razem z MAGAZYN Słupski radny z zarzutem podrobienia podpisu szefa kancelarii Pre • Powiększenie Słupska? Po świętach będzie kolejny protest na placu przed ratuszem w Słupsku PLUS TELEMAGAZYN z programem TV PULS ALLELUJA! DZIENNIK POMORZA Nr ISSN 0137-9526 Nr indeksu 348-570 9 770 137 952053 AUTOPROMOCJA Zostało tylko by zamówić prenumeratę pocztową „Głosu" na maj DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 TYDZIEŃ Z NASZĄ GAZETĄ SOBOTA • Weekend z Rodziną pełen ciekawych świątecznych tematów. WTOREK • Sportowy24. Lewandowski w drodze do Barcelony... ŚRODA • Strona Zdrowia. Hipokalcemia. Jak uniknąć niedoborów wapnia? CZWARTEK • Pod Paragrafem. Vidocq: z kryminalisty glina. ZAMÓW PRENUMERATĘ: tel 94 3401114, mail: prenumerata.gdp@polskapress.pl, prenumerata.gp24.pl PIĄTEK Puls. Ważą się losy wojny. Czy Rosja zostanie pokonana? JEZUITA O. ADAM JUCHNOWICZ I STUDENCI KATOLICKIEGO UNIWERSYTETU LUBELSKIEGO Triduum Paschalne WIELKI PIĄTEK. OJCZE W TWE RĘCE SKŁADAM DUCHA MEGO Po tryumfalnym wjeździe do Jerozolimy, po Ostatniej Wieczerzy i mowie pożegnalnej Jezusa Chrystusa, zostaje on wskazany przez Judasza Iskariotę jako ten, który podburza lud przeciw władzy, zostaje on uwięziony, osądzony i stracony. Wydarzenia z Wielkiego Piątku są bezpośrednim następstwem wydarzeń Wielkiego Czwartku i stanowią upamiętnienie męki i śmierci Chrystusa Pana. Jezus Chrystus prosi wszechmogącego Ojca by ten odsunął od Niego „ten kielich" jeśli zechce. W czasie Paschy Chrystus nie wypił ostatniego, czwartego kielicha, który kończył wieczerzę paschalną - powiedział, że odtąd nie będzie już pił wina dopóki nie nadejdzie Królestwo Boże. Ostatnim kielichem, który miał wypić Chrystus był kielich Jego ofiary, który miał skończyć Jego Paschę, który miał dopełnić Jego ofiary. W mistyce pojęcia „tego kielicha" ujrzeć można wyraźnie, że pomimo iż Jezus Chrystus jest Logosem, który stał się człowiekiem, Jego człowieczeństwo jest całkowicie prawdziwe - boi się bowiem i modli o to, by Bóg oszczędził mu cierpienia, chociaż brak skażenia grzechem mobilizuje go do zaznaczenia, że chce mimo wszystko wypełnienia się woli Ojca w Niebie. Jezus Chrystus symbolicznie staje się nowym Adamem, człowiekiem odnowionym, bezgrzesznym, do końca posłusznym woli Ojca Wszechmogącego. W księdze rodzaju Adam stworzony został bez skazy zła, naturalnie dobry, ale z własnej woli wybrał zło, zrywając owoc z drzewa poznania dobra i zła, stał się kimś kto uważał, że panuje nad dobrem i złem. Jezus Chrystus w całkowitej pokorze nie tylko nie zrywa owocu z drzewa poznania, ale sam w swojej pokorze zostaje przybity do drzewa Krzyża, . MJ&ftfym faktycznie w tamtej chwili panowało jednocześnie dobro i zło, realny kontrast między tym co piękne - jak ofiara za bliskich, i tym co przerażające, jak śmierć sprawiedliwego. Wcielony Logos stał się również niejako nowym patriarchą Józefem - jego bracia z zawiści zechcieli go zniszczyć, wydali go obcym, a on stał się ocaleniem dla obcych i finalnie wybaczył i uratował swoich braci. Tak samo Chrystus zostaje wydany przez swój własny lud poganom, zostaje zabity, ale później on sam rozciąga swoją władzę uświęconą miłością na cały świat, który ma czekać, aż Ci którzy w niego nie wierzą się nawrócą, w tym ci którzy są etnicznie i historycznie jego braćmi. Najmocniej kojarzonym z Wielkim Piątkiem wydarzeniem jest Droga Krzyżowa Chrystusa. Zazwyczaj jej rozważanie zaczyna się od momentu skazania Jezusa Chrystusa na śmierć i kończy złożeniem Go do grobu. Nabożeństwo Drogi Krzyżowej powstało w Jerozolimie, jego celem była chęć upamiętnienia „Via Dolorosa", czyli drogi jaką odbył Jezus Chrystus od sądu namiestnika Poncjusza Piłata na Golgotę. Tradycyjne 14 stacji Drogi Krzyżowej wprowadził w I połowie XVIII w. św Leonard z Porto Maurizio. W A.D. 1741 Benedykt XIV wydał Breve, którym zapoczątkował erygowanie w kościołach parafialnych Drogi Krzyżowej. Nabożeństwo Drogi Krzyżowej zaczęło się intensywnie rozwijać we Włoszech i w środowisku niderlandzkich katolików. Mimo, że to nabożeństwo może być odprawiane codziennie, jest kojarzone zazwyczaj z piątkami Wielkiego Postu. Stacje Drogi Krzyżowej zazwyczaj umieszczone są na obrazach znajdujących się na ścianach kościołów lub w plenerowych kalwariach. Odprawienie Drogi Krzyżowej w kościele, wktórym jest erygowana daje możliwość uzyskania odpustu zupełnego. W Wielki Piątek jak zauważono wyżej, nie ma Mszy Świętej, jednak poza Nabożeństwem Drogi Krzyżowej sprawowana jest Liturgia Męki Pańskiej, którą od Mszy Świętej, pomijając wymiar mistyczny różni fakt, że nie dokonuje się w niej konsekracji, ale używa Hostii konsekrowanych wcześniej. Liturgia Męki Pańskiej zawiera w sobie I czytanie, które przedstawia mękę i cierpienie Mesjasza w Księ-dzafeajasfea, Psalm 31 zreffenem „Ojcze w Twe ręce składam Ducha Mego" przywołujący słowa, które Jezus Chrystus powiedział na Krzyżu, II czytanie przedstawia śmierć krzyżową najwyższego Arcykapłana według Listu do Hebrajczyków. Ewangelia czytana w czasie Liturgii Męki Pańskiej to opis Męki Jezusa Chrystusa z Ewangelii św Jana - od Niedzieli Męki Pańskiej wyróżnia Wielki Piątek fakt, że podczas tejże Niedzieli co roku jest czytana albo Ewangelia według św. Mateusza, albo Ewangelia według św. Marka, albo Ewangelia według św. Łukasza podczas gdy Liturgia Męki Pańskiej przewiduje tylko Ewangelię według św. Jana. Po Ewangelii następuje sięgającą starożytności modlitwa ludu Bożego składająca się z 10 wezwań - za Kościół święty, za papieża, za wszystkie stany Kościoła, za katechumenów, o jedność chrześcijan, za Żydów, za niewierzących w Chrystusa, za niewierzących w Boga, za rządzących państwami, za strapionych i cierpiących. Po modlitwie ludu Bożego dochodzi do odsłonięcia Krzyża, podczas którego kapłan trzy razy śpiewa „Oto drzewo Krzyża, na którym zawisło Zbawienie świata" a lud odpowiada „Pójdźmy z pokłonem". Po Adoracji Krzyża następuje rozdanie wiernym komunii świętej - konsekrowanej w Wiella Czwartek. W Polsce zazwyczaj po Liturgii Męki Pańskiej przenosi się Najświętszy Sakrament do grobu pańskiego w zamontowanej w bocznej części kościoła kaplicy i wystawia się go do Adoracji Wiernych. Wielki Piątek to etap przed ciszą Wielkiej Soboty, która ma zwiastować chwałę Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego. Wierni Chrystusa mogą w ten dzień wejść w przestrzeń jego ran i kontemplować to, co poprzedzało największe wydarzenie w historii - Zmartwychwstanie. KRÓTKO SŁUPSK Nie marnuj jedzenia. Jadło-dzielnia na nie czeka, bo chętnych jest więcej niż żywności, także w święta. Jadłodzielnia w Słupsku przy ul. Jaracza jest miejscem, w którym każdy może wziąć jedzenie i każdy może je przynieść. Ideą jest niemamowa-nie żywności i przy tym pomoc potrzebującym. Stąd prośba o wspomożenie punktu, także w święta. W tym jednak przypadku nie chodzi o akcję dotyczącą wspierania najbiedniejszych, ale o zapobieganie wyrzucaniu jedzenia. Jadłodzielnia jest dla tych, którzy mają sporo jedzenia i wiedzą, że nie wykorzystają go, więc mogą się nim podzielić z innymi, przynosząc je do lodówki. Tam te produkty mogą zabrać ci, którzy jedzenia potrzebują. Monika Zenik-Krupień, kierownik Centrum Integracji Społecznej przy Stowarzyszeniu Horyzont: - Z pewnością przygotujecie więcej produktów niż wam potrzeba. A tutaj nic, co przyniesiecie, nie zmarnuje się. Na chodniku przy siedzibie CIS wystawiono także wieszaki. W tym miejscu zainteresowani mogą się podzielić niepotrzebną odzieżą, (gh) LOTTO 13.04.2022, GODZ. 21.50 Multi Mułti: 3,4,5,9,12,14,15, 19,20,37,45,49,51,60,65,67, 69,72,77,79 Plus 15 Extra Pensja: 13,15,16,20,33, l Extra Premia: 1,13,16,30,34,3 Mini Lotto: 0,6,7,7,1,1,5 Kaskada: l, 3,5,6,9,12,13,17, 18,20,22,24 Super Szansa: o, 6,7,7,1,1,5 14.04.2022, GODZ. 14.00 Multi Multi: 3,12,14,19,21,24, 27,28,33,34,36,37,46,48,51, 54,59,65,67,77 Plus 51 Kaskada: 3,4,7,8,11,12,13,14, 17,19,21,24 Super Szansa: 2,9,5, o, 9,9,2 WALUTY 14.04.22 USD EUR CHF GBP 4,2581 (-) 4,6447 (-) 4,5539() 5,5923 (+) (+) wzrost ceny w stosunku do notowania poprzedniego, (-)spadekcenywstosunku do notowania poprzedniego, (o)bezzmian Nowe łodzie dla młodych żeglarzy. Ustka uroczyście zwodowała pięć żaglówek W usteckim porcie zwodowano pięć łodzi, które miasto Ustka otrzymało w ramach projektu „Pomorskie Szlaki Kajakowe Słupią przez Równinę Słupską" Wojciech Nowak Ustka W usteckim porcie zwodowano pięć łodzi, które miasto Ustka otrzymało w ra-mach projektu „Pomorskie Szlaki Kajakowe Słupią przez Równinę Słupską". W środę, 13 kwietnia, odbyło się uroczyste wodowanie pięciupię-cioosobowych łodzi klasy Mari-ner 19, które miasto Ustka otrzymało w ramach projektu „Pomorskie Szlaki Kajakowe Słupią przez Równinę Słupską". Identyczne łodzie trafiły także do innych miejscowości w województwie pomorskim - razem było ich niemal sto. - Liczba łodzi dostarczonych do miejscowości na terenie całego województwa nawiązuje do obchodów stulecia zaślubin Polski z morzem. Posłużą one szkoleniu i propagowaniu żeglarstwa wśród dzieci i młodzieży. W ramach tego samego projektu wykonano w Ustce także stanicę kajakową, a Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego dodatkowo zamówił widoczne dzisiaj łodzie dla wszystkich samorządów biorących udział w projekcie - mówi Eliza Mordal, rzecznik Urzędu Miasta w Ustce. Nowe łodzie jako pierwsi wykorzystają młodzi żeglarze w ramach innego projektu - „Poszerzamy horyzonty wiedzy -kształtowanie kompetencji kluczowych poprzez edukację morską i żeglarską szkół podstawowych w mieście Ustka, gminie Miastko i gminie Ustka w ramach realizacji przedsięwzięcia strategicznego Pomorskie Żagle Wiedzy". - W ramach tego projektu dzieci i młodzież posiądą podstawowe umiejętności żeglarskie oraz dowiedzą się czegoś więcej 0 zawodach związanych z żeglugą i morzem. Lodzie najpierw pływać będą na Jeziorze Bobę-cińskim w gminie Miastko - dodaje Eliza Mordal. W realizacji tego projektu weźmie udział Stowarzyszenie „ProSport", które podzieli się tajnikami żeglugi z młodymi żeglarzami - w tej chwili w projekcie weźmie udział 45 dzieci oraz ośmiu nauczycieli z usteckich szkół podstawowych. - Będziemy prowadzić zajęcia szkolne Stanowiące wprowadzenie do żeglarstwa dla dzieci z usteckich szkół. Ogólnie wpro-jekcie weźmie udział nawet dwustu młodych żeglarzy, bo musimy pamiętać, że w projekcie, poza miastem Ustka, bierze także udział gmina Miastko oraz gmina Ustka - mówi Damian Wiercioch, instruktor z klubu „ProSport". - Pływam od prawie sześciu lat. Na początku pływałam na jeziorze, a nie na morzu. Żeglowanie na morzu jest trudniejsze, ale daje większą satysfakcję. Nowe łodzie bardzo mi się podobają 1 jestem pewna, że czeka nas świetna zabawa i dużo przygód - mówi Zosia, uczennica jednej ze szkół, którabrałaudziałw wodowaniu. Łodzie wykonała firma Yachtsport z Mysłowic, a ich odbiór miał miejsce w listopadzie ubiegłego roku. Każda z żaglówek otrzymała imię, które wyłonione zostało w konkursie oroszonym wśród mieszkańców Ustki. Wybrano następujące: Sirocco, Foxtrot, Tranzanit, Astraea oraz Cirrus. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 3 nasz REGION SAMORZĄD Protest przed ratuszem Mieszkańcy sołectw, które słupski samorząd chce włączyć w granice miasta, zapowiadają po świętach kolejny protest na placu przed ratuszem w Słupsku Str. 4 SŁUPSK/MIASTKO | Spór o dotację % SKO w Słupsku ma | ^zdecydować, czy rację ma s miastecki ratusz, który żąda | zwrotu ok. 800 tys. zł od o prowadzącej szkołę ^ w Kamnicy. Chodzi o dotację 2 za 2015 r. Str. 6 Słupski radny doprowadzony do prokuratury Grzegorz Hilarecki Słupsk Wczoraj w prokuraturze rejonowej radnemu Kamilowi B. postawiono zarzut podrobienia dokumentu Kancelarii Prezydenta RP i podpisu szefa kancelarii prezydenckiej. Sprawa jest podwójnie bulwersująca, dotyczy bowiem pani Ołeny, Ukrainki, która pracuje od lat w jednej ze słupskich Biedronek. Niestety, jej starania 0 polskie obywatelstwo utknęły w urzędach centralnych od 2017 roku. Ma ona polskie korzenie 1 tylko pozwolenie na pracę dla Biedronki Bez obywatelstwa czy stałego prawa pobytu nie może tego zmienić. - Ja znałam mamę pana Kamila i ona powiedziała, że jej syn Radny Kamil B. na ostatniej sesji RM w Słupsku może będzie mógł mi pomóc. Skontaktowałam się i obiecał pomoc. W końcu przekazał mi akt nadania obywatelstwa. Nawet miałam telefon z kancelarii prezydenta, że mogę odebrać dokument, ale że czas naglił to powiedziano, że mogę go odebrać w Gdańsku. Ubrałam się odświętnieipojechałam, ale zamiast uroczystości pan Kamil mi dał ten dokument - tłumaczy załamana pani Ołęna. - Na pozór dokument wyglądał jak pismo z kancelarii prezydenta i był w teczce z kancelarii. Ale jak się przyjrzeć, to od razu widać fałszywkę i niezgodność z rozporządzeniem. Ale jak ktoś nie miał do czynienia z takimi dokumentami, to się pomyli - tłumaczy Bartłomiej Tutak, prawnik pani Ołeny. Kobieta musiała bowiem go poszukać, gdy „dokument" przedłożyła w słupskim Urzędzie Stanu Cywilnego. - Obywatelka Ukrainy przyszła do nas ze sprawą - konieczności przekształcenia tych dokumentów - nie posiadając oryginalnych wersji, czyli tamtejszego, ukraińskiego aktu urodzenia itd. Twierdziła, że jej dokumenty zostały w Urzędzie Wojewódzkim, gdzie załatwiała obywatelstwo Polskie. UW powiadomił nas, że żadna taka sprawa - nadania obywatelstwa tej pani nie miała miejsca i jako organ wyższy (nad naszym USC) nakazuje się nam złożenie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa -Iłuma-czy Monika Rapacewicz, rzeczniczka słupskiego ratusza. Sprawę prowadzimy od ubiegłego roku. Zawiadomił nas Urząd Miejski w Słupsku. Już w styczniu zadecydowaliśmy o postawieniu zarzutu Kamilowi B. Ale nie stawiał się, więc decyzją prokuratora miał dzisiaj być zatrzymany i doprowadzony do prokuratury - powiedział nam wczoraj rano Marcin Natkaniec ze słupskiej Prokuratury Rejonowej. Kamil B. stanął więc koło południa przed prokuratorem i do- stał zarzut podrobienia dokumentu poprzez nakreślenie na nim podpisu szefa kancelarii prezydenta RP. Jako środek zapobiegawczy zastosowano zakaz opuszczania kraju. Radny w prokuraturze się nie przyznał. - Sprawa jest dla mnie bulwersująca. Od lat pomagałem tej pani. Jestem niewinny. Moi prawnicy złożą wniosek o ponowne pobranie próbek charakteru pisma - powiedział nam Kamil B. To niejedyny jego problem z wymiarem sprawiedliwości. Przed sądem w Słupsku rozpoczął się pod koniec marca proces, w którym oskarżono go o płatną protekcję i oszustwa. Według prokuratury miał wziąć 16 tysięcy złotych od pięciu osób, w zamian za obietnicę załatwienia mieszkań komunalnych. Kamil B. nie przyzna- wał się w trakcie śledztwa do winy wtej sprawie. W sądzie jednak zmienił zdanie, a jego obrońca wniósł o wyłącznie jawności, gdyż jak twierdzi jego klienta łączył intymny związek z wysoko postawioną urzędniczką, która decydowała o przyznaniu mieszkań. W tym procesie Kamilowi B. grozi do 8 lat więzienia. Kamil B. do rady miejskiej dostał się z list Platformy Obywatelskiej, był działaczem tej partii. Po wybuchu afery z mieszkaniami usunięto go z klubu PO w radzie i zawieszono członkostwo w partii. Nie jest już związany z PO. Prawnie, póki nie jest skazany, nie ma podstaw do pozbawienia go funkcji radnego. Dodajmy, że bywa on na sesjach rady miejskiej w Słupsku. Uczestniczył w marcowej sesji. ©® JUŻ 20.04.2022 (środa) OTWARCIE TWOJEGO NOWEGO SALONU OPTYCZNEGO EKSKLUZYWNA JAKOŚĆ WIDZENIA W TWOIM MIEŚCIE! ZAPRASZAMY NA MEGA RABATY I PROMOCJE! BOTTEGA VENETA Chloe GD Słupsk ul. W. Poiskiego 11 4 WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 Powiększenie Słupska? Będzie kolejny protest Grzegorz Hilarecki Słupsk/Gmina Słupsk Mieszkańcy sześciu sołectw, które słupski samorząd chce włączyć w granice miasta od 1 stycznia2023r.. zapowiadają kolejny protest przed ratuszem w Słupsku. - Jest w nas siła i moc. Obronimy naszą gminę. 23 kwietnia wszyscy razem powiemy: NIE aneksyjnym planom miasta -napisała wójt Barbara Dykier. Tego dnia odbędzie się „Rodzinny marsz w obronie gminy Słupsk". Odbędzie się jednak w... Słupsku. BIERKOWIAMI WIEDZĄ SWOJE Sołtys podsłupskiego Bierkowa pamięta rok 2008, gdy miasto podjęło pierwszą, nieudaną próbę wchłonięcia wsi po zachodniej stronie Słupska. - Tak naprawdę i wtedy, i dzisiaj chodzi nie o nas, a o wysypisko - tłumaczy Jan Gruszewski. - Czego to nam prezydent Kobyliński nie obiecywał. Na przykład miejski autobus dojeżdżający do nas, darmowe śmieci. Byleśmy tylko zgodzili się na połączenie ze Słupskiem i przedłużenie działalności wysypiska miejskiego, które jest u nas. I co z tego zostało? Smród z wysypiska. Od tego czasu w Bierkowie wyrosły nowe domy, do których przeprowadzili się byli słupszczanie, jednak dalej w większości pracujący w mieście. Powstały nowe ulice, chodniki, place zabaw, boisko i wyremontowano oraz rozbudowano więjską szkołę. - Dzisiaj jest lepiej wyposażona niż miejskie - z dumą mówi sołtys. - Nie chcemy do miasta, bo nie widzimy z tego korzyści, nic na tym nie zyskamy. Autobus? Nie ma miejskiego, aleco godzina jeździ PKS. Obiecują nam nową ulicę, która połączy centrum wsi z ulicą Legionów Polskich w Słupsku? I tak ją zrobią, bo powstają tam domy w granicach miasta, a brakujące 800 metrów gmina zrobi od ręki. Pięć lat temu słupski samorząd podjął drugą próbę włączenia do miasta części sołectwa, tej z wysypiskiem. Znowu nic z tego nie wyszło. Już wtedy było wiadomo, że wysypisko trzeba rozbudować, czego obawiają się mieszkańcy okolicy, a jest ono kurą przynoszącą samorządowi przysłowiowe złote jaja. Gdy słupski samorząd wchłonie Bier-kowo, z samych opłat za wysypisko do kasy miejskiej wpłynie dodatkowo 3,7 min zł rocznie! A do tego przecież dojdą wpływy podatkowe i PIT mieszkańców. BYĆ ALBO NIE BYĆ SŁUPSKA - Przypomnę, że to pierwszy raz w historii rada miejska zadecydowała, bo to był jej wniosek i jej uchwała o rozpoczęciu procedury powiększenia miasta. W roku 2008 i 2015, gdy były pierwsze próby, to były to inicjatywy prezydenta - uważa Krystyna Danilecka-Wojewódzka, prezydent Słupska. - O zmianę granic miasta wystąpiliśmy nie z chęci skłócenia, względów ambicjonalnych. Tylko z tego powodu, że analiza dokumentów wyraźnie wskazuje, że bez U nam autobus miejski i darmowe śmieci. Pozostał z tego smród z wysypiska. Tu nikt nie uwierzy w obietnice miasta - mówi Jan Gruszewski, sołtys Bierkowa decyzji o rozszerzeniu granic administracyjnych Słupska za kilka lat miasto jako największy ośrodek w regionie, którego rozwój promieniuje na rozwój okolicznych sołectw, bo tak to działa, przestanie się rozwijać. Miasto na prawach powiatu, które ma obowiązki zdrowotne, administracyjne, edukacyjne, komunalne, transportowe, będzie bardzo, bardzo ograniczone. Abrak rozwoju i ograniczenie Słupska to degradacja całego regionu. Słupsk ma tak mały obszar, że w praktyce skończyły się już wolne tereny inwestycyjne. W zasadzie nie ma już gdzie budować nowych bloków. Został na to teren, jaki zajmuje miejscowa Scania. Samorząd wie, że oznacza to z czasem dalszy odpływ mieszkańcowi... inwestorów. Paweł Krzemień, odpowiedzialny za rewitalizację Słupska urzędnik ratusza, z kolegami spędził wiele nocy nad mapami miastai sąsiedniej gminy. - Miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego wgraniczących z miastem sołectwach udowadniają, że władze gminy uchwaliły je tak, by wyciągnąć jak najwięcej mieszkańców z miasta. Nie dając im nic w zamian. Widać, jak gmina fajnie wciska teren inwestycyjny, ten obszar tuż przy granicy miasta, licząc, że infrastruktura miejska obsłuży jej teren i mieszkańców. Tu trzeba powiedzieć o naszej odmowie podłączenia drogi gminnej do ulicy Gdyńskiej. To nietrudne ćwiczenie intelektualne, by pomyśleć, jak ci ludzie i firmy będą komunikować się ze Słupskiem. Jak znajdą się na Gdyńskiej, z której się nie teleportują - mówi urzędnik. - To nie będzie funkcjonować. Nie ma cudów. Ale znowu rozwiązanie tego problemu będzie spoczywać na barkach miasta. Jest więcej przykładów takich problemów na ulicach miasta, np. na ulicy Kaszubskiej. Najwyższy czas, by do tego dołożyli się ci, którzy korzystają. Tylko ze szkół średnich w Słupsku korzystają też uczniowie z okolicy i stanowią oni 60 procent uczniów. Za tymi uczniami idzie subwencja, ale do niej władze miasta z pieniędzy słupszczan dokładają 9 min zł. - Dla łatwiejszego rachunku weźmy, że 50 procent to mieszkańcy gminy. Mamy na to 4,5 min co roku z kasy miasta, a ZIM ma co roku tylko 2 min na łatanie dziur w drogach w mieście. Widać więc, że coś z tym trzeba zrobić. By koszty utrzymania dotyczyły wszystłach korzystających z miasta - zakończył Paweł Krzemień. Inny przykład to przedszkola, te utrzymuje sam samorząd i... co roku, gdy trwa nabór do słupskich przedszkoli, rośnie o kilkadziesiąt osób liczba dzieci, które czasowo są meldowane w mieście, ale bez rodziców. Jasne jest, że to dzieci mieszkańców gminy, którzy pracują w mieście. Ale nie dokładają się do utrzymania miejskiej infrastruktury. GMINA SIĘ ME PODDAJE Słupskie władze z końcem marca złożyły na ręce wojewody oficjalny wniosek o zmianę granic miasta kosztem sołectw gminy Słupsk. Decyzja jest teraz w rękach Rady Ministrów. - Będziemy walczyć dalej - zapowiada Barbara Dykier, wójt gminy Słupsk. - Będzie kolejny „spacer" z protestem pod ratuszem. Dopóki decyzja w Warszawie nie zapadła, my się nie poddamy. Nasi mieszkańcy są zdeterminowani i chcą zostać w gminie. Tę determinację i emocje było widać na pięciu otwartych spotkaniach w sołectwach, które chce przyłączyć słupski samorząd. - Ale merytorycznych argumentów to tam nie słuchano -przekonuje Łukasz Kobus, sekretarz miasta, a mieszkaniec gminy. - Dostawało się nam tylko za chęć powiększenia miasta, ale nas nie chciano wysłuchać. W tym tygodniu okazało się, że podpis sekretarza miastana liście protestu przeciw powiększeniu Słupska sfałszowano. Prokuratura jednak umorzyła sprawę z powodu niewykrycia sprawców. Atakowały się też władze samorządowe, pisząc i odpowiadając na listy otwarte. W tej wymianie ciosów zniknęły argumenty merytoryczne i pytania do władz miasta typu: czy wprowadzą obiady za 20 zł miesięcznie dla wszystkich uczniów w mieście, bo tyle kosztują one wgminie? W tej sytuacji strony pozo-stały przy swoim zdaniu. Dowodzą tego v yniła konsultacji społecznych, po których i władze Słupska, i gminy ogłosiły sukces. Te wszystkie argumenty zważy teraz rząd. Decyzja zapadnie w Warszawie, prawdopodobnie w czerwcu. ©® PUNKT KONSULTACYJNY KRAJOWEGO PROGRAMU 0U0475183 AUTOPROMOCJA GMINY SŁUPSK Informujemy, że w ramach krajowego Programu „Czyste Powietrze" mieszkańcy Gminy Słupsk mogą skorzystać z pomocy przy składaniu wniosków o dofinansowanie wymiany kotłów stałopalnych oraz docieplenia budynku, wymiany stolarki okiennej i drzwiowej. Możliwość dofinansowania kotła opalanego ekogroszkiem do końca roku 2022 oraz biomasą, gazem, olejem, pompy ciepła. Informacje udzielane są pod nr tel. 59 842 84 60 wew. 50 lub w pok. nr 8 Urzędy Gminy Słupsk. Głos Pomorza Gotuj się na sobotę W magazynie „Weekend z rodziną' smaczne domowe przepisy gp24.pl 0010481070 Składam przeprosiny za moje naganne zachowanie wobec Pani Agnieszki P. i jej dziecka w dniu 14 marca 2021 roku podczas mojego dyżuru lekarskiego w placówce Nocnej Opieki Chorych w budynku Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku przy ul. Hubalczyków 1. Wiktor Januszko Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 REKLAMA W ramach linii swapowej NBP będzie mógł pozyskać w EBC środki do kwoty 10 mld euro w zamian za złote. Maksymalny termin zapadalności każdej transakcji wyniesie trzy miesiące. Linia swapowa będzie obowiązywać do 15 stycznia 2023 roku, o ile nie zostanie ona przedłużona. 18 marca 2022 r. 0010474425 MATERIAŁ INFORMACYJNY NBP WYSOKIE REZERWY NBP Narodowy Bank Polski posiada wysoki poziom rezerw walutowych (oficjalne aktywa rezerwowe na koniec lutego 2022 r. wynosiły ponad 143 mld EUR, tj. ponad 160 mld USD). Zgodnie z oceną agencji ratingowych i instytucji międzynarodowych, w tym Międzynarodowego Funduszu Walutowego, rezerwy NBP są utrzymywane na adekwatnym poziomie, który zapewnia stabilność finansową i bezpieczeństwo płatnicze Polski. Ze względu na niepewność dotyczącą rozwoju sytuacji geopolitycznej oraz związaną z tym zmienność na międzynarodowych rynkach finansowych, w celu zwiększenia możliwości wykorzystania płynnych środków w walutach obcych, NBP uzgodnił zawarcie ostrożnościowej linii swapowej z Europejskim Bankiem Centralnym (EBC). WZMOCNIENIE STABILNOŚCI POLSKIEGO SYSTEMU FI N ANSOWEGO Linia swapowa pomiędzy NBP a EBC daje możliwość polskiemu bankowi centralnemu pozyskanie dodatkowych płynnych środków w euro (do wartości 10 mld EUR) z EBC, w zamian za złote, na okres do 3 miesięcy. Linia swapowa będzie obowiązywać do 15 stycznia 2023 roku, o ile nie zostanie ona przedłużona. Możliwość pozyskania płynnych środków w euro z EBC będzie wzmacniać stabilność polskiego systemu finansowego i zapewniać dodatkowy bufor bezpieczeństwa w razie pojawienia się zaburzeń na międzynarodowych rynkach finansowych. KOMUNIKAT EBC I NBP: Europejski Bank Centralny (EBC) i Narodowy Bank Polski (NBP) uzgodniły zawarcie ostrożnościowej umowy walutowej (linii swapowej) w celu zapewnienia płynności w euro. narodowy bank polski INFORMUJE: 6 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 Niech sąsiad przypilnuje mieszkanie. Apel policji Sylwia Lis Bezpieczeństwo Święta wielkanocne to czas, który spędzany jest z rodziną i najbliższymi. Bardzo często wiąże się on z wyjazdami i pozostawieniem pustego mieszkania łub domu na kilka dni - Dlatego warto zwrócić uwagę na kilka ważnych zasad, które pomogą nas uchronić przed utratą wartościowych rzeczy, podczas naszej nieobecności - apelują słupscy policjanci. Przede wszystkim, aby nie dać szansy włamywaczom, należy właściwie zabezpieczyć swój dom. Złodziej typując dom do włamania z pewnością wybierze ten, w którym zabezpieczenia będą łatwiejsze do pokonania, przez co ryzyko zauważenia go będzie mniejsze. - Przed wyjazdem na rodzinne święta należy rozważyć zdeponowanie w banku posiadanych oszczędności, kosztowności i innych przedmiotów wartościowych - apeluje Jakub Bagiński, oficer pra- sowy słupskiej policji. - Dobrym pomysłem jest poproszenie sąsiada lub innej zaufanej osoby o to, żeby podczas naszej nieobecności, zaopiekowała się mieszkaniem lub domem. Nigdy nie należy zostawiać kluczy w umówionym miejscu np. pod wycieraczką czy kwiatkiem. Za każdym razem, kiedy wychodzisz z domu zamykaj drzwi i okna (również te piwniczne i dachowe) oraz włącz alarm. Przed świątecznym wyjazdem warto także zakręcić zawory doprowadzające wodę i gaz do domu oraz pomieszczeń gospodarczych oraz mieć na uwadze, że media społecz-nościowe mogą być źródłem informacji dla złodzieja. Zdjęcia z wyjazdu zamieszczaj dopiero po powrocie. Nie informuj swoich znajomych o planowanych wyjazdach za pośrednictwem portali społecz-nościowych. Przestrzeganie wyżej wymienionych zasad powinno wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa w miejscu zamieszkania podczas świątecznych wyjazdów. ©® 8KO ma zbadać, czy szkoła musi zwrócić 800 tys. złotych Andrzej Gurba Słupsk/Miastko Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Słupsku ma zdecydować, czy rację ma mia-stecld ratusz, który żąda zwrotu ok.800tys. zł od Krystyny Hingst, która prowadzi szkołę w Kamnicy. Chodzi o dotację za 2015 r. W sprawę włączyła się prokuratura. W pewnym sensie to nowa sprawa. Urząd Miejski w Miastku wystąpił do Krystyny Hingst o zwrot około 800 tys. zł. To dotacja dla szkoły w Kamnicy za 2015 rok. - Naszym zdaniem dotacja została wykorzystana niezgodnie z celem, pobrana nienależnie - mówi Halina Gierszewska, naczelnik wydziału oświaty w miasteckim ratuszu. Problem w tym, że wcześniej miastecki ratusz „spóźnił" się z roszczeniami w sensie terminu. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Słupsku nie zajmowało się więc sprawą merytorycznie, odrzucając ją ze względów formalnych. Urząd Szkoła w Kamnicy Miejski w Miastku nie mógł się już od tego odwołać. Z pomocą ratuszowi przyszła jednak Prokuratura Rejonowa w Miastku, która przyłączyła się do postępowania (ma takie uprawnienia), występując do Wojewódz- kiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku o przywrócenie terminu dla miasteckiego urzędu. I sąd orzekł, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Słupsku ma sprawę zbadać merytorycznie, czyli stwierdzić, czy dotacja została wykorzystana zgodnie z prawem. - Cała dokumentacja jest już w SKO w Słupsku. Nie musimy ponownie wysyłać wniosku - stwierdza Halina Gierszewska. ©® ZDASZ SOBOTA 23 KWIETNIA UL. SZCZECIŃSKA 36K 1000-1400 Przynieś makulaturę, małe elektrośmieci i przeterminowane leki, a za każdy rodzaj odpadów dostaniesz sadzonkę. (drzewko owocowe, świerk, bukszpan, bratki) W PROGRAMIE WIELE BEZPŁATNYCH ATRAKCJI: 4 Strefa chillout z leżakami # Popcorn i Zjeżdżalnia dla dzieci i Mata sumo | Eco-kolorowanki < ECO-SHOW z Super Bohaterem Patronat honorowy nad imprezą objął Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej WSPÓLNIE zadbajmy o naszą Małą Ojczyznę Środki uzyskane ze zbiórki odpadów przeznaczone zostaną na wsparcie SOSW w Damnicy. Patronat honorowy NFOSiGW E Leclerc OGŁOSZENIE O NABORZE ZEWNĘTRZNYM NA STANOWISKO PRACY Nadleśnictwo Trzebielino, ul. Pomorska 21,77-235 Trzebielino ogłasza nabór na stanowisko księgowego Wymagania obligatoryjne: •wykształcenie wyższe, staż pracy min. 1 rok, preferowane kierunki: ekonomiczne lub leśne po stażu pracy, • dobra znajomość obsługi komputera i oprogramowania MS Office, • brak przeciwwskazań zdrowotnych do zatrudnienia na ww. stanowisku. Wymagania dodatkowe (preferowane): • obywatelstwo polskie, • znajomość Systemu Informatycznego Lasów Państwowych (SILP) w stopniu umożliwiającym jego wykorzystanie do realizacji powierzonych zadań, • znajomość przepisów ustawy o rachunkowości, ustawy o lasach i zasad gospodarki finansowej PGL LP oraz innych przepisów wymaganych do realizacji nw. zakresu czynności, • ukończone studia podyplomowe, kursy, szkolenia, uprawnienia w zakresie związanym z pracą na opisanym stanowisku. Wymagane dokumenty: • List motywacyjny - opatrzony własnoręcznym czytelnym podpisem ze wskazaniem danych kontaktowych, np. nr telefonu, adres e-mail, • Kwestionariusz osobowy kandydata na pracownika LP (zał. nr 1), • Klauzula informacyjna dla kandydatów do pracy w Nadleśnictwie Trzebielino (zał nr 2), • Kopie dokumentów potwierdzających spełnienie wymagań i kwalifikacji. Kopie dokumentów powinny być potwierdzone własnoręcznych podpisem z adnotacją „za zgodność z oryginałem". Termin i miejsce składania dokumentów: Ofertę wraz z dokumentami należy składać w zaklejonej kopercie z dopiskiem „Nabór na stanowisko księgowego" w terminie ostatecznym do dnia 21 kwietnia 2022 roku osobiście w sekretariacie Nadleśnictwa Trzebielino, w dniach od poniedziałku do piątku, w godzinach od 7.00 do 15.00 lub przesłać pocztą tradycyjną na adres: Nadleśnictwo Trzebielino, ul. Pomorska 21,77-235 Trzebielino. W przypadku przesłania dokumentów pocztą tradycyjną, decyduje data wpływu do sekretariatu Nadleśnictwa. Dokumenty aplikacyjne dostarczone/przesłane do Nadleśnictwa po terminie wskazanym jako ostateczny, nie będą podlegały procedurze naboru. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 ARTYKUŁ REKLAMOWY NIETRZYMANIU MOCZU Przełomowa formuła pomaga pożegnać wysiłkowe i naglące popuszczanie oraz uszczelnić pęcherz. Mokre „awarie" przy najmniejszym wysiłku i coraz częstsze wizyty w łazience mogą zmienić Twoje życie w pasmo upokorzeń. Poznaj rewolucyjną formułę, dzięki której już 26 573 Polaków zniwelowało naglące parcie i niekontrolowane wycieki. Tylko teraz producent preparatu zapewnia 100% dofinansowania! Sprawny pęcherz w każdym wieku? To możliwe! To pierwszy powszechnie dostępny środek wspierający szerokie spektrum problemów z pęcherzem tak samo skutecznie u 20-, 30, 40- czy 60-latków. Nie ma znaczenia, od jak dawna borykasz się z nietrzymaniem moczu i co je wywołało: ciąża, przedźwiganie się, nawracające infekcje, naturalne starzenie się mięśni. Mogą wystarczyć 2 tygodnie, aby zapomnieć o niekontrolowanych przeciekach i częstych wizytach w toalecie. Środek opracowany przez światowych ekspertów urologii daje: Efekty potwierdzone przez prawic 27 tys. użytkowników: 0 Swobodne podnoszenie zakupów, śmianie się, kichanie i kaszel -bez obaw, że popuścisz £ Radość z długich spacerów - bez nerwowego szukania łazienki £ Komfort na plaży i basenie - zapanujesz nad pęcherzem nawet w wodzie 0 Delektowanie się długim filmowym seansem -irytujące parcie już Ci go nie przerwie 0 Wielogodzinne rozmowy i zabawa do rana - bez lęku, że inni poczują przykry zapach A Podróżowanie bez stresujących przystanków i wystawania pod WC - nawet do 6 h! Na pożegnanie NTM nigdy nie jest za późno ani... za wcześnie! „Problem nietrzymania moczu dotyka ponad 50% osób po 60. roku życia i coraz więcej 30-latków. Wszyscy ci ludzie obawiają się, że przez problemy z pęcherzem będą musieli porzucić swoje pasje. Jak tu jeździć pociągami na drugi koniec Polski, korzystać z basenu, pielić w ogródku? Każdemu z nich powtarzam: możesz robić to wszystko bez biegania do łazienki, używania wkładek, nerwowego wiercenia się w miejscu. Po prostu użyj tego środka, a potem zawsze miej go pod ręką: w domu, w torebce czy w waiIlizce. Z pewnością Cię nie zawiedzie". Antoni Król, ekspert urologii Regulamin - rglmnprmcjpk.com AKCJA REFUNDACJA - pula produktów za 0 zł! Sekretem zdumiewającej efektywności tego środka jest wsparcie uszczelniania ścian pęcherza oraz nawet 2-krotne wzmocnienie podtrzymujących go mięśni dna miednicy. Precyzyjnie dobrane składniki formuły pomagają regenerować tkanki układu moczowego i przywrócić jego prawidłowe funkcjonowanie w krótkim czasie. Przestajesz czuć parcie na cewkę moczową i wytrzymujesz z pełnym pęcherzem nawet 1,5 h dłużej. Twoja odporność wzrasta nawet 5-krot-nie i wreszcie nie musisz borykać się z nawracającymi infekcjami. Załatw wstydli wy problem I wyjdź do ludzi Boisz się kichnąć, kaszlnąć lub roześmiać, żeby nie zaliczyć upokarzającej wpadki? Od wchodzenia po schodach i noszenia ciężkich zakupów robi Ci się mokro nie tylko od potu? A może już samo wstawanie z krzesła czy przewracanie się na bok to ryzyko, że zamoczysz bieliznę? Wyobraź sobie, że już niedługo to może stać sie przeszłością. Znów możesz poczuć się dobrze w swoim ciele i żadna zawstydzająca „awaria" nie powstrzyma Cię od 2-godzinnej przechadzki, wizyty w teatrze czy przeciągającej się pogawędki „przez płot" ze znajomą. Czy wiesz, że ten piękny scenariusz nie musi być tylko marzeniem? To realny cel, który osiągnęło już prawie 27 tys. osób! Wszystko dzięki wsparciu metody wchodzącej właśnie na polski rynek. Hft z USA ocali Twój pęcherz W ramach specjalnej akcji refundacyjnej producenta w Polsce rozdawane są opakowania produktu, który w Ameryce już stał się urologicznym przebojem. Jego twórcy udostępnili skuteczny i bezpieczny środek, który wspiera pracę pęcherza moczowego i łagodzi bolesne kłucie, pieczenie przy oddawaniu moczu, naglące parcie w najmniej odpowiednich momentach, mokre plamy, przykry zapach i wstyd. Dzięki temu patentowi możesz złagodzić nietrzmyanie moczu bez względu na wiek, płeć, niezależnie od tego, jak długo zmagasz się z NTM i co jest jego przyczyną: nadwyrężenie, zespół nadpobudliwego osób stosujących amerykańską metodę potwierdza, że korzysta z toalety 4 x rzadziej, przesypia całą noc bez wstawania do łazienki i może przejść nawet 5 km bez naglącego parcia na pęcherz. ZDROWY PĘCHERZ PRZEZ CAŁY ROK! pęcherza, choroby gruczołu krokowego czy zwykłe przeziębienie. układ moczowy btysfcowkznie i dyskretnie To oczywiste, że chcesz prowadzić aktywne życie: podróżować, uprawiać sport, spotykać się z ludźmi. Boisz się, że NTM pokrzyżuje Ci plany? Użyj środka, który amerykańscy naukowcy nazwali „fizjologiczną uszczelką na cewkę moczową". Formuła opracowana przez najwyższej klasy fachowców oprócz fenomenalnej skuteczności ma wszelkie zalety wymagane przez nowoczesnego użytkownika: jest prosta i dyskretna. Bez problemu zastosujesz ją samodzielnie, w domowym zaciszu. Zaś ulga może przyjść szybciej niż myślisz. !!!!!! UWAGA!!!!!! Błyskawiczne wyczerpywanie się zapasów preparatu skłoniło producentów do uruchomienia specjalnej infolinii, gdzie dowiesz się, jak otrzymać bezpłatny produkt. Spiesz się, licz- Spotkania z ludźmi już mnie nie krępują „Nietrzymania moczu nabawiłam się po ciężkim porodzie. Próbowałam wielu środków, ale bez większych rezultatów. Środek z USA to dla mnie prawdziwe wybawienie. Bardzo szybko okazało się, że nie muszę już wstawać w nocy do łazienki, a w ciągu kolejnych dni złapałam się na tym, że spaceruję na luzie, bez nerwowego rozglądania się za toaletą. Przestałam popuszczać przy kichaniu i kasłaniu". Teresa, 68 lat, Jasło ba refundowanych jest ograniczona. opakowań Mozesz pożegnać metrzymame moczu! Pierwsze 100 osób, które zadzwonią do 03.05.2022 r.,! otrzyma 100% REFUNDACJI OD PRODUCENTA ; ZADZWOŃ: 81 53119 74 TV pon.-pt. 08:00-20:00, sob. 08:00-20:00. Zwykłe połączenie lokalne bez dodatkowych opłat. Medal przyznany RevitaPharm w programie Konsumencki Lider Jakości - Debiut Roku 2020 8 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 POLSKA i ŚWIAT KRÓTKO WARSZAWA Do soboty 5 min emeiytów i rencistów dostanie 13. emeryturę Do soboty około 5 min emerytów i rencistów w całej Polsce dostanie trzynastą emeryturę na łączną kwotę 6,7 mld złotych. Taką informację przekazał Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Dodatkowe roczne świadczenie pieniężne wypłacane jest w wysokości minimalnej emerytury. Wypłata następuje razem, z otrzymywaną emeryturą lub rentą w standardowych terminach wypłaty. WARSZAWA W sumie „trzynastka" traf! do ok. 9,7 min emerytów i rencistów w całym kraju. Szacowany koszt tegorocznych trzynastych emerytur to 13,1 mld zł. Zgodnie z przepisami, świadczenie to przysługuje wszystkim, którzy mają na dzień 31 marca przyznane prawo do wypłaty emerytury lub renty, albo innego długoterminowego świadczenia wypłacanego przez ZUS. Maciej Badowski Podwyżki dla nauczycieli od maja Zwiększenie średniego wynagrodzenia dla nauczycieli o 4,4 proc. od lmaja do 31 grudnia 2022 roku oraz podwyższenie subwencji oświatowej o 1,6 mld zł - to założenia projektu złożonego w Sejmie przez przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości. Wszyscy posłowie losowali za przyjęciem nowelizacji. WARSZAWA Pracodawcy będą tropić „lewe" zwolnienia chorobowe Wielkanoc, a także przypadająca krótko po niej majówka to czas, w którym wielu polskich pracodawców mierzy się z problemem „mostkowania". Zjawisko to polega na udawaniu się przez pracowników na zwolnienia chorobowe, w terminach umożliwiających połączenie ze sobą dni świątecznych i weekendów. Cel? Uzyskać jak najwięcej dni wolnego, nie wykorzystując przy tym urlopu. Pracodawcy coraz częściej sięgają po pomoc specjalnych aplikacji, które sugerują, kto może udawać chorobę przed szefem. Zbigniew Biskupski BAŁTYK - Jeżeli Szwecja i Finlandia wstąpią do NATO, nie będzie można już mówić o jakimkolwiek statusie wolnym od broni jądrowej dla Bałtyku - powiedział Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji, cytowany przez agencję Reuters. Były prezydent Rosji stwierdził, że w takim wypadku „równowaga w regionie będzie musiała zostać przywrócona". Wcześniej widziałem niepewność w oczach Ukraińców, teraz każdy wie co ma robić. To dajenadzieję, że wszystko będzie w porządku Gitanas Nauseda, prezydent Litwy Andrzej Duda: Zbrodniarze muszą zostać osądzeni i skazani Hubert Rabiega Przemyśl -Wierzę głęboko, że Ukraina zwycięży, że pozostanie niepodległym, suwerennym krajem - powiedział w czwartek rano prezydent Andrzej Duda po powrocie z wizyty w Kijowie. - To na pewno jedna z tych wizyt zagranicznych, którą zapamiętam do końca życia. Zwłaszcza wrażenie, jakie zrobiła Boro-dianka, miasteczko pod Kijowem, zniszczone przez rosyjskie samoloty i rakiety - powiedział w czwartek rano Andrzej Duda podczas briefingu prasowego na stacji kolejowej w Przemyślu, tuż po przybyciu z Kijowa, gdzie wraz z prezydentami Litwy, Łotwy i Estonii spotkał się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. - Rosjanie mordują kobiety i dzieci, gwałcą, burzą domy. Ukraina walczy bohatersko, ale potrzebuje naszej pomocy, potrzebuje wsparcia całego świata - stwierdził polski prezydent. Zdaniem Andrzeja Dudy, w Ukraińcach widać determinację, która sprawia, że wierzy on, iż nasi sąsiedzi wygrają wojnę. - Kijów jest absolutnie gotowy do obrony. To miasto, w którym widać, że w ostatnich dniach wyszło spod oblężenia, ale nie ma żadnych wątpliwości, że było gotowe bronić się do samego końca - mówił. Andrzej Duda z prezydentami Estonii, Łotwy i Litwy odwiedzili Kijów. Spotkali się z Wołodymyrem Zełenskim - Na ulicach są zbudowane barykady, w parkach wykopane okopy, są osłony z worków z piaskiem. Robi to ogromne wrażenie. Ale przede wszystkim niezwykła determinacja mieszkańców Ukrainy, żeby obronić swoją ojczyznę -podkreślił. Prezydent jasno stwierdził też, że za zbrodnie Rosjan popełniane na Ukraińcach odpowiadają nie tylko szeregowi żołnierze, lecz także ci, którzy wydali przyzwolenie łub wręcz rozkazy do dokonywania bestialstw. - Zbrodnie powinny być osądzone, zbrodniarze powinni zostać skazani. Nie tylko ci, którzy bezpośrednio zabijają, ale także ci, którzy im na to pozwolili, także i ci, którzy wydali takie rozkazy. Bo nie mam wątpliwości, że musiały zostać wydane rozkazy, skoro ci ludzie pozwalają sobie na takie zachowanie - mówił Duda. - Ale zanim wszyscy nie zostaną skazani, muszą być objęci całkowitym ostracyzmem wspólnoty międzynarodowej, powinni zostać wykluczeni ze wszystkich organizacji międzynarodowych - dodał. Wizyta prezydentów Polski, Łotwy, Litwy i Estonii w Kijo- wie była szeroko komentowana w Europie, a zwłaszcza w Niemczech. Tamtejsze media zwróciły uwagę na nieza-proszenie do stolicy Ukrainy niemieckiego prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera. Niemiecki „Focus" otwarcie pisze, że brak Steinmeiera w gronie zaproszonych oraz brak reakcji ze strony prezydentów krajów nadbałtyckich to jasny sygnał, świadczący 0 odbieraniu Berlina jako „chwiejnego partnera". Wpływ na taką decyzję miał mieć przede wszystkim fakt wieloletniej polityki Niemiec, które gospodarczo bardzo blisko współpracowały z Rosją. Po rozpoczęciu przez Rosję wojny, Niemcy odmówiły wysłania na Ukrainę uzbrojenia. Innym elementem wpływającym na niechęć ukraińskich polityków do niemieckich władz jest kwestia gazociągu Nord Stream-2, który od lat był ostro krytykowany, a którego uruchomienie zablokowała dopiero rosyjska agresja i presja ze strony innych państw. W czwartek do Kijowa udała się delegacja senatorów z Polski 1 Czech Marszałkowi Senatu RP Tomaszowi Grodzkiemu towarzyszyli wicemarszałkowie izby wyższej parlamentu Gabriela Morawska-Stanecka i Michał Kamiński oraz senator Marcin Bo-sacki. W delegacji czeskiej byli natomiast: pierwszy wiceprzewodniczący Senatu Jiri Rużićka oraz senator Pavel Fischer. Minister zdrowia: „Powoli żegnamy się z paszportami". Co z czwartą dawką szczepionki przeciw COYID-19? Anna Piotrowska Warszawa - Paszporty covklowe to instrument który wygasa. Powoli sięznimżegnamy-po-wiedział minister zdrowia Adam Niedzielski w Polsat News. Odniósł się też do kwestii szczepionek. Paszport covidowy został wprowadzony na terenie Unii Europejskiej w lipcu2021 r. Posiadając taki paszport, obywa- tele krajów UE mogli - przynajmniej w teorii - łatwiej poruszać się po całej wspólnocie. Wiele wskazuje na to, że paszport covidowy może zostać zniesiony jeszcze przed pierwszą rocznicą jego wprowadzenia. Do tej kwestii odniósł się minister zdrowia Adam Niedzielski. - Tutaj są wyraźne wskazania, że to jest instrument, który wygasa, mówiąc delikatnie. Powoli się żegnamy - powiedział w Polsat News. Szef resortu zdrowia wypowiedział się też na temat czwartej dawki szczepionki przeciw C0VID-19. - Ministerstwo z uwagą patrzy na ostatnią rekomendację Europejskiej Agencji Leków, która zaleciła szczepienia czwartą dawką osób powyżej 80 lat. Specjalny sztab medyczny przeanalizuje tę reko-mentację, a decyzja zostanie podjęta w najbliższych dniach - stwierdził minister Adam Niedzielski. - W Niemczech dziennie jest 200-300 tys. nowych przypad-ków zakażeń. Unas jest zupełnie inny poziom odporności społecznej, która jest łączną kategorią, patrząc na szczepienia i liczbę osób, które przechorowały. Myślę, że pod względem tego parametru jesteśmy bezpieczniejsi -dodał w Polsat News. Minister zapewnił też, że do jesieni na terenie Polski na pewno będzie obowiązywał przynajmniej stan zagrożenia epidemią. KOSZALIN/ SŁUPSK/ SZCZECIN •tygodnik r Regionow Piątek, 15.04.2022 WIELKANOC Rozmowa z biskupem Zbigniewem Zielińskim str. 12-13 HISTORIA Jak krwawiący krzyż wpędził w popłoch bezpiekę str. 14 SOLIDARNI Z UKRAINĄ Młoda pielęgniarka ratuje ciężko chorych na Ukrainie str. 16 SMACZNEGO Rozmowa o kuchni polskiej i ukraińskiej str. 20 Każdy sam poniósł swój krzyż. To był marsz ekstremalnej modlitwy Około 140 pątników przeszło ze Słupska nad morze i dalej klifami do Ustki. W sumie 40 kilometrów Nieśli ze sobą intencje. Wyszli nocą, przywitali świt. str. 10-11 10 • CZAS REFLEKSJI Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 Z bagażem intencji i przewin Alek Radomski Słupsk W nocy wlesie przy fatalnej pogodzie pizeszU40 kflome-tów w milczeniu, niosąc z sobą intencje. W Ekstremalnej Drodze Krzyżowej ze Słupska do Ustki wzięło udział ponad 140 pątników. Nieprzemakalne kurtki, wysokie buty, latarki i plecaki z prowiantem. Kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Słupsku w piątkowy wieczór 8 kwietnia wypełnił się ludźmi, którzy sprawiali wrażenie, jakby zeszli dopiero co z górskiego szlaku. W górskie wędrówki nie chodzi się jednak w nocy, a do plecaka nie przypina się krzyża. Nie zabiera się też intencji. Ze Słupska i z okolicznych miejscowości. Z Trójmiasta, a nawet z Londynu. W sumie ponad 140 osób zebrało się w kościele na górce, aby wyruszyć w którąś z trzech tras Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Zanim ruszyli ogarniętym nocą szlakiem, była msza święta. Zaraz po niej i po przekroczeniu progu bezpiecznego kościoła, na zewnątrz był deszcz i porywisty wiatr. Już sam start mógł zniechęcić, a co dopiero obliczona na 10 godzin pieszej wędrówki droga. - Taka noc daje dużo przemyśleń - tłumaczyła na chwilę przed wyruszeniem Michalina, zarzucając pospiesznie na siebie chroniącą przed deszczem pelerynę. - Na temat życia, planów i w ogóle tego, co chce się osiągnąć. Moje intencje? Są panu Bogu wiadome. Inni szli za nawrócenie, o łaski dla rodzin, o zdrowie dla 7-letniego chłopca chorego na mukowiscydozę. Również za małżeństwo, bliskich zmarłych, dialog i wspólnotę chrześcijan. Do tego za pokój na ogarniętej wojną Ukrainie. Prośby i powody były różne. Część zostało wyartykułowanych podczas mszy. - Myślę, że każdy ma własne - przyznała Sylwia, która na EDK była po raz pierwszy. - Idzie się po to, aby przemyśleć swoje sprawy. Uspokoić rozedrganą duszę i przygotować do świąt Wielkiej Nocy, które są przecież dla nas najważniejsze. To czas, kiedy można się zmierzyć ze swoimi słabościami, nie tylko tymi fizycznymi. Większość pątników wybrała trasę ze Słupska do Ustki, gdzie na ponad 40-kilometro- wym dystansie pierwszą stacją był Słupsk, a kolejną niecałe sześć kilometrów dalej Niewie-rowo. Postoje wyznaczono też w Machowinie, gdzie zorganizowano czuwanie, przystrojono kościół, a mieszkańcy przygotowali dla wędrowców gorącą herbatę. Podobnie było w Wytownie, gdzie uczestnicy EDK dotarli około godz. l w nocy. Na miejscu witał ich miejscowy proboszcz w otwartym na oścież kościele. Kolejne stacje wyznaczono w Macho-winku, Objeździe, Bałamątku, Poddąbiu, Orzechowie i w Ustce. Cała droga została tak zaplanowana, aby pątnicy wędrowali przez najpiękniejsze części regionu. Najpierw była dolina Słupi i lasy. O świcie swoje uroki pokazały klify, czyli wy- soki brzeg i morze. Taki też był zamysł, aby trasa od ciemności, przez trud, kończyła się jutrzenką zwiastującą nadzieję. Światło to w końcu symbol zmartwychwstania Chrystusa. Poszczególne stacje kontemplowano w ciszy, skupieniu Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 CZAS REFLEKSJI 11 poszli swą Drogą Krzyżową UWAGA NA OSZUSTWA WIELE OSÓB PODSZYWA SIĘ POD ORLEN ORLEN i na podstawie specjalnie przygotowanych na to wydarzenie rozważań. „Po klifie z Serca do Zbawiciela", czyli droga ze słupskiego kościoła pw. Najświętszego Serca Jezusowego do kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela w Ustce nie była jedyną z możliwych do przejścia w nocy z piątku na sobotę. Organizatorzy przygotowali też 45-kilome-trową pętlę „Ku Bogu i Bliźniemu" sprzed kościoła NSJ w Słupsku przez Lasek Północny, Jezierzyce, Grąsino, Ro-gawica, Kukowo, Wiklino, Bukowo, Dominek i dalej przez Kępno, Karzcino i Niewierowo do Słupska. Była też trzecia, krótsza trasa o długości około 20 km. Tonią szli najmłodsi uczestnicy w wieku 12-14 lat, którzy wyruszyli razem z opiekunami. Większość wybrała jednak drogę na klif. Czterdzieści kilometrów ze Słupska do Ustki za sobą ma 17-letni Szymon, dla którego udział w EDK to przedsionek do wstąpienia już za chwilę w dorosłość. - Droga wyszła pięknie, a pogoda tak naprawdę była każda Uważaj na fałszywe ogłoszenia w mediach społecznościowych, na licznych stronach internetowych i w e-mailach: • o rzekomych bardzo wysokich i pewnych zyskach • zachęcających do inwestowania w akcje oraz projekty inwestycyjne PKN ORLEN, które wymyślają oszuści FAKE I UWAŻAJ! W trakcie wojny w Ukrainie nasila się dezinformacja w sieci. - relacjonował Wiktor Janusz z komitetu organizacyjnego. -Od piękniej, księżycowej i gwiaździstej nocy po grad, wichurę i totalną zawieruchę. Momentami trzeba było się zastanawiać, jak to dalej pójdzie. Oczywiście kryzysy też były. - Było ciężko - przyznała pani Izabela. - To jedna z najtrudniejszych tras jak do tej pory, a w EDK biorę udział od czterech lat. Jeśli chodzi o stronę fizyczną, to nie ma chyba kawałka ciała, który by nie bolał. Duchowo jest za to oczyszczenie. Trasa była wymagająca, ale podobno im cięższa intencja, tym trudniejsza droga. Ekstremalna Droga Krzyżowa nie jest pielgrzymką. Nie ma zabezpieczeń, a każdy walczy sam o wytrwanie. Uczest-nikbierze udział w EDK na własną odpowiedzialność, a organizatorzy nie zapewniają ubezpieczenia ani opieki medycznej. W tym roku Ekstremalna Droga Krzyżowa odbyła się w prawie 500 miejscowościach w całej Polsce. ©© 12 • ROZMOWA NA WIELKANOC Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 Używając bożonarodzeniowej symboliki dodatkowe nakrycie dla naszych sąsiadów, Piotr Polechoński Koszalin Rozmowa z biskupem Zbigniewem Zielińskim. nowym biskupem koadiuto-rem w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Przed nami Święta Wielkanocne. Przez ostatnie dwa lata minęły one w cieniu pandemii koronawirusa. Teraz też nie będzie normalnie, bo za naszą wschodnią granicą trwa wojna. Jak przeżyć dobrze Święta w tak ciężkich czasach? Dwuletnie doświadczenie epidemii oraz wojna za naszą wschodnią granicą pokazały, że obok troski o zdrowie, o bezpieczeństwo, o funkcjonowanie w ciężkich czasach, w całą tę naszą rzeczywistość wpisana jest również bardzo mocno troska o siły ludzkiego ducha. Epidemia zastała nas psychicznie słabymi, nieprzygotowanymi na takie wyzwanie. Dlaczego? Bo zbyt mocno byliśmy skoncentrowani na sprawach materialnych, bo zaniedbaliśmy nasz rozwój duchowy, który daje nam prawdziwą wolność i siłę. Dzisiaj z perspektywy czasu zapomnieliśmy, że właśnie ten dobrobyt doprowadził do tego, że zapomnieliśmy o wartościach duchowych i konsekwencje tego są takie, że wielu uratowało w epidemii swoje zdrowie, a nawet życie, ale też wielu zagubiło swojego ducha czy wpadło w dramatyczne stany psychiczne. I podobnie jest z wojną w Ukrainie. Niekiedy mam wrażenie, że bardziej panicznie wojny boją się Polacy niż Ukraińcy. Dlaczego? Bo patrząc na Ukrainę, widzimy nieprawdopodobną przewagę militarną po stronie Rosji i z podziwem patrzymy na heroiczną walkę toczoną przez Ukraińców. I wszyscy musimy dojść do tego samego wniosku: to nie jest zasługa militarnej przewagi, bo ta przecież jest po stronie Rosji, tylko bohaterstwa i hartu ducha. Jakie wnioski my z tego powinniśmy wyciągnąć? Otóż takie, że ci wszyscy, którzy próbowali w ostatnim czasie wyrugować religię z przestrzeni publicznej, ze szkół, namawiali do występowania z Kościoła, bardzo się mylili. Jedno wydaje się bowiem pewne: okoliczności tych wydarzeń pokazały, jak bardzo, obok zabiegów medycznych, sanitarnych czy też działań wojennych liczy się siła ducha. Ataz czegoś musi wynikać i najczęściej jest to wiara, w której dane społeczeństwo wyrosło. Mamy więc przerobić duchowo czas Świąt pod kątem Ukrainy? Tego, co tam się dziejeijaki to ma wpływ na Polaków i na ich wiarę? Ten czas po to właśnie jest. Są ludzie, którzy docenią wartość wiary, siły ducha, rozwój wewnętrzny dopiero wtedy, jak coś im grozi. Tymczasem prawdziwa mądrość polega na tym, że nie trzeba stracić ani wiary, ani zdrowia, ani ojczyzny, aby to wszystko docenić. I dobrze celebrowane Święta temu właśnie służą. Aby docenić własne, chrześcijańskie fundamenty, na których stoi nasz świat, nasze życie. laby zrozumieć, jak wielką są one wartością i że trzeba o nie dbać, że trzeba je pielęgnować. Bo to nie jest tak, że są nam dane raz na zawsze bez względu na to, czyje szanujemy i o nie dbamy. Otóżtakto nie działa. Nasza postawa jest tu kluczowa. I warto o tym pomyśleć w te Święta. Ten świąteczny czas będzie też wyjątkowy z jeszcze jednego powodu. Otownaszej ojczyźnie schronienie przed wojną znalazło ponad dwa miliony uchodźców. I będą wśród nas, gdy zasiądziemy do świątecznego stołu. Ich obecność jest konsekwencją tego, co się dzieje za naszą wschodnią granicąitego, jacy my, Polacy, naprawdę jesteśmy. Że nasza wiara, pomimo wszystkich ograniczeń i uchybień, jest żywa. Dla mnie są takie dwa wymowne znaki chrześcijańskiego ducha w naszym narodzie. Pierwszy jest związany z przełomem roku 1989, gdy doszło do obalenia systemu komunistycznego, a w parze z tym nie szła chęć odwetu, nie polała się krew. Udało się tak kluczowe zmiany przeprowadzić na drodze pokojowej, co jest wielkim osiągnięciem. Była to miara miłości chrześcijańskiej, jestem tego absolutnie pewien. A drugi znak, to jest ta otwartość, której jesteśmy teraz świadkami. I zapewniam, że nie jest ona tylko humanitarna. Ona ma bardzo silne podłoże chrześcijańskie i tylko ktoś z wyjątkowo złą wolą może tego nie chcieć dostrzec. Wystarczy zauważyć choćby tylko ten fakt, żęci uchodźcy nie są na ulicach, dworcach, obozach. Oni w zdecydowanej większości trafili Biskup Zbigniew Zieliński, od 10 marca biskup koadiutor diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, przybył do nas z archidiecezji gdańskiej pod dachy polskich domów. Domów, których drzwi na oścież otworzyły polskie, chrześcijańskie rodziny. Skala naszej gościnności jest tak potężna, że powinna nam dać wszystkim do myślenia i nowego spojrzenia na nas samych. Bezkompleksówibez wmawianych nam stereotypów, że nasze chrześcijaństwo jest tylko tradycyjne, bez głębokiej treści. Sami przed sobą pokazaliśmy że jest zupełnie inaczej . I używając bożonarodzeniowej symboliki, nie tylko przygotowaliśmy na te święta dodatkowe miejsce i nakrycie dla naszych sąsiadów, ale wręcz jest to cały dodatkowy stół. Na pewno zdaliśmy egzamin jako Polacy ze wsparcia dla ludzi cierpiących z powodu wojny, ale czy zdał go też papież Franciszek? Zarzuca się mu, że nie nazywa po imieniu agresora, nie potępia Putina za wojenne zbrodnie. Szczególnie głośnym echem odbił się jego internetowy wpis, w którym okazał wielłde współczucie dla ukraińskich ofiar, ale też dodał, że „wszyscy jesteśmy winni". Jak to rozumieć? Czy Watykan nie powinien zaangażować się bardziej i jednoznacznie powiedzieć, kto jest ofiarą, a kto agresorem? Znaków zaangażowania Stolicy Apostolskiej w pomoc Ukrainie mamy wiele. Kardynał Konrad Krajewski już trzeci raz udał się na Ukrainę jako wysłannik papieża Franciszka z misją po- mocy i wsparcia. Nie ma też w ostatnim czasie chyba ani jednej wypowiedzi papieża, w której nie pojawiłby się temat wojnyw Ukrainie, wielkie współczucie dla ofiar i apel o przerwanie tej tragedii. Ale faktycznie, znamy też wszyscy opinie, że to jednak za mało, że stanowisko Ojca Świętego powinno być ostrzejsze ibardziej krytyczne wobec Rosji i prezydenta Putina. Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że publiczne wypowiedzi papieża to są wypowiedzi, które muszą brać pod uwagę bardzo szeroki kontekst. W tym odbudowę wspólnoty międzyludzkiej, także między narodem ukraińskim i rosyjskim, kiedy ten konflikt się zakończy. Papież odczytuje swojąrolę jakoponti-fex, czyli budujący mosty, nawet w czasie wojny. Proszę zwrócićuwagę, że nigdy papieża za jego wypowiedzi nie skrytykował prezydent Zełen-ski, bo on też ciągle, pomimo strasznej krzywdy, jaką jego narodowi wyrządzają rosyjskiej wojska, myśli, co będzie potem, że wcześniej czy później trzeba będzie jakoś te rosyjsko-ukraiń-skie relacje ułożyć na nowo. Rosja nie zniknie z mapy świata. Nie zniknie, zawsze tu będzie. A co do słów papieża, że „wszyscy jesteśmy winni", musimy pamiętać, że część środowisk uprawia taką narrację, że oto winnym całego konfliktu jest tylko Putin i że został zaatako- wany wolny świat. Tymczasem Ojciec Święty wydobywa głębszy kontekk tej sytuacji i mówi, że przez wiele lat ten wolny świat byłuwikłanywinteresy z człowiekiem, na którym chcemy teraz skoncentrować całą naszą złość. To ten wolny świat ma swoje fabryki w Rosji, z powodu których nie potrafi podjąć natychmiastowych decyzji wpływających na zakończenie wojny Isporaczęśćtego wolnego świata ogniskuje zainteresowanie mediów właśnie na słowach papieża, bo sporo ludzi odpowiedzialnych za uwikłanie wolnego świata w interesy z Rosją źle przyjmuje fakt, że papież przypomina, że jest więcej odpowiedzialnych za tę wojnę. Bardzo bym więc zachęcał, aby wypowiedzi Ojca Świętego traktować szerzej, z uwzględnieniem tego, kto jeszcze przyczynił się do tego, że wybuch tej wojny stał się możliwy. Myśląc o obecnej postawie papieża Franciszka, warto też sobie przypomnieć listpolskichbiskupówdobi-skupów niemieckich z 1965 roku ze słynnym zdaniem „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie". Wtedy także jego autorzy spotkali się z wielką krytyką za takie podejście do Niemców. Ale dziś list ten przedstawia się jako dalekowzroczne i mądre działanie, na bazie którego możnabyło zbudować jakże trudne polsko-niemieckie pojednanie i ułożyć pokojowe współistnienie. Jestem pewien, że z obecną postawą Ojca Świę- tego i z wypowiadanymi przez niego słowami będzie podobnie. Kiedyś wolny świat mu za to podziękuje. Jak ksiądz biskup znajduje diecezję koszalińsko-kołobrzeską po pierwszych tygodniach urzędowania? Kiedyś zapytany oto samo kardynał Kazimierz Nycz, gdy został bisku-pem ordynariuszem wKoszali-nie, odpowiedział, że pierwsze, co mu się rzuciło woczy, to odległości. W diecezji krakowskiej od parafii do parafii je-ćhałosię najczęściej kilkanaście kilometrów, tutaj często około 100. Jechał już ksiądz biskup tak daleko? Odległości? Na pewno dają 0 sobie znać. Czyjechałem? Od kilku tygodni cały czas jestem w ruchu, poznaję diecezję 1 ludzi. Tak więc dużych odległości nie brakuje. Ale przyjeżdżając tutaj z Gdańska, co innego odczułem od razu. Co takiego? Brak korków (śmiech). Aprzy-najmniej takichkorków, do jakich byłem przyzwyczajony. Szybko musiałem się nauczyć innego planowania spotkań i wyjazdów, bo tutaj znacznie szybciej jestem w stanie na nie dojechać niż w Gdańsku i wgdańskiej diecezji. Kilkadziesiąt kilometrówtamatutaj to co innego. A już zupełnie serio odpowiadając na pana pytanie, to diecezję koszalińsko-kołobrzeską znajduję bardzo dobrze. Będąc tutaj przez ten krótki czas, od razu można dostrzec, że diecezjajest w bardzo dobrej kondycji. Jest dobrze prowadzona, przez biskupa ordynariusza Edwarda Dajczaka i jego pomocników i nie jest to tylko moja opinia. Ale zawsze jako diecezja lądujemy na ostatnich miejscach w raportach Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, które badają stopień zaangażowania Polaków wżycie religie. Wynikaznkh, że diece-zja koszalińsko-kołobrzeska jestjednąznajmniejreligij-nychwkraju To prawda, ale też każdy, kto trochę zada sobie trudu, aby poznać historię tych ziem, dostrzeże złożonośćtego problemu. Napływowa ludność, budowa lokalnej tożsamości praktycznie odnowa, tereny popegeerowskie, komunistyczna atomizacja społeczeństwa silniejsza niż gdzie indziej -takie były tutaj realia przez całe dekady i takie realia nie mogły Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 ROZMOWA NA WIELKANOC • 13 cały dodatkowy stół Wielkanoc nie tylko nie wpłynąć również na życie religijne. Napewno więc kondycja wiaryizaangażowanie wiernych jest jednym z najważniejszych wyzwań, które dostrzegam. Ale wto wyzwanie wchodzę w części z podobnym doświadczeniem, bo podobna struktura społeczna jest w archidiecezji gdańskiej, z której przychodzę. Tamrównież Polskę poił wojnie światowej zbudowała głównie ludność napływowa, która z powodzeniem się zakorzeniła, a praktyki religijne są żywe i pielęgnowane razem z ludnością kaszubską. Tam już nikt nie mówi, że jest napływowy, każdy czuje korzenie, które mocno wrosły w tamtejszą ziemię. Jestem przekonany, że taki sam proces zachodzi też tutaj. Być może, że dzieje się to winnym tempiei aby uporać się z niekorzystnymi efektami dekad komunizmu, spuścizny po-pegeerowskiej, potrzeba tu więcej czasu niż gdzie indziej. Będę chciał więc jak tylko często będę mógł wskazywać na ziemię, z której tutaj przyszedłem, i mówić: popatrzcie, tam również przybyli ludzie z terenów n Rzeczpospolitej i dziś czują się u siebie. Wiedzą, kim są, a wiara jest dla nich czymś ważnym i głębokim. I aby ten proces został dokończony i tutaj, trzeba dużo pracy. Szczerze poddaję się temu wyzwaniu. Czego ksiądz biskup oczekiwał, przeprowadzając się do Koszalina? Na początku moje największe oczekiwanie było jedno: aby zostać zaakceptowanym przez ludzi tutaj mieszkających i bym mógł poczuć się tutaj jak w domu. Wiem, że muszę zapracować na to zaufanie, na swoją pozycję. Jest to ogromne wyzwanie, zwłaszcza że w Gdańsku mam pewien dorobek jako biskup Zbigniew Zieliński. I zdaję sobie sprawę z tego, że tutaj, w Koszalinie, przynajmniej na chwilę obecną, mało kogo to obchodzi. I póki co ta świadomość jest dla mnie w jakimś sensie wyzwalająca. Bo to jest okazja, aby nie podążać znanymi, utartymi ścieżkami, ale zacząć pracować na swoje konto, na swoją pozycję od nowa. Przychodzę otwarty na ludzi, ale ta otwartość polega też na tym, że również ja muszę się uczyć realiów, do których zostałem posłany. Poznać dany teren, jego historię, to jest kwestia ważna, ale łatwiejsza. O wiele trudniejsze jest poznanie ludzi, zadzierzgnięcie z nimi mocnych relacji. Poddaję się temu wyzwaniu i liczę na wzajemność. Biskup pomocniczy i biskup koadiutor, czyli ten, który obejmuje diecezję z chwilą, gdy urzędujący biskup diecezjalny ustąpi z funkcji, gdy przejdzie na emeryturę -z takimi tytułami ksiądz biskup trafił do koszalińskiej Kurii Biskupiej. W naszej diecezji zdarzyło się pierwszy raz, aby przyszedł tu biskup, który wie, że zostanie biskupem ordynariuszem. Zresztąwieotym nie tylko on, ale wiedzą to wszyscy. Taka wiedza pomaga, czy utrudnia? Dla mnie to nie jest żaden problem, a kluczowawtej sytuacji byłaijestpostawabiskupa Edwarda Dajczaka, który sam poprosił o takie rozwiązanie i z którym się świetnie rozumiemy. Dzięki temu czuję się tuchcianyioczekiwany. To jest doskonała sytuacja, bo w momencie, gdy ksiądz biskup Edward osiągnie wiek emerytalny, zastąpi go ktoś, kto nie musi się uczyć tego miejsca, zanim zacznie podejmować brzemienne w skutki decyzje, ale może to robić od razu, bo już jest w pełni gotowy do podjęcia tego dużego wyzwania. Takie rozwiązanie nie zdarza się zbyt często, ale jest przewidziane w Prawie Kanoniczym. Taki czas przejściowyjest bardzo potrzebny, abyuboku dotychczasowego biskupa ordynariusza wejść w nową diecezję. Dla mnie jest to ogromny komfort. A nie obawia się ksiądz biskup, że zarówno wierni, jak i księża zaczną się po cichu zastanawiać, czyje decyzje w tym okresie przejściowym są ważniejsze? Czy biskupa ordynariusza, który jest, czy biskupa, który tym ordynariuszem zostanie? Tak źle nie będzie (śmiech). Bo co do decyzji, które są i będą podejmowane w tym okresie przejściowym, to kwestia ta jest jasno określona i od samego początku nie ma tu miejsca na jakiś decyzyjny dualizm. W tej chwili decyzje o nominacjach i te dotyczące innych ważnych kwestii podejmuje biskup ordynariusz, którym cały czas jest biskup Edward, tu się nic nie zmieniło. Ja oprócz roli koadiutora pełnię też funkcję biskupa pomocniczego, podobnie jak biskup Krzysztof Zadarko. I tak to będzie wszystko wyglądać do momentu, gdy zastąpię biskupa Edwarda. ©® BISKUP ZBIGNIEW ZIELIŃSKI 10 marca Ojciec Święty Franciszek mianował biskupem koadiutorem diecezji koszalińsko-koło-brzeskiej dotychczasowego biskupa pomocniczego archidiecezji gdańskiej Zbigniewa Zielińskiego. Bp Zbigniew Zieliński ma 57 lat. Urodził się 14 stycznia 1965 roku w Gdańsku. Do kapłaństwa przygotowywał się w tamtejszym Wyższym Seminarium Duchownym. Święcenia prezbiteratu przyjął w bazylice Mariackiej 18 maja 1991 roku. Biskupem jest od 7 lat. Sakrę przyjął 24 października 2015 roku w katedrze oliwskiej. Jego zawołanie biskupie: „Ut unum sint" oznacza: „Aby byli jedno". Materiał Informacyjny T-Mobile Wiosna Nielimitowany internet w smartf onie lub domu przez 12 miesięcy za darmo przy drugim nielimitowanym abonamencie - taka oferta czeka na nowych i obecnych abonentów T-Mobile. którzy skorzystają ze specjalnej promocji, ważnej do końca maja. Wiosenna oferta pozwala korzystać z sieci w dowolnym miejscu bez ograniczeń. Operator przygotował ponadto atrakcyjne zniżki na urządzenia, a klienci mogą liczyć na niższe opłaty nawet po upływie okresu promocyjnego. Pozbądź się limitów z T-Mobile Początek roku przyniósł szereg ciekawych propozycji w ramach oferty T-Mobile - klienci abonamentowi mogą wybrać jedną z dwóch nowych taryf nielimitowanego internetu w niezwykle atrakcyjnej cenie. Mowa o ofertach „M Nielimitowana" i „L Nielimitowana", które pozwalają na skorzystanie z najnowszej technologii 5G, zapewniającej największą możliwą prędkość transferu. W pierwszym przypadku przesył danych przez cały okres trwania umowy będzie wynosić stabilne 30 Mb/s, z kolei w drugim brak ograniczeń dotyczy zarówno liczby bez limitów z nowymi ofertami T- gigabajtów, jak i szybkości pobierania. Co jeszcze można znaleźć w nielimitowanych taryfach T-Mobile? Brak ograniczeń dotyczy także rozmów, SMS-ów i MMS-ów. To nie koniec - oferty obejmują również darmowy dostęp do specjalnej usługi „Rozrywka Uwolniona", która umożliwia korzystanie z najpopularniejszych serwisów streamingowych z opcją swobodnej zmiany nawet co 30 dni. Oferta jest całkowicie bezpłatna przez pierwsze 6 (taryfa „M") lub 12 (taryfa „L") miesięcy, a po upływie tego czasu jej miesięczny koszt to zaledwie 20 zł. Regularna cena abonamentu to z kolei odpowiednio 65 i 85 zł. Teraz pojawiła się jeszcze ciekawsza propozycja dla osób, które mają lub planują abonament z ofertą „M Nielimitowana" lub „L Nielimitowana". Kto może skorzystać z nowej promocji? Nowa oferta T-Mobile jest skierowana do wszystkich klientów, którzy aktualnie korzystają z taryfy „M Nielimitowana" lub „L Nielimitowana", jak również do osób, które chcą wykupić lub zmienić swój abonament na jedną z tych ofert. Jak to działa? To bardzo proste - wystarczy dodać następną usługę do abonamentu. Może to być zarówno kolejna taryfa „M/L Nielimitowana", jak i internet światłowodowy T-Mobile, a także mobilny internet domowy. Promocja obejmuje także urządzenia, a po upływie pierwszych 12 miesięcy można dalej oszczędzać dzięki kolejnym zniżkom - abonament będzie tańszy o 20 zł miesięcznie. Warto przy tym zaznaczyć, że w ramach promocji do oferty można dobrać dowolną liczbę usług. Dodaj kolejną usługę do abonamentu i ciesz się nielimitowanym internetem T-Mobile zapewnia sporą elastyczność w kwestii korzystania z nowej promocji -do taryfy można dodać szereg różnych usług. Jeśli wybierzemy abonament z urządzeniem, możemy połączyć 12 miesięcy bez opłat z rabatem 400 zł i ratami 0% na telefon lub inne urządzenie. W przypadku ofert bez urządzenia długość trwania darmowego okresu wynosi 6 miesięcy. To propozycja związana nie tylko z usługami mobilnymi. Abonenci mogą skorzystać za darmo również z internetu światłowodowego w każdej z prędkości dostępnych w T--Mobile - 300 Mb/s, 600 Mb/s lub nawet 900 Mb/s. Co więcej, dodatkowe opłaty (np. za przyłączenie światłowodu do domu jednorodzinnego) nie obowiązują przez pierwsze 12 miesięcy. Nie masz światłowodu? Żaden problem - osoby, które korzystają z internetu mobilnego w ramach domowej sieci, także mogą sporo zaoszczędzić na nowej promocji T-Mobile. W tym przypadku usługa jest dostępna za darmo przez 3 miesiące. Oferta dotyczy domowego internetu mobilnego z prędkością 30,60,90 Mb/s, jak również wariantów bez limitu tempa transferu. Zniżki nawet po zakończeniu promocji Bez względu na wybraną usługę, po upływie okresu promocyjnego klienci T-Mobile mogą liczyć na rabat w wysokości 20 zł miesięcznie. W efekcie za kolejny abonament „M Nielimitowana" zapłacimy 45 zł, a za taryfę „L Nielimitowana" - 65 zł. Cena światłowodu po 12 miesiącach wynosi 40 zł (300 Mb/s), 50 zł (600 Mb/s) lub 70 zł (90 Mb/s). Miesięczna opłata za mobilny internet domowy z anteną 0010477859 Mobile będzie natomiast wynosić od 60 do 110 zł w zależności od wybranej prędkości. Smartfon nawet300 zł taniej To jeszcze nie wszystko! Całość uzupełniają atrakcyjne zniżki na smartfony - między innymi modele Samsung Ga-laxy A52s czy Xiaomi Redmi Note 11 Pro. Abonenci, którzy wybiorą taryfę „M Nielimitowana", zapłacą za urządzenia dostępne w T-Mobile 200 zł mniej, a w przypadku wersji „L" rabat wynosi 300 zł. Promocja będzie dostępna do 31 maja -dodatkowe informacje można znaleźć na stronie operatora. 14 • HISTORIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 Jak krwawiący krzyż w Słupsku wpędził w popłoch bezpiekę Wojciech Freiichowski Słupsk Wstanie wojennym na krzyżu przy kościele w Słupsku pojawiły się czerwono-bru-natne zacieki. Reakcja ludzi mogła być tylko jedna: znak od Boga. Reakcja komunistów też jedna: strach. Takiego problemu 40 lat temu, na samym początku stanu wojennego, komunistyczne władze i jej służby nie przewidziały. Były przygotowane do walki z Solidarnością, opozycjonistami, społeczeństwem. A tymczasem... - W dniu 12 marca 1982 roku, w drugi piątek Wielkiego Postu o godzinie U, idąc do kościoła na dyżur spowiedzi, spoglądając na Krzyż Misyjny zauważyłem wypływającą z niego ciecz. Kiedy podszedłem bliżej, wypływająca strumieniami ciecz koloru czerwono-brunatnego zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Dotknąłem cieczy palcem i po skosztowaniu odczułem smak słodko-słony, smak krwi - tak wspominał to wydarzenie na stronie internetowej parafii nieżyjący już ksiądz Ryszard Król, ówczesny proboszcz Parafii Najświętszej Marii Panny w Słupsku. Uczestnicy tej pamiętnej mszy zaraz po niej zaczęli gromadzić się przy krzyżu. Początkowo było zdumienie, zaskoczenie, ale wkrótce wierni zinterpretowali to zdarzenie jednoznacznie: to krew Chrystusa. CIOS W STAN WOJENNY Marzec 1982 roku to był czas stanu wojennego w jego najsurowszej formie. Pamiętajmy, że minęło ledwie nieco ponad trzy miesiące od jego wprowadzenia. Władze wydały różnorakie zakazy, w tym gromadzenia się. Tymczasem pod krzyżem przy kościele Mariackim codziennie gromadził się tłum modlących się ludzi. Co więcej, wieść o tym zdarzeniu obiegła całą Polskę. W ciągu kilku dni krzyż przed kościołem Mariackim dla wielu Polaków stał się symbolem nie tylko wiary, ale także oporu przeciwko stanowi wojennemu. W następnych dniach i tygodniach do Słupska, pomimo różnych utrudnień i szykan ze strony władz, przybywały pielgrzymki, aby móc się pomodlić przed krwawiącym krzyżem. U jego podstawy składano kwiaty, palono znicze, śpiewano pieśni religijne. POPŁOCH WE WŁADZACH Służba Bezpieczeństwa oraz lokalne władze partyjne nie na żarty wpadły w popłoch, i to podwójny. Po pierwsze, obawiano się, że zgromadzenia ludzi pod krzyżem przerodzą się w protest przeciwko komunistom. Z drugiej strony miejscowi komendanci i sekretarze partyjni bali się, że ich przełożeni na szczeblu centralnym zarzucą im brak stanowczości z uporaniem się z tym problemem. Ksiądz Ryszard Król: - Przybywają już ludzie z różnych stron Polski. Modlą się pod tym Krzyżem, są poważni i skupieni. Ciecz płynąca z Krzyża budzi głęboką refleksję, zdziwienie, ciekawość, a u innych niepokój. Modlitwy pod krzyżem trwały codziennie prawie do godziny milicyjnej, czyli do 22. Z chwilą jej wybicia ZOMO rozganiało zgromadzonych, choć do siłowych ekscesów raczej nie dochodziło. W POŚPIECHU ZLECONO EKSPERTYZĘ Zjawisko widoczne na krzyżu przed kościołem Mariackim w Słupsku i sytuacja z nim związana szybko dotarły do Warszawy. Tam również wywołało to niepokój władz do tego stopnia, że zdecydowano się na pobranie próbki cieczy sączącej się zkrzyża. Przekazano je do Zakładu Medycyny Sądowej w Gdańsku. W oficjalnym komunikacie o wynikach badań wykluczono obecność elementów przypominających skład krwi. Podano natomiast hipotezę, że takie zjawisko znane jest w nauce jako płacz czerwonego dębu. Nie wykluczono również obecności glonów i mikroorganizmów. Ekspertyzę zleciła także Diecezja Koszalińsko-Kołobrzeska. Wyniki były zupełnie odmienne od tych, które opublikowały władze. Wskazywały, że ciecz przypomina ludzką krew. KRZYŻ POD OBSERWACJĄ Zarówno krzyż, jak i gromadzący się pod nim wierni stali się celem ciągłej obserwacji Służby Bezpieczeństwa. Było to dla niej dodatkowe obciążenie, bo konieczne było oddelegowanie wywiadowców i trzymanie w odwodzie jakichś sił prewencyjnych, gdyby doszło do antyrządowych protestów. A przecież SB już miała pełne Krwawiący krzyż przed kościołem Mariackim w Słupsku. Marzec 1982 r. U jego podstawy składano kwiaty, palono znicze, śpiewano pieśni religijne Krzyż stał się dla ludzi znakiem od Boga i symbolem walki z komunizmem ręce roboty. W pierwszych miesiącach stanu wojennego zajęta była przede wszystkim tropie- niem i zatrzymywaniem działaczy Solidarności i rozbijaniem środowisk opozycyjnych. Tymczasem 2 kwietnia 1982 roku, z inicjatywy strony kościelnej, na krzyż nałożono ochronne zabezpieczenia z pleksi. Z jednej strony była to ochrona przed nadgorliwością wiernych, którzy chcieli dotknąć cieknącej cieczy. Z drugiej strony obawiano się, że władze będą chciały spowodować jakieś działania, aby krzyż w końcu „przestał krwawić". Władze wojewódzkie poprosiły nawet stronę kościelną, aby krzyż przenieść do kościoła i usunąć zacieki. Kościół odmówił. Pojawiły się wtedy obawy, że krzyż może zostać usunięty sprzed kościoła bez wiedzy parafii i diecezji. Dlatego okoliczni mieszkańcy zaczęli nocną obserwację krzyża z okien swoich mieszkań. Obawy okazały się słuszne. Pod koniec czerwca 1982 roku „nieznani sprawcy" usiłowali nocą zmyć nacieki na krzyżu, co zauważyli okoliczni mieszkańcy. Sprawcy zbiegli. CO BYŁO PÓŹNIEJ? Ciecz przypominająca krew wypływała z krzyża do 30 marca 1986 r. Dziewięć lat później krzyż przeniesiono do południowej kruchty kościoła Mariackiego. Nadal jest przedmiotem kultu wiernych. Natomiast przed kościołem postawiono nowy krzyż. 18 kwietnia 2005 r. - w dniu rozpoczęcia konklawe mającego wybrać nowego papieża po śmierci Jana Pawła II -zauważono i na nim czerwone krople. - Wypływały z krzyża, z jego prawego ramienia. Widziała to moja babcia i inni ludzie zgromadzeni wokół krzyża - mówił wówczas „Głosowi" Michał Nagi, który zauważył niecodzienne zjawisko. Ślad nadal jest widoczny. Pod prawym ramieniem widać zaschniętą brunatną ciecz. Wierni interpretowali to jako znak po odejściu Jana Pawła n. Duchowni byli bardziej powściągliwi. - Przyczyn może być naprawdę dużo. Krzyż był zrobiony ze świeżego dębu, a te drzewa czasem wydzielają płyn o ciemnym zabarwieniu. Aby z pewnością stwierdzić, co to jest, potrzeba specjalistycznych badań - takiej wypowiedzi udzielił wówczas „Głosowi" Paweł Jochaniak, ówczesny proboszcz parafii Najświętszej Marii Panny. Ten krzyż stoi przed kościołem Mariackim w Słupsku do dziś. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 MATERIAŁ INFORMACYJNY Materiał informacyjny Goldenmark Najpopularniejsze złote monety bulionowe GOLDENMARK WARTOŚCI DLA POKOLEŃ Każda ze słynnych, złotych monet lokacyjnych niesie ze sobą inną opowieść i za każdą stoi niezwykła historia. Poznaj monety cieszące się największą popularnością wśród osób lokujących swój kapitał w królewskim kruszcu. Zalety złota fizycznego są powszechnie znane. Kruszec ten chroni przed inflacją i negatywnymi skutkami kryzysów, zapewnia poczucie bezpieczeństwa i spokój, jest także efektywnym sposobem na międzypokoleniowy transfer majątku i zabezpieczenia kapitału. Za każdą monetą stoi niezwykła historia Decydując się na zakup tego metalu szlachetnego, stajemy przed wyborem: sztabki czy monety. Choć sztabki wydają się bardziej praktyczne, wiele osób lokujących oszczędności w złocie wybiera monety, które przeważnie są nieco droższe. - Czynnikiem, który często decyduje o wyborze monety, jest to, że są one bardzo trudne do podrobienia. Trudny wzór sprawia, że fałszerstwa, o ile już się zdarzają, dotyczą częściej dużych sztabek. W praktyce jednak fałszerstwa na rynku złota są zjawiskiem stosunkowo rzadkim i łatwym do zweryfikowania. Dokonując zakupów u renomowanego dostawcy, nie musimy obawiać się, że w nasze ręce trafi produkt wątpliwej jakości - tłumaczy Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark. Monety cieszą się też większymi walorami estetycznymi i mogą być przechowywane w wygodnych tubach (20-25 uncji) lub w masterboxach (500 uncji). Najpopularniejszą wagą złotych monet jest jedna uncja (31,1 gramów), choć dostępne są także mniejsze gramatury: 1/2 uncji, 1/4 uncji, 1/10 uncji czy nawet 1/20 uncji. Dość rzadkie, ale również spotykane, są złote monety o masie np. dwóch uncji. - Warto również zwrócić uwagę na inny aspekt wyboru między sztabkami i monetami. Za każdą ze słynnych monet lokacyjnych stoi niezwykła historia. Inną opowieść niesie ze sobą klasyczny Krugerrand z RPA, inną perfekcyjnie zabezpieczony Kanadyjski Liść Klonowy, a jeszcze inną Wiedeńscy Filharmonicy - jedyna złota moneta z nominałem w euro. Z kolei sztabki kuszą swoim klasycznym charakterem, często połączonym z dodatkowym, nowoczesnym zabezpieczeniem. Dobierając do kolekcji kolejne monety czy sztabki, sami piszemy swoją złotą historię - dodaje Michał Tekliński. Złote sztabki i monety można kupić „od ręki" w szczecińskim salonie Goldenmark przy placu Żołnierza 1-la. W ofercie lidera dystrybucji metali szlachetnych w Polsce są także diamenty i kamienie szlachetne oraz szeroka gama unikatowych produktów kolekcjonerskich, jak luksusowe wydawnictwa artystyczne i wyjątkowa sztuka, wyselekcjonowana przez zespół kuratorów i ekspertów. Najpopularniejsze złote monety Krugerrand Krugerrand to najpopularniejsza i najbardziej rozpoznawalna moneta bulionowa na świecie. Po raz pierwszy wyemitowana została w 1967 roku przez południowoafrykańską mennicę Rand Refinery i była pierwszą złotą monetą o charakterze lokacyjnym. Krugerrand wyróżnia się specyficznym stopem, który od lat używany jest do jej produkcji. Czyste złoto z niewielką domieszką miedzi sprawia, że moneta staje się nieco bardziej odporna na uszkodzenia mechaniczne, takie jak ścieranie czy rysowanie. Kanadyjski Liść Klonowy Kanadyjski Liść Klonowy to moneta z rządową gwarancją wagi i czystości kruszcu. Złoto jest najczystszej próby i pochodzi wyłącznie z kanadyjskich zasobów. Sam liść klonu, który stał się inspiracją dla tej monety, ma dla Kanadyjczyków szczególne znaczenie - od 1868 roku stanowi symbol narodowy. Kanadyjski Liść Klonowy jest prawnym środkiem płatniczym o wartości nominalnej 50 dolarów kanadyjskich. Jednak z uwagi na zawarty w monecie kruszec, jej wartość realna jest wielokrotnie wyższa. Moneta dostępna jest także w wariantach ze srebra, platyny, palladu oraz w wersji bimetalicznej. Australijski Kangur Moneta bita od 1986 roku przez australijską mennicę Perth Mint. Z początku nazwa monety brzmiała nug-get, co oznacza samorodek. Na rewersie znajdował się właśnie złoty samorodek. Od 1989 roku widnieje tam kangur. Jego wizerunek co roku jest nieco inny, co sprawia, że moneta ma pewien walor kolekcjonerski. Awers monety zdobi podobizna królowej Elżbiety II, która jest oficjalną głową państwa w Australii. Australijski Kangur bity jest ze złota próby 9999, a zatem jego masa to dokładnie 31,1 g (1 uncja). Od 2015 roku Australijski Kangur dostępny jest również w wersji srebrnej. Amerykański Orzeł Moneta emitowana przez US Mint od 1986 roku, a zarazem jedna z najsłynniejszych amerykańskich monet bulionowych. Jej nazwa - American Eagle - nawiązuje do obiegowej złotej dwudziestodolarówki, bitej do 1933 roku, która dla odróżnienia jest dziś nazywana Double Eagle. Moneta wybijana jest ze stopu zawierającego 91,67 proc. złota, 3 proc. srebra oraz 5,33 proc. miedzi. W związku z tym, mimo że jest to moneta jednouncjowa (zawiera 1 uncję najczystszego złota), jej waga brutto wynosi 33,93 g. Użycie stopu zwiększa trwałość monety oraz jej odporność na uszkodzenia fizyczne, takie jak zarysowania czy ścieranie. Wiedeńscy Filharmonicy Wiedeńscy Filharmonicy to jedna z najpopularniejszych złotych monet bulionowych na świecie. Jest także jedyną monetą bulionową produkowaną na terenie Europy i wybijaną w walucie euro. Za projekt odpowiada Thomas Pesen-dorfer - artysta na co dzień współpracujący z Mennicą Austriacką. W latach 90. XX wieku moneta była najlepiej sprzedającą się w Europie i drugą najpopularniejszą monetą na świecie. W 2004 roku stanowiła niemal 40 proc. sprzedaży złota w krajach europejskich. Poza niepodważalną popularnością wśród europejskich inwestorów, monety cieszą się zainteresowaniem także w Japonii i Ameryce Południowej. Szczecin, pl. Żołnierza Polskiego 1-la Tel. 91 882 98 40 16 • SOLIDARNI Z UKRAINĄ Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 Serce boli, ale wie, że jest na swoim miejscu. W karetce życia Magdalena Olechnowicz Słupsk/Ukraina Do Polski przyjechała jako 16-letnia dziewczyna. Utie-kła z Ługańska przed Rosjanami Byi rok 2014. Teraz pomaga ewakuować ludzi z Ukrainy. Zajęła się najciężej chorymi pacjentami Yevheniia Ponedelkova, pielęgniarka z Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku, choć ma dopiero 24 lata, uratowała już tak wiele ludzkich żyć, że trudno zliczyć. I choć teraz - jeżdżąc na Ukrainę w czasie, gdy tuż obok spadająbomby - sama naraża się na śmierć, nie ma wątpliwości, że znalazła się we właściwym miejscu i we właściwym czasie. - Robiłabym to także wtedy, gdyby ta wojna była w każdym innym państwie. Jestem pielęgniarką, czuję, że muszę pomagać innym, bez względu na to, gdzie dzieje im się krzywda. Mając medyczne wykształcenie, zdecydowałam się brać udział w transportach medycznych. Fakt, że to się dzieje w moim kraju, sprawia, że serce boli jeszcze bardziej - mówi Yevheniia. łl(i\\SK 2014 Decyzja o opuszczeniu rodzinnego domu nie była łatwa. - Mieszkałam w Ługańsku, który w roku 2014 został objęty działaniami wojennymi, co zmusiło mnie do opuszczenia mojego domu. Miałam wtedy 16 lat. Najpierw pojechałam w głąb Ukrainy, a dopiero po dwóch miesiącach do Polski. Byłam zupełnie sama. Moja mama została w Ługańsku, nie chciała wyjeżdżać. Początkowo trafiłam do Warszawy, ale nie miałam obywatelstwa polskiego, a studia dla obcokrajowców były wówczas dla mnie za drogie. Nie było mnie stać. Dowiedziałam się o uczelni w Słupsku i tak trafiłam tutaj -opowiada młoda kobieta. Yevheniia ukończyła pielęgniarstwo na Akademii Pomorskiej w Słupsku. Od czterech lat pracuje w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Słupsku. Jest pielęgniarką anestezjologiczną. To jedna z najtrudniejszych specjalizacji, wymagająca dużego zakresu wiedzy oraz niosąca ze sobą ciężar odpowiedzialności. Zajmuje się pacjentami w stanie krytycznym w oddziale intensywnej terapii. Zarówno dorosłymi, jak i dziećmi. Tymi, którzy znajdują się na granicy życia i śmierci. - Ponieważ ria własnej skórze doświadczyłam strachu i niepewności związanych z wojną, sytuację ludzi uciekających przed agresorem rozumiem i przeżywam podwójnie. Moje pochodzenie ma znaczenie drugorzędne. Pomagam, bo chcę. Od początku wojny pomagałam uchodźcom, którzy trafili do Słupska, między innymi przy tłumaczeniu dokumentów i szukaniu dla nich domów. Znam polski, ukraiński, rosyjski i angielski, dlatego mogę być pośrednikiem pomiędzy ludźmi, którzy potrzebują pomocnej ręk, a tymi, którzy tę rękę chcą podać - mówi. KARETKA GLIKA O karetce zakupionej przez Kamila Glika, obrońcę reprezentacji Polski w piłce nożnej, pisały wszystkie media. Ale mało kto wie, że to właśnie Yevheniia ze Słupska jeździ tą karetką do szpitali na Ukrainie, z których zabiera najciężej chorych pacjentów. Jak do tego doszło? - O wszystkim zdecydował przypadek. Kiedy na jednym z portali społecznościowych zobaczyłam wpis ratownika, który szukał medyka chętnego do pomocy przy zorganizowaniu transportu chorych dzieci z ukraińskiego szpitala do Polski, nie wahałam się ani chwili - opowiada pielęgniarka. -Przez niego nawiązałam kontakt z fundacją Sentio, która się w to angażowała. Dziewczyna z fundacji znała Martę Glik, żonę Kamila Glika, który jest znanym piłkarzem w Polsce. To ona namówiła panią Martę na zakup tej karetki. A pani Marta pewnie użyła swojego kobiecego wdzięku i przekonała męża, że trzeba ją kupić, aby ratować ludzi - śmieje się Yevheniia. I tak Yevhenia i ratownik, z którym stworzyła zespół wyjazdowy, dostali do dyspozycji karetkę ufundowaną przez Kamila Glika. Doposażyli ją wbra-kujący sprzęt i leki potrzebne przewożonym pacjentom. Robili to sami i z pomocą fundacji. PIERWSZY PVCJE\T Chłopiec miał zaledwie półtora roku. Maleńki. Miał złośliwego guza mózgu. Przebywał w Za-chodnioukraińskim Specjalistycznym Dziecięcym Medycznym Centrum we Lwowie. - Co chwilę miał drgawki. Był w krytycznym stanie. Zgod- Mimo ogromu zła, które się dzieje na Ukrainie, młoda kobieta nie ma wątpliwości, że zaraz znów wyruszy w drogę, aby ratować kolejne ludzkie życia. - W tym miesiącu idę na planowy urlop i ten czas mam zamiar spędzić na granicy. Myślimy o ratowaniu kolejnych chorych dzieci, tym razem ze szpitali znajdujących się bardziej na wschodzie Ukrainy - mówi Yevheniia (na zdjęciu z lewej). nie z wcześniejszą umową miał jechać z nami lekarz, ale, niestety, nie pojechał. Byłam zła na tę sytuację, historia choroby, którą mi wysłano mailem, nie była do końca tym, co zobaczyłam w rzeczywistości. Miałam obawy, czy dziecko dowieziemy żywe. Odbyłam poważną rozmowę z rodzicami i uświadomiłam im, że ryzyko jest bardzo duże. Zrozumieli, że dziecko może nie przeżyć, ale podjęli to ryzyko, między innymi po to, aby ratować swoje drugie, ośmioletnie dziecko. Rezygnując, zostaliby w szpitalu zupełnie sami, bez pomocy. Ten wyjazd był szansą dla całej rodziny - mówi kobieta. Dziecko trafiło na oddział onkologii dziecięcej w Lublinie. - Zaraz po przekroczeniu granicy w Hrebennem, chłopca odebrało Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Był naprawdę w bardzo ciężkim stanie, po drodze drgawki powtarzały się wielokrotnie - wspomina. Mimo dramatycznej sytuacji, pani Yevheniia potrafi zachować zimną krew. - W naszym zawodzie emocje trzeba odłożyć na bok. Podczas podróży musi być ogromne skupienie. Każda decyzja waży o życiu pacjenta. Na emocje mogą pozwolić sobie rodzice, ale nie my. Choć przyznaję, czasami jest to bardzo trudne. Dlatego do każdego transportu przygotowuję się dużo wcześniej. Otrzymuję historię choroby ze szpitala, ana-lizuję ją, muszę znać każdy szczegół, aby móc przewidzieć wszystko, co może się po drodze wydarzyć. A będąc pielęgniarką anestezjologiczną, zawsze zakładam, że może się wydarzyć najgorsze, aby już wcześniej zaplanować, co w danej sytuacji muszę zrobić - opowiada kobieta. - Na szczęście zawsze mogę się skontaktować z moją oddziałową w szpitalu w Słupsku i ona mi pomoże. Następnego dnia na pokład karetki trafiła 12-latka. Również w bardzo ciężkim stanie. Pod opieką słupskiej pielęgniarki została przewieziona do hospicjum dziecięcego w Rzeszowie. Pomiędzy transportami załoga karetki zaangażowała się w pomoc na przejściach granicznych, na dworcu kolejowym we Lwowie oraz w przewóz darów. Kolejny pacjent to 62-letni mężczyzna. - Transport był bardzo skomplikowany, chory - zaawansowane stadium nowo- tworu, miał nacieki na różne narządy, był w bardzo ciężkim stanie. Przewieźliśmy go ze Lwowa do Trójmiasta, a tam zorganizowaliśmy transport samolotem do Norwegii. Byliśmy naprawdę bardzo zadowoleni, że to sięudało, ponieważ transportu promem raczej by nie przeżył - mówi Yevheniia. Każdy transport to ogromna operacjalogistyczna, ale też odpowiedzialność. Każdy kilometr dla pacjenta jest niebezpieczny. Tym większa radość, gdy się udaje. - Na Ukrainie ci ludzie raczej nie mieliby już szans na przeżycie. Nie ma leków, brakuje żywności, są przerwy w dostawie prądu. A wPolsce jest wszystko, co niezbędne. Opieka medyczna jest na bardzo dobrym poziomie. Wiem, że przywożąc tych pacjentów do Polski, dajemy im szansę. Opieka lekarska, jak i pielęgniarska jest na najwyższym poziomie, nie brakuje leków, jest dostęp do diagnostyki, sprzętu medycznego. Także opieka hospi-cyjna jest na dużo lepszym poziomie niż na Ukrainie - przyznaje młoda pielęgniarka. LWÓW WOJENNY Na Ukrainie nigdzie już nie jest bezpiecznie. - Nasze transporty dobrze przygotowujemy, aby nie była to podróż w jedną stronę. Miałam parę rodzin, które chciały się wydostać, ale nie było to możliwe. Nie było korytarzy humanitarnych, a bywało, że były ostrzeliwane i ludzie cofali się - mówi kobieta. Zapytana, czy się nie boi, odpowiada: - Każdy ma obawy, tylko głupiec by ich nie miał. Ale jak zważyć wszystkie za i przeciw, to plusy przeważają. Poza tym, gdyby tak każdy rozważał, to nikt by nie pomógł. Chętnych na takie wyjazdy nie ma wielu. - Karetki nie mają obsady lekarskiej, ponieważ lekarze nie chcą jeździć. Ochrona zdrowia jest mocno obciążona, lekarze pracują po trzysta godzin w miesiącu, nie mają możliwości i nie chcą zostawiać swoich pacjentów. Inna sprawa, że nikt nam za to nie płaci. To jest działalność czysto charytatywna. A ryzyko jest ogromne. - Lwów jest w tym momencie ostrzeliwany. Był już bombardowany. Wygląda jak miasto wojenne. We Lwowie zobaczyłam to samo, co widziałam w 2014 roku w moim mieście, Ługańsku. Wyglądało to okrutnie. Raz już tego doświadczyłam. Nie wierzyłam, że wydarzy się ponownie. Dworcowe poczekalnie we Lwowie przepełnione są kobietami z dziećmi. Na podłodze leżą materace, a ludzie jedni na drugich z małymi, kilkumiesięcznymi dziećmi. Ale lepiej tak, niż mieliby zginąć... Jedni chcąwy-jechać do Polski, ale inni chcą zostać, bo mają tam rodziny. Jeszcze inni wierzą, że wojna niedługo się skończy. Jednak, moim zdaniem, nawet jeśli się skończy, to Ukraina będzie się odbudowywać przez następne 15-20 lat. To ludobójstwo, gwałty, mordowanie dzieci na oczach matek... Trudno uwierzyć, że to się dzieje naprawdę - mówi wzruszona Yevheniia. - Dzisiaj wiem, że moja przeprowadzka tutaj -do Polski - to było coś, co musiało się wydarzyć. Dzięki temu teraz moja rodzina miała do kogo przyjechać. Jeszcze w lipcu przyjechała moja mama. A po 24 lutego przyjechała ciocia, kuzynka z dzieckiem - moim chrześniakiem. Po drugiej stronie zostałjednak jej mąż i kuzyn z dzieckiem. Nie mogą się wydostać z Ługańska. Nie jesteśmy w pełnym składzie, ale cieszymy się, że jesteśmy razem. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 WOJSKO • 17 Ostatnie testy Redzikowa. Baza gotowa jeszcze w tym roku? Alek Radomski Słupsk Prace przy budowie amerykańskiej tarczy antyrakieto-wej powoli dobiegają końca. Tegoroczny termin jej oddania wydaje się realny. Radar, rakiety i marynarze są już na miejscu. Kwiecień ma być miesiącem wzmożonych testów na terenie budowanej wciąż amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Takie zapewnienie padło niedawno ze strony szefa Agencji Obrony Rakietowej, która odpowiada za projekt. Sprawdzian tarczy ma być zwieńczeniem przeciągającej się budowy, a Redzikowo po czterech latach opóźnienia wydaje się wchodzić w fazę, której finałem powinno być uroczyste przecięcie wstęgi. Zgodnie z wcześniejszymi zapewnieniami amerykańska tarcza ma zacząć działać do końca roku, ale pomyślne przejście sprawdzianu w praktyce będzie oznaczać, że można ją uznać za będącą w linii. Tak jest w przypadku okrętów US Navy, które są wyposażane w system Aegis, zdolny do śledzenia i strącania wielu celów jednocześnie. Właśnie jego lądowa wersja instalowana jest pod Słupskiem. - Razem z US Army Corps of Engineers dotarliśmy do punktu, gdzie mamy bardzo przewidywalny harmonogram - podkreślał wiceadmirał wiceadmirał Jon A. Hill, dyrektor Agencji Obrony Rakietowej, podczas niedawnego spotkania z amerykańskimi dziennikarzami w sprawie przyszłorocznego budżetu jego agencji. -Na miejscu jest radar, a całe wyposażenie Aegis Ashore zostało zainstalowane. Radar zamontowano na szczycie budynku przypominającego nadbudówkę okrętu już w maju ubiegłego roku. Obiekt stanął niemal na środku dawnego lotniska wojskowego. W praktyce to cztery anteny radaru SPY-iD(V). Urządzenie ma pole widzenia 360 stopni i jest zdolne do ciągłego i niezawodnego funkcjonowania przez 365 dni w roku. Wydarzenie uznano wówczas za duży krok naprzód. Wcześniej, bo już w lutym, system Aegis Ashore został tymczasowo skonfigurowany. Wtedy weryfikowano jego możliwości przy założonym scenariuszu przechwycenia wielu pocisków balistycznych. W tym Miejscowa kantyna wydaje żołnierzom bazy cztery posiłki dziennie Amerykańska baza antyrakietowa jest samowystarczalna. Ma koszary, boiska do gry koszykówki i baseballa, stołówkę, sklep, a także własnych strażaków pożarnych czasie przeprowadzono też aktualizację oprogramowania i zniwelowanie ewentualnych problemów ze sprzętem, które mogłyby mieć wpływ na terminy ostatecznej instalacji całego systemu. Co teraz więc będzie sprawdzane? Pytana o to agencja obrony rakietowej informuje 0 technicznych zdolnościach, integracji komponentów i systemów. Zapewnia, że nie będzie to testowe odpalenie ra-kietw ani teraz, ani w przyszłości. - Tego typu testy prowadzone są na Pacyfiku na Kauai, na Hawajach - informuje Heather Cavalier, rzecznik Agencji Obrony Rakietowej USA. Testy obejmą wojskową część kompleksu, który zlokalizowano w Redzikowie. W styczniu m.in. po trudnościach z podłączeniem wody udało się przenieść amerykańskich marynarzy do tamtejszych koszar. W praktyce wszyscy, od najmłodszych do najwyższych rangą, zestali zakwaterowani w wielofunkcyjnym budynku. Do tej pory US Navy wynajmowała dla nich około setki mieszkań. Na terenie jednostki około 120-130 marynarzy może liczyć na konkretne udogodnienia. Obok kantyny w dwupoziomowym obiekcie jest też siłownia 1 zakład fryzjerski. Miejscowa kuchnia serwuje cztery posiłki i jest czynna 24 godziny na dobę. Pokoje marynarzy są czteroosobowe i zostały wyposażone w kuchenki mikrofalowe i lodówki. Na miejscu jest opieka medyczna, wygospodarowano również miejsce na sklep. Co więcej, jest też boisko do koszykówki, a nawet do baseballa. Baza w Polsce to druga tego typu instalacja w Europie. US Navy obsługuje już siostrzaną instalację w Deveselu w Rumunii około 150 km od Bukaresztu. Tamtejsza instalacja działa od ponad pięciu lat i tak samo jak Redzikowo ma bronić Europy, NATOiterytorium Stanów Zjednoczonych przed atakiem balistycznym z Iranu. Baza w Polsce jest ostatnim z elementów tej układanki. Obok bazy w Rumunii składa się też z radaru w Turcji i kilku niszczycieli rakietowych stale krążących po Morzu Śródziemnym, dla których tymczasowym portem jest hiszpańska Rota. W Redzikowie wybudowano już trzy wyrzutnie z 21 antyraldetami i System Aegis jest skutecznie wykorzystywany przez Marynarkę Stanów Zjednoczonych. Za jego pomocą strącano już samoloty, a nawet satelity. Rakiety z rodziny SM3 są pociskami kinetycznymi, nie niosą ze sobą żadnego ładunku wybuchowego. Do Pol- ski ma trafić ich nowocześniejsza, ale wciąż testowana wersja. Nad SM-3 Błock IIA amerykański gigant zbrojeniowy Reytheon pracuje razem z japońskim koncernem Mitsubishi. ©® Wszyscy marynarze mieszkają już na terenie jednostki. Wcześniej lokowano ich na kwaterach w Słupsku Niewidoma matka Milka błaga o życie! Milka by tu nie stała, gdyby była inna. Gdyby była młodsza, ładniejsza, i tak dalej. W tym „tak dalej* mieści się wszystko to, czego człowiek oczekuje od porządnego konia. A Milka nigdy nie była wystarczająco porządna. Cała jej młodość minęła na udowadnianiu ludziom, że zasługuje na życie, które ma. Choć słabe to życie było. Handlarz zna Milkę. Sprzedawał ją już trzy razy. Ten raz będzie czwarty. Ostatni. Ta Milka nie urodziła się w mlecznej krainie, jak w reklamie czekolady, z krowami na zielonych łąkach. Ona urodziła się w obskurnej oborze, na twardym klepisku, tam gdzie nie dociera słońce. Jej matkę handlarz zabrał pół roku później. Na ubój. Była już zbyt stara aby móc dalej służyć człowiekowi. Po Milkę przyjechał gdy miała kilka lat, stała i rodziła źrebaki, jak jej matka. Trochę pracowała w gospodarstwie, trochę chodziła wkoło drzewa z dziećmi na grzbiecie. Jednak gdy wysiadły jej nogi i kręgosłup, handlarz nie kazał na siebie czekać. Był w mig. Sprzedał ją jednak dalej. I gdy wróciła, zrobił to ponownie. I dalej rodziła źrebaki. Stała na swoim łańcuchu, wyeksploatowana do granic, bez szansy na to że ktoś się dowie, co przeżywa. Bo takie jak ona. Milka, zazwyczaj przeżywają swoje życie i odchodzą w ciszy własnej bezsilności. I pewnie rodziłaby dalej. Ale przy kolejnym porodzie straciła wzrok. I to skreśliło wszystko, co jeszcze jej zostało. Jeszcze raz próbowano ją zaźrebić, niemniej gospodarz uznał, że opieka nad ślepym koniem jest zbyt problematyczna. A problem da się szybko rozwiązać. I tak najpewniej źrebrta po racz kolejny, niewidoma przyszła mama Milka stanęła znowu u handlarza. I tym razem już nikt nie szuka klienta. Klient jest. Ubojnia. Bierze bez marudzenia. I wierz mi, że nikt USG nie robi. A każdego dnia ubija się mnóstwo przyszłych matek. Takich jak Milka. Mamy czas do 22 kwietnia, aby ocalić Milkę i jej świat Musimy zebrać 9600 zł na wykup i transport. Bez Ciebie i Twojej pomocy ta akcja i Milka nie mają szans. Jcili chcasz I możesz pomóc, prosimy dokonaj darowizny z tytułem MILKA na konto 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350. Możesz tai pomóc wysyłając SMS o treści MILKA na numer 7412 (koszt SMS 4,92 zł z VAT), 7910 (koszt SMS 11,07 zł z VAT) lub 91950 (koszt SMS 23,37 zł z VAT) i kupić tapetę. Fundacja CentaLHTJS,uLVtetbrzy5ka 6-8,52-314Wrodaw teL518569487,teł.5185e9488yWwwoentaunjsorgfil Akcja prowadzona w ramach Kampanii Kochaj Mądrze Regulamin: http://centaurus.org.pl/rkkm 18 • WOKÓŁ NAS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 KTO POZNAŁ WOJTKA, TEN UŚMIECH OD UCHA DO UCHA Rajmund Wełnie Szczecinek „Co się przejmujesz. Przecież to nasze dziecka Będzie dobrze"-powiedział mąż Madej, gdy poznał wyniki ba-dań. Rozmowa zLucyną Augustyn. mamą 12-letniego Wojtka z Zespołem Downa. Jak to jest być rodziną z dzieckiem z Zespołem Downa w niewielkim mieście? Normalnie. Z mężem i synem mieszkamy w Szczecinku. Tu się urodziłam, tu mieszkam od zawsze, ale mój mąż Maciej przyjechał aż z Tarnowa. Wojtek jest naszym pierwszym i jedynym, długo wyczekiwanym dzieckiem. Czy wiedzieliście państwo przed narodzinami syna, że będzie obciążony wadą genetyczną? 0 tym, że jestem w ciąży, dowiedziałam się lj:zerwca, w Dzień Dziecka. Radość była przeogromna. Ciąża przebiegała standardowo, rutynowo przechodziłam badania i do pewnego momentu nic nie wskazywało, aby coś było nie tak. Pierwsze badanie tzw. krzywej cukrzycowej wskazało na nieco wyższe wartości, ale wiadomo - w ciąży cukrzyca się zdarza. Pojechałam na konsultacje do pani doktor do Poznania, aby wiedzieć, jak dalej działać. Nie brzmi to jeszcze groźnie. Bo i nie brzmiało. Pani doktor coś się jednak nie spodobało, w badaniu USG wyszło, że kość udowa jest krótsza niż powinna. Skierowała mnie na genetyczne badanie USG 1 ono wykryło jeszcze wadę serca (często towarzyszy Zespołowi Downa - red.) oraz to, że są nisko osadzone uszy. Wszystkie parametry wskazujące na ryzyko wystąpienia Zespołu Downa. I tak też mi powiedziano, że ryzyko to ponad 90 procent. Było jeszcze wielowodzie, więc otrzymałam skierowanie na amiopunkcję. I tu już badanie genetyczne wskazało jednoznacznie, że jest to chłopiec z dodatkowym chromosomem, czyli z trisomią prostą. Wiedziała pani, co to oznacza? Tak, ale to już nie miało znaczenia. To był Wojtek, machał mi nóżkami na obrazie USG, Wojtek jest pogodnym chłopcem. Przepada za spacerami brzegiem morza czułam go. Mój syn. Najgorsze, że cały proces diagnostyczny przeszłam sama, mąż był w pracy i nie mógł do mnie przyjechać. I tak by nic nie zmieniło, gdybym mu powiedziała. Od tego stresu strasznie się pochorowałam. Zaatakowało mi drogi oddechowe, totalne osłabienie organizmu. Nawet schudłam, co przecież w ciąży się nie zdarza. Kiedy pani powiedziała mężowi? Dopiero gdy przyjechał do domu. Opowiedziałam o wszystkim, a on na to: „Co się przejmujesz? Przecież to jest nasze dziecko. Będzie dobrze". I było. Czekały nas kolejne konsultacje u kardiologa. Wada serca była dosyć poważna. Termin porodu miałam na styczeń - od razu wiedzieliśmy, że odbędzie się w Poznaniu. 22 stycznia pojechaliśmy do szpitala, mąż czekał na telefon ode mnie, bo poród miał być rodzinny. Przed przyjęciem na oddział podłączyli mnie na KTG i usłyszeli tylko bicie mojego serca. Wojtka już nie. Szybko przybiegła pani doktor, kolejna pojawiła się za nią. Natychmiastowe badanie USG i wołanie do pielęgniarki - szykować salę, będzie cięcie. Ja w płaczu, nie wiem, co się dzieje. Posadzono mnie na wózek i pędem przez cały wielki szpital. Tysiące pytań, wkłucie w kręgosłup. I nagle mamy syna! Wojtek był już z nami. Myślę, że gdybym nie była w tym czasie w szpitalu, dziś mogłoby nie być z nami tego małego łobuziaka. A mąż gdzie był? Krążył przed szpitalem, czekał na informację, kiedy planują poród rodzinny. W końcu dostałam telefon od pielęgniarek i mogłam zadzwonić, że Wojtek jest już na świecie. Czas od diagnozy do przyjścia na świat Wojtka spędziła pani na poznawaniu, czym jest Zespół Downa? Sporo wiedziałam wcześniej, ale to wiedza ogólna. Trochę poczytałam na forum Zakątek2l skupiającym rodziców z Zespołem Downa. Dopiero jak Wojtek się urodził, zaczęłam się uczyć o tej wadzie i opieki nad dzieckiem na bieżąco. Rodzice z forum bardzo mi pomogli, podpowiadali konsultacje, badania. Z wieloma osobami mam kontakt do dziś, mimo że forum jest już rozwiązane. W okresie przed narodzinami byłam skoncentrowana na uporaniu się sama ze sobą, na znalezieniu odpowiedź: dlaczego mnie to spotkało. Dopiero gdy Wojtek był już z nami, dotarło do mnie, że to nie ja mam problem, to Wojtek musi żyć z trisomią 21. My jesteśmy obok, musimy mu pomóc kroczyć swoją drogą. Wskazać mu ją i chronić przed złymi ludźmi, których jest dużo. Musimy go nauczyć samodzielności, żeby sobie dawał radę w życiu. Kiedy nas nie będzie. W listach rodziców dzieci z Zespołem Downa pojawia się często czas. Jako ten dany tu i teraz, ale też taki po odejściu rodziców. I mnóstwo z tym związanych obaw. Wielu z nas mówi, że chciałoby przeżyć choć jeden dzień dłużej niż nasze dziecko. Żeby móc je pochować, bo nikt mu nie da tego, co my, rodzice. Nawet w najlepszych ośrodkach, bo też prawda jest taka, że choć są one coraz lepsze, to nikt i nigdzie nie zastąpi rodzica. I jego miłości. Ciężko takie podejście do kwestii odchodzenia zrozumieć komuś, kto nie ma niesamodzielnego dziecka. Bo Wojtek, tak jak większość osób z Zespołem Downa, nigdy nie będzie samodzielny. Zespół Downa jest demonizowany, bo go się widzi. Ale to nic strasznego. Wojtek jest bardzo pogodnym i wesołym chłopcem, uwielbia podróże, piesze wędrówki, spacery brzegiem morza. Filmy i muzyka to jego żywioł. Staramy się, aby wizyty w kinie były częste, nie tylko na animacjach, ale i filmach familijnych. Koncerty uwielbia. Miał możliwość spotkać się ze swoimi idolami - od lat jest największym fanem Alvaro Solera. Był już na dwóch jego koncertach, podczas których mógł spotkać się z piosenkarzem. Kelvin Jones, Sylwia Grzeszczak -z nimi też się spotkał po koncertach. Ostatnie dwa lata to, niestety, taka pustka koncertowa ze względu na pandemię, ale mam nadzieję, że wrócimy do normalności, w której będzie szansa na kolejne wyjazdy. Bo bilety już czekają w szufladzie. Dla Wojtka takie wyjazdy - czy to do kina, czy na koncert, są też formą rehabilitacji - całym sobą pokazuje, jak bardzo jest szczęśliwy. Czy może pani pracować, mając dziecko z Zespołem Downa? Na ten moment nie mam możliwości tego pogodzić. Z naszej dwójki pracuje mąż i jedno z nas musi być w pełni dyspozycyjne, aby się Wojtkiem opiekować, zawozić i odbierać ze szkoły, zajmować się nim, gdy jest chory, co zwłaszcza w czasach przedszkolnych zdarzało się bardzo często. Nie ma szansy znaleźć pracodawcy, któryby to tolerował. Syn usiadł dopiero wtedy, kiedy miał li miesięcy, a zaczął chodzić w wieku trzech lat. Od samego początku wspierała nas poradnia psychologiczno-pedagogiczna. Byliśmy pierwszą grupą rodziców, którą zajęła się PPP w ramach Wczesnego Wspomagania Rozwoju. Później było przedszkole integracyjne, szczecinecki Miś, który wspaniale przygotowuje dzieci z deficytami rozwojowymi do dalszego etapu edukacji. Szkołę Wojtka odraczaliśmy najdłużej, jak się dało. Przedszkole ukończył jako 9-latek w grupie 6-latków, ale myślę, że dopiero wtedy był bardziej dojrzały niż we wcześniejszych latach. Jestem bardzo wdzięczna wszystkim z przedszkola, zwłaszcza dzieciom, że były takie otwarte na inność Wojtka. Co po przedszkolu? Wybraliśmy ośrodek szkolno-wychowawczy, szkoła integracyjna nie wchodziła w rachubę. Wiemy, że w Szczecinku jest przynajmniej jedno Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 WOKÓŁ NAS • 19 JAKI TO FAJNY CHŁOPAK. KRÓL TOWARZYSTWA dziecko z Zespołem Downa, które chodzi do oddziału integracyjnego szkoły powszechnej . My jednak uznaliśmy, że szkoła specjalna to dobry wybór. W końcu to Wojtek ma być szczęśliwy, lubić szkołę i się w niej dobrze czuć. Nie ja. To on ma się w tej szkole odnaleźć, mieć kolegów. Szkoły powszechne są dla niego za duże, za hałaśliwe - przy nadwrażliwości słuchowej mógłby nie dać rady. W tym roku szkolnym jest ich tylko czworo w klasie, więc wychowawczyni, pani Emilia, fantastyczna pedagog, ma czas na pracę z każdym dzieckiem. A jak wygląda praca w domu? Teraz jest już normalnie - pomaganie w kuchni, przygotowywanie posiłków, czytanie, granie, zabawy czy oglądanie filmów i seriali - po prostu bycie razem. Nauka czytania idzie nam coraz lepiej, mała motoryka kuleje - ale pracujemy także i nad tym, aby Wojtek mógł pisać w miarę czytelnie. Poza tym od samego początku najważniejszą formą terapii była i jest miłość oraz bezwarunkowa akceptacja. Trzeba dziecko kochać, mówić, uśmiechać się, bawić, przytulać, głaskać, okazywać uczucia, czyli wszystko to, co z każdym dzieckiem. Stopień upośledzenia determinuje, w jakim stopniu dziecko może być mniej lub bardziej samodzielne. Wojtek mówi, mniej lub bardziej zrozumiale, zna bardzo dużo słów, ale nie czuje potrzeby wylewnego mówienia. Komunikuje się lakonicznie, dopiero gdy się go lekko zmusi, to potrafi poprosić o coś całym zdaniem. Zajęcia rehabilitacyjne traktujemy jak zajęcia dodatkowe, na które uczęszczają dzieci po lekcjach. Rozwój pasji, nauka dodatkowych umiejętności. Wojtek nie chodzi na przykład na zajęcia z języków obcych, ale pracuje z logopedą. Ma także swojego trenera na basenie, który indywidualnie z nim pracuje, ucząc prawidłowego pływania. I to są te jego dodatkowe zajęcia. A wasze życie towarzyskie? Macie na to czas? Staramy się wyrwać z życia dla siebie, ile damy radę. Głównie są to wyjazdy • w trójkę - gdyż myślę, że na ten moment nie byłoby szansy, aby Wojtek był u kogoś tacji społeczeństwa. Ważną kwestią dla każdego dorastającego człowieka jest kwestia seksualności. Pokazuje się, że ci ludzie mają swoje potrzeby bycia kochanym. To był do tej pory temat tabu, skrywany wstydliwie, a przecież i oni, i my, jako rodzice, się z tym mierzymy. Każdy zasługuje, aby mieć kogoś przy sobie. Owszem, kochają rodziców, ale chcą mieć też partnerów życiowych, innego rodzaju miłość, taką, na którą czekamy w pewnym wieku. Wielka radość Wojtka - mógł spotkać się z braćmi Golcami Pani Lucyna z mężem Maciejem i synem Wojtkiem na wystawie z okazji Światowego Dnia Osób z Zespołem Downa przez kilka dni. Moich rodziców już nie ma, mama męża też choruje, więc dziadkowie odpadają w tym przypadku. Jakieś wyjście wspólne - organizujemy opiekę i jest ok. Zawsze trzeba znaleźć ten pozytyw, nawet ze wspólnego spaceru, który mamy w momencie, gdy Wojtek jest w szkole czy na zajęciach dodatkowych. Furorę w telewizji robi program „Down the Road", w którym podróż odbywają młodzi ludzie z Zespołem Downa. Czy to lukrowany obraz waszej codzienności? Od niedawna jest jeszcze „Projekt Cupid", oba programy prowadzi rewelacyjny, empatyczny Przemek Kossakowski. Nie są to programy przedstawiające nieprawdziwe sytuacje, choć telewizja ma swoje wymogi. Pewną poprawkę trzeba na to brać, chociażby na fakt, że biorą w nich jednak osoby wysoko funkcjonujące, które sobie doskonale radzą. Ale nie potrafią policzyć pieniędzy, nie znają się na zegarku. To są dla nich abstrakcyjne rzeczy, których nie ogarniają. Potrafią czytać, pisać, ale tego nie przeskoczą. Jednak cieszę się z tych programów, bo ludzie oswajają się z dziećmi, których nie widzą za często wokół siebie, przynajmniej do niedawna. Zmieniamy się? Ważne, że coś w tej materii się ruszyło, że pokazuje się nasze życie od normalnej strony. Osoby z Zespołem Downa mają swoje marzenia, mają swoje oczekiwania. Chciałyby akcep- Inny temat tabu to aborcje dzieci z Zespołem Downa... Zespół Downa często jest niespodzianką po porodzie. Te wykryte przypadki są często przez dodatkowe wady towarzyszące, jak np. wada serca, zauważone przy rutynowej kontroli. Wówczas prowadzona jest dalsza diagnostyka, która potwierdza lub wyklucza Zespół Downa. Myślę, że diagnoza o wadzie wyczekiwanego dziecka może podciąć skrzydła, ale Zespół Downa nie jest taki straszny, gdy się go pozna. Są naprawdę ciężkie, letalne wady płodu, które mogą także stanowić zagrożenie dla zdrowia psychicznego matki, bo myślę, że nie jest łatwo urodzić dziecko, które nie ma szans na przeżycie. Z Zespołem Downa można żyć, można być szczęśliwym i cieszyć się każdym dniem. Spotykają czy spotykały was jakieś przykrości? Bywało i tak, ale staramy się o tym nie myśleć, bo po co? Po urodzeniu Wojtka z częścią osób drogi nam się rozeszły, ale poznaliśmy też wiele fantastycznych rodzin z fantastycznymi dzieciakami. Fakt, jest to wiele rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi, ale one siebie rozumieją, akceptują i potrafią się wspaniale bawić. Nie oszukujmy się, Wojtek nie jest partnerem do zabawy dla rówieśników. To już nastolatki, a on lubi pociągi, bajki czy puszczanie baniek na podwórku. Ale kto zna Wojtka, to wie, jaki to fajny chłopak, bo przecież kto się oswoi, ten się nie boi. Trzeba się poznać, po prostu. Niepełnosprawny nie gryzie. Jak mu okażesz serce, to odda ci całe swoje. Uśmiech od ucha do ucha, król towarzystwa. ©® 20 • SMACZNEGO! Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 Polacy pokochali syrniki, a ja knedle ze śliwkami Katarzyna Świerczyńska Szczecin lalra j«t lmrlmia nlrraHiglra i jak zrobić prawdziwy barszcz ukraiński? I co Ukrainkę zachwyciło w kuchni polskiej? O smakach ukraińskich i polskich rozmawiamy z Aliną Viunytską. Nie robi już pani pierogów ruskich? Nie. Teraz są pierogi ukraińskie. Chociaż żartujemy sobie, że kiedy lepi Ukrainka, to ukraińskie, a jeśli Polka, to wtedy polskie. Smak się nie zmienił, ale trudno nawet przy takich rzeczach nie myśleć o tym wszystkim, co dzieje się w naszej ojczyźnie. Słowo „ruskie" po prostu nie przychodzi mi przez gardło... Porozmawiajmy okuchni ukraińskiej. Jaka jest? Bardzo smaczna i my, Ukraińcy, lubimy zawsze coś od siebie dodać, kombinować. Dlatego to samo danie w różnych domach może smakować nieco inaczej, bo kobiety ukraińskie są bardzo pomysłowe. Ja nigdy nie gotuję według przepisów, zawsze robię wszystko na smak. Kuchnia ukraińska jest taka bardzo domowa. Pamiętam, jak pierwszy raz koleżanka z Ukrainy poczęstowała mnie symikami. Jestem zachwycona tym daniem! To bardzo proste danie. Trzeba zagnieść ciasto z twarogu, jajek, cukru, odrobiny mąki krupczatki i zwykłej mąki pszennej. Z ciasta formujemy placuszki i smażymy. Rzeczywiście, Polacy pokochali syrniki, po polsku często mówicie o nich serniczki. To ukraińska potrawa, którą wielu Polaków robi już w swoich domach. Sama robię. Świetnie smakują do kawy... Serniczki są bardzo uniwersalne, można je zjeść i na obiad, i na deser. Można jeść same, można ze śmietaną, owocami, na zimno, na ciepło, jak kto lubi. Pani specjalnością są pierogi. Ale chcę zapytać o pielmieni. W Polsce mówimy na te małe pierożki z mięsem kołduny i jemy je z barszczem lub rosołem. Pierwszy raz jadłam w Polsce pielmieni z barszczem! Smakowały mi, ale tylko jeśli to taki prawdziwy polski barszcz, nie z kartonika czy torebki. W Ukrainie pielmieni je się zupełnie inaczej. Posypuje się pieprzem i macza w occie. Zachęcam, żeby spróbować takiej wersji. Brzmijak idealna zakąska... Można też je podać ze śmietaną. I mi takie smakują najbardziej. Wspomniała pani o barszczu. My w Polsce uwielbiamy ten ukraiński. To popularne danie w Ukrainie? Oczywiście! I każda gospodyni zrobi go inaczej... Coś jak z polskim bigosem? Tak, po prostu wykorzystuje się to, co akurat jest w domu. Jak pani robi barszcz ukraiński? Najpierw gotuję rosół na wieprzowych żeberkach, ale też dodaję trochę kurczaka, bo moja rodzina tak lubi. Jak mieszkałam w Ukrainie, to dawałam to, co było w ogródku, w Polsce kupuję gotowy zestaw włoszczyzny. Potrzebna jest biała kapusta, oczywiście buraki, biała fasolka. To może być fasolka z puszki albo ugotowana samodzielnie fasola. Chociaż przyznam, że ja niekoniecznie lubię z fasolą, ale mój mąż uwielbia... Czyli można zrobić barszcz ukraiński bez fasoli? Oczywiście! Jak kto ma ochotę. Ważne jest, aby warzywa odpowiednio przygotować. Surowe buraczki trzeba zetrzeć na tarce. Kapustkę posiekać, marchewkę też zetrzeć na tarce, cebulę pokroić. Ja zawsze dodaję marchewkę, bo ona daje taką słodkość. Dodaję też świeżą paprykę. Z warzyw trzeba zrobić zasmażkę. Na oleju podsmażyć cebulkę i marchewkę, ale na początek bez buraczków. Buraczki dodajemy na koniec, żeby nie straciły koloru, dodajemy też pokrojoną świeżą paprykę i pomidory. Można przecier, ale jeśli mamy dobre świeże pomidory, to można je po prostu zetrzeć na tarce... Tego sposobu na pomidory nie znałam. To się naprawdę sprawdza i to najlepsza wersja, polecam wy- 1 sernicki i ki okieu JB Pielmieni Alina Viunytska razem z mężem Yurijem mieszkają w Polsce od ponad pięciu lat. Obecnie prowadzą na szczecińskim Prawobrzeżu dwie pierogarnie próbować. Do rosołu wrzucamy ziemniaki i jak są już prawie miękkie, dodajemy pokrojoną białą kapustę, te przesmażone warzywa, fasolę, i gotujemy chwilę wszystko razem. I jeszcze jedna ważna rzecz, ja zawsze do tych smażonych warzyw na koniec lubię dodać odrobinę świeżego czosnku i masełka... Dietetycznie nie będzie... Ale bardzo smacznie! W Ukrainie kobiety bardzo często mają te warzywne zasmażki już gotowe w słoikach. I wtedy zrobienie barszczu jest naprawdę bardzo szybkie, bo wystarczy dodać do rosołu gotową warzywną zasmażkę. Ukrainki lubią robić przetwory? Tak, my potrafimy wszystko! Ukraińska kobietą ząwsze sobie wszędzie poradzi. Jesteśmy silne, niezależne i potrafimy sobie wszystko dobrze zorganizować. Jeśli masz przetwory w słoikach, to oszczędzasz czas, kiedy na szybko trzeba nakarmić rodzinę. Czy jest jakaś ukraińska potrawa, którą zaskoczyła pani Polaków? Mnie osobiście zaskoczyły wspomniane już wcześnie symiki Są jeszcze kartoplanyki. Pierwsze słyszę. Co to jest? Najłatwiej wytłumaczyć, nazywając to po polsku zrazami ziemniaczanymi. Zagniatamy ciasto z utłuczonych gotowanych ziemniaków, jajek, mąki, nadziewamy i smażymy. Można je nadziać mięsem, kapustą i grzybami, można szpinakiem. Bardzo dobre jest też z farszem z pieczarek i żółtego sera. Co komu smakuje. Jest jeszcze jedna rzecz. Sama nie jem mięsa, więc nie próbowałam, ale wiem, że Polacy, którzy mieli okazję zjeść tę potrawę, są zaskoczeni i zachwyceni. To tort wątrób-kowy. Takie wątrobkowe naleśniki przekładane kremem majonezowym, udekorowane jajkami. Robię to czasem w domu, naleśniki przekłada się nie tylko majonezem, ale też zasmażką z cebuli i marchewki. Faktycznie Polacy tego nie znają Do ciasta naleśnikowego trzeba dodać świeżą, zmiksowaną wątróbkę i dalej smażyć jak zwykłe naleśniki. To jest naprawdę bardzo dobre danie. Takie naleśniki też można podać na wiele sposobów, ale większość osób robi torcik. W Ukrainie bardzo lubimy też hołodec - to galareta z mięsem wieprzowym, drobiowym, warzywami. Galareta to też polskie danie. Zimne nóżki... Tylko w Ukrainie nie dodajemy do niej żelatyny. Po prostu gotujemy długo nóżki wieprzowe. Ta żelatyna to chyba z wygody i dla oszczędności czasu, bo do tradycyjnej polskiej galarety też nie dodaje się żelatyny. A czy polska kuchnia czymś panią zaskoczyła? Tak, wyjecie bardzo dużo surowych i mrożonych warzyw, no i świetnie przyrządzacie ryby. Jak mieszkałam w Ukrainie, bardzo lubiłam jeść karasie. W Polsce pierwszy raz jadłam łososia ze szpinakiem i serem, ibardzo lubię tę potrawę. No i teraz też częko robię takie proste sałatki. Kupuję te mieszanki sałat, które w Polsce są w każdym markecie, i bardzo lubimy w domu taką sałatkę w towarzystwie ryby zjeść sobie na kolację. I jeszcze jedno - nie znałam knedli! Uwielbiam te ze śliwkami, podawane ze śmietaną icukrem.(s>(Ł> Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 REKLAMA 21 REKLAMA Liczniki zdalnego odczytu energii elektrycznej + Co dzięki nim zyskamy? Inteligentne liczniki pozwalają na natychmiastowe uzyskanie odczytów bez konieczności wizyty inkasenta. Wykluczają tym samym ryzyko popełnienia błędu przez człowieka oraz eliminują konieczność dokonywania rozliczeń na podstawie szacunków np. przypadku braku dostępu do licznika. Już dziś zapewniają odbiorcom energii elektrycznej szereg udogodnień, a w przyszłości będzie ich znacznie więcej. + Aplikacja Mój Licznik Stosowane przez Energa Operator inteligentne liczniki rejestrują dane o zużyciu „ oraz parametrach energii elektrycznej w odstępach 60 minutowych. Zapewnia to możliwość szczegółowego monitorowania wykorzystania energii elektrycznej przez jej odbiorców. Dane te można śledzić za pośrednictwem aplikacji Mój Licznik, dostępnej przez Internet zarówno na komputerze, jak i urządzeniach mobilnych (tablet, telefon). czasu, a także średnie zużycie w wybranym przedziale czasowym. Odbiorca może również zobaczyć, jak jego zużycie wygląda na tle podobnego gospodarstwa domowego. Aplikacja pozwala odbiorcy obserwować zużycie energii z dokładnością co do godziny, w przedziałach dziennym, miesięcznym i rocznym, z podziałem na strefę 1 i 2 (dzienną i nocną). Udostępnia również informacje o całkowitym zużyciu energii dla wskazanego okresu Podobne funkcjonalności Mojego Licznika dostępne są również dla wytwórców energii np. z przydomowych mikroinstalacji, którzy mogą sprawdzić ile wprowadzili jej do sieci, w wybranych okresach. Portal pozwala na porównanie ilości wygenerowanej energii, z tą jaka wyprowadzona została do sieci, po podaniu odpowiednich danych. Trwają prace nad nowymi funkcjonalnościami - już niedługo dostępny będzie np. bilans, który w łatwy sposób pozwoli na porównanie tego, ile energii zostało wprowadzonej, a ile pobranej z sieci. + Dzięki inteligentnym licznikom odbiorca wpłynie na rynek energii Nowoczesne liczniki dostarczające na bieżąco informacji o ilości zużywanej oraz produkowanej, m.in. w mikroinstalacjach, energii są niezbędne dla zapewnienia sprawnego działania systemu elektroenergetycznego. W niedalekiej przyszłości, każdy z nas będzie mógł aktywnie uczestniczyć w tworzeniu nowoczesnego rynku energii elektrycznej i czerpać z tego korzyści finansowe. Za pomocą specjalnych portali internetowych, na prośbę Operatora Systemu Dystrybucyjnego (OSD np. ENERGA-OPERATOR) w celu zapewnienia stabilnej pracy sieci, odbiorcy energii będą mogli np. zaoferować zmniejszenie lub zwiększenie jej zużycia. Podobnie właściciele mikroinstalacji lub magazynów energii będą mogli zmniejszyć lub zwiększyć ilość energii wprowadzanej do sieci w danym momencie. + Dokładna obserwacja pracy sieci Liczniki inteligentne dają możliwość obserwowania pracy sieci energetycznej z niezwykłą dokładnością. Nieprzerwanie monitorując parametry dostarczanej energii, umożliwią lepszą pracę przyłączonych do sieci dystrybucyjnej mikroinstalacji. Pozwolą także na szybszą realizację usług, m.in. takich jak zmiana taryfy lub zmiana sprzedawcy. Umożliwią także powstanie nowych usług, takich jak taryfy dynamiczne Energa Operator zainstaluje inteligentne liczniki u wszystkich swoich klientów Blisko 1,7 min klientów (przeszło 50%) Energa Operator rozliczanych jest już w oparciu o dane z liczników zdalnego odczytu. W planach jest objęcie nim wszystkich przyłączonych do sieci dystrybucyjnej odbiorców w 2026 roku. pozwalające na rozliczanie energii według bieżących stawek rynkowych ustalonych na giełdzie energii dla każdej godziny w ciągu doby. Wdrożenie systemu zdalnego opomiarowania, zapewni też chętnym odbiorcom, możliwość skomunikowania inteligentnego licznika, ze spełniającymi odpowiednie warunki, innymi urządzeniami w ramach tzw. infrastruktury sieci domowej. Mikroinstalacje i net-biling, jak to działa? Wraz z początkiem kwietnia 2022 roku zmienił się sposób rozliczania energii wprowadzonej do sieci elektroenergetycznej przez nowo przyłączanych do sieci dystrybucyjnej prosumentów. Dotychczasowy system opustów - net- metering zastąpiony został net-bilingiem, czyli naliczaniem wynagrodzenia za wygenerowaną energię elektryczną, wedle najbardziej aktualnej dostępnej ceny rynkowej. I. Rozliczanie przyszłego prosumenta w systemie opustowym*, przez sprzedawcę energii elektrycznej, możliwe jest pod warunkiem: • złożenia do OSD, w terminie do 31 marca 2022 r. włącznie, poprawnego i kompletnego zgłoszenia przyłączenia mikroinstalacji (dalej „zgłoszenie"), •zawarcia do 31 marca 2022 r. przez przyszłego prosumenta umowy na zakup, montaż lub dofinansowanie tej mikroinstalacji z jednostką samorządu terytorialnego lub innym podmiotem, który realizuje projekt w zakresie polityki spójności oraz złożenia do OSD w terminie do 31 grudnia 2023 r. włącznie, poprawnego i kompletnego zgłoszenia. II. Za datę skutecznego złożenia zgłoszenia do OSD, wskazanego w pkt. I, uznaje się: •datę wpływu do OSD - w przypadku złożenia zgłoszenia w postaci papierowej, •datę rejestracji przez systemy informatyczne OSD - w przypadku złożenia zgłoszenia w postaci elektronicznej. III. W przypadku, gdy zgłoszenie, o którym mowa w pkt. I, będzie niekompletne lub niepoprawne, prosument zostanie wezwany do uzupełnienia lub poprawienia zgłoszenia w terminie 14 dni od dnia otrzymania wezwania. Jeżeli w ww. terminie prosument udzieli odpowiedzi na wezwanie, zawierającej wymagane uzupełnienia i korekty, w wyniku czego zgłoszenie będzie kompletne i poprawne, to prosument będzie mógł być rozliczany w systemie opustowym*. IV. Prosument, który w terminie wskazanym w wezwaniu o którym mowa w pkt III nie złoży kompletnego i poprawnego zgłoszenia, z uwzględnieniem wymaganych uzupełenień i korekt, straci możliwość skorzystania z systemu opustowego* i będzie rozliczany w systemie net-biling**. V. Modernizacja mikroinstalacji przyłączonej do sieci OSD, a w szczególności zmiana mocy mikroinstalacji (maksymalnie do mocy 50 kW), nie wpływa na zmianę sposobu rozliczania. VI. Prosument ma obowiązek poinformować OSD, w formie zgłoszenia, o zmianie mocy zainstalowanej mikroinstalacji (maksymalnie do mocy przyłączeniowej obiektu) w terminie 14 dni od dnia dokonania zmiany. * system opustowy - system rozliczeń prosumentów polegający na bezgotówkowym rozliczeniu ilości energii elektrycznej wprowadzonej do sieci dystrybucyjnej elektroenergetycznej wobec ilości energii elektrycznej pobranej z tej sieci w celu jej zużycia na potrzeby własne przez prosumenta energii odnawialnej wytwarzającego energię elektryczną w mikroinstalacji o łącznej mocy zainstalowanej elektrycznej: • większej niż 10 kW - w stosunku ilościowym 1 do 0,7: • nie większej niż 10 kW - w stosunku ilościowym 1 do 0,8. ** system net-biling - system rozliczeń prosumentów polegający na rozliczeniu wartości (nie ilości) energii elektrycznej wprowadzonej do sieci dystrybucyjnej elektroenergetycznej przez prosumenta energii odnawialnej wobec wartości energii elektrycznej pobranej z tej sieci w celu jej zużycia na potrzeby własne. Wartość energii wprowadzonej do sieci ustalana jest na podstawie rynkowych cen energii, a wartość energii pobranej z sieci na podstawie ceny sprzedaży energii przez sprzedawcę dla tego prosumenta. + Jak będzie się zmieniał net-biling w czasie? Początkowo w okresie od 1 kwietnia 2022 roku do 30 Już ponad 180 tysięcy mikroinstalacji przyłączonych jest do sieci ENERGA-OPERATOR Wedle stanu na koniec lutego 2022 roku w sieci ENERGA-OPERATOR pracowało już ponad 180 tysięcy mikroinstalacji. W trakcie ubiegłego roku przyłączonych zostało blisko 77 tysięcy mikroinstalacji, co oznacza, że przez rok ich liczba zwiększyła się niemal dwukrotnie. czerwca 2024 roku cena energii ustalana będzie wg. średnich rynkowych cen miesięcznych. Po 30 czerwca 2024 roku cena energii aktualizowana ma być już w odstępach godzinowych -zgodnie z bieżącymi stawkami rynkowymi ustalonymi na giełdzie energii dla każdej godziny w ciągu doby. Sprawi to, że net-biling będzie jeszcze bardziej korzystny dla tych, którzy dostosują ilość zużywanej energii do poziomu własnej generacji. 22 • OGŁOSZENIA DROBNE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 3473512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: ul. Nowy Rynek 3,71-875 Szczecin, tel. 9148133 67, fax 91433 48 60 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ MOTORYZACJA ■ PRACA i ZDROWIE i USŁUGI i TURYSTYKA ■ BANK KWATER ■ ZWIERZĘTA ■ ROŚLINY, OGRODY ■ MATRYMONIALNE ■ RÓŻNE ■ KOMUNIKATY i ŻYCZENIA /PODZIĘKOWANIA i GASTRONOMIA i ROLNICZE i TOWARZYSKIE Nieruchomości MIESZKANIA-KUPIĘ KUPIĘ mieszkanie do remontu, 609-499-555. LOKALE UŻYTKOWE - DO WYNAJĘCIA BOX Hala Pod Wieżą, 663349123 KUPIĘ garaż murowany, 609-499-555. KUPIĘ garaż z prądem, okolice Karłowicza tel. 692-531-853. GARAŻE Blaszane BRAMY Garażowe WPKOBUCtMT KOJCE dla Psów Najniższe CENY Różne wymiary Transport cały kraj Montaż GRATIS Dogodne RATY 94-318-80-02 58-588-36-02 59-727-30-74 www.konstal-garaze.pl 91-311-11-94 95-737-63-39 512-853-323 POŚREDNICTWO OMEGA WYCENY OBRÓT SŁUPSK, UL. STARZYŃSKIEGO 11 tel. 59 841 44 20; 601 654 572; www.nieruchomosci.slupsk.pl omega@nieruchomosci.slupsk.pl Handlowe FILMY, MUZYKA KUPIĘ PŁYTY GRAMOFONOWE 609155 327 Życzymy Państwu zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy teł. 661-841-555 www.abakus-nieruchomosci.pl kawalerka, loggia oddzielna kuchnia z oknem rej. Centrum 199 000,- 2 pokoje, rozkładowe ciepłociąg, niski czynsz rej. Karłowicza 275 000,- 3 pokoje, rej. Centrum ciepłociąg, loggia z wyposażeniem 335 000,- Motoryzacja OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 MOTOCYKLE KUPIĘ Kupię pojazdy, jednoślady, części z PRL stan obojętny: 608-172-934 TŁUMIKI, katalizatory, złącza. Czekaj Zbigniew. Koszalin, Szczecińska 13A (VIS). Tel: 94-3477-143; 501-692-322. SKUP AUT, KASACJA 690-209-209 www.auto-kurek.pl SKUP-AUT wszystkie, 534-983-031. Finanse biznes KREDYTY, POŻYCZKI KREDYT 50 tys. rata 593,25 zł RRSO 7,76% TELEFON: 730 809 809 BRYGADZISTĘ do nadzoru i udziału w pracach produkcyjnych, ze znajomością budowy kadłuba zatrudnię. Tel. kont. 601-746-854 CAŁOROCZNY ośrodek rehabilitacyjny w Ustroniu Morskim zatrudni samodzielnego kucharza i fizjoterapeutą. Tel. 94/351-55-65,603-419-288, 518-425-300 osrodek@klimczok.eu CUKIERNIKA Słupsk, 59/8432828. NIEMCY: murarz, cieśla, malarz, elektryk, spawacz: 601-218-955. Niemiecka firma zatrudni tapicera do pracy Niemczech! Jęz. niemiecki nie jest wymagany. Tel. 0049176 30319 475 OCHRONA Szczecin, 604-630-556 OCHRONA, Police,stawka godz.+premie kwartalne, 604-630-556 Zaopiekuj się Seniorem w Polsce! Gwarantujemy bezpieczną i legalną pracę od zaraz, z zamieszkaniem i wyżywieniem u Podopiecznego! Kontrakty dopasowane do doświadczenia Opiekuna/tiki! Zgłoś się do nas już dziś! Promedica24 Tel. SZCZECIN-51776102, 514781657, KOSZALIN-501357022, SŁUPSK-509892644 ZASTĘPCĘ Kierownika Projektu przy budowie kadłuba, ze znajomością j. angielskiego zatrudnię Tel. kont. 601-746-854 ZESPÓŁ Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. W.Witosa w Boninie zgłasza zapotrzebowanie na pracowników: Nauczyciel mechanizacji rolnictwa - do prowadzenia zajęć teoretycznych i praktycznych. Nauczyciel do nauczania przedmiotów rolniczych. Instruktor nauki jazdy kat. B i T. Szczegółowe informacje pod nr. tel: 94 342 28 92, w godz. od 8:00 do 14:00. Zdrowie NEUROLOGIA SPEC. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364. ALKOHOLIZM-esperai 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO 59/8430465 Serwis RTV, LCD, plazma NAPRAWA rtv i anten, dekodery, nowy system TV. 604-885-366 GK PRALKI Naprawa w domu. 603775878 BUDOWLANO-REMONTOWE CYKLINOWANIE bezpyłowe 504308000 INSTALACYJNE HYDRAULICZNE, tel. 607703135. INSTALACJE hydrauliczne, systemy grzewcze. Słupsk, 513-629-325 PORZĄDKOWE SPRZĄTANIE strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w bigbagach, 607-703-135. Turystyka KRAJ - MORZE DZWIRZYNOMORZE.PL, 605905969 Różne EMERYTKA zaprosi do siebie na wieś, latem, panią bez nałogów, lubiącą ogródek, psy i koty, tel. 504847851 (tylko Słupsk). ZŁOM kupię, potnę, przyjadę i odbiorę, tel. 607703135. Rolnicze MASZYNY ROLNICZE KUPIĘ ciągniki rolnicze, mikrociągniki absolutnie wszystkich marek. Każdą koparkę, ładowarkę, minikoparkę. Tel. 694400305 KUPIĘ ciągniki, przyczepy, maszyny rolne. Tel. 535135507. ZWIERZĘTA HODOWLANE KURKI młode, odchowane oraz kury roczne sprzedam tel. 785-188-999 KURY nioski młode - sprzedam. Telefon: 782 827 428,792 732 052, 59/810 89 05 KURY nioski odchowane 600539 790 KURY nioski odchowane 600 539 790 Towarzyskie SŁODKA Asia, 663-092-135. AUTOPROMOCJA Głos Pomorza Środa jest dla zdrowia Kup dziennik z dodatkiem Strona Zdrowia gp24.pl Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 SPORT • 23 Iga Świątek wraca do Polski, a razem z nią wielki tenis Hubert Zdankiewicz redakcja@polskapress.pi TENIS. Meczuotaką stawkę dawno wnaszym kraju nie było. Wpiąteki sobotę wRa-domiu Polska, z Igą Świątek w składzie, powalczy z Rumunią o awans do turnieju fiboa-towegoBfibe Jean King Cup. Rozgrywki o Puchar BiUie Jean King (dawniej Fed Cup, Puchar Federacji) regularnie goszczą na polskiej ziemi. W przeszłości zdarzało się, że również w ich najbardziej prestiżowej odsłonie. W lutym 2015 roku cała Polska żyła meczem z Rosją w Krakowie i pojedynkiem Agnieszki Radwańskiej z Marią Szarapową. Dwa miesiące później w Zielonej Górze (wbarażu o pozostanie w Grupie Światowej) oklaskiwaliśmy zwycięstwo Urszuli Radwańskiej nad Szwajcarką Martiną Hingis. Teraz nasza reprezentacja ma szansę wrócić do elity, bo zwycięzca meczu w Radomiu znajdzie się w gronie 12 reprezentacji, które zagrają wlistopa-dzie w turnieju finałowym. Emocji również nie powinno zabraknąć, choć w składzie naszych rywaleknie ma, zapowiadanej początkowo, Simony Ha-lep. Byłą numer jeden rankingu WTA wyeliminowała kontuzja. Wystąpi za to obecna numer jeden - Iga Świątek - i będzie to jedna z zaledwie dwóch okazji w tym roku, by zobaczyć na żywo naszą najlepszą tenisistkę (drugą będzie lipcowy turniej WTA w Gdyni). Faworytkami są w tej sytuacji Folki, choć kapitan naszej reprezentacji Dawid Celt przestrzega przed nadmierną pewnością siebie. - Każdy rywal jest trudny. Do każdego podchodzimy w pełni skoncentrowani i z szacunkiem, natomiast znamy swoją wartość. Rumuni Mecz w Radomiu to jedna z zaledwie dwóch okazji w tym roku, gdy Iga Świątek wystąpi w Polsce mają swoje problemy, ale my koncentrujemy się na sobie i robimy wszystko, żeby do tego meczu jak najlepiej się przygotować - podkreślał na przedme-czowej konferencji prasowej. - Myślę, że kort jest inny niż wszystkie i dziewczyny potrzebują trochę więcej czasu, żeby się przyzwyczaić. Na co dzień nie mają z takim do czynienia -ten w Radomiu nazywany jest hardkortem, ale to tak do końca nie jest [spotkanie zostanie rozegrane na nawierzchni typu Mapecoat TNS Finish 3 - przyp. red.]. Na pewno potrzebne jest kilka dni, żeby komfortowo się na nim poczuć. Jeżeli chodzi o halę, to jest piękna. Nowy obiekt, bardzo ładny. Mamyna- dzięję, że wypełni się po brzegi. Super szatnie z miejscem do odnowy, z sauną i jacuzzi, więc praktycznie niemalże wszystko jest na miejscu - dodał Celt, nawiązując do warunków, w jakich będą rywalizować jego podopieczne. O frekwencję może być spokojny, bo zainteresowanie meczem jest ogromne. Biletów nie ma od dawna - rozeszły się błyskawicznie, a wpublikowanych w intemecie ofertach odsprzedaży osiągają zawrotne ceny. W radomskichhotelachrównież nie ma już miejsc na nocleg z 15 na 16 kwietnia. Przede wszystkim z uwagi na Świątek, która imponuje w tym roku formą. Na przełomie lutego i marca wy- grała trzy prestiżowe turnieje (wszystkie rangi WTA 1000) -w Doha, Indian Wells i Miami. Oprócz niej w składzie Polek znalazły się Magda Linette i Magdalena Fręch, które w ubiegłym tygodniu świetnie spisały się w rozgrywanym na kortach ziemnych turnieju w Charlestonie. Pierwsza z wymienionych sięgnęła nawet po tytuł w deblu. - Niesamowite jest zagrać w domu w Polsce i mieć za sobą tylu kibiców. Myślę, że będzie to fajne wydarzenie nie tylko dla nich, ale też dla nas, bo nie mamy zbyt wielu szans ną to, żeby grać przed swoją publicznością. To będzie dla nas cośbar-dzo przyjemnego. Brakuje mi gry w warunkach, gdzie cała hala jest za nami, więc dla mnie będzie to coś bardzo motywującego - przyznała Linette. Oprócz niej i Fręch powołanie otrzymały również Maja Chwalińska i specjalizująca się w grze podwójnej Alicja Rosolska. Z kolei w składzie Rumunek zabraknie nie tylko Halep. Do Radomia nie przyjechały również m.in. Sorana Cirstea, Elena Gabriela Ruse i najlepsza w ekipie naszych rywalek deblistka Raluca Olaru. W tej sytuacji kapitan Horia Tecau ma do dyspozycji Irinę-Camelię Begu, Mo-nicę Niculescu, Mihaelę Buzarnescu i Andreę Pisacariu. Mecz rozpocznie się wpiątek o godzinie 13, tego dnia rozegrane zostaną dwa spotkania singlowe. Kolejne dwa odbędą się w sobotę (początek o godz. 11), w przypadku remisu na kort wyjdą deblistki. Organizatorzy przygotowali również prezent dla tych, którym nie udało się kupić biletów. Przy hali Radomskiego Centrum Sportu powstała strefa kibica, wyposażona w duży telebim, na którym będzie można oglądać zmagania tenisistek. ©® Transmisja z meczu w PolsacieSport Extra Dominacja dwóch nacji. Angielsko-hiszpańskie półfinały Ligi Mistrzów Tomasz Dębek Twitter: @T_Debek PIŁKA NOŻNA. Manchester City. LhrerpooL Real Madryt i Villarreal pozostały wgize 0 najcenniejsze klubowe trofeum, puchar IJgi Mistrzów. Rozgrywki Champions League mają za zadanie wyłonić najlepszą klubową drużynę Europy. Od ponad dekady dominują w nich jednak kluby z Anglii i Hiszpanii. Z ostatnich 11 finałów wygrały one aż dziewięć (cztery Real Madryt, po dwa FC Barcelona i Chelsea, jeden Liverpool). W tym roku nie będzie inaczej. Po emocjonujących ćwierćfinałach w grze pozostały Real (3:1 i 2:3 z Chelsea), VIIlarreal (1:0 i 1:1 z Bayemem), Liverpool (3:1 i 3:3 z Benfiką) 1 Man. City (1:0 i 0:0 z Atletico). Kopciuszkiem w tym towarzystwie jest Villarreal, który w półfinale LM zagra zaledwie po raz drugi w historii. W2006 r. po zażartej walce Żółta Łódź Podwodna uległa Arsenałowi Arsene'a Wengera (0:1 i 0:0). I tym razem rywal będzie bardzo wymagający - naszpikowany gwiazdami Liverpool. Trener Unai Emery to jednak specjalista od pucharów. Czterokrotnie wygrał Ligę Europy, trzy razy z Sevillą i w zeszłym roku w Gdańsku z Villarrealem. Czy po wtórzy ten sukces w LM? Znakomicie zapowiada się drugi półfinał, czyli rywalizacja Man. City z Realem. Dla Pepa Guardioń mecze z Królewskimi zawsze są wyjątkowe. A tym razem stawka będzie ogromna. Katalończyk zrobi wszystko, by ukoronować sześcioletnią pracę w Anglii triumfem w Champions League. Według bukmacherów ma na to spore szanse. Stawiają oni na angielski finał, a kursy na ostateczne zwycięstwo The Reds i City są takie same - ok. 2,2. Jeżeli ich przewidywania się sprawdzą, po raz trzeci w ciągu ostatnich czterech lat o trofeum zagrają dwie drużyny z Premier League. Ostatnio Chelsea była lepsza od Obywateli (1:0), dwa lata wcześniej Liverpool pokonał Tottenham 2:0. ©® Czy dojdzie do kolejnego angielskiego finału LM? Bukmacherzy stawiają na Manchester City i Liverpool Polska wraz ze Słowenią zorganizuje siatkarskie MŚ 2022 mężczyzn! Jacek Kmiecik redakcja@polskapress.pl SIATKÓWKA. Polska wraz ze Słowenią zorganizuje tegoroczne mistrzostwa świata w siatkówce w zastępstwie Rosji, której turniej odebrano po inwazji na Ukrainę. Tym samym zostaliśmy współgospodarzami jednej z największych imprez sportowych w tym roku! Na przełomie sierpnia i września będziemy gościć 24 najlepsze reprezentacje globu, bez Rosji. Polski Związek Piłki Siatkowej i Ministerstwo Sportu i Turystyki dzięki zabiegom dyplomatycznym w Europejskiej Konfederacji Piłki Siatkowej uzyskały prawo przeprowadzenia światowego czem-pionatu - o czym poinformowały na specjalnej konferencji w Polskim Komitecie Olimpijskim polskie władze na czele z premierem Rzeczypospolitej Polskiej Mateuszem Morawieckim. Szef rządu potwierdził, że po odebraniu Rosji jako agresorowi wojennemu mistrzostw świata za- decydował wraz ze swoim przyjacielem - premierem Słowenii Janezem Jansą o podjęciu starań o zorganizowanie turnieju. - Wygraliśmy wyścig po mistrzostwa świata siatkarzy, które pierwotnie miały się odbyć w Rosji. Zorganizujemy je wspólnie ze Słowenią na przełomie sierpnia i września tego roku - zakomunikował premier Morawiecki. Prezes Rady Ministrów podkreślił także, że Polska będzie zabiegać o wykluczenie Rosji ze wszystkich struktur i organizacji sportowych, aby dotrzeć do świadomości wszystkich Rosjan, iż muszą ponieść dotkliwą karę za wywołanie wojny na Ukrainie i prowadzenie na jej terytorium barbarzyńskich działań i zbrodni. Polska będzie głównym organizatorem światowego czempionatu siatkarzy, według ministra sportu i turystyki Kamila Bortniczuka. - W naszym kraju odbędą się dwa mecze 1/8 finału, dwa ćwierćfinały, dwa półfinały oraz oba mecz medalowe - po- wiadomił szef polskiego sportu. Prezes PZPS Sebastian Świderski pochwalił się natomiast, że Polska w 2022 roku będzie liderem pod względem liczby siatkarskich imprez na świecie. - Oprócz mistrzostw świata mężczyzn, zorganizujemy także turniej Ligi Narodów mężczyzn (w zamian za wykluczoną także z tej imprezy Rosję - przypis redakcji) oraz mistrzostwa świata w siatkówce kobiet - szczycił się Świderski. Polska w tym roku będzie również współorganizatorem - jesienią razem z Holandią -mistrzostw świata w piłce siatkowej kobiet. Mecze w kobiecym czempionacie odbędą się w naszym kraju w czterech halach (choć tylko w trzech miastach): w Łodzi w dwóch, w Gdańsku oraz w Gliwicach. Nieznane są jeszcze miejsca (miasta) rozegrania męskiego czempionatu, bowiem zdaniem prezesa Świderskiego, umowa o organizacji turnieju została podpisana kilkadziesiąt godzin temu. ©® 24 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 SPORT www.sportowy24.pl KOSZYKÓWKA Cesnauskis najlepszym trenerem. Garrett w najlepszej „5" Billy Garrett (Czarni Słupsk, na zdjęciu) znalazł się w najlepszej piątce sezonu zasadniczego. Inni wybrali przez trenerów: Aleksander Dziewa (również najlepszy zawodnik polski -Śląsk Wrocław), Dragan Apić (Zastał Zielona Góra), Jonah Mathews (Anwil Włocławek) i Travis Trice (Śląsk). Najlepszym trenerem został Mantas Cesnauskis (Czarni Słupsk), (sten) KOSZYKÓWKA Bilety na Czarnych Można je kupić przez internet http://czarni.abilet.pl oraz w punktach: Eskapada - Jedności Narodowej 2, Wodnik -Kołłątaja 32, CIT - Starzyńskiego 8. Na fazę play-off nadal obowiązują karnety, (sten) Grupa Sierleccy Czarni zagra już we wtorek Jarosław Stencel jaroslaw.stencel@polskapress.pl KOSZYKÓWKA. Rozegrano ostatnie spotkania sezonu zasadniczego po których poznaliśmy pary play-off Ener-gaBasketLigL Rywalizacja rusza już 16 kwietnia. Zespół Czarnych Słupsk na parkiet wybiegnie we wtorek 19 kwietnia. Rywalem słupszczan, którzy zajęli pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym będzie inny zespół z Pomorza - King Szczecin. W ostatniej kolejce słupsz-czanie pokonali Spójnię w wyjazdowym spotkaniu w Stargardzie 104:81. Bardzo emocjonujący przebieg miało spotkanie w Warszawie, gdzie aby wyłonić zwycięzcę potrzeba było aż trzech dogrywek. TERMINARZ PLAY-OFI IMRGA BASKET LIGI: GRUM SOLECCY CZARNI SŁUPSK (1) -KING SZCZECIN (8) Mecz 1: wtorek, 19 kwietnia, godz. 17-30-transmisja w Polsat Sport Extra Mecz 2: czwartek, 21 kwietnia, godz. 20:00 transmisja w Polsat Sport Extra Mecz 3: poniedziałek. 25 kwietnia, godz. 19-30 -transmisja w Emoqe.TV Ew. mecz 4: środa, 27 kwietnia Ew. mecz 5: sobota, 30 kwietnia ANWH WŁOCŁAWEK (2)-TWARDE PIERNIKI TORUŃ (7) Mec 3: poniedziałek, 25 kwietnia, godz. 19:00 - transmisja w Polsat Sport Extra Ew. mecz 4: środa, 27 kwietnia, godz. 19:00 -transmisja w Polsat Sport Extra Ew. mecz 5: sobota, 30 kwietnia Wynia meczów 30. kolejki: Asseco Arka Gdynia - Arged BM Stal Ostrów Wlkp. 73:102 (12:26,20:26,25:19,16:31), Enea Zastał BC Zielona Góra - Enea Abramczyk Asto-ria Bydgoszcz 97.82 (27:23,23:22.25:22,22:15), Polski Cukier Pszczółka Start Lublin WKS Śląsk Wrocław 85:67 (17:19,25:9,22:13,21:26), HydroTruck Radom - Anwil Włocławek 84:92 09:23,18:20,19:23,28:26), PGE Spójnia Stargard - Grupa Sierłeccy Czarni Słupśk 81:104 06:27,20:26,19:27,26:24), GTK Gliwice - King Szczecin73:70 (19:14,25:23,17:18,12:15), Twarde Pierniki Toruń - MKS Dąbrowa Górnicza 85:92 09^2.17:23.1533.34:14), Legia Warszawa - Trefl Sopot 104:109 (16:15,15:22,22:17, 23.22 d. 12:12,2d: 8:8,3d: 8:13). Tabela rundy zasadniczej: 1. Sierleccy Czarni Słupsk 53 30 2513-2362 O piłkę w Stargardzie walczył Marek Klassen Mecz 1: poniedziałek, 18 kwietnia, godz. 1730 -transmisja w Polsat Sport Mecz 2: środa, 20 kwietnia, godz. 18:00 - transmisja w Emocje.TV Mecz 3: niedziela, 24 kwietnia, godz. 17:30 -transmisja w Polsat Sport News Ew. mecz 4: wtorek, 26 kwietnia Ew. mecz 5: piątek, 29 kwietnia ARGED BM STAL OSTRÓW WIELKOPOL SKI (3)-LEGIA WARSZAWA (6) Mecz 1: poniedziałek. 18 kwietnia, godz. 19:30 -transmisja w Emocje.TV Mecz 2: środa. 20 kwietnia, godz. 20:00 - transmisja w Polsat Sport Mecz 3: niedziela, 24 kwietnia, godz. 1530 -transmisja w Emocje.TV Ew. mecz 4: wtorek, 26 kwietnia Ew. mecz 5: piątek, 29 kwietnia ENEA ZASTAŁ BC ZIELONA GÓRA(4) - WKS ŚLĄSK WROCŁAW (5) Mecz 1: sobota, 16 kwietnia, godz. 17:30 - transmisja w Polsat Sport Mecz 2: poniedziałek, 18 kwietnia, godz. 1530 -transmisja w Emocje.TV 2. Anwil Włocławek 52 30 2554-2359 3. Arged Stal Ostrów Wlkp. 52 30 2792-2433 4. Zastał BC Zielona Góra 51 30 2642-2387 5. WKS Śląsk Wrocław 49 30 2553-2383 6. Legia Warszawa 47 30 2505-2446 7. Twarde Pierniki Toruń 47 30 2508-2500 8. King Szczecin 45 30 2504-2502 9. Enea Astoria Bydgoszcz 45 30 2497-2474 10. Trefl Sopot 45 30 2443-2461 11. PGE Spójnia Stargard 41 30 2379 - 2560 12. Polski Cukier Start Lublin 41 30 2293-2455 13. Asseco Arka Gdynia 41 30 2300-2499 14. MKS Dąbrowa Górnicza 40 30 2482-2636 15. GTK Gliwice 36 30 2271-2587 16. HydroTruck Radom 35 30 2348-2540 Tabela rundy zasadniczej: 1. Sierleccy Czarni Słupsk 53 30 2513-2362 ©® ©® Ważne punkty Brdy Przechlewo i Lipniczanki Lipnica Jarosław Stencel jaroslaw.stenceł@połskapress.pl PIŁKA NOŻNA. W późno rozegranych w środę meczach klasy okręgowej wygrywali gospodarze. Brda Przechlewo pokonała rezerwy słupskiego Gryfa, a Lipniczanka po emocjonującej końcówce okazała się lepsza od Zawiszy Borzytuchom. BRDA PRZECHLEWU-GRYFU SŁUPSK Ł0(Ł0) Bramki: 1:0 Przemysław Gatz (14), 2:0 Jakub Bloch (66) Brda: Rafał Rafalski - Jakub Borsuk (59 Mikołaj Borsuk), Michał Wąsik, Jakub Wamiełło, Jakub Goliński, Kacper Ginter, Jakub Bloch, Przemysław Gatz (59 Bartłomiej Olik), KacperSzostak, Maciej Śliwicki, Michał Wirkus. Gryf II: Filip Bielańczuk - Paweł Kamiński. Adam Lemańczyk, Kamil Klimas (51 Jan Kiełbasa), Patryk Zamaro, Kacper Zalewski (69 Aleksander Szymański), Maksymilian Wojewoda (69 Marcin Pacholski), Tymoteusz Lange (65 Paweł Ka-uch), Kacper Panasiuk, Marek Górski (69 Aleksander Lewandowski), Ksaweiy Ronowski. UPNICZANKA LIPNICA ZAWISZA BORZYTUCHOM 32 fl:1) Bramki: 0:1 Robert Kmiecik (27), 1:1 Bartosz Breza (37), 2:1 Bartosz Breza (48), 3:1 Sebastian Jeżewski (93), 3:2 Robert Kmiecik (94) Inne mecze Masy okręgowej: Czarni Czarne - Dolina Gałąźnia Wielka 43 (Paweł Krawczuk 22, Łukasz Jakubowski 35,38, Stefan Jaworski 84 - Kacper Kołakowski 29-sa-mobójcza, Piotr Pituch 32, Patryk Kwasigroch 74), Kaszubia Studzienice - Start Miastko 2:1 (Dawid Fusiek44,76 - Bartłomiej Szwajczewski 20, czerwoną kartkę w 70. minucie otrzymał Jacek Czerwiński), KS Włynkówko - Sokół Wy-czechy 1:2 (Szymon Gołaszewski 72 - Damian Kojnecki 57, Łukasz Kościan 74) WIdasieA-Giupah Unison Machowino - Granit Kończewo 4:0 (Przemysław Gradus 20-samobójcza, Damian Łepek 53, Rafał Domkę 60,71), Słupia Kobylnica - KS Damnica 13 (Krzysztof Wańdzio 11 -Krzysztof Kozłowski 71, Marcin Wiśniewski 76, 78), Barton Barcino - Echo Biesowice 11 (Dominik Lewiński 5,7 - Krzysztof Wasilewski 14, Sebastian Marszałek 83) Grupa Ifc Victoria Dąbrówka - LKS Łebunia 3:2 (Marcin Gut 2,10, Łukasz Buszmann 55 - Jakub Kurzydło 7, Józef Maszota 26), Leśnik Cewice -Chrobry Charbrowo 8:1 (Przemysław Mosór 6, 25.65, Mateusz Potrykus 8,27, Patryk Czaja 20, Radosław Szmuda 87, Dariusz Siwek 90 - Sebastian Wiśniewski 84) Klasa Ifc WKS Nożyno - Granit Koczała 23 (Aleksander Matek 3, Wojciech Twardowski 83 -Tomasz Gąsecki 16 [on też otrzymał czerwoną kartkę w 90 minucie]. Mateusz Schulz 23, Dawid Lewandowski 51), GKS Kołczygłowy - Kaszubia II Studzienice 0:2 (Mateusz Turzyński 51, Łukasz Kapiszka 72)©® W wielkanocnym turnieju z Energą wygrali faworyci Krzysztof Niekrasz krzysztof.niekrasz@polskapress.pl TENIS STOŁOWY. Wielkanocny turniej tenisa stołowego z Energą za nami Triumfatorami zostali: w grupie starszej Dawid Kozubek iw ka-tegorii młodszej Artur Barabasz. Salos wraz z parafią Świętej Rodziny to organizatorzy wielkanocnego turnieju tenisa stołowego z Energą w Słupsku, w którym udział wzięło 17 młodych uczestników. Zawodników podzielono na dwie kategorie wiekowe: roczniki 2005-2007 i 2008-2010. W grupie starszej triumfował Dawid Kozubek (uczeń „drzewniaka")-Za zwycięzcą kolejne miejsca na podium zajęli: 2. Alona Safroniuk (SP nr l Słupsk), która pochodzi z Ukrainy, 3. Jakub Hertel (SP nr 3 Słupsk). W kategorii młodszej w wielkim finale najważniejszy bój wygrał Artur Barabasz (SP nr 3), który w fi- nale ograł 2:0 Damiana Piwo-niego (SP nr 8 Słupsk). Mecz o trzecie miejsce zakończył się sukcesem Mateusza Wolarza (SP nr l), który zwyciężył 2:0 Mateusza Komara (SP nr 8). Zwycięzcy obu grup otrzymali puchary, a zawodnicy z miejsc dwa - trzy pamiątkowe statuetki. Młodzi tenisiści stołowi rozegrali łącznie 40 meczów. Turniej przebiegał w sympatycznej atmosferze, a Salos planuje zorganizowanie podobnego w okolicach 14 maja. Ta rywalizacja poświęcona będzie najwybitniejszemu polskiemu tenisiście stołowemu Andrzejowi Grubbie, 26-krotnemu mistrzowi Polski i zdobywcy Pucharu Świata w 1988 roku, trzykrotnemu uczestnikowi igrzysk olimpijskich. 14 maja2022roku przypada 66-rocznica urodzin tego znakomitego sportowca. Dodajmy, że A. Gmbba zmarł 21 lipca 2005 roku. Głównym partnerem Salosu jest Energa z Grupy Orlen. ©® Energa aum emu Najlepsi w stawce starszych. Od lewej: Alona Safroniuk, Dawid Kozubek, Jakub Hertel Najlepsi w grupie młodszej. Od lewej: Damian Piwoni, Artur Barabasz, Mateusz Wolarz Bp Gonczaruk z Charkowa: Żeby miłość zwyciężyła. Żeby Bóg zwyciężył To skomplikowana matematyka. Jak oblicza się dziś datę Wielkanocy str. 7 ALLELUJA! 2 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 Dorota Kania, redaktor naczelna Polska Press PRAWDZIWIE ZMARTWYCHWSTAŁ Janusz Życzkowski, redaktor naczelny „Gazety Lubuskiej" NADZIEJA ZMARTWYCHWSTANIA riduum Paschalne każdego roku przypomina nam o miłości Boga do człowieka, o poświęceniu samego siebie dla ratowania bliźniego. W Wielki Czwartek pochylamy się nad tajemnicą ustanowienia kapłaństwa, w Wielki Piątek kontemplujemy Krzyż i Mękę Pańską, zaś w Wielką Sobotę będziemy czekać na triumf Chrystusa, objawiający się w Wielkanocnym Zmartwychwstaniu. Bo święta wielkanocne to nie komercja - żółte kurczaczki, zajączki i bazie lecz autentyczne cierpienie, Męka Pańska i wyzwolenie z ciemności i grzechu. „Podczas Wielkiej Nocy Paschy wszystko odnawia się w Chrystusie. Ze wszystkich zakątków ziemi popłynie do nieba śpiew Gloria oraz Alleluja, a światło pokona ciemności nocy. W Niedzielę Wielkanocną radować się będziemy razem ze Zmartwychwstałym, który będzie nam życzył pokoju" - te słowa świętego Jana Pawła n w tym roku nabierają szczególnego znaczenia. Za progiem naszej ojczyzny toczy się oknitna wojna, a w wielu polskich domach schronienie znaleźli wojenni uchodźcy z Ukrainy i to głównie ci najsłabsi - starcy, kobiety, dzieci. Trudna, a miejscami tragiczna, historia i pamięć o ofiarach Wołynia i Kresów nie przeszkodziła nam otworzyć się na pomoc. W mediach społecznościowych można znaleźć świadectwa potomków ofiar UPA, którzy otworzyli swoje serca i domy dla tych, którzy uciekli ze swojej ojczyzny przed zbrodniczymi działaniami Rosjan. To, co zobaczył świat w ostatnich tygodniach w Polsce, było autentycznym świadectwem troski o bliźniego, o czym tak często mówił nasz Papież. „Tajemnica Krzyża i Zmartwychwstania daje nam pewność, że w ludzkich sprawach ostatnie słowo nie należy do nienawiści, przemocy, krwi i śmierci. Ostateczne zwycięstwo odnosi Chrystus, i musimy na nowo rozpoczynać od Niego, jeśli pragniemy przygotować dla wszystkich przyszłość opartą na fundamencie prawdziwego pokoju, sprawiedliwości i solidarności" - czytamy w katechezie Jana Pawła n wygłoszonej w Wielkim Tygodniu w 2003 roku. Te słowa, mimo upływu czasu, nic nie straciły na aktualności. Bo nienawiść, agresja i śmierć czai się w sercach tych, którzy odrzucają istnienie Boga. Wiele na ten temat napisano i nie są to akademickie rozważania, lecz świadectwa ludzi, którzy przeszli z ciemności do życia. Jeden ze znanych artystów, który przeżył autentyczne nawrócenie, mówił mi, że w Kościele szukał zabezpieczeń, a spotkał się z Chrystusem miłosiernym i gwarancją zmartwychwstania. Niemiecki teolog Tomasz a Kempis w najbardziej poczytnej książce świata, czyli „O naśladowaniu Chrystusa" pisze jak prawdziwie i godnie żyć. I warto sięgnąć po tę książkę w ten czas Triduum Paschalnego mając w pamięci słowa „Kto idzie za Mną nie błądzi w ciemności". I znajdziemy tam również ową gwarancję zmartwychwstania - Syn Boży nie umarł na próżno, a krzyż jest naszym Drzewem Zbawienia. dy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona Cyrenejczyka, wracającego z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. A szedł za Nim wielki tłum, w tym także kobiety, które lamentowały i płakały nad Nim " Łk 23,26-27 Bez wątpienia czas, w którym się spotykamy, jest najbardziej trudnym i wymagającym z punktu widzenia chrześcijańskiej wiary. Dotykamy jej fundamentu, który wiąże w swoim życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Jezus Chrystus. Żeby zbliżyć się do zrozumienia prawdy o miłości Boga do człowieka i jego nieśmiertelnej naturze, szukamy analogii i porównań, które jak ślady na piasku poprowadzą nas we właściwym kierunku. Stworzeni na obraz i podobieństwo nosimy w sobie wszystkie odpowiedzi, które mogą być odnalezione i uspokoją w godzinie próby. Jednym ze sposobów odkrywania związku losów człowieka z historią Jezusa Nazarejczyka jest rozważanie Drogi Krzyżowej. Modlitwa przeplatana jest tu słowem i kontemplacją cierpienia Tego, który oddał życie za człowieka. Właśnie tu, w ludzkiej słabości Bóg staje się nam szczególnie bliski. Tegoroczne nabożeństwa odprawiane w naszych kościołach często nawiązywały do wojennej sytuacji na Ukrainie. Oczywiste metaforyczne związki odbijają się w staq'ach Męki Pańskiej jak w zwierciadle. Przynoszą je codzienne relacje korespondentów wojennych, nagrane w pośpiechu filmy, dramatyczne opowieści tych, którzy przeżyli piekło na ziemi. Stacja pierwsza, druga i trzecia. Skazani na śmierć mieszkańcy Ukrainy. Podjęta walka i cierpienie, jak krzyż wzięty na ramiona. Mariupol, Mikołajew, Buczę... Pierwszy upadek pod naporem wojsk i pierwsze ofiary bombardowań. Zapłakane matki walczących i umierających w każdej godzinie żołnierzy. Wsparcie niesione uchodźcom przez tysiące anonimowych Weroniki Szymonów. Kolejny upadek pod krzyżem, zniszczone miasta, szkoły, domy, szpitale. Brak sił, by wstać. Łzy ludzi i jeszcze jeden upadek pod ciężarem bezdusznych interesów możnych tego świata. Odarte z szat i godności, gwałcone ukraińskie kobiety. Przybijane strzałem w tył głowy cywilne ofiary wojny. Codziennie setki, tysiące umierających ludzi. Ciała zabitych pakowane do czarnych foliowych worków. Głucho spadające do wykopanych naprędce grobów. Mogiły na placach zabaw, boiskach, w przydrożnych rowach. Droga krzyżowa Ukrainy trwa i każdego dnia przypomina stacje Męki Pańskiej. Jest w niej ból i cierpienie milionów mieszkańców. Łzy matek i bezsilność w obliczu krzywdy. Ludzie, którzy beznamiętnie przyglądają się wojnie i upadek pod trudnym do uniesienia ciężarem. Konsekwentni w poszukiwaniu analogii zwracamy się w stronę Chrystusa. Ten, który umiera na krzyżu, pokonał śmierć i zmartwychwstał. Jego tryumf stanie się udziałem wszystkich, którzy uwierzyli w miłość, a odrzucili zło i nienawiść. Taka jest wymowa rozpoczynającej się właśnie Wielkanocy. Święto Zmartwychwstania Pańskiego od dwóch tysięcy lat daje nadzieję ludziom wiary. Nadzieję, której potrzebuje Ukraina, Polska i świat. Joe Biden, prezydent Stanów Zjednoczonych Nazywam to ludobójstwem, bo staje się coraz bardziej oczywiste, że Władimir Putin próbuje wymazać Ukrainę z mapy świata. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 PULS śmietana soucfeam Z okazji zbliżającej się Wielkanocy wszystkim Klientom, Współpracownikom i Przyjaciołom życzymy spokoju, zdrowia i pogody ducha. Niech w najbliższym czasie nie zabraknie miłości, otwartości, jedności, chęci niesienia pomocy i wsparcia. Życzymy, aby Święta wypełnione były nadzieją i wiarą, a czas spędzony w gronie najbliższych przyniósł wytchnienie od codziennych trosk. Rada Nadzorcza, Zarząd oraz Pracownicy Spółdzielni Mleczarskiej Mlekpol • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 BP PAWEŁ GONCZARUK: ŻEBY DOBRQ ZWYCIĘŻYŁO. ŻEBY MIŁQSC ZWYCIĘŻYŁA. ŻEBY BOG ZWYCIĘŻYŁ - TO, Z CZYM JA SIĘ SPOTYKAM, JEST OTWARCIEM SIĘ NA BOGA NA NOWO. LUDZIE ŚWIADCZĄ O TYM, ŻE TYLKO BÓG IM DAJE SIŁĘ, ŻEBY TO PRZEŻYĆ I TYLKO BÓG DAJE MOC WYTRZYMANIA TEGO, CO NA NICH SPADŁO - MÓWI BISKUP PAWEŁ GONCZARUK, ORDYNARIUSZ DIECEZJI CHARKOWSKO-ZAPOROSKIEJ, KTÓRA NAJBARDZIEJ CIERPI Z POWODU ROSYJSKIEJ INWAZJI Wojciech Pokora, redaktor naczelny „Kuriera Lubelskiego" Sowiecki dyktator Józef Stalin pytał kiedyś lekceważąco: „Ile dywizji pancernych ma papież?" Wówczas papież nie miał żadnej, a dzisiaj coś się zmieniło w tej kwestii? Ama dziś jakieś dywizje? Właśnie nie wiem, pytam, bo wydaje się, że naglącą sprawą jest potępienie Rosji przez papieża. Czytamy krzykliwe nagłówki informujące każdego dnia, że Rosja jest nadal niepotępiona. Ma to znaczenie dla Kościoła na Ukrainie? Ks. Bogdan Prach, rektor Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie mówi, że powinny paść z ust papieża słowa wskazujące na winowajcę tych zbrodni. Zgadza się z tym Ksiądz Biskup? Jest zasadnicza różnica między potępieniem państwa a potępieniem ludzi sprawujących władzę w jakimś państwie. Rosja to nie jest Putin, a Putin nie jest Rosją. Dzisiaj wiele osób w Rosji również jest prześladowanych. Także cierpią i nie zgadzają się z polityką Putina. Zwróćmy uwagę na pojawiające się tam protesty i na liczbę więźniów politycznych. Wiele osób też uciekło z Rosji. Mówienie o potępieniu Rosji jest - powiem to wprost - obłędem. Nie zgadzam się z takim określeniem. To po pierwsze. Po drugie, papież nie jest od tego, żeby potępiać kogokolwiek. Jest apostołem Ewangelii, który ma zachęcać do nawrócenia i to robi. Zachęca do nawrócenia i opamiętania się. Zachęca świat do modlitwy o nawrócenie. Papież nie może nikomu życzyć zła, zatem nie może wypowiadać słów potępienia. Do końca nie mogę zrozumieć głębi tej intericji, niezależnie od tego, kto ją wygłasza. Papież, który jest zwierzchnikiem Kościoła na Ziemi, ma zachęcać do nawrócenia. Rosja potrzebuje wyzwolenia, potrzebuje naszej modlitwy i Putin musi się opamiętać. Dlatego prosimy Boga o opamiętanie dla niego, a nie o potępienie. On i cała grupa związanych z nim ludzi czynią wielkie zło. Bo to nie tylko Putin czyni to zło. Robią to także jego propagandyści, którzy trują ludzi przez manipulację i zastraszanie, przez kłamstwo, przez zbrodnię. Kościół ma być Kościołem i dzięki Bogu pozostaje Kościołem. A dywizje, ile by ich nie mieli, to jednak nie wszystko. Kościół posługuje się inną bronią, jaką jest prawda, sprawiedliwość, miłość i wszystko przez co się miłość wyraża. Strateg Kremla Aleksander Dugin zarysował koncepcję panslawizmu. Dla niego i za nim dla Putina Europa Środkowa to obszar zamieszkały przez Słowian, zatem powinien być podporządkowany władzom Kremla. Z kolei Jan Paweł n jedno z prze- mówień podczas pierwszej pielgrzymki do Polski poświęcił chrystianizacji Słowian. Mówił w nim o wielkim dziele Ducha Świętego, który tchnie w nowy ekumenizm, budując dwa płuca Kościoła -wschodnie i zachodnie. Wydaje się, że to jest jedyny możliwy panslawizm. Czy to tchnienie Ducha w warunkach wojennych jest widoczne? Objawia się wspólnota innej niż duginowska logiki wspólnoty narodów w Europie Środkowej i Wschodniej? Znowu - Rosja. Myślę, że niebezpieczne jest wypowiadanie się o Rosji w całości. Dlatego mówimy o Kremlu jako władzy. 0 władzy, tak. Zbrodnicza władza, która jest na Kremlu 1 która opanowała Rosję, wykorzystuje różne idee, ale ich ideą nie jest ani panslawizm, ani prawda, ani sprawiedliwość. Ich ideą jest diabelstwo, które posługuje się zastraszaniem, kłamstwem i zabójstwem. To jest totalne zło. Oczywiście, że posługują się różnymi kłamstwami, mówią - „my Słowianie", żeby się ZBRODNICZA WŁADZA, KTÓRA JEST NA KREMLU, WYKORZYSTUJE RÓŻNE IDEE. TO JEST TOTALNE ZŁO uwiarygadniać i przedstawiać jako obrońców ludów i idei. Ale tu o coś innego chodzi. Oni nikogo i niczego nie bronią. Przyszli, żeby niszczyć. To jest zło, które wykorzystuje różne zasoby, sposoby i terminologie do usprawiedliwienia i nadania sensu złu. A to tchnienie Ducha Świętego, o którym mówił Jan Paweł n, objawia się dzisiaj w Europie Środkowo-Wschodniej mimo tej wojny? A może paradoksalnie to dzięki tej wojnie objawiła się wspólnota i solidarność narodów? Będąc w Polsce, papież powiedział: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi". Ważne, żeby pamiętać, że papież wypowiedział te słowa w chwili, gdy jeszcze w tej części Europy panował system komunistyczny, na którym bazuje dzisiejsza Rosja. Korzenie polityki dzisiejszego Kremla sięgają fundamentu komunizmu. Papież, wypowiadając te słowa na ziemi polskiej, prosił Ducha Świętego, żeby zstąpił, oczyścił ją i zwyciężył. I w tym miejscu jedna dygresja, w py-taniupojawia się pojęcie Europy Środkowej i Wschodniej, wolałbym nie posługiwać się takimi określeniami dzielącymi Europę. Papież miał coś innego w intencji. Wołał, żeby Duch Święty zstąpił na tę ziemię i zapanował nad całym światem. Niebyło spojrzenia geopolitycznego w tym przemówieniu papieża. Zadaniem Kościoła jest przemienienie całego świata na podobieństwo Boga. Nie wolno wciągać Kościoła w idee geopolityczne i narodowe, bo przez kościół uobecnia się Bóg, którego dziećmi wszyscy jesteśmy. Czy misja Kościoła zmienia się w czasie wojny? Misja Kościoła zawsze jest jedna i ta sama - być Kościołem i głosić Chrystusa. Uobecniać Go wszędzie tam, gdzie Kościół istnieje. Głoszenie słowa Bożego, służenie sakramentami, służenie miłością, tą ewangeliczną miłością - być z ludźmi, pomagać im. Bo my jesteśmy Kościołem. Przecież to nie jest jakaś instytucja, tylko Kościołem są wszyscy, którzy są ochrzczeni. Mamy zadanie szukać tego, co się podoba Bogu, szukać Jego przykazań i trwać mocno w Nim przez sakramenty i modlitwę. Służyć Mu w drugim człowieku. Wyrażać miłość do Boga w miłości do drugiego człowieka. Ale jak miłować w chwili, gdy spadają bomby, a nasi bracia i siostry są gwałceni i mordowani. Jak znaleźć w sobie tę miłość i siłę w tak trudnych warunkach? My tej siły i miłości nie mamy w sobie. To jest skutek Jego obecności. Dlatego w tej trudnej rzeczywistości trzeba bardziej się zwracać do Boga, szukać Go w modlitwie i sakramentach. Komunia święta, spowiedź to są bardzo proste sposoby i dostępne dla nas zasoby. Miłość to nie jest uczucie. Miłość to jest wybór, to jest moja decyzja, co robię. Niekiedy miłość to przytulenie kogoś do siebie, wzięcie za rękę, wysłuchanie, podtrzymanie, podanie kubka wody, czy bochenka chleba. Może być to też modlitwa. Miłość ma bardzo dtiżo różnych form i sposobów, żeby się przejawić. Jestem biskupem wyznaczonym na diecezję charkowsko-zaporoską i to jest moje miejsce. Jeśli mam oddać życie-nie boję się, niech zabiorą. To nie jest moja największa wartość. Moją największą wartością jest bycie w jedności z Bogiem. Oświadczam jasno i świadomie, że się tego nie boję" - to są słowa Księdza Biskupa z dnia rozpoczęcia wojny. Miesiąc posługi w okupowanym Charkowie utwierdził Ekscelencję w tym postanowieniu? Tak, jestem nadal tutaj i doświadczam Bożej obecności, doświadczam Jego potęgi i siły, mimo trudności i zagrożeń, które są tak blisko i o które się ocieram. Zaświadczam, że to jest znak Jego obecności i Jego działania. Jak będzie wyglądało Tri-duum Paschalne w Charkowie? Codziennie przecież dotykacie doświadczenia Ogrójca, ciemnicy, krzyża... One zdominują doświadczenie Zmartwychwstania? Zobaczymy jeszcze, jak będzie, bo do świąt wielkanocnych jeszcze trzeba dożyć. Każdy dzień, który przeżyliśmy, to już jest dobrze. Zobaczymy, co będzie dalej. Oczywiście planujemy świętować i przeżywać to wielkie zwycięstwo Boga. Na pewno inaczej będziemy w tym roku przeżywać to misterium, ale jakie uczucia będą nam towarzyszyć, tego jeszcze nie mogę powiedzieć. Pytam w kontekście teologicznym. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 puls • 5 Biskup Gonczaruk: Zobaczymy, jak będzie, bo do świąt wielkanocnych jeszcze trzeba dożyć. Każdy dzień, który przeżyliśmy, to już jest dobrze Czy przez doświadczenia codzienności, która jest przecież dramatyczna, tragiczna, te pierwsze dni Tri-duumiich symbolika, nie zdominują najważniejszego dnia - Zmartwychwstania? Krzyż i cierpienie towarzyszą Wam przecież na co dzień. Zmartwychwstanie nadaje sens wszystkiemu. To Tri-duum, ta męka Pana Jezusa, śmierć na krzyżu, wszystko czego dokonał, to wszystko jest oświecone Zmartwychwstaniem. I to, co my przeżywamy, te trudności, ale też zagrożenie życia, także są tym dniem zmartwychwstania oświecone. Zmartwychwstanie Chrystusa odmieniło wszystko na Ziemi i nadało sens miłości, prawdzie, miłosierdziu. Nadało sens w ogóle Człowiekowi. To, że On zmartwychwstał, że jest z nami, daje siłę, by to, co dzisiaj przeżywamy, te trudności, niebezpieczeństwo, ten naprawdę wielki ból, miały sens. By mieć wolę i siłę, aby iść dalej przez życie, przez te próby, których doświadczamy. Jak wygląda praktyczny wymiar posługi Kościoła w mieście oblężonym? Ludzie szukają sakramentów i wsparcia dudiowego, czy jednak bardziej potrzebują chleba i ubrań? Miasto nie jest do końca oblężone. Jest zamknięte, nie MIŁOŚĆ TO NIE JEST UCZUCIE. MIŁOŚĆ TO JEST IVYBÓR, TO JEST MOJA DECYZJA, CO ROBĘ: PRZYTULENIE, można wyjeżdżać i nie wolno tu wjeżdżać, ponieważ cały czas jest ostrzeliwane. Istnieje jednak możliwość komunikacji. Jest tu bardzo dużo ludzi, którzy chronią się w piwnicach i którzy cierpią w samotności. Nasza posługa jako Kościoła, poza odwiedzaniem tych osób, spotkaniami, rozmowami i posługiwaniem sakramentem, ma także wymiar humanitarny. Udzielamy pomocy materialnej, dzielimy się chlebem, rozwozimy go, pomagamy w ewakuacji mieszkańców. Odwiedzamy rannych żołnierzy w szpitalu wojskowym, ale też cywilów w szpitalu miejskim, wspieramy ich, rozmawiamy z nimi. Ta nasza posługa jest bardzo zróżnicowana. Udzielacie pomocy humanitarnej i wsparcia, ale czy wierni potrzebują jeszcze sakramentów? Wielu wiernych wyjechało, a pomocy udzielamy wszystkim. Jednak dużo osób potrzebuje choćby rozmowy. Doświadczenie wojny spowodowało, że wiele osób przystąpiło pierwszy raz, po wielu latach, do spowiedzi i Komunii. Zaczęli interesować się Bogiem. Czy w takich warunkach można się nawrócić, czy raczej dominuje doświadczenie zwątpienia w Boga? Jeżeli ktoś zwątpił w Boga w takich warunkach, to pojawia się pytanie, czy znał Boga? To, z czym ja się spotykam, jest otwarciem się na Boga na nowo. Ludzie świadczą o tym, że tylko Bóg im daje siłę, żeby to przeżyć i tylko Bóg daje moc wytrzymania tego, co na nich spadło. Ludzie, których codziennie spotykam, trzymają przy sobie ikonki i obrazki, które zabrali ze sobą, uciekając z domu. Trzymają to w piwnicach, na stacjach metra, gdzie się ukrywają, i mówią: „Trzymam w dłoniach ikonę i zwracam się do Boga, i On mi daje siłę. On mi daje pociechę". To jest czas, w którym człowiek może bardzo intensywnie odkryć obecność Boga. Wczoraj rozmawiałem z żołnierzem, który przeżył bardzo trudne sytuacje na wojnie. Po tym doświadczeniu przyszedł, bo chciał porozmawiać o Bogu. Powiedział: „Byłem niewierzącym, a teraz uwierzyłem, rzeczywiście doświadczyłem obecności Boga. On jest, On mi pomógł i On mi daje siłę". Pan Bóg przychodzi bardzo blisko, ale ważne, żebym ja się na niego otworzył, a nie wciąż oczekiwał, że zrealizuje moje plany. Ta historia pokazuje, że poza walką z wrogiem zewnętrznym, wielką walkę toczymy w tej wojnie sami ze sobią... Tak, człowiek toczy walkę ze sobą, czy raczej może bardziej - próbuje walczyć i zmagać się ze sobą, ale dochodzi do wniosku, że ludzkie siły do zwycięstwa mu nie wystarczą. Człowiek zaczyna jednak szukać kogoś wyżej od siebie, szukać Boga i pomocy. Odwiedzam ludzi chroniących się w charkowskim metrze, rozmawiam z nimi i słucham. Spotykam tam wiele osób, które mówią, tak jak ten żołnierz: wcześniej nie wierzyłem, a teraz wiem, że On jest. Może to banalne pytanie w czasie wojny, ale czego Wam życzyć na ten czas Zmartwychwstania? Czego nam życzyć? Domyślam się, że pokoju, ale może jeszcze czegoś? Pokoju, to na pewno. Przede wszystkim pokoju w duszy. Tej radości Zmartwychwstania w duszy. Nie mniej ważny jest też pokój na zewnątrz. Żeby dobro zwyciężyło. Żeby miłość zwyciężyła. Zeby Bóg zwyciężył. Biskup Paweł Gonczaruk (ukr. Pawło Honczaruk) Ukraiński biskup rzymskokatolicki z diecezji charkowsko-zaporoskiej. Święcenia kapłańskie otrzymał 22 czerwca 2002 r. 6 stycznia 2020 r. papież Franciszek mianował go biskupem diecezjalnym. Sakry udzielił mu 14 lutego 2020 r. arcybiskup Claudio Gugerotti, nuncjusz apostolski w Ukrainie. . r - 6 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 Słyszy ojciec wostatnim czasie pytaniaosens wojny? Ludzie raczej nie pytają o sens wojny. Widzą jej bezsens. Od wybuchu wojny na Ukrainie bardziej uświadamiają sobie kruchość życia. Gdzieś w świecie stale toczą się wojny, ale - daleko od nas, w krajach, które wydają się nam mniej cywilizowane. Ludziom z naszego kręgu kulturowego nikt nie musi udowadniać, że wojna jest złem. Byliśmy przekonani, że po doświadczeniach drugiej wojny światowej podobny dramat już się nie powtórzy. Dlaczego Bóg na to pozwala? Gdzie jest, gdy bombardowane są miasta, gdy pociski trafiają w dzieci? Gdy kobiety rodzą w piwnicach, a zbrodniarze dokonują gwałtów, napadów i morderstw? Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o niezawinione cierpienie znajduje się w centrum Pisma Świętego. Temat ten podejmuje np. Księga Hioba, której bohater - mimo że był człowiekiem prawym - doświadcza cierpienia. Szatan przekonuje Boga, że Hiob nie czci Go za darmo, ale dlatego, że Stwórca mu błogosławi. Bóg godzi się na eksperyment i pozwala szatanowi zniszczyć życie Hioba. Jego majątek przepada, dzieci umierają, a on zostaje obsypany trądem. Jego przyjaciele sądzą, że tragedie, które go dotknęły, są karą . za grzechy. Hiob nie rozumie, dlaczego to spotyka właśnie jego, a jednocześnie pozostaje wiemy Bogu. W końcowej scenie Bóg objawia się Hiobowi i uświadamia mu, że nie ma nieszczęścia, którego nie mógłby odwrócić, po czym przywraca Hioba do stanu bardziej wspaniałego niż ten utracony. Stary Testament zapowiada cierpiącego Sługę Jahwe. Wielu się spodziewało, że przyjdzie Mesjasz, który zaprowadzi porządek na ziemi, ukarze złych i nagrodzi dobrych. Że będzie to superbohater, jak Batman czy Spider-Man. Tymczasem Jezus przychodzi, uczy, że królestwo Jego nie jest z tego świata i... umiera na krzyżu. Przez zmartwychwstanie i wniebowstąpienie potwierdza, że perspektywa jest dłuższa, że na ziemi nie mamy się co spodziewać bezpiecznego miejsca, trwałego pokoju, tutaj raju nie będzie. Jednocześnie zapewnia, że wszystkich czeka sąd i wypełnienie Bożej sprawiedliwości. Tylko że my patrzymy z doczesnej perspektywy i oczekujemy natychmiastowej reakcji. Nie przekonuje mnie, że kiedyś poznam i zrozumiem znaczenie cierpienia. To czyni z Boga kogoś obcego, kogoś, kto nie troszczy się o nasz los. Jezus przez mękę i ofiarę na krzyżu dokonuje odkupienia, ale do Jego śmierci dochodzi przez to, że zostaje niespra- GDZIE JEST BÓG PODCZAS WOJNY? JAK WIERZYĆ W MIŁOSIERDZIE BOŻE, GDY GINĄ NIEWINNI LUDZIE? JAK ŚWIĘTOWAĆ BOŻE ZMARTWYCHWSTANIE, GDY POCISKI TRAFIAJĄ W DZIECI? PYTAMY OJCA ROBERTA PLICHA, DOMINIKANINA Jolanta Tęcza-Cwierz wiedliwie potraktowany przez ludzi. I tym samym wchodzi w doświadczenie każdego człowieka. W Chrystusie Bóg cierpi w cierpiących i umiera w umierających. Na krzyżu woła: „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił". Odpowiedzią na pytanie, gdzie jest Bóg w nieogarnionym cierpieniu ludzi, jest miłość Boga do człowieka - miłość do końca. Obecność Boga objawia się w towarzyszeniu, byciu z nami, wchodzeniu w cierpienie każdego człowieka. Ktoś mógłby powiedzieć, że taki Bóg nie jest nam potrzebny, ale przecież bez Niego świat wcale nie byłby lepszy. Jeśli On istnieje, jest nadzieja na sprawiedliwość i na miłosierdzie, jest nadzieja na życie wieczne dla tych, którzy zostali zamordowani, skrzywdzeni, niesprawiedliwie potraktowani. Jeśli Boga nie ma, to nie ma też żadnej nadziei. Nie tylko na życie dla nich, ale nawet na sprawiedliwość dla agresorów. Historia uczy, że ci, którzy zwyciężają, nie zawsze ponoszą karę za zbrodnie, przynajmniej nie w wymiarze doczesnym. Jedyna sprawiedliwość i nadzieja pozostają w Bogu. Wierzymy, że znajdujemy się w rękach Boga i że On jest obok nas: także w tym, co nas dotyka, niszczy, pozbawia nadziei. W cierpieniu z powodu choroby, wojny czy śmierci bliskich. To perspektywa, którą najtrudniej nam zrozumieć, ale Bóg właśnie tę nam odsłania, wlewając w nasze serca nadzieję. Kiedy patrzę na obrazy zBuczy czy z Mariupola, trudno mi przyjąć, że to część większego planu, że kiedyś czeka nas coś więcej. Wojna nie jest częścią planu Bożego w tym sensie, że Bógjej chce. Konflikt w Ukrainie nie jest chciany przez Boga. Jest skutkiem działania wolnych stworzeń Bożych, które sprzeniewierzyły się Bogu. Zatem po czyjej stoi stronie w tym konflikcie wojennym? Pan Bóg zawsze stoi po stronie uciśnionych, tych, którzy są Robert Plich OP: Wierzymy, że Bóg jest obok nas. Także w tym, co nas niszczy i pozbawia nadziei prześladowani, niesprawiedliwie traktowani. I odpowiedź na pytanie o to, po czyjej stronie opowiada się w tym konkretnym konflikcie, nie jest trudna. Oczywiście każdy człowiek jest Bożym stworzeniem, Bóg każdego stworzył z miłości, nawet agresorów. Wobec nich również ma przepiękny plan, taki sam zamysł zbawczy, j ak wobec każdego człowieka, ale oni najwyraźniej nie chcą go przyjąć. Zaprzedali serca i umysły stworzeniu, które jest największym przeciwnikiem Pana Boga. Szatan i jego upadli aniołowie chcą zniszczyć dzida Boże. I do swoich celówposługują się ludźmi, którzy w różnym stopniu współpracują z siłami ciemności. Z drugiej strony - Pan Bóg nie jest superpolicjantem, stróżem doczesnego porządku, który użyje siły wobec agresorów i zaprowadzi na ziemi Boży pokój, odbierając wolność swoim stworzeniom. Ludzie wierzący w obliczu cierpienia próbują odnaleźć w nim jakiś sens, mówiąc „Bóg tak chciał". Czy słusznie? Czasami staramy się na siłę powiązać cierpienie z grzechem, bo wtedy niektórym łatwiej je przyjąć. To nie działa na zasadzie automatyzmu: grzech -kara. Sam Jezus nas o tym uczył. W Ewangelii jest taka scena, gdy dociera do Chrystusa informacja o pewnych tragicznych wydarzeniach. Czytamy tam m.in.: ,,(...)my-ślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie". Dla Boga jeden dzień jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień, a my patrząc z naszej krótkiej ziemskiej perspektywy tracimy cierpliwość i buntujemy się względem Boga. Myślę jednak, że Bóg rozumie nasze położenie i trudności wiary, dlatego okazuje nam miłosierdzie. Żydówka Etty Hillesum pisała w Auschwitz: „To nie jest wina Boga, że świat tak wygląda, ale nasza własna. Otrzymaliśmy wszelkie możliwości, żeby wejść do każdego raju, ale nigdy nie nauczyliśmy się z nich korzystać". Czy te same zdania mogliby dziś napisać Ukraińcy? Myślę, że każdy człowiek mógłby się pod tymi słowami podpisać. Co nie oznacza, że nie ma konkretnych ludzi, którzy ponoszą winę za to, co przeżywają ci, którzy siedzą w schronach, walczą i giną w Ukrainie. Ale nie wszyscy z racji tego, że są obywatelami Rosji, są źli. Tam również żyją ludzie sprawiedliwi, którzy opowiadają się przeciw wojnie. Tym niemniej należy wystrzegać się, aby tego typu zastrzeżenia, mające przecież chronić przed zbyt łatwym usprawiedliwianiem wojny, same nie doprowadzały do krzywdzących generalizacji. Byłoby nieuczciwe, gdyby w imię talach zastrzeżeń zrównywać moralnie stronę napadniętą z jej agresorem, ofiarę z katem. Dlatego Kościół w swoim nauczaniu nie wyklucza możliwości wojny sprawiedliwej, która jest moralnie dopuszczalnym sposobem realizacji prawa do własnej obrony przed niesprawiedliwą agresją. Są ludzie, którzy mówią: Boga nie ma, skoro się na to godzi. I są tacy, którzy widząc to, co się dzieje na wojnie, nawracają się. Jak to wytłumaczyć? Postawa człowieka może zależeć od rozmiaru osobistego doświadczenia zła wojny, choroby, cierpienia. Lżejsze doświadczenia łatwiej przyjąć, usensownić i nie obrazić się za nie na Pana Boga. Ale jeśli spotyka nas coś druzgocącego, wtedy może być to nie do wytrzymania. Drugi czynnik to poziom osobistej wiary. Ludzie głęboko wierzący, którzy mają żywe doświadczenie Boga, nie oskarżają Go, nawet jeśli nie wszystko rozumieją. Ci, których wiara nie jest tak silna, w obliczu doznanego zła mogą wątpić, buntować się, odchodzić od Boga. Czy zło-podobnie jak krzyż -może stać się miejscem paschalnego zwycięstwa? Zło jest złem, nie ma w nim niczego świętego ani sakralnego. Nie ma go co uwznioślać. Jednak u jego podstaw zawsze znajduje się jakieś stworzenie rozumne, zbuntowane przeciwko Bogu - Jego przeciwnik. Tak samo było w tym złu, którego doświadczał Jezus. I zauważmy, że chociaż Jezus je przyjął i nadał mu charakter zbawczy, to jednak z tego powodu nie usprawiedliwiał tych, którzy Mu je zgotowali. Mówił: „Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany". Za złem, którego doświadczył Jezus, stali konkretni sprawcy. Podobnie jest ze złem, którego doświadczają wierzący w Chrystusa - za tym też zwykle stoją konkretni ludzie. Siłę do walki ze złem i cierpieniem ludzie wierzący znajdują w łączności z cierpiącym i ukrzyżowanym Jezusem. Dla świata jest to niezrozumiałe, natomiast jest to perspektywa wiary chrześcijańskiej. Nie chcemy cierpienia i nie ma się czemu dziwić, ale z drugiej strony w Piśmie Świętym mamy sporo wezwań do tego, aby łączyć się przez nie z Chrystusem, np.: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa". Święty Paweł mówi, że przez chrzest zostaliśmy pogrzebani razem z Chrystusem po to, aby razem z Nim powstać do nowego życia. W chrzcie dokonało się nasze jednoczenie z Chrystusem, także w Jego cierpieniu i obumieraniu. Jest to chyba najtrudniejszy element życia chrześcijańskiego, najtrudniejsze nauczanie Ewangelii. Chrystus pokonał śmierć i zmartwychwstał. Jak mamy świętować w cieniu wojny w Ukrainie? Jeśli ktoś ma miękką, cukierkowatą wiarę i spodziewa się natychmiastowej gratyfikacji od Pana Boga za swoje dobre postępowanie, to doświadczenie wojny tą wiarą wstrząśnie albo ją zniszczy. Taki człowiek może mieć wówczas problem z przeżywaniem świąt zmartwychwstania. Może być rozczarowany tym, że królestwo Jezusa nie jest z tego świata, że zwycięski Chrystus nie nagradza go za wierność uwolnieniem od przeciwności i osiągnięciem sukcesu w tym życiu. Ale człowiek prawdziwie wierzący może przeżywać święta jeszcze głębiej niż do tej pory. Pod wpływem wojny może zrozumieć, jak kruche jest życie ludzkie, jak bardzo potrzebujemy pomocy łaski Bożej i perspektywy zmartwychwstania, którą objawia nam Bóg w Swoim Synu. Człowiek, który to odkryje i z całego serca w to uwierzy, w misterium paschalnym Jezusa Chrystusa, w Jego męce, śmierci, pogrzebaniu i powstaniu z martwych może odzyskać siłę do przeżywania tragedii wojny, siłę do tego, by znosić dramat, który rozgrywa się na naszych oczach. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 PULS JAK WYZNACZANO DATĘ WIELKANOCY O ile tegoroczna Wielkanoc u katolików przypada 17 kwietnia, to u prawosławnych 24 kwietnia WYZNACZENIE DATY ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO TYLKO POZORNIE JEST ŁATWE. STAROŻYTNI CHRZEŚCIJANIE PROWADZILI WIELKIE DYSKUSJE NA TEN TEMAT Mariusz Grabowski Ewangelie podają, że dniem Męki Pańskiej był piątek oraz że uczniowie zastali pusty grób Chrystusa w niedzielę po żydowskim święcie Paschy. O ile jednak trzech Ewangelistów podało, że Chrystus został ukrzyżowany w 15 dniu żydowskiego miesiąca nissan, to św. Jan napi- sał, że był to 14 nissan. I właśnie tę ostatnią wersję wydarzeń uznano za bardziej prawdopodobną. KONSTANTYN , ZWOŁUJE SOBOR Tak też świętowano w pierwszych latach chrześcijaństwa, głównienawschodzieCesarstwa Rzymskiego, gdzie pamiątkę ukrzyżowania obchodzono właśnie w dzień 14 nissan. Termin żydowskiego święta Paschy określany jest według faz księżyca w kalendarzu hebrajskim i może przypaść w dowolny dzień tygodnia. Zatem Święto MękiPańskiej,jakiŚwięto Zmartwychwstania także mogły wy- padać również w dowolne dni tygodnia. Z kolei na Zachodzie, w tym przede wszystkim w Rzymie, uznawano, że pamiątkę Zmartwychwstania zawsze trzeba obchodzić wniedzielę, następującą po święcie Paschy. Co więcej, za datę, kiedy Chrystus został ukrzyżowany, przyjęto 15 nissan. Dopiero win w. po Chrystusie zadecydowano, że niedziela wielkanocna nie może wyprzedzać wiosennej równonocy. Kwestia została ostatecznie postawiona na I Soborze Powszechnym. Już w 313 r. cesarze zachodniej i wschodniej części Imperium Rzymskiego, Konstantyn Wielki (272-337) oraz Ii-cyniusz (ok. 260-325), ogłosili edykt mediolański, zapewniający wolność wyznania w Cesarstwie Rzymskim. W 325 r. Konstantyn Wielki zwołał sobór wNicei. COMPirriSl TABELE RISCHALNE Na soborze, który zajmował się głównie zagadnieniami chrystologii, zajęto się także zagadnieniem terminu Świąt Zmartwychwstania. Ustalono, że Wielkanoc będzie obchodzona w niedzielę następującą po pierwszej wiosennej „pełni Księżyca", określonej jako 14 dzień od pierwszego pojawienia się Księżyca po nowiu. Dzień ten po łacinie to luna XIV. Astronomiczna pełnia księżyca zwykle ma miejsce w dniu luna XV, a dwa razy do roku nawet w dniu luna XVI. Cesarz Konstantyn również zadecydował, że Wielkanoc nie może być obchodzona w ten sam dzień, kiedy żydowska Pascha. Sposób obliczania daty Świąt Zmartwychwstania zyskał sobie z czasem łacińską nazwę „computus". Technika obliczeń jest dosyć skomplikowana. W obowiązującym od roku 45 p.n.e. tzw. kalendarzu juliańskim (ustanowionym przez Juliusza Cezara) długość roku jest 0 0.0078 doby dłuższa od roku zwrotnikowego (rok zwrotnikowy to odstęp czasu pomiędzy dwoma kolejnymi przejściami Słońca przez punkt równonocy wiosennej) 1 to powoduje, że co 128 lat moment równonocy wiosennej cofa się o jeden dzień (tzw. dryft momentu równonocy). Występujący dryft daty równonocy spowodował jej przesunięcie z dnia 25 marca (w roku 45 p.n.e.) na dzień 21 marca w czasie soboru nicejskiego (dokładniej różnica ta wynosiła prawie 4 dni, stąd czasem źródła podają nie datę 21, a 20 marca). Dodajmy, że jedne z pierwszych tablic niwelujące ten problem i zawierające przewidywane daty świąt wielkanocnych (tak zwane tabele paschalne) obejmowały lata od 380 do 480 i opracowane zostały przez aleksandryjskiego bpa Teofila. Kolejne tablice autorstwa bpa Cy- ryla podawały daty Wielkanocy dla lat od 437 do 531. METON WRACA DO ŁASK Z dziejów prób ustalania najważniejszej w chrześcijaństwie daty, i wszystkich związanych z tym pomyłek, możnaby zestawić opasłą encyklopedię. O ile najwcześniejszemetody obliczania terminu Wielkanocy opierały się na cyklu 8-letnim, szybko wymyślono np. cykl 84-letni, dużo bardziej skomplikowany, ale wcale nie lepszy niż poprzedni. Na Wschodzie sięgnięto również do 19-letniego cyklu, ustanowionego przez greckiego astro-nomaMetona, obliczony ok. 433 p.n.e. Wielkanoc obliczano wpięciu cyklach Metona, czyli na 95 lat. Obliczenia daty Wielkanocy komplikował dodatkowo znany wówczas fakt, że co każde 128 lat kalendarz juliański rozjeżdżał się z rokiem zwrotnikowym o jeden dzień. I tak wIV w. ta rozbieżność wynosiła już trzy dni. Dodatkowo chrześcijanie zachodni nie przyjmowali wyników obliczeń uczonych wschodnich. Jednym z problemów było także określenie daty wiosennej równonocy. W części hellenistycznej za ten dzień uznawano 21 marca, a w części łacińskiej 25 marca. Rzymianie używali też cyklu 84-letniego, a Aleksandryjczycy cyklu Metona. W konsekwencji doprowadziło to w niektórych latach do świętowania Wielkanocy na Wschodzie w innym terminie niż na Zachodzie. Ale bywało i na odwrót. Na przykład żyjący w V w. Wiktoriusz z Akwitanii udowodnił, że cykl 19-letni jest lepszy niż 84-letni. Odkrył także, że daty Wielkiej Niedzieli powtarzają się co 532 lata. Liczba ta wynika z przemnożenia długości cyklu 19-letniego przez 4-letni cyid lat przestępnych i przez liczbę dni tygodnia. Wyliczone przez niego tenniny Świąt Zmartwychwstania nie zgadzały się co prawda z wynikami obliczeń wschodnich uczonych. Jego tablice zaaprobowano w Orleanie w 541 r. ibyły używane na terenach Galii aż do czasów Karola Wielkiego. „WIELKANOC W ZIYM TERMINIE" Opisywane przez nas dzieje nie byłyby pełne bez kilku innych postaci. Jedną z nich jest Dionizjusz Mały (ok. 470-544), który zajmował się obliczaniem dat, ale do historii przeszedł jako ten, który wyliczył datę urodzin Chrystusa. Niestety, wyliczył z błędem, myląc się o kilka lat. Dziś przyjmuje się, że Jezus urodził się między 2. a 8. rokiem p.n.e. Z kolei Kasjodor (ok. 485-583), urzędnikna dworze Teodoryka, zwrócił uwagę na wielkie znaczenie matematyki w badaniach astronomicznych. I jako pierwszy po Dioni-zjuszu użył - w 562 r. - terminu „Anno Domini", zaś w podręczniku o określaniu terminu Wielkanocy „Computus Paschalis" uczył, jak właściwie obliczać tę datę. Kilkaset lat po nim Beda Czcigodny (672-735), mnich z Nortumbrii, znów zajął się obliczeniami. Żmudnie wyliczył datę Świąt Zmartwychwstania na jeden cykl 532-letni, od 532 do 1063 r. Co więcej, nie poprzestał na samych obliczeniach, lecz zbudował też nad wyraz skomplikowany zegar słoneczny. Dzięki niemu w 730 r. zaobserwował, że równonoc wiosenna nie przypadła 25 marca. Żyjący w XIII w. Roger Bacon, zdając sobie sprawę, że istnieją błędy w obliczaniu daty Wielkanocy, twierdził wręcz, że pamiątka Zmartwychwstania Chrystusa bywa świętowana w złym terminie. Coraz bardziej jasne było, że problemu „kalendarzowego" nie da się rozwiązaćbez całościowej jego reformy, czyli zniwelowania różnicy między kalendarzami na Zachodzie i na Wschodzie. Taka reforma nastąpiła za panowania papieża Grzegorza XIII izwana jest przez historykówre-formą gregoriańską. RÓŻNE DATY ŚWIĄT POZOSTAŁY Reforma kalendarzowa Grzegorza VIII została wprowadzona w 1582 r. bullą „Inter gravissi-mas". To zmodyfikowany kalendarz juliański, do którego wprowadzono poprawkę w naliczaniu lat przestępnych, mającą na celu zapobiegnięcie opóźnianiu się kalendarza względem roku zwrotnikowego. O ile kalendarz juliański spóźnia się o l dzień na 128 lat, to gregoriański tylko l dzień na 3322 lata. Opóźnienie nadgoniono radykalnie: decyzją papieża po 5 paździer-nikanastąpił odrazul4 października 1582 r., przez co ludziom wypadło z CV 9 dni. Kalendarz został wprowadzony natychmiast w Hiszpanii, Portugalii, Polsce i prawie całych Włoszech. Następnie reformę przyjęły inne kraje, a na końcu Grecja (dopiero w 1923 r.) i Turcja (w 1927 r.). Jako ostatnie jak dotąd państwo na świecie kalendarz gregoriański wprowadziła Arabia Saudyjska (w 2016 r.). Kalendarzem juliańskim posługują się wciąż niektóre Kościoły prawosławne. Stąd różnice w dacie obchodzenia głównych świąt, takich jak Boże Narodzenie i Wielkanoc. O ile tegoroczna Wielkanoc u katolików przypada 17 kwietnia, to u prawosławnych 24 kwietnia. Tu ciekawostka: n Sobór Watykański w 1963 r. był skłonny zgodzić się na przyjęcie stałej niedzieli w kalendarzu gregoriańskim jako daty Wielkanocy, o ile Zgodziłyby sięna to również inne Kościoły chrześcijańskie. Na szczęście do realizacji tego pomysłu nie doszło. Datę Wielkanocy oblicza się dziś według algorytmu podanego przez Carla Friedricha Gaussa (1777-1855). A to już bardzo skomplikowana matematyka. 8 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 TEGOROCZNE ŚWIĘTA WIELKANOCNE BĘDĄ INNE NIŻ ZWYKLE. POCZĄTEK WIOSNY, WOLNE DNI I CZAS SPĘDZONY WRAZ Z RODZINĄ BĘDZIE INNY NIŻ ZWYKLE, BO W CIENIU WOJNY W UKRAINIE. BEZ BLISKICH, RODZINY I TRADYCJI KULTYWOWANYCH OD POKOLEŃ. Alicja Durka POLSKO-UKRAIŃSKIE ŚWIĘTA: SMUTNE, ALE Z NADZIEJA NA LEPSZE JUTRO Od lewej Marta, która pomaga Ukrainkom, Emma, Mariya Olga, które stały się dla siebie nową rodziną Do Polski przyjechało już ponad 2,5 min uchodźców z Ukrainy. Są naszymi sąsiadami, kolegami z pracy, szkoły, czasem obsługują nas w sklepie lub mijają na ulicy. Tę Wielkanoc spędzimy razem, choć jeśli chodzi o tradycje, to trochę nas dzieli. W kościele prawosławnym, święta obchodzone są tydzień później niż w kościele katolickim. To oznacza, że niektórzy będą obchodzić święta podwójnie. Tak zrobi Olga, która obecnie mieszka w Środzie Wielkopolskiej. Wcześniej mieszkała w Żytomierzu, prowadziła swój klub. Jeszcze w lutym świętowała piątą rocznicę założenia swojej działalności. Do Polski przyjechała z czternastoletnią córką, siostrą, jej synem i psem. Teraz mieszkają osobno, bo nie znalazły miejsca, w którym mogliby żyć wspólnie. Pomogli Wielkopolanie, którzy wraz z wolontariuszami wyremontowali stary dom, który od kilku lat stał pusty. Mieszka w nim teraz łącznie dziesięć osób. Każdy z inną historią. Jak wspomina Olga, dotychczas święta były czasem dla rodziny, tym razem, po raz pierwszy będzie inaczej, bo jej rodzice i mąż zostali w Ukrainie. Rodzice, jak wiele starszych osób, nie chce opuszczać ojczyzny, w której spędzili całe życie, a mąż zerwał kontrakt w Katarze i wstąpił do armii. Broni swojego kraju dla bliskich, rodziny i przyszłyęh ppkoleń. - Mąż mówi mi codziennie, że wszystko jest dobrze, nic się nie dzieje, ale ja wiem, że po prostu kłamie, bo nie chce mnie martwić - mówi Olga. Jak wyglądały ich święta w Ukrainie? Bardzo podobnie, jak te, które zna większość Polaków - święconka, pisanki, dużo jedzenia i przede wszystkim rodzina przy suto zastawionym stole. Zwyczajowo, do dzieci nie przychodzi zając z prezentami, nie szuka się też poukrywanych słodkich niespodzianek wprzydomowym ogrodzie.. - Na Wielkanoc nie mamy żadnych prezentów, ale w naszym kraju dzieci, kiedy tylko przychodzą do dziadków, to zawsze czeka na nie jakiś drobny upominek. Nieistotne, jaki to dzień, czy święta, czy codzienne odwiedziny, zawszedostają prezenty - wspomina Olga. Trudne są to wspomnienia, bo tamtego życia już nie ma i nigdy nie będzie już takie samo. Święta w tym roku, choć już w bezpiecznym miejscu, będą smutne. Każdy coś ugotuje, zasiądzie przy stole z rodakami, którzy teraz są rodziną, choć wcześniej nigdy się nie spotkali i powspominają, jak to było wcześniej, zadzwonią do rodziny, która została w Ukrainie, ale nie będzie to prawdziwe, szczęśliwe święto. - Prawdę mówiąc, nie mogę sobie wyobrazić, jak będą wyglądały święta, wszystko się zmieniło, nasze życia się zatrzymały, żyjemy z dnia na dzień, bo nie wiemy, co przyniesie jutro-dodaje Olga. Dla Anety i Marka Paczkowskich z Gaju Małego i całej ich rodziny, ta Wielkanoc również będzie inna niż zwykle. Aneta ma już pomysł, w jaki sposób rozstawić i połączyć stoły w jeden duży, by znalazło się przy nim miejsce dla wszystkich gości. Będzie ich ponad 20. Kobieta upiecze sernik i mazurki, według sprawdzonych przepisów. Nie zabraknie też pasztetu, żurku, białej kiełbasy i jajek. Dom został już udekorowany. Obok tradycyjnych dań polskiej kuchni, na wielkanocnym stole pojawią się świąteczne specjały ze Wschodu. Przygotują je Tatiana, Anna i trzy Julie - Ukrainki, które wraz z bliskimi na początku marca znalazły schronienie w Szamotułach i położonym nieopodal Gaju Małym. Do Szamotuł dotarło najpierw li osób z Dniepropie-trowska, uważanego za najdłuższe miasto w Europie i jego okolic. Cztery kobiety i siedmioro dzieci, z czego najmłodsze ma zaledwie trzy lata. Dzięki wsparciu Anety i Marka zamieszkały w Szamotułach -w lokalu wynajmowanym dotąd przez mamę Anety. Dobrzy ludzie - jak mówią małżonkowie - pomogli je umeblować. Wkrótce potem z Dniepro-pietrowska do Szamotuł przyjechała także Julia z dwójką nastoletnich synów. Pomogli załatwić sprawy urzędowe i odnaleźć się w nowej, nie łatwiej rzeczywistości. Święta, dla wszystkich, mająbyć chwilą oddechu. WWielką Sobotę Aneta i Marek wraz z przyjaciółmi z Ukrainy pójdą poświęcić jedzenie, kolejnego dnia spotkają się na uroczystym śniadaniu, które zgodnie ze zwyczajem obowiązującym również w Ukrainie rozpoczną od podzielenia się święconym jajkiem. Towarzyszyć im będą rodzice Marka, jego brat, a także mama Anety. Wspólnie przeszukają domowy ogród w poszukiwaniu zająca, wezmą udział we mszy, a później znów zasiądą przy polsko-ukraińskim stole. Razem spędzą też drugi dzień świąt. - Przygotujemy makowiec, roladę mięsną i szpinakową -zapowiadają Tatiana i Anna -Będą też wareniki, czyli tradycyjne ukraińskie pierogi z kapustą oraz pielmieni z mięsem -dodają chórem Julie. Jajka ozdobią charakterystycznymi dla ich kultury ornamentami. Będą to pisanki oraz kraszanki barwione cebulą. Nie chcą zdradzać wszystkiego. Ich kulinarne specjały mają być formą podziękowania za wsparcie, pewną niespodzianką, ale i smakiem domu, za którym bardzo tęsknią. - W Ukrainie został mój mąż i starszy syn - mówi Tatiana -Walki nie toczą się w naszym mieście, ale Rosjanie są już w obwodzie, 30 kilopąetrów od miasta - tłumaczy Julia. Nie chcą więcej o tym mówić, to zbyt bolesne. Tydzień po świętach w Polsce obchodzić będą ukraińską Wielkanoc. Mimo smutku powodowanego rozłąką z bliskimi i obaw o ich los, chcą pielęgnować tradycje, myśląc o domu, o Ukrainie. Wierzą, że wkrótce do niej powrócą. A wtedy całymi rodzinami zasiądą, choć już nie przy świątecznym, to jednak wspólnym stole. BÓG JEST JEDEN Niektóre rodziny spędzą święta wspólnie i spróbują pogodzić swoje tradycje. W Gnieźnie, w jednym domu, u państwa Kielarów, mieszka dziesięć osób - Natalia z siedmiomiesięcznym synkiem Mirkiem z Winnicy, jej siostra z dwoma córkami i pięcioosobowa rodzina z Chersonia - rodzice z trójką dzieci, z czego chłopiec maniedosłuch. Natalia skończyła psychologię, nie pracowała w zawodzie, ale robi wspaniałe fryzury i potrafi nauczyć się chyba wszystkiego. Jej siostra pracowała w bibliotece. Z rodziną, mieszała na wsi, 30 km od Winnicy mieli dom i jezioro. Ukochane miejsce na ziemi opuścili uciekając przed wojną. Kolejna mama przed urodzeniem dzieci pracowała w jednym z ukraińskich instytutów historii, jej mąż zaś skończył szkołę morską w Chersoniu i pływał na barkach. Ukraińskie święta spędzą ze swoimi nowymi przyjaciółmi z Polski. - U was jest sernik, u nas mannik, czyli ciasto z większą ilością mąki. Dania są dosyć podobne, ale wiadomo, że każdy region Ukrainy ma swoje odmiany. Będziemy razem świętować ten czas z naszą polską rodziną, których określamy naszymi polskimi rodzicami i polskimi dziadkami. Inna wiara nie ma znaczenia, Bóg jest jeden - mówi Natalia. TO NIE BĘDĄ RADOSNE ŚWIĘTA Anna przyjechała do Piły z Za-poroża, jak sama mówi, z kotem pod pachą. Mówi, że jeśli chodzi o świąteczne tradycje, to nie ma zbyt wielu różnic. Anna opowiada o niedzieli palmowej i pieczonych na święta ciastach, święceniu pokarmów i wizycie w cerkwi. Anna jest prawosławna, więc świętować będzie tydzień później niż większość Polaków, choć świętowanie w tym przypadku to nieadekwatne słowo. Ten weekend Anna spędzi w tzw. free shopie, w którym osoby z Ukrainy mogą bezpłatnie zaopatrzyć się w najpotrzebniejsze przedmioty. Kobieta jest tam wolontariuszką, pomaga rodakom. - Nasi daleko. Ja tu sama. Koniecznie napisz, że to będą smutne święta. Dla nas wszystkich smutne. „Wesołych świąt" nie będzie... - mówi kobieta, Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 PULS • 9 10 osób z Ukrainy zamieszkało w Gnieźnie. Razem spędzą ukraińską Wielkanoc Aienka Wolniak Miroshnichenko z Ukrainy przyjęła osiem osób z Charkowa która mimo okoliczności zawsze jest zaskakująco pogodna. Anna wspomina też ciotkę z Kijowa. Kobieta jest katoliczką, więc Wielkanoc będzie obchodzić w tym samym czasie, co większość Polaków. - Ona nie chciała do Polski. Nie chciała nigdzie jechać. Została tam. Jest sama i w święta też będzie sama. Do kościoła nie pójdzie. To za duże ryzyko - mówi zaporożanka. NAMIASTKA DOMl W OBCYM KRAJU Walentyna, jej córka Witia i wnuczka Karina z Starokon-stantynowa wyjechały po kolejnym ostrzale miasta. Pod Sta- rokonstantynowem znajduje się baza Ukraińskich Sił Powietrznych, przez co miasto zostało ostrzelane też rakietami. Tymczasowy dom Ukrainki znalazły u Anny w Zbrudzewie, pod Śremem. Katolicką Wielkanoc Wala, Witia i Karina spędzą z rodziną Anny, a prawosławną w domu syna Walentyny, który mieszka w Polsce od kilku lat i remontuje pokój dla swoich bliskich. - Tak jak w Polsce, tak w Ukrainie w sobotę przygotowujemy potrawy do święcenia. W koszyk wkładamy między innymi jajka, wędlinę, sól i pa-skę. Paska to taka wielkanocna babka drożdżowa. To bardzo ważna potrawa na wielkanocnym stole. Do święcenia potraw chodzimy w sobotę. Nabożeństwo w cerkwi rozpoczyna się wieczorem i trwa kilka godzin, a na końcu batiuszka kropi wodą święconą przyniesione jedzenie - opowiada Walentyna i wspomina pieczenie domowej paski z suszonymi owocami i lukrem. Czas świąt będzie namiastką normalności dla Wali Witii i Kariny, bo w jednym ze śremskich kościołów planowane są cykliczne prawosławne msze i spowiedzi. W Zbrudzewie kultywowana jest nietypowa, ponad stuletnia tradycja. W lany poniedziałek, przez wieś przechodzi korowód kominiarzy z niedźwiedziem i innymi przebierańcami, którzy smarują twarze mieszkańców sadzą, co ma przynieść szczęście. W Kaliszu zaś mieszka Alenka Wolniak Miroshnichenko z Ukrainy, ale od lat mieszka w Polsce. Tutaj też założyła rodzinę. Ponad dwa tygodnie temu, ona i jej rodzina dali schronienie ośmiu osobom z Charkowa. Do Polski przyjechała mama Alenki, dwie koleżanki ze swoimi bliskimi. Cała ósemka mieszka obecnie w Niedźwiadach pod Kaliszem, w domu teściów Alenki. Kobiety znalazły na miejscu pracę. Tutaj też spędzą święta. Jak opowiada Alenka - będą świętować podwójnie. Teściowie Alenki pokażą swoim gościom jak świętuje się w Polsce, a tydzień później będą obchodzić święta prawosławne. - Myślę, że wybierzemy się wszyscy na 3 lub 4 rano na świecenie święconek. Wtedy wszyscy przychodzą z koszyczkiem, w którym są też m.in.: jajka, sól, ogórek, wędlina i wino. Wszyscy ustawiają się wokół cerkwi, stawiają koszyk na ziemi i zapalają świeczki. Wszystko wygląda naprawdę pięknie. Myślę, że w tym roku na tym nabożeństwie w Kaliszu będzie nas bardzo dużo - mówi Alenka Wolniak Miroshnichenko. Obywatele Ukrainy, którzy są w Kaliszu i okolicy mają też zaproszenie do wspólnego święto-wania na ulicy Podgórze. Dokładnie w Niedzielę Wielkanocną stanie tam wielki stół, do którego zasiąść mają kaliszanie i goście z Ukrainy. Śniadanie Wielkanocne rozpocznie się o godzinie 10.00 i potrwa do 12.00. Organizuje je Fundacja CHOPS, która od początku ataku Rosji na Ukrainę przyjmuje i opiekuje się uchodźcami wojennymi. Współpraca: P. Brzeźniak, K. Baksalary, M. Pieczyńska-Chamczyk, M. Prętka, E. Samulak- Andrzejczak MATERIAŁ INFORMACYJNY PZU Leczenie dziecka za granicą z polisą PZU Dramatyczne apele rodziców czy zbiórki organizowane przez fundacje na leczenie dzieci za granicą - w Internecie nie brakuje tego typu ogłoszeń. Dla rodziców poważna choroba dziecka to jedno z najtrudniejszych doświadczeń w życiu. Zwłaszcza, gdy jedyną szansą jest terapia za granicą, która często przekracza możliwości finansowe rodziny... I choć samej choroby nie można przewidzieć, to można się lepiej zabezpieczyć. Z myślą o takich właśnie sytuacjach PZU oferuje polisę leczenia dziecka za granicą. Rodzice nie muszą się martwić ani wydatkami, ani organizacją wyjazdu i samego leczenia. Za całość odpowiada ubezpieczyciel, a rodzice mogą więcej czasu spędzać z chorym dzieckiem. Leczenie nowotworów złośliwych, skomplikowany zabieg kardiochirurgiczny czy konieczność przeszczepu - takie historie zdarzają się wokół nas, a mimo coraz bardziej zaawansowanego sprzętu i świetnych specjalistów, nie każde leczenie jest możliwe do przeprowadzenia w Polsce. Zdarza się, że jedynym ratunkiem jest terapia za granicąa. Jednak na przeszkodzie stoi brak odpowiednich finansów. Dlatego w ramach polisy PZU ubezpieczyciel zajmie się zorganizowaniem leczenia w zagranicznej placówce i pokryje jego koszty nawet do kwoty 2 milionów euro. Pierwszym krokiem jest kontakt z Centrum Obsługi Klienta i ponowna weryfikacja diagnozy i dotychczasowego sposobu leczenia dziecka. Taką opinię przygotowuje lekarz specjalista z zagranicy na podstawie przesłanej dokumentacji medycznej. Ubezpieczenie „Leczenie za grnicą dżiecka" gwarantuje, że rodzice otrzymają propozycję trzech zagranicznych szpitali specjalizujących się w leczeniu danej choroby i sami dokonują wyboru miejsca, do którego dziecko pojedzie na dalsze leczenie. W sytuacji, gdyby rodzice przyszli z własną propozycją konkretnego szpitala (np. polecił go im lekarz specjalista), istnieje możliwość próby organizacji leczenia w tej właśnie placówce. Następnie organizowany jest wyjazd chorego dziecka do wybranej placówki za granicą. Rodzice lub opiekunowie mogą też wybrać, czy np. do szpitala Berlinie czy Wiedniu wolą polecieć z dzieckiem samolotem, czy pojechać pociągiem. Na miejscu, przy każdym kontakcie z personelem medycznym, pomocą będzie służył tłumacz. Dzięki polisie PZU rodzice nie muszą się martwić kosztami związanymi z weryfikacją diagnozy oraz pobytem dziecka w szpitalu i całym procesem leczenia (począwszy od badań, poprzez operacje czy zakup specjalistycznych lekarstw). Nie muszą się również niepokoić tym, jak dziecko dojedzie na leczenie, ani czy będzie miało zapewnioną opiekę, bowiem ubezpieczenie obejmuje również transport i pobyt dwóch opiekunów dziecka. Dodatkowo, za każdą noc pobytu w zagranicznej placówce, z polisy wypłacane jest 100 euro (łącznie do 6 000 euro w trakcie terapii), dzięki którym rodzice lub opiekunowie mogą pokryć bieżące wydatki (np. koszt taksówki na miejscu) i nie muszą dodatkowo uszczuplać swoich oszczędności. Często jednak leczenie nie kończy się po powrocie do domu. Dlatego w ramach ubezpieczenia zagwarantowany jest również zwrot wydatków poniesionych na zakup lekarstw na receptę zaleconych przez lekarza prowadzącego z zagranicy i przepisanych przez lekarza w Polsce. Zwrot ten może wynieść nawet do 50 000 euro. „Leczenie za granicą dziecka" to jedno z pięciu ubezpieczeń PZU Życie stworzonych z myślą o najmłodszych. Zakresy tych ubezpieczeń zostały dostosowane do ich potrzeb. Polisy zabezpieczają sytuację finansową rodziny w przypadku ciężkiej choroby dziecka, leczenia szpitalnego, konieczności poddania się operacji chirurgicznej czy w razie uszczerbku na zdrowiu, spowodowanym nieszczęśliwym wypadkiem. II O Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 Polska Fundacja Narodowa bardzo szybko włączyła się w pomoc na rzecz Ukrainy. Jak wyglądały pierwsze działania? Idea solidarności międzynarodowej, zwłaszcza w sytuacji wojny, ludobójstwa na Ukrainie, jest dla Polskiej Fundacji Narodowej bardzo ważna, związana z celami statutowymi. W tak tragicznej sytuacji nikt z nas nie może stawiać się w pozycji pasywnego obserwatora. Polska Fundacja Narodowa niezwłocznie uruchomiła działania projektowe koordynowane z instytucjami publicznymi oraz innymi stowarzyszeniami i fundacjami, aby dystrybuować medykamenty, środki higieny osobistej i paczki żywnościowe dla potrzebujących. Zorganizowaiiśmy kopwoje z jnedyka-meDtapmi-orazpaczki z żywnością f środkami higieny osobistej, które wraz ze Stowarzyszeniem Odra - Niemen przekazywaliśmy do centrów redystrybucyjnych bezpośrednio na Ukrainie najbardziej potrzebującym. Kolejny obszar naszej aktywności to dostarczanie precyzyjnej i aktualnej informacji zachodnim dziennikarzom oraz zachodnioeuropejskiej i amerykańskiej opinii publicznej. Pamiętajmy, że równolegle do działań wojennych prowadzona jest wojna informacyjna. Staramy się, aby autentyczne materiały audiowizualne opowiadające o polskim wsparciu dla uchodźców z Ukrainy docierały do zagranicznych audytoriów. Przykład Buczy to jeden z wielu ukazujący, w jak brutalny sposób cierpią cywile. Czy tym osobom PFN zapewnia jakieś wsparcie? Dostarczamy na Ukrainę lekarstwa, apteczki oraz plecaki medyczne. To są niezbędne i szybko zużywalne środki konieczne z perspektywy ochrony ludności cywilnej, która stała się ofiarą wojny i wymaga bardzo bezpośredniego i konkretnego wsparcia. Ponadto wsparliśmy polskie hospicja, które przyjęły ewakuowane dzieci z ukraińskich placówek. W związku z toczącą się wojną na Ukrainie ewakuacji podlegają ukraińskie hospicja dziecięce, przede wszystkim terminalnie chore dzieci, a także personel medyczny hospicjum, w tym lekarze, rehabilitanci i pielęgniarki oraz opiekunowie medyczni. Polska Fundacja Narodowa wsparła finansowo hospicja, które opiekują się dziećmi przybyłymi do Polski z hospicjów na Ukrainie. W ramach naszych darowizn zakupione zostały specjalistyczne łóżka szpitalne, materace przeci-wodleżynowe oraz koncentratory ttóriu. W pomoc na rzecz naszych wschodnich sąsiadów zaangażowała się również Polonia brytyjska. Jak wygląda współpraca fundacji z nimi? Działania obejmują organizację, wraz z Fundacją Godnie Żyć, i pełne pokrycie kosztów transportu wraz z kosztami odpraw celnych do Polski 12 tirów z darami dla uchodźców z Ukrainy przebywających w Polsce. Dary zostały zebrane przez Polonię działającą w ramach organizacji polonijnych na terenie Wielkiej Brytanii. Są to przede wszystkim środki medyczne, dezynfekujące, artykuły higieniczne, w tym pampersy, a także śpiwory i odzież zebrane przez Polonię brytyjską i przekazane przez organizacje polonijne działające na terenie Wielkiej Brytanii, takie jak Polskie Mer-seyside w Liverpoolu. W transportach znalazło się 200 ton środków medycznych, dezynfekujących, artykułów higienicznych, w tym pampersów, a także śpiwory i słoiczki dla dzieci. Nie można zapominać, że w trakcie wojny cierpi również kultura. Niszczone są muzea, teatry, a czy w jakiś sposób można uchronić zabytki? Wsparliśmy działania Fundacji Dziedzictwa Kulturowego, która we współpracy z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego prowadzi zbiórkę materiałów przeciwpożarowych dla zabytków na Ukrainie, szczególnie we Lwowie. Przede wszystkim są to gaśnice i koce przeciwpożarowe. Przypomnę tylko, że w czasie bombardowania Iwankowa przez Rosjan zniszczeniu uległo muzeum z dziełami Marii Prymachenko, artystki ludowej. To wstrząsające wydarzenie wskazuje, że wojna pochłania także cenne dzieła światowego dziedzictwa kulturowego. Fundacja intensywnie zaangażowała się w pomoc uchodźcom, a co z Polakami, którzy przez wojnę utknęli na Ukrainie? Polacy mogą liczyć na sfinansowanie transportu, aby można ich było ewakuować z terenu ogarniętego wojną. Mamy świadomość, że pomoc wymaga określonych kompetencji, w tym kompetencji językowych, dlatego włączyliśmy się w przedsięwzięcia związane z nauką języka polskiego. Kompetencje komunikacyjne w zakresie języka polskiego umożliwią uchodźcom z Ukrainy stabilne i bezpieczne funkcjonowanie w społeczeństwie polskim. Interakcja będzie skuteczna i efektowna, jeśli oparta będzie na zrozumieniu, a nie tylko na próbie porozumienia. Bezpłatne kursy języka polskiego dla uchodźców z Ukrainy realizowane są przy naszym wsparciu przez Łebski Uniwersytet Ludowy. Wojna na XXI w. to nie tylko wojna zbrojna, ale również informacyjna. W jaki sposób można z nią walczyć? Polska Fundacja Narodowa prowadzi działania związane z walką z dezinformacją prowadzoną przez rosyjskie agendy i rosyjskie instytucje. Przede wszystkim kooperujemy z profesjonalnymi instytucjami związanymi z cyberbezpieczeństwem, także publicznymi, które docelowo zostały powołane w tym celu, aby niwelować, redukować i informować o aktach dezinformacji oraz fake newsach. Należy zaznaczyć, że najbardziej skutecznym sposobem walki z dezinformacją jest po prostu edukacja. W związku z tym, nasze ekipy telewizyjne znajdują się na terenie przygranicznym i nieustannie dostarczają materiały do spotów. Następnie są one produkowane w głównych językach zachodnioeuropejskich i transmitowane na obszarze Europy Zachodniej i USA. Co dokładnie możemy zobaczyć na takich spotach? Są to materiały, które pokazują nie tylko dramatyczną sytuację uchodźców, ale przede wszystkim niezwykłą pomoc udzielaną przez wszystkich Polaków, NGO,s, samorządy i instytucje państwowe, bowiem poziom mobilizacji społecznej i instytucjonalnej jest ogromny. Ponadto, nieustannie gościmy ekipy z mediów głównie zachodnioeuropejskich, od brytyjskich przez amerykańskie, które przygotowują materiały redakcyjne. Pragnę podkreślić, że nie są to materiały sponsorowane i żadna ekipa nie otrzymuje wynagrodzenia. To jest ich misja wynikająca z realizacji działań dziennikarskich, a my po prostu jesteśmy przewodnikami i ułatwiamy dotarcie do newralgicznych miejsc, aby obraz był kompletny i prawdziwy. POLSKA FUNDACJA NARODOHA PROHADZI DZIAŁANIA ZITIĄZANE ZHALKĄ Z DEZINFORMACJĄ PROWADZONĄ PRZEZ ROSYJSKIE AGENDY!ROSYJSKIE INSTYTUCJE ZARZECKI: W TAK TRAGICZNEJ SYTUACJI NIKJ Z NAS NIE MOŻE STAWIAĆ SIĘ W POZYCJI PASYWNEGO OBSERWATORA - POLSKA FUNDACJA NARODOWA PROWADZI DZIAŁANIA ZWIĄZANE Z WALKĄ Z DEZINFORMACJĄ PROWADZONĄ PRZEZ ROSYJSKIE AGENDY I ROSYJSKIE INSTYTUCJE - MÓWI MARCIN ZARZECKI, PREZES PFN Sandra Gozdur Zarzecki: Staramy się, aby autentyczne materiały audiowizualne opowiadające o polskim wsparciu dla uchodźców z Ukrainy docierały do zagranicznych audytoriów Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 PULS II FILM Matka - jak to łatwo powiedzieć... Agdyby tak zmienić początkowe słowa piosenki Alicji Majewskiej z „Być kobietą, być kobietą..na: „Być matką, być matką - marzę ciągle...? Bo film „Córka" Maggie Gyllenhaal, amerykańskiej aktorki wdebiucie reżyserskim, opowiada o istocie macierzyństwa, 0 trudnej roli matki. Aktóż lepiej przedstawi taką opowieść, jeśli niekobieta?! „Córka" byłanominowana w trzech kategoriach do tegorocznych Oscarów: najlepszy scenariusz adaptowany, najlepsza pierwszoplanowa rola żeńska i drugoplanowa rola żeńska -odpowiednio 01ivia Colman i Jessie Buckley wcielające się w postać głównej bohaterki, Ledy Caruso - w młodości i w wieku 48 lat. Dojrzała kobieta, profesor literatury, pojawia się na greckiej wyspie Kyopeła, aby spędzić tam urlop. Przybyła tam sama, chce odpocząć, czytać, spacerować iodpoczywaćna plaży. Ale wkrótce jej spokój zostanie zakłócony. Akcja filmu prowadzona jest równolegle w dwóch przestrzeniach czasowych. Częste retrospekcje pokazują nam Ledę, jako młodą matkę, wychowującą dwie córki: Biankę i Martę w wieku 5 i 7 lat. Ale wówczas dzieci były dla niej ciężarem, ona chciała robić karierę naukową, jeździć na wykłady, być dumną, gdy cytuje się przed szerokim audytorium jej myśl z artykułu. W domu dzieci były tylko przeszkodą, Leda nie reagowała na płacz córeczki przy skaleczeniu, obłożona książkami, oddawała się nauce (ale i wykładowcy na sympozjach naukowych!). I teraz, po latach (córki mają odpowiednio 23 i 25 lat) konfrontacja z młodą matką, Niną, rodzi w Ledzie bolesne wspomnienia i poczucie winy, zaniedbywania swych córek. I to w okresie, kiedy one najbardziej jej potrzebowały! Rodzi się dziwna relacja między obiema kobietami: Ninie imponuje dojrzałość i stateczność Ledy, ona z kolei, odkrywając swoje sekrety przeszłości z niejaką zazdrością spogląda na więź młodej matki z córeczką. Nina, zmęczona koniecznością ciągłej opieki nad Eleną, jest ciekawa wcześniejszych relacji Ledy z córkami. „Córka" jest filmembardzo kobiecym, mężczyzna nie może znać instynktu macierzyńskiego, on ma inny rodzaj uczucia do dziecka. Film może nasuwać wiele pytań: co to znaczy być matką, w jaki sposób wychowywać dzieci, czy można pogodzić macierzyństwo z karierą, czy porzucenie (pozostawienie pod opieką ojca) dzieci jest ucieczką przed samymsobą, abypóź-niej powrócić i odnaleźć się lepszym? Oryginalny tytuł filmu „The lost daughter" (Zagubiona córka), ja zmieniłbym raczej na „The lost mother" (Zagubiona matka), bo czyż młodziutka Leda nie zagubiła się w swym dążeniu do kariery 1 szukaniu czegoś lepszego... w objęciach przystojnego wykładowcy? Ledakończącurlop opuszcza mieszkanie, dźwigając ciężkie walizy. Po opuszczeniu wyspy siądzie nad brzegiem morza, obierając pomarańczę - tak jak lubiły córki: „jak wąż", czyli w jednym kawałku. To wspomnieniowy powrót do młodości? W tym czasie dzwoni do niej jedna z córek, z niepokojem: -Mamo, nie odzywałaś się, myślałam, że nie żyjesz. - Żyję, i to jak! -odpowiada ze śmiechem Leda. Może więc odrzuciła ciążącą jej dotychczas przeszłość, zatęskniła już za córkami i teraz będzie już tylko lepiej... Adam Pazera l' COUMAK S>**OTA JOW*S0* JlSSłi 3A0.MARA ©OWtWCZYK fC HARftS» MAGGIE GYLLENHAAL „Córka"", reż. Maggie Gyllenhaal, produkcja: Grecja / USA / Wielka Brytania / Izrael WIEŚCI NIE Z TEJ ZIEMI JOANNA KRUPA Trzyma broń Wostatnkh tygodniach słynna modelka dołączyła do swego męża Ntmesa Douglasa, który przyjechał nad Wisłę, aby pomagać Ukraińcom. Przy okazji Krupa przyznała, że czuje się w Połsce bezpieczniej niż w USA. Ponieważ tutaj nie ma broni, atam-tak.-Tutaj inaczej się pabzy na to,a w Ameryce to jest normalne, bo tam ciągle się coś dzięje powiedziała w Plejadzie. DOROTA GARDIAS Będzie śpiewać Kiedy popularna pogodynka pojawiła się ostatnio w programie „Mask Singer", zebrała dobre recenzje za wykonanie przeboju Maanamu. Wtedy okazało się, że Gardias śpiewa od dziecka - najpierw wchórze, apotemwróżnych zespołach. Skończyłaztym, kiedy dostała pracęw telewizji. Teraz prezenterka zamieściła na bista-gramie filmik, na którym wykonuje „Cykady na Cykladach" i podała kontakt do firmy organizującej występy. „Przygoda się rozkręca" - podpisała fotografię. - Myślę, że to może być czerwiec Nie chciałabym wypuścić czegoś, czego nie jestem jeszcze pewna. Może wmoje urodziny?-zapowiada w „Co za tydzień". MAJA HYŻY Planuje ślub Wiecie piosenkarka zostanie mamą po raz czwarty. Zanim to się stanie, Hyży planuje wziąć ślub z przyszłym ojcem dziecka - Konradem Kozakiem Uroczystość odbędzie się na egzotycznej wyspie. - Zależało nam, żeby to była wyjątkowa uroczystość Taka, o jakiej zawsze marzyliśmy. Zamierzmy pobrać się na Bali-powiedziała w rozmowie z „Party". Spełnienie marzeń wokalistki będzie możliwe dzięki pomocy przyjaciół pary. -Dzięki temu mogę się skupić na przygotowaniach do porodu, promocji nowego singla i wyborze wymarzonej sukni -dodała. Hyży zapowiada, że będzie miała suknię ślubną, która zaprezentuje „kobiecość z pazurem". TOMASZ KAMMEL Sprzedaje auto Telewizyjny prezenter ma słabość do dobrych samochodów. Mąż pięknej modelki Joanny Krupy, Nunes Douglas, przyjechał do Polski, by pomagać Ukraińcom. Z tego, co wiadomo jeździł min. Ferrari, Porsche czy Lexusem Teraz poinformował za pomocą Instagrama, że sprzedaje swój aktualny wóz -Audi A8L. „Niemiec nie płakał, jak sprzedawał, emeryt nie jeździł tylko do kościoła. Dlaczego? Bo to od początku mój samochód. Audi A8 L. Teraz jest na sprzedaż" - poinformował. Nowy model takiego samochodu kosztuje aż 410 tys. zŁ. Kammel sprzedaje swój za 319 tys. zł. Kto chętny? MACIEJ KURZAJEWSKI Znalazł nową miłość? Telewizyjny prezenter rozwiódł się dwa lata temu. Jego partnerka z „Pytania na śniadanie" to Katarzyna Cichopek. Ona właśnie rozstała sięzmę-żem. Oboje zawsze wyrażali się o sobie bardzo ciepło. Nic więc dziwnego, że „Rewia" sugeruje, iż Kurzajewski i Cichopek mają romans. Tygodnik twierdzi, że zdaniem pracowników telewizji „łączy ich coś więcej niż praca". - Ostatnio aktorka była widziana pod domem Macieja Kurzajewskiego. A kilka dnitemuzabrałaresztę swoich rzeczy z domu męża-twierdzi informator „Rewii". IZABELA KRZAN Znalazła wybranka Telewizyjna prezenterka jest od dłuższego czasu związana z tym samym chłopakiem o imieniu Dominik. Teraz wszystko wskazuje, że Krzan wyjdzie za niego za mąż.-Powoli się do tego przygotowuję i myślę, że niebawem przyjdzie na to czas. Chciałabym mieć męża, dzieci. (...) No i, co najważniejsze, znalazłam już swoją „drugą połowę", jestem przekonana, że mój wybranek, Dominik, to mężczyzna, z którym chcę iść przez życie i dzielić swój świat-wyznaje w „Dobrym Tygodniu". I dodaje: -Dominik ma wiele cech, które mnie pociągają. Jest uosobieniem spokoju, powagi, a zarazem subtelnego poczucia humom. ROBERT GAWLIŃSKI Pił przed występami Lider zespołu Wilki przyznał w wywiadzie z Plejadą, że w czasach największej popularności swej formacji, często sięgał po alkohol. - Kiedyś było naprawdę grubo. Tam nie było wina po pierwsze, to były zupełnie inne ilości. Powiem szczerze, że były takie momenty wmoim życiu, że bez wypicia butelki whisky nie wychodziłem na scenę -opowiada. I podkreśla: - Alkohol powoduje stany euforyczne, ale często przy nadużyciu alkoholu organizm funduje napady złości, coś, czego nie chciałbym już fundować moim bliskim. Gawliński nie pije mocnego alkoholu od 15 lat Przy okazji spotkań towarzyskich sięga jedynie po wino. - To zupełnie inaczej działa na mnie. Staję się znużony igdzieś się oddalam-śmieje się. HOROSKOP Wodnik (20.01 -18.02) Horoskop dzienny radzi nie zamartwiać się problemami, na które nie masz wpływu. Poszukaj jaśniejszych stron życia i ciesz się nimi jak dziecko. Ryby (19.02-20.03) Duże znaczenie będą miały dla Ciebie opinie innych ludzi. Horoskop na dziś mówi, że z uwagą wysłuchasz też tych, za którymi nie przepadasz. Baran (21.03-19.04) Nie przesadzaj z troską o drobiazgi. Horoskop dzienny na piątek mówi, że czepianie się błahostek może przynieść więcej szkody niż pożytku. Byk (20.04 -20.05) Horoskop dzienny wróży, że trudno Ci będzie dotrzymać kroku. Postaraj się wykorzystać rozpierającą Cię energię z pożytkiem dla innych osób. Bliźnięta (21.05-21.06) Raczej nie rzucisz się dzisiaj z zapałem w wir przedświątecznych obowiązków. Horoskop na dziś mówi, że poczujesz znużenie i apatię. Rak (22.06-22.07) Ktoś zaproponuje Ci współpracę przy ważnym przedsięwzięciu. Horoskop dzienny na piątek sugeruje rozwagę przed podjęciem decyzji. Lew (23.07-22.08) Horoskop dzienny zapowiada na dziś idealny czas na śmiałe decyzje i rozstrzygające posunięcia - działaj. Efekty ucieszą nie tylko Ciebie. Panna (23.08 -22.09) Wiele osób będzie mogło liczyć na Twoją wyrozumiałość. Horoskop na dziś mówi, że przymkniesz oko na drobne niedociągnięcia... Waga (23.09-22.10) Horoskop dzienny na piątek radzi poświęcić więcej czasu na swoje życie osobiste. Masz trochę do nadrobienia. Skorpion (23.10-21.11) Horoskop dzienny wróży Ci udany dzień. Zero stresu, wszechobecna życzliwość i uśmiechy z każdej strony. Strzelec (22.11-21.12) Nie poddawaj się gorączce przygotowań do Wielkanocy. Horoskop na dziś radzi podejść do świąt z dystansem... Koziorożec (22.12 -19.01) Horoskop dzienny na piątek mówi, że ktoś ze znajomych zainspiruje Cię do małej metamorfozy Twojego wyglądu. www.gp24.pl www.jjb24.pl wwwgs24.pl Redaktor naczelny Przemysław SzymaAczyk. Z-cyred. nacz.: Marcin Stefanowski. Wojciech Frelichowski. Ynona Husaim-Sobecka. Prezes oddziału Piotr Grabowski Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu RobertGromowski. Redataja.StUPSK, ul. Henryka Pobożnego 19, tel598488100, KOSZALIN, uł. Mickiewicza 24, tel94J47J552.redakqagk24@polskapress4)l SZCZECIN, ulNowyRynek3,teŁ914813300.redakąa^s24@poł5kapresŁpl. Drak Polska Press Oddział Poligrafia 75-846 Koszalin, Słowiańska 3a. POLSKA PRESS GRUPA Wydawca Polska Press Sp.zo.o. ul. Domaniewska45,02-672 Warszawa, tel.222014400.fax: 222014410 Prezes zarządu Tomasz Przybek Członek zarządu Dorota Kania Członek zarządu Miłosz Szuk ©® - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, wszczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodniez cennikiem zamieszczonymi na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regi^aminą Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński Dyrektor marketingu, Rzecznik prasowy Wojoech Paczyński wofdech.paczynsld@polskapress.pl Dyrektor kolportażu Karol Wlazło Agencja AIP kontakt@aip24.pl 12 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 15.04.2022 polski serial telewizyjny świńska trawa czasomierz rzymska Afrodyta cewnik futro z tryków na zupę rodzaj linii pojazd jedno-fladowy marcinek na rabacie do księgi pamiątkowej miara złota miejsca pracy murarza rzymski oddział wojskowy wystawowe w sklepie zasłona w boksie Alaska dla USA marka pióra dawna moneta model Fiata czarna choroba trawa Kuchenna dominuje w powietrzu nurt jest dźwignią handlu 100 arów smaczne ciastko kwestia, przedmiot sokole wonny olejek młody ssak leśny 14 rzadkie imią męskie gatunek soli kuchenny Tomasz, poeta część zbroi rycerza 12 poniesione w boju Kolberg kotlet wołowy roślina nadwodna karciany dzwonek zespół czterech muzyków grana przez aktorkę pasma wijących się włosów pływacka lub rowerowa krótkie szkolenie charakterystyka postaci otworzyła puszkę cenny kamień ozdobny kowalny metal czarna w rodzinie skrzynka wyborcza 13 poranny na obozie harcerskim przód kamienicy niejedno w Las Vegas grecka Bogini urodzaju Klio lub Urania rasa owiec CTT ptasie zaloty obronne wokół grodu sklep z tytoniem azjatycka dwukółka nietoperz lub waleń wieje ku równikowi koralowa uzdrowisko jednostka natężenia oświetlenia 16 literacka kradzież posłaniec ciepła czapka handlowa dzielnica Stambułu me przyszła do Mahometa Arkadiusz dla jac część końskiego rzędu populam: Buia kawa zbożowa oświetla teren poligonu mowa Sokratesa najdłuższa rzeka Francji szlak komunikacyjny np. pierogi z kaszą kawa rozpuszczalna grecki Mars właściciel cudownej lampy informacje cierpienie sucha kiełbaska pożywka z wodorostów śpiewak w cerkwi impreza w ambasadzie forma krateru wulkanicznego osłona lampy pałeczka dyrygenta barwna kuzynka kraski uzdrowisko dla dzieci okres 10 dni osada, osiedle partnerka w tańcu uzda bez wędzidła sztormowy bałwan mięso na szaszłyki dzieło Bocca-ccia we krwi", film składnik nawozów płytki podłogowe biała szata kapłana górzysta kraina w Grecji przymusowe roboty na zesłaniu film Jamesa Camerona typ lasera proso z Afryki Mosicza typ? KWI nikczemnik gra ruchowa Louis, pisarz 19 głaz na-rzutowy 10 blacha do prania 18 Pędziałka mądra córka Zeusa z alfą dawna korona papieży autor „Boskiej komedii X- szwedzki kwartet wokalny Tb dla chemika film z Bogusławem Lindą T 17 imię ifów kali niekiedy przecieka jadalnia na statku narzędzie drwala, kantak Kamilla, aktorka z filmu „Vinci" miękki metal Starszy zwany Cenzorem T szacho pionel wy lek 20 czapka ułana kolejny etap negocjacji polski mikrobus lub rzeka łączy rękę z tułowiem Niemczyk lub 1 Kruczkowski złote lub weselne rektora siała mak typ, rewolweru porządek na statku model Poloneza Litery z pól ponumerowanych od 1 do 20 utworzą rozwiązanie - aktualne hasło. ■|»NVZSVMX 3NOONV>naiM :3lNVZVlMZOy Litery z pól ponumerowanych od 1 do 20 utworzą rozwiązanie - aktualne hasło. ■|»NVZSVMX 3NOONV>naiM :3lNVZVlMZOy Pomorza 02 ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE PIĄTEK. 15 KWIETNIA 2022 GŁOS DZIENNIK POMORZA Ozdoby wielkanocne i dekoracje - najciekawsze stroiki, jajka, gałązki... Podpowiadamy kilka niebanalnych pomysłów na przystrojenie świątecznego domu i stołu. Możecie je wyczarować sami, albo razem z waszymi pociechami Ozdoby wielkanocne pozwalają poczuć klimat świąt i nadchodzącej wiosny nawet, gdy za oknem jeszcze jest zimno. Znajdź najciekawsze dla siebie ozdoby wielkanocne - stroiki, gałązki, jajka, zajączki, kurczaczki, lub zrób je samodzielnie. Ozdoby wielkanocne DIY są bardzo modne, ale trzeba mieć chwilę czasu, by je przygotować. Sprawdź, jak zrobić dekoracje wielkanocne DIY na szydełku, z papieru czy drewna. Dekoracje i ozdoby wielkanocne - stroiki jajka, gałązki Po długiej zimie wyczekujemy wiosny. Bez względu na to, czy za oknem jest już pięknie i słonecznie, w święta wielkanocne chcemy poczuć ten klimat budzenia się do życia. Stąd duża popularność kwitnących roślin, zieleni, żółci, jajek jako symbolu nowego życia. Na Wielkanoc przyozdobiamy nasze domy i koszyczki wielkanocne. Coraz większa popularnością cieszą się stroiki wielkanocne w formie wieńców, zawieszane na drzwiach lub oknach na wzór wieńcówbożo-narodzeniowych. Z czego robione są takie ozdoby wielkanocne? Jako baza świetnie sprawdzą się gałązki bazi czy wikliny, a w nie wpleść można dosłownie wszystko, co kojarzy się nam z wiosną - kawałki trawy, kolorowe jajka, kolorowe ptasie piórka... Warto pamiętać także o stroikach wielkanocnych na stół. Te nie powinny być z kolei zbyt duże, aby nie przeszkadzały w podawaniu wielkanocnego śniadania czy obiadu, ale także nawiązywać mogą do popularnych symboli. Bliższą naturze wielkanocną dekoracją są zwykłe bazie, świeżo ścięte. Jeśli nie mamy ich na swoim ogródku, w okresie przed świętami wielkanocnymi różnego rodzaju gałązki na Wielkanoc możemy znaleźć w kwiaciarniach. Ozdoby wieHcanocne DIY -ręcznie robione Najlepszym sposobem na stworzenie oryginalnych wielkanocnych ozdób jest przygotowanie ich samodzielnie. DIY jest bardzo popularnym nurtem w kategorii dekoracji wielkanocnych, dlatego bez problemu znajdziemy w sieci filmiki pokazujące, jakie cuda można samo- Piękne kolory można uzyskać też naturalnymi metodami dzielnie stworzyć. A do tego, jeśli wykorzystamy różne ścinki, kawałki, resztki, które pałętają się po domu, możemy mieć ekologiczne ozdoby wielkanocne. Ozdoby wielkanocne na szydełku Delikatne, wiosenne ozdoby wielkanocne na szydełku mają w sobie mnóstwo uroku. Jeśli robótki ręczne nie przyprawiają cię o palpitację, warto spróbować samodzielnie stworzyć piękne dekoracje. Popularne wzory przestrzenne to: -jajka, - zające, -baranki, - wieńce, - kurczaczki. Papierowe ozdoby wielkanocne To chyba najprostszy rodzaj ozdób świątecznych DIY, z powodzeniem można zaangażować do nich dzieci. Tu mogą się przydać rolki po papierze toaletowym, kawałek sznurka, kolorowy papier lub farbki, nożyczki i klej. Z takimi narzędziami możemy wyczarować: - wesołe figurki zająca, kurczaka, jajka, - wieńce z kolorowych pisanek, - koszyczki wielkanocne, - kartki wielkanocne 3D, - girlandy z papierowych pisanek. Ozdoby wielkanocne z drewna To propozycja dla osób, które mają trochę więcej czasu, smy-kałkę do pracy z drewnem i odpowiednie narzędzia. Z drewna można wyczarować piękne figurki do postawienia na stół, wsadzenia do koszyczka czy wbicia na patyku do kwiatka. I co najważniejsze - dekoracje wielkanocne z drewna posłużą nam przez lata. Wystarczy odpowiednio je zakonserwować. Pisanki Nie macie ochoty wychodzić po barwnik spożywczy, żeby przygotować wasz świąteczny koszyczek? Nie dziwimy się. Dlatego dziś mamy dla was proste sposoby na farbowanie jajek. Wszystko czego potrzebujecie znajdziecie najprawdopodobniej w swojej kuchni. Na początek kilka dobry rad. Żeby być pewnym, że jajo nie pięknie w czasie gotowania i farbowania, warto wcześniej je zamoczyć w wodzie z solą. Bardzo ważne jest też utrwalenie koloru na jajkach malowanych domowymi sposobami. Można to zrobić na kilka sposobów: przetrzeć masłem lub olejem, czy słoniną albo, jeśli nie planujemy jeść tych jajek, spryskać lakierem do włosów. Możemy też dodać kilka kropel octu pod koniec barwienia. Pamiętajcie: wybierając jaka do farbowanie, weźcie te o jak najjaśniejszej skorupce, wtedy barwnik łatwiej chwyci. Oczywiście im mocniejszy wywar zrobicie i im dłużej jako w nim poleży; tym intensywniejszy, ciemniejszy kolor uzyskacie. Polecamy też dwie metody barwienia jajek. Prostszy: surowe jajko wkładamy do zimnej wody z barwnikiem i gotujemy. Albo dla tych, którzy chcą mieć pewność, że ich jajko nie pęknie: wkładamy ugotowane jajko do ciepłej wody z barwnikiem i czekamy aż wystygnie. Zacznijmy od bardzo prostego koloru, jakim jest biały. Jeśli chcecie go uzyskać w sposób naturalny, wystarczy, że ugotowane jajka włożycie na kilka minut do ciepłej wody z octem. Skorupka najzwyczajniej odbarwi się i stanie się idealnie biała. Trochę trudniej będzie z uzyskaniem koloru żółtego. Możecie go uzyskać, gotując jajka z dodatkiem kurkumy, curry, wymieszanych suchych liści brzozy i olchy, kory młodej jabłoni, rumianku, suchej łupinki cebuli oraz igieł modrzewiowych. Bardzo ładnie w koszyczku będą wyglądać też jajka pomalowane na złoto. Ten kolor otrzymacie dzięki łupinom orzecha włoskiego i łupinom cebuli (tych musi być więcej niż łupin orzecha). Nie może być Wielkanocy bez błyszczących czerwonych pisanek. Jasny odcień czerwieni uzyskacie, dodając do wody żurawin i mrożonych malin. Jeśli interesuje was intensywniejszy odcień, zaopatrzcie się w łuski czerwonej cebuli, korę dębu, owoce czarnego bzu, suszone jagody, wywar z czerwonych buraków z kroplą octu, kwiaty hibiskusa z odrobiną soku z cytryny. Różowy kolor kraszanek da wam sok z buraka. Musicie go tylko bardzo mocno rozcieńczyć. Nie wolno jednak trzymać jajek zbyt długo w wywarze, bo zmienią kolor na pomarańczowy. Bardzo modnym kolorem jest w tym sezonie fiolet. Nie jest on jednak tak prosty do uzyskania. Możecie skorupki jajek zabarwić płatkami czarnej malwy, owocami tarniny i czarnego bzu. Najważniejsze, że naturalne barwienie jajek może być świetną zabawą dla całej rodziny. Newsroom360 Najważniejszy jest pomysł PIĄTEK, 15 KWIETNIA 2022 GŁOS DZIENNIK POMORZA ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE 03 Nasze wielkanocne zwyczaje opierają się modom, stawiamy na tradycje Święta Wielkanocne obchodzone są przez większość Polaków podobnie. Niezależnie od tego. czy mają dla nas wymiar religijny czy nie, wciąż chętnie pielęgnujemy ludowe tradycje związane z tym szczególnym czasem. Do tych najbardziej lubianych przez Polaków należy przygotowanie wielkanocnej święconki - według badania przeprowadzonego w ramach kampanii „Wybieram lokalne" PSH Le-wiatan robi to 58,9% społeczeństwa. Zawartość tradycyjnego koszyczka może być różna w zależności od danego regionu, ale w każdym znajdą się: jajka (symbol nowego życia), wędliny (symbol płodności, zdrowia i dostatku), chleb (gwarancja pomyślności i dobrobytu), chrzan (symbol siły i zdrowia) czy sól (symbol oczyszczenia i ochrony przed zepsuciem). Nie mniej popularnym, a przy tym bardzo przyjemnym świątecznym zajęciem jest malowanie jajek (55,4% wskazań), będących symbolem pomyślności i nowego życia. W Polsce każdy region ma inny charakterystyczny sposób ozdabiania jajek wielkanocnych: może to być tradycyjne malowanie, ale też popularne na północy kraju barwienie skorupek i wydrapywanie na nich różnych wzorów czy oklejanie kolorowymi papierowymi naklejkami znane w okolicach Krakowa i Łowicza lub włóczką na Mazowszu. Trzecia pod względem popularności wśród Polaków, uwielbiana szczególnie przez najmłodszych, wielkanocna tradycja to lanie się wodą w śmigus dyngus (54,1% wskazań) - typowo słowiański sposób świętowania przesilenia wiosennego i celebracjabudzą-cej się do życia po zimie przyrody. Dawniej symbolizowało to wypędzenie chorób z ciała i oczyszczanie się z brudu. Dziś zwyczaj sprowadza się do symbolicznego skropienia domowników wodą, choć w niektórych regionach wciąż wierzy się, że oblewanie wodą sprzyja Śmigus dyngus to zdecydowanie ulubiona wielkanocna tradycja najmłodszych płodności i ochoczo obficie polewa się nią wszystkie panny. Polacy nie zapominają też o wiosennych porządkach. To jeden z elementów przygotowania się do świąt dla 52,7% Polaków. Sprzątanie nie tylko przypomina o zbliżającym się czasie odpoczynku, ale wprowadza też wiosenną świeżość do domostw i symbolicznie kończy chłodne, zimowe dni. Ciekawe regionalne tradycje Lista tradycji wielkanocnych nie kończy się na tych najbardziej popularnych. Istnieją zwyczaje, o których z biegiem lat zapomniano lub które przetrwały tylko w niektórych regionach kraju. Region małopolski to na przykład tereny, gdzie tradycje Świąt Wielkanocnych sięgają aż średniowiecza. W nocy przed wielkanocnym poniedziałkiem mieszkańców odwiedzają dziwne zjawy i stwory, które żądają datków oraz Siuda Baba, czarna od sadzy kapłanka strzegąca cały rok ognia, a w tę noc szukająca wśród dziewcząt swojej następczyni. Dziś święto jej obchodzone jest jedynie w niektórych miejscowościach i stanowi atrakcję regionu. Na Kujawach natomiast do dziś kultywowana jest tradycja pogrzebu żuru i wieszania śledzia. Choć nazwa brzmi zabawnie, dokładnie opisuje czym jest ten zwyczaj. Gdy kończył się okres postny, podczas którego kiedyś nie jedzono mięsa, nabiału i cukru, a najczęstszym pokarmem był żur i śledź, wieszanie na drzewie śledzia i wylewanie żuru do wykopanego dołu było symbolicznym wejściem w radosny i świąteczny czas. Na Śląsku mamy natomiast śmiergust (polewanie wodą panien na wydaniu przez przebranych młodzieńców), na Podkarpaciu wieszanie Judasza (symboliczny sposób wymierzania sprawiedliwości wobec zdrajcy Jezusa), w okolicach Krakowa pucheroki (młodzi, barwnie ubrani chłopcy chodzący od domu do domu deklamując przy tym zabawne wierszyki), a na Kujawach przywołówki (symboliczne kojarzenie par). To jedynie wybrane tradycje, które kształtowały się w Polsce przez wiele wieków, a które dziś obchodzone są ze względów obyczajowych. (opr.ab) Zdrowych, Pogodnych Świąt Wielkanocnych, przepełnionych wiarą, nadzieją i miłością Radosnego, wiosennego nastroju, serdecznych spotkań w gronie rodziny i wśród przyjaciół oraz wesołego „Alletuja lycgy Zarząd i Pracownicy Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej Sp. z o.o. w Słupsku www.pgkslupsk.pl 04 ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE PIĄTEK, 15 KWIETNIA 2022 GŁOS DZIENNIK POMORZA Nietypowe wielkanocne zwyczaje na świecie: flamenco lub... eksplozje Wybuch wozu z fajerwerkami we Florencji. Szukanie czekoladowych jaj we Franqi albo toczenie ugotowanych w USA. Tradycje potrafią zaskakiwać. Włosi często powtarzają, że Boże Narodzenie spędza się z rodziną, a Wielkanoc z kim się chce (Nata le eon i tuoi, Pasąua eon chi vuoi). Dlatego też wielu z nich wyjeżdża w świąteczny poniedziałek na wycieczki podobne do polskich majówek. Droga krzyżowa z papieżem i wybuchowy wóz we Florencji Via Crucisto droga krzyżowa w Koloseum, której przewodniczy papież. W ubiegłym roku, ze względu na pandemię koro-nawirusa, nabożeństwo odbyło się na Placu Świętego Piotra. Jak będzie w tym roku, jeszcze niewiadomo. W Italii nie chodzi się ze święconką. W Wielką Niedzielę wierni z całego świata gromadzą się na Placu Św. Piotra, by razem z Ojcem Świętym zaśpiewać radosne Alleluja. Tego dnia warto też zajrzeć do Florencji, gdzie odbywa się parada, która upamiętnia wydarzenia z XI wieku. Największą atrakcją parady jest wybuch wozu wy pełnionego fajerwerkami. Tradycja jego wysadzania sięga roku 1099, kiedy to florencki szlachcic Pazzino de Pazzi wspiął się z flagą na mury Jerozolimy i obwieścił zwycięstwo nad niewiernymi. W nagrodę otrzymał kamień z Grobu Pańskiego, który podarował miastu. W pochodzie wielkanocnym uczestniczą mieszkańcy, muzycy, żołnierze i notable ubrani w stroje z XV wieku, a towarzyszy im rytm bębnów. Kto w Wielkanocny Poniedziałek nie wyjeżdża za miasto, udaje się do parku na piknik, gdzie delektuje się włoskimi specjałami. Warto zaznaczyć, że we Włoszech Wielkanoc to poza duchowym przeżywaniem też ucz ta smaków. W okolicach Neapolu i na południu Italii można skosztować pastiera i casatiello. Pod pierwszą tajemniczą nazwą kry je się ciasto z ricotty, kandyzowanych owoców i kwiatów drze wka pomarańczowego. Z kolei casatiello jest słonym plackiem z mąki, drożdży, smalcu, zapieczonych w całości jajek, salami iserapecorino. Via Dotorosa do Bazyliki Grobu Pańskiego Najsłynniejsza na świecie droga krzyżowa odbywa się co roku w Izraelu szlakiem męki Chrystusa. Via Dolorosa, czyli ostat- W Wielki Piątek w rzymskim Koloseum odbywa się uroczysta droga krzyżowa, której tradycyjnie przewodniczy papież nia droga Chrystusa na Golgotę, przebiega przez miasto ze wschodu na zachód, od Bramy Św. Szczepana przez dzielnicę muzułmańską aż do Bazyliki Grobu Pańskiego w dzielnicy łacińskiej. Przed pandemią towarzyszyła jej jedyna w swoim rodzaju atmosfera. Parada pięciu szkieletów w Hiszpanii W Hiszpanii w bardzo uroczysty sposób obchodzi się Wielld Tydzień. Co roku w stolicy Katalonii odbywają się procesje, podczas których można usłyszeć seatas, czyli pieśni religijne wywodzące się ze stylu flamenco. - Zwyczajem, który co roku przyciąga rzesze turystów, jest taniec śmierci w Verges. W Wielki Czwartek na ulicy pojawia się parada pięciu szkieletów tańczących w rytm bębnów. Taniec śmierci, będący teatralnym przedstawieniem, ma przypominać o kruchości życia. We Francji jagnięcina nastoie i szukanie czekoladowych jaj Większość Francuzów tylko ze względu na dzieci kultywuje tradycję une chasse aux oeufs, czyli szukania czekoladowych jaj. W Wielką Niedzielę przed obiadem najmłodsi próbują znaleźć jak najwięcej smakołyków. Czekoladowe są nie tylko jaja, ale też zające, barany i... rybki. W Wielką Niedzielę spożywa się un gigot dagneau, czyli udziec jagnięcy. Niemcy ogień niosą do domu. a zając wbiega do ogrodów Nasi zachodni sąsiedzi zaczynają świętowanie w Wielki Piątek, a kończą w poniedziałek, choć nikt nie polewa nikogo wodą. W piątek po nabożeństwie wierni zostają w koś ciotach, by wspólnie z księdzem spożyć symboliczny posiłek agape, mający przypominać o pierwszych wspólnych kolacjach chrześcijan. Natomiast w Wielką Sobotę przed kościołami są rozpalane ogniska, a poświęcony płomień przenosi się do kościoła, by rozpalić świecę paschalną. Od niej każdy zapala małą świe czkę i niesie ogień do domu. Zwyczaj rozpalania ogniska pochodzi jeszcze z czasów pogańskich-tak żegnano zimę i witano wiosnę. W Niemczech nie ma tradycji święcenia pokarmów. Jest za to zając, który w niedzielę, tuż po wschodzie słońca, wybiega do ogrodów i tam w uplecionych z trawy gwiazdkach zostawia jajka czekoladowe i tekturowe. W tych drugich są drobne upominki. Zwyczajowo dekoruje się tutaj kolorowymi jajkami drzewa przed domami. Królowa Anglii obmywa stopy i rozdaje monety Brytyjczycy w czasach przedchrześcijańskich czcili bo ginię wiosny Eostrę, odpowiedzialną na płodność i szczęście. Stąd też pochodzi angielska nazwa świąt - Easter - podczas których witana jest nowa pora roku. Symbolem Wielkanocy na Wyspach jest zając, który przynosi dzieciom drobne upominki, czekoladowe jaja. Związane są z nimi także tradycyjne zabawy, takie jak egg hunting, czyli poszukiwanie słodkich jajek, które wcześniej zostały skrzętnie ukryte przez rodziców w ogrodowych krzewach, kwiatach, a nawet drzewach. W Wielki Piątek wierni Kościoła protestanckiego biorą udział we mszy świętej. Zwyczaj nakazuje, by w dniu śmierci Jezusa głowa kraju - obecnie Elżbieta n - obmywała stopy poddanym oraz rozdała im symboliczne monety . Daniem, którego nie może zabraknąć na świątecznym stole, jest Hot Cross Buns, czyli drożdżówka z marmoladą w środku, na której znajduje się czerwony lukrowany krzyż. Smakołyk ten ma przypominać o ofierze złożonej przez Chrystusa. W Szwecji wiedźmy wychodzą na ulice U naszych północnych sąsiadów tradycje religijne mieszają się z folklorem. Przed Wielkanocą na targowiskach w Szwecji można kupić gałązki brzozy przyoz- dobione kolorowymi piórkami. Szwedzi nabywają je, by „bić" swoich bliskich w Wielki Piątek. Ma to być pamiątką po biczowaniu Chrystusa. Z kolei w Wielką Sobotę na ulice wychodzą wielkanocne wiedźmy. Małe dziewczynki przebrane za czarownice składają przechodniom życzenia w zamian za łakocie. Pukają też do drzwi sąsiadów, wykrzykując „Glad Pask", czyli Wesołych Świąt, a gospodarze napełniają ich kociołki cukierkami. Zwyczaj ten jest pozostałością po wierzeniach związanych ze zlotami czarownic na wyspie Blakulla. Piękny ukraiński śpiew i wielogodzinne nabożeństwa Prawosławna Pascha przypada kilkanaście dni po świętach obchodzonych w Polsce. Symbolami ukraińs kiej Wielkanocy są zdobione jaj ka i babka. Tym, co z pewnością na długo zapada w pamięć, jest piękny ukraiński śpiew, nie tylko w cerkwiach, ale i na ulicach w wykonaniu babuszek. W Wielką Sobotę malownicze, kolorowe i po brzegi wypełnione kosze ustawiane są na dziedzińcu cerkwi w oczekiwaniu na popa. Wedle tradycji poświęcony pokarm ma wystarczyć na cały Tydzień Paschalny Wyścig o drewnianą pisankę z podpisem prezydenta w USA Amerykanie Wielkanoc ograniczają do wesołych obchodów w Wielką Niedzielę. Najbardziej znana zabawa odbywa się w ogrodach Białego Domu. Co roku kilka tysięcy szczęśli wców, którzy wygrali bilet wstę pu, toczy ugotowane jaja (Easter Egg Roli) w wyścigu o drewnianą pisankę z podpisem prezydenta. Innym ciekawym zwyczajem są lokalne konkursy na najbardziej oryginalne nakrycie głowy (Easter Bonnet). Tworzone są fikuśne kapelusze pełne barwnych elementów, zdobione kwiatami czy kurczakami. W Australii wielka wystawa, a Biłby przynosi łakocie Wielkanoc w Australii nierozerwalnie łączy się z kulturą farmerską. W tym czasie odbywa się słynne Sydney Royal Easter Show. Prezentowane są zwierzęta, rośliny, rękodzieło i produkty lokalne. Odbywają się też pokazy cyrkowe, koncerty i zabawy dla dzieci. Duże przywiązanie do przyrody przejawia się także w... bojkocie wielkanocnego zajączka. Te uszate zwierzęta wyrządzają o gromne szkody gospodarcze australijskim farmerom. Dlatego też od początku lat 90. ruszyła antyzajęcza kampania promująca kontynentalnego futrzaka - Wielko-ucha króliczego (Biłby) jako przyjaciela najmłodszych, podrzucającego im łakocie. Małgorzata Stempinska PIĄTEK. 15 KWIETNIA 2022 GŁOS DZIENNIK POMORZA ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE 05 U wielu z nas wielkanocny stół będzie skromniejszy niż w minionych latach 68 proc. respondentów wyda na zakupy spożywcze w tym roku pomiędzy 101 a 500 zł Co znajdzie się w wiefcanoc-nym koszyku zakupowym? Na liście wielkanocnych zakupów jest przede wszystkim kiełbasa i wędlina (83 proc), jajka (8l proc), pieczywo (77proc), owoce i warzywa (77 proc), wyroby cukiernicze (58 proc), artykuły dekoracyjne (32 proc), prezenty dla dzieci 60 proc),atakżeinnepro-dukty (3 proc) - wynika z badania KRUK S. A. Święta w rodzinnym gronie Nadchodzącą Wielkanoc większość z nas spędzi w domowym zaciszu (59 proc.) - wynika z ba-daniaPAYBACK. Świętanajchęt-niej poświęcimy biesiadowaniu i spotkaniom z bliskiini (46proc). Dla 21 proc. z nas będzie to okazja do odpoczynku, adlal6proc czas na aktywność fizyczną. W temacie tradycji zajączka, czyli wręczania bliskim upominków, zdania są podzielone - 52 proc. respondentów nie ma takiego zwyczaju. Pozostała część najczęściej kupuje słodycze (38 proc),gry i zabawki (i6proc) lub daje gotówkę (10 proc.) Zdecydowana większośćznas przeznaczy na wielkanocne zakupy spożywcze wtym roku pomiędzy 101 a 500zł. świąteczne wydatki sfinansujemy przede wszystkim z bieżących dochodów lub oszczędności.-Sporym wyzwaniem podczas kompletowania wielkanocnych koszyków spożywczych może być wtym roku inflacja -wskazuje ekspertka. - Zdecydowana większość konsumentów (68 proc.) przeznaczy na wielkanocne zakupy spożywcze wtym roku pomiędzy 101 a 500 zł - wynika z badania PAYBACK Opinion Poll. Świąteczne wydatki sfinansujemy przede wszystkim z bieżących dochodów lub oszczędności, co zadeklarowało 88 proc. ankietowanych. Kartą kredytową zapłaci tylko co dziesiąty z nas, po środki z programu 500+ sięgnie 4 proc. respondentów, a o kredyt, pożyczkę lub pieniądze od rodziny poprosi zaledwie 2 proc. konsumentów. Dla porównania, z badania przeprowadzonego na zlecenie KRUK S. A. wynika, że podobnie jak przed rokiem najwięcej ankietowanych chce zmieścić się z wydatkami świątecznymi w kwocie do 300 zł. To o 6 proc. więcej wskazań niż w roku ubiegłym. Niemal co trzeci badany planuje, że jego zakupy wielkanocne będą kosztować nie mniej niż 300 zł, ale nie więcej niż 500 zł (30 proc.). Natomiast o 3 proc. wzrósł odsetek Polaków, którzy na zakupy wydadzą między 501 a 800 zł (17 proc.). Zakupy powyżej 800 zł zrobi 9 proc. ankietowanych. Jednocześnie z 6 proc. do 8 proc. wzrósł odsetek badanych, którzy zadeklarowali, że nie obchodzą Wielkanocy. - Sporym wyzwaniem podczas kompletowania wielkanocnych koszyków spożywczych może być w tym roku inflacja. Prawie 60 proc. respondentów naszego badania przyznało, że rosnące ceny prawdopodobnie przełożą się w ich przypadku na mniejsze zakupy - komentuje Katarzyna Grzy-waczewska, PAYBACK Polska. - To dwukrotnie wyższy odsetek, jeśli spojrzymy na tę grupę ankietowanych, która zamierza kupić tyle, co zwykle - dodaje. Na pytanie, jakwporówna-niu do ubiegłorocznych wydatków świątecznych ankietowani mogliby określić swoje wydatki wielkanocne w tym roku, co piąty ankietowany w badaniu na zlecenie KRUK S.A. odpowiedział, że wyda mniej niż przed rokiem, z czego 64 proc. chce mniej kupić, a 26 proc. poszuka tańszych zamienników produktów. Z kolei 37 proc. chce wydać tyle samo pieniędzy, co przed rokiem. Jednocześnie co czwarty ankietowany wie już, że na tegoroczne zakupy wielkanocne wyda więcej. - Wysokie ceny powodują, że z większą uwagą podejdziemy do planowania swoich wielkanocnych zakupów. Na wielkanocnych stołach być może będzie skromniej, ale jestteż szansa, że mniej jedzenia się zmarnuje - komentuje Agnieszka Salach, KRUK S.A. 06 ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE PIĄTEK, 15 KWIETNIA 2022 GŁOS DZIENNIK POMORZA 0010458392 REKLAMA Z okazji mckftodząątf!: śmqt Wierną Mocy życzymy Ranstw przede ws&s&sm zdrowia, wzajemną zycztmśa ornz spotkań w m&mrtym grom. mm cm.. %eóy mmm budzi się życie, %Bfey mpełnm nas hędm mśśeją m lepsze km, Nkcft m ŚMĘieczm. atmosfcni Pmisam tmxhy mm sl do tepi 598422700 .59196-25 £>607271717 NAJTAŃSZE TAXI W SŁUPSKU? DOUICZ Hbct Słupsk SPÓD • 1 paczka herbatników - 21 szt. • Masa serowa • 1 kg sera z wiaderka • 1 szkl. cukru • 1 paczka cukru waniliowego • 6 szt. jajek-L • 2 opakowania budyniu śmietankowego lub waniliowego - paczka 40 g, bez cukru • % szkl. oleju • 1,5 szkl. zimnego mleka • 1,5 szkl. mleka w proszku • 1 szczypta soli POLEWA • 0,5 kostki masła lub margaryny -125 g • 0,5 szkl. cukru • 2 łyżki kakao • 2 łyżki śmietany-18% SPOSÓB WYKONANIA Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia, na spód ułożyć herbatniki. Twaróg, żółtka, cukier waniliowy i budyń zmiksować razem, na gładką masę, następnie cienkim strumieniem wlewać olej, cały czas miksując, wsypać mleko w proszku, wszystko dokładnie wymieszać, żeby nie było grudek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywno, następnie wsypać stopniowo cukier i miksować do momentu, aż cukier będzie niewyczuwalny, a piana sztywna i lśniąca. Do ubitej piany dodać na przemian masę serową, zimne mleko mieszać, za każdym razem mieszać delikatnie łyżką, najlepiej drewnianą. Gotową masę wylać na herbatniki i wyłożyć do piekarnika nagrzanego do 180°C na ok. godzinę, gdyby góra za bardzo zaczęła się przypiekać, można uchylić piekarnik i przykryć wierzch sernika papierem do pieczenia lub folią aluminiową. Po upieczeniu uchylić drzwiczki piekarnika i pozostawić go tak do wystygnięcia, nie ruszać. Gdy sernik przestygnie, zrobić polewę, masło lub margarynę rozpuścić w rondelku na małym ogniu, następnie wsypać cukier, podgrzać do rozpuszczenia, wsypać kakao, wrzucić śmietanę, dokładnie wymieszać, zdjąć z ognia i pozostawić do wystygnięcia. Posmarować przestudzoną polewą i włożyć do lodówki najlepiej na noc, żeby dobrze ściągnął. SMACZNEGO! Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych pragniemy złożyć Mieszkańcom Powiatu Bytowskiego najserdeczniejsze życzenia: zdrowia, radości, przeżycia miłych chwil w gronie rodziny i przyjaciół oraz wszelkiej pomyślności w życiu prywatnym i zawodowym. Jacek Żmuda-Trzebiatowski Przewodniczący Rady Powiatu Bytowskiego Leszek Waszkiewicz Starosta Bytowski 12 ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE PIĄTEK. 15 KWIETNIA 2022 GŁOS DZIENNIK POMORZA Swiąl Wktkamcuych wypdumyck nadzieją budzące} &ię da życia urnuy i mafią ui wm życia. Pogody tu mcu i tadmci płynącą MzMaczwyo Suuwmego ui gumie Mjbtmzyck Mdb życzy dział fteklamj GJmu Pmmza!