Wyniki 27. kolejki IV ligi piłki nożnej, zwycięstwo Gryfa, Anioły najlepsze w powiecie, punktują za 3 Jantar i Sparta str. 12 •PKO Ekstraklasa, Lech Poznań fetuje mistrzostwo str. 15 •Iga Świątek wygrała turniej WTA1000 w Rzymie str. 18 Głos Pomorza Poniedziałek 16.05.2022 Nr 112 (4660) Nakład: 10.120 egz. Słupsk: Dziecięce Zawody Rowerkowe „Głosu Pomorza" już niebawem. Zaczęły się zapisy str. 2 Słupsk: Połowa słupszczan, kupując stare auto, nie chce www.gp24.pl cena 3,90 zł (w tym 8% VAT) wymiany tablic str. 5 Ustka: Nadmorskie uzdrowisko dostanie pięć milionów złotych z Polskiego Ładu str. 4 Nr ISSN 0137-9526 Nr indeksu 348-570 20 9 770 137 9520 15 AUTOPROMOCJA z okazji 80. rocznicy ewakuacji armii gen. Andersa ze Związku Sowieckiego DALEKA DROGA DO POLSKI wysiłek polskich sił zbrojnych w II WŚ tułacze losy ludności cywilnej przemilczane świadectwa historii w PRL Dodatek powstał przy współpracy SZWEDZI KONSOLIDUJĄ PRODUKCJĘ AUTOBUSÓW W POLSCE Nowy zakfad Scanii w Kobylnicy Alek Radomski powiat słupski Scania przenosi linię produkcyjną podwozi autobusowych ze Szwecji do Polski. Z nowej fabryki w Kobyl-nicymają wyjeżdżać nawet 22 podwozia dziennie Szkolenia już trwają, a start produkcji we wiześniu tego roku. Zamiast zakładu w szwedzkim Sodertalje, to Scania Production Słupsk S.A.ma produkować podwozia do autobusów. Decyzje już zapadły, a firma jest w trakcie gruntownych przygotowań do dużego przedsięwzięcia, którym jest transfer całej linii produkcyjnej do Polski. Wszystko za sprawą coraz większego zapotrzebowania na elektryczne samochody ciężarowe, które powstają w Sodertalje, i konieczność stworzenia tam dodatkowych powierzchni produkcyjnych. Słupska jednostka koncernu stanie się centrum produkcji podwozi autobusowych na rynek europejski. - To duże wyzwanie - przyznaje Leszek Chudy, odpowiedzialny za pro- jekt w Scania Production Słupsk S.A. -Oprócz relokacji samej linii produkcyjnej, w grę wchodzi kwestia zaplanowania nowych łańcuchów dostaw, logistyki, utrzymania ruchu i szkoleń. Dodatkowo będziemy odpowiedzialni zarówno za rozwój procesów produkcyjnych, jak i docelowego produktu. Szkolenia personelu już trwają. Pracownicy produkcyjni słupskiej Scanii do Szwecji wyjeżdżają na 6-8-tygodniowe tury. Za granicą doskonali się też grupa inżynierów, dział jakości i specjaliści w zakresie logistyki. Podwozia nie będą powstawać przy ul. Grunwaldzkiej, gdzie mieści się główny zakład Scanii. Do realizacji tego typu zadania potrzeba było hal o większej powierzchni. W związku z tym podjęto decyzję o nawiązaniu współpracy z firmą Indeka zlokalizowaną wKobylnicy, która dysponowała halami o łącznej powierzchni 22 tysiące m2. Indeka będzie także realizować część procesów logistycznych dla Scanii. Zgodnie z harmonogramem start produkcji nastąpi we wrześniu tego roku, a przenosiny rozpoczną się już w lipcu i potrwają kilka tygodni. Po- Z linii produkcyjnych w Kobylnicy zjeżdżać ma na początek 10 podwozi dziennie, docelowo zaś dwa razy tyle czątkowo każdego dnia z linii produkcyjnej w Kobylnicy zjeżdżać ma 10 podwozi. Docelowe możliwości techniczne na dzień uruchomienia mają być ponad dwukrotnie wyższe. Dla porównania, statystycznie w Słupsku powstają obecnie trzy-cztery autobusy dziennie. Podwozia wyprodukowane przez Scania Production Słupsk S.A. będą wykorzystywane zarówno przez Sca-nię, jak i innych producentów autobusów. Do obsługi nowej linii produkcyjnej potrzeba będzie około 150 osób. Mowa o pracownikach produkcyjnych oraz o personelu wspomagającym. Firma już teraz intensywnie poszukuje inżynierów różnych specjalizacji. - Celujemy w doświadczoną kadrę inżynierską, która chce poszerzać swoje kompetencje i jest gotowa na nowe wyzwania - przyznaje Lilianna Łuczkiewicz. - Ale myślimy także o młodych, ambitnych osobach, które dopiero rozpoczynają swoją zawodową przygodę. Jesteśmy otwarci na wszystkich. Szacunkowy koszt inwestycji związanej z uruchomieniem produkcji podwozi autobusowych to 60 min zł. Siostrzany zakład znajduje się w brazylijskim Sao Paulo, ale to podwozia ze Słupska trafią na rynek europejski. ©® AiiTOPRnMnr.iA by zamówić prenumeratę pocztową „Głosu" na czerwiec DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 Jutro w naszej gazecie Strefa Biznesu $ Jak pomóc kredytobiorcom? • Przyglądamy się propozycjom dla osób płacących wyższe raty. w prenumeratę premimerata^gdptąpolsk.spress.pJ prenumerata .gp.24.p I technik i TECHNIK Dziecięce Zawody Rowerkowe „Głosu Pomorza" 2022. Startujemy z zapisami! Alek Radomski Nasza akcja Od wtorku rozpoczynamy zapisy do tegorocznej edycji Zawodów Rowerkowych Głosu Pomorza. Na Stadionie 650-lecia przy uL Mada-lińskiego w Słupsku spotkamy się już 5 czerwca. 48. Dziecięce Zawody Rowerkowe już za chwilę. Najmłodsi i nieco starsi zawodnicy zmierzą się na Stadionie 650-lecia przy ul. Madalińskiego w Słupsku 5 czerwca. Od jutra, wtorek, 17 maja, czekamy na żądnych wrażeń kolarzy. Zapraszamy dzieci od 3 do 9 lat. Zapisy będą odbywać się w naszym Biurze Ogłoszeń, przy ulicy H. Pobożnego 19. Czekamy na roczniki 2018 i 2019, które pojadą na dystansie 40 metrów. Pięcio- i sześcio-latkibędą musiały pokonać odległość o 20 metrów większą. Roczniki 2014 i 2015 zmierzą się na stu metrach, a dziewięciolatki na dwustu. Tak jak w poprzednim roku, koszt wpisowego wynosi 10 zł. Każde dziecko jest ubezpieczone i każde otrzyma dyplom oraz słodki upominek. Zwycięzcy, którzy staną na podium, mogą liczyć na dodatkowe nagrody. Jak co roku, obok strefy sportowej przygotowujemy strefę rekreacyjną, gdzie animatorzy poprowadzą konkursy i zabawy dla wszystkich. Nie zabraknie urządzeń dmuchanych, z których będzie można korzystać bezpłatnie. Będzie też darmowy popcorn dla każdego dziecka, zdjęcia na ściance, ćwiczenia z Superbohaterami i mini tor. Imprezę obszernie zrelacjonujemy na naszym portalu GP24.pl. Zapisy na zawody potrwają do końca maja. W dniu imprezy nie będzie to już możliwe: W dniu imprezy, od godziny 9 będziemy wydawać numerki startowe. Godzinę później wystartują najmłodsze rocznila. ©® ORGANIZATOR: Głos 0203423468A WSPÓŁORGANIZATOR: PARTNER GŁÓWNY: Grand i u bicz CENTRUM NARZĘDZI Mkauii/bike POL! POI J 0EC4THU3N Multikino DYŻURNY GP Na naszych Czytelników czekamy w redakcji „Głosu Pomorza" w Słupsku przy ulicy Pobożnego 19 oraz pod numerem telefonu 510026884 Alek Radomski aleksander.radomski @gp24.pl KALENDARIUM 16 MAJA 1657 Ks. Andrzej Bobola został w okrutny sposób zamęczony na śmierć przez Kozaków w rzeźni w Janowie Poleskim. 1794 Insurekcja kościuszkowska: król Prus Fryderyk Wilhelm II ogłosił przystąpienie do walki z powstaniem. 1920 Wybory do Zgromadzenia Konstytucyjnego przyszłego Wolnego Miasta Gdańska. 1975 Premiera 1. odcinka serialu telewizyjnego Czterdziestolatek w reżyserii Jerzego Gruzy. 2010 Początek powodzi w południowej części kraju. LOTTO naur niai Lotto: 14,19,24,27,42,47; Lotto Mus: 12,16,23,24,26,44; Mułti Mułti: 9,13,14,16,25,28,29,33, 34,43,49,55,56,58,63,68,69,75, 77,79 plus 75; Ekstra Pensja: 7,9, 16,20,27+3; EkstraPremia: l, 4, 16,27,32+3; MiniLotto: 2,11,13, 26,40; Kaskada: l, 2,3,4,5,6,11, 12,16,21,22,24; Super Szansa: 4, 2,2,7,3,2,1 ttOMOUGOBŁII Mułti Mułti: 19,21,22,24,31,35, 39,41,42,45,48,49,53,56,63,64, 69,72,75,78 plus 41; Kaskada: 1, 3,6,8,9,11,12,13,14,18,21,23; Super Szansa: 7,2,8,3,0, l, 5 WALUTY 15J0&22 USD 4,4849 (-) EUR 4,6679 (-) CHF 4,4843 (-) GBP 5,4736 (+) (+)wzrost ceny w stosunku do notowania poprzedniego, (-)spadekceny wstosunku do notowania poprzedniego. (0) bez zmian Piknik z mechanikiem, czyli zespół szkół od środka Alek Radomski Słupsk Cykliczna impreza wróciła po pandemii w mury Zespołu Szkół Mechanicznych i Logistycznych. „Piknik z Mechanikiem", przyciągnął młodzież, która być może zapisze się do szkoły. Klasa samochodowa, a może mechatronik, logistyk, automatyk czy - to nowość - mechanik maszyn rolniczych? Kto jeszcze się nie zdecydował, mógł sprawdzić przyszłą szkołę od środka. Dla absolwentów szkół podstowowych Zespół Szkół Mechanicznych i Logistycznych w Słupsku zorganizował „Piknik z Mechanikiem". - Czyli naszą cykliczną imprezę, podczas której młodzież może zobaczyć szkołę i spotkać się z uczniami i nauczycielami - mówi Barbara Zakrzewska, dyrektor szkoły. - To, czego młodzież może być pewna, to tego, że w naszych zawodach nie ma bezrobotnych. Trzeba się oczywiście napracować, ale później jest satysfakcja. Obok zwiedzania klas, hali sportowej i zakamarków szkoły, młodzież mogła sprawdzić też stoiska firmiinstytucji, z którymi placówka współpracuje. Był Markos, czyli producenta łodzi oraz elementów z laminatu na potrzeby farm wiatrowych. Nie zabrakło też Szkoły Policji, Straży Pożarnej i wojskowych z l. Lęborskiego Batalionu Zmechanizowanego. Przypomnijmy, że Zespół Szkół przy ul. Niedziałkowskiego otrzymał w tym roku dwie srebrne tarcze w rankingu miesięcznika „Perpektywy". Pierwszą za wyniki maturalne, a drugą za egzaminy zawodowe. Wynik tego rankingu to bardzo dobra informacja zwrotna dla uczniów i rodziców, że szkoła kształci na wysokim poziomie. ©® Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 MATERIAŁ INFORMACYJNY 3 MATERIAŁ INFORMACYJNY PZU Dobra Drużyna PZU: złóż wniosek o dofinansowanie projektów sportowych Ruszył nabór wniosków 0dofinansowanie projektów sportowych w ramach nowego programu prewencyjnego PZU. Dobra Drużyna PZU została zainaugurowana niespełna rok temu. a już zrzesza 30 klubów i organizacji sportowych. które zapewniają aktywność fizyczną ponad 25 tys. dzieci. Dołącz do grona beneficjentów. Od 10 maja można wnioskować o wsparcie finansowe, wynoszące nawet 15 tys. zł. Środki można będzie przeznaczyć m.in. na zakup sprzętu sportowego, wynajem obiektów treningowych lub organizację zawodów. Ambasadorką programu jest najlepsza tenisistka na świecie - Iga Świątek. Dobra Drużyna PZU -program, który wspiera sport -PZU jest sponsorem pierwszej rakiety świata Igi Świątek, ale tak samo istotne jest dla nas wspieranie rozwoju sportu dzieci i młodzieży. Zależy nam, aby młodzi Polacy mieli zapewnione równe szanse, dlatego z naszym programem prewencyjnym będziemy docierać zarówno do dużych miast, jak 1mniejszych miejscowości. Wierzę, że przyczyni się on do wzrostu aktywności fizycznej wśród najmłodszych oraz wychowania przyszłych mistrzów - podkreśla prezes PZU, dr hab. Beata Kozłow-ska-Chyła. Dobra Drużyna PZU to wyjątkowy program, wspierający rozwój sportu wśród dzieci i młodzieży. Ma on na celu Prezes PZU dr hab. Beata Kozłowska-Chyła. Iga Świątek i powołani do Dobrej Drużyny PZU podczas inauguracji programu aktywizację młodego pokolenia oraz wspieranie klubów, drużyn oraz wybranych projektów sportowych, związków i stowarzyszeń, dzięki którym dzieci mogą rozwijać swoje sportowe pasje. Wnioski o dofinansowanie zakupu sprzętu sportowego, wynajem obiektów treningowych lub organizację zawodów w ramach programu prewencyjnego Dobrej Drużyny PZU można składać od 10 maja do 30 czerwca. Kolejność zgłoszeń nie ma znaczenia. We wnioskach rozpatrywany będzie zakres prowadzonych i planowanych działań sportowych, a na podstawie przyznanych punktów zostaną wyłonieni beneficjenci. Zakwalifikowane podmioty zostaną podzielone według trzech progów dofinansowania: 5 000 zł, 10 000 zł i 15 000 zł. Formularz zgłoszeniowy i regulamin dostępne są na stronie internetowej programu www.dobradruzynapzu.pl. Ambasadorowie Dobrej Drużyny PZU Ambasadorką i kapitanem Dobrej Drużyny jest Iga Świątek, najbardziej utytułowana polska tenisistka, zwyciężczyni French Open 2020 i aktualna liderka rankingu singlowego WTA. - Cieszę się też, że dzięki programowi będę miała okazję spotykać się z dziećmi pasjonującymi się sportem i wspólnie wymieniać się dobrą energią i motywacją. Już nie mogę się doczekać, bo to są chwile poza kortem, które pokazują mi, że swoją grą na korcie mogę również inspirować i promować sport -mówi liderka rankingu WTA Iga Świątek, która już stała się inspiracją dla wielu dzieci i nastolatków do podjęcia tenisowych treningów. Jej zaangażowanie zachęciło już wiele drużyn i związków sportowych do przystąpienia do programu Dobra Drużyna PZU. Do grona ambasadorów programu dołączyli także inni sportowcy. Paweł Karpiński to wirtuoz tańca, który rywalizując w różnych kategoriach, zdobył w sumie aż 14 tytułów Mistrza Polski w tańcu na wózkach. ty Drużyna PZU Program Dobra Drużyna PZU został zainaugurowany 15 czerwca 2021 r. Obecnie zrzesza już 30 klubów i organizacji sportowych. Bierze w nim udział ponad 25 000 dzieci. *Junior Amp Futboł *PZU Futbol Plus Amp Futbol Polska *Od młodzika do olimpijczyka *Test Coopera dla wszystkich Akademicki Związek Sportowy *Mata w każdej szkole Polski Związek Zapaśniczy •Bieg Piastów •Zimowy PGE Narodowy Iga Świątek (kapitanka) Paweł Karpiński Marcin Pietryka Jakub Bembenek Patryk Tylus Marcin Pietryka to były bramkarz Resovii, nazywany przez dziennikarzy polskim Francesco Tottim. Obecnie jest trenerem bramkarzy i wychowawcą młodzieży w Szkole Mistrzostwa Sportowego Resovia. Kolejni ambasadorzy to lekkoatleci z Katolickiego Klubu Lekkoatletycznego Stal. Jakub Bembenek jest rekordzistą klubu w biegu na 200 m i 300 m, a Patryk Tylus oszczepnikiem, członkiem kadry narodowej PZLA. Życiowe losy i kariery ambasadorów najlepiej obrazują potrzebę programów, takich jak Dobra Drużyna PZU, wspierających finansowo młodych zawodników i uwzględniających potrzeby osób niepełnosprawnych. -Gdy zaczynałem grać, było ciężko. Brakowało sprzętu: butów, rękawic. Były tylko korkotrampki, na które rodzice niekoniecznie mieli wtedy pieniądze. Gdy się rozdarły, zszyłem je i grałem dalej w takich połatanych - wspomina Marcin Pietryka. Minęły lata, ale młodzi zawodnicy wciąż borykają się z podobnymi problemami, w rozwiązaniu których może pomóc dofinansowanie z programu prewencyjnego Dobrej Drużyny PZU. -Wsparcie młodych zawodników jest bardzo ważne. Oni powinni czuć, że mogą skupić się tylko na swojej pasji. Dlatego taka pomoc ludzi czy organizacji jest na wagę złota - podkreśla Marcin Pietryka. -Bardzo istotne jest i wręcz niezbędne, aby pomagać młodym ludziom, którzy nagle stają się niepełnosprawni. Dla nich sport jest nadzieją na przyszłość, na wyjście z załamania i pomaga znaleźć sens życia oraz wiarę we własne możliwości pomimo niepełnosprawności. Młodzi niepełnosprawni ludzie oczekują uznania własnych wysiłków, jak również towarzystwa innych ludzi. Największą nagrodą jest usłyszeć Mazurek Dąbrowskiego grany po wygranych mistrzostwach. Niezbędne jest wsparcie finansowe, ponieważ uprawianie sportów przez osoby niepełnosprawne zawsze wiąże się z ogromnymi kosztami - mówi Paweł Karpiński. Aktywny styl życia podstawą zdrowia Profilaktyka zdrowotna, także poprzez promocję aktywnego stylu życia, jest dla PZU jednym z kluczowych obszarów działań. Ma to szczególne znaczenie w odniesieniu do najmłodszych, którzy w czasie pandemii więcej czasu spędzali przed ekranami komputerów i smartfonów. Dziś potrzebują ruchu, jak nigdy wcześniej, a to, jak żyją, będzie miało znaczący wpływ na ich przyszłość i na przyszłe pokolenia. W ramach Dobrej Drużyny PZU największy polski ubezpieczyciel nie tylko edukuje i zachęca rodziców i ich dzieci do zdrowego i aktywnego trybu życia, lecz także dostarcza realną pomoc - wspiera finansowo kluby, stowarzyszenia, związ- ki sportowe i fundacje, które organizują zajęcia, szkolenia, turnieje oraz zawody. Dziś Dobra Drużyna zrzesza już 30 klubów i stowarzyszeń, które prowadzą zajęcia sportowe dla ponad 25 000 dzieci. Wsparcie z programu uzyskały np. stowarzyszenie Amp Futbol Polska realizujące projekty PZU Futbol Plus i Junior Amp Futbol, Akademicki Związek Sportowy z projektami „Od młodzika do olimpijczyka" i „Test Coopera dla wszystkich", Polski Związek Zapaśniczy z programem „Mata w każdej szkole", a także m.in. Szkoła Mistrzostwa Sportowego Resovia, Akademia Stali Mielec, ZKS Olimpia Elbląg, UKS Feniks Dębica, Ślęza Wrocław. Dobra Drużyna PZU była też obecna i prowadziła zajęcia podczas tak znanych wydarzeń sportowych, jak „Bieg Piastów" czy „Zimowy PGE Narodowy". Teraz kolejne ok. 350 podmiotów może otrzymać środki finansowe na zakup sprzętu i strojów sportowych, wynajem obiektów na treningi i organizację zawodów, transport i wpisowe umożliwiające udział w turniejach czy zawodach sportowych, czy organizację własnych zawodów, w tym pokrycie np. kosztów opieki medycznej czy obsady sędziowskiej. Warto więc zapoznać się z regulaminem programu i wypełnić formularz zgłoszeniowy za pośrednictwem strony internetowej www.dobradruzynapzu.pl. PROGRAM PREWENCYJNY DOBRA DRUŻYNA PZU krok po kroku Termin naboru wniosków: Wartość dofinansowania: Dofinansowanie otrzyma ponad: Do 30 czerwca natęży złożyć wniosek przez formularz w systemie OWSP. Formularz i regulamin programu znajdują się na stronie: www.dobradruzynapzu.pt Wniosek mogą złożyć: stowarzyszenia, fundacje, kluby i związki, działające na rynku sportowym, które organizują zajęcia, obozy, turnieje oraz zawody dla dzieci i młodzieży. Zgłoszenia będą oceniane. Wnioskodawcom zostaną przyznane punkty. Na podstawie punktów beneficjenci zostaną podzieleni według trzech progów: I próg - 5 000 Zł li próg - 10 000 Żt iii próg -15 000 zt Środki w programie prewencyjnym można przeznaczyć na: •zakup sprzętu i strojów sportowych •wynajem obiektów na treningi, organizację zawodów •udział w turniejach i zawodach sportowych, m.in. transport i wpisowe •organizację zawodów, m. in. nagrody, obsługę sędziowską, obsługę medyczną, zakup napojów dla uczestników •inne koszty związane z organizacją zajęć sportowych dla dzieci i młodzieży REGION SŁUPSK Stare czy nowe tablice? Połowa słupszczan rejestrujących w ratuszu auta używane decyduje się na pozostawienie starych tablic rejestracyjnych. Druga połowa je wymienia. To skutek zmiany przepisów. Str. 5 Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 USTKA Winda ma być w maju Wyczekiwana prawie od dwóch lat winda z wiaduktu na peron dworca kolejowego w Ustce ma być gotowa pod koniec maja. To już kolejny termin podawany przez inwestora - PKP PLK. Str. 6 Uzdrowiskowa Ustka zasilona pięcioma milionami złotych z Polskiego Ładu Bogumiła Rzeczkowska Ustka Ustka-jako miasto uzdrowiskowe - dostała prawie pięć milionów złotych z Polskiego Ładu. Pieniądze te przeznaczy na remont ulic w sta-rej części miasta. W sobotę w zachodniej części usteckiego portu odbyła się konferencja prasowa sekretarza stanu w KPRM, rzecznika prasowego rządu Piotra Mullera, oraz sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Pawła Szefemakera. Na spotkaniu ogłoszono wyniki naboru w ramach Rządowego Funduszu Polski Ład: Program Inwestycji Strategicznych - edycja czwarta - Polskie Uzdrowiska. Ustka otrzymała4 998 000 złotych. - Widzimy się dzisiaj wpięknej miejscowości uzdrowiskowej - powiedział na wstępie wiceminister Paweł Szefemaker. - Nabór trwał do li marca i w ramach tego naboru są trzy rozstrzygnięcia. Dzisiaj będzie ogłaszane pierwsze - dla miejscowości i gmin uzdrowiskowych. Dlatego akurat gminy uzdrowiskowe? Dlatego, że w sytuacji covidowej, kiedy wiele osób musiało zostać w domu, do gmin nie docierały podatki w postaci opłaty uzdrowiskowej, a także wiele innych opłat. Jako rząd postanowiliśmy dodatkowo wesprzeć przy inwestycjach gminy uzdrowiskowe, które odniosły duże straty. Te gminy które złożyły wnioski, otrzymały z tego dodatkowego rozdania ponad 240 milionów złotych. Wiceminister podkreślił też, że między rządem a samorządami istnieje dobra współpraca. Natomiast wnioski, które gminy składają, są konkretne i dotyczą rozwojowych inwestycji. W uzdrowiskowej edycji Polskiego Ładu samorządy miały możliwość złożenia dwóch wniosków -do dwóch min zł i do pięciu min zł. Dofinansowanie inwestycji może sięgać nawet do 95 pro- Konferencja z udziałem Piotra Mullera, Pawła Szefemakera i Jacka Maniszewskiego cent ich wartości. Otrzymało je 49 gmin uzdrowiskowych w całej Polsce. - W województwie pomorskim - Ustka, Sopot, a w województwie zachodniopomorskim - Darłowo, gmina Darłowo, Połczyn Zdrój, Świnoujście, Kołobrzeg, Kamień Pomorski - wyliczał wiceminister. - W ten sposób gminy te będą mogły poszerzać swoją bazę turystyczną. W dużej mierze środki te zostaną przeznaczone na rewitalizacje parków zdrojowych, budowę basenów czy, 5,5 miliona złotych unijnego dofinansowania na inwestycje w u Steckim porcie Bogumiła Rzeczkowska Ustka Zarząd Portu Morskiego pła-nujekoielaepraedsięwzięcia. Częśćzflśdi obejmie także wschodnią część porto, która kilka miesięcy temu przeszia wułyrtffHcmłp 7PM 1 miejska szykuje sięwięc doiswealpcjli zakupów - Zarząd Portu Morskiego w Ustce pozyskał 5,5 miliona złotych dofinansowania na inwestycje i zakup sprzętu -mówi Eliza Mordal, rzeczniczka usteckiego ratusza. - Umowę w siedzibie Pomorskiego Oddziału Regionalnego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Gdyni podpisano 5 maja. Dofinansowanie pochodzi ze środków Unii Europejskiej Podpisanie umowy w ARiMR w Gdyni w ramach Programu Operacyjnego „Rybactwo i Morze". - Pozyskane dofinansowanie umożliwi nam realizację koniecznych zadań, które poprawią bezpieczeństwo w porcie oraz podniosą jakość usług świadczonych na rzecz jego użytkowników - informuje Maciej Karaś, prezes Zarząd Portu Morskiego w Ustce Sp. z o.o., który reprezentował ZPM w siedzibie ARiMR. Zakres projektu, który został dofinansowany, obejmuje zakup wyposażenia niezbędnego do funkcjonowania portu w Ustce oraz utwardzenie terenów portowych. Spółka miejska chce poprawić ich jakość, by dostosować je do ustawienia kontenerów magazynowych dla rybaków. Na liście planowanych zakupów znalazły się między innymi specjalistyczna łódź z HDS, elektryczny pojazd inspekcyjny, przenośny zbiornik na wody zaolejone oraz mobilna zapora przeciwolejowa. W celu poprawy obsługi zaplanowano montaż systemu slipo-wania i wodowania łodzi. Zgodnie też z wcześniejszymi zapowiedziami po wschodniej stronie portu zostanie zainstalowany monitoring portu w celu poprawy bezpieczeństwa. Od 24 listopada 2021 roku Zarząd Portu Morskiego w Ustce ma w użytkowaniu teren o łącznej powierzchni 2,1424 hektara położony w Porcie Ustka. Działki, które zostały objęte porozumieniem z Urzędem Morskim w Gdyni, w zdecydowanej większości zlokalizowane są wzdłuż kanału portowego, po jego wschodniej stronie. Umowa ta była kolejnym krokiem zmierzającym do komunalizacji wschodniej części portu. Dzięki niej możliwe jest teraz prowadzenie inwestycji na tym terenie. Realizacja całego projektu z dofinansowaniem ARiMR ma potrwać do czerwca 2023 roku. Całkowity jego koszt wyniesie 6,8 miliona złotych. ©® jak w Ustce, na modernizację ulic. Paweł Szefemaker zapowiedział też kolejne rozdania w Programie Inwestycji Strategicznych dla wszystkich samorządów - na przełomie maja i czerwca, a dla gmin popegeerowskich-w drugiej połowie czerwca. Z kolei rzecznik rządu Piotr Muller, poseł ze Słupska, mówił nie tylko o zasileniu budżetu Ustki, ale także o budowanej drodze ekspresowej S6, niezwykle ważnej dla środkowego Pomorza. - Trasa między Słupskiem a Koszalinem ma już projekt budowlany, a cały korytarz zostanie zamknięty za kilka lat -powiedział rzecznik rządu. -Teraz obserwujemy też kompleksową przebudowę drogi krajowej między Słupskiem a Ustką. To inwestycja za ponad 150 milionów złotych, która poprawi wartości turystyczne Ustki i ułatwi dojazd do tego miasta. W kompleksowy sposób patrzymy na region środkowopomorski, aby zwiększać jego atrakcyjność gospodarczą i turystyczną. Piotr Muller mówił też 0znaczeniu wsparcia dla gmin popegeerowskich, które „wyrówna niesprawiedliwości społeczne, które zafundował Leszek Balcerowicz na początku transformacji ustrojowej w latach 90". Burmistrz Ustki Jacek Maniszewski podziękował za dofinansowanie. Miasto przeznaczy je na modernizację ulic. Inwestycja, która otrzymała wsparcie, dotyczy przebudowy ulic: Tadeusza Kościuszki, placu Wolności oraz łączącego te ulice skrzyżowania z ulicą Jana z Kolna. W jej ramach zaplanowano wymianę podbudowy i nawierzchni jezdni, budowę kanalizacji deszczowej 1teletechnicznej, chodników oraz parkingów. Planowane jest wykonanie doświetlonego przejścia dla pieszych, a także nasadzeń zieleni. Planowany koszt inwestycji to 5,1 mln zł. Realizację przewidziano na przełomie 2023 i 2024 roku. ©® Wyrazy głębokiego współczucia Pani Annie Marcinkiewicz z powodu śmierci Taty składają Prezes, Wiceprezes, Dyrektor, Sędziowie i pracownicy Sądu Okręgowego w Słupsku Wyrazy głębokiego współczucia Koleżance Małgorzacie Marczewskiej z powodu śmierci Mamy składają Zarząd i Pracownicy ZGK w Jezierzycach Sp. z 0.0. Nekrologi zamówisz tutaj: Słupsk, ul. Henryka Pobożnego 19,59 848 8103 reklama.slupsk@polskapress.pl Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 WYDARZENIA 5 Pól na pól w wymianie tablic rejestracyjnych aut w Słupsku. To skutek zmiany przepisów Grzegorz Hilarecki Słupsk Połowa słupszczan rejestrujących w ratuszu auta używane decyduje się na pozo-stawienie starych tablic rejestracyjnych. Druga połowa je wymienia. To skutek zmiany przepisów. - Wprowadzamy ułatwienia dla kierowców i właścicieli pojazdów, kończymy z barierami ad-ministracyjnymi, które dotąd utrudniały życie wielu Polakom. Dzięki tym zmianom -wprowadzamy także realne oszczędności związane z rejestracją pojazdów - powiedział minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, gdy w tym roku zmieniały się przepisy dotyczące rejestracji samochodów. Od 31 stycznia można zachować dotychczasowy numer rejestracyjny pojazdu. Możliwość zachowania, na wniosek właściciela, dotychczasowego numeru rejestracyjnego nabytego pojazdu oraz rozszerzenie katalogu pojazdów wycofanych czasowo z ruchu o samo- Około połowy kierowców w Słupsku, rejestrując nabyte używane auto, zostawia starą tablicę rejestracyjną chody osobowe wprowadziła ustawa o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw. Te zmiany pozwoliły nie tylko na zmniejszenie kosztów rejestracji auta, ale i na kierowanie się tu gustem nabywcy samochodu używanego. Można bowiem, kupującautoużywane, zachować stare tablice z innego regionu kraju. Są tacy, którzy z tego chętnie korzystają. Jeden z kibiców Czarnych Słupsk i wielki fan koszykówki specjalnie szukał samochodu w... Bartoszycach w Warmińsko-Mazurskim. Chodziło mubynumerre-jestracyjny jego auta zaczynał się od liter: NBA. Natomiast jeden z przeciwników PiS mówił publicznie, że specjalnie kupi auto w Poznaniu, by tablica rejestracyjna zaczynała się od: PO. Sprawdziliśmy w Wydziale Centrum Obsługi Mieszkańców w Urzędzie Miejskim w Słupsku, jak wygląda po zmianie przepisów statystyka, ilu kierowców decyduje się u nas na zachowanie starych tablic? Według szacunków słupskich urzędników jest to 50:50, czyli po połowie. - Decyzja w tym wypadku należy do wnioskodawcy (wła- ściciela pojazdu) i tu argumentacja za danym rozwiązaniem jest różna. Należy też nadmienić, że czasami wymianę tablic na nowe „wymuszają" instytucje finansowe, na przykład banki czy firmy leasingowe. Wynika to z faktu, że przy zachowaniu dotychczasowego numeru tablicy, organy rejestrujące nie wydają decyzji o rejestracji czasowej oraz pozwolenia czasowego, tak jak miało to miejsce przed 31 stycznia tego roku. A dokumenty te, wydawane wyłącznie w przypadku wymiany (nadania nowych tablic rejestracyjnych), są niezbędne do uruchomienia procedury kredytowej bądź zawarcia umowy leasingu. Tym samym klient często nie ma wyboru i zmuszony jest ponieść wyższe koszty związane z przerejestrowaniem pojazdu - tłumaczy Monika Rapace-wicz, rzeczniczka Urzędu Miejskiego w Słupsku.- Co do utraty dochodów miasta, to na chwilę obecną nie jest to jakiś znaczący spadek. Omawiana zmiana dotyczy pojazdów z rynku wtórnego, a należy wziąć pod uwagę, że duży odsetek rejestrowanych pojazdów to jednak samochody sprowadzane z zagranicy i nowe, czyli takie, dla których trzeba wydać nowe tablice rejestracyjne. W naszej opinii utratę dochodów odczujemy dopiero po 5 września tego roku, to jest po wejściu w życie kolejnych przepisów pakietu deregulacyj-nego. Zmiany w ustawie Prawo o ruchu drogowym przewidują wówczas likwidację obecnie wydawanych kart pojazdu i nalepek kontrolnych na szybę. Zatem można przyjąć, że jakiś spadek dochodów będzie, ale poczekajmy na sprawozdania półroczne i roczne - wówczas będzie można mówić o konkretniejszych liczbach. Opłata za najczęściej wydawane tablice samochodowe to 80 zł. Dzięki pozostawieniu dotychczasowego numeru rejestracyjnego nie trzeba jej ponosić, a od 4 września 2022 r. nie trzeba będzie ponosić także opłaty za nalepkę kontrolną. W sumie, razem z opłatą ewidencyjną, da to 99,50 zł oszczędności. ©® Jak przygotować projekt do Budżetu Obywatelskiego? Otwarte konsultacje Grzegorz Hilarecki Słupsk W weekend odbyła się pierwsza z dwóch otwartych imprez, na których można dowiedzieć się, jak wypełnić wniosek do Budżetu Obywatelskiego na2023rok. Kolejne spotkanie 21 maja o godz. 10 przy Zespole Szkół Sportowych przy ul. Zaborow- skiej 2, a od godz. 16 na placu Zwycięstwa. Przez cały okres zgłaszania pomysłów do BO można skorzystać z usług doradczych w Centrum Inicjatyw Obywatelskich przy ul. Sienkiewicza 19 lub pod nr. tel. 59 840 29 20, e-mail: cio@cio.slupsk.pl, od pon, do pt. w godz. 8-16, we wt. i czw. w godz. od 15 do 18. Przypomnijmy, że mieszkańcy Słupska w ramach BO mogą wydać ponad 3 miliony złotych. Każdy projekt musi być poparty przez minimum dziesięć osób. Zadania można zgłaszać papierowo (formularz należy złożyć w Domu Startupów Aktywator w Słupsku, przy ulicy Tuwima 34,3 piętro) lub elektronicznie poprzez stronę http:// slupsk.konsultacjejst.pl. Termin składania wniosków do3imajabr.©® Wójt Gminy Główczyce podaje do publicznej wiadomości wykaz nieruchomości przeznaczonych do dzierżawy w drodze bezprzetargowej na rzecz dotychczasowego dzierżawcy Oznaczenie nieruchomości według księgi wieczystej oraz katastru nieruchomości Powierzchnia nieruchomości Opis nieruchomości i sposób jej zagospodarowania Termin zagospodarowania nieruchomości Wysokość opłat z tytułu dzierżawy Termin wnoszenia opłat oraz zasady aktualizacji opłat 1. Działki nr 34/2,35,36 2. Miejscowość Warblino 3. Obręb Warblino 4. Gmina Główczyce 5. Nr KW SL1 S/00035350/1 łączna powierzchnia 2,45 ha Nieruchomości gruntowe użytkowane rolniczo. W ewidencji gruntów użytki w działkach są opisane jako: dz. nr 34/2 RV - 0,68 ha, dz. nr 35 RV - 0,75 ha, dz. nr 36 RV - 0,27 ha, Bz-0,75 ha. Umowa dzierżawy na okres 3 lat, nieruchomość jest w dyspozycji dzierżawcy. 5,15 kwintala pszenicy + podatek VAT (roczny czynsz) Roczny czynsz dzierżawny jest płatny jednorazowo do dnia 31 marca każdego roku. Szczegółowe informacje o przedmiocie dzierżawy można uzyskać w siedzibie Urzędu Gminy Główczyce, ul. Kościuszki 8, tel. (59) 811-49-60. Szczegółowe informacje o przedmiocie dzierżawy można uzyskać w siedzibie Urzędu Gminy Główczyce, .ul. Kościuszki 8, tel. (59) 811-49-60. BURMISTRZ MIASTA ŁEBA ogłasza drugi przetarg ustny nieograniczony na dzierżawę fragmentów pasa drogowego dróg gminnych (zgodnie z poniższą tabelą) z przeznaczeniem na lokalizację stoisk handlowych. Szczegółowa lokalizacja stoisk jest wskazana na mapach sytuacyjnych dostępnych na stronie internetowej www.lebabip.pl) I. PRZEDMIOT PRZETARGU Pas drogowy w ciągu drogi gminnej o łącznej powierzchni 52,00 m2 Nr stanowiska na załączniku 14. Rodzaj przeznaczenie Stoisko handlowe Stoisko handlowe Stoisko handlowe Stoisko handlowe Przyczepa gastronomiczna Lokalizacja ul. Wojska Polskiego ul. Wojska Polskiego ul. Wojska Polskiego ul. Wojska Polskiego ul. Leśna Powierzchnia wm2 7,00 m2 (3,50m x 2,Om) 12,00 m2 (2,00m x 6,00m) 10,00 m2 2,00m x 5,00m) 8,00 m2 2,00m x 4,00m) 15,00 m2 (3,Om x 5,Om) Nr działki ewidencyjnej obr. 2 58/1 58/1 58/1 58/1 58/1 Stawka wywoławcza netto czynszu dzierżawnego za cały okres dzierżawy 7.350,00 zł 11.000,00 zł 10.000,00 zł 8.000,00 zł 13.300,00 zł Wadium (zł) 20% stawki wywoławczej netto 1.470,00 zł 2.200,00 zł 2.000,00 zł 1.600,00 zł 2.660,00 II.OKRES DZIERŻAWY 1.stoiska handlowe nr 3,4,7,8, przy ul. Wojska Polskiego - Dzierżawa na okres od 23.06.2022 r. do 31.08.2022 r. (tj. 70 dni) 2.stoisko nr 14 przyczepa gastronomiczna ul. Leśna - Dzierżawa na okres od 25.06.2022 r. do 31.08.2022 r. (tj. 68 dni) III.PRZEZNACZENIE NIERUCHOMOŚCI Przeznaczenie nieruchomości, stanowiącej część pasa drogowego, zostanie oddana w dzierżawę z przeznaczeniem na umieszczenie stanowisk handlowych. Dla przedmiotowego terenu obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego Łeba Północ (Dz.U. Woj. Pom. z 2019 r., poz. 1886). Zgodnie z ustaleniem ww. planu zagospodarowania przestrzennego nieruchomości są położone w strefie 068.KDL nr drogi gminnej 104062G ul. Wojska Polskiego. Przetarg odbędzie się dnia 19.05.2022 r. o godz. 11.00 w sali. MOPS przy Urzędzie Miasta Łeby. Warunkiem przystąpienia do przetargu jest wpłata wadium w wysokości wskazanej w tabeli dla poszczególnych stanowisk. Stawka wywoławcza czynszu z tytułu dzierżawy pasa drogowego, będącego przedmiotem przetargu, określona została w tabeli. Do wylicytowanego czynszu doliczony zostanie podatek VAT w wysokości 23%. Czynsz dzierżawny w wysokości kwoty osiągniętej w przetargu płatny jest w całości nie później niż w dniu podpisania umowy dzierżawy. Wadium należy wpłacić na konto Gminy Miejskiej Łeba w Banku Spółdzielczym w Łebie nr konta 66 9324 0008 0000 0202 2000 0010, terminie do dnia 18.05.2022 r. z dopiskiem „wadium na dzierżawę części pasa drogowego położonego w Łebie przy ul. Wojska Polskiego lub ul. Leśna - stoisko nr..." - na każde stanowisko osobno ze wskazaniem, którego stanowiska dotyczy. Dodatkowe informacje można uzyskać w Urzędzie Miejskim w Łebie, pokój nr 20, tel. 59/8661510, wewn. 24, fax 59/86613 37, adres e-mail: sekretariat@leba.eu. 6 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 Najdłużej budowana winda w Polsce na dworcu w Ustce wciąż jest zabita deskami Bogumiła Rzeczkowska Ustka j Wyczekiwana prawie od dwóch lat winda z wiaduktu na peron dworca kolejowego w Ustce ma być goto-wa pod koniec maja. To już kolejny, podawany przez inwestora PKP PLK, termin. Ustka otrzymała nagrodę w XI edycji konkursu Top Inwestycje Komunalne. Węzeł komunikacyjny - wyremontowany budynek dworca kolejowego, zbudowany dworzec autobusowy i infrastruktura drogowa - znalazła się wśród 10 nagrodzonych inwestycji w Polsce, które samorządy zakończyły w 2021 roku. Tymczasem w najbliższym sąsiedztwie węzła na zakończenie budowy czeka winda, która od dwóch lat nie może zjechać na peron. Budowa windy to inwestycja PKP Polskich Linii Kolejowych S. A., która rozpoczęła się w2020 roku, gdy miasto budowało węzeł. Winda miała być wisienką na torcie po modernizacji linii kolejowej 405, w tym budowy nowej stacji Ustka Uroczysko, wiaty, remontu peronów i dostosowaniu ich dla potrzeb osób niepełnosprawnych. Urządzenie miało ułatwić podróżnym dostęp z peronu na wiadukt, na który prowadzą wysokie schody. Jednak nowoczesna winda, której uruchomienie kilka razy Winda z peronu usteckiego na wiadukt ma być uruchomiona do końca maja. To kolejny termin zapowiadany przez kolej zapowiadaliśmy po informacjach PKP PLK, do tej pory nie działa. W październiku 2020 roku budowa jeszcze trwała. Gotowy był szyb windy, wewnątrz szybu montowano urządzenia. Wówczas Przemysław Zieliński, rzecznik PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. informował: - Zakończenie prac i uruchomienie windy planowane jest do końca listopada. Windy jednak nie uruchomiono w tym terminie. W czerwcu 2021 roku, gdy pod koniec miesiąca nastąpiło uroczyste otwarcie węzła, wiadomo było, że peronowa winda nie będzie towarzyszyć temu wydarzeniu. - Wykonawca planuje uruchomić windę do końca sierpnia bieżącego roku - to wypowiedź rzecznika PKP PLK z początku czerwca 2021 roku. - Zmiana w harmonogramie budowy i uruchomienia windy na wiadukt wynika między innymi z uzgodnień projektu z zarządcą wiaduktu nad stacją - Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. Tymczasem według informacji GDDKiA uzgodnienia nastąpiły prawie pół roku wcześniej. - Uruchomienie windy stacyjnej przy wiadukcie nad li- nią kolejową w Ustce w ciągu drogi krajowej nr 21 leży wyłącznie po stronie PLK. Pismo z prośbą o uzgodnienie projektu wpłynęło do nas jeszcze w dniu 20 stycznia 2021 roku i niezwłocznie - 25 stycznia 2021 roku została przesłana odpowiedź - odpowiada Piotr Michalski, rzecznik gdańskiego oddziału GDDKiA, któremu przedstawiliśmy informację z PKP PLK. -Dodam, że w dniu 16 listopada 2021 roku żostarprzekazany Wc ze stronyćji teren budowy, leżący w naszym pasie drogowym, związany z budową windy. Do tej pory nie zostało zgłoszone zakończenie tych prac. Z tych dat wynika, że kolej podjęła ryzyko budowy windy, nie wiedząc, czy dostanie zgodę GDDKiA na przecięcie barierki wiaduktu. Uzgodnienia projektu nastąpiły, gdy winda stała już na terenie kolejowym, gdzie inwestor miał prawo ją budować. Jednak aby można było do windy wejść lub wyjść z niej na wiadukcie drogi krajowej, potrzebna była zgoda GDDKiA, bo to jej teren. Dopiero po uzgodnieniach kolejarze mogli przeciąć barierkę. Jednak PKP PLK powtarza zarzut opóźnień w uruchomieniu windy, przypisując je GDDKiA. I choć winda nadal jest zabita deskami, informuje o odbiorach końcowych robót. - Nowa winda, prowadząc z peronu nr l na wiadukt nad torami, istotnie zwiększy dostępność stacji dla wszystkich podróżnych. Trwają odbiory końcowe robót. Wykonawca zobowiązał się do zakończenia prac związanych z montażem windy do końca maja bieżącego roku - informuje Bartosz Pietrzykowski z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. -Dotychczasowe zmiany w harmonogramie budowy i uruchomienia windy wynikały z konieczności uzgodnienia projektu z zarządcą obiektu (GDDKiA), na który winda będzie prowadziła z peronu zarządzanego przez Polskie Linie Kolejowe, a także z niewystarczającego potencjału personelu wykonawcy na realizowanym zadaniu. W tej samej odpowiedzi czytamy, że „PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. zmodernizowały stację w Ustce w ramach projektu „Rewitalizacja linii kolejowej nr 405 odcinek granica województwa Słupsk - Ustka" o wartości 165 min zł netto, współfinansowanego z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego". Wszystko na to wskazuje, że jedynym utrapieniem tej sporej inwestycji jest ustecka winda. Czekamy więc do końca maja. ©® Prezydent Miasta Słupska Informuję, że na tablicach ogłoszeń Urzędu Miejskiego w Słupsku, Plac Zwycięstwa 3 (II piętro p. 213-224) został wywieszony wykaz nieruchomości stanowiących własność Miasta Słupska, przeznaczonych do: *sprzedaży w formie przetargu ustnego ograniczonego: •działki nr 118/16 w obr. 1 przy ul. Karola Borchardta, •samodzielnego lokalu niemieszkalnego nr „A" przy ul. Rafała Krajewskiego 11, : * sprzedaży w formie przetargu ustnego nieograniczonego: |• działki nr 502 i nr 503 w obr 17 przy ul. Władysława Kijowskiego, I * sprzedaży w trybie bezprzetargowym: •działki nr 730/3 w obr. 13 przy ul. Tadeusza Sygietyńskiego, •działki nr 664/31 i nr 664/39 w obr.13 przy ul. Nowowiejskiej, •samodzielnego lokalu mieszkalnego nr 7 przy ul. Generała Tadeusza Bora-Komorowskiego 2, •samodzielnego lokalu mieszkalnego nr 3 przy ul. Józefa Piłsudskiego 54, •samodzielnego lokalu mieszkalnego nr 4 przy ul. Józefa Piłsudskiego 57, *samodzielnego lokalu mieszkalnego nr 21 przy ul. Stanisława Konarskiego 8, •samodzielnego lokalu mieszkalnego nr 8 przy ul. Maurycego Mochnackiego 2, •samodzielnego lokalu mieszkalnego nr 54 przy ul. Maurycego Mochnackiego 8, •samodzielnego lokalu mieszkalnego nr 1-1A przy ul. Tadeusza Sygietyńskiego 10, *oddania w dzierżawę w trybie bezprzetargowym: •działki nr 443 w obr 11 przy ul. Juliana Fałata, •działki nr 700/11 w obr 18 przy ul. Jodłowej, •działki nr 700/5 w obr. 18 przy ul. Jodłowej, •działki nr 11 w obr 8 przy ul. Stefana Banacha, •działki nr 12 w obr. 8 przy ul. Stefana Banacha, •działki nr 6/3 w obr 8 przy ul. Tadeusza Nalepy, •działki nr 482/4 w obr. 13 przy ul. Stefana Jaracza 28, •działki nr 899 w obr 9 przy ul. Stefana Czarnieckiego, •działki nr 131 w obr 1 przy ul. Karola Borchardta, •działki nr 1/4 w obr 8 przy ul. Mieczysława Fogga, •działki nr 187/5 i nr 186/21 w obr. 3 przy ul. Mieczysława Orłowicza, •działki nr 87/4 w obr 6 przy ul. Romualda Traugutta, •działki nr 623/8 w obr 6 przy ul. Stefana Starzyńskiego, •działki nr 2 w obr 18 przy ul. Krzysztofa Arciszewskiego, •działki nr 137/8 w obr 13 przy ul. Ignacego Łukasiewicza, •działki nr 428 w obr 13 na terenie Parku Kultury i Wypoczynku Policjanci z Bytowa w czasie urlopu transportowali ludzi z Ukrainy. Zawieźli też dary na granicę polsko-ukraińską Magdalena Olechnowicz Bytów Dwaj policjanci podczas urlopu wypożyczyli busa, zrobili zrzutkę, zabrali najpotrzebniejsze rzeczy iru-szyli na granicę z Ukrainą. Przez 5 dni zrobili około 4 tysięcy kilometrów. Policjant ogniwa patrolowego z komisariatu w Miastku -sierż. szt. Piotr Sandak, i policjant patrolu z posterunku w Lipnicy st. sierż. Marcin Rychcik - zaplanowali, że część swojego urlopu wypoczynkowego poświęcą na pomoc uchodźcom uciekającym przed wojną na Ukrainie. Funkcjonariusze wynajęli busa i wśród swoich rodzin, przyjaciół, policjantów z jednostld oraz darczyńców zorganizowali zrzutkę pieniędzy Policjanci Piotr Sandak i Marcin Rychcik podczas urlopu pomagali uchodźcom z Ukrainy i najpotrzebniejszych rzeczy. Dodatkowo z Parchowa zabrali między innymi śpiwory, a z Tuchomia sprzęt medyczny. Z tym ładunkiem ruszyli na granicę polsko-ukraińską. Na miejscu, po przekazaniu rzeczy, zarejestrowali się w punkcie recepcyjnym jako darmowy transport dla potrzebujących. Przez pięć dni przewozili uchodźców z granicy do miast w Polsce. Były to matki z kilkuletnimi dziećmi i niemowlakami. Zdarzył się transport matki z chłopcem na wózku inwalidzkim. W sumie podczas całego wyjazdu przejechali około czterech tysięcy kilometrów. Mundurowi po transporcie uchodźców w bezpieczne miejsce nie wracali na ukraińską granicę na pusto. Policjantka z posterunku w Kołczygłowach, sierż. Patrycja Baran, poprzez media społecznościowe wyszukiwała i wskazywała im, gdzie w danym mieście czekają darczyńcy. Dzięki temu stale dostarczali leki, opatrunki i inne niezbędne rzeczy na granicę. ©® Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 ARTYKUŁ REKLAMOWY 7 NIETRZYMANIU MOCZU Przełomowa formuła pomaga pożegnać wysiłkowe i naglące popuszczanie oraz uszczelnić pęcherz. Mokre „awarie" przy najmniejszym wysiłku i coraz częstsze wizyty w łazience mogą zmienić Twoje życie w pasmo upokorzeń. Poznaj rewolucyjną formułę, dzięki której już 26 573 Polaków zniwelowało naglące parcie i niekontrolowane wycieki. Tylko teraz producent preparatu zapewnia 100% dofinansowania! AKCJA REFUNDACJA pula produktów za 0 zł! Sprawny pcfief112 w każdym wieku? To możliwe! pierwszy powszechnie dostępny środek s wspierający szerokie spektrum problemów z pęcherzem tak samo skutecznie u 20-, 30, 40- czy 60-latków. Nie ma znaczenia, od jak dawna borykasz się z nietrzymaniem moczu i co je wywołało: ciąża, przedźwiganie się, nawracające infekcje, naturalne starzenie się mięśni. Mogą wystarczyć 2 tygodnie, aby zapomnieć o niekontrolowanych przeciekach i częstych wizytach w toalecie. Środek opracowany przez światowych ekspertów urologii daje: przez prawie 27 tys. użytkowników: 0 Swobodne podnoszenie zakupów, śmianie się, kichanie i kaszel -bez obaw, że popuścisz Radość z długich spacerów - bez nerwowego szukania łazienki 0 Komfort na plaży i basenie - zapanujesz nad pęcherzem nawet w wodzie © Delektowanie się długim filmowym seansem -irytujące parcie już Ci go nie przerwie 0 Wielogodzinne rozmowy i zabawa do rana - bez lęku, że inni poczują przykry zapach Ęk Podróżowanie bez stresujących przystanków i wystawania pod WC - nawet do 6 h! Na pożegnanie NTM nigdy nie jest za późno ani... za wcześnie! „Problem nietrzymania moczu dotyka ponad 50% osób po 60. roku życia i coraz więcej 30-latków. Wszyscy ci ludzie obawiają się, że przez problemy z pęcherzem będą musieli porzucić swoje pasje. Jak tu jeździć pociągami na drugi koniec Polski, korzystać z basenu, pielić w ogródku? Każdemu z nich powtarzam: możesz robić to wszystko bez biegania do łazienki, używania wkładek, nerwowego wiercenia się w miejscu. Po prostu użyj tego środka, a potem zawsze miej go pod ręką: w domu, w torebce czy w walizce. Z pewnością Cię nie zawiedzie". Antoni Król, ekspert urologii Regulamin - rglmnprmcjpk.com Ekspresowo hamuje Sekretem zdumiewającej efektywności tego środka jest wsparcie uszczelniania ścian pęcherza oraz nawet 2-krotne wzmocnienie podtrzymujących go mięśni dna miednicy. Precyzyjnie dobrane składniki formuły pomagają regenerować tkanki układu moczowego i przywrócić jego prawidłowe funkcjonowanie w krótkim czasie. Przestajesz czuć parcie na cewkę moczową i wytrzymujesz z pełnym pęcherzem nawet 1,5 h dłużej. Twoja odporność wzrasta nawet 5-krot-nie i wreszcie nie musisz borykać się z nawracającymi infekcjami. Załatw wstydliwy problem i wyjdź do ludzi Boisz się kichnąć, kaszlnąć lub roześmiać, żeby nie zaliczyć upokarzającej wpadki? Od wchodzenia po schodach i noszenia ciężkich zakupów robi Ci się mokro nie tylko od potu? A może już samo wstawanie z krzesła czy przewracanie się na bok to ryzyko, że zamoczysz bieliznę? Wyobraź sobie, że już niedługo to może stać sie przeszłością. Znów możesz poczuć się dobrze w swoim ciele i żadna zawstydzająca „awaria" nie powstrzyma Cię od 2-godzinnej przechadzki, wizyty w teatrze czy przeciągającej się pogawędki „przez płot" ze znajomą. Czy wiesz, że ten piękny scenariusz nie musi być tylko marzeniem? To realny cel, który osiągnęło już prawie 27 tys. osób! Wszystko dzięki wsparciu metody wchodzącej właśnie na polski rynek. Mit z USA ocali Twój pęcherz W ramach specjalnej akcji refundacyjnej producenta w Polsce rozdawane są opakowania produktu, który w Ameryce już stał się urologicznym przebojem. Jego twórcy udostępnili skuteczny i bezpieczny środek, który wspiera pracę pęcherza moczowego i łagodzi bolesne kłucie, pieczenie przy oddawaniu moczu, naglące parcie w najmniej odpowiednich momentach, mokre plamy, przykry zapach i wstyd. Dzięki temu patentowi możesz złagodzić nietrzmyanie moczu bez względu na wiek, płeć, niezależnie od tego, jak długo zmagasz się z NTM i co jest jego osób stosujących amerykańską metodę potwierdza, że korzysta z toalety 4 x rzadziej, przesypia całą noc bez wstawania do łazienki i może przejść nawet 5 km bez naglącego parcia na pęcherz. pęcherza, choroby gruczołu krokowego czy zwykłe przeziębienie. Reguluje układ moczowy błyskawicznie i dyskretnie To oczywiste, że chcesz prowadzić aktywne życie: podróżować, uprawiać sport, spotykać się z ludźmi. Boisz się, że NTM pokrzyżuje Ci plany? Użyj środka, który amerykańscy naukowcy nazwali „fizjologiczną uszczelką na cewkę moczową". Formuła opracowana przez najwyższej klasy fachowców oprócz fenomenalnej skuteczności ma wszelkie zalety wymagane przez nowoczesnego użytkownika: jest prosta i dyskretna. Bez problemu zastosujesz ją samodzielnie, w domowym zaciszu. Zaś ulga może przyjść szybciej niż myślisz. !!!!! UWAGA!!!!!! Błyskawiczne wyczerpywanie się zapasów preparatu skłoniło producentów do uruchomienia specjalnej infolinii, gdzie dowiesz się, jak otrzymać bezpłatny produkt. Spiesz się, licz- ZDROWY PĘCHERZ PRZEZ CAŁY ROK! Spotkania z ludźmi już mnie nie krępujq „Nietrzymania moczu nabawiłam się po ciężkim porodzie. Próbowałam wielu środków, ale bez większych rezultatów. Środek z USA to dla mnie prawdziwe wybawienie. Bardzo szybko okazało się, że nie muszę już wstawać w nocy do łazienki, a w ciągu kolejnych dni złapałam się na tym, że spaceruję na luzie, bez nerwowego rozglądania się za toaletą. Przestałam popuszczać przy kichaniu i kasłaniu". Teresa, 68 lat, Jasło ba refundowanych jest ograniczona opakowań Pierwsze 100 osób, które zadzwonią do 31.05.2022 r., > otrzyma 100% REFUNDACJI OD PRODUCENTA ZADZWOŃ: 75 $13 OS 23 pon.-pt. 08:00-20:00, sob. 08:00-20:00. Zwykłe połączenie lokalne bez dodatkowych opłat, t przyczyną: nadwyrężenie, zespół nadpobudliwego*Medal przyznany RevitaPharm w programie Konsumencki Lider Jakości - Debiut Roku 2020 8 Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 POLSKA i ŚWIAT - Węgry potępiają agresję na suwerenną Ukrainę. Na zawsze mówimy „nie" próbom przywrócenia Związku Sowieckiego -powiedziała nowa prezydent Węgier Katalin Novak w wystąpieniu inauguracyjnym. Zajęła tym samym zdecydowane stanowisko w sprawie wojny, czego dotąd nie zrobił premier Viktor Orban. Novak zapowiedziała, że 17 maja spotka się w Warszawie z prezydentem Andrzejem Dudą. KRAKÓW W wieku 80 lat zmarł Jerzy Trela, znany aktor teatralny, filmowy i telewizyjny. Zagrał w wielu filmach i serialach, w tym w „Człowieku z Żelaza", „Panu Tadeuszu", „Quo Vadis", Janosiku", „Stawce większej niż życie". KROTKO WARSZAWA Tylko trzy partie w Sejmie? Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, tylko trzy partie miałyby swoją reprezentację w Sej-mie - wynika z najnowszego sondażu CBOS, w którym Prawo i Sprawiedliwość odnotowało poparcie na poziomie 36 proc. To wzrost o 4 punkty proc. wporównaniu do poprzedniego pomiaru. Na drugim miejscu uplasowała się Koalicja Obywatelska. Ta zyskała 2pkt.proc.imoże liczyć na 19 proc. głosów. Według badania CBOS, w Sejmie znalazłoby się jeszcze tylko jedno ugrupowanie: Polska 2050. Chęć oddania głosu na ruch Szymona Hołowni zadeklarowało 9 proc. ankietowanych. W porównaniu do poprzedniego pomiaru jest to spadek o 2 pkt. proc. Progu wyborczego nie przekroczyłyby: Lewica - 4 proc. (bz.), Konfederacja - 3 proc. (-1 pkt. proc.) i Polskie Stronnictwo Ludowe - 2 proc. (bz.). Co piąty wyborca (19 proc.) nie wie, na kogo oddałby swój głos w wyborach parlamentarnych. Anna Piotrowska Ukraina wygrywa Eurowizję TURYN 7 Ukraiński zespół Kahish Orchestra został zwycięzcą tegorocznego konkursu EurowizjL^W głosowaniu jury piosenka „Stefania" zajęła czwarte miejsce, ale po doliczeniu głosów telewidzów przesunęła się na pierwszą lokatę. Drugie miejsce zajęła Wielka Brytania (lider po głosowaniu jury), a trzecie Hiszpania. Polska była 12. WARSZAWA Nie żyje Ignacy Gogolewski Aktor teatralny i filmowy, reżyser oraz scenarzysta miał 91 łat. Gogolewski jest uważany za jednego ze „starych mistrzów", których cechowała szczególna dbałość o słowo i wypowiadaną frazę oraz serdeczny kontakt z widzem. W dorobku artystycznym miał ponad 130 kreacji teatralnych, blisko sto wTeatrze Telewizji, kilkadziesiąt ról filmowych i dziesiątki radiowych słuchowisk. Rozgłos przyniosła mu rola Gustawa w „Dziadach" w reżyserii Aleksandra Bardiniego. Gogolewski reżyserował kilkadziesiąt spektakli teatralnych i telewizyjnych. AP Premier do prezesów banków: Dość mydlenia oczu! Mateusz Zbroja Warszawa - Mam apel do prezesów banków. Obudźcie się! Dość wykrętów i mydlenia oczu! -mówił premier Mateusz Mo-rawiecki w cotygodniowym internetowym podcaście. Sytuacja posiadaczy kredytów w Polsce staje się coraz trudniejsza. Kredytobiorcy od miesięcy apelują do rządu o pomoc. W najnowszym cotygodniowy m podcaście do problemu odniósł się premier Mateusz Morawiecki. -Pozwolę sobie na mały apel do kolegów, prezesów banków. Obudźcie się! Co to jest? Wiem, jak wygląda rachunek zysków i strat banków, znam bilans banków od podszewki. Czasy, w których było można zrzucać odpowiedzialność na barki mniejszych od siebie, już dawno minęły - powiedział szef polskiego rządu. -To wszystko odbije się na stabilności systemu i pozostałych klientach banków? Proszę wybaczyć, ale to stara śpiewka. Lobbyści podnoszą ten zarzut za każdym razem, gdy ktoś próbuje poprawić sytuaęję klientów w relacjach z bankami. Czas powiedzieć stop! Dość wykrętów i mydlenia oczu - dodał. Morawiecki stwierdził, że polskie banki praktycznie co roku biją rekordy zysków. -Gdzieś musi być granica. Kryzys inflacyjny pokazał, że Rząd zamierza w tym tygodniu przyjąć rozwiązania, które mają pomóc posiadaczom kredytów już dawno została przekroczona. Czas najwyższy, aby ekonomia po błędach ostatnich lat rzeczywiście przeszła na służbę rodzinie - powiedział. Mateusz Morawiecki w podcaście przedstawił też propozycję rozwiązania, które ma ulżyć kredytobiorcom. - Rozwiązanie, które proponujemy, gwarantuje, że żaden bank nie odmówi kredytobiorcy wakacji kredytowych raz na kwartał do końca 2023 r. Bank nie naliczy też za wakacje żadnej opłaty - mówił premier. W obecnym tygodniu Rada Ministrów ma przyjąć ten projekt. Wcześniej premier wraz z minister finansów przedstawił szczegóły rządowego pakietu dla kredytobiorców, którzy mają kłopoty ze spłatą kredytów hipotecznych. Jedną z propozycji jest wprowadzenie 4 miesięcy wakacji kredytowych w tym roku i kolejnych 4 miesięcy w roku przyszłymi. Szacunkowo dzięki temu rozwiązaniu Polacy oszczędzą około 3 miliardów złotych. Fundusz wsparcia kredytobiorców zostanie zwiększony w tym roku do 2 miliardów złotych. Kolejne 2 miliardy trafią do funduszu w roku 2023. Plany rządowe zakładają również wprowadzenie nowego wskaźnika oprocentowania kredytów, na miejsce dotychczasowego WIBOR. Zdaniem Ministerstwa Finansów przyniesie to ok. 1 mld zł rocznie oszczędności w portfelach polskich kredytobiorców. W ostatnich dniach Sejm przyjął zmiany do Polskiego Ładu. Ustawą zajmie się teraz Senat. Być może jeszcze pod koniec maja nowelizacja zostanie podpisana przez prezydenta. W efekcie od 1 lipca zacznie obowiązywać niższa stawka PIT dla skali podatkowej, a zlikwidowana zostanie ulga dla klasy średniej. Większość przepisówbędzie obowiązywała z mocą wsteczną od l stycznia. Warto podkreślić, że nie zmienią się wszystkie regulacje Polskiego Ładu. Nadal będzie obowiązywała podwyżka kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł oraz podniesienie drugiego progu podatkowego do poziomu 120 tys. złotych. Nowelizacja wprowadza natomiast obniżenie pierwszego progu podatkowego z 17 proc. na 12 proc., co może przynieść podatnikom korzyść do 4,5 tys. złotych rocznie. Rząd zdecydował się też pozwolić rozliczającym się liniowo i na ryczałcie na zmianę formy opodatkowania, ale tylko na skalę podatkową. Będą mogli to zrobić do 2 maja 2023 roku, składając PIT za2022 rok. Podatnicy w takim przypadku złożą zeznanie PIT-36. Bitcoin i inne kryptowaluty w potężnym kryzysie. Początek końca czy przejściowe turbulencje? Zbigniew Biskupski Warszawa Rynek kryptowalut w połowie maja przechodzi kryzys porównywalny z upadkiem banku Lehman Brothers. Pojawia się pytanie, czy to początek końca krypto, czy może przejściowe kłopoty? Obecny kryzys na rynku kryptowalut związany jest ze spadkiem zaufania do kryptowalut u inwestorów detalicznych. - Rynek kryptowalut miał stanowić nie tyle altematywę w stosunku do konwencjonalnych walut, coichnastępstwo. Uczestnicy rynku krypto wskazywali, że jest to kwestia czasu, kiedy załamie się obecny system finansowy i zostanie nam silny i niezależny rynekkryptowalut. Ten jednak opiera się na zaufaniu. Jeśli mamy załamanie zaufania, obserwujemy sceny jak w minionym tygodniu, gdy w ciągu kilkudziesięciu godzin z rynku wyparowało ponad 200 mld dolarów kapitalizacji - wyjaśnia Michał Stajniak, starszy analityk rynków finansowych w XTB. Bitcoin w ciągu 24 godzin stracił 13 proc. Ethernet pozbył się 23 proc. swojej wartości. Cardano potaniało o 1/3, a terra-luna straciła ponad 95 proc. swojej wartości. Niemal wszyscy inwestorzy detaliczni, którzy nie posiadają długoterminowego horyzontu inwestycyjnego, uciekają z rynku. Kilka tygodni wcześniej z rynku zaczęły wychodzić instytucje. - Głównym trzonem rynku kryptowalut są inwestorzy detaliczni. Bez ich chęci i zaufania, które w tym momencie zostało mocno podważone, trudno oczekiwać rychłego odbicia. Inaczej jest w przypadku rynku akcyjnego, gdzie jednak główną część rynku stanowią instytucje. Istnieje jednak nadzieja dla kryptowalut. Jeśli Wall Street zacznie odbijać, kapitał spekulacyjny powróci do rynku akcji i część na rynek kryptowalut -uważa Michał Stajniak. Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 WYDARZENIA 9 Rząd Indii niespodziewanie wprowadził zakaz eksportu pszenicy Anna Piotrowska Delhi Władze Indii podjęły decyzję o wprowadzeniu natychmiastowego zakazu ekspor-tu pszenicy. Powołały się pizy tym na zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego swoich obywateli. Jeszcze przed kilkoma dniami rząd Indii deklarował, że w związku z zagrożeniem dla światowego bezpieczeństwa żywnościowego wywołanego rosyjską agresją na Ukrainę zwiększy eksport pszenicy. Zapowiadano nawet na ten rok rekordowe dostawy - 10 milionów ton. W piątek nastąpił jednak nagły zwrot w sprawie. Tego dnia Indyjska Dyrekcja Generalna ds. Handlu Zagranicznego poinformowała o całkowitym wstrzymaniu eksportu pszenicy. Rządzący podkreślili, że bezpieczeństwo żywnościowe muszą zapewnić w pierwszej kolejności własnym obywatelom. Powodem takiej decyzji jest ograniczenie produkcji przez niespodziewaną falę upałów, a przede wszystkim wzrost cen lokalnych przez nieuregulowany eksport. Rząd Indii zapowiedział, że nadal będzie zezwalał na eksport w przypadku już wydanych akredytyw, a także do krajów, które proszą o dostawy „w celu zaspokojenia swoich potrzeb w zakresie bezpieczeństwa żywnościowego". Indie są drugim co do wielkości producentem pszenicy na świecie. Obywatele Indii również mierzą się ze wzrostem cen. W kwietniu inflacja na żywność wyniosła 8,3 proc. Finlandia złoży wniosek o przyjęcie do NATO Anna Piotrowska Helsinki Finlandia będzie się ubiegać o przyjęcie do NATO-poinformował w niedzielę prezydent tego kraju SaułiNiinisto. W sobotę władze Socjaldemokratycznej Partii Finlandii premier Sanny Marin niemal jednogłośnie opowiedziały się za członkostwem w NATO. Tego samego dnia prezydent Finlandii Sauli Niinistó przekazał tę decyzję telefonicznie prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi. - Niemcy są przygotowane na bardzo szybką ratyfikację kandydatur Finlandii i Szwecji do NATO - poinformowała w niedzielę szefowa niemieckiego MSZ Annalena Baerbock. W Berlinie odbyło się spotkanie szefów dyplomacji Sojuszu Północnoatlantyckiego. Baerbock powiedziała dziennikarzom, że proces integracji obu państw powinien przebiec szybko, bez zbędnej zwłoki. Jej zdaniem, okres przejściowy między wnioskiem o dołączenie a samym wejściem do NATO powinien być jak najkrótszy. -JeśliSzwecjaiFinlandia zdecydują się przyłączyć do Sojuszu, powinno to się stać szybko. Musimy upewnić się, że zapewnimy im gwarancje bezpieczeństwa. Nie może być okresu przejściowego, wktórymstatus kandyda-tów będzie niejasny - dodała szefowa MSZ Niemiec. Artykuł 5- Traktatu Północnoatlantyckiego zakłada, że proces ratyfikaq'i członkostwa może potrwać nawet rok, a w tym czasie kraje kandydujące nie są objęte ochroną artykułu 5., który zapewnia, że atak na jednego członka NATO jest atakiem na cały Sojusz. „Spaleni majowym słońcem Ukraińska kontrofensywa Grzegorz Kuczyński Kijów Ukraińska armia rozpoczęła natarcie w kierunku Iziuimi. W innej kontrofensywie, na wschód od Charkowa, zepchnęła Rosjan do głębokiej defensywy. Najeźdźcy coraz częściej odnoszą porażki Podczas nieudanej próby sforsowania rzeki Doniec rosyjskie wojsko mogło stracić prawie cały batalion. Pierwsze doniesienia o ciężkich stratach Rosjan na zachód od Siewierodoniecka pojawiły się 11 maja. Ukraińskie Ministerstwo Obrony zamieściło zdjęcia z ironicznym opisem:Artylerzyścil7. Brygady Pancernej ukraińskiej armii otworzyli sezon wakacyjny dla raszystów. Niektórzy kąpali się w rzece Siwerskij Doniec, a inni zostali spaleni przez majowe słońce". Według dziennika „The Times" ukraińska artyleria mogła w krótkim czasie zniszczyć ponad 70 czołgów i pojazdów opancerzonych oraz zabić nawet l tys. rosyjskich żołnierzy. Bitwa miała miejsce kilka kilometrów od miasta Biłohoriwka w obwodzie ługańskim, leżącego ok. 10 km na zachód od zaciekle bronionego przez Ukraińców Siewierodoniecka. Dwa kilometry na północ od Biłohoriwki przepływa Siwerskij Doniec, odnoga Dońca. Rosjanie próbowali zbudować przez niego most pontonowy, by przedostać się na południowy brzeg, kontrolo- Rosjanie musieli przesunąć część sił z Donbasu na północ. W efekcie w obu regionach ich ofensywa załamała się. Ukraina powoli przechodzi do kontrataku wany przez Ukraińców. Gdyby im się to udało, i zajęli Biłohoriwkę, pojawiłoby się zagrożenie odcięcia Siewierodoniecka. Porażka Rosjan nad Dońcem pokazuje, jak trudno jest Moskwie realizować ofensywę w Donbasie. Jednym z powodów jest konieczność przesunięcia części sił z tego frontu napół-noc, gdzie po ponad dwóch miesiącach Rosjanie z atakujących stali się broniącymi. Charków był intensywnie bombardowany przez Rosję od pierwszego dnia inwazji, ale nie upadł. Z początkiem maja ruszyła tam ukraińska kontro- fensywa, pierwszy tak duży manewr zaczepny ukraińskiej armii. Rosjanie zostali odepchnięci na dystans kilkudziesięciu kilometrów od miasta. Ukraina wygrała bitwę o Charków. Wydaje się, że obecnie największym zagrożeniem dla Ukrainy możebyć... zawieszenie W wielu miejscach frontu Rosjanie z atakujących stali się broniącymi. Kremlowi może wkrótce opłacać się zawieszenie broni broni. Pozwoliłoby Rosjanom umocnić się na już okupowanych terenach, uzupełnić braki kadrowe i sprzętowe, przygotować do kolejnej fazy wojny. Dla Kijowa byłobyto skrajnienie korzystne. Niestety, jest duże niebezpieczeństwo scenariusza, w którym kontrofensywa ukraińska stanie się dla Rosji na tyle groźna, a ofensywa w Donbasie zupełnie utknie, że Kreml wyśle sygnały, że jest gotów do zawieszenia broni, zaś wielupolityków na Zachodzie zacznie wtedy naciskać na Zełenskiego, żeby zgodził się wstrzymać działania zbrojne. Rosyjski oligarcha: Władimir Putin jest bardzo ciężko chory. Ma raka krwi Kazimierz Sikorski Moskwa „New Lines Magazine" dotarł do nagrania, na którym nieujawniony z nazwiska rosyjski oligarcha mówi o fatalnym stanie zdrowia Wła-dimira Putina. - Putin jest bardzo chory i ma raka krwi - stwierdził rosyjski oligarcha w nagraniu, do którego dotarł „New Lines Magazine". Nagranie trwa 11 minut, a magazyn określa oligarchę tylko imieniem „Yuri". Mężczyzna ma mieszkać poza Rosją, ale znajdował się na liście 200 najbogatszych rosyjskich biznesmenów „Forbesa" w 2021 roku. Co ważne, informację miała zdementować Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji wtajnej notatce. Uznano, żepo- Pogłoski o chorobie Putina nasilają się głoski o złym stanie Putina mogłyby działać destrukcyjnie na rosyjskich agentów. Nagrany oligarcha nazywa Putina „szalonym" z powodu nieudanej inwazji na Ukrainę, a także oskarżył go o „zniszczenie" rosyjskiej gospodarki. - Zrujnował gospodarkę Rosji, Ukrainy i wiele innych gospodarek. Zrujnował je całkowicie - powiedział. Pogłoski o złym stanie zdrowia Putina zgadzają się z tym, co amerykański ekspert od mowy ciała Mike Carter powiedział po paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa w Moskwie. Putin był wątły, siedział na krześle przykryty kocem. Jego oddech jest bardzo płytki, co może być oznaką bólu, który znosi. Również były agent brytyjskiego wywiadu Christopher Steele, autor słynnego dossier na temat Donalda Trampa i ingerencji Rosji w kampanię wyborczą w USA w 2016 roku, twierdzi, że prezydent Putin jest „ciężko chory". Christopher Steele, który w latach 2006-2009 kierował biurem ds. Rosji w MI6 w Londynie i pracował w Rosji w la- tach 90. XX w., powiedział Sky News: „Z tego, co słyszymy od źródeł w Rosji i innych krajach, wynika, że Putin jest dość poważnie chory". - Nie jest jasne, na czym dokładnie polega ta choroba - czy jest nieuleczalna, czy terminalna, czy jakakolwiek inna. Ale z pewnością myślę, że jest to część równania - dodał Steele. Kilka dni temu szef wojskowego wywiadu Ukrainy gen. Kirył Budanow, także w wywiadzie dla Sky News, powiedział, że rosyjski przywódca jest poważnie chory na raka i że w Rosji trwa już „pełzający pucz" mający na celu jego usunięcie. Steele potwierdza, że centrala FSB rozesłała do wszystkich szefów zarządów regionalnych służby „ściśle tajną notatkę", w której instruuje ich, by nie ufali pogłoskom o stanie zdrowia prezydenta. ©® 10 • ŻBLIŻENIA Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 Jeszcze pod koniec kwietnia prawie 60 proc. Niemców opowiadało się za wysyłaniem ciężkiej broni na Ukrainę. Obecnie liczba zwolenników dozbrajania tego kraju niemieckim sprzętem zmalała do 46 procent. Tendencja jest wyraźna i stała. Niemieckie elity, politycy, a wraz z nimi społeczeństwo podzieliło się w kwestii zaangażowania się w pomoc Ukrainie. Około połowa obywateli jest zdania, że należy pomagać i dozbrajać Ukrainę, bo tylko w ten sposób uzyska się cel, jakim jest szybkie zakończenie wojny. Z kolei przeciwnicy takiej narracji uważają, że dozbrojenie Ukrainy... nakręci wojenną spiralę. Lewicowe elity straszą obywateli Kilka dni temu dwudziestu ośmiu przedstawicieli lewicowych niemieckich elit napisało list otwarty do kanclerza Olafa Scholza, w którym apeluje 0 natychmiastowe zaprzestanie dozbrajania Ukrainy. list został udostępniony w Internecie 1 do 12 maja podpisało go ponad 300 000 osób. Lewicowi działacze obawiają się wybuchu konfliktu atomowego i dlatego wzywają kanclerza Olafa Scholza, by nie prowokował Putina. Ich zdaniem dostarczanie broni do tego kraju doprowadzić może do eskalacji walk i wybuchu trzeciej wojny światowej. Opublikowanie listu nakręciło spiralę strachu wśród obywateli. Z najnowszego sondażu wynika, że trwająca wojna u ponad jednej trzeciej obywateli wywołuje obawy związane z „pogorszeniem się ich egzystencji". Jedna ósma Niemców uważa, że w wyniku wojny na Ukrainie możestracićpracę. Stracho własną egzystencję dorównuje poziomowi lęków z okresu pandemii koronawirusa. Zawieszenie broni za wszelką cenę Nie ma się co dziwić zatem, że w Niemczech maleje zapał dla militarnego wsparcia dla Ukrainy. Także lewicowe elity chcą trzymać się od wojny jak najdalej. List przez dużą część obywateli został nazwany „listem hańby" podpisały znane ze swoich skrajnie lewicowych poglądów m.in. feministka Alice Schwarzer, pisarz Martin Walser, dziennikarz naukowy Ranga Yogeshwar, znany filozof i prawnik Reinhard Merkel, piosenkarz Reinhard Mey, a także artyści kabaretowi i aktorzy. Autorzy w swoim liście do kanclerza piszą m.in.: „Mamy nadzieję, że nie będzie pan dostarczał ciężkiej broni na Ukrainę. Wręcz przeciwnie apelujemy, aby pan zrobił, co w jego mocy, żeby doprowadzić do zawieszenia broni i do kompromisu, który zostanie zaakceptowany przez obie strony (...) Odpowiedzialność za Niemiecki tok myślenia Niemcy chcieliby pomagać Ukrainie, ale obawy, że wojna rozszerzy się na całą Europę są silniejsze niż moralne wzmożenie. Poparcie niemieckiego społeczeństwa dla militarnej pomocy Ukrainie jest coraz mniejsze. Czesław Makulski Niemiecka policja podczas obchodów w Berlinie siłą odebrała ukraińską flagę ewentualną eskalację nuklearną spoczywa nie tylko na pierwotnym agresorze, ale także na tych, którzy z szeroko otwartymi oczami dostarczają mu motywu. Potwierdzamy, że Rosja dokonała agresji i łamie prawo międzynarodowe, ale jednocześnie musimy zapobiec eskalacji konfliktu." List lewicowych intelektualistów wywołał skrajne emocje. Główna współautorka apelu do kanclerza - znana niemiecka feministka Alice Schwarzer broniąc tez listu posunęła się jeszcze dalej i zarzuciła ukraińskiemu prezydentowi Wołodymyrowi Żeleńskiemu, iż stosuje wobec niemieckich przywódców prowokację.-Chciałabym wreszcie zobaczyć bardziej zniuansowany ton płynący z ust ukraińskiego prezydenta - powiedziała Alice Schwarzer agencji prasowej DPA i dodała, że krytyka jego działań nie musi oznaczać, że nie masz współczucia dla kraju, lub że ignorujesz ofiary wojny. Winny zachód Emerytowany socjaldemokrata były burmistrz Hamburga Klaus von Dohnany podczas jednego z programów w telewizji publicznej, która ma dużą oglądalność, stwierdził wprost, że współwinnym wojny na Ukrainie są Stany Zjednoczone. Niemiecki polityk zarzucił Ameryce, że była gotowa do rozmów z Rosją i Putinem. Jego zdaniem to USA nie chciały Ukrainy w NATO. Dohnany jest zdania, że Niemcy nie powinny się zbytnio angażo- wać w wojnę, bowiem przede wszystkim muszą myśleć 0 swoim kraju, a nie o innych. -Nie jesteśmy odpowiedzialni za inne kraje, lecz jedynie za samych siebie. Naszym obowiązkiem jest ochrona własnego kraju - powiedział polityk SPD w telewizji ARD i dodał, że Ukraina odpowiada za siebie. Tego typu bojaźliwe myślenie jest charakterystyczne dla około połowy Niemców. Także socjaldemokrata i jednocześnie emerytowany burmistrz jednego z podhamburskich miast Juergen Stroeh w rozmowie ze mną mówi wprost, że Rosja zaatakowała Ukrainę, bowiem poczuła się osaczona przez kraje natowskie. - Ukraina powinna porozumieć się z Rosją 1 przyjąć warunki pokoju - powiedział Stroeh. -1 tak nie ma szans na zwycięstwo. To nie jest wcale odosobniony w Niemczech punkt widzenia. Nie moina być tak naiwnym W odpowiedzi na list lewicowych elit do kanclerza, kilkudziesięciu intelektualistów pisze list z zupełnie odmiennym przesłaniem. Tym razem przedstawiciele niemieckich elit o odmiennych niż lewicowe poglądach (politycy, pisarze, aktorzy, prawnicy, publicyści, lekarze i inni) apelują do Olafa Scholza, aby rząd federalny dostarczał broń Ukrainie. Bo tylko w ten sposób mogą się bronić przed rosyjską agresją. Jeden z inicjatorów apelu chadecki polityk, były sekretarz generalny CDU i były szef komisji parlamentarnej ds. zagranicznych Ruprecht Polenz w rozmowie z nami przyznał, że założenie iż wstrzymanie do-stawbroninaUkrainęprzyczyni się do zakończenia wojny jest wyjątkowo naiwne. Sygnatariusze listu nie rozumiejąbowiem, że Putin do ewentualnego rozpętania kolejnej wojny - nawet atomowej - nie potrzebuje żadnych pretekstów. -Niemożebyć tak, że wystarczy, aby agresor i szantażysta zagroził wojną atomową i wtedy kończy się prawo do jakiegokolwiek oporu -twierdzi Polenz i zapewnia, że fakt, iż Niemcy dostarczają broń Ukrainie w świetle prawa międzynarodowego nie czynią z Niemiec strony wojny. Polityk CDU przypomina, że retoryka Putina jest od początku pokrętna i kłamliwa. - Nie można ulegać szantażowi rosyjskiemu - twierdzi chadecki polityk i dodaje -Jeżeli chcemy zapobiec wojnie jądrowej, to nie możemy dawać Putinowi wszystkiego, czego zażąda. Zawsze będzie żądał więcej. Zamiast tego musimy polegać na wiarygodnym odstraszaniu, jak w minionej epoce zimnowojennej. Kanclerz Niemiec Olaf Scholz jest ostro krytykowany za swoją politykę wobec Ukrainy. Dziennik „Bild Zeitung" ujawnił np. że to osobista decyzja Olafa Scholza uniemożliwiła eksport czołgów typu „Mader". Tego rodzaju przekaz powoduje, że Scholz traci poparcie społeczne. Nie tylko on zresztą. Na czoło w klasyfikacji „najbardziej ulubionych polity- ków" wysunęli się w ostatnich dniach szefowa niemieckiej dy-plomacji Annalena Baerbock i minister gospodarki Robert Habeck. Niemiecki „Besserwisser" „Besserwisser" jest dość pogardliwym określeniem kogoś, kto bez względu na faktycznie posiadaną wiedzę zawsze zabiera (nawet nieproszony) głos w każdej sprawie. Besserwisser ma zawsze coś do powiedzenia, wie lepiej od innych i w zasadzie nigdy nie daje się przekonać. Typowym przykładem Bes-serwissera jest niemiecka lewica, która od lat bezrefleksyjnie naśladuję narrację Kremla. Tak jest również obecnie. Prominentny polityk partii lewicowej Sahra Wagenknecht w jednym z wywiadów stwierdziła, że dostarczanie broni przez Niemcy jest poważnym zagrożeniem tego, że zostanie ona wciągnięta w wojnę. - Grozi nam wojna i to wojna nuklearna pomiędzy NATO i Rosją -powiedziała Wagenknecht. -A to jest dla nas bardzo niebezpieczne - dodała. Niemiecka lewica nie przyjmuje np. do wiadomości tego, że negocjacje z bandytą (czytaj z Putinem) nie przynoszą żadnych rezultatów, bowiem ten rozumie jedynie argument siły. Wasz strach wzmacnia Putina Mimo wspomnianych obciążeń, coraz więcej publicystów ośmiela się krytykować rząd federalny za jego opieszałość w kwestii pomocy militarnej dla Ukrainy. Ukraiński polityk i dziennikarz Serhij Lescht-schenko w rozmowie z niemieckim „Cicero" twierdzi, że pokazywanie słabości i własnego strachu jedynie wzmacnia Putina i jego agresję. Lescht-schenko jest zdania, że Putin żywi się strachem innych ludzi. - Wtedy jest silny, gdy, wie iż się go boją, ale nie sądzę, aby doszło do ataku nuklearnego, bowiem to by oznaczało koniec Rosji - powiedział w „Cicero" ukraiński dziennikarz. Co prawda niemiecki rząd zmienił ostatnio swój kurs wobec pomocy dla Ukrainy, to jednakna-dal panuje pogląd, iż należy się obawiać wojny nuklearnej. Do Berlina ponownie przyjechał ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kuleba, który zamierza pytać rząd federalny o wydanie zgody na dostarczanie broni. Ukrainiec chce wyjaśnić ciągle występujące wątpliwości. - Przyjechałem do Niemiec, aby się dowiedzieć jak będzie wyglądała kwestia dostarczania broni ciężkiej na Ukrainę - powiedział Kuleba dziennikowi „Die Welt". Jak poinformowały niemieckie media, szef ukraińskiej dyplomacji podczas rozmów z politykami niemieckiej SPD zapewnił, że nie chce już dłużej roztrząsać tego, dlaczego niemieccy socjaldemokracji w ciągu ostatnich dziesięcioleci pomimo widocznych zagrożeń tak blisko i bezrefleksyjnie współpracowali z Rosją? - Trzeba patrzeć w przyszłość - powiedział Kuleba w siedzibie niemieckiej SPD i dodał - Dawne stosunki rosyjsko-niemieckie i rola socjaldemokratów, jaką odgrywała przez dziesięciolecia w stosunkach z Rosją to już historia. To tylko broń psychologiczna Niemcy coraz bardziej boją się ataku atomowego. Tutejsze media pokazują obrazy z rosyjskich dzienników telewizyjnych, w których roi się od symulacji ataków atomowych. Materiały reporterskie przygotowywane przez największe stacje telewizyjne wręcz straszą obywateli skutkami wojny atomowej. Jeszcze nie ma paniki, ale coraz częściej w mediach występują eksperci uspakajający napiętą atmosferę. W telewizji publicznej ZDF psychiatra Manfred Luetz stwierdził, że bomba atomowa obecnie jest jedynie bronią psychologiczną. - Od ponad 77 lat ten rodzaj broni nigdy nie został przez nikogo użyty - przypomniał Luetz i dodał, że nawet podczas kryzysu kubańskiego nikt tego nie zrobił. Jego zdaniem Putin i Ławrow we współpracy z rosyjskimi mediami używają argumentu atomowego jako środka nacisku na zachód. - Niestety to ma także wpływ na zwykłych Niemców, którzy stają się coraz bardziej bojaźliwi i nerwowi. Boją się Rosji, czy są nią zafascynowani? Coraz częściej pojawia się w niemieckiej prasie pytanie czy Niemcy bojąsię Rosji, czyraczej nie chcą psuć dobrych relacji, które były pielęgnowane przez lata. A może są po prostu zafascynowane Moskwą, Kremlem i Putinem? Wiele decyzji niemieckich władz sprawia, że jest im bliżej do Putina i Rosji, niż do wolnego świata. Przykładem może być obchodzony 8 i 9 maja także w Niemczech „Dzień Zwycięstwa". Zupełnie nieoczekiwanie władze Berlina zakazały w tych dniach eksponowania ukraińskich barw narodowych. Swoją decyzję umotywowały tym, że mogą one... prowokować do zamieszek. Teoretycznie zakaz dotyczył również barw rosyjskich i radzieckich, ale w praktyce siłom porządkowym czerwień oraz sierp i młot nie przeszkadzał. Nawet Zbyło dozwolone. Furię wywoływał natomiast kolor niebieski i żółty. Zakaz publicznego eksponowania ukraińskich flag ostro skrytykował sekretarz generalny berlińskiej CDU Stefan Evers. Jego zdaniem ta decyzja to nie tylko hańba dla Berlina, ale także złamanie wolności słowa. ©® Głos Dziennik Pomorza Dla kibiców. / nie tylko MAGAZYN Iga Świątek wygrała w Rzymie. To już piąty kolejny turniej, który padł łupem fenomenalnej Polki - niepokonanej w 28 pojedynkach! STR. 18 Dominatorka nie zwalnia tempa! IV LIGA: PROTEST PIŁKARZY GRYFA. ANIOŁY POKONAŁY POGOŃ STR. 12 Wywiad z Anitą Włodarczyk. O starcie na igrzyskach w Paryżu i motywacji STR. 14 Tylko u nas: Czesław Michniewicz nie tylko o zbliżającym się zgrupowaniu kadry STR. 16 16.05.2022 SPORTOWY24.PL 12 • SPORTOWY24 Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 Pi xa nożna. Wyniki 27. kolejki IV ligi. Protest słupskich piłkarzy - wyszli na mecz z opóźnieniem ZWYCIĘSTWO GRYFA. ANIOŁY MOCNIEJSZE 00 POGONI. JANTAR ISPARTA PUNKTUJĄ ZA TRZY Jarosław Stencel jaroslaw.stencel@polskapress.pl W meczach 27. kolejki trzy punkty wywalczyły zespoły Gryla Słupsk. Aniołów Gar-czegorze, Jantara Ustka i Sparty Sycewice. Słupsz-czanie wyszli na mecz z opóźnieniem. GRYFSŁUPSK-GROM NOWYSTAWIrO «H» Bramka; 1:0 Szymon Mytych (55) Giyf: F.Bielańczuk - K.Gołojuch, D.Więckowski, Kozakowski, T.Prusaczyk, Dąbrowski (66 Gre-gorek), Szymon Mytych (83 Parzych), Piekarski, Zieliński (88 Grygiel), M.Majcher (90 Piechowski), Słowiński. Grom: Leleń - Polański (62 Staniaszek), Gwóźdź (76 Danielak), Jędrzejewski, Karczewski (76 Gruszewski), Manke, Bać (66 Karniluk), Błażek, Kielar, Hołtyn, Niedźwiecki. Piłkarze Gryfa Słupsk wyszli na mecz z io-mimitowym opóźnieniem. Chcieli tym faktem zwrócić uwagę na swoją sytuację w klubie. Mecz zaczęli dobrze. Już w 2. minucie Kacper Gołojuch strzelał w róg bramki, ale nie dał się pokonać Dawid Leleń. Potem w środek bramki z rzutu wolnego strzelał Maciej Kozakowski. Filip Bielańczuk z kolei wybronił strzały Mateusza Niedźwieckiego. W 50. minucie z prawej strony zagrywał Oskar Zieliński, który podał do Szymona Mytycha, ale będąc 2 metry przed bramką jego strzał w ostatniej chwili został zablokowany przez obrońcę. Po zamieszaniu tuz nad poprzeczką strzelał Dawid Karczewski. My-tychowi powiodło się jednak pięć minut potem. Z boku pola karnego najpierw strzelał Zieliński, bramkarz wybił piłkę, następna próba została zablokowana aż w końcu Mytych trafy: z 12 metrów pod poprzeczkę. Po dobrej akcji Zieliński podawał do Patryka Dąbrowskiego, który jednak przestrzelił z 10 metrów. Potem znów próbował Zieliński, ale Leleń wybił piłkę nad poprzeczkę. Następnie Tomasz Piekarski wpadł w pole karne, ale uderzył tuż nad bramką. Znów akcja Zielińskiego, ale tym razem został zablokowany przez obrońcę Gromu. W 90. minucie po dograniu Fabiana Słowińskiego nie udało się pokonać Lelenia Maciejowi Gregorkowi. Do siatki udało się trafić gościom, ale sędziowie odgwiz-dali pozycję spaloną. - Jestem usatysfakcjonowany, bo wygra- W spotkaniu w Słupsku jedyną bramkę na wagę trzech punktów zdobył Szymon Mytych (z lewej) liśmy u siebie i nie straciliśmy bramki . To jest taki nasz mały sukces, bo zawsze z Gromem były trudne mecze i do tej pory te batalie były różne. Więcej tych spotkań wygraliśmy, ale na pewno na talde mecze się fajnie mobilizuje. Zespół pokazał, że stać go na zwycięstwo, zagranie bezbłędnie z tyłu i to nas cieszy. Zawodnicy na pewno chcieli zwrócić na to uwagę, że nie jest tak jak powinno być, aczkolwiek ja się zajmuję trenowaniem. Przychodzę na każde zajęcia i każdy mecz. Myślę, że jeśli się na coś umawiam to robię to sumiennie. Oczywiście może być frustracja i na pewno to u zawodników nastąpiło. W taki sposób chcieli to pokazać, ale trzeba im oddać, że wyszli na spotkanie, potrafili wygrać. Nie przeszli obok meczu i udowodnili, że mimo trudności na pewno zależy im na zwycięstwach - powiedział Grzegorz Bednarczyk, trener Gryfa Słupsk. - Był to nasz lekki protest odnośnie zaległości klubu wobec zawodników. Mówimy o zaległościach finansowych. Te zaległości sięgają już praktycznie 4 miesięcy i napawa nas lekkim pesymizmem to co przez najbliższe 2 miesiące będzie czyli dług nawet będzie do pół roku. Taką informację dostaliśmy i w pewnym sensie chcemy, żebyśmy byli pewni jaka będzie przyszłość klubu. Jednak nie chciałbym, żeby zabrzmiało, że zależy nam tylko na finansach. Nie wiemy co będzie od lipca. Nikt nie rozmawia z zawodnikami, więc moim zdaniem przyszłość klubu jako zawodnika stoi pod znakiem zapytania. Oczywiście, że klub z takimi tradycjami będzie istniał, natomiast my byśmy chcieli, żeby zachować się wobec nas fair i żebyśmy nie szukali nowych klubów, tylko zostali tutaj. Ten zespół z kilkoma wzmocnieniami w następnym sezonie może powalczyć. Za każdym razem brakuje nam czegoś - wzmocnień stabilizacji nie tylko finansowej. Gramy tutaj dla przyjemności i zostawiamy serce. Chcę podziękować chłopakom, bo przychodzą tutaj i poświęcają swój czas. Robią to dla klubu, bo go kochają i chcą, żeby w Słupsku była piłka na dobrym poziomie. Komunikacja z prezesem klubu jest na bardzo słabym poziomie, że tak to delikatnie ujmę. Jakbym powiedział, że jej praktycznie nie ma, no to nie ma. Klub jest obecnie w znaku zapytania. Mają byćnowi prezesi, którzy zmagają się z sytuacjami typowo prawnymi, które nas nie dotyczą. Natomiast my stricte nie dostaliśmy oficjalnie żadnej informacji co będzie. W kuluarach mówi się tylko o tym, że będą nowi prezesi, ok, ja się z tym zgadzam, potrzebują oczywiście na to czasu. Natomiast obecnie nie mamy pewności jakiejkolwiek. Każdy zapowiada, że te pieniądze będą, ale się zastanawiam co będzie wlipcu, jeśli jeden, drugi czy piąty zawodnik rozmawia z innymi klubami i nagle się okaże, że zostaje 5 zawodników i co wtedy? - powiedział Tomasz Piekarski, kapitan zespołu Gryfa Słupsk -Była rozmowa z radą drużyny w tej sprawie. Jestem zdziwiony, że doszło do takiej sytuacji. Od wielu miesięcy jest już nagonka na klub i sponsorzy się wycofują. W wielu klubach są większe problemy, ale nie słyszałem, aby jakiś zespół strajkował. Żeby jednak czegoś oczekiwać zawodnicy muszą wygrywać i trenować, a z tym jest różnie - powiedział Paweł Kryszałowicz, prezes Gryfa Słupsk. POGOŃ LĘBORK - ANIOŁY GARCZEG0-RZE 0-2(02) Bramki: 0:1 Marcin Staszczuk (15), 0:2 Kacper Bornowski(41) Pogoń Kolkę - Dettlaff, Kajca, Janowicz, Okrój, D.Wojda, Siłkowski, Miotk, Piór, Kwaśnik (68 Stenka),A.Formela. Anioły: Mayer - Ł.Łapigrowski, Drzazgowski, B.Tomasiewicz, Narewski, FJomasiewicz, Choszcz, M.Staszczuk, Syldatk, Bornowski (73 K.Wojda), Słumiński (80 Pankratow). Po kwadransie gry Marcin Staszczuk uderzył z lewej strony a piłka popchnięta wiatrem zakręciła rogala, odbiła się od dalszego słupka i wpadła do siatki. Niesiona wiatrem drużyna Aniołów w pierwszej połowie dość często zapuszczała się w okolice pola karnego Pogoni. W 40 minucie Kacper Bornowski w zamieszaniu bramkowym celnie uderzył piłkę w kierunku bramki i było 0:2. Po zmianie stron gra Pogoni wyglądała już lepiej. Anioły skupiły się na tym co potrafią robić dobrze, zmasowanej obronie wspomaganej grą na czas. Pogoń dłużej utrzymywała się przy piłce, rozgrywała akcje lecz niewiele z tego jednak wychodziło i wynik nie uległ zmianie. Ekstremalnie wąska kadra nie pozwoliła rzucić nowych sił na drugą część spotkania. Na boisku pojawił się jedynie za Kwaśnika Franek Stenka. BYT0V1A BYTÓW - GRYF WEJHEROWO 0-2(0:0) Bramki: 0:1 Jakub Godlewski (67), 0:2 Maciej Leske(68) Bytowa: Ryngwelski - Wolski (78 Kropidłow-ski), Wdowiak, Leik, Malich, Błaszkowski, Kaj-drowicz, Barra (65 S.Wirkus), A.Wojach (22 Chojnacki), Tochman (72 Lejk), Rzepiński (78 Jakubek). -Gratulacje dla Gryfa Wejherowo. W pełni zasłużone zwycięstwo. My dzisiaj nie do końca wyszliśmy na boisko i w mecz. Byliśmy obok tego meczu. Bardzo słabe spotkanie w naszym wykonaniu. Forma nasza jest troszeczkę chimeryczna - raz jest lepiej raz gorzej. Gościom bardziej chciało się trafić do bramki. Graliśmy bardzo statycznie, mało ruchu i walki. Zaczęliśmy grać lepiej po stracie bramek, ale brakowało nam czasu. Chciałbym jak najszybciej zapomnieć o tym spotkaniu, bo czeka nas w środę bardzo ważne spotkanie w Pucharze Polski. Tu musi być już zupełnie inne zaangażowanie, zupełnie inna gra i inny zespół - mówił Karol Szymlek, trener Bytovii Bytów. SPARTA SYCEWICE - GKS KOWALE 11 Bramki: 1:0 Maciej Miecznikowski (37), 2:0 Marcel Pietrykowski (50), 2:1 Kamil Kloskowski (77). Sparta: P.Wójcik - Terefenko (50 Ślusarz), Bobrowski, Michalak, Kosiński (73 Kielczykow-ski), K.KIawikowski, D.Adkonis (65 Krzyżanowski), Solczak, Kopciński (60 Gulbiński), Pietrykowski, Miecznikowski (87 Marciszewicz). W 37. minucie Damian Kopciński powalczył z dwoma obrońcami GKS Kowale i wywalczył dobra sytuację dla Macieja Miecznikowskiego, który strzałem po ziemi w długi róg otworzył wynik spotkania. Po przerwie Kiystian Klawikowski próbował oddać strzał z dystansu. Piłka odbiła się od zawodnika gości i trafia pod nogi Marcela Pietrykowskiego, który umieścił piłkę w siatce. Kwadrans przed końcem wynik ustalił zawodnik gości po uderzeniu z 25 metrów pod poprzeczkę. - Ten wynik daje nam wciąż nadzieję na to, że możemy się jeszcze utrzymać w lidze, choć będzie to bardzo trudne. Dzisiaj miałem aż 16 zawodników dodyspozycjico zdarzyłosiędo-piero pierwszy raz wtej rundzie i z czego się cieszę, bo jako trener mam większe pole manewru do prowadzenia drużyny. Zawodnicy dzisiaj grali bardzo dobrze, ale były momenty gdzie przeciwnik mógł zdobyć bramkę, jednak Patryk Wójcik był w dobrej dyspozycji. Staraliśmy się grać odpowiedzialnie w obronie i kreatywnie w ataku, udało się i gratuluję zawodnikom - mówił Marcin Rusakiewicz, trener Sparty Sycewice. ORKANRUMIA-JANTARUSTKA12 (0:1) Bramki: 0:1 Jan Rymarz (30), 1:1 Jakub Krefft (53), 1:2 MichałSzałek (79-kamy) Jantar: Hucał - Fedorow (67 M.Karpiński), Szatek, M.Żebrowski (75 Biernat 90 Szkutnik), Rymarz, Budziński, K.Dawid, Granosik, Szukieło-wicz, Skwierz (75 Niemkowicz), K.Wójcik. - W pierwszej połowie mieliśmy miażdżącą przewagę nad rywalem i powinniśmy to przekuć w większą ilość bramek. W końcu po zespołowej akcji w narożniku znalazł się Kacper Dawid, który wycofał piłkę do Janka Rymarza. Ten wprowadził piłkę do środka i potężnym strzałem w długi róg nie dał szans bramkarzowi rywali. Gospodarze wyrównali strzelając gola po zamieszaniu w naszym polu karnym. Od tego momentu zauważalny był brak dobrej organizacji. W grę wkradło się sporo nerwowości. Bardzo chcieliśmy wygrać ten mecz przez co momentami zapominaliśmy o odpowiednie zabezpieczenie swojej bramki. Gra toczyła się od jednego pola karnego do dnigiego. Ostatecznie to my strzeliliśmy decydującego gola. Do podania za linię obrony ruszył, niedawno wprowadzony z ławki, Szymon Biernat i został sfaulowany w polu karnym. Jedenastkę wykorzystał Michał Szałek. Teraz cieszymy się z trzech punktów ale juz przygotowujemy się do następnego meczu ze Spartą Sycewice w Ustce. - powiedział Karol Izmajłowicz, trener Jantara Ustka. Wpozostałych spottaniadł: Wikęd Luzino Jaguar Gdańsk 2:0, Arka II Gdynia - Gedania GdańskT.3 - goście wywalczyli już awans do ill ligi, to piękny sukces na 100-lecie tego zasłużonego dla Polski klubu, Wierzyu Pelplin - Boro-wiak Czersk1:1. Lechia II Gdańsk - Kaszubia Kościerzyna 2:3, Chojniczanka II Chojnice - Czarni Pruszcz Gdański 0:2.©® Tabela gr^ mistrzowskiej IV Sgi 1. Gedania Gdańsk 25 66 86-23 2. Jaguar Gdańsk 25 49 56-34 3. Wikęd Luzino 25 43 47-36 4. Lechia 1! Gdańsk 25 42 63-43 5. Gryf Słupsk 25 41 53-43 6. Bytovia Bytów 25 41 38-33 7. Gryf Wejherowo 25 41 45-38 8. Grom Nowy Staw 25 39 46-36 9. Kaszubia Kościerzyna 25 36 49-52 10. Arka II Gdynia 25 35 45-43 Tabela grupy spadkowej IV 6gi 11. Anioły Garczegorze 26 33 28-48 12. Pogoń Lębork 25 33 44-43 13. Wierzyca Pelplin 25 32 31-38 14. Chojniczanka II 25 32 50-35 15. MKS Władysławowo 25 31 36-63 16. Czarni Pruszcz Gdański 26 30 42-47 17. Jantar Ustka 25 28 36-59 18. GKS Kowale 25 26 44-50 19. Borowiak Czersk 26 25 39-64 20. Orkan Rumia 26 24 41-66 21. Sparta Sycewice 26 21 36-61 Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 SPORTOWY24 • 13 PNanożna. Wyniki 29. kolejki słupskiej klasy okręgowej ŻADNYCH NIESPODZIANEK. CZOŁOWE ZESPOŁY ZGODNIE WYGRAŁY SWOIE SPOTKANIA LIGOWE Borucki (77 Domański), H.Lange (82 Szajgin), Wieszewski (46 Nykiel). GryflhŻuliński - Kamiński, Aiemańczyk, Klimas (77 Szymański), J.Kiełbasa, Zalewski, T.Lange, Panasiuk, Ronowski, Lutkiewicz, Nałęcz. Pozostałe wynkb Zawisza Borzytuchom -Myśliwiec Tuchomie 2:4 (Jakuć 31, D.Syldatk 77 - Gross7,75, D.Kiełpiński 18, W.Wałdoch 24),, KS Włynkówko - Piast Człuchów 3:1 (Szymon Gołaszewski 19, Łukasz Kazubowski 37, Jacek Około-towicz 89 - Dawid Dorau 50), GTS Czarna Dąbrówka - Brda Przechlewo 1:3, Start Miastko -Czarni Czarne 5:0 (K.Guzowski 18, S.Wiśniewski 65, Szwajczewski 68, Maciej Śliżewski 89, Bartłomiej Borowicz 90), Kaszubia Studzienice -Jantaria Pobłocie2:l (Fusiek28, P.Pela 88 -D.Stencel 49), Wybrzeże Objazda - Dolina Ga-łąźnia Wielka 1:4.©® 1. Sokół Wyczechy 29 69 89-27 2. Gryf/SMS Słupsk 29 61 89-30 3. Start Miastko 29 61 84-39 4. MKS Debrzno 29 60 108-49 5. Skotawia Dębnica Kasz. 29 47 53-52 6. Czarni Czarne____29 46 51-50 7. Myśliwiec Tuchomie 29 45 53-51 8. Dolina Gał^źnia Wielka 29 44 69-50 9. Jantaria Pobłocie 29 43 58-57 10. Piast Człuchów____29 40 59-74 11 Brda Przechlewo 29 39 58-78 12. Kaszubia Studzienice 29 39 52-56 13. Gryf II Słupsk__29 36 74-59 14. Lipniczanka Lipnica 29 33 47-77 15. KS Włynkówko 29 29 47-73 16. GTS Czarna Dąbrówka 29 25 46-85 17. Wybrzeże Objazda 29 15 29-109 18. Zawisza Borzytuchom 29 12 36-86 Dobry wyścig finałowy lęborczanki Weroniki Klejny w Polish Opon2022w Łodzi Krzysztof Niekrasz krzysztof.niekrasz@polskapress.pl PŁYWANIE. WŁodzizokazji 100-leda istnienia Polskiego Związku Pływackiego odbyły się zawody Polish Open 2022, w których startowała czołówka polskich seniorów i juniorów w pływaniu. Przez cztery dni rywalizowało prawie 700 osób ze 128 klubów. WtymgroniebyKmłodziprzed-stawicńele Skalara Słupsk i reprezentantki Soleksu Lębork. Bardzo dobrze spisała się lębor-czanka Weronika Klejna, która w stawce seniorek zajęła drugie miejsce na 200 metrów stylem klasycznym i za ten wyczyn otrzymała srebrny medal. Za nami jedna największych i najbardziej prestiżowych imprez pływackich w kraju, czyli Polish Open 2022. Zawody zostały przeprowadzone na olimpijskiej pływalni Politechniki Jarosław Stencel jaroslaw.stencel@polskapress.pl W spotkaniu 29. kolejki wicelider tabeli słupskiej klasy okręgowej KS Gryf SMS Słupsk pokonał Lipniczankę Lipnica 6d (41). W 23. minucie przed polem karnym piłkę otrzymał Nikodem Ciechański, ograł obrońców i płaskim strzałem pokonał bramkarza gości Daniela Trzecińskiego. Chwilę potem z lewej strony piłkę zagrał Mateusz Barszcz i z kilku metrów do siatki trafił Maciej Wanat. Chwilę potem na lewej stronie boiska Łukasz Hering podbiegł z piłką, minął zawodnika KS Gryf i podał idealnie do Fabiana Górskiego, który w sytuacji sam na sam nie zmarnował okazji. Wynik ten utrzymał się znów tylko kolejne dwie minuty. Z około 17 metrów płasko do siatki uderzył Wiktor Ciechański. Po rzucie wolnym minimalnie niecelnie główkował Wojciech Pawlina. Tuż przed przerwą z rzutu karnego bramkę zdobył Barszcz. Trzeciński faulował Pawlinę. Po przerwie Paweł Ostrowski obroni atak Górskiego, a dobitkę zablokowali Piłkarze KS Gryf SMS Słupsk (czerwone stroje) są wiceliderem tabeli obrońcy gospodarzy. Okazję miał też Wanat, ale tym razem dobrze zachował się Trzeciński. Na 5:1 podwyższył Barszcz wykorzystując rzut wolny sprzed bocznej linii pola karnego po strzale w długi róg. W 83. minucie Ja- kub Mondrzejewski podał w pole karne do Nikodema Ciechańskiego, który wykorzystał sytuację sam na sam. KS GRYF SMS SŁUPSK-UPNKZANKA LIPNICA 6:1 (4:1) Bramkt1:0 Nikodem Gechański (23), 2:0 Maciej Wanat (26), 2:1 Fabian Górski (28), 3:1 Wiktor Ciechański (30), 4:1 Mateusz Barszcz (44-kamy), 5:1 Mateusz Barszcz (77-wolny), 6:1 Nikodem Gechański (83) KSGryf Słupsk: Kaniowski (46 Ostrowski) -Kowalik, Barszcz, Pawlina (53 Borkowski), Jakubowski (76 Czarnuch), Świdroń, N.Ciechański, Kazior, WCiechanski (65 Kozub), Mondrzejewski, M.Wanat (65 Panek). Upnconka: Trzeciński - K.Wirkus, Pranczk, Podgórski, Śpiołek, A.SzuItka, P.Wirkus, Hering, G.Kuik Studziński, K.Treder (87 A.Wójcik), Górski. SOKÓŁ WYCZECHY - SKOTAWIA DĘBNICA KASZUBSKA 5:1 (5:1) Bramki: 01 Jakub Miazga (3-samobójcza), 1:1 Karol Dołgowski 01), 2:1 Łukasz Kościan 03), 3:1 Paweł Łącko (21), 4:1 Dołgowski (38), 5:1 Damian Kojnecki (42) Sokół: Kaszubowski - Jaroszyński, Piłat, Winnicki, Łącko, Szczepanek (46 Terechów, 60 D.Wojda), Orynycz (80 K.Miazga), J.Miazga (75 Wojciechowski), Kojnecki, Dołgowski, Kościan. Skotawia: Dudkowski - Serkowski (65 A.Nowak), B.Rekowski (57 Musiał), Wójciak, R.Guziński, J.Cech, K.Guziński. B.Stępień (70 Krencewicz), Lindstedt, P.Wólczyński, K.Oblizajek. MKS DEBRZNO-GRYFII SŁUPSK4:1 m Bramki: 1:0 Krystian Szostek (43), 1:1 Kacper Zalewski (59), 2:1 Krzysztof Dudzic (760,3:1 Paweł Władyczak (82), 4:1 Jakub Nykiel (90) MKS: Kutela - Władyczak, Szostek, Stalka, Pa-cholik, Mucha, Masternak, Dudzic (77 Grabka), Ekipa Soleksu: Dariusz Gromulski, Weronika Klejna i Hanna Walkusz Łódzkiej. Organizacja była znakomita. Poziom sportowy najwyższej klasy. Zmagania pływackie rozgrywane były w systemie porannych eliminacji i popołudniowych finałów, z których transmisje były wTVP Sport. Pływacy i pływaczki walczyli nie tylko o kwalifikacje do najważniejszych imprez, ale również Słupszczanin Kacper Maksajda robi systematyczne postępy o wysokie nagrody finansowe. Dla najlepszych z najlepszych PZP przygotował pulę nagród 0łącznej wartości ponad 10 tysięcy euro. Mnóstwo emocji 1świetnych wyników dostarczyła czterodniowarywalizacja. Niektórzy zawodnicy i zawodniczki uzyskali minima na mistrzostwa świata, mistrzostwa 16-letnia Wiktoria Palicka lubi się mocno koncentrować przed startem Europy seniorowi juniorów. Bardzo wysokie umiejętności potwierdziła Weronika Klejna z lęborskiego Soleksu. Lęborczanka zajęła drugie miejsce w wyścigu finałowym na 200 metrów stylem klasycznym w kategorii seniorek z czasem 2.34,74 min. Za ten wyczyn Klejna otrzymała srebrnymedal. Triumfowała Zo- fia Tymińska (UKP Polonia Warszawa) -2.32,87minicieszyłasię ze złota. Za trzecią lokatę brązowym krążkiem uhonorowano Angelikę Wikieł (AZS AWF Warszawa) - 2:34,78 min. Juniorka Hanna Walkusz sprawiła miłą niespodziankę na 50 m stylem grzbietowym. Lęborska pływaczka poprawiła rekord życiowy o ponad sekundę i z wynikiem 30,87s sklasyfikowana została na piątym miejscu w kategorii szesnastolatek. Trzeba dodać, że jest to nowy rekord Lęborka w kategorii dziewcząt 16-letnich. Szkoleniem Klejny i Walkusz zajmuje się doświadczony trener Dariusz Gromulski. Pozytywnie również trzeba ocenić występy słupszczan. Oto osiągnięciaprzedstawicieli Ska-lara: Wiktoria Palicka (rocznik 2005): finał A - n miejsce na 200 metrów stylem grzbietowym (2.18,16 min), finał A - VI lokata na 100 m st. grzbiet. (1.04,86 min), finał B - V pozycja na 50 m st. grzbiet. (30,57s); Kacper Maksajda (2006): finał A - VI lokata na200mst. grzbiet. (2.18,16 min - rekord województwa pomorskiego 16-latków), finał A - VII miejsce na200m st. zmiennym (2.09.87min), finał B - V lokata na lOO m st. klasycznym (1.04,48 min - rekord woj. pomorskiego 16,17 i 18-latków), finał C -1 pozycja na 50 m st. klas.(29,98 s) - słupszczanin otrzymał z rąk Otylii Jędrzejczak (prezes PZP) nagrodę specjalną dla najlepszego zawodnika w stylu klasycznym w klasyfikacji Rudolpha (to oznacza, że junior może na równi rywalizować z seniorem); Dawid Plaga (2005): finał B - IV miejsce na 200 m st. dowolnym (2.11,22 min), na lOO m st. dow. (53,42 s -rekord życiowy); Gracjan Krum-plewski (2005): na 50 m st. dow. (24,35 s - rekord życiowy). W Ska-larze trenerami pływackimi są: Dariusz Grondziewski i Maciej Kowalewski.©® 14• SPORTOWY24 Poniedziałek, 16.05.2022 Ryszard Czarnecki „1 WOLEJA": Z NOTATNIKA NASTOLETNIEGO KIBICA Pisałem niedawno, że moje kibicowanie zaczęło się od książek o sportowcach, na których uczyłem się czytać. Jednak prawdziwy kibic to ten, który chodzi namęczę. Pierwszy mecz międzypaństwowy reprezentacji Polski w piłkę nożną, który kojarzę - na którym nie byłem, ale był wuj Maciej i opowiadał, a ja zazdrościłem - to mecz na Stadionie Dziesięciolecia z jedną z najlepszych drużyn świata - NRF. Tak, wtedy jeszcze „NRF", czyli „Niemiecka Republika Federalna", a nie RFN. Rok wcześniej „Niemcy Zachodnie", jak je wtedy określano, na mistrzostwach świata w Meksyku zajęły trzecie miejsce, w ćwierćfinale wygrywając z mistrzami świata - Anglią. Miałem wtedy osiem lat. Polacy grali w eliminacjach mistrzostw Europy i sensacyjnie zremisowali 0:0 z Niemcami na wyjeździe. Apetyty były duże, ale u siebie przegraliśmy 1:3. Byłem wtedy w Warszawie, spotykałem ludzi, którzy wracali ze stadionu i byłem zwyczajnie zły, dlaczego mnie tam nie było? Później Niemcy te ME wygrali, pokonując w finale w Brukseli Związek Sowiecki. To były czasy, kiedy w finałach piłkarskich mistrzostwa Starego Kontynentu grały tylko cztery drużyny! Odbywały się dwa półfinały, a po czterech dniach finał i mecz o „brąz". Dopiero potem poszerzono liczbę drużyn turnieju finałowego do ośmiu. Dzisiaj jest gigantomania, ale oczywiście ma ona swoje uzasadnienie finansowe, w promocji futbolu. A przede wszystkim - delegaci z federacji narodowych, których drużyny bez wielkiego trudu i tak wystąpią w finałach ME, potem głosują na Komitet Wykonawczy UEFA, który umożliwia tak rozdętą formułę mistrzostw... Pierwszy raz na meczu Biało-Czerwonych byłem, gdy miałem 12 lat. Graliśmy znowu na Stadionie Dziesięciolecia i znowu w eliminacjach mistrzostw Europy. Był to rok po mistrzostwach świata w NRF, na których Polska była po raz drugi w historii, a pierwszy raz po II wojnie światowej i gdzie sensacyjnie zdobyliśmy trzecie miejsce, choć mogliśmy te mistrzostwa wygrać. W swoim drugim meczu na Mundialu 1974 pokonaliśmy Włochy i właśnie ten zespół przyjechał do Warszawy. Z meczu pamiętam głównie kibicowanie i entuzjazm, gdy piłka znalazła się we włoskiej bramce, ale gola nie uznano. Po meczu trochę markotny tłum wychodził ze stadionu i wychodzili też włoscy kibice, którzy w tych starożytnych czasach siedzieli z polskimi. Jakoś było im za wesoło, co wkurzyło naszych. Jakiś gość, wąsacz powiedział do nich wtedy gniewnie, pamiętam jak dziś: „W Stuttgarcie jak żeście d... zmoczyli, to wam do śmiechu nie było". Goście z Italii po polsku nie rozumieli, ale gniewny ton Polaka spowodował, że natychmiast zamilkli. Na pierwszy wyjazd Biało-Czerwonych pojechałem, zrywając się z liceum. To były prawdziwe piłkarskie wagary. Coś tam ściemniłem o jakichś chorobach, czy nieszczęściach w rodzinie i z grupą kibiców zameldowałem się w Lipsku. Miałem 16 lat. Polska prowadziła po golu Bońka na początku meczu, ale po przerwie NRD strzeliło nam dwie bramki i przegraliśmy. Były to eliminacje... mistrzostw Europy! Po meczu zapamiętałem dwie sceny. Wszyscy byliśmy źli, ale jeden gość, który z nami jechał, był dziwnie zadowolony. Dopiero potem zrozumiałem, że są także i tacy nad Wisłą i Odrą, że cieszą się, jak Niemcy z nami wygrywają. Nie tylko w piłkę... A drugi moment, to, niestety, kompletnie pijany polski kibic na dworcu w Lipsku, który nie reagował na nasze uwagi, że to wstyd. A nawet zaczął być agresywny, i to bardzo. To był obciach. Ze szczenięcych lat kibicowania zapamiętam też na pewno pierwszy rekord świata, jaki widziałem „na żywo". Było to na stadionie warszawsldej Skry, tuż przed igrzyskami olimpijskimi w Moskwie. Grażyna Rabsztyn, nasza najlepsza wtedy płotkarka, ustanowiła rekord globu w biegu na 100 metrów przez płotki wynikiem, który do dzisiaj pamiętam: 12,36! To było coś! Tyle że na igrzyskach w Moskwie medalu nie zdobyła, podobnie jak wcześniej w Monachium i Montrealu. Ale tego rekordu pani Grażyny oglądanego przez 13-latka - nigdy nie zapomnę. Przeżywało się je chyba inaczej niż teraz... li atletyka Anita Włodarczyk o szukaniu motywacji i starcie w Paryżu RODZICE NIGDY NIE MÓWILI, ŻE MUSZE RYĆ NAJLEPSZA Radosław Patroniak r.patroniak@glos.com Rozmowa z Anitą Włodarczyk (AZS AWF Katowice), multimedalistką igrzysk. MŚ i ME, rekordzistką świata w rzucie młotem, zawodniczką wspieraną przez PKN Qrlenod2008r. Uchodzi pani za dominatorkę w rzucie młotem i jedną z najbardziej utytułowanych zawodniczek w światowym sporcie. Skąd pani jeszcze czerpie motywację do wyjścia na trening?Swego czasu przez 3,5 roku byłam niepokonana w 42 startach, ale w poprzednim sezonie i w ostatnich miesiącach sytuacja jest trochę inna i to ja muszę odpowiadać na dalekie rzuty rywalek, a nie uciekać przed nimi. W czasie mojej dominagi na rzutniach bardzo przydatna była dla mnie współpraca z psychologiem. Nigdy nie miałam oporów przed otworzeniem się na fachowca w dziedzinie psychologii. Po igrzyskach w Rio de Janeiro usłyszałam nawet, że jestem tak doświadczoną zawodniczką, że nie muszę korzystać z porad, aleja nie posłuchałam tych podpowiedzi i czasami wciąż szukam takiego zewnętrznego wsparcia, zwłaszcza wtedy, gdy mam kontuzję lub gorszy okres pod względem wynikowym. Ma już pani za sobą inaugurację sezonu i zwycięstwo wynikiem 78,06 m na mityngu w Nairobi W trakcie konkursu straciła jednak pani prowadzenie. Czy wtedy poczuła pani zdenerwowanie? W latach 2008-2012 każdy ważny start był dla mnie ogromnym stresem. Pamiętam moje pierwsze igrzyska w Pekinie i sto tysięcy ludzi na trybunach. Nigdy wcześniej nie rywalizowałam przy takiej publice. W tamtych czasach obawiałam się rywalizacji, a teraz po prostu uwielbiam, jak ktoś mnie „przerzuci", bo to jest dla mnie dodatkowy czynnik motywacyjny. Tak samo jest z najlepszym rezultatem sezonu. Amerykanka Brooke Andersen rzuciła w tym roku metr dalej ode mnie, ale nie jest to dla mnie jakieś zmartwienie. Jeśli stanę do bezpośredniej Anita Włodarczyk była w czwartek gościem specjalnym targów Impact 22 w Poznaniu walki z nią, na pewno nie będę sparaliżowana, tylko gotowa do walki. W poprzednim sezonie niektórzy chyba wątpili w pani sukces na igrzyskach w Tokio? Od igrzysk w Rio de Janeiro robię swoje, bo spełniłam marzenia i nikomu niczego nie muszę udowadniać. Przed startem w Tokio przez 1,5 roku leczyłam kontuję i zauważyłam, że wiele osób przestało wierzyć wto, że się odrodzę. Ja jednak wiedziałam, że ciężką pracą i cierpliwością mogę z poziomu zerowego wskoczyć na poziom światowy. Ważne dla mnie jestteż to, że ciągle czuję głód sukcesu. Kiedyś powiedziałam sobie, że będę uprawiać sport do momentu, kiedy wyjście na trening sprawia mi satysfakcję iprzyjemność. Narazietakto właśnie odczuwam i może dlatego nie boję się deklarować, że chcę pojechać za dwa lata na igrzyska w Paryżu. Kibke mało wiedzą, jak wygląda typowy dzień z życia Anity Włodarczyk Czy mogłaby pani preyMżyć tę kwestię? Przede wszystkim 320 dni w roku spędzam na obozach i zawodach. Wiem, że niektórzy sugerują, że mogę sobie zwiedzać wszystkie zakątki świata, ale to nie jest prawda, bo w pewnych miejscach byłam już po 10 razy. Wstaję 0godz. 7.30, pół godziny później jem śniadanie, po którym chwilę odpoczywam i idę na trening rzutowy. Takich treningów mam pięć w tygodniu. Po południu czeka mnie zawsze kolejny posiłek i zazwyczaj trening siłowy. Moim zadaniem jest nie tylko rzetelne wykonanie wszystkich planów, ale również urozmaicanie treningu tak, żeby nie popaść w monotonię. Jaki jest wkład pani rodziców w to, co pani osiągnęła jako sportowiec? Z tego, co wiem to nie od razu w Rawiczu trafiła pani na stadion lekkoatletyczny... Niezaprzeczalny, a w ramach tego zawsze podziwiałam ich za to, że nie wywierali presji 1nie mówili mi od małego, że mam być najlepsza. Jeśli ktoś ma zostać jako senior mistrzem, to nie może być w wieku juniorskim wyeks- ploatowany fizycznie i emocjonalnie jak 40-latek. Granice i bariery w sporcie pokonuje się generalnie nie dzięki wy-trenowaniu, tylko we własnej głowie. Można być przecież idealnie przygotowanym do rywalizacji, bić rekordy świata na treningu i nie zdobyć medalu, jeśli nie wytrzyma się presji zawodów. Często pani spotyka się z młodzieżą i kibicami. Czy pamięta pani najbardziej nietypowe pytanie? Kiedyś dla mnie wzorcem był Piotr Małachowski, Kamila Skolimowska czy Tomasz Majewski. Teraz wiem, że to ja jestem wzorcem dla innych i na mnie spoczywa obowiązek wskazywania młodym lub przyszłym sportowcom właściwej drogi rozwoju. A co do ciekawych pytań, to usłyszałam je w Poznaniu od jednej z pań pracujących w szpitalu onkologicznym. Zbiła mnie z tropu, bo zapytała się dlaczego nie mogę poprawić swojego rekordu świata, wynoszącego 82,98 m, o 2 cm, tak żeby łatwiej było zapamiętać. Może kiedyś jeszcze spełnię jej prośbę...©® Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 SPORTOWY24 • 15 PKS E straklasa Porażka Rakowa Częstochowa zadowoliła dwa zespoły 33.KOLEiKftPKObpekstraklasy Lech Poznań fetuje mistrzostwo, a Zagłębie Lubin utrzymanie Jacek Kmiecik redakcja@polskapress.pl Lech Poznań kolejkę pized końcem sezonu sięgnął po długo wyczekiwane mistrzostwo Polski „Kołejorz" czekał na tytuł aż długich 7 lat. Poprzedni raz świętował „majstra" w 2015 roku, również pod wodzą trenera Macieja Skorży. Obecne trofeum ma dla lechitów szczególne znaczenie, bowiem mistrzostwo zdobyli wrokulOO-leciaklubu. Wprawdzie nie udało się im na okrągły jubileusz ustrzelić dubletu, bowiem 2 maja w Warszawie w finale Pucharu Polski musieli uznać wyższość Rakowa Częstochowa (1:3), ale szczęśliwie zakończyli to, co najważniejsze, czyli rywalizację w ekstraklasie. Potknięcie najgroźniejszego rywala w poprzedniej kolejce (domowy remis z Cracovią 1:1), „Kolejorz" wykorzystał metodycznie i przeskoczył Raków w tabeli, tym razem nie zaprzepaszczając okazji na finiszu ligi. W przedostatniej kolejce w der-bach Wielkopolski z Wartą Poznań w Grodzisku zespół trenera Skorży przypilnował zwycięstwa. Wprawdzie szybko stracił bramkę z rzutu karnego, sprokurowanego przez bramkarza Mickeya van der Harta, ale do przerwy zdołał powrócić na właściwe tory - wyrównać, a nawet objąć prowadzenie po golach swoich najlepszych strzelców Portugalczyka Joao Amarala i Szweda Mikaela Ishaka. Druga połowa toczyła się w sennym tempie pod wyzwaniem „meczu przyjaźni", jakby sąsiedzi zza miedzy więcej nie Piłkarze Lecha Poznań świętują zdobycie mistrzostwa Polski zamierzali się krzywdzić - Lech spokojnie dopisał sobie 3 punkty i czekał na to, co zrobi Raków. A Raków zamiast gonić lidera i grać w Lubinie o zwycięstwo, jak to trafnie skomentował trener Marek Papszun, zadowolił dwie drużyny. Częstochowianie, licząc jeszcze na dogonienie „Ko-lejorza", nie mogli pozwolić sobie na porażkę z broniącym się przed spadkiem Zagłębiem. Pretendenci do tytułu przez cały mecz z potencjalnym spad- kowiczem walili głową w mur, a po przerwie sam kapitan Rakowa Tomas Petrasek zmarnował trzy wyśmienite okazje do zdobycia bramki. Co nie udało się nieudolnie atakującym gościom, powiodło się niespodziewanie gospodarzom. W doliczonym czasiegry po strzale Se-negalczyka Cheikhou Dienga piłka trafiła wrękę chorwackiego obrońcy „Medalików" Zorana Arsenica i sędzia Paweł Raczkowski po konsultacji z VAR-em słusznie podyktował karnego, którego na zwycięskiego gola zamienił Kacper Chodyna. „Złota bramka" Chodyny zapewniła Zagłębiu pozostanie w ekstraklasie, a Lechowi zagwarantowała tytuł mistrza Polski. Raków bowiem przed ostatnią kolejką ma 5 punktów straty do lidera z Poznania, gdzie w sobotni wieczór przy Bułgarskiej rozpoczęto już fetowanie z ósmego w historii mistrzostwa „Kolejorza". ©® CRAC0VIA - WISŁA PŁOCK 3:0 (2:0) Bramki: Pestka 9,31, Rasmussen 69 Sędziował: Tomasz Wajda (Żywiec) Cracwia: Hrosso - Rapa, Rodin, Ghita (16. Siplak), Kakabadze, Pestka (79. Ogorzały), He-bo Rasmussen, Myszor (70. Rakoczy), Hanca, Junior (70. Konoplanka ), van Amersfoort (79. Lusiusz). Trener: Jacek Zieliński Wisła: Węglarz - D. Michalski , Chrzanowski (59. Lagator), Jorginho, Szwoch, Vallo, Sekulski (78. Cielemięcki), Kolar (59. Wolski), Rzeźni-czak, Pawlak (59. Gerbowski), Furman (59. Ra-sak). Trener: Pavol Stano JAGIELL0NIA BIAŁYSTOK - LEGIA WARSZAWA 2:2 (0.0) Bramki: Puerto 48, Imaz 76 z karnego - Pek-hart 70, Pazdan 85 gol samobójczy Sędziował: Szymon Marciniak (Płock) Jagiellonia: Alomerovic - Matysik (46. Pospi-sil), Pazdan, Puerto - Tiru , Romańczuk, Stru-ski (78. Cernych), Nastić - Diego Carioca (32. Pnkryl), Wdowik - Gual (7. Imaz , 78. Trube-ha). Trener: Piotr Nowak Legia:Miszta-Rose,Charatin .Wieteska, Hołownia (53. Lopes) - Slisz, ęelhaka (67. Muci) - Wszołek, Josue , Rosołek (67. Verbić) - Pekhart. Trener: Aleksandar Vuković BRUK-BETTERMALICA NIECIECZA -PIAST GLIWICE 0:1 (0:0) Bramka:Huk57zkarnego Sędziował: Krzysztof Jakubik(Siedlce) Bruk-Bet: Loska - Grabowski (76. Śpiewak), Tekijaski, Stefanik, Radwański (61. Meśanović), Grzybek, Wlazło (61. Bonecki), Ambrosiewicz (76. Gergel), Poznar , Dombrovskyi (84. Hu-binek), Biedrzycki . Trener: Radoslav Latał Piast Piach - Mosór, J. Czerwiński, Huk, Chrapek, Vida (63. Kaput), Torii (76. Ameyaw), Konczkowski, Hateley, Kądzior (76. Pyrka), Katranis. Trener: Waldemar Fornalik WARTA POZNAŃ - LECH POZNAŃ 12 0:2) Bramki: Kopczyński 10 z karnego - Amaral 22, Ishak45 Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa) Warta: Grobelny - Grzesik, Trałka (1. Kopczyński), ivanov , Szymonowicz (46. Pawłowiec), Kiełb - Castaneda, Szczepański (61. Papeau), Luis, Kupczak - Corryn (61. Maenpaa ). Trener: Dawid Szulczek Lech: van der Hart - J. Pereira, Śatka, Milić, Re-bocho - Murawski, Karlstróm (84. Kvekve-skiri) - Kownacki (78. Ba Loua), Amaral (84. Ramirez), J. Kamiński-Ishak. Trener: Maciej Skorża ZAGŁĘBIE UJBIN-RAKÓW CZĘSTOCHOWA 1:0(0:0) Bramki: Chodyna 90 z karnego Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa) Zarębie: Bieszczad - Ławniczak, Kopacz , Balic, Bartolewski - Poręba (83. Pień-ko)-Chodyna , F. Starzyński (72. Śćekić ), Łakomy .Daniel (54.Dieng)-Szysz(54. Doleżal). Trener: Piotr Stokowiec Raków: Kovaćević - Petrasek , Arsenić- Krzyżak (46. Długosz) - Tudor, Sapała (55. Czyz), Gwilia (90. Kochergin), Kun - Wdowiak (76. Arak), López - Gutkovskis (76. Musio-lik). Trener: Marek Papszun LECHIAGDAŃSK-POGOŃ SZCZECIN 0:0 (00) Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław) Lechia: Kuciak - Ceesay, Nalepa I (84. Tobers), Maloća, Pietrzak - Durmus , Kałuziński, Gajos, Clemens (58. Conrado) - Zwoliński, Pa-ixao (85. Sezonienko). Trener: Tomasz Kaczmarek Pogoń: Stipica - Bartkowski, Triantafyllopo-ulos, Malec, Mata - Dąbrowski - Kucharczyk (82. Drygas), Żurawski (46. Łęgowski), Kowalczyk (46. Biczachczjan), Grosicki (90. Parzy-szek) - Zahović (71. Silva). Trener: Kosta Runjaić STAL MIELEC- ŚLĄSK WROCŁAW 1:1 (0:1) Bramki: Matras 90 -Pich 16 Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń) Stał: Mrozek - Ćorbadżijski (65. Steczyk), Matras , Flis - Ma. Żyro, Urbańczyk (65. Wrzesiński), Tomasiewicz (81. Budziński), Getinger -Sitek, Domański -Zawada. Trener: Adam Majewski Śląsk: Putnocky - Janasik, Golla, Tamas , Sti-glec-Schwarz , Olsen (77. Verdasca), Mą-czyński (25. Sobota ) - Pich (77. Garcia- ,Expósito (59. Piasecki ), Ja-strzembski (77. Zylla). Trener: Piotr Tworek Terminarz 34. kolejki PKO BP Ektraklasy: Lech Poznań - Zagłębie Lubin, Piast Gliwice -Radomiak Radom, Legia Warszawa - Craco-via, Górnik Łęczna - Jagiellonia Biaystok, Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze, Wisła Płock -Stal Mielec, Wisła Kraków - Warta Poznań, Pogoń Szczecin - Bruk-Bet Termalica Niecie-cza, Raków Częstochowa - Lechia Gdańsk Wszystkie spotkania ostatniej kolejki odbędą się w sobotę (20.05) o godzinie 1730. Transmisje ze wszystkich spotkań na kanałach Canal Plus Sport. NAJLEPSI STRZE1£Y 18 goli-lvi López (Raków Częstochowa), Mikael Ishak (Lech Poznań); 14 goli - Łukasz Zwoliński (Lechia Gdańsk), Joao Amaral (Lech) 11 goli - Łukasz Sekulski (Wi 13 goli - Karol Angielski (Radomiak) 11 goli - Łukasz Sekulski (Wisła Płock), Bartosz Śpiączka (Górnik Łęczna), Erik Expósito (Śląsk Wrocław) 10 goli - Patryk Szysz (Zagłębia Lubin), Luka Zahović (Pogoń Szczecin); 9 goli - Flavio Paixao (Lechia Gdańsk), Muris Meśanović (Bruk-Bet Termalica Niecie-cza), Kamil Grosicki (Pogoń Szczecin) 8 goli - m.in. Jesus Jimenez i Bartosz Nowak (obaj Górnik Zabrze), Jakub Kamiński (Lech), Piotr Wlazło (Bruk--Bet Termalica), Grzegorz Tomasiewicz (Stal Mielec) JEDENASTKAKOLEJKI Ishak Pekhart Amaral Chodyna Gajos —-• Rasmussen Pestka Rapa Gajos —-• Rasmussen Pestka Rapa Puerto Huk Bieszczad BOHATERWEEKENDU Kamil Pestka Cracovia W młodzieżówce Czesława Michniewicza Pestka był zaufanym zawodnikiem, a gdy ten został selekcjonerem seniorów, był widziany na meczach Cracovii. W piątek Michniewicz musiał być zadowolony, bo jego ulubieniec strzelił dwa gole i pomógł Pasom pokonaćWiłsłę Płock 3:0. Dla 23-latka były to bramki numer trzy i cztery w obecnym sezonie w 26 ligowych meczach. Jeśli złapie większą regularność to może niedługo dostanie powołanie. TABELA 1. Lech Poznań 33 71 65-23 2. Raków Częstochowa 33 66 57-30 3. Pogoń Szczecin 33 64 61-29 4. Lechia Gdańsk 33 57 52-36 5. Piast Gliwice 33 53 44-36 6. Cracovia 33 46 40-39 7. Wisła Płock 33 45 45-51 8. Radomiak 32 44 37-37 9. Górnik Zabrze 32 41 47-50 10. Legia Warszawa 33 40 43-48 11. Warta Poznań 33 39 34-38 12. Zagłębie Lubin 33 38 42-57 13. Stal Mielec 33 37 39-49 14. Jagiellonia Białystok 33 37 38-50 15. Śląsk Wrocław 33 35 39-48 16.Wisła Kraków 32 31 35-49 17. Bruk-Bet Termalica 33 31 34-54 18. Górnik Łęczna 32 28 27-55 16 • SPORTOWY24 Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 Nie odleciałem. W kosmos także się me wybieram Piłka nożna. We wtorek selekcjoner Czesław Michniewicz ogłosi szeroką kadrę na 4 czerwcowe spotkania Ligi Narodów I poszerzy sztab o co najmniej dwóch dodatkowych trenerów Adam Godlewski redakcja@polskapress.pl Z Czesławem Michniewiczem rozmawialiśmy podczas pobytu selekcjonera na Kaszu-kach, gdzie przeprowadza analizy rywali Ororeprezentacja Polski będzie walczyła wLidze Narodów? Wiadomo, że musimy się utrzymać w 6' dów, ale też umiejętnie połączyć tę grę o z przygotowaniem zespołu do mistrzostw świata. Musimy zrobić selekcję pod kątem mundialu. Rozumiem, że kadra, którą powoła pan we wtorek będzieszeroka? Tak zaplanowałem. I będziemy ją na każdym kolejnym zgrupowaniu zmniejszać, bo następna tura Ligi Narodów jest we wrześniu, i już wtedy zaprosimy mniejszą liczbę zawodników. No, a potem w listopadzie -już docelową grupę na mistrzostwa świata. Teraz na pewno powołam 5 bramkarzy i około 30 zawodników z pola, czyli na każdą pozycję po trzech. Muszę brać pod uwagę, że jeszcze są do rozegrania ostatnie kolejki w niektórych ligach i mogą przytrafić się kontuzje. Dlatego z góry chcę się zaasekurować, bo później nie chcę już nikogo dowoływać. Tym bardziej, że 4 młodzieżowcy, których powołam (Jakub Kiwior, Nicola Zalewski, Sebastian Walukiewicz i Jakub Kamiński - przyp. red.) mogąbyć potrzebni w kadrze U-21 w Łodzi z Niemcami, i będę musiał ich zwolnić. Ma pan kłopot ztym, że Sebastian Szymański występuje na co dzień wRosji? Nie, to temat, do którego podchodzę spokojnie, wiem, cosiędziejeunichijestemwstałymkon-takcie. Miał urodziny, grał też o finał Pucharu Rosji. Wiem, jaka jest jego sytuacja. Wiem także, że jego menedżer Mariusz Piekarski robi wszystko, żeby go wytransferowaćdo innego kraju, do innej ligi. To nie będzie takie proste, bo dziś jest embargo na wszystko co związane z Rosją. Nie wiem, jakkluby zachodnie podejdą do tego, że trzeba będzie zapłacić duże miliony klubowi stamtąd. Czy logistyka będzie największym wyzwaniem podczas zbliżającego się zgrupowania? Logistycznie mamyjuż wszystko połapane, problem stanowi duża liczba graczy, których trzeba poddać sprawdzianowi. Musimy więc mocno się nagimnastykować, żeby każdemu dać odpowied-nią liczbę minut w czterech najbliższych meczach, niezbędną do obiektywnej oceny. Anie ma takiego, o którym można powiedzieć, że jest słaby przeciwnik, i możemy sobie zagrać rezerwami. Z Belgią i Holandią skład musi być zbliżony do optymalnego, ale jednocześnie powołani zawodnicy muszą zostać sprawdzeni. I to jest dylemat, nad którym musimy się pochylić Teraz są cztery mecze, później dwa we wrześniu, i jeszcze jeden w listopadzie - choć wciąż nie wiadomo z kim. Muszę mieć zatem oczy szeroko otwarte od początku zgrupowania, materiału do analizy będzie bowiem więcej niż kiedykolwiek. Czy przed mistrzostwami świata będzie pan jeszcze rozszenałgnrpę trenerów pracujących w z reprezentacją? Będę rozszerzał, ale zanim o tym opowiem publicznie, trzeba dopiąć kwestie formalne. Zrobimy to teraz we wtorek, gdy będę w PZPN. Dwóch, trzech dodatkowych specjalistów jeszcze będę potrzebował. Do pracy merytorycznej. W zbieraniu informacji o rywalach bardzo nam pomaga Marcin Doma. To on pojedzie teraz zresztą na obserwację meczu Włochy - Argentyna, a stamtąd poleci do USA popatrzeć na Meksyk. Konkretnie do Chicago, bo tam grają 2 mecze nasi pierwsi grustaurowałem, bo każdy ma swoje obowiązki. A u nas jest Hubert Małowiejski, którzy długo się tym zajmuje i też potrafi dobrze pracować. Oco mądrzejszy wróci pan ze Stanów Zjednoczonych, skoro już o tym mowa? Przede wszystkim - złapałem kontakt z trenerami i dyrektorami sportowymi klubów, w których grają nasi zawodnicy. Dobry, bo nawet teraz do mnie dzwonią i piszą w różnych sprawach, najczęściej pytają o zawodników, bo mają dobrze prześwietlony polski rynek. Także o polskich zawodników grających w Europie. Zależy mi na ich przychylności i życzliwości, bo mistrzostwa świata będą się zaczynały w tygodniu po ich niedzielnej ligowej kolejce. Gdyby zatem nasz kadro-wiczmiałwniej zagrać, to w Polsce będzie we wtorek rano. A najpewniej w środę będziemy mieli ostatni sparing przed wylotem na mistrzostwa świata do Kataru. No, to będziemy starali się - po koleżeńsku - zwolnić ich z tych ligowych meczów, aby mogli dobrze przygotować się do MŚ. Obserwował pan też Meksyk, ale skład był bardzo daleki od podstawowego... Zgoda, ale zobaczyłem sposób funkcjonowania tej drużyny. Też żywiołowość i duże umiejętności indywidualne. Zaobserwowałem, że nie przygotowują długo akcji, wyprowadzając ją z własnego przedpola, tylko każdy natychmiast idzie w trybik. Poznałem sposób myślenia tej drużyny, to cenne. Bo Meksyk gra zupełnie inaczej niż zespoły europejskie, z którymi gramy na co dzień. Teraz już wiem, na co zwrócić uwagę, ukierunkowałem pod tym kątem Marcina Dornę. Intensywnie pracuje pan na Kaszubach? Mam tu spokój, ciszę, więc... nie liczę godzin i lat! Pracuję, ile fabryka daje siły, bo robota sama się nie zrobi. OSTATNIO 2 DNI ZAJĘŁO MI OBDZWONIENIE WSZYSTKICH, KTÓRYCH ZAMIERZAM POWOŁAĆ NA ZGRUPOWANIE... Selekcjoner Michniewicz chce w Lidze Narodów wyselekcjonować kadrę na mundial Ostatnio często spotyka pan Zbigniewa Bońka. To przypadek? E, bez przesady z tym często. Spotkaliśmy się na finale Pucharu Polski, a będąc we Włoszech zaprosiłem poprzedniego prezesa PZPN na sobotnią przedpołudniową kawę i croissanta. Spotkaliśmy się, pogadaliśmy dosłownie chwilę, bo obowiązku goniły i mnie i Zibiego. Głównie o Nicoli Zaleskim, bo chciałem mieć jeszcze więcej informacji o tym zawodniku. Zawsze był pan pozytywnie nastawiony do świata, a teraz wgłosie wyczuwam wręcz entuzjazm. Bo nie ma nudy! Jestem na Kaszubach, ale mam swoją listę i co jakiś czas odświeżam kontakt z reprezentantami. Wszystkimi! Ostatnio 2 dni zajęło mi obdzwonienie wszystkich, których zamierzam powołaćnanajbliższe zgrupowanie... Chcę na bieżąco wiedzieć, co u nich słychać, opowiedziałem o zgrupowaniu, założyłem, że de mnie dowiedzą się, kto zostanie powołany. Nie zaniedbuję też śledzenia występów wszystkich kadro-wiczów, oglądam każdy mecz, który rozgrywają. Rozumiem zatem, że pański komputer rodem zNASA przydaje się do szpiegowania wszystkiego, co jest związane kadrowiczami? Śledzę rzeczywiście wszystko i ze wszystkim jestem na bieżąco. Ale w kosmos się nie wybieram. Co to, to nie, nie odleciałem, staram się chodzić po ziemi. Piękne chwile trwają krótko, ale trzeba umieć się nich cieszyć. Ja się cieszę każdą obecną. Za chwilę zaczną się mecze reprezentacji, Liga Narodów. Będziemy koncentrować się na selekcji, ale wiadomo - nikt nie chce przegrywać. A tak silnej grupy to jeszcze nie mieliśmy w Lidze Europy. Przecież Belgia, Holandia i być może Walia, która też ma szansę na mistrzostwa, wystąpią na mundialu! Skala wyzwania jest więc bardzo duża, a musimy przecież rozwijać zespół. Fajnie więc, że moje rozmowy motywują kandydatów do gry w kadrze. Weźmy na przykład Kamila Pestkę. Rozmawiałem z nim w środę, i powiedziałem, że przyglądam mu się, że dobrze wygląda, ale musi się starać jeszcze bardziej, bo jeszcze ma szansę być powołany na zgrupowanie. No iwpiątek strzelił dwie brameczki! Zadowolony jestem, bo to fajny chłopak, porozmawiałem też z Jackiem Zielińskim, podpytałem, jak wygląda w treningu. Z Maćkiem Skorżąteż rozmawiałem. Na temat „Kamyka" i Bartka Salamona, ich aktualnej formy. Czyli Pestkę powoła pan na to zgrupowanie? Rozmawiałem z nim o tym już, jak powiedziałem w środę. Arek Reca będzie musiał się poddać delikatnemu zabiegowi, wiedziałto już przedme-czem z Udinese. Będzie miał czyszczenie kolana, więc jego w czerwcu nie będziemy mieć do dyspozycji. I dlatego szansa na powołanie otworzyła się przed Pestką. ©® Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 SPORTOWY24 17 Zagraniczne The Reds znowu pokonali Chelsea w karnych LIVERPOOL WYGRYWA PUCHAR. OTY MUSI POCZEKAĆ NA MISTRZA Liverpool wygrał z Chelsea 6:5 w serii rzutów karnych dział BBC menedżer Liverpoolu Jurgen Klopp. - Chelseabyła znakomita, ale w końcu może być tylko jeden zwycięzca i dziś byliśmy to my -dodał Niemiec. Chelsea natomiast została pierwszym klubem w historii Pucharu Anglii, który przegrał-trzy finały z rzędu -2020 z Arsenałem, 2021 z Leicester City i teraz z Iiverpoolem. W weekend Manchester City mógł skończyć nadzieje The Reds na poczwórną koronę, ale nie był w stanie pokonać w Londynie West Hamu (2:2). TheCiti-zens przegrywali już nawet 0:2 po dwóch golach Jarroda Bo-wena, ale Jack Grealish i samo-bój Vladimira Coufala wyrównały stan rywalizacji. W 86. minucie City dostało rzut karny na wagę tytułu, ale z li metrów pomylił się Riyad Mahrez. Podopieczni Pepa Guardioli rozegrali jedno spotkanie więcej od Liverpoolu i mają cztery punkty przewagi. The Reds zagrają zaległy mecz 17 maja z So-uthampton. W przypadku zwycięstwa City będzie musiało wygrać w ostatniej kolejce z Aston Villą, by być pewnym mistrzostwa. W przypadku remisu im też wystarczy remis. Ważne zwycięstwo 1:0 odniósł Tottenham. „Koguty" mają dwa punkty więcej od piątego Arsenału, ale i mecz rozegrany więcej. Wygraną londyń-czykom zapewnił z rzutu karnego Harry Kane. FINAŁ PUCHARU ANGLII: Chelsea-LiverpoolOH)(0:1 Marcos Alonso, 1:1 James Milner, 1:1 Cesar Azpilicueta, 2:1 Thia-go, 2:2 Reece James, 3:2 Roberto Firmino, 3:3 Ross Barkley, 4:3Trent Alexander-Amold, 4:4 Jorginho, 4:4 Sadio Mane, 4:5 Ziyech, 5:5 Diogo Jota, 5:5 Mason Mount, 6:5 KostasTsimikas) LIGUE1-37. KOLEJKA Tottenham-Buniiey1.-0(Kane45zkame-go); Aston ViRa - Cryśtal Paiace 1:1 (Watkins 69 - Schlupp 81); Leeds - Brighton 1:1 (Struijik 90 - Welbeck 21); Wiatford - Leicester 15 (J. Pedro 6 - Maddison 18, Vardy22,70, Bames 46, 86); West Ham - Manchester Oty 2J! (Bo wen 24,45 - Grealish 49, Coufal 69 gol samobójczy); VVoivefhampton - Norwidi 1:1 (Ait Nouri 55 - Pukki 37). W tabeli prowadzi Mache-ster City (90 punktów) przed Liverpoolem (86), Chelsea (70), Tottenhamem (68) i Arsenałem (66). FB Robert Lewandowski chce znaleźć kompromis Filip Bares Twitter: @Bares34 Liverpool po raz drugi w tym sezonie pokonał w finale Chelsea w serii jedenastek. The Citizens muszą poczekać ze świętowaniem mistrzostwa Anglii Liverpool podtrzymał swoje nadzieje na zdobycie poczwórnej korony dzięki zwycięstwu 6:5 w rzutach karnych nad Chelsea w sobotnim finale Pucharu Anglii na stadionie Wembley. W serii jedenastek Eduoard Mendy obronił strzał swojego rodaka Sadio Mane, ale pudła Cesara Azpilicuety i Masona Mo-unta dały szansę Kostasowi Tsimikasowi na strzelenie decydującej bramki. Młody Grek takiej okazji nie zmarnował. Ekipy, które spotkały się w drugim finale krajowego pucharu w tym sezonie, przez 120 minut nie potrafiły trafić do siatki. Był to identyczny wynik jakwlutymwfinale Pucharu Ligi, który Liverpool wygrał 11:10 w rzutach karnych (feralny występ Kepy Anizabalagi). - Jestem naprawdę dumny z moich chłopców, świetnie się spisują w tym sezonie - powie- Tomasz Biliński redakcja@polskapress.pl Ostatniwtym sezonie mecz Bayemu został przyćmiony pizez transferowe spekulacje związane z Lewandowskim. PHkara potwierdził, że chce opuścić klub. Działacze zasłaniają się kontraktem. Bayem Monachium, po zapewnieniu sobie mistrzostwa Niemiec, nie wygrał trzech kolejnych spotkań. W ostatniej kolejce zremisował z VfL Wolfeburg 2:2. Po meczu Robert Lewan-dowskibyłpierwszyiprzezparę minut jedyny, który podszedł do sektora bawarskich kibiców, by im podziękować. Wkrótce odebrał armatę, czyli nagrodędla najlepszego strzelca Bundesligi. Zdobył ją po raz piąty z rzędu (pierwsza taka seria) i siódmy w ogóle, wyrównując rekord... Gerda Muellera. Sezon zakończył z 35 golami (drugi Patrik Schick z Bayeru Leverkusen zdo-był24bramki), ostatniego strzelił właśnie w Wolfsbuigu. - Bardzo możliwe, że to był mój ostatni mecz w Bayemie. Niemogętego powiedzieć na sto procent, ale możliwe, żetakbyło. Chcemy znaleźć najlepsze rozwiązanie dla mnie i klubu -stwierdził w rozmowie z Viaplay 33-letni Polak. Potwierdził też, że nie dostał żadnej propozycji nowego kontraktu, choć „Bild" zwraca uwagę, że z wypowiedzi dyrektora sportowego klubu Hasana Salihamidzicia wynika, że propozycja padła. Niemiecki dziennik zastanawia się, kto w tej sytuacji kłamie. - Rozmawiałem z Lewandowskim. Powiedział, że nie chce przyjąć naszej oferty przedłużenia kontraktu i chciałby opuścićklub, by spróbować czegoś nowego. Makontraktdolata 2023r.Tofakt-podkreśliłSaliha-midzić w rozmowie ze „Sky". Lewandowski: - Powiedziałem Hasanowi, że jeśli przyjdzie oferta, to musimy się nad nią zastanowić. Obie strony muszą myśleć o przyszłości. Według niemieckiej telewizji Sportl Barcelona czeka na sygnał z Monachium o chęci negocjacji. Klub porozumiał się już z agen-tem Lewandowskiego Pinim Zahavim w sprawie trzyletniego kontraktu. Wydarzeniem kolejki było też pożegnanie Erlinga Haalanda. Norweski napastnik ma przejść do Manchesteru City. W 89 meczach Borussii Dortmund strzelił 86 goli.©® BUNDESUGA-34. KOLEJKA Union - Bodun32(Promel 5, Awoniyi 25 z karnego, 88 - Zoller55, Lowen79); Manz-Entradit 22 (lngvartsen 10,49 - Tuta 26, Borre 35); Anninia-l4sk1:1(5erra70-0rban90);& Mfebdbach-HoffenheiiiŁI (Stindl 26, Ptea 44 z karnej), Hofmann45,68, Embolo 53 - Kra-maiić3);Bayer-frelJurgł:1(Alario54,Palacios 90- Haberer88); B-Dortnuid-Herthałl (Haaland 68 z karnego, Moukoko 84 - Bełfbdil 18 z karnego); Augsburg-Rierth łl (Caligiuri U z karnego, Gregoritsch 84 - Ngankam 24); Stult-gart-Koełnil (Kalajdzić IZ Endo 90 - Modeste 59);WoMsbug-Bayemł2(Wind45>Knjse58 - Stanisić 17, Lewandowski 40). 1. Bayem Monachium 34 77 97-37 2. Borussia Dortmund 34 69 85-52 3. BayerLeverkusen 34 64 80-47 4. RB Lipsk 34 58 72-37 5. Union Berlin 34 57 50-44 6. SC Freiburg 34 55 58-46 7. FCKoeln 34 52 52-49 8. F5V Mainz 34 46 50-45 9. TSH Hoffenheim 34 46 58-60 10. B. Moenchengladbach 34 45 54-61 11. Eintracht Frankfurt 34 42 45-49 12. VfLWolfsburg 34 42 43-54 13. VfL Bochum 34 42 38-52 14. Augsburg 34 38 39-56 15. VfB Stuttgart 34 33 41-59 16. Hertha Berlin 34 33 37-71 17. Arminia Biełefeld 34 28 27-53 18. Fuerth 34 18 28-82 Łigizagraniczne SKANDALICZNE ZACHOWANIE NA TRYBUNACH Podczas spotkania OGC Nice z St. Etienne doszło do obrzydliwego zachowania kibiców. W pewnym momencie kibice gospodarzy zaczęli śpiewać ob-raźliwe słowa w kierunku tragicznie zmarłego Emiliano Sali. -To Argentyńczyk, który nie umie dobrze pływać. Emiliano pod wodą - śpiewali kibice Nice. Do incydentu doszło w 9. minucie meczu, gdy zazwyczaj to fani Nantes i Bordeaux (Idu-bów, w których grał Sala) składają hołd Argentyńczykowi. Nice przegrało niedawno w fifeś i niewykluczone,rżef to jest powodem skandalicznego zachowania fanów. -Nie ma słów, żeby opisać to, co usłyszeliśmy. W imieniu drużyny, sztabu szkoleniowego i medycznego chciałbym przeprosić rodzinę Emiliano Sali i FC Nantes. Jeśli kibice wybierają się na mecz, żeby obrażać zmarłych, to lepiej niech zostaną w domu - powiedział trener Nice Christophe Galtier. Emiliano Sala zginął w katastrofie lotniczej w20i9roku, gdy leciał na testymedyczne doCardiffCity. UGUE1-37. KOLEJKA GirondnsBordeaux-KLoriefrt(H);Ołynv pjquelyon -Nantes32(Dembele 9, Paqueta 78, Tete 85 - Merlin 81, Cyprien 90); FCMetz-fln-gerst0(Lamkel 50); Monaco-Brest42(Ben Yedder44 karnego, 51,54, Volland 70 - Duveme 10, Betaifi 23); MortpeSer-PańsSaiit-Germa-ti04(Messi6,20,26, Mbappe 60 z karnego); M-ce-Uet3(Kluivert 31 - David 52,61, Weah 90); Rennes-OlympiqueMarsySaŁO(Bourigeaud 1Z Majer 35): SŁEtieme-StadedeReimstt (Mangala 12 - Munetsi 2. Doumbia 61); Slrasbo-urg-QennontM)(Thomasson28);Tioyes-RC Lenst3(Biancone14- Danso42, Kalimuendo45, Oauss 71). Mistram Francji zostało PSG.Drt$e AS Monaco i trzecia 0lympique Marsylia mają po 68 punktów. Czwarte Rennes traci do nich dwa „oczka". FB NOWY TRENER ESPANYOLU Dwie kolejki przed końcem sezonu Espanyol zwolnił dotychczasowego trenera Vincente Moreno. W sobotę na ławce trenerskiej zadebiutował jego tymczasowy następca Luis Blanco, który wcześniej prowadził drużynę rezerw. Moreno przejął zespół w sezonie 2020/21, gdy ten jeszcze znajdował się na zapleczu La liga i wprowadził go do najwyższej klasy rozgrywkowej w Hiszpanii. W debiucie Blanco ugrał punkt z Valencią. UGUE1-37. KOLEJKA Espanyol-V«taral1(deTomas45-Gomez 37). Mistrzem Hiszpanii został Real Madryt 0 pozostałe trzy miejscawLidze Mistrzów walczą FC Barcelona, Atletico Madryt Sevilal i Real Betis.FB ROMA PUDŁUJE, CHTELLINI SZUKA NOWEGO KLUBU AS Roma zremisowała 1:1 ze zdegradowaną Venezią w ostatnim sobotnim meczu Serie A, po tym jak jej kapitan Lorenzo Pellegrini nie wykorzystał dwóch rzutów karnych. Rzymski klub wciąż walczy o prawo gry w Lidze Europy, ale remis komplikuje sprawę. Na szczęście mogą jeszcze wygrać Ligę Konferen-q"i Europy i w ten sposób zapewnić sobie awans. - Triumf w rozrywkach, to zawsze coś szczególnego. Zasługujemy na to nie tylko my, ale i kibice, który nas wspierają - powiedział trener Romy, Jose Mourinho. Środkowy obrońca Juven-tusu, Giorgio Chiellini potwierdził, że po zakończeniu sezonu odejdzie z klubu. 37-latek, który zajmuje trzecie miejsce na liście występów w historii Juventusu za Alessandro Del Piero i Gian-luigim Buffonem, ogłosił to po przegranym 2:4 meczu z Interem w środowym finale Pucharu Włoch. - Ustąpię miejsca młodym, bo w przyszłym roku mnie tu nie będzie - powiedział w rozmowie z Sport Mediaset. - W poniedziałek pożegnam się z moim stadionem, a Fiorentina będzie moim ostatnim rywalem. Żegnam się z radością z tą drużyną, której będę największym fanem, bo Juve zawsze pozostanie ze mną-dodał. Chiellini dołączył do Juve w 2004 roku z Livomo. Podczas pobytu w Turynie zdobył dziewięć tytułów ligowych i pięć Pucharów Włoch. W zeszłym miesiącu ogłosił odejście z międzynarodowego ftitbolu, a jego ostatni mecz z „Azzurri" odbędzie się 1 czerwca, gdy mistrzowie Europy zagrają z Argentyną na Wembley. SERIE A-37. KOLEJKA Empofi-Saleiritanall (Cutrone 31 - Bona-zzoli 76); Ucfinese - Spezia 23 (Molina 26, Mari 90 - Verde 35, Gyasi 45, Maggiore 47); Hel-las Verona-lbrino 0:1 (Brekalo 19); AS Roma -Weneriatl (Shomurodov 76 - Okereke 1); Bologna - Sassuolo 13 (Orsolini 90 - Sca-macca 35,80, Berardi 75); Napoi - Genoa 3:0 (Osimhen 32, Insigne 65 z karnego, Lobotka 81). Do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów awansowały: AC Milan, Inter, Napoli i Juventus. FB • SPORTOWY24 Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 Iga Świątek pierwszy raz w karierze obroniła tytuł. Wygrała turniej WTA1000 w Rzymie Iga Świątek na piątkę przed Roland Garros Tomasz Biliński redakcja@polskapress.pl 20-tebiia PolkawygndazOns Jabour 6:2,6-2. odnosząc 28. zwycięstwozizęduL-Tobył trudny tydzień. Mimo żewy-grałam mecze w dwóch setach. to kosztowałmnie dużo onocji-mówi Iga Świątek. Liderka światowego rankingu i siódma w zestawieniu Ons Ja-beur spotkały się po raz czwarty wseniorskięj karierze, ale pierwszy na mączce. W 2019 r. na twardej nawierzchni w Waszyngtonie wygrała Polka. W poprzednim roku - na trawie podczas Wimbledonu i na twardych kortach w Cincinnati - górą była te-nisistka z Tunezji. Tyle że Świątek rok temu, a Świątek w tym, to jakby dwie różne tenisistki. Dość powiedzieć, że do niedzieli 20-letnia „Maszyna z Raszyna" wygrała 36. meczów. Tyle samo, ile w całym 2021 r.! 37. triumf przyszedł niespodziewanie szybko. Już od początku finału w Rzymie Polka sprawiała wrażenie piekielnie skupionej. Czekała na mchy rywalki i odpowiadała na nie niemal z chirurgiczną precyzją. W kluczowych momentach posyłała rywalkę w miejsca dla niej niedostępne, co na trybunach oklaskiwał m.in. Zbigniew Boniek. Ponadto niezwykle szybko przemieszczała się po korcie, co było zaskoczeniem także dla Jabeur. Inna sprawa, że ta początek rywalizacji miała niemrawy. Często myliła się w pierwszym serwisie, co Świątek z zimną krwią wykorzystywała. Zagrywki Polki skutecznie wybiły też z ąrsenału Jabeurjej pąjpociśęjgzą broń, czyli skróty. Jeśli nawetich próbowała, to zwykle były one w złych momentach. W efekcie Świątek wygrywała swoje ko-lejnepodaniaijuż przy pierwszej okazji zdobyła przewagę. Choć w drugiej części pierwszej partii kilka razy się pomyliła, to jeszcze raz przełamała przeciwniczkę i wygrała 6:2. Mimo to Polkamusiała pozostać skupiona. Jabeur w Rzymie udowodniła, że i woli walld jej niebrakuje. W ćwierćfinale i półfinale odrabiała straty. Bliska od- Iga Świątek już wygrała w tym roku więcej meczów niż w całym 2021 padnięcia była zwłaszcza Jednak Świątek nie dała na- walkę, ale Polka potwierdziła w pierwszym z przytoczonych brać wiatru w żagle Jabeur. Kon- wysoką dyspozycję i pokonała meczów. Przeciwko Marii Sak- tynuowała swoją precyzyjną grę, rywalkę, która tydzień temu kari 27-letnia Tunezyjka przegry- prowokując rywalkę do popeł- triumfowała w Madrycie - tur- wałai:6i2:5.Natomiastdrugiset nienia wymuszonych i niewy- niejuzktóregoświątekwycofała półfinałowej rywalizacji z Darią muszonych błędów. W drugim sięzewzględunadrobnyuraz. Kasatkiną zakończył się dotkliwą secie wygrała cztery gemy Świątek obroniła więc tytuł przegraną 1:6. W decydującej z rzędu. Wprawdzie wkrótce Tu- w Rzymie i wygrała 28. mecz partii wygrała 7:5. nezyjka próbowała nawiązać z rzędu. Tym samym zrównała się z Sereną Williams pod względem zwycięstwwtym wieku. To trzecia seria. Pierwsza z 35 zwycięstwami z rzędu w 2000 r. jest starsza z sióstr Williams - Venus. Serena zajmuje drugie miejsce, po tym jak w 2013 r. wygrała 34 kolejne spotkania. Trzecia jest Justine Henin, która w latach 2007-2008odniosła zwycięstwo w 32 starciach z rzędu. Gdyby Świątek zdobyła drugi tytuł Ro-landa Garrosa w przyszłym miesiącu, dorówna liderce listy! Ponadto 20-letnia tenisistka w ostatnich 42 setach w cyklu WTA Tour przegrała tylko raz. Świątek za zwycięstwo w Rzymie otrzyma332260 euro. Jabeur, któraprzegrała po serii 11 wygranych, zarobi 195 813 euro. To pół miliona mniej, niż także rywalizujący w stolicy Włoch mężczyźni. Turniej na kortach Foro Italico jest jednym z niewielu, w których stawki różnią się ze względu na płeć. Kolejnym przystankiem Świątek - która wygrała ósmy turniej WTA w karierze, a piąty z rzędu - będzie Paryż i French Open.©® Znów się nie udało... Stolica klątwą polskich żużlowców Chyba tak trzeba powiedzieć. Wszyscy czujemy duży niedosyt, tobyła trochę toteriaitrzebabyło precyzyjnie trafiać z ustawieniami. AbłądBartkawpółftnale? Cóż, był bardzo szybki, tor był po równaniu, szeroka nie za bardzo nosiła i chyba nie miał się gdzie zmieścić. Wydaje mi się, że zareagował trochę za nerwowo, przynajmniej tak to wyglądało z mojej perspektywy. ©® WYNIKI GRAND PR1X POLSKI 1. Max Fricke (Australia) 16 (033,1333) - 20 pkt do klasyfikacji GP.Z Leon Madsen (Dania) 14 (33,03,122) -18,3. Fredrik Lindgren (Szwecja)16 (2A33,o2,1)-16,4. Mikkel Michelsen (Dania) (32.1,2,03,w), 5. Bartosz Zmarzlik (Polska) B (322320-12, 6. Maciej Janowski (Połska)11 (33,103,1) -11,7. Tai Woffinden (Wielka Brytania) 9(2,1^33^-10,8. Paweł Przedpełski (Polska) 9 (2,13,120) - 9,9. Robert Lambert (Wielka Brytania) 802221) -8.10. Jack Hołder (Australia) 7 (023,02) - 7,11. Jason Doyle (Australia) 6 (23A1,w) - 6,12 Patryk Dudek (Polska) 6 (W,13)-5,13. Maksym Drabik (Polska) 5 (0,122/)) - 4,14. Daniel Bewley (Wielka Brytania) 50.120,1) -3,15. Martin Vaculik (Sk>waqa) 4 (0A022)-Z16. AndersThomsen (Dania)-2 (UMD -1,17. Jakub Miśkowiak (Polska) 10). Czołówka klasyfikacji generaiiejGP: 1. Zmarzlik - 32 pkt, 1 Madsen - 30,3. Michelsen - 30,4. Janowski - 29,5. Lindgren - 24,6. Fricke - 22,7. Lambert -18,8. Thomsen -15,9. Doyle-15,10. Woffinden-14. Cezary Konarski cezary.konarski@polskapress.pl ŻUŻEL. Wiellde święto żużla znów bez pełnej satysfakcji dla polskk±kibkx>w. Ponownie nie usłyszeliśmy Mazurka Dąbrowskiego po turnieju Grand Prix Pol na stadionie PGE Narodowym. Zakochani w żużlu polscy kibice od 2015 roku nie mogą doczekać się zwycięstwa polskiego żużlowca w turnieju Grand Prix na PGE Narodowym w Warszawie. Po trzech latach (wpoprzed-nich dwóch sezonach zawody odwoływano z uwagi na pandemię koronawirusa) wreszcie miało się udać, w końcu po sukces miał sięgnąć zawodnik w biało-czerwonych barwach. Przecież w międzyczasie Bartosz Zmarzlik zdobył dwa tytuły mistrza świata i po wygranej wpierwszymwtym sezonie turnieju w Chorwacji był zdecydowanym faworytem do zwycięstwa w Warszawie. Zaczęło się wyśmienicie, pokki mista kapitalnie rozpoczął weekend z Grand Prix na PGE Narodowym. Wygrał kwalifikacje, wydawało się, że jest na najlepszej drodze, by sięgnąć po triumf wstolicy. - Chcę dobrze pojechać, bo nigdy w Warszawienie awansowałem do finału, może wreszcie to się zmieni - mówił pized za-wodami Zmarzlik. Dodał też coś bardzo ważnego: - W Warszawie zawsze miałem problem z dopasowaniem sprzętu, popełniałem sporo Wędówna trasie, alekażdy rok jest przecież inny. Nie mogę doczekać się turnieju, bo to wszystko, co dzieje się tego dnia w Warszawie, atmosfera, oprawa, jest przeogromnym przeżyciem. Polski mistrz światarozpoczął od zwycięstwa, ale w dwóch kolejnych wyścigach był drugi. Jednak, gdy znakomicie wystrzelił spod taśmy startowej w 15. biegu wydawało się, że nikt go już nie zatrzyma na PGE Narodowym. Tymczasem wzamykającej serię zasadniczą 20. gonitwie Zmarz-likapokonał Max Fricke. Niebyła to jednak wyraźna przegrana, dlatego należało mieć nadzieję, że żużlowiec Stali Gorzów bez problemu poradzi sobie w półfinale i po raz pierwszy w Warszawie awansuje do finału. Rzecz jasna, nie zapomnieliśmy o pozostałych Polakach. Oprócz Zmarzlika do półfinałów awansowali jeszcze Maciej Janowski i Paweł Przedpełski. Patryk Dudek i startujący z tzw. dziką kartą Maksym Drabik nieli- Polakom znów nie udało się wygrać turnieju Grand Prix w Warszawie. Żaden z nich nie stanął nawet na podium czyli się w stawce zawodników walczących o czołowe lokaty. Polska ilość nie poszła jednak w jakość. W pierwszym z półfinałów długo wydawało się, że demony przeszłości przepędzi Zmarzlik, który w czterech ostatnich turniejach na PGE Narodowym odpadał na tym etapie zawodów. W 21. wyścigu Polak je- chał za plecami coraz szybszego MaksaFricke. Trzymał sięblisko Australijczyka, ale zamiast pilnować premiowanej awansem do finału drugiej lokaty, za wszelką cenę starał się wyprzedzić rywala. Zapłacił za to dużą cenę, bo gdy bardzo zbliżył się do przeciwnikaimusiał zwolnić, by w niego nie wpaść, sytu- ację wykorzystał Fredrik Lindgren. Szwed, który w Warszawie wygrał w20l7roku, nie zmarnował okazji. Wyprzedził Zmarzlika, który po raz piąty z rzędu musiałwstoticypizełknąćgGrycz porażki w wyścigu półfinałowym. -' Wszystko było OK, tylko popełniłem fatalny błąd i tyle, nie ma co komentować. To był tzw. jeździecki błąd, źle wjechałem w łuk-mówił Zmarzlik. - Fakt, że były tam potężne dziury, ale to nie tłumaczy tego, co się stało. Pociągnęło mnie, całe szczęście, że się nie wywróciłem, bo mogło być znacznie gorzej. Po raz drugi w Warszawie do finałowej gonitwy nie awansował żaden z Polaków. Koalicję Skandynawów pokonał Fricke, zawodnik I-ligowego Stelmetu Falubazu Zielona Góra. Zanimfi-niszowali Leon Madsen (Dania) i Lindgren (Szwecja). Mikkel Michelsen (Dania) po upadku został wycofany z powtórzonego biegu. Niespodziewane rozstrzygnięcia warszawskiego tiunieju sprawiły, że liderem klasyfikacji generalnej pozostał Bartosz Zmarzlik. Rafał Dobrucła, trener reprezentacji Polski, powiedział: - Zawody mogły się podobać, było sporo fajnych wyścigów. Czy to klątwa Stadionu Narodowego? Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 SPORTOWY24 19 cCeferon Krakowianin jest obecnie kierowcą testowym w zespole Alfa Romeo F1 Orlen Team 3rlenleai?] Robert Kubica, to cały czas jedyny Polski zawodnik, który miał okazję jeździć w zawodach Grand Prix Formuły l Bartosz Kijeski, Piotr Łuczak sport@glos.com W Poznaniu w środę i czwartek pizebywał Robert Kubica, czyli jedna z czołowych postaci Orlen Teamu. Miało to związek z targami Impact 2022. Robert, jak kojarzy się tobie Poznań? Masz jakieś szczególne wspomnienia z tym miastem? Ostatnio miałeś okazję jeździć po Toize Poznań z wieloma osobami. Tak, w Poznaniu startowałem po raz pierwszy w kartingowych mistrzostwach Polski w1995roku. Wówczas miałem 10 lat. Tobyły moje pierwsze zawody, choć tak naprawdę kręciłem już kółkiem wcześniej. Nie mogłem jednak startować w zawodach, bo licencje mogłem dostać dopiero po ukończeniu 10. roku życia. Poznań jest miejscem szczególnym, nie tylko dlatego, że tutaj pierwszy raz brałem udział w zawodach. WPoznaniu byłem na kilku imprezach eventowych na torze. W mieście spałem tylko raz, także mało znam to miasto, ale widzę, że sporo się zmieniło. Niestety, jeśli chodzi o tor, to infrastruktura zrobiła pewien krok do przodu, ale brakuje „zastrzyku". Szkoda, ponieważ nitka toru jest ciekawa, jest ona bardzo techniczna. Wiem, że Automobilklub Poznań robi sporo, żeby ten torutizymać Słyszałem, że sąproblemy jeśli To najlepszy bolid, jakim jeździłem w całej karierze chodzi o głośność i wiem, że nie jest to łatwe. A szkoda. W Polsce nie mamy zbyt dużej liczby torów. W Poznaniu nie potrzeba wiele, aby ten tor wszedł na lepszy poziom. To nie jest tak, że wnaszym kraju jest wczym wybierać. Powstało u nas kilka nowych torów, ale tak naprawdę Poznań jest takim jedynym historycznym miejscem i trzeba zadbać o tentor. Po to, aby wychować następców Roberta Kubicy? Dokładnie, tu nie chodzi tylko omnie. Umówmy się, każdy młody chłopaklubi samochody. Każdy kiedyś dorastaima samochód. Oczywiście, nie każdy ma aspiracje, aby mówiąc kolokwialnie przycisnąć gaz do dechy. Dajmy ludziom jednaktę możliwość, by robili towbez-piecznym miejscu, by mogli tam wyrzucić z siebie te negatywne ipozytywne emocje, oraz adrenalinę. Motosport się rozwija, jednakprzed nami długa droga. Trzeba o to zadbać Tosport,który przyciąga nie tylko dużąliczbę kibiców, ale inowych adeptów. Przysłuchiwałem się twoim wcześniejszym rozmowom. Obecnie jesteś rezerwowym kierowcą Alfa Romeo Fi Orlen Racing Team. Co myślisz o obecnym sezonie? Miałeś w swojej karierze lepszy bolid do dyspozycji? Miałem testować nasz bolid podczas pierwszych zimowych prób. Niestety tam mieliśmy problemy i nie pojeździłem. Kilka tygodni temu miałem okazję sprawdzać nasz bolid dla Pirelli na torze Imola we Włoszech po weekendzie wyścigowym. Muszę powiedzieć szczerze, że to faktycznie jest najlepszy bolid, którym jeździłem w mojej karierze. Duże brawa dla projektantów, inżynierów oraz całej grupy ludzi. Zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Mamy naprawdę przyjazny bolid, co jest bardzo ważne. Daje ci też duży komfort jazdy. Podobnym autem jeździłem w 2010 roku. To nie był wówczas naj -szybszy bolid w padoku, ale możnabyło nim zrobić rzeczy, które wykraczały poza normalność. „Mogę zaryzkować stwierdzenie, że gdybym dysponował takim samochodem w tamtym czasie, to być może dałej jeździłbym w FormuteT I można nim było wygrać Grand Prix. Akurat wtedy nie wygrałem, ale byłem blisko. Tak naprawdę to byłbolid, którym powinniśmy walczyć może o 10. miejsce, lecz kilka razy udało się stanąć na podium. Valtteri Bottas ma obecnie w Alfa Romeo Fl Orlen Racing Team dobry sezon, natomiast drugi kierowca, Guanyu Zhou trochę gorszy. Ma sporo pecha. Jest także tegorocznym debiutantem. Z drugiej strony na pewno ma on ułatwione zadanie, bowiem bolid jest świetnie przygotowany. Guanyu też zna swoją rolę i pozycję w zespole. Ogromna szkoda, że nie miałem okazji pojeździć takim bolidem, kiedy wracałem do Fl w 2019 roku. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że gdybym dysponowałbym takim samoŃiestety tobył wówczas tmdnyrok Szkoda, ale takie jest życie. Mimo wszystko moim największym moim sukcesem jest to, że miałem okazję wrócić do for-i muły, po tym co wydarzyło się « w moim życiu. O Paradoksalnie teraz może być ci łatwiej. Nie masz takich przeszkód, ale z drugiej strony polityka zespołów w tym sporcie bywa nieprzewidywalna. Realistycznie patrząc na sytuację, to Fl jest sportem bardzo dynamicznym i nie chodzi tylko o wyścigi. Nie jest łatwo dostać się do tego sportu, bo jest dwadzieścia miejsc i średnio zwalnia się jeden fotel narok. Są młodzi kierowcy, sąnowe rynki, są nowe cele marketingowe. Siłą Formuły l jest otwieranie się na nowe horyzonty. Czy według ciebie młodzi kierowcy, tacyjak Carlos Sainz, Charles Leclerc czy Max Ver-stappen, będą wypierać kierowców z twojego rocznika czy Lewisa Hamiltona? To jest ten czas, kiedy starsi będą ustępować miejsca młodym kierowcom? Oczywiście jestrotacja. Była ona20-30lat temu i jest także teraz. Świat się zmienia. Sąnowe technologie. Pamiętam, kiedy dorastałem jako kierowca kartingowy czy wyścigowy, to tak naprawdę opierałem swoje informacje na doświadczeniu, które zbierałem. Kiedy jechałem na swojepierwsze testy w Formułę l w2005roku do Barcelony z zespołem Renault, to nie wiedziałem czego się spodziewać. Formułę l oglądałem tylko w telewizji. Teraz kierowca wyścigowy, który ma okazje wsiąść do bolidu, nie dość, że kilka sezonówpracuje z zespołem Formuły l w akademii, to ma dodatkowo szanse testować bolid w symulatorach. Bardzo często są organizowane prywatne testy dla tych młodych wilków, o których niktnie wie. A teraz mamy efekt "wow". Niby ktoś zasiada za kierownicą pierwszy raz, ale taknaprawdę jest już wmiej-scu, w którym byłem dopiero po dwóch latach startów. Oczywiście, mato swoje plusy. Na przykład telemetria, która jest już dostępna w kartingu. Telemetrię zobaczyłem dopiero w Formule Renault, kiedy miałem 17 lat. Technologia daje spore plusy. Jest natomiast jeden minus. Młodzi kierowcy mają wszystko podane na tacy. Wszystko mają wyświetlone na kierownicy. Brakuje im efektu wyczucia. Dlatego tak ważne jest szkolenie. Nie mogę zawodnikowi wytłumaczyć pewnych rzeczy, ale mogę go w pewien sposób pokierować. Teraz w modzie są coachingi ikażdytrenuje każdego. Czyli szykuje nam się przyszły selekcjoner Robert Kubica? Nie. Mogę się jedynie podzielić doświadczeniami. Nie sprzedaję czegoś, co nie jest realistyczne. Myślę, że ja jako kierowca, który przeszedł sporo w swoim życiu wyścigowym, potrafię się wczuć w pozycję młodego adepta i naświetlić pewne elementy oraz rzeczy, które mogą się wydarzyć na torze. Chciałem zapytać cię jeszcze 0współpracę z Orlenem. Jak ty ją oceniasż? Czy to było ta-kie idealne połączenie, kiedy to zbiegło się z twoim powrotem do ścigania? Jakie masz plany na najbliższe miesiące? Z Orlenem zaczęliśmy współpracować właśnie przy moim powrocie. Myślę, że ta firma odegrała naprawdę sporą rolę. Sporo zawdzięczam prezesowi Danielowi Obajtkowi oraz całej grupie, jeśli chodzi o mój powrót. Cały czas łączymy wspólnie siły nie tylko w Formule l, choć teraz sytuacja trochę się zmieniła. Bardzo często słyszę, że dzięki mnie firma Orlen zarobiła w Formule l tyle 1tyle. Nie, Orlen w obecnej chwili poradziłby sobie w Fl bez Roberta Kubicy. Pewnie Robert Kubica byłby prawdopodobnie wFiw innej roli bez Orlenu. Jednak czemu nie skorzystać z tego i razem nie połączyć swoich sił? Oczywiście, Ci co chcą widzieć negatywne rzeczy, to będą je widzieć. Myślę, że jest to współpraca, która ma dużo plusów dla obu stron. Orlen robi mnóstwo rzeczy, nie tylko w motosporcie, ale także dla młodych ludzi w innych sportach. A Twoje cele na najbliższe lata? Zawsze stawiam sobie wysoko poprzeczkę. I to jest mój główny cel: aby tę poprzeczkę sobie stawiać jak najwyżej i dążyć do tego, aby ją przeskoczyć. Nie tylko w życiu zawodowym, ale również prywatnym, życie uczy nas codziennie. To są rutynowe lekcje i trzeba starać się wyciągać z nich wnioski, aby być lepszym kierowcą oraz człowiekiem. ©® 20 • SPORTOWY24 Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 BARTOSZ BEDNORZ WRESZCIE ODSZEDŁ Z ROSYJSKIEGO KLUBU Zenit Kazań poinformował, że Bartosz Bednorz nie jest już siatkarzem klubu, do którego trafił w2020 r. z Modeny. Z rosyjską ekipą 27-letni przyjmujący zdobył Superpuchar oraz Puchar Rosji. W tym sezonie zajął trzecie miejsce w lidze. Powołanym przez Nikolę Grbicia do kadry Bednorzem interesują się drużyny we Włoszech oraz w Chinach. TB MISTRZ Z TOKIO DRUGI W OPOLU Katarzyna Zdziebło oraz Artur Brzozowski zostali w Opolu mistrzami Polski w chodzie sportowym na olimpijskim dystansie 35 kilometrów. Wśródkobiet udział wzięły ledwie... dwie zawodniczki. Jako druga linię mety minęła Agnieszka Eli ward. Wyścigmężczyzn zakończył się sensacją. Dopiero drugi był mistrz olimpijski z Tokio na 50 km - Dawid Tomala, który do zwycięzcy stracił minutę. Trzeci był Rafał Augustyn. PR24 NAJLEPSZY START SEZONU LISKA, CHOĆ I TAK BYŁ DOPIERO SIÓDMY Piotr Lisek z wynikiem 5,61 m zajął siódme miejsce w konkursie tyczkarzy w katarskiej Dosze, zaliczanym do lekkoatletycznej Diamentowej Ligi. Później trzykrotnie atakował wysokość 5,71 m, ale bez powodzenia. Mimo to jest to najlepsze rozpoczęcie sezonu letniego w wykonaniu trzykrotnego medalisty mistrzostw świata. Rywalizację wygrał Szwed Armand Duplantis, który skoczył 6,02 m, ustanawiając rekord mityngu. Dla Polaka był to pierwszy start w letnim sezonie. Zawody odbyły się jednak w hali. Wszystko w związku z silnym wiatrem, który spowodował przesunięcie rywalizacji w skoku o tyczce z piątku na sobotę. PR24/TB BRAMKARZ RC LENS POBIŁ SIĘ Z TRENEREM I ZŁAMAŁ SOBIE PALEC Bramkarz RC Lens, Jean-Louis Leca opuści dwie ostatnie kolejki sezonu Ligue l ze złamanym palcem po starciu z klubowym trenerem bramkarzy, Thierrym Malaspiną. Podczas bójki Leca wybił drzwi w szatni i złamał sobie palec. Jedynie szybka reakcja innych zawodników zapobiegła poważnej awanturze. Przez większość sezonu istniało napięcie między Lecą i Malaspiną, dzięki czemu drugi bramkarz Lens, Wilker Farinhos grał więcej w drugiej części sezonu. Leca jest związanyz Lens od 2018 roku. Jego kontrakt z klubem obowiązuje do czerwca 2022 roku.ESPN/JacK CHINY ODMOWIŁY ZORGANIZOWANIA MISTRZOSTW AZJI W 2023 ROKU Chiny nie będą gospodarzem mistrzostw Azji w 2023roku z powodu sytuacji epidemiologicznej w tym kraju - powiadomiła oficjalna strona Azjatyckiej Konfederacji Piłki Nożnej (AFC). Zawody, które rozgrywane są co 4 lata z udziałem24 drużyn z całego kontynentu azjatyckiego, miały odbyć się w dniach 16 czerwca-16 lipca przyszłego roku. Wcześniej Chińczycy wycofali się z organizacji Światowej Letniej Uniwersjady w Chengdu z powodu kolejnego wybuchu COYID-19. JacK POLSKIE DRUŻYNY ZDOMINOWAŁY KOSZYKARSKI TURNIEJ W PRADZE W stolicy Czech odbył się turniej koszykówki 3x3. W rywalizacji kobiet wygrała reprezentacja Polski (Klaudia Gertchen, Aldona Morawiec, Dominika Owczarzak, Klaudia Sosnowska). Wśród mężczyzn zwycięstwo odniósł Lotto 3x3 Team (Łukasz Diduszko, Paweł Pawłowski, Szymon Rduch, Piotr Renkiel). Trzecie miejsce też zajęli Polacy (Mariusz Konopacki, Filip Matczak, Filip Put, Michał Samsonowicz), którzy w meczu o brąz pokonali Legię (Maciej Adamkiewicz, Daniel Dawdo, Konrad Dawdo, Marcin Zarzeczny). TB PREZES ZMUSIŁ ZAWODNIKOW DO PRZEPROSIN NA KOLANACH Prezes hiszpańskiego klubu koszykówki Burgos, Felix Sanchez wywołał skandal swoją reakcją na spadek zespołu z ligi ACB do niższej klasy. Po meczu Sanchez ukląkł przed kibicami i krzyknął do swoich zawodników, aby zrobili to samo. Koszykarze zawahali się, ale w końcu posłuchali prezesa i klęczeli przez około minutę. Fani skrytykowali potem Sancheza w mediach społeczno-ściowych za takie traktowanie koszykarzy. Trener drużyny powiedział, że zawodnicy nie powinni przepraszać za porażki, jeśli do końca pozostaną zawodowcami JacK TRAGICZNA STRZELANINA PO MECZU NBA Tragiczne wydarzenia miały miejsce po szóstym meczu pierwszej rundy play-offów National Basketball Association w Konferencji Zachodniej. pomiędzy Milwaukee Bucks i Boston Celtics. Stacja telwizyjna w stanie Wisconsin WISN poinformowała, że po spotkaniu NBA w tłumie kibiców rodpalono broń palną. W wyniku strzelaniny ponieśli śmierć mężczyzna, kobieta i 16-letnia dziewczyna. Reszta fanów salwowała się ucieczką, aby ratować życie. Dziennik „Milwaukee Journal Sentinel" doniósł, że wśród ofiar były również dwie osoby, które obecnie znajdują się w stabilnym stanie. Według TMJ4, organy ścigania zatrzymały jedną osobę, która może być rzekomym zabójcą. Spotkanie zakończyło się wygraną Bostonu 108:95-Zwycięzca serii zostanie wyłoniony w siódmym meczu. JacK BYŁY ZAWODNIK BARCY ZGINĄŁ W WYPADKU Były napastnik młodzieżowej i rezerwowej drużyny Barcelony, Argentyńczyk Maxi Ro-lon zginął tragicznie w wypadku w Argentynie.27-latek jechał autem z bratem. W pewnym momencie samochód wypadł z drogi i uderzył w drzewo, obaj młodzi mężczyźni zginęli. Prokuratura stanu Casilda bada przyczyny wypadku. Służba prasowa Barcelony złożyła kondolencje bliskim MaxiegoRolona. Rolon grał w paru klubach Ameryki Południowej podczas swojej kariery zawodowej, takich jak brazylijski Santos i Arsenał Sarandi. Jego ostatnią drużyną była iracka alDiwaniya, którą opuścił latem 2021 roku. Rolon wystąpił w siedmiu meczach reprezentacji Argentyny U-20, strzelił jednego gola i został mistrzem Ameryki Południowej U-20 w 2015 roku.Ole/JacK ZAKSA zrewanżowała się za poprzedni sezon i odebrała tytuł Jastrzębskiemu ZAKSA w tym sezonie zdobyła także Puchar Polski. Za tydzień może - jak rok temu - wygrać Ligę Mistrzów Tomasz Biliński redakcja@poiskapress.pl SIATKÓWKA. ZAKSA Kędzie-rzyn-Koźle wygrała na wyjeździe czwarty mecz finałowy PlusUgi z Jastrzębskim Węglem 3:0 i tym samym przypieczętowała zdobycie tytułu mistrza Polski. - Jeszcze nie wierzę w to, co się stało - ściskał wiszący na szyi złoty medal rozgrywający ZAKSY Marcin Janusz. - Sezon był szalony. Mieliśmy wiele dobrych momentów, ale zdarzały się też słabsze. Jednak potrafiliśmy sobie z nimi poradzić. Coś niesamowitego. Ale sezonu jeszcze nie kończymy. Chwilę się pocieszymy i myślimy już o finale Ligi Mistrzów, który czeka nas w niedzielę. Choć w sobotnim spotkaniu kędzierzynianie nie stracili nawet seta, to pokonanie nakręconego wygraną w trzecim starciu Jastrzębskiego nie przyszło im łatwo. Bezdyskusyjnie swoją wyższość pokazali w drugiej partii, którą wygrali 25:17. Pierwszyitrzeci set układały się natomiast podobnie i były bardzo wyrównane. W obu przypadkach nieco lepiej rozpoczynała je drużyna Jastrzębskiego, lecz goście nie pozwalali jej na wypracowanie większej zaliczki. Z każdą kolejną akcją nabierali coraz większej pewności siebie i przejmowali również punktową inicjatywę. MVP został Kamil Semeniuk. - Naszą tajemnicą jest dru-żynaipanującawniej świetna atmosfera, bo zostaliśmy super dobrani - ocenił atakujący mistrza Polski Łukasz Kaczmarek. - Zespół zbudowali Sebastian Świderski z Nikolą Grbiciem, ateraz jeszcze trener Gheorghe Cretu dołożył coś ekstra. Kędzierzynianie dziewiąty raz w historii zdobyli złoto. Rok temu przegrali w finale z JW. ©® Współpraca Wiktor Gumiński PLUSUGA Ffiafc Jastrzębski Węgjd-ZAKSA Kędaerzyn-Koźie0-3(23-25,17:25,21:25; w rywalizacji do trzech zwycięstw ZAKSA wygrała 3:1). MeczolmiąsceAkraiCMC Warta Za-wierae-PGE Skra Bełdiatów 32 (2521,2125, 25:16,2025,15:11; w rywalizacji do trzech zwycięstw Warta wygrała 3:1). Dalsze miejsca: 5. Resovia; 6. AZS Olsztyn; 7. Trefl; 8. GKS Katowice; 9. Projekt 10. Cupwm; 11. LUK Lublin; 12. Ślepsk; 13. Czarni; 14. Stal. W barażu o grę w PiusLidze (do trzech zwycięstw) Stal zagra z MKS Będzin, pierwszy mecz we wtorek ogodz. 1730 (transmisja PolsatSport). Walkę Stachowicza zakończyła kontuzja Tomasz Biliński redakcja@polskapress.pl MMA. Jan Błachowicz wygrał przed czasem walkę z Alek-sandarem Rakiciem podczas gali UFC Las Vegas i przybliżył się do ponownego starcia o pas mistrza. Do tego pojedynku miało dojść w marcu, ale został on odwołany z powodu kontuzji polskiego zawodnika. Tym razem nic nie stanęło na przeszkodzie, choć jak się okazało, rywalowi Błachowicza odnowił się uraz, z którym zmagał się trzy tygodnie temu podczas przygotowań do gali w LasVegas. - Zajmę się kontuzją i wrócę taki, jakiego jeszcze nigdy mnie nie widzieliście. Rywalizacja nie została dokończona i mam nadzieję, że UFC damirewanż - zakończył swój wpis, opublikowany na Instagramie po walce wieczoru 30-letni Austriak. Pojedynek został przerwany w trzeciej rundzie. Do tego momentu był on wyrównany. Według sędziów pierwsze starcie wygrał Błachowicz, w drugim lepszy był Rakić. - Tobyłatrudna walka, jakiej się spodziewałem - przyznał „Cieszyński książę", który napo-czątku walki doznał kontuzji oka i w tym tygodniu czekają go szczegółowe badania. - Nie mogę doczekać się, kiedy znów wejdę do Oktagonu. Mam nadzieję, że UFC da mi szansę odzyskać pas. Niewykluczone, że dzięki wygranej Błachowicz otrzyma okazję do walki o pas. Rywalem byłby zwycięzca czerwcowego pojedynku Glover Teixeira - Jiri Prochazka. Polak stracił pas na rzecz pierwszego z nich. ©® Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 INFORMATOR 21 Zbliżają się Dni Kobylnicy. Zapisy na spływ kajakowy Anna Czerny-Marecka Kultura Dni Kobylnicy (27-29maja) będą świętem gminy i jej mieszkańców. Wśród atrakcji nie zabraknie propozycji zabawy przy muzyce, zmagań sportowych oraz animacji kulturalnych. Jak informuje Maciej Szcza-kowski, referent ds. wizerunku gminy, Dni Kobylnicy zostaną zainaugurowane w piątek, 27 maja, spektaklem „Sceny dla dorosłych, czyli sztuka kochania". To przezabawna komedia w gwiazdorskiej obsadzie mistrzów humoru. W rolach głównych występują: Katarzyna Skrzynecka, Magdalena Margulewicz, Piotr Gąsowski i Jakub Przebindowski. Sztuka zostanie wystawiona w sali teatralnej Gminnego Centrum Kultury i Promocji w Kobylnicy. Wejściówki na spektakl można odbierać w sekretariacie GCKiP w Kobylnicy przy ul. Wodnej 20/4. W sobotę, 28 maja, Dni Kobylnicy rozpoczną się o godz. 16.30 na terenie przy Gminnym Centrum Kultury i Promocji wKobylnicy. To wtymmiejscu rozpocznie się plenerowa część imprezy z licznymi atrakcjami. Jak zawsze pojawią się stoiska z ciekawymi warsztatami dla całych rodzin oraz liczne animacje dla dzieci. Najmłodsi z pewnością ucieszą się z możliwości zabawy w strefie dmu W dniach 27-29 maja odbędą się Dni Kobylnicy. Będzie to święto gminy i jej mieszkańców, dla których przygotowano dużo atrakcji chanych zjeżdżalni. Nie zapomniano także o muzycznych wrażeniach. Wśród wykonawców, którzy zagrają na głównej scenie, będzie Wiktor Dyduła, finalista 12. edycji telewizyjnego programu „The Voice of Poland". W kwietniu tego roku opublikował swój najnowszy singiel „Koło fotuny". Teledysk do utworu zdążył zebrać na YouTubie kilkaset tysięcy wyświetleń. Główną gwiazdą tego dnia będzie zespół Enej znany wszystkim z wielu hitów goszczących na radiowych listach przebojów. Zespół wyróżnia się energicznym i żywiołowym przekazem oraz wielokulturo-wością - grupę tworzą muzycy z ukraińskimi i polskimi korzeniami. Święto Kobylnicy zakończy się w niedzielę, 29 maja, spływem kajakowym po rzece Słupi. Kajakarze, którzy zgłoszą się na to wydarzenie, popłyną malowniczą trasą z Krzyni do Lubunia. Zapisy na spływ trwają do 23 maja. Liczba miejsc jest ograniczona. Szczegółowe informacje można uzyskać pod numerem 721605 792. ©0 Krzysztof Ścibor - -Biuro Całvus Ą Poniedziałek Pogoda dla Pomorza Prognoza tfla Bałtyku Sten morza {Bft) 2-3 a Siła wiatru (Bft) 3-4 1017 hPa ft Kierunek wiatru NW Na Pomorze docierał łagodne powietrze; polarno morskie.; \N ciągu dnia będzie; dość pogodnie! sucho. Temperatura; max wzrośnie do 16:20#C, chłodniej nad; morzem. Wiatr słaby; umiarkowany płn.-; zach. W nocy pogodnie. Jutro zachmurzenie umiarkowane; cały czas sucho. Na termometrach max do; 16:20°C. Wiatr słaby.; Od czwartku wyraźnie cieplej. Pod koniec tygodnia deszcz) znów ochłodzenie. 25 km/h 11 11 _Darłowo n Mm Stawno Mielno 12 0mm Świnoujście Kołobrzeg °K0SZAUN o Rewal lHK3 Białogard 37SS 10 o Łeba H3ES o h# °Ustka . Wejherowo $ 0........... Lęferk _T 14 słupsk wrma Karfuzy GDAŃSK Bytów Kościerzyna Pogoda dla Polski JfcO cm !jC0 cm &0 cm Połczyn-Zdrój Q jT??°BE5 Szczecinek „ . o . szoimmM Drawsko Pomorskie 15 km/h i : - i 4* IB S2BI i | omojs ajdaio :uiej6ojjAzs izjeyuBAp :Z-V e^MęzAzj^ :„uazełq !>|SMa|OJ>f :jAj6o6o| :ueojas aiup eu jsoy\|" :jjAzs IzjbuAjbuu :ejf|of :azsq§ł6feu fes ApoM aipo :uiałsei| z b^mozAzj)) :Azsn mej Ap/v\ejd omojs :euzo;uiejoued e^MOJjM Imsnjeł 'ujajsujg bjem :euzo;uiejoued b)|mozAzjx Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 ZBLIŻENIA / OGŁOSZENIA DROBNE 23 Będziemy mieli w Polsce nowe święto: Dzień Powstań Śląskich Radosław Dimitrow Polska Narodowy Dzień Powstań Śląskich, to święta które ma zagościć w kalendami 20 czerwca. Wybrana data nie jest przypadkowa. Chodzi o upamiętnienie bojowników, którzy walczyli o przynależność Śląska do Polski. Do tej pory na Opolszczyźnie świętowano wybuch III powstania śląskiego zazwyczaj 2 maja (moment wybuchu) lub 21 maja (rozpoczęcie zaciętych walk o Górę św. Anny). Te dni nie były jednak ujęte, jako oficjalne święta państwowe. Co ciekawe, swoje miejsce w kalendarzu miało, równie ważne Powstanie Wielkopolskie. Dlatego organizacje pozarządowe, środowiska patriotyczne i samorządowcy wnioskowali, by taki dzień ustano- wić. Oficjalnie z wnioskiem do prezydenta RP zwrócił się Sejmik Województwa Śląskiego. Jak czytamy w uzasadnieniu uchwały celem jest „upowszechnienie wiedzy 0trzech powstaniach śląskich, których efektem był powrót części Górnego Śląska do Polski 1ukształtowanie się zachodniej granicy n Rzeczpospolitej". Propozycji dat było kilkaito-czyło się wokół nich szereg dyskusji. Ostatecznie, w ramach kompromisu uznano, że najlepszą datą jest 20 czerwca. Wtedy wojska polskie pod dowództwem gen. Stanisława Szeptyckiego, wkroczyły do Katowic, co było przełomowym wydarzeniem. - Ta data podkreśla efekt powstań śląskich, a było nimi zwycięstwo strony polskiej - zauważa dr Bartosz Kuświk, dyrektor Instytutu Śląskiego w Opolu. III powstanie śląskie wybuchło w nocy z 2 na 3 maja 1921 roku i tę datę dotąd świętowano świętowano Narodowy Dzień Powstań Śląskich nie będzie dniem wolnym od pracy. Jak podkreślają inicjatorzy, uwzględnieniem daty jako oficjalne święto państwowe, ma mieć walor eduka- cyjny i przypominający o tym wydarzeniu. - Wybrana data jest dobra, także z przyczyn praktycznych - dodaje Sławomir Kłosowski, wojewoda opolski. - Święto będzie wypadać na krótko przed zakończeniem roku szkolnego, także młodzież będzie mogła brać udział w oficjalnych uroczystościach w ramach chociażby pocztów sztandarowych szkół. 6 maja prezydent Andrzej Duda podpisał projekt ustawy w sprawie ustanowienia Narodowego Dnia Powstań Śląskich. Teraz trafiła ona do Sejmu, gdzie będzie poddana pod głosowanie. Podobną ścieżkę legislacyjną przeszła w2021 r. ustawa w sprawie Narodowego Dnia Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego. Dzięki temu 27 grudnia ubiegłego roku mieszkańcy Wielkopolski mogli po raz pierwszy obchodzić rocznicę powstania, jako oficjalne święto państwowe. ©® DROBNE Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: ul. Nowy Rynek 3,71-875 Szczecin, tel. 9148133 67, fax 91433 48 60 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ MOTORYZACJA ■ PRACA i ZDROWIE i USŁUGI i TURYSTYKA i BANK KWATER i ZWIERZĘTA i ROŚLINY OGRODY i MATRYMONIALNE i RÓŻNE i KOMUNIKATY i ŻYCZENIA /PODZIĘKOWANIA i GASTRONOMIA i ROLNICZE i TOWARZYSKIE Nieruchomości MIESZKANIA DO WYNAJĘCIA SŁUPSK, parter, BPL. 602337288 KUPIĘ garaż murowany, 609-499-555. 0010491429 GARAŻE Blaszane BRAMY Garażowe iMIOSUCEKT KOJCE dla Psów Różne wymiary Transport cały kraj 94-318-80-02 91-311-11-94 58-588-36-02 95-737-63-39 59-727-30-74 512-853-323 www.konstaI-garaze.pl 0010382225 POŚREDNICTWO 29 OBRO i SŁUPSK, UL. STARZYŃSKIEGO 11 tel. 59 841 44 20; 601 654 572; www.nieruchomosci.slupsk.pl omega@nieruchomosci.slupsk.pl Handlowe FILMY, MUZYKA KUPIĘ PŁYTY GRAMOFONOWE 609155327 ABAKUS najchętniej wybierane biuro nieruchomości kupimy 1 lub 2 pok. mieszkanie Klienci wrócili z zagranicy, płacą GOTÓWKĄ ZADZWOŃ (obok Związkowca) tel. 661-841-555 www.abakus-nieruchomosci.pl 661-841-555 II p. loggia, ciepłociąg KLUCZE W BIURZE rej. Sikorskiego 229 000,- 2 pokoje, rozkładowe SZYBKIE WYDANIE rej. Dąbka 250 000,- 65 m2, II p. loggia rozkładowe, ciepłociąg rej. Kołłątaja 404 000,- Motoryzacja OSOBOWE KUPIĘ A do Z skupskupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 SKUP-AUT wszystkie, 534-983-031. ZATRUDNIĘ BUDOWLAŃCÓW K-lin 503135643 EMERYTA mundurowego do 55 lat zatrudnię. Słupsk, 660474344 FIRMA REMAX (KRAZ: 7765) oferuje pracę w Niemczech bez znajomości języka niemieckiego. Załadunek paczek kurierskich, sortowanie surowców wtórnych, pracownicy śmieciarek. Zapewniamy transport i zakwaterowanie. Premie do 250 euro. Tel. 727 010114 www.remax-praca.pl HURTOWNIA zatrudni kierowcę kat. B, zarobki od 4800 zł brutto. Koszalin, okolice, 509754514. KIEROWCA C+E, PL-SE-PL TEL. 601420009 NIEMCY: murarz, cieśla, malarz, hydraulik, spawacz: 601-218-955. NIEMIECKA firma zatrudni w Niemczech, do prac budowlanych. Bez doświadczenia, bez niemieckiego, tel. 574-557-992; 574-486-960. POMERANIA FruchtSp. z 0.0. z siedzibą w Dziwogórze poszukuje operatorów maszyn, wózkowych, mechaników oraz pracowników sezonowych. Zapewniamy szkolenia oraz możliwość rozwoju. CV proszę nadsyłać na; info@ pomerania.pl POSZUKUJEMY pracowników do pracy dodatkowej. Więcej informacji pod nr. tel. 94 71 70 900 w godz. 9.30-16. STRÓŻA, pana do prac porządkowych. Mielno, 603587782. WORK CENTRE (KRAZ 7098) - Praca w Holandii (od zaraz)! Tel. 77/441-06-54,533-155-868, 739-230-594,533-966-678, 533-111-037,519-138-005 www. workcentre.com.pl I Zaopiekuj się Seniorem w Polsce! Gwarantujemy bezpieczną i legalną pracę od zaraz, | z zamieszkaniem i wyżywieniem u Podopiecznego! Kontrakty dopasowane do doświadczenia Opiekuna/Mu! Zgłoś się do nas już dziś! Promedica24 TeL SZCZECIN -51776102,514781657, KOSZALIN- 501357022, SŁUPSK -509892644 ZATRUDNIĘ do pracy w Niemczech: Malarzy, Ociepleniowców, Tapeciarzy. Konkurencyjne stawki, darmowe mieszkanie, auto i umowa niemiecka. Tel: 539 343 726 lub 602 262 365. SZUKAM PRACY OPIEKUNKA z doświadczeniem. Koszalin, 504387668. Zdrowie GINEKOLOGIA ArZ GINEKOLOG, 790-246-404 PSYCHOLOGIA PSYCHOTERAPIA, 508-841-757. ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO 59/8430465 Serwis RTV, LCD, plazma PRALKI Naprawa w domu. 603775878 BUD0WLAN0-REM0NT0WE KAFELKI, gładzie. 731627 916 GK MALOWANIE dachów788-016-988 REMONTY mieszkań 537-920-784. REMONTY od A do Z tel.660-683-933 INSTALACYJNE HYDRAULICZNE, tel. 607703135. PORZĄDKOWE SPRZĄTANIE strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w bigbagach, 607-703-135. USŁUGI porządkowe, wycinka drzew, rębak 697-782-596 Różne KASA za stare książki 609-643-399 ODBIÓR mobilny i demontaż złomu, skup starych maszyn i urządzeń 697-782-596 ZŁOM kupię, potnę, przyjadę i odbiorę, tel. 607703135. Rolnicze MASZYNY ROLNICZE KUPIĘ ciągniki, przyczepy, maszyny rolne. Tel. 535135507. ZWIERZĘTA HODOWLANE KURKI młode, odchowane oraz kury roczne sprzedam tel. 785-188-999 KURKI odchowane 784 461566 Towarzyskie SŁODKA Asia, 663-092-135. 24 PO GODZINACH Głos Dziennik Pomorza Poniedziałek, 16.05.2022 Choć ostatnio jest mi ciężko to nie przestanę się uśmiechać do was i do życia. Robię swoje Kata rzy na Cichopek tymi słowami zwróciła się do swoich fanów na Instagramie (GZL) Z ŻYCIA GWIAZD W TELEWIZJI KRZYŻÓWKA NR 74 Julia Wróblewska ma więcej energii Pół roku temu młoda aktorka udała się na leczenie do kliniki psychoterapeutycznej w Krakowie. Teraz wróciła z niej do domu i opisuje na Instagramie swe wrażenia: „Większość rzeczy nie jest już taka sama. Mam wrażenie, że mam więcej energii, żeby żyć, wychodzić z domu, spotykać się z ludźmi. Więcej pewności, by podejmować ważne kroki". Marcelina Zawadzka uniknęła więzienia Sąd w Kaliszu stwierdził, że celebrytka jest winna oszustwa skarbowego. Mogło jej grozić 8 lat więzienia. Sąd zasądził jednak, że ma zwrócić państwu 60 tys. zł. „Wymiar kary jest symboliczny, ale i tak będziemy się od tego wyroku odwoływać, bo się z nim nie zgadzamy" - powiedział „Faktowi" obrońca prezenterki. Anna Lewandowska przekazuje życiową mądrość Celebrytka miała trudne dzieciństwo i młodość. - Kiedy zaczęłam zarabiać swe pierwsze pieniądze, to było stypendium. Miałam wtedy 18 lat, to było 800 zł. Połowę oddawałam mamie, a połowę miałam dla siebie - wyznała kiedyś w TVN Style. Teraz jedna z fanek zapytała ją, co przekazałaby dziś młodej sobie. „Powiedziałabym, żeby nigdy nie wstydziła się tego, skąd pochodzi, żeby zawsze na pierwszym miejscu stawiała rodzinę i bliskie osoby, żeby zawsze cieszyła się z najmniejszych rzeczy" - odpisała. (GZL) Legendy Europy TVP Dokument, 18:00 Spojrzenie na europejskie dziedzictwo przez pryzmat mitów, podań i legend. Piraci, bestie, zaczarowane lasy i jeziora, skamieniali pasterze, potwory lub uwięzione księżniczki - oto bohaterowie serii. Afryka BBC Earth, 18:55 Wędrówka przez pustynię Kalahari, na której nigdy nie pada deszcz, a zwierzęta muszą podejmować niezwykłe starania, aby przeżyć. Narratorem jest David Attenborough. Miłość ponad czasem HBO, 20:10 Opowieść o małżeństwie Clare i Henry'ego, które zostaje cały czas wystawiane na próbę przez dziwną przypadłość bohatera. Henry podróżuje bowiem w czasie, ale nie ma nad tym kontroli. Wpadnij znów na ramen Cana(+ Premium, 21:00 Na ucztę zaprasza mistrz ramenu Masamoto Ueda. Opowieść o wyjątkowym miejscu, w którym w rodzinnej atmosferze możria nasycić zarówno ciało, jak i ducha. Jak pies z kotem TVP Kultura, 22:50 Pełen ironicznego humoru film pokazuje nieszablonową rodzinę razem z jej wzlotami i upadkami. Inspiracją scenariusza autorstwa Janusza Kondratiuka była prawdziwa historia. Poziomo: 1) tobołek, zawiniątko, tłumok, 6) lekarstwo w płynnej postaci, 10) stadium rozwojowe owada, 11) krótka łopatka używana przez harcerzy, 12) wysoki głos chłopięcy, 13) dostarczany do sklepu, 16) religijny doktryner i dogmatyk, 19) impreza z didżejem, 24) uprawia siłowe dyscypliny sportu, 25) Czarne Stopy lub Apacze, 27) pokrywka od pudełeczka, 28) artystyczna lub sportowa, 29) kraj w Afryce zaliczany do Maghrebu, 31) polska kraina historyczna, 33) to, co ktoś ma w planach zrobić, 34).... królów i książąt polskich" Jana Matejki, 36) serial komediowy z wójtem i plebanem, 37) Marcin, krakowski artysta kabaretowy, 38) ... Kwitnącej Wiśni, czyli Japonia, 39) Czerwony w znanej bajce, 40) puszysty ogon wiewiórki. Pionowo: 1) obrazkowe lun klinowe, 2) osłona silnika płatowca, 3) ogół społeczeństwa, nacja, 4) odcinek taśmy filmowej, 5) niezbędna do transfuzji, 6) europejska stolica z muzeum Prado, 7) jedwabna kurtka dżokeja, 8) odgłos pracy zegara, 9) centrum starych miast, 14) trudnodostępne miejsce w lesie, 15) piosenkarka z Anglii („Sky-fall"), 17) cienka gałążka wierzbowa, 18) hazardowa gra w karty, 20) polski biskup prawosławny, 21) „Straszny dwór" lub „Carmen", 22) reguluje procesy życiowe, ferment, 23) niegrzeczny człowiek, im-pertynent, 26) aktor z serialu „Ojciec Mateusz", 29) utwór muzyczny jak ciasto, 30) kraj z Siedmiogrodem, 31) kraksa na autostradzie, 32) ukazuje się co cztery kwartały, 35) prezydent przed zaprzysiężeniem. 9) centrum starych miast, 14) trudnodostępne miejsce w lesie, 15) piosenkarka z Anglii („Sky-fall"), 17) cienka gałążka wierzbowa, 18) hazardowa gra w karty, 20) polski biskup prawosławny, 21) „Straszny dwór" lub „Carmen", 22) reguluje procesy życiowe, ferment, 23) niegrzeczny człowiek, im-pertynent, 26) aktor z serialu „Ojciec Mateusz", 29) utwór muzyczny jak ciasto, 30) kraj z Siedmiogrodem, 31) kraksa na autostradzie, 32) ukazuje się co cztery kwartały, 35) prezydent przed zaprzysiężeniem. ftOZWIĄZAfllENR73 Wodnik (20.01-18.02) Przed Tobą pomyślny dzień. Horoskop dzienny mówi, że z powodzeniem zrealizujesz nawet zadania obarczone ryzykiem niepowodzenia. Ryby (19.02-20.03) Nie łam dzisiaj żadnych przepisów i działaj w ramach prawa. Horoskop na dziś ostrzega, że wykraczanie poza nie może mieć zgubne skutki... Baran (21.03-19.04) Zwracaj dzisiaj baczną uwagę na to, co i do kogo mówisz. Horoskop dzienny na poniedziałek radzi po prostu trzymać język za zębami. Byk (20.04-20.05) Opieraj swoje relacje z otoczeniem na partnerskich zasadach. Horoskop dzienny mówi, że wywieranie na innych nacisku to zły wybór. Bliźnięta (21.05 -21.06) Ktoś będzie próbował zakraść się w Twoje łaski. Horoskop na dziś mówi, że zechce dotrzeć do Ciebie za pośrednictwem wspólnego znajomego. Rak (22.06-22.07) Trudno Ci będzie zapanować nad obowiązkami. Horoskop dzienny na poniedziałek mówi, że podobne problemy będą mieli też inni. Lew (23.07-22.08) Twoją energią dałoby się dzisiaj obdarować kilka osób. Horoskop dzienny zapowiada, że podejmiesz się zadań wymagających dużej precyzji. Panna (23.08 -22.09) Horoskop na dziś mówi, że tylko Ty będziesz dzisiaj w stanie zażegnać spór, jaki rozgorzeje między dwoma osobami z Twojego otoczenia. Waga (23.09-22.10) Nie wszystkim będzie się podobało to, co dzisiaj zrobisz. Horoskop dzienny na poniedziałek zapowiada, że głośno wyrażą swoje zdanie... Skorpion (23.10 - 21.11) Nie duś w sobie emocji -mów, co Ci doskwiera. Horoskop dzienny wróży, że dzięki temu uwolnisz swoją psychikę od większych problemów. Strzelec (22.11-21.12) Horoskop na dziś zapowiada, że możesz popaść w konflikt z osobą, która zazwyczaj krytykuje Twoje poczynania. Awantura wisi w powietrzu... Koziorożec (22.12 -19.01) Musisz wykazać się umiejętnością szybkiego podejmowania decyzji. Horoskop na poniedziałek mówi, że będzie to trudne doświadczenie. Głos www.m24j|i www.gK24.pl wwwgs24.pl Redaktor naaelnyPnemysławSzymańczyk. ZcyrinlnaczMaitinStefAmMKkLWoiciMhFrefichawskl YnonaHusakn-Sobecka. Prezes oddziału PMrGrabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. Redataja. SŁUPSK, ul. Henryka Pobożnego19,teLS98488IOO, reriakrja gp74@pot5fcapresŁpl KOSZALIN, ul. Mickiewiaa24, teL9434745 5Zredateja£k24@połskapress.pl. SZCZECIN, ulNowyRynek3.teŁ914WB0Qjf<poblqpresŁpl. Drak Polska Press Oddział Poligrafia 75-846 Koszalin. Słowiańska 3a. POLSKA PRESS GRUPA Wydawca Polska Press Sp. z 0.0. ul. Domaniewska45.02-672 Warszawa, tel. 222014400, fax: 222014410 PrezeszarząduTomaszPrzytoek Członek zarządu Dorota Kania Członek zarządu Małgorzata Skwwlder Członek zarządu MHoszSzuk ©® - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodniez cennikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresd i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. Dyrektor artystyczny Ibmasz Bocheński Dyrektor marketingu, Rzecznik prasowy Wojciech Paczyński wojtiedLpaczynski@polsfcapress4)f Dyrektor kolportażu Karol Wlazło Agencja AIP kontakt@aip24.pl instytut pamięci 2narDoowej we współpracy; cafny dodatek przygotowany istytutem pamięci narodowej WYWIAD Z DR. KAROLEM NAWROCKIM. PREZESEM INSTYTUTU MMIĘCI NARODOWEJ SŁAWOMIR SOWA IFNrozpocząłroztożonynakflkalat projekt ..Szlaki Nadziei OdysejaWol-nośd".Punktem odniesienia jest 80. rocznica ewakuacji armii gen. Andersa ze Związku Sowieckiego, alewprak-tyce projekt znacznie wykracza poza te ramy. Na czym IPN się skupi? Celem projektu jest ukazanie wysiłku Polskich Sił Zbrojnych podczas n wojny światowej orazlosówpolskiej ludności cywilnej przemieszczającej się wówczas po świecie. W ramach tego projektu zamierzamy opowiedzieć historie osób, które zesłano do łagrów na Syberię i w głąb ZSRS. Z tego względu to przedsięwzięcie jest szansą na odnowienie zapomnianych miejsc pamięci zlokalizowanych w różnych częściach świata od Azji, przez Bliski Wchód, Afiykę, Europę czy obie Ameryki. Ważnymi elementami projektu będą również poszukiwania świadectw wojennej tułaczki Polaków: fotografii, dokumentów, relacji oraz odnowienie zapomnianych miejsc pamięci - tablic, pomników i cmentarzy rozsianych po całym świecie. W ten sposób chcemy upamiętnić tych Polaków, którzy złożyli swe życie w walce o wolność i niepodległość Polski oraz innych państw okupowanych przez DI Rzeszę Niemiecką. Od ewakuacji armii gen. Andersa mi-nęlo 80 lat Dlaczego akurat teraz kładzie Pan nadsk na przypomnienie tamtych wydarzeń? Czyjest to kwestia nowych ustaleń, bogatszejwiedzy1czy też swego rodzaju eimjl pamięci spowodowanej z jednej strony ptzemflcza-niemifałszowaniemhistoriiwPRL. azdmgiej wymieraniem świadkówhi- Musimy zdać sobie sprawę, że losy polskich żołnierzy pozostałych na Zachodzie po zakończeniu n wojny światowej były naznaczone nieuzasadnionymi upokorzeniami i trudnościami. Komunistyczne władze wPol-sce przez lata nie pozwalały mówić o losach zesłanych na Syberię, wielu żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych okrzyknęły zdrajcami i przez lata prześladowały bohaterów, którzy zdecydowali się wrócić do zdominowanej przez Sowietów ojczyzny. Komuniści posunęli się nawet do tego, że ponad 70 oficerów pozbawiono obywatelstwa polskiego. Wśród nich znajdowali się m.in. gen. Władysław Anders, gen. Stanisław Maczek, gen. Antoni Chruściel. W tensposób władzaludowa w Polsce chciała wyrugować pamięć o nich i skazać na damnatio memoriae. Wkonsekwencjinaszychbohaterów za granicą czekała jedynie tułaczka lub poszukiwanie nowego miejsca do życia, którego czasem nie mogli znaleźć. Projekt jest więc upomnieniem się o prawdę o losach Polaków w czasie n wojny światowej, ale też ma za zadanie przypomnieć jak wiele wolna Europa zawdzięcza Polakom. Inauguracja projektu odbyła się na Zamku Królewskim w Warszawie, wtym samym czasie otwarto wystawę w Gdańsku. Czy takich wystawi wydarzeń będzie więcej? Zdecydowanie tak. Chcemy, aby wystawa „Szlaki Nadziei. Odyseja Wolności", którą obecnie można zobaczyć w Gdańsku i w Warszawie, była dostępna w innych miastach w Polsce oraz za granicą. Już teraz mogę powiedzieć, że jest ogromne zainteresowanie. Do IPN zgłaszają się przedstawiciele różnych miast, którzy chcą zaprezentować wystawę mieszkańcom oraz turystom. Pod koniec kwietnia otworzyliśmy wystawę w Jo-hannesburgu i Pretorii w Republice Południowej Afryki. Tak się składa, że Dr Karol Nawrocki, prezes IPN żołnierze Andersa stacjonowali również na południu Afryki, a po zakończeniu n wojny światowej założyli najstarszą organizację zrzeszającą Polaków w Afryce - Zjednoczenie Polskie w Johannesburgu, która działa do dziś. Otwarciom wystawy będą towarzyszyć spotkania, konferencje naukowe oraz wydarzenia kulturalne, np. 20 kwietnia w Teatrze Muzycznym w Lulinie odbył się koncert „Niezapomniane przeboje Jerzego Petersburskiego" w wykonaniu zespołu Petersburski Junior Band. Koncert został zrealizowany w ramach cyklu IPN „Artyści Andersa". Oprócz koncertów planujemy także wydać publikacje naukowe poświęcone tytułowym szlakom. Wśród nich ukaże się m.in. biografia wybitnego dowódcy wojsk pancernych 2. Korpusu Polskiego, mjr. Władysława Drelicharza ze szczególnym uwzględnieniem działań we Włoszech w 1944 r., przedstawiona na szerszym tle losów żołnierza polskiego w n wojnie światowej. Zachęcam do śledzenia naszej strony internetowej oraz fanpage'a na Facebooku, gdzie na bieżąco przedstawiany jest kalendarz nadchodzących uroczystości i wydarzeń. Ponadto wiele interesujących materiałów i zapowiedzi znajdą Państwo również na stronie projektu: szlakinadziei.ipn.gov.pl Projekt zostałokreśtonyjako międzynarodowy. Co to wpraktyce oznacza ikto jest głównym jego adresatem? Jego istota, konstrukcja i pierwsze wernisaże pozwalają wierzyć, że jest to projekt atrakcyjny w recepcji dla wielu kultur na Świecie. Po pierwsze wystawa przygotowana jest w kilkunastu językach, w tym nawet w tak wydaje się odległym jak Farsi. Komponent merytoryczny zawsze dotyka historii państw, w których odbywa się wernisaż wystawy - to opowieść o Polakach, ale też o mieszkańcach RPA, Nowej Zelandii czy Kazachstanu itd. Międzynarodowej rangi dodaje też nasza współpraca z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, z którym jeszcze jako Dyrektor Muzeum n Wojny światowej przygotowałem podobnyprojektwroku 2019- Ponadto projekt obejmie zasięgiem kilkadziesiąt kraj ów na kilku kontynentach i jest skierowany do zagranicznego odbiorcy, który niewiele wie na temat historii Polski lub posiada jej zniekształcony obraz. Przez niniejszy projekt chcemy to zmienić i uświadomić obywatelom różnych państw, że w jednym szeregu obok Amerykanów, Anglików, Francuzów stali również żołnierze polscy, którzy walczyli o wolność z m Rzeszą Niemiecką. Historia naszych sił zbrojnych zasługuje na pamięć i najwyższy szacunek, bo jak mawiał gen. Stanisław Maczek: „Żołnierz polski bić się może o wolność wszystkich narodów - umiera tylko dla Polski". Wykorzystamy wszelkie możliwe środki masowego przekazu, by dotrzeć do zagranicznych odbiorców. Już teraz prowadzimy różnego rodzaju kampanie informacyjne w mediach społecznościowych na temat „Szlaków Nadziei". Wśród najważniejszych przedsięwzięć planujemy nakręcić pełnometrażowy film dokumentalny o Polskich Siłach Zbrojnych, wtym obitwie pod Monte Cassino. Innym ważnym elementem promującym projekt będzie Międzynarodowy turniej Misia Wojtka dla uczniów zagranicznych oraz konkurs międzynarodowy o tematyce Szlaków Nadziei. W naszych działaniach zaktywizujemy również polonię przez liczne konkursy m.in. E i ID Polonijny Turniej Misia Wojtka dla dzieci szkół podstawowych z całego świata. Dodatkowo przygotujemy liczne materiały edukacyjne, które będzie można wykorzystać na lekcjach w szkołach zarówno w Polsce, jak i za granicą. Oprócz tego Instytut Pamięci Narodowej zamierza wydać wiele publikacji naukowych w języku angielskim, francuskim czy włoskim oraz nową serię komiksów poświęconą szlakom wojskowym. Ponadto każdemu otwarciu wystawy będą towarzyszyć wspomniane wcześniej wydarzenia kulturalne promujące historię Polski i jej bohaterów. Oczywiście nie wykluczamy innych działań. Czy projekt jest już rozpisany odAdoZ czyjestjeszcze miejsce na jaldeś nowe pomysły? Projekt jest z pewnością kompletny i dobrze zaplanowany - jego ideę zaproponowałem jeszcze w drodze do Prezesury wIPN, w lipcu2021 roku. Więc obecnie znajduje się w fazie kompleksowej realizacji. „Szlaki nadziei" Polaków w czasie n wojny światowej prowadziły przez pięćkonty-nentów i kilkadziesiąt krajów. Ich obecności pozostawiła ślady niematerialne - w pamięci ludzi, których spotkali na swej drodze, oraz materialne -w postaci zdjęć, listów, pamiętników, artykułów prasowych, utworów literackich, dzid sztuki, rękodzieła, przedmiotów codziennego użytku i dokumentów, wytwarzanych zarówno przez nich, jak i miejscową administrację. Niektóreztych rzeczy pozostały na miejscu, inne wędrowały wraz z polskimi żołnierzami i towarzyszącą im ludnością cywilną, trafiając w odległe rejony świata. Wszystkie są pamiątkami nie tylko dla pojedynczych ludzi i ich rodzin, ale także całego narodu. Wszystkie mają wartość historyczną i zasługują na zachowanie. GRZEIH UJBUSKR pomorska Dziennik Bałtycki— Dziennik DZIENNIK ZACHODNI WRd8SvW$KA 1kimrtubMi MtŹmŻnW, POLSKA GES nowiny WSPÓŁCZESNA Kurier Poranny Głos Gazeta Krakowsk Daleka droga do Polski PONIEDZIAŁEK 16 MAJA 2022 „HISTORYCZNE" 1 POCI IAGI IAK KARTY KSIĄ7FK Pociągi. które przemierzają obszar województwa łódzkiego, stanowią ruchomą prezentację, przybliżającą polskich bohaterów mieszkańcom regionu_ DRJOANNAŻELAZKO IPN ODDZIAŁ WŁODZI Łódzki Oddział Instytutu Pamięci Narodowej wraz zŁódzką Koleją Aglomeracyjną i samorządem województwa łódzkiego reafizuje od kloi lat oryginałriy projekt przenoszenia iupoci^irifbrma(o ważnych historycznie osobach wfórmieobrazówzidi życia. Nadawanie imion i nazw pociągom dalekobieżnym jest stosowane w Polsce od dawna. Ma to na celu, podobnie jak przy nazwach ulic, uhonorowanieipo-pularyzowanie danej osoby. Dzięki temu, odbiorcom utrwalają się nie tylko ich nazwiska, ale również wizerunki oraz wydarzenia, w których uczestniczyli. Pociągi te, przemierzając obszar województwa łódzkiego, stanowią ruchomą prezentację, docierającą do mieszkańców regionu. Pierwszym z „historycznych" pocdągówbyl „Pogonowski", upamiętniający kpt. Stefana Pogonowskiego - uczestnika wojny polsko-bolszewickiej, żołnierza 28. pułku Strzelców Kaniowskich oraz trzech innych bohaterów Bitwy Warszawskiej z 1920 r.: ks. Ignacego Skorupkę, rtm. Aleksandra Napiórkowskiego oraz ppłk. Jana Kowalewskiego. Wyruszył on w drogę 13 sierpnia 2020 r., nawiązując do rocznicy stulecia „Cudu nad Wisłą". Kolejny skład, debiutujący 28 maja 2021 r. otrzymał imię „Anders". Data i osoba zostały wybrane nieprzypadkowo. W minionym roku przypadła 80. rocznica powstania Armii Polskiej w Związku Sowieckim pod dowództwem gen. Władysława Andersa. To dzięki determinacji Generała możliwe było stworzenie armii, wyszkolenie jej i przygotowanie do działań u boku aliantów. Dodatkowo, Władydysław Anders związany jest z województwem łódzkim w szczególny sposób. Urodził się bowiem w miejscowości Błonie, gmina Krośniewice w powiecie kutnowskim. Umieszczona na pociągu grafika przedstawia gen. Władysława Andersa oraz szlak bojowy 2. Korpusu Polskiego i bohaterskie czyny polskich żołnierzy walczących w bitwach pod Monte Cassino, Ankoną i Bolonią. Oprócz celu informacyjnego, ma za zadmebyć formą hołdu dla wszystkich, którzy walczyli o niepodległość Polski i wolność innych narodów. W pierwszą podróż pociągiem „Anders" udali się szczególni goście: dr hab. Dariusz Ro-gut, dyrektor Oddziału IPN w Łodzi, Grzegorz Schreiber, Marszałek Województwa Łódzkiego oraz Janusz Malinowski, Prezes Zarządu Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Honorowym gościem uroczystości była Anna Maria Anders, córka Generała i jednocześnie ambasador RP we Włoszech. Podczas spotkania powiedziała: „Obeszłam cały pociąg. Jest cała historia, od Rosji, po Monte Cassino. Brakmisłów. To ważne dla Polski, dla naszej historii, dla młodzieży. Z całego serca wszystkim dziękuję". Łódzki Oddział IPN będzie kontynuował akcję prezentowania historii na pociągach. Atakże włączał się wpopulary-zowanie polskiej historii poza granicami kraju. 12 maja br., w rocznicę bitwy o Monte Cassino, na Placu Alcide de Gasperi (przy Urzędzie Miasta Cassino) została zaprezentowana wystawa „Z łagrów na Monte Cassino. Generał Władysław Anders i 2. Korpus Polski". Prezentaq'a w języku włoskim i angielskim została przygotowana przez Oddziałowe Biuro Edukacji Narodowej IPN w Łodzi. DODATEK SPECJALNY Przygotowany we współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej Wydawca: Polska Press Sp. z 0.0. ul. Domaniewska 45, 02-672 Warszawa, tel. 22 20144 00, fax: 22 2014410 Prezes zarzadu: Tomasz Przybek Członkowie zarządu: Dorota Kania, Miłosz Szulc Dyrektor artystyczny: Tomasz Bocheński Red. odpowiedzialny: Sławomir Sowa Zdjęcia wykorzystane w artykułach pochodzą z Archiwum IPN oraz publikacji, które zostały wydane przez IPN FROM THE SOWI! GENERAL WŁADYSŁA1 2 ŁAGRÓW NA Ml Umieszczona na pociągu grafika przedstawia gen. Władysława Andersa oraz szlak bojowy 2. Korpusu Polskiego łódzkie W Pani ambasador w otoczeniu dr. hab. Dariusza Roguta, dyrektora Oddziału IPN w Łodzi, marszałka Grzegorza Schreibera, i Janusza Malinowskiego, prezesa Zarządu ŁKA 12 maja w Cassino otwarto wystawę „Z łagrów na Monte Cassino. Generał Władysław Anders i 2. Korpus Polski" Honorowym gościem uroczystości była Anna Maria córka Generała i jednocześnie ambasador RP we Włoszech PONIEDZIAŁEK 16 MAJA 2022 Daleka droga do Polski 13 EWAKUACJA ARMII POLSKIEJ ZE ZWIĄZKI J SOWIECKIEGO W1942 ROKI J Jednym z postanowień układu Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 r. było utworzenie na sowieckim terytorium Armii Polskiej. Formowanie Armii, na czele której stanął gen. Władysław Anders, zaczęło się już w sierpniu 1941 r. Wojsko rosło ..jak na drożdżach", jednak jego rozrost zaczął być szybko blokowany przez brak uzbrojenia. DR HAB. SŁAWOMIR KALBARCZYK, IPN W WARSZAWIE Czytelnikowi tego artykułu należy się na wstępie kilka wyjaśnień. Po pierwsze: jego przedmiotem jest wydarzenie, zgodnie uważane przez historyków za jedno z ważniejszych w dziejach Polski w okresie n wojny światowej. Przesądza o tym jego wpływ na relacje polsko-sowieckie, które w miarę trwania wojny nabierały kluczowego znaczenia dla przyszłości naszego kraju. Po dnigie: opinie badaczy na temat ewakuacji, a szczególnie jej przyczyn, są podzielone. Jest to zresztą dla historiografii, w której różne poglądy stale się ze sobą ścierają, zjawisko normalne. Po trzecie wreszcie: badacze tego zagadnienia stąpają po przysłowiowym „cienkim lodzie", bowiem z uwagi na brak swobodnego dostępu do archiwów rosyjskich nie wiemy, na ile znana nam dokumentacja sowiecka jest pełna. To sprawia, że aktualne ustalenia nie są do końca pewne. Co zatem wiemy obecnie? Zacząć wypada od przypomnienia, że po agresji z 17 września 1939 r. Polska i Związek Sowiecki znalazły się w stanie wojny. Taki był stan prawny, taki też pogląd wyznawał gen. Władysław Sikorski, w jednej osobie premier polskiego rządu i Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych. Jednak Wielka Brytania, która po upadku Francji stała się najważniejszym polskim aliantem, upatrywała w państwie Stalina potencjalnego sojusznika w walce z Niemcami. Nadzieje Brytyjczyków na wciągnięcie Sowietów do walki z Hitlerem zaczęły się ziszczać 22 czerwca 1941 r., kiedy to „prysnął związek hi-tlerowsko-bolszewicki" - jak trafnie ujął to gen. Sikorski. Polski premier miał nadzieję, że w nowej sytuacji ZSRS uzna za niebyły pakt sowiecko-niemiecki z 1939 r. oraz zwolni Żołnierze Armii Polskiej w Związku Sowieckim. Armia odczuwała nieustanny brak broni, obcięto także racje żywnościowe polskich jeńców wojennych z obozów, a więźniów politycznych z więzień. Na początku lipca 1941 r. - przy aż nadto aktywnym udziale Brytyjczyków zainteresowanych zmontowaniem jak najszerszej koalicji antynie-mieckiej - ruszyły pertraktacje polsko-sowieckie zmierzające do uregulowania wzajemnych stosunków. Ich finałem był słynny układ Sikorski-Majski podpisany 30 lipca 1941 r. w Londynie. Jednym z jego postanowień było utworzenie na sowieckim terytorium Armii Polskiej. Za mało broni i żywności Formowanie Armii, na czele której stanął gen. Władysław Anders, zaczęło się już w sierpniu 1941 r. Wojsko rosło „jak na drożdżach", jednak jego rozrost zaczął być szybko blo- kowany przez brak uzbrojenia: władze sowieckie dostarczyły je tylko jednej dywizji - a i to z bardzo poważnymi brakami. Broń i ekwipunek obiecywali Polakom Brytyjczycy i Amerykanie, ale z uwagi na trudności komunikacyjne mogli je dostarczyć tylko w Iranie. Stąd pomysł przesunięcia tam wojsk polskich, z którym to w grudniu 1941 r. gen. Sikorski zjawił się u Stalina na Kremlu. Propozycja wywołała ogromną scysję: Stalin był przekonany, że to nic innego jak „spisek Anglosasów", którzy chcą zabrać polskie oddziały z Rosji i użyć do własnych celów. Wyraźnie ostrzegał, że jeśli tak się stanie - sojusz z Polską „upada". Żeby tego uniknąć Sikorski zgodził się na pozostawienie wojska na miejscu. Miało być ono przeniesione w lepsze warunki klimatyczne na południe ZSRS, a jego liczebność zwiększona do 96 tys. Ustalenia te zdawały się stabilizować sytuację Armii Polskiej w Rosji. Złudzenie to prysło na początku lutego 1942 r., kiedy to strona sowiecka wystąpiła z pytaniem, kiedy Armia Polska osiągnie gotowość bojową. Stawianie tej kwestii właśnie wtedy było jawnym absurdem: Armia przenosiła się właśnie z Powołża na teren Azji Środkowej, a pobór, w wyniku którego miała osiągnąć liczebność 96 tys. żołnierzy nie został jeszcze uruchomiony. Kiedy Anders odpowiedział, że terminu tego nie może ściśle określić, strona sowiecka zaproponowała wysłanie na front jedynej dywizji, która otrzymała już uzbrojenie. Propozycję tę Anders odrzucił, uważając, że Armia Polska powinna uderzyć jako całość - w czym uzyskał pełne poparcie gen. Sikorskiego. W miesiąc potem wojskowe władze sowieckie zredukowały liczbę racji żywnościowych przyznawanych Armii Polskiej w ZSRS do 26 tysięcy. Oznaczało to całkowitą katastrofę, bo w jej szeregach było już wówczas ok. 67 tys. żołnierzy. 18 marca 1942 r. Anders spotkał się ze Stalinem, który podał mu powód decyzji o obcięciu racji: oto Amerykanie dostarczyli dziesięciokrotnie mniej pszenicy aniżeli wynikało to z zawartych umów, co było następstwem wybuchu wojny japońsko-amerykańskiej. To zmusiło władze sowieckie do zmniejszenia ilości żywności przeznaczanej dla wojsk nie biorących udziału w walkach. Ostatecznie Stalin podniósł liczbę racji żywnościowych dla wojsk polskich, ale tylko do 44 tys. Nadwyżka żołnierzy miała być ewakuowana do Iranu. Czy obcięcie racji żywnościowych było retorsją za odmowę wysłania na front polskiej dywizji? „Twardych" dowodów na to nie ma. Problemy z dostawą pszenicy z USA były rzeczywiste, choć - oczywiście -mogły być tylko pretekstem. Inaczej ma się natomiast sprawa z rzekomym zmniejszeniem żywności dla wojsk nie-walczących. Plan zaopatrzenia Armii Czerwonej na marzec 1942 r. przewidywał bowiem akurat coś dokładnie odwrotnego w stosunku do planu z lutego: wojska walczące straciły w nim 80 tys., niewalczące natomiast zyskały 500 tys. racji żywnościowych. Tu Stalin niewątpliwie nie mówił więc prawdy, bo sytuację znał „z pierwszej ręki" - jako przewodniczący Państwowego Komitetu Obrony ZSRS, który plany zaopatrzeniowe ustalał. Wyjść czy zostać? Tak doszło do częściowej ewakuacji wojsk polskich z Rosji do Iranu, którą przeprowadzono na przełomie marca i kwietnia 1942 r. Objęła ona „nadwyżki" przekraczające ustaloną na 44 tys. liczebność Armii Polskiej w Sowietach -ok. 33 tys. żołnierzy, a ponadto ok. 11 tys. cywilów. Jeszcze przed rozmową ze Stalinem gen. Anders podjął decyzję, że jeśli na Kremlu nie uzyska satysfakcjonującego rozwiązania sprawy zaopatrzenia wojsk polskich w żywność będzie dążył do wyprowadzenia całej armii z ZSRS. Rozwiązania takiego niewątpliwie nie otrzymał: decyzję Stalina przyznającą Polakom 44 tys. racji skwitował bowiem uwagą, że jest to „zawód bardzo bolesny". Faktycznie: w tym momencie plany z grudnia ubiegłego roku zorganizowania w Związku Sowieckim 96 - tysięcznej Armii Polskiej legły w gruzach. Ciąg dalszy na str. 4 kazaną mu przez Andersa po powrocie z Londynu zgodnie z którą Kaukaz i Środkowy Wschód to „najbardziej newralgiczne punkty" w 1942 r. w toczącej się wojnie. Stalin nie wyjaśnił, dlaczego przykłada tak wielką wagę do rejonu Kaukaz - Środkowy Wschód. Zrobił to jednak Anders w przekazanej mu analizie - i być może zostało to wzięte pod uwagę przez sowieckiego dyktatora. Otóż Anders podkreślał, że celem uderzenia Niemców z obu wskazywanych kierunków jest odcięcie Rosji od alianckich dostaw zaopatrzenia z południa. Skądinąd wiadomo, że od wiosny 1942 r. szlak irański nabierał znaczenia - wobec rosnących problemów, z jakimi musiały mierzyć się konwoje morskie z pomocą dla Rosji na północy (ich punktami docelowymi były Archangielsk i Murmańsk). W czerwcu 1942 r. po raz pierwszy trasą południową dostarczono więcej zaopatrzenia dla ZSRS, aniżeli północną (od kwietnia 1942 r. nastąpił skok o ok. 40 %). Zabezpieczenie rejonu Środkowego Wschodu - z koleją irańską prowadzącą z Zatoki Perskiej do Morza Kaspijskiego na czele - było więc także życiowo ważnym interesem Związku Sowieckiego. Jednak ewakuacja Jakkolwiek by nie było jeszcze w 1942 r. strona sowiecka zaczęła rozgrywać sprawę przesunięcia wojsk polskich propagandowo, oskarżając rząd polski o „wysłanie" czy też „wyprowadzenie" wojsk polskich z Rosji. W następnym roku polscy komuniści na usługach Kremla poszli jeszcze dalej, pisząc o ewakuacji jako o „ucieczce" Armii Polskiej na Bliski Wschód. Jak widać każdy sposób był dobry, by zaatakować i zohydzić legalny rząd polski za odmowę uznania bezprawnych żądań terytorialnych wysuwanych pod jego adresem przez stronę sowiecką. W istocie ewakuacja była przedsięwzięciem zgodnym ze wszystkimi umowami polsko-sowieckimi - nie zaś jednostronnym posunięciem rządu polskiego. Przeprowadzono ją w okresie 9 - 30 sierpnia 1942r., przy czym objęła ona blisko 44 tys. żołnierzy i ponad 25 tys. osób cywilnych. W 80. rocznicę ewakuacji wydarzenie to należy uznać za korzystny przełom w dziejach wojskpolskichwRosji. Nic bowiem nie zapowiadało, że da się tam stworzyć armię zdolną do walki. A w perspektywie odkrycia miejsca masakry polskich jeńców wojennych w Katyniu przyszłość tej Armii, gdyby pozostała ona w Związku Sowieckim, przedstawiała się raczej ponuro. Dokończenie ze strony 3 W końcu kwietnia 1942 r. Anders spotkał się z gen. Sikorskim w Londynie i bez ogródek wyłożył mu swoje zamiary. Naczelny Wódz nie odrzucał możliwości wyprowadzenia wojsk polskich z Rosji, ale widział to raczej wbliżej nieokreślonej przyszłości. Zalążkiem sporu była natomiast koncepcja Andersa, by całe Polskie Siły Zbrojne skupić na terenie Środkowego Wschodu, który wjego opinii w 1942 r. miał się stać najważniejszym teatrem działań wojennych. Sikorskiemu pomysł ten się nie spodobał. Naczelny Wódz uważał, że wojsko polskie powinno pozostać rozproszone, a to głównie dlatego, że nie było wiadomo skąd wyjdzie uderzenie wyzwalające kraj. Koniec końców już po wyjeździe Andersa Naczelny Wódz kategorycznie stanął na stanowisku, że nie będzie ani wielkiej koncentracji wojsk polskich na Środkowym Wschodzie, ani wyjścia pozostałych wojsk polskich z Rosji. Z jego inicjatywy 30 kwietnia 1942 r. rząd polski przyjął uchwałę, że Armia Polska w Rosji ma tam pozostać, a następnie walczyć na froncie wschodnim. Wszystko to nie zmieniło ewakuacyjnych planów gen. Andersa. Po powrocie do Rosji -na początku czerwca 1942 r. -przekazał on Stalinowi swoją analizę sytuacji wojennej. Wynikało z niej, że w najbliższym czasie celem Niemców będzie Środkowy Wschód. Miał być on zagrożony uderzeniami idącymi przez Kaukaz oraz Egipt. Analiza była zasadniczo trafna: ropa naftowa w Iranie i Iraku była rzeczywiście celem Hitlera, a jego plany sięgały nawet dalej - aż do Indii. Wychodząc z tej analizy Anders zaproponował Stalinowi dyskusję o przeniesieniu wojsk polskich na zagrożony teren. Motywował ją nie tylko kwestiami natury strategicznej, ale także złą sytuację wojsk polskich na terenie sowieckim. Składały się na nią braki w zakresie uzbrojenia i zaopatrzenia, fatalne warunki klimatyczne, brak wody, placów ćwiczeń itd. Anders oczekiwał, że decyzja o przesunięciu Armii zostanie podjęta natychmiast. Czas jednak płynął, aze strony Stalina nie był żadnej reakcji -przez ponad miesiąc. W ciągu tego miesiąca scenariusz przewidziany w analizie przesłanej Stalinowi przez Andersa zaczął się sprawdzać. W czerwcu 1942 r. Niemcy wtargnęli do Egiptu, a 21 tego miesiąca zadali Brytyjczykom ciężką klęskę w Libii zdobywając twierdzę w To-bruku. Kolejną klęskę wojska Wielu badaczy uważa, że Stalin wtej inicjatywie „pominął" rząd polski. Jednak to gen. Anders - zgodnie zresztą ze swoimi uprawnieniami -wyjaśnił już wcześniej, że powiadamianie rządu nie jest konieczne i kwestia przeniesienia wojska winna być załatwiona na miejscu. A dlaczego Stalin zwrócił się właśnie do Churchilla ? Sowiecki dyktator nawiązał tu do rozmowy szefa brytyjskiego rządu z Mołotowem, która odbyła się w czerwcu 1942 r. w Londynie. Churchill powiedział wówczas, że „gdyby w Rosji byli jacyś żołnierze polscy ponad potrzeby rządu sowieckiego, Rząd Jego Królewskiej Mości z zadowoleniem przyjąłby ich celem użycia na Środkowym Wschodzie" Niektórzy historycy uważają, że sowiecka propozycja miała „drugie dno" i w istocie chodziło o „pozbycie się" wojsk polskich jako „wrogiej" formacji antykomunistycznej. Tak mogło być, ale znowu: brak na to dowodów, których nie można zastępować pozornie racjonalnymi spekulacjami. O propozycji Stalina strona brytyjska bezzwłocznie powiadomiła niczego nieświadomy rząd polski. Ten wyraził zgodę na ewakuację wojsk polskich celem wzmocnienia obrony Bliskiego Wschodu, postawił jednak swoje warunki. Żądał: dokończenia poboru wśród obywateli polskich aż do wyczerpania rezerw ludzkich; ewakuacji rodzin wszystkich osób opuszczających ZSRS; ewakuacji wraz z wojskiem 50 tys. polskich dzieci; utrzymania opieki nad Polakami w Rosji - zgodnie z obowiązującymi wtej sprawie porozumieniami. Wyegzekwowania tych żądań od Moskwy polski gabinet oczekiwał od rządu brytyjskiego. Brytyjczycy podjęli się tej misji, ale szybko zderzyli się z twardym sowieckim „niet" dla postulatów dotyczących poboru i ewakuacji dzieci. Sam Churchill w znanym piśmie do Stalina z 18 lipca 1942 r. zwrócił się tylko z prośbą o zgodę na ewakuację rodzin osób wyjeżdżających ze Związku Sowieckiego. Jego interwencja wtej akurat sprawie była zresztą zbyteczna: władze sowieckie już wcześniej zgodziły się na ten postulat. Wróćmy do gen. Andersa - inicjatora przesunięcia wojsk polskich na Środkowy Wschód. O losach swojej pro-pozygi, która przez z górą miesiąc „żyła własnym życiem", dowiedział się dopiero w nocy z 7 na 8 lipca1942r. - od oficera łącznikowego ze Stalinem (płk. Arsenija Tiszkowa). Powiadomił on, że Stalin zdecydował się pozwolić na wyjście Armii Polskiej, bo podziela ocenę sytuacji wojennej prze- Rok 1942. Przegląd oddziałów Armii Polskiej brytyjskie poniosły w końcu czerwca 1942 r. w trzydniowej bitwie pod Marsa-Matruh w Egipcie. Po niej wycofały się na ostatnią linię obrony przed Kanałem Sueskim - El-Alamejn. Również w końcu czerwca 1942 r. ruszyła ofensywa wojsk niemieckich na Kaukaz, przynosząc znaczne sukcesy. W takiej sytuacji Stalin zareagował, ale nie tak, jak wyobrażał to sobie gen. Anders. Zamiast wezwać go na Kreml na rozmowy, wysłał Ludowego Komisarza Sprawa Zagranicznych, Wiaczesława Mołotowa, do brytyjskiego ambasadora w Rosji Archi-balda Clark-Kerra. W imieniu Stalina zaproponował on pre- mierowi Wielkiej Brytanii, Winstonowi Churchillowi, przeniesienie polskich dywizji z Rosji na Środkowy Wschód. Jakie było uzasadnienie ? Wydarzenia wojenne w Egipcie, a przede wszystkim klęska pod Marsa Matruh. A także poważne braki, wywołane przez ciężkie walki na froncie egipskim. Buzułuk, grudzień 1941. Naczelny Wódz. gen. Władysław Sikorski (z prawej) i gen. Władysław Anders (na pierwszym planie) przyjmują delfiladę polskich żołnierzy PONIEDZIAŁEK 16 MAJA 2022 Daleka droga do Polski 15 _WIFIKA FWAKMACIA - WIOSNA-I ATO1Q47 ROKI Ewakuacja Armii Polskiej i rodzin wojskowych ze Związku Sowieckiego do Iranu była jedną z największych tego rodzaju operacji przeprowadzonych w latach II wojny światowej. W dwóch oddzielnych akcjach, wiosną i latem 1942 r., wyjechało z imperium Stalina około 116 tys. ludzi, z czego około 41 tys. osób cywilnych, głównie kobiet i dzieci._ Drugi etap, trzy fazy Organizacyjne przygotowania do drugiego etapu ewakuacji latem 1942 r., dzięki nabytym doświadczeniom, przebiegały szybciej i sprawniej niż poprzednio, ale i tak nie obyło się bez problemów. Było to spowodowane tym, że liczba ewakuowanych była znacznie większa, a akcja przebiegała w trudnych warunkach klimatycznych, w czasie ogromnych upałów. Do celówtransportowych, na szlakach kolejowych z Taszkientu do Krasnowodzka, przygotowano 41 zestawów wagonów, a w Krasnowodzku do dyspozycji sztabu ewakuacyjnego stało 25 statków. O ile wyjazd skoszarowanego wojska nie sprawiał większych problemów, to procedura przygotowania transportów cywilnych była bardziej skomplikowana. W porozumieniu z armią ustalono zasady aprowizacji ludności cywilnej. Rodziny wojskowe przebywające już w garnizonach lub ich okolicach, otrzymywały prowiant z magazynów wojskowych, a w miejscowościach, gdzie nie było polskich oddziałów, cywilni komi- DR HAB JANUSZ WRÓBEL, IPN ODDZIAŁ WŁODZI Ta ogromna oper acja wymagała przedsięwzięć organizacyjnych i logistycznych na wielką skalę, i to w najtrudniejszym dla Aliantów okresie wojny, gdy niemieckie wojska maszerowały na Kaukaz, a Afrika Korps stał u wrót Egiptu. Iran już wkrótce mógł znaleźć się w strefie przyfrontowej, w zasięgu samolotów Luftwaffe. Dodajmy, że szlaki ewakuacji biegły przez tereny pozbawione nowoczesnej infrastruktury transportowej, a przemarsz odbywał się w trudnych warunkach klimatycznych. Pierwszą zorganizowaną grupą cywilną, która przekroczyła granicę sowiecko-irań-ską, były polskie sieroty ewakuowane wiosną 1942 r. przez ekspedycję Polskiego Czerwonego Krzyża z Indii. Zorganizował ją Eugeniusz Banasiński, polski konsul w Bombaju, a jej pierwotnym celem było przewiezienie ciężarówkami z Indii do sowieckiej Azji Centralnej ładunku pomocy humanitarnej dla głodujących Polaków. W drodze powrotnej zabrano kilkaset polskich sierot, które szlakiem prowadzącym z Aszhabadu przez Meszhed i Zahedab - trafiły do Indii, gdzie zamieszkały w stworzonym dla nich osiedlu w posiadłościach maharadży Jam Sa-heb Digvijaysinhji, władcy księstwa Nawanagar. Wkrótce inną trasą wyruszyły do Iranu wielokrotnie liczniejsze transporty polskiego wojska i rodzin wojskowych. Szlak ewakuacji biegł koleją do portu w Krasnowodzku nad Morzem Kaspijskim, gdzie zorganizowano bazę przeładunkową, a dalej drogą morską do Pahlewi na wybrzeżu irańskim. Ewakuacja odbywała się na pokładach starych statków sowieckich, zupełnie nieprzystosowanych do transportu ludności cywilnej, o tak dużym odsetku dzieci, starców i chorych. Panowała na nich ogromna ciasnota, a warunki higieniczne urągały wszelkim standardom. Pierwszy transport odpłynął 24 marca, a zakończenie pierwszego etapu ewakuacji nastąpiło 4 kwietnia 1942 r. sięcy ludzi była poważnym przedsięwzięciem organizacyjnym obejmującym nie tylko tereny sowieckiej Azji Centralnej, gdzie przebywali Polacy, ale również Iran, dokąd zmierzały transporty. Zaangażowane zostały specjalistyczne oddziały brytyjskieipolskieoraz władze Iranu. Do podstawowych zadań należało dostarczenie żywności dla wielu tysięcy wygłodniałych ludzi. Z wyprzedzeniem zakupiono mąkę, którą dostarczono do lokalnych piekarni perskich wraz z zamówieniami na chleb. Przybyły też angielskie jednostki kwa-termistrzowskie z piekarniami irzeźniami. Mimo to aprowizacja szwankowała, gdyż transporty przybywały nieregular- nie. Niekiedy konieczne było dostarczanie prowiantu na pokłady stojących na redzie statków, gdyż nie mogły one przybić do brzegów z powodu wzburzonego morza. W celu usprawnienia rozdziału żywności wydawano całodniowe racje żywnościowe, uzupełniane co jakiś czas gorącymi napojami. Organizacją ewakuacji ze strony polskiej, obok wojska, zajmowało się również Poselstwo RP w Teheranie oraz specjalnie do tego utworzona Delegatura Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej. Dyplomaci i urzędnicy Delegatury pośredniczyli w kontaktach z Brytyjczykami, współdziałali z wła-dzami perskimi, przyczyniali się do pokonywania trudności i łagodzenia konfliktów. Trudnym problemem do rozwiązania było zapewnienie wszystkim przybyszom dachu nad głową. Ponieważ nie było możliwe przygotowanie stałych lokali mieszkalnych na wybrzeżu Morza Kaspijskiego, starano się wywieźć ewakuowanych jak najszybciej do Teheranu. Zajęły się tym brytyjskie kompanie transportowe, które przywożąc na wybrzeże żywność, w drodze powrotnej zabierały żołnierzy i cywilów. W pobliżu stolicy Iranu i w samym Teheranie powstały 4 obozy przejściowe dla polskiej ludności cywilnej. Obozy numer l i 2 zlokalizowano wDoshanTappehokoło 8 km na północny zachód od Teheranu na terenach lotniska wojskowego, wbudynkach szkoły lotniczej i w fabryce zbrojeniowej. Obóz nr 3 powstał w niedalekim Yusufba-dzie. Dla sierot utworzono osobny obóz w budynku przy Shimran Road w Teheranie. Tu Polacy oczekiwali na transport do osiedli stałych, w których mieli pozostać do zakończenia wojny. Największą troskę władz polskich i brytyjskich budził jednak stan zdrowia ewakuowanych, a zwłaszcza cywilów, w tym tysięcy dzieci. Wiele osób przybyłych ze Związku Sowieckiego ledwo trzymało się na nogach. Przyczyną było nie tylko niedożywienie, ale również choroby, często zresztą wywołane ciężkimi warunkami bytowymi. Najciężej chorzy trafiali do szpitala. Władze irańskie oddały do dyspozycji Polaków niewielki szpital, obsługiwany przez polski i brytyjski personel medyczny. Ogółem do szpitala przyjęto 1412 osób, z czego większość w bardzo ciężkim stanie. Zwiedzający szpital dlauchodź-ców dowódca wojsk polskich na Środkowym Wschodzie gen. Józef Zając zanotował w swym pamiętniku: „Wczoraj byłem w obozie dla cywilnych i szpitaliku, w którym leżą chorzy na choroby zakaźne i zwykłe; jest tyfus plamisty i brzuszny, jest dyzenteria i są chorzy na kompletne wycieńczenie. Oglądałem dzieci wychudzone do kosteczek z napuchłymi brzuszkami; szereg kobiet i mężczyzn starszych, zmaltretowanych i wychudzonych do ostateczności. Aż dziwne, że wytrzymali jeszcze tę podróż". sarze ewakuacyjni wspomagali ludność pieniędzmi oddanymi do ich dyspozycji przez ambasadę. Zapadły także decyzje co do kolejności wyjazdu osób cywilnych. Pierwszeństwo miały dzieci z sierocińców, w dalszej kolejności wyjeżdżały rodziny wojskowe. W ostatniej grupie ewakuowano ludzi nauki, specjalistów wszelkich dziedzin, techników, nauczycieli oraz osoby wyjątkowo zasłużone dla Polski. Druga ewakuacja polskiego wojska oraz ludności cywilnej ze Związku Sowieckiego, przebiegała w trzech fazach. Pierwsza była fazą „napływu" i obejmowała okres od 10 sierpnia do l września. Druga faza, „odprężenia", trwała od2 do 15 września, a trzecia faza, „likwidacyjna", od 16 września do 16 października. Trudne chwile przeżywał w dniach drugiej ewakuacji personel bazy w Krasnowodzku. Pierwszy transport wojska i cywilów dotarł tu 7 sierpnia i tylko przez tydzień wszystko przebiegało zgodnie z planem. Ciąg dalszy na str. 6 Polskie dzieci w Isfahanie. Zanim dotarły do Iranu, przeszły dramatyczną ewakuację, często chore i niedożywione 61 Daleka droga do Polski PONIEDZIAŁEK 16 MAJA 2022 Polskie groby w Teheranie. Dla setek wycieńczonych osób ewakuacja przyszła za późno Dokończenie ze str. 5 Komplikacje pojawiły się 13 sierpnia, kiedy to Rosjanie zawiadomili, iż zmuszeni są zmniejszyćliczbęstatkówprze-znaczonych do przewożenia Polaków, w związku z prowadzoną równolegle ewakuacją ludności i sprzętu z zagrożonego przez Niemców Kaukazu. W trzy dni później zapadła również decyzja o ograniczeniu wagi bagażu z 50 do 25 kg na osobę. Wywołało to zrozumiałe rozgoryczenie ludności polskiej, która nie chciała pozbyć się resztek dobytku. .Komuną" do przystani irudnosci z transportem morskim odbiły się natychmiast na sytuacji w samym Krasno-wodzku. Nadal przyjeżdżały kolejne pociągi z wojskiem i ludnością cywilną, powodując przepełnienie bazy. Z trudem nadążano z przygotowaniem posiłków dla oczekujących na wyjazd, powstały również kłopoty z regularnymi dostawami wody, którą trzeba było dowozić cysternami. W warunkach panujących wKrasnowodzku iście tropikalnych upałów, brak płynów był odczuwany szczególnie dokuczliwie. Sporo trudności przysparzali chorzy licznie napływający do Krasnowodzka mimo zapowiedzi, że tylko zdrowi będą mogli wyjechać do Iranu. Zatrzymano ich w szpitalu bazy, przy czym dochodziło niekiedy do dramatycznych scen, gdyż chorzy iich rodziny obawiali się, że pozostając na miejscu, tracą ostatecznie szansę wyrwania się z imperium Stalina. W Pahlewi najtrudniejszym okresem była faza „napływu", gdyż konieczne było przeprowadzenie kilku zadań równocześnie i to w krótkim czasie. Przede wszystkim należało sprawniepizyjąćnapływa-jące transporty, jakrównież odprawić żołnierzy i cywilów z Pahlewi do obozów docelowych. Poza tym trzeba było rozbudowywać rejony zakwaterowania i zorganizować służby kwatermistrzowskie. Transport, tak jak poprzednio, odbywał się na statkach sowieckich z Krasnowodzka do Pahlewi. Polacy, którzy przebyli ten szlak zgodnie świadczyli, że było to dla nich ciężkie przeżycie. Na pokładach było bardzo ciasno, ludzie cierpieli na brak wody, a warunki higieniczne pozostawiały wiele do życzenia. Większe jednostki zatrzymywały się na pełnym morzu, a do prowizorycznej przystani w Pahlewi przewoził żołnierzy i cywilów mniejszy statek sowiecki o złowrogiej nazwie „Komuna". W jego trzech lukach towarowych umieszczano po 500 ludzi, a na pokładzie dzieci i chorych. Chociaż droga do wybrzeża trwała tylko pół godziny, na skutek ogromnego gorąca i zaduchu, podróżujący opuszczali statek ledwo żywi, wielu mdlało. Pomimo wszystko Polacy mężnie znosili te niewygody, mając świadomość, że zbliża się długo wyczekiwany przełom w ich położeniu. Gdy 30 sierpnia 1942 r. na statek „Żda-now", czekający na rozładunek na redzie Pahlewi, przybyli przedstawiciele władz Rzeczypospolitej, Polacy powitali ich hymnem państwowym i Rotą. Setki osób płakało ze wzruszenia. W Pahlewi przyjęcie wojska i cywilów przebiegało sprawnie. Utworzono tu Obóz Ewakuacyjny Nr 1, składający się z pięciu rejonów zakwaterowania. Rejony nr l i nr 2 przeznaczono dlaludności cywilnej, przy czym pierwszy, tak zwany brudny, miał pomieścić jednorazowo 12 tys. osób. Po przeprowadzeniu dezynfekcji kierowano ludzi do rejonu nr 2 „czystego", zdolnego pomieścić 9 tys. osób. Dla wojska przeznaczono rejony zakwaterowania nr 3 „brudny" i nr 5 „czysty", o identycznej jak cywilne pojemności, aponadto utworzono zapasowy rejon nr 4 mogący przyjąć od 3 do 6 tys. żołnierzy. Po zejściu na ląd dokonywano rejestracji ewakuowanych cywilów, po czym kierowano ich do właściwego rejonu. Przed wejściem do rejonów wydawano ciepłe napoje: herbatę, kawę, a dla dzieci mleko. Na terenie rejonów polscy pracownicy PCK i Delegatury MPiOS otoczyli troskliwą opieką dzieci, chorych i osoby starsze. Wydawano im dodatkowy, czwarty posiłek, składający się z „luksusów", o których już zapomnieli podczas pobytu w Związku Sowieckim. Dodatkowy posiłek składał się z dwóch jajek, kubka kakao lub mleka, pieczywa z masłem lub dżemem. Dzieci otrzymywały dodatkowo czekoladę lub cukierki oraz preparat witaminowy. W rejonach zakwaterowania cywilówprzygotowano sza- Teheran 15 kwietnia 1944 r. Od Redakcji Staropolskim Zwyczajem życZymy Czytelnikom naszego / ł Wesołego Alleluja/" | ( hoctaz j uz piąte skolei Święta Wielkanocne obchodzimy na tihf It£} zda!a od Zimni Ojczystej, w której Zostało wszystko to, roj Ua nas drogie t święte, to jednak ani na chwilę nie opuszcza nasi Fragment pierwszej strony gazetki dla młodzieży polskiej w Iranie łasy dla 9 tys. osób, z czego dla 6 tys. w rejonie „brudnym" i 3 tys. w rejonie „czystym". Słabiej były zaawansowane prace w wojskowej części obozu. Rejon nr 3 posiadał szałasy dla 3 tys. żołnierzy, tyleż samo rejon nr 5. Oczywiście szybkie wybudowanie brakującej liczby szałasów było z braku czasu niemożliwe, jedynym wyjściem było więc skorzystanie z namiotów. Komenda obozu posiadała początkowo 80 namiotów i dopiero później udało się sprowadzić dodatkowe z Teheranu. Dostarczono 181 namiotów angielskich i 2062 irańskie, a nadto 16 namiotów odstąpili Brytyjczycy stacjonujący wPa-hlewi. Ostatecznie, według stanu z l września, rejon zakwaterowania nr 1 mógł przyjąć jednorazowo przewidziane planem 12 tys. osób, z czego 9 tys. w szałasach i 3 tys. pod namiotami. Zaplanowaną pojemność osiągnęły również obozy wojskowe. W rejonie nr 3 połowa żołnierzy mieszkała w szałasach, druga połowa pod namiotami. W rejonie „czystym" (nr 5) dwie trzecie zakwaterowanych znalazło się w szałasach, a tylko 3 tys. pod namiotami. Rejon zapasowy, który powstał najpóźniej, posiadał 2 tys. miejsc w szałasach i tysiąc pod namiotami. Aprowizacjązajmowalisię - podobnie jak podczas pierwszej fali ewakuacji - Brytyjczycy. Zgromadzili zawczasu zapasy pochodzące z magazynów armii angielskiej, zawarli też kontrakty z dostawcami irańskimi. Chleb w połowie miała dostarczyć piekarnia angielska, w połowie okoliczne piekarnie prowadzone przez Irańczyków. Już w trakcie ewakuacji okazało się, że przyjęty system zaopatrzenia w żywność jest mało wydajny. Poszukując sposobów rozwiązania trudności, zwołano 15 sierpnia naradę, na której postanowiono sformować specjalną, polską kompanię zaopatrzeniową, w składzie 186 szeregowców i 2 oficerów pod dowództwem komendanta obozu. Pod zarząd polski przeszła też rzeźnia, którą wzmocniono kadrowo. Dopiero od połowy sierpnia zreorganizowane służby zaopatrzenia mogły podołać zadaniom, zapewniając dostateczne wyżywienie tak cywilom, jak i wojskowym. Brak lekarzy i łóżek Doświadczenia pierwszej ewakuacji wskazywały, że baza w Pahlewi musi być przygotowana na przybycie dużej liczby chorych, w tym na choroby zakaźne. Zorganizowano więc szpital wojskowy na600łóżek, aleniebyłownim wystarczającej liczby lekarzy. Z chwilą gdy do nabrzeża przybijały pierwsze statki z ewakuowanymi, w obozie było tylko 8 lekarzy i jeden felczer. Już w pierwszych dniach po przybyciu uchodźców stało się jasne, że służby sanitamo-medyczne należy szybko rozbudować. Powiększono szpital do 820 łóżek, a dla lżej chorych i ozdrowieńców utworzono prowizoryczny Dom Rekonwalescentów. Dodatkowo, w rejonie zakwaterowania nr 5 powstał specjalny ośrodek dla chorych na malarię. Fatalny stan zdrowia przybywa- jących dzieci, wymagał zorganizowania dla nich specjalnej opieki. Od 18 sierpnia zaczęła działać odrębna Kolonia Dziecięca, składająca się z baraków zdolnych pomieścić około 400 dzieci. Stan zdrowia ewakuowanych szybko poprawiał się, ale dla setek osób na pomoc było za późno. Według raportu komendy obozu przejściowego w Pahlewi zmarły 564 osoby, w większości cywilne. Ogółem wiosną i latem 1942 r. ze Związku Sowieckiego do Iranu wyjechało ponad 116 tys. obywateli polskich, z czego 75 tys. wojskowych i nieco ponad 41 tys. cywilów. Podczas ewakuacji wiosennej przybyło ponad 43 tys. żołnierzy i cywilów, latem 1942 r. - blisko 70 tys. Niespełna 3 tys. osób wyjechało ze Związku Sowieckiego drogą lądową z Aszhabadu do Meszhedu. Dzieci i młodzież do lat 14 stanowiły około 40 procent ewakuowanych cywilów, wśród dorosłych cywilów większość stanowiły kobiety. W Iranie rozeszły się drogi żołnierzy i cywilów. Część żołnierzy wysłano do Wielkiej Brytanii celem uzupełnienia stacjonujących tam jednostek Polskich Sił Zbrojnych, z reszty sformowano 2 Korpus Polski. Na miejsce stacjonowania polskich oddziałów wybrano pół-nocno-wschodnie tereny Iraku. Polski rząd na uchodźstwie, we współpracy z sojusznikami, podjął starania, aby polską ludność cywilną przenieść do kra-jów, gdzie mogłaby bezpiecznie doczekać końca wojny. PONIEDZIAŁEK 16 MAJA 2022 Daleka droga do Polski 17 SZLAKI EWAKUACJI I OŚRODKI O-SIFDl FNC7F POLSKICH [ JCHODZCOW Dramat polskich cywilów nie kończył się na wyprowadzeniu ze Związku Sowieckiego. Wojenne szlaki zawiodły dorosłych i dzieci m.in. do Iranu, Indii, na Bliski Wschód (mapa poniżej), oraz Afryki Wschodniej i Południowej (mapa obok). CHINY ***>* TURCJA p>M«t3h«d AFGANISTAN nem IRAK Uf IRAN ARAB SAUDYJ Marze Arabskie SUDAN JEM D A N I* Masina! KENIA G A N D A / QJ*Kamp3!a ■ ^ Rongai ezioro —i wo-t iktorii ^ Nairobi B RWANO • Makindu TengeruT% Amsha Kondoa TANGANIKA Morogoro łringa • • {funda AbercomT!V Njomoa Kidugala Ndota RODEZJA n »' Fort Jameson Swana-Mkubwa PÓŁNOCNA q |5> # Lusaka B Kafue 01 » / Mazabuka J »F.»^ _ ODEZJAGatooma P- \ POŁUDNIOWAB A •" Zomm p Rusape BECZUANA rj Pretoria Louranco Manjues « • a Johannesburg UNIA POŁUDNOWEJ AFRYKI S > Ptatermariteburg / * Durban Graaft Ratnal r* • Oudtshoorm Kapsztad a Port Elizabeth Moss«l Bay OBOZY I OSIEDLA UCHODŹCÓW POLSKICH W AFRYCE miejsca wyołwętowania transportu uehadtato* poteklcft P oboiy! ostodia uchodźców polskich a potski« placówki konsulame WARTO PR7Fr7YTAr FWAkl IATIA POI AKÓW 7 7SRS Bez ostatniego rozdziału ) i lii 7 > > ai3r~" Władysław Anders, Bez ostatniego rozdziału. Wspomnienia z lat 1939-1946. Bellona Janusz Wróbel. Uchodźcy pol- Opr. P. Kowalski, A. Ossowski. Czesława Panek-Wierzbińska, scy ze Związku Sowieckiego A. Sitarek. Ocaleni z „nieludz- Chmielów - nasz utracony raj. 1942-1950 Wyd. IPN kiej ziemi", Wyd. IPN Wyd. IPN Niespełnione bral* z^Armią Czerwoną Sławomir Kalbarczyk, Armia Andersa w ZSRS1941-1942, Wyd. IPN ARMIA ANDERSA W ZSRS >134Z bfOiłi WOJENNA ODYSEJA ANTKts^EBRNEGO Seria komiksów dla dzieci, cz. 1 -10, Wojenna odyseja Antka Srebrnego, Wyd. IPN 81 Daleka droga do Polski PONIEDZIAŁEK 16 MAJA 2022 Ewakuowane ze Związku Sowieckiego polskie dzieci, wśród nich bardzo wiele sierot, trafiały na odległe krańce świata. Indie, Nowa Zelandia, Iran, Afryka, Meksyk. Pobyt w egzotycznych krajach, przystosowanie się do tamtejszych warunków i próby nadrobienia czasu, który powinni spędzić w szkole, pozostawiły trwały ślad w pamięci małych uchodźców._ OPR. DR HAB. JANUSZ WRÓBEL. IPN ODDZIAŁ WŁODZI Ze wspomnień Wandy Barbary Kociuby z ewakuacji do Iranu Okręt towarowy z wojskiem już ruszył. Długo migotały białe chusteczki i długo lśniły w słońcu duże żołnierskie i junackie łzy radości. Irka patrzyła wciąż na brata, który już na pewno jej nie widział. Tylko echo niosło jeszcze ciche tony pieśni Boże coś Polskę. Nagle obydwie się zachwiałyśmy. Statek nasz rusza. I znów z piersi naszych buchnęła pieśń Boże coś Polskę. Wolno, leniwie, na wpół sennie, nawet niechętnie zaczyna płynąc nasz statek „Stalin". [...] Z biegiem czasu już z wolna znika z oczu plama czarnego lądu i ginie we mgle porannej. Jęki zaczynają cichnąć, a łagodny sen zaczyna znów po trochu tulić najbardziej zmęczonych. Stojąc na pokładzie, wsłuchiwałam się w sapanie motorów, które pracują bez wytchnienia. Wzruszona byłam do ostatniego stopnia. [...] Dzień już zaczął usypiać, a w oddali zaczęły już migotać kontury domów portu Pa-hlewi. Pierwszy okręt - z wojskiem - już dobił do tej utęsknionej przystani, do portu radości. Za kilkanaście minut i zmęczony „Stalin" zatrzymał się obok tamtego. Wszyscy odetchnęliśmy świeżym i zdrowym powietrzem perskim. Ja stojąc w okienku, z cicha szepnęłam: A później, drugim portem będzie Gdynia. Tak nam dopomóż Bóg". W.B. Kociuba. Pamiętnik z Syberii, Iranu i Libanu, Warszawa 2020. Polski chór w Tenegeru, w Tanganice (dziś Tanzania) w Afryce Wschodniej Ze wspomnień Stanisława Czernka z pobytu w Indiach Pobyt w Bombaju dobiegł końca. Wybudowano dla nas osiedle w Jamnagarze, położone na półwyspie Kathijawar nad Zatoką Kutch, mniej więcej wpołowie drogi z Bombaju do Karaczi, gdyby zmierzyć ją w linii prostej. Podróż do Jam-nagaru odbyliśmy pociągiem. Następnie do osiedla wożono nas samochodem ciężarowym. Odległość wynosiła kilkanaście kilometrów. Zbudowano dla nas kilkanaście bloków z szarego kamienia oraz niezbędne budynki gospodarcze i administracyjne. Niektóre były jeszcze wbudowie, ponieważ osiedle zaplanowano na ponad tysiąc dzieci. Od Zatoki Kucht osiedle dzieliło ok. 3 kilometrów. Niemal od pierwszego dnia po przyjeździe do Jam-nagaru wyglądało, że skończyła się dla nas sielanka, a rozpoczął zorganizowany pobyt. Szczególny nacisk położono na naukę. Podzielono dzieci na grupy przypomina- jące klasy. Ja dostałem się do klasy piątej, z tym że nie była to taka prawdziwa klasa, ponieważ nauczyciele nie mieli podręczników ani jeszcze opracowanego programu nauczania. Zarówno podręczniki, jak i program miały nadejść z Jerozolimy, gdzie przygotowywano je do druku. Mimo ich braku nauczyciele jakoś wkładali nam do głowy trochę wiedzy. Dużo problemów mieliśmy z pisaniem, bo ciągle nam się mylił alfabet polski z rosyjskim. Robiliśmy dużo błędów, ale powoli wracaliśmy do polszczyzny i alfabetu łacińskiego. Uczyliśmy się historii, trochę matematyki. Nauki przyrodnicze i geografię poznaliśmy już z własnych doświadczeń, chyba wystarczająco jak na nasz wiek. Język polski polegał głównie na czytaniu książek i dyktowaniu. Nie mieliśmy jeszcze tablic. Religii uczył ksiądz. Po zajęciach szkolnych i dwóch godzinach tzw. ciszy lub sjesty, w czasie której obowiązkowo musieliśmy leżeć w łóżkach, pozosta- wało już mało czasu na zabawę. Z biegiem czasu do szkoły zaczęły przychodzić podręczniki i nauczyciele stali się bardziej wymagający. Musieliśmy się solidnie uczyć, wiedząc, że każda lekcja to nowy zasób wiedzy, która trzeba będzie przyswoić. Naukę traktowaliśmy poważnie i zaraz po dzwonku siedzieliśmy w ławkach gotowi do lekcji. Polskie dzieci na tułączych szlakach 1939-1950 Wspomnienia Stanisława Czernka [w-.] Polskie dzieci na tufaczych szlakach 1939-1950, red. J. Wróbel, J. Żelazko, Warszawa 2008. Ze wspomnień mieszkańców osiedli w Afryce Wschodniej Stosunki polsko-murzyńskie układały się dobrze. Polacy serdecznie odnosili się do tubylców, często za plecami Brytyjczyków dając im jedzenie czy drobne przedmioty. Murzyni darzyli Polaków dużą sympatią - zupełnie inaczej niż Brytyjczyków. Tanganika była częścią imperium brytyj -skiego, w którym obowiązywały określone zasady. Według nich Murzyni traktowani byli jako ludzie drugiej kategorii, co było widoczne na co dzień - np. przysługiwała im zdecydowanie mniejsza płaca niż białym. Zanim wybudowano kościół, pracujący na terenie osiedla tubylcy wyznania katolickiego brali udział w nabożeństwach przy kapliczce, stojąc z boku, oddzieleni drogą od białych mieszkańców osiedla. Teresa Juchniewicz wspominała zaś podróż z Ifundy do Tengeru, którą razem z bratem i mamą odbyła w szoferce autobusu. Za nimi siedzieli Hindusi, a na samym końcu - ludność murzyńska. Gradacja społeczna w Tanganice była więc wyraźnie widoczna, niemniej Polacy odnosili się do Murzynów serdecznie. Może po tragicznych przeżyciach, jakich doświadczyli, mieli potrzebę pomocy ludziom bardziej potrzebującym? Interesujące, że pomiędzy ludźmi z dwóch różnych kontynentów i kultur, posługującymi się różnymi językami, nawiązała się nić sympatii. Stanisław Czernek pisał: „Do dziś uśmiecham się, gdy wspominam zatroskane słowa mamy: <0 Boże, jak my ich będziemy odróżniać. Oni są wszyscy podobni jeden do drugiego>. Wkrótce nauczyliśmy się ich rozróżniać oraz zauważyliśmy różnice i od samego początku staliśmy się przyjaciółmi i nimi pozostaliśmy do końca". A. Hejczyk, Sybiracy pod Kilimandżaro. Tengeru. Polskie osiedle w Afryce Wschodni^ we wspomnieniach jego mieszkańców, Rzeszów-Kraków 2013. Stosunki między Polakami a Afrykanami układały się dobrze ZE WSPOMNIEŃ DZIECI EWAKUOWANYCH DO INDII, IRANU I AFRYKI WSCHODNIE J PONIEDZIAŁEK 16 MAJA 2022 Daleka droga do Polski 19 RO ROCZNICA POWSTANIA ARMII POI SKIF J NA WSCHOD7IF Po zakończeniu dwóch ewakuacji polskich żołnierzy oraz osób cywilnych ze Związku Sowieckiego Naczelny Wódz gen, broni Władysław Sikorski wydał rozkaz o utworzeniu na terenie Iraku Armii Polskiej na Wschodzie_ pod dowództwem gen, dyw. Władysława Andersa DR BARTOSZ JANCZAK 1PN ODDZIAt W ŁODZI W jej składzie znajdo-waMężoł-nierze ewakuowani ze Związku Sowieckiego, przybyli zWieMej Brytanii oraz stacjonujący na Środkowym Wschodzie od 1940 r. Powołanie Armii Polskiej na Wschodzie miało na celu przygotowanie polskich jednostek wojskowych do walk przeciwko HI Rzeszy i jej sojusznikom o niepodległość Polski.Pierwsze polskie jednostki wojsko we powstały na Środkowym Wschodzie (dziś Bliski Wschód, w okresie II wojny światowej stosowano tę nazwę) kilka miesięcy po zakończeniu kampanii polskiej 1939r. 12 kwietnia 1940 r. wydano rozkaz o sformowaniu Brygady Strzelców Karpackich, którąrokpóźniej po przejściu pod dowództwobrytyjskie przeorganizowano na Samodzielną Brygadę Strzelców Karpackich- Zasłużyła się wbitwach m.in. o Tobruk, czy Gazalę. W składzie brygady znaleźli się w m.in. żołnierze Wojska Polskiego, którzy we wrześniu ipaździernikui939r. bronili Polski przez wojskami niemieckimi i sowieckimi, a którym udało się uniknąć niewoli. W kolejnych miesiącach na Środkowy Wschód przybywało coraz więcej żołnierzy-ochotnikówiztego względu powołano Ośrodek Zapasowy brygady oraz Legię Oficerską. W drugiej połowie 1941 r. Naczelny Wódz utworzył wyższe dowództwo, któremu podporządkowano wszystkie polskie jednostki stacjonujące na Środkowym Wschodzie o nazwie Wojsko Polskie na Środkowym Wschodzie pod dowództwem gen. bryg. Józefa Zająca. Pierwszym poważnym zadaniem WPSW było przyjęcie na przełomie marca i kwietnia 1942 r. wramachpierwszej ewakuacji żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych (PSZ) wZSRS, powołanych na mocy tzw. układu Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 r. Sformowanie 2. Korpusu Polskiego Rok 1943. Gen. Władysław Sikorski w rozmowie z żołnierzami Armia ta dowodzona przez gen. Andersa opuściła Związek Sowiecki, ponieważ nie było tam warunków, ani możliwości na jej rozwój. Po przyjeździe ok. 44. tys. osób na Środkowym Wschodzie powołano w ramach WPŚWII Korpus Strzelców, czyli formację o przeznaczeniu bojowym Korpus miał zostać rozbudowany po drugiej ewakuacji PSZ w ZSRS, która nastąpiła w sierpniu i wrześniu 1942r. Powołanie Armii Polskiej na Wschodzie Przybycie ok. 115 tys. osób ze Związku Sowieckiego, w tym ok. ok. 75 tys. żołnierzy pozwoliło na rozbudowę polskiego wojska na Środkowym Wschodzie. 12 września 1942 r. Naczelny Wódz gen. Sikorski wydał rozkaz o powołaniu Armii Polskiej na Wschodzie. Na jej dowódcę wyznaczył gen. Andersa. W pierwszym rozkazie gen. Anders skierował do żołnierzy niezwykle ważne słowa: Zaczynamy drugi etap żołnierskiej pracy. Mamy stać się obecnie nowoczesnym wojskiemiponow-niejaknajszybciej, wziąćudział z bronią w ręku w walce z naszym odwiecznym wrogiem. [...] Pamiętajcie ciągle o tym, że mamy pomścićnie tylko siebie, ale i tych naszych poległych i umarłych kolegów, których groby posiane są od gorącej Afryki do mroźnej Syberii. Pa- miętajcie żołnierze zawsze, że powinniśmy być silni duchem i ciałem, aby zdobyć sobie szacunek wielkich sprzymierzeńców i skutecznie przyczynić się do wywalczenia wolnej, wielkiej i szczęśliwej Polski. Żołnierze! Warszawa, Poznań, Kraków, Wilno i Lwów czekają z utęsknieniem naszego przybycia. A chociaż marsz nasz ku Polsce będzie krwawy i ciernisty jednak niezachwiana jest nasza wiara, że właśnie my, żołnierze Amii Polskiej na Wschodzie, pierwsi ucałujemy naszą ukochaną i świętą ziemię. Armia Polska na Wschodzie została podporządkowana wojskowemu dowództwu brytyjskiemu i rozmieszczona początkowo wlrakuwrejonieKha-naąin - Ouizil Ribat. W tym regionie panowały trudne warunki atmosferyczne, a mianowicie tropikalne upały, niskie temperatury w nocy, brak wody zdatnej do picia, występowały burze piaskowe. Jeden z żołnierzy wspominał: Wiejący wiatr powodował czasami powstawanie trąby powietrznej, w czasie której nic nie było widać, a piasek dostawał się wszędzie, włącznie z oczami, gardłem i zębami. Czasem upał był nie do zniesienia, a próby chłodzenia się napojami nie przynosiły należytych efektów. [...] Istną zmorą były dla nas komary, pająki i niebezpieczne skorpiony. Robactwo to atakowało głównie Żołnierze 2. Brygady Pancernej wieczorem i w nocy, toteż wszystkie odsłonięte części ciała (twarz, kark, ręce) smarowaliśmy maściami, a ponadto na wardetwarz dodatkowobyła osłaniana specjalną siatką. Armia Polska na Wschodzie składała się z wielu jednostek wojskowych. Trzon stanowiły oddziały piechoty, czyli 3. Dywizja Strzelców Karpackich; 5. Dy-wizja Strzelców; kombinowana 6. Dywizja Strzelców, składająca się z 6. Samodzielnej Brygady Strzelców i 2. Brygady Czołgów, arole jednostki zapasowej pełniła 7. Dywizja. Ponadto w składzie Armii znajdowały się pozadywi-zyjneoddziałybroniisłużb. Według etatów Armia Polska naWschodziemiałaliczyć7l49l żołnierzy. Braki kadrowe przemiany organizacyjne Od początku funkcjonowania Armii Polskiej na Wschodzie borykano się z obsadą przewidzianych etatami stanowisk. Mimo napływu ok. ok. 75 tys. żołnierzy zeZwiązku Sowieckiego, ciągle występowały braki kadrowe. Powodówbyła kilka. Najpoważniejszym był stan zdrowotny żołnierzy. Ewakuacja Polskich Sił Zbrojnych wZSRS na Środkowy Wschódiichwłączeniedo Armii Polskiej na Wschodzie otwierało nowe możliwości. Okazało się jednak, że wielu żołnierzy przy- byłych ze Związku Sowieckiego niemożepełnićsłużbywArmii. Katorżnicza praca, głodowe racje żywnościowe negatywnie odbiły się na ich zdrowiu. Ponadto wśród ewakuowanych znaleźli się żołnierze, którzy byli zwalniani z wojska z powodu zbyt zaawansowanego wieku. Na 7 października 1942 r. w Armii brakowało 3965 samych tylko oficerów. Z powodu braków kadrowych w kolejnych tygodniach w Armii Polskiej na Wschodzie dochodziło do zmian organizacyjnych. Na przykład zlikwidowano 6. Dywizję Strzelców. Wchodzącą w jej skład 6. Samodzielną Brygadę Strzelców włączono do 5. Dywizji Strzelców, a 2. Brygadę Czołgów usamodzielniono ibezpośrednio podporządkowano gen. Andersowi. Na l marca 1943 r. w Armii służyło łącznie 62456 żołnierzy. Mimo występujących pro-blemów żołnierze Armii Polskiej na Wschodzie intensywnie się szkolili. Zapoznawali się z brytyjskim uzbrojeniem, wyposażeniem, prowadzeniem działań wojennych, z obsługą sprzętu, z regulaminami wojskowymi. Jak wspominał jeden z żołnierzy: Jeżeli chodzi o szkolenie wojskowe, nabrało właściwych walorów po otrzymaniu broni osobistej, ciężkiego sprzętuipeł-nego wyposażenia bojowego. Zaczęło się solidne zapoznawanie z bronią, strategią, i taktyką W połowie 1943 r. w Armii Polskiej na Wschodzie doszło do poważnych zmian organizacyjnych. Na podstawie rozkazu Naczelnego Wodza gen. Sikorskiego z 29 czerwca 1943 r. ze struktur Armii wyodrębniono 2. Korpus Polski. W jego składzie znalazła się 3. Dywizja Strzelców Karpackich, 5. Kresowa Dywizja Piechoty, 2. Brygada Pancerna oraz oddziały broni i służb. Dowództwo nowo powstałego 2. Korpusu oraz Armii Polskiej na Wschodzie nadal miał pełnić gen. Anders. Generał Sikorski nie nadzorował już prac związanych z reorganizacją, ponieważ zginął w katastrofie lotniczej na Gibraltarze 4 lipca1943r. Wyodrębnienie 2. Korpusu ze struktur Armii Polskiej na Wschodzie było związane z użyciem polskich oddziałów w walkach z wojskami niemieckimi. Poprzez Palestynę, Egipt 2. Korpus dotarł do Włoch, gdzie w latach 1944-1945 toczył zacięte walki z Wehrmachtem rrLin. o Monte Cassino, Ankonę, Bolonię. W tych działaniach polscy żołnierze pokazali męstwo, odwagę, dobre przygotowanie. Po wyjeździe 2. Korpusu do Włoch do 5 grudnia 1944 r. istniało Dowództwo Armii Polskiej na Wschodzie, które na-stępnie przekształcono w samodzielne dowództwo o nazwie Jednostki Wojska na Środkowym Wschodzie,bezpośrednio podporządkowane Naczelnemu Wodzowi. Wjęj składzie znajdowały się głównie jednostki tyłowe oraz zapasowe. Armia Polska na Wschodzie przestała funkcjonować. walki, ze sprzętem radiowym, telekomunikacyjnym, regulaminami służby garnizonowej, wartowniczej ipolowej. [...] Początkowo trudno było przyzwyczaić się do tylu nowości, a zwłaszcza do zupełnie nieznanego wyposażenia, marszów, musztry, które były zupełnie inaczej praktykowane - niejako uprzednio nas uczono, tylko na modłę angielską. Poza tym tylko polski orzełek z koroną na furażerce odróżniał nas od żołnierzy innych narodowości. 101 Daleka droga do Polski PONIEDZIAŁEK 16 MAJA 2022 W POSZUKIWANIU AZYLIJ DLA 1UCHODŹCÓW Z NIELUDZKIEJ ZIEM Jednvm z największych vvzwar i orzed którvm stanał nokki rzad na uchodźstwie w czasie II woinv światowei hvło zanewnienie - schronienia ponad 41 tysiącom cywilów ewakuowanych wraz z Armią Andersa w 1942 roku ze Związku Sowieckiego do Iranu, który jednak nie był planowany na docelowe miejsce pobytu dla polskich uchodźców Polscy uchodźcy w drodze do osiedla w Rodezji, 1943 r. PAWEŁ KOWALSKI IPN ODDZIAŁ WŁODZI O dalszym przemieszczeniu Polaków zadecydowała bliskość frontu. Zagrożenie ze strony wojsk niemieckich sprawiło, że Brytyjczycy zaproponowali polskiemu rządowi przeniesienie ludności cywilnej do swoich kolonii i dominiów w Afryce. Liczono także na innych sojuszników, przede wszystkim na Stany Zjednoczone. Amerykanie odmówili jednak przyjęcia do siebie uchodźców z powodu restrykcyjnych przepisów emigracyjnych. Dyplomacja brytyjska prowadziła także rozmowy z krajami Ameryki Środkowej. Polaków zaoferowały się przyjąć Gwatemala i Meksyk, jeśli otrzymałyby na ten cel fundusze. Przemieszczenie tak licznej grupy cywilów w warunkach wojennych byłoby niemożliwe bez pomocy sojuszników. Rządy Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii udzieliły rządowi polskiemu kredytów oraz zapewniły transport do miejsc osiedlenia. Domki od maharadży Pierwszym krajem, do którego trafili polscy uchodźcy były Indie. Przybyło tu kilkaset polskich sierot, które udało się wywieźć z ZSRS wicekonsulowi polskiemu w Bombaju Tadeuszowi Lisieckiemu. Lisiecki wyruszył do ZSRS z misj ą humanitarną Polskiego Czerwonego Krzyża. Jeszcze w trakcie przygotowań do ekspedycji konsul generalny RP w Bombaju Eugeniusz Banasiński zaproponował, by w drodze powrotnej zabrać polskie dzieci z sowieckich sierocińców. Konwój ciężarówek, wiozący rodakom w ZSRS lekarstwa, żywnośćiubrania, opuścił Bombaj 11 listopada 1941 r. Pokonawszy bezdroża Iranu i sowieckiego Turkmenistanu wjechał do Aszchabadu 30 grudnia. Pierwsza grupa polskich dzieci przyjechała do irańskiego Meszhedu 13 marca 1942 r., tydzień później przybyła następna. W Meszhedzie dzieci przeszły kilkutygodniową kwarantannę w miejscowym szpi- talu, nabrały sił i ruszyły w dalszą drogę do Indii. Grupa 173 sierot wraz z opiekunami dotarła do Bandry 15 kwietnia. Wśród osób opiekujących się polskimi sierotami było małżeństwo Tyszkiewiczów, Michał i Maria Anna, gwiazda przedwojennej estrady, znana publiczności pod scenicznym pseudonimem Hanka Ordonówna. Historię polskich dzieci opisała we wzruszającej książce „Tułacze dzieci". Losami małych tułaczy zainteresowały się miejscowe wyższe sfery. Wicekról Indii lord Linlithgow zaapelował o ofiarność do indyjskich książąt i aby dać dobry przykład, wyasygnował 50 tys. rupii ze swojego funduszu dyspozycyjnego. Jeden z władców indyjskich, mahara- dża Jam Saheb Digvijaysinhji, zaproponował utworzenie nieopodal swojej letniej rezydencji w Balachadi pod Jamnagarem (obecnie stan Gudźarad) stałego osiedla dla dzieci. Rada Książąt Indyjskich, której przewodniczył maharadża, przekazała fundusze na budowę osiedla. W szybkim tempie powstało kilkadziesiąt murowanych domków, w których zamieszkało ponad sześćset sierot. Osiedle w Balachadi było finansowane ze środków wpływających na Fundusz Pomocy Dzieciom Polskim. Składały się na niego datki od członków miejscowej Polonii, władców księstw indyjskich i urzędników kolonialnej administracji. Drugie stałe osiedle dla Polaków w Indiach zlokalizowano w księstwie Kolhapur, w miejscowości Valivade. Pierwsza grupa uchodźców przybyła do niego 11 czerwca 1943 r. W Valivade mieszkało 2,5 tys. uchodźców. Na terenie Indii funkcjonowały też dwa obozy przejściowe - w Karaczi oraz wMalir. Od Afryki po Meksyk Najwięcej polskich uchodź-ców -18 tysięcy - trafiło do kolonii brytyjskich w Afryce. Pierwsza grupa, licząca 1400 osób, przybyła drogą morską do portu Tanga w Tanganice pod koniec sierpnia 1942 r. Polskie osiedla w Afryce Wschodniej powstały w Koja i Masindi (Uganda), Ifunda, Kidugala, Kondoa, Morogoro i Tengeru (Tanganika) oraz Rongai (Ke- nia). Najliczniejsze osiedla powstały w Tengeru (ponad 4 tys.) i Masindi (ponad 3,5 tys.). Ogółem w Afryce Wschodniej znalazło się ponad 13 tys. polskich uchodźców. W następnym etapie blisko 4,5 tys. Polaków skiero- NAJWIĘCEJ POLSKICH UCHODŹCÓW-18 TYSIĘCY-TRAFIŁO DO KOLONII BRYTYJSKICH W AFRYCE WSCHODNIEJ I POŁUDNIOWEJ wano do Rodezji Północnej i Południowej (dzisiejsze Zambia i Zimbabwe), do miejscowości Abercorn, Bwana Mkubwa, Fort Jameston, Lusaka i Livin-gstone. Do najbardziej wysuniętego na południe Afiyki dominium brytyjskiego - Unii Południowej Afryki - trafiło 500 sierot z irańskiego Isfahanu. Umieszczono je w sierocińcu zorganizowanym w budynkach obozu wojskowego pod Oudtshoorn. Polacy w Afryce stali się największą europejską mniejszością. Polskich uchodźców przyjął także Meksyk. Porozumienie w tej sprawie zostało zawarte podczas oficjalnej wizyty premiera Sikorskiego w Meksyku, do której doszło na zaproszenie prezydenta Manuela Avili Camacho pod koniec grudnia 1942 r. Rząd Meksyku deklarował, że przyjmie polskich uchodźców, znajdujących się w Iranie, pod warunkiem pokrycia kosztów ich pobytu przez rząd polski. Polskie osiedle powstało w hacjendzie Santa Rosa, położonej w pobliżu miasta Leon, w stanie Guanajuato. Większość wydatków na jego utrzymanie pokrywał rząd Stanów Zjednoczonych, Rada Polonii Amerykańsldej finansowała szkolnictwo i służbę zdrowia, a Krajowa Katolicka Konferencja do spraw Dobroczynności (ang. National Catholic Welfare Conference) - kulturę i rekreację. Pierwsza grupa 706 polskich uchodźców dotarła do hacjendy na początku lipca 1943 r. przez Indie, Nową Zelandię i Stany Zjednoczone. Kolejnych 726 osób przyjechało w listopadzie 1943 r. Na antypodach Ponad 800 polskich uchodźców zaprosił rząd Nowej Zelandii. Był to efekt starań polskiego konsula generalnego w Wellington Kazimierza Antoniego Wodzickiego i jego żony Marii. Zainteresowanie losami polskich uchodźców wśród społeczeństwa nowozelandzkiego wywołało przybycie 9 czerwca 1943 r. do portu w Wellington amerykańskiego transportowca USS „Hermitage". Na jego pokładzie znajdowało się kilkuset Polaków udających się do Meksyku. Maria Wo- PONIEDZIAŁEK 16 MAJA 2022 Daleka droga do Polski 111 dzicka, jako delegatka Polskiego Czerwonego Krzyża, zwróciła się do Nowozelandzkiego Czerwonego Krzyża z apelem o pomoc materialną dla rodaków. Odzew był natychmiastowy, a ilość darów, jakie zebrano przerosła potrzeby. Następstwem tego wydarzenia była propozycja sprowadzenia do Nowej Zelandii polskich uchodźców, wysuwana przez wiele wpływowych osób, w tym żonę premiera Nowej Zelandii Janet Fraser. Pani Fra-ser zasugerowała Marii Wodzic-kiej napisanie w tej sprawie listu do jej męża. W efekcie tych nieformalnych zabiegówl3listopadai943r. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Nowej Zelandii poinformowało Konsulat Generalny RP w Wellington, że nowozelandzki rząd pozytywnie rozpatrzyłby wniosek polskiego rządu o przyjęcie pewnej liczby uchodźców (dzieci, ewentualnie matek z dziećmi),gdyby taki wniosek wpłynął. Oficjalne rozmowy rozpoczęły się 14 grudnia 1943 r. w biurze premiera Frasera. Stronę polską reprezentował konsul Wodzicki. Premier Fraser zgodził się na przyjęcie siedmiuset dzieci oraz pokrycie przez rząd Nowej Zelandii kosztów ich utrzymania. Na miejsce pobytu zaproponowano obóz dla internowanych obywateli państw Osi w miejscowości Pahiatua, położonej Pierwsza klasa szkoły mechanicznej - Oudshoorn Oudtshoorn w Unii Południowej Afryki. Trafiło tu 500 sierot z irańskiego isfahanu 160 km od Wellington. Przybyłe z Isfahanu na pokładzie amerykańskiego statku „General Ran-dall" 1 listopada1944 r. 732 polskich dzieci i 105 opiekunów powitał w Wellington premier Fraser, a także wielu mieszkańców stolicy. Ci, którzy nie wrócili Także władze libańskie zgodziły się na przyjęcie Polaków, pod warunkiem udzielenia poręczenia pokrycia kosztów ich pobytu przez polski rząd. W październiku i listopadzie 1945 r. do Libanu przybyło ponad 4 tys. Polaków z Teheranu i Isfahanu. Inaczej niż w pozostałych krajach, dla uchodźców nie stworzono odrębnych osiedli, lecz wynajmowano mieszkania i pojedyncze pokoje w Bejrucie i w miastach położonych wokół stolicy. Większość mieszkańców polskich osiedli pochodząca z Kresów Wschodnich, które decyzją Wielkiej Trójki podjętą w Teheranie i Jałcie, zostały włączone do Związku Sowieckiego, nie powróciła do Polski. W marcu 1947 r. Izba Gmin uchwaliła Polish Resettlement Act, ustawę umożliwiającą nadanie brytyjskiego obywatelstwa żołnierzom rozwiązanych rok wcześniej Polskich Sił Zbrojnych i ich rodzinom. Ponieważ większość uchodźców posiadała krewnych służących w armii gen. Andersa, otrzy Polskie dziewczęta z osiedla Tengeru w Tanganice mali oni szansę na osiedlenie się w Wielkiej Brytanii. Skorzystało z niej ponad 11 tys. osób z osiedli afrykańskich. Prawie 2,5 tys. Polaków wyemigrowało do Australii, Francji, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Władze kolonialne państw afrykańskich przyznały prawo pobytu tysiącowi polskich obywateli. Wraz z odpływem polskich uchodźców z „czarnego lądu" zaczęła się stopniowa likwidacja osiedli. Jako ostatnie roz- wiązano w 1952 r. osiedla w Koja i Tengeru. Mieszkańcy osiedla w Pahiatua skorzystali z oferty premiera Frasera i przyjęli obywatelstwo Nowej Zelandii. Większość mieszkańców osiedla Santa Rosa w Meksyku wyjechała dzięki staraniom organizacji polonijnych do Stanów Zjednoczonych. Szacuje się, że do Polski powróciło ok. 20 proc. uchodźców, ewakuowanych ze Związku Sowieckiego w 1942 r. Legenda: - większe bazy wojskowe - ośrodki formowania i stacjonowania PSZ - szlaki ewakuowanych jednostek WP • szlaki ewakuacji cywilów - junackie ośrodki szkoleniowe 1. Szkoła Młodszych Ochotniczek 2. Junacka Szkoła Mechaniczna 3 junacka Szkoła Łączności 4. Lotnicza Szkoła Mechaniczna dla Małoletnich 1 000 km Buzułuk • Tockoje Aleppo SYRIA Morze ZWIĄZEK SOCJALISTYCZNYCH REPUBLIK SOWIECKICH B^irut Damaszek Si.riuii Nazaret* Te! Awiw-Jafa1 Amman ^ Isdud/* . J • aV Gaza^ Jerozolima vO Śródziemne His 11 | Jezioro Amhkie Jezio Port Said Dżambuł (Taraz) Mctejhazi Nuśeirat Marzę Kaspijskie / fej Kassassin W 4. • Heliopolis Ismailia Taszkent Kair fe EGIPT Tel El-Kąbir Dżałałabad Yangiyo' Turkmenbaszy (KrasnowoćTzk) • Sra ■P r Kermine (Nawoi) Fergana Samarkanda • Duszan Buchara Shahrisabz CHINY G'uzor Bandar-e A (Pahlevil TURCJA Aszcha Ruwaądiż sul • Teheran Kazwin* Mashhad Aleppo Nikozja • Kir kuk SYRIA *Hamadan Quizil-fóbat«»*Chanakin • Bagd Kabul Islamabad AFGANISTAN Damasze Isfahan IRAN IRAK INDIE Chorramszahr Basra Kweta ~Zętokę:: v Persko V Zahedan# Morze ródziemne Teł Awtw-Jafa' Ammań łsdud ■P" Port Said Gaza ~~ Mughazi -Nus*i * Ismailia EGIPT 121 Daleka droga do Polski PONIEDZIAŁEK 16 MAJA 2022 kształcenia czy zdolności kierowano je na kilkutygodniowe specjalistyczne kursy. Pracowały jako lekarki, sanitariuszki w szpitalach, a w okresie pobytu wojska w ZSRS opiekowały się także ludnością cywilną. Uczestniczyły w zakładaniu i prowadzeniu szpitali, sierocińców. Spośród ochotniczek rekrutowano nauczycielki do szkół junackich. Poza służbą zdrowia kierowano je do łączności w charakterze telegrafistek, radiotelegrafistek, szyfrantekitelefonistek. Naich barkach spoczywała logistyka. Wraz z rozwojem armii i zapotrzebowaniem na kierowców, uruchomiono dla nich kursy samochodowe. Z przeszkolonych ochotniczek utworzono kompanie transportowe. Szczególnie ważną rolę odegrały w okresie walk na froncie włoskim. Dostarczały zaopatrzenie dla wojska (żywność, amunicję, paliwo), transportowały rannych. „Harowały od światu do nocy przewożąc tysiące ton ładunku" - wspominał jeden z żołnierzy. (Ocaleni z „nieludzkiej ziemi", Łódź, 2012, s. 78). Na deskach teatru Przygotowywano je również do nie mniej ważnej pracy oświatowej. Organizowały ruchome kantyna, sklepiki, świetlice i biblioteki. Praca kulturalno-oświatowa miała duże znaczenie psychologiczne. Nie tylko absorbowała żołnierzy w ich wolnym czasie, ale podnosiła ducha i morale wojska. Obecne wśród ochotniczek aktorki, zarówno zawodowe jak i amatorki, przygotowywały przedstawienia i spektakle. Od początku także ochotniczki przydzielano do służby admi-nistracyjno-gospodarczej. Pracowały jako maszynistki, kreślarki, kancelistki, tłumaczki, buchalterki, kucharki, szwaczki czy praczki. Pomimo że nie walczyły na pierwszej linii frontu, ich służba miała ogromne znaczenie. Z uznaniem wypowiadał się o „pestkach" sam generał Władysław Anders. One również podkreślały: „Gen. Andres wśród wielu zasług - wojen-nychipolitycznych - maitę zasługę obywatelską, że tysiące kobiet mogło spełnić obowiązek na rzecz wojny i mogło uzyskać naprawnienia w ramach wojska. [...] w historii równouprawnienia kobiet rola gen. Andresa jest ogromna" - pisała Bronisława Wysłouchowa (Ochotniczka. Pismo PSK, wrzesień1945 r., nr 24). Pod egidą Hanki Ordonówny Nie każda kobieta chciała i mogła zaciągnąć się do wojska. Barierę stanowił chociażby wiek (przyjmowano kobiety miedzy 18 a 45 rokiem życia, w wyjątkowych sytuacjach starsze jak i młodsze), stan zdrowia czy pozostające na utrzymaniu dzieci. Tam gdzie tworzyła się armia w ZSRS, tam wokół obozów wojskowych gromadziła się ludność cywilna. Około 40 tys. głównie kobiet i dzieci ewakuowano razem z wojskiem z ZSRS i rozmieszczono w odległych i egzotycznych krajach z dala od teatru działań wojennych. Opiekę nadludnością powierzano przeważnie, choć nie tylko, ochotniczkom z PSK. Na stacji w Buzułuku, gdzie przyjeżdżały pociągi z cywilami, to one rozdawały żywność, udzielały pierwszej pomocy lekarskiej i sanitarnej. Wykładały w organizowanych tam szkołach, zakładały sierocińce. Później częściowo tworzyły personel obozów przejściowych i punktach ewakuacyjnych dla ludności cywilnej w Iranie i Iraku. Uosobieniem pomocy zwłaszcza dla najmłodszych, często sierot albo półsierot, stała się postać Hanki Ordonówny (żona hrabiego Michała Tyszkiewicza), przedwojennej gwiazda estrady. Na przełomie października i listopada 1941 r. jako delegatka z ramienia sztabu Armii Polskiej do spraw opieki nad polską ludnością cywilną w Azji Środkowej, udała się do Taszkientu. Pomagała w organizacji sierocińca we Wrewskoje koło Taszkientu. Później towarzyszyła swoim podopiecznym w ewakuacji do Iranu i w dalszej drodze do Indii. Opiekowała się nimi dopóki pozwoliło jej na to zdrowie, czyli do początku 1943 r. Swoje przeżycia z tym związane opisała w książce pod tytułem „Tułacze dzieci". .-PFSTKI" I OPIFK1 INKI - ROI A KORIF1 NA 571 AKU NAD7IFI Od początku formowania się Armii Polskiej w ZSRS przyjmowano do niej kobiety. Pozwalały na to przedwojenne przepisy o powszechnym obowiązku wojskowym, które przyznawały im prawo do ochotniczej pomocniczej służby wojskowej. Skupiono je w ramach organizacji o nazwie Pomocnicza Służba Kobiet, w skrócie PSK. Stąd nazywano je „pestkami". DR JUSTYNA DUDEK IPN ODDZIAŁ W LUBLINIE Projekt organizacji opracowany w sierpniu 1941 r. zakładał, że panie zostaną użyte w służbach pomocniczych, aby jak największa liczba mężczyzn mogła walczyć na froncie. Przygotowała i przedstawiła go gen. Andersowi - Władysława Piechowska, przed wojną zaangażowana w organizację przysposobienia wojskowego kobiet. Rozkaz powołujący PSK wydano dopiero 6 stycznia 1942 r. w Buzułuku, czyli kilka miesiące po faktycznym zaistnieniu organizacji. U źródeł powołania kobiet do służby wojskowej leżały nie tylko przesłanki stricte wojskowe. W ówczesnych realiach był to najprostszy sposób udzielania pomocy kobietom napływającym z różnych miejsc zesłania. Panie, które wstępowały do Armii Andersa pochodziły z różnych środowisk. „[...] Do szeregów zgłaszały się niewiasty po pięćdziesiątce, weteranki wojen 1914 i 1920 roku i kilkunastoletnie podlotki; przybywały kobiety z ukończonymi studiami uniwersyteckimi i takie, które zaledwie podpisać się umiały; literatki i robotnice, lekarki i krawcowe, córki włościan i osadników, obok uczennic szkół powszechnych i średnich. [...]" - pisała Bronisława Wysłouchowa, organizatorka, a później inspektorka PSK 2 Korpusu (A. Bobińska, Pomocnicza Wojskowa Służba Kobiet 2 Korpusu 1941-1945, Warszawa 1999, s. 254). " iTpj Warunki organizacji wojska w ZSRS były wyjątkowo trudne. Brakowało wszystkiego. Ochotniczki otrzymywały męską garderobę. „Bardzo dziwnie wyglądało to kobiece wojsko - wspominała jedna z nich - Byłyśmy jednak szczęśliwe, że nas przyjęto -mamy teraz dach nad głową, mamy opiekę i nie jesteśmy głodne". (B. Sanejko-Kwa-śnicka, Zapomniane dziewczęta, Lublin 1995, s. 23) 2. pluton 101 kompanii transportowej, Palestyna 1942 r. Obecnośćkobietwwojsku budziła kontrowersje u niektórych wysokich dowódców. Część uważała, że będą stanowiły obciążenie dla armii i nie dostrzegała zapotrzebowania na ich służbę. Inni, w tym generał Władysław Anders, opowiadali się za traktowaniem ich na równi z mężczyznami iprzy-dzielaniem do prac w poszczególnych batalionach. Ten ostatni pogląd na rolę kobiet w wojsku ostatecznie zwyciężył. Niewątpliwie przyczyniły się do tego brak odpowiedniej liczby mężczyzn, jak i poparcie Brytyjczyków dla funkcjonowania kobiecych formacji w ramach armii, wzorowanych na ich własnych rozwiązaniach. Status służby w PSK w okresie wojny się zmieniał. Przepisy organizacyjne traktowały kobiety raz jako żołnierzy czynnej służby wojskowej, innym razem jako członkinie organizacji paramilitarnej. Dopiero latem 1944 r. uzyskały pełnię praw i zrównanie z żołnierzem mężczyzną, co wiązało się chociażby z przyznaniem stopni wojskowych. W połowie listopada 1941 r. Armia Polska w ZSRS liczyła ponad osiemset ochotniczek. Po- Ochotniczki do Wojska Polskiego w Tatiszczewie 1941 r. nad trzy tysiące w 1942 r. ewakuowano na Bliski Wschód. W1943 r. organizację tego typu służb zapoczątkowano w lotnictwie i marynarce woj ennej. W końcowym okresie wojny w 1945 r. PSK skupiała prawie siedem tysięcy pań. Wówczas dołączyły do jej szeregów ko-biety-żołnierze Armii Krajowej wyzwolone z obozów jenieckich w Niemczech. W odniesieniu do ogólnej liczy żołnierzy kobiety, stanowiły niewielki ułamek wojskowych. Badania ankietowe przeprowadzone w 1943 r. w Armii Polskiej na Wschodzie wskazy- wały, że służbę kobiet doceniano. Zwłaszcza pozytywnie odnoszono się do kantyniarek i świetliczarek, z którymi najczęściej stykał się statystyczny żołnierz. Niewielki tylko odsetek mężczyzn negatywnie reagował na obecności kobiet w wojsku. Służbę kobiet wykorzystywano w wielu dziedzinach. Wszystkie „pestki" obowiązkowo przechodziły podstawowe przeszkolenie wojskowe. Poznawały musztrę, regulaminy wojskowe, odbywały szkolenie strzeleckie. Następnie w zależności od wy- PONIEDZIAŁEK 16 MAJA 2022 Daleka droga do Poiski 113 ..MAŁA POLSKA" NA OBCZYZNIE _..Nasz statek byt przeładowany do granic możliwości [...]Podróż nie trwała długo, ale była ogromnie wyczerpująca. Odpłynęliśmy wieczorem i po całonocnym rejsie na drugi dzień dotarliśmy do irańskiego brzegu. Nareszcie byliśmy wolni" _- napisał po latach we wspomnieniach Czesław Sawko, deportowany wraz z rodziną w 1940 r. na Syberię. Pahiatua. Tu dzieci oczekiwały na koniec wojny Zespół dziecięcy w Pahiatua. Tak organizowano dzieciom czas DRJOANNAŻELAZKO IPN ODDZIAŁ WŁODZI Ewakuowanych do Iranu Polaków umieszczano początkowo w namiotach i szałasach na terenie Obozu Ewakuacyjnego w Pahlevi. Aby przeciwdziałać szerzeniu się chorób, wszyscy musieli się umyć, ostrzyc i odkazić, a także wymienić odzież. Ta ostatnia pochodziła głównie z darów przesłanych z USA. Szybko okazało się, że liczba przybyłych była tak duża, iż przekroczyła możliwości zakwaterowania na miejscu, dlatego z pomocą brytyjskich kompanii transportowych przewożono ich do obozów zorganizowanych w okolicach Teheranu. Cywilów umieszczono w budynkach pobliskiego lotniska wojskowego w Doshan Tappeh oraz w miejscowości Ysufabad. Osierocone dzieci ulokowane zostały w Teheranie w budynku przy Shimran Road, na terenie prywatnej posiadłości szacha Iranu. Następnie dzieci, które straciłyrodzicówtrafiły do placówek nazwanych zakładami, zorganizowanych w dawnej stolicy Iranu - Isfahanie. Miasto to, położone 340 km na południe od Teheranu, zyskało z czasem przydomek „miasta polskich dzieci". W kwietniu 1942 r. w Isfahanie powstały trzy pierwsze zakłady. Pierwszy znajdował się pod opieką misji anglikańskiej (finansowany był przez rząd RP), drugi - konwentu francuskich sióstr szarytek, a trzeci - domu szwajcarskich salezjanów (finansowane przez Watykan). Łącznie zorganizowano ich 21. Wlutym 1943 r., w szczytowym okresie zapełnienia, przebywało w nich blisko 2600 dzieci. Na ich potrzeby przeznaczone zostały stosunkowo nowoczesne budynki: pałacyki, zabudowania wojskowe lub febryczne, posiadające odpowiednie zaplecze mieszkaniowe i kuchenne, ujęcia wody i energię elektryczną. Dzieci mieszkały w grupach od kilku do kilkudziesięciu, w podziale na kategorie wiekowe. Dla usprawnienia opieki nad nimi w Isfahanie powołano Delegaturę Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej rządu RP. To ona przejęła obowiązek opłacenia miejsc pobytu, wyżywienia, ubrania iedukacji. Środki na ten cel pochodziły od rządu brytyjskiego, z zasobów PCK i Amerykańskiego Czerwonego Krzyża, a nawet z pożyczki (w formie produktów żywnościowych) ze strony rządu szacha. Dużo wysiłku wkładali opiekunowie w poprawienie fatalnej kondycji fizycznej i psychicznej podopiecznych, co - jak w przypadku wszystkich uchodźców - było następstwem życia w strasznych warunkach bytowych, głodu i traumatycznych przeżyć na zesłaniu. W gościnne rejony świata Strona polska zdawała sobie jednak sprawę, że Iran nie pozostanie miejscem docelowym ani dla armii, która zostanie wysłana na front, ani dla ludności cywilnej, którą należało przetransportować do bezpieczniejszych państw. Dotyczyło to również najmłodszych Polaków. Pierwsze dzieci wyjechały z Isfahanu już nlutegol943 r., blisko czterysta z nich wraz zpersonelemopiekuńczymroz-poczęło podróż do Oudtshoorn w Południowej Afryce. W tym samym roku do Palestyny i Afryki wyjechała jeszcze setka dzieci. Natomiast w 1944 r. zakłady w Iranie opuściło wraz opiekunami ponad tysiąc małoletnich, którzy udali się do Indii i Nowej Zelandii. Pozostałe dzieci wyjechały w 1945 r. do Libanu. Ostatnia grupa opuściła Isfahan już po zakończe- niu wojny, w październiku 1945 r. Wybór miejsc osiedlenia był rezultatem rozmów prowadzonych przez rząd polski i wielu ludzi dobrej woli z przedstawicielami innych państw. Niekiedypadał na kraj, którego początkowo w ogóle nie brano pod uwagę, jak w przypadku Nowej Zelandii. Osiedlenie tam polskich dzieci poprzedziła podróż jednej z grup przewożonej w 1943 r. do Meksyku. Dzieci płynęły - wraz z wracającymi do domu nowozelandzkimi żołnierzami - amerykańskim statkiem „Hermitage", który po drodze zawinął do portu w Wellington stolicy Nowej Zelandii. Wprawdzie podróżujący nie mogli zejść na ląd, ale wieść o nich szybko rozeszła się wśród miejscowej ludności. Bardzo aktywną akcję informacyjną i pomocową na ich rzecz przeprowadziła łir. Maria Wodzicka, która była przedstawicielką PCK i jednocześnie żoną dr. Kazimierza Wodzic-kiego, konsula generalnego RP w Wellington. Odwiedziła ona dzieci na pokładzie statku, a następnie zorganizowała dla nich zbiórkę odzieży, obuwia, lekarstw, a nawet zabawek. Zaapelowała do organizacji pomocowych i mieszkańców miasta. Nowozelandczycy odpowiedzieli na tę akcję tak licznie, że z braku miejsca do przechowania darów wstrzymano ją do czasu przybycia kolejnych transportów dzieci. „Mała Polska" Hr. Maria Wodzicka, kierując się radą zaprzyjaźnionej żony pre-miera Nowej Zelandii JanetFra-ser, napisała prywatny list do premiera, w którym przedstawiła traumatyczne losy polskich dzieci ipoprosiła o udzielenie im pomocy. Miała ona polegać na utworzeniu w Nowej Zelandii kolonii dziecięcej z polskim personelem sprawującym nadnimi opiekę. Placówka miałaby działać do czasu zakończenia wojny i powrotu dzieci do kraju. Z własnej inicjatywy wsparcia Polakom udzielił Nowozelandzki Czerwony Krzyż, który naciskał na szybkie udzielenie pozytywnej odpowiedzi. Rząd Nowej Zelandii zgodził się przyjąć małych uchodźców oraz stworzyć dla nich i wyposażyć miejsce zamieszkania. Strona polska miała zatroszczyć się o zorganizowanie i sfinansowanie opieki zdrowotnej i szkolnictwa. Na miejsce osiedlenia dzieci wybrane zostały istniejące już zabudowania obozu w miejscowości Pahiatua. Dzieci wraz z opiekunami, łącznie 840 osób, rozpoczęły podróż z Isfahanu 27 września 1944 r. Amerykański transportowiec „USS General George M. Randall", którym podróżowały wpłynął do Zatoki Wellington 30 października 1944 r. Ponieważ było późnoiport był już zamknięty, na ląd zeszli dopiero następnego dnia. Ciepło przyjęci przybysze pojechali pocią- giem, a następnie samochodami do Pahiatua. Tam, w miejscu które nazwane zostało „Mała Polska" czekali na koniec wojny i zrealizowanie marzenia o powrocie do ojczyzny. Okres ten dzieci miaływypełniony edukacją, pracami domowymi i wypoczynkiem. Życie w Pahiatua tak wspomina Czesława Panek-Wierzbińska: „W obozie zaprowadzono nas do baraków sypialnych. Każdy z nich mieścił cztery sypialnie. [...] W każdej było dwanaście drewnianych łóżek, starannie przykrytych szarymi wojskowymi kocami. Przy każdym łóżkubyłamałaszafkaztrzema szufladami, naktórej stałsłój z lizakami. Na podłodze przy łóż-kachleżały dywaniki [...]. Kiedy przybyliśmy do obozu, kaplica byłajeszczeniedokończona. Ale nawet po ukończeniu była dla nas stanowczo za mała. Słuchaliśmy zatem mszy w dużym holu, gdzie stała ogromna szafa, która po otwarciu tworzyła ołtarz. [:..]Zgodniezplanemdnia wstawaliśmy o siódmej rano, śniadanie mieliśmy w jadalni 0 7.30, potem sprzątaliśmy 1 zmywaliśmy naczynia przedrozpoczęciemzajęćszkol-nych. [...] by 8.30 stawić się na lekcjach. Punktualność była bardzo ważna, nie wolno nam było spóźniaćsięna zajęcia. Nauka prowadzona była w języku polskim. Być może niektóre starsze dzieci miały kilka lekcji angielskiego, ale wszystkie moje zajęcia były po polsku. [...] Na- wet nazwy ulic w obozie były polskie, dlatego zyskał onmiano „Małej Polski". Mieliśmy od-dzielnelekcje szkolne dla chłopcowi dziewcząt. [...] Często chodziliśmy na spacery, niekiedy nawet wychodziliśmy do miasta. Mieliśmy tam sporą swobodę. Mogliśmy udać się nad rzekę, pospacerować główną drogą lub wziąć udział wjednej z wypraw sezonowych, jak np. na zbieranie grzybów w polu w okresie letnim. [...] W sierpniu1945r. zostałyśmy [z siostrą] wysłane na wakacje do rodziny w Wanganui. Kilka rodzin z Wanganui goszczących dzieci z obozu zorganizowało wspólnie dla nas wszystkich rejs statkiem w dół rzeki i piknik z kanapkami. Choć wojna się już skończyła, nasze plany powrotu do Polski zniweczyło ustanowienie w Polsce rządu kontrolowanego przez komunistów. Kiedy ta ponura wiadomość dotarła do Nowej Zelandii, premier Peter Fraser wystosował do wszystkich polskich dzieci i personelu obozu zaproszenie do pozostania w Nowej Zelandii na stałe, jeśli będą chcieli. Dopiero wtedy sprowadzono do obozu nowozelandzkich nauczycieli, aby zaczęli nas uczyć wjęzyku angielskim". Wracać czy zostać? Komunistyczne władze w Polsce dokładały starań, aby Polacy - a szczególnie dzieci przebywające za granicą - wróciły do kraju. Oficjalnie motywowano to potrzebą powojennej odbudowy i wyrównania uszczerbku demograficznego. Jednak równie ważne było pozbawienie w ten sposób rządu polskiego na emigracji oparcia w społeczności polskiej. Przedstawiciele komunistycznych polskich władz nie mogli sami zabrać obywateli polskich do kraju, ale mogli - i robili to -czynić naciski na ich samodzielny powrót, również poprzez zmuszanie rodzin do pisania listów z prośbami o powrót krewnych. W kwietniu 1949 r. obóz w Pahiatua został zamknięty, a młodzi ludzie musieli zdecydować czy zostaną w Nowej Zelandii, czy wrócą do Polski. Spośród tych którzy pozostali, część rozpoczęła studia (otrzymując podobnie jak rodowici Nowozelandczycy stypendia uniwersyteckie), pozostali podjęli pracę zawodową. A wszyscy oni musieli zbudować swoje życie poza ojczyzną. 141 Daleka droga do Polski PONIEDZIAŁEK 16 MAJA 2022 KARABINEM I PIÓREM. ZYCIE KULTURALNE NA BLISKIM WSCHODZIE W czasie II wojny światowej Polacy wykazali się odwagą i determinacją walcząc o niepodległą Polskę. Obok karabinu orężem ich walki było także wolne słowo, które towarzyszyło im na wszystkich frontach, promieniując siłą _i dodając ducha. Powstawały ośrodki polskiego życia kulturalnego, które odznaczyły się fenomenalną aktywnością.__ D7C V Dl A PV NAJPILNIEJSZE ZAGADNIENIE Tygodnik „Orzeł Biały" założono jeszcze w ZSRS DR MAŁGORZATA PTASIŃSKA IPN WWARSZAWIE Jednym z nich był Bliski Wschód, który odegrał ogromną rolę w podtrzymywani u i rozwijaniu kultury polskiej. Tutaj bowiem w drugiej połowie 1942 roku powstało „polskie państwo na wygnaniu" za sprawą reorganizacji polskich sił zbrojnych i powstania Armii Polskiej na Wschodzie (APW) oraz spotkania ewakuowanej ludności z „nieludzkiej" ziemi z rodakami, którzy dotarli wcześniej m.in. z Rumunii, Węgier czy Francji i Cypru. Działalność prowadziły też agendy ministerstw rządu polskiego na obczyźnie z siedzibą w Londynie. W Armii Polskiej na Wschodzie spotkali się żołnierze, którzy przybyli z dwóch światów, o całkowicie odmiennych doświadczeniach wojennych. Pierwsi tzw. „ramzesi" wywodzili się z Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich (SBSK) dowodzonej przez gen. Stanisława Kopańskiego. Przeszli chrzest bojowy w Afryce Północnej, walcząc pod Tobrukiem i El-Gazalą. Za sprawą wybitnych osobowości, takich jak Jan Bielatowicz, Adolf Bocheński, Jerzy Giedroyc, Marian He-mar, Juliusz Mieroszewski -wnieśli do Armii Polskiej na Wschodzie potencjał intelektualny oraz bogaty dorobek edytorski i artystyczny. Wielki głód czytania Drugą grupę stanowili żołnierze przybyli z gen. Władysławem Andersem z „innego świata", naznaczeni doświadczeniem zsyłek, łagrów i obozów jenieckich, zwani potocznie „prawosławnymi". W armii gen. Andersa znaleźli się m.in.: Władysław Broniewski, Zdzisław Broncel, Józef Czapski, Gustaw Herling-Grudzińsła, Herminia Naglerowa, Beata Obertyńska. Na Bliski Wschód przeniosły sięredakcje tygodników „Orzeł Biały" i „Ochotniczka na Posterunku", a także pisma poszczególnych dywizji m.in.: „Żołnierz w Polu", „Łazik", „Do Boju", „W góry, w góry miły bracie". Związek Sowieda opuściły wraz z armią gen. Andersa rodziny wojskowych, a także udręczona i wygłodniała ludność cywilna, w większości kobiety i dzieci. To olbrzymie skupisko polskie na Bliskim Wschodzie, a szczególnie w Palestynie iEgipcie spowodowało eksplozję życia kulturalnego, działań na różnych polach kultury, począwszy od wydawania pism, książek, tworzeniabibliotekru-chomych, poprzez występy teatrów żołnierskich, rewiowych, orkiestr, wernisaże malarzy, plastyków, seanse kin polowych, audycje radiowe, a skończywszy na szkolnictwie od powszechnego po wyższe, a także zawodowe. W pierwszej kolejności zapanował boom czytelniczy związany z rozwojem szkolnictwa, z szeroką pracą kultu-ralno-oświatową, który dotyczył zarówno książek i czasopism. Zmienił się charakter produkcji wydawniczej, zdominowanej przez literaturę piękną, edukacyjną i informacyjną. Szeroka oferta wydawnictw książkowych miała zaspokoić wielki głód słowa drukowanego: „wszyscy czytali wszystko, jedni rozszerzając zasób wiadomości, inni - przypominając dawne lektury". Jak wspominał świadek ówczesnych wydarzeń, pisarz Ignacy Wieniewski „z jednej strony chodziło tu o młodzież szkolną i wymogi programów nauczania, z drugiej o rozmaite kategorie czytelników dorosłych ze wszystkich sfer społecznych, począwszy od prostaczków, aż do elity kulturalnej : wszystkich ich łączył głód słowa polskiego i dobrej literatury, której tak długo byli pozbawieni w okresie ciężkich przejść wojennych. Stąd różnorodność »zapotrzebowań« i szeroka gama utworów literackich, które wypadało wydawać. Za Panem Tadeuszem tęsknili wszyscy, ale jednym odpowiadał bardziej Kraszewski niż Norwid, innym zaś odwrotnie. Dlatego zakres i rozpiętość zainteresowań czytelników, które znalazły swój wyraz w planie wydawniczym, obejmowały właściwie całą literaturę polską od Bogurodzicy, Reja, Kochanowskiego do pisarzy współczesnych". Bestsellerem był Elementarz Mariana Falskiego, drukowany najpierw w częściach wtygodniku „Polska", apóźniej wydawany w postaci zwartej w wersji powielaczowej. Stał się podstawowym podręcznikiem do nauki języka polskiego dla kolejnych pokoleń Polaków. Eksplozja prasy Nastąpiłteż rozwój prasy, która była na pierwszym froncie walki o dusze żołnierzy. Przynosiła informacje z frontu, z okupowanej Polski, o sytuacji politycznej, ale przede wszystkim kształtowała i podtrzymywała umiłowanie ojczyzny, sens walki za nią w imię odpowiedzialności i godności każdego Polaka. Skierowana była także do ludności cywilnej, różnych grup społecznych i kategorii odbiorców, do dzieci i młodzieży, do dorosłych. Spełniała wobec nich rozmaite funkcje m.in. informacyjne, edukacyjne, poznawcze czy rozrywkowe. Na Bliskim Wschodzie pomiędzy 1941 r. a 1942 r. wydawano blisko 167 tytułów czasopism, w latach 1942-1943 ukazywało się ich 280, w 1944 r. -351. Spośród nich należało wyróżnić pisma wydawane przez wojsko, „wędrowne" przemie- rzające z polskim żołnierzem basen Morza Śródziemnego oraz stacjonarne, wydawane przez instytucje cywilne tj. państwowe, społeczne i prywatne. W pierwszej grupie na uwagę zasługiwał przede wszystkim tygodnik „Orzeł Biały", który połączył się z pismem SBSK „Ku wolnej Polsce" jesienią 1942 r. Za sprawą Józefa Czapskiego -ówczesnego szefa Oddziału Kultury i Prasy APW - oraz por. Jerzego Giedroycia osiągnął wysoki poziom artystyczny, kształtując kierunek ideowy nie tylko ówczesnego wojska, ale także przyszłej emigracji niepodległościowej. NaszlakuTeheran-Jerozo-lima doszło do przekształcenia „Ochotniczki na Posterunku" w „Ochotniczkę - Pismo Pomocniczej Służby Kobiet". Tygodnik o charakterze literacko-informacyjnym był wydawany z myślą o kobietach służących w armii polskiej, wyśmienicie redagowany przez Herminię Naglerową. Ciekawym dwutygodnikiem ilustrowanym, o nowoczesnej szacie graficznej była „Parada", którą redagował Juliusz Mieroszewski. Ukazywała się w Kairze, ale jako pismo APW była kolportowana do wszystkich formacji Polskich Sił Zbrojnych. Naczelną gazetą wojskową był „Dziennik Żołnierza APW", który ukazywał się pod red. Lu- dwika Rubla od1943r. Przy poszczególnych jednostkach wojskowych APW ukazywały się także pisma na przykład: „Goniec Karpacki" - 3. DSK, „Na Szlaku Kresowej" - 5. KDP czy „Taran" -2. Brygady Pancernej. Pośród czasopism stacjonarnych znalazły się tytuły wydawane głównie przez agendy rządowe. Delegatura Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wTeheranie drukowała periodyk „Polak w Iranie", który miał integrować tamtejsze wychodźstwo. Z kolei w Iraku wychodził „Kurier Polski w Bagdadzie" skierowany do Polaków w tej części Bliskiego Wschodu. Dziennik nosił literacki charakter nadany przez jego redaktorów m.in. Jana Bielatowicza. Polskie Centrum Informacyjne na Wschodzie (PCI) z siedzibą w Jerozolimie wydawało „Gazetę Polską", która była najdłużej publikowanym pismem codziennym na Wschodzie. Ukazywała się w latach 1941-1947. PCI finansowało także dwutygodnik „W Drodze", który ukazywał się w Jerozolimie kolejno pod redakcją Władysława Broniewskiego, Wiktora Weintrauba i Zdzisława Broncla latach 1943-1946. Należał do najważniejszych pism polityczno-literackich, łącząc środowiska polskich pisarzy, szczególnie brytyjskiego z bliskowschodnim. W czasie działań wojennych żywą działalność prowadzili także polscy naukowcy, których efektem prac były trzy tomy „Studiów Irańskich" wydawanych w Teheranie w latach 1943-1945. Motorem tych prac był prof. Stanisław Ko-ściałkowski. Od 1944 r. wydawany był „Kwartalnik Historyczny na Wschodzie". W1943 r. w Jerozolimie powstał Instytut Bliskiego i Środkowego Wschodu „Reduta" założony przez Włodzimierza Bączkowskiego i Stanisława Swianiewi-cza, który stał się ośrodkiem prac naukowych. Bliski Wschód stał się także miejscem aktywności żołnierzy - malarzy, którzy służyli w SBSK bądź przybyli wraz z Armią gen. Andersa. Jeden z najważniejszych wernisaży polskich artystów miał miejsce w Bagdadzie w lutym 1943 r. „Exhibition of Paintings by Po-lish Soldiers-Artists" zgromadziła 67 obrazów olejnych, 39 akwarel oraz 64 rysunki m.in. Janiny Boguckiej, Krystyny Domańskiej, Edwarda Matusz-czaka, Józefa Jaremy, Józefa Czapskiego, Zygmunta Turkiewicza czy Stanisława Westwa-lewicza. Wystawa została otwarta przez Abdal-flaha, ówczesnego regenta Iraku oraz gen. Andersa z udziałem No-ury as-Said premiera Iraku. Polskim artystom stworzono także możliwość kształcenia, którą wykorzystał m.in. Stani-sławFrenkiel, studiując na Wydziale Malarstwa Bejruckiej Akademii Sztuk Pięknych. Obraz polskiego życia kulturalnego na Bliskim Wschodzie nie byłby pełny bez przypomnienia zasług teatrów żołnierskich. Swoją „Czołówkę Teatralną" miała SBSK, z którą współpracował m.in. Marian Hemar. Po ewakuacji Armii gen. Andersa ze Związku Sowieckiego działalność artystyczną kontynuowały czołówki rewiowe Kazimierza Krukowskiego i Feliksa Konarskiego (Ref-Ren). Teatr Konarskiego nazywany był Czołówką Rewiowo-Muzyczną, a w skład zespołu wchodzili m.in. Henryk Wars (kierownik muzyczny), Konrad Tom (autor tekstów), soliści: Renata Bogdańska, Zofia Teme, Gwidon Borucki. Czołówka pełniła nieformalną rolę teatru reprezentacyjnego Dowództwa APW, odbyła też tournee po obozach alianckich. Z sukcesem wystawiała program pt. „Polska Parada", którego inauguracja nastąpiła w Kairze w ramach miesiąca kultury polskiej w maju 1943 r. Z kolei czołówka Krukowskiego zwana była Teatrem Polowym, który występował głównie w obozach żołnierskich. Ważną datę w historii teatru polskiego na uchodźstwie stanowi l kwietnia 1943 r., kiedy w Bagdadzie powstał Teatr Dramatyczny pod kierunkiem Jadwigi Domańskiej i Wacława Raduskiego. Zadebiutował sztuką Herminii Na-glerowej pt. „Tu jest Polska". PONIEDZIAŁEK 16 MAJA 2022 Daleka droga do Polski 115 A7YI1 j WOBFC PD LA KO W Polska ludność ewakuowana ze Związku Sowieckiego w 1942 r. znalazła _schronienie w kilkunastu krajach na czterech kontynentach. Jej los w dużej mierze zależeć miał od tego, jak miejscowa ludność ich przyjmie. Trzeba przy tym _pamiętać, że były to kraje w większości biedne, a ich ludność najczęściej _postrzegała Europejczyków jako intruzów i brutalnych kolonizatorów. Polska młodzież z mieszkańcami afrykańskiej dżungli DR HAB. JANUSZ WRÓBEL IPN ODDZIAŁ WŁODZI Ewakuacja polskich cywilów ze Związku Sowieckiego nie byłaby możliwa bez przychylnego stanowiska alianckich mocarstw: Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Jedynie te kraje dysponowały odpowiednimi terytoriami oraz środkami materialnymi pozwalającymi na sprawne przeprowadzenie ewakuacji Polaków do Iranu, zapewnienie im odpowiednich warunków bytowych, a następnie relokację na tereny, gdzie mogliby bezpiecznie doczekać końca wojny. Stosunek przywódców mocarstw alianckich do sprawy ewakuacji polskich cywilów najlepiej charakteryzuje decyzja premiera Churchilla, który uznał, wbrew opiniom niektórych brytyjskich wojskowych, iż WielkaBrytania przejmującpodswojąkomendę Armię Polską, przyjmuje na siebie również obowiązek opieki nad rodzinami wojskowymi. Z kolei prezydent Roosevelt, na interwencję polskiego ambasadora w Waszyngtonie, polecił Departamentowi Stanu i Amerykańskiemu Czerwonemu Krzyżowi wziąć udział w akcji ewakuacji polskich dzieci ze Związku Sowieckiego i zapewnił, że strona amerykańska gotowa jest pokryć koszty ich utrzymania. Nie były to czcze deklaracje, rzeczywiście żywność, odzież, lekarstwa dostarczone polskim uchodźcom pochodziły z amerykańskichibry-tyjskich magazynów i częściowo udostępniane były bezpłatnie. Zakupy dokonywane przez władze polskiena terenie Iranu i w innych krajach, gdzie powstały polskie osiedla uchodźcze, finansowane były z kredytów udzielanych Polsce przez władze brytyjskie. Ich spłata miała nastąpić po wojnie. Gościnne Pierwszym etapem ucftodzczej odysei był Iran. Kraj ten stanowił wówczas ważny pomost, przez który transportowano brytyjską i amerykańską pomoc materiałową do Związku Sowieckiego. Z tej przyczyny, jak również z obawy przed niemiecką penetracją, Iran był okupowany przez wojska sowieckie i brytyjskie. Oczywiście, tego rodzaju interwencja nie mogła podobać się wielu Irań-czykom i można było mieć obawy, że odbije się to również na stosunku do polskich uchodźców, których wielotysięczna rzesza pojawiła się na irańskiej ziemi. Były one tym bardziej uzasadnione, iż przybycie tak wielu ludzi spowodowało perturbacje na rynku żywnościowym. W Pahlewi, a w jeszcze większym stopniu w Teheranie, po przybyciu Polaków gwałtownie wzrosły ceny żywności, co boleśnie dotknęło najuboższych mieszkańców tego kraju. Na szczęście trudności te okazały się przejściowe, a Polacy spotkali się z gościnnym przyjęciem społeczeństwa Iranu. Duża pomoc okazał przybyszom z odległego kraju szach Mohammad Reza Pahlawi. Szach udostępnił na potrzeby Polaków niektóre budynki w Teheranie i Meszhedzie, pozytywnie reagował na wszelkiego rodzaju prośby dowódcy polskiej armii gen. Władysława Andersa. Polski dowódca podkreślał, że jego stosunki z młodym władcą Iranu były serdeczne, wspólnie polowali w górach Elbrusu. Innym dowodem bliskich i przyjaznych kontaktów elity politycznej i intelektualnej Iranu z Polakami jest działalność powołanego do życia przez polskich naukowców Towarzystwa Studiów Irańskich (TSIr). Współpracowało ono ściśle z Uniwersytetem w Teheranie. Do wiosny 1944r. odbyło się w jego ramach 85 wykładów wygłoszonych przez naukowców polskich i irańskich. W bogatym dorobku TSIr znaczącym osiągnięciem było wydanie w języku perskim książki pt. Lechi-stan. Życzliwy stosunek do Polaków przejawiali zwykli Irań-czycy, którzy spotykali niecodziennych przybyszów na uli- cach Teheranu i innych miast. Służyli pomocą już w momencie, gdy statki zuchodźcamipo-jawiły się u wybrzeży Iranu. To irańscy marynarze-ochotnicy na małych łodziach dostarczali żywność na pokłady statków, które na skutek wzburzonego morza nie mogły dobić do przystani i czekały na zmianę pogody. Ryzykowali własnym życiem, gdyż załogi większych jednostek nie chciały podjąć się tego niebezpiecznego zadania. Na lądzie prowizoryczne szałasy dla ewakuowanych wznosili pośpiesznie irańscy robotnicy, „niemal nad głowami przybywających". Na życzliwość Irańczyków mogły liczyć polskie dzieci w Is-fahanie, gdzie powstały liczne ośrodki szkolno-opiekuńcze. Życzliwość Irańczyków podkreślono już w pierwszym numerze wydawanego w Teheranie „PolakawLranie". „Polacy-na-pisano we wstępnym artykule - spotkali się z bardzo życzliwym przyjęciem ze strony ludności miejscowej. Nie brakowało przejawów wzruszającej uczynności, gościnności szczerej ibezinteresownej". O tym, że Polacy wlranie dobrze się czuli świadczy fakt, iż wkrótce po przyjeździe do stolicy Iranu pojawili się tłumnie na ulicach miasta. Żołnierze i cywile, na miarę swoich skromnych możliwości dokonywali zakupów w dobrze zaopatrzonych sklepach. Doradca finansowy rządu irańskiego skarżył się nawet, iż sklepy są przepełnione polskimi uchodźcami, a główna ulica Lalezar (Laleh-Zar) została przez miejscowych nazwana „polskim korytarzem". Blisko 900 Polaków zdecydowało się pozostać w Iranie na dłużej. Podejmowali pracę w alianckich obozach wojskowych, różnych instytucjach i firmach, także irańskich. Pojawiły się nawet wspólne przedsięwzięcia biznesowe. W Teheranie powstała polsko-irańska firma farmaceutyczna „Hemofarm", której kie-rownikiem technicznym został polskilekarz, aPolacy stanowili 40 %personelu. Gdy w początkach 1943 r. zapadła decyzja ostatecznej likwidacji obozów polskich w Iranie, w dokumencie podsumowującym irański rozdział polskiej epopei uchodźczej zapisano: „Nie bez wzruszenia żegnamy ten miły, gościnny kraj i jego ciemno-okich mieszkańców, nie szczędzących nam darów swej ziemi i powabu swego dziecięcego uśmiechu". Szczodrzy indyjscy książęta Kolejnym krajem do ktorego trafiali Polacy były na ogół Indie, wówczas pod brytyjskim panowaniem. Ekspedycja Polskiego Czerwonego Krzyża, która jesie-niąl94lr. wyruszyła z Bombaju do Związku Sowieckiego z pomocą materialną dla ludności polskiej, w drodze powrotnej zabrała z Aszchabadu polskie sieroty. Było to przedsięwzięcie niezwykle trudne i ryzykowne. Dojść mogło do skutku tylko dzięki wydatnej pomocy władz kolonialnych wlndiach. Gdy we wrześniu 1941 r. delegatka polskiego Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej Kira Bana-sińska przedstawiła pomysł ekspedyęjihumanitarnej na trasie z Bombaju do Aszchabadu, nikt początkowo nie wziął jej poważnie. Jednak jej żarliwa ar-gumentaq a była na tyle przekonująca, że wicekról Indii Victor Hope markiz Linlithgow udzielił swego poparcia. W polskiej gazecie pisano: „Należy bezwzględnie podkreślić szlachetną postawę jaką Rząd Indyjski zajął w tej sprawie. Nie było departamentu, który nie odstąpiłby od normalnie wymaganych formalności. Departament Służby Zdrowia zezwolił na nabycie i wywóz medykamentów i narzędzi chirurgicz-nych[...] Departament Zaopatrzenia zezwolił na nabycie z wolnej ręki wszystkiego, co trzeba będzie dla ekspedycji. Departament Kolei udzielił PCK prawabezpłatnegoipozakolej-nością przewozu wszystkich potrzebnych towarów". Gdy polskie dzieci dotarły do Bombaju prawie codziennie sierociniec odwiedzały delegacje miejscowej społeczności angielskiej i hinduskiej. Obdarowywano dzieci owocami, sło- dyczami, zabawkami, książkami i ubiorami dostosowanymi do miejscowego klimatu. Na ręce Kiry Banasińskiej złożono kwotę 4 tys. rupii zebraną podczas spontanicznie zorganizowanej zbiórki.Największa szczodrość okazał jednak maharadża Na-wanagaru, JamSahebDigvijay-sinhji, który zaproponował urządzenie osiedla dla polskich dzieci na terenie swojego księstwa w pobliżu miejscowości Jamnagar. Pierwszą kwotę na ten cel wyasygnował wicekról Indii. Z jego inicjatywy powołano do życia Komitet Funduszu Polskich Dzieci, który wy-dał odezwę do książąt indyjskich i rządów prowincjonalnych o finansowe wsparcie polskich uchodźców. Spotkał się ona ze znacznym odzewem ze strony książąt indyjskich. Poszczególni maharadżowie (panujący w księstwach hinduskich) i nawabowie (panujący w księstwach muzułmańskich) ofiarowali stale miesięczne kwoty na utrzymanie określonej liczby dzieci. Tylko jedenznich, muzułmański książę Hajdara-badu przeznaczył na ten cel 3 tys. rupii. Ofiarność ta wydatnie zmniejszyła obciążenia polskiego państwa na uchodźstwie, zmuszonego korzystać z kredy-tówbrytyjskich. Gdy 17 lipca 1943 r. pierwsza grupa polskich sierot przybyła do gotowego już osiedla w stołówce czekał na nich obiad przyrządzony w kuchni maharadży. W kilka dni później przybył on osobiście do osiedla ipo jego przeglądzie wydał cały szereg zarządzeń poprawiających jego wyposażenie. Serdeczne przyjęcie jakiego doznali Polacy w Indiach, podobnie jak w przypadku Iranu sprzyjało nawiązywaniu bliskich kontaktów kulturalnych. Powstało Stowarzyszenie Polsko-Indyjskie, ciekawą inicjatywą była Biblioteka Polsko-Indyjska, która wydała cały szereg publikacji przybliżających Polskę -Indiom i Indie Polsce. Duszą tych przedsięwzięć była Wanda Dynowska. Dodać trzeba, że Polacy spotkali się z życzliwością przy- wódców hinduskiego ruchu niepodległościowego i jego charyzmatycznego przywódcy Ma-hatmy Gandhiego. Biali uchodźcy Z obozów tranzytowych na terenie Indii Brytyjskich kilkanaście tysięcy polskich cywilów trafiło do „czarnej" Afryki. Niektóre powstawały na dziewiczych terenach i konieczny był ogromny nakład pracy, aby powstały na czas. Prace te rozpoczęły się jeszcze przed przybyciem Polaków i wykonywała je ludność afrykańska. Tak było chociażby w przypadku osiedla Koja w Ugandzie, które powstało nad jeziorem Wiktoria. Około200robotników afrykańskich wykonywało ciężką pracę nad wyczyszczeniem i uregulowaniem brzegu, przy wycince dziewiczego lasu, krzewów i trawy słoniowej, a następnie przy budowie domostw dla uchodźców. Afrykańczycy praktycznie od podstaw zbudowali również kilkaset domków składających się na największe osiedle polskie jakim było TengeruwTan-ganice (dziś Tanzanii). Gliniane domki „okrąglaki", budowane na drewnianym szkielecie i kryte trzciną, zapewniały skromne, ale wystarczające schronienie dla kilkuosobowej rodziny. SpotkanieAfrykańczyków z Polakami było niezwykłym przeżyciem dla obu stron. Ludność miejscowapo raz pierwszy ujrzała Europej czyków w innej niż dotąd roli, nie wszechwładnych kolonizatorów, a uchodźców wojennych szukających schronienia. Chociaż Brytyjczycy pragnęli odizolować Polaków od Afrykańczyków, nie do końca sięto jednakim udało. Najszybciej bariery przełamywały dzieci podczas wspólnej zabawy i wypraw do buszu, ich śladem szli niekiedy również dorośli. Prof. S. Lwanga-Lu-nyiigo w swej pracy pt. Polish Refugees in Uganda 1942-1952 podkreśla, iż Polacy postrzegali Afrykańczyków jako ludzi takich jak oni, a ich samotność jako uchodźców łagodziły kontakty z miejscową ludnością. 16 | Daleka droga do Polski PONIEDZIAŁEK 16 MAJA 2022 7 CHMIFI OWA NA KRFWH WSCHODNICH II RP PD Fragmenty wspomnień Czesławy Panek-Wierzbińskiej wydanych w 2021 r. przez Instytut Pamięci Narodowej Oddział __w Łodzi w formie książki ..Chmielów - nasz utracony raj". Ich autorka miała 7 lat, gdy wraz z rodziną__ została deportowana przez Sowietów spod Stanisławowa do północno-zachodniego Kazachstanu.________ Siostry Wierzbińskie po przybyciu do Nowej Zelandii WSTĘP I OPRAĆ DR JOANNA ŻELAZKO IPN ODDZIAŁ WŁODZI Byłam szóstym dzieckiem Ignacego i Zofii. Trzej najstarsi chłopcy to Mietek, urodzony we wrześniu 1924 r., Władek urodzony w 1925 r. i Zdzisiek, który przyszedł na świat w roku następnym. Później były moje dwie starsze siostry: Wiesia i Stasia, urodzone w 1928 i 1931 r. Ja pojawiłam się na świecie w 1933 r., a po mnie kolejne dzieci: w 1935 r. Wandzia, w 1936 r. najmłodszy chłopiec Bolek oraz w 1939 r., oczko w głowie całej rodziny, najmłodsza Frania. [...] Nasze życie było tak idylliczne, że nie zauważyliśmy burzy, która nadciągała coraz bliżej i bliżej nas. Nie mieliśmy pojęcia o podpisanych układach, które w sposób nieodwracalny miały zmienić nasze losy osobiste i dzieje narodów. [...] [Wywózka w mroźny dzień Był mroźny, zimowy poranek [10 lutego 1940 r.], temperatura spadła do ok. minus 32 stopni Celsjusza. Wszyscy byliśmy w domu, z wyjątkiem Mietka, który wyszedł wcześnie rano, aby pociągiem pojechać do szkoły w Stanisławowie. Po wielu latach dowiedziałam się od Mietka, że gdy zbliżał się do stacji w Dubowcach, widział opuszczających ją rosyjskich żołnierzy. W szkole krążyły plotki, że deportuje się ludzi, ale Mietkowi przez myśl nie przeszło, że wywózki mogłyby objąć również naszą rodzinę. Powiedział mi później, że gdyby to wiedział, nigdy nie wsiadłby do pociągu do Stanisławowa w ten fatalny poranek. To był początek zupełnie innego życia dla nas wszystkich. [...] Żołnierzy interesowały tylko dwie rzeczy: jak najszybsze wygnanie nas z domu i miejsce pobytu Mietka. Listy sporządzone przez NKWD były bardzo szczegółowe, wymieniały każdego członka ro- dziny, więc żołnierze wiedzieli, że brakuje jednego dziecka. Mama powiedziała im, że Mietek jest w szkole, ale nie zgodziła się powiedzieć, która to szkoła. Ciągle poganiali Mamę, powtarzając, że nie musi nic brać, bo „w Rosji jest wszystkiego pod dostatkiem". Doświadczenia, jakie Mama wyniosła z życia pod rosyjską okupacją, mówiły jej akurat coś zupełnie innego, nalegała więc, aby zabrać wystarczająco dużo zapasów dla całej naszej rodziny. Prawdopodobnie byliśmy znacznie lepiej zaopatrzeni niż wiele innych osób, właśnie ze względu na przezorność moich rodziców oraz determinację Mamy, aby spakować tyle rzeczy, ile było można w tych okolicznościach. [...] W Kazachstanie Po pięciu tygodniach zamknięcia w bydlęcym wagonie, w połowie marca dotarliśmy do Bredów. Można sobie wyobrazić, z jaką ulgą przyjęliśmy zezwolenie na opuszczenie pociągu. [...] Dalej saniami ciągniętymi przez traktory powieziono nas na południe, do Dżety-gary [obecnie Żytykara, w obwodzie kustanajskim w pół-nocno-zachodnim Kazachstanie, tuż przy granicy z Rosją] [...] Starszych nastolatków i osoby dorosłe objął nakaz pracy przymusowej, w przeważającej części ciężkiej pracy górniczej. Mama była tak chora, że nie wysłano jej do pracy. Ojca przydzielono do kopalni. Ponieważ byliśmy dziećmi, myślę, że Rosjanie chcieli, żebyśmy chodzili do jakiejś szkoły. Tato jednak na to nie pozwolił, powiedział, że nie zamierza poddawać nas komunistycznemu „praniu mózgu". Mam wrażenie, że miał z tego powodu kłopoty, ale był zdeterminowany i podczas pobytu w Dżetygarze nie uczęszczaliśmy do żadnej szkoły. Przeżyły tylko trzy siostry Mama zmarła pod koniec marca [1940 r.] [...]. Miała chore serce i prawdopodob- nie zamartwiała się o Władka, który wtedy również był w szpitalu. Nie wiedziałam tak naprawdę, co się dzieje, ale widziałam, że wszyscy płaczą, więc też płakałam. Kiedy zrozumiałam, że Mama umarła, było po wszystkim. [...] Czternastoletni wówczas Władek przeżył Mamę zaledwie o dwa miesiące. Zmarł pod koniec maja 1940 r. i został pochowany obok niej na tym samym cmentarzu. [...] Ponieważ Mama i Władek nie żyli, a Tata pracował do późna, musieliśmy sami dbać o siebie. Opieka nad młodszym rodzeństwem, w wieku od trzech do dziewięciu lat, spadła na moją najstarszą siostrę Wiesię, wówczas zaledwie jedenastoletnią. Zdzisiek, który miał trzynaście lat, pracował przez część dnia, więc nie zawsze mógł się nami zaj- mować. [...] [Po ogłoszeniu amnestii 12 sierpnia 1941 r.] Ja i Tato, Zdzisiek, Wiesia, Stasia, Wandzia, Bolek i Frania wyruszyliśmy z Dżetygary, aby dotrzeć do jadących na południe składów towarowych. [...] Ta podróż kosztowała ogromną liczbę ludzkich istnień. Spośród tych, którym udało się ją podjąć, wielu - chorych, wyczerpanych i głodnych - zmarło w drodze. Taki los spotkał moją czteroletnią siostrę Franię, która zachorowała na różyczkę. [...] [W Szarapcha-nie, do której ich ostatecznie skierowano] zima okazała się szczególnie zabójcza. Jako pierwszy zachorował Bolek, mój najmłodszy brat. W swoje szóste urodziny, w nocy, wciąż prosił o wodę. Zmarł następnego dnia 2 stycznia 1942 r. [...] Zdzisiek [...] miał 15 lat i zmarł w nocy, pod koniec stycznia, zaled- wie kilka tygodni po Bolku. Tata, choć musiał być już wtedy chory, zdołał pochować zarówno Bolka, jak i Zdziśka. Sam umarł jako następny. [...] Przeżyłyśmy tylko my trzy: Wiesia, Wan-dziaija. [..-.] Przez Teheran i Bombaj Pewnego dnia moja kuzynka Janka [...], że przeczytała w jakiejś politycznej gazecie ogłoszenie generała Sikorskiego [...]. Szukali mojego ojca i innych, chętnych dołączyć do nich. Mój wujek napisał do rządu na uchodźstwie z informacją, że mój ojciec nie żyje, ale osierocił troje dzieci, które potrzebują pomocy. Niedługo potem [...] przybył wysłannik polskiego rządu, który domagał się mojej obecności: wiedział, że jesteśmy trzy, a mnie nie było z pozostałymi. Przyjechał zorganizować wysłanie nas do sierocińca prowadzonego przez Polaków [w Taszkiencie]. [...] Nasz pobyt w Taszkiencie był stosunkowo krótki. Wyjechaliśmy stamtąd jeszcze jesienią 1942 r. i rozpoczęliśmy kolejny etap naszej podróży. Było nas wtedy znacznie więcej, jechaliśmy - prawdopodobnie wojskowymi - ciężarówkami do Aszchabadu [przy granicy z Iranem]. [...] Mieszkaliśmy w sierocińcu w Aszchabadzie mniej więcej przez rok. Mimo że byliśmy tak blisko, granica wciąż pozostawała dla nas zamknięta. Po śmierci Sikorskiego nastał wielki niepokój. Jednego dnia powiedziano nam, że wyjeżdżamy, następnego - że zostajemy, a potem dowiedzieliśmy się, że możemy zostać wysłani do rosyjskich sierocińców. To byłoby jak wyrok więzienia. [...] Pewnego dnia siedziałam na szpitalnej werandzie, gdy ktoś wręczył mi papierową torbę z kilkoma jajkami na twardo i bułką, i powiedział, że będziemy jechać. Mieliśmy pilnować naszego jedzenia, bo po drodze miało nie być żadnych postojów na posiłki. Oczywiście, wszystko zjedliśmy od razu, żeby nie musieć w drodze troszczyć się o wałówkę! Go- dzinę później byliśmy już w ciężarówkach jadących z dużą prędkością ku granicy z Rosją, na wypadek gdyby Rosjanie zmienili zdanie i zamknęli przed nami granice. Nie była to ani zbyt wygodna, ani bezpieczna podróż. [... ] W końcu dotarliśmy do Teheranu i Obozu Uchodźców Polskich numer 5. To był otwarty obóz, nieotoczony murem. Na początku byliśmy trochę niespokojni, ponieważ krążyły plotki, że nie jest on zbyt bezpieczny. Obóz składał się z budynków i kilku namiotów, z których jeden służył jako kaplica, chociaż niekiedy msza odprawiana była na zewnątrz. [...] Pod koniec listopada 1942 r. ponownie zapakowano nas na ciężarówki, tym razem, aby przewieźć przez pustynię do Isfahanu [nazywanego „miastem polskich dzieci"]. Budynki w Isfahanie były zupełnie inne i władze celowo nie określały ich mianem sierocińców. Skierowano nas do „zakładu" numer 20 [...]. Czwartego października 1944 r. wraz z innymi dziećmi opuściłyśmy Isfahan pociągiem, udając się do Ahwaz, gdzie zatrzymałyśmy się na krótki czas w obozie armii amerykańskiej, po czym przewieziono nas do portu Chorramszahr. Nie zatrzymaliśmy się jednak w Chorramszahr, ale zostaliśmy wysłani prosto na angielski towarowiec „Sontay", płynący do Bombaju. Na pokładzie znajdowało się 733 sierot i 110 dorosłych, w tym dwie zakonnice, nauczyciele, ksiądz, lekarz, dentysta, siedem pielęgniarek i personel domowy. [...] W Bombaju przesiedliśmy się ze statku „Sontay" na pokład amerykańskiego transportowca „USS General George M. Ran-dall". [...] [Nim] Dotarliśmy do Wellington w Nowej Zelandii ostatniego dnia października, ale zeszliśmy ze statku pierwszego listopada. Zejście na ląd odbyło się w atmosferze uroczystości, na pokład przybył premier Nowej Zelandii Peter Fraser z dziennikarzami, aby nas powitać i upamiętnić nasze przybycie.