trzymywanld w dałbym ciągu wysokiego tempa pra cy w naszym przemyśle węglowym. W okresie 10 dni września najlepsze rezultaty osiągnęły załogi: rybnickiego, bytomskiego oraz katowickiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowe £0. Zloty medal ' W Fteuelra da F»« zakończył się Międzynarodowy Festiwal Filmowy, na którym przedstawiono 40 filmów. £8-osobow« Jury przyznało złoty medal filmowi iluminacja" w r«ty «erł! Krzysrfofa Zanussiego Krytycy portugalscy uznali ten obraz Zanussiego za jeden z najlepszych filmów pokazanych na tym festiwalu. Decyzja Ttząd Cypru powziął de eyzję o postawieniu kwestii cypryjskiej na porządku dziennym najbliższej se sji Zgromadzenia Ogólnego NZ. Decyzję podjęto tt związku i załamaniem się rozmów między przedstawi eielaml dwóch wspólnot ey pryjskieh — Kleridisem I D»kUtt«n, Bok XXIV Nr 207 (7444) mim iiiiriiiiTiHiirriri^^ m- -—1111111 im.......mu mm mu......minomi KOSZALIN, SŁUPSK. Sobota, niedziela — pKOŻETARmSZ* WSZTSTKiat jomjow; ŁĄCZCIE SIĘ t WOJEWÓDZKA v, NARADA AKTYWU PAKTY JNO--GOSPODARCZEGO W KOSZALINIE Cena 2 : pracy :! warunkiem 13, 14 września 1975 r. JAN POPRAWSKI (czytaj $tr. 3) Edward Gierek w Kaliszu Wczoraj obradowało roz-izerzone plenum KW PZPR fv Kaliszu, poświęcone iktualnym problemom »po-eczno-gospodarczym rozwoju województwa z« «xez« fólnym uwzględnieniem *a dań przypadających na 0-kres przed VII Zjazdem partii. W posiedzeniu uczestniczył I sekretarz KC PZPR Edward Gierek. Henryk Jabłoński w Siedlcach Aktualne zadania pracy partyjnej przed zbliżającym się VII Zjazdem PZPR były tematem plenum KW PZPR w Siedlcach, w którym ueaesl niczyi członek Biura Politycznego KC PZPR. przewodniczący Rady Państwa — Henryk Ja blońakł runków do wykonania wy datnie zwiększonych zadań produkcyjnych w nadchodzącym 5-leciu. Dni Polskie W Hanowerze (RFN) rozpoczęły się Dni polskie. Impreza przebiega pod hai lem „Spotkanie z Polską", i potrwa do 21 września, Bierze w niej udział ok. 400 artystów, uczonych i sportowców polskich. Ponad plan Ponad 47,5 ty#, ton węgla dodatkowo wydobyli Jui fórniey w pierwszej deka-6*1« bm. Świadczy to • a- KOSZALTN. Wczoraj, w Koszalinie odbyła się wojewódzka narada aktywu partyjno - gospodarczego, która zainaugurowano kam panię przedzjazdową w wo jewództwie koszalińskim. W obradach, którym przewodniczył I sekretarz KW, PZPR Władysław Rozdra u-czestniczyli przedstawiciele większych zakładów pracy, gmin. zjednoczeń i instytut cji wojewódzkich, sekretarze komitetów zakładowvch i gminnych a także przedstawiciele bratnich stronnictw politycznych. Obecny był mini-ster komunikacji Mieczysław Zajfryd. Referat oceniajaey wszechstronnie wyniki sos podarcze minionych fi miesięcy w przemyśle i rolnictwie, a także osiągnięcia w realizacji planów społecz no-gospodarczego rozwoju wynika iaeych z uchwał VI Zjazdu wygłosił sekretarz KW^ Henryk Kruszyński. Co roku, kiedy tylko pojawiały się pierwsze oznaki wiosny, przemożnie ciągnęło mnie nad Studnicę. Szale-lie polubiłem ' tę rzekę. Gdy w Kawezu wysiadłem 1 autobusu i zadyszany sforsowałem stromiznę nasypu kolejowego, miałem ją przed sobą jak na dłoni. Gdybyś, niedźwiedziu... W drodze do rzeki często recytowałem tę Mickiewiczowską strofę. Żartobliwie dedykowałem ją to sarence, stórą niechcący wypłoszyłem z przybrzeżnych zarośli, to dzikiej kaczce na mój widok z rozgłośnym furkotem srywającej się z gniazda. Ze szczególnym upodobaniem ;aś — co bardziej dorodnemu, z natury tak przecież podejrzliwemu i ostrożnemu pstrągowi, który podejściem 3o spływającego po wodzie owada niebacznie zdradził swoją kryjówkę, by za chwilę dać się nabrać na wypuszczoną moją ręką blaszaną imitację. Nie przeczuwałem wówczas — trzy, cztery lata temu — że wkrótce porzekadło o niedźwiedziu, który lepiej sy cicho w mateczniku siedział, przyjdzie mi wypowiedzieć z jakże gorzką ironią. Rok temu bowiem, im da-' lej zdarzało mi się zejść w dół rzeki, tym rzadziej ns irodze swej spotykałem pozornie ni stąd ni zowąd na ivodzie pojawiające się kręgi — ulotny znak obecności ferującego pstrąga. Dodać tu muszę, że tamtego lata coraz częściej zmuszony byłem zapuszczać się w dół Studnicy. Woda opalała bowiem, odsłaniając jamy wypłukane za korzeniami nabrzeżnych drzew, za tkwiącymi w dnie głazami wiele innych ulubionych kryjówek „króla górskich potoków". Ubytek wody oznaczał zaś, że wydłuża się tru-cicielski zasięg ścieków nieco wyżej położonego Miastka. Początkowo przypisy wałem to skąpym opadom. Pewne ;o popołudnia jednak, kiedy zszedłem dalej w dół. gta-iąłam oniemiały, Drzewa jedno po drugim powalone do vody. Doszczętnie wykarczowane zarośla. Najbardziej ihyba malownicza pętla, jaką w swoim biegu właśnie ;utaj wykreśliła Studnica, odgrodzona od rzecznego koryta, zamieniona w wypełnione cuchnącą wodą, gnijące bajoro. Przeszedłem jeszcze paręset metrów owym smętnym szczątkiem rzeki. Rychło zwinąłem wędkę. Tutaj, w płytkiej, z wszelkiej roślinności, odartej wodzie nie iświadczy się żadnej ryby. Cóż zaś w ogóle myśleć y pstrągu,, dla którego meandrująca, bogata w schronienia Studnica jest jednym z kolejnych ginących mateczników. „Konserwatorzy" Jak napisałem — Studnica od Miastka do Kawcza przedziera się wąską doliną. Lesiste wzgórza miejscami podchodzą do samej rzeki. Stąd spokoju nie dawało mi pytanie: jaki właściwie jest sens tego kosztownego, by-io nie było, przedsięwzięcia, "którego skutki dla krajobrazu doliny, dla jej flory i fauny — zwłaszcza znajdujących się tutaj tarlisk pstrąga — są po prostu fatalne? (dokończenie na sir. 6) Obradowa!* związkowcy rwa odbytym ostatnio ple narnym posiedzeniu ZG Zw, Zaw. Pracowników Rolnych omówiono kierunki pracy Ideowo-wychowawczej wśród robotników rolnych. Wiąże $ie to z sze roka n°pularyzacja wytycz nych KC PZPR na VII Ziazd partii oraz programu XV Plenum KC. Tematem obrad plenum ZG Zw Zaw Pracowników Leśnych I Przemysłu Drwm nego było omówienie opraw iwłązanych ze stworzeniem ł&k najkorzystniejszych wa (dokończenie na str. 4) 5Lona 2 MAGAZYN G/os Pomorza nr 207 ■ ABY ATOMOWY GRZYB NIE STRASZYŁ LUDZKOŚCI Po sukcesie Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, najważniejszym obecnie zadaniem jest wcielenie w życie proklamowanych tam zasad i porozumień. Toteż wszystkie związane z tym wydarzenia sq natychmiast odnotowywane i komentowane w prasie europejskiej. 11 bm. dzienniki, radio i telewizja w Europie poinformowały o uroczystości przekazania I sekretarzowi KC PZPR, E. Gierkowi uwierzytelnionej kopii aktu końcowego Konferencji. Dokument ten, którego oryginał za zgodq wszystkich stron złożony został na przechowanie w miejscu jego podpisania, tj. w Helsinkach, przekazał w imieniu rządu swego kraju ambasador Finlandii w Polsce. Zawiera on pełny tekst postanowień końcowych Konferencji, określających podstawowe zasady bezpieczeństwa i współpracy na naszym kontynencie. Przyjmując ten doniosły dokument E, Gierek stwierdził m.in. „Uczynimy wszystko, ażeby jego postanowienia były konsekwentnie realizowane". DRW. Domy w wietnamski ch mlasttch I miasteczkach Unią nowymi tynkami. W latach wojny hylo to zbędnym luksusem. CAF — VNA 10 września w stolicy DRW wHanoi - obchodzono 20 rocznicę utworzenia Wietnam skiego Frontu Patriotycznego ;odpoWiedn!k polskiego Frontu Jedności Narodu) skupiającego partie polityczne, organizacje masowe, grupy wyznaniowe ł wszystkie siły społeczne DRW. Podczas uroczystości wielokrotnie pod kreślano, ie swe zwycięstwo nad zaborcami naród wietnamski zawdzięcza m.in. wszechstronnej pomocy, ' jakiej udzieliły mu kraje socjalistyczne. W tym samym czasie do Phnom Penh -stolicy graniczącej z Wietnamem Kambodży - po przeszło pięcioletnim pobycie w Chinach powrócił szef państwa ł przewodniczący Zjednoczonego Frontu Narodowego Kambodży - książę Norodom Sihanouk. W oświadczeniu, złożonym przed powrotem do kraju stwierdził, że najważniejszym obecnie zadaniem jego rządu jest umocnienie prawdziwe! demokracji- ludowej, wzmocnienie aospodarki i obrona Integralności oraz niezawisłości kraju. Książe podkreślił, że Kambodża prowadzić będzie politykę niezaangażowania. 11 bm. minęła druga rocznica faszystowskiego przewrotu w Chile. W ciągu tych dwóch lat wymordowano tysiące, a dziesiątki tysięcy ludzi zamknięto w więzieniach i o-bozach koncentracyjnych. Mimo okrucieństwa I terroru — walka narodu chilijskiego z faszyzmem trwa. Do ruchu oporu włacrają się nawet te odłamy społeczeństwa, które początkowo dały sie oszukać juncie. Reżim qen. Finocheta znalazł się pod pręgierzem światowej opinii publicznej. Ns zdjęciu 97,et junty chilijskiej, gen. Pinochet. W Portugalii w najbliższym czasie ma zostać ogłoszony skład kolejnego, szóstego już jrządu tymczasowego. Równocześnie prawica czyni wszystko, by nie dopuścić do stabilizacji politycznej kraju. Ale nie tylko prawica... Również siły maoistowskie w Portugalii jawnie sprzymierzają się s kontrrewolucjonistami, ata- kując portugalskich komunistów. Agencja TASS informuje, ie nieliczne, lecz agresywne te ugrupowania, utrzymujące ścisłe kontakty z Pekinem I stamtąd otrzymujące instrukcje, wywołując ferment I wrzenie, biorą m.in. udział w bandyckich napadach na lokale KP Portugalii I innych organizacji demokratycznych. Niepokój budzi nadal sytuacja na Bliskim Wschodzie. Izrael atakuje pogranicze Libanu, grozi Palestyńczykom daleko Idącymi konsekwencjami, o ile ich komandosi nie zaprzestaną akcji zbrojnych, a jednocześnie - prowadzi w Genewie rozmowy z przedstawicielami Egiptu w sprawie wypracowania szczegółów protokołu, dotyczącego wprowadzenia w życie podpisanego ostatnio egipsko-izraelskiego porozumienia odnośnie drugiego etapu wycofania wojsk izraelskich z Synaju, przekazania Egiptowi przez Izrael pól naftowych Abu Rudeis I rozmieszczenia amerykańskich techników cywilnych w stacjach systemu wczesnego ostrzegania w strefie buforowej na Synaju. Porozumienie egipsko-izraelskie zostało źle przyjęte w świecie arabskim. W dokumentach, opublikowanych po zakończeniu wizyty prezydenta Syrii Asada w Czechosłowacji stwierdza się, że „Sytuacja na Bliskim Wschodzie wymaga całościowego uregulowania wszystkich podstawowych problemów. Rozwieszania częściowe, leżące iedynie w interesie niektórych krajów, nie mogą przynieść temu rejonowi świata oczekiwanego pokoju". i a NOWE KONSTRUKTYWNE PROPOZYCJE ZSRR NOWY JORK (PAP). Rząd ZSRR zaproponował zawarcie międzynarodowego układu o całkowitym i powszechnym zakazie prób z bronią jądrową a także omówienie tej sprawy na 30 sesji Zgromadzenia Ogólnego NZ, która rozpocznie się 16 września. W dniu 11 bm. sekretarzowi generalnemu ONZ Kurtowi Waldheimowi wręczony został list ministra spraw za granicznych ZSRR, Andrieja Gromyki. Minister stwierdza w tym liście, że za warcie międzynarodowego układu, uzna jącego za bezprawne wszelkie próby i bronią jądrową, przyczyniłoby się znacznie do ograniczenia wyścigu zbrojeń, a tym samym do dalszego rozwo ju i pogłębiania procesu odprężenia oraz do umocnienia pokoju i międzyna rodowego bezpieczeństwa. Radziecki minister stwierdza,że 30 se sja Zgromadzenia Ogólnego NZ będzie obradować w sytuacji dla której, znamienne są wielkie, pozytywne zmiany. Proces odprężenia staje się coraz pow szeehniejszy, obejmuje nowe strefy sto sunków międzynarodowych. Całkowicie aktualne stało się zadanie uzupełnienia i ugruntowania odprężenia politycznego posunięciami z dziedziny militarnej powstrzymania wyścigu zbrojeń, zmniej szenia produkcji broni i w ostatecznym rachunku przystąpienia do powszechne go i całkowitego rozbrojenia. Dotychczas nie udało się całkowicie powstrzymać wyścigu zbrojeń, aczkolwiek — zwłaszcza w ostatnich latach — podjęto kroki zmierzające do jego zahamowania. Ogromne wydatki na cele wojskowe są wielkim ciężarem dla narodów. W wielu państwach wydatki te systematycznie wzrastają. Wyścig zbrojeń nadal się wzmaga. Sytuacja ta ka musi budzić zaniepokojenie państw członkowskich ONZ, a także zaniepokojenie i lęk wszystkich narodów — stwierdza w liście min. A. Gromyko. Przedłożony przez rząd ZSRR projekt układu o całkowitym i powszechnym zakazie prób z bronią jądrową przewiduje, że każde państwo — sygna tariusz tego układu zobowiąże się do zakazania wszelkich próbnych wybuchów broni nuklearnej do zapobiegania im i do niedokonywania ich w żad nym miejscu znajdującym się pod jego jurysdykcją lub kontrolą. Dotyczyć to będzie wszystkich środowisk — atmosfery, przestrzeni kosmicznej, obszarów pod wodą i pod ziemią. Państwa zobowiążą się także wstrzymywać od inicjo wania takich wybuchów nuklearnych, ich' popierania bądź jakiegokolwiek udziału w ich dokonywaniu. Zakłada się,że kontrolę nad przestrze ganiem układu sprawować będą jego sygnatariusze przy pomocy dostępnych im technicznych środków kontroli w taki sposób, aby było to zgodne z ogól nie przyjętymi normami prawa między narodowego. Zakaz dokonywania prób — stwierdza projekt układu — nie dotyczy pod ziemnych wybuchów jądrowych, które będą dokonywane w celach pokojowych przez państwa dysponujące bronią nuklearną na terytorium znajdującym się pod ich jurysdykcją, a także zgodnie z porozumieniami, na mocy których w myśl Układu o Nierozprze-strzer>aniu Broni Jądrowej państwa nie dysponujące tą bronią mogą uzyskać korzyści, z pokojowego zastosowania wybuchów nuklearnych. Tego rodzaju wybuchy byłyby przeprowadzane w następującym trybie: jeśli chodzi o państwa nie dysponujące bronią jądrową — zgodnie z brzmieniem art. V Układu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej; jeśli chodzi o państwa dysponujące bronią jądrową — zgodnie z zasadami, które zostaną ustalone w specjalnym porozumieniu. Państwa dysponujące bronią jądrową przeprowadziłyby rokowania w sprawie tego porozumienia z należytym uwzględnieniem zaleceń Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w tej kwestii i zawarły porozumienie możliwie jak najszybciej. Związek Radziecki zaproponował, aby układ był otwarty dla wszystkich państw, które zechcą go podpisać. Z Portugalii LIZBONA (PAP). W miniony piątek nad ranem zakończyło się wielogodzinne posiedzenie Portugalskiej Ra dy Rewolucyjnej. Jak informuje agencja France Presse członkowie Rady zatwierdzili projekt jej reorganizacji, opierający się na zasadzie respektowania programu zawartego w porozumie niu konstytucyjnym podpisanym , między ruchem sił zbrojnych a partiami politycznymi. Ten najwyższy utworzeniem nowego rządu organ sił zbrojnych powierzył zgromadzeniom trzech rodzajów wojsk sprawę desygnowania swych przedstawicieli do Rady. W czasie posiedzenia Rady desygnowany na premiera admirał Pinheiro de Aze-vedo złoży? sprawozdanie ze swych konsultacji, zmierzających do utworzenia nowego rządu tymczasowego. Jak już informowaliśmy, zapowiedziane na czwartek ogłoszenie składu nowego rządu zostało odroczone. Zdaniem obserwatorów, nastąpi to prawdopodobnie dopiero w przyszłym tygodniu. Pinheiro de Azevedo zmierza obecnie do utworzenia „rządu jedności narodowej". W jego skład mają wejść członkowie Partii Komunistycznej, Socjalistycznej i Ludowo - Demokratycznej, którzy nie będą jednak reprezentować swych ugrupowań politycznych. A Prezydent Sadat uda się do Waszyngtonu A Zamknięcie rozgłośni palestyńskiej w Kairze PROBLEM BLISKOWSCHODNI WASZYNGTON (PAP). Rzecznik departamentu stanu USA, R. Anderson, potwierdził wcześniejsze doniesienia, ie prezydent Egiptu Anwar Sadat zltoży wizytą oficjalną w Waszyngtonie. Rzecznik nie podał dokładnej daty tej wizyty, jednakże nadmienił, że ocze kiwana ona jest jesienią br. Anderson poinformował także, iż do stolicy USA „w niedalekiej przyszłości" przy będzie minister obrony Izraela Szimon Peres. Przeprowadzi on z sekretarzem stanu USA, Henry Kissin-gerem rozmowy na temat przyrzeczonej Izraelowi przez Waszyngton pomocy wojskowej i gospodarczej. LONDYN (PAP). Jak donoszą agencje zachodnie, rząd egipski przejął pod swą kontrolą rozgłośnię „Głos Palestyny", która emi towała audycje z Kairu. Oficjalny rzecznik palestyńskiego ruchu oporu o-świadczył za pośrednictwem agencji „WAFA" że radio „Głos Palestyny" zostało zamknięta w wyniku poufne go porozumienia egipsko--izraelskiego. Na podstawie tego porozumienia rząd egip «ki miał zobowiązać się do zaprzestania „wojny" na falach eteru przeciwko Izraelo wi. Rzecznik podkreślił1, ie zamknięcie rozgłośni palestyńskiej nastąpiło w chwili gdy imperializm i syjonizm nasilił walkę z palestyńskim ruchem oporu. Natomiast egipskie Ministerstwo Informacji podało, ie rozgłośnia prowadziła „rozmyślną kampanię propagandową" przeciwko Egiptowi. Agencja „WAFA" oznajmiła, że odtąd audycje emitowane przez byłą rozgłośnię „Głos Palestyny" nie są nadawane w imieniu palestyńskiego ruchu oporu. Agencja Reutera informu-Je4 że po przejęciu rozgłośni przez władze egipskie, zaczęła ona ogłaszać komunikaty, popierające egipsko--izraelskie porozumienie w sprawie Synaju. Taniec indiański przed wystrzeleniem „Vikinga" NOWT JORK (PAP). Przed wtorkowym łtarlem w przestrzeń kosmiczną drugiej amerykańskiej sondy marsjańskiej typu ,,vi-klng" na plaży w pobliżu Przylądka Canaveral odbyło się nie zwykłe widowisko. Przedstawicie le NASA odtańczyli tam przy wtórze bębnów taniec Indiański ora* uroczyście zagrzebali w plasku nóż. Zgodnie z wierzeniami plemion Indiańskich, któ re zamieszkiwały te okolice, obrzędy takie odpędzają złe duchy. Funkcjonariusze NASA chcieli w ten sposób zapewnić pomyślny start ,vlkinga". Po Iraku i Meksyku ARGENTYNA I KOLUMBIA WYRAZIŁY CHĘĆ WSPÓŁPRACY Z RWPG MOSKWA (PAP). Sekretarz RWPG Nikołaj Faddie-jew poinformował, że Argentyna i Kolumbia wyraziły chęć współpracy z Radą Wzajemnej Pomocy Gospodarczej. Przypomniał on, że w lipcu i sierpniu br. RWPG .zawarła porozumienia o współpracy gospodarczej i naukowo-technicznej z Irakiem i Meksykiem. N. Faddiejew podkreślił, że RWPG od chwili swego powstania jest organizacją o charakterze otwartym. Państwa należące do tej organizacji gotowe, są współ pracować ze wszystkimi kra jamj na zasadach całkowitej równoprawności, poszanowania suwerenności i nieingerencji w sprawy wewnętrzne innych krajów. Tragiczny wypadek drogowy WŁOCŁAWEK (PAP). Do tr«- ficznego w skutkach wypadku rogowego doszło pod Aleksandrowem Kujawskim (woj włocławskie). Autobus PKS jadący z Aleksandrowa Kulawskiego zderzył się pod wsią Służewiec z samochodem star należącym do straży pożarnej. Skutki zderzenia okazały gię tragiczne. Siedem osób poniosło śmierć, a 35 zostało rannych — w tym 25 ciężko. Na mieiscu wypadku zginęli m. in. obaj kierowcy. Nazwisk pięciu zabitych nie udało się dotąd usta-li c* Śledztwo w sprawie przyczyn kraksy prowadzi milicja włocławska. Izraelscy komandosi wracają i kolejnego wypadu na tery. lodąn Libanu. CAF — AP O W środę przebywałem na Unii fron tu — pisze specjalny wysłannik PAP, Ryszard Kapuściński z •Angoli — io re jonie miejscowości Caxito, położonej przy ważnej drodze strategicznej prowadzącej ze stolicy Angoli — Luandy do granicy Republiki Zair Caxito zostało zajęte przez oddziały MPLA po trwających sześć tygodni zaciekłych walkach z wojskami FNLA, w czasie których po obu stronach padło wiele ofiar. Zdobycie Caxito pozwala armii ludowej MPLA kontynuować ofensywę mającą na celu wyzwolenie dwóch północnych prowincji (Zaire i Uige) kontrolowanych przez FNLA. Z Luandy wyjeżdża się na front północny przez dzielnice miasta zniszczone w okresie walk lipcouiych między MPLA i FNLA. Wzdłuż drogi va prze strzeni sześćdziesięciu kilometrów ciąg ną się spalone i opuszczone wsie, wysadzone mosty, porzucone samochody. Po drodze mijamy oddziały MPLA uzbrojone w noyjoczesną broń maszynową i w rakiety prżeciwczołgo KORESPONDENCJA Z ANGOLI CAXITO we. Przy drodze stoją również wozy pancerne MPLA. Caxito, podobnie jak wiele miast Angoli jest zniszczone, ludność cywilna dawno opuściła mJasteczko. Jeden z dowódców armii MPLA — Coman-dante Ju-Ju prowadzi nas do grupy jeńców FNLA, (którzy poddali, się w czasie walk o Caxito). Stu pięćdziesięciu jeńców FNLA to. bardzo młodzi chłopcy, niektórzy mają po 15—16 lat Nie wiedzą o co walczą i nie chcą wal czyi, proszą żeby posiać ich do szko- ły. Wśród jeńców jest kilku starszych żołnierzy — to najemnicy zwerbowani przez FNLA. Wśród najemników jest trzech PorUigalczyków byłych żołnie-rzy armii portugalskiej w Mozambiku, osiadłych następnie w południowej A-fryce i tam zwerbowanych do Zairu aby stanęli na czele oddziałów FNLA. Jest wśród jeńców również żołnierz Zairu wcielony w szeregi FNLA W byłych koszarach portugalskich oglądamy jeszcze duże ilości broni i amunicji zdobyte przez jednostki MPLA. Jest to broń amerykańska i francuska dostarczona ostatnio oddziałom FNLA mimo protestów opinii afrykańskiej, która uważa FNLA za armię najemników. Rozmawiałem z żołnierzami oddziałów frontowych MPLA. Są zdecydowani prowadzić walkę do końca, do zupełnego wyzwolenia obszaru Angoli od obcych sił. Jest to trudna wojna, którą prowadzi się jednocześnie w wielu punktach na ogromnym terytorium Angoli. Gfof Pomorza nr 207 MAGAZYN Strona "& *: Zakończyły się polonijne spotkania gospodarcze „KOOPERACJA - 75" POZNAŃ (PAP). W Pozna niu zakończyły się trzydnio we polonijne spotkania gos podarcze „KOOPERACJA 75". Ich rezultaty omówiono na ostatniej, plenarnej sesji z udziałem kierownictwa Towarzystwa „Polonia" Polskiej Izby Handlu Zagra nicznego oraz przedstawicie li naszych centrali handlu zagranicznego i producentów drobnej wytwórczości. Według zgodnie wyrażanej opinii, impreza ta spełniła oczekiwania zarówno gości, jak i jej organizatorów. Re prezentanci ponad 100 firm polonijnych mieli w czasie roboczych sesji dobrą okaz ję zapoznać się z możliwoś ciami nawiązania lub rozszerzenia współpracy produk cyjnej i handlowej z nami, a równocześnie przeprowadzili wiele konkretnych roz mów bezpośrednio z produ centami i handlowcami. Ich rezultatem są m. in. wstęp ne ustalenia w dziedzinie handlu wyrobami polskiego przemysłu szklarskiego, piwowarskiego, kosmetykami, wyrobami sztuki ludowej i meblami. Wiele propozycji naszych gości dotyczyło współpracy w dziedzinie wspólnego roz wijania w naszym kraju bu downictwa hotelowego i turystycznego oraz produkcji materiałów budowlanych. Ferie uczniowskie w bieżącym roku szkolnym WARSZAWA (PAP). Wzo rem roku ubiegłego, również podczas nadchodzącej zimy młodzież wypocznie na 2-tygodniowych wakacjach. Dla uczniów szkół podstawowych przypadną one w okresie od 19 do 31 stycznia 1976 r., a dla młodzieży szkół średnich — od 2 do 14 lutego 1976 r. Rok szkolny rozdzielać bę dą okresowe przerwy, dają ce młodzieży możność krót kiego odoreżenia, oderwania się od książek. Pierwsza z nich — 4-dniowa (terminy ustalą dyrektorzy szkół) bę dzie miała miejsce w październiku, przerwa świątecz na — od 22 do 27 grudnia br. a ferie wiosenne — od 15 do 20 kwietnia 1976 r. Dzieci szkół podstawowych zakończą naukę 5 czerwca, a przystąpią do lekcji po wa kacjach 21 sierpnia; natomiast uczniowie szkół średnich opuszczą klasy 19 czer wca, a rozpoczną nowy rok nauki 1 września 1976 r. Nowy kalendarz przerw w nauce podyktowany inte resem zdrowotnym młodzieży szkolnej okazał się korzystny z wielu względów. Zapewnia uczniom co pewien czas oderwanie od ksią żek, możliwość odprężenia i wypoczynku. 2-tygodniowe wakacje zimowe, po pierwszym półroczu pracy szkolnej są okazją do nabrania sił do dalszej nauki, dzięki temu znacznie więcej dzieci korzysta z wczasów zimo wych. Podczas ubiegłej zimy wy jechało na wypoczynek 430 tys. uczniów to jest przeszło dwukrotnie więcej niż w roku 1974. Przedłużenie wakacji letnich przyczyniło się m. in. do lepszego wykorzystania, zwłaszcza w czerwcu, placó wek wczasów rodzinnych. „KESONOWA ŚMIERĆ" I.ONDYN (PAP). Intensywne prace przy eksploatacji roponoś nych pól podwodnych na Morzu Północnym pochłaniają coraz więcej ofiar śmiertelnych. Mnożą się wypadki „śmierci kesonowej". W taki sposób w komorze ciśnieniowej zginęło w tym tygodniu dwóch nurków brytyjskich zatrudnionych przy jednej z zakotwiczonych platform wiertniczych. Forsowność tych prac jest o-stro krytykowana przez prasę brytyjską. Według oficjalnych źródeł, od 1971 roku przy pracach wiertniczych i wydobyciu ropy naftowej zginęło ogółem 50 osób, w tym 24 nurków brytyjskich. Szkocki działacz zwia? kowy John Ballacher, wymienił liczbę przeszło 200 robotników, którzy zginęli na Morzu Północnym od 19«6 roku. SALOMONOWY WYROK ■ O LONDYN (PAP). Sąd filipirt-ski nakazał pewnemu strażni- _ kowi więziennemu w Manili H przepisać sto razy dwa paragrafy z kodeksu karnego dotyczące m zwalniania więźniów. Strażnik nie chciał bowiem wypuścić więźnia, który odsiedział jiui {B swój wyrok. Komunikat agencji TASS MOSKWA (PAP). Agencja TASS zakomunikowała, że w dniach od 16 do 27 września br. z terytorium Zwiąż ku Radzieckiego wystrzeliwane będą rakiety do rejonu- Morza Barentsa, o promieniu 40 mil morskich. Centrum tego rejonu posiada współrzędne 73 stopni szerokości geograficznej pół nocnej i 35 stopni długości wschodniej. Dla zapewnienia bezpieczeństwa rząd ZSRR prosi rządy innych państw, korzystających ze szlaków morskich i po- B wietrznych w rejonie Morza Barentsa, aby wydały B polecenia odpowiednim orga nom w celu powstrzymania fl statków i samolotów od wy korzystywania tego rejonu 8 i położonej nad nim przestrzeni powietrznej od godz. B 10.00 do 21.00 czasu miejscowego. B Nowa loteria na Centrum Zdrowia Dziecka WARSZAWA (PAP). Dzisiaj zainaugurowana zostanie loteria Polskiego Mo nopolu Loteryjnego pn. ,.EX PRESS". Całkowity dochód z tej loterii przeznaczony jest na pomnożenie środków przeznaczonych na bu dowę pomnika-szpitala — Centrum Zdrowia Dziecka. . Losy — w cenie 10 złotych — sprzedawane będą od soboty w kioskach i klu bach „Ruchu" na terenie ca łego kraju. Tam też wywie i ■ m ■ ■ ■ b ■ izone zostaną tabele z numerami wygrywających losów. Co trzeci los tej loterii wygrywa. Na wygrane prze znaczono ponad 120 milionów zł. Wszystkie wygrane są pieniężne, a najwyższe wynoszą po 20 tys. zł. .Nowością tej loterii jest to, że wygrane do wysokości 500 złotych włącznie wypłacane będą natychmiast w kioskach lub w klubach „Ruchu", natomiast wyższe wy grane w terenowych oddzia łach RSW „Prasa — Książka — Ruch". Organizatorzy tej atrakcyj nej loterii spodziewają się, że cieszyć się ona będzie nie mniejszym powodzeniem niż poprzednie loterie, których dochód przeznaczony był na budowę pomnika-szpitala i przyczyni się do znacznego zwiększenia środków groma dzonych na koncie Centrum Zdrowia Dziecka. BYTOWSKI „ELMOR" Przy wylocie ulicy Lęborskiej nie kończy «ię już — jak to było dawniej — Bytów. "Z brzegu wyrastają coraz liczniejsze domki jednorodzinne, prawdziwe piętrowe wille, a dalej rozbudowuje się bytowski przemysł. Utworzony przed kilku laty z byłej spół dzielni bytowski oddział gdańskiego „EL-MORU" zdobył już sobie dobrą pozycję wśród zakładów kooperacji wewnętrznej przemysłu okrętowego czego widocznym i liczącym się potwierdzeniem są szczodrą ręką sypnięte kredyty na dalszy rozwój obiektów produkcyjnych i socjalnych. Bytowski oddział „ELMORU" wytwarza konstrukcje stalowe nośne oraz obudowy urządzeń elektrycznych i sterujących stanowiących wyposażenie statków. Rozwijający się przemysł okrętowy potrzebuje coraz więcej bytowskich wyrobów, a w istniejącej starej hali brakuje miejsca. Dlatego'też na sąsiedniej, zarezerwowanej kiedyś działce powstaje nowa, nowo cześnie. zaprojektowana hala produkcyjna oraz wszystkie niezbędne obiekty pomocnicze i socjalne. W przeciwieństwie do istniejącej nowa hala ma konstrukcję stalową, składa się z trzech naw, wewnętrznie jest całkowicie otwarta poza niektórymi pomieszczeniami jak malarnia, stacja sprężarek, trafostacja i inne. Od strony ul. Lęborskiej zamknięta zostanie 4-kondygnacyjnym budynkiem socjal no-biurowym. W pozostałej części obudowana będzie blachą falową i ocieplona weł ną mineralną. Projekt rozbudowy bytowskiego oddziału „ELMORU", już realizowany przez Koszalińskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Prze myślowego, wykonał koszaliński oddział Centrum Techniki Wytwarzania ,,Promom'.' Głównymi projektantami nowego zakładu są: mgr inż. Zofia Łastowska, inż. Waldemar Zakrzewski i Karol Grabowski. Tydzień muzycznych wzruszeń Siedem muzycznych wieczorów w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym i w pięknej scenerii Sali Rycerskiej Zamku Ksiqżat Pomorskich. Trzy koncerty fortepianowe z u-działem Orkiestry Symfonicznej Państwowej Filharmonii im. Stanisława Moniuszki w Koszalinie. 16 półrecitali i 2 recitale fortepianowe, recital i półrecital klawesynowy. To była wielka muzyczna uczta, której dania, w postaci utworów skomponowanych przez dawnych i współczesnych kompozytorów, serwowa ło melomanom 26 wykonawców tegorocznego IX Festiwa lu Pianistyki Polskiej w Słupsku. Wśród wykonawców było 5 członków polskiej ekipy pianistycznej na tegoroczny Międzynarodowy Konkurs Cho pinowski. Ciekawe ł błyskotliwe prelekcje znanych krytyków muzycznych. Studenci wyższych uczelni muzycznych, ich pedagodzy, kilkutysięczna rzesza melomanów, którym nawet piłkarskie emocje meczu Polska — Holandia nie przeszko dziły w słuchaniu utworów Chopina, Czajkowskiego, Skriabina, Strawińskiego, Ra-vela cZy Prokofiewa. Mnóstwo kwiatów i owacji. Oto króciutka kronika IX Festiwalu Pianistyki, imprezy, której dźwięki za kilkanaście godzin zamilkną, a przez rok cały i lata nastepne będą przynosić ogromnego splendoru słupskiej kulturze. Ale nawet ta, bardzo fragmentaryczna kronikc nie byłaby peł na, gdyby nie dodać, że u-twory grane na festiwalowej scenie utrwalono na... 36 kilometrach taśmy magnetofonowej. Zdjęcia i tekst: IRENEUSZ WOJTKIEWICZ Strona 4 MAGAZYN G/os Pomorza nr 207 WOJEWÓDZKA NARADA AKTYWU PARTYJNO-GOSPODARCZEGO W KOSZALINIE WYZSZA JAKOSC PRACY WARUNKIEM LEPSZEGO ŻYCIA (dokończenie ze str. 1) — Dzięki dużemu wkładowi pracy «nlóg państwowych gospodarstw rolnych i rolników indywidualnych — mówił Henryk Kruszyński — rolnictwo nasze w roku ubiegłym przekroczyło po raz pierwszy granicą 30 kwintali ż hektara. Wysokie tempo rozwoju uzyskaliśmy również we wzroście pogłowia zwierząt gospodarskich. W ciągu ostatnich 4 lat pogłowie bydła zwięk-•szyło się o 18 proc. Równolegle z dobrymi wynikami w produkcji rolnej wzrastała produkcja towarowa. Osiąg nięte wyniki wykazały nam jednocześnie, że w naszym rolnictwie tkwią jesz cze duże rezerwy. — Robiliśmy wszystko lub prawie wszystko — mówił dalej Henryk Kruszyński — aby rok bieżący był rokiem wysokich urodzajów i wysokiej produkcji. Niestety, efekty tej ogromnej pracy nie dają nam pełnej satysfakcji. Jeszcze do połowy czerwca stan zbóż pozwalał przypuszczać, że ich plony bę dą co najmniej na poziomie roku u-biegłego, a nawet wyższe. Jednakże trwająca ponad dwa miesiące susza v/ znacznym stopniu pogorszyła warunki wegetacji, w wyniku czego plony zbóż są nieco niższe od uzyskanych w roku poprzednim. Brak opadów wpłynął również niekorzystnie na stan ziem niaków, pozostałych roślin okopowych i pastewnych oraz użytków zielonych. W ostatecznym rachunku pogorszy to bilans paszowy i utrudni realizację zadań w produkcji zwierzęcej. Wiele uwagi poświęcił sekretarz KW, Henryk Kruszyński omówieniu problemów produkcji przemysłowej. Charakteryzuje się ona nadal wysoką dynami ką wzrostu. Na wysokim poziomie \i-trzymują się obroty handlu i gastronomii, nastąpił spory wzrost wartości świadczonych usług dla ludności. W efekcie już kilka przedsiębiorstw zrealizowało swoje zadania wynikające z planu 5-letniego. Pomyślne są również wyniki koszalińskiego budownictwa. Ale na tle tych pozytywnych wyników jeszcz# jaskrawiej uwidaczniają się wy stępujące braki. W minionych 8 miesiącach 39 przedsiębiorstw i zakładów nie wykonało swoich zadań, a ich zaleg łości przedstawiają wartość 124 min zł. Nadal utrzymuje się w gospodarce województwa koszalińskiego tendencja do uzyskiwania wzrostu produkcji przez zwiększanie liczby pracowników a nie drogą zwiększania wydajności. W minionym okresie zaledwie 66,3 proc wzrostu produkcji uzyskano przez wzrost wydajności pracy przy średniej krajowej' przekraczającej 80 proc. Szeroka i gruntowna analiza ujemnych zjawisk pozwoliła sprecyzować w referacie zadania, których realizacja pozwoli jeszcze przed VII Zjazdem w znacznym stopniu wyeliminować te ujemne zjawiska z życia społeczno-gospodarczego województwa. ^ W dyskusji, jaka rozwinęła się po referacie, podjęto węzłowe problemy gospodarcze i społeczne województwa, zastanawiano się nad podniesieniem na wyższy poziom jakości życia i p.ra-cy- Jako pierwszy przemawiał Saturnin Skrzypczyński, przewodniczący WRZZ. Podkreślając osiągnięcia minionych lat, wysoką aktywność ludzi pracy, omówił rolę związków zawodowych w dziedzinie poprawy warunków pracy, ochrony interesów i praw ludzi pracy, rozwijania współzawodnictwa, racjonalizatorstwa a także w wychowywaniu kolektywów pracowniczych, tworzeniu klimatu sprzyjającego solidnej pracy i eliminacji ujemnych zjawisk w postaci wysokiej absencji, lekceważenia dyscypliny pracy itp. Józef Januszewski, I sekretarz POP przy WP PKS przedstawił warunki, w jakich działa komunikacja samochodowa. Lepsza współpraca z PKP i klientami mosrłaby przynieść o wiele lepsze wyniki gospodarcze. Niestety, wiele przedsiębiorstw nie jest przygotowanych do obsługi ciężkich samochodów, w efekcie czego notuje się duże marnotrawstwo sił i środków transportowych. O zadaniach spółdzielczości mieszkaniowej i inicjatywach zmierzających do zwiększenia rozmiarów budownictwa mieszkaniowego w przyszfej 5-latce mówił dyrektor oddziału CZSBM, Bronisław Murawski. W bieżącym 5-leciu zostanie przekazanych do użytku ponad 6,2 tys. mieszkań, 0 wiele więcej niż zakładały plany. Ale nadal czeka 14 tys. członków. Spółdzielczość mieszkaniowa podejmuje współdziałanie ze spółdzielczością wiejską, organizacją kółek rolniczych 1 innymi organizacjami zmierzając do rozwoju budownictwa. Szczecineccy kolejarze — jak stwierdził Stanisław Skotnicki, I sekretarz KZ — zanotowali w ostatnich latach sporo sukcesów w poprawie stanu urza dzeń kolejowych, co wpływa na lepszą regularność ruchu pociągów pasażerskich. Niestety, nadal są kłopoty z pociągami towarowymi. Lepsze wykorzystanie taboru kolejowego utrudniają niektórzy odbiorcy. Szczecineccy kolejarze otrzymali ostatnio 120 mieszkań. Jest to duży postęp w poprawie warunków socjalnych załogi. Przyniesie to w efekcie wzrost dyscypliny i obniży fluktuację załogi. Wiele czasu i uwagi poświęcono w dyskusji sprawom rolnictwa i wsi. O problemach wykorzystania ziemi, jej należytej uprawie i pielęgnacji mówił Wacław Łata, rolnik indywidualny, sekretarz POP w Dobiesławcu, Bolesław Bielankiewicz, prezes WZGS, przedstawił problemy zaopatrzenia wsi w artykuły do produkcji rolniczej, skupu płodów rolnych, realizacji planów produkcyjnych przez zakłady spółdzielczości wiejskiej. — Z każdym rokiem uzyskujemy większe obroty — mówił Bolesław Bielankiewicz — dostarczamy wsi więcej towarów, ale też ciągle notujemy wyższy wzrost potrzeb. Plan dalszego rozwoju gminy, produkcji rolniczej, działalności kulturalnej i oświatowej przedstawił sekretarz Komitetu Gminnego z Gościna, Ireneusz Budzelewski. Szeroki program rozwoju warzywnictwa i sadownictwa w województwie omówił Jan Błaszczyk — prezes Wojewódzkiej Spółdzielni O-grodniczej. Realizacja tego programu wymagać jednak będzie zwiększenia nakładów inwestycyjnych, tworzenia zespołów uprawowych i innych rozwiązań organizacyjnych. Piotr Bodo — wiceprezes WZKR — scharakteryzował dorobek chłopskiej organizacji. Marek Zarzycki — prezes WZSMlecz., przedstawił problemy spółdzielczości mleczarskiej i sposoby przezwyciężenia trudności, jakie wyniknęły na tle spadku skupu mleka. Zapewnił, że sytuacja została opanowana. O problemach produkcji przemysłowej mówili: Ryszard Janowicz, I sekretarz KZ przy „Unimie", Edward Modzelewski, sekretarz KZ przy zakładzie ELKAM-ELKO w Szczecinku, a o sprawach transportu budowlanego — Hipolit Stańczak, I sekretarz POP przy OTS w Koszalinie. • — Codziennie 8 tys. osób nie pracuje — stwierdził Bolesław Andryszewski — dyrektor Wydziału Zatrudnienia U-rzędu Wojewódzkiego — a w ciągu roku zmienia pracę w województwie koszalińskim około 30 tys. osób. — Jeśli się założy — mówił dalej — że każdy ze zmieniających pracodawcę przy okazji nie pracuje tylko 2 dni, będziemy mieli rozmiar strat, jakie ponosi gospodarka wojewódzka na skutek słabej dyscypliny pracy i nadmiernej fluk' tuacji. Źródłem jej jest najczęściej obojętność i złe traktowanie nowych pracowników, brak zainteresowania ich sprawami. Wiele — zdaniem Bolesława Andryszewskiego — uwag krytycznych należy zgłosić pod adresem służb pracowniczych. W niektórych przedsiębior stwach są to tylko służby z nazwy, nie spełniające swoich funkcji. Podsumowując dyskusję I sekretarz KW — Władysław Koz-dra stwierdził, że dyskusja potwierdziła i wsparła ocenę zawartą w referacie egzekutywy KW. Wnioski trzeba szybko realizować. (wł) SESJA WRN W SŁUPSKU A OCENA REALIZACJI PLANU I BUDŻETU ZA I PÓŁROCZE BR. A PRZYJECIE PLANU I BUDŻETU NA II PÓŁROCZE SŁUPSK. Wczoraj odbyła się sesja Wojewódzkiej Rady Narodowej w Stupsku. Uczestniczył w niej wicemimster finansów, Józef Gawiar. Obrady sesji otworzył zastępca przewodniczącego WRN, sekretarz KW PZPR w Słupsku, Zbigniew Głowacki. Tematem obrad była ocena realizacji planu i budżetu województwa słupskiego za I półrocze 1975 roku oraz przyjęcie zadań społeczno-gospodarczego rozwoju regionu i budżetu województwa na drugie półrocze. Realizacja zadań planowych — jak wynika z przedstawionych przez Urząd Wojewódzki w Słupsku materiałów, jak również wykonanie rocznego planu techniczno * ekonomicznego jest zadowalające. Od początku roku przemysł słupski zrealizował w ponad 50 procentach operatywny plan sprzedaży produkcji. Wiele zakładów przekroczyło planowane zadania, ale z ogólnej liczby 101 jednostek produkcyjnych, 28 nie wykonało swoich zadań. Największe zaległości w tym zakresie odnotowano w Północnych Zakładach Przemysłu Skórzanego „Alka". » uwłaszcza w Zakładzie Obuwia w Słupsku. Nie zrealizt «ały planu również niektóre spółdzielnie mleczarskie i 17 gminnych spółdzielni. Zauważa s'p niekorzystne zjawiska, do których można zaliczyć zbyt wielką absencję chorobową, a w niektórych zakładach zbyt dużą płynność kadr. Obniża to ogólnie pozytywne wyniki słupskiego przemysłu. Trzeba przy tym odnotować, że mimo, iż ogólny przyrost produkcji, wynika ze wzrostu wydajności pracy i na tym tle wskaźniki są lepsze niż osiągane w kraju, to jed nak uzyskane wyniki, zwłaszcza dynamika produkcji są niezadowalające. W bieżącym roku przedsiębiorstwa prze mysłowe zadeklarowały dodatkową produkcję wartości 140 milionów złotych, w tym na rynek 82 min zł. W okresie pierwszego półrocza wykonano ponad 50 procent całości zobowiązań. Realizacja zadań w słupskim rolnictwie nie może być uznana za zadowalającą. Obok przodujących gospodarstw rolnych, takich jak SHR Jezierzyce, Rędzikowo. Kombinat Sycewice, które zebrały wysokie plony, odnotowano niekorzystne zjawiska w skupie zbóż i żywca. 9 gmin nie wykonało planowych zadań w skupie zbóż. Obniżył się skup żywca. Spowodowane to zostało niedoborami pasz z jednoczesnym zahamowaniem rozwoju hodowli. Jedynie w skupie jaj można odnotować przekroczenie zaplanowanych wskaźników. W budownictwie relacje ekonomiczne ks^tałtuja się prawidłowo. Cały półroczny przyrost produkcji uzyskany został w wyniku podniesienia wydajności pracy. W pozostałych dziedzinach jak oświata, kultura, ochrona zdrowia i gospodarka komunalna zadania planu i budżetu zrealizowano pomyślnie, z małymi wyjątkami. W dyskusji na sesji radni szczegółowo analizowali przy czyny, które opóźniły realizację zaplanowanych zadań w różnych dziedzinach gospodarki i zgłaszali wnioski oraz propozycje zmierzające do przezwyciężenia niedociągnięć. Wojewoda słupski Jan Stępień w swoim wystąpieniu przedstawił założenia programu, planu i budżetu na drugie półrocze bieżącego roku. Głównym celem jest osiągnięcie wydatnego postępu i po prawa efektywności gospodarowania, przede wszystkim przez utrzymanie wysokiej dynamiki wzrostu wydajności pracy, dalszą obniżkę kosztów produkcji, głównie przez lepsze wykorzystanie materiałów i surowców. Na sesji przyjęto uchwałę, która precyzuje kierunki i główne zadania planu społeczno-gospodarczego rozwoju regionu, oraz zatwierdzono budżet na drugą połowę bieżącego roku. (PAK) X # DfolM PWMIP0L5KH VIŁ SfcUPSK - 75 OSTATNIE AKORDY SŁUPSK. Prawie niepostrzeżenie frunęło siedem festiwalowych dni wypełnionych muzyką. Festiwal Planistyki Polskiej w ka lendarzu krajowych imprez muzyki poważ nej zdobywa sobie coraz większe znaczenie i popularność. Jest dla pianistyki polskiej H okazją do twórczej, artystycznej konfrontacji i chociaż w tym roku nie mieliśmy zbyt wielu okazji, by podziwiać wirtuozów fortepianu, nie narzekajmy, bo nie wszyst kie lata muszą być tłuste. Bez wątpienia w tym roku na estradzie festiwalowej królowała młodzież. Rewelacyjna? To zbyt wielkie słowo. Z pewnością młodych artystów, ich umiejętności, sztukę można nazwać obiecującymi. Młodym pia nistom i klawesynistom słupski festiwal otwiera drogę do artystycznej kariery. Umożliwia pokonanie trudnych progów artystycznego debiutu. Festiwal — słyszało się w kuluarach — ma swoją niepowtarzalną atmosferę. Niemała w tym zasługa organizatorów, którzy zarówno studentom wyższych szkół muzycz nych, jak wykonawcom i obserwatorom, krytykom starali się stworzyć w Słupsku warunki do prawdziwie artystycznych kon frontacii. Dzisiaj, 13 bm. po raz ostatni zabrzmią festiwalowe akordy. Na zakończenie festiwalu odbędzie się w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym, o godz. 19 koncert symfoniczny Lidii Grychtołówny — fortepian, z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej Pań stwowej Filharmonii w Koszalinie, którą dyrygować będzie Józef Wiłkomirski. Lidia Grychtołówna występowała w gronie pianistów inaugurujących pierwszy Fes tiwa] Pianistyki Polskiej. Jest pianistką światowej sławy, laureatką czterech międzynarodowych konkursów, m. in. chopinowskiego w 1955 roku, Schumana w 1365 r. w Berlinie. Grała we wszystkich krajach europejskich, w Ameryce i Azji, występowała z wielkimi dyrygentami naszych cza sów. Jej nazwisko widnieie w słynnym cyk lu „Interpretacje mistrzów" radia berlińskiego. W dzisiejszym koncercie usłyszymy kon "ort fortepianowy A-dur Wnlf^ynga Amadeusa Mozarta, koncert fortepianowy g-moll Feliksa Mendelssohna oraz rapsodię na temat Paganiniego, Sergiusza Rachmaninowa. (pak) Przed polowaniem. Fot. Jerzy Patan G/os Pomorza nr 207 MAGAZYN Strona 3 Rozmowa z z^tępcą n3czein«>go dyrektora Okręgu Kolei Pańsl wowych w Szczecinie z siedzibą w Koszalinie mgrem, inż. STANISŁAWEM REINKE — Zawód kolejarza jest często tradycją rodzinną... — Mój ojciec był drogowcem kolejowym. Sam pracuję w kolejnictwie od roku 1945, kiedy to po- _ wierzono mi funkcję zwrotniczego na maleńkiej stacyjce Papowo Toruńskie. Syn ukończył technikum kolejowe, potem politechnikę — i również pracuje- w PKP jako inspektor nadzoru w biurze inwestycji. — Kolejarska rodzina potrzebuje co roku dużo świeżej krwi. Tradycje pokoleń nie wystarczają... —- Stawiamy na nasze szkolnictwo przyzakładowe, które zasila nas coraz lepiej w młodą kadrę. Najbardziej liczna służba ruchu ma takie placówki w Białogardzie, Szczecinku, Słupsku, Miastku i Zło cieńcu. Wielu uczniów szkolimy też w innych kolejarskich specjalnościach. W Słupsku rusza właśnie nowo uruchomione Zaoczne Technikum Kolejowe, w którym- nasi pracownicy będą mogli uzupełnić średnie wykształcenie. — Co przyciąga młodych do zawodu kolejarza? — Zainteresowaniem cieszy się np. sł'użba trakcji, praca na nowych lokomotywach spalinowych, zwłaszcza w ruchu pasażerskim, służba zabezpieczenia rucha i łączności. Mniej chętnych garnie się do służby ruchu, wymagającej dużej odpowiedzialności i nadal jeszcze wysiłku fizycznego — w zespołach manewrowych, na nastawniach. Ale z naborem do naszych szkół nie mamy większych kłopotów; wśród uczniów jest sporo dziewcząt. Systematyczna poprawa .warunków pracy równoważy coraz bardziej związane z nią wyrzeczenia. — W ostatnich miesiącach zapadły ważkie decyzje gospodarcze, stawiające przed transportem kolejowym nowe zadania. Zmieniła się struktura przewozów, ich organizacja... — Dzięki współpracy ze sztabami wojewódzkimi możemy lepie] regulować potrzeby przewozowe i koncentrować potencjał wagonowy. Na razie decyzje sztabów umożliwiają jeszcze stosowanie pewnych ulg wobec niektórych klientów. — Z początku kolej żywiła obawy, Czy znajdzie w naszym rozdrobnionym gospodarczo regionie dostateczną liczbę stałych partnerów dysponujących odpowiednią masą towarową. — Obecnie — mimo ograniczeń w przewozach drobnicy —^zapotrze bp-wanie na wagony nadal przewyższa nasze możliwości przewozowe. Sądzę zresztą, że i na dłuż- szą metę 'zdarzać się będą'sporadyczne sytuacje, kiedy interesy gospodarcze wymagać będą odstąpienia o"d rygorów zarządzeń. Natomiast liczymy, że skończą się przewozy zbędne, nieracjonalne, bezsensowne z gospodarczego punktu widzenia. Dlaczego ustala się np. bzdurne rozdzielniki, zezwalające niektórym producentom na rozwożenie po całym kraju podstawowych artykułów, wytwarzanych również w wielu innych regionach? — Okres przejściowy przysparzał jednak trudności. Podobno zdarzały się nawet, przypadki, re nie przygotowani na odbiór zwięk szonych, wie! o wagon owych partii niektórych towarów odbiorcy odsyłali je nie rozładowane z powrotem? — Przecież jest czas na odpowiednie przygotowanie się do załadunku czy wyładunku. Po to właśnie stosujemy przedawiżację, —- Klienci twierdzą często, ie jest to zobowiązanie rzucane na wiatr. Niektórzy stali kontrahenci uważają wręcz, że tylko dzięki własnemu „wywiadowi" i służbie dyspozytorskiej nie marnotrawią wielu tonokilometrónr | lepiej wykorzystują ludzi i sprzęt. — Rzeczywiście sprawa ta szwan kuje. Duże węztowe stacje wlotowe znajdujące się w kompetencjach sąsiednich dyrekcji kolejowych (Piła i Gdańsk) nie powiadamiają nas nieraz o pociągach znajdujących się w drodze. Jeśli zrobimy to już na naszym terenie — w Szczecinku czy Słupsku, adresaci bywają powiadomieni zbyt późno. — Ale bywa tei odwrotnie. Klient dowiaduje się o godzinie nadejścia pociągu z przesyłkami, organizuje ludzi i sprzęt do rozładunku i... czeka całymi godzinami. — No cóź, to są sprawy bardzo złożone. Zdarzają się spóźnienia po ciągów nakładające się- na siebie, co na naszych szlakach jest szczególnie uciążliwe, awarie urządzeń zabezpieczenia ruchu, brak lokomotyw... Ale to doprawdy sytuacje sporadyczne.., W ciągu ostatnich paru tygodni miałem zaledwie kilka interwencji w takich sprawach. Nie zawsze zresztą wina leży po stronie kolei, choć przyznaję, że jak wszędzie tak i u nas zdarzają się jeszcze przypadki niesolidności czy niechlujstwa. Bądźmy jednak sprawiedliwi. Wy również borykacie się z niesolidnymi klientami... — Mamy swoich dłużników prze trzymujących wagony pod załadunkiem czy rozładunkiem. Ale w ostat nich miesiącach — po ważkich decyzjach rządu, liście KC, po powołaniu sztabów wojewódzkich sytuacja znacznie się' poprawca. Lepsza jest współpraca z klientami, którzy na ogół nie świętują już w dni wolne, zamawiają w niedziele i święta wagony, rozumieją potrzebę rytmiczności przewozów. Zrnniej szyła sie też wyraźnie liczba przetrzymanych wagonów. Ze swej sfro ny przedłużyliśmy niemal na wszystkich stacjach w obu województwach czynności ekspedycyjne, tak aby klienci mogli załatwić niezbędne formalności po godz. 15 i tam gdzie to możliwe — załadować czy rozładować wagony w nocy. Generalnie dążymy do wydłużania na całą dobę czynności ładunkowych. — Podstawą efektywnej pracy w transporcie jest harmonijna współpraca z klientami. Ci zaś winią was niekiedy za niezależne od was grzechy przeszłości. Myślę o wieloletnich zaniedbaniach inwestycyjnych. — Tego nie da się tak szybko odrobić. Nasze węzłowe stacje — Koszalin, Słupsk, Szczecinek, B ało-gard — nie są przygotowane do rosnącej z każdym rokiem pracy rozrządowej, brakuje dostatecznej liczby torów, daje się we znaki ciasnota. Powoli poprawiamy sytuację ale to jeszcze musi potrwać. Dla Koszalina zamierzamy wybudować stację towarową w Niekłoni-cach, w Szczecinku rozpoczęliśmy już prace przygotowawcze do budowy stacji ładunkowej i 4 nowych torów. Chyba już w przyszłym roku doczekamy się dwutorowego odcinka, ciasnego szlaku Koszalin — Białogard, może uda się przyśpieszyć budowę następnych odcinków na trasach z Piły do Kołobrzegu, z Koszalina w kierunku Słupska. Póki co, ratujemy się budową tzw. mijanek, zwiększają-cych przepustowość linii. Na. wiosnę otworzymy np, nieco opóźnioną mijankę Chełmska Góra pod Koszalinem. — Punktualność kursowania po ciągów budzi często zastrzeżenia pasażerów, podobnie jak wygląd niektórych stacji. — Mimo wszystko nawet drobne, połowiczne inwestycje umożliwiają nam poprawę. W tym roku regular ność kursowania pociągów pasażerskich polepszyła się o 4 proc.' (towarowych aż o 8 proc.). Gruntownie zmienia się też rażąca niegdyś oko estetyka naszych stacji i ich zaplecza. W tym roku około 260 obiektów — budynków stacyjnych i mieszkalnych, mostów, wiaduktów przejazdów, dróżnikówek zostało odnowionych, odświeżonych nowymi elewacjami itp. M. in. w Koszalinie, Tymieniu, Rąbinie... W Kołobrzegu powstaje nowy dworzec, jeszcze w tym roku Rozpoczniemy budowę dworca pasażerskiego w Słupsku, w najbliższych latach rozbudujemy dworzec koszaliński. — Ofiarność kolejarzy jest istot nym warunkiem dobrych wyników gospodarczych. Od sprawnego transportu zależy tak wiele... — W tym roku zadania przewozowe kolei w obu naszych województwach są o 450 tysięcy ton wyższe niż w ubiegłym. Do tej pory przewieźliśmy z górą 280 tysięcy ton ponad plan. — Jutro ponad 7-tysięczna rzesza kolejarzy w obu województwach obchodzi swoje doroczne święto. Czego wypada życzyć im w Dniu Kolejarza? 7" powiezienia jak najwięcej ładunków, szybszych i punktualniej szych pociągów, pomyślności w życiu osobistym i rodzinnym, na które nie zawsze mają zbyt wiele czasu. —• Przyłączamy się do tych życzeń. Rozmawiał: ROMAN WOJCIESZAK Kii# « Brzeźno Szlacheckie, Boryszkowy, Lipnica — to serce Gochów. Lipnica (woj. słupskie) jest wsią gminną. Praw dopodobnie miano „Gochy" wywodzi, się od ,.goche" — pustkowia, nieużytki. Istotnie ubogie to grunty, lekkie i piaszczyste. Mieszkańcy twierdzą, że „jeden zając potrzebuje tysiąca morgów, a jeszcze musi kraść". Kaszubski rejon Gochów zamieszkuje 5100 mieszkańców, gospodarujących na 32;7 tys. ha. W 15 sołectwach — 1350 gospodarstw, a więc na każde przypada ponad 25 ha. Uprawia się tu głównie owies i ziemniaki. Wielu z rolników hoduje owce. Lipnica otrzymała przywilej lokacyjny w roku 1360, podania kaszubskie sięgają jednak kilku wieków wcześniej. Mieszkańcy dumni są ze swojej przynależności szczepowej, „goszyć" — to według nich — mówić najczystszą kaszubszczyzną. Dumni są też z rycerskiej przeszłości, w której za zasługi orężne wielu Gochów otrzymało szla checkie nadania. Do dziś przetrwały lokalne miana i przydomki. Głośne było w roku 1919 kilkakrotne przestawianie słupów granicznych, które pozostawiały ich krewniaków po niemieckiej stronie. Doktor Józef Bruski, zanim osiadł na stałe w Lipnicy przewędrował kawał świata, walcząc w latach drugiej wojny światowej w partyzantce francuskiej, a rozprawę doktorską pisał w Bolonii. Nezrównany gawędziarz, sypiący jak z rękawa kaszubskimi gadkami i anegdotami. Napisał -też „Wesele zaborskie", z tańcami i śpiewkami. Każda ze wsi i przysiółków ma swoją historię. Wieś Ostrowite — jej nazwa wywodzi się od ostrowu, wyspy ot^czonei wo u-. Vv/»":U Dr'- it!* nazwę >1 set- nika zwanego Wojskim, był tu bowiem do roku 1339 urząd celny. Smołdzlny od wytopu smoły, Modziel od kaszubskiego „modzel" — mogiły. Ziemie tu liche, ale mieszkańcy słyną z pracowitości. Na piaseczkach lotnych potrafią osiągnąć wyniki powyżej 20 kwintali z ha żyta i owsa, 170 q ziemniaków. Sieje się też około tysiąca ha gryki. Na 100 ha przypada w gminie 35 owiec. Jest zalążek dużego zakładu wydobywczego. Doskonały zwir stanowi podstawę do rozbudowy kopalni i wytwórni elementów budowlanych. Znajdzie tu zatrudnienie około 70n osób (1977 rok). Naczelnik gminy inż. C-esł^w Wodzik ma sporo trosk. Oto wiele wsi połączonych jest z gminą drogami polnymi. Kuleje wiejski handel Od lat nie wybudowano żadnego pawilonu handlowego czy usługowego. Nawet w Lipnicy sklepy mieszczą się w ruderach, bez zaplecza magazynowego. Naczelnik wspomina tradycje folklorystyczne Lipnicy i okolic. Haftowano tu niegdyś tak pięknie, że za haftami z Lipnicy uganiali sie kolekcjonerzy z ca'eso świata. Jeszcze przed kilku laty w świetlicy lipnickiej Zofia Ceślińska uczyła rr>łnrf'-> sofo- neła, a o nowej nic nie słychać, jak też o kontynuowaniu tradycji. Są tu wymarzone wprost tereny turystyczno-wypoczyn kowe. Pagórkowaty teren, lasy,, jeziora: TrzeMelsk, Kied rowickie, Lipionek, Borzyszkowy, Gwiazdy i. kilka dziesiątków mniejszych rynnowych. We wsiach, a szczególnie w Brzeźnie Szlacheckim «— oryginalne budownictwo. Domy mieszkalne bogato zdobione ozdobami nadszczytowymi. Żurawie studzienne, wyroby z wikliny. Na dachach bocianie gniazda. Żyją tu zbieracze, kronikarze, działacze społeczni: Wla dysław Staszewski, Stanisław Rotek, czy lek. wet. Kazimierz Spiołek, miłośnicy miejscowego folkloru. Sekretarzem KG PZPR jest inż. leśnik Zbigniew Dyn-gosz. Oto co mówi o Gochach z gminy Lipnica: — Wielka gospodarność, oszczędność i pracowitość ce chuje mieszkańców gminy, chociaż z kulturą rolną są jeszcze „na bakier". /-'-'ie jes-cze pok-n1en;e. które uprawiało „dwupolówkę". Na tych samych gruntach Osiąga się dzięki nawozom, plony dwukrotnie większe, jednak daleko odbiegające od przeciętnych w kraju. Są już: jaskółki nowoczesnej hodowli. Oto Paweł Galiński z Sąt.ocz na i Stanisław Januszewski z Gliśnia Wielkiego, wybu dowali budynki inwentarskie i hodują po 500 szt. trzody rocznie. Bodaj najpilniejsze zadanie dla gminy, to poprawa dróg. Wspólnie z nadleśnictwem zostanie w najbliższym czasie podjęta budowa i remont na małej pętli kaszubskiej: Lipnica — Borzyszkowy — Łąkie — Brzeźno — Borowy Młyn — Upiłka — Ósusznica. Na ten cel nadleśnictwo przeznacza 2;5 min zł. Około 1,5 min zł dekla rują mieszkańcy gminy w czynie spoiecznym. Po wybu dowaniu pętli będzie można zapraszać turystów do krainy Gochów, mówi sekretarz KG. W nadleśnictwie Ósusznica wiszą na ścianach obrazy wykonane metodą wypalania. Jest to oraca rzeźbiarki — amatorki inż. leśnika Grażyny Śmigielskiej. Przycho dzą Gochy, patrzą, głowami kręcą i kombinują w domu palniki do wypalania drewna. * Mieszkańcy, naczelnik, działacze społeczni — narzekają na brak warunków dla rozwoju oświaty i kultury. Dla przykładu: w gminnej szkole brakuje 9 nauczycieli, a to dlatego, że nie można im zapewnić mieszkania. 13 punktów bibliotecznych umiejscowiono w wynajętych izbach, ciasnych, ciemnych. W przedszkolach .91 miejsc, a potrzeby trzykrotnie większe. W 17 wsiach tylko 4 klu by „Ruchu" i 3 kluby rolnika. Jeśli zaprosi cię do dnmu mieszkaniec wsi Borzyszko wy, to dowiesz się z bajań, że osiadł tu ród stary, a Ja kub Borzyszkowski, będąc kapitanem w wojskach Jagiełły, odznaczył się szczególnie i otrzymał nadanie na 5 t'*s h°ktf><-A\>T ind Jp-rlftrnty) Wierkim. Batalion Cochów zasłynął w wyprawie Sobieskiego pod Wiedniem, a jego członkowie niemal w całości o-trzymali przywileje szlacheckie i nadania To piękne tradycje, niestety, nie znajdują aktualnie odzwierciedlenia w pozycji eminy Lipnica. Trochę odsta ła od innych, chyba za mało zwracano tu uwagi, że czas bieży, że zmienia się życie codzienne. Czy teraz, wśród naszych sąsiadów, od których ni? dzieli wojewódzka gra nica rytm życia i spraw stanie sie tu żywszy? MARIAN FIJOŁEK Strona 6 MAGAZYN Głos Pomorza nr 207 KI UMIERAJĄ PŁYNĄC (dokończenie ze str. 1) Wydawało ml się, że w Wojewódzkim Zarządzie Inwestycji Rolniczych moje wątpliwości chociaż w części są podzielane. Zapewniono mnie tam zresztą, że na tym, co w roku ubiegłym w rejonie Kawcza zrobiono, przedsięwzięcie się kończy. Powyżej tej miejscowości Studni-ca ma pozostać w stanie dziewiczym, podobnie jak górna Parsęta, Radew, Grabowa — o ile, biorąc pod uwagą odcinkowo już przeprowadzone prace regulacyjne, 0 dziewiczości w ogóle można mówić. Byłbym chyba zaniechał sprawy, gdyby nie rozmowy z działaczami Polskiego Związku Wędkarskiego, który jest dzierżawcą rzek; użytkownikiem zobowiązanym do m. in. ochrony ich środowiska biologicznego, nie mającym wszakże w kwestii dla owego środowiska zasadniczej — regulacji i konserwacji koryt rzecznych — wiele do powiedzenia. — Zapewnienia zapewnieniami — stwierdził jeden z nich — a przecież nie tak dawno trzeba było stoczyć prawdziwą batalię o pozostawienie w spokoju Grabowej powyżej Polanowa, gdzie rzeka ta jest... ścisłym rezerwatem przyrody. Albo sprawa Radwi w tak zwanym rejonie trzech mostów. W roku 1972 wpuściliśmy tam 42 tysiące sztuk jesiennego narybku pstrąga potokowego. W tym roku melioranci koniecznie przystąpić chcieli do pogłębiania rzeki. Wszystko dla odwodnienia paru skrawków nieużytków i uzyskania — w najlepszym razie — kilkunastu hektarów kwaśnych łąk. No 1 w Urzędzie Gminy Miastko dowiedziałem się, że z przyszłością górnej Studnicy wcale nie jest tak znowu różowo. Wedhig uzyskanych tam informacji istnieje 1 bynajmniej nie został odłożony „ad acta'' projekt odwodnienia jej doliny aż po Miastko. Projekt ten został przez władze wojewódzkie odrzucony jako nieopłacalny. Ktoś wszakże był uparty i odwołał się do Ministerstwa Rolnictwa. Ministerstwo wyraziło zgodę na prowadzenie robót, ale jedynie o charakterze konserwacyjnym — i to odcinkami, w miejscach rzeczywiście wymagających ludzkiej ingerencji. Pojęcie konserwacji obejmuje działania, których celem Jest przywrócenie czemuś pierwotnego stanu. W przypad ku rzeki mogą to być również zabiegi zmierzające do zapobiegania niekorzystnym procesom: wylewaniu, zmianie koryta, podmywaniu brzegów itp. Zabiegi te nie powinny jednak doprowadzać do zmian w środowisku geograficzno-przyrodniczym. Jak zaś wyglądała „konserwacja" w przypadku tutaj opisanym? Biorąc pod uwagę powierzchnię wód, zaledwie 3% rzek w Polsce posiada charakter górski i w nomenklaturze ry backiej zaliczanych jest do krainy pstrąga i lipienia. Prawie połowa tego bogactwa — około 1300 ha — znajduje- się na Pomorzu Środkowym. Jest więc czym szafować? V/ Urzędzie Gminy Miastko dowiaduję się, że roboty melioracyjne w górnym biegu Studnicy mają być kontynuowane. Gdy tylko wspomniany projekt powróci z od powiedniego biura, gdzie przepracowywany jest pod kątem zwiększenia skuteczności odwodnienia (?), znowu pójdą w ruch piły i siekiery, znowu wytrzebionym brzegiem rzeki ruszy pogłębiarka.„ Byle tylko osuszyć I Przy jakiejś okazji inż. Tadeuszowi Grzymale, nadleśniczemu z Lipia, zadałem pytanie, jakie najistotniejsze spostrzeżenie wynosi z długoletniej pracy w pod-człuchgwskich lasach. Odpowiedź była zaskakująca. — Kiedy osiedliłem się tutaj przed 28 laty — odparł — wieczorami uszy bolały od wrzasku żab. Teraz można całymi dniami chodzić po lesie i nie usłyszeć rechotu. — Jaki stąd wniosek? — Oczywisty, poparty zresztą wielu innymi spostrzeże niami. Świadczy to bowiem o szybkim obniżaniu się poziomu wód gruntowych. Nie popełnię chyba grubszego błędu, jeśli powiem, że w ciągu ostatniego ćwierćwiecza obniżył się on tutaj o 40—50 centymetrów. — Czy to skutek robót melioracyjnych? — Trudno mi osądzić sprawę, bo tak się złożyło, że na terenie mojego nadleśnictwa melioracji, poza drobnymi wyjątkami, dotąd nie prowadzono. Może to i dobrze, ponieważ do tej pory na ogół nie są to melioracje w pełnym tego pojęcia znaczeniu, lecz po prostu odwodnienia. Inaczej mówiąc — pozbywanie się okresowych nadwyżek wody bez możliwości regulowania stosunków wodnych w czasie najbardziej dla wegetacji roślin istotnym. Jako radny Wojewódzkiej Rady Narodowej przez wiele lat przeciwstawiałem się tym jednostronnym, szko dliwym praktykom. Niestety, bez większych rezultatów. I na dowód tych słów inż. Grzymała powiózł mnie w okolice wsi Biskupnica, gdzie właśnie zakończono meliorowanie niewielkiego kompleksu łąk i gruntów ornych. Była to jeszcze wiosna. W głębokich rowach, pozbawionych jakichkolwiek urządzeń regulacyjnych, niemal zupełnie sucho. Pędy świeżej trawy* już,poczynały kulić się chylić ku ziemi z braku wilgoci. — .W pobliżu nadleśnictwa jest spory szmat łąk — kontynuował mój rozmówca. — Będzie tego około 70 hek tarów, w tym jakieś półtora hektara łąki podmokłej. I proszę sobie wyobrazić: żeby uproduktywnić ten kawalątek mokradła dno całego przepływającego przez te łąki cieku wodnego obniżono o 20 centymetrów. Jaki to będzie miało wpływ na cały kompleks? Zastanawiający jest upór, z jakim osusza się każde „oczko" śródpolne, każde bagienko, chociaż są to niezbędne dla URraw rezerwuary wilgoci — nieocenione zwłaszcza w okresach suszy. Inż, Grzymała chciał mnie zawieźć jeszcze na teren leśnictwa Jaromierz, gdzie kilka lat temu w zagadkowy sposób wyschło spore, siedmiohektarowe mokradło. Leśników wcale to nie uradowało. Obawiając się o przyszłość otaczających je lasów, spiętrzyli wody przepływającej w pobliżu rzeczki Chrząstowej i nawodnili teren z powrotem. — Dziś — zapewnia nadleśniczy — znowu gnieździ się tam wodne ptactwo. Ba! można nawet łowić ryby. A wracjąc do nurtującego nas pytania: trudno nie dopatrywać się wpływu niektórych melioracji również na te tereny, których one bezpośrednio nie dotykają. Jeśli nawet przyjąć założenie, że obserwowane ostatnio szybkie obniżanie się poziomu wód gnintowych jest procesem naturalnym, to wówczas należałoby zadać sobie pytanie, czy przez jednostronne w swoich skutkach i nie zawsze, niestety, przemyślane zabiegi melioracyjne warto proces ten jeszcze przyspieszać? Komu wody nie żal Kierownik jednego z zakładów PWGR Dretyń, gospodarstwa użytkującego część łąk w pobliżu Kawcza, stwierdził z zadowoleniem, że po „konserwacji" ^ przylegającego do nich odcinka Studnicy nawet do najbardziej niegdyś grząskich miejsc dotrzeć może kosiarką rotacyjną. Czy przypadkiem nie przedwczesna, nie złudna to radość? Dość powszechne jest przecież zjawisko degeneracji łąk w kilka zaledwie lat po ich zmeliorowaniu i najbardziej nawet starannemu zagospodarowaniu. Naukowcy przypisują to późniejszym zaniedbaniom uprawowym. Żaden z nich nie wykluczy, że jedną z głównych przyczyn — jeśli nie decydującą — jest zbytnie obniżenie poziomu wód gruntowych. Cóż — w przypadku tak specyficznego środowiska ,jakim jest łąka, w sposób oczywisty wychodzi na jaw stara prawda, że jeżeli rośliny można hodować bez ziemi, to żadną miarą nie uda się tego uczynić bez wody... Żal mi Studnicy. Żal mi nie tak dawno jej brzegi porastających drzew i krzewów, dających schronienie różnemu ptactwu i do wodopoju podążającej zwierzynie leśnej. Żal mi zniszczonych łyżką pogłębiarki tarlisk i kryjówek pstrąga. I zadaję sobie wiele pytań daleko wykraczających poza kwestię ran zadanych tej rzece... JAN POPKAWSKI ■ * y- \ i *■ , 'i ■i. falWAL PIANI51YKI POLSKIEJ SfcUPSK - 75 PO TRZECH DNIACH... Jeszcze przed oficjalną lnatiguracją Fest! walu, w wieczornej, uroczystej oprawie — odbył się na Zamku recital fortepianowy, którego program podzieliły między sobą dwie wykonawczynie występujące w ramach tzw. Estrady Młodych. Z dźwiękami barkaroli Fryderyka Chopina od razu wpły nęliśmy na istotny przecież dla tej imprezy nurt muzyczny; nurt porywający czasem interpretacją żywą, pełną wyobraźni, czasem zaś toczący się leniwie wśród uregulowanych brzegów akademizmu lub nużących meandrów koncepcji „intelektualnych". Bardzo ładnie rozpoczęła Festiwal uzdol hiona wychowanka katowickiej PWSM, HANNA FATYGA. Poza barkarolą wykonała jeszcze Chopina scherzo b-moll, X rapsodnię Węgierską Liszta i II sonatę Gra żyny Bacewicz. W interpretacji tych ładnie zestawionych pozycji zademonstrowała niepoślednie walory muzyczne.i techniczne, a przede wszystkim ogromny temperament pianistyczny. Interesujące momenty miała druga wykonawczyni tego recitalu, ZDZISŁAWA RYCHLEWSKA, jednak występ młodej pianistki pozostawił w sumie wrażenie montonii, wina to zarówno źle dobra nych pozycji — po trzech kontemplacyjnych w charakterze intermezzach Brahmsa, „Maski" Karola Szymanowskiego i dwa utwory Debussy'ego. — jak i dość bezoso- bowej interpretacji. Tak zestawiony program był chyba muzycznie za trudny dla artystyki stawiającej dopiero pierwsze samodzielne kroki. Piękne ramy inauguracyjnego koncertu wypełnił muzyczną treścią WŁODZIMIERZ OBIDOWICZ — po raz trzeci już goszczą cy na Festiwalu. W koncertach fortepiano wych d-moll i f-moli Bacha pokazał grę piękną, stylową, koncentrującą się na muzycznych walorach tych wspaniałych dzieł — może nawet zbyt daleko posuwając ów obiektywizm, co ujęło im nieco blasku i charakterystycznej dla baroku jędrności; oczekiwałoby się także większych kontras tów dynamicznych forte — piano, ale to już także problem współpracy z orkiestrą. Natomiast w koncercie Es-dur Liszta błys nął solista należnym temu dziełu temperamentem, fortepian brzmiał pełniej, soczyś ciej (słupski STEINWAY nie należy jednak do najlepszych instrumentów tej mar ki), muzyczne i wirtuozowskie walory kom pozycji wyeksponowane zostały z wielką kulturą a jednocześnie pianistycznym rozmachem. Orkiestra Filharmonii Koszalińskiej czujnie prowadzona przez ANDRZEJA CWOJDZIŃSKIEGO towarzyszyła soliście w bardzo dobrej synchronizacji, nie przekroczyła jednak tej granicy, poza którą mówi się o muzykowaniu; w chropawym brzmieniu kwintetu," w niezestrojeniu grupy dętej czuło się jeszcze powakacyjny brak formy. Poniedziałkowe popołudnie w Teatrze na leżało do braci MACIEJA i JACKA ŁUKASZCZYKÓW — wychowanków warszaw skiej PWSM, dyplomantów sprzed lat dwu dziestu, obecnie mieszkających za granicą. Eyli siódmym duetem fortepianowym występującym na słupskich festiwalach. Repre zentują styl gry bardzo kameralny, właści wy raczej muzykowaniu domowemu, niż estradowemu popisowi, toteż w wykonaniu ich najpiękniej wypadła sonata D-dur Mozarta, zagrana lekko, precyzyjnie i przejrzyście w swej koronkowej fakturze. Pozostałe pozycje (Schumann, Chopin, Joanna Bruzdowicz, Lutosławski) nie wypadły tak efektownie, ale przecież właśnie ta atmosfera muzykowania — wrażliwych i świet żnych pianistów — sprawiła słuchaczom dużo satysfakcji, ocieplonej jeszcze tanecznymi rytmami trzech bisów. Wieczorem dwa koncerty jednocześnie — ELŻBIETY TARNAWSKIEJ i ANNY WESOŁOWSKIEJ w Teatrze oraz ANNY STAŃCZYK i KRYSTIANA ZIMERMANA w sali Zamku. Elżbietę Tarnawską słyszałem już na bardzo dobrym występie z orkiestrą Filharmonii Koszalińskiej w minio nym sezonie, wybrałem więc Zamek. Anna Stańczyk grała fantazję i fugę Mozarta — danina złożona tremie — oraz sonatę h--moll Liszta, dzieło ogromne i trudne, sta wiające pianiście najwyższe wymagania. W utworze tym młoda studentka warszaw skiej PWSM odniosła duży sukces, z powo dzeniem podołała muzycznym i technicznym problemom utworu, grała z zacięciem i wielkim emocjonalnym zaangżowaniem; może dlatego traciła kontrolę nad dźwiękiem, czasami twardym i mało zróżnicowa nym, było to jednak wykonanie pozwalające rokować artystce duże nadzieje na przyszłość. I wreszcie pierwsza autentyczna osobowość tego Festiwalu — KRYSTIAN ZIMERMAN. Młodziutki członek polskiej ekipy na zbliżający się Konkurs Chopinow ski zadziwił zarówno artystyczną dojrzałością i ogromnymi już umiejętnościami pianistycznymi, jak i radością, spontanicznością muzykowania. Wszystkie, chopinow skie pozycje programu — może poza zbyt poprawnymi mazurkami — wywołały zasłużony zachwyt i gorący aplauz, ugrunto wany Jeszcze bisami, wśród nich porywająco wykonanym finałem sonaty h-moll Niezależnie od losów na Konkursie, możemy już powitać w młodym muzyku wybitnego pianistę. Następnego dnia po południu znowu dwój ka pianistów. KATARZYNA POPOWA--ZYDROŃ, kolejny członek polskiej ekipy na Konkurs Chopinowski, pokazała w utwo rach Chopina .solidne przygotowanie, dobre opanowanie instrumentu, były to jednak produkcje dość nijakie, pozbawione indywidualnego wyrazu; żywszymi barwami za błysł dopiero Wielki Polonez Es-dur, tu jednak zabrakło umiejętności ujęcia wielkiej formy; polonez był pokawałkowany, grany z zadyszką od fragmentu do fragmentu. Zwracam uwagę na te mankamenty z całą życzliwością, jest jeszcze czas, aby je usunąć. Mieszane uczucia pozostawił także występ drugiego pianisty. JERZY TOSIK-WARSZAWIAK, student PWSM w Krakowie, jest muzykiem wrażliwym, obdarzonym pianistycznym zacięciem, w grze jego niepokoją jednak pewne mankamenty, szczególnie manieryczność rytmiczna, granicząca z nonszalancją (początkowe triole w polonezie fis-moll — nieczytelne — scherzo cis-moll), ma również trudności z opanowaniem dużych form. Więcej dyscypliny, więcej prostoty — chciałoby się dać radę młodemu, niewątpliwie uzdolnionemu pianiście. Muzycznym wydarzeniem Festiwalu stał się recital klawesynowy LESZKA KĘD-RACKIEGO. Rzadko zdarza sie słyszeć pro dukcje muzyczne tak harmonijnie łączące piękną treść z doskonałym wykonaniem. A program był trudny, ambitny,, ułożony nadzwyczaj ciekawie i smakowicie. W pierwszej części same toccaty — od Fres-cobaldiego po Bacha: nieustanny Va.!oidos-kop rytmów, srebrzyste kaskady dźwięków sypiące się spod mistrzowskich palców kon certanta, kwintesencja najszlachetniejszej wirtuozerii. Po przerwie znów urzekaiacy, długi blok programowych, „ptasich" utworów klawesynistów francuskich, zaś na koń cu cztery piękne, rzadko grywane sona+v D. Scarlattieeo. Niezapomniany wieczór. O grze Leszka Kędrackieeo moż^a powiedzieć tylko, iż jest doskonała: piękna i pr-osta, jak muzyka, którą nas tak szczodrze uraczył. KAZIMIERZ ROZBICKI Cfos Pomorza nr 207 MAGAZYN Strono 7 Od czasu do czasu spotykam się z koleżanką psycholog. Po ploteczkach o własnych domach, dzieciakach, zawsze takie spotkanie kończy się opowiadaniem- Heleny o jakimś ciekawym przypadku z jakim się spotkała w swojej pracy. I tym razem, zaznaczając, że zmienia imiona bohaterów opowiadania, zaczęła mówić: — Dziś, po raz trzeci już w tym miesiącu odwiedziła, mnie kobieta, która szuka wyjścia z sytuacji, j*ką sa-: ma przed laty stworzyła i akceptowała, bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Teraz przychodzi do mnie i szuka pomocy. Chce odzyskać miłość, której sama dobrowolnie się wyrzekła. Otóż 12 lat temu w jednym z małych miasteczek, 17-letnia dziewczyna zakochała się w swoim starszym koledze. Miłość wydawała się im jedyna, niepowtarzalna, tak jak wszystko w ich .wieku. Ostudziła ją bardzo zwyczajnie ciąża dziewczyny. Dziewczyna akurat miała zdawać maturę, chłopak był już studentem drugiego roku politechniki. W małym miasteczku trudno o dyskretną pomoc lekarską, zresztą jedyny ginekolog, był' wieloletnim przyjacielem rodziny, więc Anna doskonale znała jego poglądy co do usuwania pierwszej, chociażby nie wiem jak niechcianej, ciąży. Energiczny z pozoru i pewny siebie chłopak też nie umiał nic sensownego poradzić. Rodzicom Anna bała się powiedzieć. I tak przygotowując się do matury w stałym napięciu nerwowym, stanęła przed komisją egzaminacyjną będąc już w piątym miesiącu ciąży. —- I nikt, nawet matka niczego się nie domyśliła? Przecież były jakieś objawy, musiała przejść badania kończąc szkołę? — Widzisz, Anna pochodzi z domu, gdzie dziecku zastawia się maksimum swobody. Jej rodzice to ludzie na eksponowanych stanowiskach, nie mieli zbyt wiele czasu dla dziewczyny. Anna zdała maturę bardzo dobrze. Wyjechała na egzaminy wstępne do miasta, gdzie był jej ukochany. Pomyślnie zdała i te egzaminy. W nagrodę wyjechała na wakacje po Polsce autostopem, ze swoim chłopcem. Codziennie forsowny marsz, biegi, skoki z różnych przyczep samochodowych, którymi jeździli po Polsce. Liczyli, że samo się wszystko rozwiąże, przez poronienie. Ale nic takiego nie przytrafiło się Annie. Zbyszek zabrał ją do swojego akademika i przez przyjaciela załatwił przyjęcie do polikliniki. Urodziła córkę. Nazwała ją Joanną i zaczęła się starać o oddanie do Domu Dziecka. Zbyszek w międzyczasie dowiózł jej rzeczy z domu. Rodziców Anny, którzy akurat wrócili z miesięcznych wczasów z Bułgarii, objaśnił, że córka już stu diuje i tylko prosi o pieniądze, a do domu przyjadą z chwilą, kiedy Anna zaaklimatyzuje się w nowym środowisku. Dyrektor polikliniki, załatwił "przyjęcie małej Joanny do Domu Dziecka i Anna jak gdyby nigdy nic, rozpoczęła swoje studia. Ukończyła je w terminie, pracę magisterską napisała i obroniła na piątkę i wyszła za mąż. — nie, nie za Zbyszka. Anna wyszła za mąż za asystenta ze swojej uczelni. Zajęła się również pracą naukową. A że była zdolna, więc otrzymała zagraniczne stypendium naukowe, była 2 lata we Francji. Nie miała czasu na myślenie o dziecku, ani o tym, które uważała za grzech młodości, szczęśliwie nikomu nie znany, ani o drugim — w małżeństwie. Zrobiła doktorat, zmieniła kolejne mieszkanie i kolejny samochód. Przyszła mała, spokojna stabilizacja. Coraz częściej mąż pytał, czy nie chciałaby dziecka. Coraz częściej obserwowała, jak u znajomych bierze on dzieci na kolana,' jak pamięta o ich imieninach czy prezentach pod choinkę. Teraz i ona pomyślała, że chciałaby mieć dziecko. Ale nadal nie myślała o Joasi, która rosła w Domu Dziecka. Anna regularnie posyłała tam pieniądze, nic poza tym. Ciąża,na którą się zdecydowała skończyła się poronieniem, następna również. Okazało się, że musi iść na poważną operację, po której odzyska zdrowie, ale już nigdy nie urodzi dziecka. Rozpaczali z mężem obydwoje. Wreszcie mąż widząc załamanie Anny zaproponował jej wzięcie dziecka na wychowanie. Nic nie odpowiedziała. Dopiero po ki]Jcu tygodniach zdecydowała się na tą jak sama określa, spowiedź życia. Powiedziała o Joannie, której nie zna, nie widziała przez 12 lat. Spodziewała się wszystkiego, ale nie tego, że mąż każe jej jechać i przywieźć małą. Bała się tej podróży, bała się spotkania, tym bardziej, że musiała jechać sama. Po załatwieniu formalności, po wielu rozmowach z dyrektorem Domu, w którym przebywała Joanna, nastąpiło pierwsze spotkanie z córką. Małej przedstawiono 'Annę, powiedziano jej, że będzie mieszkała z rodzicami. — Spodziewałam się w ^wojej naiwności, że dziecko rzuci mi się na szyję, że zawpła „mamo" — opowiadała mi. A tymczasem stanęła przędę mną smukła, ładna dziew czynka o nieufnym spojrzeniu,, która zapytała: „Podobno jesteś moją matką, chcesz mnie wziąć, a gdzie byłaś do tej pory?" Ten stan nieufności, niedowierzania matce, trwa już kilka miesięcy. Dziewczynka vi' pełni zaakceptowała męża Anny, jest w stosunku do niego serdeczna i coraz częściej zaczyna mu mówić już i nie wujku, a tatusiu, do Anny zwraca się bezosobowo. U Anny wytworzył się stały stan napięcia, nerwowości. Przyzwyczajona, że w życiu wszystko otrzymywała z łatwością nie umie zrozumieć, że nie może dostać równie łatwo serca córki. — Nic ode mnie nie chce, jak drewniana lalka daje się pocałować, ale nigdy nie oddała sama pocałunku. Opowiedziałam jej wszystko szczerze, dlaczego umieściłam ją w Domu Dziecka. Ma własny pokój, traktuję ją jak najważniejszą osobę w domu. Wspólnie z mężem poświęcamy jej prawie cały nasz wolny czas. Nic nie musi, w domu robić, jest (gosposia, już nie wiem co jeszcze uczynić, żeby to dziecko chociaż raz serdeczniej się do mnie odezwało, żebym wreszcie usłyszała jej głośny śmiech. Jest grzeczna, posłuszna, dobrze się uczy, ale zawsze jakaś taka daleka i obca. , Posłuchaj teraz co mówi dziewczynka. — Po nocach śniłam o rodzicach, moich, własnytfi. A najbardziej o mamie. Gdzie była tyle lat? Wreszcie się zjawiła i chce, żebym ją od razu kochała. Ja ją kocham naprawdę, ale czy to moja wina, że nie wiem czy znów za rok czy dwa, nie odda mnie z powrotem? A może będzie miała nowe małe dziecko i wtedy ja będę jej przeszkadzać. A tatuś? Tatuś nie żąda, żebym mu mówiła, że go kocham; jak coś zbroję, to wrzaśnie na mnie. Tak zwyczajnie jak inni tatusiowie. A mama nigdy. Tylko zawsze Joasiu, kochanie, maleńka... Zbiłam wazon, taki śliczny i duży. Rozbeczałam się, a mama: • moja córunia nie chciała stłuc, i tak. nam przeszkadzał, za duży był. A wiem, że bardzo go lubiła, że to był prezent od taty. I po co tak mówi? Zawieźli mnie do dziadków, popłakali się, ale usłyszałam, że jak matka mogła zdecydować się, żeby po tylu latach sprowadzfć im taka dużą wnuczkę. Więcej tam nie jeździmy, teraj mam tylko babcię tatusia. Lubię ją odwiedzać. Opowiadam jej o Domu Dziecka, o koleżankach. Babcia się mnie nie wstydzi, tak samo jak tatuś. ALINA MAŁYGA MIECZYSŁAW MOZDYNIEWICZ (1) Mieszkaniec Słupska, płk. dypl, w st sp. Mieczysław Mozdyniewicz w czasie wojny polsko-niemieckiej 1939 roku był dowódcą 17 Dywizji Piechoty należącej do armii „Poznań". Służbę wojskową rozpoczął w 1914 roku w 2 pułku Legionów. W 1919 roku został odkomenderowany do armii gen. Hallera we Francji. Do 1926 roku pracował w ! oddziale Sztabu Generalnego w stopniu podpułkownika. Zawieszony w czynnościach służbowych w związku z udziałem po stronie rządu podczas zamachu stanu J. Piłsudskiego. Pod koniec 1926 roku przywrócony do służby czynnej. W 1939 roku dowódca 17 DP w Gnieźnie. W latach drugiej wojny w obozach jenieckich na terenie Niemiec. Powrócił do kraju w 1946 roku. Pracował w Dyrekcji Lasów Państwowych w Gorzowie Wlkp. W 1951 roku przeniósł się do Słupska gdzie pracował m.in. w dyrekcji Okręgu PGR i na stanowisku zastępcy dyrektora do spraw handlowych Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Handlu Kosmetykami. Od 1968 roku na emeryturze. Kawaler licznych odznaczeń bojowych krajowych i zagranicznych, między innymi Krzyża Virtuti Militari IV kl. nadanego po raz drugi uchwałą Rady Państwa z dnia 3 lutego 1972 roku. Płk. M. Mozdyniewicz nie publikował swoich przeżyć i opinii związanych z walkami w 1939 roku. Niniejsza relacja jest pierwszą poświęconą tym sprawom. Tekst opracowany został na podstawie notatek autora robionych w czasie pobytu w obozach jenieckich I w latach powojennych. Uwzględniono właściwe prace historyczno-wojskowe w szczególności L. Głowackiego ,,Wielkopolska 17 Dywizja Piechoty w kampanii 1939 roku," Lublin 1969, .Tadeusza Kutrzeby, „Bitwa pod Bzurą", War.--awa 1957 oraz niektóre ooraco-wania niemieckie jak na przykład W. Rsibiga, „Schwarz® Husaren. Panzer in Poien", Darmstadt 1941. Tekst opracował i przygotował do druku T, Gasztold .............Tl zenia mobili- MY» "ralrnńp?!-*- ! Przygotowania Zaostrzana z dnia na dzień w 1939 roku sytuacja polityczna wysuwanymi wciąż no wymi żądaniami niemieckimi wobec Polski, spowodowała podjęcie przez Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych, jako przyszłego Naczelnego Wodza przygotowań obronnych na polsko-niemieckiej granicy. 25 marca 1939 roku wydany został rozkaz włą czający 17 DP do powstającej armii „Poznań", do której ponadto włączono: 14, 25 i 26 Dywizję Piechoty, Wielkopolska i Pod laską Brygadę Kawalerii oraz Wielkopolską Brygadę Obrony Narodowej. Zadania bojowe 17 DP otrzymała 3 kwietnia 1939 roku. Przekazał mi je gen. T. Kutrzeba, przyszły dowódca armii „Poznań". Rozkaz przewidywał, że armia „Po znań" będzie osłaniać kierunek Poznań — Frankfurt n. Odrą i ubezpieczać skrzydła armii „Pomorze" i „Łódź". W razie przeważającej siły nieprzyjaciela — brzmiał rozkaz — nie dać się szybko zepchnąć na ostateczną linię obrony. Nie dać się odrzu cić od armii sąsiednich. W tym celu zwró cić szczególną uwagę na kierunki: Piła — Inowrocław, Głogów — Koło, Wrocław — Koło. Ostateczna pozycja obrony dywizji przebiegała: przedmieście Bydgoszcz — jezioro Gopło — Kanał Gopło — rzeka Warta z wysunięciem się w rejonie: Konin — Turek. Dowództwo 17 DP objąłem w czerwcu 1939 roku, a więc już w czasie napiętej sytuacji politycznej.. Zdawałem sobie sprawę, że wojna zbliża się szybkimi krokami, toteż w lipcu i sierpniu miałem pełne ręce roboty. Do pierwszych czynności należało poznanie podległych mi dowódców pułków, baonów i o ile możliwości dowód ców kompanii, jak również poznanie wyszkolenia oddziałów. Podczas jednej rozmowy, prowadzonej w połowie sierpnia widząc na dużej mapie pogranicza polsko-tiiemieckiego naniesione miejsca koncentracji wielkiej ilości niemiec kich wojsk na Pomorzu Zachodnim i Srod kowym oraz na Dolnym i Górnym Śląsku, to jest na północ i na południe od Wielko polski wyraziłem zdanie czy uwzględniając małą ruchliwość naszych wojsk o zaprzęgu konnym w stosunku do zmotoryzowanych w większości dywizji niemieckich nie powinniśmy już obecnie wycofać się na linię jezioro Gopło — Kanał Gopło — rzeka Warta by uniknąć oskrzydlenia. Gen Kutrzeba przyznał mi rację .i powiedział: Tak w Wielkopolsce winny stacjonować dywizje zmotoryzowane, mielibyśmy wówczas swobodę manewru i nie obawialibyśmy się niebezpieczeństwa odcięcia. Jednakże wycofanie się już obecnie nie może być brane pod uwagę, bo jaki rząd nie wiedząc kiedy wojna wybuchnie, zdecydowałby się na taki krok, opuścić bez walki najzasobniejszą i najpatriotyczniejszą część kraju wydając ją na pastwę dywersji niemieckiej..." Że taka groźba istniała przekonaliśmy się wkrótce, gdyż mimo obecności władz administracyjnych i wojska, dywersja niemiecka w Poznańskiem w miarę zbliżania się wrojny coraz bezczelniej podnosiła głowę. Mobilizacja W nocy z dnia 23 na 24 sierpnia 1939 roku została zarządzona niejawna mobilizacja 17 DP. 68 pułk piechoty mobilizował się we Wrześni i Jarocinie, 69 pułk piechoty i 17 PAL oraz 17 PAC w Gnieźnie, a 70 pułk piechoty w Pleszewie. Mobilizacja przebiegała sprawnie. Już po godzinie 4.00 dnia 24 sierpnia zaczęli przybywać do koszar pierwsi rezerwiści. Uruchomiony w pułkach aparat mobilizacyjny kierował przybywających do przewidzianych planem mobilizacyjnym pododdziałów. Po 30 godzinach" od zarządzenia zacja została zgodnie z planem zakończona, o czym zameldowali mi wszyscy dowódcy pułków. Charakterystycznym zjawiskiem było bardzo wysokie stawiennictwo rezerwistów narodowości niemieckiej. Na pewno część stawiła się w obawie, przed represjami wobec uchylających się od obowiązku wojskowego a część może otrzymała polecenia od organizacji prohitlerowskich stawienia się, aby w dogodnej sytuacji uprawiać dywersję, Zarządzenie moje odizolowania Niemców od nadwyżek mobilizacyjnych pokrzyżowało takie plany Nie znam ani jednego przypadku dywersji wewnątrz dywizji,. Znam natomiast przypadki dywersji niemieckiej na szlaku bojowym dywizji. Trzeba pamiętać o tym, że Niemcy posiadali liczne kolonie wzdłuż Wisły aż po samą Warszawę i twierdzę Modlin, założone jeszcze przed pierwszą wojną światowa.Koloniści ci oddali duże usługi armii niemieckiej w pierwszej fazie I wojny światowej z carską Rosją. W wojnie niemiecko-polskiej w 1939 roku spotykaliśmy się na tym obszarze z przypadkami dywersji polegającymi na przerywaniu linii telefonicznych, a nawet ostrzeliwaniu samotnie przejeżdżających samochodów. W dniach 24—26 sierpnia mobilizował się również sztab dywizji,Po zameldowaniu się wszystkich rezerwistów sztab rozpoczął pracę w nowych warunkach i w znacznie powiększonym składzie. Dowódcą piechoty dywizyjnej i równocześnie etatowym moim zastępcą był płk dypl. Władysław Smolarski, dowódca artylerii dywizyjnej — płk dypl. Czesław Szystowski. szefem szta-• bu dywizji był płk dypl. Artemi Andzau-row, a oficerem ordynansowym — ppor. rez. dr Rajmund Galon. Poszczególnymi jednostkami dowodzili: 69 po — płk dypl, Adolf Nykulak. 69 pp — płk dypl. Stanisław Dworzak i 70 pp — płk Alfred Konkiewicz, a 17 PAL — płk Stefan Springer do 31 sierpnia 1P39. Od 1 września 1939 roku — ppłk Stanisław Pi--wakowski. Po mobilizacji stan dywizji przedstawiał się następująco: 515 oficerów, 15.977 podoficerów i szeregowców, 6.939 koni. 76 samochodów, 27 armat, przeciwpancernych, BI- granatników, 32 ckm, 20 moździerzy, 18 armat 75: mm, 24 haubice 100 mm, 3 armaty 105 mm, 3 haubice 155 mm, 4 armaty przeciwlotnicze 40 mm i 92 karabiny przeciwpancerne po 1 kb ppanc. na pluton piach ot y, W tym czasie odbyła się mobilizacja również w innych wielkich jednostkach na terenie VII Okręgu Korpusu, który później zgodnie z planem wojny przyjął nazwę armii „Poznań". Wiadomości, jakie otrzymywał gen. T. Kutrzeba o koncentrującej się armii niemieckiej, wskazywały, że główne uderzenie niemieckie skierowane zostanie na armię „Łódź" i armię „Pomorze" Niemniej oddziały armii „Poznań'' w swoich rejonach zakwaterowania pracowały nad umocnieniami budując zapory i rowy przeeiwćzołgcwe. (c. d. n.) Strona 3 MAGAZYN Głos Pomorza nr 207, ^Tv**> -'* -. ' v i Z WIDZENIA I ZE SŁYSZENIA A ten V idocą to kto? Nie wiem jeszcze rjakle jest powodzenie serialu z Vidocqiem, bo końca nie widać i sugestie mogą być mylące ale nie sądzę, żeby nie można było darować sobie przynajmniej niektórych odcinków. Fakt pojawienia się tej, skądinąd autentycznej i skądinąd dra matotwórczej postaci, %ie jest jednak dla mnie w pełni zrozumiały. Zadam najbanalniejsze pytanie: co autor chciał przez to powiedzieć?- Ze Vidocq był spryciarzem, cwaniakiem, karierowiczem? Ze rządy, którym się wysługiwał były brzydkie, bo interesował je jedynie sprawny policjant, „cudownie apolityczny i przedziwnie bezpartyjny"? Być może. Być może gdzieś pod koniec nastąpi coś w rodzaju pointy i wówczas poczuję się zaskoczony. Rozwój wydarzeń nie sugeruje mi jednak niczego takiego. Z tym większym uzv,aniem i szacun klem myślę więc o tych, którzy zrealizowali serial o Molierze. Bo tam, poza innymi wartościami, zaprezentowano wartość wysoką, jeżeli nie najwyższą. Wierność idei tym godniejszą uznania im więcej przeszkód miała do zwalczania, im więcej było ryzyka w imię czegoś jasnego, zrozumiałego, czemu w końcu nawet francuska historia przyznała rację. Wracam do dzieła chyba już nieco zapomnianego (bo seriale cho dziły u nas i chodzą stadami, trudno w końcu połapać się w tym co, komu i gdzie się dzieje), ale wartego dobrego wspomnienia, tym bardziej na tle zastanawiającego „Vidocąa". 1 tym chętniej wracam im częściej przekonuję się, że telewizja jest jakby powołana do kreowania zjawisk i rzeczy wartościowych. Jakich mianowicie? Ano choćby tego, co jest treścią „Ban ku miast". Nie jestem pewien swojej racji, przyioołując znowu na pamięć turnieje z cyklu „Zawsze w niedzielę", gdyż była to zabawa z pożytkiem doraźnym ale szukałbym tam niektórych przynajmniej źródeł faktotwórczej roli „Banku". Zamknięto na przykład konto Głuchołazów i Kowar, konto wypełnione wrętz imponującą kwotą, o ile wszystko da się policzyć. Telewizja wygrywa tradycyjną i chyba o dużej jeszcze przyszłości ideę współzawodnictwa, wygrywa ją również po trosze poprzez atrakcyjność swojego przekaz zu, gdzie ewentualna próżność ustępu«i je miejsca ambicji. Widzę jeszcze jedno źródło skuteczności tJBanku", jest nim właściwy dobór partnerów. Są nimi miasta kilkunastotysięczne, gdzie, jak określiliby socjologowie, funkcjonuje Więź piertoot na, nie zaś ta wtórna, która w dużych miastach jest i słabsza i nieco zatomizowana. W tych a nie dużych miastach (o aglomeracjach w ogóle nie wspominając) ludzie się znają, prawie wszyscy, łatwiej skupić ich i zorganizować dla jednej sprawy, dla urządzenia sobie życia, dla współpracy o wymiernych. rzetelnych efektach. Przypuszczam, że z tych właśnie powodów nikt nie proponował „banku miast" ani też konkursu o tytuł' „mistrza gospodarności" Warszawie, Poznaniowi, Gdańskowi itd. Ale czy to ma oznaczać, że są one ponad zasady współodpowiedzialności swoich mieszkańców ponad przynoszącą wspólne korzyści sa morządność? Można przypuszczać, że te duże miasta porządnieją zewnętrznie „z urzędu", te małe zaś „z siebie". No, to na zdrowie. A poniekąd a propos: nasze najioięfc sze miasto, jego centrum telewizyjne, zrezygnowało z usług Chmurki i Wicherka. Prognoza pogody jest teraz sygnowana przez jak najbardziej urzędowy Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Jest też bardziej obrazowa, gdyż i słońce pokazuje się na planszy, i chmurki jak cumulunimbusy i błyska wice i deszcz „jak żywe". Kiedyś, kiedyś miano Wicherkowi za dobre, że z kącika stworzył audycję, że był w niej indywidualnością. Co się tam stało, tego dokładnie nie wiem, rozumiem tylko tyle, że pogoda nie jest czyjąś prywatną sprawą. Są instytucje za nią odpowiedzialne. (zetem) pomniki przyrody JEZIORO DRAWSKO ROZMOWY O WYCHOWANIU WSZYSTKO DLA MNIE... Kiedy dziecko jest bardzo małe, Jeszcze nie chodzi i nie mówi, wtedy kochamy je najbardziej. Jest wtedy wdzięczne Za wszystko, za nasz uśmiech, za każdą pieszczotę. Kłopoty zaczynają się, gdy pojawiają się pierwsze odruchy samodzielności. Współcześni psychologowie dość zgodni są co do tego, że £ o ile umiejętności pielęgnacyjne niemowląt rodzice na ogół opanowali do perfekcji, to wielu z nich nie zna najelemen tarniejszych zasad wychowawczych i popełnia oczywiste błędy. " ' Dość głośno i powsżechnie mówi się o nagminnym niemal zjawisku rozpieszczania dzieci, w przekonaniu że gdy da się im wszystko, oszczędzając przykrości i niedostatków które były naszym udziałem, gdy słowem, czynimy naszym dzieciom wszelkie dobro, to wydaje nam się, że one nie mo gą nam odpłacić niczym więcej niż dobrem, a więc nie będą nam przysparzać żadnych kłopotów. Tymczasem jest wręcz przeciwnie. To truizm, ale wart ' przypomnienia, że nic w życiu nie ma za darmo. I że jeśli młody człowiek przyzwyczajony jest do łatwizny, do tego, że rodzice usuwają przed nim każdą przeszkodę, że nie mu si o nic walczyć, skutek jest wręcz odwrotny. Najpierw żąda się coraz to nowych, modnych ciuszków. Potem i rower na gwiazdkę nie wydaje się zbyt wspaniałym prezentem. Potem uważa się, że rodzice powinni przejąć na siebie odpowiedzialność za postępy w szkole drogą opłacania drogich korepetytorów. Potem od rodziców oczekuje się protekcji w dostaniu na wyższą uczelnię, a potem jeszcze młody człowiek już zarabiający liczy na to, że „starzy" kupią mu mieszkanie i je umeblują, a kiedy dziecko przyjdzie na świat, to przecież jest oczywiste, że babcia powinna rzucić ; pracę zawodową i zająć się wychowaniem wnuka. To są wyjaskrawione przejawy rozluźnienia wewnętrznego, braku dyscypliny. W bardziej złagodzonej formie ten brak występuje na przykład wtedy, gdy nasz syn czy córka oświadczają, że nie będą się uczyć tego czy innego przed miotu, bo ich to nie interesuje. Lub, bo im się to nie przyda. Jest to po prostu nic innego, jak nieuznawanie obowiązków. Wydaje się, że odpowiedzialnością za brak dyscypliny, tj. za postawę „wszystko dla mnie, nic ode mnie", należałoby obciążyć przede wszystkim dom. Tu człowiek stawia pierwsze kroki w poznaniu świata, tu uczy się, że ma | nie tylko prawo do opiekł rodziców, ale i do obowiązków | względem domu. Od rodziców powinien dowiedzieć się, I że nauka w szkole jest także pasmem nieustających trud-> nych obowiązków. Czasami miałoby się ochotę surowo \ zganić rodziców za to, że pracują bardzo ciężko, nie włą-I czają swoich dzieci w trudy codziennego życia. Kobiety I zaniedbane, zaharowane, nie mające czasu na fryzjera I i krawcową, a ich córki wystrojone jak lalki. Powinno i się chyba wszcząć jakąś akcję za zdrowym egoizmem ro-| dziców, przypomnieć, że prawidłowe funkcjonowanie roli dżiny, polega na sensownym, równomiernym, proporcjo-| nalnym do możliwości każdego z członków rodziny roz-l łożeniu obowiązków, na obciążeniu odpowiedzialnością za | ład i harmonię domową także i własnych dzieci. [; Często rodzice zdają sobie z tego sprawę, ale — matki | zwłaszcza — mówią: „jak widzę, jak on (ona) zabierają : się do roboty domowej, to wolę sama zrobić .przynajmniej będzie szybciej I lepiej". W ten sposób dziecko przestaje pojmować, że nie istnieje wyłącznie samo dla ! siebie, że jest członkiem określonej społeczności, której egzystencja jest normowana pewnym kodeksem praw J obowiązków, Jest to podstawowe przygotowanie do życia w społeczeństwie, podstawowa wiedza o tym, że każdy i nas nie żyje we własnym wyimaginowanym świecie, ale wśród ludzi i że musi się z nimi liczyć; to znaczy uznawać równe prawa wobec obowiązków. Dyscyplina — skórzany rzemień — egzekwowała nakazy przy pomocy strachu. Odrzucając strach I rzemień zostajemy przy dyscyplinie jako synonimie świadomej odpowiedzialności za dom, szkołę i życie społeczeństwa. HALINA SZYPULSKA U góry: reprodukcja obrazu krakowskiej malarki Anny Gunter j p.t. „Maturzyści" 1 ' . • 1 ' ._____•__ Jedno z najgłębszych w Polsce (83 m) i największe na Pojezierzu Drawskim jezioro położone jest w malowniczym, falistym terenie, o bardzo zróżnico wanym i pięknym krajobrazie. Powstałe z kilku promieniście zbiegających się rynien polodowcowych, charakteryzuje się dużą ilością, głęboko wrzynających się w ląd, zatok o ład nych, . oryginalnych nazwach: Małokwiatowska, Wielkokwiatowska, Ptasia, Starodrawska, Henry-kowska i inne. Zachodnie, wysokie brzegi jeziora jak również brzegi większości zatok porośnięte są lasem liściastym, na żyznych sied liskach lasowych. Na jeziorze znajduje się siedem wysp, z których jedna — Bielawa o powierzchni 87 ha należy do największych wysp jezior nych w Polsce. Na wyspie mieszka kilka rodzin, latem zaś odwiedzana jest licznie przez żeglarzy i tu rystów. Jezioro Drawsko wraz z najbliższym otoczeniem (wzniesienia moreny czoło wej) stanowi typowy, cha rakterystyczny fragment Pojezierza Drawskiego. Do brze zachowane środowisko przyrodnicze, dogodne położenie — z dala od o- Środków szkodliwego oddziaływania gospodarki, nie przeciętne walory estetycz no-widokowe zadecydowały o włączeniu tego obsza ru do projektowanych stref krajobrazu chronionego i przeznaczeniu go dla potrzeb wypoczynkowo-re-kreacyjnych ludzi pracy. Ze względu na swą atrak cyjność i przydatność dla wielu form turystyki jezio ro Drawsko jest szeroko znane nie tylko w kraju i stanowi miejsce docelowych wędrówek wielu turystów również zagranicznych, szczególnie zaś kaja karzy i wędkarzy, słynie bowiem z bogactwa ryb (szczupaków, węgorzy, oko ni, sandaczy, sielawy) jak również z pięknych szlaków wodno-ka jakowy chi sku — stacja turystyczna PTTK. Ze względu na ogromne walory przyrodnicze i liczne miejsca gnieżdżenia się ptactwa wodnego i błotnego tylko wschodni brzeg jeziora Drawsko — okolice Czaplinka i Starego Drawska — przewidzia ny jest do intensywnego zagospodarowania turystycznego. Stąd prowadzą atrakcyjne szlaki turystyczne z licznymi punktami widokowymi: _ — szlaki piesze — Czapli nek — Połczyn Zdrój; — Czaplinek — Sośnica (do szlaków turystycznych na Wale Pomorskim); — Czap linek — Drawsko Pomor skie (wzdłuż Zatoki Czapli neckiej); — szlak kołowy1 (i pieszy) — tzw. „solny" — Czaplinek — Połczyn Zdrój uznany za najpiękniejszą trasę turystyczną na Pomorzu; zior I przepływającej przez jezioro Drawsko. Ciekawostką jest przepiękny, szmaragdowy odcień wód jeziora, spowodowany pewnego rodzaju okrzemkami, zmieniający swe zabarwienie w zależności od pogody, osobliwością zaś występujące re liktowe kraby • dyluwialne i — prawdopodobnie — le gendarne już sumy. W pobliżu jeziora Draw sko znajduje się kilka mniejszych, równie malow niczo położonych jezior (Żerdno, Czaplino) o poten cjalnych walorach wypoczynkowych. Cały obszar należy do najbardziej atrak cyjnych, unikalnych wręcz w skali kraju terenów Uh rystycznych, głównie z4 względu na walory krajobrazowe jak również możli wości wykorzystania go dla wszystkich form wypoczyn ku — na wędrówki piesze, wycieczki samochodom we i kajakowe, wypoczynek świąteczny itp. Baza turystyczna w cKwi 11 obecnej nie zaspokaja potrzeb rozwijającej się w tym rejonie turystyki. Na południowo-wschodnim wy sokim brzegu jeziora poło żony jest Czaplinek z przy stanią żeglarską, polem na młotowym, schroniskiem, wypożyczalnią sprzętu wod nego i kąpieliskiem, dalej na północ w Starym Draw s-s szlak wodny rzeki Dra wy — biorącej swój począ tek w. Dolinie Pięciu J«- Inż. HANNA T. PISZCZEK zdjęcie: M. METKOWSKI C/os Pomorza nr 207 MAGAZYN Strona 9 — Często I z dużą przyjemnością zaglądam do Kirch-fcayera — mówi Aleksander Majtorek, przerzucając kartki trzeciego wydania „Pamiętników". Nad lekturą tej pozycji zastałam mojego rozmówcę w Bibliotece Wojewódzkiej w dniu gdy obowiązki dyrektora tej instytucji przekazywał — jak twierdził — w młodsze i sprawniejsze ręce. — Pana Jerzego Kirchmayera poznałem w 1839 r. w czasie kampanii wrześniowej, gdy byłem oficerem łącznikowym. Później spotkaliśmy się w oficerskim obozie Jenieckim w Dobiegniewie. Kirchmayer był wtedy w stopniu kapitana i na tajnych kompletach prowadził Wykłady z taktyki wojskowej. W tym obozie było wielu profesorów, naukowców i ten zespół ludzi podjął się pro Wadzenia wykładów według programu wyższej uczelni. Powołano między innymi sekcję pedagogiczną przy wydziale filologicznym i do tej sekcji ja właśnie wstąpiłem. Zacząłem więc studia w obozie a skończyłem dopiero po dwudziestu pięciu latach. — tak się po prostu życie układało. — Początki mojej drogi życiowej mo głyby sugerować, że próbowałem na stałe związać się * wojskiem. Dzięki pomocy ojczyma, który wywodził się * tego właśnie środowiska, dostałem się do Korpusu Kadetów w Rawiczu, potem do szkoły podchorążych. Pod-i czas służby wojskowej uzyskałem stopień porucznika, no a później była kampania wrześniowa i lata niewoli. Nie było jednak" moim zamiarem pracować w wojsku. Ukończenie szkół, o których mówiłam, było dla mnie wówczas warunkiem startu życiowego, niejako punktem wyjścia. Muszę jednak przyznać, że polubiłem wojsko, interesowała mnie zwłaszcza psychologia żołnierza w walce. — Zawsze, jak sięgnę pamięcią wstecz, miałem pedagogiczne zainteresowania, co wynikało nawet z rodzinnych tra dycji. Swoją edukację zacząłem w gimnazjum klasycznym, które jednak porzuciłem z powodu łaciny, której nie znosiłem. Wiele lat później studiując bibliotekoznawstwo, musiałem poznać ten język i nawet go polubiłem, a w każdym razie doceniłem. Moje zainteresowania bardzo wyraźnie zaczęły się krystalizować w latach niewoli. W obozie prowadziłem Bibliotekę książek w języku francuskim. Wiele z nich przychodziło do Dobiegniewa od Szwedzkiego Czerwonego Krzyża, tytułem pomocy dla jeńców. Właśnie na bazie tych księgozbiorów zespół profesorów-jeńców, mógł prowadzić zajęcia ze „studentami" Niemcy zgadzali się na nie, oczywiście pod warunkiem, że wykłady wyprane będą z treści politycznych. Były jednak sposoby, żeby zmylić ich czujność. — Wtedy, w obozie, nie przypuszczałem, że całe moje życie upłynie wśród książek, że będę pracował w bibliotece. Moje trwałe związki z tą instytucją zaczęły się dosyć szybko po wojnie. W kwietniu 1945 r. wraz z grupą operacyjną Polskiego Związku Zachodniego trafiłem do Białogardu i rozpocząłem pracę w Państwowym Urzę dzie Repatriacyjnym. Po prostu osiedlałem ludzi w trój kącie między Połczynem Zdrojem, Świdwinem 1 Białogardem. Równocześnie zająłem się organizowaniem Oddziału Stronnictwa Demokratycznego, którego działaczem jestem do tej pory. Pod koniec lat czterdziestych mocno tkwiłem już w bibliotekarstwie Jako kierownik biblioteki w Białogardzie. Gdy powstało województwo koszalińskie, powierzono mł obowiązek zorganizowania biblioteki wojewódzkiej i jej kierownictwo. Biblioteka przez długi czas mieściła się w Białogardzie. Przy dały się wówczas moje liczne funkcje społeczne, które pełniłem między Innymi w radzie narodowej ,bo łatwiej mogłem uzyskać etaty dla bibliotek, lokale, załatwić wiele spraw w znacznym stopniu decydujących o przyszłości wojewódzkiej placówki. —• W połowie lat pięćdziesiątych biblioteka wojewódzka przeniesiona została do Koszalina i zaczął się okres tułaczki po różnych, lepszych lub gorszych obiektach. Dla mnie zaczął się też okres starań o gmach biblioteki z prawdziwego zdarzenia. Pochlebiam sobie, że te dwadzieścia lat starań nie spełzło na niczym. Zostawiam po sobie gmach, w którym teraz się znajdujemy. Dodam, że w powojennej historii Polski koszalińska biblioteka jest pierwszą w kraju, wybudowaną od podstaw, — Dwadzieścia lat temu, gdy zaczynałem starania © wybudowanie tego obiektu, nie miałem jasnej wizji Koszalina obecnej doby. Miasto liczyło wówczas 30 tysięcy mieszkańców, ale zakładałem, że w latach siedemdziesiątych będzie tu 80—90 tysięcy ludzi. Oczywiście ten argument nie do wszystkich przemawiał. Często więc w rozmowach z władzami, powoływałem się na hrabiego Raczyńskiego, który rozpoczynał budowę swojej wielkiej biblioteki w czasie, gdy Poznań też liczył zaledwie 80 tysięcy mieszkańców, a jednak hrabia budował znacznie na wyrost i okazało się, że słusznie. Nasze, koszalińskie „na wyrost", już teraz okazuje się niewystarczające. Obserwuję takie zainteresowanie książką, jakiego w dobie rozkwitu telewizji i prasy spodziewać się raczej nie należało. Potwierdził się jednak przewidywany sposób korzystania z bibliotecznych zbiorów. Część społeczeństwa bywa w punktach filialnych biblioteki, gdzie znajdują się księgozbiory dostosowane do potrzeb masowych. Natomiast w ośrodku wojewódzkim zgromadziliśmy zbiory naukowe. Z myślą o studiujących, w mieście bez uniwersytetu stworzyliśmy prawie uniwersytecką bibliotekę. Teraz, gdy już zrezygnowałem s funkcji dyrektora tej wielkiej placówki a zostałem kierownikiem działu informacyjno-bibliograficznego, całą uwagę będę mógł skupić na usprawnieniu pracy tego działu. Uważam, że biblioteka powinna być centrum informacji oświatowej, wiedzy o regionie. Nadal tei zamierzam utrzymywać żywy kontakt z towarzystwami, które popularyzują wiedzę i sztukę, jak TWP, KTSK, TKKŚ. Mam też nadzieję, że teraz znajdę więcej czasu dla siebie, choćby na to, by wrócić do ulubionych, a daw no nie kartkowanych książek, gotowała: ANNA ZALEWSKA SZAWSKA JESIEŃ Tegoroczny XIX Między narodowy Festiwal Muzyki Współczesnej „Warszaw ska Jesień" przyniesie wie le interesujących wydarzeń miłośnikom najnowszej muzyki. W dniach 20—28 września na estradach kancerto Wych i scenach stolicy wy stąpią zespoły i soliści z Wielu" krajów europejskich, a także z USA i Brazylii, Wykonując najnowsze kom pozycje swych rodzimych twórców. Nie zabraknie też klasyki współczesnej. Jedną z cech korzystnie odróżniających tegoroczny Festiwal od poprzednich' bę dzie bogatsza, niż zwykle, prezentacja muzyki scenicznej. Dwa utwory Leosza Janaczka ,Lisa Chytruska" i „Z martwego domu" przedstawi w programie dwóch spektakli w Teatrze Wielkim Państwowa Opęta. z Brna. Opera Poznańska zaś przywiezie na Fe stiwal „Zmierzch Peryna" Zbigniewa Penherskiego. Głównym nurtem „Warszawskiej Jesieni" będą jed hak koncerty symfoniczne i kameralne. Zgodnie z wie loletnią tradycją, x inaugu racyjnym koncertem wystąpi orkiestra Filharmonii Narodowej, którą prowadzi Stanisław Wisłocki, a solistą będzie jugosłowiań ski skrzypek Igor Ozim. Program wieczoru przynie sie m. in. prawykonanie „Innych głosów" Tomasza Sikorskiego, „Psychodra-mę" Tadeusza Bairda, MU-werturę warszawską" Bogusława Schaeffera i po raz pierwszy grany w Polsce koncert skrzypcowy jugosłowiańskiego kom pozytora Ivo Petricia. Drugim zespołem symfonicznym, który weźmie udział w imprezie będzie również polska orkiestra: trzykrotnie wystąpi - pod batutą różnych dyrygentów Wielka Orkiestra Sym foniczna Polskiego Radia i Telewizji z Katowic. Szczególnie interesująco za powiada się kompozytorski koncert Krzysztofa Pen dereckiego, w programie którego polska publiczność po raz pierwszy usłyszy utwór „Przebudzenie Jaku ba"; wykonany też będzie „Maginificat". Jeden z kon certów WOSPRiTV poipro wadzi brazylijski dyrygent Eleazar de Carvałho, wraz z katowickimi muzykami wystąpią chóry: PR i TV z Krakowa oraz Filharmo nii Krakowskiej. Kameralistykę reprezentować będą m. Łn. węgier skie zespoły „UJ zenei stu dio" i kwartet im. Kodaiy'a kwartet uniwersytetu w Brazylii z udziałem solistów z kilku krajów euro pejskich „Perkusje stras-burskie", zespół uniwersytetu w Buffalo, chór karne ralny z Tallinna, austriacki „Zespół XX wieku", a spo śród muzyków polskich: Kwartet Wilanowski. XIX Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień" zakończy koncert mu zyki polskiej i włoskiej w wykonaniu orkiestry i chóru Filharmonii Narodo wej pod dyar. Andrzeja Markowskiego, zaś jednym z solistów będzie włoski pianista, laureat VI Konkursu Chopinowskiego w Warszawie Ma/urizio Poili-ni. (PAP) \ Z TEKI SZYMONA KOBYLIŃSKIEGO m A Główne nagrody: Wiesław Hołoiubiec - Słupsk i Bogumiła Cichecka — Koszalin ^ Film sierpnia — „Rozmowa" Afera Watergate, która zwróciła uwagę na rozmiary podsłuchu stosowanego w Stanach Zjednoczonych ! przyczyniła się do ustąpienia prezydenta Nixona, przygotowała odpowiedni grunt do oglądania „Rozmowy" Fra-cisa Forda Coppoii. Jego film otrzymał Grand Prbt Festiwalu w Cannes w 1974 r. Prosta historia kryminalna w interpretacji Coppoii przekształciła się w jeden z najważniejszych filmów komentujących współczesną cywilizację zachodnią. Reżyser podjął bowiem problem moralności zawodowej i „prywatności", ukazał do czego prowadzi tylko wykonywanie zleceń. Coppola znalazł znakomitego odtwórcę głównej roli w osobie Gene Hackmana („Strach na wróble"). „Rozmowa" została wybrana przez uczestników naszego plebiscytu „filmem sierpnia". Wszyscy czytelnicy, którzy nadesłali swoje propozycje do redakcji lub złożyli wypełnione kupony konkursowe w kasach kin, wzięli udział w losowaniu nagród. Roczny kupon do wszystkich kin w wojewódz twie, ufundowany przez Wojewódzki Zarząd Kin w Koszalinie wylosował Wiesław Hołozu-biec, Słupsk, ul. Długa 23/7, natomiast rocz- ny karnet do kina „Kryterium" w Koszalinie, przyznawany przez tę placówkę, otrzymała Bogumiła Cichecka z Koszalina, ul. Legnicka 23/4. Trzy portrety gwiazd ekranu, które będą wysłane przez Centralę Rozpowszechniania Filmów przypadły w udziale: Elżbiecie Łapińskiej, 76-024 Świeszyno; Antoniemu Baranowi, "Złocieniec, ul. Ratuszowa 4 i Janinie Wróblewskiej, Przechlewo, ul. Człuchowska 5. Wydział Kultury Urzędu Wojewódzkiego w Koszalinie ufundował pięć bonów książkowych (wartości 100 zł każdy). Bony otrzymają: Kazimierz Huszczai Włościbórz, Dom Zbowidow-ca; Teresa Niedziółka, Koszalin, ul. Lampego 34; Franciszek Szóstak, Szczecinek, ul. Pułaskiego 18; Wirgiliusz Paraska, Ustronie Morskie, ul. Rolna 1; Zofia Własowiec, Gardna Wielka. Ponadto taki sam bon, przyznawany przez ZW ZMS w Koszalinie, wylosował Józef Mech, Kołobrzeg, Strażnica WOP. Gratulujemy zwycięzcom naszego konkursu I zapraszamy do uczestnictwa w następnych plebiscytach, (kon) Na zdjęciu: Gene Hackman w „Rozmowie". strona TD MAGAZYN G/os Pomorza nr 207) Tuż przed drugą — ostry dzwonek telefonu. Telefon o tej porze? Musiało się wydarzyć coś nadzwyczajnego. Głos recepcjonistki hotelu: „proszą zejść na dół — okradziono panu samochód". Zacząłem szybko się ubierać. W holu czekało dwóch milicjantów. Jeden z nich trzymał w ręku samochodowy atlas i parę innych drobiazgów, które zwykle zostawiam w wozie. To pańskie? — spytał. Obejrzałem dokładniej pokazane przedmioty — tak, moje. —- Przed kilkoma minutami dokonano włamania do pana samochodu, sprawcę już ujęliśmy, jest w radiowozie. Nawet nie zapytałem, czy coś uszkodził, byłem zdumiony. Przed kilkoma minutami włamanie a tu sprawca już w radiowozie, milicyjnym, rzeczy trzymam w ręku! Milicjanci rozmawiali z innym mieszkańcem hotelu. Jego fiat też był otwarty, sąsiednia .syrena również. Dwaj młodzi ludzie przechodząc ulicą ' Mostnika otworzyli stojącego przy krawężniku fiata. Ich manipulacje zauważyła jedna 'i mieszkanek sąsiedniego budynku — powiadomiła właściciela samochodu, ten zatrzymał radiowóz i wspólnie zaczęli szukać złodziei.-Ci zaś sądząc, że nie zostali zauważeni poszli na parking przed hotel i zaczęli otwierać kolejne samochody. W chwilę potem usłyszeli ostre hamowanie radiowozu, jeden z nich natychmiast skoczył w zarośla między budynkami — drugi został zatrzymany. Większość skradzionych przedmiotów znaleziono właśnie u niego... Podchodzę do radiowozu, zaczyna mżyć deszcz — na ławce siedzi spłakany... rosły osiemnasto — dziewiętnastoletni młody człowiek. Plutonowy otwiera drzwi radiowozu: „No i co, przypomniałeś sobie kto to z tobą był? — pyta. Zatrzymany wyciąga zza koszuli jakieś puste naboje z dubeltówki, pogięte boczne lusterko i inne, wręcz bezwartościowe, ale przecież ukradzione przedmioty. — Ja wszystko powiem, ja panów zaprowadzę, ja za wszystko zapłacę, tylko proszę mnie wypuścić. Ja nie chcę, żeby matka się dowiedziała. Jak ja skończę . szkołę? Ja dziś zdałem egzamin na ratownika — mówi wszystko szybko i chaotycznie. — Rzeczywiście zdałeś egzamin na kartę ratownika? — pytam. — Żdał, zdał — wtrąca się stojący obok sierżant — o, niam tę jego książeczkę, ale chyba już będzie bezwartościowa nie sądzę, by jednocześnie można było ratować ludzkie życie i być złodziejem. Przyglądam się ze zdumieniem, temu dobrze ubranemu, zadbanemu młodemu człowiekowi. Co go skłoniło? Nie odpowiedział. No drugi dzień Rano, kiedy zgodnie z prośbą 'funkcjonariuszy pojechałem do komendy MO, widziałem go znowu. Siedział obok biurka dzielnicowego. Spotkałem na korytarzu porucznika Tadeusza Węgłowskie-go, kierownika Służby Prewencyjnej Komendy Miejskiej MO. Przyznałem, że intryguje mnie motyw, który mógł skłonić tego młodego człowieka do kradzieży. Okazało się, że podobne przypadki zdarzają się dość często i prawie zawsze sprawca zostaje ujęty a konsekwencje tego na pozór niegroźnego czynu bywają surowe. Ten „nocny gość" z mojego samochodu jest uczniem technikum i to niezłym uczniem, zdał do klasy maturalnej, wszystkiego można było się spodziewać ale nie czegoś podobnego. Na przesłuchaniu znowu padło pytanie „co ciebie skłoniło do kradzieży? Z tego co mówił, znowu dość chaotycznie, wynikało że tamtej nocy z kolegą i znajomą dziewczyną poszli do kawiarni. Wypili wino i ucięli sobie rozmowę, w trakcie której obydwaj chcieli dziewczynie zaimponować. On zdał przecież egzamin, był ratownikiem to już był atut. Kolega natomiast dorzucił mimochodem, że jest jeszcze „większym kozakiem", bo za rozróby już zdarzało mu się „siedzieć". Stwierdzenie to wyraźnie zaimponowało dziewczynie. Przyszły złodziej, choć -jeszcze nie sądził na wet, żs za chwilę nim zostanie, rzucił z udaną nonszalancją, że on już niejeden samochód załatwił. Ponieważ kolega nie dowierzał, po odprowadzeniu dziewczyny dyplomowany ratownik, chcą.c podtrzymać swój prestiż w oczach kolegi podszedł na ulicy Mostnika do wiśniowego fiata. Dalszy ciąg zdarzeń znamy. Siedział teraz załamany powtarzając uparcie: „Komu ja chciałem zaimponować, komu ja chciałem zaimponować... Szkoda, że te skądinąd rozsądne refleksje przyszły temu dorosłemu przecież w rozumieniu prawa — człowiekowi— dopiero teraz. Teraz, gdy był już złodziejem! Poprosił mnie, żebym o sprawie poinformował jego matkę, bo sam nie potrafi spojrzeć jej w oczy. Podał adres. Misja niewdzięczna, ale chciałem sprawdzić, czy to co mówił było prawdziwe, więc wieczorem zadzwoniłem do drzwi pod wskazanym adresem. Nie wiedziałem, jak zacząć. Siedziałem naprzeciw kobiety zdziwionej moją wizytą. To ona zaczęła rozmowę. — Pan może w sprawie mego syna? — zapytała. — Nie wrócił na noc, a to mu się nie zdarza.. Była coraz bardziej zdenerwowana. — Proszę powiedzieć co się zdarzyło? — Bo widzi pani, syn dziś w nocy okradł kilka samochodów i został zatrzymany przez milicję. Ja jestem jedną z poszkodowanych osób, — powiedziałem szybko. Patrzyłem na zmieniającą się twarz kobiety, nie mogła powstrzymać nagłego szlochu. Usiłowałem uspokoić ją. Płakała, płakała... Było mi naprawdę przykro za tego wyrośniętego chłopaka, za jego bezmyślność. Kobieta płacząc mówiła o tym, że od dwudziestu lat pracując w jednym i .tym samym zakładzie pracy, zawsze starała się by jej synowi niczego nie brakowało, że było jej trudno, bo wychowała córkę i syna sama (mąż zmarł kiedy chłopiec miał dwa lata), że była przekonana, że syn skończy technikum — pomoże. I o tym jak bardzo go kochała i kocha i jak bardzo jej jest wstyd przede mną za syna... Tych jej łez nie mogłem opanować ani spokojnym tonem głosu, ani stwierdzeniem, że on — jej syn — może przecież jeszcze wiele naprawić, może się zmienić, że będzie to dla niego wystarczającą nauczką na całe życie. Siedziałem naprzeciw załamanej, nieszczęśliwej, spracowanej kobiety, której nikt nie przekona, że bliska osoba, której poświęciło się wiele lat życia — może wyrządzić podobną krzywdę. Dlatego też wydarzenie tej nocy postanowiłem opisać nie dla sensacji — ale przede wszystkim dlatego, by opis ten zmusił do refleksji tych, którzy mogliby znaleźć się w sytuacji, w której chęć zaimponowania kolegom przeważa nad zdrowym rozsądkiem. Wtedy warto przypomnieć obraz owej załamanej .kobiety, obraz którego nikomu nie życzę oglądać. ryszard szary imiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiinraiiiniiniiinniininiiniiiniil B Nosi dwie pary okularów w rogowej oprawie. Patrząc w dół przez jedne — może czytać. Spojrzenie w górę, przez drugie, u-możliwia mu widzenie na odległość. W aktach Inter polu figuruje jako „oszust międzynarodowy". Dziennik „Stuttgarter Zeitung" w sprawozdaniu z niedaw no zakończonego procesu w Monachium nazywa go ^milionowym oszustem". Ale Oldrich Podany, obywatel amerykański czeskie go pochodzenia powiada przed sądem: „To wszystko jest jakimś nieporozumieniem. Jestem uczciwym człowiekiem i wynalazcą". „Wynalazca — twierdzi Z kolei tygodnik „Steren" — wygląda ze swoją srebrną bródką raczej jak czarodziej z ilustracji w krążkach dla dzieci". I na pewno za sztuczkę cza rodziejską uznał Hans Ja kob Klein, zachodnionie-miecki handlarz kamieni szlachetnych z Idar-Obern steinu to, co mu się przydarzyło 15 września 1970 roku w Salzburgu, nad brzegiem rzeki Salzach. Platyna i nikiel klein by? w posiadaniu |pore£3 zestawy jzmaragi' dów, za które zapłacił 600 tysięcy marek. Te właśnie szmaragdy wręczył krytycz nego dnia Podanyemu, który w zamian dostarczył mu 80 kilogramów drutu platynowego. Przybliżona wartość 160 rolek tego dru tu wynosiła wówczas około 1,3 miliona marek, wszystko Więc zdawało się wskazywać, że Klein robi kokosowy interes. Rolki drutu miały ołowiane plomby i metki z napisami cyrylicą, wskazu jącymi, że pochodzą prosto z Moskwy i że drut jest platynowy. Z plomb wystawały na dwa centymetry końcówki cennego drutu. Podany — w obecności Kleina — obciął te wysta jące końcówki i Klein od dał je do . analizy. Wynik — czysta platyna. A więc dokonano wymiany. Podany zabrał szmaragdy i przepadł, a Klein po jechał do Monachium. Dla spokoju sumienia uciął z drutu nowe próbki i oddał do zbadania. Tym razem los był okrutny. Okazało się, że drut jest czysto ni • kłowy. Niestety, platynowe końcówki, odcięte w Salz- , burgu od plomb, i zostały wraz z tymi ostatnimi w kieszeni Podanyego. Kolosalny interes okazał się kolosalną stratą, Po pięciu latach dopiero Podany stanął przed monachijskim sądem oskarżony o oszustwo przez posz kodowanego Kleina. Cóż z tego, kiedy szmaragdy ulotniły się, a drut pozostał i błyszczał przewrotnie na sali sądowej jako dowód rzeczowy? Nie była to jedyna uda na transakcja Podanyego na kontynencie europejskim. Miał talent wynajdo wania W świecie biznesu kupców, łasych na propozycje zawierania intratnych interesów. W rezultacie pozostawali z drutem w ręku, a Podany znikał z kamieniami szlachetnymi. Tak było na przykład w 1969 roku, kiedy antwerp ski kupiec de Vries za diamenty warte milion ma rek otrzymał drut, tym razem żelazny. Pan K!eśn juz czekał Podany raz nazywał się Kozlov, innym razem Fric. Raz był Bułgarem, raz Ru munem, raz po prostu Po danym. Pewnego razu przedstawił się nawet ideo logicznie, jako działacz z ramienia pewnej „organizacji antykomunistycznej", . Ślusarz z zawodu, Poda ny ulotnił się w 1964 roku z Czechosłowacji. Po roku wypłynął w Nowym Jorku jako „inżynier i wynalazca". Otworzył jednoosobową firmę o pięknie brzmią cej nazwie „General Elec tronie Lighting Company" i otrzymał amerykańskie obywatelstwo. Z czego żył — nie wie do tej pory nikt nawet Interpol. Ale klimat europejski wydawał mu się bardziej sprzyjający. „Wynalazca" powrócił więc i w 1968 ro ku pozostawił po sobie licz ne ślady w postaci opróż nionych sejfów klientów bankowych w Niemczech Zachodnich, Austrii i Szwaj carii, W Interpolu przez cztery lata gromadziły się też akta spraw wniesionych przez oszukanych kup ców. Wreszcie Podany wpadł w Austrii, gdzie zo stał skazany na trzy lata więzienia. Kiedy odsiedział wyroS, na początku tego roku, od stawiono go do RFN. Nie był to jednak dla niego dzień radosny. Czekał na niego Klein z rolkami dru tu niklowego i sędzia, któ ry wyłączył Podanyego na dalsze trzy i pół roku z obiegu. Znawcy starszego sprzętu lotniczego sprzed, epoki z £ odrzutowców bez trudu rozpoznają czym bawi się £\ ^ ta urocza dziewczyna. - CAF — UPI niiiiiiiiiiiniiiiiiniiiiiiniiiiiinniirannniinnn d ?! £ BARAN 21 .III,—20.IV.: Przestrzeganie budżetu własnych £ wydatków to rzecz godna pochwały. Ale zadręczysz siebie i swoich bliskich, jeśli od czasu do czasu nie otworzysz sa- £ kiewki na nieprzewidziany wydatek. N* £ BYK 21.IV.-21V.: Sam niczego nie zapominasz, takie ** 3 i doznanych uraz. Ale inni sq mniej pamiętliwi, należy zaś 2 3 do nich najbliższa ci osoba. Uwierz jej, kiedy mówi, że co ; £ (między wami) było a nie jest, nie pisze się w rejestr. £ BLIŹNIĘTA 22.V.-21.VI.: G rozi ci strata pieniędzy lub 3 biżuterii. Może ktoś cię okradnie — jeśli dalej będziesz £ zostawia! obrączkę w publicznej toalecie czy torebkę na £ biurku w otwartym pokoju. A może skorzystasz z ostrzeżenia 3 i stracisz tylko dwa złote w toto-lotka? £ RAK 22.VI-22.VII.: To nieprawda, Raku, że pracowałbyś £ świetnie, gdyby było coś ważnego do roboty. Już Rzymia- 52 nie zauważyli, iż — człowiek pilny ma zawsze coś do ro-£ boty. M EJ LEW 23.VII.-23.VIII.: Lwy w starszym wieku, cierpiące na m nadciśnienie i zaburzenia w krążeniu, powinny złożyć wi« £ zytę lekarzowi, choćby czuły się po lecie zupełnie dobrze. ■ w 3 PANNA 24.VIII.-23.IX.: Nie ostrz sobie dowcipu na 53 grzbietach przyjaciół. To francuskie przysłowie pasuje jak 3 ulał do sytuacji sprzed kilku dni, której skutki dadzą ci 3 się we znaki, jeżeli szybko nie wyciągniesz ręki na zgodę. 3 £ WAGA 24.IX.-23.X.: Jeśli pociąga cię hobby artystyczne 3 I jeśli masz sposobność, aby się doń przyuczyć - dlaczego 3 się nie decydujesz? Twój znak Waga dał ci uzdolnienia £? i zainteresowania artystyczne z nadzieją, że je spoźytku- £ jesz. £ SKORPION 24.X.-22.X!.: Osiągnięcia, ku jakim zmle- £ rzasz, będą cię jeszcze kosztowały dużo pracy (i nerwów), 3 ale ich sukces przewyższy twoje oczekiwania. £3 £ STRZELEC 23. XI.-21.XII.: Zbyt się chyba przejąłeś opinią, £. która uznała cię za niezwyciężonego pogromcę serc. Do- 2 |2 brze ci więc zrobi zimny tusz, pod który właśnie wszedłeś. 3 3 Nie mówiąc o tuszu „domowym", który może być gorący. ej £ KOZIOROŻEC 22.XH.-20.!.: W trudnej I uciążliwej dla 3 3 całego zespołu sytuacji w miejscu pracy ty właśnie powi- £ 3 nieneś dać przykład opanowania i wytrwałości, którymi 3; S świeciłeś w spokojnym czasie. g ** S3 3 WODNIK 21.I.-18.1I.: Chociaż nie jesteś drobiazgowy, 3 poczułeś się urażony wyjątkowo skromnym podarkiem £ otrzymanym z ważnej okazji. Przypomnij sobie na osłody, 3 że osoba ofiarodawcy przydaje wartości podarkowi (rzym- 3 skie). M M £ RYBY 19.11.-20.III.: Przestań bujać w marzeniach I'weź 3 się ostro do roboty, bo wygląda na to, że przez resztę wrze ** 3 śnia i październik musisz zgromadzić rezerwy, z których d £ będziesz czerpał do końca roku. M, IM P1 X. kalinowski iimiiiiiiiiimiiimniiiiiniimmiiniiiniiiraiiiiiiiiiiii Cios Pomorza nr 207 MAGAZYN Strona 11 m ZYCIE DLA YVESA Był grudzień 1969 roku. 7-letni Yves Balech wracał w Tuluzie ze szkoły do domu, gdy nagle poraził go przeszywa jący ból. Fo przyjściu do domu chłopiec skarżył się, że „wszystko mu dolega". Matka, podejrzewając grypę, po łożyła go do łóżka. Mijały dnie. a dziec iko czuło się coraz gorzej. Dziesiątego tkną na nogach wystąpiła czerwona wysypka., — To alergia — orzekł lekarz domowy, zapisując leki, po których rzeczywiście wypryski znikły, lecz Yves stracił siły, nie był w stanie utrzymać się na nogach. Przerażona matka umieś ciła syna w szpitalu. Analizy wykazały silne zatrucie krwi, takiej ilości s trep tok oków nigdy w swej długiej praktyce nie spotkał w krwi chorego prof. Barthe, znakomity urolog. Kolej ne badania potwierdziły przypuszczenie profesora: obie nerki Yvesa były martwe. Dziecko słabło w oczach. Dla podtrzymania życia oczyszczano mu krew •„sztuczną nerką". Był to pierwszy zsem pozostało 10 lat życia, licząc od lata 1970 r- Medyczna zagadka W kilka miesięcy po operacji pani Franooise Balech spostrzegła, że chłopiec przestał rosnąć. Od zachorowania nie przybył mu ani centymetr wzrostul Dla lekarzy Jest to zagadka. Przypusz czają, że zahamowanie wzrostu wynika z nieprawidłowej gospodarki wapnem, przez okaleczony organizm. Prof. Barthe zwracał się o rajdę do najsławniejszych lekarzy europiejskach.lecz choroba Yvesa zawiera tak wiele zagadek, że nikt nie potrafi ich rozwiązać. Orga nizm chłopca nie przyswaja wapna, po dawanego doustnie lub w zastrzykach. Znaleźli się... Któregoś dnia i o mieszkania Bale-chów zadzwonił \olj>cy zupełnie młodzieniec pracujący w kawiarni, niejaki Pt,o bert Delol. Poproisił o możność porozmawiania z Yve.se m. Gdy wychodził po kilku godzinach, Yves i Robert byli przyjaciółmi. Po kilku dniach Robert przyszedł i powiedział: biorę urlop i wyjeżdżam. Nile mam pieniędzy ale chcę .ci pomóc, Jak umiem... —i wyru szył w drogę do Paryża przez Carcason ne, Narbonne, Beziers, Montpellier, Ni mes, Awinion, Montelimar, Valence. Podróż trwała 33 dni bowiem we wszystkich mijanych miastach Robert zatrzymywał się i mówił o swym młod szym przyjacielu, o tym, w jaki sposób można mu pomóc. Tłumaczył, że — sko ro dla Yvesa jedna nerka oznacza ratunek, to ewentualny dawca może tak że żyć z jedną nerką. Wyjaśniał,że je go nerka nie nadaje się ze względu na różnicę grup krwi, a poza tym — nie ma 21 lat, lecz 18! Nim Robert Delol wrócił do Tuluzy do prof. Barthe telefonowano z Paryża' kandydatów na dawców zgłosiło się bardzo wielu, a więc jest szansa, że Yves będzie żył. Okazało się, że ludzie potrafią się zdobyć na bezinteresowną dobroć... K. IWASZKIEWICZ * V. y \ W ..... * * & < Węgirsig i jwclfctf&ww# | Uwaga rolnicy hodowcy gęsi! § ZAKŁADY DROBIARSKIE W SŁAWNIE | irslormuf^ f ie od 1 wrześnio do 20 listopada 1975 r. prowadzony jest ^ SPĘDOWY SKUP GĘSI § na którym Zakłady Drobiarskie skupię każda ilość gęsi kontraktowanych i niekontraktowanych. ^ Poniżej podajemy harmonogram skupu Gminna Spółdzielnia Daty spędów U III rv Potraktujmy rzecz symbolicznie... 'A nuż te piłki rnaj- 3q się w siatce reprezentacji Włoch w czasie kolejnego egzaminu, któremu zostanie poddana nasza narodoica reprezentacja piłkarska... Po zwycięstwie nad Holandią, nieoczekiwanie wysokim, wszystko może się zdarzyć,.. Fot. CA? W dniu 11 września 1975 roku zmarł EDWARD ŁOKLECIEJEWSKI długoletni leśniczy Nadleśnictwa Czaplinek odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi wzorowy pracownik i nieodżałowany Kolega. Wyrazy głębokiego współczucia RODZINIE składają kierownictwo I PRACOWNICY nadleśnictwa CZAPLINEK. Jaki nauczycie! W numerze 174 „Gazety Zachodniej" w rubryce „Proca" ukazało się ogłoszonko zaczynające się od słów: „Przyjmę w nauk Lakiernia...", Jeśli szef lakierni zna swój fach tak samo jak gramatykę języka ojczystego, to obawiamy się, że wyuczeni przez niego ludzie nie będą fachowcami najwyższego lotu... Tytułobranie „Przegląd Sportowy" (nr 155) list do redakcji zatytułował: „Narodziny „PS" czyli „sportowa g i n e k o I o g i a". Magazyn „Gazety Robotniczej" (nr 32) wita czytelnika na pierwszej stronie ostrzeżeniem: „Stop! - Żniwa na d rodzę!". „Gazeta Lubuska" (nr 175) natomiast podała wiadornostkę o „Upałach n a Kole Podbiegunowym". Gdzie Rzym, gdzie Krym... Ewa Kowalczyk z Warszawy w obszernym lilcle poskarżyła się do „Głosu Pracy" (nr 173) na dwa otwarte ostatnio na Nowym Świecie w stolicy smack bary. Trzeba stać w nich w dwóch kolejkach, tłoczyć się w ciasnocie I przesiąkać zjadliwym zapaszkiem smażonych ryb. Czytelniczce stołecznej gazety chodziło zapewne o „snack bar", co po naszemu oznacza bufet. Nie dziwimy sie. że nazwę tych snobistycznych lokali napisała błędnie. Ostatecznie może nie znać angielskiego, choć angielszczyzną posługuje się gastronomia w polskiej stolicy. Niedowiarki? Aż 330 tysięcy zł przeznaczyła LOK na premie dla nabywców wydanego przez nią na ten rok kalendarza. Niestety spośród 214 właścicieli kalendarzy, uszczęśliwionych fantami — da czerwca br. zgłosiło się po odbiór trofeów tylko ponad dwadzieścia. Czyżby wszyscy pozostali właściciele kalendarzy Ligi traktowali podejrzliwie uśmiech Fortuny, (kr) W dniu 10 września 1975 roku zmarła Kol. BARBARA CIEŃ ceniona pracownica Rejonowego Przedsiębiorstwa Melioracyjnego w Szczecinku. Wyrazy głębokiego współczucia RODZINIE składają dyrekcja, rada zakładowa i współpracownicy rej. przeds. melioracyjnego W szczecinku BIAŁOGARD KARLINO TYCHOWO BYTÓW borz¥tuchom tuchomie czarna dąbrówka KOŁCZYGŁOWY człuchów debrzno RZECZENICA czarne przechlewo DRAWSKO wierzchowo złocieniec ostrowice kalisz pom. nowe worowo gościno RYMAŃ SIEMYŚL dygowo ustronie morskib koszalin bobolice będztno SIANÓW + Kościernica miastko TRZEB TET.TNO biały bor kepice koczała sławno wiekowo darłowo postomino polanów lejkowo słupsk ustka smołdzino objazda potęgowo główczyce DĘBNICA KASZUBSKA damnica Świdwin sławoborze rąbino połczyn zdrój sticzkctnek stlnowo OKONEK barwtce CZAP* .INEK op7mtąca WAŁCZ nFwottKA sypniewo n/rtT»r>ni ki samochodowej, elektromonter skie, kreślarskie, kosmetyczne, kucharsko-kelnerskie, kroju i szy cia, dziewiarstwa, bhp, jeżyków: rosyjskiego, niemieckiego, angielskiego, utrwalania wiedzy ogólnej — przyjmuje „Oświata" Koszalin, Jana z Kolna 10. telefon 250-35 oraz Ośrodek Kursowy Słupsk, Starzyńskiego 6. Szko5a Podstawowa nr 6, pokój 3, te!. 46-66, godz. 8—15. K-252S-4 1 Strona IZ MAGAZYN Cfos Pomorza nr 207 Kuchnia Poza „selerowymi skarbami'; do których poprzednio zachęcaliśmy polecamy również czarną rzodkiew. Ma co prawdą specyficzny nie dla każdego miły, silny zapach, dająey się szczegół nie we znaki przy ucieraniu, ale jest to jedyna jej wada. Za to zalet ma znacz nie więcej. Czarna rzodkiew uważana jest przede wszystkim jako warzywo o dużej wartości odżywczej, gdyż oprócz olejków eterycz nych zawiera cukry, sole mi neralne i witaminę C. Przyrządzona w surówce, w któ rej zresztą jej zapach , ginie, jest smaczna, sycąca, ostra i pikantna. Nadto ód daje cenne usługi w leczni etwie przy obniżaniu ciśnienia krwi, leczy dolegliwości wątroby i w ogóle doskonale wpływa na jej funkcjonowanie. Ponoć, według wierzeń ludowych, *ok wyciśnięty z utartej rzodkwi i wcierany w gło wę powoduje też silny porost włosów a nawet leczy zaczynającą się łysinę. Czarna rzodkiew ma więc zalet dużo, które w pewnym stopniu mają wpływ na urodę i zdrowie. Poniżej podajemy kilka sposobów przyrządzania su Dla urody i zdrowia rówek z czarnej rzodkwi, które wybraliśmy z różnych książek kulinarnych. A 250 g czarnej rzodkwi, 1 marchew średniej wielkoś-ci, 1 jabłko uńnne, śmietana, sól, cukier. Rzodkiew wyszorować szczoteczką pod bieżącą wodą, umyć obrać z czar- nej skórki-Biały miąższ i Kasammmmmz&mmiammmmMmBKMmmmim jabłko zetrzeć na grubej tarce, wymieszać, doprawić śmietaną, solą, cukrem. Można dodać posiekane jaj ko ugotowane na twardo. A 250 g czarnej rzodkwi, 1 cebula, 100 g twarożku, sok z pół cytryny, sól. Rzodkiew . oczyścić jak wyżej biały miąższ zetrzeć na drobnej tarce, dodać do niego posiekaną cebulę, o-solić, zakwasić sokiem cy trynowym i wymieszać z twarożkiem. Można również dodać łyżkę śmietany. A 250 g czarnej rzodkwi, 100 g marchwi, 200 g twarogu, 200 g śmietany, sól, szczypiorek. Rzodkiew po oczyszczeniu i obraniu zetrzeć na grubej tarce, posolić, przycisnąć talerzykiem i gdy wydzieli sok, odlać go. Na drobnej tarce utrzeć oskro baną 'marchewkę i wymię szać z rzodkwią, pokruszo nym twarogiem, śmietaną, szczypiorkiem. Podawać z chlebem. (ha) Jeśli nasz czworonożny pupil" gryzie się w okolicy ogona i "tylnymi łapami drapie się po Szyi, grzbiecie, to — wiadomo — ma pchły. Kompromitacja dla właściciela. Niezupełnie. Bo w miesiącach od sierpnia do października włącznie na ogół wszystkie psy są zapchlone. Zwłaszcza przy tegorocznych- upałach. -Wystarczy podczas space- inwazji pchlej następuje .również wypadanie włosów, chudnięcie naszego pupila. A w miejscach zadrapanych przez psa wsku tek świądu może dojść do zapalenia skóry i rozwinięcia się na grzbiecie egze my. Jeśli nasz pupil nabawi się już pcheł, to nie wystarczy samo wyłapywanie poszczególnych pasożytów i kąpiel higieniczna. Co prawda pchla pasożytuje na skórze psa, lecz jaja składa w jego legowisku i PCHLA PLAGA tu przejść obok zapchlonego psa i nasz pupil ma już... pchły. Znane z mistrzostwa w skokach do 1,5 m długości z łatwością przerzucają się z jednego psa na drugiego. Dla nas nie jest groźna, bo chociaż przejściowo mo że bytować na człowieku, to psia pchła nie jest identyczna z pchłą ludzką. Natomiast stanowi przykrą plagę dla psa. Wędrująca w psiej pokrywie włosowej pchła nakłuwa skórę I wysysa krew w większych ilościach niż sama potrzebuje do odżywiania się. Od uciążliwego świądu pies staje się niespokojny, żerujące pchły pozbawiają go snu i zmuszają do ciągłego drapania lub gryzienia przy'ogonie, na grzbiecie i szyi, gdzie właśnie najchętniej się usadawiają. Nadto pchły są pośrednimi żywicielami psiego tasiemca, a zarażenie nim nastę -puje przy rozgryzaniu i po łykaniu ich. Przy silnej szparach podłogi. Dlatego trzeba jednocześnie zniszczyć jaja i larwy. Nietrudny to zabieg. Larwy są wrażliwe na wilgoć i najbardziej skutecznym sposobem będzie częste mycie podłogi, wypranie kocyka oraz wyparzenie szpar w podłodze gorącą wodą z roz tworem lizolu albo kreoli-ny. Najprostszy sposób tępię ni a pcheł u psa to wycze-sywanie ich i topienie w wodzie. Psu urządzamy następnie kąpiel w letniej wodzie z niewielką ilością lizolu (kreoliny nie używamy, bo chociaż zabija pasożyty, powoduje jednak two rżenie się łupieżu). W czasie kąpieli psa namydla-my łagodnym przetłuszczonym mydłem, ale uważamy, aby nie dostało się do oczu, nosa i wnętrza ucha. Potem psa starannie p>u-czemy letnią wodą z odrobiną octu lub kwasu cytrynowego i wnętrze ucha delikatnie czyścimy zwitkiem waty nasyconej olejkiem parafinowym. Psów długowłosych nie czeszemy tuż po kąpieli, gdyż szczotkowanie mokrej sierści powoduje jej kędzierzawienie. Odpowiednimi środkami do niszczenia pcheł są rów nież insektydy (unitox, negu ron, carbased), które porażają układ nerwowy pasożytów, ale w dniu kuracji pies nie otrzymuje żadnych pokarmów zawierających tłuszcze łącznie z mlekiem, gdyż środki 'owadobójcze po zlizaniu przez psa w przewodzie pokarmowym łączą się z tłuszczami i stają sie bardzo trujące. Nadto chronimy oczy psa przed podrażnieniem ich 2 proc. maścią borną. Po dwóch godzinach od posypania proszku szczotkujemy psa „pod włos". (hz) Turniej kadry Rozpoczynający »lę dzisiaj v» domu kultury Budowlanych w Koszalinie turniej kadry województw koszalińskiego I słupskiego zapowiada się niezwykle atrakcyjnie. Będzie to najmocniej obsadzony tur niej w ostatnich latach. Przy szachownicy zobaczymy tych graczy, którzy nie startowali w ostatnich mistrzostwach o-kręgu: L: Kowalczyka i L. Stańczyka, czonków klubu szachowego Żagiel przy RW LZS., Zapowiedzieli swój u-dział członkowie Piasta Słupsk: Batrucb, Bogusz, Wis-mont oraz dawno nie widziani Klimek i Szula. Iskrę reprezentować będq gracze sta rajqcy się o zwolnienie: Cze-szewski do Budowlanych Koszalin, Stanger - do Żagla. Budowlanych reprezentować będq mistrz okręgu T. Masz-kowski oraz Kochan, Prokop-ski, Sławiński i Sokołowski (członek kadry Polski juniorów, 7-14 miejsce na mistrzostwach kraju juniorów starszych z dorobkiem 7 punk tów). Stawka zawodników walczących o prawo startu na mistrzostwach Polski oraz wyjazd do Ńeubrandenburga - osiem pierwszych miejsc -jest silna. Ciekawi jesteśmy jak wypadnie konfrontacja u-czestników ostatnich mistrzostw okręgu . z tymi szachistami, którzy rzadko występowali przy szachownicy w ostatnim okresie. Uczymy się grać w szachy Rozpoczął się nowy rok szkolny. Wprowadzamy do kq cika nową rubrykę, w której najmłodsi zapoznawać się będą z tajnikami tej gry. Zakładamy, że nasi czytelnicy znają prawidła podstawowe - ruchy figur i zasady gry. Wartość figur zależy nie tylko od właściwości jej ruchów, ale także od swobody działania w danej pozycji na szachownicy i od możliwości wykonania zamierzonego manewru. Dla ułatwienia oceny wszelkich kombinacji czy wymian można przyjąć, że pion na początku partii wart jest 1 punkt, hetman 9, wieża 5, goniec i skoczek po 3 punkty. Są to tylko wartości umowne. Dużą ich część, a czasem całą, traci na przykład goniec zablokowany pionami, albo wieża związana przez gońca. Należy grać bierkami (tj. pio nami i figurami) tak, aby brały udział w walce na szachownicy wszystkie, aby nie było figury, która stoi „bezczynnie" nie spełniając jakiegoś ważnego zadania. Przy ocenie sytuacji musimy brać pod uwagę nie tylko wartości materialne, ale i pozy-c j ę, to znaczy wzajemny u-kład figur l możliwości Ich wykorzystania. Oto prosty I wymowny przykład. Wydaje się oczywiste, że w pozycji na diagramie należy dorobić najsilniej szą figurę, tj. hetmana. Po f7-f8H? oczywiście jest pat. Należy dorobić wieżę: f7-f8W czarny król musi odejść na hó i wieża matuje na h8. (msz) a D a B a n m a '/////// ■ Hf Pt ? '/M wzk i mm. H-£ '!!& ■ ///.■yyfc^ ^ m ■?4 * ■'"/M '/////.- m fo/żń. | tli" 1 H TM m ul m ml ? '/"//, W'? m Traktat o spodniach Starożytny Rzym był'ostatnią epoką, któ ta akceptowała szatę-suknię jako okrycie mężczyzn. Ale bo też po tym. okresie świat zaczął pędzić coraz szybciej do przodu i należy przypuszczać, że wielkim i wspaniałym mężczyznom łatwiej się było spieszyć do sławy w... spodniach. Suknię oddano we władanie kobietom i duchownym; w- klasz torach bowiem obowiązyioał tylko pośpiech do stołu. Niewiernych odsyłamy do lektut, Ignacego Krasickiego. Suknia stała symbolem zniewie§cia». łości, o męskości zaś świadczyły spodni«. Zresztą kojarzyły się one nie tylko z kawałkiem materii umiejętnie przykrojonej ale i z samym mężczyzną. „Żelazko elektryczne i złowrogie, żelazko, ach, po cóż spodnie prasowałam nim, Żelazko, ja cię rozbiję o podłogę! Chłop był jak ogień a w spodniach rozwiał się jak dym...* (GAŁCZYŃSKI) Współczesna kobieta mówi za§ w godzia nie szczerości: ,.dobrze mieć jakieś spodnii koło siebie"' póki co przywdziewa je dą biura, fabryki, na spacer i na wizytę. A więc jedną z podstawowych części wy* posażenia garderoby kobiety — są spodniej sportowe, wizytowe, wieczorowe, cienkiet grube, z materiałów tweedowych, wełny 1 bistoru, z szyfonu, tafty, jedwabiu, zdobio-ne aplikacjami i haftem. Spodnie długiei trzy czwarte (imitujące spódnicę) i króciut kie, zasłaniające to, co powinno być zasłonięte. I tak oto przy spódniczkach pozostali jei dynie Szkoci. Czy zaś potoszechna moda na spodnie oznacza, że kobiety się zmaskulinim zowały? Nie, one się w ten sposób emancj pują, co jak wiemy, nie przyniosło im zbyt wiele korzyści. (AC) Francuzi i Brytyjczycy najlepszymi wędkarzami Po raz pierwszy Polska była gospodarzem i organizatorem wędkarskich mistrzostw świata w konkurencji gruntowej. Mistrzostwa te odbyły się na Kanale Bydgoskim w Bydgoszczy, z udziałem ekip reprezentujących 16 państw. Zarówno w klasyfikacji drużynowej jak i indywidualnej na czołowych miejscach uplasowali się zawodnicy Wielkiej Brvtanii i Francji a więc krajów, gdzie wędkarstwo jest najpopularniejsze l ma najstarsze tradycje. Francuzi zwyciężyli drużynowo, przed Wielką Brytanią i Belgią Drużyna Polski zajęła IX miejsce, co trudno nazwać sukcesem, bo przecież zawody odbywały się u nas, na dobrze znanym naszym zawodnikom łowisku. Indywidualnie najlepszy okazał się Anglik łan Heaps, uzyskując 10.234 pkt. Wicemistrzem świata został Francuz Jacques Tess — 6.717 pkt a brązowy medal zdobył repre zeńtant San M arino, Debiggi German o — 4.956 pkt. Najlepszy z Polaków, Zdzisław Gładek zajął piąte miejsce z wynikiem 2.553 pkt. Nowy gość w jeziorach W wykazie ryb łowionych w polskich wb dach pojawiła się nowa nazwa — palia. Jest to ryba z gatunku łososiowatych, bardzo podobna do pstrąga źródlanego. Zasiedla ona zlewiska Oceanu Lodowatego, jeziow ra alpejskie i wody Ameryki Północnej. Z Kanady właśnie sprowadzono ją przed kilkoma laty do Polski. Jak podaje miesięcznik „Wiadomości Wędkarskie", palia aklimatyzuje się obecnie w wodach PZW na południu kraju. Gatunkiem tym ma być zasiedlony zbiornik czorsztyński. Palia jeziorowa, którą sprowadzono do Polski (jest jeszcze odmiana wędrowna) żyje w górskich jeziorach o zimnej, czystej wodzie. Osiąga wagę 4—5 kg. Wymiar ochronny wynosi 25 cm. (par) KRZYŻÓWKA NR 779 REDAGUJE SŁUPSKI KLUB SZARADZISTÓW PRZY WDK POZIOMO: — 2) presja — bar dziej swojsko; 7) cukierek na patyczku; 8) zgrzyta w zamku; 9) pod nosem; 10) bardzo drobna kasza z pszenicy; 13) muza, opiekunka poezji miłosnej; 16) szkuner 3-masztowy, okręt szkol ny Marynarki Wojennej PRL; 18) ochronne nakrycie głowy; 19) materiał bawełniany lub jed wabny w prążki; 20) ciężkie położenie. tarapaty; 21) poeta, piewca — w przenośni; 22) twier dzenie wyrażające pogląd naukowy; 23) zespół sportowców, drużyna; 26) wybitny trener naszych bokserów; 28) drzewo liściaste; 31) pierwiastek chemiczny z podgrupy skandow-ców; 32) autor „Lewantów"; 3.1) nota, stopień; 34) sposób, metoda postępowania. PIONOWO: — 1) dwustronna, wełniana tkanina dekoracyjna; 2) dęty instrument muzyczny; 3) zamiast drożdży; 4) pracow nik baru przygotowujący mieszanki trunków; 5) ...uniżony; 6) dziurka w igle do nawleczenia nitki; 11) szarłat — inaczej; 12) rzadkie imię męskie; 14) osobliwość, smakołyk; 15) mebel do spania; 17) barwa tkanin używanych głównie na odzież wojskową; 24) rodzaj przyprawy kuchennej; 25) progi rzeczne na Dnieprze; 26) samolub — inaczej; 27) aktor grający role kochanków; 29) rzeka w Czechosłowacji, prawy dopływ Łaby; 30) „skok wzwyż" urzędnika. Ułożył: „PUSZCZYK" Rozwiązania prosimy nadesłać do redakcji w Koszalinie najpóźniej do przyszłej soboty, koniecznie z dopiskiem; ..KRZY ŻÓWKA NR 776" Wszystkie bez błędne odpowiedzi wezmą u-dział w losowaniu 5 RONO W KSIĄŻKOWYCH po 50 złotych. Rozwiązanie krzyżówki sylabowej nr 774: Poziomo: — german, probierz, dostatek, Bali, torlen. nabój, kafar. doza, bojaźń. połowa, karo. nierób, żebro, Warta. kiwi. buszel, niedziela, mięta, torbiel. Pionowo: — mandolina, protektor, bójka, farbowanie, Za-poroże, browar, tabulator, winieta. NAGRODZENI Za prawidłowe rozwiązanie krzyżówki nr 774 nagrody w po stad bonów książkowych wylosowali: Henryk OGONOWSKI, ul Zamiejska 18. m. 2 76-200 Słupsk; Janina NOWOSIELSKA 78-331 Rąbino Rzęcino; Zygmunt KRU CZYK, bl. 9, m. 16 77-3S0 Czarne; Janusz KAŁWF.LIS. uli Barlickiego 7 m. 3, 75-077 Koszalin; Irena MALICKA, ul. Bał tycka 49, m. S 75-330 Koszalin. T~"j 2 3 4 5 w 6 fi §t H 7 st a _ f§ 6 9 il li 10 11 12 fi 13 14 15 fi i i: 15- 17 f§ m ia ~ is 19 " ■ ■■ ® i i' 20 II n 21 Ul n 22 H i i 23 24 25 H • 26 27 28 29 "1 ' 30 Hf fi 31 19 32 1 i 33 i i H i s fi >4 ||8 Za prawidłowe rozwiązanie krzyżówki nr 774 nagrody w po G/os Pomorza nr 207 MAGAZYN Strona 13 bbbses mmmm „WAWELE" Od dwóch tygodni gole! w naszych województwach krakow-«ka grupa muzyczna „Wawele". Z powodzeniem wystąpili w bogatym programie dożynkowym. Obejrzeli ich również mieszkańcy Gościna, Wałcza, Złotowa, Szczecinka, Darłowa i in. Sympatyczni krakowianie wszędzie przyjmowani byli entuzjastycznie. I nic dziwnego, przedstawili się bowiem koszalińskiej publiczności z jak nejlepszej strony. Zespół powstał w styczniu 1972 roku. Okres od lutego 1973, upłynął pod znakiem wytężonej pracy. W efekcie powstał pierwszy program, który obejrzała cała Polska. Tuż po tym przyszły pierwsze wyjazdy zagraniczne, do NRD i Czechosłowacji, występy na X Światowym Festiwalu Młodzieży i Studentów oraz na Festiwalu Pieśni Zaangażowanej w Berlinie, występy w Polskim Radio i telewizji. W kwietniu 1975 roku, Polskie Nagrania wydały pierwszą długogrającą płytę „Waweli" -„Niebieskie dni". Kierownikiem muzycznym zespołu, i kompozytorem większości jego przebojów („l$up mi księżyc", „Mleczarz", „Nie odchodźcie gitarzyści" i in.), jest Jan Wojdak. Z nim właśnie rozmawiamy na temat założeń artystycznych i profilu zespołu. - W naszych utworach dominują elementy polskiej muzyki ludowej, dlatego też utarło się powiedzenie, że gramy w stylu „polskie country". Staram się aby linia melodyczna każdej piosenki nie była zbyt skomplikowana, ale dbam również o stronę aranżacyjną, o to, by była ona bogata 1 interesująca. - Instrumentem wiodącym w naszym zespole są skrzypce z przystawką elektryczną. Dzięki temu mariażowi można osiągnąć cudowne brzmienie. Niekiedy w nagraniach wykorzystujemy kwartet smyczkowy. Przykładem niech będą piosenki „Byle tylko mieć", „W liściach snu" czy też najnowsza — „Żółte plaże". Często w naszych nagraniach można usłyszeć również banjo oraz prymitywne instrumenty ludowe - drumlę i kazoo. — Nie mniejszą wagę przywiązujecie do tekstów. Jako jeden x nielicznych zespołów młodzieżowych posiadacie kierownika literackiego... — Jest nim .znana poetka Ewa Lipska, która napisała już wiele tekstów do naszych piosenek. Współpracujemy również z Tadeuszem Śliwiakiem i Elżbietą Zechenter-Spławińską. W ich wierszach znajdujemy połączenie prostych, pozornie mało ważnych spraw codziennych z problematyką głęboko humanistyczną. Doskonale współbrzmią one z językiem muzycznym jaki prezentujemy. - Jak oceniacie koszalińską publiczność? — Wyrobiona muzycznie, serdeczna, doskonale się bawi. Przyznać muszę, że bardzo to ułatwia wykonawcom występy, dlatego też chętnie tu wrócimy. - A koszalinianki.,.? — Świetne dziewczyny, dobrze ubrane - w sumie jest dla kogo stracić głowę. - Może wcbec tego przedstow nam swoich kolegów. — Proszę bardzo. Kazimierz Skowron — gra na skrzypcach altowych i śpiewa, Jerzy Fasiński - perkusja, Stanisław Migała - gitara solowa, Adam Moszumański - gitara basowa i wiolonczela. Ja śpiewam, gram na gitarze oraz banjo. Kierownikiem organizacyjnym zespołu jest Maja Samolewicz--Meissner. Cała nasza szóstka serdecznie pozdrawia czytelników „Głosu Pomorza". Do zobaczenia. Notowała: K. JUSZKIEWICZ SZKICE DO PORTRETU W krajobrazie koszalińskiego rolnictwa rysują się .wyraźną, mocną kreską, nie tylko dlatego, że wspólnym ich mia nownikiem jest młodość, ale przede wszystkim świadomie dokonany wybór związanie z rolnictwem, którego kształt i codzienne oblicze widzą inaczej, w innych niż poprzednie pokolenia barwach. W rolnictwie upatrują szansy na osobistą karierę, na autentyczny życiowy sukces. Nie jest to proste i łatwe zadanie przedstawić wierny portret młodych Koszalinian pracujących w różnych specjalnościach zawodowych i sektorach rolnictwa. Bo taki portret powinien być wierny i wyraźny, prawdziwy i rzetelny, a wówczas liczbyx wskaźniki przesłoniłyby wszystkie kolory, wszyst kie barwy. Najlepiej będzie jeśli oni sami mówić będą o sobie. Oddajmy więc głos tym o których się mówi. że' są nadzieją i szansą nowoczesnego roi nictwa. Tak powstał ten zapis o marzeniach i codzienności, kilku zaledwie przedstawicieli pokolenia wielkiej szan sy dla rolnictwa... * — Młodzież jest zafascynowana tech niką, postępem, nie tylko dlatego, że maszyna uwalnia ludzi od ciężkiej pracy, choć to bardzo ważne. W czasie rewolucji naukowo-technicznej ważna jest świadomość, że rolnictwo jest rów nież dziedziną, gdzie człowiek staje po nad maszyną. Że jego wiedza i kwalifikacje są najważniejsze, że wybiera * decyduje. To fakt, jesteśmy niecierp liwi, chcielibyśmy jak najszybciej i jak najpełniej korzystać z nowoczesnego sprzętu, który w połączeniu z nowymi systemami agrotechnicznymi da nam młodym świadomość nowoczesności w rolnictwie. Czy to nie jest fascynujące! W naszym kombinacie uruchamia się niedługo nowoczesną fermę dla 1000 sztuk bydła. Pracować tam będzie zaledwie 27 ludzi. Specjalistów wysokiej klasy. Systemy elektroniczne pomagać będą ludziom w pracy! Przed laty zawsze były kłopoty z uprawą buraków cukrowych. Ludzie nie kwapili się do żmudnej pracy przy pielęgnacji buraków. Dzisiaj, na 100 ha nie trzeba prawie ludzi. Punktowy siew, środki chemiczne przeciw chwastom kombajn. To wszystko co jest potrzebne. Może trochę przesadzam, ale za kilka lat, tak myślę, mniej ludzi będzie u nas pracować fizycznie, będą po prostu pracowali głową... (ZBIGNIEW PĘDZIWIATR, mechanik Sycewice) * — Panuje dziwaczna opinia jakoby rolnicy nie musieli uczyć się dalej. Mówi się, że tylko lekarze, inżynierowie muszą ustawicznie podnosić wiedzę i kwalifikacje, a rolnikowi wystarczy to, czego nauczył się praktycznie, lub w szkole. Gdyby tak było, to rację mieliby ci „dziwni" rolnicy z mojego Starkowa, którzy przed laty nie chcieli orać traktorami,' bo po traktorze nie urośnie.... Mój ojciec, choć stary rolnik, jest fanatykiem nowych sposobów agrotechnicznych. Czyta wiele fachowych pism. Może też dlatego nie miałem trudności w specjalizowaniu się w uprawie roślin przemysłowych: maku, kminku, rzepaku. Straszyli nas sąsiedzi: zobaczycie nic z tego nie będzie. Teraz sami myślą o specjalizacji. W rolnictwie trzeba być rozsądnym i nie bać się ryzyka. Za dwa lata będziemy mieli „własnego" eksperta. Brat Bogusław kończy Akademię Rolniczą w Szczecinie. Wówczas wyciągniemy z tych naszych 14 ha wszystko co możliwe. Bo ziemia lubi, jak się koło niej chodzi... (LESŁAW RĘKAS, rolnik indywidualny, Siarkowo) — Niektórzy są zaszokowani, gdy dowiadują się, że dzieci pracowników naszego Kombinatu wozimy raz w tygod niu na naukę pływania na basen do Podczela. W czasach . gdy chodziliśmy do szkoły podstawowej takich możliwości nie było. Ale dla mnie są to zwyczajne sprawy. Ten basen i to że dzieci w naszym pegeerze uczą się do datkowo angielskiego. Jakość życia w rolnictwie staje się diametralnie inna niż poprzednio. A powinna być jeszcze lep sza. Dla mnie nowoczesne rolnictwo znaczy tak: musi się ludziom rolnictwa żyć na wsi lepiej, niż w mieście. Zasłu gują przecież na to, dlatego, że po pro stu wszystkich żywią Zastanawiam się jednak, czy koniecz nie architektura osiedli wiejskich musi być tak podobna do miejskiej. Bloki ustawione równo, na płaskim pozbawionym zieleni terenie. To nieco smut ńe. Dlaczego nie wykorzystuje się naturalnej rzeźby terenu, dlaczego te rów ne bloki? Tracimy wielką sprawę. Za1 dwadzieścia, trzydzieści lat okaże się. że rolnictwo jest tak samo okrutne dla środowiska naturalnego, jak teraz prze mysł... Marzę o tym, by zwiedzić świat, podróżować, podglądać jak jest u innych. Dlatego uczę się języków i może kiedyś wyjadę, ale zawsze wrócę tu, do siebie. Bo praca w hodowli jest taka niezwykła, sprawia tyle satysfakcji. Mam wątpliwości, jednak, czy uda się do końca człowiekowi zmienić rytm biologii zwierząt z korzyścią dla człowieka? (KRYSTYNA BGGUSZYtfSKA, specjalista ds. hodowli, Wrzosowo) — Młodzi najszybciej decydują się nawet na duże wydatki, nawet na cięż ką pracę, by za rok, dwa ulżyć sobie w robocie. Gdyby zajrzeć do statystyki, to potwierdziłoby się to, że młodzi w Koszalińskiem podnoszą w górę krzywą inwestycji na wsi indywidualnej. Stawiają nowe budynki inwentar skie, wygrywają konkursy Złotej Wiechy. Nie obawiają się eksperymentować. Wolą mieć kłopoty z nowoczesnością, niż pracować ciężko bez efektów. Zbudowałem chlewnie według pro totypowej dokumentacji i choć nie wszystko iest bardzo dobre, miałem kłopoty z mechanizacją chlewni, to dla mnie jest oczywiste, źe w starych budynkach nie zrobiłbym nic. Inwestuję w swoje gospodarstwo, bo patrzę perspektywicznie i mogę powiedzieć, że bez obaw widzę swoją życiową karierę właśnie w rolnictwie. Mój standard życiowy wcale nie odbiega od poziomu życia w mieście. Ko rzystam ze wszystkich udogodnień, ja kie są możliwe. Mcgę nawet pozwolić sobie na spokojne wakacje, bo gospodarujemy w zespole rodzinnym, ale na wet gdybym stworzył zespół z kolegami, byłoby przecież podobnie... (JAN SZERSZENOWICZ, rolnik indywidualny, Bobrowice) Te szkice do portretu najeży uzupel nić w kilku słowach.Wszyscy moi rozmówcy są członkami Związku Socja-: listycznej Młodzieży Wiejskiej, organie zacji, która ma bezsporny ogromny u-dział w szeroko rozumianym awansie pokolenia, która inspirowała ten awans torowała doń drogę, stawiała młodym wysokie wymagania i niełatwe zadania, toteż wielu działaczy Związku jest dziś liderami w swoich środowiskach. Dzisiaj widać wyraźnie, że tworzy się na wsi, w rolnictwie nowa zmiana. Ich życie, praca, miejsce w rolnictwie, poglądy na rozwój i przyspieszenie pro dukcji rolnej są .można tak powiedzieć drożdżami postępu. Nie tylko zmienia-: ją się sami, zmieniają całą wieś, bo ich przykład działa... Dla nich praca w rolnictwie — jak powiedział jeden z nich — przynosi radość życia... WALDEMAR PAKULSKĄ W RĘKAWIE JAK KORZYSTAĆ Z „DODATKÓW" 99 Proponuję, abyśmy jeszcze v żeby już zamknąć roz dział: o technicznej obsłudze aparatu fotograficznego — porozmawiali o możliwościach i sposobach wykorzystania dodatkowych urządzeń, stanowiących nie jako niezbędne uzupełnienie każdego normalnego a paratu fotograficznego. Do takich „dodatków", najczęś ciej stosowanych w fotografii amatorskiej należą: filtry barwne nakładane na obiektyw dla oddania prawidłowej tonacji barwnej fotografowanych przedmio tów wyrażanej w przypadku zdjęć czarno-białych od po-wie dni a skalą szarości, oraz lampa błypkowa pozwalająca na wykonywanie zdjęć w bardzo nawet złych warunkach świetlnych. Najpierw o filtrach. Nim jednak do nich przejdziemy, musimy wyjaśnić dla czego je stosujemy. Otóż. jak już wspomiałem błony do fotografii czarno-białej, mimo iż pada na nie i o-biektywu obraz barwny, za pisują go tylko w dwóch kolorach — czarnym i bia łym oraz ich odcieniach czyli w kolorze szarym o różnym stopniu nasilenia. Rzecz w_ tym, że bromek srebra stanowiący główny składnik emulsji czarnobiałej nie na wszystkie ko lory o tej samej „gęstości" reaguje jednakowo. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy mamy do czynienia z najczęściej stosowanymi w fotografii błonami ortochro matycznymi i panchroma-tycznymi. Po zastosowaniu filtru barwnego, który pochłonie część światła odbitego od przedmiotów zabarwionych na jeden kolor, a światło odbite od przedmiotu o innej barwie wzmocni — obraz nam się wyraźnie zróżnicuje i przez to jego „zapis" na negaty wie czarno-białym, a następnie na pozytywowej od bitce — będzie bardziej wyrazisty. Pamiętać jednakże należy, że filtr foto graficzny zawsze wzmacnia światło tej samej barwy, a osłabia światło barwy dopełniającej. Przykład: filtr żółty wzmacnia światło żół te, a osłabia światło koloru niebieskiego, stanowiące dopełnienie barwy żółtej. Po zastosowaniu tego filtru przedmioty żółte „zapiszą" nam się na negatywie bar dzo mocno, natomiast błękitne bardzo słabo. Przy wykonywaniu odbitek pozy tywowych, czyli zdjęć na papierze fotograficznym u-zyskamy, zgodnie z zasadą techniki negatywowo-pozy-tywowej, efekt odwrotny. Błękit wyjdzie prawie czar ny, natomiast żółcie — zaledwie , szare. *':ltr żółty zatem stosujemy m in. wte dy, gdy chcemy uryskać ładny obraz nieba, które wyjdzie na odjęciu znacznie ciemniej niż płynące po nim obłoki. To s-3.no nie bo sfotografowane bez fil tru stanowić będzie na zdję ciu jednolicie jasną plamę. Kolor filtru dobieramy za tern w zależności od tego jaką barwę ma przedmiot, który chcemy aby nam się _ zapisał na obrazie fotogra- ■» ficznym na ciemno. _ Przy stosowaniu filtrów H pamiętać wszakże należy, _ że pociaga ono za sobą ko ® nieczność — o czym już _ wspominaliśmy w poprzed ™ nim odcinku „Ciemni" — _ wydłużenia czasu naświet- ® lania. m O lampie błyskowej w ® następnym odcinku, (wiew) Strona 14 MAGAZYN Cłoi Pomorza m 2CTT O SPORT 0 SPORT & SPORT • SPORT 0 Mistrzostwa świata w zapasach W Mińsku rozpoczęły się zapaśnicze mistrzostwa świata w stylu klasycznym. Startuje w nich 140 zapaśników, reprezentujących 29 państw. Polacy pomyślnie zainaugurowali mistrzostwa. Z występujących w pierwszym dniu 10 Polaków, aż 8 wygrało swoje walki. Tylko Zajączkowski w wadze papierowej i Franas w półśredniej musieli uznać wyższość przeciwników. 'A oto wyniki walk Polaków: W. musza; Staniek pokonał na punkty Lempuuta (Belgia), w koguciej Józef Lipień wygrał na punkty ze Srigi-ceni (Jugosławia), w lekkiej Suproń pokonał na punkty Demjanowica (Jugosławia), w wadze średniej Ostrowski odiniósł zwycęstwo nad Nenadicem (Jugosławia), w półciężkiej Kwieciński wygrał z Isavicem (Jugosławia) i w su perciężkiej Tomanek wygrał przez dyskwalifikację z Van-vertem (USA). W drugiej serii walk Zajączkowski przegrał z Seresa (Węgry), Franas przegrał przez położenie na łopatki z Węgrem Tomą, Kazimierz Lipień położył na łopatki F\sa-rellego (Włochy) a Skrzydlewski w ten sam sposób wygrał z Dani (Jugosławia). Największą sensacją pierwszego dnia była Dtzegrana aistrza olimpijskiego, Bułgara — Kirowa z Bruce (USA). MYTNIK LIDEREM TOUR DE POLOGNE Tegoroczny kolarski wyścig (LZS Ziemia Opolska) i SZCZEP Dookoła Polski rozpoczął się KOWSKIM (Polska II). Prolog w Warszawie 56-kilometrowym nie miał zbyt interesującej hi- storii. Już po 4 okrążeniach u-tworzyła się 4-osohowa czołówka, w której oprócz wymienionej już trójki był jeszcze Hartnick (NRD), Kolarze ci rozegrali między sobą walkę o punkty. kryterium ulicznym. Kryterium było zarazem wyścigiem o „Me moriał Henryka Lasaka" i o pu char „Trybuny Ludu". Wystartowało 98 kolarzy. Zdecydowanym zwycięzcą okazał się MYTNIK (Polska I) przed SZOZDĄ SOBOTA I NIEDZIELA NA SPORTOWO Po środowych emocjach meczu Polska — Holandia, sympatyków futbolu w sobotę i w niedzielą czekają kolejne emo cje, co prawda, nie tej rangi 1 nie tej klasy, lecz nie mniej pasjonujące. Rozgrywki mistrzowskie wznawiają zespoły ekstraklasy i II ligi, walczyć będą również drużyny klasy rejonowej i regionalnej. Kibice II-ligowej Gwardii Ko ■zalin oczekiwać będą na wynik * Wałbrzycha, gdzie koszalinia nie zmierzą się z tamtejszym Zagłębiem. W klasie rejonowej rozegrana zostanie pełna kolejka spotkań (żadna z drużyn nie będzie pauzować). Na pierwszy plan wysuwają się spotkania Bałtyku z Darzborem (niedziela, g. 13) oraz Gwardii II z Gryfem (sobota, g. 15.30). Oba mecze odbędą się w Koszalinie na sta dionie Bałtyku. Pozostałe spotkania odbędą się w niedzielę. Oto zestawienie par (na pierwszym miejscu gospodarze, a w nawiasie ^odz. meczów): Iskra Białogard — Czarni Słupsik (15); Sława Sławno — Kotwica Kołobrzeg (16); Piast Człuchów — Victoria Sianów (15); MZKS Darłowo — Wielim Szczecinek (16); Granit Świdwin — Olimp Złocieniec (11). * Dziś rozpoczyna się w Słupsku II Ogólnopolski Turniej Tenisa Stołowego, organizowany z okazji Dni Słupska. Początek gier w sobotę i w niedzielę (hala WSP) o godzinie 9. (»f) TYDZIEŃ 17^ Sprawdzian włoskich piłkarzy Włoscy piłkarze przygotowujący się do kolejnych spotkań w eliminacjach Mistrzostw Euro py. rozegrali we Florencji kontrolne spotkanie ze szwajcarską drużyną FC Basel. Mecz za kończył się zwycięstwem Włochów 6:2. Wystąpili oni w skła dzie: Zoff — Rocca (Gentile), Roggi, Benettl, Bellugi, Facchet ti, Causio (Zaccarelii), Pecci, Savoldi (Pulici), Antognioni, Graziani. Bramki dla Włochów uzyskali: Antognioni — 2, Graziani, Savoldi. Benetti i Pulici. BRYDŻ SPORTOWY W niedzielę. 14 bm„ w koszalińskim WDK odbędzie się III Kryterium Kadry Okręgowej w brydiu sportowym. MALINOWSKI atakował rekord świata Bronisław Malinowski zgło sił podczas mityngu lekkoatletycznego w Paryżu chęć pobicia rekordu świata Szwe da Gaerderuda w biegu na 3000 m z przeszkodami. Próba nie powiodła się. Polak nie znalazł godnych rywali do współpracy w czasie biegu i pokonał samotnie dystans w czasie — 8.16,4. Dru .gi na mecie Brytyjczyk Bi-couts uzyskał rezultat — 8.43.6. PONIEDZIAŁEK - 15 IX PROGRAM I TV TR; 12*45 — J. polski, 1. 1 13.25 — Zoologia, 1. 1 16.40 Obiektyw — program województw 17.0A Dla dzieci: Zwierzyniec 17.40 Echo stadionu 18.00 „18 lutego czwartek" — — ode. II filmu prod. radzieckiej z serii ,,Dzień po dniu" 18.55 Z cyklu: Szare na złote — mam pomysł 19.20 Dobranoc: Pomysłowy Dobromir 19.30 Dziennik 20.20 Teatr Telewizji: Stanisław Wyspiański — „Kroniki królewskie" w reż. I. Gogolewskiego .Wyk.: aktorzy scen śląskich 22.15 Wiadomości sportowe 22.35 „Szajba" — recital W. Młynarskiego. PROGRAM II 17.00 „Współczesność i praktyka" — Francja 17.30 Dzisiejszy Kazachstan — film dok. prod. radzieckiej 18.00 System — Energia 18.40 Ach! Powiem ci mamo" — program muzyczny 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.30 Dziennik 20.20 Świat — Obyczaje — Polityka 20.50 Opera bez kurtyny — arie operowe śpiewa L. Rysanek (Austria) 21.30 24 godziny 21.40 „Krople i rzeki" — program pu blicystyczny 22.10 Baletowe miniatury ludowe — program TV CSRS. WTOREK - 16 IX PROGRAM I 10.00 „Vidocq i spółka" — od cinek XIII (ostatni) filmu prod francuskiej z serii „Nowe przy gody Vidocqa" 16,40 Obiektyw, program województw 17.00 Stu- OtfYSTJIWY KOSZALIN MUZEUM ARCHEOLOGICZNO--HiSTORYCZNK * Muzeum przy ul. Armii Czerwonej 63 — wystawa etno graficzna pa „Jamno i okolice" oraz — ..Zabytki świadka mi naszej historii" * Ul. Bogusława II li — „Plęk no Pomorza Środkowego. Muzeum czynne codziennia w rodzinach od IG do 16. SALON WYSTAWOWY WDK — Rękodzieło ludowe i twórczość pamiatkarska (sala nr 3); wystawa akwarystów (sała nr 36). KLUB MPiK — wystawa pn. „Problemy rolnictwa i gospodarki żywnościowej po VI Z.jeż dzie PZPR na łamach prasy poIskie5 oraz wystawa pn. „Nasz sojusz — nasze zwycięstwo" SALON BWA (ul. Piastowska) — Wystawa dorobku artystów plastyków koszalińskiego Okręgu ZPAP — czynna codziennie * wyjątkiem poniedziałków w g. 12—20 OBIEKTY KOSiW (ul. Głowac kiego) — WJystawa osiągnięć sportowych woj.- koszalińskiego w 30-leciu. dla TV Młodych 1T.0S Nie tylko dla pań 17.30 Fakty — Opinie — Hipotezy: Osirożme z przyrodą 18.05 Mister eksportu 18.50 Studio TV Młodych 19.15 Przypominamy, radzimy 19.20 Dobranoc 19.30 Dziennik 20.20 Studio TV Młodych 21.30 Z cyklu: Świat i Polska 22J£ wiadomości sportowe PROGRAMY OŚWIATOWE: TV TR: 6.30 — J. polski, 1. 1 7.00 — Zoologia, i. 1 13.34 — Historia. 1. 4 14.30 — Matematyka,. 1. 55. Dla szkół: 9.00 J. polski — ki. V (M. Konopnic ka) 11.05 J. polski — kl. III lic. (A. strindberg: „Taniec śmierci") 12.00 Historia — kl;. VIII („O wolną i niepodległą") PROGRAM II 16.45 „Król Lir" — film fab. prod radzieckiej 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.30 Dziennik 20.20 Wtorek melomana: sonaty fortepianowe Mo zarta — Warszawska Jesień 74 21.00 24 godziny 21.10 Wiedza i film 21.40 Polski film dokumentalny 22.25 Wieczory krakowskie 23.10 Oferty. ŚRODA - 17 IX PROGRAM I 8.00 „Bracia Lautensack" — ode. I filmu seryjnego prod. NRD 16.35 Obiektyw — program województw 16.55 Dla dzieci: kino „Skrzat" 17.25 -Puchar Europy w piłce nożnej: RUCH Chorzów — KUOPIO Finlandia — w przerwie meczu: Losowanie Małego Lotka 19.20 Dobranoc: Igraszki w zeszycie 19.30 Dziennik 20.20 Kino Interesujących Filmów: „Ocalenie" — film fab. prod. polskiej 21.50 Z cyklu: Czym żyje Świat ?,2.»5 Informacje — Towary — Propozycje 22.45 Wiadomości sporto we. PROGRAMY OŚWIATOWE: TV TR: 6.30 — Matematyka, 1. 55 7.00 — Historia, 1. J 12.45 — Chemia, 1. 2 13.25 Uprawa SŁUPSK MUZEUM POMORZA ŚRODKOWEGO — Zamek Książąt Po morskich — g. 10—16 1) Dzieje i kultura Pomorza Środkowego 2) wystawa malarstwa (firma portretowa St. I. Witkiewicz) MŁYN ZAMKOWY — czynny w godz. 10—16 Kultura ludowa Pomorza Środkowego KLUKI — Zagroda Słowińska — czynna w godz. 10—16 — Kul tura materialna 1 sztuka Sło-wińców KLUB MPiK — pl. Armii Czerwonej 6 — wystawa grafiki meksykańskiej BWA — Baszta Obronna — wystawa fotogramów pod nazwą ..Ziemia słupska w obiektywie" BRAMA NOWA — Galeria PSP czynna w godz. J2—H 1) Sa lon wystawowo-sprzedainy 2) wystawy — malarstwa Leszka Walickiego ł fotogramów Bogu miła Opioły WDK — Salon wystawowr (1 piętro) — Wystawa prac plastyków amatorów DOM KULTURY „GRYF" — ul. Jaracza 17a — wvstawa me bl5 "fwarta w 12—18 ŚWIETLICA .SEZAMORU" (ul. Szczecińska 56) — Wystawa pt. ..Walka z faszyzmem — lata 1939—1945" — dokumenty. SMOŁDZINO — Muzeum Przy rodnicze SPN — otwarte codziennie w godz. 10—16. KOŁOBRZEG MUZEUM Oręża Polskiego — 1) Wieża Kolegiaty — ..Dzieje oręża polskiego na Pomorzu roślin, 1. 1. Dl* Bricół: Fizyka — kl. VI (miary) ,11,06 Historia — kl. VII (S. Staszic). PROGRAM II 17.00 Tylko dla zastępowych 17.25 Decyzje piętnastolatków 18.00 „Nadajnik" — ode. I filmu prod. CSRS z serii „W cieniu wilków" 19.30 Dziennik 20.20 „Ballada o mojej ziemi" 20.45 „Tajemniczy świat Etrus ków" — film dok. prod. włoskiej 21.15 „Tawerna pod Różą Wiatrów" 21.45 24 godziny 21.55 Słowa za słowa 22.15 Teatr Małych Fftrm: Luigi Pirandello — „Człowiek z kwiatem w ustach". CZWARTEK - 18 IX PROGRAM I 9.00 „Ocalenie" — film fab. prod. polskiej (powtórzenie) 16.40 Obiektyw — program województw 17.00 Dla młodzieży: Ekran z bratkiem 18.10 Lekcja historii 18.35 „Beskidzie, Beskidzie..." — film dok. 19.20 Dobranoc: Dziwne przygody Koziołka Matołka 19.30 Dziennik 20.20 przypominamy, radzimy 20.25 „Asfaltowa dżungla" — film fab. prod. USA 22.10 Pegaz 23.15 Wiadomości sportowe PROGRAMY OŚWIATOWE: TV TR: 8.30 — Chemia, 1. I 7.00 — Uprawa roślin, 1. 1 13.45 Uprawa roślin, 1. 38 14.30 Fizyka, 1 31. Dla szkół: 11.05 J. polski — ki. VII (J. Kochanowski) 15.05 Matematyka w szkole (Rysowanie planów). PROGRAM II 17.16 „Drogowcy morza" — program publicystyczny 17.55 „Moje miasto" — Racibórz 18.15 „Rok w przyrodzie" — Ciche wołanie s.o.s. 18.35 „Święte głazy" _ ode. III filmu prod. francuskiej z serii „Yao" 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.30 Dziennik 20.20 Informator turystyczny 20.40 Z twórczości Zachodnim" Kamieniczka przy ul. Emilii ęierczak — „Dzieje Kołobrzegu" Wystawy «zynne we wtorki I niedziele od godz. U—19 w środy czwartki płatki 1 soboty w godz. 8—13.30. Ponadto ekspozycja czołgów samolotów i samochodów wojskowvch (obok kamieniczki przy ulicy E. Gierczak) MAŁA GALERIA Domu Kultury — Malarstwo (akwarele) Hermana Trawnikowa (ZSRRl — wystawa czynna codziennie BYTÓW MUZEUM 3CACHODNIOKA-SZUBPKIE (Zamek) — wystawa pn. „Wystawa nabytków Muzeum", czynna codziennie w godz 10—15 prócz poniedziałków W soboty wolne od pracy czyn na w godz. 11—19. ŚWIDWIN DOM KULTURY — wystawy: grafiki Wojciecha Krzywobłoc-kiego oraz fotogramów Ryszar da Motkowlcza. SZCZECINEK DOM KULTURY — Wystawa malarstwa I grafiki Stanisława Świderskiego z Silnowa. Ekspo zycja czynna codziennie w sali nr 12 w godz. 17—19. sławno SALON WYSTAWOWY Domu Kultury — Wvstawa malarstwa I matryc graficznych Ryszarda Lecha z Koszalina — czynna co dziennie w godz. od 17 do 20. kompozytorów rósylskicti ! m dzieokich 21.15 Bitwy — kamjH nie — dowódcy 21,45 24 godzlnf 21.55 Program dla melomanów. PIĄTEK - 19 IX PROGRAM I 9.00 „Asfaltowe dżungla" -* film fab. prod. USA 16.40 Obiek tyw — program wojewódz'w 17.00 Dla dzieci: Pora na Telesfora 17.35 Dla młodych widzów: Szperacze 18.00 TV Informator Wydawniczy 18.15 „Lwy" — film przyrodniczy pro dukcji francuskiej z serii „Ma ła Encyklopedia Zwierząt" 18.30 Eureka 19.20 Dobranoc: Chłopiec z plakatu 19.30 Dziennik 20.20 „Grzybobranie" — fragm. z ,Pana Tadeusza" 20.30 Śpiewa J. Baez 20.50 Panorama 21.30 „Próba" — czy maszyny mogą liczyć 22.40 Informacje — Towary — Propozycje 22.50 Wi* domości sportowe. PROGRAMY OŚWIATOWE: TV TR: 6.30 i 7.00, 12,45 i 13.S* Dla szkół: 11.05 Wychowanie techniczne — kl. I—III lic. 12.00 Geografia — kl. VII PROGRAM II 15,25 TV Kun Informatyki 16.30 TWP 17.10 „Asfaltowa dżungla" — *ilm fab- prod. USA (powtórzenie z progr. I) 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.36 Dziennik 20.20 Z cyklu: „Człowiek i .morze" — ode. VII pt. „Karawele zmieniają mapę świata" — 20.40 „Ziemia oddycha" — film. dok. prod. CSRS z cyklu „Człowiek i jego środowisko" 21.20 24 godziny 21.30 Dwie rodziny — teleturniej 22.40 Jak patrzeć na dzieło sztuki. UWAGA; TELEWIZJA ZASTRZEGA SOBIE MOŻLIWOŚĆ ZMIAN W PROGRAMIE! i — To prawda — przytaknął Rolson. — W tej chwili nie należy się zbytnio rozpraszać. Ten Polak jest dla nas' najważniejszy, na pierwszym planie. Chciałbym się od pana do wiedzieć o jakie konkretnie dokumenty cho dzi. Marsano podniósł się, podszedł do biurka 1 z szuflady wyjął czarną, plastykową tecz kę. Następnie zbliżył się do Amerykanina. >— Tutaj jest wykaz tych dokumentów. O-czywiście, nie mogę go panu dać. Bez trudu zapamięta pan. Sądzę, że pan ma dobrą pamięć. Rolson, nie wstając wyciągnął rękę. — Do bra pamięć jest ściśle związana z moim zawodem — powiedział. Przez dłuższą chwilę milczeli. Rolson u-ważnie studiował maszynopis. Wreszcie skoń czył i położył teczkę na stole. —- Dziękuję. Może pan już spalić. Te dokumenty są warte więcej niż ćwierć miliona dolarów. Robi pan dobry interes, signor Marsano. bardzo dobry interes. — Kiedy pan chce jechać? — Jak najprędzej. Myślę, że sprawa polskiej wizy nie powinna nastręczać większych trudności. — Ma pan zamiar odbyć tę podróż pod własnym nazwiskiem? Amerykanin uśmiechnął się. — Czy pan jest pewien, że obecnie wystę puję pod własnym nazwiskiem? — Pardon. Czym ma pan zamiar Jechać? Samolot? Pociąg-? Statek? Rolson wierzchem dłoni pogładził mocno zarysowany podbródek. — Do Paryża polecę samolotem, a do War szawy pojadę pociągiem. — Dlaczego chce pan lecieć do Paryża? — idziwił się Marsano. — To chyba proste. Moja osoba nie po- ZYGMUNT ZEYDLER-ZSOROWSKi MMMM r, r [HOEIM Fft CHOWIE (4) winna się nikomu kojarzyć z Italią. Nie są dzi pan? - Oczywiście. Ma pan najzupełniejszą rac ję. Czy potrzebne są panu jakieś dodatkowe informacje? — Tak. Chciałbym się jeszcze czegoś bliższego dowiedzieć o pańskim byłym sekretarzu. — Co pana specjalnie interesuje? — Absolutnie wszystko. W takiej sytuacji każdy szczegół może być pomocny. Potrzebna mi jest szczegółowa charakterystyka (ego człowieka. Muszę wiedzieć jaki on jest zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Marsano pokiwał głową. — Rozumiem. Może więc zaczniemy od Je go walorów fizycznych. Wzrost 185 cm. Waga ponad osiemdziesiąt kilogramów. Szatyn, oczy szare, włosy gęste, nieco falujące. Nos prosty. Kości policzkowe lekko wystające. Usta wąskie Zresztą obejrzy pan sobie to wszystko na powiększonej fotografii. Wysportowany, zna boks, judo, doskonale pływa, jeździ konno, uprawia narciarstwo. Nie muszę dodawać, że ma ogromne powodzenie u kobiet. — Lubi kobletyT ~ Bardzo. Ale raczej nie traktuje tych spraw nazbyt uczuciowo. — Pije? — Umiarkowanie używa alkoholu. — Ma jakieś nałogi? — Chyba jedynym jego prawdziwym nałogiem jest hazard. Poker, ruleta, wyścigi. — Dobrze, że doszukaliśmy się chociaż jed nej skazy na tym wizerunku wspaniałego mężczyzny — uśmiechnął się Rolson. — Inteligentny? — Wybitnie inteligentny, bystry, sprytny... — W takim razie zapewne oczekuje mojej wizyty 1 przedsięweźmie wszystkie możli we środki ostrożności. — Co pan ma na myśli? — Nie tak trudno jest ufarbować włosy, zapuścić brodę, zmienić ewentualnie nazwls ko... Jestem przekonany, że pański były sekretarz nie wątpi w to, że pan nie pozostawi go w spokoju. — Czy sądzi pan, że może go pan nie odnaleźć? — zaniepokoił się Marsano. Rolson przestał się uśmiechać. Jego twarz była teraz pełna napięcia. Wyciągnął szyję i poruszył nozdrzami jak myśliwski pies wie trzący zwierzynę. — Nie sądzę, żebym nie odnalazł tego czło wieka — powiedział wolno, kładąc nacisk na każdym wyrazie. — Ma pan do czynienia z dobrym fachowcem, signor Marsano, z bardzo dobrym fachowcem. Nie mam zamiaru robić sobie reklamy, ale obecnie niewielu jest fachowców molej klasy Czy pań ski były sekretarz posiada jakieś znaki szczególne? — Zaraz... zaraz... chwileczkę... — Marsano przesunął dłonią po czole. — Niech soh'e przypomnę. Ależ tak! Ma dosyć szeroką blizne pod prawą łopatką. Pchnięcie nożem. — Mniej więcej jakiej długości ta blizna? (c.d.n.) „Głoł Po^oao" - dziennik Polsloei Zied■łocionel Partii Robotnicze! Redoqj(e KoleQ'unn -ji Zwycięstwo V37'> 39 (budynek M/R/Z) 75 *04 «o«7olin felefo^y ce->ł'olo 279 21 (łączy te w«zv*t lef T»ł dziotornil noc l redaktor-226 C3 r cy nocz red - 233 05 242 08 iei*ki: ?24 95 dział spo'-tewy 233 20 (w dzień) 24^ 51 (wieczorem) dział lqczr>o$e t czvielorkoT>i; 250 05 Re dakcio r>acoo (ul Alhedo Lot oego '0) 248 23 depeszcw> I ?44 75 Oddział redofccP * Słupsku -oloc ZwvCI3«twO 2 (I D'?t'0) 70 201 Sl.jpwło pl«dero 2?o 75 721 KostoH* 'et 222 91 Wpłoł> oo o^e^ufe rate (miesięczno - 30 50 zł kwa* tal">o - 91 rł oółfoczro » *82 zł roczno - 364 »ł) 3f7vlmuiO U«7e dy pocztowe ł'*ł«nos7e ofoz od działy dei?qotury Pf7edsi®h'of-stwo Upowszechnienia Prosy Książki W«ze" w Smommwm IX FESTIWAL PLANISTYKI POLSKIEJ — SŁUPSK Sobota, g. 19: sala Bałtyckiego Teatru Dramatycznego — Koncert symfoniczny (zakończę nie IX FPP) BnHATR o poranku w wykon, zespołu Bałtyckiego Teatru Dramatycznego SŁUPSK KOSZALIN BAŁTYCKI TEATR DRAMA- BAŁTYCKI TEATR DRAMATYCZNY — sobota, g. 18 — TYCZNY — niedziela, g. 19 — Czarowna noc (bilety wysprze- Komedia rodzinna dane!) TEATR LALKI „TĘCZA" — niedziela, g. 17 — Od Polski Ul AŁOGA RD śpiewanie Sobota, g. 15 i 17.30 — Ogród ^TELEWIZJA ROBOTA PROGRAM I 15.30 Redakcja Szkolna zapowiada 15.40 Program I proponuje 16.00 Program dnia 16.05 Dziennik (koior) 16.15 Piosenka w lotniczym mundurze — program rozrywko wy 16.35 Obiektyw — program województw: kaliskiego, konińskiego,, leszczyńskiego, gorzow ekiego, pilskiego, poznańskiego 1 zielonogórskiego 16.55 „Za kierownicą" — ma gazyn motoryzacyjny 17.15 Sobota młodych 18.00 Wszystko za wszystko: i Juliuszem Heblem — dyrektorem Przedsiębiorstwa Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Odra" w Świnoujściu 19.20 Dobranoc: film s Rum cajsem (kolor) 19.30 Monitor (kolor) 20.20 Z cyklu-j—Kilmy- Hump-hrey'a Bogarta — „Key largo" *W reż. J. Hustona. W rolach głównych: H. feogaft, E. G. Robinson. L. Bacall i L. Barry-more 21.55 Wiadomości sportowe 22.20 Wieczór z Karelem Got-tem (kolor) 23.15 Dziennik (kolor) 23.35 Opowieści starszego pana: „Upiorny sylwester" — pro gram autoiski J. Przybory 23.45 Zakończenie programu PROGRAMY OŚWIATOWEJ TV TR: 6.30 — Wiadomości Wstępne, 1. l (chemia) 7.00 — Wiadomości wstępne, 1. 1 (botanika) 13.45 Hodowla zwierząt, 1. 34 14.30 Mechanizacja rolnic twa 1. 31. Dla szkół: 10.00 Zoo logia — kl. VII (Świat Istot jed nokomórkowych) 11.05 Geografia — kl. VIII (afrykańskie kra Je arabskie) PROGRAM II 16.30 Program II proponuj* 16.40 Program dnia 16.45 Filmy Jana Rybkow-skiego: „Autobus odjeżdża o 6.20". W rolach gł.: A. Śląska, J. Duszyński, H. Bielicka, J. Ciecierski, B. Drapińska 1 E. Dziewoński 18.25 Z kamerą przez świat: „Stefan 1 Franciszka" — film dok. prod polskiej. 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.20 Dobranoc 19.30 Monitoi (kolor) 20.20 Z cyklu: słynne big ban dy — Orkiestra Karela Broma (CSRS) 21.05 24 godziny (kolor) 21.15 „Byteim, jestem, będę" — film dok. prod. NRD 22.10 Wieczór autorski Jana Piepki 23.25 Zakończenie programu NIEDZIELA PROGRAM 1 TV TR: 6.25 Hodowla zwierząt, 1. S7 6.55 Mechanizacja rolnictwa, 1. 31 7.25 TV Kurs Rolniczy 8.00 Przypominamy, radzimy 8.10 Nowoczesność w domu i zagrodzie 8.35 Bieg po zdrowie 8.50 Wiadomości sportowe 8.55 Program dnia 9.00 Teleranek 10.20 Antena — informacje o programach TV 10.40 Reklama 10.45 „Zemsta wilka morskiego" — II cz. filmu fab. prod. rumuńskiej (kolor) 12.00 Lektury Pegaza 12.20 Dziennik (kolor) 12.40 „Tydzień" — magazyn •praw codziennych • 13.10 Dla dzieci: „Mój tata jest rolnikiem" — turniej dla najmłodszych 14.00 Z kamerą wśród zwierząt - 14.30 „Nie taki diabeł straszny" — program- muzyczny 15.30 „Taki był Dzik] Zachód" — film dok. prod. USA z cyklu: „Czas i ludzie" 16.25 Refleksje obywatelskie 16.40 Losowanie Toto-Lotka 16.55 Utwory F. Chopina 17.10 Tele-Echo (kolor) 18.10 „Ćwiczenia z wyt-rzyma lości" — impresja filmowa 18.25 Sprawozdawczy magazyn sportowy 19.15 Dobranoc: Wieczorynka 19.30 Dziennik (kolor) 20.20 Dobranoc dla dorosłych 20.30 ,,Vidocq i spółka" — ode. XIII (ostatni) filmu produkcji francuskiej z serii „Nowe przygody Vidoctia" (kolor) 21.25 „Cyrk Alfonso" — film rozrywkowy produkcji węgierskiej z cyklu Róże Montreaux 22.00 „Winda" — program ©-byczajowo-satyryczny 22.:»5 Informacyjny magazyn sportowy 23.05 Zakończenie programu PROGRAM II 14.40 Program dnia 14.45 Dla młodych widzów: Sport j zabawa 15.20 Program publicystyczny 15.50 Gdzie jest przebój .— giełda piosenkarska 16.30 „Ciuj i Napoka" — reportaż z Rumunii 17.00 Sprawozdawczy magazyn sportowy 17.55 „Pożar w siódmym niebie" — film prod. angielskiej z serii „Nowy Scotland Yard* (kolor) 18.45 „Przed nami świat" — recital piosenkarski Jadwigi Strzeleckiej 19.15 Dobranoc 19.30 Dziennik (kolor) 20.20 Giuseppe Verdi: „Tra-viata" — adaptacja opery produkcji TV NRD (kolor) 22.30 Zakończenie programu TELEWIZJA ZASTRZEGA SOBIE MOŻLIWOŚĆ ZMIAN W PROGRAMIE! mmszmm falach średnich 188,2 i 202,2 m oraz UKF 69,S2 MHz SOBOTA 4.35 Dzień dobry pierwsza zmiano — audycja Wł. Króla 5.oo Foranek muzyczny 6.40 Studia Bałtyk 16.15 Program dnia 16.20 Przegląd nowości wydawniczych — audycja w opracowaniu Wł. Króla 16.27 Przegląd muzyczny — IX Festiwal Piani etyki Polskiej — oprać. B, Go-łembiewska 17.00 Przegląd aktualności wybrzeża 17.15 Z tygodnia na tydzień -*• aud. T. Gawrońskiego 17-22 Starty — audycja G. Preder 17.47 Młodzieżowe studio stereo — audy •ja W. Staehowsklego 18-28 Próg" <*U rybaków, Koszalin w programie ogólnopolskim Program II 4.35—5.00 Dzień dobry pierwsza zmiano 5.00—5.30 Poranek muzyczny Program II na UKF 69.92 MHz 19.00—21.30 Ogólnopolski muzyczny program stereofoniczny NIEDZIELA 9.00 Wiersze Zbigniewa Kru-powiesa — oprać, H. Livor-Pio trowski 9.10 Reportaż z Liceum Sztuk Plastycznych — audycja I. Bieniek 11.00 Koncert życzeń 22.00 Lokalne wiadomości sportowe Koszalin w programie ogólnopolskim Program II na TJKF 69,92 MHz 18.30 —21.00 Ogólnopolski muzyczny program stereofoniczny gza py KOSZALIN ADRIA — Synowie szeryfa (USA, 1. 15) pan. — sobota, g. 16, 18 i 20; niedziela: g. 14, 16, 18 i 20; poranek — niedziela — g. 11 — Ci wspaniali mło dzieńcy w swych szalejących gruchotach (angielski) KRYTERIUM (kino studyjne) — Królewskie marzenie (USA, 1. 15) — g. 17.30 i 20; w niedzielę _ g. i5,3o 17.30 i 20; poranek — niedziela: g. 12 — O kró lu Popielu (zestaw bajek prod. polskiej) ZACISZE — Pojedynek na szosie (USA, 1. 15) — g. 17.30 i 20; poranek — niedziela, g. 12 — Pippi w kraju Taka-Tuka (szwedzki) MUZA — sobota: zeznania komisarza policji przed prokuratorem republiki (włoski, 1. 15) pan — g. 17.30 i 20; niedziela — Wielka włóczęga (francuski) pan. — g. 11, 17.30 i 20 MŁODOŚĆ (MDK) — Wielki łup gangu Olsena (duński) — g. 17.30; poranki — niedziela, g. 11 i 13 — Pracowity nosi-woda (polski zestaw bajek) SŁUPSK MILENIUM — Dzień szakala (angielski, 1. 15) — g. 14, 17 1 20; sobota, g. 22.30 — seans awangardowy: Sędzia z Teksasu (USA, 1. 18); poranek — nie dzieła — g. 11.30 — W pustyni i w puszczy, cz. I (polski) POLONIA — Moja wojna, mo ja miłość (polski) — g. 16. 18.15 i 20.30; w niedzielę seans dodatkowy, g. 14; poranek — niedziela, g. U — Krzyżacy (polski) BARWICE — Głos na sprzedaż (włoski ,1. 15); poranek — niedziela: Cyrk (radziecki) BIAŁOGARD BAŁTYK — Taka ładna dziewczyna (franc., 1, 18); po- SOBOTA PROGRAM I wiad.: 6.00 , 8.00 , 9.00, 10.00, 15..00, 16.00, 19.00, 20.00, 21.00, 22.00 i 23.00 * 5.06 Poranne rozmaitości roi nicze 5.25 Chwila muzyki 5.30 Gimnastyka 5.40 Muzyczne wycinanki 5.50 Gospodarskie roz mowy 6.05 Sportowcy wiejscy na start 6.10 Takty i minuty 6.30 Informacje o programach PR i TV 6.35 Takty i minuty 7.00 Sygnały dnia 7.17 Takty i minuty 7.35 Dzień dobry, kierowco 7.40 propozycje do listy przebojów 8.05 Komentarz dnia 8.10 Melodie naszych przy jaciół 8.35 w kręgu muzyki instrumentalnej 9.05 Wychów, mu zyczne — kl. III i IV 9.25 Chwl la muzyki 9.30 Moskwa z mel. i piosenką 9.45 W stylu „Country and western" 10.08 Stara i nowa muzyka wojskowa 10.30 Z. Nałkowska: „Dziennik 1899— 1905" 11.00 Chwila muzyki 11.05 Nie tylko dla kierowców 11.12 Z lubelskiej fonoteki muzycznej 11.30 Koncert chopinowski 12.05 Z kraju 1 ze świata 12.25 Recital zesp. „Novi Singers" 12.45 Rolniczy kwadrans 13.00 Mazowieccy muzykanci 13.15 Trzy plusy dla urody 13.30 Katalog Wydawniczy 13.35 Z twór czości T. Bairda 14.00 Sport to ■ zdrowie 14.05 Ze świata nauki 1 techniki 14.10 Przekrój muzy czny tygodnia 14.40 Spotkanie z piosenką radziecką 15.05 Listy z Polski 15.10 Muzyka i poezja — poetycki koncert życzeń 16.06 U przyjaciół 16.11 Radiowa kro nika muzyczna 16.30 Felieton literacki 16.40 Podróże muzycz ne po kraju 17.00 Studio młodych 18.00 Muzyka 1 aktualności 18.25 Nie tylko dla kierowców 18.30 Przeboje non-stop 19.18 Koncert z gwiazdą 20.05 Program z dywanikiem 21.10 Warszawa w melodii i piosence 21.35 Kron. sportowa 1 komunikat Totka 21.48 Gra trio T. Stańki 22.20 Śpiewa Maria Lafo ret 22.30 Sobotnią dyskoteka 23.05 Korespondencja z zagranicy 23.10 Sobotnia dyskoteka 23.59 Koniec programu i hymn PROGRAM NOCNY Wiad.: 0.01. 1.00, 2.00, 3.00, 4.00 1 5.no. o.oo Początek programu 0.11— —5,00 Program nocny ze Szcze cina PROGRAM II Wiad.: 4.30, 5.30, 6.30, 7.30 8.30 11.30, 13.30 ł 23.30. 4,27 Początek programu 4,35 Dzień dobry, I zmiano 5.00 Po ranek muzyczny 5.35 Obserwa cje i propozycje 5.45 Mel. na dzisiaj 6.10 Kalendarz radiowy 6.15 Muzyka 6.40 W ludowych rytmach 6.50 Gimnastyka 7.00 W kilku takich, w kilku sło wach 7.10 Soliści w repertuarze popularnym 7 35 Muzyka 7.45 'Od miniatury do uwertury 8.35 Sprawy codzienne 8.55 Muzyka spod strzechy 9,00 Koncert chó ru PRiTV we Wrocławiu 9.30 G. Bacewicz: kwintet fortepia nowy 10.00 Teatr PR: „Pod o-trodem « łłuchow4 wg opow, ranek — niedziela: Hubal (polski) CAPITOL —. Granice miłości (węgierski, 1. 15); poranek — niedziela: Krążek w bramce (ra dzieckj) BIAŁY BOR — Jutro będzie za późno (czechosłowacki. 1. 15): poranek — niedziela: Na rabunek (radziecki) BOBOLICE — Opowieść w GŁÓWCZYCE — Godzina z* godziną (polski) pan. — g. « poranek —- niedziela: Kajtek » siedmiogłowy amok (węgierski) GOŚCINO — Sutjeska (jugosłowiański, 1. 15); poranek — niedziela: Czekam w M^nte Carlo (polski) KALISZ POM. — Bilans kwar talny (polski, 1. 15); poranek — niedziela: Pierścień księżnej An ny (polski) t^KINO czerwieni (polski, ł. 15); poranek — niedziela: Kaśka i Baśka w dyskotece (polski) BYTÓW ALBATROS — Dzielny szeryf Lucky Lukę (francuski) oraz — Dzieje grzechu (polski, 1. 18); poranek — niedziela: Weronika w krainie czarów (rumuński) DOM KULTURY — Orze! i re-szka (polski, 1. 15) CZAPLINEK — Straszna teściowa (radziecki); poranek — niedziela: Kupujemy wóz strażacki (NRD) CZŁUCHÓW — Wybacz 1 4eg-naj (radzieoki, 1. 15); poranek — niedziela: W drodze na Kasjo pcję (radziecki) DAMNICA — Aferzysta (radziecki, 1. 15) pan. — g. 19 DĘBNICA KASZUBSKA — Mayerling (franc.,1. 15) pan. — g. 18; poranek — niedziela, g. 14: Dzieje Don Kichota (radziec ki) DARŁOWO — Krótkie wakacje (włoski, 1. 18) DRAWSKO POM. — Ulzana — Wódz Apaczów (NRD); poranek — niedziela: Zimorodek (ra dziecki) pan. KARLINO — Pułapka na generała (jugosłowiański, 1. 15); poranek — niedziela: Młynarczyk i kotka (NRD) KĘPICE — Ojciec chrzestny (USA, 1. 18); poranek — niedzie la: Kochajmy syrenki (polski) KOŁOBRZEG WYBRZEŻE — Cześć artysto (franc., 1. 15) oraz — Pułapka w delcie Dunaju (rumuński) DOM KULTURY — Wielki Gatsby (USA, l. 15) PIAST — Nona (bułgarski, 1. 15) LĘBORK FREGATA — Old Surehand (jugosłowiański) oraz — Strach na wróble (USA, 1. 15); poranek •— niedziela: Tresowany piesek (zestaw bajek prod. polskiej) * ŁEBA — Ziemia obiecana (polski, 1. 15) oraz — Sugar-land express (USA, 1. 15) pan. poranek — niedziela: Kaśka 1 Baśka w dyskotece (zestaw bajek prod. polskiej) MIASTKO — dziś kino nieczynne; w niedzielę: Zdradzieckie gry miłosne (czechosłowacki, 1. 15); poranek — niedziela: Kiedy opadną liście (polski) G. Greena 11.00 Historia — kl. VII 11.33 Uniwersytet dla rodziców 11.40 Od Tatr do Bałty ku U.5o Zwykłe i niezwykłe — aud. 11.57 Sygnał czasu i hejnał 12.05 Piosenki starej Warszawy 12.20' Magażyn wędkarski 13.35 M. Giaurow śpiewa słynne arie operowe 13.00 J. polski — kl. III 1 IV 13.20 G. Faure: „Elegia" op. 24 13.35 „Trzecie królestwo" — ode. pow. 13.55 Mi-niprzegląd - folklorystyczny 14.00 Więcej, taniej lepiej 14.15 Reportaż literacki i4.35 C. Monte-verdi: magnificat 15.00 Zawsze 0 15.00: „Młodzieżowa Agencja Kulturalna" — aktualności kul turalne — wiersz z dedykacją — piosenka — młodzi młodym 1 „Wyspa błękitnych delfinów" — ode. pow. 15.40 Śpiewa Bułgarski Chór Dziecięcy 15.50 Prza ra tygodnia tl.OO Fakty dnia Ł2.08 Z nagrań Paszy Christo-vej 22.12 Tezy 22.15 „Cichy Don" — ode. pow. 22.45 Solo na perkusji 23.00 Swoje ulubione wier sze recytuje I. Laskowska 23.05 Muzyka 23.45 Program na niedzielę 23.50 Na dobranoc śpiewa L. Ivanowa 24.00 Koniec pro gramu 1 hymn. NIEDZIELA PROGRAM I Wiad.: 8.00, 8.00 , 9.00, 10.00, 15.00, 16.00, 19.00, 20.00, 21.00, 22.00 i 23.00 8.06 Melodie na niedzielę 8.0S Publicystyka międzynarodowa 6.10 Kiermasz pod kogutkiem 7.06 Fala 75 7.16 Informacje o <§> RADIO 16 00 rSPlsm regłonalnych 18 is "r mag" wojskowy 16 4^ iJn' ,M3i:tlnu — Toccata 18 2n ^tr^anie w 5tylu ^ ™ Fch-i ®rrPlnarz muzyczny 18.30 iq go dnia 18.4° Radiolatarnia 1949 in ™ ter.mann; symfonia * * w ..Matysiakowie" 20.00 8 opery 20-30 Notatnik kulturalny 20.40 Recital orga- Kam» m1-00 PrzeSi3d filmowy wif^ 21'15 Muzyka 21.45 Jvkl 2lS™ rnWe, 21'?° Chwila mu win B®rok dla wszystkich ZtSpół Dziewiątka 23.00 5f" 24nn k 9° slVch*e w ś^ie hymn Koniec programu 1 program iii Wiad.: 5.00 i 6.00. » ®kspresem przez świat: 7.00 8.00, 10.30, 15.00. 17.00 i 19.30. 4.57 Początek programu 5.06 Hej, dzień się budzi 5.30 i 6.05 Muzyczna zegarynka 6.30 Polityka dla wszystkich 6.45 i 7.05 Muzyczna zegarynka 8.05 Kiermasz nlyt — aud. 8.30 Co kto lubi 9.oo ..Jezioro rusałek" — otfc pow. 9.10 Od pierwszego nagrania ..Bemibek" 9.30 Nasz rok 75 9.45 Interradio 10.25 Gra trio T. Stańki, 10.35 Jazz po włosku 10.50 .Zwycięzca" — ode. pow. u.oo Dyskoteka pod grusza 11.20 Zycie rodzinne 11.50 Jazz po francusku 12.05 Z kra ,1u i ze świata 12.25 Za kierów 13 on Powtórka z rorfywkł 13.35 S, Turski: ,,Gdv Melnome n» rzemiTnvm dyszlem obieź-dźała Polskę" 14,00 Muzykę - enrila 14 20 Okt*t numnowy J J. Johnsona 14.35 Wvd»c?ki . h'storyczne — gawęda 14 45 O-ń°ra z a 3 grosz® ze swinsr^m 15,05 Prograrp ^ m Pin- •conki 7. równych obrotów 15.30 60 minut na ftodzine 16 30 B^cha rach na instrumentv 16 45 Nas?-rok T5 17 05 ...Tfzioro rusałek" — ode. pow 17 15 Klermasj płyt 17.40 Peoortaż 18.00 Muzykobra-nie 18. so Polityka dla wszystkich 18.45 Muzykalny detektyw 19.15 Książką tygodnia 19.35 Za praszamy. do Trójki ai.50 Opa- programach PRiTV 7.21 Z nagrań Polskiej Kapeli pod dyr. F. Dzierżanowskiego 7.30 Moskwa z mel. i piosenką 8.15 Prze boje sprzed lat 9.05 Wiad. spor towe 9.10 Chwila muzyki 9.15 Radiowy Mag. Wojskowy, 10.05 Temat w 3 wersjach — St. Louis Blues 10.25 Lista przebojów 11.00 Radiowy Teatr dla Dzieci Młodszych: „Gdzie Jest filozof?" — słuchów. 11.20 Nie dzielny kiermasz muzyczny 12.05 „W samo południe" 12.35 Koncert niedzielny 13.00 Wizerunki ludzi myślących 13.00 Graj gra C5'ku 14.00 Recital z pauzą 14.10 Tygodniowy przegląd prasy 14.30 „W Jezioranach" 15.00 Koncert życzeń 16.06 Teatr PR: Studio Współczesne — „Drzewo do drzewa podobne" — słuchów. Z. Posmysz 16.46 Gwiazdy jaz zu 17,15 Studio Młodych 18.00 Komunikat Totka 1 wyniki regionalnych gier liczbowych 18.08 Radiowa Pewia Rozrywkowa 18.53 Dobranocka 19.15 Przy mu zyće o sporcie 20.05 Dyskusja na tematy międzynarodowe 20.20 Gra ..Pig-Band" 20 40 Z teatral nego afisza 21.05 Z lekką muzą orzez lata 21.30 Radiovar'ete 22.30 fłewia niósenek 93.05 nopolskle wiad. sportowe 23 20 Tańczymy do północy 23.59 Ke niec programu 1 hymn. program nocny Wiad.: 0.01, 1.00, 2.00, 3.00, 4.00 i 5.00. O.flO Początek programu 0.11— —5.00 Program nocny z Białegostoku PROGRAM II Wiad.: 4.30 5 30, 6.30, 7.30 8.30 11.30. 13.30 i 23.30. 5.27 Początek programu 5.35 Zapraszamy do Warszawy 8.10 Kalendarz radiowy 6 15 Mozaika .mel. ludowych 8.35 W>sd •portowe 6 4ó Dzień dobry mu zyko! 7.35 Fel. literacki 8.25 Za wsze w niedzielę 8.35 Publicystyka międzynarodowa 8.45 Mo ty wy ludowa w twórczoisl kosa MIELNO — Konlee wakacj! (polski); poranek ■— niedziela: Historia żółtej ciżemki (poiski) NOWA WIES LĘBORSKA — Drzwi w murze (polski, 1. 15) oraz — Pippi w krainie Taka-Tuka (szwedzki) POLANÓW — Wódz Prusów! (radziecki) pan.; poranek — niedziela: Postrach Teksasu (polski) POŁCZYN ZDRÓJ PODHALE — Przyjęcia (ru-: muński, 1. 15) GOPLANA — Strach (polski, l. 15); poranek — niedziela: Mi ehaś p**yw«|ąi« 4wiat do porządku (RFN) * PRZECHLEWO — Dziesięć dni bezpłatnego urlopu (bułg., 1. 15) poranek — niedziela: Przygody; Hucka Finna (radziecki) pan. SIANÓW — To ",1a zabiłem (polski, 1. 15); poranek — niedziela: Wydra pana Grahama (angielski) , . „ SŁAWNO — Osobliwa miłosó (włoski, 1. 15); poranek ■— niedziela: Weronika w krainie cza rów (rumuński) SZCZECINEK DOM KULTURY — Mściciel (USA, l. 18) pan. Świdwin WARSZAWA — NadwołiaA-ska opowieść (radziecki) pan.; poranek — niedziela: Poważna zmartwienie (polski) MEWA Wspaniałe słowo wolność (radziecki. 1. 15) USTKA — Gdyby Don Juaa był kobietą (franc.. L 18) — g. 18 i 20; poranek — niedziela, g. 1.2 — W pustyni i w puszczy (polski) USTRONIE MORSKIE — Dzia j« grzechu (polski. 1. 18); poranek —' niedziela: Słoń i stru-siątko (polski) ZŁOCIENIEC — Cezar 1 Rozalia (franc., 1. 15); poranek —i niedziela: Niezawodni przyjaciele (rumuński) pożyto rów polakich 1.00 „Grza^ chy młodości" — nr 1 mag. terackiego 9.30 Recital organowy 9.50 Tygodniowy przegląd prasy 10.00 Nowości „Polskich Nagrań" 10.30 Radio-Szpilki nr 1 11.00 Studio Młodych 11.40 „Czy znasz mapę świata?" — aud. 11.57 Sygnał czasu i hejnał 12.05 Fel. muzyczny 12.35 Zagadka literacka 13.00 Poranek muzyki symfonicznej 14.00 Podwieczorek przy mikrofonie 15.30 Radiowy Teatr dla Dzieci i Młodzieży 16.15 Popołudnie z piosenką 16 30 Koncert chopinow •ki 17.30 Mefium czyli mag. miłośników sztuki słuchowej nr 18 18.00 Reportaż z VIII Międzyna rodowego Festiwalu Ziem Górskich — Zakopane-75 18.35 Fel. aktualny 18.45 Kabarecik rekla mowy 19.00 Teatr PR: „Zapis" — słuchów, wg P. de Martvaux 20.20 A. Vivaldi — Gloria 21.00 Wojsko — -strategia — obronność 21.15 Piosenki żołnierskie 21.30 7 dni w kraju 1 na świecie 21.50 Przed „Warszawską Jesienią" 22.00 Lokalne wiad. sportowe 22.10 Koncert Poznańskiego Chó ru Chłopięcego 22.30 Listy I teatrów 23.00 Muzyka 23 35 w.A Mozart — kwartet smyczkowy d-moll 24.00 Koniec programu ł hymn. PROGRAM III Wiad.: 5.00 1 6.00. Ekspresem przez Swlat: 7.00, 8.00, 10.30, 15.00, 19.30 8.57 Początek programu 8.05 Melodie-przebudzanki 7.00 Solo na cytrze 7.15 Polityka dla wszystkich 7.30 Posłuchajmy lesz cze raz — mag. 8.35 Co kto lu bi 9.00 „Jezioro rusałek" — ode pow. 9.10 Instrumenty śpiewają 9.30 Gdy się mówi a... 9.50 Gra jące listy — aud. 10.25 Ilustrow. Mag. Autorów 11.25 Wielkie recitale 12.05 „Ludzie przeciwko śmierci" — II ode. słuchów, dok. 12.30 T było wokalistek wie le — B. Smith 12.50 Jazz na we soło 13.15 Przeboje z nowych płyt 14.05 Peryskop 14.30 Było wokalistek wiele — B. Holiday 14.45 Za kierownica 15.10 Koncert na harfie 15.30 Było woka listek wiele — E. Fltzgerald 15.50 Zapraszamy do studia ;<5.15 N?* znane o znanych — reportaż 16.45 Było wokalistek wie-;e — U. Dudziak 17.05 ..Śledztwo .pro wadzi radca Heumann" — ode. I powieści 17.15 Antologia piosenki francuskiej 17.40 Dyskusja o filmach 17.55 Minimax 13.30 ..Obecność" — słuchów. 19.05 Było wokalistek wiele —• N. Wilson 19.35 Muzvczna oocz ta UKF 20.no Czekając na Inkę 20.10 E. GiJels gra koncerty Beethovena 20 50 Gra zesoół Jazz Cąrrlerś ?1 00 .Gdzie grzmi i huczy Dnieor szeroki — słuch o wis ko 21 20 Wariacje w stylu soul 21.50 Opora tvgodnia "!?.oo Fakty dnia 22.08 Z nagrań P. Christoyej 22.15 Rozmowy pO-toczne — wieczór III 22 30 By ło woV=V'stek wiele — S. Vau-ghan 22.45 Ragtimy M. Mazura ■ 23.00 Swoje ulubione wiersze re cytufe I. Laskowska 23 05 Było Wokalistek wiele — A franklin 53 "iS Ballady M, Kosza ?3.45 Pro gram na poniedziałek 23.50 TC a dobranoc gra i śnlewa zeso. General 24 Ofl Koniec progran<| | hymn. Strona 16 MAGAZYN G/os Pomorza nr 2Cfl IMMH L. NAUMOW Jest nas w dziale pięcioro. Kierownik Piotr Piotrowicz, Lidia Nikołajęwna, Wień-ka Łopatin, Marina i ja. Pracujemy i żyjemy w przyjaźni. Pomagamy sobie nawzajem, żadnych kłótni, żad nych konfliktów, żadnych awarii. Bardzo sympatyczny, wartościowy, choć maty kolektyw. Każdy z nas ma wiele obowiązków. Piotr Piotrowicz ma ponad pięćdziesiąt lat, a lata jak młody, nie oszczędza się. I ma dyżury jak każdy. Lidia Nikołajęwna ma wnuki po dwóch synach, ale jeszcze nie było tak, żeby brała zwolnienie, Wień-ka Łopatin też stara się nie zawalać - jest w porządku. Mariny jest nam żal. Ma tylko 23 łata. Była już raz zamężna, ale ma zamiar jeszcze raz być. Zapoznawaliśmy jq z różnymi młodymi ludźmi, ale na razie bez. rezultatu. A o sobie już nie wspomnę nawet. Pracujemy według ścisłego regulaminu. Wszyscy są o dziewiątej zero zero. Nie pamiętam, żeby ktoś kiedyś się spóźnił. Wszyscy od razu biorą się do wypełniania zadań. Jeden dyżurny zostaje w dziale. Odpowiada na telefony, uczestniczy w zebraniach, podpisuje pisma przychodzące, odpowiada na wychodzące - nie nudzi się! Dobrze, ie ta tyłka raz na pięć dni zdanro s!ę taki nawał pracy, bo przecie* co dzień człowlok by tego nie wytrzymał! Po południu wszyscy się spotykają i składają sprawozdania z dnia pracy. Tak to leci. Dziś ja mam dyżur. Dzień się zdarzył kłopotliwy. Dwa razy dzwonił naczelny — jakieś tam dane były mu potrzebne. Złościł się i krzyczał do słuchawki, że Piotr Piotrowicz nie ma co robić w banku,' bo nie jest gońcem. Szybko wymyśliłem dane Piotr Piotrowicz strasznie się śmiał słuchając o mojej bitwie z dyrektorem i wyłożył z teczki trzy pary importowanych mokasynów męskich, zagraniczne pantofle, o jakich marzyła Lidia Nikołajęwna i francuskie drewniaki dla Mariny, Zmyślny staruszek! Marina dostała dia wszystkich po dwa bilety na film Wajdy. Zdążyła też być u i dyrektorowi zaniosłem. Uspokoił się I nawet dłoń mi uścisnął. Jak mało trzeba czło wiekowi.do szczęścia! Przychodzili z innych działów w delegacji, 73by dać na składkę dla Lenoczki. Zham ją - miła dziewczyna. Ukradli jej na plaży nową sukienkę z kremoliny. Dałem pięć rubli, za wszystkich, potem się rozliczymy. Do Mariny przyszedł okularnik w zamszowej marynarce. Pomylił się, myślał, że to ona ma dziś dyżur. Pogadałem z nim godzinkę o futbolu. Kapuje wszystko! Ale na męża dla Mariny się nie nadaje. Lubi ąadać o niczym. I nie wiadomo, gdzie pra-cuip? O crwnrtej wsrysey nasi j!e zeszi!. Opowiedziałem, co łię działo w ciągu dnia. fryzjera, zrobić manicure 1 pedicure. Aż miłn było na nią popatrzeć! Lidia Nikołajęwna kupiła dla każcrego rękawiczki na futrze i po dziesięć tubek pasty pomorin. Wieńka Łopatin, ocierając pot z czoła, powiedział, że pięć siatek z zakupami leży w szatni. Nie będzie przecież ich targać do działu, wywołując niezdrową ciekawość innych współpracowników, Piotr Piotrowicz na to, że na jego pudełka -z butami wszyscy wytrzeszczali oczy, ale on kicha na W, Rozliczyliśmy się i rozeszliśmy .się do-domów. Jutro dyżuruj# Marina. rtum. s. i. sein cyjnych pozbawionych zupełnie war tości. Razem z Michele Mercier wystąpił w całej serii obrazów o markizie Angelice, które były pospolitą szmirą. Hossein — o czym chyba nie trzeba specjalnie przypominać — grał męża Angeliki, którego począt kowo- markiza bardzo się bała, a później była w nim zakochana. W kolejnych filmach z tej serii Hossein przeżywał wiele przygód, pojawiał się w nieoczekiwanych sytuacjach i niekiedy w egzotycznych strojach, otoczony przepychem. W początkach swej kariery aktor występował w ambitniejszych filmach. Na przykład w 1956 roku zagrał w „Zbrodni i karze" według Dosto-jewskiego. Większość późniejszych tytułów to •filmy kryminalne, szpiegowskie lub westerny. Zdaje się jednak, że Hossein' najlepiej się czuje w filmach kryminalnych. Ot, choćby ,,Cenny łup" z 1970 roku, który oglądaliśmy stosun kowo niedawno na naszych ekranach. „Pierwsze skrzypce" gra tam Selmondo, popisujący się akrobatycznymi wyczynami, wykonywanymi bez dublera. Dwa lata później został nakręcony obraz „Zbrodnia jest zbrodnią", w którym Hossein jest szantażystą wykorzystującym bo gatych ludzi, Znacznie dawniej mieliśmy na e-kranach: „Miłość w górach", „Windę towarową" • (tu Hossein niemal przez cały Czas był na pierwszym planie), „Wózek dla wnuka", „Drugą prawdę", „Zycie, miłość, śmierć" nie wspominając raz jeszcze o wszys tkich tytułach z Angeliką. Stosunkowo niewiele filmów z Hosseinem trafia do naszych kin, jego filmo-grafia jest znacznie bogatsza. Grywa on nie tylko w obrazach francuskich reżyserów, chętnie występuje również we Włoszech, gdzi- nakręcił m. in.: „La battaglia de El Ala-mein", „Cera una volta il West". „Neli* anno del Siąnore". Hossein w dalszym ciągu zajmuje się również reżyserią. Jego dziełem jest spaohetti-western „Une corde un. colt", (kon) Ps. Roberta Hosseina yamówili m. in. Urszula Sobczak z Kołobrzegu; Lidio lagiefło, Kołobrzeg, ul. Grochowska 16''22; Bernadeta Tafera z Krajenki, ul. Jagiełły 6; Barbara Jaręcka z Koszalina, ul. Armii Czerwonej 46; Bożena Strzel czak z Koszalina, ul. Armii Czerwonej 8/6 i Barbara Bejczak z Koszalina, ul, Poprzeczna 22b/4. Ostatniej z wymienionych Czytelniczek dziekujemy za zdjęcie, które wykorzystujemy, gdyż Hosseina z broda nie mamy. Czekamy na następne zamówienia wyłącznie imienne. Przepraszamy, że o tydzień później niż zaoowia-daliśmy ukazała się sylwetka Hosseina. „STEFANIA - ALBO STRACH W CIENIU" 12 dziewcząt z klasy Ha gimnazjum z francuskiego miasteczka Puy napisało wspólnie powieść detektywistyczną pt. . Stefania — albo strach w cieniu". Przed przystąpieniem do dzieła uczennice konsultowały się w sprawach fachowych z prokurą--torem i przedstawicielami policji. Powieść podobała się całemu miastu. Zainteresował się nią wydawca miejscowej gazety ,,Eveii de la Haute-Loire" i zamieścił skrót w 40 odcinkach. Przygody tajemniczej Stefanii zaciekawiły pewnego wydawcę paryskiego, który wszczął z młodocianymi autorkami pertraktacje na temat sprzedania mu praw autorskich powieści, którą zamierza w/dać w postaci książki. LODÓWKA PRZECIW RAKOWI Fotomontaż Zb. Olesińskiego DZIWMY * JEST TEN ŚWIAT Po modzie na topless w| Anglii zapanował wśród kobietl szał przekłuwania sutek piersioi wych i noszenia w tym miej-1 scu złotych ozdób na wzór| mieszkanek niektórych egzo-sg tycznych krajów. Gdyby ktoś| zapytał, kto jest w tej chwili! jednym z najbardziej popular^ nych mężczyzn w Londynie,! wskazano by na pewno 28-| .-letniego Szkota, który wyspe-l cjalizował się w -tym delikat-1 nym zabiegu. Oświadczył on,! że każdego tygodnia zgłasza? się do niego przynajmniej 201 klientek. MYŚLI COKOLWIEK I ZEZOWATE - Wierzę w człowieka - powiedział pewien anioł, za co został strącony do piekła. Myślę głośno. Zarzucacie mi, że moje myśli są gorzkie. Nie przeczę. Nie znam waszych myśli, znam wasze czyny. Człowiek nie może być sam. Musi być | Kimś! Mimo wszystko łatwiej zrobić szmatę z | ubrania niż z człowieka. Prawdziwa miłość jest na tyle dobrym zja- | wśskiem, by'w nią wierzyć; na tyle rzadkim, by na nią nie czekcsć. | Ze wszystkich sztuk najtrudniejsza jest ml- I łoŚĆ. fi JANUSZ WASYLKOWSKI | NIESPODZIANKA yille w stanie Tennessee przeszło wszelkie oczekiwania. Pa ni Pointer rozbiła jajko by przygotować sobie śniadanie ł wtedy okazało się, że wewnątrz oprócz żółtka znajdowała się... moneta jednocento-wa. Lodówkom należy zawdzięczać, że w krajach uprzemysłowionych spada liczba zachorowań na raka żołądka. ■ Do takiego wniosku doszedł I badacz chorób raka z Amerykańskiej Fundacji Zdrowia - dr John Weisburger. Badania biochemiczne wykazały, że niska temperatura zapobiega wytwarzaniu się w środ kach spożywczych substancji rakotwórczych. Azotany, których ślady występują prawie we wszystkich , spożywanych przez człowieka potrawach, przekształcają się pod wpływem ciepła w związki o właściwościach szkodliwych i — jak stwierdzono w czasie doświadczeń na zwierzętach — wywołują często raka żołądka. Fot „Doi Mogailn* (NRD) W kronikach drobiarskich zanotowano już fakt znalezienia w jajku... drugiego jajka, aie ta co wydarzyło się pani Normie Pointer i Knox- Lrf/r lÓwitM) U'RODZIŁ się w Paryżu. Ukończył studia aktorskie i reżyserskie. Jest autorem sztuk teatralnych „Les YouyOus" i „Responsabilite", pracował również jako reżyser w teatrze „Le Grand Guignoi". Przed kamerami stanął po raz pierwszy w 1953 roku kręcąc fiim „Ouai des blondes". Rok później zyskał sławę dzięki filmowi „Ri-fifi" jules Dassina. W tymże roku zadebiutował jako reżyser filmowy obrazem „Les salauds vont a l'en-fer". Później kręcił filmy, w których grał zazwyczaj główne role, a partnerowała mu ówczesna żona, Marina V!ady. Zarówno w reżyserowanych przez siebie, jak i w innych filmach Hossein grał przeważnie role „czarnych charakterów" i „mocnych ludzi". Nie unikał filmów wybitnie komer-