MAGAZYN razem z dodatkami Woda to straszliwy żywioł. Trzeba mieć wobec niej wiele pokory • Zwycięstwo jest możliwe. Trzeba stanąć ramię w ramię przeciw Rosji • Zrelaksuj się przy krzyź^yce . PLUS TELEMAGAZYN z programem TV oraz zapowiedziami najciekawszych programów ^-—2^ Głos Słupsk. Sąd umieścił nożownika w zakładzie psychiatrycznym str.3 Pomorza Piątek 24.06.2022 Nr 145 (4693) Nakład: 18.310 egz. Zdrowie. Słupski szpital ™ leczy ozonem www.gp24.pl J Cena 4,60 zł (w tym 8% VAT) str.5 Słupsk. Wnioski o Kartę Mieszkańca Słupska możliwe od poniedziałku str.4 NrlSSN 0137-9526 Nr indeksu 348-570 770 1 37 952053 Dziś Tygodnik Regionów. Odradza się populacja rysiów na Pomorzu PRZYRODA REGIONU - STR. 18 USTKA Padł pierwszy klaps na planie filmowym. Czy „Lovezone" będzie hitem Netfliksa? str. 2 Graj w punktach AKCJA CHARYTATYWNA dołącz do akcji dołącz do akcji dołącz do akcji dołącz do akcji 2 • DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 TYDZIEŃ Z NASZĄ GAZETĄ SOBOTA • Nasz dodatek dla całej rodziny plus przepisy PONIEDZIAŁEK $ Podsumowamie sportowego weekendu WTOREK Rynek budowlany u progu recesji. Ceny rosną ŚRODA Jak dbać o zdrowie - praktyczne porady CZWARTEK • Międzywojenna Łódź: miasto grzechu i zbrodni PIĄTEK • Magazyn: rozmowy, reportaże, analizy ZAMÓW PRENUMERATĘ: tel 94 3401114, mail: prenumerata.gdp@polskapress.pl, prenumerata.gp24.pl Akcja „Bezpieczny i zdrowy wypoczynek" w tę sobotę w Słupsku Wojciech Frelichowski Słupsk W sobotę słupska delegatura Pomorskiego Oddziału NFZ organizuje pized swoją siedzibą akcję ph. „Bezpieczny i zdrowy wypoczynek". Akcja „Bezpieczny i zdrowy wypoczynek" jest organizowana m.in. z powodu ważnych dat, które przypadają w miesiącu czerwcu i które mają związekz profilaktyką prozdrowotną i bezpiecznym wypoczynkiem. Od 4 do 26 czerwca trwają Dni Walki z Rakiem. 26 czerwca przypada Międzynarodowy Dzień Zapobiegania Narkomanii. Z kolei 27 czerwca jest Światowy Dzień Walki z Cukrzycą, a 29 czerwca Dzień Ratownika WOPR. -Słupska delegatura Pomorskiego (Jddziału NFZ uwzględniła te szczególne oka-zje i zaprosiła do współpracy w organizacji akcji stowarzyszenia zajmujące się taką tematyką na terenie Słupska. Swoje stanowiska na placu przed słupską siedzibą NFZ ustawią: -Słupskie Stowarzyszenie „Amazonka", które na specjalnym fantomie będzie można nauczyć się jak prawidłowo badać swoje piersi. -Polskie Towarzystwo Sto-mijne Pol-Ilko wyjaśni, jak radzić sobie z problemem stomii. -Polskie Stowarzyszenie Diabetyków przekaże mieszkańcom Słupska, jak rozpoznać odpowiednio wcześnie objawy cukrzycy, jakie wiążą się z tym zagrożenia. -Słupskie Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe opowie o zagrożeniach podczas wypoczynku nad wodą, jak im zapobiegać, zaprezentuje też algorytm udzielania pierwszej pomocy osobie podtopionej. Będzie również mobilne stanowisko Pomorskiego 0W NFZ, w którym będzie można: -wyrobić kartę EKUZ (Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego) -założyć profil zaufany, -założyć konto na Internetowym Koncie Pacjenta (IKP). Będą także informacje o programach profilaktycznych, o programie diety NFZ, a także pokazy pierwszej pomocy medycznej z użyciem defibrylatora. Akcja odbędzie się w sobotę 25 czerwca w godzinach 10 - f4 przed siedzibą słupskiej Delegatury Narodowego Funduszu Zdrowia, przy ul. Poniatowskiego 4. Wstęp wolny. ©® POMORSK w Gdzmku Delegatura w Mmmi Słupska delegatura Pomorskiego Oddziału NFZ w sobotę organizuje przed swoją siedzibą akcję Dnia 21 czerwca 2022 r. odszedł w wieku 98 lat Śtp Zbigniew Pawelec słupszczanin od lipca 1945 r. Pogrzeb odbędzie się 25 czerwca 2022 r. na Starym Cmentarzu. Wystawienie o godz. 13 30, wyprowadzenie o godz. 14.00. Rodzina Pierwszy klaps na planie filmowym „Lovezone" w Ustce W Ustce na planie filmu „Lovezone" padł pierwszy klaps. Filmowcy z ATM Grupa kręcą serial dla Netflixa Bogumiła Rzeczkowska Ustka W środę na najpiękniej zre-witalizowanej ulicy Czerwonych Kosynierów pojawiła się ekipa filmowa. Zdjęcia do filmu "Lovezone" rozpoczęły się wczesnym rankiem i trwały do popołudnia. W Ustce rozpoczęła się realizacja serialu „Lovezone". W pierwszym dniu zdjęć na planie widać było sporo ust-czan. Kilka dni wcześniej w mediach społecznościowych pojawiło się ogłoszenie o realizacji zdjęć w Ustce i okolicach. Producent poszukiwał statystów do realizacji sceny miasteczka nadmorskiego - kilku osób z większymi, ale niegroźnymi psami, z własnym rowerem, jedną parę 25-latków - potrzebną do sceny pocałunku, starsza panią, rodziców z dzieckiem wielu 5-8 lat i rudym chłopcem z lekką nadwagą oraz 25 osób w rożnym wieku 18-60 lat. Wszystkie te osoby można było zobaczyć na ustec-kiej uliczce w dawnej osadzie rybackiej. Statyści, głównie mieszkańcy Ustki i okolic, mimo mocnego słońca spisywali się bardzo dzielnie, odgrywając role przechodniów, w przerwach uciekając w cień. Ważny epizod miał do zagrania rudy chłopiec, stojący przed budką z watą cukrową, który podąża wzrokiem za bohaterką filmu. Podczas kręcenia jednego z ujęć po słowach: Kamera! Uwaga! Akcja! Rozległo się: -Siiikuuu... Szczęśliwie mały statysta wytrzymał do końca ujęcia. Cierpliwością wykazały się również pieski, oczywiście pojone wodą w przerwach, które ze swoimi właścicielami, może nieco zdziwione, musiały wciąż przechodzić tę samą trasę spaceru, ponieważ ujęcia były wielokrotnie powtarzane, a po ostatnim klapsie pierwszego dnia zdjęciowego rozległy się oklaski. Plan filmowy w nadmorskim miasteczku stał się atrakcją turystyczną. Wielu przechodniów uwieczniło go na własnych „taśmach". Filmowcy natomiast ze zrozumieniem podchodzili do prawdziwych przechodniów, wracających do własnych domów, które grają w filmie, spieszących się do pracy, czy idących na plażę, przepuszczając ich w krótkich przerwach przez plan. Jaką zatem opowieść i kiedy zobaczymy na ekranie? Tajemnicę rozwiewa producent ATM Grupa w informacjach prasowych: - Nasza współpraca z Netflixem rozwija się. Po dwóch serialach na podstawie powieści Harlana Cobena, przyszedł czas na produkcję własną - czytamy na stronie internetowej ATM Grupa. „Lovzone" to sześcioodcin-kowy serial dla młodzieży (co-ming of age) autorstwa Kamili Tarabury i Niny Lewandowskiej (head writer). Opowiada o nastolatce w spektrum autyzmu. Bohaterka, która patrzy na świat przez obiektyw kamery, jedzie nad polskie morze ze swoim najlepszym przyjacielem, aby nakręcić film o miłości - ma im zapewnić miejsce w wymarzonej szkole filmowej. Nahoryzoncie pojawia się chłopak z obozu sportowego, którego obecność wystawia przyjaźń dwójki nastolatków na próbę"... Serial powstaje w reżyserii Kamili Tarabury (reżyser formatujący) i Katarzyny Warzechy. Autorami scenariusza są Nina Lewandowska, Kamila Tarabura i Jędrzej Napiecek. Producentem - ATM Grupa, Magdalena Zielska. Premiera serialu odbędzie się w 2023 roku. W czwartek filmowcy realizowali w Ustce kolejne sceny. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 3 REGION SŁUPSK Karta od poniedziałku Mieszkańcy Słupska, którzy myślą o tańszych biletach autobusowych, powinni odszukać ostatni PIT. Wnioski na Słupską Kartę Mieszkańca można składać od poniedziałku. Str. 4 ZDROWIE Ozon leczy Dzięki inwestowaniu w nowoczesny sprzęt słupski | szpital zapewnia bardzo ^ szybką diagnostykę < nowotworów skóry oraz £ kompleksowe leczenie ran 2 i owrzodzeń Str. 5 Nożownik w zakładzie psychiatrycznym GMINA SŁUPSK ziczerwca ®sieijpma wygodne mieszkania i atrakcyjne zarobki tel. 59 822 62 24 edyta.jazdzewska@jobs4work.pl www.jobs4work.pl POLUB NAS POSIADAMY OFERTY DŁUGOTERMINOWE oraz PRACE SEZONOWE Bogumiła Rzeczkowska Z wokandy W środę Sąd Okręgowy w Słupsku orzekł internację psychiatryczną wobec 25-letniego Bartosza K.. podejrzanego o próbę zabójstwa. Mężczyzna w czasie popełniania czynu był niepoczytalny. Do zdarzenia doszło 9 lutego 2022roku w Czarnem. Około godziny 14 do Posterunku Policji w Czarnem wbiegła Marta K., krzycząc, że na pobliskim osiedlu Bartosz K. dźgnął nożem jej byłego partnera Sebastiana Sz. Sprawca nie uciekał, stał w klatce schodowej w pobliżu miejsca zdarzenia. Funkcjonariusze z posterunku pobiegli pod wskazane miejsce, obezwładnili i zatrzymali go, udzielili również pierw- szej pomocy pokrzywdzonemu, który miał rany cięte i kłute na całym ciele, i wezwali pogotowie. Pokrzywdzony, Sebastian Sz., 27-letni mieszkaniec Czarnego, trafił doszpitalazianami od kilku ciosów, które Bartosz K zadał mu dwoma nożami, a część z nich -w lewą stronę klatki piersiowej. Pokrzywdzony odniósł obrażenia na czas powyżej siedmiu dni, między innymi miał złamane żebro, a ostrze noża dotarło do jamy opłucnowej, ale jego życiunie zagrażało niebezpieczeństwo. Natomiast Bartosz K. powiedział policjantom, że chciał się zemścić za krzywdy, jakich doznał od Sebastiana Sz. Prokuratura Rejonowa w Człuchowie wszczęła śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwa. Na jej wniosek sąd zastosował tymczasowe aresztowanie Bartosza K. Podejrzany przyznał się Bartosz K. zatrzymany w sprawie usiłowania zabójstwa do zarzucanego mu czynu i wyjaśnił, jakie były motywy jego postępowania. W czasie śledztwa został skierowany na ambulato-ryjnebadame psychiatryczne. Zespół składający się z dwóch psy- chiatrów i psychologa stwierdził, że nie ma potrzeby kierowania Bartosza K. na obserwację psychiatryczną. Po jednorazowym badaniu wydał opinię, którazde-cydowała o sposobie zakończe-nia śledztwa. Prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego 9 w Słupsku wniosek o umieszczenie podejrzanego na internacji psychiatrycznej w szpitalu zamkniętym. - Dla biegłych jednorazowe badanie było wystarczające. Stwierdzili w opinii, że Bartosz K. z przyczyn chorobowych miał całkowicie zniesione rozumienie znaczenia czynu i zdolność pokierowania swoim postępowaniem - mówi sędzia Jacek Żółć, przewodniczący Wydziału Karnego w Sądzie Okręgowym w Słupsku. - Podejrzany przyznał się podczas każdego z trzech przesłuchań. Sąd na wniosek prokuratury orzekł umieszczenie podejrzanego w zakładzie psychiatrycznym na czas nieokreślony. To najsurowszy środek. Stosuje się go wtedy, gdy biegli dojdą do przekonania, że osoba o zniesionej poczytalności zagraża innym i jeśli nie zostanie odizolowana, może popełnić czyn o znacznej szkodliwości. W tymprzypadku wszystkie wymogi zostały spełnione. Interna-cja psychiatryczna jest orzekana bezterminowo, ale nie rzadziej niż raz na sześć miesięcy sąd jest zobligowany uzyskać opiniębie-głych, czy osoba niepoczytalna w chwili czynu nadal stanowi zagrożenie. Sprawa o usiłowanie zabójstwa została umorzona. Po niejawnym posiedzeniu sądu Bartosz K. został przewieziony do Szczecina. Postanowienie jest nieprawomocne. ©® 0010543527 WOvK PRACA W HOLANDII www.kultura.slupsk.pl 4 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 Wnioski o Kartę Mieszkańca Stupska od poniedziałku Wnioski o Kartę Mieszkańca Słupska można będzie składać od poniedziałku. Przygotuj PIT i złóż wniosek przez internet Alek Radomski Słupsk Mieszkańcy Słupska, którzy myślą o tańszych biletach autobusowych powinni odszukać ostatni PIT. Wnioski na Słupską Kartę Mieszkańca będzie można składać od przyszłego poniedziałku. Odliczanie trwa. Po latach zapewnień i deklaracji wreszcie zacznie działać karta mieszkańca. Od przyszłego poniedziałku będzie można składać elektroniczne wnioski ojej wydanie. Wczoraj uruchomiono platformę slupskakarta.pl, na której będzie można wypełnić formularz i dołączyć zdjęcie wymaganego dokumentu. - W przypadku osób pracujących jest to rozliczenie podatku dochodowego i potwierdzenie, że to rozliczenie zostało złożone w Urzędzie Skarbowym w Słupsku - informuje Da-gna Maśnicka z Urzędu Miejskiego w Słupsku. - Aby otrzymać kartę, należy w naszym mieście rozliczać się z podatku, również zadeklarować Słupsk, jako miejsce zamieszkania. Co ważne wystarczy tylko pierwsza strona dokumentu. Urzędników magistratu nie interesuje wysokość naszych dochodów. Jeśli ktoś rozliczył PIT drogą elektroniczną, wymagane jest też Urzędowe Poświadczenie Odbioru UPO lub zaświadczenie z Urzędu Skar- Karta Mieszkańca Słupska będzie mieć termin ważności. T rzeba będzie ją odnawiać raz do roku i do końca maja bowego potwierdzające fakt złożenia zeznania za poprzedni rok. Te same dokumenty należy dołączyć do wniosków składanych w imieniu dzieci. W przypadku osób bez dochodu ratusz liczy się zaświadczenie ze skarbówki potwierdzające niezłożenie zeznania podatkowego z. Tu też należy wskazać Słupsk jako miejsce zamieszkania podatnika. Zeznanie PIT z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych będzie kluczowe dla uzyskania karty mieszkańca przez emerytów i rencistów. Studenci będą musieli sięgnąć po zaświadczenie z uczelni, w którym znajdzie się informacja o pobieraniu nauki i adresie. Z kolei osoby korzystające z pomocy społecznej o zaświadczenie będą musiały wystąpić do MOPR-u. Co daje karta? Przede wszystkimbędzie upoważniać do tańszych biletów komunikacyjnych. Przypomnijmy, że nowe stawki mają wejść w życie od lipca. Cena biletu podstawowego z 2,5 zł wzrośnie do 3,5 zł, ale wydłuży się czas przejazdu do 60 minut. W Koszalinie bilet podstawowy to 2,90 zł, ale bilet 60-minutowy to 4 zł. Z kartą tańszy ma być też basen na słupskim akwaparku czy bilet do kina Rejs. Karta Mieszkańca Słupska będzie mieć termin ważności. Faworyzujący mieszkańców Słupska instrument trzeba będzie odnawiać raz do roku i do końca maja. Plastikową kartę będzie można odebrać w Aktywatorze Dom Startupów przy ul. Tuwima 34, siedzibie głównej miejskiej biblioteki, parku wodnym, pływalni przy ul. Szczecińskiej lub na stadionie 650-le-cia. ©® Turysta kartą nie zapłaci Wojciech Lesner Ustka Na Bulwarze Portowym w parkomatach płacić można na razie monetami bądź aplikacją na smartfona. Nie mając odliczonego bilonu lub aplikacji turysta może szybko zostać ukarany mandatem. Od połowy maja na Bulwarze Portowym w Ustce stoją parko-maty. Ceny za parkowanie są wyższe niż w pozostałej części miasta, a płacić można na razie jedynie monetami, bądź aplikacją. Okazuje się, że z zakupem biletu trzeba się spieszyć. Nie mając odliczonego bilonu lub aplikacji turysta może szybko zostać ukarany mandatem. Jeden z turystów zgłosił się do nas, gdy taka sytuacja spotkała go w SPP na Bulwarze Portowym w zeszłym tygodniu. Mężczyzna znalazł miejsce parkingowe, po czym udał się po bilet do parkomatu. Tam okazało się, że dysponując jedynie banknotem i kartą zapłacić nie może. W takiej sytuacji turysta poszedł do pobliskiego sklepu rozmienić pieniądze. Bilet zakupił o 18:56. Gdy zbliżył się do swojego samochodu spostrzegł pracownika parkingu, który o 18:50 wypisał mandat w wysokości 100 zł. Na niczym spełzły tłumaczenia kierowcy. Pracownik jednak gwarantował, że po złożeniu skargi w firmie Projekt Parking, która obsługuje strefę na Bulwarze Portowym, wezwanie do zapłaty na pewno zostanie anulowane. Tak się jednak nie stało, bo reklamację turysty odrzucono, powołując się na zapisy w regulaminie. Jednak mężczyzna za postój zapłacił i od razu okazał bilet kontrolerowi. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że urządzenia posiadają czujniki zbliżeniowe, które płatność zbliżeniową powinny przyjmować. - W parkomatach, które stanęły na Bulwarze Portowym można było płacić monetami, bądź poprzez specjalną aplikację. Przez pewien czas płatność kartą nie była możliwa z przyczyn technicznych. Z tego co wiem, problem już został naprawiony - informuje nas Maciej Karaś, prezes usteckiego Portu. Faktycznie, został naprawiony, ale jak informuje biuro Projekt Parking, tylko w jednym parkomacie. Pozostałe urządzenia na Bulwarze Portowym nadal nie obsługują płatności kartą i nie wiadomo, kiedy zaczną. Czy nieświadomemu turyście starczy czasu, na znalezienie wyjątkowego parkomatu, zakupienie biletu i uniknięcie mandatu? ©® Od połowy maja na Bulwarze Portowym w Ustce stoją parkomaty zamów: O 94 3401114 od poniedziałku do piątku w godz. 9:00-15:00 @email: prenumerata.gdp@polskapress.pl Oferta tylko dla nowych prenumeratorów * średnia oszczędność miesięczna w porównaniu do cen w kiosku w 2022r. Zostań prenumeratorem! Oszczędzasz 50 zł *Gazetę dostarczymy Prenumerata na 3 miesiące za 44 zł miesięcznie codziennie ao iwojego aomu, Diura, tam gdzie chcesz ! 4P06m2022 WYDARZEŃ IA Szybsza diagnostyka nowotworów skóry Grzegorz Hilarecki Słupsk/Zdrowie Bardzo szybka diagnostyka nowotworów skóry oraz kompleksowe leczenie ran i owtzodzeń nowatorskimi technikami. Innowacją jest leczenie z zastosowaniem ozonu. -Pacjenci z podejrzeniem zmian nowotworowych skóry -raków i czerniaków - którzy wymagają, szybkiej diagnostyki, otrzymają ją u nas już w kilka dni - zapewnia dr Piotr Brzeziński, specjalista derma-tolog-wenerolog, koordynator Oddziału Dermatologicznego słupskiego szpitala. - Na oddziale wykonujemy kwalifikacje do badań oraz biopsje, badania dermatoskopowe, wideo-dermatoskopowe i markery nowotworowe. Dalsze leczenie chorych zależne jest od diagnozy. - Stany przedrakowe leczone są na miejscu, w oddziale dermatologicznym słupskiego szpitala, który mieści się w Ustce. Stosowana jest np. krioterapia. Natomiast w przypadku wykrycia zaawansowanych nowotworów skóry, pacjent natych- miast kierowany jest przez nas do chirurga onkologa - tłumaczy dr Brzeziński. Natomiast innowacją na oddziale dermatologii jest sposób leczenia ran skóry, owrzodzeń, stanów zapalnych. Stosuje się do tego ozon - gaz o właściwościach bakteriobójczych i silnie odkażających. -W ten sposób leczymy duże zmiany skórne - począwszy od ran pooperacyjnych, ran pourazowych, przez rany opa-rzeniowe, a także odleżyny i trudno gojące się owrzodzenia np. w przebiegu żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej. Wykonuje się to w ten sposób, że zakłada się na kończynę ze zmienioną chorobowo tkanką specjalny worek, do którego wpuszczany jest ozon. Taka terapia, czyli kąpiel w ozonie, wymaga systematycznych sesji, ale daje bardzo dobre efekty -zauważa ordynator. W trakcje terapii ozon poprawia miejscowe ułowienie i utlenowanie tkanki, powoduje polepszenie jej odżywiania, wspomaga to gojenie się ran oraz wytwarzanie blizn. -Zależy nam na zaproponowaniu naszym pacjentom najnowocześniejszych metod le- Dzięki decyzji o inwestowaniu w nowoczesny sprzęt słupski szpital zapewnia bardzo szybką diagnostykę nowotworów skóry oraz kompleksowe leczenie ran i owrzodzeń nowatorskimi technikami czenia. Podążamy za dynamicznym rozwojem medycyny i dlatego inwestujemy w techniki i sprzęt światowej klasy, zapewniające najlepsze efekty terapeutyczne - przyznają Andrzej Sapiński i Anetta Barna-Feszak, członkowie zarządu słupskiego szpitala. Dlatego lekarze oddziału dermatologicznego stawiają również na rozwój dermatologii estetycznej, coraz częściej poszukiwanej przez pacjentów w celu redukcji mało estetycznych zmian skórnych i odmłodzenia wyglądu. - To trend światowy i my jesteśmy w sta- nie temu sprostać. Mamy wiedzę, możliwości i aparaturę, które pozwala naszym lekarzom na przeprowadzanie zabiegów mających na celu odmłodzenie skóry, poprawę jej jędmości, usuwanie blizn, leczenie rozstępów, trądziku, przebarwień, czy zamykanie rozszerzonych naczyń krwionośnych - mówi lekarz. - Wykorzystujemy do tego laser frakcyjny. Zabiegi laserowe oferowane są pacjentom komercyjnie. - Zabieg laserem frakcyjnym C02 jest całkowicie bezpieczny, jest wykonywany w znieczuleniu miejscowym po zastosowaniu odpowiedniej maści. Tym samym nie powoduje bólu ani dyskomfortu. Sam zabieg trwa od kilku do kilkunastu minut, a skóra po nim goi się bardzo szybko - mówi Piotr Brzeziński. Co ważne zabieg wykonywany jest przez lekarza i pod jego kontrolą. Warto przypomnieć, że przy Oddziale Dermatologicznym słupskiego szpitala działa Poradnia Dermatologiczna dla pacjentów ze skierowaniem. Otwarta jest we wtorki w godz. 14-18 oraz w środy i czwartki w godz. 8.30-12.30. Poradnia znajduje się przy oddziale dermatologicznym w szpitalu w Ustce przy ul. Mickiewicza 12. Z poradni dermatologicznej mogą skorzystać zarówno pacjenci dorośli jak i dzieci. Rejestrować się można telefonicznie pod numerem telefonu 59 84 60700.©® MATERIAŁ INFORMACYJNY T-MOBILE Wypróbuj internet domowy bez limitu prędkości odT-Mobile - to pierwsza taka oferta w Polsce! Z początkiem tego roku sieć T-Mobile wprowadziła prawdziwie nielimitowany internet mobilny w smartfonie. Taka propozycja jest dostępna również w ramach oferty internetu domowego. Abonenci mogą liczyć na brak ograniczeń nie tylko w kwestii ilości przesyłanych danych, lecz także prędkości. Miesięczne opłaty zaczynają się już od 40 złotych, a przez pierwsze 30 dni usługę można testować za darmo i dopiero wtedy zdecydować. czy zostanie z nami na dłużej. To doskonała alternatywa dla osób z mniejszych miasteczek, w których trudno o dostęp do internetu światłowodowego. Mimo że polska infrastruktura internetowa nieprzerwanie się rozwija, w wielu miejscach abonenci wciąż nie mogą korzystać z połączenia światłowodowego. To spory problem pod względem zapewnienia optymalnej prędkości i stabilności łącza. Alternatywą są oferty oparte na technologii LTE, a także łączność 5G. Przy takich rozwiązaniach często jednak musimy liczyć się z ograniczonymi pakietami gigabajtów. To ogranicza użyteczność takiego rozwiązania w domu, gdzie zazwyczaj regularnie pobieramy dość duże pliki i na bieżąco korzystamy między innymi z usług streamingu wideo. W przypadku oferty T-Mobile nie musimy jednak martwić się limitami - każdy z dostępnych wariantów internetu domowego 4G/LTE/5G zapewnia nieograniczone przesyłanie danych. Co więcej, wariant XL to również nielimitowana prędkość transferu. Dlaczego warto postawić na internet LTE/5G w domu? Główną zaletą takiego rozwiązania jest bezprzewodowe połączenie, co wiąże się z łatwością instalacji i brakiem szczególnych wymagań dotyczących domowej infrastruktu- ry czy konstrukcji budynku. Wystarczy, że dane miejsce znajduje się w zasięgu sieci - oznacza to, że dostęp do szybkiego internetu mogą mieć już nie tylko mieszkańcy największych miast, lecz także osoby z niewielkich miejscowości. Warto także zaznaczyć, że z odpowiednim routerem obsługa domowej sieci będzie bardzo prosta. W ramach oferty T-Mobile polecanym urządzeniem jest router domowy TCL LINKHUB LTE Catl3. To sprzęt, który pozwala na przesył danych z wykorzystaniem dwuzakresowej sieci Wi-Fi (2,4 GHz i 5GHz), dzięki czemu możliwe będzie podłączenie starszych i nowszych urządzeń. Użytkownicy stawiający na wariant XL mogą z kolei wybrać router wyposażony w antenę zewnętrzną, która świetnie sprawdzi się w miejscach, gdzie zasięg sieci jest słabszy. Antena jest prosta w montażu - można przymocować ją do balkonu lub po prostu postawić na parapecie. Znacznie poprawi to doświadczenia z korzystania z sieci. Domowy internet bez limitu danych już od 40 zł miesięcznie Jak dokładnie wygląda oferta nielimitowanego internetu domowego 4G/LTE/5G od T-Mobile? Operator proponuje swoim użytkownikom cztery opcje: •S - 40 zł/mies. (dla klientów posiadających abonament komórkowy od T-Mobile) lub 60 zł/ mies. (jeśli jest to pierwsza usługa operatora), połączenie bez limitu danych z prędkością pobierania do 30 Mb/s; •M - 50 lub 70 zł miesięcznie, brak limitu danych, prędkość do 60 Mb/s; •L - 70 zł miesięcznie z rabatem lub 90 zł bez rabatu, brak limitu danych oraz transfer sięgający 90 Mb/s; •XL - bez limitu zarówno w kwestii danych, jak i prędkości, miesięczny koszt wynosi 110 zł lub 130 zł. Zniżka 20 zł (oferta „Korzyści dla domu"), która ma zastosowanie przy każdej opcji, jest dostępna dla osób, które korzystają już z abonamentu komórkowego T-Mobile. Dodatkowo należy uwzględnić niewielką opłatę początkową za router, która różni się w zależności od wybranego modelu. Szczegółowe informacje są dostępne na stronie internetowej operatora. Przetestuj internet bez limitu przez 30 dni bez żadnych opłat Chcąc przekonać się, czy nowa propozycja od T-Mobile będzie odpowiednim wyborem, warto sprawdzić, jak parametry połączenia wypadają w realnych warunkach. Z tego względu pierwszy miesiąc korzystania z oferty jest całkowicie za darmo, a dodatkowo można z niej zrezygnować w ciągu 30 dni, bez ponoszenia dodatkowych kosztów. W tym okresie można dokładnie zapoznać się zarówno z ofertą, jak i dołączonym do niej urządzeniem. To dobry sposób, by zweryfikować, czy dane rozwiązanie zapewni oczekiwany standard korzystania z sieci. Oferta nielimitowanego internetu 4G/LTE/5G od T-Mobile powinna sprawdzić się zarówno w większych, jak i mniejszych miejscowościach. 6 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 ! 10537721 REKLAMA tna Plus% Ceramika artystyczna. Nowy kierunek kształcenia w Liceum Sztuk Plastycznych Wojciech Frelichowski Edukacja W Liceum Sztuk Plastycznych w Słupsku trwają przygotowania do otwarcia no-wego kierunku kształcenia -ceramika artystyczna. Uczniowie rozpoczną naukę od nowego roku szkolnego. Słupskie Liceum Sztuk Plastycznych im. S. I. Witkiewicza od niedawna działa w nowym budynku przy ul. Przemysłowej. Nowy obiekt jest przestronny i zapewnia lepsze warunki nauki dla uczniów, niż poprzednia siedziba przy ul. Koszalińskiej. Przypomnijmy, że w tam w ramach Zespołu Szkół Informatycznych działa kilka placówek szkolnych. Większa przestrzeń w szkole pozwoliła również na wprowadzenie nowego kierunku nauki. Od września br. w Liceum Sztuk Plastycznych będzie prowadzony kierunek ceramika artystyczna. Jak wyjaśnia szkoła, jest to jedna ze specjalizacji specjalności artystycznej o nazwie: formy rzeźbiarskie. Ze względu Kierunek ceramika artystyczna ruszy od września w Liceum Sztuk w Słupsku Plastycznych na swoją specyfikę jest dyscypliną łączącą elementy projektowania, rysunku, malarstwa i rzeźby. Szkoła informuje, ze kształcenie uczniów w tej dziedzinie rozwija ich umiejętności planowania, gospodarowania materiałami czy współdziałania w grupie. Inspiruje do innowacyjnych działań artystycznych i technicznych. Rozwija wyobraźnię przestrzenną, wrażliwość na formę, teksturę i kolor. Uczniowie będą mieć do dyspozycji dwa piece ceramiczne, komorę do szkliwień, walcarkę do gliny i koło garncarskie. Nauczycielem prowadzącym będzie Klaudia Kania, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Po ukończeniu edukacji na kierunku ceramika artystyczna absolwent jest przygotowany do pracy w ośrodkach kultury, muzeach, działalności artystyczna w galeriach, czy też do podjęcia własnej działalności gospodarczej oraz do kształcenia się na poziomie akademickim. ©® Pijany za kółkiem wjechał w budynek Grzegorz Hilarecki Słupsk Wczoraj w nocy doszło do zdarzenia drogowego na ulicy Kilińskiego. Kierujący pojazdem stracił nad nim panowanie i wjechał w budynek. Był pijany. Tak opisuje to sierż. szt. Jakub Bagiński, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Słupsku: Przed godziną 2 w nocy otrzymaliśmy zgłoszenie o zdarzeniu drogowym, do którego doszło w Słupsku przy ulicy Kilińskiego. Pracujący na miejscu policjanci ustalili wstępnie, że 35-letni kierujący pojazdem VW stracił panowanie nad pojazdem i wjechał w budynek. Od mężczyzny wyczuwalny był alkohol, a badanie alkomatem wykazało ponad promil alkoholu. Policjanci zatrzymali kierowcy prawo jazdy. Wkrótce odpowie za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości i spowodowanie zdarzenia drogowego. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 ARTYKUŁ REKLAMOWY 7 MifSIUMlM NIETRZYMANIU MOCZU Przełomowa formuła pomaga pożegnać wysiłkowe i naglące popuszczanie oraz uszczelnić pęcherz. Mokre „awarie" przy najmniejszym wysiłku i coraz częstsze wizyty w łazience mogą zmienić Twoje życie w pasmo upokorzeń. Poznaj rewolucyjną formułę, dzięki której już 26 573 Polaków zniwelowało naglące parcie i niekontrolowane wycieki. Tylko teraz producent preparatu zapewnia 100% dofinansowania! AKCJA REFUNDACJA - pula produktów za 0 zł! Sprawny pęcherz w każdym wieku? To możliwe! i pierwszy powszechnie dostępny środek I wspierający szero-I kie spektrum problemów z pęcherzem tak samo skutecznie u 20-, 30, 40- czy 60-latków. Nie ma znaczenia, od jak dawna borykasz się z nietrzymaniem moczu i co je wywołało: ciąża, przedźwiga-nie się, nawracające infekcje, naturalne starzenie się mięśni. Mogą wystarczyć 2 tygodnie, aby zapomnieć o niekontrolowanych przeciekach i częstych wizytach w toalecie. Środek opracowany przez światowych ekspertów urologii daje: Efekty potwierdzone przez prawie 27 tys. użytkowników: Q Swobodne podnoszenie zakupów, śmianie się, kichanie i kaszel -bez obaw, że popuścisz 0 Radość z długich spacerów - bez nerwowego szukania łazienki Q Komfort na plaży i basenie - zapanujesz nad pęcherzem nawet w wodzie 0 Delektowanie się długim filmowym seansem -irytujące parcie już Ci go nie przerwie £ Wielogodzinne rozmowy i zabawa do rana - bez lęku, że inni poczują przykry zapach £ Podróżowanie bez stresujących przystanków i wystawania pod WC - nawet do 6 h! Na pożegnanie NTM nigdy nie jest za późno ani... za wcześnie! „Problem nietrzymania moczu dotyka ponad 50% osób po 60. roku życia i coraz więcej 30-latków. Wszyscy ci ludzie obawiają się, że przez problemy z pęcherzem będą musieli porzucić swoje pasje. Jak tu jeździć pociągami na drugi koniec Polski, korzystać z basenu, pielić w ogródku ? Każdemu z nich powtarzam: możesz robić to wszystko bez biegania do łazienki, używania wkładek, nerwowego wiercenia się w miejscu. Po prostu użyj tego środka, a potem zawsze miej go pod ręką: w domu, w torebce czy w walizce. Z pewnością Cię nie zawiedzie". Antoni Król, ekspert urologii Regulamin - rglmnprmcjpk.com Ekspresowo hamuje popuszczanie! Sekretem zdumiewającej efektywności tego środka jest wsparcie uszczelniania ścian pęche-.rza oraz nawet 2-krotne wzmocnienie podtrzymujących go mięśni dna miednicy. Precyzyjnie dobrane składniki formuły pomagają regenerować tkanki układu moczowego i przywrócić jego prawidłowe funkcjonowanie w krótkim czasie. Przestajesz czuć parcie na cewkę moczową i wytrzymujesz z pełnym pęcherzem nawet 1,5 h dłużej. Twoja odporność wzrasta nawet 5-krot-nie i wreszcie nie musisz borykać się z nawracającymi infekcjami. Załatw wstydliwy probtem i wyjdź do ludzi Boisz się kichnąć, kaszlnąć lub roześmiać, żeby nie zaliczyć upokarzającej wpadki? Od wchodzenia po schodach i noszenia ciężkich zakupów robi Ci się mokro nie tylko od potu? A może już samo wstawanie z krzesła czy przewracanie się na bok to ryzyko, że zamoczysz bieliznę? Wyobraź sobie, że już niedługo to może stać sie przeszłością. Znów możesz poczuć się dobrze w swoim ciele i żadna zawstydzająca „awaria" nie powstrzyma Cię od 2-godzinnej przechadzki, wizyty w teatrze czy przeciągającej się pogawędki „przez płot" ze znajomą. Czy wiesz, że ten piękny scenariusz nie musi być tylko marzeniem? To realny cel, który osiągnęło już prawie 27 tys. osób! Wszystko dzięki wsparciu metody wchodzącej właśnie na polski rynek. Hit z USA ocali Twój pęcherz W ramach specjalnej akcji refun-dacyjnej producenta w Polsce rozdawane są opakowania produktu, który w Ameryce już stał się urologicznym przebojem. Jego twórcy udostępnili skuteczny i bezpieczny środek, który wspiera pracę pęcherza moczowego i łagodzi bolesne kłucie, pieczenie przy oddawaniu moczu, naglące parcie w najmniej odpowiednich momentach, mokre plamy, przykry zapach i wstyd. Dzięki temu patentowi możesz złagodzić nietrzmyanie moczu bez względu na wiek, płeć, niezależnie od tego, jak długo zmagasz się z NTM i co jest jego przyczyną: nadwyrężenie, zespół nadpobudliwego 93% osób stosujących amerykańską metodę potwierdza, że korzysta j z toalety 4 x rzadziej, przesypia całą noc bez wstawania do łazienki i może przejść nawet 5 km bez naglącego parcia na pęcherz. pęcherza, choroby gruczołu krokowego czy zwykłe przeziębienie. Reguluje układ moczowy błyskawicznie i dyskretnie To oczywiste, że chcesz prowadzić aktywne życie: podróżować, uprawiać sport, spotykać się z ludźmi. Boisz się, że NTM pokrzyżuje Ci plany? Użyj środka, który amerykańscy naukowcy nazwali „fizjologiczną uszczelką na cewkę moczową". Formuła opracowana przez najwyższej klasy fachowców oprócz fenomenalnej skuteczności ma wszelkie zalety wymagane przez nowoczesnego użytkownika: jest prosta i dyskretna. Bez problemu zastosujesz ją samodzielnie, w domowym zaciszu. Zaś ulga może przyjść szybciej niż myślisz. !!!!!! UWAGA!!!!!! Błyskawiczne wyczerpywanie się zapasów preparatu skłoniło producentów do uruchomienia specjalnej infolinii, gdzie dowiesz się, jak otrzymać bezpłatny produkt. Spiesz się, licz- ZDROWY PĘCHERZ PRZEZ CAŁY ROK! Spotkania z ludźmi już mnie nie krępujq „Nietrzymania moczu nabawiłam się po ciężkim porodzie. Próbowałam wielu środków, ale bez większych rezultatów. Środek z USA to dla mnie prawdziwe wybawienie. Bardzo szybko oka-, zało się, że nie muszę już wstawać w nocy do łazienki, a w ciągu kolejnych dni złapałam się na tym, że spaceruję na luzie, bez nerwowego rozglądania się za toaletą. Przestałam popuszczać przy kichaniu i kasłaniu". Teresa, 68 lat, Jasło ba refundowanych jest ograniczona. opakowań Zwzmm i wmów produkt do pr/cleslowitnh ZA PARMO! Możesz pożegnać nietrzymanie moczu! Pierwsze 100 osób, które zadzwonią do 09.07.2022 r., otrzyma 100% REFUNDACJI OD PRODUCENTA zadzwoń: 76 751 5133 pon.-pt. 08:00-20:00, sob. 08:00-20:00. Zwykłe połączenie lokalne bez dodatkowych opłat. Medal przyznany RevitaPharm w programie Konsumencki Lider Jakości Debiut Roku 2020 8 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 POLSKA i ŚWIAT MOSKWA W intemecie pojawiło się nagranie pożaru, do którego doszło w okolicach Moskwy. Jak poinformował kanał (Truha) News, ogniem zajął się sklep z farbami i lakierami. „Rosja (Putina) dalej płonie! Ogień rozprzestrzenił się na powierzchni 2/4 tys. metrów kwadratowych" - czytamy w opisie filmu. W ostatnim czasie media społecznościowe obiegają nagrania wielu pożarów, do których dochodzi w różnych regionach Federacji Rosyjskiej. 99 Dokonując inwazji na Ukrainę na pełną skalę 24 lutego, Rosja zrobiła to samo, co naziści zrobili 22 czerwca 1941 roku Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy KRÓTKO ATLANTA Upały zagrażają zwierzętom Z powodu fali upałów, która w ostatnich dniach nawiedziła Stany Zjednoczone, cierpią nie tylko ludzie. Również zwierzęta narażone są na negatywne skutki wysokich temperatur. Z tego też powodu zoo w Atlancie, gdzie temperatura wyniosła w środę 37 stopni Celsjusza, postanowiło wcześniej zaniknąć swoje podwoje. Obiekt, który zwykle jest zamykany og. 17, wnaj-bliższych dniach będzie pracował jedynie do 1430. W atlanc-kim zoo, które jest jedną z głównych atrakcji miasta, znajduje się wiele okazów zwierząt, w tym gatunki zagrożone. Jest również jednym z nielicznych ogrodów w USA, w którym przebywają pandy wielkie. Jak zaznaczyła Rachel Davis, dyrektor ds. komunikacji zoo, niektóre zwierzęta mają dostęp do pomieszczeń o kontrolowanym klimacie, podczas gdy innym wystarczy cieńidostęp do obiektów wodnych. Andrzej Grochal Kolejne przeciwlotnicze zestawy Piorun dla armii Anna Piotrowska Warszawa - Doskonale zdajemy sobie sprawę z wyzwań, jakie stoją przed Polską - mówił w czwartek wicepremier, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Szef MON Mariusz Błaszczak zatwierdził w czwartek umowę ws. pozyskania na wyposażenie Wojska Polskiego 3,5 tysiąca pocisków i 600 mechanizmów startowych zestawu przeciwlotniczego „Piorun". - Doskonale zdajemy sobie sprawę z wyzwań, jakie stoją przed Polską. Polskie władze wyciągają wnioski z wojny na Ukrainie. Wyposażamy Wojsko Polskie w nowoczesny i skuteczny sprzęt. Przykładem takiego nowoczesnego sprzętu jest właśnie zestaw przeciwlotniczy „Piorun" - mówił wicepremier. Minister przypomniał, że zestawy rakietowe „Piorun" to broń produkowana w naszym kraju, która została przekazana Ukrainie i - jak podkreślił - tam się sprawdziła. - Jeszcze przed wybuchem wojny przekazaliśmy Ukraińcom właśnie te zestawy. Okazało się, żefcyły skutecznej. są skuteczne, a Ukraińcy przy użyciu tych zestawów skutecznie bronią się przed inwazją rosyjską - wskazał Mariusz Błaszczak. - Dlatego postanowiliśmy aneksować umowę z 2016 roku i zwiększyć wolumen zamówienia zestawów dla Wojska Polskiego. Trafią one do żołnierzy Wojska Polskiego jeszcze wtym roku. Dlaczego tak jest? Dlatego że wymaga tego sytuacja międzynarodowa i jest to konsekwencja naszych decyzji, rządu Prawa i Sprawiedliwości uzgodnionych ze zwierzchnikiem Sił Zbrojnych panem prezydentem Andrzejem Dudą - wyjaśnił. Minister Błaszczak podkreślał, że polskie władze wydają aktualnie ponad 2 proc. PKB na obronność, co daje Polsce trzecią pozycję w Sojuszu Północnoatlantyckim. - W przy- Kminek ma 24 godz życia! Poznaj Kminka. Kminek mieszka w oborze pod Warszawą, w kierunku północnym. Gdybyś pędził za moment nad nasz Bałtyk po trochę wypoczynku, może minąłbyś Kminka i jęgo oborę. Może dojrzałbyś z głównej drogi niewielkie okienko, do którego Kminek nigdy nie dosięga, bo stoi uwiązany na drugim końcu. Zresztą, po co miałby sięgać. Po co mu oglądać świat, który nie jest dla Kminka? Więc pokażę Ci go tutaj. Bo może wcale nie jedziesz nad Bałtyk. Albo drzewa zasłonią Ci oborę. Nasz Kminek nie ma wielu wiosen za sobą. W sumie to to jego druga. Druga i ostatnia. Bo tej później wiosny Kminka zabiorą tam, skąd konie nie wracają. Gdy dzieci będą chcwać dyplomy szkolne do szuflady i pakować walizki na letnie szaleństwa, Kminka będą właśnie wyprowadzali z obory ze sznurem na głowie, a potem batem wgonią go po trapie. Zanim poleci żar z nieba i słońce stanie w zenicie, zamkną mu klapę i zabiorą go w ostatnią podróż. Wyjedzie z podwórza ku temu, co na niego czeka. Może go miniesz, bo będziesz wyprzedzał ciężarówkę, którą będzie jechał. Może dojrzysz przez sekundę jego wielkie, czarne oczy schowane za kratami. Oczy, które będą Cię wypatrywać. Nawet na moment. Żeby Ci powiedzieć, że on tu był przez chwilę. Bo może wtedy nie będzie taki do końca anonimowy. Anonimowa śmierć to straszna śmierć. A o koniach jadących na rzeź nadal tak niewielu wie. Jego historia nie kładzie na kolana. Ot, zwyczajny Kminek, koń jakich wiele. Urodził się bez konkretnego planu, jak to na wsi bywa. No i wiadomo, na resztę plan się znalazł, bo nie wiadomo było co zrobić z młodym koniem, który nie daje nóg, trochę kopie. Klientów nie było. Chęci na trzymanie konia już też. I tak Kminka zabrał jedyny klient, który zawsze chętnie bierze. Handlarz. I tak właśnie Kminek stanął przed obiektywem. Bo chciałby opowiedzieć Ci o sobie. Choć nie ma za dużo do opowiadania. Pochodzi z zapadłej wsi na wschodzie Polski. Nie ma pochodzenia, nic nadzwyczajnego się w jego życiu nie wydarzyło. Największym wydarzeniem był dzień, w którym pierwszy raz wyszedł ze swojej stodoły. Oszołomiło go słońce i wiatr, które zdążył dostrzec nim handlarz go załadował na samochód. Nigdy więcej nie widział ani promieni słońca, ani wiatr już nie szarpnął jego grzywą. Znów kolejna obora i czekanie. Czekanie na koniec. Na ostatni wiatr, który Kminkową grzywę rozwieje. Mamy niewiele czasu. Bo tylko do piątku, 24 czerwca. Musimy zebrać 8900 zł, aby wykupić i zabrać Kminka do ośrodka, gdzie żyją u nas setki ocalonych koni. Tylko zTobą Kminek ma szanse., pomożesz? Jeśli chcesz i możesz pomóc, prosimy dokonaj darowizny z tytułem KMINEK na konto 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350. Możesz też pomóc wysyłając SMS o treści KMINEK na numer 7412 (koszt SMS 4,92 zł z VAT), 7910 (koszt SMS 11,07 zł z VAT) lub 91950 (koszt SMS 23,37 zł z VAT) i kupić tapetę. Fundacja Centaurus ul. Wałbrzyska 6-8,52-314 Wrocław tel. 518 569 487, tel. 518 569 488 www.centaurus.org.pl Akcja prowadzona w ramach Kampanii Kochaj Mądrze Regulamin: http://centaurus.org.pl/rkkm Wicepremier Mariusz Błaszczak stwierdził, że polskie władze chcą wyposażyć armię w nowoczesny sprzęt szłym roku będzie to przynajmniej 3 proc. - dodał. Szef resortu obrony wyraził zadowolenie z faktu, że zestawy „Piorun" zyskują zainteresowanie także wśród państw NATO. Dzień wcześniej, wicepremier Mariusz Błaszczak, pytany podczas konferencji prasowej przez polskatimes.pl o przesmyk suwalski, nazwany przez portal Politico „najniebezpieczniejszym miejscem na ziemi", powiedział, że „jest on dostatecznie chroniony", zarówno poprzez siły sojusznicze, rozlokowane w ramach wysuniętej wzmocnionej obecności (enhanced forward presence, eFP) NATO, jak i „poprzez fakt rozbudowy, rozwoju jednostek tworzących 16. Dywizję Zmechanizowaną". Wiceprezes Rady Ministrów przypomniał, że inicjatywę wysuniętej obecności na wschodnich obrzeżach NATO zatwierdził szczyt w Warszawie w 2016 roku. Zaznaczył, że on sam jako szef MON skupiał się na rozbudowie jednostek rozlokowanych na wschodniej flance - powołaniu 18. Dywizji Zmechanizowanej i rozwijaniu 16. Dywizji Zmechanizowanej. . Szef MON dodał, że przesmyk suwalski to głównie rejon odpowiedzialności 16. Dywizji, szczególnie należącej do niej 15. Brygady Zmechanizowanej, „która należy do najlepszych jednostek Wojska Polskiego w sensie doświadczeń związanych z budową in-teroperacyjności z wojskami sojuszniczymi". 15. Giżycka Brygada Zmechanizowana stacjonuje i ćwiczy z tworzącymi grupę bojową NATO w Polsce siłami amerykańskimi, brytyjskimi, rumuńskimi i chorwackimi. - Ważny element budowy sytemu bezpieczeństwa, odporności w tej części naszego kraju to współpraca z Litwą -zaznaczył wicepremier. Parlament Europejski przyjął rezolucję ws. statusu państw kandydujących do UE Anna Piotrowska Bruksela Parlament Europejski opowiedział się w czwartek za nadaniem Ukrainie i Mołdawii statusu państw kandydujących do Unii Europejskiej. Europosłowie zaznaczyli, że na status ten zasługuje również Gruzja, jednak wcześniej powinna spełnić dodatkowe warunki. Za przyjęciem rezolucji wzywającej do nadania Ukrainie i Mołdawii statusu państw kandydujących do Unii Europejskiej opowiedziało się 529 eu-rodeputowanych. Przeciwnych było 45, zaś 14 wstrzymało się od głosu. Wśród eurodeputo-wanych, którzy powiedzieli „nie" Ukrainie i Mołdawii naj- liczniejszą grupę (29) stanowili deputowani z grupy Tożsamość i Demokracja. 13 z nich to członkowie francuskiego Zjednoczenia Narodowego, zaś siedmioro Alternatywy dla Niemiec. Przeciwko rezolucji zagłosowało trzech Holendrów z Europejskich Konserwatystów i Reformatorów: Michiel Hooge-veen, Rob Rooken i Robert Roos, a także posłowie niezrze-szeni: Nicolas Bay i Jeróme Ri-viere z Francji, Francesca Donato z Włoch, Athanasios Kon-stantinou, Lefteris Nikolaou-Alavanos i Kostas Papadakis z Grecji, a także Milan Uhrik ze Słowacji. Do stanowiska Parlamentu Europejskiego w tej sprawie odniosą się podczas popołudniowego szczytu europejscy przywódcy. Nadanie statusu kandydata nie oznacza, że dany kraj bezwarunkowo stanie się w określonym czasie członkiem Unii. To jedynie krok w kierunku usprawnienia procesu akcesyjnego. Ukraina, Mołdawia i Gruzja nadal będą musiały przeprowadzić obszerne reformy i spełnić szereg kryteriów. O europejskiej drodze Ukrainy mówiła wczoraj na forum PE szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. -Ukraina to silna, dobrze zarządzana demokracja parlamentarna z rozwiniętym społeczeństwem obywatelskim i prężną gospodarką - podkreślała von der Leyen. Szefowa KE mówiła, że Kijów zasługuje na europejską przyszłość i status kandydata do Wspólnoty. Poinformowała, że Ukraina przyjęła już 70 proc. standardów i norm. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 MATERIAŁ INFORMACYJNY • 9 POLSKA GRUPA GÓRNICZA Polska Grupa Górnicza S.A. skutecznie walczy z oszustwami w e-sklepie w?gie| m"°wa. Polska Grupa Górnicza S.A. stosuje wiele nowoczesnych technologii wykluczających możliwość automatycznego zakupu węgla przy pomocy botów zakupowych. Jednocześnie spółka przestrzega klientów, by nie udostępniali swoich danych i nie korzystali z oferty "pośredników" próbujących wyłudzać pieniądze w zamian za rzekome ułatwienie zakupów. - W szczególności przestrzegamy naszych klientów, by w żadnym wypadku nie udostępniali komukolwiek danych personalnych ibankowych, których używa się do sfinalizowania transakcji we-sklepie! - apelują przedstawiciele PGG S.A. Platforma zakupowa PGG S.A., która prowadzi ogólnodostępne sesje sprzedażowe węgla opałowego dla gospodarstw domowych radzi sobie z ogromnym ruchem internetowym. W godzinach udostępniania węgla do sprzedaży (we wtorki i czwartki od godziny 16) notuje się ponad 100 tys. prób połączenia z serwisem sklepu w ciągu jednej sekundy! Tak duże natężenie odwiedzin występuje już po odfiltrowaniu wejść z zagranicy oraz po zablokowaniu ataków typu DDoS, których celem jest sparaliżowanie serwisów internetowych spółki. - Notujemy próby licznych włamań na serwery sprzedażowe w trakcie sesji, czy usiłowania automatycznych zakupów przy pomocy botów zakupowych. Wszystkie takie próby są skutecznie blokowane, ponieważ, przewidując komplikacje iskalępopytu, wdrożyliśmy wiele nowoczesnych zabezpieczeń informatycznych, w tym opartych na mechanizmach sztucznej inteligencji, aby wyłowić wszelkie podejrzane zachowania. Dlatego potrafimy odfiltrować i w porę zneutralizować ryzyka. Odpowiednie informacje i wnioski kierujemy do organów ścigania - mówi Tomasz Rogala, prezes PGG S.A., apelując jednocześnie o ostrożność i zachowanie spokoju w trakcie zakupów paliwa. Boty zakupowe nie mają szans Na czym polegają procedury bezpieczeństwa w e-sklepie? Po odsianiu złośliwych ataków najważniejszym zadaniem jest unieszkodliwienie osławionych botów zakupowych, czyli zmasowanych prób automatycznego zakupu towaru. Boty imitują zachowanie klienta w e-sklepie, są jednak dużo szybsze niż człowiek i nie zniechęca ich, gdy przeładowany serwer odrzuca próbę połączenia, którą ponawiają bez przerwy. Dlatego przeciętny użytkownik w starciu z botami będzie bez szans i w skrajnym przypadku nie zdoła nawet zalogować się do e-sklepu. PGG S.A. stosuje wtej sytuacji szereg nowoczesnych zabezpieczeń, ponieważ automaty zakupowe naruszałyby zasadę sprawiedliwego i równego dostępu klientów do deficytowego towaru. - Technologie zabezpieczające e-sklep przed automatyza- ęją zakupów oparte są na mechanizmach sztucznej inteligencji stosowanych w rozwiązaniach czołowychfirm światowych, które specjalizują się w dostarczaniu rozwiązań służących do ochrony serwisów internetowych. Na bieżąco kontrolujemy działanie systemów ochrony sklepu i reagujemy na wszystkie wykryte nieprawidłowości transakq'i, noszące znamiona automatyzacji zakupów - informuje PGG S.A. Nie udostępniać danych! Naciągacze grasują Mimo, że zakup przy użyciu specjalnego oprogramowania jest technicznie niemożliwy do realizacji w sklepie PGG S. A., klienci zasypywani są ofertami naciągaczy, którzy sugerują, że mają sekretny, sprawdzony sposób i w zamian za dodatkową opłatę obiecują „ułatwienia zakupów". Osoba, która w ten sposób chciałaby ewentualnie ułatwić sobie procedurę zakupu węgla, po prostu straci pieniądze przekazane oszustom i naciągaczom. Policja i prokuratury w Polsce (m.in. w województwie warmińsko-mazurskim) prowadzą już pierwsze dochodzenia w sprawie takich wyłudzeń. Polska Grupa Górnicza uwrażliwia swych klientów, by nie udostępniali danych i nie korzystali z oferty „pośredników" wyłudzających pieniądze. - Wszczególnościprzestrze-gamy naszych klientów, by w żadnym wypadku nie udostępniali komukolwiek danych personalnych i bankowych, których używa się do sfinalizowania transakcji w e-sklepie! - apelują przedstawiciele PGG S.A. Policja zna każdy podejrzany ruch. Oszuści w kajdankach Po każdej sesji sprzedażowej specjaliści IT w PGG ,S. A. weryfikują zrealizowane transakcje i przebieg sesji. Gdy spostrzegą nieprawidłowość, która może świadczyć o zamiarze popełnienia przestępstwa, spółka -zgodnie z ostrzeżeniami, jakie wydano wszystkim klientom e-sklepu - niezwłocznie zawiadamia o podejrzeniu odpowiednie organy ścigania. Właśnie takie procedury i współpraca z policją zadziałały w głośnej ostatnio sprawie oszustów, którzy zostali zatrzymani na gorącym uczynku, gdy przyjechali do kopalni PGG S.A. po węgiel zamówiony w e-sklepie. Dzięki informacjom z PGG S.A. funkcjonariusze Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach wpadli na trop grupy, do której należał właściciel składu opałowego w Małopolsce i jego dwaj pracownicy. Śledczy dokonali przeszukania podejrzanej firmy, zabezpieczyli na miejscu dokumenty i komputery. Oszuści zakładali w e-sklepie fałszywe konta, wykorzystując dane osobowe z bazy klientów składu, bez ich wiedzy. Za węgiel płacili gotówką przy odbiorze w punkcie obsługi drobnicowej przy jednej z kopalń. Pokazywali przy tym pełnomocnictwa z podrobio- nymi podpisami klientów a także wyłudzone od nich wcześniej deklaracje CEEB (Centralnej Ewidencji Emisyj-ności Budynków - dokument taki potwierdza, że nabywca ma w gospodarstwie domowym czynną instalację opalaną węglem, który kupuje na własne potrzeby do ogrzewania domu i wody użytkowej). Podejrzanych doprowadzono do Prokuratury Rejonowej w Tychach, gdzie zebrane dowody pozwoliły przedstawić im zarzuty. Przyznali się do winy i zostali objęci dozorem policyjnym oraz poręczeniami majątkowymi w wysokości 50 tys. zł. Grozi im do 8 lat więzienia - poinformowała Śląska Policja. Modernizacja infrastruktury -sklep łatwiej dostępny Bardzo istotnym kierunkiem działania Polskiej Grupy Górniczej S.A. w handlu węglem przez Internet jest ciągłe doskonalenie infrastruktury wspierającej platformę zakupową w sieci. Dzięki ostatnim modyfikacjom technologicznym ser-werowów e-sklepu, a także zoptymalizowaniu kodu, udaje się obsługiwać w krótszym czasie więcej klientów. Po wdrożonych zmianach czas potrzebny na przeprowadzenie zakupu uległ znacznemu skróceniu. Zwiększyła się też dostępność strony internetowej dla użytkowników. - Aplikacja sklepu została tak zmodyfikowana, aby możliwe było rozdzielenie jejfunkq'i na trzy odrębne serwery. Po- zwoliło to zwiększyć szybkość i jakość obsługi oraz wpłynęło na odciążenie serwera głównego sklepu, pozwalając zwiększyć ilość procesorów i pamięci RAM. Dodatkowo aplikacja sklepu została przeniesiona do nowej technologii WWW-opisują specjaliści IT. Liczby Od pierwszych dni marca (gdy sprzedaż workowanych eko-groszków poszerzono o ofertę węgli sypanych luzem) e-sklep PGG S.A. obsłużył 65669 klientów, do których trafiło 328345 ton opału w atrakcyjnej cenie. Łącznie (węgiel workowany i luzem) od początku 2022 roku w e-sklepie PGG S.A. kupiło towar ok. 100 tys. klientów, do których trafiło ok. 400 tys. ton węgla. Rekordowa ilość węgla (ponad 30 tys. ton) jednorazowo skierowana została do sprzedaży w e-sklepie na początku czerwca (po wprowa-' dzeniu handlu dwa razy w tygodniu, we wtorki i czwartki od godz. 16). To najwięcej w dotychczasowej historii e-sklepu. Dokonano też wtedy rekordowej ilości transakcji - węgiel kupiło prawie 7 tys. klientów. Podobną ilość węgla, jaką obecnie zakupiono w ciągu kilku godzin jednego dnia, w zeszłym roku PGG S.A. sprzedawała dla gospodarstw domowych w ciągu paru miesięcy. W godzinach, gdy węgiel trafia na półki e-sklepu serwery notują ponad 100 tys. prób połączeń na sekundę (już po odfiltrowaniu wizyt z zagranicy i złośliwych ataków DDoS. Węgiel milowy. 400tys. IOO tys. 7 tys. POLSKA GRUPA nr GÓRNICZA trafiło do klientów e-sklepu PGG S.A. od początku roku kupiło od początku roku węgiel w e-sklepie PGG SA kupiło węgiel podczas rekordowej sesji sprzedaży 10 • WYDARZENIA/ŚWIAT Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 Morderstwo dwóch jezuitów w Meksyku w stanie Chihuahua Mateusz Zbroja Cerocahui Władze Meksyku poinformowały o odnalezieniu ciał dwóch jezuftówiprzewodni-ka, któizy zostali zastrzeleni w poniedziałek wieczorem. Do zdarzenia doszło 20 czerwca w miejscowości Cerocahui w stanie Chihuahua. Podejrzewa się, że człowiek, który szukał w kościele schronienia, uciekał przed poszukiwanym handlarzem narkotyków. „Znaleźliśmy i odzyskaliśmy ciała jezuitów - Javiera Cam-posa Moralesa, Joaąuina Mory Salazara oraz przewodnika Pe-dro Palmy" - poinformowała gubernator stanu Chihuahua Maria Eugenia Campos. Stanowa prokuratura dodała, że mężczyźni zginęli po tym, jak Pedro Palma schronił się w kościele, a jezuici próbowali chronić mężczyznę. Ciała księży zostały wywiezione ze świątyni. Papież Franciszek w środę opłakiwał śmierć jezuitów, którzy należeli do tego samego zgromadzenia zakonnego co głowa Kościoła. Wyraził smutek i przerażenie z powodu za-bójstw ludzi, których nazwał swoimi braćmi. Podejrzanym o atak jest Jose Noriel Portillo Gil znany jako „Chueco". Wcześniej w poniedziałek miał on uprowadzić dwie inne osoby. Nagrodą za informacje o miejscu jego pobytu jest pięć milionów pesos, czyli prawie 250 tys. dolarów. Chihuahua jest ważnym szlakiem tranzytowym narkotyków do Stanów Zjednoczonych. Za jezuitów Javiera Camposa Moralesa, Joaquina Mory Salazara odprawiono nabożeństwo żałobne Kolejny efekt wojny - pogrzeb partii Kremla na Ukrainie Grzegorz Kuczyński Kijów Inwazja Rosji na Ukrainę definitywnie pogrzebała szanse promosldewskich sił politycznych w tym kraju. Któż bowiem zagłosuje na zdrajców? Sąd apelacyjny we Lwowie zakazał działalności partii Platforma Opozycyjna - Za Życie -powiadomiło w poniedziałek ministerstwo sprawiedliwości Ukrainy. Cały majątek, środki i inne aktywa partii sąd przekazał państwu. Dotyczy to struktur partyjnych wszystkich szczebli. Platforma Opozycyjna - Za Życie to jedenasta partia, której działalności na Ukrainie zabronił sąd za aktywność prorosyjską i działania w celu „podważenia suwerenności Ukrainy", ale jedyna w tej grupie partia parlamentarna z rzeczywiście znacznym poziomem reprezentacji w radach lokalnych. Na czarnej Uście znalazły się też partie Opozycyjny Blok, Sojusz Sił Lewicowych czy Postę- Rosyjska inwazja sprawiła, że - według sondażu agencji Rating - aż 86 proc. Ukraińców popiera delegalizację partii prorosyjskich działających na Ukrainie powa Socjalistyczna Partia Ukrainy. Po wybuchu wojny proro-syjski obóz polityczny na Ukrainie znacznie się skurczył: wielu z tych polityków szybko zmieniło swoje publiczne stanowisko na proukraińskie, a wielu innych uciekło z kraju jeszcze przed rozpoczęciem ataku przez wojska rosyjskie. Po rozpoczęciu ataku 24 lutego 2022 r. wielu prokremlowsłach ukraińskich polityków nagle pojawiło się w Rosji, występując w kanałach propagandowych państwowej telewizji i wzywając do zaostrzenia działań wobec Kijowa. Niektórzy deputowani z partii Platforma Opozycyjna - Za Życie opuścili Ukrainę na krótko przed rozpoczęciem inwazji rosyjskiej. Kwietniowy sondaż agencji Rating pokazał, że aż 86 proc. Ukraińców popiera delegaliza-cję partii prorosyjskich. 15 marca prezydent Ukrainy Wo-łodymyr Żeleński podpisał ustawy nakładające karę od 15 lat do dożywocia za współpracę z państwem agresorem. Po inwazji Rosji na Ukrainę Rada Najwyższa uchwaliła dwie ustawy o kolaboracji: dotyczą one przedstawicieli władz ukraińskich i zwykłych obywateli, którzy dobrowolnie współpracują z przedstawicielami władz okupacyjnych. Pierwszą urzędniczką oskarżoną o kolaborację była Galina Danilczenko, która przyjęła propozycję okupantów, by zostać merem zajętego przez Rosjan Melitopola. Śledztwo zostało wszczęte na wniosek rady miejskiej Melitopola, gdzie Danilczenko jest członkiem frakcji Bloku Opozycyjnego. Od początku rosyjskiej inwazji SBU zatrzymała już ponad 300 współpracowników agresora pod zarzutami wynikającymi ze wspomnianych zmian wprawie. 0110542092 Projekt specjalny. Forum Przedsiębiorców POLSKIE RADIO ll FORUM PRZEDSIĘBIORCÓW 17. Forum Przedsiębiorców Małopolski: Bezpieczeństwo energetyczne możliwe tylko bez rosyjskich surowców 2022 Ulubiona audycja I poniedziałek - soboto 9.00-12.00 SŁUCHAJ i WYGRYWAJ BHL yij rowerów trekkingowych rodzinny Musimy całkowicie uniezależnić się od surowców energetycznych z Rosji, bo zależy od tego bezpieczeństwo i rozwój gospodarczy Polski i Europy. Wymaga to bliskiej współpracy rządu, samorządów, biznesu, nauki i instytucji wspierających firmy Działania trzeba podjąć pilnie. Potrzebujemy zarazem precyzyjnego planu ponad podziałami na kolejne lata - to główny wniosek z 17. Forum Przedsiębiorców zorganizowanego przez krakowski oddział Polska Press -Dziennik Polski i Gazetę Krakowską - wraz z czołowymi organizacjami gospodarczymi i instytucjami otoczenia biznesu. Tematem Forum, które odbyło się w Krakowskim Salonie Ekonomicznym Narodowego Banku Polskiego oraz online, była szeroko rozumiana „Energia dla firm". W roli gości specjalnych wystąpili: Piotr Woźniak, były minister gospodarki i szef PGNiG, który już ponad 20 lat temu wskazał na konieczność uniezależnienia się od rosyjskich surowców, oraz Mateusz Walewski, główny ekonomista BGK. Józef Gawron, wicemarszałek Małopolski, mówił o transformacji energetycznej regionu. W dyskusji „Jak zarządzać kryzysem?" wzięli udział prof. Stanisław Mazur, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, prof. Wojciech Nowak, szef Centrum Energetyki AGH, Justyna Zając-Wysocka, przewodnicząca Małopolskiego Oddziału Krajowej Izby Doradców Podatkowych, Marcin Sala-Szczypiński, dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Krakowie, prof. Paweł Pichniarczyk, dyrektor Sieci Ba- dawczej Łukasiewicz w Krakowie i Mariusz Kękuś, wiceprezes MARR. Na pytanie „Czy technologia nas zbawi?" starali się odpowiedzieć: Żaneta Koźmińska, dyrektor Revolt Energy S.A., prof. Marek Brzeżański z Politechniki Krakowskiej, Kazimierz Koprowski, prezes WFOŚiGW w Krakowie, Marian Łyko, prezes MPEC S.A. w Krakowie i Jakub Styczeń, pełnomocnik Zarządu H2 Energy Sp. z o. o. W Loży Liderów wystąpili: Patrycja Kubiesa z Krajowej Izby Doradców Podatkowych, Grzegorz Krupnik, doradca Loży Małopolskiej BCC, Przemysław Machynia, radca IPH w Krakowie, Janusz Strzeboński, szef Małopolskiego Porozumienia Organizacji Gospodarczych. Piotr Wójcik, wiceprezes MZP Lewiatan i Stefan Życzkowski, szef Rady Strategicznej ASTOR. Patronat honorowy: WITOLD KOZŁOWSKI - Marszałek Województwa Małopolskiego POLSKA PRE5S GRUPA PPG rtnc-r platynowy: msemmasto. Dziennik Polski Portm'r regionainy: MAŁOPOLSKA (' iHllKs|4J| ł 4444 4« *4«M 444 4 45. 'ii vt4 4444 4 444i 4 44 Si-g-44 ł^1N4, 4 A ?44 <5144 4^4 4 <3 4 4 t »?4«d 4 S & 4 Hi -ł -f 4 «J sg 4 •3 4 ^ "i i 7 ^ I # % /#' 4 4 <ź List w języku koreańskim z 19 lipca 1974 r. z życzeniami od Paik Nam Sun - aambasadora nadzwyczajnego i pełnomocnego Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej w Polsce do Władysława Kozdry -I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Koszalinie z okazji XXX-lecia Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zyty Edwarda Gierka 0 sekretarza KC PZPR) w Kombinacie Państwowych Gospodarstw Rolnych we Wrzosowie w 1976 roku oraz relacja z przygotowań i przebiegu centralnych dożynek w 1975 roku (w tym przypadku mamy do czynienia również z dokumentacją zdjęciową). Warto także przeczytać kopię pisma z 13 stycznia 1986 r., skierowanego przez I sekretarza KW PZPR do ówczesnego ministra górnictwa i energetyki. W liście znalazły się podziękowania za życzliwe przyjęcie złożonej przez władze koszalińskie oferty wybudowania w okolicy miasta jednej z trzech polskich elektrowni atomowych (dwie pozostałe miały być wybudowane w Żarnowcu i Klempiczu koło Piły). A co powiecie o liście napisanym po koreańsku? Został on wysłany z datą 19 lipca 1974 r. z życzeniami od Paik Nam Sun - ambasadora nadzwyczajnego i pełnomocnego Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokra-tycznej w Polsce do Włady- sława Kozdry -1 sekretarza KW PZPR w Koszalinie z okazji 30-lecia Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przeczytamy w nim m.in. „Naród polski pod kierownictwem PZPR rozgramia-jąc dywersyjno-wywrotowe knowania ze strony wrogów zewnętrznych i wewnętrznych osiągnął wielkie sukcesy pokonując trudności i przeszkody w budownictwie socjalistycznym". Czysty jak partyjniak - To tylko kilka przykładów, jak wyglądało polityczne życie w PRL w naszym lokalnym wydaniu. Pamiętajmy, że ten archiwalny zespół obejmuje 40 lat, a więc jest to cała epoka ze skutkami społecznych antykomunistycznych wstrząsów, jak okres stalinowski, Polski Październik 1956 roku, Marzec 1968 roku, Grudzień 1970 roku, wydarzenia w Radomiu 1976 roku, powstanie „Solidarności" czy stan wojenny. Jest to epoka z całą historią relacji państwo komunistyczne - Kościół katolicki, z prześladowaniami opo- 0&M4C3; i 5 Obchody Centralnych Dożynek w Koszalinie w 1975 roku z udziałem najważniejszych osób w Polsce, m.in. Edwarda Gierka (I sekretarza KC PZPR), Piotra Jaroszewicza (premiera rządu PRL) oraz Henryka Jabłońskiego (przewodniczącego Rady Państwa) Hit $ : * " •' Dożynkowi oficjele z Gierkiem w przemarszu przed zapełnionymi trybunami zycjonistów, cenzurą, ze wszystkimi zmianami gospodarczymi, kulturowymi, także tymi dotyczącymi codziennego stylu życia - mówi Robert Borucki. Zdradza, że bardzo interesującą lekturą jest dokumentacja powstała w Wojewódzkiej Komisji Kontroli Partyjnej. - Była to struktura pilnująca tego, aby szeregi PZPR zasilali tylko ludzie godni partyjnego zaufania, bez wyroków na przykład w sprawach karnych i cywilnych, jak kradzieże, pobicia, pijaństwo. A więc tacy, którzy „dobrze" się prowadzili zarówno pod kątem absolutnej lojalności wobec PZPR i PRL, jak i obyczajowym, na przykład bez skandali damsko-męskich. I o ile w tym drugim wypadku partia często przymykała oko na ludzkie słabości, przesuwając takiego towarzysza co najwyżej na inny odcinek zadań, to w tym pierwszym przypadku nie było na to miejsca. Przekonali się o tym ci wszyscy, którzy w czasach pierwszej „Solidarności", nie rezygnując z PZPR, zapisali się do niezależnego od władzy związku. Zostali wyrzuceni z partii, często wiązała się z tym utrata pracy i zamknięcie drzwi do zrobienia jakiejkolwiek innej kariery zawodowej - podkreśla koszaliński archiwista. Widać pewność i strach Tak długa cezura czasowa i zachowana w miarę dobrze dokumentacja daje też szansę na to, aby nie tylko skupić się na poszczególnych sprawach i wydarzeniach tutaj zarejestrowanych, ale też na tym, aby na naszą lokalną historię spojrzeć z nieco szerszej perspektywy. Dostrzec pewne procesy, które charakteryzowały Polską Rzeczpospolitą Ludową, jak i zapowiadały jej koniec. - Dopiero jak się poświęci trochę czasu na poznanie zawartości tego zespołu, rzuca się woczy choćby taka rzecz, jakto, że dokumentacja, która powstawała wiatach 50. i60. XX wieku była prowadzona bardzo dokładnie i skrupulatnie. Wszędzie są potrzebne podpisy, pieczątki, jednym słowem jest tak, jak być powinno - zwraca uwagę Robert Borucki. - Z kolei dokumenty z lat 70. i 80. już takie nie są. Nie są tak dokładne, poukładane, nie wszędzie są podpisane, brakuje załączników. Z czego to może wynikać? Sądzę, że to była kwestia świadomości. W latach 50. i 60. komunistyczna władza czuła się pewnie, tak samo jak urzędnicy ją reprezentujący. Wydawało im się, że raz zdobytej władzy ludowa władzy nie odda nigdy. Dlatego tworząc całą ówczesną dokumentację, tak byli pewni swego, że niczego nie ukrywali. Żadnej swojej działalności. Ta pewność siebie ulotniła się po wydarzeniach grudniowych w roku 1970 i po powstaniu „Solidarności". Nagle w komunistycznym obozie zdano sobie sprawę, że oddanie władzy to realna perspektywa, która oznacza rozliczenie z czasami komunistycznymi. I ci, którzy wcześniej każdy dokument przygotowaliby jak trzeba, teraz już wolą nie wszędzie złożyć swój podpis, nie dołączyć załącznika. Czyli robić tak, aby na wszelki wypadek rozmyć swoją odpowiedzialność. To jest bardzo dobrze widoczne. Wiele z tych dokumentów poginęło też pod koniec lat 80. XX wieku, przed upadkiem komunizmu w Polsce - mówi Robert Borucki. ©® ARCHIWIŚCI CZEKAJĄ NA WASZE ARCHIWA Macie w swoich domach rodzinne, archiwalne dokumenty, zdjęcia, akta? Nie wiecie, co z nimi zrobić i czy są coś warte? Albo wiecie doskonale, jaką posiadają wartość historyczną i chcielibyście, aby zostały profesjonalnie zabezpieczone i znalazły się w miejscu, gdzie będą świadectwem o przeszłości dla przyszłych pokoleń? Jest idealne rozwiązanie: możecie taki rodzinny zbiór przekazać do Archiwum Państwowego w Koszalinie. Archiwiści zabezpieczą go, odrestaurują i włączą do archiwalnych zbiorów, z których każdy zainteresowany będzie mógł skorzystać. Z kolei każdy z darczyńców - jeśli tylko będzie sobie tego życzył - dostatnie cyfrową kopię zbioru, który przekazał. Kontakt: Archiwum Państwowe w Koszalinie ul. Marii Skłodowskiej-Curie 75-803 Koszalin tel. 94 317 03 60 (e-mail: sekretariat@koszalin.ap.gov.pl). 18 • PRZYRODA REGIONU Dziki i piękny wraca na Pomorze Andrzej Gurba Polska północna Ryś, największy europejski kot stroni od łudzi. Jeszcze kilka lat temu wPolsce północno-zachodniej go nie było. Zmieniło się to dzięki Zachod-nioponioi^kienm Towarzystwu Przyrodniczemu. To dopiero początek rysiowego odrodzenia. Łatwo to prześledzić na liczbach. W 2018 roku w całej Polsce było około 120 rysi - na wschodzie i na południu. Kilka lat wcześniej nie więcej niż 50-60. Dzisiaj można mówić o około 200 sztukach. To zasługa reintrodukcji rysia prowadzonej przez Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze oraz działań WWF. - Na samym Pomorzu rysia praktycznie nie było od... 300 lat. Pojawiały się jakieś pojedyncze informacje, że ktoś widział rysia w pomorskich lasach, ale nie zostały do końca zweryfikowane - mówi Magdalena Tracz z Zachodniopomorskiego Towarzystwa Przyrodniczego. „Powrót rysia do północno-zachodniej Polski" - to oficjalna nazwa projektu realizowanego od 2018 r. (za unijne pieniądze) przez ZTP z Instytutem Biologii Ssąków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży oraz Ośrodkiem Kultury w Mirosławcu (edukacja). Człowiek rysiowi wilkiem Rysie nie adaptują się tak łatwo i szybko do nowego środowiska jak np. wilki. Potrzebują dużych leśnych obszarów i to jak najbardziej dzikich, czyli bez zbytniej obecności człowieka. I oczywiście zasobnych w pokarm, którym są przede wszystkim samy. Rysie lubią się izolować, prowadzą raczej samotniczy (samce) tryb życia, poza okresem godowym. Wychowaniem młodych zajmuje się wyłącznie samica. - Rysia nie było z różnych powodów. To zmiany środowiskowe, ale przede wszystkim działalność człowieka, masowy wyrąb lasu i wybicie tego gatunku. Ryś, mimo wprowadzenia ochrony, nie zaczął się odbudowywać tak jak wilk. A w przypadku wilka reintrodukcji nie było - tłumaczy Magdalena Tracz. Gdzie sarna, tam i ryś - Kiedyś dominowało przekonanie, że ryś to gatunek puszczański, czyli, trywializując, jak ryś wychodzi z lasu i widzi otwarty teren, to zaraz zawraca - mówi nasz ekspert. - Okazało się, -że to nie do końca jest prawda. Ryś dobrze czuje się także w krajobrazie mozaikowym. To związane jest z bazą pokarmową. Dla rysia w warunkach polskich jest to głównie sama. A ona też preferuje obszary mozaikowe, ekotonowe, a niekoniecznie dziki środek kompleksów leśnych. Projekt reintrodukcji rysia prowadzony przez ZTP opiera się na sprowadzaniu do pół-nocno-zachodniej Polski rysiów z Niemiec, Austrii, Litwy i Łotwy, które rodzą się i żyją tam w niewoli w warunkach ogrodowo-zoologicznych. Magdalena Tracz: - Braliśmy młode osobniki, 1-2-letnie. Choć pierwsza wypuszczona przez nas samica miała dziewięć lat i bardzo dobrze poradziła sobie na wolności. Nasze rysie nie mają problemu z polowaniem. Nie ma w naszym projekcie rysia, który zdechł, bo nie potrafił zdobyć sobie pożywienia. Ryś na zagrodzie... W Polsce powstały dla nich zagrody różnego typu na kolejne etapy. Zwykle zaczynają od zagrody w Jabłonowie (gmina Mirosławiec, powiat wałecki). To pierwszy etap -kwarantanna i obserwacja. Potem idą do zagród adaptacyjnych. Tam żyją praktycznie bez kontaktu z ludźmi, w kompleksach leśnych wewnątrz ogrodzonych pastwisk. Te zagrody mają po około pół hektara. Wchodzi tam tylko opiekun, aby nakarmić i napoić zwierzęta. Rysie są obserwowane. - Stopniowo przestawiamy je na pokarm naturalny - kurczaki jednodniowe. Jeśli rysie na przykład chowają się, nie przychodzą na karmienie, to jest dobry znak, dobrze to rokuje. Jak są kołkowate, to praca z nimi trwa dłużej - opowiada Magdalena Tracz. W zagrodach adaptacyjnych rysie przebywają od kilku tygodni do kilku miesięcy. Ostatni etap to zagrody wypuszcze-niowe. Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze ma trzy takie miejsca w lasach. Każdy ryś jest tam około tygodnia, trochę jest dokarmiany. Sam wychodzi na zewnątrz, pokonując płot. Rysie to terytorialsi. Wielkość obszaru bytowania jest różna, zależna od bazy pokarmowej . Dla samca to około 200 kilometrów kwadratowych, a dla samicy około 100 kilometrów kwadratowych. Przy tym rysie nie stronią od pokonywania dużych odległości, nawet do 50 kilometrów dziennie. - Wszystkie rysie, które przechodzą przez nasze ręce, mają założone obroże telemetryczne. Dzięki temu sporo Cleo z nadajnikiem, który pozwala śledzić każdy jej rysi krok Przyczaja się w lesie Piekło o nich wiemy. Na początku, kiedy nasze rysie były wypuszczane w pusty rysiowy las-świat, podejmowały długie wędrówki. Były nawet wyjścia zagraniczne do Niemiec. Przepływały Odrę i Nysę Łużycką - słyszymy. Na podglądzie przez 1,5 roku Obroże telemetryczne (z GPS), o których wspomina Magdalena Tracz, mają olbrzymie znaczenie z punktu widzenia wiedzy o rysiu. - Dzięki obrożom wiemy, jak ryś radzi sobie w środowisku, czy poluje. Mieliśmy przypadki, że rysie na wolności głupiały i musiały przejść reedukację. Dwie kotki rysiowe trafiły do wsi i musiały zostać odłowione. Nie bały się ludzi, a więc okazało się, że za wcześnie zostały wypuszczone. Obie, po reedukacji, ponownie wypuściliśmy do lasu i nie było już problemu - mówi przyrod-niczka. Niestety, obroże telemetryczne, a w zasadzie ich baterie, mają ograniczoną żywotność. Wystarczają do 1,5 roku. To dosyć długo, ale chciałoby się więcej. - Z częścią naszych rysi nie mamy już żadnego kontaktu, bo nie działają obroże. Staramy się je zmieniać, ale nie zawsze się Udaje. Rysia trzeba złapać albo w pułapkę, albo stosując środek usypiający. Jedno i drugie nie jest proste do wykonania. Czasami rysie same pozbywają się obroży - tłumaczy Magdalena Tracz. Paski skórzane parcieją, słabną, a więc mogą je zerwać. Zdaniem naszej ekspertki, z perspektywy tych kilku lat widać, że niewola rysia do czasu reintrodukcji nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Pewnie gdyby odłowiono rysie z wolności, efekty byłyby jeszcze lepsze, ale to trudne do wykonania. W zagrodzie Towarzystwa były już przypadki urodzenia rysiów. To były dwie kotki. Wyszły na wolność i dobrze sobie radzą. Co więcej, rysie ZTP już się rozmnożyły. - Do pierwszego urodzenia na wolności doszło już w pierwszym roku wypuszczenia, czyli w 2019- Do tej pory na świat przyszło co najmniej 25 zwierząt, których rodzicami są nasze rysie - mówi Magdalena Tracz. Niestety, nie wszystkie żyją. Dużym zagrożeniem dla rysi jest świerzb. Jak słyszymy od przyrod-niczki, to główna przyczyna śmiertelności rysi, bo zdarzają się też wypadki i, niestety, kłusownictwo. Świerzb jest łatwy do wyleczenia, ale trzeba tego rysia mieć. Siedem chorych zwierząt udało się odłowić. Z tego pięć wyleczono. Sukces niewątpliwie jest Do tej pory ZTP wypuściło na wolność 65 rysi. To bardzo duży sukces, bo zakładano, że będzie ich około 20. Rysie z tego projektu bytują w województwach: zachodniopomorskim (od niego się zaczęło), pomorskim, lubuskim, kujawsko-pomorskim, wielkopolskim. W tym roku kończy się finansowanie projektu. ZTP bardzo chce go kontynuować. Starają się już o nowe granty. Magdalena Tracz mówi, że jest duża życzliwość Lasów Państwowych. Dodajmy, że wspomniana zagroda w Jabłonowie pełni też funkcje pokazowo-eduka-cyjne. Tam można zobaczyć rysie, które nie wyjdą na wolność, bo nie poradziłyby sobie w naturze. Dobrze układa się współpraca ZTP z WWF Polska. Ta druga organizacja też odnosi sukcesy w odnowieniu populacji rysia. Donatory wprowadza je metodą „bom to be free" (urodzone, żeby być wolnymi). Co to oznacza? Rysie rodzą się w wolierze ulokowanej w lesie. Od pierwszych tygodni życia mają jednak możliwość wydostania się z takiej woliery (i powrotu do niej), aby poznawać dziką przyrodę i uczyć się życia na wolności, jednocześnie nie tracąc kontaktu z matką. Samica nie ma możliwości wydostania się z woliery. Z czasem młode osobniki opuszczają woliery. Do tej pory z projektu WWF Polska do natury trafiło około 30 rysi. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 RECENZJE, FELIETON • KSIĄŻKI Na poboczu Ameryk Ola Synowiec, Arkadiusz Winiatorski Wydawnictwo Czarne. Rozwinięcie tytułu: „Pieszo z panamy do Kanady".„Pobocze drogi jest lustrem, w którym odbijają się przemierzane przeze mnie kraje" - pisze Arkadiusz Winiatorski, który wyruszył w pieszą podróż z Panamy do Kanady. Po przejściu Kostaryki, Nikaragui, Hondurasu, Salwadoru i Gwatemali poznał Olę Synowiec. Zakochani w sobie, przez Meksyk i Stany Zjednoczone idą już razem. On pokonuje niemal dwanaście tysięcy kilometrów, ona - ponad siedem. Dziesiątki rozmów z napotkanymi ludźmi i malowniczych krajobrazów. Zamiast zazdrościć, warto przeczytać i tak chociaż przeżyć tę prawdziwą przygodę. (MARA) Peggy Guggenheim Anton Gili PEGGY (. i t; (. !•. \ H r i M Wydawnictwo Znak Li-terano-va. Rozwinięcie tytułu: „Życie uzależnione od sztuki". Biografia. Od wydawcy: „Jej ojciec zginął w katastrofie Titanica, a ona była jedną z uboższych krewnych w rodzinie milionerów. Na pytanie, ilu miała mężów, odpowiadała: „Swoich czy cudzych?". Całe życie poświęciła sztuce. W swoim weneckim pałacu zgromadziła największą kolekcję dzieł modernizmu. Założyła jedną z pierwszych galerii sztuki nowoczesnej w Londynie. W jej salonie wisiały obrazy Picassa, a przez jej dom przewinęli się wszyscy znani ludzie sztuki i literatury pierwszej połowy XX wieku". Brać i czytać, na szczęście to gruba książka. A jaka ciekawa! (MARA) Mamo, nie krzycz Jeannine Mik, Sandra Teml-Jetter Wydawnictwo Muza. Od wydawcy: „Każdy , _ rodzic wie, że krzyk wpływa destrukcyjnie na dzieci. Ale też na krzyczących rodziców. Jednak w sytuacji dużego stresu czy zmęczenia emocje niejednokrotnie biorą górę nad rozsądkiem. Jeannine Mik i Sandra Teml-Jetter, autorki „Mamo, nie krzycz", podpowiadają, jak nie wpaść w pułapkę szkodliwych schematów postępowania. Dzięki tej książce każdy rodzic zdoła wzmocnić swoją relację z dzieckiem i poprawić metody wychowawcze, nauczy się także właściwie reagować w trudnych sytuacjach". Praktyczny poradnik z ćwiczeniami. Lektura może niedługa, ale wielce pouczająca. (MARA) ftyłjtr* w. Witśm ■ odkryciaj medyczne Przypadkowe odkrycia medyczne Robert. W. Winters Wydawnictwo Filia. Na okładce zdanie: „Fascynująca opowieść o odkryciach medycznych, które całkiem niechcący zmieniły świat". I to się zgadza, bo dowiemy się między innymi, że miniaturowy odłamek plastiku w oku pilota RAF-u sprawił, że dziś używamy tego materiału do produkcji sztucznych soczewek. Albo tego, że tytanowa komora, która za nic nie dawała usunąć się z kości królika, doprowadziła do powstania implantów dentystycznych. Z kolei viagrę zawdzięczamy grupie chemików pracujących nad nowym lekiem mającym przynieść ulgę cierpiącym z powodu dusznicy bolesnej. Uwielbiam takie historie, połykam tego typu książki i Wam polecam. (MARA) Ostatni dowód Jeffery Deaver ■! ,r^~~ Wydaw-JEFFEWY nictwo DEAVER Prószyń L?\ skjjS_ka> Tom trzeci z cyklu „Colter Shaw". Od wydawcy: „Colter Shaw w San Francisco podejmuje się misji, którą jego ojciec rozpoczął lata wcześniej. Ma odnaleźć zaginioną torbę kurierską z dowodami mogącymi zniszczyć korporację odpowiedzialną za setki, a nawet tysiące zgonów. Podążając za enigmatycznymi wskazówkami, Shaw zaczyna bawić się w kotka i myszkę z przedstawicielami firmy. Nagle jednak wydarzenia nabierają tempa: tylko coś, co znajduje się w torbie, może uratować rodzinę, na którą korporacja wydała wyrok śmierci". Lubię książki Deavera i na żadnej się nie zawiodłam. To już klasyk gatunku. (MARA) Dom z witrażem Żanna Słoniowska Wydawnictwo Znak Li-terano-va. Od wydawcy: „W lwowskiej kamienicy z niespotykanym witrażem mieszkają prababka, babka, wnuczka i prawnuczka. Żyją w mieście, w którym brakuje mężczyzn, bo porwała * lub pokaleczyła ich historia. Prababka ma rytuał zamykania drzwi. Najpierw pierwsze - dwa obroty klucza i łańcuch. Potem drugie, zamykane równie gorliwie. Po tym, co przeżyła w Rosji, wie, że nie może czuć się bez-piecznie.Kiedy pewnego dnia 1988 r. do mieszkania przynoszą zawinięte w niebiesko-żółtą flagę ciało jej wnuczki, prababka przestaje blokować drzwi. Najgorsze już się stało". Piękna historia o miłości i wolności. (MARA) W ZWYKŁE DNI SŁOŃCE, W WEEKEND DESZCZ BABSKIE GADANIE Anna Czerny-Ma recka Wiele razy spotykałam się ze stwierdzeniem, że narodową cechą Polaków jest narzekanie. Chyba nie jest to przesadzona ocena. Na co dzień widać, że mamy w sobie gen malkontenctwa. Ale czyż życie nie dostarcza nam dzień w dzień powodów do tego, by oddawać się temu narodowemu sportowi? Gdzie się człek nie obróci, to jakieś kłody pod nogi. Już jak się budzi i patrzy za okno, to może zacząć dzień od sarkania. Bo widzi, jaka będzie pogoda. Zawsze nie taka, jak trzeba. Zimą jest zawsze za zimno. Śnieg pada nie wtedy, żebyśmy w wolne świąteczne dni cieszyli się białym Bożym Narodzeniem, ale w czasie, kiedy dzień pracy musimy zacząć od odśnieżenia wyjścia i chodnika, a potem samochodu. Cieszymy się, jak akumulator odpali. Szykujemy dzieciom sanki na ferie? Zapomnijmy, wtedy właśnie mrozy odpuszczają, robi się wilgotno i brodzimy w pośniegowymbło- , de. Reumatyzm włazi do kości, a sól czy piasek w buty. No dobrze, wszystko mija, nawet najdłuższa kąsająca zimą żmija. Nadchodzi wiosna. Niestety, też ma swoje za uszami, bo w końcu w marcu jak w garncu, a kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata. Kiedy powinno padać, żeby roślinki sobie na wzrost popiły, to ni kropla deszczu z nieba nie spada. Ale jak wybieramy się na pierwsze poziomowe wędrówki piesze lub rowerowe, leje jak z cebra. Dlaczego nie w nocy, tylko w dzień - marudzimy, wyżymając ciuchy. Wreszcie słońce nabiera mocy i mamy lato. Ach, tak długo na nie czekaliśmy, zwłaszcza ci, których w zimnych porach roku nie stać na Karaiby i Egipty, czyli większość z nas. Ale i tu czekają nas wkurzające niespodzianki. Na przykład nagły atak tropikalnego gorąca, po którym znów robi się zimno tak, że wyciągamy z szafy ocieplane kurtki. Nie może być tak po prostu, że łagodnie przenosimy się z Antarktydy do Afryki. O nie, niech organizm przeżywa wstrząsy i huśtawki pogodowe. A dla wzmocnienia efektu może być jeszcze burza z piorunami. Zupełną zagadką, absolutnie pomorską, jest rozkład dni pogodowo sympatycznych i antypatycznych obowiązujący w sezonie letnim. Obserwuję to od lat. Zasada jest prosta, chociaż są wyjątki - ale te, jak powszechnie wiadomo, potwierdzają regułę. A ta jest prosta: ładne dni od poniedziałku do piątku, paskudne weekendy. Wlecze się człowiek w upale do pracy i marzy o walnięciu się na plażowy kocyk z drinkiem bez alkoholu, ale za to z palemką. Nawet zimny Bałtyk wydaje mu się rajskim morzem. Odlicza taki nieszczęśnik dni tygodnia, już czwartek, wreszcie piątek. I pstryk, słońce gaśnie za chmurami, serwis pogodowy na smartfonie pokazuje bezlitośnie - zachmurzenie duże, przewidywane ulewne deszcze, możliwe burze z piorunami. Ładnie będzie, przecież to lato. W poniedziałek prognostycy prognozują powrót upałów. Dla nas, tubylców, to jeszcze nie dramat. Ale co mają powiedzieć mieszkańcy innych regionów Polski, którzy wzięli kredyty, żeby wypocząć na nadmorskich plażach? Jak -czują się, czytając na twitte-rach czy innych facebookach, że tam, skąd na wakacje wyjechali, wszyscy narzekają na niespotykane wręcz w naszym klimacie upały? Jak widać, narzekanie na pogodę to reakcja jak najbardziej uprawniona. Nieco podobni jesteśmy w tym do Brytoli, dla których pogodowe kaprysy są obowiązującym tematem luźnych pogawędek. Tylko że oni, pewnie z racji angielskiej flegmy, przyjmują te niedogodności z większym spokojem. No, może z wyjątkiem opadów śniegu, kiedy już przy 10 centymetrach ogłaszają klęskę żywiołową. ©® Rok, który zmienił wszystko Erik Larson Wydawnictwo Znak Horyzont. Od wydawcy: „Sierpień 1940. Blitzkrieg. Kiedy Churchill wspina się na dach, żeby oglądać bombardowania, dręczony ciągłymi atakami Londyn bawi się, flirtuje i kocha. W końcu nie wiadomo, czy nadchodząca noc nie będzie tą ostatnią. Czy miasto stanęłoby w ogniu, gdyby trzy miesiące wcześniej Churchill nie został premierem? To on obiecał Trzeciej Rzeszy, że będzie ona „krwawić i płonąć". Snuł intrygi, żeby wciągnąć Stany Zjednoczone w wojnę w odległej Europie. Kontrowersyjne decyzje Churchilla cieszą się coraz większą popularnością. Mieszkańcy, którzy wychodzą z gruzów Londynu żywi, mówią o nim „nasz Winnie". A Niemcy? Niemcy planują zamach". Książka gruba i pełna ciekawych, prawdziwych historii. Polecam. (MARA) Pucio na wsi Marta Galewska-Kustra, Joanna Kłos Wydaw-* * nictwo Nasza Księgarnia. Tom 13 cyklu „Pucio" * ^ z serii „Uczę się mówić". Od wydawcy: „Wybierzcie się na wieś z Puciem i Misią. Odwiedźcie gospodarstwo pana Henryka, stadninę pani Ewy oraz pracownię ceramiczną pani Moniki. Zobaczcie, jak się robi konfitury, i upieczcie wspaniały sękacz na festyn. Na pewno nie będziecie się nudzić! Kolejna część przygód Pucia może służyć zarówno dzieciom młodszym, jak i starszym przedszkolakom. Jej celem jest sprawdzanie i rozwijanie umiejętności rozumienia mowy, wzbogacenie słownika dziecka o nazwy nowych obiektów i czynności oraz rozwinięcie umiejętności opowiadania". Pięknie wydana książka na grubym lakierowanym papierze, kolorowa i interaktywna. (MARA) 20 • ZBLIŻENIA/OGŁOSZENIA DROBNE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 "O" Ceny materiałów budowlanych zaczęły spadać. To początek stabilizacji na rynku? Przemysław Zańko Dom Ceny materiałów budowlanych - przynajmniej niektórych-zaczęły wreszcie spa-dać. Poprawiła się też dostępność na rynku produktów takich jak stal czy blocz-ki ceramiczne. Jeszcze w maju Grupa PSB Handel odnotowała wzrosty cen we wszystkich zbadanych grupach towarowych, średnio 0 34 proc. w skali roku. Tymczasem według Stowarzyszenia Wykonawców Elewacji czerwiec przyniósł pierwsze, nieśmiałe obniżki. - Szczęśliwie widać już pierwsze oznaki stabilizacji. Powoli normują się ceny styropianu, choć nie jest to jeszcze poziom zadowalający firmy budowlane. Łatwiej też o stal 1 bloczki ceramiczne - mówi Grzegorz Tymoszewski, prezes SWE. Jak podaje SWE, styropian grafitowy kosztuje obecnie średnio 280 zł/m sześcienny -o 10 proc. mniej niż miesiąc temu (choć wciąż o 30 proc. więcej niż na początku roku). Główną przyczyną obniżek cen była nadprodukcja surowca do wytwarzania styropianu -polistyrenu. Oznaką stabilizaq'i na rynku jest też koniec pustek w magazynach. Klienci hurtowni budowlanych mają też mniejsze problemy z zakupem stali i bloczków ceramicznych. Na dostawę stali czeka się już tylko kilka dni, co jest ogromną zmianą po wcześniejszych problemach wywołanych m.in. wojną na Ukrainie. Choć eksperci SWE uważają, że te zmiany to oznaka powrotu normalności, rynek wciąż jest niespokojny. Dobitnie pokazują to ceny wełny mineralnej, które zmieniają się praktycznie z dnia na dzień. Za wełnę elewacyjną płaci się dziś ok. 460 zł za metr sześcienny, a więc coraz więcej, a jej dostępność wciąż jest niska. Podobnie trudno jest o cegły silikatowe. Firmy budowlane wciąż nie mają więc łatwo. - Problemem jest skalkulowanie inwestycji, bo nie wiemy IŁ' Poprawy sytuacji cenowej na rynku materiałów nie spodziewają się deweloperzy. Przyczyną jest stale rosnąca inflacja, nad którą wciąż nie udało się zapanować. Ciągle istnieje duży potencjał do kontynuacji tego trendu tak naprawdę, jakie ceny i jaka dostępność materiałów będzie za miesiąc, a co dopiero za rok. Budownictwo wymaga planowania, a tutaj zupełnie nie mamy takiej możliwości - zauważa Krzysztof Przybyszew- ski, Przewodniczący Klastra Budowlanego Pomorza Zachodniego. Na drożyźnie i niskiej dostępności materiałów cierpią też osoby, które planowały remont albo budowę domu. Jak podaje Rp.pl, żeby w ogóle myśleć o postawieniu 140-metro-wego domu, trzeba mieć w kieszeni blisko milion złotych. - Jeszcze 2 lata temu sam koszt ocieplenia małego domku wynosił blisko 20 tys. zł. Teraz trzeba zapłacić już nawet 60 tys. - podaje Tymoszewski z SWE. Drożeją także remonty, i to mocno. Jak wyliczył portal Ry-nekPierwotny.pl, generalny remont 50-metrowego mieszkania to dziś wydatek rzędu 94 tys. zł. A to i tak kwota orientacyjna, gdyż ceny materiałów budowlanych zmieniają się tak dynamicznie, że trudno planować wydatki. Zdaniem ekspertów SWE czerwcowe obniżki cen niektórych materiałów budowlanych to dobry znak i zapowiedź poprawy sytuacji na rynku. Jak zaznaczają, przez sytuację ekonomiczną wyhamowała co prawda budowa domów oraz budowa mieszkań pod klienta indywidualnego, jednak deweloperzy wciąż chętnie budują dla inwestorów. To nie oznacza jeszcze powrotu do cen sprzed pandemii i szalejącej inflacji. Ale wszystko wskazuje na to, że w tym roku utrzyma się spory popyt na usługi budowlane, bo coraz więcej bloków jest budowanych na wynajem. DROBNE Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: ul. Nowy Rynek 3,71-875 Szczecin, tel. 9148133 67, fax 91433 48 60 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ HANDLOWE ~ ■ NAUKA ■ MOTORYZACJA ■ PRACA 1 ZDROWIE 1 USŁUGI 1 TURYSTYKA ■ BANK KWATER ■ ZWIERZĘTA ■ ROŚLINY, OGRODY 1 MATRYMONIALNE 1 RÓŻNE 1 KOMUNIKATY 1 ŻYCZENIA /PODZIĘKOWANIA 1 GASTRONOMIA 1 ROLNICZE 1 TOWARZYSKIE Handlowe FILMY, MUZYKA KUPIĘ PŁYTY WINYLOWE 609 155 327 Nieruchomości DZIAŁKI, GRUNTY KUPIĘ KUPIĘ ziemię rolną do 1 hektara, 535-480-794. KUPIĘ garaż murowany 535-480-794. - GARAŻE Blaszane BRAMY Garażowe PfrOCUCEWt KOJCE dla Psów Najniższe C£W Różne wymiary Transport cały kraj Montaż GR ATIS Dogodne RATY 94-318-80-02 91-311-11-94 58.588-36-02 95-737-63-39 59 727-30-74 512-853-323 OMEGA WYCENY OBRÓT SŁUPSK, UL. STARZYŃSKIEGO 11 tel. 59 841 44 20; 601 654 572; www.nieruchomosGi.slupsk.pl omega@nieruchomosci.slupsk.pl Motoryzacja A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 TŁUMIKI, katalizatory, złącza. Czekaj Zbigniew. Koszalin, Szczecińska 13A (VIS). Tel: 94-3477-143; 501-692-322. SKUP-AUT wszystkie, 534-983-031. CHAŁUPNICTWO bez opłat wstępnych tel. 94/7170900. FIRMA Algeco o ugruntowanej pozycji na rynku polskim i rozwijająca swój oddział w Szczecinie na ul. Kniewskiej zatrudni Magazyniera i Brygadzistę. Telefon kontaktowy: 882-355-497 email: Rekrutacja@algeco.com NIEMCY: murarz, cieśla, malarz, pomocnik, spawacz: 601-218-955. TRUSKAWKI. Zatrudnię do zbioru. Świeszyno, tel. 603-67-20-70. Zdrowie A-Z GINEKOLOG, 790-246-404 NEUROLOGIA SPEC. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364. PSYCHOTERAPIA, 508-841-757. ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi 59/8430465 Serwis RTV, LCD, plazma PRALKI Naprawa w domu. 603775878 CYKLINOWANIE bezpyłowe 504308000 MALOWANIE dachów788-016-988 INSTALACYJNE HYDRAULICZNE, tel. 607703135. SPRZĄTANIE strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w bigbagach, 607-703-135. Turystyka DZWIRZYNOMORZE.PL, 605 905 969 ŁEBA, tanie pokoje z łaz. 603-471-715 Różne KASA za stare książki 609-643-399 SPRZEDAM Tanio Meble Ludwik XVI-stół rozkładany na 12 osób, 6 krzeseł, kredens + barek - cena 3000,00 zł. Tel. 601558569 ZŁOM kupię, potnę, przyjadę i odbiorę, tel. 607703135. Rolnicze KUPIĘ ciągniki, przyczepy, maszyny rolne. Tel. 535135507. KURKI młode, odchowane oraz kury roczne sprzedam tel. 785-188-999 KURKI odchowane 784 461566 KURY nioski młode - sprzedam. Telefon: 782 827 428,792 732 052, 59/81089 05 Sprzedaż rocznych kur niosek- lychowo, nr tel. 784-111-078 Towarzyskie FAJNA Ewa, 571384625. PAULA K-lin tel. 731589473 Strefa Biznesu r * czytaj SD Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 WYDARZENIA 21 KSIĄŻKA Niekończące się końce świata Zatrwożeni zbliżającą się klimatyczną katastrofą powinni zajrzeć do „Końców świata" Petera Brannena. Przekonają się, że Ziemia wymierała już tyle razy, że nie warto się martwić o kolejny. Być może trochę odetchną od swej nieustannej troski. Nawet podtytuł tej książki jest znaczący: „Niezwykła opowieść 0 tym, jak wymierała nasza planeta". Tak jakby Brannen, znany brytyjski dziennikarz naukowy, chciał nam powiedzieć: „wasze lęki na nic się zdadzą. Ziemia sama załatwia swoje problemy". Ludzkości, zrób coś! Pośród niezliczonych katastrof, które miały do tej pory unicestwić naszą planetę, Brannan opisuje przede wszystkim pięć największych masowych wymierań, do których doszło w ciągu milionów lat. Bada analogie pomiędzy zmianami klimatycznymi XXI w. a tymi, które doprowadziły do największych kataklizmów w dziejach świata. Analizuje możliwe scenariusze. Spotyka się z naukowcami - paleontologiami, geologami, paleoklimatologami - którzy nie tylko badają historię naszej planety, ale również przyglądają się jej obecnej kondycji. Brannan dodaje, że można z tego wyciągnąć dwa wnioski: pierwszy, że tak naprawdę niewiele trzeba, aby Ziemia przestała istnieć. Oraz drugi, że nie warto się wtrącać, bo i tak nic na to nie poradzimy. Choćbyśmy zakazali węgla, ropy, gazu, przestali jeść mięso, odziali się w słomiane maty itd., to i tak nie ma to żadnego znaczenia. Losy świata i tak potoczą się swoim torem. 1 będą się toczyć jeszcze długo po tym, jak wymrze ostatni ekofana-tyk. Oczywiście, jak przystało na postępowego dziennikarza, Brannen okrasza swoją książkę mnóstwem modnych haseł: o szkodliwości węgla, plastiku, ropy, konsumpcji i wszystkich innych demonów liberalnego świata, Na str. 338 poświęca nawet trochę miejsca niepozornemu stworzeniu, które nazywa się kryl, konkretnie kryl arktyczny. Kryl ginie, a jest przecież przysmakiem fok, pingwinów i wielorybów. W poszukiwaniu kryla Brannen zapewne nie wie, że w Polsce, średniej wielkości państwie Europy Środkowej, istniał kiedyś plan, w którym kryl odgrywał bardzo znaczącą rolę - miał uratować rolnictwo, a co za tym idzie branżę spożywczą, od zapaści. Za tow. Edwarda Gierka plany przewidywały wysłanie na Antarktydę floty składającej się z 30 statków, która miała na początek przywieźć 50 tys. ton tego skorupiaka, oraz rozbudowę przemysłu spożywczego o nowe moce produkcyjne, służące specjalnie do przetwarzania organizmów morskich. Docelowo zakładano, że wraz z rybami będzie się ich poławiać w latach 90. ponad 900tys. ton rocznie. Ale smaku kryla, mimo daleko zaawansowanych przygotowań, obywatele PRL nie poznali. Komisja Planowania przy Radzie Ministrów musiała spojrzeć prawdzie w oczy i uznać, że „samodzielne zagospodarowanie zasobów kryla przekracza obecne możliwości materialne i finansowe gospodarki". Kiedyś kryl był, dziś go brak, co dowodzi, że natura rządzi się swoimi prawami. Nie zmienili tego komuniści, nie zmieni też Greenpeace. QED. Mariusz Grabowski Peter Brannen, „Końce świata. Niezwykła opowieść o tym, jak wymierała nasza planeta' wyd. Znak, Kraków 2022 WIEŚCI NIEZTEJ ZIEMI MAGDALENA LAMPARSKA Czeka na spotkanie Popularna aktorka jest żoną podróżnika Bartosza Osumka. W 2017 roku przyszedł na świat syn pary - Tymoteusz. Teraz Lamparska opublikowała na Instagramie fotografie, na których widać, że jest w ciąży. „To zawsze dla mnie ważny czas. Pełen cierpliwości, pokory, spokoju, oczekiwania... na nowe życie. »Stanbło-gosławiony« nie zawsze jest łaskawy, pod wieloma względami: fizycznym i emocjonalnym. Nie jesteśmy wstanie go zaplanować" - napisała. I podsumowała: „Czujemy się bardzo dobrze i tojestnajważniej-sze. Zdrowie nam dopisuje. W radości czekamy na spotkanie". KATARZYNA CICHOPEK Lubi kryształki Swarovskiego Nie od dziś wiadomo, że cele-brytkalubi się modnie ubrać. Kiedy ma się zaprezentować publicznie, jest gotowa zapłacić spore pieniądze za odpowiednią stylizację. Tak było niedawno podczas festiwalu w Opolu. „Super Express" wypatrzył, że Cichopek miała na stopach „kultowe klapki z ozdobną klamrą z kryształ-kówSwarovskięgo. To letnie obuwie domu mody Manolo Blahnika, projektanta wielu gwiazd, w tym też Carrie Brad-shaw z „Seksu w wielkim mieście". Tegorodzajuklapki kosztują aż do5 tys. zł. BARBARA KURDEJ-SZATAN Pokonała przeciwności Znana aktorka ma za sobą jedenaście lat wspólnego życia z mężem Rafałem. Ten czas znaczą kolejne wzloty i upadla. Kurdej-Szatan przyznała, że w ich związku bywały trudne chwile. Oboje z mężem chcieli je jednak zawsze pokonać. - Jeżeli ktoś chce coś naprawić, to się stara i naprawi. Dwie strony muszą chcieć. Jeżeli ktoś nie chce, to nie ma to sensu. My po prostu chcieliśmy o siebie walczyć. Wiedzieliśmy, że chcemy ze sobą być. Wiedzieliśmy, że bardzo się kochamy i mimo różnych przeciwności losu, które nas spotkały, pokonałi- Barbara Kurdej-Szatan ma za sobą jedenaście lat wspólnego życia z mężem i zna receptę na długi związek śmy je i jesteśmy bardzo szczęśliwi - wyznała aktorka w Płotku. MONIKA RICHARDSON Pyta jak żyć Celebrytka wybrała się w miniony weekend na rolki na warszawskie Bulwary Wiślane. Kiedy zmęczyła się, postanowiła coś przekąsić i czegoś się napić Zdecydowała się jednak tylko na napój. Wszystkiemu winneokazały się ceny. „Poprzestałam na piwie z sokiem, bo karkówka z grilla na papierowej tacce 37 złotych. Kiełbasa 35 zł. Jak żyć, panie premie rze?" - podpisała swoje zdjęcie na Instagramie. MAŁGORZATA ROZENEK-MAJDAN Cieszy się seksem Mały Henio jest oczkiem wgło-wie swych rodziców. Dlatego nie odstępują go oni nawet na krok - i mimo że chłopiec ma już dwa lata, nadal śpi z nimi w łóżku. „Super Express" zapytał zatem Rozenek-Majdan, jak radzi sobie wtej sytuacji zseksem.-Henrykznamiśpi, ale nie zastanawiałam się nigdy nad tym aspektem. Wiem jak szybko dzieci dorastają i jak bardzo na niego czekaliśmy. Cieszymy się z każdej spędzonej z nim chwili i nie ma ta-kiej możliwości, żebyśmy go z naszego łóżka na razie na tym etapie wyrzucali... Seksem można się cieszyć nie tylko w sypialni - wyznała celebrytka. RAFAŁ BRZOZOWSKI Przeszedł przez najgorsze Popularny piosenkarz rozstał się wzeszłym roku ze swą partnerką - modelką Anną Tarnowską. Poinformował o tym oficjalnym oświadczeniem w in-temecie. Teraz w rozmowie na kanale Iron Made przyznał, że w każdej relacji kluczowa jest dla niego całkowita akceptacja drugiej osoby z jej wszystkimi wadami i zaletami. - Ja przeszedłem już przez góry, doliny, przez wszystko, wszystko, co dobre i wszystko, co złe, a nawet najgorsze - powiedział. Zapytany, czy jest otwarty na nową miłość, stwierdził, że nie należy do osób, które są skłonne szybko zmieniać partnerki. MATEUSZ MORAWIECKI Jest dumnym ojcem Premier ma czwórkę dzieci. Ostatnio pochwalił się w inter-necie sukcesem jednego z nich. Jego córka Madzia wystąpiła w warszawskim Teatrze Roma wspektaldu „Station". „Ojcostwo to wspaniała sprawa. Zwłaszcza w takich momentach. Jestem dziś najszczęśliwszym i najbardziej dumnym z ojców" - napisał Morawiecki na Instagramie. Nazdjęciach z teatru widać jednak, że na co dzień oficjalny premier w sytuacjach prywatnych ceni sportowy szyk - do Romy założył jeansy oraz koszulkę polo" - opisuje Pomponik. HOROSKOP Wodnik (20.01-18.02) Horoskop dzienny mówi, że ktoś kilkoma zdaniami zainspiruje Cię do daleko idącej zmiany w Twoim życiu. Ryby (19.02-20.03) Obojętnością zareagujesz na to, co się będzie działo wokół Ciebie. Horoskop na dziś mówi, że taka reakcja zostanie źle odebrana... Baran (21.03-19.04) Spodziewaj się dobrych wieści związanych z Twoimi finansami. Horoskop dzienny na piątek mówi, że ucieszą one również Twoich bliskich. Byk (20.04-20.05) Horoskop dzienny wróży Ci dzień obfitujący w miłe niespodzianki oraz spotkania z ciekawymi osobami. Bliźnięta (21.05-21.06) Iście pokerową zagrywką zapracujesz na szacunek i uznanie wielu osób. Horoskop na dziś mówi, że niektórzy będą Cię naśladować. Rak (22.06-22.07) Horoskop dzienny na piątek wróży, że będzie sporo okazji, aby przekonać się, że nie zawsze jesteś osobą skorą do współpracy... Lew (23.07-22.08) Zaczyna się weekend, a Ty musisz stawić czoła dodatkowemu zadaniu. Horoskop dzienny widzi w tym źródło poczucia buntu i frustracji. Panna (23.08-22.09) Ktoś będzie Cię dzisiaj usilnie przekonywał do swojego pomysłu. Horoskop na dziś radzi zachować czujność. Waga (23.09 -22.10) Spodziewaj się po południu lub wieczorem wizyty rodziny lub znajomych. Horoskop dzienny na piątek radzi trochę się do niej przygotować. Skorpion (23.10 - 21.11) Horoskop dzienny zapowiada, że towarzyszyć Ci dzisiaj będą optymistyczny nastrój oraz ludzka życzliwość. Strzelec (22.11-21.12) Kilka osób przekona się, że raczej nie warto z Tobą zadzierać. Ale horoskop na dziś stanowczo radzi nie wykorzystywać swojej przewagi. Koziorożec (22.12 -19.01) Ktoś z grona bliskich znajomych może popaść w małe tarapaty. Horoskop dzienny zapowiada, że Twoja pomoc będzie chyba nieodzowna... www.gp24.pl |k24 ' Redaktor naczelny Przemysław Szy mańczy k. Z-cy red. nacz.: Marcin Stef anowski. Wojciech Frelichowski. Ynona Husaim-Sobecka. Prezes oddziału Piotr Grabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. Redakcja. SŁUPSK, ul. Henryka Pobożnego19,teL598488100, redakqa.gp24@polskapress.pl KOSZALIN, ul. Mickiewicza24, tel94347355Zredakqigk24@potekapress.pl. SZCZECIN, ul.Tkackal4,teŁ9148l3300.redafcqa^s24@połskapress.pi. Diuk Polska Press Oddział Poligrafia 75-846 Koszalin, Słowiańska 3a. POLSKA PRESS Wydawca Polska Press Sp.zo.o. ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel. 22 20144 00. fax: 22 2014410 Prezes zarządu Tomasz Przy bek Członek zarządu Dorota Kania Członek zarządu Małgorzata Skorwider Członek zarządu Miłosz Szulc www. www.gs24.pl ©©-umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodniezcennikiemzamieszaonymnastroniewww.gp24.pl/tresciiwzgodziezpostanowieniarni niniejszego regulaminu. ... % t. ł ■»V;. ' • Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński Dyrektor marketingu, Rzecznik prasowy Wojciech Paczyński wojciech.paczynski@polskapress.pl Dyrektor kolportażu Karol Wlazło AgencjaAIPkontakt@aip24.pl 22 • KRZYŻÓWKA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 zbiór przepisów dla kierowców dziedzina śmieszność -v ojciec Ikara r~ odmiana jabłoni owca grzywiasta "V fabryka płynnego tłuszczu roś-nięcie ciasta poręka na wekslu -V 8 miłośnik, wielbiciel eland lub gnu r~ bicz r~ wach-mistrz Kmicica r~ wyna- .9ro: dzeme r~ pracuje w fermie mlecznej powoź konny miara złota stolica Senegalu dobry... Szwejk u Jaroslava Haska dzień + noc zapora cięgi _ ł \ \ | \ \ i ł \ 1 l sala wykładowa —► 23 wybitny mówca - i drapieżna ryba, płaszczka - 24 partyjny przywódca —► 11 7 karciana czerwień anion lub kation - 16 dzieło pacy-karza - kilim ustawiane wzdłuż autostrady U rzeczywistość naczynie na płyny tnie kłody na deski - szerokie u kulturysty 9 naczynie na sałatkę - i l biblijny syn Adama i Ewy opry-szek, łotr mineralna lub ognista żona Abrahama polski port rybacki leśna droga Karol autor „Kapitału" przyrząd gimnastyczny album z seriami rodzaj rzeszota Danuta, śpiewała przebój „Gdzie ci mężczyźni" ciężka na ugorze - 1 pod kranem w kuchni i \ duży magazyn i \ 14 \ U l \ ł - małe dziecko - 15 kuzynka pszczoły porywisty wiatr łobuziak, gagatek sami wybrańcy - Irlandia dla Irlandki Odtwa- insekt - \ 1 cierpienie uszkodzenie ciała 25 rzacz mp3 r ł 18 ziemia uprawna częsc twarzy -* wodnista zupa - roślina jak kolor - i dawna złota moneta marka telewizorów stolica jak sos -* ł cytrynowa przyprawa zamykany bramą gliniany azbanek Woj-ciecn, kompozytor r i mgła bagienna płynny tłuszcz z ryb - \ \ 1 trunek z ryżu broda i wąsy i 1 i r 6 kąpielisko na Helu wędlina na kanapki cir Braciak pewność siebie dostarczany do sklepu arkana zawodu logika wypowiedzi część dworca kolejowego ujemne saldo na koncie - ł \ i K broń szermierza ł 1 1 U '■>/ " • ' ..... r 5 w wytwórca goudy kuchenne urządzenie zaleta, Pomiot koń do kłusowania przewodnik dla turysty osad w czajniku w ręku tefe-maniaka wydra morska U ł 19 1 ł mmm §§1 wiązka pszenicy - \ 1 1 i grube gałęzie drzewa - lek na chore gardło ciastko z piany płytki podłogowe r~ słowo ~v karma dla zwierząt imię Lipnickiej, piosenkarki - odzywka w brydżu filmowa rola Kirka Douglasa potul-ność, uległość silnik w autku następca rodu oficer marynarki wojennej tajniki i 1 - 13 żartobliwie: ziółko, ananas nadużywa aspiryny 2 drzewce na jachcie silny rumieniec - 1 17 i 1 wojskowy odwód dwukołowa taczka - 12 mechaniczny instrument - 1 ł U —¥■ matka Zeusa rzadki metal o symbolu Ru - 22 spód podobne do elips drapieżny ssak z tajgi pohukuje w lesie sło-mianka na ścianie dźwig w porcie U składnik wretrza - 21 1 Tori, amerykańska piosenkarka r~ likier kminkowy część spłaty pozyczki mało żyzne, wilgotne gleby U \ ł i. wolna część bomu —*■ 3 podlegał seniorowi, lennik - ukochany Psyche - 1 i powyże bioder stale się zmienia - 4 szlachecki najazd na dwór - 1 kozak czerwony -+• ażurowa ozdoba z nici r Bohdan, lotnik i pisarz 10 P%i aktor - część rajdu samochodowego - poboż-nisia PO. winie polski mikrobus grecki Mars - 20 złośliwe .przy-, krosci - 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 Litery z pól ponumerowanych od 1 do 25 utworzą rozwiązanie - myśl Józefa Bułatowicza. arruzso* onois sioaz awaois :aiNvzViMzoy Litery z pól ponumerowanych od 1 do 25 utworzą rozwiązanie - myśl Józefa Bułatowicza. arruzso* onois sioaz awaois :aiNvzViMzoy Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 SPORT • 23 Bayern usztywnia stanowisko w sprawie Lewandowskiego Jacek Kmiecik Monachium PIŁKA NOŻNA. FC Barcelona coraz bardziej zaniepokojona transakcją z Bayernem Monachium w sprawie wykupu Roberta Lewandowskiego. Mistrzowie Niemiec nie odpowiedzieli na pierwszą ofertę Katalończyków, a stanowisko władz monachijskiego klubu wciąż pozostaje niezmienne, jeśli chodzi o konieczność wypełnienia kontraktu obowiązującego do czerwca 2023 roku. Według źródeł bliskich Camp Nou Barcelona zaczyna czuć się trochę nieswojo w związku z pozyskaniem Lewandowskiego z powodu niechęci Bayemu do wypuszczenia swojego snajpera wyborowego. Kapitan reprezentacji Polski dał jasno do zrozumienia, że desperacko chce opuścić Al-lianz Arenę i nie chce ponownie grać dla klubu. Bayern jednak nadal upiera się, że „Lewy" zostanie w Monachium i dopilnuje ostatniego roku swojego kontraktu, pomimo publicznych oświadczeń Polaka i chęci sprowadzenia go przez Barcę. Były prezydent Bayemu, Uli Hoeness, powiedział, że uważa, iż Lewandowski będzie zmuszony zaakceptować fakt, że musi zostać. - Dołączyłem do stanowiska FC Bayern, to znaczy do skorzystania z prawa do realizacji umowy, jeśli nie zostanie znaleziona alternatywa - powiedział Hoeness. - Zakładam, że Robert w końcu to zaakceptuje. Dawnemu szefowi wtóruje dyrektor wykonawczy „Die Ro-ten", Hasan Salihamidzić, który stwierdził w rozmowie ze „Sport Bildem", że oczekuje, iż Szefowie Bayernu nadal zapewniają, że Lewandowski wypełni kontrakt w Monachium do końca Lewandowski stawi się na pierwszym treningu mistrzów Niemiec po wakacyjnej przerwie -12 lipca. Również prezes Bayemu 01iver Kahn zapewnia, że dopil-nuje, aby „Lewy" wypełnił kontrakt z monachijskim klubem. - Robert ocenia możliwości Barcelony i innych. Ale warto pamiętać, że makontrakt z Bayemem i, co jest bardzo ważne, nie martwimy się. Wszystko to sprawia, że Barca czuje się nieswojo, według „Relevo", szczególnie dlatego, że Bayem pozyskał teraz z Liverpoolu za 40 min euro Se-negalczyka Sadio Mane, ale wciąż odmawia odejścia Lewandowskiemu. Bawarscy giganci nawet nie zareagowali na początkową ofertę Barcelony za 33-latka i nie jest jasne, co zrobią, jeśli Katalończycy złożą kolejną ofertę. W tej chwili sprawy nie wyglądają „korzystnie", ale zostało jeszcze sporo czasu i nadzieja, że Barcelona i Lewandowski zdołają znaleźć wyjście z obecnego impasu. Niezależnie od tego, czy Lewandowski opuści klub, czy nie, może to stanowić ważny precedens dla Bayemu. Pozwolenie mu na odejście byłoby chęcią wysłuchania swoich piłkarzy, ale też byćmoże słabością z ich strony, że odejściem z klubu można manewrować. Alternatywnie utrzymanie „Le- wego" pokazałoby siłę, ale także sztywność, która może sprawić, że inni niechętnie zaangażują się w klub na dłuższą metę. Wydaje się jednak, że Bayem Monachium jest pogodzony z odejściem Lewandowskiego, bowiem klub ogłosił pozyskanie Sadio Mane z Liverpo-olu, który ma zostać następcą Polaka. Senegalczyk podpisał 3-letni kontrakt z mistrzami Niemiec. Mane we wtorek przeszedł testy medyczne, a w środę został zaprezentowany jako nowy zawodnik mistrzów Niemiec. 30-letni zawodnik, który najlepiej czuje się jako leWoskrzy-dłowy lub środkowy napastnik, podpisał kontrakt do 30 czerwca2025 roku. Ostatecznie monachijczycy zapłacili za niego zaledwie 32 min euro plus 7 min euro bonusów. Można uznać to za promocyjną cenę, gdyż rynkowa wartość Mane jest ponaddwukrotnie wyższa (dokładnie 70 min wg Transfermarkt). - Jestem naprawdę szczęśliwy, że w końcu jestem w Ba-yemie. Dużo rozmawialiśmy i od samego początku czułem ogromne zainteresowanie ze strony tego wielkiego klubu, więc dla mnie nie było żadnych wątpliwości. To odpowiedni czas na takie wyzwanie. Chcę wiele osiągnąć w tym klubie, także w europejskich pucharach. Podczas mojego pobytu w Salzburgu oglądałem wiele meczów Bayemu - naprawdę lubię ten klub! - powiedział Mane cytowany przez oficjalną stronę Bayemu. Mane bronił barw The Reds przez ostatnie 6 lat. W tym czasie zdobył mistrzostwo Anglii, Puchar Anglii, Puchar Ligi Angielskiej oraz triumfował w Lidze Mistrzów i Klubowych Mistrzostwach Świata. ©® Transfery. Gdzie zagra Grzegorz Krychowiak? Możliwe trzy kierunki Sportowy24.pl redakcja@polskapress.pl Grzegorz Krychowiak formalnie pozostaje zawodnikiem FK Krasnodar, jednak nie powinien mieć problemów ze zmianą otoczenia. Interesują się nim kluby ze Szwecji Turcji oraz Niemiec Po zbrodniczej napaści wojsk Władimira Putina na Ukrainę Grzegorz Krychowiak podjął decyzję o opuszczeniu Rosji. Niemal natychmiast po tym, jak UEFA postanowiła otworzyć okno transferowe dla zawodników z tych lig, 32-latek wylądował w Grecji. Na 3-mie-sięcznym wypożyczeniu w AEK Ateny rozegrał osiem spotkań. Strzelił w nich dwa gole i zanotował dwie asysty. Polak miał też pomóc AEK w zajęciu miejsca na podium, ale zakończyło się na piątym miejscu, co oznaczało, że zespół nie zakwalifikował się do europejskich pucharów. Umowa Krychowiaka z Kra-snodarem obowiązuje jeszcze przez dwa lata, ale Polak może skorzystać ze speq'alnej furtki. We wtorek FIFA ogłosiła, że zagraniczni piłkarze związani kontraktem z rosyjskimi klubami mogą zawieszać swoje umowy do końca czerwca 2023 roku. Wszystko wskazuje jednak na to, że reprezentant Polski będzie dążył do definitywnego rozstania. Chętnych na usługi Krychowiaka nie brakuje. Jednym z możliwych kierunków jest Turq'a. Polak miał zostać zaoferowany Galatasaray. 22-krotny mistrz kraju w zeszłym sezonie zajął odległą, trzynastą pozycję, a drużynę czeka przebudowa. W pierwszej kolejności klub ze Stambułu musi jednak znaleźć trenera. Dopiero następca Hiszpana Domeneca Torrenta miałby ocenić przydatność „Krychy". Były zawodnik Se-villi FC i Paris Saint-Germain musiałby się też liczyć z obniżką wynagrodzenia, bowiem w Galatasaray nie ma szans na kontrakt na poziomie 3,5 miliona euro. ©® m Jednym z klubów, w którym być może zagra Grzegorz Krychowiak, jest turecki Galatasaray Stambuł Media stworzyły listę sportowców, którzy poparli agresję na Ukrainę Sportowy24.pl redakcja@polskapress.pl UKRAINA. Ukraińskie media stworzyły listę sportowców, którzy poparli agresję Rosji na Ukrainę. Kto się na niej znalazł? Sprawarosyjskiejbrutalnej agresji na Ukrainę podzieliła między innymi świat sportowy w Rosji. Choć niektórzy otwarcie wyrazili sprzeciw wobec agresji, to wielu albo milczy, albo wręcz wsparło inwazję zarządzoną przez Władimira Putina. Ukraińskie media opublikowały tzw. listę hańby. Rosyjscy sportowcy zostali podzieleni na trzy grupy: pierwsza nie popiera agresji wojskowej i zbrodni na ludności cywilnej popełnionych przez armię rosyjską, ale boi się wyrazić swoją opinię, dmga udaje, że nie łączy sportu z polityką i uczy się żyć w nowych realiach bez żadnych międzynarodowych zawodów, i trzecia, którzy promują politykę Władimira Putina, a ponadto składają oświadczenia popierające władze, biorąc udział w pu- blicznych wydarzeniach mających na celu usprawiedliwienie agresji na Ukrainę. „Ich nazwiska muszą być znane. Nie tylko dla historii - w przyszłości wsparcie i propaganda terrorystycznego reżimu Putina powinny stać się podstawą do ich bezterminowego zawieszenia w światowym sporcie w jakimkolwiek charakterze" - można przeczytać na stronie ua.tribuna.com. Ukraińscy dziennikarze nie stworzyli tej listy bez uzasadnienia, bo przy każdym nazwisku pojawia się wyjaśnienie, dlaczego dana osoba się tam znalazła, a także dowód w postaci zdjęcia lub linku do artykułu. Na liście są m. in.: Jewhen Pliuszczenko (dwukrotny mistrz olimpijski w łyżwiarstwie figurowym, trener), który publicznie poparł atak na Ukrainę, uczestniczył w masowych wydarzeniach mających na celu usprawiedliwienie rosyjskiej agresji wojskowej na Ukrainę; Nikołaj Wałujew (były zawodowy mistrz świata w boksie, deputowany Dumy Pań- stwowej Federacji Rosyjskiej), który publicznie poparł atak na Ukrainę i poparł naruszenie integralności terytorialnej Ukrainy; Ołeksandr Szlemienko (zawodnik MMA) - publicznie poparł atak na Ukrainę; Ołeksandr Nogi (mistrz olimpijski w narciarstwie) - publicznie poparł atak na Ukrainę, uczestniczył w masowych wydarzeniach mających na celu usprawiedliwienie rosyjskiej agresji na Ukrainę; Jewhen Ryłow (dwukrotny mistrz olimpijski w pływaniu) - publicznie poparł atak na Ukrainę, uczestniczył w masowych wydarzeniach mających na celu usprawiedliwienie rosyjskiej agresji wojskowej na Ukrainę; Dmitrij Tarasów (piłkarz, były reprezentant Rosji) - publicznie poparł atak na Ukrainę; Ołeksandr Karelin (trzykrotny mistrz olimpijski w zapasach) - publicznie poparł atak na Ukrainę. Ukraińscy dziennikarze zaznaczają jednak, że na pewno lista nie jest jeszcze kompletna i będzie stale aktualizowana. 24 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 PIŁKA NOŻNA LEKKOATLETYKA SPORT www.sportowy24.pl Paweł Kryszałowicz nie jest już prezesem Gryfa Słupsk. Podczas środowego zebrania członków stowarzyszenia Gryf Słupsk zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią zrezygnował Paweł Kryszałowicz. Były 33-krotny reprezentant Polski szefował Gryfowi Słupsk (w różnych formach prawnych) przez 15 lat. Prowadzone są rozmowy na temat połączenia Gryfa oraz Klubu Sportowego Gryf. Kolejne zebranie 4 lipca, (sten) Bieg w Sławnie. W sobotę (25 czerwca) w Sławnie odbędzie się XVIII Bieg Dwunastu Mostów. Dystans 5 kilometrów. Start o godz. 10 z Centrum Promocji Rzeki Wieprzy w Pomiłowie. Meta obok stadionu w Sławnie. Startowe 20 zł. O godz. 11 biegać będą dzieci i młodzież (bez wpisowego). Biuro czynne będzie w dniu zawodów od godz. 7 w hali Ośrodka Sportu i Rekreacji przy placu Sportowym w Sławnie, (fen) Start Miastko nie zagra w IV lidze. W Bytowie lepszy był Bałtyk Gdynia Jarosław Stencel jaroslaw.stencel@polskapress.pl PIŁKA NOŻNA. Start Miastko przegrał z Powiślem Dzierzgoń (U grupa klasy okręgowej) 3:4 (0*3) w półfinało-wym meczu barażowym o wejście do IV HgL START MIASTKO-POWIŚLE DZIERZGOŃ 3:4 (0-3) Bramki: 0:1 Dawid Tramowski (4), 0:2 Patryk Lewandowski (8-kamy), 03 Dawid Tramowski (11), 0:4 Damian Orłowski (10), 1:4 Piotr Trzeciń-ski (83), 2:4 Przemysław Spalik (84), 3:4 Bartłomiej Borowicz (88) Start: Dobrowolski - Górko, Czerwiński (65 Smaha). Szuta, Borowicz, S.Wiśniewski, Gu-zowski. Żukowski (55 Szwajczewski), Biyndal, Trzciński, Spalik. Spotkanie rozpoczęło się fatalnie dla zespołu z Miastka. Już po zaledwie u. minutach goście prowadzili 3:0. Rozpoczął najlepszy strzelec gości Dawid Tramowski. Potem z karnego po faulu na nim gola zdobył Patryk Lewandowski, a chwilę później Tramowski zbiegł do środka i pięknym strzałem z dystansu zdobył swojego drugiego gola. Goście kontrolowali mecz, a w 70. minucie Damian Orłowski umieścił piłkę w okienku miasteckiej bramki. Wydawało się, że już nic nie może się złego przytrafić zespołowi gości. Miastko-wianie jednak obudzili się w samej końcówce spotkania i zaczęli seryjnie trafiać. Rozpoczął Piotr Trzeciński, a za moment kolejną bramkę zdobył Przemysław Spalik. Trybuny eksplodowały, gdy w 88. minucie kontaktowego gola zdobył grający trener Bartłomiej Boro- wicz. Do końca pod bramką gości było bardzo gorąco. Wyrównać się już niestety nie udało (szczęścia zabrakło choćby rezerwowemu Bartłomiejowi Szwajczewskiemu), aby doprowadzić do dogrywki, ale chwała zespołowi z Miastka, że się nie poddał i grał do końca. W innym meczu Bałtyk II Gdynia przegrał z Orlętami Reda 0:1 (0:1). Bramkę na wagę finału zdobył głową po rzucie rożnym w 40. minucie Krzysztof Idzi. Finał zostanie rozegrany w niedzielę o godz. 17 w Redzie. Orlęta podejmować będą Powiśle. W spotkaniu finałowym Regionalnego Pucharu Polski rozegranym w Bytowie Jaguar Gdańsk (IV liga) przegrał po dogrywce z trzecioligowym Bałtykiem Gdynia 3:4 (3:3,0:2). MATERIAŁ INFORMACYJNY POLSKIEGO ZWIĄZKU PIŁKI SIATKOWEJ Reprezentacja Polski siatkarzy wraca do Gdańska Reprezentacja Polski siatkarzy wraca do Gdańska i do hali, w której po raz pierwszy stanęła na podium Ligi Światowej. Rozegra w niej ostatni turniej Siatkarskiej Ligi Narodów 2022. 24 lata temu Polska po raz pierwszy wystąpiła w rozgrywkach Ligi Światowej. Choć praktycznie od początku cieszyły się one w naszym kraju ogromnym zainteresowaniem, na pierwszy sukces sportowy trzeba było czekać aż 13 lat. W 2011 roku finałowy turniej rozgrywany był w gdańskiej ERGO Arenie, nowoczesnej hali oddanej do użytku ledwie rok wcześniej. Prowadzona przez Andreę Anastasiego reprezentacja zdobyła brązowy medal, pokonując w decydującym spotkaniu Argentynę 3:0. Najlepiej punktującym zawodnikiem imprezy został Bartosz Kurek, którego prawdopodobnie i teraz zobaczymy w Gdańsku. W sumie w Lidze Światowej Polacy rozegrali w Ergo Arenie 14 meczów, odnosząc osiem zwycięstw. W 2018 roku światowa federacja powołała do życia nowe rozgrywki: VNL - Siatkarską Ligę Narodów. Dotychczas odbyły się trzy edycje, bowiem w dwa lata temu impreza została odwołana z powodu pandemii. Polska zaczęła występy od zajęcia piątego miejsca, w kolejnym roku była trzecia, a w poprzednim sezonie dotarła do finału, w którym przegrała z Brazylią. W tym sezonie turniej finałowy zostanie rozegrany w Bolonii, a droga do niego wiedzie przez ERGO Arenę, halę szczęśliwą dla Biało-Czerwonych. Oprócz podium w Lidze Światowej, nasza reprezentacja wywalczyła w niej kwalifikację do igrzysk olimpijskich w Tokio, pokonując Francję -późniejszego złotego medalistę oraz zawsze niewygodną dla Polaków Słowenię. Awans do fazy finałowej VNL zapewni sobie osiem najlepszych drużyn. FOT. M.NICGORSKI. UM GDAŃSK ERGO Arena stała się halą mocno związaną z polską siatkówką. Rozegrano w niej polską cześć mistrzostw Europy w 2013 roku, organizowanych razem z Danią, a także mistrzostwa kontynentu w roku 2017. W hali na Placu Dwóch Miast swoje mecze ligowe rozgrywa drużyna Trefla Gdańsk. W zakończonym niedawno sezonie zanotowano w niej drugą frekwencję w PlusLidze (średnio 3284), a cztery z pięciu spotkań z największą liczbą kibiców na trybunach odbyły się właśnie w ERGO Arenie. Od 5 do 10 lipca w Gdańsku będzie można oglądać mecze z udziałem ośmiu reprezentacji, w tym oczywiście polskiej. Obok podopiecznych Nikoli Grbicia wystąpią: Bułgaria, Holandia, Iran, Serbia, Słowenia, Włochy i Chiny. Biało-Czerwoni zmierzą się kolejno z Iranem (5. lipca), Chinami (7. lipca), Holandią (9. lipca) i Słowenią (10. lipca). Wszystkie mecze Polaków rozpoczynają się o godzinie 20; bilety na turniej można kupić za pośrednictwem portalu ebilet.pl. Partnerem przy organizacji turnieju Ligi Narodów 2022 jest Ministerstwo Sportu i Turystyki. Maria Baranowski mistrzynią Polski, a Jakub Kozłowski zdobył brąz Krysztof Niekrasz krzysztof.niekrasz@polskapress.pl STRZELECTWO. Kolejne sukcesy medalowe zanotowali lęborczanie z klubu strzeleckiego Lider Amicus w mistrzostwach Polski juniorów w Bydgoszczy. Maria Baranowski zdobyła złoto, a Jakub Kozłowski cieszył się z brązu. Trenerem medalistów jest Robert Biczkow-ski. Gratulujemy! Na obiektach Zawiszy odbyły się strzeleckie mistrzostwa Polski juniorów. Równocześnie też przeprowadzone zostały młodzieżowe mistrzostwa kraju. W bydgoskich rywalizacjach uczestniczyli przedstawiciele Lęborka, których macierzystym klubem jest Lider Amicus. Bardzo dobrze spisała się juniorka Maria Baranowski, która w konkurencji karabin sportowy 60 strzałów leżąc wywalczyła złoty medal. Lębor-czanka uzyskała 617 punktów. Drugie miejsce zajęła Magdalena Malotka-Trzebiatowska (Dziesiątka Kartuzy) - 616,1 pkt. Trzecią lokatę wywalczyła Agnieszka Smeja (Zawisza Bydgoszcz) - 614,6 pkt. Medalowym tropem M. Baranowski podążył jej klubowy kolega Jakub Kozłowski, który wprawdzie nie zdobył złota, ani srebra, ale usatysfakcjonowany był z brązu w karabinie dowolnym strzelanie z trzech postaw. Jego wynik w eliminacjach to 572 pkt. W finale zdobył 393 pkt. Do rywalizacji o złoty krążek zabrakło lęborskiemu strzelcowi 0,2 pkt. Konkurencję wygrał Maciej Ogórek (Śląsk Wrocław) przed Marcinem Chojnowskim (Kaliber Białystok). Tegoroczni medaliści mistrzostw Polski juniorów otrzymali „Trzecie Kółka Olimpijskie", które nadaje Polski Komitet Olimpijski. W pozostałych konkurencjach lęborczanie uzyskali następujące wyniki: M. Baranowski - szósta w karabinie dowolnym 3 x 20 strzałów (574 pkt) i dwudziesta trzecia karabinie pneumatycznym (602,9 pkt); J. Kozłowski - ws«" micKi Medalistki mistrzostw Polski juniorek w konkurencji karabin sportowy 60 strzałów leżąc. Od lewej: Magdalena Malotka-Trzebiatowska, Maria Baranowski, Agnieszka Smeja czwarty w karabinie pneumatycznym (609,9pkt) i dziewiąty w karabinie dowolnym 60 strzałów leżąc (607,7 pkt); M. Baranowski i J. Kozłowski -dziewiąte miejsce w karabinie pneumatycznym MIX. - To trzeci z rzędu złoty medal zdobyty przez Marysię Baranowski podczas mistrzostw Polski w tej konkurencji. Wcześniej dwukrotnie wygrywała mistrzostwa Polski juniorek młodszych. Ponadto w ubiegłym roku dołożyła jeszcze srebrny medal wśród seniorek. Moja podopieczna weźmie udział w zgrupowaniu junior-skim kadry narodowej w Starachowicach, po którym zawodnicy i zawodniczki otrzymają powołania na wrześniowe mistrzostwa Europy we Wrocławiu. Liczę na uczestnictwo mojej wychowanki w tej europejskiej imprezie - oznajmił Robert Biczkowski, lęborski szkoleniowiec Lidera Amicusa. W młodzieżowych mistrzostwach Polski klub Lider Ami- Brązowy medalista mistrzostw Polski Jakub Kozłowski z Lęborka cus w konkurencjach pistoletowych reprezentowała Alicja Rzepka. Lęborska strzelczyni dwukrotnie meldowała się w finałach, zajmując szóste miejsce w pistolecie pneumatycznym (534 pkt) i była siódma w pistolecie sportowym (527 pkt). ©® PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 Dorota Kania, redaktor naczelna Polska Press NIEBEZPIECZNA WIEDZA Marcin Kędryna, z-ca red. nacz. „Gazety Lubuskiej' WIEPRZOWINA D ok szkolny2021/2022 nieoczekiwanie kończy się bardzo mocnym akordem i to za sprawą kilku posłów opozycji. Po raz kolejny obu-rzył ich nowy przedmiot, który pojawi się w szkołach ponadpodstawowych jesienią tego roku. A raczej właśnie opiniowany przez naukowców podręcznik do jego nauki (o takiej samej nazwie jak nowy kierunek kształcenia), czyli „Historia i Teraźniejszość" autorstwa profesora Wojciecha Roszkowskiego, znakomitego i uznanego naukowca. Rzecznik Platformy Obywatelskiej poseł Jan Grabiec stwierdził w mediach społecznościowych: „Pedofilska pornografia w podręczniku promowanym przez ministra Czarnka. Tak wygląda dewiacja władzy." Asumptem do takich przemyśleń pana posła był artykuł w „Rzeczpospolitej", w którym autorzy cytują zawarte w podręczniku słowa wpływowego, czołowego niemieckiego polityka Daniela Cohn-Bendita, europo-sła Niemiec i Francji (w różnych okresach), który fascynował się dziecięcą seksualnością, co zresztą opisał w swojej autobiografii. I właśnie zacytowanie w podręczniku słów eurodeputowanego wywołało oburzenie Jana Grabca, który zapewne nie doczytał, że chodzi o cytat jednego z przywódców ruchu studenckiego 1968 i właśnie w tym właśnie kontekście pojawia się jego charakterystyka. Na marginesie warto przypomnieć, że po nagłośnieniu „eksperymentów" nad seksualnością dzieci Daniela Cohn-Bendita nie spotkał żaden ostracyzm, wręcz przeciwnie. Wystarczy przypomnieć, że tygodnik „Newsweek" nazwał go „charyzmatycznym liderem Zielonych w Parlamencie Europejskim", zaś Adam Michnik i „Gazeta Wyborcza" przedstawia go jako autorytet. Dlaczego zwykły podręcznik budzi takie emocje, a zawarte w nim informacje są zmanipulowane przez niektórych dziennikarzy i polityków? Dlaczego ogólnodostępna wiedza staje się tak bardzo niebezpieczna? Czy dlatego, że młodzi ludzie dowiedzą się w szkole o historii najnowszej, bez jej zakłąmywania i skrzywienia? Przez całe lata nauka o czasach współczesnych była rugowana ze szkół, a gdy została przywrócona, pojawiła się totalna krytyka ze strony lewicowo-liberalnych środowisk. I tak jest także teraz, gdy za trzy miesiące zostanie wprowadzony przedmiot dotyczący przeszłości i czasów obecnych. Już same zapowiedzi wdrożenia Historii i teraźniejszości spowodowały, że do ministerstwa kierowanego przez profesora Przemysława Czarnka przybył partyjny aktyw Platformy Obywatelskiej w składzie: Kinga Gajewska, Katarzyna Lubnauer i Krystyna Szumilas. Po tej wizycie posłanki oznajmiły, że „ten przedmiot ma być indoktrynacją młodzieży", jednak dowodów na to nie przedstawiły, poza podaniem nazwisk naukowców, którzy weszli w skład zespołu opiniującego, co nie jest żadnym dowodem. HiT nie podoba się także lewicy, której parlamentarzyści oburzają się faktami przytaczanymi w podręczniku. To oburzenie unosi się w oparach absurdu, ponieważ to właśnie lewica nie miała nic przeciwko obecności seksedukatorów i to w szkołach podstawowych. Trwa burza wokół nowego przedmiotu, która spowoduje - jak to zwykle bywa - większe zainteresowanie, a niewykluczone, że młodzież bardzo wnikliwie przeczyta dedykowany do niego podręcznik. A w praktyce to oznacza jedno - murowany sukces, za którym będzie stała opozycja. am kolegę z harcerstwa. Mieszka w Exeter. To za morzem. Raczej kanałem. Choć wszystko zależy od tego, z której strony spojrzeć. Otóż mój kolega z Exeter ma znajomego, rzetelnego ponoć muzułmanina, który, gdy uważa, że czegoś nie powinien robić, mówi, że prędzej niż to zrobi, zje boczek. A jak wiadomo, boczku nigdy nie zje. Ja tam mięsa raczej nie jem. Ale nie z powodów religijnych. Historia wyglądała tak, że pracowałem w redakcji pewnego miesięcznika z dwiema dziewczynami, które dostały modnego wtedy w pewnych kręgach szmergla na temat kuchni, gotowania, urządzeń kuchennych, spożywczych półproduktów, przypraw i tego wszystkiego, czego nie wymieniam, a co z jedzeniem jest związane. Szmergiel ten ich objawiał się w sposób taki, że w kółko o tym wszystkim rozmawiały z zaangażowaniem podobnym, jakie chłopcy czują do futbolu, żużla czy - niektórzy - szkodliwości szczepień. Pewnego dnia zaczęły obmawiać pana, który hoduje gdzieś, chyba pod Wrocławiem, krowy. Na mięso. I, że przy jego wołowinie, ta z Kobe się chowa. Pan te krowy przytula, masuje, piosenki im śpiewa, i przez to tych krów szczęście, ich mięso jest wyśmienite. Czyli, że chłop wchodzi ze swoimi krowami w relacje emocjonalne, a potem szlachtuje. Dotarło do mnie, że to zupełnie jakbym koty własne zjadł i konstatacja ta zrobiła na mnie większe wrażenie, niż obserwowanie przemysłowego uboju świń. Ćwierć wieku temu, po doświadczeniu w rzeźni, rzuciłem mięso na jakieś dwa tygodnie. Teraz mięsa unikam z dziesięć lat. Jakoś sobie z tym radzę. Być może dlatego, że nie podchodzę do tej sprawy dogmatycznie. Do legendy przeszła rozmowa, którą prowadziłem z fotografem Hrechorowiczem. Ja: Nie jem mięsa. On: Jesteś wegetarianinem. Ja: Nie, nie jestem. Nie jem mięsa. On: Czyli jesteś wegetarianinem. Ja: Nie jestem. Po prostu nie jem mięsa. On: Jesteś wegetarianinem. I tak przez dobre piętnaście minut. Głowy sobie nie dam uciąć, ale wydaje się mi, że dialog ten mógł mieć miejsce podczas pierw- szej zagranicznej wizyty prezydenta Dudy. Wizyty w Tallinnie. W rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. W Estonii. Zamiast tradycyjnego Berlina z Paryżem czy Brukseli. Parę lat później, na jakiejś idiotycznej imprezie w Centrum Olimpijskim, fotoreporter z Wyborczej przypomniał mi tę wizytę. Wciąż nie mógł zrozumieć, jakto się stało, że do większości komentatorów polityki zagranicznej nie dotarło, jak ważna to była manifestacja. Nowy polski prezydent nie leci się zameldować w tzw. starej Europie, tylko wybiera mały kraj, z którym łączą nas doświadczenia, historia. Jeżeli miałbym się zakładać, co za dekady będzie zapamiętane z tej prezydentury, postawiłbym, że nie będzie to poczucie humoru głowy Państwa. Że będzie to raczej odbudowanie związków pomiędzy krajami leżącymi między Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym. Związków, które istniały przez tysiąc lat. I nagle zaczęły znikać. Ważniejsze było, by autostradą dojechać do Lizbony, niż pociągiem na Słowację. Bezpośrednio, bo przez Czechy się dało. Pomysł Trójmorza, który w założeniach miał służyć budowie połączeń biznesowych, komunikacyjnych, energetycznych - tych słynnych in-terkonektorów, które dziś utrudniają Rosji gazowy szantaż, nabrał znaczenia politycznego. Dziś, głosu nas, sąsiadów Rosji się słucha. Nie tak, jak w 2014, kiedy zainteresowane biznesami z Moskwą kraje narzuciły Ukrainie porozumienia mińskie, później, nie przywiązując wagi, czy Rosja się z tych porozumień wywiązuje. Parę dni temu, na szczycie Trójmorza, w Rydze, z inicjatywy prezydenta Dudy, zmieniono niepisaną zasadę mówiącą, że członkiem może być tylko kraj unijny. Zmieniono, by do członkostwa zaprosić Ukrainę. Trójmorze rośnie w siłę. Jest poważnym partnerem dla Amerykanów. I to - jak widać - niezależnie od administracji. A jednocześnie wciąż można usłyszeć, że Polska nie prowadzi polityki wschodniej. Nasi zawodowi komentatorzy spraw zagranicznych mają z ocenianiem polskiej dyplomacji tak, jak tamten muzułmanin z Exeter z boczkiem. Przez usta im żadna pochwała nie przejdzie. 99 BYŁY ROSYJSKI SZACHISTA GARRY KASPAROW W WYWIADZIE DLA WLE PARISIEN" Emmanuel Macron się myli, trzeba upokorzyć Władimira Putina. Wojna nie może zakończyć się inaczej niż odzyskaniem przez Ukrainę skradzionych terytoriów Głos Dziennik Pomorza Dl II C Piątek, 24.06.2022 Y U LO FOTO komentarz tygodnia i: 20 CZERWCA 2022, NOWY JORK, USA, redaktor naczelny „Nowoj Gazety" Dmitrij Muratów sprzedał na aukcji za 103,5 miliona dolarów swój noblowski medal. Pieniądze trafią do ukraińskich dzieci. Szkoda, że porządnych Rosjan jest tak mało 20 CZERWCA 2022, RYGA, ŁOTWA Inicjatywa Trójmorza, liczące siedem lat dziecię Kolindy Grabar-Kitarović i Andrzeja Dudy, spotkało się na szczycie w stolicy Łotwy. Rozmawiano o tym, o czym rozmawia od końca lutego cała nasza część świata. Z inicjatywy polskiego prezydenta zrezygnowano z zasady, że członkami mogą być wyłącznie kraje UE i zaproszono Ukrainę 16 CZERWCA 2022, KIJÓW, UKRAINA, po kijowskiej wizycie przywódców Francji, Niemiec i Włoch przedstawiciele PO załamywali ręce nad nieobecnością tam Polski. Można było odnieść wrażenie, że zapomnieli, iż Polska w Kijowie była, jest i będzie 21 CZERWCA 2022, WARSZAWA, POLSKA, prezes Jarosław Kaczyński przestał być wicepremierem. Dla członków rządu brak Kaczyńskiego będzie optycznie zauważalny - skomentował zmianę w Radzie Ministrów Zbigniew Ziobro PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 - Statystyki dotyczące utonięć powinny przerażać każdego. Zwłaszcza że dotyczą one głównie ludzi młodych, w sile wieku. Niestety, tragicznych utonięć będzie więcej - ostrzega Jarosław Sroka, dyrektor biura Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Giżycku Anita Czupryn WODA TO STRASZLIWY ŻYWIOŁ. TRZEBA MIEĆ WOBEC NIEJ POKORĘ W trakcie ubiegłego weekendu w Polsce utonęło 21 osób. Przerażają Pana te liczby? Myślę, że każdego człowieka te statystyki powinny przerażać. Zwłaszcza że utonięcia dotyczą głównie ludzi mło- -dych, w sile wieku. Nie chcę sprawiać wrażenia człowieka dotkniętego znieczulicą, ale szczerze powiem, że tego można się było spodziewać. A moje wieloletnie doświadczenie podpowiada mi, że to nie koniec, że tych utonięć będzie więcej - 300, a może nawet i 400 w tym roku. A przecież wcale ich nie musi być! Ale się zdarzyły. 15-latek, który wskoczył do jeziora z pokładu roweru wodnego i już nie wypłynął. 20-latek, który zanurkował w zalewie inie wypłynął... Najgorsze, że tego rodzaju wypadki przerabiamy każdego roku. Za chwilę, jak zrobi się cieplej, dojdą nietrzeźwi, którzy po dwóch czy po czterech piwach ruszą do wody. Będą tragiczne skoki do glinianek, wypadnięcia z łódki. O tego rodzaju zdarzeniach będą donosić media. Oby się nie sprawdziło, ale... Nie jestem pesymistą, proszę mnie tak nie rozumieć. Tylko, że jestem realistą. Widzę i wyciągam wnioski - takie mamy społeczeństwo. Jakie? Wychowane na grach komputerowych, w których ma się po kilka żyć. Młodzi lu-' dzie, którzy dziś wchodzą w dorosłe życie, w podstawówkach słyszeli, że do wszystkiego mają prawo, za to niewiele się przejmują obowiązkami. Obawiam się, że takie przeświadczenie zaczyna pokutować, stąd i tragicznych utonięć będzie więcej . Niestety woda to straszliwy żywioł. Trzeba mieć do niej pokorę. Tymczasem ludziom wydaje się, że umieją pływać, czy to wpław, czy łódką, czy motorówką. Uważają, że znają przepisy, zasady, ale ten ostatni weekend pokazał coś innego. Nagłe skoki do wody - jak zrobił to wspomniany przeze mnie 15-letni chłopak - grożą szokiem termicznym. Czym on w zasadzie jest? Przy szoku termicznym następuje błyskawiczny skurcz naczyń. Przestaje funkcjonować układ krążenia, serce przestaje pracować, zatrzymuje się. I ciało idzie na dno. To jest szybka śmierć. Sam proces tonięcia jest wtedy, kiedy woda zalewa górne drogi oddechowe. A to jest już straszna śmierć. Szacujemy, że człowiek dusi się wodą od 4 do 5 minut. Jest jakiś wspólny mianownik, który się kryje za tymi tragediami? Tak. Mówiąc wprost, jest to głupota. Mogło tych wypadków nie być, gdyby...? Skupię się na tragedii, która wydarzyła się w ubiegłą sobotę na jeziorze Tałty. Ma Pan na myśli motorówkę, która zatonęła z siedmioma osobami na pokładzie; zginęła 8-letnia dziewczynka? Nie chcę ferować wyroków, tym zajmuje się policja, prokuratura, będą przesłuchania, zostaną powołani biegli. Ale z tego co wiem, łódka była 6-metrowa - takie łódki rejestrowane są na 5 osób, więc już tu, pod tym względem przepisy zostały złamane. Dalej: sternik, jak się okazało, nie miał uprawnień. Świadkowie mówią o potężnym silniku, 200 koni albo więcej, który dla takiej łódki był zbyt mocny. Czasami czarterownie kuszą potencjalnych klientów, przyklejając na klapę informacje o większej mocy silnika, niż jest w rzeczywistości. Nie wiem, czy tak było w tym przypadku, choć zdaję sobie sprawę, że niektórzy właściciele tak robią, żeby pozyskać klienta. Ludzie, którzy na Mazurach zajmują się turystyką i chcą na tym zarobić, bo z tego żyją, to chcą mieć jak najwięcej turystów. Ale nie wolno zapominać o przepisach! Na łódce może być określona liczba osób, łódka musi być zarejestrowana, po przeglądzie. Niestety, obserwujemy, że tych przepisów nikt nie egzekwuje. Jednym słowem, to martwe przepisy. Podobnie jest z paleniem papierosów w miejscach publicznych - palić nie wolno, ale ludzie palą. Czy widziała pani kiedykolwiek, żeby patrol policji albo straży miejskiej ukarał mandatem kogoś, kto pali papierosa na przystanku? W tym przypadku chodziło też o kapoki, które co prawda na pokładzie motorówki były, ale pasażerowie nie mieli ich na sobie. Zginęła 8-letnia dziewczynka, którą nurkowie znaleźli w kabinie zatopionej łodzL Jak to jest z tym przeby- JEŚLI. JEST FAJNA POGODA, TO NIE MA PRZECIiVIVSKAZAŃ, BY ZEJŚĆ POD POKŁAD. ALEJEŚLI PŁYNIEMY SZYBKO, CAŁA ZAŁOGA MELDUJE SIĘ NA POKŁADZIE waniem pod pokładem w trakcie rejsu? Zacznę od kamizelek. Kładziemy nacisk, powtarzamy: „wkładajcie kamizelki". Ale proszę sobie wyobrazić - płynie pani łódką, jest 30 stopni w cieniu, 40 stopni na wodzie, żar leje się z nieba, a sternik każe nałożyć pani kamizelkę. Po godzinie czy dwóch przeklnie pani takiego sternika; zero komfortu płynąć w takiej kamizelce, prawda? Ważny jest zdrowy rozsądek - kiedy taką kamizelkę nałożyć, a kiedy z niej zrezygnować. Są kamizelki ratunkowe i asekuracyjne. Asekuracyjne są dla tych, którzy potrafią pływać, ratunkowe dla tych, którzy pływać nie potrafią. W tym przypadku -gdyby osoby na łódce miały kamizelki, być może wszystko skończyłoby się inaczej. Gdy ciała są rozgrzane, ale woda ma dopiero kilkanaście stopni, nie jest przyjemnie pływać. Na dodatek wypadnięcie z łódki zawsze jest szokiem. Jeśli się jest wkamizelce, to ma się większy komfort, głowa jest nad wodą, można ocenić sytuację. Jeśli kamizelki nie ma - człowiek wpada do wody i nierzadko wpada równocześnie w panikę. Jest mu zimno, łapią go skurcze, a jeśli jeszcze nie umie pływać, jego szanse na wyjście z tego cało się zmniejszają. Druga sprawa -generalnie, jak się pływa motorówką czy jachtem, całą przyjemność sprawia nam przebywanie na pokładzie, na zewnątrz. Po to przyjeżdżamy na jeziora, żeby obserwować przyrodę, wodę, a nie siedzieć pod pokładem. No, ale kiedy pływa się kilka godzin, to czasem chce się przebrać, nasmarować kremem, zrobić kanapkę, czy skorzystać z toalety, więc na chwilę można pod pokład zejść. Jeśli jest fajna pogoda, silnik pracuje równo, nie ma fali, to nie ma też przeciwwskazań, aby zejść pod pokład, wypić piwo, pograć w karty, zjeść coś. Ale jeśli decydujemy się płynąć szybko, to cała załoga melduje się na pokładzie. Czy można wypożyczyć łódkę, nie mając uprawnień? Ludzie, którzy przyjeżdżają wypoczywać na Mazury i chcą żelować, muszą mieć skończony kurs żeglarza, aby umieć poprowadzić żaglówkę. Ci, którzy wypożyczają motorówkę, powinni mieć patent sternika motorowodnego. Ci, którzy ciągną narciarzy, powinni mieć licencję holowania narciarza. Inne uprawnienia wymagane są od tych, którzy prowadzą statki. Na wodzie są znaki, są boje; na wejściu i wyjściu z kanału też są znaki, które coś oznaczają. Na wodzie, podobnie jak na drodze, obowiązują przepisy, są zasady i należy ich przestrzegać. Należy wiedzieć, kto ma pierwszeństwo, kto ma komu Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 PULS - np N * 15, 1- • - v < *« 'W Jarosław Sroka: Słyszeliśmy, żeby nie wypływać daleko od brzegu na materacu, nie wbiegać do wody rozgrzanym, czy nie skakać w miejscach, których nie znamy... ustąpić. No, ale jak widać, bywa różnie. Wiele Pan widział i doświad-czyłna wodzie. Jest coś, co może Pana jeszcze zadziwić? Wciąż się coś takiego trafia. Teraz też bym nie przypuszczał, że może się zdarzyć coś takiego, co wydarzyło się na jeziorze Bełdany, również w ostatnią sobotę. Motorówka zderzyła się z żaglówką? Tak jest. Warunki niemal idealne, duże jezioro, pełne słońce, lekki wiaterek, no super, tylko odpoczywać, prawda? I raptem motorówka uderza w bok żaglówki, i to z wielką siłą. Jak to się mogło stać? Nie powinno się stać. Ale się stało. Sternik się zagapił? Pomylił manetkę, przód z tyłem? Nie wiadomo. Czytam, że coraz więcej ludzi wybiera odpoczynek nad jeziorami; przyczyniła się do tego pandemia. Rzeczywiście obserwuje Pan ten wzmożony nich turystów na Mazurach? A to oznacza, że i interwencji ratowników jest więcej? Podczas ostatnich dwóch sezonów, czyli w latach2020 i2021, kiedy trwała pandemia, nie było wielu wyjazdów za granicę, a jeśli, to były obostrzenia, testy, więc większość wybierała wypoczynek w kraju. Część wybrała urlop na Mazurach. W tym czasie Mazury przeżywały straszne oblężenie. W tym roku wydawało się, że tych turystów będzie mniej, bo ludzie wolą jeździć do Grecji czy Włoch. Ale Boże Ciało i związany z tym świętem długi weekend pokazał, że niekoniecznie. Mazury były pełne. Większość czarterów, pokoje w pensjonatach i hotelach -wszystko już jest posprzeda-wane na wakacje. Można się więc spodziewać, że i w tym roku będziemy mieli na jeziorach tłumy, a jak pogoda dopisze, to obłożenie będzie pełne. Mazury stały się modne. Podobno czasem na mazurskich wodach jednocześnie przebywa kilkadziesiąt tysięcy ludzi. To średniej wielkości miasto! Tak się dzieje. Proszę sobie wyobrazić - od Węgorzewa, poprzez Giżycko, Mikołajki, Ruciane, do Pisza - to spory kawał wody. W szczycie sezonu pływa tam 10 tysięcy jednostek. A na każdej po 6-8 osób. Jeśli to przemnożymy, to faktycznie daje to kilkadziesiąt tysięcy ludzi - jak w mazurskim miasteczku. Tylko, że wszyscy są na wodzie. A w takim miasteczku dzieje się wszystko: przydarzają się zawały, udary, skaleczenia, oparzenia, omdlenia, ugryzienia przez pszczołę, uderzenie bomem w głowę. Również pijaństwo i narkomania. Krótko mówiąc, na wodzie dzieje się wszystko to, co dzieje się w normalnym mieście. W ubiegłym roku od połowy czerwca do września nasze łodzie ratownicze i karetki odnotowały grubo ponad 600 interwencji. Poszkodowanych było 1200 osób. O czym bezwzględnie należy pamiętać, jadąc nad wodę? Uśmiecham się, bo przecież doskonale wiemy, o czym należy pamiętać. Ale to jest tak, jak z akcją „Znicz" przed Wszystkimi Świętymi. Policjanci z prewencji przypominają, by nie wsiadać do samochodu pod wpływem alkoholu, żeby nie przekraczać prędkości, mieć zapięte pasy, włączone światła, być wypoczętym. I co mamy 2 czy 3 listopada? Rzecznik policji ogłasza: „Rekord zabitych. Rekord zatrzymanych na podwójnym gazie. Rekord kolizji". Czy ktoś tego słucha? Czyta o tym i bierze to pod uwagę? Ludzie bardzo nie lubią, kiedy coś się im radzi, coś zakazuje czy nakazuje. No, bo z jakiej racji ktoś miałby komuś mówić, co on powinien robić? Ale przecież są pewne zasady, których się uczy dzieci od małego i przypomina też dorosłym, jak się zachowywać nad wodą i w wodzie. Oczywiście i część ludzi się do tych zasad stosuje jak najbardziej. Nie wszyscy są totalnymi ignorantami. Wiemy, że do wody nie wchodzi się po posiłku, że trzeba odczekać, że nigdy nie wchodzi się po alkoholu. Słyszeliśmy, żeby nie wypływać daleko od brzegu na materacu, nie wbiegać do wody rozgrzanym, czy nie skakać w miejscach, których nie znamy. Dobrze jest umieć pływać... ... i wybierać strzeżone kąpieliska. To są ogólnie znane prawdy, mogę je powtarzać i powtarzać, tylko wciąż z ich przestrzeganiem jest inaczej. Proszę zwrócić uwagę, ludzie, którzy idą w góry i chcą zdobyć dajmy na to, Kasprowy Wierch, nie zdecydują się wypić trzech piw w Kuźnicach, bo wiedzą, że wówczas na ten szczyt zwyczajnie nie wejdą, prawda? Tymczasem na żaglówce puszczają wszelkie hamulce. Przecież pływanie nie wymaga wielkiego wysiłku fizycznego. Niektórym się więc wydaje, że ciągnąc te sznurki, mogą sobie popijać, bo w czym to przeszkadza? Takie wciąż jest myślenie części ludzi. To jak jest z tym alkoholem na łódce? Może być, czy nie może być? Może, dlaczego nie? Jak się jedzie samochodem, to też można kupić skrzynkę piwa i wieźć ją w bagażniku. A pasażerowie podczas podróży mogą to piwo pić. Ponieważ to kierowca ma być trzeźwy. Ale na wodzie jest inaczej - jeżeli większość załogi jest w stanie nietrzeźwym, a tylko sternik jest trzeźwy, a coś się wydarzy i trzeba będzie pomóc sternikowi, wyskoczyć na brzeg, złapać cumę, rzucić kotwicę, pomóc bosakiem w porcie - to może pojawić się poważny problem. Jakie Wędy powtarzają ludzie, którzy wypoczywają nad jeziorami i na jeziorach? Nie dokonam tu odkrycia: na plaży problemem jest wszechobecny alkohol i papierosy. To najbardziej razi w oczy. Jak się idzie po plaży, to wszędzie po wtykane są niedopałki, leżą puszki, leżą bu-tella porozrzucane, bo my Polacy po sobie nie sprzątamy. Pijemy i zostawiamy śmieci. Przecież ktoś po nas posprząta, bierze za to pieniądze - takie jest myślenie. Ale jeśli miałbym o coś apelować, to przede wszystkim o większą rozwagę i pokorę, o nieprzece-nianie swoich możliwości, a na wodzie o stosowanie zasady ograniczonego zaufania. To znaczy, że powinniśmy mieć ograniczone zaufanie do przepływających obok nas łódek czy innych sprzętów pływających? Dokładnie. Nigdy nie wiemy, co zrobi załoga płynąca obok nas. Jeśli płynę prawym halsem i mam pierwszeństwo, to wcale nie znaczy, że łódka płynąca obok da mi drogę - może sternik chce coś sobie czy załodze udowodnić? Może jest nietrzeźwy i nie odpuści? Będzie szedł, bo mu się wydaje, że się zmieści przede mną? Jeśli widzę, że ktoś idzie na kolizję mimo że mam pierwszeństwo, to odpuszczam. Niech sobie płynie. Na morzu jest zasada, że większy zawsze ma pierwszeństwo. Na jeziorach, jeśli widzimy, że ktoś płynąc obok, zachowuje się nieodpowiedzialnie, nie ma sensu udowadniać, że prawo było po naszej stronie. Co z tego, że prawo będzie po naszej stronie, jeśli będziemy mieli zniszczoną łódkę, pasażerów w szpitalu i zepsute wakacje? Czasem lepiej, kiedy mądrzejszy ustąpi głupszemu. Jarosław Sroka Ratownik, żeglarz, dyrektor Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (MOPR) w Giżycku. 6 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 liii* Anna Clunes, ambasador Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w Polsce Zwycięstwo jest możliwe. Trzeba stanąć ramię w ramię przeciw Rosji Rozmowa z Anną Clunes, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce Przemysław Szymańczyk, Ynona Husaim-Sobecka Od pierwszych dni wojny Wielka Brytania wraz z USA i Polską nie miały wątpliwości, że Rosja jest agresorem. Natychmiast stanęły po stronie Ukrainy. Jakie są powody takiej reakcji Wielkiej Brytanii? Było kilka powodów takiego działania. Po pierwsze: w ubiegłym roku przyjęliśmy nowy dokument, który wyznacza naszą strategię bezpieczeństwa. Wyraźnie w nim zapisaliśmy, że Rosja jest największym zagrożeniem dla pokoju w Europie. Dobrze rozumiemy podejście Polaków, którzy powtarzają, że na takie zagrożenie trzeba się przygotować. Po drugie: jesteśmy partnerem Ukrainy od lat. Nasze wsparcie wojskowe zaczęło się kilka mie- sięcy po napaści Rosji na Ukrainę (aneksja Krymu) w 2015 roku. Od 7 lat intensywnie szkolimy ukraińskich żołnierzy, z czego skorzystało już ponad 22 tysiące wojskowych. Kiedy tylko USA poinformowało nas o planach dalszej inwazji Rosji na Ukrainę, byliśmy pewni, że zagrożenie nie minęło. I chcę to jasno powiedzieć: Mamy taką samą determinację i ambicje do zwalczania tego zagrożenia, jak Polska. Zachód, mimo wielu lat straszliwych doświadczeń, szczególnie krajów Europy Środkowo-Wschodniej, nie dostrzegał realnego zagrożenia ze strony Rosji. Zachodni politycy nie widzieli również imperialnych ambicji puti-nowskiej Rosji. Tymczasem brytyjska diagnoza Rosji była inna niż największych państw na kontynencie. Być może przełomem było morderstwo Aleksandra Litwi-nienki. Przypomnijmy, na terenie państwa NATO, były agent sowieckich służb został otruty radioaktywnym polonem... To pomogło zrozumieć, na czym polega działanie Władimira Putina. Nie tylko politykom, ale także zwykłym obywatelom, całemu społeczeństwu. Może właśnie dlatego teraz Brytyjczycy popierają zdecydowane działania rządu wspierające naszych przyjaciół z Ukrainy. Wszystkie siły poli- tyczne są w tej sprawie jednomyślne. Przypomnę, że nie tylko Litwinienko został zamordowany, ale także w 2018 roku Siergiel Skripal został otruty nowiczokiem przez agentów rosyjskich. Próba zamordowania go, nie powiodła się. To był drugi atak na osobę mieszkającą w Wielkiej Brytanii. Dlatego też w czasie trwającej wojny jesteśmy jeszcze bardziej zdeterminowani, gotowi do pomocy i rozumiemy, że należy wspierać Ukrainę. Zwycięstwo jest możliwe. Trzeba stanąć ramię w ramię przeciw Rosji. Wielka Brytania była jednym z pierwszych krajów, które dostarczyły Ukrainie sprzęt militarny. Nie wszystkie państwa tak ochoczo przystąpiły do międzynarodowej akcji dostarczania broni Ukrainie. Niemcy to najbardziej skrajny przypadek. Czy to zaangażowanie państw Zachodu jest wystarczające? Ukraina nieustannie apeluje: chcemy więcej broni... Trudno mi oceniać działania rządów innych krajów... My cały czas jesteśmy w kontakcie z naszymi partnerami w Ukrainie. Rozmawiamy 0 ich potrzebach i przekazywaniu sprzętu. W tej sprawie kontaktujemy się również z innymi członkami NATO, by sprawdzić, jakie są możliwości dostarczenia potrzebnej broni.. . Wiem, że nasi partnerzy w NATO chcą przekazywać sprzęt, robimy to też my i Polacy. Ważną kwestią są również sankcje - jedno z głównych narzędzi Wielkiej Brytanii, które wprowadzone są też przez Unię Europejską 1 Stany Zjednoczone. To pokazuje naszą jedność, która jest niezmiernie ważna. Dzisiaj, poza kwestiami militarnymi, naszym priorytetem jest również szybkie umożliwienie eksportu zboża z Ukrainy. To nie jest sprawa tylko lokalna, bo agresja Rosji i blokada ukraińskich portów może spowodować niedobory żywności w wielu krajach świata. Czujemy się w obowiązku przyczynić się do rozwiązania i tego problemu. Jaki jest ostateczny cel Putina? Czy chodzi o zniszczenie Ukrainy, jej potencjału gospodarczego i politycz- ZŁOZENIE APLIKACJI DO NATO PRZEZ SZWECJĘ I FINLANDIĘ JEST DOBRĄ INFORMACJĄ MAMY NADZIEJĘ, ŻE INNI CZŁONKOWIE SOJUSZU OCENIĄ TO PODOBNIE. nego, tak by nigdy się nie stała realnym kandydatem i w konsekwencji członkiem Unii Europejskiej i NATO, a w mniejszym stopniu zaś 0 zajęcie Ukrainy i jej okupację? W pierwszych dniach wojny celem było opanowanie całego terytorium Ukrainy. Tego się nie udało osiągnąć, ale Putin ze swoich zamiarów nie zrezygnował. Rosja jest w dalszym ciągu zarówno dla nas, jak i dla całego NATO, największym zagrożeniem. Czy po Ukrainie przyjdzie kolej na inne państwa? Możliwości jest wiele. Trudno powiedzieć, jak rozwinie się sytuacja. Putin nie spodziewał się, że odpowiedź Ukrainy będzie tak poważna, że spotka się z tak wielką siłą i determinacją Ukraińców, którzy mają wsparcie całego demokratycznego świata. Zwycięstwo Ukrainy jest naszym celem. Wierzymy, że jest ono do osiągnięcia. W końcu czerwca mamy szczyt NATO. Czy dojdzie rozszerzenia Paktu Północnoatlantyckiego o Szwecję 1 Finlandię przy obecnym sprzeciwie Turcji i Chorwacji? Dla nas złożenie aplikacji do NATO przez Szwecję i Finlandię jest dobrą informacją. Mamy nadzieję, że inni członkowie Sojuszu ocenią to podobnie. W tej chwili toczy się dużo zakulisowych dyskusji, by odpowiedź była pozytywna i nastąpiła możliwie szybko. W naszej ocenie oba kraje powinny być członkami NATO, na dowód czego premier Boris Johnson podpisał z rządami Szwecji i Finlandii gwarancje wsparcia ze strony Wielkiej Brytanii w tej sprawie. W tej chwili w Polsce stacjonuje około 6oo brytyjskich żołnierzy. Jakie jest stanowisko Wielkiej Brytanii w kwestii wzmocnienia wschodniej flanki NATO? BRYTYJCZYCY POPIERAJĄ DZIAŁANIA RZĄDU WSPIERAJĄCE NASZYCH PRZYJACIÓŁ Z UKRAINY. WSZYSTKIE SIŁY POLITYCZNE SĄ W TEJ SPRAWIEJEDNOMYŚLNE. Żołnierze Wielkiej Brytanii od pięciu lat stacjonują w Polsce w ramach wielonarodowej batalionowej grupy bojowej. To jest około 150 żołnierzy, a w tej chwili mamy już li rotację. W ubiegłym roku zapadła decyzja o wysłaniu dodatkowych 120 osób z wojsk inżynieryjnych, którzy mają pomóc we wzmacnianiu granicy z Białorusią. Czy żołnierze brytyjscy powinni stacjonować w Polsce na stałe? Myślę, że to kwestia, która powinna zostać rozstrzygnięta przez polityków na najbliższym szczycie NATO w Madrycie. Jest plan wzmocnienia naszej obecności w Estonii, gdzie przewodzimy batalionowi NATO, wzmacnialiśmy też naszą obecność w Bułgarii. Podczas wizyty regionalnej miałam okazję rozmawiać ze sztabem Korpusu NATO w Szczecinie i to było bardzo cenne i ważne spotkanie. Teraz wszystko w rękach polityków. Była Pani ważną postacią w trakcie negocjacji umowy o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Od 1,5 roku Wielka Brytania jest już poza Unią Europejską. Jak Pani to dziś ocenia? W latach 90. pracowałam w brytyjskiej ambasadzie w Polsce i organizowałam szkolenie dla polskich negocjatorów, którzy mieli przygotować wejście Polski do Unii Europejskiej. Jestem nie tylko dyplomatą, ale też urzędnikiem, który respektuje demokratyczne decyzje, jakie zapadają w moim kraju. Wielka Brytania w referendum zdecydowała o wyjściu z UE i moim zadaniem było wprowadzenie tej decyzji w życie w sposób najbardziej efektywny i korzystny. Zmiany były bardzo duże, ale chcieliśmy, by stosunki między Wielką Brytanią a Polską czy innymi krajami Unii, pozostawały bardzo dobre. Jesteśmy partnerami, sąsiadami, współpracujemy w NATO, a nasze bezpieczeństwo i interesy gospodarcze powinny być priorytetem. To się nie zmieniło. To oczywiste, ale czy Brytyjczycy są zadowoleni, że wyszli z Unii Europejskiej? Ta decyzja zapadła. I koniec. Teraz idziemy do przodu, mamy dużo innych wyzwań, którym musimy stawić czoła. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 PULS • 7 Józef Piłsudski wychowywał się w domu rodzinnym w kulcie powstania styczniowego. Podziwiał bohaterstwo i poświęcenie jego uczestników Byli dla niego wzorem oraz inspiracją dla podjęcia idei walki zbrojnej oniepod-ległość Polski. Piłsudski uważał, że na każdym pokoleniu Polaków spoczywa taki obowiązek. JózefPiłsudskitopizede wszystkim twórca Legionów, architekt niepodległości i zwycięski wódz wojny polsko-bolszewickiej. Dziś już niewielu pamięta, że Marszałek nazywany był przez większość obywateli n Rzeczypospolitej Dziadkiem. Był bez wątpienia człowiekiem wielkiego formatu, pozostając przy tym normalnym i ludzkim. Pozostawił po sobie ogromną liczbęprzemówieńipowiedzeń. Niektóre zdają się nie tracić na aktualności. „W Polsce wszyscy krzyczą, iż mająraęję", „Parę pokoleń minąć musi, zanim stworzy się znowu państwowa kultura polska", „Złe zwyczaje sejmowe są gorsze od złej konstytucji", „Słabość ma zawsze jednąkonsekwencję - zamiłowanie do wielkich słówbez treści". Zamiast po raz setny spisywać życie Dziadka i przypominać o jego czynach i walce o niepodległą i odrodzoną Rzeczpospolitą postanowiłem oddać mu głos, przypominającwten sposób nie tylko jego wielkość i przenikliwość, lecz także wskazaćna wyjątkową ponadczasowość przemyśleń i myśli wypowiedzianych przez Marszałka. Jak wiele z nich nie straciło na aktualności, a znakomita większość doskonale pasuje do sytuacji Polski przełomu XX i XXI wieku. Fragmenty przemówienia Marszałka Józefa Piłsudskiego do przedstawicieli stronnictw sejmowych wygłoszonego 29 maja 1926 roku: [...] Nie będę się wdawał w dyskusję nad wypadkami majowymi. Zdecydowałem się na nie sam, w zgodzie z własnym sumieniem, i nie widzę potrzeby z tego się tłumaczyć. Głównymi powodami obecnego stanu rzeczy w Polsce - to jest nędzy, słabizny wewnętrznej i zewnętrznej -były złodziejstwa, pozostające bezkarne. Ponad wszystkim wPolsce zapanował interes jednostki i partii, zapanowała bezkarność za wszelkie nadużyciai zbrodnie. [...] Rozwielmożniło się w Polsce znikczemnienie ludzi. Swobody demokratyczne zostały nadużyte tak, że można było znienawidzieć całą demokrację. Interes partyjny przeważał ponad wszystko. Partie w Polsce rozmnożyły się tak licznie, iż stały się niezrozumiałe dla ogółu. To wszystko skierowane było przeciw każdemu, kto reprezentował państwo. Tych reprezentujących JÓZEF PIŁSUDSKI. MYŚLI I ShOWA Zamiast opowiadać po raz setny o życiu i dziele wielkiego Polaka, nazywanego Ojcem Niepodległej, jednym z wielu, oddajmy mu głos Jędrzej Lipski Józef Piłsudski postanowił, że w wieku 15 lat wywoła powstanie i wyzwoli Polskę spod zaborów państwo było trzech: mnie, jako Naczelnikowi Państwa, obrzydzano życie ciągłą nagonką, oszczerstwami i naj-wstrętniejszymi potwarzami. Nie upadłem tylko dlatego, że jestem silniejszy od was wszystkich. Drugiego reprezentanta wprost zamordowano, a moralni sprawcy tego mordu uszli bezkarnie. Trzeci padał pod ciężarem męki z powodu Sejmu i Senatu. Gdy byłem po raz ostatni w Belwederze u pana Wojciechowskiego, żal mi go było. Człowiek tajał, postarzał się pod wpływem pracy Sejmu i Senatu. Kiedy go usiłowałem namówić do nieulega- nia wpływom partyjnym, odrzekł, że chciałby partiom oprzeć się, ale czuje, że ulegnie. [...] Wydałem wojnę szujom, łajdakom, mordercom i złodziejom i w walce tej nie ulegnę. Sejm i Senat mają nadmiar przywilejów i należałoby, aby ci, którzy powołani są do rządów, mieli więcej praw. Parlament winien odpocząć. Dajcie możność rządzącym odpowiadać za to, czego dokonają. Niech Prezydent tworzy rząd, ale bez nacisku partyj. To jest jego prawo. [...] W rozkazie moim do wojska powiedziałem, że wziąwszy państwo słabe i led- IUYDAŁEM IV0JNĘ SZUJOM, ŁAJDAKOM, MORDERCOM I ZŁODZIEJOM, IIU14AŁCE TEJ NIE ULEGNĘ wie dyszące - oddaliśmy obywatelom odrodzone i zdolne do życia. Cóżeście z tym państwem uczynili? Uczyniliście zeń pośmiewisko! Moim programem jest zmniejszenie łajdactw i utorowanie drogi uczciwości. Czekam, a zapewniam panów, że się nie zmienię. Trzeba przejść ponad partyjne interesy, dać oddech państwu i elektowi. Elekt musi posiadać honor ponad chęć zarobienia kilkudziesięciu groszy. Jeżeli chodzi o mnie, to powtarzam raz jeszcze, że się nie zmienię. Będę ścigał złodziei! [...] To tyle, przy okazji wspomnienia rocznicy wydarzeń z 12 maja 1926 roku. A poniżej kilka cytatów, które pokazują Marszałka Józefa Piłsudskiego z całkiem innej strony: - Czego krzyczysz... co noga? A tamtemu głowę urwało i nie krzyczy, a ty o takie głupstwo. Józef Piłsudski na polu bitwy w okresie walk legionowych. - Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić. Józef Piłsudski do swoich dawnych towarzyszy z PPS pod koniec 1918 roku. - Ja tego, proszę pana, nie nazywam konstytucją, ja to nazywam konstytutą. I wymyśliłem to słowo, bo ono najbliższe jest do prostituty. Pierdel, ser-del, burdel. O sejmokracji i stanie państwa. - Panie Marszałku, a jaki program tej partii? - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio. Rozmowa hrabiego Skrzyńskiego o możliwości założenia przez Piłsudskiego partii politycznej. [...] Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy. O rodakach. [...] Czyż to trzeba być dyktatorem? Jestem człowiekiem silnym, lubię decydować sam. Ale gdy patrzę na historię mojej ojczyzny, nie wierzę - na- prawdę - aby można było rządzić w niej batem. Nie lubię bata. O dyktaturze [...] Tylko dzięki zaiste niepojętej, a tak wielkiej i niezbadanej litości boskiej ludzie w tym kraju nie na czworakach chodzą, a na dwóch nogach, udając człowieka. O Polsce i Polakach [...] Choć nieraz mówię o durnej Polsce, wymyślam na Polskę i Polaków, to przecież tylko Polsce służę. O Polsce [...] Myślałem już nieraz, że umierając, przeklnę Polskę. Dziś wiem, że tego nie zrobię. Lecz gdy po śmierci stanę przed Bogiem, będę go prosił, aby nie przysyłał Polsce wielkich ludzi. O Polsce I jeszcze kilka sentencji mających wymiar ponadczasowy: [...] Kto nie szanuje inie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani nie ma prawa do przyszłości. [...] Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska. [...1 Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości. A na zakończenie memento, o polityce zagranicznej i agenturze. Ważne i... aż przerażająco aktualne: O polityce zagranicznej: [...] W polityce zagranicznej nasze pole działania jest na wschodzie - tam możemy być silni. Bezsensownym jest wdawanie się Polski zbyt skwapliwie w stosunki zagraniczne zachodnie dlatego, ponieważ tam nic innego nie może nas czekać, jak tylko włażenie Za-chodowiwdupę... i bycie wtej dupie obsrywanym. 0 wszechobecnej agenturze: [...] Agentury jak jakieś przekleństwo idą dalej bok w bok i krok w krok. Moi panowie, gdym wziął za temat tę prawdę, wybrałem ją rozmyślnie i nie dla czego innego, jak dlatego, aby kropkę nad „i" postawić, aby nie było powiedziane, że my musimy menażować prawdy agentury. Polskę, być może, czekają i ciężkie przeżycia. Podczas kryzysów - powtarzam -strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę 1 nienawidząc tych, co służą obcym. BIOGRAFIA Urodził się 5 grudnia 1867 w Zułowie pod Wilnem. Gdy po uwolnieniu z więzienia Piłsudski wrócił do Warszawy, 11 listopada 1918 roku. Rada Regencyjna przekazała mu dowództwo nad polskimi wojskami. Otrzymał też misję utworzenia rządu narodowego, a 22 listopada objął urząd Tymczasowego Naczelnika Państwa. 19 marca 1920 roku Piłsudski mianowany został Marszałkiem Polski i jako Wódz Naczelny dowodził podczas wojny polsko-bolszewickiej m.in. w zwycięskiej Bitwie Warszawskiej w sierpniu 1920 roku. Po wyborach prezydenckich 9 grudnia 1922 roku Piłsudski złożył władzę Naczelnika Państwa na ręce nowo wybranego prezydenta Gabriela Narutowicza. Niedługo potem, po zastrzeleniu prezydenta, zniechęcony nieskutecznością demokracji parlamentarnej Marszałek wycofał się z czynnego życia politycznego. W1923 roku zamieszkał w Sulejówku pod Warszawą. Poślubił też, po śmierci pierwszej żony, Aleksandrę Szczerbiń-ską, wieloletnią towarzyszkę życia. W Sulejówku Piłsudski oddał się pracy literackiej. Jednak po trzech latach, gdy skomplikowała się sytuacjaw kraju, narastały niepokoje społeczne i narastał kryzys gospodarczy, postanowił ponownie wkroczyć na arenę polityczną. Zażądał złożenia władzy przez gabinet Wincentego Witosa, a kiedy apel nie odniósł skutku, 12 maja 1926 roku dokonał zbrojnego zamachu stanu. Na czele wiernych sobie oddziałów wkroczył do Warszawy i przejął władzę w państwie. Po rezygnacji Stanisława Wojciechowskiego z urzędu prezydenta Zgromadzenie Narodowe wybrało Piłsudskiego na to stanowisko. Nie przyjął go i zaproponował powierzenie najważniejszego państwowego urzędu prof. Ignacemu Mościckiemu. Sam objął tekę ministra spraw wojskowych, został też Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych, który na wypadek wybuchu wojny miał pełnić rolę naczelnego wodza. Dwukrotnie pełnił też funkcję premiera. Marszałek zmarł 12 maja 1935 roku w Belwederze, pokonany przez chorobę nowotworową. Spoczął na Wawelu, serce zaś, zgodnie z jego ostatnią wolą, złożono w grobie jego matki na wileńskim cmentarzu Na Rossie. 8 ni li O Głos Dziennik Pomorza r U LO Piątek, 24.06.2022 Polacy i Kurdowie mimo tak oczywistych różnic jak język, religia i geografia, to narody, które łączy szeroka wspólnota doświadczeń. Wśród nich jest m.in. trwanie narodu bez własnego państwa, trudne relacje z sąsiadami, walka z totalitarnymi reżimami, a także silne poczucie własnej tożsamości. Polska i Kurdystan również mają wiele punktów wspólnych, którze przybliża dla nasZiyad Raoof, pełnomocnik w Polsce Rządu Regionalnego Kurdystanu Marcin Śliwa ZIYAD RAOOF: POLACY DOSKONALE ROZUMIEJĄ TĘSKNOTY NARODU KURDYISKIEGO Kurdowie to ludzie pochodzenia indoeuro-pejskiego, który na Bliskim Wschodzie żyje od czasów starożytnych, jednak ze względu na sąsiedztwo regionalnych mocarstw nigdy nie mieli własnego państwa. Ten ponad 40-milionowy naród zamieszkuj e historyczną krainę Kurdystanu, w skład której wchodzą tereny znajdujące się w Turcji, Syrii, Iraku i Iranie. W żadnym z tych krajów długo nie uznawano ich politycznego i prawnego statusu. Wobec osób identyfikujących się jako Kurdowie często stosowano politykę wynaradawiania, szczególnie w Turcji, gdzie żyje ich około 25 milionów. Przez długi czas odmawiano im m.in. prawa do używania własnego języka i przesiedlano, aby osłabiać lokalną społeczność kurdyjską. Tak duża mniejszość narodowa w optyce Ankary do dziś stanowi pewne zagrożenie wewnętrzne dla tureckiego projektu imperialnego. Innym przykładem opresji, jakiej doświadczają Kurdowie, były rządy Saddama Husajna w Iraku i zbrodnicza „operacja Al-Anfal", w ramach której 16 marca 1988 roku przeprowadzono atak gazowy wHalabdży. Na skutek użycia mieszaniny środków chemicznych w skład której wchodziły m.in. sarin, tabun i gaz muszdardowy, wciągu kilku minut życie straciło około 5 tysięcy osób. Był to jednak dopiero początek dramatu. W ten sposób reżim Saddama zaatakował i zniszczył około 3 tysięcy osiedli, wiosek i miast kurdyjskich. W sumie, od lutego do września 1988 roku, na skutek „operacji Al-Anfal" zginęło około 180 tysięcy Kurdów. Po 1991 roku Kurdowie w Iraku uzyskali szeroką autonomię w Regionie Kurdystanu ze stolicą wlrbilu, zwanym po kurdyj-sku Hewler. Mają tu własny parlament, prezydenta i flagę oraz Peszmergów, czyli elitarne oddziały wojskowe, w których służy także wiele kobiet. Od 2005 roku było to jedno z naj-stabilniejszychinajszybciej rozwijających się gospodarczo miejsc wregionie. Choć wwięk-szości są sunnickimi muzułmanami, to Kurdowie stanowią główną grupę wśród wyznawców jezydyzmu - wierzeń łączących elementy szyizmu i zara-tusztrianizmu z wpływami ne-storianizmu, pierwotnych wierzeń indoirańskich, kurdyjskich oraz judaistycznych. Ta stosunkowo nieduża wspólnota uznawana jest przez niektóre skrajnie radykalne nurty islamu za sektę. To przekonanie miało tragiczne w skutkach konsekwencje w 2014 roku, kiedy na zdestabilizowanym pograniczu syryjsko-irackim pojawił się samozwańczy kalifat ISIS. Terroryści zabijali jezydckich mężczyzn, akobiety porywali wnie-wolę jako niewolnice seksualne. Kiedy świat w geście bezradności rozkładał ręce nad Bliskim Wschodem, kurdyjscy Peszmer-gowie skutecznie przeciwstawili się dżihadystom i uratowali tysiące Jezydów. Podobnie jak Polska, Kurdystan jest jednym z najważniejszych regionalnych sojuszników Amerykanów. Obecnie Autonomiczny Region Kurdystanu jest schronieniem dla wielu kurdyjskich uchodźców z Iranu i ludzi uciekających z ogarniętej wojną od ponad dekady Syrii. Tak jak Polska od trzech miesięcy dla osób z Ukrainy. Kurdowie bohatersko odparli ISIS w 2014 roku. Proszę opowiedzieć o tym, co się wtedy działo. Zanim opowiem o okolicznościach odparcia przez kurdyjskich Peszmergów ofensywy ISIS, chciałbym podkreślić, że do tej inwazji w ogóle nie musiało dojść. Odpowiedzialność za tragedię spoczywa przede wszystkim na ówczesnym premierze Iraku Nurim al-Mali-kim, którego autokratyczne rządy i łamanie konstytucji doprowadziły do skłócenia najważniejszych części składowych kraju- szyitów, sunnitów i Kurdów, do paraliżu wojska i administracji. Już pod koniec 2013 roku ISIS przejął kontrolę nad prowincją Anbar. Wiosną 2014 r. władze Regionu Kurdystanu alarmowały rząd w Bagdadzie i społeczność międzynarodową, że ISIS szykuje atak z terenów Syrii na Mosul. Nasze ostrzeżenia zostały przez wszystkich zignorowane. Gdy w czerwcu 2014 terroryści zaatakowali Mosul, irackie wojska i administracja uciekły bez walki. Zostawili terrorystom magazyny broni i zapasy pieniędzy. Przejęcie Mosulu pozwoliło tzw. Państwu Islamskiego jeszcze bardziej urosnąć w siłę. W sierpniu 2014 ISIS rozpoczął kolejną ofensywę. Zajął Szin-gal, gdzie dokonał ludobójstwa na jezydach, zaczął się też zbliżać do stolicy Regionu Kurdystanu oraz paiłwstronę Bagdadu. Opór Peszmeigów oraz wsparcie z powietrza od międzynarodowej koalicji pod wodzą USA pozwoliło Kurdom obronić stolicę, a potem stopniowo przejść do kontrofensywy. Do końca 2014 roku Peszmeigowie wyzwolili Szin-gal i ustabilizowali linię frontu. Równie ważne jak poświęcenie Peszmergów w walkach, było tez poświęcenie władz i społeczeństwa Regionu Kurdystanu, które udzieliło schronienia wszystkim uciekającym przed ISIS - jezydom, chrześcijanom, muzułmanom. W szczytowym momencie w 6-milionowym irackim Kur-dystanie było 1,8 miliona uchodźców. Udzieliliśmy im dachu nad głową i wyżywienia mimo panującego wtedy kryzysu gospodarczego. Jak teraz wyglądają relacje kurdyjsko-amerykańskie? Z jednej strony wojskowe wsparcie USA pozwoliło Peszmergom odeprzeć atak ISIS i przejść do kontrataku. Z drugiej strony, w 2017 roku Stany niestety nie poparły niepodległościowych dążeń Kurdów, których wyrazem było referendum z 25 września 2017. Nie uczyniły też nic, gdy w następstwie tego referendum iracka armia i szyickie milicje z pomocą sąsiednich krajów zajęły Kirkuk, wypędzając stamtąd Kurdów i grabiąc ich mienie. Obecnie relacje układają się dobrze. Stany Zjednoczone szkolą Peszmergów, w Erbilu powstaje nowy amerykański konsulat, o którym pisze się, że będzie największą amerykańską placówką konsularną na świecie. Wobec malejących wpływów USA w Bagdadzie i ogól- nie na Bliskim Wschodzie, demokratyczny, tolerancyjny i prozachodni Kurdystan staje się dla Amerykanów coraz cenniejszym sojusznikiem i ważnym przyczółkiem w tej części świata. W Europie prawie nic o tym się nie mówi, ale ISIS znów urosło w siłę. Gdzie teraz trwają walki? Bastionem ISIS stały się góry Hamrin, na pograniczu prowincji Dijala, Salahaddin i Kirkuk. Mają tam trudne do wykrycia kryjówki i wytwórnie broni. Terroryzują lokalną ludność, dokonują porwań dla okupu. W lecie palą pola uprawne. Do ataków dochodzi także na posterunki Peszmergów na południowych krańcach Regionu Kurdystanu. Warto w tym miejscu przypomnieć, że okazja na całkowite pokonanie ISIS została zmarnowana pięć lat temu. W październiku 2017, po referendum niepodległościowym Peszmer-gowie zostali wypędzeni z Kir-kuku, Tuz Khurmatu i z obszarów, które czasami określane są mianem „terenów spornych", choć Kurdowie całkowicie się nie zgadzają z tym terminem. To ziemie od wieku zamieszkane w większości przez Kurdów, które obecnie są jednak poza granicami Regionu Kurdystanu i od kilku dekad są celem arabizacji prowadzonej przez iracki rząd, próbujący zmienić tam proporcje etniczne. W 2014 to Peszmergo- PERSPEKTYW NIEPODLEGŁEGO KURDYSTANU ODDALIŁA SIĘ, MLASNĘ PAŃSTITO POZOSTAJE MARZENIEM ZDECYDOWANEJ ITIĘKSZOŚCIKURDÓIT Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 PULS • 9 Teheran, 14 marca 2022 r. Kurdowie z Iranu grają na Def (tradycyjny instrument muzyczny, podczas ceremonii Nowruz. To perski termin oznaczający początek nowego roku wie obronili te ziemie przed ISIS. Gdy w 2017 zmuszono ich do odwrotu, w zamian nie przyszła tam iracka armia. Powstała tzw. próżnia bezpieczeństwa. Na pustynnych obszaraęh tej okolicy ISIS znalazł bezpieczne miejsce, by przeczekać fazę osłabienia, potem przegrupował się i znowu nasila terror. W Polsce trwa wojna hybrydowa, a reżim Łukaszenki stara się generować napięcia na granicy, używając do tego oszukanych hidzL Część z nich to Kurdowie. Wie Pan, jak ci ludzie trafiają na granice? Co mówi się w Kurdystanie o tym, co dzieje się na granicy polsko-białoruskiej? Ten kryzys na granicy trwa już od sierpnia zeszłego roku, a na Litwie zaczął się jeszcze wcześniej. Kurdowie stanowili jedną z największych grup migrantów, próbujących z Białorusi dostać się na teren Unii przez Polskę, Litwę lub Łotwę. Natomiast „kurdyjski szlak" został zablokowany dzięki wysiłkom władz Regionu Kurdy-stanu we współpracy z unijnymi i polskimi władzami. Wycieczki na Białoruś oferowały istniejące w Kurdystanie (i innych krajach Bliskiego Wschodu) siatki przemytnicze. Gdy jeszcze zjawisko nie było tak rozpowszechnione, a granice nie były jeszcze tak dokładnie pilnowane, wielu ludziom udawało się bez problemu przechodzić do Polski, a potem podstawionym transportem jechać do Niemiec. Siatki przemytnicze zaczęły reklamować się, że z Mińska można w 3 godziny dostać się do Niemiec. Nie informowały oczywiście, że białoruska wiza nie pozwala na legalne przekroczenie granicy Unii Europejskiej. Na przełomie lata i jesieni zjawisko stało się masowe. Z Kurdystanu na Białoruś wyjeżdżali ludzie marzący po prostu o lepszej przyszłości i znalezieniu pracy, ale też uchodźcy, którzy żyjąc przez lata w obozach utracili nadzieję na normalne życie na Bliskim Wschodzie: jezydzi, Kurdowie wygnani W2017 z Kirkuku i okolic, a także ofiary tureckich bombardowań prowadzonych w prowincji Duhok przeciwko PKK. Gdy okazało się, że zdesperowani ludzie są wykorzystywani przez Białoruś do szantażowania UE i destabilizowania polskiej granicy, Rząd Regionalny Kurdystanu skasował loty do Mińska, a organizatorzy siatek przemytniczych wylądowali w więzieniu. Kurdyj- skie media emitowały też organizowaną przez polskie władze kampanię informacyjną o tym, że z Białorusi nie można legalnie przekroczyć polskiej granicy. Jednocześnie jednak trudny los Kurdów na granicy polsko-białoruskiej wywołuje spore poruszenie w Kurdystanie. Dlatego premier Regionu Kurdystanu Masrour Barzani, który raz rozmawiał z polskim premierem przez telefon, a raz spotkał się z nim w kuluarach konferencji w Monachium, apelował o humanitarne traktowanie ludzi, którzy przekroczyli granicę. Ja również prosiłem o to podczas spotkań w polskich ministerstwach, rozmów z posłami oraz z rzecznikiem praw obywatelskich. Kurdów na granicy pozostało już niewielu. W listopadzie Rząd Regionalny Kurdystanu zorganizował z Mińska loty powrotne, później wróciła też część ludzi przebywających w polskich i litewskich ośrodkach zamkniętych. Została natomiast grupa, która nie chce wracać do Kurdystanu, część z nich chce w Polsce ubiegać się o status uchodźcy. I tu niestety jest problem, bo procedury przeciągają się, a warunki ośrodkach zamkniętych, zwłaszcza w obozie w Wędrzy- nie, są złe. W tej chwili w ośrodkach w Wędrzynie, Lesznowoli i Przemyślu trwa głodówka osadzonych, w tym Kurdów. Apeluję o poprawę warunkowi o przenoszenie tych ludzi do ośrodków otwartych. 0 to samo zabiegają posłowie i przedstawiciele organizacji pozarządowych, którzy wizytują te ośrodki oraz rzecznik praw obywatelskich. Sytuacja na świecie jest dynamiczna i wiele się zmienia. Czy w narodzie kurdyjskim mówi się o tym, że kruchy lad międzynarodowy może przynieść szanse na uzyskanie upragnionej państwowości? Niezależnie od tego, że po referendum z 2017 roku perspektywa niepodległego Kurdystanu oddaliła się, własne państwo pozostaje niezmiennym marzeniem zdecydowanej większości Kurdów, niezależnie od tego, w której części Kurdystanu mieszkają. Polacy, którzy żyli ponad 120 lat pod zaborami, doskonale rozumieją tęsknoty narodu kurdyjskiego. Rzeczywiście, sytuacja na świecie jest dynamiczna, a ład międzynarodowy, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, jest bardzo kruchy. Jednym z głównych powodów niestabilności tej części świata, jest niesprawiedliwy układ granic odgórnie wyznaczony jeszcze przez mocarstwa kolonialne ponad sto lat temu-na mocy angielsko-francu-skiego układu Sykes-Picot z 1915 roku. Naród kurdyjski jest jedną z ofiar tego porządku. Obecnie Rząd Regionalny Kurdystanu apeluje do władz w Bagdadzie o kompleksowe rozwiązanie kwestii spornych. Kluczem do tego jest przestrzeganie konstytucji z 2005 roku, która wprowadziła w Iraku ustrój federalny. W pierwszych latach istnienia tego porządku, korzystając z konstytucyjnych przywilejów, Kurdystan przeżywał okres imponującego rozwoju i stał się najbogatszą częścią Iraku. W Bagdadzie szybko jednak wzięły górę tendencje do traktowania Kurdów jako obywateli drugiej kategorii-wstrzymano przysługującą na mocy konstytucji subwencję budżetową, potem przyszła wojna z ISIS i wieloletni kryzys ekonomiczny. Obecnie Region Kurdystanu znów przeżywa okres wzrostu gospodarczego, ale subwencja dochodzi nieregularnie i jest mniejsza niż przed wojną z ISIS. Tylko postulowane przez nas kompleksowe rozwiązanie spornych kwestii i powrót do przestrzegania konstytucji może przy- nieść Irakowi stabilność, a wyzwania stojące przed tym krajem są ogromne, chociażby konieczność ostatecznego pokonania ISIS, dywersyfikacji gospodarki, czy zmierzenie się ze skutkami zmian klimatu. Natomiast, jeżeli okaże się, że rząd w Bagdadzie nie jest skłonny do szczerego dialogu z Kurdami i do przestrzegania konstytucji, pewnie powrócą tendencje niepodległościowe. CV Ziyad RAOOF Pełnomocnik Rządu Regionalnego Kurdystanu w Polsce. Współzałożyciel Kurdyjskiego Centrum Informacji i Dokumentacji. Członek Rady Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Laureat medalu Prezydenta Krakowa „Honoris Gratia". 10 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 Za nieznanych właścicieli odpadów niebezpiecznych samorządy płacą miliony. W naszych glebach zalegają setki tysięcy ton szkodliwych substancji Wiktoria Żesławska mafie Śmieciowe zarabiają miliony odpadach W województwie śląskim jest obecnie zidentyfikowanych 109 miejsc, w których porzucono lub ukryto setki ton odpadów niebezpiecznych. Tak wynika z danych śląskiego oddziału Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach. To w sumie ponad 96 tysięcy ton potencjalnie zagrażających zdrowiu mieszkańców różnych substancji. Wśród tych miejsc jest np. wieś Bono-wice, gdzie ludzie boją się pić wodę z lokalnych ujęć, bo jeden z właścicieli działek w okolicy urządził sobie nielegalne składowisko odpadów niebezpiecznych. Śląskie nie jest wyjątkiem. Podobnych miejsc w całej Polsce są tysiące. Jak walczyć z mafią śmieciową, która na składowaniu takich odpadów zarabia miliony, a potem znika, zostawiając problem gminie? Mieszkańcy niewielkiej miejscowości Bono-. wice (gm. Szczekociny) zwrócili się do WIOŚ z prośbą o wykonanie badań gleby i wody. Obawiają się, bo w ubiegłym roku ujawniono, że na jednej z działek zakopano pojemniki z farbami i rozpuszczalnikami. Teren oczywiście nie został zabezpieczony, a chemikalia mogły już przeniknąć do wód gruntowych. To niejedyny taki przypadek, bo służby znają wiele miejsc, gdzie porzucono niebezpieczne substancje. Tak się dzieje, bo koszty utylizacji są ogromne. Firmy, zakłady pracy, płacą miliony innym firmom, które zobowiązują się utylizować chemikalia. Niestety, w Polsce, bardzo często ta „utylizacja" polega jedynie na zakopaniu groźnych dla środowiska i ludzi odpadów w ziemi, bez zabezpieczania wód gruntowych. Po jakimś czasie chemikalia dostają się do gleby i wody. Wtedy jednak okazuje się, że firmy, która je „zu-tylizowała" w ten sposób już dawno nie ma, a legalne pozbycie się odpadów spada na gminę. Jacek Lipa, burmistrz Szczekocin, w której znajduje się wieś Bonowice uważa, że potrzebne są zmiany w przepisach prawnych, bo trudno wymagać od samorządu odpowiedzialności za działania przestępcze. Małgorzata Zielonka, rzeczniczka katowickiego WIOŚ potwierdza, że 31 grudnia202i r. prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Rybniku akt oskarżenia w sprawie przeciwko dwóm z podejrzanych odpowiedzialnym za ekologiczną bombę w Bonowicach. - Zbadań przeprowadzonych przez firmę FE-DLAB na potrzeby wspomnianego śledztwa wynika, że na kliku działkach zakopano pojemnilri z odpadami niebezpiecznymi, stanowiącymi przede wszystkim pozostałości: farb, lakierów, rozpuszczalników i zanieczyszczonych nimi materiałów. Ilość zdeponowanych odpadów jest trudna do oszacowania z uwagi na niekompletne dokumenty. W związku z ujawnionym przypadkiem porzucenia odpadów burmistrz miasta i gminy Szczekociny wydał w listopadzie2021 r. decyzję administracyjną nakazującą właścicielom działek, na których porzucono odpady, ich usunięcie (art. 26 ustawy o odpadach) - informuje Małgorzata Zielonka, rzecznik prasowy WIOŚ Katowice. O sprawie Bonowic wiadomo w gminie właściwie od 2020 roku. Prowadzone tam były kolejne postępowania i czynności, w związku z porzuconymi na prywatnej działce odpadami. Problem wrócił niedawno, gdy mieszkańcy zaczęli się martwić o swoje bezpieczeństwo. Zorganizowali spotkanie, na którym pojawił się także burmistrz Jacek Lipa. Sami napisali też pismo do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska 0 zbadanie w tym terenie gleby oraz wody. Badania zostały wykonane, wyniki będą znane w kolejnych tygodniach. Wielu mieszkańców czerpie wodę z własnych studni, stąd obawy o zdrowie 1 życie. Burmistrz Szczekocin wiedział o odpadach od prawie trzech lat. Wtedy wydał decyzję administracyjną nakazującą właścicielom działki usunięcie chemikaliów. -Nasze wątpliwości wzbudzały zalegające tam worki typu big-bag. To postępowanie zakończyło się w październiku2020 r. nałożeniem na właścicieli nieruchomości obowiązku usunięcia odpadów. Drugie zaczęło się po wizji w terenie, pod nadzorem prokuratury. Ujawniono wówczas, że odpady zalegały w gruncie na niemałym obszarze. Wtedy też zrozumiałem, że temat jest bardzo złożony i że jego rozwiązanie napotka wiele trudności. Wiadomość o składowaniu odpadów podałem do publicznej wiadomości na sesji Rady Miejskiej oraz do naszej lokalnej gazety - celem zaznajomienia mieszkańców z tematem. Niezwłocznie zawiadomi- łem też Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach o wystąpieniu szkody w środowisku z prośbą o podjęcie stosownych działań naprawczych i zapobiegawczych. Ten ostatni wszczął postępowanie administracyjne i zawiesił je do czasu usunięcia odpadów przez właściciela. Problem w Bonowicach polega na tym, że w przypadku niewykonania tego obowiązku przez właściciela odpady w trybie zastępczym usuwa gmina. Takie są niestety przepisy. Wychodzi na to, że za sprawę, na którą gmina nie mam wpływu, odpowie cała społeczność i poniesie za to horrendalny koszt. Najgorsze jest to, że naszego samorządu nie będzie stać na taki wydatek. Potrzebne są zmiany w przepisach prawnych, bo trudno wymagać od samorządu odpowiedzialności za działania przestępcze - podsumowuje Jacek Lipa, burmistrz Szczekociny. Gmina Bonowice nie jest jednak odosobnionym przypadkiem. Takich miejsc na terenie kraju, a i samego województwa śląskiego jest wiele. Liczby rosną każdego roku. Każdy teren z porzuconymi odpadami niebezpiecznymi, stwarza niebezpieczeństwo dla mieszkających w okolicy osób. WIOŚ w Katowicach prowadzi na własny użytek rejestr miejsc, na których składuje się nielegalnie odpady niebezpieczne. Nie jest ich wcale mało. - Są to miejsca, o których Inspektorat został powiadomiony lub wiedzę uzyskał na podstawie własnych działań. Posiadamy informację o 109 miejscach z nielegalne porzuconymi odpadami na łączną masę ok. 96000 ton. Najpoważniejszych z nich, takich powyżej 1000 ton odpadów jest 15 miejsc. W okresie ostatnich 3 lat usuniętych zostało 26 miejsc, o łącznej masie usuniętych odpadów około 11000 ton, w tym jedno powyżej 1500 ton w całości, a jedno z największych powyżej 8000 ton jest już praktycznie na końcu likwidacji - informuje Małgorzata Zielonka. W każdym z tych 109 miejsc pozostawione zostały odpady, które mogą zagrażać innym. Czym właściwie są odpady niebezpieczne i dlaczego wzbudzają niepokój i poczucie zagrożenia? - Zgodnie z ustawą o odpadach odpady niebezpieczne oznaczają odpady wykazujące co naj -mniej jedną spośród właściwości niebezpiecznych. Właściwości powodujące, że odpady są odpadami niebezpiecznymi, oraz warunki uznania odpadów za niebezpieczne, z wyjątkiem warunków uznania odpadów za posiadające właściwości zakaźne, określone są w rozporządzeniu (UE) nr 1357/2014 i w rozporządzeniu (UE) 2017/997. Przykładowe właściwości powodujące, że odpady są odpadami niebezpiecznymi to: wybu- ODPADY NIEBEZPIECZNE POPRZEZ SKŁADOWANIE PO!VINNY TRAFIĆ NA SKŁADOWISKA ODPADÓW NIEBEZPIECZNYCH ODPOWIEDNIO ZAPROJEKTOWANYCH, GDZIE ZAPEIWNIONE JEST BEZPIECZEŃSTWO DLA ŚRODOWISKA Nielegalne wysypisko śmieci na prywatnej posesji Głos Dziennik Pomorza ni II O 11 Piątek, 24.06.2022 rULo 11 chowe, utleniające, łatwopalne, drażniące, szkodliwe, toksyczne, rakotwórcze, żrące, zakaźne, mutagenne. Składniki, które mogą powodować, że odpady są odpadami niebezpiecznymi znajdziemy w załączniku nr 4 ustawy o odpadach, są to m.in. metale ciężkie, w tym rtęć, azbest, rozpuszczalniki organiczne, cyjanki organiczne, węglowodory, fenole i wiele innych. Rodzaje odpadów niebezpiecznych w katalogu odpadów poznamy po gwiazdce, która znajduje się przy kodzie odpadów - tłumaczy dr inż. Wojciech Hryb z Wydziału Inżynierii Środowi ska i Energetyki Politechniki Śląskiej. Najczęściej myśląc o odpadach niebezpiecznych mamy na myśli wielkie big-bagi wypełnione nieznanymi nam substancjami. To często różnego rodzaju farby, lakiery, jak właśnie te pozostawione między innymi w Bonowicach. Odpadami niebezpiecznymi może być jednak wszystko to, co wytwarza również każdy z nas. - Każdy z nas wytwarza odpady niebezpieczne, a są to m. in. baterie, przeterminowane leki, zużyte urządzenia elektryczne i elektroniczne, opakowania po substancjach niebezpiecznych, np. ochrony roślin itp. Dlatego tak ważne jest ich selektywne zbieranie i bezpieczne dla środowiska przetwarzanie w wyspecjalizowanych firmach, warto dodać, że odpady te możemy oddać w punktach zbiórki tych odpadów (leki w aptekach, baterie i świetlówki w punktach zbiórki w wybranych sklepach), a także Punktach Selektywnej Zbiórki Odpadów dostępnych dla mieszkańców w całym kraju - dodaje. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego zamiast w odpowiedni sposób zutylizować odpady niebezpieczne, ludzie je porzucają, zakopują pod ziemią? - Koszt jest podstawowym motorem powstawania nielegalnych wysypisk. Proceder taki jest na tyle intratny, że wiąże się z powstawaniem mafii śmieciowych. Parają się nią zorganizowane grupy przestępcze o charakterze międzynarodowym. Działalność taką ułatwia niekontrolowany przepływ towarów przez granice państw Unii Eu-ropejskiej - powiedziała nam dr. hab Agnieszka Lorek, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. - Koszt utylizacji w roku 2019 wahał się od 3 tys. do 12 tys. zł za tonę/1000 litrów odpadów. Często porzucane są znaczne ilości takich odpadów, więc koszt utylizacji takich odpadów może być liczony w milionach złotych -mówi dr hab. Agnieszka Lorek, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Jak mawiają policjanci, handel śmieciami przynosi obecnie większe zyski niż handel narkotykami. Nic więc dziwnego, że często opłaca się nawet kupić działkę na końcu świata i zakopać tam chemikalia, za których utylizację ktoś zapłacił grube miliony. W tym samym powiecie, w ostatnich latach ujawniono dwa takie magazyny pełne odpadów niebezpiecznych. W obu zalegają ogromne ilości odpadów, a „sprawca", czyli ten, kto doprowadził do ich sprowadzenia w to miejsce... jest nieznany. To jest jeden z największych problemów, z jakim borykają się służby. Szara strefa rynku związanego z utylizacją odpadów jest wciąż ogromna. Potwierdzają to inspektorzy WIOŚ. - Dużym problemem jest nadal szara strefa związana z gospodarowaniem odpadami, tj. wynajmowaniem pomieszczeń magazynowych lub terenów pod działalność gospodarczą i porzucaniem w tych miejscach odpadów, w tym odpadów niebezpiecznych. Brak możliwości odnalezienia najemców często uniemożliwia przeprowadzenie kontroli przez WIOŚ i podjęcie przewidzianych prawem działań, takich jak wymierzenie kary pieniężnej lub wstrzymanie działalności w zakresie zbierania odpadów lub ich przetwarzania. Postępowania w tych sprawach prowadziły również organy ścigania, tj. policja i prokuratura - mówi Małgorzata Zielonka. Jak twierdzi, inspektorom WIOŚ zostały powierzone przez prokuraturę czynności śledcze w kilku sprawach. W efekcie w2021r. skierowano dwa akty oskarżenia - w cfrru 15 stycznia 2021 r. został wniesiony do Sądu Okręgowego w Częstochowie akt oskarżenia przeciwko 30 osobom -członkom zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie z góry ustalonym zamiarem osiągnięcia korzyści majątkowej wynajmowali hale magazynowe oraz nieruchomości nie płacąc czynszu i składowali na ich terenie odpady niebezpieczne. Odpady następnie porzucali w warunkach mogących stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia człowieka lub środowiska. 31 grudnia 2021 r. z kolei do Sądu Okręgowego w Rybniku trafił akt oskarżenia przeciwko członkom grupy przestępczej, której działalność ukierunkowana była na pozbywanie się odpadów poprzez ich wylewanie bezpośrednio do gruntu oraz zakopywanie w ziemi pojemników z odpadami. - W każdym przypadku stwierdzenia nielegalnego gromadzenia odpadów, WIOŚ występował do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta z wnioskiem o wszczęcie postępowania administracyjnego mającego na celu usunięcie odpadów z miejsc nieprzeznaczonych do ich składowania lub magazynowania. Koszty unieszkodliwienia odpadów spoczywają na właścicielach terenów lub obiektów, którzy często nie byli świadomi ich magazynowania i nie są w stanie sfinansować tego obowiązku. Usunięcie odpadów w ramach wykonania zastępczego muszą zrealizować w tym przypadku gminy, również nieprzygotowane na wydatki sięgające niekiedy kilku lub kilkudziesięciu milionów złotych -mówi Małgorzata Zielonka. Warunki na opuszczonych działkach czy magazynach znacznie różnią się od tych, w jaki sposób odpady niebezpieczne powinny być przechowywane. Najważniejszym wymogiem jest, by maksymalnie ograniczyć możliwość negatywnego oddziaływania na środowisko i na innych ludzi. - Odpady niebezpieczne unieszkodliwiane poprzez składowanie powinny trafić na składowiska odpadów niebezpiecznych odpowiednio zaprojektowanych, gdzie zapewnione jest bezpieczeństwo dla gleby, wód gruntowych i innych komponentów środowiska przed jego zanieczyszczeniem. Niektóre stałe odpady niebezpieczne niewchodzące w reakcje mogą być składowane na wydzielonych częściach składowiska odpadów innych niż niebezpieczne i obojętne pod warunkiem, że spełniają kryteria dopuszczenia do składowania. Współczesne wy-. mogi ochrony środowiska oraz sanitarne narzucają konieczność budowy i eksploatacji składowiska w sposób ograniczający do minimum emi- sję zanieczyszczeń. Według wytycznych Wspólnoty Europejskiej podstawowym kryterium kwalifikacji odpadów do składowania na poszczególnych typach składowisk jest skład chemiczny wyciągów wodnych - tłumaczy dr inż. Wojciech Hryb. Według opublikowanego w 2020 roku raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego dotyczącego odpadów, Polska importuje zdecydowanie więcej odpadów notowanych niż eksportuje. W 2017 r. do kraju trafiło 380 tys. ton odpadów, z czego ponad 225 tys. stanowiły odpady niebezpieczne. Sytuacja przedstawia się lepiej pod względem ilości śmieci importowanych na mieszkańca. W 2017 r. było to 10 kg/os. rocznie, z czego 6 kg/os. stanowiły odpady niebezpieczne. W obu przypadkach jest to wynik poniżej średniej UE (odpowiednio 39 i 18 kg/os.). Polskaimportuje też najwięcej odp a d ó w niebezpiecznych z Unii, bo aż 92 proc. (z Wielką Brytanią 94 proc.). Największym eksporterem odpadów do Polski są Niemcy (38 proc. -ponad 145 tys. t), z czego 1/3 stanowią odpady niebezpieczne (blisko 24 proc. ogółu importu odpadów niebezpiecznych). Na drugim miejscu jest Szwecja, z której Polska importuje blisko 60 tys. t odpadów - wszystkie zaliczane do niebezpiecznych. Ponad 10 tys. t odpadów. Największym eksporterem odpadów są Belgia (ponad 3,9 min t) oraz Niemcy (3,6 min t) (Eurostat, 2020). Jeśli jednak spojrzeć na eks- -port odpadów na mieszkańca, Niemcy eksportują niecałe 44 kg na osobę, czyli tylko nieznacznie powyżej średniej UE (40 kg/os.). Najwyższe wyniki w UE według danych Eurostatu mają Luksemburg (blisko 2300 kg/os.), Belgia (346 kg/os.), Irlandia (192 kg/os.) oraz Dania (117 kg/os.). Największymi importerami śmieci na wewnętrznym rynku unijnym są Niemcy (blisko 4,7 min t w 2017 r.), Francja (ponad 2,1 min t) oraz Belgia (blisko 1,3 min t). W przeliczeniu na mieszkańca najwięcej śmieci z rynku unijnego importują Niderlandy (211 kg/os.), Belgia (113 kg/os.) oraz Estonia (108 kg/os.). Odpady niebezpieczne stanowią znaczną część ogólnego eksportu oraz importu (30 proc.) notowanego. Jest to ok. 30 proc. (6,5 min t) odpadów ogólnego eksportu notowanego. Nielegalny demontaż pojazdów. Materiał operacyjny WIOŚ Katowice Pobór prób wody w rzece Soła 12 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 24.06.2022 Boisko na obrzeżach Zielonej Góry. Prostokąt przystrzyżonej, wypalonej słońcem trawy. Wokół ani żywego ducha. Na placu porozstawiane są pachołki, przeszkoda (dwie tyczki i pozioma żerdka), taśmy tworzące kwadrat na ziemi. Agnieszka Mogilnicka po prostu sobie idzie, a Django (border collie) robi slalom między jej nogami. Krok i piesek nurkuje między nogi, natychmiast robi zwrot, tak, by powtórzyć manewr przy następnym kroku człowieka. To na razie rozgrzewka, zabawa. Na prawdziwe ćwiczenia przyjdzie czas za chwilę. Agnieszkę Mogilnicką od małego ciągnęło do zwierząt. Anaj-bardziej do psów i koni. Niestety, w domu nie mogła mieć futrzaka, ze względu na traumatyczne przeżycia mamy (kiedyś pies pogryzł ją tak, że wylądowała w szpitalu). Ale za to wyprowadzała na spacery psa sąsiadki. Gdy była jeszcze w przedszkolu, po rozmowie z tatą o tym, że może będą mieć konia, „sprzedała" sąsiadowi samochód rodziców, żeby w garażu zrobić miejsce dla zwierzaka. Psa (a niedługo potem także konia) sprawiła sobie jednak tuż po studiach na AWF. - To musiał być prawdziwy pies. Taki z ogonem, uszami, sierścią - śmiejąc się tłumaczy wybór hovawarta (czyli potężnego psa o długiej sierści). Był z nią 14 lat, a potem ustąpił miejsca Waszce (też hovawart), z którą zaczęła trenować obe-dience, czyli posłuszeństwo sportowe. Przyznaje, że posłuszeństwo to nazwa niezbyt fortunna. Może kojarzyć się z przymuszaniem, dominacją. - To nie tak. Nie sądzę, żeby udało się wyszkolić psa w obe-dience siłą i przymusem - tłumaczy. - Obedience, czyli to posłuszeństwo sportowe, musi być zbudowane na radości z pracy psa. Szkolenie polega na budowaniu relacji, zaufania do przewodnika. To nauka, a jakże, trening często ciężki, ale zawsze z poszanowaniem dobra psa. Dla mnie obedience to fun ze wspólnej pracy, to zgłębianie dalej i dalej zaufania. Jeśli ja nie dbałabym o dobrostan mojego psa, na pewno w tym roku nie jechałabym na MŚ - zauważa. - Nasze szkolenie polega na tym, żeby pies zrozumiał, o co chodzi i lubił to, co robi. Dziwne, prawda? Jak pies ma rozumieć??? Polega to na tym, że ucząc się danego zachowania, to pies odkrywa, na czym ono polega i dąży do jego zrealizowania, bo wie, że na końcu jest nagroda, najpierw smaczek, chwila zabawy, potem już „tylko" radość przewodnika -objaśnia. - Na przykład ucząc kwadratu (pies na komendę rzuca się pędem w stronę wytyczonego taśmami kwadratu, w którym ma się zatrzymać JAK DZIELNY PIES DJANGO POKONAŁ SWOJE LĘKI Django to lękliwy pies. Przestraszyć go może wszystko: nagły hałas, szeleszcząca folia, jakiś ruch dostrzeżony kątem oka. Spanikowany trzęsie się ze strachu. Ale na zawodach błyszczy. Tak bardzo, że trafił właśnie do reprezentacji Polski, a w tym tygodniu wystartował na Mistrzostwach Świata w Danii. Bo na zawodach jest z Panią. A ona umie odpędzić strach Michał Olszański \ } \ '• . l VM::. :■ ft Pies Django jest najbardziej szczęśliwy, gdy może ćwiczyć ze swoją panią - Agnieszką Mogilnicką i czekać na dalsze wskazówki -przyp. MO), ustawiam psa na smyczy na wprost, a w kwadracie ukryta jest zabawka. Gdy dochodzi do tego miejsca i dostrzega zabawkę, jest to dla niego oczywiście nagroda. Najpierw robię to z bliska, potem z daleka, pies kojarzy miejsce -taśmy i pachołki - z zabawką (czyli nagrodą), a także z powtarzaną komendą... Przewodnik idzie, a pies podąża tuż przy nodze. Człowiek skręca, przyśpiesza, zwalnia, staje. Pies jest jak przyklejony, całkowicie skupiony na przewodniku. Jak te rybki, które towarzyszą rekinowi. Wszystko wygląda na idealnie zsynchronizowany balet. Koniec ćwiczenia. - Ojoj, jakie to było ładne, takie ładne - płyną pochwały w kierunku zwierzaka. Kilka rzutów piłką, siłowanie się na szarpaku. Chwila dla fizjolo- gii (Django sam z siebie schodzi z boiska i idzie wysikać się w krzakach). Czas na kolejne wyzwanie. Pies stoi na specjalnej podstawce, ze trzydzieści metrów od pani. „Pac!" Kie!", niesie się po boisku, wspierane sugestywnymi wyrzutami rąk. Piesek waruje, siada, wstaje. Każda zmiana pozycji jest dynamiczna, „na raz". I znów słyszymy, jakie to było ładne... Czas na kilka smaczków. Waszka startowała w zawodach, jednak okazało się, że pewne rasy mają wyjątkowe predyspozycje do tego sportu. A Agnieszka Mogilnicka zaczęła mieć apetyt na coraz wyższy poziom zaawansowania w tym sporcie, zaczęło ją wciągać współzawodnictwo, a pochłaniać dążenie do doskonałości. Siedem lat temu pojawił się więc Django (ponad 90 proc. psów na MŚ to border collie). Na początku wszystko układało się jak wbajce. Piesek zdobywał kolejne poziomy zaawansowania (są cztery ldasy), uczył się chętnie, wręcz brylował wśród rówieśników. DJANGO BYŁ CORAZ BARDZIEJ LĘK01VY. DO TEGO STOPNIA, ŻE FUNKCJONOHAŁ JEDYNIE NA LEKACH. POWRÓCIŁ JEDNAK DO ĆITICZEŃ Wszystko skończyło się nagle, gdy skończył dwa lata. - Nagle zrobił się lękliwy. Wszystko zaczęło go przerażać, trząsł się niemal non stop - opowiada właścicielka. - Nie było żadnego traumatycznego zdarzenia. Przyczyny, o ile się zorientowałam, są genetyczne i ujawniają się właśnie w tym wieku. Po prostu niektóre border collie tak mają - tłumaczy. Django był coraz bardziej lękowy. Do tego stopnia, że w apogeum tego stanu funkcjonował jedynie na lekach. Powrócił jednak do ćwiczeń. - Zaczęliśmy z powrotem ćwiczyć, na zasadzie zabawy. Border collie to psy stworzone do pracy. To ona nadaje im sens życia - tłumaczy opiekunka. Z czasem zaczęli nawet jeździć na zawody. Niekiedy musieli się wycofywać, ze względu na towarzyszący temu stres, ale nie zawsze. - Musiałam tak zbudować zaufanie, aby pies w sytuacjach stresowych, trudnych dla niego, szukał wsparcia u mnie. Pracuję tak, żeby gdy górę bierze instynkt ucieczki, lęk, Django nie miał wątpliwości, co ma zrobić - przyjść do mnie, czyli tu, gdzie zawsze otrzyma wsparcie. Musi wierzyć w to, że ja jestem jego ostoją, że odgo-nię wszystkie strachy, musi mi ufać, jak dziecko mamie czy tacie - tłumaczy. - Poza tym szanuję go i odczytuję sygnały, które mi wysyła. Nie nakazuję mu pracować, kiedy jest mu trudno i daje znać, że nie da rady. W tym roku nastąpił przełom, i zielonogórski duet po raz pierwszy został powołany do reprezentacji kraju. - Wszyscy moi znajomi, zawodnicy, pytali mnie w tym roku: „Wow, co Ty zrobiłaś? Jak myślisz, czemu Django się tak zmienił?" - opowiada. I od razu próbuje odpowiedzieć: - Dałam mu czas, trzymałam go „pod kloszem", kiedy tego potrzebował, cały czas wspierałam, budowałam zaufanie. Odstawiłam w końcu leki, które pomogły mi wypracować to wszystko. Do tego ma teraz z kim rywalizować o czas treningowy (w domu pojawił się Uniąue - dziś już 2-letni border collie). Django pędzi wprost do swojej pani. Nagle pada komenda. Pies zatrzymuje się niemal w miejscu w pozycji waruj (leży). Komenda i znów pędzi. Kolejna komenda. Tym razem zatrzymuje się w pozycji siad. Ponownie rusza galopem i w końcu jest już na miejscu, siedzi przy nodze przewodnika. To również było bardzo, bardzo ładne, zdaniem przewodniczki. To już koniec na dziś, bo straszny upał. Zwłaszcza że wcześniej aportował, skacząc przez przeszkodę. Teraz napije się wody z izotoni-kiem, a na trening wyprowa- dzony zostanie Uniąue. Od razu widać różnicę. Jest dużo wolniejszy, gorzej skoordynowany. Ale ma jeszcze czas. Jest co prawda dużo mniej zaawansowany niż Django w jego wieku, ale, zdaniem Agnieszki Mogilnickiej, bardzo perspektywiczny. - Pies nie jest maszyną ani robotem, każdy ma inny charakter, każdy lubi co innego, każdy inaczej się uczy. A ja, jako przewodnik, muszę mądrze szkolić, czekać aż pies dojrzeje, szukać odpowiedniej dla niego metody i cały czas budować zaufanie i relację - tłumaczy. - W obedience jest też dużo detali, do których pies musi być fizycznie dobrze przygotowany. Np. pies w blokadach (gdy pędzi do opiekuna i jest stopowany -przyp. MO) musi się zatrzymać praktycznie w miejscu, a jednocześnie ma biec szybko na przywołanie... Jak zatrzymać w miejscu pędzący samochód? No nie da się. Regulamin określa, że pies musi się zatrzymać nie przekraczając dwóch długości swojego ciała, praktycznie na komendę ma zablokować ruch... megatrudne i wymagające... Pozycje na odległość... pies nie może ruszyć jedną parą łap, zmieniając te wszystkie siady, waruje i stóje... Uczymy psa albo zablokowanego tyłu, albo przodu. Jak? Każdy pies ma inne predyspozycje. Naturalne. Doświadczony przewodnik widzi w codziennym siadaniu, jak pies to robi. Albo dostawia tyłek do przodu, albo cofa przednie łapki do tyłu... he he, fajne nie? - śmieje się. I długo jeszcze może opowiadać o psach, metodach, obserwacjach. Widać, że to, co robi, to coś więcej niż hobby, odskocznia od pracy w szkole (jest nauczycielem wf.). - Najważniejsza jest miłość do zwierząt i ta pewność, że robi się to, do czego ma się tę szczególną słabość i zdolności. Każdy wybiera swój sposób na życie. Jedni żyją w Bieszczadach, inni tworzą muzykę, laski się upiększają. Ja potrzebuję do życia lasu, ruchu, kontaktu ze zwierzęciem w porozumieniu i symbiozie. Jestem głęboko przekonana, że z moimi psami łączy mnie coś wyjątkowego -kończy. Wracamy. Samochód wjeżdża na brukowany fragment drogi. Niemal natychmiast z tyłu, gdzie w transporterze odpoczywa Django, dobiega żałosne piszczenie. Mogilnicka zaczyna uśpokajać pieska. Przemawia spokojnie, modulując głos, robi wszystko, żeby zdjąć z niego stres. W pewnym momencie w jej dłoni pojawia się coś w rodzaju pilota. - Głaszczę go - wyjaśnia wciskając przycisk. - Włączyłam mu matę wibrującą, to go uspokaja.