POMERANIA MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-KULTURALNY | ROK ZAŁOŻENIA 1963 | CENA 7,00 zł | NR 4 (585) | KWIECIEŃ 20241 ihlidjiyirjdiT^ IJIejjIi] Y?hIIKCT1?>?IS(I ESm www.miesiecznikpomerania.pl rok ks. hilarego jastak^ 9770238904906 WIOSENNE PROMOCJE KASZUBSKA aszubskaKsiazka.pl KSIĄŻKA AB AT DLA CZYTELNIKÓW „POMERANII" koszyku wpisz kod: pomeronia24 nocja trwa do 30 kwietnia 2024 r. M HA\. Mii ,\|J/ SCYGNĄC MIESĄDZ Karolina Serkowska-Sieciechowska CENA PO RABACIE 25,00 ZŁ .V słowô rzk kaszëbsczégö JSzëka ORTOGRAFICZNO- GRAMATICZNY SŁOWÔRZK Dariusz Majkowski Joanna Ginter CENA PO RABACIE 25,00 ZŁ BYCIO HERBU KASZTAN W DAWNYM BYTOWIE Anna Gliszczyńska CENA PO RABACIE 12,00 ZŁ WIELKI SŁOWNIK POLSKO--KASZUBSKI T-U Eugeniusz Gołąbek CENA PO RABACIE 38,00 ZŁ 6mati PROCEM SMATKÖWI WSPÓŁCZESNA LITERATURA KASZUBSKA Grzegorz Schramke CENA PO RABACIE 38,00 ZŁ 3 MOTILK. KASZËBSCZÉ Môtilk SPIÉWANCZI DLÔ DZECY Eugeniusz Pryczkowski J CENA PO RABACIE 25,00 ZŁ nia jest beneficjentem programu własnego Instytutu Ksiqżki i małej księgarni". I Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego Zamówienia telefoniczne 607-904-846 Zapraszamy na zakupy na www.KaszubskaKsiazka.pl Bycio HliRUL KASZTAN W iŁmitym bytowi*' Wrnmm POMERANIA 3 Stołem w redakcyjnym gronie RED. 4 Skry Ormuzdowe: Ośmiu wspaniałych laureatów RED. 6 Kôlbudzkô rozegracjô DM 8 Ergo Arena w czôrno-żôłtëch farwach! PAUEL WICZIŃSCZI 10 Mötilköwô lecba DM 12 Wpiselë sa w historia kaszëbsczi leksykografie! PAUEL WICZIŃSCZI 14 Kaszubi - tradycjonaliści czy postępowcy? PIOTR DZIEKANOWSKI 16 Bëc ötemkłim na pödskôcënczi i wcyg sznëkrowac za nowima udbama Z Angelikg Szulfer gôdô TOMÔSZ FÓPKA 19 Andrzej Turczyński - pisarz i filozof DANUTA MARIA SROKA 22 O moim Mężu - wspomnienia HALSZKA OLSIŃSKIA-TURCZYŃSKA 24 Malowanie Żurawia GRZEGORZ ROZKWITALSKI 29 Sztefana Bieszka tęsknota a uczba kaszëbskô EUGENIUSZ PRËCZKÖWSCZI 32 Gdyńskim śladem. Po górze, po górach, czyli... Pogórze ANDRZEJ BUSLER 34 Gdańsk mniej znany MARTA SZAGŻDOWICZ NR 4 (585) | KWIECIEŃ 2024 NAJÔ UCZBA. Edukacyjny dodôwk nr 4 (176) 35 Smaki i aromaty Pomorza RAFAŁ NOWAKOWSKI 38 Biografia kaprala Franciszka Basmanna z okresu drugiej wojny światowej. Część I MICHAŁ MIKOŁAJ PIEPER 43 Pożegnanie kajakarki EDMUND SZCZESIAK 46 Maskenbal MATEUSZ BULLMANN 47 Gôdka z Dorothy Okray z Nordowi Americzi STANISŁÔW JANKA 48 Môtilk a Môje Kaszëbë. Nowé kaszëbsczé spiéwniczi TOMÔSZ FÓPKA 51 Pö syr i masło do Łgczégö, na zupa i pierodżi do Soszëcë ŁUKÔSZ ZOŁTKÖWSCZI 54 Ksigżkowe nowości regionalne IWONA JOĆ 56 Z Kociewia MARIA PAJĄKOWSKA-KENSIK 57 LEKTURY DANIEL KALINOWSKI 59 Östrô dzëba i dwa czubë P.D. 60 Klëka 67 Sëchim paka uszłé TÓMK FÓPKA 68 To nie je w głowa do pöjacô OLGA KUKLIŃSKĆ) Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego WOJEWÓDZTWO POMORSKIE gdański fundusz GDAŃSK ' l,r<,mo<'i.' wydawnictw GDYNIA moje miasto Numer wydano dzięki dotacji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. „Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji" Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury Zrealizowano ze środków Województwa Pomorskiego Dofinansowano ze środków Miasta Gdańska Dofinansowano ze środków Miasta Gdyni POMERANIA MIESIĘCZNIK SPOŁECZNO-KULTURALNY ADRES REDAKCJI ul. Straganiarska 20-23 / 80-837 Gdańsk tel.58 301 9016/58 301 27 31 e-mail: red.pomerania@wp.pl REDAKTOR NACZELNY Sławomir Lewandowski ZESPÓL REDAKCYJNY Dariusz Majkowski (zastępca redaktora naczelnego) Aleksandra Dzięcielska-Jasnoch (sekretarz redakcji, Najô Liczba) Krystyna Sulicka Małgorzata Micał Bogumiła Cirocka Ludmiła Kucharska Bogdan Adamczyk (skład graficzny) KOLEGIUM REDAKCYJNE Piotr Dziekanowski (przewodniczący kolegium) Mateusz Bullmann Andrzej Busler Ewa Górska Stanisław Jankę Piotr Lessnau Wiktor Pepliński Danuta Pioch Edmund Szczesiak Bogdan Wiśniewski TŁUMACZENIA NA JĘZYK KASZUBSKI Dariusz Majkowski ZDJĘCIE NA OKŁADCE Fot. Sławomir Lewandowski WYDAWCA Zarzgd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego ul. Straganiarska 20-23, 80-837 Gdańsk DRUK Drukarnia Waldemar Grzebyta ul. Kossaka 108, 64-920 Piła Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania artykułów oraz zmiany tytułów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść ogłoszeń i reklam. PRENUMERATA Z DOSTAWĄ DO DOMI)! Koszt prenumeraty rocznej krajowej z bezpłatng dostawg do domu: 77 zł. W przypadku prenumeraty zagranicznej: 172 zł. Podane ceny sq cenami brutto i uwzględniajg 5% VAT. Aby zamówić roczng prenumeratę, należy: • dokonać wpłaty na konto: PKO BP S.A. 281020 1811 0000 0302 0129 35 13, OD REDAKTORA Od kilku tygodni zastępca redaktora naczelnego miesięcznika „Pomerania" szczyci się mianem laureata Medalu Stolema - prestiżowej kaszubskiej nagrody. Dariusz Majkowski, bo o nim mowa, choć młody wiekiem, to już może się pochwalić ogromnym dorobkiem naukowym i literackim w dziedzinie języka kaszubskiego i kultury regionu, co dostrzegła i doceniła kapituła Medalu Stolema. Cała nasza redakcja cieszy się z tego wyróżnienia, tym bardziej, że w świecie - nie tylko kaszubskim - nie ma chyba innego czasopisma, które mogłoby się pochwalić, że w swoim gronie ma Stolema! Nie mniej prestiżowe nagrody 12 kwietnia wręczyły redakcja i kolegium redakcyjne miesięcznika „Pomerania" ośmiorgu laureatom z Kaszub i Kociewia. Mowa o Skrach Ormuzdowych, które trafiły do wybitnych osób działających na rzecz rozwoju języka i kultury kaszubskiej oraz kociewskiej. Pierwsze Skry trafiły do rąk laureatów blisko czterdzieści lat temu, w 1985 roku. Od tego czasu nagrodziliśmy niemal dwieście dwadzieścia osób, stowarzyszeń, oddziałów ZKP, zespołów ludowych i innych organizacji. O obu wydarzeniach przeczytacie na łamach kwietniowej „Pomeranii". Sławomir Lewandowski Zarzgd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego ul. Straganiarska 20-23, 80-837 Gdańsk, podajgc imię i nazwisko (lub nazwę jednostki zamawiajgcej) oraz dokładny adres • złożyć zamówienie w Biurze ZG ZKP, tel. 500 183 832 e-mail: prenumerata@kaszubi.pl STOŁEM W REDAKCYJNYM GRONIE Dr Dariusz Majkowski 26 marca w Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego w Gdańsku odebrał najbardziej prestiżową kaszubską nagrodę - Medal Stolema przyznawany od 1967 roku przez Klub Studencki „Pomorania". Kapituła Medalu Stolema, złożona z pełnoprawnych członków Klubu Studenckiego „Pomorania", 18 stycznia spośród kilkunastu zgłoszonych kandydatur większością głosów zdecydowała się przyznać to zaszczytne wyróżnienie dr. Dariuszowi Majkowskiemu. W uzasadnieniu czytamy: Laureat od lat działa na rzecz rozwoju Kaszub i ka-szubszczyzny. Jest to autor i współautor licznych książek kaszubskojęzycznych, a także publikacji dotyczących tematyki kaszubskiej, członek Rady Języka Kaszubskiego, a także wykładowca m.in. na etnofilologii kaszubskiej, który zaraża swoich studentów pasję do Kaszub. Dariusz Majkowski od wielu lat aktywnie działa na rzecz promocji języka i kultury kaszubskiej. Laureat jest pracownikiem naukowym Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej oraz wykładowcą akademickim. Prowadzi także kurs języka kaszubskiego dla dorosłych w Kaszubskim Forum Kultury w Gdyni. Związany jest z miesięcznikiem „Pomerania", któremu szefował w latach 2012-2016, a obecnie pełni funkcję zastępcy redaktora naczelnego. Jest pomysłodawcą warsztatów dla piszących po kaszubsku organizowanych przez redakcję „Pomeranii", na których młodzi adepci dziennikarstwa poznają nie tylko specyfikę zawodu, ale również region, w którym żyją, i ludzi z nim związanych. Dariusz Majkowski jest również założycielem i redaktorem naczelnym kwartalnika literackiego „Stegna". W swoim bogatym CV tegoroczny laureat Medalu Stolema ma również doświadczenia związane z pracą w „Gazecie Kościer-skiej" oraz w Radiu Kaszëbë. W 2007 roku otrzymał Stypendium im. Izabelli Trojanowskiej, przeznaczone dla młodych osób podejmujących pracę w zawodzie dziennikarskim, w szczególności w dziennikarstwie telewizyjnym, pochodzących z Kaszub i szczerze zaangażowanych w specyfikę swojej małej kaszubskiej ojczyzny Dariusz Majkowski jest również pisarzem, autorem m.in. serii książek po kaszubsku o Werónce, a także powieści fantasy Pod ôka Jastrë. Najnowszym jego dziełem, napisanym wspólnie z Joanną Ginter, jest wydany w marcu Örtograficzno-gramaticzny słowôrzk kaszëbsczégó jazëka ze wskôzama pisënku (więcej o słowniku na s. 12-13). - Bardzo mnie cieszy, że młodzi ludzie tworzący kapitułę Medalu Stolema dostrzegli moją pracę. Jest to dla mnie szczególnie ważne, bo staram się działać w dużej mierze właśnie dla młodzieży i jestem przekonany, że to pokolenie doprowadzi do renesansu kaszubszczyzny. A medal traktuję przede wszystkim jako zobowiązanie do dalszej pracy Spróbuję udowodnić, że przyznanie mi tego wyróżnienia nie było błędem - mówi Dariusz Majkowski. W trakcie marcowej uroczystości laureata w poczet stolemowców wprowadził inny Stołem - Róman Drzéżdżón. Darku, gratulacje! Nieocenione, mieć w swoim gronie Stolema! RED. Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 3 KŻfSZIII! KAS2tI8SK0-P0M( MSZiasnO-POMORSCZE ZR2f: SKRY ORMUZDOWE: OŚMIU WSPANIAŁYCH LAUREATÓW W dniu 21 marca br. kolegium redakcyjne wraz z redakcją „Pomeranii" wybrało laureatów Skier Ormuzdowych za 2023 rok. Uroczystość ich wręczenia miała miejsce 12 kwietnia w Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego w Gdańsku. iytelnicy „Pomeranii" zgłosili piętnaścioro kan-^datów do nagrody za 2023 rok. Możliwość przed-iwienia swoich propozycji ma także miesięcznik 'omerania" i z tego przywileju skorzystaliśmy tak-tym razem. W tym roku zarówno kandydatury łoszone przez czytelników, jak i wskazane przez ganizatorów były bardzo zbieżne. Choć wybór areatów nigdy nie należy do łatwych, ponieważ ;zystkie zgłoszone osoby to potencjalne Skry, to tym roku gremium wybierające było zgodne i po-mowiło przyznać Skry Ormuzdowe za 2023 rok ośmiu wybitnym osobom działającym na rzecz kaszubszczyzny. W tym gronie są nauczyciele języka kaszubskiego oraz osoby, które mocno angażują się w jego rozwój. Pośród ośmiorga wyróżnionych znaleźli się: Małgorzata Bądkowska - etnodesignerka ka-szubsko-pomorska - twórczyni setek projektów pielęgnujących wzornictwo kaszubskie, kociewskie i bo-rowiackie od blisko półtorej dekady. Marzena Borzyszkowska - nauczycielka języka kaszubskiego w Szkole Podstawowej w Swornega-ciach i propagatorka kultury kaszubskiej w lokalnym środowisku. SZUBSKC iMORSCZ Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Katarzyna Butowska - nauczycielka języka kaszubskiego w Kamienicy Szlacheckiej, pierwszej placówce szkolnej w gminie Stężyca, która rozpoczęła naukę tego języka. Prezeska Stowarzyszenia Nauczycieli Języka Kaszubskiego „Remusowi Drëszë". Michał Kargul - absolwent historii specjalizujący się w dziejach i kulturze Pomorza. Współ- Ewa Nowicka laureatką Stypendium im. Izabelii Trojanowskiej za rok 2024 Tegoroczną stypendystką została urodzona w Chojnicach Ewa Nowicka. Na rzecz kaszubskiej społeczności zaczęła działać aktywnie w klubie studenckim Pomorania, do którego należała w latach 2015-2020. W tym okresie pracowała też w sekretariacie Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego oraz okazyjnie publikowała swoje artykuły na łamach miesięcznika „Pomerania". W 2019 roku rozpoczęła współpracę z TVP Gdańsk, gdzie przygotowywała materiały do Panoramy, a także współredagowała magazyn kaszubski Farwë Kaszëb (do 2022 roku). Ponadto w roku 2020 odbyła staż w Radiu Kaszëbë. Od 2023 roku redaguje kaszubskojęzyczny program Najô Tatczëzna, który publikowany jest obecnie w serwisie YouTube. RED. Nauczycielki języka kaszubskiego: Marzena Borzyszkowska i Katarzyna Butowska. Fot. Sławomir Lewandowski założyciel Oddziału Kociewskiego ZKP w Tczewie. Piotr Kowalewski - członek oddziału Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w Somoninie, od lat angażujący się w działania kaszubskie na terenie gminy. W 2023 roku zajął pierwsze miejsce w Dyktandzie Kaszubskim „Królewiónka w pałacu" w Chmielnie w kategorii dorośli. Justyna Pomierska - kierownik studiów podyplomowych nauczanie języka kaszubskiego, współtwórczyni kierunku etnofilologia kaszubska (studia I st. na Wydziale Filologicznym UG), obecnie przewodniczącą rady programowej tego kierunku. Od dekady przygotowuje teksty na Dyktando Kaszubskie. Maria Ritz pracuje jako bibliotekarka w Szkole Podstawowej im. Władysława Konefki w Starzynie. Od wielu lat przygotowuje kolejne roczniki uczniów do kaszubskich konkursów recytatorskich „Rodnô Mówa" i „Bë nie zabëc möwë starków". Karolina Serkowska-Sieciechowska - nauczycielka na wszystkich etapach nauczania języka kaszubskiego, poetka, pisarka. Jest członkinią Rady Języka Kaszubskiego, Rady Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach, „Zymku", Regionalnego Zespołu Pieśni i Tańca Kaszuby z Kartuz. Więcej o laureatach Skier Ormuzdowych napiszemy w kolejnych wydaniach „Pomeranii". RED. Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 5 KOLBUDZKO ROZEGRACJO Dzeń Jednotë Kaszëbów jesmë swiatowelë we wiele placach. Z leżnoscë roczëznë ukôzaniô sa pierszégö tekstu, w jaczim pöjôwiają sa Kaszëbë (w bullë papieża Grzegorza IX z 19 strëmiannika 1238 roku), rozmajité rozegracje örganizowałë samôrządë, institucje abö szkolny - nié blós öd kaszëbsczégö. Niejedny fejrowelë téż w swôjich checzach. Kô takô je deja tego świata. Je rów-nak tradicją, że w jednym môlu je rëchtowóné ösoblëwé świąteczne wëdarzenié. Latoś bëło öno w Kolbudach, dze pôra tësący lëdzy zeszło sa (abö zjachało) 17 strëmiannika. roczësté zćńdzenić zaczało sa öd swiati mszë intencji Kaszëbów, ödprôwiony w tuwötészim !>scele pw. sw. Floriana. Po ji zakuńczenim uczastnicë rzeszlë z kaszëbsczima fanama i zrzeszeniowima sta-icama do Zrzeszë Sztôłceniô i Wëchöwaniô (ZSiW) Kolbudach, dze na gimnasticzny zalë uroczësto >tała ötemkłô rozegracjô. - To wiôldżé wëprzédnienié i éra dlô naji gminë, ; 17 strëmiannika öczë tëch, co kochają Kaszëbë, są :zerowóné na Kôlbiidë - gôdôł wójt ti gminë Andrzéj hruscycczi. Późni na binach (w szköle i we wiôldżim celce, czi östôł pöd nią postawiony) rządzëła muzyka, relë i tańcowele: Szebelbónczi (uczniowie ZSiW Gduńsczim Lubiewie), Fucus i Regionalne arno Piesnie i Tuńca „Bazuny" m. Aleksandra Dmaczköwsczégö. Ökróm tegö w rozmajitëch molach kôlbudzczi ;köłë cëskelë w kôrtë - w Turniéru Kaszëbsczi Basz-:i, a téż grelë w szachë - w Kaszëbsczim Szachöwim arniéru ô nôdgroda Wójta Gminë Kôlbudë. Do te cördioniscë czile gödzyn rëchtowelë sa do próbë bicô :kördu w równoczasnym granim na tim instrumence. atos muzycë grelë: „Kaszëbsczi Marsz" („Kaszëbsczi Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 „Ogrody literatury". Bogumiła Cërockô i Eugeniusz Gôłąbk. Ödj. Pauel Wiczińsczi Himn"), „Kutrową polka", „Nad wodą w wieczorny pörze", „Niezabôtczi" i „Szewca". Lubötnicë akördionów möglë téż, jak rok w rok, öbezdrzec bókadną jich kolekcja ze zbiorów Pawła Nowaka, chtëren je dirigenta „nôwiakszi akördionowi örkestrë na świece". Melodie zagróné w Kolbudach przez 244 lëdzy baro sa uwidzałë publice, ale kuńc kuńców rekord z Szëmôłda (wedle rozmajitëch zrzódłów 371 abó 372) nie östôł pöbiti. Równak - jak pödczorchiwô przédnik Kaszëbskó-Pómórsczégö Zrzeszeniô Jón Werowińsczi - nôwôżniészô w tim muzycznym wëdarzenim je leżnosc do pötkaniô sa i pöspólnégö wëstapu. Dniowi Jednotë Kaszëbów towarzëla pier-szô oficjalno promocjo nowi planszowi jigrë Spy Guy Pomorskie. Mô öna pömöc w pöznôwanim pömórsczégó województwa dzaka zabawie. Grające w nia, rëgniemë w réza pö nôwôżniészich molach naji krôjnë, pöznómë ji historia, kultura i roda. Doznómë sa kąsk m.jin. ö Zómku Pómórsczich Ksążatów w Słëpsku, Muzeum - Kaszëbsczim Etnograficznym Parku we Wdzydzach, wëzdrzatkówi wieżë we Wieżëcë, Gduńsczi Stocznie i pelplińsczi katedrze. Jigra usadzëła pödjimizna Trefl, a udbödôwôcza bél Marszôłköwsczi Urząd. Westrzód atrakcjów Dnia Jednotë Kaszëbów bëlo minikino. Chatny möglë öbezdrzec filmë zrëchto-wóné przez Fundacja „Aby chciało się chcieć": Legendy kaszubskie, Tam, gdzie kwitnę malënë oraz Tam, gdzie ptaki sąfarwné. Nie zafelowało w Kolbudach molów, dze dało kupie swójoraczné wërobinë abö zjesc cos Rozegracja z leżnoscë Dnia Jednotë Kaszëbów przë--rëchtowała Gmina Kôlbudë wespół z Kaszëbskó--Pómörsczim Zrzeszenim i Marszôłköwsczim Urza-da Pómórsczégó Województwa. 1 z kaszëbsczi kuchni przërëchtowóné przez kóła wiesczich góspódëniów. Bëło téż nico dlô lubötników kaszëbsczich ksąż-ków. „Ogrody literatury" bëłë ótemkłé wiele gódzyn i rôczëłë do se na zeńdzenia z rozmajitima pisarzama. Nôprzód Słôwk Förmella, autór ksążczi Wunderwaffe ijinszé Fef-Lotë öpówiôdôł ó humorze w kaszëbsczich dokazach. Pótemu béł czas na „Kolbudzkie spotkania z literaturą", na jaczich Elżbieta Laskowskô gódała o swójim utwórstwie. Karolëna Serkówskó-Secechówskó promowała debiutancką ksążka Scygnąc miesądz. Zeńdzenić z nią bëło w formie warkówniów dlô dzecy, a autorce pómógała ilustratorka ksążczi (i mëmka) Alicjo Serköwskô. Slédnym gósca Bogumiłę Cërocczi, chtërna prowadzëła latosé „Ogrody literatury", béł Eugeniusz Göłąbk, usôdzca wiôldżégó słowarza pólskó-kaszëbsczégó (jego Słownik Polsko-Kaszubski mô ju 5 tomów). Finała kôlbudzczégö Dnia Jednotë Kaszëbów béł koncert „Na Kaszëbach 2" w köscele pw. sw. Floriana. Wëstąpilë: Pauel Nowak, Weronika Körthals-Tartas, Dariô Zaradkewicz, Macéj Sadowsczi, Patrik Zakrzewsczi, Kameralno Örkestra pód dir. Łukasza Perucczégó i chur La Via Voice. dm „Ogrody literatury". Karolëna Serköwskô-Secechöwskô i Alicjô Serköwskô. Ödj. am Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 7 ERGO ARENA W CZÔRNO-ŻÔŁTËCH FARWACH! W piątk 22 strëmiannika na sztadión na grańce Gduńska i Sopotu przëjachała urma kibiców, ösoblëwie tëch młodëch, bö w öbrëmim dzewiąti edicje rozegracje „Aktiwné Kaszëbë" uczniowie z kaszëbsczich szköłów dostelë darmôk bilietë na mecz sécowi balë, w jaczim Trefl Gduńsk biôtkôwôł sa ze Stalą Nësa (pöl. Stal Nysa). To wszëtkô bëło môżebné dzaka temu, że wzalë udzél w plasticznym konkursu pt. „Ks. Hilari Jastak jakö przikłôd midzëlëdzczi solidarnoscë". Wëbiér témë to nie béł przëpôdk - gdińsczi kapelón „Solidarnoscë" na spödlim uchwôlënku Przédny Radzëznë Kaszëbskö-Pömörsczégö Zrzeszeniô östôł Patrona Roku 2024. 3b miesąc do bióra KPZ we Gduńsku przeszło vnetka 600 dokazów ze 130 szköłów z pömörsczégö vôjewództwa. Uczniowie wëkonelë je w rozma- jitëch technikach a formach. Musz je pödczorchnąc, że malënczi bëłë baro öriginalne i pökazowałë pötrzébnotë nieseniô pömöcë, môc brateczno- S Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Kaszëbizna w publicznym öbrëmim scë i wzajemny miłotë. Juri (Janusz Benesz - Trefl Pömörzé, Karól Makurót - „Zawsze Pomorze", Lucyna Radzymińskó, Ana Dunst i Łukôsz Richert - KPZ) miało baro dradżé zadanie do wëkönaniô, ale po dłudżi rozmowie udało sa wëbrac nôlepszé dokazë. Czile dniów pö obradach konkursowi komisje wicy jak 5 tësąców młodëch lëdzy (raza na sztadio-nie bëło 9200 öbzérôczów) ödpłacëło sa za rôczba na sportowe miónczi głośnym dopinga, a do tego przërëchtowanim przesnôżi czôrno-złoti öprawë meczu, chtërna bëło widzec w köżdim nórce Ergo Arenë. Przed miónkama a midzë setama organizatorze wraczëlë nôdgrodë utwórcóm nôlepszich dokazów, a młodzëzna z I Öglowösztôłcącégö Liceum mio-na Józefa Wëbicczégö w Köscérznie zadbała ö arti-sticzny dzél wëdarzeniégö, w tim téż ö odśpiewanie kaszëbsczégö himnu. Öb czas rozegracje kibice mielë leżnosc öbzerac wëstap nôleżnikôw Karna Pieśni i Tuńca „Gdańsk". Ökróm wzéraniô na mecz, uczniowie brelë téż udzél w kaszëbsczich tradicyjnëch jigrach, chtërne przërëchtowała szkólnô Justina Mikołajczik. Całé wëdarzenié pö kaszëbsku prowadzëła Ana Cupa, co sztërk pödskôcającë uczniów pömörsczich szköłów do pöspölnégó dopingu i spiéwu, a téż zadôwającë I MltJSCt U 9 1000 zł • P?: | MIEJSCE jM, ¥ 'ś 1000 zt | REZULTATË KÖNKURSU „AKTIWNÉ KASZËBË" Kategorio I - spôdleczné szkôłë klasë I—III: 1. Léna Klejna (Zespół Sztôłceniô i Wëchöwaniô w Gduńsczim Lubiewie), 2. Zofiô Manieckô (Spödlecznô Szkoła w Wicku), 3. Nataliô Snarskô (Sp. Sz. w Pögörzim), wëprzédnienia: Martena Chojnowsko i Zuzana Dłutowskó (Sp. Sz nr 82 we Gduńsku), Magdalena Rezmer (Sp. Sz. nr 6 w Rédze), Marta Marszałkowsko (Sp. Sz. nr 1 w Kartuzach). Kategorio II - spödleczné szkôłë klasë IV-VI: 1. Kasper Paluch (Zespół Szkółowó-Przed-szkółowi w Kaszëbsczi Dabnicë), 2. Pauel We-gners (Zespół Publicznëch Szkółów w Kóna-rzënach), 3. Korneliusz Kupiecczi (Zespół Sztółcenió i Wëchówaniô w Dzemiónach), wëprzédnienia: Miłosz Filipionek (Sp. Sz. w Wicku), Zofiô Plomin (Sp. Sz. w Pucku). Kategorio III - spôdleczné szkôłë klasë VII-VIII i wëżispôdleczné szkôłë: 1. Wiktorio Reköwskô (Sp. Sz. w Kaliszu), 2. Izabella Mazur (Publiczno Sp. Sz. w Pómieczińsczi Hëce), 3. Paulëna Richert (Zespół Warkówëch i Öglowösztôłcącëch Szkółów w Kartuzach), wëprzédnienia: Maja Kreft (Sp. Sz. nr 2 w Kartuzach), Oliwio Klonczinskó (Sp. Sz. w Szlachec-czim Brzéznie). Specjalno Nôdgroda Trefla: Spódlecznó Szkoła w Wicku. pitania tikającé sécowi balë i gduńsczćgó sportowego karna. Mecz zakuńcził sa wënika 3:1 dlô Stalë Nësa, równak nimó tego rezultatu bëło to magiczne wëda-rzenié i czësto kaszëbsczé swiato, chtërno óstónie w naji pamiacë i sercach na dłudżi czas. Póstapny róz më bëlë swiódkama, że sport nić leno je w sztadze parłaczëc lëdzy, le téż je leżnoscą do edukacje i dba-nió ó kaszëbską tradicja a kultura. Pauel Wiczińsczi f-Hostii Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 9 MÖTILKÖWÔ LECBA W Labörsczim Centrum Kulturę „Fregata" ostała zrëchtowónô promocjo ksążczi Eugeniusza Prëczköwsczégö Môtilk. Kaszëbsczé spiéwanczi dlô dzecy. Je to publikacjo wëdónô przez Kaszëbskö-Pômörsczé Zrzeszenie. Bënë nalézemë 50 usôdzków, do jaczich melodie stwôrzëlë znóny kaszëbsczi kómpözytorowie. Wicy ö sami ksążce i dołączony do ni place napisôł w tim numrze „Pomeranie" Tomôsz Fópka na str. 48-50. Promocjo bëła 11 strëmiannika. Lucyna Radzy-mińskó, köördinatorka wëdaniô publikacje ze starnë Bióra Öglowégö Zarządu Kaszëbskö-Pö-mörsczégö Zrzeszeniô, udbała so rôczëc do ji wespółtwörzeniô dzecë i szkólnëch ze spödlecznëch szköłów labórsczégó i słëpsczégö krézu. Młodi ar-tiscë wëchödzëlë za régą na bina i wëkönywelë spiéwë z Môtilka. - To béł baro dobri szos. Promocjo mie sa nadzwëk widzała. Jem rôd, że tak wiele szköłów udało sa właczëc do tegö wëdarzeniô. Köl 300 dzecy spiéwa-jącëch môje usôdzczi dało mie wiele redotë. To snôżô chwila dlô autora! - gôdô Eugeniusz Prëczköwsczi. I dodôwô: - To czekawô udba i wôrt ja wëzwëskiwac téż w przëtrôfku jinëch ksążk. Musz je achtnąc młodëch artistów i szkólnëch, co jich prowadzëlë. Wëstąpiłë dzecë ze Spödleczny Szköłë nr 3 w Labörgu ze szkólną Barbarą Król, ze szköłë w Bukowinie (Wanda Lew-Czedrowskô), ze szkole w Cewicach (Jack Madej), z Kaszëbsczi Dabnicë (Ana Wróbel), z Garczegórza (Bożena Lenart), z Lesniców (Marzena Maszota i Renata Guzek), z Łebienia (Dorota Klawiköwskô), z Mötarzëna (Adriana Sparniuk), z Nowi Labórsczi Wsë (Dorota Główczewskô), z Gögölewa (Ana Wróbel), z Popowa (Kamila Soroko), z Przerëtégö (Lucyna Cyganow-skó), z Redkówic (Renata Hopa, Zofio Ladach), ze spödleczny szkôłë numer 2 w Słëpsku (Malwina Ja-giełło-Zieniuk) i ze szköłë w Łebuni (Joana Walkusz). Zeńdzenie zaczało sa ód krótczi kórbiónczi o promówóny publikacji, jaką z autora prowadzëła 10 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 naja uczbys nik KPZ Jón Werowińsczi, burméster Labórga Witold Namëslôk (pöl. Namyślak), radnô sejmiku pömörsczégö województwa Iwóna Miełewczik i Eugeniusz Prëczköwsczi. Na zakuńczenić promocje béł czas na pódzaka téż dlô tëch, co - ököma autora - mielë stolëmny udzé] w pöwstanim Mötilka. Kaszëbsczich spiéwank dlô dze-cy: Weróniczi Cenôwë, Tadeusza Körthalsa i Lucynę Radzymińsczi. I jesz cytat ze wstąp u do promöwónégó śpiewnika: Niech służi pôsobnym pokoleniom dzecy i młodzëznë t\ zemi. Niech téż mdze zdrzódła dalszich inspiracji dlôji chwale. Tegö chcemë żëczëc wszëtczim, co pómógle we wëdanim Môtilków. dm ödj. Pauel wlczińscz] Aleksandra Majköwskô, a późni na binie wëstą-pilë Weronika Cenowa i Tadeusz Körthals, chtërny raza z Eugeniusza Prëczköwsczim bëlë jurorama ób czas promócji-przezérku. Öceniwelë öni wëstapë, chwôlącë bëlny spiéw, öriginalnosc wëkönaniô i przërëchtowanié młodëch artistów. Rozegracja prowadzëlë: Katarzëna Kracysz (pöl. Kręcisz) ze Specjalnego Szköłowö-Wëchówawczégö Östrzódka w Labórgu i Aleksandra Majköwskô z Miastowi Publiczny Biblioteczi w Labórgu. Po wëstapie ókóma dobrëch słów ód jurorów kóżdé karno dostało pamiątkowi diplóm, pódzakówania i darënczi, jaczé wracziwelë przéd- W organizacje wëdarzeniô pómóglë: direktór Labórsczégó Centrum Kulturë Paweł Piwek, burméster Labórga Witóld Namëslók, direktor-ka Młodzëznowégó Dodomu Kulturë w Labórgu Teréza Szczepańskó i labórsczi part KPZ, jaczégö przedstówcama ób czas promocje bëlë: Regina Szczupaczińskó i Riszórd Wenta. Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 11 5UL WPISELE SA W HISTORIA KASZEBSCZI LEKSYKOGRAFIE! Wëdarzenié, jaczé bëło 27 gromicznika 2024 r. w Kôscérznie - pierszi publiczny pôkôzk Örtograficzno-gramaticznégô słowôrzka kaszëbsczégô jazëka autorstwa dra Dariusza Majköwsczégô i dr Joanë Ginter - môże sa okazać jedną ôd wôżniészich datów w historie standarizacje i didakticzi kaszëbiznë. Tegö dnia do I Liceum Öglowösztôłcącégö miona Józefa Wëbicczégö przëjachelë wielny szkolny kaszëbsczégö jazëka, metodicë, animatorze kulturë, jazëköznôwcë ë kaszëbsczi dzejarze, żebë dostać nową publikacja Kaszëbskö-Pömörsczégö Zrzeszeniô (KPZ) i dowiedzec sa wiacy ö ji pöwstôwanim. Udba stwörzeniégö słowarza zrodzëła sa ôb czas wiele gôdków Dariusza Majköwsczégö ze szkólny-ma kaszëbsczégö jazëka, le téż z lëdzama piszącyma w rodny möwie Kaszëbów. Ökôzalo sa, że w jich roböce bë béł pômöcny taczi słowôrzk, chtërny krótko i zrozmiało bë wëklarowôł ödmiana wërazów, a ösoblëwie zachodzące tam alternacje (na przëmiar „gadac": jô gôdóm, të gôdôsz...). Latosy dobiwca Medalu Stolema do pömöcë przë pisanim słowôrzka rôczil dr Joana Ginter, chtërna bëła ödpöwiedzalnô za całi dzél ze wskôzama kaszëbsczégö pisënku, le téż za to, bë publikacjo bëła w swôji zamkłoscë konsekwentno i twórzëła jednoôrtną całosc. Nad pöprawnoscą dokazu czuwôł téż bëlny jazëkóznôwca prof. Mark Cëbiilsczi i jeden z nôlepszich praktików kaszëbsczégö jazëka, dr Eugeniusz Prëczkówsczi. Robota ti czwiórczi nôleżników Radzëznë Kaszëbsczégö Jazëka wspierała dr Justina Pömierskô, chtërna na wëkładze ötmikającym promocyjne zén-dzenié pödczorchiwała przëdatnosc i prakticznosc wëdóny publikacje: - Czedë zaczinómë uczëc sa jazëka, to möże pöjedinczné frazë nóm sygną, tj. „do iizdrzeniô", „dobri dzén', ale w mömence, w chtërnym chcemë składać wërazë, chcemë składać zdania, chcemë cos öpöwiedzec, brëköwny je szerszi wërazowö kontekst, a w tim zamikają sa kunôszczi. To, co wëmëslëlë autorzë promöwóny dzysdnia ksążczi [...], to je z jed-ny starnë zbiér leksyczi, ale téż z drëdżi prakticzny radzëszk, jak ta słowizna wëkörzëstac. Słowôrzk przede wszëtczim mô odpowiadać na pötrzebë swöbódny gôdczi i pisënkii, tak tej w ksążce nalazłë sa słowa, chtërne iiżiwô sa dzys nóczascy. - Jô miôł stara, żebë wëbierac taczé słowa, chtër-ne wedle mie są barżi brëköwné dzysdnia, tak tej nie nalézemë tu wiele słów na przemiar zrzeszonëch z gburstwa i dôwnym rzemiasła, bó mëszla, że młodi lëdze tëch słów nie użiwają. Zdówó mie sa, że wiele, jak nié wikszosc, użëtköwników kaszëbiznë mieszko w miastach i pewno ni mó pójacó, jak wëzdrzi robota na gburstwie. W ten plac chcelë më dodać słowizna spartaczoną z kómputra, Interneta, kąsk z pólitiką, 12 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Kaszëbsczi jazëk prawa, zabawą czë szkołą - gôdôł w Köscérznie Dark Majkówsczi. Niech nikögö nie zmili pözwa „słowórzk", bö öbczas robötë nad publikacją zbiér słów rozrósł sa do kół 6000 wërazów z czëtelną intuicyjną budacją zéwiszczowégö artikla, z chtërną pöradzy so kóżdi szköłownik czë szkółowniczka, a ju na gwës szkolny. Jak jô rzekł rëchli, przed słowözbiéra nalézemë wskôzë kaszëbsczégó pisënku, gdze są wëklarowóné regle pisaniégö, a téż na dalszich starnach westrzód sło-wiznë są krótkö pódóné ortograficzne i gramaticzné czekawinczi. Tam téż pöjôwiają sa pëszné farwné malënczi niejednëch kaszëbsczich słów, z chtërnyma użëtkównicë słowôrzka bë móglë miec jiwer. Za bël-ny wëzdrzatk wëdaniégó ódpöwiedzalné bëłë Joana Grudnik i Agata Przëbëlskô, chtërne wespółrobiłë ju rëchli przë uczbównikach do nôuczi kaszëbsczégö jazëka wëdówónëch przez Kaszëbskó-Pómórsczé Zrzeszenie. Za ne publikacje ódpöwiôdô ód wiele lat Lucyna Radzymińskó, szpecjalistka ds. edukacje w biórze KPZ: - Z udbą wëdaniô taczégö słowarza przeszedł do mie Dark Majkówsczi, a jô z wiólgą przëjem-noscą podjała sa tego zadanió. W związku z tim, że möżemë starać sa ó dofinansowanie uczbówników i pómócniczich ksążków do nóuczi kaszëbsczégó jazëka w Minysterstwie Nórodny Edukacje, më do-delë słowórzk do najégó wëdôwnégö planu, a përzna późni KPZ dostało wiadło, że dostóniemë dëtczi na ta publikacja. Nen słowórz na gwës zletczi robota szkolnym a uczniom, stądka téż lżészô formuła wëdaniô. Wórt pódsztrichnąc, że to je pierszó wëdôwizna KPZ, gdze je register (i jak ksążka je zamkłó, i jak je ótemkłô, widzymë wëstôwającé z bóku starnów wióldżé lëtrë alfabetu, ułożone pósobicą), co pómôgô nalezc słowo ukrëté dzes westrzód 320 starnów ksąż-czi, a jesz widzymë tam dorazu całi kaszëbsczi alfabet, dzaka czemu móżemë gö chutkó zapamiatac. Je wiedzec, że robota przë taczim dzele zabiérô wiele dniów i czasto je żmudno i drago, równak biwó téż dló autorów czekawą przigódą i uczbą, ó czim gódó dr Joana Ginter: - Z Dareka sa dobrze wespółrobi, bo on nie na-rzucó swojego pózdrzatku i rechuje sa ze zdanim drëdżi ósobë. Jô sa wiele nauczëła ób czas robötë nad słowarza, poznała móc nowëch dló mie słów, chtër-ne Dark wëcygnął z kaszëbsczich słowarzi Gołąbka, Trepczika czë Sëchtë. Le téż gwësné gramaticzné regle są ju dló mie czësto jasné, na przëmiar jiwer jo mia, ösoblëwie w mnodżi lëczbie, z jistnikama, co mają znankównikówą odmiana, jak „szkolny" abó „wastnó". Utwórcë słowarza pódzelëlë sa jesz jinszima swójima uwógama, doswiódczeniama i jiwrama ób czas robótë nad wëdôwizną, a zarózka po tim przeszedł czas na artisticzny dzél. Nen part przërëchto-wało bëlné karno licealistków a licealistów kóscersczi szköłë (Adóm Szmaglik, Olga Tomaczkówskó, Łucjo Żabińsko, Natalio Brzozowsko), chtërno pod czerënka Anielë Makurót stwörzëło nadzwëkówó pëszny óprówk, wprowôdzającë publicznosc róz w stón zamëslënku i pówódżi, a za sztërk przenoszące głośny smiéch i grzim köskaniégö. Chcemë przëbaczëc, że nôuką kaszëbsczégó jazëka w I Öglowósztôłcącym Liceum w Kóscérznie zajimô sa Iwóna Makurót, chtër-ny uczniowie w swój im dodrzeniałim żëcym colemało dali dzejają dló kaszëbiznë. Örtograficzno-gramaticzny słowórzk kaszëbsczégô jazëka ze wskôzama pisënku je nadzwëköwö woźnym dobëcym, chtërno pömôgô sztôłtowac fleksyjną norma, a co za tim jidze, sztandarizowac kaszëbsczi jazëk. - Nie chcą gadać pateticzno, ale pó prówdze wa wpiselë sa dzysó w historia kaszëbsczi leksykografie. To je cażór i zobowiązanie - powiedzą na zakuńczenie swóji przemówë w Kóscérznie dr Justina Pómierskó. A téż dopowiedzą, że je jesz wiele do zrobieniégö: - Szkoła brëkuje słowarzów blisköznacznëch słów, frazeologicznego słowarza, słowarza poprawny kaszëbiznë,jednojazëköwégö kaszëbsczégó słowarza... przed nama wiele robótë. Mëszla, że westrzód waju są lëdze, chtërny mdą usadzać te publikacje. Pauel Wiczińsczi Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 13 KASZUBI - TRADYCJONALIŚCI CZY POSTĘPOWCY? No więc jacy jesteśmy, my - Kaszubi? Czy jak spod jednej sztancy, to znaczy religijni, zaradni, aktywni gospodarczo, stanowiący bastion konserwatywno-prawicowy? Odpowiedzi na to pytanie szukał ostatnio etnotank. Legenda ETNICZNOSC KASZUBY kaszubski rdzeń KASZUBY kaszubski matecznik KASZUBY kaszubski obwarzanek Kaszuby kaszubskie peryferie _____-jpjśśtr WICKO WŁADYSŁAWOWO , USTKA CM. ........f\ I j> \j st JV> CHOCZEWO GNIEWINO KROKOWA PUCK GM. PUCK WEJHEROWO GM. JASTARNIA NOWA WIEŚ „ REDS i/ncAimiun ™ h Hfl POTĘGOWO IEB0RK CEWICE DĘBNICA KASZUBSKA UIZINO GDYNIA m SZEMUD PRZODKOWO CZARNA SIERAKOWICE _______ŻUKOWO ^-A-NSK I DĄBRÓWKA CHMIELNO KARTUZY KOLBUDY PRUSZCZ GD. TRZEBIELINO MIASTKO igłowy SULĘCZYNO SOMONINO borzytuchom PARCHOWO STĘŻYCA PRZYWIDZ BYTÓW NQWA > trąbki u/lk. TUCHOMIE KOŚCIERZYNA vwpm STUDZIENICE LIPUSZ DZIEMIANY LIPNICA BRUSY CZERSK CHOJNICE GM. KARSIN KOŚCIERZYNA GM. LINIEW0 DZIEMIANY Nowa analiza działającego przy Instytucie Kaszubskim etnotanku po raz pierwszy została zaprezentowana w Żukowie 21 marca br. Nie bez kozery właśnie tam. Żukowo leży w tej części Kaszub, która w ostatnich dekadach najsilniej doświadcza zmian wywołanych trójmiejską suburbani-zacją. Proces odciska swe piętno na różnych polach, również postawach, światopoglądach, religijności mieszkańców. W sali żukowskiego Centrum Kultury „Spichlerz" autorzy analizy Cezary Obracht-Prondzyński z dr Hanną Obracht-Prondzyńską (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa) zaczęli od wyjaśnienia, skąd pomysł na nowe badanie. - Kaszubi są często postrzegani stereotypowo, czasami w opozycji. Trójmiejska metropolia jawi się jako progresywny, liberalny ośrodek, ale już za obwodnicą, w interiorze, mieszkają jacyś konserwatywni tradycjonaliści, w domyśle głosujący w ostatnich latach przede wszystkim na PiS. Postanowiliśmy to zweryfi- 14 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Etnotank Legenda RELIGIJNOŚĆ wg uczestnictwa w nabożeństwach niedzielnych i przyjmowania komunii św. ilfWIWI wysoka KASZUBY średnio wysoka KASZUBY średnia KROKOWA CHOCZEWO KASZUBY najniższa NOWA WIEŚ GŁÓWCZYCE LĘBORSKA SIERAKOWICE sittlkfi PRZYWIDZ NOWA IIMMiMIM'! LINIEWO KOSAKOWO SŁUPSK DĄBRÓWKĄ PRUSZCZ GD. BYTÓW E STUDZIENICE CZERSK Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 15 cować - mówił Cezary Obracht-Pron-izyński, wyjaśniając dalej: - Interesowało nas przede wszystkim nie to, jak ;ię rozkładają głosy ale jakie są czyn-liki, które determinują takie głosowa-lie. Skupiliśmy się na trzech rodzajach :zynników. Pierwszy to etniczność. Czy itniczność jest w korelacji z preferencja-ni wyborczymi, czy też nie ma z nimi związku. Badacze wzięli pod lupę także religijność oraz cały kompleks wskaźników )brazujących jakość życia, czyli aktyw-10ŚĆ obywatelską, opiekę społeczną itd. 5unktem wyjścia były wskaźniki doty-:zące „poziomu kaszubskości". Oparli e na wcześniejszym raporcie etnotanku .Gdzie są te Kaszuby", dotyczącym ka-zubskiego terytorium (na marginesie varto dodać, że wkrótce ma się ukazać ego nowa wersja uwzględniająca wyni-:i ostatniego spisu powszechnego). Jak łumaczyli badacze, ich metoda była :łożona. Uwzględniali nie tylko wyniki pisów powszechnych, ale też to, co się Izieje w edukacji, różnego typu wyda-zenia, imprezy, instytucje, badania sozologiczne, patronów instytucji itd. - W sumie kilkadziesiąt wskaźni-:ów, na podstawie których wyznaczono >bszar Kaszub - mówiła Hanna Ob-acht- Prondzyńska. Badacze starali się sprawdzić, czy wybory polityczne są w jakiś sposób >owiązane z kaszubską etnicznością, le nie tylko one. Pod lupę wzięli także iwarunkowania społeczno-gospodarcze >raz religijność. Jaki efekt uzyskali? Po pierwsze, po-ityczne postawy Kaszubów są skorelowane z ich etnicznością, ale ta korelacja lie ma jednego oblicza. Po drugie, nie na żadnej korelacji między kaszubską tnicznością a aktywnością społeczno-gospodarczą, czyli co gmina to ina-zej. Po trzecie wreszcie, najsilniejsza ;st korelacja kaszubskiej etniczności religijnością, choć i tu widzimy prze-trzenne różnice. Etniczność, jej związki postawami politycznymi i religijnością ustrują zaprezentowane obok mapy yntetyczne. Szczegółową analizę twórcy raportu amieszczą wkrótce na stronie etnotanku. - Najpewniej stanie się to na począt-u lata - zapowiada Cezary Obracht-Prondzyński. Piotr Dziekanowski Legenda POLITYKA l!f;WIIM wysoka frekwencja; dominacja postaw prawicowych KASZUBY średnia frekwencja; czasami wygrana PiS, czasami PO/KO KASZUBY najniższa frekwencja; matecznik PO/KO; akceptują nową lewicę, odrzucają starą lewicę KASZUBY najniższa frekwencja; niskie, ale rosnące poparcie PiS, wysokie, ale słabnące poparcie lewicy na korzyść PO/KO KASZUBY przeciętna frekwencja; silna PO/KO, PiS przegrywa, zmienne poparcie lewicy WŁADYSŁAWOWO BËC ÖTEMKŁIM NA PÖDSKÔCËNCZIIWCYG SZNËKROWAC ZA NOWIMA UDBAMA Rozpöwiôdómë z Angeliką Szulfer, artistką a pödjimcką, utwórcką pödjimiznë kaszëbsczégö etnodizajnu pn. Farwa. Latoś minie 10 lat, ódkądka Të rëgna z „Farwą". Skądka udba na taczi zort pödjimiznë, pöd taką pözwą? Jaczi béł zôczątk - béł ön taczi „farwny"? Möże rzeknąc, co wszëtkô sa zaczało öd uczelnie ASP (Akademia Sztuk Pięknych) we Gduńsku, dze bëło mie ôtemkłé głowa, jak uterôczasnic kaszëbizna i nadać ji nowi wëzdrzatk. W roku 2014 jem stwörzała galeria i kaszëbską prôcownia i na-zwałe je Farwa. Długö jem szuka pasowny pözwë na moja marka - bëło wôżné, cobë pözwa bëła w kaszëbsczim jazëku, ale bez kaszëbsczich lëtrów (cobë bëło ja lżi wësznëkrowac), i zrzeszono z tim, co robią. Farwa to je po polsku barwa, kolor, bo wszëtkö, co tuwö pöwstôwô, je farwné, kolorowe. Pöczątczi, je wiedzec, co nie bëłë taczé „farwné", równak udbów bëło sköpicą. Miała jem wielno möcë a chacë do twörzeniô. Jem stwôrzëła profil na Facebooku, a po tim, w czerwińcu, stacjonarny króm w Kôscérznie. Twój kuńszt góscy w publicznym rëmie, a téż tam, dze je chëczowô cuszô. Jaczé donëchczasné realizacje nôbarżi zaöstałë Cë w pamiacë? 16 Je tegö dosc tëli i je czile taczich, co mie zaöstałë w pamiacë, równak nôbarżi sedzą w głowie te, co urëszniwałë molową spölëzna na utwórczi ôrt, co sa przëczëniłë do pöprawieniô żëcô lëdzy stamtądka a téż pökôzałë kaszëbskösc tëch môlów swiatu. Pësz-ną przigödą bëło malowanie przëstónków z uczniama i rodzycama we Wiôldżim Pödlesu a muralu z dzeca-ma ze szköłë w Kornym. Tedë téż jem bëła niesama i to bëło dëbeltowé przeżëcé. Jesz skôpicą redotë dôwają mie spösoböwé skrzenie. Twörzącë je, wkłôdóm w to wiele robötë a redoscë, wiedzące, co badą służëc w checzach lëdzy w całi Polsce, i colemało dostaja snôżé ödjimczi, jak te skrzenie upiakniwają bëna. Ösoblëwé wëprzédnienié słëchô sa Twöjima projektom użëtköwégö kuńsztu i jich ubutnowieniu na ruchnach. Kögö öblôkôsz? Skądka bierzesz modelów, modelczi, módelątka...? Wszëtcë ti, co jich rôcza do wëspółdzejaniô - to są lëdze, co kochają Kaszëbë, i widzą sa jima Farwöwé produktë. Sami mają lëszt, cobë wząc udzél w ödjimköwi sesji. Sama téż czasto jem modelką Far-wë - pökôzywóm môje projektë na sobie. Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Naje rozmöwë Dze Twój pödjim mô swöje dodóm? Dze twórzisz (króm, galerio, warköwniô/prôcowniô, atelier)? Dze Cebie nachodzą Farwöwé udbë? Stacjonarny króm je w Kóscérznie, prôcowniô w Kamieńce Szlachecczi w mojim rodzynnym dodomie - dze prowadza téż warkównie z karnama, a moja môłô utwórczô baza je w móji chëczi w Baninie. Udbë nadchôdają w różnëch placach i sytuacjach. Żlë jidze ö wzorë - gwësno są pömögłé teczi wëszi-wów i möja wëöbrazniô. Przëdają sa badérowanié tradicje i kaszëbsczégö wzornictwa a zapöznôwanié sa z bókadnoscą mótiwów a wzorów kaszëbsczich - co prowadzy mie do stwórzeniô nowëch interpretacjów tëch tradicjowëch elemeńtów w mój ich produktach. Dbë bierzą téż z głowë, mësz-lącë ó tim, co lubią, a co je nôwôżniészé do przekózanió dali i cobë Kaszëbë bëłë „na topie" (wiérzka, górą). Pómócnó je analiza trendów (czerënków rozwiju) i tego, co lubią kliencë. Wóżné, cobë bëc ötemkłim na pódskócënczi i wcyg sznëkrowac za nowima udbama, co mögą wzbögacëc oferta kaszëbsczi galerie Farwa. Jesmë sa czedës pötkelë w najim stołecznym gardzę, Gduńsku, dze jes prowadza warkównie. Czego może sa ód Ce, kol Ce nauczëc? Warkównie, co je prowadza z dzecama a ustnyma, są, cobë przekózac i uchówac tradicja, kulturowi spósóg, jazëk, rzemiasło, a nabëc prakticzné umiejatnoscë we wëbrónëch óbrëmiach w sparłaczenim z elementarna etnodizajnu. Są one dopasowóné do wieku a brëköwnotów i zainteresowaniów uczastników. }ich céla je zachacenié do rësznégö udzélu a ódkriwanió bókadnoscë kaszëbsczi kulturë. Öbczas warkówniów mówią po kaszëbsku abó wplótiwóm słówka - zanóleżno ód te, skądka są uczastnicë. Dwa pltania ó zdrzódła a ôrtë twórzbë, robötë. Co, ókróm wësziwu a kaszëbsczégó jazëka, je do wëzwëskaniô/zaadaptowaniô/przetwórzenió przez kaszëbską etnodizajnerka? Malejesz póżdôwkówé (przëstónkówé) wiatë, wëpôliwôsz wzorë w drewnie, robisz ze sztofama - jako materio zdôwô sa bëc nôwdzaczniészô do utwórczégó dzejaniô? Baro lubią drewno, może temu, że ono mie towarzi ód urodzenió, jego pócha, faktura, farwa, a téż trwałość i ekologiczny charakter. Rzecze z drewna mają swój, z nôtërë wzati, urok i móżebnosc wprowódzanió cepła i harmonie do ókóló. Jem sa zakochała téż we lnie - je to cëdowny, nôtëralny sztof, co w sparłaczenim z kaszëbsczim wësziwa dodówó óbleczenióm ósoblëwégó, regionalnego charakteru. Jes pódjimcką, co robi z kulturą, ale jes téż białką a mëmą. Jidze to zebrać do grëpë, pógódzëc? Móże ne fąkcje sa w dzélu dofulowiwają? Pógódzywanié różnëch żëcowëch rolów, taczich jak bëcé pódjimcką, białką i matką - wëmôgô bëlny organizacje, łagöscë i wspiarcó ód familie a wespółrobótników. Móm stara twórzëc harmónogramë, co dówają mie możność efektiwno zarządzëwac czasa midzë robotą, familią, ósobistim żëcym. Te tak różné role sa równak dofulowiwają. Jakno matka czëja pödskôcenié do twórzenió produktów, co mdą barżi brëkówné dló môłëch dzecy Mojim, jakno artistczi i miéwcczi pödjimiznë Farwa, głównym motora dzejaniô je miłota do Kaszëb. Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 i" Naje rozmöwë a familiów. Zôs organizacyjne umiejatnoscë z robötë pómôgają zarządzëwac rodzynnym żëcym. Wôżné je, cobë nalezc równowôga midzë różnyma óbrëmiama żëcô i rozmiôc zwëskiwac z doswiôdczeniów. Je kuńszt Twöjim spösoba na möżlëwi wölny czas, żelë sa gö udô wëgöspödarzëc? Są jiné pasje: muzyka, lëteratura, kulinarny kuńszt, wanodżi...? Kuńszt a utwórczé wëpöwiôdanié sa - są téż dlô mie môżnoscą na przijemné spadzenié wôlnégö czasu, pózwóliwają utrzëmac łagösc pömëszlënku i kreatiwnota, przë czim słëchóm téż wiele muzyczi. Jinyma pasjama są wanożenié i köłowô jazda - to je möje mödło ödpöcznieniô, relaksu, co dôwô óradz do pöznôwaniô kulturë, tradicje, lëdzy i môlów - co rozköscérzô mój widnik a ötmikô môg na różnorodność świata. Kołowo jazda towarzi mie od dzecnëch lat, pëszno wpłiwô na fizyczne a psychiczne zdrowie, zmniésziwô stres a pózwöliwô sa ceszëc nôtërą a snóżotą świata wkół, w całoscë Kaszëb. Te pasje nié leno dotegówiwają mie przijemnotów - ale téż pódskôcënków. Co je Twöjim mötora dzejbë? Co Ca pödskôcô, a co przeszkôdzô w dzejanim? Mójim, jakno artistczi i miéwcczi pódjimiznë Far-wa, głównym mötora dzejaniô je miłota do Kaszëb. A znankama: tworzenie z pasją a chac promówanió kulturowi spôdköwiznë kaszëbsczégö regionu. Pódskôcô mie bogactwo tradicje, wzorów i historii kaszëbsczi kulturę, co je móm stara wërôżac przez prôce a warkównie. Przeszkódzó mie colemało felënk czasu, órganizacjowé żimköscë, niesyga dëtków. Tej-sej dradżé je dopasowanie öfertë do zmieniwającëch sa pótrzebów a trendów, jednak jida w jimë, cobë wëna-lezc - co pozwoli na dobëtné prowadzenie kaszëbsczi galerie i chwalba Kaszëb. Umiej atno körzistôsz z internetu przë promowanim firmë. To je medium, dze czasto nie są achtniwóné autorsczé prawa utwórców. Ni môsz strachu, co chto mdze zwielniwac Twöje rozrzeszënczi, iidbë, mödła...? Môsz Të co na öbarna? Jo, je rizykó zwielniwanió rozrzeszënków, udbów a wzorów. Jem mëszla, jak sa przed tim zabez-pieczëc i je zarejestrować, jednak nie jem w sztadze wszëtczégö óbóczëc a sprawdzëc, tej timczasa za-bezpiecziwóm je mójim merka - logo. Nié wszëtkó pókózywóm ód razu i niechtërné moje udbë żdają na wprowadzenie do sprzedowanió. W óstatnym czasu jem ostała óbskarżonó, że kógós dokaże zwiel-niwóm, równak moje dokaże powstałe dzél chiżni niż na osoba sama je zaczała twörzëc. Tej pómôgó mie moja ódjimkówó dokumentacjo na disku, co ja wiedno robią. Jakno projektantka, utwórcka użëtköwégö kuńsztu - nie jes na Kaszëbach sómnô. Jak to je z Wama artistkama? Wespółrobita Wa? Sztridëjeta sa? A może prosto: nie wlôżôta sobie w droga? Jo, kąsk naji je. Tak to je, co z jednyma jem w łączbie i je mie z nima pode drogą, a z jinyma lepi prosto sobie w droga nie wlażac... Co z Twöjich głaböczich szafów a szëflôdów bës zabédowała taczému starszemu jak młodszemu a grëbszému jak zmiarcészému jak jô...? Chłopom bédëja moje lniane kószle. Len to je baro letczi a przewiewny sztof - je przë tim mocny a nie je prosto go przetrzeć czë rozerwać. Kószle są w róż-nëch farwach, mają raczny kaszëbsczi wësziw, tradi-cyjny, różno-módri a szari. Jem gwës, co mdzesz ród. Co je jesz przed Tobą? Marzenia, brzątwienia, mekcënczi, snica? Czegö Cë żëczëc? Przede mną, móm nódzeja - wiele spaniałëch móżnosców a wëzwaniów. Zamierzënczi: bezustôwny rozwij, szerzwienié wespółrobótë z môlowima artistama a rzemiasnikama, co niese téż nowé udbë. Wspieranie póuczënë i kulturalny swiądë, co pomoże w promowanim a uchówanim kulturowi spôdköwiznë regionu. Czego mie żëczëc... niegasnący pasje do twórzenió, bezustówny kreatiw-notë a pódskacënków, co mdą stirzëc do ódkrëwaniô nowëch artisticznëch stegnów i rozwicó trimów. Bëlno bë bëło, cobë jem miała wspiarcé i achtnienié mójégó kuńsztu a zadowólnienié z twórzbë i tego, jak moje prôce uszczestlëwiwają lëdzy. Może mie winszować zjiscenió i szczescó w mójim utwórstwie i cobë jem szła wcyg dali z ną spaniałą wanogą pó świece kuńsztu i pó Kaszëbach. Rozmowa prowadzył a ja zapisół Tomósz Fópka 18 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 ANDRZEJ TURCZYŃSKI - PISARZ I FILOZOF W literaturze doszukujemy się m.in. motywu wspomnień i pamięci, by dowiedzieć się więcej 0 sobie, niejako przejrzeć się w lustrze literackich odniesień i rozpocząć kolejne czytanie. Wspomniany motyw na stałe zagnieżdża się w pamięci literackiej (mowa tu o literaturze publikowanej 1 upowszechnianej), tym samym uzupełnia pamięć zbiorową czy kulturową. Przy czym nie chodzi w tym wszystkim wyłącznie o indywidualne wspomnienia i doświadczenie twórcy, również o znaczenie treści dyktowanej wydarzeniami społecznymi, politycznymi czy religijnymi. Chodzi też o kulturę, która potrafi wzmocnić nawet najbardziej zagmatwane żywoty. Niewątpliwie pamięć w literaturze jest przyczyną oraz budulcem rzeczywistości przedstawionej, jest pełna adniesień, jest koncepcją i wyobrażeniem pisarza. Wgłębiając się w tekst literacki, czujemy relację pomiędzy nim a naszą pamięcią, literaturoznawcy zaś podejmują próby rozszyfrowania relacji pomiędzy iiteraturą a pamięcią kulturową, pamięcią zbiorową. Niewątpliwie literatura nas zmienia, dopełnia i motywuje, oswaja ze światem i „wędruje" z nami przez całe życie. Po naszej śmierci inni ludzie będą eksplorować biblioteki, by na powrót zanurzać się w tych samych tekstach. Czy zatem literatura jest nieśmiertelna? Maksymalista Dziś pragnę przywołać pisarza dużego formatu, człowieka niebywale wykształconego, utożsamiającego się silnie z naturą, erudytę i filozofa wędrującego myślą po polach i łąkach własnego żywota, dojrzewającego w pokoju i niepokoju, wskazującego piękno świata i odsłaniającego jego ułomności. Andrzej Turczyński - bo o tym pisarzu mowa - stworzył mnóstwo znakomitych dzieł, pozostawił po sobie ogromny dorobek literacki, poezję i prozę, dramaty i eseje, recenzje i przekłady, opowiadania rozproszone, wstępy do ka- talogów i prac rozmaitych. Jego pisarstwo jest bogate, wielostronne i nie należy do łatwych. Wyrafinowanie intelektualne i warsztatowe, bogactwo erudycyjne i językowe stawiają Andrzeja Turczyńskiego na piedestale wybitnych pisarzy polskich. W 2006 roku w styczniowym „Przeglądzie Prawosławnym" Danuta Wysocka wspomina tom opowiadań pisarza z lat 1979-2003 pt. Znaki napowietrzne (Koszalińskie Wydawnictwo „Millenium"). Opowiadania ukazały się w tym samym roku, w którym Andrzej Turczyński świętował jubileusz pięćdziesięciolecia pracy twórczej. Istotna jest dedykacja w Znakach napowietrznych: autor zadedykował owe opowiadania Halszce - Umiłowanej, żonie Halszce Olsińskiej-Tur-czyńskiej, która stworzyła kilka tomików wspaniałej poezji. To kobieta nietuzinkowa, już same tytuły jej tomików wyrażają szereg emocji, wskazują metafizyczny niepokój i zadziwienie światem: Czym jest ten kamyk (1998), Jednorodne (1999), Jego Omnipotencja (2001), Mniejsza całość (2003), W stronę Monsalwa-tu (2006), Małostki (2006), Wiersze zebrane i trochę nowych (2008), Bliskie spotkania (2014). W jednym z licznych wywiadów przeczytałam, że żona dla pisarza była całym światem. Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 19 Sylwetka W twórczości Andrzeja Turczyńskiego przenikają się filozofia i poezja, antropologia i medytacja, przewidywanie i wielbienie natury, symbolika i alegoria. Eksperyment w literaturze traktuje jako właściwą dla danej treści formę1. Tak wynika z licznych recenzji i wywiadów, których pisarz udzielił, a które ukazywały się w rozmaitych czasopismach czy wydawnictwach zwartych. W wywiadzie pt. Maksymalista, który został opublikowany w książce Hanny Zaworskiej Dobrze, że żyłem. Rozmowy z pisarzami, autorka na wstępie zwraca się do Andrzeja Turczyńskiego tymi słowami: Przyznam ci się od razu do tego, że twoja twórczość budzi we mnie jednocześnie podziw i lęk. Staję przed nią jak przed literacką odmianą Nia-gary, ogromnym wodospadem problemów artystycznych, kulturowych, filozoficznych, religioznawczych, historycznych, narodowościowych, egzystencjalnych2. Przedruk Maksymalisty ukazał się w książce Andrzej Turczyński. Bio-bibliografia Alicji Świetlickiej3. Urodził się, by tworzyć Andrzej Turczyński urodził się w 22 lutego 1938 roku w Lublinie w starej kresowej rodzinie ziemiańskiej 0 długich tradycjach artystycznych. Był z tych Tur-czyńskich, którzy pieczętowali się starym ruskim herbem Sas I, od prawieku żyjących na Rusi Kijowskiej, na jej południowych terenach, na Ukrainie, Podolu 1 Pokuciu. Turczynówka leżała nad Seretem4. Pierwsze lata życia spędził w majątku Turczyń-skich na Podolu - krainie o głębokim trwaniu historycznym, Podole bowiem zamieszkiwane było już w prehistorii. Zajmuje ono ważne miejsce w polskiej historiografii i kulturze. Owe ziemie znajdowały się ongiś w Koronie Królestwa Polskiego. Podole było miejscem tragicznych zdarzeń w historii Rzeczypospolitej. Zabory zrobiły swoje, przed wybuchem zaś drugiej wojny światowej, w latach 1937-1938, prze- prowadzono tu operację polską NKWD, gdzie ofiarami byli Polacy. Włączenie zachodniej części Podola do ZSRR było skutkiem najazdu na Polskę 17 września 1939 roku. Obecnie większość Podola wchodzi w skład Ukrainy, część zajmuje Mołdawia. W czasie drugiej wojny światowej Andrzej Turczyński wraz z matką i siostrą został wywieziony do Kazachstanu. W 1945 roku znalazł się w Moskwie, przebywał w domu dziecka na Łużnikach, uczęszczał do szkoły rosyjskiej. Dopiero w 1948 roku los go przywiódł do Polski, zamieszkał wówczas w Lublinie. W 1955 roku, tuż po zdaniu matury, podjął studia polonistyczne na Uniwersytecie im. Marii Curie-Skło-dowskiej w Lublinie, które przerwał, by studiować filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, a następnie na Uniwersytecie Warszawskim. W tymże roku debiutował również jako poeta i prozaik na łamach czasopisma lubelskiego „Kamena". W numerze październikowym ukazał się jego poemat Kandelabr Weimaru, a w następnym - opowiadanie Dzikie kaczki. Rodzice Andrzeja Turczyńskiego, Wiktor i Łucja z Miałkowskich vel Namiestnik, byli artystami, zajmowali się malarstwem. Stryj Józef - wybitny pianista i muzykolog - wydał m.in. dzieła Fryderyka Chopina, czyniąc to wraz z Ignacym Paderewskim. Z kolei stryjeczny dziad Juliusz Turczyński, etnograf i pisarz polsko-ukraiński, był autorem książek beletrystycznych5 związanych z folklorem huculskim i życiem na Huculszczyźnie. Inny dziad stryjeczny, Emeryk Turczyński, był etnografem i badaczem tego regionu. Z Lublina i Warszawy do Słupska Andrzej Turczyński pracował w redakcji „Kuriera Lubelskiego", należał do Koła Młodych przy Oddziale Lubelskim Związku Literatów Polskich (ZLP). W latach 1956-1960 publikował przekłady hiszpańskich 1 Helena Zaworska, Dobrze, że żyłem. Rozmowy z pisarzami, Wydawnictwo Muza, 2002, s. 241. 2 Tamże, s. 226 3 Alicja Swietlicka, Andrzej Turczyński. Bio-bibliografia, Słupsk 2003, s. 23. 4 Helena Zaworska, dz. cyt., s. 234. 5 Straszna drużyna. Obraz huculszczyzny z przeszłego wieku, Kraków 1891; Trofym Olenyn, Ostap z Perehińska, Nad Czeremoszem. Nowele huculskie, Lwów 1887; Utwory poetyczne, Lwów 1910; Oleksa Dowbusz, watażka opryszków huculskich (podania o nim a fakt historyczny), [w:] Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej, Petersburg 1893. 20 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Sylwetka wierszy w „Kulturze i Życiu", dodatku do ogólnopolskiego dziennika „Sztandar Młodych". Ciekawostką jest fakt, że pierwszy numer „Sztandaru" wydano w 1950 roku z okazji Święta Pracy6. W latach 1959-1961 Andrzej Turczyński przebywał w Paryżu i Grenoble. Po powrocie z zagranicznych wojaży zamieszkał w Olsztynie (1962-1964), gdzie współzakładał pismo „Przemiany" skupiające młodzież literacką. W 1964 roku przeniósł się do Warszawy, podjął pracę redaktora technicznego w Biurze Wydawniczym „Dom Książki"7. W roku 2003 Alicja Świetlicka wydała bio- i bibliografię Andrzeja Turczyńskiego z wykazem twórczości pisarza, a w nim: książki, sztuki sceniczne, słuchowiska radiowe, tłumaczenia, opracowania ogólne i wywiady. Zamiast wstępu umieszczony został tekst Henryka Berezy, nadesłany do odczytania podczas wydarzenia związanego z promocją książki pt. Lustro weneckie, które odbyło się w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Marii Dąbrowskiej w Słupsku 20 czerwca 2000 roku. Książka została wydana przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich oraz Miejską Bibliotekę Publiczną im. Marii Dąbrowskiej w Słupsku w nakładzie 200 egzemplarzy. Spotkania z czytelnikami Pamiętam spotkania z Andrzejem Turczyńskim, które organizowane były w przestronnej sali kina Rejs w Młodzieżowym Centrum Kultury w Słupsku. Mistrz zasiadał na scenie w eleganckim garniturze, pełen godności i otwartości, i snuł opowieści o swym najnowszym dziele. W pięknym stylu odpowiadał na pytania prowadzących. Elżbieta Wisławska (bibliotekarka, regiona-listka, publicystka, pisarka) pracowała wówczas w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Marii Dąbrowskiej w Słupsku. To ona zwróciła moją uwagę na dzieła Andrzeja Turczyńskiego, przeczytałam wówczas Lustro weneckie. Ta książka odesłała mnie do pamięci mojego dziadka Jana, który czasami snuł opowieści o sowieckich charakterach, o bezwzględności i nie-pojętności „wyzwolicieli", o zesłańcach i ludziach głodnych, którymi można - w sposób okrutny -manipulować, okaleczać ich i pozbawiać człowieczeństwa. Ta książka ośmiela do mówienia prawdy, każe myśleć o owej prawdzie, budzi... Poczułam dygotanie w trzewiach i smutek nad ludzkim żywotem, złość na tych, którzy gotowi są „przepoczwarzyć" się w oprawców, jeśli to się im opłaca lub miota nimi strach. Jak znieść podporządkowanie życia tłumu własnym celom? Niestety są wśród nas tacy, którzy bez wahania zdolni są wyzbyć się człowieczeństwa po to, by posiąść władzę absolutną, a potem przewartościować tłumy w masę poddańczą. Być może w ten sposób próbują leczyć własne kompleksy. Andrzej Turczyński śmiało pisał o tych problemach, wskazując na degradację narodu polskiego, „produkowanie" ludzkich kreatur... Mocne i prawdziwe! Intencją w Lustrze weneckim jest kara za grzechy popełnione na ludziach. Niemniej dochodzenie winy w procesie sądowym nie jest łatwe (dochodzenie czystej prawdy tym bardziej), gdy za winowajcą stoją w rzędzie zakłamani obrońcy zła. Na szczęście świat nie jest zbudowany jedynie z okrucieństwa, gdyby w istocie tak było, ludzkie życie nie miałoby barw. Na szczęście przychodzą na świat twórcy, filozofowie i wizjonerzy, którzy poczynają sobie ze słowem bardzo swobodnie, kochają jego piękno, zadają pytania retoryczne, komponują dzieła tak, by czytelnik był zachwycony i onieśmielony jednocześnie. W numerze drugim „Nowych Książek" w roku 2001 ukazała się recenzja Lustra weneckiego autorstwa M. Orskiego, zachęcam do lektury. Andrzej Turczyński zmarł 15 listopada 2020 roku. Dziesiątki lat swojego twórczego życia spędził w Słupsku. Był laureatem wielu prestiżowych nagród, a nade wszystko był jednym z ostatnich mistrzów słowa - tak pisał o Andrzeju Turczyńskim Ryszard Hetnarowicz, publicysta, dziennikarz i aktor Ośrodka Teatralnego „Rondo" w Słupsku. Danuta Maria Sroka 6 Andrzej Turczyński, online: https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Turczy%C5%84ski [dostęp: 7.03.2023], 7 Alicja Świetlicka, dz. cyt., s. 5-8. Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 21 O MOIM MĘŻU - WSPOMNIENIA Trudno w niewielu słowach zamknąć półwiecze życia (i to życia w niewątpliwie ciekawych czasach) z człowiekiem tak nietuzinkowym, jakim był, jest, Andrzej Turczyński. Swoją rozmowę z pisarzem do książki Dobrze, że żyłem. Rozmowy z pisarzami (2002 r.) Helena Zaworska rozpoczęła, zwracając się do Andrzeja słowami: Twoja twórczość budzi jednocześnie podziw i lęk. Staję przed nią jak przed literacką odmianą Niagary, ogromnym wodospadem problemów literackich, kulturowych, filozoficznych, religioznawczych, historycznych, narodowościowych, egzystencjalnych. Tego rodzaju spojrzenie uznanego krytyka na pisarstwo człowieka, który jest akurat moim mężem, budzić może respekt i rozterkę. Jak to jest? Towarzyszyłam Jego pisarstwu od początku do końca: od sczytywania pierwszych zapisów po gotową książkę, od pierwszego tomiku zatytułowanego Źdźbło morza (1971 r.), pisanego w mojej najbliższej intymnej obecności pierwszego wspólnego miesiąca w Ustce (dedykowanego Halszce - Żonie), po dwie książki ostatnie, które jak dotąd znajdują się w zapowiedziach Wydawnictwa Forma: Żmija lodowa, wąż ognisty oraz Notatki do fabuły. Byłam pierwszą czytelniczką każdej książki w trakcie ich tworzenia. Całą Jego twórczość darzę uznaniem i dumna jestem z poświęconych mi dedykacji, tylko one mnie zaskakiwały po ukazaniu się publikacji. Podziwiam Go również jako artystę. Pomimo tego wszystkiego Andrzej Turczyński był dla mnie, i pozostaje, przede wszystkim ukochanym mężczyzną. Po Jego śmierci pisałam w nekrologu: Andrzeju, Miłości mojego życia, tęsknię do każdego atomu Twoich prochów z nadzieją, że spotkają się z moimi... Niejeden wiersz mojego Męża to apostrofa skierowana do mnie. W niejednym tekście - tak czy inaczej - jestem obecna. Nie czuję się wdową, wciąż trwam w nierozerwalnym związku. Początki wspólnego życia były niełatwe, byliśmy jednak absolutnie zdeterminowani do bycia razem. Nie było między nami ciszy morskiej flauty, wciąż skrzyło, bywało burzliwie i głośno. Umieliśmy się pokłócić nawet o nic, a potem żadne z nas nie umiało powiedzieć, o co poszło. Po prostu wszystko dotykało nas wzajemnie wyjątkowo mocno, nie znaliśmy obojętności. Mimo zakrętów ostatecznie przebywaliśmy w harmonii, a w chorobie (dosięgły mnie chyba najgorsze) mój Mąż był wzorem troskliwości i opiekuńczości. Aż po obsesję. Codzienność Turczyńskiego to czytanie, pisanie i zwykłe zajęcia domowe, które usuwał mi sprzed nosa. Lubił mi usługiwać. A ja Jemu. Wiedliśmy zwyczajne życie. Niezwykła była chyba tylko Jego pracowitość. Wyjazdy, wyjścia - raczej sporadyczne. Owszem, zdarzały się przypadkowe wypady „na wódkę", na przykład do pracowni zaprzyjaźnionego malarza Witka Lubinie-ckiego. Aż nadszedł taki czas w naszym życiu, kiedy samotność we dwoje stała się najistotniejsza. W przywołanym wyżej wywiadzie Heleny Zaworskiej Andrzej powiedział: Wystarcza mi towarzystwo żony. Tak właśnie było. Nasze dni to czytanie, czytanie, czytanie... Satysfakcjonująca korespondencja, kino, wernisaż jakiejś wystawy zwykle zaprzyjaźnionego malarza, Teatr Telewizji. Ten na żywo - najczęściej w czasie pobytów w Warszawie, gdy korzystaliśmy z zaproszeń na Jesienie Poezji. Zdarzały się wówczas bankiety w słynnej Adrii, koncerty, spektakle, na które byłoby trudno dostać bilet z marszu. Może najlepsze bywały wówczas posiedzenia w hotelu, w którym kwaterowano zaproszonych pisarzy. Zbieraliśmy się w jednym z pokoi i w tłumie ludzi okupujących każde z dwóch łóżek, przycupniętych tu i ówdzie i nie wiadomo jak się mieszczących, wybuchały śmiechy i wybrzmiewały anegdotyczne opowiastki. To była prawdziwa zabawa. Bywało, wczesnym latem lub jesienią, że wyjeżdżaliśmy do należących do ZA-iKS Domów Pracy Twórczej w Zakopanem i Konstancinie. To w nich i wokół nich rozkwitało nasze życie towarzyskie. Toczyły 22 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Wspomnienia się intrygujące rozmowy, wyjeżdżaliśmy do pobliskich miejscowości, na przykład do Obór. Spotykaliśmy się z interesującymi ludźmi, toczyły się poważne i mniej poważne dyskusje, potrafiliśmy się dobrze bawić. Szczególnie polubiłam - z wyraźną wzajemnością - pisarza prof. Wacława Kubackiego. Gościliśmy u niego w Warszawie, dedykował mi przysyłane książki. Andrzej świetnie się dogadywał między innymi ze znakomitym (w podeszłym już wówczas wieku) tłumaczem literatury szwedzkiej Zygmuntem Lanowskim, z którym zachodziliśmy do małej konstancińskiej kawiarenki. Zdarzały się pogaduszki ze spou-falającą się ze wszystkimi, a jednocześnie dziwnie wobec wszystkich szorstką córką Jarosława Iwaszkiewicza, Marią. Lubiliśmy się też szwendać po okolicy tylko we dwoje. Podczas licznych wyjazdów spotykały nas prawdziwie miłe chwile, zawieraliśmy piękne znajomości. Zdarzył się też moment odbierający wiarę w to, że „człowiek - to brzmi dumnie". Utkwiło we mnie pewne zdarzenie, może nie do końca warte jest wspomnienia. A jednak! Otóż podczas spaceru uderzyło nas kompletne zaniedbanie konstancińskiej posesji (kiedyś gościliśmy w tym domu) Leopolda Buczkowskiego: zniszczony parkan, walające się śmieci, odpadający brudny tynk, zasnute grubym kurzem szyby. W oknie rząd butelek i pojemników po środkach czystości. .. Przed domem, w stanie opłakanym, stały rzeźby. Pamiętam nasze oburzenie, gdy z zatroskaniem napomknęliśmy o tym w zaiksowskiej jadalni, sądząc, że ten stary pisarz potrzebuje pomocy. Wówczas B.W. wybuchnęła nienawiścią: „Co kogo obchodzi stary dureń, zapisał się do nowego ZLP, myślał, że jeśli się idiota nie zapisze, odbiorą mu ten nędzny domek, niech zdycha". Oto proste myślenie, niech sczezną literaci z reżimowego ZLP, sława i chwała bohaterskim literatom podziemia. Po śmierci Leopolda Buczkowskiego ksiądz odmówił przyjęcia trumny do kościoła. Żona w „Tygodniku Powszechnym" ujawniła, że w chwili, gdy powiedziała księdzu, iż mąż jest na sądzie boskim, w odpowiedzi usłyszała: „A ja go do kościoła nie przyjmę!" To jedno z najgorszych doświadczeń, niestety nie jedyne, naszego z mężem życia w ciekawych czasach. Takie spory, zacietrzewienia fanatyków swoich jedynie słusznych racji, które miały miejsce szczególnie w latach osiemdziesiątych, ale i wcześniej, i później, odbierają nadzieję na dobry świat. Nawet gdy w naszym domu bywało niemal sielankowo, oboje ulegaliśmy skłonnościom do nadmiernego odczuwania egzystencjalnego bólu istnienia i było nam źle. Zdarzało się, że wszystko stawało się czarne i bez sensu. U Andrzeja skłonność ta, jak w ogóle nadwrażliwość, okresowo wprost przesądzały o jakości życia. Po kilkunastu latach związku osiągnęliśmy bliskość, którą można nazwaćparticipa-tion mystiąue. Według antropologa Luciena Lévyego-Bruhla oznacza to współuczestniczenie, współodczuwanie z drugim, jakby rozlanie się tożsamości, całkowite zespolenie. W pewnym okresie naszego związku żyliśmy już tylko sobą i dla siebie. Andrzej w wywiadzie zamieszczonym w książce pt. Słowa i światy (2012 r.) na pytanie Janiny Kozbiel: Jaką rolę - jako jedno z wcieleń relacji Ja-Ty - odegrała osoba niewątpliwie ważna, mianowicie żona, której dedykował pan wiele utworów, m.in. ostatnią książkę „Miniatura zgazelą" (2012 r.), odpowiedział: O naszym z Halszką trwającym czterdzieści lat związku muszę powiedzieć, że jest formą dynamiczną, wzbogacającą nas oboje. Relacja poetka - poeta, zakładająca jakąś konkurencyjność, okazała się w naszym przypadku nietypowa. Zapewne dlatego że dominowała nad nią relacja kobieta - mężczyzna. Jako autor muszę wyznać, że moje utwory wyglądałyby inaczej, by nie rzec - gorzej, gdyby nie czuwała nad nimi moja żona, pierwsza lek-torka, redaktorka i adiustatorka [...]. Trwaj chwilo, jesteś piękna, co przypominając myślę 0 chwili trwania naszego małżeństwa. Z częścią tej wypowiedzi (dotyczącą utworów) nie godzę się i - podobnie jak mój Mąż - myślę, że nasz związek był, a nawet jest piękny. Jest najlepszym, co przydarzyło się w moim życiu, choć wypełniony zarówno cierpieniem - ostatni czas Andrzeja był wypełniony cierpieniem właśnie, oczy nie pozwoliły mu już ani czytać, ani pisać - jak 1 niewiarygodnym szczęściem. Jedno i drugie to dwie strony medalu. Moim medalem jest Andrzej Turczyński. Halszka Olsińska-Turczyńska Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 23 MALOWANIE ŻURAWIA Więc kiedy pędzel już odłożę I u Piotrowych stanę bram, To wtedy, dobry Panie Boże, Spraw, że i w niebie angaż mam. Uwzględnić zechciej, proszę, Panie, Żem jest artysta pierwszy sort, Za piecem, w którym diabeł pali, Racz mi dać, Panie, ciepły kęt. Kiedy wreszcie przestaniemy ulegać terrorowi szaleńców wzniecających wojny? Od samego początku małżeństwa z Anną lękaliśmy się o przyszłość dzieci. W naszym wielokulturowym mieście Danzig naziści Hitlera pojawili się w Volkstagu już w 1930 roku, jeszcze długo przed tym, kiedy wzięliśmy ślub i urodziły się bliźniaki. Początkowo ignorowaliśmy rozwieszane flagi z czarną swastyką. Obojętnie omijaliśmy butnych janczarów Hitlerjugend w brunatnych koszulach i krótkich spodniach, mało obchodziły nas walki uliczne między bojówkami nazistów i socjaldemokracji czy komunistów. Jeszcze na ulicach nie śpiewali Den braunen Ba-taillonen Die Strasse frei (Droga jest wolna dla brązowych batalionów). Niepokój zaczęły wzbudzać ataki na sklepy Żydów. Później było tylko gorzej. Rzesza pod wodzą Hitlera jawnie domagała się eksterytorialnego dostępu do korytarza i przyłączenia Danzigu do Niemiec. Remilita-ryzację Freie Stadt Danzig odczułem osobiście po powołaniu mnie na ćwiczenia wojskowe dla urzędników. Wojna była nieunikniona. Pierwszego września 1939 roku o godzinie 5.45 aresztowano mnie i zawieziono do Vic-toriaschule. (Widziałem na placu wielu znajomych mężczyzn, których przewieziono potem do Stutthofu, a wśród nich kolegę z towarzystwa śpiewaczego Feliksa Muzyka.) Przed zagładą uratował mnie szwagier Theodor, mąż siostry. Był policjantem w stopniu nadinspektora. Staliśmy na podwórzu szkolnym, gdy zostałem wywołany po nazwisku i powiedziano mi, że przyjechał po mnie policjant i zabiera mnie na komendę. Nie wierzyłem własnym oczom - to wrzeszczał mój szwagier Theo w mundurze policyjnym. Ale udawałem, że go nie znam. Wziął mnie bardzo ostro, no i poszedłem posłusznie do samochodu. Zawiózł mnie do mojej pracy w dyrekcji polskiej kolei i powiedział, że mam się ukryć. Byłem tam przez dwa tygodnie, a je- dzenie przynosiła mi żona. Kiedy się uspokoiło, wróciłem do domu. Trzeba przyznać, że pierwsze lata po włączeniu Danzigu do Niemiec przyniosły nam poprawę warunków. Były kartki i tak dalej, ale dało się żyć. Jednak w końcu wojna nas dopadła. Ostatecznie wylądowaliśmy na Ostseestrasse, na walizkach, oczekując na ewakuację w głąb Niemiec, aby uniknąć jeszcze straszniejszych Sowietów. Tylko czy dostaniemy się na pokład tej naszej „arki" - Gustloffa? Czemu spóźnia się mama z siostrą, które mają do nas dołączyć? Jestem już wykończony tą tułaczką, a to dopiero początek w tym burzliwym końcu stycznia 1945 roku. * * * Gdzie te słodkie czasy dzieciństwa? Do tej pory czuję w ustach smak lodów czekoladowych z cukierni Kónigsgarten. Mówili mi rodzice, oboje pochodzący z Kaszub, ze wsi pod Wejherowem, że byłem ich słodką pierworodną turkaweczką. Ochrzczono mnie 4 maja 1900 roku w kaplicy Królewskiej przy Marienkirche w Danzigu. Tam również zostałem przyjęty do Pierwszej Komunii w 1912 roku. Mając czternaście lat, wstąpiłem do chóru i orkiestry młodzieżowej (Katholische Jiinglingsverein Königliche Kapelle Danzig); grałem na rogu myśliwskim. Od 1906 do 1913 roku uczęszczałem do szkoły podstawowej, którą ukończyłem z bardzo dobrymi ocenami. Nauczyciele podkreślali, że moje zdolności do malowania i rysowania są nadzwyczajne, i radzili, żebym dalej się kształcił w tym kierunku, ale rodziców nie było na to stać. Młodsza siostra Gertruda chodziła do gimnazjum, a ja musiałem zacząć pracować. Od 1914 do 1918 roku zatrudniałem się dorywczo jako młodociany i wspomagałem rodzinę. Wtedy już malowałem. Pierwszy obraz stworzyłem w wieku szesnastu lat. Bardzo często w wolnych chwilach chodziłem wzdłuż nabrzeża Motlau, gdzie stał Krantor, symbol Danzigu i częsty motyw w malarstwie. Imponowała mi jego majestatyczna budowa i funkcja, jaką spełniał. Zwiedziłem jego wnętrze, w tym mechanizm podnoszący ciężary. Bardzo zafascynowała mnie ówczesna technika. Żurawia malowałem jako akwarelę lub farbami olejnymi, w porze letniej albo zimowej. Używałem najlepszych farb, jakie mogłem nabyć, 24 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 do akwareli kupowałem też specjalny papier, a obrazy olejne malowałem na kartonie. Od czasów chóru i orkiestry młodzieżowej marzyłem o kupnie instrumentu, który mógłbym brać ze sobą na wędrówki z kolegami. W 1918 roku za swoje pieniądze kupiłem wyjątkową lutnię. Służy mi ona do tej pory i pozostanie ze mną na zawsze. Ach, te szkolne czasy i beztroskie wyjazdy z grupą przyjaciół na rodzime Kaszuby. Grało się i śpiewało przy sentymentalnych dźwiękach lutni niczym średniowieczni minstrele. Moja gruszko wata Wan-dervogellaute towarzyszyła nam w wędrówkach przez wsie i pomagała w propagowaniu patriotyzmu lokalnego. Dzięki temu poznałem piękno i urok ziemi moich przodków. Przy akompaniamencie lutni szliśmy i śpiewaliśmy niemieckie piosenki, bo polskiego języka nie znaliśmy. Było zawsze wesoło. Nocowaliśmy u gospodarzy w stodołach, na słomie czy sianie, ciepłe posiłki robiliśmy sobie nad ogniskiem. Nasze śpiewy miały na celu sławienie przyjaźni i pokoju między ludźmi. Ale nigdy nie popieraliśmy tego faszystowskiego nacjonalizmu! Moi rodzice w czasach Freie Stadt Danzig zachowali Kartę Polaka. Szperając w dokumentach, doszedłem do wniosku, że nasze nazwisko - Pu-pacz - pochodzi ze Słowenii, skąd przybyli moi przodkowie w XVII wieku. Tam żyło dużo osób, które tak się nazywały. My w rodzinie kultywujemy polski zapis i protestowaliśmy przeciw jego zniemczaniu w dokumentach. W czasie wojny podpisałem nazwiskiem w wersji zniemczonej zaledwie dwa obrazy - tylko po to, aby je korzystnie sprzedać Niemcom. Od połowy 1918 roku do sierpnia 1919 roku byłem w wojsku pruskim. Najpierw w 17. Batalionie Pionierów w Thornie, a później w okręgowym dowództwie w Danzigu, gdzie miałem ze sobą moją lutnię. Od 1919 do 1922 roku uczyłem się zawodu litografa w firmie R. Gerschalky przy Dorstadter Graben 25. Najbardziej lubiłem zajęcia w plenerze i odnajdywanie niewidocznych linii perspektywy. Jak zmieścić obok siebie strzeliste wieże Marienkirche i kamienice aż do Lange Briicke? Jednak dzięki mistrzowi Gerschalkyemu stopniowo się człowiek nauczył. Potem przyszedł czas na sztukę litografii - przenoszenia rysunku na kamień i drukowania. Proces ten polega na przyłożeniu zwilżonego papieru do kamienia stanowiącego matrycę i odbiciu rysunku na prasie litograficznej, odpowiednio delikatnej, aby nie skruszyć kamienia. ■ Portret Franciszka Pupacza z 1940 r. t/1] Dn Kalka z archiwum malarza O proszę, Sowieci znowu ostrzeliwują nas z armat. Nie udało nam się ewakuować przed szturmem Rosjan, więc teraz musimy siedzieć w piwnicy. Tak się toczy wojna w końcu marca 1945 roku. Pomerania nr ą (585) / Kwiecień 2024 25 Wspomnienia mmmiM'K * * * Przed ślubem mieszkałem przy Schönstrasse 2, u rodziców, i oszczędzałem na zakup pianina. W 1926 roku nadszedł nareszcie ten dzień, w którym mogłem zrealizować wielkie marzenie - udałem się do sklepu Ottona Heinrichsdorffa z instrumentami muzycznymi. Czas poza pracą spędzałem na graniu na pianinie albo lutni, jak również śpiewałem solo lub z moją siostrą Gertrudą w kościele na ślubach lub w innych okolicznościach. W 1927 roku Gertruda poznała pewnego chłopaka i postanowiła wyjść za niego za mąż. 26 Pomerania nr 4 ( Jednak był problem - on był niemieckim policjantem (Schupo), więc siostra musiała udowodnić, że w naszej rodzinie ani u naszych najbliższych krewnych nie ma Żydów. Podjąłem się zastąpienia jej. Wędrowałem po biurach na plebaniach, pobierając potrzebne odpisy metryk chrztu. Zajęło mi to dużo czasu, ale się udało - siostra mogła wyjść za mąż za tego policjanta, Theodora Resmera. Ślub miała w 1928 roku. Jako policjant Theo należał też do NSDAP (ja nie byłem członkiem żadnej partii). We wrześniu 1939 szwagra służbowo przeniesiono do Poznania. Przeprowadził się tam ) / Łżëkwiat 2024 Wspomnienia z żoną i moją matką Bertą. Ojciec już od 1932 roku nie żył. Jako kawaler trochę podróżowałem po Europie, byłem we Włoszech i Austrii. Miałem paszport Freie Stadt Danzig, więc nie było problemów ze zwiedzaniem Europy. Interesowała mnie architektura, a najbardziej kościoły katolickie z przepięknymi obrazami oraz bogaty wystrój wnętrz. Tego w Danzigu nie widziałem - protestanci, którzy przejęli kościoły katolickie, całe piękno wewnątrz niszczyli, obrazy na ścianach i suficie przemalowywali białą farbą. Często chodziłem ulicami Danzigu, z podziwem oglądając wystawy sklepów, najchętniej z wyrobami z bursztynu. Tak mogę opisać przykładowy dzień spędzony na ulicach starego miasta: Jest, dajmy na to, początek 1936 roku. Breitgasse. Idę lewą stroną, bo chcę zobaczyć złoty zegar na szczycie Marienkirche. Mijam numer 37 i staję na rogu 1 Damm. Spoglądam w prawo - jest! Na tle poczerniałych cegieł kościoła lśni nowym złotem, wspaniały, właśnie co odnowiony. Wielu przechodniów również zerka w tamtą stronę, bo przecież przez prawie dwa lata zegara nie było. Och nie, stoję na rogu przy 1 Damm! Zdecydowanie nie odpowiada mi towarzystwo: pod numerem 43 mijam z obrzydzeniem i lękiem siedzibę Ortsgruppe Altstadt gdańskiej NSDAP. Powoli dochodzę do połowy ulicy. Wystarczy tylko przekroczyć Bootsmannsgasse, by stanąć pod prawie czarnymi murami Żurawia. To mój bardzo dobry znajomy. W kolejnym budynku, pod numerem 83, mieści się Cafe Krantor, w której znajduje się zawodowy Teatr Żydowski. Powstał już w roku 1933 (jakby na przekór nazistom, którzy wówczas doszli do władzy), ale dopiero w roku 1935 znalazł stałą siedzibę przy Breitgasse. Sprawdzam repertuar. Jest na co popatrzeć, wystawiają na przykład Tewjego mleczarza Szolema Alej-chema. Przechodzę przez Tagnetergasse i natychmiast staję oko w oko z jednym z największych wydawnictw Danzigu. W kompleksie budynków od 88 do 94 mieszczą się redakcje i drukarnie koncernu Hansa Fuchsa „Danziger Neueste Nach-richten". To tu powstaje największy dziennik, to tu drukowane są książki i albumy. W oszklonych gablotach wiszą kolejne wydania gazety. Nie stać mnie na codzienne kupowanie egzemplarza, więc mogę ją przeczytać za darmo. Ze względu na zbieżność z moim imieniem zawsze wypatruję wesołych felietonów o Franzu Poguttkem, który snuje opowieści na temat zwykłego życia w Danzigu. Tu pracuje mój kumpel z kaszubskich wycieczek, dziennikarz Matthias Dunst. Obiecał załatwić arkusze papieru do malowania akwarel. Czy go dziś zastanę? Z portierni dzwonię do jego redakcji. Na szczęście osobiście podnosi słuchawkę, więc podaję umówione hasło: - Czy masz dla mnie stary rocznik waszej gazety? - Jo, poczekaj na ulicy. Znajomy portier taktownie udaje się za potrzebą. Po chwili Matti zjawia się z pakunkiem trzymanym oburącz. Nie mogąc na przywitanie podać mu dłoni, klepię go tylko przyjaźnie w ramię, na co uśmiecha się zawadiacko. - Oprócz zwykłych arkuszy białego kartonu mam dla ciebie cymes, pięć arkuszy papieru czerpanego specjalnie do akwareli z wytłoczoną pieczęcią Schoellers Parole z Osnabriicku, nie do zdobycia w Danzigu. * * * Burzliwa jest wiosna 1945 roku. Wybuchy w nieodległym Langfuhrze przypominają mi okro-pieństwa, jakich byłem świadkiem lub uczestnikiem tuż po wkroczeniu do miasta Rosjan. Zostałem aresztowany i zawieziony na Pelonker-weg w Oliyie, gdzie Rosjanie urządzili prowizoryczny obóz dla jeńców. Każdy z nas był przesłuchiwany przez oficera. Wezwany, musiałem na jego biurko wyłożyć wszystko, co miałem przy sobie - między innymi krzyż Pana Jezusa z relikwiami świętych, który całe lata i w czasie wojennym nosiłem przy sobie. Rosyjski oficer wziął go do ręki i chwilę mu się przyglądał, później spytał, czy ja w ten krzyż wierzę. Potwierdziłem, a on odpowiedział, że to dobrze, i mi go oddał. Wkrótce potem miałem wypadek w obozie - poślizgnąłem się na schodach i silnie stłukłem sobie lewe kolano. Chodziłem o lasce, gdy wydano rozkaz dalekiego marszu do Grudziądza. Oznaczało to, że zostaniemy załadowani do wagonów bydlęcych i wywiezieni do Rosji. Miałem różne pomysły, jak tego uniknąć. Postanowiłem tak mocno stłuc kolano laską, abym nie był w stanie iść do Grudziądza. Tak też wieczorem zrobiłem - rano było niebieskie i opuchnięte jak bania. Lekarz, który badał mnie przed wymarszem, stwierdził, że nie zdołam przejść tak długiej trasy, więc zwolniono mnie z obozu do domu. Na drzwiach zastałem napis ostrzegawczy: UWAGA, TYFUS. O co chodzi? Dowiedziałem się, że po wkroczeniu Rosjan do Gdańska i po przejściu frontu za wojskiem przyjechali wozem szabrownicy. Przemocą chcieli zabrać nasze pianino. Już mieli je Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 27 Wspomnienia załadowane, gdy moja żona wróciła z rosyjskim komendantem, a ten rozkazał instrument odstawić na miejsce. Żona z wdzięczności podarowała oficerowi patefon razem z płytami. Potem nakleiła na drzwiach do mieszkania kartkę o tyfusie. Od tego czasu mieliśmy spokój. Choć Rosjanie nadal rządzą się tu w najlepsze. * X- * Wspominam radosny czas, gdy na wiosnę 1944 roku miał się urodzić nasz synek Hubi. Moje zarobki były niskie, więc stale dorabiałem rysowaniem okolicznościowych laurek lub pamiątek komunijnych. Od czasu do czasu udawało mi się sprzedać jakiś obraz. Najczęściej była to akwarela z Marienkirche lub Krantorem. Tej zimy, gdy moja żona Anne (z domu Marszałkowska) była w ciąży z czwartym dzieckiem, Hubertem, dostałem list od szwagra z Poznania - pisał, że potrzebuje dla kolegi z komisariatu policji w miejscowości Schi-rotzken koło Brombergu obrazu pamiątkowego z Danzigu, gdzie razem kiedyś służyli. Pomyślałem, że Krantor sprawdzi się najlepiej. Aby dobrze się spisać, postanowiłem skopiować znaną akwarelę Paula Kollecka, przedstawiającą Żurawia widzianego ze Speicherinsel. Zaplanowałem, że użyję jednego z zaoszczędzonych arkuszy papieru czerpanego firmy Schoellers Parole i przerobię widok letni na zimowy oraz dorysuję współczesne statki transportowe, które zastąpią żaglowce. Na podstawie tej akwareli zrobiłem sobie kopię zarysu Żurawia na kalkę techniczną i poszedłem nad Motlau sprawdzić, jak pasują szczegóły na szablonie. Niedzielny poranek był ciepły. Ulicę Frauen-gasse omiotła poranna bryza znad Motlau. Czerwone flagi z czarnymi swastykami zwisały bezwładnie jak niezrzucone z masztu żagle w czasie flauty. Poczułem rześki powiew, gdy przeszedłem przez wąską bramę. Zatrzymałem się na nabrzeżu i oparłem o barierkę. Wciągałem nosem powietrze mieszające się nad miastem, które -doprawione drażniącym nozdrza odorem ryb sprzedawanych na Fischmarkcie i skrzeczącą obecnością unoszących się nad dachami mew - przywoływało mi na pamięć lata dzieciństwa. Wiatr historii niejednokrotnie burzył spokój mieszkańców, którzy tkwili między zależnością od morza a naciskami z głębi lądu, usiłując zachować własną niezawisłość. Ale nie przyszedłem tu wdychać powietrza. Zostawiłem za sobą ceglanego Żurawia z drewnianą konstrukcją dźwigu wzbijającą się w niebo. Minąłem pustą 0 tej porze przystań statków wycieczkowych, które wkrótce miały zacząć się pojawiać w zakolu rzeki między Burgstrasse po stronie stałego lądu, koło Szkoły Nawigacji przy Karpfenseigen, a elektrownią na wyspie Bleihof. Ze wschodniej strony Motlau zabudowano sięgającymi szóstego piętra spichrzami z fasadami pociętymi szachownicą pruskiego muru. Dziś, w niedzielę, pomost, przy którym cumowały statki - bezpośrednio przy spichrzach na Hopfengasse - był pusty, ale zwykle panował tu tłok i hałas, ładowano zboże na barki i do ładowni. Przy pracy uwijali się sztauerzy, marynarze i robotnicy portowi, z położonych w przyziemiu biur dobiegały głosy urzędników, którzy dobijali targu z kapitanami statków. Po zaułkach spichlerzy szwendały się luntrusy. Z drugiej strony Motlau dumnie stał czerniejący Krantor. Usiadłem na rozkładanym drewnianym krzesełku na skraju pustego pomostu i trzymając w dłoniach kalkę, zacząłem wpatrywać się w pomarszczone poranną bryzą wody rzeki. Przymierzyłem papier do zarysu Żurawia, podglądając obraz pod światło. Żaglowiec z akwareli Kollecka trzeba stanowczo odsunąć w prawo, aby Krantor był widziany w całej krasie. Statki towarowe niech mają na masztach gołe reje. No właśnie, trzeba trochę rozjaśnić poczerniałe cegły baszt i całkiem już czarne deski konstrukcji dźwigu. Białe plamy śniegu rozświetlą cały obraz. Muszę naszkicować układ pływającej kry 1 blaski widocznego w prześwitach odbicia Żurawia. W tle pokazać architekturę Danzigu w promieniach porannego słońca. Niemiecki kolega szwagra będzie ciepło wspominał miasto swej młodości. Niech nad tym miejscem wciąż krąży jego opiekuńczy duch - genius loci - sprawca wszystkich rozgrywających się tu tragicznych i szczęśliwych zdarzeń. Grzegorz Rozkwitalski Bibliografia: Abramowicz Mieczysław, Ulica Szeroka - Breitgasse, „Był sobie Gdańsk" 1997, nr 1, s. 11-17. Kolleck Paul, Nach Originalen des Kunstmalers, Verlag und Herstellung: A.W. Kafemann GmbH, Danzig 1920. Pupacz Franciszek (niem. Franz Pupatz, 1900-1994), fragmenty rękopisu wspomnień udostępnione przez syna Huberta. Żukowska Izabela, Teufel, wydawnictwo Oficynka, wyd. 3, Gdańsk 2020. 28 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 SZTEFANA BIESZKA TĘSKNOTA A UCZBA KASZËBSKÔ Zrzeszińc Sztefón Bieszk (1895-1966) béł wësłó-ny w roku 1934 przez Kuratorium Öswiatë w wójewódzczim tej Torniu jaż do Zamósca. W zélniku jesz pisôł lëst z Chełmna, a pósobny, z początku rujana, béł ju z Zamósca, w chtërnym to miesce béł öd początku szköłowégö roku, od 1 séwnika. Colemało w biogramach Bieszka stoji, że wrócył na Pömörzé jesenią 1937 roku1. Je w tim tëli prôwdë, że jesenią fakticzno Bieszk ju wiedzôł, że wrócy, ale béł na pôłnim Pôlsczi jesz pół roku, na gwës jaż do Jastrów roku 1938. Tej, raza z żëczbama na Jastrë, napisôł slédny lëst do klerika Francëszka Grëczë z Zamösca, a lëst z początku czerwińca béł ju wësłóny z Chełmna, dze zamieszkôł na wiedno. Chcôł sa dostać do Kartuz, ale mu sa to nie udało. Ni ma wątpie-niô, że uczebné wöjewódzczé władze nie chcałë gö dac do nôbarżi kaszëbsczégö miasta, dze wëchôda „Zrzesz Kaszëbskô". Kö doch prawie zć kaszëbsczé dzejanié béł ön - podobnie jak Jar Trepczik - wënëkóny dalek, jaż na drëdżi kuń< Rzeczëpöspöliti. Jiwerno mia sa sprawa z Aleksandra Labudą popularnym Guczowim Macka. Rządco wie województwa konieczno chcelë bëc g( lóz z Kartuz. Chcelë go oderwać ód „Zrzeszi Kaszëbsczi", chtërny béł przędnym redaktora Guczów Mack czasto biwół tej w sôdzë za., pisanié prôwdë midzë jinszima ó kartësczicł rządcach. Baro mu doskócół starosta kartëscz Jerzi Czarnocczi, ten sóm, co dokuczół té: dr. Aleksandrowi Majköwsczému2. Labuda n miół za co żëc. Na ostatku zgódzył ón sa przeńc d< Urzadu Skarbowego w Torniu, dze na początki roku 1937 przejął posada urzadownika. Tan Labuda wprzigł sa w dzejanié Towarzëstwa Mi 1 Zdrzë biogram S. Bieszka w: H. Mross, Pracownicy naukowo-dydaktyczni Wyższego Seminarium Duchownego. Pelplin 1939-95, Pelpli 1997, s. 39—40. Téż: Pro Memoria Stefan Bieszk (1895-1964), red. Józef Borzyszkowski, Gdańsk 2013, s. 9. 2 Zdrzë: E. Prëczkôwsczi, Nieznóny lëst Majkôwsczégô do Grëczë, w chtërnym jiscy sa na biéda, „Pomerania", styczeń 2024, s. 41 —45. 3 E. Pryczkowski, Król Kaszubów. Karol Krefft, Banino 2016, s. 34-48. Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 2 Z dzejów kaszëbsczi rësznotë łotników Kaszëbiznë „Stanica" założonego przez Edmunda Jonasa i Karola Kreffta 18 gódnika 1936 roku3. W taczi sytuacji Labuda ni mógł ju póswiacac sa „Zrzeszë Kaszëbsczi", chtërna prze-żiwa krizys. To dzejanié sa nie widzało Sztefano-wi Bieszkówi. Ön mëslôł, że Labuda dół sa na wiedno usydlëc pölsczim rządcom, ô chtërnëch Bieszk miôł baro lëché zdanié. Tak równak nie bëło. Labuda béł w dradżim dëtköwim stanie4. Do „Zrzeszë" - na kuli mógł - pisôł. Rëchtowôł téż bëlną ksążkówą rzecz. Bëłë to Zasady pisowni kaszubskiej, co ukózałë sa krótko przed wojną5, przez co zretało sa jich dëcht mało egzemplérów. Jeden z nich miôł ks. Grëcza, ód niego zrobione bëłë kopie. Dwie z nich móm w swójich zbiorach. Redagówanim „Zrzeszë Kaszëbsczi" w tim czasu zajimół sa Feliks Marszółkówsczi6. Sztefón Bieszk béł baro ród kóżdému numrowi, jaczé do Zamósca bëłë wëséłóné. To bëła nówóż-niészô jego łączba z kaszëbską rësznotą, ókróm korespondencji, ösoblëwie z klerika Grëczą. W kórtce z 17 gromicznika 1937 r. skribli ón o wiôldżim talence młodégó póetë, zrzesziń-ca Jana Rómpsczégö (1913-1969)7, chóc - jak pódsztrichiwó - nówicy so ceni prozatorsczi kuńszt Grëczë, nawetka wëżi ód Larë, a pod tim miona sa tacył Aleksander Labuda. Hewó ne przemëslënczi z kórtczi ódebróny przez klerika Grëcza w dniu 17 gromicznika 1937 r.: Wielebny Ks. Franc Grucza Ni mające czasu, bë kochanemu ë tczëwôrtnému Ksadzowi wësłac lëst jakno sa nôleżi ë jak-bëm chcôł - w tim roku jakbë purtk widzôł, tëli móm prôcë na karku wszednégô ôrtu - musza ôprzestając na jaczi taczi fotce ë pôra słowach, bë le wërazëc moja póczestnosc i pödzyw dlô Niegô w prôcë dlô naji nóukochańszi sprawë ë swiati Kaszëbsczi! Nôwikszô redosc dlô mie to „Zrzesz". Le kô rôz na miesąc! Ale zdrza tam piakné zachë waje i kônstatëja bëlny postąp. „Zrzesz" mô dich-tich „pozom", ful nowi wiédzë, snôżich mëslów a wiérztów, jak nen buszny „Wsëbój" Rómpsczégô. Jem ti dbë, czej to je sëła jesz lepszo od Tr [Trep- czika - E.R] Ale u Waju pôdzywióm stil ë dejalny wsebôt, chtëren trzimô procemwôga na kąsk nie-krzescejańsczi stil Larë. Dzakuja wama! Równak nen piakny pomnik prałatowi je udałi i piakny. Kóżdërny czędk Zr. [„Zrzeszë" - E.R] to bëlny krok w przińdnosc, w dobëcé naji! Scyskóm BSt. To je dëcht wejle czekawé, że nen czas wënëkaniégó Bieszka do Zamósca, Trepczika do Wiólgópólsczi i Labudę do stolëcë województwa w Torniu béł, prówdac, baro brzadny w dzeja-nié lëteracczé. Nót nadczidnąc, że w 1935 r. sa ukózół prawie w Wiólgópólsce pierszi w dzejach piesniók z kaszëbsczima spiéwama8. Béł to téż ösoblëwie bókadny cząd kaszëbsczi rësznotë. Przede wszëtczim za sprawą toruńsczi stowôrë „Stanica", chtërna w tim czasu rëchtowa wëdanié skarbu kaszëbsczi lëteraturë, Żëcégô i przigôdów Remusa, co ostateczno sa stało na zôczątku 1939 roku. To béł téż czas ukôzywaniô sa bëlnëch do-kazów ks. Bernata Sëchtë. W 1937 r. ukózół sa bódój nôpiakniészi jego dramat Hanka sę żeni9. Nen „kuńszt" i czile jinszich bëłë wnenczas baro popularne i ród ödgriwóné na binach. Ks. Sëch-ta równak szedł j inszą dej ową stegną. Stosowół téż swój pisënk, co wëchôdôł barżi z tradicji utwórstwa Hieronima Derdowsczégó. To bëło pąkta dejowégó sztridu midzë zrzeszińcama a Sëchtą, co je merkac w lëstach Bieszka, chtëren tak a tak równak wësok wenerowół pismienizna pózniészégó autora wiôldżégô słowarza kaszëbsczégó10. W całoscë widzół ón w karnie spartaczonym z seminarium w Pelplënie (ks. Sëchta béł absolwenta, a pótemu wëkładow-cą) wióldżich przestójników kaszëbsczi sprawë. Kó miół w tim czësti rëcht. Wszëtcë, z chtërnyma trzimôł łączba (Grëcza, brat dr Kazmiérz Bieszk, ks. Wëdrowsczi) bëlë zawółónyma Kaszëbama, ódegrelë wôżné role w ti rësznoce. Bëlë téż taczi, co sa piakno zapöwiódelë, jak ks. Jan Glisz-czińsczi, do jaczégó Bieszk wësłôł primicyjné żëczbë po kaszëbsku. Niesteti, nen młodi ksądz Kaszëba, tak samo jak jego ö trzë lata starszi brat ksądz Francyszk, wnetka zdżinalë na II wojnie światowi. Pöchôdelë z Módzela na Góchach. Jan 4 Al-manach Biblioteki Publicznej Gminy Wejherowo w Bolszewie, red. J. Borchmann, B. Wiszowaty, Bolszewo 2011, s. 11. 5 A. Labuda, Zasady pisowni kaszubskiej, Toruń 1939. 6 Pro memoria. Feliks Marszałkowski (1911-1987), zebr. i opr. J. Borzyszkowski, Gdańsk 2007. W titlu winien bëc rok 1914, w jaczim F. Marszôłka sa urodzyl. 7 Ob.: A. Jabłoński, Naród: wspólnota wyobrażona. Jan Rompski do Kaszubów, Warszawa 2023. Téż: Spuścizna Jana Rompskiego, Katalog Rękopisów MPiMKP w Wejherowie, Wejherowo 2005. 8 Zdrzë: J. Trepczik, Kaszëbskjipjesnjôk, Rogoźno 1935. 9 B. Sychta, Hanka sę żeni, Wejherowo 1937. 10 Ob.: J. Walkusz, Piastun słowa ks. Bernard Sychta, Gdańsk — Pelplin 1997. 11 A. Nadolny, Słownik biograficzny kapłanów wyświęconych w latach 1921-1945 pracujących w diecezji chełmińskiej, Pelplin 2021, s. 153-154. 30 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Z dzejów kaszëbsczi rësznotë zdżinął w Piôsznicë, a Franc stół sa ofiarą lagru w Dachau11. W ZaMÖSCYM 30 STRËM. 37. Lubötny Ksaże a Drëchu. Möckô żem sa redowôł z Wajégô Jastrowégô lëstu ë te najégô rësznégô ôrtu pisaniô. Kô to je dopierze prôwdzëwô Kaszëbskô, w lësce, czej nick lëteracczégö ni ma, jak no w „Zrzeszë". Dobrô mësel [?] Trep-czika, bësmë, wënëkahcë, piselë korespondencje zwënëkaniégô miedzësebie. Chcemële rôzpróbować. - Ne ödjimczi z najégô romanticznégö wanożeniégö w lece - nôwicy nie daję sa uwikszac, bôm z górë zle uprawił negatiwë, wedle jaczégô pödracznika za słabô wërobiony, dlôte uwôżóm to tu leno za próbczi. Terô technika ödjimaniô chutkó pôstapuje a temu nôlégô wszëtkô wëpróbôwac a [sa? - dop. red.] nauczëc. Dodôł jem jesz 3 wëjimczi z Waji „sztëczi" biskupio-pómórsczi [?] sztëczi na métrë (abô kilométrë?). - Gwësno niejedna na fotografio dałabë sa ôbjąc barżi kontrastowo, przë dobiéranim papiórów ë krasów [?] - le chto to môże. Më mómë tak ful głowë jinszich zajmów, wôdżi jinszi... chöcô ta „Zrzesz" miłotnô! Kulëż chcôłbë ny „Zrzeszë Kaszëbsczi", anigle fôtografôwaniégô! A köżdërny mô jiwrów z köpicą, tim barżi w najim wieku. Dlôte Ksądz lubôtny nie dostôł nick ôd mie taczi cząd czasu. Niech le Gô pôceszi to, że dlô Zr. chca prôcowac, a do te trzeba czasu. Chóri człek chutkó prôcëje, ale zajmë kasz. dlô mie są baro odległe. Jem udbë, jiże ten le może dobrze pisowac ô Kaszëbsczi, chto zna-je bëlno zajmë pôlsczé ë świata na ögle, a wic jak Labuda je przekłada, wpierw bëc kimś, a zrobis cos [dlô Kaszëbsczi]. Biédny Lara dlô najuje zdżiniati. Bo chto je u żłobu pôlôcha, nie mdze póliticznie mógł dzałac. Kaszëbskô potrzebuje maczenników ë prizë, ë przesladowaniégó, ë przenieseniô, ë wszëlczégö ucësku... To wëdôwô wiôldżé deje! Ale jim chto lepi jé, tim cenczi spiéwô! Abô nié? Kaszëbi - urzadniczi - cëszi kóta!! Tak samô „milionowigduńsczi"! Ni mô to znankówac, że Sëchta i taczi to nick nie wôrtny. Leno wôżniészô jednota nigle talent. Abó „Remiis", czë nie béł długuszkó napisóny, a chtëż spiéwôł, że stół sa biblëją tatczëznë? Nie mdzemë zazdrosny na „Stanica". Nie mdze za wiele Kaszëbsczi, kulëż ji badze. - Mie le téż póli serce za lata i wa-nogą kaszëbskę! Mdzemë śpiewać (piesnie Trepczi-ka, „Czólińce" ë jinszé nowé). Czë Rąpsczi (to je pó prôwdze kaszëbsczé pismienié, nié Rómpsczi) jesz je w Rajkówach. Napisôł mie rôz bëlny lëst, a chcôłbëm mu ódpisac. Ö ti kolonizacji Kaszëb lepi rozbiór zemi kasz. - ju słëchółjem. Nôlégó uderzëc alarm, prziń-dze do te, że mdzemë mielë „Bót Drzimałë", czej Kaszëbi mdą mieszkać na botach, wënëkóny ze swóji zemi? Ale to mdze bëlné szturchanie dló spiącëch Kaszëbów. „Spiącé wojsko". Jem ti dbë, ko Kaszëba na taką tema nie mdze pisół w ógle dló chwałę pólsczi, czej nóm je potrzeb cojinszégó. Jó sa ceszaju na nową „Zrzesz", w ti znów dobëcé, kąsynka prziń-doscë ë malinko cedżełka na kultura kaszëbską! I chto to je „Klëniôcz", ë nen historik piszący w Zr.? Je baro małé karno piórów kaszëbsczich. Jaż wstid-no. Tëliju mómë inteligencji, mógłabë Zr. wëchadac co niedzela, żebë kąsynk bëła ambitu nórodnégó. Czemu ni ma jinszich wiérztów, leno tëch ze Strzép-cza, a dze je bëlactwó a kóscérskó grëpa? Ko w Pelp. niemało je młodëch Kaszëbów. Jak no nen Glisz-czińsczi Kaszëba, Jónk? Czë on uświadomiony? Na-pisół jem mu żëczenia kaszëbsczé na primicją! Jak Kaszëba, to sa uceszi, jeżlë nié, niechle sa górzi! Ale to bëlny dóm kaszëbsczi w Módzelu. Żlëbësmë tam pójachelë lata? Je wiólgó trasa kajakowo: Jabłuszko - Koronowo! Abó Jabłuszko - Gródek (Wdą!). Redënió jesz róz môżemë téż! Wëjął jem czile fotek dló nadwódżi - Sélaja przez prałata! Z Boga, Bieszków Sztefón W lëstach Bieszka prosto zadzëwiwô jegô bogato słowizna i jazëköwô zracznota. Ko on doch od môłégö nie gôdôł pö kaszëbsku. Wiera czas jego nôwikszi uczbë kaszëbiznë béł prawie w Zamôscu. Czëtôł tam, co le mu do raków wpadło. Swiód-czi ó tim wiôldżé zaczekawienié wszëtczim, co na Kaszëbach sa dzejało. Szkoda, że felëje lëstów klerika Grëczë. Ale je wiedzec, że nen ódpôwiôdôł mu ród i dosc czasto, chóc béł sóm baro zajati przédnikówanim w Karnie Kaszëbólogów w Dëchównym Seminarium w Pelplënie, a ju rëchtowanim sa do ksażewsczich swiaceniów (4.06.1939). Równak to ód Grëczë Bieszk dowiedzôł sa téż na gwës, że „Klëniócz" to je on sóm, a że młodim historika w „Zrzeszë" béł Brunon Sobczak, bëlny Kaszëba z Wióldżi Wsë, jeden z mni znónëch zrze-szińców, kąsk zabôczonëch, na gwës wórt wikszi uwódżi, a móże i ksążkówi publikacji. Wórt téż nadczidnąc, że chto wié, czë nié Sztefón Bieszk béł pierszim prawie, chtëren głośno i czasto nazéwôł „Remusa" Majkówsczégó arcëdokaza. Kó ón wskózywół, że no dzeło je jak kaszëbskô Biblio. Béł bëlnym tego propagatora. Temu téż sledzył pókrok kóle wëdaniô dzeła w to-ruńsczi „Stanice", chóc sóm z Zamósca nie bel wiele w sztadze pomóc. Za to miół w tim swój udzél ks. dr Kazmiérz Bieszk i klericë z Pelplëna, co pod przédnictwa Grëczë, a na gwës téż pód cëska Bieszka, zbiérelë dëtczi na Żëcé i przigódë Remusa. Eugeniusz Prëczköwsczi Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 31 "mmmmmm mihmmuim'. Historyczne centrum Pogórza, obecnie ulica Kontradmirała Xawerego Czernickiego. Fot. Andrzej Busler PO GÓRZE, PO GÓRACH, CZYLI... POGÓRZE Kontynuujemy cykl związany z historią gdyńskich dzielnic. Tym razem przeniesiemy się w obszar malowniczo położonego Pogórza na skraju wysoczyzny moreny płaskiej, zwanej Kępą Oksywską. Pogórze jest nazwą topograficzną od wyrażenia po górze, po górach, czyli jest to osada, która powstała na górze. W Przewodniku po polskiem wybrzeżu autorstwa J. Staśki możemy przeczytać taki oto opis Pogórza: Z Pogórskich wzgórzy piękny widok w dolinę Gdyńską w stronę zachodnią, a tem hardziej w stronę południową i wschodnią. Na wprost nas jaśnieją domki Chyloni, za którą ciągnie się stroma ściana lasów pomorskich, a wzdłuż wyżyny wydłuża się ciemna linia toru kolejowego, którym biegnie pociąg, aż tutaj słyszany. Z tej wysokości i odległości staje się miniaturową zabawką. Z Pogórza opada, wijąc się stromo w dół w lesie gościniec, biegnący w dole przez potok Chyloński pod strzał aż do Chyloni. W innym starym przewodniku natrafiamy na następujący opis: wieś włościańska 5 km od Oksywi, to najstarsza w okolicy osada. Dawną pozostałością świadczącą o zamierzchłej historii tego miejsca są groby skrzynkowe odnalezione na tym obszarze. Pierwsza wzmianka o Pogórzu pochodzi z 1245 roku z dokumentu wydanego przez biskupa włocławskiego Michała. W 1346 roku nazwa tej miejscowości znalazła się w dokumencie lokacyjnym Oksywia. Możemy przeczytać w nim, że sołtys oksywski miał obowiązek dostarczania klasztorowi Norbertanek z Żukowa jednej podwody, podobnie jak sołtysi z sąsiednich wsi - Pogórza i Obłuża. Wynika z tego, że Pogórze zostało przeniesione na tzw. prawo niemieckie prawdopodobnie przed 1346 rokiem. Wiadomo, że w XVI wieku Pogórze płaciło czynsz z 17 łanów ziemi (około 290 ha). Miejscowość wymieniono jeszcze dwukrotnie jako wchodzącą w skład parafii oksywskiej - w 1362 i 1457 roku. Według księgi poborowej z 1662 roku Pogórze zamieszkiwało osiem rodzin liczących 49 osób powyżej 10. roku życia. Sołtysem był przypuszczalnie Jakub Dyring. Wśród nazwisk lub imion głów rodzin spotkamy m.in.: Tkacz, Piotr, Kot, Pank, Misopak, Matheyka i Zywr. Do pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej w 1772 roku właścicielem Pogórza był wspomniany zakon norbertanek z Żukowa, który otrzymał te ziemie w 1214 roku od księżnej Zwinisławy - żony księcia pomorskiego Mściwoja I. Po kasacie zakonu przez państwo pruskie miejscowość stała się własnością królów pruskich z dynastii Hohenzollernów. Zamieszkiwało ją 86 osób gospodarujących na 8 łanach ziemi. Uprawiano głównie żyto, owies, jęczmień i groch. Hodowano 33 konie, 30 wołów, 37 krów, 139 owiec i 39 świń. 32 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Gdyńskim szlakiem Ćwierć wieku później stan pogłowia zwierząt hodowlanych był podobny, częściowo zmieniały się gatunki zwierząt. W spisie ludności z lat 1795-1798 występują nowe nazwiska mieszkańców Pogórza: Gleske, Kass, Prom, Prehna, Lipkowski, Skelnik, Bor-ske, Dorsch i Roemer. Według pruskich danych urzędowych sołectwo pogórskie było dziedziczne. W 1772 roku znajdowało się w rękach Pawła Doeringa - potomka Jakuba i Pawła Dyringów. W końcu XVIII wieku przeszło we władanie rodziny Gleske. W 1820 roku sołtysem był Jakub Glaske. Według statystyki z tego roku miejscowość zamieszkiwało 110 obywateli, w tym czterech ewangelików. Wśród wykonywanego zajęcia dominowało rolnictwo, był też jeden karczmarz i jeden handlarz żywnością. W 1832 roku Pogórze zamieszkiwały rodziny: Glaeske, Spitzbarta, Promy, Paczuła, Nowca, Klucka, Dorsza, Zelonki, Hoga i Schwake. W 1868 roku wieś liczyła 278 mieszkańców gospodarujących na 72 łanach (około 550 ha). Według Stefana Ramułta w drugiej połowie XIX wieku była to typowa kaszubska wieś. Na 321 mieszkańców aż 311 było Kaszubami katolikami, a zaledwie 10 Niemcami ewangelikami. Kilka lat później, w 1905 roku, wieś zamieszkiwało 294 osób. W końcu XIX wieku powstała tu szkoła, wcześniej dzieci z Pogórza uczęszczały do szkoły w Obłużu. Pierwszym nauczycielem został Franz Masko wski z Konarzyn (pow. człuchowski), absolwent katolickiego seminarium nauczycielskiego w Kościerzynie. W czasie pobytu w Pogórzu dokonał zmiany nazwiska na Massberg, do końca swego życia uważał się za Niemca. W 1907 roku przeniósł się do Węsior, karierę nauczycielską zakończył w 1920 roku jako nauczyciel w Lipuszu. Ze względu na to, iż optował za Niemcami, po 1920 roku przeniósł się do Niezaby-szewa (pow. bytowski), które znajdowało się wówczas w granicach Niemiec. Po pierwszej wojnie światowej i powrocie do Polski w 1920 roku Pogórze było nadal wsią rolniczą. Największe gospodarstwa należały do Feliksa Dorsza (90 ha), Antoniego Grubby (89 ha), Józefa Fichta (69 ha) i Antoniego Dobkego (59 ha). W 1935 roku część Pogórza (Pogórze Dolne) przyłączono do miasta Gdyni. Pogórze Górne zostało przyłączone dopiero w 1970 roku, wcześniej wieś należała do Kosakowa. Do dziś część wsi i gruntów należących dawniej do Pogórza podlega gminie Kosakowo i stanowi odrębne sołectwo. W 1939 roku Pogórze na skutek niezwykle zaciekłych walk z hitlerowskim najeźdźcą zostało niemal całkowicie zniszczone. Ten polski czyn zbrojny przeszedł do historii pod terminem obrony Kępy Oksywskiej. W czasie okupacji Niemcy zmienili nazwę Pogórza na Gotenberg (Góra Gotów). Obecnie dzielnica zajmuje obszar 2,36 km kw., zamieszkuje tutaj około 12,5 tys. osób. Pogórze stanowi jedną z sypialni blisko 242-tysięcznej Gdyni. Obszar Pogórza Dolnego zajmuje wiele przedsiębiorstw, m.in. elektrociepłownia. Pogórze Górne zdominowane jest przez budownictwo mieszkaniowe. Wielu mieszkańcom Gdyni ta część miasta kojarzy się z malowniczo położoną drogą zwaną potocznie serpentyną lub dawnej drogą siedmiu zakrętów, z której rozpościerają się niezwykle malownicze widoki. Andrzej Busler Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 33 ; bramy nizinnej Turystom pokazuję bastion Żubr zazwyczaj z... Mostu Zielonego. Tłumaczę, gdzie kończyło się miasto w XVII wieku. W poprzednim sezonie nawet z takiej odległości widać było koparki i prace na tym zabytkowym wzniesieniu. Ruszamy zobaczyć ich efekty. Bastiony jak dawniej Dwa gdańskie nowożytne bastiony Gertruda i Żubr objęte zostały w 2023 roku procesem rewitalizacji. Pokryto je madą rzeczną, czyli urodzajnym gruntem pozyskanym na Żuławach. Zasadzono trawy, które mają umacniać obiekty i nadawać im oryginalny wygląd. Teren został uporządkowany - ustawiono nowe ławki, leżaki, stojaki rowerowe. W kilku miejscach dzięki tablicom informacyjnym możemy przeczytać ciekawostki historyczne i przyrodnicze opracowane przez Stowarzyszenie „Opowiadacze Historii Dolnego Miasta". Prócz tego na bastionach pojawiły się repliki szesnastowiecznych pruskich armat z wózkami o intensywnym błękitnym kolorze. Z góry na piękne widoki popatrzymy teraz przez lunetę. Wciąż wjazdowa W ciągu fortyfikacji między bastionami stoi Brama Nizinna. Czuć tu ducha dawnych dziejów. Brama wygląda tak, jak została zbudowana w 1626 roku. Umożliwiała wjazd do Gdańska od strony południowej i... nadal umożliwia! Brama Nizinna zastąpiła funkcję stojącej u południowego wylotu ul. Rzeźni-ckiej Bramy Nowej, która została rozebrana w związku z poszerzaniem pierścienia fortyfikacji miejskich. Przypomina o niej Baszta Biała, która flankowała wjazd do miasta. Brama prezentuje się inaczej z każdej strony. Od wewnętrznej widzimy ceglane lico z dwoma przejściami dla pieszych pięknie ozdobionymi kamienną oprawą. Od zewnątrz natomiast wita gości fasada w stylu renesansowym. Monumentalna, z potężnymi kamiennymi płytami, choć surowa, to jednak udekorowana pilastrami toskańskimi. Nad głównym przejazdem widnieje herb miasta i niestety puste miejsce. Pierwotnie wisiało tam godło Rzeczypospolitej, później orzeł pruski. Fosę stanowił opływ Motławy, nad którym przerzucony był długi most zakończony częścią zwodzoną. Podnoszony był dzięki dodatkowej konstrukcji z mechanizmem żurawiowym. Brama Nizinna doczekała się gruntownego remontu już w 2016 roku, a dwa lata później stała się siedzibą Klubu Morza Zejman. Wcześniej stowarzyszenie słynęło z lokalu prowadzonego na Wyspie Spichrzów. Od sześciu lat koncerty i spotkania odbywają się na Starym Przedmieściu. W sezonie letnim scena ustawiana jest na dawnym pasie wałów ziemnych. U piekarza Sąsiadem Bramy Nizinnej jest niepozorny budyneczek pod adresem Dolna Brama 12 mieszczący piekarnię Ryszarda Majchrowskiego. Chleb powstaje tutaj według tej samej receptury od 1973 roku. Do tego wypiekany jest w piecu ceramicznym z lat trzydziestych XX wieku. Codziennie na klientów czeka około czterystu bochenków. Właściciel zaleca kupować je niekrojone i transportować w lnianej siatce. Piekarnia otwierana jest skoro świt i czynna do wyprzedania pieczywa. Jeśli mamy ochotę na chrupkie bułeczki, lepiej udać się na spacer przed południem. A jeżeli towarzyszą nam dzieci, warto skorzystać z nowego niewielkiego placu zabaw usytuowanego od strony Bastionu św. Gertrudy. Stamtąd podziwiać możemy budynek przy ul. Dolna Brama 8. Został zbudowany pod koniec XIX wieku i był siedzibą szkoły realnej. Po wojnie przez wiele lat mieścił się tutaj Zespół Szkół Zawodowych Gdańskich Zakładów Elektronicznych UNIMOR. W 2023 roku miasto wyremontowało zabytek i udostępniło różnym organizacjom, m.in. kombatanckim. Ma stać się przestrzenią aktywności i innowacji społecznych. Tekst i zdjęcie: Marta Szagżdowicz JgggSjlg 34 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 47 EDUKACYJNY DODÔWK DO „POMERANII", NR 4 (176), łżëkwiat 2024 Natalia Bigus t Klasë „0" i przedszkola Dzél 8. Kaszëbsczé zwaczi Dzecynné zabawë. Céle zajmów Pöznawczé: poznanie kaszëbsczich dzecynnëch zabawów, pöznanié nowëch słów w kaszëbsczim jazëku, pöznanié inhibicyjno-incytacyjnëch (hamöwanié -pobudzanie) czwiczeniów; Sztôłcącé: • umiejatnosc wëczëcô zmianów w muzyce, sztôłto-wanié chutczégö reagöwaniô na muzyczne sygnałë, doskonalenie słëchöwö-rëchöwi köördinacje, rozwijanie umiejatnoscë przemieszcziwaniô sa w przestrzeni, doskonalenie poprawny emisje i intonacje głosu, sztôłtowanié prawidłowi postawę ucznia, sztôłtowa-nié muzyczny pamiacë, sztôłtowanié pôczëcô esteti-czi rëszaniô sa, sztôłtowanié muzyczny wëöbraznie, sztôłtowanié koncentracje i uwôdżi; Wëchöwawczé: • rozwijanie umiejatnoscë wespółdzejaniô w karnie i w pôrze, sztôłtowanié wëtrwałoscë w pökönywanim dragötów, pobudzenie ödpöwiedzalnotëza powierzone zadania, sztôłcenié nawzôjnégö szónowaniô sa; Metodë robötë ekspozycje, analiticzno-percepcyjnô, problemôwô-ödtwórczô, problemöwö-analiticznô Didakticzné pômöce pianino, frantówczi \Narzë\a meszka i Prośba (z ksążczi Pawła Szefczi Ulubione pieśni dziecięce z Kaszub i Kocie-wia, str. 53-54), rekwizytë pôtrzébné do inscenizacje frantówczi pt.: Prośba (jôjka, czwikła, môłi grôpk) PLAN ZAJMÓW Wstąp: 1. 2. 3. Przëwitanié na muzycznym sygnale. Zapoznanie uczniów z temata zajmów. Marsz wstapny w metrum 4/4. Realizacjo tematu: 1. Prezentacjo frantówczi Warzëła meszka. 2. Nóuka frantówczi Warzëła meszka. 3. Prezentacjo frantówczi Prośba. 4. Nóuka frantówczi Prośba. Pödsëmöwanié: 1. Przëbôczenié ô czim bëła möwa na zajmach. 2. Pożegnanie na muzycznym sygnale. MERITORICZNY DZÉL (30 min.) 1. Przëwitanié na muzycznym sygnale (0,5 min.). 1 Uczniowie stoją na swójich molach sczerowóny skar-niama w strona szkolnego. Szkolny witô szkölôków, śpiewające melodiczny zwrot: Dobri dzeń. Szkôlôcë ödpöwiôdają, śpiewające: Dobri dzeń. 2. Zapoznanie uczniów z temata zajmów (2 min.). Szkölôcë stoją na swójich molach sczerowóny skar-niama w strona szkolnego. Na dzysészich zajmach badzemë korbie ô kaszëbsczich dze-cynnëch zabawach. 3. Marsz wstapny w metrum 4/4 (4 min.). Szkölôcë pörësziwają sa po obwodzę koła, wëkônëjącë pósobicą zgodno z muzyką: marsz w kole biég w „rozsëpce" marsz w kole podskok po całi salë marsz w kole Czwiczenié wëkönywóné je przë akómpaniamence szkolnego. 4. Prezentacjo i nóuka frantówczi Warzë\a mëszka (3 min.). 2 Szkółownicë sedzą na swójich molach sczerowóny skar-niama w strona szkolnego. Szkolny prezentëje frantówka. NAJÔ UCZBA, NUMER 4 (176), DODÔWK DO „POMERANII" 1 KLASË „O" I PRZEDSZKOLA Tekst frantówczi: Warzëła mëszka, krëpczi warzëła, a do tëch krëpków szpiek usmażëła. Temu përzna dała, temu obiecała, temu na miseczce, temu na skôrëpce, temu główka urwała i do lasu lecała. Frantówka spiéwónô je przë akómpaniamence szkólnégö. 5. Nôuka frantówczi Warzëła meszka (7 min.) Szkölôcë stoją pö całi salë w porach, skarniama sczero-wóny do sebie. Uczniowie pówtôrzają gestë za szkolnym: • warzëła mëszka, krëpczi warzëła - köżdi uczeń wëstôwiô lewą raka përzna przed sebie, trzimô ja ötemkłą bënową stroną do górë, czikc i wskazëją-cy póle prawi raczi wëkönëją kółka na ótemkłi lewi race (jak czejbë mieszanie zupë w grôpku), • a do tëch krëpków szpiek usmażëła - trzimającë wcyg ótemkłą lewą dłóń, prawô wëkönëje rëch „cëska-niô" w strona swöji lewi raczi (dorzucanie czegoś do grôpka), • temu përzna dała, temu obiecała - trzimającë ôtemkłą lewą dłóń, prawą raką wëkónëją gest „dôwaniô" w strona lewi dłoni drëszczi abó drëcha, z jaczim stoji w porze, • temu na miseczce, temu na skôrëpce - szkölôcë öbie dłonie formują w miseczka i „trzimają" ją przed sobą, • temu główka urwała - obiema rakama óbjimają skar-nie na znak zadzëwówaniô, • i do lasu lecała - szkôlôcë biegają po całi salë. Frantówka spiéwónô je przë akómpaniamence szkolnego. 7. Nôuka frantówczi pt. Prośba (7 min.). Szkôlôcë stoją w łaku po całi salë. Szkolny wëbiérô czile uczniów, chtërny badą wëkónëwac inscenizacja i pókazëje rekwizytë, jaczé badą wëzwëskiwóné w inscenizacje: jôjka, czwikła i grôpk. Öb czas prezentacje rekwizytów szkolny uczi szkólôków nowëch słów ka-szëbsczich. Reszta stojącëch w łaku szkólôków spiéwô frantówka. Szkölôcë pówtôrzają gestë za szkolnym: • Môłi smiejek prosył piać kopiejek - szkólôk (1) śmiejące sa prosy swöjégö drëcha (2) ö 5 zł • Brzëdôl duzi grozył, że mu wkurzi - proszony drëch (2) grozy mu pólca, uczeń (1) ucékô, • Prosył kurka ö pstrokate piórko - szkólók (1) pódchódó do kurczi (szkólók 3) i prosy o piórko, • A szachrajka skradła kurce jójka - szkólók (4) bierze jójka szkólókówi (3) i ucékô, • Prosył babka ö czerwôné jabkó - szkólók (1) prosy starka (szkólók 5) ó czerwone jabkó, • A strëch Mëka dół snôżégö wrëka - szkólók (6) daje szkólókówi (1) wrëka i sa śmieje, szkólók (1) pökazëje zajisconé skarnie, • Prosył napie chôc mléka garnuszk - szkólók (1) prosy o garnuszk mléka, • dostół kwasu - szkólók (6) daje szkólókówi (1) garnuszk z kwasa • zabôlôł mu brzuszk - szkólók (1) „wëpijającë" kwas pökazëje, że boli go brzëch. Wszëscë szkölôcë wykönywający pókôzk chowają sa za uczniama, chtërny spiéwelë. 6. Prezentacjo i nôuka frantówczi Prośba (4 min.). 3 Szkôlôcë sedzą na swójich molach sczerowóny skarniama w strona szkolnego. Szkolny prezentëje frantówka. Tekst frantówczi: 1. Mółi smiejek prosył piać kopiejek. Brzëdôl dużi grozył, że mu wkurzi! 2. Prosył kurka ó pstrokate piórko, A szachrajka skradła kurce jójka. 3. Prosył babka ó czerwone jabkó, A strëch Mëka dół snôżégö wrëka. 4. Prosył napie chóc mléka garnuszk, dostół kwasu, zabólół mu brzuszk. Frantówka spiéwónô je przë akómpaniamence szkolnego. Frantówka spiéwónô je przë akómpaniamence szkolnego. 8. Przëbôczenié ô czim bëła möwa na zajmach (2 min.). Szköłownicë sedzą na swójich molach sczerowóny skarniama w strona szkolnego. Co më pôznelë dzysô na zajmach? Toczi sa kórbiónka szkolnego z uczniama na temat zajmów. 9. Pożegnanie na muzycznym sygnale (0,5 min.). 4 Szkölôcë stoją na swójich molach sczerowóny skarniama w strona szkolnego. Szkolny żegnó sa z uczniama, śpiewające melodiczny zwrot: Do uzdrzeniô. Uczniowie ódpówiódają, śpiewające: Do uzdrzenió. Tłómaczenié: B. Ugöwskô. 2 NAJÔ UCZBA, NUMER 4 (176), DODÔWK DO „POMERANII" KLASË „O" I PRZEDSZKOLA Natalia Bigus instruktor i choreograf juniorsczich karnów w Kaszëbsczim Karnie Śpiewu i Tuńca „Sierakowice" ze Seraköjc. Jakno muzyk i instruktor tuńca specjalizëje sa w pölsczi lëdowi tematice, le przede wszëtczim w uköchónëch Kaszëbach. Szkolno ritmiczi a sztôłceniô słëchu. 1 -jN-^—i s I 4* i « -1 «—»—» —®--0—.....0........- i * " Do - bri dzeń do - bri dzeń do - o - bri dzeń. Do - bri dzeń do - bri dzeń do - o - bri dzeń. i Wa - rzë-ła më - szka, krë - pczi wa - rzë - ła, a dotëch krë - pków, m & szpiek u-sma - żë - ła. Te-mu pë-rzna da - ła, te-mu o-bie - ca - ła, te-mu na mi- 14 secz-ce, te-mu na skö - rë - pce. Te-mu głó-wka ii-rwa-ła, i do la-su le-ca-ła. m \ \ \ ^ f |*= \ \ J J 1 Mô-łi smie-jek pro-sył piać kö - pie-jek. Brzë-dôl du-żi gro-zył, że mu 8 $ * II wku - rzi. m Do u zdrze i mo. NAJÔ UCZBA, NUMER 4 (176), DODÔWK DO „POMERANII' KLASĘ IV-VIII SPODLECZNY SZKOŁĘ Elżbieta Prëczköwskô , 3 uczböwé gödzënë Król Kaszëbów ks. prałat Hilari Jastak wzora d/o kaszëbsczi młodzëznë -scenarnik spartaczony z Patrona Roku 2024 Céle uczbë: - pöznanié pöstacë ks. prałata Hilarégö Jastaka, - budowanie buchë z bëcô Kaszëbą, - czwiczënczi wczëtanim, pisanim i gôdanim pô kaszëbsku, - pôznôwanié historie Kaszëbów; Bôczënk: ta uczba mdze realizowónô z wëzwëskanim metodë odwrócony uczbë. Szkólny dôwô szkôłownikóm pölét, żebë zapöznelë sa doma z materiałama, jaczé przeslë jima przez elektroniczny dzénnik. Mdą to: • wëjimk filmu na starnie YouTube „Ks. prałat dr Hilary Jastak - Król Kaszubów i Kapłan Gdyni" z 2014 r. Uczniowie mają öbezdrzec blós wëjimczi zgodno z pódónyma minutama (ód 0:05 do 3:30 i ód 19:20 do 23:52), • wiérzta „Król" - E. Prëczköwsczégô z tomiku „Pómión Miłotë" (Dodôwk), Zadanim dló uczniów mdze wëpisanié piać, podług nich, nôwôżniészich wiadłów o Patronie Roku na uczba, jakô mdze w pósobnym tidzéniu. Cyg uczbë 1. Z wëzwëskanim zdobëti doma wiédzë nôprzód do-bierzta sa po dwie ósobë. Zebierzta jak nówiacy wiédzë ô tim, chto to béł Hilari Jastak. Tej dwie ösobë łączą sa z jinszima dwuma, a tej te sztërë łączą sa z jinszą czwórką. Köżdé karno wëbiérô przéd-nika, jaczi przedstawi przed drëchama to, czego karno sa dowiedzało ö tim człowieku. Szkólny zapisywô na tôblëcë temat: Król Kaszëbów ks. prałat Hilari Jastak wzora dlô kaszëbsczi mło-dzëznë. 2. Terô wërégujemë zwëskóną wiédza. Na łówkach są przërëchtowóné kôrtczi ze znankównikama, ja-czé ópisywają postać ks. Jastaka. Prosy sa szesc szköłowników do przodku. Kóżdó persona wëbiérô so jeden znankównik: bëlny (patriota), ódwóżny, pobożny, pomocny, robócy. Kóżdi ze swoją kôrtką ustôwiô sa w rédze przed tôblëcą i głośno czëtô swój znankównik. 3. Na drëdżim stole leżą kórtczi, na chtërnëch je napisóné: • ksądz, • budownik kóscoła w Gdini, • direktór Caritasu, • odprawił msza dló strajkującëch w Gdini w 1980 r., • założił fundacja dló młodzëznë z biédnëch kaszëb-sczich familiów, • dobrze sa ucził, • walcził procëm kómunystóm, • kóchół Polska i Kaszëbë, • bëlno gôdôł po kaszëbsku, • dzelił sprawiedlëwie darë dlô familiów tëch, co bëlë zamkłi w sôdze, • miôł uwôżanié dló Antoniégö Ôbrama i Aleksandra Majkówsczégó, • pôwtôrzôł zawöłanié „Më trzimómë z Bóga", • lëdze ród słëchelë jegö kôzaniów, • doceniwôł lëdzy, • béł wdzaczny za wszëtkö, • zwónyje Króla Kaszëbów; Néga uczniów z klasë dzeli midzë sebie wëjimczi zda-niów i kóżdi czëtô swóje wëjimczi głosno. Uczeń, jaczi mô w race znankównik, pöwtôrzô zdanié z użëcym swöjégô znankównika np. Ks. prałat Hilari Jastak béł bëlnym patriotą, bô... Uczniowie szukają pasowné określenia do tego znankównika. Czej taczé nalézą, tej pówtórzają całosc np. Ks. prałat Hilari Jastak béł bëlnym patriotą, bô kóchół Polska i Kaszëbë, walcził procëm kómunystóm. 4. Na łowce leżą farwné kôrtë A4. Kóżdó z nich mô u górë wëpisóné jeden znankównik. Po przeczëta-nim kóżdi szkółownik kładze swoja kórtka do tegó znankównika, dze óna nôlepi pasëje. Pó przëdzelenim wszëtczich kórtków uczniowie przëklejiwają je i łączą wszëtczé kórtczi w jedna plansza. Na pierszi plansze kleją ódjimk ks. prałata Jastaka i piszą data i mól jegó urodzenió i smiercë. Jesz róz chatny uczniowie czëtają zdania z kórtków. 5. Uczniowie wëbiérają po jednym zdanim i zapisywa-ją je nóprzód na tóblëcë, a pótemu do zesziwków. Czile szkółowników czëtô przëpisóné zdania głosno. 4 NAJÔ UCZBA, NUMER 4 (176), DODÔWK DO „POMERANII" - miôł uwô'żi Antoniego J Aleksandr® 6. Szkólny dzeli uczniów na trzë karna i köżdé z kar- nów losëje zadanie do wëkönaniô. Pierszé karno rëchtëje czile planszów ö ks. Hilarim Jastaku w formie teatrziku kamishibai. Jeżlë w szkole ni ma taczégö teatrziku, tej uczniowie mogą blós pökazëwac kôrtczi i gadać, co raza ustalëlë. Mają to bëc krótczé zdania pö kaszëbsku i malënczi abö ödjimczi z żëcégô ks. Jastaka (wiele jich jidze nalezc w internece, möże téż wëzwëskac ödjimczi doparłaczoné do scenar-nika). Dlô grëpów mni zaawansowónëch szkólny möże przërëchtowac sóm te zdania i ódjimczi. a) Môłi Hilari urodzył sa w Köscérznie 3 łżëkwiata 1914 r. b) Jakno ksądz budowôł köscół p.w. Serca Jezësowégö w Gdini. c) Odprawił pierszą msza dlô robotników, co strajköwelë w Stoczni w 1980 r. d) Całim serca kôchôł Kaszëbë i Polska. Nazéwóny je Króla Kaszëbów. e) Miôł dobré serce i pömôgôł wiele lëdzóm. Utwörził fundacja dlô młodzëznë z Kaszëb. f) Zrzeszenie Kaszëbskö-Pömorsczé ôgłosëło rok 2024 roka ksadza prałata Hilarego Jastaka. Drëdżé karno przërëchtëje krótczi przedstôwk ö żëcym ks. Jastaka. Szkółownice mogą na zôczątku czëtac nen dialog, a pótemu nauczëc sa gó na pamiac. np.: KLASĘ IV-VIII SPODLECZNY SZKOŁĘ Ana i Jónk spótikają sa w szkole. Jónk. Witôj Anko. Czëła të nowizna? Ana. Jaką zôs nowizna? J. KPZ, to je Kaszëbskö-Pömörsczé Zrzeszenie, ógłosëło rok Króla! A. Co të gôdôsz, jaczégö Króla? Może kaszëbsczégö? J. Jo, jo, jidzesz dobrim szlacha. A. Łoni doch béł rok Króla - Tónë Ôbrama! J. O! Jak të bëlno pamiatôsz. Latoś mómë jinszégö króla. A. Pewno Karola Krefftë. J. Nié Krefftë.Tą raząjesz nié. Może za rok, a latoś je rok miona ksadza prałata Hilarego Jastaka z Gdini. A. Czekawé, co Al - sztëcznô inteligencjo pówié o ti personie. Wpisze w móbilka w Czat GPT. Jónk wpisywô w môbilka zapëtanié do Al. J. Ks. Hilary Jastak - nazywany Królem Kaszubów, urodził się w Kościerzynie 3 kwietnia 1914 r. Był budowniczym kościoła w Gdyni... Pódchódzy jedna persona z boku. Persona 1. To je ten człowiek, chterën ni miôł strachu kómunystów. J. Skądka të to wiész? Persona 1. Jak to skądka, ko sa interesëja swoją Rodną Zemią. Za nim podeszła drëgô persona. Drëgô persona. Jô czuł (czëła), że ön wspiérôł kaszëbską młodzëzna. A. Wejle pósobny młodi, mądri człowiek. Pewno na tik-toku të to czuł (czëła)? Jo? M. Nié, mój tatk öpöwiôdôł. Czedës béł jego stipendistą i czasa gó ödwiédzôł. A. Tej to ju je grëpa latków. Muszimë jaczé filmiczi nagrać o tim woźnym człowieku. T. Zadanie do wëkónaniô. Tej nót sa brac za robota. Jidzemë. Trzecé karno przërëchtëje na wióldżi korce reklama, jakô badze promowa rok ks. prałata Hilarego Jastaka -Króla Kaszëbów. NAJÔ UCZBA, NUMER 4 (176), DODÔWK DO „POMERANII" 5 KLASË IV-VIII SPÖDLECZNY SZKÖŁË 7. Köżdô grëpa prezentëje swöje zwënédżi przed resztą szköłowników. 8. Na pödrechöwanié uczniowie odpowiedzą na za-pëtania szkólnégö, chtëren podług swöji udbë möże sprawdzëc, czegö nauczëlë sa szkôłownicë. Bôczënk: jakno pödrechöwanié uczbë möże wëzwëskac niżi wëmienioné udbë, jaczé ôstałë wëprôcowóné öb czas warköwniów dlô szkólnëch kaszëbsczégö jazëka w Spôdleczny Szkole w Papowie (29 gromicznika 2024 r.). U PPOR. KLEMENS WICKI - PATRON SZKOŁY Ödjimczi pôchôdają z archiwum Elżbiétë i Eugeniusza Prëczköwsczich. Aktiwnotë na pödrechówanié uczbë (autórka Lucyna Reiter-Szczidżeł): • Kapsuła czasu ks. prałata dra Hilarego Jastaka -pömëslë so, że jes wespółprôcownika ks. Jastaka. Të béł krótko niegö w köżdim jegö dzejanim. Jednégô dnia dostôłjes öd ksadza lëst z prośbą: „Tczewôrtny Drëchu, môja zemskô réza je ju krótkö kuńca. Zanôlégô mie na tim, żebë to, co jem zrobił dlô lëdzy, Kaszëb i Pölsczi östało w pamiacë na dłudżé wieczi. Przërëchtuj dlô mie kapsuła czasu. Czej chtos ja czedës naléze, tej dowié sa, jaczim jô béł człowieka. Włożë do ni rozmajité pamiąt-czi, pismiona, rzeczë spartaczone z möjim żëcym. Nie zabôczë ö möjim szpôrce, körónie i rzeklënach np.: „Më trzimómë z Bóga", „Chto je Kaszëbą i wierzi w Bôga, niech zażëje z möjégö roga". • Ks. prałat dr Hilari Jastak rôd czestowôł dzôtczi bómkama z „apartny tajemny ksadżi". Terôsku të przëszëkuj apartną ksaga (pudełko), do chtërny włożę nôwôżniészé wiadła i rzeczë spartaczone z żëcym Króla Kaszëbów. Dodôwk Król Ks. prał. Hilaremu Jastaköwi Taczi jediny z Kaszëbów rodu Chtëren ödwôgą mógł sta öbdzelëc W strajkowi biôtce gdińsczegó grodu Le ón drist przeszedł kómónią dzelëc. Czôrnégó czwiôrtku nie zmógł go pómión, Wszëtczim pömôgôłz kaszëbsczim chwata. Stół sa nôdzeją zgnabionëch plemion, Kamizną wiarë prawego świata. Totalny system, co miôł go zniszczëc W zbrodniczim sapie sóm pôdł na kuńcu. Ön zós jak gwiózda jął barżi łiszczëc. Z wdzacznoscë jemu sënowie Mszczëga Delë mu kroczëc w królewsczim wińcu, Bo trzimôł z lëda i wiedno z Boga. E. Prëczköwsczi Elżbieta Prëczköwskô szkolno kaszëbsczégö jazeka, direktór Spödleczny Szköłë w Tëchömiu, metodik kaszëbsczégö jazëka, a téż wespółautorka uczböwnika W jantarowi krôj-nie i zbiérku teatrowëch przedstôwków W krôjnie grifa. Stipendistka pôwöłóny przez ks. Jastaka Fundacji Stipendialny Pömöcë. 6 NAJÔ UCZBA, NUMER 4 (176), DODÔWK DO „POMERANII" KLASĘ ll-IV STRZEDNY SZKOŁĘ Klebbów Matis 2 uczböwé gödzënë Prawô rodzynné Rôczimëdowëzwëskaniôczwiczeniówsparłaczonëch z prawama Kaszëbów w öbrëmim administracje. Öb czas wëfulowiwaniô zadaniów pomocą mdą: 1) kodeks rodzynny i ópiekuńczi, 2) kodeks cywilny i 3) kodeks póstapówanió cywilnego, chtërne letkö möże wëszëkac na stronie: www.isap.sejm.gov.pl. 1. Na spödlim włôsny wiédzë wëfuluj pusté môle w teksce, tak cobë w całoscë béł ôn zgódny z fak-tama. Prawö rodzynné to dzél prawa (1)............................Prawô rodzynné je ökresliwóné jakno zbiér normów regulëjącëch majątkowe i (2) ............................ stosënczi midzë (3) ........................... krewnyma, a téż stosënczi wëchôda- jące z ôpieczi, kuratele i (4) .......................... Sprawama z öbrëmiô rodzynnégö prawa są przede wszëtczim sprawę tikającé żeńbe np. separacjo i (5)........................ a téż midzë rodzëcama a ötrokama np. alimentë, rodzëcelskô (6)........................... ustalenie i zaprzéköwanié bëcégö (7) .............abô matką, jak téż wszelejaczé sprawë tikającë rozrzesziwaniô wôżnëch sprawów (8) ........................... i dzecka w przëtrôfku braku pörozmieniô midzë żenia- łima abö (9) ............................. Przeńdnyma reglama prawa rodzynnégö są ochrona dobra familie i ochrona dobra (10)...................... Ödpöwiescë: (1) cywilnego, (2) niemajątkowe, (3) żenia-łima, (4) przëbraniô, (5) rozdënk, (6) władza, (7) öjca, (8) familie, (9) starszima, (10) dzecka. 2. Na spödlim pöniższich wëjimków örzeczeniów, dôj ödpöwiesc na pitania. Ni ma ustawowi definicje zwrotu „dobro dzecka". Wëfulowanié jegö znaczeniô miałobë bëc dokönywóné w konkretny fakticzny leżnoscë sprawë ösoblëwie, czej môże sa docëgac, że stojizna w jaczi je dzeckö, wëmôgô ingerencje ze stronë jinëch podmiotów, w tim téż sądu. Nót wëapartnic uprawnienie do öchronë żëcégö i zdrowiô, a téż wszelejaczich dzejaniów ze stronë ji-nëch, chtërne miałëbë zagwësnic warënczi do ubëtku, spökójnégö, gwôsnégö, nienarëszonégö rozwiju, acht-nieniô gödnoscë i udzélu w procesu pödjimaniô decy-zjów tikającëch jegö stojiznë. Nót pödczorchnąc, że je to niewëczerpóné wëliczenié. Postanowienie Sądu Nôwëższégô z dnia 24 smutana 2016 roku dóné w sprawie: II CA 1/16. Pöjacé dobra dzecka je złożonym pojącym. Z jedny stronë öbjimô całą sfera jegö ösobistëch sprawów, ta-czich jak fizyczny a dëchöwi rozwij, pasowné sztółce-nié i wëchöwanié, a téż przërëchtowanié do ustnoscë. Z drëdżi stronë mô öno wërazną materialną znanka, jaką je köniecznosc zagwësnieniô dzecku strzodków do żëcégô i realizacje célów ö ösobistim charakterze, a w przëtrôfku, czej mô öno swój majątk, téż stara ö jegö majątkowi interes. (...) Tak tej pölét öchronë dobra dzecka je spödlową i nadleżną reglą pôlsczégö systemu prawa rodzynnégö. Jinaczi gôdającë, regla öchronë dobra dzecka ósta uznónó za spódlowi element publicznego porządku. W konsekwencje, dobro dzecka miałobë bëc spódlową przedkłôdką dzejaniô wszelejaczich organów, sądów, a téż órganizacjów i bëc uwzgladniwóné w kóżdim póstapówanim fikającym dzecka. Dobro dzecka je prioritetową wórtnotą, chtërna wëmógô uprzëwilejowaniô w traktowanim w przërównanim do interesów jinëch personów, w tim téż rodzëców. Postanowienie Sądu Nôwëższégô z dnia 2 czerwińca 2021 roku dóné w sprawie: II CSKP 21/81. 1) Stworzenie jedny definicje pójacó „dobro dzecka": a) nie je móżlëwé, b) definicjo pójacó „dobro dzecka" wëchôdô z ustawu, c) je möżlëwé. 2) Katalog uprawnieniów wchôdającëch w öbrëmié pójacó „dobro dzecka" je kataloga: a) zamkłim (ni może nick do niego dodać), b) ótemkłim (wiedno może do niegö dodać nowé uprawnienia), c) w pólsczim prawie nie wëstapuje taczé pöjacé. 3) W öbrëmim pójacó „dobro dzecka" może wëapart-nic dwie rówiznë: a) gospodarczą i fizyczną, b) osobistą i majątkową, c) majątkową i fizyczną. 4) Do pószónowanió i uwzgladniwanió dobra dzecka zöböwiązóné są: a) leno sądë rozrzesziwającé jich sprawë, b) leno ti, na jaczich ustów wkłódó taczi öbrzészk, c) wszëtcë, w tim ösoblëwie órganë administracje, sądë i organizacje. 5) W przëtrôfku kolizje interesów dzecka i jiny ôsobë: a) interes dzecka mdze uprzëwilejowóny; b) interes dzecka mdze traktowóny jistno jak interes jinëch personów; c) interes dzecka mdze traktowóny jakno mni wóżny. Ödpöwiescë: 1 - A, 2 - B, 3 - B, 4 - C, 5 - A. NAJÔ UCZBA, NUMER 4 (176), DODÔWK DO „POMERANII" 7 KLASĘ IMV STRZEDNY SZKOŁĘ 3. Na spödiim włôsny wiédzë i wiadłów nalazłëch w sécë, wëfuluj krziżówka. F A M 1 L 1 Ô 1) Zeńba, jinaczi małżeńsczi związk to........................... łączba midzë białką a chłopa, jakô nalôżô prawną ochrona od państwa. Prawno i rodzynnô łączba midzë dwuma ösobama, chtërne pôchôdają öd se wzôjno abö téż mają pöspólnégö przódka. Midzë żeniałima wëstapują trzë łączbë: dëchôwô, fizyczno i.....................(jinaczi zwónô gospodarczą). Dostarcziwanié strzodków utrzimaniô uprawniony ösobie (nôczascy dzeckö) przez zöböwiązóną ösoba (nôczascy jedno z rodzëców). Prawnô förma dzélowi i ograńczony czasowo pieczë nad określoną ôsobą abć> ji majątka, ustanowiono bez opiekuńczi sąd. 6) Prawne uznanie za włôsné dzeckö cëzé z biologicznego punktu widzeniô ôsobë. 7) Chtos nama blisczi, krewny z riama. Ödpöwiescë: 1 - formalno, 2 - krewnota, 3 - majątkowo, 4 - alimentë, 5 - kuratela, 6 - przebranie, 7 - swöjôk. 2) 5) 4. Zgodno z art. 572 § 1 Kodeksu pöstapôwaniô cywilnego, kożdi, kömu znóné je zdarzenie uzasadniwajacé wszczacé pöstapöwaniô z urzadu, je ôbôwiązóny dac ć> tim wiada opiekuńczemu sądowi. Mające na wgladze powszechny öböwiązk zawiadomieniô sądu o zagrożenim dobra dzecka, na spôdlim wzoru, przërëchtuj wniosk ö wgląd w stojizna dzecka. Mateusz Klebba (Klebbów Matis) sztudéra prawa Wëższi Szköłë Administracje i Biznesu miona Eugeniusza Kwiatköwsczégö w Gdini, przënôleżnik Radzëznë Kaszëbsczégö Jazëka, wespółzałóżca Karna Kaszëbsczi Mło-dzëznë „Nowô Tatczëzna". Tłómacz i autor m.jin. Łacyhskô-pôlskô-kaszëbsczégô słowarza grzëbiznë. Zajimô sa promocją i uczałim öbrobienim témiznë prawów Kaszëbów. Wespółrobi z prawnym karna N3.Legał. Wejrowö, dnia 3 strëmiannika 2024 roku Zawiadomiwający: (tuwö wpiszë swöje pödôwczi) Uczastnicë pöstapöwaniô: (tuwö wpiszë miona i nôzwëska, a téż adres ro- dzëców dzecka) Sąd Rejonowi w......... Wëdzél Rodzynny i Nielatnëch (adres sądu) WNIOSK O WGLĄD W STOJIZNA DZECKA Dzejającë na spödlim art. 572 § 1 k.p.c. wnôszóm ö wszczacé bez Sąd z urzadu i dokonanie wglądu z stojizna dzecka - ......................... (tuwô wpisze miono i nôzwëskö, adres) i wëdanié pasownëch opiekuńczech zarządzeniów. UZASADNIENIE Tuwô muszi opisać niebezpiek, jaczi jesmë zmerkelë w ôdniesenim do dzecka (np. przemóc, felënczi ôpieczi, alkoholizm rodzëców itd.) i jaczi sprawił, że delë jesmë sa na napisanie wniosku do sądu. Wôrt téż wskazać pödôwczi lëdzy, jaczi mają wiedza w ti sprawie (np. sąsadzë, rodzëzna itd.). Taczi wniosk môże téż złożëc anonimowo, le wôrt je pamiatac ö ôdpôwiedzalnoscë za słowô. Lepi reagować, jak bëc sztël. Do wniosku môże dołączëc dokumentë np. ôdjimczi. Temu téż proszą Sąd ô wëdanié pasownëch zarządzeniów w célu zabezpieczeniô dobra dzecka. 5. podpis Na spödlim włôsny wiédzë i pôdôwków nalazłëch w zdrzódłach wëbierzë JO" abö „NIÉ". PITANIÉ JO NIÉ Po rozdënku prawno łączba zwónô powinowactwa dali warô. W pölsczim prawie rodzynnym wëróżniwómë ful przebranie dzecka i dzélowé przebranie dzecka. Zgodno z pölsczim prawa rodzynnym spödlową formą majątkowego ustroju midzë żeniałima nie je majątkowo pöspólnota. Kodeks rodzynny i opiekuńczi przewi-dëje möżlëwöta unieważnieniô żeńbe. Zgodno z normama pölsczégö prawa rodzynnégö białka niżi 18. roku żëcégö möże, za zgödą sądu, wząc zdënk. Ödpöwiescë: JO, JO, NIÉ, JO, JO. Ödpöwiescë: JO, JO, NIÉ, JO, JO. 8 Redakcjo: Aleksandra Dzacelskô-Jasnoch / Korekta: Bożena Ugöwskô / Projekt i skłôd: Damian Chrul rzeznie eksportowe, bekon eksportowy, wieprzowina Wielkanoc, którą dopiero celebrowaliśmy, to w przeświadczeniu większości z nas jeden z dwóch, a może trzech momentów w roku, kiedy kaszubski gospodarz zabijał świnię. Na stole pojawiały się kiełbasy, szynki, karczki, a z kamionkowych naczyń lub słoików Wecka wyjmowano zylc. Kaszubi od dawna są uznawani za naród wyjątkowo pobożny, więc do zakazów spożywania mięsa w okresach postnych podchodzili poważne, ale mam wrażenie, że są również narodem zapobiegliwym, który czerpie wiele z doświadczeń wcześniejszych pokoleń, które doświadczyły gospodarowania na niełatwej wszak kaszubskiej ziemi. Jeżeli, więc poprzednie pokolenia mówiły, że w ubiciu wieprza na święta jest sfera duchowa, która każe w szczególny sposób podkreślić doniosłość wydarzenia jakim było i jest Zmartwychwstanie, to był to wpływ pobożności. Tak zostali wychowani. Należy jednak przypuszczać, że w tym uboju był również wątek zapobiegliwości, która sprowadzała się do uzupełnienia zapasów mięsa na kolejne dni przednówka, bo nikt przecież nie wie jakie będą zbiory i kiedy do nich dojdzie, a jeść trzeba. Myślę jednak, że ten sposób myślenia jest zbytnim uogólnieniem. Skąd liczne komunikaty o sprzedaży wieprzy na targach w miastach pomorskich sto lat temu? Dlaczego w prasie pojawiały się wiadomości o zainteresowaniu przedsiębiorców zakupami trzody wieprzowej, która miała być przeznaczona do wyrobu bekonów eksportowych? W numerze 3/1936 „Gospodarza i Gospodyni", dodatku do „Gazety Kartuskiej", znajdujemy następujące słowa: Angljajest bardzo poważnym odbiorcę trzody chlewnej, wymagania jednak spożywcy angielskiego są bardzo duże. Polegają one nie tylko na tern, że żąda on towaru wysokiej jakości, co do smaku, koloru i t. p„ ale że trzoda na rynek angielski przeznaczona musi być młoda (około 6 miesięcy wieku), określonej wagi (85-90 kg.), pozbawiona słoniny i t. d. Jest to tak zwana trzoda bekonowa, w odróżnieniu od trzody słoninowej, która zwykle jest znacznie starsza, cięższa, a przedewszystkiem porośnięta grubą warstwą słoniny. Z tego wynika, że trzoda bekonowa musi być tuczona szybko od małego prosięcia, inaczej w wieku 6 do 7 miesięcy nie osiągnie przepisanej wagi. Zaletą chowu sztuk bekonowych jest szybki obrót gotówkowy, ponieważ sztuki młode już idą na sprzedaż. Przy trzodzie słoninowej na zwrot poniesionych wydatków trzeba czekać 11/2 roku i więcej. Zdaje się to przeczyć przekonaniu o tym, że na Kaszubach świń było mało i zabijano je dwa razy do roku na święta, a czasami jeszcze na św. Jana lub Zielone Świątki. Powyższy fragment w zasadzie sugeruje, że region był zapleczem przemysłu bekonowego. Trudno powiedzieć, jakie jest źródło przekonania o ekstensywnej hodowli trzody chlewnej, bo sądząc po innych wpisach w „Gazecie Kartuskiej", możemy dojść do przekonania, że hodowla świń była całkiem rozwinięta. Nawet przy większej odległości od rzeźni wysoce rozwinięta sieć połączeń kolejowych odziedziczona po Prusach Zachodnich pozwalała je wysyłać do tak zwanych rzeźni eksportowych, czyli specjalnie przygotowanych zakładów mięsnych, które gwarantowały zachowanie standardów oczekiwanych przez odbiorców w Zjednoczonym Królestwie, królestwie Hiszpanii, ba - nawet w Brazylii. Była tak rozwinięta, że już w kwietniu 1930 roku zalecano stosowanie kolczyków i proponowano rolnikom metody, które pozwalały założyć kolczyki wielu świniom w krótkim czasie, co ma się nijak do twierdzenia, że zabijano na własne potrzeby dwie-trzy świnki. O tym, że produkcja wyrobów bekonowych trwała od wczesnych lat po wielkiej wojnie, świadczą liczne wzmianki w „Gazecie Kartuskiej". Dodatkowo pojawiały się informacje o budowaniu nowych zakładów, UWAGA! NOWOŚCI UWAGA! Wiijucy ftij s-titlj'im. lii 'p !■ i-', t-fil flitti i rtt'l' Oö'.'.'itłrt! ; i mc »is i ■ m-m H< „A' <' '* apewMi*- :•. •,'!» ,v «ltur ttłutmoHf J>'-* ŚU' n 1 II sMjJii: ob?-■i/i ,,5. i*'"..' 1 > " i' • ciilew | siiii.* < Iłiil-.yt • > I •» »W<ł rtcmia. rfcy 'Iw . iŁfaassssji- lakowane w puOt\Ht€tl . Mwffcełlil niK»t«8l l® IW 2ł*t>. S® li®) Mttti Omm M p«*E¥ a MUstf firśjf 'SJiSjhujrh niupMSh .■ „m N A r ItMlUftfaKb? »tl Ti W St B o o i Sje Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 35 •f- Smaki i aromaty Pomorza na przykład rzeźni bekonowych w Gdyni czy Pucku. Przechodząc do kwestii technologicznych, warto powiedzieć, że ogromną rolę na byłych ziemiach pruskich odegrały niemieckie rasy świń: uszlachetniona niemiecka krajowa, która była wynikiem wieloletniej cierpliwej selekcji i krzyżowania świni niemieckiej ze świnią średniej rasy angielskiej, i biała świnia ostroucha, będąca gatunkiem powstałym w wyniku krzyżówek świni uszlachetnionej niemieckiej z wielką białą angielską i średnią białą angielską, przy czym pierwszą uważa się za mięsną, a drugą za tłustomięsną. W praktyce najbardziej rozpowszechniony był chów świń typu słoninowego, albowiem nie wymagał on ani specjalnej wiedzy, ani zbytnich starań. Wystarczyło świnię karmić czymkolwiek. W tym przypadku do sprzedaży i przerobu trafiały osobniki dorosłe, bo - jak wiadomo - świnia obrasta tłuszczem dopiero po okresie dojrzewania, a więc do sprzedaży trafiają sztuki mające nawet półtora roku. Hodowla świń bekonowych wymaga wielu starań i jest znacznie bardziej wymagająca. Niemniej rzeźnie bekonowe narzucały standardy żywienia i utrzymywania zwierząt, a także sposób ich żywienia. Manipulacja tymi parametrami widoczna była w jakości produktu po uboju, więc rolnik chcący iść na skróty musiał liczyć się z fiaskiem swoich zabiegów. Ci, którzy byli gotowi przystosować się, mieli perspektywy rozwoju. Powstawały kolejne rzeźnie. Największa z nich w Gdyni, co było naturalną konsekwencją prężnego rozwoju portu. W prasie pojawiały się liczne informacje o wymogach, jakie miały spełniać wieprze dostarczane do składów, a nawet o tym, jak powinna przebiegać hodowla. W okresie Bekoniarnia w Kościerzynie pozostanie! W Ministerstwie Przemysłu i Handlu przyjęta została delegacja T. R. P. z Kościerzyny, która przedłożyła p. ministrowi żądania rolników kaszubskich w sprawie beko-niarni kościerskiej. Delegacja uzyskała zapewnienie, że bekoniarnia w Kościerzynie nie zostanie zlikwidowana. W dniu lt> bm. nastąpił w Kościerzynie odbiór świń bekonowych w ilości około 300 sztuk. Bekony wysłano do Czerniewic w byłej Kon-gresówce. RYNEK TOWARÓW KOLONJAlNfCH 1 SPOŻYWCZYCH Spółka „Rzeźnia Eksportowa w Gdyni* powołana do życia l':»f!tił s: jwjMsjwę'Ukii. b, r. •rtisr)stlnv akt tło życia sjtrifh*; ..Kz 'y .j w (Wy ni" 5-4o? ?. a, p . itftffci /.aUjaieia |eM«w Czfoitftaitti ppôËci ski 1) ManMńU ui tldyi. (»1*4 >) PfMski Bekonowy tesft oktetów) i M Syndykat V(Wr.cłł Kfcsporteruw i: Hytfto ('S", Siedziłut spółki ic^t• mfasto Utlywa, mimk K-h■viIow«»łofc-"wtticłwo 'jej bęUzie rjt;-i!invuł'i w Warszawie. v<> ułatw) ts kontakt *&Ąk< t wtatfctaml .cwahient! ? obcyjif 'atłntalWbnri, oittkcvfm tuuuar udstał w -wl«kU>* ,tnvi'-i W łkhuJ Rady f&ulzorc^Ł') wcli»Uxst; i t ruinnaitfM MasftstralM 01, Hf idy Wis: ł) o. M. mt:SryUc«t nki;»sł», 2) tt M. Mosiewit*. crtnmA wm tW*s«» Zvw*kM Ué»' f fłatnWk iferefctar a*W«. mgł»ff $y fon t\f. p. >(]J*ifc|U I łlMjiii ii .M" 1'tł wla!'m tncu Ti Kir« ifriyriH -i* 7nii\1 ■ tiiiTiima IIIIUU MmkntęrMi |winnun.n • iw+ineMfttrj, ■ l j*|l.| ' . -,(i. -lii! u< | |f> 1 lii, Ihunir)- ti h>>" UW ■ ■ i i initi, prnrtncAiit rohiili, kłuty » « tar-tdt io.r 1*5. ihi-t- i-łij V- i.r-'i-nl ł*#4tti|i w I M.»*> & f3 l ul* wUtd(l<3 hfikö ula liii i wtadita «•«, Mtt* (Nłwluwf bftf iu* ilninił uUdiiw # tym, ri h^köftiat-aia ałe wf^fiartwaia tię i twrcli 4- Udrbratiir hor«i litanii koiłlfiłiLiifj •« ' lj - ■.«i» i féy tutiił. v ii/iii I-P .<»<) uhlj MU i a ti nu ;?|'J 14*' ItnjirłWIlf wpit>|.ł kr?TuÉil Imnii. /•"Irtki . , iJlJłJ. ......... .H.ilł.i' I- *|r>|ił Klil i '"'l.11 tlę I ' JU I « KUri' iVt ' , j olhriyflilBI ei*«i ŁU-łlitfrh h«- il»*,!9 1i,"d4v b«>li»rvt>v»j. 0«1 t# 8»! iui*tii!iiiui K.1-. niMi njut««Pif pr^Hw-l!)«nl bckCAuwy łi#b»-•inTłii r Cłornlrwje »•••■• •ki'; \*ii i*,ji .łc !' iii «6ąiit/Hy *T-ł-kn*)#, ii i.'i'f*jn i n i! łliHi fł * i'tt-t' mcii,ii [»!■» f* 1» j>i->ii«( |rf*.-■( virj Xi ;fl jl nnliTOinJS Li mwniié k « ii ! 4 li tlittll U .V Kg f ' kj Ii, H'-k' 'l i ai Uli i ,'i'riH! I I i ili.l ml > li^ |łl • Ąr , trj ifł § f (i I u l k t' nir i im* i iłi' fl« t"f ■ łati-* ki - irm li'L'1. •- «1 r T I yfł'if* i rN»l«i" •'**'» rvll»i> -l-Hp ,1 III I |I| .'I '-1 II I jl» I • I ». i ; ; Vi W trti vjiowli aUtlAtnlłby | n * rn-4tl«ek mloli lawwb&bj Irurłtfay IB tl »a wr birk u ti'M'uiti tutami!** ■JM' iJmetfta I*1 Vi n-ktttłlBI' JII» I- Ml • IfWëllHjfjł, •'-»!. lliiriS' t. i - I I lli|f Hmtiti" «ii-, • ilu iiłjii«i!ł jnłł' inr>«li» i i,«,«111 s' i * jii" "♦>< n « «t i iilł'ii i *:• 1i iWl Ulr H Ofiary na bezrobotnych na Pomariu. Jfiik tir- ililU ,ti|i irt k-tMii<• W o»ii««H Uiłyti(4|mi i • t' " tł i ii •• x i' " :ll Wiadomości potoczne. Z KI ASTA JLAHTUi. 0i«A»4 SSI»Kn*rr « uUb in ni mii ' i* ińi1iv!* .»• ■ >»r i lll la»r*i»ł!■ i |ii.i*kfirn m4'.'lłk/V K»H»l|i - i' | f fu* | li ukn 1» •» i| t -i ■ i rsrn tł > i «n •'ii IH -Iaini K'-Hu th; lEUi)v h *.ri»i r p'»'KW" • niti. urvi», |> -liai-ji. hu •ivnil* hi ii A f»l|ii łw ' , -»Ji lli'i*/hmli l', li.. «nPr* l< i.' i«ii< wyjrtf»• II t fi "U r-ihiin-l i l'* li U i l. •' i •. , rr-. -i..- •. t.i chwili, mh yn,i rn' tuk 1 « iii 'Jlil* t'M l'*"-'•; ••' K»»i« HtOhi t'iii'fU!jK" •""'li '■ iHlI" lilii'.-Mli J'fil •'••• mu ,.M'if<*i I iIł* MPi'4*l| I i< II. no iii i. ,li , !• i i" t'Cf'Hl'W II fe.ł'il+'' i »ł J*t lf |i|"» "lll« r«» sam* nrtMri. tt Infiwnin; iairtiłt h»i i»i :.■•••< i'fu* lv, ? M *1« Hit i.*i'i» - I. i V. I' i > |«!?*-U slV.'iiV-Y1 ijl.l' l *f»łi I Ii'd4 W i 1«' 'U 'n (-»>! k ■ 1*111 ń1 ijrilnlliM li thlnN 1» i*i"Ji ! *|i-|'iéi "t|»ri«itii.-ii !•. s ti.. ai I.• -.i i'j n.tilti) .n i praf«daw-f\*». j)iv rnI łłlatM-• >«ii kfi iimnH i]i •• tą. 36 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Smaki i aromaty Pomorza Czym w istocie były bekony wysyłane za granicę i tylko w niewielkiej części pozostające na rynku wewnętrznym? Najczęściej były to porcje ulubione przez odbiorców zagranicznych: cięte nie na małe kawałki obrazujące anatomiczną część tuszy jak dziś, a głównie środkowe części półtuszy z najbardziej atrakcyjnymi częściami wieprza, a więc fragmentem polędwicy zwanej dziś potocznie schabem, chudym boczkiem i żeberkami. W zależności od zamówienia mięso było eksportowane jako mrożone (najczęściej z rzeźni w Gdyni, bo w porcie była wielka chłodnia produkująca lód), ale również peklowane i wędzone. Eksportowano też pokaźne ilości żywca wieprzowego. Mówiąc o eksporcie, nie sposób pominąć kwestii rozliczania transakcji eksportowych. Zgodnie z założeniem urzędników odpowiadających za handel zagraniczny ważniejszy niż pieniądze otrzymane przez firmy handlowe był obrót, było działanie. W związku z tym w wielu przypadkach dochodziło do handlu wymiennego i za polskie świnie firmy eksportujące otrzymywały na przykład cytrusy. Informacja taka daje odpowiedź na pytanie, skąd w kaszubskich sklepach kolonialnych cytrusy, banany, ananasy. W tym miejscu pojawia się wątek pozostałych części mięsa. Sklepy z takimi częściami, które nazywano sklepami z odpadami z produkcji fabryki bekonów, powstały w miastach regionu i zapewniały zaopatrzenie w mięso, choć nieprzydatne eksportowo, to w pełni wartościowe. Głowa, nogi mogły być przerobione na zylc, czyli specyficzną dla Kaszub rozdrobnioną galaretę, którą w przeszłości często aromatyzowano płynem Maggiego i octem. Nogi wieprzowe wykorzystywano przy okazji wszelkiego rodzaju zabaw, podając nogi duszone w kapuście. Analiza wielu ogłoszeń każe przypuszczać, że przy ówczesnym braku lodówek restauracje wykorzystywały mięso peklowane z polędwicy wieprzowej, dziś najczęściej nazywanej schabem. Często było ono peklowane włącznie z nastrzykiwa-niem solanką, a następnie wędzone. Takie mięso po kilkuna-stominutowym odmoczeniu w wodzie mogło być bazą dobrej karbonady. Podobnie na Kasselera (co wolnym tłumaczeniu znaczy peklowana i wędzona wieprzowina) przerabiane były karczek i szynka. Ta forma przetwarzania była bardzo popularna, bo peklowanie i wędzenie w okresie przedlodówkowym zapewniało możliwość przechowywania wyrobów mięsnych i wykorzystania ich w przyszłości. Wielu twierdzi, że tak przygotowane mięso było podstawą menu wielu restauracji i gospód. Kawałki mięsa cięto na plastry zgodnie z zamówieniem klienta i podawano po podgrzaniu z sosami. Wydaje się, choć brak potwierdzających to źródeł, że nogi wieprzowe podawane z kapustą przy okazji zabaw ludowych lub w restauracjach dworcowych były również peklowane. Chodziło przecież zarówno o bezpieczeństwo konsumentów, jak i o skuteczne przechowywanie, które nie powodowało strat gospodarza. Nie marnowała się też tak zwana piąta ćwiartka. Wykorzystywano wszystkie elementy podrobowe. Stąd w kuchni blisko wiek temu wiele było kiszek krwawych i kiszek podgardla-nych, wątrobianek. W tym miejscu warto przypomnieć zupę z soczewicy podawaną z kiszką kaszaną. Sporządzano ją wedle Uwaga rolnicy i dostawcy trzody bekonowej I Podaje się do wiadomości zainteresowanych. że spędy trzody odbywają się na stacji kolejowej w Ko-ścierzynie w każdy poniedziałek tygodnia od godz. 7. Zgłoszenia zadeklarowanej trzody od prezesów Kół Producentów winne wpłynąr najpóźniej do czwartku, poprzedzającego każdorazową dostawę w poniedziałek — z podaniem nazwisk dostawców i zgłoszonej ilości sztuk. Fonrobert, instruktor P. I. R. wzoru z Królewca, bo książka sióstr Doen-ning, które opisały kuchnię królewiecką, mogła być popularna na Kaszubach, jeżeli była popularna nawet na Dolnym Śląsku czy w innych częściach Niemiec. Klasycznym sposobem wykorzystania gorszego, tłustego mięsa wieprzowego było produkowanie mocno rozdrobnionych wyrobów mięsnych, które zależnie od sposobu przyrządzenia mogły nazywać się metka pomorska lub metka bruńswicka. Wydaje się, że stosunkowo najmniejszym powodzeniem cieszyły się kiełbasy. Mówiąc o wieprzowinie, trzeba pamiętać o wielu daniach ciepłych, ale na pewno nie powinno się zapomnieć o karbonadzie, czyli kotlecie z kostką. Choć w wersji wyjściowej pochodzącej z Królewca nie był on panierowany, to jednak najważniejsze jest to, że mięso obrabiane termicznie wraz z kością jest smaczniejsze. Podobnie nie należy zapominać o daniach jednogarnkowych, które wykonywano na bazie wywaru z solonego mięsa lub kości wieprzowych albo wołowych, a zwano z niemiecka eintopfami lub eintopami. Wzmiankowane w jednym z ogłoszeń gęsi także były przedmiotem handlu i przerobu w rzeźniach eksportowych. Dowodem niech będzie na przykład ogłoszenie z 23 lutego 1932 roku w czasopiśmie „Flota Polska", w którym jednoznacznie informuje się hodowców drobiu z centralnej części Kaszub, że w Kościerzynie jest wielkie zainteresowanie zakupem każdej liczby gęsi, kaczek i indyków. W listopadzie ubiegłego roku pisałem o gęsiach. Wspomniałem o gęsi pomorskiej, która była niezwykle popularna w Berlinie, a także innych kluczowych miastach Niemiec. Gęś ta mogła pochodzić z rejonu środkowych Kaszub, ale również z Dolnego Śląska. Kluczem do sukcesu okazywał się jednak raczej sposób przerobu mięsa, który musiał być na tyle charakterystyczny, że zyskał popularność właśnie na niemieckich stołach. Rafał Nowakowski Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 37 BIOGRAFIA KAPRALA FRANCISZKA BASMANNA Z OKRESU DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ Część I Wrzesień 1939 roku. Po napaści wojsk niemieckich na państwo polskie większości poborowych, mieszkańców Pomorza, nie zmobilizowano. Czemuż? Niewystarczająca aprowizacja, dystans do niepewnego politycznie żywiołu narodowego, uniknięcie międzynarodowej prowokacji? Pewnie wszystkiego po trosze. Franciszek, dawny ułan z Grudziądza, jednostki o bogatej tradycji wojskowej, nie brał udziału w kampanii wrześniowej, a witał niemieckie oddziały na progu swego domu w Leśniewie. Historyk Bogusław Breza nadmienia, że wsie ekspozytury puckiej, tak jak i samo miasto Puck, w większości nie były brane pod uwagę podczas tworzenia systemu fortyfikacji obronnych. Poboru rezerwistów, nierzadko z wysokimi kwalifikacjami rzemiosła żołnierskiego, wyuczoną profesją, nie przeprowadzono. Zakładano odważnie, iż potencjalna linia ataku ominie dawny powiat pucki, idąc w stronę strategicznego rejonu w okolicy Gdańska, granicy z Wolnym Miastem i z Rzeszą oraz linii Rumia - Chylonia - Wielki Kack - Orłowo. Oczywiście wraz z Kępą Oksywską, Helem oraz Westerplatte1. W okresie międzywojennym stacjonowała w Pucku jednostka lotnicza z powstałym w latach trzydziestych lądowiskiem w Rumi. Historyk Szymon Waraksa natomiast na powyższy fakt zapatruje się następująco: W Polsce przedwojennej stosowano zasadę, że poborowi odbywają służbę w innych rejonach kraju niż zamieszkanie. Miało to ograniczyć liczbę dezercji oraz także działalność antypaństwową. Dlatego często poborowi z Pomorza w 1939 r. otrzymali powołanie do jednostek w innych województwach. Żeby utrzymać przygotowania do wojny w tajemnicy, mobilizację przeprowadzono etapami. Część poborowych zmobilizowano 23 marca, następną grupę poborowych powołano 23 sierpnia. Ostatnia mobilizacja nie została nigdy dokończona z kilku powodów. Rządy Francji i Wielkiej Brytanii zmusiły Naczelnego Wodza marszałka Edwarda Rydza Śmigłego do przełożenia mobilizacji, ogłoszonej 29 sierpnia, na następny dzień. Przede wszystkim Francja i Anglia obawiały się, że mobilizacja polskiej armii sprowokuje Adolfa Hitlera do uderzenia na Polskę. Wywołało to ogromny chaos, Franciszek Basmann w mundurze Wojska Polskiego w Wielkiej Brytanii. Fot. archiwum rodzinne ponieważ mobilizacja została odwołana a zaraz potem ogłoszona ponownie. Zaważyło to na tym, iż wielu rezerwistów albo nie zdążyła dotrzeć do swych jednostek na czas lub nie otrzymała kart powołania. Prawdopodobnie z tej przyczyny Franciszek Basmann nie został zmobilizowany, gdyż w chaosie pierwszych dni wojny, nie było już możliwości sprawnego przeprowadzenia mobilizacji. W pierwszych godzinach wojny cały system łączności i dowodzenia armią zaczął się rozsypywać. Dowodzący obroną Gdyni płk Stanisław Dąbek miał zaledwie około 14 tysięcy słabo uzbrojonych ludzi. Mógł więc jedynie wybudować nieliczne umocnienia i bronić części powiatu nadmorskiego i Gdyni. Stąd Niemcy 1 września 1939 r. przekroczyli z łatwością granicę na Pomorzu wykorzystując ogromne luki w polskiej obronie, których nie można było należycie obsadzić wojskiem. Wieś Leśniewo, gdzie mieszkał wówczas Basmann, zostało zdobyte przez niemieckiego gen. Leonarda Kaupischajuż 8 września2. 1B. Breza, W okresie międzywojennym, w: Historia Rumi, Gdynia 2012, s. 239-240. 2 Komentarz historyka mgr. Szymona Waraksy, Kampus Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2022. 3 Relacja Władysława Piepera, mieszkańca Leśniewa przed wybuchem drugiej wojny światowej we wrześniu 1939 r. 3« Pomerania nr ą (585) / Łżëkwiat 2024 Wojenne losy Poświadczenie ' zioięoin egzaminu m aeladr# ». •odzony dnia t. - ' \ |czyi sf<; w iawodzle j 19 -Z/7 L j %\, " .'; "Jw -f: | i Uvy) *i dfifu Misł^/yrti f "yrir^^^(fS) Pmftfcfstéwfej { •' j .,—^ '4'% * i>f*.eWodnt«4cy 7/'// lii rv H'A'rtik ftristr/ '■ i ławnik r?4«lndnik i/ .,/ A '• m rtł/J WJa$ru>r«crny 'porfpis ui'uiffctclił iwladeciwa" \ l'U.&j Ut. .......... I ItUttf.Ąlt- ...............mi '- •'........-^"fi 'i Legitymacja czeladnicza Wolnego Cechu Metalowców w Wejherowie, 14 października 1929 r. Fot. archiwum rodzinne Według relacji Władysława Piepera w okolicy Piaśnicy Niemcy już w drugiej połowie sierpnia stawiali zasieki stalowe z szyn kolejowych3. Wiemy poniekąd ze źródeł, iż północny region postrzegany był przez władze z centralnej Polski z dużym dystansem. Czyżby zamierzano uniknąć kolejnej prowokacji, nie chciano drażnić lwa? Spora liczba folwarków, majątków była w posiadaniu Niemców, którzy organizowali teren na powitanie dawnej władzy sprzed 1920 r. Okoliczni mieszkańcy niejednokrotnie pojawiającą się cezurę rozpoczęcia wojny 1 września 1939 r. komentowali mimochodem: Ta wojna była już u nas od dawna4. Nieustannie rozprawiano o polityce w sklepach, barach, w domach, gdzie powszechnie wówczas grano w karty. Rodzące się prowokacje i kłótnie podzieliły miejscową społeczność. Najstarsi wspominają, iż prawdziwe animozje na Pomorzu między nacją niemiecką a kaszubsko-polską powstały dopiero po 1920 r. w czasach faszystowskiego napięcia narodowo-nacjonalistycznego5. Leśniewo leżące w ekspozyturze puckiej od wspomnianych proce- sów społecznych nie odbiegało. Warto nadmienić, iż proboszczami w dziejach parafii Mechowo były nietuzinkowe postacie ze świata polskiej polityki, kultury oraz organizacji życia patriotyczno-na-rodowego. Choćby proboszcz Teofil Bączkowski, nauczyciel Antoniego Abrahama, prowadzący w swej plebanii mechowskiej salon polityczny, czy też ksiądz proboszcz doktor Bolesław Witkowski, społecznik i działacz polski oraz gospodarz ziemski. W szkole leśniewskiej nauczał przed wojną nie kto inny, jak sam przyszły dowódca „Gryfa Pomorskiego" por. Józef Dambek. Inicjował życie kulturalne oraz prowadził agitację na rzecz głębszej świadomości narodowej. Powoływał gromady czytelnicze informujące mieszkańców o otaczającym świecie poza parafią i powiatem. Ostatecznie to we wsi Zdrada urodził się jeden z największych propagatorów niepodległej Polski Antoni Abraham. A przecież nikomu nie należy przypominać, iż wieś Piaśnica dała się poznać jako największe miejsce martyrologii pomorskiej na początku okupacji. Lasy piaśnickie także leżały w jurysdyk- 4 Tamże. 5 Relacja Jana Bacha, Rumia, 1995-1996 r. Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 39 Wojenne losy cji parafii Mechowo, a osady Piaśnica i Domatów-ko niemal sąsiadowały z Leśniewem. Dobiegające stamtąd niejasne jeszcze echa na początku września zrozumiale wzbudzały strach i lęk. Przechodząca przez osadę szosa z Pucka do Wejherowa i Krokowej, dzisiejsza ulica Starowiejska, była świadkiem przejazdu wielu ciężarowych samochodów, wożących pod plandekami niewygodnych Polaków i Pomorzan. Wówczas zdążały jeszcze gdzieś z nadzieją w niewiadome. Przylegająca do drogi posesja Franciszka Basmanna ten terkot furgonów zapamiętała nader dobrze. W rodzinie wspominano zdarzenie, gdy z transportu na przylegające podwórze zostały wyrzucone dokumenty6. Należały bodaj do kuzyna będącego właścicielem lub pracownikiem piekarni w Pucku. Słuch po nim zaginął. Jednym słowem na początku wojny miejscowi mieszkańcy wciąż biernie oczekiwali na doniesienia z Kępy Oksywskiej, Westerplatte, Helu oraz 0 reakcji sojuszników. Bierność wynikła i stąd, że losy Niemców i autochtonów na Pomorzu, Kaszubów, nieraz zespalały się i konfliktowały w dziejach Pomorza. Budziły się okresowo kulturowe antagonizmy, aby potem zwyczajnie stracić na sile i prowadzić do wzajemnej asymilacji. Franciszek Basmann urodził się 17 marca 1910 r. w Leśniewie. Rodzicami byli Franciszek i Marta Anastazja z domu Lieskie. Szkołę podstawową ukończył w Leśniewie. Od 1 października 1926 r. do 1 października 1929 r. terminował u mistrza kowala Blaszkego w Warszkowie. Egzamin czeladniczy przedłożył przed komisją egzaminacyjną dla zawodu kowalskiego przy Izbie Rzemieślniczej w Grudziądzu 14 października 1929 r. Przewodniczącym komisji był Grabiński, ławnikami mistrz Lubner i czeladnik Nadolski7. Kuźnia funkcjonowała do lat sześćdziesiątych XX wieku z niewielkimi przerwami podczas okupacji. Do lat pięćdziesiątych sam Franciszek trudnił się kowalstwem, podjął pracę w lokomotywowni w Gdyni. Wówczas przyuczony do kowalstwa brat August zbudował na swojej posesji własną kuźnię, a Franciszek przekazał mu swój sprzęt i narzędzia kowalskie. Około 1930 r. Franciszka juniora powołano do służby wojskowej, którą odbywał w Grudziądzu w jednostce kawalerii. Jesienią 1938 r. w Parafii pw. św. Wawrzyńca w Luzinie Franciszek zawarł małżeństwo z przybyłą latem 1937 r. z Kocha-nowa-Strzebielina do Leśniewa Teklą Pranszke. W Strzebielinie służyła w charakterze gospodyni i opiekunki nad dziećmi u państwa Schulzów, lokalnych nauczycieli. Wraz z powołaniem nauczyciela Józefa Schulza od 1 września 1937 r. na dyrektora szkoły w Leśniewie8 przeniosła się razem z pracodawcą do nowej placówki. Wraz z rozpoczęciem drugiej wojny światowej Franciszek znalazł się na liście wrogów III Rzeszy, prawdopodobnie zadenuncjowany przez rywala karcianego, albowiem podczas gry w karty namiętnie politykowano. W książce Gdynia 1939-1945 w świetle źródeł niemieckich i polskich czytamy: W momencie wkroczenia oddziałów Wehrmachtu na teren Pomorza Gdańskiego, w dniu 01 IX 1939 r., Niemcy rozpoczęli likwidację osób uznanych za wrogów III Rzeszy. Wykazy tych osób były przygotowywane przez specjalnie w tym celu utworzony w centrali służby bezpieczeństwa (Sicherheitdienst) w Berlinie 22 V 1939 r. referat Centrala II P (Zen-tralstelle II Polen) - sporządzał on wykazy Polaków, którzy mieli być aresztowani, a następnie zamordowani9. Na Pomorzu zorganizowały się także niemieckie oddziały militarne, przede wszystkim znane pod nazwą Selbstschutz. W ich skład wchodziła zazwyczaj miejscowa ludność mniejszości niemieckiej. Od jesieni 1938 r. sporządzano wykazy niewygodnych Polaków, choć oficjalnie Selbstschutz powstał dopiero 7 października 1939 r. Na czele okręgu gdańskiego stał Ludolf von Alvensleben10. Franciszek Basmann, jego brat August oraz szwagier Jan Glembin zostali aresztowani 8 września. W monografii Dzieje wsi Leśniewo przedstawiony jest następujący bieg zdarzeń: Po wkroczeniu rankiem 8 września żołnierzy Wehrmachtu (Oddziały Selbstschutz) do Leśniewa, Domatowa i Domatówka natychmiast rozpoczęło się wyłapywanie dorosłych mężczyzn narodowości polskiej, którzy mogli być podejrzani o udział w działaniach frontowych przeciw Niemcom lub stanowili dla nich zagrożenie. Zabierano ich z domów, zagród lub prosto z pola, a na skraju wsi patrole żandarmerii zatrzymywały wszystkich wracających do wsi, bez znaczenia skąd powracali. Kilkudziesięciu zatrzymanych mężczyzn z Leśniewa i okolic przetrzymywano w leśniewskiej remizie strażackiej koło stawu, nie pozwalając na żadne kontakty z rodziną. [...] po kilku godzinach, pod eskortą poprowadzono (zebranych) do Połczyna, na miejsce zbiórki przed wywózką, a stamtąd w ciężarówkach z powrotem 6 Relacja Tekli Basmann, Edyty Pieper, Leśniewo, po 1945 r. 7 Informacje na podstawie poświadczenia złożenia egzaminu na czeladnika przez Franciszka Basmanna w Grudziądzu dnia 14 października 1929 r. 8J. Lanc, Oświata i kultura. Okres międzywojenny, w: Leśniewo. Dzieje wsi i parafii, Banino 2004, s. 167-168. 9E. Rojewska, M. Tomkiewicz, Gdynia 1939-1945 w świetle źródeł niemieckich i polskich. Aresztowania - Egzekucje - Wysiedlenia ludności cywilnej narodowości polskiej, Gdynia 2009, s. 65-66. 10 D. Drywa, Sauberungsaktion na Pomorzu Gdańskim w świetle dokumentów KL Stutthof (1939-1942), Gdynia 2015, s. 26. 11 E. Rożek, Męczeństwo ludności kaszubskiej - Piaśnica, w: Leśniewo..., dz. cyt., s. 63-64. 40 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Wojenne losy przez Leśniewo zawieziono do obozu przejściowego pod Lęborkiem. W Lęborku załadowani zostali do pociągu towarowego, który wywiózł ich w kierunku centralnych Niemiec. Przez Berlin dotarli aż do Norymbergi. Więzieni w obozie, przesypiając w pustych stajniach i oborach spędzili o chłodzie i głodzie siedem tygodni, zanim zapadła decyzja o zwolnieniu i powrocie do domów. Niektórzy ciężarówkami, większość transportem kolejowym wracali w kierunku Gdańska. Pecha mieli ci, którzy wrócili drugim transportem. Po przyjeździe do Gdańska, wszystkich skierowano do robót polowych u niemieckich właścicieli na Żuławach. Z Leśniewa znaleźli się tam m.in. August i Franciszek Basmann oraz Jan Glembin. Niektórych po zakończeniu robót zwolniono do domów, inni trafili do obozu koncentracyjnego w Stutthofie [znaleźli się tam bracia Basmann oraz Jan Glembin] [...] przydzieleni do budowy baraków dla więźniów. J. Glembin zmarł w obozie (wg oficjalnego zawiadomienia na katar jelit) 12 września 1942 r.n Był to wówczas obóz o bardzo złej reputacji. Znajdował się w pobliżu podmokłych Żuław Wiślanych. Wilgoć szybko zabijała wielu więźniów, którzy zostali poważnie osłabieni przez głodowe racje, ciężką pracę oraz szykany. Czesław Majewski wspominał po latach, że „Bity, głodzony, nękany przez wszy, zimno i choroby, zamęczany ciężką pracą więzień w krótkim czasie po aresztowaniu stawał się łachmanem ludzkim niezdolnym do walki o swoją wolność"12. Obozem kierował oficer SS Max Pauly znany z mrocznego charakteru, który doprowadził do tego, że Stutthof stał się piekłem na ziemi. Bracia mieli więc wiele szczęścia, że przeżyli pierwsze dni w obozie13. Franciszek wraz z bratem Augustem i szwagrem Janem wedle istniejących dokumentów nie zostali jednak wywiezieni na siedem tygodni do centralnych Niemiec, jak nadmienia się w relacji Dzieje Leśniewa. Pismo wydane w 1988 r. przez Muzeum Stutthof stwierdza: Franciszek Basmann - dostarczony został do KL Stutthof we wrześniu 1939 r. przez Gestapo Gdańsk. W obozie oznaczony numerem 7642jako więzień polityczny14. Tamże został przejęty przez funkcjonariuszy formacji Einsatzgruppen IV; po opuszczeniu Pomorza, po tzw. czystkach, formację zastąpiło Einsatzkommando 1615. Wedle chronologii część miejscowych aresztantów, pochodzących z najbliższych okolic Pomorza, trafiała pierw do obozu Ziwilgefengenlager Neufahrwasser w Nowym Porcie, a stamtąd dopiero była przewożona do powstającego obozu Stutthof6. Obóz Tekla z domu Pranszke oraz Franciszek Basmann junior, jesień 1938 r. Fot. archiwum rodzinne w Nowym Porcie był przejściowy, dla niepewnych politycznie elementów polskich; istniał do 1 kwietnia 1940 r., kiedy budynki przejęło wojsko niemieckie. Wedle raportu ze stycznia 1940 r. w obozach Neufahrwasser (Westerplatte) przebywały 3 tys. osób, Grenzdorf 350 osób, Stutthof 1,1 tys. osób. Łącznie w obozach i podobozach przetrzymywano 5150 więźniów. Zapotrzebowanie na rzemieślników było stałe, stąd wielu więźniów z określonymi zawodami cieszyło się dużym uznaniem i w konsekwencji przetrwało. Na podstawie karty zwalniającej Franciszka z obozu znamy jego miejsce pracy. Był nim podobóz Westerplatte, skąd został zwolniony 13 czerwca 1940 r. W dniu 1 kwietnia 1940 r. przeniesiono więźniów z obozu w Nowym Porcie do Stutthofu. Wspomnienia Franciszka Basmanna mówią o apelu, kiedy wywołano go jako mocno już niedomagającego z lazaretu i wręczono zwolnienie z obozu. Zachował się archiwalny dokument potwierdzający przynależność do podobozu na Westerplatte. W Gedanopedii czytamy: Podobóz Westerplatte (Aufienstelle Westerplatte). Od około 10 IX 1939 r. miejsce pracy około 200 polskich więźniów doprowadzonych tu z Victoriaschule, a od 16 września dowożonych promem z obozu w koszarach w Nowym 12 Ci. Majewski, Ucieczka z piekła, Kraków 1983, s. 7. 13 Komentarz mgr. Sz. Waraksy, dz. cyt. 14Na podstawie dokumentu zwolnienia z obozu z Archiwum Muzeum Stutthof, sporządzonego 26.10.1988 r. w Sztutowie przez ówczesną dyrektor Janinę Grabowską-Chałkę; nr pisma: L.dz. 3375/771/88. 15 D. Drywa, dz. cyt., s. 28. 16 Tamże, s. 31-37. Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 41 Wojenne losy Porcie. Po likwidacji 31 III 1940 obozu w koszarach, od 1 IV 1940 komando zewnętrzne Zivilgefange-nenlager Stutthof. Więźniowie zakwaterowani byli w jednym z zachowanych obiektów byłej polskiej Składnicy Tranzytowej. Od września 1939 roku do likwidacji podobozu w czerwcu 1941 r. pracowali pod nadzorem esesmanów przy porządkowaniu terenu, usuwaniu niewypałów, a od wiosny 1940 przy rozbiórce muru ogrodzenia oraz obiektów dawnej Składnicy. Pozyskane materiały budowlane były transportowane barkami do budowanego obozu w Stutthofie. Podobóz liczył kilkudziesięciu więźniów, w miejsce chorych lub zmarłych przysyłani byli nowi z centralnego obozu w Stutthofie17. Na podstawie relacji Władysława Konarzewskiego, więźnia Stutthofu/Westerplatte, można choć w części przybliżyć charakter prac w tym miejscu: Nie wiedzieliśmy, dokąd nas pędzą - myśleliśmy, że z powrotem do Gdyni. Okazało się, że tylko ta druga część poszła w stronę Gdyni do koszar w Redłowie, gdzie obecnie jest szpital morski. Pierwsza grupa, tych 1200, do których i ja byłem zaliczony, dostała się na Westerplatte 15 września - do porządkowania terenu. [...] Do pilnowania nas dali młodych Niemców z „Hitlerjugend[...] Ci młodzi chodzili za nami i cały czas tłukli nas kolbami [...]. Zauważyli to marynarze ze statku Schleswig--Holstein, tego który bombardował Westerplatte, gdyż dochodziliśmy jakieś piętnaście-trzydzieści metrów od statku. Po dwóch-trzech dniach naszego OG.T*:iO te/771/88 Sztutowo 1988.10.2S Franciszek BASMAHH 84 106 LaSff IS.70 k/Puoka Państwowa Muzeum Stutthof t? Sztutowie stwierdza, że w materiałach dokumentalnych tutejszego Archiwum są następujące dane o niżej wymienionym więźniu b. obozu koncentracyjnego w Stutthofie* PA5?£A?T?T yranclczgit ur» 17.3«1910r., dostarczony ^oertał do KI Stutthof we wrześniu 1939** prrez Gestapo Gdańsk, * obozie oznaczony numerem 7 642 jako więzień polityczny. Dnia 13«6.1940r* uwolniony został z obozu. Innych danych o w/w Muzeum nie posiada. PODSTAWA informacji* Orygianlny dokument zwolnienia z obozu. /ka/ D B mgr Janina Grabowska-Chałka Dokument sporządzony 26 października 1988 r. w Sztutowie przez Janinę Grabowską-Chałkę; nr pisma: L.dz. 3375/771/88 Fot. archiwum rodzinne tfommandantue dec fiefangenenlajec Mm* m'' Danjig, öen Eatlaffi igsfdjefn. tfrana Basraann gcbopsn ara... . 3rf>ratris-> "ćó^nfiafl in ' Ł«aaa^'Xrir.; -PBtssiJ—»- Stu.tthof s • Zt • Aussenstelle Y;fórte?platte. mipö m(l 5em heutigen lage enllgfftti. Dokument stwierdzający zwolnienie z obozu Stutthof. Fot. archiwum rodzinne pobytu zeszli oni ze statku, wjechali samochodami, zabronili tłuc kolbami, natomiast dali kabel, cięty po kilka, kilkanaście metrów. Było to niesamowite. [...] Wszyscy myśleliśmy, że jak skończymy to Westerplatte, to nas puszczą - tak nam przecież obiecywali. [...] Po całości uporządkowania Westerplatte zabrali nas częściowo do Nowego Portu, przemun-durowali, samochodami dowieźli do kolejki, którą zawieźli nas do bambrów18. Kolejne wspomnienia należą do żołnierza, obrońcy Helu Stanisława Matuszczaka, który trafił do obozu Neufahwasser w dniu 7 października 1939 r. Stało się to wbrew konwencjom międzynarodowym, gdyż powinien być przekazany do obozu jeńców wojennych. Metody, jakie stosowało gestapo, przechodziły ludzkie pojęcie. Byłem naocznym świadkiem w 1940 r. na arbeits komandzie [Arbeitskommando - komando pracy] na Westerplatte rozstrzelania 20-tu współtowarzyszy, którzy na wskutek wycieńczenia nie mogli utrzymać się na nogach. Mimo tego musieliśmy ich wypuszczać do pracy, wycinali wiklinę, której na terenie Westerplatte rośnie bardzo dużo i tak, jak który mógł, starał się wycinać tę wiklinę, siedząc i czołgając się, aby dalej i przetrwać ten koszmar i było to przy końcu maja 1940 r. O godzinie 12-tej całą dwudziestkę zastrzelono i to przeważnie strzelano w tył głowy19. Powyższe relacje potwierdza drugi obrońca Helu Tadeusz Masio, twierdząc, iż z Nowego Portu udawano się do pracy na Westerplatte w celu uprzątnięcia terenu. Michał Mikołaj Pieper Opracowanie oparte na autorskich notatkach archiwalnych, w większości na relacjach Edyty Pieper, córki Franciszka Basmanna, oraz na komentarzu i tle historycznym nakreślonym przez historyka wojskowości mgr. Szymona Waraksę. Część II opublikujemy w majowym numerze „Pomeranii". 7 Obóz Stutthof, podobozy w Gdańsku, online: https://gdansk.gedanopedia.pl/gdansk/ [dostęp: 2022 r.]. 'D. Drywa, dz. cyt., s. 95-96. ^Tamże, s. 211. Przypis nr 71, AMS, Relacje i wspomnienia - relacja Stanisława Matuszczaka, t. X, s. 235-236. 42 Pomerania nr ą (585) / Łżëkwiat 2024 Wspólne zdjęcie remusowców z Jubilatką obchodzącą w Chmielnie setną rocznicę urodzin. Fot. archiwum spływu pożegnanie kajakarki Barbara Wójcicka, wielokrotna uczestniczka Kaszubskich Spływów Kajakowych „Śladami Remu-sa", zmarła 16 marca tego roku w Koszalinie. Kajakarka niezwykła! Swoją przygodę wodniacką rozpoczęła w 2003 roku w wieku 83 lat, a zakończyła w 2021, mając lat... 101. Nasza Basia Kochana - tak ją tytułowaliśmy, odwołując się do nazwy zespołu, którego utwory są często śpiewane na imprezach turystycznych. W naszym gronie znalazła się dzięki swemu synowi Zbyszkowi, komandorowi Marynarki Wojennej, mieszkańcowi Gdańska, zapalonemu i wytrawnemu kajakarzowi. Będąc uczniem koszalińskiego liceum, wziął w 1958 roku po raz pierwszy udział w spływie zorganizowanym przez szkolnego wuefistę na Kaszubach, na Brdzie. Zbyszek - jak to się mawia - połknął bakcyla. Pływał potem często na rzekach krajowych i zagranicznych, zarazem działał w gdyńskich i gdańskich klubach wodniackich, a niektóre nawet współtworzył. Gdy w 1986 roku przystąpiliśmy w redakcji „Pomeranii" do organizowania własnego spływu „Śladami Remusa" (bohatera powieści Aleksandra Majkowskiego), nie mieliśmy - poza pomysłodawcą dr. Januszem Kowalskim - doświadczenia w tej dziedzinie. Z pomocą przyszli nam kajakarze z gdańskich klubów Wodniak i Żabi Kruk. Ten pierwszy dostarczył kajaki i fachową kadrę, ten drugi uzupełnił kadrę, w tym o Zbyszka, który pozostał w gronie orga- nizatorów naszych spływów w kolejnych latach aż do dziś. Odwiedzając mamę w Koszalinie, opowiadał jej o swoich wyprawach kajakowych. Szczególnie ciepło wyrażał się o „Remusie" (jak skrótowo nazywany jest nasz spływ), twierdząc, że można odpocząć, delekto- pomerania nr 4 (585) / kwiecień 202ą 43 Pożegnanie ■ ' W 'h M Stulatka Basia z synem Zbyszkiem na jeziorze Kłodno w Chmielnie. Fot. archiwum spływu wać się pięknem krajobrazów i bogactwem przyrody, bo ma charakter rekreacyjny: etapy nie za długie, bez ścigania się, za to dużo dzieje się na lądzie, specyfiką jest bowiem łączenie pływania z bogatym kaszubskim programem kulturalno-rozrywkowym. Dusza się raduje W 2003 roku Zbyszek był u mamy w Koszalinie przed samym spływem, osiemnastym już z kolei. I gdy zaczął go zachwalać, usłyszał wyrzut: „Opowiadasz i opowiadasz, a dlaczego mnie nie zabierasz? Teraz pojadę i zobaczę!". Po takim dictum musiał ją zabrać, chociaż nie bez obaw: liczyła już sobie wtedy 83 lata. A spływ to jednak nie spacer: rzeki, nawet tak łagodne jak Brda, mają rwące odcinki, zdarzają się przeszkody w postaci powalonych drzew, bywa, że w czasie płynięcia pojawia się nawalny deszcz, biją pioruny, poza tym śpi się w namiotach. Sądził, że będzie to jednorazowy udział mamy. Tymczasem Basi (tak kazała nam się do siebie zwracać) bardzo się spodobało: przyroda, atmosfera, a zwłaszcza - jak podkreślała - ludzie: uczynni, mili, sympatyczni. Tak bardzo się zapaliła, że wspólne kajakowanie z synem trwało 18 lat, z roczną tylko przerwą. Nie zraziło jej nawet... kajaka wpadła do głębokiej wody. Syn i inni kajakarze natychmiast ruszyli z pomocą. - Zanurkowałam - skwitowała. Nie zniechęcił jej też groźny szkwał na jeziorze Wdzydze. Na pytanie reporterki Radia Gdańsk, która w 2008 roku odwiedziła dwudziesty trzeci spływ, co powoduje, że jest obecna na każdym, odparła: - Urocze okolice i w ogóle wszystko, na co spojrzę, dusza moja się raduje. Co roku przyjeżdżam i będę przyjeżdżać, dopóki będę żyła. Bardzo dbała o to, żeby to życie przedłużyć. Dziennikarce „Głosu Koszalińskiego" podała taką receptę na długowieczność: - Do dziś lubię spędzać czas na świeżym powietrzu. Kocham słońce. Kocham naturę. Zbieram grzyby w lesie, zioła na łące i co roku biorę udział w kaszubskich spływach kajakowych. Kocham ludzi. Kocham życie. Uprawiała ogród przy domu córki, a w nim siała przede wszystkim zioła lecznicze. Zbierała je także w lasach, zaroślach, przy polnych drogach. Pamiętam jej porady, jak korzystać z Bożej apteki, udzielane podczas spacerów. Bardzo ją podziwialiśmy i była przez nas wszystkich niezwykle lubiana. Prima aprilis Przyszła na świat 1 kwietnia 1920 roku. Z powodu tej primaaprilisowej daty los spłatał jej - jak mówiła -niejednego figla. Opowiadano w rodzinie, że gdy u jej mamy pojawiły się bóle porodowe, ojciec ruszył na poszukiwanie akuszerki. Wszystkie, które odwiedził, odmawiały przyjścia, uważając, że żartuje. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale w tamtych czasach zwyczaj robienia psikusów był o wiele bardziej powszechny niż obecnie. Po stu latach od narodzin psikusa sprawił jej wirus z koroną. Z powodu pandemii trzeba było odwołać obchody jubileuszowe w Bursztynowym Pałacu w Strzekęcinie koło Koszalina, gdzie wszystko było przygotowane, co więcej - wstrzymać wszelkie wizyty gości u niej w domu. Zamiast spływu Planowaliśmy obchody jej setnych urodzin z opóźnieniem - na biwaku w lipcu 2020 roku. Udało się je zorganizować, chociaż nie bez przeszkód. Wirus latem nieco osłabł, poluzowano niektóre restrykcje. Ośrodki mogły już przyjmować turystów, wypożyczać sprzęt wodny, ale nadal niedozwolone były spływy grupowe. W tej sytuacji odwołaliśmy XXXV Kaszubski Spływ Kajakowy „Śladami Remusa", a w jego miejsce zaproponowaliśmy Spotkanie Remusowe - o charakterze koleżeńskim, nieformalnym. Informację o czasie i miejscu skierowałem e-mailem do stałych uczestników spływów remusowych oraz osób przez nie rekomendowanych. Na miejsce skróconego czterodniowego pobytu (spływ trwa dziewięć dni) wybraliśmy pole namiotowe w ośrodku Bachus w Chmielnie. O dziwo, zjawiło się siedemdziesiąt osób, a więc niewiele mniej niż uczestniczyło w ostatnich spływach. Zainteresowani rejestrowali się i wnosili opłaty w ośrodku indywidualnie. Na własną odpowiedzialność pływali kajakami, które przywiózł z Gdańska i wypożyczał prezes klubu Wodniak Wojtek Kuc. Wokół Chmielna jest aż pięć jezior, więc było gdzie popływać. Setne urodziny Ale przede wszystkim świętowaliśmy jubileusz Basi Wójcickiej. Była więc laudacja wygłoszona przeze mnie, odczytane zostały listy gratulacyjne od premiera i wojewody zachodniopomorskiego przesłane na obchody pierwszokwietniowe, te odwołane. Osobiście życzenia złożyli prezes Klubu Turystycznego ZKP „Wanożnik" (od kilkunastu lat główny organizator 44 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Pożegnanie spływu remusowego) Włodek Dawidowski i prezes Wodniaka (współorganizator) Wojtek Kuc oraz wiele innych osób. Były kwiaty i prezenty: album Kaszuby od Wanożnika, słodkie serce od najmłodszych kajaka-rek, rozkładany fotel od małżeństwa Tersów. Był tort z dekoracją w formie kajaka i lampka wina. Był recital piosenek z dwudziestolecia międzywojennego w wykonaniu spływowej wokalistki Dagmary Sławskiej i tańce z udziałem Basi. A nazajutrz dzik, przywieziony przez łowczego Staszka Lipińskiego z Lipusza, a ufundowany przez jubilatkę. I wielokrotnie rozlegało się gromkie „200 lat!" Ostatni spływ Świętowaliśmy też, chociaż skromniej, jej sto pierwsze urodziny - tym razem już na normalnym spływie, na terenie biwaku w Czarlinie. Były życzenia słowne i na ozdobnym papierze z podpisami uczestników, prezent w postaci dużej poduszki z haftem kaszubskim (żeby śniły się jej Kaszuby), a jako gastronomiczna niespodzianka - ufundowany przez Zbyszka pieczony dzik. Relację z tego spływu w „Pomeranii" opatrzyłem tytułem 180 lat w kajaku. Podsunął mi go Zbyszek, który do 101 lat mamy dołożył swoje 79. Wydawało się, że jest wyłączona z norm czasowych, przypisanych śmiertelnikom, ale przed kolejnym spływem usłyszałem od Zbyszka, że Basia traci zainteresowanie światem. W przypadku osoby tak ciekawej wszystkiego było to niepokojące. W lutym 2023 roku przeszła poważną operację. Udała się, ale pacjentka z czasem coraz bardziej słabła. Zmarła nagle 16 marca tego roku. Do stu czterech lat zabrakło piętnastu dni. Wiadomość o śmierci Basi rozesłałem zbiorowym e-mailem do stałych uczestników spływów wraz z informacją o pogrzebie. W reakcji otrzymałem wiele odpowiedzi wyrażających żal z powodu odejścia tak bardzo lubianej Basi. Za zgodą autora zacytuję treść e-maila, który przysłał mi Grzegorz Schramke, prowadzący na spływach remusowych imprezy kulturalne, 0 dwa pokolenia młodszy od Basi. Panie, świeć nad Jej duszę! To była wspaniała osoba, niezwykle pogodna, życzliwa i miła. Dla mnie - 1 zapewne wielu innych - wzór do naśladowania nade wszystko w tym, że metrykę powinniśmy przejmować się o tyle, na ile ta rzeczywiście zasługuje, czyli bardzo mało. Igdy ktoś utyskiwał na wiek, opowiadałem o pani Basi i o słynnym „180 lat w kajaku". Na pogrzebie nie będę mógł być, niestety, lecz w myślach będę jutro tę naszą drogą spływowiczkę żegnał. Zresztą już to robię, a obok smutku i żalu jest też i inna nutka - ta ciepła, która podsuwa wspomnienia z „Remusa" i podszeptuje, że to było wielkie szczęście znać p. Basię! Pożegnaliśmy naszą spływową seniorkę 20 marca na cmentarzu Komunalnym w Koszalinie. W dość licznym gronie, jak na odległość, którą większość musiała pokonać, i dzień w środku tygodnia. A i tak było nas remusowców trzynaścioro, co potwierdza, jak bardzo Basia była lubiana. Nasza Basia Kochana! Edmund Szczesiak honorowy komandor „remusa" Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 45 Mal. W. Dłubakowsczi maskenbal Welacje! Pöwôżnô sprawa. Pewno czedë trzimôta w race „Pomerania" z nym parta pöwiôstków, to je ju pö wszëtczim. Möże jesz gdze drëgô tura? Nibë człowiek wić, że ten czas przechôdô, ale równak jakbë përzna bél zdzywiony. Wiedno jaczis „zaskök" - chto tam startëje?! Te wszëtczé plakatë, banerë a te gabë na nich. Znajeta to, doch jo? Wies nie bëla wiôlgô. Czile gospodarstw, czile jinëch chëczów, króm, köscólk a dwie stôré kôtë, co ledze dzëwilë sa, że jesz skansen z Wdzydz ni mô jich wzaté. Wszëtcë żëlë tam spokojno. Ökróm nor-malnëch pludrów, co są wszadze, nie bëlo we wsy nick, co bë nen pökuj lëdztwii zabiera. Leno rzôdkö, rôz na jaczis czas, cos sa ösoblëwégo dzejalo. Móg to bëc jaczi zdënk, jaczis gösce, abó tak cos, czegö lëdze sa nie spodzelë. Klemens prawie chcôl wëchadac buten, do robötë, czedë wnet nëkając, wrócëla z krómii jego białka Zocha. Chłop aż sa cop do bëna. - Cëż tobie je? - zapitôl. - Ko sądni, chłopie! - Në gadôj, prosto. - Jô bëla w kromie! - Jô wiém! - Jak jô szla nazôt, to Rucënô gôda przez plot ze stôrą Agnesą. Öna rzekła, że Wladi sa powiesyl! - Chto? Co? - Doch czëjesz, że Wladi! Jeden je we wsy kol nas! Gôdala, że on sa powiesyl! - To nie je möżlëwé! Të cos lëchö uczëla! Wladi? Czemu ön bë miôl tak cos zrobić? - Tak onë gôdalë! Czemu bë mialë o taczich sprawach manie? Të nie wiész, czedë tak cos na człowieka przindze. - Białko, të muszala cos lëchö zrozmiec. - Tak öna gôda, że sa powiesyl! - Wiész të co? Jô to musza sprawdzëc. - Wez le zazwóni! - Jô nigdze nie mda zwónil, bo jesz na głupka winda. Jô so na wies szpacérą puda, jak cos je, to mie ledze sami rzeką. To bë doch bëla tragedio. Jak chłop rzek, tak téż zrobił. Öblek nazôt swoje skórznie a szed. Na szasym bëlo pusto, köżdi bél zajati swoją robotą. Tëch dwuch pludrów téż ju nie bëlo przë płoce. Drëptôl dali. Wzérôl, co sa na wsy dzejô. Uzdrzôl, że na plotach a na slupach pöjawilë sa plakatë a banerë z tima, co startej ą do radë gminë abö pôwiôtu. Wszelja-czé gabë. Niechtërnëch on znôl blós përzna, jinëch wcale! „Në jo, welacje - pömëslôl - zôs mómë we wsy jistny maskenbal". Przeszed przez wies, bö na sarnim kiińcu bëla chëcz Wladégö. Tu chłop uzdrzôl dëcha! Na polu, stroną budinków, robił trëker, a w tim trëkrze sedzôl nié chto jiny jak Wladi. Smiôl sa a pôdnôszôl raka do Klemensa. Nen nôprzód po prôwdze jakbë dëcha wi-dzôl, stojôl, a blós wzérôl. Zarô równak sa usmiôl a téż pödniós raka. „Doch ta moja miiszala cos lëchö uczëc" - przeszło mu do glowë. Zarô sa zawrócyl a drawówół chutkó do sebie, do swój i chëczë. Na niegö téż doch robota żdala. Czedë tak wrôcôl, przëzérôl sa jesz nym plakatom a gabóm, aż w kuńcu zrobiło mii sa czësto smiészno. 46 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Nordowé pöwiôstczi Klemens, jak wrócyl na swoje gospodarstwo, to za-brôl sa za swöje sprawę. Cali dzeń mu zeszed, tim barżi, że kąsk czasë doch stracyl. Dopierze wieczór, jak zasôd doma, zjôd wieczerza, wząn w raka topk z arbatą a za-cząn gadać tak: - Zooocha... - Jo, chłopku? - Sądni so, jô cë musza cos rzeknąc. - Jenë, co sa stało? - Ko co, co, të prôwda gôdala dzysë reno. - Ö Wladim, jo? Co të sa dowiedzôl? Mój Böże... - Jô szed na wies. I sa wszëstkö wëdowiedzôl. - Në, gadôj richtich! - Wladi sa wëwiesyl... - A Böże, na co mu przeszło - odrzekła białka a brała sa za rëczenié. - Dożdżë, dożdżë jesz - cygnąn dali Klemens - jô tobie wszëstko rzeka, jak to bëlo. -Jo? - Jô szed przez całą wies, nikogo nigdze nie bëlo. Pöd sóm Wladégö dodóm jô zaszed. Tam jô wzéraja, a w trëkrze jedze a sa do mie śmieje sóm Wladi. Cali a zdrów. - Ko tedë, co të mie pleszczesz, że on sa pówiesyl?! - Të wszëstkó dobrze rzekła, në wnet dobrze, bo on sa nie pówiesyl, le wëwiesyl. - Nie rozmieja! - Jak jô ju drëptôl ód niego, to jô widzól jego munia fejn wëwieszoną na plakatach. Ön starteje do gminë! A fejn sa wëwiesyl, swoje plakatë wëwiesyl, rozmiejesz të? Białka nôprzód nic nie rzekła, bo bëla zló, że tak ji głupio poszło. W kuńcu zaczala sa smióc, a chłop raza z nią. - Wiesz, Wladi terô na pewno mdze długo żil w zdrowiu, jak të jego tak usmiercëla. - Żebë tak bëlo, żebë tak bëlo - smia sa białka. Wszëstkô skunczëlo sa na śmiechu, ale Zocha na drëdżi rôz ju opasowa barżi nó to, co na wsy uczëla. Mateusz Bullmann kaszëbka w americe GÔDKA Z DOROTHY OKRAY Z NORDOWIAMERICZI Ôd jaczégös czasu na fejsbuku Wë uznôwôce sebie za amerikańską Kaszëbka. Czedë, z jaczi leżnotë, Wë ödkrëlë ta nową juwernota? }ô użiwóm pözwë Kaszëbka ód czile lat. Czej jo zaczała pisać cos na sztółt pamiatnika, jó sa dowie-dzała, że bëc Kaszëbą öznôczało nóleżec do nóro-du, chtëren mieszko nad Bółta czedës z Miemcama, a terô z Pólóchama. Skądka dokładno pöchödzëlë Waszi prastarköwie? Jak mie rzekł ójc, móji prastarkówie kupilë kół 200 akrów zemi w Pómieczińsczi Hëce i tam zamiesz-kelë. Ale óni wiera z tego góspódarzenió ni möglë tam wëżëc. Mój stark przëpłënął do Americzi w roku 1876, a moja starka, téż Kaszëbka, ze swoją familią mni wiacy w tim sarnim czasu. Oboje zamieszkelë w Detroit w stanie Michigan. Mój ójc miół tu drëcha, z chtërnym jesz kôrbił pó kaszëbsku. Co Wasz öjc gôdôł ö Pómieczińsczi Hëce, chtërna jegö starszi öpuscëlë? Że óni mielë chëcz z drewna, a bënë bëło tak samo urządzone co nasza chëcz w Americe. Starkówie mielë oprawiony w ramczi lëst - pödzakówanié za góscëna, pödpisóné przez Napoleona, chtërnégô wojsko szło przez Pómieczińską Hëta. Ale czë tak pó prôwdze bëło, tego jó tak do kuńca nie wiém. Jaką udba ö Waszi nowi juwernoce mają krewny, dzecë, rodzëzna? Mój syn słëchô o mój ich wëdowiédzach ó Kaszëbach bez gódczi. Półbracynowie i półsostrë téż le póczestno słëchają. Nicht z nich nie przëznôwô sa do kaszëbsczégó póchódzenió. Móże to sa zmieni, czej mój pamiatnik ukóże sa jako ksążka. Czim Wë donëchczas sa zajimelë? Weszińctwa móji warkówi kariérë bëło stanowisz-cze direktora do sprôw módë domócy w korporacje. Mójima pasjama bëłë i są malowizna i pisanie. Kôrba prowadzył i z anielsczégö na kaszëbsczi przetłómacził Stanisłów Janka Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 47 MOTILK A MO JE KASZEBE. nowé kaszëbsczé spiewniczi Kaszëbskö-Pömörsczé Zrzeszenie oddało niedôwno w race czetińców a spiéwającëch pö kaszëbsku dwa nowé spiéwniczi. Jeden je bédowóny dzecóm, drëdżi je barżi dlô ustnëch. Pierszi z nich to je Mótilk. Kaszëbsczé spiéwanczi dló dzecy, dze nalazło sa równo półsta spiéwków z tekstama Eugeniusza Prëczkôwsczégô, z muzyką Tadeusza Dargacza (3), Tomasza Fópczi (4), Wacława Kirkôwsczégô (1), Tadeusza Kórthalsa (21), Jerzego Łyska (1), Eugeniusza Prëczköwsczégö (1) a Jerzego Stachursczćgó (19). Do śpiewnika doparłaczonó je piata z wëkönaniama Weróniczi Ceynowë, jakô zagwësniwô wësoką muzyczną i jazëköwą jakösc wëkönaniów. Aranżacje zrëchtowôł Tadeusz Körthals. Wëdôwcą je Oglowi Zarząd Kaszëbskö-Pömörsczégô Zrzeszeniô, dze dozérała ne projektu Lucyna Radzymińskó. Je to ju pösobny zrzeszeniowi śpiewnik dlô dzecy, jaczi wëszedł spöd ji raczi, dze wëzwëskóné östałë doswiôdczenia z chiżniészégô, z roku 2019, pt. Zamalënił sa maić Tomasza Fópczi, Dorotë Mużë-Szlas, Jerzégô Stachursczćgó a Weróniczi Körthals-Tartas. Uchöwóny östôł m.jin. „leżący" ukłôd ksążczi, słowôrzk kaszëbskö-pôlsczi i żôłtô ôbkłôdka, jakô je drësznô zdroköwi a pôzwôliwô chutkö trafie do szukóny ksążczi pöstrzód jinëch. Grafiką, składa a ôbkłôdką zajała sa dobëtno Agata Przëbëlskô - śpiewnik sa lëgötno bierze w raka. Môtilk östôł udëtkówiony bez Ministra Bënowëch Sprawów a Administracje pölsczégô państwa. W öpisënku ksążczi na stronie wëdôwcë nalôżómë taczé wiadło: Dla potrzeb słownika wybrano 50 piosenek o wysokich walorach edukacyjnych i różnorodnej tematyce ilustrującej wszelkie dziedziny życia i zajęć dzieci, zwłaszcza aktywności szkolne. Część piosenek znajduje się już w licznych podręcznikach do nauki języka kaszubskiego. Niektóre, jak choćby utwór „Uczba" czy „A më so gôdómë" lub „Zëmôwé rozegracje", sq od wielu już lat w kanonie działań edukacyjnych. Można zatem stwierdzić, że są to utwory już zweryfikowane, udanie wpisujące się w ideę mówienia i śpiewania dzieci rodny zemi w rodny mowie2. Utwórca spiéwnikówëch tekstów we wëdow-iédzë dló Radia Kaszëbë rzeknął, że je to często nowo rzecz, z chtërny, mogą rzec -jem baro buszny. Mómë gorącą nódzeja, że te spiéwë pudą szerok, piidą dalek3. Wiele na to wskózywó, bo to, co w śpiewniku nalôżómë, może bëc chatno wëzwëskiwóné bez Mötilk Kaszëbsczé spiéwanczi dlô dzecy szkólnëch ód kaszëbsczégö. Płatka z wëkönaniama a muzycznyma podkładania leno jesz to zletczi. Z tekstów Prëczköwsczégô jidze sa wiele nauczëc. Użiwô słowiznë, co ja dzél lëdzy mó ju zabëté, a są to piakné kaszëbsczé słowa i wórt je przëbôc-zëwac, chócle: bindac (pól. huśtać), chłoscëc (wabić, przyciągać), dézënk (marzenie), karasela (karuzela), łakóta (przyjemność), mietny (majętny), nara (błazen), rojina (dalia, georginia) czë zwela (podstawa, podwalina). Wiersze mają swój sztur, rëmë i ritm - co sprówio, że kompozytorze chatno do nich tworzą. Spiewanczi (spićwczi) są zebrónć w szesc tematicznëch czasców: „Mësla dzecka", „Rodzëzna", „W szkole", „Jigrë i rozegracje", „Farwë Kaszëb" a „Świąteczny czas" - co pózwóliwó sznëkrownikóm lżi nalezc, co brëkują. Pierszé fejsbukówć wpisë po ukózanim sa róczbë na promocja śpiewnika do Labórga pótwierdzywają „głód" tego zortu utwórstwa w szkołach, dze je uczony kaszëbsczi. Szkolno Agnieszka Tusk pisze: Gratulacje, Gienku, wszystkie te pieśni bardzo przydają się w nauce j. kaszubskiego, zwłaszcza te kierowane do najmłodszych, inne natomiast również przy okazji różnych uroczystości, a tych w szkołach nie brakuje, dziękuję. Kómputrowó edicjó nótów je dokaza Weróniczi Cenôwë, chtërna wëzwëskała zôpisë z chiżniészich śpiewników, w tim z Pieśni Rodny Zemi z roku 2003, 1 http://skarbnicakaszubska.pl/wp-content/uploads/2020/03/Zamal%C3%ABni%C5%82-s%C3%A3-mak.pdf. 2 https://kaszubskaksiazka.pl/muzyka/1309-motilk-kaszebscze-spiewanczi-dlo-dzecy.html. 3 https://radiokaszebe.pl/kaszubskie-piosenki-w-nowej-odslonie. 4« Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Muzyka ale przede wszëtczim spisała melodie a harmonia z zabédowónëch przez Kórthalsa aranżacjów, co z jedny stronë dôwô „pôrzëstosc" tegö, co nagróné a co je w notach; z drëdżi stronë tej-sej ritmiczné wôrtoscë nótów a harmonio jinaczą sa öd óriginal-ny muzyczi żëjącégö kompozytora („Szorëm", „Pö śmiechu płacz") - w taczim przëtrôfku przënôlégało bë dac chöcle jaczi rewizyjny kómentórz. Je to Z pösobnym, omówionym śpiewnika parłaczi Môtilka osoba Tadeusza Körthalsa, jaczi przë ti produkcje je przędnym kompozytora. Jego je muzyka w śpiewniku pt. Môje Kaszëbë. Śpiewnik Kosakowian, wëdó-nym przez Zrzeszenie Kaszëbskö-Pömörsczé part Dabógörzé-Kósôkówó przë dëtkôwim wspiarcym z „Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa Inwestująca w obszary wiejskie". Kómputrowó edicjó je dokaza Riszarda Bórisónka. Graficzno ksążeczka obrobią i przërëch-towała do smarë Malwina Körthals. W redakcjowëch a kórektorsczich sprawach wspiarł Tomósz Fópka, a całoscë dozérała Weronika Kórthals-Tartas, jakó téż przeniosła na papiór utwórstwó muzyczne brata Tadeusza. Słowa do wszëtczich 13 spiéwów, téż pölsczé („Dziewczyno z Kaszub"), są dokaza póetczi, szkolny ód kaszëbsczégö - Lucynë Sorn. Oboje autorów je zrzeszone z karna Kosakowianie, co je zaznaczone w titlu śpiewnika. Krótczé biogramë raza z ódjimkama Eugeniusz Pryczkowski M ôt ilk Kaszëbsczé spiéwanczi dlô dzecy jednogłosowe óprócowanié z pódanim harmónicz-nëch fąkcjów. Ambitus śpiewnika sygó ód g („Mësla dzecka", „Tuńce") do es2 („Szos"). Czasa nad nóta-ma, colemało w instrumentalnym wstąpię („Dzec-ny dzeń", „Po śmiechu płacz") - ni ma pôdónëch akordów. Roz trafiło sa oznaczenie pó anielsku, np. bridge („Jigrowi plac"). Czekawé je użëcé specjalny notacje dló rapu w dokózku „Godów czas". Möje Kaszëbë Śpiewnik Kosakowian Lucyna Sorn Tadeusz Korthals Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 49 Muzyka autorów ötmikają ten dokôz. Zarô pö tim je wiad-ło ö karnie Kosakowianie. Śpiewnik je w „stojącym" układze, co swiôdczi ô tim, że je dediköwóny churóm, spiéwnym karnóm. Öprôcowanié je dwagłosowé, co-lemało brzëmiącé w ulubionëch przez churzistów tercjach a sekstach, na miészóny, białogłowskö-chłopsczi skłôd. Dwie piesnie są na trzë głosë: „Prôwdzëwi Kaszëba" i „Pöj do mie". Nad nótama pödóné są akördë, co pömôgô w akómpaniamence. Tematika je mörskô-kaszëbskö-böżô. Nandzemë tuwö i piakną, môlową pasyjną spiéwa „Swiati Krziżu", pôra köladów z gödowim szlagra duetu Sorn - Körthals pt. „Taczi malinczi", i hit nadmörsczich letników - „Dziewczyno z Kaszub". Nótë są pöprzekładłé farwnyma ódjimkama karna, co czëni ze śpiewnika téż wizytówka „Kösôkówianów" i zóchacba do póspólnégö spiewaniô. Spiéwniköwé dokôzczi jidze nalezc na piątce karna pt. Môje Kaszëbë, dze dołożonëch je jesz sétmë jinëch frantówk karna a dzewiac instrumentalnëch nagraniów. Spiéwią (pódôwóm pólsczé nôzwëska podług alfabetu): Maria Bullmann, Elżbieta Ciechan, Alina Elwart, Adam Fol-tynowicz, Franciszek Kaczmarczyk, Łucja Klawikow-ska, Hanna Kornowicz, Tadeusz Korthals (przédnik muzyczny karna), Hildegarda Kosińska, Teresa Ko- wal, Marzena Kudirka, Małgorzata Mudlaf, Ewa Ow-czarzak, Aleksandra Pająk, Jerzy Płotka, Ewa Purska, Lucyna Sorn, Franciszek Sorn, Wiktoria Śliwińska, Danuta Tocke (przédniczka karna), Edmund Wroński, Donata Zajdler. Pöspólné utwórstwó Sorn i Körthalsa wpisywó sa w stilisticzny żoch twórzbë taczich autorów jak Witold Treder a Edmund Lewańczik, równak tuwó wóżny je nen autenticzny pierwiastk mórsczi. Nie je to pierszi kaszëbsczi duet utwórców białka - chłop (chutczi np. dwa projektë płitowé bëłë dokaza duetu Weronika Korthals & Tómk Fópka), równak je on óriginalny, nowi. Ceszi, co tëch dwóje utwórców doż-dało sa wëdanió swój ich piesniów. Je to z körzëscą i dló nich, i dló tëch, co badą chcelë wzbógacëc swój repertuar snóżima frantówkama z Nordë. Wëdanié dwuch nowëch kaszëbsczich śpiewników z platama swiôdczi ö wcyg żëwi lëteracczi kaszëbiznie a pókroku w rozwiju muzyczi. Wórt je pódzakówac wëdówcóm, autorom i wëkónôwcóm - za pösobné dokazë, co ubókadniwają nasza spódkówizna. A szkólnëch, spiéwôków, spiéwné karna - zachacywómë do wëzwëskaniô nowiznów. Tomôsz Fópka 50 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 pö syr i masło do lączégö, na zupa i pierodżi do soszëcë Gwôscëcelczi firmë „Kuchnia od serca" Dzys lëdze, szukające za udbą na sebie, czasto stôwiają na swójsczé jestku. Mogą, jak Kristina Zmuda Trzebiatowskô, jic szlacha starszich, abö jak Bielawo wie, pöszëkac inspiracje „z górë". Do gburstwa Zmuda Trzebiatowsczich trafie baro prosto. Jadące bez Łączé powiatową szasëją w strona Szlachecczégö Brzézna, kąsk zwolnic przed óstrim zakrata, tej ód razu na öczë cësnie sa nama szild „Rolniczy Handel Detaliczny Krystyna Zmuda Trzebiatowska. Sery, masło, twarogi". Znak, że jesmë na placu. Witô naji göspödëni i rôczi bënë. Sôdómë za stola bogato zastôwionym w mlékö, smiotana, jogurtë i masło ze wzora w sztôłce ptôszków. Są i sërë. Öd razu pöznôwómë nen z czôrnym kminka, kol niego leżi z sëszonyma tomatama, czosnika i bazylią. - Móm téż na östro, z chili, i na słodko - z żóra-winama, örzechama. Tak pö prôwdze dodać może wszëtkö - gôdô Kristina Zmuda Trzebiatowskô. Na gburstwó przeszła za chłopa. Ju chudzy w nym môlu göspödarzëlë jegö starszi. Ö tim öpöwiôdô ji stark Bronisłôw Zmuda Trzebiatowsczi: - To bëłë czësto jinszé czasë. Öd zôczątku më bëlë nastôwiony na zwierzata. Jesmë chöwelë swinie. Tedë to lónowało. Szło z tegö iitrzëmac rodzëna. Zôróbk dôwało téż uprôwianié lnu. Nen ödstôwiało sa na skup w Börzëszköwach. Białka Bronisława zajimała sa robienim masła. Po latach gburstwó przekôzelë sëno- wi. Do pöczątköwëch 20 ha doszło 15, jaczé wzalë w pachta. Karno, jaczé miało 10 sztëk, zwiakszëło sa do 40. Le z tego z roku na rok wzątku bëło corôzka mni. - JÔ skuńczeła geodezja. Jem wëséła CV, ale nicht sa nie ödezwôł. Szukała jô udbë na sebie - gôdô Kristina. Na zóczątku szła szlacha tescowi, chtërna sprzedôwała masło. Tej w Łączim krów bëło ju mni jak chudzy. - Më mielë za wiele mléka dlô se, a za mało, żebë to oddać na skup. Muszelësmë cos z niego zrobić - rzecze môja rozpöwiôdôczka. Wszëtkö szło z dëcha czasu. Raczną czerzenka zastąpiła elektricznô. - Baro długo jô szukała za förmą. Möże je dostać w internece, ale one sa barżi do özdobë jak do masła. Szło mie ö to, żebë miałë 250 gramów - klarëje Kristina. Kuńc kiińców nalazła förma baro blisko se. Ökróm masła chutkó pôjawiłë sa maslónka, jogurt, a tej serë. - Robią koryceńsczi na podpuszczce. Jak gö robie, jô sa uczëła z ksążków, z Internetu, i tak jem próbowała. Z początku letko to nie szło. Swóje wëro-binë jem testowała na rodzenie i znajomëch. Z czasa szło corózka lepi. Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 51 Kaszëbskô göspödarnosc Roböta köl pierogów w „Kuchni od serca" Serë Zmuda Trzebiatowsczich Zachaconó bëlnym słowa öd szmakiijącëch, rëgnała z tim dali. Założëła hańdel detaliczny, pökôzywała sa na öżniwinach, jôrmarkach, stwörzëła swój facebóköwi profil. Chôc, jak sama przëznôwô, w nym östatnym nie je za dobrô. - Kąsk jem zagubiono w nëch wszëtczich funkcjach. Dodôwóm leno ödjimk i krótëchné wiadełkö. Czej sa pöjôwiô, öd razu móm telefönë öd klijeńtów - gôdô Zmuda Trzebiatowskô. Nóczascy wëbiérają sërë z czôrnym kminka, prowansalsczima zelama, sëszonyma tomatama, czosnika i bazylią, a téż z közeradką. Mómë leżnota je spróbować. Delikatne, ale z wëczuwalnyma do-dôwkama. Czej ochotno sygómë pö pöstapny, białka tłomaczi: - Ne na ostro i słono nie są tak czasto wëbiéróné, muszi sa do nich przekonać. Po czasu do sërów, mléka a masła dołączëłë téż kuchë, sznëczi z jagödama. Klijeńce przëjeżdżiwają nié leno z ókólégó, ale i z Warszawę czë Widnia. - W sezonie to przede wszëtczim turiscë. Öb lato sërë më robilë wnetka co dzćń - ôpôwiôdô Kristina Zmuda Trzebiatowskô. Na domową kuchnia jakö udba na żëcé a téż zôróbk zdecydowelë sa Biélawöwie z Soszëcë. Czej jich ódwiedzywóm, Marzena raza ze swóją córką Haną ostro robią w kuchnie. Chutkó, drobnyma kro-kama chodzą ód blatu stołu, gdze Hana stroji miod-noscë, do lodownice. Marzena lepi pierodżi. Dwuma rakama, ale jednym oka. Drëdżim pilëje wódë w grópie. Spókójno sódóm w nórce, żebë jima nie przeszkadzać. Pó sztócëku Biélawówô stówió przede mną kawa. Nigle jem za nia pódzakówół, ju rëgnała do swój i robötë. - Tej jak to sa wszëtkó zaczało? - pitóm. - Pierodżi jô bë mogła jesc dërch wkół. Wszadze jem je zamówia do jedzenió. Ale je wiedzec, że ni ma to jak ne zrobione samému. Jich lepienió jo sa nauczëła ód mëmczi, z chtërną jó bëła baro móckó związónó - chutuszkó gódó Marzena Bielawa. Słowa lecą tak flot, że nie jem w sztadze jich zapisać. Rezygnëja i naja kórbiónka nagriwóm. Późni na spókójno ja ódsłëchóm. - Öb lato bez Soszëca prze-płiwó wiele kajakórzi. Naje gburstwó z trzech strón ópłiwó rzéka Słëpió. Są firmë kajakarsczé, a jestku nigdze w ókólim nie bëło - cygnie dali moja roz-mówióczka. Ji córka Hana skuńczeła Technikum Żëwieniô i Gastronomicznëch Usługów. - Swoja pierszą zupa jó zrobiła, czej miała 6 lat. To béł rosół. Prówdac jó gó zrobią z kóstczi, ale całô ógardowizna jem dodała i wszëtkó przeprawiła sama - śmieje sa na nen wspómink Hana Bielawa. - Jó miała strach, że sa przë tim óparzi, ale całé szczescé, nick sa nie stało - rzecze ji matka. Marzena wcyg mëslała ó pierogach, a córka pó skuńczenim szkółë ó swój i przińdnoce. - W 2022 roku umarła moja mëmka. Baro móckó jem to przeżëła. Ösoblëwie pierszi Dzćń Matczi bez ni. Czej jem zdrzała na jeden z östatnëch na-jich ódjimków, jem sa popłakała. Tej jó pómëslała ó pierogach. Cos mie tak tknało, że jeżlë z tim rëgna w przódk, wszëtkö sa udo - wspóminó Marzena Bielawa. Chcałë sa starać ó dotacja. - W piątk Dzćń Matczi. Termin na złożenie wszëtczich dokumentów mijół w strzoda. Do dzys nie wiem, jak to sa nama wszëtkö udało. W placu, gdze miała powstać kuchnio, bćł garaż, stojało auto. Gdze jesmë nie szłë, nicht nama nie odmówił pómócë, doródzelë, baro żëczlëwie przejimelë. Në i jakós w ne czile dni sa udało. Jak më bë mielë pomóc „z górë" -öpöwiôdô Marzena. Firma „Kuchnia od serca" zarejestrowónó je na Hana. Garaż białczi zamieniłë na kuchnia. Plac pó auce zajałë lodownice i gazowo piata. Ödemklë sa w połowie lata uszłćgó roku. - Pamiatóm najćgó pierszćgó klijeńta. Terô sa z tego śmiej a, kąsk mało profesj onalnojósa zachowała. To je wiedzec, że często jinaczi je, czej najćgó jestku próbuje rodzëna, a jinaczi, czej przëchôdają cëzy lëdze - gódó Marzena Bielawa, dodôwającë: - Pier-szć pierodżi zamówiół u naju turista. Ödebrôł, zapła-cył i zaczął jesc. Jó z okna gó obżerała i co chwila do córczi gódała: „Jé. Terô óprzestół. Wëcygô móbilka! Gwësno mu nie szmakało i naju terô opisze w inter-nece". Jó bëła do czësta wërzasłó. 52 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Kaszëbskô göspödarnosc Kristina Zmuda Trzebiatowskô i ji wërobinë Ökôzało sa co jinszégö. białka do dzys uchowała jegó internetowi wpis, chtëren nama czëtô: Leśna wyprawa trasę Wanoga Gravel. Skwar, zmęczenie i niedziela. Nagle mała deseczka z kierunkowskazem i pierogi z jagodami, gulaszowa, deserki owocowe, woda z lodem. Jednym słowem raj i wszystko pyszne i podane z uśmiechem na twarzy. Gorąco polecam. Nie ukriwó, że nen i pöstapné wpisë dodôwają ji wiarë i möcë do dalszego dzejaniô. Ökróm pierogów zaczałë téż robie zupë. - Nôczascy je to gulaszowo, z grocha, tomatowô czë z bötwinką. Móm stara, żebë ökróm nëch bëła jesz jakôs lżészô dlô môłëch dzecy - wëjasniwô Marzena Biélawa. Wikszi dzél produktów pöchödzy z jich uprawë. - Më założëłë drëgą szklarnia, pöwiakszëłë ögród. Mómë swöje gurczi, tomatë, czwikła, piotrëszka, dil. Całą ógardowizna na rosół. Doceniwają to naji kli-jeńce, chtërny pöwtôrzają, że czëją to w szmaku -gôdô Hana. Wespółrobią z miestnyma kajakarsczima firma- ma. - Na zakuńczenić órganizowónëch bez nich spłi-wów rozstôwiómë sa ze stoła i pôdôwómë jestku -öpöwiôdô Marzena. W séwniku zdôrzało sa, że z jich kuchnie wëchôdało nawetka 700 pierogów na dzćń. Na zôczątku zazérelë do nich w wikszim dzélu turiscë. Terô ödwiedzywają jich téż miestny lëdze. Robötë w sezonie bëło tëli, że robiłë ód rena do nocë. - Czasa nawetka do pół szósti reno, a ód dzewiąti znôu më miałë ódemkłé. Przëznôwają, że na zóczątku szło jima dragö. - Teró wëstówienié sa w pustim polu ze stoła nie je dlô naju niżódnym wëzwanim. Akurótno wiémë nié leno, jak to zrobić, ale téż wiele zajimó to nama czasu, a to je baro wôżné, czej na konkretną gödzëna przërëchtowac muszimë jestku - gôdô Bielawowô. Szpecjalnoscą ji córczi są miodnoscë. Czej ja ódwiedzywómë, prawie robi kol trzech tortów. Na witro mó zamówionëch 200 deserów. Jak wspóminó, pierszé tortë nie bëłë za snôżé. - Jó miała bëlny recept na biszkopt, ale felowało mie kunsztu w ózdóbianim. Pömögłë mie warkównie, chóc udzél w nich kösztëje czile tësący - prawi Hana. Pózwa jich firmë „Kuchnia od serca Hanna Bielawa" móże milëc. - Zazwóniła do mie róz czedës białka z zamówie-nim na cziledzesąt deserów. Më dogôdałë drobnotë. Po chwilë zazwóniła jesz róz, żebë ustalëc szmaczi. Cos mie tknało i jó zapitała, gdze bë miół zawiezc zamówienie. „No, jak gdzie? No, Bielawa". Klijeńtka mieszkała w Bielawie w dólnosląsczim województwie. Mëslała, że naja pózwa je nié ód nôzwëska, a ód miasta - ze smiécha ópówiôdô Hana. Gôdającë o przińdnoce białczi mëslą ó nym, żebë można bëło u nich, na placu, zjesc pierodżi czë zupa. Tero leno ja wëdają buten. - Sama jem mëmą malinczégó dzecka i wiém, jak wôżné je, żebë człowiek mógł spokojno sadnąc, zjesc, puszczëc môłégó gdzes, dze w bezpieku móże sa pobawić - gódó Marzena. Felëje jima sprzatu. - Nen, chtërny mómë, je bëlny, ale jiwer sa robi, czej do zrobieniégö je zamówienie na cziledzesąt lëdzy, a dochódają póstapny - dodówó Hana. Widzące jich entuzjazm przë robóce, jem gwës, że za niedługo jima sa to wszëtkó udó. Łukósz Zołtkówsczi Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 53 KSIĄŻKOWE NOWOŚCI REGIONALNE w m Autor: Karolina Blusiewicz (red.), Michał Starski (red.) Tytuł: Między Długim Targiem a Powroźniczą Wydawca: Uniwersytet Warszawski Rok wydania: 2022 ISBN: 978-83-66210-32-5 Publikacja jest próbą nadrobienia zaległości w opracowaniu efektów badań archeologicznych przeprowadzonych na terenie Gdańska 20 lat temu. Jej autorzy nie tylko charakteryzują dzieje zasiedlenia tego obszaru, ale przede wszystkim przedstawiają wyniki analizy bogatego zbioru różnej kategorii znalezisk ruchomych datowanych od XIV do XX wieku. Po katalogu źródeł archeologicznych niniejsza monografia stanowi drugą część prezentacji rezultatów badań parceli przy Długim Targu i ul. Powroźniczej. Praca została podzielona na dwie części. W pierwszej scharakteryzowano rezultaty badań archeologicznych i przemiany osadnicze na omawianym terenie. W drugiej poddano analizie poszczególne znaleziska, które pogrupowano według kategorii surowcowo--technologicznych i omówiono dla całego analizowanego okresu. Jako odrębną kategorię znalezisk wydzielono skarb monet z ul. Powroźniczej 1. Całość zamyka charakterystyka nawyków żywieniowych, przeprowadzona na podstawie analizy zwierzęcych szczątków kostnych. Autor; ks. Leszek Jażdżewski (oprać.) Tytuł: Inwentarz archiwum archidiecezjalnego w Gdańsku Wydawca: Archidiecezja Gdańska Rok wydania: 2024 diecezja.gda.pl Publikacja wydana na stulecie diecezji gdańskiej, opracowana na prośbę osób korzystających z Archiwum Archidiecezji Gdańskiej, erygowanego w 1992 roku. Inwentarz archiwum to dokumenty pisane, fotograficzne, dźwiękowe (taśmy magnetofonowe) oraz taśmy wideo, książki i mapy. Wśród dokumentów pisanych znajdują się rękopisy (m.in. księgi metrykalne od XVI wieku do połowy ubiegłego stulecia, a także duplikaty takich ksiąg przekazywane przez parafie, do tego bulle papieskie, akta ogólne czy wizytacyjne) oraz druki ukazujące się do połowy XX wieku. Zainteresować mogą dokumenty dotyczące Biskupiego Komisariatu Gdańskiego, zakonów, szkół katolickich, cmentarzy... Zabytki piśmiennicze udostępniane są zainteresowanym w postaci zdigitalizowanej. Zbiór ten, bez ksiąg INWENTARZ ARCHIWUM ARCHIDIECEZJALNEGO W GDAŃSKI! fj Leszek Sarnowski Franciszek Baumgart OSACZONY BOHATER A metrykalnych, tworzy ponad 5 tys. teczek i skoroszytów zgromadzonych na ponad 130 metrach bieżących półek magazynowych. W zbiorach archiwum są też różnego typu medale, tablice pamiątkowe oraz przedmioty upamiętniające wydarzenia nie tylko z historii diecezji. """ Autor: Leszek Sarnowski Tytuł: Franciszek Baumgart. Osaczony bohater Wydawca: Stowarzyszenie Inicjatyw Obywatelskich „Taka Gmina", Sztum pSSRTłflii Rok wydania: 2024 iM™ * ISBN: 978-83-962978-1-5 prowincja.com.pl Biografia urodzonego w Ko-kocku (pow. chełmiński) człowieka walki, konspiracji, honoru i mistrza przetrwania. Franciszek Baumgart, porucznik służby stałej piechoty, walczył podczas drugiej wojny światowej w kampanii wrześniowej, po której przebywał w trzech niemieckich obozach jenieckich. Z ostatniego udało mu się - po wielokrotnych wcześniejszych próbach - zbiec. Na wolności zaangażował się w działalność konspiracyjną i jako emisariusz jeździł do Niemiec z tajnymi instrukcjami, m.in. do obozów, z których wcześniej uciekł. Walczył w powstaniu warszawskim (pseudonim Pomorzak). Przez dwa lata po zakończeniu wojny pod fałszywym nazwiskiem Zalewski ukrywał się z rodziną w Sztumie. Wpadł jednak w szpony aparatu bezpieczeństwa, który próbował mu udowodnić, że jest szpiegiem i wrogiem ludu. Zmarł i pochowany został w Sztumie. Autor: Henryk Jursz, Piotr Odya Tytuł: Kolejowym bajpa-sem z Trójmiasta do Kartuz Wydawca: Region Rok wydania: 2024 ISBN: 978-83-7591-991-2 czec.pl Kolejowe połączenie Kartuz z Trójmiastem po 1945 roku nie miało szczęścia. Zniszczony podczas wojny szlak z Gdańska przez Kokoszki i Starą Piłę próbowano w okresie PRL zastąpić komunikacją autobusową. Kolejową podróż na Kaszuby ze stolicy województwa można było odbyć tylko po dotarciu do Pruszcza Gdańskiego, Pszczółek albo Kokoszek. Zmianę na lepsze przyniosła dopiero budowa Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, od października 2015 r. łączącej bezpośrednio Gdańsk z Kartuzami (rok później takie połączenie otrzymała Kościerzyna). Niestety, PKM-ka omijała stację w Kokoszkach. W końcu, w związku z planowaną przez PKP PLK 54 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 KSIĄŻKOWE NOWOŚCI REGIONALNE elektryfikacją linii z Gdyni do Kościerzyny, zaplanowano tzw. bajpas kartuski - połączenie z Kiełpinka przez Kokoszki i Starą Piłę, a dalej - starym szlakiem przez Żukowo do Kartuz lub poprzez rozjazd w Glin-czu do Kościerzyny. Dzięki temu Gdańskowi i dwóm ważnym miastom Pomorza Gdańskiego przywrócono nie tylko całą dawną kolej kokoszkowską, ale także część linii z Pruszcza Gdańskiego. Jej historia rozpoczęła się w XIX wieku wraz z budową kolei z Pruszcza do Kartuz i z Pszczółek do Kościerzyny. Autor: Przemysław Zient- fgMwm kowski (red.) Tytuł: Chojnice 1939-1945 * Wydawca: Miejska Biblio- teka Publiczna, Chojnice Rok wydania: 2024 ISBN: 978-83-969872-0-4 bibliotekachojnice.pl CHOJNICE Opracowanie jest reedycją 4Q!\Q X publikacji, która ukazała się I l«7dwa lata po drugiej wojnie beedvruS£V WéMM fca#z£bxxui ru)U || W 4'* M t'Ctr- f i 20 wiôldżich stiropianowëch ja-jów möglë öbzerac klijeńce Rivierë öd 22 strëmiannika do 5 łżëkwiata. Red. GDYNIA. KONKURS WIEDZY 0 MIEŚCIE Z MORZA 1 MARZEŃ W piątek 22 marca w sali Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego w Gdyni odbył się finał IX edycji Konkursu Wiedzy o Gdyni. Jurorami byli: Małgorzata Sokołowska, prof. Tadeusz Palmowski oraz prezes Kaszubskiego Forum Kultury Andrzej Busler. Kaszubskie Forum Kultury i Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie Oddział Gdynia od lat wspierają to cenne przedsięwzięcie. W konkursie rywalizowali uczniowie gdyńskich szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Konkurs jest GDYNI 2024 Fot. Michał Sałata/gdynia.pl organizowany przez Biuro Rady Miasta Gdyni pod patronatem przewodniczącej Rady Miasta Gdyni, Joanny Zielińskiej. W kategorii szkół ponadpodstawowych zwyciężyli: 1. Wojciech Przy-byłowski z III Liceum Ogólnokształcącego im. Marynarki Wojennej RP w Gdyni, 2. Roch Sobczyński z tego samego liceum, 3. Miłosz Mierkiewicz z VI Liceum Ogólnokształcącego im. Wacława Sierpińskiego w Gdyni. W kategorii szkół podstawowych najlepsi okazali się: 1. Mikołaj Rosa ze Szkoły Podstawowej nr 26 im. Żołnierzy Armii Krajowej w Gdyni, 2. Jan Jamroz ze Szkoły Podstawowej nr 20 w Gdyni, 3. Radosław Revel ze Szkoły Podstawowej nr 40 w Gdyni. Gratulujemy wszystkim laureatom oraz uczestnikom wraz z nauczycielami świetnej wiedzy o naszym mieście. Źródło: kaszubskieforumkultury.pl PRZËJAZNIÔ. HIMN W DWĆICH JAZËKACH Spódlecznó Szkoła w Przëjazni m. Jana Pawła II mó swój himn. Na-wlékô ón do słów patrona tego môla i jego homilie pt. „Dzecë są redotą świata". Pierszó strofa je pó polsku, a drëgô pó kaszëbsku i wëzdrzi tak: To nasz patron, chtëren głosył: - Dzôtczi redotą są świata. Misja ta niech köżdi nosy W szkole ti przez wszëtczé lata. Ref. W ni möc wiédzë przëjąc chcemë W ustny wiek tak wchadac mdzemë, Wiedno blëznëch kôchac lëdzy. Jaż do gwiôzdów chcemë sëgac I skrë dobra wszadze sëjac W czim Jan Paweł niech przewödzy. Autora słów himnu szköłë w Przë-jazni je Eugeniusz Prëczkówsczi, a muzyka skómpónowół Jerzi Sta-chursczi. Red. POZNAŃ. O PRAWNYM STATUSIE KASZUBÓW (I NIE TYLKO) Człowiek _ Język _ Prawo Studia legilingwistyczne $ i • Al Prof. Tadeusz Lewaszkiewicz z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, badacz słowiańskich języków, znany czytelnikom „Pomeranii" z wywiadu zamieszczonego w naszym piśmie w numerze 9/2020 (Dialekt pôlsczégö? To nié do przëjacô!), regularny uczestnik Letniej Szkoły Języka Kaszubskiego, opublikował artykuł pt. Status prawny słowiańskich mikro-języków literackich (ze szczególnym uwzględnieniem kaszubskiego i śląskiego w Polsce, języków łużyckich w Niemczech oraz rusińskiego w Serbii). Ukazał się on w piśmie „Człowiek - Język - Prawo. Studia Legilingwistyczne" (Poznań 2023). Profesor Lewaszkiewicz napisał m.in.: Kaszubska świadomość narodowa, specyfika kaszubskiej kultury ludowej i duże różnice językowe między dialektem kaszubskim a dialektami polskimi i polskim językiem literackim to wystarczające argumenty przemawia- 62 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Klëka jące za przyznaniem Kaszubom statusu mniejszości narodowej, ich język zaś nie powinien być traktowany jako dialekt języka polskiego i tylko jako język regionalny, lecz odrębny język słowiański. Zachęcamy do nabycia pisma i zapoznania się z artykułem Tadeusza Lewaszkiewicza. Red. KASZËBË. ZGŁOSË KANDIDATA DO KASZËBSCZI LËTERACCZI NODGRODË! KASZUBSKA NAGRODA LITERACKA Muzeum Kaszëbskö-Pômôrsczi Pis-mieniznë i Muzyczi ögosëło, że je ju môżlëwöta zgłosziwaniô kandidatów do Kaszëbsczi Lëteracczi Nôdgrodë „Wiater öd morza" za 2023 rok. Zgłoszenia - raza z udokaznienim - musz je słac na adresa Muzeum (sz. Zómköwô 2a, 84-200 Wejrowó) abó mailowó: se-kretariat@muzeum.wejherowo.pl. Kaszëbskô Lëterackô Nôdgroda je przëznôwónô za lëteracczé dobëca w kaszëbsczim jazëku, w tim za tłóma-czenia na kaszëbsczi zrealizowóné w roku poprzedzającym ji wraczenié, abö za całowné lëteracczé dzejanié w tim jazëku. Organizatora KLN je MKPPiM we Wejrowie, a partnera i fundatora Samorząd Pömörsczégö Województwa. Zgłosziwac kandidatów mogą do 6 séwnika institucje i stowôrë, jaczé zajimają sa kaszëbską lëteraturą i kulturą, badérowie kaszëbsczi lëte-raturë, wëdôwiznë, media, wëższé humanisticzné uczböwnie, biblioteczi i nôleżnicë kapitułë. Nôdgroda badze wracziwónô pöd kuńc roku. Donëchczasowima laureatama KLN są: Stanisłôw Janka, Kristina Léwna, ö. Adóm Syköra, Ida Czajinô, ks. Jón Walkusz i Artur Ja -błońsczi. Red. WEJHEROWO. ZABAWA I NAUKA - I FESTIWAL DNIA JEDNOŚCI KASZUBÓW W sobotę 16 marca w Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko--Pomorskiej rozpoczął się pierwszy Ö dj. w w w. m uze um. wej h ero wo. p 1 Festiwal Jedności Kaszubów. Była to niesamowita okazja do poznania kultury i tradycji naszego regionu. Rodzinne warsztaty tworzenia jastrowëch palm, dekoracja porcelany, filcowanie na mokro oraz malowanie na szkle - to tylko niektóre z atrakcji, które czekały na naszych uczestników. Przez całą sobotę w Książnicy Profesora Labudy odbywały się warsztaty dla autorów gier z podstaw tworzenia trójwymiarowych lokacji oraz z podstaw animacji. Dzięki profesjonalnej pomocy instruktorów z Frozengem Studio każdy z uczestników mógł stworzyć unikalną i interesującą lokację dla swojej gry. Warsztaty o kaszubskich wierzeniach i obyczajach wielkanocnych poprowadził Roman Drzeżdżon. W trakcie spotkania można było się dowiedzieć (i zobaczyć), jak wyglądały m.in. kaszubskie palmy i jak barwiono jajka, a także co jadano na śniadanie wielkanocne. W ciągu dnia na scenie Muzeum wystąpiła rodzinna kapela Bas z Sierakowic. Artyści od wielu lat pasjonują się muzyką i kulturą kaszubską. Na ten dzień przygotowali pełen energii występ angażujący widzów do śpiewu i zabawy. W trakcie Festiwalu mieliśmy także okazję spotkać się z Aleksandrą Ku-rowską-Susdorf, autorką książki Żëcé jak nudle, oraz tłumaczką tej publikacji na język kaszubski Anną Hebel. Panie wraz z Aleksandrą Kotłowską poprowadziły warsztaty rodzinne „z udziałem makaronu", mówiąc w przystępny sposób o tym, co w życiu jest najważniejsze i nieuniknione. Ostatnim punktem programu było premierowe przedstawienie grupy baletowej Jantarowe Zjawy, prowadzonej przez Yeshe Sangmo. Program artystyczny wydarzenia inspirowany był opowiadaniami Romana Drzezdżona, stworzonymi specjalnie dla gry Lochy Bursztynowego Gryfa. W poniedziałek 18 marca miał miejsce drugi dzień Festiwalu. Rozpoczął się od prelekcji pracownika Muzeum Adama Lubockiego na temat genezy Dnia Jedności Kaszubów. Prelegent omówił współczesne znaczenie tego święta oraz jego historyczne korzenie. Następnie widzowie mogli wysłuchać rozmowy z autorami wystawy „Felix Cassubia", którą poprowadziła Agata Grenwald. Uczestniczyli w niej: dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach Barbara Kąkol, Grzegorz Kuleta, dyrektor Biura Senatora Sławomira Rybickiego, Andrzej Busler z Kaszubskiego Forum Kultury w Gdyni oraz reprezentujący wejherowską instytucję: Adam Lubocki, Michał Hinc, Dariusz Majkowski i Mateusz Szuba. W dyskusji poruszono takie tematy, jak najważniejsze wydarzenia w historii Kaszubów, zagadnienie postępu i znaczenia literatury oraz prasy kaszubskiej, a także połączenie tradycji i nowoczesności we współczesnej kulturze regionu. Dyrektor Michał Hinc opowiedział również o wydanym przez MPiMKP katalogu wystawy. Na zakończenie dnia, a zarazem całego Festiwalu, wystąpił zespół Kwintet od Święta z Sierakowic, który w sposób brawurowy wykonał utwory w języku kaszubskim. Gości i widzów uraczyło poczęstunkiem Koło Gospodyń Wiejskich z Bolszewa. Wydarzenie patronatem objęła starosta powiatu wejherowskiego dr Gabriela Lisius. Aleksandra Sielicka, Mateusz Szuba Pomerania nr ą (585) / Kwiecień 2024 63 Klëka SZËMÔŁD. ÖBRADY RADZËZNË I WALKUSZE W sobota 23 strëmiannika w Samörządowim Centrum w Szëmół-dze bëło piąté w ny kadencji zeńdze-nié Przédny Radzëznë Kaszëbskö-Pömörsczégö Zrzeszeniô. Westrzód pónktów programu bëła diskusjó ö planie dzejaniów Öglowégô Zarządu KPZ w roku 2024 i ö stojiznie budowë pomnika Lecha Bądkówsczégó we Gduńsku. Przédnik Jón Werowińsczi pödczorchiwôł znaczënk zeńdze-niô wëszëznów KPZ z abp. Tadeusza Wöjdą w sprawie zgödë na przetłóma-czenié stójnëch partów swiati mszë na kaszëbsczi jazëk. Potkanie w Szëmôłdze bëło téż leż-noscą do wëprzédnieniô tamecznëch zrzeszeniowëch dzejarzów - Alfreda i Kazmierë Cylköwsczich a téż Alfónksa Miłosza. Gratulacje i medale dostelë öni öd przédnika KPZ, wójta gminë Szëmôłd Riszarda Kalkôwsczégö i przédnika szëmôldzczégö partu KPZ Kazmierza Hermanna. Pó skuńczenim öbradów nóleż-nicë Przédny Radzëznë öbezdrzelë przedstôwk „Walkusze - 20 lat później" w wëkônanim Szëmôłdzczégö Teatrowégö Karna. Red. BËTOWÖ. „JASTROWI MÔLTËCH" Z KASZËBSKĄ KULTURĄ ESIKOWI MÓLTECH ST m I W Spódleczny Szkole nr 2 w Bëtowie kol 200 mlodëch lëdzy wzało udzél w Przezérku Kaszëbsczégó Utwórstwa Dzecy i Młodzëznë. 23 strëmiannika bëła ju 30. edicjô tego wëdarzeniô. Wëstąpiło 11 karnów (z Bëto-wa, Niezabëszewa, Wiôldżégö Pömëska, Roczitów, Czôrny Dą-brówczi, Kôłczëglów i Lepińc). Öbsadzëcelama bëlë: Böżena Płot-ka-Mruk, Tomôsz Fópka i Ludwik Szréder. Rozegracja zaczałë dwa nômłodszé zespółë z Bëtowa: Farwné Mótilczi z Przedszkólô nr 1 i Skórce z Niepublicznego Przedszkölô „Miś Puchatek". Öbëdwa karna dostałë wëprzédnienia. W kategorie kl. I-IV pierszi mól dostałë Roczitkówé Jagódë (Spódlecznó Szkoła w Roczitach), drëdżi Sekretë (Sp. Sz. we Wióldżim Pómësku), a trzecy Zeloné Öczka (Sp. Sz. w Kôłczëgłowach). Westrzód karnów z kl. V-VIII óbsadzëcele wskôzelë dwuch dobiwców: Kaszëbsczé Nótczi ze Spódleczny Szköłë w Czórny Dąbrówce a Kacper i Lénka ze Spódleczny Szköłë w Niezabëszewie. Drëdżi plac miałë Małe Gochy z Lepińc, a wëprzéd-nienia dostałë: Małe Kaszuby ze Spódleczny Szköłë nr 5 w Bëtowie, Bómki ze Specjalnego Szkółowó- Wëchöwawczégó Östrzódka w Bëto-wie i Roczitköwé Jagódë ze Spódleczny Szköłë w Roczitach. Przezérk Kaszëbsczégó Utwórstwa Dzecy i Młodzëznë béł jednym z wëda-rzeniów w óbrëmim „Jastrowégö Móltëchu", ób czas jaczégó wëstapówałë muzyczne karna (m.jin. Kaszëbsczé Karno Pieśni i Tuńca „Bytów", a téż zespółë Blós le tuńc z Tëchómia i Mo-draki z Parchowa), ódbiwół sa jórmark i promocjo kaszebsczi kuchnie. Red. GDAŃSK-STARE SZKOTY. DOMINIKOWE ZEŃDZENIE Ödj. www.kaszubi.pl W niedzielę 3 marca w Starych Szkotach odbyło się spotkanie poświęcone pamięci biskupa Konstantyna Dominika (1870-1942), o którym mawiano, że „nadzwyczajna w nim była zwyczajność". Jego postawa życiowa, skromność i troska o najuboższych, wartości nie tylko głoszone, ale i potwierdzane czynami, a także nieugięta postawa wobec Niemców, którym nie uległ do końca życia, sprawiły, że jest wzorem do naśladowania nie tylko dla duchownych, ale i świeckich. Konstantyn Dominik podjął w 1897 r. w staroszkockiej parafii posługę duszpasterską jako młody wikariusz. I choć był w tej parafii niespełna dwa lata, został zapamiętany jako ten, który troszczył się o najbiedniejszych mieszkańców tej robotniczej części Gdańska, zamieszkanej w dużej części przez Kaszubów. Ostatnie dwa lata, już jako biskup, przeżył w Gdańsku, w klasztorze Sióstr Elżbietanek. Zmarł 7 marca 1942 r. w gdańskim Szpitalu Najświętszej Maryi Panny na ul. Łąkowej. Pochowany został na cmentarzu w Starych Szkotach, skąd jego szczątki przeniesione zostały w 1949 r. do Pelplina. 64 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Członkowie i sympatycy Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego oraz mieszkańcy Starych Szkotów spotkali się w staroszkockiej kolegiacie na Mszy św. z liturgią słowa w języku kaszubskim, którą odprawił ks. Wojciech Zielke. Drugą częścią wydarzenia było spotkanie w gościnnych progach parafialnego Domu Sługi Bożego Konstantyna Dominika. Zebranych powitał niżej podpisany, prezes gdańskiego oddziału Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego. W swoim wystąpieniu opowiedział o działaniach dotyczących bpa Dominika, które ten oddział ZKP zrealizował w ostatnich latach, m.in. o odnowieniu tablicy pamiątkowej i jej powrocie na mury dawnego klasztoru Sióstr Elżbietanek w Gdańsku na Targu Siennym. Jerzy Nacel, wiceprezes gdańskiego oddziału Zrzeszenia, opowiedział 0 spotkaniach Na Starych Szkotach z perspektywy 20 lat zaangażowania tego oddziału w propagowanie postaci Konstantyna Dominika i wartości, które głosił. Wojcech Józef Konkol RËMIÔ. SWIATOWELË NA PÖWÔŻNY 1 SZPÓRTOWNY ORT Kabaret Purtcë Nôleżnicë rëmsczégö partu Kaszëbskö-Pömörsczégö Zrzeszeniô swiatowelë raza Dzeń Jednotë Kaszëbów. W roczëzna wëdaniô papiesczi bullë Grzegorza IX z roku 1238, w jaczi pier-szi róz pojawiła sa pözwa Kaszëbë, tj. 19 strëmiannika, zeszlë sa w Młodzëz-nowim Dodomie Kulturę. Wicy jak 60 lëdzy obżerało wëstap kaszëbsczégö churu Rumianie pod di-rekcją Marzenë Graczik. Późni swoje szpörtë prezentowôł kabaret Purtcë (Agata Grenwald, Szëmón Heland i Krësztôf Ródtka). Na zakuńczenie przédnik rëmsczégó partu Józef Lanc öpöwiedzôł pózeszłim ö dzejanim zarządu partu w slédnëch trzech miesącach i rzekł o planach na nôblëższi czas. Red. na spódlim wiadła na kaszubi.pl WEJROWÔ. O GEOGRAFII MIASTA 19 strëmiannika w Ksążnicë m. prof. Gerata Labudë béł wëkłôd dra Mieczësława Wöjecczégö „Geograficzne oblicze Wejherowa". Uczastnicë zeńdzenió dzaka prezentacje uczałégó i krajoznôwcë móglë bëlno poznać Wejrowö ód geograficzny starnë i do-wiedzec sa ö rozmajitëch czeka winkach zrzeszonëch z topografią tego miasta i jego nôtërnyma wôrtnotama. Bëła téż gôdka ô urbanisticznym rozwiju i pózmianach, jaczich doswiódczëło Wejrowó ób stalata. Mieczësłów Wójecczi prezentowôł wiele swój ich óprôcowaniów i wiele czekawinków (np. informacje ó nókrót-szich sztrasach w miesce i ó môłëch strëgach, chtërne jesz ni mają gwôsny pözwë). Zeńdzenie bëło parta cyklu „Wejherowo na kartach historii" órga-nizowónégó przez Muzeum Kaszëbskó-Pómórsczi Pismieniznë i Muzyczi. Całi wëkłôd dr. Wöjecczégó óstół nagróny i jidze gó pösłëchac na karnólu You-Tube Muzeum (https://youtu.be/alQb-DZR5xH8). Na spódlim tekstu Aleksandrë Selicczi KARTUZË. SKRË DLÔ ZASŁUŻONËCH DLÔ GMINË W piątk 22 strëmiannika w Kartësczim Centrum Kulturë bëłë wracziwóné nôdgrodë burméstra Kartuz za 2023 rok. Kartësczé Skrë trafiłë do ösmë lëdzy i institucjów, a dodôwkówô bëło jesz przëznónëch dwanôsce wëprzéd-nieniów. Dobiwców nódgrodë wëbiérô kapituła Skrów spómidzë kandida-tów zgłoszonëch przez mieszkańców, radnëch, stowôrë, media i warkówé organizacje. Wôrt pôdczorchnąc, że sztaturczi wracziwóné laureatom zrobiła Mariô Wöjtiuk pödskaconô dokaza Aleksandra Majkówsczégó Żëcé i przigôdë Remusa (z ti ksążczi póchödzy téż nazwa nôdgrodë). Skrë za 2023 rok bëłë przëznóné w kategoriach: kultura, sport, promocjo, pómógają jinszim, całosc dzejaniégö, pódjimnota. Winszëjemë wszëtczim dobiwcóm, a ósoblëwie laureatom w öbrëmim kulturë. Östelë nima: przédnik Kaszëbskó-Pómórsczégó Zrzeszeniô Jón Werowińsczi („za ogromną przychylność dla inicjatyw promujących i upowszechniających kaszubską kulturę na terenie Gminy Kartuzy, w szczególności współorganizację XXIV Światowego Zjazdu Kaszubów 2023") i kartësczi part KPZ („za realizację konkursów i innych wydarzeń służących zachowaniu kaszubskiej tożsamości i promocji dorobku kulturalnego naszych przodków, a szczególnie współorganizację XXIV Światowego Zjazdu Kaszubów 2023"). Red. LABÓRG. PÖZNOWANIÉ ZWËKÓW Z ZAJCA JACKA wmcwwm msmmmmmmmam mmmmmmmmmmmmmm JASTRË NA KASZËBACH Z BOROWĄ C0TKĄ Czekawą niespódzajnota przëszëkówała dló swójich nómłodszich czetiń-ców Miastowó Publiczno Biblioteka w Labórgu. Dzecë mogą poznawać kaszëbsczé zwëczi sparłaczoné z Wiól-dżim Pósta i Jastrama z pomocą jigrë usadzony w aplikacje Action Track. Przędną herojką je Bórowó Cot-ka, chtërna nalóżó w swójim lese za- Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 65 jca Jacka. Zwierzątko zgubiło droga dodóm ob czas zabawę. Zadanim dzecy, co bierzą udzél w jigrze, je szukanie familie zajców, a przë leż-noscë pöznôwanié kaszëbsczi kulturë, ösoblëwie zwëków i wierzeniów. Mi-dzë bibliotecznyma pölëcama môgą nalezc m.jin. wietewczi jałówca, pujczi i klekötczi. Z taczi biblioteczny uczbë mögą skörzëstac dzecë z Labörga i ökölégö. Wôrt skontaktować sa z Biblioteką i zapisać na pöspólné szukanie familie za-jca Jacka. Red. KÖSCÉRZNA. ŻDAJĄ NA PAMIĄTCZI PO WEJROWSCZI PIELGRZIMCE Muzeum Köscersczi Zemi szukô wsze-lejaczich materiałów zrzeszonëch z piel-grzimką z Köscérznë do Wejrowa. Jak czëtómë na internetowi starnie ti insti-tucje: Zwracamy się z gorącą prośbą do mieszkańców miasta i okolic, a szczególnie do byłych i obecnych pątników pielgrzymki wejherowskiej o udostępnienie fotografii i wszelkiego typu pamiątek związanych z odbywającą się corocznie pielgrzymką na Kalwarię Wejherowską. Mile widziane będą także spisane wspomnienia. Żelë chtos z najich czetińców mô w swój ich zbiorach ödjimczi, pamiąt-czi i jiné materiałë, jaczé dokumentëją historia ti 350-latny pielgrzimczi, rô-czimë do ödwiedzeniô köscersczégö muzeum i przekôzaniô jich ti institucje (Köscérzna, Rënk 9). Je téż möżlëwöta kontaktu przez telefon (nr 58 680 04 88). Wicy wiadłów na ta téma i regulamin zbiórczi pielgrzimköwëch pamiątków nalézeta na starnie Muzeum Köscersczi Zemi. Red. ©) 20 strëmiannika öb czas uroczësti LXXIV sesji Radzëznë Miasta Gduńska, jakô ôdbëła sa w Dworze Artusa, titel Pöczestnégö Öbëwatela Miasta Gduńska dostôł Jerzi Öwsôk, utwórca Wiôldżi Örkestrë Świąteczny Pömôcë. To prawie we Gduńsku Jerzi Öwsôk sa urodzył i spadzył czile dzecnëch lat. Ödj. Sławomir Lewandowsczi 66 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 Ôd/hr^iĄfO/y befyy^trajhdo-urnë/ Czësto niedôwno przeszło mie napisać rozwôżania do Kaszëbsczi Krziżewi Drodżi. Przë taczi leżnoscë człowiek muszi na nowô przëzdrzec sa na Christusową Maka. Wczëc sa w nia. Pômëslec, jak to bë bëło, czejbëm to jô béł na Jegö môlu. Wikszi dzél z nas bë rzeknął: Biôj-ta mie précz z taką robotą! Dac sa zaszlachtowac za drëdżich lëdzy? Nié! Jô móm co jinégô do zrobie-niô. Cos zbudować trzeba. Sprawie w kromie. Dzeckó z przedszkölô odebrać. Psa na szpacér wëprowa-dzëc. A wa mie tu z... tim wëjéżdżôta. Szëkôj-ta dze jindze! Mie nicht za to nie zapłacy! A jesz jaczi dodôwk ôd szkôdlëwëch warën-ków robötë bë muszôł bëc a ubezpieczenie ôd stłëkłégô kôlana... Në i robia leno ôd - do. Kôżdô nadgödzëna wiszące na krziżu - dëbelt płaconé! Cëż tam dëbeit - piacbelt! Kô to je robota na wiżawach... Jesz człowiek bë muszôł zgarac na towarzëstwö tëch wszëtczich „żëcz-nëch", co z nich jesz rzimsczi żôłnérze wcale nie bëlë nôgörszi... Öchëba böli barżi jak fizyczné renë. Öbmôwianié a wëszczérzanié sa je dzél bôlesniészé jak krwawé biczowanie. Wôrt je sóm sebie zapëtac: dze jô bë béł, czejbë sa tak cos dzejało? W môji wsë, miesce, ökölim. Kôgum bëm béł w tim teatrze? Samim Jezësa? Weroniką? Szëmôna? Judasza czë porządnym Józefa ôd grobu? Piłata? Kajfasza? Laklëwim Piotra? A möże bëm prosto stojôł pöstrzód jinëch i krzëczôł: Ukrziżuj! Möże to jô wiszą na krziżu kôl Jezësa? Leno z jaczi starnë? A może mie tam ni ma, bo móm na to wszëtkô namkłé? Kąsk chiżni jem utrafił na sztrajk gburów. Stanął jem na wëjezdze z marszôłköwsczégö parkingu i ani w ta, ani we w ta. Lëdzëska prawie wëgłôsziwelë, co jich böli. I nie bëlë to sami gburze. To bëlë téż ledze, co mają strach, co jima mdze wolność zabrano przez urzadników. Mówiië ö tim głośno, bez megafónë. Ajô stojôł i słëchôłjak na świnia na grzmot. Ni miało cwëku sa denerwować, że dzes nie zdąża. Mógł jem leno stojec a wzerac i słëchac. I podobne pitanié jem sobie zadôł: dze jó w tim wszëtczim jem? Dół jem krótką rolka na fejsa, prawie jak pólsczi li Öchëba böli barżi jak fizyczne renë. Öbmôwianié a wëszczérzanié sa je dzél bölesniészé jak krwawé biczowanie. himn béł puszcziwóny. Ti z drëdżi starnë cybersécë téż próbówelë sa nalezc. Piselë, co jem bë miôł wëlezc z autoła i na bacznosc stanąć, abö sa pitelë, czë mie sztule przëwiezc... Kuli lëdzy - tëli zachówaniów. Policjo stała na môlu, i ta w mundurach, i specjalne służbę - w cywilu. Sztrajköwnicë buczą megafóna, o co jima jidze. Co oni mają peticje zanio-słi do wojewodów. Że mają nódzeja. Że nie jesmë sami, bo w Europie téż stówają procëm. Chłopiszcze przede mną dół so póku i wrócył na parking. Jó stoją. Czej jem ju póóbzwónił, co sa spóźnia, bo sztrajk - chtos za-rządzył, że sa rozchodzą. A jeden niecerplëwi starëszk mie wëprzedzył i jachôł w lëdzy z fana-ma, téż kaszëbsczima. Ön sa spiesził. Chtos mu wolność ógrańcził. I zabrôł czas. Jak w sztopie na autostradze: ni możesz sa nijak rëszëc a stojisz, sedzysz jak na torta. A ni mósz wpłiwu na nick. Tak luksus jachanió autoła może sa zmienić w sôdza niemóżnoscë. Jesmë ju pö welacjach. Tuwó jesmë mielë wpłiw. W całoscë gminë a miasta, dze sa bezpóstrzédno wëbiérô człowieka. Jinaczi je z pówiatama a województwa, dze wëbiérómë przedstówców, a oni sa dogódiwają i óbdzeliwają stółczkama. Może sa nama nie widzec, co oni robią tak a tak w nasze miono, równak oni ôstelë wëbróny przez lëdzy. Rzekniesz: jô na jinëch gło-sowôł! Trudno. Wikszosc w demokracji zarządza. Tą razą jes béł w mniészëznie. Zós? A! Jes nie béł welowac? Tej za czim të sa ódzéwósz? Twój głos ju wëbrzmiôł niemo. A mógł jes sóm sa dac wëbrac. Do gminë, do powiatu, województwa. Na wójta zastartowac. Bës mógł tej rzec: jem zrobił, co jem mógł, równak oni mie przemôglë. Ale móm czësté sëmienié, bo jem spróböwôł, a jak mówią stôri Kaszëbi: próba je frej. Czej kórzistósz ze swëch öbëwatelsczëch nórzadłów, jaczima są wëbórë - zabiérôsz głos, stówiósz sa tuwó czë tam. Mósz cos do pówiedzenió i to robisz, bo cë zależi na ójczëznie. Żlë óstawisz wëpówiôdanié sa za cebie jinyma - możesz sa nalezc w jaczim głośnym sztrajku. Leno to może ju bëc za pózdze - tej ôstónie cë leno dac sa ukrziżowac... Pomerania nr 4 (585) / Kwiecień 2024 Tómk Fópka 67 „SromôtaJ' Skąd wiémë, czedë wëpôdô sa sromie? Chto mô wëmëszloné grańce wstëdu? Jes të za bögati - wstëdzë sa, jes të za biédny - téż sa wstëdzë, i tak dali. Wied-no jesmë „za". Leno chto nama te regle wëmiszlô? Gwësno nôlepi jesz mają dzecë. Öne jesz nie wiedzą i nie czëją, co to je sromóta, pokąd dozdrzeniałi jima tego nie mają uswiądnioné. Dzeckô nie sromi sa swöjégö cała, ruchnów, klatów, uszów, krzëwëch zabów jaż do dnia, w chtër-nym chtos mu nie rzeknie, że powinno. I prawie öd ti chwilë zaczinô sa naje żëcé ze wstëda. Czasa je on tak mocny, że rozmieje nama wiele złégô wërzadzëc. Je hamulca najégô dzejaniégô, rozwiju, a nawetka szczestlëwégö żëcégö. Potrafi nas tak zatrzëmac, jak czedës celnicë na grańcach - i dali më ju nie pôjedzemë, chöcbë më baro chcelë. Wstid nama nie pôzwôlô wëlezc dali, za naje grańce, a tëli tam na nas żdaje. Nôczascy sromimë sa swöjégô cała, tego, że tuwó i tam mómë za wiele abó kąsk za mało. Jesmë za ni-sczi abó za wësoczi. Mómë za prosté abö za baro krąconé klatë. Wiedno zdôwô sa nama, że nie jesmë idealny. Në, nie jesmë i nigdë nie mdzemë, le nie je to powód do sromötë. Idealnëch lëdzy mómë terô w Internece i leno tam môże jich uzdrzec, bô jeżlë ju z niegö wëlézą, to ju taczi idealny nie są. A më ze swójim niebrëköwnym wstëda muszimë sa maczëc dali, bö dalë jesmë wiara wirtualnym pôstacjóm. Czegö jesz më sa wstidzymë? Dragö bëłobë wëmienic wszëtkô. Kôżdi gwësno czegös jinszégô. Niechtërny wstidzą sa wësztôłceniô. Dôwni tegö warköwégö, dzys procëmno - tegö wëższégö. Dzysô sromią sa szkólny, profesorowie, artiscë, bô jich wark nie dôwô czasa tëli dëtków, żebë w ti całi dëtköwi hierarchii nie bëc na sarnim kuńcu. Wstid je dzysô bëc za mądrim, za wiele wiedzec. Lepi sa tim nie chwalëc, bö to nie dôwô spölëznowégö uwôżaniô. Znóm chłopa, co mô baro dobrą pamiac do dat, znaje sa bëlno na historii, pólitice, geografii, ekonomii, spórce, mô wiôlgą wiédza o świece, óglowó je baro mądri, le nie chce jic do żódnégö programu w tv, na przëmiar Jeden z dziesięciu", bo böji sa zmiłczi, a tedë badze mu wstid. Rozmiejeta? Je nômądrzészim człowieka, jaczégô znaja, a boji sa, że chtos mdze sa smiôł, bo on może czegoś nie wiedzec. Alana! Wiakszi głëpötë jô nie czëła. Znóm téż taczich, co wiédza ô świece mają mniészą niglë zôrno piôsku, i jima nie je wstid, ani përzinka. Klepią głëpôtë na lewo i prawo bez żódny sromôtë, bô dzysô głëpôta nie je wiôldżim powoda do wstëdu. Mądri wstidzy sa swóji mądroscë, a głupi Mądri wstidzy sa swöj i mądroscë, a głupi chwôli sa swöją głëpötą i jesz mo z tego wiele wiacy dëtków nigle nen pierszi. Co tu je lóz? chwôli sa swöją głëpötą i jesz mó z tego wiele wiacy dëtków nigle nen pierszi. Co tu je lóz? Jô téż móm jiwrë ze wstëda. Zdôwô mie sa wiedno, że to, co robią, mówią, pisza, nie je dosc dobré. Nôbarżi w kaszëbiznie. Zdôwô mie sa, że w pólsczim jazëku lëdze nie wstidzą sa robie felów, colemało gôdają: „poszłem", „włanczać" i „wziąść", i nicht z tego ni mô wiôldżich wërzutów sëmieniô. Nicht nie wstidzy sa lëchégö akcentu czë örtograficznëch felów, chtërnëch corózka wiacy je w publicznym rëmie, na paskach w införmacyjnëch programach, w gazetach. A w kaszëbiznie? Spótikóm coróz wiacy lëdzy, co chcelëbë, leno përzna sa sromią. Nié bëcô Kaszëba-ma (bo z tego są baro buszny), le bëcô nié dosc „dobrima" Kaszëbama. Czasa mają strach cos rzeknąc, bo mają górszi akcent, wëuczony, nié wëniosłi z dodomu, bö czëlë, że tak nie gôdają richtich Kaszëbi. Jinszim raza móglëbë cos napisać, mają udba, le boją sa, że chtos jima pódsztrichnie wiele felów, bo jesz nie są méstrama w pisënku. I sedzą cëchó, a möglëbë tak wiele bëlnégó zrobić, rzeknąc, napisać. I wszëtkö przez sromóta?! Nie jidze mie tu ô bëlejakósc w dze-janim, chóc póczątczi mogą bëc përzna gorsze, a kónstruktiwnó kritika téż je przeca brëkównô. Mia jem na sztudiach baro dradżi egzamin z zajaców, chtërne baro jem lubią, a profesor, chtëren wëkłôdôł, béł dlô mie prôwdzëwim méstra. Na egzamin przërëchtowa jem sa perfekcyjno. Czej weszła jem do zalë, tej profesor rzekł, że on mëslôł, że jó jem niemową, bo nigdë na zajmach jem sa nie odezwa. A mie po prówdze bëło wstid, że mogą rzeknąc cos głupégö, że jinszi sztudérowie dzyw-no zdrzą na tëch, co za wiele gôdają, i tak dali. Na egzaminie powiedzą jem wszëtkö baro bëlno i nie czuła jem sa wcale gorszo ód negó profesora, a ju na sóm kuńc on mie rzekł, że mu je żól, że tak późno miół leżnosc ze mną korbie. Mie téż bëło żól, że rëchli jó ni mia w se tëli ödwôdżi, cobë sa odezwać. I on na tim stracył, i jô. Wszëtkö przez niepotrzebną sromóta. Taczich lëdzy jak jó je gwësno wiele wiacy. Za baro sa boją, za długo żdają na swoja chwila, bo czegoś sa wstidzą. Kuli je taczich lëdzy westrzód Kaszëbów? Jó czile znaja i żól bë mie bëło, czejbë nicht sa o nich nie dowiedzół. Wiele jesz mogą dobrego zrobić, napisać, zaśpiewać, czejbë nié nen całi wstid. Jak jich zachacëc, czim przekonać? Szkoda żëcô na sromóta! Dlôcze jó dopierze tero na to przeszła? A jenku, jo... Ölga Kuklińskó 68 Pomerania nr 4 (585) / Łżëkwiat 2024 r zaprenumeruj „POMERAN na 2024 rok z dostawą do do a otrzymasz CIEKAWĄ KSIĄŻ Liczba egzemplarzy każdej pozycji książkowej jest ogranicz Decyduje kolejność zgłoś Tomasi iŚwaö** S&0 Kordowe pOViVÓS