Poniedziałek, 1.08.2022 Nr 177(4725) Nakład: 10.050 egz. DZIENNIK POMORZA Pomorza 78 ROCZNICA WYBUCHU POWSTANIA WARSZAWSKIEGO str. 2 oraz MV (N in (Ti o r--r-» www.gp24.pl . Cena 3,90 zł (w tym 8% VAT) Pierwszy pomnik ku czci powstańców warszawskich stanął w Słupsku str. 3 Pożar Biedronki przy ulicy Wolności w Słupsku pod lupą śledczych sir. 3 Sąd stwierdził, że radny Kamil B. jest patologicznym kłamcą str. 4 Kończy się 39. Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej w Słupsku str. 17 TOTALIZATOR sportowi GRYWAMY ZACTJNA SIĘ OD 3 4 ŚS» 1 fiHM 0«»$' 16 Szczegóły akcji na c a o ^ # 2 • DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 AUTOPROMOCJA Jutro w naszej gazecie Strefa Biznesu WARSZAWSKIE DZIECI Nie złamie już wolnych żadna klęska Nie strwoży śmiałych żaden trud Pójdziemy razem do zwycięstwa Gdy ramię w ramię stanie lud Powiśle Wola i Mokotów Ulica każda każdy dom Gdy padnie pierwszy strzał bądź gotów Jak w ręku Boga złoty grom Warszawskie dzieci pójdziemy w bój Za każdy kamień twój Stolico damy krew Warszawskie dzieci pójdziemy w bój Gdy padnie rozkaz twój Poniesieni wrogom gniew Warszawskie dzieci pójdziemy w bój Za każdy kamień twój Stolico damy krew Warszawskie dzieci pójdziemy w bój Gdy padnie rozkaz twój Poniesieni wrogom gniew Od piły dłuta młota kielni Stolico synów swoich sław Że stoją wraz przy tobie wierni Na straży twych żelaznych praw Warszawskie dzieci pójdziemy w bój Za każdy kamień twój Stolico damy krew Warszawskie dzieci pój dziemy w bój Gdy padnie rozkaz twój Poniesieni wrogom gniew Warszawskie dzieci pójdziemy w bój Za każdy kamień twój Stolico damy krew Warszawskie dzieci pójdziemy w bój Gdy padnie rozkaz twój Poniesieni wrogom gniew Poległym chwała wolność żywym Niech płynie w niebo gromki śpiew Wierzymy że nam Sprawiedliwy Odpłaci za przelaną krew Warszawskie dzieci pójdziemy w bój Za każdy kamień twój Stolico damy krew Warszawskie dzieci pójdziemy w bój Gdy padnie rozkaz twój Poniesieni wrogom gniew Warszawskie dzieci pójdziemy w bój Za każdy kamień twój Stolico damy krew Warszawskie dzieci pójdziemy w bój Gdy padnie rozkaz twój Poniesiem wrogom gniew Warszawskie dzieci pójdziemy w bój Za każdy kamień twój Stolico damy krew Warszawskie dzieci pójdziemy w bój Gdy padnie rozkaz twój Poniesiem wrogom gniew Piosenka napisana i skomponowana w lipcu1944roku. Słowa napisał Stanisław Jerzy Dobrowolski. Nagrana została l sierpnia 1944 roku dla Radiostacji „Błyskawica". Wyemitowana pierwszy raz tydzień później. •Co dalej z cenami materiałów budowlanych? • Cukru na półkach brakuje, ale jest w internecie •Niezapłacona faktura - co robić? Zamów prenumeratę Głosu ($94 3401114 prenumerata.gdp@polskapress.pl prenumerata.gp24.pl 1.8.1944, GODZ. 17.00, WARSZAWA Jerzy Leonowicz ps. „Żbik": To nasze trudne zwycięstwo Piotr Polechoński Koszalin Jerzy Leonowicz - w 1944 warszawiak, dziś mieszkaniec Koszalina wspomina: Mieszkaliśmy na Żoliborzu. Nastolatków w szeregi Armii Krajowej nie przyjmowano, pozostały Szare Szeregi, l sierpnia wraz z dwoma kolegami byliśmy w moim mieszkaniu. Czekaliśmy. Od kilku dni cała Warszawa czuła, że coś się święci. Niemcy uciekali na zachód, a pod Warszawę podchodziły olbrzymie armie sowieckie. Napięcie było olbrzymie i było kwestią czasu, kiedy eksploduje. Nagle usłyszeliśmy strzały: nąjpierwpojedyn-cze, a potem całe serie. Na Żoliborzu walki zaczęły się wcześniej - przedgodzinąi7. Jakiś transport broni wpadł na niemiecki patrol i pierwsze kule zaświstały po oknach. Niedługo potem karabiny zaterkotały w całej Warszawie. Wiedzieliśmy, że się zaczęło. Nie zastanawialiśmy się ani chwili: idziemy! Wybiegliśmy na ulicę i zaraz natknęliśmy się na oddział powstańców. Patrzymy, a oni pędzą do klatki, po schodach, na najwyższe piętro. My za nimi! Kilka sekund później ziemia się zatrzęsłaiwje-chały czołgi. Ale zaraz się wycofały, bo z naszego piętra poleciały granaty. Przypadkowo trafiliśmy do słynnej 9. Kompanii Dywersyjnej „Żniwiarz". Początkowo za całe uzbrojenie musiały wystarczyć nam „filipinki" - granaty produkowane w powstańczych warsztatach. Potem dostałempi-stolet i wreszcie karabin. Z początku traktowałem to jak przygodę. Przez ulicę przebiegałem jak przez szkolne boisko: wyprostowany, bez uskoków. Pierwszy raz serce podeszło mi pod gardło, gdy snajperska kula otarła się o moje włosy. Wtedy pojawił się strach i świadomość, że i ja mogę zginąć. Potem zobaczyłem rannych i zabitych kole-gów.Co się wtedy czuje? Nie myśli się o tym, co się widzi. W człowieku coś się wyłącza, bo inaczej by zwariował. Ten mechanizm działał też wtedy, gdy dostrzegałem niemieckiego żołnierza. Brałem karabin i waliłem w niego, nie myśląc, że to człowiek. Po prostu strzelałem i już. Dla mnie powstanie skończyło się 28 września. Widziałem jak ginie mój kolega, a dowódca kazał zawiadomić jego rodziców o pogrzebie. Gdy ich prowadziłem, obok nas wybuchł pocisk. Ojciec zginął, matka ciężko ranna. Ja też oberwałem. Wybuch poharatał mi nogi, rozorał pierś i podziurawił plecy. Cudem we własnej krwi doczołgałem się do punktu sanitarnego. Potem przenieśli mnie do szpitala w jakiejś piwnicy. Lekarze postawili na mnie krzyżyk, aleja żyję. Wtedy zadaliśmy kłam temu, co głosił Stalin, że Armia Krajowa nie istnieje, a jeżeli jest, to nie chce walczyć lub współpracuje z Niemcami. - Jednak faktu wybuchu powstania nie można było zamieść pod dywan. Stalin musiał zgodzić się na to, aby Polska, choć nie suwerenna, była oddzielnym państwem. A w tamtych warunkach to było nasze trudne zwycięstwo. JERZY LEONOWICZ ps. „Żbik" skończył 94 lata. W prezencie od członków koszalińskiego SRH „Gryf" dostał replikę powstańczej opaski z wybitym numerem plutonu, w którym walczył. Jest ostatnim żyjącym żołnierzem tej jednostki. Powstańcom nie brakowało odwagi. Brakowało broni Marek Jaszczyński Rozmowa z prof. dr. hab. Wiesławem Janem Wysockim z Instytutu Historii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Trwa dyskusja na temat tego, czy decyzja o wybuchu powstania była słuszna. Jak Pan ocenia tę decyzję? Proszę pamiętać w jakich warunkach podjęto decyzję o powstaniu: przez pięć lat przygotowywano armię podziemną do walki i ona miała być bierna? Jednocześnie komunistyczna radiostacja „Kościuszko" wzywała do walki. Powstanie i tak wybuchłoby, bo społeczeństwo było przygotowane, żeby walczyć, widząc bezwładny odwrót armii niemieckiej w lipcu 1944 roku. Trzeba wtymmięj-scu przypomnieć wcześniejsze oskarżenia Sowietów obez- Wysocki: skoro był chociaż cień szansy trzeba było walczyć czynne stanie z bronią u nogi. Na ziemiach wschodnich trwała akcja „Burza", która nie przyniosła rezultatu ani militarnego, ani politycznego. Władzom Polskiego Państwa Podziemnego i dowództwu Armii Krajowej wydawało się, że Warszawa nie może być niezauważona i stąd ten zryw. Zresztą przygotowywano walkę na dwa- trzy dni, a nie na 63 dni. Liczono na współdziałanie sił sowieckich. Dziś wiemy, że decyzja Stalina to zmieniła. Nikt nie przypuszczał, że w sytuacji kiedy doszło do konfliktu między dawnymi sojusznikami, dojdzie do odrodzenia przymierza niemiecko-sowieckiego. Przecież Sowieci zablokowali wszelkie dojścia oddziałów AK-owskich do Warszawy i praktycznie tylko jeden oddział zdołał się przebić. Aprzecież rozkaz generała Tadeusza „Bora" Komorowskiego był taki, żeby wszystkie oddziały szły na pomoc walczącej Warszawie. W tych warunkach skoro był chociażby cień szansy to należało podjąć walkę. Powstańcom nie brakowało odwagi, ale brakowało broni. Pierwotnie Warszawa nie była brana pod uwagę jako miejsce starcia militamegoi dlatego miasto w jakimś stopniu rozbrajano na rzecz oddziałów leśnych. Nawet, gdyby nie było wcześniejszego wyzbywania się broni to i tak powstańcze pistolety, automaty, sidolówki (granaty produkowane w konspiracji - przyp. red.) butelki z benzyną, a nawet pojedyncze sztuki broni pancernej, niewiele mogły zmienić przeciwko dobrze wyposażonej armii niemieckiej. Niemcy w Warszawie mieli 15 tysięcy żołnierzy i funkcjonariuszy i wprowadzili jeszcze 50 tysięcy ludzi. Ta siła artylerii, lotnictwa, broni pancernej była olbrzymia. Dysproporcja uzbrojenia była olbrzymia, ale to pokazuje, że 63 dni walki to był najwyższy heroizm. Dziś środowiska związane ze Światowym Związkiem Żołnierzy Armii Krajowej, czy powstańcami, mają satysfakcję, że Powstanie Warszawskie to nie tylko sprawa stolicy, ale całej Polski. Warszawa podjęła wielkie wyzwanie w sprawie całej Polski.©® Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 3 REGION W ROCZNICĘ POWSTANIA WARSZAWSKIEGO Syreny alarmowe w całym województwie v 1 sierpnia, o godz. 17.00, w 78. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego na terenie województwa pomorskiego na minutę zostaną uruchomione syreny alarmowe. Dźwięk syren ma przypomnieć nam o wydarzeniach sprzed 78 lat: 1 sierpnia 1944 roku około 50 tys. żołnierzy Armii Krajowej rozpoczęło walkę o wyzwolenie Warszawy spod okupacji niemieckiej DYŻURNY GŁOSU Alek Radomski, tel. 510 026 884 Na Czytelników czekamy w redakcji „Głosu Pomorza" w Słupsku, ul. H. Pobożnego 19 oraz pod adresem poczty elektronicznej:aleksander. radomski@polskapress.pl Pierwszy pomnik ku czci powstańców warszawskich stanął w Słupsku Bogumiła Rzeczkowska Słupsk 15 września 1946 toku, w Słupsku odsłonięto Pomnik Powstańców Warszawskich. Był to pierwszy w Polsce monument poświęcony temu bohaterskiemu zrywowi stolicy. Dlaczego akurat w Słupsku powstał taki pomnik? Jeszcze przed zakończeniem II wojny światowej, wiosną 1945 roku, do Słupska zaczęli docierać warszawiacy, uczestnicy Powstania Warszawskiego, żołnierze Armii Krajowej. Przybywali tutaj z różnych przyczyn i w różnych okolicznościach. Jedni na tzw. ziemiach odzyskanych chcieli ukryć przed komunistyczną władzą swoją kombatancką przeszłość, inni szukali nowego domu, bo ten w Warszawie był albo ruiną, albo w ogóle go nie było. Pierwszy w Polsce Historia budowy pomnika w Słupsku związana jest z dramatycznym wydarzeniem, które opisał historyk Zdzisław Machura w książce „Był tu wśród nas na Słupskiej Ziemi". Oto fragment: „W czasie uroczystości pierwszej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w dniu 5 sierpnia 1945 roku, podczas której odbył się pogrzeb ekshumowanych w lasku południowym 24 polskich robotników przymusowych Renowacja pomnika będzie polegała na... jego zastąpieniu odlewem z brązu zamordowanych przez esesmanów w dniu 7 marca 1945 roku na dzień przed zajęciem Słupska przez wojska radzieckie, ogłoszono, że plac, na którym pochowano zamordowanych zostanie nazwany Placem Powstania Warszawskiego. Przypuszczano wówczas, że Niemcy zamordowali byłych powstańców warszawskich, co nie było prawdą. Ks. Jan Zieją (legendarny kapelan „Szarych Szeregów, przybył do Słupska w maju 1945 r. -dop. red) przemawiał nad zbiorową mogiłą pomordowanych. Mówił o znaczeniu ofiary poległych dla kraju, o odnowieniu się życia w Polsce. Po zakończeniu uroczystości, ks. Jan zaprotestował przeciw tej nazwie placu. Argumentował, że o powstaniu różnie ludzie mówią i mówić będą, różnie może ocenić je historia, ale o powstańcach warszawskich nikt nie śmie powiedzieć nic złego, bo to byli bohaterowie, najczystsze ofiary, najlepsi Polacy. Dlatego Plac należy nazwać Placem Powstańców Warszawskich. Nad mogiłą zbiorową zamordowanych ustawiono pro- wizoryczny pomnik, wykonany z desek i dykty, który szybko się rozpadł. Powołano, więc komitet budowy pomnika powstańców warszawskich, do którego należał także ks. Jan. Nowy pomnik odsłonięto w dniu 15 września 1946 roku". Składka mieszkańców Pieniądze na budowę pomnika pochodziły z darów i ofiar mieszkańców Słupska. Projektantem był Jan Małeta, a wykonawcami Stanisław Kołodziejski i S. Wąsowicz. Pomnik składa się z dwóch części - muru z cegieł przeszytych kulami oraz postaci poległego w walce powstańca. W wyciągniętej wzdłuż ciała dłoni trzyma on granat „filipinkę", a drugą opiera się na tarczy z herbem Warszawy -Syrenką. Nad nim pochyla się orzeł, a u jego stóp klęczy płaczące dziecko. W centralnej części muru znajduje się płaskorzeźba ukrzyżowanego Chrystusa na tle płonącego placu Zamkowego w Warszawie. Na cokole jest umieszczony napis - „Bohaterom Warszawy-Słupsk". W1962 roku płaskorzeźba ze słupskiego pomnika w niejasnych okolicznościach zniknęła. Sprawców kradzieży nie ustalono, bo zapewne do niej nie doszło. Zawinięta w szmaty płaskorzeźba została podrzucona do Muzeum Pomorza Środkowego. Tymczasem miejsce Chrystusa zajął herb Słupska. W kwietniu 1981 roku za sprawą Solidarności pomnikowi przywrócono płaskorzeźbę. Monument trafi pod szkło W czasie swojej 76-letniej historii Pomnik Powstańców Warszawskich był dwukrotnie remontowany: w 1984 i 2015 r. Choć od ostatniej renowacji minęło dopiero 7 lat, to jednak monument jest w złym stanie. Słupski samorząd od dwóch lat szukał pieniędzy na jego odnowienie i w czerwcu 2022 r. miasto otrzymało dotację na ten cel z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Duża w tym zasługa Piotra Mullera, rzecznika prasowego rządu i słupskiego posła PiS. Renowacja pomnika będzie polegała na... jego zastąpieniu odlewem z brązu. Oryginalny monument po odnowieniu trafi do Izby Pamięci. - Inwestycja obejmuje wykonanie kopii w postaci odlewów z brązu patynowanego figury powstańca, orła, dziecka oraz płaskorzeźby Chrystusa ukrzyżowanego i montaż w miejsce oryginałów - wyjaśnia Tomasz Orłowski, zastępca dyrektora Zarządu Infrastruktury Miejskiej w Słupsku. - Betonowe oryginały zostaną przeniesione do Izby Pamięci na cmentarzu komunalnym przy ul. Rabina dr. Maxa Josepha. Ponadto wykonane zostaną dwie tablice informacyjne (również w języku Bra-ille^a) o genezie pomnika na stalowym ekspozytorze zlokalizowanym w pobliżu pomnika. Część betonowa pomnika, czyli orzeł i powstaniec, mają być zastąpione odlewem z brązu, który zostanie potem pokryty patyną, by miał kolor oryginalnego pomnika - dodaje Tomasz Orłowski. Zakończenie inwestycji planowane jest do końca tego roku. Współpraca: Grzegorz Hilarecki Pożar Biedronki przy ulicy Wolności w Słupsku pod lupą śledczych Sylwia Lis Słupsk Śledczy badają przyczyny pożaru Biedronki w Słupsku. Market spłonął doszczętnie. Straty to 12 milionów złotych. Pojawiła się hipoteza. że sklep podpalić mogły dzieci. Prokuratura póki co milczy na ten temat i czeka na opinię biegłych z zakresu pożarnictwa. Do potężnego pożaru marketu doszło w miniony wtorek po godzinie 17. Ogień zauważył przypadkowy przechodzień, który zadzwonił na alarmowy telefon 112. W pożarze na szczęście nikt nie ucierpiał. W porę ewakuowano klientów sklepu, a także mieszkańców pobliskich budynków. Wstępnie straty oszacowano na 12 milionów złotych, 6 - to straty w budynku, pozostała kwota to towar. Market w zasadzie spłonął doszczętnie. Niemal od razu pojawiła się hipoteza, że przyczyna pożaru to prawdopodobnie podpalenie, którego miały dokonać dzieci w wieku 10-12 lat. Z naszych in- formacji wynika, że prawdopodobnie tuż przy markecie rozpaliły ognisko. Miały też przyglądać się akcji ratowniczej. Póki co śledczy nie potwierdzają tych informacji. Prowadzą postępowanie w kierunku sprowadzenia katastrofy.- Prokuratura Rejonowa w Słupsku nadzoruje postępowanie przygotowawcze prowadzone przez Komendę Miejską Policji w Słupsku. Mowao zdarzeniu z 26lipca przy ulicy Wolności, które zagrażało zdrowiu i mieniu wielu ludzi - czyli pożarze sklepu Biedronka. To jest czyn z art. 163 par. 1 pkt l. Kodeksu Karnego -poinformowała Justyna Dylewska, zastępca prokuratora rejonowego w Słupsku. - Na obecnym etapie postępowania trwają czynności procesowe mające na celu ustalenie okoliczności pożaru - obiektu sklepu Biedronka. O przyczynach pożaru i ewentualnie kto mógł przyczynić się do jego zaistnienia będzie można wypowiedzieć się dopiero po przeprowadzeniu wszystkich zaplanowanych czynności śledztwa oraz po uzyskaniu opinii biegłego z zakresu pożarnictwa. ©® Spalony market Biedronki przy ulicy Wolności w Słupsku. Straty oszacowano na 12 milionów złotych 4 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 Sąd stwierdził, że radny Kamil B. jest patologicznym kłamcą Bogumiła Rzeczkowska Słupsk W piątek Sąd Rejonowy w Słupsku wydał nieprawomocny wyrok wobec radnego Kamila B., byłego już członka PO. oskarżonego 0płatną protekq"ę i oszustwa. Słupski radny Kamil B. został oskarżony o płatną protekcję 1oszustwa, ponieważ jesienią 2020 roku obiecywał ludziom załatwienie mieszkań komunalnych, powołując się na swoje wpływy w ratuszu. Na etapie postępowania przygotowawczego radny zaprzeczał, żebrał pieniądze od zainteresowanych mieszkaniami. Jednak w czasie procesu zmienił linię obrony. Przyznał się, ale utrzymywał, że nie działał sam, lecz z osobą wysoko postawioną w Urzędzie Miejskim w Słupsku, z którą miały łączyć go intymne relacje, oraz z byłą prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. W sumie Kamil B. wziął 12,5 tys. zł od pięciu osób, a w jednym przypadku chodziło o pożyczkę w wysokości 2,5 tys. zł. Sąd wydał wyrok częściowo zgodny z żądaniem prokuratora. Oskarżony został skazany na karę roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata, 3 tys. zł grzywny, naprawienie szkody w wysokości 10 tys zł. Sąd orzekł też podanie wyroku do publicznej wiadomości na stronie internetowej sądu oraz ratusza przez 30 dni. Oskarżony ma zapłacić także koszty sądowe w kwocie prawie 2950 zł. W uzasadnieniu wyroku sędzia Krzysztof Obst podkreślił fakt, że zeznania Kamila B. o wspólnym działaniu z innymi osobami należy traktować jako linię obrony. Bo obiecane mieszkania, zwłaszcza przy ulicy Dywizjonu 303 - zgodnie z decyzją Oskarżony Kamil B. nie przyszedł na ogłoszenie wyroku Rady Miejskiej w Słupsku -można było otrzymać wyłącznie na zamianę, aludzie, którzy starali się o nie za pośrednictwem Kamila B. w ogóle nie mieszkali w zasobach komunalnych. - Kamil B. przedstawiał siebie jako osobę, która ma wpływy, układy, wiele może - uzasadniał sędzia. - Załatwiał też komuś wizytę u lekarza, czy szybszą inter-wencję PGM-u w naprawieniu usterki. Ale czym innym jest usunięcie usterki komina, a czym innym załatwienie mieszkania komunalnego. Zwodził te osoby, że sprawa jest załatwiana, w toku, ściągał je do urzędu, umawiał spotkania, w ostatniej chwili je odwoływał. Mówił im, że pieniądze są dla prezesa PGM i aby to Sędzia Krzysztof Obst: - Kamil B. jest patologicznym kłamcą i w jakimś zakresie mitoma-nem. Tworzy aurę osoby wszechmocnej uwiarygodnić zrobił skan wpłat, ale sfałszował dokument. Kamil B. jest patologicznym kłamcą i w jakimś zakresie mitomanem. Tworzy aurę osoby wszechmocnej, a niewiele to ma wspólnego z rzeczywistością. Sędzia podkreślił, że oskarżony oszukał nawet kelnerkę w ciąży, matkę trojga dzieci, której zaoferował mieszkanie w domu przy ulicy Piłsudskiego, a później unikał pokrzywdzonej. - Zdała sobie sprawę, że trafiła na oszusta i stała się ofiarą swojej łatwowierności - mówił sędzia Krzysztof Obst. - Pokrzywdzeni wykazali się daleko idącą naiwnością, wierząc, że Kamil B. ma takie możliwości. Aczkolwiek trzeba wziąć po uwagę, że będąc radnym, wzbudził zaufanie tych osób i trzeba do tego podejść ze zrozumieniem. Motyw działania Kamila B. był oczywisty - pozadłużał się na kwoty od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych, brał pożyczki przez internet, w sądzie jest kilkanaście postępowań cywilnych w tych sprawach. Według świadków uprawiał hazard i przegrywał. Sędzia dodał też, że przestępstwo to jest płatną protekcją, a oskarżony wywoływał u pokrzywdzonych mylne wrażenie. -Takie działanie dyskryminuje go jako osobę publiczną i pozbawia legitymacji, żeby reprezentować kogokolwiek na płaszczyźnie aktywności społecznej - podsumował sędzia. Wymierzając karę, sąd zważył, że oskarżony wcześniej był osobą niekaraną i należy dać mu szansę, aby się zrehabilitował. -Jeśli nie, zawsze będzie możliwe odwieszenie kary i osadzenie go w zakładzie penitencjarnym - podkreślił sędzia. - Jeszcze jedną konsekwencją tego rozstrzygnięcia, jeśli się uprawomocni, będzie wygaśnięcie mandatu radnego. Kamil B. został wyrzucony zklubuPlatformy Obywatelskiej. Mimo że deklarował złożenie mandatu, nie uczynił tego i nadal zasiada w radzie. Nie przyszedł na ogłoszenie wyroku. ©® KRÓTKO SŁUPSK Kobieta kierująca autem miała problem z przebitą oponą. Pomogli jej policjanci. - Policjanci widząc stojący przed rondem na ul. Koszalińskiej samochód z przebitą oponą zareagowali od razu. Wyciągnęli z bagażnika jej auta koło zapasowe i je wymienili. Mogłoby się wydawać, że sytu-aq'a jest prozaiczna i nie wymagała od mundurowych nadzwyczajnego poświęcenia. Jednak dzięki odrobinie dobrej woli, czasu i siły, zyskała uznanie pani, która potrzebowała pomocy. Czasami mały gest, znaczy więcej niż tysiące słów -mówi sierż. sztab. Jakub Bagiński, oficerprasowy KMP w Słupsku. Kobieta napisała podziękowanie do Komendanta Miejskiego Policji w Słupsku. -Dwóch przemiłych policjantów bez zastanowienia udzieliło mi pomocy. Wyjęli koło zapasowe z bagażnika, sprawnie i szybko je wymienili - napisała pani Monika. To mł. asp. Mariusz Bruliński i st. sierż. Piotr Zalewski z Wydziału Ruchu Drogowego KMP W Słupsku. (MAG) Wyrazy głębokiego współczucia Panu Markowi Surmacz z powodu śmierci Taty składają Zarząd, Rada Nadzorcza oraz Pracownicy PR „Łosoś" Sp. z 0.0. Wyrazy głębokiego żalu i współczucia Rodzinie z powodu śmierci Czesława Chadacza składają Rada Nadzorcza, Zarząd i Koledzy ze Spółdzielni Rzemieślniczej Budowlano-Wy twórczej w Słupsku Z głębokim żalem zawiadamiamy, że 28 lipca 2022 roku odszedł nasz ukochany Mąż, Tatuś i Dziadziuś ś~t"p Czesław Chadacz lat 69 Ceremonia pogrzebowa odbędzie się 2 sierpnia 2022 roku na Starym Cmentarzu w Słupsku. Wystawienie w kaplicy o godz. 12.10, wyprowadzenie do miejsca spoczynku o godz. 12.40. Msza św. odprawiona zostanie w dniu pogrzebu o godz. 11.00 w kościele św. Jana Kantego. Pogrążona w smutku Rodzina Wyrazy głębokiego współczucia Panu Grzegorzowi Olbrysiowi z powodu śmierci Mamy składają Dyrektor wraz z pracownikami Archiwum Państwowego w Koszalinie 0010575838 Doktor Bożenie Przybylińskiej z powodu śmierći Taty wyrazy głębokiego współczucia składają pracownicy i Dyrekcja SALUS w Słupsku Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Pana Tadeusza Biernackiego Długoletniego Delegata, Członka oraz Klienta Banku Spółdzielczego w Ustce Wyrazy szczerego współczucia Rodzinie oraz Najbliższym składają Rada Nadzorcza, Zarząd oraz Pracownicy Banku Spółdzielczego W Ustce Wyrazy głębokiego współczucia Rodzinie i Bliskim z powodu śmierci płk. rez. mgr. inż. Bogusława Atalskiego Komendanta Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce składają Rada Nadzorcza, Zarząd oraz Pracownicy Banku Spółdzielczego W Ustce Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 KOMENTARZE/INFORMACJE • 5 Wojciech Mucha SPRAWA PUBLIKACJI ONETU. KOLEJNY STRYCZEK - TE METODY JUŻ ZNAMY T a początku bieżącego roku „Dziennik Pol-ski" i „Gazeta Kra-1 ^ kowska" opisały kulisy powstania głośnego tekstu na temat rzekomego mob-bingu w Stowarzyszeniu Wiosna, organizatorze akcji „Szlachetna Paczka". Wówczas (2018 r) negatywnym bohaterem wielotygodniowej medialnej nagonki był ówczesny lider „Wiosny" ksiądz Jacek Stryczek, któremu zarzucono stosowanie mobbingu wobec byłych i obecnych pracowników i wolontariuszy. Konsekwencją tamtej nagonki było nie tylko to, że popularny duchowny de facto wycofał się z życia publicznego. Fundamentalne zmiany zaszły także w samej „Wiośnie" i „Paczce", którym przewodził i które w tym czasie były inicjatywną porównywalną do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na naszych łamach ujawniliśmy, że gdy opadł kurz medialnych oskarżeń i bardzo poważnych zarzutów w sprawie zaległa cisza. O ks. Stryczku, dziś wykonującym organiczną pracę duchownego, mało kto pamięta. Mało kto wie jednak także o tym, że prokuratura wciąż nie zakończyła śledztwa w sprawie rzekomego mobbingu (śledztwo przeciwko księdzu nigdy się nie toczyło!). Stowarzyszenie „Wiosna" działa pod zupełnie innym kierownictwem, organizując m.in. pomoc dla uchodźców z Ukrainy, jednak do dawnej świetności bardzo jej daleko. Media jednak nie wracały do tego tematu, zachowując się tak, jak gdyby „zadanie zostało wykonane". Przypominam tę głośną sprawę nie bez powodu. Od kilkunastu dni jeden z głównych serwisów informacyjnych poświęca wiele uwagi nieprawidłowościom, do jakich miało dochodzić w redakcji „Kuriera Lubelskiego". Opisywane są rzekome naciski, jakie na podległych mu dziennikarzy miał wywierać redaktor naczelny tego tytułu, Wojciech Pokora. W anonimowych wypowiedziach mowa jest m.in. o krzykach, nerwowych reak-cjach czy krytykowaniu zgłaszanych tematów. Anonimowi rozmówcy mają mu za złe, że jako naczelny wymagał „pisania na zlecenie" lub wymagał reakcji dyżurnych dziennikarzy na ważne dla regionu wydarzenia. Nad wszystkim wisi oczywiście zawieszone na znaku zapytania słowo „mobbing", które ma spaść i przygnieść Pokorę. I wydaje się nie mieć znaczenia, że w sprawie toczy się wewnętrzne postępowanie Polska Press Grupy, do której należy „Kurier". Autor kolejnej już publikacji na ten temat zdaje się nie czekać na jego wynik, rozhuśtując emocje wokół dziennikarza. Nie mam zamiaru udawać. Znam Wojtka Pokorę od wielu lat. Współpracowaliśmy m.in. w ramach międzynarodowego projektu Stop Fake, wspólnie opisywaliśmy przez lata wpływ rosyjskiej propagandy na Polskę, relacjonowaliśmy od 2015 r. wojnę na Ukrainie, a działając przy Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich badaliśmy kondycję mediów w Europie Środkowo-Wschodniej. W Polska Press także pracujemy wspólnie, wierząc, że media lokalne mają bardzo ważną misję. Wiem, że Wojtek porusza na łamach „Kuriera" wiele niewygodnych tematów. To dzięki jego publikacjom udało się m.in. wykurzyć z Lublina działającą przy UMSC fundację „Russki Mir", przybudówkę rosyjskich służb specjalnych. „Kurier" obiektywnie i rzetelnie opisuje także lubelskie życie polityczne - od działalności samorządu, przez nieprawidłowości w spółkach skarbu państwa, aż do polityków wszystkich partii. Wiem więc, że linia „Kuriera" może nie podobać się wielu wpływowym osobom w regionie. Tak jak wielu nie podoba się, że media Polska Press Grupy zajmują się od roku czymś więcej, niż publikowaniem galerii zdjęć lub opisywaniem „libacji na skwerku". Dowodem na to choćby ostatnie publikacje „Gazety Lubuskiej" na temat gorzowskiego WORD. W tym kontekście trudno nie odnieść wrażenia, że teksty na temat „Kuriera" spełniają podobną rolę, jak te na temat księdza Stryczka. Całkiem przypadkiem opublikował je ten sam portal, co publikacje na temat duchownego. Te, których mieliznę warsztatową i nieprzypadkową stronniczość wykazaliśmy na naszych łamach. Warto, by Państwo o tym wiedzieli. Tu będzie podobnie. Wojciech Mucha jest redaktorem naczelnym „Gazety Krakowskiej" i „Dziennika Polskiego". KRÓTKO KRAJ Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie wyjaśniające w związku z sytuacją na rynku węgla kamiennego. Jak poinformował UOKiK, sprawdzenie przedsiębiorców prowadzących składy węglowe zostanie przeprowadzone przy wsparciu Wojewódzkich Inspektoratów Inspekcji Handlowej. Prezes UOKiK będzie również wzywał podmioty wydobywające oraz importujące węgiel do przedstawienia informacji m.in. na temat ich odbiorców, a także sposobu sprzedaży produkowanego lub sprowadzanego węgla. Urząd wskazał, że działania będą miały na celu zbadanie struktury rynku węgla, mechanizmów jego dystrybucji, relacji pomiędzy podmiotami działającymi na tym rynku, a także zbadanie sposobu kształtowania cen. - Obecna sytuacja na rynku węgla kamiennego rodzi pytanie, czy nie dochodzi na nim do niedozwolonych praktyk. Dlatego wszcząłem postępowanie wyjaśniające, w którym zbadamy system dystrybucji węgla - powiedział cytowany w komunikacie prezes UOKiK Tomasz Chróstny. PAP/Anna Piotrowska szczęscia i promocji 6 • MOŻE NASZE MORZE Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 Sto lat zmagań o polskie morze Kamil Kusier Gdańsk Wystawę „Na szerokich wodach. Opowieść o Polskim Klubie Morskim" przygotowaną przez Muzeum n Wojny Światowej, można już podziwiać w Gdańsku. 100 lat temu klub zaczął działalność Wybór miejsca - czyli Nabrzeża Ziółkowskiego w Gdańsku - jakie wybrano na prezentację wystawy nie był przypadkowy, bowiem funkcję komandora Polskiego Klubu Morskiego oraz kierownika sportowego w okresie 20-lecia międzywojennego pełnił sam kpt. żeglugi wielkiej Tadeusz Ziółkowski, a więc patron placu. Kapitan Tadeusz Ziółkowski to zasłużony działacz mniejszości polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku. Brał czynny udział w budowie powojennej morskiej floty handlowo-pasa-żerskiej. Jako kapitan pilotów w Porcie Gdańskim odmówił wprowadzenia do akwenu niemieckiego pancernika Schle-swig-Holstein, który pierwszego września skierował salwy Leon Godlewski (ur. 17 marca 1930 r.) ziemskim" członek PKM kapitan żeglugi wielkiej, najstarszy „stażem w kierunku Wojskowej Składnicy Tranzytowej na półwyspie Westerplatte. W konsekwencji podjętego działania został aresztowany, a następnie zamordowany przez hitlerowców w obozie koncentracyjnym Stutthof. „Na szerokich wodach. Opowieść o Polskim Klubie Morskim" to ekspozycja przedstawiająca historię klubu żeglarskiego, którego tradycje sięgają czasów przedwojennych. Wszyscy chętni będą mogli zapoznać się z planszami przedstawiającymi moment powstania organizacji, pierwsze lata powojenne, funkcjonowanie klubu w okresie PRL, a także czasy współczesne. - Muzeum II Wojny Światowej w sposób konsekwentny upamiętnia wszystkie te ważne organizacje, które w okresie 20-lecia międzywojennego, ale i później utrwalały tożsamość patriotyczną, tożsamość narodową, tożsamość polską w Gdańsku - mówił dyrektor ds. naukowych Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku dr Marek Szymaniak. - Polski Klub Morski jest częścią utrwalania tego rodzaju ważnych wartości w życiu narodu i dlatego zdecydowaliśmy się poświęcić PKM odrębną wystawę. Jak przyznał dyrektor muzeum, Polski Klub Morski to nie tylko klub, który zajmował się tylko i wyłącznie żeglarstwem. - Podobnie jak KS Gedania, Polski Klub Morski miał swój inny, bardzo ważny wymiar, który wiązał się z kształtowaniem polskości, zbudowaniem młodzieży w poczuciu siły, wiary w to, że Polska jest wartością nadrzędną - mówił dr Marek Szymaniak. Losy Polskiego Klubu Morskiego przybliżył komandor PKM Piotr Mroczek, który przyznał, że wystawa jest kompendium wiedzy na temat klubu, zebranych materiałów i wspomnień jego członków. Komandor Piotr Mroczek wręczył również zaproszonym gościom medale z okazji stulecia powstania Polskiego Klubu Morskiego, odznaczenia otrzymali m.in. przedstawiciele Muzeum II Wojny Światowej oraz Kapitanatu Portu Gdańsk, który w trakcie uroczystości reprezentowała Anna Wy-pych-Namiotko. Wśród zaproszonych gości w wernisażu udział wzięła także Emilia Maćkowiak, prezes honorowego Stowarzyszenia Gdańska Rodzina Katyńska, która na prośbę komandora PKM przybliżyła pokrótce losy żeglarzy z Polesia, Otwarcie wystawy zwieńczyła minuta ciszy poświęcona marynarzom, którzy nie wrócili do macierzystych portów złożyła także serdeczne życzenia obecnym na wydarzeniu żeglarzom. Otwarcie wystawy zwieńczyła minuta ciszy poświęcona marynarzom, którzy nie wrócili do macierzystych portów, a także złożenie kwiatów pod obeliskiem upamiętniającym kpt. żegligi wielkiej Tadeusza Ziółkowskiego. ©® c. , WYBIERAM SŁUPSK! Słupsk WYCIĄG Z OGŁOSZENIA Prezydent Miasta Słupska ogłasza przetarg na sprzedaż części nieruchomości stanowiącej własność Miasta Słupska II nieograniczony przetarg ustny na sprzedaż lokalu niemieszkalnego nr 1 o pow. użytkowej 49,37 m2 położonego w budynku przy ul. Armii Krajowej 10 w Słupsku z udziałem 677/10000 we własności części wspólnych budynku i w prawie własności działki gruntu oznaczonej nr 228 o powierzchni 797 m2 w obrębie nr 13 Miasta Słupska, dla której Sąd Rejonowy w Słupsku VII Wydział Ksiąg Wieczystych prowadzi KW SL1 S/00047522/5. Cena wywoławcza nieruchomości wynosi: 130 000,00 zł wadium 13 000,00 zł. Sprzedaż zwolniona z podatku VAT na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 10 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz.U. z 2022 r. poz. 931,974,1137). Nieruchomość położona przy ul. Armii Krajowej 10 znajduje się na obszarze miasta, na którym obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego „Podgrodzie I" na terenie o funkcji: zabudowa mieszkaniowo-usługowa o wysokiej intensywności zabudowy (24-MW/U). Przetarg odbędzie się w dniu 5.09.2022 r. o godz. 11:00 w sali nr 212 Urzędu Miejskiego w Słupsku, Plac Zwycięstwa 3 (II p.). Warunkiem przystąpienia do przetargu jest wpłacenie wadium do dnia 30.08.2022 r. na konto: Miasto Słupsk, mBank S.A. nr 0811401153 0000 2175 42001011. Nieruchomość będzie udostępniona do oglądania w dniu 25.08.2022 r. o godzinie 14.00. Pełna treść ogłoszenia została wywieszona na tablicy ogłoszeń Urzędu Miejskiego w Słupsku obok pok. 224, opublikowana na stronie internetowej www.slupsk.pl oraz w Biuletynie Informacji Publicznej www.bip.um.slupsk.pl. Szczegółowe informacje dotyczące przetargu uzyskać można w Urzędzie Miejskim w Słupsku,Plac Zwycięstwa 3,w Wydziale Zarządzania Nieruchomościami,pokój 224,pod nrtel. 59 84 88 330. Prezydent Miasta Słupska zastrzega sobie prawo do odwołania przetargu z uzasadnionej przyczyny w trybie właściwym dla ogłoszenia. WYBIERAM SŁUPSK! Słupsk WYCIĄG Z OGŁOSZENIA Prezydent Miasta Słupska ogłasza przetarg na sprzedaż części nieruchomości stanowiącej własność Miasta Słupska II nieograniczony przetarg ustny na sprzedaż lokalu mieszkalnego nr 2 o pow. użytkowej 80,39 m2 składający się z przedpokoju, 3 pokoi, kuchni i łazienki z w.c. oraz z pomieszczeniami przynależnymi (dwie piwnice i dwa pomieszczenia gospodarcze) o łącznej pow. 24,22 m2 położonego na II piętrze w budynku przy ul. Józefa Bema 7 w Słupsku z udziałem 2946/10000 we własności części wspólnych budynku i w prawie własności działki gruntu oznaczonej nr 604/11 o powierzchni 192 m2 w obrębie nr 6 Miasta Słupska, dla której Sąd Rejonowy w Słupsku VII Wydział Ksiąg Wieczystych prowadzi KW SL1 S/00108173/9. Cena wywoławcza nieruchomości wynosi: 230 000,00 zł, wadium 23 000,00 zł. Sprzedaż zwolniona z podatku VAT na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 10 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz. U. z 2022 poz. 931). Nieruchomość położona jest na terenie, dla którego obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego „Śródmieście" na terenie o funkcji zabudowy mieszkaniowej wielorodzinnej, zabudowy usługowej (26.MW,U). Przetarg odbędzie się w dniu 12.09.2022 r. o godz. 10:00 w sali nr 212 Urzędu Miejskiego w Słupsku, Plac Zwycięstwa 3 (II piętro). Warunkiem przystąpienia do przetargu jest wpłacenie wadium do dnia 6.09.2022 r. na konto: Miasto Słupsk, mBank S.A. Nr 0811401153 0000 2175 4200 1011. Nieruchomość będzie udostępniona do oglądania w dniu 23.08.2022 r. o godzinie 14.00. Pełna treść ogłoszenia została wywieszona na tablicy ogłoszeń Urzędu Miejskiego w Słupsku obok pok. 224, opublikowana na stronie internetowej www.slupsk.pl oraz w Biuletynie Informacji Publicznej www.bip.um.slupsk.pl. Szczegółowe informacje dotyczące przetargu uzyskać można w Urzędzie Miejskim w Słupsku Plac Zwycięstwa 3, w Wydziale Zarządzania Nieruchomościami pokój 224, pod nrtel. 59 84 88 330. Prezydent Miasta Słupska zastrzega sobie prawo do odwołania przetargu z uzasadnionej przyczyny w trybie właściwym dla ogłoszenia. 0010574824 AUTOPROMOCJA BURMISTRZ MIASTA ŁEBY informuje o wywieszeniu na tablicy ogłoszeń Urzędu Miejskiego w Łebie: -wykazu numer 19/2022, z dnia 26.07.2022 roku, w sprawie oddania w dzierżawę w drodze bezprzetargowej, na okres 1 roku, nieruchomości stanowiącej część działki nr 1/11, o powierzchni 460 m2, położonej w Łebie przy ul. Jachtowej, z przeznaczeniem na miejsca postojowe dla samochodów. Głos Pomorza Wtorek się liczy gp24.pl OBWIESZCZENIE o wszczęciu postępowania administracyjnego Zgodnie z art. 49, art. 10 § 1 .i art. 61 § 4 k.p.a. ustawy z dnia 14 czerwca 1960r. - Kodeks postępowania administracyjnego (j.t. Dz. U. 2021 r.,735 ze zm.), w związku z art. 11d ust. 5 Ustawy z dnia 10 kwietnia 2003 r. „O szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych' (j.t. Dz. U z 2022, poz. 176), Starosta Słupski zawiadamia, że w dniu 22 lipca 2022 roku zostało wszczęte postępowanie administracyjne na wniosek Wójta Gminy Kobylnica z siedzibą w Kobylnicy przy ul. Głównej pod numerem 20; kod pocztowy 76-251 Kobylnica, w sprawie wydania decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej pod nazwą: „budowa drogi gminnej, budowa sieci elektroenergetycznej 15 kV i 0.4 Kv wraz z kanałem technologicznym w miejscowości Płaszewo" Wykaz działek przeznaczonych pod realizację inwestycji drogowej: - działki nr: 34, 35/3, 35/5 (powstała z podziału działki nr 35/4), 38, 39/1, 39/8 (powstała z podziału działki nr 39/2 ), 39/10 (powstała z podziału działki nr 39/6), 40/102 (powstała z podziału działki nr 40/20), 40/104 (powstała z podziału działki nr 40/21), 40/106 (powstała z podziału działki nr 40/22), 40/108 (powstała z podziału działki nr 40/25), 50, 65, 66/2, 95 w obrębie ewidencyjnym Płaszewo, w gminie Kobylnica. Zgodnie z art. 11f ust. 1 ustawy o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych, decyzja o inwestycji drogowej ustala lokalizację drogi, zatwierdza projekt podziału nieruchomości i jest pozwoleniem na budowę. W związku z powyższym informujemy, że strony w terminie 14 dni od dnia ogłoszenia mogą zapoznać się z całością materiału dowodowego i złożyć ewentualne wnioski i zastrzeżenia w Wydziale Architektoniczno -Budowlanym Starostwa Powiatowego w Słupsku, ul. Szarych Szeregów 14,76-200 Słupsk, (pok. 109 w godzinach 8 15, telefon nr 59 841 85 46). Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 ARTYKUŁ REKLAMOWY • 7 Skończyły się złote czasy i frykasy dla drogich i niedziałających metod odchudzających! 9 im WYSZCZUPLI TWOJ BRZUCH i odchudzi Ciebie, a nie Twoj portfel! Cienki jak bibułka, niewidoczny pod ubraniem i niebywale skuteczny. Dyskretny plasterek wyszczupli Cię nawet o kilka kilogramów już w 1. tygodniu! Nie odwodni, nie przeczyści, nie zatruje chemikaliami. Nasączony jest naturalnymi składnikami spalającymi tłuszcz, zebranymi na przylądku Cape Grim w Tasmanii. W najczystszym regionie świata! Nie bez powodu ogromne korporacje chcą odkupić udziały od twórców plastrów. ZAMÓW GO, DOPÓKI JEST DOSTĘPNY, JUŻ ZA 0 ZŁ! Tego jeszcze nie było. Przełomowa formuła odchudzi Cię... przez skórę! Od teraz nie musisz faszerować się tabletkami, popijać paskudnych ziółek, wylewać potów na siłowni ani rezygnować z pyszności, żeby uzyskać wymarzoną sylwetkę. Mniej kilogramów, głębokie wcięcie w talii, jędrna skóra i doskonała kondycja - maleńki, półprzezroczysty plasterek da Ci to wszystko! Nic dziwnego w tym, że prezesi ogromnych firm marzą, aby odkupić ten nowatorski patent. Genialny środek, opracowany na bazie ekologicznych składników z Tasmanii, każdego dnia zyskuje nowych fanów! Do tej pory odchudził na stałe już 568 973 osób, a będzie ich jeszcze więcej. Przez-skórny modelator sylwetki właśnie został udostępniony ZA DARMO. Możesz ekspresowo zyskać 4 X SZYBSZY METABOLIZM! Doskonała metoda z Tasmanii to ratunek dla tych, którzy nie lubią się męczyć i pocić, a z odchudzania chcą mieć to, co najlepsze: płaski brzuch, lekkie ciało i energię do życia. Naturalne składniki, sprasowane w tej genialnej formule, podkręcają przemianę materii aż o 300%. Jesz, co chcesz, a wałki tłuszczu po prostu nie mają szans się odłożyć! TO TWOJA SZANSA NA SMUKŁE CIAŁO! Przyklej plaster wyszczuplający Schudnij nawet 10 kg Wymień ubrania na mniejsze o 2 rozmiary Odzyskaj świetną kondycję Jedz, co lubisz i nie bój się jo-jo ODBIERZ GO GRATIS! Daria, Nareszcie coś, od czego stracisz kilogramy, a nie pieniądze Kapsułki ze znaczkiem „fit", pasy wyszczuplające, „nasiona mocy" od celebrytów, które kosztują średnią krajową... Zastanawiasz się, dlaczego te wszystkie „wspaniałe" metody dały Ci jedynie efekt jo-jo i dziurę w portfelu? Prawda jest przykra, ale musisz ją poznać: dotychczas nikomu nie zależało, żeby odchudzić Cię raz na zawsze. Mnóstwo korporacji oferuje produkty, które działają na krótko albo wcale. Te firmy doskonale wiedzą: nawracające kilogramy to powracający klient. Spec. 01iver Munro, badacz właściwości leczniczych tasmańskiej fauny i flory, współtwórca plastrów wyszczuplających zapewnia: Na szczęście wreszcie mamy solidną alternatywę. Do obrotu zostały dopuszczone plastry, które pracują nad Twoją sylwetlcą 24 h na dobę, aż stanie się idealna. I jest to trwały rezultat! Im większą masz teraz nadwagę, tym szybciej schudniesz! Twoja nadwaga wynosi 10 kg lub więcej? Masz genetyczną tendencję do nadprogramowych kilogramów? Przez insulinooporność tyjesz z powietrza? Tym lepiej! Składniki, którymi nasączony jest plaster, uwalniają się z niego przez całą dobę i zamieniają organizm w maszynkę do spalania podskórnej tkanki tłuszczowej. Im więcej masz zalegających komórek tłuszczowych, tym szybciej Twoje ciało zacznie się ich pozbywać. Badania potwierdzają: 191/200 osób, które przyklejały plastry, schudło średnio ponad 25 kilogramów. - mówi spec. Munro. Dla Ciebie to doskonała wiadomość! Oznacza, że możesz zlikwidować falującą „oponkę" w pasie i wałki tłuszczu trzęsące się przy każdym kroku. Nawet jeśli do tej pory NIGDY Ci się to nie udało! Zrzuciłam 22 kg - to było banalnie proste! Te plastry zrobiły coś, czemu nie podołały żadne inne specyfiki: zwróciły mi figurę w rozmiarze M i całkowicie „wymazały" obrzydliwą „galaretkę" na udach i pośladkach. Poprawiłam wyniki badań, wróciłam na basen, wreszcie mogę chodzić bez zadyszki, a wyglądam chyba najlepiej w życiu. Nigdy bym nie pomyślała, że schudnięcie z 91 do 69 kg będzie najprostszą rzeczą, jaką zrobię. Tym razem pozbędziesz się tłuszczu i kompleksów na stałe Ten plaster stworzyli naukowcy, a nie marketingowcy. Naprawdę działa, daje maksymalne efekty i nie utrudnia codziennego życia. Jego stosowanie jest niezwykle wygodne: nie musisz zmieniać pór posiłków, wprowadzać dodatkowych ćwiczeń ani unikać wyskokowych napojów. Chociaż jest niewiele większy od pięciozłotówki, bezwzględnie rozprawia się z otyłością brzuszną, spala podskórny tłuszcz i modeluje szczupłe, kuszące pośladki, talię oraz uda. Już niedługo możesz z przyjemnością przeglądać się w lustrze i mierzyć ubrania mniejsze o nawet 2 rozmiary niż dotychczas. OBIETNICA SPEC. MUNRO: „Zdrowe, szczupłe ciało nie musi Cię nic kosztować!" Przyklejasz plaster i nie musisz robić już niczego więcej. Nadmiarowy tłuszcz topnieje w oczach i nigdy nie wraca. To naprawdę jest takie proste! Dziś chcę podarować Ci szansę do przetestowania wybitnych plastrów bezpłatnie. Bez wydawania pieniędzy, bez ryzyka - jedyne co musisz zrobić to zadzwonić na specjalną infolinię i zgłosić się po swoje DARMOWE opakowanie, a wykwalifikowany Doradca je do Ciebie wyśle. Pospiesz się - decyduje kolejność zgłoszeń. gul zadzwoń:24 200 14 Zo ZRÓB SOBIE PREZENT NA LATO Pon.-pt 08:00-20:00, sob 08:00-20:00. zwykłe połączenie lokalne bez dodatkowych opłat. 8 Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 POLSKA i ŚWIAT KRÓTKO WASZYNGTON „Od wtorku do piątku prezydent Joe Biden uzyskiwał negatywne wyniki testu na obecność koronawirusa. Jednak w sobotę ponownie uzyskał pozytywny wynik" - poinformował lekarz Białego Domu Kevin Ó'Connor. Amerykański przywódca zakończył pięciodniową kurację lekiem antywirusowym PAXLOVID. Jednak po kuracji PAXLOVIDEM u części pacjentów może dojść do ponownego wykrycia wirusa. 99 lVojna w Ukrainie to absurd zbudowany na kłamstwie Jeśli je przełkniemy, ono nas zje. Kłamstwo panicznie boi się prawdy Sting, piosenkarz WARSZAWA Prezydent do powstańców Jesteście wielkim świadectwem postawy, jaką człowiek, obywatel powinien mieć wobec swojej ojczyzny i swoich rodaków -powiedział prezydent Andrzej Duda podczas spotkania z powstańcami w Parku Wolności na terenie Muzeum Powstania Warszawskiego. W poniedziałek w godzinę W o 17.00 w Warszawie za wyją syreny. Jakie straty w czasie II wojny światowej poniosła Warszawa? Małgorzata Puzyr Warszawa Same straty materialne, które poniosła Warszawa w trakcie n wojny światowej, szacowane są na ponad 380 mld zł - powiedział PAP poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. Zniszczonych lub poważnie uszkodzonych zostało ponad 20 tys. nieruchomości. - W sumie zniszczeniu uległo ponad 80 proc. zabudowy Warszawy, w 90 proc. to było mienie prywatne, np. kamienice - podsumował polityk. W poprzedniej kadencji Sejmu - od września 2017 r. funkcjonował Parlamentarny Zespół ds. Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Niemiec za Szkody Wyrządzone w trakcie II Wojny Światowej. Zespół, którym kierował Mularczyk, przygotowywał raport dotyczący strat Polski poniesionych w wyniku II wojny światowej i wysokości odszkodowania dla Polski od Niemiec. W połowie lipca prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że jeśli dobrze pójdzie, pierwsza część raportu o polskich stratach podczas II wojny światowej zostanie ogłoszona 1 września, a dalsze dwie części raportu - w ciągu kolejnych miesięcy. Mularczyk poinformował w rozmowie z PAP, że raport dotyczy strat wojennych, zarówno materialnych, jak i niematerialnych, które poniosła cała Polska, w tym oczywiście także sama Warszawa. Polityk przekazał, że podczas wojny i okupacji w stolicy zniszczonych lub poważnie uszkodzonych zostało 20 tys. 408 nieruchomości o łącznej kubaturze 92 min metrów sześciennych. Mularczyk mówił o czterech głównych etapach niszczenia Warszawy podczas wojny. Pierwszy to zniszczenia powstałe w trakcie obrony miasta we wrześniu 1939 roku - wojska III Rzeszy zniszczyły wtedy około 10 proc. zabudowy Warszawy. Drugi etap to zniszczenia dokonane w trakcie Powstania w Getcie Warszawskim w 1943 r. i wskutek likwidacji getta, zniszczono wtedy - jak podał Mularczyk -około 15 proc. miasta. 25 proc. zabudowy Warszawy przestało de facto istnieć w czasie Powstania Warszawskiego w 1944 r., a kolejne 30 proc. zabudowy wojska niemieckie zniszczyły po powstaniu - dodał Mularczyk. „W sumie zniszczeniu uległo ponad 80 proc. zabudowy Warszawy, w 90 proc. to było mienie prywatne, np. kamienice" - podsumował. Mularczyk wyjaśnił, że powyższe dane pochodzą z trzech dokumentów - „Raportu o stratach wojennych Warszawy" przygotowanego w 2004 r. przez zespół powołany przez ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego, sprawozdania Głównego Urzędu Statystycznego o zniszczeniach wojennych oraz ze sprawozdania nt. strat i szkód wojennych Polski przygotowanego przez zespół Biura Odszkodowań Wojennych. Mularczyk zwracał też uwagę na ogromne zniszczenia przemysłu. Jak powiedział, około 40 proc. dużych fabryk skupiało się właśnie w Warszawie. Podkreślił przy tym, że wielu strat wojennych nie da się kompletnie obliczyć, dlatego że zniszczenia miały charakter nieodwracalny. Mówił, że chodzi między innymi o zniszczenie różnych dokumentów, zbiorów bibliotek, archiwów czy zbiorów muzealnych. Mularczyk przekazał, że w 2004 roku zniszczenia Warszawy oszacowano na kwotę 54 mld 600 min dolarów. „Dokonałem waloryzacji tej kwoty z 2004 roku i na 30 czerwca 2022 roku to byłaby kwota 85 mld 20 min dolarów, co (w przeliczeniu) na polskie złote daje 381 mld 100 min zł" - powiedział poseł PiS. Przypomniał, że przed wojną populacja Warszawy wynosiła około 1,2 min osób, a podczas wojny zginęło według szacunków od 685 do 700 tys. mieszkańców. Wyciąg z ogłoszenia WÓJTA GMINY PORAJ o pierwszym ustnym przetargu nieograniczonym na sprzedaż prawa własności gruntu, oznaczonego w ewidencji gruntów jako działka o numerze ewidencyjnym: 613/12 o powierzchni 2,5954 ha położona w miejscowości Żarki-Letnisko Cena wywoławcza za przedmiotową nieruchomość wynosi: 2.065.000,00 zł + 23% VAT (słownie: dwa miliony sześćdziesiąt pięć tysięcy złotych 00/100) Wadium wnoszone w pieniądzu stanowi 413.000,00 zł (słownie: czterysta trzynaście tysięcy złotych 00/100) Przeznaczenie nieruchomości: Nieruchomość gruntowa, niezabudowana o kształcie regularnym, zbliżonym do prostokąta o szerokości około 100 m i długości około 260 m. Teren działki płaski w całości zadrzewiony głównie drzewostanem sosnowym kilkudziesięcioletnim. Dojazd do działki gruntowym sięgaczem od ulicy słonecznej. Nieruchomość zlokalizowana jest w pośredniej części miejscowości Żarki-Letnisko w sąsiedztwie działek leśnych zabudowanych budynkami mieszkalnymi jednorodzinnymi oraz niezabudowanymi. Stan zagospodarowania otoczenia nieruchomości oceniono jako średni. W pasie drogowym ul. Słonecznej dostępne są: sieć wodociągowa, elektryczna i gazowa. Przetarg na ww. nieruchomość odbędzie się dnia 3 października 2022 r. o godz. 10:00 w Urzędzie Gminy Poraj - sala 218. Ogłoszenie Wójta Gminy Poraj o przetargu zawierające szczegółowe informacje wywieszone jest na tablicy informacyjnej w siedzibie Urzędu Gminy Poraj przy ulicy Jasnej 21 w Poraju oraz na stronie http://poraj.bip.net.pl/. Dodatkowych informacji dotyczących nieruchomości udziela się w siedzibie Urzędu Gminy Poraj, ul. Jasna nr 21, pokój 103, lub telefonicznie pod numerem 34 314 52 51 w. 46. Wyciąg z ogłoszenia Wójta Gminy Poraj o pierwszym ustnym przetargu nieograniczonym na sprzedaż prawa własności gruntu, oznaczonego w ewidencji gruntów jako działka o numerze ewidencyjnym: 613/11 o powierzchni 1,1299 ha położona w miejscowości Żarki-Letnisko Cena wywoławcza za przedmiotową nieruchomość wynosi: 900.000,00 zł 23%VAT (słownie: dziewięćset tysięcy złotych 00/100) Wadium wnoszone w pieniądzu stanowi 180.000,00 zł. (słownie: sto osiemdziesiąt tysięcy złotych 00/100) Przeznaczenie nieruchomości: Nieruchomość gruntowa, niezabudowana o kształcie regularnym, zbliżonym do prostokąta o szerokości około 80 m i długości około 140 m. Teren działki płaski w całości zadrzewiony głównie drzewostanem sosnowym kilkudziesięcioletnim. Dojazd do działki gruntowym sięgaczem od ulicy słonecznej. Nieruchomość zlokalizowana jest w pośredniej części miejscowości Żarki-Letnisko w sąsiedztwie działek leśnych zabudowanych budynkami mieszkalnymi jednorodzinnymi oraz niezabudowanymi. Stan zagospodarowania otoczenia nieruchomości oceniono jako średni. W pasie drogowym ul. Słonecznej dostępne są: sieć wodociągowa, elektryczna i gazowa. Przetarg na w/w nieruchomość odbędzie się dnia 3 października 2022 r. o godz. 11:00 w Urzędzie Gminy Poraj - sala 218. Ogłoszenie Wójta Gminy Poraj o przetargu zawierające szczegółowe informacje wywieszone jest na tablicy informacyjnej w siedzibie Urzędu Gminy Poraj przy ulicy Jasnej 21 w Poraju oraz na stronie http://poraj.bip.net.pl/. Dodatkowych informacji dotyczących nieruchomości udziela się w siedzibie Urzędu Gminy Poraj ul. Jasna nr 21, pokój 103 lub telefonicznie pod numerem 34 314 52 51 w. 46 AKCJA CHARYTATYWNA HLECTRO* pociąg marzeń IDZIĘKUJEMY H ZA WSPARCIE DZIĘKUJEMY ZA WSPARCIE DZIĘKUJEMY ZA WSPARCIE Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 ŚWIAT • 9 Powódź w Kentucky zabiła już 25 osób, w tym dzieci. „Totalna dewastacja" Hubert Zabiega USA Trwająca od wielu dni powódź w amerykańskim stanie Kentucky spowodowała zniszczenie całych osiedli i wielu domów. Są ofiary. - To jest cały czas trwająca klęska żywiołowa - ocenił gubernator stanu Kentucky Andy Beshear w rozmowie z telewizją Fox News. Jego zdaniem dotarcie do wszystkich poszkodowanych w całym stanie może zająć nawet kilka tygodni. Trwająca od wielu dni powódź w amerykańskim stanie Kentucky spowodowała zniszczenie całych osiedli i wielu domów. Liczba ofiar śmiertelnych wzrosła już do 25 osób, w tym sześcioro dzieci. Guber- nator Beshear ocenia jednak, że ta liczba nie jest ostateczna i bilans ofiar może jeszcze wzrosnąć. Służby przeprowadziły jak dotąd ponad 1200 akcji ratunkowych z użyciem m.in. łodzi oraz śmigłowców. - Nadal jesteśmy w trybie poszukiwań i akcji ratowniczych - powiedział Beshear. - Na szczęście deszcz przestał padać, ale od niedzielnego popołudnia będzie jeszcze więcej deszczu - dodał. Gubernator Kentucky przeleciał w piątek nad obszarami dotkniętymi powodzią. Po tym, co zobaczył, powiedział, że to „po prostu totalna dewastacja, jakiej nigdy nie widzieliśmy". - Jesteśmy zobowiązani do pełnego wysiłku odbudowy, aby postawić tych ludzi na nogi - zapewnił Beshear. Trwająca od wielu dni powódź w stanie Kentucky spowodowała zniszczenie całych osiedli i wielu domów Statek z ukraińskim zbożem zatrzymany Piotr Kobyliński Liban Libańska prokuratura zatrzymała syryjski statek „Laodycea", który według władz Ukrainy wiezie zboże skradzione przez Rosjan. „Laodycea" należy do jednego z trzech statków należących do syryjskich władz, które według rządu Ukrainy przewożą zboże zrabowane na ukraińskim terytorium. Wszystkie te trzy jednostki są objęte amerykańskimi sankcjami od 2015 roku. Statek „Laodycea" został zatrzymany na 72 godziny w porcie Trypolis. Ukraińska ambasada w Libanie twierdzi, że statek, który wypłynął z Krymu, wiezie ładunek ze zbożem wywiezionym przez Rosjan z okupowanych terenów Ukrainy. - Statek wypłynął z krymskiego portu, który jest zamknięty dla żeglugi międzynarodowej, przewożąc 5 tys. ton jęczmienia i 5 tys. ton pszenicy, które, jak podejrzewamy, zostały skradzione naUkrainie - oświadczyła ukraińska ambasada. Rosyjska ambasada w Libanie twierdzi, że nie ma informa-cji na temat tego statku. Według ukraińskiego wiceministra polityki agrarnej Tarasa Wysockiego Rosjanie wywieźli z okupowanych terytoriów kilkaset tysięcy ton zboża. Zdjęcia satelitarne pozwoliły potwierdzić, że co najmniej 16 statkówpizetiansportowało skradzione przez Rosjan ukraińskie zbożedoróżnychportówna świecie. Informaqę opublikował hiszpański dziennik „El Pais". Część transportów ze skradzionym surowcem Rosjanie skierowali przez Bosfor właśnie do Syrii. Ukraina chce uznania Rosji za sponsora terroryzmu AIP Ukraina Po masowym mordzie ukraińskich jeńców w Ołeniwce ukraińskie władze apelują do państw i instytucji międzynarodowych, by uznały Rosję za światowego sponsora terroryzmu. Prezydent Wołodymyr Zełen-ski powiedział w sobotę wieczorem w przemówieniu wideo, że po masowym mordzie ukraińskich jeńców w Ołeniwce świat powinien nie tylko potępić tę rosyjską zbrodnię, ale także uznać Rosję za państwowego sponsora terroryzmu. Według ukraińskiej armii w nocy z czwartku na piątek w ubiegłym tygodniu rosyjskie wojska przeprowadziły atak rakietowy na obóz filtracyjny w Ołeniwce. Zginąć tam miało co najmniej 53 jeńców m.in. z pułku Azow, którzy przez wiele tygodni bronili się w Ma-riupolu. 130 osób zostało rannych. Rosja twierdziła, że nie dokonała ataku, sugerując, że to był ostrzał ze strony Ukrainy, jednak społeczność międzynarodowa nie wierzy w te zapewnienia. - Nie wystarczy tylko potępienie na poziomie retoryki politycznej. To masowe morderstwo. Jakie później mogą być relacje z terrorystami, jaki biznes może być robiony z takim krajem? - mówił Zełenski. Jeniecki barak w Ołeniwce po dokonaniu bombardowania. Strona ukraińska informuje, że w ataku zginęło co najmniej 53 jeńców, a około 130 zostało rannych Jego zdaniem formalne i prawne uznanie Rosji za państwo terrorystyczne, w szczególności przez Departament Stanu USA, jest potrzebne nie jako gest polityczny, ale jako skuteczna obrona wolnego świata. - Taka decyzja automatycznie skomplikuje istnienie państwa terrorystycznego, automatycznie zerwie różne powiązania polityczne i biznesowe, które w przeciwnym razie utrzymywałaby Rosja - apelował ukraiński prezydent. - Wszystko to się wydarzy w stu procentach - zapowiadał Zełenski - To będzie musiało zostać zrobione. Jedynym pytaniem jest czas i format tej decyzji. A im szybciej to się stanie, tym mniej zła Rosja będzie mogła zrobić. Zełenski dodał, że wszystkie dowody zbrodni popełnionej przez Rosjan w Ołeniwce zostaną zebrane. - Jednak te- - Wszystkie dowody zbrodni popełnione w Ołeniwce zostaną zebrane - poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski raz to nie wystarczy. Muszą być podjęte kroki prawne przez społeczność światową w stosunku do państwa terrorystycznego - podkreślił. Agencja Ukrinform poinformowała, że śledztwo w sprawie ostrzału obozu jenieckiego w Ołeniwce jest gotowa przeprowadzić ONZ. Ukraiński pułk Azow wydał natomiast oświadczenie, w którym stwierdza, że sprawców zbrodni będzie ścigać także poza granicami oraz że państwo ukraińskie oraz międzynarodowe trybunały osądzą dokonane zbrodnie. Zastraszali ją antyszczepionkowcy. Austria wstrząśnięta śmiercią lekarki Hubert Rabiega, PAP Wiedeń Austriacy są poruszeni samobójczą śmiercią lekarki orędowniczki szczepień przeciw COVID-19. „Kobieta w ostatnich miesiącach życia była wielokrotnie zastraszana przez antyszcze-pionkówców" - napisał w minioną sobotę wiedeński korespondent telewizji ARD. Policji i władzom zarzuca się spóźnione i niewystarczające działania w tej sprawie. „Lisa-Maria Kellermayr została znaleziona w piątek martwa w swoim gabinecie. Były tam listy pożegnalne" - podała prokuratura, nie podając ich treści. Śledczy wykluczyli akt przemocy i potwierdzili samobójstwo. Lekarka była zastraszana przez antyszczepionkowów „Ta nienawiść musi się wreszcie skończyć"; „Groźby śmierci wobec (Kellermayr) i jej pracowników były brutalną rzeczywistością" - napisał na Twitterze minister zdrowia Austrii Johannes Rauch, dodając, że lekarka „poświę- ciła swoje życie zdrowiu i dobru innych". Burmistrz Wiednia Michael Ludwig, również zagorzały zwolennik szczepień, przekazał, że jest „głęboko zasmucony" śmiercią oddanej lekarki, która była zmuszona zamknąć swoją praktykę z powodu licznych gróźb. Prezydent Austrii Alexan-der van der Bellen oświadczył, że „na nienawiść i nietolerancję nie ma miejsca w naszej Austrii". Na poniedziałek wieczorem na Stephansplatz w centrum Wiednia zapowiedziano uroczystość upamiętniającą lekarkę. Korespondent ARD podkreśla zarazem, że austriackie władze są w tej sprawie ostro krytykowane. - Policji i prokuraturze, które prowadzą śledztwo w sprawie grożenia śmiercią, zarzuca się, że zareagowały zbyt późno i zrobiły zbyt mało - zauważa. Florian Klenk, redaktor naczelny wiedeńskiego tygodnika „Falter", który dobrze znał lekarkę i niedawno rozmawiał z nią godzinami przez telefon, relacjonował, że była ona „straumatyzowana, zszokowana, przerażona" nienawiścią, z jaką spotkała się w sieci, i - jak powiedział - brakiem pomocy ze strony policji i władz. Jak przypomina ARD, z powodu gróźb lekarka w końcu zamknęła swoją praktykę i zatrudniła na własny koszt uzbrojonego ochroniarza. Regionalna dyrekcja policji w landzie Górna Austria odrzuciła krytykę. Zapewniła, że od listopada ubiegłego roku funkcjonariusze byli w stałym kontakcie z lekarką i starali się zapewnić jej ochronę. - Zrobiono wszystko, co było możliwe - zadeklarowała policja. ) Głos Dziennik Pomorza Dla kibiców. Inie tylko MAGAZYN Pasy objawieniem PKO Ekstraklasy PIŁKARZE Speedway of Nations. Robert Lewandowski Z NASZEGO REGIONU Wielkie rozczarowanie wciąż dopasowuje się ROZGRYWALI MECZE zamiast medalu do stylu Barcelony i... TOWARZYSKIE polskich żużlowców czeka na numer 9 STR. 11 STR. 15 STR. 13 Piłkarze Cracovii tak dobrego startu w najwyższej lidze nie zanotowali od... 1939 roku! W weekend zespół z ulicy Kałuży rozgromił Legię STR. 1 Ktafco; HflMI 1.08.2022 SPORTOWY24.PL Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 SPORTOWY24 • II Piłka nożna. Sparingowe spotkania zespołów z naszego regionu. Maciej Wanat zagra w Warcie Poznań ZWYCIĘSTWA ANIOŁÓW, GRYFA IJANTARA. PORAŻKA POGONI LĘBORK. LIGA ZA TYDZIEŃ Jarosław Stencel jaroslaw.stencei@polskapress.pl W meczu w Słupsku w 7. minucie w polu karnym faulowany był Marcjan Majcher, który nie zmarnował okazji z „11" metrów. W17. minucie Marcin Petrus faulował w polu karnym Majchera. Tym razem jednak Majcher się pomylił i Petrus jego strzał wybronił. Kolejny atak gryfitów już się powiódł. Kacper Książkiewicz uderzył w długi róg z ponad 20 metrów. Petrus próbował interweniować, ale nie dał rady. Następną akcję celnie wykończył Jakub Kalinowski. Później Petrus odbił piłkę po strzale Mondrzejewskiego, ale z bliska dobił Majcher. Po przerwie z 20 metrów tuż przy słupku przymierzył Kalinowski i było 5:0. Trzecią swoją bramkę w tym meczu po płaskim strzale zza pola karnego zdobył Majcher. Potem na 20 metrze faulowany był Karol Lutkiewicz, który trafił do bramki po rzucie wolnym. Na 8:0 ze środka pola karnego podwyższył Maciej Wanat, który kolejne już spotkania będzie rozgrywał w Warcie Poznań (Centralna Liga Juniorów). On też chwilę potem uderzał nad poprzeczką. Gości też po strzale głową przed utratą gola uratował słupek. - Pokazaliśmy walkę, ale też chodzi o to, żeby był pomysł na grę. Trzeba też więcej pokory w tym wszystkim co robimy, bo zdajemy sobie sprawę, że to będą cięższe mecze w IV lidze i inni przeciwnicy. Czekam z dużą ciekawością na początek ligi. Czas będzie pracował na naszą korzyść. Maciek Wanat był tydzień czasu na testach w Warcie Poznań. Tam wypadł bardzo dobrze i trenerzy wyrazili chęć transferowania go do tego klubu. W sparingu z Akademią Piłkarską Reissa zdobył trzy bramki i tym przekonał do siebie trenerów swoją grą. Grał też w sparingu z Widzewem Łódź i tam też dobrze zagrał. Szanse rozwoju ma duże, tym bardziej, ż Warta to klub ekstraklasowy. Trzymamy kciuki, cieszymy się bardzo. Bardzo mi się też podobało, że pożegnał się z Zieloną bramką -powiedział Tadeusz Żakieta, trener Gryfa Słupsk. W Słupsku Gryf II pokonał Błękitnych Motarzyno Pogoń Lębork nieznacznie uległa ligowemu rywalowi GRYF SŁUPSK - DOLINA SPERANDA NIEPOGLĘDZIE 8:0 (4:0) Bramki: 1.0 Marcjan Majcher (7), 2:0 Kacper Książkiewicz (28), 3:0 Jakub Kalinowski (31), 4:0 Marcjan Majcher (35), 5:0 Jakub Kalinowski (48), 6:0 Marcjan Majcher (57), 7:0 Karol Lutkiewicz (71-wolny), 8:0 Maciej Wanat (79) Gryf: Bielańczuk (46 Dybowski) - Parzych (46 Grygiel), Pawlina, Jakubowski, Butowski, Mondrzejewski (61 W.Ciechański), Kalinowski (76 M.Wanat), Majcher (61 Lutkiewicz), Książkiewicz (46 N.Ciechański), Rusiecki (46 Stankiewicz). Dolina: M.Petrus - Pranczk, Strychalski, Kuczkowski, Spiczak Brzeziński, Turowski, Kacper Grajczyk, Krystian Grajczyk, Wiktor Treder, Kmiecik, Patryk Kwasigroch oraz Damian Cyrson, Ignacy Zakrzewski - Piotr Pi-tuch, Arkadiusz Bronka, Mateusz Góra, Mateusz Śmigiel, Kacper Malinowski, Krystian We-reszczyński. JANTAR USTKA - GRYF II SŁUPSK 53 (2:0) Bramki: 1:0 Michał Szałek (17), 2:0 Michał Szatek (30), 2:1 Maciej Gajke (51-kamy), 2:2 Maciej Gajke (60-karny), 3:2 Oskar Jabłonowski (65). 4:2 Oskar Jabłonowski (71). 5:2 Bartłomiej Oleszczuk (77), 5:3 Paweł Panek (88) Jantar: Czaja - Szałek, Król, Peres Fedorow, Budziński, B.Oleszczuk, Granosik, Kulczyk, testowany 1, Jabłonowski, Mike oraz Szre-der, Beruda, testowany 2, Zych, testowany 3. Gryf II: Wysocki - Dopierała, Gajke, Szałat-kiewicz, Pograniczny, Lewandowski, Zamaro, Kamiński, Panek, Kiełbasa, Lemańczykoraz Sidorowicz, Szypuła, Górski. - Klub jest w ciężkiej sytuacji finansowej, dlatego zapadła decyzja, aby grać młodzieżą wspartą sześcioma doświadczonymi zawodnikami i to było widać w niektórych fragmentach gry. Brakuje nam doświadczenia zwłaszcza podczas straty piłki, gdzie zbyt wolno reagujemy. Są też pozytywy, że drużyna nie boi się grać w piłkę i stwarzamy sobie sporo sytuacji choć jeszcze trochę zawodzi skuteczność. Założenia taktyczne na ten mecz zostały zrealizowane. Nastawiamy się na bardzo ciężki sezon - powiedział Dominik Kaczmarek, trener Jantara Ustka. GRYF I ISŁUPSK-BŁĘKITNI MOTARZY- N0 63(3:1) Bramki: 1:0 Władysław Rewenko (11), 2:0 Kamil Klimas (19), 2:1 testowany 1 (30), 3:1 Paweł Panek (37), 4:1 Karol Świdziński (55), 5:1 Władysław Rewenko (69), 6:1 Maciej Szypuła (81), 6:2 testowany 2 (83), 6:3 testowany 2 (90) Gryf II: Wysocki - Szałatkiewicz, Gajke, Pograniczny, Lemańczyk, Kamiński, Kiełbasa, Świdziński, Klimas, Panek, Rewenko oraz Szypuła, Dopierała, Lewandowski, Wieczorek. POGOŃ LĘBORK-GRYF WEJHEROWO 0:1(0:0) Bramka: 0:1 Maciej Leske (83) Pogoń: Kolkę - Ronowski, Musuła (46 testowany 1), Kochanek, Iwański (46 Raulin), Sił-kowski (60 Śliwiński), Romanek, testowany 2, Kajca (46 Niechwiedowicz), A.Formela (46 Piór), Pawlik. S0KÓŁB0ŻEP0LEWIELKIE-ANI0ŁY GARCZEG0RZE 2:4 (0:2) Bramki dla gości: Artur Wojach (karny), Ru-słan Pankratow, Wiktor Szaradowski, Hubert Syldatk Anioły: Mayer - Bornowski, ŁŁapigrowski, B.Tomasiewicz, F.Tomasiewicz, A.Wojach, Narewski, Kowalski, Bloch, Gregorek, Syldatk oraz Drzazgowski, M.Choszcz, Pankratow, Szaradowski, O.Choszcz, Cybulla. - Rywal zawiesił nam bardzo wysoko poprzeczkę. Sokół będzie moim zdaniem kandydatem do awansu do IV ligi. My zagraliśmy nieco słabiej niż w ostatnich sparingach, ale też nie wybrzydzajmy, bo stworzyliśmy sobie mimo tego mnóstwo sytuacji i mogliśmy wygrać znacznie wyżej. Bardzo pożyteczny sprawdzian na tydzień przed startem ligi. Okres przygotowawczy był bardzo krótki. Liga rusza szybko i te 4 tygodnie to zdecydowanie za mało żeby zespół był w 100% gotowy. Zwłaszcza, że kilku zawodników wyjeżdżało na urlopy, inni pracowali sezonowo. Frekwencja na treningach była więc niezadowalająca. Do zespołu dołączyło kilku zawodników. Będą to wzmocnienia tej ekipy, a nie tylko uzupełnienia. To bardzo cieszy, bo nie pamiętam, żeby kiedykolwiek udało nam się namówić do gry w Aniołach tylu wartościowych graczy. W sparingach nasza gra wyglądała bardzo obiecująco. Poprawiliśmy znacząco ofensywę. Zdobywaliśmy mnóstwo goli, co w poprzednim sezonie było dla nas problemem, ale i tak wszystko zweryfikuje liga i w niej będzie na pewno dużo trudniej niż w sparingach. Nie popadamy w samozadowolenie i mobilizujemy się do pracy na tydzień przed startem sezonu - powiedział Tadeusz Wanat junior, trener Aniołów. ©® De'Quon Lake - nowy podkoszowy zespołu Grupa Sierleccy Czarni Słupsk Michał Piątkowski michal.piatkowski@polskapress.pl KOSZYKÓWKA. Grupa Sierleccy Czarni podpisali kontrakt z nowym zawodnikiem. Kolejnym wzmocnieniem słupszczan został De'Quon Lake. Zawodnik ma 25 lat i 208 centymetrów wzrostu. Jego nominalna pozycja to środkowy. Grę tego zawodnika charakteryzuje znakomity zmysł do blokowania rzutów przeciwnika oraz ato- U Amerykanin grał do tej pory na Węgrzech mowe wsady po atakowanej stronie boiska. Amerykanin swoje zawodowe granie zaczynał na Węgrzech. Dwa lata spędził w ekipie Falcao Szombathely. Tam w pierwszym sezonie notował średnie na poziomie prawie 8 zdobywanych oczek oraz 6 zbiórek. W drugim roku gry w tej lidzie jego statystyki były bardzo podobne - 7,3 punkty i 5 zbiórek. W zeszłym sezonie zagrał dwa mecze w lidze VTB w drużynie Tsmoki Mińsk. W dwóch spotkaniach zdobył łącznie 18 punktów i 6 zbiórek. W drużynie Oklahoma City Blues w G - League notował 5,7 pkt. oraz 6 zbiórek. Sezon zakończył w Puerto Rico grając dla drużyny Hu-macao. W ciągu 17 minut na mecz zdobywał 8,8 pkt. oraz zbierał 4,6 piłek. Czarni w Europie Przypomnijmy, że przeciwnikiem Czarnych w ćwierćfinale turnieju kwalifikacyjnego FIBA Europę Cup będzie szwedzki zespół Jamtland Ba-sket ze Szwecji. W przypadku zwycięstwa słupski zespół trafi ZZ Leiden (Holandia). W finale turnieju kwalifikacyjnego Czarni mogą trafić na zwycięski zespół z pary Be-skitas JK Stambuł - Cholet Ba-sket. Przy awansie do fazy grupowej słupszczanie trafią do grupy E w której ich ewentualnymi przeciwnikami będą zespoły CSM CSU Oradea , Unicaja Malaga i Kangoeroes Basket Mecheien. Pierwszy mecz 27-30 września. ©® 12• SPORTOWY24 Poniedziałek, 1.08.2022 PHkanożna Perfekcyjny start Pasów, stolica zatęskni za Włodarczykiem? Cracovia zdemolowała Legię, w której brakuje napastnika Filip Bares Twitter: @Bares34 Legia przegrała w piątek z Cracovią 0-3 po pokazie ofensywnej impotencji Tymczasem Szymon Włodarczyk. dla którego zabrakło miejsca przy ŁB, dał o sobie znaćwZabrzu. W piątek Zagłębie Lubin i Legia Warszawa zostały pierwszymi zespołami, które w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy zdążyły już zanotować każdy rezultat - wygrać, zremisować i doznać porażki. W Lubinie zapanowała radość po tym, jak podopieczni Piotra Stokowca obronili prowadzenie 1:0, grając w „dziesiątkę" w Gliwicach. W stolicy nastroje były całkiem odmienne - Legia przegrała wysoko na wyjeździe z Cracovią. Po meczu trener Kosta Run-jaić pochwalił rywali. W końcu Cracovia jest liderem tabeli i w pierwszych trzech kolejkach strzeliła siedem bramek, nie tracąc żadnej. Świetnie spisuje się też zeszłoroczny nabytek Michał Rakoczy. 20-latek kupiony z Puszczy Niepołomice z dwoma golami na koncie jest wiceliderem klasyfikacji strzelców; na koncie ma zresztą jeszcze asystę. - Bardzo charaktemy. Cokolwiek robił, robił na 100 procent. Inni z tego rocznika - jak Nicola Zalewski, Filip Marchwiński czy Jakub Kamiński - może mieli troszeczkę więcej talentu, ale Michał nadrabiał to wszystko pracowitością. Przykład niezłomności i uporu w dążeniu do celu - chwali Ra- Cracovia wygrała trzeci mecz z rzędu i nie straciła jeszcze bramki w tym sezonie ligowym koczego jego były trener Przemysław Małecki w rozmowie z „Weszło". Dla Legii piątkowy mecz był pierwszym po odejściu z klubu Mateusza Wieteski. Obok Lind-saya Rose'a od pierwszej minuty wybiegł Joel Abu Hanna. Izraelczyk przyszedł do Legii rok temu, ale rozegrał tylko siedem spotkań w minionym sezonie. Mecz z Cracovią był dla niego debiutem w tym sezonie (pomijając King's Party Artura Boruca) i to - delikatnie określając - nie najlepszym, ale mecz dla całego bloku defensywnego zespołu był słaby. - Popełnialiśmy proste błędy i zbyt łatwo traciliśmy piłkę. Tak też doszło do straty pierwszej bramki. Po stracie w środku pola rywal wyprowa- dził kontratak i zdobył bramkę. Po stracie drugiego gola wiedzieliśmy, że trudno będzie się podnieść. Doceniam to, że moja drużyna walczyła do końca. W ostatniej tercji boiska musimy zachowywać się lepiej, ale jest to długi proces. Musimy mieć cierpliwość i więcej jakości. Jestem przekonany, że będziemy zmierzać we właściwym kierunku, widziałem dziś dobre fragmenty. Ten wynik nie odzwierciedla przebiegu całego meczu - powiedział po meczu trener Runjaić. Warto zatrzymać się przy słowach o „ostatniej tercji". Legia miała aż 60 proc. posiadania piłki w Krakowie, ponad dwa razy więcej wymienionych podań między piłkarzami i oddała więcej strzałów od ry- wala, ale tylko jeden z nich był celny. Na „szpicy" wystąpił Maciej Rosołek, który przez 90 minut miał jedną niecelną próbę i jedną zablokowaną. W Krakowie nie mógł zagrać Blaz Kramer, ale nowy nabytek Legii w meczach sparingowych nic nie pokazał i na debiut w oficjalnym meczu jeszcze musi poczekać. Problemy ofensywne Legii denerwują kibiców tym bardziej, że klub sprzedał wychowanka i syna byłego piłkarza klubu Piotra Włodarczyka, Szymona. Szymon w sobotę strzelił dwie bramki dla Górnika Zabrze i zapewnił KSG zwycięstwo 3:0 nad Radomiakiem. Może warto było jednak zatrzymać tego napastnika? Czas pokaże. ©® 3. KOLEJKA EKSTRAKLASY PIAST GLIWICE - ZAGŁĘBIE LUBIN 0:1(0:0) Bramka: Gaprindashvili 61 Czerwona kartka: Gaprindashviii 64 Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce) CRAC0VIA- LEGIA WARSZAWA 3:0(1:0) Bramki: Rakoczy 37, Makuch 51 z karnego, Kallman90 Sędziował: Damian Kos (Wejherowo) RADOMIAK - GÓRNIK ZABRZE 0:3(0:2) Bramki: Włodarczyk 28,64, Nowak 32 Sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa) MIEDŹ LEGNICA - WARTA POZNAŃ 1:2(1:1) Bramki: Henriquez 23 - Zrelak 22, Żurawski 60 Sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń) Mecz Korona Kielce - Śląsk Wrodaw dziś o godzinie 19. 1. Cracovia 3 9 7:0 2. Wisła Płock 2 6 7:0 3. PGEFKS Stal Mielec 2 4 3:1 4. Śląsk Wrocław 2 4 2:1 5. Legia Warszawa 3 4 3:4 6. KGHM Zagłębie Lubin 3 4 1:2 7. Górnik Zabrze 2 3 3:2 8. Widzew Łódź 2 3 3:2 9. Raków Częstochowa 1 3 1:0 10. Pogoń Szczecin 2 3 3:3 11. Jagiellonia 2 3 2:2 12. Warta Poznań 3 3 2:6 13. Radomiak Radom 3 2 2:5 14. Miedź Legnica 2 1 2:3 15. Korona Kielce 2 1 1:3 16. Lech Poznań 1 0 0:2 17. Lechia Gdańsk 1 0 0:3 18. Piast Gliwice 2 0 0:3 1. Cracovia 3 9 7:0 Terminarz 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy: Piątek: Stal Mielec - Cracovia (18), Legia Warszawa - Piast Gliwice (20.30) Sobota: Lechia Gdańsk - Korona Kielce (15), Jagiellonia Białystok - Radomiak Radom (17.30), Śląsk Wrocław - Widzew Łódź (20) Niedziela: Warta Poznań - Pogoń Szczecin (15), Zagłębie Lubin - Lech Poznań (17.30), Górnik Zabrze - Raków Częstochowa (20) Poniedziałek: Wisła Płock - Miedź Lęgni ca (19) JEDENASTKAKOLEJKI Podolski # Włodarczyk Rakoczy Żurawski Manneh Matuszewski Paluszek Janicki Jablonsky Bieszczad NAJLEPSISTRZELCY 3 gole: David Alvarez (Wisła Płock) 2 gole: Paweł Wszołek (Legia Warszawa), Bartłomiej Pawłowski (Widzew Łódź), Rafał Wolski (Wisła Płock), Wahań Biczachczjan (Pogoń Szczecin), Michał Rakoczy (Craco-via), Szymon Włodarczyk (Górnik), Dawid Abramowicz (Radomiak Radom) 1 gol: Maciej Domański i Piotr Wlazło (Stal Mielec), V!a-dislavs Gutkovskis (Raków Częstochowa), Jesus Imaz (Jagiellonia Białystok), Ernest Muci (Legia Warszawa) i inni. BOHATER WEEKENDU Szymon Włodarczyk (Górnik Zabrze) Tydzień temu 19-letni napastnik zadebiutował w Górniku; dostał 45 minut przeciw Cra-covii. W sobotę syn Piotra Włodarczyka wykorzystał dwa podania Lukasa Podolskiego i ustrzelił dublet w Radomiu. W Legii zapewne teraz żałują, że zbyt pochopnie pozbyto się nastolatka... Fortuna 1 liga. Przełamanie ŁKS na nowym stadionie. Wielkie marki w natarciu Jacek Kmiecik redakcja@polskapress.pl I LIGA Stare firmy nie zawodzą. Zgodne wygrane Ruchu Chorzów, Wisły Kraków i Zagłębia Sosnowiec oraz przełamanie ŁKS. Początek sezonu na zapleczu ekstraklasy jest równie fascynujący jak wnajwyższej klasie rozgrywkowej. Dawne zasłużone kluby nadają ton rywalizacji i pokazują, że powrót do elity traktują priorytetowo. W trzech pierwszych kolejkach Wisła, Ruch i Zagłębie zdobyły po 7 punktów i okupują czołowe miejsca w tabeli. Biała Gwiazda byłego selekcjonera Jerzego Brzęczka pokonała w hicie kolejki groźną Arkę Gdynia Ryszarda Tarasiewicza. Gola na wagę 3 punktów strzelił z rzutu karnego Michał Żyro i było to jego drugie trafienie w sezonie - tydzień wcześniej „ukłuł" Resovię na wyjeździe. Kontrowersje wzbudziły decyzje sędziego Jarosława Przybyła, który już w 25. minucie po- kazał Ekwadorczykowi Christianowi Alemanowi czerwoną karkę za popchnięcie rywala. A Ivana Balicia, który sprowokował konflikt, ukarał tylko żółtym kartonikiem. W 58. minucie wyrzucił z boiska za zagranie ręką w polu karnym kapitana Michała Marcja-nika i Arka kończyła mecz w dziewiątkę. Na dodatek - straciła bramkę po „jedenastce" Żyry. Mimo wygranej kibice Wisły gwizdali na ulubieńców, bo wciąż styl gry prezentowany przez Biała Gwiazdę jest daleki od oczekiwanego. - Dziś najważniejsze dla nas jest zdobywanie punktów - wyjaśnia trener Brzęczek. Zupełnie inaczej podchodzą do występów swego zespołu fani Ruchu. W liczbie 6,6 tysiąca (mimo deszczu!) przybyli na stadion przy Cichej oklaskiwać zwycięstwo Niebieskich nad Puszczą Niepołomice 2:0 po golach Przemysława Szura (56) i Kacpra Michalskiego (86). Kibice mieli jedynie pretensje do prezydenta Chorzowa Andrzeja Kotali, który nie dotrzymał słowa danego w kampanii wyborczej i nie rozpoczął budowy nowego, zadaszonego w pełni obiektu. „Cała Polska się buduje, my mokniemy jak te..." - skandowali stojący w deszczu sympatycy Ruchu. Efektowym wyjazdowym zwycięstwem 4:1 nad Odrą może pochwalić się Zagłębie. Była to pierwsza wygrana so-snowiczan w Opolu od 2014 roku. Sędzia Piotr Urban podyktował w tym meczu aż trzy rzuty karne, jeden dla gospoda- rzy i dwa dla gości - wszystkie wykorzystane. Odra grała od 31. minuty w dziesiątkę po czerwonej kartce Jakuba Szreka. Przełamał się w końcu ŁKS, który wyszarpał zwycięstwo nad Skrą Częstochowa 2:1 po golach Mateusza Kowalczyka (31) i Piotra Januskowicza (72) i odpowiedzi Przemysława Sajdaka (45+2). Była to pierwsza wygrana i pierwsze bramki gospodarzy na w pełni oddanym stadionie Króla, które ogladało ponad 6,5 tysiąca widzów. ©® Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 SPORTOWY24 • 13 Piłka nożna Goleador zaciął się po zmianie klubu, a Bayern fetuje Superpuchar Niemiec i bramkę Mane SwH Lewandowski w trzecim meczu Barcy bez gola Jacek Kmiecik redakcja@polskapress.pl Robert Lewandowski zakończył amerykańskie tournee Barcelona, swojej nowej drużyny, bez gola. W trzecim występie w „Blaugra-nie", tym razem przeciw zespołowi MLS - New York Red Bulls -Lewy miał aż sześć wybornych okazji strzeleckich, ale żadnej nie wykorzystał. Trener Xavi Hemandez trzymał Polaka na murawie do 71. minuty, licząc, że goleador się przełamie i wreszcie trafi do siatki. Bramki jednak ponownie zdobywali inni: najlepszy strzelec tournee w Barcelonie Ousma-ne Dembele w 40. minucie i zmiennik Lewandowskiego -Memphis Depay w 87. minucie. Barca wygrała 2:0 i tym samym zaliczyła trzecie zwycięstwo i czwarty mecz bez porażki na swojej trasie po USA. W Red Bulls wystąpił inny polski napastnik - Patryk Kimała. Lewandowski zagrał kolejny raz z numerem 12 i znowu „dwu- nastka" przyniosła mu pecha. Tym razem skrzydłowi Dembele i Raphinha stwarzali Polakowi świetne szanse, aby wreszcie wpisał się na listę strzelców. Dziesięć minut po rozpoczęciu spotkania Lewy po idealnym dośrodkowaniu Jordiego Alby uderzył piłkę głową obok spojenia. Chwilę później po podaniu Andreasa Christensena Polak popisał się podręcznikowym atakiem: minął zwodem dwóch obrońców i choć wszystko zrobił perfekcyjnie, znowu przestrzelił. Zaraz potem, gdy wydawało się, że piłka wyłożona jak na patelni przez Raphinhę musi już wpaść do siatki, została odbita końcem stopy przez bramkarza i Lewandowski tylko pokręcił z niedowierzaniem głową. Przed przerwą Lewy miał cztery dobre okazje, a w drugiej połowie jeszcze dwie do zdobycia swojej debiutanckiej bramld w Barcy. Nowy napastnik Dumy Katalonii tak bardzo chciał strzelić gola, że Xavi trzymał go na boisku do 71. minuty. Kiedy to opuścił plac gry przy owacji na stojąco 24 tysięcy widzów Robert Lewandowski w meczu Barcelona - NY Red Bulls miał sześć okazji strzeleckich na Red Buli Arena, zastąpiony przez Depaya, który nosi na plecach „9" przeznaczoną - i zapisaną w kontrakcie - dla Polaka. Co nie udało się Lewandowskiemu, powiodło się Memphisowi; pod koniec spotkania zdobył bramkę, ustalając zwycięstwo Blaugrany na 2:0. Pedri i Franek Kessie pocieszali Lewego mówiąc, że prędzej czy później piłka wpadnie do siatki. A Xavi nawet pogratulował mu występu. Polski snajper czuł się jednak sfrustrowany. Xavi poprosił go, aby nie rozpaczał. - Gole strzelał już na treningach. Będzie strzelał i w meczach. Widzieliśmy je przez całą jego karierę. Ale nie chodzi tylko o gole, a wszystko, co wnosi. Musimy kontynuować, co zaczęliśmy. Bardzo w niego wierzę i on o tym wie. To kwestia czasu. Nie martwię się. To tylko mecze towarzysze. Prawdziwa rywalizacja zaczyna się za dwa tygodnie, ale naciska, bardzo pomaga, wie, jakrozwiązywaćsytuaq'e... Bardzo się cieszę, że mam go w zespole - oznajmił trener Barcy. Komentatorzy klubowej telewizji Barcy chwalili grę Polaka. Podkreślali, że aby zdobyć bramkę, musisz stworzyć sobie szanse i ostatecznie Xavi zyskał napastnika, który stwarza sobie okazje. Agole wcześniej czy później nadejdą. Lewandowski przecież nastrzelał ich już multum w karierze i teraz nie zamierza przestać. To tylko kwestia czasu. Wygląda na to, że jego pierwszy gol w barwach Barcelony padnie, kiedy wreszcie zagra z upragnioną 9 na plecach. Tymczasem były zespół Lewego" - Bayem Monachium - na brak skuteczności nie narzeka. Po szalonym meczu o Superpuchar Niemiec pokonał RB Lipsk 5:3! Jedną z bramek dla Bawar-czyków na 2:0 zdobył nowy nabytek niemieckich gigantów - senegalski napastnik Sadio Mane. To już dziesiąty Superpuchar Niemiec Bayemu w historii; żaden inny klub nie może poszczycić się takim osiągnięciem. Klopp lepszy od Guardioli. Tarcza Wspólnoty dla Liverpoolu Filip Bares Twitter: @Bares34 PIŁKA NOŻNA. Na otwarcie piłkarskiego sezonu w Anglii Liverpool pokonał Manchester City w meczu o Tar-czę Wspólnoty 3-1. A Darwin Nunez spisał się lepiej niż Erling Haaland. W spotkaniu o Tarczę Wspólnoty (dawniej nazywaną Tarczą Dobroczynności) rywalizują mistrz i zdobywca krajowego pucharu. W poprzednim sezonie w lidze triumfował Manchester City, a Liverpool zdobył zarówno FA Cup, jak i Puchar Ligi. Jedyną bramkę w pierwszej połowie zdobył w 21. minucie obrońca Trent Alexander-Ar-nold, który oddał strzał z kilkunastu metrów. Piłkę dotknął jeszcze głową holenderski obrońca Nathan Ake i brazylijski bramkarz Ederson nie miał szans na skuteczną interwencję. Po przerwie nieco odważniej grali podopieczni hiszpańskiego trenera Pepa Guardioli, którzy doprowadzili do wyrównania w 70. minucie. Na listę strzelców wpisał się nowy napastnik Manchesteru City, 22-letni Argentyńczyk Julian Alvarez. Później jednak inicjatywę odzyskała drużyna prowadzona przez Niemca Jurgena Kloppa. Po główce Darwina Nuneza jeden z obrońców City zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym. Sędzia obejrzał powtórkę i podyktował „jedenastkę", którą wykorzystał w 83. minucie Egipcjanin Mohamed Salah. Nunez także wpisał się na listę strzelców w doliczonym czasie, pokonując Edersona uderzeniem głową. Dla obu szkoleniowców był to pierwszy oficjalny mecz, w którym mogli przetestować letnie nabytki, przede wszystkim napastników. W zeszłym sezonie Etihad opuściła legenda klubu Sergio Aguero, ale nie przeszkodziło to Guardioli w wygraniu mistrzostwa; szkoleniowiec dokonał tego, grając często bez napastnika. Jedyny snajper w klubie, Gabriel Jesus, zamienił latem Manchester na Londyn, ale hiszpański trener dostał od właścicieli prezent w postaci Erlinga Haalanda za 60 min euro. I wcześniej wspomnianego Alvareza za 17 min. Norweg, obok Kyliana Mbappe, jest uważany za największą przyszłość światowej Liverpool wygrał Tarczę Wspólnoty po raz pierwszy od 2006 roku i po raz szesnasty w historii klubu piłki. W barwach Borussi Dortmund 22-latek rozegrał 66 meczów w Bundeslidze, w których strzelił 61 goli i dołożył 11 asyst. W czasie jego pobytu w Niemczech tylko Robert Lewandowski był skuteczniejszy. W sobotę Haaland był jednak cieniem siebie. Internet obiegły kompilacje nieudanych zagrań Norwega i jego mało skoordynowanych ruchów. Nie potrafił wpisać się na listę strzelców, podczas gdy zarówno Alvarez dla City, jak i Nunez dla Liver-poolu trafili do siatki. - On [Haaland] miał szanse, dwie lub trzy w pierwszej połowie i jedną na koniec meczu, by strzelić gola. Dużo walczył, wy- konywał ruchy do piłki i za obrońców. To dobre dla niego, aby zobaczyć rzeczywistość nowego kraju, nowej ligi. Nie zdobył co prawda bramki, ale innego dnia zdobędzie. Ma niesamowitą jakość w tej kwestii i zrobi to. Ma niesamowite wyczucie. Bardzo nam pomoże - mówił po meczu Guardiola. -On jest silny. Innym razem strzeli gola, w czym problem? To jest piłka nożna i dochodził do sytuacji. Ma talent. Dobrze jest to zrozumieć, nie martwię się o Haalanda. Rzeczywistość jest taka, że sezon to długie miesiące, mecze co trzy dni, ale on nam pomoże, jestem tego pewien - dodał Hiszpan. Zdecydowanie lepiej spisał się natomiast Darwin Nunez. Liverpool ścignął 23-letniego Urugwajczyka za 75 milionów euro i wielu kibiców było mocno sceptycznie nastawionych - w końcu kosztował więcej niż Haaland, który jest wszystkim dobrze znany. W sobotę Klopp dał Urusowi rozegrać 30 minut, w czasie których Darwin wywalczył rzut karny i osobiście wpakował piłkę do siatki. -Wszyscy wiemy, że napastnicy to wyjątkowy piłkarski gatunek. Wszyscy potrzebują bramek i zaangażowania w polu karnym. Nunez byłby w porządku bez swojego gola, ponieważ wypracował karnego i miał też szansę, ale bramkarz zareagował genialnie. Jego bramka była wisienką na torcie, genialna dla niego, ito naprawdę dobry znak po czasie, jaki z nami spędził - ocenił Urugwajczyka Klopp. - On był dobry, naprawdę dobry i jasne jest, że z czasem będzie coraz lepszy. Wszyscy będą oceniać na podstawie jego pierwszych kilku dotknięć i to jest żart, ale żyjemy z tym. Jego wpływ z ławki był wyjątkowy -dodał Niemiec. Liverpool wywalczył to trofeum po raz 16. w historii (pięciokrotnie podzielił się nim z inną drużyną). Manchester City zdobył je dotychczas sześć razy. Dla The Reds był to pierwszy triumf w takim meczu od 2006 roku, gdy pokonali londyńską Chelsea po golach Johna Arne Riise i Petera Croucha. Zwykle mecz o Tarczę Wspólnoty odbywa się na Wembley, ale na niedzielę zaplanowany został tam finał kobiecych mistrzostw Europy. Spotkanie rozegrano na stadionie Leicester City, czyli poprzedniego zdobywcy trofeum. ©® 14• SPORTOWY24 Ryszard Czarnecki < „Z woleja" żużlowy szok, czyli polska jako goliat Jan Chryzostom Pasek napisał soczystym ibarwnym językiem swoje żołnierskie wrażenia z wyprawy do Danii. Był wiek XVII. Co by napisał dzisiaj, gdyby zmartwychwstał i sobotni wieczór spędził znówna ziemi Dunów, oglądając finał Drużynowych Mistrzostw Świata na Żużlu? Cóż, to, co by wyszło spod jego pióra, pewnie by zabolało naszych żużlowców. Jednak szóste miejsce w Vojens przede wszystkim zabolało polskich kibiców. Szok mieszał się z niedowierzaniem. To tak jakby na piłkarskim mundialu Argentyna,Brazylia czy Niemcy nie wyszliby z grupy. Specjalnie nie pisałem: Włochy, bo te w ogóle na MŚ do Kataru nie jadą - w półfinale baraży wyeliminowała ich Macedonia, którą teraz każą oficjalnie nazywać Macedonią Północną. Skądinąd to chyba największy sukces w historii futbolu tego nie za dużego bałkańskiego kraju. Biało-czerwoni w Speedway of Nations, od kiedy światowa federacja motorowa FIM wprowadziła tę kontrowersyjną dla wielu formułę drużynówki, zawsze stawali na podium. Kiedy SoN debiutował we Wrocławiu, zdobyli brąz, potem były same srebrne medale. Dwa razy w finale ulegliśmy Rosji: najpierw podczas mistrzostw rozgrywanych u nich (2019 r.), potem u nas (2020 r. w Lublinie). Wreszcie rok temu w Manchesterze awansowaliśmy z wielką przewagą do finału - w nim dotychczas zdobyte punkty są anulowane, co zresztą wydaje mi się kompletną głupotą. No i w finale niespodziewanie objechali nas Brytyjczycy. Teraz nawet nie powąchaliśmy podium, wyprzedzając tylko Finów. Oj, zabolało. W książce dla małych dzieci istniała kiedyś postać doktora Nic-nieboli,który w wersji filmowej nazywał się Ojboli. Może taki Ojboli przydałby się, żeby postawić diagnozę: co się nagle stało polskiemu speedwayowi? Bo przecież 24 godziny wcześniej polscy juniorzy znów dali popis i na tym samym stadionie obronili tytuł mistrza świata, wygrywając w finale z Czechami, których obecność tam była sensacją. To, że jest coś nie halo, było widać już w piątek, kiedy seniorzy, nasi trzykrotni z rzędu wicemistrzowie świata, awans do finału wyszarpali dopiero wbarażu z Niemcami. Wtedy się pocieszaliśmy, że „pierwsze koty za płoty". Okazało się jednak, że nie o koty tu chodzi, tylko o konie mechaniczne i jeźdźców, którzy ich okiełznywali, ale w tempie wolniejszym od innych. Wygrała Australia, przy czym obaj reprezentacji kraju kangurów oczywiście jeżdżą wpolskiej Ekstralidze, która jest najsilniejszą żużlową ligą na świecie. Czarny sport w Polsce ma ten status, co piłka nożna w Brazylii. Istnieją aż trzy ligi, co jest światowym ewenementem. W tej drugiej, która oczywiście nazywa się „Pierwszą", jeździ szereg świetnych żużlowców z zagranicy, którzy nie załapali się na Ekstraligę. W Polsce płaci się zawodnikom najwięcej na kuli ziemskiej. Minęły te czasy, choćby lat 80., kiedy nasi jeźdźcy marzyli o startach w lidze angielskiej ze względu na nowinki techniczne i... funty szterlingi. Bartek Zmarzlik zmierza po swój trzeci tytuł indywidualnego mistrza świata, Maciej Janowski ma szansę wjechać na podium tychże IMŚ, czyli Grand Prix, najstarsi górale nie pamiętają, kiedy polscy juniorzy nie zdobyli złota w drużynowej rywalizacji na Starym Kontynencie i w świecie... A tu nagle taki duński klops. Oczywiście w sporcie czasem jest tak, że Goliat dostanie z procy niczym w Biblii i pada. Lubimy, gdy biało-czerwoni obsadzają się w roli Dawida. Gorzej, gdy są przegranym faworytem. Czarę polskiej, kibicowskiej goryczy przelała inna sensacja w postaci porażki Igi Świątek na turnieju w Warszawie. Cóż, możemy się tylko pocieszać, że nie ma to żadnego wpływu na ranking ATP i że nasza rodaczka wyprzedza konkurentki o 100 forhendów i 50 bekhendów - mówiąc metaforycznie. Dodajmy, że znacznie lepiej poszło na tym turnieju naszym kobiecym deblom: w pierwszej czwórce zameldowały się dwa. Swoją drogą żużel, choć w Polsce jest sportem kultowym i ma liczne rzesze kapłanów, w świecie jednak - i mówię to z przykrością -jest dyscypliną niszową. Z tenisem jest kompletnie inaczej: to jeden z najbardziej globalnych sportów. Stąd królowanie Igi ma szczególny walor pozasportowy - w promocji Polski. I dlatego cieszy fakt, że w Polsce korty i hale mnożą się jak grzyby po deszczu. To się przełoży na kolejne wygrane w Roland Garros i finały w Wimbledonie następczyń Agnieszki Radwańskiej i Igi Świątek, Łukasza Kubota i Jerzego Janowicza. „Ceterum censeo Carthaginem esse delendam" („Kartagina powinna być zniszczona"), a medalu w Yojens szkoda... Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 Marcin Możdżonek „ Z najwyższego punktu widzenia" *9'** janusz dotrzymuje kroku najlepszym Uważam, że brązowy medal naszych siatkarzy w Lidze Narodów to sukces. I to sukces wielowymiarowy. Po pierwsze, stanęliśmy na podium kolejnej imprezy o światowym zasięgu, co nigdy przed rozpoczęciem rywalizacji nie jest oczywiste. A po drugie - po medal sięgnęła drużyna, która dopiero szuka swojej tożsamości, strategii, stylu. Słowem - jest dopiero w budowie i nie miała wcześniej podstaw, aby w jakikolwiek sposób określać nawet własną wartość na tle najgroźniejszych przeciwników. Szkoda tylko, że to kadra, która musi się borykać z nieprzychylnymi komentarzami ekspertów bądź pseudoekspertów - w zależności jak krytycznie spojrzymy na te opinie wygłaszane zwłaszcza pod adresem naszego rozgrywającego. Według mnie to oceny zupełnie nieuprawnione, bo Marcin Janusz grał naprawdę bardzo dobrze, a momentami wręcz błyskotliwie. Na tle rozgrywających zespołów z pierwszej czwórki Ligi Narodów nie tylko nie odstawał, ale bardzo żwawo dotrzymywał kroku. Oczywiście, wszystko co najlepsze, jeszcze przed nim, bo ma 28 lat; dopiero. Na innych pozycjach to naturalnie wiek, w którym trzeba już grać swoją najlepszą siatkówkę, ale akurat na tej newralgicznej jest ina- czej, bo narozegraniu kluczową rolę odgrywa doświadczenie. Dlatego nie rozumiem tych bezpodstawnie krytycznych uwag Wojciecha Drzyzgi, komentatora. Janusz jest przecież obecnie najlepiej grającym polskim rozgrywającym! Nikola Grbić przez całą fazę grupową ligi Narodów rotował składem. I dzięki temu pokazał, jak szerokie jest jej zaplecze. Każdy z tych meczów graliśmy w innym zestawieniu, z mnóstwem debiutantów. A mimo to awansowaliśmy do turnieju głównego. I dopiero w Bolonii zagraliśmy najmocniejszym garniturem. Grbić z niejednego pieca chleb jadł iunas już pokazał, że wszystko pod jego kierunkiem zmierza we właściwym kierunku. W moim odczuciu także selekcyjnie był to czas dobrze wykorzystany przed mistrzostwami świata. Selekcjoner miał wątpliwości dotyczące dwóch, trzech nazwisk, ale wszystko wskazuje, że je rozwiał. Zresztą nie oszukujmy się: wizję serbski trener miał już wówczas, gdy podpisywał kon-traktzPZPS. I to nie tylko taktyki, ale wiedział też, kto będzie u niego grał w tym roku, a kto nie. To było widać po wyborach personalnych szkoleniowca, konsekwentnych od pierwszego zgrupowania. Sądzę, że atakujących na mistrzostwa świata zabierze dwóch, i będą to Bartek Kurek oraz Łukasz Kaczmarek. Zobaczymy tylko, co będzie z czwartym środkowym. Bo poza kon-kurenq'ą są oczywiście Kuba Kochanowski, Mateusz Bieniek i Karol Kłos. Nie ma natomiast kontuzjowanego Norberta Hu-bera, najlepiej grającego polskiego środkowego w tym sezonie. To wielka strata dla niego. I dla nas. Czy ktoś z zaplecza przekona Grbicia? Na tym etapie mam już wątpli- wości, ale zobaczymy. Interesująca jest także sytuacja z przyjmującymi. Doszło do pewnego zamieszania z Bartoszem Kwolkiem, którego zabrakło w Bolonii. Słuchy chodzą, że nie przypasował charakterologicznie Grbi-ciowi. Jeśli to prawda, już pewnie nie pojawi się w kadrze w obecnej kadencji. Nie martwi mnie wysoka porażka z USA w półfinale. Jestem przekonany, że Grbić przekuje i tę przegraną - poniesioną w nie najlepszym, delikatnie określając, stylu - na dobrą stronę. Trzeci set to był pokaz bezradności w naszym wykonaniu, ale wynikającej z tego, że minimalnie przegraliśmy obie początkowe - bardzo emocjonujące i niezwykle wyrównane-partie. Po Kurku najlepiej było widać, że nasi zawodnicy nie byli jeszcze w topowej formie. Nawet Bieniek, który grał kapitalnie na zagrywce i w ataku, ale w bloku także mi go j eszcze brakowało. Bartek nie był zero-jedynkowy, nie ryzykował bez potrzeby. Grał na zasadzie: punkt dla nas albo oszczędzaj piłkę. Jest to spowodowane tym, że został kapitanem. I nie jest w tym momencie jeźdź-cem bez głowy, tylko w pierwszej kolejności myśli o drużynie, a dopiero potem o sobie. A to także dobry prognostyk przed mistrzostwami świata. Bartosz Zmarzlik „Zza kulis Orlen Teamu" najpierw pi ki ... tysiąc, a potem byl defekt i przymusowy sptcer Tysiąc biegów w lidze to oczywiście dużo. W sumie, jak sobie o tym pomyślę, to trochę tych kółek w życiu człowiek już się nakręcił, a przecież cały czas jestem młody. Ba, nie tylko w moim otoczeniu słyszę głosy, że dopiero teraz wchodzę w optymalny wiek dla żużlowca. A co za tym idzie -wszystko, co najlepsze w sportowej karierze, powinno być wciąż przede mną, nie zaś za mną. W każdym razie ja właśnie tej wersji zamierzam się trzymać. Na pewno taki jubileusz jest fajny, ale to tylko liczby, statystyki. A po prawdzie -najbardziej liczy się to, co człowiek czuje, kiedy rozwija prędkość do ponad 100 km/h. Oczywiście wygrałem swój tysięczny wyścig w lidze polskiej, jednak na pewno, wyjeżdżając na tor, o tym nie myślałem. Nie wiedziałem w ogóle, że już tyle wyścigów za mną. To miłe, że ktoś to liczy. Na pewno kiedyś będzie można to powspominać. Stosowny czas na rozpamiętywanie przyjdzie jednak dopiero wówczas, gdy przestanę się ścigać. Teraz nie ma sensu się rozpraszać. Startuję w lidze polskiej od 2011 roku. To naprawdę dużo czasu. Cały czas chcę się rozwijać, poprawiać, szu- kać nowinek, które pomogą mi być jeszcze lepszym. Ostatnimi czasy dużo ludzi mówi, że zdobyłem wszystko i że nie można już się bardziej rozwijać. To nieprawda. Zawsze za każdą zmianą idzie coś nowego. Człowiek uczy się nowych rzeczy, musi pokombinować z nowymi ustawieniami, odzyskuje ekscytację. Nie lubię stagnacji. Cały czas musi się coś dziać, bo po prostu nie lubię nudy. Zresztą, o czym już zdaje się wspominałem, speedway to taki sport, że regulować trzeba nie tylko silniki i generalnie ustawienia w motocyklu, ale też siebie. I to nieustannie. Nie zapominam o tym i na bieżąco szukam optymalnych „przełożeń" we własnym organizmie. Bo taka po prostu jest koniecz- ność: nie tylko po to, żeby nie popaść w rutynę, a z czasem nie zardzewieć. Pisząc te słowa, byłem w Danii na finałach FIM Speedway of Nations. W środę, 27 lipca, startowaliśmy w pierwszym półfinale, z którego do finału wchodziły trzy zespoły. Ależ to były ciężkie zawody! Zaczęliśmy nawet nie najgorzej, ale im dalej w las, tym problemy narastały. Szukałem optymalnych ustawień przez całe zawody, wykonaliśmy naprawdę gigantyczną pracę. Dopiero w biegu barażowym, w którym pokonaliśmy Niemców, udało się awansować do finału. I to pokazuje dobitnie, że w żużlu cały czas trzeba mocno pracować, szukać, bo jeden bieg może zniweczyć cały twój plan. Pogoda w Danii, o dziwo, była bardzo dobra. Co prawda, gdy jechaliśmy w półfinale, było przeraźliwie zimno, jednak kolejne dni były już bardzo słoneczne. Ja oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie zabrał do busa roweru. W czwartek byłem na samotnej przejażdżce po okolicy, jednak zanotowałem „defekt": pękła mi dętka na 30. kilometrze i musiałem wracać spacerkiem. Na szczęście po drodze znalazłem sklep rowerowy i momentalnie mój pojazd wrócił do żywych. W piątek pojawiliśmy się znowu na stadionie, żeby wspierać juniorską kadrę Polski w walce o złoty medal. Wcześniej jednak umówiłem się z Taiem Woffindenem, Maciejem Janowskim, Mik-kelem Michelsenem i Frede-rikiem Jakobsenem - oczywiście - na... wycieczkę rowerową po Danii. Naprawdę lubię kolarstwo. Jak mam do wyboru bieganie albo rower, to oczywiście zawsze wybiorę rower. Na taką formę aktywności absolutnie nie trzeba mnie namawiać - to dla mnie prawdziwa przyjemność. Cóż, w Tour de Pologne na pewno już nie wystartuję, za późno na tak radykalne przebranżowienie, ale z przyjaciółmi z żużlowych torów jeszcze z pewnością nieraz wspólnie utworzymy... peleton. Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 SPORTOWY24 15 Rozczarowanie i dalekie miejsce zamiast medalu od razu po starcie i dowieźli je do mety. To pierwsze złoto mistrzostw świata dla Australii w formule Speedway of Na-tions. Dzień przed „dorosłym" finałem SoN odbyła się rywaliza-cja w Speedway of Nations 2. W zawodach juniorów do 21. roku życia młodzi Polacy wypadli znacznie lepiej niż ich starsi koledzy. Jakub Miśkowiak, Mateusz Cierniak i Wiktor Przy-jemski wygrali rundę zasadniczą, a następnie finał. Cieniem na sukcesie położył się, niestety, upadek Przyjemskiego, który z urazem palca trafił do szpitala, ale na szczęście szybko opuścił lecznicę. Wyniki:1. Australia - 37+7 pkt: J. Doyle NS, M. Fricke 11+3 (0,3,3,0,3,2), J. Holder19+4 (3,2,4,3,4,3,4); 2. Wielka Brytania - 34+2: D. Bewley 14+2 (4,0,0,4,2,4), R. Lambert 18+0 (3,4,4,2,3,2); 3. Szwecja -30: F. Lindgren 10 (2,0,0,4,4,0), 0. Berntzon 20 (4,4,4,2,3,3), V. Palovaara NS; 4. Dania - 28: L. Madsen 15 (3,3,3,4,2,w), M. Michelsen 13 (2,4,2,2,0,3), A. Thomsen NS; 5. Czechy - 27: V. Milik 18 (4,2,4,2,2,4), J. Kvech 9 (0,3,3,3,0,0), P. Chlupać 6. Polska - 26: B. Zmarzlik 20 (4,3,2,3,4,4), P. Dudek 2 (0,2,0,-,-,-), M. Janowski 4 (0,2,2), 7. Finlandia -16: T. Lahti 14 (2,2,0,3,3,4), T. Salonen 0 (w,-,-,-,-,-), J. Mustonen 2 (0,2,w,0,0). ©® Daniel Ludwiński daniel.ludwinski@polskapress.pl Miała być walka o medal, może nawet złoty, a było duże rozczarowanie. W finale Speedway of Nations w Vo-jens Polacy byli zespołowo tłem dla najlepszych i zajęli przedostatnie miejsce. Już zawody półfinałowe, w których awans udało się wywalczyć dopiero w wyścigu bara-żowym, pokazały, że nasz atomowy tercet Bartosz Zmarzlik, Patryk Dudek i Maciej Janowski wcale nie musi mieć łatwego zadania na drodze po wymarzone złoto w Speedway of Nations. Chyba nawet najwięksi pesymiści nie spodziewali się jednak, że w finale nasi zawodnicy nie będą mieli do powiedzenia praktycznie nic. Polacy nie tylko nie zdobyli medalu, ale zostali sklasyfikowani jedynie przed Finami. Turniej w Vojens odbywał się po deszczu - w ciągu dnia odwołany został trening, a właściwe zawody toczyły się dość sprawnie, bez zbędnych przerw, byle tylko udało się je dokończyć przed ewentual- Patryk Dudek i Bartosz Zmarzlik z pewnością nie spodziewali się tak odległej lokaty nym powrotem silniejszych opadów. W zastanych warunkach nasi reprezentanci od początku nie mieli wiele do powiedzenia. Zaczęło się wprawdzie od wygranej Bartosza Zmarzlika z Czechami, ale Patryk Dudek zamknął stawkę. Właśnie Zmarzlik jako jedyny z naszych zawodników wypadł dobrze. Dla dwukrotnego mistrza świata nie były to zawody wybitne: zdarzyła mu się podwójna porażka z Australijczykami, musiał też uznać wyższość 01ivera Berntzona i Daniela Bewleya. Mimo to wywalczył 20 punktów: w rundzie zasadniczej równie skuteczny był tylko Berntzon. Zmarzlik punktował, za to całkowicie nieudane zawody mają za sobą Dudek i Janowski. W podstawowym składzie turniej rozpoczął zawodnik Apa-tora Toruń, jednak w trzech startach wygrał tylko z Fredri-kiem Lindgrenem i trener Rafał Dobrucki postanowił dać szansę wrocławianinowi. Ja- nowski wypadł równie słabo: na torze pokonał jedynie Jesse Mustonena, bo kolejne punkty zostały mu przyznane „z urzędu" po wykluczeniu Leona Madsena. - Pojechaliśmy fatalnie -przyznał w rozmowie z Eu-rosportem trener Dobrucki. -Trudno nawet o jakieś wnioski. Nie poradziliśmy sobie z tymi warunkami. Przegrywaliśmy starty, a one były kluczowe. Wydawało się, że po piątkowym finale juniorów już coś wiemy, ale spadł deszcz i znów byliśmy w punkcie wyjścia. Wróciły pytania, na które nie znaleźliśmy odpowiedzi. Były lepsze momenty, ale to i tak nie była nasza bajka. Na ostatni wyścig spróbowaliśmy ekstremalnych ustawień, przewracając wszystko do góry nogami. U Maćka wtedy coś ruszyło, ale to już była musztarda po obiedzie. Po rundzie zasadniczej prowadził duet Anglików, ale przez sukces w barażu miejsce w decydującym wyścigu wywalczyli także Australijczycy. Finał był popisem właśnie zespołu z Antypodów: Jack Holder i Max Fricke objęli prowadzenie Kownacki przegrał jednogłośnie Paweł Wiśniewski redakcja@polskapress.pl Trzeci raz z rzędu Adam Kownacki (20-3.15 KO) zszedł z ringu pokonany. Tym razem w nowojorskiej hali „Barclays Center", w lO-rundowym pojedynku, lepszy okazał się Turek Ali Demirezen (17-1,12 KO), którego sędziowie jednogłośnie wskazali jako zwycięzcę. Wcześniej dwukrotnie Polaka zastopował Fin Robert Helenius. To miała być „polska noc" na Brooklynie. Pochodzący z Łomży 33-letni Adam Kownacki twierdził przed walką, że interesuje go pobicie rekordu zadanych ciosów ze swojego pojedynku z Chrisem Arreolą sprzed trzech lat. Udało się, ale drugie tyle zdołał przyjąć... Kownacki dał z siebie wszystko, ale na Turka to nie wystarczyło. Ali Demirezen poszedł na wojnę z Polakiem i wykorzystał w ringu bokserskie niedoskonałości „Baby Face'a". Od początku był pewny swego. To prawdopodobnie koniec marzeń mieszkającego od lat w Stanach Zjednoczonych Kownackiego o dużym boksie. Mając 7 lat, wyemigrował z rodzicami za ocean. Zamieszkał w polskiej dzielnicy Greenpoint na Brooklynie, przyjął amerykańskie obywatelstwo. Na zawodowym ringu debiutował w2009roku, wygrywając przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie z Amerykaninem Ca-rossee Auponte. Przez ponad dziesięć lat był niepokonany - dopiero Fin Robert Helenius dwukrotnie rozbił Polaka. Teraz Ali Demirezen. Wszystko wskazuje na to, że to koniec marzeń Kownackiego o wielkiej międzynarodowej karierze. A turecki bokser? Dzięki wygranej z Polakiem może zapewne liczyć na duże wyzwania w kategorii ciężkiej. Trzy pierwsze starcia roz-grane zostały zdecydowanie pod dyktando Adama Kownackiego. Polak zadawał więcej ciosów i wyprzedzał Turka w bezpośrednich wymianach. „Baby Face" świetnie używał lewej ręki, dobrze pracował na nogach. W czwartej rundzie do głosu doszedł Ali Demirezen. Tempo pojedynku spadło, a olimpijczyk z 2016 roku zaczął przejmować inicjatywę. W obronie pięściarza z Łomży było coraz więcej luk. W kolejnych odsłonach pojedynku Demirezen odrobił straty. Momentami walka przypominała otwartą bijatykę. Polakowi zaczęło brakować dynamiki, a pod jego lewym okiem pojawiła się opuchlizna. Trener Kownackiego namawiał go w przerwach, aby częściej obijał tułów przeciwnika i korzystał z lewego prostego. W dziewiątej rundzie „Baby Face" przeżywał kryzys. Polak walczył przy linach, oddając pole Turkowi. Ten trafiał raz za razem. W ostatnim starciu obaj nieustępliwie parli do przodu. Minutę przed końcem serią trafił Kownacki, ale nie udało się mu posłać Demire-zena na deski. Po dziesięciu rundach sędziowie byli jednogłośni. Wszyscy trzej przyznali wygraną Aliemu Erenenowi Demirezenowi (96:94,97:93,97:93). Ten odniósł najcenniejsze zwycięstwo w zawodowej karierze. - Byłem trochę „zardzewiały" - mówił Polak po walce. - Źle pracowałem na nogach. Trzeba będzie dokładnie przeanalizować, bo jeszcze nie wiem dokładnie, co się stało. Myślę, że pierwsze rundy były dobre. Mam dwoje dzieci. Muszę porozmawiać z żoną, co dalej. Nie chciałbym zakończyć kariery tutaj, gdzie stoczyłem tyle walk. Chciałbym jeszcze jednej, zwycięskiej walki. Jednocześnie Kownacki podkreślił klasę rywala. - Był bardzo wytrzymały. Nacierał na mnie niezwykle szybko... ©® Koniec dwóch świetnych serii Igi Świątek Paweł Wiśniewski redakcja@polskapress.pl Ostatnie tygodnie nie należą do najbardziej udanych dla Igi Świątek. Teraz czas na twarde korty za oceanem. Na początku lipca numer 1 światowego rankingu WTA - absolutnie nieoczekiwanie - już w trzeciej rundzie musiała pożegnać się z wielkoszlemo-wym Wimbledonem. Przegrana z Francuzką Alize Comet zakończyła niesamowitą serię 37. zwycięstw z rzędu Polłd. Minął niecały miesiąc, a Świątek znowu zeszła z kortu z opuszczoną głową. Tym razem na warszawskim turnieju WTA 250 - BNP Paribas Poland Open, pierwszym, w którym zagrała od niespodziewanej porażki z Cornet. W ćwierćfinale tej imprezy raszynianka uległa - w 2 godziny i 19 minut - innej Francuzce, Caroline Garcii. Tym samym rywalka zakończyła imponującą serię Polki na „mączce" - wcześniej w2022 roku Iga przegrała na tej nawierzchni raptem 2 (słownie: dwa) sety! Dla naszej 2l-latki była to dopiero pierwsza porażka w tym roku na korcie ziemnym. Do czasu starcia z Francuzką Świątek mogła pochwalić się Na ćwierćfinale Iga Świątek zakończyła występy w BNP Paribas Poland Open w Warszawie wspaniałą serią 18 zwycięstw z rzędu. W niecały miesiąc liderka światowego rankingu doznała zatem dwóch bolesnych porażek: na wimbledońskiej trawie i warszawskich kortach ziemnych, przerywając je dwoma wygranymi meczami (z Magdaleną Fręch i Rumunką Gabrielą Lee). Na usprawiedliwienie trzeba jej oddać, że po odpadnięciu z imprezy w Londynie zrobiła sobie przerwę wakacyjną. A następnie rozpoczęła przygotowania do części sezonu rozgrywanej na kortach twardych. Przed turniejem wWarszawie przeprowadziła na mączce dwa treningi... -Zastanowię się, czy w przyszłym roku wydłużyć przygotowania, czy pozostać już na twardej nawierzchni, albo odpuścić turniej w stolicy - wyjaśniła Świątek. - Wyciągniemy ze sztabem wnioski. Nie wiem, czy w przyszłym roku ponownie tu zagram... Przed kolejnym wielkoszle-mowym turniejem - US Open -nasza tenisistka planuje wystartować w Toronto (początek 8 sierpnia) i Cincinnati (15 sierpnia). -Liczę się z tym, że ten pierwszy turniej będzie wejściemwry-walizację na twardych kortach - zaznaczyła Iga. ©® 16 • ZBLIŻENIA Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 BOTTICELLI I INNI MISTRZOWIE RENESANSU NA ZAMKU KRÓLEWSKIM Do 18 września w Warszawie czynna będzie wystawa „Botticelli opowiada historię...' na której znajdą się arcydzieła z kolekcji Accademia Carrara w Bergamo Mariusz Grabowski Na wystawę „Botticelli opowiada historię..." składają się dzieła twórców reprezentujących najważniejsze ośrodki artystyczne północnej Italii: Wenecję, Florencję, Ferrarę, Bergamo czy Weronę w okresie od poł. XV w. (czyli ąuattrocento) po końcowe dekady XVI stulecia (cinąuecento). Zobaczymy więc obrazy takich mistrzów, jak Gio-vanni Bellini, Vittore Carpaccio, Cosma Tura, Lorenzo Lotto, Gio-vanni Battista Moroni czy Paolo Veronese. Ozdobą wystawy będzie jednak „Historia Wirginii" Sandro Botticellego. Obraz, o wymiarach 86 cmxl65 cm, namalowany w latach 1500-1504, pierwotnie pełniący funkcję spalliery w reprezentacyjnym wnętrzu jednej z florenckich siedzib rodu Ve-spuccich. Jej pendant stanowiła „Historia Lukrecji", dziś znajdująca się w Isabella Stewart Gardner Museum w Bostonie. Płótno reprezentuje tzw. późny okres twórczości Botticellego, na której piętno odcisnęły wydarzenia polityczne i społeczne florenckiego kryzysu na przełomie XV i XVI w. Na Forum Romanum „Historia Wirginii", znana również jako „Historia św. Wirginii" to obraz z dosyć dramatyczną fabułą. Wykonany w stylu typowym dla wczesnego okresu renesansu i łączy kilka scen od lewej do prawej: oto Vir-ginią, która stała się obiektem na-miętności senatora Appiusa Claudiusza, zostaje zaatakowana przez Tacyta, który próbuje skłonić dziewczynę do uległości. Wirginia jednak odmawia, zatem Tacyt zabiera Virginię do sądu pod przewodnictwem Appiusa Klaudiusza, gdzie zostaje uznana za niewolnicę. Zrozpaczony ojciec dziewczyny, chcąc zachować honor rodziny, zabija córkę na oczach tłumu. Wydarzenie staje się przyczyną krwawych rozruchów, w wyniku których upadają rządy de-cemwirów i zmienia się ustrój państwa. Historię tę artysta opowiada malarsko w formie aż ośmiu kon-sekutywnych scen z udziałem Sandro Botticelli „Historia Wirginii' Giovanni Bellini „Pieta" tych samych postaci, a całość wkomponowana jest w ramy architektonicznej oprawy opartej na rygorystycznie wypośrodko-wanej perspektywie zbieżnej. W centrum kompozycji znajduje się finałowy epizod - tumult na Forum Romanum. Malarz „poetycki" Sandro Botticelli, (urodzony w 1445 r. we Florencji (zmarł tamże w 1510 r.), to jeden z najwybitniejszych przedstawicieli malarstwa renesansowego, ulubieniec Wawrzyńca Wspaniałego, trzeciego władcy tego państwa z dynastii Medyceuszy, a także wielkiego mecenasa sztuki, uważanego powszechnie za ideał oświeconego władcy. To dzięki Wawrzyńcowi Wspaniałemu Florencja w drugiej połowie XV w. staje się głównym ośrodkiem włoskiego odrodzenia, a Sandro Botticelli ma w tym swój niemały udział. Co ciekawe, historycy sztuki uczą, że Botticelli, choć uznawany za genialnego, nie wniósł do dziejów sztuki nowych roz- wiązań artystycznych. Nie dbał specjalnie o harmonię świateł i cieni oraz ignorował szczegóły budowy anatomicznej ludzkiego ciała, świadomie zniekształcał proporcje, gdyż jego zamierzeniem nie było realistyczne przedstawienie, tylko oddanie charakteru konkretnej postaci. Nie starał się też doskonale oddać perspektywy, nie poszukiwał głębi, przestrzeń w jego obrazach jest dość płaska. Nie stosował światłocienia, zaś styl Botticellego można określić mianem „poetyckiego". Tworzył doskonałą świetlistość szat oraz stosował naturalną dekoracyjność w przedstawieniu ruchu. Cechy dzieł Botticellego to także chłodny i czysty koloryt oraz precyzja rysunku. Nie tylko Botticelli Wspomnijmy jeszcze o sześciu innych mistrzach, których płótna zobaczymy na zamku: Giovanni Bellini (ok. 1427/1430-1516), był twórcą tzw. weneckiej szkoły kolorystycznej. Nie bez powodu jego dzieła od- znaczają się niezwykłym kolorytem, mistrzowskim operowaniem barwą i światłem. Wielkie kompozycje Belliniego są malowane na tle krajobrazu, z efektami światła słonecznego i ze znawstwem perspektywy. Vrttore Carpaccio (1465-1526), również ze szkoły weneckiej, lubił ciemne tła, intensywny koloryt, kontrastowy światłocień, śmiałe skróty perspektywiczne i dynamiczną kompozycję potęgującą napięcie dramatyczne i siłę wyrazu. Cosma Tura (1430-1495) zasłużył na miano „wszechstronnego": malował obrazy, tworzył freski. I to dzięki nim przeszedł do historii - w pałacu Schifarroia w Ferrarze zaprojektował cykl astrologicznych fresków „Dwanaście miesięcy". Lorenzo Lotto (1480-1556) był z kolei niebywale pracowity, choć nie zawsze dopisywała mu sława. Chwilową popularność zdobył dekoraq'ą apartamentów papieża Juliusza n w Pałacu Watykańskim. Cóż z tego, skoro jego freski, z upoważnienia papieża, zostały usunięte przez Rafaela, który wypełnił je własnymi malowidłami. Giovanni Battista Moroni (1520/24-1578), przedstawiciel manieryzmu i portrecista. Szczególnie lubił malować mężczyzn w czerni, kontrastując ciemne całopostaciowe sylwetki z subtelnymi odcieniami szarości i srebra w tle. Paolo Veronese (1528-1588). Choć pochodził z Werony zwany jest często „piewcą Wenecji", bowiem na swoich obrazach przedstawiał najczęściej życie codzienne Wenecji z czasów jemu współczesnych. WYSTAWA „Botticelli opowiada historię... Malarstwo mistrzów renesansu z kolekcji Accademia Carrara". Wystawa będzie czynna w dawnej Izbie Poselskiej w dn. 21 czerwca-18 września 2022 r. Informacje: zamek-krolewski.pl/botticelli-opowiada-historie. Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 KULTURA/POGODA • 17 Muzyka organowa i cerkiewna w kościele. Wstęp wolny Anna Czerny-Marecka Gmina Słupsk Kończy się 39. Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej w Słupsku. W czwartek, 4 sierpnia, pożegnamy tę imprezę aź na rok. Ostatni koncert festiwalu odbę-dziesięwkościele św. Jacka. Chociaż podczas lipcowej wihury złamała się iglica świątyni i został uszkodzony dach, msze odbywają się normalnie i nie ma żadnego niebezpieczeństwa także dla słuchaczy. W pierwszej części koncertu 4 sierpnia wystąpi organista Bogusław Grabowski. W drugiej części zaprezentuje się Męski Zespół Wokalny „Kalopho-nia" ze Lwowa pod dyrekcją Ta-iasaGmdovyja. Początek o godzinie 19.15, wstęp wolny. Program Utwory organowe: Caius Schmidtlein - Phantasia ąuinti toni (Tabulatura Gdańska 1591); Paul Siefert - Fantasia a 3 (1586-1666); Andrzej Rohaczewski -Canzonaa4 (Tabulatura Pelpliń-ska I poł. XVII w.); J. S. Bach -Chorał „Jesus bleibet meine Freude" (1685-1750) z kantaty BWV147 (trans. Maurice Duru-fle); Jehan Alain - Variations sur un theme (1911-1940); de element Janneąuin - Litanies; Bogusław Grabowski - improwizacje (1955). Wokaliści wykonają ukraińskie utwory cerkiewne, m.in. Bogusław Grabowski, organista i kompozytor, profesor Akademii Muzycznej w Gdańsku Męski Zespół Wokalny do Słupska ze Lwowa Kalaphonia" przyjedzie Dymitra Stiepanowicza Bortniańskiego, Mykoli Łysenki i ks. Mychajła Werbyckiego. Zespół Kalophonia Nazwa zespołu pochodzi z języka greckiego i tłumaczy się jako piękne brzmienie. Powstał przy katedrze ukra-inistyki i mediawistyki muzycznej Lwowskiej Narodowej Akademii Muzycznej im. M. Łysenki w roku 2001. Celem było odnowienie dawnej tradycji ukraińskiego śpiewu cerkiewnego. W repertuarze zespołu znajdują się dawne śpiewy mo-nodyczne zapisane tzw. notacją kijowską z XVI i XVII wieku, a także wielogłosowa muzyka cerkiewna z XVIII i XIX wieku. Zespół wielokrotnie uczestniczył w Festiwalu Muzyki Dawnej we Lwowie ( 2003-2015), Festiwalu Muzyki Cerkiewnej w Dubnie (006-2015), Starosądeckim Festiwalu Muzyki Dawnej (2007), Wędrownym Festiwalu Filharmonii Łódzkiej Kolory Polski (2009)Festiwalu Muzyki Jednogłosowej w Płocku (2013), Festiwalu Kultury Ukraińska Wiosna (2014) i wielu innych. Zrealizował też szereg nagrań płytowych, m.in. Śpiewy na okres postu z ukraińskich imologionów XVI i XVII w. (2006), Ojciec Mychajło Wer-byckij, Pieśni na kwartet męski (2010). Obecnie kierownikiem zespołu jest o. diakon Taras Hrudowyj.©® POGODA Krzysztof Ścibor Biuro Calyus^ Ą Poniedziałek Pogoda dla Pomorza Prognoza dla Bałtyku Stan morza (Bft) \ -2 Siła wiatru (Bft) 2*3 Kierunek wiatru W 1012 hPa W 18 15 km/h 21 , E3H3 Świnoujście 19 o Kołobrzeg o Rewal_ EH® 19 Darłowo 0 . E2CŚ2 Sławno © SŁUPSK Lę&ork o Hk Wejherowo 21 GDAŃSK Kaifi iPnrliM uzy Kościerzyna 221m Potczyn-Zdrój Władysławowo Nad Pomorze dociera łagodne i mniej wilgotne powietrze znad zachodniej Europy. W ciągu dnia zachmurzenie małe i umiarkowane głównie na zachodzie możliwy przelotny deszcz. Na termometrach max do 20:24°C. Wiatr słaby z zachodu. W nocy pogodnie i sucho. Jutro niewielkie zachmurzenie i bez opadów. Na termometrach max do 20:24°C. Wiatr słaby z zachodu. Od środy gorące zwrotnikowe powietrze i upał. '• P°6°dnie zachmurzenie umiarkowane przelotny deszcz przelotne deszcze i burza pochmurno mżawka ciągły deszcz ^Ipciągty deszcz i burza przelotny śnieg ciągły śnieg przelotny śnieg z deszczem ciągły śnieg z deszczem mgta V marznąca mgła ^śliska droga marznąca mżawka marznący deszcz zamieć śnieżna A opad gradu kierunek i prędkość wiatru 19°i temp. Bytów 2230 Człuchów Pogoda dla Polski s- «Ą» S" S-* Jr * * * $0cm $0cm ^Ocm SZCZECIN © t24"ll»iii 24°m o Stargard Drawsko Pomorskie 23°fig 10 km/h IZ4°1PI SKI nu mm 24° # 30° & 36° |uozjuj z óis Azoi| eisneey :lubj6 -ojjAzs Ijozoiy :z-V e>|mozAzj>j :e>|SM0>|ep0ij3 euuy :jAj6o6o| :e>|SMO>juejeji euea :jjAzs loozjeiu :e>||of .'Aofejds oj 'A/wuai ow :uiałsei| z e^MęzAzj^ !Auej Azoa| sezQ :euzo;uiejoued b^moj -i/w :nzo9|dez eu Aiueiu pidaues :euzo!uiejoued e>)MozAzj>ł Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 OGŁOSZENIA DROBNE 19 WOJT GMINY SŁUPSK OGŁASZA PRZETARG NA SPRZEDAŻ NIERUCHOMOŚCI W DNIU 15 WRZEŚNIA 2022 R.: Godzina przetargu Położenie nieruchomości i rodzaj przetargu Nr działki Pow. działki w ha Cena wywoławcza działki netto w PLN Wysokość wpłaty wadium netto w PLN Przeznaczenie nieruchomości Oznaczenie księgi wieczystej 10.00 PŁASZEWKO I przetarg ustny nieograniczony 156/210 0,5558 390.000,00 39.000,00 TEREN OBIEKTOW PRODUKCYJNYCH, SKŁADÓW I MAGAZYNÓW, TEREN ZABUDOWY USŁUGOWEJ SL1 S/00092748/5 156/212 0,5509 390.000,00 39.000,00 156/214 0,5499 390.000,00. 39.000,00 156/216 0,5420 390.000,00 39.000,00 Ogłoszenie o sprzedaży zostało umieszczone na tablicy ogłoszeń w siedzibie Urzędu Gminy Słupsk, ul. Sportowa 34, 76-200 Słupsk, w sołectwie oraz w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie internetowej www.bip.slupsk.ug.gov.pl Przetarg odbędzie się w Urzędzie Gminy Słupsk, ul. Sportowa 34,76-200 Słupsk (sala konferencyjna). Postąpienie w przetargach ustnych: nie mniej niż 1% ceny wywoławczej Do ceny nabycia nieruchomości zostanie doliczone 23% podatku VAT naliczonego zgodnie z przepisami ustawy o podatku od towarów i usług, obowiązującymi na dzień zawarcia umowy. Cena wywoławcza nie zawiera podatku VAT. Warunkiem uczestnictwa w przetargu jest wpłacenie wadium z podaniem oznaczenia działki (miejscowość i numer działki). Wpłata wadium na przetarg przeprowadzany w dniu 15 WRZEŚNIA 2022 roku obowiązuje do 08 WRZEŚNIA 2022 r. Wadium należy wpłacać w pieniądzu (odpowiednio do nieruchomości) na konto Gminy Słupsk BNP Paribas Bank Polska S.A. nr 52 1600 0003 1852 7858 2000 0001 lub w kasie tut. Urzędu. Wadium musi znaleźć się na koncie Gminy we wskazanym terminie pod rygorem niedopuszczenia do przetargu. Wadium wpłacone przez osobę, która przetarg wygra, zostanie zaliczone na poczet ceny nabycia, zaś pozostałym uczestnikom przetargu zostaną zwrócone niezwłocznie, nie później niż w terminie 3 dni po jego zakończeniu, jednak po pisemnej dyspozycji wpłacającego. Wadium przepada na rzecz Gminy, jeżeli uczestnik przetargu, przetarg wygrał, ale uchyli się od zawarcia umowy kupna. Wpłacenie wadium jest równoznaczne z zapoznaniem się z warunkami zabudowy lub z ustaleniami planu miejscowego, jak również z Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 14 września 2004 roku w sprawie sposobu i trybu przeprowadzania przetargów oraz rokowań na zbycie nieruchomości (Dz.U. z 2014 roku, poz. 1490 z późn. zm.). Uczestnik przetargu powinien mieć przy sobie swój dowód tożsamości oraz posiadać dowód wpłaty wadium, który równoznaczny jest z zapoznaniem się przez wpłacającego z warunkami i przedmiotem przetargu i przyjęciu ich bez zastrzeżeń. W przypadku osób fizycznych (w tym prowadzących działalność gospodarczą) pozostających w związku małżeńskim, a nieposiadających rozdzielności majątkowej, do dokonywania czynności przetargowych konieczna jest obecność obojga małżonków lub jednego z nich z pełnomocnictwem drugiego małżonka w formie aktu notarialnego, zawierającym zgodę na odpłatne nabycie nieruchomości. Osoba nieposiadająca obywatelstwa polskiego, powinna mieć zgodę Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji na zakup nieruchomości. W przypadku nabycia na potrzeby prowadzonej działalności gospodarczej; dla osób fizycznych-aktualny wypis z ewidencji działalności gospodarczej; w przypadku osoby prawnej - posiadać aktualny wypis z krajowego rejestru sądowego oraz zgodę organów statutowych na nabycie przedmiotowej nieruchomości. Dane osobowe zawarte w protokole z przetargu/rokowań posłużą do wskazania granic nabywanej działki oraz przeniesienia własności aktem notarialnym. Szczegółowe informacje można uzyskać w siedzibie Urzędu Gminy Słupsk, ul. Sportowa nr 34, budynek B; w sprawie sprzedaży pok. nr 12 i pod nr telefonu 59 842 84 60 wew. 53 (Justyna Zbijowska, Adam Bakinowski) oraz na stronie internetowej www.gminaslupsk.pl „Przetargi", „Ogłoszenia i zawiadomienia", www.dzialki.gminaslupsk.pl Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: Al. Niepodległości 26/U1,70-412 Szczecin, tel. 914813 310 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ MOTORYZACJA ■ PRACA i ZDROWIE i USŁUGI i TURYSTYKA ■ BANK KWATER ■ ZWIERZĘTA ■ ROŚLINY, OGRODY i MATRYMONIALNE i RÓŻNE i KOMUNIKATY ■ ŻYCZENIA /PODZIĘKOWANIA ■ GASTRONOMIA ■ ROLNICZE ■ TOWARZYSKIE Nieruchomości MIESZKANIA-SPRZEDAM DWUPOKOJOWE dwustronne 46m 3p Koszalin Kolejowa 662108108 AUTOPROMOCJA Wtorek się liczy Kup dziennik ze Strefą Biznesu gs24.pl gp24.pl gk24.pl MIESZKANIA - WYNAJMĘ FAJNE, dwupokojowe z garażem, w centrum Koszalina, tel. 601-999-123 msia GARAŻE Blaszane BRAMY Garażowe Najniższe CENY Różne wymiary Transport cały kraj Montaż GRATIS Dogodne RATY 94-318-80-02 58-588-36-02 59-727-30-74 isBsm 91-311-11-94 95-737-63-39 512-853-323 onstal-gar POŚREDNICTWO OMEGA WYCENY OBRÓT SŁUPSK, UL. STARZYŃSKIEGO 11 tel. 59 841 44 20; 601 654 572; www.nieruchomosci.slupsk.pl omega@nieruchomosci.slupsk.pl Handlowe FILMY, MUZYKA KUPIĘ PŁYTY WINYLOWE 609 155 327 SPORT I REKREACJA TANIO rowery używane 508-436-420. Motoryzacja OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 AUTOKONSERWACJA 883080883. Nauka KURSY/SZKOLENIA HAGA kursy, koparko-ładowarka, koparka, ładowarka, walec, spycharka, przecinarki, rusztowania tel. 575 521549 www.ehaga.pl ZATRUDNIĘ WORK CENTRECKRAZ 7098) - Praca w Holandii (od zaraz)! Tel. 77/441-06-54,533-155-868, 739-230-594,533-966-678, 533-111-037,519-138-005 www. workcentre.com.pl ZATRUDNIMY murarza oraz płytkarza. Zapewniamy zakwaterowanie. Praca na terenie Przecławia (k.Szczecina). Tel: 604075548. !f* ' i Wyjedź do pracy w opiece w okresie wakacji Sentium- firma godna zaufania Nie ryzykuj! Pracuj z najlepszymi! Wałbrzych, Rynek 13, 518733727,690430349 Zdrowie NEUROLOGIA SPEC. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364. ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO 59/8430465 Serwis RTV, LCD, plazma NAPRAWA RTV, wszystkie typy, anteny, bezpłatny dojazd, tel. 94345-74-61 PRALKI Naprawa w domu. 603775878 BUD0WLAN0-REM0NT0WE MALOWANIE dachów788-016-988 REMONTY mieszkań 537-920-784. REMONTY od A do Z tel.660-683-933 RENOWACJE, wykończenia. Koszalin, 508366182. INSTALACYJNE HYDRAULICZNE, tel. 607703135. PORZĄDKOWE SPRZĄTANIE strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w bigbagach, 607-703-135. Turystyka KRAJ - GÓRY PROMOCJA od 90 zł/os. w tym 2 posiłki. TYLICZ k/Krynicy G., pok. z łaz.+TV, bilard, parking 18/471-13-86 KRAJ - MORZE ŁEBA, tanie pokoje z łaz. 603-471-715 Różne ZŁOM kupię, potną, przyjadę i odbiorę, tel. 607703135. Rolnicze MASZYNY ROLNICZE KUPIĘ ciągniki, przyczepy, maszyny rolne. Tel. 535135507. ZWIERZĘTA HODOWLANE KURKI młode, odchowane oraz kury roczne sprzedam tel. 785-188-999 20 • PO GODZINACH Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 1.08.2022 Patrzymy na siebie i Borys pyta o randkę. Aja mówię -poproszę - wychodzimy na noc i zostaje niania w domu Justyna Nagłowska opowiedziała w „Twoim stylu" o związku z Borysem Szycem Z ŻYCIA GWIAZD W TELEWIZJI KRZYZOWKA NR 117 Julia Wieniawa zapozowała z plastrami na twarzy „Odkryłam świetne miejsce, gdzie Marcin wykonał mi liftin-gujący masaż kobido (tak, mężczyzna jak się okazuje potrafi zrobić genialny masaż twarzy) i nakleił mi taśmy, które podtrzymują efekt. Jestem tak zadowolona, że szok" -zwróciła się do fanów na In-stagramie. Czarne plastry nie powstrzymały celebrytki przed wyjściem z domu. Ewa Chodakowska musiała wyjechać z Grecji Trenerka opublikowała zdjęcie, na którym jest smutna, i podpisała je: „Nie mam zamiaru udawać, że u mnie zawsze wszystko spływa mlekiem i miodem. Przed nami przymusowa przerwa od greckiej sielanki. (...) Czeka mnie zabieg - pilna sprawa - który niestety wyklucza mnie z naszego wyzwania". Alicja Bachleda Curuś zachwyca się Wenecją Alicja Bachleda-Curuś przeżywa właśnie włoskie wakacje. Tym razem gwiazda wybrała się do Wenecji, skąd publikuje zdjęcia w mediach społecznościowych, na których widać ją w towarzystwie przyjaciółek. „Wielka Wencja, cały czas zastanawiam się, jak to miejsce może być prawdziwe. Wszędzie tyle piękna! Sztuka, jedzenie, przyjaciele" - podpisała fotografie. Z jej relacji wiemy na przykład, że aktorka pływała gondolą, ale uwagę internautów zwróciły zwłaszcza jej okulary za 650 euro. Najmniejsze kraje Europy TVP Dokument, 17:05 Seria o najmniejszych państwach Europy. Andora, Liechtenstein, Luksemburg, Malta, Monako i San Marino są bardzo łatwe do przeoczenia. Są wciśnięte między największe kraje. Niemniej jednak udało im się zachować własne tradycje oraz florę i faunę. Kryminalni: Misja śląska TVN 7, 20:00 Na Śląsku grasuje Grabarz, seryjny morderca, który chowa ofiary żywcem. Jego idolem jest Wampir z Zagłębia... Pełnometrażowy film na podstawie trzech odcinków 4. serii serialu. Powstanie warszawskie TVP 1,22:00 Zrekonstruowane i pokolorowane kroniki, obrazujące dramat 63 powstańczych dni. W zmontowany w całości z materiałów dokumentalnych materiał został wpleciony wątek fabularny. Podziemna armia Polsat Viasat History HD, 22:00 Wyjątkowa seria dokumentalna opowiadająca o tym, jak polski ruch oporu podjął walkę z okupantem i zmienił przebieg II wojny światowej Historią Polskiego Państwa Podziemnego, największej partyzantki antyhitlerowskiej w okupowanej Europie. Poznamy dzieje ludzi, którzy wykazali się niezwykłą odwagą i zmienili bieg II wojny światowej. Poziomo: 3) sterta gałęzi przygotowana do podpalenia, 6) Najwyższa ... Kontroli, 11) ogłoszenie na słupie, 12) wiekowy budynek do rozbiórki, 13) atrybut porucznika Kojaka, 14) ... Niebiańskiego Spokoju w Pekinie, 15) liczydło w starożytnej Grecji, 16) odmiana wierzby wykorzystywana w wikliniarstwie, 17) pleciona, słodka bułka, 18) dawne skarpety wojskowe, 19) wymierzane rózgą lub pejczem, 20) miasto z Cmentarzem Łyczakowskim, 21) duża bryła kamienna, 24) utwór o tematyce żałobnej, 25) choroba układu oddechowego, dychawica, 30) np. kabała stawiana z kart, 31) niewielki obiekt latający, 32) ćwiczy na poligonie, 33) szalejący, wielki ogień, 36) świąteczny dzień w judaizmie, 40) szelma, huncwot, gagatek, 41) malec w stadninie, 42) pieniądze w gwarze góralskiej, 43) niewola u Tatarów, 44) np. „Moda na sukces". Pionowo: 1) zaczyn chlebowy na żurek, 2) pierwsza kromka z chleba, 3) szczelina między deskami, 4) wiosną pracują w polu, 5) poszukiwany przez rozbitka, 6) największe miasto Krety, 7) ciuciubabka lub w chowanego, 8) mała sypialnia bez okna, 9) zatyczka beczki, czop, 10) ma węża w kieszeni, kutwa, 22) fotel o esowato wygiętych nogach, 23) polowe w harcerskim namiocie, 26) wybierała się za morze, 27) święte miasto islamu, 28) sprzęt służący do siedzenia lub spania, 29) popularny napój chlebowy, 33) spokój wewnętrzny, harmonia, 34) owoc drzewa liściastego, 35) pisząca część ołówka, 37) karacena dla rycerza, 38) miłośnik libacji, birbant, 39) bogatka lub czubatka. 6) największe miasto Krety, 7) ciuciubabka lub w chowanego, 8) mała sypialnia bez okna, 9) zatyczka beczki, czop, 10) ma węża w kieszeni, kutwa, 22) fotel o esowato wygiętych nogach, 23) polowe w harcerskim namiocie, 26) wybierała się za morze, 27) święte miasto islamu, 28) sprzęt służący do siedzenia lub spania, 29) popularny napój chlebowy, 33) spokój wewnętrzny, harmonia, 34) owoc drzewa liściastego, 35) pisząca część ołówka, 37) karacena dla rycerza, 38) miłośnik libacji, birbant, 39) bogatka lub czubatka. ROZWIĄZANIE NR 116 ALIFABET ROZWIĄZANIE NR 116 HOROSKOP Wodnik (20.01-18.02) Spotkasz dzisiaj osobę, która wywrze na Tobie duże wrażenie. Horoskop dzienny mówi, że postanowisz ją w czymś naśladować... Ryby (19.02-20.03) Horoskop na dziś bardzo wyraźnie zapowiada, że refleksyjny nastrój będzie po południu i wieczorem Twoim nieodłącznym towarzyszem. Baran (21.03 -19.04) Ktoś z kim spędzasz dużo czasu będzie dzisiaj w kiepskim nastroju. Horoskop dzienny na poniedziałek mówi, że musisz coś z tym zrobić. Byk (20.04-20.05) Możesz liczyć na wyjątkowe powodzenie we wszystkich podejmowanych działaniach. Horoskop dzienny zapowiada, że niektórzy ludzie Ci tego pozazdroszczą... Bliźnięta (21.05 -21.06) Horoskop na dziś wyraźnie zapowiada, że Twoje relacje z otoczeniem będą układać się wyjątkowo poprawnie. Rak (22.06-22.07) Nie zgadzaj się na składane Ci propozycje. Horoskop dzienny na poniedziałek ostrzega, że niektórymi będą stały niezbyt czyste intencje. Lew (23.07-22.08) Horoskop dzienny zapowiada, że ktoś złoży Ci dzisiaj deklaracje pomocy, ale prawdopodobnie nie będzie miał ochoty się z niej wywiązać. Panna (23.08-22.09) Wykażesz się dzisiaj wyjątko-wową spostrzegawczością. Horoskop na dziś radzi, nikt nawet nie próbował przed Tobą czegokolwiek ukrywać. Waga (23.09-22.10) Horoskop dzienny na poniedziałek mówi, że nawiążesz porozumienie z osobą, która rzadko dopuszcza innych do swojej strefy prywatności. Skorpion (23.10 - 21.11) Nie ustępuj dzisiaj, jeśli na Twojej drodze do obranego celu pojawią się problemy. Horoskop dzienny zapowiada, że upór Ci się opłaci. Strzelec (22.11-21.12) Horoskop na dziś bardzo wyraźnie zapowiada, że ktoś będzie dzisiaj głośno krytykował efekty podejmowanych przez Ciebie zadań. Koziorożec (22.12 -19.01) Zaangażujesz się w zadania realizowane przez innych. Horoskop dzienny na poniedziałek mówi, że Wasza współpraca będzie owocna. Głos Redaktor naczelny Przemysław Szymańczyk, Z-cy red. nacz.: Martin Stefanowski, Wojciech Frelichowski, Ynona Husaim-Sobecka. Prezes oddziału PiotrGrabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu RobertGromowski. Redakcja. SŁUPSK, ul. Henryka Poboznegol9,teL598488100, redakqigp24@polskapress.pl KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, teL94J473552.redakqa.gk24@po4skapress.pl, SZCZECIN, Al. Niepodle^ośd 26/U1, teL914813300jedakqags24@pobkapress.pl. Druk Polska Press Oddział Poligrafia 75-846 Koszalin, Słowiańska 3a. POLSKA PRESS GRUPA Wydawca Polska Press Sp. z 0.0. ul. Domaniewska45,02-672 Warszawa, tel. 2220144 00, fax: 22 2014410 Prezes zarządu Tomasz Przybek Członek zarządu Dorota Kania Członek zarządu Małgorzata Skorwider Członek zarządu MiłoszSzulc www.gp24.pl www.gk24.pl www.gs24.pl ©® - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński Dyrektor marketingu, Rzecznik prasowy Wojciech Paczyński wojciech.paczynski@polskapress.pi Dyrektor kolportażu Karol Wlazło Agencja Al P kontakt@aip24^pl PBC III Powstanie Warszawskie PONIEDZIAŁEK 1 SIERPNIA 2022 ZAKAZANE PIOSENKI. WALKA Z PIEŚNIĄ NA USTACH W sierpniu 1944 roku Warszawa była rozśpiewana. „Hej, chłopcy, bagnet na broń!" nucono w podwórkach. Jan Ekier na fortepianie grał Chopina, a powstańcza radiostacja emitowała „Warszawiankę" - Patrząc na to, możemy odpowiedzieć sobie na pytanie, czym było Powstanie - wyjaśnia dr Szymon Niedziela 15 sierpnia 1944 r. Grupa powstańców przed występami z okazji Święta Żołnierza na podwórzu kamienicy w rejonie ulicy Marszałkowskiej PIOTR WRÓBLEWSKI Powiśle. Okolice ulicy Okólnik. Na placu zgrupowanie „Kry-bar" składa powstańczą przysięgę. Nagle otwierają się okna Konserwatorium Muzycznego. Elżbieta Kostrzewska wychyla się i pięknym sopranem śpiewa „Ave Maria". Wieczorem wielu z młodych żołnierzy, by odpocząć po całodziennych bombardowaniach, wchodziła w podwórka, siadała przy kapliczkach i słuchała muzyki. Albo szli do liceum Staszica. Tam koncertowano niemal codziennie. „(Z kuzynką - red.) poszłyśmy na koncert, który był dla Powstańców, w liceum Staszica. Ponieważ nasz dom to cztery podwórka razem, taka duża studnia, to były przebite przejścia na wszystkie podwórka i tym przejściem myśmy przeszły do gimnazjum Staszica. Mama oczywiście nas wszędzie szukała, no i w tym momencie wpadł pocisk i te odłamki się na nią posypały. Na szczęście nic się nie stało" - wspominała Alina Bo-rusiewicz-Mazek. Muzyka, mimo okrucieństwa wojny, masakry ludności cywilnej i trudnego położenia, była zarówno dla cywilów, jak i Powstańców niezwykle ważna. Dodawała otuchy, pokrzepiała, a czasem pozwalała na chwilę wytchnienia od walki. Według oficjalnych danych od początku Powstania do 22 sierpnia 1944 Wydział Propagandy Armii Krajowej zatwierdził aż 35 koncertów. Na każdym z nich występowali tylko muzycy o nieskazitelnej opinii, niekolaborujący z wrogiem. Z licencją od AK. Ale wydarzeń było znacznie więcej. Śpiewano przy kapliczkach, w domach, w szpitalach i na barykadach. Powstańcze piosenki grała także radiostacja „Błyskawica". Nadawała od 8 sierpnia, a na początku i końcu każdego programu obowiązkowo puszczano „Warszawiankę". Niejeden żołnierz miał po jej wysłuchaniu szklane oczy. - Fenomen tego zjawiska jest tak silny, że nie sposób opowiadać o Powstaniu Warszawskim i o okupowanej Warszawie, pomijając wątki muzyczne. Pieśń towarzyszyła nam nie tylko w roku 1944, ale także w roku 1410, gdy rycerstwo śpiewało „Bogurodzicę". Minęło kilkaset lat i w 1944 roku w Warszawie podczas Powstania również Powstańcy śpiewali piosenki. Pieśń stała się skarbem narodowym oraz swego rodzaju „orężem" - mówi nam dr Szymon Niedziela, historyk z Muzeum Powstania Warszawskiego. Jak dodaje, były to pieśni narodowo-patriotyczne, a także religijne. Choć trzeba wspomnieć, że nie brakowało także lżejszych, a nawet żartobliwych piosenek. Jedną z nich jest „Sanitariuszka Małgorzatka" autorstwa Mirosława Jezierskiego ps. „Kamisz", opisująca wojenne zauroczenie pewną kobietą, która pracowała w jednym z powstańczych szpitali. A gdy nadarzy ci się gratka Że cię postrzelą wprawy but To cię opatrzy „Małgorzatka" Słodsza niż przydziałowy miód. h.!.J-J,!M.I.!r^Ul!^rl.ll.!i!..l Wieczór, 15 sierpnia 1944 roku. Gmach Wydziału Architektury Uniwersytetu Warszawskiego na rogu Lwowskiej i Koszykowej. Polacy świętowali wtedy Dzień Żołnierza, rocznicę Cudu nad Wisłą, a zarazem kościelne święto Matki Bożej Zielnej. W eleganckiej auli tłumy Powstańców i zwyczajnych mieszkańców Warszawy. Za fortepianem siada światowej sławy pianista Jan Ekier ps. „Janosik" i gra zakazane przez Niemców utwory Fryderyka Chopina, ku pokrzepieniu serc walczących. Ze wspomnień profesora wynika, że w czasie koncertu do sali wpadł pocisk artyleryjski. Ekier w czasie Powstania zagrał około 30 koncertów. Wiele z nich właśnie we wspomnianym budynku. Muzyka dodawała Powstańcom sił, była nie tylko „orężem", ale także momentem celebrowania wspólnoty, polskości. - Dowództwo Powstania podjęło decyzję, żeby społeczeństwo Warszawy widziało, że świętujemy 15 sierpnia. Cieszymy się, ale pełni trwogi. Mamy zasoby ikonograficzne, które pokazują, że tego dnia nawet orkiestra wojskowa śpiewała. Ktoś powie: „Po co to wszystko? Przecież nie mają amunicji i broni, są w bardzo trudnym położeniu." Ale patrząc na ten dzień, możemy odpowiedzieć sobie na pytanie, czym było Powstanie. Nie tylko zrywem militarnym, ale także uchwyceniem kilku chwil i momentów normalności. Po wielu latach okrutnej okupacji nie dość, że dookoła są barwy biało-czerwone, to mamy jeszcze ten oddech polskości -tłumaczy dr Niedziela. W tym miejscu trzeba przypomnieć najbardziej znaną piosenkę sierpnia 1944 -„Hej, chłopcy, bagnet na broń". Napisała ją Krystyna Krahelska w lutym 1943 roku w konspiracyjnym mieszkaniu przy ul. Czarnieckiego na Żoliborzu. Szybko zaczęła być śpiewana w konspiracyjnej Warszawie. Ale prawdziwą popularność osiągnęła w sierpniu 1944 roku. Puszczano ją przez radiostację „Błyskawica", śpiewano na koncertach, nucono na barykadach i w podwórkach. „Hej, chłopcy, bagnet na broń! Długa droga, daleka przed nami, Mocne serca, a w ręku karabin, Granaty w dłoniach i bagnet na broni". Powstańcy wspominają, że była to ulubiona pieśń batalionu „Parasol" wywodzącego się z harcerzy. Z całą pewnością był to jeden z najbardziej rozśpiewanych oddziałów podczas Powstania Warszawskiego. Inna pieśń dokumentująca ich walkę na Woli to „Pałacyk Michla" z niemal kultowym fragmentem „Choć na „tygrysy" (czołgi - red.) mają visy (rodzaj pistoletu -red.) to warszawiaki, fajne chłopaki - są!". Do tej pieśni często wracał Mieczysław Fogg, również uczestnik Powstania, śpiewający na barykadach. Po wojnie kontynuował swoją wielką karierę. Zupełnie inaczej potoczyły się losy Krystyny Krahelskiej. Poetka, autorka „Hej, chłopcy, bagnet na broń!" już 1 sierpnia, jako sanitariuszka, ruszyła z pomocą koledze rannemu podczas szturmu na budynek Domu Prasy przy ul. Marszałkowskiej. W momencie ratowania została trzykrotnie trafiona pociskiem w klatkę piersiową. Mimo szybkiej pomocy i operacji w szpitalu przy ul. Polnej zmarła nad ranem 2 sierpnia. Na jej pomniku wyryto tytuł pieśni „Hej, chłopcy, bagnet na broń!". Wizerunek Krahel-skiej przetrwał do dziś, bowiem to na jej podobieństwo -jeszcze przed wojną - stworzono pomnik Syrenki Warszawskiej. Piosenki podnosiły ducha Powstańców i pozwalały nieco z boku spojrzeć na tragedię wojny.. Powstańcy śpiewali w chwilach wolnych od walki.. Najbardziej umuzykalniony był batalion „Parasol" PONIEDZIAŁEK 1 SIERPNIA 2022 Powstanie Warszawskie III POWSTANCZF SMKCFSY MILITARNE W czasie trwającego dwa miesiące zrywu powstańcy pokazali, że potrafią gromić przeważające siły Niemców. Do historii przeszły m.in. heroiczna obrona Woli, walki o Stare Miasto i Powiśle. Oto kilka największych powstańczych sukcesów militarnych. Żołnierze Kolegium „A" - elitarnej jednostki Kedywu Okręgu Warszawskiego AK. Okolice ul. Stawki MARIUSZ GRABOWSKI Zajęcie niemieckich magazynów na Stawkach było największym sukcesem pierwszego dnia walk w Warszawie. Zdobyto duże ilości mundurów, oporządzenia, butów, konserw, cukru i innych artykułów spożywczych. Wyczyn żołnierzy oddziału por. Stanisława Janusza Sosabowskiego „Sasinka" z Oddziału Dyspozycyjnego „A" Kedywu Okręgu Warszawskiego uratował bowiem od głodu wielu warszawiaków. „Nie wiedzieliśmy, co w tych magazynach się znajduje. Znaleźliśmy tam dwierze-czy: żywność i masę niemieckich mundurów, tzw. panterek. »Panterki« zrobiły z nas coś w rodzaju umundurowanego wojska, a po drugie uratowały nas 30 sierpnia, podczas akcji przebicia do Śródmieścia" -wspominał Stanisław LiMemik „Stach". Powstańcy utrzymali ten teren przez ponad tydzień. 9 sierpnia teren magazynów na Stawkach zaczął przechodzić z rąk do rąk. Ostatecznie Stawek nie udało się utrzymać 13 sierpnia Niemcy przypuścili potężne natarcie na północne i zachodnie linie obrony Starówki. Po kilku godzinach ciężkiej walki oddziały AK straciły ostatecznie Stawki. Pierścień wojsk niemieckich zamknął się wokół Starego Miasta. Zdobycie Poczty Głównej. W drugim dniu powstania żołnierze dwóch plutonów z kompanii „Wigry" batalionu „Kiliński" zdobyli gmach Poczty Głównej przy placu Napoleona. Do atakujących przyłączyły się inne oddziały po zdobyciu wyznaczonych im obiektów. Atak na pocztę i sierpnia załamał się pod silnym niemieckim ostrzałem, jednak powstańcy zdobyli w jego okolicach kilka budynków. Osamotniony w swoim rejonie niemiecki punkt oporu trzymał pod ostrzałem plac Napoleona i Świętokrzyską, zdobycie Poczty uznano za zadanie priorytetowe. 2 sierpnia ok. godz. 16 polskie oddziały przystąpiły do decydującego szturmu na Pocztę. Z rejonu ul. Świętokrzyskiej uderzyli żołnierze l. i 2. kompanii „Kilińskiego". Polacy błyskawicznie wybili wyłom w ceglanym murze, który oddzielał teren Poczty od posesji Świętokrzyska 17 i 19, po czym wdarli się na dziedziniec budynku administracyjnego. Niemcy w zasadzie zaprzestali zorganizowanego oporu, broniąc się niewielkimi grupkami w poszczególnych pomieszczeniach gmachu. Wielu usiłowało się ukryć lub poddawało się przy pierwszej nadarzającej się okazji, odnotowano także przynajmniej jeden przypadek samobójstwa. W wartowni Witold Kieżun „Wypad" samodzielnie wziął do niewoli czternastu Niemców, zdobywając przy tym ręczny karabin maszynowy, 14 karabinów i 2 tys. sztuk amunicji. W górnych oknach Poczty zawisły polskie flagi, co wywołało entuzjazm wśród wojska oraz cywilów zamieszkujących pobliskie domy. Liczbę zabitych Niemców szacowano na kilkudziesięciu. W ręce powstańców wpadły znaczne ilości broni i amunicji; niewykluczone, że była to największa tego typu jednorazowa zdobycz w czasie całego powstania. 5 sierpnia 1944 roku żołnierze batalionu „Zośka" Armii Krajowej zdobyli tzw. Gęsiówkę, warowny obóz koncentracyjny - więzienie dla Żydów, przy ul. Gęsiej na Woli, na terenie zburzonego w 1943 r. getta warszawskiego. Z uwolnionych więźniów (348Żydów - obywateli kilku państw) utworzony został całkowicie ochotniczy oddział żydowski, który w zasadzie wszedł w skład harcerskiego batalionu „Zośka". Mówiąc precyzyjnie, atak na obóz przeprowadzili żołnierze plutonów Alek i Felek „Zośki", decydującąjednakrolę odegrał zdobyczny czołg Pantera, dowodzony przez Wacława Micutę. Czołgiem kierował Zdzisław Moszczeński „Ryk", celowniczym działa był Jan Bagiński-Myszkowski „Bajon", radio-strzelcem Jan Zenka „Wałek", zamkowym zaś Witold Bartnicki „Wiktor Kadłubek". Niemcy nie dostrzegli narysowanej na czołgu biało-czer-wonej szachownicy i lilijki - sądzili, że ul. Okopową jedzie ich pojazd. Ten nagle skręcił pod kątem prostym na wysokości byłej ul. Smoczej, zmiótł znajdujące się po drodze dwie barykady, ogniem działa zlikwidował dwie wieże strażnicze i po chwili wyłamał bramę obozu. Załoga niemiecka uciekła wpopłochu, szukając schronienia w budynkach Pawiaka. Dzięki zdobyciu „Gę-siówki"niety]kouratowanoży- cie więźniów, lecz także polepszono połączenie powstańcze Śródmieścia ze Starym Miastem, wcześniej ostrzeliwane przez załogę obozu - tłumaczy Brodacki. Zdobyto też znaczne ilości broni, amunicji oraz wojskowego wyposażenia. Akcja miała też ogromne znaczenie propagandowe. Zdobycie PAST-y przy Zielnej 20 sierpnia 1944 r. biało-czerwona flaga zawisła na gmachu Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej (PAST-y) przy ul. Zielnej. Zdobycie tego budynku było jednym z największych sukcesów Powstania. Już od początku zrywu żołnierze Armii Krajowej podejmowali próby zdobycia tego gmachu, obsadzonego przez niemieckich snajperów. Budynek był przed wojną drugim po Prudentialu najwyższym w Warszawie. Aby pokonać niemiecką załogę, powstańcy podpalali gmach za pomocą miotaczy ognia, zrobionych ze strażackich motopomp. Ostatecznie 20 sierpnia 1944 r. żołnierze batalionu „Kiliński", przy wsparciu innych oddziałów powstańczych, pokonali silnie uzbrojonych Niemców i zdobyli PAST-ę. Do polskiej niewoli dostało się ponad 110 niemieckich żołnierzy. Bohaterami tej akcji nie byli tylko żołnierze AK. Podczas przygotowań do ostatecznego szturmu trzeba było zamontować ładunek w mieszkaniu cywilnej kobiety. Kpt. Jerzy Ludwik Skupieński „ Jotes" osobiście przekazał jej tę wieść. Tak to wspominał: „Spotkałem starszą, bardzo przyjemną panią, na której twarzy rysowało się głębokie zaniepokojenie. Czyżby wiedziała, o co chodzi? Nie, nie wiedziała, ale przeczuwała. Wiedziałem, że po wybuchu niewiele zostanie z tego mieszkania. Nie zdziwiła się ani nie protestowała. Zaimponowała mi swoją postawą". Opanowanie przez powstańców tego budynku to jeden z symboli heroicznej walki o oswobodzenie stolicy. Sam budynek przy Zielnej zostałbar-dzo poważnie zniszczony. Pozostał w rękach powstańców -wraz z otaczającym go obszarem Śródmieścia Północnego -do dnia kapitulacji. Dwa dni po zwycięstwie na Zielnej, 22 sierpnia, polskie oddziały zdobyły też gmach tzw. Małej PAST-y (tzw. podstację telefonów) przy ul. Piusa XIl9. Byłto silny bastion niemiecki z dobrze uzbrojoną 120-osobową załogą. Kilkakrotne próby zdobycia budynku w pierwszym tygodniu sierpnia nie powiodły się. Umocniony gmach „Małej PAST-y" stanowił dotkliwy cierń na opanowanym przez powstańcówterenie. Szczególnie zagrożone było skrzyżowanie ulic Mokotowskiej, Kruczej i Piusa XI, a także Marszałkowska w rejonie dzisiejszego placu Konstytucji. Na dowódcę grupy szturmowej wyznaczony został kpt. Franciszek Malik „Piorun", cichociemny. Podporządkowano mu wydzielone grupy bojowe batalionu „Ruczaj" oraz kompanię „Stojewicza" (TadeuszaKu-liczkowskiego). W akcji wzięli też udział żołnierze z batalionu „Golski". O godz. 9 rano rozpoczęto próby podpalenia budynku frontowego Centrali Telefonicznej przy użyciu specjalnie skonstruowanego miotacza benzyny. Niemieccy strzelcy wyborowi dwukrotnie uszkodzili sprzęt, przerywając tym samym akcję. Walka przeciągała się bez skutku, choć powstańcy użyli granatników i piata. Ogodz. 17 załoga budynku wy- wiesiła żółtą flagę na znak skrajnego niebezpieczeństwa i próbowała uciec. Wychodzących Niemców zauważyli jednak powstańcy z punktu obserwacyjnego. Oblegający budynek żołnierze „Ruczaja" uderzyli od frontu, wdarli się do środka, biorąc jeńców i uwalniając zakładników. Do gmachu wpadli też powstańcy z innych oddziałów. Niemcy, którzy przebijali się do swoich w rozproszonych grupach, zostali wyłapani, a część z nich poległa. W walkach o „Małą PAST-ę" poległo ok. 20 powstańców, zaś straty wroga były większe: zginęło ok. 30 Niemców, a 76 dostało się do niewoli. Zdobyto sporo broni i amunicji. We wrześniu gmach „Telefonów" stał się ostatnią kwaterą Komendy Głównej AK. W nocy z 30 na 31 sierpnia kilkudziesięciu powstańców z kompanii „Rudy" ppor. Andrzeja Romockiego „Morro" dokonało rzeczy niemożliwej. Odcięci od oddziału, zdani tylko na własne siły, podjęli nadludzki wysiłek, aby przebić się z kapitulującego Starego Miasta do Śródmieścia. Powstańcy przebijali się przez kościół św. Antoniego, Bibliotekę Zamoyskich, Ogród Saski, Palmiamię, gmach Giełdy, ul. Królewską i Zielną. Kryli się w piwnicach. Przez cały dzień Niemcy przeszukiwali rejon -wrzucali granaty do piwnic, ostrzeliwali z ckm-ów piwnice przez okienka, wchodzili do piwnic i nasłuchiwali, wreszcie kuli w ścianach - co powstańcy odczytali jako próbę założenia miny. Po zmroku przekradli się przez Park Saski do kontrolowanych przez powstańców ruin giełdyna Królewskiej. Dla zmylenia przeciwnika żołnierze głośno mówili po niemiecku. Przydały się zdobyte na Stawkach niemieckie panterki. Ranny w twarz „Morro" przewodził przesuwającej się kolumnie. Jego kompania okazała się jedynym oddziałem, który przeszedł na południe miasta drogą „naziemną", a nie kanałami. Sam dowódca został awansowany do stopnia porucznika. Zginął 15 września1944 r., podczas lądowania pierwszego zwiadu berlingowców na Górnym Czemiakowie. IVI Powstanie Warszawskie PONIEDZIAŁEK 1 SIERPNIA 2022 RZEŹ WOLI. WYMAZYWANA ZBRODNIA WOJENNA NA I [ IDNOŚCI fYWII NFI Cywile pędzeni ulicą Wolską w pierwszych dniach sierpnia 1944 r. najprawdopodobniej w kierunku kościoła św. Wojciecha SS-Gruppenfuhrer Heinz Reinefarth (w środku) nigdy nie został osadzony za zbrodnie wojenne KAMIL JABŁCZYŃSKI Rzeź Woli to jedna ze zbrodni niem i e c k i c h na ludności polskiej, ludności Warszawy, która w żaden sposób nie została rozliczona. Odpowiadał za nią Heinz Reinefarth, który po wojnie wiódł spokojne życie między innymi jako burmistrz miasta Westerland. To właśnie między innymi tego dotyczy wystawa „Wola 1944: Wymazywanie. Zdjęcia ze śledztwa w sprawie Heinza Reinefartha". Rozmawialiśmy z jednym z jej organizatorów z Instytutu Pileckiego - Tomaszem Stefankiem. W pierwszych dniach powstania rozpoczęła się ekster-minacja mieszkańców warszawskiej dzielnicy Wola dokonana przez oddziały SS i policji niemieckiej pod dowództwem Heinza Reinefartha. W dniach 5-7 sierpnia zamordowano w bestialski sposób prawdopodobnie ponad 50 tysięcy osób. Właśnie w związku z tymi zbrodniami przygotowano wystawę „Wola 1944: Wymazywanie. Zdjęcia ze śledztwa w sprawie Heinza Reinefartha". - Pokazuje ona niemieckie zbrodnie z perspektywy ofiar i ocalonych. Tych, którzy przeżyli masowe egzekucje. Przeleżeli czasem kilka godzin, a czasem kilka dni pod ciałami innych. Opowiadamy tę historię z wykorzystaniem świadectw tych, którzy przeżyli i mogą opowiedzieć o swoich doświadczeniach, często 0stracie najbliższych. Prezentujemy także rzeczy osobiste ofiar z kolekcji Muzeum Powstania Warszawskiego. To jest próba rekonstrukcji tej historii oraz unaocznienia anatomii tej zbrodni - opowiada nam o wystawie jej kurator Tomasz Stefanek, historyk idei z Instytutu Pileckiego. Niemcy w czasie Rzezi Woli z ogromną precyzją dom po domu, ulica po ulicy wyprowadzali ludzi na ulice, dokonywali masowych egzekucji na wszystkich mężczyznach, kobietach, dzieciach, rannych i niepełnosprawnych, a także wrzucali granaty do piwnic. Stosy ciał sięgały według relacji nawet drugiego piętra budynków. Podpalano 1wysadzano szpitale. Rozkazy były jasne - mieli zabijać każ- dego napotkanego Polaka. Reinefarth informował, że ma „więcej zatrzymanych niż amunicji". Po wojnie zmieni jednak całkowicie swoją narrację. To właśnie jego rola oraz dalsze losy są kolejnym wielkim elementem tej wystawy. Osobom, które dopiero zapoznają się z tą historią, wydaje się szokujące, że nie został on w żaden sposób ukarany. Ba, przeszedł pozytywnie de-nazyfikacje i został burmistrzem miasta Westerland na wyspie Sylt - kurortu nad Morzem Bałtyckim. - Instytut Pileckiego w Berlinie, dzięki badaniom Hanny Radziejowskiej, dotarł do akt prokuratorskich z lat 60. XX wieku. Całe śledztwo w jego sprawie zakończyło się jednak fiaskiem. Nie został nawet postawiony w stan oskarżenia. W tych dokumentach znajdziemy między innymi ponad sto fotografii, które ilustrują zbrodnie niemieckie na Woli oraz odsłaniają kulisy działania powojennego wymiaru sprawiedliwości - opowiada nam Stefanek. Dodaje także, że znajdują się wśród nich zdjęcia Woli z lat 60. XX wieku. Wizję lokalną przeprowadził na miejscu Hanns von Krannhals. Był on historykiem, ekspertem od spraw wschodnich i konsultantem niemieckiej prokuratury. Dokumentując miejsca zbrodni na potrzeby śledztwa, flamastrem nanosił na zdjęcia Woli z lat 60. elementy, których już wówczas nie było: nieistniejące budynki, a także stanowiska karabinów maszynowych lub miejsca gromadzenia ciał ofiar na początku sierpnia 1944 roku. - Prokuratura niemiecka zgromadziła w istocie bardzo dużo dowodów obciążających Reinefartha. Chociażby dziennik 9. armii, w którym zapisano znaną wypowiedź Reinefartha, który skarży się, że ma mniej amunicji niż cywilów do rozstrzelania. Były też pojedyncze zeznania świadków niemieckich, które go obciążały, a przede wszystkim - dziesiątki świadectw Polaków, którzy przeżyli. Zostały one przekazane przez stronę polską w ramach pomocy prawnej - opisuje Tomasz Stefanek. Mimo to Reinefarth nie został oskarżony. Dlaczego? Okazuje się, że ówczesne prawodawstwo niemieckie bardzo utrudniało pociągnięcie dowódcy do odpowiedzialności. - Trzeba było przeprowadzić pełną rekonstrukcję procesu decyzyjnego dla każdego pojedynczego czynu zbrodniczego, każdego morderstwa. To było bardzo trudne. Wśród elit prawniczych dominowali dawni naziści, ekstradycja podejrzanych była niemożliwa, upływały terminy przedawnień. Śledztwa często kończyły się umorzeniami i triumfem niesprawiedliwości - mówi nam historyk idei z Instytutu Pileckiego. Sprawa Reinefartha była jednak szeroko komentowana przez opinię publiczną i media w Polsce i w Niemczech. Trafiła na łamy prasy i do telewizji. Nagłówki, oryginalne wydania tygodnika „Spiegel" z lat 60., a także fragmenty niemieckich archiwalnych filmów dokumentalnych także zobaczymy na wystawie. Głośne śledztwo zakończyło karierę polityczną Reinefartha, który jednak wciąż pracował jako adwokat i zmarł nieosą-dzony. W latach 70. dotarł do niego Krzysztof Kąkolewski. W swojej książce „Co u pana słychać?" rozmawiał z byłymi przedstawicielami HI Rzeszy, którzy popełniali zbrodnie wojenne, a potem wiedli spokojne życie. Reinefarth nie czuł się winny, sugerował, że potępiał egzekucje i je odwoływał, jeśli miał 0nich meldunki. Tłumaczył się jednak, że w Powstaniu walczyli wszyscy także kobiety i dzieci, dlatego żołnierze do nich strzelali. Tę wyuczoną formułkę powtarzał też w dokumencie, który przygotowała w podobnym okresie niemiecka telewizja. 10 lipca 2014 parlamentarzyści Szlezwika-Holsztynu w przyjętej jednogłośnie specjalnej uchwale wyrazili ubolewanie, że zbrodniarz wojenny, jakim był Reinefarth, mógł zostać posłem landtagu 1poprosili ofiary o wybaczenie. Kilka tygodni wcześniej Rada Miasta Westerland podjęła decyzję o odsłonięciu 31 lipca 2014 na budynku ratusza tablicy pamiątkowej poświęconej powstaniu warszawskiemu i zbrodniom popełnionym przez Reinefartha. Tablica po polsku i niemiecku, napis brzmi: Zawstydzeni pochylamy się nad ofiarami z nadzieją na pojednanie. Wystawa „Wola 1944: Wymazywanie. Zdjęcia ze śledztwa w sprawie Heinza Reinefartha" będzie pokazywana w Niemczech w Szle-zwiku-Holsztynie w języku niemieckim i angielskim. Organizacja wystawy, prezentowanej w Muzeum Powstania Warszawskiego, jest możliwa dzięki wieloletnim badaniom Hanny Radziejowskiej oraz rozbudowanemu programowi archiwalnemu Instytutu Pileckiego. W toku kwerend udało się dotrzeć do akt śledztwa w sprawie Heinza Reinefartha, przechowywanych w Lande-sarchiv Schleswig-Holstein, zawierających wiele niepublikowanych dotąd zdjęć i dokumentów. Piątek, 14.10.2022 OŚWIATA Co się dzieje z zawodem nauczyciela? Takich barków kadry nie było od lat. str. 6-7 ŚWIAT 60 lat temu świat stanął na krawędzi wojny atomowej. Kryzys na Kubie, czyli apogeum zwarcia ZSRR i USA. str. 8 munM Kiedy upadną ostatni dyktatorzy w Europie str. 4-5 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 14.10.2022 Dorota Kania, redaktor naczelna Polska Press DEMOLOWANIE WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI rwa demolowanie wymiaru sprawiedliwości, a celem tych działań jest wprowadzenie totalnej anarchii prawnej. Wpisująsię wtoostat-nie decyzje Senatu, a ściślej mówiąc marszałka Tomasza Grodzkiego, za którego aprobatą wybrano ławników Sądu Najwyższego, którzy będą uczestniczyć w rozpoznawaniu skarg nadzwyczajnych oraz spraw dyscyplinarnych m.in. sędziów. Nowi ławnicy to zgłoszeni przez KOD wielbiciele wulgarnego internetowego profilu „SokzBuraka" i zwolennicy opozycji jasno deklaruj ący swoje poglądy w mediach społecznościowych. Cóż z tego, że ich wybór kłód się z zasadami ustawy, według której ławnikiem powinna być osoba nieskazitelnego charakteru? Cóż z tego, że ich wybór jest upolitycznieniem Sądu Najwyższego? Dla senatorów opozycji i samego marszałka Grodzkiego nie ma to żadnego znaczenia. Marszałka, który - przypomnę - przy pomocy swoich kolegów senatorów chowa się za immunitetem, który chce mu uchylić prokuratura, by postawić zarzuty korzyści majątkowych od pacjentów lub ichbliskich. Sytuacja z wyborem ławników do Sądu Najwyższego pokazała totalną hipokryzję opozycji, która od lat krzyczy o rzekomym upolitycznianiu wymiaru sprawiedliwości. Podobnie zresztą, jak sprzyjające jej media - wystarczy sięgnąć do publikacji Ewy Siedleckiej z tygodnika „Polityka". W jednym ze swoich artykułów opublikowała listę Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia", (które słynie z politycznych wystąpień), gdzie wymieniono nazwiska „prześladowanych" sędziów i prokuratorów. Znalazły się na niej nazwiska osób, co do których były spore wątpliwości w czasach rządów PO-PSL. Wystarczy wymienić prokuratora Jerzego Mierzewskiego, którego niektórzy dziennikarze kreują na superbohatera i pogromcę mafii. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna; wystarczy wymienić najgłośniejszą sprawę prowadzonąprzez Mierzewskiego, czyli sprawę zabójstwabyłegokomendantapolicji Marka Papały. Śledztwo było fatalnie prowadzone: wniesiony przez Mierzewskiego akt oskarżenia został obalony w sądzie, a pruszkowscy gangsterzy - rzekomo odpowiedzialni za tę zbrodnię - uniewinnieni. Po zwrocie sprawy do prokuratury Mierzewskiemu odebrano śledztwo i zostało wszczęte postępowanie w sprawie jego utrudniania. To wszystko działo się w czasie rządów PO-PSL, o czym ani Ewa Siedlecka, ani też „Iustitia" nie wspomnieli. Podobnie jak o kilku innych wymienionych przez nich „uciemiężonych" prokuratorach - m.in. Annie H. czy też Annie Adamiak, które miały dotknąć „miękkie represje", czyli zdegradowanie. Przypomnijmy więc, Anna H. została prawomocnie skazana na wyrok bezwzględnego więzienia za szereg przestępstw korupcyjnych w związku z aferą podkarpacką. Z kolei działania Anny Adamiak w 2011 zaprowadziły białoruskiego opozycjonistę, dziś laureata Pokojowej Nagrody Nobla Alesia Bialackiego do aresztu. Prok. Adamiak pracowała wówczas w departamencie współpracy międzynarodowej w Prokuraturze Generalnej - była referentem w sprawie, która zakończyła się udzieleniem Białorusi pomocy prawnej polegającej na przekazaniu reżimowi w Mińsku danych o przepływach na koncie Bialackiego, gdzie zbierane były pieniądze na działalność opozycyjną. Dziś prok. Adamiak, znana z krytyki obecnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, jest kreowana na ofiarę przez media sprzyjające totalnej opozycji. Podobnie zresztą jak sędzia Waldemar Żurek czy Paweł Juszczyszyn, wobec którychbyłyprowadzonepostępowania dyscyplinarne. Opozyęjaiwspierającejąmedianie zajmują się krzywdami, jakie realnie wyrządzili ludziom tzw. ofiary represji PiS - zamiast tego są nagłaśniane działania sędziów i prokuratorów podejmowane przez nich w Brukseli, a skierowane przeciwko Polsce. Te wspierane przez opozycję przedsięwzięcia sprowadzają się dojednego wspólnego mianownika - zatrzymania za wszelką cenę reformy wymiaru sprawiedliwości, bez względu na to, jakie będą tego konsekwencje. Artur Kiełbasiński, redaktor naczelny „Dziennika Bałtyckiego" PREZYDENCI W ŚWIETLE FLESZY CZY NA BUDOWIE? ięcej samorządów czy mniej samorządów? A przede wszystkim, na czym skupionych? Do stawiania takich pytań zmuszają nas ostatnie tygodnie i kryzysy: wojenny i energetyczny. I są to pytania kluczowe dla naszego rozwoju. Nie lubię deklaracji ogólnych, ale tutaj taka jest konieczna. Jestem fanem samorządu terytorialnego. Bo teoretycznie nie ma lepszej sytu-aqi niż taka, gdy mieszkańcy miast, gmin czy powiatów wybierają sobie władze - radnych, ale też prezydentów, wójtów, burmistrzów. Normą powinno być, że sprawy lokalne i regionalne załatwia się „blisko". I „blisko" oznacza tu zarówno kwestę odległości, jak też kwestię „mentalności". Tyle teorii. Teorii, którą wspieram. Teraz praktyka. A tu niestetyjest nieco gorzej. Ze zdumieniem obserwowałem „protest" samorządowców związany z kryzysem energetycznym. I nie jest to zdumienie wywołane problemami. Tak, w całej Unii mamy dziś problemy z energią, z cenami, z inflacją. Bo to efekt globalnych zjawisk, a głównie napaści Rosji na Ukrainę. I te problemy trzeba rozwiązywać. Pytanie jednak, czy miejsce samorządowców jest na manifestacji czy przy biurku, ewentualnie stole rozmów. Zamiast prezydentów wielkich miast na ulicy, wolałbym oglądać ich konferencje, spotkania z gotowymi projektami ustaw i rozporządzeń. Lub choćby założeniami tych ustaw. A jak rząd te propozycje zignoruje, zapraszam do krytyki i dyskusji. Po co zatem manifestacja samorządowców? Odpowiedź jest prosta. Tu nie chodziło głównie o załatwienie problemów, tylko okazanie politycznego niezadowolenia. Manifestacja problemu nie rozwiąże, ale w obliczu nadchodzących wyborów (różnych szczebli), „warto pokazać się" w telewizyjnych migawkach. Ale najważniejszy kłopot jest zupełnie inny. Bo tą kwestią są priorytety, jalae powinny kierować pracą samorządów. W tej chwili samorządowcy wyrastają na „medialnych celebrytów". Przecinają wstęgi, otwierają inwestycje, goszczą w telewizjach śniadaniowych. Ogrzewają się w świetle aktywności kulturalnych albo pokazują się na manifestacjach ulicznych. Ich prawo, ale to nie powinno wypierać podstawowej działalności samorządowców. Tym bardziej, że wyzwania przed samorządami są ogromne. Od lat skarżymy się na betonozę w polskich miastach. Łatwo i wygodnie wskazać winnego -to deweloper. Rzecz w tym, że deweloper buduje tak, jak mu plan i nadzór budowlany pomagają. A kwestie planistyczne to domena samorządów. Przez lata panował niepisany układ - deweloper może budować gęsto, bo wtedy zapłaci więcej za grunt. A mieszkańcy? Kto by się z nimi liczył. Kolejna kwestia do załatwienia przez samorządowców, to sprawa budownictwa komunalnego. W różnej formie - od klasycznych lokali komunalnych, przez socjalne, po TBS. Najkrócej mówiąc, ta sfera działalności miast kuleje. Za oczywiste przyjmujemy, że mieszkania budują deweloperzy, a statystyki oddawanych do użytku mieszkań tylko nas w tym utwierdzają. To wielka porażka samorządów. Mamy w końcu paradoks z wyludnianiem się miast. Im atrakcyjniejsze, tym mniej stałych mieszkańców, a więcej turystów. Wystarczy spojrzeć, jak sytuacja wygląda np. w Helu czy Sopocie, by zobaczyć skalę zjawiska. Niestety, nie widzę twardych projektów ograniczających wszechwładzę platform wynajmujących mieszkania. Bo nawet jeśli uregulowanie tych kwestii powinno nastąpić w drodze ustawy, to oczekuję, że miasta będą za takimi rozwiązaniami mocno lobbować. Niekoniecznie na ulicach w trakcie manifestacji. ^ ^ SWIATŁANA CICHANOUSKA, LIDERKA BIAŁORUSKIEJ OPOZYCJI Siły zbrojne Białorusi nie staną po stronie Rosji w wojnie przeciw Ukrainie; białoruskie społeczeństwo jest przeciwko agresji Głos Dziennik Pomorza Piątek, 14.10.2022 PULS • 3 Wbrew popularnej opinii zmasowana poniedziałkowa ofensywa rakietowa Rosjan nie jest zemstą za atak na most Krymski. To znaczy, tak też ją można traktować, ale to tylko zbieg okoliczności. Przygotowania do powietrznej operacji przeciwko Ukrainie rozpoczęły się wcześniej, już po ostatnich klęskach Rosjan na lądzie. I fakt postawienia na czele wszystkich rosyjskich sił walczących z Ukrainą dowódcy sił powietrznych tylko potwierdza, że to nie najnowszy plan. Co więcej, wskazuje, że na poniedziałkowych nalotach się nie skończy, że to początek dłuższej poważnej kampanii powietrznej Rosji. Ulubieniec partii wojny Rosyjskie ministerstwo obrony ogłosiło decyzję o obsadzeniu stanowiska dowódcy sił na Ukrainie 8 października. Nowością jest nie tylko postać dowódcy, ale też sam fakt, że po raz pierwszy oficjalnie Moskwa ogłosiła, że jest tylko jeden dowódca wszystkich sił rosyjskich na Ukrainie. Do tej pory, od 24 lutego, zawsze była mowa 0kilku dowódcach poszczególnych dużych zgrupowań/frontów. Oczywiście byłahistoria generała Aleksandra Dwomikowa, też weterana z Syrii, który na początku kwietnia miał być wyznaczony głównodowodzącym wszystkimi siłami na Ukrainie, ale to były tylko doniesienia nieoficjalne. Moskwa nigdy tego nie potwierdziła. Generał uchodzi za bliskiego doradcę wojskowego Putina. To Surowildn był pomysłodawcą bombardowania cywilnej infrastruktury technicznej na Ukrainie, na wzór podobnych działań w Syrii, gdzie podległe generałowi siły dokonywały zmasowanego ostrzału miast, w którym zginęły tysiące cywili. Nominację Surowikina z radością przyjęli zwolennicy zaostrzenia wojny z Ukrainą, z Ramzanem Kadyrowem i Jewgienijem Pri-gożinem na czele. Kadyrow uważa generała za „doświadczonego, obdarzonego silną wolą 1dalekowzrocznego dowódcę", który poprawi sytuację na Ukrainie. Prigożin, założyciel Grupy Wagnera, nazwał Surowikina „postacią legendarną". Kim jest i jak wyglądała dotychczasowa kariera człowieka, za którym Służba Bezpieczeństwa Ukrainy wydała właśnie list gończy? Kłopoty z prawem 55-letni Surowikin pochodzi z Nowosybirska. Po ukończeniu zasadniczej służby wojskowej pozostał w armii, wtedy jeszcze sowieckiej. Związał się od początku z siłami lądowymi. Krytycy Surowikina przypominają jego niechlubną rolę w krwawych wydarzeniach puczu sierpniowego 1991. Gdy w Moskwie doszło do starć sił lojalnych wobec twardogłowych Styczeń 2021. Putin z trzema obecnie najważniejszymi generałami: ministrem obrony Siergiejem Szojgu, Walerijem Gierasimowem, szefem sztabu generalnego i Siergiejem Surowikinem SIERGIEJ SUROWIKIN. RZEŹNIK Z SYRII, ULUBIENIEC PARTII WOJNY Zmasowane uderzenie rakietowe na cywilne cele Ukrainy nie zaskakuje. Wszak nowym dowódcą sił rosyjskich walczących z Ukraińcami został generał Siergiej Surowikin znany z taktyki terroryzowania ludności cywilnej w Syrii Grzegorz Kuczyński puczystów ze zwolennikami Borysa Jelcyna, do centrum miasta wezwano wojskowe pododdziały stacjonujące pod stolicą. Jedną z kolumn pojazdów opancerzonych słynnej Dywizji Ta-mańskiej dowodził kapitan Surowikin. W pobliżu tunelu przy obwodnicy moskiewskiej drogę żołnierzom zastąpili zwolennicy Jelcyna. Surowikin zażądał przejścia i oddał strzały ostrzegawcze, ale w stronę wojskowych rzucano kamieniami i butelkami. Wówczas oficer wydał rozkaz przebicia się przez tium. Pod kołami transporterów zginęło trzech demonstrantów. Po puczu, który upadł bardzo szybko, Surowikin spędził ponad pół roku w areszcie, czekając na proces. Ostatecznie jednak zarzuty wobec niego wycofano, uzasadniając to tym, że wykonywał rozkazy. To nie był ostatni jego problem z prawem. W 1995 roku, będąc studentem akademii wojskowej (wcześniej zdążył wziąć udział w rosyjskiej operacji wojskowej w pogrążonym w wojnie domowej Tadżykistanie), Surowikin stanął przed sądem pod zarzutem sprzedaży pistoletu. Nie przyznał się do winy i twierdził, że został wrobiony. Sąd wojskowy garnizonu moskiewskiego uznał go jednak za winnego. Surowikin otrzymał wyrok jednego roku więzienia w zawieszeniu, z którego później jednak zrezygnowano. W 2002 roku Surowikin ukończył Akademię Wojskową Sztabu Generalnego i już po dwóch latach znów stał się bohaterem skandalu. Pełniąc funkcję dowódcy dywizji w Je-katerynburgu, wezwał do gabinetu swojego zastępcę, pułkownika Andrieja Sztokala. Ten zastrzelił się w gabinecie po burzliwej rozmowie. Od Czeczenii do Donbasu W czerwcu 2004 roku Surowikin zostaje dowódcą 42. Dywizji Zmotoryzowanej dyslokowanej w Czeczenii. Trwa jeszcze tzw. druga wojna czeczeńska. Rosjanie już dawno opanowali sytuację w republice, ale wciąż aktywna w górach jest partyzantka. W tym okresie podkomendni Surowikina byli kilkukrotnie oskarżani o nadużycia. Najgłośniejszą sprawą była tzw. zaczystka we wsi Borodzinowka. W 2005 roku batalion Wostok wchodzący w skład dywizji zaatakował wieś. Według świadków bojownicy włamywali się do domów, rabowali i bili ludzi, a także zaczęli przepędzać mieszkańców narodowości awarskiej i rosyjskiej na podwórko szkolne. Wszystkich mężczyzn związano i położono IV1995R. SUROWIKIN STANĄŁ PRZED SĄDEM POD ZARZUTEM SPRZEDAŻY PISTOLETU. NIE PRZYZNAŁ SIĘ DO IUINYI TWIERDZIŁ, ŻE ZOSTAŁ WROBIONY twarzą do dołu na dziedzińcu szkoły. Tak spędzili sześćgodzin w strugach deszczu, bici przez żołnierzy. Po aneksji Krymu Surowikin był zaangażowany w wysyłanie na wojnę w Donbasie, „urlopowanych" wojskowych rosyjskich. Był wtedy dowódcą Wschodniego Okręgu Wojskowego. Ale zamiast na wschodzie Syberii, generał urzędował w graniczącym z Ukrainą obwodzie rostowskim. To właśnie on odpowiada za przerzut do Donbasu podległych mu pododdziałów pancernych. Stąd wzięli się tam, po stronie tzw. separatystów, słynni „buriaccy czołgiści". Zbrodnie w Syrii W marcu 2017 roku Surowikin zostaje dowódcą rosyjskiej | grupy prowadzącej operację 2 wojskową w Syrii. Pod jego dowództwem rosyjskie lotnictwo 2 wspierało z powietrza ofensywę sił wiernych Baszarowi al-Asa-dowi, co sprowadzało się głównie do terroryzowania nalotami miast znajdujących się pod kontrolą opozycji. Na jesieni 2017 roku Surowikin został mianowany naczelnym dowódcą Sił Powietrzno-Kosmicznych (rodzaj sił zbrojnych utworzony w 2015 roku, obejmujący siły powietrzne, siły powietrzno-rakietowe i siły kosmiczne), choć wcześniej nie miał z lotnictwem nic wspólnego. Podległe mu siły nadal dokonywały zbrodni wojennych w Syrii, atakując dzielnice mieszkalne, szpitale i używając broni chemicznej. Raport Humań Rights Watch z 2020 roku wymienia Surowikina wśród rosyjskich i syryjskich dowódców wojskowych, którzy mogą ponosić odpowiedzialność dowódczą (tj. odpowiedzialność za działania swoich podwładnych) za naruszenia praw człowieka podczas ofensywy na prowincję Idlib. Rosyjskie lotnictwo celowo uderzyło w infrastrukturę cywilną, w tym szpitale, pomimo możliwych ofiar. Za dokonania w syryjskiej operacji Surowikin otrzymał najwyższe odznaczenie: tytuł Bohatera Rosji. Wojna z Ukrainą 23 lutego2022, dzień przed inwazją armii rosyjskiej na Ukrainę, Surowikin wraz z kilkoma innymi wysokimi rangą oficerami wojskowymi, ministramiipropa-gandystami, został objęty sankcjami UE. Odgrywał jedną z kluczowych ról od początku inwazji. Wkrótce po tym, jak wojska rosyjskie wycofały się z Kijowa, a główne walki przeniosły się na połudrriowo-wkhodnią Ukrainę, Surowikin został jednym z pierwszych dowódców w woj-nienaUkrainie, którzy zostali oficjalnie wymienieni przez rosyjskie Ministerstwo Obrony. W czerwcu Surowikin został postawiony na czele Zgrupowania „Południe", które prowadzi działania wojennena południu Ukrainy. Ale byliitacy,którzy odczytali tę nagrodę jako znak nadziei dla społeczeństw tych trzech krajów - ofiar reżimu i dyktatorów. Można ją odczytywać również w ten sposób i to jest, być może, najbardziej rozpowszechnione podejście. Ale nie należy zapominać, że w przypadku Ukrainy mamy do czynienia z agresją zewnętrzną, gdzie Rosja jest wspierana przez Białoruś. W obu tych krajach mamy coraz bardziej dyktatorskie reżimy. To są jednak różne sytuacje, nieprzystające do tego, co ma miejsce na Ukrainie. Czy jest szansa, że Nobel dla Memoriału doda siły rosyjskiemu społeczeństwu, a przynajmniej tej części, która protestuje przeciwko decyzjom Putina? Myślę, że tak, i też pewnie taki był zamysł Komitetu Noblow-skiego, żeby sprawić, by osoby, które walczą z reżimem, a także walczą o prawdę historyczną, dostały dodatkową energię, aby je docenić. Mam jednak wrażenie, że Memoriał dla sporej części społeczeństwa rosyjskiego pozostaje organizacją anonimową, nie do końca wiadomo, z czym związaną. To organizacja, której wpływ na życie społeczne jest bardzo ograniczone, ale też w grudniu ubiegłego roku została ona zamknięta. W dniu, wktórym Komitet Nobłowski ogłosił swoją decyzję, trwała sprawa odebrania Memoriałowi siedziby w centrum Moskwy. Jest to więc organizacja sekowana przez władzę, ale też słabo rozpoznawalna przez społeczeństwo rosyjskie mimo niewątpliwych zasług. Trzeba pamiętać o kontekście tych ponad 20 lat rządów Putina, kiedy tego typu organizacje jak Memoriał były marginalizowane; były wskazywane jako agenci zagraniczni - jest taka kategoria wprawie rosyjskim. Wydaje mi się, że gdybyśmy zadali pytanie, czym jest Memoriał, to paradoksalnie więcej Polaków niż Rosjan wiedziałoby, co to za organizacja. Decyzja Putina dotycząca częściowej mobilizacji spowodowała sprzeciw i protesty. Protestujący byli bici, wywożeni i dostawali wezwania do wojska. Brutalne stłumienie demonstracji spowoduje, że ludzie przestaną siębuntować? W Rosji nie ma wielkich protestów w związku z mobilizacją. Były w niektórych regionach, najmocniejsze odbyły się w Dagestanie, ale nie ma ich w dużych rosyjskich miastach. Zatem, mimo pewnych problemów, mimo chaosu, ta mobilizacja cały czas się odbywa. Za granicę cały czas uciekają mężczyźni, którym grozi powołanie do wojska; to już ponad 300 tys. osób. Natomiast przełom jest w tym sensie, że Wojciech Konończuk: Dziś są to naczynia połączone - system białoruski z rosyjskim. Nie będzie transformacji na Białorusi, dopóki istnieje system putinowski, gdyż Rosja na to nie pozwoli WOJCIECH KONOŃCZUK: NIE BĘDZIE ZMIAN W BIAŁORUSI, JEŚLI NIE ZMIENI SIĘ SYTUACJA W ROSJI Jak odczytał pan Pokojową Nagrodę Nobla przyznaną wtym roku obrońcom demokracji, praw człowieka i pokoju? Pozytywnie odbieram decyzję Komitetu Noblowskiego. Rosyjska organizacja Memoriał i Aleś Bialacki są niezwykle zasłużeni. Zresztą w ostatnich latach byli kilkukrotnie wskazywani na krótkich listach, jako kandydaci do Nagrody Nobla, w szczególności Memoriał. To organizacja działająca już od ponad trzech dekad. Komitet Nobłowski dostrzegł znaczenie i dorobek Memoriału. Z drugiej strony mamy po raz pierwszy od dawna laureata Nagrody Nobla, który przebywa w więzieniu. Aleś Bialacki od ubiegłego roku jest uwięziony w białoruskim więzieniu i nic nie wskazuje na to, że miałby z niego szybko wyjść. Najmniej znanym laureatem jest organizacja ukraińska, Centrum Wolności Obywatelskich, i to jest pewnie największa niespodzianka, w tym sensie, że na samej Ukrainie dałoby się znaleźć kilka innych organizacji, które pewnie są równie zasłużone. Myślę, że to było duże zaskoczenie także na samej Ukrainie, dlatego, że jeśli chodzi o kaliber, to trudno ją porównywać z Memoriałem, ani jeśli chodzi o dorobek, ani długość istnienia. To organizacja, która została założona 15 lat temu. Wśród opinii i komentarzy zwracano uwagę na to, że Norweska Komisja Noblow-ska nie mogła odnieść się bezpośrednio do wojny na Ukrainie, z powodów pro- ceduralnych, bo wojna wybuchła 24 lutego, a kandydatury przyjmowane były do 31 stycznia. Mimo wszystko myślę, że tegoroczna nagroda jest mocno osadzona w kontekście sytuacji w Europie Wschodniej, przede wszystkim wojny, i tak należy postrzegać trzech laureatów. Z drugiej strony to na Ukrainie nie wszystkim się spodobało. Po przyznaniu Pokojowej Nagrody Nobla pojawiały się głosy, że to sztuczne łączenie Ukrainy z dwoma państwami-agresorami, jakimi są Rosja i Białoruś. Ma to być próbą rzekomego pokazywania, że to jest cały czas wspólna przestrzeń tych trzech krajów wschodnioeuropejskich, podczas gdy ta przestrzeń polityczna czy nawet społeczna przestała istnieć. O ile zatem ta nagroda spotkała się z większym entuzjazmem w opozycji białoruskiej czy rosyjskiej, także w krajach Unii Europejskiej, o tyle na samej Ukrainie, mam wrażenie, że połączenie tych trzech laureatów niekoniecznie wywołało dużą radość. 4Dl II O Głos Dziennik Pomorza rULO Piątek, 14.10.2022 - Myślę, że to byłoby zbyt optymistyczne, gdybyśmy sądzili, że pogorszenie się poziomu życia sprawi, że Rosjanie zaczną masowo wychodzić na ulicę. Nie zaczną. Na pewno nie z powodu sytuacji gospodarczej. Kreml zresztą przygotowywał się do ewentualnych protestów od wielu lat - mówi Wojciech Konończuk, zastępca dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich Anita Czupryn Głos Dziennik Pomorza Piątek, 14.10.2022 PULS wojnę na Ukrainie można by podzielić na przed mobilizacją i po ogłoszeniu mobilizacji, jeśli chodzi o racje społeczeństwa rosyjskiego. Rosjanie chyba wreszcie zaczynają rozumieć, że to już nie jest „specjalna operacja wojskowa", tylko po prostu wojna, która powoduje realne straty wśród żołnierzy rosyjskich i która grozi im czy ich bliskim powołaniem do wojska, powrotem w cynkowej trumnie czy jako inwalida wojenny. To na pewno powoduje, że poziom niepewności i strachu, co zresztą pokazują ostatnie badania socjologiczne, bardzo wzrósł w społeczeństwie rosyjskim. Poziom strachu będzie paraliżujący, czy przeciwnie, jakaś kropla przechyli czarę i rosyjskie społeczeństwo będzie zdolne do tego, aby chcieć zmiany i po tę zmianę sięgnąć? Myślę, że na tym etapie - nie. Natomiast potencjalnie, kiedy ta wojna będzie trwała dłużej -a wszystko na to wskazuje -przy dalszych znaczących stratach armii rosyjskiej, w połączeniu z efektem sankcji, który będzie nabrzmiewał, to może spowodować, że pojawi się masa krytyczna do jakichś zmian w Rosji. Chyba cały czas jest tak, że Rosjanie nie dość odczuwają gospodarcze sankcje. Być może bardziej odczuwają izolację. Przy okazji - dokąd wyjeżdżają rosyjscy mężczyźni uciekający przed mobilizacją? Możliwości wyjazdów cały czas są znaczące. Rosjanie mają zamkniętą drogę na zachód, do krajów bezpośrednio graniczących z Rosją, jak kraje bałtyckie, Polska czy Finlandia. Ale bez wiz mogą wyjeżdżać nie tylko do większości krajów postsowiecłach, ale także do Turcji i kilkudziesięciu innych państw świata. W pierwszym okresie po mobilizacji bardzo wzrosły ceny biletów lotniczych; to spowodowało, że wielu po prostu nie było stać na wylot z Moskwy czy innego dużego miasta, stąd też ten pęd do Kazachstanu, Gruzji, czy nawet Mongolii. Ale też nie jest tak, że dzisiaj Rosjanie są uwięzieni w samej Rosji, że nie mają możliwości wyjazdu. Ponadto ci, którzy posiadają wizę Schengen, mogą przez Turcję czy Gruzję dostać się do krajów w zachodniej części Unii Europejskiej. A jeśli chodzi o sytuację gospodarczą? Sytuacja gospodarcza jest coraz trudniejsza, PKB rosyjskie spadnie w tym roku o około 5 procent, poziom życia spada. To będzie coraz większa troska dla Kremla. Także prognozy gospodarcze na przyszły rok nie są optymistyczne. Myślę, że największym zmartwieniem z punktu widzenia Kremla będą jednak wchodzące stopniowo kolejne sankcje zachodnie, także te dotyczące surowców energetycznych. Kilka miesięcy temu przyjęto sankcje naftowe, które wejdą w życie dopiero na przełomie tego i kolejnego roku; to będzie znaczące uderzenie. Zobaczymy też, co będzie z tak zwanym limitem cenowym na rosyjską ropę; jeśli rzeczywiście uda się to przeforsować, a sygnały są dość optymistyczne, to będzie kolejny potężny cios w interesy energetyczne Rosji ze wszystkimi tego konsekwencjami dla rosyjskiego budżetu. Utrzymanie stabilności społecznej w sytuacji pogarszających się wskaźników gospodarczych będzie z punktu widzenia Kremla bardzo trudne. Nic nie wskazuje na to, aby gospodarka rosyjska mogła szybko wrócić do stanu wzrostu. Najbardziej pozytywny scenariusz po tym, jak Rosja zacznie się do sankcji przystosowywać, to stagnacja. W sytuacji zmasowanych sankcji zachodnich, do których przyłączyły się inne ważne państwa, jak choćby Korea Południowa, Australia czy Tajwan, ważnyw kontekście sankcji technologicznych, możliwości wzrostu gospodarki rosyjskiej są bardzo ograniczone. Tylko czy to może być impulsem dla rosyjskiego społeczeństwa, które uzna, że na-leży zwalić z piedestału dyktatora Putina? Myślę, że to byłoby zbyt optymistyczne, gdybyśmy sądzili, że pogorszenie się poziomu życia sprawi, że Rosjanie zaczną masowo wychodzić na ulicę. Nie zaczną. Na pewno nie z powodu sytuacji gospodarczej. Ich próg „bólu", jeśli chodzi o pogorszenie się poziomu życia, jest inny w Rosji, inny w Polsce, a inny we Franki. Rosjanie są bardziej odporni. Kreml zresztą przygotowywał się do ewentualnych protestów od wielu lat. Ros-gwardia powstała po to, aby potencjalne protesty o charakterze ekonomicznym czy poli- GDYBYŚMY ZADALI PYTANIE, CZYM,JEST MEMORIAŁ, TO PARADOKSALNIE WIĘCEJ POLAKÓW NIŻ ROSJAN USIEDZIAŁOBY, CO TO ZA ORGANIZACJA tycznym dławić. Kreml ma bardzo liczne służby mundurowe do kontroli społeczeństwa. Nie przewidywałbym więc, przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości, wielkich protestów, które byłyby wywołane pogarszaniem się poziomu życia. Gdyby doszło do klęski armii rosyjskiej na froncie, połączonej z dalszymi, daleko idącymi stratami wśród żołnierzy rosyjskich, to taki skumulowany efekt, w połączeniu z sankcjami, mógłby zapoczątkować zmiany. Aczkolwiek to nie sytuacja gospodarcza byłaby tym głównym detonatorem, tylko właśnie porażki na wojnie. Wielu na Zachodzie upatruje nadziei w najbliższym otoczeniu Putina, które w pewnym momencie będzie miało go dość i zwróci się przeciwko niemu. To kolejna sprawa traktowana zbyt optymistycznie. Jakie są dokładnie rozkłady sił i nastroje w elicie kremlowskiej -tego nie wiemy, bo jest to temat zupełnie nieprzejrzysty, niezmiernie trudny czy wręcz niemożliwy do zbadania. Od rozpoczęcia wojny nie widzimy też ważnych dymisji w elicie kremlowskiej. Mimo tego, możemy podejrzewać, że rzeczywiście nabrzmiewa tam frustracja wywołana brakiem sukcesów na froncie. Oczywiste jest niezadowolenie kręgów biznesowych, które ucierpiały z powodu sankcji zachodnich. Ale droga do ewentualnego przewrotu pałacowego jest daleka. Natomiast potrafiłbym to sobie wyobrazić pod warunkiem potężnej porażki sił rosyjskich na Ukrainie, czego efektem mogłoby się stać zdestabilizowanie sytuacji wewnątrz elit rządzących. Często żartem czy z przymrużeniem oka mówiło się, że Rosja to stan umysłu. Czy rosyj-slae społeczeństwo jest gotowe na demokrację, czy raczej sprzeciw przeciwko władzy nie jest wpisany w jego mentalność, bo Rosjanie przyzwyczajeni są do udzielnych rządów czy to cara, czy komunistycznych przywódców, czy jak teraz - dyktatora? Na pewno rosyjskie społeczeństwo kształtowało się na przestrzeni tych ostatnich wieków w zupełnie innych warunkach politycznych niż społeczeństwa Europy Zachodniej czy Środkowej. W Rosji nigdy nie było wolności, v a poza epizodem lat 90. XX wieku nie było elementów demokracji. Rosja jest państwem z głębokimi korzeniami autorytaryzmu czy totalitaryzmu w okresie sowieckim, z tendencjami do jego powracania, co obserwujemy w szczególności w ostatnich latach. Społeczeństwo rosyjskie z racji bagażu tradycji historycznej jest po prostu inne niż społeczeństwa reszty Europy. W okresie rządów Putina, od2000 roku widzimy nie tyle zjawisko tworzenia się demokracji, tylko coś dokładnie odwrotnego, czyli nawrót do tradycji sowieckiej, ostatnio z elementami rozwijającego się totalitaryzmu. SPOŁECZEŃSTWO ROSYJSKIE Z RACJI BAGAŻU TRADYCJI HISTORYCZNEJ JEST PO PROSTU INNE NIŻ SPOŁECZEŃSTHA RESZTYEUROPY To nie są warunki, które pozwoliłyby na stopniowe kształtowanie się społeczeństwa obywatelskiego. Organizacje pozarządowe, różnego rodzaju iniq'atywy społeczne stały się w ostatnich latach jednym z naczelnych wrogów dla Kremla. Nie wygląda na to, żeby to się miało w jakiejkolwiek przewidującej przyszłości zmienić. Jeśli ta, ogłoszona przez Putina, częściowa mobilizacja w Rosji powoduje, że wezwanie do wojska dostają ludzie przypadkowi, niechętni wojnie, a nie -jak to miało być -specjaliści z doświadczeniem bojowym, toczy nie przyczyni się to do porażki Rosji i zwycięstwa Ukrainy? Rzeczywiście obserwujemy problemy z mobilizacją, odbywa się ona chaotycznie i obejmuje również osoby, które nie zostały objęte dekretem Putina, dotyczącym mobilizacji. Widzimy także, że w wielu regionach są powoływani rezerwiści, którzy zgodnie z prawem nie mogą być powołani i po jakimś czasie są zwalniani. Generalnie więc przebija z tego chaos i nieprzygotowanie. Jak to się odbije na zdolności bojowej armii rosyjskiej? Wydaje się, że negatywnie, także dlatego, że część ze zmobilizowanych, według doniesień służb ukraińskich, trafia na front bez większego przygotowania wojskowego. Pozostali pewnie przejdą szybkie szkolenie i za kilka tygodni lub miesięcy trafią do strefy działań wojennych. Pytanie, jaki będzie tego efekt. Putin liczy jednak, że mobilizacja sprawi, że Rosja zacznie tę wojnę wygrywać. Pytanie również, na ile armia ukraińska będzie zdolna do tego, żeby wytrzymać to wzmocnione uderzenie ze strony sił rosyjskich. Będzie to uzależnione od tego, czy dostanie odpowiednie systemy obrony, także większą ilość ofensywnych systemów artyleryjskich, bez których trudno jest liczyć, że Ukraińcy nie tylko utrzymają linię frontu, ale tym bardziej odzyskają utracone te- Przenieśmy się teraz na Białoruś, bo chyba sytuaq'a, w której Pokojową Nagrodę Nobla otrzymuje Aleś Bialacki, opozycjonista walczący o prawa człowieka, siedzący w więzieniu, jest boleśnie symboliczna? Tak, gdyż laureatem Nagrody Nobla została osoba niezwykle szanowana w białoruskim społeczeństwie, jeden z przeciwników reżimu Łukaszenki od wielu lat, walczący o prawa człowieka i demokrację na Białorusi od lat 90., poważany chyba nawet przez swoich przeciwników. Symboliczne jest to, że o Nagrodzie Nobla dowiedział się (o ile już się dowiedział) przebywając w areszcie. Grozi mu wieloletnie więzienie za między innymi rzekome unikanie podatków. Już wcześniej spędził trzy lata w białoruskim więzieniu. Jeśli szukać jakichś analogii historycznych, to pewnie najbliższe byłoby porównanie Bialackiego do Vac-lava Havla, gdzie mamy do czynienia z oporem przez siłę woli, siłę słowa, przez nie tyle wzywanie do użycia przemocy przeciwko reżimowi, co apelowanie do sumień i mobilizowania ducha społeczeństwa białoruskiego. Kiedy dwa lata temu przyglądaliśmy się, co działo się na Białorusi, to wydawało się, że ówczesne protesty dawały nadzieję, że białoruskie społeczeństwo się budzi i że dojdzie tam do przełomu. Zwyciężył strach? Białorusini są w stanie się podnieść? Są w stanie, choć dzisiaj to społeczeństwo przestraszone i zastraszone ze względu na trwające tam od ponad dwóch lat masowe represje. Jest to również społeczeństwo, które pozostaje antyłu-kaszenkowskie w swojej większości i to się nie zmieni. Tym bardziej, że z powodu zachodnich sankcji spada poziom życia. Białorusini, w związku ze skutecznymi represjami reżimu, przebywają trochę jak w stanie „zamrożonym", ale bynajmniej nie sprawiło to, że poczuli do reżimu jakąkolwiek sympatię. Łukaszenka zdaje się być w rozkroku. Z jednej strony jest pod ogromnym wpływem Putina, udostępnił terytorium Białorusi dla rosyjskiego wojska, ale jednak Białorusini bezpośrednio udziału w wojnie na Ukrainie nie biorą. Czy. Putin zmusi do tego Łukaszenkę? To byłoby dla Łukaszenki bardzo trudne ze względu na to, że potencjał armii białoruskiej jest niewielki, a jej przygotowanie do bezpośredniej agresji na Ukrainę jest ograniczone. Ważne jest również to, że ponad 90 procent społeczeństwa białoruskiego jest przeciwne udziałowi Białorusi w wojnie. Dlatego też należałoby się liczyć z bardzo negatywną odpowiedzią społeczeństwa na ewentualne wysłanie żołnierzy białoruskich na Ukrainę. Jest też kwestia potencjalnych dezercji wśród żołnierzy białoruskich, gdyby do takiej agresji doszło. Zatem Łukaszenka, mimo rosnących nacisków ze strony Putina, opiera się i nie chce wysyłać białoruskich sił na Ukrainę. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jakim ryzykiem byłaby taka decyzja. Wyobraźmy sobie, że uzależnienie i presja ze strony Rosji, pogarszająca się sytuacja gospodarcza na Białorusi doprowadzają do buntu społeczeństwa. Co wtedy? Jak zareaguje Moskwa? Taki bunt raczej nie ma szans w sytuacji, kiedy nie dochodzi jednocześnie do zmiany w Rosji. Dziś są to naczynia połączone - system białoruski z rosyjskim. Nie będzie transformacji na Białorusi, dopóki istnieje system putinowski, gdyż Rosja na to nie pozwoli. A Kreml ma instrumenty, aby do tego nie dopuścić. Nie jestem więc optymistą, jeśli chodzi o możliwości realnych zmian politycznych na Białorusi, dopóki nie dojdzie do zmian w Rosji. CV Wojciech Konończuk Zastępca dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia. Był kierownikiem zespołu Białorusi, Ukrainy i Mołdawii oraz analitykiem w zespole rosyjskim OSW. Pracował również jako koordynator projektów ukraińskich i białoruskich w Fundacji im. Stefana Batorego. Autor książek, m.in. „Zagrożone dziedzictwo. Polskie dobra kultury na Ukrainie i Białorusi" (OSW, 2020). 6 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 14.10.2022 - Wielu doskonałych nauczycieli odpływa nam ze szkół. Sytuacja na rynku pracy jest specyficzna. Nie spotkaliśmy się w poprzednich latach z tak dużymi deficytami, jeśli chodzi o kadrę - mówi dr Anna Waligóra. Rozmawiamy z nią o blaskach i cieniach pracy nauczycieli, czasie pracy, czynnikach stresowych i... chwilach pokazujących, że praca pedagoga ma sens Mateusz Czajka DR ANNA WALIGÓRA: OPIEKI / WSPARCIA Oprócz pracy z dziećmi i studentami zajmuje się pani pe-deutologią. Dość dzfornie brzmiąca nazwa... To taka „pedagogika o pedagogach"? Anna Waligóra: Dokładnie to dział pedagogiki. Pedeutolo-dzy zajmują się między innymi badaniami dotyczącymi nauczyciela oraz funkcji zawodowych, jakie pełni, analizują powinności i zawodowe obowiązki pedagogów. Zarówno funkcji, jak i obowiązków w codziennej pracy nauczycielskiej jest bardzo dużo. Nauczyciele pracują w różnorodnych placówkach i instytucjach - to nie są tylko szkoły. Mnogość pełnionych funkcji czasem bywa porażająca. Kim jest więc nauczyciel? Trzy podstawowe fiinkcje pełnione przez nauczyciela to funkcja dydaktyczna, opiekuńcza i wychowawcza. Różnorodność i wielość tych funkcji wynika z charakteru i specyfiki zawodowej. W pracy z maluchami i dziećmi młodszymi przeważają funkcje opiekuńcze, wręcz rodzicielskie: trzeba otrzeć łzę dziecku, nakleić plasterek na odrapane kolano. W pracy ze starszą młodzieżą -pocieszyć złamane serce. Niedawno miałam w gabinecie nastolatkę, która chciała porozmawiać o problemach okresu dojrzewania. Nie miała kogo obdarzyć zaufaniem czy też nie otrzymała wsparcia w domu i ze swoim poważnym problemem przychodzi do nauczyciela. Zwłaszcza po okresie pandemii, w trak- cie której nasz kontakt z dzieckiem był ograniczony, zapo-średniczony szklanym ekranem, dzieciaki potrzebują bezpośrednich relacji, uważnej obecności. Taki kontakt z nauczycielem czy szkolnym pedagogiem umożliwia poradzenie sobie z codziennymi problemami, wyzwaniami -także tymi natury emocjonalnej. Nie będę ukrywać, że dzieci potrzebujących opieki i wsparcia jest coraz więcej. Niektórzy zazdroszczą nauczycielom wolnych wakacji i czasu oraz tego, że nie spędzają w budynku szkoły czterdzieści godzin w tygodniu. Chyba tylko dzieci nauczycieli wiedzą, jak długo ich rodzice przygotowują się do lekcji, sprawdzają kartkówki i wykonują inne zadania. Czy polski nauczyciel ma dużo pracy? Dotknął pan bardzo ważnego zagadnienia. Dotyczy ono także przeciążenia zawodowego nauczycieli. Karta nauczyciela, jako ustawa, reguluje nasz czas pracy. Zgodnie z jej zapisem, nie może on przekraczać czterdziestu godzin na tydzień. Mówiąc o nauczycielu zatrudnionym w szkole, mamy zazwyczaj na myśli osiemnastogodzinne pensum, tak zwane „tablicowe". Proszę nie zapominać, że to czas wyłącznie przeznaczony na prowadzenie zajęć lekcyjnych. W obowiązujący nas czterdziestogodzinny tydzień pracy wliczone są (oprócz prowadzenia lekcji) dodatkowe obowiązki związane z przygotowaniem się do zajęć, udziałem w zebraniach z rodzicami, posiedzeniach rady pedagogicznej i zespołów przedmiotowych, jest to nadto czas związany z przygotowywaniem pomocy dydaktycznych, godziny poświęcone na sprawdzanie kartkówek oraz prac pisemnych, odbywanie konsultacji. Trzeba pamiętać jeszcze o obowiązku związanym z dokształcaniem się. Jest to immanentnie wpisane w zawód nauczyciela. Dla mnie osobiście obowiązek dokształcania się to przywilej. Nauczyciel, który nie dokształca się, nie podnosi swoich kwalifikacji i nie rozwija kompetencji, nie jest w stanie nadążyć za zmianami. Co za tym idzie, nie może sprostać różnorodnym oczekiwaniom i wyzwaniom. Precyzując jeszcze i odnosząc się do czasu pracy - należy pamiętać, że pensum nauczyciela uzależnione jest od funkcji i miejsca, w którym pracuje. Odmienne jest pensum nauczyciela zatrudnionego w szkole, przedszkolu, na świetlicy, czy na stanowisku specjalisty. Ja akurat zaliczam się do tej ostatniej grupy -jestem pedagogiem, pedago- giem specjalnym, logopedą oraz doradcą zawodowym. Potrzeby dotyczące specjalistycznej wiedzy wciąż rosną. Obecnie mocno promuje się edukację integracyjną i włączającą. Dzisiaj wielu nauczycieli posiada dodatkowe kwalifikacje związane z pedagogiką specjalną. Mówimy tu 0oligofrenopedagogach, sur-dopedagogach, tyflopedago-gach, czy też specjalistach pracujących z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Nauczyciele w szkołach ogólnodostępnych współorganizują także proces kształcenia dzieci posiadających orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego - muszą również koordynować prace z tym związane. Prawo obliguje do spotkań zespołowych, systematycznego opracowywania diagnoz i przygotowywania oraz ewaluo wania programów edukacyjno-terapeu-tycznych. 1jeśli to zsumować z uwzględnieniem ferii oraz wakacji -wychodzi czterdzieści godzin? Aktualne wyniki badań podają, że rzeczywiście czas MIMO ROŻNYCH OBCI4ŻEN I PRESJI, 78 PROC. NAUCZYCIELI WSKAZUJE, ŻE PONOIUNIE ZDECYDOWAŁOBY SIĘ WYBRAĆ TEN ZAWÓD pracy nauczyciela mieści się we wspomnianych czterdziestu godzinach w wymiarze tygodniowym. Generalnie nie jest przekraczany - mając oczywiście na uwadze to, że kiedy dzieci nie ma w szkole, to my również mamy dni wolne, podkreślam - od zajęć dydaktycznych, co oznacza, że w szkole pełnione są dyżury i realizowane funkcje opiekuńczo-wychowawcze. Nie ma co ukrywać - dla wielu nauczycieli jest to istotny bonus wynikający z organizacji pracy. Okres ferii czy wakacji pozwala odreagować stres i napięcie, przeciwdziałać wypaleniu. Niemniej urlop należy się każdemu pracownikowi bez względu na stanowisko czy miejsce pracy. To, co mnie osobiście cieszy szczególnie, to fakt, że mimo różnych obciążeń i presji związanych z naszą profesją, siedemdziesiąt osiem procent nauczycieli wskazuje, że ponownie zdecydowałoby się wybrać ten zawód. Zupełnie mnie to nie zaskakuje. Jednak dwadzieścia dwa procent się rozczarowało. Co się może stać, kiedy młody człowiek pełen pasji wchodzi w zawód nauczyciela i źle trafi? Co podcina skrzydła? Bardzo dobre pytanie. Kształcę studentów kierunków nauczycielskich od czternastu lat i każdego roku spotykam fantastycznych, pełnych zaangażowania, pasji i energii młodych ludzi. Skąd zatem rozczarowania? Sądzę, że ważną rolę odgrywają tu nie- dostatki w zakresie organizacji praktyk studenckich. Biorąc pod uwagę, że zmiany przepisów zwiększyły liczbę godzin praktyk na kierunkach nauczycielskich, to często obserwuje się, że nie są one realizowane w sposób satysfakcjonujący. Nie ma jednak możliwości stworzenia dla studenta pełnego „tutorialu" i poznania rzeczywistości szkolnej w głębokim wymiarze, stąd często doświadczenia studentów nabywane podczas praktyk są naskórkowe. Od września przepisy zmieniły ścieżkę awansu zawodowego nauczycieli. Aktualnie to mentor opiekuje się młodym nauczycielem przez niespełna cztery lata, do momentu egzaminu potwierdzającego uzyskanie kolejnego stopnia awansu zawodowego. Taki doświadczony nauczyciel wesprze, podtrzyma zaangażowanie, czasem otrze pierwsze łzy frustracji. Sama pełnię tę funkcję i sądzę, że to duża zmiana na plus w systemie awanso-wym. Umożliwia podjęcie decyzji, czy będę w zawodzie, czy poszukam swojego miejsca gdzieś indziej, co nie jest rzadkie. Obecnie media i różne organizacje społeczne informują o brakach personalnych w szkołach. Wielu doskonałych nauczycieli odpływa nam ze szkół. Sytuacja na rynku pracy jest specyficzna. Nie spotkaliśmy się w poprzednich latach z tak dużymi deficytami, jeśli chodzi o kadrę. Aktualnie i w mo- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 14.10.2022 PULS Dr Anna Waligóra: Uczniom życzę, by czerpali radość ze spotkań ze swoimi nauczycielami, którzy każdego dnia pragną pokazać im coś nowego i nauczyć czegoś fascynującego jej szkole mamy nieobsadzone wakaty. Wielu nauczycieli zmienia miejsca pracy, fluktuacja jest tu widoczna. Nauczyciele wybierają szkolnictwo prywatne, zdarza się, że zmieniają profesję. Specjaliści niejednokrotnie decydują się na pracę w prywatnych gabinetach. To zupełnie inne obciążenie i nie ukrywam - także zarobki. Nasze pensje są regulowane przepisami prawa, więc każdy ma wgląd w to, ile nauczyciel zarabia. Dla młodego człowieka nie są to środki, które pozwalają na godną egzystencję, a tym bardziej na konieczność ustawicznego dokształcania się, stąd poszukiwanie innej pracy, albo podejmowanie dodatkowych zleceń. Ten rok jest bardzo wyjątkowy - wiele etatów pozostaje nieobsadzo-nych, nauczyciele pracują w czasie ponadwymiarowym, aby lekcje odbywały się bez zakłóceń. To wpływa na nadmierne przeciążenie pracą, generuje stręs, obniża komfort wykonywania swoich obowiązków. Warto podkreślić, że znaczny odsetek nauczycieli poza studiami kierunkowymi podnosi swoje kwalifikacje na studiach podyplomowych, co pozwala na zwiększenie swojej atrakcyjności na rynku pracy, ale jednocześnie angażuje pedagogów czasowo, ograniczając szanse na wypoczynek i regenerację. Może to nieco intymne pytanie, ale jakie były dla pani najbardziej motywujące momenty? Takie, które mówiły, że wybrała pani dobrą drogę? Było ich bardzo dużo (śmiech). Często wiązały się z malutkimi sukcesami uczniów. Niezauważalnymi może w codzienności, ale w perspektywie życia pokazały, że wsparcie, pomoc, poświęcony czas miały sens. Bardzo mnie też cieszy, kiedy moi studenci stają się moimi koleżankami i kolegami w pracy. Spotykam się z tym regularnie - to zawsze budzi uśmiech na mojej twarzy. Cieszą mnie też sukcesy moich uczniów, których obejmuję pomocą terapeutyczną. Pracuję z dziećmi samookalecza-jącymi się, borykającymi się z zaburzeniami emocjonalnymi, atakami paniki. Cieszy mnie dziecko, które przychodzi z radością do szkoły mimo tego, że wcześniej naciągało rękawy na pocięte ręce. A co jest najtrudniejsze? Mam ten komfort, że praca jest moją pasją. Trudno mi szukać cieni zawodu. Myśląc jednak o trudnościach, trzeba zauważyć, że uczenie to profesja pomocowa - jako pedagodzy jesteśmy stale nastawieni na pracę z drugim człowiekiem. Czasem wyczerpanie emocjonalne daje się we znaki, dlatego ważna jest homeostaza - równowaga między życiem zawodowym a osobistym. To wszystko po to, aby się zawodowo nie wypalić. Pierwszym etapem wypalenia zawodowego według psycholog Christiny Masłach, jest wyczerpanie emocjonalne. Badania pokazują, że odsetek wypalonych zawodowo nauczycieli jest największy w grupach wiekowych 25-29 lat i 50-54 lat. Profilaktyka jest zatem kluczowa. Troska o regularny wypoczy- nek jest w ciągu roku szkolnego trudniejsza, ale myślę, że jak każdy nauczyciel - nadrabiam w wakacje (śmiech). Mówiąc o komponencie emocjonalnym zawodu trzeba pamiętać, że bez osobistego zaangażowania w relacje, trudno byłoby wykonywać tę pracę. Co mówią badania dotyczące czynników stresogennych w pracy nauczyciela? Który element jest najważniejszy? Na pierwsze miejsce w rankingu stresorów wysuwają się relacje w miejscu pracy - zarówno z przełożonymi, jak i współpracownikami. W dalszej kolejności relacje z rodzicami oraz uczniami. Dalej dochodzą: przeciążenie pracą, brak poczucia sukcesów zawodowych. To ostatnie wiąże się poniekąd z systemem motywacyjnym, więc znowu wracamy do relacji z przełożonym. Niebagatelny wpływ mają także warunld pracy. Sytuacja lokalowa w szkołach pozostawia wiele do życzenia. Bywa, że rodzic, który przychodzi do szkoły, nie ma często miejsca, w którym mógłby spokojnie porozmawiać z nauczycielem. Z reguły są to rozmowy prowadzone na korytarzu, dalekie od atmosfery sprzyjającej współpracy. Klasy są też niejednokrotnie przeludnione. W szkołach średnich bywają oddziały trzydziestokilkuosobowe, w podstawówce dwudziestokilkuosobowe. Znajdują się w nich także dzieci z Ukrainy (czasem niemówiące w ogóle po polsku), osoby z zaburzeniami, dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Wszystkimi trzeba się zaopiekować i przekazać wiedzę. Szkoła przez lata się zmieniła. Z moich rozmów z nauczycielami wynika, że dla nich największym problemem nie jest zmiana mentalności wśród dzieci, lecz u rodziców. Część • z nich idzie do kuratorium z drobiazgami, nie współpracuje z kadrą, jest roszczeniowa. Jakby to głównie na nauczycielach leżał ciężar wychowania, a nie na rodzicach... Zawsze powtarzam, że szkoła jest oparta na trzech filarach. Stanowią je: nauczyciele, rodzice i uczniowie. Gdy któryś z nich jest niestabilny, to funkcjonowanie jest zaburzone. Niewłaściwa współpraca z rodzicami i brak wsparcia to istotne czynniki stresogenne. Z drugiej strony - wsparcie i dobra kooperacja z radą rodziców, czy trójką klasową, wpływa pozytywnie na nasze zawodowe funkcjonowanie. Dostrzegam te problemy związane z komunikacją, ale nie występują one tylko w zawodzie nauczyciela. Praca z ludźmi wymaga wyjątkowych kompetencji miękkich. Nie każdy nimi dysponuje, mimo wymaganych kwalifikacji. Jakie są powody tych konfliktów na linii rodzic-nauczyciel? Bardzo różne. Częstokroć niezadowolenie z oceny, jaką wystawił nauczyciel. Nawet gdy na koniec roku uczeń otrzymuje ocenę niedostateczną, to musi być ona bardzo precyzyjnie uzasadniona. Jest ona oparta o wewnątrzszkolny system oceniania i jest konsultowana z radą pedagogiczną. Ja mam to szczęście, że pracuję w szkole, gdzie liczba konfliktów jest znikoma. Rada Rodziców doskonale z nami, jako gronem pedagogicznym, współpracuje, rodzice wspierają nasze działania merytorycznie oraz organizacyjnie. Mamy liczne wspólne inicjatywy - kiermasze świąteczne, akcje charytatywne. To niezwykle motywuje mnie do pracy. Na sam koniec - czego życzyłaby pani nauczycielom (i ich uczniom) w dniu ich święta? Dzień Edukacji Narodowej to ten moment, w którym warto podzielić się dobrym słowem i myślą. Kolegom i Koleżankom życzę niegasnącej pasji, satysfakcjonujących wyzwań i zdrowej równowagi. Doceniajcie siebie. Uczniom natomiast życzę, by czerpali radość ze spotkań ze swoimi nauczycielami, którzy każdego dnia pragną pokazać im coś nowego i nauczyć czegoś fascynującego. CV Anna Waligóra Doktor nauk społecznych, adiunkt na Politechnice Śląskiej, nauczyciel akademicki. Pedagog, pedagog specjalny, logopeda, doradca zawodowy. Nauczyciel w Szkole Podstawowej nr 4 w Mikołowie. Autorka monografii i artykułów naukowych, realizatorka licznych projektów naukowych i edukacyjnych w wymiarze krajowym i międzynarodowym. PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 14.10.2022 W 1962 r. wydawałoby się, że po inwazji w Zatoce Świń, którą Amerykanie przepro-wadzili w kwietniu 1961 r., oba mocarstwa dążyć będą do stabilizacji, ale w odpowiedzi Nikita Chruszczow sprowokował jeszcze bardziej niebezpieczny kryzys. Jego centrum znów była Kuba. Blokada wyspy Można powiedzieć, że wydarzenia z jesieni 1962 r. miały dwa zasadnicze cele. Jednym było udzielenie przez ZSRR militarnej pomocy rządowi Fidela Castro przed kolejnymi amerykańskimi próbami inwazji. Drugim celem było zagrożenie samej Ameryce poprzez zainstalowanie na Kubie radzieckich rakiet średniego zasięgu. Dlatego w maju tego roku Chruszczow uzgodnił z Castro plan.tzw. „Operacji Anadyr", w której ramach Rosjanie mieli potajemnie rozmieścić na Kubie 36 pociskówbalistycznych średniego zasięgu R-12 oraz czterdzieści dwa nuklearne bombowce Iliuszin Ił-28, zdolne zagrozić bezpośrednio wielkim miastom w Stanach. „Ponadto Kuby miały bronić cztery zmechanizowane pułki piechoty, dwa pułki mobilnego systemu rakietowego wyposażone w głowice nuklearne zamontowane w pociskach - tzw. FKR (akronim od rosyjskiej nazwy Frontowaja Kryliatnaja Rakieta), tuzin taktycznych balistycznych rakiet Łuna o zasięgu około pięćdziesięciu kilometrów, czterdzieści myśliwców oraz siły morskie włącznie z podwodnymi okrętami rakietowymi" - czytamy w książce Rodricka Braithwaite'a „Armagedon i paranoja. Zimna wojna -nukleama konfrontacja". Gromyko zaprzecza Amerykański wywiad USA doniósł na początku sierpnia 1962 r. o dziwnych budowlach na Kubie oraz wzmożonym ruchu radzieckich statków w kubańskich portach. Prezydent USA John F. Kennedy wprowadził więc kwarantannę morską Kuby (blokadę transportu środków bojowych) i zażądał wycofania rakiet. Potencjalny globalny konflikt nuklearny nabrał realnych kształtów, gdy do Kuby zaczęły się zbliżać radzieckie statki wiozące kolejne materiały militarne. 15 października wywiadowcze samoloty U-2 wróciły z fotografiami kubańskiej bazy San Cristobal pokazującymi, że przygotowywane są tam stanowiska na pociski rakietowe. Trzy dni później, gdy fotografie znajdowały się na biurku Kennedyego, radziecki minister spraw zagranicznych Andriej Gromyko składał mu akurat wizytę. Zapytany przez prezydenta o poczynania Rosjan na Kubie Gromyko wszystkiemu zaprzeczył. Gabinet Owalny 23 października 1962 r. Prezydent John F. Kennedy podpisuje proklamację o zakazie dostarczania broni ofensywnej na Kubę 60 LAT TEMU ŚWIAT STANĄŁ NA KRAWĘDZI WOJNY ATOMOWEJ Od 15 do 28 października 1962 r. - te dwa tygodnie zimnej wojny historycy nazwali kryzysem kubańskim, apogeum zwarcia Związku Radzieckiego i USA Wydawało się, że konflikt jest nieunikniony. Na posiedzeniu Komitetu Wykonawczego w sprawie zarządzania kryzysem - tzw. ExCom (Executive Committee) - szefowie sztabów uznali, że rakiety na Kubie w poważny sposób wpłyną na równowagę strategiczną. Tylko Robert McNamara, ówczesny sekretarz obrony USA, uważał, że przewaga wciąż leży po stronie USA i wojna nie wybuchnie: twierdził, że Amerykanie mają ok. pięciu tys. strategicznych głowic, podczas gdy Mariusz Grabowski Związek Sowiecki miał ich tylko 300. Bomby na Hawanę W ciągu następnych kilku dni wypadki potoczyły się błyskawicznie. 22 października prezydent Kennedy zakomunikował narodowi i całemu światu w orędziu telewizyjnym, że na Kubie rozmieszczono radzieckie rakiety z głowicami atomowymi. W tym samym momencie zarządził „defensywną kwarantannę" morską i powietrzną Kuby, co oznaczało w praktyce, że Amerykanie zatrzymają siłą radzieckie statki z bronią płynące na Kubę. Propagandy ZSRR i krajów socjalistycznych uznały to niemal za casus belli. Jednocześnie prezydent USA zażądał wycofaniaz Kuby rakiet z głowicami nuklearnymi wymierzonych w terytorium Stanów. 23 października amerykańskie okręty otoczyły Kubę iusta-nowiły jej blokadę. Z odtajnionych po latach dokumentów wynika, że Waszyngton był wręcz zdecydowany dokonać masowego bombardowania Hawany i całego terytorium Kuby w przypadku, gdyby Moskwa nie zgodziła się jednoznacznie na demontaż wyrzutni i wycofanie rakiet. 24 października Amerykanie poinformowali Moskwę, że jeśli natrafią na jakiś okręt podwodny, zrzucą w jego pobliżu nieszkodliwy granat wybuchowy jako sygnał, żeby się wynurzył. „Nie jest jasne, czy wiadomość ta dotarła do radzieckich okrętów podwodnych, lecz amerykańskie okręty nękały je teraz nie tylko granatami, które słychać było jak miny głębinowe, ale też stwarzając wrażenie, że zamierzają je staranować, a w jednym wypadku upozorowano nawet wystrzelenie torpedy. Jeden po drugim okręty podwodne musiały się wynurzyć z rozładowanymi akumulatorami i niesprawnymi silnikami. (...) Po powrocie do Murmańska kapitanowie spotkali się z krytyką za uległość wobec przymusu zastosowanego przez Amerykanów. Powinnibyli użyć torpedlubzatonąćwswoichło-dziach podwodnych" - pisze w swojej książce Braithwaite. Śmierć Andersona Podczas gdy cały świat z zapartym tchem obserwował wydarzenia na Karaibach, między USA i ZSRR toczyły się tajne rokowania. Próbę nerwów wygrali Amerykanie. Po demonstracji siły amerykańskiej marynarki Chruszczow oświadczył, że zgadza się wycofać swe statki płynące na Kubę. Wydawało się, że syluacja zmierza do deeskalacji Okazało się jednak, że już następnego dnia Moskwa nieoczekiwanie zmieniła zdanie i usztywniła swoje stanowisko, oświadczając, że potraktuje „kwarantannę" jako „agresję" i że nie wycofa swoich okrętów. Kapitanowie radzieckich statków otrzymali jednak najwyraźniej instrukcję, aby unikać bezpośrednich incydentów z jednostkami amerykańskimi. Zmniejszyli prędkość, zaczęli manewrować, a niektórzy zawrócili. 27 października, w najgorętszym momencie kryzysu, doszło do incydentu, który mógł zaważyć na losach świata. W trakcie kolejnej tury dramatycznych tajnych rokowań między Waszyngtonem a Moskwą radziecka bateria rakiet SAM-2 zestrzeliła amerykański samolot szpiegowski U-2 w misji zwiadowczej nad zachodnią Kubą. Pilot - mjr Rudolf Anderson zginął. Dzień ten zachodnie media nazwały „czarną sobotą". Świat dosłownie zamarł. Dziś wiemy, że na lotniskach w Stanach grzały silniki 23 bombowce B-52, uzbrojone wbomby nuklearne. W stan gotowości postawiono również wycofywane już ze służby stratojety B-47 i ponad 500 myśliwców przechwytujących z bronią nuklearną na pokładzie. Porozumienie Historycy lubiąmówić, że katastrofie kubańskiej zapobiegło „osiągnięte w ostatniej chwili porozumienie między USA i ZSRR". Ponoć, niezależnie od toczących się tajnych rozmów dyplomatycznych, decydujące okazało się spotkanie prokuratora generalnego USA Roberta Kennedyego, brata prezydenta, z ambasadorem ZSRR Anatolijem Dobryninem. 28 października Waszyngton triumfalnie ogłosił news, który błyskawicznie przechwyciły wszystkie agencje światowe: „Rosjanie wycofają z Kuby swoje rakiety". Tego samego dnia Chruszczow oznajmił, że osiągnął z Kennedym porozumienie w sprawie wycofania z Kuby radzieckich głowic atomowych „w zamian za zobowiązanie, że USA nie dokonają inwazji na Kubę". Podobno Kennedy prywatnie zapewnił Chruszczowa, że Amerykanie wycofają swoje rakiety Thor i Jupiter również z Turcji. Komentatorzy podkreślali, że Chruszczow zagrał z brawurą i niebezpiecznie, a pewien brytyjski obserwator tych wydarzeń skomentował później, „że osiągnął to, co sobie wytyczył, chociaż niekoniecznie w zamierzony sposób". Nie wszyscy byli dlań tak łaskawi w ocenach. Towarzysze Chruszczowa wykorzystali jego „klęskę na Kubie" i ostatecznie zmusili go do ustąpienia z urzędu dwa lata później. Również nie wszyscy po amerykańskiej stronie byli zadowoleni. Curtis LeMay, w czasie kryzysu kubańskiego szef sztabu Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, publicznie przekonywał, że „Amerykanie powinni byli zaatakować Kubę i zniszczyć ulokowane tam sowieckie rakiety", a nie pertraktować. Ulga świata 20 listopada 1962 r. odpłynęła z Kuby ostatnia rosyj ska rakieta, a USA zniosła blokadę wyspy. Gdy Hawana dowiedziała się o tym, że Rosjanie wycofują raldety, w centrum stolicy Kuby pojawili się demonstranci wznoszący okrzyki: „Nikita, Nikita, lo que se da, no se ąuita", co oznacza w wolnym przekładzie „Nikita, Nikita, kto daje i odbiera...". Cytowany tu kilkakrotnie Ro-drick Braithwaite odnalazł w archiwach amerykańskich notatkę jednego z wyższych rangą amerykańskich urzędników, który pod koniec października rozmawiał z wiceministrem spraw zagranicznych ZSRR WasilijemKu-zniecowem. Kuzniecow powiedział mu: „Tym razem wam się udało, ale to ostatni raz". Z kolei Robert Dallek, jeden z biografów Kennedy'ego, zauważył, że w ciągu 13 dni kryzysu kubańskiego „prezydent zmienił się w prawdziwego męża stanu". Nie był - dodajmy - nim zbyt długo. 22 listopada 1963 r. został zastrzelony w Dallas. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 14.10.2022 PULS • 9 Tajemnicze moai z Wyspy Wielkanocnej zniszczone przez pożar Niezwykłe i tajemnicze posągi moai od ponad pół tysiąca lat strzegą Wyspy Wielkanocnej. W ostatnich dniach wiele z nich zostało nieodwracalnie zniszczonych przez pożar Kacper Rogacin Jest rok1250. W Polsce trwa w najlepsze rozbicie dzielnicowe. W Egipcie, podczas Siódmej Krucjaty król Francji Ludwik IX dostaje się do niewoli. Z kolei książę Daniel i jego syn Lew z ruskiej dynastii książąt halickich zakładają gród obronny, który w przyszłości przekształci się w miasto Lwów. Najprawdopodobniej właśnie w tym samym czasie, po drugiej stronie kuli ziemskiej, na Wyspie Wielkanocnej pośrodku Pacyfiku lud Rapa Nui tworzy pierwszy posąg moai - gigantyczną kamienną statuę wyrastającą z ziemi. Tajemniczy strażnicy Wyspy Wielkanocnej Słowo moai (właśc. „mo'ai") oznacza w języku Rapa Nui właśnie „posąg", ale ogromne kamienne postacie nie są jedynie zwyczajnymi pomnikami. Według naszej najlepszej wiedzy, twórcy moai wierzyli, iż są to wcielenia zmarłych. Dodatkowo byli to strażnicy, którzy mieli ochraniać przed wszelkimi nieszczęściami mieszkańców Wyspy Wielkanocnej. To właśnie na jej terenie powstały wszystkie posągi - do dziś odkryto ich w sumie prawie 900. Wyspa, położona ok. 3600 kilometrów od wybrzeży Chile, jest jednym z najbardziej odizolowanych miejsc na Ziemi. Ma powierzchnię 163 kilometrówkwa-dratowych (mniej więcej tyle, co Bydgoszcz), a swoim kształtem przypomina rogalik croissant. Każdy z trzech wierzchołków Wyspy Wielkanocnej jest jednocześnie jednym z czterech głównych kraterów wulkanów, które setki tysięcy lat temu uformowały wyspę. Jest ona zbudowana głównie ze skał tufowych i to właśnie one były surowcem, z którego wytworzono większość moai. Sam lud Rapa Nui, który wyrzeźbił posągi, należy do grupy plemion polinezyjskich. Pierwsi osadnicy przypłynęli na Wyspę Wielkanocną około V wieku n.e. W tamtym okresie była ona praktycznie w całości porośnięta la- sem tropikalnym. Przez wieki Rapa Nui wycinali jednak drzewa, z których budowali domyiłodzie, stale pomniejszając zalesione obszary. Dodatkowo na wyspie w szybkim tempie rozmnażały się przywiezione przez pierwszych osadników szczury, które zjadały nasiona drzew. W rezultacie, jeszcze zanim w 1722 roku dotarli na nią biali odkrywcy, rośliny większe niż krzewy zniknęły z powierzchni wyspy całkowicie, przyczyniając się do wyginięcia kilku endemicznych gatunków zwierząt. Dopiero w latach 50. XX wieku przywieziono z Chile sadzonki m.in. eukaliptusa i akacji, które dziś rosną na Wyspie Wielkanocnej. Porzucony kamieniołom dał kilka odpowiedzi Po kilkuset latach życia na wyspie Rapa Nui podjęli decyzję owykuciu pierwszych posągów moai. Legenda głosi, że zrobili to, by uczcić pamięć wodza Hotu Matu'a oraz jego towarzyszy. To onimielibyćpierwszymi przedstawicielami plemienia, którzy przed wiekami przybyli na Wyspę Wielkanocną. Zdecydowana większość (ok. 95 proc.) z moai powstała w kamieniołomie, który znajdował się w kraterze wulkanicznym RanoRaraku. To tam od ok. 1250 do ok. 1500 roku wytwarzano moai. Napoczątku XVI wieku tubylcy nagle i z niewiadomych przyczyn zdecydowali jednak o zaprzestaniu prac nad posągami, pozostawiając w kamieniołomie prawie 400 z nich -na różnym etapie ukończenia. Gdy współcześni nam naukowcy dotarli do kamieniołomu, natrafili m.in. na moai wykute jedynie częściowo, co pozwoliło odtworzyć sposób, w jaki Rapa Nui wytwarzali swoich strażników. Posągi były wykuwane w pozycji „na le-żąco" - na brzuchu lub na plecach. Następnie odłupywano je od skały macierzystej. Według ustnych podań, przekazywanych przez tubylców z pokolenia na pokolenie, w plemieniu istniała specjalna grupa spo Ważące po kilkanaście ton moai transportowano na wiele kilometrów. W jaki sposób? Istnieją dwie teorie na ten temat CHILIJSKIE WŁADZE N1E MAJĄ HĄTPLWOŚCl, ŻE POŻAR, KTÓRY ZNISZCZYŁ lHELE POSĄGOM ' NA IVYSPIE HAELKANOCNEJ, NIE ITYBUCHŁ PRZYPADKOM/O łeczna „wykuwaczy", którzy trudnili się tylko i wyłącznie przygotowywaniem moai. Co istotne, posągi z Wyspy Wielkanocnej nie są jedynie wielkimi kamiennymi głowami, jak mogłoby wydawać się na pierwszy rzut oka. Tak naprawdę większość moai posiada również tułów, a niektóre nawet nogi, jednak są one zakopane w ziemi. Ponad poziom gruntu najczęściej wystaje tylko głowa, czasem również ramiona posągu. Niewyjaśniona zagadka transportu Po wykuciu w kamieniołomie, moai były transportowane nawet na odległość wielu kilometrów. Większość z nich rozmieszczono bowiem co kilkadziesiąt metrów wzdłuż wybrzeża wyspy. Zwrócono je przy tym twarzą w głąb terenu - w ten sposób miały one swoimi silnymi plecami tworzyć barierę dla najeźdźców oraz złych mocy, próbujących dostać się na wyspę, a także troskliwym okiem spoglądać na uprawy, które rosły na lądzie. No dobrze, ale w jaki sposób ponad pół tysiąca lat temu, bez użycia żadnych skomplikowanych technologii, Rapa Nui byli w stanie przetransportować kilku- lub nawet kilkunastometrowe, ważące średnio po kilkanaście ton posągi na wielokilo- metrowe odległości? Odrzucając teorie o wsparciu sił nadprzyrodzonych lub kosmitów - bo i takie przez lata się pojawiały -naukowcy wysnuli tezę, że moai musiały być przemieszczane z miejsca na miejsce przy użyciu jednego z dwóch sposobów. Pierwszy miał polegać na wykorzystaniu ściętych drzew, które układano na trasie „przejazdu" posągu. Moai oplatano linami, układano na drewnianych balach i ciągnięto w miejsce docelowe. Taka forma transportu wyjaśniałaby też całkowity brak drzew na wyspie oraz porzucenie kamieniołomu Rano Raraku, w momencie gdy nie było już sposobu na przemieszczanie moai. Sposób drugi miałby natomiast polegaćna wykorzystaniu nietypowego kształtu oraz specyficznie umiejscowionego środka ciężkości całego posągu. Moai, zaraz po wykuciu, miały być ustawiane pionowo, obwiązywane wieloma linami, a następnie wprawiane w kołysanie. „Bujające się" w ten sposób kolosy były następnie ciągnięte raz z prawej, raz z lewej strony, dzięki czemu posuwały się w stronę ciągnących, niejako „krocząc" po ziemi.Nieodwracalnie zniszczone posągi Z powodu potężnych odległości od najbliższych ludzkich siedlisk, Wyspa Wielkanocna przez długi czas broniła swoich sekretów. W końcu, w niedzielę wielkanocną 5 kwietnia 1722 roku dotarli na nią Holendrzy, pod przewodnictwem Jacoba Roggeveena. Dzień odkrycia wyspy był źródłem jej dzisiejszej nazwy. Europejczycy wrócili na Stary Kontynent z zadziwiającą wieścią o wyspie strzeżonej przez gigantyczne kamienne głowy. Zanotowali też, że na początku XVIII wieku wyspę zamieszkiwało ok. 2-3 tys. tubylców. Współczesne badania ujawniły, że w momencie największego rozkwitu na Wyspie Wielkanocnej mieszkało nawet 10-15 tys. ludzi. W XIX wieku większość moai została przewrócona. Historycy uważają, że miało to miejsce podczas walk, które toczyły się na Wyspie Wielkanocnej pomiędzy grupami tubylców. Dziś wiele z posągów nadal leży na boku -jedynie kilkadziesiąt z nich osadzono w pierwotnych pozycjach.W 1888 roku wyspa znalazła się pod okupaq'ą Chile, po czym oddano ją w dzierżawę brytyjskiemu przedsiębiorstwu, które utworzyło na niej farmę owczą. Po kryzysie gospodarczym z 1929 r. Chile próbowało w latach 30. XX wieku sprzedać wyspę w zamian za okręty wojenne. Pierwszą ofertę wi930r. złożono Stanom Zjednoczonym, ale została odrzucona. Następnie rząd Chile proponował sprzedaż wyspy kolejno Wielkiej Brytanii, Japonii i Niemcom, jednak żadne zpaństwnie widziało wjej posiadaniu istotnej korzyści strategicznej, gdyż była zbyt odległa od innych lądów. Wyspa Wielkanocna pozostała więc w rękach Chile i stanowi dziś część regionu Valpa-raiso. Cztery lata temu chilijski rząd wysłał oficjalną delegację do Wielkiej Brytanii, domagając się zwrotu jednego z moai -tzw. Hoa Hakananai'a, wyrzeźbionego w XIII wieku z bazaltu. Posąg, wywieziony w 1868 roku z wyspy, w dalszym ciągu spoczywa jednak w Muzeum Brytyjskim w Londynie. Paradoksalnie ta „kradzież" -jak określają wywiezienie figury mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej - mogła uchronić Hoa Haka-nanai'a przed całkowitym zniszczeniem. W ostatnich dniach w okolicy Rano Raraku wybuchł bowiem pożar, który objął ponad 100 hektarów. Moai, które znajdowały się na tym terenie, zostały nieodwracalnie uszkodzone. Wciąż trwa szacowanie liczby zniszczonych posągów. Burmistrz Wyspy Wielkanocnej Pedro Edmunds stwierdził, że pożar - jak wszystkie na wyspie - nie wybuchł „przypadkowo". Śledztwo wtej sprawie dopiero się rozpoczyna. 10 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 14.10.2022 RADY JAMIEGO OLIVIERA NA SZYBKIE I SMACZNE DANIA Fast food stał się synonimem słabego i niezdrowego jedzenia. Jamie Olivier dowodzi, że wcale tak być nie musi. I podrzuca kilka pomysłów na na zdrowe potrawy, przyrządzane w jednym naczyniu % JAMIE OLIVER HK < Jamie Oliver „Jedno. Łatwe jednogarkowe cuda", © Jamie Oliver Enterprises Ltd (2022 ONE), wyd. Insignis, cena 99,98 zł JAJKA SADZONE Z CHILI NA WZMOCNIENIE ryż. kiełbaska, b oczek, dymka, sos hp i paski z grzanek 2 porcje. Łącznie 15 minut 2 surowe kiełbaski wieprzowe 2plasterki wędzonego boczku 4 dymki IłyżkasosuHP 1opakowanie ugotowanego ryżu (250g) 3łyżki sosu diili 2jajka 2kromki chleba na zakwasie Postaw nieprzywierającą patelnię o średnicy 30 cm na średnim ogniu. Wyciśnij-zawartość kiełbasek z osłonki na patelnię. Grubo pokrój i dodaj boczek. Przysmażaj składniki, aż się przyrumienią, od czasu do czasu mieszając i rozdzielając łyżką kiełbasiane mięso na mniejsze kawałki. Przytnij dymki, pokrój na kawałki długości l cm i dodaj na patelnię razem z sosem HP. Mieszaj na ogniu 2 minuty, następnie wsyp ryż. Mieszaj jeszcze 2 minuty, po czym przesuń ryż na jedną stronę patelni. Na pustą część nałóż łyżką sos chili i wbij jajka. Przykryj patelnię i smaż jajka, aż zetną się tak, jak lubisz. W tym czasie zrób grzanki z chleba. Oprósz jajka małą szczyptą pieprzu, pokrój grzanki na paski i ustaw patelnię na środku stołu. Nie najzdrowsze, ale pyszne - jesteście szczęściarzami. Wersja wege Zastąp kurczaka dynią piżmową lub bakłażanem. Warzywa pokrój na zgrabn duże kawałki i przyrządź w identyczny sposób. KURCZAK PO CAJUNSKU Z WARZYWAMI . słodka cebula i papryka, puszysty ryż. jogurt i rukola 4 Porcje. Przygotowanie: 7 min. Pieczenie: 1 godz. 2czerwone cebule 3papryki w różnych kolorach 4nogi z kurczaka 1 łyżka przyprawy cajun 4 ząbki czosnku 1 kubek ryżu basmati (300g) 4 łyżki jogurtu naturalnego 60grukoli Rozgrzej piekarnik do200°C. Obierz cebule i przekrój na pół. Porwij paprykę na duże kawałki, wyrzucając gniazda nasienne i ogonki. Umieść cebulę i paprykę na blaszce do pieczenia razem z nogami z kurczaka, przyprawą cajun i całymi nieobra-nymi ząbkami czosnku. Wlej po l łyżce oliwy i czerwonego octu winnego, dopraw czarnym pieprzem i dobrze wszystko wymieszaj. Ułóż mięso skórą do góry i piecz 40 minut Zagotuj wodę w czajniku. Wyjmij blaszkę z piekar- nika, wyciśnij miękki czosnek ze skórek i wymieszaj z sokami, które pozostały w naczyniu (skórki wyrzuć). Wsyp na blaszkę wokół nóg z kurczaka kubek ryżu i wlej 2 kubki wrzątku z czajnika (600 ml). Ostrożnie przykryj blaszkę folią aluminiową i wstaw do piekarnika. Piecz całość jakieś 20 minut, żeby ryż napęczniał, a mięso łatwo odchodziło od kości. Dopraw do smaku. Przed podaniem udekoruj kleksami jogurtu, posyp listkami rukoli oraz szczyptą czarnego pieprzu. Skrop oliwą z pierwszego tłoczenia, jeśli chcesz. Wersja wege Zastąp kurczaka dynią piżmową lub bakłażanem. Warzywa pokrój na zgrabn duże kawałki i przyrządź w identyczny sposób. SERNIK CYTRYNOWY maślany spód z ciasteczek, kremowy ser i maliny 12 porcji łącznie 1 godzina plus stygnięcie lOOgmasła 250g herbatników lotus bi-scofflub imbirowo orzechowych 4 duże jajka 1 łyżeczka pasty waniliowej 100 g cukru pudru i trochę do posypania 680g twarogu sernikowego 1 cytryna 300g malin Rozgrzej piekarnik do l60°C. Roztop masło na małym ogniu na patelniżaroodpornej o średnicy 28 cm, a herbatniki drobno posiekaj w robocie kuchennym. Wyłącz palnik, wrzuć pokruszone herbatniki na patelnię i dobrze wymieszaj, następnie rozprowadź masę w naczyniu równą warstwą, formując też niewysokie boki. Piecz 5 minut, # po czym wyjmij z piekarnika. Wbij jajka do robota kuchennego (nie trzeba go myć), do- daj pastę waniliową i większość cukru pudru. Miksuj jakieś 2 minuty, aż masa zbieleje. Dodaj twaróg, wlej sok z cytryny i ponownie zmiksuj. Rozprowadź masę równą warstwą na spodzie z herbatników. Wymieszaj widelcem połowę malin z pozostałym cukrem pudrem i przemieszaj z masą. Piecz mniej więcej 15 minut. Wyjmij patelnię z piekarnika i posyp ciasto pozostałymi malinami oraz niewielką ilością cukru pudru. Przełącz piekarnik na grill z maksymalną temperaturą. Piecz sernik jeszcze jakieś 10 minut, aby wierzch pięknie się zrumienił i niemal zaczął się przypalać. Wyjmij ciasto, odstaw, żeby ostygło, a przed podaniem schłodź je 2 godziny w lodówce. Konsystencja nie jest całkiem gładka, ale sernik smakuje rewelacyjnie. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 14.10.2022 PULS 11 RECENZJA Krwawe pożegnanie z Eberhardem Mockiem Powieścią „Błaganie o śmierć" Marek Krajewski, twórca polskiego kryminału retro, żegna się z Eberhardem Mockiem, gliną z przedwojennego Wrocławia. A żegna się krwawo. Jest rok 1919, a w Breslau mnożą się nieboszczycy jak grzyby podczas ciepłej jesieni. To wyzwanie dla Mocka, który stoi dopiero u progu policyjnej kariery. Breslau bez tajemnic Jednym z nich jest niejaki Georg Mittag, który - zgodnie z dość makabrycznym pomysłem Krajewskiego - zginął na ringu pokonany przez Arnolda Berhingera, zawodnika lokalnego klubu. Starcie zapisało się czarnymi zgłoskami w historii niemieckiego boksu, ale bardziej w karierze Eberharda Mocka, który był jego świadkiem. Śledztwo wsprawie ustawionej walki prowadzi bowiem Mocka w coraz mroczniejszy labirynt lokalnych powiązań. Ale najbardziej dają mu się we znaki degeneraci - byli więźniowie zrzeszeni w Bractwie Pierścieniowców, którzy sprytnie wykorzystują jego słabości. Kto czytał wcześniejsze książki Krajewskiego, wie, że Mock ma ich niemało.. . Choć bohaterowie powieści Marka Krajewskiego to postaci fikcyjne, to ich przygody maj ą w tle wielką, prawdziwą historię Polski z pierwszej połowy XX w. Debiutancka powieść „Śmierć w Breslau" (1999) zapoczątkowała cykl książek o Eberhardzie Mocku, cynicznym funkcjonariuszu wrocławskiej policji, którego namiętnościami są kobiety, wódka i dobre żarcie. Powieści: „Koniec świata w Breslau" (2003), „Widma wmieście Breslau" (2003), „Festung Breslau" (2006) i „Dżuma w Breslau" (2007) opisują śledztwa Mocka, które w „Głowie Minotaura" (2008) doprowadzą go nawet do pierwszego spotkania z polskim komisarzem policji ze Lwowa Edwardem Popielskim, zwanym „Łyssym", któryjest bohaterem innej serii pisarskiej Krajewskiego. Filolog pisarzem Krajewski, urodzony się w 1966 r. we Wrocławiu, studiował filologię klasyczną na Uniwersytecie Wrocławskim, tam też obronił doktorat z językoznawstwa. Po studiach imał się różnych prac: był bibliotekarzem, ochroniarzem, magazynierem, wykładowcą uniwersyteckim. Pierwszą książkę napisał w1999r., jednak dopiero w 2007 r. postanowił zostać zawodowym pisarzem. Zainteresowanie Marka Krajewskiego antykiem, historią i filozofią znalazło odzwierciedlenie w jego powieściach, których fabuła rozgrywa się w starannie odtworzonych realiach historycznych i geograficznych przedwojennego Wrocławia (Breslau), Lwowa, Gdańska i innych polskich miast. W 2011 r. mer miasta Lwowa przyznał Krajewskiemu Złoty Herb Miasta Lwowa „za promowanie Lwowa na arenie międzynarodowej", a w 2016 r. pisarz otrzymał niemiecką Nagrodę Kulturalną im. Georga Dehio „Georg Dehio-Buchpreis". Został też odznaczony Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze «Gloria Artis»", przyznawanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. (grab) Marek Krajewski, „Błaganie o śmierć", wyd. Znak, Kraków 2022, cena 44,90 zł WIEŚCI NIE Z TEJ ZIEMI EDYTA GÓRNIAK Sprawiła sobie prezent Popularna piosenkarka nie wyjeżdżała nigdzie poza Polskę pizez ostatnie dwa lata ze względu na pandemię. W końcu jednak wyrwała się z Podhala, gdzie ma dom. Od kilku tygodni nieustannie podróżuje po egzotycznych krajach. „Sprawiłam sobie najpiękniejszy, bo ulubiony prezent, namoje listopadowe uro-dziny. Od lipca jestem wciągłej podróży, zwiedziłam wiele nadzwyczajnych miejsc i spotkałam kilka wyjątkowych dusz. Górniak zjeździła wzdłuż iwszeiz Azję, aobecnie zatrzymała się wDubaju. MICHAŁ KOTERSKI Potrzebuje przestrzeni Popularny aktor i jego partnerka Marcela Leszczak schodzą sięirozchodzą regularnie od laiku lat, mimo że mają dziecko -synka Fryderyka. W styczniu tego roku zaręczyli się, ale ostatnio znów pojawiły się pogłoski, że Koterski wyprowadził się od swej narzeczonej. Nic więc dziwnego, że Leszczak postanowiła go wytłumaczyć. - Kiedy Michał szykuje się do roli, zamieszkujemy osobno, żeby miał przestrzeń do nauczenia się scenariusza, ale też wejścia całkowicie w tę postać-powiedziała winterne-towymvlogu. ILONA FELICJAŃSKA Odkryła swoje powołanie Była już modelką, wicemiss Polonia, prowadziła programy telewizyjne i pisała książki. We wszystkim przeszkadzało jej uzależnienie od alkoholu. Dwa latatemuzaHczyłakolęjnyod-wyk i teraz planuje pomagać innym. - W tym momencie jestem wtrakcie szkolenia nain-struktora terapii uzależnień i terapeutę środowiskowego, awośrodkumamstażiprzygo-towuję się do tego zawodu. Kilka lat temu skończyłam studium psychologii psychotronicznej, napisałam książkę o uzależnieniu, brałam udział w niezliczonęj ilości szkoleń iwarsztatówitowszystkodaje mi możliwość pracy z ludźmi ipomaga mi Tojest moje powołanie-powiedziała w rozmowie z „Eaktem". Edyta Górniak sprawiła sobie prezent - od czerwca podróżuje po całym świecie BARBARA KURDEJ--SZATAN Gasi wszędzie światło Inflacja daje po kieszeni również celebrytom. Nawet Barbara Kurdej-Szatan wzięła się za oszczędzanie. - Na pewno teraz bardziej zwracam uwagę na to, aby gasić wszędzie światło, bo bardzo nie lubię, jak się niepotrzebnie świeci. Teraz tym bardziej - stwierdziła w rozmowie z Pomponikiem. -Jeśli chodzi o wodę, to staramy się używać jej wtedy, kiedy jest potrzebna. Nie przelewać wanny codziennie do kąpieli. Pijmy ją, myjmy się regularnie, ale oszczędzajmy! - zaapelował mąż aktorki. EWAMINGE Została obrażona Projektantka mody zdradziła w rozmowie z „Faktem", że otrzymała kiedyś niemoralną propozycję. Kiedy odwiedziła Dubaj, by wprowadzić tam swoją kolekcję, spotkała się z Polką, która prowadziła tam agencję towarzyską. Kobieta zaproponowała jej 200 tys. dolarów za tydzień towarzyszenia miejscowym bogaczom. -Byłam tą propozycją obrażona. Oczywiście odmówiłam. Podobne sytuacje pojawiały się jeszcze później. Namawiano mnieikuszono naprawdę wielkimi nazwiskami ze świata mody. Słyszałam, że wiele kobiet przyjeżdża na taki zarobek -podsumowała. MAJA HYŻY Stawia na siebie Piosenkarka planowała tego lata wziąć ślub na wyspie Bali ze swym partnerem Konradem Kozakiem. Nie doszło jednak do tego. Hyży wyjaśniła, że to zbyt droga impreza i musi na nią zaoszczędzić. To wywołało plotlaorozstaniu pary. - Te plotki były nieprawdziwe. Jesteśmy razem cały czas dalej, nic się nie zmieniło. A plotki, wiadomo, jak to plotki Bywają różne -wyjaśniła wokalistka w serwisie Jastrząb Post. Zapy-tanaoplany powiększenia rodziny, odpowiedziała: - Czuję się spełnioną mamą czwoiga dzieci i teraz chcę postawić totalnie na siebie. MONIKA RICHARDSON Nie jest święta Udzielając wywiadu Monke Jaruzelskiej, prezenterka poczyniła zaskakujące wyznanie. - Nie jestem święta i też byłam niewierna w związku. Było to dawno temu i byłam wtedy niedojrzała, ale wiem też, jak to jestbyćpo tej stronie zdradzającej-stwierdziła. Idodała:-To nie jest bezkosztowe. Tonie jest sytuacja, w której otrzepuję się i mówię sobie, że nieważne, bo to był tylko seks dla sportu. To jest tak, jak z aborcją iinnymi bardzo brzemiennymi w skutkach decyzjami, które podejmujemy. Nigdy bym ich nie potępiła, bo jestem ostatnia, która ma prawo micić kamień, ale ostrzegam, to nie jest bezkosztowe-podkreśliła. HOROSKOP Wodnik (20.01-18.02) Horoskop dzienny mówi, że usłyszysz na swój temat kilka niepochlebnych opinii, ale więcej z tego będzie śmiechu niż powodów do zmartwienia. Ryby (19.02-20.03) Będzie się wokół Ciebie sporo działo. Ale horoskop na dziś wróży, że nie wszystko Ci się spodoba... Baran (21.03-19.04) Horoskop dzienny na piątek mówi, że musisz przygotować się na konieczność zmiany powziętych planów. Byk (20.04-20.05) Mocno zaangażujesz się we wszystkie podejmowane działania. Horoskop dzienny mówi, że dużo osiągniesz. Bliźnięta (21.05-21.06) Ktoś złoży Ci dość intrygującą propozycję. Horoskop na dziś zapowiada, że wzbudzi ona Twoje zainteresowanie. Rak (22.06-22.07) Dostrzeżesz zmianę w zachowaniu osoby z najbliższego otoczenia. Horoskop dzienny na piątek mówi, że zdziwi to nie tylko Ciebie. Lew (23.07-22.08) Przed Tobą dzień pełen miłych niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji. Horoskop dzienny mówi, że niektóre bardzo Cię ucieszą... Panna (23.08-22.09) Dokonasz zmiany, która nie wszystkim wokół Ciebie przypadnie do gustu. Horoskop na dziś wyraźnie dostrzega w tym zarzewie konfliktu. Waga (23.09 -22.10) Nie rób niczego kosztem bliskich. Horoskop dzienny na piątek ostrzega, że takie zachowanie może ochłodzić relacje między Wami... Skorpion (23.10- 21.11) \ Horoskop dzienny wyraźnie zapowiada, że nieoczekiwana wiadomość wywróci Twój dość uporządkowany i powtarzalny plan na dzisiaj. Strzelec (22.11-21.12) Dobry dzień na niwelowanie podziałów i szukanie porozumienia. Horoskop na dziś mówi, że nikt nie odtrąci Twojej ręki wyciągniętej do zgody. Koziorożec (22.12 -19.01) Posypie się Twoja nadzieja na poprawę relacji z osobą z bliskiego otoczenia. Horoskop dzienny na piątek wróży smutny dzień... EBS wwwep24.pl wwwgk24.pl www.gs24.pl Redaktor naczelny Przemysław Szymańczyk, Z-cy red. nacz.: Martin Stefanowski. Wojciech Freiichowski, YnonaHusałm-Sobecka. Prezes oddziału Piotr Grabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gronowski. Redakcja. SŁUPSK, ui. Henryka Pobożnego 19, teL598488100, iwtal>jagp?4@pofcfcapress4il KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, tel943473552. redakqa45k24@potskapress.pl SZCZEON, Al. Niepodległości 26/U1, teł.9148133OO.redalKjags24@polskapress4>l. Drak Polska Press Oddział Poligrafia, 85438Bydgosza,ui. Grunwaldzka 229. POLSKA PRESS GRUPA Wydawca Polska Press Sp.zo.o. ul. Domaniewska45,02-672 Warszawa, tel.22 2014400. fax:22 2014410 Prezes zarządu Tomasz Przybek Członek zarządu Dorota Kania Członek zarządu Małgorzata Skorwider Członek zarządu MłłoszSzric ©O - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.g>24. pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński Dyrektor marketingu, Rzecznik prasowy Wojciech Paczyński wojdedipaczyiiski^pofckapressjil Dyrektor kolportażu Karol Wlazło Agencja AIP tontakt@aip24^>l ?BC 12 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 14.10.2022 np. hutnictwo miedzi miejsce na liście składnik nawozów F~T łuk w architekturze dochód ~~r~ złośliwa kobieta manele, klamoty najcięższy mefal współpracuje z komórką T niezdara, oferma mały chłopiec kuchenny daszek 10 znawczyni kultuiy Persji ~~r~ angielski powóz dawniej: wysłannik, delegat szok termiczny 12 regulator chodu zegarka I hazardowa gra w karty imię Lollo-brigidy, aktorki T Mieczysław, aktor zasypka T ludowy zwyczaj witania wiosny wyspa w Małych Ar ■ 1 1 Antylach rudel łodzi T kolor wrzosu włoski port wojenny uro- dzino prezen wy jnt węgierka pod drzewem Messi lub Ritchie cenowy rabat częsc świątyni styl pływacki herb Lancko-rońskich zlot czarownic na Łysej Górze solny lub pruski T książę z Kataru ugniatanie ciała —r~ po winie rrr~ 21 doświadczony człowiek czołg z I wojny światowej prawy dopływ Narwii w parze z omegą kraj w Afryce z Dżerbą I starożytne liczydło domowy ptak erozja skał wapiennych talia, kibic T" pozyskiwany z owoców T dopisek, wtręt w tekście T T auto na postoju T model Seata bicz T krewny ze strony ojca 11 wodny wyciąg z ziół krótka pieśń operowa konnica, kawaleria drzewo liściaste angielski bar T największy stan w USA grzbiet w Tatrach Zachodnich nauczyciel przy mapie kobra szturm I wzorzysta tkanina papuga z długim ogonem 19 0Jtf?g kilku parafii 18 w gazie ziemnym materiał z kokonów nieprzyjaciel J dawny Litwin lub Łotysz T źródło światła na baterie dodatkowa praca waluta Hiszpanii poręka na wekslu Głos w prenumeracie z Tele Magazynem 94 340 1114 wzmacnia siłę ciosu ptak jak grzyb 20 pasmo dymu lub światła T pusto-rożec z Himalajów ~~T" kraj w Afiyce z Kilimandżaro T Lechita, Polonus kropka na nosie za Saturnem imią męskie miękki ser pleśniowy T T T nie dba oswói lis stepowy duże jezioro w Rosji I śląska gra w karty Reeves, aktor z USA T T dawne okulary :> chodzi w hidżabie zbuntowana młodzież lat 60-tych XX w. górskie łąki Stanisław Konarski ~T~ kuzynka wrony kolor niewinności zona Perse-usza stolica Turyngii młoda dziewczyna pobiera należność za prąd rzadkie imią męskie piłkarze z Londynu =nr~ skrót fonetyczny np. PKO jon ujemny owad z żądłem I imię władców Egiptu T styl bycia lub tworzenia naszyta na dziurze turys-' yczna ódka % przodek, praszczur tnie kłody Knox w USA imię Moore, aktorki z USA utrata względów 13 T T pętla przy siodle gaucho podpowiada aktorom T 22 atak wściekłości krążenie krwi w żyłach 24 muzyczny znak graficzny U- „Zielona w tytule filmu 15 uczniowskie wagary umięśniony u atlety J 14 rosół lub żurek płynie przez Kościan w powietrzu grecki amor J przód męskiej koszuli zboże chlebowe składnik stopów z żelazem T koniec, schyłek 17 oddawane do przechowalni T T Ricci, projektantka bije nawet asa nielot z Australii popularna gra w karty władca Walhalli 16 23 bardzo szybki bieg imię papieży wykaz błędów w druku rozmiar lufy ssak z Andów auto z Korei Południowej dowódca jan- duży stos siana wojskowy transporter 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 Litery z pól ponumerowanych od 1 do 24 utworzą rozwiązanie - myśl Tadeusza Fangrata. vy3iMVZ sauoioaz vyao vazv»:3iNvzViMzoa Litery z pól ponumerowanych od 1 do 24 utworzą rozwiązanie - myśl Tadeusza Fangrata. vy3iMVZ sauoioaz vyao vazv»:3iNvzViMzoa Internetowy romans za cenę fortuny Jak oszuści wykorzystijją nasze emo