. Jedenasta wieczór. Ciemno. Ani żywej duszy. W sercu nieokreślone uczucia. W piersiach kołatanie, lodowaty niepokój przeszywa ciało. „Żeby tylko — myślę — nie spotkać się z bandytami albo chuliganami. A jeśli już ma do tego dojść — rozważam dalej — to wolę chuliganów. Oni, można rzec, sympatyczniejsi. Poszumią trochę, po pysku dadzą, no, przypuśćmy jeszcze jeden — dwa zęby wybiją — i po wszystkim. Przynajmniej płaszcza nie ściągną. To robota nie dla nich. I, trzeba przyznać, jest to objaw szlachetny. Nie ruszaj tego, co nie twoje". Z takimi smutnymi myślami przemierzam ulice, zbliżam się do swego domu. „Teraz — konstatuję — zostaje mi najbardziej niebezpieczny odcinek drogi: klatka schodowa. Nie ma nic gorszego niż spotkać bandytę na schodach. Przejścia są wąskie, uciekać niewygodnie. A co gorsze, można się tak przekoziołkować, że potem do kupy się nie pozbierasz". Idę po schodach. Zbliżam się do drugiego piętra. Raptem słyszę, jak nade mną ktoś butami chrobocze. Rzecz jasna, klatka schodowa, jak zwykle, oświetlona słabo, jedyna narożna żaróweczka zabrudzona, ledwie zipie świa tłem. O dwa kroki kota nie rozpoznasz — wydaje się tygrysem. Ostrożnie spoglądam w górę. Widzę: stoi jakiś facet. Trzyma coś w ręku'. Chyba jakieś tępe narzędzie. Zatrzymuję się natychmiast, nie oddycham, nieruchomieję. Tylko serce kołacze jak wściekłe. „Wpadłem" — przemyka mi przez głowę. Nasłuchuję: tamten też nie próżnuje. Nie oddycha, nogą nie ruszy. Czeka, drań, aż się do niego zbliżę. W tej krytycznej chwili włącza się moja mózgownica. Pojmuję sytuację. Myślę: trzeba albo biegiem forsować przejście, albo nawiewać z powrotem. Ale co jest lepsze, nie mam pojęcia. Gdy odwrócę się — diabeł go tam wie — może rzucić się na mnie z tyłu, dopędzi i duszę ze mnie wytrzęsie. Zaczaiłem się, nie oddycham, zaciskam zęby, aby szczękaniem nie zdradziły mojej obecności. Jestem na drugim piętrze, obok są czyjeś mieszkania. „Uciekać na podwórko — medytuję — za późno. Najlepiej podejść cichutko do drzwi, namacać dzwonek i zaalarmować. Niech się cały dom zbudzi". Nie tracąc z pola widzenia wroga, próbuję odnaleźć dzwonek. Już mam, lekko szarpię za rączkę. Raptem bandyta jak jastrząb z nieba leci wprost na mnie. Nogi mi się zatrzęsły, oddech zaparło. „Zaraz — myślę — schwyci i duszę ze mnie wytrzęsie". Resztkami sił odskakuję na bok, uciekam. Ale on za mną. Ja w dół. On za mną. Czuję jak trzyma już mnie za kołnierz. A kołnierz u mnie nie byle jaki — karakułowy! Wie, szelma, co robi. Wbiegam na podwórko, stamtąd przez bramę na ulicę. Krzyczę. Ale on wpił się pazurami w kołnierz i trzęsie mną jak workiem. Potem przewraca na bruk, gniecie... Zbiegają się ludzie, gwiżdże milicja. Patrzę: trzyma mnie Piętka Wodkin, mieszkaniec naszej czynszowej kamienicy. Piętka Wodkin patrzy na mnie, ja patrzę na niego. On zagaja pierwszy: — Ha, kogo schwytałem! — mówi — Toż ja ciebie za złodzieja wziąłem. Coś ty tam przy cudzych drzwiach majstrował? Odpowiadam: — Proszę, Wodkinie, uważniej patrzeć. Ja przy tamtych drzwiach mało się nie wykończyłem ze strachu. A ty od razu za kołnierz. Tak można urwać. Tłumaczymy się przed milicją, przepraszamy. Do domu wracamy razem. Oczywiście przez całą noc oka nie zmrużyłem. Obracałem się z boku na bok. Przemyśliwałem wszystko od początku do końca, aż wreszcie ogarnęła mnie radość: oto nadeszły szczęśliwe czasy, przed wszystkimi obywatelami otwiera się spokojne życie. Wszyscy ruszyli do walki z bandytyzmem! Przekład: STANISŁAW MISAKOWSKI Cłos Pomorza nr 248 MAGAZYN Strona 9 Marta Aluchna-Emelianow i Jak długo z obszaru fosforycznej ciemności ze snu migotliwego niby ziarno słońca co się sypie pod stopy w alei parkowej przesiewane przez gąszcz liści w wietrznym popłochu ze snu tą stopą uskrzydloną musującym światłem wkraczam co dzień i co dzień ty kamienne progi jawy jak długo jak W obrotach nie spoglądam co chwila na zegarelz i nie nakręcam nieba na godziną ostatniego oddechu w tym mieście pod skrzydłem morskich wiatrów wykluwającym się z mgieł gęsto opierzonym zielenią w mieście murów dymiących rudym pyłem stuleci toczę się w obrotach dni i nocy kamień pośród kamieni gotowy do obrastania mchem wieków żarzący się jeszcze od wnętrza ł pozdrawiam wszystkie strony świata z świstem wizgiem łopotem zwijające się wokół mnie a i to też — ulotne — co mi niosą co chciałoby w moim słowie znaleźć utwierdzenie Może nakarmią posilam się trzy razy dziennie to doprawdy nie tak znów często więc serwuję sobie jeszcze czwarty posiłek tuż przed północą: wiersze (cudze) trzy cztery pięć zależnie od apetytu ale trafiają się czasem i takie których nie trawię wteay » próbuję oszukać głód własnymi ze słabo ukrwionej tkanki lepionymi niby pierogi na nikłym ogniu natchnienia (przepraszam za nieprzyzwoite słowo) cierpliwie gotowanymi tylko że to niewiele pomaga na czczość wewnętrzną ? wypluwam je długo jeszcze doprawiam dosmaczam kto wie może kogo nakarmią?. mmmmmm mmmmm m-m Mm s® ' i / ' ' f/' X. V mmm iiiiiii / > ■Hi B. Makucki - „Słupsk, Reprodukcja: Jerzy t.aryonowiei Aldona Żak Wirowisko Wiruje spódnica wirując pokwieca wtedy płoniesz, porywasz oczy ci się zaświecą Za chwilę ogarek rozdmuchasz, rozniecisz za czerwieni spódnicą na kraj świata polecisz * ¥ * Wyganiasz mnie z domu mego bym zatonęła w podszytej konwalią puszczy sosnowej gdy jeszcze śnić o konwalii nić można gdzie popołudnie jeszcze jest godziną późną omiecioną ćmą śniegu Wtedy poznaję schody by podrzucić kwiatki dziurką od klucza illlllll ■lilii U...... 1 Henryk Lepak - „Rybak" Reprodukcja: Jerzy Laryonowicz Tadeusz Pawlak Gdy odnajdę mój rodzinny dom Bratu posyłam do Sydney Jakże mi trafić pod wysoki świerk który nade mną pochylał się cieniem i pledem z wrzosu misternie utkanym w[ żywicznym młodniku okrywał mój sen Było to wczoraj — pamiętam — przed wojną po żniwach we wrześniu i myślę że brzeźniak w biało-czerwone strojny muchomory (jak na majówce dziewczyny wioskowe) wyrósł zapewne z sukienki swych liści i odsłonił — od stóp aż do kolan — żylaki na nogach spracowanych kobiet w tej okolicy gdzie drewniany most przez dziurę po sęku w sosnowej swej bela (jakby przez ucho archaicznej igły) nawleka nitkę strugi Teleszyny i sitowiem ceruje parciane bagniska torfowisk i łaty stawów przyszywa na łąkach jak na chłopskich portkach Jeżeli odnajdę dzięcioła-kowala a rdza nie pożarła podkowy na sośnie to po śladach koni co rżały na błoniu do mojego domu trafię nocą — we śnie A rankiem usiądę na rodzinnym progu z miską polewki przaśnej na kolanach i słuchać będę jak brzęczy kłos żyta wyrosły na glebie przeoranych wspomnień I nasycony widokiem znajomym zapytam matkę (poprzez ścianę grobu): Dlaczego tak późno po lekcjach wieczorem mój starszy brat Józef nie powraca z wojny? Sfrona 10 MAGAZYN G/os Pomorza nr 243 — Nie poruszaliśmy dotąd tematu związanego ze sprawami, których rozwikłanie nastręcza nam czasem wiele kłopotów — zaczął rozmowę porucznik — 9 ofiary w takich przypadkach ponoszą niejednokrotnie duże straty. — Czy można ogólnie określić tę grupę przestępstw? -=■ Chodzi mi o rozboje, które, co prawda, nie zdarzają się w naszym województwie zbyt często, ale jest to problem nad którym nie można przejść do porządku dziennego. — Niewątpliwie istnieją kryteria pozwalające wyodrębnić rozboje spośród innych przestępstw? — Ogólnie rzecz biorąc rozboje są to tego rodzaju czyny przestępcze kiedy sprawca stosując przemoc psychiczną czy fizyczną dokonuje zaboru mienia osoby poszkodowanej. Są to czyny zaliczane przez nas i organa sprawiedliwości do najbardziej społecznie niebezpiecznych. Dochodzi czasem do wielkich tragedii. Bywa i tak, że człowiek któremu wyciągnięto z kieszeni dwadzieścia złotych został poprzednio pobity bezlitośnie co spowodowało kalectwo. Stąd też sprawcy tych czynów skazywani są na wysokie kary. W ogromnej większości rozboje zda rzają się w pobliżu knajp a nie restauracji wyższej kategorii. A takich "-„pijalni alkoholu" mamy w Koszalinie kilka. Ludzie opuszczający późnym wieczorem tego rodzaju lokale, są potencjalnymi ofiarami przestępców. Cóż z tego jeśli zjawimy się na miejscu zdarzenia, lub nawet poszkodowany dotrze na posterunek milicji. Przeważ nie jest pijany, a nawet w stanie zamroczenia alkoholowego. Najczęściej wie tylko tyle, że miał portfel a teraz pustki w kieszeniach. O sprawcach nie potrafi nic powiedzieć. Nie ma mo wy żeby nawet ich rozpoznał. Stan u-pojenia alkoholowego ofiar utrudnia nam szybkie działanie, ale z satysfakcją podkreślam, że mimo tych problemów ustalamy prawie wszystkich sprawców napadów, a jakie mamy kło poty z ich wykryciem ilustruje chociażby ten przykład. Nawet grzebień może być łupem Było to póKną jesienią w godzinach wieczornych. Do komendy nadszedł meldunek, że na ulicy Bałtyckiej w Koszalinie dokonano napadu na mężczyznę. Ustalfno, że sprawcami byli trzej młodzi ludzie. Jeden z nich rzucił się szczupakiem pod nogi mężczyzny i zwalił go na ziemię. Pozostali za częli bić swoją ofiarę zabierając pieniądze, zresztą zaledwie dwadzieścia złotych, rękawiczki, zegarek. Pokrzywdzony nie mógł podać rysopisu napastników. Zauważył tylko, że byli raczej młodzi, a jeden z nich miał na szyi wystający spod kurtki gruby szalik w kratę. Nie było zbyt wiele tych szczegółów, aby na ich podstawie ustalić przestępcę. Natychmiast wydano jednak dyspozycje przez radio do wszystkich radiowozów: zwracać uwagę na kręcących się po mieście trzech młodych ludzi, z których jeden ma gruby szalik w kratę. Nie minęły trzy kwadranse, jak o godzinie dziewiętnastej dwadzieścia zdarzył się kolejny napad. Tym razem na ulicy Laskonogiego. Komendę szybko powiadomiono o przestępstwie, bo po dziesięciu minutach poszkodowany spotkał na ulicy milicjanta. Niestety ofiara napadu ledwie trzyma ła się na nogach z przepicia — Kto na was napadł obywatelu — pytał milicjant. — Ktoś napadł? Okradli mnie. — W jaki sposób okradli? — Przewrócili na ziemię i bili. 'A potem już nie miałem pieniędzy ani nic. r— Co wam w końcu zabrano. Po żmudnych dociekaniach okazało się, że nikt mężczyźnie nie mógł zabrać pieniędzy, bo ich po prostu nie miał. Pozbawiono go za to zegarka, rę kawiczek, długopisu, a nawet grzebienia. Czy możecie opisać sprawców na padu? — Tych niby, panie władzo, co mnie bili i okradli? Nie widziałem, ciemno było. Wypiłem setkę, spieszyłem się do domu... Szkoda było czasu i cierpliwości, że by dalej wysłuchiwać pijackiego bełko tu. Spisano zeznania i znów do wozów patrolowych przekazano dyspozycje, żeby zwrócić uwagę na ulicę Laskonogiego, i najbliższa okolicę. W gruncie rzeczy chyba tylko po to, aby dopełnić obowiązku służbowego. Jaki bo wiem przestępca będzie przez dłuższy czas pozostawał na miejscu rozboju... Nikt też w komendzie nie kojarzył tych dwóch spraw. Motyw był tylko wspólny. O napastnikach w tym drugim przypadku nie wiedziano komplet nie nic. Także miejsca obydwu zdarzeń dzieliła dość duża odległość. Pół godziny później oficer dyżurny komendy otrzymał kolejny meldunek. Dzwonił chłopak mieszkający przy u-licy 1 Maja. — Widziałem jak przed chwilą, tu na brzegu parku napadnięto na pijane go mężczyznę. — Proszę opowiedzieć dokładnie jak to było. — Wyglądałem właśnie przez okno. Koło parku przechodził mężczyzna, za taczał się bardzo. Wtedy zza drzew wyskoczyło trzech młodych ludzi. Zaciągnęli go pod ścianę. Jeden z nich chwycił za końce szalika jaki miał ten mężczyzna na szyi i zaczął go dusić. Pijany próbował nawet krzyczeć, ale potem już przestał' i nawet się nie bronił. Widziałem, że zerwali mu zegarek i sięgali do kieszeni. Nawet ten szalik mu zabrali. — Jak W3'glądali napastnicy^ — Trudno mi dokładnie określić, bo tylko trochę światła tam dochodziło z pobliskiej latarni. Zauważyłem, że dwaj byli średniego wzrostu, a trzeci trochę wyższy. Jeden z tych średnich miał na sobie brązową, ortalionową kurtkę i gruby szalik w kratę. Ten szalik rzucał się w oczy, bo wystawał spod" kołnierza. — Co dalej było? — Oni uciekali w głąb parku. Nawet nie uciekli, tylko spokojnie sobie poszli. — A poszkodowany? — Był bardzo przestraszony. Poszedł w kierunku ulicy Bieruta, ale dalej się zataczał. Teraz stało się oczywiste, że sprawcami dwóch, a prawdopodobnie trzech napadów, byli ci sami ludzie. Pobieżny opis przestępców, jaki podała pierwsza ofiara napadu, był zgodny z tym co przekazał chłopiec. A bliska odległość, także i w czasie, dwóch o-statnich napadów skłaniała do wniosku, że była to ta sama grupa przestępców. Teraz należało wykorzystać każdą chwilę. Napastnicy powinni być jeszcze w centrum miasta. Radiowozom i patrolom podano bliższe już szczegóły wyglądu przestępców. Skrupulatnie przeczesywano ulice i podwórka. sprawdzano w restauracjach i kawiar lTITniIIIIIIIIIIIIIIiniIIITlIIIIIlIIIlIIITIIIITiniIITTTITITIIW^ niach. Akcja nie trwała dłużej niż czterdzieści minut. Obsługa jednego z radiowozów zauważyła, trzech, poszukiwa nych, młodych ludzi w momencie, kie dy pewnym krokiem sookojńych obywateli wchodzili na plac Bojowników PPR. — Obywatele pozwolą z nami — za salutował jeden z milicjantów. — Ale my teraz nie mamy czasu — odpowiedział ten w szaliku. —■ Obawiam się, że musicie go sobie 3 sporo wykroić, bo to może potrwać 3 dłużej. A teraz szybko do samochodu, Ej bo nam też się spieszy. 3 Na komendzie okazało się, że mają 3 już. przygotowane alibi. Aż żal było 3 słuchać tych naiwnych bredni. Zezna- 3 l-H je pierwszy: 3 — Co robiliśmy dzisiaj od szóstej Ej wieczorem? Ja nie wiem co oni robili. Ej Przyjechałem z Rokosowa, kilka mi- Ej nut wcześniej zanim nas zatrzymali, s Czy mam bilet autobusowy? Powiem « szczerze: na gapę przyjechałem. Trud- 3 no niech już zapłacę. A te zegarki to Ej dostałem od kolegi, on szedł do woj- K ska i chciał mieć trochę pieniędzy. 3 Obiecałem, że sprzedam. 3 Podobne gawędy wymyślili sobie 3 jego koledzy. Nie przypuszczali nawet, g że w sąsiednim pokoju jest już ofiara g pierwszego napadu. Wśród zabezpieczo 3 nych -przy nich przedmiotów rozpo- 3 znał swój zegarek i rękawiczki. Nie 3 potrafili już nic wymyślić na swoją « obronę. 3 Cyganka prawdę ci powie (?)„ Fot. Jerzy Patan w S nniiiriiiiiiniiiniiiiiniiiiiiiiimnniijiiiisiiiiiii 3 W poszukiwaniu zaginionych spodni — Ci młodzi ludzie otrzymali zasłużoną karę — opowiadał dalej porucznik. Ale w czasie śledztwa nurtowało nas jedno pytanie: nie byli dotąd notowani za żadne przestępstwa, dlaczego dokonali aż trzech rozbojów w cza sie jednego wieczoru? Odpowiedź była rozbrajająco szczera. Chcieli się zaba- 3 wić, brakowało im pieniędzy, więc na 3 padli na tego na Bałtyckiej, ale miał E tylko dwadzieścia złotych. Spróbowali 3 więc jeszcze raz. Nie znaleźli ani gro- 3 sza. Dopiero za trzecim razem było w 3 portfelu ofiary trzysta złotych. Gdyby q ten pierwszy miał pieniądźe, to by się p tylko na nim skończyło — zapewniali. 3 imrt Zdarza się też, że przychodzą do nas j* ludzie, którzy stracili pieniądze na E różne uciechy tego świata i, aby się 3 usprawiedliwić przed żoną czy rodziną 3 wymyślają legendy o napadzie. My 3 tracimy czas, angażujemy do akcji - wielu funkcjonariuszy po to, żeby w E konsekwencji ujawnić kłamstwo. 3 Kiedyś sam byłem świadkiem takie- 3 go zdarzenia. Przychodzi na komendę E osobnik i zeznając potężnie zionie al- 3 koholem. Nie to jednak spowodowało 3' nasze zaskoczenie. Klient, był od góry 3 kompletnie ubrany. Kurtka, marynar- E ka, koszula krawat... a niżej już tylko 3 gołe nogi w starannie zawiązanych ka- E maszach. Z uporem powtarza, że po- 3 bili go jacyś nieznajomi i zabrali mu ęj spodnie. Zdziwiło mnie to niepomier- E nie. Kurtkę miał nową, koszulę dobrej E jakości, buty też chyba świeżo kupio- jS ne, dlaczego więc tamci uważali, że to 3 najcenniejsza część garderoby? Na py 3 tanie jak mu zabrali, odpowiedział, że E ściągnęli przez buty. Sądząc z opisu 5 spodni nie wydawało się to możliwe. Ej Kamasze wielkie jak kajaki były sta 3 rannie zawiązane. a w w Pojechaliśmy więc radiowozem w o- 3 kolice „Dzika", gdzie jak twierdził po 3 zbawiono go tej części garderoby. Po 3 kilku minutach poszukiwań spodnie 3 się znalazły. Były solidnie zabrudzone. 3 Nasz esteta wolał je ściągnąć niż po- E kazać się w takim stroju w domu. Co 3 ciekawsze w tylnej kieszeni był port- 3 fel, a w nim trzy tysiące złotych. 3 I takie „rozboje" też się czasem zda E rzają. 3 ggglfp*:: 7 gf; BARAN 21.3.-20.4.: Każdy przeżywa spadki humoru, ale można panować nad sobą i nie dręczyć otoczenia żalami. Jest to zasada ogólna. Co się tyczy osób spod znaku Barana, powinny nadto strzec się wybuchów gniewu i agresywności. BYK 21.4.-21.5.: Chwali ci się ambicja przodowania -ale czy zawsze i wszędzie można być pierwszym? I czy walka o lokatę nie przysłania ci przedmiotu zabiegów? Zastanów się nad tym. BLIŹNIĘTA 22.5.-21-6.: Wiele Bliźniąt przywykło zażywać pewne leki i nabrało przeświadczenia że sq im niezbędne dla zdrowia. Osoby spod znaku Bliźniąt na ogól nie są Herkulesami i powinny dbać o siebie więcej niż inni (z wyjqtkiera Panien). Ale hipochondria to nie to samo co ostrożność, a lekomania szkodzi zamiast pomagać. RAK 22.6.-22.7.: U nastrojowców, jakimi sq Raki, gorsze samopoczucie często wynika z chwilowej chandry, związanej choćby z porą roku. Jest na nią rada: dobry film, ciekawa ksiqżka, wesoła kompania — polecamy! Zarazem odradzamy spory, nawet drobne: nerwy mogą trzasnąć i awantura gotowa. LEW 23.7,-23.8.: We własnym interesie przyhamuj na pewien czas tempo życia towarzyskiego i narzuć sobie reżim wypoczynkowy:, lekki posiłek wieczorem, po riim spacer, przed spaniem kąpiel lub tusz, siedem-osiem godzin snu. Dotyczy to zwłaszcza Lwów, które nie odpoczęły na urlopie. PANNA 24.8.-23.9.: Trudno radzić Pannom, żeby zabiegały o poparcie ludzi wpływowych, bo to się nie mieść: w ich naturze. Cóż jednak zrobią, żeby „nadać bieg" sprawom, których same nie mogą ruszyć z miejsca? WAGA 24.9.-23.10.: Spróbuj popatrzeć z dystansu na 3 jakoby zagmatwanq sytuację w ' twoim miejscu oracy - Ej od razu wydaje ci się jaśniejsza. Twój błąd polega na atakowania kilku problemów jednocześnie. 3 SKORPION 24.10.-22.11.: Bez wątpienia ponosisz część odpowiedzialności za komplikujqcq się sytuację rodzinnq, ale tylko część. Powinieneś stanowczo odeprzeć próby ob-ciqżenia cię w całości tymi sprawami. ANTONI KIELCZEWSKI 3 STRZELEC 23.11.-21.12.: U wielu Strzelców mogq się teraz odezwać dolegliwości „sportowe", na przykład bóle reumatyczne po sezonie wodniackim- Nie muszq się tym przejmować, ale i nie lekceważyć. Do końca roku zaleca się Strzelcom ostrożność we wszystkim, co się wiqże z wyczynem i podróżą. KOZIOROŻEC 22.12.—20.1.: Zachowaj umiar w wydatkach: aż dziw, że trzeba o tym przypominać Koziorożcom, nieskłonnym przecież do rozrzutności. Ale wiele osób spod tego znaku skusjło się ostatnio na kupno rzeczy zbytecznych i w grudniu czekajq ich kłopoty pieniężne. WODNIK 21.1-18.2 .: Generalnie trzeba ludziom urać, ale w poszczególnych przypadkach lepiej nie dopuszczać do konfidencji, nim się dobrze człowieka nie pozna. Ostrzegamy Wodników, że czeka ich rozczarowanie, a być może i przykrości ze strony osoby zbyt pochopnie pasowanej na przyjaciela, RYBY 19.2.—20.3.: Osobom spod znaku Rvb, które dotąd nie założyły, lub chwilowo straciiy gnia<.uo rodzinne, los da niebawem szansę. Poznajq kogoś, kto po pewnym czasie silnie je zainteresuje. tisaminaitu* marffirsy 'mwTwawnarrnii 'iiiiiimiiinnnniiiiiiiiniiiiiiiiiimiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiitf G/os Pomorza nr 248 MAGAZYN Strona 11 BEZ ULGOWEJ TARYFY DLA SĘDZIÓW Petuła Clark, angielska piosenkarka mieszkająca we Francji, a przebywająca na koncertach w Stanach Zjednoczonych zorganizowała wtasną rewię w salach nowojorskiego hotelu. Waldorf. Jej występy wśród zaproszonych przez nią artystów cieszą się ogromnym powodzeniem u publiczności amerykańskiej. Na zdjęciu: Petula Clark - i jej zespół. CAF-UPI TRZECIA WERSJA MEYERLINGU Bl W dniu 20 stycznia 1899 roku w myśliwskim zameczku cesarskim w Me-yerling rozległy się — w pewnym odstępie czasu — .dwa rewolwerowe strzały. Od strzałów tych zginęło samobójczo dwoje kochanków: następca tronu, syn panującego cesarza Franciszka Józefa, Rudolf i jego przyjaciółka — baronessa węgierskiego pochodzenia, Mary Vetsera. Rudolf najpierw zastrzelił rewolwerowym strzałem Mary Vetserę. Potem zwłoki ukochanej obsypał kwiatami, przesiedział przy zabitej kilka godzin, jakby trzymając makabryczną wartę, w końcu strzałem z rewolweru w skroń pozbawił siebie życia. Nieznany pozostał do dziś „moment wyzwalający" tragiczne zakończenie romansu. Dotychczas istniały na ten temat dwie wersje interpretacyjne. Pierwsza z nich — upatruje w Me-yerlingu kiczowato-sentymentalną „tragedię miłosną". Historycy cesarsko-królewscy szybko jednak rozpoczynają kontratak skierowany przeciwko tej wersji kompromitującej dynastię austriackich Habsburgów, kolportując drugą. Wedle tej teorii, na poparcie której nie ma ani jednego dowodu, następca tronu miał być Wplątany w skierowany przeciwko cesarzowi, a inspirowany z Węgier nieudany spisek. Autorem najnowszej próby wypełnienia historycznej luki jest znany wiedeński historyk, prof. Adam Wan-druszka. Udowadnia on, że Meyerling był „tragedią psychiczną, tragedią honoru i winy". Wyraża pogląd, że należałoby przywiązywać większą wagę, niż to czyni wielu historyków, do licznych pogłosek i poszlak na temat rzeczywistej czy urojonej ciąży Mary Vetsera. Można z pewnością zakładać, że to Rudolf zasugerował młodziutkiej, pogodnej dziewczynie myśl 6 samobójstwie. Tym niemniej Wandruszka przyjmuje jako „psychologicznie, całkowicie zrozumiałe", że to Mary spodziewająca się dziecka była tą aktywną siłą, popychającą oboje w stronę rzeczywistego samobójstwa. Natomiast u Rudolfa — jak twierdzi Wandruszka — głębokie poczucie krzywdy wyrządzonej młodocianej, osieroconej dziewczynie łączyło się z występującymi od dawna oznakami manii prześladowczej. W swoim paranoidalnym stanie psychicznym, z nowymi dotkliwymi obciążeniami psychicznymi nie mógł zareagować „normalnie" w sensie tradycyjnej dworskiej moralności seksualnej, która takie sytuacje pozwalała dyskretnie i bezboleśnie „zaaranżo^ wać". MIECZYSŁAW ZIEMSKI f a a n Bill Podczas katowickich mi- ■ strzostw Europy nowym prezydentem Europejskiej > Federacji Boksu Amatorskiego (EABA) został wy-g brany, dość niesnodziewanie dla wielu, holenderski dzia-| łacz H. Hoffmann. Do wyboru był on zwykłym . członkiem Komitetu Wyko- ■ nawczego EABA i niczym «/• specjalnym się nie ^yróż- ■ niał. | Po objęciu nowego stanowiska H. Hoffmann niechęt-| nie wypowiadał się na łamach prasy. Ostat.nio jed-I nak podczas spotkania z gruoa goszczących w Ho-| landii dziennikarzy różnych krajów odpowiedział na kil-I ka postawionych mu pytań. | Mówiąc o zadaniach stojących przed europejskim | boksem, H. Hoffmann o-św^adczył, że jest ich tak | dużo. iż można byłoby napisać książkę. — W skrócie mogę po-- wiedzieć — oświadczył H. ■ Hoffmann — że obecnie za-I równo w Europie, jak i na ■ innych kontynentach roz-| wija się boks typowo siłowy. Walka o czystość bok- | su uznanego słusznie za szlachetną sztukę samoobro-5 nv, eksponowanie techniki i przede wszystkim techniki | — oto podstawowe zadania EABA. Mój poprzednik, ra-| dziecki działacz Nikiforow Denisów, w czasie swej | pięcioletniej kadencji zwracał na te sprawy wielką u-| viragę~i bedę kontynuował " ten kierunek. I Nowy prezydent EABA nie stronił również od wy-I powiedzi na temat bardzo drażliwych problemów sę-" dziowskich, które dały m. in. znać o sobie również pod-8 czas mistrzostw. Europy w I Katowicach. — Ważnym problemem | jest właściwy dobór sędziów — powiedział H. Hoffmann g — którzy będą gwarantowali wynik odzwierciedlają- ■ cy to, co działo się na rin- gu. Musimy powołać specjał ną komisję przy naszej federacji, która będzie podejmować wnioski wobec sędziów. Mimo ich wyraźnych i to stale powtarzających się błędów, wciąż jesteśmy zbyt liberalni. Obecnie znajdujemy się w "dość trudnej sytuacji. Nie możemy bowiem podczas ważnych turniejów dyskwalifikować sędziego, bowiem za 2—3 dni jest on nam nieodzownie potrzebny. Muszę się przyznać, że konsul towałem te sprawy w Międzynarodowej Federacji Boksu Amatorskiego (AIBA). Doszliśmy wspólnie do wniosku, że trzeba będzie przeprowadzić eksperyment. Na następne mistrzostwa Europy prawie każdy uczestniczący kraj będzie re prezentowany przez swego najlepszego arbitra. Postaramy się jak najlepiej przedstawić im nasze stano wisko wobec przepisów. W czasie turnieju w razie zaobserwowanych błędów będziemy wobec sędziów bezlitośni. Może w ten sposób uchronimy się, delikatnie mówiąc. Drzed dość przy- padkowym typowaniem sę-» dziów przez poszczególnie kraje. Przecież jeżeli robją oni kardynalne błędy, to sprawa nie jest przypadkowa. W podobny spasób sędziują oni u siebie. W związku z tym nie bairdzo rozumiemy, dlaczego otrzymujemy w ich sprawie wnioski na przyznanie im tytułów sędziów międzynarodowych, a następnie wnio ski na stanowiska arbitrów na poważnych imprezach. Mówiąc na temat ewolucji stylu, prezydent EABA oświadczył: W wielu krl-jach forsowany, jest ubogi technicznie styl siłowy. Chcemy wreszcie wypracować nasz kontynentalny sku teczny styl, który uchroni nas przed takimi porażkami, jaka zdarzyła się europejskiemu pięściarstwu na mistrzostwach świata w Ha wanie. Dziennikarze zapytali, czy w boksie może dojść do kon frontacji sił między amato-> rami i zawodowcami? — Pytanie to spowodowa ne jest — powiedział H. Hoffmann — przykładami z innych dyscyplin.- Jakiekolwiek turnieje - open w boksie są nie do pomyślenia. Boks amatorski jest diametralnie różny od zawo dowego i nie ma potrzeby żadnej konfrontacji między nimi. Co dobre jest w piłce v nożnej czy hokeju, nie mówiąc już o tenisie, nie jest wskazane, a nawet wręcz szkodliwe w boksie. ZB. KOWALSKI Z MĘTNEJ WODY Strażaków nie wzywali..; Krajowy Związek Spółdzielni Pracy Remontowo-Budowlanych i Materiałów Budowlanych w Poznaniu zawiadomił za pośrednictwem „Głosu Wybrzeża" (nr 238), że z dniem 1 X br. „wygasił działalność Zjednoczenia tychże spółdzielni w Gdańsku etc. Miejmy nadzieję, że do „wygaszania" spółdzielcy nie Wołali strażaków. Nadzwyczajne! W tymże „Głosie" zaoferował swoje usługi Zakład U-*'u9 Pożarniczych w Gdyni. Jest on g0tów świadczyć u-s'u9' w modnym obecnie zakresie „badań zwyczajnych butli stalowych". Nowość... Na niezwykły pomysł wpadł Instytut Geografii w Poznaniu. Za pośrednictwem „Życia Warszawy" (nr 251) obwieścił ustami profesora L. Obuchowicza, że w br. wpro wadził „...zupełnie nowy system oddziaływania na stu- dentów..." - polegający na tym, że ''...już na I roku winni zostać poinformowani o profilu naukowym swojego Instytutu". Darujemy sobie polszczyznę przypisaną profesorowi. Nie możemy przejść natomiast obojętnie obok jego rewelacyjnego odkrycia, polegającego na tym, by mówić studentom iż w Instytucie Geografii uczą geografii a nie np. budowy lokomotyw. ...i rewelacja ■ Do jeszcze bardziej odkryw czego wniosku - podał ten sam dziennik za PAP (nr 253) - doszło czterech naukowców w USA. „Sq oni zda nia, że przy ruchu dwóch strumieni pojazdów zmierzających na autostradzie w przeciwnych kierunkach, wytwarzają się wiry na tyle silne, aby w konsekwencji wywołać huragan". Na końcu informacji, w której brak jakichkolwiek personaliów naukowców jak i tego, jaką uczelnię czy instytut reprezentują było, że przejście na ruch lewostronny na półkuli północnej zmniejszyłoby liczbę huraganów. Stevensonowi, gdy miał u-ruchomić pociąg mówiono, że jego machina parowa na szynach wpłynie na spadek mleczności u krów... (kr) ZAKŁADY MECHANICZNE PRZEMYSŁU METALI NIEŻELAZNYCH „ZAMĘT" w Tarnowskich Górach zakupią iufo iM/ągdzier±CMwią OBIEKT KOLONIJNY LUB DOM MIESZKALNY szalin, Moniuszki 27/11, tel. 267-10. dami do wynajęcia. Wiadomość: G-72J10-0 na 200 miejsc położony nad morzem z przeznaczeniem NA OŚRODEK KOLONIJNY OFERTY PROSIMY KIEROWAĆ pod adresem: Dział Soe-jalny ZMPMN „ZAMĘT" 42-680 Tarnowskie Góry tel. 85-22-41-46 wew. 267 K-3004-0 . ;-0©r#- FIATA 125 p —1300 sprzedam Ko- MIESZKANIE z wszelkimi wygo 267-10. dami do wynaj^ G-7219 Biuro Ogłoszeń. POTRZEBNA pomoc do dziecka na stałe. Łódź, Tatrzańska 43 m. 61. Hampel. *». 329/B DYREKCJA LO Połczyn Zdrój zgłasza zgubienie legitymacji nr 14/74 ucznia Janusza Kasnowskie-go. Gp-7141 „LINGWISTA" Specjalistyczna Spółdzielnia Pracy Nauczycieli Języków Obcych prowadzi kursy: rosyjskiego, niemieckiego, angielskiego, francuskiego, szwedzkiego — naocznie (tempo normalne, przyśpieszone) i zaocznie (konsultacje niedzielne) — w Koszalinie. Słupsku. Szczecinku, Lęborku, Wałczu, Kołobrzegu, Białogardzie Zgłoszenia indywidualne i zbiorowe (zakłady pracy, szkoły* przyjmuje do 15 listopada br. „Oświata" Koszalin, Jana ? Kolna 10 K-2916-0 PPiUR „Barka" w Kołobrzegu zgłasza zgubienie przepustki portowej nr "252, na nazwisko Andrzej Polak. Gp-7290 SYRENĘ 103 — sprzedam. Złocie niec, Nowa 2, tel. 116, po szesna stej. Gp-7156 MERCEDESA 190 D — sprzedam. Koszalin, Spokojna 20. G-7216-0 ODSTĄPIĘ pełny wkład na fiata 126 p. Oferty: Koszalin, tel. 303-39. G-7253 KOMPLETNE nadwozie zaporożca sprzedam lub kupię zaporożca po wypadku. Koszalin, Reymonta 34/7. G-7217 POSZUKUJĘ skanalizowanego po mieszczenia na produkcję paczków. Sianów, B. Chrobrego 1/2, Maciałek. G-7218 -—-j--—--- PRZYJMĘ natychmiast do pracy mężczyzn i kobiety. Warunki do bre. Gospodarstwo Pieczarkarskie Koszalin, Zielona 6, G-7211-0 § - OBIEKT KOLONIJNY jjj POŁOŻONY KOŁO KRAKOWA lub w terenie podgórskim wymieni na okres wakacji letnich 1976 roku z zakładem pracy dysponującym obiektem w miejscowości nadmorskiej Południowa Dyrekcja Okręgowa Kolei Państwowych Kraków Wymianą mogą być objęte tylko placówki posiadające aktualne karty kwalifikacyjne, pełne zaplecze gospodarcze kuchenne i nie mniejsze jak na 100 miejsc w turnusie. OFERTY KIEROWAĆ: ZARZĄD URZĄDZEŃ SOCJALNO-BYTOWYCH DOKP, 31-516 Kraków, ul. Mogilska 1 tel. 249-42. ^_B_ _ __K-330/B-0 KOMENDA CHORĄGWI ZHP v KOSZALINIE oleisz® PRZETARG NIEOGRANICZONY na wykonanie remontu kapitalnego jachtu s/y „Grunwald". Wartość robót ca 400.000 zł. Wstępna dokumentacja kosztorysowa do wglądu w Harcerskim Ośrodku Morskim Kołobrzeg, ul. Pawła Findera 31. W ^ przetargu mogą brać udział przedsiębiorstwa państwowe, spółdzielcze i prywatne. Oferty w zalakowanych kopertach należy składać pod adresem: Harcerski Ośrodek Morski Kołobrzeg, ul. Pawła Findera 31 do 15 XI 1975 r. Otwarcie ofert nastąpi 18 XI1975 r. Zastrzega się prawo wyboru oferenta lub unieważnienie przetargu bez podania przyczyn. K-3003 Strona 12 MAGAZYN G/os Pomorza nr 248 Liu 53 W Koszalinie zorganizowano już kilkanaście ekspozycji ekslibrisu polskiego, ro-syj^iego i radzieckiego. Były tei .yystawy indywidualne twórców ekslibrisu, znaków książkowycn o określonej tematyce, jak również wystawa e slibrisu o tematyce ściśle koszalińskiej, utrwalającej w swej treści historię, wyda* rżenia dawniejsze i współczesne oraz architekturę i zabudowę miasta. Koszalińskie ekslibrisy po raz pierwszy zaprezentowano poza granicami kraju na odbywających się w październiku br. Dniach Kultury Polskiej w Neubranden-burgu. Wojewódzka i Miejska B blioteka Publiczna w Koszalinie zorganizowała ciekawą wystawę z bogatej kolekcji Mariana Sikory. Ekspozycja składa się z ponad 250 ekslibrisów, wykonanych przez twórców koszalińskich (m. in. L. Popiel-Fedorowicz, J. Kozerę, R. Siennickiego, Z. ., nval3c-łlukaszewskcŁ, J. Fair'cha, E. Krafta, J. Tężyc-k go, Z. Drywę, Z. Ho- SSsSKSiipf "nas \&ódź-75'[ Z okazji 25-lecia Polskiego Związku Filatelistów odbędzie się w Łodzi w dniach od 22 listopada do 5 grudnia br. a-I Ogólnopolska Wystawa Filatelistyczna „Łódź-75". Do dyspozycji wybawców oddanych zostanie 2 tys. ekranów wystawowych, mieszczących po 16 kart albumowych. Całość ekspozycji obejmie o-koło 500 najlepszych zbiorów polskich. , Filatelistyka oznacza bowiem nie tylko gromadzenie znaczków pocztowych. Dziś filatelistów interesują wszystkie dokumenty, mające jakikolwiek związek z obrotem pocztowym. Gromadzi się więc — obok znaczków pocztowych opłaty, prób i fałszerstw, znaczków dopłaty, poczt miejskich, polowych, jenieckich, harcerskich i innych — znaczki z dziurkowaniami firmowymi, listy okresu przed-zr nczkowego, calostki, od-b: ki stempli pocztowych: zw; 'łych, prowizorycznych i okolicznościowych, na-le ki i stemple polecenio-we, frankatury mechaniczne, przesyłki bez znaków opłaty lecz z odrębną adnotacją o uiszczonej opłacie pocztowej, przesyłki leczka) oraz artystów z Innych ośrodków (m. in. W, Jakubowskiego, Z. Kaji, S. Mrowińskiego, A. Kandziory). Wystawa koszalińskiego eks librisu w Neubrandenburgu, zagraniczna była w pewnym sensie próbą przedstawienia rozwoju tej dziedzińy grafiki, co też wyrażono w estetycznie edytorsko wydanym z tej okazji informatorze z tekstem w języku niemieckim i polskim oraz reprodukowanymi ekslibrisami. Ekspozycja ukazała nie tyl ko różnorodność technik wykonania, ale także dużą rozmaitość form oraz ciekawą i bogatą ich tematykę. Ta forma wypowiedzi artystycznej ujęta w postaci skrótowego znaku czy symbolu pozwoliła poznać zainteresowanie bibliofila, jego księgozbiór a nawet niejednokrotnie jego indywidualność, charakter księgozbiorów publicznych. U naszych przyjaciół tego rodzaju grafika użytkowa jest dziś na ogół mało znana, mimo że ekslibris niemiecki posiada bogaty rodowód (najstarszy pochodzi z roku 14)0). Toteż koszalińska ekspozycja wzbudziła wśród zwiedzających szczególnie duże zainteresowanie. Reprodukowany płoniżej ekslibris, jest jednym z nowszych znaków koszalińskich wykonanych przez artystę pla styka R. Siennickiego. (MS) UBRIS regk) poczty zeppelinowej, balonowej i rakietowej, przesyłki zwolnione od opłat pocztowych, listy które przeszły przez kontrolę sanitarną w okresie epidemii, korespodencję przesyłaną na specjalnych blankietach przeznaczonych dla niektórych grup odbiorców (np. listy z obozów jenieckich lub z obozów koncentracyjnych), przesyłki z katastrof lotniczych, przesyłki ze stemplami i adnotacjami cenzury wojskowej, przesyłki poczty pneumatycznej i wiele innych. To wszystko będzie 'można zobaczyć na łódzkiej wystawie. Z okazji wystawy Poczta Polska wprowadzi do obiegu znaczek o wartości nominalnej 4,50 zł przedstawiający obraz Władysława Strzemińskiego pt. „Pejzaż łódzki" ze zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi. rł>r»'nv»Vn t»t* t K* Najpopularniejsi za granicq Najpopularniejszymi postaciami polskiej nauki na zagranicznych emisjach pocztowych są Maria Skło-dowska-Curie i Mikołaj Kopernik. Portret wielkiej uczonej znajdujemy na prawie 100 znaczkach wydanych przez kilkanaście krajów. 500-lecie urodzin człowieka, który „wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię" uczciło wydaniem okolicznościowych znaczków poczty ponad 60 państw. Najsłynniejsze zabytki W Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu, dysponującym 40 tysiącami eksponatów i jedną z największych na świecie kolekcją filatelistyczną, liczącą ponad milion znaczków, czynna jest do końca bież. roku wystawa poświęcona ochronie zabytków, zorganizowana z okazji trwającego Międzynarodowego Roku Ochrony Zabytków. Eksponowanych jest na niej ponad 2 tys. znaczków, wybranych z kilkuset tysięcy, które są związane z tematem i znajdują się w zbiorach Muzeum. Znaczki, wydane przez zarządy pocztowe 126 krajów, przedstawiają najsłynniejsze zabytki całego świata. Choć mieszkamy w regionie nadmorskim, na przeszło 150 km odcinku graniczącym z Bałtykiem, wędkarstwo morskie jest u nas nieznąne. Olbrzymi teren łowów, zasobny w ryby, jest dla amatorów wędki właściwie niedostępny. Może ktoś powiedzieć, że przecież wiele o-sób łowi ryby, zwłaszcza w lecie, z falochronów portowych w Kołobrzegu, Ustce czy Darłowie. Zgoda, ale nie o takie połowy tylko chodzi. Plonem ich są przeważnie niewielkie flądry, drobnica ryb słodkowodnych utrzymujących się u ujścia rzek do Bałtyku. Dużą rybę spotkać moi:na dalej od brzegu, a to już teren gdzie wędkarze koszalińscy i słupscy nie docierają. Czy marzenie o połowie dorszy na wędkę na pełnym morzu jest całkowicie nierealne? Nie sądzę. W^karstwo morskie jest popularne niemal na całym świecie i nie tylko w krajach położonych nad morzam1' ciepłymi. Przykład — Skan- dynawia a jeszcze bliżej — NRD. U naszych zachodnich sąsiadów wielu wędkarzy łowi z łodzi w morzu. Odbywają się nawet zawody w połowach bałtyckich drapieżców — dorszy, w których uczestniczy kilkuset zawodników. . Wiezie ich na łowisko cała flotylla kutrów i fl wędkę m morze dużych łodzi motorowych. Połów cforszy na spinning dostarcza nie mniej emocji niż łowy na jeziorach — tak twierdzą ci, którzy mieli okazję w takich połowach „wziąć udział. Na pewno jest to sport atrakcyjny a i trofeum może być okazałe. Także i w naszym kraju uczyniono już pewien krok w kierunku umożliwienia połowów na morzu. Urzędy morskie w Gdańsku i Szczecinie zezwoliły wędkarzom łowić z łodzi ryby w akwenach położonych w pobliżu tych por- Moda tów. Na Środkowym Pomorzu .takich możliwości jeszcze nie ma. Uważam, że pora je stworzyć. Oczywiście samo zezwolenie jeszcze niczego nie załatwi i nie w tym tkwi chyba problem. Aby móc uprawiać wędkarstwo morskie trzeba spełnić kilka określonych wymogów. Morze jest groźne i często niebezpieczne. Potrzebne byłyby odpowiednie jednostki pływające, przystosowane do połowów na wędkę, gwarantujące łowiącym bezpieczeństwo. Skąd je wziąć? Na pewno to niełatwa sprawa. Czy jednak niemożliwa do załatwienia? Można przecież skorzystać z doświadczenia wędkarzy NRD. Wyprawa kutrem w morze zapewne bedzie kosztowna, ale czy jest to wystarczający argument, by przekreślać z góry szanse powodzenia przedsięwzięcia? Czy w o-góle wędkarstwo jest tanim hobby? Wiele względów przemawia za zorganizowaną formą wędkarstwa morskiego. Ktoś musi się tym jednak na serio zajać. Któż inny, jak nie Polski Związek Wędkarski, (par) Jesień sprawiła, że ubiory z teksasu,. tak ogromnie no szone ostatnio, chwilowo po zostały raczej w garderobie młodzieżowo - szkolnej i to zwłaszcza w postaci spodni. Czym. jednak zastąpić tą odzież tak wygodną i niedrogą? Moda proponuje wel wet w różnego rodzaju prąż ki od bardzo szerokich do zupełnie drobnych. Odzież z welwetu jest od pewnego czasu nie mniejszym „klasykiem" niż o-dzież z teksasu i również — zależnie od fasonu — na daje się na każdy wiek, O-statnio tkanina ta została niejako odmłodzona poprzez bardzo ciekawe odcienie i zróżnicowane szerokości i rozstawienia prążków. Największe powodzenie ma wel wet bawełniany, mocny, łatwy do konserwacji i... zdro wy, jak wszystkie naturalne włókna. Wystarczy obejrzeć kilka najnowszych modeli proponowanych przez projektantów, a wykonanych ze zwyk łego welwetu, by poddać się urokowi tego „wielkiego uwodziciela" — jak paryska prasa nazwała tegoroczny renesans welwetu. Dla dziewcząt ładnym ubiorem ■będzie kamizelka bez rękawów z okrągłym kołnierzem (pod kamizelką golf lub bluzka koszulowa w kratę) a do tego spodnie o prostej linii. Wszystko icy-konane z bardzo drobno prążkowanego welwetu w kolorze czerwonego wina. Młodzieżowe są także kombinezony zapinane z przodu na grube suwaki, a wykona ne z bardzo szeroko prążko wanego welwetu. Taki kom binezon zawsze uzupełnia bluzka lub sweterek, ewentualnie duży szal. Nieocenione usługi■ może oddać każdej kobiecie czarny welwetowy żakiet o klasycznym kroju. Zależnie z czym jest noszony: ze spód nicą w szkocką kratę, z dłu gą spódnicą jedwabną, krót ką tweedową, ze spodniami — może stanowić zarówno ubiór codzienny, jak wieczo rowy. Modne suknie-tuby, jeśli wykonane są z drobno prąż kowanego welwetu beżowego, rdzawego czy w odcie- niu tabaki wyglądają jflij uszyte z zamszu Ładnie wy giądają również zwykłe szmizjerki z zapięciem pola, Dla osób awangardowych proponowane są welweitrv)Q kurtki ■w stylu chińskim (ze stojącym małym kołnie rzem i kimonowymi rękawami (podbite flanelką w kratę). Do tego spodnie z tego sam go welwetu i.~ koronkowa prosta bluzeczka. K. KABE Mb) pies Zaprezentowany w naszym kąciku nowofundland wzbudził duże zainteresowanie. Nie spodziewaliśmy się tak licznych telefonów, a które stale jeszcze otrzymujemy z zapytaniami o adresy hodow ców wspaniałego wodołaza. Jak dowiedzieliśmy się, dyrektor BTD — Jarosław Kuszewski nabył już nowo-fundlanda w Warszawie. Jest to zarazem pierwszy przedstawiciel tej rasy w woj. koszalińskim i słupskim. Poniżej podajemy adresy hodowców nowofund-landa w kraju i za granicą, posiadających suki, które u-możliwią również rozwinięcie własnej hodowli. Hodowcy w kraju: Wanda Zielińska — 25-604 Kielce, ul. Szkolna 40/50, Mieczysław Kuroczkin — 48-200 Prudnik, ul. Traugutta (KM MO), Zbigniew Kamiński — 43-100 Tychy, ul. G. Morcinka 4/161, Ewa i Zygmunt Wojnowscy — 60-747 Poznań, ul. Klonowicza 5, m. 2, Horst Koch — Zabrze 7, ul. Mickiewicza 97. Hodowcy za granicą: Erich Ipsen — 2330 Eokernfórde, Pferdemarkt 60 (NRD). Rein-hard Andors — 1 358 Salz-wedel Georgstrasse 72 Gśiięsą mwdfmdiss- dg? (NRD), Klaus Hankel — 1413 Shildow, Florastrasse 19 (NRD), Eva i Wilhelm Pa-csay — 1192 Budapest, A'Lmos 15 (Węgry). Nowofundland jest psem dużym i mocnej budowy (jego wzrost dochodzi do 70 cm i waga do 60 kg). W małych mieszkaniach źle się czuje, jak również nie nadaje się w nich do chowania. Mimo że z natury jest wyjątkowo odporny na choroby, ciasne pomieszczenie wpływa jed- nak niekorzystnie na jego" zdrowie. Piszemy o tym, aby przyszli jego właściciele mieli i to na uwadze, Zachęcamy natomiast' do nabycia tego bardzo pożytecznego psa posiadającym obszerne miesz't;miie, n ■ jlepiej w willach, domkach rodzinnych. Nade wszystko powinni no-wofundlanda przyjąć na etat właściciele ośrodków rekrea ' cyjno - wypoczynkowych -— mieszczących się w pobliżu kąpielisk. W woj. koszalińskim i słupskim 30 kynologów prowadzi duże specjalistyczne hodowle psów rasowych. Oni też mają najlepsze warunki do rozwinięcia hodowli nowo-fundlandów .na szerszą skalę, ale muszą mieć pewność, że przychówek znajdzie nabywców. A to, naszym zdaniem, powinni zagwarantoj wać właśnie właściciele o-środków wczasowych i przedsiębiorstwa zarządzające kąpieliskami. Na propozycje czeka Związek Kynologiczny w Polsce — Oddział w Koszalinie, ul. Dzieci Wrzesińskich 26. (hz) Hnylewha redaguje słupski klub szaradzistów przy pdk KRZYŻÓWKA NR 784 POZIOMO: — 1) nie ma, a jeśli jest — niewydarzony; 5> ringowy sierpowy; 7) jeszcze nie skarpetki; 8) z kaflami ma do czynienia; 9) trójka instrumentalistów; 10) mniejszy od mendla; 13) wrzątek, kipiątek; 15) z młotem przy kowadle; 18) miara powierzchni gruntu równa 4.047 m kw.; 19) znój, mordęga; 20) zabytkowy mebel; 21) imię autorki „Nad Niemnem"; 23) umowne pismo używane w tajnej korespondencji; 24) bieg, kierunek czegoś; 25) instrument muzyczny w kształcie trójkątnej ramy z rozpiętymi na niei strunami; 28) metalowa część osprzętu żaglowego; 31) kompres — bardziej swojsko; 32) kręci nim marynarz; 33) dobrze, jeśli jest w interesie... 34) zimowy pojazd; 35) ciężka na ugorze; 36) woda z rzęsą. PIONOWO: — 2) swój ną obczyźnie; 3) dwustronny rachunek w księgowości; 4) natrysk, prysznic; 5) liczba , parzysta; 6) ..sprawiedliwi" tłuszcz: 11) spiekota, skwar; 12) z niej kawior; 13) opromienia twarz; 14) dzielenie na części, podział; 16) gwałtowne wylanie się płynu pod wpływem ciśnienia; 17) zawód; 22) ostre wystąpienie objawów choroby; 23) iskra — poetycko; 26) twórca jakiegoś dzieła; 27) pieniądze — potocznie; 29) interesuje listonosza; 30) prymitywne narzędzie orne o rozdwojonym rylcu; 31a) kojarzy się z pożarem. Ułożył: „BUK" Rozwiązania — koniecznie z dopiskiem KRZYŻÓWKA NR 784" — prosimy nadesłać pod adresem redakcji w Koszalinie najpóźniej do przyszłej soboty. Do rozlosowania wśród Czytelników: 5 BONÓW KSIĄŻKOWYCH po 50 złotych. ROZWIĄZANIE KRZYŻÓWKI NR 782: Poziomo: — szczeżuja, kolor, trzpiot, Ole, totem, kwacz, maj, karibu, andrus, sad, Iszyii, przód, atu, mazurek, czako, Argentyna. Pionowo: — soliter, chrom, esteta, uszak. Alina, kataklizm, trzęsidło, wid, mus, jad, Idy, rozwaga, Abakan, Zuzia, Morąg, puchy. NAGRODZENI Za prawidłowe rozwiązanie krzyżówki nr 782 nagrody w postaci bopów książkowych wy losowE.li: Zuzannw Maziak - ul. Morska 4 m, 8, 75-218 Koszalin; Stanisław Murtzin — ul. 28 Lutego '! IB/ll, 78-400 Szczecinek; Aleksander Niedzielni — ul. Polewskiego 15/3, 84-300 Lębork; Irena Tomaszewska — ul, Reymonta 9/6, 75-200 Słupsk; Bote* na Noąaj — 76-263 Duninowo, woj. Słupsk. Nagrody wyślemy pocztą. 1 2 3 4 ff| 5 6 " |«l 7 8 9 & . y 10 ll 12 M 13 1^ ' te' i** 15 u 17 -ms " j * rSj | H 19 • f 1 l" 20 m nźł.„r.\ U 21 ZA ' J. 2.'j M hi 24 MJ 25 26 27 H 2S 23 30 31 31a sr-Hi X 32 K 33 H 34 £4 35 SUw-Jf jg. m 36 Pionowo: — soliter, chrom, esteta, uszak. Alina, kataklizm, trzęsidło, wid, mus, jad, Idy, rozwaga, Abakan, Zuzia, Morąg, puchy. G/os Pomorza nr 243 M AGAZYN Strona 13 MYŚLI UKRYTE KURTYMA W G&IZ£ MOZĘ KAWKĘ PANIE MAGISTRZE? : UMMEM) Dwa lata temu skończył studia w jednej z poznańskich uczelni. Z dyplo mern magiste—>kim v kieszeni, pełen ambicji i chęci do pracy przyjechał do Koszalina. Zaproponowano mu intrat ną posadę w ważnym przedsiębiorstwie Taką, o jakiej marzy!. Na przypadkowym jpotkaniu roztaczał przede mną świetlaną wizję przyszłości. Wierzyłam w chłopaka, znając — z lat studenckich — jego ambicję i upór. Ponownie spotkaliśmy się dopiero Po kilkunastu miesiącach — Jak leci? — zagadnęłam kolegę, zaintrygowana jego posępna miną. — Chcesz wiedzieć jak wygląda dzień mojej pracy? Proszę bardzo — Zrywam się z łóżka o godzinie 6.30, by na 7 być w swoim gabinecie. Bo gabinet" mam własny, i owsze-m, z telefonem, fotelem i palmą w rogu poko ju. Wpadam więc do tego przybytku w przekonaniu, że zrobię wreszcie coś •ensownego. Niestety, moje chęci prze v vższają tzw. obiektywne możliwości. W przedsięb'orstw:e nie ma po prostu cła mnie roboty. Owszem, dobrze jest 7° statystyki wykazują jeszcze jednego magistra w zakładzie, co wcale nie znaczy, by musiał on coś robić. Po prostu jest. Taka sobie persona non. grata. — Jak wobec tego wegetuję? Ano już u drzwi śliczna panienka z kokie teryjnym uśmiechem proponuje mi — p?.nie magistrze, może kawkę? Niech będzie, mówię, by nie zrobić panience przykrości. Odpijam tę kawę, zagryza ciasteczkami od drugiej ślicznej panienki i otwieram kryminał. Żabie a mi to co najwyżej godzinę (już się wyspecjalizowałem w czytaniu literatury grozy). Po czym Jola wnosi mi wstępną kawkę, tym razem z krzyżówką do rozwijania. Normalnie trwa d do godziny 12. — O tej porze zazwyczaj nie wy-Łrzymuję Biegnę do przełożonego i nie śmiało szepczę — szefie, może bym ■>dnak coś zrobił? Szef na to zdziwio ny — a musi pan? To niech pan odnie sie ten papierek do kadr. Potulnie od oszę, przynajmniej gońca wyręczę. — Czy zawsze potulnie? Nie zawsze Raz się zbuntowałem i taki papierek )dniosłem prosto do dyrektora. Już od progu krzyczałem, rwałem włosy z głowy, wszystko pod hasłem, że mam Dsyć kryminałów i krzyżówek. W od oowiedzi usłyszałem, że dyrekcja zupinie nie rozumie mojego zdenerwowania — tu nastąpiła propozycja „uspokajającej" kawki — że przecież jestem człowiekiem szanowanym w za -ładzie, mam swój gabinet, niedługo dostanę mieszkanie itd. Cóż mogłem robić. Wyszedłem w pokłonach z gabinetu dyrektora. Było nie było, miesz kanie po półtora roku pracy to nie byle jaka gratka. — I poczekam na to mieszkanie. Ale jak już dostane własne M-2, to wiesz ■> zrobię... pójdę pracować fizycznie na budowie Żeby trochę odpocząć... W tym momencie kolega urwał, jak gdyby przerażony tą perspektywą. Po- cieszałam go jak mogłam, przyrzekłam ^ że przyślę na budowę kilku znajomych takich co to podobnie jak on nie lu- q Mą kawy, kryminałów i krzyżówek. Odszedł od stolika nie przekonany o j rychłej poprawie swego losu. Widocznie użyłam niewłaściwego argumentu, gg K. JUSZKIEWICZ gg 1 » EE30BO0 HO Z l £ 111 X ROD STEWARD Z BENFORD -GWIAZDĄ PIOSENKI Rod Steward, bo o nim będzie mowa, jest obecnie najpopularniejszym, piosenkarzem WielWćj Brytanii, jego ostatni album, „Poprzez Atlantyk" cieszy się uznaniem na całym świecie. A przebój * tej płyty „Żeglarz" jest najczęściej prezentowanym utworem w Polskim Radiu. Przed startem na estradzie był roznosicielem gazet, Później grabarzem. Dzisiaj * dumą podkreśla — „widzicie, a mimo to udało się!" Jego kariera estradowa rozpoczęła się razem ze startem Beatlesów. Był to okres, kiedy w Anglii, jak grzyby po deszczu wyrastały •an-cluby. Do jednego z nich dołqczył Rod i szybko Nawiązał kontakt z gruoą ■•Dirrtensioni", w której... grał n? harmonijce ustnej. Po nieudanvm wysteoie w Ken Colyer Oub zespół przestał •stnieć. Rod dąży w tym Czasie do spotkania Long Baldrym. Spotkanie u- wych prezenterów lansuje Jego piosenkę „Wyrwany i marzeń", nagraną jeszcze pod pseudonimem Lee Jackson. Po ogromnym jej sukcesie (rozeszła się w kilku-milionowym nakładzie). Rod Steward przyznaje się do autorstwa i zostaje od razu gwiazdą piosenki. Obok ciekawego głosu, wielu zwolen- ników przysparza mu Jego bezpośredność i umiejętność nawiązywania kontaktów z publicznością. A jego muzykalność pozwalająca mu bom ponować, uniezależnia od spółek autorsko-kompozytor-skich. Wszystko to wróży mu długi żywot na estradzie. (Gi) s'«» a piosenkarz zostaje *ćianoc;;-3wsny do The Hoo-c'iie Coocbie Men. Któregoś dochodzi do sprzecz c; dwaj panowie rozsta-Rod sootyka I^fia (widzieliśmy go w fil-,,Powiększenie") i współ :,>.dżajq na tournee po Tam oo raz pierwszy puie jako wokalista, ^sdoba się amerykańskiej P'-ib!:czności, co pobudza go dalszej pracy. W tym czasie rozpada się Srupa „Smali Faces". Rod Nawiązuj* kontckt z jej „nie-dobitk nmi1' i tworzy grupę "F^jes". Na sukces musi tadriok poczekać. Pomaga *u przypadek. Jeden z radio ki iq : B— n: o », U$\ vvystę- ■ieg po zdrowie 8.50 Program dnia 8.55 Wiad. sportowe 9.00 Dla młodych widzów: Tele ranek 10.20 Antena 10.40 Reklama 10.45 ,,Z myśli i pracy" — film dok. 11.45 Lektury Pegaza 12.05 Dziennik (kolor) 12.25 Tydzień — magazyn spraw codziennych (kolor) 12.55 Utwory dla moich przy jaciół" — program rozrywkowy 13.45 Dla dzieci: „I-is — detektyw prowadzi śledztwo" 14.45 Piórkiem i węglem 15 1" Losowanie Toto-Lotka 15.25 „Wielka atrakcja" — film fab prod. radzieckie! 16.45 Refleksje obywatelskie 17.00 Schubert nieznany — film muzyczny 17.15 Sprawozdawczy magazyn sportowy 18.25 „Ambasador kultury pol skiej — Mazowsze" — film dokumentalny (kolor) 19.15 Dobranoc: Wieczorynka 19 30 Dziennik (kolor) 20.20 Baika dla dorosłych 20.30 „Rorfzina Wbit.eoaków" — ode. TT filmu ser. prod. kana dyiskiej (kolor) 21..20 Z nail'ns'ymi życzeniami — pracownikom Polimex — Cekop (kolor) 22.3" Informacyjny magazyn sportowy 23.00 Zakończenie programu PROGRAM II 14.35 Program dnia 14.40 Czaś i ludzie 15.30 Dla dzieci: „Sport i za bawa" 16.10 Wojskowy film dokumentalny — „Pociąg Przylażni" 16.40 Z cyklu: „Sopot 75" — śpiewa Frank Schoebel (kolor) 17.05 Filmy Jana Rybkowskie-go: „r-prewa do załatwienia" — film fab. prod. polskiej 18.30 Sprawozdawczy magazyn sportowy 19.15 Dobranoc 19 30 Dziennik (kolor) 20.20 „Co nam zostało z tych lat" — Lidia Wysocka 20.50 Teatr Telewizji — Mika Waltari: „Obcy przyszedł na farmę" 2J.20 „Razem weselej** — program rozrywkowy TV NRD 23.00 Zakończenie programu PONIEDZIAŁEK - 10 XI PROGRAM I TVTR: 12.45 J. polski — 1. « 13.25 Chemia — 1. 8 15.55 NURT (Nauki polityczno — Współezes ne lewicowe ruchy i doktryny polityczne. 16.40 Obiektyw — program województw 17.00 Dla dzieci: Zwierzyniec 17.40 Echo stadionu 18.05 „31 grudnia — pią tek" — film prod. radzieckiej z serii — „Dzień po dniu" 19.00 Szare na złote: Mam pomysł 19.20 Dobranoc: Dziwne przygo dy Koziołka Matołka 19.30 Dzień nik 20.20 Teatr Telewizji — Henryk Ibsen: „Nora" w reż. Macieja Englerta 7150 Panorama 22.55 Wiad. sportowe PROGRAM n 16.25 Jj niemiecki — l. 1 16.55 Urania: ,Czy istnieją zjawiska nadprzyrodzone?" 17.30 Ziemia oddycha" — film dok. prod CSRS z cyklu: Człowiek i lego środowisko" 18.10 Tak zaczyna się dzień" — recital piosenkarski Tiboia Lansky'ego 18.30 „Skarbv kultury polskiej — exodus woienny" 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 1(*30 D»j«nnik Świat iby- c«hje oolitvka: . Niespokoina sta rość" 20.50 Muzyka w Sanssou ci" — program TV NRD 21.25 24 godziny 21 35 Mieszkańcy Andów'" — reportaż filmowy 22 05 NURT (Nauczanie pocza'ko we matematyki) 22 35 J angielski w nauce i technice — powtórzenie 1. 6 WTOREK - 11 XI rROGRAM I TVTR: 6 00 J. polski — 1. 6 6130 Chemia — 1 8 13 45 Mechanizacja rolnictwa - 1 39 14.30 Matematyka — 1. 63 Dla szkół: 9.00 J polski — kl I lic (J Ko chsnowski: ..Odprawa posłów greckich") 10 00 Program dla na1 młodszych 10 30 Rodzina Whi-teoaków" — powtórz ode TI filmu ser orod kanadylskiel 16.40 Obiektyw — program województw: koszalińskiego "słupskiego i szczecińskiego 17 00 Nie tylko rfla pań 17 25 Ns wielkim 1 ms>łvm ekrpnlę 17 *5 Studio TV Młerfvch 18 45 F^kty — Opi nie _ Hioote*v 19 20 DeHranoc: Barhapsoa 19 30 Dziennik 20 20 p>-Tvnnminamy radzimy 2n „Wielka przemiana" — odf\_ TTI (i'mi) se-vlnego proH rpdziee-ki®1 21.30 Swlat i Ti0iska "2 35 Wiad sportowe 52.45 Z cyklu: ..Opera" PROGRAM II 16.05 .Tez. an?iel?ki — 1. 6 — Slinri John — kurs podstawowy 16.4/1 'Pnrtrławy e«tt«tyki firnowej: .Niebezpieczne zw'"ki z teatrem" 17 30 Teatr Telewizji — H Ibsen: „Nora" (powtórzenie) 19.00 Kronika Pomorza Za ehodniego 19.30 Dziennik 20 20 Wtorek melomana: 1) Sonaty fortepianowe Mozarta J) Kazimierz Serocki: .Tmpromptu fan tasoue" 20.55 24 godziny 21 05 z cyklu; ..Galeria 34 milionów" — rzeźby Ryszarda i Anny Wójcie chowskich 21.45 Klub Filmowy „Powrót Maksyma" — film fab prod. radz. z „Trylogii o Mak symle" 23 40 J. niemiecki — powtórzenie 1. J kursu podst. ŚRODA - 12 XI PROGRAM I TVTR: 6.00 Matematyka — 1. 83 6.30 Mechanizacja rolnictwa — 1. 39 12.45 Uprawa roślin — 1. T 13.25 Hodowla zwierząt — 1. • Dla szkół: 9.00 Fizyka — kl. VI (O równowadze) 15.00 Chemia — kl. VIII (Ważne fermentacie^ „Wielka przemiana" — powtórz, ode. IIT filmu ser. prod. radz. 15.55 NURT (Matematyka) — Różnice zbiorów 16.40 Obiektyw — program województw 17.00 Dla dzieci: Kino Skrzat 17.30 Lo sowanie Małego Lotka 17 40 Tn-formscle — Towary — Propozycje 17.50 Poligon 18.10 „Wszystko za wszystko" — z dyrekto rem PGR Bródno 19.20 Dobranoc: Piaskowy dziadek 19 30 Dziennik 20 20 ..Gang" — film fab. prod. włosk'0! 21,30 Czym żyje świat 22.20 Wiad. sportowe PROGRAM II 10.15 J. francuski — 1. 7 kur su T stopnia 16.45 Dla młodych widzów: ..Tylko dla zastępowych" 17.15 Decyzle piętnastolatków 17.45 „Czerwone wino" — film ser. nrod. ezeehosłowac kiej 19.00 Kronika Pomorza Za chodniego 19 30 Dziennik WJM Spotkanie z kompozytorem — Witold Rudziński 2110 W rodzi nie" 21 40 24 godziny 31.50 „Tawerna pod Róża Wiatrów" 22.2S NURT (Psychologia) 12.55 J angielski - Slim Tohn — Dowtór*-l. 6 kursu podst. CZWARTEK - 13 XI PROGRAM I TVTR: 6.00 Uprawa roślin 1 7 6.30 Hodowla zwierząt — 1. 8 13 45 Fizyka — 1. 37 14 30 Uprawa roślin — 1. 46 10.30 „Gang" — powtórz, filmu fab. prod włoskiel Dla szkół: $00 PfysnosnMenie obronne — kl. VTTI i T lic (Obrona cywilna) 10 no Historia - kl VI (Rzeczpo spolita szlachecka^ '5 05 Materna tyka w szkole — prostopadłościan 1 sześnipp 16 40 Obiektyw — program wolewództw 17 00 Dla młodvch widzów: Ekran 8 b"atk'em '8 10 Program pubHcv-StvC7nv 19 20 Dobranoc: PomV-s'owv Dohromir 19 30 D*'enn'k 20 20 Przypominamy radzimV 20.25 Tennv" - film fab prod anglelskiel 2135 Pegaz 22 40 Tn-formacv1nv magazyn sportowy PROGRAM n 16.15 J rosylski — 1. 7 kurstf podstawowego 16 50 Morskie ogniwa: Szwecja 17 20 Portret sztv gara — program publicystyczny 17 45 .Dokumentacja" — filnj dok 18.10 Abv pustynie zakwi tłv" — film dok prod TV NR 1") 18.30 ..Turniel" — film prod. francuskiej z serii — Yao' 19 00 Kronika Pomorza ^a" chodniego 19 30 Dziennik 20 15 Sprawozdanie 7 meczu hokeio-wego Czechosłowada — Związek Radziecki 21 40 24 godziny 21 55 J francuski - 1 7 kursu I stop nia 22.25 Oferty PIĄTEK - 14 XI PROGRAM I TVTR: 6.00 Fizyka — 1. 37 CPf>l przewodniki) 6 30 Uprawa roślin — 1. 46 (Charakterystyka roślin strączkowych"* 12.45 Matematyka — 19 (Funkcle kwadratowe e*. I) 13.25 Zoologia — 1. 9 (f** zy 1 gady> 7 5o Jenny" — P?"^ tórzenie filmu fab. prod. angi®1 skiel Dla szkół; 9 00 Geografia — kl. V (W Moskwie) 10.00 Geo grafia - kl VI (W Tatrach) 11.05 Program dla najmłodszych — kl. TI (Zwiedzamy fabrykę) 15.55 NURT (Psych ologla^ ^ Rozwói psychoruchowy — cz I11 16 40 Obiektyw — program wolewództw 17 00 Dla dzieci: Pora na Telesfora 18.00 TV informator Wvdawniczy 18 15 Film przy rodniczy niod. francuskiej » cyklu: ..M^ła Encyklopedia Zwierząt" 18 50 Eureką 19 20 DO branoc: O Kubie 1 Maćku i9 0 Dziennik 20/>0 Zawodowcy" film prod. TVP 21.00 Panorama 21.45 .Próba — Czym jest czas 1 ery można w nim podróżować 22.55 Wiadomości sportoW" 23 10 Tnformacle — Towary ^ Propozycje PROGRAM n 16.45 J, angielski w nauce j technice — 1 7 17 20 . Bombaj — Kłonoty z komputerem 17 . „Jenny" — powtórzenie film" fab. prod. angielskiel 19.00 Kr® nika Pomorza 10 Dziennik 20 15 Transmisja rn^' czu bokserskiego NRD — P°J^ ska 22.00 24 godziny 22.15 NtJ0", (Nauki politycnei — Wsnółcz.e" ne lewicowe ruchy i dok+ryn" polityczne. 22 45 J rosylski 1. 7 kursu podstawowego (P0^ tórzenie) TET.FWTZ.TA 7 \STP7T, \ B»E MOŻLIWOŚĆ ZMIAN W PROGRAMIE1 zmt* — Tak. Trochę. Aha... Dobrze, te pana spotkałem. Bardzo mi się tu miło u państwa mieszka, ale ehyba będziemy musieli się rozstać — O! — zdziwił się starszy pan — Oko-lira nie odpowiada? Moderski uśmiechnął się. — Okolica bardzo mi się podoba. Nie o to chodzi. Po prostu mój kuzyn zaprosił mnie do siebie i chciałbvm połeebać na jakiś cz*s do niego, pod Nowy Targ. — Kiedy chciałby sie pan wyprowadzić? — Za kilka dni Nic pilnego. Może w końcu przyszłego tygodnia. — Szkoda, wielka szkoda — Kruszeckl frasobliwi pokręcił jrłnwą. — Czuliśmy sie tutaj z panem bezpieczniejsi. — Bezpieczniejsi? — Tak. Bo widzi pan... Grożą nam. Nie sadze, żeby to było coś poważnego, ale... — Kto państwu grozi? — Tacy tutelsl chw!'<*ani. Chyba nie warto n?wet o tym mówić. — 0 cóż chodzi tym chuliganom? — K!edyś na>fyłem ich jak okradali kiosk. zn?* miFcii Zarządzili konfrontację. Pozn^łeni tvch npryszków Po stad z Jabłonny. Wsadzili icb nosiedzleli, a te^az są już na wetnośc? I odgrażała sie. że s'e ze mną poi»a«V>ują. Jak pan tu mieszka, to zawsze raźnie 1. — Niech «ie pan nie obawia — uspokoił !Vod®rf-Vi strapionego staruszka — Nie odważa sie na żadne ekscesy. T^ by już była recydywa Poważniejszy wyrok. Krnsrecki skrzywił s'p z powątpiewaniem. — Tacv nie 7wr»cała uwa^i na wyrok?. Im n?e zależy ile czasu posiedzą w wlezieniu. Zresztą teraz siedzenie w wlezieniu to nodobnn luksus, czytelnia, telewizja, różne kulturalne rozrywki. Jeść dadzą, ciepło. ZYGMUNT ZEYDLER-ZBOROWSK! IUEEEEl FACHOWIEC (50) Czego więcej trzeba takim opryszkom? — Nie wiem, jak to jest. Nie siedziałem w polskim więzieniu — powiedział Moderski i zaraz ugryzł się w język To sformułowanie „Nie siedziałem w polskim więzieniu" nie było zbyt zręczne. Starszy pan nie zwrócił jednak na to u-wagi, albo udał taktownie, że nie spostrzegł tego mimowolnego potknięcia swego lokatora. — Więc pan postanowił nas opuścić — — powiedział z westchnieniem. — Będziemy obo.ie z żoną bardzo żałowali. Ale cóż robić. Każdy ma oczywiście swoje plany. W przyszłym tygodniu? — Chyba tak — Moderski pokiwał głową — Pod koniec przyszłego tygodnia. — To dobrze, bo my z żona wybieramy sie do Sochaczewa na chrzciny naszego wnuka. Wyjedziemy w sobotę, to znaczy pojutrze, a wrócimy w niedziele wieczorem. Korzystając z nieobecności państwa Kru-szeckich, Moderski przez niedziele pracował w pocie czoła. Chciał sobie znale-źć nową kwaterę 1 pojeździć po okolicy Treba było jednak zabezpieczyć dokumenty, którymi trzymał w szachu swojego byłego szefa. Skrytka w samochodzie nie była wystarczająca. Przy sobfe także nie mógł nosić tego wszystkiego. Przesadnie wypchana marynarka wyglądałaby podejrzanie. Początkowo chciał skonstruować schowek w piwnicy tak jak to zrobił w Komorowie, ale zrezygnował z tego. Mając zamiar zmienić miejsce zamieszkania, nie mógł sobie zbytnio komplikować tej sprawy. Skrytka pod podłogą wydała mu się najbardziej właściwa. Szybko | bez większego hałasu mógł dostać się do swojego „skarbu". Załatwił to fachowo. Nawet wytrawny specjalista w przeszukiwaniu mieszkania nie mógłby się domyśleć, że pod deskami podłogi coś zostało ukryte. Na to jeszcze dywan i w porządku. m Rys. Zb. Oleslriskl (c.d.n.) ,,Głos Pomorza" - dziennik Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Redaguje Kolegium -ul. Zwycięstwa 137/139 {budynek WRZZ) 75-604 Koszalin Telefony: centrala 279-21 (łqczy ze wszystkimi dziełami), nacz. redaktor 226-93, z-cy nacz. red,: 233-09 242-CC, sekr. red.: 251-01 publicyści: 243-53, 251-57, 251-40, dziat reporterski: 245-59, 233-20 dział'miejski: 224-95, drio! sportowy: 233-20 (w dzień) 246-51 (wieczorem), dział łączności z czytelnikami: 230-05. Re* dakcja no-.na (ul. Alfreda Lampego 20) 243-23 depeszowy: 244-75. Oddział redakcji w Słupsku -plac Zwycięstwa 2 (i pięiro) 76-201 Słupsk, teł. 51-95. Biuro Ogłoszeń Kosiiaiińskiego W/daw* nictwa Prasowe^.«- - ul. Pawła Findera 27a; ~7b-"21 Koszalin teł. 222-91. Wpłaly na prenumeratę (miesięczna - 30,50 zł kwar ta Ir. a - 91 zł, półroczna -182 z' roczna — 364 zl) przyjmują urzę* dy pocztowe, listonosze oraz od" dziaiy delegatury Przeds iębio'" t'Wa Upowszechnianiu Prosy ' Książki. Wszelkich informacji ° warunkach prenumeraty udzie'0.' ją wszystkie placówki „Ruch" ' ■poczty. Wydawca Koszalińsk'® Wydawnictwo Prasowe RSW >,Prasa — Książka — Ruch" f'* Pawia Findera 27a, 75-721 Koszalin centrala teieroniczo" 240-27. Tłoczono Prasowe Zokłf* dy Graficzne Koszalin, ul. Alfreda Lampego 18. Nr indeksu 35024. G/os Pomorza nr 248 MAGAZYN Strona 13 »©®^^Sg®SS©©©S®S®5®^®! LISTOPAD 8 SOBOTA - WIKTORYNA 9 NIEDZIELA - URSYNA C.TCUPONY % DYfURY KOSZALIN i SŁUPSK 97 — MO PS — Strai Poiarna 99 — pogotowie Ratunkowe (tylko nagłe wypadki) KOeZALIN Apteka nr 10, ul. Zwycięstwa 38, t«L M2-M swrrsK SZCZECINEK Apteka u S, ul. a Lipca 11. tel, tt-44 Apteka mx 48, ul. 2S Lutego M, t«L "-M BIAŁOGARD Apteka nr 44, pl. Wolności l—ł, tel. 17-M LĘBORK Apteka nr 99, ul. Pokoju 4, teL II-W KOŁOBRZEG Apteka nr I, ul. Młyńska 1A, tel. t3-7t RADIO SOBOTA PROGRAM I Wiad.: 6.00. 8.00, 9.000, 10.00, 15.00, 16.00, 19.00, 20.00, 21.00, 22 00 1 23.00. 5.06 Poranne Rozmaitości Roi nicze 5.25 Melodie na dzień dobry 5.30 Gimnastyka 5.40 Muzy Czne wycinanki 5.50 Gospodarskie rozmowy 6.05 Sportowcy Wiejący na start 6.10 Takty i nunuty 6.30 Informacje o programach PR i TV 6.35 Takty i tninuty i.35 Dzień dobry kierów co 7.40 Propozycje do listy prze bojow 8 05 Komentarz 8.10 Melodie naszych przyjaciół 8.35 W kręgu muzyki instrumentalnej 9.05 Wychów, muzyczne — kl. III— IV 3.25 Śpiewa A.. Dąbrowski 9,30 Moskwa z melodią i Piosenka 9.4o Gia Orkiestra PR i TV w Łodzi 10.08 Stara i no Wa muzyka wojskowa 10.30 .Ko niec akcji Arka" — ode. pow. 10.40 Jazz tradycyjny w Europie 11.05 Nie tylko dla kierowców 11.12 Z lubelskiej fonoteki 11.30 Koncert chopinowski z na grań A, Harasiewicza 12.05 Z kraju i ze świata 12.25 Jazz no Woc.zesny w Europie 12.45 Rolni czy kwadrans 13.00 Łowickie Przyśpiewki 13.15 Trzy plusy dla urody 13.30 Katalog wydawniczy 13.35 P. Czajkowski: suita do baletu ..Dziadek do orzechów" 14.00 Sport to zdrowie 14.00 Ze świata nauki i techniki 14.10 Przekrój muzyczny tygodnia 14.40 Spotkanie z piosenką radziecką 15 05 Listy z Polski 15.10 Poetycki koncert życzeń 16.06 U przyjaciół 18.li Radiowa kronika muzyczna 16.30 Felieton literacki 16.40 Podróże muzyczne po kraju 17.00 Studio młodych — RadioKurier 18.00 Muzy ka i aktualności 18.25 Nie tyl ko dla kierowców 18.30 Przebo je non stop 19.15 Parada polskiej piosenki 20.05 Program z dywanikiem 21.10 Piosenki radzieckie w Sopocie 21.35 Kroni ka sportowa i komunikat Totka 21.48 Na organach gra K. Sadowski 22.20 .Śpiewają ,,Skai dowie" 22.30 Sobotnia dyskoteka 23.05 Korespondencja z za granicy 23.10 Sobotnia dyskoteka 23.59 Koniec programu i hymn. PROGRAM NOCNY "Wiad.: 0.01. 1.00, 2.00, 3.00 , 4.00 1 5.00. O.OO Początek programu 0 11— —5.oo Program nocny ze Szczecina PROGRAM II Wiad.: 4.30 5.30, 6.30, 7.30, 8.30, 11.30, 13.30, 21.30 1 23.30. 4.27 Początek programu 4.35 Dzień dobry I zmiano 5.00 Poranek muzyczny 5.35 Obserwacje i propozycje 5.45' Melodie na dzisiaj 6.10 Kalendarz radio Wy 8.15 J. angielski 6.35 Chwi la muzyki 6.40 W ludowych ryt mach — mel rosyjskie 6.50 Gim nastyka 7.00 W kilku taktach, w kilku słowach 7.10 Soliści- w re Pertuarze popularnym 7.35 Audy c.1a publicystyczna 7.45 Muzyka W domu 8.35 Sprawy codzienne 8 55 Chwila muzyki 9 00 Koncert Chóru PR i TV we Wrocławiu 8-20 Bezpieczeństwo na lezdni tależy od nas samych 9.30 A. Borodin: II kwartet smyczkowy D-dur 10.00 Teatr PR: ..Los czło Wieka: — słuchów, wg opowiadania M. Szołochowa 11.00 Histo ria — kl. VII 1135 Uniwersytet dla rodziców U.40 Od Tatr do Bałtyku 11.45 .Polska Ewa 75" aud. 11 57 Sygnał czasu i hei ftał 12.05 Piosenki starej Warszawy 12 20 Magazyn wędkarski 12,35 Laureaci V Międzynarodowego Konkursu Wokalistów im. I3. Cznikowskiego 13.00 nip f'1"'' średnlch — Z cyklu: ..Rodzina" 13.20 A. Roussel: sinfonietta na Ork, snnycźkowa 13.55 .Rozmowy V prnfpsnrfTi Dslnczko" — frsgm. nnw 13 55 Mininrzeglad folklorystyczny 14 00 Wiecei. ta bi?i 14 15 Reportu* 1' Muzyka D"lskiego Renesansu Js.on 7SWSZP o 15: Młodzi e«*r>W!ł ARcnc1a Kulturalna i ..Po kola na w trawie" — ode. pow. 15.40 Śpiewa.ia rosyjskie chóry ludowe 15.50 Przegląd czasopism re gionalnych 16.00 ..Czata" 16.15 Muzyka z republik radzieckich 18.20 Terminarz muzyczny 18 3ft Echa dnia 18.40 Radiolatar-nia 19.00 W. A. Mozart — IV koncert G-dur na klawesyn i orkiestrę 19.15 J. francuski — 1. 5 19.30 ..Matysiakowie" 20.00 Ze świata opery 20.30 Notatnik kulturalny 20 40 Recital organowy 21 00 Wesoły krarnik 21.15 M. Bałakirjew: uwertura koncertowa 21.45 Wiad. sportowe 21.50 Barok dla wszystkich 22.30 Czy diabeł nie żartuje? — aud. satyryczna 23.00 Utwory M. Mu sorgskiego i M, Rimskięgo-Kor-sakowa 23 35 Co słychać w świe cie 23.40 Jazz na estradzie — zespół D. Gillespiego 24,00 Koniec programu i hymn. PROGRAM III Wiad.: 5.00 6.00. Ekspresem przez świat: 7.00. 8.00, 10 30. 15.00, 17.00 i 19.00, 4.57 Początek programu 5.06 Hei dzień sie budzi! 5.30 i 6.05 Muzyczna zegarynka 6.30 Polity ka dla wszystkich 6.45 i 7.05 Mu zyczna zegarynka 8.05 Kiermasz płyt 8.30 Co kto lubi 9.00 ..Twier dza" — ode. pow. 9.10 Gwiazdy radzieckiej piosenki — M. Pa-chomienko 9.30 Nasz rok 75 9.45 Interradio 10.25 Muzyka 10.35 Jazz lat 20 10.50 ..Cała jaskrawość" — ode. pow. 11.00 Przebo je z Paryża 11.20 Zycie rodzinne. — magazyn 11.50 Jazz lat 20 12;05 Z kraju i ze świata 12.25 Za kierownica 13.00 Powtórka z rozrywki 13 45 Czytamy . pamiet niki — E. Kozioł: „Wspomnienia wedrownego kramarza" — I 14.00 Mała antologia muzyki rosyjskiej 14,25 Kwartet R. Kru-zy w Filharmonii Narodowej 14.35 Qui pro quo — gawęda 14.45 Mikrorecital zespołu Los Incas 15.05 Program dnia 15.10 Piosenki z różnych obrotów 15.30 80 minut na godzinę — aud .16.30 Prosimy częściej — B. Krafftówna . i W, . Gółas 16.45 Nasz rok 75 17105 ..Twierdza" — ode. pow. 17,15 Kiermasz płyt 17.40 Studio, nad Łódka — mag. 18.00 Muzykobranie 18.30 Polity ka dla wszystkich 18.45 Powracający temat 19.15 Książka tygodnia 19.55 Zapraszamy do Trój kl 31.50 Opera tygodnia 22.00 F»k ty dnia 22.08 Gwiazda siedmiu wieczorów 22.15 ..Cichy Don" — ode. pow. 22.45 Gra T. Rypdel 23.00 Ballady z wielu stron — wiersze poetów r a .d z Łęckich ryrf-r: Wieczorne spotkanie z... 23.45 Program na niedziele 23.50 Na dobranoc gra J. Mikuła 24.00 Ko niec programu 1 hymn. Dobranocka 19.18 Przy muzyce 0 sporcie 20.05 Dyskusja na tematy międzynarodowe 20.20 Mu zyka K. Jarretta 20.40_ Teatr nie tylko zawodowy 21.05 Gwiazdy radzieckich estrad 21.30 Radio-variete 22.30 Rewia piosenek 23.05 Ogólnopolskie wiad. sportowe 23.20 Tańczymy do północy 23.59 Zakończenie programu 1 hymn. PROGRAM NOCNY: Wiad.: 0.01. 1.00, 2.00, 3.00, 4.00 i 5 fK1- a ,, 0.00 Początek programu 0 11— 5.00 Program nocny z Białegostoku. NIEDZIELA PROGRAM I wiad.: 6.00, 8.00, 9.00. 10.00, 15.00, 16.00, 19.00, 20.00, 21.00. 22.00 i 23.00.' 5.06 Melodie na niedzielę 8.05 Publicystyka międzynarodowa 6.10 Kiermasz pod kogutkiem 7.06 Fala 75 7.16 Informacje o programach PR i TV 7.21 Z na grań Polskiej Kapel? ood dyrek cja F. Dzierżanowskiego 7.30 Moskwa z melodia i piosenka 8.15 Przeboje sprzed lat 9.05 Wiadomości snortowe 9.10 Chwi la muzyki 9.15 Radiowy magazyn wojskowy 10.05 Temat w 3 wersjach 10.25 Lista przebojów 11.00 Radiowy Teatr dla Dzieci Młodszych: ..Dzikie łabędzie" — słuch. 11.20 Przeboje z Zie-lonei Góry 12.05 ,,W samo południe" 12.35 Koncert niedzielny muzyki słowiańskiej 13.00 Wizerunki ludzi myślących — aud. 13.30 Graj gracyku 14.00 Re cital z pauza — S. Zacharów 14.10 Tygodniowy przegląd prasy 14.20 Recital z pauzą — S. Zacharów 14.30 ,,W Jezioranach" 15.00 Koncert życzeń 16.06 T^atr PR: „Narodziny No w»co Świata" — ..Wielka trói ka" — cZ. VT 16.51 Gwiazdy ja7 7 u 17.15 Niedzielne spotkania Studia Młodych 18.00 Komunikat Totka i wyniki regionalnych gier liczbowych 18.08 Radiowa- rewia rozrywkowa 18. i" PROGRAM II Wiad.: 4.30, 5.30. 6.30, 7.30,8.30, 11.30, 13.30, 21.30 i 23.30. 5.27 Początek programu ' Zapraszamy do warszawy — aud. 6.1.0 Kalendarz radiowy 7.35 Felieton literacki 7.4o w rannych pantoflach 8.25 Zawsze w niedzielę 8.35 Publ. międzynarodowa 8.45 Rosyjskie pie śni i tańce ludowe 9.00 Magazyn literacki 9.30 Na organach Wielkiej Sali Konserwatorium Moskiewskiego gra B. Romanow 9.50 Tygodniowy przęsła,d prasy 10.00 Nowości ..Polskich Nagrań" 10.30 ..Szpilki dla każde go" 11.00 Studio Młodych 11.40 Zagadka geograficzna 12.05 Felieton. muzyczny J. Waldorffa 12.35 Zagadka literacka 13.00 Gra i dyryguje D. Ojstrach 14.00 podwieczorek przy mikrofonie 15.30 Radiowy Teatr dla Dzieci 1. Młodzieży: ,,Osiem cen tymetrów" — cz. II słuch. 16.00 Popołudnie z piosenką 1«.10 ..Dorn, rodzinny dom" 16.30 Koncert chopinowski z nagrań L. Oborina 17.00 Warszawski Ty godnik Dźwiękowy 17.30 Parna-sik 18.00 Muzyka ludowa narodów ZSHR 18.35 Felieton aktualny 18.45 Kabarecik reklamo wy 19.00 Teatr PR — Studio Współczesne: „Diabeł" — słuchowisko 20.20 Konfrontacje 11-tera.cko-operowe — aud. 21.00 Wolsko. strategia, obronność 21.15 Piosenki żołnierskie 21.30 Siedem dni w kraju i na świecie 21.50 W. Lutosławski — wa riacje symfoniczne 22.00 Lokalne Wiad. sportowe 22.10 Poznań ski Chór Chłopięcy pod dyr. J. Kurczewskiego 22.30 Listy z teatrów 23.00 E. Mrawińskl dyryguje Ork. Symfoniczną Filharmonii . Lenlngfpdzkiel'. 2$.3$ Utwory klawesynowe 24.00 Zakończenie programu i hymn. PROGRAM lit Wiad.: 5.00, 6.00. Ekspresem przez ś-wlat: 7 00, i.00. 10.30, 15.00, 17.00 i 19.00 5.57 Początek programu 6.05 Me lodie przehudzanki 7.00 Solo na flecie 7.15 Polityka dla wszystkich 7.30 Posłuchajmy jeszcze raz — mag. 8.35 Co kto lubi 9.00 ,,Twierdza" — ode. pow. 9.10 Dzieci śpiewają przeboje 9.25 Pro gram dnia 9.30 Gdy się mówi A... — aud. 9.50 Grające listy — aud. 10.15 Ilustrowany Ma-tazyn Autorów 11.15 Wielkie recitale: G. Kramer 12.05 „Niebieski Krzyż" — dyskusja 12.30 Muzyczne premiery programu III 13.00 Sztuka improwizacji 13.15 Przeboje z nowych płyt 14.05 Peryskop 14:30 Sztuka instrumentach 14.45 Za kierownicą 15.10 Piosenki 15.30 Sztuka instrumentacji 15.50 Zapraszamy do studia — aud. 16.15 Wernisaż — aud. 16.45 Sztuka instrumentacji 17.05 „Twierdza" — ode. pow. 17.15 Antologia piosenki francuskiej 17.40 Rozmowa o fil mach 17.55 Minimax 18.30 „Łań cuch" — słuch. 18.55 Sztuka instrumentacji 19.20 Gra The H. Sarmanto Quintet 19.35 Muzycz na poczta UKF 20.00 Na przyczółku — gawęda 20.10 Koncerty fortepianowe Mozarta gra i prowadzi P. BSdura-Skoda >0.50 Muzyka 21.00 „Majakowski, Błok i Jesienin" — aud. poetycka 21,.20 Wariacje w stylu soul — aud. 21.50 Opera tygodnia — W. Muradeli: „Paździer nik" 22.00 Fakty dnia 22.08 Gwiazda siedmiu wieczorów — A. Babadżanian 22.15 „Uciechy stanu małżeńskiego" — II 22.30 Nowa płyta U. Dudziak 23.00 Ballady z wielu stron — wier sze poetów radzieckich 23.05 Sztuka instrumentacji 23 30 Romanse z gitarą 23.*5 Program na pomo^iałek 23.50 Na do-br-noc śn'"wa Ł. Prus 24.00 Zakończenie programu i hymn. m KOSZALIN ADRIA — Noce I dnie, cz. II (polski, 1. 15) — sobota g. 11 — bilety wyprzedane; 16.30 i 19.15: niedziela: g. 11 i 13 — Noce i dnie, cz. I; g. 16.30 — cz. II KRYTERIUM (kino studyjne* — Niezwykłe przygody Włochów w Rosji (rad«.-włoskł> — g. 15.30, 17.45 I 20; w niedzielę: Yuriko — moja\ miłość (radziecko-japoński) — g. 15.30, 17.30 i 20 Poranek — niedziela, g. 12 — Ani słowa o futbolu (radz.) ZACISZE — Ballada o Kow-paku (radziecki) pan. — sobota: g, 17 (seans zamknięty) i 20: w niedzielę — g. 17.30 i 20 Poranek — niedziela, g. 12 — Wiosna, panie sierżancie (pol.) MUZA — Wążżż (USA, 1. 15) — g. 17.30 i 20 Poranek — niedziela, g. 11 — Zuzanna i zaczarowany pierścień (NRD) MŁODOŚĆ (MDK) — Dowódca lodzi podwodnej (radziecki) — g. 17.30 Poranki — niedziela, g. 11 1 13 — Za siódmą bajką (polski) SŁUPSK MILENIUM — Noce ! dnie (polski, l. 15) — g. 14, 17 l 20 Poranek — niedziela, g. 11.30 — Zapamiętaj imię swoje (pol.) POLONIA - Yuriko - moja miłość (radziecko-japoński) — g. 1« i 19.30 Poranki — niedziela, g. », 11-30 i 13.45 — Ja i mój pies (radziecki) BARWICE — Grzech Antonie go Grudy (polski. 1. 15) Poranek — niedziela — Pippi W kraju Taka Tuka (szwedzki) BIAŁOGARD . BAŁTYK — Yuriko — moja miłość (radziecko-japoński) Poranek — niedziela — Iwan Wasiljewies zmienia zawód (radziecki) , CAPITOL — Koncert dla outsidera (NRD. 1. 15) Poranek — niedziela — Cyrk (radziecki) BIAŁY BOR — Dzieje grzechu (polski, 1. 18) Poranek — niedziela — O dwóch takich, co ukradli księ-iyc (polski) pan. BOBOLICE — Homolkowie na nrlopie (CSRS, I. 15) Poranek — niedziela — Wyspa rtoczyńców (polski) BYTÓW ALBATROS — Niespokojna morze (CSRS) pan. Poranek — niedziela — Michaś przywołuje świat do porządku (RFN) KINOTEATR — Kiedy legendy umierają (USA) Poranek — niedziela — Tomcio Paluch (polski) • * • CZAPLINEK — Swobodny od dech (węgierski, 1. 15) Poranek — niedziela — Weronika w kraju czarów (rum.) CZARNE — Osobliwa miłość (włoski, 1. 15) oraz — Wódz Pru sów (radziecki) Poranek — niedziela — Słoń k indyjskiej dżungli (radziecki) CZŁUCHÓW — Strach (polski. I. 15) Poranek — niedziela — Polska, gola! (polski) DAMNICA — Dzieje grzechu (polski, 1. 18) — g. 19; w niedzielę dodatkowo — g. 14 Poranek — niedziela — Wuja-szek czarodziej (rumuński) DĘBNICA KĄSZURSKA — Spalony las (rumuński, 1. 15) — g. J8; w niedzielę dodatkowo — g. 16 Poranek — niedziela, g. 14 — Podróż za jeden uśmiech (pol.) DARŁOWO — Oszukany (USA 1. 18) Poranek — niedziela — Na rabunek (radziecki) DEBRZNO PIONIER — Jutro będzie «a późno (CSRS, 1. 15) pan. poranek — niedziela — W dro dze na Kasjopeję (polski) pan. KLUBOWE — Dzieje grzechu (polski, 1. 18) DRAWSKO POM. — Moja wojna — moja miłość (polski) Poranek — niedziela — Junga s Floty Północnej (radz.) pan. GŁÓWCZYCE — Ned Kelly (angielski, 1. 15) — g. 19 GOŚCINO — Godzina *a godziną (polski, 1. 15) Poranek — niedziela — Przygody saski Balbinki (polski) KALISZ POM. — Konformista (włoski, 1. 18) Poranek — niedziela — Pie« za burtą (radziecki) KARLINO — Ojciec chrzestny (USA, 1. 18) Poranek — niedziela — £61-todziób (radziecki) KĘPICE — Rajdowa sympatia (CSRS, 1. 15) Poranek — niedziela — Dziel ny szeryf Lucky Lukę (franc.) KOŁOBRZEG WYBRZEZE — Blokada, CT. I I II (radziecki, 1. 15) pan.; od niedzieli: Niezwykłe przygody Włochów w Rosji (radz.-włoski) Poranek — niedziela — Cztery serca (radziecki) KALMAR — Syndykat zbrodni (USA, 1. 15) pan. Poranek — niedziela — Historia łółtej ciżemki (polski) PIAST — Ludzie i bestie, cz. I (radziecki, l. 15); od niedzieli — cz. II Na J«s!«nnym spacerz# w parku. Fot. i. Piątkowski [wystawy koszalin MUZEUM ARl HEOI OGICZNO--HlSlTORYCZNE: Muzeum przy ul. Armii Czerwone.) 53 — Wystawa etnograficzni on. „Jamno i okolice" oraz ,Zabytki świadkami naszej historii". * Ul. Bogusława 1) 15 — ,Yy-stawa prac honorowych laureatów nagrody SARP o rai — „Eslibris marynistyczny" Muzeum czynne codziennie (oprócz poniedziałków) od godz. 10 do 16; we wtorki w godz. 12-18. HI I R Mł*iR — Salon wystawowy KONTAKTY" — wystawa fotogramów pod narwą ..Kobieta polska" oraz - Wystawa książek o tematyce techniczne 1 — czynna codziennie w ęodz 9—21 SAI ON \\ vśT !\ BO'"" ' (ul Piastowska) — Wystawa malarstwa C^eMawa Turnipl-wi-cza ? Odań^ka Wystawa czynna codziennie r wvi nori°dzial-ków w eod7 ort 12 do 20 SA r O N WYSTAWOWY WWK — Wystawa fotografii barwnej Pawła Kajrowskiego ze Słupska — czynna codziennie w godz. od 16 do 20 SŁUPSK MUZEUM POMORZA ŚRODKOWEGO — ZameU Książąt Pomorskich — c?vnnr w godz. od to—1(5. i) Orieip j kultura Pomorza Środkowego; 2) Grafika radziecka. MŁYN Z AM K O WY — czynny w godz. 10—lfi. Kultura ludowa Potnorza Środkowego. KLUKI: Zagroda Słowińska — otwarta w godz. 10—16. Kultura materialna i iztuka Słowiń-ców. SMOŁDZINO — Muzeum Przy rodnicze SPN — otwarte w godzinach od 10 do 16. BRAMA NOWA - GALERIA PSP — czynna w godz. od 12 do 19. 1) Salon wysta wowo-han-dlowy, 2) „Tworzywa sztuczne — Ustka 75" — wystawa pople-nerowa. KLUB MP1K — Podoiynkowa wystawa rolnicza. BWA — Baszta Obronna — otwarta w godz. 10—16. Wystawa poplenerowa — „MIASTKO—75". kołorrzfg muzeum Oręła Polskiego — l) Wieła Kolegiaty — .Dzieje oręia polskiego na Pomorzu Zachodnim": 2) Kamienicz' a przy ul Emilii Gierczak — .Drieie Koł I IMIHW.TBMMIU1! Rys. ZB. JUJKA DIABELSKA JAZDA 17-letni Amerykanin Micha-el Boodley jest posiadaczem nowego rekordu świata w nie codziennej dziedzinie. Wykonał on 1000 rund na torze do „diabelskiej jazdy" w wesołym miasteczku na Coney Island (Nowy Jork). Pokonany przez niego w tak niezwykły sposób dystans wynosi 975 km Poprzedni rekord należący do czteroosobowej „sztafety" pochodzi z ubiegłego roku i wy nosi 728 kolejnych rund (łącz nie 756 km) na torze w Ohio. Tor „Cyclone", na którym o-becny rekordzista dokonał swego wyczynu liczy 975 metrów, a na pierwszym jego odcinku znajduje się 86-met rowy szaleńczy zjazd. Boodley cierpi na cukrzycę i w przerwach między niektórymi run darni musiał być poddawany zastrzykom insuliny. Odbicie w lustrze Fot. JERZY PROPPE i albumu „Wenus polska" A FREDDIE FRANCIS, o-perator i reżyser, który od wielu lat poświęcił się wyłącz nie realizacji filmów grozy, przygotowuje na modnej fali egzorcyzmów filmowych utwór zatytułowany „The Satanist" (Satanista). W rolach głównych występują: Trevor Howard, Shirley Bassey, Peter Cusking i - być może - Or-son Welles. A LEWIS GILBERT („Nieza stąpiony kamerdyner") rozpoczął zdjęcia do filmu „Sven Nights in Japan" (Siedem no cy w Japonii) „nowoczesnego romansu" rozgrywającego się w Japonii z udziałem Hidemi Aoki i Michaela Yorfea. A SIDNEY LUMET, po sukcesie kasowym filmu „Mor derstwo w Orient - Expressie" wg powieści Agathy Christie, zamierza przenieść na ekran inny utwór tej pisarki - „E-vił Under the Sun" (Zło pod słońcem). Scenarzystą podob nie jak przy poprzednim filmie, jest Paul Dehn. A RAINER WERNER FAS-SBINDER („Strach zżerać duszę") nie ustaje w aktywności i po trzech tegorocznych pre mierach przygotowuje kolejny scenariusz, tym razem fil mu TV (dla stacji WDR) wg powieści Gerharda Zwerenza (Die Erde ist so unbewohn bar wie der Mond") -(Ziemia nie nadaje się do zamieszka nia w równym stopniu jak Księżyc, (kon) Gyorgy Mikes Fotomontaż ZB. OLESlSiSKIEGO flljllL Gdy tylko przeczytałem o tym w gazecie, od razu wiedziałem, że trzeba działać. Muszę zobaczyć się z Werpe-leti! Wiąże nas stara przyjaźń i w trudnej chwili moim obowiązkiem jest być razem z nim. W gazecie przyezytałem: „Dyrektor restauracji „Złoty pies" skazany został na grzyw nę za to, że w podległej mu placówce żywienia zbiorowego koniak był rozcieńczany wodą a porcje odbiegały da leko rozmiarami i jakością od przyjętych norm". Wyobraziłem sobie, co on teraz czuje. Jego nazwisko wy mieniąne w gazecie obok złodziei i malwersantów! Niewątpliwie półprzytomny i nieogolony krąży teraz gdzieś, z dala od ludzi. Męczą go wyrzuty sumienia. A on, biedactwo, idzie, błądzi, włóczy się nie zwracając na nic u-wagi!.. Muszę teraz z nim porozmawiać. Wykręciłem numer je go domowego telefonu. Przy. jemny kobiecy głos odpowiedział, że mego przyjaciela nie ma w domu. — A nie wie pani, gdzie on jest? — Nie wiem. To wprost fantastyczne, do jakiego stopnia sięga, ludzka obojętność! Bvć może, że teraz w tej chwili, on robi rozrachunek ze swoim życiem: w którym momencie zaczął się staczać po równi pochyłej Wi działem przed sobą Janosa, stojącego r*a brzegu Dunaju i patrzącego na ciemnozieloną, mętna wode. Janos, wstrzy maj się, nie trzeba! . Zatelefonowałem do tarzą-du przedsiębiorstw gastronomicznych. - Poproszę Janosa Werpe- !eti. - Był, ale wyszedł. Oh, ta obojętność! Kiedy ny się wreszcie zmienimy na 'epsze! Był a!e wyszedł. A1 mo *e tam, skąd się nie wraca? Narwano ąo w ąazecie kombinatorem I teao wstydu on rhvba n'e nnpvń° Mn pewno nie SDał przez cała noc. rzucał sie w bezsenności po tan-czanie a teraz zmęczony i zła u n many krąży tam, gdzie nie ma ludzi. Może szuka mocnej gałęzi, na której... Janos, nie trzeba, jeszc e trafisz na dobrą drogę! Drżącymi palcami wykręcałem na tarczy telefonu numer restauracji. — Hallo, restauracja „Złoty pies"? Proszę Janosa Werpe-leti! — W tej chwili! Wreszcie go znalazłem! — Janos, to ty? Zaraz będę w ciebie. Obiecaj, że nigdzie nie pójdziesz i nic nie zrobisz! Obiecujesz? Muszę natychmiast się z tobą zobaczyć! Złapałem taksówkę, żeby być najszybciej na miejscu. W samochodzie znów przeczytałem notatkę. Co on czuł. gdy zobaczy' w aazecie swo ie nazwisko? Chyba -pobladł, gazeta wypadła mu z rąk. musiał się o coś oprzeć, bo inaczei by upadł Potem spoi-rzoł do lusterka i odwrócił się z niechecia, bo zobaczył obraz kombinatora. A potem, gdy do niego zadzwoniłem, zrozumiał, że wiem o wszystkim i podszedł do podręcznej apteczki, żeby zażyć jakiś środek na usookoienie, bo serce mu waliło... Boże czyż by. postanowił się otruć?! Wreszcie dojechałem dfl restauracji. Wpadłem do jego gabinetu i krzyknąłem: — Janos, nie!! Nie rób głupstw! Jeszcze nie jest za późno! — Q co c! chodzi? — Czytałem w gazecie Wiem wszystko. Werpeleti machnął ręką. — Czego się denerwujesz' Nie ma sprawy. Grzywnę jUz zapłaciłem... W tym momencie zemdlo-łem. Zdenerwowanie, t/oska-przeżycie tego wszystkiego *u" pełnie mnie wykończyły. K'«dv się ocknąłem, Janos zmusi' mnie do wypicia kieliszka ko* niaku. Był on rozcieńczony wódG-V Tłum. 5. t ttys. WtESLAW FOGLEWICZ NAGROBEK STRZEŻONEGO Tak go strzegli anieli — ,ie ai go diabli urziętf-