Pomorza SŁUPSK 12 MILIONÓW ZŁOTYCH STRAT PO POŻARZE BIEDRONKI. PRZYCZYNA? PRAWDOPODOBNIE PODPALENIE Ogień mogły podłożyć dzieci O pożarze poinformował służby przypadkowy przechodzień. Kłęby gęstego dymu widoczne były z daleka Sylwia Lis Pożar Blisko 70 strażaków gasfio wpo-niedziałek pożar Biedronki przy uL Wolności w Słupsku. Straty oszacowano na 12 milionów złotych. Przyczynę pożaru bada policja, ale już-nieoficjalnie-mówi się o podpaleniu. Miały to zrobić dzieci. O godzinie 17.10 słupscy strażacy zostali skierowani do pożaru marketu przy ulicy Wolności w Słupsku. O poważnym pożarze poinformował służby przypadkowy przechodzień, który zadzwonił na alarmowy telefon 112. Już wtedy kłęby gęstego dymu widoczne były z daleka. Gdy służby przyjechały na miejsce, gwałtownym ogniem objęty był już cały sklep. - To był duży pożar - mówi starszy kapitan Iwona Lenart ze słupskiej straży pożarnej. - Ogień pojawił się od zaplecza sklepu. Z uwagi na wysoką temperaturę, wiatr, łatwopalną konstrukcję i zgromadzone w środku produkty ogień błyskawicznie się rozprzestrzeniał. Konstrukcja dachu była wykonana z drewna, niemal natychmiast się spaliła, a sam dach runął do środka. Strażakom bardzo szybko udało się opanować ogień i już o godzinie 18.45 pożar został praktycznie ugaszony. Jak podkreśla kapitan, nikomu nic się nie stało. Przed przyjazdem służb ewakuowani z marketu zostali ludzie. Kiedy pojawił się ogień, w środku było sześcioro klientów. - Z uwagi na rozmiar pożaru wyprowadzono też mieszkańców pobliskich domów, ewakuowano pojazdy stojące w pobliżu parkingu - podkreśla Lenart. - Było bardzo duże zady- mienie, dlatego była decyzja o zamknięciu jednego pasa ulicy w kierunku wiaduktu. Ruchem kierowali policjanci. Na miejscu pogorzeliska pojawił się ciężki sprzęt. Do późnych godzin nocnych wywożony był zgromadzony we wewnątrzu sklepu towar. Chodziło o oczyszczenie strażakom drogi, by mogli bezpiecznie działać: sprawdzić, czy wewnątrz są jeszcze zarzewia ognia, kontrolować temperaturę, a potem całą powierzchnię pokryto ciężką pianą. - Działania zakończyliśmy około godziny 2, a teren pod kontrolę prze- kazaliśmy policji. Przyczynę pożaru wyjaśnią funkcjonariusze - zapowiada Lenart. Z pożarem walczyło 17 zastępów straży pożarnej, czyli 68 strażaków. Oprócz jednostek zawodowych w działaniach wzięły udział OSP z Sierakowa, Potęgowa, Dębnicy Kaszubskiej i Kusowa. Wstępnie straty oszacowano na 12 min zł. Sześć milionów złotych to wartość strat w budynku, kolejne sześć milionów złotych to wartość towarów zgromadzonych w sklepie. ©® Czytaj str. 4 Dziurawa tarcza, stępiony miecz. Władze w Kijowie mają kłopot z SBU str. 6 FOT. AP/ASSOCIATED PRESS/EAST NEWS Czwartek 28.07.2022 Nr 174 (4722) Nakład: 8.820 egz. www.gp24.pl Cena 3,50 zł (w tym 8% N/AT) Piotrowski i inni. Esbeckie szwadrony śmierci ekipy gen. Jaruzelskiego str. 9-11 Bytów. Zabytkowa greckokatolicka cerkiew w remoncie. Prace są bardzo kosztowne str. 5 Powstanie Młodzieżowy Sejmik Województwa Pomorskiego str. 4 POD PARAGRAFEM Solidarni z małymi żeglarzami z Charkowa. Płynie potrzebna pomoc z Pomorza str. 5 NrlSSN 0137-9526 Nr indeksu348-570 9 770 137 952046 HR Consulting Sp. z o.o. (nr ewidencji 433 ta,. 439-2, 439 3) specjalizuje się w rekrutacji i selekcji pracowników produkcyjnych oraz magazynowych i od roku 2003 jest w czołowce Doradztw Personalnych i Agencji Pracy Tymczasowej, Praca Tymczasowa. Praca dorywcza - elastyczny grafik Pracuj z nami i powiększ swój domowy budżet. Oferujemy: • stałą współpracę • wynagrodzenie zawsze na czas • przyjazne wdrożenie do pracy. Chcesz wiedzieć włecei, zadzwoń do Nas 531 072 408 DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.202 AUTOPROMOCJA Jutro w naszej gazecie PULS KALENDARIUM 28 LIPCA 1794 Maksymilian Robespierre został stracony na gilotynie w Paryżu. Był działaczem Klubu Jakobinów i jednym z przywódców rewolucji francuskiej. Po przewrocie termi-doriańskim aresztowany i skazany na śmierć. Z powodu swojej nieskazitelnej uczciwości zwany „Nieprzekupnym". Historycy do dziś spierają się 0 ocenę jego działań. Jedni widzą w nim krwawego dyktatora i szalonego fanatyka, inni uwypuklają pozytywne skutki jego rządów. Spór ten nie został do dziś rozstrzygnięty. 1844 W Karpaczu poświęcono sprowadzoną z Norwegii drewnianą ewangelicką Świątynię Wang. Kościół został zbudowany z sosnowych bali w miejscowości Vang w południowej Norwegii na przełomie XII i XIII wieku. Konstrukcja wykonana jest bez użycia gwoździ, wszystkie połączenia zrealizowano przy pomocy drewnianych złączy ciesielskich. Stanowi jedną z największych atrakcji turystycznych Karpacza. Uważany jest za najstarszy drewniany kościół w Polsce. 1914 Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii, co dało formalny początek I wojny światowej, która trwała do 1918 roku. W jej wyniku upadł ukształtowany w XIX wieku układ polityczny, zmieniły się granice wielu europejskich krajów 1 powstały państwa narodowe, między innymi: Polska, Węgry i Czechosłowacja. Wojnę rozpoczęło osiem państw, a zakończyły 33 kraje, liczące półtora miliarda mieszkańców, wówczas 2/3 ludności kuli ziemskiej. Walki toczyły się niemal na wszystkich kontynentach i morzach, ale główne działania wojenne były prowadzone w Europie. 1998 Zmarł Zbigniew Herbert, jeden z najwybitniejszych poetów polskich okresu powojennego. Laureat ponad dwudziestu nagród literackich. Od końca lat 60. XX wieku był jednym z najpoważniejszych pretendentów do Literackiej Nagrody Nobla. Jego książki zostały przetłumaczone na 38 języków. Autor między innymi „Pana Cogito" i „Raportu z oblężonego miasta". Był żołnierzem AK. Michał Elmerych NIE BĄDŹCIE DZIŚ JAK GŁUPI JASIO Z BAJKI Dziś wielki dzień dla kibiców czterech polskich drużyn walczących w europejskich pucharach. Chociaż, żeby być bliżej prawdy, trzeba byłoby napisać w kolejnym etapie drogi, by pokazać się szerszej publiczności. Taka jest bowiem od lat pozycja polskiego futbolu, że lato to nie czas wakacji, a ciężkich Czesław Lang opowiada, dlaczego startujący wkrótce Tour de Pologne nazywa „Wyścigiem dla Pokoju'' 1 Czym dla Polski jest Powstanie Warszawskie z Broendby, a Biało-Zieloni podejmą u siebie Rapid Wiedeń. Nadszedł bowiem czas rewanżów w n rundzie eliminacji do Ligi Konferenq'i Europy. Niby najmniej prestiżowego z pucharów, ale przypomnieć wypada, że w finale tej „ligi biedaków" w zeszłym sezonie zagrały Feyenoord Rotterdam i AS Roma (ta sama, która we wtorek w obecności kilkudziesięciu tysięcy kibiców zaprezentowała swój nowy nabytek, Paulo Dybalę). Taka to właśnie liga ubogich. Dla każdego polskiego zespołu (także Lecha Poznań i Rakowa Częstochowa) jest to jednak sportowo-finansowy raj. Takie źródło wody życia. Dlatego warto dziś trzymać kciuki za pokonanie kolejnych przeszkód i nie zapominać bajki o głupim Jasiu. Szczególnie tej jej wersji, którą zamknął w swojej piosence Jacek Kaczmarski. Tytułowy głupi Jaś uznawany jest za raczej niemądrego, ale prostolinijnego Zamów prenumeratę (.losu 94 3401114 prenumerata, gdp@polskapress.pl prenumerata.gp24.pl zmagań z coraz bardziej egzotycznymi przeciwnikami. Nie inaczej jest i w tym roku. Kibice szczecińskiej Pogoni i sympatyzujący z nimi fani kołobrzeskiej Kotwicy mają już za sobą podróż na daleką Islandię. Fani gdańskiej Lechii, także ci na co dzień wspierający Gryfa Słupsk odwiedzili już Macedonię Północną i Wiedeń. Dziś Duma Pomorza zagra w Kopenhadze i przez to dającego się wykorzystywać wszystkim dookoła. Szczególnie zaś swoim starszym i niedobrym braciom. Trochę jak polskie kluby, które starają się doskoczyć do wielkich, ale wciąż menadżerowie wciskają im nie takich zawodników, jakich akurat potrzebują i zawsze efekt jest nijaki. Wędrują więc i szukają szczęścia - tej wspomnianej już wody życia. Głupi Jaś u Kaczmarskiego po długiej tułaczce także otrzymuje swoją szansę. Zaprzyjaźnione zwierzęta wskazują mu szczyt, na którym bije źródło, którego szukał. Jednak żeby tam wejść, trzeba pokonać stromo pnącą się drogę i za żadne skarby nie wolno obejrzeć się za siebie. Musi iść prosto do celu, bez względu na wszystko. Właśnie tak dziś powinny zachowywać się Pogoń Szczecin i Lechia Gdańsk, ich trenerzy, piłkarze i zawodnicy. Szczecinianie nie mają co oglądać się na to, że mecz we Wro- cławiu przegrali, chociaż powinni byli go wygrać, że z Duńczykami zagrali tylko jedną przyzwoitą połowę. A w nogach mają więcej niż rywale. I jeszcze dwa tygodnie temu polegli w Reykjaviku. To nie ma żadnego znaczenia. Niedzielny mecz z Jagiellonią też nie. Dziś cel powinien być tylko jeden. Woda życia. Kolejny etap w drodze po nią. Także przed gdańszczanami. Jakie znaczenie mato, że końcówka meczu wstolicy Austrii to oblężenie bramki Lechii? Teraz już żadnego. W piosence głupi Jaś uległ podszeptom, by obejrzeć się za siebie, bo tam miał być jego rodzinny dom. Szedł do celu, ale zatrzymała go przeszłość. Popełniłjeden, jedyny błąd i stał się kamiennym posągiem, który teraz centymetr po centymetrze schodzi z góry. I chociaż to tylko bajka, a „woda życia nie istnieje, ale zawsze warto po nią iść". W futbolu też.©® Profilaktyka przegrywa ze strachem Agata Sawczenko Rozmowa Z Maciejem Olesińskim. dyrektorem Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia. Od prawie roku trwa zorganizowany przez NFZ program badań profilaktycznych dla osób, które skończyły już 40. rok życia „Profilaktyka 40plus". Dlaczego nie chcemy się badać? Trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Uprawniona do badań grupa jest dość szeroka i zróżnicowana: to program skierowany zarówno do kobiet, jak i mężczyzn po 40. roku życia bez górnej granicy wiekowej. Usystematyzowanie przyczyn tego, że mimo iż mamy możliwość wykonania szerokich badań, nie korzystamy z tego, zacznę od przypomnienia, że jest to pierwszy tak szeroko dostępny program profilaktyczny. Nigdy wcześniej nie było możliwości, by bez skierowania, bez wcześniejszej wizyty lekarskiej można było takie badania uzyskać. Mimo więc, że upłynął już rok, ten program wciąż jest nowością. Wydaje mi się, że z biegiem czasu, jak walor nowości systemowej będzie mijał, to większa liczba osób będzie miała w świadomości, w mentalności zakodowane, że takie programy profilaktyczne, w których uczestnictwo zależy od naszej aktywności, są częścią systemu. I wtedy - mam nadzieję - będziemy już mieli zakodowane, że takie programy to kolejna ścieżka korzystania ze świadczeń zdrowotnych Musimy się też nauczyć, że profilaktyka jest tak samo ważna jak leczenie. No właśnie. Nasza mentalność to kolejny powód, który mógł wpłynąć na niepowodzenie naszego programu. Eksperci podkreślają, że w Polsce mentalnie w dalszym ciągu stawiamy na leczenie niż na profilaktykę jako taką. Jeśli nie mamy symptomów choroby, to bardzo często trudno jest skłonić nas do badań. A idea profilaktyki polega na tym, by mieć świadomość, jak ważne jest wychwycenie ryzyka wystąpienia choroby i jej rozpoznania wbardzo wczesnym stadium. A nam - mentalnie -ciągle brakuje takiego hasła, że lepiej zapobiegać niż leczyć. A może ludzie wiedzą, że mogą zgłosić się na te badania, ale nie wiedzą, jak później zinterpretować wyniki? Wydaje mi się, że jeśli ktoś decyduje się, by wypełnić ankietę i zgłosić się do programu, to problemów z tym, co zrobić z wynikami badań, mieć już nie będzie. Tu oczywiste jest, że pacjent nie zostaje z nimi sam. Gdy wyniki badań mogą wskazywać, że pacjent może na coś chorować, to tu bardzo istotną rolę mają lekarze podstawowej opieki zdrowotnej. W ogóle rola lekarzy rodzinnych wprogramie Profilaktyka 40plus jest bardzo istotna: nie dość, że rekomendują swoim pacjentom udział w tym programie, to są później pierwszym ogniwem, które jest w stanie omówić z pacjentem wyniki tych badań i dalej pokierować pacjentem. Ja myślę, że niechęć do wykonywania badań profilaktycznych wynika nie z tego, że nie wiemy, co zrobić z wynikami, tylko raczej z obawy, że ten wynik może okazać się zły. Nadal często wiele osób myśli: lepiej nie wiedzieć. Nie skorzystam więc z diagnostyki, bo, nie daj Boże, jeszcze coś te badania wykryją. To taki fenomen, że lubimy żyć w nieświadomości. No właśnie. Ale to nie sprawia, że chętnie koizystamy z diagnostyki. Kolejnym tego powodem jest to, że problem pojawia się tam, gdzie nie ma większych aglo- GDZIE I JAK SKORZYSTAĆ meracji miejskich. Abadania pokazują, że mieszkańcy takich aglomeracji korzystają z profilaktyki - na przykład cytologii czy mammografii -dużo częściej niż mieszkańcy wsi. Program został przedłużony do końca roku. I będziemy zachęcać do korzystania z niego. Przychodnie, które do badań zachęcą odpowiednią liczbę osób, będą otrzymywały premię. A dla osób, które się przebadają, organizujemy loterię z nagrodami. ©® Należy wypełnić ankietę na Internetowym Koncie Pacjenta, bądź poprzez infolinię pod numerem 22 735 39 53. E-skierowanie na badania otrzymamy w ciągu dwóch dni roboczych. Ankietę kwalifikującą do programu można wypełnić także w placówce, która go realizuje. Warto skorzystać z numerów telefonów podanych na stronie internetowej NFZ, aby sprawdzić, czy jest to możliwe i uzyskać więcej szczegółów. Szczecin i Koszalin: W województwie zachodniopomorskim program Profilaktyka 40 Plus prowadzony jest w 44 miejscach. W Szczecinie w 17, a w Koszalinie i Kołobrzegu w sumie w dziewięciu. Słupsk: Zasady rejestracji są takie same. Punktów prowadzących program w Słupsku jest dziewięć. W całym województwie pomorskim są 34. Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 3 REGION SŁUPSK Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku pracowali na miejscu wypadku drogowego, do którego doszło na skrzyżowaniu ul. Słonecznej i Szymanowskiego. Spowodował go nietrzeźwy 26-latek, który stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w drzewo. W wyniku zdarzenia 45-letnia pasażerka, która jechała tym autem, z obrażeniami klatki piersiowej, została zabrana na SOR. DYŻURNY GŁOSU Wojciech Lesner, tel. 510 026 924 Na naszych Czytelników czekamy w redakcji „Głosu Pomorza" w Słupsku przy ulicy Henryka Pobożnego 19. E-mail: wojciech.le-sner@polskapress.pl Dwie różne wersje wydarzeń Przemysław Szymańczyk Tylko u nas Policjanci którzy mieli wykorzystać seksualnie jedną z kobiet w Mielnie, nie zostali zawieszeni - ustalił „Głos". Dlaczego kobieta zarzuca im gwałt? Nie toczy się wobec nich żadne postępowania wewnętrzne, a wszystkie czynności prowadzi Prokuratura Okręgowa w Koszalinie. Sprawę pierwszy opisał „Głos" we wtorek. Jak twierdzi pokrzywdzona kobieta, do gwałtu miało dojść 16 lipca bieżącego roku w jednym z pensjonatów na terenie gminy Mielno. Jak ustaliliśmy, policjanci nad morzem znaleźli się nieprzypadkowo. To był zaplano- wany wspólny wypad w męskim gronie. W czasie wolnym od służby. - Gdyby policjanci zostali skierowani nad Bałtyk przez dowództwo poznańskiego garnizonu, byśmy o tym wiedzieli - powiedział „Głosowi" doświadczony oficer policji ze Szczecina. - Zresztą, w tym roku nie potrzebowaliśmy wsparcia z innych regionów kraju - dodał nasz rozmówca. Policjanci na imprezę w jednym z pensjonatów zaprosili kobietę, którą znali. Co więcej, korzystali już wcześniej z oferowanych przez nią usług seksualnych - tak przynajmniej tłumaczyli prokuratorowi. Pili więc alkohol, żartowali, bawiąc się przy tym nieźle. Jednak w trakcie wieczoru najprawdopodobniej stało się coś, co spowodowało, że ko- bieta zdecydowała się złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Utrzymuje, że została zgwałcona. Policjanci zdecydowanie zaprzeczają. W prokuraturze, składając wyjaśnienia, stwierdzili zgodnie, że kobieta ich pomawia. Z naszych informacji wynika, że podczas wspomnianej imprezy kobieta, która zdecydowała się na seks ze stróżami prawa, nie została fizycznie zaatakowana. Jak mówi nasz informator, nie naruszono jej nietykalności osobistej. Mogła też opuścić pokój. Dlaczego więc podtrzymuje swoje oskarżenia? Tego nie udało się nam ustalić. W związku z tym, że wersje obu stron są diametralnie różne, prokuratura zdecydowała o przesłuchaniu kobiety w charakterze świadka. Taki wniosek trafił już do sądu, ale termin nie został jeszcze ustalony. Wiadomo natomiast, że przesłuchanie powinno odbyć się w obecności psychologa. W międzyczasie powołany biegły sądowy ma też wydać opinię co do wiarygodności składającej zawiadomienie. Od tej opinii i zeznań kobiety będzie zależało, jakie kroki podejmie prokuratura. Rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Poznaniu, młodszy aspirant Andrzej Borowiak, nie udzielił „Głosowi" żadnych informacji w tej sprawie, odsyłając do Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. Trzech policjantów, którym niespełna 40-latka zarzuca gwałt, jest w służbie od kilku lat. ©® AUTOPROMOCJA Głos Gotuj się na sobotę gp24.pl Słupska Spółdzielnia Mieszkaniowa „Czyn" 76-200 Słupsk, ul. Leszczyńskiego 7, tel. 59 84 32 516 ogłasza przetarg nieograniczone ofertowy na wykonanie wysokoparametrowych przyłączy cieplnych do budynków ^ przy ul. Piłsudskiego 1A, 1B i 1C w Słupsku. Oferty należy złożyć w terminie do dnia 18.08.2022 r. do godz. 10.00.. Oferty winny odpowiadać warunkom specyfikacji, które można pobrać ze strony internetowej www.czyn.slupsk.pl. Spółdzielnia zastrzega sobie prawo unieważnienia przetargu na każdym jego etapie bez podania przyczyn i bez prawa do zgłaszania przez Oferentów roszczeń z tego tytułu. Słupska Spółdzielnia Mieszkaniowa „Czyn" 76-200 Słupsk, ul. Leszczyńskiego 7, tel. 59 307 02 90 ogłasza przetarg nieograniczony ofertowy na: odnowienie elewacji z remontem płyt balkonowych oraz wymianą balustrad balkonowych budynku mieszkalnego przy ul. Garncarskiej 2 w Słupsku. Oferty należy złożyć w terminie do 31 sierpnia 2022 r. do godz. 9*. Oferty winny odpowiadać warunkom specyfikacji, które można pobrać ze strony internetowej www.czyn.slupsk.pl. Spółdzielnia zastrzega sobie prawo unieważnienia przetargu na każdym jego etapie bez podania przyczyn i bez prawa do zgłaszania przez Oferentów roszczeń z tego tytułu. AKCJA SPECJALNA WZW NIE MOŻE CZEKAĆ! H noże czekać - zbadaj się! Dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień WZW. Z taj okazji w ponad 100 krajach na całym świacia eksperci przypominają o ryzyku, jakie niosę ze sobą nieieczone zakażenia wątroby, w tym WZW B i WZW C. W Polsce kampanią WZW nie może czekać prowadzi Fundacja Gwiazda Nadziei. Nowe dane dotyczące WZW C wskazują na to, że ostatnie dwa lata to zdecydowany wzrost wykrywania tej choroby na bardzo późnym, trudnym lub niemożliwym do wyleczenia etapie. Dlatego eksperci przypominają - WZW C można wyeliminować, ale trzeba się badać. Według najnowszych światowych danych Wirusowe zapalenie wątroby typu B i C powoduje ponad 1 min zgonów rocznie, więcej niż HIWAIDS, czy malaria. Nie ma skutecznej szczepionki przeciwko WZW C. Jedynie badanie krwi jest w stanie dostarczyć nam informacji o tym, czy jesteśmy zakażeni czy też nie. Zaszczepić możemy się jedynie w kierunku wirusa HBV. - Każdy Polak przynajmniej raz w życiu powinien być przetestowany na HCV. Nadal nie mamy takiej świadomości zagrożenia, jak w przypadku chociażby zakażenia HIV. Niestety nadal w szpitalach widzimy za dużo chorych w ciężkim stanie, chorych, którzy przez lata nie wiedzieli o swoim zakażeniu. - informuje ekspert, Profesor Jerzy Jaroszewicz, Prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego. Od lipca wykonasz badanie anty~HCV bezpłatnie w POZ Od 1 lipca lekarze POZ mogą zlecać swoim pacjentom badanie na obecność przeciwciał wirusa HCV (anty-HCV) na koszt NFZ. Eksperci oceniają, że wreszcie pojawiła się realna szansa na eliminację tego wirusa w Polsce. Barbara Pepke Prezes Fundacji Gwiazda Nadziei ymjesti W tym szczególnym dniu zachęcam, abyście Państwo wykonali badanie anty-HCV. Fundacja Gwiazda Nadziei, jako organizator globalnej kampanii pod przewodnictwem World Hepatitis Alliance, organizuje wiele aktywności, mających na celu nie tylko edukację pacjentów, ale też wskazujemy im miejsca, w których takie badanie mogą wykonać bezpłatnie. Proszę pamiętać, że tylko wynik testu daje nam szansę pozbycia się wirusa HCV, a im wcześniej to się stanie, tym większą mamy szansę na wyzdrowienie. Wirusowe zapalenie wątroby najczęściej wywoływane są przez dwa wirusy HBV i HCV. Stąd nazwa WZW B i WZW C. Wirusy zapalenia wątroby typu B i C przenoszone są głównie przez krew, do większości zakażeń dochodzi w wyniku kontaktu z krwią osoby zakażonej. Eksperci szacują, że z HCV żyje w Polsce nieco ponad 100 tysięcy osób, kolejne 500 tysięcy jest zakażonych wirusem HBV. Programy lekowe zapewniają w Polsce wszystkim bezpłatny dostęp do najnowocześniejszych terapii, które pozwalają na szybkie wyleczenie niemal wszystkich zakażonych wirusem HCV i kontrolę nad namnażaniem się wirusa u zakażonych HBV. Diagnostyka HBV od wielu lat jest dostępna u lekarza rodzinnego. Partnerzy kampanii Qbbvje fJ GILEAD C§ MSD - Zachęcam do wykonania badania wszystkich tych, którzy nigdy w życiu nie testowali się na obecność wirusa HCV. Zakażony może być każdy. W ostatnich dwóch latach, obserwujemy znaczny wzrost wykrywania zakażeń HCVna bardzo późnym etapie choroby, gdy doszło już do silnego uszkodzenia wątroby a nawet doprowadziło do zmian nowotworowych - mówi Profesor Jaroszewicz. Specjaliści dodają, że wykrycie zakażenia wirusami zapalenia wątroby znacznie zwiększa szansę na uniknięcie późnych następstw zakażenia (marskości i raka wątroby). Dlatego warto badać się, a Światowy Dzień WZW to dobry pretekst, aby pomyśleć o swojej wątrobie. Inicjatorem kampanii w Polsce jest. Fundacja Gwiazda Nadziei P FUNDACJA i GWIAZDA | , NADZIEI IKInR/l AP Ir~ Głos Dziennik Pomorza llNrLJKIVIMUJt > Czwartek, 28.07.2022 Informator „Głosu": Dzieci chciały zobaczyć, jak wygląda pożar. Policja tego nie wyklucza Sylwia Lis (dokończenie ze str. 1) Policjanci sprawdzają zapisy okolicznych systemów monitoringu i przesłuchują świadków. - Nie wykluczamy żadnej ewentualności-mówią. - W poniedziałek około godziny 17.10 otrzymaliśmy zgłoszenie o pożarze jednego z marketów przy ul. Wolności w Słupsku -mówi młodszy aspirant Jakub Bagiński, oficer ze słupskiej policji. - Na miejsce od razu pojechały policyjne patrole. Funkcjonariusze rozpoczęli ręczną re-gulację ruchem, a z uwagi na dużą liczbę osób obserwujących pożar zadbali również o to, aby nikt nie podchodził w rejon prowadzonej przez straż pożarną akcji gaśniczej. Policjanci sprawdzają zapisy z okolicznych kamer i przesłuchują świadków. Zostały przeprowadzone oględziny miejsca pożaru z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa. - Wszystkie osoby, które mają wiedzę na temat tego pożaru, Market spłonął doszczętnie. Straty są szacowane są na 12 milionów złotych atakże te, których pojazdybyły marketu mogły przyczynić się na miejscu, gdy trwała akcja zaparkowane na parkingu dzieci. Według naszego infor- ratownicza - dodaje informa- przed sklepem, wyposażone są matora to grupa około 10- i ll-lat- tor. wkamery,proszonesąokontakt ków miała rozpalić ogień tuż Młodszy aspirant Jakub Bazę słupską policją - apeluje przy markecie. giński poinformował „Głos", młodszyaspirantJakubBagiśki. - Dzieciaki chciały zoba- że funkcjonariusze biorą pod Z naszych nieoficjalnych czyć, jak wygląda pożar - po- uwagę wszystkie ewentualno-ustaleń wynika, że do pożaru wiedział „Głosowi". - Były też ści. ©® HhsP H fcjl w Śi ® Codziennie niskie ceny Wczoraj zostały przeprowadzone oględziny miejsca pożaru z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa 0010574938 Powstanie Młodzieżowy Sejmik Województwa Pomorskiego Wojciech Lesner Region Tworząc młodzieżowy sejmik dajemy młodym Pomo-izanom możliwość większego wpływu na kreowanie regionalnej polityki - uważa radna „dorosłego" sejmiku Danuta Rek. Młodzieżowy Sejmik Województwa Pomorskiego ma być instytucją inicjatywną, wnio-skodawczą oraz konsultacjno-doradczą dla organów samo- rządu województwa. Celem jej działania - jak czytamy w oficjalnym komunikacie - jest „rozwijanie i upowszechnianie idei samorządności oraz zwiększenie aktywności obywatelskiej wśród młodzieży". - To historyczna decyzja. Tworząc Młodzieżowy Sejmik Województwa Pomorskiego dajemy młodym Pomorzanom możliwość większego wpływu na kreowanie regionalnej polityki - przekazała w komunikacie Danuta Rek, przewodnicząca KomisjiNaułti, Edukacji, Kultury i Sportu SWP. Młodzieżowy Sejmik ma za zadanie pogłębiać wiedzę młodych ludzi z zakresu funkcjonowania samorządu terytorialnego, uczyć ich pracy w grupie oraz zwiększać wśród nich aktywność obywatelską. Kto może zostać młodym radnym? Uczniowie po szkole ponadpodstawowej (w wieku 15-19 lat) zamieszkali na terenie województwa pomorskiego. Oprócz tego muszą posiadać rekomen-dacjęmłodzieżowej rady gminy, samorządu uczniowskiego, albo organizacji pozarządowej pracu- jącej z młodzieżą. Nadesłane kandydatury oceniać ma specjalna komisja - składać się będzie z 3 radnych województwa, przewodniczącego SWP i marszałka województwa. Kadencja radnego w Młodzieżowym Sejmiku potrwa rok. Pierwsza zacznie się już l października. Sesje zwoływane będą nie rzadziej niż raz na pół roku, a inicjatywa uchwałodaw-cza przysługiwać będzie przewodniczącemu sejmiku, komi-sjom oraz grupie radnych (co naj- Sesja Sejmiku Województwa Pomorskiego. Radni mniej pięcioosobowej). zdecydowali o powstaniu jego młodzieżowej wersji Wspomnienia. Te najważniejsze... Wspomnij bliskich. Zapal im świeczkę. Sprawdź na nekrologi.net i gp2A.pl/nekrologi Wyrazy szczerego współczucia Pani lek. stom. Annie Kalinowskiej z powodu śmierci Taty składają dyrekcja i pracownicy SPMZOZ w Słupsku Z głębokim żalem zawiadamiamy, że 23 lipca 2022 roku w wieku 93 lat odszedł kochany Tata, Teść i Dziadek Ś~t"p Ignacy Pałczyński Msza żałobna odprawiona zostanie w kościele Mariackim w Słupsku 30 lipca o godz. 7.30. Ceremonia pogrzebowa o godz. 11.00 na cmentarzu w Dębnicy Kaszubskiej. Pogrążona w smutku Rodzina Wyrazy głębokiego żalu i współczucia Andżelice Wites-Lipinskiej z powodu śmierci Taty składa Wójt Gminy Kobylnica Leszek Kuliński wraz z pracownikami Urzędu Gminy Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o odejściu Ś+p pik Bogusława Atalskiego byłego Dowódcy Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce, człowieka o wielkim sercu. Wyrazy głębokiego współczucia Rodzinie i bliskim składają Wójt Przewodniczący Gminy Ustka Rady Gminy Ustka Anna Sobczuk-Jodłowska Wacław Laskowski Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 MOŻE NASZE MORZE • 5 Miejsce w historii ma niezwykle. Zabytkowa cerkiew w remoncie Sylwia Lis Bytów Trwa remont dachu cerkwi św. Jerzego. To zabytkowy obiekt. Prace są czasochłonne i precyzyjne, a przede wszystkim bardzo kosztowne. W greckokatolickiej parafii św. Jerzego w Bytowie praca wre. Wierni podjęli się dużego przedsięwzięcia. Tym wyzwaniem jest remontu dachu pokrytego gontem. To dla nich trudny czas, bo od rozpoczęcia wojny na Ukrainie parafia bardzo pomaga uchodźcom, którzy trafili do Bytowa i okolic. Dotacja nie wystarczy - W tym roku nasza parafia niesie trud kosztownego remontu dachu cerkwi, który pokryty jest gontem - poinformował nas proboszcz ks. Stefan Prychożdenko. - Dach wiele lat chronił i zdobił naszą świątynię, ale ostatnio pojawiło się dużo ubytków, co powodowało jej zalewanie. Dużym nakładem pracy i zaangażowaniem otrzymaliśmy dofinansowanie od Rady Miejskiej Bytowa i urzędu marszałkowskiego w Gdańsku, a także od konserwatora zabytków. Niestety, wysoka inflacja przewyższyła koszt tej wielkiej inwestycji. Musimy zatem uzbierać większy wkład własny. Sprecyzujmy: gmina Bytów z projektu na ratowanie lokal Greckokatolicka parafia św. Jerzego w Bytowie jest jedną z najstarszych parafii w Polsce. Obecnie wierni podjęli się dużego przedsięwzięcia - remontu dachu pokrytego gontem nych zabytków przekazała parafii 100 tysięcy złotych, natomiast z budżetu województwa pomorskiego na konto cerkwi trafiło ponad 195 tysięcy zł. Początki parafii W maju 1947 roku w okolice Bytowa przywieziono w ramach deportacyjnej akcji „Wisła" ludność narodowości ukraińskiej z okolic Przemyśla, Sanoka i Leska. W sierpniu tego samego roku przywieziono drugi transport ludności ukraińskiej z powiatu sokalskiego. Greckokatolicka parafia św. Jerzego w Bytowie jest jedną z najstarszych parafii w Polsce - po wysiedleniu w 1947 roku. Razem z przesiedleńcami przywieziono także dwóch księży greckokatolickich, którzy potajemnie odprawiali msze święte swoim wiernym. Tymi księżmi byli ks. Teodor Seredyński z żoną i córką oraz ks. Paweł Harenza. Do 1989 roku wszystkie nabożeństwa były odprawiane w łacińskim kościele św. Katarzyny w Bytowie. W1982 roku wspólnota greckokatolicka nabyła zrujnowany poewangelicki kościół św. Jerzego, po czym odremontowała go, przystosowując wnętrze do wymogów li- turgicznych obrządku wschodniego. Świątynia została poświęcona w 1989 roku. Na jej wyposażeniu jest tabernakulum z XVII w. przywiezione z cerkwi św. Paraskewy w Suro-chowie, ikonostas, barokowe rzeźbione stelle i chór, malowidła ludowe. Cerkiew zwieńczona jest kopułą w stylu architektury bizantyjskiej. Pomoc Osoby chętne mogą pomóc, wpłacając pieniądze na konto parafii. Numer konta i szczegółowe informacje na stronie parafii greckokatolickiej p.w. św. Jerzego w Bytowie. ©® A TO CIEKAWE POŁCZYN ZDRÓJ Gratka dla filatelistów i miła pamiątka. Poczta Polska wydała kartkę z nadrukowanym znakiem opłaty pocztowej emisji „Polskie uzdrowiska" oraz datownikiem, który towarzyszy emisji. Kartki wydane zostały w nakładzie 5000 sztuk. Połczyńska pocztówka przedstawia tężnię solankową i pomnik-fontannę Grajek w parku zdrojowym, herb miasta i logo Szwajcarii Połczyńskiej. Gmina Połczyn -Zdrój przyjęła stylizowane logo Szwajcarii Połczyńskiej - rejonu na południu gminy wśród wzgórz i jezior - promując wypoczynek w tych stronach. R Solidarni z małymi żeglarzami z Charkowa. Płynie pomoc z Pomorza Rajmund Wełnie Szczecinek Rosyjscy agresorzy zrównali z ziemią przystań żeglarską w Charkowie, niszcząc też lodzie małych żeglarzy. Pomoże im szczecineckie Centrum Edukacji Ekologicznej i Rewitalizacji Jezior. Rosyjska armia od ponad pięciu miesięcy atakuje Ukrainę, zabija cywilów, niszczy nie tylko infrastrukturę wojskową, ale szkoły, szpitale, przedszkola, centra handlowe, osiedla mieszkaniowe... W lipcu ich artyleria ostrzelała przystań jachtową pod Charkowem, niszcząc doszczętnie całą flotę łodzi -Optimistów, Kadetów, Laserów, Finnów, Topcatów, LG, Ultra, Ray2, desek windsurfingowych oraz łodzi motorowych. W kolejnym ostrzale Rosjanie zrównali z ziemią kolejne strefy jachtklubu Start, budynki klubowe dla dzieci, trenerów i charkowskich marynarzy. Dziecięcy klub żeglarski przestał istnieć. Atak odbił się szerokim echem w internecie i wśród braci żeglarskiej, także w Szczecinku. Przystań CEEiRJ podzieli się z ukraińskim żeglarzami swoim sprzętem. Dyrektor Centrum Radosław Wąs i starosta szczecinecki Krzysztof Lis postanowili, że do Charkowa pojedzie część flotylli znad Trzesiecka. Łodzie zostaną przetransportowane, gdy tylko działania wojenne na tym terenie ustaną. - Wstępnie szacuję, że moglibyśmy oddać po dwa używane kadety i optymisty, a także kapoki, kamizelki czy trochę osprzętu, ale to już nowe, w porozumieniu ze starostwem - deklaruje Radosław Wąs. Wcześniej dyrektor Centrum planuje zaprosić do Szczecinka młodych żeglarzy spod Charkowa. Oto reakcja trenerki ukraińskich żeglarzy, Tatti Nikitenko-vej: - Jesteśmy bardzo wdzięczni. Najbardziej potrzebujemy optymistów, bo cały hangar został wysadzony w powietrze, a także dom, w którym mieszkali trenerzy i dzieci. Dziękujemy z całego serca. Mali ukraińscy żeglarze w wyniku działań wojennych stracili swoją przystań AKCJA CHARYTATYWNA stako)) MąWind) O O 6 POLSKA i ŚWIAT WARSZAWA - Jak najszybsze pełne embargo na ropę i gaz jest niezbędne do zatrzymania wojny w Ukrainie- powiedział PAP ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Zwarycz. W jego opinii nie ma już też innych niż techniczne przeszkód do rozpoczęcia ekshumacji polskich ofiar na terytorium Ukrainy. To pierwsze wypowiedzi dla polskich dziennikarzy nowego ambasadora od momentu objęcia przez niego placówki w Warszawie. Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 Jak najszybsze pełne embargo na ropę i gazjest niezbędne do zatrzymania wojny na Ukrainie Wasyl Zwarycz, nowy ambasador Ukrainy w Polsce KRÓTKO DĆĆiN Polscy strażacy w Czechach - Polski śmigłowiec policyjny ze strażakami na pokładzie, biorący udział w akcji gaśniczej w Parku Narodowym Czeska Szwajcaria, dokonuje 25 zrzutów wody na godzinę - poinformował w środę rzecznik PSP, brygadier Karol Kierzkowski. Polska załoga wykonuje loty w przydzielonym sektorze na północ od miejscowości Hren-sko wspólnie z dwoma śmigłowcami czeskiego wojska. Polscy policjanci i strażacy wylecieli we wtorek po południu z Warszawy policyjnym WARSZAWA śmigłowcem S-70i Black Hawk. Maszyna jest wyposażona w specjalny zbiornik na wodę (tzw. Bambi Bucket) o pojemności około 3 tys. litrów. Pożar lasów w Parku Narodowym Czeska Szwajcaria wybuchł w niedzielę rano. We wtorek dowódcy akcji ratowniczej informowali, że żywioł rozprzestrzenił się na obszarze o powierzchni około 30 hektarów. Nie było informacji o rannych mieszkańcach lub strażakach w rejonie objętym pożarami. PAP Wizyta premiera Hiszpanii Na Wyspie w Łazienkach Królewskich w Warszawie odbyły się polsko-hiszpańskie konsultacje rządowe. Rzecznik polskiego rządu Piotr Muller zwracał wcześniej uwagę, że Polska i Hiszpania prezentują zbliżone stanowisko w wielu kluczowych obszarach, min. w kwestii oceny rosyjskiej agresji wobec Ukrainy. SZTOKHOLM Szwecja nie odda Polsce łupów Szefowa szwedzkiej dyplomacji Ann Linde poinformowała, że nie zamierza oddać Polsce Statutu Łaskiego z 1506 roku, zrabowanego przez Szwedów podczas potopu szwedzkiego (1655-1660). Z inicjatywą zwrotu cennego dokumentu wystąpił parlamentarzysta prawicowej partii Szwedzcy Demokraci W pisemnej odpowiedzi Linde powołuje się na „restrykcyjną praktykę w sprawie zwrotu łupów wojennych, stosowaną przez większość państw". - Takie podejście jest charakterystyczne nie tylko dla Szwecji Łupy wojenne z XVII wieku są legalnymi zdobyczami zgodnie z ówczesnym prawem międzynarodowym - podkreśla Linde. PAP Dziurawa tarcza, stępiony miecz. Kijów ma kłopot z SBU Grzegorz Kuczyński Wojna w Ukrainie Wymiana szefa i części kierownictwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy nie jest, niestety, niespodzianką. Ta potężna instytucja, zajmująca się min. walką z korupcją, to państwo w państwie. Gdy w 2014 roku Rosjanie niemal bez wystrzału zajmowali Krym, a potem rozpętali wojnę w Donbasie, lokalne struktury SBU niemal w całości przeszły na stronę Moskwy. Na samym Krymie zdradziło ponad 1300 pracowników SBU. Służba była w ogromnym stopniu zinfiltrowana przez Rosjan i w decydującym momencie nie była w stanie bronić państwa ukraińskiego. Nic w tym dziwnego. Wszak Służba Bezpieczeństwa Ukrainy to bezpośredni następca KGB Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej. Zmieniono szyld i jechano dalej. Bez lustracji i dekomunizacji, z utrzymaniem starych kontaktów między czekistami z Kijowa i z Moskwy. Z archiwami, dzięki którym ci z Moskwy mogli wpływać czy szantażować tych z Kijowa. 17 lipca prezydent Wołody-myr Zełenski poinformował, że ponad 60 pracowników ukraińskich organów prokuratury i SBU pozostało na terytorium okupowanym przez siły rosyjskie i kolaboruje z wrogiem. Zachód naciskał na Kijów, aby wreszcie zreformowano SBU. W 2019 roku gotowy był już projekt odpowiedniej ustawy, ale w Brukseli nie pozostawiono na nim suchej nitki - Na dzień dzisiejszy zarejestrowano 651 postępowań karnych dotyczących zdrady i kolaboracji pracowników prokuratury, organów postępowania przygotowawczego i innych organów ścigania. W198 postępowaniach karnych prowadzonych przeciwko osobom są one podejrzane. W szczególności ponad 60 pracowników Prokuratury Generalnej i SBU pozostało na okupowanym terytorium i pracuje przeciwko naszemu państwu - powiedział Zełenski. Zauważył, że „taka skala przestępstw przeciwko podstawom bezpieczeństwa narodowego państwa i powiązania zarejestrowane między pracownikami struktur siłowych Ukrainy a służbami specjalnymi Rosji dają podstawę do stawiania bardzo poważnych pytań odpowiednim szefom". W efekcie odsunął od pełnienia obowiązków (po- Służba Bezpieczeństwa Ukrainy jest w dużej mierze zależna od Moskwy; a kolejni prezydenci nie są w stanie jej zreformować tem zdymisjonował) szefów prokuratury generalnej i SBU. Choć prezydenci się zmieniają, a Ukraina przeszła już dwie rewolucje (2004,2014 r.), w SBU nic się nie zmieniało. W 2019 roku Zełenski przedstawił pierwszy projekt w tej sprawie. To miałbyćkompromis zadowalający zarówno SBU, jak i Zachód. Tak naprawdę był jednak utrwaleniem patologii w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy. Bolesne skutki tych za-niechań Ukraina odczuwa dzisiaj. Być może to skłoni wreszcie Żeleńskiego do prawdziwej reformy SBU. Związek Nauczycielstwa Polskiego stracił ćwierć miliona złotych. Kontrahent kupował drogie alkohole PAP Warszawa Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) przyznał w swoich sprawozdaniach, że stracił prawie250tys. zL Firma, w której produkty ZNP włożył pieniądze, specjalizuje się w kupowaniu whisky w beczkach - podał w środę portal wp.pl. Podano w nim, że w dokumencie pod tytułem „Dodatkowe informacje i ob- jaśnienia do zbiorczego Sprawozdania Finansowego ZNP za 2021 r." znajduje się wzmianka o redukcji wartości inwestycji w produkty firmy Stilnovisti do zera. „W najstarszym sprawozdaniu finansowym, do jakiego udało nam się dotrzeć - za 2017 r. - wartość produktów Stilnovisti wynosiła 248,5 tys. zł. A to oznacza stratę" - czytamy. Stilnovisti to firma oferująca inwestycje w beczki whisky. Od pewnego czasu oferuje też, na znacznie mniejszą skalę, inwestycje w wino. „Założenie inwestycji w whisky jest dość proste: inwestor decyduje, ile pieniędzy chce na ten cel przeznaczyć, a firma, z której usług decyduje się skorzystać, zakupuje alkohol w beczkach, który na przestrzeni lat powinien zyskać na wartości" - wskazano w tekście. Jak podano w artykule, od końca 2019 roku wiadomo było, że spółka Stilnovo-sti ma problemy finansowe. W grudniu 2019 r. Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto w Poznaniu, na wniosek wierzyciela z Konina, dokonał zabezpieczenia majątku Stilno-visti Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością poprzez ustanowienie tymczasowego nadzorcy sądowego. Jednocześnie spółka nadal działała. Jeszcze w marcu 2022 r. zachęcała do inwestowania w whisky, podkreślając, że jest jednym z najbardziej doświadczonych podmiotów na rynku. Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 GOSPODARKA MORSKA PORT GDYNIA OD 100 LAT BUDUJE PRZYSZŁOŚĆ MIASTA, GOSPODARKI I BIZNESU Rekordowa budowa placów manewrowo - składowych w Porcie Gdynia Mateusz Tkarski Inwestycje 18 ton na metr kwadratowy -takiej wagi ładunki mogą być składowane na nowych placach w Centrum Logistycznym Portu Gdynia. Konsorcjum firm Grupy NDI na zlecenie Portu Gdynia na terenie Centrum Logistycznego wybudowało dwa place manewrowo - składowe o nawierzchni betonowej. To ponad 17 hektarów doskładowaniakontenerów oraz elementów farm wiatrowych. Wykonano też m.in. odwodnienie liniowe, uzbrojenie podziemne i nadziemne, sieci kanalizacji deszczowej, sanitarnej, wodociągowej, tzw. hydrantowej wraz ze zbiornikiem oraz przepompownią wody pożarowej. Wybudowano również sieci elektroenergetyczne i telekomunikacyjne, dwie trafostacje, zbiornik retencyjny wraz z drogą dojazdową, a także pomosty obsługowe dla kontenerów chłodniczych. - Prawie 18 hektarów placów manewrowo-składowych w Porcie Gdyni jest już gotowe do użytku. Popyt na tę prze-strzeńbył bardzo duży przed realizacją inwestycji, stąd ogromne zadowolenie, że możemy już ją udostępnić naszym kontrahentom. W wyjątkowym dla nas roku - 100-lecia portu Gdynia - kończymy kolejne duże inwestycję, potwierdzające, że nieustannie budujemy przyszłość miasta, gospodarki i biznesu - Jacek Sadaj, prezes Zarządu Morskiego Portu Gdynia SA. Dodatkowo wybudowano drogę dojazdową od ul. Logistycznej. Łącznie do realizacji placów składowych użyto 80,5 tys. m3 betonu! Długość wykonanych szczelin dylatacyjnych to prawie 70 kilometrów. Inwestycja od początku należała do wyjątkowych, m.in. ze względu na tempo, w jakim powstała oraz sprzęt, jaki wykorzystano do jej realizacji. - Jesteśmy z tej inwestycji dumni, ponieważ zgodnie z umową mieliśmy ją zakończyć w lipcu 2022 roku, a dla części, placu nr l o powierzchni blisko 30,1 tys. m kwadratowych uzyskano decyzję o pozwoleniu na użytkowanie już rok przed terminem, czyli w lipcu 2021 roku - zaznacza Sylwia Rogali, dyrektor projektu z Grupy NDI. - Natomiast na pozostałą powierzchnię placu nr l - kolejne prawie 60 tys. m2 oraz na plac nr 2 o powierzchni ponad 86, 5 tys. m2 uzyskano decyzję o pozwoleniu na użytkowanie w połowie marca br. Użytkowanie drogi pożarowej uzyskaliśmy w pierwszej połowie czerwca 1000 m sześciennych mieszanki dziennie Co miało wpływ na tak błyskawiczny przebieg prac? Czynników jest wiele, ale jak podkreśla Przemysław Młynarczyk, kierownik budowy z NDI, niebagatelne znaczenie miało pełne zaangażowanie całego zespołu oraz podwykonawców i dostawców, a także fakt, że prace nawierzchniowe często były prowadzone bez przerwy, całą dobę. - Wymagało to oczywiście odpowiedniego przygotowania logistycznego i takiego planowania robót, aby nie został zachwiany łańcuch dostaw materiałów. Kluczowa też była pogoda, bo betonowanie mogło się odbywać tylko w sprzyjających warunkach, bez opadów atmosferycznych. I to zgranie tych wszystkich czynnikówprzez zespół spowodowało zwiększenie wydajności w taki sposób, że udało nam się tak znacząco wy- przedzić harmonogram - ocenia Przemysław Młynarczyk, kierownik budowy z Grupy NDI. Co ciekawe, specjalnie na potrzeby tej inwestycji na budowie postawiono węzeł betoniarski. Jego osiągana wydajność to nawet 1000 metrów sześciennych mieszanki dziennie. Dźwig zrzucał 40-tonowy ciężar Aby na placach mogły być składowane ładunki bardzo ciężkie - do 18 ton na metr kwadratowy, konieczne było wzmocnienie podłoża. W tym celu użyto ogromnego dźwigu, który zrzucał z wysokości od 5 do 40 m odpowiednio ukształtowane ciężary o wadze od 10 do 40 ton. W ten sposób fala uderzeniowa dogęszczała podłoże słabe. To nie jedyna ciekawa technologia, wykorzystananatejbu-dowie. Poza tym używano np. z walca dynamicznego RDC (Roller Dynamie Comaction), który miał kształt trójkątny, kwadratowy lub pięciokątny. Za jego pomocą na powierzchni stosowano impulsy wysokoenergetyczne. - Warto też wspomnieć, że beton był profilowany do zadanej rzędnej wysokościowej za pomocą specjalistycznych maszyn typu Somero z laserową niwelacją listwy profilującej nawierzchnię z dokładnością do kilku milimetrów - zdradza Przemysław Młynarczyk kierownik budowy z Grupy NDI. Wartość tej inwestycji to ponad 70,7 milionów złotych netto. Nowe place to dla Portu Gdynia szansa na rozwój i rozwinięcie połączeń intermodal-nych. To ważne szczególnie w kontekście roli, jaką obecnie odgrywa Gdynia - miasta na mapie transeuropejskiej sieci transportowej.©® AKCJA CHARYTATYWNA DZIĘKUJEMY ZA WSPARCIE DZIĘKUJEMY ZA WSPARCIE pociąg DZIĘKUJEMY ZA WSPARCIE marzeń RAZ KM DLA DZIECI 8 • PORADNIK Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 Masz konto na Platformie Usług Elektronicznych ZUS? Sprawdź swój kapitał Irena Boguszewska irena.boguszewska@polskapress.pl Każdy ubezpieczony może już sprawdzić przez internet, jaki kapitał zgromadził na swoją przyszłą emeryturę w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. ZUS zakończył swoją coroczną akcję udostępniania klientom informacji o stanie ich kont i prognozowanych emeryturach. Można sprawdzić na PUE Zakład Ubezpieczeń Społecznych przygotował podsumowanie składek według stanu na 31 grudnia 2021roku dla prawie 23,2 miliona osób. Informację taką każdy można sprawdzić na Platformie Usług Elektronicznych ZUS (PUE). Każdy kto jeszcze nie ma swojego konta w platformie, może je założyć w każdej chwili: * przez internet * lub w placówce ZUS. Składki i prognoza emerytury Udostępniona informacja opisuje łączny stan konta emerytalnego na koniec 2021 roku po ostatniej rocznej waloryza- cji składek. Wskazuje też, jaką kwotę ubezpieczony zgromadził na dziedziczonym subkoncie w ZUS i jaka kwota trafiła do otwartego funduszu emerytalnego. Prezentuje również wykaz składek emerytalnych z ubie- Zachodniopomorskie: 394 min zł dla branży turystycznej z bonu Irena Boguszewska irena.boguszewska@polskapress.pl W Zachodniopomorskiem podmioty turystyczne odebrały prawie550tys. płatności bonem turystycznym na kwotę niemal394min złotych. W całej Polsce kwota transakcji przekroczyła 2,4 mld złotych. Na ok. 177 tys. bonów, które przygotowano w regionie, rodzice aktywowali 135 tysięcy. Pozostały do uruchomienia prawie 42 tysiące. Suma płatności przy ich użyciu, dokona- nych przez mieszkańców woj. zachodniopomorskiego, przekroczyła 89 min złotych. W Zachodniopomorskiem u ponad 5,1 tys. podmiotów można płacićbonem turystycznym. W całym kraju przeszło 31 tys. firm i instytucji z branży turystycznej obsługuje bon. Rodzice, którzy nie wykorzystali bonu, mogą to zrobić do końca września 2022 roku. Rodzice dzieci urodzonych w ostatnich miesiącach ubiegłego roku (październik - grudzień) także mogą wykorzystać bon turystyczny, mimo że wniosek o 500+ złożyli po 31 grudnia2021 roku. Ważne, żeby zrobili to w ciągu trzech miesięcy od narodzin. Zgodnie z przepisami rodzice mają trzy miesiące na złożenie wniosku o 500+, licząc od dnia urodzenia dziecka. Oznacza to, że opiekunowie, którzy złożyli wniosek na początku 2022 r., na dziecko urodzone w2021r., też mogą liczyć na bon. Dla przykładu: pani Maria urodziła dziecko w listopadzie i wystąpiła o 500+ do ZUS w styczniu 2022 roku. Zakład Ubezpieczeń Społecznych przyznał świadczenie od listopada i tym samym mama może skorzystać także z bonu turystycznego. Bon tury styczny mogą aktywować rodzice i opiekunowie, na których jest przyznane świadczenie „500+". Zrobią to tylko na PUE ZUS. Po aktywacji rodzic otrzymuje kod, który podaje się podczas płatności. Każda transakcja jest potwierdzana jednorazowym kodem, który jest wysyłany SMS-em. Jeżeli rodzić albo opiekun nie ma na swoim profilu PUE zakładki z bonem turystycznym, powinien zgłosić się do Polskiej Organizacji Turystycznej. ©® głego roku w podziale na miesiące. Jest prognoza emerytury Osoby, które w zeszłym roku skończyły co najmniej 35 lat, dostają dodatkowo prognozę emerytury w kilku wariantach, czyli tak zwaną, hipotetyczną emeryturę. Ubezpieczony dowie się z nich, jakiej kwoty może spodziewać się, odprowadzając składki średnio takie, jak w poprzednich latach i pracując do czasu osiągnięcia wieku emerytalnego. Inny wariant prognozy pokazuje, co by było, gdyby ubezpieczony już teraz przestał pracować, a emeryturę miał wyliczoną wyłącznie z dotychczasowych składek (oczywiście po osiągnięciu wieku emerytalnego). Warto pamiętać, że to tylko | prognoza. Będzie się zmieniać 5 wraz z kolejnymi wydarze-< niami w życiu zawodowym £ przyszłego emeryta. Konto na PUE ZUS ZUS przekazał informacje o stanie konta ubezpieczonego tylko elektronicznie, czyli na PUE. Dostęp do swojego profilu można mieć: * rejestrując się na platformie podpisem elektronicznym (na przykład profilem zaufanym), * przez bankowość, * podczas e-wizyty w ZUS * lub w placówce. Jest w panelu „ubezpieczony" Informację o stanie konta i prognozę emerytury można znaleźć na PUE w panelu „ubezpieczony". Jak to można zrobić? Po prostu: * w menu po lewej stronie należy wybrać „Informacje o stanie konta", * a potem „Informacja za2021 rok". Załatwisz wiele różnych spraw Profil na PUE przyda się także do: * korzystania z bonu turystycznego, * składania wniosku o świadczenia rodzinne * i załatwiania wielu innych spraw w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. ©® Przedsiębiorco, pamiętaj! Deklaracje do ZUS musisz składać co miesiąc I rena Bog uszewska irena.boguszewska@polskapress.pl Do końca2021r. większość przedsiębiorców, która opłacała składki tylko za siebie i nie zatrudniała pracowników, nie musiała co miesiąc przesyłać deklaracji rozliczeniowych do ZUS. Od stycznia tego roku obowiązek powrócił. Wielu płatników jednak zapomina złożyć dokumenty rozliczeniowe. Konieczność składania do ZUS dokumentów rozliczeniowych co miesiąc wynika ze zmian w sposobie obliczania wysokości składki zdrowotnej. Obowiązek składania dokumentów rozliczeniowych dotyczy osób, które prowadzą działalność gospodarczą i opłacających składki na własne ubezpieczenia, a także tych, którzy z nimi współpracują. Zwolnieni z niego są tylko duchowni i osoby, które składają dokumenty za nianie zatrudnione na umowach uaktywniających oraz osoby, które podlegają dobrowolnie ubezpieczeniu emerytalnemu i rentowemu. Cześć przedsiębiorców nie wywiązuje się z obowiązku co- miesięcznego składania dokumentów rozliczeniowych, mimo że ZUS wysyła informacje o ich braku. Płatnikom, którzy nie przekażą dokumentów, ZUS przypisze składki z urzędu, a to może skutkować błędnym rozliczeniem konta. Jeśli płatnicy nie opłacą składek, ZUS wdroży na podstawie przypisanych składek z urzędu postępowanie egzekucyjne. Co ważne dla większości płatników zmienił się termin przekazywania dokumentów rozliczeniowych i opłacania składek. Tylko dla jednostek , budżetowych i samorządowych zakładów budżetowych termin pozostał bez zmian, czyli do 5. dnia następnego miesiąca. Dla pozostałych płatników termin zależy od tego, czy mają osobowość prawną, czy też nie. Dla podmiotów z osobowością prawną np. spółek kapitałowych, spółdzielni, fundacji jest to termin do 15. dnia następnego miesiąca, a dla pozostałych płatników składek, m.in. jednoosobowych firm i innych podmiotów to 20. dzień następnego miesiąca.©© Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 pod PARAGRAFEM W ŚRODKU Modus operandi. To pojęcie, bez którego nie byłoby współczesnej kryminalistyki str.10 Egzekucja w XVII-wiecznym Gdańsku. Odbyła się w samym centrum miasta - pod Neptunem str.11 9 ZA TYDZIEŃ Jak narodziła się legenda Scotland Yardu Nazwa Scotland Yard pochodzi od nazwy ulicy, przy której komenda policji mieściła się w pierwszych dziesięcioleciach XIX w. KRÓTKO W KSIĘGARNIACH Zdziwienie Johna Rebusa nie ma granic Pod koniec wakacji Albatros planuje premierę-wznowienie czwartej powieści lana Raniona z inspektorem Johnem Rebusem. Tom nosi firywolny tytuł „Zagrajmy w butelkę". Oto po policyjnym nalocie na ekskluzywny dom publiczny w Edynburgu wybucha skandal obyczajowy. W roli głównej występuje Gregor Jack, popularny członek Parlamentu o nieposzlakowanej dotąd opinii. Nawet inspektor Rebus -zawsze trzymający się z dala od polityki - nie może uwierzyć własnym oczom, gdy widzi swojego ulubionego posła w zupełnie niedwuznacznej sytuacji. Is DVD, BLU-RAY Hercules Poirot nigdy nie próżnuje Na początku sierpnia na krążku DVD i Blu-ray ukaże się „Śmierć na Nilu", film Kennetha Branagha na kanwie powieści Agathy Christie. Fabuła idzie tak: Niezawodny belgijski detektyw Hercules Poirot (osobiście Kenneth Branagh) planuje spędzić egzotyczne egipskie wakacje na pokładzie luksusowego parowca. Jednak, gdy ponure zdarzenia przerywają sielankowy nastrój miodowego miesiąca pewnej pary, jego podróż zamienia się w gorączkowe poszukiwania mordercy. bb W KINACH Złodziejski pociąg pędzi do Morioki 5 sierpnia do kin wejdzie „Bullet Train" w reż. Davida Leitcha. Pięcioro zabójców, znajdujących się w szybkim pociągu jadącym z Tokio do Morioki, odkrywa, że ich zlecenia są ze sobą wzajemnie powiązane. Powstaje pytanie, kto wyjdzie z pociągu żywy i co ich czeka na stacji końcowej. Na ekranie m.in. Brad Pitt, Sandra Bullock, Za-zie Beetz i w epizodzie urokliwa Emelina Adams, przed którą wielka kariera, mg - ... - Szwadrony śmierci ekipy gen. Wojciecha Jaruzelskiego Ks. Stefan Niedzielak został zamordowany (prawdopodobnie ciosem karate) przez „nieznanych sprawców" w swojej plebanii na Powązkach w nocy z 20 na 21 stycznia 1989 r. Akta śledztwa w tej sprawie zginęły w tajemniczych okolicznościach Witalis Głowczek redakcja@polskatimes.pl Torturowali i katowali łudzi. Porywali wywozili do lasu. kazali kopać grób. Zabijali Tak działali członkowie tajnych szwadronów śmierci Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Esbeccy specjaliści od mokrej roboty działający „po linii »D«", głęboko ukryci w strukturach SB i resortu, a na brutalny terror istniało co najmniej przyzwolenie ze strony najwyższych władz PRL. W samej SB było to zaś uregulo- wane niemal instytucjonalnie. W MSW od pierwszych dni PRL byli ludzie, którzy zabijanie mieli we krwi. W czasach stalinowskich prawie każdy funkcjonariusz miał na koncie „utrwalanie władzy ludowej", co często oznaczało mordowanie z zimną krwią ludzi z podziemia. W latach 60. i 70. te doświadczenia nadal były przydatne i całkiem szeroko wykorzystywane. Wywiad MSW potrafił też porywać i mordować renegatów ze swych szeregów - w roku 1960 przeprowadzono np. regularną egzekucję na przedmieściach Paryża na kpt. Władysławie Mrozie, który został przewerbowany przez Francuzów. Mróz został porwany i wywieziony na wysypisko śmieci. Tam kazano mu uklęknąć, odczytano nawet ponoć wyrok i zabito strzałami w głowę. Skutki afery „Żelazo" Ludzie MSW potrafili też nawiązywać kontakty z niebezpiecznymi kryminalistamiiwy-koizystywać ich do własnych celów. Najbardziej znany taki przykład to użycie specjalizujących się we włamaniach i rozboju trzech braci Janoszów w operacji „Żelazo". 1 Przez całe lata 70. Janoszowie i im podobni rabowali na zlecenie wywiadu MSW i przy pomocy jego oficerów zakłady jubilerskie, kantory i banki na zachodzie Europy. Ginęliłudzie -francuski policjant, pracownik szwajcarskiego banku, co najmniej kilka przypadków innydi śmierci można łączyć z „Żelazem". Łupy trafiały do kraju -w MSW istniało nawet coś w rodzaju nieoficjalnego sklepiku, w którym wtajemniczeni mogli je kupić. Lwia część służyła finansowaniu innych operacji wywiadu. Wszystko odbywało się za wiedzą ówczesnego ministra gen. Mirosława Milewskiego. Kierownictwo MSW potrafiło już wlatach70. autoryzować operację, wktórej niemoto się obejść bez ofiar, tylko dla dewiz i złota. Po Milewskim i jego poprzednikach Jaruzelski i Kiszczak odziedziczyli więc resort z rozbudowanymi tradycjami sięgania po co najmniej niepolicyjne metody. I z rozwiniętymi metodami tworzenia „konspiracji w konspiracji", czego dowodziła afera „Żelazo". Ale to za ich czasów nastał prawdziwy złoty wiek esbec-kiej mokrej roboty. Ciąg dalszy na str. 10 10 • POD PARAGRAFEM Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 MODUS OPERANDI I PRZYZWYCZAJENIE Mariusz Grabowski Miłośnicy kryminałów, nawet nieznający łaciny, ten zwrot znają doskonale. Modus operandi, czyli sposób działania, to termin opisujący charakterystyczny i zazwyczaj powtarzalny sposób zachowania się przestępcy, który kształtują jego indywidualne cechy oraz możliwości. Dociekania Hansa Grossa Pojęcie to po raz pierwszy zostało użyte przez austriackiego sędziego śledczego Hansa Gustawa Adolfa Grossa (1847-1915) i pojawiło się w jego podręczniku „Handbuch fur Untersuchungsrichter, Polizeibeamte, Gendarmen, u.s.w." („Podręcznik dla sędziów śledczych, urzędników policyjnych, żandarmów itd."). Gross położył znaczne zasługi na polu kryminalistyki - połączył w jeden system niezintegrowane wówczas różne dyscypliny naukowe. Niektóre z nich zaadaptował, jak choćby fotografię kryminalistyczną. To także Gross zauważył, że zachowanie człowieka w danej sytuacji zależy m.in. od stanu zdrowia i kondycji fizycznej; inteligencji, wykonywanego zawodu, wiedzy i wykształcenia; wieku i zdobytego doświadczenia; upodobań i osobowości; stanu psychicznego, ale też od kondycji psychofizycznej w danym dniu. Prawidłowo przeanalizowany sposób działania przestępcy pozwala na typowanie sprawcy danego przestępstwa oraz bywa przydatny przybudowaniu wersji kryminalistycznych. Jednak - uwaga! - nigdy nie jest stuprocentowo pewny, bowiem ten sam sprawca może zmieniać swój sposób dokonywania czynu w zależności od okolicz- Wizytówki Arsene'a Łupina Sąjednak tacy przestępcy, którzy swój modus operandi traktują jak znak rozpoznawczy i nie zamierzają go zmieniać, nawet w uznaniu dla dociekań Hansa Grossa. Czy można sobie wyobrazić, że Ar-: sene Łupin przestaje być czarującym włamywaczem pozostawiającym na miejscu kradzieży swoje perfumowanekarty wizytowe? Albo że Zorro przestaje wycinać szpadą znak ,Z" na portkach cia-majdowatego sierżanta Garcii? Co więcej, czy Ted Kaczyński „Una-bomber",któryzwysyłania bombowych listów uczynił swoją życiową filozofię, zgodziłby się na zmianę swojego modus operandi? Oczywiście, że nie, przestałby bowiem być Tedem Kaczyńskim. Walczącym o swój anarchoprymitywistyczny raj. Wygląda zatem na to, że wszystkowiedzący sędzia Gross przeceniał trochę zdolności niektórych sprawców do zmiany modus operandi. Co nie znaczy, że nie należy mu się miano jednego z ojców nowoczesnej kryminalistyki. Hans Gross, austriacki sędzia śledczy, założyciel Instytutu Kryminalistycznego w Grazu, jeden z ojców kryminalistyki MORDERCY Z SB W ZWARTYM SZYKU PRZEMASZEROWALI DO III RP Szwadrony śmierci ekipy gen. Wojciecha Jaruzelskiego Ciąg dalszy ze str. 9 Zaczął się on po powstaniu „Solidarności" i w trakcie przygotowań do stanu wojennego. To wtedy w szeregach SB zaczęły na dobre działać szwadrony śmierci. „Uciszanie" ludzi Po roku 1980 dosłownie co kilka miesięcy opinią publiczną wstrząsała wieść o kolejnej niewyjaśnionej śmierci kogoś z opozycji lub ze środowisk jej sprzyjających. Na początku 1980 r. ginie Tadeusz Szczepański, działacz Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. W lutym 1982 r. 17-letni Emil Barchański, warszawski licealista zaangażowany w działalność opozycyjną. W marcu 1983 r. wyłowione zostaje z rzeki ciało Ry- szarda Kowalskiego, szefa „S" w Hucie Katowice. Dosłownie kilka dni później w wodach Nysy znalezione zostają zwłoki kolejnego działacza - Bogusława Podboraczyńskiego. 30 sierpnia 1983 r. na bramie Stoczni Gdańskiej zostaje znalezione wiszące na stryczku ciało szefa kontrwywiadowczej tajnej komórki „Solidarności", która rozpracowywała esbeków - Jana Samsonowicza. 13 grudnia 1981 r., na wieść o wprowadzeniu stanu wojennego, popełnił samobójstwo, wyskakując ze szpitalnego okna, Jerzy Zieleński, dziennikarz i opozycjonista. Od razu odżyły wspomnienia o podobnej i przypisywanej esbekom śmierci Jerzego Zawiey-skiego. Podobnie rzecz miała się z samobójstwem - zaszczutego przez SB - Kazimierza Ma- jewskiego, działacza „S" z Jeleniej Góry. Wspomnijmy jeszcze członków szkolonego w zabijaniu plutonu specjalnego ZOMO, którzy strzelali do górników w kopalni Wujek. Oni z kolei mieli - jak tłumaczyła ówczesna władza - strzelać „wbrew rozkazom", które szły z góry. Ale największy wstrząs wywołuje jednak brutalny mord na ks. Jerzym Popiełuszce. Oto legendarny kapelan „S" zostaje uprowadzony i w bestialski sposób zamordowany. W dodatku tego, że za zbrodnią stali esbecy, nie udaje się władzom ukryć nawet w warunkach peerelowskiej kontroli informacyjnej. Zamiast więc tuszować sprawę, władze muszą urządzić pokazowy proces toruński. Opinia publiczna dostaje w końcu do- wód na to, że SB potrafi także zabijać. Mordercy z biura Grzegorz Piotrowski wydawać się mógł ludziom z Rakowieckiej zwyczajnym kolegą z pracy. Miał swój dość byle jaki pokój i biurko. W pokoju stała jedna z tych koszmarnych stalowych szaf pieczętowanych zgodnie z instrukcją każdego dnia po esbeckim faj-rancie. Chodziły słuchy, że jak spora część kolegów, Piotrowski prócz akt i notatek trzymał tam także flaszkę. Podobno czasem siedział przy biurku w kapciach. Nie wyróżniał się jakoś szczególnie - choć ponad przeciętną z Rakowieckiej wynosiły go inteligencja i pewne oczytanie. Wtajemniczeni wiedzieli jednak, że to człowiek do zadań specjalnych - członek tajnej, Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 POD PARAGRAFEM • 11 Tzw. proces toruński. Na zdjęciu kpt. Grzegorz Piotrowski, za nim siedzi por. Waldemar Chmie lewski głęboko zakonspirowanej w strukturach MSW komórki do „mokrej roboty". I to niekoniecznie zajmującej się tylko niepokornymi kapłanami. Dzisiaj więcej wiemy o Samodzielnej Grupie „D" (prze-mianowywanej kolejno na Wydział VI, a następnie -po ujawnieniu zbrodni na ks. Jerzym Popiełuszce - na Wydział Studiów i Analiz) - działającej w Departamencie IV MSW, zajmującym się inwigilowaniem Kościoła katolickiego. Jej szefem był Grzegorz Piotrowski i to właśnie po jej działaniach też zostało najwięcej śladów pozwalających wskazać konkretne, prawdopodobne ofiary ekipy Piotrowskiego. Bo o ile stuprocentowe dowody istnieją tylko w wypadku mordu na ks. Jerzym Popiełuszce, o tyle liczne poszlaki wskazują na udział Grupy „D" w śmierciach innych księży: Romana Kotlarza, Stefana Niedzielaka, Stanisława Suchowolca, Antoniego Kija, Stanisława Kowalczyka, Stanisława Palimąki czy Sylwestra Zycha. Resortowa legenda głosi, że w SB o wiele częściej niż o jakiejkolwiek Grupie „D" czy tym bardziej o grupie specjalnej mówiło się o „działaniach po linii »D«". To określenie funkcjonowało stale w esbeckim żargonie zawodowym. Mówiło się „zrobić to po linii »D«". „Załatwione po linii dzi". I tu - pełna skala. Na pierwszym poziomie były działania, takie jak podrzucenie kompromitującej fałszywki (choćby dotyczącej współpracy z SB) czy zaaranżowanie kompromitującej sytuacji, w której np. człowiek mający autorytet w „S" jest publicznie widziany z miejscowym szefem SB, prostytutkami czy osobami ze świata przestępczego. Stosowano też ordynarne, ale złowrogie pogróżki. „Skończysz jak Samsonowicz" - te słowa słyszało od esbeków wielu opozycjonistów z Trójmiasta. Znacznie wyżej na skali były takie działania, jak porwanie na kilka dni Antoniego Męży-dły przez esbeków ucharakteryzowanych przez zawodowca z teatru na bandytów. Przyszłego posła wywieziono do lasu, torturowano, kazano kopać grób i straszono „zrobieniem wszystkiego" z jego żoną. Kolejne piętro tej skali to np. porwanie i wywiezienie nów i cechowali się wyjątkową brutalnością. Jej członkowie wywlekali z tłumu upatrzonych demonstrantów i tłukli do nieprzytomności swymi „łomami". Nie mieli oporów przed biciem kobiet i młodocianych. To kolejna - prócz brutalności - cecha, która upodobniała ich do ludzi z krakowskiego tzw. drugiego szeregu. Drugiego, bo pierwszy stanowili zomowcy. Ci w szeregu drugim należeli głównie do SB i ORMO. Ubrani byli po cywilnemu i robili rzeczy, które nawet zomowcom nie uchodziły. Tę krakowską grupę osądzono tylko dlatego, że jakiś bezimienny dziś technik z SB nie zniszczył taśmy z demonstracji w Nowej Hucie. Dzięki temu można było zobaczyć, jak bokserzy i karatecy z „drugiego szeregu" podczas tłumienia demonstracji 3 maja 1987 r. katują m.in. 15-letnią dziewczynę, kobietę w ciąży i staruszkę. WRAZ Z UPADKIEM KOMUNY DROGI SB-CKICH SPECÓW OD MOKREJ ROBOTY SIĘ ROZESZŁY ŁĄCZY ICH JEDNAK TO, ŻE WCIĄŻ DOCHOWUJĄ TAJEMNICY »D«". I zawsze oznaczało to sięgnięcie po metody nieobjęte nawet najtajniejszymi instrukcjami operacyjnymi -brutalne, budzące opory nawet niektórych esbeków. A skąd się wzięło? Opowieść sięga jeszcze czasów Gomułki, 1967 r., gdy w MSW po wojnie sześciodniowej trwały przygotowania do antysemickiej kampanii. Do esbeków przemówił wtedy minister Mieczysław Moczar wyjaśniając, jak aktyw i partia powinny walczyć z wichrzycielami. „Po linii »A«, wychowawczej - miał mówić - można rozwiązać 80 procent problemów, skierować większość błądzących na właściwą drogę. Po linii »B« - i tu potrzebni są już funkcjonariusze, kolejne 19 proc. Po linii »C« - i to już tylko najwyżej 1 proc. kłopotów -partia może użyć siły w zgodzie z obowiązującym prawem (choćby miał to być skraj -nie nieuczciwy proces polityczny)" - tak to w skrócie miało brzmieć. „Ale sami powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie, co można zrobić w tych najtrudniejszych, najrzadszych, promilowych przypadkach, wtedy, gdy te wszystkie linie zawodzą" -miał zakończyć dygnitarz. Esbecka skala Jak można zdefiniować zakres działań grupy? Najprościej - skuteczne „uciszanie lu- w styczniu 1983 r. przez ludzi Piotrowskiego do Puszczy Kampinoskiej Janusza Krupskiego. Tu nie skończyło się na biciu i pogróżkach. Krupskiemu kazano się położyć na ziemi. Gdy to zrobił, został oblany od szyi do pasa specjalną mieszanką fenolu, ługu i lizolu. Prawdopodobnie miał pozostawiony w leśnym jarze skonać w męczarniach. Mimo to, silnie poparzony i zatruty żrącą substancją, cudem przeżył. Bojówka Hempela Do planowania takich działań i kierowania nimi selekcjonowano ludzi jednocześnie inteligentnych i skrajnie cynicznych - takich jakPiotrowskiczy szef toruńskiej OAS Henryk Misz. Ale katować ludzi - i zrzeszać się w powołanych specjalnie do tego półformalnych strukturach - można było wtedy również zupełnie jawnie. Warszawscy opozycjoniści ochrzcili błyskawicznie mianem SS Batalion Hempel (pamięć o powstaniu warszawskim była w tych kręgach wtedy żywa) specjalną bojówkę ORMO, utworzoną na początku stanu wojennego przez dr. Adama Hempela. Nawiązanie do SS nieprzypadkowe - członkowie bojówki wybrani zostali spośród silnie zindoktrynowanych harcerzy starszych i członków organizacji młodzieżowych, a także spośród żoliborskich chuliga- Koniec mordów SB? W styczniu 1985 r. zostaje ze skutkiem śmiertelnym zrzucony przez nieznanych sprawców z kładki nad torami kolejowymi we Wrocławiu Lesław Martin. W styczniu 1987 r. przed 10-piętrowym budynkiem zostaje znaleziony kolejny opozyq'onista - Zbigniew Wołoszyn. Jeszcze w 1988 r. w wyniku tajemniczego brutalnego napadu ginie w Warszawie socjolog i opozycjonista Jan Strzelecki. Nawet w roku 1989 mają miejsce kolejne niewyjaśnione śmierci księży - w styczniu giną zaangażowani w działalność opozycyjną księża Stefan Niedzielak i Stanisław Sucho-wolec. W lipcu (!) przy dworcu PKS w Krynicy Morskiej zostaje znaleziony martwy ks. Sylwester Zych. Czy esbeccy fachowcy od mokrej roboty zakończyli swoją działalność wraz z końcem PRL? Zdania na ten temat są wciąż podzielone. Część ostentacyjnie przeszła na stronę świata przestępczego - ślady działalności niektórych można zobaczyć, przyglądając się genezie powstawania gangów wołomińskiego i pruszkowskiego. Niektórzy zaczęli całkiem nowe życie, inni zaś prowadzili przez lata dość wygodne bytowanie niestarych resortowych emerytów. Łączy ich jedno - wszyscy zgodnie dochowują tajemnicy. KARTKA Z KALENDARZA/ PITAWAL POMORSKI Egzekucja pod gdańską fontanną Neptuna W1650r. mieszkańcami Gdańska wstrząsnęła wiadomość 0 bestialskim mordzie, jakiego dokonanownocy na ulicach miasta. Jego ofiarą była kobieta pochodząca zubogiego domu. która przed śmiercią została. Jdłkakrotnie pohańbiona". Z najwyższą uwagą śledzono postępy prowadzonego śledztwa, agdy wreszcie ujęto podejrzanych, okazało się, że są oni przedstawicielami najwyższych patryguszowskich rodów. Byli to: Gotfryd Ibscher, Teofil Gitius oraz Wilhelm Schróder. Naoczny świadek - Knaust Po przesłuchaniach i konfrontacji ze świadkami trzech ówczesnych „bananowych" młodzieńców przyznało się do winy. Przypuszczano, że bogacze będą się starali doprowadzić do uwolnienia sprawców, usprawiedliwiając ich czyn wiekiem oraz tym, że byli pod wpływem wina i złego towarzystwa. Kiedy jednak wmieście zaczęło wrzeć, a pospólstwo domagało się sprawiedliwego wyroku, uznano, że sąd musi się odbyć. O tym, jakie było jego postanowienie, możemy się dowiedzieć z unikatowego cyklu pięciu pieśni, które napisał naoczny świadek tych dramatycznych zdarzeń, pisarz sądowy Ludwik Kńaust. Swoje dzieło opatrzył nad wyraz szczegółowymi ilustracjami. Surowy, ale sprawiedliwy Właśnie od Knausta wiemy, że rozprawa sądowa odbyła się w Dworze Artusa, w surowej, pozbawionej dekoracji sali przeznaczonej na potrzeby sądownictwa. Miejsce zajmowane przez trybunał oddzielała od reszty pomieszczenia murowana balustrada z jednym wejściem pośrodku. Zespół ławników i sędzia zajęli miejsca po lewej iprawej stronie sali. Ponieważ opinia oczekiwała sprawiedliwego wyroku, zdecydowano się powiększyć kolegium orzekające do liczby dziewięciu ławników (w pospolitych sprawach było ich od trzech do pięciu). Honorowe miejsce na ławce, przylegającej do ściany zwieńczonej wysokim oknem wychodzącym na Długi Targ, należało do sołtysa. Sędziowie wydalina winnych wyrok śmierci. Skazano ichwdniu Świętej Perpetuy, to jest 7 marca 1650 r. Przed Dworem Artusa Surowy wyrok stanowił zjawisko dość niezwykłe. Rodzina Schróderów, do której zaliczał się jeden z morderców, bardzo liczna 1 wpływowa, należała w tym czasie do ścisłej elity i posiadała swoich przedstawicieli wśród radnych i burmistrzów. Miedziorytowa ilustracja z „Pieśni" Knausta przedstawia ostatnie chwile poprzedzające wykonanie wyroku śmierci na skazanych. Widzimy na niej zatłoczony plac przed Dworem Artusa, skazańców otaczają przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, w pobliżu stoi oddział uzbrojonych żołnierzy. Na kolejnej, obok fontanny Neptuna, widzimy trzy trumny pokryte czarnymi całunami. Duchowny rozmawia z klęczącym przed nim Wilhelmem Schróderem. Z kolei Teofil Gitius nieco teatralnym gestem żegna się z tłumem gapiów. Gotfryd Ibscher, odziany w białą koszulę skazańca, z obnażoną szyją, jako pierwszy klęka na czerwonym dywanie. Bożydar Brakoniecki Jeden z miedziorytów z dzieła Knausta. Przedstawia rozprawę w Dworze Artusa 12 • LAS W CIĄGU ROKU Czwartek, 28.07.2022 PARTNER MATERIAŁU NADLEŚNICTWO MIASTKO 00104296 Las to odpoczynek i dary, ale także zasady i obowiązki W lesie można odpocząć, obcować z przyrodą. Las to jednak też zasady. Należy ich przestrzegać, no i pamiętać o bezpieczeństwie - swoim i innych oraz o ochronie lasu. Odwiedziliśmy Nadleśnictwo Miastko. Rozmawialiśmy z miasteckim nadleśniczym Januszem Szrederem oraz inżynierem nadzoru Jarosławem Czarneckim. Nadleśnictwo Miastko łączy dwa województwa - pomorskie i zachodniopomorskie. Poza gminą Miastko, administruje leśnymi obszarami w gminach: Koczała, Biały Bór, Szczecinek i Polanów. WSZYSCY DO LASU SA CHĘTNIE ZAPRASZANI. ALE SA TEZ OBOWIĄZKI - Mamy środek lata. To czas zbioru runa leśnego, a więc obecność grzybiarzy i innych zbieraczy. Są także turyści i wędkarze. Wszyscy do lasu są chętnie zapraszani, ale każdego obejmują pewne zasady i na każdym ciążą obowiązki. Jednym z największych naszych wrogów jest ogień. Niestety, to ludzie doprowadzają do pożarów lasów -mówi Jarosław Czarnecki, inżynier nadzoru z Nadleśnictwa Miastko. Pierwsza ważna zasada. W lesie nie używamy otwartego ognia. Przede wszystkim, żadnego palenia papierosów. Gdy jest sucho, bardzo łatwo może dojść do zapalenia się ścioły leśnej, a potem pożaru całego lasu. Ogólny przepis mówi o zakazie rozniecania ognia (w tym palenia ognisk) do minimum 100 metrów od granicy lasu, poza stałymi miejscami, które muszą być oznaczone. Zwykle są to pola biwakowe oraz miejsca w programie „Zanocuj w lesie" (w innych miejscach nie powinno się rozbijać np. namiotów). Dla pewności zawsze warto zasięgnąć informacji w nadleśnictwie albo u leśniczych. - Do lasu nie powinno się wjeżdżać samochodami. Raz, że jest to zabronione ustawowo (poza wyznaczonymi drogami w lasach). A dwa, że katalizator przy silniku nagrzewa się do wysokich temperatur i może dojść do pożaru - stwierdza Jarosław Czarnecki. Nadleśnictwo w Miastku codziennie bada wilgotność ścioły, prędkość wiatru, temperaturę. - Mamy u siebie punkt pomiaru. Codziennie o godz. 9 i 13 oznaczamy wilgotność ścioły. Dane służą do określenia stopnia zagrożenia pożarowego. Monitoring jest bardzo ważny. Od tych danych zależy np. wprowadzenie zakazu wstępu do lasu - mówi Janusz Szreder. Leśników w walce z zagrożeniem pożarowym wspomagają dwie wie- że - betonowa w Słosinku (z obserwatorem) i stalowa w Białym Borze (z kamerą). Kilka słów o leśnych drogach. Generalna zasada jest taka, że jeśli nie ma informacji, że leśna droga jest udostępniona do publicznego ruchu, to na nią nie wjeżdżamy samochodem, bo to oznacza zakaz, zgodnie z przepisami. Czasami przez lasy prowadzą gruntowe drogi gminne. Ich zakazy nie dotyczą. Niestety, zwykle takie gminne drogi nie są oznaczone, bo nie ma takiego wymogu. Dodajmy, że przy niektórych drogach leśnych są ustawione tablice z zakazami wjazdu. Wynika to głównie z częstotliwości użytkowania tych dróg. Na drogach leśnych udostępnionych do powszechnego ruchu, obowiązują zasady ruchu drogowego, a więc ograniczenia prędkości, pierwszeństwo na równorzędnych skrzyżowaniach. Trzeba o tym pamiętać. SATE2 INNE ZAGROŻENIA. Nl2 OGIEŃ - Ogień jest największym żywiołem, którego obawiamy się jako leśnicy. Są także jednak inne zagrożenia, o których powinny pamiętać osoby, które spędzają czas w lesie, czy to na spacerze, czy to podczas zbioru runa leśnego - zwraca uwagę nadleśniczy Janusz Szreder. Chodzi np. o ukąszenia kleszczy. Po każdej wizycie w lesie, czy na łące, warto dokładnie się obejrzeć-szybka reakcja ma olbrzymie znaczenie. Jeśli doszło do ukąszenia przez kleszcza, pojawiło się zaczerwienie, rumień, warto wykonać badania pod kątem boreliozy. Zagrożeniem są także żmije, choć w mniejszym stopniu. Warto wiedzieć, czy szpital albo przychodnie dysponują surowicą, gdyby doszło do takiego ukąszenia. Regionalna Dyrekcja MECENAS CYKLU R jffY) Lasów Państwowych w Szczecinku Nadleśnictwo Miastko. Kilka słów o wilkach.-Te zwierzęta unikają ludzi, boją się nas. Czasami, wilki spotykając człowieka, przystają i obserwują. Nie chodzi tu o przygotowanie do jakiegoś ataku. To raczej ciekawość. Po chwili odchodzą. Generalnie, żadnych leśnych zwierząt nie należy nękać czy prowokować. Dotyczy to też np. dzików. Przy każdym spotkaniu z dzikim zwierzęciem, należy je ominąć, kon-tiolując sytuację wzrokowo. I nie należy zabierać ze sobą młodych zwierzaków. Zawsze w pobliżu jest gdzieś ich matka. Oczywiście może zdarzyć się, że młode zwierzę jest ranne czy porzucone. Wtedy można się z nami skontaktować. Służymy radą i pomocą - mówi Janusz Szreder. Czasami w lasach można spotkać tablice informujące o ostojach zwierząt. I na taki obszar wtedy nie można wejść. Jest też generalny zakaz wstępu do młodników, które nie mają czterech metrów. Tam też są ostoje zwierząt, ale i większe zagrożenie pożarowe. Nie wchodząc do takich młodych lasów,, zapewnia- my zwierzętom spokój, ale też nie narażamy się na ewentualne niebezpieczeństwo. - Myśląc o swoim bezpieczeństwie, pamiętajmy także o owadach żądlących, szczególnie o osach i szerszeniach. Warto w lesie rozglądać się, czy nie ma gdzieś w pobliżu gniazd, aby uniknąć narażenia się, czasami i na śmiertelne niebezpieczeństwo. Trzeba też pamiętać, że osy mają również gniazda w ziemi. Należy być ostrożnym i rozsądnym - mówi Jarosław Czarnecki. Sporo szkód w lesie wyrządzają wiatry. Osłabione drzewa, to też zagrożenie dla osób przebywających w lasach. Pracownicy nadleśnictwa sprawdzają, szczególnie wiosną, stan szlaków turystycznych. Też pod kątem drzew które mogłyby zagrażać turystom. Dla własnego bezpieczeństwa, trzeba być ostrożnym, uważnym. Las to nasze wspólne dobro. Dbajmy także o jego czystość. To co bierzemy do lasu, zabierajmy do domu. Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 ZBLIŻENIA# 13 Podwodne przygody polskiego fiata Adam Willma W1979roku w Dobrzyniu nad Wisłą polska motoryzacja przegrała nierówną walkę z królową rzek. Na dnie Wisły, znalazły się skarby ówczesnej techniki Sierpień 1979 r. Dla barek ŻPS 001 i ŻPS 002, które wypłynęły z Warszawy, to dziewiczy rejs. Ich prototypowa dwupo-kładowa konstrukcja przystosowana jest do przewozu samochodów. Niedawno opuściły stocznię Navicentrum we Wrocławiu. Na górnym pokładzie pobłyskują karoserie Fiatów I25p i Zastaw. Ten uroczy obrazek pójdzie świat za sprawą fotoreporterów Centralnej Agencji Fotograficznej. Rivers of Babylon 25 sierpnia, sobota, dzień pracy jak każdy inny, dopiero za rok co druga sobota będzie wolna. Ludzie czekają na transmisję finałowego koncertu festiwalu w Sopocie. Bo-ney M zagra „Rivers of Babylon". Główną nagrodę otrzyma Czesław Niemen za piosenkę „Nim przyjdzie wiosna". Ale na razie jest dopiero 16.00. Chłodno i pochmurno. Do Dobrzynia nad Wisłą zbliża się skład złożony z dwóch barek, pchanych przez mocarną maszynę -Żubr I . Egzotyczny widok przykuwa uwagę miejscowych. Gdy ktoś mieszka w Dobrzyniu, niejedno cudo widział na Wiśle, ale ten widok robi wyjątkowe wrażenie. Nie dość, że barki są nietypowymi konstrukcjami, to pobłyskują na nich obiekty westchnień większości polskich kierowców. Widok z ulicy Farnej Nagle dzieje się coś nierzeczywistego. Pierwsza barka z zanurza się i przechyla. Kapitan Tadeusz Kujawa nie wierzy własnym oczom. Nowiutkie fiaty z górnego pokładu po kolei zjeżdżają z górnego pokładu i znikają w Wiśle. Kapitan Józef Jankowski (na pokładzie jest dwóch kapitanów) decyduje, aby przybić do brzegu, ale barka zanurza się coraz bardziej. Gdy sytuacja staje się krytyczna, barki zostają rozczepione, żeby ocalić choćby jedną. Na miejscu pojawiają się milicjanci z Dobrzynia, ekipa dochodzeniowa z nurkami z Włocławka dojedzie później. Kapitanowie muszą dmuchnąć w balonik. Są trzeźwi. Do Dobrzynia pędzi również dziennikarka z tygodnika Zdjęcia rejestrujące wyławianie zatopionych w Wiśle aut - z publikacji zamieszczonych w tygodniku „Kujawy" „Kujawy", Danuta Skowrońska (prawdopodobnie pseudonim), dzięki której zachowało się sporo szczegółów, przynajmniej tych ocalałych od nożyczek cenzora. Teściowa Grzegorza Ryczkow-skiego, historyka-regionalisty z Dobrzynia była akurat w ogrodzie, gdy barka zaczęła się zanurzać. Widok miała znakomity, bo ul. Farna znajduje się nad samą Wisłą. - Ten odcinek Wisły w którym doszło do tego zdarzenia, jest bardzo szeroki i jednocześnie zdradliwy, dno jest głębokie i nie sposób dojechać tam do brzegu z lądu. A przede wszystkim często wieją tam silne wiatry, które wzbudzają duże fale. Najlepiej widział to wszystko mój kolega, który akurat w tym miejscu łowił ryby. Tamtego dnia również był wiatr. Barka zaczęła zanurzać się od dzioba. 30 samochodów z górnego pokładu zaczęło po kolei zsuwać się do rzeki. Kołami do góry W kolejnych dobach na miejsce nadciągnęły ekipy ratunkowe z dźwigami i dodatkowymi barkami towarowymi, całość nadzorowali z łodzi policjanci. Wezwano dwie ekipy nurków - z Polskiego Ratownictwa Okrętowego i z wrocławskiej Żeglugi Odrzańskiej. Jeden z nurków tak relacjonował dziennikarce to, co zobaczył pod wodą: - Samochody leżą różnie, - kołami do góry, bokiem. Jedne stoją wbite maską w muł, inne - bagażnikiem. Straszne wrażenie robi to autorodeo na dnie Wisły. Dachy wgniecione ma każdy. Przecież 12 atmosfer robi swoje. A szyby poszły jak woda do samochodów wchodziła albo zdążyła szkło wypchnąć w czasie podnoszenia. Nurkowie wypływają z kołpakami, szybami, uszczelkami od szyb. Robota paskudna, bo na Wiśle całkiem spore fale. Do tego woda brudna - z Płocka napływają plamy oleju, ale i tak lepiej niż w okolicy Włocławka - ludzie z Żeglugi skarżą się, że po przejściu przez Włocławek nie mogą domyć kadłuba ze ścieków z Celulozy. Samochody wyciągnięte z Wisły sprawiają ponure wrażenie - pogięte błotniki, wgniecione dachy, zdekompletowane reflektory, tapi-cerka napęczniała od wody. Redaktor Skowrońska notuje rozmowę techników z ekipą telewizyjną. Dziennikarska z Warszawy ma prośbę, żeby przy podnoszeniu jedno aut zerwało się i na powrót zatonęło w Wiśle, bo to podniesie dramaturgię reportażu. Topielec na wagę złota Fiaty rozpłynęły się w promieniu 200 m od wraku. Po ośmiu dniach udało się wyłowić 29 aut. Trzydziesty fiat znalazł się tuż pod barką, przewrócony kołami do góry, w takim miejscu, że nie dało się go z początku podnieść. Grzegorz Ryczkowski obser- wował te prace z oddali: - Każdego dnia przychodziliśmy z kolegami, żeby pooglądać, brałem ze sobą lornetkę. Sprzętu na Wiśle było co niemiara. To była jedna z tych przygód, których się nie zapomina Kapitan Tadeusz Kujawa, który prowadził barkę, uchodził za znawcę Wisły. Jego ojciec, Piotr, pływał w Żegludze Bydgoskiej, ale syn ożenił się z dziewczyną z Płocka i przeniósł się do Warszawy. Uprawnienia miał 23 lata. Kapitan Jankowski pracował jeszcze dłużej - 46 lat. Do wypadku doszło w sobotę, następnego dnia Jankowski i Kujawa mieli zostać zmienieni przez kolejną ekipę. Tymczasem mieszkańców Dobrzynia i licznych turystów, którzy przyjeżdżają obejrzeć katastrofę,najbardziej rozgrzewa myśl o tym, co stanie się z wyłowionymi samochodami. Bo fiat, nawet zatopiony, to skarb. W Bydgoszczy auta przejmuje toruński „Pol-mozbyt". Wartość oszacować ma rzeczoznawca. Ludzie plotkują, że „mokre fiaty" zostaną rozdysponowane pomiędzy pracownikami Polmo-zbytu, ale ostatecznie dochodzi do publicznej licytacji. Major Osterski ma żal Ostatnim aktem dramatu w Dobrzyniu była kwestia wyciągnięcia barki. Rzecz tym trudniejsza, że na dolnym pokładzie nadal tkwiła połowa aut. W fatalnym stanie, bo wskutek przechyłu samo- chody zaczęły zsuwać się jeden na drugi. Z Bydgoszczy ma zostać sprowadzony ciężki dźwig, tyle że - jak się okazało - nie mieści się w śluzie. Ostatecznie udaje się sprowadzić odpowiedni sprzęt. Barka, która spoczęła na głębokości 12 m, ma zostać podniesiona za pomocądwóch innych barek - każdego dnia o 2 m. Tymczasem dokumenty w sprawie zatopionej barki i 11 min zł strat trafiają na biurko naczelnika wydziału docho-dzeniowo-śledczego z włocławskiej Komendy Wojewódzkiej. Major Jerzy Osterski o opinię zwraca się do biegłych z Politechniki Gdańskiej. Bezcenny jak topielec Fiaty z Wisły zlicytowano, zyskując średnio 300 tys. zł za auto. Nawet najbardziej zniszczone auto sprzedało się za 40 tys. zł. Cena nowego, z salonu, wynosiła wówczas 84 tys. Tym, którzy nie poznali na własnej skórze rzeczywistości PRL, należy się wyjaśnienie. Auta w salonie czekały wyłącznie na szczęśliwców, którzy zdobyli talon na to dobro luksusowe. Dodatkowa pula samochodów dostępna była po kosmicznych cenach, za dolary lub bony dolarowe. Podobno wpływy ze sprzedaży „utopionych" samochodów przekroczyły ich salonową wartość o ponad 5 min zł. Nic dziwnego, że po kraju rozeszły się dowcipy, że FSO opłacałoby się topić i sprzedawać na licytacji całą swoją produkcję. Zespół biegłych uznał, że przyczyną zatonięcia barki było przedostawanie się wody przez otwory cumownicze na dziobie oraz nieszczelność rampy wjazdowej wskutek nadmiernej prędkości. Woda zgromadziła się we wnętrzu (głównie w części dziobowej), zmniejszając tzw. wolną burtę, co z kolei ułatwiało napływ kolejnych mas wody. Eksperci dopatrzyli się również wad konstrukcyjnych barki - projektanci nie przewidzieli możliwości szybkiego usunięcia wody z wnętrza barki. Przeprowadzono również eksperyment z udziałem jednostek, które uczestniczyły w wypadku. Na wysokości Dobrzynia pod wpływem fali woda ponownie zaczęła przedostawać się przez otwory cumowe. Pracownicy firmy Navicen-trum, która wyprodukowała barkę, bronili się przed zarzutem wadliwej konstrukcji: „Istnieją trzy regiony żeglugowe, określane wedle wysokości fal, które na nich występują. Pierwszy, z grubsza biorąc, to morze. Drugi - akweny przybrzeżne: Zalew Szczeciński, Zalew Wiślany, Zatoka Pucka a także Wielkie Jeziora. W tym drugim regionie fala sięga hipotetycznie do metra dwadzieścia. Wreszcie trzeci region to wszystkie inne wody w Polsce. Fala na nich sięga najwyżej sześćdziesięciu centymetrów. Zamawiając statek, określa się, w jakim regionie ma on być użytkowany. AT-0 były przeznaczone na rzeki, czyli na region trzeci. Projekt był zgodny z zamówieniem, a wykonanie zgodne z projektem. Ktoś zapomniał wnieść poprawkę do charakterystyki regionów. Zapomniał, że Wisła między Płockiem a Włocławkiem awansowała z regionu trzeciego do drugiego, może nawet do pierwszego. Bywa tam półtorametrowa fala. Dlatego AT-0 nie powinien być eksploatowany na zbiorniku włocławskim. Ludzie z Dobrzynia nie do końca wierzą, że nurkowie odnaleźli wszystkie 51 Fiatów 125P i 10 Zastaw. Legenda miejska głosi, że 1 albo 2 egzemplarze Wisła porwała bezpowrotnie. I tkwią do dziś zamulone w korycie rzeki. ©® PS Autor artykułu korzystał m.in. z tekstu Danuty Skowrońskiej „Auto-rodeo na Wiśle". Szczególnie dziękuje Grzegorzowi Ryczkowskiemu za pomoc przy powstawaniu tekstu. 14 • ZBLIŻENIA Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 Luna: Księżyc otworzył mnie na inną rzeczywistość Paweł Gzyl W jej piosenkach można usłyszeć dźwięki zarejestrowane w kosmosie przez NASA. Nic dziwnego: nieprzypadkowo wybrała pseudonim Luna. Niedawno ukazała się jej debiutancka płyta „Nocne zmory". Nam opowiada jak twoizy piosenki podczas... lunatykowania. Luna, Sanah, Bryska, Kiwi, Marie. Ostatnio młode polskie piosenkarki chętnie występują pod pseudonimami. Z czego to wynika? Pseudonim od razu dużo mówi o danej artystce. Natychmiast nasuwa na myśl konkretne skojarzenia. To sprawia, że w głowie słuchacza tworzy się od razu wyrazisty wizerunek artystki. Poza tym występowanie pod pseudonimem sprawia, że to, co robię jako piosenkarka zostaje oddzielone od mojego życia prywatnego. Luna to po łacinie księżyc. Dlaczego wybrałaś akurat taki pseudonim? Niemal od dziecka czuję wyjątkową łączność z księżycem. Zawsze miałam wrażenie, że mamy ze sobą wiele wspólnego. To księżyc otworzył mnie na inną rzeczywistość - tajemniczą i niepokojącą. Kiedy zaczęłam śpiewać, okazała się ona być dla mnie bardzo inspirująca. Jaki wpływ ma dzisiaj księżyc na twoje życie? Na każdym kroku zauważam, że coraz większy. Często są to bardzo prozaiczne rzeczy. Choćby to, że w czasie pełni mam trudności w zasypianiu, przez co mam więcej czasu na pisanie piosenek. Ta cykliczność księżyca, który rośnie od nowiu do pełni, ma mocne przełożenie na to, jak funkcjonuję w życiu codziennym. W zależności od tego zmienia się poziom mojej energii czy humoru. To jest niezwykłe, kiedy obserwuję jak podczas nowiu księżyca pojawiają się w mojej głowie nowe pomysły. I czuję napływ nowej energii w moim ciele. Mogę wtedy planować czy zaczynać nowe projekty. Kiedy księżyc jest w pełni mogę celebrować i świętować to, co stworzyłam. Mam wtedy bardzo dużo energii i emocji w sobie. To, co mówisz kojarzy się z astrologią, która zajmuje się wpływem ciał niebieskich na ludzkie życie. Wierzysz w jej skuteczność? Wierzę i nie wierzę. Interesuję się przełożeniem kosmosu na moje życie, ale zdaję sobie sprawę, że astrologia to paranauka. Pozwala jednak ona poznać głębiej siebie i otoczenie. Do tego jest bardzo inspirująca, także pod względem estetycznym. Fascynujesz się kosmosem -i słychać to w twoich piosenkach. W kilku z nich pojawiają się dźwięki zarejestrowane przez NASA. Jak wpadłaś na taki pomysł? Moje piosenki mają elektroniczne brzmienie. To pozwala mi na wykorzystanie w nich różnych dźwięków. Siedząc w studiu, przeglądałam płyty z tego rodzaju materiałem i trafiłam na składankę wydaną przez NASA. Były na niej autentyczne dźwięki zarejestrowane w przestrzeni kosmicznej. Posłuchałam jej - i w pełni mnie to pochłonęło. Dlatego postanowiłam wykorzystać kilka z nich. Wcześniej zdarzało mi się słuchać też podobnych dźwięków w serwisie YouTube - odgłosów wydawanych przez różne planety. To trochę jednostajne, wręcz medytacyjne i tran-sowe dźwięki. Pozwalają się odprężyć i wprowadzić w inny stan. Pomyślałam, że to może być ciekawy element mojej twórczości. Muzyka elektroniczna kojarzy się z kosmosem. To dlatego twoje piosenki mają takie brzmienie? Nie tylko. Muzyka elektroniczna daje możliwość tworzenia niezwykłych dźwięków. Można je we właściwie nieskończony sposób zmieniać czy modyfikować. Możliwości elektroniki są wprost nieograniczone. A ja właśnie chciałam stworzyć w moich piosenkach coś zupełnie nowego. Nie chciałam się powtarzać i sięgać po dźwięki, które było słychać już w wielu innych nagraniach. Wolałam wykreować coś, co można będzie usłyszeć tylko u mnie. Elektronika daje tyle możliwości, że ma się wrażenie, iż nigdy nie zabraknie nam nowych pomysłów. Jednym z bohaterów twoich piosenek jest Elon Musk. Co cię zafascynowało w tej postaci? To trochę puszczenie oczka do słuchacza. Ten tytuł nie jest zbyt dosłowny. Tak naprawdę nie opowiada o samym Elonie Musku. Jego postać jest tutaj symbolem namacalnej obecności człowieka w kosmosie, bo piosenka ta opowiada o naszej łączności z tą nieskończoną przestrzenią, która nas otacza. Niby mamy daleko do gwiazd, ale tak naprawdę jest do nich blisko, bo kosmos przecież nas przenika. Chciałabyś polecieć w kosmos? Pewnie. Gdyby tylko była taka możliwość, na pewno zgłosiłabym się jako pierwsza. Podobno zdarza ci się luna-tykować. Ta przypadłość może być inspirująca artystycznie? Myślę, że tak. Kiedy lunaty-kuję, nie jestem w pełni świadoma tego, co robię. Jestem wtedy w stanie pół jawy, pół snu. Pewnego ranka obudziłam się rano, zajrzałam do telefonu - i zobaczyłam w nim zapisany tekst, coś, co układało się w wiersz czy piosenkę. Mało tego: miałam nawet nagraną zanuconą melodię. Byłam bardzo zaskoczona. Nie przypominałam sobie, żebym wcześniej coś takiego zapisywała. Nie spodziewałam się też, że ktoś obcy zakradł się do mojego mieszkania i to zrobił. Wniosek był prosty: to efekt mojej podróży lunatycznej. W tym sensie przypadłość ta jest bardzo inspirująca artystycznie. A śpiewasz przez sen? Zdarza mi się. Choć jest to raczej krzyk niż śpiew. Częściej coś szepczę czy mówię przez sen. Tak przynajmniej opowiadały mi osoby trzecie. Po prostu tak mam. Od dziecka jestem bardzo aktywna podczas snu. Po prostu przeżywam bardzo emocjonalnie tę rzeczywistość, w którą wtedy wkraczam. Twoje teksty są surrealistyczne - to znaczy, że mają źródło w twoich snach. Co jest w nich takiego, czego nie odnajdujesz w realnym świecie? W snach wszystko jest tak naprawdę możliwe. Rzeczywistość czasami może być nudna i nieciekawa, albo smutna i przerażająca. Wtedy sny są dla nas ucieczką. Można w nich uczestniczyć w wydarzeniach, które nigdy nie przytrafią się w prawdziwym świecie. Dzięki nim możemy przeniknąć do innej krainy -kolorowej i czasem wręcz baśniowej. Mnie jednak bardziej inspirują niepokojące sny. Towarzyszy im bezpieczny lęk - bo wiem, że skończy się, kiedy się obudzę. Z drugiej strony można też do nich wrócić i zobaczyć siebie w zupełnie innej odsłonie. Pod tym względem są naprawdę fascynujące. Częściej miewasz przyjemne sny czy koszmary? Częściej miewam niepokojące sny. Nie mówię tu jednak o przerażających koszmarach. Takie mam jedynie raz na jakiś czas. Właściwie w każdym moim śnie jest jakiś niepokojący element, który sprawia, że czuję, iż coś jest nie tak. Że coś odbiega od normalnej rzeczywistości i jest zagadką. Element tajemnicy i niedopowiedzenia jest moim ulubionym aspektem snów. Twoja debiutancka płyta nosi tytuł „Nocne zmory". Czym są one dla ciebie? To te nocne wizje, które przychodzą do mnie podczas snu. Ale nie tylko. To również lęki i strachy, które pojawiają się w ciągu dnia. Zarówno wewnątrz mnie, jak i na zewnątrz mnie - choćby u moich bliskich. Ale to także różne negatywne myśli, które krążą nad moją głową. Bo nawet kiedy jestem zadowolona i radosna, to co jakiś czas dopadają mnie różne niepokoje i nie chcą mnie opuścić. Jedne i drugie ubieram w piosenkach w nocny, oniryczny język. Jakie lęki najbardziej cie teraz prześladują? Jest ich bardzo dużo. O piętnastu z nich śpiewam na pły- cie. Każda piosenka jest poświęcona innemu lękowi, wywołanemu innym czynnikiem. Każdy z nich wywołuje we mnie różne emocje, często bardzo skrajne. A konkretnie? Jednym z takich lęków jest chociażby strach przed rzeczywistością wirtualną, 0 którym śpiewam w utworze „Wirtualne przedmieście". Jako piosenkarka muszę być nieustannie obecna w mediach społecznościo-wych. Im bardziej się w to zagłębiam, tym większy czuję niepokój, poczucie iluzji, że się w tym zatracę i zagubię. Cojeszcze? Często odczuwam też nieokreślony lęk, który nie jest związany z żadnymi wydarzeniami w świecie realnym. Po prostu w pewnym momencie się pojawia - i nie można na to wiele poradzić. Ale strach jest bardzo naturalnym odczuciem. W jakimś sensie łączy on nas wszystkich. Bo wszyscy czegoś się boimy - choćby teraz wojny obok nas. Każdemu z nas zdarza się też odczuwać nieuzasadniony strach. Muzyka pomaga ci pokonać te lęki? Trochę tak. Aczkolwiek starałam się nie traktować tego albumu jako autoterapii. Miałam raczej zamiar pomóc tymi piosenkami słuchaczom. Chciałam wyciągnąć te różne lęki na światło dzienne - i przenieść moich odbiorców na jasną stronę mocy, dać im trochę ukojenia 1 spokoju. Muszę przyznać, że do pewnego stopnia sama poczułam się lżej po napisaniu tych wszystkich utworów. Jestem po nagraniu tego albumu zdecydowanie od-ważniejszą i bardziej pewną siebie osobą. Kiedyś ludzie próbowali okiełznać swoje lęki za pomocą magii. Ty powiedziałaś kiedyś, że praktykujesz białą magię. Na czym ona polega? To jest niezwykłe, kiedy obserwuję jak podczas nowiu księżyca pojawiają się w mojej głowie nowe pomysły To taka metafora. Ja postrzegam białą magię jako pozytywną, jasną energię. Szerzenie radości, światła i uśmiechu. Dawanie innym czegoś dobrego. Skoro mówimy o magii, to oczywiście pojawia się Harry Potter. Czytałaś? No właśnie nie. Wielu moich słuchaczy bardzo się tym dziwi, bo podobno przypominam jedną z postaci - Lunę Lovegood. Niektórzy nie wierzą, że nie znałam tych książek. Dopiero teraz je nadrabiam. Zaczynam moją przygodę z tym magicznym światem. Twój image ewidentnie przypomina wygląd Luny Lovegood z filmowej adaptacji przygód Harry Pottera. To przypadek? Trudno powiedzieć. Pewne rzeczy dzieją się poza naszą świadomością. Być może tak miało być. Do niedawna w ogóle nie znałam Luny Lo-vegood i stworzyłam swój image w całkowitym oderwaniu od filmów o Harrym Potterze. Twój image ma dla ciebie duże znaczenie? Ten wizerunek stworzyłam z tego, jaka jestem na co dzień. Luna nie jest więc jakąś zupełnie wykreowaną i inną ode mnie osobą. To nie jest moje alter-ego. Ja i ona to jedna osoba. Ten image wynika z moich pasji i zainteresowań. Przede wszystkim z mojej fascynacji kosmosem, pasji do poezji i wszelkiego rodzaju symboliki, a także z mojego zachwytu naturą i mitologią słowiańską. Luna to ja. To rodzice jako pierwsi dostrzegli w tobie muzyczny talent? To nie rodzice posłali mnie do szkoły muzycznej. To ja sama bardzo tego chciałam i poprosiłam ich o to. Właściwie mogę powiedzieć, że wymusiłam to na moich rodzicach. Mama bardzo mnie od początku wspierała i tak naprawdę mi to umożliwiła. Wszystko jednak wyszło ode mnie. Zresztą odkąd pamiętam, interesowały mnie różne aktywności arty- Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 ZBLIZENIA 15 Luna:- Luna nie jest więc jakąś zupełnie wykreowaną i inną ode mnie osobą. To nie jest moje alter-ego. Ja i ona to jedna osoba styczne: malowanie, granie na instrumentach i śpiewanie. Dzięki temu już w dzieciństwie śpiewałaś w chórze i występowałaś w teatrze. Przydaje ci się to dzisiaj? Na pewno. Dzięki temu zdobyłam obycie sceniczne. Spędziłam bowiem wiele godzin w gronie muzyków i akto- rów. Pomogło mi to też w okiełznaniu tremy. Dzisiaj trochę mniej stresuję się przed występami. Podczas koncertów korzystam też z doświadczeń aktorskich, bo ten element teatralności jest dla mnie ważny. Sięgam też do moich doświadczeń ze śpiewem operowym - w moich piosenkach można usłyszeć takie zaśpiewy. Mogłaś dalej pójść tą drogą, ale tak się nie stało. Dlaczego wybrałaś śpiewanie popu? Zawsze miałam w sobie głos wewnętrzny, który mówił mi, że powinnam mieć swój własny świat. Chciałam też mieć wolność artystyczną. Dlatego zdecydowałam się nie odgrywać cudzych kompozycji, tylko tworzyć swoją muzykę. Nie zdecydowałam się na studia muzyczne, tylko postanowiłam spróbować czegoś nowego, aby poszerzyć swoje horyzonty i rozwijać pasje. Co studiujesz? Kierunek „Artes Liberales" na Uniwersytecie Warszawskim. To studia interdyscyplinarne, z których bardzo wiele wynoszę. Niejedno- krotnie już zdarzyło się, że to, co robiliśmy na zajęciach, zainspirowało mnie do napisania piosenki. Sięgamy często po literaturę czy film, ale też filozofię i psychologię. Będziesz chciała wykonywać zawód, jaki zdobędziesz dzięki tym studiom? Traktuję te studia stricte rozwojowo. Nie po to, by dzięki nim zdobyć jakiś zawód. Zdecydowałam się na bycie artystką i chciałabym to robić jak najdłużej. Ostatnio zaczęłam pisać piosenki dla innych artystów i bardzo mi się to podoba. Generalnie bardzo lubię się też uczyć -i z przyjemnością studiuję swój kierunek. Większość młodych wokalistów i wokalistek zaczyna dziś swą karierę od uczestnictwa w talent-show. Dlaczego ciebie nie widzieliśmy w żadnym z tych programów? Ja nie lubię rywalizacji. Konkurowanie ze sobą zwłaszcza na polu artystycznym, to nie mój świat. W sztuce nie ma lepszych i gorszych. Każdy jest po prostu inny. Dlatego nigdy mnie nie interesowały tego typu programy. Postanowiłam pójść swoją ścieżką i stworzyć swój własny świat. Najpierw występowałaś pod swoim imieniem i nazwiskiem, a w pewnym momencie zamieniłaś się w Lunę. Jak to się stało? To kwestia rozwoju artystycznego. Po prostu w pewnym momencie Luna sama do mnie przyszła. To była droga, którą musiałam przejść. Początkowo nie tworzyłam muzyki elektronicznej, tylko było w niej więcej akustycznych brzmień. To było jednak preludium do mojej obecnej działalności. Dopiero poznawałam wtedy władny świat. Twoja podobizna pojawiła się na nowojorskim Times Square w ramach akcji Spo-tify Equal. I to przed Moniką Bródką i Natalią Szroeder. Jak to możliwe? To była naprawdę nieziemska historia. Zupełnie się tego nie spodziewałam. To był jeden z najpiękniejszych momentów w mojej karierze. Zostałam wyróżniona przez Spotify jako pierwsza Polka. A miałam wtedy na swoim koncie tylko dwa utwory. Pomogło mi to uwierzyć w siebie i utwierdziło mnie w przekonaniu, że wybrałam właściwą drogę. Okazało się, że marzenia naprawdę są na wyciągnięcie ręki. Twoją płytę wydał polski oddział koncernu Universal. To dzięki jego wsparciu zaczęłaś pracować z „fabryką przebojów" - duetem Dominik Buczkowski-Patryk Kumor? Stało się to zanim trafiłam do Universalu. Na początku podchodziłam do tego sceptycznie - bo chłopaki robią bardzo radiowe przeboje, choćby te dla Viki Gabor czy Roxy Węgiel. Ja chciałam jednak zachować trochę mniej popowy charakter mojej muzyki. Szybko jednak okazało się, że bardzo się dopełniamy. Pojawiła się udana współpraca, polegająca na wymianie myśli i pomysłów. Na styku tych naszych indywidualności narodził się mój debiutancki album. W jednym z wywiadów powiedziałaś, że nie do końca zgadzasz się z określaniem twojej muzyki „alternatywnym popem". Dlaczego? Nie lubię szufladkować swojej muzyki. Każdy odbierają w indywidualny sposób. Ja bym ją określiła raczej „kosmicznym popem". Na pewno jest ona elektroniczna ze względu na swoje brzmienie. Określenie „alternatywna" tworzy od razu jakąś barierę. Niektórzy słuchacze niechętnie sięgają po taką muzykę, bo nie wiedzą co to jest. Myślą, że to coś niszowego czy ekstremalnego. A to nieprawda. Moje utwory mają nośne melodie i wpadają łatwo w ucho. Jesteś w pełni zadowolona ze swojej debiutanckiej płyty? Tak. To, co chciałam na niej przekazać, udało mi się zamknąć w znajdujących się na niej piętnastu utworach. Pokazałam się na niej jako autorka muzyki i tekstów, sięgnęłam nawet po poezję Bolesława Leśmiana. Żadnego utworu bym tutaj nie odjęła i nie dodała. Przed tobą koncerty. Jak się pokażesz na scenie? Najpierw lato - czyli sezon festiwalowy. Przygotowujemy na niego koncerty „Letnie zmory". Zaprezentujemy piosenki z mojej pierwszej płyty, ale w trochę innych aranżacjach. Te utwory są raczej mroczne i dobrze wypadają w klubach, dlatego wniesiemy do nich więcej pozytywnej energii i wakacyjnego klimatu. Będziesz do końca życia Luną? Trudno przewidywać. Na razie raczej nie planuję uśmiercać Luny. To nie jest bowiem moje alter-ego. Luna ma bardzo wiele ze mnie. Dlatego nie byłabym w stanie jej porzucić. Myślę więc, że jeszcze długo będę Luną. No, chyba że na kolejnej płycie to Luna znajdzie swoje nowe alter-ego. 16 • PO GODZINACH Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 Komentarze były nieprzychylne, że wyglądam jak mama Zenka. Postanowiłam, że przejdę metamorfozę Danuta Martyniuk przyznała w programie „Pytanie na śniadanie", że udało jej się schudnąć 15 kg. Z ŻYCIA GWIAZD WTELEWIZJI KRZYŻÓWKA NR 116 To Kossakowski chciał rozwodu z Martyną? Trwa sprawa rozwodowa dwóch znanych polskich podróżników: Martyny Wojciechowskiej i Przemka Kossakowskiego. Pierwsza rozprawa odbyła się online, a zainteresowani uczestniczyli w niej zdalnie. Co bardziej złośliwi internauci zastanawiają się, czy sprawa rozwodowa będzie się toczyć dłużej niż ich małżeństwo. Friz przyznaje, że jego ekipa może się rozpaść Młody youtuber wydał oświadczenie, w którym przyznał: „Wspólny projekt się kończy i każdy samodzielnie wybiera swoją następną drogę. Niektórych droga pokrywa się z moją, wtedy naturalnie mocno działamy. Niektórzy obierają swoją, nową drogę, niezależną od kolejnych celów Ekipy". Karolina Pisarek zatańczy z pomocą psychoterapeuty Modelka potwierdziła, że weźmie udział w kolejnej edycji „Tańca z Gwiazdami". Dla portalu Jastrząb Post wyznała także, że pomoże jej w tym psychoterapeuta: „Nie chcę, żeby te opinie zewnętrzne wpływały na mnie i moje życie prywatne, bo nie oszukujmy się - kiedy ktoś ocenia cię cały czas źle, to z tyłu głowy to boli. Więc postanowiłam, że przebrnę przez kolejny program z uśmiechem i pomocą psychoterapeuty, który będzie pomagał mi w tym, żeby nie wybić się z ryfmu". Polskie drogi TVP Kultura, 11:00 Kiedy się ogląda ten serial, nie można wyjść z podziwu, że kiedyś w naszej telewizji powstawały takie arcydzieła. To wielowątkowa opowieść o losach Polaków w czasie drugiej wojny światowej. W jedenastu odcinkach twórcy pokazują okupacyjną codzienność, dając przekrój przez wszystkie ówczesne warstwy społeczne. Piłka nożna: Kwalifikacje Ligi Konferencji Europy UEFA TVP2,19:40 Lechia zagra u siebie z Rapidem w meczu o awans do 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy UEFA. 21 lipca 2022 roku w Wiedniu padł bezbramkowy remis. Wydaje się, że gdańszczanie mają spore szanse, by odnieść zwycięstwo. Gwiazdy przedwojennego kina albo film dźwiękowy w II RP TVP Dokument, 21:00 Eksperci przeprowadzą widzów przez etapy rozwoju polskiego kina przedwojennego, koncentrując się na wybitnych osobowościach, gwiazdach aktorskich i reżyserskich. Ferrari: Wyścig po nieśmiertelność HBO, 21:45 Chwile triumfu i dramaty legendarnych kierowców teamu Ferrari, którzy w latach 50. XX wieku rządzili na torach wyścigowych, wielokrotnie ryzykując swoje życie. Poziomo: 3) niespodziewane powodzenie, 6) włoskie jezioro w Alpach, 11) drugi kraj na świecie pod względem ludności, 12) cienki pasek skórzany, 13) samica ssaka z łopatami, 14) przetwór owocowy z wiśni, 15) urodzinowy wypiek, 16) stan upadku, zniszczenia, 17) mroczna część mitycznej krainy podziemia, 18) harcerski stan gotowości, 19) Herbut lub Kwiatkowski, 20) James, aktor z filmu „Olbrzym", 21) porywisty wiatr, huragan, 24) np. stalaktyt w jaskini, 25) wielbiciel wędrówek po świecie, 30) demon z siódmej klasy, 31) dawny wenecki dostojnik, 32) konstrukcja nośna dachu, 33) tnąca krawędź szabli, 36) Gustaw, postać z komedii „Vabank", 40) ukryta drwina, szyderstwo, 41) jedna z faz pracy tłoka w silniku, 42) osłona poczwarki motyla, 43) drobna ryba karpiowata, 44) nie potrafi pisać, ani czytać. Pionowo: 1) auto z Korei Południowej, 2) powab i czar niewieści, 3) należy do zbrojnej organizacji islamskiej, 4) tkanina na letnie sukienki, 5) zielony kamień ozdobny, 6) twierdza górująca nad miastem, 1 ■ 2 ■ 3 4 5 ■ ■ 6 7 8 ■ 9 ■ 10 11 ■ 12 ■ 13 ■ ■ 14 ■ ■ 15 ■ ■ ir* ■ 17 ■ 18 ■ ♦ ■ 19 ■ ■ 20 ■ ■ 21 22 23 ■ 24 ■ 25 26 27 ■ ■ ■ 28 ■ ■ ■ ■ 29 ■ ■ ■ 30 ■ 31 ■ 32 ■ ■ ■ ■ ■ ■ 33 34 35 36 37 38 39 ■ ■ ■ ■ ■ ■ 40 m 41 ■ ■ ■ ■ ■ ■ 42 ■ ■ 43 ■ ■ 44 □ _ □ ■ ■ 7) skrajna deska okrąglaka, 8) przyrząd do pomiaru kątów, 9) niewielkie szczypczyki kosmetyczne, 10) mniejszy od drużyny w harcerstwie, 22) niewielka małpa wąskonosa, 23) twórca dzieła literackiego, 26) roślina wodna tworząca kożuch na powierzchni wody, 27) krzesła, stoły i szafki, 28) „Noce i ...", powieść Marii Dąbrowskiej, 29) doświadczony człowiek, 33) roślinny kosmetyk do skóry, 34) rdza trawi żelazo,... człowieka, 35) dzienna lub nocna w fabryce, 37) ptak leśno-parkowy, rudzik, 38) zakłada instalacje wodnokanalizacyjne, 39) jedna ze sztuk plastycznych. 7) skrajna deska okrąglaka, 8) przyrząd do pomiaru kątów, 9) niewielkie szczypczyki kosmetyczne, 10) mniejszy od drużyny w harcerstwie, 22) niewielka małpa wąskonosa, 23) twórca dzieła literackiego, 26) roślina wodna tworząca kożuch na powierzchni wody, 27) krzesła, stoły i szafki, 28) „Noce i ...", powieść Marii Dąbrowskiej, 29) doświadczony człowiek, 33) roślinny kosmetyk do skóry, 34) rdza trawi żelazo,... człowieka, 35) dzienna lub nocna w fabryce, 37) ptak leśno-parkowy, rudzik, 38) zakłada instalacje wodnokanalizacyjne, 39) jedna ze sztuk plastycznych. ROZWIĄZANIE NR 115 T E L E F A K S ■ ■ K L A S Z T 0 R E ■ E ■ A ■ ■ T U R A ■ ■ Z ■ 0 ■ E K ■ K ■ L 0 G 0 ■ ■ S K U p ■ M ■ F S I T E K ■ 0 P A S K A ■ I M B 1 R A ■ 0 ■ 0 ■ N ■ L ■ ■ R ■ c ■ A ■ E S Z R 0 N ■ G N I A D Y ■ A R K A N ■ J ■ R ■ 0 ■ 0 ■ ■ U ■ Ś ■ Z ■ L ■ N A P A R s T E K K R A W I E C K 1 ■ Z ■ C ■ E I ■ C ■ A,-D A 0 D R Z U T T R Z 0 B ■ E ■ Ł ■ ■ E ■ B ■ M S A N D A Ł S Z E R Y F Z ■ E ■ N ■ ■ E ■ 0 ■ 0 A N T Y K ■ ■ D Y Ż U R R ■ A ■ A M E R Y KIA N K A ■ A ■ A ROZWIĄZANIE NR 115 HOROSKOP Wodnik (20.01-18.02) Musisz dzisiaj pogodzić się z faktem, że nie wszyscy będą podzielać Twoje zdanie. Horoskop dzienny mówi, że nie przyjdzie Ci to łatwo... Ryby (19.02-20.03) Ktoś będzie próbował dzisiaj wpływać na podejmowane przez Ciebie decyzje. Horoskop to wskazówka, by postawić tamę tym zakusom. Baran (21.03 -19.04) Horoskop dzienny na czwartek wyraźnie zapowiada, że wyjątkowo trudno Ci będzie dzisiaj przychodziło podejmowanie wiążących decyzji. Byk (20.04-20.05) Mały sukces wprawi Cię dzisiaj w dobry nastrój na cały dzień. Horoskop dzienny za-. powiada, że Twój stan udzieli się również innym osobom. Bliźnięta (21.05-21.06) Własna intuicja będzie dla Ciebie jedynym drogowskazem. Horoskop na dziś mówi, że na opinie innych ludzi zareagujesz milczeniem. Rak (22.06 -22.07) Horoskop dzienny na czwartek zapowiada, że dużo czasu zajmie Ci przekonywanie innych do swoich pomysłów, a efekt okaże się mizerny... Lew (23.07-22.08) Nie rzucaj słów na wiatr. Horoskop dzienny ostrzega również przed składaniem obietnic, z których nie będziesz w stanie się wywiązać. Panna (23.08-22.09) Łatwo uporasz się z wszystkimi zaplanowanymi zadaniami. Horoskop na dziś mówi, że znajdziesz też czas na pomaganie innym osobom. Waga (23.09 -22.10) Ktoś poprosi Cię o pomoc w rozwiązaniu problemu. Horoskop dzienny na czwartek mówi, że Twoje wsparcie będzie nieodzowne. Skorpion (23.10-21.11) Horoskop dzienny bardzo wyraźnie zapowiada, że nie będzie dzisiaj Twojej zgody na jakiekolwiek niedoróbki oraz niedopatrzenia... Strzelec (22.11-21.12) Horoskop na dziś mówi, że przed Tobą dobry dzień na podejmowanie decyzji. Wykorzystaj jak najlepiej te sprzyjające okoliczności. Koziorożec (22.12 =• 19.01) Uwzględniaj potrzeby i oczekiwania innych osób. Horoskop dzienny na czwartek ostrzega, że lekceważenie ich może okazać się zgubne. Głos www.gp24.pl wwwgk24.pl www.gs24.pl Redaktor naczelny PnemysławSzymańczyk. Z-cy red. nacz.: Marcin Stef anowski. Wojciech Frefichowski. Ynona Husaim-Sobecka. Prezes oddziału Piotr Grabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. Redakcja. SŁUPSK, ul. Henryka Pobożnego 19, teL598488100, redafejagp24@pofckapress.pl KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, teL943473552.redafeja£k24@poiskapress4>l. SZCZECIN, Al. Ntepodiegłosci26/'Jl, tel914813300jedakqags24@potskapress.pl. Druk Polska Press Oddział Poligrafia 75-846 Koszalin, Słowiańska 3a. POLSKA PRESS GRIIPU Wydawca Polska Press Sp. zo.o. ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel.222014400.fax: 222014410 Prezes zarządu Tomasz Przybek Członek zarządu Dorota Kania Członek zarządu Małgorzata Skorwider Członek zarządu MHoszSzuk O© "umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie f>o uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stroniewww.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński Dyrektor marketingu, Rzecznik prasowy Wojciech Paczyński wojciech.paczynskt@poiskapress.pl Dyrektor kolportażu Karol Wlazło Agencja AIP kontakt@aip24.pl mu Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 REGION/OGŁOSZENIA DROBNE • 17 Podczas żniw rolnicy ciężko pracują i proszą innych o wyrozumiałość Radosław Konczyński radostaw.konczynski@polskapress.pl Zaczęły się żniwa, czyli czas, gdy na drogach będzie większy ruch maszyn rolniczych. Rolnicy apelują do kierowców o wyrozumiałość. Widok pojazdów rolniczych na drogach nie jest na Pomorzu niczym niezwykłym ani nowym. Ale okazuje się, że nadal trzeba apelować do niektórych kierowców o wyrozumiałość. - Żniwa to dla nas, rolników, czas wytężonej pracy. Jesteśmy zależni od warunków atmosferycznych, dlatego często jest to walka z czasem. Pracujemy wtedy do późnych godzin nocnych przy zbiorach na polu. Zdajemy sobie sprawę, że nasze maszyny rolnicze, traktory często poruszają się z mniejszą prędkością. Proszę o niezajeżdżanie nam drogi, a w szczególności, kiedy dojeżdżamy do skrzyżo- SZEROKOŚĆ MA ZNACZENIE Mamy czas żniw. Na pole trzeba dojechać albo zabrać z niego plony. Rolnicy mają pełne ręce roboty całymi dniami, a czasem także nocą wania lub świateł - mówi Bartosz Nowak, sołtys miejscowości Stogi w Pomorskiem. Pomorze i Pomorze Zachodnie to w wielu miejscach tereny rolnicze. Teoretycznie osoby kierujące pojazdami rolniczymi mają obowiązek ustąpienia miejsca na drodze publicznej. Muszą zjechać na bok w taki sposób, aby nie tamować ruchu i umożliwić innym użytkownikom drogi manewr wymijania. Oczywiście, mówimy o sytuacjach, gdy istnieje możliwość zjechania. Czasami jej nie ma. - Proszę o nietrąbienie i nie-wymuszanie na nas zjazdu na pobocze, kiedy nie mamy gdzie zjechać lub się zatrzymać - dodaje Bartosz Nowak. W ostatnich latach zdarzały się też zgłoszenia na policję dotyczące zakłócania ciszy nocnej... przez rolników, którzy wykonują prace polowe. Przeważnie sygnały pochodzą od osób, które na wieś przeprowadziły się z miasta. - Drodzy mieszkańcy, pracujemy wtedy, aby zebrać jak najlepszej jakości ziarno na chleb, który wszyscy jemy. Dlatego proszę o większą Kodeks drogowy jasno określa szerokość maszyn rolniczych, które mogą uczestniczyć w ruchu. Ta wymagana wynosi trzy metry. Co ważne, kombajny nie mogą poruszać się po drogach z doczepionym hederem, czyli zespołem żniwnym. Sprzęt może być transportowany na osobnym wózku. Od lipca kary za brak demontażu mocno wzrosły. Wcześniej było to 500 złotych, ile mandatu płaci się dziś? - Wobec nowego taryfikatora mandatów za przejazd taką maszyną przez drogę publiczną, policja może nałożyć na rolnika mandat w wysokości 5000 zł, a jeśli sprawa trafi do sądu, to maksymalna kara może wynieść 30 tys. zł - informuje Krajowa Rada Izb Rolniczych. W okresie żniw wielu gospodarzy nie ma możliwości odłączenia zestawu żniwnego ze względu na warunki techniczne, co sprawia, że łamią przepisy. Producenci tłumaczą, że muszą dojechać do pól, a na drodze zachowują ostrożność. Prezes KRIR Witold Szmulewicz zwrócił się do Ministerstwa Infrastruktury oraz Komendy Głównej Policji o zmianę przepisów. Dodatkowo zaapelował o stosowanie pouczeń, a nie mandatów na czas zbiorów. KZ wyrozumiałość na drodze i nie tylko w tym trudnym i nerwowym dla nas, rolników, czasie - podkreśla Bartosz Nowak. Policjanci z kolei co roku ape-lują o wzajemny szacunek i przestrzeganie przepisów przez kierujących pojazdami rolniczymi i pozostałych kierowców. ©® E Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: Al. Niepodległości 26/U1,70-412 Szczecin, tel. 914813 310 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ MOTORYZACJA ■ PRACA i ZDROWIE i USŁUGI i TURYSTYKA i BANK KWATER i ZWIERZĘTA i ROŚLINY, OGRODY i MATRYMONIALNE RÓŻNE KOMUNIKATY i ŻYCZENIA /PODZIĘKOWANIA i GASTRONOMIA i ROLNICZE i TOWARZYSKIE Nieruchomości MIESZKANIA-SPRZEDAM TRZY pokoje, parter, Mielno, Lechitów, 514 tys., tel. 792 763 241 MIESZKANIA-WYNAJMĘ FAJNE, dwupokojowe z garażem, w centrum Koszalina, tel. 601-999-123 Handlowe FILMY, MUZYKA KUPIĘ PŁYTY WINYLOWE 609155 327 Motoryzacja OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 AUTOKONSERWACJA 883080883. ZATRUDNIĘ NADLEŚNICTWO Polanów zatrudni specjalistę ds. budownictwa i administracji - szczegóły naboru na stronie Nadleśnictwa lub telefonicznie; 882 362 469 oraz 94/34 89 702 NIEMCY: murarz, cieśla, malarz, elektryk, spawacz: 730-011-300. ZAOPIEKUJ się Seniorem w Polsce! Gwarantujemy bezpieczną i legalną pracę od zaraz, z zamieszkaniem i wyżywieniem u Podopiecznego! Kontrakty dopasowane do doświadczenia Opiekuna/nki! Zgłoś się do nas już dziś! Promedica24 Tel. SZCZECIN -517176102,514781657, KOSZALIN- 501357022, SŁUPSK -509892644 Zdrowie GINEKOLOGIA A-Z GINEKOLOG, 790-246-404 ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO 59/8430465 Serwis RTV, LCD, plazma NAPRAWA RTV, wszystkie typy, anteny, bezpłatny dojazd, tel. 94345-74-61 PRALKI Naprawa w domu. 603775878 BUD0WLAN0-REM0NT0WE MALOWANIE dachów788-016-988 REMONTY mieszkań 537-920-784. INSTALACYJNE HYDRAULICZNE, tel. 607703135. SPRZĄTANIE strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w bigbagach, 607-703-135. Turystyka KRAJ - GÓRY PROMOCJA od 90 zł/os. w tym 2 posiłki. TYLICZ k/Krynicy G., pok. z łaz.+TV, bilard, parking 18/471-13-86 KRAJ - MORZE ŁEBA, tanie pokoje z łaz. 603-471-715 Matrymonialne WDOWIEC b/n, 70+ wzrost 170 zmotoryzowany z własnym M pozna wdowę b/n w podobnym wieku Koszalin i okolice tel. 571-862-282. Różne ZŁOM kupię, potnę, przyjadę i odbiorę, tel. 607703135. Rolnicze ZWIERZĘTA HODOWLANE KURKI młode, odchowane oraz kury roczne sprzedam tel. 785-188-999 Towarzyskie SŁODKA Asia, 571384625. AUTOPROMOCJA Nie przegap piątku Kup dziennik z dodatkiem TeleMagazyn gs24.pl gp24.pl gk24.pl 18 • KULTURA/POGODA Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 Festiwal kabaretu zaprasza do zrywania boków ze śmiechu Joanna Krężelewska Koszalin W tym roku satyrycy i kabareciarze zabiorą publiczność na „Wczasy Ali incluSyfTaki jest temat przewodni 27. Festiwalu Kabaretu Koszalin. który rozpocznie się 30 lipca o godz. 19.45. - Przez ostatnie lata kabareciarze zmagali się z mnóstwem problemów, jak odwołane przez pandemię występy. Raz musieliśmy również zrezygnować z organizowania w Koszalinie Festiwalu Kabaretu - wskazał Piotr Jedliński, prezydent Koszalina. - Dwukrotnie impreza odbyła się w hali widowiskowo-sportowej. Choć było wspaniale, to prawdziwy klimat kabaretonu gwarantuje koszaliński amfiteatr! Festiwal Kabaretu Koszalin odbędzie się tradycyjnie w ostatnią sobotę lipca. Impreza wróciła pod dach wyremontowanego obiektu w ubiegłym roku. Co roku koszaliński kabareton ma inny motyw przewodni. Tym razem odbędzie się pod hasłem „Wczasy Ali Inclu-syf". Motyw przewodni wieczoru pełnego humoru to scenki w recepcji nadmorskiego pensjonatu „Rajska plaża". Kierownikiem pensjonatu jest Leszek Malinowski z kabaretu Koń Polski, a klientem Waldemar „Marian" Sie- Od lat podczas kabaretonu publiczność tłumnie wypełnia koszaliński amfiteatr rański, który chwilowo zmienia imię na Janusz, aby poznać tajemniczą nieznajomą Grażynę... Do pensjonatu przyjadą ciekawi goście, czyli znane i uwielbiane kabarety, które przedstawiają swoje skecze i piosenki W tegorocznej edycji bilety kosztują od 90 do 210 złotych. Zostało ich już niewiele. Na imprezę najlepiej przyjść pieszo oraz scenki obyczajowe przeplatane akcentami politycznymi. Swój udział na pełnym humoru urlopie potwierdzili: Neo-Nówka, Kabaret Moralnego Niepokoju, Kabaret Młodych Panów, Koń Polski, Chyba, Jurki, Rak, Wojciech Kamiński, Kabaret z Konopi. Podczas Festiwalu nie zabraknie orkiestry Tomka Krezymona. Festiwal poprowadzą tradycyjnie Leszek Malinowski i Waldemar Sierański z kabaretu Koń Polski. Bilety w cenie od 90 do 210 zł. Kto nie będzie mógł zasiąść na widowni amfiteatru, może oglądać skecze na ekranie telewizora. Bezpośrednią transmisję Festiwalu Kabaretu przeprowadzi telewizja Polsat. Początek w sobotę, 30 lipca, o godz. 19.45. - Kabarety uwielbiają Koszalin. Dla Neo-Nówki to jedyna telewizyjna impreza, w której każdego roku bierze udział -dodał Leszek Malinowski, pomysłodawca i organizator festiwalu. Uwaga kierowcy, w sobotę, 30 lipca, od godz. 6 do końca dnia zamknięty będzie parking przy amfiteatrze. POGODA Krzysztof Ścibor Biuro Calvus, Czwartek Pogoda dla Pomorza ! 2: 1 2 Stan morza (Bft) Siła wiatru (Bft) Kierunek wiatru 3-2 5-3 W 1012 hPa ił 18 •Me Władysławowo Pogoda dla Polski 18 0LBJHI °Ustka 25km/h 21 ■%» Lęfwrk 19 o Kołobrzeg o Rewal 0SHi o Wejherowo __21 %nme 11 Kartuzy GDAŃSK Kościerzyna Białogard gom Połczyn-Zdrój Nad Pomorze dociera łagodne i mnie wilgotne powietrze znad Atlantyku. W ciągu dnia sporo przejaśnień tylko na wschodzie możliwy deszcz. Temperatura max do 18:20°C. Wiat umiarkowany zachodu. W nocy sucho. Jutro więce słońca, bez opadów na termometrach max do 22:24°C. Wiatr płd. zach., umiarkowany W weekend pogoda plażowa, na niebie sporo słońca, sucho ciepło max 23:25 °C H pogodnie zachmurzenie umiarkowane przelotny deszcz ( przelotne deszcze i burza pochmurno mżawka ciągły deszcz , ciągły deszcz i burza przelotny śnieg ciągły śnieg przelotny śnieg z deszczem ciągły śnieg z deszczem mgła maiznąca mgła śliska droga marznąca mżawka marznący deszcz zamieć śnieżna opad gradu \ kierunek i prędkość wiatru 19°| temp. w dzień Cg temp. w nocy temp. wody grubość pokrywy śnieżnej lOlfhPs ciśnienie i tendencja <« smoę ^eo cm Świnoujście SZCZECIN © Bytów mą Człuchów $0 cm $0 cm Drawsko Pomorskie 2D3BS 15 km/h Tsm I33BS Wałcz 23° mm 25° mm * 23° ?3° mmmm ■# i ♦ 25° 22° 15 km/h Wałcz Gdańsk 20° 22° &> i Kraków 26 ° 26° ! & i Lublin 25 ° 25° I # ! Olsztyn 22 ° 24 ° I \ Poznań 25 25° i......*........i Toruń 22 ° 22° . # i Wrocław 26 ° 26° * J j Warszawa 24 ° 25 0 i #. j Karpacz 24 ° 24° 1 i Ustrzyki Dolne 24 ° 24° Zakopane 21° 23" $0 cm $0 cm Jarmark św. Dominika. Parady, spektakle, warsztaty opr. Agnieszka Kujawska Gdańsk Tegoroczny Jarmark św. Dominika w Gdańsku obfituje w liczne wydarzenia kulturalne. Prawdziwą gratką dla mieszkańców i turystów będą barwne parady. Prawdziwą gratką dla mieszkańców i turystów są barwne parady. Zaplanowano je do 7 sierpnia w godz.12-13 oraz 17-19. Tegoroczne happeningi uliczne promujące Gdański Teatr Szekspirowski, a więc również 26 Festiwal Szekspirowski, będą oparte na motywie tryptyku „Wóz z Sianem" Hieronima Boscha znajdującego się pomiędzy „niebem a piekłem" w bocznych jego nawach. Publiczność będzie mogła zobaczyć rozśpiewanych kuglarzy, szczudlarzy, cyrkowców, a także postaci z epoki elżbietańskiej. - W przedostatnim dniu Jarmarku, 13 sierpnia zaplanowano widowisko z udziałem aktorów i aktorek teatru Muzycznego w Gdyni pt. „Dźwięki Tality. Koncert w słoneczny dzień" - podają organizatorzy wydarzenia. ©® X Kolorowe parady to już wieloletnia tradycja podczas Jarmarku św. Dominika Już dziś zaczyna się 9. Art Pikinik Rajmund Wełnie Szczecinek W tym roku Art Piknik Festiwal w Szczecinku odbędzie się w dniach 28-31 lipca. Gwiazdąmuzycznąfestiwalu będzie Maria Peszek, której koncert odbędzie się na dużej scenie przy Centrum Konferencyjnym Zamek w sobotę (30 lipca) o go-dzinie2i.30. Nie zabraknie też akcentów szczecineckich, na scenie wystąpią zespoły Jaguar i Faust -reaktywowany specjalnie na tę okazję zespół z lat 80. XX w., a także goście z Wielkiej Brytanii - Tenbag Soundsystem. Wejściówka kosztuje 20 zł. Festiwal symbolicznie rozpocznie się już w czwartek (28 lipca) happeningiem przed starym klubem HiHat przy ulicy Armii Krajowej 64 (godz. 16.30) i wernisażem wystawy malarstwa Łukasza Milak-Kalinow-skiego (zamek, godz. 18). W tym roku z myślą o najmłodszych do Szczecinka ponownie zawitają duże przedstawienia teatrów ulicznych. Art Piknik to także wystawy. W tym roku swoje prace podczas Festiwalu zaprezentują m>in. Józef Wilkoń,Łukasz Mi- lak - Kalinowski, Tomasz Perli-cjan, Max Skorwider, Szymon Szymankiewicz, Jacek Mójta, Patryk Rogoziński, Zosia Dan-kiewicz. Wystawy odbędą się w murach Zamku Książąt Pomorskich, a także w plenerze. Miłośników opery zapraszamy w piątek, 29 lipca, od godz. 20.30 pod wieżę Bismarcka, a także do parku miejskiego w niedzielę (balkon RDLP, 30 lipca, godz. 12), gdzie wystąpią Aleksandra Olczyk, Magdalena Szuba, Damian Wilma, Makar Pihura. Po koncercie operowym w piątek pod wieżą Bismarcka zapraszamy na wieczorny spektakl Kliniki Lalek, a także pokaz Fire Showwwykonaniu grupy Rago. Podobnie jak w ubiegłych latach organizatorzy zapraszają wszystkich spragnionych dobrej zabawy na festiwalowe After Party. W piątek i sobotę na Ślusamię, a niedzielę na Mysią Wyspę. Imprezy rozkręcać będą Praktyczna Pani, Bass is Fundamental, DJ Kostek, Włodek „Kinior" Kiniorski, Filip Świniarski, Operatech i Tenbag Sound System. Podczas After Party ponownie będzie dużo ognia. Pokaz Fire Show zaprezentuje grupa Raga ©® Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 SPORT • 19 Rusza kolarski gwiazdozbiór. v■ i^»I Z Kwiatkowskim, bez Majki uciMMil Paweł Wiśniewski redakcja@polskapress.pl KOLARSTWO. Ledwie godziny dzielą nas od rozpoczęcia 79. edycji wyścigu Tour de Pologne. Największa i najbardziej prestiżowa impreza kolarska w tej części Europy ruszy wsobotęzKiek. Kolarze udadzą się w stronę granicy z województwem lubelskim, gdzie przejadą m.in. przez Kazimierz Dolny i Nałęczów. Meta została zlokalizowana w okolicach Poczty Głównej w Lublinie. W sumie, peletonbędziemiał do pokonania ponad 1200 kilo- Energa grupa M l metrów, w tym 14 262 metrów przewyższeń, 15 Premii Górskich PZU i 14 Premii Sprinterskich LOTOS oraz odcinek specjalny w Kazimierzu Dolnym. 2 etapy są idealne dla wspinaczy, 3 dla sprinterów, jeden - dedykowany specjalistom od klasyka, a jeden to jazda indywidualna na czas, która będzie kluczowa w rywalizacji o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Rewelacyjnie zapowiada się obsada 79. edycji Tour de Polo-gneUCI World Tour. Szkoda jedynie, że na trasie nie zobaczymy Rafała Majki, który z powodu urazu musiał przedwcześnie zakończyć swój udział w Tour de France. W barwach drużyny UAE Team Emirates zobaczymy natomiast innych wspaniałych zawodników. Choćby Pascala Ac-kermanna, Diego Ulissiego, Da-vide Formolo czy Marca Hir-sćhiego. Na polskich drogach, próbkę nieprzeciętnych umiejętności sprinterskich pokaże zapewne Brytyjczyk Mark Cavendish (Qu-ick-Step Alpha Winyl Team) -były mistrz świata i zwycięzca TdP z 2018 roku. My oczywiście trzymamy kciuki za Michała Kwiatkowskiego, któremu wze-spole INEOS Grenadiers towa-rzyszyćbędzie mistrz olimpijski z Tokio i zwycięzca Giro d'Italia 2019, Richard Carapaz. Organizatorzy podkreślają, że -jak co roku - na Tour de Pologne zobaczymy przyszłe gwiazdy światowego kolarstwa. Jako przykład podają zwycięzcę ostatniej edycji Tour de France -Jonasa Vingegaarda (Jumbo-Vi-sma), który kilka dni temu pokonał niesamowitego Pogacara. A przecież Duńczyk dał się po-znaćświatu, wygrywając W2019 roku etap Tour de Pologne z Krakowa do Kościeliska. - To potwierdza, że nasz wyścig odkrywa młode gwiazdy kolarstwa - powiedział Czesław Lang. - Ten zawodnik pięknie wywalczył koszulkę lidera Tour de France, a to u nas, w Kościelisku zaczynał swoją karierę. Ledwie godziny dzielą nas od rozpoczęcia 79. edycji Tour de Pologne. Kolarze już w sobotę wystartują z Kielc ęp LOTOS DRUTEa ENGINEERED CITROEN CITYBOARD Ekstraklasa będzie walczyć w Europie Filip Bares Warszawa PIŁKA NOŻNA. Lech. Raków. Pogoń i Lechia stoczą dziś rewanżowe pojedynki w lidze Konferencji Europy. W drabince mistrzowskiej Lech może być praktycznie pewny awansu do kolejnej fazy, podobnie jak Raków w ligowej. Trudne mecze czekają natomiast Pogoń i Lechię, które w pierwszych spotkaniach zremisowały z teoretycznie mocniejszymi rywalami. Czy wyniki z zeszłego tygodnia to dobry prognostyk, czy jednak anomalia? - Coś musi drgnąć, bo to jest kompromitacja w wykonaniu Ekstraklasy - grzmi były trener Bogusław Kaczmarek. Lech Poznań i Raków Częstochowa sprawiły, że każdy polski kibic był przez chwilę dumny z rodzimej piłki. W zeszłym tygodniu oba zespoły wygrały po 5:0 w eliminacjach Ligi Konferencji Europy. Mistrzowie Polski ograli Dinamo Batumi, a podopieczni Marka Papszuna FCAstanę. - Nareszcie nasza drużyna zagrała, jak na mistrzów przystało.' Wszystkie rzeczy się HBE O M w Lech może być pewny awansu, podobnie jak Raków. Cięższe przeprawy czekają Pogoń i Lechię zgrały. Jestem dumny z tego, jak nasz zespół zagrał. Warunki nie były łatwe, ponieważ w takich temperaturach ciężko gra się w piłkę. Wynik 5:0 jest wart zauważenia. Myślę, że cała Polska jest zadowolona, jak zagrał mistrz kraju. Moja wiara w drużynę oraz „teamspHit" hieza- wiodła. Opłaciło się wierzyć -powiedział po meczu nowy trener Lecha, John van den Brom. Początki Holendra w Poznaniu nie były jednak łatwe. Lech z hukiem wyleciał w I rundzie eliminacji ligi Mistrzów - najwcześniej ze wszystkich pol- skich zespołów w historii, jeśli spojrzymy na datę. - Lech zatrudnił trenera, który ma mocną markę na rynku holenderskim, ale chyba na początku przekombi-nował, bo nie do końca znał realia. Przeszacował możliwości swoich piłkarzy, bo zapowiadał grę pełną polotu, a odpadł w kompromitujący sposób. Wyzwanie nie było jednak łatwe, bo miał na przygotowanie się i zespołu bardzo mało czasu - ocenił pracę nowego szkoleniowca były trener m.in. Groc-linu, Lechii Gdańsk, Górnika Łęczna i były asystent Leo Beenhakkera. Sukces Rakowa przypisuje natomiast nie piłkarzom, a dwóm liderom u sterów. - Duet Świerczewski - Pap-szun pokazuje, że można osiągnąć sukces nawet nie mając w pewnym momencie swojego boiska. Raków zawdzięcza to, gdzie jest, właśnie tej dwójce. Czapki z głów - mówi nam Kaczmarek. Kolejorz może być praktycznie pewny awansu do kolejnej rundy. W niej zmierzy się z Vikingur Reykjavik, mistrzem Islandii, który we wtorek wygrał dwumecz z walijskim The New Saints FC 2:0 (2:0, 0:0). Pierwsze spotkanie odbędzie się na wyjeździe - 5 sierpnia. Rewanż przy Bułgarskiej 11 sierpnia. Natomiast Raków zmierzy się z wygranym dwu-meczu Spartak Trnava - Newton FC (Spartak wygrał pierwszy mecz 2:0). - Mecze Rakowa i Lecha to czysta formalność - zapewnia Kaczmarek. Cięższe przeprawy czekają Pogoń i Lechię. Portowcy zremisowali w zeszłym tygodniu z Brondby 1:1 na własnym boisku i będą musieli wygrać na wyjeździe z Duńczykami, by awansować do kolejnej rundy. - Pogoń jest w najtrudniejszej sytuacji. Brondby to przeciętniak, ale w Europie zbierają co roku doświadczenie. Myślę, że awans byłby sporym osiągnięciem dla drużyny ze Szczecina - ocenia szanse Kaczmarek. Na własnym boisku Portowcy wyglądali na lepszy zespół, ale głównie w II połowie. WI dali zepchnąć się rywalom na swoją połowę. W tygodniu Pogoń przegrała na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław 1:2. Wcześniej wyeliminowali KR Reykjawik. Większe szanse zdaniem Kaczmarka ma Le- chia, która gra z równie trudnym przeciwnikiem, Rapidem Wiedeń. W pierwszym meczu padł bezbramkowy remis w Austrii. - Lechia to klub bliski mojemu sercu, bo spędziłem tam czas i jako piłkarz, i jako trener i im kibicuję. W zespole są duże zmiany, wielu piłkarzy odeszło i na boisku widać braki w komunikacji. Rapid też potrzebuje jeszcze trochę czasu na dojście do formy, ale mam nadzieję, że tego czasu im zabraknie. Myślę, że Lechię stać na to, by awansować - mówi Kaczmarek. Lechia ma za sobą słaby początek sezonu w lidze. WI kolejce przegrali 0:3 z Wisłą Płock. Dodatkowym atutem ma być jednak publiczność. Podobno dziś na stadionie ma być aż 30 000 widzów. W przypadku awansu Lechia zagra z lepszym z pary Aris Lemessou - Neftci Baku. Natomiast Pogoń zmierzy się najpewniej ze Szwajcarskim FC Basel, co byłoby starciem Dawida z Goliatem. Zwycięstwa i awanse polskich klubów cieszą, ale wciąż jesteśmy daleko od tego, czego pragniemy. Pamiętajmy, że to „tylko" Liga Konferencji Europy. ©® 20 Głos Dziennik Pomorza Czwartek, 28.07.2022 SPORT www.sportowy24.pl PttJCA NOŻNA Sparingi Jantara Ustka i Gryfa Słupsk. Dzisiaj o godz. 18 na boisku przy ulicy Grunwaldzkiej piłkarze IV-ligowego Jantara Ustka podejmować będą rezerwy Gryfa Słupsk. Także dziś, ale o godz. 19 na stadionie przy ulicy Zielonej pierwszy zespół Gryfa Słupsk wystąpi przeciw Dolinie Speranda Niepoględzie (klasa okręgowa). (sten) PIŁKA NOŻNA Oldboje z Koszalina i Słupska zagrają w piątek. Już w najbliższy piątek 29 lipca o godzinie 18 na stadionie 650-lecia w Słupsku odbędą się kolejne derby Pomorza Środkowego Słupsk - Koszalin. Rywalizować będą piłkarscy oldboje. Spotkanie zorganizowane przez Józefa Koneckiego zostanie rozegrane z okazji 32. rocznicy działalności Samorządu Terytorialnego w Polsce, (sten) Trzy medale Wiktorii Palickiej w XXVIII Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży Krzysztof Niekrasz krzysztof.niekrasz@polskapress.pl PŁYWANIE. Czterodniowe zmagania odbyły się w oświęcimskiej pływalni 0 długości 50 metrów. Bardzo dobrą dyspozycję zaprezentowała słupszczanka Wiktoria Palicka (Skalar), która zdobyła trzy medale (dwa srebrne, jeden brązowy). Wszystkie były wypływane w stylu grzbietowym. Wielka szkoda, że zabrakło złota, ale 1 tak podopieczna szkoleniowca Macieja Kowalewskiego ma powody do wielkiej satysfakcji. Gratulujemy! Oświęcim (to ponad 40-ty-sięczne miasto w województwie małopolskim) był gospodarzem pływackich zawodów w ramach XXVIII Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży. W tej bardzo popularnej i cieszącej się powodzeniem imprezie startowali siedemnastolatkowie i osiemnastolatkowie (dotyczy dziewcząt i chłopców). Do tegorocznej rywalizacji przystąpiło 387 młodych osób ze stu dwóch klubów. W tej stawce było czterech przedstawicieli Skalara Słupsk i jedna reprezentantka Soleksu Lębork. Grzbiecistka Wiktoria Palicka (rocznik 2005) zdobyła dwa srebrne krążki na dystansach: 200metrów (2.17,83 min) i na 100 m (1.04,99 min). Do swojego dwukrotnego dorobku srebrnego pływaczka Skalara dorzuciła jeszcze brąz na 50 m z czasem 30,24 s. - Do występów Wiktorii Palickiej w Oświęcimiu forma była szlifowana na trzytygodniowym zgrupowaniu w Dębicy (miasto w województwie podkarpackim), gdzie treningi odbywały się na50-metrowęj pływalni. Forma przyszła w odpowiednim okresie startowym. Jestem zadowolony z postawy mojej podopiecznej, która dobrze się rozwija. Uważam, że Palicka zrobiła to, co mogła obecnie osiągnąć, bo w swojej grupie wiekowej ma bardzo dużo zdolnych i utalentowanych rywalek. Trzy medale mają cenną wartość dla naszego klubu i miasta. Teraz trzykrotna medalistka będzie miała przerwę w treningach. Nasze wspólne szkolenie będziemy nadal kontynuowali od 15 sierpnia w Słupsku - oznajmił Maciej Kowalewski, słupski trener Skalara. W Oświęcimiu pływali też trzej zawodnicy Skalara, koledzy Wiktorii Palickiej. Niestety, im nie udało się stanąć na podium. Dawid Plaga (2005) był szósty na200 m stylem zmiennym z nowym rekordem życiowym 4-37,21 min i zajął ósmą lokatę na 50 m stylem motylkowym z wynikiem 25,77 s. Szkoleniowcem D. Plagi jest Dariusz Grondziewski. Bez większego powodzenia rywalizowali dwaj pozostali ska-larowcy. Byli to: kraulista Marcin Łabik (2004) i delfinista Dawid Kaczmarczyk (2005), którzy nie zdołali zakwalifikować się do fi- nałowych wyścigów, by zająć czołowe miejsca. Prosto z Oświęcimia M. Łabik udał się do Wąbrzeźna (miasto położone w województwie kujawsko-po-morskim), gdzie startował wmi-strzostwach Polski na wodach otwartych. Słupszczanin zajął dziesiątą lokatę na dystansie 7 kilometrów i 500 metrów. Wysokie umiejętności potwierdziła żabkarka Weronika Klejna (2005). Pływaczka Soleksu Lębork rywalizowała w stylu klasycznym. Na 200 m zajęła czwarte miejsce z rezultatem 2.36,55 min. W wyścigu finałowym na 100 m przypłynęła jako siódma. Jej czas to 1.14,28 min. W rywalizacji na 50 m lęborczanka sklasyfikowana została na dziesiątej pozycji z wynikiem 34,67 s. - Weronika Klejna zaprezentowała się z dobrej strony. Osiągnęła dwa finały A i jeden B. Poziom rywalizacji był wysoki. Moja podopieczna była bardzo blisko podium na dwieście metrów. Czwarta lokata jest uważana za najgorszą dla każdego sportowca, bo do medalu niewiele zabrakło. Nasza praca szkoleniowa prowadzona jest bardzo systematycznie i we właściwym kierunku. Po olimpiadzie Weronika ma zasłużony odpoczynek wakacyjny. Zajęcia na pływalni Rafa w Lęborku rozpoczniemy od 5 września - oświadczył Dariusz Gromulski, trener Soleksu i twórca sukcesów lęborskiego pływania, które w tym roku obchodzi 19 lat istnienia. © ® Słupszczanin Dawid Plaga potwierdził przynależność do krajowej czołówki Wiktoria Palicka z medalami i ze swoim trenerem Maciejem Kowalewskim Lęborczanka Weronika Klejna dobrze się rozwija i była blisko podium