MAGAZYN razem z dodatkami Działania Rosji na miejscu katastrofy smoleńskiej: niszczono materiał dowodowy • Hazard nie bierze jeńców. Stawką jest młodość i życie • Ukraińskie dzieci w polskiej szkole PLUS TELEMAGAZYN z programem TV K1O4.2OJ0 Piątek 8.04.2022 Nr 82 (4630) Nakład: 18.580 egz. www.gp24.pl Cena 4,60 zł (w tym 8% VAT) sir. 10-11 Sąd w Słupsku uniewinnił oskarżonych o handel ludźmi str.3 Moskwa przygotowała ludobójstwo na Ukrainie Kraj: Dodatkowa pomoc Ukraińcom i embargo na import węgla str.6 Nr ISSN 0137-9526 Nr indeksu348-570 770137 952053 SŁUPSK. NOWE SCHRONISKO DLA ZWIERZĄT W FATALNYM STANIE Na psa urok Kontrola: - Większość rzeczy jest źle wykonana - ocenia radny Jacek Szaran. -1,5 roku wystarczyło, a nowy obiekt jest w stanie, jakby się wszystko sypało - dodaje radna Renata Stec strona4 Biskup Edward Dajczak: Otwórzmy się na drugiego człowieka kościół sm Słupsk: Hałdy śmieci rosną. Działkowicze mają pretensje do zarządu wydarzenia stfl 8 > «• DRUGA STRONA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 TYDZIEŃ Z „GŁOSEM POMORZA" SOBOTA PONIEDZIAŁEK WTOREK ŚRODA CZWARTEK PIĄTEK • Młodzi - nie dla nich praco- #Sportowy24. Czy przed mun- #lle wydamy na święta. Spraw- #Jak pozytywne myślenie mo- #Matki, żony i kochanki. Skan- ©Specjalne wydanie wielka-holizm. Czy etos pracy zanika? dialem zagramy z Brazylią? dzamy ceny żywności! że zmienić nasze życie. dale w przedwojennej Polsce. nocne magazynu PULS. ZAMÓW PRENUMERATĘ: tel 94 3401114, mail: prenumerata.gdp@polskapress.pl, prenumerata.gp24.pl Biskup Edward Dajczak: Otwórzmy się na drugiego człowieka Krzysztof Marczyk Kościół Biskup Edward Dajczak o wojnie, zmianach, które czekają diecezję koszaliń-sko-kołobrzeską, oraz o zbliżających się świętach wielkanocnych. - Jesteśmy na bardzo ciekawym etapie w naszej diecezji - ocenił biskup Edward Dajczak. - Przed nami tworzenie dróg, którymi podążać będziemy w następnych latach. Ale nie tyle chodzi tu o rozpoznanie terenu, co o rozpoznanie ludzi - dodał, nawiązując do tego, że niedawno odbyła się inauguracja posługi bp. Zbigniewa Zielińskiego w diecezji koszalińsko-kołobrze-skiej. Przypomnijmy, że za dwa lata na emeryturę zamierza przejść właśnie obecny biskup diecezjalny Edward Dajczak. I dopiero wówczas ksiądz biskup Zieliński stanie się biskupem naszej diecezji. Biskup Dajczak powiedział, że nadchodząca Wielkanoc ma dramatyczny wydźwięk związany z sytuacją wojenną na Ukrainie. - Biskup Edward Dajczak: Otworzyliśmy się na przybyszów jak żaden inny kraj w Europie W Wielki Tydzień wchodzimy jednak z dobrym doświadczeniem. To niepowtarzalne, jak Polska przyjęła uchodźców. Otworzyliśmy się na przybyszów jak żaden inny kraj w Europie. Otworzyło się wiele instytucji, ale też otworzyło się wiele domów, do których przyjmowani są ci ludzie. To niezwykle ewangeliczny ZAPROSZENIE Nadleśnictwo Lipusz oraz gmina Parchowo zapraszają na wspólne sadzenie lasu w najbliższą sobotę o godz. 9. Zbiórka: parking leśny przy drodze Parchowo - Nakla (kierunek Gołczewo). Organizatorzy zapewniają szpadle, sadzonki oraz rękawice ochronne. (ZIDA) Wyrazy głębokiego współczucia Pani Urszuli Klimaszewskiej z powodu śmierci Taty składają Prezes, Wiceprezes, Dyrektor, Sędziowie i pracownicy Sądu Okręgowego w Słupsku wymiar. Przecież Jezus mówił, najczęściej do uzdrawianych, „effatha", co znaczy: otwórz się. Ale nasz świat potrzebuje też nadziei, zwłaszcza w obecnej rzeczywistości historycznej - mówił biskup. Hierarcha kościelny mówił też o tym, jak Kościół pomaga uchodźcom. - Mamy otwarte plebanie, w których przebywają ci ludzie. Jest otwarte dla nich seminarium. Otwarte są domy rekolekcyjne. Pomaga Caritas. Organizujemy wolontariuszy czy żywienie uchodźców - wyjaśnił bp Edward Dajczak, na koniec składając wiernym życzenia wielkanocne. - To ze swej natury święta zwycięstwa i nadziei. Idąc do drugiego człowieka, nie twórzmy sobie o nim przedwczesnych opinii. Miejmy otwarte ciało, serce i umysł. Życzę państwu pięknego doświadczenia, jakim jest spotykanie się we wspólnocie, pomimo wszystkiego, co jest trudne wokół nas. A jeśli spotkamy tych, którzy musieli uchodzić ze swych domów, miejmy dla nich serce, uśmiech i dar nadziei - podsumował. LOTTO 06jCMk2Q22.GOIXZ.2t50 Multi Multi: l, 2,3,15,18,20, 24,25,26,28,34,42,45,46,47, 55,60,62,70,75 Plus 25 Extra Pensja: 2,6,27,30,32,3 Extra Premia: 6,11,19,21,30,4 Mini Lotto: 14,16,22,32,33 Kaskada: l, 4,5,8,9,1012,16, 17,18,19,23 Super Szansa: 9,4,5,8,7,0,9 QKOUQ23tGOIIŁMOO Multi Multi:l, 6,7,10,12,14, 36,38,43,44,51,5 X, 55,57,59, 62,71,74,76,78 Plus 10 Kaskada: l, 5,7,8,9, ll, 13,15, 16,20,22,23 Super Szansa: 4,2,9,5,7,7, l WALUTY07.04.22 usd 4,2727 (+) eur 4,6478 (-) chf 4,5793(+) gbp 5,4860 (+) Mwzrostcenywstosunkudo notowania poprzedniego, (-)spadekcenywstosunku do notowania poprzedniego, (0) bez zmian Trasa silnej wiary. Ekstremalna Droga Krzyżowa ze Słupska do Ustki nisbo§9ba6ns^W 00 Część trasy wiedzie nad samym morzem. Na klifie - mówi Wiktor Janusz z komitetu organizacyjnego Alek Radomski Słupsk W milczeniu, w znoju i w ciemnościach. Dziś-piątek. 8 kwietnia, w modlitewną i pieszą podróż ze Słup-ska nad klify i dalej do Ustki wyruszy Ekstremalna Droga Krzyżowa. Standardy, które stoją za tą ideą, są klarowne. Ta droga nie wiedzie ścieżkami komfortu, pikniku i wydarzenia sportowego, choć tak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. To nie maraton. Przydaje się jednaksamot-ność długodystansowca. Oderwanie od świata i skupienie, które ma nadejść podczas40-ki-lometrowego nocnego marszu, ma stworzyć podwaliny pod spotkanie z Bogiem. Czternaście stacji Ekstremalnej Drogi Krzyżowej ma być powodem do przemyśleń, a kto wie, może i do zmiany. Tegoroczna Ekstremalna Droga Krzyżowa rozpocznie się od mszy świętej o godz. 20 wko-ściele Najświętszego Serca Jezusowego. Godzinę później jej uczestnicy wyruszą w trasę. Chętnych, pomimo oczywistego wyzwania i kiepskich prognoz pogody, nie brakuje. W drogę wyruszy kilkadziesiąt osóbzróż- nymi intencjami. Głównie ze Słupska i okolic, ale też z Gdańska, Piły, Kartuz, a nawet z Londynu. Słupsk to pierwsza stacja. Drugą ulokowano niecałe 6 km dalej wNiewierowie. Kolejne postoje to Machowino, gdzie zorganizowano czuwanie, Wytowno, Machowinko, Objazda, Bałamą-tek, Poddąbie, Orzechowo i Ustka. Droga została tak zaplanowana, aby pątnicy odczuwali najpiękniejsze części regionu. Najpierw doliny Słupi i lasów, później uroków wysokiego bizeguimorza. - Część trasy wiedzie nad samym morzem, na klifie - mówi Wiktor Janusz z komitetu organizacyjnego Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. - Człowiek, który idzie całą noc, w trudzie i zmęczeniu, za każdym razem jest chyba zaskoczony świtem i tak samo wdzięczny, że po naprawdę długich godzinach noc zmienia się jasny i optymistyczny świat. „Po klifie z Serca do Zbawiciela", czyli droga ze słupskiego kościoła pw. Najświętszego Serca Jezusowego do kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela w Ustce to niejedyna możliwa trasa do przejścia w nocy z piątku na sobotę. Organizatorzy przy-gotowaliteż45-kilometrowąpę-tlę „Ku Bogu i Bliźniemu" spod kościoła NS J w Słupsku przez La- sek Północny, Jezierzyce, Grą-sino, Rogawica, Kukowo, Wiklino, Bukowo, Dominek i dalej przez Kępno, Karzcino i Niewie-rowo do Słupska. EkstremalnaI>rogaKrzyżowa nie jest pielgrzymką. Nie ma zabezpieczeń, a każdy walczy sam 0 wytrwanie. Każdy uczestnik bierze udział w EDK na własną odpowiedzialność, a organizatorzy nie zapewniają ubezpiecze-nia ani opieki medycznej. Warto pomyśleć o wsparciu osoby, która może po nas przyjechać w przypadku kryzysu fizycznego. Ciepłe ubranie, dobre buty, coś lekkostrawnego do jedzenia 1 termos to wyposażenie niezbędne. Nie potrzeba mieć mapy, ale przyda się telefon, na którymożnapobrać aplikację EDK i śledzić przebieg drogi. Za pomocą aplikacji można pobrać ślad GPS lub wydrukować sobie opis trasy. To tu pątnicy znajdą też specjalne rozważania, które oddają ducha tego wyzwania. Ich treść jest też dostępna na stronie www.edk.org.pl. Tam też prowadzone są zapisy Organizatorzy sprzedają również wydrukowane rozważania Drogi Krzyżowej wraz z opaską siliko-nową i odblaskową w cenie 20 zł. Dochód trafi na pomoc uchodźcom z Ukrainy. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 3 REGION SŁUPSK Fatalny stan schroniska RM przyjęła protokół z kontroli inwestycji w schronisko dla zwierząt. - Tam większość rzeczy jest źle wykonana - ocenia radny Jacek Szaran z komisji rewizyjnej. Str. 4 SŁUPSK Hałdy śmieci na działkach Ogromne sterty śmieci za bramą rosną z dnia na dzień. Rosną też nerwowe nastroje działkowiczów, którzy za wywóz śmieci płacą grube pieniądze. Str. 5 Oskarżeni o handel ludźmi uniewinnieni Bogumiła Rzeczkowska Z wokandy Sąd Okręgowy w Słupsku po niejawnym procesie uniewinnił pięcioro oskarżonych w sprawie handlu hidźmi. werbowanymi do przymusowej pracy w Wielkiej Brytanii. Sprawa dotyczy wydarzeń sprzed 10 lat. W środę, po latach procesu, którego jawność ze w^lędu na przedmiot zarzutów została wyłączona, zapadł nieprawomocny wyrok uniewinniający wszystkich oskarżonych. Śledztwo CBŚP nadzorowała Prokuratura Okręgowa w Słupsku, która oskarżyła pięć osób o handel ludźmi. Wątek głównego podejrzanego, ściganego Marka M. z Ustki wyłączyła do odrębnego postępowania i zawiesiła. Sprawa zaczęła się od mieszkańca Słupska, który twierdził, że jest ofiarą handlu ludźmi, i utrzymywał, że na Wyspach polscy robotnicy byli przetrzymywani na terenie zamkniętym, pracowali po kilkanaście godzin przy rozbiórkach starychhalpro-dukcyjnych za niższe od ustalonego wynagrodzenie. Na budowie padały wyzwiska, robotnicy byli źle traktowani, nie mogli wychodzić na zewnątrz miejsca pracy, a pieniądze były przeka-zywane w złotówkach rodzinom w Polsce. Policja angielska zatrzymała Marka M., który zatrudniał Polaków, i Anthon^ego L., zleceniodawcę robót budowlanych. Wtedy obaj musieli meldować się na tamtejszych posterunkach. Media brytyjskie donosiły, że uwolniono 12 Polaków, którzy mieli być przetrzymywani w ciężkich warunkach. Zabierano im dokumenty i ograniczano możliwość swobody poruszania się. W Polsce na początku 2014 roku zarzuty handlu ludźmi usłyszała Izabela R. i Andrzej W., którzy mieli werbować ludzi do ciężkiej i niewolniczej pracy w Londynie i Szkocji. Także Andrzejowi K. zarzucono działanie w grupie przestępczej. Tymczasem pokrzywdzeni nielayli swojego oburzenia. Pomocy szukali w redakcji „Głosu", twierdzili, że stracili dobrą pracę, przed prokuraturą zorganizowali pikietę. Według śledztwa pokrzywdzonymi byli ludzie werbowani w latach2012-2013 przez zorganizowaną grupę przestępczą. Przedmiotem działalności grupy był handelludźmiwcehiich wy- korzystania w warunkach poniżających godność człowieka do prac rozbiórkowych, a członkowie grupy wprowadzali chętnych do pracy za granicą w błąd co do umów o pracę, ubezpieczenia zdrowotnego i społecznego czy wysokości wynagrodzenia. Zwerbowanym organizowali transport i przekazywali ich wręce angielskich pracodawców. Pod koniec 2016 r. śledztwo zakończyło się aktem oskarżenia, którym objęto mieszkańców województwa pomorskiego i zachodniopomorskiego. IzabeliR., Andrzejowi K. i Andrzejowi W. oprócz udziału w grupie zorganizowanej przedstawiono zarzuty handlu ludźmi oraz paserstwa programów komputerowych. Jerzego S. i Tadeusza Sz. oskarżono o usiłowanie nakłaniania do złożenia fałszywych zeznań. Oskarżeni odpowiadali przed Sądem Okręgowym w Słupsku już z wolnej stopy. Tymczasem główny podejrzany z przedstawionymi zaocznie zarzutami-MarekM. zUstki - przebywał na terenie Wielkiej Brytanii. Byłścigany najpierw listem gończym, później europejskim nakazem aresztowania. Jednak sąd angielski nie wyko-nałENAze względu nabrakpod-staw prawnych. Z kolei sąd w Słupsku odmówił wydania listu żelaznego, gwarantującego podejrzanemuwolnośćdoczasu zakończenia sprawy. Śledztwo przeciwko Markowi M. zostało zawieszone. Jednak Marek M. kontaktował się z redakcją „Głosu". Zapewniał, że zarzuty to pomyłka, bo jego pracownicy byli dobrze traktowani i opłacani, a firma stale kontrolowana iuchybieńnie stwierdzono. - Jak moi pracownicy mogli być niewolnikami, skoro zaraz po ich rzekomym uwolnieniu przez angielską policję chcieli wracać do pracy? - dziwił się. Sprawa w Sądzie Okręgowym w Słupsku toczyła się za zamkniętymi drzwiami. Jawnybył tylko wyrok uniewinniający wszystkich oskarżonych, uzasadnienie -już nie. -Prokuratura wystąpi dosąduospoiządzenieuza-sadnienianapiśmieipo zapoznaniu sięzjego treścią podęjmiede-cyzję o ewentualnym złożeniu apelacji - mówi Paweł Wnuk, rzecznik Prokuratury Okręgową w Słupsku. - Natomiast sprawa Marka M. jest nadal zawieszona. Prokuratura czeka aż pojawi się on na terenie Polski, gdy będzie można go przesłuchać, zweryfikować linię obrony. Po tym pro-kuratorpodejmiedecyzjęwjego sprawie.©® MATERIAŁ INFORMACYJNY EMKA S.A. 0410422244 W jaki sposób przebiega ozonowanie pomieszczeń? ^EMKA iowanse z naszą firmą - co trzeba wiedzieć? OzOn nie tyfto staseanśe tatiu jest parna wszystKim sSWe t Mttertani i wirusami, ate- w pftypatHtu GWffctów aiytfcu także z grrybsmi i jpteśoi*) pubiictneęo ® Pfoces ozonowania zajmuje Zahsdwk* 1S minut www emkasa.pl Od niemal dwóch lat zmagamy się w Polsce z pandemią koronawirusa Covid-19 oraz jej skutkami • zarówno bieżącymi. jak i długofalowymi. Jednym ze sposobów waiki z wirusem są środki ochrony osobistej, warto jednak zadbać także o odpowiednią cyrkulację powietrza w pomieszczeniach. Dodatkowym zabiegiem, który okazuje się skuteczny, jest ozonowanie pomieszczeń. Czym jest i jak działa ozon? Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na sam ozon, znany równie często jako O3 - jest to odmiana tlenu, która składa się z trójatomowych cząstek. To właśnie tym odróżnia się on od spotykanej w naszej atmosferze dwuato-mowej cząsteczki tlenu (O2). Trzeci atom tlenu w ozonie ma tendencję do odłączania się, dzięki czemu wchodzi w reakcje chemiczne z innymi związkami - to właśnie ta cecha sprawia, że jest on wykorzystywany w celach dezynfekcyjnych. Jeśli chodzi o właściwości bakteriobójcze, ozon wykazuje ponad 50 razy większą skuteczność niż chlor, działa także 3000 razy szybciej i wykorzystywany jest zarówno do dezynfekcji wody, jak i powietrza w pomieszczeniach. Do przeprowadzenia tego procesu wykorzystuje się specjalne generatory ozonu, zwane ozonatorami - wytworzony przez nie ozon radzi sobie nie tylko z bakteriami i wirusami, ale także grzybami i pleśnią. Jakie pomieszczenia powinny być poddane ozonowaniu? Przede wszystkim ozonowanie pomieszczeń zalecane jest w przypadku obiektów użytku publicznego. Oprócz nich najczęściej wymienia się również szkoły, przedszkola i żłobki, a także urzędy, biura, gabinety lekarskie i przychodnie,To właśnie te miejsca - z powodu dużej rotacji osób - są szczególnie narażone na rozprzestrzenianie się niechcianych wirusów, grzybów czy też bakterii. Co ważne jednak - nic nie stoi na przeszkodzie, by ozonować również domy i mieszkania, na przykład po przebytej chorobie, izolacji domowej lub kwarantannie. Jak wskazuje w swojej opinii Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PHZ, ozonowanie pomieszczeń stanowi akceptowalną formę procedury dezynfekcji. Na-/ leży jednak pamiętać o tym, że powinno ono odbywać się wyłącznie w warunkach rygorystycznej kontroli, pod ścisłym nadzorem całego procesu ozonowania. Podczas ozonowania w pomieszczeniu nie mogą bowiem przebywać ani ludzie, ani zwierzęta, nie powinno być w nim także roślin. Maksymalne dopuszczalne stężenie ozonu w pomieszczeniach, które jest nadal bezpieczne dla ludzi, to 0,1 ppm (200 pg/ m3). Jest to o tyle istotne, że ozon w wysokim stężeniu lub - wdychany przez długi czas jest dla organizmu substancją silnie toksyczną. Ozonowanie z EMKA S.A.? To możliwe Wychodząc naprzeciw naszym klientom, oferujemy także usługę ozonowania pomieszczeń, po wykonaniu której wystawiamy stosowny certyfikat dezynfekcji. Nasi pracownicy wyposażeni są w 5 profesjonalnych ozona-torów, a moc każdego z nich to 60 000 mg/h. Dodatkowo każdy pracownik posiada miernik stężenia ozonu w powietrzu, a podczas pracy stosuje wszelkie środki bezpieczeństwa, w tym środki ochrony osobistej, takie jak jednorazowe rękawiczki, kombinezon czy maska przeciwgazowa. Dzięki temu jesteśmy w stanie zaoferować Państwu ozonowanie do 5 pomieszczeń jednocześnie, co w znacznym stopniu skraca czas realizacji tego typu usługi. Jeden ozonator, jaki posiadamy na stanie, może posłużyć do zdezynfekowania pomieszczenia o powierzchni około 80 m2 przy standardowej wysokości ścian, a proces ten zajmuje zaledwie 15 minut. Co więcej, jesteśmy w stanie dostosować czas pracy urządzenia do wielkości pomieszczeń w Państwa budynku, a z pomocą miernika na bieżąco kontrolujemy stężenie ozonu w pomieszczeniu, by nie przekroczyło dopuszczalnych norm. W przypadku zainteresowania usługą ozonowania pomieszczeń, zachęcamy do skorzystania z naszego formularza dostępnego na: https://ekoemka.com.pl/ ozonowanie/ . 4 • WYDARZENIA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 Nowe schronisko dla zwierząt w Słupsku w fatalnym stanie. Jakby się wszystko sypało Grzegorz Hilarecki Słupsk Bez dyskusji Rada Miejska w Słupsku przyjęła protokół z kontroli inwestycji w słupskim schronisku dla zwierząt-Bo o czym tu dyskuto-wać, jak tam większość rzeczy jest źle wykonana - ocenia radny Jacek Szaran z ko-misji rewizyjnej. - Tam trudno wskazać, co jest dobre -dodaje radny Bogusław Dobkowski który też kontrolował tę inwestycję. - Najbardziej szokuje, że 1.5 roku wy-starczyło a nowy obiekt jest w stanie, jakby się wszystko sypało-ocenia radna Renata Stec z PO. Kontrola radnych z komisji rewizyjnej w schronisku odbyła się w ubiegłym roku, ale dopiero teraz na ostatniej sesji (30 marca) rada przyjęła oficjalnie protokół z tej kontroli. Obiekt oddano z opóźnieniem w 2020 roku. Wtedy to na ostatek kampanii prezydenckiej w kraju do Słupska wrócił Robert Biedroń i wizytował z ogólnopolskimi dziennikarzami nowo oddane słupskie schronisko. Chwalił się wtedy, że to z jego inicjatywy i za jego rządów zaczęto budowę w naszym mieście „najnowocześniejszego schroniska w kraju". Tymczasem radni teraz stwierdzili, że był brak należytego nadzoru nad inwestycją. .. Schronisko w Słupsku. Obiekt oddano z opóźnieniem w 2020 roku Użyto niskiej jakości materiałów, co wynikało z braku kontroli nad wykonawcą. Niedostatecznie zadbano o wybranie odpowiedniego wykonawcy, bo ten, na którego się zdecydowano, nie miał doświadczenia. - W tym obiekcie nie można nawet powiedzieć, że coś jest dobrze. Błędy projektowe, złe wykonawstwo widać od razu. Wybór ogrzewania gazowego i sposób, w jaki nagrzewa obiekt i ile to kosztuje, a psy stoją na zala- nych wodą wybiegach i zimą zamarzają, o tym świadczy - mówi Bogusław Dobkowski z PO, jeden z kontrolujących obiekt. - Wystarczy stanąć na parkingu. A tam już kostka wypada, trawa z niej wyrasta. Budynki zalewa woda, a przecież są rynny. Tymczasem woda spływa po ścianach, widać już tego skutki - dodaje radny Jacek Szaran z PiS. Trzecimkontrolującymbyła radna Renata Stec z PO. - Naj- bardziej szokuje, że 1,5 roku wystarczyło a nowy obiekt jest w stanie, jakby się wszystko sypało. To wina braku nadzoru nad tym, co i jak budowano -ocenia. Potwierdza to to, co napisaliśmy dwa lata temu: „Nowe schronisko dla zwierząt w Słupsku nie jest najnowocześniejszym obiektem w kraju. Nie jest też, niestety, dobrym obiektem". Nowe schronisko wybudowano za ponad 7,3 min zł PUNKT KONSULTACYJNY KRAJOWEGO PROGRAMU W PWuu GMINY SŁUPSK Informujemy, że w ramach krajowego Programu „Czyste Powietrze" mieszkańcy Gminy Słupsk mogą skorzystać z pomocy przy składaniu wniosków o dofinansowanie wymiany kotłów stałopalnych oraz docieplenia budynku, wymiany stolarki okiennej i drzwiowej. Możliwość dofinansowania kotła opalanego ekogroszkiem do końca roku 2021 oraz biomasą, gazem, olejem, pompy ciepła. Informacje udzielane są pod nr tel. 59 842 84 60 wew. 50 lub w pok. nr 8 Urzędu Gminy Słupsk. (dokumentacja, budowa i wyposażenie obiektu). Zadanie uzyskało dotację z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w kwocie l min zł oraz 2-milio-nową pożyczkę. Obiekt jest wspólnym dziełem samorządów z regionu, ale budowę realizował słupski samorząd. Schronisko powstało na dwuhektarowej działce na końcu ul. Sportowej. Budowę rozpoczęto w lutym 2018 roku, po kilku nieudanych przetargach, gdy chętni do budowy dawali sumy przekraczające możliwości miasta. Obiekt więc odchudzono. Zakładano, że schronisko będzie gotowe w połowie 2019 r., ale kiedy zbliżał się ten termin, datę, jak i termin przenosin starego schroniska do nowego obiektu przesuwano. Najpierw na koniec września, później termin przesunięto na koniec 2019 r., a następnie na początek 2020 roku i znowu. Obiekt oficjalnie otwarto 22 czerwca2020 r. Po miesiącu, gdy wstrzymano tam wtedy przyjmowanie kotów, poszliśmy tam. I opisaliśmy boksy dla psów, które są tak wykonane, że zwierzaki ślizgają się, tak jakby był tam lód. Psiaki robią ewolucje, by dojść do siatki. Zamiast ogrzewania podłogowego, jak w innych nowych schroniskach, zrobiono gazowe i nadmuchy wysoko nad posadzką. Oj, zimą mogą być z tym problemy, a zwierzaki będą marzły. I problemy z horrendalnymi rachunkami za gaz nastąpiły. Przykłady można by mnożyć. Teraz radni doszli do wniosku, że trzeba w mieście poprawić nadzór nad inwestycjami miejskimi, zrezygnować z formy zaprojektuj i wybuduj w przetargach oraz tak je organizować, by od wykonawcy wymagano doświadczenia. Komisja też skrytykowała porozumienie władz miasta i ugody finansowe z wykonawcą zawarte w czerwcu2020 roku. Miasto zrezygnowało w ten sposób z pieniędzy, które teraz musi wydać na poprawienie niedoróbek. Na ten cel w budżecie miasta zapisano 600 tys. zł na ten rok. A wykonawca w tym czasie ogłosił upadłość. Z wynikami kontroli nie zgadza się radna Aldona Żurawska zklubu łączy nas Słupskikomi-sji rewizyjnej, nie podpisała protokołu z kontroli i nie zgadza się z wnioskami komisji. Podobnie kontrolę ocenił dyrektor Zarządu hifrastraktury Miejskiej Jarosław Borecki. Jego uwagi załączono do protokołu. Na sesji nikt w sprawie schroniska i kontroli nie chciał zabierać rłosu. Za przyjęciem wyników było 14 radnych z PiS oraz PO i radny Kamil Bierka. Przeciw radni z klubu prezydenckiego. Wstrzymał się radny Kazimierz Czyż. ©® Bazarek Natury Anna Czerny-Marecka Handel W każdą drugą i czwartą sobotę miesiąca odwiedzić można Bazarek Natury w Krępie Słupskiej. Najbliższe spotkanie już 9 kwietnia! Na Bazarku Natury dostępne będą produkty lokalne prosto od rolnika, min. warzywa, owoce, sery wędzone, ryby, naturalne wędliny i przetwory. Bazarek czynny od godziny 10. Najlepsi lokalni wystawcy, świeże i zdrowe produkty oraz przede wszystkim wyjątkowy klimat Bazarków Natury sprawiają, że do Krępy Słupskiej przyjeżdża coraz więcej osób. Na Bazarku Natury znaleźć można produkty lokalne prosto od rolnika, m.in. warzywa, owoce, sery wędzone, ryby, na- turalne wędliny i przetwory wykonane z naturalnych produktów. Wszystkie produkty są regionalne i najwyższej jakości, pochodzą od starannie wyselekcjonowanych wystawców. Swoje stoisko będą miały również rodziny ukraińskie, które przygotują tradycyjne potrawy. Przy każdym stoisko możliwa będzie degustacja produktów. Dodatkowo 9 kwietnia odbędą się warsztaty tworzenia palm wielkanocnych skierowane do dzieci w wieku 7*12 lat. Udział jest bezpłatny. Bazarek otwarty będzie w godzinach 10-13. Daty nadchodzącychbazar-ków: 23 kwietnia, 14 i 28 maja oraz 11 i 25 czerwca. Organizatorem Bazarków Natury jest Centrum Promocji Produktów Lokalnych w Krępie Słupskiej oraz Centrum Kultury i Biblioteka Publiczna Gminy Słupsk. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 WYDARZENIA • 5 Działkowicze: A śmieci rosną, rosną, rosną Magdalena Olechnowicz Słupsk Ogromne sterty śmieci witają działkowiczów tuż za bramą. Rosną z dnia na dzień. Rosną też nerwowe nastroje działkowiczów. którzy za wywóz śmieci płacą grube pieniądze. Zarząd problem zna doskonale, ale -jak twierdzi - nie da się go od ręki rozwiązać. Mowa o ogrodach działkowych przy ulicy Gdańskiej w Słupsku. Zaraz za budynkiem, w którym mieszczą się biura Polskiego Związku Działkowców Zarządu Okręgu Słupsk, znajduje się pierwsza brama, przez którą wchodzimy na teren ogrodów. A za nią - zamiast wiosennych rabatek i drzewek puszczających pierwsze pąki, wita nas ogromna hałda śmieci. Nie jest to kontener jeden, czy dwa, ale gigantyczna góra śmieci wszelakich - jak się dobrze przyjrzeć, znajdziemy tu i stary tapczan i muszlę klozetową, jednak przytłaczająca większość to worki z najróżniejszymi odpadami. O segregacji nie ma tu co mówić, choć - pod hałdą Sterty śmieci witają działkowiczów tuż za bramą , .rbfigiBtesią znajdują się kontenery' na śmieci segregowane. Działkowcy tracą nerwy i szukają pomocy. - Byłem już w zarządzie u prezesa, pisałem do wydziału ochrony środowiska w ratuszu i nic. Kupiłem działkę dwa lata temu, aby mieć gdzie odpoczywać i czym się zająć. Jednak zamiast się tu relaksować, tracę nerwy, patrząc jak hałda śmieci rośnie i nikt z nią nic nie robi - skarży się mężczyzna. - Zaznaczę, że za wywóz śmieci każdy z nas płaci grube pieniądze, to jest około 600 zł rocznie. Nie rozumiem więc, dlaczego prezes lekceważy temat i do tej pory nie zamówił firmy, która śmieci wywiezie. Przecież powinno się to robić systematycznie. Jak się okazuje, prezes temat zna doskonale. Problem nie jest nowy, gdyż sam zauważa, że powtarza się on rokrocznie na wiosnę. - Ci, co płacą za śmieci, narzekają, że dużo płacą. Natomiast nic nie robią w tym kierunku, aby tych śmieci było coraz mniej - zaczyna Wiesław Boratyński, prezes Polskiego Związku Działkowców Zarządu Okręgu Słupsk. Zaznacza jednak, że działania w kierunku uprzątnięcia śmieci zostały podjęte już dawno. Czemu w takim razie efektu brak? - Uprzejmi działkowcy obłożyli pojemniki do zbiórki selektywnej worami z różnymi odpadami. Firma przyjechała i powiedziała, że oni tych worów nie będą odrzucać, bo się tym nie zajmują. Pojemniki do zbiórki selektywnej są niedostępne. Już nawet aleje są nieprzejezdne. Tak postępują działkowcy. W takiej sytuacji odpady można wywieźć tylko za pomocą dużych kontenerów, tzw. KP6. Jednak firmy w Słupsku, które zajmują się wywozem śmieci i mają takie kontenery, nie mają mocy przerobowej. To, co się nam udało załatwić, to nasze zarządy ogrodów im. Bohaterów Westerplatte i im. Zjednoczenia - podstawiają i wywożą. Jednak tych odpadów przybywa. Ja sam nie wiem, skąd te odpady się biorą. Naprawdę dla mnie jest to dziwna sytuacja, bo co wiosnę jest taki sam problem. Hałdy śmieci rosną - mówi prezes. Przyznaje, że dostał już wtej sprawie pismo od dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miejskim w Słupsku. - Jako prezes okręgowego zarządu monituję ten problem Otrzymałem pismo od pani dyrektor z Urzędu Miejskiego łącznie ze zdjęciami i przekazałem do właściwych zarządów ogrodów - im. Zjednoczenia i Bohaterów Westerplatte. Z tymi odpadami robimy to, co możliwe. Natychmiast zostały podjęte działania, aby te odpady wywieźć. Odpowiedź jest taka od firm, które się tym zajmują, zenie mamocy przerobowych. Jak będą, to zarząd będzie wywozić, za te pieniądze, które płacą działkowcy. Zarządy nieprzyglądająsiętemu biernie. Wystąpiły do firm, próbują problem zminimalizować. Nie da się go wyeliminować do końca. Rozwiązanie wymaga czasu. Jeśli firmy, które się tym zajmują, będą wywoziły to w miarę szybko, to problem zostanie rozwiązany szybko, a jak nie, to będzie się ciągnął miesiącami. Prezes nie ukrywa, że ma żal do samych działkowców. - A ja się pytam, co się robi z tym, aby tych śmieci było mniej. Każdy uważa, że jak płaci, to może tam wywozić wszystko. Przecież tam i tapczan i muszlę klozetową można znaleźć. Gdyby każdy chciał mieć porządek, to sam by o to zadbał. Należy przestrzegać pewnych zasad. Działkowcy nie posiadają kompostowni-ków, pomimo takiego obowiązku i nakazu, a w worach znajdują się odpady organiczne, które powinny być skompostowane. Każdy pozbywa się odpadów i ma porządek na swojej działeczce, a nie myśli o innych - uważa Wiesław Boratyński. ©® ZDASZ lisi Hę te? MASZ SOBOTA 23 KWIETNIA UL. SZCZECIŃSKA 36K 1000-1400 Przynieś makulaturę, małe elektrośmieci i przeterminowane leki. a za każdy rodzaj odpadów dostaniesz sadzonkę. (drzewko owocowe, świerk, bukszpan, bratki) W PROGRAMIE WIELE BEZPŁATNYCH ATRAKCJI: l Strefa chillout z leżakami I Popcorn I Zjeżdżalnia dla dzieci I Mata sumo i Eco-kolorowanki IECO-SHOW z Super Bohaterem Patronat honorowy nad imprezą objął Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej WSPÓLNIE zadbajmy o naszą Małą Ojczyznę Środki uzyskane ze zbiórki odpadów przeznaczone zostaną na wsparcie SOSW w Damnicy. .. "i**' ' Dolina Charlotty Resort & SPA DOLINA CHARLOTTY Notumlmw'ęofo\ wtae WoKkoloka Restauracja Gościniec na wodzie w Dolinie Charlotty oferuje świeże i naturalne wyroby mięsne i rybne, które wędzone są w naszej wędzarni. Wieloletnie doświadczenie i wiedza Mistrza Stefana Warcholaka to gwarancja dobrych receptur i wysokiej jakości produkowanych wyrobów. Kiełbasa swojska 39 zł / kg Ogonówka 46 zł / kg Kiełbasa biała 36 zł/kg Boczek 42 zł/kg Szynka 52 zł/kg Pstrąg 59 zł/kg Baleron 48 zł/kg Pstrąg łososiowy - fiiet 87 zł /kg Schab 48 zł/kg %mviimd więcej informacji: t.przylozynski@charlotta.pl 667 710 814 ^EMKA Patronat honorowy NFOŚłGW 6 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 POLSKA i ŚWIAT krótko UKRAINA Rosyjscy „rzeźnicy z Buczy" kierują się na wschód Ukrainy Ukraiński wywiad podejrzewa, że przerzucanie przez Rosję wojsk na wschód Ukrainy może mieć na celu pozbycie się niewygodnych świadków i sprawców masakry cywilów w Buczy. - Obserwujemy stały napływ nowych sił, sprzętu i ludzi -powiedział szef władz obwodowych Łu-gańska Serhij Hajdaj. Ostrzegł przed wyjątkowo agresywną ofensywą wojsk rosyjskich, do której na tych terenach może dojść za 3-4 dni. Jednak, WARSZAWA Polki dostają wezwania do wojska Od 4 kwietnia do 8 Kpca w Polsce przeprowadzona zostanie kwalifikacja wojskowa. Planowane jest powołanie ok 220 tys. rezerwistów. Część z nich stanowią kobiety - w ich przypadku najważniej-szym kryterium jest wykształcenie. Powoływane są mjn. pielęgniarki, lekarki, psycholożla i studentki kierunków medycznych. WARSZAWA Trwają wypłaty 13. emerytur. Rząd przekaże 13,1 mld złotych Od 1 kwietnia 2022 roku na kontach seniorów znalazło się blisko 3,2 mld zł. Dodatkowe roczne świadczenie pieniężne otrzymała prawie jedna czwarta uprawnionych -poinformowało Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej. WARSZAWA Politycy PiS z Ryszardem Terleckim na czele informowali, że Solidarna Polska może nie poprzeć prezydenckiego projektu ws. Sądu Najwyższego, który miałby zakończyć spór z Unią Europejską. PiS dopuszczało możliwość szukania potrzebnych głosów na opozycji. Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że PSL zagłosuje za projektem, jeśli uwzględnione zostaną jego poprawki. 99 Z chęcią zagłosujemy za prezydenckim projektem ws Sądu Najwyższego, jeśli przyjęte zostaną nasze poprawki Władysław Kosiniak-Kamysz prezes PSL jak podkreślił, ukraińscy obrońcy są na to przygotowani. Hajdaj przekazał, że od początku wojny z regionu uciekło 30 000 ludzi. Również wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk wezwała mieszkańców obwodu charkowskiego, donieckiego i Ługań-skiego do ewakuacji. - Wojsko rosyjskie masowo bierze do niewoli cywilów ukraińskich.. Uciekajcie, póki jest to możliwe - zaapelowała. Małgorzata Puzyr Całkowity koszt tegorocznych trzynastych emerytur szacowany jest przez rząd na kwotę 13,1 mld zł. W tym roku wysokość dodatkowego świadczenia wynosi 1338,44 zł i jest wyższa o 87,56 zł niż w roku ubiegłym. Maciej Badowski Dodatkowa pomoc Ukraińcom i embargo na import węgla Lidia Lemaniak Warszawa Większość sejmowych ugrupowań poparła założenia ustawy sankcyjnej, zakładającej zamrażanie funduszy i majątków osób lub instytucji wspierających Rosję. Zamrażanie funduszy i mająt-ków rosyjskich lub takich, zktó-rych wspierana jest Rosja, wprowadzenie embarga na import węgla z Rosji oraz doprecyzowanie mechanizmów pomagania Ukraińcom - to główne założenia ustawy sankcyjnej i nowelizacji specustawy pomocowej, którymi zajmował się Sejm. Ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy weszła w życie 12 marca. Reguluje ona wiele kwestii związanych z pobytem uciekających przed wojną Ukraińców w Polsce. W ustawie zapewniono Ukraińcom m.in. ułatwienia w legalizacji pobytu w naszym kraju oraz w podejmowaniu pracy. Rząd postanowił jednak znowelizować przepisy, by móc jeszcze efektywniej pomagać uciekinierom z objętej wojną Ukrainy. Zmiany, o których mowa, to szybsze dostosowanie do zamieszkania przez rodziny ukraińskie budynków niezamieszkałych oraz wprowadzenie możliwości korzystania przez ukraińskie rodziny z bankowych kont spokrewnionych z nimi osób, które wcześniej pracowały w Polsce, ale Rząd postanowił doprecyzować zapisy ustawy pomagającej uciekinierom z objętej wojną Ukrainy powróciły do kraju, by wziąć udział w obronie ojczyzny. Ostatnim punktem nowelizacji było też wprowadzenie możliwości zatrudnienia Ukraińców w polskich urzędach m.in. na stanowiskach gospodarczych. W trakcie ostatniego posiedzenia Sejm debatował też nad założeniami ustawy sankcyjnej. Początkowo zakładała ona jedynie wprowadzenie mechanizmów pozwalających na zamrożenie funduszy i zasobów gospodarczych osób oraz podmiotów, które zostaną wskazane na specjalnej liście prowadzonej przez ministra spraw wewnętrznych i administracji, w związku ze wspieraniem rosyjskiej agresji na Ukrainę. Już w środę na posiedzeniu połączonych komisji posłowie wprowadzili jednak szereg poprawek - głównie o charakterze legislacyjno-doprecyzowują-cym. Jedna z wprowadzonych poprawek, zgłoszona przez posła PiS Piotra Kaletę, rozszerza zakaz importu węgla zza wschodniej granicy o Białoruś oraz doprecyzowuje rodzaje węgla, który będzie podlegał zakazowi. Posłowie przegłosowali również poprawkę zgłoszoną przez posła Lewicy Tomasza Trelę, zgodnie z którą zakazuje się stosowania, używania lub propagowania symboli lub nazw wspierających agresję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Naruszający ten zakaz podlegali będą karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Podczas czwartkowego spotkania z samorządowcami premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że grupa uchodźców z Ukrainy to wielka korzyść dla polskiej gospodarki. - Ukraińcy będą pracować również dla Polski. To nie tylko tak, że my im dzisiaj pomagamy. Dzięki nim będziemy mogli również poprawić nasze perspektywy wzrostu gospodarczego - stwierdził premier. Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk potwierdził, że polska gospodarka potrzebuje pracowników z Ukrainy. W radiowej Jedynce zdradził, że od wybuchu wojny największe braki są odczuwane w budownictwie i w transporcie. - W budownictwie Ukraińcy stanowią do 30 procent wszystkich pracowników, a w transporcie samochodowym - do 40 procent. W chwili wybuchu wojny wielu Ukraińców wróciło do swojej ojczyzny, aby bronić Ukrainy przed rosyjską agresją. To jest jednym z powodów trudnej sytuacji, którą dziś obserwujemy wbudownictwie - powiedział minister. Nie żyje Ludwik Dorn. Były marszałek Sejmu i wicepremier zmarł w wieku 67 lat Małgorzata Puzyr Warszawa Nie żyje Ludwik Dorn. Były marszałek Sejmu, wicepremier i minister spraw wewnętrznych i administracji zmarł w wieku 67 lat Jego pogrzeb będzie miał charakter państwowy. Informację o śmierci Ludwika Dorna w czwartek jako pierwszy potwierdził portal Inte-ria.pl. Ludwik Stanisław Dom uro-dziłsię5czerwcal954wWarsza-wie. WczasachPRL-ubył działaczem opozycyjnym. W1980 roku został aresztowany, po czym zwolniono go wskutek porozumień sierpniowych. W stanie wo-jennymLudwikDombyłścigany listem gończym. Wspierał kandydaturę Lecha Wałęsy na prezydenta, apo jego zwycięstwie pracował w Kancelarii Prezydenta, z której odszedł po konflikcie braci Kaczyńskich z Wałęsą. Od 1997 do 2015 roku był posłem. W 2007 został marszałkiem Sejmu V kadencji. W 2001 brał udział w zakładaniu Prawa i Sprawiedliwości. Wymyślił nazwę partii - zaczerpnął ją z „Kwiatów polskich" Juliana Tuwima. W czasie rządów PiS był kolejno wicepremierem, ministrem spraw wewnętrznych, a na koniec marszałkiem Sejmu. Prasa często nazywała go „trzecim bliźniakiem", by podkreślić jego wagę w ugrupowaniu. Był jednym z ideologów partii. W październiku 2008, po wewnętrznych sporach, został wyrzucony z ugrupowania. W 2011 dostał się do Sejmu z listy PiS, ale nie wstąpił ponownie do partii. W wyborach parlamentarnych w 2015 roku roku bez powodzenia ubiegał się o poselską reelekcję z listy Platformy Obywatelskiej. Ludwik Dorn był żonaty, miał cztery córki. Jak ustalił portal Polskatimes.pl, pogrzeb zmarłego będzie miał charakter państwowy. KOSZALIN/ SŁUPSK/ SZCZECIN • tygodnik^ Regionow Piątek-niedziela, 8-10.04.2022 ZWOKANDY SOLIDARNI Z UKRAINĄ I WAŻNE DLA REGIONU ZAGROŻENIE Nie chciał dać pieniędzy, Mali uchodźcy zasiedli w I Jest pomysł na turystykę. | Automat do gier może to go podpalili. Zmarł od szkolnych ławkach z I Przekop między jeziorami, wyciągnąć z gracza cały oparzeń w szpitalu str. 8 I kolegami z Polski str. 10-111 Nie wszyscy są za str. 15 I majątek str. 16 Katarzyna Wajda jako perfekcyjna policjantka. Serial „Odwilż" Rozmowa z aktorką o tym, jak wyglądała praca na planie filmowym w Szczecinie i dlaczego zdecydowała się zagrać w filmie kryminalnym, str. 14 . 1 h 4 f .V * V * ' - 4 8 • ZBRODNIA W CENTRUM MIASTA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 Z DYMU WYŁONIŁ SIĘ NAGI, POPARZONY MĘŻCZYZNA. BŁAGAŁ O POMOC Mariusz Parkitny Szczecin 5 kwietnia2021r. Noc Miesz-kańców bloku w centrum Szczecina budzi dzwonek domofonu. Pan Krzysztof z IX piętra postanawia sprawdzić, co się dzieje. Tego widoku nie zapomni już nigdy. - Poczułem lekki zapach spalenizny, a po otwarciu drzwi silniejszy. Zszedłem na półpiętro. Z dymu i pogorzeliska na klatce wyłonił się cały nagi i spalony człowiek. Nie wierzyłem własnym oczom. Niesamowite było, że mówił logicznie i poprosił pomoc - wspominał lokator, który w noc między pierwszym a drugim dniem świąt wielkanocnych rok temu na dźwięk domofonu podniósł słuchawkę, a kiedy stwierdził, że nikt się nie zgłasza, zaniepokojony wyszedł z mieszkania. Tajemniczym nagim mężczyzną okazał się bezdomny, Władysław G. Zmarł od poparzeń kilka dni później. Szybko okazało się, że ktoś go podpalił. Według prokuratury zrobili to dwaj bracia P., mieszkańcy tego samego bloku, w którym bezdomny nocował na klatce. Proces w tej bulwersującej sprawie rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Szczecinie. Jest poszlakowy, bo nie tylko nie ma bezpośrednich świadków, ale też nie udało się ustalić nawet substancji, którą podpalono Władysława G. Na ławie oskarżonych zasiedli Michał i Robert P. Mają po około 30 lat. Bezdzietni kawalerzy, wcześniej karani, edukację skończyli na gimnazjum, a na życie zarabiali ponoć na budowach. Według sąsiadów urządzali w mieszkaniu głośnie imprezy, w trakcie których wylatywały przez okno sprzęty domowe. Sąd zabronił w piątek robienia im zdjęć. Od roku siedzą w areszcie. Ich wersja zdarzeń jest spójna od pierwszego przesłuchania. - Spaliśmy w domu. Na klatce nie widzieliśmy nikogo. Po 6 rano przyszła policja i nas zatrzymała - twierdzą. Jednak prokuratura nie ma wątpliwości, że to właśnie oni zabili człowieka ze szczególnym okrucieństwem. BLOK Ulica Matejki. Samo centrum Szczecina. Kilka wysokich bloków z wielkiej płyty, tzw. wieżowców. Oprócz domofonu przy drzwiach wejściowych 7 Do gmachu szczecińskiego sądu bracia P. dotarli prosto z policyjnego aresztu w towarzystwie silnej policyjnej eskorty. Wszystko dlatego, że prokuratura postawiła im zarzut zabójstwa. To oni mieli podpalić bezdomnego do bloku, na każdym piętrze są następne, bo mieszkania od klatki schodowej oddzielają wyposażone w nie drzwi. To dlatego szukający pomocy człowiek nie mógł pukać bezpośrednio w drzwi mieszkań, tylko naciskał przyciski domofonów. Wsiadamy do windy. Zatrzymujemy się na szóstym piętrze. Drzwi oddzielające klatkę od mieszkań są nadpalone. Nie wiadomo, kto to zrobił, choć ponoć stało się to jeszcze na długo przed tragedią. - My nie mamy z tym nic wspólnego- zapewniająbraciaP. Idziemy po schodach na półpiętro między ósmą a dziewiątą kondygnacją. To tutaj doszło do podpalenia mężczyzny. Zapach spalenizny wywietrzał, ale na posadzce widać czarne ślady. Nie wiadomo jednak, czy to pozostałości po tragedii. Choć w bloku od kilku lat zimą na klatkach nocowali bezdomni, Władysława G. żaden z mieszkańców nie widział tu wcześniej. WERSJA PROKURATURY Zdaniem śledczych było tak. Około godziny 4 nad ranem Władysława G., śpiącego na klatce schodowej, obudziła dwójka podejrzanych, która domagała się pieniędzy. Gdy odpowiedział, że nie ma, oblali go nieznaną substancją i podpalili. Bezdomny ugasił się sam i zaczął dzwonić do mieszkań po pomoc. Zareagował jeden z mieszkańców budynku, Krzysztof Z. z IX piętra. - Najpierw usłyszałem dźwięk domofonu, ale nikt nie odpowiedział. Potem otworzyłem drzwi na klatkę i poczułem zapach dymu. Było silne zadymienie. Dochodziło z półpiętra. Zszedłem tam i zobaczyłem straszny widok. Z dymu i pogorzeliska wyszedł nagi mężczyzna, który był cały poparzony. Jego słowa zapamiętam do końca życia „czy mógłby pan wezwać pogotowie, bo mnie podpalili". Był bardzo przytomny i logiczny. Martwił się nawet, że na półpiętrze nadal może być ogień - opowiadał w sądzie Krzysztof Z. Zadzwonił po sąsiada, Grzegorza S., którego żona natychmiast wezwała pogotowie i policję. - Przyniosłem krzesło, aby poparzony mężczyzna usiadł. Powiedział, że jest bezdomny, że obudziło go dwóch ludzi, spytali, czy nie ma jakichś pieniędzy. Gdy zaprzeczył, oni wylali na niego jakąś butelkę i podpalili - zeznawał w sądzie Grzegorz S. Po kilkunastu minutach po tej rozmowie Władysław G. zaczął czuć się coraz gorzej. Jak się potem okazało, miał rozległe oparzenia n i DI stopnia niemal dziewięćdziesięciu procent powierzchni ciała oraz dróg oddechowych. Trafił do Centrum Leczenia Ciężkich Oparzeń i Chirurgii Plastycznej w Gryficach. Zmarł tydzień później . Braciom P. prokuratura zmieniła zarzuty z usiłowania zabójstwa na zabójstwo. Grozi im dożywocie. WERSJA BRACI P. W mieszkaniu braci P. (znajduje się kilka pięter niżej od miejsca tragedii) policjanci znaleźli kanister i niebieską butelkę. W obu były łatwopalne substancje. Z protokołu przeszukania wynika, że butelka stała na stole. Oskarżeni twierdzą, że to nieprawda, bo od miesięcy miała stać w szafie. Kanister ukradliśmy dawno temu na ul. Odzieżowej, w butelce był płyn do piły naszego kolegi. Nie mamy nic wspólnego z tym podpaleniem - zapewniają. Dowodem w sprawie jest też ścierka, którą znaleziono w mieszkaniu braci, w reklamówce na śmieci. Robert P. twierdzi, że wytarł nią tajemniczą ciecz, którą ktoś miał rozlać im przed drzwiami kilka godzin przed tragedią. Prokuratura nie wierzy w tę wersję. Obrońcy oskarżonych nie wykluczają, że ktoś skonfliktowany z braćmi mógł ich wrobić. Dlatego bardzo chcą wiedzieć, z kim byli skłóceni. Oskarżeni również twierdzą, że ktoś mógł ich w to celowo wmieszać. - Tego dnia pojechałem autobusem do mamy na śniadanie. Brat został w domu. U mamy byłem około godziny. W międzyczasie zadzwonił kolega, Piotr W. Umówiliśmy się, że przyjadę do niego na działkę. Zanim to zrobiłem, wróciłem jeszcze do domu zostawić jedzenie, które dała mama. Brat nie był jeszcze gotowy, więc sam pojechałem na ulicę Hożą na działkę do Piotrka. Tam wypiliśmy ze dwa piwa. W międzyczasie dojechał brat Robert. Pogadaliśmy jeszcze trochę i wróciliśmy do domu- twierdzi Michał P. Podczas drogi powrotnej Robert miał opowiedziećbratu, co zdarzyło się kilka godzin wcześniej przed drzwiami ich mieszkania. - Byłem pod prysznicem. Ktoś zadzwonił do drzwi. Gdy otworzyłem, nikogo nie było, ale przed drzwiami była rozlana jakaś plama. Wziąłem ścierkę i ją starłem - opowiadał bratu. Dlaczego opowiedział Michałowi tak banalną historię? Ścierka, o której mówił, to ta sama, którą policjanci znaleźli nad ranem w śmieciach i jest dowodem w sprawie. Czy naprawdę ktoś rozlał coś pod ich drzwiami? Co tak naprawdę Robert P. nią starł? Oskarżeni twierdzą, że po powrocie z działki już nie wychodzili z domu. W ich wersji do nocy jeden siedział przed komputerem, drugi przeglądał telefon. - Obudziłem się w nocy, żeby coś zjeśći pójść do toalety. Widziałem przez okno, jak pod blok przyjechała karetka i kogoś zabierali. Ale nic w nocy nie słyszałem. Nikomu nic nie zrobiliśmy - zapewniał Michał P. Zarzucał policjantom, że zbyt swobodnie prowadziła przeszukanie mieszkania po ich zatrzymaniu. - Wzięli butelkę z szafy sami. Wcale nie stała na stole, jak napisano w protokole przeszukania. Jakie dowody macie przeciwko nam? - pytał. KAMERY Sąsiedzi są podzieleni w opiniach o zachowaniu braci P. Niektórzy nie mają do nich zastrzeżeń, inni tak. Jedną z takich osób jest Grzegorz S., który zamontował nawet kamerę w obawie o swój samochód. - Zdarzało się, że z ich mieszkania leciały na ziemie różne sprzęty. Stali przed klatką schodową w kilka osób i pili piwo. Nie było to miłe. Zamontowałem jedną kamerę z widokiem na klatkę schodową, a drugą na parking, aby chronić samochód - opowiadał. Przed oddaniem nagrań policji, przejrzał je. Z kamery skierowanej na klatkę schodową widać błysk w chwili, gdy sprawcy podpalili bezdomnego. Kilka minut wcześniej widać, jak Władysław G. wychodzi z windy na klatkę. Z kamery skierowanej na dwór widać z kolei, jak kilka minut wcześniej bezdomny podchodzi do bloku. Kamera nie obejmuje jednak samego wejścia, dlatego trudno stwierdzić, czy oprócz bezdomnego ktoś jeszcze wchodził do bloku. - Analizując nagrania z obu kamer, doszedłem do wniosku, że na jednej widać, jak bezdomny wchodzi do bloku, bo na drugiej chwilę potem widać, jak wysiada z windy. Jednak nikogo więcej kamery nie nagrały. Potem ten bezdomny mówił, że go wszystko boli od poparzenia, był cały czarny. Był przerażony sytuacją, a jednocześnie martwił się, że na półpiętrze nadal może być ogień. Poszedłem tam i faktycznie było trochę ognia, który ugasiłem - mówił Grzegorz S. Władysław G., zanim stracił przytomność, poszedł jeszcze osobiście sprawdzić, czy pożaru już faktycznie nie ma. Policjantom zdążył powiedzieć, że został podpalony przez dwie osoby. Ponoć były ubrane w kurtki. Dlaczego bracia P., jeśli byli w domu, mieliby zakładać kurtki? To kolejna zagadka do rozstrzygnięcia przez sąd. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 STYL ŻYCIA 9 NAM STRZELAĆ SIĘ ZACHCIAŁO. BO BROŃ SŁUŻY DO OBRONY Wojciech Kulig Koszalin .cd-ia natsacz^FaLPosadobo-okastraLNasbzdnky Od wybuchu wojny na Ukrainie strzelnice w całym regionie mają więcej klientów. Jedni przychodzą, aby nauczyć się strzelać, inni - żeby sobie tę umiejętność przypomnieć. Ba, strzelectwo znalazło się w kręgu zainteresowań nawet wśród ludzi, którzy do tej pory byli przeciwnikami broni! Z militarnych sklepów znika amunicja, najbardziej pożądany jest kaliber 9 mm. - Jest większe zainteresowanie nauką strzelania i więcej chętnych do uzyskania pozwolenia na broń. Ma to ścisły związek z wojną na Ukrainie. Ludzie po prostu mówią, że chcą mieć broń, bo czasy są niepewne -mówi Andrzej Turczyn, prezes Klubu KS Kaliber z Koszalina. Ten klub liczy ponad 500 osób, w tym około 200 członków mających pozwolenie na broń. Po agresji rosyjskiej na Ukrainie praktycznie codziennie przybywa od jednego do dwóch nowych członków. Wcześniej było ich czworo lub pięciu, ale w ciągu... całego miesiąca. Podobnie jest na strzelnicy Battlefield w Malechowie. W ciągu ostatniego miesiąca klub przyjął 50 nowych osób. To tyle, ile przyjmowano tu wcześniej przez cały rok. Takie same spostrzeżenia mają na strzelnicy Unia w Koszalinie. - Od momentu inwazji mamy ruch większy średnio o 30 procent. Przychodzą praktycznie całe rodziny. Wszyscy chcą poznać podstawy. Robią to nie tylko po to, że może im się to przydać w przyszłości, ale Przygoda ze strzelectwem jest jak ogień i woda. Są emocje, które trzeba trzymać na wodzy, jest adrenalina - mówi Anita Grodzka, kierownik strzelnicy Unia w Koszalinie Strzelnica w Bytowie. Tutaj także zauważalny jest wzrost liczby chętnych na naukę strzelania JAK UZYSKAĆ POZWOLENIE NA BROŃ SPORTOWĄ Pierwszym krokiem jest zapisanie się do klubu strzeleckiego. Dzięki temu zostaniemy zapisani w Polskim Związku Strzelectwa Sportowego i od tego momentu mamy trzy miesiące, żeby przystąpić do egzaminu na patent strzelecki. W trakcie tego okresu strzelec odbywa szkolenia. Uczy się praktyki i teorii. Egzamin jest trudny, porównywalny do egzaminu na prawo jazdy. Po zdaniu egzaminu możemy strzelać na strzelnicy bez opieki instruktora. Kolejnym dokumentem jest licencja zawodnicza. Następnym krokiem są badania u psychologa i psychiatry. Jeśli to przejdziemy, uzyskujemy pozwolenie na broń. Wszystko może trwać maksymalnie do pół roku, a koszty to ok. 2 tys. złotych. też jest to dla nich coś nowego - ocenia Anita Grodzka, kierownik strzelnicy krytej Unia. Żeby zapisać się tutaj na trening, trzeba dwa lub trzy dni wcześniej zadzwonić i umówić się wizytę. Z terminami jest różnie, im bliżej weekendu, tym większe oblężenie. MRŻCZYZM DOMIIWIA, KOBIETY S\ LEPSZE - Na strzelnicy dowiedziałam się, jak strzelać, załadowaćbroń i jak trafić w punkt. Uważam, że wycofanie ze szkół przysposobienia obronnego, w tym pod- stawowej umiejętności posługiwania się bronią, było błędem. Jak się okazuje, w obecnych czasach może się to przydać. Każdy powinien poznaćte zasady - mówi Patrycja Wałków z Darłowa, która razem z mężem korzysta z treningów na strzelnicy w Malechowie. - Dobrze by było, żeby każdy miał broń. Ktoś, kto chciałby nam zagrozić, byłby wtedy świadomy tego i inaczej by się zachował. Mamy teraz trudną sytuację za wschodnią granicą. Zagrożenie jest dużo większe, więc każdy powinien wiedzieć, jak posługiwaćsiębronią, i mieć dostęp do nauki strzelania - nie ma wątpliwości Marian Laskowski, który korzysta że strzelnicy Battlefield w Malechowie. Kursanci używają broni sportowej. Dominują w strzelectwie mężczyźni, ale okazuje się, żelepsze wyniki osiągająko-biety. Jak mówi Anita Grodzka, mają wewnętrzny spokój. - Kobieta z bronią nie traci na kobiecości, a nabiera pewności siebie - dodaje nasza rozmówczyni. - Każdy może się nauczyć strzelać. Po oddaniu dwóch pierwszych strzałów przełamujemy lody i idzie nam coraz lepiej, bo już wiemy, co się dzieje.To są zachowania czysto techniczne, których trzeba się nauczyć. Biorąc broń do ręki, z czasem widzimy, że mamy zły chwyt albo kładzie-my palec na spuście. Tychbłędówtrzeba się pozbyć, a więc ważnyjest trening. I koncentracja - zaznacza kierownik strzelnicy Unia. I)l \ KOGO ItROSl Jak zgodnie mówią instruktorzy, na broń nie należy patrzeć, jak na coś złego. Może służyć do obrony. Uratować nam życie. Sama w sobie nie jest niebezpieczna. To ludzie, którzy tej broni używają w niecnych celach, są niebezpieczni - zaznacza Anita Grodzka. - Uważam, że posiadanie broni palnej to jest element cywilizacyjny, który nam towarzyszył od zawsze. Komunizm to wynaturzył, bo sprawił, że tylko rząd i władza ma mieć broń, a obywatel ma być bezbronny. To kłamliwa teza. Normalnym elementem świata, w którym żyjemy, jest to, że człowiek ma broń. To, że Polacy nie mają broni, to jest kwestia ostatnich 80 lat - mówi Andrzej Turczyn, prezes Klubu KS Kaliber. - Jak my wyzbędziemy się broni, to padniemy łupem cywilizacji bandyckich. Żeby agresję zgasić, trzeba samemu być uzbrojonym. Stara zasada jest taka, że chcesz pokoju, szykuj się do wojny - dodaje. ©® ILE TO KOSZTUJE? Strzelectwo nie jest sportem tanim, ale nie musimy wydawać fortuny, żeby spróbować swoich sił. Z popularnego pistoletu 9mm (minimum 20 strzałów) możemy postrzelać za 80-90 zł (łączny koszt z tarczą). W tym pakiecie uwzględniony jest instruktor, broń, stanowisko, zasady bezpiecznego posługiwania się bronią, zasady celowania. Z pistoletu 5,6 mm (minimum 30 strzałów) postrzelamy za nieco ponad 90 zł, a strzelba 12/76 (minimum 5 strzałów) to koszt 40-50 zł. W przypadku osób, które mają pozwolenie na broń i własną amunicję, zarezerwowanie 30 minut np. na strzelanie statyczne (1 stanowisko, oś bojowa 25 m) kosztuje około 45 zł. 10 •SOLIDARNOŚĆ Z UKRAINĄ ^?e™oTorza Kiedy powracają wspomnienia, które Jej pełen ciepła uśmiech Sylwia Lis Bytów Wołodia nie chce się uczyć. Po co? Jest tu na chwilę. Najstraszniejszy dzień Mili? Gdy musiała się przedstawić klasie. Pani Milka oswaja Wowkę, Milę i inne dzieci z Ukrainy z polską STlmłg, - Szkoda mi ich i to bardzo -mówi Jerzy Jobczyk, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 5 w Bytowie. - Gdy pomyślę, że ja jako mały chłopiec mógłbym znaleźć się w podobnej sytuacji, czuję ciarki na plecach. Wyrwany ze swojego domu do zupełnie innego kraju, bez języka, znajomych... To najgorsze, co te dzieci spotkało. Dzieciństwo powinno być beztroskie, wesołe i pełne zabawy. Nie taki powinien spotkać je los. KLASA NUMER 14 Dzwonek na lekcję. Czas pójść do klasy. Wszyscy ustawiają się przed drzwiami sali numer 14. Po uczniów wychodzi pani Mirka. Dzieci witają ją uśmiechem. Widać, że ją lubią. Lgną do niej. Mirosława Hanasko jest wieloletnią nauczycielką języka ukraińskiego i polskiego. W bytowskiej SP 5 język ukraiński jest nauczany jako mniejszościowy od 1988 roku. Wówczas z taką inicjatywą wyszedł odradzający się Związek Ukraińców w Polsce. - Te dzieciaki znalazły się w bardzo trudnej sytuacji, a my chcemy im stworzyć bezpieczną przestrzeń do nauki i rozwoju - mówi nauczycielka. - To wszystko jest dla nich ciężkie, w wielu wypadkach tata został na Ukrainie i walczy. Uczniowie, którzy przyjechali na początku konfliktu, jeszcze nie widzieli wojny. Natomiast ci, którzy dopiero teraz do nas docierają, mają już traumatyczne przeżycia. Ale my ich o nic nie rozpytujemy, nie wyciągamy z nich informacji. Zależy nam, żeby się zintegrowały i poczuły bezpiecznie. Klasa numer 14 ma już 30 uczniów, polskich i ukraińskich. Pośrodku siedzi chłopiec. Powiedzmy, że to Wołodia. - Jeszcze się nie zintegrował, nie chce na lekcji pracować, jest jakby nieobecny - Nauka języka polskiego to na początek poznanie liter nowego, łacińskiego alfabetu. Dzieci szybko się go uczą mówi z wyraźną troską pani Mirka. - Ma się wrażenie, że cały czas myśli, że jest tu tylko na chwilę. Po co ma się angażować, jeśli niebawem będzie musiał wracać na Ukrainę? A tak naprawdę nikt nie wie, ile to potrwa. Ewidentnie jest pogubiony. Mila ma dziesięć lat. Przyjechała z Dniepra. Siedzi z prawej strony klasy. Otoczyły ją koleżanki z Polski, w tym radosna Michalina. Dziewczynka od razu zaopiekowała się koleżanką, pomaga, sprawdza jej zadania i wspiera. Jakimś cudem dogadują się, chociaż Mila jeszcze nie umie polskiego. Jak wspomina swój pierwszy dzień w polskiej szkole? - Był olbrzymi niepokój -w rolę tłumacza wciela się pani Mirka. - Najstraszniejszy był moment, gdy musiałam się przedstawić i to przy wszystkich. Potem było lżej. Najbardziej lubię matematykę i historię z panem dyrektorem. Bardzo mi się tu podoba. ZATRUDNIĄ NAUCZYCIELI /UKRAINY W szkole kierowanej przez Jerzego Jobczyka uczy się 67 ukraińskich dzieci. - Lekcje ukraińskiego są prowadzone od 1988 roku, ale nie na taką masową skalę -mówi dyrektor i podaje, że obecnie w szkole jest dwóch nauczycieli po ukrainistyce. -Dodatkowo zatrudnionych będzie jeszczę pięciu, w tym Pani Mirka pomoże każdemu. A na koniec się uśmiechnie z Ukrainy. Wesprą nas w codziennej pracy. Uczniowie z Ukrainy trafili do oddziałów zgodnie ze swoim wiekiem i normalnie uczestniczą w lekcjach z polskimi kolegami i koleżankami. - A to nie jest takie proste, bo niektórzy z nich, szczególnie ci, którzy mieszkali na wschodzie swojego kraju, nigdy nie mieli do czynienia z językiem polskim - zaznacza dyrektor. - Porządna dawka lekcji z tego przedmiotu jest niezbędna, aby uczniowie mogli w pełni brać udział w zajęciach. INNY PROGRAM NAUCZ4NIA - Mila pierwszy raz spotkała się z ułamkami - mówi pani Mirka. - Program nauczania na Ukrainie i w Polsce różni się. To też dodatkowy problem. - Jestem bardzo dumna z naszych uczniów, którzy kolegów i koleżanki z Ukrainy przyjęli z wielką serdecznością i zrozumieniem. Już widzę rodzące się przyjaźnie. Czas na kolejną lekcję. Temat: Uczymy się udzielać ważnych informacji. Bezpieczeństwo i numery alarmowe służb w Polsce. Dzieciaki przyjechały z kraju objętego wojną. Widziały to, czego nikt z nas nie chciałby widzieć. Jak wytłumaczyć uczniom, że w Polsce są bezpieczni? Że wystarczy wystukać w komórce numer 112 i zjawi się pomoc? Pani Mirka to potrafi. - Przygotowałam wam kartki w języku polskim i dla naszych uczniów z zagranicy w języku ukraińskim z najważniejszymi numerami telefonów - instruuje. - Można wyciąć i wkleić do zeszytu. Polskie dzieci pomagają ukraińskim. Przygotowują się do odegrania scenek. - Przy ulicy Młyńskiej w Bytowie zdarzył się wypadek - zgłasza Mila całkiem zrozumiałą polszczyzną. - Zaraz przyjedziemy - odpowiada dyspozytorka numeru alarmowego, w tej roli koleżanka z Polski. Nadchodzi czas na lekcję języka polskiego dla obcokrajowców. W roli nauczyciela -oczywiście pani Mirka. - Po kilku lekcjach uczniowie potrafią się przedstawić, opowiedzieć o sobie kilka słów - mówi nauczycielka. -Jest problem zwłaszcza z fo- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 SOLIDARNOŚĆ Z UKRAINĄ 11 wyciskają Izy, w szkole jest pani Mirka, przywraca cień dawnych dni netyką, wymawianiem niektórych głosek. Myślę jednak, że szybko się nauczą. Te dzieci są niesamowite! WSZYSTKIE DZIECI LIBIĄ KOTY W szkole jest jedna osoba, która już dość dobrze zna wszystkie ukraińskie dzieci. Bo niemal wszyscy nowi uczniowie swoje pierwsze kroki kierują do biblioteki. - Przychodzą z rodzicami, opiekunami, babciami, a czasem same - mówi Danuta Błaszkowska, bibliotekarka. -Dlaczego? To właśnie u nas była zbiórka potrzebnych im przyborów szkolnych: plecaków, zeszytów, kredek i długopisów. Przewinęli się wszyscy. Pamiętam twarze pierwszych mam, przychodziły raczej uśmiechnięte, zadowolone. Potem przyjeżdżały kolejne i na ich twarzach było widać olbrzymi smutek, przerażenie. Wydaje mi się, że sporo tej wojny się naoglądały. Wcześniej kobiety chętnie przyjmowały przybory dla dzieci, a tym ostatnim trzeba było wszystko w ręce podawać, mówić, że to na pewno się przyda. Wszystkie dzieci mają karty biblioteczne. Po prawej stronie dość sporego pomieszczenia można znaleźć półkę z literaturą ukraińską. wszystko: i bajki ukraińskie, i polskie. A starsi uczniowie to, co jest na czasie. Hitem jest „Gregor i niedokończona przepowiednia". To opowieść o zwykłym nastolatku, który pakuje się w niebezpieczeństwo, aby wypełnić swoje przeznaczenie i odnaleźć zaginionego w niewyjaśnionych okolicznościach ojca - w ukrytym świecie pod Nowym Jorkiem. Czytając opis książki, nie sposób nie pomyśleć o ojcach W bibliotece dzieci znajdą półkę z książkami w języku ukraińskim tych dzieci sięgających po lekturę. Gdzie są? Czy żyją? Wojna wciąż trwa. . Abarierajęzykowa?-Tujej prawie nie czuję - mówi Danuta Błaszkowska. - Niektórzy uczniowie przychodzą z włączonym translatorem w komórce. Dajemy radę i proszę mi wierzyć, całkiem nieźle się bawimy. Wszystkie dzieci są takie same i lubią podobne rzeczy. Na dowód pokazuje piękne prace z wizerunkiem kota. - Ogłosiliśmy konkurs pod hasłem: Kot - ulubiony bohater na podstawie literatury. O, proszę zobaczyć - tego cudownego rudzielca narysowała Darya. - Nikt nie spodziewał się tego, co się wydarzy - mówi Danuta Błaszkowska. - Ale my tymi dziećmi się zaopiekujemy i mam nadzieję, że niedługo będą mogły wrócić do swojego kraju, do ojców, braci i wujków. Oby tylko przeżyli... ©® CANAL+ T2 HzygO* NIE MUSISZ WYMIENIAĆ TELEWIZORA! pakiet tv satelitarnej 'z ' ,nstma e ew««nych Zt/MIES. aż 76 kanałów elew .pi Oferta dostępna w punktach sprzedaży CANAL + . Podana cena dotyczy pakietu Entry+ wraz z Opcją dodatkowa Filmbox Pack i zawiera rabaty: 5 zł/mies. za zgody marketingowe i 5 zł/mies. za e-rachunek i terminowq płatność. Oferta z dekoderem WiFiBox + . Umowa na 24 miesiqce. Szczegóły w Warunkach Promocji dostępnych w Punkcie Sprzedaży. Stan informacji na dzień 03.03.2022 r. Usługa instalacji anteny jest usługq własnq Autoryzowanego Przedstawiciela CANAL-f- i nie jest świadczona przez CANAL+ Polska S.A. 12 • BO LUDZI DOBREJ WOLI JEST WIĘCEJ Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 Joanna Krężelewska Koszalin W tej historii dobroć mnoży się piaez dricteide. Z iraiymL Jej jeden bohater wsiadł natowa; by pomóc Drugi po-mocotizymaŁIpoiiioże Agacie. Wszyscy wakzązchoro-bąimepełnosprawnością. Sześć lat temu świat Cezarego Bogdańskiego zatrzymał się. Aktywny sportowiec, były funkcjonariusz Straży Granicznej, żył pełnią życia. Uprawiał sporty ekstremalne. Kiting na wodzie ilodzie. Zdiagnozowanouniego zakrzepicę, ale nie poddał się. Nie przestał trenować. - Niestety, miałem źle dobrane leki i mocno rozrzedzoną krew Zimą, sześć lat temu, mocno się potłukłem. W domu zacząłem tracić przytomność -opowiada Cezary Bogdański. -Żona wezwała pogotowie. W szpitalu w Giżycku zdiagno-zowano krwiak przy móżdżku. Po skomplikowanej operacji mężczyzna spędził miesiąc wśpiączce. Rokowania były złe, ale Cezary nie poddał się. Walczył o każdy krok, o utrzymanie równowagi. Uczył się na nowo funkcjonować, pisać, jeść, ubierać. Przez rok rehabilitacji marzył, by wsiąść na rower. - Wcześniej dużo jeździłem. Po śpiączce miałem nogi jak patyki, ale pamięć mięśniowa pozostała. Wreszcie żona powiedziała: „wsiadaj!". Uratowałami życie...-mówi. Pierwsza próba. Upadek. - Ale chodzi o to, żeby się podnieść. Sukcesembył każdy przejechany kilometr. A kiedy je już zacząłem kręcić, nie przestałem - mówi Cezary Bogdański. DOBRO WRACA Z żoną i córką wrócili w rodzinne strony - na Mazury. - W czasie rehabilitacji otrzymałem ogromne wsparcie od bliskich i znajomych. Ponieważ dobro wraca, postanowiłem przekazywać je dalej. Zacząłem „kręcić dla innych" -wspomina Cezary. Pięć lat temu po raz pierwszy zorganizował akcję charytatywną „600 km pomocy". Przez trzy lata jeździł sam, zachęcając innych do wspierania osób, na rzecz których organizował zbiórki. Rajd rozpoczynał w Giżycku, później trasą Green Velo jechał aż do Milejewa pod Elblągiem. Wracał tą samą drogą. W zeszłym roku po raz pierwszy wyruszył Kolejny raz przejechane kilometry pojadą dla Agaty. Dołączysz 11111 * / :■ ■■■■i Agata Augusiak z Asią, Agnieszką i swoim tatą - w Domu Pomocy Społecznej w Koszalinie. Dziś jest osobą leżącą, choroba utrudnia jej komunikację Szczepan Ligara w każdy weekend trenuje przed majowym rajdem. Rower w połowie sfinansowany został dzięki akcji Cezarego Bogdańskiego z ekipą innych rowerzystów, którzy chcieli przyłączyć się do promowania zbiórki. Pojechali dla Szczepana, który w młodości stracił obie nogi i marzył o rowerze handbike, napędzanym siłą mięśni rąk. Udało się! Rower kosztował ponad 20 tys. zł. Rowerzyści zachęcali do wpłat na konto Ro-tary Club Elbląg, którego członkinie są patronkami akcji charytatywnej. Klubowiczki dołożyły brakującą część i Szczepan Ligara dostał wymarzony rower. Za pomoc odpowie pomocą. W tym roku przyłączy się do akcji. ROWER TO MAGIA! Historia Szczepana wystarczyłaby na książkę. Gdy skończył trzy lata, jego rodzina w pożarze straciła cały dobytek, a on sam trafił do domu dziecka. W liceum wpadł pod pociąg i stracił nogi. - Życie mocno mnie doświadczyło. Wypadek i podwójna amputacja zmieniły ab- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 BO LUDZI DOBREJ WOLI JEST WIĘCEJ • 13 zamieniają się w (po)moc. Tym razem do peletonu dobrych ludzi? solutnie wszystko. Okazało się jednak, że mam szczęście do ludzi. Spotykałem wspaniałe osoby, które niesamowicie mi pomogły - opisuje. Dokładnie w dniu osiemnastych urodzin odebrał pierwsze protezy. Dzięki wsparciu wychowawczyni i kolegów z klasy nie poddał się i zdał maturę. Podjął pracę, poznał miłość swojego życia, Gosię, i założył rodzinę. Jest szczęśliwym mężem i ojcem, prowadzi aktywny tryb życia. Jego marzeniem był rower dostosowany do potrzeb osoby z dysfunkcją ruchu. I poznał kolejnego dobrego człowieka. - Z Cezarym poznaliśmy się dwa lata temu podczas rejsu. On żegluje od dawna, ja na jachcie debiutowałem. Dużo rozmawialiśmy i powiedziałem mu o moim marzeniu -rowerze napędzanym siłą mięśni rąk - wspomina Szczepan Ligara. - Odpuściłem jego zakup, bo to bardzo drogi sprzęt. Cezary Bogdański zaproponował Szczepanowi wsparcie -chciał pomóc w sfinansowaniu roweru. - Byłem zaskoczony propozycją. Złożyłem wniosek o dofinansowanie. Dostałem niemal połowę kosztów, a resztę uzbierał Cezary. Rower to magia! Jestem nim oczarowany i zafascynowany. Każdą wolną chwilę poświęcamy z żoną na rowerowe wyprawy -mówi Szczepan Ligara. - Dobro za dobro. W tym roku dołączę do rajdu i pomogę zebrać pieniądze dla kolejnej osoby! Jestem zaszczycony, że mogę brać udział w tej inicjatywie. ZBIÓRKA NA TURNUS Tym razem rowerzyści będą kręcić dla Agaty Augusiak. To pomysł koszalinianina, uczestnika ubiegłorocznego rajdu. - Tomasz Kling, kolega Cezarego, zaproponował mi udział w przedsięwzięciu. Poznałem ekipę fantastycznych ludzi i podczas jednej z rozmów opowiedziałem im o Agacie. To moja przyjaciółka. Moja i mojej rodziny. Znamy się od czasów, gdy mieliśmy naście lat - mówi Grzegorz Małaszuk. Agata Augusiak była aktywną, dowcipną, inteligentną dziennikarką, czytelniczką, oglądaczką filmów, bywalczy-nią popularnych koszalińskich miejsc spotkań, fanką Kapuścińskiego i Roberta Redforda. - Dla nas, dla przyjaciół, jest tą samą Agatą. Lojalną przyjaciółką. Silną i bezkompromisową. Chciałaby żyć na swoich warunkach, ale, niestety, musi zaakceptować te, które dyktuje jej choroba - mówi Grzegorz Małaszuk. - Agata od 32 lat zmaga się z nieuleczalnym stwardnieniem rozsianym, które powoli, aczkolwiek konsekwentnie, od- bierała jej wszystko, co było paliwem napędzającym życie. Od kilku lat jest leżącą podopieczną Domu Pomocy Społecznej w Koszalinie. Od wielu już lat jedynym źródłem utrzymania Agaty jest jej niewielka renta inwalidzka oraz środki przekazywane przez przyjaciół (głównie 1% podatku). Dzięki pomocy wszystkich ludzi dobrej woli Agata raz w roku, bo na tyle może sobie finansowo pozwolić, wyjeżdża na turnus rehabilitacyjny do Centrum Stwardnienia Rozsianego w Bornym Sulinowie. Tu otoczona jest profesjonalną i życzliwą opieką. Koszt czterotygodniowego pobytu wynosi 3,9 tys. zł. I to na te właśnie turnusy prowadzona będzie zbiórka. WSIADAJ I PEDAŁUJ! Baza raj du dla Agaty mieścić się będzie w Ustroniu Morskim. Od 7 do 14 maja rowerzyści co- TRASY RAJDU I POMOC DLA AGATY Zaplanowano sześć tras: z Ustronia Morskiego do Mielna (22 km w jedną stronę), z Ustronia do Mrzeżyna (36 km w jedną stronę), pętla Koszalin - Strzekęcino - Wyszebórz - Policko (57 km), Mielno - Parsowo - Biesiekierz - Koszalin (55 km), Łazy - Darłowo (32 km w jedną stronę). Kiedy Cezary Bogdański jeździł sam, wykręcał równe 600 km. Tym razem dystans całej akcji jest mniejszy - dostosowany do możliwości Szczepana Ligary, który swój rower napędza bicepsem, a nie mięśniami ud i łydek. Pewne jest jednak, że po zakończeniu akcji jej organizator dokręci kilometry do tytułowej sześćsetki. Uczestnicy mogą wpłacić dowolne datki na konto przeznaczone dla Agaty Augusiak. Wpłaty już dziś można kierować na konto Rotary Club Elbląg 58 2030 00451110 0000 0417 0740 z dopiskiem „DLA AGATY". Każdy, kogo po drodze rowerzyści zainteresują akcją i zachęcą do pomocy, pomoże mnożyć dobro. dziennie pokonywać będą inną trasę. Przyłączyć się może do nich każdy chętny - przyłączyć i pokonać dowolny dystans. Trasy zostały już opublikowane na facebookowym pro- filu wydarzenia („600 km pomocy"). - Wystarczy dzień wcześniej się z nami skontaktować. I kręcić! - śmieje się Cezary Bogdański. ©© MATERIAŁ INFORMACYJNY EUROPEAN ECONOMIC CONGRESS Jak zaplanować przyszłość Europy w cieniu wojny: ? Komisarze Unii Europejskiej, europarlamentarzyści. przedstawiciele polskiego rządu, prezesi firm. eksperci i biznesmeni spotkają się na XIV Europejskim Kongresie Gospodarczym, w dniach 25-27 kwietnia br. w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Europejski Kongres Gospodarczy zainauguruje debata pn. „Wojna w Europie. Plan dla Ukrainy", w trakcie której eksperci omówią skutki wojny w Ukrainie, agresywnej polityki Rosji i zmiany w globalnej architekturze geopolitycznej. Nie zabraknie pytań o wyzwania, przed jakimi stanęła Europa oraz o to, jak racjonalnie i efektywnie wspierać Ukrainę w aspekcie politycznym i militarnym oraz - po zakończeniu wojny - w odbudowie jej gospodarki. Swoją obecność w sesjach plenarnych potwierdzili już m.in. komisarz Unii Europejskiej ds. energii Kadri Simson, wicepremier Ukrainy ds. integracji europejskiej i eu-roatlantyckiej Olha Stefani-szyna, Jerzy Buzek, poseł do Parlamentu Europejskiego, przewodniczący Parlamentu Europejskiego w latach 2009-2012, prezes Rady Ministrów w latach 1997-2001, Simonas Gentvilas, minister środowiska Litwy, Gregory Hands, minister biznesu, energii i strategii przemysłowej Wielkiej Brytanii oraz minister ds. Unii Europejskiej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Konrad Szymański. Udział w otwarciu Kongresu weźmie Andrij Desz-czycia, Ambasador Ukrainy w Polsce. W ramach głównych nurtów tematycznych, które obejmują takie obszary, jak: zielona transformacja i odbudowa gospodarki; globalny handel i geopolityka; digitalizacja; nauka i kompetencje w zmieniającym się świecie, nie zabraknie najbardziej aktualnych i szeroko dyskutowanych tematów. Prelegenci Kongresu omówią m.in. wpływ rosnącej inflacji na biznes, zmiany w podejściu do odnawialnych źródeł energii, wodór jako paliwo przyszłości oraz jak rozwinie się e-mobilność w miastach i metropoliach. Wiedzą i doświadczeniem z uczestnikami podzielą się m.in. Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego; Paweł Borys, prezes PFR; Rafał Brzoska, prezes InPost; Jo- anna Burnos, założycielka LEADERIS Institute; Marcin Chludziński, prezes KGHM Polska Miedź; Aleś Chmelar, wiceminister spraw zagranicznych Czech; Wojciech Dąbrowski, prezes PGE, prezes Rady Zarządzającej PKEE; Valdis Dombrovskis, wiceprzewodniczący wykonawczy Komisji Europejskiej ds. gospodarki służącej ludziom; Przemysław Gdański, prezes Banku BNP Paribas; Natalia Hatalska, CEO, założycielka infuture.institute, autorka hatalska.com; Dawid Jakubowicz, prezes Ciech; Małgorzata Jarosińska-Jedy-nak, sekretarz stanu w Mini- sterstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, pełnomocnik rządu ds. Światowego Forum Miejskiego; Jacek Kujawa, wiceprezes LPP; Michał Kurtyka, minister klimatu i środowiska w latach 2019-2021; Piotr Naimski, sekretarz stanu, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej KPRM; Henryk Orfinger, przewodniczący rady nadzorczej Dr Irena Eris; Krzysztof Pawiński, prezes Grupy Maspex; Paweł Poszytek, dyrektor generalny FRSE, dyrektor Narodowej Agencji Programu Erasmus+ i Europejskiego Korpusu Solidarności; Grzegorz Puda, minister funduszy i polityki regionalnej; Sanjay Samad-dar, prezes ArcelorMittal Poland; Sebastian Skuza, sekretarz stanu, Generalny Inspektor Informacji Finansowej Ministerstwa Finansów; Jarosław Sroka, członek Kulczyk lnvestments; Katarzyna Szymielewicz, prezeska Fundacji Panoptykon; Tomasz Wolanowski, prezes ABB; Jadwiga Wiśniewska, poseł do Parlamentu Europejskiego; Ireneusz Zyska, sekretarz stanu, pełnomocnik rządu ds. odnawialnych źródeł energii Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Po raz pierwszy kongresowi towarzyszyć będzie Europejskie Forum Młodych Liderów, którego ideą jest zapewnienie przestrzeni dla młodych aktywistów z całej Europy, do dzielenia się doświadczeniami, nawiązywania kontaktów oraz dyskusji o ważnych tematach. Wśród wydarzeń towarzyszących znajdą się również gale wręczenia nagród w konkursach: Start-Up Challenge, Top Inwestycje Komunalne, Inwestor Bez Granic oraz Ranking Inicjatyw Dekarbo-nizacyjnych. 14 • ŚWIATOWA PREMIERA SERIALU Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 PERFEKCYJNA POLICJANTKA I SZCZECIN Marek Jaszczyński Szczecin Mroczny klimat skandynawskich kryminałów, śmierć kobiety, tajemnica je| dziecka, twarda policjantka. Rozmowa z Karoliną Wajdą, odtwórczynią głównej roli w serialu HBO. l kwietnia światową premierę miał serial kryminalny „Odwilż". Mogli go zobaczyć widzowie w 61 krajach w Europie, Ameryce Łacińskiej, Karaibach oraz w Stanach Zjednoczonych. Film był kręcony w Szczecinie i w regionie. Była pani tu wcześniej? - Nie, nie znałam miasta przed zdjęciami do serialu. Zobaczyłam na Google kilka zdjęć najbardziej charakterystycznych punktów i przyjechałam z otwartą głową, wiedząc, że świat, który wykreujemy, będzie czerpał z niego. Po tym, jak widzę to na ekranie, to naprawdę jest to miasto, które mogłoby być w innym z krajów Europy, a nawet w Stanach Zjednoczonych. Co zdecydowało, że zgodziła się pani zagrać główną rolę -silnej policjantki prowadzącej dochodzenie w sprawie śmierci młodej dziewczyny? Takim propozycjom się po prostu nie odmawia. Walczyłam o tę rolę. Byłam na kilku spotkaniach, gdzie grałam różne sceny z różnymi aktorami. To było absolutne wyzwanie i jednocześnie odcięcie się od tego, co robiłam wcześniej. Zagranie Katarzyny Zawiei i całego stanu emocjonalnego, który ona nosi w sobie: jaką jest silną, ale i kruchą osobą, było dla mnie wyzwaniem, o którym marzyłam. To jest rola życia, tak zupełnie inna niż wspierająca męża Ania w „Kruku", doznająca przemocy domowej Władzia w „Stuleciu winnych" czy zakonnica z „Ikara", a nawet Justyna z „Jesteś Bogiem". Jak pani przygotowywała się do roli? Czy podpatrywała pani pracę policji? Produkcja serialu zorganizowała pierwsze spotkanie z czynnym policjantem, potem widywaliśmy się już regularnie. Wprowadzał mnie w świat policyjnego fachu, jeździłam na strzelnicę, uczyłam się zakładania kajdanek, przeładowywania broni, poruszania się z bronią po pomieszczeniu. Po to, żeby wyrobić w sobie pamięć mięśniową i wiedzieć, że nie robię tego z przypadku. Rozmawiałam z policjantami, jeździłam m .* itiśimk .. Mliii - .efeiwalffli w irmff- Sceny na wodzie wymagały od Karoliny Wajdy wytrwałości i odporności na zimno i wilgoć. O rolę policjantki aktorka walczyła, ponieważ mogła wcielić się w bohaterkę zupełnie inną od poprzednio grywanych postaci na komendę i patrzyłam, jakie są realia ich codziennej pracy, a reszta to już była po prostu intuicja. A kondycja? To nie było tak, że przed zdjęciami trafiłam na bieżnię i mówię: dobra, muszę biegać. Ja rzeczywiście prywatnie biegam i dużo ćwiczę. To jest jakiś taki mój sposób na odreagowanie. Rodzaj medytacji. Ta fizyczność zawsze mi towarzyszyła, więc już miałam sprawność, która bardzo przydała się w serialu. Jak mówił producent HBO Boguś Lipski, jestem taka Zosia Samosia. Nie miałam dublerki: wszystkie sceny biegania, przeskakiwania przez płot, bójek robiłam sama. Kaskaderka zastępowała mnie w sytuacjach, w których były dalekie ujęcia z góry, albo ltiedy istniało ryzyko, że się połamię. Musiałam wykonywać wiele dubli. W pierwszym odcinku jest płot, który musiałam przeskoczyć, a był naprawdę wysoki. Jak się okazało, że potrafię, to już nie było zmiłuj się, tylko osiem-dziesięć dubli sprintu i... płot za każdym razem wydawał mi się wyższy. Powiedziałam: dotrwam do końca, ale skończyłam dzień z siniakiem na całe udo i krwiakiem. Na planie było bardzo, bardzo zimno. Byłam bez czapki, także na wodzie. Motorówka płynęła szybko, ja z odkrytą głową, w rozpiętej kurtce, a pomimo tego trzeba było zachować poker face. Miałam poczucie, że momentami nie dam rady, bo była nocka przy wodzie, pięć stopni Celsjusza i wilgoć, która przenika do kości. Jakieś sceny poza tą były jeszcze specjalnie trudne? Poza tymi na wodzie, jedna duża scena obławy, ale nie mogę za dużo zdradzać. Rzeczywiście już czułam zbliżający się ogromny kryzys fizyczny. Psychicznie najtrudniejsze było to, kiedy postać Zawiei rzeczywiście się załamuje. To są sceny, w których puszczają emocje. Takie mnie zawsze stresują, bo wiem, że to jest ten moment, kiedy pokazujemy bohaterkę w bolesnym, najsłabszym momencie, i jako aktorka chcę to po prostu przeżyć, dosięgnąć tych emocji. Z drugiej strony, czy na planie były jakieś zabawne momenty? Oczywiście. Był bardzo gorący prysznic. Prawie poparzyłam sobie plecy i tyłek. Wchodzisz pod ten prysznic, masz być zrelaksowana i ten cały dzień po tobie spływa. Zaczynamy ujęcie, a ja czuję, że z sekundy na sekundę woda robi się coraz bardziej gorąca i sobie myślę: wytrwam do końca czy nie? Koniec ujęcia i Xawery mówi: „No dobra, ale co tak szybko?". Odwróciłam się, miałam całe czerwone plecy, a Boguś mówi: „Ty jesteś nienormalna aktorka idealna, co by się nie działo, to grasz dalej. Kontuzja, nie kontuzja, gorący prysznic, a ty po prostu robisz ujęcie do końca." Wracając do Szczecina, które miejsce podobało się pani najbardziej? Filharmonia i przestrzenie wodne. Ta woda, gdzie są trzciny, wysokie trawy i gdzieniegdzie domki i ptaki. Zwłaszcza rano robiło to wielkie wrażenie. Niezapomniany widok. Norweski klimat ze skandynawskich filmów. Było przepięknie. Natomiast podczas scen kręconych w filharmonii wszystko się odmieniało, powiało luksusem. My na planie wbłocie, w zimnie, w lasach i nagle jeden dzień w filharmonii na kawce, gorącej czekoladzie. Siedzimy w białej przestrzeni, w obłoconych butach, i ta muzyka. To był fantastyczny dzień, bo było ciepło, ładnie i to była przestrzeń, która dała nam oddech. Jest pani gotowa na drugi sezon serialu? Nie wiem, bo na razie zobaczmy, czy pierwszy sezon się przyjmie, czy się spodoba i jakie będą reakcje widzów w Polsce i za granicą. Ale gdyby jednak był drugi sezon, to dlaczego nie? Tylko trzeba się zastanowić, w jakim kierunku poszła bohaterka? Co dalej z nią? Jaka będzie oś problemu? Możliwości na pewno jest wiele. Pani najbliższe plany filmowe? Nic konkretnego. Po zrealizowaniu „Odwilży" miałam zawodową przerwę. Przez długi czas nie miałam zdjęć i zobaczymy tak naprawdę, co przyniesie premiera tego serialu. Czy nie obawia się pani zaszufladkowania w rolach policjantek? Raczej jest tak, że tej szufladki się czasami nie da uniknąć. W branży filmowej w Polsce łatwo się szufladkuje aktorów. Za granicą aktorzy naprawdę grają bardzo różne role. Mocno stawia się na charakte- ryzację, na zmianę wizerunku. Piękna Charlize The-ron gra w filmie „Monster". Nikt by nie pomyślał, że ona może to zagrać. I jak bardzo do tej roli się zmieniła i jak to finalnie fajnie wyszło. To też jest kwestia mentalności i podejścia. W tym momencie zrobiłam coś innego, czyli byłam postrzegana w określony sposób. Grałam bardziej wrażliwe role, które są często ofiarami albo światłem dla głównego bohatera. Wyciągały głównego bohatera z mroku. W „Odwilży" gram coś zupełnie innego. Dziennikarze, którzy widzieli cały serial i znali moje wcześniejsze role, mówią, że wręcz mnie nie poznają. Nawet moje własne agentki mówią, że jestem w tym serialu tak inna od tego, co grałam do tej pory. Tak właśnie z tej szufladki można wyskoczyć. Przyjedzie pani prywatnie do Szczecina? Planowałam, żeby zabrać do Szczecina moich synów, ale się nie udało. Była pandemia, dużo rzeczy pozamykanych. Bardzo chcę i nadal im obiecuję, że zabiorę ich do świata, który był dla mnie ważny i do którego znikałam przez parę miesięcy. Chciałabym, żeby mogli tego doświadczyć. Zabiorę ich na motorówkę policyjną i przepłyniemy zalew dookoła, chcę im pokazać filharmonię i miejsca, w których kręciliśmy. ©® CO TO ZA SERIAL? Szczecin, przełom zimy i wiosny. W lodowatej wodzie na brzegu Odry znalezione zostaje ciało młodej kobiety. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi Katarzyna Zawieja (w tej roli Katarzyna Wajda), trzydziestokilkuletnia policjantka, która nie daje łatwo za wygraną. Szybko okazuje się, że w śledztwie nie chodzi wyłącznie o zabójstwo -niedługo przed śmiercią kobieta urodziła dziecko. Pytanie, gdzie ono się znajduje, czy żyje? Poszukiwania niemowlęcia stają się dla głównej bohaterki mocnym, choć początkowo nieuświadomionym impulsem do konfrontacji z własną sytuacją: samotnej matki, perfekcyjnej policjantki, a przede wszystkim - kobiety w momencie kryzysu po śmierci męża. Walka o dziecko okaże się dla niej walką o samą siebie. Obsada: Katarzyna Wajda, Bartek Kotschedoff, Juliusz Chrząstowski, Cezary Łukaszewicz, Sebastian Fabijański, Bogusław Linda, Andrzej Grabowski, Małgorzata Gorol, Agnieszka Pilaszewska, Monika Krzywkowska, Piotr Żurawski, Ewa Skibińska i Marcelina Stępkowska. Serial wyreżyserował Xawery Żuławski według scenariusza autorstwa Marty Szymanek. „Odwilż" to pierwsza produkcja Max Original zrealizowana w Polsce. To serial kryminalny, za produkcję którego odpowiadają: Bogumił Lipski - producent, Izabela Łopuch - executive producent, Johnathan Young - executive producent oraz Antony Root - executive producent HBO Max. Producentem wykonawczym jest Andrzej Besztak -Magnolia Films. Serial otrzymał finansowanie z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w ramach systemu wspierania produkcji audiowizualnej, tzw. zachęt. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 WAŻNE DLA REGIONU • 15 ŻEGLARSKI SZLAK PRZEZ DRAWSKIE JEZIORA. KOPAĆ CZY NIE KOPAĆ? Rajmund Wełnie Szczecinek Wielki projekt przekopania w poprzek niemal całego Pojezierza Drawskiego i stworzenia szlaku żeglarskiego budzi entuzjazm żeglarzy i opory mieszkańców. Projekt zbudowania szlaku żeglarskiego łączącego kilka najpiękniejszych jezior ujrzał światło dzienne mniej więcej dekadę temu, gdy za sprawą starań koszalińskiego radnego wojewódzkiego Artura Wezgraja, na co dzień kanclerza Politechniki Koszalińskiej, wpisano go do sejmikowej strategii rozwoju Pomorza Zachodniego. 0 CO W TĘJ INWESTYCJI CHODZI Cóż kryje się za enigmatycznym określeniem - szlak żeglarski Pojezierza Drawskiego? To sieć połączeń między jeziorami - od Jeziora Drawskiego po jezioro Pile koło Bornego Sulinowa. Szlak miałby się zaczynać istniejącym, ale znacznie powiększonym kanałem - fragmentem rzeki Drawa między jeziorami Drawskim a Żerdno. Cała inwestycja wymagałaby przekopania spławnych kanałów nie tylko z Drawskiego do Żerdna, ale dalej do jezior Sikory, Komorze, Ra-kowo, Łubicko Małe i Wielkie, Brody, StrzeszyniKocie. To odcinki o różnej długości, kanał miałby mieć szerokość 12 metrów, głębokość 1,6 metra i inne parametry umożliwiające bezpieczną żeglugę i wymijanie się jednostek pływających. Do tego śluzy, mosty z odpowiednim prześwitem, pochylnie. Cały szlak miałby liczyć około 40 km i wieść przez 16 pojeziernych gmin. Słowem, wielkie i kosztowne przedsięwzięcie. Ostrożne szacunki wydatków już na wstępnym etapie mówiły o 200-400 milionach złotych, oczywiście woparciu o fundusze unijne. Ale żadnych konkretów na tym etapie być jeszcze nie mogło. Przez lata niewiele sięwspra-wie działo, co nie znaczy, że pomysł przepadł w czeluściach urzędniczych szuflad. Jednocześnie -jeszcze zanim zapadły jakieś decyzje - mogły się pojawić fakty dokonane. Między innymi poszerzenie i podwyższenie mostu na drodze między jeziorami Drawskim i Żerdno, umożliwiające przepływanie jachtów ze złożonym masztem. - Kilka lat temu do zaopiniowania przez Regionalną Radę Ochrony Przyrody przy Regio- nalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska trafił projekt budowy takiego mostu na drodze wojewódzkiej 163 w Starym Drawsku (między jeziorami Drawsko a Żerdno - red.), który miałby zmieścić pod sobą planowany kanał szlaku żeglarskiego - mówi profesor Robert Czerniawski, dyrektor Instytutu Biologii Uniwersytetu Szczecińskiego i szef wspomnianej rady, który nie ukrywa, że jest przeciwnikiem budowy szlaku. - Jednogłośnie odrzuciliśmy tenprojekt. DRUGIE MAZURY? Dlaczego pomysł budzi opory? Na pozór wydawało się, że projekt ma same zaletyirozrusza turystycznie region. Co zdawały się potwierdzać pierwsze opinie ze spotkań z turystami. Żeglarze entuzjastycznie wyrażali się 0 pomyśle. Dziś mekką żeglarzy jest Jezioro Drawskie, ale połączenie ponadiojeziorpodniesie atrakcyjność turystyczną regionu - padały argumenty. Po zwodowaniu łódki w sezonie mało kto przenosi ją potem na sąsiedni akwen. Pojawiały się nawet glosy, że region miałby się stać „drugimi Mazurami", a samorządowcy początkowo -zwłaszcza że to nie oni mieliby ponosić koszty - podchodzili do pomysłu raczej z zadowoleniem. - Tyle tylko, że pomysłodawcy początkowo rozmawiali z żeglarzami, i to tymi, którzy na Pojezierzu Drawskim goszczą okazjonalnie i nie znają regionalnych uwarunkowań -mówi jeden z drawskich samorządowców. - Gdy już przyszło do rozmów z samorządami 1 padło więcej szczegółów, a przede wszystkim argumenty ekologiczne, oddźwięk był raczej negatywny. O takiej inwestycji nie chcą także słyszeć mieszkańcy gminy Czaplinek, żyjącej przerieżwdu-żej mierze z turystyki, na terenie której miałaby się znaleźć znaczna część szlaku. Podkoniec zeszłego roku kilkuset miesz-kańcówprotestowało przeciwko planom utworzenia szlaku żeglarskiego łączącego jeziora Pojezierza Drawskiego. Petycja wpłynęła do czaplineckiego ratusza. - Inwestycja budzi opór społeczny i jest kontrowersyjna - piszą w petycji i zapowiadają, że protest skierują także do Ministerstwa Środowiska. Powołują się przy tym na analizy profesora Roberta Czerniawskiego, z których wynika, że połączenie jezior doprowadzi do degradacji Żerdna i okolicy. Stanowisko mieszkańców popiera burmistrz Czaplinka Marcin Naruszewicz. - Naszym priorytetem jest zachować walory naturalne okolic, a obawiamy się, że połączenie kilkujeziororóżnęjflorzeistanie czystości doprowadzi do wymieszania wód i katastrofy ekologicznej - mówił, choć wcześniej pewne zalety projektu dostrzegał. - Poczekajmy na raport, który oszacuje skutki przedsięwzięcia dla ekosystemu. TRWAJĄ ANALIZY Urząd Marszałkowski w Szczecinie na początku tego roku wyłonił firmę Haskoning z Warszawy, która za 282 tysiące złotych ma dokonać analizy pt. „Ocena wykonalności, skutków i kosztów realizacji przedsięwzięcia pn. Połączenie szlakiem żeglownym jezior Pojezierza Drawskiego". - Robimy to, aby rzetelnie oszacować koszt przedsięwzięcia, jego skutki, także ekologiczne, ale również sposoby przeciwdziałania im - mówił w rozmowie z nami Artur Wez-graj i wyjaśniał, że popiera ideę budowy szlaku, aby stał się on motorem napędowym rozwoju regionu, który nie jestuprzemy-słowiony. - Dziś są emocje, więc poczekajmy na tę ocenę, ale oczywiście wbrew społeczeństwu nic nie powstanie. Zapewne zrobiliśmy błąd, że wcześniej nie dotarliśmy do mieszkańców z przekazem, jakie korzyści odniosą po zrealizowaniu tego projektu. Artur Wezgraj dodaje, że koszty inwestycji nie powinny być duże, bo łączna długość kanałów między jeziorami (częściowo biegnących istniejącymi ciekami wodnymi) to tylko 4,5 kilometra na ponad 40-kilome-trowym szlaku. - Powinny się sprawdzić także pochylnie (urządzenia do transportu łódek lądem -red.),bo będąnakrótkich odcinkach - nasz rozmówca zapewniał, żeiśluzy nie będą wielkimi budowlami hydrologicznymi, bo różnice poziomów jezior są niewielkie, rzędu kilkudziesięciu centymetrów. - Dziś akweny pojezierne są zanieczyszczane na dziko, a chcemy, aby budowie szlaku towarzyszyła budowa oczyszczalni ścieków. Profesor Czerniawski nadal ma jednak obawy o ekologię. - Od przeszło 20 lat zajmuję siębadaniemrzekiDrawyijej jezior - pisze profesor Robót Czerniawski. - Jestem zwolennikiem żeglarstwa, kajakarstwa, ale bez niszczenia tak cennego dla całej Europy obszaru, jakim jest dorzecze Drawy. Jestem przekonany, że budowa kanałówprzy-czyni się do zniszczenia i Drawy isamych jezior, umożliwiając żeglowanie. Mieszanie się wody między jeziorami zepsuje ich obecny stan. To samo stanie się z dorzeczem górnej Piławy. Teren, który jest przewidziany pod inwestycję, jest terenem dość dobrze zachowanym pod względem przyrody, z licznymi obszarami chronionymi, cennymi w skałi świata. Nie jestem za zamykaniem tego obszaru przed ludźmi, przeciwnie. Jednak nie wyobrażam sobie, aby dla przyjemności ryzykować iniszczyćnajcenniejszy przyrodniczo wodny obszar Pomorza i według mnie całej Europy. W OCZEKIWANIU NA DECYZJE - Szczerze wątpię, aby Pojezierze Drawskie żyło z turystyki tak jak Mazury - mówi żeglarz z 30-let-nim stażem na Jeziorze Drawskim. -1 powiem tak: wcale mi nie zależy, aby zwaliły się tu tłumy żeglarzy i turystów. Jezioro Drawskie jest piękne same w sobie. Owszem, inne jeziora, które miałyby być połączone szlakiem, są także warte opłynię-cia, ale trzeba oszacować nie tylkoskutkitakiej inwestycji, ale i jej koszty, czy zyski są warte takich wydatków. Przecież te jeziora są na różnych poziomach, Pile to w ogóle zlewnia innej rzeki, i trzeba wybudować system śluz, które umożliwią pływanie między nimi. - Wody Polskie nie wydały żadnej decyzji dotyczącej regulacji Drawy, jej poszerzenia i pogłębienia na odcinku pomiędzy jeziorami Drawsko a Żerdno - informuje Edyta Rynkiewicz, rzecznik prasowy Wód Polskich z Bydgoszczy. - W tej kwestii odbywają się liczne spotkania, w których biorą udział przedstawiciele terenowych jednostek Wód Polskich. Plan zagospodarowania przestrzennego w zakresie zmianyparametrówiwa-runków przepływu Drawy zaka- zuje budowy urządzeń oraz budowli powodujących trwałą zmianę stosunków wodnych. Jakakolwiek ingerencja w dna jezior Drawskiego oraz Żerdno spowoduje nieodwracalne zmiany w ekosystemie. Ponadto rzeka Drawa nie jest szlakiem żeglownymi, co jest równie ważne, znajduje się na kilku obszarach Natura2000. Do czasu, aż analiza nie będzie gotowa, nie należy się spodziewać żadnych wiążących decyzji. - Choć wydaje się, że ten pomysł urzędnicy marszałkowscy już nieoficjalnie zarzucili -ma nadzieję Robert Czerniawski i dodaje, że jednomyślnie pomysłowi szlaku żeglarskiego w tej formule sprzeciwiła się Rada Naukowa Drawieńskiego Parku Narodowego. - Na pewno jednak decydujący jest opór społeczny, choć podejrzewam, że autorom projektubędzie on jeszcze długo dostarczał politycznego paliwa ibędąmówić,ileto chcieli zrobić dla regionu, ale nie mogli. ©® Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im.Janusza Korczaka w Słupsku Sp.zo.o. Podmiot Leczniczy Samorządu Województwa Pomorskiego Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Janusza Korczaka w Słupsku Sp. z 0.0. zatrudni: » Lekarza specjalistę rehabilitacji - do nowo utworzonego Centrum Rehabilitacji w Ustce » Lekarzy specjalistów medycyny rodzinnej - do nowej przychodni POZ w Ustce » Lekarza specjalistę chorób płuc * do oddziału pulmonologicznego w Słupsku Gwarantujemy: • dogodną formę zatrudnienia • atrakcyjne wynagrodzenie • pomoc w znalezieniu zakwaterowania • urlopy szkoleniowe • benefity pozapłacowe Kontakt: Weronika Dułak, kierownik Działu Kard i Płac, tel. 59 84 60 624, e-mail: w.dulak@szpital.slupsk.pl dr Jarosław Feszak, pełnomocnik ds. pozyskiwania personelu medycznego, tel. 668 662 476, e-mail: jarekfeszak@gmail.com 16 ) • UWAGA! ZAGROŻENIE Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 HAZARD NIE BIERZE JEŃCÓW. STAWKA JEST MŁODOŚĆ I ŻYCIE Alek Radomski Słupsk W automatach do gier znikają majątki, a salonowegry rozbijają małżeństwa. O kontrolach i profilaktyce mówi aspirant Jarosław Cieśliński z Pomorskiego Urzędu Cel-no-Skarbowego w Gdyni. Fajną ma pan pracę. Jednego dnia w mundurze i na pogawędkach w szkole, a drugiego na kontroli w salonie gier. Zdarza się, że w poniedziałek jestem w szkole, we wtorek przeprowadzam kontrole na drodze, a dzień później jestem w browarze, kontrolując jego produkcję. Służba jest ciekawa. No to trochę o tym poniedziałku. Co takiego robicie w szkole? Spotykamy się z dziećmi i młodzieżą i uczulamy, żeby uważali na gry hazardowe, aby nie stały się one dla nich złudnym sposobem na zdobycie szybkich i łatwych pieniędzy, a uprawianie hazardu nie stało się stylem życia. Czynimy to w ramach ogólnopolskich akcji, takich jak trwająca obecnie akq'a „Hazard? Nie daj się wciągnąć!". Badania statystyczne pokazują, że spory odsetek młodych ludzi jest narażonych na niebezpieczeństwa płynące z tej strony. Zwłaszcza jeśli chodzi o aktywność w intemecie. Myślę, że sytuacja pandemiczna wzmogła to zagrożenie. Szukając w sieci rozrywek, młodzież trafia na strony oferujące gry hazardowe. Niekiedy młodemu człowiekowi trudno jest rozróżnić, czy jest to strona legalna, czy też nie, a udział w nielegalnych grach może mieć swoje konsekwencje prawne. Jakie? Sam udział w takiej grze może spowodować karę w wysokości uzyskanej w grze wygranej, czyli wygraną się traci. Można też otrzymać karę grzywny. Takie sprawy trafiają też do sądu, który z kolei może zasądzić karę ograniczenia wolności, choć moim zdaniem taka sankcja dotyczy głównie osób organizujących nielegalny hazard. Na Wyspach na przykład ten rynek jest mocno liberalny. Bukmacherzy są na każdym ■ rajo w,'t Adrmnisirac /ww.pcmio i skie /kas, q oy. p I Aspirant Jarosław Cieśliński z Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni w ramach swoich obowiązków ma m.in. lekcje w szkole kroku. Mocno są też obecni w intemecie. Czy jeśli korzystam z takich usług, obstawiając wyścigi, mecz czy konie, popełniam przestępstwo? Jeśli zagra pan na internetowej stronie zagranicznej firmy, to można to uznać za naruszenie obowiązujących w Polsce przepisów, ale najpewniej tego typu strony będą blokowane przez różne służby, w tym Służbę Celno-Skarbową, o ile prowadzące je firmy nie mają koncesji Ministerstwa Finansów na oferowanie gier hazardowych na terytorium Polski. Jeśli ktoś chce zorganizować loterię fantową lub promocyjną, to też musi wystąpić do Urzędu Celno-Skarbowego 0 wydanie pozwolenia na organizowanie takiej gry. Jednak mamy też punkty na naszych ulicach bez logo 1 szyldu, za to z witryną oklejoną folią i automatami w środku. Rozumiem, że je kontrolujecie? W Polsce nic nie stoi naprzeciwko temu, aby np. w Słupsku czy Koszalinie było kilkanaście punktów, gdzie można obstawić i urządzać gry hazardowe, takie jak zakłady wzajemne czy salony gier na automatach. Zgodnie z zawartymi w Ustawie o grach hazardowych przepisami liczba ośrodków gier uzależniona jest od liczby mieszkańców miast czy województwa. Są także obostrzenia co do ich lokalizacji. Muszą się znajdować w odległości nie mniejszej niż 100 metrów od szkół, miejsca kultu religijnego i od siebie. Punkty, o których pan wspomniał, są okamerowane i często z zamkiem magnetycznym. Są przez nas sprawdzane, ale proszę pamiętać, że karze podlega tylko ten, kto jest właścicielem takich nielegalnych urządzeń i jest odpowiedzialny za urządzanie nielegalnych gier hazardowych. Zabezpieczamy automaty jako dowód w toczących się postępowaniach. Zdarza się, że urządzenia zalewane są celowo od środka betonem, aby trudniej było je wynieść. Bywały przypadła, że w lokalu, w którym byli tylko funkcjonariusze, rozpylany był gaz łzawiący czy pieprzowy. Osoby, na które natrafiamy w środku, z reguły mówią, że nie mają z automatami nic wspólnego, a proces dochodzenia prowadzony przez różne komórki celno-skar-bowe doprowadza do ustalenia, kto jest ich właścicielem. Często nie jest to łatwe zadanie. Po to są zamki magnetyczne i zakazy wchodzenia w kapturze oraz wejście na szyfr znany tylko stałym graczom. W końcu to bardzo dochodowy proceder. Ile można na takich automatach zarobić? Trudno powiedzieć, ale nierzadko podczas kontroli, już po otwarciu takiego automatu, udawało nam się wyciągnąć ze środka kilkanaście tysięcy złotych. W toku postę- powania okazywało się też, że to utarg z jednego lub dwóch dni. Jeśli graczami są osoby uzależnione od hazardu, to takie automaty mogą ściągnąć od nich kolosalne pieniądze. Jeden z pomorskich przedsiębiorców miał wygrać na takim urządzeniu 40 tys. zł. Po mieście, w którym mieszkał, rozeszła się fama, że punkt jest szczęśliwy. Rozmawiałem później z właścicielem lokalu, w którym ustawiono automat. Przyznał, że zwycięzca do urządzenia musiał wrzucić co najmniej dwa razy tyle, ile wygrał. Osoby uzależnione z reguły nie kodują, ile zainwestowały w hazard, myślą tylko o wygranych. W salonach gier czy kasynach stosuje się zresztą różne triki, których celem jest przywiązanie gracza do lokalu. Nie ma zegarów odmierzających upływ czasu, brakuje okien. Tak. Do tego obiad, kawa, herbata czy drinki za darmo. Wszystko po to, abyś został w środku jak najdłużej. Często w takich lokalach znajdujemy duże ilości piwa w puszkach czy energetyków. Są też kuchenki mikrofalowe i hamburgery czy zapiekanki. Nie są to ilości, które mogłyby wskazywać, że ktoś z obsługi zamówił sobie obiad. W takich punktach dba się o to, aby klient nie wychodził. Jeśli zabraknie mu pieniędzy, to zawsze może pożyczyć. Oczywiście na lichwiarski procent, a że punkty gier organizowane są często przez jakieś grupy przestępcze, to, niestety, może to być bardzo niebezpieczne. Lepiej nie wchodzić? Alternatywą są legalne punkty Totalizatora Sportowego, gdzie jest ochrona, regulamin odpowiedzialnej gry i realne bezpieczeństwo. Na policję zgłaszają się osoby, które w nielegalnych lokalach zostały pobite czy poczęstowane dopalaczami. Budziły się później na ławce bez świadomości, co działo się z nimi przez ostatnich kilka godzin. A pan gra? Puści pan czasami totka? Wszystko jest dla ludzi. Zdarza mi się zdrapać zdrapkę. Na automatach nie gram. Również wtzw. łapy szczęścia, które stoją w nadmorskich miejscowościach. Mało kto wie, ale to też gra hazardowa. Szczypcami steruje komputer, który wylicza, że np. co trzydziesty uścisk jest mocniejszy. Zdaję sobie sprawę, że prawdopodobieństwo trafienia szóstki to jeden do 13 min, bo o tym mówię też na zajęciach z uczniami, ale czasami... jak jest kumulacja. Pamiętajmy, że hazard to choroba. Nie da się z nią walczyć medykamentami. Są grupy wsparcia, specjaliści, ale podobnie jak w przypadku uzależnienia od alkoholu, chorobę trzeba sobie uświadomić. W intemecie można natrafić na filmiki z kamer monitoringu, na których widać, jak osoby grające i odczuwające potrzebę skorzystania z toalety nie chcą się oderwać od urządzenia. Kucają obok pod ścianą, aby szybko wrócić do maszyny. Oni myślą o wygranej, która ma przyjść za chwilę. To już głębokie uzależnienie. Takie dotknęło kilka lat temu właściciela lokalu z automatami w Trójmieście. Po jakimś czasie doszedł do takiego poziomu zaangażowania, że po zamknięciu lokalu brał pieniądze z utargu i siadał do gry. Przegrał cały swój majątek, zostawiła go żona. To przykre, że ludzie się tak uzależniają. Badania mówią, że najbardziej podatni na uzależnienie są mężczyźni, ale wśród kobiet też znajdują się przypadki uzależnienia. Również wśród młodzieży, której łatwo wmówić, że gry hazardowe to ła- twy sposób na szybkie pieniądze. Także dzieci są narażone. W niektórych grach komputerowych kupuje się tzw. loot-boxy, w których może być broń czy pancerz. Sęk w tym, że nie możemy sobie sami wybrać danej rzeczy, ale uczestniczymy w ich losowaniu. O wygranej decyduje przypadek, czyli los. Mamy więc do czynienia z elementami hazardowymi w grach. Jak młodzież reaguje w szkołach podczas spotkań na takie informacje i przykłady? Przeważnie uczniowie są zdziwieni, że zdrapki to hazard, oraz że tak łatwo się uzależnić. Często pedagodzy uczulają mnie przed spotkaniami, że mają klasy sportowe, w których chłopcy obstawiają wyniki meczów. Proszą, aby zwrócić uwagę na możliwość uzależnienia od zakładów wzajemnych. Jak zaczynam mówić, to widzę uśmieszki. Znikają, kiedy przytaczam przykłady. Spotkania raczej budzą zainteresowanie. Szczególnie kiedy mówię, że jeśli wygrają wlotto czy zdrapkę jakieś duże pieniądze, to pieniędzy nie dostaną, bo nie mają 18 lat. W końcu gry hazardowe są dla pełnoletnich. Na sali panuje wówczas poruszenie. Padają pytania, kto w takim razie wygraną otrzyma. Jak mówię, że opiekunowie, to dla niektórych jest to w porządku. Dla innych może oznaczać, że te pieniądze pójdą w zupełnie innym kierunku. ©® CZYM ZAJMUJE SIĘ FUNKCJONARIUSZ CELNO-SKARBOWY? • Weryfikacja punktów hazardowych • Kontrola firm zajmujących się produkcją towarów akcyzowych, takich jak alkohol czy wyroby tytoniowe • Sprawdzanie, czy oferowane do sprzedaży towary nie naruszają przepisów prawa własności przemysłowej • Kontrola przepływu towarów przez terytorium RP • Sprawdzanie we własnych laboratoriach jakości produktów wprowadzanych na obszar Unii Europejskiej. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 HISTORIA • 17 LATA PŁYNĄ, A WCIĄŻ NIE WIADOMO, KTO PRZEJECHAŁ PEDAGOGÓW Trumnę z ciałem dyrektora wystawiono w ratuszu Przy trumnie stanęły warty honorowe Rajmund Wełnie Szczecinek Dramat jald w jesienny wieczór rozegrał sięwceiitrum Szczecinka, wstrząsnął mieszkańcami. Żuk potrącił dwóch przechodniów Zmarli ikh rodziny nie doczekali się sprawiedliwoścL 30 września 1977 roku. Późny wieczór. Rozpędzona półcięża-rówka wjeżdża w dwóch przechodniów na ówczesnej ulicy Wielkiego Proletariatu (dziś Ordona). Stało się to mniej więcej w okolicach zakrętu na wysokości więzienia. SPRAWCA: NIEZNANY Na miejscu zginęli Franciszek Uczułka, rusycysta i ówczesny dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego im. księżnej Elżbiety w Szczecinku, oraz Stanisław Gabryelski, nauczyciel fizyki, także z dużego ogólniaka. - Ogromna, niewyobrażalna tragedia - wspomina Bogdan Urbanek, ówczesny dziennikarz „Głosu Pomorza" ze Szczecinka. Nie udało nam się dotrzeć do materiałów sądowych, które opisywałyby, jaką karę poniósł sprawca. Z prostego powodu -winnego nigdy nie znaleziono. - Sprawa była bardzo tajemnicza, sprawca podobno uciekł, nie udało się go ustalić - dodaje Stanisław Żabski, matematyk, wieloletni nauczyciel I LO. - Wszyscy oczywiście byli tą tragedią poruszeni. Sprawę doskonale pamięta natomiast Henryk Wiech, były komendant policji w Szczecinku, który służył wówczas w milicji. Zmarłym pedagogom towarzyszyły w ostatniej drodze tłumy mieszkańców Szczecinka - Byłem na miejscu zdarzenia - opowiada. - Obaj panowie zginęli na miejscu, nie mieli szans w zderzeniu z pędzącym żukiem, który wypadł potem aż do parku. Kierowca zbiegł, pojazd był zaś kradziony z jednego z miejscowych zakładów pracy. Mimo nacisków przełożonych, aby ustalić sprawcę, nigdy nam się to nie udało. Tragiczny wypadek i fakt, że nie znaleziono winnego, powodował, że wielu snuło mniej lub bardziej realne teorie spiskowe - że ktoś po prostu chciał obu profesorów zabić, że sprawę wyciszono, bo sprawcą miał być syn jakiegoś lokalnego notabla. Po dekadach trudno dojść prawdy, ale faktem jest, iż miasto tętniło od plotek. POGRZEB Z HONORAMI Śmierć dwóch pedagogów to był szok nie tylko dla szkolnej społeczności, ale i dla większości mieszkańców Szczecinka. Franciszek Uczułka w chwili śmierci miał zaledwie 49 lat -był także radnym i wiceprzewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej. Powszechnie lubiany i szanowany, nauczyciel i wychowawca z prawdziwego zdarzenia. Podobnie jak fizyk Stanisław Gabryleski - to dzięki takim osobowościom szczecineckie liceum należało w latach 70. XX wieku do regionalnej czołówki. Pogrzeb Franciszka Uczułki był poruszającym wydarzeniem, któremu nadano oficjalną rangę. Bodaj po raz jedyny w historii trumnę z ciałem zmarłego wystawiono w sali obrad w szczecineckim ratuszu. Przy trumnie zaciągnięto warty honorowe, wystawiono księgę kondolencyjną. Przed ratuszem zgromadziły się tłumy. -Niepamiętam tak wielkiego, spontanicznego zgromadzenia - wspomina Bogdan Urbanek. W smutny, październikowy dzień lał deszcz - fotoreportaż i krótka notka z tego wydarzenia znalazły się w szkolnej kronice I LO. Na zdjęciach widać rzesze uczniów na placu Wolności i nauczycieli odprowadzających kolegę w ostatniej drodze. - Samego pogrzebu nauczycieli nie pamiętam, w pamięci utkwiło mi natomiast inne tragiczne zdarzenie w szkole w tamtym czasie - wspomina profesor Stanisław Żerko, historyk Instytutu Zachodniego w Poznaniu, wówczas szczecinecki licealista. - Pewnego dnia milicja nie wpuściła nas do szkoły, wewnątrz trwały czynności po zabójstwie palacza czy też stróża, którego zamordowano podczas libacji alkoholowej, ponoć przy użyciu cyrkla. Szczecinek nie cieszył się wówczas opinią bezpiecz- nego miasta, mówiło się, że nawet miejscowa milicja została specjalnie wzmocniona, aby poprawić stan bezpieczeństwa. TRAGICZNE ZGONY WYBITNYCH. MIESZKAŃCÓW SZCZECINKA Franciszek Uczułka urodził się w roku 1928 w Krotoszynie. Jak ustalił Bogdan Urbanek, po roku 1946 zamieszkał z rodzicami pod Świdwinem, gdzie ukończył liceum pedagogiczne. Uczył języka rosyjskiego w szkole powszechnej, po ukończeniu kursów pozwalających na naukę w szkołach średnich przeniósł się do Szczecinka, gdzie został kierownikiem ówczesnej Szkoły Ćwiczeń. Ukończył studia, a także kursy językowe na Uniwersytecie Łomonosowa w Moskwie. W I LO uczył matematyki, w roku 1971 został dyrektorem liceum. Stanisław Gabryelski (1930-1977) w chwili śmierci miał 47 lat, uczył także w Szkole Podstawowej nr 3. Przedwczesna, tragiczna śmierć zabrała wielu wybitnych mieszkańców Szczecinka. W roku 1979 zginął, spadając z rusztowania budowanego domu parafialnego, ksiądz Jan Lis, proboszcz parafii Mariackiej. W roku 2006 zmarł po feralnym zakrztusze-niu się podczas posiłku Witold Gładkowski, dyrektor Zespołu Szkół Mechanicznych, ostatni naczelnik miasta w PRL i senator. W roku 2009 zginął w wypadku samochodowym poseł Marian Goliński, były wieloletni burmistrz Szczecinka. ©® 18 • RECENZJE/FELIETON Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 PRL - zabawny na scenie, w życiu już mniej \ Anna Czerny-Marecka Słupsk Malyfia&griandyzpapfe-111 toaletowego, woda Brutal na niemyte rialo, kolejkowe rozmowy Doliw żetosenewatL Najpierw na oryginalny pomysł wpadli reporterzy Iza Mejza i Witold Szabłowski. Na pół roku przenieśli się wroki98i. Opisali to wreporterskiej książce „Nasz mały PRL". Po latach na przeniesienie tej historii na scenę zdecydowała się Monika Janik-Hussa-kowska, aktorkaNowego Teatru w Słupsku, debiutująca wrolireżysera. Urodzona już po 1989 roku, kiedy to w Polsce, jak ogłosiła inna aktorka, skończył się w Polscelcomunizm. Zacznijmy od scenografii. Kartonowy blok z wielkiej płyty w tle, a na pierwszym planie mieszkanie. „Perski" dywan, ława przykryta bieżnikiem, lampa i fotele z epoki. I przede wszystkim meblościanka na wysoki połysk. Jak szafa w Nar-nii, okazuje się portalem między starym a nowym światem. Meblościanka wielofunkcyjna: i na ciuchy, i publiczny szalet, i tajemnicza czeluść, z której wyłaniają się postaci dramatu. Poza tym trzepak, także w podwójnej roli, bo służący nie tylko wygibasom, ale i jako telewizyjne okienko. A w drugiej części pojawia się nawet kultowy, a jakże, mały fiat I26p. Widownia dostaje serię scen oraz scen muzyczno-tanecz-nych, przeplatanych fragmentami publicystycznymi, głównie ze statystyką. Śpiewa z aktorami hity Ostrowskiej, Kory, Krawczyka, Wodeckiego. Zaśmiewa się na widok konsumpcyjnych dóbr, po które trzeba było stać w kolejkach przez wiele godzin. Proszek E, krem Nivea, woda męska Brutal, Ludwik. Ten płyn do mycia dostaje swoją wielką scenę, jedną z najlepszych w tym spektaklu - reklamowany jest pełnym ekstazy, erotycznym wręcz, a jednocześnie szalenie zabawnym tańcem. Temu fragmentowi konkurencję w drugim akcie robi scena jak z filmu „Rejs" Piwowskiego. Fantastycznie pomyślana i zagrana. Trzy paniusie, z listkami na nosach, opalają się ,Nasz mały PRL" można obejrzeć w Nowym Teatrze w Słupsku f>n£f1ou)i oeenlsśsbomK inr.oi w n^lm^sdsąc najteśa&tch. Komentują rzeczywistość w stylu „Kiedyś to było, a teraz nie ma" - co jest zdaniem padającym na początku przedstawienia. Idąc na premierę, spodziewałam się, że będzie to spektakl sentymentalny, jak liczne grupy na Facebooku wspominające PRL z rozrzewnieniem. Na szczęście zostałam zaskoczona. Jest komedia, jest śmiech, ale jest też gorzko. Bo reżyserka, wierna książce, pokazuje, że chociaż więcej ze sobą rozmawialiśmy przed erą smaitfonów (czyli plus), to jednak codzienne życie było parszywe. Ambicje realizowaliśmy, zdobywając papier toaletowy i migając się od pracy. Higiena ograniczała się do spryskania dezodorantem. Mężczyźni po pracy walili się na kanapę z piwem w ręce, aich żony padały na twarz ze zmęczenia, bo przecież prawdziwy macho śmieci nie wyniesie ani dziecka do snu nie utuli. No i ten brak podpasek. Kobiety zrozumieją... Tak, one miały gorzej. PLĄDROWANIE ROSYJSKIEJ DUSZY BABSKIE GADANIE Anna Czerny-Marecka Rachmaninow, Czajkowski, Strawiński, Dostojewski, Czechow i (z bólem) Bułhakow. Oraz inni wielcy, żyjący i nieżyjący, kompozytorzy, pisarze, poeci, reżyserzy, tancerze z Rosji. Na początku wojny na Ukrainie byłam przeciwna, żeby odium za tę agresję spadło i na was. Jednak po Buczy, po innych zdmuchniętych z powierzchni ziemi miasteczkach i dzielnicach, po śmierci i cierpieniu ich mieszkańców, na myśl przychodzi mi sławne już zdanie: idinach... Tak, ono przejdzie do historii na równi z waszymi dziełami. Wspaniałymi, wręcz genialnymi. Trudno zaprzeczyć. Oczarowaliście nimi cały świat. Zakochał się on w rosyjskiej duszy, chociaż nawet jej piewca Dostojewski (nota bene nienawidzący Polaków i kobiet) pokazywał, jaka jest pokrętna. Jak od bratania się przy morzu wódki można szybko przejść do nienawiści. A ocean hipokryci i fałszywego żalu za grzechy zalewa jego powieści nie mniej niż gorzała. Ach, ta rosyjska dusza -wzdychali francuscy intelektualiści. Oni już dawno pokochali Rosję i oślepli na wszelkie jej zbrodnie. Stalin? Syberia? Wybijanie całych narodów? No tak, ale zwykły Rosjanin... Za Francuzami zaś poszedł cały zachodni świat. Bo przecież to Paryż od wieków jest stolicą kultury. Filmowcy z Hollywood sięgali po rosyjską literaturę, widząc w niej głębię, egzotykę itajemniczość. A rosyjski balet, rosyjska muzyka? Zdobyły zatwardziałych wielbicieli w najlepszych halach koncertowych na całym globie. Cała ta genialność, całe to piękno jest jednak jak Koń Trojański. Z zewnątrz cudowna budowla, a w środku czający się wróg. I chyba pora, żebyśmy obudzili się ze spowodowanego czarem snu. Przejrzeli na oczy. I zrozumieli, że język Puszkina tak naprawdę okazał się językiem Putina. A wcześniej Lenina i Stalina. Śledzę w mediach oburzenie rosyjskich artystów, sportowców i bogatych celebrytów, że świat zaczyna ich odrzucać. Ot, problemy pierwszego świata. Genialna śpiewaczka jest zdziwiona, że odwołano jej koncerty. Świetny dyrygent żali się, że stracił zagraniczny kontrakt. Bogacze są wściekli, że nie chcą ich obsługiwać w luksusowych sklepach w Du-baju. Moskiewska celebrytka nie ma Instagrama, więc nie pokaże swoich pośladków ledwie przykrytych markową bielizną i reklamy, z których nieźle żyje, diabli wezmą. Nie rozumieją, że ich talenty i wielkie pieniądze przestają robić wrażenie na tych, którzy już wiedzą, jak brudna, prymitywna i zdziczała jest ta wojna. Ich wojna. Całego narodu rosyjskiego wojna. Putin ją wywołał, ale to zwykli Rosjanie walą rakietami w mieszkaniowe osiedla. To Sasza z Woło-dią strzelają do starców, kobiet i dzieci. Przedtem, skąd my to znamy, gwałcą nawet kilkulet- nie maluchy. To ich Katie i Ma-rusie z niecierpliwością wypatrują paczek z frontu, nadawanych przez żołdaków z Białorusi. A tam wszystko, co maruderzy znajdują w ukraińskich ruinach: sukienki, perfumy, zegarki, bielizna, pluszowe misie i lalki. Rosyjska dusza jest rodzinna, a żonie i dzieciom też się coś należy. Niech mają i się radują, a kiedy przywiozą soł-data w metalowej trumnie, to i na pocieszenie będzie. Nigdy, przenigdy nie myślałam, że będą fobką - rusofobką. Przez wieki ten naród przysporzył olbrzymich cierpień innym narodom. I zawsze mu przebaczano, zawsze wierzono, że to wodzów mają z piekła rodem, ale oni - niewinne ofiary. Albo wyzwoliciele. Rola, jaką Rosja odegrała w n wojnie światowej, i interesy polityczne, przykryty niegodziwości i zbrodnie, które stawiały ten naród na równi z niemieckimi faszystami. Niemcy swoją winę lepiej lub gorzej, ale przepracowali. Rosjanie - nigdy nie mieli cienia wątpliwości, że ocalili świat. NaUkrainęteżposzliztymha-słem na ustach, aichpolitycy kła-miąoukiaińskim zagrożeni. Jednak, mam taką nadzieję, przyzwoici ludzie na świecie już nie wierzą moskiewskim łzom ©® Dlatego to główna bohaterka przerywa eksperyment, gdy okazuje się, że jest w ciąży. A finałem jest wielka pochwała wolności. Monice Janik-Hussakow-skiej udało się stworzyć spektakl, który zarówno bawi, jak i prosi się o głębszą refleksję. Aktorów do swojej wizji przekonała, co widać. Widownię też, nawet tę młodą, co słychać. Furorę robi Wojciech Marcinkowski jako zwielokrotniona kobieta pracująca. Kroku dotrzymuje mu, co nie jest ła- Tam, gdzie las spotyka się z niebem Glendy Vanderah Opis od wydawnictwa Muza: Po stracie matki i walce z rakiem Joanna wraca do studiów i badań nad ptakami. Jej samotność zakłóca tajemnicza dziewczynka. Jak mówi, przybyła z gwiazd, by zrozumieć ludzi i ujrzeć na Ziemi pięć cudów. Chociaż Ursa rzeczywiście jest jakby z innego świata, to Joanna jej nie wierzy, a w rozwiązaniu zagadki pomaga jej Gabriel, młody sąsiad od ludek. Sprawdzają w internecie strony z danymi zaginionych dzieci. Literatura kobieca w dobrym tego słowa znaczeniu, a i panowie po taką lekturę sięgają, tylko cichcem. Samotne, skrzywdzone dziecko, kobieta i mężczyzna po ciężkich przejściach. To musi być wzruszające i wyciskające łzy. Przyjaźń, dobro, budowanie zaufania, no i nutka fantastyki. (MARA) twe, kiedy grają w duecie, Bożena Borek - pani od savoir vi-vre'u. Wąsaty Igor Chmielnik i Monika Bubniak z trwałą na głowie dźwigają z talentem główne role. A cała obsada świetnie radzi sobie z piosenkami i tańcem. Muzyka na żywo to kolejny plus, zaraz po aktorstwie oraz scenografii i kostiumach autorstwa Barbary Guzik. Grają zespół zwołany tylko na potrzeby spektaklu: Cezary Re-inert, Andrzej Szczucki, Łukasz Obojski i Tomasz Horbacz. Aranże Reinerta, często na przekór oryginałom, to mistrzostwo. A minusy? Jeden, ale ważny. Spektakl jest za długi o około pół godziny. Za dużo w nim się dzieje, za dużo jest fajerwerków. Fragmenty publicystyczne przełknęłam, ale tylko dlatego, że pomogą zrozumieć historię młodym ludziom. Coś za coś jednak, chociaż wszystkie sceny są zrobione z talentem, to radziłabym niektóre skrócić albo usunąć. Ps. W scenie o higienie Igor Chmielnik prezentuje swoje pachy. Ogolone! To absolutnie niezgodne z duchem PRL-u. W służbie Madame Curie Weronika Wierzchowska Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Francja, rok 1915 -wojna światowa. Młode dziewczęta zgłaszają się na szkolenia pielęgniarskie, by służyć na froncie. Hela to emigrantka z Polski, za Sophie ciągnie się reputacja rozrywkowej dziewczyny, Monique szuka przyjaźni, Judith pochodzi z arystokracji, Claire zadziera nosa. Trafiają na elitarne szkolenie prowadzone przez Marię Skłodowską-Curie - mają zostać radio-lożkami i wykorzystywać na froncie aparaty rentgenowskie. Powieść o pięciu silnych kobietach, które się nie poddają nawet wtedy, kiedy jest naprawdę ciężko. I o przyjaźni, która rodzi się w dramatycznych wojennych okolicznościach. A przy tym wątek z życia Marii Skłodow-skiej-Curie, który raczej nie jest szerzej znany. (MARA) Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 OGŁOSZENIA DROBNE • 19 DROBNE Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: ul. Nowy Rynek 3,71-875 Szczecin, tel. 9148133 67, fax 91433 48 60 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ ZDROWIE ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ USŁUGI ■ MOTORYZACJA ■ PRACA ■ TURYSTYKA ■ BANK KWATER ■ ZWIERZĘTA ■ ROŚLINY, OGRODY i MATRYMONIALNE i RÓŻNE i KOMUNIKATY i ŻYCZENIA /PODZIĘKOWANIA i GASTRONOMIA i ROLNICZE i TOWARZYSKIE Nieruchomości MIESZKANIA-KUPIĘ KUPIĘ mieszkanie do remontu, 609-499-555. MIESZKANIA DO WYNAJĘCIA 1-P0K. nieumeblow., 794388650 Klin LOKALE UŻYTKOWE - DO WYNAJĘCIA BOX Hala Pod Wieżą, 663349123 KUPIĘ garaż murowany, 609-499-555. GARAŻE Blaszane BRAMY Garażowe v~ KOJCE dla Psów Najniższe CENY Różne wymiary Transport cały kra] Montaż GRATIS Dogodne RATY 94-318*80-02 58-588-36-02 59-727-30-74 www.konstal-garaze 91-311-11-94 95-737-63-39 512-853-323 a ni POŚREDNICTWO OMEGA WYCENY OBRÓT SŁUPSK, UL. STARZYŃSKIEGO 11 tel. 59 841 44 20; 601 654 572; www.nieruchomosci.slupsk.pl | omega@nieruchoniosci.slupsk.pl Handlowe FILMY, MUZYKA KUPIĘ PŁYTY GRAMOFONOWE 609155 327 - AKUS Sprawnie i bezpiecznie Najchętniej wybierane biuro nieruchomości zapraszamy Kupujących i Sprzedających A tel. 661-841-555 www.abakus-nieruchomosci.pl 1 pok. II p. rej. Wieniawskiego SZYBKIE WYDANIE z wyposażeniem 143 000,- 3 pok. balkon, rej. Odrodzenia WYDANIE OD RĘKI OKAZJA! 278 000,- 65 m2, loggia, oddzielne wc rej. Kołłątaja do negocjacji 404 000,- Motoryzacja OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 AUTO skup wszystkie 695-640-611 MOTOCYKLE KUPIĘ Kupię pojazdy, jednoślady, części z PRL stan obojętny: 608-172-934 BUSY, AUTOBUSY SPRZEDAM OPEL Vivaro 2013r., 6-osobowy, 607880439 TŁUMIKI, katalizatory, złącza. Czekaj Zbigniew. Koszalin, Szczecińska 13A (VIS). Tel: 94-3477-143; 501-692-322. SKUP AUT, KASACJA 690-209-209 www.auto-kurek.pl SKUP-AUT wszystkie, 534-983-031. Finanse biznes KREDYTY, POŻYCZKI KREDYT 50 tys. rata 593,25 zł RRSO 7,76% TELEFON: 730 809809 ZATRUDNIĘ BRYGADZISTĘ do nadzoru i udziału w pracach produkcyjnych, ze znajomością budowy kadłuba zatrudnię. Tel. kont. 601-746-854 BUDOWLAtiCÓW4el. 508-158-100 GK CAŁOROCZNY ośrodek rehabilitacyjny w Ustroniu Morskim zatrudni samodzielnego kucharza 603-419-288,518-425-300 ośrodek® klimczok.eu Firma Pommernfisch sp. z o.o. ul. Słowackiego 178-220 lychowo zatrudni pracownika na stanowisko rozmrażania ryby, przygotowania solanek. Wymagana książeczka sanepidowska. Więcej informacji pod numerem telefonu 943115041. FIZJOTERAPEUTA - Szwajcaria, +41794486807 NIEMCY: murarz, cieśla, malarz, elektryk, spawacz: 601-218-955. Niemiecka firma zatrudni tapicera do pracy Niemczech! Jęz. niemiecki nie jest wymagany. Tel 004917630319475 OCHRONA Szczecin, 604-630-556 OCHRONA, Police,stawka godz.+premie kwartalne, 604-630-556 Zaopiekuj się Seniorem w Polsce! i Gwarantujemy bezpieczną i legalną pracę od zaraz, z zamieszkaniem i wyżywieniem u Podopiecznego! Kontrakty dopasowane do doświadczenia Opiekuna/hki! Zgłoś się do nas już dziś! Promedica24 Tel. SZCZECIN •51776102,514781657, KOSZALIN- 501357022, SŁUPSK -509892644 ZASTĘPCĘ Kierownika Projektu przy budowie kadłuba, ze znajomością j. angielskiego zatrudnią Tel. kont. 601-746-854 ZATRUDNIĘ kierowcą wywrotki, operatora spycharki, operatora koparki Tel: 608436216 Zdrowie bu yiow SPEC. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364. STOMATOLOGIA BEZPŁATNE protezy zębowe (na NFZ). Krótkie terminy, tel. 601-873-473. K-lin ALKOHOLIZM esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO 59/8430465 Serwis RTV, LCD, plazma PRALKI Naprawa w domu. 603775878 BUDOWLANO-REMONTOWE CYKLINOWANIE bezpyłowe 504308000 NAPRAWY, remonty altanek działkowych 609-053-770. REMONTY od A do Z tel.660-683-933 INSTALACYJNE HYDRAULICZNE, tel. 607703135. PORZĄDKOWE SPRZĄTANIE strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w bigbagach, 607-703-135. Turystyka KRAJ - MORZE DZWIRZYNOMORZE.PL, 605 905 969 Różne KASA za stare książki 609-643-399 ZŁOM kupią, potną, przyjadę i odbiorę, tel. 607703135. Rolnicze £32 KUPIĘ ciągniki rolnicze, mikrociągniki absolutnie wszystkich marek. Każdą koparkę, ładowarkę, minikoparkę. Tel. 694400305 KUPIĘ ciągniki, przyczepy, maszyny rolne. Tel. 535135507. ZWIERZĘTA HODOWLANE KURKI młode, odchowane oraz kury roczne sprzedam tel. 785-188-999 KURKI odchowane 784 461566 KURY nioski młode - sprzedam. Telefon: 782 827 428,792 732 052, 59/810 8905 KURY nioski odchowane 600 539 790 KURY nioski odchowane 600 539 790 zamów: O 94 3401114 0 od poniedziałku do piątku w godz. 9:00-15:00 email: prenumerata.gdp@polskapfess.pl Oferta tylko dla nowych prenumeratorów * średnia oszczędność miesięczna w porównaniu do cen w kiosku w 2022r. Zostań prenumeratorem! Oszczędzasz 47 zł * Ga z etę dosta rczy m y Prenumerata na 3 miesiące za 44 zł miesięcznie codziennie 20 • KRZYŻÓWKA Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 francuski wypiek filmowa królowa posłaniec kłamstwo, blaga kurtka do jazdy konnej r~ dawna kurtka wojskowa r~ Dąbrowska r~ pokrywa ściany robi ~v część trylogii z Kmicicem ~V dwuka-dłubowe łodzie żywica naturalna -V lekka ruchoma rzeźba r~ wiarus, weteran gniew Sarmaty antonim mety analizy herbata z Paragwaju szajka kilim - i \ \ i . \ 1 jest srebrem \ ' halucynacja - 1 \ U 14 ostry brzeg forma rozliczeń Fleming, pisarz *■* zakonnik, mnich -*• brak inteligencji - antylopa z Etiopii 12 koleżanka Bolka i Lolka - starożytne liczydło - 11 trunek z owoców świdwy - i zlot czarownic owoc łopianu norma krzew owocowy -*• r 9 odmiana pszenicy kolor w talii ł \ wezwanie do działania przyrząd geodezyjny powyżej kolana starsza od waleta czołg Janka Kosa porcja z dłoni mleczna sprzęt Rafaela Nadała roślina jak sułtanat klamra budowlana - 1 beczka na wino - 1 4 dom do rozbiórki - 1 1 ♦ U 1 ł 13 r~ Starski, scenogra drzewce na maszcie x roślina LI lecznicza _.....1a„ Bounty , film USA -*• popis, pokaz - najstarsza era butan lub etan lek ziołowy * zespół ośmiu muzyków - azjatycki koczownik - 10 1 4 \ w sieci wiekowy mebel 15 U wawrzyn kościół parafialny ł 10 kwintali - z pena-tami 5 udzielany uchodźcy - syn króla w Hiszpanii - ł 20 dzień + noc ~v rupieciarnia środki transportu katolicki duchowny Stras-burger rudel jachtu gatunek tapira imią męskie -* U i 1 19 1 U .....r środek nasenny staro-greckie igrzyska gobelin artystyczny - mieszkanka Kuwejtu mały flef przyprawa z importu - \ 1 1 r kraj Katmandu pod umywalką poznańskie ziemniaki starsze od trefla honorowa dla VIP-a 1 taki jak pan „siła" dźwigu w powietrzu ł ł - \ 1 1 ■ r l 16 l albumy ze znaczkami prezydencki sprzeciw 21 cepła budowy pieca 100 centów azjatycki zboże drugi okres mezo-zoiku spor- 1 i 1 kuzyn wróbla chlebowe 3 towy strój r U 1 \ ł owad z żądłem ~v Kupido ~v stan w Brazylii cygański", operetka Straussa ~V silny ostrzał z dział gruszka smacz-liwka wzorzec jednostki miary rozbija się o izbicę flamaster ofiara na tacę pan na planie nóż ogrodniczy kolejna odmiana Covid-19 rasa królików futerkowych - i \ 2 1 prawdy w wyścigu cyrk lodowcowy bęben wojskowy ruchoma zasłona U l i miasto z zakładami „Łucznik" i pora, gdy kur pieje - 23 i 1 flirt, miłostka - autor „Dzwonów Bazylei" -*■ ukochana Wacława z „Zemsty" _ i atrybut Melpomeny mechanizm zegara płaszczka w morzu najludniejsze miasto w Afryce służący w liberii ""V dzieje rodu ukochany Psyche powyżej ust 7 hinduska księżniczka zasada, reguła - rosołowy ptak Sal-vador, malarz U l bieg w terenie i ł \ miesiąc Amora łuk na filarach \ \ ssak leśny kukuł-cze 8 kabaretowy taniec - ł Czerwona Planeta \ heca, świetna impreza U dorosła postać owada - 17 skok na bank 6 22 indyjski stan - pokarm dla papużek skała na ozdoby jubilerskie 4 nora borsuka - willowe osiedle w Warszawie ] -*• 18 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 Litery z pól ponumerowanych od 1 do 23 utworzą rozwiązanie - przysłowie angielskie. oazviN9 3roMsvwxvidAazv» :3iNvzViMZoa Litery z pól ponumerowanych od 1 do 23 utworzą rozwiązanie - przysłowie angielskie. oazviN9 3roMsvwxvidAazv» :3iNvzViMZoa Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 ROZMAITOŚCI 21 MUZYKA „Stabat mater" Vivaldiego i Jakub Józef Orliński Do sklepów muzycznych trafiło właśnie „Stabat Mater" Antoniego Vivaldiego, dzieło nierozerwalnie związane z Wielkanocą W roli głównej wystąpił Jakub Józef Orliński, a towarzyszy mu Capella Cracoviensis. „Stabat Mater" to poruszający poemat z XIII w., który odzwierciedla cierpienie Maryi na krzyżu. To zarazem jedna z sekwencji wprowadzonych przez Kościół katolicki do liturgii i wykonywana w czasie wielkiego postu. Przez wieki kompozytorzy komponowali do nie niezliczone ilość dzieł, z których najbardziej znane to właśnie dzieła Pergolesiego i właśnie Vivaldiego. Vivaldi skomponował je na alt, smyczki i basso continuo w 1712 roku. Zamówienie nadeszło z Bresci - rodzinnego miasta ojca, Giovanniego Battisty. Wykonano je 18 marca 1712 r. w Święto Matki Boskiej Bolesnej w kościele filipinów Santa Maria delia Pace w Bresci. Co ciekawe, Vivaldi nie opracował tekstu całej sekwencji, ale jedynie jej pierwszych dziesięć zwrotek. Utwór wykonywano podczas nieszporów i traktowano raczej jak hymn. Pod względem muzycznym opracowanie trzech pierwszych części powtarza się w częściach od czwartej do szóstej. Jakub Józef Orliński zaśpiewał je po raz pierwszy jako student w Warszawie i po raz pierwszy wykonał publicznie w 8 sierpnia 2013 r. Siedem lat później nagrał dzieło w Krakowie z instrumentalistami Capelli Cracoviensis i dyrygentem/organistą Janem Tomaszem Adamusem. Podczas sesji nagraniowych artysta wpadł na pomysł rozwinięcia tego „pandemicznego projektu" o wideo ilustrujące 20-minutową partyturę Vivaldiego. Album zawiera dodatkowo DVD z filmem krótkometrażo-wym, którego reżyserem jest wielokrotnie nagradzany Sebastian Pańczyk (Effie Awards). Obraz nie ilustruje dosłownie słów „Stabat Mater", chociaż w filmie znajdują się odniesienia do obrazów religijnych. Angażuje się raczej wątek empatii przewijający się przez tekst: empatię Maryi wobec ukrzyżowanego syna oraz empatię czytelnika lub słuchacza wobec cierpienia Maryi. Zdjęcia powstawały m.in. w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Jak mówi reżyser: „Współczesność formy tego filmu w zestawieniu z tak klasycznym utworem mogą być zaskoczeniem. (...) Sam kontrast piękna wykonania tego utworu i dramatycznych scen filmu pewnie będzie zaskakujące, ale wydarza się to z pełną świadomością zestawienia ze sobą tych energii". Nagranie „Stabat Mater" Vivaldiego nawiązuje do cyklu tematycznego, który zapoczątkował w 2018 roku debiutancki album Orlińskiego „Anima Sacra". Kontynuacją była „Anima Aeterna", który to album - jak pisał magazyn „Gramophone" -po raz kolejny potwierdził, że jest „jednym z najbardziej uderzających młodych talentów nie tylko w śpiewie kontratenoro-wym, ale szerzej w muzyce barokowej". Lucjan Strzyga Antonio Vivaldi, „Stabat mater", Jakub Józef Orliński & Capella Cracoviensis, dystr. Warner Musie Group WIEŚCI NIEZTEJ ZIEMI ROBERT GAWLIŃSKI Mógł mieć wyspę lider zespołu Wilki kupił me-dawno willę w Grecji i teraz tam mieszka z żoną. Odwiedził jednak niedawno Polskęiopo-wiedział w serwisie Plejada ohistorii sprzed 20lat Wtedy to menedżer Bryana Adamsa skontaktował się z nim i zaproponował mu odkupienie praw do wykorzystania piosenki Wilków zatytułowanej „Urke" pizez swego podopiecznego. -Były dwa warunki. Jeden był taki, że zmieni tekst ibędzie on zupełnie inny, bo on śpiewa tylkoomiłościion takiego tekstu nie zaśpiewa. Ja mu powiedziałem: „Topocałuj się wd...ę i sam sobie skomponuj piosenkę i już". Dzisiaj Gawliński trochę żałuje swej decyzji. -Gdyby to był hicior, to pewnie teraz miałbym małą wysepkę tu, wGrecji, anie skromny domek-śmieje się. PAULINA SMASZCZ Nie odeszła Maciej Kuizajewski i Paulina Smaszcz byli małżeństwem przez 23 lata, ale rozwiedli się w zeszłym roku. Podczas kiedy dziennikarz milczy na temat rozstania, jego była partnerka chętnieopowiadaonimwme-diach.-Miłość polega min. na tym, że jesteś zainteresowana drugim człowiekiem Kiedy kobieta mówi: „Ja mu jeszczerobięawantury" -to znaczy, że ona jeszcze kocha. Ale jak jej nie interesuje, co on je,coonmyśli,gdzieonbywa, gdzie śpi, co ma do powiedzenia, to znaczy, że już nie kocha. Tylko żeumnie było odwrotnie. To ja czuję się opuszczona. Nie ja odchodziłam - powiedziała „Vivie". SEWERYN KRAJEWSKI Wróci do Polski Dawny frontman Czerwonych Gitar pięć lat temu rozwiódł się i wyjechał do USA. Tam związał się z producentką filmową Heleną Giersz. Zachował jednak kontakt z byłą żoną Elżbietą, która mieszka obecnie wich dawnej willi pod Warszawą. Teraz Elżbieta poprosiła Krajewskiego, aby ją odwiedził. Chce bowiem inaczej zagospodarować pomieszczenie, w którym znajduje się studio muzyka. „Nie chciała jednak sama podejmować decyzji co do tego miejsca, dlatego poprosiła Seweryna o spotkanie. Edyta Górniak krytykuje show-biznes w związku z tym, że jej syn Allan zadebiutował ostatnio jako raper Chciałaby, aby uczestniczył w nim ich syn Sebastian, który poszedł wślady sławnego taty i także zajmuje się muzyką. JOANNA KORONIEWSKA Nie ma żalu Prezenterka poinformowała w zeszłym roku, że nie ma kontaktu ze swym ojcem. Kiedy byiawłiceum, mężczyzna zostawił rodzinęi wyjechał do Niemiec. Wrewanżucórka nie zaprosiła go potem na swój śhibido tej pory niepoznała z wnukami. Mężczyzna poskarżył sięna to wmediach. Teraz podczas rozmowy zKata-rzyną Zdanowicz prezenterka powiedziała: - Nie wiem, czy się pogodzęztatą. Nie wykluczam. Nie potwierdzam, że tak będzie, ani nie zaprzeczam. Nie mam żalu, natomiast mam wrażenie, że tutaj to jest jakaś medialna sytuacja. I dodała:-Jak komuś zależy na kontakcie, to zna mój numer, anieidzie do mediów. CEZARYPAZURA Cierpiał biedę Kiedy popularny aktor ożenił się trzynaście lat temu, jego kariera straciła rozpęd.-Nigdy nie zapomnę tego momentu. Siedziałam w kuchni z kartką wręceiołówkiem. Liczyłam, czy nam wystarczy do pierwszego-opowiadała Edyta Pa-zuraw „Dzień dobry TVN". -Nikt mnie nie potrzebował. Byłem kompletnie rozwalony psychicznie. Chciałem uciekać, płakać mi się chciało. Mówiłem: „Dosyć, po co mi ten za-wód!" - wspominał aktor. Teraz małżonkowie żyją dostatnio -mają własny dom i jeżdżą na egzotyczne wakacje. IZABELA JANACHOWSKA Świętowała w zamku Prezenterka stacji Polsat postanowiła zrobić mężowi urodzinową niespodziankęizabrała godo Francji. „Dzień urodzin zakochani spędzili w regionie Szampanii, w hotelu w Reims, który mieści się we wnętrzu XIX-wiecznego pałacu. Tam, poza prawdziwym szampanem, czekały na nich zachwycające wnętrza oraz wysubłi-mowane dania" - opisuje Wirtualna Polska. EDYTA GÓRNIAK Krytykuje show-biznes Syn piosenkarki Allan zadebiutował ostatnio jako raper. Wydarzenie to skłoniło jego mamę do kilku refleksji na temat show-biznesu. - To siedlisko niestety często ludzi chciwych, próżnych, kłamliwych, manipulujących. Jest bardzo dużo złodziei, narkotyków, alkoholu - wszelkie możliwe skuszenia, jakie mogą być. Ten diabeł w show-biznesie kładzie wszystko na stół - powiedziała „Super Expres-sowi".I dodała: -Trzeba mieć bardzo mocny kręgosłup moralny, żeby się nie dać wciągnąć w tornado, nie dać się przekupić, nie stać się kartą przetargową w różnych działaniach. HOROSKOP Wodnik (20.01-18.02) Nie marnuj dzisiaj czasu na rozpamiętywanie przeszłości. Horoskop dzienny to wskazówka, by otrząsnąć się i zabierać do nowych zadań. Ryby (19.02-20.03) Coraz mocniejsze promienie słońca obudzą w Tobie niespożyte pokłady witalności. Horoskop na dziś wróży, że wszędzie będzie Cię pełno. Baran (21.03-19.04) Musisz zwolnić tempo życia. Horoskop dzienny na piątek ostrzega, że ta ciągła gonitwa nie służy Twojej psychice i relacjom z najbliższymi. Byk (20.04-20.05) Horoskop dzienny wyraźnie zapowiada, że zawiedziesz się dzisiaj na osobie, która cieszyła się Twoim bezgranicznym zaufaniem. Bliźnięta (21.05 - 21.06) Horoskop na dziś mówi, że gwiazdy będą sprzyjać wszystkim Twoim przedsięwzięciom - szczególnie związanym z życiem osobistym. Rak (22.06-22.07) Horoskop dzienny na piątek wyraźnie zapowiada, że dzień może być przełomowy dla realizacji podjętych przez Ciebie ambitnych planów. Lew (23.07-22.08) Stoisz przed decyzją, która może mieć kolosalny wpływ na przyszłość Twoją i Twoich bliższych. Horoskop dzienny radzi dobrze ją przemyśleć. Panna (23.08 -22.09) Horoskop na dziś zapowiada, że ktoś uważnie będzie obserwował, co robisz, mówisz i jak się zachowujesz. Waga (23.09 -22.10) Znajoma osoba popadnie w tarapaty. Horoskop dzienny na piątek wróży, że konieczna będzie Twoja pomoc. Skorpion (23.10-21.11) Przekonasz się, że warto bronić swojego zdania. Horoskop dzienny mówi, że nabierzesz pewności siebie. Strzelec (22.11-21.12) Dzień rozpocznie się dla Ciebie niezbyt pomyślnie, ale horoskop na dziś wyraźnie uspokaja, że później z każdą godziną będzie coraz lepiej. Koziorożec (22.12 -19.01) Nie martw się, jeśli nie wszystko będzie szło pomyślnie. Horoskop dzienny na piątek mówi, że jutro będzie lepiej. ■y Wwl www.« www.gk24.j www.gs24.pl Redaktor naczelny Przemysław Szy mańczyk. Z-cy red. nacz.: Marcin Stefanowski. Wojciech Frełichowski. YnonaHusaim-Sobecka. Prezes oddziału Piotr Grabowski. Dyrektor biura reklamy oddziału Ewa Żelazko. Dyrektor marketingu Robert Gromowski. Redakija.SŁUPSK, ul. Henryka Pobożnego 19, teL598488100, redafccja£p24@połsfcapress.pL KOSZALIN, ul. Mickiewicza 24, teL94347355Łredakqa£k24@pokkapress4>l SZCZECIN, ul.NowyRynek3,teL9148l3300jedafcqig524@pofckapressjił. Diuk Polska Press Oddział Poligrafia 75-846 Koszalin, Słowiańska 3a. POLSKA PRESS OW.II Wydawca Polska Press Sp. z 0.0. ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel. 222014400, fax: 222014410 Prezes zarządu Tomasz Przy bek Członek zarządu Dorota Kania Członek zarządu Miłosz Szulc ©® - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.gp24.pl/tresci i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński Dyrektor marketingu, Rzecznik prasowy Wojciech Paczyński wojciech.paczynski@polskapress.pl Dyrektor kolportażu Karol Wlazło Agencja AIP kontakt@aip24.pl P3C 22 Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 SPORT www.sportowy24.pl PIŁKA NOŻNA 9. kolejka gier w grupie mistrzowskiej w IV lidze W środowym terminarzu omyłkowo powtórzyliśmy pary w 9. kolejce. 11/12 czerwca zagrają: Arka II Gdynia - Kaszubia Kościerzyna, Bytovia Bytów - Wikęd Luzino, Gryf Słupsk - Lechia II Gdańsk, Grom Nowy Staw - Jaguar Gdańsk, Gryf Wejherowo - Gedania Gdańsk. W ten weekend piłkarze w IV lidze pauzują. Nowa runda wystartuje 13 kwietnia, (sten) PIŁKA NOŻNA Adkonis zadebiutował w kadrze młodzieżowej Jakub Adkonis (Legia Warszawa, dawniej Olimpijczyk Kwa-kowo) zadebiutował w reprezentacji Polski U-15 w wygranym spotkaniu na wyjeździe ze Słowenią 3:0. (sten) W poznańskim Sheratonie zagrali w hołdzie Bolesławowi Ostrowskiemu Zwycięstwo w Gliwicach da Czarnym pierwsze miejsce przed play-off Michał Piątkowski michal.piatkowski@polskapress.pl KOSZYKÓWKA. Słupszczanie zagrają z czerwoną latarnią HgL Jednak to bardzo ważny mecz dla końcowego układu tabeli. Dla ekipy ze Słupska sprawa jest prosta. Jeśli podopieczni Mantasa Cesnauskisa wygrają z GTK osiągną historyczny wynik. Jako beniaminek tegorocznych rozgrywek przystąpią do walki o medale z pierwszego miejsca, co da im przewagę par- t Zawodnicy Czarnych Słupsk ostatnio częściej przegrywają. Będą chcieli to przełamać w Gliwicach kietu wkażdej z rund fazy play - off. O dwa ligowe punkty jednak nie będzie wcale łatwo. Gli-wiczanie w obecnej sytuacji w każdym meczu grają o życie, a wygrana z liderem rozgrywek na pewno zadziałałaby na nich niezwykle mobilizująco. Liderem ekipy z Gliwic jest Jabarie Hinds. Obwodowy GTK to niezwykle uzdolniony strzelec, który, jeśli tylko dobrze wejdzie w mecz - długimi momentami sam potrafi seriami zdobywać kolejne punkty. Wbieżącymse-zonie notuję na swoim koncie średnio 15.4 punktów, do któ- rych dokłada 5-5 asysty. W ostatnim ligowym meczu gliwiczanie sprawili dość sporą niespodziankę i pokonali w Lublinie miejscowy Start 77:69. W pierwszym starciu między Czarnymi a GTK lepsi okazali się nasi koszykarze, który wygrali na własnym parkiecie 84:74. Najlepsi na boisku po stronie Czarnych byli wtedy Garrett oraz Beech - którzy zdobyli kolejno 21 oraz 14 punktów. Początek meczu już w piątek o godzinie 19:30. Mecz obejrzeć będzie można na platformie internetowej - EMQCJE.TV. KRÓTKO SPORTOWY WEEKEND Zagrają koszykarze i szachiści Piątek: Godz. 16 - koszykówka - Energa J&S Przekładnie K&K Road Słupsk - SKS Gama Starogard Gdański. Turniej barażowy MP U13. Hala przy ul. Banacha 17. Sobota: Godz. 10 - szachy - ID Turniej Grand Prix Miasta Słupska w szachach s2ybkich P -15. Świetlica Polskiego Związku Niewidomych. Al. Sienkiewicza 8.17.15 - koszykówka -UKS Trójeczka Olsztyn -Energa J&S Przekładnie K&K Road Słupsk. Hala ul. Banacha: Jarosław Stencel Krzyszof Niekrasz krzysztof.niekrasz@polskapress.pl BRYDŻ. Z inicjatywy Magdaleny Ostrowskiej, córki zmarłego 1 kwietnia2020roku arcymistrza brydżowego Bolesława Ostrowskiego (to twórca potęgi brydża w Czarnych Słupsk), w poznańskim hotelu Sheraton odbyła się pierwsza edycja memoriału nazwanego Jego imieniem. Nalistę zwycięzców wpisała się para w składzie Krzysztof Jas-sem (ojciec) - Piotr Jassem (syn). - Gdyby nie pandemia, to ten turniej odbyłby się już roktemu. Dlaczego w Poznaniu i dlaczego w Sheratonie? Tata wielokrotnie występował w tym mieście, z którym ja jestem związana od wielu lat, bo w nim mieszkam. A Sheraton to też naturalny wybór, bo szukałam prestiżowej i pięknej lokalizacji, godnej tych miejsc, w których pojawiał się na zawodach mój tata - wyznała szczerze Magdalena Ostrowska, córka Bolesława Ostrowskiego i jednocześnie inicjatorka memoriału. Warto przypomnieć, że śp. Bolesław Ostrowski był postacią nietuzinkową w środowisku brydżowym. Swoje życie zawodowe związał ze Słupskiem, choć pochodził z Pruszkowa. Dwukrotnie zdobywał i-i'.!.-, (t w ;> §§ RH u«»tłb i i WPPĄBSBSJ * mąiut « zet- Zwycięska para ze zdobytym trofeum. Z prawej Krzysztof Jassem, a za nim jego syn Piotr Rodzina Ostrowskich na tle plansz. Od lewej: Magdalena, Krystyna i Dorota Andrzej Twardowski (z prawej) i Ryszard Konopka w przerwie od grania zapoznali się z sukcesami Bola W bardzo dobrych warunkach rywalizowali uczestnicy I Memoriału im. Bolesława Ostrowskiego Puchar Europy i wielokrotnie mistrzostwo Polski. W dorobku Bola (to Jego ksywka) było sporo czołowych miejsc w międzynarodowych turniejach brydżowych w Europie. W stolicy Wielkopolski do tegorocznej rywalizacji przystą- piło 55 par brydżowych. Wśród uczestników była m.in. Renata Dancewicz, znana aktorka i brydżystka (ufundowała jedną z wielu nagród), która wiele razy gościła na festiwalu brydżowym w Słupsku na specjalne zaproszenie Bola. Ze/słupszczan w poznańskiej imprezie uczestniczyła para w składzie Andrzej Twardowski - Ryszard Konopka. Zawody miały wyjątkową oprawę, o którą zadbał m.in. wnuk Bolesława Ostrowskiego, Michał Bałuta, grający w przerwach zawodów na pianinie. Jednym z fundatorów głównej nagrody był Juliusz Ostrowski, kuzyn Bola. I Memoriał im. Bolesława Ostrowskiego zakończył się triumfem pary rodzinnej Krzysztof Jassem (to znany profesor nadzwyczajny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, w przeszłości reprezentował barwy Czarnych i zdobywał też medale dla Słupska) - Piotr Jassem. Drugie miejsce zajęła para w zestawieniu PiotrWalczak (Dr Smile Starachowice) - Stanisław Janik (AD Szczecin). Trzecią lokatę wywalczyli Bartosz Kaczmarek i Grzegorz Jędrzejewski, którzy reprezentowali Lampiony Dąbrówka Poznań - Jestem bardzo wdzięczna Wielkopolskiemu Związkowi Brydża Sportowego i Poznańskiemu Klubowi Brydżowemu, bo ich reprezentanci bardzo pomogli mi w sprawnej organizacji inauguracyjnego memoriału. Najważniejsze, że zawody się udały i na pewno będą kolejne edycje turniejowe w doborowej obsadzie - oświadczyła Magdalena Ostrowska. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 SPORT 23 WYWIAD MAREK SIDEREK, DYREKTOR SPORTOWY PZN, BYŁY SĘDZIA MIĘDZYNARODOWY SKOKÓW NARCIARSKICH Polskie skoki się nie skończyły Jacek Kmiecik redakcja@polskapress.pl Miniony sezon w wykonaniu skoczków sprawił polskim kibkx>m spory zawód, ale inaczej ocenia go dyrektor sportowy Polskiego Związku Nar-darskiego, Marek Siderek. Mamy nowego trenera kadry polskich skoczków, którym został Austriak Thomas Thur-nbichler. Akurat w tych pracach związku nie uczestniczyłem. Aktualnie pracuję nad całym systemem współzawodnictwa. Przygotowuję raport końcowy, podsumowujący sezon w narciarstwie do Ministerstwa Sportu i Turystyki. Jak oceni pan miniony sezon? Sezon siłą rzeczy oceniamy poprzez pryzmat skoków narciarskich. W szkolnej skali wystawiłbym słabą czwórkę. Początki były trudne, ale końcówka już zadowalająca. Przynajmniej z mojego punktu widzenia. A ja akurat mam wiel- kie doświadczenie w tej dyscyplinie. Wiem doskonale, w jakich warunkach skoczkowie startują, jakie osiągają prędkości najazdowe, ile znaczy podmuch wiatru 0,1 metra na sekundę z tyłu pod narty. Prędkości, zwłaszcza w mistrzostwach świata w lotach, naszym skoczkombrakowało. Chociaż w zawodach w Ober-stdorfie i Planicy było już lepiej. Oczekiwania były jednak zdecydowanie większe. Stało się, jak się stało. Mistrzostwa w lotach były, jakie były. Teraz żyjemy już przygotowaniami do igrzysk olimpijskich 2026 w Mediolanie i Cortinie. Czy na igrzyskach za cztery lata doczekamy się następców Kamila Stocha, Dawida Kubackiego i Piotra Żyły? Z EYOF-u (Olimpijski Festiwal Młodzieży Europy - przyp. red.) Jan Habdas i drużyna przywieźli srebrne medale. Zaplecze mamy i nie obawiam się, aby polskie skoki się nam nagle skończyły. „Stało się, jak się stało. Teraz żyjemy już przygotowaniami do zimowych igrzysk olimpijskich 2026 w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo" Czy po niepowodzeniach nie zabraknie skokom pieniędzy? Sponsorzy się od nas nie odwrócą. Sekretarz generalny PZN ma duże doświadczenie w tej branży i na pewno do tego nie dopuści. Trener Michał Doleżal nie nadwątlił związkowej kasy? Michał był we wtorek w związku. Pożegnaliśmy się serdecznie. Było ciasto i kawa. Trochę łez wzruszenia też się polało. Bo co by nie mówić, złotymi zgłoskami w historii PZN Michał się zapisał. Jego praca w naszych skokach to była sinusoida. Więcej jednak było w niej pozytywów. Nie-fajnie tylko wyszło w Planicy. Niepotrzebne to było. Konflikt między skoczkami a dyrektorem o sposób rozstania się z trenerem Doleżalem o mało nie doprowadził do rewolucji w kadrze. Adam Małysz był bliski odejścia. Adam spełnia wielką rolę. Kontakty z mediami i grupami szkoleniowymi. Kto nie zna tego od środka, ten nie wyobraża sobie, jak to wszystko wygląda. Ponad dwadzieścia lat pracuję w PZN. Byłem na trzech igrzyskach, w 1992, 2002 i 2006. Sędziowie dali nam popalić z kombinezonami. Na pewno Międzynarodowa Federacja Narciarska musi podjąć pewne zmiany, które zapowiadała. Mamy w FIS swoich ludzi w komisjach. Ja już tam skończyłem pracę, służę radą i szkolę młodych sędziów, tłumaczę, na co mają zwracać uwagę, aby zgodnie z regulaminem mogli wystawiać oceny, np. 19,5 i 20 punktów za styl, jak to było w przypadku Adama Małysza czy Kamila Stocha. ©® Już liczby Modera pokazują, jak dużą jest stratą Tomasz Biliński tomasz.bilinski@polskapress.pl PIŁKA NOŻNA. - Jakub Modo1 nie powinien się spieszyć z powrotem. Mamy kim go zastąpić choć na razie nie wszyscy grają-zwiódł uwagę były kapitan kadry Jacek Bąk. Pomocnik Brighton & Hove Al-bion zerwał więzadła krzyżowe. Uraz, którego doświadczyło mnóstwo piłkarzy, także polskich. I przez który opuścili ważne momenty kariery. Jakub Moder miał szczęście w nie-szczęśdu, że okolice więzadła nie zostały uszkodzone, co często się zdarza. Przejdzie operację, po której czeka go wielomiesięczna przerwa. Mecz z Meksykiem w mistrzostwach świata odbędzie się 22 listopada. 22-letni pomocnik szybko stał się wiodącą postadą kadry. Zadebiutował w niej we wrześniu 2020r. W eliminacjach mundialu byłszóstym reprezentantem Polski pod względem liczby minut na boisku. Strzelił gola na Wem-bley, który jest jego jednym z dwóch trafień w kadrze. Selekcjoner się zmienił, ale piłkarz nie. Czesław Michniewicz w barażu zeSzwecjąposłałgo wbój od początku potyczki. Był to jego 20. występ wnarodowych barwach. Jacek Krzynówek: Kuba przebojem wdarł się do kadry, szybko się w nią wkomponował i był jej wiodącą postacią - BrakKuby to duża strata dla reprezentacji. Grał dużo, dobrze ifojniesięrozwijał-niemiał wątpliwość były obrońca kadry Jacek Bąk - Tymczasem kontuzja i kilkumiesięczna rehabilitacja negatywnie odbije się na jego formie. Ale lepiej, żeby przerwa była dłuższa, niż Kuba miałby wrócić przedwcześnie i znów coś sobie zrobić. Takich przy Wadów nie brakuje, choćby Arek Milik. Niech Kuba też uważa na drugie kolano, żeby go nie osłabił, gdy zajmie się wzmacnianiem kontuzjowanego. Czasu nie oszukamy. Trudno będzie mu zdążyć na mistrzostwa-Ustalania składu bym od niego nie zaczynał, będzie dobrze, jak siądzie na ławce. WkwalifikacjachModer spędził na boisku 577 min na 990 możliwych. Spośród pomocników więcej od niego grał tylko trzed na liście Grzegorz Krycho-wiak - 627 min. Z kold za Mode-remjest Piotr Zieliński, który ma na liczniku 19 minut mniej. - Już patrząc tylko na te liczby, widać, jakim przebojem Kuba wdarł się do reprezentacji i jak dużym będzie ubytkiem. Szybko wkomponował się w drużynę ibyłjej wiodącą postacią- zwrócił uwagę były pomocnik biało-czerwonych Jacek Krzynówek. Kto więc może zastąpić brakujące ogniwo? Michniewicz będzie miał sześć okazji do testów. W czerwcu i we wrześniu Polacy zagrają po trzy spotkania Ligi Narodów. Rywalami będą Holandia, Belgia i Walia. - Nie widzę za bardzo zawodników o takim profilu, jak Kuba. Przychodzi mi do głowy Kamil Jóźwiak, bo u Paulo Sousy miał kilka fajny momentów. Tyle że w ostatnich miesiącach nie grał w Derby County. Poszedł do MLS, zobaczymy, jak szybko wywalczy sobiepozycjęwCharlotte - zauważył Bąk, który w kadrze rozegra 96 meczów, w tym na mistrzostwach świata w2002 i 2006 r. oraz na Euro 2008. Mający tyle samo występów i grę w tych samych turniejach Krzynówek dodał: -Nie ma ludzi niezastąpionych. Uważam, że jest paru pomocników, których należy brać pod uwagę, choćich nie wskażę. Wszystko zależy od tego, czy będą grać w klubach. To w nich buduje się formę. Istotny będzie też rywal, prze-dwko któremu będziemy grać. Michniewicz w rozmowie z Meczyki.pl wśród kandydatów do zastąpienia Modera wymienił KacpraKozłowskiego, Bartosza Kapustkę i Filipa Jagiełłę. Tyle że gracz belgijskiego Royale Union Saint-Gilloise (wypoży- czony z Brighton) nie gra regularnie, legionista nie wrócił do pełni sił po tym, jak., zerwał więzadła. Z kolei Jagiełło, choć sezon wBrescii (wypożyczony z Genoi) zaczął dobrze, to gra coraz mniej. -Podsumuję, że...idzie świeżość - dyplomatycznie wybrnął Krzynówek - Oczywiśde nikogo nie skreślam, ale reprezentacja to nie miejsce, by szukać formy. Kluczem jest gra w klubie. - Delikatnie ujmując, nie są to mocne punkty. Kozłowski fajnie się rozwija, ale gra mało - kręcił nosem Bąk, który w przedwień-stwie do Krzynówka przywołał Mateusza Klicha. - Mimo że jest bardziej defensywny. Regularnie gra w lidze angielskiej, wydaje się więc lepszym wyborem niż wspomniana trójka. Wszystko wskazuje na to, że Moder przejdzie operację we Włoszech, a rehabilitacja odbędzie się w Anglii. - Istotne jest, jaką metodą przeprowadzi się operację. Decyzję podejmuje klub - tłumaczył w rozmowie z Kanałem Sportowym lekarz kadry Jacek Jaroszewski. - Jedynym prawidłowym rozwiązaniem w tej sytuacji jest zastosowanie przeszczepu z więzadła właśdwego rzepki. To przeszczep, który daje szanse na to, by Kubabyłgotowynamistrzostwa świata. Zawodnik po takiej ope- racji wraca do pełnego treningu po piędu-sześdu miesiącach, o ile rehabilitacja będzie prowadzona perfekcyjnie. To absolutne minimum. Licząc te pięć, pięć i pół miesiąca, Kuba byłby gotów do gry półtora miesiąca do dwóch przed mundialem. Z kold w lokalnych mediach Brighton, „Sussexlive", głos zabrał brytyjski specjalista od rehabilitacji i fizjoterapii Rajpal Brar. - Po takich kontuzjach piłkarze grający na najwyższym poziomie zwykle pauzują od siedmiu do dziewiędu miesięcy. Badania opublikowane w „Journal of Or-thopaedic and Sports Physical Therapy" wykazały, że w przypadku zawodników poniżej 25. roku życia, którzy wracają do gry przed upływem dziewiędu miesięcy, ryzyko ponownego urazu jest siedmiokrotnie wyższe. Jednak na najwyższym poziomie rzadko zwraca się na to uwagę. Zdaniem Brara, 22-letni pomocnik nie tylko nie wystąpi na mundialu, ale w pełni sił będzie dopiero w nowym sezonie. -Jego powrót dogry na wysokiej intensywności może być zbyt ryzykowny. Nawet jeślitozrobi, nie będzie w 100 procentach sprawny. Zwykle piłkarze odzyskują odpowiednią formę w drugim sezonie po kontuzji - podsu-mował specjalista. 24 • REKLAMA *™rrza ■^-TRZEPANIE MECHANICZNE PRANIE AUTOMATYCZNE PŁUKANIE -WIROWANIE fl|| fl MMK MMHi flj MMI MMR - SUSZENIE - OZONOWANIE - TRANSPORT OD / DO KLIENTA . * ■*% - I- < -• - -» , AUTOMATYCZNA j PRALNIA DYWANÓW INNOWACYJNY SYSTEM PRANIA DYWANÓW NA WSKROŚ PUNKT PRZYJĘĆ: SŁUPSK UL. PRZEMYSŁOWA 34 (SERWIS KARCHER) © 504 710 352 © 602 442 117 Uwaga! Specjalna oferta. Specjalny rabat na pranie w dniach 8-12 kwietnia! 15% - Przygotuj święta, my zajmiemy się twoim dywanem! www.pralniadywanow-slupsk.pl REKLAMA___,___0010469812 URZĄDZENIA SERWIS I SPRZEDAŻ 76-200 Słupsk ul. Przemysłowa 34 e-mail: mariusz-zawacki@wp.pl tel. 602 442117 www.jmk-serwis.pl ©Nilfisk PROFESJONALNA OBSŁUGA Z WIELOLETNIM DOŚWIADCZENIEM *iKJHtCHER Zapraszamy do Autoryzowanego Serwisu i Punktu Sprzedaży firmy Nilfisk oraz Serwisu i Punktu Sprzedaży firmy Karcher ' ' * ^ ■. ,*■>*, ^ ■/ s * \ ■" ' %"*>% " ' ^''ż: > * ' £ ,. ,< , ^ ' . ■■:. .. . ' :C-^& :; : V< '*y' ; *. "■ , ' ' i ......" -1 ... ..... % ; • do wyniszczenia narodu •ST h ■ .. - :■ . ... ■■ ' : ■ ' ^-'vV w godzinie próby s.8-9 były nierzetelne s. 4-6 wEBSMt. ■ v -v> o t> ?*'* , x- jH :'tr : '.V % 'A i § <:* '.V- v"' vc>' Vv~ v..:...,r............•**,:.. .................. ' *&> ? "% Z ' £• *> • --v -viA x'* 'v ?a< v?^,v #>: <-«■ "*"£0* ffplt * vds2 i V. »•* ».®h; ; v* a .......•• •' t-' \* . !« •'* •..' i'" ¥ ?9®Sig&8 W''ź£:%h^^' ą-pmi l | f rs.-tS ■"saa ■Y-ftsK -7~. •; " .vi r*. * - a > ,'v£ ;•, 5 jfA - • .' •• >' 'w, - • > •« • '■ . xi Mf - ;>; ;XV> \ mam £$1 .'„s.. fł. ... • W ,';U fe?' • 4#^, ................ ;;r. ,; , . r;*2 1. •;"v^ > : V.*N< 'W, " '• ' • >'-T I l' 'W -i> Ani : ■•■ '. , i ;> &-*<>? ii * " ' 1- - '-'r. h: -*P ?> • *' :4-' ,i f- ' ,-l ' " Iwr \n; w < .. HI - "..... '. . •' ''' • . ' ........ .... '- *' kWki •cl*-* ' i . ^ •j-* -.; Wi«»& s - ■ §P! r -» v ,:>*•■■ ......... •;. .-. !. . -V-". ■. ';v;.:;i " -r"' ^ SJ' ^ , w x";^v' fv. n* ż?y, ^"^38"; •• •' PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 Dorota Kania, redaktor naczelna Polska Press KŁAMSTWO I POGARDA Tadeusz Plużański, redaktor naczelny „Naszej Historii" KATYŃ. ROSJA WCIĄŻ ZAFAŁSZOWUJE HISTORIĘ W niedzielę przypada 12. rocznica katastrofy smoleńskiej - najtragiczniejszego wydarzenia w naszej historii od czasu n wojny światowej. W jednym momencie zginęli najznakomitsi przedstawiciele polskiej elity wraz z prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej prof. Lechem Kaczyńskim. Nie dane było jednak w spokoju przeżyć żałoby; niemal natychmiast ze zdwojoną siłą ruszył przemysł pogardy, który powstał po zwycięstwie Lecha Kaczyńskiego i przegranej Donalda Tuska w wyborach prezydenckich w 2005 roku. Ci sami politycy, dziennikarze oraz ich akolici, którzy kłamali i atakowali prezydenta i polityków PiS, rozpędzili machinę kłamstwa smoleńskiego. Co ciekawe, wielu z nich miało związki z komunistycznymi służbami specjalnymi, które, jak wiadomo, ściśle były związane z Moskwą. Zaledwie kilka godzin po katastrofie prof. Roman Kuźniar (w czasach PRL zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa jako kontakt operacyjny „Uniw") - były dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, oświadczył, że samolot kilka razy podchodził do lądowania, co może świadczyć o presji na lądowanie. Celowo przywołałam słowa prof. Kuźniara, bo jest to klasyczny przykład podejścia do katastrofy smoleńskiej ludzi związanych z ówczesnym obozem władzy. Pogarda przeplatała się z kłamstwem - już do niechlubnej „klasyki gatunku" przeszły zdjęcia z miejsca katastrofy, na których widać Donalda Tuska śmiejącego się razem z Władimirem Putinem czy rozbawionej Ewy Kopacz z rosyjskiego prosektorium. Rządząca PO bała się rzetelnego śledztwa ws. katastrofy, a sam Donald Tusk obawiał się, że odpowiedzialność za nią spadnie na Rosję i Putina. Dlatego została powołana komisja Jerzego Millera, która - jak już dzisiaj wiemy - ukrywała dowody i kolportowała nieprawdziwy przekaz. Miała być odpowiedzią na sejmową komisję Antoniego Macierewicza, byłego ministra spraw wewnętrznych, posła PiS. Bo to właśnie nie rządowa komisja, ale poselska ujawniła szereg nieprawidłowości i matactw, a przede wszystkim tragiczne informacje o haniebnym traktowaniu i zamianie ciał ofiar katastrofy smoleńskiej przez Rosjan. Dziennikarze sprzyjający ówczesnej władzy usiłowali z kłamstwa smoleńskiego uczynić wiarygodny przekaz - od ręki można sypać przykładami: od rzekomej awantury, do której miało dojść pomiędzy gen. Andrzejem Błasikiem a kpt. Arkadiuszem Protasiukiem, który nie chciał lecieć do Smoleńska („Gazeta Wyborcza" Wojciech Czuchnowski, Agnieszka Kublik) po słynne „jak nie wyląduję, to mnie zabije" (Justyna Komolka TVN24) - „cytat" ze słów, które nigdy nie padły. Propagatorzy pogardy żonglowali odwracaniem pojęć i tworzeniem wyimaginowanych bastionów kłamstwa, które za wszelką cenę trzeba bronić. Czas zweryfikował te postawy, a Polacy sami ocenili nawoływanie „elit" do palenia zniczy na grobach czerwonoarmistów. I mimo że dziś jeszcze tu i ówdzie słychać głos wyznawców pogardy, to słychać go coraz słabej. Tylko jednego mogą być oni pewni: z piętnem smoleńskich kłamców pozostaną na zawsze. o dziś nie poznaliśmy dokładnej liczby ofiar ani wszystkich miejsc kaźni Polaków zgładzonych w ramach ludobójstwa katyńskiego na podstawie rozkazu kierownictwa ZSRS z 5 marca1940 r. Niezbadane pozostają nadal losy tysięcy naszych rodaków z tak zwanej listy ukraińskiej i tym bardziej białoruskiej. Prócz zbrodni jest jeszcze kłamstwo katyńskie, które trwa do dziś. Przywódcy Niemiec już dawno przyznali się do winy za II wojnę światową, choć odszkodowań płacić nam nie chcą. A przywódcy Rosji? Po „odwilżowym" Jelcynie przyszedł Putin. Obecny władca Kremla, wspierany przez rosyjską prokuraturę, kłamie, że Katyń nie był ludobójstwem, tylko „drobnym incydentem", zbrodnią pospolitą, która uległa przedawnieniu. W kontekście wojny na Ukrainie pojawiła się również groźba likwidacji polskich cmentarzy wojennych, bo mają one... fałszować prawdę historyczną. Groźba konkretna, bo już w 2019 r. wTwerze „działacze społeczni" zdemontowali dwie pamiątkowe tablice ofiar zbrodni katyńskiej z budynku Uniwersytetu Medycznego (dawnej siedziby NKWD) w Twerze. Oficjalne czynniki rosyjskie nie potępiły tego aktu historycznego bestialstwa. Ale na tym, niestety, nie koniec. Przeczytajmy uważnie słowa Aleksandra Gurjanowa, historyka stowarzyszenia Memoriał, które od lat rzetelnie bada zbrodnię katyńską: „Negatorzy zbrodni katyńskiej dążą dzisiaj do zmiany oficjalnego stanowiska władz rosyjskich i powrotu do uprawianej przez pół wieku propagandy Związku Radzieckiego, który utrzymywał, że to Niemcy mordowali polskich oficerów". Wzorem swojego mistrza Stalina, Putin manipuluje, że ZSRS nie napadł na Polskę 17 września 1939 r., bo do wojny przystąpił dopiero 22 czerwca 1941 r. Armia Czerwona tylko „wkroczyła", aby „wyzwolić". Czyli jeśli „wyzwoliła", nie mogła mordować. Tylko dlaczego Polacy wzięci do niewoli przez Sowietów mieli oficjalny status jeńców wojennych? Stalin „wyzwalał" Polskę od polskich „faszystów", dziś Putin znalazł „faszystów" na Ukrainie. Pod fałszywymi sztandarami Rosja znów bestialsko morduje, gwałci i grabi. Związane z tyłu ręce ofiar, strzały w tył głowy, zbiorowe, bezimienne doły śmierci. Do tego obozy filtracyjne i przymusowe wywózki. Putin wprowadza dziś ustawowe sankcje za zrównywanie roli ZSRS i III Rzeszy w II wojnie światowej. „Zapomina", że do wybuchu wojny doprowadził Hitler razem ze Stalinem, a ja bym dodał i podkreślił, że bez gwarancji „pomocy" ze strony Stalina Hitler zapewne nie zdecydowałby się na atak na Polskę. Bo l września i 17 września były konsekwencją IV rozbioru Polski, zapisanego w pakcie Ribbentrop-Mołotow. Putin chciałby też anulować uchwałę rosyjskiej Dumy z 26 listopada 2010 r., w której potwierdzono odpowiedzialność ZSRS za zbrodnię katyńską. Jaka jest różnica między zbrodniami na narodzie polskim okupanta niemieckiego i sowieckiego? Niemcy nas wyrzynali, Rosjanie robili to samo, tylko mówili, że nam pomagają. W imię przyjaźni i braterstwa słowiańskiej krwi. Niemcy wyrzynali nas pod hasłem przestrzeni życiowej dla rasy panów, Rosjanie - w imię światowego pokoju i społecznej sprawiedliwości. Rotmistrz Pilecki, który „zwiedził" katownie obu zbrodniarzy, nie miał wątpliwości: „Oświęcim to była igraszka". Z KL Auschwitz uciekł, z Rakowieckiej jego ciało wyjechało na bydlęcym wózku. Niemcy mordowali w fabrykach śmierci podlu-dzi, Sowieci łagry dla wrogów ludu, tak samo jak obozy jenieckie, tylko „rozładowywali". Ale ponure hasło „ Arbeit macht frei" (Praca czyni wolnym) jest prostym powieleniem wcześniejszego wschodniego wynalazku: „Czierez trud k oswo-bożdieniu" (Przez pracę do wolności). Pamiętając o Katyniu, nie możemy zapomnieć o czterech wielkich sowieckich wywózkach Polaków na wschód (według IPN represje lat 1939-1941 objęły ok. 1,6 min osób), o obławie augustowskiej oraz o sowieckiej okupacji Polski, która trwała do 1989 r. (ostatnie wojska wyjechały w 1993 r.). Warto dodać operację polską NKWD z lat 1937-38 - to kolejne 200 tysięcy polskich ofiar. H4)lodymyr Żeleński, prezydent Ukrainy Nie mamy wyjścia - rozstrzyga się los naszego narodu. Wiemy, o co walczymy. I robimy wszystko, aby wygrać Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 MATERIAŁ INFORMACYJNY 3 MATERIAŁ INFORMACYJNY ARIMR Dopłaty 2022: zmiany, nowości, terminy płatność ta jest przyznawana do 4.8., 4.9., 4.10. i 4.11. dotyczących Trwa kampania przyjmowania wniosków o przyznanie dopłat bezpośrednich oraz płatności obszarowych z PROW za rok 2022. Nabór ruszył 15 marca. Przez pierwsze cztery tygodnie jego trwania wnioski złożyło blisko 10 proc. rolników z grona tych, którzy ubiegali się o te płatności w roku ubiegłym. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa apeluje, by nie czekać z przesyłaniem dokumentów do ostatniej chwili, w razie kłopotów jej placówki służy pomocą. Oto krótkie kompendium wiedzy o dopłatach za 2022 r., w tym o najważniejszych zmianach i nowościach wprowadzonych w tej kampanii. Termin i sposób składania wniosków Wniosek o przyznanie płatności bezpośrednich i obszarowych z PROW za 2022 r. wraz z wymaganymi załącznikami składa się w terminie od 15 marca 2022 r. do 16 maja 2022 r. Można go także złożyć po tym terminie, ale nie później niż 10 czerwca 2022 r. W takiej sytuacji trzeba się jednak liczyć z pomniejszeniem należnych płatności o 1 proc. za każdy dzień roboczy opóźnienia. Wniosek dostarczony po 10 czerwca 2022 r. nie zostanie rozpatrzony. Rolnik ma również prawo nanieść zmiany. Jeśli dokona korekty do 31 maja 2022 r., nie będzie to skutkowało zmniejszeniem płatności. Podobnie jak w minionym roku dokumenty składa się wyłącznie drogą elektroniczną za pośrednictwem aplikacji eWniosekPIus. Z tą jednak różnicą, że przejście do aplikacji następuje teraz po zalogowaniu się do Platformy Usług Elektronicznych (PUE), dostępnej na stronie internetowej ARiMR. Co ważne, do zalogowania się wystarczą dane - login i hasło - używane dotąd w aplikacji eWniosekPIus. W przypadku problemów ze złożeniem wniosku przez internet rolnicy mogą korzystać z punktów pomocy technicznej w biurach powiatowych Agencji. Masz prawo użytkowania gruntów, masz dopłaty W tym roku obowiązuje zasada, że rolnik, który ubiega się o dopłaty w ramach systemów wsparcia bezpośredniego; płatności ONW, rolno--środowiskowo-klimatycznej oraz ekologicznej z PROW 2014-2020, musi posiadać prawo do użytkowania gruntów, do których ubiega się o przyznanie wsparcia. Warunek posiadania prawa do użytkowania gruntów może zostać spełniony przez wszystkie dopuszczone prawem formy, jak np. tytuł własności czy umowa dzierżawy, w tym umowa ustna. Rolnik musi mieć przynajmniej 1 ha użytków rolnych a zgłoszone do płatności grunty muszą być w jego posiadaniu na dzień 31 maja 2022 roku. Jeśli zaś rolnik stara się o przyznanie płatności związanej do zwierząt, wystarczy, że wnioskuje o wsparcie w wysokości minimum 200 euro. Podobnie jak w latach poprzednich w ramach jednego wniosku o przyznanie płatności można ubiegać się o dopłaty bezpośrednie oraz o płatności obszarowe finansowane z budżetu Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020, czyli płatności: ONW, rolno-środo-wiskowo-klimatyczne, ekologiczne, dobrostanowe czy związane z zalesianiem. Powrót uzupełniającej płatność podstawowej Ta forma dopłat, którą przywrócono w tym roku, jest znana wielu rolnikom. Obowiązywała już w 2013 r. Podobnie jak wówczas, tak i teraz, uzupełniająca płatność podstawowa (UPP) jest finansowana z budżetu krajowego. Co do zasady przysługuje ona do najważniejszych upraw na gruntach ornych - w szczególności roślin zbożowych, oleistych i wysoko-białkowych. Pełen wykaz obejmuje 13 kategorii. Wśród nich są m.in. rzepak, len włóknisty, łubin słodki, bób, bobik, ciecierzyca, zboża. Ponadto gruntów ornych, na których nie jest prowadzona uprawa roślin, pod warunkiem dokonania na nich zasiewu w celu podniesienia żyzności gleby oraz wymieszania lub przyorania masy roślinnej. Reguły dotyczące przyznawania UPP są identyczne jak w roku 2013, tzn. w ramach płatności nie obowiązuje limit powierzchni, a to oznacza, że do jej otrzymania uprawnieni będą wszyscy rolnicy, którzy wystąpią o jednolitą płatność obszarową. Stawka tej płatności, tak jak w przypadku pozostałych dopłat, będzie znana jesienią bieżącego roku - zostanie określona na podstawie powierzchni zgłoszonej przez rolników we wnioskach. Polisa w ramach płatności bezpośrednich Kolejną nowością w tegorocznej kampanii jest umożliwienie rolnikom bezgotówkowego opłacenia ubezpieczenia upraw i zwierząt gospodarskich. Rolnik będzie mógł zlecić Agencji opłacenie ubezpieczenia swoich upraw ze środków należnych mu w ramach płatności bezpośrednich. Ważne jest, aby wybrany przez niego zakład ubezpieczeń miał podpisaną umowę z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi. To prosty sposób na szybkie i bezproblemowe opłacenie polisy. Zmiany w działaniu rolno-środowiskowo--klimatycznym z PROW Rok 2022jest ostatnim, w którym można złożyć wnioski dotyczące podjęcia nowych zobowiązań rolno--środowiskowo-klimatycznych. W kolejnych latach w ramach tego działania będą składane jedynie wnioski kontynuacyjne. - Stawki tych płatności pozostaną na poziomie ubiegłorocznym, jednak w zasadach realizacji pojawiło się kilka nowości: • wprowadzono dwa nowe pakiety - Pakiet 8. „Ekstensywne użytkowanie łąk i pastwisk" oraz Pakiet 9. ..Retencjonowanie wody"; • dodano nowe rasy w ramach Pakietu 7. „Zachowanie zasobów genetycznych zwierząt w rolnictwie"; • dopuszczono mulczowania mię-dzyplonów w Pakiecie 1. ..Rolnictwo zrównoważone" oraz Pakiecie 2. „Ochrona gleb i wód"; • umożliwiono podejmowanie zobowiązań w ramach wariantów ochrony siedlisk lęgowych ptaków na całym obszarze Natura 2000. 2000". Pakietu 5. ..Cenne siedliska poza Naturą 2000" (z wyłączeniem wariantu 4.3. i 5.3.) lub Pakietu 8. Zobowiązanie w ramach Pakietu 8. „Ekstensywne użytkowanie łąk i pastwisk" podejmowane jest na okres jednego roku i może być realizowane na trwałych użytkach zielonych położonych poza obszarami Natura 2000. Stawka płatności wynosi 838 zł/ha. Warunkiem jej przyznania jest posiadanie gospodarstwa rolnego o powierzchni nie mniejszej niż 1 ha oraz utrzymywanie w gospodarstwie od 15 marca do 30 września przez rolnika lub jego małżonka bydła domowego, bawołów domowych, kóz, owiec lub koni. Główne wymogi dotyczą m.in. opóźnionego terminu koszenia bądź wypasu, mniejszej częstotliwości ścinania traw czy konieczności pozostawiania powierzchni niewykoszonych. Ponadto ograniczone jest nawożenie i stosowanie środków ochrony roślin. Zakazane jest również np. przeory-wanie, natomiast włókowanie i bronowanie jest możliwe tylko w określonym terminie. Z kolei pomoc w ramach Pakietu 9. „Retencjonowanie wody" ma stanowić rekompensatę strat spowodowanych przez zalania lub podto-pienia użytków rolnych. Zobowiązanie podejmowane jest również jedynie na rok. Stawka płatności wynosi 260 zł/ha. Dofinansowanie przysługuje do działek rolnych, na których w danym roku przez co najmniej 12 dni w okresie między 1 maja a 30 września utrzymywała się woda powodująca zalanie lub podtopienie. Minimalna powierzchnia, do której można otrzymać płatność, wynosi 0.1 ha. Wdrożenie tego pakietu będzie opierać się na monitoringu satelitarnym prowadzonym przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. Z tego wsparcia mogą skorzystać rolnicy, którzy realizują zobowiązania Pakietu 4. ..Cenne siedliska na Naturze „Ekstensywne użytkowanie łąk i pastwisk". Tegoroczną nowością jest również rozszerzenie katalogu ras wspieranych w ramach Pakietu 7. „Zachowanie zasobów genetycznych zwierząt w rolnictwie. Do listy dodane zostały: polska owca górska, białogłowa owca mięsna, koza kazimierzowska i koza sandomierska. W przypadku wymienionych ras owiec wymagana minimalna liczebność matek wynosi 15 sztuk, a kóz - 3 sztuki. W ramach Pakietu 1. „Rolnictwo zrównoważone" i wariantu 2.1. Pakietu 2. „Ochrona gleb i wód" dotychczas zakazane było wykonywanie jakichkolwiek zabiegów agrotechnicznych na polach obsianych międzyplonem przed odpowiednio: 15 lutego i 1 marca. W tym roku w obu pakietach zakaz ten nie będzie dotyczył mulczowania (ścięcie, rozdrobnienie i pozostawienie na polu masy roślinnej jako okrywy ochronnej bez naruszania struktury gleby). Daje to możliwość dostosowania sposobu produkcji do warunków pogodowych, przy zapewnieniu realizacji celów środowiskowych. Zmiana dotyczy zobowiązań podjętych w 2022 r„ oraz tych, które są kontynuowane. Dotychczas warianty dotyczące ochrony siedlisk lęgowych ptaków 4.8.-4.11. Pakietu 4. „Cenne siedliska i zagrożone gatunki ptaków na obszarach Natura 2000" mogły być realizowane tylko na działkach rolnych położonych na wyznaczonych obszarach specjalnej ochrony ptaków (OSO). Od 2022 r. istnieje możliwość podejmowania zobowiązań w ramach wariantów ptasich na całym obszarze Natura 2000. tj. również na specjalnych obszarach ochrony siedlisk (S00) lub na obszarach mających znaczenie dla Wspólnoty (OZW). Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Więcej informacji: na portalu internetowym - www.arimr.gov.pl, pod numerem bezpłatnej infolinii - 800-38-00-84 oraz w punktach informacyjnych w biurach powiatowych i oddziałach regionalnych ARiMR. PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 - ROSJA JUŻ OD 2016 ROKU ODMAWIA JAKIEJKOLWIEK WSPÓŁPRACY I NIE ROZPOZNAJE NASZYCH WNIOSKÓW O POMOC PRAWNĄ, ZATEM WOJNA NIC NIE ZMIENIŁA - MÓWI PROKURATOR KRAJOWY DARIUSZ BARSKI W PIERWSZYM WYWIADZIE PO OBJĘCIU STANOWISKA Dorota Kania, red. naczelna Polska Press; Wojciech lVybranowski, red. nacz. „CAosu Wielkopolskiego" DZIAŁANIA ROSJI NA MIEJSCU KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ BYŁY NIERZETELNE. ioiącf ildopAr ATERIAŁ DOWODOWY Prokurator Dariusz Barski: W śledztwie smoleńskim powstaną dwie kompleksowe opinie Na jakim etapie jest obecnie śledztwo w sprawie katastrofy w Smoleńsku 10.04 2010 roku i jaki wpływ na tempo oraz przebieg śledztwa będzie miała śmierć prokuratora Marka Pasionka. Katastrofa smoleńska była zdarzeniem bez precedensu w historii. Zginęli w niej Prezydent i jego małżonka oraz najważniejsze osoby w państwie. Prokurator Marek Pasionek stracił w niej bliskie mu osoby. Jego zaangażowanie w rzetelne wyjaśnienie przyczyn katastrofy, biorąc pod uwagę niezwykłe trudności w pozyskiwaniu materiału dowodowego, jest nie do przecenienia. Prywatnie jest to dla mnie osobista strata, bo był moim bliskim kolegą. Zespół Śledczy ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej cały czas pracuje, dotychczas nie zapadła decyzja, kto będzie je nadzorował po śmierci Marka Pasionka. Jako prokurator krajowy mogę zapewnić, że śledztwo nadal ma charakter priorytetowy dla prokuratury. We wtorek miało miejsce spotkanie z pokrzywdzonymi, podczas którego przedstawiono rodzinom ofiar katastrofy aktualne ustalenia śledztwa. Nie jest tajemnicą, że współpracujecie z zachodnimi ośrodkami badawczymi, laboratoriami. Czy zamówione opinie, o czym prokuratura informowała w 2021 roku, zostały już wydane i przekazane stronie polskiej, czy nadal na nie czekacie? Cały czas pozyskujemy kolejne, tzw. szczątkowe opinie biegłych m.in. z zakresu medycyny sądowej, mechano-skopii, fizykochemii, w oparciu o nie międzynarodowy zespół specjalistów wyda opinie kompleksowe, które są aktualnie opracowywane. W zespole biegłych są specjaliści posiadający bardzo duże doświadczenie w badaniu katastrof lotniczych, również tych będących wynikiem zamachów terrorystycznych, m.in. są to biegli, którzy zajmowali się zamachem z Lockerbie. Akta sprawy w samym wątku głównym liczą 1800 tomów, co obrazuje skalę śledztwa. W tym miejscu musimy uściślić pytanie. Wiosną ubiegłego roku Prokuratura Krajowa informowała, że zwróciła się do zespołu biegłych sądowych z Polski, Portugalii, Danii i Szwajcarii o przygotowanie ekspertyzy dotyczącej przyczyny zgonów oraz mechanizmów powstania obrażeń stwierdzonych podczas ponownej sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. Czy taka analiza już powstała i co w niej stwierdzono? Mają powstać dwie kompleksowe opinie. Jedna na bazie Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 PULS • 5 badania zwłok ofiar, a druga bazująca na innych dowodach, m.in. dotyczących szczątków wraku, badań fizykochemicznych oraz innych zrealizowanych już ekspertyz. Pierwsza z opinii kompleksowych jest już w zasadzie skończona. Pozostanie jej sfinalizowanie przez cały duży międzynarodowy zespół biegłych, który musi się spotkać i złożyć pod tą opinią podpisy. Trudność z zakończeniem prac nad wydaniem głównej opinii kompleksowej wynika z warunków, w jakich muszą pracować biegli w tej sprawie. W normalnych okolicznościach mieliby oni do dyspozycji wrak samolotu i dostęp do miejsca katastrofy oraz innych dowodów. Z uwagi na postawę Rosji jest to w tym śledztwie nieosiągalne. Dodać w tym miejscu trzeba, że czynności na miejscu katastrofy przeprowadzone były przez stronę rosyjską, mówiąc eufemistycznie, bardzo nierzetelnie. Niszczono materiał dowodowy. Kwestie te stanowią przedmiot odrębnego śledztwa 0 przestępstwo z art. 239 kk. Sytuacja ta rodzi konieczność podejmowania przez śledczych szeregu niestandardowych działań w celu zniwelowania powstałych z tego powodu luk w materiale dowodowym, tak aby pomimo tych trudności, do wydania takiej rzetelnej opinii doprowadzić. Teraz, gdy Rosja jest w stanie wojny z Ukrainą, pewnie nie ma już w ogóle możliwości współpracy? Rosja już od 2016 roku odmawia jakiejkolwiek współpracy 1 nie rozpoznaje naszych licznych wniosków o pomoc prawną, zatem wojna nic nie zmieniła w tym zakresie i nie należy się spodziewać zmiany na lepsze. Złożyliśmy szereg wniosków, m.in. o zwrot wraku, możliwość realizacji określonych badań na miejscu katastrofy, przekazania dokumentacji fotograficznej z sekcji zwłok -zakładając, że w ogóle taką sporządzono, ale też wiele innych i żaden z nich nie został zrealizowany. Kilka miesięcy temu na wniosek Międzynarodowego Zespołu Biegłych prokuratura chciała uzyskać opinię biegłego ze Stanów Zjednoczonych w zakresie badania i analizy rejestratorów lotu CVRiFDR. Chodziło o próbę stwierdzenia, czy na nagraniach zapisu rejestratora dźwiękowego MARS-BM oraz zapisach danych z rejestratorów parametrów lotu TU-154 M zostały zarejestrowane dane wskazujące na zjawiska, które mogły przyczynić się do uszkodzenia samolotu. Czy prokuratura dysponuje już taką analizą? Opinia taka została pozyskana, ale z uwagi na tajemnice śledztwa na aktualnym jego etapie nie mogę ujawniać jej szczegółów. Był też wniosek prokuratorów prowadzących śledztwo smoleńskie do Laboratorium Naukowo-Technicznego Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii o przeprowadzenie badań fizykochemicznych. Jakie są wyniki takiej analizy, jeżeli prokuratura już ją otrzymała? Odpowiedź na to pytanie będzie podobna jak na poprzednie. Pozyskiwane przez prokuraturę ekspertyzy będą wykorzystane przez biegłych jako element opinii kompleksowej i na tym etapie śledztwa nie mogę ujawniać ich treści. Powiedział pan o braku współpracy ze strony Rosji. Czyli wniosek o zatrzymanie kontrolerów z wieży kontroli lotów w Smoleńsku też został przez Rosjan odrzucony? Prokuratura skierowała wniosek o przedstawienie zarzutów i przesłuchanie w charakterze podejrzanych trzech obywateli Rosji pełniących obowiązki na wieży kontrolnej w dniu katastrofy z udziałem w tych czynnościach polskich prokuratorów. Rosja odmówiła zrealizowania tego wniosku, powołując się, jak w przypadku wielu innych naszych wniosków, na art. 2 b Europejskiej konwencji o pomocy w sprawach karnych. Przepis ten stanowi, że można odmówić udzielenia pomocy prawnej, bo mogłoby to naruszyć suwerenność, porządek publiczny lub inne podstawowe interesy państwa, a więc w tym przypadku Rosji. TRWA ŚLEDZTWO W SPRAWIE ZBRODNI DYPLOMATYCZNEJ Śledztwo w sprawie zbrodni dyplomatycznej też trwa już kilka lat. Na jakim obecnie jest etapie? Śledztwo w tej sprawie pozostawało pod osobistym nadzorem mojego poprzednika, ówczesnego prokuratora krajowego Bogdana Święczkow-skiego. Na tę chwilę nie jestem w stanie odnieść się do tego, na jakim jest etapie. Przełom 2016 i 2017 roku, prokurator krajowy Bogdan Święczkowski ogłasza, że w sprawie zdrady dyplomatycznej prokuratura dysponuje nowymi, jak twierdzi Święczkowski, przełomowymi dowodami. W kwietniu 2017 roku tygodnik „Do Rzeczy" ujawnił, że Kancelaria Premiera Donalda Tuska otrzymała z renomowanej międzynarodowej kancelarii prawnej - K &L Gates - liczącą 100 stron opinię prawną, z której wynikało, że nie można stosować konwencji chicagowskiej i przekazywać śledztwa Rosjanom, ponieważ wspomniana konwencja ma zastosowanie do lotów cywilnych, a lot Tu-154 należy traktować jako lot wojskowy. Odwołam się tu do poprzedniej odpowiedzi. Śledztwo to będzie nadzorowała osoba, która obejmie z ramienia kierownictwa prokuratury nadzór nad całym zespołem wyjaśniającym przyczyny katastrofy oraz tzw. wątki poboczne. Nie zapadła jeszcze decyzja, kto to będzie. „MAMY DOWODY, ŻE NA TERENIE UKRAINY DOCHODZI DO ZBRODNI PRZECIW LUDZKOŚCI" Polska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa, jakiego mają dopuszczać się rosyjscy żołnierze na Ukrainie. Polska prokuratura jako pierwsza po Ukrainie ską - Ukrainą - L|twą, który wspólnie prowadzi to postępowanie. Strona ukraińska zwróciła się do nas o pomoc w dokumentowaniu procesowym zbrodni w Buczy. Na miejsce zbrodni pojadą polscy biegli m.in. patomorfolodzy i specjaliści z zakresu balistyki. Zgromadzone tam dowody będą mogły być wykorzystane nie tylko w śledztwie prowadzonym przez wspólny zespół, o którym mówiłem, ale także w innych postępowaniach, które w tej sprawie zostały czy zostaną w przyszłości zainicjowane przez organy międzynarodowe. Dlaczego Polska wszczęła śledztwo w sprawie wojny na Ukrainie, skoro prowadzi je też Trybunał w Hadze? Polska wszczęła śledztwo za-inirrizrobił to prokurator z Hagi. O pomoc w tej sprawie zwróciła się do Prokuratora Generalnego Zbigniewa Zio-bry Prokurator Generalna Ukrainy, prosząc, byśmy takie MAMY DOWODY, ZE NA TERENIE UKRAINY DOCHODZI DO ZBRODNI PRZECIIU LUDZKOŚCI BARDZO UAZNE JEST ICH PROCESOWE UDOKUMENTOWANIE wszczęła śledztwo o czyn z art. 117 kk, tj. zbrodni dotyczącej wszczęcia wojny napastniczej. Zakres naszego śledztwa obejmuje także inne zbrodnie spenalizowane w polskim Kodeksie karnym, m.in. w art.122,124 czy 125 kk, tj. obejmuje również takie zachowania, jak zabójstwa ludności cywilnej oraz osób rannych i chorych, traktowanie ludności cywilnej i jeńców jako „żywych tarczy", atakowanie przez siły zbrojne Federacji Rosyjskiej miejscowości i obiektów niebronionych oraz stref sanitarnych, stosowanie sposobów walki zakazanych przez prawo międzynarodowe (bomby kasetowe, amunicja fosforowa), niszczenie mienia i dóbr kultury poprzez ostrzał artyleryjski i rakietowy stref zamieszkania ludności, centrów miast i obiektów zabytkowych. Czyny te stanowią jednocześnie zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości na podstawie prawa międzynarodowego. Widział pan zdjęcia z Buczy? Czy pana zdaniem do Buczy powinna udać się komisja międzynarodowa złożona z przedstawicieli ONZ, Czerwonego Krzyża, by udokumentować zbrodnie? Obecnie funkcjonuje międzynarodowy zespół śledczy między trzema krajami: Pol- postępowanie zainicjowali. Do wszczęcia śledztwa legitymowały nas przepisy polskiej ustawy karnej. Ze strony polskiej powołano specjalny zespół na szczeblu prokuratury krajowej, to śledztwo ja bezpośrednio nadzoruję, a prowadzone jest przez Mazowiecki Wydział Departamentu Prokuratury Krajowej ds. Walki z Przestępczością Zorganizowaną. I Korupcji. Zaangażowani w prowadzenie tego śledztwa są także prokuratorzy na terenie całego kraju. Metodologia tego postępowania jest bowiem taka, że opracowaliśmy specjalne ulotki w języku ukraińskim, w których informujemy, aby osoby będące pokrzywdzonymi działaniami wojsk rosyjskich, bądź świadkami zbrodni, jakie tam popełniono, czy też posiadają materiał dowodowy np. nagrania, zgłaszały się do prokuratur na terenie kraju w miejscach dogodnych dla uchodźców. Przesłuchiwane są wyłącznie osoby, których stan psychofizyczny na to pozwala, tylko i wyłącznie, gdy wyrażą na nie zgodę. Zapewniony jest również udział w czynnościach biegłego psychologa. Świadkowie, których relacje stanowią istotne dowody dla śledztwa, są - jeżeli zachodzi taka potrzeba -uzupełniająco przesłuchiwani przez prokuratorów bez- pośrednio prowadzących postępowanie. Tak jak już mówiłem, gromadzone przez prokuraturę dowody mogą zostać w przyszłości wykorzystane m.in. przez Trybunał Karny w Hadze, który również zainicjował śledztwo w tej sprawie. W ramach śledztwa współpracujemy z trybunałem haskim. Współpracę tę zainicjowały spotkania z prokuratorem karnym z Hagi - Karimem Khanem -na granicy polsko-ukraińskiej oraz w Warszawie. He osób z Ukrainy zostało już przesłuchanych i jaki charakter mają te zeznania? W śledztwie przesłuchano już blisko tysiąc osób. Natomiast nie mogę mówić o samych zeznaniach, albowiem podpisaliśmy umowę międzynarodową, z której wynika, że informacji na temat tego śledztwa można udzielić jedynie za zgodą wszystkich sygnatariuszy porozumienia. Mogę tylko powiedzieć, że mamy bardzo istotne zeznania oraz potwierdzające je inne dowody, z których wynika, że na terenie Ukrainy dochodzi do zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości. Procesowe udokumentowanie tych zbrodni jest niezwykle ważne. He obecnie jest prowadzonych postępowań dotyczących podejrzenia szpiegostwa przeciw Rzeczypospolitej? To jest niejawna informacja. Jednak te sprawy, które ujrzały światło dzienne, były m.in. impulsem do wydalenia 45 rosyjskich dyplomatów. Decyzje te to również pokłosie działań prokuratury i służb specjalnych. Z uwagi na sytuacje geopolityczną należy zakładać zintensyfikowanie działań obcych wywiadów na naszym terenie. Prokuratura jest na to przygotowana. W dniu 6 kwietnia na wniosek prokuratury sąd tymczasowo aresztował dwóch szpiegów białoruskiego wywiadu wojskowego - Białorusina i Rosjanina. SPRAWY PVPAIY, JAROSZEWICZÓW II Jak widzi pan funkcjonowanie prokuratury w dość trudnym dla niej okresie: organizacje sędziowskie niekiedy kwestionujące funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w Polsce, podobne organizacje i stowarzyszenia prokuratorskie. Do prokuratury wpływa w skali roku ponad milion spraw. Odpowiedzialne za ich sprawne załatwienie są w lwiej części prokuratury rejonowe, na których barkach spoczywa to wielkie obciążenie. Sprawy tam prowadzone, często pracochłonne i wymagające dużego zaangażowania, nie trafiają na pierwsze strony gazet. Nie chciałbym być gołosłowny, ale pracujemy aktualnie nad rozwiązaniami, które pozwoliłyby usprawnić prace tych prokuratur, na których w istocie opiera się instytucja, którą kieruję, a pracujący tam prokuratorzy odpowiadają za to, jak nas postrzegają obywatele. Zarzuty formułowane w sferze publicznej pod naszym adresem dotyczą zwykle „głośnych medialnie" postępowań prokuratury i przedstawiają często zafałszowany obraz tej instytucji. Prokuratura do tych zarzutów wielokrotnie się już odnosiła. Ostatnio na czoło, również w debacie parlamentarnej, wysuwał się zarzut dotyczący przewlekłości czy długotrwałości śledztw. Prokuratura masowo wraca do nierozwiązanych spraw z przeszłości. Wiele z podjętych na nowo śledztw prokuratorzy kończą z sukcesem, jak np. sprawę tzw. zbrodni miłoszyckiej, zabójstwa małżeństwa Jaroszewiczów czy zabójstwa Iwony Cygan. Robimy to z pełną świadomością negatywnego wpływu na statystykę. Podejmowane są również wielowątkowe, skomplikowane postępowania gospodarcze, z konieczności długotrwałe. Powtórzę zatem, że dane statystyczne nie mogą i nie będą stanowiły tu priorytetu. Rolą prokuratorów jest rzetelne i skrupulatne prowadzenie śledztw, a nie jak najszybsze ich zakończenie. Podejmując takie postępowania prokuraturze przyświeca jej ustawowe zadanie ścigania sprawców przestępstw, a nie generowanie wyników, które wyglądają dobrze „na papierze". Prokuraturze niezasadnie zarzuca się upolitycznienie określonych śledztw, ale pomija w tym przekazie informacje, że decyzje te spotkały się z aprobatą niezawisłych sądów, które utrzymywały je w mocy. Tak było np. w nagłośnionej do niebotycznych rozmiarów sprawie „dwóch wież", gdzie za pośrednictwem publikacji medialnych usiłowano bezskutecznie wymusić na prokuraturze określone decyzje procesowe. Jeżeli w danej w sprawie występuje polityk, sprawa ta automatycznie staje się tzw. sprawą polityczną, wszystko jedno czy chodzi o korupcję czy jazdę samochodem bez uprawnień. W mediach pojawia się wówczas silnie spolaryzowany i, niestety, często niemerytoryczny przekaz oceniający działania prokuratury w takich sprawach. Chciałbym podkreślić, że prokuratura doprowadziła do spektakularnego ograni- dokończenie na str. 6 6 dokończenie ze str. 5 czenia przestępczości związanej z wyłudzeniem VAT i radykalnego wzrostu wpływów z tego podatku do budżetu. W 2021 r. był on aż 92 miliardy złotych większy niż w roku poprzedzającym reformę prokuratury i wynosił prawie 215 mld zł. O ile w 2014 r. zarejestrowano jedynie 623 postępowania dotyczące wyłudzeń podatku VAT, gdzie wartość wyłudzonego mienia wynosiła co najmniej 1 min zł, to w 2017 r. było to już 915 postępowań, zaś w latach 2020 -2021 r. prowadzono po ponad 1300 tego typu postępowań rocznie. Skuteczne działania prokuratury widoczne są również w obszarze zabezpieczania mienia należącego do przestępców. Tylko w 2019 r. zabezpieczono ich majątki o wartości prawie 4 mld zł, podczas gdy w 2015 r. było to jedynie 755 min zł. Prokuratura zajęła się „na poważnie" ściganiem przestępstw niosących ze sobą dotkliwe konsekwencje społeczne, m.in. dotyczących lichwy mieszkaniowej. Podjęto kompletnie wcześniej zignorowany przez prokuraturę temat reprywatyzacji, który badany jest wkil-kudziesięciu postępowaniach prowadzonych w stołecznych, wrocławskich i krakowskich prokuraturach. Dotychczas skierowano w tych sprawach ponad 20 aktów oskarżenia. Zaangażowanie prokuratury widać też w sprawach dotyczących dopalaczy. Wszystkie dostępne parametry pokazują, że nastąpił tu kilkukrotny wzrost aktywności. Sprawa zabójstwa Jaroszewiczów wywołała sporo komentarzy. Trudno nie wierzyć w wątek polityczny tej zbrodni. Z ustaleń postępowania, które znalazło swój finał w sądzie, takie wątki się w nim nie ujawniły. Jedna z tych podjętych po 2015 roku spraw to również sprawa tzw majątku Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich. Jeszcze w latach 2017 - 2018 prokuratura zapewniała, że śledztwo jest prowadzone dynamicznie, że są analizowane rachunki bankowe, że czeka już na informacje z banków o operacjach prowadzonych na kontach wskazanych przez śledczych osób. Minęły kolejne lata i nic. Ta sprawa jest niezwykle skomplikowana dowodowo. Trudno mi w tej chwili odpowiedzieć, na jakim etapie jest to śledztwo. Długotrwała była również sprawa zabójstwa generała policji Marka Papały. 22 lata śledztwa, postępowań, zmieniające się tezy i ostatecznie fiasko. W 2020 roku warszaw- r-)i 11 q Głos Dziennik Pomorza r U LO Piątek, 8.04.2022 Dariusz Barski został powołany na stanowisko Prokuratora Krajowego 18 marca 2022 r. Nam udzielił pierwszego wywiadu po objęciu funkcji ski sąd okręgowy uniewinnił Igora M.ps. „Patyk" od zarzutu zabójstwa Papały. Mogę powiedzieć tylko tyle że śledztwo prowadzili bardzo doświadczeni prokuratorzy, którzy są głęboko przekonani 0 zasadności aktu oskarżenia 1 skierowali w tej sprawie liczącą blisko sto stron apelacje, w której kwestionują zasadność ustaleń sądu I instancji. Sprawa porwania i zabójstwa poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. W lutym sąd uniewinnił Aleksandra Gawronika od zarzutu podżegania do zabójstwa. Sąd odrzucił większość wniosków prokuratury i niespodziewanie zakończył proces. Znam tę sprawę jedynie z doniesień medialnych. Wiem, że prokuratura skierowała w tej sprawie apelację. SUROWO KARAĆ PRZESTĘPSTWA PRZECIW DZIECIOM W ubiegłym tygodniu „Cios Wielkopolski" przygotował raport dotyczący przemocy wobec dzieci w Polsce w 2021 r. Czy poprawiła się w pana ocenie ściągalność przestępstw popełnionych wobec dzieci? Prokuratura jest wyczulona na tego rodzaju sprawy, raz -żeby takie sprawy zdecydowanie ścigać, dwa - surowo traktować sprawców co do wymiaru kary. Postawa sądów bywa różna, ale prokuratura zawsze domaga się surowych kar adekwatnych do ciężaru gatunkowego czynu. Jeśli prokuratorzy uznają, że wyroki w tych sprawach są zbyt łagodne, to odwołują się od takich orzeczeń. Z raportu przygotowanego przez Justynę Piasecką i Blankę Aleksowską i opublikowanego w „Głosie Wielkopolskim" wynika, że tylko w 2021 roku na podstawie „Niebieskiej Karty" zanotowano aż 11 tys. podejrzeń przestępstw wobec dzieci. Spadła liczba przestępstw przemocy fizycznej wobec dzieci, natomiast wzrosła liczba przypadków przemocy psychicznej. Czywtakim razie nie zachodzi konieczność nowelizacji przepisów Kodeksu kaniego, tak by przy ocenie stopnia krzywdy, OSOBY, KTÓRE SĄ PODDAWANE PSYCHICZNEJ PRZEMOCY NIE ZAWSZE CHCĄ O TYM MÓWIĆ -1 TO JEST KOLEJNY PROBLEM IV TAKICH POSTĘPOWANIACH jaki doznało dziecko jako osoba pokrzywdzona, brać również pod uwagę wiek poszkodowanego, problemy z komunikacją - bo dziecko nie zawsze jest w stanie wyrazić, na czym polega doznana krzywda i jego związek ze sprawcą. Przepisy, w szczególności Kodeks postępowania karnego w art. 185 a i następnych przewiduje specjalną procedurę związaną z przesłuchiwaniem pokrzywdzonych małoletnich w związku z przestępstwami przeciwko życiu i zdrowiu czy wolności seksualnej. Zasadą jest, że takiego małoletniego świadka przesłuchuje się tylko wówczas, gdy jego zeznania mogą mieć istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, i tylko raz. Przesłuchanie odbywa się przed sądem z udziałem biegłego psychologa. Przepisy precyzyjnie regulują, kto może wziąć udział w takim przesłuchaniu i warunki, w jakich ma się ono odbywać. Regulacje te mają właśnie na celu zapewnienie właściwej komunikacji ze skrzywdzonym dzieckiem oraz takich warunków przesłuchania, które nie będą powodowały u niego dodatkowego stresu. Pandemia spowodowała wzrost przypadków przemocy psychicznej wobec dzieci... Jeśli chodzi o kwestie przemocy psychicznej, czyli znęcania się nad członkami rodziny, to takie postępowania są oczywiście prowadzone. Trudność dowodowa w takim postępowaniu jest znacznie większa niż gdy mamy do czynienia z przemocą fizyczną, która może zostać udokumentowana, poza relacjami świadków, obdukcją sądowo-lekar-ską. Korzystamy w takich sprawach z pomocy biegłych. Osoby, które są poddawane psychicznej przemocy, nie zawsze chcą o tym mówić - i to jest kolejny problem w takich postępowaniach. Do tej pory Senat nie rozpatrzył wniosku Prokuratury Krajowej o uchylenie immunitetu marszałkowi Tomaszowi Grodzkiemu. Jakie działania wtej sprawie zamierza podjąć prokuratura? Jak pani wie, wniosek jest z niezrozumiałych dla prokuratury powodów blokowany w Senacie. Nie mamy na to wpływu. Prokuratura prowadzi odrębne postępowania kame dotyczące niedopełnienia obowiązków związanych z odmową nadania biegu wnioskowi, o którym mowa w pytaniu. Przesłuchania w prokuraturze unika także Roman Giertych -ostatnio sąd nie zgodził się na jego aresztowanie. Cobę-dzie się dalej działo z tą sprawą? Pan Roman Giertych nie jest „nadobywatelem" posiadającym jakiś szczególny immunitet, który dawałby mu prawo ignorowania kierowanych do niego wezwań. Powinien zgłosić się do prokuratury i złożyć wyjaśnienia jak wszyscy inni podejrzani w tym śledztwie. Prokuratura złoży zażalenie na decyzję sądu. Ostatnie pytanie-o sprawę Anny Karbowniczak - dziennikarki „Głosu Wielkopolskiego". Zginęła w zagadko-wym wypadku samochodowym. Osoby, które potrąciły jadącą na rowerze dziennikarkę, odjechały zmięjsca wypadku, ukrywały się i zacie-rały ślady. Prokuratura, na bazie kuriozalnej opinii biegłego, uznała, że to dziennikarka spowodowała wypa-dek, a skoro tak, to nie można uczestnikom wypadku stawiać zarzutu zacierania śladów i mataczenia w śledztwie. Dopiero po publikacji „Głosu" i związanej z tym kontroli Prokuratury Krajowej -zakwestionowano raport biegłego i nakazano wszczęcie śledztwa od nowa. Ale pytanie - czy takie tezy i takie działania prokurator prowadzącej sprawę na etapie Prokuratury Okręgowej w Poznaniu były właściwe. W Departamencie Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej przeprowadzono analizę tej sprawy i w jej wyniku Zastępca Prokuratora Generalnego Pan Krzysztof Sierak polecił uwzględnić zażalenie pełnomocnika pokrzywdzonej i powołać nowy zespół biegłych z zakresu badania wypadków drogowych. Opinia w tej sprawie powinna zostać wykonana do końca maja. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 PULS • 7 Andrzej Potemkowski przez ponad 20 lat pracował w Klinice Neurologii PUM a potem w Indywidualnej Specjalistycznej Praktyce Neurologicznej Dlaczego mózg jest taki podły? Kłamie i manipuluje ROZMAWIAMY Z ANDRZEJEM POTEM KOWSKIM, SPECJALISTĄ NEUROLOGIEM Z INSTYTUTU PSYCHOLOGII UNIWERSYTETU SZCZECIŃSKIEGO Bogna Skaml lo kwietnia odbędzie się już X edycja szczecińskiego Dnia Mózgu, czyli cyklu wykładów na temat funkcjonowania mózgu, które zostaną wygłoszone przez wybitnych specjalistów z różnych rejonów Polski. W tej edycji wykładów będzie mogła wysłuchać cała Polska. Wystarczy wejść na kanał YouTube Instytutu Psychologii Uniwersytetu Szczecińskiego. Skąd ta decyzja, aby Dzień Mózgu tak rozpowszechnić? Wszystko zaczęło się 10 lat temu. W szczecińskim środowisku naukowym powstał pomysł, aby więcej mówić o mózgu, bo on nastręcza szereg problemów. Pytań na ten temat zawsze mieliśmy sporo. A że z profesorem Jerzym Sa-mochowcem zawsze lubiliśmy wykładać, zabraliśmy się do tego. Przyznam, że byliśmy pełni obaw, czy to dla szczecinian interesujące tematy, ale już przy pierwszej edycji Dnia Mózgu, sala pękała w szwach. To dało nam wyraźny sygnał, że ludzie chcą słuchać wykładów na ten temat, że ich interesuje to, jak ich mózgi funkcjonują. Dodatkowo naukowcy, którzy przyjeżdżają do Szczecina z wykładami, mówili nam, że są zaskoczeni tak dużym zainteresowaniem. To czym właściwie jest ten nasz mózg? To nadal wśród naukowców dość sporne pytanie. W tej chwili nauka wymienia takie parametry anatomiczne jak szerokość, wysokość czy objętość, ale jak patrzymy na działanie mózgu, to zaczynają się kłopoty z odpowiedzią. Jedni uważają, że mózg jest jak szwajcarski scyzoryk, ma wiele wyspecjalizowanych narzędzi. Inni, że mózg jest nośnikiem kultury. Albo teoria, że mózg jest apartamentem hotelowym, czyli powoduje, że człowiek chce być atrakcyjny, a to jest siłą napędową ewolucji, bo ludzie chcą się np. ładnie ubierać, chcą na siebie zwracać uwagę. Z kolei inni badacze zastanawiają się dlaczego mózg czasami jest taki podły. Dlaczego manipuluje, kłamie. Uważają, że przez te „brzydkie" cechy mózgu zrodziła się inteligencja społeczna. Inni z kolei twierdzą, że mózg jest społecznością, taką grupą - bo dlaczego na przykład szympans jest w stanie stworzyć grupę z najwyżej 50 osobników? Jest też teoria mówiąca, że mózg jest klasterem twórczości, a to oznacza, że jest w stanie tworzyć podzielność uwagi, a ludzie są otwarci na społeczeństwo. I tu jest ciekawe spostrzeżenie - okazuje się bowiem, że np. pisarze chorują często na choroby dotyczące zmian nastroju, a przedstawiciele nauk ścisłych na schizofrenię. Dlaczego nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie czym jest ten nasz mózg? Warto zdać sobie sprawę z tego, że mózg to potężna fabryka. Z jednej strony to trochę tak jak nasze zakłady chemiczne w Policach, gdzie produkowanych jest 120 różnych związków chemicznych, a z drugiej strony potężna elektrownia Dolna Odra, w której produkowana jest energia. Jeśli my mówimy o mózgu jako o maszynie, to musimy zdać sobie sprawę, że to jest bardzo złożona maszyna. W końcu mózg składa się z 80 mld komórek ulokowanych w dwóch w sumie niewielkich półkulach. To jest nie do wyobrażenia, ale te komórki muszą ściśle ze sobą współpracować, aby jakoś człowiek żył. A poznanie tych procesów, naukowcom wydaje się jeszcze niemożliwe. My poznajemy teraz najwyżej pewne „elemenciki" funkcjonowania mózgu. Na przykład dotyczące chemii mózgu, przewodnictwa. Ciągle nie mamy odpowiedzi na pytanie np. dlaczego się zakochujemy, dlaczego jedni z nas są wrażliwi na pewne zapachy, a drudzy nie. Szukanie odpowiedzi na te pytania jest fascynujące. A czy dowiadujemy się nowych rzeczy o mózgu? Oczywiście, stale spływają nowe, fascynujące odkrycia. Na przykład to, że jest grupa komórek, które są w mózgu takim naszym GPS-em, że są tzw. neurony lustrzane, które są podstawą uczenia się i empatii. Poznajemy neuroche-mięmózgui od dawna jest wiadomo, że jak brakuje sero-toniny to jest depresja, jak do-paminy to choroba Parkinsona, ale jest mnóstwo innych reakcji chemicznych, których jeszcze nie poznaliśmy. A dlaczego jedni z nas obdarzeni są talentem, a drudzy nie? Czy nauka o mózgu coś o tym mówi? Ta kreatywność i mechanizmy umysłowe, które tworzą kulturę na pewno są w mózgu, bo przecież nie w wątrobie, czy w sercu. Pozostaje tylko często kwestią przypadku, aby ten talent w sobie odkryć. Uważa się, że każdy z nas ma talent, tylko nie każdemu się udaje poznać siebie. No dobrze, to dlaczego jedni odkrywają swój talent, a inni nie? Czy to tylko przypadek? To trudne pytanie. Dzieł sztuki powstaje bardzo dużo, ale jedynie niektóre są uznane za dzieła przełomowe. Często nawet nie od razu, a po czasie. Np. Picasso, na początku mówiło się o jego obrazach, że są to bohomazy, ale po czasie okazało się, że to był przełom w sztuce. Stąd konkluzja czy coś jest dziełem sztuki a coś nie, to też jest praca mózgu. Bo co to jest sztuka abstrakcyjna? Dla jednych jest to coś strasznego, a inni są nią zafascynowani. Zapominamy, że funkcją sztuki jest często sprowokowanie do myślenia. To taki bodziec. A to naszemu mózgowi jest bardzo potrzebne, chodzi o to, aby nas coś poruszało, coś pokazywało jakieś zjawisko, rzecz z zupełnie innej strony. Takie nieszablonowe myślenie, sprzyja mózgowi, bo on wtedy musi pracować. A dlaczego jest tak, że choć wszyscy patrzymy na przykładna jakieś dzieło sztuki, to każdy z nascośinnegow nim widzi? Zgadza się. Tak jest, bo każdy z nas ma inne to urządzenie, które nazywamy mózgiem. To urządzenie jest inaczej kształtowane, my w różny sposób patrzymy na świat a to powoduje, że na przykład kilku malarzy to samo drzewo zupełnie inaczej odmaluje. Pytanie - dlaczego? Przecież to jest to samo drzewo. Nawet jak się ich poprosi, aby oni to drzewo namalowali bardzo realistycznie, to i tak każdy zrobi to inaczej. Jaka jest odpowiedź? Tak działa nasz mózg. W końcu składa się z 80 mld komórek. Pytanie można też inaczej zadać - co by było jakbyśmy wszyscy tak samo myśleli, tak samo patrzyli i widzieli. Każdemu z nas zależy, aby ten nasz mózg długo i dobrze funkcjonował. Czy my dla niego możemy coś zrobić? Możemy robić bardzo dużo. Po pierwsze, jeżeli jesteśmy w wieku średnim, to powinniśmy się stale uczyć, czyli poznawać coś, inwestować w siebie, dawać mózgowi kulturalne i intelektualne paliwo. W starszym wieku powinniśmy inwestować w swoją sprawność fizyczną. To zresztą musimy robić cały czas, ale w starszym wieku jest to szczególnie ważne. Ważne jest też odżywianie, różnorodne, zdrowie, nie-tłuste. Ale też trzeba patrzeć na nasze wnętrze - czyli kontrola ciśnienia, kontrola cukrzycy, kontrola cholesterolu. Mówi Pan, że dla mózgu zdrowa dieta, to ta pozbawiona tłuszczu. Ostatnio bardzo dużo mówi się o tym,że najlepsze paliwo dla naszego mózgu to właśnie tłuszcz. Jak to więc jest? To prawda, ale mówiąc o nie-tłustym odżywianiu mamy raczej na myśli zwracanie baczniejszej uwagi np. na cholesterol. Ale nie każdy cholesterol jest zły. To przecież jest też forma tłuszczowa, która bardzo jest potrzebna mózgowi. Jest takim wózkiem, który rozwozi w naszym organi- zmie np. witaminy, substancje odżywcze. Ale tej formy tłuszczowej powinno być tyle, ile powinno być. Tymczasem my w tej chwili odżywiamy się często za tłusto. Co prawda za dużo tłuszczu dla naszego mózgu nie jest dobre, ale za mało to jest jeszcze gorzej. A co z wegetarianizmem, we-ganizmem? W tym wypadku warto zapytać, dlaczego mózg takiej osoby, która np. została wega-nem, podjął taką decyzję. Bo przecież jak my idziemy do kuchni, to czasami co prawda planujemy co zjemy, ale zwykle otwieramy lodówkę i patrzymy co mamy w środku. Coś wyciągamy, coś przyrządzamy. A to przecież mózg podejmuje decyzję co zjemy. Coś mu się w tej naszej lodówce podoba, na coś ma ochotę. Ale jeśli mózg jest przepolitykowany, czyli naczyta się, że dieta wegańska jest dobra, to tak jak z indoktrynacją, on jest przeładowany tymi informacjami, że weganizm jest najlepszy. Warto brać pod uwagę to, że nie można przesadzać także z wiedzą tylko o weganiźmie. To podobnie jak ze szczepionkami. Są wśród nas antysz-czepionkowcyi szczepionkowy. Każda z tych postaw jest przemyślana, na podstawie jakiś argumentów. Jaką rolę odgrywa tu mózg? Odgrywa tu rolę podstawową. To jest mechanizm podejmowania decyzji. To akurat zbadano, a odpowiedzi dostarczył Daniel Kahneman, który w 2002 roku dostał za to nagrodę Nobla. Jego praca dotyczyła podejmowania decyzji w warunkach niepewności, czyli aby podejmować decyzje i nimi zarządzać, trzeba nieźle znać siebie. Okazuje się, że człowiek przy podejmowaniu decyzji nie jest do końca racjonalny, czasami irracjonal-ność powoduje, że zaczyna myśleć źle. Jako społeczeństwo żyjemy, między innymi dlatego, że jako ludzkość wprowadziliśmy mnóstwo szczepień. To jest ta racjonalność. Dobrze więc sobie uzmysłowić, że to szczepienia często ratują życie, a ci, którzy podejmują decyzję, aby się nie szczepić nie podejmują jej na bazie wiedzy, tylko swoich emocji. Dlaczego do jednych przemawiają argumenty naukowe, a inni kierują się emocjami? Najczęściej te osoby, które kierują się emocjami, nie myślą krytycznie. Oni raczej nie zadają sobie w życiu pytania -dlaczego. Tylko przyjmują pogląd, który ich „wódz", „szef' im mówi, podaje jako wyjście, daje prostą odpowiedź. I oni się cieszą, że nie muszą myśleć krytycznie. 8 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 LECH KACZYŃSKI CHCIAŁ, BY MŁODZI POLACY BYLI GOTOWI W GODZINIE PRÓBY Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które mogło porozmawiać z legionistami Piłsudskiego, znało obrońców Westerplatte, żołnierzy września *39, powstańców warszaw- , skich... Jesteśmy nosicielami pewnej wiedzy i wspomnień tak bezpośrednich, że wyznaczają one jakąś niewidzialną granicę międzygeneracyjną... Dariusz Gawin: Zawsze istnieje jakaś przestrzeń, która rozdziela generacje, ale ta jest szczególna. W moim pokoleniu praktycznie każdy miał dziadka, który walczył w trzydziestym dziewiątym. Jan Ołdakowski: Każdy z naszych rówieśników w szkole lub drużynie harcerskiej był na spotkaniu z powstańcem warszawskim. A oni opowiadali o tym, co dzisiaj nawet nie sposób ludziom z kolejnych pokoleń wytłumaczyć, że ich miasta, Warszawy, w pewnym momencie nie było. W 2015 roku oprowadzaliśmy po Muzeum Powstania walczącego wtedy o nominację Partii Republikańskiej do wyborów prezydenckich Jeba Busha, mówiliśmy, że Polska potrzebuje gwarancji bezpieczeństwa międzynarodowego, bo tak wyglądała nasza stolica, podkreślaliśmy, że takie rzeczy się tutaj zawsze działy i mogą się dziać i Polacy to wiedzą. Amerykanie inaczej podchodzą do kwestii bezpieczeństwa i lepiej to rozumieją niż inni nasi goście z zachodniej Europy. Miał minę, jakby zrozumiał coś dopiero wtedy, kiedy mu pokazaliśmy film „Miasto ruin". Bo jak pokażesz tę potworną dziurę w ziemi, która niedawno była metropolią, to - JESZCZE NIE BYŁO TEGO TERMINU WTEDY, ALE 10 KWIETNIA, W SOBOTĘ PO GODZ. 10 ROSJA WYPOWIEDZIAŁA NAM HYBRYDOWĄ WOJNĘ - MÓWI JAN OŁDAKOWSKI, DYREKTOR MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO. - TA WOJNA NIE POLEGA NA OBSTAWIANIU JEDNEJ STRONY, TYLKO NA POLARYZACJI I OBSTAWIANIU SKRAJNOŚCI - DODAJE DARIUSZ GAWIN, JEGO ZASTĘPCA Marcin Kędryna dopiero dociera, że takie doświadczenie może zmieniać percepcję narodu. Świetnie rozumiał to Lech Kaczyński, który jako prezydent Warszawy powołał zespół, który miał przygotować raport 0 stratach wojennych Warszawy, czyli zebrać dokumentację i oszacować wartość tego, co zostało przez Niemców zniszczone w latach 1939-1945-Raport, przygotowany pod kierunkiem prof. Wojciecha Fałkowskiego, był pierwszą próbą pokazania całości zniszczeń, materialnych i społecznych oraz dotyczących kultury, sztuki i polskiego dziedzictwa, a na końcu oszacowanie wartości tej straty. Dariusz Gawin: Takie wydarzenia, jak obecnie wojna na Ukrainie, pokazują, że jedni mieli rację, a drudzy nie. I nie chodzi tylkooto, że jedni mieli rację, co do Rosji, a drudzy nie mieli racji co do Rosji. Chodzi o to, że jedni mieli rację co do natury polityki i historii, a inni nie mieli racji co do natury polityki 1 historii. To znaczy, że teoria, iż historia się skończyła, że nigdy nie będzie już trzeba walczyć w obronie wolności, cywilizacji czy porządku, była błędna intelektualnie. To była nie tylko błędna polityka, ale to był błąd intelektualny. W tym sensie to wszystko, co robiliśmy w Muzeum przez ostatnich kilkanaście lat, nabiera wiarygodności. Nie uczyliśmy ludzi, jak strzelać do Niemców, uczyliśmy, że są wartości, których trzeba czasami bronić, także z bronią w ręku, bo te wartości są ważniejsze niż życie - tak misję Muzeum rozumiał wspomniany przez Jana Lech Kaczyński. Dziś Ukraińcy to pokazują. Pokazują, że dla nich to, o co walczą, jest ważniejsze od życia, które mogą stracić. Taka jest po prostu natura rzeczy, historia tej części świata, że są wartości, które te wspólnoty będą bronić albo zginą, bo są ludzie, którzy chcą im to zabrać, a jąknie mogą zabrać, to chcą unicestwić. To jest dokładnie ta sama historia. Dzisiaj Putin niszczy Mariupol, który miał być jednym z jego klejnotów w Noworosji, z takiej samej zemsty jak Hitler zniszczył Warszawę. Kiedy wydawał rozkaz o zniszczeniu stolicy Polski, że to ma być za- DZISIAJ PUTIN NISZCZY MARIUPOL Z ZEMSTY, JAK HITLER ZNISZCZYŁ HARSZAITĘ. TOMA BUDZIĆ STRACH IV CAŁEJ EUROPIE straszający przykład dla całej Europy. Jan Ołdakowski: Dziś los Ma-riupola ma być zastraszającym przykładem dla przyszłych pokoleń, więc to niszczenie jest dwojakiego rodzaju: buntownicy są niszczeni, żeby dać przykład zastraszania oraz to ma być prezent dla wszystkich przyszłych Noworosjan. Wszystkie opierające się miasta mają zniknąć z powierzchni ziemi. Putin prze na zachód, tak jak Hitler parł na wschód i miasto, które postanowiło się opierać, miało być dla przykładu zniszczone. Pozytywna informacja, że w kilka miesięcy po zburzeniu Warszawy Hitlera już nie było. Jan Ołdakowski: Różnica jest jednak zasadnicza, bo Rosjanie mszczą przy okazji, a u Niemców było to zaplanowane. Do Warszawy po Powstaniu przyjeżdżały specjalne komanda, które rabowały miasto, rabowały porządnie, według spisów. Są pamiętniki uczestników tych akcji, że przychodził rozkaz, że danego dnia mają rabować poduszki i kołdry, bo szła zima. Innego dnia rabowali sztućce, później meble... Mieli tylko jeden rozkaz, który pokazuje prawdziwą intencję: nie wolno było zabierać z domów niczego, co było związane z polską historią i kulturą. Jak na półce stały książki Goethego w oryginale, to można jebyło zabrać, a gdy to były powieści Sienkiewicza, to miały zostać, nie wolno było tego zabierać. A za komandami rabującymi szli ci, którzy podpalali budynki. I wszystko, co w nich zostało, znikało.Pu- tin w tym sensie przypomina Hitlera, że ujawnił wcześniej w swoich słowach, niezrozumianych wówczas przez świat, program co do podbitych terenów ukraińskich. Mówił o de-nazyfikacji - był to rodzaj narracyjnego kłamstwa. Jak każdy totalitarny przywódca chciał mieć pełną kontrolę nad podbitym terenem. Mariupol ukazał jego bezsilność, stąd zemsta nad miastem. Dariusz Gawin: Wydawało się wcześniej, że stosunek Putina do Stalina ma charakter nostalgii. A to jest tęsknota nie tylko za wielkością imperialną, ale i za totalitarną inżynierią społeczną. To znaczy, że on tęskni do stalinizmu jako okresu, w którym uprawiało się władzę poprzez totalitarną inżynierię społeczną i dlatego jego język unicestwiania ukraiń-skości nie jest retoryczną przesadą, tylko jest programem politycznym. Chodzi o unicestwianie tożsamości i przebudowa tożsamości ukraińskiej. On chce zniszczyć istniejącą Ukrainę po to, żeby zbudować Ukrainę, którą on sobie zaprojektował. To przypomina sposób działania totalitaryzmów dwudziestowiecznych zarówno Hitlera, jak i Stalina. Oprócz tego, że Rosja się totali-taryzuje w mechanizmach władzy, odcinaniu się, cenzury i tak dalej, totalitaryzuje się też program polityczny. Rosja okazuje się za słaba, żeby go przeprowadzić, ale to, co robią w Mariupolu, czy w innych miejscach, właśnie w takim sensie przypomina Warszawę. Jan Ołdakowski: Przywódca państwa totalitarnego jest w swoim rozumieniu panem życia, śmierci oraz myśli wszystkich swoich poddanych. Milicja w Moskwie i w innych miastach sprawdza przechodniom na ulicy telefony, to jest to orwellowskie dążenie do pełnej kontroli, także myśli i przekonań. Dzisiejsza Rosja nawiązuje do wszystkich elementów konstrukcji tego wymarzonego przez dyktatora państwa i dlatego Putin chwali Stalina. Ukraińcy mają to doświadczenie, że przeżyli Stalina. Nie udało mu się ich zabić. Jan Ołdakowski: Potworności tej inżynierii społecznej w postaci wielkiego głodu, deportacji mieszkańców Krymu, to są potworności, których skutki widać do dzisiaj. Wracając do pierwszego pytania: czy można opowiadać historię bez świadków? Dariusz Gawin: Tak, o ile ludzie się rozpoznają w tym doświadczeniu. Bo ludzie rozpoznają w tym, co tam się dzieje dziś, nasze własne doświadczenie historyczne. Na Zachodzie często się opowiada o Polakach, że są straumatyzowani tym, że boją się Rosjan. To jest straszne spłycanie tej naszej przewagi, którą mamy w stosunku do Zachodu, dlatego, że my umiemy Rosjan czytać i to nie tylko dlatego, że myśmy cierpieli z powodu Rosjan. Po prostu mamy doświadczenie z nimi. Umiemy czytaćich język, ich semantykę, ich sposób myślenia o historii i o polityce. Znam człowieka, który od 10 lat opowiada, że jakby przyszło co do czego, to najpierw zapa- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 PULS 9 Prezydent Lech Kaczyński oraz Dariusz Gawin (z lewej) i Jan Ołdakowski (z prawej) podczas obchodów 64. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w siedzibie muzuem kuje rodzinę i wywiezie z Polski, po czym wróci, żeby się bić i przynajmniej trzech, którzy mówią, że gdyby wybuchła wojna, to z Polski uciekają. Jan Ołdakowski: Patrząc na Ukrainę, oczywiście nie mamy jakichś szczegółowych badań, ale reakcja w 2014 roku była reakcją szoku, reakcją ucieczki. Również do Polski. To, że tylu młodych ludzi trafiło do Polski, myślę, że nie brało się tylko z chęci pracy tutaj, ale też z poczucia, że w Polsce jest bezpieczniej. Ukraińcy ostatnie osiem lat wykorzystali na przygotowanie się do wojny. Wytłumaczyli, że to, co się wydarzyło w Donbasie, może wkrótce dotyczyć całego kraju. I zmienili postawę swoich obywateli do obrony ojczyzny z bronią w ręku, do zaryzykowania życia w obronie wolności i prawa do samostanowienia. I w tym są podobni do powstańców warszawskich. Bo młodzi Polacy powstańcami w1944roku zostali dlatego, że chcieli budować wolną Polskę i się w niej uczyć, rozwijać i uczyć następne pokolenia. Na drodze stanęły Niemcy i ich totalitarna polityka. Powstańcy wzięli udział w walce, ale jako ochotnicy, a niejako zawodowi żołnierze. Bo żołnierzami zostali z wyroku historii. Po wywalczeniu niepodległości chcieli być poetami, inżynierami, nauczycielami... Więc i to jest podobne do tego, co się dziś dzieje na Ukrainie. Profesor Uniwersytetu Kijowskiego albo znany reżyser stoją z kałasznikowami na ulicy Kijowa i są po prostu zwykłymi strzelcami. Bronią swojej ojczyzny. Z poświęceniem. Dariusz Gawin: Wyobraźnia zawodzi wobec rzeczywistości. Ludzie nie potrafią sobie wyobrazić, że gdyby się dowiedzieli, że wojna przyszła do Polski, to jedną z reakcji równie możliwych jest uczucie niesamowitego gniewu. Jesteśmy tak wychowani, że ciężko nam dziś mówić, że ludzie, stając do walki, czuli nienawiść do wroga, ale tego rodzaju uczucia, kiedy wojna wybucha, zjawiają się i są autentyczne. Szczególnie kiedy jest ona tak radykalnie niesprawiedliwa. We współczesnym świecie można powiedzieć, że ludzie powinni być gotowi poświęcić życie dla wspólnego dobra, ale gotowość do obrony ojczyzny zakłada także gotowość do zabijania wrogów. To przynosi wojna i to jest ten próg, który dzisiaj, jak patrzymy na Ukraińców, trzeba byłoby przejść, ale to jest naturalne, bo nie obronimy ojczyzny idąc z podniesionymi rękami i nadstawiając drugi policzek. Tak naprawdę trzeba być gotowym do zabijania wrogów. Nie wygramy wojny, zmieniając sobie awatary na Facebo-oku czy przyłączając się do dowolnej ilości najsłuszniejszych grupwmediach spo-łecznościowych. Jan Ołdakowski: Kilka dni temu był u nas minister Dmy-tro Kułeba. Powiedział, że „Nie da się wygrać ze złem bez poświęceń, ale dobro zawsze zwycięży. Płaci się za to cenę, ale dobro zawsze zwycięży". Dariusz Gawin: Jesteśmy zwe-sternizowani bardziej niż Ukraińcy, ale z drugiej strony lawinowy przyrost ochotników do WOT-u świadczy 0 tym, że mimo wszystko i tak jesteśmy o wiele mniej zwe-sternizowani, niż Holendrzy, którzy są na absolutnym dole, jeśli chodzi o gotowość do obrony ojczyzny z bronią w ręku. Z kolei Finowie wypadają o wiele lepiej od nas w tych badaniach. Przez ostatnie osiem lat Ukraińcy pracowali nad budową tej patriotycznej postawy. Jan Ołdakowski: W ciągu ośmiu lat Ukraińcy wykonali zarówno prozachodni, jak 1 propolski zwrot. Nikomu nie życzymy takiego losu, ale ich zwrot wynikał z krwi przelewanej przez współrodaków. Mając do dyspozycji doświadczenie Majdanu, doświadczenie z Cyborgami z Donbasu, poprzez setki pogrzebów poległych w wojnie o Donbas ludzi, stworzyli zupełnie nowe rytuały. Z tych rzeczy ulepiła się zmiana. Jeszcze przed wojną, a po 2014 roku Ukraina zaczęła budować swoją tożsamość w oparciu o sukces oporu przeciwko rosyjskiej agresji. Oparli narrację 0 swojej tożsamości na cywilach, którzy zginęli podczas protestów na Majdanie, którzy nazywani są Niebiańską Sotnią i mają swój pomnik-memoriał w Kijowie. A pogrzeby ukraińskich ochotników walczących w Donbasie 1 Ługańsku były manifestacjami patriotyczno-religijnymi. Symboliczny zwrot Ukrainy przypieczętowało czyszczenie przestrzeni publicznej z symboli komunizmu i pomników Lenina. Ukraińcy uczyli się patriotyzmu na wojnie. Toutes pro-portions gardees młodzi Polacy mogą to robić w Muzeum Powstania Warszawskiego? Jan Ołdakowski: Prezydent Kaczyński uważał, że ta instytucja ma oddać hołd powstańcom i że jego pokolenie jest im to winne, a po drugie, prowadzić edukację patriotyczną. On tak to zaprogramował. Dariusz Gawin: Lech Kaczyński uważał, że to miejsce ma być czymś więcej niż tylko oddaniem hołdu historycznemu wydarzeniu - chciał, żeby było to miejsce, w którym się uczy tego, co było, jest i będzie ważne zawsze, że uczy się takiego rozumienia patriotyzmu, które jest zawarte w doświadczeniu powstania. Uczyć po to, żeby tworzyć takich Polaków, którzy będą zawsze gotowi, robić takie rzeczy w sytuacji, kiedy będą musieli wybierać w godzinie próby. To uczucie najlepiej było widać, kiedy jeszcze przed pandemią robiliśmy śpiewanki na placu Piłsudskiego, kiedy 30 000 ludzi śpiewało „za każdy kamień, twój stolico damy krew", to to nie jest tak, że oni się bawią w powstańców z '44 roku, tylko są wspólnotą warszawiaków, która dzisiaj to mówi każdemu potencjalnemu wrogowi, który byłby w stanie napaść na to miasto i na ten kraj. To nie myślenie jest życzeniowe? Jan Ołdakowski: Myślę, że co najmniej 2/3, jeżeli nie 3/4 z tych młodych ludzi traktuje to poważnie. Ato jest wystarczająca ilość do tego, żeby po pierwsze, Polacy byli inni niż zachodni Europejczycy, a po drugie, żeby byli w stanie przejść taką próbę, gdyby ona się zdarzyła. Dr Barbara Fedyszak-Radzie-jowska powtarza, że Smoleńsk, to, co się stało po 10 kwietnia, zostało wykorzystane przez Rosjan do dezintegracji polskiego społeczeństwa. Jan Ołdakowski: Jeszcze wtedy nie używano tego terminu, ale 10 kwietnia, w sobotę po godz. 10 Rosja wypowiedziała nam hybrydową wojnę. Dariusz Gawin: Trzeba powiedzieć, że hybrydowa wojna toczona przez Putina przeciwko Zachodowi i także przeciwko Polsce jako części Zachodu, nie polega na obstawianiu jednej strony, tylko na polaryzacji i obstawianiu skrajności. W ostatnim czasie wychodzą na jaw dowody, że Rosjanie finansowali jednocześnie skrajną prawicę w Europie, jak i skrajnie lewicowe ruchy ekologiczne. Die Welt napisał, że są dowody na to, ze Rosjanie poprzez finansowanie ruchów ekologicznych doprowadzili do zablokowania eksploatacji gazu łupkowego w Europie. Obstawiają i lewicę, i prawicę, obstawiają zarówno zwolenników teorii spiskowych, jak i tych, którzy w sposób skrajny walczą z teoriami spiskowymi. To trzeba pamiętać, bo zwykle każdy widzi źdźbło w oku przeciwnika, a nie dostrzega belki we własnym. Jan Ołdakowski: Wspierają tych, którzy podsycają nieufność zarówno do nauki, jak i do własnego rządu. Tych, którzy walczą z nienawiścią i tych, którzy walczą z walczącymi z nienawiścią. Chodzi o budowę napięcia, a nie przekonanie do jakiejś idei. Jan Ołdakowski: Oraz wyłączanie słuchania się, bo te ruchy mają trwać okopane w swoim przekonaniu. Tak, żeby nie można było stworzyć czegoś wspólnego. Dezintegracja. Dariusz Gawin: Dezintegracja poprzez polaryzację. Jan Ołdakowski: Chodzi o wykluczenie jakiegokolwiek dialogu. Te ruchy mają trwać okopane we własnych przekonaniach. Tak, żeby nie można było stworzyć czegoś wspólnego. Kiedyś elity neutralizowano poprzez egzekucję, tak jak miało to miejsce w Katyniu, a dziś neutralizuje się je poprzez dezintegrację. Dariusz Gawin: Jeśli elita wpada w stan mentalnej wojny domowej, to jest niezdolna do działania. Elita przedwojenna, którą Rosjanie rozstrzelali w Katyniu, była zdolna do niesamowitego wspólnego działania. Niezależnie od tego, że ludzie się mogli politycznie różnić, bo ta polaryzacja nie sięgała definicji patriotyzmu, to znaczy nie negowała patriotyzmu, ktoś mógł być endekiem, ktoś pił-sudczykiem, ale wierzył w państwo polskie i rozkazy. Jan Ołdakowski: Miała wtedy spójność informacyjną. Dzisiaj - po wojnie informacyjnej, elita przestała się porozumiewać z dużą częścią narodu. Przywódcza rola, w sensie intelektualnym, została przecięta. Propozycja po Smoleńsku, jedyna propozycja ówczesnej elity to była kooptacja. Bez kooptacji było wykluczenie. Katalog wymogów. Czy w podzielonej Polsce jest szansa na coś, co nas połączy? Jakieś słowa - w rodzaju tych od obrońców Wyspy Węży? Jan Ołdakowski: Wojna coś zmieniła. Pytanie brzmi, jak wiele zmieniła w postrzeganiu ludzi samych siebie. Mamy na razie takie sygnały, że ludzie zaczynają siebie inaczej pozycjonować w świecie. Dzieje się coś, czego efektów jeszcze nie widać. Na razie w powietrzu jest jeszcze pył po wybuchu... nawet latarki nie można zapalić. Może pojawi się jakiś mieszkaniec polskiej Wyspy Węży, ale jeszcze tego nie widać. Dariusz Gawin: Jeszcze nie widać. Ale gdyby się coś naprawdę poważnego stało... tu jest potencjał, wydarzenie by skrystalizowało ten potencjał. Moim zdaniem Polska jest o wiele silniejsza niż się nam wydaje, bo mamy taki charakter narodowy, że zawsze Polska jest poniżej, według nas, swoich możliwości i to jest skandal, w różnych programach politycznych różnie się tłumaczy, na czym ten skandal polega. Ale po tym, jak nas w ostatnich tygodniach widzą z zewnątrz, widać, że my sami nie potrafimy tak na siebie spojrzeć, jak patrzą na nas inni. Niektórzy robią to tak, jak Amerykanie, oddając nam sprawiedliwość, a inni robią to z taką mieszaniną przykrego zdziwienia i irytacji, że pozycja Polski się zmienia, zwłaszcza w wielu krajach Europy Zachodniej. Zachowanie Polaków nie pasuje im do stereotypu. Miliony Polaków, którzy pomagają Ukraińcom i jeden Łukasz Warzecha. Jan Ołdakowski: Polacy zachowali się całkowicie aschema-tycznie i żaden ze stereotypów nie ma żadnego zastosowania. Wszystkie legły. Do tego ten nastrój zgody narodowej (choć niektórych to uwiera), póki co wciąż funkcjonuje. Chwilo trwaj. 10 PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 W CZASIE, GDY UJAWNIANE SĄ ROSYJSKIE ZBRODNIE WOJENNE W MIASTACH ODBITYCH PRZEZ WOJSKA UKRAIŃSKIE, AŻ 83 PROC. Z ROSJAN POPIERA DZIAŁANIA PUTINA I JEGO DECYZJĘ O ROZPOCZĘCIU WOJNY ROSYJSKA PROPAGANDA PRACOWAŁA NA TO LATAMI lVojciech Mucha ROSJA TYSIĄCA WZGÓRZ Jak Moskwa przygotowała ludobójstwo na Ukrainie Ściąć wysokie drzewa" -takim zakamuflowanym sygnałem rwandyjskie Radio Tysiąca Wzgórz wezwało w kwietniu 1994 r. swoich słuchaczy z plemienia Hutu, by rzucili się do rzezi rodaków z plemienia Tutsi, których w kolejnych stu dniach zginęło wg różnych szacunków od 800 tys., nawet do l.l min. Dziś tego typu wezwania, już bez żadnego kamuflażu, płyną z rosyjskich mediów państwowych, a ich efekty widzimy w postaci masowych grobów i setek ofiar ludobójstwa w ukraińskich miejscowościach: Buczy, Irpieniu i Borodziance. Rosja w ciągu miesiąca wojny otworzyła na oścież bramy piekieł. Ale przygotowania do eksterminacji trwały od dawna. Aleksandra Spychalska, ekspert zajmująca się zbrodnią ludobójstwa, opisała jej mechanizm właśnie na przykładzie Rwandy. Badaczka wykorzystała do tego narzędzie stworzone przez Gregory Stantona, przewodniczącego amerykańskiej organizacji Genocide Watch, którzy przedstawił „osiem etapów ludobójstwa". Są to: klasyfikacja, symboliza-cja, dehumanizacja, organizacja, polaryzacja, eteterminacja i zaprzeczenie. I tak nim w 1994 r. z Radia Tysiąca Wzgórz padła komenda o „drzewach", w Rwan-dzie przez wiele miesięcy trwała operacja propagandowa przygotowująca podglebie dla rzezi. Tutsi byli dehumanizo-wani, nazywani „karaluchami" i „zdrajcami", a utrzymujących z nimi kontakty Hutu nazy- wano „zdrajcami, którzy stracili tożsamość". Prym w diabelskiej propagandzie wiodła pro-rządowa rwandyjska gazeta „Kangura" i wspomniane na początku, pozornie prywatne, a de facto uzależnione od władz radio RTML - Radio Tysiąca Wzgórz. Staq'a, za pomocą której udało się opętać Tutsich do tego stopnia, że jak ustalono podczas badania zbrodni w Rwandzie, w morderstwa, gwałty, grabieże zaangażowało się nawet 120 tys. ludzi. - Tu Radio RTML, Radio Hutu Power. Bądźcie czujni przyjaciele, obserwujcie swoich sąsiadów - m.in. taki przekaz słyszał uprzednio zapewne każdy z nich. „Cięli wysokie drzewa" - wysokich w przeciwieństwie do Hutu Tutsich -gwałcąc matki na oczach dzieci, paląc ludzi żywcem i szlachtując maczetami: -Bądźcie wytrwali, w walce z ka-raluchowatymi - apelowano. Pomimo wszelkich różnic, w Rosji wobec sąsiadów z Ukrainy od lat stosuje się analogiczne zabiegi i nie można powiedzieć, że to, czego jesteśmy (wciąż) bezradnymi świadkami nie było do przewidzenia. KLASYFIKACJA ISYMB0L1ZACJA Jak wskazuje prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski: -W myśl rosyjskiej mitologii imperialnej naród ukraiński nie istnieje (...) Moskwa jest w stanie zgodzić się na odrębność folkloru ukraińskiego, ale nie na polityczną podmiotowość Kijowa - zauważał badacz w swej analizie „Jak wojna na Ukrainie zmienia świat" (cyt. za portalem tvp.info). Znajduje to swoje odbicie w rosyjskiej propagandzie, w której Ukraińcy od dłuższego czasu, a od 2013 roku szczególnie, przedstawiani byli jako „zdrajcy idei ruskiego świata". Największą „winą" były oczywiście dążenia do demokratyzacji kraju oraz ambicje, by dołączyć do Unii Europejskiej i NATO, wyrwać się na dobre z moskiewskiej orbity wpływów. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że w oczach Moskwy Ukraińcy jawią się jako niewdzięczni separatyści, albo - o czym za chwilę -ktoś jeszcze gorszy.: -Ukraina to nie państwo. To tylko kawałek ziemi, który Lenin kiedyś (im -red.) oddał - stwierdził tzw. „zwykły Rosjanin" zapytany r* -* Ą ' • ■Rai A' u * i&g| ■i > ■■ '• J*"1& .-m. , Buczą. 6-letni Wołodymyr Tanyuk nad grobem swej matki Iryny, pochowanej w ogrodzie podczas ulicznej sondy o trwającą inwazję wojsk rosyjskich. Po chwili zresztą dodał, że następna powinna być... Polska. Przykładów na „klasyfikację i symbolizację" jest sporo. Jak zwracają uwagę eksperci, sama symbolizacjanie jest jeszcze niczym złym i może wskazywać na oczywistą odmienność kulturową, jeśli nie prowadzi na kolejne szczeble „drabiny eskalacyjnej". O tym, że prowadzi, wiemy doskonale. W ostatnich dniach w jednym z serwisów społecznościo-wych pojawił się film, na którym Ukrainiec za pośrednictwem aplikacji umożliwiającej rozmowę wideo łączył się z przypadkowymi rosyjskimi internautami. Na filmie widać ich reakcję na zawieszoną w pokoju mężczyzny niebiesko-żółtą flagę. Oprócz wybuchów śmiechu i wyzwisk na sam widok ukraińskiego symbolu narodowego wiele razy pojawia się rzucane pod adresem mężczyzny określenie „cho-chł"/"chachoł" - nawiązująca do kozackiej fryzury obelga. Et-nonim ma symbolizować osobę, która wyrzekła się swojej indywidualności i tożsamości. Jest to określenie wysoce pogardliwe. W historii ten mechanizm stosowano choćby w odniesieniu do Żydów czy Cyganów, przypisując ich cechom i stereotypom negatywne konotacje i doprowadzając do dehumanizacji. DE0lMMMC|A,CZyLI KAŻDY MOZĘ ZOSTAĆ NAZISTĄ To dehumanizacji służy przedstawianie Ukraińców jako „nazistów i narkomanów", czego w pierwszym dniu wojny przed całym światem dokonał Władimir Putin, uzasadniając tym konieczność przeprowadzenia „specjalnej operacji wojskowej". I choć wówczas określał on tak jedynie władze w Kijowie, ta narracja ma dłuższą historię. Rosyjska propaganda rozpędza się w tym kierunku od czasu Rewolucji Godności w Kijowie w 2013 roku i późniejszej aneksji Krymu oraz ustanowieniu na wschodzie Ukrainy separatystycznych pa-rapaństwek - Donieckiej i Łu-gańskiej Republik Ludowych, których przedstawiciele mieli toczyć, „wojnę z faszystami", a faszystą był (i jest) każdy, kto walczył o integralność terytorialną Ukrainy. W rosyjskiej propagandzie królowały wówczas m.in. nieprawdziwe historie o „dzieciach krzyżowanych przez banderowców" lub historie o masowych morderstwach na „mieszkańcach Donbasu". Mitem fundatorskim tej propagandy był m.in. pożar Domu Związków Zawodowych w Odessie, kiedy w maju 2014 r. w zamieszkach między uczestnikami proukraińskiego pochodu kibiców Czomomorca Odessa i Metelista Charków zgi- nęły cztery osoby, a rozruchy zakończyły się pożarem, w którym zginęło ponad 40 osób, głównie prorosyjskich aktywistów. I choć wg Służby Bezpieczeństwa Ukrainy zamieszki były zorganizowane przez rosyjskie grupy dywersyjne, to w rosyjskiej propagandzie są one pokazywane jako „nazistowska zbrodnia" i są przedstawiane jako przeciwwaga do masakry na kijowskim Majdanie, gdy kilka miesięcy wcześniej zginęło ponad 75 osób. Na temat rzekomego „nazizmu na Ukrainie" powstawały wystawy i pisano pseudonaukowe książki, które miały swoje promocje w stolicach całej Europy, także w Warszawie. Wszystko to ma oczywiście głębszy sens. W Rosji, kraju, którego jednym z głównych, odziedziczonych jeszcze po Związku Sowieckim mitów fundatorskich jest pokonanie Niemiec w tzw. Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej (przy jednoczesnym negowaniu uprzedniej z nimi współpracy w ramach Paktu Ribbentrop-Mołotow), sprowadzenie przeciwnika do roli „nazisty", jakkolwiek groteskowo nie brzmi w naszych realiach, jest celowym i skutecznym zabiegiem. „Naziści" są egzemplifikacją największego zła, które można i trzeba zetrzeć z powierzchni ziemi. Dziś pod tą kategorią kryją się więc nie tylko władze Ukrainy, ale także „wszyscy, którzy im pomagają" - np. zatrzymujący kolumnę czołgów chłopi czy kobiety rzucające przezwiska pod adresem okupantów. To co polscy badacze (wspomniany Żurawski vel Grajewski) podają z nieskrywaną krytyką, jest w Rosji nie tylko publicystyką, ale oficjalną linią polityczną. Na początku bieżącego tygodnia na łamach RIA Novosti ukazał się tekst Ti-mofieja Siergiejcewa, rosyjskiego politologa i propagan-dysty Kremla, który jest zupełnie oficjalnym wezwaniem do eksterminacji narodu ukraińskiego, czystek etnicznych i masowych represji zakończonej podbiciem i trwałym uzależnieniem od Rosji. Siergiej-cew kreśli plan „denazyfikacji, która musi być nieuchronnie także deukrainizacją" i „likwidacją sztucznego etnocentry-zmu". Jego zdaniem Ukrainę należy rozbić na małe republiki i nigdy nie pozwolić się odrodzić. „Plany Marshalla są wykluczone" - pisze i określa naszych sąsiadów jako „niosących większe zagrożenie dla świata i Rosji niż niemiecki nazizm w wersji hitlerowskiej", przy czym snuje wizje obozów reedukacyjnych, przepełnionych _więzień i likwidacji wszystkich podejrzewanych o choćby śladową współpracę z „kijowskim reżimem": - Ukraina, jak pokazała historia, jest niemożliwa jako państwo narodowe, a próby „budowania" ta- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 PULS 11 Widzimy obrazy z Buczy, Irpienia i możemy tylko domyślać się, co dzieje się w takich miastach jak Mariupol kiego państwa w naturalny sposób prowadzą do nazizmu. Ukrainizm to sztuczna konstrukcja antyrosyjska, pozbawiona własnej treści cywilizacyjnej, element podrzędny -konkluduje Siergiejcew, którego tekst można przyrównać do „Dziesięciu przykazań Hutu", które ukazały się w 1990 r. na łamach wspomnianej gazety „Kangura" i mówiły m.in. że „Hutu nie powinien dłużej litować się nad Tutsi". Cóż, jeśli tego typu teksty pojawiają się zupełnie oficjalnie na stronach rządowych mediów, dość łatwo wyobrazić sobie, jakie treści przekazują rosyjskim żołnierzom ich oficerowie polityczni. Od takiej dehumanizacji już tylko krok do zaplanowania zbrodni. ORGANIZACJA. I JAK WYKO MASOWY GROB CZYIJI PAC Być może Władimir Putin naprawdę sądził, że uda mu się zająć Ukrainę w ciągu kilku dni. Analitycy wskazują, że zarządzający armią jak służbą specjalną prezydent Rosji mógł, doświadczony „sukcesami" na Krymie, w Czeczenii, czy nawet w Syrii, sądzić, że i tym razem uda mu się opanować wielki kraj przy użyciu niewielkich zasobów i przy milczeniu świata. O tym, że tak się nie stało, było wiadomo już w pierwszym tygodniu wojny, co sprawiło, że w miejsce „precyzyjnych cięć", jak nieudany desant na podkijowskie lotnisko Hostomel, pojawiły się brutalne bombardowania, ostrzały bloków mieszkalnych, czy jak w Mariupolu zrzucenie pocisku na Teatr Dramatyczny, 0 którym rosyjscy agresorzy musieli wiedzieć, że ukrywały się w nim matki z dziećmi. Opór Ukraińców również nie był bez znaczenia. Kiedy rosyjskie wojsko zobaczyło, że zamiast kwiatów mieszkańcy witają ich koktajlami Mołotowa, „ich myślenie zmieniło się z kolonialnego w ludobójcze" - jak zauważa na łamach „Washington Post" Eugene Finkel, politolog i badacz zajmujący się tematyką zbrodni wojennych. Również inni specjaliści nie mają złudzeń: - Jestem pewien, że zaplanowali masowe egzekucje na Ukrainie - napisał ekspert ds. Europy Wschodniej 1 były dyrektor kijowskiego oddziału Fundacji Heinrich Bólla Sergej Sumienny. Ekspert powołując się na rosyjskie dokumenty opisał, że armia rosyjska zakupiła 45 tys. worków na zwłoki i przywiozła na miejsce mobilizacji mobilne krematoria. Co więcej, we wrześniu 2021 roku Rosja przyjęła „państwowy standard techniczny dotyczący kopania i utrzymywania masowych grobów w czasie wojny". Zaczął on obowiązywać od l lutego 2022 roku: - Norma przewidywała kopanie w ciągu trzech dni pojedynczych masowych grobów, w których znajdowało się do 1000 zwłok w każdym grobie. Za każdy grób odpowiedzialny był zespół 16 żołnierzy - napisał Sumienny, opierając się na rosyjskich mediach. Jego zdaniem Rosja planowała szybkie zwycięstwo nad armią ukraińską, pełną okupację Ukrainy i ludobójstwo, w tym masowe egzekucje ukraińskich liderów społeczeństwa obywatelskiego, polityków. O tym, że plany eksterminacji „niepożądanego elementu" były w Rosji opracowywane, świadczą także wypowiedzi zachodnich służb. - Wiedzieliśmy, że plany inwazji Putina obejmowały masowe egzekucje przeprowadzane przez jego wojsko i służby specjalne. Doniesienia o egzekucjach cywilów pochodzące z wyzwolonych obszarów są przerażające i mrożące krew w żyłach - napisał 3 kwietnia Richard Moore, szef brytyjskiego MI6. Wcześniej, bo jeszcze 22 lutego USA poinformowały ONZ, że Rosja planuje na okupowanych przez siebie terenach terror, masowe aresztowania i morderstwa. Dono- szono o tworzeniu list proskrypcyjnych ukraińskich polityków, aktywistów, działaczy i wszystkich potencjalnych „nazistów". Przykład odkryć masowych grobów w Buczy i Irpieniu, ofiar zamordowanych strzałami w tył głowy, leżących ze skrępowanymi rękami, starców, kobiet i dzieci pokazuje, że plan wdrożono. Zupełnie, jak w Rwandzie, gdzie przynależność plemienną weryfikowano na podstawie dowodów osobistych. POLARYZACJA (EKSTERMINACJA Gdy przejdzie się już przez większość szczebli drabiny prowadzącej do ludobójstwa, gdy okazuje się, że zostają już tylko „my" - dobrzy i zagrożeni i „oni" - zdehumanizowany, przeklęty wróg, zagrażający naszemu istnieniu i chcący naszej zguby „element podrzędny", to wobec tak zdefiniowanego przeciwnika łatwo jest wyszukać dowolny argument za jego unicestwieniem. Sprowadzone do roli „nieludzi" ofiary poddane zostają likwidacji, a ich li- ROS]A PLANOHAŁA SZYBKIE 7J4 YCIĘSTH Q PEŁNĄ OKUPACJĘ UKRAINY I LUDOBÓJSTWO, W TYM MASOWE EGZEKUCJE UKRAIŃSKICH LIDERÓW kwidacja staje się dla sprawców warunkiem koniecznym do „oczyszczenia" - terenu, przestrzeni, rasy, idei, wreszcie samego sprawcy. Spirala zła ostatecznie wymyka się spod kontroli, a aura zła ogarnia całą przestrzeń. Z historii znamy oczywiście otoczone wysokimi drutami i murami ludobójcze przedsionki piekła, jak Auschwitz czy organizowane przez Niemców getta, w których obrębie zło triumfowało ostatecznie. Ale masakra może rozlać się także na dowolny obszar, jak w Srebrenicy, czy właśnie w Rwandzie, gdzie podczas trwającej wiele dni hekatomby polem masakry był cały kraj. Na Ukrainie widzimy obrazy z Buczy, Irpienia i możemy tylko domyślać się, co dzieje się w takich miastach, jak Mariupol, Berdiańsk czy Mikołajew, które pozostają pod kontrolą Rosjan. Już teraz pojawiają się fotografie masowych grobów opisane m,in. „trzyletnia Arina (ze śladami gwałtu) leży na swojej 17-letniej siostrze Veronice", czy inne równie przerażające historie. Można, niestety, być pewnym, że zło triumfuje tam ostatecznie i nie słyszeliśmy jego ostatnich akordów. - Buczą to dopiero początek. Żony żołnierzy ukraińskich w Hostomelu zostały brutalnie zgwałcone, a następnie powieszone przez rosyjskich żołnierzy - mówił ukraiński duchowny wojskowy w rozmowie z „Wirtualną Polską". NIGDY SIĘ NIE PRZYZNAWAJ Ale jest także ostatni szczebel ludobójczej drabiny. To zaprzeczenie. Już teraz rosyjskie władze kategorycznie zaprzeczają jakimkolwiek oskarżeniom związanym z masakrą cywilów w Buczy - oznajmił tuż po odkryciu masowych grobów i zalegających na ulicach ciał szef rosyjskiego MSZ, Siergiej Ławrow. Co więcej, oświadczył on, że mamy do czynienia z „fejkowym atakiem" i „inscenizacją". Czy spodziewaliśmy się czegoś innego? Nie, to oczywiste. Będą kłamać, pomimo ewidentnych dowodów, jak zdjęcia satelitarne Buczy, wykonane jeszcze przed jej wyzwoleniem. Widać na nich ciała, leżące w tych samych miejscach, w których odkryli je Ukraińcy. Znane są także filmy, zarejestrowane przez kamerę znajdującą się na dronie obserwującym kolumnę rosyjskich wojsk, która strzela do bezbronnego rowerzysty. To jednak nic nowego, ludobójcy zawsze zaprzeczają, mylą tropy, odwracają uwagę, relatywizują rozmiary zbrodni. - Nigdy nie pozwól, aby moralność przeszkadzała ci w podejmowaniu właściwych działań. Rozumiem znaczenie elementu humanitarnego, ale moralność nie powinna przeszkadzać - to już nie słowa z RTML sprzed blisko trzech dekad. Wy- powiedziała je w połowie marca ElenaPonomareva, doktor nauk politycznych z owianego złą sławą uniwersytetu MGIMO w Moskwie, deputowana do rosyjskiej Dumy. Po-nomareva była gościem wspomnianego Władimira Soło-wjowa. W tym samym programie pokazano fragmenty materiałów archiwalnych z kijowskiego Placu Niepodległości, gdzie w 1946 roku około 200 tys. osób oglądało wieszanie niemieckich nazistów. Skojarzenie było oczywiste - z Ukraińcami trzeba postąpić podobnie i nie ma co się oglądać nakwestie, takie jakmoralność. Rwandyjskie Radio Tysiąca Wzgórz stało się dla badaczy propagandy symbolem najgorszego zła na równi z niemieckim „Der Sturmerem", ale także dowodem na to, że daleko po wojnie i doświadczeniu obu totalitaryzmów wciąż za pomocą prymitywnego, j ed-nak sączonego sukcesywnie i przebiegle przekazu można „urobić" wiellde masy nie tylko do tego, by rzuciły się do gardeł swoim współbraciom, i by pozostali w najlepszym przypadku w milczeniu akceptowali to, czego są świadkami. Potrzeba jedynie środków, czasu i konsekwencji. I politycznej decyzji. Rosja te wszystkie elementy posiada i doskonale z nich korzysta. Wg ostatnich badań opinii społecznej (Bloomberg, Levada) wynika, że aż 83% z Rosjan popiera działania Putina i jego decyzję o najechaniu Ukrainy. Dzieje się to w czasie, gdy ich wojsko przez ostatnie klika tygodni dokonuje na Ukrainie zbrodni wojennych, atakuje ludność cywilną, równając z ziemią bloki mieszkalne i zrzucając bomby na miejsca, w których ukrywają się cywile czy wreszcie dokonuje rzezi jak w Irpieniu czy Buczy. Na tę sytuację pracowano wiele lat, gdyby sięgnąć głęboko w przeszłość, pewnie szukalibyśmy praprzyczyny jeszcze w czasach sowieckich. Nie jest to przecież dzieło samego Władimira Putna, tylko systemu, którego częścią jest on, armia i przerażająca część samych Rosjan. *** Tuż przed oddaniem tekstu dodruku rada miejska Ma-riupola oświadczyła: „Zabójcy zacierają ślady. W Mariupolu rozpoczęły działalność rosyjskie mobilne krematoria. Po powszechnym międzynarodowym ludobójstwie w Buczy przywódcy Rosji nakazali zniszczenie wszelkich dowodów zbrodni popełnionych przez jej armię w Mariupolu. Biorąc pod uwagę wielkość miasta, katastrofalne zniszczenia, czas trwania blokady i zaciekły opór, ofiarą okupantów mogły paść dziesiątki tysięcy cywilów". 12 • PULS Głos Dziennik Pomorza Piątek, 8.04.2022 m Tiedzielny poranek. 11 kwietnia 2004. Im Z kuchni dobiegają dźwięki radia. Wiado-mości. „Nie żyje Jacek Kaczmarski, poeta, m pisarz..Tak skończyła się epoka. 10 kwiet-Wt nia... Tego dnia zmarł Kaczmarski. Radio i m przyniosło informację następnego dnia. Antologia jego poezji to ponad tysiąc stron. Od pierwszych wierszy, aż do ostatnich, które tworzył, będąc już ciężko chorym. Wciąż są analizowane i wciąż odkrywane są w nich nowe przesłania. Mimo lat od śmierci poety nie da się odejść od jego twórczości. Zwłaszcza, że można mieć wrażenie iż czasami kolejne wersy chociaż napisane dawno temu wciąż opisują nas. Trzydzieści lat temu trio Jacek Kaczmarski, Przemysław Gintrowski i Zbigniew Łapiński do-szlifowywało pierwszy po powrocie tego pierwszego do kraju wspólny program. „Wojna postu z karnawałem". Był1992 rok. Na polowych łóżkach trwał handel w najlepsze, zachłystywaliśmy się Zachodem, wykuwaliśmy nowy kraj, rozbijaliśmy ściany gomułkowskiej małej stabilizacji, płaciliśmy za drugą Japonię Gierka, wyrywaliśmy murom zęby krat epoki Jaruzelskiego. I w ten czas wszedł z butami bard „Solidarności" .Pijak który nie był w stanie zagrać dwa lata wcześniej koncertu w Szczecinie, bo dojechał kompletnie zalany. Ale teraz wszedł i zaśpiewał... Nie będzie winaz tej wody, Z tychpieśrńnie będzie dróg wzwyż, Z tych dusz nie będzie narodu, Każdy samponiesie swój krzyż. Trzydzieści lat temu, pisząc „Antylitanię na czasy przejściowe" pewnie nie spodziewał się, że te przejściowe czasy będą trwały tak długo. „Byli już tacy co śnili/ Chleb, Księgę i Krzyż -na marne". Opisywał nasw 1992 roku, a tak jakby pisał to wczoraj. Z wszelkimi naszymi postawami. „ Istnieje nurt sztuki dworskiej czy myślenia dworskiego, akceptującego układ społeczny, hierarchię władzy, w imię spokojnego poświęcenia się sprawom wyższym. I ten nurt też może przynieść cenne, nośne efekty. Tutaj takim modelowym przykładem z naszych czasów jest Jarosław Iwaszkiewicz, a z przeszłości - Rubens. Każdy z tych artystów składał haracz tolerowania istniejącego porządku społecznego, a w zamian otrzymywał warunki sytego i dostatniego poszukiwania wyższych prawd. I takiej postawy nie można radykalnie odrzucać. Tego rodzaju układy z władzą ocenia się po wynikach" - mówił Kaczmarski w rozmowie z Grażyną Preder w 1995roku. Widział dalej, szerzej, więcej. Znając świat, powiedział wprost to, co dziś wielu nie mieści się w głowie. Dla niego świat nie był zeroj edynkowy. „Wojna postu z karnawałem" nie jest najbardziej popularnym programem Kaczmarskiego, Gintrowskiego i Łapińskiego. Gdzie mu tam do „Murów", „Raju" czy nawet „Muzeum". Może dlatego, że powracający z emigracji Kaczmarski, niemaoporów.Niechcejużnosićw swojej poezji czy piosenkach zagrzewania do walki. Chce nazywać sprawy po imieniu, tak jak je widzi. I wciąż jest aktualny. Nic się nie zmieniło bowiem. Nieważne czyjesteś stoczniowcem, dziennikarzem, nauczycielem, czy szewcem... Jak w „Kuglarzach" Upijamy siępo zajazdach, Kładziemy się spać z kimpopadnie 0 zrzuceniu marząc przebrania. Kiedy muza, co mieszka w gwiazdach Resztkę snu nad ranem ukradnie Ipchnie nas - do grania. Do grania. Tytułowy utwór programu czyli „Wojna postu z karnawałem" według Kaczmarskiego opisuje kampanie prezydencką w Polsce w roku 1990. Tę z Wałęsą, Mazowieckimi może przede wszystkim czarną teczką Tymińskiego. „Utwór tytułowy, Wojna Postu z Karnawałem, inspirowany obrazem Peetera Bruegela starszego, który przedstawia obyczaj zetknięcia się dwóch okresów - postu i karnawału, oraz inspirowany kampanią prezydencką w kraju przed dwoma laty" -zapowiadał przed koncertem w warszawskiej Z tej mąki nie będzie chleba? 10 KWIETNIA 2004 ROKU ZMARŁ JACEK KACZMARSKI, POETA, PISARZ... TAK SKOŃCZYŁA SIĘ EPOKA. Michał Elmerych Rivierze. Co może być w nim aktualnego dziś? Trzydzieści dwa lata później? Z nich karnawałowo-postną ucztą jak się patrzy Uraduję bliski sercu hldek wasz żebraczy. Żeby w waszym towarzystwie pojąć prawdę całą: Dusza moja-pragniepostu, ciało - karnawału! Coś się zmieniło? Jest inaczej? Spójrzmy w media społecznościowe. Wklejane święte obrazki, a w piątki flaszki i wszechobecne pytanie o 11. Czy już można? Można. Wszak przeż poprzednie dni byliśmy jak bohater „Poranka". Stuk -puk, stuk-puk Byleby biedy nie wpuścić za próg Zrobię wszystko, co będę mógł: Stuk-puk. Minęło trzydzieści lat. Coś się zmieniło? Tu akurat pytanie jest retoryczne, bo wiadomo że biedy za próg nikt z nas nie wpuści. No przynajmniej nie ma takiego zamiaru. Kaczmarski zapisuje nasze postawy pod różnymi postaciami. Kuglarzy, astrologa, bankierów, łotrów, szulerów czy syna marnotrawnego. Nie ma chyba nikogojcto nie byłby synem marnotrawnym. Kto po tym jak nahulał się w życiu nie znalazł miejsca w którym... Jakaś ciepła mnie otacza cisza wokół, Padam z nóg i czuję ręce na ramionach, Do nóg czyichś schylam głowę, jakpod topór. Moje stopy poranione świecą w mroku, Leczpamka-niewiemskądwiem-jestjuż dla mnie skończona. Kaczmarski trzydzieści lat temu postawił pytania. Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy? Jaka czeka nas przyszłość. Pytania na czasy przejściowe. Minęło mnóstwo czasu, a można odnieść wrażenie, że my wciąż szukamy na nie odpowiedzi. Miotamy się jak marynarz po pokładzie podczas sztormu. Wizjonerstwo, czy znajomość polskiej duszy? Tego co tak chętnie odrzucamy teraz, a co jest po prostu w nas? Boja na złość im - nie należę. I tak beze mnie - o mnie-gra. Jednego nikt mi nie odbierze: Jajestemją, ja, ja. Kaczmarski zmarł dwadzieścia dni przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Nasze członkowstwo, tak jak jego śmierć osiąga pełnoletniość. W tym czasie zdarzyło się mnóstwo Nie dowiemy się ja pisałby teraz. Jakie-utwory powstałyby na przykład po śmieci polskich elit w Smoleńsku. Napisał w „Epitafium dla Sowizdrzała": Czego się nie da zniszczyć - z tego trzeba szydzić Czyż nie tak jest z tym co wydarzyło się pod smoleńskim lotniskiem dokładnie w szóstą rocznicę jego śmierci? Przez lata każdy, kto mówił o zamachu odsądzany był od czci i wiary. Dziś mamy Ukrainę w ogniu wojny. Nikt o zdrowych zmysłach... Powiedzielibyśmy jeszcze rok temu. Program powstały trzydzieści lat temu (powtarzam to często, ale to bardzo ważne) kończy „Kantyczka z lotu ptaka". Opisująca postawy jednego (nienazwanego przez Kaczmarskiego wprost) narodu. Grzmijcie gniewem Wszyscy Święci -Handel łud zalewa boży, Obce kupce i klienci W złote wabiągo obroże. Liczy chciwy Żyd i Niemiec Dziś po ile polska czystość; Kupi dusze, kupi ziemie I zostawi pośmiewisko... Amoże jednak... Co nam hańba, gdy talary Mają lepszy kurs od wiary! Wymienimy na walutę Honor i pokutę! A na zakończenie: Jeden naród, tyle kwestii! Wszystkich naraz - nie wysłuchasz! -Zadumali się Niebiescy W imię Ojca, Syna, Ducha... Trzydzieści lat temu. Dwanaście lat przed śmiercią. Naszą rzeczywistość opisał Jacek Kaczmarski. Pieter Brueghel Starszy „Wojna karnawału z Postem" (1559). Obraz przedstawia zetknięcie się dwóch okresów - postu i karnawału. Orazem zainspirował się Kaczmarski, pisząc tytułowy utwór programu „Wojna postu z karnawałem"