Ruski mir MAGAZYN razem z dodatkami Armia Lucyfera - na Ukrainie starły się wojska spod dwóch sztandarów • Prof. Paweł Rowiński: Tam, gdzie teraz jest sucho, będzie jeszcze gorzej PLUS TELEMAGAZYN z programem TV Głos Pomorza Pomoc. Troje niepełnosprawnych uchodźców z Ukrainy trafiło do Słupska str.2 Piątek 13.05.2022 Nr 110 (4658) Nakład: 18.380 egz. www.gp24.pl Cena 4,60 zł (w tym 8% VAT) Koszalin. Andrzej Duda dziękował Straży Granicznej str. 6 Słupsk. Obchody Międzynarodowego Dnia Pielęgniarek i Położnych str. 3 NrlSSN 0137-9526 Nr indeksu 348-570 770137 95205 31 W poniedziałek w naszej gazecie bezpłatny dodatek specjalny z okazji 80. rocznicy ewakuacji armii gen. Andersa ze Związku Sowieckiego DALEKA DROGA DO POLSKI a wysiłek polskich sił zbrojnych w !! WŚ n przemilczane świadectwa historii w PRL & tułacze losy ludności cywilnej Dod&skpswstal przy współpracy SŁUPSK DZIŚ W GRYFU WALKA O NAJWAŻNIEJSZY AWANS Mecz do finału Dziś w „Głosie" KOSZALIN/ SŁUPSK/ SZCZECIN RegiSnow SZCZECIN Na Zalewie Szczecińskim powstały dwie nowe sztuczne wyspy str. 14-15 | SŁUPSK Julia jest w II klasie LO, a już ma indeksy kilku uczelni I medycznych str. 16 I BORNE SULINOWO Pepesza, kontrowersyjny posowiecki pomnik, ciągle straszy str. 17 SZCZECIN ; Nowe życie kiełkuje | w wieży Żelaznego ! Kanclerza str. 18 Koszykówka: Grupę Sierleccy Czarni od awansu do finału Energa Basket Ligi dzieli 40 minut gry. Dziś piąty mecz z WKS Śląskiem Wrocław str. 4 Maszerowali w imieniu tych, którzy głosu jeszcze nie mają Po raz osiemnasty w minioną niedzielę przeszedł ulicami Szczecina Marsz dla Życia organizowany przez Fundację Małych Stopek «tr. 12-13 DRUGA STRONA TYDZIEŃ Z NASZĄ GAZETĄ SOBOTA Weekend z Rodziną. Własny świat we dwoje. PONIEDZIAŁEK ® Sportowy24. Robert Kubica - szczerze o swoich planach. WTOREK • Strefa Biznesu. Jak pomóc kredytobiorcom? ŚRODA • Strona Zdrowia. Epidemia otyłości. Jak z nią walczyć? Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 CZWARTEK • Pod Paragrafem. Policja w starożytności. ZAMÓW PRENUMERATĘ: tel 94 3401114, mail: prenumerata.gdp@polskapress.pl, prenumerata.gp24.pl PIĄTEK • PULS. Walka do końca. Bohaterowie Azowstalu. Ostatni koncert Disco Polo Hit Festiwal odbył się w Kobylnicy w 2017 roku Mariusz Surowiec Kobylnica Po pięciu latach wraca największa impreza disco polo w Polsce. 5 sierpnia w podsłupsldej Kobylnicy odbędzie się Disco Hit Festiwal. Podczas tegorocznej edycji koncertu zobaczymy takich ar- tystów jak Shazza, Boys, Piękni i Młodzi, Sławomir, Aftert Party czy Daj To Głośniej. Nie zabraknie więc legend disco, wykonawców muzyki dance oraz artystów młodego pokolenia. Disco Hit Festiwal Kobylnica 5 sierpnia transmitowany będzie na żywo w Telewizji POLSAT, Disco Polo Musie i POLO TV. POWIAT BYTOWSKI Trwają prace przy zagospodarowaniu gminnego terenu przy ul. Koszalińskiej w Miastku. Ich koszt to prawie 270 tys. zł. Mieszkańcy bloku przy ul. Koszalińskiej 24 od wielu lat domagali się uporządkowania terenu przy budynku. Z jednej strony przy ul. Koszalińskiej jest blok, a z drugiej m.in. bary. Podwórko jest wąskie (włącznie z wjazdem). Od lat był problem z parkowaniem. Mieszkańcy narzekali na usytuowanie koszy na śmieci i brak wiaty śmietnikowej. Pierwsze prace związane są z budową nowego chodnika z kostki. Sam dojazd (teraz płyty jumbo) też zostanie i niej wykonany. Na końcu wyznaczone będą miejsca postojowe. Zagospodarowany zostanie także teren zielony oraz uporządkowana gospodarka śmieciowa. Pozostaną miejsca postojowe zorganizowane przez Zakład Energetyki Cieplnej w Miastku na dachu byłego magazynu przy kotłowni (wylano nowy beton, są barierki), (ang) Disco Hit Festiwal w Kobylnicy to największa impreza muzyki disco polo w Polsce od wielu lat. Impreza w 2022 poświęcona będzie historii disco polo - od początków tego gatunku muźycznego w latach 90. do czasów współczesnych. W tym roku Disco Hit Festiwal Kobylnica 2022 odbędzie się 5 sierpnia. ©® LOTTO 110&2O22.GODZ.215O Multi Multi: 3,5,15,16,20,25, 26,27,30,33,36,42,50,57,61, 63,73,74,75,79 Plus 73 Extra Pensja: 3,4,18,19,25, +2 Extra Premia: 4,5,18,25,30, +1 Mini Lotto: 7,16,21,31,42 Kaskada: 2,4,5,7,9,13,18,19, 20.21.22.23 Super Szansa: 4,5,8,7,8,7,8 12j06l2O22.OOPŁ14J0O Multi Multi:l, 3,6,9,11,16,18, 22,27,29,34,35,37,39,40,43, 47,63,74,75 Plus 37 Kaskada: 4,5,6,7,8,10,11,13, 18.20.21.24 Super Szansa: 8,1,2, o, 3,2,6 WALUTY 12.05.22 USD 4,4863 (+) EUR 4,6841 (+) CHF 4,5020(+) GBP 5,4644 (-) Wwzrostcenywstosunku do notowania poprzedniego,(-)spadekcenywstosunku do notowania poprzedniego, (0) bez zmian Grzegorz Hilarecki Ludzie Małżeństwo Tatiana i Ser-giej oraz ich przyjaciel Wiktor uciekli przed wojną z Ukrainy do Polski Trafili do Słupska. Cała trójka porusza się tylko na wózkach, trzeba im pomóc. Pierwszą dłońzpomocądotrójki Ukraińców, a w zasadzie szóstki, bowiem też do naszego miasta dojechały idirodziny, wyciągnęło słupskie Koło PSONI. Kierowniczka Iwona Grota tłumaczy, że czasowo wolne było mieszkanie przygotowane pod projekt dla niepełnosprawnych intelektualnie podopiecznych PSONI, a że jest przystosowane dla niepełnosprawnych ruchowo, Ukraińcy czują się w nim dobrze. Brakuje jednak podstawowych rzeczy. Iwona Grota: - Teraz potrzebujemy przede wszystkim środków higieny. Różnego rodzaju proszków, płynów. Niedużo. Tych osób jest sześć. Potrzebne są też wszystkie sanitarne rzeczy. Ale przede wszystkim ubrania, bielizna. Ci państwo przyjechali do nas w zimowych ubraniach, a pora roku ciepła. Potrzebna jest też żywność, nie mamy dla nich dofinansowania. Żywimy ich dzięki zaprzyjaźnionym sklepom i instytucjom. Wystarczy tylko chwila rozmowy z Tatianą, Sergiejem czy Wiktorem, by zrozumieć,.jak bardzo są wdzięczni za to, że mogli znaleźć się w Słupsku. - To piękne miasto. Tu jest tak, że aż chce się żyć - powiedział nam Wiktor, który jeździ na wózku, bowiem na Ukrainie miał wypadek samochodowy i ma uraz kręgosłupa. - Uczę się języka polskiego. Ja bym chciał cały czas, a tu trzeba czekać od lekcji do lekcji. Ja bym chciał jak najszybciej. Cała poruszająca się na wózkach trójka prosi, by do nichmó-wić po polsku. Tylko wolniej. Rozumieją już wszystko. Jeszcze tylko swobodniej czują się, odpowiadając po rosyjsku. Choć tego języka wolą nie używać. Tatiana zaś na Ukrainie napisała w rodzinnej Winnicy (na Podolu na Ukrainie) program, by pomóc w integracji społecznej osób niepełnosprawnych. Tam takie osoby nie mogą liczyć na pomoc państwa. Mają tylko edukację szkolną, gdy nauczyciele do nich przychodzą. Potem są zostawione same sobie. Program Tatiany się spodobał, dostała od władz lokal. Ale wojna i spadające 24 lutego w nocy bomby spowodowały, że wraz z mężem od razu kobieta musiała uciekaćdo Polski. Wkońcu trafili do Pucka i pomagająca im oiganizacjapoprosiłaterazopo- moc słupskie koło PSONI, które zgłosiło, że ma czasowo wolne mieszkanie. Sergięj spadł z wysokości i też ma uraz kręgosłupa. Na Ukrainie wraz z żoną sobie radzili. Tak samo chcą sobie poradzić w Słupsku. - Tu życie jest inne. To widać od razu - mówi Sergięj. - Chcemy bardzo bardzo podziękować za przyjęcie w Słupsku, pani Iwonie i wszystkim tym, którzy nam pomogii w Polsce. Trójka niepełnosprawnych z Ukrainy nie chce być na czyjejś łasce. Mimo że są w naszym mieście od kilku dni, chcą zostać w Słupsku na stałe. Tu osiąść i pracować. - Tak naprawdę najbardziej im jest potrzebna praca. Jak najszybciej praca. Na Ukrainie pracowali i radzili sobie sami - podkreśla Iwona Grota. Wiktor pracował w domu przy komputerze, nad projektami informatycznymi. Sergiej był konsultantem w firmie energetycznej, a Tatiana pomagała ludziom, angażując się w pracę społeczną. W Słupsku też wychodzą sami z domu, dlatego też wiedzą, jak wygląda miasto. Lokal PSONI ma windę. Jednak w sierpniu Ukraińcy będą musieli go zwolnić. Do tego czasu muszą mieć pracę i nowe lokum. ©® Małżeństwo Tatiana i Sergiej oraz ich przyjaciel Wiktor uciekli przed wojną z Ukrainy do Polski. Cała trójka porusza się tylko na wózkach - są niepełnosprawni. Czasowo potrzeba im wszystkiego, docelowo potrzeba im pracy Wielka impreza disco polo wraca po latach do podslupskiej Kobylnicy Troje niepełnosprawnych uchodźców z Ukrainy trafiło do Słupska Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 REGION MIASTKO Kolejny kandydat Miastecki radny Witold Zajst ogłosił zamiar kandydowania na stanowisko burmistrza Miastka w wyborach zaplanowanych na 3 lipca br. Str. 4 SŁUPSK Potrzeba im wszystkiego Małżeństwo Tatiana i Sergiej oraz ich przyjaciel Wiktor 1 uciekli przed wojną z Ukrainy S do Polski. Teraz trafili < do Słupska. Cała trójka ^ porusza się tylko 2 na wózkach. Str. 2 Pielęgniarki i położne świętowały Alek Radomski Słupsk Tylko w słupskim szpitalu jest ich ponad600. Pielęgniarki pracują w szkołach. DPS-ach. przychodniach administracji i opiece społecznej. Wczoraj obchodziły swoje święto. Czego życzyć pielęgniarkom, położnym i pielęgniarzom, bo w końcu panów w tym zawodzie nie brakuje? Na takie pytanie od samych zainteresowanych pada w zasadzie j edna odpowiedź - zdrowia. Jak o nie dbać, można było dowiedzieć się w czwartek przed słupskim ratuszem. To tu Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych w Słupsku, przy współpracy z przedstawicielami samo- rządu zorganizowała obchody Międzynarodowego Dnia Pielęgniarek i Położnych. Organizatorzy zaplanowali punkty dedykowane kobietom. Słupszczanld między godz. 10 -14 mogły skorzystać z warsztatów na temat samobadania piersi, profilaktyki FAS czy zapoznać się z ofertą szkoły rodzenia i porozmawiać na temat naturalnego karmienia noworodków. Zachęcano do badań mammograficznych i cytologii. Rodziców i ich dzieci uczulano na problemy związane z próch-nicąibrakiemhigienyjamyust-nej. - To, że bez pielęgniarek i położnych nie ma systemu zdrowia, to wszyscy wiemy - mówi Sebastian Irzykowski, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgnia-rek i Położnych. - Wiemy też, że TV eisbuJ,( szm itA Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek i Położnych w Słupsku otrzymujemy wynagrodzenia, warunków pracy spowodował, które nie zawsze korespondują że zawód przestał cieszyć się z wiedzą i doświadczeniem, zainteresowaniem. W efekcie Wiele lat zaniedbań związa- mamy jeden z najniższych nych z kształceniem i poprawą wskażnikówpielęgniarekna ty- siąc mieszkańców w Europie. Dużo zależy jednak od demografii. Efekty? Średnia wieku pielęgniarek i położnych pracujących w szpitalu wojewódzkim w Słupsku to 52 lata. - Stoimy przed potrzebą szybkiej i skutecznej wymiany kadr na młodsze pokolenie - przyznaje Andrzej Sapiński, prezes Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku. - Pokolenie, które dziś uczy się Akademii Pomorskiej. Obok młodej kadry, jednostki medyczne sięgają też po pielęgniarki z Ukrainy, którę nie zawsze - jeśli są uchodźcami - chcą w Polsce zostać. Tym bardziej że jako medycy zostali powołani do wojska na czas wojny. Kilkanaście osób próbowało niedawno podjąć w Słupsku pracę, ale po ostatnich zmianach na froncie te wyjechały. - Nie mamy co liczyć, że będzie to ogromny zastrzyk ludzi, którzy tę lukę nam zamkną. To się nie stanie - zauważa Sebastian Irzykowski. Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek i Położnych został ustanowiony w 1973 roku w Meksyku przez Międzynarodową Radę Pielęgniarek. Data nie jest przypadkowa, bo tego samego dnia urodziła się Flo-rence Nightingale, która jest uważana za prekursorkę nowoczesnego pielęgniarstwa. Przypomnijmy, że Nightingale wypracowała podstawy, na których opiera się współczesny wizerunek pielęgniarki, m.in. poprzez swoje działania w trakcie Wojny Krymskiej. ©® Audi na daehu i jeep na boku Grzegorz Hilarecki Z policji Wczoraj dachowanie między Głobinem a Warblewem. Koło Rumska dwóch nietrzeźwych w aucie. Jeden z obrażeniami ręki trafił naSOR. - Wczoraj o godzinie 9.45 otrzymaliśmy zgłoszenie o pojeździe marki Audi, który leży na dachu. Według zgłaszającego na miejscu tego zdarzenia nie było już uczestników. Policjanci, którzy pojechali w to miejsce, sporządzili niezbędną dokumentację i zabezpieczyli pojazd. Teraz ustalają okoliczności tego zdarzenia oraz ustalają, kto kierował samochodem - informuje sierż. szt. Jakub Bagiński, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Słupsku. Audi trafiło już na policyjny parking. Jak informuje sierż. szt. Jakub Bagiński, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Słupsku: - Około godziny 13 w czwartek otrzymaliśmy zgłoszenie o zdarzeniu drogowym na wysokości miejscowości Rumsko. Policjanci ustalili wstępnie, że kierujący pojazdem jeep, jadąc w kierunku Główczyc, stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze, a następnie pojazd przewrócił się na bok. W chwili zdarzenia w pojeździe znajdowało się dwóch nietrzeźwych mężczyzn, jednak żaden z nich nie przyznał się do kierowania pojazdem. Policjanci zabezpieczają ślady, które wskażą, która z tych osób kierowała pojazdem. Jeden z uczestników został przewieziony z obrażeniami ręki naSOR.©® Jeden z kierowców, jadący wczoraj drogą między Głobinem a Warblewem, zauważył samochód, który dachował stypendia Rozpoczyna się XXI EDYCJA PROGRAMU STYPENDIÓW POMOSTOWYCH W roku akademickim 2022/2023 czekają na Was STYPENDIA NA I ROK STUDIÓW w wysokości 7000 zł rocznie, wypłacane w ratach przez 10 miesięcy roku akademickiego. Jeśli: mieszkasz na wsi lub w małej miejscowości masz dobre wyniki w nauce i chcesz studiować pochodzisz z niezamożnej rodziny zapoznaj się z profilem kandydata oraz regulaminem i zgłoś się do Programu. Wykorzystaj szansę! Więcej informacji na: www.stypendia pomostowe.pi Rekrutacja odbywa się on-line na www.stypendia-pomostowe.pl Aplikacja otwarta będzie od 4 lipca do 16 sierpnia 2022 r. 4 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 Tylko jeden krok od wymarzonego finału Radość słupskich kibiców po ostatniej wygranej we Wrocławiu Michał Piątkowski Słupsk Piękny sen słupskiej koszykówki trwa. Grupę Sierleccy Czarni od awansu do finału EnergaBasket Ligi dzieli 40 minut gry. Dziś piąty mecz z WKS Śląskiem Wrocław. Te dzisiejsze (podstawowe) 40 minut na zawsze może przejść do annałów nie tylko słupskiej, ale i polskiej koszykówki... Historia tegorocznego be-niaminka (zespołu, który awansował do ekstraklasy) to materiał na znakomite sportowe kino. Zespół z najmniejszym budżetem w całej lidze, po niecałych czterech latach swojego istnienia - najpierw w niesamowitym stylu wygrywa rundę zasadniczą, następnie bezproblemowo przechodzi ćwierćfinał, aby dojść do momentu, gdzie od wyeliminowania z walki o złoto sie- demnastokrotnego mistrza Polski dzieli go jeden mecz - rozgrywany do tego we własnej hali. Jeszcze większe wrażenie wynik Czarnych musi robić - jeśli cofniemy się do okresu na przełomie sierpnia oraz września 2021 - kiedy liga zaczynała swoje zmagania. Większość, jeśli nie wszyscy eksperci związani z koszykówką w Polsce przekonani byli, że Czarni będą jednym z głównych kandydatów do spadku. Wyliczenia czy Czarnym do utrzymania wystarczy siedem czy osiem zwycięstw - były na porządku dziennym. Pytania 0 ewentualny udział słupskiej ekipy w fazie play-off - często nie były brane na poważnie 1 traktowano je raczej w formach żartu. Jak odpowiedzieli na to podopieczni Mantasa Ce-snausksia? Wygrali 23 z 30 meczów w sezonie regularnym -pokonując przy tym dwukrot- nie aktualnego mistrza Polski z Ostrowa Wielkopolskiego oraz wicemistrza z Zielonej Góry. Lepiej po prostu się nie dało. Jak ważny jest ten mecz dla słupskich kibiców? Wystarczy spojrzeć na kwestie dystrybucji biletów. Wejściówki rozeszły się w ok. 15 - 20 minut, co nie zdarzyło się nigdy wcześniej -biorąc pod uwagę nawet bardziej odległą historię - i pamiętne derby z AZS Koszalin -kiedy kibice często ustawiali się w długie kolejki pod kasami biletowymi. Mimo iż sprzedaż zakończyła się 20 minut od jej rozpoczęcia, na wszelkich portalach społecznościowych można zauważyć nie dziesiątki, ale już setki zapytań - czy znajdzie się ktoś, kto odsprzeda swój bilet. Propozycje często zaczynają się od dwukrotnej przebitki ceny biletu - determinacja, aby być na meczu, jest ogromna! A jeszcze cztery lata temu... koszykówka w Słupsku była na dnie. W sezonie20i7/20i8 poprzedni koszykarski podmiotre-prezentujący Słupsk w ekstraklasie nie dograł sezonu do końca i w trakcie rozgrywek wycofał się z gry. Oczywiście wiązało się to z zaprzestaniem jego istnienia, niewypłaceniem należnych kontraktów, a w następstwie sprawami sądowymi oraz egzekucjami komorniczymi. To, jak szybko koszykówka w Słupsku wróciła na sam szczyt, to ewenement w skali całego kraju. Tu wielkie brawa nal eżą się prezesowi MichałowiJankowskiemu, który wcztery lata od stworzenia nowej drużyny - jest o krok od wymarzonego od kilkunastu lat finału. Początek hitowego pojedynku - dziś o godzinie 17.40. Dla wszystkich, którym nie udało się zakupić biletu na ten mecz - zostaje transmisja w Polsacie Sport. ©© TRAGEDIA BUDOWO Śmiertelny wypadek przy pracy 69-letni kierujący ciągnikiem uderzył w słup. Mimo prowadzonej reanimacji, mężczyzna zmarł. - W środę około godziny 11.30 otrzymaliśmy zgłoszenie o wypadku podczas pracy, do którego doszło w gospodarstwie w miejscowości Budowo - mówi sierż. szt. Jakub Bagiński, oficer prasowy KMP Słupsk. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że 69-letni kierujący ciągnikiem uderzył w słup. Ciało zostało zabezpieczone do badań sekcyjnych, które mają wyjaśnić dokładną przyczynę śmierci, (olo) Kolejny kandydat na burmistrza Miastka Andrzej Gurba Samorząd Witold Zajst ogłosił zamiar kandydowania na stanowisko burmistrza Miastka w przedterminowych wyborach zaplanowanych na 3 lipca br. Witold Zajst (przedsiębiorca na rynku finansowym) drugą kadencję jest miejskim radnym. W latach 2014-2018 mandat uzyskał z listy ówczesnego burmistrza Romana Ramiona. W tej kadencji został radnym z listy ówczesnego kandydata na burmistrza Jana Ponulaka. Ten ostatni nieznacznie przegrał w drugiej turze stanowisko burmistrza z Danutą Karaśkie-wicz. Witold Zajst w radzie był w opozycji. W czasie referendum bardzo aktywnie działał na rzecz odwołania Danuty Ka-raśkiewicz. Był zresztą inicjatorem wniosku radnych o zorganizowanie referendum. Wspierał Renatę Kiempę, odwołaną prezes miasteckiego szpitala (razem działali w grupie refe-rendalnej), obecnie pełniącą obowiązki burmistrza Miastka. Teraz ich drogi się rozchodzą, przynajmniej do 3 lipca br. - W czasie kampanii referen-dalnej Witold Zajst był często wymieniany jako burmistrz Miastka po odwołaniu Danuty Karaśkiewicz. On sam siebie też widział i widzi na tym stanowisku. Zapewne liczył, że Renata Kiempa zaproponuje mu stanowisko wiceburmistrza, a ona oświadczyła na waszych łamach, że nim nie będzie. To musiało zaboleć i zapewne utwierdziło go w zamiarze kan dydowania - komentuje miastecki polityk. I dodaje. - Wydaje się, że Renata Kiempa jest przekonana, że wygra wybory. Start Witolda Zajsta dokonuje jakiegoś podziału w dawnej grupie referendalnej i oczywi- Radny Witold Zajst ście ma znaczenie dla wyniku Renaty Kiempy. Nie wiem, czy Witold Zajst rzeczywiście wierzy w swoje zwycięstwo, ale tak czy inaczej, poprzez start chce zbudować swoją pozycję. Nawet jeśli przegra wybory, ale osiągnie dobry wynik, a burmistrzem zostanie Renata Kiempa, to może aspirować na stanowisko wiceburmistrza. Oczywiście pod warunkiem, że nie zrobią sobie krzywdy w kampanii wyborczej. Poza tym, Witold Zajst ma odbierać głosy kandydatom, spoza refe-rendalnego środowiska. Wydaje mi się, że takie jest założenie. - Podjąłem trudną decyzję w swoim życiu. Była konsultowana z moją rodziną. Dlaczego kandyduję? Daję mieszkańcom możliwość oceny mojej działalności, daję kolejny wybór. Przez wiele lat działałem społecznie, nie tylko w radzie. Słyszę, że mieszkańcy oczekują, aby było więcej kandydatów w wyborach na burmistrza. To zgłaszam się. Przez wiele lat oceniałem, komentowałem. Teraz chcę wziąć to wszystko na klatę, wziąć odpowiedzialność - mówi Witold Zajst. Swój start na stanowisko burmistrza Miastka ogłosili już, poza Witoldem Zajstem i Renatą Kiempą, Aleksander Szopa oraz Przemysław Pakuła. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że w wyborach wystartuje także były burmistrz Miastka Jan Pontiak. ©® 0010504351 Wyrazy głębokiego współczucia Pani Annie Prucnal Wiceprezes Sądu Okręgowego w Słupsku z powodu śmierci Taty składają Prezes, Dyrektor, Sędziowie i pracownicy _Sądu Okręgowego w Słupsku 00105073qq Z głębokim żalem zawiadamiamy, że po dzielnej walce, 11 maja 2022 r. odeszła Śtp Grażyna Szmidt Pogrzeb odbędzie się 17 maja 2022 r. Msza św. w kościele w Bruskowie Wielkim o godz. 12.00. Kaplica na Starym Cmentarzu w Słupsku o godz. 13.30. Pogrążona w smutku Rodzina Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 REKLAMA • 5 REKLAMA Apartamenty łupy energetyczne, pozostają niezmiennie, od wielu lat, najmodniejszą lokalizacją wśród _ bocianów. Dobre widoki, komfort, a przede wszystkim ochrona przed drapieżnikami jaką zapewniają, czynią je miejscami idealnymi pod budowę wymarzonego domu. Szacuje się. że tylko na słupach należących do Energa-Operator, mieszka nawet 14 populacji polskich bocianów. W trosce o bociany Energetycy Energa-Operator, we współpracy z przyrodnikami, montują na słupach specjalne platformy, które wynoszą gniazda ponad linie energetyczne, ograniczając tym samym możliwość kontaktu ich lokatorów z elementami infrastruktury będącymi pod napięciem. Liczba takich konstrukcji przekroczyła już 12 tysięcy. Elektromonterzy co roku montują nowe platformy, a także wymieniają lub naprawiają, te już istniejące. Tylko w zeszłym roku przybyło 500 nowych podestów pod ptasie domy. Prace dokonywane są poza okresem ochronnym, kiedy bociany przebywają zagranicą. Stały się one już na tyle rutynowe, że opracowana została technologia wykonywania ich pod napięciem, co umożliwia montaż platform bez konieczności wstrzymywania dostaw energii elektrycznej dla odbiorców. Jak zgłosić gniazdo wymagające interwencji Energa-Operator przyjmuje zgłoszenia sytuacji, w których bociany budują gniazdo na niezabezpieczonym słupie lub takie, w których zamontowana platforma wymaga naprawy, i w takich przypadkach elektromonterzy podejmują interwencję. Zgłoszeń można dokonywać m.in. na adres mailowy: bociany@energa-operator.pl Należy jednak pamiętać, że platformy pod gniazda montowane są tylko w przypadkach, kiedy bociany rzeczywiście chcą się osiedlić na danym słupie, tzn. podejmują próby budowania gniazda przynajmniej 001050 na energetycznych słupach 2 lata z rzędu. Bociany przystępują do lęgu zwykle w trzecim roku, więc gniazda budowane przez bocianią młodzież to trening przed budową tego właściwego lokum, które może zakończyć się sukcesem w postaci wyprowadzonego lęgu. Zachęcamy do obserwowania gniazd i fotografowania tych dostojnych ptaków, pamiętając jednak, że nie wszystkie konstrukcje, które stworzyły ptaki, będą przez nie używane; część z nich powstała tylko „na próbę" i nie ma potrzeby odnawiania takiego gniazda czy montowania platformy. Apartamenty nie tylko dla bocianów Energa-Operator rozszerzyła swoją ofertę mieszkaniową, ujmując w niej, także inne gatunki ptaków. Z obserwacji przyrodników wynika, że często z bocianich gniazd korzystają nie tylko ich budowniczowie. Bardzo chętnie osiedlają się w nich np. wróble, czy nawet puszczyki, dlatego, współpracujący z Energa-Operator ekspert-ornitolog opracował prototypową platformę, dodatkowo wyposażoną w budki lęgowe dla małych i średniej wielkości ptaków. Pierwsza z tego typu konstrukcji została już zamontowana - na słupie energetycznym w Milejewie koło Elbląga. Nie tylko platformy Energetycy dbają o bociany, a także inne ptaki, nie tylko poprzez montaż platform. Sieć elektroenergetyczna obfituje w miejsca, od których lepiej trzymać się z daleka. W nie- bezpiecznych lokalizacjach, którymi interesują się bociany, takich jak np. słupy sieci średniego napięcia, lub słupowe stacje transformatorowe, zamiast podestów montowane są specjalne odstraszacze. Zniechęcają one ptaki do siadania w pobliżu elementów infrastruktury, które znajdują się pod napięciem. Energa--Operator, jeżeli jest to konieczne, dokonuje także odpowiedniej przebudowy sieci elektroenergetycznej, w taki sposób, aby te jej części, które znajdują się pod napięciem, były dla ptaków jak najmniejniej dostępne. Zbierajmy sznurki Bociany, rozbudowując swoje domostwa, korzystają z różnych materiałów. Nie zawsze są one dla nich bezpieczne. Szczególnie groźne bywają sznurki, które pozostają na polach po pracach rolnych. Bociany i ich pisklęta mogą się w nie zaplątać, co bywa przyczyną ich śmierci. Każdy z nas może jednak pomóc bocianom, zbierając tego rodzaju odpadki i wyrzucając w bezpiecznym, przeznaczonym do tego miejscu. Nie marnujmy zielonej energii Mikroinstalacje fotowoltaiczne, które coraz częściej możemy spotkać na dachach polskich domów, mogą przyczynić się do znaczącej redukcji emisji C02. Należy jednak mądrze z nich korzystać, tak aby jak najmniej ich potencjału wytwórczego się marnowało. Fotowoltaika, jak wszystkie Odnawialne Źródła Energii (OZE), pracuje z różną wydajnością w zależności od warunków pogodowych. Powoduje to sytuacje, zwłaszcza na terenach z dużą liczbą takich urządzeń, w których nie ma kto odebrać wtłaczanej przez nie do sieci elektroenergetycznej energii. Jest ona w danym momencie po prostu nikomu niepotrzebna. Sieć to nie magazyn Wbrew obiegowej opinii, energia elektryczna nie jest przechowywana w sieci w celu jej późniejszego wykorzystania. System elektroenergetyczny działa w taki sposób, że ilość generowanej i dostarczanej mocy musi być równa zapotrzebowaniu na nią w danym czasie. Jeżeli jest jej za dużo, źródła wytwórcze, również te przydomowe, muszą zostać odłączone, tak aby zachowane zostały parametry płynącej w sieci energii elektrycznej. W przeciwnym wypadku mogłoby dojść do uszkodzenia nie tylko infrastruktury energetycznej, ale również np. sprzętów domowych, które przystosowane są do pracy przy określonym napięciu. Warto pamiętać o tym, że nie ma technicznej możliwości przesyłania energii produkowanej w mikroinstalacjach na większe odległości, dlatego musi być ona wykorzystywana lokalnie. Zarządzając pracą systemu energetycznego, jego operatorzy muszą jednak uwzględniać generowaną przez nie energię, dokonując zmniejszenia produkcji w źródłach sterowalnych, takich jak np. elektrownie węglowe lub gazowe. Proces prognozowania produkcji w źródłach rozproszonych oraz bilansowania systemu elektroenergetycznego z uwzględnieniem ich rosnącej roli, jest cały czas rozwijany. Jednym z kluczowych elementów jest montaż liczników zdalnych u wszystkich użytkowników sieci. Dobrać odpowiednią moc Moc paneli należy więc dokładnie dobierać, tak aby odpowiadała naszemu zapotrzebowaniu. Montaż zbyt dużych instalacji już teraz jest przyczyną sytuacji, w której sąsiedzi „rywalizują" ze sobą o to, kto wtłoczy do sieci więcej niepotrzebnej energii, podczas gdy nikt jej w danym momencie nie zużywa. Efektem jest podwyższanie napięcia "w sieci do momentu awaryjnego wyłączenia mikroinstalacji przez zabezpieczające je inwertery. Energia na własny użytek Chcąc dbać o środowisko, warto pomyśleć o tym, jak najefektywniej wykorzystać produkowaną przez mikroinstalację energię na własny użytek. Można to osiągnąć poprzez odpowiedni dobór domowych urządzeń, a także wykorzystywanie ich w odpowiednich porach. Jednym z przykładów może być np. wykorzystanie pompy ciepła w dzień do nagrzania wody lub ogrzewania podłogowego, które wolno wytraca ciepło i ewentualne podtrzymanie temperatury z wykorzystaniem tańszej taryfy w nocy. Latem energia produkowana w ciągu dnia może być na bieżąco zużywana do schładzania pomieszczeń za pomocą klimatyzacji. Dobrym przykładem może być także, np. uruchomienie pralki, lub ładowanie samochodu elektrycznego w okresie, w którym nasza instalacja produkuje najwięcej prądu. Wykorzystanie prądu z mikroinstalacji na własny użytek jest również korzystne finansowo, zarówno w przypadku dokonywania rozliczeń w systemie opustów, jak i obowiązującym od początku kwietnia systemie net-bilingu. Energetycy dostosowują i modernizują sieć Energetycy, aby umożliwić wprowadzanie energii do sieci przez coraz liczniejsze mikroinstalacje dokonują szeregu działań, m.in. odpowiedniej regulacji poziomu napięcia na stacjach elektroenergetycznych. W miarę możliwości, jeżeli jest to konieczne, wymieniane na jednostki o większej mocy są również transformatory oraz przewody linii energetycznych w celu zwiększenia ich przekroju. Tylko w ubiegłym roku Energa-Operator przeznaczyła na modernizację i rozbudowę sieci elektroenergetycznej ponad 1,4 mld złotych. Zmodernizowanych lub wybudowanych zostało blisko 2,5 tysiąca kilometrów linii energetycznych, wymieniono również m.in. ponad 1,5 tysiąca transformatorów. Własny magazyn energii Przydomowy magazyn energii jest w przypadku posiadania mikroinstalacji rozwiązaniem idealnym, ponieważ umożliwia optymalne wykorzystanie produkowanego przez nią prądu. Co więcej, może zapewnić znaczną samowystarczalność, także w przypadku awarii lub poważniejszych kryzysowych sytuacji. W przyszłości pozwoli również na poszerzenie możliwości uczestnictwa, w tworzącym się wraz z rozwojem transformacji energetycznej, rynku usług związanych z elastycznością sieci elektroenergetycznych. Warto więc rozważyć zakup magazynu energii, albo przynajmniej śledzić rozwój technologii magazynowania. Na rynku pojawiają się coraz ciekawsze oferty ogniw bateryjnych, a także rozwiązań, takich jak wykorzystanie samochodu elektrycznego w roli magazynu energii (Vehicle-to-Grid) Wszystko wskazuje na to, że z czasem magazyny energii trafią pod strzechy i będą obecne w znacznej części domów i innych obiektów. 6 •WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 Andrzej Duda dziękował Straży Graniczne; Joanna Krężelewska Koszalin Wczoraj wCenbalnym Ośrodku Szkolenia Straży Granicznej świętowano 3L rocznicę powołania Straży Granicznej. W uroczystościach wziął udział prezydent RP Andrzej Duda wraz z małżonką. To kolejna już wizytaprezydenta Andrzeja Dudy w Centralnym Ośrodku Szkolenia Straży Granicznej im. Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego w Koszalinie. We wrześniu 2019 roku uczestniczył w uroczystości wmurowania aktu erekcyjnego pod rozbudowę krytej strzelnicy. W czwartek Andrzej Duda wziął udział w obchodach Święta Straży Granicznej, które upamiętnia dzień rozpoczęcia działalności formacji -16 maja 1991 roku. Okazją do wizyty prezydenta RPwKoszaliniebyło także 30-lecie COSSG w Koszalinie, który został utworzony 19 marca 1992roku. To jedna z trzech szkół Straży Granicznej. Kształci funkcjonariuszy na wszystkich poziomach szkolenia - od szkolenia podstawowego po przeszkolenie specjalistyczne do mianowania napierwszy stopień oficerski SG. Wtrakcie30 lat istnienia Ośrodka wyszkolono ponad 127 tysięcy osób. Uroczysty apel poprzedziło odsłonięcie tablicy pamiątkowej Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego na terenie COSSG w Koszalinie oraz msza św. w intencji funkcjonariuszy SG w koszalińskiej katedrze. Tablicę, znajdującą się przy głównym wejściu do ośrodka, odsłonił dr Karol Nawrocki, prezes Instytutu Pamięci Narodowej. - Dzisiejsza wspaniała uroczystość pokazuje, że w zgiełku codziennego wypełniania obowiązków wobec państwa polskiego Straż Graniczna nie zapomina o historii. Niech żyje Polska, niech żyją ci, którzy Polsce służyli, którzy pisali jej hi- storię i ci, którzy piszą ją dziś! -podkreślił. O godzinie 14 na terenie ośrodka COSSG rozpoczął się uroczysty apelipromocja oficerska. Postanowieniem głowy państwa, na stopień podporucznika SG zostało mianowanych 155 funkcjonariuszy. Kurs oficerski trwał sześć miesięcy i odbywał się w Kętrzynie i w Koszalinie. Funkcjonariusze pochodzą z całego kraju, ze wszystkich jednostek organizacyjnych SG imająconajmniej kilkuletni staż służby. Po awansie funkcjonariusze rzucili w górę swymi czapkami - to tradycja w SG. - Dziś szczególny i bardzo ważny dzień. Spotykamy się w Centralnym Ośrodku Szkolenia Straży Granicznej w Koszalinie w ważnym dla niego roku, w 30. rocznicę jego powstania i w 87. rocznicę śmierci patrona Ośrodka, Józefa Piłsudskiego -wskazał prezydent Andrzej Duda. - Spotykamy się też w szczególnym czasie. Od ponad dwóch lat służba dla Rzeczypospolitej jest szczególnie trudna, wymaga wzmożonego wysiłku i ogromnej odpowiedzialności. Jesteśmy z żoną Agatą tu nie z powodu rocznic, ale z powodu waszego święta, by oddać wam słowem i obecnością głębokie wyrazy szacunku, również ze strony polskiego społeczeństwa oraz naszych gości. Prezydent zauważył, że dwa lata temu zmienił się charakter służby pograniczników. - Pandemia koronawirusa oznaczała ryzyko utraty zdrowia i życia. Służyliście jednak na granicyina terenie Polski bez zawahania. Pandemia nie dobiegła końca, gdy zaczął się hybrydowy atak na naszą wschodnią granicę. Widać było siłę sprawcząbiałoruskiego reżimu, jego premedytację - zaakcentował Andrzej Duda. - Zapraszał do siebie ludzi, by pchać ich później na granicę i terytorium Polski i Unii Europejskiej. Stanęliście na wysokości zadania. W bardzo trudnych warunim Orderu Odrodzenia Elementem obchodów Święta Straży Granicznej był Polski komendanta głównego SG Tomasza Pragę awans mundurowych na pierwszy stopień oficerski kach broniliście zdecydowanie naszych granic i naszej pozycji w Unii. Pokazaliście odpowiedzialność za strzeżenie również jej granic. Nie dopuściliście, by fala niekontrolowanej nielegalnej migracji przedarła się przez granice. Prezydent Duda dodał też, że podziwia funkcjonariuszy za to, że przez wiele miesięcy cierpliwie znosili nieprzychylne opinie. - Wiem, że dotknęły was obelgi, znieważenie, również ze strony przedstawicieli świata polityki. Jest mi przykro i wyrażam swój ból i żal, że są ludzie, którzy w taki sposób wykazują się nieodpowiedzialnością, głupotą i bezmyślnością. Kierują się interesami, które na pewno nie są polskie. Dziękuję, że wytrzymaliście to z godnością, nosząc polski mundur i podniesioną głowę. Obroniliście polską granicę i nasze oblicze wobec partnerów. Nie pierwszy raz pokazaliście przygotowanie do służby i ogromne oddanie - powiedział Andrzej Duda. Nawiązał też do agresji Rosji na Ukrainę. -W ciągu trzech miesięcy przez granicę przeszło prawie 3 min 400 tys. ludzi. To coś niewyobrażalnego! Stanęliście na wysokości zadania. Okazaliście wielkie serce i zrozumienie sąsiadom z Ukrainy. Stworzyliśmy z nimi niezwykłą relaq'ę na następne dziesięciolecia, może i stulecia. Dziękuję! - podsumował Andrzej Duda. Na koniec prezydent zapowiedział też dodatkowe środki dla Straży Granicznej. Zagwarantować je ma ustawa modernizacyjna. - To l miliard 400 min zł na modernizację Straży Granicznej w latach 2022-2025. Mam nadzieję, że środki te poprawią infrastrukturę w ośrodkach szkolenia, ale i tę niezbędną do wykonywania służby. To oznacza poprawę bezpieczeństwa, podniesienie uposażenia i sprowadzenie do służby nowych funkcjonariuszy - wskazał Andrzej Duda. Za wybitne zasługi na rzecz bezpieczeństwa kraju prezydent Andrzej Duda odznaczył Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski komendanta głównego Straży Granicznej, generała dywizji Tomasza Pragę. -Święto Straży Granicznej to dzień szczególny, pełen podsumowań i refleksji. Toteż okazja, by wyrazić podziękowania za codzienną służbę i niebezpieczną pracę - zwrócił się do funkcjonariuszy komendant główny Straży Granicznej, generał dywizji Tomasz Praga. - Stać na czele formacji, która strzeże granic naszego kraju, to dla mnie zaszczyt i honor. Wstępując w szeregi Straży Granicznej, ślubowaliśmy wiernie służyć narodowi polskiemu i strzec nienaruszalności granicy państwowej nawet z narażeniem życia. Wierność rocie potwierdziliśmy w ostatnim okresie, kiedy skumulowało się wiele trudnych sytuacji. Dwa lata temu połączyliśmy siły z innymi formacjami, by walczyć z pandemią COVID-19. Kolejne wyzwanie to bezprawne działania reżimu Łukaszenki, wspierane przez władze rosyjskie i próba destabilizacji sytuacji na granicy z Białorusią. W lutym bieżącego roku staliśmy się świadkami wielkiej tragedii za naszą wschodnią granicą. Miliony kobiet i dzieci znalazły w Polsce schronienie przed brutalnym atakiemrosyj-skiego najeźdźcy. Dołożyliśmy starań, by w naszym kraju przybysze z Ukrainy czuli się bezpiecznie. Te wyjątkowe wydarzenia utwierdziły mnie w przekonaniu, że jesteśmy spójnym ogniwem w systemie bezpieczeństwa państwa. Dziękuję za naszą wspólną służbę. Dzię- kuję waszym rodzinom, za zrozumienie waszej misji - podkreślił generał dywizji Praga. Dodał też, że nawet najlepszy sprzęt irozwiązania techniczne nie zastąpią zaangażowanego w swoje działania i oddanego służbie funkcjonariusza. Straż Graniczna została powołana do życia ustawą z dnia 12 października 1990 roku. Jej funkcjonowanie rozpoczęło się 16 maja 1991 r. wraz z rozformowaniem Wojsk Ochrony Pogranicza. W Straży Granicznej służy obecnie 14,6 tys. funkcjonariu-szyiponad 33 tys. pracowników cywilnych. Tylko w I kwartale roku Straż Graniczna (także we współdziałaniu z innymi służbami) zabezpieczyła towary pochodzące z przestępstw na kwotę ponad 37,5 min zł. 17,5 min złto zatrzymany tytoń, prawie7mlnzłpa-pierosy, 23 min zł - to narkotyki, 8 min zł - pojazdy pochodzące z przestępstw. W tym czasie funkcjonariusze SG ujawnili 1139 osób, które nielegalnie przebywały na terytorium Polski. Zarzut posługiwania się fałszywymi dokumentami uprawniającymi do przekroczenia granicy i pobytu na terytorium Polski usłyszały793 osoby. zamów: O 94 3401114 od poniedziałku do piqtku w godz. 9:00-15:00 email: prenumerata.gdpapoJskapress.pl Oferta tylko dla nowych prenumeratorów * średnia oszczędność miesięczna w porównaniu do cen w kiosku w 2022r. Zostań prenumeratorem! Oszczędzasz 50 zł 4 Gazetę dostarczymy Prenumerata na 3 miesiqce za 44 zł miesięcznie codziennie do Twojego domu, biura, tam gdzie chcesz ! Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 ARTYKUŁ REKLAMOWY Przez ból ciężko Ci się poruszać? To Ci pomoże! Środek z konnikow szpitalnych poni3^3 Stawia na nogi nawet w beznadziejnych przypadkach. ISRAEL JORDAN Wyjątkowa formuła, stworzona przez ojca Alberta z Jerozolimy, może uratować od zaawansowanego bólu kolan, pleców, barków i łokci. Niezastąpiona przy kontuzjach, skuteczna na zwyrodnienia - silna mikstura w kapsułkach skutecznie wspiera stawy, mięśnie i ścięgna nawet w beznadziejnych przypadkach. Chcesz odzyskać sprawność na dobre? Jo Twoja szansa. Tylko teraz możesz wypróbować ten niezM^klyD|irepa]i^ZAI)AI)MO. Metoda, która wspiera zmniejszenie bólu w błyskawicznym tempie Wspaniała nowina: po 108 latach odtworzono recepturę niezwykłej formuły, która zdaniem ekspertów, może działać niezwykle skutecznie i szybko, wesprzeć kręgosłup i poprawić sprawność w rękach oraz w nogach. Wyjątkowy preparat na stawy, stworzony przez szpitalnego zakonnika ojca Alberta z Jerozolimy, wypróbowało już ponad 1,5 miliona osób! Każda z nich potwierdza skuteczność. pomoże Cl: * Szybko i skutecznie zmniejszyć łupanie w kolanach 4 Poprawić sprawność w nogach i rękach > Wyprostować i wzmocnić plecy > Pożegnać ataki rwy kulszowej Zredukować migreny wywołane urazami karku Nawet naj więksi scepty- , cy przyznają, że stosowanie preparatu może uchronić od zaawansowanych problemów. Ludzie z całego świata, którzy już przyjęli darmową porcję zakonnej receptury, ślą podziękowania za lepszą sprawność kończyn, możliwość poruszania się bez IMiiiiil bólu, swobodne poruszanie palcami oraz za uwolnienie się od problemów ze stawami. Ty również możesz dołączyć do grona tych wybrańców i ZA DARMO otrzymać profesjonalny środek wspierający stawy ojca Alberta z Jerozolimy. Pomógł on przywrócić sprawność setkom tysięcy ludzi, a jego historia jest równie niezwykła jak działanie. Oto sposób, który wesprze Two je kości Rok 1911, podnóże góry Skopus w Jerozolimie. Mieszkający tam ojciec Alberto to szpitalnik, który słynie ze swojej sztuki zielarskiej. Potrafi on znaleźć dobroczynne zioła nawet w jałowym, pustynnym terenie. Z najmniejszego, uschniętego listka robi wyciągi tak silne, że natychmiast znika po nich ból, mrowienie i obrzęki. Pewnego dnia, podczas szczególnie żarliwej modlitwy, ojciec Alberto doznaje niezwykłej wizji Ukazuje mu się postać promieniująca miłością i dobrem, po czym nakazuje, aby ten zebrał wszystkie swoje medyczne księgi i wrócił do Europy. Znajdziesz tam rośliny, których moc zwiększysz 100-krotnie, zaś one i Twoje przyszłe męczeństwo uratują zdrowie całych pokoleń - mówi. Ojciec Alberto pojmuje, że usłyszał głos Pana i niezwłocznie wyrusza w podróż. Po drodze doznaje kolejnych objawień i na ich podstawie zbiera szczególne gatunki roślin z 9 krajów europejskich. Tworzy z nich mieszankę, która w mgnieniu oka usuwa ze stawów rwący, piekący i kłujący ból. Każdy, kto jej użyje, zyskuje szansę, aby swobodnie chodzić, wstawać, poruszać się i odzyskać dawne życie. Dar miłości ojca Afberta z Jerozolimy Wieści o cudotwórczej miksturze zataczają coraz szersze kręgi, liczby uzdrowionych idą w setki. Wtedy jednak wybucha wojna. Ostatnie doniesienia o ojcu Albercie pochodzą z polowego szpitala leżącego na terenie dzisiejszej Rumunii. Ranni żołnierze i miejscowa ludność wspominają wielkie poświęcenie oraz doskonałą wiedzę medyczną ofiarnego zakonnika. Jednak po nim samym ginie wszelki ślad. Znika też mikstura, którą leczył potrzebujących. Niezwykła formuła na stawy powraca w 2022 roku Przepis na niezwykły preparat, który odnawia maź stawową i reperuje chrząstkę, odnalazł się cudem podczas remontu kapliczki w Karpatach. Być może jeden z wojennych uchodźców zostawił go tam w podzięce za nocleg. Formuła, którą odtworzono na podstawie tamtych zapisków, zdaniem ekspertów jest niezwykle silna i skuteczna, a przy tym nie otępia, nie podrażnia żołądka, a co najważniejsze - wspiera usuwanie stanów zapalnych ze stawów. I to bez względu na ich przyczynę! ojciec Alberto Świadectwa osób stosujących miksturę ojca Attmt2Ztem®Umy Ręce powykręcane przez reumatyzm? To już przeszłość Któregoś dnia zagadnęłam sąsiadkę, co takiego zrobiła, że już nie musi chodzić o lasce. Wtedy usłyszałam o miksturze ojca Alberta! Też jej użyłam i teraz czuję się, jakbym dostała nowe ręce. Zdrowe, zwinne, niezawodne. Już zawsze będę za to wdzięczna. Mariola, 691., Szczytno Zakonnicy szpitalni, którzy uznają ojca Alberta za swojego patrona, na początku 2022 roku wznowili produkcję preparatu. Zaświadczają oni, że ten środek może stawiać na nogi wiele osób dziennie i pomagać nawet w przypadku tych najdotkliwiej cierpią- f NOWOŚĆ! (: ^y(:iąg teraz miodnych Ik Pakach! Znów mogę normalnie chodzić! Kiedy kilka miesięcy temu miałem poważne problemy z prawym biodrem, myślałem, że normalne życie już się dla mnie skończyło. Ból bywał okropny i miałem coraz większe problemy z poruszaniem się. Chodziłem po różnych specjalistach, bez skutku. Modliłem się o cud i on przyszedł! Wiem na pewno, że to właśnie środek ojca Alberta pomógł mi odzyskać sprawność. Bardzoi szybko ból się zmniejszył, a wkrótce znowu mogłem swobodnie poruszać nogami. Teraz czuję się doskonale, a problemy ze stawami to już przeszłość! Bogdan, 571., Elbląg cych. Zgodnie z wolą ojca Alberta zakon chce wspierać jak największą liczbę osób w tej walce. Do naszego kraju wysłano pakiet 100 darmowych opakowań preparatu na odnowę stawów. Jeśli chcesz otrzymać jedno z nich, na dole strony znajdziesz kontakt: Twoje stawy - zadzwoń po nią! Pierwsze 100 osób, które zadzwonią do 30.05.2022 r., otrzyma 100% REFUNDACJI OD PRODUCENTA! otrzyma 100% REFUNDACJI OD PRODUCENTA! Zadzwoń: 75 613 05 22, Pon.-pt. 08:00-20:00, sob. 08:00-20:00. Zwykłe połączenie lokalne bez dodatkowych opłat. Zadzwoń i zamów produkt do przetestowania ZA DARMO! 'Medal przyznany RevitaPharm w programie Konsumencki Lider Jakości - Debiut Roku 2020 8 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 POLSKA i ŚWIAT KRÓTKO WARSZAWA Koniec z maseczkami na lotniskach i w samolotach Agencja Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) i Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) wydały aktualizację środków bezpieczeństwa zdrowotnego w podróżach lotniczych. Od 16 maja zniesione zostanie obowiązkowe noszenia maseczek na lotniskach i na pokładach samolotów. Jednocześnie podkreślono, że pasażerowie powinni sami decydować, czy zakładać maseczkę, czy nie. KIELCE - Pasażer, który kaszle i kicha, powinien zdecydowanie rozważyć założenie maski na twarz, aby uspokoić osoby siedzące w pobliżu - zaapelował Patrick Ky, dyrektor zarządzający EASA. Jednocześnie linie lotnicze powinny dalej utrzymywać systemy zbierania danych o pasażerach w pełnej gotowości na wypadek, gdyby pojawił się kolejny wariant koronawirusa. Maciej Badowski Wypadek prezydenta Kielc Prezydent Kielc Bogdan Wenta miał wśrodę po południu groźny wypadek na rowerze. Doszło do skomplikowanych złamań. Wenta trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy, gdzie udzielono mu pierwszej pomocy. Dokładne okoliczności zdarzenia nie są jeszcze znane. Prezydent miał w czwartek przejść operację. WARSZAWA Polakom nie spodobała się wypowiedź papieża Franciszka W najnowszym sondażu IBRIS dla „Rzeczpospolitej" zapytano respondentów o wypowiedź papieża Franciszka, który w wywiadzie dla „Corriere delia Sera" powiedział o „NATO szczekającym pod drzwiami Rosji" (tak przetłumaczono jego słowa - red.). 78,6 proc. badanych oceniło tę wypowiedź źle lub zdecydowanie źle. 13,7 proc. ankietowanych nie ma zdania, a tylko 7,7 proc. oceniło te słowa dobrze. Jednocześnie dla 85,1 proc. słowa papieża nie zmieniają nic w kontekście ich wiary. AlP HELSINKI - Finlandia musi bezzwłocznie złożyć wniosek o przyłączenie się do NATO - ogłosiła premier tego kraju Sanna Marin podczas wspólnego oświadczenia z fińskim prezydentem Saulim Niinisto. Marin dodała, że odpowiednie kroki w tej sprawie zostaną wykonane w ciągu kilku najbliższych dni. Skandynawskie media podają, że identyczną decyzję zamierza wkrótce ogłosić rząd Szwecji. Finlandia musi bezzwłocznie złożyć wniosek o przyłączenie się do NATO. Zrobimy to w ciągu kilku najbliższych dni Sanna Marin, premier Finlandii PiS szykuje czerwcową ofensywę w całej Polsce AlP Warszawa Prawo i Sprawiedliwość szykuje mołriłizacjęiczerwcową ofensywęwPobce.We kładowa gra podwórkowa pokaz mody szpon sokoła portiera w oknie kraina w Polsce i Słowacji blada w westernie mebel sprzed wieków lek na ból gardła okres ośmiu dni T T T T mmmmmm ; * ' ; odlea- mi< kołami roztwory koloidowe T film z Bogusławem Lindą I zagrożona karą T 10 łańcuchowa w rękach drwala azjatycka rzeka Bikini na pacyfiku ozdobne drzewo parkowe brak zdolności mówienia T 19 12 łódź płaskodenna rodnik alkilowy aromatyczny trunek T smaczna ryba morska pruski lub solny dźwięk muzyki wróg Cezara żywe stworzenie dawny kompute 22 kraj w Ager^ce kowej sopocki pomost gwiazdozbiór równikowy polski taniec ludowy surowa ocena T jest nim adwokat groźne w rzece Duncan T" siwy na skroni T 15 Mariański na Pacyfiku sąsiad Czecha część kopjarki 18 stolica Uzbekistanu czarna choroba brydżowa wziątka waćpan składnik benzyny żółty na plaży beksa, mazgaj porusza się w cylindrze pojemnik na odpadki duchowny prawosławny T żałobna tkanina T" roślina w akwarium złudne wrażenie zmysłowe popularny portal T~ część spłaty kredytu I duński grosz potwór z bajek dawniej kojarzył pary płaszczyzna ukośna 23 futro z tchórzy linijka wiersza 21 zwodzony smar okrętowy T akompaniament płynie przez Katowice ... Lisa, w Luwrze szklana lub cukrowa itak tnący j: dżdżu francuski ... to ktoś bardzo wybredny John, piosenkarz bawół z Indonezji 13 dywan lub kot np. erka sło-mianka Pięcioksiąg Mojżesza zebra lub bawół groźny wyp na drod2 adek ze 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 Litery z pól ponumerowanych od 1 do 23 utworzą rozwiązanie - myśl Kazimierza Chyły ONO 3IXL/Ud Vlfl nS01Vd 3ZyOW :3INVŻVlAAZOy Litery z pól ponumerowanych od 1 do 23 utworzą rozwiązanie - myśl Kazimierza Chyły ONO 3IXL/Ud Vlfl nS01Vd 3ZyOW :3INVŻVlAAZOy Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 SPORT 23 SPORTGRUPA ORLEN OPUBLIKOWAŁA RAPORT SPONSORINGOWY ZA ROK 2021. DUŻY WZROST INWESTYCJI W SPORT ORLEN rozwija się, wspiera innych i zyskuje tak, jak oni Artur Król redakcja@polskapress.pl Wzrost inwestycji w sport, wsparcie 80 zawodników, zaangażowanie wpipjekty umożliwiające aktywny rozwój 55 tys. dzieciimtodzieży-tokhiczowe cechy sponsoringu grupy ORLEN w 2021 r. PKN ORLEN jest liderem wśród sponsorów sportu, kultury i projektów społecznych. 56 proc. ankietowanych w badaniu przeprowadzonym przez ARC Rynek i Opinia wskazało koncern jako firmę najczęściej angażującą się w działalność sponsoringową w Polsce. To wynik wyższy niż przed rokiem. Ponownie ORLEN wyprzedził pozostałe analizowane marki, w tym drugą w zestawieniu aż o 37 proc. - Budujemy silny koncern multienergetyczny, który będzie miał mocną pozycję w Europie Środkowej i konsekwentnie maksymalizował zyski, z korzyścią dla polskiej gospodarki - podkreślił prezes Orlenu Daniel Obajtek. - Skutecznym narzędziem wspierającym nasze cele biznesowe jest działalność sponsoringową. W jej wyniku, tylko w 2021 r. Grupa ORLEN w Polsce i za granicą wypracowała łączny ekwiwalent mediowy na poziomie ponad jednego mld zł. To najlepiej pokazuje, że sponsoring należy traktować nie tylko jako bardzo skuteczne narzędzie do wzmacniania rozpoznawalności marki, ale też jako długofalową inwestycję. Koncern w ostatnich czterech latach zwiększył o 120 proc. inwestycje w sport. Wzrosła też liczba wspieranych sportowców - z dziesięciu w 2018 r. do 80 w 2021 r. Sponsoring obejmuje także około 70 klubów sportowych, sześć związków i dwa komitety. FI i Robert Kubica, czyli perły w koronie Ekwiwalent mediowy z działań sponsoringowych Spółek z Grupy ORLEN za 2021 r. wyniósł: 57,3 min zł dla marki Energa, 18,7 min zł dla ORLEN Paliwa, 17,2 min zł dla Anwilu oraz 11,2 min zł dla ORLEN OIL. Flagowym projektem PKN ORLEN jest współpraca z zespołem Formuły 1 - Alfa Romeo Fl Team ORLEN oraz wsparcie Roberta Kubicy. Wedługbadań pracowni Nielsen „ORLEN Expo-sure Analysis 2021" w zeszłym roku wygenerowało ekwiwalent mediowy 648 min zł. - Zaangażowanie PKN ORLEN we wsparcie Polaka i zespołu Fl traktujemy jako długofalową inwestycję, którabuduje globalną rozpoznawalność marki ORLEN - wyjaśnił szef polskiego koncernu naftowego i kontynuował: - Dzięki sponsoringowi motorsportu docieramy do milionów kibiców na całym świecie, a ponad 50 proc. przychodów Grupy ORLEN pochodzi z rynków zagranicznych. Zgodnie ze strategią Grupy ORLEN, planujemy dalszy rozwój obszaru sprzedaży detalicznej, którego wyniki aktywnie wspiera polityka sponsoringu. Od momentu zaangażowania w Fl i współpracę z Robertem, wynik EBITDA segmentu detalicznego w całej Grupie ORLEN utrzymuje się na solidnym poziomie - w 2021 r. wyniósł 2,9 mld zł. To pokazuje, że sponsoring sportowy przynosi namnie tylko korzyści wizerunkowe, ale także znacząco wpływa na prowadzony przez nas biznes. ARRO - od sezonu 2022 występujący już jako Alfa Romeo Fl Team ORLEN - to zespół z kilkudziesięcioletnią tradycją w Formule 1. W 2021 r. wystąpił podczas 22 weekendów Grand Prix Formuły 1 w 20 krajach, na czterech kontynentach. W zespole ścigali się Fin Kimi Raikkonen i Włoch Antonio Giovinazzi. Kubica odgrywał rolę kierowcy rezerwowego, dwukrotnie zastępując zmagającego się z korona-wirusem Raikkonena - w Grand Prix Holandii i Grand Prix Włoch. W sezonie 2022 współpraca PKN ORLEN z Alfą Romeo jest kontynuowana. W zespole pozostał Kubica, który ma zagwarantowany udział w czterech sesjach treningowych przed wyścigami oraz w testach przedse-zonowych (głównymi kierowcami są Valtteri Bottas i Guanyu Zhou). Polska marka nadal jest eksponowana niemal w tych samych miejscach, co w sezonie 2021. Ponadto ORLEN wspiera 37-letniego kierowcę w Długodystansowych Mistrzostwach Świata. W WEC Robert jeździ w tym roku. W poprzednim ścigał się w barwach ORLEN Team WRT w European Le Mans Se- (|i Drugi sezon z rzędu ORLEN współpracuje z Alfa Romeo w Formule 1. Jednocześnie wspiera Roberta Kubicę, który może liczyć na pomoc także w innych kategoriach wyścigowych ries - europejskim odpowiedniku WEC. Zespół był najlepszy w kategorii LMP2. W sześciu wyścigach ELMS zespół, w skład którego oprócz Kubicy wchodzili Szwajcar Louis Deletraz i Chińczyk Yifei Ye, triumfował aż trzykrotnie. W końcówce sezonu Kubica wystąpił także w dwóch ostatnich rundach sezonu FIA World Endurance Championship w Bahrajnie. Polak dołączył do High Class Ra-cing. Duński zespół dwukrotnie zajął trzecie miejsce w klasie LMP2ProAm. - Teraz jestem skoncentrowany na dalszej pracy jako kierowca rezerwowy i testowy w Alfa Romeo Fl Team ORLEN i startach w mistrzostwach świata wyścigów długodystansowych WEC, reprezentując Prema ORLEN Team. Mam nadzieję, że będę w stanie dostar- czyć sporych sportowych emocji polskim kibicom, na których zawsze mogę liczyć, za co dziękuję-przyznał kierowca pochodzący z Krakowa. Nie tylko cztery kółka Poza tym ORLEN wspiera wielu innych polskich sportowców w motorsporcie. Rajdowiec terenowy i drifter Jakub Przygoń-ski, motocyklista Maciej Giemza i ąuadowiec Kamil Wiśniewski udanie rywalizują w Rajdzie Da-kar (w 2022 r. ORLEN Team wziął w nim udział po raz 23.!) i w trakcie roku w różnych kategoriach. Do tego kierowca rajdowy Mikołaj Marczyk, jeden z najbardziej utalentowanych kierowcówrajdowych młodego pokolenia w Polsce. Ze swoim pilotem Szymonem Gospodarczy kiem zostali mistrzami Polski oraz zajęli trzecie miejsce w mistrzostwach Europy. W ORLEN Teamie są też Kacper Wróblewski (rajdy), Mateusz Kaprzyk (wyścigi), Tomasz Białkowski (rajdy), Bartłomiej Marszałek (pierwszy i jedyny Polak w motorowodnej Formule l) oraz Bartosz Zmarzlik (żużel). Ten ostatni ma za sobą kolejny bardzo dobry sezon w żużlowej Grand Prix. W2021 r. został Indywidualnym Wicemistrzem Świata. Współpraca ORLENU ze Zmarzlikiem rozpoczęła się w 2019 r. W styczniu bieżącego roku została przedłużona o kolejne trzy lata. ORLEN wspiera także żużlową reprezentacją Polski. - Silny i stabilny sponsor, jakim jest na pewno ORLEN, pozwala skupiać się tak naprawdę na sobie. Bo wiem, że sprzęt będzie ponownie idealnie przygo- towany - nie miał wątpliwości 27-letni dwukrotny indywidualny mistrz świata. Zmarzlik dodał: - Ciągle testy, inwestycje, tym jest żużel. Tutaj naprawdę trzeba być na topie z technologią, bo za chwilę ktoś może uciec z nowoczesnym rozwiązaniem i dogonienie go będzie trudne. Dzięki współpracy z ORLENEM mam spokojną głowę. Mogę testować sprzęt, który później pozwala mi walczyć o najwyższe cele. To wielka rzecz mieć zasobą taką firmę. Zaufanie, jakim mnie obdarzono sprawia, że za każdym razem chcę dawać z siebie jeszcze więcej. Na początku 2021 r. PKN ORLEN przedłużył współpracę z Polskim Komitetem Olimpijskim. Koncern jesjt zaangażowany we wsparcie polskich olimpijczyków już od 2004 r. Od 2017 r. jest natomiast strategicznym sponsorem PKOl. Zapewnia zawodnikom długofalowe i stabilne wsparcie finansowe. Itak będzie - co najmniej -aż do kolejnych letnich igrzysk olimpijskich w Paryżu. Poprzedni rokbył wyjątkowy. Rok temu wTokio Polska zdobyła 14 medali. Prym wśród medalistów wiedli zawodnicy Grupy Sportowej ORLEN - Anita Włodarczyk, sztafety 4x400 m, Maria Andrejczyk i Paweł Fajdek. Wsparcie ORLENU mają zapewnione także paraolimpijczycy. Od sierpnia w Grupie Sportowej jest też m.in. Jan-Krzysztof Duda. Właśnie latem niezwykle utalentowany arcymistrz szachowy osiągnął swój największy sukces. Triumfował w Pucharze Świata, wygrywając m.in. z mistrzem globu i najbardziej rozpoznawalnym szachistą na arenie międzynarodowej - Magnusem Carlsenem. Triumf Dudy jest największym osiągnięciem polskich szachów od zdobycia przez reprezentację naszego kraju złotego medalu olimpijskiego w 1930 r. 23-latek został pierwszym Polakiem w historii, który może pochwalić się zwycięstwem w tym prestiżowym turnieju. PKN ORLEN wspiera również min. związki siatkarski i koszykarski, lotniczą Grupę Akro-bacyjną Żelazny i kolarstwo. Sponsoruje również sport amatorski oraz sport uprawiany przez najmłodszych. W 2021 r. Grupa ORLEN objęła swoim wsparciem szkolenie niemal 55 tys. dzieci oraz młodzieży. SPORT www.sportowy24.pl KRÓTKO LEKKOATLETYKA Niedługo Zielona DychawObłężu Impreza biegowa Zielona Dycha odbędzie się 28 maja (sobota). Start (godz. 11) i meta na plaży przy jeziorze Obłę-skim. W Obłężu dystans do przebiegnięcia wynosi 10 kilometrów. O godz. 10.45 przewidziana jest rozgrzewka. Ambasadorem Zielonej Dychy będzie tradycyjnie Małgorzata Pazda-Pozorska, jedna z najlepszych ultramaratonek w świecie. Startować mogą zawodnicy i zawodniczki krajowi oraz zagraniczni, którzy mają ukończone 16 lat i posiadają aktualne badania lekarskie. Zgłoszenia są przyjmowane są drogą elektroniczną. Formularz zgłoszeniowy znajduje się na stronie internetowej. Więcej szczegółów oraz regulamin biegu są dostępne pod linkiem https://domtel-sport.pl w zakładce „Zgłoszenia do imprez masowych NOWE". Adres organizatora: Kępicki Ośrodek Sportu i Rekreacji, Obłęże 48, 77-230 Kępice, e-mail: ko-sir@kepice.pl, nr tel. 698-563-221. Opłata startowa wynosi 40 zł. Liczba uczestników ograniczona -100 osób. W programie jest też Bieg Zielona Jedynka dla dzieci do dziesiątego roku życia. Dystans l km. Start będzie 0 godz. 11.15. Krzysztof Niekrasz BRYDŻ Lideruje Karina Drobiniak-Całka Trwa rywalizacja brydżowa O Okno Bońka. W Słupsku rozegrano siedemnasty turniej piątego cyklu tej imprezy jako mecze. Wyniki liczono w impach i przeliczano na punkty zwycięskie. Podium ukształtowało się następująco: l. Karina Drobiniak-Całka (Włynkówko) - Bogusław Dyk (Zaleskie), 2. Krzysztof Boniek (Swochowo) -Krzysztof Materek (Słupsk), 3. Ryszard Konopka - Jan Lange (obaj Słupsk). Po siedemnastu turniejach nadal lideruje K. Drobiniak-Całka. WiceUderem jest B. Dyk. Kolejne dwa turnieje: osiemnasty (18 maja) 1 dziewiętnasty (25 maja) rozegrane zostaną w Internecie na BBO. Początek o godz. 16.30. Krzysztof Niekrasz PIŁKA NOŻNA Trzy punkty oldbojów. W kolejnym spotkaniu Pomorskiej I Ligi Oldbojów, zespół z Bruskowa Wielkiego pokonał w Czaplinku Lecha 2:0 (0:0). Bramki: Krzysztof Golański (50) i Dominik Zagórowski (78). Skład: K.Wasilewski - Wojciechowski, Sławski, Dawidowicz, Więś, Golański, Waleszczyk (70 A.Chu-chla), Makowiecki (72 K.Kublik), M. Wasilewski, Zagórowski (85 Sznigirewicz), Trukszyn (85 Dorawa). (sten) KOSZYKÓWKA Czarni zagrają o finał Dzisiaj w hali Gryfia (godz. 17:40) rozegrany zostanie piąty i decydujący półfinałowy mecz pomiędzy Grupą Sier-leccy Czarni Słupsk i WKS Śląskiem Wrocław. Transmisja na kanale Polsat Sport, (sten) Na stadionie 650-lecia w Słupsku trzy minima slupszczan na ME U-18 Krzysztof Niekrasz krzysztof.niekrasz@polskapress.pl LEKKOATLETYKA. Na stadionie 650-leda w Słupsku przeprowadzono inauguracyjny mityng sezonu2022. Tradycyjnie już bardzo dobize spisali się przedstawiciele Aka-demii Młodego Lekkoatlety. Trzech słupszczan zdobyło minima na mistrzostwa Europy U-18 w Jerozolimie. Są to: skocz-kini wzwyż Emilia Twardowska, oszczepniczka Małgorzata Miedziewska i skoczek wzwyż Kewin Małek. Ponad 500 osób wzięło udział w mityngu lekkoatletycznym. Podczas słupskiej rywalizacji na stadionie 650-lecia uzyskano wiele wartościowych wyników. Cieszy forma pomorskich lekkoatletów i lekkoatle-tek. Jak zwykle bardzo dobrze przygotowana była ekipa Akademii Młodego Lekkoatlety Słupsk, która liczyła 60 osób. Pierwsze starty słupszczan były niezwykle obiecujące. Trzech z nich uzyskało minima na tegoroczne mistrzostwa Europy U-18, które odbędą się w Jerozolimie. W tym gronie znaleźli się przedstawiciele skoku wzwyż: Kewin Małek z rocznika 2005 (214 cm - ten wynik daje słupszczaninowi liderowa-nie na liście europejskiej U-18 i plasuje go na drugiej pozycji na świecie) i Emilia Twardowska (2005) - 176 cm oraz oszczepniczka Małgorzata Miedziewska (2006) - 50.16 m - rekord życiowy). Zbardzo dobrej strony pokazał się sprinter Ma-rekZakrzewsła (2005). Ten niezwykle utalentowany biegacz na 100 m miał czas 10,43 s (siła wiatru była ponad 3 m/s). Skoczkini wzwyż Hanna Grabowska (2005) osiągnęła wysokość 173 cm i tylko 3 cm zabrakło jej do minimum. Inne osiągnięcia zawodniczek i zawodników AML: Kinga Kozłowska (U-18) 100 m -12,53 s (r.ż.); Milena Czepiel (U-18) 100 m -12,55 s (r.ż.) i 300 m -42,09 s; Magdalena Pruss (U-18) 100 m -13,23 s (r.ż.) i 300 m - 42,23 s (r.ż.); Maja Gondek (U-14) 100 m -13,10 s (r.ż.); Oksana Pestka (U-16) 300 m - 42,49 s; Katarzyna Nowakowska (U-20) 600 m - 1.36,40 min; Daria Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 Kewin Małek osiągnął wspaniały rezultat - 214 cm. Wynik ten plasuje go na drugiej pozycji na świecie w kategorii U-18 Książek (U-18) 600m -1.37,97 min; Nikola Ziniewicz (U-16) 600 m -1.43,16 min (r.ż.); Michalina Mucha (U-16) 80 m przez płotki -12,25 s; Szymon Depta (U-20) 100 m -11,23 s (r.ż.); Kacper Kasprzyk (U-18) 100 m -11,22 s (r.ż.) i 300 m -36,26 s (r.ż.); Oliwier Kołodziej- Zadowolona Małgorzata Miedziewska przy tablicy ze swoim wynikiem ski (U-18) 100 m -11,42 s (r.ż.) i 300 m 36,00 s (r.ż.); Jan Osiński (U-18) 100 m -11,48 s (r.ż.); Kajetan Kosicki (U-16) 600 m -1.30,63 min (r.ż.); Mateusz Czajka (U-16) 110 m ppł -16,62 s (r.ż.); Jakub Wilczewski (U-18) skok w dal - 6.47 m i skok wzwyż 180 cm; Martyna Woź- Skoczkini wzwyż Emilia Twardowska rywalizowała także w skoku w dal niak (U-16) skok wzwyż -160 cm (r.ż.); Melisa Gładikowska (U-18) oszczep 500 g - 41.59 m (r.ż.) i kula 3 kg -12.74 m; Karolina Michalak (U-18) oszczep 500 g - 41,00 m; Ignacy Wawie-rowicz (U-18) dysk 1,5 kg -45,49 m (r.ż.) i kula 5 kg -14-95 m (r.ż.); sztafeta K (U-18) 4x100 m - 50,2is w składzie M. Czepiel, M. Pruss, H. Grabowska i K. Kozłowska; sztafeta M (U-18) 4x100 m - 42,52 s w składzie J. Osiński, K. Kasprzyk, O. Kołodziejski i M. Zakrzewski. Rezultaty zawodników i zawodniczek Jantara Ustka: Michał Gnaciński (U-20) oszczep 800 g - 48.13 m; Oskar Nowak (U- 20) skok w dal - 5.34 m; Piotr Kulpiński (U-18) oszczep700 g -53.78 m; Sebastian Wawrzyniak (U-18) młot 5 kg - 31.34 m; Jan Zwoliński (U-16) młot 5 kg -29.17 m; Kinga Kozina (U-14) 100 m -14,20 s i skok w dal -4.41 m; Joanna Zwolińska (U-14) młot 3 kg -15-59 m. Oszczepnik ze słupskiego Feniksa Jan Stasiołek (2005) wynikiem 58.59 m ustanowił nowy rekord życiowy. Kolejny mityng lekkoatletyczny połączony z mistrzostwami Pomorza LZS odbędzie się również na stadionie 650-le-cia przy ul. A. Madalińskiego w Słupsku. Początek zawodów o godz. 11 w sobotę (14 maja). Wstęp wolny. Kibice królowej sportu mile widziani. ©® Biegacz Marek Zakrzewski nie dał szans żadnych szans rywalom na 100 m PlLS #7 Ruski mir Rosyjską armię cechuje cywilizacyjny nihilizm czy wręcz zdziczenie. Obserwujemy je dzisiaj w Mariupolu i na ulicach Buczy. 2 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 Dorota Kania, redaktor naczelna Polska Press URZĄD OCHRONY BEZPIEKI lVojciech Pokora, redaktor naczelny „Kuriera Lubelskiego" RUSKI MIR JAK ZŁOTA ORDA K ilka dni temu zupełnie bez echa przeszła kolejna rocz-nica powołania Urzędu Ochrony Państwa, który oficjal-Sk nie zastąpił Służbę Bezpieczeństwa. 10 maja 1992 roku ogłoszono powołanie całkowicie nowej formacji, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Funkcjonariusze komunistycznej bezpieki przeszli do UOP po „weryfikacji", która okazała się jedną wielką farsą. - Czasy się zmieniają, ale pan zawsze jest w komisjach - ten już kultowy cytat z filmu „Psy" Władysława Pasikowskiego najlepiej oddaje dopuszczanie dawnych esbeków do służby, która miała być zupełne nową, nieskażoną starym systemem. W utrzymywaniu tego mitu pomagały ówczesne media, które w ogromnej większości przedstawiały ludzi starego systemu jako niczym nie skażonych, gorących patriotów służących swojej ojczyźnie. Pilnowano przy tym, żeby żadne nazwiska, ani tym bardziej akta osobowe nie przedostały się do publicznej wiadomości. Tak się złożyło, że w czasie, gdy powstawał UOP, w archiwach MSW buszowała komisja Adama Michnika, ówczesnego posła, redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej". Nikt się publiczne nie oburzał, że szef największej gazety w kraju jest czynnym posłem i że ma dostęp do tajnych dokumentów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Nie wiadomo, jakie teczki były przeglądane i co wyniesiono - wiadomo jedynie, że były to materiały Departamentu IH - kontrwywiadu SB dotyczące między innymi ludzi zarejestrowanych jako tajni współpracownicy komunistycznej bezpieki. A tych nie brakowało ani w ówczesnej polityce, ani w środowisku „Gazety Wyborczej", ani też w samej komisji Michnika. Dopiero po latach okazało się, że do UOP po tak zwanej weryfikacji trafili ludzie, którzy nie tylko werbowali tajnych współpracowników, ale mieli także kontakty ze środowiskiem opozycji. Głównie tym, z którego powstała Unia Demokratyczna. Klasycznym przykładem jest Jacek Kuroń, który wybronił przed negatywnymi skutkami weryfikacji płk. Jana Le-siaka, który inwigilował zarówno Jacka Kuronia, jak i Adama Michnika. Po 1990 roku, już w UOP robił to samo, tyle tylko, że wówczas wraz z podległym mu zespołem inwigilował partie prawicowe. I jak na ironię ten fakt ujawnił w 1997roku gen. Andrzej Kapkowski, ówczesny szef UOP za rządów SLD. Prawdziwe kariery wywodzących się z SB funkcjonariuszy UOP można było dopiero poznać po 2005 roku, gdy szefem Instytutu Pamięci Narodowej został prof. Janusz Kurtyka. To na mocy jego decyzji odtajniano akta wszystkich departamentów komunistycznego MSW i podległych resortowi urzędów. W proch rozbił się wówczas mit apolitycznych, świetnie przeszkolonych, profesjonalnych funkcjonariuszy, a na światło dzienne wyszła ich przeszłość w komunistycznych służbach. Wtedy też okazało się, że „elitarna" szkoła wywiadu w Kiejkutach Starych była komunistyczną kuźnią kadr młodych ludzi, którzy w większości pochodzili z resortowych rodzin. Dziś już wiadomo, że brak opcji zerowej na początku lat 90. doprowadził do fatalnej sytuacji, pokłosiem której była ogromna władza ludzi związanych ze służbami PRL niemal we wszystkich segmentach życia publicznego. Wiadomo również, dlaczego tak się stało. pa& o, co się tutaj dzieje, to pogwałcenie polskiego prawa - powiedział polskim dziennikarzom rosyjski ambasador Siergiej Andriejew, tuż po incydencie, gdy został oblany czerwoną substancją przed Cmentarzem Żołnierzy Radzieckich w Warszawie. Ambasador przybył w to miejsce, by uczcić zakończenie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. II wojna światowa, jak dobrze pamiętamy z historii, zaczęła się l września 1939 roku, a zakończyła 8 maja1945 roku. Wielka Wojna Ojczyźniana natomiast trwała od 22 czerwca 1941 roku do 9 maja 1945 roku. We współczesnej historiografii rosyjskiej, podobnie jak w sowieckej, w 1939 roku nic szczególnego się nie wydarzyło. Wróćmy do ambasadora. Dziennikarze zapytali go przy okazji o popełnione przez rosyjskich żołnierzy zbrodnie w Buczy. Rosyjski dyplomata odpowiedział, że Buczą, tak samo jak Wyspa Węży i szpital położniczy w Mariupolu, to była inscenizacja i prowokacja ukraińskich służb. Ponadto dodał, że jest dumny ze swojego prezydenta, a Rosja nigdy nie przegrywa wojen. To bardzo ważne stwierdzenia, z których wyczytać można, że ambasador Federacji Rosyjskiej był pilnym uczniem na zajęciach z propagandy i dezinformacji. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na fakt powołania się przez niego na przepisy prawa. W podobnym tonie wypowiadali się liczni komentatorzy wydarzeń sprzed kilku dni. Przeważa pogląd, że oto pogwałcone zostały liczne paragrafy prawa polskiego i międzynarodowego. Byłbym skłonny przyznać rację, gdyby nie fakt, że mimo świetnej znajomości prawa międzynarodowego (ale także krajowego) trudno uznać, że Rosja jest tego prawa gwarantem. Wręcz przeciwnie, powoływanie się przez nią na jakiekolwiek paragrafy powoduje, że mimo iż wydaje się, że Rosja zna język prawa, to jest to jednak dla niej język obcy, w którym mocno czuć rosyjski akcent. Zatem jak można z troską pochylać się nad zawodzeniem rosyjskiego dyplomaty o łamaniu prawa, skoro reprezentuje on kraj, które prawo ma za nic, jeśli nie może jego przepisów użyć we własnych interesach. Drugim ważnym stwierdzeniem, które padło z ust rosyjskiego ambasadora, było to, że Buczą i atak na szpital w Mariupolu były inscenizacjami. Przede wszystkim to ewidentne kłamstwo, które w XXI wieku nie jest trudne do udowodnienia. I proszę zwrócić uwagę, że ewidentne kłamstwa rosyjskich dyplomatów już nawet nikogo nie dziwią, zaskakiwać może jedynie cynizm, z jakim są one wypowiadane. Świat przywykł, że Rosja łże. Dziwi natomiast skala brutalności, z jaką żołnierze w rosyjskich mundurach obchodzą się z ludnością cywilną. Tego, wydaje się, nikt w obecnych czasach już się nie spodziewał. Nikt, kto nie zna historii Rosji. Zatem warto pamiętać, że Ruski Mir budowany jest na fałszywych mitach, w które brutalność wpisana była od pierwszych chwil ich wykuwania, i jest wciąż gwarantem ich trwania. Nie ma czegoś takiego jak Rosja. Moskwa, której historycznym „sercem" były ziemie Włodzimierza i Suzdalu, przez stulecia wchodziła w skład Złotej Ordy, jako jedna z peryferyjnych dzielnic. Nazwę przejęła Rosja z Wielkiego Księstwa Kijowskiego, z Rusi, do której dziś rości sobie pretensje, ale to nie jest jej historyczna tożsamość. I widzimy to doskonale dzisiaj, gdy potomkowie poddanych Złotej Ordy wkraczają do miast historycznej Rusi, zachowując się dokładnie tak, jak Mongołowie obchodzili się z ich przodkami. Jeśli możemy mówić o „pamięci genetycznej" narodów, to ta pamięć w Rosji, w kolejnych wiekach objawiała się właśnie w brutalności, nadużywaniu władzy, która nie liczy się z życiem poddanych i wszechobecnej korupcji, która pozwala budować bajeczne majątki jednostkom, uciskającym resztę ludu. To jest Ruski Mir i takie są jego korzenie. Miejmy nadzieję, że wreszcie uda mu się stawić opór. 99 PREMIER MATEUSZ MORAWIECKI Podczas kryzysu inflacyjnego jest grupa podmiotów, którzy na nim zarabiają. Apeluję do prezesów banków - przebudźcie się, to niezdrowy model gospodarczy. Gtos PD,"o°5To22 materiał I N FORMACYJ NY MATERIAŁ INFORMACYJNY ARIMR Pomoc dla producentów jabłek Rząd uruchomił z unijnych środków nadzwyczajną pomoc dla producentów jabłek, którzy mają problem ze sprzedażą tych owoców z powodu ograniczonych możliwości eksportowych. Sadownicy, którzy chcą skorzystać ze wsparcia, mogą składać w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wnioski do 30 czerwca 2022 r. Problemy z eksportem Kłopoty ze sprzedażą polskich jabłek zaczęły się już na początku bieżącego roku, gdy Białoruś, będąca jednym z głównych odbiorców tych owoców z Polski, wprowadziła 1 stycznia 2022 r. embargo na przywóz produktów rolnych z Unii Europejskiej. W chłodniach w całej Polsce ilość niesprzedanych jabłek sięgnęła około 800 tys. ton, co przy wysokich cenach prądu spowodowało znaczący wzrost kosztów ich przechowywania. Spadek popytu na polskie jabłka pogłębił się także w związku z napaścią Rosji na Ukrainę. W wyniku wojny został częściowo lub całkowicie zablokowany łańcuch dostaw przebiegający przez terytorium Ukrainy, Białorusi i Rosji, np. do krajów arabskich. Z kolei unijny rynek nie jest w stanie wchłonąć kierowanej dotychczas na eksport polskiej produkcji tych owoców. W tej sytuacji rząd postanowił wesprzeć sadowników. Sięgnięto po środki finansowe uruchomione 23 marca 2022 r. przez Komisję Europejską w ramach nadzwyczajnej pomocy dla producentów w sektorach rolnych. Na pomoc dla producentów jabłek Unia Europejska przeznaczyła 500 min euro z rezerwy kryzysowej. Z tej puli Polsce przypada 44,8 min euro. Opracowany został specjalny program wsparcia, który jest realizowany, mimo że Białoruś po prawie czterech miesiącach obowiązywania embarga, postanowiła częściowo je znieść. Na liście unijnych towarów, których wwóz został umożliwiony od 27 kwietnia 2022 r., znalazły się m.in. jabłka. W dalszym ciągu obowiązuje jednak zakaz wjazdu na Białoruś ciężarówek zarejestrowanych w Unii Europejskiej, który wprowadzono w połowie kwietnia. Transport produktów, z których zdjęto embargo, może się odbywać jedynie do wyznaczonych białoruskich centrów logistycz- o to Q) -O O "O < O bu nych, położonych nie dalej niż do pięćdziesięciu kilometrów od granicy. Stamtąd towary są transportowane dalej samochodami należącymi do przewoźników białoruskich i rosyjskich. Cel programu wsparcia Mechanizm pomocy dla sadowników, realizowany w oparciu o środki unijne, ma za zadanie zmniejszenie podaży na rynku jabłek deserowych, spełniających minimalne wymagania jakości handlowej przewidziane w ramach normy dla klasy II, czyli przeznaczonych do bezpośredniej konsumpcji, i skierowanie ich części do wykorzystania jako surowiec dla przetwórstwa. Maksymalna ilość tych owoców, która jest objęta tym dofinansowaniem, wynosi 200 tys. ton. Jak to wygląda w praktyce? Jabłka znajdujące się wciąż w chłodniach producentów kupowane są przez zakłady przetwórcze w celu ich przerobu. Sadownik, który sprzeda owoce, składa w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wniosek o dofinansowanie, dołączając do niego fakturę. Na tej podstawie zostają mu wypłacone pieniądze. Ocena tego, czy producent dostarczył do przerobu towar spełniający określone wymagania, należy do Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Kto może ubiegać się o pomoc Z dofinansowania mogą skorzystać organizacje producentów z przyznanym statusem uznania oraz indywidualni producenci owoców i warzyw. Ważne jest, by realizowali oni co najmniej jednego z jedenastu wymienionych we wniosku o przyznanie pomocy działań prośrodowiskowych, np. prowadzenie działalności w zakresie rolnictwa ekologicznego, wdrażanie rozwiązań rolno-środowi-skowo-klimatycznych, korzystanie z odnawialnych źródeł energii czy retencjonowanie wody. W przypadku gdy o pomoc ubiega się organizacja producentów, działania te musi reali- zować każdy z członków organizacji, od którego pochodzą jabłka objęte wnioskiem. 30 groszy za kilogram jabłek Pomoc jest udzielana tym producentom, którzy zdecydują się sprzedać owoce do zakładów przetwórczych znajdujących się w wykazie prowadzonym przez ARiMR. Na tej liście znajduje się 47 firm. Maksymalny plon jabłek kwalifikujących się do objęcia tym programem w przypadku jednego wnioskodawcy nie może być większy niż 10 tys. kg/ha. Zatem, dla przykładu, jeżeli producent zadeklaruje we wniosku, że posiada 2 ha upraw sadowniczych i wystąpi o pomoc do 40 ton jabłek, to zostanie mu przyznanie wsparcie tylko do 20 ton, gdyż 2ha x 10 ton/ha = 20 ton. Wysokość pomocy jest wyliczana jako iloczyn- stawki pomocy wynoszącej 0,30 zł za 1 kg i ilości przekazanych jabłek. Jeśli więc dany producent posiada 2 ha upraw sadowniczych i przekazał 20 ton jabłek, to otrzyma wsparcie w wysokości 6000 zł (20 000 kg x 0,30 zł = 6 000zł). Tu złożysz wniosek Nabór wniosków trwa do 30 czerwca 2022 r. Dokumenty można dostarczyć osobiście lub przez pełnomocnika bezpośrednio do oddziału regionalnego ARiMR. Można je wysłać również przesyłką kurierską lub pocztową. Za datę złożenia dokumentu uważa się dzień wpływu do placówki Agencji. Tylko w przypadku wysłania wniosków za pośrednictwem Poczty Polskiej za datę wpływu uznaje się datę stempla pocztowego. Jabłka to polska specjalność Polska jest największym w Unii Europejskiej oraz trzecim na świecie producentem jabłek. Nasi światowi konkurenci w produkcji tych owoców to Chiny, Stany Zjednoczone oraz Turcja, a spośród krajów unijnych - Włochy i Francja. W latach 2015-2021 zbiory jabłek (według danych GUS), w zależności od urodzaju, wahały się w granicach 2,4-4 min ton. Jabłka deserowe uprawiane są na 180 tys. ha. Do najpopularniejszych ich odmian należą: Idared, Golden Delicious, Gala, Red Jonaprin-ce, Szampion, Ligol, Jonagold, Gloster. Polska jest czołowym światowym eksporterem jabłek. Z danych Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej wynika, że od stycznia do października 2021 r. wyeksportowaliśmy ponad 732 tys. ton tych owoców, niemal 43 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2020 r. Największym ich odbiorcą był Egipt, który w ubiegłym roku pokonał dotychczasowego lidera tego zestawienia, czyli Białoruś. Na trzecim miejscu znalazły się Niemcy. Kolejne pozycje należą natomiast do: Rumunii, Kazachstanu, Holandii, Francji, Czech, Hiszpania i Szwecji, która zamyka dziesiątkę głównych importerów polskich jabłek w tym okresie. Te produkowane przez naszych sadowników owoce trafiają na rynki 64 krajów. I każdy z nich ma swoje preferencje dotyczące odmian, wielkości i jakości tych owoców. Portugalczycy, na przykład, preferują bardzo słodkie i soczyste odmiany, w szczególności Gala, Szampion oraz Idared. Kraje arabskie bardzo mocno stawiają na klasę sprowadzanych jabłek. Z tego względu eksportowane są tam najczęściej odmiany: Golden, Jonaprince, Gala Royal i Red Chief. Z kolei odbiorcy z Azji wymagają owoców o odpowiednich parametrach. Jednym z najważniejszych z nich jest wielkość - optymalna średnica jabłka powinna wynosić od 7 do 8 cm. Dla azjatyckich konsumentów istotne jest również wybar-wienie osiągające 80 proc. powierzchni skórki owocu. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Więcej informacji o nadzwyczajnej pomocy dostosowawczej dla producentów jabłek: na portalu internetowym - www.gov.pl/web/arimr, pod numerem bezpłatnej infolinii - 800-38-00-84 oraz w punktach informacyjnych w biurach powiatowych i oddziałach regionalnych ARiMR. PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 Na Ukrainie starły się wojska spod dwóch sztandarów z ćwiczeń duchowych Ignacego Loyoli: sztandaru Chrystusa na niwach Jerozolimy i sztandaru Lucyfera z babilońskiej pustyni Mirosław Kuleba ARMIA Przed sowieckim sądem wojennym w Moskwie postawiono w czerwcu 1945 roku szesnastu działaczy polskiego podziemia. Podczas procesu jeden z nich powołał się na nielegalność aresztowania przez NKWD. Oskarżonych zwabiono bowiem w pułapkę, a działający w imieniu generała Iwana Sierowa pułkownik Pimienow gwarantował polskiej delegacji pełne bezpieczeństwo. Kiedy na sali padły słowa, że rosyjski oficer zaręczył to słowem honoru - sędziowie, prokuratorzy i zgromadzona publiczność zgodnie wybuchnęłi śmiechem. Ten wybuch upiornego śmiechu wcale nie był spowodowany faktem, że Polacy zostali oszukani. Cóż zatem tak rozśmieszyło dobrane towarzystwo? Otóż argument, jakiego użył oskarżony, powołując się na owo „słowo honoru". Ta scena ze słynnego „procesu szesnastu" w Moskwie ilu-struje dwie mentalności i przepaść, jaką między nimi wytworzyło wychowanie, system wartości, cała historia dwóch narodów. Z jednej strony poczucie godności i wierności danemu słowu, ujęte systemowo w ko-deksiehonorowymBoziewicza. Z drugiej - kłamstwo jako fundament wszelkiej ludzkiej aktywności. Zapytany o najkrótszą definicję procesu historycznego przebiegającego na Rusi, dworski, ultraszowinistyczny historyk Karamzin odparł bez namysłu: kradną! Równie dobrze i celnie mógłby odpowiedzieć: kłamią. Armia jest taka, jak społeczeństwo, które ją wystawiło. Wojsko w ryzach moralności Zaraz po insurekcji kościuszkowskiej w Przykopiu nad Donem ukazała się książeczka Józefo Pawlikowskiego, adiutanta Naczelnika, zatytułowana „Czy Polacy wybić się mogą na niepodległość?". Autor podał w niej własną receptę na zwycięstwo w wojnie z Rosją, które uważał za całkiem możliwe. Ponieważ jego zdaniem żołnierze zwyciężają nie swoją liczbą, lecz umiłowaniem wolności i prawości. Wskazywał też drogę do osiągnięcia cnót wojskowych, tak ważnych dla zwycięstwa: „Nie-chay Polaków każdy postępek złączony będzie z moralnością, nie tylko dalecy od rozwiązłości innych woysk, ale owszem niech się rządzą ludzkością, niech karność zagradza drogę przestępstwu". Jaka armia stała wtedy po drugiej stronie szańców? Były to wojska Aleksandra Suwo-rowa, o których sami autorzy rosyjscy takie dali świadectwo: „Wdzierali się do domów, zabijali wszystkich jak popadło, uzbrojonych, jak i bezbronnych, broniących się i szukających schronienia; starcy, kobiety, dzieci -wszyscy, którzy się nawinęli pod rękę, ginęli od ciosów". W pamiętnikach zdobywców Pragi znajdują się opisy szału, jaki wtedy ogarnął Rosjan. „Jeden z grenadierów z okrucień-•stwem dźgał bagnetem nieuzbrojonych Polaków, a nawet rannych; jakby dlaurozmaicenia swoich czynów rozrąbywał głowy Polaków toporem, mówiąc: „to są wszystko psy". Pewien kozak dla zabawy nadział na pikę niemowlę; dnigi, wyrwawszy dziecko z objęć zadźga-nej matki, rozbił je o ścianę". Szczególną nienawiść budziło katolickie duchowieństwo. Bernardyni i zakonnice „którzy nie zdążyli uciec z klasztorów, zostali zabici, a dziewczęta, które pobierały w klasztorze nauki, zgwałcono, apotem wymordowano". Słowa Pawlikowskiego brzmią na tle tej diaboliady jak posłanie z innej planety: „Między Polakami w woynach nawet domowych kończyły się niechęci na placubitwy, nie prześladowano krewnych, nie szukano przeciwnika, nie męczono go na łonie żony i na trupach drobnych dzieci". Zarazem nie zabrakło weteranowi insurekcji trzeź- wej oceny wrogich poczynań. Spośród trzech motywacji, jakimi zagrzewa się wojsko do boju: ideałów wolności, obrony religii bądź przyzwolenia na rabunek, tę trzecią uznał za bardzo szkodliwą. Ponieważ żołnierz, który wychodzi z karbów karności, przywyka do przestępstw. „Polacy i woy-sko ich, powinno mieć zawsze cechę moralności". Pozłacana fasada rzeźni Czy armia Suworowa, dokonująca dzikiej rzezi Pragi, postępowała według jakiegoś regulaminu, który nakazywał zbrodnie wobec bezbronnej ludności? Bynajmniej. Rosja zawsze dbała o fasadowość swoich instytucji. Regulamin wojskowy dlage-nerał-feldmarszałków (takim byłtylko jeden Suworow) i całej generalicji z 1804 roku głosił w artykule 167: „Jeśli kto zgwałci kobietę, starą lub młodą, zamężną bądź pannę, na ziemi nieprzyjacielskiej czy bratniej, temu odciąć głowę albo zesłać Czy kjęska poniesiona przez Rosję na Ukrainie przyniesie otrzeźwienie? na wieczne galery, zależnie od wagi sprawy". Takie same wzniosłe zasady znajdziemy w dzisiejszych regulaminach prowadzenia boju, obowiązujących w siłach zbroj-nychFederacjiRosyjskiej. Itojuż na etapie tzw. przedpoborowych, czyli młodzieży w wieku do 17 lat. Zgodnie z regulaminem, każdy żołnierz musi znać i przestrzegać zasad Międzynarodowego Prawa Humanitarnego. W szczególności: * używać broni tylko przeciwko wrogowi i jego instalacjom wojskowym; * nie powodować większych szkód niż jest to konieczne; * zabrać rannych i chorych i udzielić im pomocy; * traktować ludność cywilną w sposób humanitarny, szanować jej własność. Itak dalej, darujmy sobiedal-szą wędrówkę w świecie regulaminowej fikcji. Jedno jest ważne: czarno na białym zapisano, że „naruszenie tych zasad nie tylko hańbi Ojczyznę, ale także, w przypadkach określonych prawem, pociąga za sobą odpowiedzialność karną". Wszyscy tam dobrze wiedzą, jakie czyny hańbią ojczyznę i jej żołnierza. Teraz zestawmy to z praktyką, znaną z ukraińskich miast i wiosek. Z tym, co widzieliśmy w Syrii, a wcześniej w Czeczenii. Budanow gieroj Lato 1996 roku spędziłem z czeczeńskimi bojownikami w górach Kaukazu, między wioskami Itum-kale i Szatoj. Były to pododdziały pułku specjalnego przeznaczenia „Wilk", dowodzonego przez Chamzata Geła-jewa. Strzegliśmy ważnej drogi nad Argunem, prowadzącej w głąb gór, na pogranicze z Gruzją. Stamtąd, przełęczami Kaczu i Jukerigo, dostarczano zaopatrzenie dla czeczeńskich wojsk walczących z armią Rosji. Na stokach gór rozrzucone były opustoszałe teraz wioski. Ich mieszkańcy uciekli przed wojną na równiny. Bojownicy żywili się tym, co wspierający armię rodacy dostarczali z dolin do oddziałów. Bywały dni, kiedy jedliśmy tylko mąkę rozrobioną wodą. A jednak nikt nie wchodził do opuszczonych domostw, by szukać żywności. Godność rycerza, czeczeńskiego ąuonacha, nie pozwala narażać się na zarzut maruderstwa. Nie zrywaliśmy nawet jabłek z drzew w cudzych sadach. Front Południowo-Zachodni, którego szefem sztabu był puł-kownik Musa Bamatgirijew, dysponował grupą artyleryjską. Były to sowiedae moździerze kalibru 82 i 120 mm, przewożone ciężarówką GAZ-66 i obsługiwane przez Andrieja, byłego oficera z dywizji kantemirowskiej, Rosjanina, który przystał do Czeczeńców. Świetnie wyszkolony artylerzysta, który drugim moździerzowym granatem trafiał we wrogi okop czy pojazd (pierwszy wystrzał służył do wyliczenia poprawki przez obserwatora), miał jedno wielkie zmartwienie. Rosjanie często kryli się wśród domostw. Andriej strzelał tylko wtedy, gdy był pewien, że nie zniszczy czyjegoś domu. Symbolem rosyjskiej armii w Czeczenii został pułkownik Jurij Budanow, dowódca 160 Pułku Czołgów. W wiosce Tangi-czu porwał, a następnie skatował, zgwałcił i zamordował sie-demnastpletnią Czeczenkę, Elzę Kungajewą. Został co prawda jako pierwszy rosyjski wojskowy skazany przez sąd za te zbrodnie, ale z więzienia zwolniono go przedterminowo. Kiedy na ulicy w Moskwie czeczeński mściciel zastrzelił Buda-nowa, zbrodniarz wojenny został pochowany z honorami wojskowymi, a pogrzeb zgromadził wielki tłum żałobników W mundurach. Głos Dziennik Pomorza Dl II O Piątek, 13.05.2022 * rULO Zdziczenie obserwujemy dzisiaj w propagandzie Rosji i na ulicach Buczy czy Mariupola Patrząc na dzisiejsze poczynania rosyjskiej armii na Ukrainie, można pomyśleć, że rosyjscy generałowie zapamiętali ze „Sztuki wojny" Sun Tzu tylko jedno: „Kiedy grabisz jakiś obszar, dziel bogactwo między żołnierzy". Na pewno nie zakarbo-wali sobie innej reguły: „Armia bez ciężkiego sprzętu i wyposażenia zostanie pokonana. Jeśli nie ma dostaw - zostanie pokonana. Jeśli nie ma zapasów - zostanie pokonana". Niedawno pojawiła się opinia, że zachowanie rosyjskich żołnierzy na polu boju warunkują trzy główne czynniki: szalony, militarystyczny nacjonalizm, głębołde zakorzenienie więziennej kultury i bieda. Ludzie, którzy są twarzą armii, mają pochodzić z ubogich regionów Rosji. Poddani praniu mózgów w koszarach trafiają na Ukrainę i widzą, żeludzieżyją tam tak, jak oni sami nigdy żyć nie będą. „To doprowadza ich do szaleństwa i zaczynają robić to, czym można się zajmować w warunkach bezkarności". Otóż jest to diagnoza dość wątpliwa. Opublikowano ostatnio dane kilkudziesięciu żołnierzy odpowiedzialnych za zbrodnie wojenne w Buczy. W większości pochodzą z Kraju Chabarow-skiego na dalekim wschodzie, gdzie poziom życia wcale nie odbiega od warunków w części europejskiej Rogi. Są wśród nich przedstawiciele autochtonicznych mniejszości etnicznych, są Jakuci, ale są też rdzenni Rosjanie. To, że z żołnierzy stali się mordercami, nie zależy więc od narodowości i statusu społecznego, lecz ma przyczynę systemową. „Woysko moskiewskie zbierane z różnych narodów, Baszk-hierów, Kałmuków etc., których znamy słabość" - pisał u progu XIX wieku Pawlikowski. Ani ich zbrodnie, ani los, nie obchodzą nikogo, a najmniej Putina. Władca na Kremlu czuje się zapewne właścicielem swojego armatniego mięsa. Jak niegdyś Mikołaj II, który na krytykę prasową po utracie floty pod Cuszimą odparł: „Czego chce ta hołota i czego się wtrąca? To moja flota!". Bardzo znamienne zjawisko można zaobserwować na przykładzie czeczeńskich oddziałów „kadyrowców", uczestniczących w inwazji na Ukrainę. Zasłynęły ze zbrodni wojennych i bezwzględności. Gdzież podział się mit kaukaskiego rycerza, broniącego ojczystej ziemi? Otóż Czeczeni utracili go w ukraińskim błocie z jednego powodu: wzięli udział w niegodziwej napaści, w niesprawiedliwej wojnie. W szajce bandytów nie ma miejsca dla rycerzy. Państwo to wojna W swojej historii Rosja nie miała własnej kultury rycerskiej. O ile w Polsce warstwa szlachecka wywodzi się ze średniowiecznego rycerstwa, wRosjijej początkiem stał się zapis w księdze rodosłownej, redagowanej przez cara. Trafiło do niej kilkaset rodzin kniaziowskich z dawnych księstw plemiennych, a cała reszta to bojarzy służący przy dworze, spisani wedle kolejności zajmowania miejsca przy carskim stole. Nobilitacja nie miała nic wspólnego z rycerskimi obyczajami, które w innych krajach prowadziły do wykształcenia wysokiej etyki i ak- sjologii, opartych na patriotyzmie, prawości i osobistej szlachetności. Przedstawiony przez Józefa Marię Bocheńskiego ideał żołnierza honorowego odpowiada dokładnie arystotelesowskiej charakterystyce człowieka wielkodusznego; tomegalopsychos z czwartej księgi „Etyki nikoma-chejskiej". W tym ujęciu etyka wojskowa należy do „wielkich etyk" specjalnych, żąda wytworzenia typu charakteru wybitnie różnego od innych, który przetwarza człowieka do głębi i z którym jedynie etyka stanu duchownego może się równać. Są to więc wymagania bardzo wysokie, uwarunkowane wykształceniem w sobie sprawności żołnierskich: prawości, męstwa, posłuszeństwa. A także norm etycznych, które wykluczają choćby np. kłamstwo jako czyn zły z zasady, którego, jak pisze Bocheński, „usprawiedliwić nie mogą żadne, najwyższe nawet cele i żadne, największe nawet potrzeby". Wszystkie te wysokie wymagania moralne, ujęte zwięźle słowami „Honor i Ojczyzna", w rosyjskiej armii zastąpiła półkry-minalna diedowszczina („fala") z więzienną subkulturą i slangiem. Słyszymy to z ust samych żołnierzy, w ich przerażających rozmowach telefonicznych przechwytywanych przez ukraiński wywiad. Czasem wygląda to tak, jakby smartfonami posługiwali się jaskiniowcy z epoki kamiennej. I w tym samym czasie armia wprowadza pompatyczne formy mundurów galowych, nawiązujące do historycznych wzorów, haftowane złotym bajorkiem kołnierze i ukwiecone czapki; tylko wyglądać epoletów z frędzlami. Armia Lucyfera powinna lśnić odblaskiem Gehenny. To też typowe - odwieczny rosyjski trybalizm jest nieustającym sprzysiężeniem uśmiechniętych twarzy przeciwko prawdzie. Ponieważ prawda jest okrutna: kardynalny rys rosyjskich obyczajów w całych dziejach to powszechna wiara w przymus fizyczny, w gwałt jako czynnikre-gulujący życie ludzkie od kołyski po grób. Despotyzm musi opierać się na umysłowej i moralnej degradacji poddanych. To dlatego wielki książę Konstanty pragnął wszystkich uczciwych Polaków przerobić na łajdaków, ajegobrat car Mikołaj I stosował tę metodę do wszystkich swoich poddanych. Dzisiaj Putin kupuje sobie kieszonkowych ministrów od gazu, premierów i kanclerzy. Co najbardziej chyba zdumiewające, stopień samozakła-mania jest tak niebotyczny, że właśnie ta armia i ta społeczność uznają się dzisiaj za nosicieli jakiejś zbawczej idei dla całego świata. Wobec beznadziejności wszelkich reform pozostaje tylko nadzieja na powszechną katastrofę. Taką zawsze jest EFEKTEM IVIELOIVIEKOIVEJ HISTORII ROSJI STAŁ SIĘ UNIKALNY IVŚIVIECIE, CYWILIZACYJNY NIHILIZM, A MÓMĄCITPROST - AKSJOLOGICZNE ZDZICZENIE wojna, obojętnie - wygrana czy przegrana. Dla narodów tresowanych przez stulecia w szkole państwa wojennego wydaje się jedyną drogą. To droga ludzi przywykłych do rozstrzygania wszelkich zadań państwa za pomocą oręża i przemocy. Pietraszewcom, wśród których znalazł się Fiodor Dostojewski, nie wystarczała już Rosja jako obszar zbawczej akcji. Kółko, złożone z dziesięciu ludzi, swój udział w obiedzie wydanym na cześć utopijnego socjalisty Fouriera postrzegało jako początek odrodzenia planety i ludzkości. Jeszcze zanim przystąpili do pieczonych bażantów, już widzieli w wyobraźni pożogę niszczonych do gołej ziemi miast. Rodziła się kolejna żądza dzikiej wyprawy zdobywczej na Zachód, celem zaszczepienia swoich zasad szablą i kozacką piką, a później fosforem i iskan-derami, oczywiście dla dobra bratnich bądź nieuświadomionych narodów. Konstantin Ak-sakow, jeden z najbardziej zajadłych ideologów panslawizmu, tej rosyjskiej patologii narodowej, wystąpił z tezą o niepoli-tyczności narodu rosyjskiego, którego właściwą naturą jest pierwotna „wspólnota". Dlatego naród poddaje się całkowicie woli państwa, przy czym „państwo to przede wszystkim sprawa wojny". Cywilizacyjna mierzwa Cywilizację turańską, wykształconą przez ludy turkijskie zamieszkujące gigantyczną Nizinę Turańską, albo szerzej -Wielki Step, Mongołowie i Tatarzy przynieśli na Ruś. Była to cywilizacja ordy - zbrojnego związku koczowników, którzy utraciwszy własne pastwiska byli zmuszeni do rabunkowych napadów na swoich sąsiadów. Przestawienie się na taki sposób zdobywania środków do życia powodowało już ciągłą eskalację grabieży, co sprawiło, że w konsekwencji całe plemiona przekształcały się w ordę i żyły z rabunku sąsiednich ludów. Kiedy spustoszono cały Wielki Step, gigantyczne terytorium rozciągające się od ujścia Dunaju po Mandżurię, atak koczowniczych ord skierował się przeciwko ościennym państwom z osiadłą gospodarką rolną, jak Chiny i Ruś. Wielki polski historyk Feliks Koneczny określił cywilizację wykształconą na Rusi i trwającą na jej ziemiach do dzisiaj jako turańską o ustroju obozowym. Jej cechami charakterystycznymi są społeczności nieprzekształ-cające się w społeczeństwo, wojskowa (obozowa) organizacja życia publicznego, antropolatria władcy i brak etyki w życiu publicznym. Nietrudno zauważyć, iż Rosja znajduje się dzisiaj na etapie, kiedy watahy kremlowskich „oligarchów" i złodziei pomniejszego płazu rozkradły już wszystkie jej dostępne zasoby i orda epoki ko- smicznej zaczyna rozglądać się za nowymi terenami grabieży. Kiedy uzna się za moralne wszystko, czego oczekuje władza, dla ludzi uczciwych pozostaje tylko jedna droga - wycofanie się z życia publicznego, które staje się polem dla harcowników wyzbytych sumienia. W konsekwencji system sprawia, że kto potrafi sobie radzić z prawem, na przykład z pomocą korupcji, ten może wszystko. Droga kariery staje się rodzajem doboru naturalnego zmierzającego wfa-talnym kierunku: im więcej podłości, tym wyżej w hierarchii. Przypominają się słowa starego bolszewika Jurija Stie-kłowa, pierwszego redaktora naczelnego „Izwiesti" i współautora konstytucji RFSRR, który umierając w łagrze określił dwór Stalina jako szajkę dobieraną z ludzi o największym stopniu niegodziwości, pospolitych łajdaków. Widzimy tu wlustrzehi-storii dzisiejszy dwór Putina: ka-giebistów rozkradających budżet państwa; ministra Ław-rowa, o którym niemiecka prasa pisze ostatnio, iż głębiajego podłości zapiera dech; Szojgu, mongolskiego szamana uprawiającego diaboliczne rytuały ze zwłokami poległych w katastrofie pod Smoleńskiem czy generalissimusa Gierasimowa, szefa sztabu armii morderców i gwałcicieli, czmychającego z pola walki po pierwszym ukraińskim ostrzale. Na przestrzeni swoich dziejów Rosja stała się, według Ko-necznego, polem doświadczalnym „rzekomych syntez cywilizacyjnych". Od czasów Rusi Kijowskiej głowy mieszkańców imperium „meblowane były gratami wszystkich stylów", walczyły w nich cywilizacja łacińska i bizantyjska, lecz z harców w rosyjskiej mentalności wyszła zwycięsko cywilizacja turańska. Synteza cywilizacyjna, co potwierdza ostatni niemiecki eksperyment z multi-kulti, okazuje się utopią. Prawdziwym efektem wielowiekowej historii Rosji stał się unikalny w świecie, cywilizacyjny nihilizm, amówiąc wprost - aksjologiczne zdziczenie, obserwowane dzisiaj zarówno w sferze nadbudowy, np. wpropagando-wym przekazie rosyjskiej telewizji, jak i w praktyce - na ulicach Buczy czy Mariupola. Świat patrzy dzisiaj z niedowierzaniem, jakMoskwa, stolica państwa sięgającego wkosmos, stacza się w dziejową otchłań do czasów, kiedybyła kloaką Tatarów, anus tartarorum. Kreml znów zatruwa świat zgnilizną rozkładu, a jego najnowszy produkt to Władimir Putin. Czy klęska poniesiona przez Rosję na Ukrainie przyniesie otrzeźwienie? Perspektywy na to są wątpliwe. Jan Kucha-rzewski, historiograf znający Rosję jak nikt przed nim, przewidywał, że synowie narodu rosyjskiego jak zaczarowani kręcić się będą w błędnym kole odrodzonej tyranii. 6 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 PROF. PAWEŁ ROWIŃSKI: TAM, GDZIE TERAZ JEST SUCHO, - Kujawy, Wielkopolska, województwo zachodniopomorskie - to są rejony, o których bardzo często mówi się, że pustynnieją, bo okresy suche tu są dłuższe, opadu jest znacznie mniej. Warunków geograficznych nie zmienimy. Pierwszą zasadniczą rzeczą, jaką musimy robić, to zatrzymywać wodę tam, gdzie ona spada - mówi prof. Paweł Rowiński, hydrolog, wiceprezes Polskiej Akademii Nauk Anita Czupryn Mamy suszę wiosną, latem znów nas to czeka? Nie chciałbym wróżyć z fusów, bo przecież nie wiemy, co się wydarzy. Ale doświadczenie z ostatnich lat, kiedy mieliśmy do czynienia z poważnymi deficytami wody, wskazuje, że susza może się zdarzyć. Nie musi i miejmy nadzieję, że tak nie będzie; ten początek roku i tak jest lepszy niż ubiegły, a właściwie niż ostatnie cztery lata. Ale zdarzyć się może, zwłaszcza że znów mamy długie okresy bezdeszczowe, a maj - według wielu prognoz -ma być cieplejszy niż zwykle. Na szczęście w kwietniu trochę padało i to nam bilans wodny poprawia. Od kiedy susza stała się problemem w Polsce i na czym dokładnie ten problem polega? Odpowiedź na to pytanie też jest dość złożona. Z suszami mieliśmy do czynienia zawsze; to nie jest nowe zj awisko, ale tak samo jest i z powodziami. Kwestią jest częstotliwość ich występowania. Faktycznie, to, co wcześniej obserwowaliśmy raz na kilka lat, w tej chwili staje się już coroczną normą. Co roku jest taki moment, kiedy media alarmują, że znów mamy suszę, że Polska wysycha. To zaczyna być powtarzalny cykl. Powodówtego jest kilka. Jeden - to sposób, w jaki gospodarowaliśmy wodą w przeszłości. Nie zadbaliśmy o to, żeby zatrzymywać wodę. Kiedy mówię o zatrzymywaniu wody, to mam na myśli, żeby zatrzymywać ją tam, gdzie ona spadnie, czyli powinniśmy szukaćróż-nych sposobówretencjonowa-nia wody lokalnie, wszędzie, gdzie to jest możliwe. Wręcz przeciwnie - historycznie to my wody się pozbywaliśmy. Ona nam przeszkadzała, więc jak najszybszą drogą była odprowadzana do morza. Na potęgę przeprowadzano melioracje pól, odprowadzając wodę do rzek, w miastach wodę bardzo szybko odprowadzano do kanalizacji. Miasta zabetonowaliśmy wszędzie, gdzie się dało, co powoduje bardzo szybki odpływ wody, w krajobrazie wiejskim wycinano drzewa śródpolne, powodując, że ta wilgoć nie miała jak się zatrzymywać. Albo prowadząc uprawy w taki sposób, by pod ziemią tworzyła się twarda, nieprzepuszczalna skorupa, co powoduje, że ta woda zamiast penetrować glebę, szybko po powierzchni gruntu spływała. A druga sprawa, która się na to nakłada, to zmiany klimatyczne. Co powodują? Powodują, że jest coraz więcej gorących dni, że fale upałów trwają dość długo. Kiedy fala upałów napotyka moment, gdy nie ma deszczu, to oczywiście natychmiast mamy do czynienia z poważnym problemem. Pomijając fakt, że sam upał zabija. Wiatach 70.-80. ubiegłego wieku dniupalnychbyło kilka w ciągu roku. Teraz jest ich trzykrotnie, a nawet czterokrotnie więcej w ciągu roku. I to się wiąże ze zmianami klimatycznymi. Zmiany klimatyczne to nie tylko wyższa temperatura. Musimy się liczyć z częstszym występowaniem zarówno suszy, jak i nadmiaru wody. W tym samym roku, czasem zaraz po sobie, może wystąpić najpierw susza, a potem powódź. Zmienia się też faza opadów, innymi słowy zimą spodziewamy się mniej śniegu, a więcej deszczu. Zmaleje liczba dni z opadem, za to zwiększy się intensywność opadów. Na to nakłada sięwspomniana złago-spodarka wodna, noito powoduje wyostrzenie problemu deficytów wody. Już od jakiegoś czasu słyszymy ostepowienhi,opustymiieniu kraju, o degradacji gleby. Które rejony kraju są najbardziej na to narażone? Ważne, że pyta pani o rejony, dlatego że Polska jest dość dużym krajem, kiedy mówimy o średnim opadzie, powiedzmy 600 milimetrów w skali roku; to jest tylko średnia wielkość. W Tatrach będzie, dajmy na to, 1000 mllime-' frów, a na Kujawach czy Wielkopolsce może być poniżej 500 mm. To pokazuje, że ten problem w różnych rejonach kraju jest bardzo różny. Zasadniczo pas nizin biegnących przez środek Polski jest bardzo mocno zagrożony. O największych zagrożeniach mówi się w odniesieniu do Kujaw, Wielkopolski, często też o województwie zachodniopomorskim ; to są rejony, o których bardzo często mówi się, że pustynnieją, bo okresy suche tu są dłuższe, opadu jest znacznie mniej. Polska ma jeszcze i taką specyfikę, że jest w strefie, gdzie wilgoć dochodzi znad Atlantyku, a my od tego Atlantyku jesteśmy dość mocno oddaleni. Jednocześnie góry mamy ułożone ze wschodu na zachód i one nie zatrzymują wilgoci nad naszym terytorium i ta wilgoć przelatuje przez Polskę niczym przeciąg przez korytarz. Dlatego mamy dużo gorszą sytuację, jeśli chodzi o wilgoć niż kraje położone bliżej Atlan- tyku. Jeśli chodzi o suszę, to jesteśmy porównywalni z krajami południa Europy. Jak wobectego nasz kraj będzie wyglądał za 50 lat? Wszystko jest wnaszych rękach. Po pierwsze, zależy od tego, jaki scenariusz klimatyczny się zrealizuje, bo to też zależy od człowieka, czy jesteśmy wstanie spowolnićte procesy, czy nie. Czy zrealizuje się wariant optymistyczny, że średnia temperatura na globie pod koniec tego stulecia będzie wyższa o półtora stopnia Celsjusza w porównaniu do poziomu sprzed epoki przemysłowej, co wtej chwili traktowane jest jako najbardziej ambitny, ale niestety coraz mniej realistyczny plan. Czy będziemy w sytuacji takiej, że pod koniec tego stulecia temperatura nam wzrośnie oblisko 4 stopnie. To są zupełnie różne scenariusze. W odniesieniu do Polski może to oznaczać, że będziemy tu mieli kompletnie inny klimat; będzie sucho, gorąco. Już mamy bardzo mało wody powierzchniowej. Pod względem odnawialnych przepływów rzecznych na jednego mieszkańca jesteśmy na jednym z ostatnich miejsc w Europie, mamy tej wody trzykrotnie mniej niż średnio kraje Unii Europejskiej. Jesteśmy pod tym względem poniżej pewnego NASZE GORY NIE ZATRZYMUJ4 ITlLGOd I PRZELATUJE ONA PRZEZ POLSKĘ NICZYM PRZECIĄG PRZEZ KORYTARZ progu bezpieczeństwa - przyjmuje się, że tym progiem jest 1600 metrów sześciennych rocznie A wszelkie scenariusze klimatyczne mówią skrótowo -tam, gdzie teraz jest sucho, będzie jeszcze suszej. Jesteśmy uważani za kraj ubogi w wodę, ale skąd się bierze ten deficyt? Zwłaszcza że wcale go ażtaknieodczuwamy. Ależ odczuwamy. Proszę przypomnieć Skierniewice; W2019 roku w tym mieście zabrakło wody. Takie sytuacje zaczynają się już pojawiać. Rolnicy problem suszy odczuwają szczególnie, bo dotyka ich ekonomicznie. Częstsze susze, to również dewastujące pożary. Jeśli chodzi o zasoby wodne, mamy pewienbufor bezpieczeństwa, o czym się często nie mówi, w postaci dość bogatych zasobów wód podziemnych, ale z nimi trzeba bardzo*uważać, bo wbrew pozorom niekontrolowane pobory tych wód mogą prowadźć do fatalnych skutków środowiskowych. Eksploatacja tych wód wymaga monitoringu i szczególnej ochrony. Raz zanieczyszczone wody podziemne pozostaną zanieczyszczone przez bardzo długi czas. Ale warto pamiętać, że to wody podziemne w dużej części dają nam bezpieczeństwo, jeśli chodzi o wodę dla mieszkańców. Mamy też sporo wody zachowanej w krajobrazie - myślę tu np. o jeziorach. Niestety, jak wspominałem, oprócz zmian klimatycznych, których doświadczamy coraz bardziej, problem dotyczy gospodarowania wodą. Nie potra-fimyjej zatrzymywać, co jest chyba kluczowym kłopotem. W Polsce zatrzymuje się ok. 6,5 rocznego odpływu rzecznego, w Hiszpanii - 50 procent. To coś, co niewątpliwie musimy zmienić. Retencja to lekarstwo na zmienność czasową opadów - powinniśmy wodę przechwy- tywać, łaedyjest jej nadmiar, i oddawać, kiedy panuje susza. Wysychają bagna. Trudno mi sobie wyobrazić, że mogłyby wyschnąć bagna biebrzańskie, królestwo ptaków. Puszcza Kampinoska realizuje specjalne programy,by przywracać bagpia, by chronić swoje mokradła. Istotnie, dążąc do pozyskania lepszych terenów pod uprawę i zabudowę, do lat 90. pozbyliśmy się ok. 60-70 procent mokradeł w Polsce. Bagnom zagrażają regulacje rzek, budowa zbiorników retencyjnych. Tymczasem bagna są doskonałym miejscem retencjonowania wody, nie mówiąc już o funkcji ochrony bioróżnorodności. Mokradła stanowią też swoisty filtr, który zmniejsza przepływ zanieczyszczeń do wód powierzchniowych i podziemnych. Na marginesie warto pamiętać, że w mokradłach zmagazynowane jest mnóstwo węgla organicznego. Kiedy więc dbamy o mokradła i nie pozwalamy, żeby uwalniały dwutlenek węgla, dbamy również o klimat. Wysychają też rzeki Co z Wisłą? Uratuje ją to, że ma nieuregulowane brzegi? Daleko jest od tego, żeby Wisła wyschła, ale w okresach długotrwałej suszy doświadczyliśmy już tych momentów, kiedy zaczęliśmy wydobywać z Wisły skarby zrabowane przez Szwedów, bo poziom wody w Warszawie był tak niski. To wiąże się z wieloma innymi kłopotani - na brzegach rzek funkcjonują jeszcze elektrownie o tzw. otwartym systemie chłodzenia bloków energetycznych, dla tych elektrowni niskie stany wód to istotne zagrożenie. Nasze rzeki tej wody mają po prostu mało. Nieuregulowane brzegi, a dokładniej nieuregulo-wany bieg rzeki, powoduje, że Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 PULS woda płynie wolniej i nie przemieszcza się do morza tak szybko, jakwprzypadku wyprostowanego koryta rzecznego. Mamy też dowody, że taka rzeka znacznie lepiej radzi sobie z zanieczyszczeniami. I trochę na marginesie Pani pytania, bo te wszystkie pytania w istocie odnoszą się do tego, jak gospodarować wodą. Utrzymanie rzek jest częścią tej gospodarki. W skrócie wodą trzeba gospodarować tak, żeby się przygotować zarówno na okresy suche, jak i na te, kiedy wystąpi powódź. Na tym polega kłopot, by znaleźć właściwy kompromis. Jest jeszcze jeden problem, który trwa przez cały rok: wciąż mamy w Polsce kłopoty ze spełnieniem warunku dobrej jakości wody. Kłopot z jakością wody jest chyba naszą największąbo-lączką. I to jest zagadnienie, które trzeba rozwiązywać równolegle. Nowoczesna gospodarka wodna to gospodarka zintegrowana, która rozwiązuje te wszystkie trzy problemy jednocześnie. W jaki sposób zaradzić tym problemom? Co robić, aby susza nie prowadziła do tego, by Polska wpołowie kraju nie zamieniała się w step? Jak zbierać wodę podczas powodzi? Warunków geograficznych nie zmienimy. Pada tyle, ile pada, są zmiany klimatyczne, które niespecjalnie wpływają na ilość opadów, ale na ich rozkład czasowy już tak; wpływają oczywiście na temperaturę i to wszystko się przekłada później na nasz kłopot, jeśli chodzi o bilans wodny. Natomiast pierwszą zasadniczą rzeczą, jaką musimy robić, to zatrzymywać wodę tam, gdzie ona spada. W mieście musimy sobie przypomnieć o tzw. błękitno-zielo-nej infrastrukturze, tzn. o zielonych elewacjach, o tym, że par-kingto nie musi być wielka, betonowa płyta, z której woda spływa natychmiast, ale że może mieć przepuszczalną nawierzchnię. Ważne są ogrody deszczowe z roślinnością gromadzącą wodę, ale również filtrującą zanieczyszczenia; mówi się o tworzeniu miast-gąbek, w których woda będzie zatrzymywana jak w przysłowiowej gąbce. Czyli - zatrzymujemy wodę, gdzie się da, a jednocześnie jej nie marnujemy. Bo drugim końcem tego kłopotu jest niepotrzebne zużywanie wody. Na przykład zużywanie wody czystej, pitnej do spłukiwania naszych toalet. To jest marnotrawstwo, z którego wielu zdaje już sobie sprawę. Na przykład w Danii często przyjmuje się takie rozwiązania, że do spłukiwania toalet korzysta się z szarej wody. Chodzi też również o niemarnowanie wody na poziomie konsumenckim. Wyrzucenie bochenka chleba oznacza wyrzucenie ponad 450 litrów wody, bo tyle jej potrzeba, żeby ten bochenek wy- Prof. Paweł Rowiński: Na potęgę przeprowadzano melioracje pól, odprowadzając wodę do rzek, w miastach wodę bardzo szybko odprowadzano do kanalizacji produkować. Nie mówiąc już o produkcji wołowiny, która nie tylko jest problemem ze względów klimatycznych, ale również z powodu zużycia wody -potrzeba piętnastu tysięcy litrów wody, by wyprodukować kilogram wołowiny. Powinniśmy sobie z tego zdawać sprawę, na poziomie konsumenckich przyzwyczajeń. A sianie łąk zalewowych, naprawa rzek, melioracji? Trzeba to wszystko robić! Kiedy mówiłem o tym, aby zatrzymywać wodę, gdzie się da, to jest tu cały szereg rozwiązań: wspominałem o przywracaniu czy restytucji mokradeł. W miastach, przybudowaniu nowych osiedli, powinny powstawać małe zbiorniki retencyjne, które mogą też pełnić funkcję poprawiające nasz komfort życia. Wspominaliśmy o roślinności hydrofitowej, która absorbuje wodę, również na elewa-ęjachścian. To jest nowy trend architektoniczny. Wśród moich znajomych, którzy mają domy iogrody, obowiązkowym trendem już jest umieszczanie w ogrodzie zbiornika do łapania deszczówki, którym podlewają rośliny. Takie działania rozproszone są niezwykle istotne; również na poziomie indywidualnych domówmożemy sporo zrobić. Zamiast ciągnąć wodę z wodociągów, żeby podlać ogród, wykorzystujmy moment, kiedy tego deszczu spada dużo; możemy w zbiornikach zatrzymać bardzo dużo wody, która wystarczy do podlania ogródka. Nie mówiąc już o doborze roślin, który może być taki, by tę wodę w odpowiednich miejscach zatrzymywać. Aco należy zrobić na poziomie systemowym? Do systemowych działań należy tworzenie retencji, ale retencji naturalnej imałej - reten-cji korytowej, w mokradłach, w dolinach zalewowych, tów-nież retencja krajobrazowa by, jak już mówiłem, zatrzymywać wodę tam, gdzie ona spadnie. Duży zbiornik statystycznie pokaże nam dobry wynik, ale nie rozwiąże problemu, szczególnie w obszarach nizinnych. Trudno sobie wyobrazić, by teraz do pól uprawnych rozprowadzić wodę systemem grawitacyjnym, bo to ogromny koszt. Lepiej, by była rozproszona ilość różnego typu małych i większych zbiorników. Niezwykle istotna jest ochrona cieków w stanie naturalnym lub półnaturalnym; tam, gdzie to możliwe powinniśmy odtwarzać naturalny bieg cieków i ich łączność z dolinami rzecznymi. W ochronie przeciwpowodziowej bardzo przybliżyliśmy wały do koryta rzeki, apowinniśmy starać się dać tej rzece więcej przestrzeni. Pamiętajmy, że polskie rolnictwo zależy od desz-czuimusimy pamiętać, żeby wodę do nawadniania upraw używać oszczędnie. Ważne jest, co i jakuprawiamy. Trzeba na przykład zmieniać głębokość orki, żeby nie powstawała nieprzepuszczalna skorupa ziemi. Jeśli za każdym razem kopie się na inną głębokość, to ziemia staje się bardziej chłonna, jeżeli chodzi o przyjmowanie wody. Co się już poprawiło wtym względzie? Można to zmierzyć? Najpierw się systematycznie pogarszało - mam tu na myśli to szybkie odprowadzanie wody, te melioracje, które spowodowały dewastacje, suszenie gruntów. W tej chwili mamy pewne elementy poprawy, jeśli chodzi na przykład o jakość wody. Jest dużo większa liczba oczyszczalni ścieków, są środki finansowe z Unii Europejskiej, które pozwoliły je budować. Sytuacja się poprawiła. Z tego punktu widzenia jest lepiej, ale nie wystarczająco dobrze. Pojawiają się nowe zanieczyszczenia, nowe kłopoty, jeśli chodzi o jakość wody; to jest dynamiczny proces, który wciąż wymaga nowych technologii, nowych sposobów podejścia. Jeśli chodzi 0 zatrzymywanie wody, to mamy problem na poziomie filozoficznym. Co Pan ma namyśli? Jedno podejście, nazwijmy je hydrotechnicznym, oznacza budowanie olbrzymich zbiorników zaporowych. Ale jednocześnie za tym idą prace regulacyjne, produkowanie energii 1 prostowanie brzegów rzek, wprowadzenie ruchu statków. Ale z drugiej strony można się zastanowić - co będziemy przewozić tymi rzekami, kiedy tej wody będzie coraz mniej, bo na to wskazują scenariusze klimatyczne. Trzeba tu zachować zdrowy rozsądek. Raczej należy myśleć o przywróceniu natury, o tym, żeby zatrzymywać wodę, gdzie się da. Ato jest sprawa na poziomie dys- kusji strategicznej: czy budować wielkie zbiorniki, czy budować małe, za to dużo; w jaki sposób tę retencję osiągnąć. Na tego rodzaju pytania należy sobie odpowiedzieć, ale przede wszystkim nie powinniśmy patrzeć tylko na jeden problem. Mamy program „Stop suszy", bardzo istotny, ale jednocześnie trzeba pamiętać, że to nie tylko susza jest problemem, że każdego roku mamy kłopot z poważnymi powodziami w kraju. Nie wystarczy więc rozwiązać jeden problem, trzeba patrzeć wieloaspektowo. Trzeba pozwalać rzece wylewać, ale pilnować, by nie spowodowała skutków społecznych, w infrastrukturze, by wylewała w sposób kontrolowany. Czego więc nie robimy w tym względzie, a co powinniśmy? Co robi Europa? W różnych krajach europejskich jest różnie; są takie programy jak „Więcej przestrzeni dla rzek". To znakomity, bardzo ambitny, holenderski program. To kraj, który wie, co robi z wodą i wie, jak się chronić. Oni szczególnie muszą się przygotować na skutki zmian klimatu. Ale my w Polsce nie myślimy o tym w takich kategoriach, że wylewy rzeki to naturalny proces i należy jej na to pozwolić. Nie wystarczy stawiać coraz wyższe wały, to działanie często przeciwsku-teczne, zresztą ich stawianie to też jest olbrzymi koszt. Holendrzy odsunęli wały powodziowe od koryt rzecznych. W hydrologii jest nowy trend -mówi się o rozwiązaniach in- spirowanych naturą. To nowa dyscyplina naukowa, która mówi: obserwujmy naturę i róbmy tak, jakby to zrobiła sama natura, by sobie poradzić z problemem. Na przykład ważne jest wykorzystanie odpowiedniej roślinności na terenach zalewowych i utrzymanie ich w dobrym stanie. Wcześniej na nadrzecznych łąkach wszystko koszono, tymczasem roślinność spowalnia przejście fali wezbraniowej, pozwala na retencjonowanie wody w suchych okresach i jest świetnym filtrem. Tego typu rozwiązania to na pewno rozwiązania przyszłości. A my z nich korzystamy w bardzo znikomym stopniu. Jak sprawić, abyśmy z tych rozwiązań korzystali? Jak zwykle, myślę, to sprawa priorytetów, co uważamy za ważne i na co chcemy wydawać pieniądze. To - brutalnie mówiąc - często problem krótkowzroczności polityków, bo polityk myśli w kategorii kadencji. A rozwiązania w gospodarce wodnej są rozwiązaniami wieloletnimi i drogimi. W miastach często rządzą deweloperzy - chcą pobudować jak najwięcej na jak najmniejszej przestrzeni. Amoże prawnie należałoby ich zmusić do tego, by stosowali rozwiązania z dużą ilością roślin, z szarą wodą do podlewania, rozwiązania inspirowane naturą. Ale to są już rozwiązania należące do sfery prawnej, które na początku może i są drogie, ale docelowo sprawią, że będzie taniej, jak nie będzie skutków powodzi, nie będzie skutków suszy, to nie będzie kosztów. Jak się to zrobi dobrze, ryzyko katastrofy się zmniejsza, a jeśli ta katastrofa nie wystąpi, wtedy nawet nie wiemy, że oszczędziliśmy pieniądze. Potrzebujemy więc sporo dalekowzroczności, decyzji podejmowanych nie tu i teraz, żeby mieć sukces, ale z myślą o następnych pokoleniach. Paweł Rowiński Urodził się 26 lutego 1965 roku w Warszawie. Hydrolog, geofizyk, wiceprezes Polskiej Akademii Nauk. Laureat nagrody Prezesa Rady Ministrów za wyróżniającą się pracę doktorską oraz pracę habilitacyjną. Stypendysta Fundacji na Rzecz NaUki Polskiej i Fundacji Stefana Batorego. 8 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 Po inwazji Rosji na Ukrainę zasłynął z brutalnych ataków na Polskę. Za jej wsparcie dla Kijowa i za wzywanie do embarga na rosyjskie węglowodory w UE. Ale już wcześniej był jednym z głównych politycznych harcowników uzasadniających potrzebę „de-nazyfikacji" Ukrainy. Co takiego stało się z ojcem chrzestnym „rosyjskiej Doliny Krzemowej" w Skołko wie? Przywódcą, który nie zawetował rezolucji ONZ otwierającej drogę do zbrojnej interwencji NATO w Libii i obalenia Muammara Kadafiego (co Putin nieraz określał jako jeden z największych błędów polityki zagranicznej Rosji po 2000 r.)? Sygnatariuszem traktatu rozbrojeniowego New START. Prezydentem, z którym Zachód i opozycja wiązali wielkie nadzieje na zreformowanie Rosji? „Bóle" Polski Słynna podróż premiera i wicepremiera Polski oraz szefów rządów Czech i Słowenii do Kijowa wywołała wściekłość wMoskwie. Tobyłpierwszy taki wyraz poparcia krajów zachodnich dla walczącej Ukrainy. Jednym z polityków rosyjskich, którzy zareagowali najostrzej, był Dmitrij Miedwiediew. Na swoim koncie na Telegramie porównał wyjazd pociągiem środkowoeuropejskich liderów do podróży Włodzimierza Lenina z emigracji do Rosji w 1917 roku, przed re-wolucjąbolszewicką. Ale dostało się całemu polskiemu rządowi, PiS i politykom. Miedwiediew stwierdził, że polskie elity cierpią na „patologiczną rusofobię" z powodu „fantomowych bóli", jakie Polska rzekomo ciągle odczuwa po utracie „wielkiego imperium Rzeczypospolitej" i wygnaniu z Kremla cztery stulecia temu. Nie wspomniał oczywiście o niewoli i zbrodniach, jakie potem państwo rosyjskie/sowieckie zafundowało Polsce. Kolejny atak Miedwiediew przypuścił kilka dni temu, wykorzystując w tym jedną z rosyjskich narracji stosowanych od wielu lat, mającą skłócić Polaków i Ukraińców. Pretekstem było przemówienie prezydenta RP podczas obchodów święta 3 Maja na placu Zamkowym, w którym Andrzej Duda metaforycznie mówił o przyszłym współistnieniu w przyjaźni i bezpieczeństwie Polski i Ukrainy, „pomiędzy którymi, nami i Polską - jak, mam nadzieję, proroczo powiedział prezydent Wo-łodymyr Zełenski - nie będzie granicy; że tej granicy faktycznie nie będzie; że będziemy żyli razem na tej ziemi, odbudowując się i budując swoje wspólne szczęście i wspólną siłę, która pozwoli się oprzeć każdemu niebezpieczeństwu, a którą każdy będzie się bał w przyszłości zaatakować i będzie się bał jej zagrozić". Jak to skomentował - znów na Telegramie - Miedwiediew? „Prezydent Andrzej Duda oficjał- BYŁ PUPILEM ZACHODU. DZIŚ „DIMA" ATAKUJE Dmitrij Miedwiediew z „liberała" zmienił się w jastrzębia i prowadzi słowną kampanię przeciwko Polsce. O co walczy były rosyjski premier i współpracownik Putina? Grzegorz Kuczyński nie potwierdził roszczenia terytorialne wobec Ukrainy. Maski zostały zrzucone. Zadeklarował, że przez dziesięciolecia, a nawet stulecia, nie będzie granicy między Polską a Ukrainą". Rosyjski polityk przekonuje, że Polska „spragniona jest ziemi". I znów czytamy o „bólach fantomowych dawnej wielkości", rzekomo nękających Polaków od kilku stuleci - napisał Miedwiediew. Nie jest przypadkiem, że „polskiego wątku" Miedwiediew (i generalnie Rosjanie) używają jako jednego z instrumentów przeciwko Ukrainie. Stąd mowa o niecnych zakusach Polaków na Lwów ukrywanych pod przykrywką pomocy dla walczącego sąsiada. Stąd też sugestie, że rządzący w Kijowie „reżim" to jedynie marionetki Zachodu i w razie potrzeby oddadzą zachodnią Ukrainę Polsce. Motyw nieudolnych przywódców ukraińskich pojawił się już zresztą - jako myśl przewodnia -w głośnym artykule opublikowanym przez rosyjski dziennik „Kommiersant" w październiku 2021 roku. Miedwiediew ostro zaatakował w nim przywódców Ukrainy, nazywając ich „słabymi", „niesamodzielnymi" i skorumpowanymi, dodając, że nie ma sensu z nimi negocjować. Posiadającego żydowskie korzenie Żeleńskiego opisał jako oddanego „najbardziej wściekłym siłom nacjonalistycznym". Pupil Obamy Oczywiście w Rosji jest wielu innych takich specjalistów, nawet „lepszych". Ale to właśnie w przypadku byłego prezydenta takijęzykrazi najmocniej. Wszak w 2008 roku, gdy decyzjąPutina, przywódcą Rosji został Miedwiediew, od kilku lat nadzieja miejscowych liberałów dążących do demokratycznych zmian, wielu dało się nabrać, że idzie nowe. Nie tylko w Rosji zresztą. Wybór Miedwiediewa przez Putina, zamiast byłegooficeraKGB Siergieja Iwanowa „zasygnalizo-wał możliwość nowego, bardziej liberalnego okresu w rosyjskiej polityce, a niektórzy mieli taką nadzieję" -pisał MichaelMćFaul, ambasador USA w Moskwie Dmitrij Miedwiediew słowne ataki na Polskę wyprowadza w mediach społecznościowych w latach 2012-14, w swoim pamiętniku „Od zimnej wojny do gorącego pokoju". Miedwiediew „mówił w bardziej wyrafinowanym stylu po rosyjsku niż Putin i wydawał się bardziej zorientowany na idee zachodnie, a przynajmniej zaznajomiony z nimi" - napisał McFaul, co teraz przypomina portal RFE/RL. Trochę to przypominało fascynację Michaiłem Gorbaczowem w latach 80. XX w. Czy nawet - choć krótką, bo długo nie zasiadał na Kremlu - Jurijem An-dropowem. Mentorem Gorbaczowa zresztą. Wystarczyło, że miał rzekomo uwielbiać whiskey i jazz... Trochę takie życzeniowe myśleniepojawiłosięteżw2008 r. W przeciwieństwie do swego rywala Siergieja Iwanowa oraz swego patrona Putina, Miedwiediew nie wywodził się z KGB. Był też znacznie młodszy od dwóch wspomnianych. To miało oznaczać, że ma pozytywniej postrzegać Zachód i nie traktować upadku ZSRR jako katastrofy. Tymczasem puszczono mimo uszu - jeszcze przed wyborem Miedwiediewa - słowa Putina, że jego ziomek z St. Petersburga iteższefwcześniej kampanii wy- NAPIĘCIE NA DWORZE PUTINA ROŚNIE Z KAŻDYM TYGODNIEM. CZY MIEDIVIEDIFWJESTIV STANIE PRZEKONAĆ OTOCZENIE, ŻEJEST MYŚLIIVYM, A NIEZIVIERZYNĄ? borczej, może z czasem być twardszy od niego. Jak dziś wiemy, sporo było w tym przesady. Ale sygnałem alarmowym powinny być wydarzenia, jakie nastąpiły raptem trzy miesiące po zaprzysiężeniu Miedwiediewa. A więc napaść na Gruzję. Zachód nie wyciągnął z tego powodu konsekwencji wobec Rosji, zaś chwilę potem prezydentem został Barack Obama. Tuż po jego zaprzysiężeniu, zastępca, wiceprezydent JoeBiden jako pierwszy przedstawił koncepcję resetu stosunków Zachodu z Rosją. Tym bardziej że Miedwiediew robił dobre wrażenie na kolejnych rozmówcach światowych. Zaczął też wprowadzać pewne zmiany w kraju. Swoją wizję polityczną zaprezentował we wrześniu 2009 r. W artykule prasowym określił demo-krację rosyjską jako „kruchą" i taką, którą „trzeba chronić". Wezwał do dialogu ze społeczeństwem obywatelskim. Apogeum resetu to 2010 rok. Podpisanie z Obamą w 8 kwietnia (dwa dni przed katastrofą smoleńską) układu o redukq'ibroni jądrowej New START, awczerwcu podróż do USA i m.in. wizyta w Dolinie Krzemowej, którą wykorzystał Miedwiediew do promowania pomysłu „rosyjskiej Doliny Krzemowej". / Dom spokojnej starości Relacje zaczęły się powoli psućjuż na początku 2011 r. Arabska Wiosna objawiła spięcia i konflikty interesów Rosji i USA. Na dodatek Putin wściekł się na Miedwiediewa, że nie zablokowano interwencji NATO w Libii. We wrześniu 20iibyło już jasne, że era „liberała" na Kremlu dobiega końca. Niedługo potem Putin oskarżył USA o inspirowanie i wspieranie wielkiej fali protestów w Rosji po tym, jak sfałszowano wybory parlamentarne i zapowiedziano powrót Putina na Kreml. Pozornie dla Miedwiediewa niebyło to porażką. Wszak zamienił się tylko stanowiskami z patronem i nadal mieliśmy tan-demokrację. Aż osiem lat! Z każdym kolejnym rokiem Miedwiediew zużywał się jednak politycznie w fotelu premiera. Gdy Putin i generałowie pławili się w chwale i cieszyli oko słupkami poparcia po aneksji Krymu (2014), to Miedwiediew był „zderzakiem" przyjmującym negatywne skutki wszelkich decyzji Kremla. Gdy w 2018 roku podniesiono wiek emerytalny i podatek VAT, trudno było w Rosji znaleźć bardziej niepopularnego polityka. Wkońcu przyszedł styczeń2020 i wymiana rządu, a właściwie tylko części ministrów, a przede wszystkim premiera. Nowym został Michaił Miszustin, zaś Miedwiediew na pocieszenie dostał stworzoną specjalnie dla niego funkcję wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa FR. Trafił więc na stanowisko czysto tytularne, na dodatek zarządzane przez siłowników, z którymi od lat pozostawał w nie najlep- szych, delikatnie rzecz ujmując, relacjach. Żartowano, że Putin zaoszczędził mu aktywnej emerytury, ale od razu wysłał do domu spokojnej starości. Były prezydent, były wieloletni premier, nieformalny lider „liberałów" w elicie władzy, szybko zaczął tracić wpływy, a właściwie ich resztki. Jego so-jusznicy wbiznesie zaczęli nawet trafiać za kratki. Polityczni towa-rzyszebyli odsuwani od wpływu na cokolwiek ważnego. Sam Miedwiediew, choć już od pewnego czasu wcieniu, wciąż pozostawał skrajnie niepopularny. Do tego stopnia, żebędącformal-nie liderem rządzącej partii Jedna Rosja, decyzją Putina wypadł z czołówki listy krajowej. Lokomotywami wyborczymi we wrześniu 2021 r. byli Siergiej Ła-wrowi Siergiej Szojgu. Myśliwi i zwierzyna Począwszy od tego czasu Miedwiediew stara się powrócić w centrum uwagi, wygłaszając ostre, jastrzębie wypowiedzi, które są zgodne z retoryką telewizji państwowej. W ostatnich miesiącach, gdy Putin zawęził swój krągwewnętrznydogarstkitwar-dogłowych, Miedwiediew robił wszystko, by - przynajmniej werbalnie - pozostać w łaskach swojego patrona. Wszak to Putinowi zawdzięcza swoją karierę polityczną i wielki majątek. Problem w tym, że nawet w obecnej sytuacji w Rosji, gdy dosłownie wszyscy licytują się na ostrość antyukraińskich i an-tyzachodnich wypowiedzi, taka postawa Miedwiediewa nie wygląda wiarygodnie. Co innego, gdy gromami rzucają generało-wieinaęjonaliści,szefowiesłużb czy weteran Striełkow vel Girkin, różni SołowjewowieiKisieljowo-wie. Dima, jakonimmówią, mający wizerunek technokraty i liberała, ze swymi wypowiedziami choćby atakującymi Polskę, wygląda wręcz śmiesznie. Ale to nie jest ważne. Ważne, by nawet nietyleutrzymać się wpo-litycznej grze (nie mówiąc o odzyskaniu zaufania Putina), co zapewnić sobie bezpieczeństwo. Pewnie i jego zmroziło przernó-wienie Putina z marca, w którym stwierdził, że w kraju istnieje „piąta kolumna zdrajców narodowych" i że Rosjanie „zawsze będą w stanie odróżnić prawdziwych patriotów od szumowin i zdrajców". Wiadomo, gdzie w pierwszej kolejności szuka się „zdrajców". Inie sąto napewno ani armia, ani służby specjalne. Jastrzębie mogą podejrzewać Miedwiediewa ijego współpracownikówoto, że nie w pełni popierają wojnę, co może uczynić go „atrakcyjnym" celem ataków. Napięcie na dworze Putina rośnie z każdym tygodniem. Brutalna walka o kurczący się tort już mszyła. W tym politycznym polowaniu myśliwymi są siłownicy, wszyscy pozostali to zwierzyna. Czy Miedwiediew jest w stanie przekonać kogokolwiek, że jest myśliwym, a nie zwierzyną? ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 PULS 9 DZIEŃ, W KTÓRYM STRZELANO DO JANA PAWŁA II 13 maja 1981 r., o godz, 17.19, na placu św. Piotra w Rzymie, 23-letni Turek Mehmet Ali Agca postrzelił papieża Jana Pawła II w brzuch oraz w rękę Mariusz Grabowski Dramatyczne wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Mehmet Ali Agca najpierw celował w papieską głowę, ale Jan Paweł II schylił się nagle do małej Sary Bartoli i wziął ją na ręce. Zamachowiec zaczął więc nerwowo strzelać na oślep. Zraniony papież osunął się w ramiona stojącego za nim Stanisława Dziwisza. Zaraz po zamachu ochrona przewiozła Jana Pawła II do szpitala Gemelli, gdzie poddano go 6-godzinnej operacji. Do pełni zdrowia jednak nigdy nie wrócił. Do końca życia wierzył, że swoje ocalenie zawdzięczał nie tylko szczęściu. Wyraził to słowami: „Jedna ręka strzelała, inna kierowała kulę". Wydarzenia na placu św. Piotra wstrząsnęły całym światem. Tłumy wiernych gromadziły się w kościołach, aby modlić się o zdrowie papieża. W Polsce organizowano tzw. białe marsze w proteście przeciwko przemocy. Kto jest odpowiedzialny? Zamach na papieża nadal owiany jest jednak wieloma tajemnicami, skutecznie podsycanymi przez propagandę i służby państw zamieszanych w zamach. Ali Agca zaraz po oddaniu strzałów zaczął uciekać, ale został zatrzymany przez policjantów. Krzyczał wówczas po angielsku „I only, I only" („tylko ja, tylko ja"), co miało być zapewnieniem, że działał sam. Potem pojawiły się hipotezy, że mógł jednak mieć wspólników. Już podczas procesu i po nim (proces rozpoczął się w Rzymie 20 lipca 1981 r.) Agca stale dostarczał sprzecznych relacji. Raz miał działać na zlecenie amerykańskiej CIA, innym razem był agentem KGB, a kilkakrotnie utożsamiał się z nacjonalistyczną organizacją turecką Szare Wilki. W swoją historię chciał wciągnąć również Watykan. Wedle najbardziej rozpowszechnionej teorii to Moskwa zleciła mord bułgarskim służbom wywiadowczym. Antykomunistyczny papież był bo- Zaraz po zamachu ochrona przewiozła Jana Pawła II do szpitala Gemelli, gdzie poddano go operacji wiem niebezpieczny dla sowieckiego imperium. W1985 r., w tzw. raporcie analitycznym, CIA za najbardziej prawdopodobne uznała właśnie zaangażowanie ZSRR w zlecenie i organizację zamachu. W marcu 1995 r. włoski tygodnik „Toscana Oggi" opublikował rozkaz Komitetu Centralnego KPZR z 1979r., nakazujący KGB „wykorzystanie wszelkich dostępnych możliwości, by zapobiec nowemu kierunkowi w polityce, zapoczątkowanemu przez polskiego papieża, a w razie konieczności - sięgnąć po środki wykraczające poza dezinformację i dyskredytację". Pod rozkazem podpisał się własnoręcznie Michaił Gorbaczow. Jednaki ta wersja wydaje się niektórym wątpliwa. Oto bowiem podczas przesłuchań w Komisji ds. Wywiadu Senatu Stanów Zjednoczonych w 1991 r. eksagent CIA Melvin Good- man zeznał, że Agencja w roku 1985 r. zamówiła u trzech analityków raport, którego wstępnym założeniem było udowodnienie, że to radziecki wywiad był wplątany w sprawę zamachu na papieża. Dodajmy do tego, że Agca zostawił przed zamachem list, w którym napisał m.in., że chce „pokazać światu imperialistyczne zbrodnie Związku Radzieckiego i Stanów Zjednoczonych". Okazuje się, że w kwestii wyjaśnienia politycznych kulis zamachu pa-nuje spory mętlik, choć zdecydowana większość historyków skłania się ku tezie, że za wydarzeniami stali komuniści. Długie ręce tajnych służb Śledztwo w sprawie zamachu prowadził Instytut Pamięci Narodowej, oddział w Katowicach. Jego pracownikom zawdzięczamy uporządkowanie faktów w tej skomplikowanej sprawie. W 2016 r. prokurator IPN Michał Skwara, współautor książki „Agca nie był sam. Wokół udziału komunistycznych służb specjalnych w zamachu na Jana Pawła II", tak mówił o wydarzeniach, które można uznać za działania komunistycznych służb w ramach operacji „Papież": „W tej operacji" chodziło o zacieranie śladów po zamachu. Wiemy, że zaangażowane w ten proceder były służby bułgarskie, wschodnio-niemieckie i sowieckie. Dowodem na to jest informacja, która pochodzi z dokumentów pozyskanych na potrzeby naszego śledztwa z Bułgarii". Działania bezpieki bułgarskiej z oczywistych względów były inspirowane i kontrolowane przez Rosjan. Z dokumentów analizowanych przez IPN wynika, że Siergiej Anto-now, Bułgar współoskarżony wraz z Alim Agcą w tzw. drugim procesie rzymskim o udział w zamachu na papieża, był tajnym współpracownikiem wywiadu bułgarskiego. Okazuje się, że wydarzenia z maja 1981 r. były precyzyjnie i przemyślnie zorganizowane, zaś wszelkie teorie krążące po świecie od kilkudziesięciu lat o CIA, Szarych Wilkach i Watykanie, stanowią swoistą zasłonę dymną. „Pozyskaliśmy głównie dokumenty z archiwum STASI, które pokazują aktywność służb wschodnioniemieckich. Materiały te wskazują m.in. na to, że powołano specjalny zespół prawników, który miał' przeciwdziałać oskarżeniom kierowanym przeciwko Bułgarom w trakcie śledztwa włoskiego. W tych dokumentach mamy też informacje na temat Bułgara Jordana Orman-kowa, który został dopuszczony do czynności śledczych z Alim Agcą. Jest pokazana jego prawdziwa rola jako funkcjonariusza bułgarskiej bezpieki. Informacje o nim znajdujemy również w dokumentach niemieckich w marcu 1983 r. spotykał się on z przedstawicielami wywiadu • wschodnioniemiec-kiego i wschodnioniemieckiej służby śledczej w Berlinie" -mówił Skwara „Konwulsje XX wieku" Rok później, w maju 2017 r., w Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie odbył się wykład „Agca nie był sam", podsumowujący ustalenia w sprawie zamachu. Prok. Skwara mówił wtedy: „Po pierwsze, istniał związek przestępczy o charakterze zbrojnym, który działał od listopada 1979'r. do momentu zamachu (...), jego częścią byli funkcjonariusze państwa komunistycznego. Drugi związek przestępczy działał już po zamachu i jak wynika z dokumentów niemieckich, był zaangażowany w akcję dezinformacyjną, która miała na celu odwrócenie uwagi od rysującego się wówczas śladu bułgarskiego". Podkreślił też, że nie jest prawdą, że pytanie czy Agca działał sam do dziś pozostaje bez odpowiedzi. „To się da pro-cesowo udowodnić, że w przygotowaniu i przeprowadzeniu zamachu na Jana Pawła II uczestniczyli funkcjonariusze wywiadu bułgarskiego, którzy wykorzystywali w tym celu osoby z tureckiego świata przestępczego" - dodał. To nawiązania do słów samego Jana Pawła II, który w rozmowie z kard. Stanisławem Dziwiszem w tomie „Pamięć i tożsamość" mówił: „Ali Agca jest, jak wszyscy mówią, zawodowym zabójcą, co znaczy, że zamach nie był jego inicjatywą, ale że ktoś inny to wymyślił, ktoś inny to zlecił (...). Wracając do zamachu, myślę, że był on jedną z ostatnich konwulsji XX-wiecznej ideologii przemocy. Przemoc propagował faszyzm, hitleryzm i komunizm". W oparciu o wszystkie informacje można zrekonstruować dziś prawdopodobny przebieg wydarzeń w 1981 r. Agca dowiedział się, że wytypowano go do przeprowadzenia zamachu na papieża w Sofii, dokąd wyjechał wiosną 1980 r. Posługiwał się wówczas fałszywym indyjskim paszportem na nazwisko Yoginder Singh. W stolicy Bułgarii nawiązał - co znamienne - kontakt z ambasadą sowiecką, a konkretnie z funkcjonariuszem wywiadu „zalegendowa-nym" jako pracownik ambasady. Za planem zamachu i zapewnieniem jego powodzenia stały trzy siły: służby bułgarskie (których zaangażowanie było decydujące), turecka mafia oraz prawicowa organizacja terrorystyczna Szare Wilki, z którą powiązany był kolejny z tureckich mafiosów, Abdul-lah Catli. W samą organizację zamachu będzie zaangażowanych jeszcze wiele osób, spośród których warto wymienić Omera Mersana, tureckiego przedsiębiorcę z firmy Vardar Company - również powiążą- IV MAJU2008R. AGCA IVYSTĄPIŁ O NADANIE MU POLSKIEGO OBYUATELSTHA. PREZYDENT LECH KACZYŃSKI ODMÓIVIŁ TEJ PROŚBIE nego z Bułgarami. Turecką mafię z Bułgarami wiązały interesy gospodarcze; wspólne czerpanie zysków z nielegalnego handlu m.in. bronią. Z punktu widzenia bułgarskiej bezpieki zamachowiec powiązany z turecką mafią i organizacjami terrorystycznymi był „bezpiecznym" rozwiązaniem - odsuwał podejrzenia od Sofii. Plan został pieczołowicie przygotowany, a jego bezpośredni wykonawcy zgarnęli wynagrodzenie wysokości 3 min marek zachodnioniemiec-kich. Szczegóły „dogrywane" były już w Wiecznym Mieście, do którego Agca przyjechał 10 maja. Nawiązał tam kontakt z Bułgarami, mającymi zabezpieczyć techniczną stronę zamachu i zapewnić zabójcom możliwość bezpiecznego „od-skoku". Pytania wciąi otwarte Turek schwytany przez policję już kilka minut po zamachu, został najpierw umieszczony w areszcie wydziału do walki z terroryzmem, a następnie w rzymskim więzieniu Rebibbia. Jego proces rozpoczął się w Rzymie 20 lipca 1981 r. Oskarżono go nie tylko o próbę zamordowania papieża, ale również o zranienie dwóch kobiet stojących w tłumie wiernych, nielegalne posiadanie broni oraz posługiwanie się fałszywymi dokumentami. Zaledwie po trzech dniach procesu, 22 lipca Agca otrzymał najwyższy możliwy we Włoszech wymiar kary - dożywocie. Przed sąd trafił też Ser-gej Antonow, którego aresztowano w oparciu o zeznania zamachowca. Jednak po trwającym trzy lata procesie uznano go za niewinnego ze względu na brak dowodów. Papież Jan Paweł II wybaczył Agcy próbę zabójstwa, 27 grudnia 1983 r. odwiedził go nawet w więzieniu i wysłuchał jego zwierzeń. Władze włoskie zwolniły zamachowca z więzienia na podstawie aktu łaski w 2000 r. i przekazały władzom tureckim. Resztę kary odbywał w więzieniu w Sincan pod Ankarą za zabójstwo dziennikarza z 1979 r., gdy działał w nacjonalistycznej organizacji Szare Wilki. Agca wyszedł z więzienia 18 stycznia 2010 r. W maju 2008 r. pojawiła się sensacyjna informacja, że Agca wystąpił o nadanie mu polskiego obywatelstwa. Prezydent Lech Kaczyński odmówił tej prośbie. Antonio Preziosi, autor wydanej we Włoszech książki na 40-lecie zamachu - „Papież miał umrzeć" napisał zaś, że nikt przez dekady nie odpowiedział z całkowitą pewnością na pytanie, czy była to realizacja fanatycznego projektu tego tureckiego nacjonalisty czy szerszy plan - operacja wykonana na zlecenie. 10 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 > > ZANIM NASTAŁA SOLIDARNOSC Wielki Strajk z sierpnia 1980 r., powstanie Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego, przyjęta wówczas strategia negocjacyjna, a później powstanie „Solidarności" były jedynie potwierdzeniem słuszności przyjętej w 1978 r. koncepcji Opracował Jędrzej Lipski Wolne Związki Zawodowe odegrały olbrzymią rolęwhi-storii Polski. Były one swoistym wyzwalaczem strajków sierpniowych na olbrzymią skalę, m właśnie WZZ-ty. Pozornie wydawało się, że to ugrupowaniejest słabe, nieliczne, a w istocie było nie tylko zaczynem ale, przede wszystkim, mocnym szkieletem całego ruchu, jakim była Solidarność-mówił w jednym z wywiadów śp. prezydent RP Lech Kaczyński W1978roku wśród opozycji ścierały się dwa ruchy, KSS KOR iROPCiO. Spośród działaczy obu opcji, z obydwu nurtów wywodzili się założyciele pierwszych, niekomunistycznych, niezależnych, wolnych związków zawodowych. Wolne Związki Zawodowe powstały w różnych częściach Polski zupełnie niezależnie od siebie. W Katowicach i Gdańsku w pierwszej połowie 1978 roku, a na Wybrzeżu Szczecińskim rok później. Pierwszy był Śląsk... W drugiej połowie lat siedemdziesiątych Górny Śląsk był trudnym terenem dla osób, które chciałyby prowadzićtam działalność opozycyjną. Nagle, na scenie publicznej pojawił się nikomu nie znany Kazimierz Świ-toń, rzemieślnik z Katowic, który pod koniec 1976 r. próbował przystąpić do KOR. W swoim mieszkaniu przy ulicy Mikołow-skiej w lutym 1978 r. powołał pierwszy Komitet Pracowniczy Wolnych Związków Zawodowych. W czwartek23 lutego 1978 roku w mieszkaniu Kazimierza Świtonia spotkali się prawie wszyscy sygnatariusze aktu założycielskiego WZZ: Roman Kściuczek, Ignacy Pinesi Władysław Sulecki. Według założeń organizatorów WZZ miały być niezależne od związków państwowych, a ich zadaniem miała być rzeczywista obrona pracowników przed wyzyskiem. W akcie założycielskim podkreślili oni, że warunki egzystenqalne robotników są coraz trudniejsze, a ich zarobki nieproporcjonalnie niskie w stosunku do wykonywanej ciężkiej pracy. Organem decyzyjnym miało być ąuorum wszystkich członków, a siedzibą mieszkanie Kazimierza Świtonia. Wiosnąi978r. do WZZprzy-łączyli się Zdzisław Mnich z Bielska-Białej, Stanisław Tor z Krakowa i syn Świtonia - Jan. Wszyscy spotkali się z represjami ze strony SB - czy to bezpośrednio, czy z jej inspiracji. Byli zatrzymywani na 48 godzin, karani przez kolegia do spraw wykroczeń, w ich domach przeprowadzano rewizje, nachodziły ich organizowane przez komitety partyjne grupy robotników. Podejmo-wane przez SB działania skutecznie ograniczały możliwości pracy członków WZZ. Mimo to udawało im się opracowywać i kolportować odezwy do społeczeństwa (apel WZZ do robotników i pracowników, „Apel do Polskiego Świata Pracy", „Apel do pracowników Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa", „List otwarty do katolików - członków walczącej z Kościołem partii PZPR", „list otwarty do górników i ich rodzin"), a także współpracować z miesięcznikiem „Ruch ZwiązkowyPonadto starali się utrzymywać kontakty z WZZ Wybrzeża. W1980 r., po sierpniowych strajkach, Kazimierz Świ-toń rozpoczął działalność w NSZZ „Solidarność" (MKR Huty Katowice). Uznawszy, że Wolne Związki Zawodowe wypełniły swoją rolę, z dniem 4 września 1980 r. Świtoń rozwiązał je i zamknął punkt konsultacyjny ROPCiO. 28 kwietnia w Gdańsku Pomimo intensywnych działań operacyjnych ze strony Służby Bezpieczeństwa, zmierzających do niedopuszczenia do powstania antykomunistycznej organizacji, 28 kwietnia 1978 r. Andrzej Gwiazda, Antoni Sokołowski i Krzysztof Wyszkowski podpisali „Deklarację Komitetu Założycielskiego WoinychZwiąz-ków Zawodowych Wybrzeża". Podobnie jak na Górnym Śląsku, wiele osób w Trójmieście do- Koszulka piłkarska należąca do Andrzeja Gwiazdy, członka drużyny piłkarskiej WZZW KORNIKI TO WŁAŚNIE DZIĘKI ZAŁOŻYCIELOM WZZ-TÓW WÓWCZAS NARODZIŁA SIĘ IDEA „SOLIDARNOŚCI"JAKO RUCHU NARODOWEGO WALCZĄCEGO Z KOMUNIZMEM strzegało potrzebę istnienia niezależnej od państwa organizacji, która broniłaby pracowników w sporach z pracodawcą i walczyłaby o poprawę warunków pracy. Autorem treści deklaracji byłKrzysztofWyszkowskL Nowo powstały związek mógł liczyć na wsparcie moralne i materialne ze strony KSS „KOR", zachowu-jąc jednocześnie całkowitą niezależność. Działalność Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża koncentrowała się przede wszystkim na szkoleniach i dyskusjach, często w małych grupach, w mieszkaniach zaufanych osób lubwlesie.Bardzo ważnym elementem działań była pomoc prawna i finansowa dla osób zwalnianych z pracy za działalność w WZZ. Służba Bezpieczeństwa nie mogła i nie chciała biernie obserwować coraz bardziej skutecznej i zataczającej coraz szersze kręgi działalności antykomunistycznej mieszkańcówTrój-miasta. Dysponowała szerokim wachlarzem środków zastraszania, represjonowania i inwigilacji. Niewątpliwie jednak podstawą pracy operacyjnej Służby Bezpieczeństwa, takjakkażdego aparatu inwigilacji na świecie, było wykorzystywanie osobowych źródeł informacji. W ścisłym kierownictwie Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża został ulokowany bardzo groźny tajny współpracownik 0 pseudonimie „Antoni", pod którym zakonspirowany zo-stałpracownikStoczni Gdańskiej 1 redaktor „Robotnika Wybrzeża" Edwin Myszk. „Antoni" ńa bieżąco informował SB o planowanych działaniach trójmiejskiej opozycji. W sierpniu 1978 r. ukazał się pierwszy numer „Robotnika Wybrzeża". Tytuł miał nawiązywać do „Robotnika" Polskiej Partii Socjalistycznej, wydawanego przez Józefa Piłsud-skiego.Pismo ukazywało sięnie-regularnie od sierpnia 1978 r. do maja 1980 r. W tym okresie wydrukowano łącznie siedem numerów. Szczecin i Gryfino Wolne Związki Zawodowe Pomorza Zachodniego były trzecią udaną inicjatywą utworzenia WZZ. Inicjatorem powołania WZZ Pomorza Zachodniego był Jan Witkowski, pracownik Elektrowni Dolna Odra w Nowym Czarnowie k. Gryfina. Drugim liderem reprezentującym środowisko szczecińskie był Stefan Kozłowski, w tamtym okresie tokarz w Zakładach Mechanicznych „Polmo" w Szczecinie. Po ponad rocznych przygotowaniach nieformalni liderzy - Jan Witkowski i Stefan Kozłowski- napisali „Deklarację Wolnych Związków Pomorza Zachodniego". 11 października 1979 r. podpisało ją 10 osób ze środowiska szczecińskiego i gryfiń-skiego. Ich działalność ukierunkowana była na podnoszenie świadomości robotników odnośnie do ich praw. Pod koniec 1979 r. współtworzyli projekt Karty Praw Robotniczych. Na działaczy WZZ Pomorza Zachodniego bardzo szybko spadły represje. Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, wykorzystując m.in. tajnych współpracowników, podejmowali działania mające na celu izolację działaczy w środowisku, np. poprzez próby ich kompromitacji. SB kontrolowała znaczną część działań związkowców, co pozwalało jej podejmować próby dezintegracji ich aktywności. Z akt SB wynika, że środowisko WZZ Pomorza Zachodniego było silnie zinfiltrowane przez tajnych współpracowników, m.in. o pseudonimach „Koper" i „Ryszard" (Andrzej Kamrowski), „Pająk", „Konstancja" i „Klaudiusz" (Jan Paprocki) oraz „Albin" (Jolanta Nowak), co znacznie ułatwiało bezpiece pracę. Wolne Związki Zawodowe Pomorza Zachodniego, to niewielkie środowisko, liczące zaledwie kilkanaście osób, pod koniec lat siedemdziesiątych wiele robiło dla podniesienia świadomości robotników w regionie. Pomimo tegowsierpniui98or. działacze WZZ nie zostali dopuszczeni do udziału w strajku w Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa War-skiego. Międzyzakładowy Komitet Strajkowy obawiał się, że obecność prasy drugoobiego wej oraz działaczy związanych z KSS „KOR" uczynią strajk politycznym, a tego chciano uniknąć. Mirosława Witkowskiego nie wpuszczono na teren Stoczni, a dostarczone duże ilości „Robotnika" spalono. WOLNE ZWIĄZKI ZAWODOWE - Ich fenomen polegał przede wszystkim na nowatorstwie przyjętej metody i koncepcji politycznej walki z komunistami. Nie chodziło jedynie o odrzucenie działalności stricte konspiracyjnej i puste gadanie o potrzebie wciągnięcia robotników do działalności antykomunistycznej. Stawką było skończenie z ową „autobusową opozycją" i przyjęcie idei związkowej wzorowanej na zachodnich „trade unions". W warunkach PRL miała ona zaowocować organizowaniem się w profesjonalny niezależny ruch związkowy wszystkich osób zatrudnionych w konkretnych zakładach pracy (dlatego warunkiem członkostwa w WZZ było zatrudnienie). Chodziło o podjęcie walki o konkretne sprawy w oparciu o przepisy prawa pracy. Kodeksu pracy, BHP czy Konwencji nr 87 Międzynarodowej Organizacji Pracy, której sygnatariuszem była PRL - napisał we wstępie do portalu IPN, prezentującego działalność WZZ-tów, prof. Sławomir Cenc-kiewicz. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 PULS • 11 MOJŻESZ KISLING, KSIĄŻĘ MONTPARNASSE'U Uczeń Józefa Pankiewicza, przyjaciel Marca Chagalla, trochę zapomniany w Polsce malarz który brylował w Paryżu. W maju odbyły się w Warszawie aukcje jego obrazów Mariusz Grabowski Mojżesz Kisling (1891-1953) byłprzyjacielem Picassa i Modiglia-niego, żołnierzem Legii Cudzoziemskiej oraz jednym z czołowych reprezentantów tzw. Szkoły Paryskiej. „Za pomocą kilku odcieni różu, jasnego mahoniu lub bursztynu, tworzy prawdziwe symfonie, powściągliwe, lecz wykwintne" - pisano 0 malowanych przezeń aktach 1 portretach. Bohater znad Sommy Pochodzący z Krakowa artysta studiował najpierw w tamtejszej ASP pod kierunkiem Józefa Pankiewicza, a po ukończeniu studiów wyjechał do Paryża. Zamieszkał na Montmartrze, w słynnym „Bateau Lavoir". Szybko nawiązał bliskie kontakty z paryską bohemą artystyczną, a jego talent sprawił, że zaczęto go nazywać „Księciem Montparnasse". Do grona jego przyjaciół należeli m.in. Marc Chagall i Amedeo Modi-gliani. Adolf Basler został jego mecenasem, a potem zastąpił go znany marszand i kolekcjoner Leopold Zborowski. Kisling stał się jednym z czołowych przedstawicieli barwnego i wpływowego środowiska skupiającego przybyłych z Europy Srodowo-Wschodniej i Rosji artystów pochodzenia żydowskiego. Po wybuchu Wielkiej Wojny Kisling wstąpił ochotniczo do Legii Cudzoziemskiej, apodczas bitwy nad Sommą został ciężko ranny. W1915 r. otrzymał obywatelstwo francuskie. W latach 1917 i 1920 odbył podróże artystyczne na południe Francji, w 1919 r. w Galerie Druet miała miejsce jego pierwsza wystawa indywidualna. Założył też własną pracownię, przez którą przewinęło się wiele znanych osób m.in. Jean Coc-teau, Artur Rubinstein, Pierre Reverdy, Ernest Hemingway i Henry Miller. Kiki pozuje Kislingowi Jednązjegomodelekbyłana-wet słynna Kiki de Montparnasse, która w rzeczywistości nazywała się Alice Ernestine Prin i była najchętniej portretowaną modelką Dwudziestolecia. W swoich notatkach pisał: „W Polsce jestem Żydem, wśród Żydów jestem malarzem francu- skim, a wśród Francuzów jestem metekiem". Po wybuchu drugiej wojny wstąpił w szeregi armii francuskiej, potem wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Najpierw mieszkał i malował w Nowym Jorku, ale zaproszony przez Artura Rubinsteina przeniósł się na rok doHollywood. Nie odnalazł się jednak w Kalifornii - żalił się, że nie potrafi tam malować. Po powrocie do Francji w 1946 r. zamieszkał w Sanary-sur-Mer, gdzie zmarł w 1953 r. W swojej pracowni przy Rue Joseph-Bara Kisling tworzył eklektyczne krajobrazy, stosując ostre, konkretne barwy zestawione na zasadzie kontrastów. Pablo Picasso, Paquerette i Moise Kisling w Caffe La Rotonde w obiektywie Jeana Cocteau (1916) Mojżesz Kisling, „Akt siedzący" („Nu assis"), 1933 r. Mojżesz Kislin, „Martwa natura z bratkami", 1952 r. Od wczesnych lat 20. dci się poznać jako portrecista, spod jego pędzla wychodziły liczne portrety i akty kobiece. Niektóre tworzone bardzo realistycznie, inne nacechowane nostalgicznie, podobnie jak u Amedea Mo-diglianiego. Mistrz aktów kobiecych Nagie wizerunki Kislinga wyróżnia giętki linearyzm, delikatna karnacja, często orientalna uroda modelek, a także przejrzysta oraz niebanalnakolorystyka. Krytycy porównywali jego sylwetki do dzieł Sandro Botticel-lego. Malarz tworzył również pejzaże i martwe natury, tak np. „Martwa natura z bratkami", którą zobaczymy na aukcji w Desie. Różnokolorowe bratki w wazonie namalował w1952 r. na rok przed swoją śmiercią. Historycy sztuki dowodzą, że historyzujący aspekt twórczości Kislinga przejawiał się w wizerunkach postaci w strojach ludowych (holenderskich, polskich, rumuńskich czy bretońskich) oraz w ubiorach wzorowanych na XVII-wiecznym kostiumie. Także w martwych naturach i kompozycjach kwiatowych, uderzających swym dekoracyj-nym linearyzmem, widoczne są reminiscencje barokowego malarstwa holenderskiego. Można powiedzieć, że przedstawienia aktów, których dekoracyjne walory wzmacniają motywy wzorzystych tkanin, stanowiły trawestację konwencji malarstwa salonowego (dowodem np., Akt rudej kobiety" z 1949 r.). Prócz Kislinga Muter i Zak Oprócz malarstwa Mojżesza Kislinga na aukq'i „Ecole de Pa-ris" reprezentowani byli również pierwsza dama Szkoły Paryskiej Mela Muter oraz Eugeniusz Zak z obrazem ze szczytowego okresu swojej twórczości. Ale najwyżej wycenianym obiektem aukcji jest „Grupa dzieci z koszykiem owoców" Tadeusza Makowskiego. Estymacja tego płótna z 1925 r. sięga rekordowych 1,5-2,5 min zł.Łącznie zaprezentano łącznie ponad 60 ciekawych obiektów twórców Szkoły Paryskiej oraz artystów polskich tworzących we Francji w okresie dwudziestolecia międzywojennego. 12 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 13.05.2022 F( ' komentarz tygodnia , - . 9 MAJA 2022, WARSZAWA, POLSKA Ambasador Federacji Rosyjskiej Siergiej Andriejew rozmawia z dziennikarzami po tym, jak Ukrainka Iryna Zemlyana rzuciła w niego woreczek z sokiem z buraków. Andriejew chciał złożyć kwiaty pod pomnikiem żołnierzy radzieckich. MSZ incydent potępił. Znający historię powinni się modlić za naszego ambasadora w Moskwie 8 MAJA2022, UKRAINA, Patron (Nabój), pies saper, został odznaczony medalem za ofiarność przez prezydenta Zełeńskiego. Patron od początku wojny wykrył ponad 200 materiałów wybuchowych. Na zdjęciu śpi na konferencji prasowej 9 MAJA 2022, MOSKWA, ROSJA, wbrew medialnym spekulacjom prezydent Putin 9 MAJA 2022, NOWY JORK, USA, „ShotSage Blue Marilyn" Andy'ego Warhola sprzedano podczas dorocznej defilady z okazji rocznicy zakończenia Wielkiej Wojny na aukcji za rekordowe 195 min dolarów. Poprzednio najdroższym XX-wiecznym Ojczyźnianej nie wypowiedział wojny Ukrainie i nie ogłosił powszechnej mobilizacji dziełem były „Kobiety z Algieru" Picassa - sprzedane w 2015 za 179,5 min USD