MAGAZYN razem z dodatkami Magdalena Gawin: Na Ukrainie ludzie umierają w niewyobrażalnym poniżeniu • Czy Nawalny to dobra alternatywa dla Putina? • Epoka elżbietańska, czyli Elżbieta II panuje już 70 lat PLUS TELEMAGAZYN z programem TV i zapowiedź serialu o najsłynniejszej rodzinie świata Głos Piątek 3.06.2022 Nr 128 (4676) Nakład: 18.320 egz. www.gp24.pl Cena 4,60 zł (w tym 8% VAT) Nasza akcja. Zawody Rowerkowe „Głosu Pomorza" w tę niedzielę str.2 Baltops'22. Manewry na Bałtyku 14 krajów NATO str.5 Bytów. Zarząd powiatu z wotum zaufania i absolutorium str.3 Nr ISSN 0137-9526 MII Nr indeksu 348-57C 22 770 1 37 952053 WARSZAWA WYJĄTKOWE WYRÓŻNIENIE DLA EDWARDA MULLERA Kustosz Pamięci Narodowe; Dziś w „Głosie" KOSZALIN/ SŁUPSK/ SZCZECIN • tygodnika Regionów SŁUPSK i SZCZECIN I JAROSŁAWIEC. DARŁOWO USTKA Komornik stracił prawo Akademia Morska będzie I Turyści chcą tanio, ale się ! Kradli, grozili i zabijali, wykonywania zawodu. j politechniką. Rozmowa I nie da. Skąd się biorą j Walkę z Sowietami podjął Mimo to pracował str. 12 Iz rektorem «tr. 11 I paragony grozy «łr. 13 ! polski instytut pamięci NARODOWEJ DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 TYDZIEŃ Z NASZĄ GAZETĄ SOBOTA • Czy i kiedy dziecko powinno jechać na kolonie lub obóz? PONIEDZIAŁEK • Rolland Garros to specjalność Igi Świątek WTOREK • Portret finansowy młodych Polaków ŚRODA • Aktualne porady zdrowotne i farmaceutyczne CZWARTEK • Sztyletnicy i ich udział w Powstaniu Styczniowym PIĄTEK • Polska się zbroi • Gorzka defilada zwycięstwa ZAMÓW PRENUMERATĘ: tel 94 3401114, mail: prenumerata.gdp@polskapress.pl, prenumerata.gp24.p Alek Radomski Nasza akcja/Słupsk Słonecznie, ciepło i na sportowo. W niedzielę 5 czerwca odbędą się 48. Zawody Ro-werkowe „Głosu Pomorza". Pierwsze starty o godz. 10. Pełna lista chętnych i pokaźny peleton małych kolarzy gwarantuje sportowe emocje. Już w najbliższą niedzielę około 400 kolarzy zmierzy się w wyścigach na stadionie 650-lecia przy ul. Madalińskiego w Słupsku. Wszystko na to wskazuje, że po chłodnych- dniach w końcu w ten weekend pokaże się Słońce. Synoptycy zapowiadają temperatury w granicach 20-22 stopni. Jeśli będzie wietrznie, to nad morzem. Przypominamy, aby na niedzielne zawody oprócz rowerów zabrać ze sobą kaski. Prosimy też o nakolanniki. Rodzice, którzy zapisali dzieci przez stronę www.kupbilecik, muszą pamiętać o paragonie lub dowodzie zakupu zapisanym np. w telefonie. W naszym namiocie zaraz przy wejściu cztery osoby będą wydawać numerki startowe. Oddzielne stanowisko przygotowaliśmy dla tych, którzy zapisali kolarzy przez www.kupbilecik oraz dla rodziców, którzy zapisywali poczniemy o godz. 9- Godzinę w Biurze Ogłoszeń „(Sosu Po- później w pierwszym wyścigu morza". pojadą najmłodsze roczniki. Wydawanie numerków roz- ©® ORGANIZATOR: GŁOS I GP WSPÓŁORGANIZATOR: PARTNER GŁÓWNY: [24.pl PARTNERZY: DDRUTEX I Aciwii AfJadUi engineered for you Multikino dom te s-sport-pi CZ X55rZ * "V* GRANO LUBICZ V «c E Leclerc (l) ^centrum narzędzi 0IUL. f 4f łuiwwmatiw * fimfli cvPP.ESS ikkauii/bike DCCITHLON K *■ ,' TOYOTA SŁOWIK ams słupsk (zioja) POD KASZTANEM (SyPOLIPOL fgserplast KRÓTKO GMINA SŁUPSK Podniebny Dzień Mieszkańca z Roksaną Węgiel. Gmina Słupsk wraz z Aeroklubem Słupskim w najbliższą sobotę zapraszają na „Podniebny Dzień Mieszkańca". Wydarzenie wraca po dwuletniej przerwie spowodowanej pandemią. Impreza odbędzie się na lotnisku w Krępie Słupskiej. W programie atrakcji przewidziane są między innymi pokazy lotnicze i wystawa samolotów, warsztaty dla dzieci i występy lokalnych artystów. Goście będą mieli również okazję zasmakować w daniach przygotowanych przez koła gospodyń wiejskich oraz porozmawiać z zawodowymi pilotami. Start imprezy zaplanowano na godzinę 13, a główną atrakcją będzie występ piosenkarki Roksany Roxie Węgiel - zwyciężczyni pierwszej edycji programu The Voice Kids, 16. Konkursu Piosenki Eurowizji dla Dzieci oraz 3. edycji programu tanecznego Dance Dance Dance. (les) 0010526598 LOTTO 0L0&2022, GODZ. 21SO Multi Mlllti: 2,5,10,12,23,28, 29,32,36,49,50,52,53,54,64, 65,66,69,74,76 Plus 76 Extra Pensja: 16,17,22,28,35,1 Extra Premia: 2,8,19,31,33,1 Mini Lotto: 1,13,30,35,37 Kaskada: 1,5,6,7,9,11,15,17, 18.20.22.23 Super Szansa: 7,3,9,4,2,0,2 02L06w2Q22,GOOZ.14JOO Multi Multi:2,3,7,16,22,24, 27,35,37,44,46,43,51,55,59, 65,68,72,74,79 Plus 65 Kaskada: l, 5,7,9,11,17,18,19, 20.22.23.24 Super Szansa: 3,3,7,7,0,9,2 WALUTY 02.0&22 USD 4,2931 (+) EUR 4,5876 (-) CHF 4,4689(+) GBP 5,3832() (+) wzrost ceny w stosunku do notowania poprzedniego, (-) spadek ceny w stosunku do notowania poprzedniego, (0) bez zmian Ze smutkiem zawiadamiamy, że 31 maja 2022 r. odeszła od nas nasza ukochana Siostra i Mama ś"t"p Alicja Sobieszczańska Krzysztof, Iwona, Waldemar, Daria i Marvin Odliczanie do startu. Zawody rowerkowe „Głosu" już w niedzielę Artyści śpiewają i grają na bandurach - ukraińskich ludowych instrumentach Bogumiła Rzeczkowska Ustka Narodowa Honorowa Kapela Bandurzystów Ukrainy dała fantastyczny koncert na Promenadzie Nadmorskiej. Zbierano też datki na zakup broni dla armii ukraińskiej. O Ukraino, o Matko moja!" -oncert charytatywny w wykonaniu Narodowej Honorowej Kapeli Bandurzystów Ukrainy im. H.I. Maiborody zgromadził na Promenadzie Nadmorskiej w Ustce sporą publiczność. Niemałej wartości były też banknoty, które ofiarodawcy przekazali na wsparcie armii ukraińskiej. Na scenie wystąpiła też przebywająca w Ustce ukraińska poetka o korzeniach polskich Mariana Halius z wierszem „Dziękuję, Polsko". Po koncercie artyści byli oblegani przez publiczność i chętnie stawali na „ściankach" zdjęciowych. ©® Koncert nad morzem. Bandurzyści porwali serca ustczan i turystów Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 WYDARZENIA Zarząd powiatu bytowskiego z wotum zaufania i absolutorium Andrzej Gurba Powiat bytowski Zarząd powiatu bytowskie- -go otrzymał wotum zaufania i absolutorium za działalność w 2021 roku. Krytycznych głosów jednak nie bra-kowało. Zarzuty odpierał starosta. - Dane finansowe pokazują bardzo ostrożną gospodarkę powiatu w ubiegłym roku. Był to czas przygotowywania się na trudne czasy. W ubiegłym roku nasze dochody wyniosły blisko 127,5 min zł, natomiast wydatki 119,5 min zł. A przypomnę, że planowaliśmy blisko 4 min zł deficytu. Te dane pokazują oszczędną gospodarkę finansową. W ubiegłym roku zrealizowaliśmy wszystkie zobowiązania, a nawet spłaciliśmy zobowiązania przypadające na rok bieżący. Łącznie jest to ponad 6,5 min zł. Ciągle mamy jednak dosyć pokaźne zobowiązania. Na koniec rokubyło to 39 min 400 tys. zł, co stanowiło 30,94 procent dochodów. Ten wskaźnik spadł o ponad 7 procent w porównaniu do2020 r. -stwierdził na sesji starosta bytowski Leszek Waszkiewicz. Starosta mówił także o zrealizowanych inwestycjach. Najważniejsze to: przebudowa drógpo-wiatowych na terenie gminy Lipnica oraz ulicy Prostej w Bytowie. W czasie debaty radny Mirosław Maszluch zwrócił uwagę na budżet obywatelski. - Mieliśmy do wydania 70 tysięcy złotych, a wydaliśmy tylko 30 tysięcy złotych. Zgłoszono 12 wniosków, ale tylko 3 spełniły kryteria formalne. W jakiejś mierze jest to też nasza porażka. Albo zostało to wszystko źle przygotowane, albo osoby składające wnioski były niedoinformowane. Jako klub widzimy dysproporcje między gminami, jeśli chodzi o wydawania powiatowych pieniędzy. Te środki powinny być rozdzielane równomiernie, aby powiat rozwijał się równomiernie - mówił Mirosław Maszluch. Radny Paweł Biernacki skrytykował zaniechania zarządu w podwyżkach dla pracowników starostwa. - A to przecież od pracowników zależy m.in. realizacja inwestycji i inne działania. Nie doceniliście tych ludzi -mówił Paweł Biernacki. Odniósł się także do po wołania w marcu 2021Centrum Usług Wspólnych (oświata). - Były protesty dyrektorów, pracowników szkół. Zarząd powiatu nie przychylił się jednak do wniosków, aby pozostawić księgowość w szkołach. Do dzisiaj nie mamy wyliczeń kosztów tego przekształcenia oraz korzyści z prowadzenia CUW - stwierdził radny. Poruszył także kwestię braku dogodnych autobusowych połączeń z gminy Lipnica do Miastka, 'a tym sam brak możliwości do-jazduuczniówdoszkół średnich. Radnynawiązałteż dobraku powiatowych inwestycji na terenie gminy Miastko, poza budową chodnika w Dretyniu. Starosta Leszek Waszkiewicz powiedział, że w 2021 r. były podwyżki dla pracowników starostwa. - Nie zaplanowaliśmy ich w tym roku, ale teraz oceniamy działalność zarządu powiatu za 2021 rok, a nie za 2022 rok -mówił Leszek Waszkiewicz. Dodał, że wpaździemiku202lr. informował o kosztach wprowadzenia Centrum Usług Wspólnych. Wyniosły one 141 tys. zł. Odniósłsiętakże do kursów PKS z gminy Lipnica do Miastka. -Sprawdziliśmy. Są dogodne kursy z Brzeźna Szlacheckiego do Miastka. Nie zgadzam się także z oceną dotyczącą braku inwestycji w gminie Miastko. Droga Rola - Rojazd, które jest teraz realizowana, mogła być wykonana wcześniej, ale to Rada Miejska w Miastku swojego czasu zrezygnowała z jej finansowania - stwierdził starosta. Za wotum zaufania dla zarządu powiatu głosowało 10 radnych, pizeciwbyło 3, wstrzymało się5. Na sesji głosowano także absolutorium dla zarządu powiatu z wykonania budżetu za2021 r. Za udzieleniem absolutorium było 15 radnych, a przeciwko 3 (radni PiS). ©® Sesja rady powiatu bytowskiego Z Wicka na obrady młodzieżowego Sejmu Anna Czerny-Marecka Warszawa/Wicko Uczennice Szkoły Podstawowej im. Jana Brzechwy w Wicku wzięły udział w XXVIII Sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży w Warszawie. Temat tegorocznej sesji brzmiał: „Jakie ideały żołnierzy Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych przetrwały i odniosły zwycięstwo? Które z tych wartości są dla Ciebie ważne? Przedstaw na przykładzie wybranego bohatera lub bohaterki." Martyna i Adrianna, żeby otrzymać przepustkę do sejmu, stworzyły stronę internetową pod tytułem „Wspomnienie płk. Mieczysława Korczaka". Kasia i Amelia natomiast poświęciły swoją pracę Jerzemu Zawadzkiemu, pseudonim Mały. Młode pasjonatki historii podeszły do zadania poważnie, zamieszczając na stronach materiały audio, wideo, zdjęcia i biografie bohaterów. - Dla uczestników posiedzenia przygotowano bogaty program. Uczniowie przyjechali do Warszawy w przeddzień sesji, aby wziąć udział w zwiedzaniu Warszawy. Zostało ono przygotowane przez Instytut Pamięci Narodowej -mówi dr Magdalena Kubiak, szkolna bibliotekarka. - l czerwca posłowie i posłanki zasiedli w ławach sejmowych, gdzie pracowali nad uchwałą o tym, jak ideały i wartości Ar-miiKrajowej i Narodowych Sił Zbrojnych wcielić w życie spo- łeczne. Młodzi posłowie gorąco debatowali nad uchwałą, nie zabrakło odniesień do bieżącej polityki państwa. Młode posłanki wróciły pełne wrażeń i chęci do zaangażowania się w życie polityczne. Opiekunką merytoryczną uczennic z Wicka (Katarzyny Chmielewskiej, Amelii Hen-soldt, Adrianny Lubińskiej i Martyny Lodzińskiej) była nauczycielka historii i wiedzy o społeczeństwie Szkoły Podstawowej w Wicku, Anna Burak. ©® DZIEŃ MIESZKAŃC -aP ■ mm ? i R0XłE WĘGIEL 4 czerwca 2022 r. Lotnisko w Krępie Słupskiej KONCERTY ANIMACJE DLA DZIECI WYSTAWA SAMOLOTÓW POKAZY LOTNICZE I START: godz. 13:00 www.kultura.slupsk.pl <5* &EMKA Aeroklub cus •jłi j u ń ■> j 1 a < v. 4 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 Zasłużony archiwista „Solidarności" Grzegorz Hilarecki Warszawa/Słupsk ■N Na gali zorganizowanej przezEPN na Zamku Królewskim w Warszawie wyróżniony został wczoraj Edward Muller. Słupszcza-nin otrzymał tytuł Kustosza Pamięci Narodowej. Kapituła, na której czele stoi prezes Instytutu Pamięci Narodowej, uznała że Edward Muller zasłużył na tytuł Kustosza. Nie chodzi tu tylko o życiorys działacza Solidarności w Słupsku i jego walkę z komunizmem w Polsce, którą przypłacił więzieniem, ale o przekazanie do IPN bardzo szerokiego zbioru dokumentów, filmów i broszur wydawanych w drugim obiegu, dotyczącego naszego regionu. Jak napisano w uzasadnieniu: „Od 2005 roku Edward Muller współpracuje z Oddziałowym Archiwum IPN w Gdańsku, der którego sukcesywnie w latach 2005-2019 przekazywał swoją bogatą kolekcję dokumentów związanych z działalnością w pomorskiej „Solidarności", uzupełnioną o ma- : Hr::. Edward Muller na wczorajszej gali zorganizowanej przez Instytut Pamięci Narodowej na Zamku Królewskim w Warszawie teriały audiowizualne i fotograficzne. Archiwum Edwarda Mullera zawiera unikalne materiały filmowe, a także bogaty zbiór druków ulotnych oraz czasopism bezdebitowych, które dzięki jego sumienności i dbałości archiwisty amatora przetrwały do naszych czasów. Kolekcja przekazana przez Edwarda Mullera jest jedną z najważniejszych prywatnych kolekcji w zbiorach IPN". W maju była inauguracja nowej odsłony projektu Instytut Pamięci Narodowej „Archiwum Pełne Pamięci". Cześć pokazanych tam zbiorów pocho- dziła właśnie od słupszczanina. Podczas wczorajszej gali w Warszawie pokazano kilkuminutowy film o działalności podziemnej Edwarda Mullera. Słupszczanin mówił w nim też o czasach, w których trafił kilkakrotnie do więzienia, jak uciekał, ukrywał się w Kar- tuzach i dalej zajmował się działalnością opozycyjną w Słupsku. - Córce, która urodziła się w 1981 roku, między innymi chciałbym tę nagrodę dedykować - powiedział m.in. podczas gali laureat. - To ona straciła dziewięć lat dzieciństwa, gdy ja siedziałem po obozach i nie miała ojca. Chciałem podziękować córce Marcie i synowi Piotrowi, którzy razem ze mną archiwizowali dokumenty i zdobywali część dokumentów. Jak i za to, że wyrazili zgodę, że pamiątki rodzinne zostały przekazane Instytutowi Pamięci Narodowej. Córka laureata Marta, która archiwizowała zbiory, podkreśla, że były wśród nich broszury wydawane w podziemiu. Zresztą z takowymi został jej ojciec aresztowany na ulicy przez milicję w czasach PRL. Ale były też unikatowe filmy, np. z procesów w stanie wojennym. Nagroda Kustosza Pamięci Narodowej jest przyznawana od 2002 roku instytucjom, organizacjom społecznym i osobom fizycznym za szczególnie aktywny udział na rzecz upamiętniania historii polskiego Narodu w latach 1939-1989, a także za działalność publiczną zbieżną z ustawowymi celami Instytutu Pamięci Narodowej. Dotychczas było 93 laureatów, w tym m.in.: Władysław Bartoszewski (2004), Paweł Jasienica (2007), prezydent Lech Kaczyński (2017). W tym roku obok słupszczanina otrzymali ją: Ks. Adolf Chojnacki (1932-2001) - nagroda pośmiertna, Waldemar Kowalski, Bohdan Jerzy Urbankowski i Grupa Rekonstrukcji Historycznej „First to Fight". Edward Muller Polityk, działacz związkowy, opozycjonista represjonowany w okresie PRL, twórca prywatnego archiwum „Solidarności". W latach 1989-1993 poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Od 1996 roku należał do Ruchu Odbudowy Polski, był członkiem Rady Naczelnej. Od 1987 roku (do dziś) Edward Muller pracuje w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Słupsku, jednocześnie prowadząc aktywną działalność społeczną. ©® materiał informacyjny emka s.a. 0810422244 ' \* \ Gmina Słupsk _____ 9^^ a :« :'y:: ^2 10 • SOLIDARNI Z UKRAINĄ Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 Ich świat runął z rykiem bomb. Niepełnosprawni składają życie od nowa Wiktor, Sergiej i Tatiana na Ukrainie radzili sobie sami. Jeżeli w Słupsku znajdą pracę. Lokal PSONI ma windę. Ukraińcy chętnie przemierzają na wózkach Słupsk, który osiądą tutaj na stałe v •; bardzo im się podoba c. . . cji. Tu jest tak spokojnie, tak charaszo. Od razu poczułem się jak w domu. To nie chodzi o wygląd miasta, tu jest po prostu dobra atmosfera, to się czuje w sercu. Praca potrzebna od zaraz W sierpniu Ukraińcy będą musieli zwolnić mieszkanie PSONI. Do tego czasu muszą mieć pracę i nowe lokum. Chcą zostać w Słupsku na stałe. - Na Ukrainie pracowali i radzili sobie sami - podkreśla Iwona Grota. - To osoby niepełnosprawne ruchowo, ale intelektualnie bardzo sprawne. Pani Tatiana pracowała w organizacjach pozarządowych, angażowała się w pracę społeczną, panowie - przy komputerach. Wiktor zajmował się projektami informatycznymi. Sergiej był konsultantem w firmie energetycznej. Takiej pracy dla nich szukamy. W przyszłym tygodniu będą rejestrować się w urzędzie pracy. Jak żartują, na własne nogi nie staną, ale poradzą sobie sami, jak będą mogli zarabiać. A pomoc rzeczowa jeszcze szybciej - Bardzo prosimy o wsparcie - mówi Iwona Grota. - Potrzebujemy środków higieny, nowych ubrań i bielizny. Ci państwo przyjechali do nas w zimowych ubraniach, a pora roku ciepła. Potrzebna jest też żywność. Nie mamy dla nich dofinansowania. Żywimy ich dzięki zaprzyjaźnionym sklepom i instytucjom. Rzeczy można przynosić na teren Warsztatu Terapii Zajęciowej przy PSONI Koło w Słupsku, ul. Długosza 22, w godzinach 7-15. Telefon 59 84 81078.©® Grzegorz Hilarecki Słupsk 24 lutego obudził ich alarm, a potem huk spadających bomb. Jak walczyć, kiedy jest się przykutym do inwalidzkiego wózka? Musieli uciekać. Metę podróży znaleźli w Słupsku. Małżeństwo Tatiana i Sergiej oraz ich przyjaciel Wiktor kiedyś byli jako turyści w Warszawie. Polska im się spodobała, więc kierunek ucieczki z objętej wojną Ukrainy był jeden. Po kilku miesiącach tułaczki trafili do Słupska. A że cała trójka porusza się tylko na wózkach, trzeba im pomóc. Czasowo potrzeba im wszystkiego, docelowo - tylko pracy. Proszą, by mówić do nich po polsku. Rozumieją wszystko. Tylko odpowiadając, swobodniej czują się w języku rosyjskim. Choć wolą go nie używać. Kiedy wszystko zaczęło się układać, wybuchła wojna W obwodzie Winnickim (na ukraińskim Podolu) Tatiana miała wprowadzić w życie napisany przez siebie program, by pomóc w integracji społecznej osób niepełnosprawnych. Tam takie osoby, kiedy osiągną 18. rok życia, nie mogą liczyć na pomoc państwa. - Do osiągnięcia pełnoletności mają edukację szkolną. Nauczyciel przychodzi do domu. Jednak potem po prostu siedzą w domu. Muszą sobie radzić same. Chciałam to zmienić tak, by te osoby mogły się realizować zawodowo, spełniać swoje marzenia - tłumaczy Tatiana. -Tak jak ja. Gdy skończyłam 18 lat i już nie mogłam liczyć na naukę w domu, pojechałam Niepełnosprawnych uchodźców i ich rodziny przyjęło pod swój dach słupskie Koło PSONI do Winnicy i zdałam na uniwersytet. Chciałam się uczyć dalej, a nie - siedzieć w domu. Jej zawodowym celem stała się pomoc niepełnosprawnym. Z programem ich aktywizacji udała się do władz lokalnych. - Spodobał się. Dostałam lokal, by niepełnosprawni mogli do niego przychodzić, spotykać się, pomagać sobie i innym -opowiada. Tak znalazła swoją miłość -Sergieja, który po upadku z wysokości doznał urazu kręgosłupa. Diagnoza: wózek do końca życia. Pobrali się i ich życie zaczęło się układać. - Radziliśmy sobie. Pracowaliśmy, mieszkanie i samochód były dla nas przystosowane -opowiada mężczyzna. - To wszystko jednak przerwała wojna. Jak wspomina Tatiana, w nocy 24 lutego usłyszeli wycie syren, a potem huk bomb. Ich obwód jest daleko od granicy, ale i tu spadły rakiety. Dlatego podjęli decyzję: Uciekamy! - Przyjechaliśmy do Polski. To był naturalny wybór. Liczyliśmy na pomoc - podkreśla Siergiej. Jechali samochodem. Podróż trwała długo: kolejki do stacji benzynowych, ogromna kolejka na granicy. Po jej przekroczeniu poprosili o pomoc organizacje, które pomagają niepełnosprawnym. Tak trafili do Pucka, a tamtejsi społecznicy w maju poprosili o pomoc słupskie koło Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną. Słupsk zapada w serce Pod opiekę PSONI trafiło ostatecznie sześcioro uchodźców z Ukrainy - trójka niepełnosprawnych i ich rodziny. Kierowniczka Koła PSONI Iwona Grota tłumaczy, że czasowo wolne było mieszkanie przygo- towane pod projekt dla niepełnosprawnych intelektualnie podopiecznych, ale że jest ono przystosowane dla niepełnosprawnych ruchowo, Ukraińcy czują się w nim dobrze. Wystarczy tylko chwila rozmowy z Tatianą, Sergięjem czy Wiktorem, by zrozumieć, jak bardzo są wdzięczni za to, że mogli znaleźć się w Słupsku. - To piękne miasto. Tu jest tak, że aż chce się żyć - mówi Wiktor, który jeździ na wózku, bo doznał urazu kręgosłupa w wyniku wypadku samochodowego. - Uczę się języka polskiego. Chciałbym cały czas, ale trzeba czekać od lekcji do lek- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 SZKOLNICTWO WYŻSZE • 11 Vivat polytechnos, vivant professores Małgorzata Klimczak Szczecin Akademia Morska robi kolejny milowy krok w swojej działalności-uzyskała status politechniki. To duży prestiż i lepsza oferta dla studentów. Opowiada o tym rektor-prof. Wojciech Ślączka. Od i września 2022 r. Akademia Morska stanie się Politechniką Morską w Szczecinie. Kiedy uczelnia była gotowa do tej zmiany i zaczął się proces przekształcania? Pomysł pojawił się we wrześniu ubiegłego roku, kiedy zobaczyliśmy, jak funkcjonują nasze dwa nowe wydziały, i sprawdziliśmy, czy mamy na Wydział Informatyki i Telekomunikacji oraz Mechatroniki i Elektrotechniki oczekiwane przez nas nabory. Okazało się, że sytuacja wygląda dla nas pomyślnie. Wyniki ewaluacji naszej uczelni również napawały optymizmem, więc stwierdziliśmy, że-jest szansa na podniesienie statusu uczelni. Ważnym bodźcem dla nas była też współpraca z Ministerstwem Edukacji i Nauki oraz z Ministerstwem Infrastruktury. To spowodowało, że będąc uczelnią w pełni akademicką, chcieliśmy podnieść swój status do rangi politechniki, żeby pokazać nasz charakter kształcenia. Nie ukrywam, że na naszą decyzję wpływały też rankingi ogólnopolskie i branżowe. Okazało się, że pracodawcy szukają kadry inżynierskiej na politechnikach. Akademie i uniwersytety są pozycjonowane nieco niżej. Oczywiście jest też przesłanka finansowa - jako politechnika będziemy mieć wyższą subwencję na funkcjonowanie uczelni. W ofercie uczelni pojawia się coraz więcej kierunków „nie-pływających" i rozwijacie się także w stronę zawodów „lądowych". Dlaczego? Pilnujemy, żeby nasza uczelnia rozwijała się i dostosowywała do potrzeb szeroko pojętej gospodarki morskiej. Chcemy dostarczać kadr nie tylko do eksploatacji statków, ale i przemysłu morskiego. Rozwijamy się więc w takich obszarach, jak: geodezja morska, morska energetyka wiatrowa i mechatronika na rzecz przemysłu morskiego. Gdyby zrobić podsumowanie funkcjonowania uczelni, jesteśmy mocno osadzeni w kształceniu kadr na potrzeby przemysłu i gospodarki morskiej. Jeśli chodzi o studentów pływających, to obserwujemy też pewnego rodzaju zmianę w nastawieniu młodzieży do pracy na morzu. Coraz mniej jest w Polsce młodych ludzi chętnych do wykonywania zawodu marynarza. Można prowadzić dyskusje, z czego to wynika. My stawiamy diagnozę, że praca na lądzie staje się coraz bardziej opłacalna w stosunku do pracy na morzu, mimo że nadal ta druga miesięcznie przynosi wyższe zarobki. Przy czym należy pamiętać, że najczęściej jest to praca kontraktowa, natomiast praca na lądzie jest na umowę o pracę i pensję się dostaje regularnie, więc młodzież kalkuluje. Drugi aspekt to charakter pracy. Praca na morzu jest ciężka, związana z ryzykiem, związana z byciem poza domem. Niemniej optymistyczne jest to, że od paru lat mamy stałą liczbę kandydatów na kierunki pływające, więc tradycja tego zawodu w Polsce będzie kontynuowana. Jeśli flota będzie się w Polsce rozwijała, na pewno da to nowy impuls do szukania pracy w tym zawodzie. Młodzież też śledzi to, co się dzieje na rynku gospodarczym i w jakim kierunku rozwija się rynek pracy... Tak, rozwija się energetyka wiatrowa. Kiedy ogłaszaliśmy w ubiegłym roku nabór na inżynierię przemysłową i morską energetykę wiatrową, to mieliśmy na tyle dużą liczbę kandydatów na studia, że utworzyliśmy grupę. Młodzież widzi, że idziemy w kierunku off shore'ów (z ang. na morzu - dop. red.), taniej energii od strony wody, i tam będą poszukiwani specjaliści. Są to oczywiście zawody związane z bardzo wysokimi kompetencjami, a my ich chcemy kształcić kompletnie, żeby ich przygotować do pracy w przemyśle energetycznym. Mam nadzieję, że tegoroczny nabór utwierdzi nas w tym, że przyjęliśmy dobry kierunek i będzie jeszcze więcej kandydatów we wrześniu. Jakie jest zainteresowanie innymi kierunkami „niepływa-jącymi'7 Nasza informatyka cieszy się bardzo dużą popularnością, choć to charakterystyczne dla każdej uczelni, która oferuje ten kierunek. Nasz jest na tyle specyficzny, że jest również nakierowany na programowanie urządzeń i maszyn wykorzystywanych w gospodarce morskiej oraz na supernowoczesne technologie - na automatyzację i robotyzację, która Prof. Wojciech Ślączka - rektor Akademii Morskiej, a od września Politechniki Morskiej w Szczecinie też jest obecna w przemyśle morskim, gdzie następuje sukcesywna informatyzacja floty i statków. Jeśli chodzi 0 mechatroników, to są bardzo trudne studia. Chciałbym to trochę odczarować, u nas nie jest aż tak źle. Pomagamy studentom skończyć kierunki techniczne, dajemy możliwość konsultacji zajęć, poprawek, dokształcamy. Mamy zajęcia wyrównawcze na I roku, jeśli ktoś przyjdzie do nas ze szkoły średniej, gdzie poziom matematyki czy fizyki nie był zadowalający. To daje możliwość uzupełnienia wiedzy 1 skończenia studiów. Na mechatronice inwestujemy w laboratoria. Chcemy, żeby studenci pracowali u nas na naj -nowocześniejszym sprzęcie. Nie ukrywam, że trochę to kosztuje, ale udaje nam się we współpracy z Ministerstwem Infrastruktury pozyskiwać środki na rozwój uczelni. Powstają też zespoły naukowe i mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli się pochwalić dokonaniami naukowymi. Ostatnio uczelnia otrzymała ponad 70 min zł na budowę Polskiego Ośrodka Szkoleniowego Ratownictwa Morskiego. To kolejna ważna inwestycja, która pozwoli szkolić nie tylko absolwentów uczelni, ale także osoby z zewnątrz, co podniesie prestiż placówki. To bardzo ważna część naszej działalności. Młodzież, wybierając studia, kieruje się również presiżem uczelni i atrakcyjnością studiów. Jeśli oferujemy studentom atrakcyjny, urozmaicony proces kształcenia - laboratoria, symulatory, ćwiczenia, aktywne zdobywanie umiejętności, to się przekłada PR-owo na następne pokolenia, które do nas przyjdą. Student, który od nas wychodzi, jest bardzo dobrze wykształcony teoretycznie i praktycznie. Ale po skończeniu uczelni nie ma jeszcze pełnych kompetencji w zakresie pójścia do pracy w offshore czy morskiej energetyce wiatrowej. Każdy musi dodatkowo zrobić specjalistyczne kursy w renomowanych ośrodkach międzynarodowych. My, mając Polski Ośrodek Szkoleniowy Ratownictwa Morskiego i campus przy Willowej, wprowadzamy te elementy do programu kształcenia. Dzięki temu na wyjściu nasi studenci będą już w pełni przygotowani do tego rodzaju pracy. Młode pokolenia będą wiedziały, że jak do nas przyjdą, na końcu dostaną nie tylko wiedzę teoretyczną, ale też praktyczną, która jest dla wszystkich obowiązkowa. To jest pierwszy aspekt, a drugi to nasza misja kształcenia ustawicznego. Misją publicznej uczelni wyższej jest obowiązek ciągłego kształcenia swoich absolwentów - aktualizowania ich wiedzy i umiejętności. Nasz rozwój sprawia, że absolwenci będą do nas wracać. Do podnoszenia swoich kwalifikacji będą wybierać nas, a nie Irlandię czy Belgię. Nasze kompetencje na morzu są ważne średnio 3-5 lat. Każdy certyfikat musimy odnawiać. Mam nadzieję, że nasi absolwenci będą odnawiać te certyfikaty u nas na sprzęcie najwyższej jakości. Najbardziej mnie cieszy to, że nasi studenci będą mieli to wszystko wpisane w programy kształcenia. Dla- tego bardzo się cieszę, że premier podpisał nam wieloletni program inwestycyjny budowy POSRM. Podziękowania należą się całemu zespołowi, który od 12 lat pracował nad tym projektem. Jak to zbudujemy, to mamy supemarzę-dzie do kształcenia ratowników i wszystkich studentów kierunków pływających. Akademia Morska od lat współpracuje z firmami zewnętrznymi i śledzi otoczenie gospodarcze. Którzy współpracownicy uczelni mają największy wpływ na jej rozwój? Umów mamy bardzo dużo. Są dwie grupy firm - po pierwsze, te związane z transportem i żeglugą wodną, które biorą studentów na praktyki. Młodzi ludzie na początku nauki często nie wiedzą, jak się poruszać po statku, dlatego takie praktyki są dla nich ważne. Mogę wymienić nasze rodzime firmy armatorskie Unibaltic, Euroafrica czyPŻB, chociaż jest ich więcej i nie chciałbym nikogo pominąć. Jeśli chodzi 0 praktyki 12-miesięczne, fenomenalnie współpracuje się nam z pośrednikami lokalnymi, którzy zatrudniają marynarzy na statkach różnych bander czy floty. Druga grupa to firmy, które zatrudniają studentów kierunków „niepły-wających", zajmujące się elektroniką morską, mechatroniką czy informatyką, szeroko pojętym sektorem TSL (transport, spedycja, logistyka). Takich umów mamy bardzo dużo 1 współpraca z przemysłem w zakresie praktyk jest bardzo dobra. Często też rozmawiamy z szefami tych firm na temat uzupełniania naszego programu kształcenia. Mamy Radę Uczelni, która zajmuje się nadążaniem za zmianami potrzeb pracodawców, w szczególności na kierunkach „niepływających". Staramy się kształcić studentów tych kierunków pod potrzeby pracodawców. Teraz liczymy, że uda nam się wejść w niszę - eksploatację silników małolitrażowych w pojazdach takich, jak ciężarówki czy hybrydy w samochodach osobowych. To byłby pewien wyłom w gospodarce morskiej. Żadna uczelnia w pobliżu nie nawiązała takiej współpracy. Prestiż uczelni budują nie tylko kwestie naukowe, ale też działalność społeczna, kulturalna czy sportowa. Wy macie perełkę - Chór Akademii Morskiej. Chór jest bardzo znany. Trzeba podkreślić wyjątkową rolę pani dyrektor Sylwii Fa- biańczyk-Makuch. Jej charyzma powoduje, że ściąga ludzi, a myją wspieramy. Wartością dodaną chóru jest to, że tworzy się wokół niego przyjazna społeczność. Część osób to nasi studenci, ale dołączają też osoby z zewnątrz. Chór jest nie tylko naszą reklamą, wizytówką uczelni, ale też centrum integracji społeczności skupionej wokół uczelni. To niezwykły projekt, z którego sukcesów jesteśmy dumni. Mamy też sekcje sportowe, związane z wodą, jak wioślarska czy żeglarska, ale nie tylko. Teraz szukamy trenera, który stworzyłby drużynę siatkówki lub kosza. Studentów mamy bardzo aktywnych we wszystkich aspektach, również tych społecznych, jak ostatnio pomoc Ukraińcom. Pomysłów mają tak dużo, że na wszystko nie starcza nam pieniędzy, ale wspieramy ich. Trzeba też pamiętać, że nie jesteśmy uczelnią olbrzymią. Nasza młodzież też jest trochę inna niż na większych uczelniach, bo bardziej nastawiona na bycie aktywnym, bardziej zdecydowana. Jak coś zaczną robić, to chcą to skończyć, wszystko mierzą efektami. Przekształcenie Akademii Morskiej wPolitechnikę Morską to oczywiście prestiż, ale też trochę pracy. Teraz największą pracę do wykonania mają działy finansowy i administracyjny, pion kanclerza i pion kwestury. Ich praca to dostosowanie struktur finansowych i organizacyjnych uczelni do politechniki. Chcemy, żeby to była pełna sukcesja: tak, by zachować ciągłość. Wiedzieliśmy, że wraz z tą zmianą powstaje nowy byt gospodarczy i to za sobą pociągnie pewne konsekwencje w zakresie synchronizacji prawa. Niemniej ustawa jest tak napisana, że jeśli chodzi o naszych pracowników, to jest pełna kontynuacja umów o pracę, stanu zatrudnienia. Także kształcenia studentów, którzy z automatu stają się studentami Politechniki Morskiej. Rozpoczęła się rekrutacja pierwszego rocznika na Politechnikę Morską. Taki prezent na jubileusz 75-lecia. Zobaczymy pierwszą paradę Politechniki Morskiej. Inauguracja roku akademickiego będzie wyjątkowa, bo będzie przekazanie sztandarów i duża gala. Mam nadzieję, że mieszkańców Szczecina też to zaciekawi i już dziś serdecznie ich zapraszam na to wydarzenie. ©® 12 • SKANDAL Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 Komornik po wyroku stracił fach. Bezprawnie nadal egzekwował prawo Andrzej Gurba Słupsk Dariusz 1* działał jako komornik choć już nim me był, bo skazano go za przestępstwa Sprawę wykrył dociekliwy cflużmk. Były komornik nie tna sobie nic do zarzucenia. Dariusz L. przestałbyćkomomi-kiem sądowym w Słupsku 23 li-stopada202Lr. Wtym dniu uprawomocnił się wyrok skazujący go za przestępstwo umyślne. Sądy i resort sprawiedliwości zorientowały się w sprawie dopiero wmarcu tego roku. li marca oficjalnie wyznaczono nowego komornika dla spraw prowadzonych wcześniej przez Dariusza L. Do tego czasu de facto wykonywał on czynności komornicze. Słupska prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie przekroczenia uprawnień przez byłego już komornika. Rozmawialiśmy z Dariuszem L. On sam nie ma sobie wiele do zarzucenia. Otwarte pozostaje pytanie, co z ważnością czynności komorniczych firmowanych przez Dariusza L. od 23 listopada2021r. doli marca2022 r. Za co został skazany Dariusz L.? Za umyślne przekroczenie uprawnień przy egzekucji majątku Europejskiej Wyższej Szkoły w Sopocie. To był prywatny (subsydiarny) akt oskarżenia złożony przez pokrzywdzonych. Mowa o głośnej sprawie z 2014 r. Wszystkie media rozpisywały się wtedy m.in. o wyrzuceniu studentów z akademika. Okazało się, że mają-. tek uczelni zajęto bezprawnie. Jednak w sprawie byłego już komornika Dariusza L. nie ma tak naprawdę znaczenia, za co konkretnie został skazany. Liczy się bowiem umyślność popełnionego przestępstwa. W ustawie o komornikach sądowych jest zapis mówiący otym, że powołanie komornika wygasa z mocy prawa (od razu, z automatu) w przypadku skazania go za przestępstwo umyślne, tak jak było w tym przypadku. Sam Dariusz L. nieco to kwestionuje, ale o tym za chwilę. Sprawę wykrył dociekliwy dłużnik Fakt, że Dariusz L. stracił prawo do wykonywania zawodu, a mimo to nadal go wykonuje, wykryłjeden z dłużników, Dyły przedsiębiorca ze Słupska. - 23 listopada2021r. pan Dariusz przestałbyćkomorniłaem. Po tej dacie nadal jednak prowa- dził swoją kancelarię, do marca 2022 r. Złożyłem zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie. Poza tym były już komornik wcześniej obciążał mnie zawyżonymi należnościami. Łącznie chodzi o kilkanaście tysięcy złotych - mówi pan Adam (nazwisko znane redakcji). Komornik, który zastępuje Dariusza L., teraz prostuje zawyżone obciążenia. Jesteśmy w posiadaniu pisma skierowanego przez niego do naszego czytelnika, które potwierdza, że należności powinny być niższe. - Co więcej, były już komornik nie zawiadomił swoich zwierzchników o wyroku skazującym, a same sądy działały z wielkim opóźnieniem, jeśli chodzi o informowanie ministra sprawiedliwości o wygaśnięciu z mocy prawa powołania Dariusza L. na komornika - dodaje były przedsiębiorca ze Słupska. Nowy komornik i problemowe egzekucje Dariusza L. zastąpiła komornik Anna Dądera-Stukan. ll marca bieżącego roku zastępstwo wyznaczył zarządzeniem prezes Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Dopiero od tego dnia były możliwe czynności komornicze w zastępstwie, które szły na jej konto. Co to oznacza? Wszelkie wcześniejsze czynności, np. z grudnia 2021 r. czy stycznia i lutego 2022 r., należy przypisać wyłącznie Dariuszowi L. Problem w tym, że w tym czasie nie był on już komornikiem. Chodzi na przykład o przelewy bankowe z egzekucji. Konto bankowe kancelarii Dariusza L. nowy komornik przejął dopiero po ll marca 2022 r. Prokuratura prowadzi postępowanie. Wielu poszkodowanych Magdalena Gadoś, prokurator rejonowy w Słupsku, informuje nas, że wpłynęły zawiadomienia od dłużników i wierzycieli w sprawie przekroczenia uprawnień przez byłego już komornika (art. 213 Kodeksu karnego). - To będzie łączone w jedno postępowanie - mówi. Prokuraturę zawiadomił także komornik zastępujący teraz Dariusza L. oraz Sąd Rejonowy w Słupsku. - Kiedy powzięliśmy informację o sprawie, a więc w marcu bieżącego roku, złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury dotyczące wykonywania czynności komornika są- dowego po 23 listopada 2021 r. niezgodnie z przepisami. Sąd Rejonowy w Słupsku nie miał wcześniej informacji w tym zakresie - informuje Agnieszka Leszkiewicz, prezes Sądu Rejonowego w Słupsku. Dlaczego sądy i minister nic nie wiedzieli? Jak to możliwe, że przez prawie cztery miesiące minister sprawiedliwości, izba komornicza, gdański sąd apelacyjny oraz słupski sąd rejonowy - jako sąd macierzysty komornika, nie wiedziały 0 prawomocnym wyroku skazującym? - Wyrok jest wykonywany przez sąd pierwszej instancji, który przesłał odpis orzeczenia ministrowi sprawiedliwości 8 marca 2022 r. - informuje Tomasz Adamski, rzecznik prasowy do spraw karnych Sądu Okręgowego w Gdańsku. A więc sąd pierwszej instancji nie zrobił nic przez kilka miesięcy. Nie otrzymaliśmy informacji, dlaczego tak się stało. Zapytaliśmy o sprawę resort sprawiedliwości. - Ministerstwo Sprawiedli-wości'nie zostało poinformowane przez komornika Dariusza L. o toczącym się przeciwko niemu postępowaniu z subsy-diamego aktu oskarżenia. Natomiast o zapadłym 23 listopada 2021r. przed Sądem Okręgowym w Gdańsku prawomocnym wyroku skazującym za umyślne przestępstwo z art. 231 § 1 k.k. (i inne) Ministerstwo Sprawiedliwości dowiedziało się dopiero z przekazanego drogą elektroniczną 2 marca 2022 r. pisma prezesa Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Niezwłocznie po uzyskaniu tej informacji Ministerstwo Sprawiedliwości podjęło czynności wyjaśniające sprawę. Po weryfikacji informacji i uzyskaniu odpisów orzeczeń sądu I i n instancji pismem z 10 marca 2022 r. zwróciło się do prezesa Sądu Apelacyjnego w Gdańsku o niezwłoczne wyznaczenie zastępcy dla tego komornika (tzw. kuratora kancelarii). 31 marca 2022 r. powiadomiono Dariusza L. oraz prezesa Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, prezesa Sądu Rejonowego w Słupsku 1 Radę Izby Komorniczej w Gdańsku o wygaśnięciu z mocy prawa 23 listopada 2021 r. powołania Dariusza L. na stanowisko komornika sądowego. Oprócz tego 5 kwietnia 2022 r. ministerstwo zawiadomiło Prokuraturę Krajową o uzasadnio- Komornicza egzekucja majątku Europejskiej Wyższej Szkoły w Sopocie w 2014 roku. Ta sprawa zakończyła działalność Dariusza L. ze Słupska jako komornika nym podejrzeniu popełnienia przez Dariusza L. m.in. występku z art. 231 k.k. (przekroczenie uprawnień - dop. redakcji). W opinii ministerstwa zaniechanie przez komornika poinformowania o toczącym się wobec niego postępowaniu z subsydiamego aktu oskarżenia mogło nosić znamiona tego występku. Zawiadomienie przekazano, zgodnie z właściwością, do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Od wejścia w życie 1 stycznia 2019 r. ustawy o komornikach sądowych, na każdym komorniku sądowym ciąży ustawowy obowiązek zawiadomienia prezesa właściwego sądu rejonowego oraz Ministra Sprawiedliwości o wszczęciu przeciwko komornikowi postępowania karnego. Komornik jest zobowiązany niezwłocznie zawiadomić prezesa właściwego sądu rejonowego o toczącej się sprawie sądowej, w której występuje jako strona lub uczestnik postępowania. Ponadto wprzypadku wszczęcia przeciwko komornikowi postępowania karnego, komornik zawiadamia o tym prezesa właściwego sądu rejonowego oraz Ministra Sprawiedliwości. Ten obowiązek powiadomienia dotyczy także subsydiamego aktu oskarżenia. Dariusz L. obowiązku tego nie dopełnił - czytamy w piśmie z Biura Komunikacji Ministerstwa Sprawiedliwości, które jest odpowiedzią na nasze pytania. Co ma do powiedzenia Dariusz L.? Generalnie kwestionuje termin prawomocności wyroku w swojej sprawie. Mówi o początku lutego br. Powołuje się na błędy formalne w wydanym wyroku i jego sprostowaniu. Do tej kwestii odniósł się rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku. - Wyrok jest prawomocny z datą orzeczenia - wyroku sądu odwoławczego, który rozpoznawał apelację, to jest 23.11.2021 r. Sprostowanie dotyczyło oczywistej omyłki pisarskiej: określenia, że apelaq'ę wniósł skazany osobiście oraz numeru artykułu - podstawy wymiaru kary - stwierdza sędzia Tomasz Adamski. Dariusz L. mówi też, że wniósł kasację. Dodajmy jednak, że nie ma to żadnego znaczenia dla prawomocności wyroku. Kasaq'a może być uznana w przypadku rażącego naruszenia prawa w postępowaniu sądowym (chodzi o sprawy formalne). Dariusz L. uważa też, że nie miał obowiązku zawiadamiać ministra sprawiedliwości o swojej sytuacji, bo jego sprawa sądowa dotyczy czynu z 2014 r., a wtedy w ustawie o komornikach nie było takiego obligatoryjnego obowiązku. Sądy i Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzą zupełnie coś innego, o czym napisaliśmy wcześniej. Oczywiste jest, że dla sprawy liczy się data prawo- mocnego wyroku, czyli 23.11.2021 r. To nie koniec komplikacji Otwarte pozostaje pytanie, co z ważnością czynności komorniczych firmowanych przez Dariusza L. od23listopada202lr. doli marca2022 r., a więc w okresie, gdy nie był już komornikiem? Część z nich może być powtórzona przez zastępcę, ale nie wszystkie. I jeszcze co z kosztami dla dłużników i wypłaconymi należnościami dla Dariusza L. w tym czasie? Komornik, która zastępuje Dariusza L., nie odpowiada za jego działania. Odpowiada on sam i ewentualnie Skarb Państwa. Ale trzeba iść do sądu. - Szykujemy pozew w imieniu naszego klienta. W przypadku pana Adama znaleźliśmy w toku egzekucji aż 37 naruszeń prawa naiączną kwotę ponad 12 tysięcy złotych. Komornik zamiast 8, pobierał 15 procent swoich kosztów. Poza tym wykazał dodatkowe koszty związane z poszukiwaniem majątku naszego klienta, choć go nie poszukiwał. Obciążył dłużnika kosztami czynności, których w ogóle nie wykonał - mówi Dominik Pledziewicz z Pledzie-wicz Kancelarii w Toruniu. Dodaje, że będą pozywać byłego komornika, jak i Skarb Państwa. - Zresztą, w naszej ocenie sprawa jest rozwojowa. Sprawdzamy, czy do wierzyciela trafiły pieniądze w takiej samej wysokości, w jakiej zostały pobrane -oznajmia Dominik Pledziewicz. Zawyżanie kosztów komorniczych to jedna sprawa. Co mają jednak zrobić klienci, w stosunku do których prowadzona była egzekucja przez Dariusza L. w czasie, kiedy nie miał już prawa wykonywać swojego zawodu? I nawet już nie chodzi o należności dla wierzyciela, bo te są (mogą być) bezsporne, ale chodzi o należności komornicze z egzekucji, które nie należały się Dariuszowi L., bo nie był wtedy komornikiem. Na przykład panu Adamowi były ściągane od jego obecnego pracodawcy, raz w miesiącu, pieniądze dla wierzyciela. No i też od tego była prowizja dla (nie)komornika. - Pozostaje tylko droga sądowa. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że w tym okresie żadne pieniądze nie powinny zostać pobrane przez tego komornika, który komornikiem już nie był - stwierdza Dominik Pledziewicz. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 JAK NIE PANDEMIA, TO WOJNA • 13 Co kryje się za paragonami grozy: Mówią przedsiębiorcy znad morza Wojciech Kulig Jarosławiec, Darłowo, Darłówko Najpierw pandemia, teraz wojna na Ukrainie i Inflacja. Ci którzy żyją z letniego sezonu, ma ją powody do obaw. Pytania się mnożą, a do wakacji zostało mało czasu. Przez ostatnie trzy lata C0VTD-19 okresowo zamykał i ograniczał działalność hoteli i restauracji. Kiedy pandemia zelżała, turystyczny biznes powoli zaczął wychodzić z marazmu. Proces ten, niestety przerwała napaść Rosji na Ukrainę. Jednym ze skutków wojny jest rosnąca inflacja. Dotkliwe dla branży są zwłaszcza podwyżki cen mediów i żywności. - Cena gazu wzrosła o około 400 procent. To jest największy koszt funkcjonowania. Jeśli whotelu są grzejniki, a kuchnia pracuje na gazie, to obciążenia są potężne. Jeżeli wysoka cena gazu się utrzyma, to ośrodki i hotele zaczną pracować tylko poza sezonem grzewczym. Będą funkcjonować od wiosny do jesieni, bo nie będzie się opłacało grzać obiektów w okresie zimowym - mówi Ryszard Król, właściciel hotelu Król Plaża w Jarosławcu. Jak zaznacza, nadmorscy przedsiębiorcy, których hotele przyjmują gości przez cały rok, nieustannie zastanawiają się, co zrobić, żeby utrzymać się w słabszych frekwencyjnie miesiącach, jak np. styczeń. Jednym z pomysłów jest oferowanie pełnego wyżywienia: trzech posiłków w trakcie dnia. Tak, aby goście nie musieli szukać restauracji czy kawiarni w okresie, kiedy wiele z nich jest zamkniętych. - Liczymy jednak na to, że sezon będzie taki, jak w ubiegłym roku, że ludzie po pandemii zaczną przyjeżdżać. W kolejnych miesiącach będziemy chcieli sprowadzać różne grupy turystów, ze Szwecji czy z Danii - dodaje Ryszard Król, który kończy w czerwcu budowę kolejnego hotelu w Jarosławcu. Dzięki tej inwestycji będzie mógł przyjąć ok. 900 gości w całym kompleksie hotelowym. - Przeżyliśmy pandemię, przeżywamy wojnę w Ukrainie, ale nie poddajemy się i patrzymy w przyszłość optymistycznie - podsumowuje. Paragonów grozy będzie coraz więcej Po maj ó wce w mediach spo-łecznościowych, podobnie jak Właścicielkę kawiarni Ani Ani najbardziej przeraża sukcesywny wzrost cen kawy w hurtowni Ryszard Król powiększa swój hotelowy biznes i, chociaż widzi problemy, to jednak jest dobrej myśli i wierzy, że branża wyjdzie z impasu Wpływ na ceny potraw mają także takie drożejące produkty, jak olej czy mąka. Od października ubiegłego roku wzrost cen w restauracji Pawła Breszki wyniósł ponad 30 procent. I, jak zaznacza, jest to i tak poniżej tego, co powinien zrobić. - Jeśli na przykład główka sałaty kosztuje obecnie 10 złotych, to jest niemożliwe, że potrawa, którą serwujemy, będzie cały czas w tej samej cenie. Do tego dodajmy obsługę, sprzątanie, światło, muzykę, klimat i toaletę. O tych kosztach także należy pamiętać - dodaje. - Koszty stałe są nieprzewidywalne. Jeśli, ogrzewając lokal, dostawałem w grudniu, styczniu i marcu trzy rachunki w różnych stawkach, to o czym my mówimy. Przedsiębiorca z Darłowa tłumaczy, że rosną nie tylko ceny poszczególnych produktów żywnościowych, ale i utrzymania pracowników, którzy też przecież mają swoje rodziny i zobowiązania. Nasz rozmówca podkreśla, że wiele zależy też od wzrostu stóp procentowych. Dużo osób spłaca przecież kredyty. Niekoniecznie będzie stacje na wakacje. - Nie ma takiego spokoju, jak był wcześniej. Gdzieś z tyłu głowyjest myśl, że tych pieniędzy może nie starczyć. Boję się, że to będzie intensywny sezon, ale krótki, czyli w okresach gorących będzie dużo ludzi, a w momencie, kiedy pogoda się pogorszy, masowo wyjadą -mówi darłowski restaurator. W restauracji Pawła Breszki ceny posiłków wzrosły od jesieni o 30 procent rok temu, pojawiły się pierwsze tzw. paragony grozy. Jedno jest pewne, na lepsze (czytaj - tańsze) się nie zanosi, aczkolwiek... - Ceny można podnosić, ale w pewnym momencie można przegiąć. Najważniejsze, żeby oszczędzać i dbać o personel -mówi Paweł Breszka, właściciel restauracji Casa Nostra w Dar-łówku. Jego zdaniem niektórzy ludzie nie są świadomi tego, jak drogie są np. ryby nad morzem. Wzrost kosztów produktów, ale i transportu, spędza sen z powiek także właścicielom darłowskich kawiarni. - Cena kawy za kilogram wzrosła o osiem złotych. To tylko jeden z produktów, który jest niezbędny do funkcjonowania kawiarni. Z każdymi zakupami w hurtowni jest coraz drożej - mówi Anna Rybińska z Darłowa, właścicielka kawiarni Ani Ani. Na zagranicznych bogaczy lepiej nie liczyć Jak sprawę komentują eksperci z Północnej Izby Gospodarczej? Jednoznacznie wskazują, że przedsiębiorcy z pasa nadmorskiego powinni szykować się na wysoki popyt wśród turystów krajowych, ale już nie zagranicznych - na przykład z Niemiec czy Skandynawii. Ma to związek z wojną na Ukrainie. - Sytuacja przedsiębiorców nie jest łatwa, biorąc pod uwagę, że to właśnie turysta zagraniczny zwykle był turystą hojniejszym i pozwalającym sobie na wypoczynek bardziej luksusowy. Polscy turyści są liczni i ich obecność bardzo cieszy, ale wszyscy jesteśmy zgodni, że w tym roku ich sytuacja finansowa nie jest zbyt dobra - inflacja, wzrost stóp procentowych, niepewność związana z wysokością wynagrodzeń i pracą. Wiele osób musi narzucić sobie wysoki reżim finansowy, a to będzie powodować, że na wakacjach też będziemy oszczędzać - komentuje Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej. Jak tłumaczy, po rozmowach z przedsiębiorcami z województwa zachodniopomorskiego pojawia się wiele sugestii i pomysłów, jak wesprzeć gastronomię i hotelarstwo. Przypomina, że podczas pandemii sukcesem okazał się bon turystyczny. Eksperci z Północnej Izby Gospodarczej tłumaczą, że w obecnej sytuacji dobrym rozwiązaniem byłby np. krótszy termin na wykorzystanie bonu. - Byłoby to wielkie wsparcie dla sektora turystycznego i dla polskich rodzin zmartwionych galopującą inflacją i wysokimi kosztami. Widzimy bardzo duży wzrost cen w kurortach - niektóre podwyżki są oczywiste ze względu na to, że rosną ceny wszystkiego. Apelujemy jednak także do przedsiębiorców o rozsądek - ko- lejne „paragony grozy" będą powielane przez media i internautów, a to na pewno nie pomoże nam wbudowaniu wizerunku kurortów jako miejsc przyjaznych do wypoczynku -dodaje. Ten sezon spokojny nie będzie O czasach sporej niepewności dla przedsiębiorców powiedziała nam także inna ekspert z Północnej Izby Gospodarczej. - Turystyka lubi planować sezon kilka miesięcy do przodu, a teraz trzeci rok z rzędu należy spodziewać się, że turyści decyzje o wypoczynku będą podejmować w trybie last minutę i chodzi nie tylko o wypoczynek zagraniczny, ale także krajowy -mówi Małgorzata Marczulew-ska, prezes Grupy Averto, win-dykator i ekspert gospodarczy. Jak zaznacza - wszystko zależy od sytuacji finansowej, tego, czy wojna będzie dalej postępować i tego, czy pandemia rzeczywiście będzie przeszłością, czy może zagrożenie będzie nadal tkwić w naszych głowach. Również ona obawia się, że szalejąca inflacja i wzrost rat kredytów wpłynie na wybory turystów. - Uważam, że dla przedsiębiorców mniejsze znaczenie gospodarcze mają wojna i pandemia, a zdecydowanie większe inflacja i stopy procentowe. Jak ktoś musi płacić dwukrotnie wyższą ratę kredytu mieszkaniowego, to nie w głowie mu wakacje nad Bałtykiem. To najpoważniejsza obawa i generator gospodarczej niepewności - podkreśla i dodaje, że wielu przedsiębiorców wciąż boryka się z zadłużeniem wynikającym z czasu pandemii. - Mamy wiele przypadków windykacji wobec restauratorów, na szczęście trochę mniej ze strony hotelarzy. Życzymy przedsiębiorcom udanego sezonu, ale na pewno nie będzie to jeszcze sezon spokojny. W związku z obawami turystów, dotyczącymi sytuacji na Ukrainie, Północna Izba Gospodarcza przygotowuje obecnie kampanię pt. „Polska jest bezpieczna. Zapraszamy na wakacje", której celem jest szerzenie świadomości na temat atrakcyjności turystycznej Pomorza Zachodniego i obalenie stereotypu, że przez wojnę na Ukrainie Polska jest krajem, w którym wyjazd wakacyjny wiąże się z jakimkolwiek dyskomfortem. ©® 14 • KADRY Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 Pracuję na 100 procent. Mam nadzieję, że z Pogonią osiągniemy sukces Przemysław Gołyński Szczecin Trenowanie piłkarzy było jego marzeniem, kiedy sam kopał piłkę. Stawia na ciężką pracę i chce z Pogonią Szczecin zdobyć mistrzostwo. Większość szczecinian wie, że Pogoń Szczecin od niedawna ma nowego trenera, Szweda. Kim jest Jens Gustafsson? Ciężko pracującym mężczyzną, który w Sztokholmie szczęśliwie dzieli życie z małżonką i dziewięcioletnią córeczką. Jestem kochającym mężem i ojcem. Rodzina jest dla mnie niezwykle ważna. Oprócz rodziny resztę miejsca w moim życiu wypełnia piłka nożna. Na nic innego czasu już nie wystarcza. Z futbolem byłeś związany od dziecka. Na początku twojej piłkarskiej kariery związałeś się z klubem Helsingborgs IF, któremu sam kibicowałem, mieszkając w niedalekim Bjuv. No proszę, jak mieszkałeś w Bjuv, to z pewnością znasz pobliski Kageróds BoIF. To był mój pierwszy klub, w którym grałem. W wieku 14 lat przeszedłem do Helsingborga. Początkowo grałem jako środkowy obrońca. Z czasem, w innych klubach, grywałem również na bardziej ofensywnych pozycjach. Dość szybko zakończyłeś karierę piłkarską i postanowiłeś zostać trenerem. Tak, to prawda. Grałem 10 sezonów w Superettan, odpowiedniku polskiej I ligi, ale . od zawsze byłem zainteresowany trenowaniem, był to więc naturalny kolejny krok w mojej przygodzie z piłką nożną. Na początku trenowałem juniorską drużynę klubu Halmstad BK. Później ich drużynę U-21, by po pół roku przejąć stery ich pierwszej drużyny, która grała wtedy w Allsvenskan - to najwyższa klasa rozgrywkowa. Później otrzymałeś możliwość przejęcia IFK Norr-kóping po odejściu ze stanowiska obecnego trenera reprezentacji Szwecji - Janne Anderssona. Zaledwie parę miesięcy po tym, jak w 2015 roku klub zdobył mistrzostwo Szwecji. Zgadza się. To był ważny okres w mojej trenerskiej karierze. Jestem dumny z tego, Jens Gustafsson mieszka w Sztokholmie z żoną i córeczką. Nie wyklucza przeprowadzki rodziny do Szczecina. W piłkę nożną gra od dziecka. Trenowanie to nie tylko jego zawód, ale i pasja że pomimo sprzedaży za granicę wielu kluczowych wtedy dla klubu piłkarzy, udało się utrzymywać wysoki sportowy poziom. Pozwoliło to również lepiej dostrzec potencjał wielu piłkarzy. Pracowaliśmy intensywnie. Drużyna była zgrana. Wszyscy sobie nawzajem pomagaliśmy. Udało się nam utrzymać dobry poziom gry oraz wysokie miejsca w czołówce tabeli. W sezonie 2016/17 wystąpiliśmy w finale Pucharu Szwecji. W 2018 roku zdobyliśmy wicemistrza Szwecji. Później przyszedł okres naszej słabszej gry. To był czas zawirowań w kierownictwie klubu, który w konsekwencji zmusił mnie, niestety, do podjęcia decyzji o odejściu. Pomimo tego spędzony tam czas wspominam bardzo dobrze. Niespodziewanie dostałeś propozycję pracy od utytułowanego chorwackiego Hajduka Split. Po prostu złożyli mi propozycję, a ja ją przyjąłem z wielką przyjemnością. Byłem nią zaszczycony. Pracować dla takiego klubu w kraju, gdzie ludzie kochają tak bardzo futbol, to nie lada gratka. Po objęciu przeze mnie stanowiska trenera, oczekiwania władz Haj- duka względem drużyny i mnie były ogromne. W Chorwacji liczą się tylko zwycięstwa. Kiedy udaje się wygrywać, jest się tam traktowanym bardzo serdecznie. Gorzej, jak drużynie idzie nieco gorzej. Czwarte miejsce w tabeli, niestety, nie wystarczyło i po rozegraniu 13 meczów moja przygoda z tym wielkim klubem zakończyła się. Jednak po powrocie do Szwecji, federacja zaproponowała ci czteroletni kontrakt selekcjonera reprezentacji U-21. Prowadzenie reprezentacji kraju to z pewnością wielkie wyróżnienie dla każdego trenera. Praca z młodymi piłkarzami u progu ich poważnej kariery piłkarskiej to możliwość dołożenia do procesu ich rozwoju części swoich umiejętności. Jednak kilka miesięcy po objęciu tego stanowiska, pojawiła się oferta od Pogoni Szczecin. Która wykupiła twój kontrakt ze Szwedzką Federacją Piłki Nożnej. To chyba pierwszy raz w historii szwedzkiego futbolu, kiedy coś takiego miało miejsce? Nie wiem, czy tak jest. Kiedy otrzymałem tę propozycję, to naprawdę trudno ją było od- rzucić. Pochodziła bowiem od ludzi, których spotkałem jeszcze podczas mojej pracy w Chorwacji. To właśnie tam poznałem między innymi Darka Adamczuka, którego bardzo cenię jako byłego piłkarza i fantastycznego człowieka, jak również ciężko pracującego menedżera w naszej branży. Oferta sprawiła mi wielką satysfakcję i postanowiłem ją przyjąć. To również trenerskie wyzwanie, móc sprawdzić się w Polsce, gdzie futbol ma wielkie tradycje, które bardzo sobie cenię. Obejmujesz drużynę, z którą przez ponad pięć lat pracował trener Kosta Riinjaic. Przez ten czas trener zdołał nadać Pogoni swój niepowtarzalny styl gry, który omalże nie przyniósł klubowi pierwszego w historii tytułu mistrza Polski Jak oceniasz pracę Runjaicia, co będziesz starał się ulepszyć w grze Dumy Pomorza? Niewątpliwie Kosta Runjaic to wybitny szkoleniowiec Jestem pod ogromnym wrażeniem jego umiejętności oraz dorobku, jaki osiągnął, trenując przez te lata piłkarzy Pogoni. Drużyna uzyskała wysoką jakość gry, co potwierdza trzecie miejsce zajęte na ko- niec tego sezonu rozgrywek Ekstraklasy. Będę starał się, aby pod moimi skrzydłami ten zespół nie schodził poniżej tego poziomu. Wierzę, że uda się nam wspólnie z piłkarzami osiągnąć jeszcze więcej. Co można zmienić i poprawić, to ewentualnie okaże się podczas treningów. Widzę wielu dobrych piłkarzy w Pogoni, dlatego wierzę, że ciężką pracą, zaangażowaniem i dobrą atmosferą w drużynie i klubie będziemy zarówno my, jak i kibice mogli liczyć na wiele satysfakcji z naszej gry. Widzę ogromny potencjał w zespole. Czy będziesz chciał z czasem wprowadzić jakieś typowo szwedzkie elementy szkolenia zawodników? Nie jestem pewien, czy istnieją jakieś typowo szwedzkie elementy trenowania piłkarzy. Każdy trener ma swój indywidualny styl szkolenia. Mogę obiecać, że zawsze daję z siebie sto procent. Natomiast wydaje mi się, że nabyte przez szkoleniowców umiejętności mogą oczywiście się nieco różnić od siebie, ale dużo zależy od pomysłu trenera na taktykę i grę drużyny. Uważam, że bardzo ważne w szkoleniu piłkarzy jest doskonalenie i rozwój umiejętności każ- dego z nich. Dlatego tak istotne są bezpośrednie relacje zawodników z trenerem, który znając maksimum możliwości każdego z nich, będzie potrafił zbudować pod nich taktykę gry całej drużyny. Z czasem przychodzi zgranie i wyniki. Z tego, co zaobserwowałem, oglądając mecze Ekstraklasy, to uderzyła mnie dość szybka gra zawodników wielu topowych drużyn i ich dobre wyszkolenie moto-ryczne. Z niecierpliwością czekam na pierwsze, czerwcowe treningi z drużyną. Jak oceniasz przyjęcie cię przez kierownictwo Pogoni, piłkarzy i kibiców? Jest mi naprawdę ogromnie miło, że zostałem tak ciepło przyjęty. Jak już wcześniej wspomniałem, część zarządu Pogoni poznałem w Chorwacji. Są to wspaniali ludzie i prawdziwi profesjonaliści. Bardzo dziękuję za serdeczne życzenia od kibiców Pogoni, to budujące. Z całą drużyną jeszcze się nie spotkałem. Piłkarze mają teraz czas należnego im odpoczynku i nie zamierzałem im w tym przeszkadzać. Spotkamy się już niebawem i liczę, że szybko znajdziemy wspólnyjęzyk. Zwykle po tym, jak odchodzi trener i przychodzi nowy, to z pierwszym odchodzi część piłkarzy, a z drugim przychodzą nowi. CzyzGustafsso-nem przyjdą nowi piłkarze? Myślę, że piłkarze albo przedłużają swoje kontrakty, albo podpisują nowe w innych klubach i zmiany trenerów nie mają z tym nic wspólnego. Czego ci życzyć jako trenerowi drużyny Pogoni Szczecin? Moim celem jest osiągnięcie sukcesu, o jakim marzą wszyscy, którym drogi jest klub Portowców. Zrobię wszystko co w mojej mocy, aby go osiągnąć. Stawiam na ciężką pracę z zawodnikami, bo tylko w ten sposób można zwiększyć możliwości zdobycia wymarzonego tytułu. Mam również nadzieję, że będę mógł być dobrym ambasadorem Szczecina w Szwecji. W początkowym okresie moja rodzina zostanie w Sztokholmie, ale nie wykluczam, że będą mogli do mnie dołączyć, jeżeli moja praca przyniesie oczekiwane przez kierownictwo klubu efekty. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 HISTORIA • 15 Zbrodnie bez kary. Czerwoni barbarzyńcy ze Wschodu w powojennej Ustce Bogumiła Rzeczkowska Ustka Kradli lewe buty. kartofle, obrabiarki i firanki. Grozili bronią, straszyli i zabijali Walkę z samowolą czerwonoarmistów podjął jeden z pierwszych burmistrzów Saturnin Krajewski. Fotografia została datowana na 1945 rok. Na spichlerzu jeszcze niemieckie napisy firmy Koepkego. Dalej okopcone ściany jego zrujnowanej willi, stojącej przy ulicy, która wkrótce będzie nazywała się Kapitańską. Żołnierze polscy, radzieccy, straż portowa. Orkiestra gra. Defilada za chwilę opuści port i pomaszeruje ulicą Józefa Stalina do centrum miasta. * * * W Archiwum Państwowym w Słupsku są teczki zatytułowane „Napady, rabunki, itp." i „Nieporozumienia, zatargi z żołnierzami radzieckimi". Dotyczą spraw, które rozegrały się w zasiedlanym przez Polaków nadmorskim miasteczku o nieustalonej jeszcze wtedy nazwie. Latem 1945 roku nie funkcjonowała rada miejska. Szefem Zarządu Miejskiego był burmistrz. Jako jeden z pierwszych Postominem/Ustką/Słu-pioujściem/Nowym Słupskiem itp. zarządzał Satumin Krajewski, z zawodu mierniczy. Rzeczone napady, rabunki itp. spę-dzły mu sen z powiek. Mimo porozumień i rozkazów radziecka komendantura wojskowa nie spieszyła się do rzeczywistego przekazania władzy Polakom. Żołnierze maruderzy panoszyli się i w poniemieckich przedsiębiorstwach, i w prywatnych mieszkaniach. Wiosną 1945 roku w Ustce pojawili się pierwsi ustczanie. Za sąsiadów mieli uciekinierów z Prus Wschodnich, powracających do miasta Niemców, którzy wcześniej z niego uciekli, i czerwonoarmistów uważających, że są u siebie. Burmistrz Krajewski miał jednak inne zdanie. Dzięki jego licznym interwencjom u wszelkich władz być może w niebezpiecznej Ustce było choć trochę spokojniej, co nie oznacza spokojnie. Z karabinem po krowy, z łomem po firanki 9 sierpnia 1945 roku burmistrz Saturnin Krajewski wysłał pismo do komendanta rosyjskiego oddziału Marynarki Wojennej: „Zawiadamiam, że delegowany przez tutejszy Zarząd Miejski urzędnik w celu poszukiwań przetwornicy prądu zmiennego na stały, znajdującej się przy radiostacji nadawczej byłych wojsk niemieckich, został niedopuszczony przez posterunek sowieckich marynarzy do skontrolowania transformatora. Powołując się na rozkaz Nr. 61 Ob. Generalissimusa Józefa Stalina zawiadamiam, że niedopuszczenie polskich władz do objęcia aparatur, względnie usuwanie tych aparatur jest władzom sowieckim wzbronione". 25 sierpniaburmistrz powiadamiał Jana Oderowskiego, pełnomocnika Rządu RP na Obwód Słupsk, o wydarzeniach z ostatnich trzech dni, podczas których „władze sowieckie zastosowały całkowicie odmienną taktykę wobec nas i ludności zamieszkałej na wsiach. Wysłano w teren tzw. oddziały trofiejne 19. Armii nr poczty polowej 01336, rekwirując wszystek inwentarz przy użyciu polskich osadników. Technicznie tak sprawa się przedstawia jak w miejscowości Bedlin (Bydlino - aut.), gdzie stacjonuje Grupa Nr 39. Przybył sowiecki żołnierz, który osadnikowi Świta-jowi Tadeuszowi polecił założyć opaskę o barwach narodowych (biało-czerwonej), dając mu karabin marki sowieckiej, aby natychmiast rekwirował krowy, konie, owce itp. W ten sam sposób w miejscowości Wendisch-Silkow (Żelkowo -aut.) w dn. 22 i 23 b.m. zabrano ostatnie 5 świń, 6 owiec i 56 krów. Po konfiskacie pozostało w miejscowości powyższej na skutek ukrycia zaledwie 15 krów na 75 rodzin rolnictwem trudniących się." Ignacemu Doboszowi przydzielono lokal - masarnię przy ul. Stalina 45. Na miejscu okazało się, że jest zajęty przez Sowietów. Żołnierze oznajmili, że dostanie masarnię, gdy oni ją opuszczą. Nie podali terminu. Burmistrz stwierdził, że te wypadki nie są sporadyczne, lecz mają charakter z góry ułożonego planu. „Tego rodzaju polityka, czy też zarządzenie Komendy Wojsk sowieckich pozbawi nas możności przetrwania najbliższego okresu" -burmistrz zaznaczył, że Polacy stoją wobec widma głodu. Do magistratu miasta w Postominie napisał Zenon Kujda, po tym, gdy do domu przy Wil-lenstrasse l wtargnęło kilkunastu marynarzy sowieckich uzbrojonych w łomy i inne narzędzia. Zdemolowali mieszkania, a wiceburmistrzowi ukradli materace, kołdry, poduszki Ustka, rok 1945. Defilada wojskowa zmierza z portu w kierunku centrum i bieliznę. Z innych mieszkań zabrali też teczkę, buty, firanki. „Opuszczając dom, rozmyślnie zniszczyli szafy, stół, drzwi i inne rzeczy" - kończy mieszkaniec miasta, który zawiadomił też milicję. Takie doniesienia Krajewski kierował do pełnomocnika rządu, komendanta radzieckiego, w celu wyjaśnienia i żądania zwrotu zrabowanych rzeczy. Nieustannie korespondował z komendantem MO. „Proszę o natychmiastowe wystawienie stałego posterunku MO w zabudowaniach zawierających chlewy przy ul. Kaszubskiej w posesji sąsiadującej z warsztatem rzeźniczym przy tejże ulicy. O każdorazowym wkroczeniu żołnierzy sowieckich natychmiast mnie powiadomić" - pisał 9 sierpnia 1945roku. Tymczasem Komisariat MO informował, że żądany posterunek nie został wystawiony „z powodu wystawienia posterunku przez władze sowieckie". Rozgrabione stocznie PełnomocnikRządu Tymczasowego RP przy II Białoruskim Froncie informował wojewodę gdańskiego, że zakłady, fabryki, przedsiębiorstwa, w tym młyny, gorzelnie z surowcami, urządzeniami i magazynami w myśl rozkazu naczelnika tyłów północnych grupy wojsk z 30 czerwca 1945roku muszą być niezwłocznie przekazane władzom polskim. W praktyce był to martwy rozkaz. Ofiarą nbunku stał się kpt. mar. Marian Janczewski, kierownik Morskiego Instytutu Rybackiego w Ustce. I to po- dwójną, bo zawodowo i prywatnie. l września 1945 roku objął prawobrzeżną ograbioną stocznię rybacką, wyposażoną jedynie w dwie uszkodzone obrabiarki i zniszczony sprzęt, a także zakład przetwórczy ryb przy ul. Stalina 10. Fabryka lodu,chłodnia i stocznia lewobrzeżna wciąż były zajęte przez Sowietów. Zdemontowali i wywieźli ze Stoczni Rybackiej obrabiarki „wbrew istniejącej umowie, że od 20 lipca nie będzie się wywozić żadnego sprzętu z tutejszych terenów". Natomiast z mieszkania kapitana zginęły: rower, żelazko elektryczne, pół kilograma tytoniu, sukienka jego żony, parasolka, chusteczka do okrycia głowy. Uszkodzono drzwi i „przewrócono mieszkanie". Sytuacja ta miała miejsce po pogrzebie bosmana Józefa Karolaka, który utonął w kanale portowym, gdy świąteczną morską przejażdżkę 22 lipca zakończył niespodziewany szkwał. Gdy żona Janczewskiego wracała z pogrzebu z wiceburmistrzem Wacławem Michalskim, przed budynkiem stał żołnierz sowiecki, który oświadczył, że dom został wzięty na kwaterę przez pułkownika Armii Czerwonej. Wiceburmistrz natychmiast interweniował u tegoż pułkownika oraz u komendanta wojennego. Pierwszy zdjął posterunek i odjechał do kolonii wojskowej, drugi twierdził, że nic o tej samowoli nie wiedział. I straszno, i śmieszno Kilka wspomnień przekazanych przez Jana Romaniaka, który przybył do Ustki w pierw- szych powojennych latach, Zachowi jego syn Andrzej. - Obok naszego domu, przy obecnej stacji benzynowej, stała szklana gablota z butami, którą wystawiał szewc z dala od swojego zakładu. Aby uniknąć kradzieży, prezentował w niej tylko lewe pantofle. To jednak nie powstrzymało Rosjan od rozbicia szyby i przywłaszczenia sobie butów -opowiada Andrzej Romaniak. - Tak się złożyło, że przy ponownej próbie kradzieży pojawił się lejtnant i nahajką rozgonił podwładnych. Rosjanie obiecali naprawić szkody. Jeden z oddziałów maruderów stacjonował w pałacyku w Zaleskich pod Ustką. - Rosjanie nie płacili za prąd - mówi pan Andrzej. - Ojciec był wtedy inkasentem w elektrowni. Zawołał go kierownik. „Romaniak, weźmiecie montera i odetniecie im prąd" - powiedział. Ojciec i monter pojechali na rowerach do Zaleskich. Monter w słupołazach już wspiął się na słup i zaczął odpinać kabel. Nagle z pałacyku wybiegł lejtnant i z drewnianej kabury wyciągnął nagana. „Scha-dzi, job twoju mać, bo strielać budu! Nielzia! - krzyczał. Dwóch żołnierzy z karabinami zaprowadziło ojca i montera do pałacyku. Tam Rosjanie okazali się gościnni. Na stole pojawił się bimber i słonina. Nakarmili ich, napoili i kazali więcej się nie pokazywać. Kiedy kierownik zapytał, czy prąd został wyłączony, usłyszał od nich: „Jak chcesz, to sam im odłącz". Na dworcu kolejowym MO ustawiało posterunki przed odjazdem pociągów. Milicjanci mieli kontrolować bagaże wyjeżdżających Niemców, ale też Polaków, którzy nie zagrzali miejsca w Ustce lub przyjechali na szaber. Sowieci mieli jednak własne posterunki. Z pepeszami obstawiali dworzec. - Rosjanie zatrzymali pociąg, który dopiero co ruszył. Powiedzieli Niemcom, że mają za dużo bagaży i lokomotywa nie da rady tego wszystkiego uciągnąć. Muszą więc nakleić kartki z nazwiskami na walizki i je zostawić. Bagaże pojadą następnym pociągiem do Szczecina. Oczywiście Niemcy ich już nie zobaczyli - przytacza relację ojca Andrzej Romaniak. Zamordowani przez Rosjan 19 lipca 1946 roku 40-letni Edmund Mierzwiak i 33-letni Stefan Filipecki wieźli żywność do Ustki. Na szosie w lesie zostali zaatakowani i obrabowani. Mierzwiak zmarł na miejscu, Filipecki następnego dnia w szpitalu. „Zamordowany przez Rosjan" - zanotowano przy każdym nazwisku w księdze parafialnej. Wkrótce na murach miasta pojawiło się kilka ulotek, że Polacy zginęli z ręki barbarzyńców ze Wschodu. „Wzywamy wszystkich dobrych Polaków do stawiania biernego i czynnego oporu przeciw czerwonemu okupantowi! Krew przelana niewinnie musi być pomszczona!" - autor ulotek, wiceburmistrz Zbigniew Kijewski podpisany jako Komenda Oddziału Lotnego, nawoływał, by nie utrzymywać jakichkolwiek stosunków z czerwonymi barbarzyńcami, a przede wszystkim nie kupować od nich towarów pochodzących z mordów i grabieży. Tak więc w lipcu 1946 roku kolejna bitwa ustecko-radziec-kiej wojny jeszcze trwała, ale już w listopadzie zakończyła ją bezpieka aresztowaniami Zbigniewa Kijewskiego i dwóch fotografów, jednocześnie pracowników Zarządu Miejskiego - Stanisława Prokopiuka i Jerzego Smolińskiego, byłych żołnierzy Armii Krajowej, którzy okleili ulotkami miasto. Aresztowany był też Satumin Krajewski, wówczas już mieszkaniec Świnoujścia, za rzekomą próbę sprzedaży powielacza. Wszystkim groziła kara śmierci. Wojskowy Sąd Rejonowy w Szczecinie skazał trzech pierwszych na kary po kilka lat więzienia. Wkrótce objęła ich amnestia. Saturnin Krajewski został uniewinniony. O® - 16 • CUDZE CHWALICIE, SWOJE POZNAJCIE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 Bunkry, duchy i dzikie plaże, czyli mniej znane oblicze Świnoujścia Katarzyna Świerczyńska Świnoujście Świnoujście kojarzy d się tylko z plażą, słynnym wiatra-kiemipizeprawą promową? Czas to zmienić bo świnoujskie wyspy kryją wiele niesamowitych tajemnic Jeśli od razu kręcisz nosem, bo nie chcesz stać w kolejce na prom (a do otwarcia tunelu pod Świną jeszcze rok), to na początek dobra wiadomość: część świnoujskich atrakcji mieści się po prawobrzeżnej stronie miasta. A to oznacza, że nie trzeba się przeprawiać. Najszersza plaża, promenady, zabytkowy park Samo Świnoujście jako miasto jest wyjątkowe z wielu powodów. Jest położone dokładnie na 44 wyspach, ale zamieszkane są trzy: Wolin, Uznam i Karsibór. To tu znajduje się najszersza plaża na polskim Wybrzeżu. I to tu jest prawdopodobnie najstarsza i pierwsza oficjalna psia plaża w Polsce (przy ostatnim zejściu na końcu ul. Uzdrowiskowej). Dzielnica Nadmorska znajduje się na wyspie Uznam. Najbardziej rozpoznawalnymi miejscami są tu promenady i wiatrak Stawa Młyny, ulubiony cel spacerowiczów. To tu rzeka Świna uchodzi do Bałtyku, to tu można zobaczyć wychodzące w morze gigantyczne proitty i inne jednostki. Sam wiatrak został wybudowany w drugiej połowie XIX wieku. Bywa, że w czasie sztormu i cofki dojście do wiatraka odcina morze - wygląda to wyjątkowo malowniczo. Świnoujskie promenady pozwolą wciągnąć cię w wir kurortowego życia. Ale warto dodać, że choć i tu w sezonie jest tłoczno, to Świnoujście zawsze jest, nawet w szczycie sezonu, mniej przepełnione niż chociażby pobliskie Międzyzdroje. To m.in. dlatego, że promenady ciągną się przez Wiatrak Stawa Młyny to obowiązkowy cel wycieczek całą Dzielnicę Nadmorską. Oczywiście to także nadmorskie klasyki: gofry, lody i bułki ze śledziem. Przy okazji zawsze warto sprawdzić, co dzieje się w Muszli Koncertowej - to miejsce wielu wydarzeń tworzonych z myślą 0 mieszkańcach i o turystach. Jeśli jesteś w Dzielnicy Nadmorskiej, nie poprzestawaj na deptakach. Zwróć uwagę na zabytkowe pensjonaty i sanatoria pochodzące z XIX wieku. Nie można też pomijać zabytkowego Parku Zdrojowego, szczególnie że przeszedł niedawno rewitalizację. Jego historia sięga początków świnoujskiego kurortu i pierwszej połowy XIX wieku. Park zaprojektował słynny pruski architekt ogrodów Peter Joseph Lenne. Jeśli niewiele mówi ci to nazwisko, to dodamy, że to właśnie on przesłał do Świnoujścia prosto ze słynnego poczdamskiego parku Sanssouci półtora tysiąca sadzonek drzew i krzewów. Świnoujście to raj dla miłośników historii i militariów. Na Wyspie Uznam znajduje się Fort Anioła - muzeum architektury militarnej. To miejsce zbudowane w połowie XIX wieku, za czasów panowania króla pruskiego Frede-ryka Wilhelma IV, jako punkt artyleryjsko-obserwacyjny Twierdzy Świnoujście. W czasach II wojny światowej został przebudowany i pełnił rolę posterunku obserwacji powietrznej dla sił niemieckich. Po wojnie przejęli go Rosjanie 1 do roku 1992 był punktem obserwacji powietrznej i łączności z okrętami Floty Radzieckiej. Dziś Fort można zwiedzać, znajdują się tu także wystawy malarstwa i rzeźby oraz odbywają koncerty i spotkania literackie. Najwyższa latarnia, najdłuższy falochron i Podziemne Miasto Teraz przenosimy się z Wyspy Uznam na Wyspę Wolin. Tu nie trzeba promu, a to właśnie ta część miasta kryje naprawdę niezwykłe miejsca. Najbardziej znane? To bez wątpienia Latarnia Morska. Najwyższa w całym basenie Morza Bałtyckiego i jedna z najwyższych na świecie. A jeśli wziąć pod uwagę tylko latarnie wybudowane z cegły, to ta świnoujska nie ma sobie równych na całym globie. Na latarnię można wejść, znajduje się tam punkt widokowy - na szczyt prowadzi 308 schodów. Tuż obok latarni znajduje się Fort Gerharda. To nadmorska twierdza na wyspie Wolin, jeden z najlepiej zachowanych dziewiętnastowiecznych pruskich fortów nadbrzeżnych w Europie. To dziś żywe muzeum! Co oznacza, że turyści podczas zwiedzania przechodzą... przyspieszone przeszkolenie wojskowe pod opieką przewodnika w stroju pruskiego żołdaka (nie jest lekko!). Będąc w tej okolicy, możesz też zajść na falochron wschodni. Ma długość aż 1400 metrów, a jego przejście daje uczucie wręcz wejścia w głąb morza. To najdłuższy kamienny falochron w Europie. Niestety, może być czasowo niedostępny, jeśli w gazoporcie akurat trwają przeładunld. Jedna z największych atrakcji wyspy Wolin to - obok latarni i Fortu Gerharda - słynne Podziemne Miasto. Jest ukryte w lesie, niedaleko stacji kolejowej Świnoujście Przytór. To podziemny kompleks schronów wzniesionych w drugiej połowie lat 30. ubiegłego wieku. Po wojnie przejęty przez Sowietów, a potem przekazany Wojsku Polskiemu. W czasach zimnej wojny był jednym z najbardziej tajnych obiektów wojskowych. Dziś jest jedną z największych atrakcji turystycznych regionu. W podziemiach podobno są też... duchy. Na początku 2022 roku śledztwo przeprowadziła tu Zachodniopomorska Grupa Łowców Duchów, która potwierdziła, że miejsce jest nawiedzone (ale tutejsze zjawy groźne nie są). Zresztą zwiedzanie podziemnych schronów i bez historii o duchach może przyprawić o dreszczyk emocji, bo poszczególne pomieszczenia kryją w sobie figury żołnierzy i pokazują konkretne, bardzo realistyczne sceny (spotkasz tu na przykład gen. Wojciecha Jaruzelskiego). Jeśli jesteś miłośnikiem historycznych wędrówek na własną rękę, ale też leśnych spacerów, bo ta atrakcja mieści się w lesie w świnoujskim Przyto-rze, to koniecznie odwiedź Baterię Goeben. W przytorskim lesie tuż przed wybuchem II wojny światowej niemiecka armia zbudowała baterię obrony wybrzeża. Nazwę nadano jej na cześć jednego z pruskich generałów. Kompleks potężnych żelbetowych bunkrów połączono torami kolejki wąskotorowej, a na północ od nich wzniesiono wieżę kierowania ogniem zwaną dziś potocznie dzwonem. Bywa, że wycieczki po tej części miasta organizuje Świnoujska Organizacja Turystyczna (warto śledzić wydarzenia ŚOT). Będąc na świnoujskim pra-wobrzeżu, można też iść nad morze. Co więcej - polecamy spacer w kierunku Międzyzdrojów. Wtedy można iść na zmianę - albo bażynowym lasem, albo plażą. To kilometry wciąż dzikich i pustych plaż. Polecamy tu dostać się rowerem albo skorzystać z pociągu. Można wysiąść np. na stacji kolejowej Przytór i idąc obok Podziemnego Miasta, dojść dalej lasem do morza, a potem do Międzyzdrojów (gdzie również jest stacja kolejowa). Na koniec jeszcze kilkasłów 0 Wyspie Karsibór. Wjedziesz na nią wygodnym mostem. To obok wysp Uznam i Wolin jedna z trzech zamieszkanych wysp Świnoujścia, ale jednocześnie najbardziej spokojna 1 kameralna. Od Wyspy Wolin oddzielają rzeka Świna. Zobaczysz tu najstarszy kościół w Świnoujściu, pomnik lotników RAF, basen U-Bootów i urokliwe dzikie plaże. Obecnie trwa wielka rewitalizacja karsiborskiego nabrzeża i remont głównej drogi, więc i Karsibór wkrótce zyska nowy, atrakcyjny wygląd. ©® W Podziemnym Mieście spotkasz generała Wojciecha Jaruzelskiego, a jak dopisze ci szczęście, może i jakieś duchy? Uspokajamy od razu - nie są groźne Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 RECENZJE, FELIETON 17 Echowa góra Lauren Wołk Ballada o chłopcu, którego do snu nie kołysały anioły KSIĄŻKI Porządne dziewczyny Sonia Faleiro Wydawnictwo Czarne. Rozwinięcie tytułu: „Zbrodnia i hańba w Indiach". Od wydawcy: W maju 2014 roku Sonia Faleiro zobaczyła w mediach społecznościo-wych zdjęcie: ciała dwóch młodych dziewczyn wiszące na drzewie. Zostały zgwałcone i zamordowane przez mężczyzn z wyższej kasty. Faleiro rekonstruuje wydarzenia, by odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Padma i Lalli zginęły. Wydawnictwo Czarne po raz kolejny daje nam reportaż, który jest wstrząsający i, niestety, przerażająco prawdziwy. Takie są Indie, do których tak chętnie jeździmy na zwiedzanie pałaców i slamsów. Świat pełen biedy i bestialstwa wobec kobiet. Polecam. (MARA) BABSKIE GADANIE Anna Czerny-Marecka Ostatnio posurfowa-łam po necie, chcąc wyszukać jakieś kosmetyki. Niestety, zamiast znaleźć coś, co zgładziłoby albo chociaż wygładziło moje zmarszczki, pogłębiłam sobie lwią na czole i te koło ust, które widać wyraźnie, gdy je się krzywi z niesmakiem. Do stanu zniesmaczenia doprowadziło mnie zaś używanie słowa „dedykowane". Jeden krem „dedykowany był skórze szyi i dekoltu", drugi -„dla kobiet po 50. roku życia", ponieważ uwzględniał „specyfikę dojrzałej skóry", trzeci -cerze wrażliwej i problematycznej. Nawet nieco skłaniałam się ku zakupowi tego ostatniego ze względu na dwa użyte w ulotce przymiotniki. Pasowały niekoniecznie do mojej skóry, ale reszta się zgadzała. Jestem wrażliwa Czas zdrajców Marek Krajewski ~ Wydawnictwo Znak. Tom pierwszy cyklu „Edward Popiel-ski". Od wydawcy: Rok 1935. Do polskiego konsulatu we Wrocławiu zgłasza się młoda rozwódka z ofertą sprzedaży tajnych dokumentów, które mogą wstrząsnąć nie tylko polską, ale nawet europejską polityką. Sprawa trafia do Edwarda Popielskiego, zwanego Łyssym (znanego z poprzednich powieści Krajewskiego), który przyjeżdża do Wrocławia ze Lwowa. Spotkanie z piękną Aurelią i z brutalnymi funkcjonariuszami tajnych służb hitlerowskich okaże się najniebezpieczniejszą z jego misji. Powieść szpiegowska, z typowymi dla Krajewskiego brutalnymi scenami i dobrze opisanymi realiami. (MARA) na punkcie języka, a używanie słowo „dedykowany" w określeniach nie mających nic wspólnego ze słownikiem poprawnej polszczyzny, uważam za problematyczne. Kremy są bowiem przeznaczone dla jalaegoś rodzaju skóry. Po prostu - PRZEZNACZONE. No ale nie, to przecież zbyt pospolite, wszak krem, . tonik czy inne smarowidło to dzieła sztuki, rzeczy z magicznego świata, obiecujące nam niebiański wygląd, przenoszące nas w krainę luksusu. Nieważne, czy za pięć czy pięćset złoty - sięgając po krem, mamy mieć poczucie, że wstępujemy do raju. Przemysł kosmetyczny przyzwyczaił już nas to tego, że używa języka snobistycznego, nadętego i po prostu śmiesznego, zważywszy na kontekst. Nie tylko produkty, ale i usługi mają nazwy Kamperem do Kabulu Andrzej Meller Eleonora Meller Wydawnictwo Znak Li-terano-va. Rozwinięcie , , tytułu: „Hippi-sowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan". Od wydawcy: Andrzej i Ela pewnego dnia pakują się do starego mercedesa MB 100 i ruszają dawnym jedwabnym szlakiem, który w latach 70. XX wieku przemierzały kolorowe autobusy pełne dzieci kwiatów głodnych przygód, narkotyków i wolnej miłości. Cóż mogę napisać? Zazdroszczę takiej podróży. Skoro sama nie mogę wsiąść w kampera, to sobie poczytałam i pooglądałam zdjęcia. Dużo życia jest w tych opowieściach, takiego, którego zwykli turyści nie zobaczą. No i region niezmiernie ciekawy. Polecam. (MARA) tak kiczowate, że człowiek się dziwi, jak inteligentni ludzie mogli coś takiego wymyślić. Konkurencją jest dla nich chyba tylko gastronomia z tymi swoimi „pod pierzyn-ką" czy „z nutką". Ale to już temat na inny felieton o tym, jak ze schabowego zrobić danie z wersalskich salonów. Wracając zaś do słowa „dedykowany". W języku polskim jego znaczenie odnosi się do sztuki (nie sztuki mięsa). Oznacza poświęcenie komuś utworu literackiego, muzycznego lub dzieła sztuki. Dla osoby takiej jest to zwykle wielki zaszczyt, gdy autor uwiecznia go w dziele. Dedykowanie w innych znaczeniach to kalka z języka angielskiego. I rozpleniło się nie tylko wbranży kosmetycznej. Pozwolę sobie tutaj oddać głos autorytetowi, czyli profesorowi Janowi Miodkowi: - Tego typu konstrukcji, w których czasownik „dedykować" znaczy tyle, co „przeznaczać", Polacy używają coraz częściej, mnie zaś takie przejawy oddziaływania angielszczyzny na nasz język irytują najbardziej. Na czym zaś polega ich istota? Ano na tym, że oto jakiś wyraz funkcjonujący w polszczyźnie z dawien Wydawnictwo IUVI. Od wydawcy: Kiedy podczas wielkiego kryzysu rodzina Ellie traci dorobek życia, okoliczności zmuszają ją do opuszczenia miasta i zamieszkania na Echowej Górze. Niestety, ojciec Ellie zapada w śpiączkę po poważnym wypadku, o którego spowodowanie jest oskarżana. Wyruszywszy na poszukiwanie lekarstwa dla taty, spotyka żyjącą na odludziu wiedźmę Ca-te i Larkina, dzikiego chłopca z gór. Od nich właśnie uczy się uzdrawiania, odwagi i tego, że w ocenie ludzi pozory często mylą. IUVI ma dobrą rękę w doborze powieści dla młodzieży. Wciągająca historia o odwadze, sile charakteru i miłości. Gorąco polecam. (MARA) dawna w określonym znaczeniu, będący brzmieniowym odpowiednikiem słowa angielskiego, mającego w tamtym języku jeszcze inne - szersze lub węższe - znaczenie, nagle w tym właśnie nowym znaczeniu zaczyna u nas funkcjonować. Dedykować to przecież ofiarować, ofiarowywać, poświęcić, poświęcać komuś coś, np. wiersz, powieść, film (...). Tak rozumie ten czasownik przeciętny użytkownik polszczyzny. Angielskie „dedicate"to brzmieniowy i semantyczny odpowiednik naszego dedykować, który jednak może być także użyty w szerszym znaczeniu „przeznaczać" (...). Otwarcie się Polski na świat po roku 1989, silniejsze kontakty językowe, a przede wszystkim coraz lepsza znajomość angielskiego sprawiły, że i w polszczyźnie zaczyna się to szersze znaczenie utrwalać - zwłaszcza w tekstach technicznych, elektronicznych czy ekonomicznych. Ja dodam tylko jedno. Nadużywanie słowa „dedykować" nie świadczy o znajomości języka angielskiego, tylko o nieznajmości i braku szacunku dla mowy ojczystej. ©® Anna Czerny-Marecka Szczecin Zawodowo zajmuje się logistyką i transportem. Może to więc naturalne, że bohatera swojej pierwszej powieści wymyślił, jadąc autem. Debiut Marcina Grzelaka okazał się bardzo udany. Rocznik 1978. Pochodzi ze Zło-cieńca, studiował na Akademii Morskiej w Szczecinie, tutaj mieszka i pracuje. Jako manager w firmie zajmującej się transportem i logistyką, dużo pisze i przywiązuje przy tym wagę nie tylko do treści, ale też do stylu i języka. Bo w duszy jest humanistą, a jego dzieciństwo to tony przeczytanych książek. I tradycja rodzinna czytania ich dzieciom na dobranoc, co Marcin Grzelak nieco zmodyfikował. On swojemu synowi Aleksandrowi flat 16) opowiadał do snu zmyślone historie. A teraz wysłuchuje ich czteroletnia Jana. Skąd pomysł na napisanie powieści „Pułapka na anioły"? - Pisałem do szuflady krótkie opowiadania. To moja partnerka, Izabela, która je czytała, podsunęła mi myśl o napisaniu większej formy - mówi Marcin Grzelak. - Wtedy czytałem dużo kryminałów, więc pierwszą myślą było stworzenie powieści kryminalnej. Jednak pewnego dnia, podczas jazdy samochodem, „przyszedł" do mnie chłopiec. Wrażliwym i wyobcowany. To był zaczątek. Potem dobrałem mu rodzinę. Żeby stworzyć mocny kontrast i uwypuklić jego samotność, dałem mu przemocowego ojca - milicjanta i alkoholika, i kochającą matkę, która okazuje synowi wsparcie, ale nie jest w stanie go uratować. Książkę wydało wydawnictwo Lira Wojtek, ten wrażliwy chłopiec, wyśmiewany przez rówieśników m.in. z tego powodu, że jego ojciec to „pedał", wymyśla sobie dwóch przyjaciół - to tytułowe anioły. Poza matką, opie-kują się nim kuzyn (także z prze-mocowej rodziny) i, pod koniec, nauczycielka. Jednak historia kończy się tragicznie. Akcja dzieje się w latach 80. XX widm, głównie w wymyślonym miasteczku, które jest podobne do Złocieńca. Realia epoki oddane są z dużą wrażliwością na szczegóły. Wręcz przenosimy się do końcówki PRL-u. - To moje dzieciństwo i dużo z niego, poza wątkiem przemocy, przeniosłem do powieści - mówi autor. - Nie chciałem w debiucie porywać się na stworzenie od podstaw wymyślonego świata. Co najbardziej uderza w tej książce, to świetnie poprowa-dzona narracja. Trzecioosobowa, ale z punktu widzenia trójki głównych bohaterów. Do stylu i nastroju książki najbardziej pasuje określenie „ballada". Jest to bowiem piękna, poruszająca, emocjonalna, momentami magiczna powieść. ©® Z pisarzem kot Miłek, drugi - Sasza - nie raczył dać się sfotografować przy komputerze DEDYKOWANE TYM, KTÓRZY DEDYKUJĄ 18 REKLAMA Materia! informacyjny Wodociągi Stupsk Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 «« -'"5 BB! * H W Realizowany przez „Wodociągi Słupsk" projekt „Wykorzystanie ciepła odpadowego z kogeneracji biogazowej w systemie ciepłowniczym miasta Słupska", współfinansowany środkami z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach RPO WP 2014-2020. Od pomysłu do realizacji... Słupskie Wodociągi od kilku lat zastanawiały się jak efektywnie wykorzystać potencjał energetyczny jednostek wytwórczych zainstalowanych w oczyszczalni ścieków w Słupsku, stąd pomysł na realizację tego przedsięwzięcia. W modelu skojarzonego wytwarzania energii elektrycznej i cieplnej w wysokosprawnej kogeneracji wykorzystującego biogaz i uzupełniająco gaz ziemny GZ-50, powstaje znaczna ilość ciepła, przewyższająca własne potrzeby oczyszczalni ścieków. W związku z tym powstawało ciepło odpadowe, które tracone było na chłodnicach jednostek kogeneracyjnych. Ta ewidentna strata powo- dowała nasilenie poszukiwań odpowiednich rozwiązań, umożliwiających jak najlepsze zagospodarowanie produkowanej energii. Przeprowadzone w tym celu analizy obejmowały różne rozwiązania od bio-metanu w transporcie publicznym po wodorowe ogniwa paliwowe. Ostatecznie Spółka nie zamykając się jedynie na swoje potrzeby w zakresie jednej instalacji/przyjęła bardziej holistyczne spojrzenie na większe projekty energetyczne, które otworzyły nowe horyzonty i możliwości. Rozpoczęto rozmowy z lokalnym operatorem systemu ciepłowniczego w regionie. W tym samym czasie wdrożono dla miasta Słupska projekt naprawczy dokończenia budowy i uruchomienia Parku Wodnego „Trzy Fale". Tam też Spółka „Wodociągi Słupsk" dostrzegła potencjał i sy-nergię z rozwiązaniami, które może zastosować na swoich instalacjach wytwórczych w powiązaniu z instalacjami operatora ciepłowniczego. Ideą projektu stało się zatem stworzenie technicznych i formalnych możliwości funkcjonowania efektywnej sieci ciepłowniczej dystrybuującej nadmiarowe ciepło z oczyszczalni i współpracującej z siecią ciepłowniczą miasta Słupska. Kontekst ekonomiczny i środowiskowy: Jako spółka komunalna, której udziałowcami są lokalne samorządy, słupskie Wodociągi nie są nastawione na zysk. Celem Spółki jest obniżenie kosztów prowadzonej działalności i efektywne wykorzystanie zasobów, którymi dysponuje. Dlatego rozwiązania biznesowe kierowały się w stronę sprzedaży nadmiarowej energii w modelu „koszt plus". Dodatkowo, „Wodociągi Słupsk" jako spółka samorządowa miała możliwość aplikacji o środki zewnętrzne z funduszy europejskich. Rozmowy z ekspertami Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego przyniosły w efekcie aplikację złożoną do Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego na lata 2014-2020, oś priorytetowa -Energia, działanie - redukcja emisji. Dzięki realizacji projektu osiągnięto istotną redukcję emisji gazów cieplarnianych w lokalnej energetyce. Uwzględniając wszystkie dotychczasowe emisje, zakładany poziom redukcji wynosi 3 486 ton C02/rok. Poza tym, realizacja projektu zmniejsza koszty dostosowania ciepła systemowego do obowiązujących norm 0 istotny wolumen ciepła odpadowego pochodzącego z OZE, a także obniża koszty własnej działalności związanej z oczyszczaniem ścieków oraz wpływa korzystnie na rynek pracy 1 atrakcyjność lokalnej gospodarki, stwarzając konkurencję na rynku energii. Przedsięwzięcie stworzyło możliwość dalszego rozwoju lokalnej energetyki w oparciu o własne odnawialne źródła wytwórcze. Te argumenty spowodowały, że projekt został zakwalifikowany do dofinansowania W kwocie blisko 5 min zł. To dla Spółki bardzo znaczące wsparcie, które finalnie wpływa na niższy koszt produkcji i dystrybucji energii. Dodatkowe wsparcie udziałowców Spółki, poprzez zasilenie Funduszu Rozwoju powoduje, że Spółka nie musi angażować środków pochodzących z podstawowej działalności. W efekcie korzystają na tym zarówno odbiorcy usług kanalizacyjnych w aglomeracji słupskiej, jak i lokalne samorządy i ich mieszkańcy. Tańsza, bardziej zielona energia Fundusze Europejskie Program Regionalny Rzeczpospolita Polska Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 REKLAMA • 19 0010525881 Materiał informacyjny Wodociągi Stupsk dla parku wodnego i docelowo do innych odbiorców jest realizacją Planu Gospodarki Niskoemisyjnej oraz strategii Ekoefek-tywnego Pomorza. Efektywność i zasadność tych rozwiązań widać szczególnie przy obecnych cenach energii! Co zrobiliśmy? Zadania, które objęte było dofinansowaniem podzielono na następujące 2 etapy: • ETAP I - Rozbudowa kogeneracji w oczyszczalni ścieków w Słupsku, o dodatkowy agregat o mocy elektrycznej ok. 600 kWe i mocy cieplnej ok 700 kWc • ETAP II - Rozbudowa systemu ciepłowniczego poprzez budowę sieci cieplnej z oczyszczalni do Parku Wodnego „Trzy Fale" o długości ok. 1,6 km wraz z węzłami cieplnymi w tych obiektach. Przy okazji realizacji projektu ciepłowniczego ułożona została również sieć energetyczna średniego napięcia wraz ze światłowodem. Jest to element większego zamierzenia pn.: Słupski Klaster Bioenergetyczny, w ramach którego lokalne przedsiębiorstwa i społeczności energetyczne będą mogły w jak najszerszym zakresie przechodzić z pozycji przemysłowego odbiorcy energii, skazanego na rosnące ceny energii do pozycji producenta lub prosu-menta, który jako członek społeczności energetycz- nej w większym stopniu wykorzysta własne lub lokalne źródła energii i może mieć wpływ na jej ceny. W ostatnich latach* słupska spółka wodociągowo-kanalizacyjna - „Wodociągi Słupsk" Sp. z o.o. - wdrażała w życie wiele ciekawych i potrzebnych dla regionu słupskiego projektów współfinansowanych ze środków publicznych. Ich spójną ideą i celem były założenia gospodarki w obiegu zamkniętym w wydaniu komunalnym, w tym odzysk surowców i energii oraz efektywność energetyczna. Teraz nadchodzi czas zakończenia fazy realizacyjnej i pierwszej konfrontacji postawionych celów z rzeczywistością. Najbliższa konferencja podsumowująca inwestycje zrealizowane w ramach projektów współfinansowanych ze środków Unii Europejskiej, która odbędzie się w dniach 23-24.06.2022 r. będzie najlepszą okazją, aby w obecności donatorów, partnerów, wykonawców, naukowców i samorządowców oraz przedstawicieli lokalnego biznesu w przystępny sposób zaprezentować zbudowane aktywa i potencjały, za pomocą których miasto Słupsk i cały Miejski Obszar Funkcjonalny może się rozwijać w szybki i zrównoważony sposób. Zdobyte doświadczenia mogą być również wskazówką dla innych samorządów i przedsiębiorstw. Europejskie Polska*0*1301*3 Program Regionalny URZĄD MARSZAŁKOWSKI WOJEWÓDZTWA POMORSKIEGO Unia Europejska Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego 20 OGŁOSZENIA DROBNE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 DROBNE Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: ul. Nowy Rynek 3,71-875 Szczecin, tel. 9148133 67, fax 91433 48 60 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ ZDROWIE ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ USŁUGI ■ MOTORYZACJA ■ PRACA ■ TURYSTYKA i BANK KWATER i ZWIERZĘTA i ROŚLINY. OGRODY i MATRYMONIALNE i RÓŻNE i KOMUNIKATY i ŻYCZENIA /PODZIĘKOWANIA i GASTRONOMIA ■ ROLNICZE ■ TOWARZYSKIE Nieruchomości MIESZKANIA-SPRZEDAM 37m2 2-pokojowe 4/4, rozkładowe. Koszalin, 518859514 po 15-tej. GARAŻE Blaszane BRAMY Garażowe FROBUCfNT KOJCE dla Psów Najniższe CENY Różne wymiary Transport cały kraj Montaż GRATIS Dogodne PŁATY 94-318-80-02 91-311-11-94 58-588-36-02 95-737-63-39 59-727-30-74 512-853-323 www.konstal-garaze.|łl POŚREDNICTWO OMEGA WYCENY OBRÓT SŁUPSK, UL. STARZYŃSKIEGO 11 tel. 59 841 44 20; 601 654 572; www.nieruchomosci.slupsk.pl omega@nieruchomosci.slupsk.pf Handlowe FILMY, MUZYKA kupię PŁYTY WINYLOWE 609155 327 MASZYNY URZĄDZENIA kupię minikoparkę 535-480-794. Motoryzacja OSOBOWE SPRZEDAM. seat Ibiza, tanio, 664243487 OSOBOWE KUPIĘ a do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 auto skup wszystkie 695-640-611 tłumiki, katalizatory, złącza. Czekaj Zbigniew. Koszalin, Szczecińska 13A (VIS). Tel: 94-3477-143; 501-692-322. kupię stary samochód lub motocykl, min. 40-letni. Może być niekompletny lub uszkodzony, 535-480-794. ZATRUDNIĘ chałupnictwo bez opłat wstępnych tel. 94/7170900. niemcy: murarz, cieśla, malarz, hydraulik, spawacz: 601-218-955. pomerania Frucht Sp. z o.o. z siedzibą w Dziwogórze poszukuje operatorów maszyn, wózkowych, mechaników oraz pracowników sezonowych. Zapewniamy szkolenia oraz możliwość rozwoju. CV proszę nadsyłać na: infod> pomerania.pl recepcjonistę, ratownika wodnego, fizjoterapeutę i konserwatora zatrudnię na stałe w ośrodku całorocznym w Mielnie, tel. 662592166. zakład Remontowy zatrudni hydraulików i pracowników ogólnobudowlanych. Koszalin 600280066. zatrudnimy murarzy,cieśli,operator żurawia.Praca Niemcy. Tel. 533-888-394 Zdrowie NEUROLOGIA spec. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364. PSYCHOLOGIA psychoterapia, 508-841 757. alkoholizm-esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO 59/8430465 Serwis RTV, LCD, plazma pralki Naprawa w domu. 603775878 BUDOWLANO-REMONTOWE cyklinowanie bezpyłowe 504308000 malowanie dachów 788-016-988 mycie malowanie elewacji, dachu, kostki/puc-tynk, 792669632. podnośnik koszowy, ścinka drzew, zakładanie trawników 792669632. remonty od A do Z tel.660-683-933 INSTALACYJNE hydrauliczne, tel. 607703135. sprzątanie strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w bigbagach, 607-703-135. Turystyka KRAJ - GÓRY zakopane- noclegi, 600-895-320 KRAJ - MORZE dzwirzynomorze.pl, 605 905969 kołobrzeg blisko morza! 511337308 łeba, tanie pokoje z łaz. 603-471-715 Matrymonialne pan pozna Panią, 507-424-834. wdowiec 70+ b/n pozna wdowę b/n w podobnym wieku. Koszalin i okolice, 571862282. Różne stare książki- skup 881-934-948 złom kupię, potnę, przyjadę i odbiorę, tel. 607703135. Rolnicze MASZYNY ROLNICZE kupię ciągniki, przyczepy, maszyny rolne. Tel. 535135507. ZWIERZĘTA HODOWLANE kurki młode, odchowane oraz kury roczne sprzedam tel. 785-188-999 kurki nioski odchowane 600539790 kury nioski odchowane 600 539 790 czytaj strefabiznesu.pl £k Strefa Biznesu Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 WYDARZENIA 21 FILM „Czy diabeł mieszka na Kremlu?" Już sam tytuł, który Wojciech Harpula dał swojej książce - zbiorowi wywiadów z ludźmi zawodowo zajmującymi się Rosją - mówi wiele ojej zawartości. Podobnie podtytuł: „Źródła zła. Szatańskie plany". Rozmówcy Harpuli (m.in. prof. Andrzej Chwalba, dr Daniel Boć-kowski i dr Maciej Szaszkiewicz) wyjaśniają historyczne, kulturowe, religijne, ideowe, polityczne i militarne podłoże współczesnej Rosji. Objaśniają również, jak władcy Imperium - od Katarzyny n do Władimira Putina - sprytnie kupowali przychylność lewicujących i zwykle prorosyjskich europejskich elit. Tematów do przedyskutowania pojawia się w tej książce sporo: czy to Putin i jego koledzy z KGB zmienili Rosję w groźną dla całego świata dyktaturę? Czy może każdy władca Rosji w trakcie swoich rządów musi zamienić się w diabelskiego tyrana? Czyjej przywódcy są aż tak zdeterminowani, że dopuszczają uderzenie atomowe, które może zniszczyć życie na ziemi? I w końcu pytanie fundamentalne: czy jest jakakolwiek nadzieja na pomyślny dla Ukrainy, Polski i świata scenariusz zakończenia ukraińskiego konfliktu? „Nie wiemy, kiedy i jak zakończy się wojna w Ukrainie. Nie wiemy, jakie będą jej skutki. Wiemy, że historia znówpostawiła na naszej drodze złowrogą, barbarzyńską siłę ze wschodu. Wszystko wskazuje na to, że będziemy skazani na jej dławiącą obecność przez długie lata. Tym bardziej warto pokazywać jej naturę. Po to, by lepiej zrozumieć, z kim i czym przyszło nam się mierzyć" - pisze Harpula we wstępie. Prof. Chwalba powodów imperialnych zapędów Rosji widzi w jej mentalności. „Rosjanin czerpie dumę i satysfakcję z faktu, że żyje wtak potężnym kraju. Ba, żeby czuć się Rosjaninem, musi mieć świadomość, że stoi za nim rozszerzające się imperium, stanowiące o losach świata (...). Nieważne, że biednie, chłodno i głodno. Wszak jesteśmy wielcy. Takbyło przed rewolucją, tak było w ZSRR i tak samo jest obecnie" - mówi. Z kolei powodów jej brutalności dopatruje się w wielowiekowej zależności od Mongołów. „Rusini przejęli wschodni wzorzec władcy: książę stał się absolutnym suwerenem, panem życia i śmierci chłopów, rzemieślników, bojarów. Władców Moskwy nie krępowało prawo, przywileje stanów, konieczność budowania i utrzymywania stronnictw. Oni stanowili prawo. Każdego, nawet największych dostojników, mogli pozbawić znaczenia, urzędów, życia"-dodaje. Kolejny analityk, dr. Boćkowski, próbuje wyjaśnić brutalność, z jaką Rosjanie poczynają sobie na Ukrainie: „To emanacja siły, bezwzględności i bezkarności. Na Ukrainie widzimy Rosjębrutalną, prymitywną, chciwą i bezduszną. Zawsze taka była, choć skutecznie potrafiła ukrywać ten ponury obraz. Świat często wolał patrzeć na jej bogactwa i kulturę lub dumać nad istotą > >rosyjskiej du-szy«. Tak już jest w historii, że co kilkadziesiąt lat Rosja porzuca pozory i pokazuje, jaka jest naprawdę. To dziwne, ale za każdym razem świat jest zaskoczony". Twarzą dzisiejszej Rosji jest Władimir Putin, o którym dr Szaszkiewicz mówi krótko: „Moim zdaniem to podręcznikowy przykład bardzo silnej osobowości psychopatycznej". Wojciech Harpula, „ Czy diabeł mieszka na Kremlu? Źródła zła. Szatańskie plany", wyd. Wielka Litera WIEŚCI NIEZTEJ ZIEMI MIKOŁAJ ROZNERSKI Przekazuje męską siłę Popularny aktor był związany z wieloma kobietami. Owocem jego związku z Martą Juras jest syn Antek Chłopiec ma już jedenaście lat. Roznerski mocno angażuje się w jego wychowanie. - Chcę przekazać synowi konkretną wiedzę o życiu. Pokazać, co jest ważne, dobre i istotne. Tak wychowywał mnie mój tata - mówi w „Fakcie". Aktor podkreślił, że jego syn dobrze radzi sobie wszkole. EWA KASPRZYK Nie wyjdzie za mąż Wszystko wskazywało, że lubiana aktorkabędzie chciała przypieczętować swój obecny związek z Michałem Kozer-skim przysięgą małżeńską. Kasprzyk opowiadała nawet w wywiadach, że chciałaby, aby ceremonia ślubna odbyła się w malowniczych plenerach RPA. Plany te zniwelował pan-demiczny lockdown. Wydawało się więc, że teraz para będzie mogła wrócić do tematu. Tymczasem nagle aktorka zmieniła decyzję. -Będę wieczną narzeczoną. Czyż to nie piękne?-deklaruje w „Twoim Imperium". WIKTORIA GĄSIEWSKA Przeprowadzka nie teraz Młoda aktorka pół roku temu obwieściła, że kupiła swoje pierwsze własne mieszkanie. Niestety - teraz okazuje się, że jeszcze się do niego nie wprowadziła. - Wyburzyłam wszystkie ściany, postawiłam nowe, pociągnęłam elektrykę i wszystko stanęło wmiejscu, bo potrzebuję chwilę czasu, żeby pojechać do sldepuinie kupować rzeczy wciemno,bo to nie ma sensu -tłumaczy w serwisie Jastrząb Post. Gą-siewska planuje wprowadzić się do mieszkania za pół roku. KATARZYNA ZIELIŃSKA Nie była całowana Na instagramowym profilu znanej aktorki pojawiło się niedawno jej zdjęcie z przedszkola. Okazało się, że prze- Popularna aktorka Wiktoria Gąsiewska kupiła mieszkanie, ale nie ma czasu go urządzić brana za czerwonego kapturka Zielińska stoi na nim obok... swego obecnego męża Wojciecha Domańskiego. „Tak! Z tym niebieskookim gościem ze zdjęcia całuję się namiętnie każdego dniaimamy dwójkę boskich dzieci. Ten chłopak w przedszkolu nie ujawniał jeszcze zdolności kulinarnych, ale teraz tuczy mnie pysznymi pastami i stekami zaraz po przyjściu z teatru. A, i wtedy mnie nie całował. Dużo stracił" - podpisała fotografię. KATARZYNA DOWBÓR Wymyśla mamie zadania Mama lubianej prezenterki do niedawna mieszkała sama. Ma jednak już 90 lat - jakiś czas temu przewróciła się i poobijała. Dopiero wtedy zgodziła się na przeprowadzkę do domu córki. Obie panie dobrze się dogadują. -Mamalubisięczuć potrzebna, więc ciągle pyta, co może zrobić. Ja odpowiadam na przykład: obierz ziemniaki na obiad. Ostatnio trzeba było pomalować ławki. Mama umie i lubi malować, więc ustawiłyśmy jej z córką krzesełko, by mogła sobie siedzieć i malować - thimaczy Dowbor w JFakrie". Mama prezenterki jest z zawodu konserwatorką zabytków. TOMASZ KAROLAK Ma córkę w mundurze Popularny aktor ma dwoje dzieci z koleżanką po fachu - Violą Kołakowską. Starsze z nich to szesnastoletnia córka Lena. Teraz Karolak zdradził, że uczęszcza ona do klasy o profilu mundurowym. - Lenka sama zdecydowała, że chce być w szkole mundurowej. Myśmy przyjęli to pozytywnie, a ona ma szacunek do munduru. Jestem bardzo z tego wyboru zadowolony, bo przecież w mojej rodzinie są tradycje wojskowe: ojciec był wojskowym, mama także pracowała w wojsku. Mój tata też ucieszył się, kiedy okazało się, że jego wnuczka poszła do szkoły mundurowej - wyznaje aktor w „Fakcie". FILIP CHAJZER Został przyłapany Kilka dni temu paparazzi sfotografowali prezentera TVN na romantycznym randez-vous z tajemniczą brunetką. Było to o tyle szokujące, że w powszechnej opinii Chajzer jest w szczęśliwym związku z dziennikarką Małgorzatą Walczak, z którą ma syna Aleksandra. Nic więc dziwnego, że w mediach wybuchła burza. Prezenter opublikował wtedy lakoniczną wiadomość, w której zasugerował, że nie jest już z Walczak. Tymczasem Pudelek ustalił, że to nieprawda. - Narracja Filipa jest po prostu kłamstwem. Został przyłapany na gorącym uczynku i rozpaczliwie próbuje ratować wizerunek. Gosia nie miała pojęcia o istnieniu „tej drugiej" - mówi informator serwisu. HOROSKOP Wodnik (20.01 -18.02) Ludzie będą dzisiaj prawić Ci komplementy i głośno chwalić to, co zrobisz. Horoskop dzienny mówi, że chwilami będzie wręcz za słodko... Ryby (19.02-20.03) Horoskop na dziś bardzo wyraźnie wróży, że zdanie innych osób nie będzie miało dla Ciebie żadnego znaczenia. Baran (21.03-19.04) Nie trać z pola widzenia oczekiwań innych osób. Horoskop dzienny na piątek mówi, że takg postawa Ci się opłaci. Byk (20.04-20.05) Horoskop dzienny mówi, że jeżeli masz przed sobą jakieś ważne decyzje, dzisiaj jest idealny czas na ich podejmowanie. Nie zwlekaj - działaj! Bliźnięta (21.05-21.06) Nuda raczej Ci dzisiaj nie grozi. Horoskop na dziś zapowiada, że karuzela zdarzeń będzie kręcić się wyjątkowo szybko. Aż do zawrotu głowy. Rak (22.06-22.07) Nie zamartwiaj się na zapas, jeśli nie wszystko będzie szło po Twojej myśli. Horoskop dzienny na piątek uspokaja, że to chwilowy spadek formy. Lew (23.07-22.08) Horoskop dzienny zapowia-dą, że z gracją przebrniesz przez drobne przeszkody, jakie postawi przed Tobą los. Panna (23.08-22.09) Przyjdzie Ci stanąć do twardej obrony swojej decyzji. Horoskop na dziś zapowiada, że Twoje zdecydowanie wywoła małą konsternację... Waga (23.09 -22.10) Przed Tobą dzień z tendencją do bujania w obłokach. Horoskop dzienny na piątek mówi, że trudno Ci będzie na czymkolwiek się skoncentrować. Skorpion (23.10 - 21.11) Zaczniesz dzień w doskonałym nastroju, ale horoskop dzienny wyraźnie ostrzega, że jego końcówka może nie być już taka kolorowa. Strzelec (22.11-21.12) Horoskop na dziś mówi, że spadnie na Ciebie informacja, która może wywrócić do góry nogami Twoje plany. Koziorożec (22.12 -19.01) Horoskop dzienny na piątek radzi odłożyć na bok emocje. Uleganie im może skłócić Cię z innymi osobami, a nawet narazić na straty. Redaktor naczelny PrzemyslawSzymańczyk. Z-cy red. nacz.: Marcin Stefanowski, Wojciech Frelkhowski. Ynona Husaim-Sobecka. Prezes oddziału PiotrGrabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. Redalaja.SŁUPSK, ul. Henryka Pobożnego 19, teł.598488100, redakqigp24@połskapress.pl KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, teL943473552.redakq244)l/łfesdi*(jgQdzi«z(»stan6wBnBminiBiejszegDregiilaiBinu. Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński Dyrektor marketingu, Rzecznik prasowy Wojciech Paczyński wojciech.paczynski@polskapress.pl Dyrektor kolportażu Karol Wlazło Agencja AIP kontakt@aip24.pl 22 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 SPORT www.sportowy24.pl KOSZYKÓWKA Powrót Leończyka. Nowym zawodnikiem Grupy Sierleccy Czarni Słupsk został znany już tutaj były reprezentant Polski Paweł Leończyk. Podczas 4 sezonów spędzonych na słupskim parkiecie, popularny „Leon" był jednym z ulubieńców kibiców. Występował wraz z obecnym trenerem Czarnych -Mantasem Cesnauskisem. Kontrakt podpisany został na dwa lata. W poprzednim sezonie grał w Treflu Sopot, (mp) SZACHY Integracja na 64 polach w Słupsku Zryw Słupsk zaprasza w sobotę (4 czerwca) na kolejną imprezę szachową. Tym razem to XXI Integracyjny Turniej Szachowy P-15. Miejscem rozgrywek będą sale w SCOPiES przy ul. M. Niedziałkowskiego 6. Zawody rozpoczną się o godz. 10. Zapisy przyjmowane będą od 9:30. W turnieju uczestniczyć mogą juniorzy i seniorzy oraz osoby z niepełnosprawnościami. (fen) Podsumowanie rywalizacji w biegach przełajowych młodzieży z Lęborka i okolic Krzysztof Niekrasz krzysztof.niekrasz@polskapress.pl LEKKOATLETYKA. Masowe bieganie jest bardzo lubiane przez młodych i starszych mieszkańców złemi lęborskiej, a także innych stron województwa pomorskiego. Dobiegła końca rywalizacja XXVI Indywidualnych Biegów Przełajowych o Puchar Grand Prix Lęborka. Tradycyjnie już w Sali Rajców Urzędu Miejskiego w Lęborku podsumowano przełajowy sezon 2021/2022. W tym uroczystym spotkaniu brali udział uczestnicy biegów, przedstawiciele miejscowej władzy i organizatorzy tej imprezy. Najlepszym biegaczkom i biegaczom wręczono pamiątkowe medale, puchary, dyplomy oraz nagrody rzeczowe i finansowe. Zrobili to: Jarosław Litwin (przewodniczący Rady Miejskiej w Lęborku), Marian Kurzydło (sekretarz miasta Lęborka) i Jacek Wityk (dyrektor Centrum Sportu i Rekreacji w Lęborku). Trzeba dodać, że do wszystkich pięciu startów uczestnicy podchodzili bardzo ambitnie i poważnie. I chwała im za to. W końcowej klasyfikacji czołowe miejsca zajęli: skrzaty - rocznik 2015 i młodsi -dziewczęta: l. Marcelina Godula (Wicko), 2. Pola Ugodow-ska (UKS Jedynka Lębork); chłopcy: 1. Oliwier Malinowski (Przedszkole nr 2 Lębork), 2. m mim m9* ł Najlepsi w rocznikach 2011-2012 oraz oficjele. Od lewej: Marian Kurzydło, Mateusz Walaśkiewicz (Wicko), Michał Migowski, Szymon Zdrojewski, Jarosław Litwin, Jacek Wityk Najszybsze biegaczki z grupy skrzaty (rocznik 2015 i młodsze). Od lewej: Marcelina Godula (I miejsce), Natalia Mielewczyk (III lokata), Pola Ugodowska (II pozycja) Natan Górlikowski (Leśnice); krasnale - roczniki 2013-2014 -dziewczęta: l. Lena Wolańska (SP nr 9 Rumia), 2. Zofia Lesz-kowska (Nowa Wieś Lęborska); chłopcy: l. Tymon Ptaszek (SP Nowa Wieś Lęborska), 2. Jakub Lieban (SP nr 8 Lębork); 2011-2012 - dziewczęta: l. Klaudia Bienias (Ekoludek Szczenurze), 2. Nikola Dampc (SP nr 1 Lębork); chłopcy: l. Michał Migowski (SP Nowa Wieś Lęborska), 2. Szymon Zdrojewski (SP Cewice); 2009-2010 - dziewczęta: l. Dagmara Konkol (Eko- ludek), 2. Maja Boratyńska (Akademia Młodego Lekkoatlety Słupsk); chłopcy: 1. Konrad Metera (Lęborski Klub Biegacza im. Braci Petk), 2. Mikołaj Lieban (SP nr 8 Lębork); 2007-2008 - dziewczęta: l. Wiktoria Miotk (SP nr 8 Lębork), 2. Zuzanna Kłodowska (SP nr 4 Lębork); chłopcy: l. Błażej Frączak (LKB im. Braci Petk), 2. Michał Gajdus (SP nr 4 Lębork); 2002-2006 - dziewczęta: l. Sabina Narewska (LO nr 2 Lębork), 2. Wiktoria Naczk (LKB im. Braci Petk); chłopcy: l. Filip Lewandowski (Cartusia Kartuzy), 2. Jakub Pieniążek (LKB im. Braci Petk); kobiety: l. Izabela Michalak (CRF Lębork), 2. Kornelia Jażdżewska (bez przynależności klubowej); mężczyźni: l. Ryszard Sokołowski (LKB im. Braci Petk), 2. Paweł Piotraschke (AML Słupsk). W klasyfikacji drużynowej szkół pierwsze lokaty przypadły Szkole Podstawowej nr 8 Lębork (dot. podstawówek) i Powiatowemu Centrum Edukacyjnemu Lębork (dot. szkół ponadpodstawowych). ©® Wizyta w Sali Rajców Urzędu Miejskiego w Lęborku była sporym przeżyciem dla młodych sportowców zamów: O 94 340 1114 od poniedziałku do piqtku w godz. 9:00-15:00 email: prenumerata.gdp@polskapress.pl Oferta tylko dla nowych prenumeratorów * średnia oszczędność miesięczna w porównaniu do cen w kiosku w 2022r. Zostań prenumeratorem! Oszczędzasz 50 zł' Prenumerata na 3 miesiqce za 44 zł miesięcznie Głos PoMgS^ Gazetę dostarczymy codziennie do Twojego domu, biura, tam gdzie chcesz ! Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 SPORT 23 Polacy wygrali z Walią, jednak styl gry wymaga poprawy Filip Bares Warszawa W środę we Wrocławiu reprezentacja Polski wygrała 2-1 z Walią po golach Jakuba Kamińskiego i Karola Świderskiego w inauguracyjnym meczu Ligi Narodów. Polska 2(0) Walia KO) Oto wnioski po meczu Polaków. Wynik lepszy od gry Mecz z Walią nie należał do najbardziej prestiżowych, ale miał być miarą stanu polskiej kadry. W środę we Wrocławiu podopieczni Czesława Michniewi-cza wygrali i być może byli lepszym zespołem, ale nie wyglądało to zbyt dobrze. Biało-Czer-woni utrzymywali się częściej przy piłce i oddali 14 strzałów, ale większość z nich nie miała szans na powodzenie (tylko 4 były celne). Na połowie rywali brakowało pomysłu i nieszablonowych rozwiązań kolektywu zamiast pojedynczych przebłysków talentu. Mieliśmy trzy dobre sytuacje, które zmarnowali Piotr Zieliński, Robert Lewandowski i Adam Buksa. „Drewno" w środku Przejście z gry trójką środkowych obrońców miało dać reprezentacji Polski dodatkowego, kreatywnego zawodnika w środku pola. Z Walią Mich-niewicz postawił na tercet Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich i Jacek Góralski. Zapewne selekcjoner chciał dać zespołowi trochę fizyczności w pomocy w walce z Wyspiarzami, ale ucierpiała przez to ofensywa. Brakowało składnych i szybkich akcji przez środek, co potwierdza fakt, że Bartosz Bereszyński był najczęściej Robert Lewandowski przyznaje, że gra pozycyjna Polaków nie jest ich silną bronią o przy piłce, bo pomocnicy często po prostu oddawali piłkę do boku lub do tyłu. Niepokonany Czesław Michniewicz rozpoczął swoją przygodę z reprezentacją od trzechmeczówbez porażki (Szkocja 1:1, Szwecja 2:0 i Walia 2:1). Były trener Legii Warszawa czy Lecha Poznań przyszedł, zmienił system i ustawienie, poprawił atmosferę i jedzie na mundial. Początki Michniewicza w kadrze są bardzo obiecujące. Styl nie powala, ale to w końcu trener, który rozłoży rywala na czynniki pierwsze i zagra tak, by zdobyć rezultat, a nie zachwycić kibica. Passa raczej nie prze- trwa serii kolejnych spotkań, bo na rozkładzie jazdy Holandia i Belgia. Mniej Bednarka, wyższa gra Za kadencji Paulo Sousy Jan Bednarek był piłkarzem, który miał najwięcej podań i kontaktów z piłką. Stoper So-uthampton wyprowadzał efektywnie ataki z bloku defensywnego Biało-Czerwo-nych, ale przez to rozpoczynały się one bliżej naszej bramki. Ze Szwecją nawet Kamil Glik miał więcej kontaktów z piłką niż on. Przejście z ustawienia trzema obrońcami przez Czesława Michniewicza na czterech zmieniło koncentrację naszych ataków i głównego „posiadacza" piłki. Teraz to miano będzie należało do środkowego pomocnika, najczęściej defensywnego, który będzie się cofał po piłkę. Krystian Bielik, Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich lub ewentualnie Piotr Zieliński powinni mieć więcej kontaktów z nią i więcej szans na zabłyśnięcie. Przyszłość już tu jest W środę Michniewicz nie bał się postawić na młodych piłkarzy. W pierwszym składzie wyszedł Kamil Grabara, a z ławki weszli Nicola Zalewski i Jakub Kamiński. Ten ostatni zdobył swoją debiutancką bramkę w reprezentacji i pokazał się z całkiem dobrej strony. -W Ekstraklasie strzelałem podobne bramki - powiedział po meczu Kamiński. Grabara wypadł trochę gorzej, bo przy bramce dla gości mógł się lepiej ustawić. Lewandowski wskazuje co poprawić - Po takim meczu można stwierdzić, że rozgrywanie w środku pola to coś, co musimy poprawić. Utrzymywanie się, poldepanie na dwa kontakty, zrobienie przewagi - to gdzieś szwankowało. Zabrakło ostatniego podania. Ja osobiście nie miałem żadnej sytuacji poza dwiema, które indywidualnie zrobiłem. Ciężko było pokusić się o bramkę. Jest po tym meczu analiza tego, żebyśmy lepiej rozgrywali, szybciej przegrywali z jednej strony na drugą, byśmy wykorzystywali wolne korytarze. Pressing nie wyglądał jak powinien. Czasami doskakiwaliśmy za późno, nie przesuwaliśmy się jak trzeba, ale w kontekście całego meczu byliśmy drużyną lepszą - zaznaczył snajper. Zmotywowana Ukraina nie dała szans Szkocji i jest bliżej awansu na Mundial Tomasz Dębek Glasgow PIŁKA NOŻNA. Reprezentacja Ukrainy pokonała Szkocję i w niedzielę zagra w finale baraży o MundiaL Szkocja 1(0) Ukraina 3(1) Środowy mecz pomiędzy Szkocją i Ukrainą był czymś więcej niż spotkaniem piłki nożnej. Półfinałowy baraż o awans na mistrzostwa świata miał odbyć się w marcu, Szkoci zgodzili się jednak na jego przełożenie wobec wojny na Ukrainie. Po zbrojnej agresji Rosji wielu ukraińskich piłkarzy grających na co dzień w tamtejszej lidze nie zagrało choćby jednego oficjalnego meczu. Ich „Zbirna" mogła jednak liczyć na pomoc. Na zgrupowanie zaprosiła ich do siebie Słowenia, a sparingi z drużyną Ołeksandra Petra-kowa rozegrały niemieckie, włoskie i chorwackie kluby. Emocji na Hampden Park nie brakowało jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Ukraińcy piłkarze wyszli na murawę owinięci flagami narodowymi. Wielu miało w oczach łzy. Mocno wspierali ich też Szkoci, którzy próbowali nawet odśpiewać hymn Ukrainy. Na boisku nie było jednak sentymentów. Niesamowicie zmotywowani goście przeważali od pierwszej minuty. Na bramki Andrija Jarmo-łenki i Romana Jaremczuka Szkoci odpowiedzieli trafieniem Calluma McGregora, ale nie byli w stanie doprowadzić do dogrywki. Wynik na 1:3 ustalił jeszcze w doliczonym czasie gry Artem Dowbyk, a Ukraińcy mogli cieszyć się z awansu do finału baraży. Spotkają się tam w niedzielę zWaliąwCardiff. Po meczu drużynie gratulował w mediach społeczno-ściowych prezydent Wołody-myr Zełenski. Do zakończenia kwalifikacji na innych kontynentach pozostały trzy mecze. Ukraińcy wyszli na ten mecz niezwykle zmobilizowani. Po wiktorii gratulował im prezydent Zełenski Leo Messi czarował na Wembley w meczu Argentyny z Włochami Jacek Czapiewski Londyn PIŁKA NOŻNA. Argentyna czarowała na Wembley w meczu z WłochamL Argentyna będzie bardzo silna na Mistrzostwach Świata Pierwszy raz od 29 lat odbył się mecz pomiędzy mistrzem Europy a zdobywcą Copa America - czyli Finalissima. Na Wembley w Londynie triumfowała Argentyna, pokonując Włochy 3:0. Brylował Leo Messi. Widownia oczaro- wana popisami skandowała „ole" po każdym udanym zagraniu. Jeśli ktoś się zastanawiał, w jakiej formie południowoamerykański zespół jest obecnie, to ma odpowiedź. Wreszcie dwukrotni mistrzowie świata pokazali prawdziwą moc. Świetnie grał zwłaszcza lider Leo Messi. Czarodziej Messi Do naszego meczu z Argentyną pozostało niespełna pół roku. Trudno o optymizm. Dziś drużyna z Ameryki Połu- dniowej potwierdziła, dlaczego będzie jednym z faworytów Mundialu w Katarze. Do zorganizowanej, agresywnej obrony dołożyła kombinacyjną, bardzo intensywną grę w ofensywie. Praktycznie przez cały mecz ośmieszała tym Włochów. „Boski" tryb załączył się liderowi, który potrafił wrócić po piłkę na środek boiska, po czym minąć z nią dwóch czy nawet trzech przeciw, lików. Messiemu Argentyna zawdzięcza pierwszą bramkę. Kapitan po przechwycie obró- cił z Giovannim Di Lorenzo na plecach, a po krótkim sprincie dograł precyzyjnie do Lautaro Martineza, któremu pozostało dopełnić formalności. Włosi byli wściekli na formę Messiego, który wyglądał tak jak kiedyś w Barcelonie. Być może dlatego Leonardo Bonucci uderzył go łokciem, za co otrzymał kartkę. Jeśli były gwiazdor Barcelony utrzyma taką formę i będzie tak świetnie współpracować z kolegami, jak podczas tego meczu na Wembley, to Argentyna może być jed- nym z głównych faworytów do zdobycia najważniejszego trofeum piłkarskiego na świecie. Starzy dobrzy liderzy Należy przy tym dodać, że świetny był jednak nie tylko Messi, ale i Angel Di Maria. Skrzydłowy reprezentacji Argentyny jeszcze przed przerwą podwyższył wynik. Potem zawalczył o dublet, lecz piłkę zmierzającą pod poprzeczkę jakimś cudem przeniósł nad bramką Gianluigi Donnarumma. Gdyby nie postawa Donna-rummy, Włosi przegraliby różnicą co najmniej czterech lub pięciu bramek. Trzecią i tak stracili, kiedy w doliczonym czasie dobił ich Paulo Dybała. To był zatem prawdziwy pokaz argentyńskiej mocy i kunsztu piłkarskiego. Reprezentacja Argentyny zostaje jeszcze w Europie na towarzyski mecz z Estonią w Hiszpanii, który odbędzie się 5 czerwca. Włochy dzień wcześniej rozpoczną Ligę Narodów. W Bolonii zagrają z Niemcami. 24 • REKLAMA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 0010523960 MATERIAŁ PROMOCYJNY PRZEDSIĘBIORSTWO GOSPODARKI KOMUNALNEJ SP. Z 0.0. PGK w Słupsku Świętuje w tym roku swoje trzydziestolecie 30 lat to czas na podsumowania i podziękowania dla tych, którzy naszą spółkę tworzyli i wciąż tworzą. Dzisiaj PGK zatrudnia ponad 320 osób, kilkadziesiąt z nich jest związanych z firmą od wielu lat, a kilkanaście z najdłuższym stażem pamięta jeszcze czasy, gdy zakład był przedsiębiorstwem komunalnym. To oni są gwarantem jakości i siłą spółki. Spółka wciąż się rozwija. Widzą to mieszkańcy całego regionu, bo ze swoimi usługami dociera do niemal 170 tysięcy osób. Widzą to również specjaliści i znawcy branży, nagradzając spółkę za to, co robi każdego dnia. Od lat konsekwentnie stawia na ekologię, zarówno inwestując w nowoczesne technologie przetwarzania odpadów jak i flotę pojazdów, jak również wychodząc do mieszkańców z wieloma zielonymi akcjami i propozycjami. Ale jubileusz to również okazja do planowania kolejnych lat i kolejnych inwestycji. A tych będzie sporo. Przed Spółką ogromne wyzwania m.in. budowa instalacji do fermentacji odpadów ulegających biodegradacji. Ta ogromna inwestycja za ok. 60 milionów złotych pozwoli przetwarzać bioodpady tak, aby mogły być wykorzystane do wytworzenia certyfikowanego produktu nawozowego. Dziękujemy za 30 lat współpracy! Te trzy dekady to czas wielu zmian i inwestycji. Zapoczątkował je, jeszcze jako dyrektor przedsiębiorstwa, a potem wieloletni prezes spółki, Tadeusz Koper. Potem wyznaczoną przez niego drogą szli jego następcy. Od 2019 roku na czele spółki stoi jej wieloletni pracownik Elżbieta Rokita, która wraz ze współpracownikami podejmuje kolejne wyzwania. To już 30 lat. Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej Sp. z o.o. w Słupsku powstało 1 czerwca 1992 r. w wyniku przekształcenia z przedsiębiorstwa komunalnego. Założycielem spółki jest Miasto Słupsk. PGK w Słupsku zajmuję się odbiorem i zagospodarowaniem odpadów komunalnych i przemysłowych, całorocznym oczyszczaniem w tym zimowym utrzymaniem ulic, placów, chodników i skwerów, prowadzeniem grzebowiska dla zwierząt „Doi i na Pupilków", a także utrzymaniem szaletów publicznych. Świadczy usługi w Słupsku oraz w 11 gminach na terenie niemal całego powiatu słupskiego. S- - •• 2 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 Dorota Kania, redaktor naczelna Polska Press CZYJA BĘDZIE POLSKA? Artur Kielbasiński, redaktor naczelny „Dziennika Bałtyckiego" SATYSFAKCJA, ALE BARDZO UMIARKOWANA Wybory czerwcowe dla wielu Polaków kojarzą się ze zdradą zarówno w 1989 roku, jak i 1992 roku. Częściowe wolne wybory odbyły się 4 czerwca 1989 roku i były one gigantycznym zwycięstwem dla obozu solidarnościowego, co pokazały zwłaszcza wybory do Senatu. O ile w wyborach do Sejmu obowiązywał ustalony wcześniej przy Okrągłym Stole podział miejsc - 65 proc. dla PZPR i jej sojuszników, a 35 proc. dla bezpartyjnych, to wybory do Senatu były całkowicie wolne. Po zliczeniu głosów okazało się, że bezwzględną większość do Sejmu uzyskali kandydaci opozycyjni do władzy PRL, podobnie było w Senacie, w którym znalazło się tylko pięciu kandydatów związanych z ówczesną władzą. I wtedy po raz pierwszy wyborcy zderzyli się z rzeczywistością - niektórzy liderzy strony solidarnościowej zaczęli publicznie głosić potrzebę zmian. Między innym Janusz Onyszkiewicz stwierdził na konferencji prasowej że „nieobecność w Sejmie takich osobistości, jak Rakowski i Ciosek będzie niekorzystna, ponieważ pozostaną poza parlamentem ludzie podejmujący ważne decyzje polityczne", a „Komitet Obywatelski czeka więc na propozycje władz, jakie wynikną z analizy sytuacji". Pięć dni później doszło do niespotykanej sytuacji i to na skalę światową: zmieniono ordynację między pierwszą a drugą turą wyborów. Na dodatek część opozycji wsparła kandydatów obozu rządzącego, którzy ostatecznie znaleźli się w parlamencie, co zostało odczytane przez wielu wyborców jako jawny akt zdrady. Kolejne dramatyczne wydarzenia miały miejsce trzy lata później, 4 czerwca 1992 roku. Rząd premiera Jana Olszewskiego uwierał zarówno środowisko komunistyczne, jak i obóz związany z Unią Demokratyczną. Nie podobało się wyprowadzenie wojsk radzieckich z Polski, a realizacja uchwały lustracyjnej spowodowała gigantyczny popłoch w agenturze. Jan Olszewski uważał, że w polskim życiu publicznym nie powinno być miejsca dla ludzi współpracujących z dawnym reżimem. „W sytuacji, kiedy będziemy obciążeni potwornym spadkiem pozostawionym przez tę dziedzinę, ten sektor komunistycznego reżimu, który był jego istotą. A jego istotą był aparat przemocy, był aparat policyjnej przemocy, był aparat policji politycznej. Jak ten aparat pracował, jakie były jego zasady działania - mało kto wie na tej sali tak dobrze jak ja. Latami mogłem na to patrzeć, występując w obronie ludzi przez ten aparat ściganych. Wielu z nich jest tu dziś na tej sali" - mówił premier Jan Olszewski w nocy 4 czerwca 1992 roku. Najbardziej zagrożony poczuł się ówczesny prezydent Lech Wałęsa, ponieważ figurował na liście agentów jako TW Bolek. Doskonały film „Nocna zmiana" doskonale pokazuje wydarzenia z pamiętnej nocy sprzed 30 lat, gdy doszło do przewrotu. Zarejestrowane zachowania i słowa ówczesnych dziennikarzy sejmowych - między innymi Tomasza Lisa czy Moniki Olejnik jednoznacznie pokazują, po czyjej stali stronie. Minęło 30 lat od obalenia rządu Jana Olszewskiego, a Polska nadal nie uwolniła się od obcych wpływów i nacisków, co widać niemal w każdej dziedzinie życia. I dramatyczne pytanie premiera Olszewskiego „Czyja będzie Polska" w nocy 4 czerwca, gdy wrogowie wolnej Polski obalili rząd, nadal jest aktualne. P oczątek tygodnia przyniósł ważne wydarzenie. W Są-dzie Apelacyjnym w Gdańsku ogłoszono wyroki, prawomocne, w procesie Marcina i Katarzyny P., odpowiedzialnych za działanie piramidy finansowej Amber Gold. Oba wyroki - skazujące. A mimo to, satysfakcja po ich ogłoszeniu, nie jest zbyt wielka. Tuż po ogłoszeniu wyroków w mediach spo-łecznościowych rozgorzał ostry spór - czy możemy mówić o sukcesie wymiaru sprawiedliwości, czy też skala tego sukcesu jest mizerna. Historię Amber Gold śledziłem od ponad dekady, działalnością spółki interesowałem się przed jej spektakularnym upadkiem w połowie 2012 r. I osobiście satysfakcji nie mam prawie żadnej. Odrobina zadowolenia bierze się z „końcówki sprawy". Wyroki skazujące Marcina P. i Katarzynę P. pokazały, że prokuratura sprawnie zebrała materiał dowodowy, winę udało się udowodnić, sprawców skazano na długotrwałe wyroki. Nie zamierzam rozpaczać, że wyrok mógł być dłuższy. Kluczowe jest bowiem udowodnienie winy. A to prokuraturze się udało. Ale to jedyny plus w tej sprawie. Niestety, do dziś nie wiemy, jak narodziło się Amber Gold i skąd spektakularny sukces powstającej piramidy finansowej. Czy naprawdę małżeństwo P. samo rozkręciło ten biznes? Czy korzystało z pieniędzy zewnętrznych i wsparcia osób wpływowych? Czemu przez lata Amber Gold mogło lekceważyć przepisy, dotyczące np. sprawozdań finansowych. Dlaczego działało nie niepokojone przez kogokolwiek, czemu kontrole omijały ten podmiot. Nie wiemy tego i zapewne nie dowiemy się niczego o źródłach „sukcesów" patologicznej spółki. Czy ktoś za nią stał? Politycy? Gangsterzy? Biznesmeni? Czy po prostu małżeństwo P. „miało szczęście" w swoim procederze. Czy naprawdę nasze państwo było wówczas tak ślepe i głuche? Zamknięcie sprawy nie daje też żadnej satysfakcji klientom Amber Gold - sposób rozwiązania ich problemów to załatwienie ułamka problemów. Po latach odzyskali oni bowiem mniej więcej 10 procent zdeponowanych środków. Mo- żemy oczywiście snuć rozważania o nieostrożności poszczególnych klientów. Tak, podjęli ryzyko skuszeni wyższym zyskiem. Ale jednocześnie kierownictwo Amber Gold miało czas, by pieniądze wyprowadzać ze spółki kosztem klientów. Gdyby szybsza reakcja prokuratury - ponad dekadę temu - zapewne straty nie byłyby tak wysokie. Wreszcie, skoro piszemy o prokuraturze, nadal nie rozumiem, czemu kilkanaście lat temu tak łatwo zrezygnowano ze śledztwa w sprawie Amber Gold. Czy skala ewentualnych strat klientów nie przemawiała do wyobraźni kierownictwa prokuratury? Czy o spóźnionej reakcji na patologie zdecydowały inne czynniki? Nie wiem i zapewne nigdy się tego nie dowiem. W moim przypadku, to brak satysfakcji dziennikarza, w przypadku klientów - to brak odpowiedzi na poważniejsze pytanie - czemu ponieśli oni poważne straty finansowe. Pytania można zresztą mnożyć. Do historii Amber Gold można wracać. Bo w tej sprawie skupiło się wiele patologii i nieprawidłowości obecnych w polskim życiu publicznym. Dziś, po prawomocnym wyroku, można mieć wyłącznie satysfakcję, że bezpośredni sprawcy zostali uznani za winnych. Niestety, naszej wiedzy o mechanizmach patologii, nie pogłębiliśmy I obawiam się, że istotnych szczegółów tej historii nigdy nie poznamy. ZUZANA CZAPUTOVA, PREZYDENT SŁOWACJI Jeśli Rosja nie zatrzyma się na Ukrainie, nie zatrzyma się przed niczym. Dlatego musimy się tym interesować i musimy pomagać Ukrainie, aby się obroniła Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 PULS • 3 FOTO komentarz tygodnia mmmm w 4MMHH 1 CZERWCA 2022, WROCŁAW, POLSKA Polska Reprezentacja urządziła kibicom Dzień Dziecka, wygrywając 2:1 z Walią w pierwszym meczu grupy A4 Ligi Narodów. Łatwo nie było. Polacy w drugiej połowie stracili bramkę. Wynik odwrócili wprowadzeni przez Czesława Michniewicza rezerwowi Jakub Kamiński i Karol Swiderski 1 CZERWCA 2022, KIJÓW, UKRAINA, polski rząd był pierwszym od wybuchu wojny, który przyjechał do Kijowa na konsultacje. - Między Ukrainą a Polską rozpoczęła się nowa era szczególnych, braterskich stosunków - powiedział ukraiński premier 1 CZERWCA 2021, WARSZAWA, POLSKA, jak co roku zebrał się Sejm Dzieci i Młodzieży. 29 MAJA 2022, KAIR, EGIPT, prezydent Andrzej Duda odwiedził Egipt. Głównym Właściwie szkoda, że nasi parlamentarzyści nie zachowują się zwykle jak dzieci tematem rozmów był kryzys żywnościowy spowodowany atakiem Rosji na Ukrainę PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 - Widzimy czubek góry lodowej tego, co się dzieje na Ukrainie. Prawda o tej wojnie będzie wyłaniała się latami. Żaden kraj nie może oczekiwać ani od Ukraińców, ani od pozostałych państw zgody na to, żeby uznać prawo Rosji do prześladowań i mordowania - mówi prof. Magdalena Gawin, dyrektor Instytutu im. Witolda Pileckiego Anita Czupryn ,v- "»•*■ j*. *>* *t. isAllliiMil Magdalena Gawin: Rosja odmawia Ukraińcom nie tylko bycia narodem, ale bycia w ogóle ludźmi. Jad nienawiści do Ukraińców sączył się w Rosji długimi latami MAGDALENA GAWIN: NA UKRAINIE LUDZIE UMIERAJĄ W NIEWYOBRAŻALNYM PONIŻENIU 25 maja stał się w Polsce dniem premierowego upublicznienia świadectw zbrodni rosyjskich naUkrainie... ... od razu dodam, że jest to też rocznica śmierci rotmistrza Witolda Pileckiego i Międzynarodowy Dzień Ofiar Totalitaryzmu, który został ustanowiony w 2019 roku przez Parlament Europejski. Daty te są więc nieprzypadkowe. Nieprzypadkowe, bo to dzień śmierci jednego z największych bohaterów Europy i świata. Pilecki był jedynym dobrowolnym więźniem obozu w Auschwitz; przekazał raporty o metodach i skali ludobójstwa, które miało miejsce w Auschwitz. Rotmistrz Pilecki miał misję - aby nie być obojętnym na zło. W tej chwili mamy wojnę na Ukrainie -wszyscy jesteśmy porażeni rozmiarem zbrodni dokonywanych przez wojska rosyjskie na ludności cywilnej. Mówię tu o grabieżach, plądrowaniu, celowym niszczeniu infrastruktury cywilnej, bombardowaniu osiedli mieszka- niowych, w końcu o zabijaniu cywili, torturach i gwałtach. Postanowiliśmy, że właśnie dnia, w dniu śmierci Rotmistrza, który przekazał raporty z Auschwitz, po raz pierwszy upublicznimy świadectwa Ukraińców, zbierane zarówno wśród uchodźców w Polsce, jak i na Ukrainie. Mieliśmy też okazję zobaczyć dwa krótkie filmy - świadectwa nagrane na wsiach na Ukrainie tuż po wyjściu Rosjan. Kiedy mężczyzna opowiadał o śmierci syna, w tym samym momencie jego synowa wkła- dała ciało do grobu. Porażające. To się dzieje w Europie. Upublicznienie tych dokumentów - świadectw, nagrań, wywiadów - oznacza, że one są już powszechnie dostępne? Nie, świadectwa pisemne są zanonimizowane, na filmach zasłoniliśmy twarze świadkom. Cały czas zastanawiamy się, jak upubliczniać świadectwa. Wypracujemy jakiś model. Docelowo z bazy świadectw będą korzystać dziennikarze i akademicy, polscy i zagraniczni. Pamiętajmy, że wszystkie zeznania składane pod przysięgą przez świadków przed prokuraturą w Polsce, na Ukrainie, czy w ramach śledztwa, które jest wszczęte przez Międzynarodowy Trybunał w Hadze - będą niedostępne aż do procesów. Tak właśnie stało się z zeznaniami Polaków przed Główną Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich. Śledztwa ciągnęły się latami i dekadami, do procesów w Niemczech w miażdżącej większości w ogóle nie doszło. A zeznania Polaków leżały pod kluczem u prokura- torów nawet wtedy, gdy sprawcy i ofiary dawno już nie żyły. To był ogromny błąd. Polska nie dostarczyła źródeł do okupacji niemieckiej widzianej oczami ludności cywilnej. Tego błędu nie wolno popełnić w przypadku Ukrainy. Wspomniała pani o Centrum Lemkina, który został powołany przez Instytut Pileckiego już w pierwszych dniach agresji Rosji na Ukrainę, po to, by od początku zbierać dowody zbrodni wojsk rosyjskich. Jak narodził się u pani ten pomysł? Bodźcem czy też impulsem, który sprawił, że Centrum Lemkina powołaliśmy bardzo szybko, było przemówienie Putina, tuż przed agresją 24 lutego, w którym powiedział, że nie uznaje narodu ukraińskiego. Jeśli ktoś jest historykiem i uważnie czytał Lemkina, zna historię XX-wiecz-nych totalitaryzmów - a sama postać Putina i ta wojna to niewątpliwie przedłużenie totalitaryzmu XX-wiecznego, to wie, co kryje się za taką deklaracją. Putin nie uznaje narodu ukraińskiego, czyli jego elit, nie uznaje odrębności kultury ukraińskiej i państwa. Należało się spodziewać celowej eksterminacji elit, inteligencji, deportacji, zastraszania. Krótko mówiąc, po przemówieniu Putina byłam pewna, że tak będzie. Ponieważ wiele lat zajmowaliśmy się świadectwami Armii Andersa, które mamy w archiwum, jak i zeznaniami i relacjami z dwóch okupacji - sowieckiej i niemieckiej - to mieliśmy już doświadczenie. Postanowiliśmy rozpisać ankiety tak, żeby później upowszechniać wiedzę na temat tej wojny. Dodam: Centrum Rafała Lemkina - czyli prawnika, którego definicja ludobójstwa została uznana w prawie międzynarodowym. Czy może pani powiedzieć o nim więcej? Rafał Lemkin ukuł termin „ge-nocyd", czyli ludobójstwo; jego definicja została przyjęta na forum ONZ w 1948 roku. W czasie wojny, już na emigra-q'i rozpoczął zbieranie materiałów dotyczące okupacji niemieckiej w Europie, które opisał w książce „The Axis Rule in Occupied Europę", poświęconej wielu ukrytym aspektom polityki okupanta na zajętych terytoriach. Dzisiaj jego książkę odczytuje się bardzo współcześnie. Dlaczego Rosjanie znęcają się nad ludnością cywilną na zajętych terytoriach? Żeby nie tylko zastraszyć, ale wymusić wielkie ruchy migracyjne, które mają na calu destabilizację gospodarki państw przyjmujących uchodźców. Rekwirując zboże lub blokując eksport ukraińskiego zboża, Rosja chce wywołać klęskę głodu na świe- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 PULS • 5 cie, żeby zdobyć narzędzia do szantażu politycznego. To wszystko można wyczytać u Lemkina. Powinniśmy sobie zdać sprawę już teraz, że utrzymanie pamięci o wojnie będzie bardzo trudne. Dzisiaj wydaje nam się to oczywiste, ale tak nie będzie. Dlaczego? To trochę wynika z natury ludzkiej - nie chcemy długo obserwować konfliktu zbrojnego, stopniowo przyzwyczajamy się do niego, potem wchodzą inne, wydawałoby się, ważniejsze rzeczy, jak odbudowa gospodarki, infrastruktury, czym ludzie zostaną zaprzątnięci. Ale, jeśli nie pielęgnujemy pamięci i wprost nie nazwiemy, nie oddzielimy napastnika od ofiary, to w ciągu kilku kolejnych lat bądź dekad będzie nam groziło zamazanie tego podziału i celowe wyciszanie pamięci o wojnie. Niestety, wiele państw również w Europie Zachodniej, jak Francja czy Niemcy, prowadzą politykę appeasementu, nie chcą po: magać Ukrainie. Wcześniej, po wprowadzonym w 2014 roku embargo, po zajęciu Krymu, za pomocą wytrychów prawnych - notabene skandal, że Unia pozwalała na łamanie prawa - dostarczyły Rosji broń, której dzisiaj używa przeciw Ukrainie. Ten appeasement nie może się odbyć bez uszczerbku pamięci na temat tej wojny, na temat masowego, ogromnego cierpienia ludności cywilnej. Utrzymanie tej pamięci i przeciwdziałanie negacjoni-zmowi, będzie trudne. Przypomnę, że z okresu II wojny światowej Rosja również nie została rozliczona za dokonane zbrodnie. Oczywiście. Rosja nie odpowiedziała za żadne z największych zbrodni popełnionych w wieku XX, za Wielki Głód ani za zbrodnie dokonane na Polakach. Wyparła się dwuletniej współpracy z Trzecią Rzeszą, początek wojny wyznaczyła na rok 1941, Katyń zwaliła na Niemców. Po or-wellowsku. Rosja Putina nieustannie powołuje się na n wojnę światową jako państwo zwycięskie i niewinne, teraz ogłosiła eschatologiczną wojnę z całym Zachodem jako kolejny etap wojny ojczyźnianej. Widzieliśmy paradę wojskową w Moskwie 9 maja i że miała dla Putina współczesny wydźwięk. Nie warto jednak wchodzić w analizę języka propagandy rosyjskiej. Trafia do milionów ludzi w Rosji, ale jest prymitywna i pozbawiona tego, co dawał jej marksizm, pozoru humanizmu, który przyciągał zachodnioeuropejskich intelektualistów. Nawet komentatorzy, którzy nawołują do rozmów z Putinem, nie mają cienia złudzeń, że Rosja jest w tej wojnie wyłącznie agresorem. Pewne jest, że współczesna Rosja nie jest państwem aspirującym do modelu życia, jaki znamy na Zachodzie. Nie chce stać się państwem obywateli żyjących w dobrobycie, w stabilnym systemie prawnym, korzystającym z dobrodziejstw cywilizacji. Rosja dryfuje w kierunku państwa totalitarnego, w którym nie ma opozycji politycznej, a za użycie słowa wojna można trafić na 15 lat do więzienia albo łagru. Niemcy ugłaskiwały długo Rosję, a ta w końcu napadła na Ukrainę. To żaden błąd tylko klęska niemieckiej Ostpolitik, z której kanclerz Scholz nie umie się wycofać i gra na przeczekanie konfliktu. Potrzeby bezpieczeństwa państw Europy Środkowej i Wschodniej lepiej rozumieją kraje anglosaskie. I to odczucie z każdym dniem wojny wzrasta. Dzisiaj poświęcają Ukrainę, jutro nas. Proste. Traktuje pani jako obowiązek pomóc Ukrainie dochodzić sprawiedliwości w związku ze zbrodniami rosyjskich wojsk, ale przecież śledztwo w sprawie rosyjskich zbrodni prowadzi również polska prokuratura. Na czym polega misja, zadanie naukowców z Instytutu Pileckiego, z Centrum Lemkina? Nasza misja jest zupełnie inna. Przede wszystkim, 0 czym już wspomniałam, prokuratura nie będzie mogła dzielić się świadectwami. Musimy sobie powiedzieć jedno: w większości wypadków, nawet w 90 procentach nie dojdzie do procesu sprawców. Dlatego jest tak ważne, żeby zbierać świadectwa, utrwalać dowody zbrodni bez prawnego reżimu, z możliwością dzielenia się nimi z naukowcami, z dziennikarzami. W jaki sposób zbierane są te świadectwa, relacje? Instytut Pileckiego wystąpił z apelem do Ukraińców, z jakim odzewem ten apel się spotkał? 1 w jaki sposób zbierane są te świadectwa? ROSJA NIE ODPOWIEDZIAŁA ZA ŻADNE Z NAJWIĘKSZYCH ZBRODNI POPEŁNIONYCH IV WIEKOXX, ZA WIELKI GŁÓD ANI ZA ZBRODNIE NA POLAKACH Tak, mamy sieć współpracowników na terenie całej Polski. Nie chciałabym zdradzać zbyt wielu szczegółów. Opracowaliśmy ankietę, do współpracy przy układaniu pytań zaprosiliśmy historyków, prawników - karnistów, psychologów. Ankietę wypełniają Ukraińcy, nagrywane są też filmy z ich udziałem, mamy też zdjęcia. Docelowo archiwum Lemkina będzie się mieścić na ulicy Siennej; tam będą stanowiska z historią mówioną, tam dziennikarze będą mogli przychodzić, żeby wysłuchać bezpośrednich relacji. Nasza ankieta podzielona została na dwie części; część pierwsza dostosowana jest do wymogów prokuratorskich, ale druga część oddana jest ankietowanym i piszą w niej o swoich własnych odczuciach, strachu, lęku, opisują różne sytuacje, które z punktu widzenia prokuratorów są bez ' znaczenia, ale z punktu widzenia historyków - są bezcenne. Tego głęboko ludzkiego przeżycia wojny w zeznaniach prokuratorskich nie będzie. Inspirowanie naukowców, reportażystów, dziennikarzy jest naszym obowiązkiem. Teraz mamy gorący czas, napływają nowe do nas ankiety, wciąż je zbieramy, w języku oryginalnym - ukraińskim, następnie tłumaczymy je na język polski. O czym nie wiemy? Jaki faktyczny obraz wojny wyłania się z tych ankiet, z tych świadectw? Widzimy czubek góry lodowej tego, co się dzieje na Ukrainie. Prawda o tej wojnie będzie wyłaniała się latami. Przez lata będą prowadzone ekshumacje, gromadzone nowe dowody. Już teraz deportowano ponad milion ludności cywilnej w głąb Rosji, z którą nie wiemy, co się dzieje. Wczoraj otrzymaliśmy informacje o ludziach wyprowadzonych na pole minowe. Ci, którzy przeżyli, zostali rozstrzelani. Napływają informacje o stosowaniu tortur. Jeśli niektórym politykom wydaje się, że dobrze byłoby, gdyby Ukraina jak najszybciej oddała sporne terytoria, to trzeba wiedzieć, że skazujemy ludność cywilną na prześladowania i śmierć. Rosjanie, jeśli tam wejdą, nie ustanowią po prostu nowej władzy, ale zabiorą się za eksterminację elit i deportacje reszty. Żaden kraj nie może oczekiwać ani od Ukraińców, ani od pozostałych państw zgody na to, żeby uznać prawo Rosji do prześladowań i mordowania. Chciałabym zapytać o pani osobiste emocje - co panią dotknęło w zebranych świadectwach? Wojną zajmowałam się od dawna, napisałam doktorat o rasizmie. Korzystałam z dra- WCZORAJ OTRZYMALIŚMY INFORMACJE O ŁODZIACH WYPROI4ADZONYCH NA POLE MINOWE CI, KTÓRZY PRZEŻYLI, ZOSTALI ROZSTRZELANI stycznych źródeł, bo opisywałam eksperymenty medyczne w Auschwitz. Potem równolegle do habilitacji zajmowałam się mikrohistorią niemieckiej okupacji w przygranicznym obszarze między strefą niemiecka a sowiecką. Przeczytałam tysiące zeznań polskich obywateli z dwóch okupacji -niemieckiej i sowieckiej. Myślałam więc, że współczesne świadectwa przyjmę spokojnie. Otóż nie. Źródła do II wojny światowej dawały bezpieczny bufor w postaci upływu czasu i świadomości, że to wydarzenie skończone. Do tej współczesnej wojny nie można się przyzwyczaić. Ona dzieje się w czasie rzeczywistym, trwa, ma nieprzewidywalną dynamikę. Ludzie, którzy giną na Ukrainie, są tacy jak my. Oglądają te same filmy, używają tych samych telefonów, kobiety mają pomalowane paznokcie, na twarzach makijaże, które wykonuje się w salonach kosmetycznych. To tak jakby te atrybuty normalności i współczesności ktoś wyrwał z naturalnego, współczesnego kontekstu i wrzucił do innego wymiaru. Oni są tacy jak my, ale cierpią jak pokolenie naszych dziadków. Więc przede wszystkim szok, że wojna dzieje się tak blisko nas i teraz. Szok, bo znowu jesteśmy skonfrontowani z doświadczeniem przygodności ludzkiego życia. Jak łatwo je można stracić. Albo ile się robi, żeby je ocalić. Ze zdjęć, nagrań wyłoniła się potworna cecha wojny - obsce-niczność. Widok skotłowanych zwłok ludzkich w studzience kanalizacyjnej albo zwłok pokrytych warstwą śmieci. Ludzie umierają w niewyobrażalnym poniżeniu. Dlatego tak ważna jest ludzka pamięć, szacunek dla ofiar, upamiętnienia, które zwracają ofiarom godność ludzką. Sens ich śmierci nadajemy my, którzy żyjemy. Jakie jest, zdaniem Ukraińców, największe barbarzyństwo, jakiego dopuszczają się Rosjanie? Gwałty na dzieciach i tortury. Początkowo myślałam, że mój wniosek, że Rosjanie w tej wojnie postępują gorzej, niż było to w 1939 roku, być może nie jest uprawniony. Potem, z innymi historykami zestawialiśmy zeznania Ukraińców z zeznaniami z Armii Andersa. Są pewne kontynuacje w postępowaniu Rosjan, czyli grabieże, plądrowanie, deporta- cje, mordy. Natomiast nie było masowych gwałtów na kobietach i dzieciach. To są rzeczy nowe i nie wzięły się znikąd. W wierszu Josifa Brodskiego „Na niepodległość Ukrainy" z początku lat 90. znalazła się koszmarna fraza: „Niech was teraz Szwaby z Lachami/ Wezmą w lepiance od tylca". „Tylec", „lepianka", „niech was wezmą" - ten fragment jest kluczowy. Rosja odmawia Ukraińcom nie tylko bycia narodem, ale bycia w ogóle ludźmi. Jad nienawiści do Ukraińców sączył się przez kulturę wysoką i popularną długimi latami. Przeciętny wiek sprawców to 20 i 30 plus, generacja Putina. Sami Ukraińcy mówią, że dawanie świadectwa, to że wypełniają ankiety, opowiadają, czego doświadczyli, to jest dla nich forma walki. Jak to pani odbiera? Usłyszałam to chyba dwa, może trzy tygodnie po agresji Rosjan. Pojechałam wtedy do jednego z ośrodków dla uchodźców i jedna z młodych, ukraińskich kobiet, prawniczka z wykształcenia, powiedziała mi, że uciekła z Ukrainy, czuje się jak zdrajca i że te świadectwo to jedyne, co może dzisiaj zrobić dla swojego narodu. Świadectwa najczęściej są dla uchodźców formą oporu wobec Rosjan. Wiele osób myśli o Europie Zachodniej, gdzie Rosja to teatr Balszoj i Dostojewski. Ukraińcy od 2014 roku są de facto w stanie wojny z Rosją, znają świetnie język rosyjskiej propagandy. Wiedzą, że Rosja rzuci ogromne środki, żeby zakłamać wojnę, i że będzie to robiła również cudzymi rękami. Media zagraniczne interesują się świadectwami, jakie Centrum Lemkina gromadzi? Interesują się od pierwszych dni konfliktu. Są to najbardziej opiniotwórcze media na świecie, jak „Washington Post", „Guardian", Associated Press, CNN. W zeszłym tygodniu rozmawiałam z dokumentalistą brytyjskim, który dziękował nam za pracę i powiedział, że dzięki takim działaniom świat może być trochę lepszy. Sama nie jestem pewna czy będzie lepszy, ale może bardziej odporny na pacyfizm, który dzisiaj wykorzystują niemieccy politycy, żeby uchylić się od pomocy Ukrainie. Na zachodzie Europy dziennikarze rozpoznają wagę indywidualnych świadectw nawet bardziej niż w Polsce. To mądre podejście, bo można zaprzeczyć tezie autora jednej książki, wytknąć stronniczość drugiemu, ale nie można zaprzeczyć głosom tysiąca świadków. Ale polscy dziennikarze zareagowali również bardzo dobrze. „Rosja nie tylko morduje i grabi, ale także kradnie pamięć" - powiedziała pani 25 maja, na konferencji „Wojna i pamięć". I jeszcze jedno pani zdanie przytoczę: „Nic nie zostanie zapomniane". Za tymi słowami kryje się wielka odpowiedzialność. Proszę zwrócić uwagę, że większość zbrodni rosyjskich na narodach Europy Środkowej i Wschodniej przebiegała w ciszy. No, może Katyń, po odkryciu przez Niemców masowych grobów, był wyjątkiem. Ale po II wojnie również nie wolno było o tym mówić. Dzisiaj jest inaczej. Żyjemy w świecie cyfrowym, wszyscy mają telefony, aparaty, kamery, internet. Nad naszymi Rowami latają drony, a jeszcze wyżej satelity. Po raz pierwszy świat mógł zobaczyć na własne oczy rosyjskie zbrodnie. Putin dokonał gigantycznego błędu w ocenie sytuacji na Ukrainie, ale także błędu, co do kondycji Zachodu. Chciał cofnięcia się NATO, a NATO rozszerza się o Szwecję i Finlandię. Grał na podział Ukrainy, a swoimi zbrodniami ją na zawsze zjednoczył. Chciał zdobyć całą Ukrainę, a ją definitywnie stracił. Nikt na Zachodzie nie uznał jego kłamliwych, prymitywnych uzasadnień do agresji. Mam w pamięci słowa Agnieszki Romaszewskiej, która podczas panelu powiedziała, że byłoby dobrze, gdyby Europa objęła narody Europy Wschodniej. Chyba trudniej o lepszą puentę. CV Magdalena Gawin Historyczka, eseistka, była podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W latach 2015-2021 generalny konserwator zabytków. Od 1 stycznia 2022 roku jest dyrektorem Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego. 6 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 CZY NAWALNY TO DOBRA ALTERNATYWA DLA PUTINA? Dla Zachodu Aleksiej Nawalny jest alternatywa dla Putina i szansą na zmianę agresywnego oblicza Rosji. Czy słusznie? Grzegorz Kuczyński W połowie maja rozpoczął się proces apelacyjny Alek-sieja Nawalnego w sprawie wyroku 9 lat więzienia, który otrzymał w marcu na podstawie spreparowanych zarzutów. Po krótkim początku rozprawy sąd poinformował, że wznowi proces 24 maja, po tym jak Nawalny złożył wniosek 0 odroczenie. Rozprawa odbywa się w czasie, gdy władze Rosji starają się uciszyć krytyków rządu, a Moskwa kontynuuje kampanię wojskową na Ukrainie. Chodzi o wyrok z końca marca, kiedy Nawalny został skazany na karę pozbawienia wolności przedłużoną do dziewięciu lat po tym, jak uznano go winnym defraudacji i obrazy sądu. Jeśli nowy wyrok wejdzie w życie, 45-letni polityk opozycji zostanie przeniesiony do kolonii karnej o zaostrzonym rygorze, gdzie będzie przebywał w znacznie trudniejszych warunkach, m.in. nie będzie mógł być odwiedzany przez rodzinę. Nowy wyrok zastąpić ma stary -wydany w lutym ubiegłego roku 1 mówiący o 2,5 roku więzienia -co oznacza, że Nawalny pozostanie za kratkami przez kolejne osiem lat. He by z tego odsiedział? To zależy, jak długo będzie rządził Putin. Polityczny kameleon Aleksiej Nawalny i jego ludzie potępiają napaść Rosji na Ukrainę. Ale nie dlatego, że są przeciwnikami nacjonalizmu i imperializmu. Krytykują wojnę, bo widzą, że już osłabia Rosję, że nie da jej korzyści. To nie przypadek, że obóz Nawalnego ciągle powtarza formułę „wojna Putina", choć jest to wojna Rosji i Rosjan. Tym od lat Nawalny różni się od liberalnych i demokratycznych opozycjonistów - doskonale wie, że jeśli chce kiedyś wygrać, nie może działać wbrew mentalności Rosjan. A ci są w zdecydowanej większości an-tyzachodni, ksenofobiczni, nacjonalistyczni. Niektórym na Zachodzie to jednak nie przeszkadza. Taki Berlin już wcześniej zaczął obstawiać Nawalnego. Teraz, gdy już wiadomo, że Putin ciągnie Rosję w przepaść, że z nim nie będzie się dało wrócić do business as usual, należy myśleć o kolejnym gospodarzu Kremla. Najlepiej byłoby tam osadzićswego kandydata. Takim jest Nawalny. Nie da się nie zauważyć bardzo dużego zaangażowania Niemiec w jego sprawę, choćby zaraz po próbie otrucia. Był wszak leczony w Niemczech, potem wrócił do ojczyzny, by zacząć grać rolę męczennika. Zarówno on, jak i niemieccy przyjaciele, wiedzieli doskonale, że wyląduje w łagrze. Konieczna ofiara, by potem... - Jeśli zostanę prezydentem, Putin pójdzie do więzienia -ogłosił w 2014 r. Nawalny. Wtedy świat znał go bardziej jako anty-korupcyjnego rycerza Rosji nr l. Przez kolejne sześć lat Nawalny stał się liderem opozycji, alternatywą dla Putina. Trybunem ludowym XXI wieku, jakże odmiennym i dającym przeciwnikom Putina nadzieję, niż co „starzy" opozycjoniści, odkoncesjo-nowanych komunistów i żyri-nowców po marginalnych liberałów z Jabłoka i Sojuszu Prawicowych Sił. Kluczowe były jednak ostatnie wydarzenia. Latem 2020 r. Nawalny ledwo przeżył próbę otrucia nowiczokiem. Władze rosyjskie zgodziły się na jego przewiezienie do Niemiec na dalsze leczenie - zapewne uznano, że wten sposób, na emigracji, przestanie być zagrożeniem. Tyle że Nawalny zaskoczył chyba reżim, bo w styczniu 2021 wrócił do Rosji. Został zatrzymany jeszcze na lotnisku. Sądgoaresztowałiwten sposób opozycjonista trafił za kraty odbyć wcześniej zasądzony wyrok. Po jego aresztowaniu organizacje polityczne i fundacje Nawalnego w całym kraju zostały uznane za „ekstremistyczne" i zamknięte. Najważniejsi sojusznicy Nawalnego od tego czasu uciekli z Rosji, a kilku z nich jest poszukiwanych przez rosyjskie władze pod zarzutem popełnienia przestępstw. Mimo to, jeśli założymy, że jutro dochodzi do załamania reżimu Putina, do rewolucji w Rosji, to właśnie Nawalny wyrasta na potencjalnego „antysystemowego" lidera. Antysystemowego, to raczej an-typutinowskiego. Niekoniecznie demokratycznego, liberalnego, prozachodniego. Wątpliwa alternatywa Za Nawalnym inne środowiska opozycji nigdy nie przepadały. Już w20l7roku „New York Times" pisał, żemawodzowskie zapędy, że nie potrafi współpracować. Sam Nawalny lata temu w rozmowie z „Time" przedstawił się tak: „prawnik z zawodu, nacjonalista z przekonania". To się nie zmieniło. Nawalny nie kryje, że jest „nowoczesnym nacjonalistą". Rozumie przez to kierowanie się na pierwszym miejscu dobrem jego narodu, czyh Rosjan. Nic dziwnego, że flirt Nawalnego, jego pierwsze polityczne doświadczenie, nie trwały długo. Błyskawicznie z szeregów liberalnego Jabłoka Nawalny przeszedł na pozycje nacjonalistyczne. Już od 2006 roku był jedną z głównych postaci tzw. Ruskich Marszów 4 listopada, czyli w dniu upamiętniającym wygnanie Polaków z Kremla na początku XVH w. Nawalny założył Nacjonalistyczny Rosyjski Ruch Wyzwolenia. Ksenofobiczny i rasistowski. Nawalny zarzucał imigrantom wysoką przestępczość, amieszkań-ców Kaukazu nazwał „karaluchami". W2008 r. poparł wojnę z Gruzją. Proponował uznać Abchazję i Osetię Południową, zapewnić im wsparcie, zerwaćsto-sunki z Gruzją i wyrzucić jej obywateli z Rosji. Po pięciu latach otwarcie nacjonalistycznej przygody Nawalny wskoczył na wyższy polityczny poziom. Kluczowe były masowe (największe za Putina) protesty uliczne zimą z 2011 na 2012 r. To wtedy Nawalny, znakomity socjotechnicznie, nazwał partię rządzącą partią żulików i złodziei. To trafiło do wszystkich przeciwników reżimu i pozwoliło Nawalnemu wskoczyć nalewel jeśli nielidera, to jednego z liderów opozycji. Wtedy zauważyłgo Zachód. Kolejne lata i wyciąganie spraw ko- NIE POmmiSMY FASCYN01VAC SIĘ ALEKSIEJ EM NAUALNYM Z PUNKTU ITIDZENIA INTERESÓW UKRAINY- POWIEDZIAŁ SZEF UKRAIŃSKIEGO MSZ rupcyjnych ludziom reżimu wzmocniły wizerunek Nawalnego. Mało kto zastanawiał się nad kolejnością ujawnianych spraw, majątkami prześwietlanymi przez ludzi Nawalnego, wreszcie nad tym, że wielu z tych informacji nie dałoby się uzyskać bez współpracy z częścią aparatu bezpieczeństwa. Dziś wśród zachodnich polityków, ekspertów, dziennikarzy zadziwiająco wielu wierzy w to, że po odejściu Putina zmieni się Rosja, zwłaszcza jeśli władzę przejmie Nawalny. Problem w tym, że niewiele wiadomo na temat jego poglądów. Ai z tego, co wiadomo, nie rysuje sięjakoś szczególnie różowy obraz. Nawalny uważa, że Rosja na zewnętrzne „awantury" traci za dużo czasu i środków, które powinno się wykorzystać na wzmocnienie państwa. Ale uważa, że Rosja jest predestynowana do odgrywania kluczowej roli na międzynarodowej arenie. Czym władza powinna się kierować w polityce zagranicznej? Dobrem obywateli i celami wewnętrznymi. Dlatego Nawalny jest przeciwnikiem sojuszy z ta-kimipaństwami, jak Wenezuela, Syria czy Iran. Nie z powodów politycznych czy odrazy do współpracyzkrwawymi reżimami, ale dlatego, że Rosja traci tam bezsensownie pieniądze. Nawalny uważa, że Rosja ma prawo mieszać się w wewnętrzne sprawy byłych republik sowieckich i uważa, że Moskwa jest naturalnym centrum integracji w ramach byłego So-juza. Opowiada się jednak zauży-waniem instrumentów „soft po-wer". Krytykuje wojnę z Ukrainą, ale Krymu zwracać nie zamierza. Gdy Putin zajął półwysep, Na-wałnytopotępiłiwezwał Zachód do nałożenia sankcji. W połowie października 2014 zmienił zdanie. Oświadczył, że gdyby doszedł do władzy, nie zmieniłby decyzji w sprawie aneksji: „Krym teraz jest częścią Federacji Rosyjskiej. Iprzestańmy się oszukiwać. I Ukraińcom także mocno radzę się nie oszukiwać. On pozostanie częścią Rosji i w przewidywalnej przyszłości nie będzie częścią Ukrainy^'. Później znów zmodyfikował stanowisko, przyznając, że aneksja była naruszeniem prawa międzynarodowego. Ale nie zamierzał zakończyć okupacji, tylko zaproponował nowe referendum. - Nie powinniśmy fascynować się Aleksiejem Nawalnym z punktu widzenia intere-sów Ukrainy. Jestem przekonany, że kanapkę trzebabędzie oddać, nienadgryzioną i świeżą, w dobrym stanie - powiedział Dmytro Kułeba, odnosząc się do wypowiedzi dotyczącej Krymu. Nawalny powiedział: „Czy Krym to jest kanapka z kiełbasą, żeby ją w tę i we w tę przekazywać?". Trudno jednak o lepszego rywala dla Putina. Młody, nowoczesny, uczciwy, ofiara nowi-czoka, więzień łagru. Zachód zapewne by się nim zachłysnął, jak kiedyś Gorbaczowem. Pytanie, dla kogo by to było korzystne? Wypowiedzi i wpisy na mediach społecznościowych Nawalnego i jego ludzi na temat wojny są bliższe optyce Niemiec i Francji niż USA, Ukrainy, Polski. Więcej jest krytyki działań wojennych Rosji jako „bezsensownych" i finansowo niekorzystnych, niż potępienia imperialnej polityki państwa rosyjskiego. Obóz Nawalnego, podobnie jak Berlin czy Paryż, nie wzywa do pokonania reżimu Putina, ale apeluje o de-eskalację, porozumienie, uniknięcie konfrontacji Moskwy z NATO. ©® Aleksiej Nawalny został 17 maja doprowadzony do sądu w Moskwie, gdzie rozpoczął się jego proces apelacyjny w sprawie wyroku 9 lat pozbawienia wolności Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 PULS • 7 EPOKA ELŻBIETAŃSKA. ELŻBIETA II PANUJE 70 LAT Elizabeth Alexandra Mary Windsor była wraz z mężem, księciem Filipem, w trakcie podróży po krajach Wspólnoty Narodów, kiedy w Sandringham House koło Norfolku zmarł jej ojciec, król Jerzy VI. Było to 6 lutego 1952 roku. Tego dnia 26-letnia księżna Elżbieta została królową Wielkiej Brytanii i głową Commonwealthu Andrzej Dworak Dziś królowa Elżbieta II uosabia Wielką Brytanię i jej wartości -ostrożny konserwatyzm z dużą dawką tolerancji. Jest postacią, z którą identyfikują się obywatele, i chociaż nie uczestniczy w bieżących wydarzeniach politycznych, bez niej Zjednoczone Królestwo byłoby o wiele mniej zjednoczone. Obecnie Elżbieta n zasiada na tronie najdłużej ze wszystkich koronowanych głów, poprzedników i poprzedniczek na całym świecie. W trakcie sprawowania jej władzy nastąpiło wiele zmian -zmienił się świat, zmieniły Wielka Brytania i Wspólnota Narodów, a także wielkie zmiany zaszły w samej rodzinie królewskiej. Nie zmieniły się natomiast jej podejście do obowiązków i częsty uśmiech na twarzy -mimo kryzysów w rodzinie i w Brytyjskim Imperium. Kiedy się jednak żyje tak długo - 21 kwietnia Elżbieta n skończyła 96 lat, i tak długo sprawuje władzę - od 70 lat na tronie, przeżyło się już chyba i widziało wszystko. Przez te wszystkie lata królowa usiłowała ratować i zachować co się da z wielkiego niegdyś Brytyjskiego Imperium. Okazało się, że najtrudniejszym polem działania niebyły rozpad Wspólnoty Narodów i także nie zmiany na scenie politycznej, lecz rodzina królewska.. Ślub i kryzys stulecia Kiedy następca tronu książę Karol brał za żonę Dianę Spencer, brytyjska rodzina królewska znajdowała się u szczytu skali znaczenia i sympatii, a patronowała temu ze swego tronu królowa Elżbieta II. Właściwie to ona wybrała żonę dla następcy tronu - młodziutka Diana była idealną kandydatką, miała się ślicznie uśmiechać na rodzinnych zdjęciach i zapewnić dynastii potomstwo. Jednak na długo przed tym, kiedy w jego życiu pojawiła się Diana, Karol zakochał się wnie- Uroczysta koronacja Elżbiety miała miejsce 2 czerwca 1953, ponad rok po tym, jak de facto została królową jakiej pannie Kamili Shand, później po pierwszym mężu znanej jako Kamila Parker Bowles. Ich drogimusiałysięjednakrozejść, gdyżwoczach Elżbiety n Kamila nie była godna poślubienia Karola. U samych podstaw związku Karola i Diany legł więc fałsz. To miało jednak dla dworu i dla Elżbiety n niewielkie znaczenie - nie chodziło o to, żeby DianaiKarolbyli szczęśliwi, lecz o wypełnianie obowiązków wobec rodziny królewskiej, Wielkiej Brytanii i królowej, która już wtedy najwyraźniej zapomniała o swojej własnej drodze do małżeństwa... Tymczasem wiele lat wcześniej 13-letnia przyszła monar-chini Wielkiej Brytanii poznała przy okazji wizyty w Akademii Marynarki w Dartmouth młodego oficera niemiecko-duń-skiego pochodzenia, związanego rodzinnie z tronem Grecji, a także kuzyna. l8-letni wysoki i postawny Filip wywarł wielkie wrażenie na księżniczce. Znajomość przerodziła się w związek, aletennieprzypadłdogustu parze królewskiej. Przeciwna była zwłaszcza królowa matka Elżbieta, gdyż krewni Filipa byli blisko związani z reżimem nazistowskim. Jerzemu VI też nie przypadł do gu- stu mężczyzna ubogi, pretensjonalny, fatalnie ubrany. Rodzice nie docenili jednak siły uczucia i woli swojej córki i ostatecznie w sierpniu1946roku Filip został zaproszony do zamku Balmoral i (mimo niechęci Jerzego i Elżbiety) zaręczył się z następczynią tronu. 10 czerwca 1947 roku zaręczyny Filipa i Elżbiety zostały podanedopublicznej wiadomości. Ślub odbył się 20 listopada tego samego roku w opactwie westminsterskim. Wówczas i później, w sprawie małżeństwa pierworodnego Karola, Elżbieta II postawiła na swoim, ale jej małżeństwo przetrwało. Filip, książę Edynburga zmarł 9 kwietnia 2021r. w Windsorze. Miał 99 lat. Królewskie małżeństwo trwało 73 lata. Pierwsze małżeństwo następcy tronu księcia Karola jednak się rozpadło. Dysfunkcyjna rodzina królewska Rok 1992 został nazwany przez Elżbietę n annus horribilis (rokiem strasznym). Wtedy pierwszy raz powszechna dobra opinia o królowej załamała się i stała się mocno nieprzychylna. Separacja Karola i Diany, rozwód księżniczki Anny i jeszcze wybryki księżnej Yorku sprawiły, że atmosfera wokół dworu zgęstniała jak nigdy przedtem, a tytuły w mediach były bez litości. Ale też gdy się spojrzy na przyczyny - na przykład na księżnę Yorku, czyli Sarah Fer-guson, będącą w separacji z mężem żonę księcia Andrzeja, nie należy się mediom dziwić. Sarah została przyłapana w1992roku, kiedy podczas opalania jej kochanek John Bryan lizał jej stopy. Być może skandal sam w sobie nie bił na głowę pogłosek o ekscesach małżonka Elżbiety n Filipa i samego księcia Andrzeja, jednak dowód wizualny w postaci fotografii rozgrzał opinię publiczną do czerwoności. Burza była znacznie większa niż w ubiegłym roku, kiedy media rozpisywały się o udziale księcia Andrzeja wtzw. seksualnej aferze Jeffreya Epsteina. Jednakże w tymże roku 1992 w listopadzie w zamku Windsor wybuchł pożar. Koszt odbudowy miał wynieść 90 min euro i to doprowadziło opinię publiczną do furii, gdyż naprawa miała zostać sfinansowana z publicznych pieniędzy. The Queen ugięła się przed burzą medialną i zadeklarowała, że odtąd będzie płacić podatki -zdaniem niektórych wciąż za małe - więc nie poprawiło to znacząco opinii o rodzinie królewskiej. Nie pomogło nawet to, że zrezygnowała - wręcz symbolicznie - z korzystania z jachtu „Britan-nia", którego finansowania już nie chciał zatwierdzić parlament W mediach od dłuższego czasu przebąkiwano o romansie Karola z Kamilą, ale również o kochan-kach Diany. Elżbieta Aprobowała cały czas podtrzymać kruszącą się fasadę - z poczucia obowiązku, w służbie monarchii i Wielkiej Brytanii, ale w końcu przyszedł najmocniejszy cios. 31 sierpnia 1997 roku księżna Dianawyszła o północy z hotelu Ritz w Paryżu należącego do Mo-hameda Al-Fayeda i wsiadła do mercedesa S 280.24 minuty po północy samochód wiozący księżną Dianę uderza w filar tunelu Alma. Kierowca Henri Paul i Dodi Al-Fayed giną na miejscu. Księżna Diana i ochroniarz Do-diego są ciężko ranni. O godzinie pierwszej w nocy księżna Diana zostaje przewieziona do szpitala, gdzie lekarze podjęli próbę ratowania jej życia. Księżna Diana zmarła w niedzielę 31 sierpnia 1997roku o godzinie 4 rano. Świat pogrążył się w żalu po stracie Lady Diany. Tylko nie Elżbieta H. Dla niej zmarła była zdrajczynią, która nie wywiązała się z obowiązku służenia rodzinie królewskiej i Wielkiej Brytanii, więc Pałac Buckingham długo milczał, jakby usatysfakcjonowany tym, że problem księżnej szkodzącej -w mniemaniu Królowej - rodzinie królewskiej przestał istnieć. Krytyka za takie zachowanie była powszechna i druzgocąca, więc królowej nie pozostawało nic innego, jak ugiąć się i po kilku dniach okazać żal. Wyszła z księciem Filipem przed ogrodzenie Pałacu Buckingham, gdzie znajdowało się morze kwiatów złożonych w hołdzie księżnej Dianie, i tak oddała cześć tragicznie zmarłej. Jednak odzyskiwanie zaufania i sympatii poddanych trwało całe lata, choć ostatecznie zakończyło się sukcesem Elżbiety n - dziś jest ponownie kochana i szanowana, a nowe skandale i skandaliki na dworze już nie są w stanie tego zmienić. Prawo tradycji Zjednoczone Królestwo jest szczególnym tworem państwowym, w którym ogromną rolę odgrywa tradycja, a ta byłaby niczym bez królowej, która stosuje ją w praktyce. Konstytucyjnie rzecz biorąc, rola polityczna monarchini jest symboliczna, ale osobowość Elżbiety n sprawia, że królowa jest ważnym elementem brytyjskiego systemu władzy. W najważniejszych przypadkach działała zgodnie z konstytucyjną tradycją, radząc się najstarszych ministrów i członków Tajnej Rady. A ponieważ konstytucyjna praktyka w Zjednoczonym Królestwie bazuje bardziej na tradycji i precedensach niż na prawie pisanym, jest powszechnie przyjęte, że królowa nie może działać niekonstytucyjnie, gdy postępuje za radą swoich ministrów. Czyli (niemal) zawsze ma rację. Jak choćby wtedy, gdy dochodzi do politycznego impasu wIzbieGmin. Wówczas królowa może doprowadzić do powstania koalicji, a jej symboliczne uprawnienie do mianowania premiera (jest nim zawsze lider zwycięskiej partii) staje się rzeczywistym działaniem. Trzy razy podczas swojego panowa- nia Elżbieta n mianowała premiera wczasie kryzysów konstytucyjnych -trzeci raz w lutym 1974, kiedy wybory powszechne wygrali konserwatyści i premier Edward Heath pozostał na stanowisku, ale aby uzyskać większość parlamentarną, musiał zawrzeć koalicję z liberałami. Heath koalicji nie zawarł i jego rząd rychło upadł. Wówczas królowa poprosiła lidera opozycji, laburzystę Harolda Wilsona, o utworzenie mniejszościowego rządu, który przetrwał osiem miesięcy do czasu nowych wyborów, które przyniosły zwycięstwo Partii Pracy. Zapewne to nie zmartwiło wcale Elżbiety U, gdyż - chociaż nie może okazywać sympatii politycznych - to, jak twierdziła nieoficjalnie konserwatywna premier Margaret Thatcher, królowa mogłaby głosować na SDP (Social Democratic Party, czyli na socjaldemokratów, którzy powstali z rozłamu centrowych laburzystów). Żelazna Dama, jak nazywano premier Thatcher, miała z królową liczne starcia - choćby w trakcie spotkań roboczych w każdy wtorek, jeśli Elżbieta n nie była akurat wpodróży. W pamiętnikach Thatcher zapisała: „Jeśli ktoś myśli, że cotygodniowe spotkania z królową są miłymi, towarzyskimi rozmówkami, jest w wielkim błędzie. To są spotkania niemalże bizne-sowei Jej KrólewskaMość wypowiada się z wielkim doświadczeniem na aktualne tematy". Lecz tak, jak Elżbieta n nie mogła zapobiec wstrząsom w rodzinie, nie była w stanie powstrzymać erozji dawnego Brytyjskiego Imperium, która dokonywała się w trakcie jej panowania. Jeszcze przed wstąpieniem Elżbiety na tron niepodległość uzyskały Indie, Pakistan, Cejlon i Irlandia. Później spod brytyjskiego władztwa wyzwoliły się kolejne kraje. Wszystkie uzyskiwały niepodległość jako królestwa związane unią personalną z Koroną Brytyjską i wszystkie pozostały państwami członkowskimi Wspólnoty Narodów. Zaczynała Elżbieta II panowanie na terytorium, nad którym nie zachodziło słońce, ale aktualnie królowa uznawana jest za „głowę państwa" (tylko) w2l krajach świata. Niektóre z nich pozostały we Wspólnocie dzięki jej osobistym mediaq'om. Będąc na tronie, Elżbieta n oglądała zwycięstwo w wojnie z Argentyną 0 Falklandy, odnotowała przystąpienie i wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, uczestniczyła w uroczystych imprezach podczas olimpiady w Londynie, ostatnio zaś dała przykład, szczepiąc się wraz z księciem Filipem przeciwko Covid-i9. Wciąż jest aktywna 1 chociaż wszystkim towarzyszy świadomość, że druga epoka elżbietańska kończy się nieuchronnie, The Queen wydaje się niezniszczalna i wciąż jest na służbie. 8 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 MARK BRZEZIŃSKI: PRAWDZIWYM BOHATEREM JEST POLSKIE SPOŁECZEŃSTWO - Polska pomoc dla Ukraińców w czasie tego kryzysu miała polityczny wpływ na działania w Waszyngtonie. Stany Zjednoczone Ameryki i Polska nigdy przedtem nie współpracowały tak blisko jak obecnie - mówi Mark Brzeziński, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce tarvh- lVojciecb Rogacin Zanim przybył Pan do Warszawy na początku tego roku, relacje polsko-amerykańskie nie były najlepsze. Później jednak doszło do wizyty prezydenta Bidena i jego wielkiej przemowy na Zamku Królewskim w Warszawie. Dziękuję za to pytanie. Stany Zjednoczone Ameryki i Polska nigdy przedtem nie współpracowały tak blisko jak obecnie. Jesteśmy jednością nie tylko w słowach, ale również w czynach, jeśli chodzi o kwestię kryzysu na Ukrainie, ale także w kwestiach demokracji, rządów prawa, gospodarki, biznesu. Jestem bardzo dumny, że w tym czasie sprawuję w Polsce funkcję ambasadora, ponieważ uważam, że wyprą-. cowaliśmy rzeczywiście bliskie i konstruktywne relacje i wspólnie rozwiązujemy problemy. Pracujemy wspólnie, żeby mieć pewność, że żadna ze stron nie zostanie zaskoczona. Razem działamy na rzecz pomyślności i dobrobytu naszych narodów. W tym gabinecie, w którym teraz rozmawiamy, niedawno gościłem prezes YouTube Susan Wójcicki. Ona jest Amerykanką mającą polskie korzenie. Jest też obywatelką polską, jej ojciec urodził się w Polsce. I jest ona w rzeczy samej typową przedstawicielką amerykańskich liderów, których zapraszam do Polski, by nawiązywali tu współpracę. Tak jak zrobiła to Wójcicki, spotykając się z 30 osobami w Polsce -od kręgów rządowych, po reprezentantów sektora prywatnego, NGOsów, artystów i przedstawicieli branży rozrywkowej. Chodzi w tym o to, byśmy nie tylko wspólnie pracowali nad zachowaniem dobrobytu, ale osiągali nawet wyższy jego poziom, pomimo kryzysu. Myślę jednak, że jeśli chodzi o nasze relacje, to prawdziwym bohaterem jest polskie społeczeństwo, ponieważ to ludzie, Polacy pokazali światu, że dzieci ofiar wojny na Ukrainie mogą tu przyjeżdżać i otrzymać tu pomoc i ratunek. I tak się dzieje. Weźmy choćby tych młodych Polaków, którzy organizowali się poprzez media społeczno-ściowe i przyjeżdżali w środku nocy na granicę w Medyce czy Korczowej, aby zabrać stamtąd rodzinę powiedzmy Ada-miuków i zawieźć ją do Bydgoszczy, Poznania, Krakowa czy Wrocławia. To wspaniała historia, która ujęła cały świat. Czy ta postawa Polaków wpłynęła jakoś na politykę Waszyngtonu? W Waszyngtonie jest słynne powiedzenie: „Możesz ocenić, ile jesteś wart dla Ameryki po tym, ile pieniędzy od niej otrzymasz". Zatem proszę zobaczyć, jaki zastrzyk finansowy otrzyma Ukraina i te kraje, które jej pomagają. Kongres kilka dni temu przegłosował przyznanie aż 40 miliardów dolarów na wysiłki w opanowaniu ukraińskiego kryzysu. To jest zatem naprawdę ważne stwierdzenie, że polska pomoc dla Ukraińców w czasie tego kryzysu miała polityczny wpływ na działania w Waszyngtonie. Polska stała się również swego rodzaju centrum logistycznym pomocy wojskowej płynącej ze świata, głównie ze Stanów Zjednoczonych, na Ukrainę. Czy to była polska inicjatywa, czy wspólny pomysł z Amerykanami? Myślę, że wszyscy byliśmy przerażeni tym, co Putin zrobił na Ukrainie. Dokonał tam ludobójstwa i zbrodni wojennych. A dzisiaj żyjemy w cza- sach, kiedy - dzięki choćby takim urządzeniom jak smart-fony - nie można tak łatwo ukryć czy zatuszować takich zbrodni. Dzięki iPhone'om, nagraniom wideo jest dzisiaj łatwiej niż kiedykolwiek wcześniej prowadzić śledztwo mające na celu wyjaśnienie tego, co się stało. Przede wszystkim jeszcze przed rosyjską inwazją na Ukrainę wszyscy współpracowaliśmy, by nie dać się zaskoczyć. Pod wieloma względami to najlepszy czas amerykańskiego wywiadu i jego funkcjonariuszy, którzy na długo zanim Rosjanie zaatakowali Ukrainę 24 lutego, przybyli do Polski, do krajów bałtyckich, aby zakomunikować: „Przygotujcie się; miejcie świadomość tego, co się wydarzy; zabezpieczcie własne granice, ponieważ zbliża się inwazja [na Ukrainę]". Wywiad amerykański przekazał informacje o strukturach obronnych i ofensywnych rosyjskiego wojska, a także uświadomił, jakie są intencje i zamiary przywództwa politycznego Rosji. I wszystko to, co wywiad przekazał, było prawdą. A to pozwoliło nam -Polsce i Ameryce - przygotować się. To dlatego przekazujemy wsparcie narodowi ukraińskiemu w możliwiej największym wymiarze. Polska sama postanowiła, że chce być w tych działaniach partnerem oraz przyjacielem, który niesie pomoc. Ukraina dziś bardzo potrzebuje broni, aby odpierać rosyjską inwazję. Pojawiają się jednak ostatnio głosy, również w Ameryce, w niektórych amerykańskich mediach, że Ukraina powinna pójść na jakieś ustępstwa wobec Rosji, aby zakończyć wojnę lub zawrzeć rozejm. Co pan sądzi o takich wezwaniach? Nikt w amerykańskim rządzie nie domaga się od rządu i narodu Ukrainy żadnych ustępstw. Oni są ofiarami tej wojny. A my jesteśmy po to, by wspierać ofiary okrucieństw popełnianych przez Rosję. Nie domagamy się od nich żadnych ustępstw. Czy Polska, granicząca z Ukrainą, jest bezpieczna? Rosyjscy przywódcy ślą pogróżki pod adresem naszego kraju. Czy możemy liczyć na wsparcie USA w zabezpieczeniu militarnym i choćby energetycznym? Cóż, dla mnie jako dla ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce nie może być ważniejszej kwestii niż bezpieczeństwo Polski. I powtarzam, że to bezpieczeństwo obejmuje zabezpieczenie wojskowe, energetyczne, żywnościowe i tym podobne. Mamy obecnie 12 600 żołnierzy amerykańskich w Polsce, w bazach rozsianych na terytorium kraju. Jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność. Jak to bardzo jasno zadeklarował NIKT IVAMERYKAŃSKIM RZĄDZIE NIE DOMAGA SIĘ OD RZĄDU I NARODU UKRAINY ŻADNYCH USTĘPSTW ONI SĄ OFIAR4MI TEJ IUO/NY MY ICH WSPIERAMY prezydent Biden: Będziemy bronić każdego centymetra kwadratowego terytorium NATO, w tym Polski. Kropka. Kiedy prezydent przybył tutaj, to pierwszym miastem, które odwiedził, nie była Warszawa, ale Rzeszów, położony niedaleko ukraińskiej granicy. Chciał w ten sposób podkreślić, że bezpieczeństwo Polski jest najwyższym priorytetem amerykańskiego rządu. I odpowiednio rozmieściliśmy swoje siły w całym kraju, aby to zadanie wypełnić. Mówi się, że wkrótce w Polsce mogą powstać stałe amerykańskie bazy wojskowe. Będzie to nie tylko - jak obecnie -rotacyjna obecność sił USA. Czy może pan to potwierdzić? Aktualnie dokonujemy oceny, jak powinna wyglądać obecność naszych sił zbrojnych w Polsce. Nie chcę wyprzedzać wniosków tej analizy. Wyraźnie widzimy jednak, że na wschodzie mamy do czynienia z kryzysem bezpieczeństwa. A co z bezpieczeństwem i współpracą energetyczną? Czy plany dostaw gazu LNG z USA do Polski oraz projekty budowy małych elektrowni jądrowych postępują? Bezpieczeństwo energetyczne Polski i dywersyfikacja źródeł energii jest również jednym z naszym priorytetów. Dostawy amerykańskiego LNG wkrótce będą stanowić około połowy odbieranego przez Polskę skroplonego gazu. Z radością mogę powiedzieć, że już teraz Polska otrzymuje, pokaźne dostawy tego surowca, co ma duże znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego. Jestem też przekonany, że dywersyfikacja źródeł energii, która obejmuje zarówno małe, jak i duże reaktory ją- drowe - program, nad którym razem wytrwale pracujemy -jest właściwym kierunkiem, aby Polska mogła dokonać modernizacji energetycznej. Chciałbym wrócić do kwestii wojny na Ukrainie. Czy wierzy pan w zwycięstwo Ukrainy? Całkowicie. Mamy pełne przekonanie co do zwycięstwa narodu ukraińskiego i wyparcia Rosjan z Ukrainy. I nie sądzę, by obserwowane wydarzenia na froncie mogły prowadzić do wniosku, że Rosja jest w stanie przełamać ukraińską obronę. Jak to ujął jeden z komentatorów, pod pewnymi względami Ukraina i prezydent Zełenski prowadzą przeciwko wojnie konwencjonalnej Putina rodem z XX wieku wojnę informacyjną z XXI wieku. I Zełenski i jego ludzie wygrywają, ponieważ ich kraj otrzymuje wsparcie, zapasy i pieniądze z całego świata. Myślę, że tak będzie aż do wycofania się Rosjan z terytorium tego kraju. Jesteśmy gotowi utrzymać ten kurs, nawet jeśli jest to długoterminowe wyzwanie. Jaka jest właśnie państwa opinia o prezydencie Żeleńskim i sposobie, w jaki prowadzi swój kraj w czasie wojny? Nie wyjechał z Kijowa, jak mu proponowano... To niebywale imponujące! To znaczy, że on jest prawdziwym przywódcą, kimś, kto gotów jest, mówiąc wprost, zaryzykować własne życie dla swego kraju; została też jego rodzina. Imponujące jest to, że pani Zełenska również została na Ukrainie i zaangażowała się w działania pomocowe. Każdy, kto obserwuje prezydenta Żeleńskiego, widzi bohatera gotowego zaryzykować życie dla bezpieczeństwa Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 PULS • 9 i wolności swojego narodu. Widzi także osobę, która skutecznie zwraca uwagę ludzkości na tragedię Ukrainy. Większość ludzi z odległych krajów dzięki niemu dowiaduje się o tragedii Buczy, Mariupola, ukraińskiego narodu. Zełenski zwraca też uwagę na cierpienia uchodźców, Ukraińców. Poprzez nasze kanały publiczne staram się przekazać to, co widziałem tu na granicy, ratowanie ukraińskich uchodźców przez Polaków, którzy również są bohaterami. Pamiętam swój wyjazd do Medyki, gdzie spotkałem matkę, która dopiero co przeszła przez granicę z dwoma synkami - dziewięcio- i jedenastoletnim. Wcześniej przez cztery dni w zimnie oczekiwali po ukraińskiej stronie na przekroczenie granicy. Jedyną rzeczą, jaką byłem w stanie wydusić z siebie i powiedzieć każdemu z tej trójki: „Jestem z ciebie dumny". Sam nie dałbym rady stać tam przez cztery dni. A gdybym był dziewięcioletnim chłopcem, nie dałbym rady stać przez cztery godziny. A oni wytrzymali. I to są takie historie, które prezydent Zełenski przekazuje światu znacznie bardziej skutecznie niż ktokolwiek inny byłby w stanie. Historie cierpienia i tragedii jego narodu. On jest ponadto bardzo szczery, jeśli chodzi o kwestię pomocy płynącej z Zachodu. Bardzo dobrze słyszałem, co mówił przywódcom przyjeżdżającym do niego tydzień po tygodniu i pytającym, czy możemy wam jakoś pomóc. On odpowiada: „Tak. Dlaczego nie dajecie nam rzeczy, 0 które prosiliśmy już wcześniej?" Podziwiam ten sposób komunikowania. Myślę, że to przywódca z prawdziwego zdarzenia. Jest on również przyjacielem polskiego prezydenta Andrzeja Dudy, który niedawno wystąpił w ukraińskim parlamencie. Czy sądzi pan, że w czasie tej wojny tworzy się nowa geopolityczna jakość w tej części Europy? Nowe wzajemne porozumienie pomiędzy Polską, Ukrainą i innymi krajami regionu? To ciekawa kwestia, ponieważ najwyraźniej sytuacja w tym regionie zmieniła się raczej nieodwracalnie. Oczywiście zmieniła się postawa Rosji w kategoriach wojskowych, przez co dochodzi do zmiany układu sił. Będzie interesujące obserwować, co w odpowiedzi [na tę postawę Rosji] zdecydują zachodni liderzy na szczycie NATO. Nie chcę wyprzedzać tych decyzji, jednak sytuacja jest taka, że całkowicie i w pełni popieramy plany członkostwa Szwecji 1 Finlandii w NATO. Byłem przez cztery lata ambasadorem w Szwecji i wiem, jak gruntownie zmienił się ten kraj, podejmując taką decyzję. To jest niesamowite, kiedy obserwuje się, jakie zmiany musiały zajść również w Finlandii, która także podjęła taką decyzję. Podobnie zresztą rzecz się ma z Polską, która przeznacza duże sumy pieniędzy na unowocześnienie swej armii, kupując najnowocześniejszą i najbardziej zaawansowaną technologię wojskową. Polska kupuje między innymi czołgi Abrams. Sekretarz obrony Lloyd Austin podkreślił, że zakup ten obejmuje również szeroki wachlarz programów wymiany, szkoleń, treningu żołnierzy, którzy będą ze sprzętu korzystać. Po zakupie czołgu Abrams nie wystarczy jedno szkolenie. Trzeba je kontynuować. To jest ciągły proces szkoleniowy dla żołnierzy, który musi być kontynuowany, aby żołnierze umieli korzystać ze sprzętu po unowocześnieniach technologii. Jest więc wiele czynników, które zmieniły strategiczną sytuację tego regionu, ąle ich istotą jest zderzenie demokracji z autorytaryzmem. To bitwa, którą musimy wygrać. Wśród krajów zachodnich pojawiają się jednak pęknięcia i wahania, jeśli chodzi o dalsze pakiety sankcji, czy też wysyłanie broni walczącej Ukrainie. Dwie kwestie odnośnie sankcji: Stany Zjednoczone objęły sankcjami ponad 400 podmiotów rosyjskich. To bardzo zmasowane zastosowanie naszej broni gospodarczej. Potrzeba czasu, aby sankq'e zaczęły przynosić efekt. Z biegiem czasu ich dotkliwość odczuwana jest coraz bardziej, aż przynosi efekt. A kiedy sankcje są już wprowadzone, trudno je znieść; zniesienie sankcji jest technicznie trudne z prawnego punktu widzenia. Zatem, jeśli jesteś objęty sankcjami, znajdujesz się w trudnym położeniu, gdyż one nie znikną szybko. A więc jesteś w kłopotach. Jest coraz więcej i więcej osób i podmiotów bliskich Putinowi, które będą odczuwać boleśnie sankcje z powodu tego, że wspierają Pu-tina i z powodu ich zaangażowania po jego stronie. Z drugiej strony myślę, że na Zachodzie wszyscy musimy zrozumieć, że wszyscy musimy ponieść pewne ofiary, które będą wymagane, aby wygrać tę wojnę i aby usunąć Rosjan z Ukrainy. To wymaga poświęcenia od każdego. Dotyczy to również krajów, które prosimy, aby przyłączyły się do tych sankcji. Putin żąda zniesienia sankcji w zamian za odblokowanie transportu żywności z Ukrainy. tsń Amerykański wywiad jeszcze przed wojną przekazał Polsce i krajom bałtyckim: „Przygotujcie się; miejcie świadomość tego, co się wydarzy; zabezpieczcie własne granice, ponieważ zbliża się inwazja [na Ukrainę]" Cóż, to ważny fakt, że bezpieczeństwo żywnościowe jest kwestią istotną dla wszystkich. To dotyka ludzi w tym regionie, ale również na wschodzie. Ja mam tylko nadzieję i modlę się, żeby potęgi w tej części świata nie używały żywności jako broni. Czy wierzy pan, że osoby z otoczenia Putina, kiedy poczują dotkliwość sankcji, zmuszą go do ustąpienia? Osoby z jego otoczenia to elita putinowska, ale to również mieszkańcy Rosji, którzy z powodu działań Putina są pozbawieni prawa do robienia biznesów z Zachodem, podróżowania na Zachód, edukowania tam dzieci, czy posiadania tych produktów nowoczesnego świata, które chcieliby mieć. Oni cierpią z powodu działań Putina i jego wypaczonych, osobliwych marzeń 0 wskrzeszeniu jakichś kryp-tosowieckich państw. Czy ich straty są tego warte? Czy warto urzeczywistniać dziwaczny obraz sukcesu Putina, jakąś ąuasi-Rosję carów i nie móc uczestniczyć w życiu współczesnego świata? Nie sądzę, żeby to było zrozumiałe dla jakiejkolwiek normalnej osoby. Chciałbym Panu zadać osobiste pytanie na koniec Jest pan synem wielkiego Polaka, Zbigniewa Brzezińskiego, który był doradcą prezydenta Stanów Zjednoczonych, z czego Polacy byli dumni. On doradzał w sprawach politycznych prezydentowi Stanów Zjednoczonych, ale z pewnością dawał też panu jako swemu synowi wiele osobistych porad. Którą z tych rad zapamiętał pan najmocniej i którą stosuje w swoim życiu? Bardzo interesujące pytanie! 1 jak tu siedzimy mogę na nie od razu odpowiedzieć. Kiedyś zapytałem swego ojca, którą z ludzkich cech szanuje najbardziej i którą w swoim życiu praktykuje. On wtedy powiedział polskie słowo: „lojalność". Mówił, że lojalność nie jest cechą leżącą tylko we własnym interesie, ale że to dobry sposób na życie. Myślę, że on praktykowi taką postawę i pragnął, aby jego dzieci w każdym wymiarze swego życia również postępowały zgodnie z zasadą lojalności. Zatem lojalność to była bardzo ważna lekcja, ale pamiętam też inną, którą przekazał mnie, mojemu bratu i siostrze. Mówił: „Jeśli chcesz żyć pełnią życia, rób rzeczy większe od siebie samego". Dobrze jest też dawać od siebie innym. Jeśli masz możliwość dawania, nawet wykraczając poza swój własny, osobisty interes, to jest świetny sposób na życie. To dlatego ciągnęło go do służby publicznej. I myślę, że dlatego tak dobrze radził sobie w służbie publicznej, czy to dotyczyło porozumienia pokojowego na Bliskim Wschodzie - porozumienia z Camp David - czy innych strategicznych kwestii, za które był odpowiedzialny, jak zwrócenie Kanału Panam-skiego narodom Ameryki Łacińskiej. To zawsze odbywało się w kontekście dokonywania rzeczy wykraczających poza osobistą perspektywę, a Polska zawsze była jego punktem odniesienia. I dlatego właśnie dla mojego brata, mojej siostry i dla mnie to, że tutaj jestem, stanowi wielki zaszczyt. Trzeba pamiętać, że kiedy prezydent Carter został wybrany, jednym z pierwszych krajów, które odwiedził wraz z małżonką, była Polska. Spotkali się tu z kardynałem Wyszyńskim. Postrzegali Polskę jako nieodłączną część walki przeciwko systemowi sowieckiemu, który był zły i represyjny. To bardzo mocno zdefiniowało ważną część życia zawodowego mojego ojca. My jako jego dzieci, a z pewnością ja jako jego syn, przejęliśmy to jako część naszej życiowej misji. To właśnie dlatego postrzegam dziś kryzys na Ukrainie w bardzo podobny sposób: że jest tak wiele rzeczy, które możemy zrobić. A jako ambasador amerykański mogę włączyć się w wiele spraw, które mogę robić wspólnie z polskim rządem i polskim narodem. To wielki, wielki zaszczyt. Dziękuję bardzo za podzielenie się tą ważną lekcją. Bardzo proszę. Ja dziękuję za to pytanie. CV Mark Brzeziński Ambasador Stanów Zjednoczonych Ameryki w Polsce. Prawnik, dyplomata. W latach 2011-2015 pełnił funkcję ambasadora USA w Szwecji. W latach 1999-2001 był doradcą prezydenta Bi Ila Clintona ds. Europy Wschodniej. Syn Zbigniewa Brzezińskiego, doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego USA w czasie prezydentury Jim-my'ego Cartera, kawalera Orderu Orła Białego i Prezydenckiego Medalu Wolności. Ma 57 lat. Jeco siostra Mika Brzeziński jest dziennikarką telewizyjną, prowadzi program Morning Joe w stacji MSNBC, a brat lan Brzeziński pełnił funkcję zastępcy asystenta sekretarza obrony za prezydentury George'a W. Busha. 10 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 W KOŃCU ZOBACZYMY TADEUSZA KOŚCIUSZKĘ NA EKRANIE Na planie filmu „Kos" już jakiś czas temu zabrzmiał pierwszy klaps. Ma to być film z gatunku „płaszcza i szpady", a jego akcja rozpocznie się wiosną 1794 r. Mariusz Grabowski Reżyserem „Kosa" jest Paweł Maślona, a na ekranie zobaczymy m.in. Bartosza Bielenię, Roberta Więc-kiewicza, Agnieszkę Grochowską, Andrzeja Seweryn. Gościnnie zagra czarnoskóry amerykański aktor Jason Mitchell. W roli głównej objawi się Jacek Braciak. - Trudno uwierzyć, ale Tadeusz Kościuszko ma, jak dotąd, bardzo skromną filmografię fabularną. W1913 r. powstał „Kościuszko pod Racławicami" w reżyserii Orlanda. W1938 r. kolejnego „Kościuszkę pod Racławicami" wyreżyserował Jó-zefLejtes. Ito wszystko., po wojnie o bohaterze insurekcji powstawały bowiem tylko - bardziej lub mniej zideologizowane - dokumenty. Kościuszko kontra Dunin Zdjęcia do filmu Maślony ruszyły kilka dni temu. Z przecieków scenariuszowych (napisał go Michał A. Zieliński) wiadomo, że „westernowa" w założeniu fabuła „Kosa" obejmuje okres po ponownym powrocie Kościuszki do Polski. Mamy więc wiosnę 1794 r., w Rzeczypospolitej wrze. „Kos", jeszcze w amerykańskiej chwale, planuje wzniecić powstanie przeciwko Rosjanom, mobilizując do tego polską szlachtę i chłopów. Towarzyszy mu wiemy przyjaciel i były niewolnik, Domingo (wspomniany Jason Mitchell). Ale sytuacja się komplikuje -tropem Kościuszki, wraz z listem gończym, podąża bowiem bezlitosny rosyjski rotmistrz Dunin, który za wszelką cenę chce schwytać generała, zanim ten wywoła narodową rebelię. W roli Rosjanina Maślona obsadził Roberta Więckiewicza, bo wróg nie może być zbyt przystojny. Ale przecież zbyt urodziwy nie był także sam Tadeusz Kościuszko: wedle świadectw z epoki był niski i miał zadarty nos. Pomysł, aby zagrał go Jacek Braciak, może okazać się sporą faktograficzną zaletą „Kosa". W pogoni za herbem Co jeszcze zawiera scenariusz „Kosa"? Klasowo-rasowy wątek z udziałem młodego chłopa Ignaca (Bartosz Bielenia), szlacheckiego bękarta, marzącego o własnym herbie i ma- jątku. Gdy jego ojciec umiera (chutliwego rodzica gra Andrzej Seweryn), chłopak musi uciekać przed swoim przyrodnim bratem, Stanisławem (Piotr Pacek), który nie chce dopuścić do realizacji ojcowskiej woli. Ignac kradnie więctestament, by udowodnić swój tytuł szlachecki. Ale w trakcie ucieczki Ignac spotyka Domingo i między mężczyznami tworzy się silna więź porozumienia. Razem trafiają do dworku Pułkownikowej (Agnieszka Grochowska), gdzie Kościuszko ukrywa się przed Rosjanami i czeka na negocjacje z magnatami. Kos jest nieufny wobec Ignaca i trzyma go w areszcie, jednak w decydującym momencie to właśnie w rękach szlacheckiego bękarta będą leżały losy powstania. Gdy nadejdzie chwila próby, Ignac będzie musiał wybrać - czy dalej podążać za swoim herbowym marzeniem i dziedzictwem ojca, czy też przyłączyć się do „Kosa". Kim był Agrippa Hill? Zatrzymajmy się na chwile przy postaci Dominga, dość egzotycznej jak na warunki XVIII-wiecznej Polski. Okazuje się, że niejaki Jean Lapierre faktycznie istniał, choć nazywał się Agrippa Hull (1759-1848). Pochodzą z zachodniego Massachusetts i podczas amerykańskiej rewolucji służył jako ordynans Tadeusza Kościuszki. Nie do końca wiadomo jednak, czy był kucharzem, kamerdynerem, ordynan-sem czy jego osobistym adiutantem. Pewne jest, że mężczyźni byli wielkimi przyjaciółmi. Do Polski oczywiście nigdy nie trafił, to scenariuszowa niespodzianka. Ta przyjaźń, podobnie jak marzenia Ignacego, przydały się jednak Maślonie jako element filmu. „Tym, co mnie pociągnęło w projekcie o Kościuszce, to był ogromny potencjał na opowiadanie filmowe. Druga rzeczto bliskimi bohater - chłop Ignacy, który z wielu powodów jest mi bliski. Od początku czułem, że to dla mnie okazja, by opowiedzieć o chłopstwie, moim pochodzeniu i przodkach" - mówił Maślona w marcu, w wywiadzie dla radiowej Dwójki. „Tobędzie zupełnie inna wizja kina historycznego. Chcemy Kościuszkę przefiltrować przez kino i przez gatunek i opowie- dzieć o nim tak, jak nikt się tego nie spodziewa. (...) W przypadku tego filmu chcemy opowiedzieć po prostu kawałek historii Polski, który wbrew pozorom nie jest wszystkim aż tak dobrze znany" - dodał. Przysięga na rynku Pomijając wątki fabularne można powiedzieć, że „Kos" mieści się w faktografii historycznej. Postać głównego bohatera nie budzi zastrzeżeń od strony historycznej: Andrzej Tadeusz Bonawentura Kościuszko herbu Roch HI był inżynierem wojskowym, najwyższym naczelnikiem Siły Zbrojnej Narodowej w czasie insurekcji kościuszkowskiej, generałem lejtnantem wojska Rzeczypospolitej Obojga Narodów, generałem majorem komenderującym w Dywizji Wielkopolskiej w 1792 r., brevetem generałem brygady Armii Kontynentalnej w czasie wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. „Kos" opowiada jednak o jego późniejszych losach. 24 marca1794r. na rynku krakow- skim Kościuszko złożył narodowi uroczystą przysięgę i objął formalnie przywództwo insurekcji jako Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej., Ja, Tadeusz Kościuszko, przysięgam w obliczu Boga całemu Narodowi Polskiemu, iż powierzonej mi władzy na niczyj prywatny ucisk nie użyję, lecz jedynie jej dla obrony całości granic, odzyskania samowładności Narodu i ugruntowania powszechnej wolności używać będę. Tak mi Panie Boże dopomóż i niewinna męka Syna Jego" - potwierdził wtedy Kościuszko po insurekcji Wyjdźmy poza scenariusz „Kosa" i przyjrzyjmy się późniejszym losom Tadeusza Kościuszki. Po przegranej bitwie pod Maciejowicami (10 października 1894 r.) ranny Kościuszko dostał się do niewoli, po czym został uwięziony w Twierdzy Pietropawłowskiej w Petersburgu. Wypuścił go na wolność, podobnie jak 20 tys. innych jeńców, car Paweł I Romanow, ale ceną było złożenie tzw. przysięgi wierno-poddańczej. Kościuszko musiał także przyrzec, że nie wróci do Polski. Wraz z Julianem Ursynem Niemcewiczem wyjechał znów do Stanów Zjednoczonych. Wszędzie po drodze przyjmowany był nie tylko jako polski bohater narodowy, ale jako wielki ówczesny żołnierz walczący o wolność. W1797r. po kilkunastu miesiącach wrócił do Europy, zamieszkując w Paryżu, a następnie w Szwajcarii. W latach 1807-1814 mieszkał w Chateau de Berville pod La Genevraye i wziął udział w tworzeniu Legionów Polskich. W roku 1799 r. (17 października i 6 listopada) spotykał się z Napoleonem, choć z ich rozmów nic nie wyszło. Kościuszko był bowiem zdecydowanym przeciwnikiem wiązania sprawy polskiej z Napoleonem, któremu nie ufał. Zapewne pamiętał słowa Napoleona, że „Polacy nie powinni oglądać się na innych, tylko sami wywalczyć sobie wolność". Tadeusza Kościuszkę znamy z portretów i obrazu Jana Matejki Ostateczny powrót do Polski Ostatnie lata wodza insurekcji nie były najweselsze. W1815 r. car Aleksander I Romanow pragnąc uzyskać aprobatę dk stworzenia marionetkowegc Królestwa Polskiego, zaprosi] Kościuszkę do Wiednia. Ter na wiadomość, że planowane Królestwo Polskie ma mieć mniejsze terytorium od Księstwa Warszawskiego, oświadczył, że to jest „pośmiech' i po bezskutecznej próbie listownego skontaktowania sie z carem opuścił Wiedeń. W spisanym w kwietniu 181; r. testamencie wyzwolił swoicł" chłopów. Pisał: „Czując głęboko, że poddaństwo przeciwne jest prawu natury i po myślności narodów, oświadczam niniejszem, iż znoszę je zupełnie i na wieczne czas> w majątku moim Siechnowicze w województwie Brzesko-Li tewskim położonem, tal w imieniu własnem, jak i jegc przyszłych posiadaczy. Uznają więc mieszkańców wsi, do majątku tego należącej, za wolnych obywateli i nieograniczonych niczem właścicieli posiadanych gruntów". Tadeusz Kościuszko zmar 15 października 1817 r. w szwajcarskiej Solurze i został pocho wany w pobliskim Zudiwilu W1818 trumna z jego zabalsamowanym ciałem została spro wadzona do kraju i 23 czerwce uroczyście złożona w krypcie św. Leonarda na Wawelu. Bardziej skomplikowane sprawa wiązała się z jego sercem. W1895 r. urna z sercen Tadeusza Kościuszki została przekazana muzeum w Rapper-swilu i zdecydowano umieścić je w miejscowym kościele św Jana Chrzciciela. W1921 r. polski Sejm podjąi specjalną uchwałę o sprowa dzeniu serca Kościuszk do kraju, co zostało zrealizowane 15 października 1927 r Dziś znajduje się w kaplic} na Zamku Królewskim w War szawie. Producentami „Kosa" są Le szek Bodzak i Aneta Hickinbo tham ze studia Aurum Film ora; Daniel Baur z niemieckiej grup} K5 International. „Kos" to rów nież pierwsza kinowa kopro dukcja platformy streamingo wej Viaplay w Polsce. Premien filmu planowana jest na 6 paź dziemika2023r. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 PULS# U Z TARCZĄ CZY NA TARCZY \ Jak wypadły polskie filmy na 75. Festiwalu Filmowym w Cannes Adam Pazera Warto było przespać tylko kilka godzin, aby móc sobie powiedzieć: Bingo! Widziałem film, który otrzymał Złotą Palmę! Nie da się obejrzeć wszystkich filmów, raczej nie ma też możliwości otrzymania zaproszenia na dwa wieczorne pokazy filmów z Konkursu Głównego. Toteż w sobotę, 21 maja obejrzałem późnym wieczorem nieudany film Cristiana Mingiu „R.M.N.", zaś „Triangle of Sadness" przełożyłem na poranną - 8.30 - godzinę następnego dnia. W Cannes, podczas festiwalu taka godzina to rzeczywiście niemal świt, skoro po powrocie późną nocą dnia poprzedniego (a właściwie już bieżącego) na sen muszą wystarczyć 3-4 godziny! Złota Palma dla... I trafiłem, Szwed Ruben Óstlund, po raz drugi w ciągu 5 lat (w 2017 roku za „The Squ-are"), otrzymał główną nagrodę Festiwalu Filmowego w Cannes - Złotą Palmę! W poprzedniej relacji zwróciłem na niego uwagę, choć w festiwalowym „Le film franęais" otrzymał od krytyków aż pięć wykrzywionych buziek (emoti-konów), czyli „pas du tout", co w dowolnym przekładzie oznacza - „absolutnie do niczego!" Jury pod przewodnictwem francuskiego aktora Vincenta Lindona dostrzegło więc w tym filmie coś, iż uznano, że zasługuje na najwyższy laur. W podzielonym na trzy części „Trójkącie smutku" (tak można dosłownie przetłumaczyć tytuł) akcja rozgrywa się głównie na luksusowym jachcie. Choć główni bohaterowie to młoda para - próżna modelka i jej chłopak - w tle znajdują się też inne postaci, wśród nich bogaci oligarchowie rosyjscy (obsługa jachtu dla pewnej rozkapryszonej damulki musi spełniać wszelkie jej zachcianki) i przede wszystkim załoga, która też ma swoją gradację społeczną oraz wiecznie „nawalony" kapitan jachtu (świetna rola Woody'ego Harrelsona!). Katastrofa jachtu, do której niebawem dojdzie, zmieni całkowicie relacje wśród nielicznych ocalałych pasażerów. Kto okaże się ważniejszy na „bezludnej" (cudzysłów świadomy!) wyspie: czy sprzątaczka jachtowa, czy wszechwładny milioner i kto iakimi atutami dvsnonuie? Woody Harrelson z filmu ze Złotą Palmą Charlbi Dean Kriek z filmu ze Złotą Palmą Nagroda dla Skolimowskiego Trzymałem mocno kciuki za „10" Jerzego Skolimowskiego. Skoro reżyser pojawił się (mimo wcześniejszych, pewnych problemów zdrowotnych) i gdy zobaczyłem go idącego po czerwonym dywanie, było wiadome, że nie przyleciał na próżno. Pan Jerzy otrzymał Prix du Jury, ale uważam, że to za mało! To taka nagroda pocieszenia i jeszcze ex aeąuo z przeciętnym włosko-francusko-bel-gijskim filmem Felixa van Gro-eningena i Charlotte Vander-meersch „Le otto montagne". Film Skolimowskiego był na ustach wszystkich, olbrzymia kolejka stała w sobotę na powtórkowy seans „10" na godz. 14.15 do Sali Debu-ssy'ego (ostatniego dnia festiwalu powtarzane są wszystkie filmy konkursowe), więc liczyłem na... wiadomo na co! Niezwykły film, którego bohaterem jest osiołek przemierzający nasz kraj, patrzący na wszystko swymi smutnymi oczyma, wzruszył wielu. Bo jeśli ma zakończyć swój żywot we włoskiej rzeźni, to... chyba nie ma naszej zgody na to!? Reżyser w kilku słowach nodziekował za nagrodę i na koniec rozbawił publiczność - przepraszam za wyrażenie - kiedy to zarżał „po oślemu": iooohhhooo. Ale nie ma co żartować, Skolimowskiemu leży głęboko na sercu los nieludzko traktowanych zwierząt. Smoczyńska z pustymi rękami Bez żadnej nagrody wyjechała z festiwalu Agnieszka Smoczyńska, która w sekcji „Certain regard" zaprezentowała z wielką fantazją zrealizowany film „The Silent Twins". Historia dwóch czarnoskórych sióstr bliźniaczek, które oddzieliły się od świata i porozumiewały się wyłącznie ze sobą określonymi znakami, nie znalazła uznania w oczach jurorów tej sekcji, której przewodniczyła Valeria Golino, a członkinią była Joanna Kulig. Szkoda, bo film zachwyca różnorodnością gatunków filmowych - jest tam i dramat, i musical, animacja kukiełkowa i przede wszystkim wielka wyobraźnia reżyserki. Ja natomiast osobiście żałuję, że nie udało mi się wylob-bować do sekcji filmów archiwalnych (Cannes Classic) „Soli ziemi czarnei" Kazimierza Kutza. Okazja ku temu byłaby akuratna: dopiero co minione setne rocznice powstań śląskich, takaż rocznica powrotu części Górnego Śląska do Macierzy, istotna rola Francuzów podczas powstań na czele z gen. Henri Le Rondem. Właściciel praw do filmu, czyli Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie wiele miesięcy wcześniej dostarczyła mi link z filmem i opracowanymi napisami obcojęzycznymi, które przesłałem do biura festiwalowego z argumentami historycznymi. A szkoda, że tym razem nie wyszło, bo okazja promocji naszego regionu byłaby znakomita. Bo przecież gdyby się udało, to przy pomocy instytucji kulturalnych województwa być może mogłoby być osobne stoisko z degustacją potraw, ślą- skimi strojami i muzyką, z prezentacją filmowych lokacji in-dustrialistycznych, ba! z grupą rekonstrukcyjną powstańców śląskich. Ho, ho, mogłoby się dziać! I to już koniec... Zakończenie festiwalu odbywało się tym razem wyjątkowo późno, bo o 20.30, gdyż zrezygnowano z projekcji filmu na zakończenie. I bardzo dobrze, bo zawsze po ogłoszeniu wyników ok. połowa publiczności wychodziła z sali, co musiało być przykre dla twórców tego ostatniego (oczywiście po-zakonkursowego) filmu. Zgodnie z planem uroczystość zamknięcia festiwalu zakończyła się o 21.50, jedni nagrodzeni przemawiali dłużej, inni krócej, laureaci z Azji Wschodniej (a było parę nagród dla tych nacji) „10" SKOLIMOWSKIEGO, NIEZIKYKŁY FILM, KTÓREGO BOHATEREMJEST OSIOŁEK PRZEMIERZAJĄCY NASZ KRAJ, WZRUSZYŁ WIELU IVIDZÓIV tradycyjnie mówią jedynie we własnym języku, toteż ko-nieczna była tłumaczka „obok" (francuski lub angielski). Wychodząca na scenę w bardzo wąskiej, przylegającej do ciała sukni, członkini jury, włoska aktorka Jasmine Trinca potknęła się i omal nie przewróciła, wychodząc na scenę, bardzo długo przemawiała Iranka Zahra Amir Ebrahimi (główna nagroda za rolę żeńską w filmie „Holy Spider"), mocno przytył bożyszcze kobiet, hiszpański aktor Javier Bardem, który przybył na galę zamknięcia w białej marynarce i czarnych spodniach (wręczał nagrodę Grand Prix ex aeąuo filmom „Close" i „Stars at Noon"). Natomiast pięknie i z klasą dojrzewają z wiekiem siwiejąca Andie McDowell i Carole Bouąet. Ta-rik Saleh - Szwed egipskiego pochodzenia (nagroda za scenariusz) był tak wzruszony, że telefonem zaczął nakręcać reakcję widowni dla swojej matki. Galę zamknięcia prowadziła ponownie (jak i rozpoczęcie festiwalu) aktorka Virginie Efira, po ogłoszeniu wszystkich wyników wszyscy nagrodzeni pojawili się na scenie do wspólnego zdjęcia. Jeszcze tylko bankiet A widownia pospiesznie opuszczała Salę Lumiere, aby udać się na rozpoczynające się bankiety, na konferencję prasową, albo po prostu do wynajętych mieszkań, by następnego dnia wracać do swego miejsca zamieszkania. Janie spieszyłem się, bo powrót miałem zaplanowany dopiero na poniedziałek. Tymczasem pogoda jakby umówiła się z festiwalem: niedziela nie była już tak upalna, przez większość dnia słońce zachodziło za chmury, ale przyjemny wietrzyk umilał ten pofe-stiwalowy już dzień. Jednocześnie niedziela w Cannes zrobiła na mnie... przygnębiające wrażenie. Gdzie ci biegający z szaleństwem w oczach uczestnicy, z dyndającymi na smyczy badge'ami (identyfikatory), gdzie te tłumy fanów czekających godzinami na wynurzone gwiazdy, gdzie te zatłoczone kafejki? Cannes wróciło do normalnego, może i trochę turystycznego trybu życia. A przecież dzień wcześniej, w sobotni wieczór, 28 maja wszyscy żegnaliśmy się tradycyjnym zwrotem: a 1'annee prochaine (do zobaczenia za rok!). Bo ia wiem...? 12 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.06.2022 barwny kuzyn żołny model Dacii ubezpiecza wojsko na postoju r~ deszcz roślina cebulowa "V mięsna potrawa -V tworzy rafę bufiaste spodnie -V laska żebraka ~v noszone przez tragarzy "V kij do młócenia broń rajtara r~ młodszy od damy przemoc, bezprawie wrażliwa roślina komputerowy typ urbanisty partia śpiewana kolejność - 1 l t ł \ domena Lucyfera 19 arabskie księstwo - ł 1 l 22 twórczyni dzieła - 5 skecz kabaretu „Dudek" - 10 Kurek, pisarz - pieczywo na śniadanie - 20 awantura, chryja -»• rysunek wgłębny - myśliwy z Kanady - 17 r r~ wieczorne przyjęcie krzew ozdobny, dzię-gława - likier kminkowy ryba karpio-wata, kiepiec Puszysty ogon - opiekun sądowy cykliczna forma muzyczna przeciwieństwo obrony Lipińska lub Bołądź ukrop na herbatę - \ przyjaciel Stasia i Nel gra role filmowych uwodzicieli trunek z Nipponu boczna część -bazyliki siedziba biskupa Grek spod Troi — ł krzywa płaska 1 26 trzpiotka, kokietka 1 1 ł osobnik przesadnie poważny 1 16 i \ żabka w pły: waniu - dobra nie zawada - omasta do ziemniaków opłata pobierana na granicy potocznie 0 Amerykaninie r litera greckiego alfabetu -*• rodzaj kruszywa - strzeże porządku publicznego - ł 15 \ i niejedna w klaserze wolne stanowisko pracy linijka sonetu \ dokumenty sądowe - interpunkcyjne lub wodne - zagon zboża -* 14 głos z chlewika port nad Rodanem r i ... Anderson, szwedzka aktorka iglaste lub deszczowe sznurek sapera owoc fasoli _ i indyjska wyżyna opera z Rada-mesem ostry brzeg mebfa l i Tyskie lub Królewskie karny w futbolu r \ i 18 i czasomierz listwa z żabkami 7 ł ł metropolia Kenii grecka wyspa w Spo-radach U 6 zdrów jak... cienki makaron 8 mała porcja energii g m lewa burta statku willa-muzeum w Zakopanem reprymenda, poła-janka 13 Jean, francuski aktor r 1 ł ł j Hfl l m ii t '"**1 ns :! i nr* U i ł ł leśny pszczelarz łan skoszonej trawy wystrzelona w Kosmos na głowie budowlańca 4 kolor jak roślina stolica Jordanii miękka tkanina rajd motocyklowy w śliwce lub w awokado ł 1 i mim m mmli U ł 1 ł lek przeciwbólowy -*• 3 zeszyt na zapiski przodek .PO mieczu -V potrawa z mąki kukurydzianej bobas jedzący niewiele r~ namaszczenie władcy film Kieślowskiego - bak na paliwo - część powiatu - 1 ł tykwa pospolita -V jaszczurka ze skalistej pustyni Borys car Rosji 9 półprodukt gorzelniany roślina bez korzeni buduje w P^y.- słowiu ptak leśno-parkowy wioślarskie zawody skrzynka wyborcza - surowiec na kawior - ł i U l l rozległa rodzina mająca wspol-nego przodka 1 12 A dla fizyka miasto w Japonii 1 miara grubości desek tatrzański szczyt - 24 droga asfaltowa Emil, autor „Nany" mieszkaniec Belgradu 2 ocena występu gimnastyka —*• l Wszoła lub Cygan - 1 r~ miara drogich kamieni podwodny wał piasku boisko dla Igi Świątek U i i oddawany podczas wyborów - płynie z oka - 25 osłona lampki sokole - \ ł ukraiński port morski -+• 11 bezpieczeństwa w aucie 100 centów - i / Franco, aktor włoski -+■ 23 r 21 sztuczka filmowa - Platon lub Sokrates wyrób zTuły urzędnik portowy szerokie ramiona - dzieje królewskiego rodu - wada obiektywów - wynalazca maszyny parowej - 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 Litery z pól ponumerowanych od 1 do 26 utworzą rozwiązanie - myśl Kazimierza Chyły. •yzsazyozoy 3in Męcina oa 0mvbd:3iNVżViMZ0U Litery z pól ponumerowanych od 1 do 26 utworzą rozwiązanie - myśl Kazimierza Chyły. •yzsazyozoy 3in Męcina oa 0mvbd:3iNVżViMZ0U