ROMAN PYRCZAK jf «tV •* + f * * ** »K* *ir *'* . .*"&* ,* łił '«ł A# A-- £ *n • ***** x U* . * * te#.* »>f t , A CZYN ZJAZDOWY • MEL1CRANCI - 50 HA UŻYTKÓW ZIELONYCH © SPÓŁDZIELCY- -INWALIDZI - WYROBY ZA MILION ZŁOTYCH SŁUPSK. — Rejonowe Przedsiębiorstwo Melioracyjne w Słupsku. Na otwar tym zebraniu POP rozwa żano możliwości dodatkowej produkcji dla uczczenia VII Zjazdu partii. Po dyskusji podjęto zobowiązanie zmeliorowania ponad plan 50 ba użytków zielonych w dolinie jezior Gard no i Łeba. Wartość tego zo bowiazania sięga 700 tys. zł, W realizacji będą uczestniczyły głównie brygady Boh dana Zientarskiego i Bole-Siawą T^rysiaKa* Inicjatorami podjęcia czy nu zjazdowego w Spiłdziel ni Inwalidów w Słupsku byli zeternesowcy Jak informuje, przewodniczący Zarządu Zakładowego ZMS Aleksander Kosieradzki, za łoga zakładu dziewiarskiego wykona dla uczczenia VII Zjazdu dziewiarskie wyroby "dziecięce wartości 250 tys, zł. W ślad za kolegami z zakładu dziew, ar-skię-gp załogi zakładów me talowego i k.artoniarni pod jęły również zobowiązania Pierwszy' z nich dostarczy ponad plan okucia meblar skie wartości 300 tys. zł., drugi opakowania przeznaczone głównie dla Północnych Zakładów Obuwia „Alka", wartości 450 tys zł. Razem spółdzielcy — inwa Ildzi ze, Słupska przekażą odbiorcom ponadplanową produkcję za milion złotych. (met) dzielnicach Bejrutu. Obowiązywać ona będzie od 18 do 6 godz, rano. Manifestacja w Lizbonie W czwartek wieczorem w centrum. Lizbony odbyła się wielka manifestacja ro botnicza. Na ulice wyszli pracownicy lizbońskich fabryk. W pochodzie i wiecu wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy osób. Ta największa w ostatnim czasie manifestacja mas pracujących Lizbony odhv«vała się pod hasłem nasilenia walki z reakcją i i faszyzmem, walki o obro nę zdobyczy rewolucyjnych, Prognoza pogody Jalr Informuje iMiGW Skandynawię oraz północną eiąść Wysp Brytyjskich obejmują układy niżowe. Pozostałe obszary kontyrien tu europejskie er o pokrywa rozległy wyż z ośrodkiem w rejonie Kijewa. Dla Polski 20 hm. przewi duje się zachmurzenie ma łe lub umiarkowane, na północnym-zachodzie wystą pł przejściowy w/rost zachmurzenia I miejscami motliwoió opadów. Temp. Witt. od O do 14 stopni. Temp. makfc »d 22 d<* M Cto^ol, Om r ' r®TKTT Rok XXIV Nr 213 (7450) KOSZALIN, SŁUPSK. Sobota, niedziela — 20, 21 września 1975 r, aM»nw' u Cena 2 rl mmaamsmm ' TROŹSTAftrUSZł / WSZYSTKICH KŁAJÓW, ŁĄCZCIE STĘ f Przy drodze oznaczonej na samochodowych mapach numerem 52, we wsi Ry-szewo, stoi okazała, wysoka tablica, oznaj miająca, iż tędy przebiega granica dwóch województw; słupskiego i koszalińskiego. Tablicę wkopano w grunt należący do Państwowego Ośrodka Hodowli Zarodowej w Kwasowie. którego filią jest gospodarstwo w Ryszewie. Sierpniowego przedpołudnia po falistym polu granicznym pełzały traktory. Skręciłem do pierwszego domu, zapytać o drogę. Obejście puste, stodoła otwar ta, drzwi do . sieni takoż. Skocżył z niej lia mnie przedziwnie łaciaty kundel, -■ Gospodarz, z cebrem w ręce wyszedł przed próg. Brązowe, sztruksowe portki, gumiaki, w zębach szklana cygarniczka z dymiącym- „sportem. — Aa, do biura? Ta, panie, zaraz za ząkrętem będzie portier, długa stajnia, & potem zaraz urzędniki. Niedaleczko. W biurze, pomieszczonym w skromnym budyneczku, nie zastałem kierownika. W polu. Były tylko panie prowadzące księgowość. Zagadałem się. z panią Leokadią. Zżyła się z gospodarstwem, z okolicą. Po chodź-" 7 Krakr>wsV!ep"o. zp ws; "Klecz^na pod Gdowem. Ukończyła Technikum Roi rucze w Dąbrowicy, w roku 1952 znalazła się w Słupsku przy ulicy Filmowej, gdzie wówczas mieścił się . okręg Państwowych Gospodarstw Rolnych. W dalekiej Małopolsce, wsiadającą z .nakazem pracy w wa lizca do. autobusu żegnał ojciec,, w Słupsku przywitano ją skierowaniem do Ostrowca. Z dwoma innymi koleżankami — jak i ona, a gro no mk a mi — przybyła wieczorem do wsi. Wiadomo co to znaczy: cale osamotnienie adaptacji, potem powolne wrastanie w środowisko. Miały konia i dwukółkę i pani Leokadia niejako na nowo,, praktycznie, zaczęła uczyć się rolnictwa. „Och — wzdycha — to by ły inne czasy, inne było rolnictwo. Pracowano przede wszystkim końmi. Snopo Wiązałki też były konne, wchodziły dopiero w życie snopowiązałki traktorowe... A potem normalne koleje losu: mąż, z Lubelskiego, poznam* n? mj»jscowej poczcie, małżeństwo dzieci. Pierwsze rodzinne .groby: teściowej i , szwagierki. I pierwszy skurcz matczynego serca, gdy najstarsza córka, już stad. już z rodzin-, nej ziemi, wyjeżdżała do szkoły \w Brzegu Dolnym zdobywać zawód chemika. W Ryszewie gospodarzą na 8ft9 hektarach. Załoga złożona jest z 65 osób. Wszys cy, cały zespół dobrze pracują — powiada kierownik. Nie zapisuję więc nazwisk. Na polach gospodarstwa siew rzepaku i nawozów. Zwykły, szary dzień w czas żniw. Ale już nazajutrz ruszyły maszyny do zbioru jęczmienia — mobilizacja sprzę tu, ludzi, a także różne drobne czynności organizacyjne. 'Domero późmej dowiem się ile to wymaga czasu i trudu, ale i jakie daje efekty owo nowoczesne gospodarowa nie. W stajniach i na łąkach 270 sztuk dojnych krów, 250 sztuk jałówek. A więc — z jednej strony. — gorączkowy czas tniw, z drugiej — codzienny, precyzyjnie ustalony rytm hodowli. (dokończenie na str. 6) A ^CłlV.IVVvę; UMIO/.J Jt?" sieni pociągają miłośników przygody z obiektywem. Jesień nastraja też do melancholijnych wspomnień, nic przeto dziwnego ze ta oto urocza osoba posługuje się modnym obecnie, archaicznym sprzętem. Jak „retro"' — to w każdym szczególe.... Fot. JERZY PATAN H a K 0 B 8 B.. I 6. Gierek w woj. częstochowskim KH Wczoraj przybył do woj. częstochowskiego I sekretarz KC PZPR Edward Gie rek. Odwiedził on w towarzystwie gospodarzy województwa załogę lubliniec-kiego ,JLentcxu". ■ a -U ;a,../©':iavss nicrenla zbrojeń atrateęlca nych. Obie strony potwierdziły wolę kontynuowania dalsze go wszechstronnego rozwoju i poprawy stosunków między obu państwami, SALT W piątek w Genewie od było się kolejne spuikanJe delegacji radzieckiej i ime ryk? ńskiej. biorących u-dział w rokowaniach na te mat ograniczenia strategicz nych zbrojeń ofensywnych. Przebywający w TTSA w związku t 30. sesją Zgro madzenia Ogólnego NZ. członek Biura Politycznego KC KPZR, minister spraw zagranicznych ZSRR An-driej Gromyko został przyjęty w czwartek w Białym Domu przez prezydenta USA Gerałda Forda. W toku roatmowy, która miał* r*eostow-y I koiutrafc tywny eharakt«r, emówto. oo *rt«d« pod» lawowy eh kw«»tfj dowunków radzieo. k»-amerykańskich, w tym M(&daieDi& dotyeaąot ffrji Godzina policyjna w Bejrucie Premier Libanu Raszld Karami przyjął w piątek wyższych oficerów armii libańskiej. Spotkanie byfo poświęcone ocenie sytuacji w kraju, Jaka wytworzyła »ię wakntek walk mfędty ludnością ehrseA«UaA*ką | am«uh»aAsk%. W>a<1» ml«J»kt» ******* wiły od piątka wpr«wad«y fo4*itt< Ęrt&wjoĄ w fcflfcs Zakład ten wytwarza no we, dotychczas nie produkowane wykładziny w 5 wzorach i 15 kolorach oraz włókninę. Odbiorcami wyrobów jest budownictwo mieszkaniowe i przemysł o dzieżowy. (dokońcźente na str. i) |j CAP - Pi«łł«a» Bfld Spotkanie Ford — Gromyko Na ulicach stolicy Szwecji - Sztokholmu pojawiły s!ę oryginalne plalcaty, których autorzy protestują przeciwko mojqcernu się tutaj odbyć meczowi tenisowemu w ramach rozgrywek « Puchar Daviso pomiędzy Szwecjq o Chii®. Autorzy plakatów protestują w ten sposób prze-, ciwko faszy»towłkiaj dyktotua* Płnochate ł i*ge Hwtpóipracowników. Strono 2 MAG AZYN Głos fomorźa nr 213 'A OD KILKUNASTU dni trwa niezwykle napięcie w LIba- H nie. W mieście Tripoli i w miejscowości Zghorta toczyły się formalne bitwy między bojownikami prawicowej chrześcijańskiej fl Falangi a ludnościq muzułmańską, popieranq przez bojowników Organizacji Wyzwolenia Palestyny. Rzqd premiera Karami postanowił wysłać w ten rejon armię, dla rozdzielenia stron walczących, jednak bez rozkazu zbrojnego interweniowania. Krwawe starcia przerzuciły się na Bejrut, gdzie w nocy ze środy na czwartek trwały gwałtowne walki. Liczba ofiar walk jest ogromna, a życie stolicy Libanu, gdzie nastqpiły duże zniszczenia, jest dosłownie sparaliżowane. W czwartek nastąpiło zawieszenie bron! po konsultacjach premiera Libanu Raszida Karami z przedstawicielami walczących stron. Okazały się one kruche, a w piqtek znów wstrząsały Bejrutem eksplozje bomb i kanonada. Kryzys w Libanie osiągnął punkt kulminacyjny. Na zdjęciu: tcena walk na uli- '* DO WASZTNOTONTT przybył w ftśwartefe minister «pr*w ta granicznych ZSRR. AndrieJ Gromyko. który przebywa w USA w związku % pracami XXX »e«Jl Zgromadzenia OgAlneico NZ. Na lotnisku waszyngtońskim A, Growykę powiul •ekretars »ta --------------------TADEVSX KUBIK Mini skupu zbóż I ziemniaków, a także należytego zaopatrzenia miast w ziemniaki jadał ne. Podkreślono wagę pełnego zagospodaro wania wysokiej w tym roku podaży owo ców i warzyw, co będzie miało istotny wpływ na zaspokojenie potrzeb rynku, rów nież w zimie i wiosną przyszłego roku. Wiele miejsca w obradach zajęły zagad nienia transportu i inwestycji. Zalecono po nownie konsekwentna realizację decyzji podjętych już uprzednio przez rząd z myślą o usprawnieniu toku pracy na tych ważnych odcinkach działalności gospodarczej. Rada Ministrów zobowiązała wszystkie ogniwa gospodarki, zarządzające i produk cyjne, do -efektywnego wykorzystania ostat niego kwartału tego roku. W okresie tym należy skutecznie usuwać występujące jesz cze różne nieprawidłowości, tworząc tym samym pomyślne warunki startu do reali zacji zadań przyszłego planu pięcioletnie go. W toku obrad omówiono przebieg prac nad projektami planu i budżetu państwa na 1976 r., prowadzonych w resortach i wo jewództwaćh. Stwierdzono, że w pracach nad planem przyszłorocznym, który stano wi integralną część całej nadchodzącej pię ciolatki, pełne odzwierciedlenie muszą zna leźć polityczne i społeczno-gospodarcze kil? runki rozwoju kraju określone w Wytycz nych na VII Zjazd PZPR. Należy skupić uwagę, na zagadnieniach, racjonalnego wykpr^sta^ia nakładów inwes tycyjnych i prawidłowej gospodarki zasobami ludzkimi, a także na optvm,alizacji produkcji przeznaczonej na rynek i eksport. Są to bowiem dziedziny, które wespół z umacnianiem dyscypliny w realizacji zadań — będą decydować o ogólnej równo wadze ekonomicznej państwa w warunkach utrwalania osiągniętej wysokiej dynamiki rozwoju. W toku dalszych prac nad planem położy się nacisk na jakościowe, intensywne czynniki rozwoju, a więc na sprawy związane z lepszym wykorzystaniem potencjału produkcyjnego, surowców ł materiałów, myśli technicznej, a także różnorodnych rezerw społecznych i ekonomicznych. Rada Ministrów zaakceptowała na posie dzeniu szereg postanowień, których celem jest usprawnienie bieżącej działalności gos podarczej. Postanowienia t« będą w naj- | bliższych dniach przekazane zainteresowanym ogniwom zarządzania. Resorty, zjednoczenia 1 przedsiębiorstwa, urzędy wojewódzkie i cała administracja terenowa zostały zobowiązane do szybkiego i skutecznego, wdrożenia. przyjętych ustaleń w życie. 30-LECIE UNIWERSYTETU WROCŁAWSKIEGO \ WROCŁAW (PAP) W* Wrocławiu zakończyła 19 bm .obrady ogólnopolska sesja publicystów naukowych zorganizowana z kazji 30-lecia Uniwersytetu Wrocławskiego. Publicy ści i dziennikarze z całego kraju zapoznali się z boga tym dorobkiem wrocławskiej „Alma Mater". ,W minionym SO-ledil Uniwersytet Wrocławski o-puściło 23,5 tys. absolwentów.. Obecnie w tej najwięk szej wyższej uczelni Wroc ławia kształci się 17,5 tys. studentów. PREMIERA FILMU „NOCE I DNIE" WARSZAWA (PAP). — Na pokazie prasowym w warszawskim kinie „Relax" reżyser Jerzy Antczak przedstawił 19 bm swój no wy film „Noce I dnie" — ekranizację znanej powieś ci Marii Dąbrowskiej. Poprzedzony laurami na niedawnym Festiwalu Filmów Polskich w Gdańsku, gdzie zdobył wielką nagrodę wraz z „Ziemią obiecaną" film wchodzi 23 bm na e-krany kin w całym kraju. Część I nosi tytuł „Bogumił i Barbara", część II „Wiatr w oczy", Projekcja obu trwa ok. 4 godzin i 20 minut. NATO W Brukseli zebrała się, ponownie Rada Paktu NATO w celu dokonania analizy warunków na jakich Grecja uczestniczyłaby odtąd w systemie współ nej obrony NATO. Przedstawiciel Grecji jeszcze raz zapewnił o stanowisku swe rządu w sprawie wycofania się kraju ze struktury wojskowej NATO. E. GIEREK W WOJEWÓDZTWIE CZĘSTOCHOWSKIM (dókoficzenie ze itr. 1) E. Gierek Interesował się nowoczesnymi metodami wytwarzania, możliwościami zwiększenia produkcji na rynek oraz warunkami pracy załogi. Następnie Edward Gierek zwiedził Gnaszyńskie Zakła dy Wyrobów Papierowych w Gnaszynie koło Częstochowy, Jest to jedyna w Polsce fabryka zajmująca się produkcją wykładzin ściennych służących do wy kańczania mieszkań. Przedstawiciele załogi za meldowali I sekretarzowi KC PZPR o wykonaniu tegorocznych zobowiązań pro dukcyjnyeh. UPROWADZENIE RZYM (PAP). Piędu tt-zbrojonych i zamaskowanych osobników uprowadziło w Rzymie 30-Ietniego Cląudio Francisci, syna bogatego pośrednika handlu nieruchomościami. Bandyci zrabowali milion lirów. Związanym me chanikom, którzy reperowali samochód uprowadzonego o-świadćzyli, że zabierają go ze sobą jako zakładnika. Na razie brak wiadomości fta temat Jego dałsiych losów. Jest to już 4(5. uprowadzenie we Włoszech ed pó-ezątku tego roku. HEATH W PEKINIE PEKIN (PAP). — Były pre mier brytyjski Edward Heath przybył w piątek po południu do Pekinu z 48-•godzinną wizytą prywatną. A W STOLICY Kambołdy odbyła słę w niedzielę parada wojskowa na cześć szefa państwa, księcia Norodoma Sihano uka, który powrócił do kraju. A W ANGOLI rozpoczęła się ofensywa oddziałów armii ludowej MPLA majqca na celu wyzwolenie tych prowincji, które pozostają jeszcze pod kontrolq sił FNLA i UNITA. Zdecydowana większość terytorium Angoli znajduje się juł pod władzą Ludowego Ruchu Wyzwolenia Angoli. Na terenach wyzwolonych powstają organa władzy ludowej. A W PONIEDZIAŁEK uroczystq akademią w Moskwie rozpoczęły się Dni Warszawy. Bogaty program tej Imprezy obejmuje liczne wystawy, koncerty, pokazy filmowe I spotkania » zakładach pracy. A DESYGNOWANY premier Portugalii Jose Pinheiro de Azevado kontynuował, od poniedziałku do czwartku kon sultacje w celu utworzenia VI rządu tymczasowego. Ołównq przyczyną trudności było iqda nie stojącej na prawo od soc jalistów Partii Ludowo-Demo kratycznej, nie godzqcej się w żadnym przypadku na ta-kq samą liczbę tek ministerialnych jak komuniści. Wreszcie w piątek o godz. 18 rozpoczął działalność VI rząd tymczasowy. Rozdział tek ministerialnych odpowiada proporcjom głosów, uzyskanych przez poszczególne partie w kwietniowych wyborach do Zgromadzenia Konstytucyjnego: 4 socjalistów, 2 ludowych demokratów, 1 komunista oraz przedstawiciele niezależnych ugrupowań cywilnych i Ruchu Sił Zbrojnych. Komuniści uczestniczą w rządzie na zasadzie Indywidualnej, a PPK jako taka nie jest w rządzie reprezentowana. Ministrem spraw zagranicznych został przywódca „umiarkowanych" oficerów ma jor MELO ANTUNES (na zdjęciu). * W BONN odbyło się posiedzenia zarządu partii socjaldemokratycznej — SPIJ — na którym omawiano politykę zagraniczną RFN. Zarzad uchwalił rezolucję, w której stwierdza m. in., iż SPD wita z zadowoleniem porozumienia osiągnięte w Helsinkach między I sekretarzem KC PZPR. Edwardem Gier kiem a kanclerzem RFN, Helmutem Schmidtem. Zdaniem kierownictwa SPD. porozumienia te będą miały pozytywny wpływ na stosunki między obu narodami. * W SIEDZIBIE ONZ rozpoczęła eie XXX «wye*ajt»a teł Ja Egromadzenia Ogólnego NZ. Przewodniczącym sesji *ostal premier i minister spraw zagranicznych Luksemburga — Gaston Thorn. Porządek obrad sesji obejmuje li# punktów. * PUNKtEM kulminacyjnym trwająeej w RFN od wtetn tygodni ostrej kontrowersji między rządzącą koalicją a opozycją o to, jakich jeszcze dokonać cięć w budżecie, aby uzdrowić sytuację finansowo-gospodarczą RFN, była środowa debata budżetowa w Bundestagu. Zagaił Ją kanclerz Helmut Schmidt, którv przedstawił bardzo krytyczny obraz sytuacji gospodarczej świata kapitalistycznego, wyrażającej »ił ». in. w rosnącym bezrobociu. Z prac Rady Fot. CAF-AP-telefote F. J. STRAUSS OPUŚCIŁ PEKIN PEKIN (PAP). Po cztery. dniowej wizycie w piątek o-puścił Pekin przewodniczący bawarskiej CSU — Franz Josef Strauss. Aczkolwiek formalnym uzasadnieniem tej wizyty była wystawa techniczno-przemysłowa RFN, to w istocie wizyta WYŚCIG DOOKOŁA POLSKI ósmy etap Tour de Polog ne, rozegrany na 150-kilo-metrowej trasie Limanowa — Maków Podhalański wygrał 22-letni Józef Kołopaj- miała przede wszystkim wydźwięk polityczny. Strauss przeprowadził rozmowy z wiceprzewodniczącym KC KP Chin i wicepremierem Teng Siac-pingiem i ministrem spraw zagranicznych Ciao Kuan-hua. Według kół zachodniońiemieckich, w toku rozmów omówiono wiele problemów międzynarodowych. ło (LZS I) 3:49.35 przed Tadeuszem Zawadą (Polska I — strata 5 sek. i Gerhardem Lauke (NRD) — strata 1.05. Ten sam czas miał Tadeusz - Mytnik (Polska I), który pozostał liderem WDP. Zgon profesora J. Mroszczaka WARSZAWA (PAP). — 13 bm. zmarł nagle w Warszawie w wfeku 65 lat jeden i najwybitniejszych polskich grafików — prof. JÓZEF MROSZCZAK. Artysta położył wielkie zasługi dla polskiej kultury nie tylko jako twórca, lecz również jako inicjator i orga nizator wielu imprez o charak terze krajowym i międzynaro dowym, a także jako pedagog. Należał do organizatorów międzynarodowego Biennale plakatu w Warszawie, był inicjatorem międzynarodowego konkursu plakatu dla uczczenia 30 rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem. (PRrs. BAS) WARSZAWA (PAP). Jak informuje rzecz nik prasowy rządu — 19 bm. odbyło się posiedzenie Rady Ministrów. Omówiono problemy związane z zapewnieniem jak naj lepszej realizacji tegorocznych zadań wzros tu produkcji materialnej. Kierując sie ustaleniami Biura Politycznego KC PZPR powzięto decyzje, których wykonanie powinno mieć Istotne znaczenie dla uzyskania należytej efektywności pracy gospodarki w II kwartale, a tym samym dla utrzymania wysokiej dynamiki Droduk eji w końcowych miesiącach ostatniego ro ku bieżącej pięciolatki. Na plan pierwszy wysunięto zagadnienie poprawy szeroko pojętej dyscypliny w realizacji zadań planowych, przede wszyst kim zaś operatywnych planów produkcji towarów na rynek i eksport. Traktując problematykę rynku i eksportu jako^ prio rytetową. rząd zalecił wszystkim ogniwom gospodarczym podjęcie niezbędnych działań dla organizacyjno-technicznego wsparcia zobowiazań podejmowanych przez załogi zakładów pracy dla uczczenia VII Zjaz du PZPR. Jest ze wszech miar pożądane, zarówno ze społecznego jak i ekonomiczne go widzenia, aby ten dodatkowy cenny wy siłek załóg był nacelowany orzede wszyst kim na zwiekszenie produkcji i dostaw a-trakcyjnych towarów, poszukiwanych przez nabywcę na rynku wewnętrznym oraz przez handel zagraniczny. Rada Ministrów zobowiązała kierowników resortów i urzędów centralnych, wojewodów i prezydentów miast do powtórne go przeanalizowania i skontrolowania opra cowanych na IV kwartał br. planów produkcji towarów rynkowych i eksportowych w podległych im jednostkach gospodarczych, a jednocześnie do podjęcia skutecz nych przedsięwzięć na rzecz dalszej poprą wy relacji ekonomicznych i wykorzystania czasu pracy. Podkreślono, iż szczególną uwagę należy poświęcić tym zakładom wy twórczym, które od pewnego czasu, a niekiedy od dawna, nie wykonują swoich bie żących planów produkcyjnych. Przedsiębior stwom tym trzeba stworzyć odpowiednie warunki do szybkiego nadrobienia zaległości. Wymaga to, oczywiście, również mak lymalnej mobilizacji rezerw własnych. W rolnictwie pilnym zadaniem najblii-ezych tygodni Jest wykonanie siewów zbóż oadmych oraz sprawne przeprowadzenie zbio ru roślin okopowych 1 pastewnych. Na re •orty rolnictwa oraz przemysłu spożywcze go i skupu, jak również na administrację terenową nałożono obowiązek zapewnienia szybkiej i- prawidłowej realizacji planów 18 bm. przebywający w USA minister spraw zagranicznych ZSRR myko został przyjęty przez prezydenta USA, Geralda Forda. — Andriej Gro- G/os Pomorza nr 213 H AG AZY N Strona 3 Relacja ze spotkania I sekretarza KC PZPR tow. E. Gierka z aktywem partyjnym kopalni „Sosnowiec" Jak już informowaliśmy, 17 bm. odbyło się w kopalni „Sosnowiec" z udziałem I sekretarza KC PZPR EDWARDA GIERKA spotkanie aktywu partyjnego tego zakładu w ramach dyskusji przed VII Zjazdem partii. v W toku wielogodzinnej rozmowy z aktywem partyjnym kopalni I sekretarz KC PZPR odpowiedział na liczne pytania. Poniżej zamieszczamy fragmenty odpowiedzi E. Gierka. PYTAfr, które towarzysze postawili jest dość sporo. Wszyscy widzą, że realizacja programu VI Zjazdu partii przyniosła określone i konkretne efekty, zarówno w sferze społeczno-ekonomicznej jak też politycznej i ideologicznej. W latach 1971—75 zwiększyliśmy dochód narodowy o 62 proc. O blisko 3/4 wzrosła produkcja przemysłowa, o ponad 1/4 produkcja globalna rolnictwa. Dokonaliśmy także w tym 5-leciu olbrzymiego wysiłku na rzecz dnia jutrzejszego. Świadectwem tego jest chociażby ogromny wysiłek inwestycyjny, jakiego dokonaliśmy w tym 5-leciu. Chcę przypomnieć, że na VI Zjeździe mówiliśmy o kwocie biliona 460 miliardów złotych, które postanowiliśmy przeznaczyć na cele inwestycyjne. Dzisiaj mogę was zapewnić, że kwota ta w ciągu obecnego 5-lecia powiększyła się 0 prawie 400 mld zł do biliona 850 mld zł. W wyniku tego działania majątek narodowy naszego kraju zwiększył się o 56,5 proc. przy czym równocześnie zmodernizowana 1 unowocześniona została cał'a nasza baza wytwórcza. W ogólnej wartości środków trwałych ponad 1/3 stanowią maszyny i urządzenia mające do 5 lat, 1/3 — to są maszyny, które mają mniej niż pięć lat. Odpowiem teraz na postawione pytania: PYTANIE: Wiele zrobiono w ciągu ostatnich 5 lat w zakresie poprawy warunków pracy i życia załóg robotniczych. Jakie działania w tym zakresie podejmowane będą w nadchodzących latach? — Dynamika rozwoju znalazła wyraz we wzroście dochodów naszego społeczeństwa, we wzroście realnych plac, wyraża się też w zatrudnieniu ogromnej liczby ludzi. Stworzonych zostało w tym 5-leciu ponad 1 milion 800 tys, nowych stanowisk pracy, a w sumie pracę otrzymało w tym okresie 3 miliony ludzi. Jeśli chodzi o realne płace, to wzrosły one 0 blisko 40 proc. Muszę powiedzieć, że osiągnięte efekty są optymistyczne i stanowią zarazem kierunek działania na przyszłość. Tę linię dzia łania klasa robotnicza i całe społeczeństwo — akceptowały, potwierdzając to dobrą pracą. Dlatego pomyślnie zrealizujemy pro gram VI Zjazdu, skorygowany w górę na 1 Krajowej Konferencji PZPR. Bardzo pomaga nam konsekwentna współ praca z krajami socjalistycznymi, wieloletnie umowy ze Związkiem Radzieckim-z innymi krajami socjalistycznymi. Kierując się doświadczeniami zdobytymi w tym 5-leciu i zakładając wysoki poziom wydajności pra cy jestem pewien, że dynamiczne zadania, które uchwalimy na VII Zjeździe partii będą w pełni zrealizowane. Mówiliśmy o sprawach materialnych, poziomu życia. Muszę przypomnieć, że dla przykładu w roku 1970 średnia płaca nomi nalna w gospodarce uspołecznionej wynosiła 2.235 zł., a w roku 1975 średnia płaca nominalna osiągnie poziom 3.500 zł. Także to, co zakładamy na przyszłą 5-lat-kę, jest też bardzo mobilizujące i myślę.że jak będziemy pracować dobrze, to na pewno osiągniemy znacznie ponad te 16—18 proc, wzrostu, płac realnych, jakie założyliśmy sobie w Wytycznych na VII Zjazd. Jeśli chodzi o inne problemy, wypadnie mi tutaj przytoczyć niektóre znane sprawy — mianowicie fakt, że dużo zrobiono dla poprawy sytuacji kobiet. Utworzono powszechne, zakładowe fundusze nagród, fundusz socjalny i fundusz mieszkaniowy, a w 1974 r. wprowadzono 6 dodatkowych wol nych dni od pracy, zaś dalsze 6 dni czyli razem 12 dni dodatkowych wolnych od pra cy jest w tym roku. Tę strategię, niekierowaną na wszechstronne zaspokajanie potrzeb człowieka bę dziemy kontynuować w następnej 5-latce. Będziemy się starali w dalszym ciągu podnosić płace najniżej zarabiającym to znaczy będziemy te proporcje ustawiać tak, że by dawać wszystkim, ale żeby podciągać w większym stopniu tych, którzy zarabiają mniej. Będziemy także bard A dużą uwagę zwracać na opiekę nad rodzinami wychowu jącymi dzieci. Nastąpi dalszy wzrost wysokości emerytur 1 rent. Rozwijane będą różne formy opieki nad weteranami, nad inwalidami, nad ludż roi samotnymi. Będą także wprowadzane zróżnicowane formy skróconego czasu pracy. Chcielibyśmy ażeby skracając czas pracy, można było lepiej wykorzystać nowoczesny park maszynowy, który zainstalowa liśmy w fabrykach. Nie może on stać bezczynnie. Zostanie także przyśpieszony rozwój budównictwa szpitalnego. Jesteśmy zainteresowani, żeby wszystko co związane jest ze zdrowiem ludzi pracy, było realizowane w odpowiednim czasie i dobrze. Chcemy, żeby ludzie po pracy mogli należycie wypocząć, zregenerować swoje śiły — na te cele też pójdzie sporo środków. Rozwój świadczeń socjalnych, skala postępu socjalnego i społecznego — są ściele związane z dalszym dynamicznym rozwojem całej gospodarki narodowej. Tm szybszy i jakościowo wyższy będzie ten rozwój^ tym szybciej będzie wzrastał również fundusz spożycia zbiorowego. PYTANIE: Widzimy bardzo duże zmiany na korzyść w zakresie budownictwa mieszkaniowego. Jaka jest perspektywa w tym zakresie? — Program rozwoju budownictwa mieszkaniowego jest wielikim programem, Ale miesz kanie — to jeszcze nie wszystko. Trzeba do tego mieszkania doprowadzić wodę, gaz umożliwić zakup mebli, zbudować szkołę — słowem wszystko, co towarzyszy temu mieszkaniu. W to wszystko trzeba było zainwestować. Dlatego ta 5-latka. którą kończymy za 3 miesiące, była okresem ogromnego wysiłku w budownictwie. W stosunku do poprzedniej 5-latki zwiększyliśmy w bieżącym 5-leciu liczbę budowanych mieszkań o prawie 200 tys., przy czym są to mieszkania większe. Równocześnie rozwinął się przemysł materiałów budowlanych, przemysł meblarski — wszystko to, co związane jest z wyposażeniem mieszkania. W latach 1976—80 planujemy zbudowanie 1.525 tys. mieszkań czyli o 400 tys. mieszkań więcej niż w tej 5-latce. Nie twierdzę, że to jest górna granica naszych możliwości Jeżeli będziemy dobrze pracować jeżeli wy tworzymy dostateczną ilość potrzebnych środków, wówczas ja pierwszy podniosę ten problem i zaproponuję zwiększenie rozmia rów budownictwa mieszkaniowego o kilkadziesiąt tysięcy mieszkań. Będziemy w dalszym ciągu traktować sprawę budownictwa jaiko rzecz najważniej szą. Oczywiście, będziemy także starać się, aby to budownictwo było jakościowo dobre itp. PYTANIE: W ostatnich latach obserwujemy duży wysiłek partii i rządu na rzecz zaopatrzenia rynku w podstawowe artykuły spożywcze. Obserwujemy jednak braki w zaopatrzeniu w niektóre artykuły spożywcze, zwłaszcza w mięso i wędliny. Jakie zostaną podjęte działania w celu złagodzenia tego problemu? — Mamy w kraju stały i znaczny wzrost spożycia mięsa, a także i jego przetworów. Na VI Zjeździe partii założyliśmy wzrost spożycia mięsa i przetworów mięsnych w obecnym 5-leciu o 8 kg na 1 mieszkańca. Okazało się , że w bieżącym 5-leciu wzrost ten wyniesie ok. 17 kg. W roku 1975 spożycie mięsa wyniesie na głowę ludności ok. 70 kg. Jeśli chodzi o przyszłą 5-latkę to zakładamy, że ta konsumpcja powinna wynieść na koniec 1980 r. 79—81 kg. Oczywiście trze ba będzie popracować, żeby to mięso było, żeby można było to mięso dostarczyć na ry nek. To jest uzależnione od wielu spraw, przede wszystkim od tego, jak będzie pracowało nasze rolnictwo. Jeśli chodzi o strukturę konsumpcji, to niestety mamy tę strukturę niedobrą, wciąż jeszcze jest zbyt mało artykułów przemysłowych na rynku. Wciąż jeszcze rozwija się ta produkcja nie w takim stopniu, ażeby ludzie z większym zainteresowaniem zwracali się ku artykułom przemysłowym, a mniej — ku artykułom spożywczym. Naturalnie, będziemy także mocno rozwijać nasz przemysł rolno-spożywczy. Na ten przemysł w tym 5-leciu wydatkowano 2-krotnie więcej, niż w poprzednich 25 latach. PYTANIE: Spotykamy się w dyskusjach bardzo często z problemem, dotyczącym cen. Jaką przewiduje się politykę w tym zakresie? — Myślę, iż zapewnienie stałego wzrostu dochodów realnych ludności jest podstawowym zadaniem, warunkującym osiągnięcie tego celu, jakim jest wzrost poziomu życia nasizego narodu I myślę, że tylko na tym tle można mówić o cenach. Bo ruch cen w rozwijającej się gospodarce nie jest niczym nienormalnym. Z punktu widzenia kształtowania warunków życia ludności decydujące znaczenie ma wzajemny stosunek pomiędzy dynamiką dochodów ludności, a ruchem cen. Relacje pomiędzy zmianami kosztów utrzymania a dynamiką dochodów decydują bowiem o poziomie dochodów realnych ludności. I to jest ta podstawowa sprawa W naszym kraju ruch cen i wzrost kosztów utrzymania w ostatnich latach należał do najwolniejszych w świecie. Wskaźnik kosztów utrzymania przeciętnej ro- dziny pracowniczej w Polsce w roku 1974 wzrósł o ok. 5 proc. Wzrost przeciętnej płacy realnej wyniósł w naszym kraju 8 proc. wobec planowanych 5 proc. W roku 1975 wzrost kosztów cen utrzymania, pomimo podwyżki cen papierosów oraz niektórych opłat za przejazdy pociągami, wyniesie 2 do 2,5 proc. Ważnym elementem naszej polityki cenowej w ostatnich latach była stabilizacja cen podstawowych artykułów żywnościowych. I ta polityka spełniła niezwykle pozytywną rolę, m. in. w podniesieniu stopy życiowej społeczeństwa, a zwłaszcza ludzii mniej zarabiających. W dłuższym okresie czasu stabilizacja cen żywności powoduje jednak relatywne jej tanienie i przyczynia się do szybszego wzrostu popytu na żywność, w tym zwłaszcza na mięso, niż na inne artykuły. Nadrzędną zasadą polityki cem będzie w dalszym ciągu zapewnianie wzrostu płac i dochodów realnych, zgodnie z uchwałą jaką przyjmie VII Zjazd partii. PYTANIE: Obserwujemy na co dzień budowę największej inwestycji 30-lecia PRL — huty „Katowice". Jak realizacja tej inwestycji wpłynie na zmianę struktury i charakteru polskiego hutnictwa? — Nie moglibyśmy się tak szybko rozwijać, nie moglibyśmy budować tak dużo, gdybyśmy nie mieli stali. Otóż, niestety, nam tej stali nie starcza, tak jak nie starczało do tej pory cementu. Na stal wydajemy ogromne ilości pieniędzy. I niestety, będziemy musieli jeszcze te pieniądze wydawać przez kilka lat, nim nie zbudujemy huty „Katowice", i nim huty „Zawiercie" i „Nowotki" nie osiągną docelowych zdolności produkcyjnych. Ale budowa huty „Katowice" — to nie jest tylko sprawa dostarczenia krajowi odpowiedniej ilości stali, to także sprawa modernizacji starego hutnictwa, pracującego w warunkach niesłychanie trudnych, szczególnie w okresie gorącego lata. Stąd decyzja o budowie huty „Katowice". Stal — to jest to, co decyduje o rozwoju kraju i o przyszłości jego gospodarki. PYTANIE: Jakie są perspektywy rozwiązania trudności w transporcie i komunikacji w kraju? — Kłopotów transportowych mamy sporo. Bierze się to z przestarzałego taboru kolejowego i z nie zawsze najlepiej rozwiązanych połączeń komunikacyjnych. W tym 5-leciu podjęliśmy decyzję o budowie nowych magistrali. O ile np. w poprzedniej 5-latee zbudowano w Polsce ok. 120 km. torów kolejowych, to w tej 5-latce, zbudujemy ich ok. 1200 km, ale wciąż mamy trudności, a przewozić trzeba znacznie więcej. Sądzę, że sprawa ta będzie ro^wiszaina. Budujemy nie tylko koleje, ale także drogi szybkiego ruchu. Chcemy, aby pod- stawowe arterie komunikacyjne były BtM woczesne, żeoy przejmowały n:e tyj ko ruch osobowy, ale także dużą część transportu drogowego. PYTANIE: Bardzo często w ostatnim okresie pisze się o trudnej sytuacji paliwowo-energetycznej w Europie i w świecie. Jak wygląda sytuacja w tym zakresie u nas w kraju, w RWPG, ze szczególnym uwzględnieniem rozwoju polskiego górnictwa węglowego? — Ceny na ropę bardzo wzrosły. W związ ku z tym, z kosztami zakupu ropy, staje problem węgla. My ten węgiel mamy w dużych ilościach — i myślę, że wykorzystu jemy go, jak dotychczas, dobrze. Myślę też, że trzeba będzie ustawiać się w związku z tą sytuacją, jaka zaistniała w świecie, na chemiczną przeróbkę węgla — dlatego, że potrzeba nam paliw, że potrzebne są nam podstawowe surowce wyjściowe dla rozwoju produkcji włókien sztucznych czy innych produktów. Rozwój przemysłu węglowego w Polsce jest sprawą zasadniczą. Będziemy rozwijać górnictwo węgla kamiennego i brunatnego. Sądzę, że i węgiel, i ten gaz ziemny, który w większości importujemy ze Związku Radzieckiego, a także ropa, którą importu jemy ze Związku Radzieckiego oraz ropa, którą kupujemy na Zachodzie — to wszyst ko będzie stanowiło o bazie energetycznej oraz o naszej bazie surowcowej. PYTANIE: Wiemy, że jest grupa zatrud nionych, źle pracujących, która kosztem ofiarnej załogi korzysta np. z dorobku soc jalnego i innych świadczeń. Co partia i rząd zamierzają czynić nadal na rzecz podnoszenia we wszystkich środowiskach dyscypliny społecznej i dyscypliny pracy, a także zmniejszania fluktuacji załóg? — Istotnie, sprawy mają się niedobrze. Dla przykładu powiem, że w 1970 r. liczba godzin nieprzepracowanych, bez urlopów wypoczynkowych wyniosła na 1 robotnika grupy przemysłowej 169. W 1974 r. — 193 godziny, a w I półroczu br. już 105 godzin. 200 godzin rocznie to odpowiednik jednego miesiąca pracy. Zjawiska te należałoby rozpatrywać zarówno w płaszczyźnie produkcyjnej, jak i moralno-wychowawczej. W tej pierwszej chodzi o straty produkcji, pogorszenie stop nia wykorzystania maszyn i urządzeń, o u-trudnianie prawidłowej organizacji procesu produkcji, potęgowanie trudności w u-trzymaniu równowagi rynkowej, wzrost kosztów produkcji. Ale nie mniej istotne są negatywne zjawiska w sferze moralno-wychowawczej. Zdajemy sobie z tego sprawę i wiemy, że każdy kto uchyla się od należytego wykonywania pracy, czyni to na koszt pozostałych, uczciwych pracowników całego swego zakładu, całej gospodarki na rodowej, całego społeczeństwa. Same zarządzenia, same ustawy nie rozwiążą problemu. Najważniejsze jest wszech stronne wychowawcze oddziaływanie na ludzi. PYTANIE: W ostatnich 4 latach obserwujemy ożywienie działalności naszego kraju w stosunkach międzynarodowych. Ja kie korzyści dla kraju i narodu wynikają z ożywionych kontaktów politycznych i dyp lomatycznych? — Krajowi, Ojczyźnie służymy zarówno dobrą, owocną pracą w kraju, jak naszą aktywną obecnością na arenie międzynaro dowej. Przede wszystkim chciałbym tutaj podkreślić znaczenie naszej pokojowej polityki zagranicznej, naszego współdziałania ze Związkiem Radzieckim, z innymi kraja mi socjalistycznymi — w walce o zwycięstwo idei pokojowego współistnienia w Europie i w świecie. Ten nasz wspólny wy siłek dał określone rezultaty m. in. w postaci Konferencji w Helsinkach. Myślę, że podpisanie dokumentów w Hel sinkach stworzyło warunki do tego, żeby współpraca w Europie rozwijała się z korzyścią dla wszystkich ich sygnatariuszy. Ale nie tylko. Jak najczęstsze rozmowy z politykami zagranicznymi, z różnymi mężami stanu dają określone rezultaty w sen sie wzajemnego zrozumienia. Tego rodzaju rozmowy i kontakty pozwalają też dyskutować problemy bilateralne, dotyczące sto sunków wzajemnych między poszczególny mi krajami. Decydujące jest i było to, że liczono się z Polską, z krajem, który coś znaczy w świecie, który zajmuje dziesiąte miejsce w produkcji przemysłowej świata, z krajem, który idzie szybko do przodu, z krajem ludzi utalentowanych, z krajem, który ma ogromne perspektywy rozwoju. PYTANIE:. .Tak kierownictwo partii ocenia obecny stan partii i jakość jej szeregów? — Nie tylko względy uczuciowe nakazu ją mi mówić o naszej partii dobrze. O na l szej partii naprawdę trzeba mówić dobrze dlatego, że jej rola i jej miejsce w życiu naszego narodu jest bezspornie decydujące. Partia nasza bardziej niż kiedykolwiek potrafi czernać siłę z rozumu wszystkich swych członków i z rozumu całego naszego pracującego ludu. • Myślę. w ci?'" tych 30 lat w odrodzonej Polsce partia nasza potwierdziła swą pracą, że nie zawiodła, że nie zawodzi i nie zawiedzie narodu. I sądzę, że do par tii trzeba się zawsze odnosić z zaufaniem. I że m" kierr vricv tej o"T>t;i wvorani przez Zjazd, nie mamy innego celu, jak tylko to, żeby dobrze służyć swej partii, dobrze służyć sprawie socjalizmu i sprawie Polski, bo socjalizm i Polska to jedno. Strona 4 X MAGAZYN Głos Pomorza nr 213 KOMUNIKAT LOTERII FANTOWEJ „GŁOSU" Komitet Organizacyjny Loterii Fantowej „Giosu Pomorza'' zawiadamia, że wydawanie wygranych nagród (wartości powyżej 50 z!) zostanie zakończone t— w ostatecznym terminie do dnia 30 września br. Nagrody te należy zrealizować do tego dnia w Przedsiębiorstwie Upowszechnienia Prasy i Książki RS W „Prasa, Książka Ruch'' w Koszalinie, ul. Bieruta 63. Po upływie podanego terminu żadne reklamacje uwzględniane nie będą* Komitet Organizacyjny Loterii Fantowej „Głosu Pomorza" _________ DYSCYPLINA, ORGANIZACJA .DAR PRACY KTO ZYSKUJE A KTO TRACI? ŚWIDWIN. Zarządzenie prezesa Rady Ministrów w sprawie poprawy dyscypliny i lepszego wykorzystania czasu pracy . realizowane jest w świdwińskiej „Redze" z całą sumiennością. Powołano zespół, któ ry dokonał analizy tych problemów. Plan zarówno w sierpniu, jak i za I pół rocze został co prawda wykonany w stu procentach, ale nie wszyscy pracownicy mają równy udział w jego realizacji. „Re ga" zatrudnia 304 pracowników, w tym większość kobiet. 179 osób nie przekroczy ło 30. roku życia i w tej grupie niewiele osób ma staż pracy większy niż 5 lat. Tadeusz Bednarski, dyrektor „Regi" po kazuje listę, na którą naniesiono obok nazwisk poszczególnych pracowników licz bę godzin i dni przez nich opuszczonych. W 7 mies;ącach tego roku ze zwolnień Usprawiedliwionych korzystały w „Redze" nż 243 osoby, które nie przepracowały 5300 dni. Liczba opuszczonych dni przez najmłodszych oracowników jest największa. Spośród 179 zatrudnionych tej grupy aż 141 korzystało ze zwolnień. — Proszę popatrzeć, oto jedna z pracownic w lipcu opuściła 18 dni. Niejednokrotnie oracownik. który przez jakiś czas wyrabiał wysoką normę, z chwi lą gdy przechodzimy na bardziej pracochłonną; ale dającą mniejsze efekty finansowe produkcję, np. śpioszki dziecięce, zaczyna „chorować". I wówczas dochodzi do absurdu. Mimo że opuścił ponad połowę dni pracy, otrzymuje wraz z zasiłkiem chorobowym większe wynagrodzenie niż ci, którzy pracowali. Z cze go to wynika? Otóż lekarze częstokroć wydają druki L-4, wpisując doń wolne soboty, niedziele i święta. Zwróciliśmy uwagę — mówi dyrektor — że absencja w naszym zakładzie (i nie tylko) nasila się przed wolnymi sobotami. Państwo da ło ludziom wolną sobotę, sami dodają so bie wolny piątek. Obliczyliśmy, że tracimy na niezrozumieniu idei zasiłków chorobowych 5 min zł rocznie. Chcemy te sytuację radykalnie zmienić. Zatrudnimy w najbliższym czasie lekarza zakładowego. Przede wszyst kim po to, by zajął się profilaktyką, by miał dość czasu na dokładne zbadanie cho rego. Poza tym postanowiliśmy przeprowadzić rozmowy z tymi, którzy najczęściej opuszczają pracę. Takie rozmowy są konieczne, gdyż ci, którzy solidnie pracu ją, denerwują się zwolnieniami koleżanek (am) WŁASNYCH RĄK" KOSZALIN. Pod takun hasłem odbywał się jeden z dożynkowych kiermaszów. W odpowiedzi na apel Zarządu Wojewódzkiego Ligi Kobiet członkinie kół z całego województwa nadesłały setki wykonanych przez siebie prac, które dożynkowi goście zabrali jako pamiątki z Koszalina, Dochód ze sprzedaży w wysokości 6.300 zł przekazany został na Centrum Zdrowia Dziecka. Kiermasz miał powodzenie. ZW Ligi Kobiet będzie więo organizował podobne kierma sze raz w miesiącu do marca przyszłego roku. Ponawia wice prośbę do swoich członkiń o nadsyłanie w dalszym ciągu prac. Udział w kiermaszu zgłosili już koszalińscy plastycy. Prace twórców ludowych prezentowane ,a dorocznei wysławie w WDK w Koszalinie po zakończeniu wystawy znajda sin rów nież na kiermaszu, (maj) NA PEŁNYCH OBROTACH POKŁOSIE LATA SZKOLNYCH 0KP SZCZECINEK. Oddział Koszalińskiego Przedsiębiorstwa Hodowli Roślin i Nasiennictwa w Szczecinku zakończył już ca?kowicie suszenie i czyszczenie zboża ozimego. Przez suszarnię i oczyszczalnię w Szczecinku przeszło prawie 4.200 ton iboża, w tym 3600 ton żyta. Warunki klimatyczne, w jakich zbierano w tym roku zboże, oszczędziły zabiegów związanych z suszeniem, ale jednocześnie sprawiły, że bardzo suche ziarno łatwo tłukło się przy młóceniu. — Musieliśmy w tym czasie pracować na trzy zmiany — mówi dyrektor oddziału w Szczecinku, Marian Krawezak. — Okres żniw jest coraz krótszy — w tym roku zboże zebrano w ciągu 10, najwyżej 12 dni, Nie byliś^ny w stanie przerobić wszystkiego 1 tak przekroczyliśmy plan. Z konieczności państwowe przedsiębiorstwa rolne część zboża musiały przerobić we własnym zakresie, chociaż nie mają do tego warunków, Budujemy nowy magazyn, który pozwoli na przyjęcie dodatkowo 1,5 tys. ton ziarna, a jednocześnie zwiększy dziennie zdolność przyjęcia o 100 ton. Niestety, trwa to trochę długo. Sam projekt ma już 10 lat, więc dzisiaj, mimo dokonywanej modernizacji, nie będzie to już szczyt nowoczesności. Modernizujemy również istniejące punk ty przyjęć, w Szczecinku i w Wilczych Laskach. Liczymy, że do 1977 roku 85 proc. zbiorów z pól państwowych gospodarstw rolnych przejdzie przez rgsze oczyszczalnie. To jest gwarancja jakości zboża. Szczecineckie magazyny przyjmują teraz zboże jare. Oczyszczono 400 ton, pozostało jeszcze około 1,5 tys. ton ziarna. Rozpoczęto również przyjmowanie ziem niaków. Pierwsze 50 ton przyjęł'a przechowalnia w Barwicach, (maj) KOSZALIN, SŁUPSK. Zakończyły się wakacje również dla młodzieży uczestniczącej w letnich zgrupowaniach szkolnych ochotniczych hufców pracy. W ocenach tej akcji stwierdza się, iż lato junaków było bardzo udane. Organizacji różnych form wypoczynku dla młodzieży sprzyjała niemal tropikalna pogoda, były doskonałe warunki do prowadzenia zleconych hufcom prac w rolnictwie, leśnictwie, budownictwie i innych działach gospodarki. Udział szkolnych OHP w pracach na rzecz rozwoju obu województw był duży. W zgrupowaniach wz.ięło u-dział ponad 12,6 tys. dziewcząt i chłopców, w tym 6.650 osób ze średnich i wyższych szkół Środkowego Wy brzeia. hufcach przyby- łych z innych województw najliczniej była reprezentowana młodzież ze szkół warszawskich, łódzkich i południowych rejonów Polski Na tzw. centralne fronty pracy junaków zlokalizowane w Katowicach, Krośnie i Zamościu wyjechało z naszego regionu ponad 300 dziewcząt i chłopców. Około 100 juna-" ków pracowało w hufcach zagranicznych, głównie w NRD. Najwiecej szkolnych hufców przyjęło rolnictwo i leś nictwo — około 2 600 osób. Kilkusetosobowe gruny junaków pracowały w budownictwa, gospodarce komunalnej 0 p stronom fi i handlu. W tym rolni po raz pierwszy zorganizowano z młodzieży szkolnej 4 special-ne zgrupowania OHP. Największe, bo liczące 300 osób w każdym turnusie przygotowywało Koszalin do Centralnych Dożynek. Duże zgru powania junaków pracowały w Ustce, kołobrzeskiej „Barce" oraz w leśnictwie Sporysz. Tsm przebywała w okresie wakacji 20--osobowa grupa młodzieży węgierskiej. Wojewódzka Komenda OHP przygotowuje spotkanie z przedstawicielami najlepszych hufców wakacyjnych. Na liście orzodnir-ieych znaiduja sie m. in OHP z takich szkół, jak" Technikum Mechaniczne, Zespół Szkół Medycznvch , Zespół Szkół Zawodowych i TT Liceum O-grMnr.ks^ałeaee w TCn«Jzn1?-nie. Dn tei ?r"nv nsleł^ Tcchni'*iim Elektryczna ! T '-cenrr Ekonomiczne w Stupsku ora?. 7a«=Mnicza Szkoła Rolnicza w Połczynie-Zdro-ju. (ś) „TWORZYWA SZTUCZNE -USTKA-75" USTKA. W Domu Pracy Twórczej zainaugurowano doroczny, czwarty już, Ogólnopolski Warsztat Plastyczny pn. „Tworzywa Sztuczne Ustka-75". Zjechało kilkunastu plastyków z całej Polski. W inauguracji uczestniczył sekretarz KW PZPR w Słupsku Zbigniew Głowacki. W czasie spotkania plastycy podkreślali pożytek płynący z dotychczasowych, wrześniowych spotkań w •warsztacie tworzyw sztucznych, ich coraz większą popularność w środowisku artystycznym, dobry klimat wo kół twórczej działalności. Przedstawili mnóstwo propo zycji i projektów. Były w nich m, in. szkice form reklamujących . i symbolizujących usteckie zakłady pracy. W szkicownikach plastyków, oprócz wielu wzorów użytkowych, znajduje się także coś dla dzieci: ciekawe propozycje rozmaitego sprzętu na wyposażenie przedszkolnych j osiedlowych placów gier i -'^baw. (wir) KOSZALIŃSKIE PRI3K NA MECIE 5-LATKI 60 min zł j produkcji KOSZALIN. SŁUPSK. Załoga Przedsię biorstwa Robót Inżynieryjnych Budownic twa Komunalnego w Koszalinie, działają cego w obrębie obu naszych województw, wykonała w połowie bieżącego miesiąca zadania budowlano-montażowe przewidzia ne planem obecnej 5-latki. Już miesiąc wcześniej sfinalizowano zadania globalne planu 5-ietniego o łącznej wartości 753 milionów zł Do końęa roku załoga PRIBK wykona jeszcze produkcję budowlano--montażową za 40 min zł natomiast w skali globalnej wartość dodatkowej produkcji sięgnie 60 milionów zł. W ciągu bieżącej 5-latki nastąpił wy- datny wzrost produkcji budowlano-montażowej PRIBK — z 80 min zł w roku 1971 do 155 min zł w roku obecnym. Na tomiast produkcja globalna zwiększyła Się w tym samym okresie ze 118 min zł do 233 min zł Przyrost zrealizowanych zadań osiągnięto w 66 proc. w wyniku wydajności pracy. Pomyślne wyniki uzyskano dzięki zaangażowaniu i ofiarności załogi przedsiębiorstwa, która podjęła w tym roku dodatkowe zobowiązania produkcyjne wartości 25 min zł. ŚMIERTELNE OFIARY KOSZAI.IW. Dwa tragiczne wypadki drogowe zdarzyły się przedwczoraj w woj, koszalińskim. Śmierć poniosła 78-letnia Józefa D., która wbiegając na Jezdnią ulicy Żukowa w Szczecinku została potracona przez przejeżdżający traktor ursus x dwoma przyczepami. We Włościborzu (gmina Dygowo) M-letni Witold G., jadać motocyklem w stanie nietrzeźwym, zderzył się z nadjeżdżającym z przeciwnej stro ny samochodem ciężarowym. Motocyklista ponióęf śmierć, a jego pasażer, 42-letni Józef W. został ciężko r^nny i przebywa W szpitalu w Kołobrzegu. (hz) SŁUPSK; Niedawno powołane w Słupsku Biuro Wystaw Artystycznych zainaugurowało swą działalność wystawą fotograficzną pn. „Słupskie w obiektywie", W Baszcie Czarownic, ongiś wchodzącej w skład murów obronnych grodu nad Słupią, a obecnie będącej locum wystawowym BWA - zgromadzono ponad 60 fotogramów, wykonanych przez słupskich fotografików: Pawła Kajrowskiego, Ireneusza Wojtkiewicza i Mariusza Zielonki. To, co w Słupsku fotogeniczne i piękne, obrazują zdjęcia eksponowane na 1 i 3 kondygnacji baszty. Natomiast środkową kondygnację zajmują fotogramy o Słowińskim Parku Narodowym, Są one dziełem pracownika naukowego SPN, na co dzień obcującego z przyrodą, umiejętnie fotografującego jej piękno i tajemnice, (wir) _ ti Na zdjęciu: fragment fotograficznej wystawy „Słupskie w obiektywie^ WOJTKIEWICZ PRZED REJSEM DOOKOŁA ŚWIATA SŁAW IMIĘ POLSKIEGO ŻEGLARZA! USTKA. Jak już informowaliśmy, w ubiegłą środę zwodowano w usleckint porcie oceaniczny jacht, zbudowany przez mięsa kańca Ustki, Dominika Dzimitrowicza, który zamierza odby mm, mm -mmm?' «» ^ w **m ' ' ' ^ ^ ' P Od dłuższego już czasu zmorą naszej gospodarki, a przede wszystkim przemys iu i budownictwa stała się nadmierna fluk tuacja załóg, Ludzie przychodzą do zakła du i odchodzą, w niektórych zakładach zmienia się w ciągu roku jedna trzecia załogi, a bywa że i połowa. W miarę zwiększania tempa rozwoju gospodarki, tworzenia nowych stanowisk pracy, a co za tym idzie zwiększania zapotrzebowania na pracowników, fluktuacja rozszerzała się, powodując coraz większe komplikacje. Ostatnio opinia publiczna zaalar mowana została niepokojącymi sygnałami o spadku dyscypliny pracy, zwiększa jącej się absencji chorobowej i innych tego typu zjawiskach. Jak wynika z tych informacji, każdego dnia nie stawia się przy swym stanowisku pracy około 700 tys. osób'. Poza tymi, którzy nieobecność usprawiedliwiają zwolnieniami lekarskimi, są wśród tych 700 tys. nieobecnych także ci, którzy lekceważą dyscyplinę pracy, zwyczajni bumelanci, a także ci naj bardziej zdemoralizowani — porzucający pracę. Zjawiska te występują także w województwie koszalińskim. Z badań przepro wadzonych przez WRZZ w Koszalinie w 50 zakładach pracy, w ciągu 7 miesięcy br. odeszło z pracy 3.951 osób, to jest 1S,7 proc. zatrudnionych. W tym samym czasie te same zakłady przyjęły 4.163 osób czyli 17 proc. ogółu zatrudnionych. A do końca roku jeszcze daleko! Spośród tych, którzy przestali być pra cownikami 30,1 proc. Wypowiedziało umo wę o pracę, 6 proc. zwolniono z pracy i aż 29,6 proc. porzuciło pracę. Takich pseudopracowników było 1.159. Nasilenie fluktuacji nie jest oczywiście jednakowe we wszystkich przedsiębiorstwach. Do niechlubnych niestety, rekordzistów pod tym względem należy Przed siębiorstwo Budownictwa Rolniczego w Kołobrzegu, w którym w ciągu 7 miesię cy br. zmieniło się 53,1 proc. załogi,, PER w Białogardzie — 49,4 proc. i Okrę gowe Przedsiębiorstwo Przemysłu Mięsnego w Koszalinie — 30 proc. — Jakie są przyczyny tego, nazwijmy to po imieniu, niefrasobliwego sto suńku tło pracy i pracodawcy — od te go pytania zaczęliśmy rozmowę z mgr. Bolesławem Andryszewskim, dyrektorem Wydziału Zatrudnienia i Spraw Socjalnych Urzędu Wojewódzkiego w Koszalinie. — Przyznam się, że też chciałbym wie dzieć! Kiedy to pytanie zadajemy dyrek torom przedsiębiorstw, najczęściej słyszymy w odpowiedzi, te ludzie odchodzą bo inni płacą więcej. — Czyżby nadal fo praktykowano? — Niestety, zdarza się. W wielu przedsiębiorstwach przyjmuje się pracowników wbrew .obowiązującym zasadom ustalonym przez uchwałę nr 110 Rady Ministrów. Daje się wyższe stawki. W efekcie pracownik niezdyscyplinowany, zdemoralizowany otrzymuje swoistą premię, zyskuje na zmianie pracy zamiast tracić. — Czyli przedsiębiorstwa są bezradne. Zęby ryskać pracownika muszą w:ę cej płacić? — Same są sobie winne. Trzeba przerwać łańcuch nieprawidłowości i postępować konsekwentnie, w zgodzie z obowiązującymi przepisami. Ale nie przesadzajmy. Mówimy o jednej z wieki przyczyn nadmiernej fluktuacji. Jest ich wiele, są bardziej złożone. — Na czym polegają? — Do najważniejszych zaliczyłbym zbyt małe zainteresowanie nowym pracownikiem w momencie podjęcia przez niego pracy, Pracownicy działów służby pracow ni czaj mają zbyt, luźny, zbyt formalny kontakt, t kierownictwem produkcji. Żąda się od nich przyjęcia czy zwerbowania nowych pracowników, więc robią co się im poleca i często są szczęśliwi, że się u-n udało. Interesuje ich liczba „nowych", a nie to jak są wykorzystani, jak się czują w zakładzie, czy mają od początku zajęcie i zgodne z ich kwalifikacja mi. — Jakie jeszcze? — Inna przyczyną dużej fluktuacji jest chłonność rynku pracy. ■— Rzeczywiście tak dużą? — Potrzeby są rzeczywiście duże a pogłębia je nadmierne zapotrzebowanie przedsiębiorstw. W wielu przypadkach zgłaszane do urzędów zapotrzebowania uwzględniają już przewidywane, czy spo dziewane zwolnienia. Do niedawna jeszcze te przewidywane zwolnienia traktowano jako argument, dla uzasadnienia wyż szych zapotrzebowań, niżby to wynikało z planów zatrudnienia. Teraz już tego nie robią, ale w dalszym cisgu działanie na rzecz ustabilizowania załogi, przywiązania pracowników do przedsiębiorstwa jest zni kome. — Na naradzie aktywu partyjno-gos-podarczego powiedział Pan, że anulowaliście wszystkie dotychczas złożone w urzędzie zapotrzebowania i będziecie honorowali tylko te, które zostaną akcep to wart? przez zjednoczenia lub jednostki nadrzędne. Odczytując inaczej to o-świadczenie, należy przyjąć je jako vo-tum nieufności wobec dyrektorów przed siębiorstw, którzy musieli przecież te za potrzebowania podpisać. — Decyzję tę podjęliśmy na podstawie uchwały nr 160 Rady Ministrów, zalecającej między innymi skorygowanie planów zatrudnienia, ale nie przeczę, że jest to w istocie forma wyrażenia votum nieufności dyrekcjom przedsiębiorstw. Sprowokowały je niewłaściwą, niegospodarską polity ką kadrową. W dalszym ciągu bowiem w większości przedsiębiorstw przyjmowanie nowych pracowników traktuje się jako jedyny sposób wywiązania się z większych zadań. Mamy zapotrzebowanie na 4 tys. nowych pracowników dla koszalińskiego przemysłu. Gdybyśmy je zrealizo wali, zatrudnienie wykazujące dużą dynamikę wzrostu, zwiększyłoby się o dalsze 1,5 proc. — Uchwała mówi o skorygowaniu planów zatrudnienia, dostosowania ich do faktycznych potrzeb. Kto to może leniej zrobić niż dyrekcja przedsiehior stwa. Dlaczeiro więc potrzebne są akcep ty zjednoczeń? — Tak rzeczywiście powinno być. A już w żadnym przypadku nie my powinniśmy zajmować się .poziomem zatrudnię ma w przedsiębiorstw;?. Opinia zjednoczę ni a wyd^if s;,e potrzebna, ono ma, a przynajmniej powinno mieć lepsze rozeznania w zaopatrzeniu i zbycie. Ale w życiu różnie bywa. Dowodem na potwier dzenie niewłaściwej polityki kadrowej w przedsiębiorstwach może być los wniosków z przeprowadzonego przeglądu oozio mu i struktury zatrudnienia. Na 37 nrzed siębiorstw, w których przeprowadziliśmy kontrolę realizacji tych wniosków, w 12 nic nie zrobiono. A wnioski dotyczyły zmniejszenia liczby pracowników admi-nis+^acyinyr-h. ograniczenia liczby pracow ników działów pomocniczych itp, — Ni1® wszystko od dyrek* tt prze^si^Morstwa. W ni^ednym nrzv-pTr?k?ł sUrencwenę «a ró*"'"mi przepisami, ustawodawstwem pracy... — To sa dwa różne zagadnienia. Sa sytuacje niezależne od dyrekcji, ale i takie, które", można w prosty sposób załatwi4 a i tego się nie robi. Np. n;e prowadzi sie ewidencji czasu ni® przepracowanego. W 4 z*kł?d?.ch nie prowadzi się ewidencji zwolnień od pracy, me żąda się zwrotu przepustek, są stwierdzone przypadki, z? od dłuższego czasu nieczynne są zakładowe zegary kontrolne. Nie wymaga się odpracowania czasu produkcyjnego straconego na załatwianie spraw osobistych, nie stwarza się też organizacyjnych warunków do spełnienia tego wymogu. Skoro stwierdzamy takie fakty, to jakie możemy mieć zaufanie, że prowadzi się prawidłową politykę kadrową, że czas pracy jest dobrze wykorzystany? _ No dobrze, stwierdziliście, że jest źle i co dalej? — W takich przypadkach informujemy zjednoczenia. — A co na to zjednoczenia? Stawiają do kąta...? — Muszę przyznać, że ostatnio obserwujemy wyraźną poprawę. Kiedyś nawet .lam nie odpowiadano. Teraz wyciągają wnioski wobec dyrektorów. — Was informują dla świętego spokoju. że wyciągnęli wnioski, a dyrektorom na osłodę z innych funduszów dają specjalne nagrody. — Tego nie jesteśmy w stanie stwierdzić ani też nie mamy zamiaru. Po sposobie podejścia do spraw zatrudnienia widzimy, że interwencje są skuteczne. A o to przecież nam tylko chodzi. — Realizacja planowych zadań ma w zakładach wysoka rangę. Kiedy nie mogą otrzymać maszyn czy urządzeń ułatwiających pr^e, przyjmują ludzi. Czy są nadal przypadki, że przyjmują pracowników bez skierowań z urzędów? — Są. — Co w takich przypadkach robicie? — Informujemy zjednoczenie i kierujemy sprawę do. kolegium. Kolegia karzą za takie wykroczenia grzywnami. — Ilu dyrektorów ukarano? — W ubiegłym roku 6. W tym roku zgłosiliśmy dwa wnioski. Jeszcze ich nie rozpatrywano. — Czy zdarzyły się przypadki, aby za niewłaściwą politykę kadrową odwołano dyrektora ze stanowiska? — W ubiegłym roku, jeszcze w starych granicach administracyjnych województwa, jeden z dyrektorów otrzymał od zjednoczenia ostrzeżenie. Poskutkowało. — Przyznam się, że. Wasza działalność przypomina mi trochę dziecięcą zabawę w złodziei i policjantów. Jeździcie, sprawdzacie, niedługo zaczniecie domagać się więcej etatów, bo nie dajecie rady wszystkich skontrolować, potrzebne są jeszcze zjednoczenia, a dyrekcje przedsiębiorstw i tak przyjmują nowych pracowników, chociaż w każdym przedsiębiorstwie znajdzie się kilku, którzy mają zajęcia na 2—3 godziny dziennie. — To są nagminne zjawiska. Mamy liczne sygnały, szczególnie od młodych ludzi, absolwentów, skarżących się na niewłaściwe zatrudnienie i brak zajęć. A co trzeba zrobić, żeby ukrócić nadmierne zatrudnienie? Myślę, że już zrobiono ten najwłaściwszy krok. Uchwała nr 93 Rady Ministrów stwierdza, że prze-. kroczenie funduszu płac w bieżącym roku obciąży fundusz przyszłego roku. Kto zatrudnia . więcej pracowników, żyje na kredyt. Myślę, że najskuteczniejszym przeciwdziałaniem nadmiernemu zatrudnieniu byłoby pełne uświadomienie całym załogom skutków złej polityki. Załogi powinny wiedzieć, ile tracą i ile może strać.ć każdy dobry pracownik przez niewłaściwa politykę dyrekcji. Przekroczenie funduszu płac oznaczać będzie przecież brak możliwości awansu, przeszeregowań itp. — Przemysł województwa koszalińskiego od kilku lat wykazuje dużą dynamikę wzrostu produkcji, wyższą od ■średniej krajowej, ale jednocześnie, od lat. w zoaczre.i czyści c^iasra j? zbyt dużym przyrostem zatrudnienia. Dlaczego tak się dzieje? — W ostatnich latach do eksploatacji v:-\ MMI |j |§$ ,Hy%; §m mmmmm wchodziły nowe zakłady przemysłowe. Przyjmowano nowe Załogi, dużo ludzi, a nie od razu uzyskiwano, co zrozumiałe, wysoka wydajność. Niektóre z nich nadal, mimo upływu czasu, nie uzyskują planowanej wydajności, ale to już inne zagadnienia. Są jeszcze inne przyczyny. Trzeba uwzględnić specyfikę naszego przemysłu. Mamy dużo, ale małych zakładów Wystarczy przyjąć jednego, dwóch pracowników do działów pomocniczych, aby wskaźnik za trudnienia zwiększył się o 1 lub 2 proc. Zatrudnić łatwo, ale zwiększyć produkcję o 5 czy 10 proc., aby wykazać się wymaganym wzrostem wydajności, znacznie trudniej. Tymczasem na te sprawy nie zwraca się należytej uwagi i stąd wynikają złe relacje ekonomiczne. — Często mówi ple, że głó#rym złem są pracownicy pośrednio produkcyjni. Oii są często bardzo potrzebni w zakładzie aby inni mogli w pełni wydajnie pracować. — To prawda, ale nie każdy zakład stać na własne biuro konstrukcyjne, na-rzędziownię, grupę remontowo-budowlana. Ludzie chętnie podejmują pracę w takich grupach budowlanych, bo mniej. -się napracują a nierzadko lepiej zarobią, niż w przedsiębiorstwie budowlanym. Kiedy analizowaliśmy rozmieszczenie kadr stwierdziliśmy, że najwięcej inżynierów budowlanych pracuje w grupach remontowo-budowlanych, których efekty >racy są mizerne. W tych odcinkacfi działalności przedsiębiorstw trzeba porządkować sprawy zatrudnienia. — Przykładów niewłaściwego wykorzystania kwalifikacji pracowników można by znaleźć więcej... — Ujawniono je we wnioskach z przeglądu poziomu i struktury zatrudnienia. Trzeba je. po prostu realizować. Z naszej strony staramy się wpływać na prawidłowe zatrudnienie przez kierowanie 'do pracy absolwentów szkół ponadpodstawowych. Na ogólny przyrost zatrudnienia w bieżącym roku, szacowany na około 6 tys. osób mamy do dyspozycji 4.200 absolwentów. Są oni dla przedsiębiorstw szansą poprawienia struktury zawodowej i pozio mu kwalifikacji. Trzeba ich tylko- należycie przyjąć i adaptować w zakładzie, nie dopuścić by stali się wędrowcami w poszukiwaniu lepszych warunków i zarobków. Muszę przyznać, że nie wszystkie zakłady skorzystały z tej szansy. Nie podpisywano umów przedwstępnych, nie interesowano się nimi. Tylko 1/3 podpisała umowy przedwstępne. — Zaczęliśmy • od stwierdzenia nadmiernej fluktuacji i doszliśmy do absolwentów szkół. Sądzę, że w tym braku należytego zainteresowania absolwentami szkół, co powinno być domena działalności służb pracowniczych, też można dopatrzyć się przyczyn dużej płynności załóg. Frzec'"ż właśnie wśród pracowników z krótkim stażem pracy to zjawisko jest najpowszechniejsze. — Sposób traktowania absolwentów napawa nas dużą troską i niepokojem. Kierownictwo produkcji często zaabsor- / bowene trudnymi problemami nie przywiązuje należytej uwagi do sposobu traktowania młodych pracowników; A skutki są przykre. Wystarczy raz odejść, żeby zasmakować i stać się łazikiem. SWa m li ; - i* r-^ Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał: .iABYEŁAW ŁUCZAK Ki % Strona 6 MAGAZYN Cfos Pomorza nr 213 YSZEWO _ HS EEi czyli NADZWYCZAJNEGO" (dokończenie ze str. 1) Tym mechanizmem rolniczym od 13 lat sprawnie kieruje Adam Szwed. Przybył tu zaraz po wojnie ze wsi Rożęcin w dawnym powiecie Chełm w województwie lubelskim. Ojciec miał czworo dzieci i dwa hektary ziemi. Po niewoli w Niemczech, pobycie w USA, powrócił do Polski. Obyty w świecie wiedział, że gospodarować trzeba inaczej, nowocześniej. No i że trzeba mieć na czym. Przyjechał więc do Sławna skuszony ziemią i pamięta. jak pierwszą noc spędzili na stacji. Potem sąsiedzi „zza Buga'' pomogli przenieść się do Srnardzewa, gdzie ojciec otrzymał dwudziestohektarowe gospodarstwo. Był wrzesień, część ziemi leżała odłogiem, więc na początku wcale nie było łatwo. Siedzimy w biurze gospodarstwa, popijamy kawę, kierownik Szwed opowiada swoje dzieje. Skupiony, uważny, ostrożnie cedzi słowa. „Pracuję ciężko od 10 roku życia. Mam 45 lat, grób matki i siostry w Sławnie, dzieci urodzone już tutaj, czuję się więc wkorzeniony w tę ziemię". Dowiaduję się, że pani Leokadia z księ gowości to właśnie jego żona. Ot, żywe przędziwo historii... Całe jego dorosłe, dojrzałe życie, to właśnie owo przędziwo: służba wojskowa, praktyka na poczcie w Ostrowcu, małżeństwo. Młode małżeństwo było bez mieszkania, i to właśnie spowodowało, iż ,z żoną przenieśli się do PGR w Żegocinie. Dostali dwa pokoje z kuchnią i tam przeżyli siedem lat. Zona pełniła funkcję agronoma, Adam awansował na głównego księgowego, dokształcając się sumiennie. Widać kalkulował dobrze, po gospodarsku, bowiem w 19C2 roku ówczesny kierownik Inspektoratu PGR na powiat Sławno zaproponował mu kolejny awans, tym razem na kierownika gospodarstwa -w Ryszewie. Wówczas wydajność, z ha. wynosiła 13 kwintali, a dzisiaj wynosi 35 kwintali, Ryszewskie gospodarstwo jest częścią składową POHZ w Sławnie. Dalsze gospodarstwa to Boleszowo, Karwice, Kwasowo i ińne. Wystarczy spojrzeć na mapę, aby uzmysłowić sobie zamysł organizacyjny; wszystkie one rozmieszczone są wokół Sławna. Stwarza to przede wszyst kim szansę maksymalnej koncentracji sprzętu. Bowiem nowoczesne rolnictwo wymaga dzisiaj także nowoczesnego, wysoko wydajnego sprzętu — i to sprzętu ciężkiego — oraz równie nowoczesnej organizacji. A organizacja to zarządzanie. Kto rządzi ośrodkiem w Sławnie? ♦ Dyrektorem naczelnym jest Marian Błażejczyk, wychowanek sławnej warszawskiej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Ma 40 lat, od 1889 roku pracuje w rolnictwie. Energiczny, rzeczowy często bywa w terenie, lubi doglądać wszystkiego własnym okiem. Ma dwóch zastępców: do spraw produkcji rolnej — Zbigniewa Strużynę i do spraw produkcji zwierzęcej — Jana Wylężka. Całą tę trójkę spotkałem w Ryszewie. Chwalili kierownika, załogę, wyniki produkcyjne. A nie były to chwalby puste. Oto przykład. Miarą nowoczesności są także warunki życia i oto w Ryszewie stanął budynek mieszkalny — jasny blok, który zamieszkuje 18 rodzin w warunkach podobnych jak w mieście. Wzrosły płace, więc cóż się i dziwić, że na 65 pracowników 6 ma własne samochody? Oto zewnętrzne, lecz jakże charakterystyczne oznaki nowej jakości rolnictwa. Przy nich, przy tych oznakach, miejsce na msłą glossę najwłaściwsze. Otóż dyrektorzy rozmawiali ze mną dłu go. Ale zastrzegli się: „Niech pan nas nie chwali, nie robimy nic nadzwyczajnego. Ot, chcemy dobrze pracować, nieźle aarabiać i spokojnie żyć" Wipirnalizm? Nie, chyba autentyczna skromność. A mo że i szczypta dyplomacji? Wszak ja nie wybierałem sobie miejsca ani czasu, w którym chciałem znaleźć odpowiedź na pytanie o jakość gospodarskich spraw na Pomorzu Środkowym. Trafiałem tak na reporterski nos i traf nie zawiódł mnie: znalazłem ludzi, których losy, praca i ambicje są symptomatyczne, bo podob ne do losów innych i do pracy innych. Nie szukałem wyróżników. Szukałem wy razu zwyczajności, powszechności, w niej bowiem, w powszedniości, odnajduję praw dziwą twarz współczesnej historii, w któ rej zanikło pojęcie chłopa, rolnictwo roz rosło się do form przemysłowych, a u pra cowników rolnych ceni się wiedzę i przy datność zawodową. Rolnicy z Ryszewa są właśnie żywym rysem tej twarzy. Państwowy Ośrodek Hodowli Zarodowej ze Sławna działa na zasadzie kombinatu. Na 5.400 ha pracuje 520 osób, wliczając w to załogę warsztatów samochodowy-c-b, brygadę remontowo-budowlaną. Gruntów ornych ośrodek posiada 3,600 w sześciu gospodarstwach, Podstawowym problemem dla kierownictwa i rolników jest sprzęt. Z ludźmi nie ma kłopotu. Tu zespołowe gospodarowanie jest w opinii społecznej wysoko cenione, bowiem efekty są wyższe niż u rolników indywidualnych. Lecz wciąż odczuwany jest niedosyt ciężkiego sprzętu. Na 100 ha użytków rolnych przy pada 18 jednostek pociągowych. Nie jest to mało, ale nie jest to ilość wystarczają ca. Sławne bizony prawie całkowicie roz wiązały sprawę zbioru ziarna, . pozostały wsrakże kłopoty -*? zbiorem słomy. A to tylko jeden przykład. Od 1 stycznia kombinat przeszedł oficjalnie. na tzw'' bi'ygadowo-farmowy system pracy. Ale i wcześniej samo życie zmusiło ośrodek do stosowania podobnego systemu Streszczał się on w haśle: „•Jutro wchodzimy na pole jutro kończymy zbiory. Rzecz cała polegała na koncentracji prac, a więc sprzętu i ludzi. Daje to wymierne efekty ekonomiczne. Dla porównania: w roku 1969 gospodarstwa przynosiły 2,5 min złotych strat, a w roku bieżącym przyniosą 11 min z.n tych zysku! Wzrosła wydajność zbóż ziemniaków, rzepaku, wzrosła wydajność mleka od krowy o 1300 litrów rocznie. Oczywiście, wzrosła w tym czaa-:e i wartość środków produkcji. Ale wzrosły i realne płace miesięczne. Przyjeżdżają do Ryszewa młodzi ze szkól rolniczych na praktykę. Zżyma się na nich dyrektor Błażejczyk. No, bo ub^a ni modnie, po miejsku, pojęcie o rolnictwie mają takie... bardziej przedżniwne, czyli zielone. A wymagania! Chcą od ra zu wygodnie mieszkać, korzystać ze wszyst kich owoców cywilizacji: łazienek, telewizorów. I to właśnie jest najoptymis-tyczniejszą pointą moich fragmentarycznych obserwacji: ta ich może trochę na wyrost ambicja co do stylu życia. Oni po prostu uwierzyli w możliwości nowoczes nego rolnictwa i już jutro zaczną je wykorzystywać. ROMAN PYRCZAK Rysunki: L. GOLEC i A. STOK MIECZYSŁAW MOZDYNIEWICZ '» HA POLACH BITEW WRZEŚNIA 193? Nad Bzurq Napięcie spowodowane wyczekiwaniem w nabrzmiałej sytuacji — rosło. U wielu tliła się iskierka nadziei, że Hitler koncentruje swe wojska na granicy polskiej, aby szantażem wymusić postawione żądania. Dnia 1 września w godzinach rannych iskierka ta zgasła. Dowiedzieliśmy się, że wróg, przekraczając o godzinie 4.45 granice Polski, rozpoczął działania wojenne. Kości zostały rzucone. Lotnictwo niemieckie w godzinach popołudniowych 1 września dokonało pierwszego nalotu na Gniezno, Wrześnię i Miłosław. Bombardowania nie wyrządziły większych strat. Nasza 17 Bateria Artylerii Przeciwlotniczej ostrzeliwała wroga ale jej pociski nie sięgały nieprzyjacielskich samolotów, bombardujących z wysokiego pułapu. Doszły nas wiadomości, że nasza armia prowadziła utarczki z wrogiem w rejonie Leszna i Bojanowa. Nocne marsze 17 DP w tej fazie działań bojowych stanowiła odwód Armii „Poznań". W nocy z 1 na 2 września oddziały cupuściły swoje garnizony kierując się zgodnie z rozkazem gen. T. Kutrzeby na wschód. Po marszach nocnych — ze względu na intensywne działania lotnictwa — o świcie 4 września oddziały obsadziły przygotowywaną od maja 1939 roku pozycję obronną w kolanie Warty, na tzw. przedmościu Kolskim. W trakcie marszu, 4 września o godzinie 14.00 17 PP został zaatakowany przez 9 samolotów nieprzyjaciela. Poległo kilku żołnierzy. Sprawnie działająca kompania ckm zestrzeliła 7 niemieckich samolotów. Przy pilotach, którzy ratowali się na spadochronach, znaleziono instrukcję dowództwa Luftwaffe, nakazującą bombardowanie ludności cywilnej oraz instrukcję, jak rozpoznawać sygnały V kolumny niemieckiej w Polsce. Wiedziałem o ciężkiej sytuacji Armii „Łódź" walczącej już czwarty dzień z przeważającymi siłami nieprzyjacielskimi. 5 września Naczelny Wódz wydał rozkaz Armii „Poznań", według którego 25 DP wspólnie z 17 DP miały uderzyć w kierunku południowym, na lewe skrzydło niemieckie, w celu odciążenia Armii „Łódź". Dywizja została postawiona w stan alarmu marszowego i oczekiwała szczegółowego rozkazu dowódcy armii. O godzinie 21 5 września nadszedł do sztabu armii nowy rozkaz Naczelnego Wodza, anulujący poprzednie zarządzenie. Armia „Łódź" w piątym dniu nie wytrzymała przeważającego naporu nieprzyjaciela i rozpoczęła wymuszony odwrót na całym swoim froncie. W tych warunkach uderzenie nasze było już bezcelowe. Nowy rozkaz Naczelnego Wodza zapowiadał odwrót centrum polskiego frontu za Wisłę. W nocy z 5 na 6 września opuściliśmy bez walki pozycje obronne przedmościa kolskiego i rozpoczęliśmy marsz w kierunku Warszawy. 8 września dywizja osiągnęła rejon na południowy wschód od Łęczycy. Podczas marszu w kierunku miejscowości Turek żołnierze 6 baterii 17 PAL spotkali'grupę 21 byłych więźniów z Rawicza, wśród których był znany działacz komunistyczny Marian Buczek, W miejscowości Dąbrowice Nowe dowódca baterii kpt. Ludwik Głowacki rozmawiał z M. Buczkiem, który oświadczył: „.Ja maszeruję do Warszawy tam organizować obronę. Wy kapitanie ze swymi żołnierzami bijcie mocno Niemców". Ktoś inny krzyknął: „faszystów!" W godzinach rannych 10 września nasza dywizja otrzymała rozkaz uderzenia na nieprzyjaciela przez Bzurę po osi Góra Święta — Wzgórza Ćelestyńskie. Początek natarcia wyznaczono na godzinę 14.00, Na moją prośbę gen Kutrzeba zgodził się przesunąć natarcie całej grupy armijnej gen. Knoll-Kownackiego na godzinę 13.00. Swoją prośbę uzasadniłem potrzebą lepszego przygotowania oddziałów do wałki oraz podciągnięcia znajdujących się jeszcze w marszu jednostek. Żołnierze naszej dywizji i całej armii ósmy dzień znajdowali się na drogach odwrotu i ucieczki ludności cywilnej. Widzieli bezkarność i barbarzyństwo lotnictwa niemieckiego, bombardującego uciekinierów i po-jedyńcze domy. Żołnierze pałali żądz a walki tym bar dziej, że dochodziły wieści o krwawych walkach na innych odcinkach frontu. Naczelny Wódz zatwierdził plan dowódcy Armii „Poznań" radiodeipeszą pod kryptonimem „Słońce wschodź''", nadesłaną w nocy z 8 na 9 września. Zwrot zaczepów Cios Pomorza nr 213 MAGAZYN Strona 7 KAWALER ORDERU UŚMIECHU W tym domu — człowiekowi dorosłemu. pierwszy raz przychodzącemu z zewnątrz — niepodobna się uśmiechać. Oto Lidka. Krąży i krąży w kółko, oddycha szybko, jak zgonione zwierząt ko. obejmuje ramiona dłońmi w odruchu kulenia sie kurczenia, spojrzenie ma głęboko cierpiące. Oto Zosia, szczupła, ciemnowłosa. Podbiega, wyciąga palec w kierunku przybysza, co znaczy „ty", wskazuje palcem na siebie. co znaczy ..do mnie?" Jeszcze kilka kroć powtarza sie t.a ubożuchna pan tomima, aż mija napiecie. Zosia apatycznie siada na ławce. Oto Marysia, przepełniona czułością i pogoda, obdarza wylewnymi uściskami każdego, kto sie zbliży i zagada, lecz trzeba doprawdy męstwa, żeby uśmiechać sie. .widząc Marysi twarz i rysy. A jednocześni? uśmiech, wyciągniecie rąki, gest pieszczoty — potrzebne sa w tym domu jak powietrze, chleb i. woda: serdeczność i cierpliwość snra wiaja, ż° w wielu przypadkach dziec ko upośledzone umysłowo i fizycznie ..zdobywa sie" — bo tak chyba trzeba to nazwać -— na przekroczenie bariery rozwoju, teoretycznie nienrzekra czalnej, wedle klasycznego opisu tej lub innej choroby. Lidka, prowadzona na spacer za rę kę, głaskana no ramieniu, pocieszana głosem kojącym — uspokaja sie trochę, oddycha wolniej, odpoczywa — chyba? — nim znów podejmie swoją wędrówkę w kółko. Lidka jest w zakładzie niedawno, ledwie zaczęła przy zwyczajać sie do uśmiechu, do łagod nego gestu, leez umie już okazać, jak bardzo tego pragnie. Dzięki serdeczności i cierpliwym staraniom opiekun ki dwunastoletni Piotrek, w domu przez 6 lat nie opuszczający łóżka, po trzytygodniowym pobycie w zakładzie zaczął chodzić. Dziwacznie, prawda, na ugiętych kolanach, z przykurczem, biega po sali upojony swoją nową możliwością, rozradowany. I dwudżie stoletni Henio, dotknięty ciężkim mon golizmem, jeśli potrafi to, co po trafi (a umie porozumiewać się w naj prostszych słowach, samodzielnie jeść, myć się, załatwiać potrzeby fizjologiczne w miejscu do tego przeznaczonym, interesować sie innymi dziećmi i otaczającym go światem na tyle, że czerpie stad jakieś swoje radości i swoje smutki, ba, potrafi nawet odśpiewać jedną zwrotkę jakiejś swojej piosenki) '— to tylko dzięki systematycznemu zachęcaniu go do wysiłku w sposób serdeczny, dodający otuchy. Antoś leży w sali "dla najcięższych nie ma chyba szansy, żeby kiedykolwiek dźwignąć się z pościeli, Antoś rozumie sporo, niestety, mówić nie potrafi. Chociaż... jedno słowo wymawia. Gdy Roman Krzyk, dyrektor zakładu, zbliża się do łóżka, twarz chłopca rozjaśnia sie szerokim uśmiechem, nie posłuszne wargi z widomie ciężkim trudem wyraźnie wypowiadają: mama. Jesienią ubiegłego roku Kapituła Orderu Uśmiechu, złożona z wybitnych polskich pisarzy, publicystów, działaczy — przyznała order ów Romanowi Krzykowi, dyrektorowi domu dla upośledzonych dzieci w Machowin ku niedaleko Słupska. M. in. odznaczony został wówczas, na uroczystości we Wrocławiu wybitny angielski aktor, reżyser, pisarz i działacz UNICEF, Peter Ustinov, pisarz Jerzy Broszki ewicz, pisarka jugosłowiańska dla dzieci Andjelka Mastic... Nazwisko Romana Krzyka wydawało mi się zresztą już znajome ze słyszenia, aż wreszcie przypomniałam sobie skąd: z gazet w roku 1969. Było takie zdarzenie w czasie marcowego sztormu na morzu, że statek rybacki . nie mógł do bić do brzegu, a pilnie wzywał na pokład lekarza do ciężko chorego. Wa runki były takie, że śpieszący z pomocą lekarz narażał własne życie: Ro man Krzyk ze słupskiego pogotowia podpłynął „erką" do statku, przerzucony został w tzw. koszu bosmańskim nad rozszalałymi wodami i z narażeniem życia wykonał to. co uważał za swój obowiązek. Odznaczony został medalem za ofiarność i odwagę. Mówi, że Order Uśmiechu ceni sobie na równi z tamtym odznaczeniem. Nie dzi wię się, ponieważ wiele męstwa i ofiarności trzeba w codziennym obcowaniu z dziećmi, tak okrutnie skrzyw azonymi przez los. A Jest ich w Machowinku 112, dziewczynek i chłopców, w wieku od lat 8 do 18, (niektórzy, tzw. „przerośnię-ći", nie mają dokąd odejść), w różnym stopniu upośledzonych, z różnymi szan sami. nie na wyzdrowienie, ponieważ cudów nie ma, lecz na przystosowanie do życia. Czasem nawet zupełnie samodzielnego, czasem — tylko w rodzinie, pod opieką. Przeważają dzieci z niedorozwojem średnim i ciężkim. Czterdzieści procent wychowanków trafiło do domu w Machowinku w stanie skrajnego za niedbania. W parze z rehabilitacją leczniczą postępuje rehabilitacja psychiczna, gdzie tak się liczy' dobre słowo, opiekuńczy gest. Mała Tereska, zamykana przez rodziców — pijaków w komórce („raz, że wstyd przez sąsiadami z takim dzieckiem, dwa, że niszczyła nam w atakach meble i na czyn;a") — niczego iuż w zakładce nie niszczv i nie boi się dorosłych o-piekunów ani innych dzieci. Los, nieodwołalnie skazujący takie lub inne dziecko, przybiera różne po-btacie. »Vśród przyczyn upośledzenia umysłowego (często związanego z fizycznym), na pierwszym miejscu plasuje się zapalenie opon mózgowych, na drugim — czynniki dziedziczne, ge netyczne. na trzecim — uszkodzenia okołoporodowe, na czwartym — alkoholizm rodziców. Lista przyczyn, według klasyfikacji światowej organizacji zdrowia zawiera iż aż 10, wystarczająco zbadanych i opisanych, Stdjąc przed Lidką czy Marysią — stoimy równocześnie w obliczu tragicznego dylematu współczesnej medycyny: ratując życie tam gdzie daw-rrej było ono nie do uratowania, daje _ światu niepełne. upośledzone istnienie ludzkie. I toczą się — w związku z tym — dyskusje, zmierzające pod koniec tak czy owak ku kwestii eutanazji, „dobrej śmierci", pytanie tylko, co to znaczy dobrej, dla kogo dobrej, kiedy dobrej j kto miałby o tym wyrokować, skoro póki życia, póty nadziei. — Nie mogę — powiada Roman Krzyk — ani spokojnie słuchać, ani czytać rozważań o „dobrej śmierci", i kto się odważy powiedzieć, że lepiej byłoby dla Henia, gdyby nie żył, nie śpiewał swojej piosenki i nie bawił się z psem, a przecież Henio w dzieciństwie nie rokował, że kiedykolwiek przyswoi cokolwiek z otaczającego świata. Nie wyrokujmy nigdy i za nikogo o szczęściu i nieszczęściu, różne są bowiem tego miary, Pawełek, widzi pani, — biega i myślę, że nie mniej tym się cieszy, niż zdrowy spor towiec na bieżni. Tę figurkę Lutek ulepił z gliny, a trzeba go widzieć przy tej pracy, żeby zdać sobie spra wę, co to dla niego znaczy ,jak zajmuje go i fascynuje... Co powinniśmy? W najgłębszym nawet mroku nie tracić nadziei. Próbować, próbować i wciąż próbować. SAMOTNIE DOOKOŁA ŚWIATA Po śmiałych wyprawach polskich samotników w rejsy takie wyruszają kobiety. Nasza znana żeglarka 'Teresa Remiszewska zrezygnowała) wprawdzie z planowanej próby, ale znalazła następczynię 11 tys. mii „kapitańskich" na morzu ma za sobq kpt. Krystyna Chojnowska-Liskiewicz i Sj Akademickiego Klubu Morskiego w Gdańsku. W listopadzie 1 br otrzyma z Gdańskiej Stoczni Jachtowej w Stogach no- I wy jacht typu ,,Conrad-32'u, na którym popłynie w samotny % rejs dookoła świata, Kpt, Chojnowska -Liskiewicz ocl dzie- $ sieciu lat jest jachtowym kapitanem żeglugi wielkiej. Jej j rejs do portów szkockich ka.ndydował do miana „Rejsu Ro- 1 ku". Jacht „Conrad-32" powstał w Gdańsku, a projekto- J wali go konstruktorzy — żeglarze: mgr inż Bronisław Tar- | nacki (uczestnik regat dookoła świata na „Copernicusie"), 1 mgr inz. arch. Zbigniew Wierzbicki i mgr inż, Wacław Lis- jj kiewicz, maż pani Krystyny, który w 1967 roku dowodził 1 pierwsza polskq wyprawa żeglarsko na Spitsbergen \ Na zdjęciach: kpt. Krystyna Chojnowska-Liskiewicz na pokładzie jachtu oraz - wraz z mężem - przy kadłubie „Con-rada-32", CAF - Uklejewski Dz leci z Machowinka. choć w różnym stopniu upośledzone, w jednym zadziwiająco sa do siebie podobne: w wielkiej ufności do każdego, nawet pierwszy raz ujrzanego człowieka, w przychylności, w przeświadczeniu, że wyciągniętą dłoń. ktoś ujmie. na uścisk odpowie uściskiem. Jest to sku tek pewnej* linii postępowania, przyjętej przez Kawalera Orderu Uśmiechu i cały personel domu. poczynając od opiekunek, kończąc na salowych i ogrodniku. Niektóre spośród tych dzieci znajdą się kiedyś wśród nas. tak. jak np. Tadzio, który dorósł, podjął pracę na budowie, i zamieszkał w hotelu robot niczym. Obyśmy potrafili zdobyć s:ę — bagatela! — na trochę życzliwości i prosty, przyjazny gest. Ponieważ dzieci te nie są w stanie pojąć, że ludzie są różni, niechże ludzie beda dla nich dobrzy. Przecież na tyle ludzi st 3.Ć* CZESŁAWA CZECHOWICZ kf6ry przeszedł do historii jako bitwa nad Bzurą, został wykonany w pierwszej fazie przez grupę operacyjną gen. Knoll-Kownackiego w składzie: 14, 17, 25 Dywizje Piechoty oraz Poznańska i Podlaska Brygady Kawalerii. 17 Dywizja weszła do walki. Fcd Małachowicami i Modlnq Nareszcie wkraczamy do walki — mówiono w oddziałach, Rozpoczęła się bitwa nad Bzurą. Pierwszy ruszył do boju drugi batalion 69 PP ppłk a Chudzikiewicza, rozpoczynając 9 września o godzinie 10.00 działania rozpoznawcze w kierunku na Łęczycę. Potem cały 69 PP pod dowództwem płfca dypl. Dworzaka o godzinie 16.00 rozpoczął swój udział w składzie 25 DP w generalnym natarciu na Łęczycę. Zacięte walki toczyły się szczególnie na przedpolu miejscowości Topola. Tam — między miejscowościami Topola a Łęczyca — odkryty teren nie sprzyjał przeprowadzaniu natarcia. Oddziały musiały nacierać wzdłuż grobli. Powstawały duże skupienia wojsk, co powodowało znaczne straty. Znakomicie spisała się nasza artyleria, która celnym ogniem torowała drogę piechocie. O godzinie 23.00 69 PP wspólnie z 56 PP wtargnęły do północno-wschodniej części miasta i zajęły jego centrum. Całą noc 69 PP walczył w Łęczycy. Wcześniej, bo już o godrlnie'6.00 69 PP opanował miejscowości Kwiatki wek i Tum, przerywając Niemcom połączenia między Łęczycą a Piątkiem. Nad ranem pod naporem naszych oddziałów Niemcy ustąpili z południowego skraju miasta. Polacy zdobyli dużą ilość broni oraz motocykli i samochodów nieprzyjaciela. Niemcy wyparci z Łęczycy zajęli stanowiska obronne na południe od miasta. Tego samego dnia. to jest 9 września, 69 PP opanował w ciężkich walkach Górę Świętej Małgorzaty, a 70 PP miejscowość Sługi, położoną między Łęczycą a Piątkiem. Zarówno 17 jak i 14 DP oraz 25 DP w uporczywych walkach wypierały nieprzyjaciela na południe, w kierunku Ozorkowa. 70 PP w dalszych swych działaniach opanował jeszcze tego dnia Stary Gaj, gdzie Niemcy pozostawili na placu boju 12 ckm, 2 działka przeciwpancerne, dwa samochody oraz wiele innego sprzętu i - amunicji. W tej sytuacji dowództwo niemieckie, widząc druzgocącą klęskę swoich wojsk w tym rejonie, rozpoczęło 10 września pośpiesznie przerzucać z rejonu Łodzi swoją 17 DP, która otrzymała zadanie wyparcia naszych oddziałów za Bzurę, to jest na jej lewy brzeg. W międzyczasie siły polskie kontynuowały pościg za nieprzyjacielem. 70 PP wszedł do miejscowości Bryski, opuszczonej przez Niemców, zajął także miejscowość Karsznice a 68 PP zajął Kosin i Chłapków. Niemcy ponoszą klęskę Wspomnieć trzeba o grupie majora Szczerbika, którą w składzie oddział kawalerii dywizyjnej wzmocniony 72 Kompanią Czołgów rozpoznawczych T-K skierowałem na Śladków Podlaski i Śladków Rozlazły do Wieczna, położonego obok szosy Piątek — Zgierz, dla nawiązania łączności z 14 DP. Mjr W. Szczerbik po dotarciu ze swoją grupą do Borowca wysłał 72 Kompanię Czołgów do Sypina w celu odcięcia drogi ucieczki niemieckim oddziałom 26 PP, które po klęsce, poważnie przetrzebione pod Piątkiem przez oddziały 14 DP, próbowały wycofać się w kierunku Łodzi. Próba natarcia dwóch batalionów niemieckich (1 i 3) na polskie czołgi nie udała się. Niemcy rozproszyli się. Drugim oddziałem, spieszoną kawalerią, mjr Szczerbik uderzył na las położony na północ od miejscowości Gieczna. W lesie rozbity został przez Polaków niemiecki dywizjon artylerii ciężkiej o zaprzęgu konnym który prowadził ogień na miejscowość Piątek. Niemcy zostali zaskoczeni i nie stawiali oporu. Nasze wojska zdobyły 12 dział 150 mm. 4 wozy amunicyjne, kilka samochodów i. kilkunastu jeńców. Większość żołnierzy niemieckich rozproszyła się w lesie, ratując się ucieczką. W opisanych działaniach niepospolitą odwagą wyróżnili się: mjr Szczerbik, jego zastępca por. Roman Woł-kowicz i dowódca plutonu karabinów maszynowych ppor. rez. Jerzy Karłowski, który — dwukrotnie ranny w rękę — przez cały czas walki kierował ogniem karabinów maszynowych. Sytuacja 17 DP wieczorem 10 września, mimo. odniesionego sukcesu, była trudna. Do walki po stronie niemieckiej wkroczyła 17 DP wspierana czołgami. Czyni- łem usilne starania, żeby uzyskać łączność z sąsiadami. Wysiłki nie dały rezultatu. W dniach 11—12 września dywizja wkroczyła w jedną z najbardziej krwawych bitew podczas walk n-.d Bzurą. Walki te zakończyły się rozbiciem niemieckiej 17 DP. Największą klęskę nieprzyjaciel poniósł w rejonie miejscowości Małachowice i Modli,Szczególnie zaciekle walki trwały w Matachowicach, gdzie walczył 68 PP. Niemcy nasilili na tę miejscowość ogień artylerii Wieś płonęła. Wybuchy pocisków wysadzały pałace się budynki. Żar ognia palił twarze. Pojedyńcze grupki naszych żołnierzy zaczęły wycofywać się z tego piekła. Dowodzący major Stanisław Culic usiłował zatrzymać ustępujących żołnierzy. Około godziny 11.00 otrzymałem meldunek, że w tym rejonie Niemcy nasilili ogień artylerii. Natychmiast zareagowałem. Żądałem, by za wszelką cenę utrzymać wieś, która miała kluczowe znaczenie w naszych - działaniach. Odetchnąłem, gdy na stanowisko dowodzenia przysłano meldunek potwierdzający wykonanie mojego rozkazu. Niebawem dowiedziałem się, że mimo wszystko batalion wycofał się do kolonii Małachowice, odległej ok. 1 km drogi. Tam dopiero sytuacja została opanowana. W przeciwnatarciu oddział wyparł Niemców i zajął wieś ponownie. Tymczasem nasza dywizja przygotowywała się do dalszego natarcia na Modlnę. Postanowiłem wycofać do obwodu zmęczony i wyczerpany 68 PP i zastąpić go 69 PP, który większością sit przez cała dobę odpoczywał. Natarciem dowodził płk dypl. Smolarski. Natarcie wspierały dwa dywizjony 17 PAL i 17 DAC. Celem natarcia było zdobycie wsi Modlna i wzgórza na południe od tej miejscowości. Podczas walk o Grabiszewo Niemcy dokonali zbrodni przed opuszczeniem wsi. Spędzili do stodoły wszystkich miejscowych mężczyzn i podpalili stodołę. Na całym . froncie nad Bzura trwało polskie natarcie. Została rozbita niemiecka 30 DP oraz 10 DP. Poniosła kieskę wprowadzona do walki 17 DP. Widząc klęskę swoich dywizji Niemcy zaczęli pospiesznie sprowadzać nosiłki spod Warszawy, w tym także jednostki pancerne. Niebawem mieliśmy sie spotkać' z niemieckimi czołgami. , opr. T. GASZTOLD 5i'ono 8 MAGAZYN G/os Pomorza nr 213 MŁ ODA PIAN ISTYKA 1 Tegoroczny Festiwal Planistyki Polskiej w Słupsku imponował rozmachem; na recitalach, półreeitalach i koncertach symfonicznych wystąpiło 24 wykonawców (dla po równania — na I Festiwalu 11 wykonawców). w tym tylko dwójka klawesynislów, a więc można się pokusić o pewne ogólniejsze wnioski na temat wykonawstwa fortepianowego w Polsce, Jest tę szczególnie interesujące ze względu na fakt, iż na estrady koncertowe wchodzą szeroką ławą młodzi pianiści — a znalazło to na Festiwalu liczbowe i jakościowe odbicie, tylko czwórka pianistów bowiem reprezentowała starsze pokolenie, reszta to byli ludzie młodzi, jeszcze studiujący lub absolwenci sprzed 2—3 lat, zazwyczaj nadal kształcący się na różnych kursach podyplomowych. Wśród nich grało pięcioro z szóstki naszych reprezentantów na Konkurs Chopinowski, można było zatem w pewnym stopniu ocenić także ich możliwości i szanse na Konkursie. Ocena polskiej pianistyki na podstawie festiwalowych produkcji musi być także, siłą rzeczy, oceną polskiej pedagogiki, gdyż prawie wszyscy młodzi koncertanci są jeszcze niesamodzielni, jeszcze w zasięgu jej oddziaływania. Odczuwało się to na recitalach, które w większości przypominały szkolne przesłuchania — nie wyłączając członków ekipy na Konkurs Chopinowski. Młodzi artyści grają tak, jak ich nauczyła szkoła; rzadko zdarzają się talenty tej miary, co Zimerman czy Ratusiński (obaj zresztą mieli szczęście do świetnych pedagogów). I tu trzeba sformułować główny zarzut pod adresem naszej pedagogiki: ogranicza się ona do spraw czysto pianistycznych, warsztatowych, zaniedbuje natomiast rozwijanie osobowości, rozszerzanie ogólnych horyzontów muzycznych — i nie tylko muzycznych. Szereg dyscyplin teoretycz nych w przeładowanym programie studiów jest tylko odfajkowywany, nie dba się o harmonijną syntezę podawanej w szkole wiedzy. Dziś wzrosły ńie tylko wymagania technicznej doskonałości, perfekcji — od mu zyka oczekuje się także interpretacji wrażliwej i inteligentnej, a przede wszystkim nacechowanej pierwiastkiem osobistym. Tyl ko taka może zafascynować słuchacza rozpieszczonego i zblazowanego mnogością, wzo rów i propozycji utrwalonych w nagraniach, Zdominowanie przez młodą pianistykę nie wyszło poziomowi słupskiego Festiwalu na dobre; oczywiście do tej dominacji przyczy niło się zaproszenie ekipy konkursowej, któ ra zresztą — poza Zimermanem — niczym szczególnym się nie wyróżniła. Kilkanaście nijakich, zaledwie poprawnych występów na cztery rzeczywiście godne tej imprezy — to za mało. Tak zwana „Estrada Młodych" jest pomysłem świetnym, godnym kontynuowania, gdyż daje możność wglądu w „pianistyczną kuźnię", a przede wszystkim daje młodym okazję ao występów, do zmierzenia swych sił na estradzie — a mie jest bez znaczenia, iż robi to przed życzliwą słupską publicznością. Trzeba jednak zachować jakieś proporcje, publiczność ma prawo oczekiwać przeżyć artystycznych wię kszej miary. Choć występów w ramach „Estrady Młodych" nie nazywa się konkursem, to faktycz nie nim są — ze wszystkimi typowymi zja wiskami towarzyszącymi konkursom. Ogrom ne ciało oceniające kontrowersyjny werdykt premiujący grzeczne, niekontrowersyjne pro dukcje — tych znanych z licznych konkursów mankamentów nie mogła się ustrzec i słupska impreza; cała szóstka nagrodzonych (nagrody nazywa się tu „pomocami naukowymi") na pewno zasługuje na ułatwienie artystycznego startu — jak zresztą wszyscy młodzi muzycy, nad słusznością wyboru w kilku przypadkach można by jednak dyskutować. Jaka jest zatem ta młoda pianistyka, jaki jej obraz zarysował się na Festiwalu? Na pewno coraz lepiej przygotowana technicznie, na pewno ambitna — większość występujących umieszczała w programie utwory bardzo trudne, nawet za trudne — na pewno uzdolniona, czy jednak potrafi wspiąć się na wyżyny sztuki odtwórczej, czy potrafi fascynować coraz bardziej wybrednych odbiorców? Tylko niewielu osiąga ten najwyższy stopień muzycznego wtajemniczenia, jaki pozwala zdobyć estrady koncertowe świr> ta, Reszta tworzy zastęp muzyków jakże po trzebnych w kulturze muzycznej kraju. O jego poziom możemy być spokojni, jest przyzwoity — a że chcemy więcej? To także słupska impreza ostrzy nam apetyty. KAZIMIERZ EOZBICKI Na zdjęciu: gra Elżbieta Tarnawska. Fot, Ireneusz Wojtkiewicz MIASTKO - 75 UZNANIE Ledwo dobiegł koAcą dostojny i nobliwy plener w Osiekaeh, ledwo rozjechali się jego płąwni goicie — a jyż wśród artystów plastyków obu województw zaczęło się njówić o kolejnym spotkanęiu, o Miastku. — I zr^w artyści mają plener... ~ rozszedł się głos po tych wszystkich kręgach naszych miłych Czytelników, które z ogromną niecierpliwością oczekują odpowiedzi na pytanie, czy rzer czywiście potrzebne nam są aż dwie plenerowe imprezy plastyczne (jeśli o-czywiście nie liczyć „specjalistycznego" tworzywom sztucznym poświęconego Warsztatu Plastycznego w Ustce). w Bo to niby w Miastku już po raz ósmy ma odbyć się Plener Młodych, ale kto to właściwie są ci „młodzi"? Przecież i w Osięfcach młodych nie brakuje... Zdanie nie pozbawione słuszności — młodych rzeczywiście i tu, i tam nie brakuje. Osie^i mają poza tym tę właściwość, że tam, z zasady przynajmniej, pr?yjeżdtąją także młodzi, ale już zasobni w wizytówkę „znani". A jak jest z Miastkiem? W ubiegłym roku jeszcze nie bardzo można było przy miasteckim plenerze mówić o mecenasie. Inicjatorem właściwym i patronem stałym był wtedy, jak przez wszystkie poprzednie lata, '""arząd Wojewódzki ZSMW. Było też — ra? większe raz mniejsze — poparcie wojewódzkiego Wydziału Kultury w Koszalinie. Coś tam dokonał ZG ZMS, bardziej lub mniej przychylnym oktem patrzył Zarząd Okręgu ZPAP I tak to sdę toczyło przez siedem la*. Nazwałbym ten miastecki plener nieprawym dzieckiem osieckich Spotkań, z niejakim wstydem ukrywanym przed publicznością — powiedział mi jeden z byłych komisarzy plenerów w Miastku — Dzieciątko urosło, kłopotów przybyło. Ale okazało się wcale zdolne; najlepszy dowód, że na pozostałe po plenerach obrazy czyhali zdaje się prywatni kolekcjonerzy — nie ma ich w galeriach, nie ma ich w żadnym muzeum. Wiszą za to w wielu prywatnych domach. Wolałabym wprawdzie oglądać je na przykład w szkole w Koczale, ale indywidualny popyt to także coś. Kto do Miastka przyjeżdża? Jak i w tym roku — przede wszystkim młodzi artyści. Ci, którzy jeszcze nie czują się nazbyt dobrze w kręgu swych starszych i uznanych kolegów. Ci, którym ni® marzą się jeszcze komfortowe warunki pobytu. Ci, którzy nie ma.ją własnych pracowni, a plener jest dla nich jedynym miejscem, gdsie można po prostu malować. Przyjeżdżali kilka lat temu — tuż po studiach, i teraz, kiedy już zaczynają mieć wcale niebłahą pozycję jako , twórcy. A przyjeżdżają z całej Polski, chociaż oczywiste, że przeważają liczebnie ci, którzy mieszkają w obu naszych województwach. I słusznie, bo oni właśnie powinni czuć się tu gospodarzami. Tak, jak organizatorami są wspólnie: wy działy kultury obu urzędów wojewódzkich, Koszalińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne i jego słupski oddział, jak wreszcie jest jeden wspólny okręg ZPAP. Jest nawet w tym roku dwóch komisarzy — Andrzej Szulc i Maciej Prygas — jeden ze Słupska a drugi ze Szczecinka, którzy we wspólnej rozmowie spróbowali sformułować pewne credo miasteckiego pleneru: Teraz, kiedy jeszcze bardziej zaostrzyły się kryteria przyjmowania nowych ćzłonków do ZPAP, takie plenery są dla nas jedyną okazją konfrontowania siebie z innymi, Są także jedyną okazją do kon-frontowania_ swojej własnej twórczości. — To także jeden z nielicznych kontaktów ze środowiskiem ludzi tak samo młodych, tak samo szukających swego miejsca. — Ale ważne jest i to, że mamy także możliwpść spotkać się z tymi z naszych kolegów, którzy już zdążyli siebie ódnaleźć. Bardzo ważne, że plenery są właśnie w małej miejscowości, bo wielu z nas żyje w dużych miastach. —- Bardzo ważne, że możemy dyskutować między sobą o naszych sprawach. — Bardzo ważne, że mamy także kontakty z ludźmi spoza środowiska plastycznego, że odbywają się spotkania autorskie. I tąk, to co bardzo ważne można by wymieniać w nieskończoność. Aż wszystko wyda się jasne i oczywiste. A może już jest jasne i oczywiste? Na przykład w słupskim Wydziale Kultury i Sztuki, myśli się o tym, żeby w przyszłości skorzystać z doświadczeń Festiwalu Pianistyki i zapraszać także wytypowanych przez uczelnie plastyczne studentów. A więc — mamy właśnie VIII Plener Młodych w Miastku. Dopiero się zaczął. Jego uczestnicy obiecują sobie po nim wiele. Jego opiekunowie i mecenasi troszczą się o przyszłość. I wszystko wskazuje na to, że od lat dyskutowana impreza stanęła na wcale mocnych nogach — zdobywając nawet patronat wojewody słupskiego. Ze artystów to cieszy. — nie dziwota. Że nas to cieszyć powinno — to chyba też jasne. Tym bardziej, że wielu spośród jego byłych i dzisiejszych uczestników zdążyło już zyskać społeczną sympatię — jeśli jeszcze nie jako autorzy samodzielnych wystaw, to jako ci, którzy coraz mocniej zaznaczają swoją obecność w wielu miastach obu województw, upiększając je wzbogacając ich atrakcyjność przez projektowane ściany, wnętrza, elementy reklamowe. No i może wreszcie po „nieprawym dziecku" pozostanie jakiś ślad — obrazy nie tylko w prywatnych mieszkaniach. O tym także warto pomyśleć już teraz. WALENTYNA TRZCIŃSKA Drzeu/o rodzaju Łatwość z jaką zbieramy plon. z drzewa rodzaju wydaje się godną zastanowienia i opisania, bowiem wszelka łatwość jest podejrzana w tym samym zresztą stopniu Co i jałouiy mozół, by wspomnieć tylko• w tym miejscu Syzyfa. Wszelako łatwość budzi w nas największe opory i niechęci. Zagadnienie to rozciąga się na wszystkie dzie dżiny życia społecznego. Mamy $ nim również do czynienia w sferze kultury, w sferze kultury zresztą najłatwiej o wyszukane oszustwo. Pod pozorem roboty kulturalnej często gęsto przemycamy własne niemożności, bez talencie, wreszcie niechęć do konkretu. Namaszczony piórem Pegaza młodzieniec onże twórca zanotowanego w zeszycie w kratkę zbiorku wierszy CIERŃ SMUTKU a poświęconego niejakiej „Do***", onże autor kilku wersów wydrukowanych w lokalnej prasie staje się poetą czyli istotą wyższego rzędu, by nie powiedzieć istotą nie z tego świata. Kuszący powab rajskiego drzewa rodzaju z uwikłanym weń wężem szatanem podsuwa mu świetlane perspektywy życia przyszłego w charakterze poety do wynajęcia. Poety okazjonalnego. Poety, który potrafi wszystko i dla wszystkich w tonie elegijnym, podniosłym, rewolucyjnym, potrafi nawet bez tonu jeśli tylko zajdzie ku temu potrzeba. Tacy z uporem nachodzą potem przez całe swoje życie redakcje oferując im zawartość swoich rozlicznych kieszeni, które przecież są niczym innym jak kieszeniami bez dna. Drzewo rodzaju bowiem jest płodne niesłychanie, a przecież poiuiada Pismo „po owocach poznacie ich". Najłatwiej w kulturze Wszędzie gdzie indziej wymaga 3ię wiadomości, wymaga się konkretu, kulturą zaś jak wiadomo rządzą imponde-rabilia. Albo jakże łatwo zostać krytykiem. Recenzentem. Trze ba wykazać się tylko wiedzą prądów obowiązujących aktualnie. Kogo na świeczniku wolno ruszyć, kogo zepchnąć, kogo tylko trącić, a kogo pominąć. Wiedza owa wymaga już pewnego kunsztu, ale namaszczony ten problem rozwiąże szybko i sprawnie. W War szawie decyduje kawiarnia, a w Koszalinie? No, co decyduje w Koszalinie tego nie zdradzę, wystarczy świadomość, że coś decyduje i jeśli, tym czymś jest instynkt samozachowawczy namaszczonego to bardzo dobrze. Czyż nie jest zatem, jasne, że działanie w kulturze jest działaniem naiwnym i prostodusznym. „I zagrałem i jesz cze mi smutniej". 1 jeszcze to: „trzeba z żywymi naprzód iść". Drzewo rodzaju rodzi owoce łatwe do konsumpcji. Tanie i słodkie, słodkie dla namaszczonych godnych ich spożywania. Są bowiem również niegodni. Niegodni są ci, którzy czują ich cierpkość i jałowość, którzy nie dają sobie wmówić, że owoce te są z Drzewa Raju, bowiem niegodni w Raj nie wierzą. Zresztą nie wierzą również w piekło. Ale godni niegodnych uważają po prostu za prymitywów. Godni są bowiem zawsze w kursie dzieła, oni nigdy się nie wychylą, nigdy nie przejdą w pion ze swojego poziomu, poziomiku. Namaszczsni w zagrożeniu boiuiem natychmiast przywołają w sukurs racje wyższego rzędu, pod,eprą się tyczką konieczności, będą ' szermować maczugą interesu społecznego. Namaszczeni mówią gładko, zawsze używając słów uczonych i modnych, słów waty, słów gąbek. Z tych słóio usiłują zbudować rzeczywistość makro lub mikro — jakby to miało jakieś generalne znaczenie. Eo nie ma. Słowa namaszczonych są jak woda, jak żywioł służący topieniu ze skutkiem wszelkiej myśli. SAS £ i . ■ i/# ,s«***£:: &S;V G/os Pomorza nr 213 Strona 9 POCZĄTKI KRÓLEWSKIEGO MIASTA BIAŁOGARDU Badania archeologiczne wskazują, że pierwsze ośrodki o charakterze miejskim powstały na Pomorzu Środkowym stosunkowo wcześnie, bo już w końcu IX wieku i szybko rozwinęły się w po ważne centra gospodarcze, kulturalne i kultowe. Czynnikami warunkującymi ich powstanie były: rozwój sił wytwór czych, wzrost zaludnienia oraz rozwój handlu. Prowadziło to do skupienia się rzemiosła i handlu przy ważniejszych ośrodkach politycznych. Gsady tego typu na Pomorzu Środkowym rozwijają się nie tylko w pobli żu morza (Kołobrzeg), ale także, w znacznym oddaleniu od niego. Cech typowo miejskich nabierają tu głównie ważne politycznie i gospodarczo osady położone przy głównych szlakach handlowych. Do tak powstałych ośrod ków należą m. in. omawiany już Słupsk oraz Białogard. Jeszcze do niedawna początki Biało gardu jako ważnego grodu i miasta słowiańskiego były stosunkowo słabo znane, chociaż dość powszechnie uzna wano go za drugi po Kołobrzegu ośro dek osadnictwa na Pomorzu Środkowym. Wnoszono to jedynie na podsta wie przekazów dawnych kronikarzy—■ Galla Anonima, biografów Ottona z Bambergu — oraz innych dokumentów Z XII—XIII wieku. Szczególnie ciekawych danych dostarczył Gall Anonim, piszący za czasów Bolesława Krzywoustego, nazywając Białogard Albą, czyli białym miastem, dodając przy tym określenie „miasto królewskie i znakomite", które „jakoby za środek ziemi jest uważane". Gall Anonim przekazał nam również wiadomoś ci o dwukrotnym zdobyciu Białogardu (w 1102 i 1107 roku) oraz, że Bolesław Krzywousty po zdobyciu w 1102 roku Białogardu wywiózł z niego nieprzeliczone łupy a warownię Naczynie znalezione w Białogardzie, zrównał z ziemią. Gród i miasto jednakże bardzo szybko się odbudowało, bo już w pięć lat później, t. 1107 roku, warownia białogardzka była tak silnie umocniona, że woje B. Krzywoustego musieli ją szturmować przy pomocy machin oblężniczych. Te informacje sprawiły, że już od dawna Białogard uznawany był za bar dzo ważny ośrodek słowiański. Tę jego rolę i znaczenie podkreślał fakt, że w początkach XII wieku w Kołobrzegu i Białogardzie mieściły się główne ośrodki księstwa zachodniopomorskiego. Z uwagi na to, że skromne źródła pisane uniemożliwiają pełną rekon- Pian rozwoju przestrzennego Białogardu." 1. Gród i zamek, 2. Nowe miasto. stnjkcję najdawniejszych dziejów Białogardu, sięgnięto do badań archeologicznych. Badania takie przeprowadzi ła Pracownia Archeologiczno-Konser-watorska PKZ w Szczecinie pod kierownictwem dr E. Cnotliwego. Przedmiotem archeologicznych badań wykopaliskowych było grodzisko poło zone na niewielkim wzniesieniu wśród rozległych podmokłych łąk w widłach Parsęty i Liśnicy, a więc dawny bia-łogardzki zespół osadniczy, o którym wzmiankuje m. in. Gall Anonim. Badania ujawniły, że już w IX wieku gród białogardzki był bardzo potężną twierdzą na dradze do Kołobrzegu. W tym czasie gród broniony był wałem drewniano-ziemnym o szerokości 12 m u podstawy. Dokonane odkrycia wyka zały również, że dalszy bardzo istotny rozwój grodu i podgrodzia oraz ich umocnień następuje w ciągu X wieku. Sądzi się, że rozbudowa białogardzkie go zespołu osadniczego i jego umocnień nastąpiła z inicjatywy Mieszka I. W tym okresie gród zostaje umocniony potężnym, bo 20-metrowej szerokości (u podstawy) wałem zbudowanym z drewna o konstrukcji przekład kowej. Znaczne przeobrażenia zaszły też wewnątrz grodu i na podgrodziu. Wew nątrz odkryto domostwa budowane z drewna o konstrukcji zrębowej, a w ich wnętrzach zebrano liczne ruchome przedmioty zabytkowe, takie jak ceramika, różne narzędzia i przedmio ty, ozdoby, resztki obuwia i wiele innych wytworów. Przedmioty te nierzadko bardzo pięknie wykonane, świadczą o wysokich umiejętnościach i kunszcie artystycznym ? białogąrdz-kich rzemieślników, ^ Fragment odsłoniętego wału grodu białogardzkiego. Fet. E. Cnotliwy Badania archeologiczne wskazują tak źe, iż dalsze istotne zmiany w rozwo ju Białogardu zachodzą w połowie IX wieku, a więc w czasie, kiedy na Pomorzu tworzy i rozwija się państwo zachodniopomorskie, którego centralną siedzibą jak się przyjmuje — był. Białogard lub Kołobrzeg. Uwidacz nia się to głównie w rozroście powierzchni wewnętrznej grodu, co odbywa się, kosztem częściowej niwelacji umocnień wałowych. Badania ujawniły ponadto, że dalsza rozbudowa białogardzkiego zespołu o-sądniczego nastąpiła w końcu XI i po czątku XII wieku, kiedy to wał grodu zbudowano w konstrukcji hakowej, stosowanej przez Piastów. W trakcie prac badawczych odsłonięto też ślady spalenizny, które można wiązać z dwu krotnym spaleniem grodu białogardzkiego przez Bolesława Krzywoustego (w latach 1102 t 1107). Wszystkie dotychczasowe badania archeologiczne dowodzą, że we wczes nym średniowieczu, 8 zwłaszcza X—» —XII wieku Białogard był najpotężniejszą twierdzą na drodze do Kołobrzegu, W świetle dokonanych odkryć można też przyjąć, że najbujniejszy rozwój Białogard przeżywał za panowania Piastów. Po zdobyciu przez Bolesława Krzywoustego, w początkach XII wieku Białogard staje się grodem kasztelańskim, na czele którego stał urzędnik książęcy, kasztelan. W skład kasztela nii białogardzkiej wchodziły ziemie: białogardzka, szczecinecka i bobolicka. Od tego też czasu następuje bardzo szybki i dynamiczny rozwój białogardz kiego ośrodka miejskiego. Obok grodu, od strony północno-wschodniej już od końca IX wieku roz wijało się podgrodzie, bronione rzeka mi Parsętą, Liśnicą oraz fosą i palisadą. Podgrodzie zamieszkiwali rzemieślnicy i kupcy, a zapewne i inni. Swe_ znaczenie Białogard zawdzięczał również położeniu na skrzyżowaniu dwóch ważnych szlaków handlowych o znaczeniu międzynarodowym, a mianowicie tzw. drogi solnej, pror wadzącej z Kołobrzegu w głąb Polski orfiz drogi prowadzącej z Gdańska do Szczecina i dalej na zachód. W XIII wieku rozwija się nowe miasto lokacyjne na części podgrodzia oraz innych sąsiednich terenach położonych w widłach Parsęty i Liśnicy w odległości ok. 300 m od grodu. Nowe miasto otrzymało od księcia Bogusława IV prawa miejskie w 1299 ro ku. W połowie XIV wieku miasto zo stało otoczone murami obronnymi. Tak więc początki badań archeologicznych nad najstarszym Białogardem okazały się wyjątkowo owocne. Potwierdziły one nie tylko to, co mogliś my się dowiedzieć ze wzmianek kroni karskich, alę dostarczyły również wie !e powych, dotąd nieznanych danych źródłowych. HENRYK JANOCHA U PROGU SEZONU TEATRALNEGO , *, MÓWI JAROSŁAW KUSZEWSKI Ubiegły sezon w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym zakończył się sukcesem; pisaliśmy o nagrodach zdobytych na toruńskim Festiwalu Teatrów Polski Północnej. Dziś. u progu kolejnego sezonu działalności tej placówki, pytamy jej dyrektora, JAROSŁAWA KUSZEWSKIEGO, co zaproponuje nam teatr i jego kierownictwo artystyczne w nadchodzących miesiącach? — Aktualnie prace teatru napinają trzy cięciwy. Pierwsza z nich, to takie uporządkowanie wszystkich typowych dla rozpoczynającego się sezonu spraw, żebyśmy jak najszybciej mogli wejść w normalny rytm pracy. Przed samym urlopem odbyły się dwie premiery („Ich czworo" i „Komedia rodzinna"). Przygotowywaliśmy je prz«de wszystkim z myślą o tym, żeby we wrześniu, zanim przygotujemy nowe spektakle, nasi widzowie nie odczu* Ii braku teatru. „Komedia rodzinna" jest zdrowa i cała. Ale „Ich czworo" sprawia kłopoty — grająca Wiodącą rolę Urszula Jursa jest rekonwalescentem. Jej nieobecność dotknęła także cieszącą się niesłabnącym powodzeniem sztukę z ubiegłego sezonu — „Każdy kocha Opalę". Słowem — u progu sezonu szukaliśmy zastępstw, przygotowywaliśmy spektakle, które — gdyby nie pech — byłyby od początku do grania. Na szczęście z kłopotami uporaliśmy się dość szybko. W tych dniach wznawiamy więc „Komedię rodzinną", „Ich c.?woro", „Ogród o poranku" (tu także zastępstwo za Iwonę Biern,aęJ$&, która odeszła do Teatru Ziemi Mazowieckiej), „Każdy kocha Opalę", „Czarowną noc" i „Zabawę" Mrożka „Aranżera" Bozowa. Tytuły te nie są jestcze „wygrane" w Koszalinie, w Słupsku i w terenie. Tyle byłoby o wznowieniach. — Druga struna, która wprowadza do naszej pracy pewne napięcie, to udział w zbliżających się festiwalach. Mamy zaproszenie do Jeleniej Góry. Na tamtejsze Spotkania Teatralne — wybieramy się z „Ogrodem o poranku" Turczyńskiego. Przygotować się trzeba solidnie, bo i towarzystwo zapowiada się godnie, i Spotkania są jubileuszowe. Mamy tąkże zaproszenie do Katowic na Festiwal Dramaturgii Krajów Socjalistycznych; tara chcemy zaprezentować „Solo na zegar z kurantem" Ós-valda Zahradnika w reżyserii Waldemara Krygiera. Te dwie wyprawy traktujemy bardzo poważnie — chcemy dobrze wypaść. — I trzecia cięciwa — realizacja najbliższych planów repertuarowych. Jakie one s^l? Spodziewam się. że uda mi się na pierwsza połowę października przygotować premierę ,,Sie kochamy" Schisgala w scenografii Janusza Tartyłły. Następna, to wspomniane już „Solo na zegar z kurantem", realizowane przez Krygiera. A w połowie grudnia chcemy wyjść z premierą „Cienią" Młynarskiego do muzyki Małeckiego — spektakl ja realizuję. Wynika z tego, że do końca roku mieszkańcy obu naszych województw zobaczą także trży nowe tytuły. A potem? Potem repertuar Bałtyckiego Teatru mieści \v sobie takie pozycje: „Peer Gynt" Ibsena, „Mandragola" Machiavelliego, „Słoń"^ Kppkowa, „Lizystrata" Arystofanesa i „Kto się boi Wirginii Woolf"' Albee'go. Reżyserować u nas będą: Aleksander Berlin, Abdelach Drissi, Waldemar Krygier i ja. Scenografie zobaczymy autorstwa Janusza Tartyłły, Włodzimierza Wieczorkiewicza i Waldemara Krygiera/ Sumując: razem ze wznowieniami na naszych scenach będzie można w tym sezonie zliczyć czternaście ty tu łów. Jak na możliwości naszego teatru, to bardzo dużo. Chcemy także od tego sezonu wprowadzić czwarty dzień grama w Koszalinie: odtąd będą to ^ czwartek, piątek, sobota i niedziela. Wiąże się to oczywiście z pozyskaniem nowych widzów. A więc — wcale niełatwe zadanie dla organizacji widowni. Częściowo problem rozwiążą zapewne wprowadzenie przedsprzedaży biletów — zwróciliśmy się do Koszalińskiej Agencji Imprez Artystycznych która obiecała nam prowadzić przedsprzedaż w swoim kiosku przy ul. Zwycięstwa. To pozwoli koszalinianom planować pójście do teatru. Wracamy także do przez tx«>- Sońskiem tradycji stałych dn' grania. Poza biupsisiem, gdzie harmonogram nie ulegnie zmiante wprowadzamy stałe dni w^Kołobrzegu i w SwSi* Jednocześnie chcemy wyeliminować z objazdu te sceny gotów^neg"spektakIuWala^ą Pe'ne wTh~Lr™SlLSeZ?nu- widzów interesują także zmiany iedr? Sm rskie3-. 1 u nas. tek w każdym teatrze, jedni odchodzą — inni przybywają. Odeszła Twona Bier- S-rl™ ?!ei™ Mazowieckiej, odszedł Waldemar Kownacki do Teatru Narodowego, do Płocka — Magdalena Radłowska, a do Olsztyna — Teresa Kuligowska USf3*7 ?°^ołowski' Witamy natomiast w naszym ze-»awoie tegorocznych absolwentów szkół teatralnych r Szcześn|ak (Warszawa) i Henryka Tomczyka £fi2 } Krystyne Michel. Zofie Grabska, Jeneto Sin «?' !f?a Woźniaka. Tadeusza Bartkowiaka, Mariana Szczerskiego i Janusza Markowskiego. Notowała: WAF.WTWTYNA TRZCIŃSKA Fot. JÓZEF PIĄTKOWSKI Strona 10 MAGAZYN G/os Pomorza nr 213 iTiiiiiiiiiiiiuiiniiiiiiiinniiiinniiiiiiiiiiiiiiimiiiiiui s i Sam wdzięk i bezpretensjonalność. 3 C'AF — Uchymiak 3 M miiniiiHimiiiiiiiiiiiiinfciiiiiiiiniiiiiniiłumin 3 BARAN 21.3-20.4,: Ktoś z twojej rodziny przymierza — 3 się cio startu na wyższej uczelni lub w nowym miejscu pro- 2 cy. Każda ważna zmiana w życiu budzi naturalny niepo- 5 2 kój, ale w tym przypadku obawy sq bezpodstawne. 3 «< w 2 BYK 21.4-21.5.: Oczekujesz nieustających dowodów mi- 3 £2 łości i przywiązania: stów, pieszczot, podarków... Ale; już 2 3 Rzymianie mówili: Argumenta non numeranda sed ponde- 3 3 randa sunt - Dowodów nie należy liczyć tylko je ważyć. 3 3 3 3 BLIŹWiĘTA 22,5.-21.6,: Masz teraz okazję do powiększę- 2 3 nia zasobu gotówki: protektor Bliźniąt, Merkury, dopingo- 3 2 wany przez Marsa, dbać będzie o twoją kieszeń do koń- 3 ca bieżącego roku,. 2 ** r 23 3 RAK 22.6.-22.7.: Kończy się okres twojej niezbyt pomyśl- ^ 3 nej passy trwającej od czerwca. Idź więc śmiafo do przo- 3 2 du nie oglądając się na to co było, Wszystko lub prawie SI 2 wszystko, co teraz podejmiesz, powinno spotkać się z 2 3 uznaniem i powodzeniem. 3 3 LEW 23.7.-23.3.: Gdybyś umia! (... a może chciał?) choć 3 3 w polowie tak cenić najbliższą osobę, jak ona ceni cie- 3 3 bie, nie byłoby między wami sytuacji podobnych do obec- 5 2 nej. Stać cię przecież na zastanowienie i zmianę postawy 3 3 — zrób to więc, nim wszystko się popsuje. 2 £5 ** 55 PANNA 24.8.-23.9,: To nie Judzie" się na ciebie uwzięli, 3 3 lecz ty ich zniechęciłeś pedantyczną drobiazgowością, 3 « brakiem spontaniczności i zamiłowaniem do narzekania. 2 3 Jeśli zmienisz styl bycia, ludzie znów cię otoczą. 2 2 ** 3 WAGA 24.9.-23.10.: Zaczęła się teraz dla ciebie dobra 3 2 passa. Starczy jej na uporządkowanie spraw codziennych, 3 3 jednak zasadnicze decyzje muszą poczekać do końca roku. 3 3 "* « SKORPION 24,10,—22.11.: Mógłbyś powtórzyć za Seneką: £ 3 Nie człowieka nienawidzę tylko jego wady —ale niestety 3 3 twoja najbliższa osoba sądzi, że jest inaczej. Apele, aby 3 3 się zmieniła, odbiera ja-ko wezwanie do odejścia. 3 te* ^ « STRZELEC 23.11.—21.12.: Obecne wydatki na pokaz nie 3 3 pasują ani do twojej osobowości, ani do sytuacji, W do- 2 5 datku wskazują nc brcik taktu wobec osób, którym pró- 3 2 bujesz imponować, 3 2 KOZIOROŻEC 22.12.—20.1.: Zastanów się, które z twaich 3 3 zamierzeń wiosenno-letnich nie doszły do skutku, al« mi- 3 2 mo poślizgu mogą być jeszcze zrealizowane. Szansa znów 2 3 się do ciebie uśmiecha, skorzystaj! — ** W 3 WODNIK 21.1.-18.2.: Panie, urodzone w drugiej de^-a- 3 3 dzie lutego, które zastanawiają się: kontynuować czy pr*?r- 3 3 wać karierę zawodową, niech nie próbują zawrócić do do- 3 2 mowych pieleszy. Raz dlatego, że jest to sprzeczne z am- 3 2 bitną naturą Wodnika. Po drugie — że właśnie otwiera się 2 3 przed nimi pomyślna perspektywa w zawodzie, nauce lub 2 3 twórczości artystycznej. " *r za wygrane mecze otrzymał Borg 700.000, lecz wpływy z reklamy znacznie przewyższyły tę sumę. Żywy slup ogłoszeniowy Kontrakt ze Skandynawskimi "Liniami Lotniczymi daje szwedzkiemu tenisiście zaledwie 30.000 koron, lecz gratisowe bilety są bez porównania więcej warte. W zamian zobowiązał się Borg do- noszenia znaczka SAS na rękawie swojej koszulki.' Okrągła sumką-wpływa również za używanie- rakiety marki volv o fritid — szwedzkiego imperium sprzętu sportowego. Kiedy Borg gra. w Skandynawii ma obowiązek używania koszulek. firmy .Jockey.' Gdzie indziej może używać innych strojów. Na przykład tych, na których robi pieniądze inna gwiazda tenisa zawodowe-* go, Adriano Panatta. W Stanach Zjednoczonych reklamuje Borg stro je dla nastolatków, zarabiając dużą forsę. Szwedzi mają okazję oglądać go przed każdym filmem czyszczącego zęby w krótkim reklamowym filmie. Tego nie robi również za darmo, podobnie jak wielu innych usług: podpisywania autografów i ściskania ręki klientom w licznych domach towarowych, które się do niego zwrócą. Prasa szwedzka nazwała go niedawno żywym słupem ogłoszeniowym. Jak to w kapitalistycznym świecie, Bjorn Borg jest z kolei własnością innego przedsiębiorczego pana, 44-letniego Amerykanina Marca McCorrnacka, który ma (lub przepuścił przez swoją stajnię) takie gwiazdy sportowe jak Muham-mad Ali, Bobby Fischer. Mark Spitz, Jackie Stewart. Jean-Claude Killy, Pele i wielu, wielu innych. International Management — tak nazywa się ta firma — zarabia na Borgu co roku kilkadziesiąt tysięcy dolarów, zapewniając mu w zamian porady prawne i ekonomiczne oraz organizując występy — sportowe i reklamowe. Tenisowe miasteczko Nie tylko zresztą amerykańscy kapitaliści zarabiają na Borgu. Na zachodnim wybrzeżu Szwecji, nj.d wodami Kattegatu leży maleńkie miasteczko Baastad, które cały swój los związało z tenisem. Wokół olbrzymich ' vkortów, na którvch zwykł grywać Gustaw V, rozłożyły się liczne hotele i sklepy, z których korzystają miłośnicy tenisa spędzający tu urlopy. Na początku lat siedemdziesiątych miasteczko bliskie było bankructwa. Zamykano hotele i restauracje, a ludność odpływała do wielkich miast w poszukiwaniu pracy. „Kiedy Borg zaczął być sławny — rnó* wi mi Herbert Svensson, handlarz rybami, prezes miejscowego związku kupców — odczuliśmy to-wszyscy natychmiast. Tak bardzo zwiększyły się obroty w naszych sklepach. Szkoda, że nie stało się to wcześniej — wzdycha — nie trzeba byłoby wówczas burzyć starej pięknej restauracji „Strand". Właściciel hotelu Baastad, Carl-Henrik Brandel: „W 1971 roku hotel zbankrutował z powodu złego poziomu szwedzkiego tenisa. Kupiłem hotel rok później i tego lata Borg osiągnął swój pierwszy wielki sukces w meczu pucharowym z Nową Zelandią. Liczba gości wzrosła natychmiast. Zeszłego roku, kiedy Borg występował często w Baastad pobito wszelkie rekordy. W tym roku mamy również dobry sezon". Dzięki ponownemu rozkwitowi tenisowego miasteczka, nie tylko wszyscy mają zatrudnienie, ale brak rąk do pracy jest tak dotkliwy, że zatrudnia się każdego, kto potrafi się jeszcze ruszać. „Jestem • stara i zupełnie nie przyzwyczajona do takiej pracy" — odpowiadała na moje pretensje miła starsza telefonistka, której — podczas zeszło rocznego meczu tenisowego Polski ze Szwecją w Baastad — aż trzy razy udało się przerwać połączenie z Warszawą. TOMASZ W AL AT BIŻUTERIA Z „JABLONEXU" Czechosłowackiej biżuterii nie trzeba specjalnie przedstawiać. Wyroby pod marką „Bijoux de Boheme" ozdabiają kobiety na całym świecie, A wszystko się zaczęło w Izerskich Górach już w roku 1348. Dziś nowoczesne zakłady, w których zatrudnionych jest 25 tys. pracowników, produkują rocznie ponad 130 milionów naszyjników, 75 milionów broszek, kolczyków i bransoletek, ponad 5000 ton pereł, perełek i kamieni. 94 procenty tej produkcji za pośrednictwem „Jablonexu" trafia na rynki zagraniczne. CZESKIE SZKŁO... Jeszcze sławniejszą i dłuższą tradycję posiada czeskie szkło. Według badań naukowych już od 1200 lat wyrabia się szkło na terenie Czechosłowacji. Od stuleci wyroby czeskich szklarzy są przedmiotem eksportu. Kruche cacka ozdabiają dzisiaj prezydenckie i królewskie pałace, opery w Mediolanie, Nowym Jorku i Moskwie, sławne historyczne budowle. Czeskie szkło trafia dziś do 120 krajów świata, ...1 BUTY Dobrą sławę u odbiorców mają także czeskie buty. Cze chosłowacja należy do największych światowych producentów obuwia. Rocznie produkuje się ponad 120 min par obuwia, z czego 55 min eksportuje się do 99 krajów na całym świecie. Czeskie buty uwzględniają nie tylko wymogi mody, ale i zalecenia lekarzy, co do ich zdrowotności. (mir) 0 P I B fl H Posiłek dla.., eksportu W opisywackim zapale, który przed Cen tralnymi Dożynkami dał się we znaki naszym środkom masowego przekazu, „Gios Szczeciński" (nr 185) dał się ponieść wyjątkowej fantazji. W informacji o wystawie rolnej podał, że ta jej część, która była pod Sianowem (nie podawszy, iż w Kłosie) „Zostanie wykorzystana jako baza konsumpcyjna dla eksportu o wie c". Z czego wynika, że albo owce będq tam zjaddne nim się je wyśle na eksport lub, że sam eksport będzie się posilał w Kłosie przed dalekimi wędrówkami w świat... Zero za dużo Zbigniew Florczak w artykule „Obrazy kraju" („Polityka" nr 35) wspomniał m. in, 0 znanej w swoim czasie ksiqżce W; Grab skiego „300 miast wróciła do Polski". Była w niej mowa o grodach, które po wiekach odzyskaliśmy na ziemiach 'zachodnich 1 północnych. U Florczaka z „300" zrobiło się jednak „3 000", Tymczasem wszystkich miast w całej Polsce (cytujemy za „Geogra fią Powszechną" t. III, str. 554 z 1965 r.} było 788. Trudno nam wyobrazić sobie, by w ciągu ostatnich dziesięciu lat miało przybyć nam aż 2012 grodów. Sztandar dla anonima „Gazeta Zachodnia" (nr 184) poinformo waia - czytelników na pierwszej stronie o tym, że załoga „PFMŻ' otrzymała sztandar prezesa Rady Ministrów. W tekście ani razu nie padła nazwa (pełna) wyróżnionego przedsiębiorstwa czy też fabryki nie mó wiąc o tym, gdzie się ona znajduje i co robi. Też kapelusz! Pewna łodzianka - podał „Dziennik Po pulamy" w nr 190 - wsiadła do tramwaju z wiadrem. Kiedy konduktorka zażądała od niej dodatkowej opłaty za naczynie, mieszkanka polskiego Manchesteru wsadziła je szybko na głowę wołając: „A co. w kapeluszu nie wolno mi jechać?". Po czym, już spod wiadra dobiegł stłumiony głos: „Jak będziemy przy Kopcińskiego, pro szę zapukać..." (kr) CECH RZEMJOSŁ RÓŻNYCH w Słupsku z o cr §€B€§ «r m £ et Cx5ertków-Rzern5e&£mSs&w • że od 20-29 wrzeinia 1975 r. przyjmuje zamówienia na koks niezbędny do działalności rzemieślniczej w 1976 r. PROSIMY o terminowi® zgłaszanie się, ponieważ p? upływie terminu Cech zamówień nie będzie pizyjmować. K-2589-0 t ""i.....ir-l: fi Spółdzielnia Pracy Metalowe-Odlewnicm Ę hn. Gen. K. Świerczewskiego § w Lęborku, ul. Polewskiego 19 © przjflmi® nat^cEimiasS do realizacji zamówienia .i) na wykonanie odlewów i ze stopów metali nieżelaznych 0 Ó w gatunku: AK-64, AK-9, MO-59 B 101, MK-80 § oraz C5 inne do uzgodnienia od osób prywatnych USŁUG! dla ludności oraz zakładów spółdziei- g czych i resortu państwowego. p INFORMACJI UDZIELA: Lębork, telefon 474 lub 14-67. JJ K-255S-0 *•< GMINNA SPÓŁDZIELNIA „SAMOPOMOC CHŁOPSKA" W DĘBNICY KASZUBSKIEJ, woj. Słupsk II PRZETARG NIEOGRANICZONY H,a sprzedaż samochodu ciężarowego marki żuk A 09. nr silnika 3551/81, nr podwozia 126200, cena wywoławcza 45.000 zł. Pojazd nic na chodzie, W przetargu mogą brać udział przedsiębiorstwa państwowe, spółdzielcze i prywatne, Przetarg- odbędzie się 28 września 1975 roku o godzinie 8 w siedzibie GS. Wadium w wysokości 10 proc. ceny wywoławczej należy wpłacić do kasy przedsiębiorstwa najpóźniej w przeddzień przetargu, Zastrzega sie prawo unieważnienia przetargu bez podania przyczyn. K-2537 SKODĘ S-I0n — sprzedam. Koszalin, tel. G26-69, do godz. 15. Rychłowskl. G-6074 SKODĘ 10(1 S, rok prod. 1970 — sprzedam. Koszalin, budowniczych 1/6, po szesnastej, G-6083 SAMOCHÓD fiat t25 ił lS(?n„ rok 1974 — sprzedam. Mielno, tal. 353, po szesnastej. G-6073-0 FIATA 125 p 1500 tok prod. 1974 przyezepkę bagażowa — sprzedam. Koszalin, tel. 244-24, ąodz. 15—19-. G-6075 3 HA ZIEMI, budynki mieszkalny i gosoodarczy. w dobn-m stanie — sprzedam. Macice 46 k/Koszalina. Stanisław Peryt. 0-6073 GOSPODARSTWO 6 ba wra* z zabudowaniami. sprzęt rolniczy i inwentarz — sprzedam. Sławsko k/Sławna, nr domu 13, Katarzyna Kachel. Gp-6090 MŁODĄ, szkolona sukę seter Kordon, z rodowodem — sprzedam. Szczecinek, ul,. Koszalińska 22b/4, od godz. 12—1S. G-P08J "Z1AŁKĘ budowlaną w Koszalinie — kupię. Zgłoszenia: Biuro Ogłoszeń. G-6 D84 DOMEK jednorodzinny w Słupsku (blisko centrum* kupie. Listy: Biuro Ogłoszeń, Katowice, dlą „7459". K-271/B-0 KUPIĘ domek w Koszalinie lub du*e własnościowe mieszkanie, w rozliczeniu mieszkanie dwa poko je (pełny komfort) w centrum Koszalina. Oferty: Koszalin. Biuro Ogłoszeń. G-6088 PIANINO — kupię. Koszalin, tel. 507-53. G-SS72 KUPIĘ mieszkanie dwu lub trzy-, pokojowe w Koszalinie. Wiadomość: Biuro Ogłoszeń. G-6075-0 MIESZKANIE dwupokojowe. u-meblowane w Koszalinie, nov.e budownictwo do wynajęcia na okres 3 Ia<\ Wiadomość? tel 301-7 ? W godz. 17—-20. G-6PS2 POMOC dochodząca do 14-mie-sięcznego dziecka potrzebna natychmiast. Słupsk.. Garncarska 5 8 G-6fl?0 ZAPISY na kursy radiowo-tele-wizyjne, kreślarskie, kosmetyczne, kucharsko-kelnerskie. kroju i szycia, dziewiarstwa. bhp, języków: rosvjskiego, niemieckiego, angielskiego szwedzkiego — przyjmuje ..Oświata" Koszalin, ul. Jana z Kolna 10. tel 250-*5 oraz Ośrodek Kursowy Kołobrzeg Cyrankiewicza <5. liceum Ekonomiczne, pokój 119. tel. 22-31. Rodzina 8—15. K ^2530-0 DYREKCJA Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Świdwinie filia w Połczynie Zdroju ze;ł-?sza zgub;^-nic legitymacji szkolnej nr 65 ucznia Tadeusza Serafina i nr 141 ucznia Andrzeja Matiaszewskieim. Gp-9iu. Znakomita, udana impreza • — wpisywali zwiedzający do księgi wystawowej z życzeniem, aby bvła większa j jako stała ekspozycja. Wysiłek, trud społeczny znalazł uznanie. Tadeusz Banach (prezes), Władysław Szymański. Jerzy Zouschner, Jan Malicki, Edward Ciszewski, Lech Wawrzyno-wicz, Czesław Migelewicz _ m KRZYŻÓWKA NR 777 ■ REDAGUJE SŁUPSKI KLUB SZARADZISTÓW PRZY WDK gj Do diagramu należy wpisać podane wyrazy w taki, sposób, _ aby powstała prawidłowa krzy-H żówka. Następnie _ posługując się szyfrem liczbowym od IB 1 do 38 — odczytać zawsze ak-tualne hasło. Q Wyrazy 4-literowe: KIWI, UCHO. 5-literowe: ANAPA, ATREK, 18 CREUS. ĆWIEK. ERATO. IWONA, OPIUM, ORGAN, SKIBA. ■I SUSZA. SZYCH. ■■ 6-li terowe: OSTOJA, PIECZA, SĄSIEK. TRENCZ. El "-literowe: ANDERSZ, DZIOBAK. JEZIORO, NOCNICA. 8-literowe: IMIESŁÓW, PA- * S.IONAT, PIĘKNOŚĆ. ZASOBNIK. __ 9-literowe: BIOCHEMIK, IM-P PERATOR, NADRZECZE, PORTOWIEC, SZCZYPIÓR. ® Ułożył: „STASZEK" Bi Rozwiązanie, którego treść stanowi hasło propagowanych ■ w tym miesiącu przez PZU ubezpieczeń. prosimy nadesłać do redakcji w Koszalinie — z ■ dopiskiem: ..KRZYŻÓWKA NR 777" — najpóźniej do przyszłej soboty, Dyrekcja Oddziału PZU ■ w Koszalinie ufundowała dla Czytelników następujące nagrb- jp dy rzeczowe: 1) OPIEKACZ DO CHLEBA, H| 2) ŻELAZKO. Z TERMOSTATEM 3) SZACHY MAGNETYCZNE. 8 Prócz tego, jak cn tydzień, rozlosowanych zostanie .5 BO-gg NÓW KSIĄŻKOWYCH po 50 Zł. ROZWIAZANIE KRZYŻÓWKI NfR 775: _ MŁODZIEŻ SZKOLNA m UBEZPIECZONA W PZU. to nazwiska zapaleńców, któ rzy przez trzy miesiące zamienili się w murarzy, elektryków, malarzy i w wolnym od pracy zawodowej czasie pracowali społecznie przy urządzaniu wystawy. Ale koszalińscy akwaryści na tym nie poprzestają. Przygotowują się do urządzenia stałej wystawy w znacznie większym pomieszczeniu, który już im WDK przydzielił. Też w piwnicy, w y m ag a j ą c e j gruntownego remontu. Nie zrażają się tym a znając ich zapał, urządzą stałą wystawę jeszcze bardziej interesującą. W obecnych pomieszczeniach będą mieli swój klub na spotka- nia i wymianę doświadczeń hodowlanych. Działalność społeczna koszalińskich akwarystów wychodzi poza ramy klubu związkowego. Już w czterech zakładach ich staraniem hale produkcyjne zdobią szkła ne baseny z kolorowymi ryb ■ kami egzotycznymi. Po tej wvstaw:e nastepne zakłady i kluby pracownicze zwraca-ja się o pomne w urządzeniu akwariowych wystaw. O to samo proszą szkoły I słusznie ędv? akwarium iest idealnym obiektem obserwacji dla uczniów, oddziałuje żywiej i silniej niż słowo nauczyciela biologii Spośród wielu, wielu jeszcze różnych zamierzeń interesująco zapowiada sie nawiązanie stałego kontaktu z załogą statku' pływaigeego po nmrzarh „Ziemia Koszalińska". Spodziewamy się, że propozycji tej marvnarska załoga nie odrzuci, (hz) Na zdjęciu: fragment wystawy akwarystycznej. Fot. Jerzy Pafan NAGRODZENI Nagrody za prawidłowe "rozwiązanie krzyżówki nr 773 ufun dowane przez Oddział Wojewódzki PŻU w Koszalinie, wv-losowali: 1. Suszarka do włosów — Mie czysław Połamochorzycz, Wie-wiórowo, p-ta Wyszewo woj. Koszalin: 2. Kocher turystyczny — Jan Klak, P4-100 Leszno: 3. Grzałka elektryczna — Jan Pawelec, 11-191 Lidzbark Warmiński. Bony książkowe wylosowali: Zofia Moskale tyk — 76-039 Kra śnik woj. Koszalin; Bożena Zawadzka — Różanka. 77-203 Dretyń: Maria Kapitan — ul. Poprzeczna 3"a/4. 75-841 Koszalin; Irena Maruszewska — ul. Zygmunta Augusta 75/55. 7fl-?00 Słupsk: Irena Petrus — 76-039 Biesiekierz, woj. Koszalin. Nagrody zostaną wysłań# pocztą. I G/os Pomorza nr 213 MAGAZYN Strona 13 PODYSKUTUJMY O KODEKSIE W centrum uwagi całej społeczności szkol nej znalazł się — obowiązujący od niedawna — Kodeks ucznia. Określa on w sposób lapidarny i precyzyjny uczniowskie prawa oraz powinności. Wejście Kodeksu w życie poprzedziły burzliwe dyskusje wśród pedagogów, metodyków nauczania oraz _wśród gamej młodzieży. Obecnie uczniowie wszystkich szkół w ca łym kraju zapoznają się z oostanowieniami tego tak isto+nego dla nich dokumentu, interpretują poszczególne jego punkty, podej mują konkretne szczegółowe decyzje, dotyczące życia wewnątrzszkolnego. Jak zwykle w przełomowych momentach (a takim jest dla uczniów wprowadzenie Kodeksu), wiele jest przy tym dyskusji, kon trowersji, wątpliwości. Na rozmowę o tym, jak młodzież przyjęła postanowienia Kodeksu, jakie wprowadzi on zmiany w — ustalonym przez długoletnią tradycję — trybie życia szkolnego i o problemach z tym związanych zaprosiliśmy grupę młodzieży z obydwu, koszalińskich szkół ogólnokształcących — im. Wł. Broniewskiego i im. St. Dubois. Wojtek z klasy III: Na wejście Kodeksu w życie czekaliśmy z ogromną niecierpliwością. Emocjonowaliśmy się tą sprawą od czasu, kiedy tygodnik „Na przełaj" rzucił hasło do opracowania nowego regulaminu dla uczniów. Już wtedy gorąco dyskutowaliśmy o każdej zamieszczonej tam propozycji i staraliśmy się stopniowo wdrażać je w życie mimo ich ówczesnej „nieoficjal-ności". Aśka, klasa IV: Żeby sprawiedliwości sta ło się zadość — walczyliśmy o zaakceptowa nie jeszcze nie obowiązującego Kodeksu naj częściej wtedy, kiedy trzeba było stanąć w obronie własnej lub kolegi. Na szczęście te raz mamy wszystko wypisane „czarne na białym", wiemy co nam czynić wolno a cze go nie wypada. Alina klasa IV: Najbardziej cieszymy «1$ t tego że nareszcie mamy oficjalnie uznane prawa. Dotychczas bywało że regulaminy obowiązujące w poszczególnych szkołach różniły się między sobą zasadniczo. Często O tym, jak mamy się zachowywać, jak u- bierać, jakie fryzury nosić itp. decydowali głównie nauczyciele, ich indywidualne gusty dowolnie stosowane metody wychowawcze-ba nawet dobry czy zły humor. Teraz w każdej spornej sprawie można się odwołać do Kodeksu. A ponieważ zarówno my, jak i nauczyciele, traktujemy go jako faktycz nie obowiązujące w szkole prawo, decyzje w takiej czy innej spornej sprawie, nie bę dą zależały od czyjegoś kaprysu. Lucyna, klasa IV: Pod warunkiem, że rze czywiście nauczyciele potraktują go poważ nie. W mojej klasie jeszcze ani jednej lekcji nie poświęcono omówieniu Kodeksu. Gdyby nie to, że zainteresowana sprawą czytam prasę, słucham audycji radiowych i dwóch radach pedagogicznych. Na jednej z nich dyskutowano sprawą naszego kolegi, który popełnił poważne wykroczenie. Decyzją rady postanowiono go wydalić ze szkoły. Nie chcieliśmy do tego dopuścić. Kolega jest człowiekiem wartościowym, jego „wy skok" mógł być po prostu zwykłym przypadkiem. Postanowiliśmy za chłopaka poręczyć. Wykonanie kary zawieszono na pół roku. A już my sami postaraliśmy się o to, by „odpokutował" on za swoje przewinienie Aśka: Następną ważną nowością jest wprowadzenie raz w tygodniu dnia wolnego od zadań domowych. W naszej szkole dniem takim będzie czwartek, ustaliliśmy to wspólnie, na ostatniej radzie pedagogicznej. Ze względu na nawał zajęć w klasie maturalnej i tak nie będę mogła pozwo lić sobie na „leniuchowanie" w tym dniu. Ale przynajmniej odrobię wtedy tygodniowe zaległości. Aśka: Bardzo ważne jest dla nas równiei i to, że wreszcie nie stoi przed nami widmo nagłej i niespodziewanej klasówki- Ciar ki mi przechodzą po grzbiecie na myśl d trzech czy nawet czterech sprawdzianach dziennie, jak to dotychczas bywało i to nie rzadko. Tyle uczniowie. Mówili najczęściej o tych" punktach Kodeksu, których przestrzeganie ułatwi im naukę. Pod warunkiem jednak, że respektowane będa zarówno prawa jak i obowiązki ucznia. Za wcześnie oceniać efek ty nowego regulaminu szkolnego. Jedno jest pewne. Jeśli dostosują się do niego o-bie strony: uczniowie i nauczyciele, zniknie ze szkół wiele dotychczasowych problemów i niepotrzebnych konfliktów, które w znacznej mierze decydowały o wynikach nauczania. Dyskusję zanotowała: KRYSTYNA JUSZKIEWICZ UCZNIOWSKI ŻYWOT telewizyjnych na ten temat, wreszcie — dyskutuję z kolegami z innych szkół, nie mogłabym wziąć udziału w dzisiejszej dyskusji. ,.G*;P.": Kodeks ucznia w sposób jasny 1 wyraźny określa Wasze prawa 1 obowiązki. W większości są one wszystkim znane, od lat kształtowane były przez pedagogów i zadomowiły się na dobre w świadomości uczniów. Ograniczymy się wobec tego do nowości tych które w jakiś sposób zmienią Wasz uczniowski żywot...? Aśka: Dla mnie sprawą najistotniejszą jest wzrost rangi uczniowskich przedstawicieli — samorządu szkolnego i aktywu organizacji młodzieżowych. Otrzymaliśmy do rąk potężny oręż — możemy współdecy dować we wszystkich istotnych dla szkoły sprawach. Wojtek: Chciałbym Cię w tym momencie poprzeć przykładem. Brałem udział już w Alina: Przyznać muszę, te nie podoba mlt się takie generalne ustalenie dnia „wolnego" dla całej szkoły. Przecież jeśli np, w określony dzień wypada przedmiot, z któ-reg<3 zajęcia są raz w tygodniu, to trudno od nauczyciela wymagać, by nigdy nie zadawał on lub nie egzekwował od nas wiadomości. Uważam, że każda z klas powinna oddzielnie zadecydować o tym, który dzień ma być dla niej „wolnym". Lucyna: Bardzo cieszymy się z jednoznacz nego uregulowania kwestii fryzur i ubiorów. Obrzydły nam już nieśmiertelne prin ceski czy kamizelki. A na uroczystości szkolne każda z nas chętnie włoży białą bluzkę i granatową spódniczkę. Wojtek: Niektórzy nauczyciele strzegli jak oka w głowie tajemnicy ocen. Często musieliśmy odwoływać się do sposobów nie dozwolonych. Teraz możemy je poznać bez takich zabiegów. W RĘKAWIE ■ sztuczne Światło Światło jest, jak już wspominaliśmy na wstępie naszego cyklu podstawowym warunkiem, aby mogło powstać jakiekolwiek zdję eie. W fotografii obowiązuje zasada, że im więcej światła, im bardziej oświetlony jest przedmiot fotografowany tym lepiej, choć nie zawsze całe to światło musimy wykorzystywać - od tego mamy przysłonę I możliwość skracania czasu naświetlania. Ale to co powiedziałem wyżej nie świadczy jeszcze, ie przy słabym świetle lub w zupełnie zaciemnionych pomieszczeniach czy nawet nocą, nie można wykonywać zdjęć. Można i to bardzo efektowne, ale jest to już „wyższa szkoła jazdy", o której będziemy mogli pomówić dopiero pod koniec naszych rozmów o fotografowaniu. Dziś natomiast porozmawiajmy o fotografii przy pełnym świetle, ale pochodzącym ze sztucznego źródła. W fotografii amatorskiej (w zawodowej również) występują trzy takie źródła: zwykłe tarówki oświetleniowe lub specjalne żarówki oświetlające typu „nitrafot" (przewoltowane i dające przez to bardzo jaskrawe światło ciągłe), żarówki błyskowe i lampy elektronowe. Pierwszy rodzaj oświetlenia można stosować przy wszystkich rodzajacji aparatów fotograficznych. Dwa następne tylko przy aparatach posiadających specjalne gniazdo kontaktowe do lamp zsynchronizowane z migawką. Na szczęście ostatnio niemal wszystkie produkowane na świecie aparaty, nawet takie proste jak nasz „Druch", posiadają synchronizację z lampami błyskowymi i elektronowymi lub przynajmniej z błyskowymi. EŻ : EHJH0D EB009B SKĄD TEN SUKCES? Kilka słów o stosowaniu każdego z tych trzech rodzajów o-świetlenia. Oświetlenie !arówkami „nitrafot" jest stosunkowo « najprostsze w zastosowaniu. Daje przy tym możliwość ustawie-nia światła pod odpowiednim kątem, lub — co jest znacznie ko- « rzystniejsze — zastosowania dwóch źródeł światła jednocześnie. Jego wada to konieczność instalowania świateł, co zajmuje du- m żo czasu, a poza tym musimy mieć możliwość podłączenia się X tq aparaturą do sieci prądu elektrycznego. Daleko łatwiej- a sze w zastosowaniu są lampy błyskowe. Są to tanie żaróweczki jednorazowego użytku, które umieszczamy w równie taniej i pro n stej oprawie połączonej przewodem z gniazdem synchronizacyjnym aparatu. Żarówki błyskowe są najbardziej godnym po- gj lecenia początkującym fotoamatorom źródłem światła, zasilanym z prostej bateryjki, a więc pozwalającym na fotografowa- g nie w każdej sytuacji i w każdych warunkach. Należy tylko pamiętać, że nie wszystkie żarówki błyskowe mają jednakową siłę gj światła. Podana jest ona każdorazowo na cokole żarówki i wyraża się tzw. liczbą szacunkową, która jest iloczynem odległo- B ści i przysłony przy czułości błony wynoszącej 18 din. Np, liczba szacunkowa ?4 oznacza, że mając błonę o czułości 18 din, 81 możemy wykonać przy tym oświetleniu zdjęcie z odległości 4 metrów przy przysłonie 8. Możliwość kombinacji jest bardzo sze- 91 roka. Ciąg dalszy za tydzień, (wiew) E* Ci młodzi ludzie, którzy interesują się współczesną poezją, którzy bywają na spotkaniach autorskich literatów naszego regionu — znają Zygmunta Flisa jako poetę. Tymczasem nie tak dawno, bo ledwo kilka dni temu, poeta odniósł sukces na innej nieco niwie: aż trzy piosenki skomponowane do jego właśnie słów otrzymały trzy pierwsze nagrody w konkursie na piosenkę o Słupsku. — Skąd ten sukces? — zapytaliśmy laureata. '— Był bardzo krótki termin i był serdeczny apel do nas, literatów. Sukces w konkursie ogłoszonym przez KAIA i przez Wydział Kultury i Sztuki UW w Słupsku odniosłem nie tylko ja, ale także Leszek Bakuła i Anatoliusz Jureń. A piosenką interesuję się mniej więcej od pięciu lat. Do niedawna mieszkałem w Szczecinku i współ pracowałem z tamtejszymi zespołami młodzieżowymi: „Sympozjum 67", „Kram", „Krząszcze". Niedługo ukaże się płyta „Kramu" z piosenka do moich słów: „Zamówię ci różę". W ogóle mam szczęście do róż. W ubiegłym roku nagroda w Białymstoku dla „Róż na peronie", potem „Zamówię ci różę", teraz pierwsza nagroda dla „Ballady o słupskich różach". Czemu ciągle róże? Bo uważam, że piosenka powinna być o rzeczach pięknych, a więc — o różach albo o dziewczynach. Teksty do słupskiego konkursu powstały, jak już wspomniałem, w bardzo krótkim czasie. Miasto było dla mnie nowe — od niedawna mieszkam w Słupsku — chodziłem więc i oglądałem, szukałem tego, co jest w nim najbardziej charakterystyczne. Próbowałem to nazwać tekstem i tąk, nocami, powstawała „Ballada o pięknej słupszczance", „Ballada o słupskich różach", „Daruję ci niebo nad Słupskiem". Jak z samych tytułów wynika, interesuje mnie taki typ utworu, który łączy liryzm i dowcip z obrazowaniem poetyckim. Bo przecież jestem jednak przede wszystkim poetą. I bardzo jestem ciekaw — czy takie samo uznanie, jakie mnie spotkało w konkursie, spotka moje piosenki wśród słupskiej publiczności. Not. W. TRZCmSKA^ — *a lę panią sfćąSj znam... Przyszła kryska — No, nareszcie przyszła kryska i na szacowne grono profesorskie. Teraz będziemy zrównani w prawach. Pewnie, że nie wszystkich, ale jeżeli chodzi o palenie fajek — tak. Co się dziwisz? Jak wiadomo, uczniom, nawet tym, najstarszym, przeroś niętym — nie wolno było nigdy ofi- cjalnie palić w szkole. Nawet wtedy, gdy rodziciele machnęli ręką i dali im swoje domowe błogosławieństwo. Na każdej przerwie zmykali co sił w nogach do ustronnych miejsc, oznaczonych dwoma kółeczkami i kopcili aż miło. A co krzyku było, jak nieraz dowcipniejsi z kadry profesorskiej (ci niepalący) po cichutku podkradali się do dymiącego kibelka i zoyciągali winowajców. A że naiwnym długo nikt nie jest, dawano dwa złote młodszemu koledze, który stał na czujce. Zobaczył taki ciało profesorskie — dawał umówiony sygnał i bractwo jak niewinne, antynikotynowe aniołki, gasiło Pety. A teraz wyobraź sobie co będzie! Nam nie wolno, ale im też nie! Jak głosi Kodeks szkolny, nauczyciel nie ma prawa palić w obecności uczniów. Nie, nie na lekcji„ Nawet na przerwie. Ponieważ i w pokojach nauczycielskich ci niepalący wywalczyli sobie zakaz palenia, więc resztę sobie dopowiedz. Będą na wyścigi gnać, jak my, do kibelka, żeby choć do połowy wypalić papierosa. Tyle, że grono profesorskie jest w gorszej sytuacji, bO mają pojedyncze te swoje ustronne miejsca. Oczyma mej bujnej wyobraźni vbidzę, jak jeden drugiego błaga, żeby go zapuścić chociaż na jedno jedyne za ciągnięcie się dymkiem. Z czasem może dojść do pełnej demokracji, ci którzy nie doczekają się swojej kolejki, będą gościć u nas. Ciekawe, czy ich też będą szukać i gonić? Kto? No, w naszej budzie nie pali dyro, więc zamiast nas dręczyć, będzie teraz dręczył ich. Śmiech mnie pusty ogarnia, jak pomyślę o tym za kazie. Ja nie palę, ale nigdy nie przeszkadzało mi, jak na przerwie palił profesor. Ale satysfakcja jakai tam jest. Głupia, bo głupia — ale jźst. Strona 14 MAGAZYN Cka Pomorza nr 213 # SPORT • SFORT • SPORT • SPORT • „Srebro" Zb. Kaczmarka W czwartym dniu mistrzostw świata i Europy w podnoszeniu ciężarów walczyło dwóch Polaków — Zbigniew Kac*uiarek | Kazimierz Czarnecki (waga lekka). Na Łużnikach nie było jeszcze dotąd tak wielkich emocji jak w czwartek. Dwóch zawodników wyrównało rekord świata w dwuboju, a o zwycięstwie zadecydowała ich waga ciała. Złoty medal zdobył Korol (ZSRR) — 312,5 kg, bo był lżejszy od Kaczmarka o 45 dekagramów, który t takim samym wynikiem poprawił własny rekord Polski aż o 7,5 kg. Brązowy medal zdobył Kuczew (Bułgaria) — 302,5, a doskonałe czwarte miejsce zajął drugi Polak — Kazimierz Czarnecki z wynikiem 300 kg. 0 puchar „Sportu" w Słupsku W sobotę i w niedzielę, w hali WSP w Słupsku kontynuowany bed^ie międzynarodowy turniej w siatkówce kobiet o puchar redakcji katowickiego „Sportu" w którym uczestniczą: reprezenta cja Finlandii. I-IIgowe zespoły: TJ Gottvaldov (CSRS) Komunalni Łódź i gospodarze turnieju — Czaorni Słupsk (II lisa). Początek zawodów w sobotę o godz. i®, a w niedzielę o godz. 10. (sf) Gwardia - Motor w Koszalinie W sobotę i w niedzielę rozegrana zostanie piąta kolejka spotkań piłkarskich o mistrzostwo II ligi. Po ostatnich pojedynkach w grupie północnej ukształtowała się już ścisła czołówka, wśród której znajduje się również koszalińska Gwardia. W niedzielę koszalinian czeka trudna przeprawa. Ich przeciwnikiem będzie wicelider rozgrywek — lubelski Motor, z którym zmierzą sł>ę o godz. 11 na stadionie Bałtyku. Gwardziści chcąc utrzymać przypomnieć, ia wszystkie Doje-wywalczoną pozycję muszą zdo dynki Gwardii z Motorem sta być komplet punktów, gdyż bę ły na dobrym poziomie i do-dące za ich plecami drużyny starczyły kibicom lubelskim i Ursusa i Zagłębia tylko czeka- koszalińskim sporo emocji. Na-ją na potknięcie rywali. leży sądzić, że równie* niedziel W dotychczasowej historii ne spotkanie w Koszalinie bę-snotkań mistrzowskich obu ze- dzie równie pasjonujące co po-społów, korzystniejszym bllan- przednie. sem legitymują się piłkarze lu bełscy, którzy dwukrotnie poko Trudno snu6 horoskopy od-nali Gwardię u siebie w iden- nośnie wyniku meczu. Szanse tycznym stosunku 1;0 oraz zre- są wyrównane. Za Gwardią misowali 0:0. Natomiast gwar- przemawia atut własnego bois-dńści tylko raz wygrali 7. Mo- ka i doping publiczności, na torem w Koszalinię 1:0, Było to który zawodnicy tak bardzo li-1 września ub. roku. Warto czą. (sf) NA BOISKACH KLASY REJONOWEJ Piłkarze klasy rejonowej ro- wlasach podajemy gods. spot- resrają w niedzielę szóstą ko- kania): OI.IMP Złocieniec — lejkę spotkań mistrzowskich. BAŁTYK Koszalin (15), VICTO- N.a pierwszy plan wysuwają #ię RIA Sianów — MZKS DARLO- pojedynki Gryfa * Darzborem WO (15), KOTWICA Kołobrzeg w Słupsku (godz. 11) I rezerw — PIAST Człuchów (15), CZAR Gwardii z aktualnym liderem NI Słupsk — SŁAWA Sławno — Iskrą, w Koszalinie (godz. 14 (godz. nie podano). WIFT stadion Bałtyku). A oto zesta- Szczecinek — GRANIT fiwl- wlenie pozostałych par (w na- dwin (15). (sf) Narodowe Biegi Przełajowe W niedzielę o godz. 10 na ®- stkich kategorii wiekowych) wy biekcie Zespołu Szkół Zawodo- łonlenl w eliminacjach środowych nr 2 (Technikum Samo- wiskowych. Ponadto odbędzie chodowe) w Koszalinie odbędzie się bieg otwarty dla wszystkich się wojewódzki finał Narodo- chętnych (powyżej 1« lat), na wych Biegów Przełajowych o dystansie 4000 m w konkurencji puchar redakcji „Głosu Pra- kobiet i 12.000 m — w konku-cy". , W Imprezie wezmą u- rencji mężczyzn, (sf) dział najlepsi lekkoatleci (wszy- TYDZIEŃ W IM Sobota — 20 IX PROGRAM I 8.30 „Świat się tworzy w nit dzielę" — film fab. prod. bułgarskiej 10.00 Program dla najmłodszych 15.35 Program I proponuje 15.55 Redakcja szkolna zapowiada 16.10 Dziennik (kolor) 16.20 Obiektyw — program wo jewództw- krakowskiego, krośnieńskiego, nowosądeckiego, przemyskiego,, rzeszowskiego 1 tarnobrzeskiego. 16.40 Studio Przebojów: program rozrywkowy TV , NRD 17.35 Sobota młodych 18.25 „Polskie skrzydła" — te leturniej 19.20 Dobranoc: przygody roi bójnika Rumcajsa (kolor) 19.30 Monitor (kolor) 20.20 „Złoty kask" — film fabularny prod. francuskiej. W roli gł. S. Signoret 21.55 Wiad. sportowe 22.15 Reklama 22.20 „Do usług" — program rozrywkowy 22.50 Dziennik (kolor) 23.10 „Opowieści starszego pa na" — „Natalia" (kolor) 23.20 Zakończenie programu PROGRAMY OSWIATOWH TVTR: 6.30 — Matematyka — 1. 1. 7.00 — Botanika — 1. I. 13.45 — Język polski — 1. 4S 14.30 — Hodowla zwierząt — 1. 38 PROGRAM II % 16.30 Program II proponuj® 16.40 Program dnia 16.45 Filmy Jana Rybkowskle go: „Godziny nadziei" — film fabularny prod. polskiej 18.15 „Druga młodość wetera na" —»■ reportaż z FABRYKI U-RZADZEN BUDOWLANYCH W KOSZALINIE 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego (poświęcona w całości problemom Środkowego Wybrzeża!) 49 .20 Dobranoc 19.30 Monitor (kolor) 20.20 „Warszawska jesień** — Koncert inauguracyjny — e*. I 21.05 24 godziny (kolor) 21.15 „Warszawska jesień" — Koncert inauguracyjny — cz. II 21.55 Wieczór autorski Andrze Ja Majewskiego (kolor) 23.05 Marianna Wróblewska w piosenkach i standardach Jazzowych £3.30 Zakończeni* program* Niedziela — 21 IX PROGRAM I TV TR: 6.15 Jęz. polski — I. 40 6.45 Hodowla zwierząt — 1. M 7.15 TV kura rolniczy 7.50 Przypominamy, radzimy 8.00 Alarm przeciwpożarowy trwa 8.10 Nowoczesność w domu i zagrodzie 8.35 Bieg po zdrowi* 8.50 Wia T.00 Uprawa roślin — 1. 1 13.43 Fizyka — 1. 32 14.30 Uprawa roślin — 1. 39 8.00 TV Kurs In formatyki — Automatyzacja obliczeń inżynierskich na przy kładzie budowy statków 15.05 Matematyka w szkole: Rozsze rzanie algorytów działań arytmetycznych 9.00 „Axel i Merit" — powtórzenie filmu fab. prod. norweskiej 16.40 Obiektyw — program województw 17.00 Dla młodych widzów: Ekran B fcral kiem 18.10 Spotkania w drodz* 19.20 Dobranoc: Dziwne przygo dy Koziołka Matołka 19.30 Dziei) nik 20.30 Przypominamy, radzi my 20.25 „Złoto Londynu" film fabularny prod. włoskiej 21.55 Pegaz 23.00 Wiad. aportom w*. i PROGRAM n 16,46 Gazeta kilku pokoleń reportaż 17.20 „SwlnoujScie-TA'* program publicystyczny 1T.« Partia w działaniu 18.05 „ł r» zy Branco Hronec" — film ro* rywkowy 18.30 „Wszystko pr*e» dziewczynę" — ode. IV filmu prod. francuskiej B serii — „Yao" 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 18.30 Dziennik 20.20 Informator turystyczny 20.40 Koncert na zamku Księi no — program muzyczny I cyklu: „Muzyka i architektura" 11.10 — 24 godzLny 21.20 Militaria — Obronność — No-woczesność 21.55 poprrez pl^ty wymiar 22.20 Program dla m«u manów — pieśni neapolitański* śpiewa B. Paprocki. Piqtek - 26 IX PKOGRAP X TVTR: 6.30 Fizyka ** L » 7.00 Uprawa roślin — 1. 39 12.45 Matematyka — 1. I 13.28 Botanika — 1. 3; Dla szkół: 10.00 Geografia — kl. VI 11.05 Wych. obywatelskie — kl. VII 15.55 NURT (Pedagogika) 8.00 „Złoto Londynu" — powt. filmu fab. prod. włoskiej 16.40 O-biektyw — program województw: 17.00 Dla dzieci: Pora na Telesfora 17.35 Publicystyka spor towa 18.05 TV Informator wydawniczy 18.20 Film dok. prod. francuskiej z serii — „Mała encyklopedia zwierząt" 18.55 Se zam 19.20 Dobranoc: Chłopiec z plakatu 19.30 Dziennik 20.20 Mój program — przedstawia T. Fijewski 21.40 Panorama 22.20 Gospodarność i' ja 22.55 Informacje — Towary — Propo zycje 23.00 Wiadomości sportowe 23.35 Kino Nocne: „Nagle zeszłego lata" — film fabular ny prod. USA 0.26 Zakończeni* programu PROGRAM n 16.30 TV Kurt Informatyki 17.00 Most 17.30 „Złoto Londy^ nu» _ film fab. prod. włoskiej 19.00 Kronika Pomorza Zachód niego 19.30 Dziennik 20.20 Jak patrzeć na dzieło sztuki — J. Malczewski 20.45 XV Festiwal Piosenki — SPLIT-75 21.40 24 godziny 21.50 „Czerwone żagle' — program estradowy 22.25 ,.Ky nolog w rozterce" — opera miczna. J u, , | „ . \ lifty*. A. CHODOROWSKI PZG D-l — Może pan być zupełnie spokojny, ie nie wydam ani jednego dolara więcej, niż to będzie bezwzględnie konieczne. Przecież 1 mnie także zależy na tym, żeby nadmiernie nie nadwerężać naszych wspólnych funduszów. Jednakże propozycja musi być taka, żeby bardzo zainteresowała tę dziewczynę. To musi być dla niej ogromnie atrakcyjne przedsięwzięcie. — Czy jest pan pewien jej lojalności? — Oczywiście — przytaknął Carbonl. — Mam do niej zaufanie. Na wszelki wypadek jednak przedsięwezmę niezbędne środki ostrożności. Istnieją pewne układy, które pozwalają ml na trzymanie jej w szachu. Nie sądzę, żebym się musiał uciekać do tej ostateczności, ale, jak wspomniałem, na wszelki wypadek dam jej do zrozumienia, że absolutnie nie leży w jej interesie prowadzenie podwójnej gry. Dorettino leciutko zaklaskał w dłonie. — Brawo. Zawsze podziwiam tę pańską umiejętność łączenia żywiołowego temperamentu z chłodną rozwagą i z daleko idącym przewidywaniem na przyszłość. Carboni gładko przełknął komplement. Skromnie schylił głowę. — Troppo gentile. Rozmawiali jeszcze przez ezas dłuższy, omawiając szczegóły planowanego przedsięwzięcia. Rozstali się w najlepszej zgodzie, jak dwóch starych dobrych przyjaciół. Patrząc na nich nikt by nie przypuszczał, że jeden drugiego byłby gotów utopić w przysłowiowej łyżce wody. Nazajutrz, późnym popołudniem signor Carboni siedział na tym samym fotelu, na którym odbył rpzmowę ze swoim wspólnikiem. Tym razem jednak zamiast niesympatycznego człowieka o uszach nietoperza miał przed sobą śliczną dziewczynę. Zasługiwała w pełni na to określenie. ZYGMUNT ZEYDLEB-ZBOROWSKI rnitim rm [pfijprryy FACHOWIEC w (1«> Wysoka, smukła o klasycznych kształtach poruszała się lekko, sprężyście jak baletnl-ca. Pięknie wymodelowana głowa ozdobiona była gęstymi jasnoblond włosami, z którymi kontrastowały ciemne, aksamitne oczy. Profil greckiej boginki. Z całej jej postaci emanowała zarówno wspaniała kobiecość jak 1 siła, niezupełnie harmonizująca z jej urodą. — Czy miałaby pani ochotę odbyć podróż do Polski? — spytał Carboni, przerywając przeciągające się nieco milczenie. Spojrzała pytająco. — Do Polski? Czy w celach turystycznych? — Nie tylko. Mam dla pani pewną Interesującą propozycję... Słuchała uważnie. Kiedy Carboni skończył mówić, spytały* — Ile pan proponuje? — Siedemdziesiąt tysięcy dolarów. Wysunęła dolną wargę. — Skromnie — powiedziała po chwili namysłu. — Powiedzmy osiemdziesiąt plus koszta oczywiście. — A może zaokrąglilibyśmy do stu tysięcy — zaproponowała spokojnym, cichym głosem. Carboni uśmiechnął się. «— Jest pani równie czarującą kobietą Jak wytrawnym biznesmenem. Zgoda. Ustalamy na sto tysięcy. —■ A gwarancja? — Szczegóły omówimy — zapewnił po-ftpiesznie. — O Ile się nie mylę, pani zna jięzyk polski. — Oczywiście. Bardzo dobrze. Moja matka była Polką. — To zapewne po niej pani odziedziczyła te wspaniałe, jasne włosy. — Być może. — A pani ojciec był Włochem? — Tak. Neapolitańczyklem. — Rozmawiamy o rodzicach pani tak, jakby nie żyli. — Bo nie żyją. Moja matka umarła na uremię, a ojciec został zastrzelony. — Zastrzelony? — Tak. W Palermo. — Kto %go zastrzelił? —- Nie wiem. Komuś musiał przeszkadzać. — A pani mąż zginął w wypadku samochodowym. — Taka była oficjalna wersja —- Dlaczego pani tak mówi? — Bo ja nie wierzę w ten „wypadek". Gino był zbyt doświadczonym 1 bardzo ostrożnym kierowcą. — Czy pani trochę nie demonizuje tej yprawy? Każdemu, nav«t najlepszemu kle-łowcy może się przecieT zdarzyć... Energicznie potrząsnęła głową. —- Mam pewne dane po temu, żeby nie wierzyć, że to był wypadek. Zresztą nie mówmy już na ten temat. — Jak pani sobie życzy. Musi się pani teraz czuć bardzo samotna. — Mam przyjaciół. — Czy w Polsce żyje może ktoś z rodziny pani matki? (c.d.n.) ■Bi „Glos Pomorza* - dziennik PoUklel Zjednoczonel Podlił Robotnicze). Redaguje Koległum -j|. Zwycięstwo 137/139 (budynek WRZZ) 75 604 Koszalin Telefony' ceitrolo 279 21 (fqciv te wszystkimi dzlołonnl). nacz. redokton 226-?3. *-cy nacz. red : 233 09 f 242 68, «ekr, red t 251 0V oub-flcyścl; 243 53. 251 57. 251-40. dział reporterski) 245-59, 233-20 dział mieisklł 224 95. dzloł *por-tewy» 233 20 (w dzień) 246-51 (wieczorem), dział łqcznośc) i czyte)r»!komh 250 05. Redakcja nocna (ul Alfreda Lampego 20) 248 23 depeszowy! 244 75. Oddział redakefl w Słupsku -plac Zwycięstwo 2 (I 0'etro) 76 201 Słup«k. tel 51 95 Biuro OqloszeiS Kos?oliń;,kieqo Wydawnictwo Prosoweqo - ul Powło Rndero 27a 75 721 Koszołln tel 222 91 Wołaty no prenunre-rate (miesięczno - 30 50 zł. kwar toino - 91 zł. oółroczro - 182 zł. roczno « 364 ?ł) przyjmula urzędy pocztowe, listonosze oroz oddziały dełeqotury Przedsiębiorstwa Ooowszechnlenlo Prosy s Ksiqtkl Wszelkich Informocf c i«arjnkach prerumeroty udrelo-|q wszystkie placówki ..Ruch', l poczty. Wydowco KoszolirSskle Wydawnictwo Prasowe RSW ..Proso - Kslqłka - Ruch" ul. Powło Findera 27o 75 721 Ko* szolin centroło telefoniczna 240 27 Tłoczono Prasowe Zokło-dy Graf?czne KosTolin, ul Alfredo Lampego 18. Nr Indeksu 35024. J3/os Pomorza nr 207 MAGAZYN Strona 15 m WRZESIEŃ („TELEFONY 20 SOBOTA - EUSTACHEGO KOSZALIN I SŁUPSK 21 NIEDZIELA - MATEUSZA W - MO 98 — Straż Pożarna 89 — Pogotowie Ratunkowe (tylko nagła wezwania) %DYŻURY KOSZALIN Aptek* nr 11, nl. Armii Czerwonej Ł teł. 244-18 SŁUPSK Apteka nr II, ul. Pawia Findera SS, teł. 47-18 BIAŁOGARD Apteka nr 44, p4, Wolności ta. teł. IT-M LĘBORK Apteka nr H, ul. Czołgistów 83. tel. 11-M KOŁOBRZEG Apteka nr 41, ul. Zwycięzców 1, tel. 21-88 Apteka SZCZECINEK 83, ul. Polna fta, tel. 401-81 '//////////y/s/s/sY/s/s W SOBOTA PROGRAM I wiad.: 8.00 8.00 , 9.00, 10.08, 15.00, 1S.00, 19.00, 20.00, 21.00, 22.00 i 23.00 5.06 Poranne Rozmaitości Roi nicze 5.25 Mel. na dzień dobry 5.30 Gimnastyka 5.40 Muzyczne wycinanki 5.50 Gospodarskie rozmowy 6.05 Sportowcy wiejs cy na start 6.10 Takty i minu ty 6.30 Informacje o programach PR i TX 6 35 Takty i ml nuty 7.00 Sygnały'dnia 7.17 Tak ty i minuty 7.35 Dzień dobry, kierowco 7.40 propozycje do listy przebojów 8.05 Komentarz dnia 8.10 Mel. naszych przyja ciół 8.35 Koncert rozrywkowy 9.05 Wychowanie muz. — ki. ITT i iv 9.25 Chwila muzyki 9.30 Moskwa z mel. i piosenka 9.45 Zrsnół W. Skowroński? go 10.00 Co czyta kraj 10.08 K. Weil: suita z Opery za trzy grosze" 10.30 ..Szaleństwo Alma yera" — ode. pow. 10.40 Muzy ka 11.05 Nie tylko dla kierów Ców 11.12 Z lubelskiej fonoteki muzycznej 11.30 Koncert chopinowski 12.05 Z kraju i ze świata 12.25 Muzyka 12.45 Rolniczy kwadrans 13.00 Soliści i kapele z różnych regionów Pol tki 13.15 Trzy plusy dla urody 13.30 Katalog wydawniczy 13.35 Muzyka 14.00 Sport to zdrowie 14.05 Ze świata nauki i techniki 14.10 Przekrój muzyczny tygodnia 14.40 Studio muzyki instrumentalnej 15.05 Listy z Polski 15.10 Muzyka i poezla 16.06 U przyjaciół 16.11 Radiowa kron. muzyczna 16.30 Fel. literacki 16.45 Grają i śpiewają polskie zespoły region. 17.00 Studio Młodych — Radiokurier 18.no Muzvka i aktualności 15.25 Nie tylko dla kierowców 18.30 Przeboje non-stop 19.15 Gwiazdy światowych estrad 20.05 Podwieczorek przy mikro fonie 21.35 Kron sportowa i ko munikat Totka 22.20 Gra Orkiestra Rozrywkowa w Katowi cach 23.30 Hallo Berlin, hallo Warszawa — koncert 23.98 Ko Biec programu 1 hymn, PROGRAM NOCNY Wiad.: 8.01, 1.80, 1.80, 1.88, "4.08 5.00. .....-~ O.ofl Początek programu 8.11--i—5.00 Program nocny i Gdan- • ka. PROGRAM n i Wiad.: 4.30. 5 30, 8.30, T.Sfl «-»8 11.30, 13.30 i 25.30. 4.57 Początek programu 4.M Dzień dobry. I zmiano 5.08 Po ranek muzyczny 5.35 Obserwa cle i propozycje 5.45 Mel. na dzfslsi 6.10 Kalendarz radio-815 Mel. na instrumenty 6.35 Chwila muzyki 8.40 W ludo-urych ry+mpch fi 50 GriwnastyK* 7.00 W kilku taktach, w kilku głowach 7.10 Soliści w repertua rze Dopulsrnym 7.35 Muzyka 7.45 Od miniatury do uwertury 8 35 Człowiek — społeczeństwo __ ideologia 8.55 Muzyka Spod gtrzorbv 9.no ?p;ewa Chór PR w Krakowie 9.W Pezp1<"ezeń-stwo na jezdni zależy od nas m RADIO samych 9.30 W.A. Mozart: kwin tet smyczkowy D-dur 10.00 Teatr PR: „Portret madonny" i „Chcę słuchać twoich słów szemrzących jak deszcz" — słu chowiska 10.47 K. Moszumańska — Nazar- bagatele na fortepian 11.00 Wychowanie obywatelskie — kl. średnie 11.20' J.N. Hum-mel: fantazja 11.35 Uniwersytet dla rodziców U-40 Od Tatr do Bałtyku 11.50 Zwykłe i niezwykłe — aud. 11.57 Sygnał cza su i hejnał 12.05 Mazowieckie przyśpiewki 12.20 Mag. łowiecki 12.35 Muzyka 13.00 J. polski — kl. III i IV 13.20 C. Saint--Saens; „Ha vanai.se" op. 83 13.35 „O Andrzeju Munku" — wspom nienie 13.55 Miniprzegląd folklorystyczny 14.00 Więcej, lepiej, taniej 14.15 Reportaż 14.35 Koncert muzyki operowej 15.00 Zawsze o 15.00: Młodzieżowa Agencja Kulturalna — Aktualności kulturalne — Kącik poezji — Piosenka MAK-u — Test dla detektywów — „Wyspa błę kitnych delfinów' — ode. pow. 15.40 Śpiewa Chór AM w Gdań sku 15.50 Wiersze 16.00 Czata 18.15 Reportaż z „Vratlslavia Cantans" 18.43 Mieszkanie W stylu lat 70 18.20 Terminarz rmi zyczny 18.30 Echa dnia 18.40 Radiolata rnia 19.00 F. de Vitry — muzyka 19.15 J. angielski — 1. 69 19.30 „Matysiakowe" 20.00 Chwila muzyki 20.05 Notatnik kulturalny 20.15 „Warszawska Jesień" — koncert inauguracyj ny 22.10 Muzyka 22.30 Radloka-baret 23.35 Co słychać w świecie 23.40 Nagrania z klubów jazzowych 24.00 Koniec progra nu l hymn. PHOGRAM m Wiad.! 1.80 1 8.84, Ekspresem prze* twist* T.80, 1.00, 18.28, 18.00, 17.80 i 18.30. 4.87 Początek programu 1.08 Hej, dzień się budzi! 6.Ó5 Mu zyezna zegarynka 8.30 Polityka dla wszystkich 8.45 i 7.05 Mu zyezna zegarynka 8.05 Kiermasz płyt 8.30 Co kto lubi 9.00 „Sledz two prowadzi radca Heuman" — ode. pow. 8.10 Klasycy włos klej piosenki 8.30 Nasz rok 75 9.45 Interradlo — mag. muzyez ny 10.25 Gra zespół E. Harrisa 10.35 Jazz w stylu funky 10.50 „Zwycięzca" — ode. pow. 11.00 Dyskoteka pod gruszą 11.20 2y cle rodzinne —mag. 11.50 Rock w stylu funky 12.25 Za kierów nleą 13.00 Powtórka r rozrywki 13.45 Czytamy pamiętniki S. Morawskiego 14.00 Muzyka po ważna 14.25 „Smutne rondo al-la tures" D. Brubeck* 14.35 Pia ty do brydża — gawęda 14.45 Przypominamy trio Peter, Paul and Mary 15.05 Program dnia 15.10 Piosenki z różnych obrotów 15 30 80 minut na godzinę — aud. 18.30 Jazz z Pra gi 18.45 Nasz rok T5 17.05 „Sledz two n-owadri ra^on Filmami" — ode. pow. 17.15 Kiermasz • płyt 17.40 Portret twórcy — re portaż 18.00 Muzykobranie 18.30 Polityka dla wszystkich 18.45 Muzykalny detektyw 19.15 Książka tygodnia 19.35 Zapraszamy do Trójki 21.50 Opera ty godnia 22.00 Fakty dnia 22.08 Gwiazda siedmiu wieczorów — A. Makowicz 22.12 Tezy 22.15 „Grek Zorba" -r- ode. pow. 22.45 Śpiewa Cz. Niemen 23.00 Wierszyki z księgi nonsensu 23.05 Wieczorne spotkanie z... 23.45 Program na niedzielę 23.50 Na dobranoc gra L. Coryeli 24.00 Koniec programu i hymn. NIEDZIELA PROGRAM I Wiad.: «.00 . 8.00, 9.00, 10.00, 15.00, 16.00, 19.00, 20.00, 21.00, 22.00 i 23.00 5.08 Melodie na niedzielę 8.08 publicystyka międzynarodowa 8.10 Kiermasz pod kogutkiem 7.08 Fala 75 7.18 Informacje o prógramach PRiTV 7.21 Z nagrań Polskiej Kapeli Ludowej pod dyr. F. Dzierżanowskiego 7.30 Moskwa z melodią i piosenka 8.15 Przeboje sprzed lat 9.05 Wiad. sportowe 9.20 Chwila muzyki 9.15 Radiowy magazyn wojskowy 10.05 Radiowy Teatr dla Dzieci: „Katarynka gra na rynku" — słuch. 10.25 Lista przebojów 11.00 Koncert niedzielny OIRT 12.05 „W samo południe" 12.35 Kiermasz muz. 13.00 Reportaż literacki 13.15 Nie dzielne spotkanie Studia Młodych 14.00 Recital z pauzą 14.18 Tygodniowy przegląd prasy 14.20 Recital s pauzą 14.38 „W Jezioranach" 18.00 Koncert ty-ozeń 18.08 Teatr Wielki PR: „Lat© w, Nohawt" — słuch. 18.88 Komunikat Totka i wyniki regionalnych gier liczbowych 18.14 Radiowa rewia rozrywkowa 1|8.53 Dobranocka 19.15 Przy muzyce o sporcie 20.09 Dyskusja na tematy międzynarodowe 20.20 ' .Muzyka 20.40 Spotkanie z pisarzem 21.05 Z lekką myzą przez lata 21.30 Zespół „Dziewiątka" 22.00 Mistrzowie lekkiej batuty 23.30 Rewia piosenek 23.05 Ogólnopolskie wiad. sportowe 23.20 Tańczymy do północy 24.05 Zakończenie programu 1 hymn. PROGRAM NOCNT Wiad.: 8.81, 1.00, 1.08, S.M, 4.00 i 5.00 0.00 Początek programu 9.11— 8.00 program nocny t Opola. PROGRAM II Wiad.: 4.38 . 5.30 , 8.30, t.S0, •.30, 11.30, 13.30 i 23.30 5.27 początek programu i,W Zapraszamy do Warszawy 8.10 Kalendarz radiowy 8.15 Mozaika polskich melodii ludowych 8.35 Wiad .sportowe 6.40 Dzień dó-bry, muzyko 7.35 Felieton literacki 7.45 W rannych panto- flach 8.25 Zawsze w niedzielę — fel. 8.35 Radioproblemy 8.43 Motywy ludowe w twórczości kompozytorów polskich 9.00 Ma gazyn literacki 9.30 Recital organowy 9.50 Tygodniowy przegląd prasy 10.00 Rozmaitości mu zyczne — aud. 10.30 Znaki czasu 11.00 Studio Młodych 11.40 „Omnibusem przez naukę" — aud. 11.57 Sygnał czasu i hejnał 12.05 Na południe od Czantorii 12.35 Zagadka literacka 13.00 Poranek muzyki symfonicznej 14.00 Program z dywanikiem 15.06 Utwory kompozytorów japońskich 15.30 Radiowy Teatr dla Dzieci 16.15 Tu horoskop reklamowy 16.30 Koncert chopinowski 17.30 Zespół „Dziewiątka" 18.00 Nowe nagrania polskich pieśni i tańców ludowych 18.35 Felieton aktualny 18.45 Ka barecik reklamowy 19.00 Teatr PR: „Helena" — słuch. 20.10 utwory J. Brahmsa 21.00 Wojsko — strategia — obronność 21.15 Piosenki żołnierskie 21.30 Siedem dni w kraju i na świecie 21.50 I. Xenakis — muzyka fortepianowa 22.00 Lokalne wia domości sportowe 22.10 Śpiewa Poznański Chór Chłopięcy 22.30 Recital p. Pearsa — tenor 23.00 Muzyka 23.35 Gra G. P. da Pale strlna — utwńry chóralne 24.00 Zakończenie programu i hymn, PROGRAM III Wiad.: 3.00 i 8.00 Ekspresem prze* Świat: 7.00, 8.0O, 10.30, 15.00, 17.00 i 19.30 3.57 Początek programu 8.08 Mćlodie-przebudzanki 7.00 Solo na klawesynie 7.15 Polityka dla wszystkich 7.30 Posłuchajmy Jeszcze raz — mag. 8.30 Co kto lubi 9.00 „Śledztwo prowadzi radca Heumann" — ode. pow. 9.10 pogodne piosenki 9.25 Pro gram dnia 9.30 Gdy sie mówi „A"... — aud. 9.50 Grające listy 10.15 Ilustrowany Magazyn Autorów 11.15 Alle 1 a de Laro-. cha w Be:gen 12.05' Słuch, doku mentalne A. Szymańskiej 12.30 Muzyczne premiery programu III 13.00 C. Santana i inni 14.05 Peryskop 14.30 Gra A. Segovia 14.45 Za kierownicą 13.10 Śpiewa Zespół Staples Singers 15.30 C. Santana i inni 15.50 Zapraszamy do .studia 16.15 Słowo i dźwięk — aud. 16.45 C. Santana i Inni >17.05 „Śledztwo prowadzi radca Heumann" — ode. pow. 17.15 Antologia piosenki francuskiej 17.40 Lektury, lektu ry... 17.55 Mini-max 18.30 „Buble beczki mapa transportowa" — słuch wg. W. Aks.ionową 19.25 „Taniec" zespołu Ossian 19.35 Muzyczna poczta UKF 20.00 Te atr mojej młodości — gawęda 20.10 e. Gilels gra koncerty Beethovena 20.45 C, Santana i . inni 21.00 ..Ballady peryferyjne" M. Białoszewskiego ' 21.20 Wariacje w stylu soul 21.50 One ra tygodnia: G. Kossini — „Kamień probierczy" 22.no Fakty dnia 28.08 Gwiazda siedmiu wie ozorów — A. Makowicz 22.15 Ro zmowy potoczne — wieczór IV 25.30 c. Santana 1 jego zespół 23.00 wierszyki z księgi nonsensu — III 23.05- Oklaski dla grupy .t. Geils Band 23.25 sielanki I kołysanki śpiewa w. Warska 23.45 Program na ponie działek 23.50 Na dobranoc śnie wa H. Vondraćkova 24.00 Zakończenie programu i hymn. KOSZALIN ADRIA — Synowie szeryfa (USA. 1. 15) — g. 16. 18 i 20; w niedzielę seans dodatk. g. 14 Sobota, g. 22 — seans awangardowy — Sugarland express (USA, sensacyjny); poranek — niedziela, g. 11 — Junga z Flo ty Północnej (radziecki) KRYTERIUM (kino study'v.-\ — Czerwone i białe (polski, 1.15) f. 17.30; Nocny kowboj (USA, 18) — g. 20; poranek — niedziela, g. 112 — Trzy orzeszki dla Koncłuszka (CSRS) ZACISZE — Gdyby Don Juan był kobietą (franc., 1. 18) — g. 17.30 i 20; poranek — niedziela, g. 12 — W pustyni 1 w puszczy, cz. I (poSski) MUZA — Jeremy (USA, 1. 15) — g. 17.30 i 20; poranek — nie dzieła, g. 11 — Król Maciuś I (polski) MŁODOŚĆ (MDK) — Zabijcie czarną owcę (polski, 1. 15) — g. 17.30; poranki — niedziela, g. U i 13 — Chłopcy i fantazją (radziecki) SŁUPSK MILENIUM — Dzień szakala (angielski, 1. 15) — g. 14, 17 i 28 Sobota, g. 22.30 — seans a-wangardowy — Spartakus (USA 1. 18) pan; poranek — niedziela, g. 11.*o — W pustyni i w pusz czy POLONIA — Najwieksze wy. aarzeriie od czasu, gdy człowiek stanał pa księżycu (francuski. 1. 15) — g. 16, 18.15 i 20.38; poranki — niedziela, g. 11.39 I 13.45 — Winnetou i król nafty (jugosłowiański) BARWICB — Dzieje grzechu (polski, 1. 1*); poranek — niedziela — Stoiń 1 struslątko (polski) BIAŁOGARD BAŁTYK — Potop. S>. TI (pol Ud) pan.j poranek — niedziela ta fiU* pa BMMwah ti>ol*kił d=:k ino CAPITOL — Pułapka w delcie Dunaju (rumuński) oraz — Ten trzeci (NRD, 1, 15) • * • BIAŁY BOR — Płonąca tajga (radziecki); poranek — niedziela — Samochód (polski) BOBOLICE — To ja zabiłem (polski, 1. 15); poranek — niedziela — Wydra pana Grahama (angielski) BYTÓW ALBATROS — Ucieczka prze* pustynię (francuski, I. 15); poranek — niedziela — Weronika w krainie czarów (rumuński) DOM KULTURY — Kto śpiewa nip grz»szv (j» CZAPMNEK — Głos na sprze dąż (włoski, 1. 15); poranek — niedziela — Cyrk (radziecki) CZŁUCHÓW — Dzielny szeryf Lucky Lukę (francuski) oraz — Osobliwa miłość (włoski. 1. 15) DAMNICA — Drogi mężczyzn (CSRS. I. 15) — g. 19 DĘBNICA KASZUBSKA — Godzina za godzina fnoiskl, 1. 15) — g. 18, w niedziele seans dodatkowy — g. 18; poranek — niedziela, g, 14 — Kajtek i siedmiogłowy amok (węgierski) DARŁOWO — Sekret (polski, I. 15) DRAWSKO — Zbrodnia w kin ble tenisowym (Jugosł.. I. 18); poranek — niedziela — Ani sło wa o futbolu (radz.) pan. GŁÓWCZYCE — Aferzysta (ra dzieckl, 1. 15) pan. — g. 19; poranek — niedziela — Tomcio Paluch (polski) GOŚCINO — Wód* Prusów (radziecki); poranek — niedzłe ta m Poitrąeh Teksasu (polski) KALISZ POM. — Orzeł 1 resz ka (polski, I. 15); poranek — niedziela — Słoń maruda (ang.) KARLINO — Monolog (radz.); poranek — niedziela — Królewna z długim warkoczem (radz.) KĘPICE — Jutro będzie za późno (CSRS. 1. 15); poranek — niedziela — Na rabunek (radz.) KOŁOBRZEG WYBRZEŻE — Moja wojna, moja miłość (polski): poranek — niedziela — Drukowane kwia ty (nOlski) DOM KULTURY — Kłamca (duński, 1. 15) PT AST — Nie ma róiy be« ognia (polski, 1. 18) LĘBORK FREGATA — Michał przywołuje świat do porządku (szwedz kl) oraz — Dzieje grzechu (pol ski, 1. 18); poranek — niedziela — Porwanie królewny (polski) — zastaw bajek ŁEBA — Bądź % nim szereśli wa (rsdrierki) oraz — Synowie szeryfa (USA. I. T*); poranek — niedri#la — Tresowany piesek fpolski) — zestaw bajek MIASTKO — sobota — kino nieczynne: w niedzielę; Charley Varrick (USA. I. 18); po>rane]$, — niedziela — W drodze na Kasjopeję (radziecki) • * • MI El, NO 1UWANA — Kłute (USA, 1. 18) pan. FAT. A — Grzeszna natura (włoski, 1. 15); poranek — niedziela — Dzieci Doa Kichota (radziecki) ^------ [KOSZALIN KOSZALIN W PROGRAMIK OGÓLNOPOLSKIM: Pr. II. na UKF 88,92 MHz — godz. 18.00—20.15 — Ogólnopolski muzyczny program stereo> foniczny. NOWA WTE9 LĘBORSKA — Heca (RFN, 1. 15) oraz — Gniazdo (polski) POI. ANO W — Pułapka na ge nerała (jugosł., I, 15); poranek — niedziela — Młynarczyk i kot ka (NRD) POŁCZYN ZDROj PODHALE — Grzech Katarzyny (CSRS, 1. 15) GOPLANA — Nadwołiańska opowieść (radziecki) pan.; pora nek — niedziela —• Powsina •martwienie (polski) PRZECHLEWO — Sutjeska (Ju gnsłowiański, 1. i«) pan.; poranek — niedziela — Czekam w Monte Carlo (polski) SIANOw — Ojciec chrzestny (USA, 1. 18); poranek — niedziela — Kochajmy syrenki (polski) SŁAWNO — Grzech Antoniego Grudy (polski, 1. 15); poranek — niedziela — Szeryf Dłu gie Ucho (polski) SZCZECINEK BOM KULTURY — Stoi ezyha na moje łyeie (CSRS, L 15) pan. •WIDWIN WARSZAWA — Granice miłości (węgierski, I. 15); poranek — niedziela — Kralek w bramce (radziecki) MEWa — Awans (polski, I. 15) • * • USTKA — Kamo — ostatnia misja (radziecki) pan. — g. 18 ł 20: w niedzielę dodatk. g. 18; poranek — niedziela, g. 12 — Krzyżacy (polski) pan. USTROŃ 110 MORSKIE — Koniec wakacji (polski); poraoek — niedziela — Historia tOUej •iłeinki (polski) ZŁOCIENIEC — Uksana — wódz Apaczów (NRD) pan.; po panek — niedziela — Zimoro-4«k (radziecki) pa*, , --------^ na falach średnich 188,8 i 202,1 m oraz UKF 69,92 MHz Na sobotę, 20 bna. 8.40 Studio Bałtyk 18-18 Program dnia 18.20 Nowości wydaw nicze — aud. T. Gawrońskiego 18.27 Przegląd muzyczny — aud. B. Gołembiewskiej 17.00 Przegląd aktualności wybrzeża 17.15 Z tygodnia na tydzień — komentarz I. Kwaśniewskiej 17.22 Starty — aud. G. Preder 17.47 Młodzieżowe studio stereo — aud. W. Stachowskiego 18.25 Prognoza pogody dla rybaków. na niedzielę, 11 bm. 8.00 Czas słoneczników — nowe wiersze Henryka Livori -Piotrowskiego 9.10 „Myszy . po. trzebują kotów" — opowiadani! Cz. Kuriaty 22.08 Lokalne wia. domości sportowe i wyniki lO' sowania „Gryfa", KOSZALIN W PROGRAMIE OGÓLNOPOLSKIM: Pr. II. na UKF 89,92 MHz — godz. 18.30—21.00 — Ogólnopol^ ski muzyczny program stereo^ foniczny. W Ti ATR KOSZALIN BAŁTYCKI TEATR DRAMATYCZNY — sobota, g. 19 i niedziela, g. 18 — Każdy kocha Opalę (ostatnie przedstawienia!) □wystawy KOSZALIN MUZEUM ARCHEOLOGICZNO. •HISTORYCZNE * Muzeum przy ul. Armii Czerwonej 63 — wystawa etno graficzna pn, „Jamno i okolice" oraz — .Zabytki świadka ml naszej hlstoriiw ♦ Ul. Bogusława II 18 — „Pięk no Pomorza Środkowego. Muzeum czynne codziennie w godzinach od 18 do 18. SALON WYSTAWOWY WDK — Rękodzieło ludowe 1 twórczość pamiątkarska (sala nr 3); wystawa akwarystów (sala nr 36). KLUB MPiK —• wystawa pn. „Problemy rolnictwa i gospodarki żywnościowej po VI Zjeż dzie PZPR na łamach prasy polskiej oraz wystawa pn. ..Nasz sojusz — nasze zwycięstwo" SALON BWA (ul. Piastowska) — Wystawa dorobku artystów plastyków koszalińskiego Okręgu ZPAP — czynna codziennie z wyjątkiem poniedziałków w g. t2—20 OBIEKTY ROSiW (ul. Głowac kiego) — Wystawa osiągnięć sportowych woj. koszalińskiego w 30-leciu. SŁUPSK MUZEUM POMORZA ŚRODKOWEGO — Zamek Książąt Pomorskich — otwarte w godz. od 10—18. 1) Dzieje i kultura Pomorza Środkowego t) Wystawa malarstwa (forma portretowa St. I. Witkiewicza) MŁYN ZAMKOWY — ezyn-ny od g. lfl—16. Kultura ludowa Pomorza Środkowego BRAMA NOWA ~ Galeria PSP — czynna w godz. Ifc—18, 1) Salon wysta wowo-sprzedaż-ny; 2) wystawy — malarstwa* Leszka Walickiego i fotogramów Bogumiła Opioły Świetlica „sezamoru* (ul. Szczecińska 56) — Wystawa pn. „Walka z faszyzmem lata 1939—1945" — dokumenty. SMOŁDZINO — Muzeum Przy rodnlcze SPN — czynne w goda od 10 do 16. KOŁOBRZEG MUZEUM Oręża Polskiego I) Wieża Kolegiaty — „Dzieje oręża polskiego na Pomorza Zachodnim" 2) Kamieniczka przy ul. Emilii Gierczak — ..Dzieje Kęłobrzegu" Wystawy ezynne we wtorki I niedziele od godz. 14—19 w środy czwartki piątki I soboty w godz. 8—13.30. Ponadto ekspozycją czołgów samolotów i samochodów wojskowych (obok kamieniczki prz> ulicy E. Gierczak) MAŁA GALERIA Domu Kultury — Malarstwo (akwarele) Hermana Trawnikowa (ZSRR) — wystawa czvnna codziennie bytów MUZEUM ZACHODNTOKA-SZUBSKIE (Zamek) — wystawa pn. ..Wystawa nabytków Muzeum" czynna codziennie w godz 10—15 próer poniedziałków W soboty wolne od pracy czyn na w godz. 11—19. Świdwin DOM KULTURY — wvstawvi grafiki Wojciecha Rrżywobłoc-klego oraz fotogramów Ryszar da Motkowicza. SZCZECINEK DOM KULTURY - Wystawa T.^. „ , malarstwa i grafiki Stanisława KLUKI — Zagroda Słowińska Swiderskiego z Ślinowa. Ekspo _ czynna w godz. 10—^16. Kultu zycja czynna codziennie w sali ra materialna i sztuka Słowln- nr u w g0(jZi 17—19, ców. KLUB MPIK — pl. Armii Czerwonej 6 — wystawa grafiki Wiesława Dembskiego BWA — Baszta Obronna SŁAWKw SALON WYSTAWOWY Domu Kultury — Wvstawa malarstwa ! matryc graficznych Ryszarda wystawa fotogramów pod na- i,echa z Koszalina — czynna co zwą „Ziemia słupska w oblek- dziennie w godz. od 17 do 20. tywie" Strona 16 MAG A Z Y N G/os Pomorza nr 2 mm.,, pKŚfSS i V.. : ■ if fSi I ■ ' ■•■IpwSiKis.'- mmmm iii Fotcmontai Zb. Olosińskiego U nos plaże Jui opus?osza?y, ale rsad Morzem Śródziemnym nadal można korzystać z uroków słońca, Fot. CAF widziałam w swoim życiu łudzi, którzy byliby szczęśliwsi i serdeczrsiejsi niż Helen, ale ona jest brudasem nie z tej ziemi". Rozstałem się z Olimpia po tym, gdy pewnego razu rozmawiając o znajomym powie działa: „Frank jest czarującym, mądrym, pryncypialnym człowiekiem. Szanuje starszych..." — w tym miejscu ziewnąłem ! wstawiłem „ale", a ona uderzyła mnie w głową buteiką od piwa. Potem pojawiła się Giuliet ta - wspaniały import ze słonecznej Italii. Ta signorina by ła typem „po ale". Myślę, że mnift pan rozumie? Najpierw beczka dziegciu, a potem łyżka miodu. Giulietta mogła powiedzieć: „Mary - to alko-holiczka i najwyższy czas wysłać ja na przymusowe leczenie, ale umie cudownie obchodzić się z dziećmi" albo: „Carlo to skończony drań, ale bosko twistuje". Nasz ro^ mans urwał się, gdy mówiąc o swojej rodaczce powiedziała: „Anna - to ponura, amoralna, zła baba..." - tu ziewnąłem i wstawiłem „ale" i ona trzasnęła mnie butelką po chianti. W szpitalu poznałem Antonię, Była mistrzynią sposobu, który nazwałem „swobodne ale". Mogła powiedzieć o swoich sąsiadach: „To katolicy, ale i u biq kwiaty" albo „Jack ma skrzywiony kręgosłup, ale to dobry ojciec". Za cząłem kolekcjonować jej „antonianizmy": „Ona jest z RFN, ale ub.era się bez zarzutu", „to luteranin, ale pall cygara", „to Anglicy, ale lubią spacery". Sprawa skończyła sie, gdy powiedziała mi: „kocham cię, cle jesteś z Ottawy" i pozostawiwszy mnie z tą zagadkową konkluzją wyjechała z chłopakiem, który był całko- wicie rudy, ale bajecznie bogaty. Od tego zaczął się mój u- paaek. Słusznie rzekł apostoł Paweł: „Miłość do kobiety, ta korzeń wszelkiego zła", W końcu postanowiłem zrobić ze. sobą porządek i zwróciłem się o pomóc do najlepszego psychiatry w Toronto. Pielęgniarka powiedziała mi: ,.Dok tor nie może oana przyjąć. Wyjechał na Hawaje, aby leczyć się z szoku, którego nabawił się lecząc felietonistę Rudolfa D. Nealberry. Tam-tem wyobraził sobie, ze za grzechy został przemieniony w homara". Bardzo mnie to rozstroiło 1 oostanowiłem zalrzeć do Neal berry. Było to tvdzień temu, a od te! pory nie wychodzę z baru i pile tylko podwćine whisky. Widziałem w swoim życiu niemało okropności Wi dz*a'em o*'ary tviodnia h>ez-oieczeń«łwa na jezdni. Przeżyłem łrreslenie ziemi w Nowe! Zelandii. Ale dreszcz mnie przechodzi, qdv tylko sobie nr?vnomne te obrzydliwe wytrzeszczone oczka ! malutkie czen.vone szcypce stukające w k!a'»'"sze under-' wooda. Tłum. S. Z. NAIE2Y OBECNIE do najwybitniejszych aktorek węgierskich.' Ni e odznacza się efektowną urodą, jest raczej niepozorna z wyglądu, ais umie operować takimi środkami wyrazu, które dają jej władzę nad widzem. Mar! Torocsik urodziła się w 1935 roku w wiosce w dolinie Cisy. ponownie, tym razem do obrazu j cały czas na ekranie, czy lei po- mała kolejną nagrodę za swafe Kiedy miała 17 lat przyjechała do ..Skrzywdzona", Obydwa te tytuły jawią się tylko na parę chwil. aktorstwo, tym razem za film „Mart Budapesztu, by studiować w Wyż- pozwalają aktorce ugruntować zdo Aktorstwo Mari znakomicie spraw* wy pejzaż" isivana Gnała. Tutaj szej Szkole Teatralnej i Filmowej. bytq już pozycję i zapewniają jej dziło się w filmie „Cisza i krzyk", dała ona rzeczywiście popis gry Jak to bywa w wielu przypadkach miano najbardziej interesującej iw którym pracowała ona pod kie- aktorskiej, usuwając zupełnie w cień również Mari została zaangaiowa- młodej odtwórczyni filmu węgier- runkiem słynnego węgierskiego reży- swojego partnera. na do swego pierwszego filmu jesz- skiego, sera, Miklosa Jcncso. Reżyser ten Przypomnę jeszcze kilka innnych cze przed ukończeniem studiów. By- ma dość specyficzny sty! pracy z filmów, które oglądaliśmy na na- ła to „Karuzela miłości" Zoltana Obecnie Mari Torocsik ma w aktorami, traktuje ich raczej jak szych ekranach. Są wśród nich: Fabriego, i od razu główna rola, swym dorobku blisko czterdzieści przedmioty niż ludzie. To jednak nie „Dwa zeznania'8, „Parasol św, Pio- Mlodziutka debiutantka podołała filmów. Są wśród nich znakomite przeszkodziło aktorce w ukazaniu tra", „tata bez marzeń", „Postne- wszystkim trudom, jakie stawiała obrazy, są też filmy zupełnie prze- całej tragediłi ludzkiego losu. lenieć" (TV), „Wojenna przyjaźń", przed nią ta rola i zwróciła swą cięthe. Mari nie zawsze grywa głów Mari Torocsik ma na swym kon- „Dwa piętra szczęścia", „Dialog kreacją uwagę międzynarodowej ne role. Niekiedy reżyserzy powie- cie nagrody, które uzyskała za zna- „Skowronek", „Dworek trzech dziew- publiczności na festiwalu w Cannes, rzają jej odtwarzanie epiiodycz- komite kreacje. W pierwszym rzę- czat", „Miłość surowo wzbroniona", Do prawdziwego sukcesu był już ttych, ale bardzo znaczących dla dzie należy postawić tę, która zdo- „Chłopcy z placu Brani", „Podróż tylko krok. fabuły postaci. Bo Mari jest aktorką, była w Cannes za film „Miłość" dokoła mojego mózgu", „Okułarni- W 1928 r. reżyser Janos Hersko która potrafi zwrócić na siebie uwa ex aeąuo z liii Darnis. Natomiast cy". (kon) powierza Mari rolę w filmie „Że- gę widza bez względu na to, czy rok później, w 1972 r. na festiwalu P.S. Mari Torocsik dedykujemy mi lazny kwiat", c Fabri angażuje ją jesf w centrum zainteresowania w Karłowych Varach Mari otrzy- leśnikom dobrego aktorstwa. Gdy policja zatrzymała 32-letniego bezrobotnego robotnika budowlanego, Donalda Arguette, pod zarzutem obrabowania banku na sumę 2.424 dolarów, mężczyzna nie tylko nie stawiał oporu, ale nawet przyznał sie do dwóch innych napadów, które łącznie przyniosły mu 1D tys. dolarów. Dopiero podczas przesłuchania wyjaśniło się, dlaczego Arquette był taki skory do ujaw nienia swych przestępstw. Mężczyzna przyznał, że pieniądze z napadu były mu potrzebne na zapłacenie alimentów dla swej byłej żony, na utrzymanie obecnej małżonki, a także na rozrywki z przyjaciółką. Wszystkie trzy były tak zdecydowane w egzekwowaniu finansowych należności, że Arąuette, który niedawno stracił pracę, a więc i możliwość zarobku, postanowił oddać się w ręce sprawiedliwości. „Dopiero teraz, w więzieniu, będę miał trochę spokoju" — oświadczył policjantom. W dwuszeregu zbiórka! Rys. „Punch" Gazeta, która mówi „Gespoken Nachblad" —to tytuł pisma holenderskiego, które nie ma odpowiednika w świecie, ponieważ nie jest ono drukowane, lecz nagrywane na taśmę magnetofono wa umieszczana w kasecie. Pierwsze próbne numer/ gazety dźwiękowej zawierają go dzinny serwis informacyjny, który można sobie odegrać w dowolnym mieiscu. Od nowe-ao roku nozeta bedzie wy eh o dziła codziennie, a jej koszt nie ma przekraczać ceny prze ciętnego dziennika. Książką na jeden raz W USA pojawiły się ostat nio książeczki dla dzieci, które, zdaniem producentów md jq zachęcić małych czytelni ków do lektury. Producen tów nie wydawców, poniewaf książeczki te, głównie z ba i kami, wykonane sa z czeka1 lady i zazwyczaj nie sq od kła dane na półki lecz konsu mowane po przeczytaniu. 8. NEAPHAM - Niech pan pozwoli s©- ble postawić kolejkę - powie dział mężczyzna przy barze — a ja opowiem panu historię moich miłosnych" katastrof, Było ich trzy, a każda związana z niepokaźnym, ale koniecznym w każdym języku słówkiem „ale". Pierwsza miała na Imię Olimpia i była młodą Angielką z Kensington czy tai podobnego przeklętego miejsca. Była w typie „przed ale". Rozumie pan, co mam na myśli? Najpierw dawała łyżkę miodu a potem dopiero becz kę dziegciu. Na przykład mó wiła: „Marjorie to miła i rozsądna dziewczyna, ale numer jej telefonu zna połowa mężczyzn w Toronto". Olimpia utrzymywała mnie bez przerw/ w pełnym napięcia oczekiwaniu, kiedy wyleje sie przygotowana przez nią beczka dzieaciu. W zasadzie, im len:ei ona mówiła o kimś przed „ale", tym bar-dziei krytyczne były. je? oceny po. Na przykład: „Mało Myśli cokolwiek nieuczesane A Najłatwiej się dyskutuje zamykając przeciwnikowi usta. A „Jesteśmy tacy, jacy jesteśmy". Ale na ogół gorsi, A Wyłożył kawę na łav:ę. Nie każdy jednak jest tragarzem w palarni kawy. JANUSZ WASYLKOWSK1 LOJALNY ZAWODNIK Czołowy gracz baseballowej drużyny „Solons" Sacra-mento Rob Ellis zamieścił w jednym z miejscowych dzienników 40-dolarowe ogłoszenie następującej treści: „Do kibiców mojej drużyny. Bardzo was przepraszam za słabą grę yj tym sezonie. Bardzo się starałem, ale jakoś mi nie wychodziło. W przyszłych roz-gr/wkach ooprewię się. Rob Ellis". Gdy dziennikarze zwrócili Rys, „EuIenspIeoeP się do trenera klubu Har-ry'ego Brighta o skomentowanie tego wydarzenia, odrzekł: „Sam jestem mile zaskoczony zachowaniem się jednego z moich pupilów, Dotychczas gracze, gdy mieli słabszy sezon, winili za to kie rownictwo klubu, trenera albo kolegów. Rzadko zdarza się, aby zawodnik otwarcie przyznał się do spadku formy". Trener zapowiedział, iż zwróci szczególną uwagę na Rob El-lisa, aby w nadchodzącym se zonie nie zawiódł on swych sympatyków.