Czesława Długoszek MURY ŻYJĄ DŁUŻEJ Historie od morza do jeziora Gardno i inne MURY ŻYJĄ DŁUŻEJ Czesława Długoszek MURY ŻYJĄ DŁUŻEJ Historie od morza do jeziora Gardno i inne 52&ł1 3h.(W«) © CzesławaDługoszek 2023 Korekta i redakcja Beata Kazimieruk Konsultacja redakcyjna Zbigniew Babiarz-Zych Opracowanie typograficzne i projekt okładki Beata Kazimieruk Wydawca -Wt3 GMINA USTKA Urząd Gminy Ustka ul. Dunina 24,76-270 Ustka Druk SZAREK Wydawnictwo • Reklama Szarek Wydawnictwo Reklama ul. Grottgera19,76-200 Słupsk Sfinansowano ze środków Gminy Ustka ISBN: 978-83-960000-4-0 Wydanie I, Ustka 2023 Nakład 350 egz. Nie do sprzedaży Są mury, które trzeba zburzyć i takie, które trzeba chronić. Wstęp Składanie książki Mury żyją dłużej było jak tkanie barwnej tkaniny. Pamiętam skromny warsztat tkacki Filomeny Ragielowej ustawiony wpokoiku na strychu. Ciotka Filomena przyjechała doObjazdy zeStrusta podBrasławiem na zaproszenie siostryjaniny Wieliczko,kiedy podługoletnim oczekiwaniu na męża,który zaginął na froncie II wojny światowej,ostatecznie straciłanadzieję na jegopowrót.Chłopcy -synowie-mieli po kilkanaście lati trzeba było pomyślećpoważnie oich przyszłości. Starszy wSłupsku zdobywałzawód wzakładzie piekarniczym,chociaż późniejnigdy jako piekarznie pracował.Młodszy wObjeździe ukończył VII klasęi został uczniem, następnie absolwentem słupskiego technikum mechanicznego. Filomena Ragiel zsynami: Tadeuszem i Franciszkiem Zdjęcie zrodzinnego albumuwykonane w 1956r. dopaszportu. (Fotografia wykorzystanaw publikacjiFotografia chłopów pomorskich, Słupsk 2012) -7 Ciotka zbierałaszmatki,gałganki, wszystko,co sąsiadom było już niepotrzebne, cięła na paski, z których tkała chodniki. Były kolorowe i trwałe, modne wówczas w niemal każdym wiejskimdomu. Czułam podobnie.Zbierałam strzępyzapomnianych opowieści o ludzkich losach, o niechcianych podróżach, ucieczkach i zdarzeniach odmieniających życie.Starałam się wpisaćje wkanwę szerszejhistorii, której cezurą był rok 1945, apóźniej również innedaty. Pamięć początku była i jest jednocześnie zapisem końca świata dla milionów ludzi, którzy opuszczalirodzinne stronyz powoduwielkiej akcji przesiedleń wczasie i po II wojnieświatowej,a takżepóźniej, na przykładw 1%8, kiedy opuszczaliswoje domy Polacy żydowskiego pochodzenia wygnani niechęcią władzy. Wrastanie, oswajanie nowejmałej ojczyzny jest niemożliwebez poznaniajej historii.Choćbyśmy zamazywali dawne ślady, to przecież one istnieją,mówią materialnymi znakami, opowiadają dawne historie. Fotografie ciotki Ragielowej z synami, mojej matki Reginy, ciotki Wiktorii, babki Julii i wielu innych mieszkańców Pomorza znalazły się w publikacji Fotografia chłopów pomorskich(2012) podredakcją DanutySroki.Obszerniej otej albumowej pozycji piszę w mojej książceMury żyją dłużej,którą przedstawiam Czytelnikom. Szczyt budynku przy ulicy Bałtyckiej wObjeździe z kutą datą powstania (Źródło: domowearchiwum) Ci pierwsi powojenni mieszkańcy pomorskiej-w tym słupskiej-ziemi, którzy ją oswajali, dziś odchodzą.Zostają mury-materialne znakiminionego czasu-często znaczone kutą datą powstania.W jej kształciedawny kowal zamknąłhistorię i wysiłek tych, którzy stąd odeszli. Zimna materia murów przyjęła nowych mieszkańców. Przejęliśmy domy, kościoły,cmentarze... Wypełniamy je własną historią. Gdzieś na skali czasu są miejsca spotkania: dawne-tragiczne, często wrogie oraz współczesne-naznaczone przebaczeniem,pojednaniem i gorącym pragnieniem pokoju. Przedstawiam Czytelnikom krótkie reportaże historyczne, które pisałam między 2017 a 2022 rokiem korzystając z dawnych annałów, w tym z przedwojennej kroniki parafialnej z Rowów: Kirchenchronik der Parochie Rowe 1832 bis 1940 w transkrypcji Ilse Trenkle-Lippl, Kroniki Objazdy Romana Zuba, wspomnień mieszkańców, dokumentów i fotografii z własnego domowego archiwum oraz domowych albumówmoich rozmówców. Uzupełnienia i potwierdzenia oralhistory,czyli historii mówionej,szukałam wopracowaniach historycznych, które przedstawiam wprzypisach i bibliografii. Układ tekstów oddaje, wmoim założeniu, procesy społeczne i ich chronologię.Spoiwem -wątkiem łączącym przedstawione opowieści-jest zarys geogra ficzny: głównie pas Wybrzeża między Rowami i Ustką, okolice jeziora Gardno oraz historyczne i kulturowe uwarunkowania zmian zachodzących na tych ziemiach po 1945 roku. Przestrzeń geogra ficzna jest pojęciem rzeczywistym, jest też znakiem tęsknoty. Wpisuje się w losy bohaterów,oni ją przekra czają i nasycają własnymi emocjami. Dlatego Czytelnik, wiedziony opowieścią wyruszy w podróż na Kresy, do Niemiec, Szwecji, Australii i na Grenlandię,pamiętając Fotografia Prządki O punkcie wyjścia — słupskiej ziemi lewej: Adolfina Basałaj,Julia Matulis,Wiktoria Zamościk, Regina Turek, ' Jadwiga Wojciechowicz. Z tyłu stoją: Roman Zub z akordeonem i Barbara Kierzkowska, Polewej dzieci.Zdjęciewykonane wwiejskiej świetlicyw Objeździe. (Źródło: Fotografia chłopów pomorskich) * * # Ostoją, rodzajem kotwicy kulturowej i społecznej w tuż powojennym czasie, gdy administracjapaństwowa nie była ugruntowana, byłyparafie i szkoły.Powstawały w miejscachzamieszkania łudzi przybyłych z różnychstron i stanowiły płaszczyznę spotkania, a tym samymkształtowania wspólnoty. Proboszcz, nauczyciel,sołtys-byli naturalnymi autorytetami,do którychodwoływali się nowi mieszkańcy Wytowna, Objazdy, Rowów i innych wsi słupskiej ziemi. Dlatego pamięć o księżach i nauczycielach znajduje odbicie we wspomnieniach mieszkańców. KsiążkaMury żyją dłużej powstawała kilka lat. Kolejnereportaże ukazywały się wnieistniejącym jużczasopiśmie Powiat Słupski. Teraz zebranew wydawnictwo zwarte są opowieścią o najbliższejokolicy, o wędrówkachludzi, którzyprzymuszeni decyzją konferencji Wielkiej Trójki zlutego 1945 w Liwadii -Jałcie opuszczali rodzinne strony, byzaczynać wszystko od nowa.Łączy nas wspólna historia, którą warto znać, by wzajemnie się rozumieć. Zabytkowa część rozbudowanego wlatach 70. UrzęduGminy Ustka W latach 30.XX wieku była tusiedziba przedsiębiorstwa budowlanego i tartaku. (Źródło: UrządGminy Ustka) -10 Część I Dzwony Wielkanocne dzwony1 Otarłam łzy uwierzyłam wJonaszowy cud teraz trudzę się nad kamieniem o którym zapomnielianiołowie dzwony biją alleluja na stole baby i palmy a u mnie jeszczegorzkie żale Panie odmień smutnyczas do nas zstąp w drodze do Emaus usiądź doświęconego obejmij mnie ramieniem męża pozdrów głosem syna otul uśmiechem matki niech się stanieWielkanoc niech dzwony głoszą radość Tajemnica dzwonnicy z Objazdy W Objeździe, dawnej Wobesde, na wzgórzu w środku wsi stoi maleńki budynek sakralny zpruskiego muru,mylonego z szachulcem zpowodu otynkowaniai bielenia. Do 1945 roku był to ewangelicki kościół filialny należący do parafii w Rowach, mimo żestarania oprzeniesienie siedzibyparafii do Objazdy (Wobesde)rozpoczęły się w 1901 roku. Dach świątyni wieńczy drewniana wieżyczka wkształcie latarni, kryjąc niewielki,lecz niezwykły dzwon. W starym opracowaniuks. dr.Romualda Frydrychowicza,pt.Dzwony kościelne w diecezji chełmińskiej (1919 -1925), autor napisał: nie wszystkie dzwonysą tu opisane, bo brak nam było o nich bliższych wiadomości. Nie ma wśród opisanych przez ks.Frydrychowicza dzwonów tego zObjazdy, ponieważ dopierow 1992roku nowo utworzona parafiaObjazda wcielonazostała do diecezji pelplińskiej i nowo utworzonej metropolii gdańskiej. Współczesna diecezja pelplińska składa się z 30 dekanatów i 285 parafii. W czasach ks. Frydrychowicza granice państwowesytuowały Objazdę(Wobesde) poza diecezją zsiedzibą w Chełmży,później w Pelplinie. W tym miejscu warto zajrzeć do podręcznika historii. W październiku 1648 roku w Osnabruck został zawarty, chyba najbardziej znaczący dla Europy, traktat międzynarodowy (między Francją,Habsburgami i Szwecją) kończący wojnę trzydziestoletnią (1618-1648), nazwany pokojem westfalskim. Jedno z postanowień głosiło, że margrabia-elektor Brandenburgii -otrzymuje Pomorze ^ , , . . , . , . ,, . , D J ' wschodni szczytkościoła wObjezdzie zdzwonnicą poprzeciwnej Tylne (Hinterpommerri), biskupstwo stronie (Źródło: domowearchiwum) -13 kamieńskie (,Kamień Pomorski) oraz arcybiskupstwo magdeburskie, biskupstwa Halberstadt i Minden -jako rekompensatę za utratę Pomorza Przedniego,które przypadło Szwedom.Ponadto zarówno król szwedzki,jak i elektor brandenburski otrzymali prawo posługiwania się insygniami książęcymi władców Pomorza. Przyczyniła się do tego w jakimś stopniu bezpotomnaśmierć ostatniego Gryfity Bogusława XIV (1580-1637). Wspomnianezależności sprawiły,że dawnedziedzictwo Gryfitów-w tymSłupsk i okolice-na ponaddwieście siedemdziesiątlat pozostało pod rządami brandenburskiej linii Hohenzollernów Poszukiwania ludwisarza,który odlał dzwondo kościółka wObjeździe (Wobesde), rozpoczęłam od lektury katalogu wystawy Ludwisarstwo stargardzkie i pomorskie XIV-XVII wieku pod redakcją Marcina Majewskiego. Katalog piękny, ale nieznalazłam wnim żadnej przydatnejwskazówki, poza kilkoma ciekawostkami z początkuXVII wieku,kiedy toludwisarze zeSzczecina,Stargardu i Trzebiatowa, zaniepokojeni przybyciem zLotaryngii trzech ludwisarzy,braci Breutell i ich szwagra, wysłali do księcia Fryderyka Wilhelma pismoz prośbą o wydaniezakazu zatrudniania obcych.Na nicsię zdała ichprośba. Poza tym żadenz nichnie miał imienia zaczynającego sięod litery G\ więc i ja straciłam nimi zainteresowanie.Dzwon wObjeździe sygnowany jest inicjałami GB. Dzieje Słupska (Słupsk 1986)-pozycja ohistorycznych perypetiach miasta potwierdza, że po wojnie trzydziestoletniej Gdańsk pozostałgłównym partnerem handlowym Słupska.Kupcy z miasta nadSłupią wywozili doGdańska piwo,konie, zwierzęta rzeźne,surowe skóry,tłuszcze, wełnę,wyroby bursztynowe.Z Gdańska przywożono skóry garbowane, artykuły kolonialne oraz wapno,kredę, metale kolorowe i jubilerskie. W Gdańsku i Malborku znajdowały się jedne z najstarszych giserni, które funkcjonowały mimo braku w tym miejscu kruszców do lania dzwonów. Od początku XVwieku cynę sprowadzano z Czech lub Anglii,a miedź zWęgier. Miedź-główny składnikdzwonu-od czasówstarożytnych znana i stosowanabyła w Kampanii (południowe Włochy), dlatego dzwony z łaciny nazywano campana. W Gdańsku odlat '30 XVI wiekuczynny był warsztatodlewniczy Benningków. Skąd pochodził protoplasta rodu? Był Niderlandczykiem, a może Niemcem? Być może był Pomorzaninem, nieznanym zwykłym gdańszczaninem, a jego nazwisko do historii wprowadziłsyn? Ludwisarnia działała do śmierci ostatniego z pięciu odlewników-Gerharda III Benningka. -14 O najstarszych znanych pomorskich warsztatach odlewniczych między XIV i XVIII wiekiem pisze Elżbieta Wróblewska w publikacji Ludwisarnie Benningków, Wittwercków i Anthonych. Również w tej pozycji nie wymienia się Objazdy chociażposzlaki dowodzą,że dzwon w wieżyczce mającejformę ośmiobocznej latarni nakrytej cebulastym dachem zwieńczonym sygnaturą zdatą 1606 pochodzi zludwisarni Gerta Bemngka III, jak siędzisiaj nazywa trzeciegoludwisarza tego imienia zesłynnej dynastii Benningków Gert zostałochrzczony 23września 1607roku.Zmarł wpołowie sierpnia 1670. Mieszkał prawdopodobnie przy ulicy Korzennej w Gdańsku. Większość jego znanych dziś prac pochodzi z lat 1635-1655, później następuje przerwa.Kolejne prace pojawiają się dopiero w roku 1668, gdy miał ponad sześćdziesiąt lat. Mało prawdopodobne, by czterdziestoośmioletni doświadczony ludwisarzzaprzestał działalności. Elżbieta Wróblewska, autorka wspominanej już pracy Ludwisarnie Benningków, Wittwercków i Anthonych (1999) ową przerwę w działalności wiąże zwojnami szwedzkimi,kiedy najpewniejodlewał lufydo armat.Najpewniej. Prawdopodobna była też inna przyczyna.Zarówno katolickie, jak i ewangelickie parafie nie miały odpowiednich funduszy, a i atmosfera nie służyłasztuce. Szyja dzwonuz kościoławObjeździe zinicjałami GB(Gerta Benningka III) i charakterystycznym fryzem (Fot.Marek Pankanin) -15 Liczba zachowanych prac wskazujena kilka udanych lat w działalności giserni. Obecnie rozpoznanych jest około czterdziestu obiektów, ale wiele prac Gerta Beningka, szczególnie z połowy XVII wieku, jest nieznanych.Może jest wśród nich dzwon z Objazdy? Dzwon Gerharda Benningka z 1647 roku z Sypanicy2 w gminie Prabuty (dla dawnej kaplicy dworskiej,a później nieistniejącegojuż dziśkościoła z przełomu XVI/XVII wieku) z sentencją z Ewangelii św. Łukasza sygnowany był tylko inicjałami ludwisarza.Z kolei w 1655 roku dla kościoła ewangelickiego wStablewie powstał dzwon z sentencją GLORIA INEXCELSIS. W późniejszym okresie ludwisarz stosował misterne fryzy przeplatających się kolistych ogniw i wici skręcających sięsymetrycznie wokółpionowej osi.Ostatnim znanym dziełemrzemieślnika jest dzwonwSzwarcenowie. Najego szyi mistrz umieściłswoje inicjały,datę odlania dzwonu i sentencję SOLIDEO GLORIA.Wielką wartość mają zachowane dzieła Gerta Beninga III, takie jak:Jan Chrzciciel w Archikatedrze Oliwskiej i dzwon z CedrówWielkich. Piszę o tym wszystkim z myślą o zebraniu dowodów pośrednich -poszlak, które uzasadniałyby moją tezę, że twórcą dzwonu zawieszonego wpróchniejącej starej dzwonnicy w kościele Objeździe był GerhardBenningk III, zwany Gertem Dawny ludowo-barokowy ołtarzz kościoła w Objeździe z wizerunkiemMatki Bożej Częstochowskiej Na StolePańskim widoczne zabytkowecynowc lichtarze,po lewej stronieołtarza siedmioramienny wolno stojącykandelabr. (Fotografiaz karty zabytku-zdjęcie polewej stronie) Stalle z nawy bocznejkościoła wObjeździe przyścianie wschodniej, usuniętepodczas zmiany wystroju kościoła wlatach 70.XX wieku.(Fotografia z kartyzabytku-zdjęcie po prawejstronie) -16 Beningiem III.Na szyi naszego dzwonu zastosowanopodobne rozwiązanie:inicjały GB, datęodlania dzwonuANNO MDCLKoraz sentencję: GLORIA INEXCELSIS. Niżej fryz ujmujący wkoliste ogniwasplatające się roślinne wici. Tezę o autorstwie Gerta Beninga dzwonu dlakościoła w Objeździe wspierają, moim zdaniem,dodatkowe okoliczności.Kościół wObjeździe powstałnajpewniej w 1606roku, na co wskazywałaby wieża w formie latarni z sygnaturką z wykutą datą.Jeszcze na początku XX w.latarnia była umieszczana na mapach morskich jako oznakowanie nawigacyjne. Była wówczas widziana z morza, nie zasłaniały jej dzisiejsze drzewa. Budynek posadowiony w bezpośrednim sąsiedztwie dworu początkowo miałformę jednonawowejkaplicy dworskiej,bez organów i bezdzwonu. Dzwon pojawił się później.Data umieszczona w inskrypcji na szyi wskazuje na rok odlewu -1655, czyli niemal pięćdziesiąt lat później, w czasie, gdy właścicielem majątku był Antonius Natzmer(fundator ołtarza i ambony).Jeszcze później, na początku wieku XVIII dobudowano nawę boczną z ozdobnymi stallami tuż przy ołtarzu, zprospektem organowym, alewciąż był to kościół filialny w mało znaczącej wioseczce. Dopiero w wieku XX zmieniło się znaczenie wsi, ale kościół pozostał wciąż ten sam,chociaż pojawiła się koncepcja-na szczęście odrzuconabudowy nowejświątyni.Od 1945roku ewangelickaświątynia zmieniłasię. Nadanojej katolicki charakter. W latach 70. XX w.usunięto dawneludowo barokowe wyposażenie-ołtarz i ambonę.Zniknęły także dawneświeczniki i naczynia liturgiczne. Wśród wyrobówcynowych zgromadzonych wMuzeum PomorzaŚrodkowego wSłupsku zapewnesą świeczniki z kościoła zObjazdy, o którychpisano przedlaty w przewodnikach turystycznych. Fragment inskrypcji i fryzu, kabłąka i czapydzwonu oraz arkadowaczęść dzwonnicy (Fot.Marek Pankanin) Uważnie przejrzałam katalog jakiś czas temu organizowanej wystawy. Wiele prezentowanych obiektów (świeczniki, kielichy mszalne) najczęściej ma ogólnikowy podpis Pomorze i autor NN,mimo że wcześniej we Wstępie komisarz wystawy i autorka informatora AnnaSujecka napisała: Rygorystyczne normy produkcji zakładały każdorazowe znakowanie wyrobów rzemieślniczych. Gwarantowało to najwyższąjakość produktu i wspierało lokalnestruktury cechowe (...) W sprawie dzwonu odwiedziłam panią Katarzynę Bartosiewicz w słupskiej Delegaturze WojewódzkiegoUrzędu OchronyZabytków.Okazało się,że dzwon zObjazdy czeka nawłasną kartotekę i profesjonalny opis.Pani Katarzynanie negowała moich ustaleń.W kartotekach urzędu było jużkilka beningków-dzwonów, znajdujących sięw wielu miejscowościach regionu słupskiego,między innymiwStarznie koło Koczały. Podobieństwokroju czcionkii elementów zdobnictwapotwierdzało moją tezę.Jednak niczegonie wiedziałam napewno.Moje poszukiwaniamiały amatorski charakter, dostarczały mi jednak wielu wzruszeń.Może wprzyszłości staną sięone zaczynem naukowego opracowania odzwonach Benninkgów w powieciesłupskim. Fragment czapy dzwonuz datą zapisaną cyframi rzymskimi (Fot.Marek Pankanin) * * * dotykam cegieł klejonych kunsztem nieznanego murarza sprzedwieków czuję jego wieczorne zmęczenie czytam myśli zapisane misternym rysunkiem strzelistych sklepień w trudzienasze istnienie tylko mury przetrwają ponad liśćmi łopianu katedra zieleni na jedno lato kukułka w dzwon uderza odejdziemy przeminiemy na hamaku zliści łopianu nasz wieczny odpoczynek * * # W lutym 2019r. parafiaw Objeździe otrzymałaoficjalne pismood Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w sprawie zakończenia postępowania dowodowego.Benningk z Objazdy został wpisany do rejestru zabytków. -19 '3$ Pomorekl Wojłwidikl KonMrmtor Zabytków Słupsk, dniał ZRD.5 itó.2-32019.KB 'nforMACJJia dowodowego O ZAKOŃCZENIU POSTĘP°^Jt£mu ZABYTKÓW W SPRAWIE WPISANIA t>0 «tJC .oortwaaia administracyjni i... > r J z odnalezionegona starymcmentarzu ewangelickim Wstążkami, zapala znicze.One Żyją.Są Świadectwem kamiennego bloku. Fundamentwykonał Kazimierz i. Trzebiatek. Kapliczkazostała poświęcona w 1993r. historii i zmian, ale przedewszystkim wiary (Fot.Jan Maziejuk) Publikacja Kapliczki powiatu słupskiego -znaki pamięci i wiary przedstawia 122kapliczki powiatusłupskiego.Jest ich więcej, AutorzdjęćJan Maziejuk, rocznik 1938, nie dotarł do wszystkich miejscowości i miejsc. Sfotografowałtylko 122 kapliczki i zebrał o nich podstawoweinformacje. Znany słupskifotoreporter jest autorem wieluwydawnictw albumowych, takich jak: Tak to widziałem,Dziecko i innych, w tym ostatniego Mosty w Słupsku i powiecie słupskim. Na dorobek nestora słupskiej fotografii składają się: współpraca z 24 tytułami czasopism, 22wystawy indywidualne na Pomorzu i w Łodzi; 37 wspólnych wystaw,m. in. wPoznaniu, Warszawie,Wrocławiu, Heideck (Niemcy); 49 nagród wkonkursach fotograficznych, m. in. w Warszawie,Pradze, Moskwie; fotografie do 22 katalogów wystaw; autorstwo 10 indywidualnych albumów o Ziemi Słupskiej. Krekodaj słupski w zamierzeniu autora miał być ostatnią książką, sumującą życiową drogę i dorobek.Jednak młodzieńcza, mimo wieku, pasja, ciekawość świata wciąż podsuwają mu nowe tematy. Książka z kapliczkami w powiecie słupskim jest kolejnym indywidualnym wydawnictwem albumowym Jana Maziejuka.Większość jego dorobku wyrasta ze współpracy zeStarostwem Powiatowym w Słupsku. Również ten album powstał jako wynik tej współpracy. Świadomość historycznej i kulturowej roli małych kapliczek,które na stałewrosły w wiejski krajobraz,towarzyszyła wjednakowym stopniuautorowi, jaki mecenasowi jego działania,czyli StarostwuPowiatowemu wSłupsku. # # * Tekst napisałam jako wstęp do albumu Kapliczki w powiecie słupskim -znaki pamięci i wiary z fotografiami Jana Maziejuka. Album został wydany przez Starostwo Powiatowe w Słupsku w 2020 roku. *#* Promocja albumuKapliczki w powiecie słupskim -znaki pamięci i wiary odbyła się weczwartek 1 grudnia 2022roku zdwuletnim opóźnieniem zpowodu pandemii Covid 19.Spotkanie wydawcy,autorów, mieszkańcówokolicznych miejscowości i regionalistów odbyło się w wiejskiej świetlicy w Objeździe. Organizatorami promocji byli CentrumKultury PowiatuSłupskiego wosobach pp.Mateusza Mareckiego i Sandry Winnickiej, Centrum kultury Gminy Ustkaw osobie pana Zbigniewa Podolaka oraz pań bibliotekarek AlicjiMieliwodzkiej i BeatyBednarczyk. Znaczenie wydawnictwa odnotowały regionalne czasopisma i radio. Promocja albumu Kapliczki powiatu słupskiego w grudniu 2022 r. w wiejskiej świetlicy w Objeździe Na zdjęciuod lewej:Jadwiga Fudala-sołtys wsiRowy, ks.dr MariuszDrogosz-proboszcz parafii pw.Matki BożejCzęstochowskiej w Objeździe,Czesława Dlugoszek-autorka wstępu i podpisówdo fotografii walbumie, AnnaSobczuk-Jodłowska -wójt gminy UstkaJan Maziejuk-autor fotografiiwalbumie,Sandra Winnicka-dyrektor Centrum Kultury PowiatuSłupskiego, Rafał Konon ~ wicestarostapowiatu słupskiego. (Fotografia użyczona przezjana Maziejuka) dom na wsi słońce zlizuje rosę z dachów dziki bez oparł sięo płot szczerbaty sad wkoralach czereśni zaniósł się gdakaniem idę z psem przez wieś na górce nikłeślady krzyży żeliwnych uprzątniętych bez rozgłosu pośród starego parku junkierski pałac obok gierkowska potęga pegeerów i komin gorzelni sterczący nad ruiną opowieść o wsi drewnianymi wiązaniami stary kościół pisze przy polnej drodze na przemian odłogi jęczmienie wąsate brzuchate pszenice utkane chabrami wtopionew zapach lasu dalej nowe budynki kiedy zaszumią drzewami kiedy synowie na schwał z psem zaSyriuszem pobiegną obejmę wieśmoją w wieczneposiadanie -58 Część III Parafia Wytowno # * * nic nie jestdoskonałe nic nie musi być doskonałe kręta droga do domu potykająca się o zdradę i samotność wielka miłość książka do którejdołączono erratę szachulcowy kościół wObjeździe zżerany przezkorniki wierszowana opowieść piękno nie jest doskonałością odkrył pan Leśmian tylko Ona jest perfekcyjna nie uznaje erraty korekty suflera nie potrzebuje odpuszczeniawin przychodzi znikąd nieproszona zapisze moje imię wzorem chemicznym w księdze wszechświata Kształtowanie wspólnoty i administracji kościelnej Do lutego 1945 r. w powiatach, którepóźniej weszły w skład gorzowskiej Administracji Apostolskiej, mieszkało około 90% ludności wyznania ewangelicko-augsburskiego. Liczba katolików wynosiła zaledwie200726. Katolicy użytkowali 151 świątyń, w których służbę duszpasterską pełniło 201 księży. (...). Do 1 sierpnia 1945 r. urzędy repatriacyjne osiedliły na terenach poniemieckich ponad milion osób, w tym około 652 tys. z Polski centralnej, około 300 tys. z byłych terenów wschodnich i około 100 tys. reemigrantów. Do końca 1945 r. na Ziemiach Zachodnich i Północnych znalazło się 1 630 638 osiedleńców. Wpołowie 1947r. mieszkało tutaj już 5 238000 osób, w tym4 985 000Polaków -takie informacje przedstawił Robert Romuald Kufel w Słowniku biograficznym księży pracujących w Kościele gorzowskim 1945-1956.(Zielona Góra 2016.) Pod Administracją Apostolską Gorzowską do 1972 rokupozostawała parafia pw. św. Franciszkaz Asyżuw Wytownie, następnieod 1972roku wwyniku reorganizacji znalazła siępod administracją nowopowstałej diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej z siedzibą wKoszalinie.Tak teżpozostało pokolejnej reorganizacji z woli ojcaśw.Jana Pawła II, wyrażonej w bulli Totus Tuus PoloniaePopulus z1992 r. ustanawiającejnową strukturę administracyjną Kościoław Polsce. Przez kolejnelata proboszczami parafiipw. św. Franciszkaz Asyżuw Wytownie byli kapłani: 1. ks.Jan Zieją (1946-1948); zastępstwa w1948/49 r.-(ks. dr WalentyPatykiewicz, ks.Stanisław Galas), 2. ks. WincentyMatłowski (1948-1949), 3. ks. Paweł Aleksa (1949-1951), 4. o. AdolfWaluk OFMCony (1951-1952), 5. ks. Henryk Suliński (1952-1957), 6. ks.Roman Zięba(1957-1959), -61 7. ks. Edmund Radtke (1959-1972), 8. ks. RyszardPawlukowski (1972-1985), 9. ks.Józef Pietras(1985-1986), 10. ks. Wojciech Przybylski (1986-1989). Parafia pw. Matki Bożej Częstochowskiej wObjeździe została utworzona w 1989 roku po podziale parafii pw św. Franciszka z Asyżu w Wytownie. Nowo utworzoną parafię obejmującąwsie: Objazda,Bałamątek, Dębina i Rowy włączono do diecezji pelplińskiej, natomiast parafia Wytowno z wsiami Machowinko, Wytowno, Redwanki i Machowino pozostała pod administracją diecezji kosza-lińsko-kołobrzeskiej. Księża proboszczowieparafii pw.Matki BożejCzęstochowskiej wObjeździe: ks. Stanisław Fortuński (1989-2015), ks.Mariusz Drogosz(2015-obecnie). # # # Wytowno byłosiedzibą parafii od XV wieku,najpierw prawdopodobniekatolickiej, a od czasu reformacjiewangelickiej. W1940roku parafia obejmowała pięćwsi: Bydlino, Karżcino,Machowino,Machowinko i Wytowno, z liczbą blisko dwóch tysięcy wiernych.Ostatnim ewangelickim pastoremparafii Weitenhagen(Wytowno) był Ernst Koch(1938-1940). Po wojnie, w 1945 roku katolicką administrację kościelną na terenach dawnego PomorzaTylnego (Hinterpommern) organizował kardynał AugustHlond, który w Rzymiew 1945 r. otrzymał pełnomocnictwa zorganizowania Kościoła w Polsce w nowej sytuacji politycznej i wojskowej. Na stanowisko administratora apostolskiego na tzw.Ziemiach Zachodnich w sierpniu 1945 roku powołał ks. Edmunda Nowickiego.Siedzibą kurii był Gorzów Wielkopolski.Z inicjatywy ks. biskupaEdmunda Nowickiegow 1947roku wSłupsku powstało Niższe Seminarium Duchowne.Wcześniej, 11 września1945 biskup mianowałks.Jana Ziejętymczasowym wikariuszem administratorem parafii pw.św. Ottonaw Słupsku. Kolejne dekrety nakładały na ks. Zieję dodatkowe obowiązki: spowiednika franciszkanek,prefekta nauki religii wliceum pedagogicznym,wikariusza ekonoma kościoła pw.św. Rodzinyi św.TadeuszaJudy. Dekretemz 11 marcal946został mianowany wikariuszem kooperatoremw Słupsku, zrezydencją oraz prawami i obowiąz -62 kami proboszcza w Wytownie13. Parafia obejmowaławsie: Machowino, Wytowno, Objazdę i Rowy -wsie, w których znajdowały się ewangełickie kościoły oraz wsie bez stałych miejscmodlitwy: Machowinko,Redwanki, Bałamątek,Dębina. Przypomnijmy: budynek kościelnyz tynkowanegomuru pruskiego wWytownie pochodzi z drugiej połowy XVII wieku, wieża i przybudówka stoją na fundamencie z kamienia polnego i mają mury z cegły; są datowane na czas wcześniejszy (koniec XIVw.) niżnawa główna.Zachodnia przybudówkama wejścieze sklepieniem o konstrukcji ostrołukowej, co jest podstawą starszego datowania.W 1880 roku budynek został odnowiony. Nawprost ołtarzana emporzeznajduje sięprzepiękny prospekt organowy z XIX wieku z pracowni organmistrzaChristiana Friedricha Voelknera z Duninowa. Jego cieszące się sławą instrumenty znajdują się m.in. w Duninowie, Ustce, Koczale, Wytownie (może również zniszczone organy w Objeździe?). W dzienniku urzędowym rejencji koszalińskiej z 27 listopada 1873 r. zalecano usługi firmy organmistrza ywm*****™'' £ Duninowa. Fabryka w Duninowiespłonęła 8,V'U historia obteKtu. 12. Autorzy. >>'=><" 6* Macho- w 1906 roku tuż po śmierci jej założyciela. nd naJdawnieJszy°ń1Ko6cl6ł-Obe *Z P°Prz Syn organmistrza Paul Voelkner przeniósłsię cno posiadało ?gQ2r i ETpSobotei « pozostał ®®*^ " do Bydgoszczy i tam rozwinąłinteres. 3£?£=-rS£if Największy był kościół w Machowinie £ 1892 roku, murowany z czerwonej cegły, Była°to posadowiony na wzniesieniu. Cennym zabyt S.p«°kiem kościoła jest chrzcielnica z 1613 roku14, bna ze i596r. »Pr?wu ivłB oraz maleńki witraż z herbem rodziny widoczna wtóry zmarł ^ lbnie USvave,*tory v von Swave.Te pamiątki pochodzą zwcześniej DiaUnov«g°*°!^°tz-Nlepoglense, istniejącego małego szachulcowego kościoła rował von zit,T"ks ołtarzowy zniszczonego podczas wojny trzydziestoss&.» letniej. Katarzyna Bartosiewicz w publikacji już * 155°r'Mprzedio3tatnlą Nowożytne zabytki sztuki -protestanckiej na terenie obecnego powiatu słupskiego , m11 ewangelistami. opisując ocalałe zabytki sakralne z kościoła wMachowinie, wymienia obrazy: SenJakuba z połowy XVII w., Ostatnia wieczerza Hi * połowy XVII W., Przebicie włócznią Fragment karty zabytku-Kościół w Machowinie (Opracowanie Doroty Cieślik z 1993 roku dla Wojewódzkiego £ połowy wieku XVIII, Zmartwychwstanie Urzędu Ochronyzabytków wGdańsku-DelegaturawSłupsku.) z połowy XVIII wieku oraz wspomniany niewielki witraż z dwoma polami herbowymi: po lewej herb von Swave'ów,po prawej puste pole,zapewne przygotowane na herb przyszłej żony Niestety, los tak pokierował życiem właściciela, że zmarł w stanie bezżennym,a puste poleherbowe pozostało. W Rowach,przedwojennej samodzielnej parafii,kamienny kościół datowany jest na połowę XIX w Uroczystość konsekracji odbyła się 16 lutego 1845 roku. Do kościoła w Rowach należała proboszczówka, niestety, wopłakanym stanie, na conarzekali kolejni przedwojennipastorowie. Nieremontowano jej gruntownie, ponieważ wciąż trwał spór o przeniesienie siedziby rowskiej parafii do Objazdy. Najmniejszy był ryglowykościół wObjeździe z 1606 r.,pięknie położonyna wzniesieniu, otoczony starym cmentarzem z grobami dawnych właścicieli majątku z rodziny Kutscher. Przed kościołem znajduje się pomnik poległych w I wojnie światowej żołnierzy z Objazdy i z Dębiny oraz obelisk, tzw.kamień Hindenburga. Kościół należałdo przedwojennejparafii wRowach.Gdy parafięobejmował ks.Zieją, nie było nakościelnym wzgórzukamiennej grotyz figurką Matki BożejNiepokalanej. *## Plebania w Wytownie była dużym, piętrowym, murowanym, podpiwniczonym domemz wejściem odstrony ogrodu,z dziesięcioma pokojami rozłożonymi wzdłuż szerokiego korytarza, z kuchnią i łazienką. Obok wpodwórzu znajdowały się budynki gospodarcze: spichlerz, stajnia,obora i chlew. Na końcu podwórza był ogród warzywny i mały sad. Ksiądz Jan Zieją (1946-1948) Ksiądz Jan Zieją (1897-1991) przybył na Pomorzez polecenia kardynała Adama Sapiehy, bywesprzeć duchowobyłych robotników przymusowychi przybywających na Ziemie Zachodnie nowych mieszkańców. Dekretem z 11 września 1945 roku został mianowanyadministratorem zprawami i obowiązkamiproboszcza w parafii pw. św. Ottona wSłupsku,następnie Dekretemz 29 marca 1946 rokuzostał wikariuszem kooperatorem wSłupsku zrezydencją,prawami i obowiązkami wWytownie15.Parafię objął wkwietniu 1946 roku.Na plebanii wystarczył mujeden pokój.W pozostałych urządzono świetlicęUniwersytetu Ludowego,bibliotekę, jadalnię,pokoje pracowników i słuchaczy kursówUL. -64 Na wigilię Bożego Narodzenia w roku 1946ks.Jan zaprosił na opłatek do świetlicy swoich parafian z Wytowna. I tu drobne wyjaśnienie-ks.Jan bylprzeciwnikiem choinki, jako symbolu tego święta. Uważałją za coś obcego, przeciwnego tradycjipolskiej jako swego rodzaju „import niemieckiDlatego nigdy na plebanii nie było choinki na Boże Narodzenie. Był za to snop żyta dekorowany krajką i kolebki z opłatka u powały, kołyszącesię za każdym dmuchnięciem. Pochodzę z tych samych stron co ks.Jan idobrzepamiętam,jak nasz dziadek przynosił na Boże Narodzenie do izby wielki snop żyta, by go postawić w rogu. Widać ta stara polska tradycja bardziej trafiała do gustu ks. Janowi i zwiastowała dobre plony na przyszły rok. Parafianie byli jednakjuż „zarażeni"nową, rodzącą się choinkową tradycjąi nie bardzo rozumieli opory księdza przed jej wprowadzeniem. Trzebajednak podkreślić, żete spotkania księdza proboszcza z parafianami przynosiły rezultaty w zbliżeniu wzajemnym całej parafii i cementowaniu społeczności wiejskiej-wspomnienie dawnegoparafianina zapisał ZdzisławMachura w książce Był tu wśród nas na słupskiej ziemi. gwp -• / MBUM— r W |» ł » f & « t&! -1x4. • (ł|V ćuycer*>11* ^ r.us.r, CŁrtU lrł«rn# rttse? touny turke i ' *'-tz>/»/u ./e^Zcm ? //^//./'riy yn >fr. J ru^y yot,r-. mam ^ctyycj/c 0* ze tścr y>6 •//uoy .<•-•/' 4 / rtntM ?r rrę warn. 9"e. . J///1 ••' Via -•//' sq *'rt^y a ćt' j/ućti' r^£ Vcf /m"// ' cyrtiSc /ecjf-erf /&*/ -ac S-&/-**///*' fy /y y?v* vy«ru w/ a-s, fw-ó-trc ct/& cfć ,Ć*I y'c t r»t e/of/Źt/a/n/c yO/Y jD-ntny/ -* 'y#/? *^//;\; f-< Z Ą^/c/CZ s-rewy t~ ,wv'v-•/'? [°+a SCt J/ćta/ćarrnu //e^HCKrrtu sćrstttb «/// " s+rtya*«*e»fru^ •*' ***%/ Jf>r?f-c/jfctystHdóregy ^/a/aęy^J/^35 /7 ' -fJećzJ-a/e^r? •*' ^lan/r>e> 0&-S?? JJ/F /-REITTSY TRIA /FI •' '£ S&T/SM' MWRK-TRRY -€*>/?/ /fftf ćrtaj/st/f!* /?^ *' S/sae' /y/U^ ////•«« CB/SYYF/ //Ć/E«S/Ć-^,~ A/& S/UE/i / /FUM. E/I> *//£*•> 'AL FL/IŹ>T /' S/TTTO/R //F O£> PP/FCE/F/ILŁ ••SJCVT.*RWSFYE4 łaZ f/f /'/' ,/*/&/'£ ss/t.jpo/f ccf-ą/ie't ci /f i-c/-v >//( />}d»j eti/-K*Yiy/fi cA&*TiCŁ> s?,ts?//a a/e/*-<ł ^ /y///t? yutyys/a /fen/ś sq e**c'/4& /e (s/r/W<«<ó ^/ /f*As t'/'l /*+U4 SC
  • yg/ , łććr/^/wii? Zał7/ . Cf ć/e-wu. /;sć>ŁVTr >-r> Jf/ /yiiJs>i ć/p/fey Ye> tsteUcy ''J/ć/*s 'srf a s Se //01/a+}/*'? /a a-usz sia/z/'/? /«• jy?S>rf/ ' Ć>fj;W S/f &/*>'f£*a"/' 'tc/u/e smrł/f /rie -uw-'-/t? sta ftp syf f^if/z^ae r~*~/ Urt/n? ?e -/lrtt/v> iu/j'/y tt/ /*-/£*? f //tssrfź ćs/a/ćr», /Sr-n*?f •/ ' *?ycnf />,<' ,,'/t*y' //i/r metr? •^atroc/stij •*'/>**//***! »«e •6»-^7 f S/f yoc>y //4a/*rry s/a -/f -tret* a?etr} Urtc/C Ssyć*\ *? ' «r?' SĆ/Ź/t-pff C;>'e/c/rr7 ęsyl UfOsfTf [ ifc. , St U adrcSOWane8 C; a °d°Adama Turka VTT"flemieńca że B.Bierut musiał umrzeć w Moskwie inie powiadomiono ojego chorobie, że przy takich srodkach medycyny nie mogli go uratować, coś tojest niejasne, to się pomału wyda wszystko21. ^1957 rokuks.Edmund Radtkezostał skierowanyna wikariatw parafii św.Rodziny ^Szczecinie. Proboszczemparafii Wytownie został 1 lipca 1959 roku. Wkraju był to czas określany metaforycznie odwilżą październikową. Naplebanii w Wytownie powiało nowoczesnością. Ks. Radtke jeździł najpierw motocyklem, później syrenką. %ł otwarty i serdecznyProbostwo wWytownie,małej wsi naZiemiach Odzyskanych, dla. ks.Radtke przypadłona dekadęrealizacji najważniejszego programu duszpaster skiego prymasaStefana Wyszyńskiego, fia który złożyła sięWielka Nowenna 0raz obchody milenium chrztu Polski. 26 sierpnia 1957 roku na Jasnej Górze rozpoczęła się peregrynacja P° kraju kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, którą w maju, ^czasie wizyty prymasa wWatykanie, poświęcił papież Pius XII. Do Parafii pw. św. Franciszka z Asyżu ^ Wytownie peregrynujący obraz • o . . i i i i Ks. EdmundRadtke z młodym klerykiem naulicy wWytownie J 1 1 1 VAatki Dozę Częstochowskie dotarł ..... . ' ' (Zrodio: domowearchiwum) w 1961 lub1962 roku.Pani BożenaBaranowska,wówczas młoda mężatkai nauczycielka wszkole podstawowejw Objeździe,na uroczystości zawierzeniaparafii Matce Bożej szła wraz z mężem pieszo, podobnie jak wielu parafian z okolicznych wsi. Pamięta tamtopodniosłe zdarzenie,uroczysty nastróji ośmiokilometrową wędrówkę w jedną i drugą stronę. Przypomnę tu dla porządku również to wydarzenie: 18 listopada 1965 roku polscy biskupi skierowali do biskupów niemieckich słynny list ze słowami przebaczamy i prosimy o przebaczenie.Władza państwowa była oburzona,a oburzenie rozległo się echem po całym kraju. Wątek oceny postawy Orędzia jak nazwano list,znalazł się wśród tematów maturalnych 1966roku w słupskim liceum pedagogicznym. Również wwiejskiej świetlicyw Objeździe władzepartyjne podjęłysię interpretacji Orędzia biskupów. WKronice Objazdy bibliotekarz i skrzętny kronikarz Roman Zub zanotował: 'b) clnlw y/S, j&.otr %r 140K, v DiLbyU* ^ b rcUktj,*. CtlcnL*. Kfłl P ,JZ Pfi ru* &W ?' »' AS? rs o- -g^l^ l ^ ?N »s s. §-"§• 8-"s §! & ET * rn I' •5,fpa ei-lls K rt & |2 ^ ~S> ®1iiri^Ml «TT> ep ^ I UH §-§ Ł tS' ~ ; g. s-N * Tr J' l-> V » ^fS§.. 5«, 15T o ? s: 2 r* S M g W .NV rn r {1' * x &• ? AS« 1 1 -t -s is £L Q-S-/» — r •*> < *$ g §-l|"i i-tĄ 9 f i ' ę s; 1.1 fl Ł *§• 0^ c»> ** a ^ *-b» ? O tj, f f-\-r |. jrif §>•! a. §• 3 ^ -^_J? • o-£. I rf a " r* ty o <^r <-> D> ^ >-sJ s r. l 11 cTl-^ r» ' S 3 oi ?I 1 i f/-> ^ g-M55 "$?^ 3 i ^ ^ ^ o ? • as. C5 2 § jr oo V & -50 III II °2n £ g] I 1.rs f*5 ? f S* pi c* ? <=> S-s-N t * h fltl-4 * g. ss (C r 3 g-Ł O N £ 2 lp , ^ "f ' Jt o +" tirli r J)fŁ Ł * J* ?: * i Ir I: s' ?=> r r £ 4" _». ii r Marginalia: Rok 1966 w Kronice Objazdy Romana Zuba £i(j4ćoieJc»2. ^romcLcizk^c jbrzyfo/eiratA u i HtfSioMkZ h)iĄ.kłc*ut :JJxuLŁhrui4. cUc/r. -4f)rz,e&l &u.dy/iJc«, ty/i /V odhyla. prtiAkfyćL .ruo Ił/naćm7yslącUml Plica upamiętniająca pierwszego proboszcza parafii MB Częstochowskiej w Objeździe, św. pamięci s. Stanisława Fortuńskiego r°dio: domowe archiwum) Kolejny rok.Piątek, 26 sierpnia 2022 roku. W kościele parafialnym pw.Matki Bożej Częstochowskiej w Objeździe-jak każdego roku-odbyły się uroczystości odpustowe. Przybyli księża z dekanatu glówczyckiego oraz zaproszony przez ks. proboszcza Mariusza Drogosza o. Zbigniew Stachowicz OCD,karmelita, proboszcz parafii Obkas-główny celebrans i kaznodzieja.Jest szczególnie bliski księdzu Mariuszowi, którydo Objazdystamtąd, z parafii Obkas,przybył. Uroczystość odpustowa była okazją do zaprezentowania wiernym nowej ikony Matki Bożej Częstochowskiej,której autor, AndrzejDelikta, był obecnypodczas Mszy św. Popołudnie piątkowe było słoneczne, wiernych miejscowych i gości tak wielu, żedrzwi dokościoła otwarto,by siedzącyna zewnętrznych ławeczkachmogli w pełni uczestniczyć wobrzędach. Ikona MBCzęstochowskiej lśniła rozświetlona blaskiem świec i słońca. Ikona MB Częstochowskiej w kościeie parafialnym Ks. Fortuński przed wcześniejszym wizerunkiem w Objeździe napisana przez AndrzejaDeliktę MB Częstochowskiej (Źródło: profil parafii Objazda naFacebooku) (Źródło: domowearchiwum) -114 Andrzej Delikca Pisałem ikonę MB Częstochowskiej do kościoła parafialnego w Objeździe Kiedy kilka lat temupo raz pierwszy wszedłem do kościoła parafialnegow Objeździe, zachwyca mnie jego prostota. W ołtarzu głównym Rajdowa!się obrazMatki BoskiejCzęstochowskiej, bo pod takim wezwaniem jest świątynia. Spoglądałem na niego, ilekroć bywałem ^ okolicy. Zastanawiało mnie, dlaczego ^zerunek Madonny staje się ciemny i coraz ^niej czytelny. Za zgodą proboszcza, ks. dr. Dariusza Drogosza,przyjrzałem się mu z bliska 1 stwierdziłem, że ciemny werniks spływając m niszczył oblicza Maryi i Dzieciątka. Prawdopodobnie nadmorski klimat, warunki atmos- C eryczne i użytemateriały niesprzyjały trwałości °t>razu. Poddanie go renowacji,co sugerował ksiądz proboszcz,byłoby rozwiązaniem tymczasowym. Zaproponowałem wykonanie kopii ^Zerunku Matki Bożej Jasnogórskiej, która Pozostałaby dziełem trwałym. Propozycja ż°stała przyjęta. Prace nad ikoną nie ustawały przez kilka tygodni, po wiele godzin dziennie. Zgodnie składanie darów-Kościół wObjeździe •> , , r Msza św.odpustowa z26 sierpnia 2022roku.W ołtarzunowa ikona ^ SZtllką ikonograficzną i wiedzą na temat MB Częstochowskiejnapisana przezAndrzeja Deliktę. cudownego obrazu-zgromadzoną m.in.dzięki (Źródło: domowearchiwum) lekturze CzęstochowskiejHodegetrii prof.Wojciecha Kurpika-tworzyłem na lipowej desce wizerunekMatki BożejJasnogórskiej. Deskę lipową wykonał stolarz-zgodnie zkanonem przyjętym dla ikon.Duży jej rozmiar (114x76 cm) wymagałzastosowania z tyłutrzech szpong(listew zabezpieczających).Od frontudeska posiadawypukłe nimby i kowczeg(5 mm wgłębienie na zasadniczy obraz). Po kilkakrotnym przemalowaniu klejem skórnym obydwustron deski, naklejeniu od frontu bawełnianego płótna (użyłem surówki bawełnianej), przystąpiłem do gruntowaniapodobrazia. Do tegocelu zastosowałemmieszaninę kredybolońskiej i kleju skórnego.Po wykonaniu5-7 warstw,wyszlifowałem powierzchnię na sucho i na mokro. Kiedy płaszczyzna była gładka i równa, rozpocząłem przygotowanie nimbów i bordiury pod pozłotę. Wykorzystałem pulment i płatki złota, co daje możliwość polerowania. Po przeniesieniu rysunku ikonyprzystąpiłem do malowania szat, by następnie pozłocić ornamenty na sukience Dzieciątka,liliach i lamówkach na płaszczuMaryi. Końcową fazą było wykonanie karnacji (wizerunków).Całośćpo wyschnięciu-pokryłem werniksem,wykorzystując twardoschnący olej. W końcu przyszedł czas umieszczenia ikony w ramie odnowionej poprzez odświeżenie kolorów,wykonanie pozłoty na sękatych laskach i przygotowanie jej do transportu.26 sierpnia 2022r. ikonaMB Częstochowskiej dotarła doObjazdy gdzieJasnogórska Pani osadzona wołtarzu głównym starego kościółka rozjaśniła go nowym blaskiem. Andrzej Delikta Maluje od zawsze.Jest autorem kilkunastu portretów sakralnych, rzeźb, a także mozaiki w ołtarzu Miłosierdzia Bożego w BazyliceMniejszejpw. św. Wincentego Paulo w Bydgoszczy oraz prac, które można zobaczyć w kościołach diecezji bydgoskiej, gnieźnieńskiej i toruńskiej Marginalia: Nic nie dzieje się przypadkiem O tym, dlaczego ks. Jan Zieją nauczył się języka szwedzkiego Dag Hammarskjold Szacunek dla słowa jest pierwszym Wymogiem dyscypliny zdolnej wychować człowieka dojrzałego intelektualnie, emocjonalnie i moralnie. Szacunek dla słowa używanie go z najwyższą starannością 1miłością prawdy-jest warunkiem rozwoju społeczeństwa i rodziny. # *• # Dag Hammarskjold,Vdgmdrken (pol.Drogowskazy) Okładka książki wydanejw2005 roku, pierwszeszwedzkie wydaniepozycji nastąpiło w1963 roku. -117 Było tak Coś mnie gna w głąb nieznanego kraju dalej i dalej. Grunt coraz twardszy, powietrze rześkie i coraz chłodniejsze. Struny trącane wiatrem od mego nieznanego celu drżą w oczekiwaniu. Nie przestaję wciąż pytać: czy dojdę tam, gdzie życie przebrzmiewajak czysty i prosty ton-w milczeniu. Uśmiechnięty, szczery,nieprzekupny ciało opanowane i wolne. Człowiek który się stał, czym się staćmógł i był tym, czym byłzawsze gotowy zebrać wszystko w prostą ofiarę. Jutro sięspotkamy, śmierć i ja... Ona-wbije swój miecz wczłowieka zbudzonego. Jakże jednak pali wspomnienie każdej chwili zmarnowanej. (Dag Hammarskjold, tłumaczył ks.Jan Zieją) # * * W1610 rokuniebogaty szwedzkichłop PederMikaelsson zSmalandii otrzymał Zasługi wojskowetytuł szlacheckiz nazwiskiemHammarskjold.Zmarł wzamku Kalmar w roku 1646. Z jego rodu, z ojca Knuta Hjalmara Leonarda Hammarskjolda, członka Akademii Szwedzkiej, współpracownika Komitetu Nagrody Nobla, eksperta ^dziedzinie liryki portugalskiej oraz Agnes z domu Almquist-dnia 29 lipca 1905 roku wJónkóping nad jeziorem Wetter urodził się DagHjalmar Agne Karl Hammarskjold, jakoczwarty, najmłodszyz czterech synów. Wychowany przez ojca twardego luteranina poszukiwał własnej drogi wśród r°zlicznych zainteresowań -przyrodniczych, filozoficznych,literackich, ekonomicznych i społecznych. Po studiach w Uppsali w 1930 r. został kandydatem prawa. Studia uniwersyteckie D.H. ukończył w1933 roku,po czym pracował jako wykładowca na uniwersyteciewSztokholmie i wszwedzkich instytucjach państwowych. P kariera państwowarozwijała sięrównolegle zpasją poznawczą: czytałpoetów, filozofów dawnych i współczesnych, m. in.M. Bubera, autora IchundDu, współcze-Snego mu filozofa żydowskiego,który był dla niegowzorem intelektualnym. W tymczasie wOrganizacji NarodówZjednoczonych zwolniło się stanowisko Sekretarza GeneralnegoJeden zprzyjaciół D.H.wspomniał, że on-Dag-bardzo V się na to stanowisko nadawał, ten natychmiast zażartował: Nie było takiego wariata, który by mi to zaproponował; i ja niejestem wariatem, żeby to stanowisko przyjąć. A jednak, gdygo oficjalniezapytano, wyraził zgodę,tłumacząc sięwobec tego ^mego przyjaciela:Musiałem przyjąć, chociaż to ciężkie. To był mój obowiązek. % * # Państwa członkowskie ONZw dniu 31 III 1953 r. na wniosek Rady BezpiecZeństwa spośród pięciu kandydatów wybrały Daga Hammarkjólda 57 głosami Przy sprzeciwie1 głosu. D.H.objął stanowiskow ONZ i zrzekł sięwszystkich stanowisk państwowychwSzwecji. Zatrzymał tylkoobowiązki wiceprzewodniczącego o ZWedzkiego Związku Turystycznego. Pełnił funkcję Sekretarza Generalnego ^*NZ ponad osiemlat. Kiedypowstawała potrzebarozwiązania problemówna arenie Międzynarodowej, mówionoLeaveitto Dag (NiechDag się tym zajmie).Odegrał ważną -119 rolę wnegocjacjach dotyczących odbudowykrajów zniszczonych II wojną światową. Najgłośniejszym zdarzeniem w siedzibie ONZ w NowymJorku w trakcie jego kadencji było słynneprzemówienie, w którym podkreślił, żejego zadaniemjest obrona interesów małych państw, a nie mocarstw. Zgromadzenie zgotowało mu gorącą owację. Za to Nikita Chrusz czow tak się wściekł, żezdjął jeden but i wielokrotnie uderzył nim w stół-wspomina jego kuzyn, Erik Hammarskjold (ur. 1954),szwedzki dyplomata, który twierdzi, że praca dla Fundacji DagaHammarskjolda to także sposób na wkład w pracę na rzecz mierzeniasię z międzynarodowymi wyzwaniami. Dalej wspomina: pamiętam też, jak 18 września 1961 roku wraz z bratem i dużą częścią rodziny świętowaliśmy urodziny babci. Nagle zadzwoniłtelefon. ONZpoinformowało, że samolot zDagiem Hammarskjoldemna pokładzie zaginął w drodzedo Ndołi w dzisiejszej Zambii. W hoteluw Leopoldville,gdzie D.H.spędził ostatnią noc,w kieszeni pozostawionej tam marynarki znalezionoksiążeczkę Thomasaa Kempis (XIV/XV wiek) niemieckiego zakonnika,teologa i mistyka O naśladowaniu Chrystusa.Wewnątrz była karteczka z tekstemprzysięgi, którą D.H. złożył obejmując urządSekretarza Generalnego. W tym samym roku 1961 parlament norweski pośmiertnie uhonorował DagaHammaskjólda pokojową nagrodą Nobla,exaequo z AlbertemLuthuli -południowoafrykańskim działaczem społecznym i politycznym, przewodniczącym Afrykańskiego Kongresu Narodowego. W nowojorskim mieszkaniu dyplomaty znaleziono rękopis Yagmdrken, pamiętnik wraz z listem do przyjaciela Leifa Belfragea,który kończyłsię prośbą: Jeżeli uznasz, że (zapiski) zasługują na ogłoszenie drukiem, masz prawo to uczynić: niech to będzie coś w rodzaju„białej księgi", dotyczącej moichrozmów z samym sobą-i zBogiem. Dag Katastrofa lotnicza, w której zginał D. H. wciąż pozostaje nie do końca wyjaśniona.Jeszcze w2017 roku pojawiłysię wątpliwości,czy wszystkieokoliczności zaginięcia samolotu zostały należycie zbadane. Znaki drogowe zostały wydane w 1963 roku i stały się inspiracją do zainteresowania jego życiem, działalnością polityczną, poezją i wiarą. Ydgmarken na język polski przełożył ks. Jan Zieją, tłumacząc tytuł jako Drogowskazy.Pierwsze wydanieukazało sięw 1967roku,a wydanie II poprawione -w 1981 roku wKrakowie. Ks. Jan Zieją Jan Zieją urodził się 1 III 1897 roku w Kolonii Ossa w gminie Odrzywół,zmarł wWarszawie 19października 1991 roku. Tak urzędowo wyznacza się czas każdemu * nas. Bez naszego wpływu. Przypisany odgórnie między dwiema datami.Wypełniamy go osobistymi Wyborami, jeśli uznać,że wybór tylkodo nas należy. Zycie ks.Jana Ziei opisane, opowiedziane, nawet Ostatnio sfilmowane (premiera filmu Roberta Glińskiego Zieją 13 marca 2020 r.), stajesię własnością wszystkich. Gdzieś krzyżują się drogi i losy, by ostatecznie spotkać si? u celu. Pragnąłem żyć ubogo i pracować wśród najuboższych... Weał ubogiego życia realizował w diecezji pińskiej, « księdza biskupa Zygmunta Łozińskiego,dziś sługi Ks Jan Zieja 2okresu pobytu wŁohiszynie bożego. Biskup Zygmunt Łoziński, niedawnywięzień (Źródło: Słownik biograficzny polskiego ruchu I mlodowiejskiego, Tom 5, redakcja: Elżbieta Wojtasarski i bolszewicki swój pierwszy list pasterski ogłosił oborska,Warszawa 2020.) P° polsku i białorusku. Do Żydów zwracał się w ich języku. # # # Kresy. Rok 1929.Parafia Łohiszyn (in.Łabiszyn}25 koło Pińska,licząca trzy tysiące dusz. Najuboższa wdiecezji. Wokół bagna,piachy i zalesione pagórki.Mieszkańcy teJ ^erni to katolicy,prawosławni, Żydzi,wszyscy miejscowi, bo taknajczęściej osobie Mówili. Różniłaich obrzędowość,ale łączyłabieda. Ksiądz Zieja podniemal ojcowską °pieką biskupa Łozińskiego w latach mógł 1932-1934realizować własną, ewange'*c£ną wizję kapłaństwa, którą wyraziłw odezwie Do Braci Kapłanów z radykalnym ^daniem ubóstwa. Stamtąd mojekorzenie po kądzieli.W parafiiŁohiszyn urodziłasię w1928 roku matka Regina. Po wojnie w1946 jakomłoda mężatka,repatriantka kresowa, ^^z z mężem zamieszkała wObjeździe wparafii Wytowno. W tym samym roku ^ Wietniaparafię w Wytownie objąłks.Jan Zieja. Był to teren ubogi, jeszcze stosunkowo słabo DAG HAMMABSK^-J zasiedlony przez Polaków. Było to znowu jak w przypadku Pińska i Łohiszyna odsunięcie Srte»*łi**7 ^£S5«** ĆLT0CC«ra*AJ7 łJr°K!!!uiJdrocc»»*»*7 <3r0^lS^»/ trochę na margines. Był wierny swej misji oroecr»v*ij drw»>*i7 Arc(cO*»^**7 «ro*J**5* 'V Ar«tf°^tvŁ»7 i oddany swym parafianom. Byłczuły na ludzkie drc^ai.«JJ droęt>*»k»*/ drO**'*Ct,Y &roec*rnfcAi7 ^SlSSly ćr°C0lliI*7 f-C^roV.«7 sprawy.-pisze ZdzisławMachura wksiążce ńroK«voV:a*7 CN«5!S!m CrORO^^iitł droec»>«k«i7 ^E^JWIY Arc«5°*liii5 Cztery słupskie lata. Opowieść o pracy ćro*cvok«7 ^^".CtS dK>5°*Ditty £££:&£ 23ST45Ś duszpasterskiej ks.Jana Ziei w parafiach ggSl Sg-SS *«e—*-* na terenie Ziemi Słupskiej w latach 1945 -1949 (Słupsk, 2002).To były cztery łata, którepozostawiły trwałyślad wpamięci parafian. Kiedyks.Zieją zmarł wWarszawie w 1991 rokuJacek Moskwa, biografkapłana, odwiedził jego mieszkanie. Mieszkanie było ascetyczne, tak jak jego lokator. Na ścianie znajdował się wielki stary krucyfiks i jasnogórski wizerunek Matki Boskiej Stół służący za ołtarz, kilka fiotografiii, wśród nich duże zdjęcie księdza Jerzego Popiełuszki, Okładka Drogowskazów, zapisków Vdgmarken Daga zamordowanego rok wcześniej przez bandytów ze Hammarskjolda w tłumaczeniuks.Jan Ziei Służby Bezpieczeństwa,jak również widok Jerozo- Pierwsze wydanie po polsku z 1967 roku; ks. JanZieją nauczył się szwedzkiego, by je przetłumaczyć.(Źródło: domowearchiwum) limy. Dwiepolki Z książkami: były tam WZmaitC wydania Pisma Świętego, a także słowniki hebrajskie, szwedzkie, włoskie i inne. Kilka wydań dzieł Daga Hammarskjolda. W kącie zwinięty na drzewcu — biało-czerwony sztandar.Z czasem dowiedziałem się, że wyhafiowano na nim napis: „Nie zabijaj nigdy nikogo"16. Co łączy historię ks.Ziei z zapiskami Daga Hammarskjolda? Kiedy starszy już kapłan dowiedział się o śmiertelnym wypadku sekretarza generalnego ONZ i odnalezionych zapiskach, które czytać zaczął przypadkiem wwersji angielskiej, zapragnął dotrzeć do szwedzkiego oryginału. W końcu go otrzymał,zwrócił się do profesjonalnego tłumacza z prośbą o przekład.Ten odmówił, zatem ks.Zieją postanowił tłumaczyćsam. Uczyłsię szwedzkiego,obłożył sięsłownikami i...przetłumaczy\Drogowskazy.Uznał Vagmarken za ważne,tak ważne,aby dla dotarcia do ich treści nauczyć się języka szwedzkiego. Dagmara Jest wnuczką, wciąż o Niej myślę Je$t, choć minęło sporo czasu °eijej pogrzebu,a miała tylko35 lat. Mieszkała wObjeździe, tu chodziła szkoły i tu została pochowana. %ła wnuczką Reginy, miała ów Niezwykły kresowy gen umiłowania prostoty, ale również ten, który na ZiemiSłupskiej odcisnąłks.Zieją pokory i pomocy najsłabszym. Po studiach polonistycznych wSłupsku TA,.r „ ,, ,. ™ ^ >. u •• • • r J 1 r Klirwroddąbiu -Dagmara lurek kilka miesięcy przedśmiercią ^2.008 roku wyjechałado Szwecji. (źródło: domowearchiwum) W ciągu roku po intensywnym kursieSvenska forpedagoger zdała egzamin 1 rozpoczęła pracę jako modersmalsłarare i studiehandledare najpierw w Botkyrka, Wstępnie wSollentunie, a potem w Naćka.Od 2011 r. miała legitymacjęnauczy cielską (behórighet och łegitimatiori). Odpoczątku pracowała również w Polskiej Szkole przyAmbasadzie RP w Sztokholmie foko nauczycieljęzyka polskiego w gimnazjum,a od września 2019 r. jako nauczycieljęzyka polskiego w liceum ogólnokształcącym; przez półtora roku pełniła równieżfunkcję sekretarza szkoły -napisała we wspomnieniuJoanna Ziembińska-Kurek zPolskiej Szkoły im. KatarzynyJagiellonki przy Ambasadzie RP wSztokholmie. Kiedy już zapłonęły znicze, odeszli żałobnicy,K.R., który byłz Nią i do końca nie tracił nadziei,opowiedział o sobie: Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego niemożna wyrazić łzami Nie można go nikomu -tłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg P°dczas bezwietrznej nocy. -Haruki Murakami. ^kończenie Niczego nietrzeba udowadniać. Po prostu,przedstawiłam trzy osoby, których drogi ^jakiś sposób się przecięły. Oto droga-masz nią iść. Szczęście-masz onim zapomnieć. Kielich -masz go do dnawychylić. Ból -masz go ukryć. Odpowiedź-masz się jejnauczyć. Koniec-masz go udźwignąć (Dag Hammarskjold, tłum. ks.Jan Zieją) **0tA MACIFPiy HKO! Nfj I Rok 1938. Oficerowie 84. PułkuStrzelców Poleskich, nauczycielki i dzieci przed „szkołą" mieszczącą się w prywatnym domu AleksandraMatulisa w Zabereziu pod nr 124. 84. PułkStrzelców PoleskichKorpusu OchronyPogranicza organizowałdla ubogich dzieciz Zabereziapółkolonie. Dziecidostawały posiłek wpostaci białego chlcbazc smalcem ikakao. Regina, babkaDagmary, jestna tejstarej fotografii.Nie opuściłabydnia wszkole z powodukakao,które smakowało jak nigdypóźniej. (Źródło: domowearchiwum) Obchody 70. rocznicy działalności ks. Jana Ziei na słupskiej ziemi w latach 1945-1949 W 2019 rokuStowarzyszenie Służymy innym im. ks. dra Bolesława Domańskiego, którego prezesem jest ks.Jan Giriatowicz zorganizowało, główniedzięki lrilcjatywie honorowegoprezesa Stowarzyszenia,panaJózefa Macieja Roślickiego, °bchody 70 rocznicydziałalności ks.Jana 2iei naSłupskiej Ziemiwiatach 1945-1949. Msze święte, publikacje,spotkania, Sesje,odbyły sięw dniach 17-19 maja 2019 r. ^Słupsku i Wytownie z udziałem duchoWieństwa i wiernych. W życiorysie Jana Ziei kresowy epizod był ważnym doświadczeniem. ^toku 1929 rozpoczął pracę duszpasterską w parafii w Lohiszynie koło ^inska. Ordynariuszem diecezji pińskiej M biskup Zygmunt Łoziński, niedawny ^ęzień carskii bolszewicki.Swój pierwszy ^st pasterski ogłosiłpo polskui białorusku. Żydów zwracał się w ich języku. Księdza Zieję przyjął po ojcowsku pozwolił młodemu kapłanowi realizować własną,ewangeliczną wizję kapłaństv^a, którą wyraził w odezwie Do Braci ^apłanów z radykalnym żądaniem ubóstwa. Biskup Zygmunt Łoziński Stowarzysz'"1* Służymy innym" im. Ks. dr Bolesława Domańskiego Honorowy Prezes JM/K**!<%>&*! Zaproszenie ul. Kościelna 2 Prezes fo. Jan giriatowicz W imieniu Komitetu Organizacyjnego Obchodów 70 Rocznicy działalności Księdza Jana Zieji na Ziemi Słupskiej w latach 1945 -1949 serdecznie zapraszamy na uroczyste obchody tych wydarzeń, które odbędą się w dniach 17-19.05.2019 r. W załączeniu przesyłamy program Wcelach organizacyjnych podajemynasze namiary: -JózefMaciejRoAlicki 64-920Pita. ul.Słowackiego 38m6 tel. kom. 502601 636,email roslickijmaciei@wp.pl -ks.Jan Giriatowicz76-200Słupsk ul.Dominikańska 1 tel. kom.886566638,stacjonarny 598424845 Zaproszenie na Obchody 70Rocznicy działalności Księdza Jana Zieji na słupskiejziemi w latach 1945-1949 (Źródło: domowearchiwum) zaakceptował pismoi kazał odbićw diecezjalnej drukarni.Wkrótce biskupmianował ks.Zieję organizatorem i dyrektorem Akcji Katolickiej na całą diecezję pińską oraz dyrektorem Caritasu.Jednak w 1932 r. ks.Jan Zieją wrócił doWarszawy. Niezwykłe dziejei osobowość kapłanasprawiły, że wciąż jest wzainteresowaniu badaczy, dziennikarzy, twórców.Wszyscy już zapewne wiedzą, że powstał film Zieją Jest w filmie słupski epizod,jednakSłupsk został zastąpiony... Lublinem.Szkoda, ponieważ tużpowojenny okressłupski księdzaZiei pozostawił wyraźny śladw życiorysach wielu mieszkańcówziemi słupskiej W2019 roku upłynie 70 lat od czasupobytu księdzaJana Zieji na ziemi słupskiej. Tam w latach 1945-1949pełniłswą duszpasterska misję, ścisłepowiązaną z działalnością społecznąByłem krótko po tym czasie jednym z uczniów małego Seminarium Duchownego w Słupsku, które ksiądz współtworzył. Poprzez kadręnauczycieli, których wówczas sprowadziłi którzynas tam uczyli, możemy czućsięjego wychowankami. To obliguje nas, inicjatorów przedsięwzięcia do szczególnego uhonorowaniago-piszeJózefMaciej Roślicki wokazjonalnej dwuczęściowej publikacji: Pragmatyczny wizjoner. Refleksje o księdzu Janie Zieji1. Miejscem świeckich jubileuszowych uroczystości byłamiędzy innymi gościnna Miejska Biblioteka Publicznaim.Marii Dąbrowskiej wSłupsku, gdzie spotkali się dawni seminarzyści zeSłupska wrazz ks.biskupem Pawłem Cieślikiem i ks.prałatem Janem Giriatowiczem, także kresowiakiem, któregoszczerze ucieszyło spotkanie ze śpiewaczkami zzespołuMarzenie zeSwiecian na Litwie.Muzyka,wystąpienie pana ZdzisławaMachury przedstawiającegosłupską historię ks.Ziei,wspomnienia, rozmowy i krótki film wypełniły popołudnie.Poznaliśmy niezwykłą i mało znaną historię spotkania ks.Ziei z zapiskami Daga Hammarskjolda.Nauczył się języka szwedzkiego i przetłumaczył Vagmarken.Książka rzeczywiście niezwykła, więc zrozumiała wydaje się fascynacja tłumacza i zainteresowanie czytelników. By dopełnićdzieła, przejśćsłupską drogę ks.Ziei,Józef Roślicki i ks. prałatJan Giriatowicz odwiedzili kościół wRowach, gdzieks. Zieją sprawował duszpasterską posługę. Dzięki tej wizycieniespodziewany splendorzyskał III Parafialny Przegląd Pieśni Maryjnych,gdzie poraz drugi kresowiak ks.Giriatowicz spotkałsię zpieśniarkami z zespołuMarzenie z Nowych Swiecian. Ostatnim etapem jubileuszowych uroczystości było spotkanie w Wytownie z udziałem proboszczaparafii pw.św. Franciszka z Asyżu ks.Tadeusza Mazurai mieszkańców wsi. PanRoślicki tospotkanie cenisobie najwyżej,bo odbyłosię zpotrzeby serca, wswobodnej atmosferześwietlicowego popołudnia poświęconego pamięci pierwszego powojennego proboszcza wytowieńskiej parafii, któremu parafianie ufundowali pamiątkową tablicę,jego imieniem nazwali ulicę prowadzącą do kościoła i pieczołowicie przechowują wspomnienia. # * # Jesienią 2022 roku wkościele pw.św. Apostołów Piotrai Pawła wRowach zamontowano tablicę upamiętniającą pierwszychproboszczów: ks.JanaZieję-proboszcza parafii Wytowno i ks.Stanisława Fortuńskiego-proboszcza utworzonejw 1989roku parafii w Objeździe z filialnym kościołem wRowach. W tymsamym czasie, jesienią 2022 w Wytownie,pierwszej powojennej parafii ks.Jana Ziei,staraniem sołectwa upamiętniono pierwszego proboszcza nadając jednej z ulic jego imię. tabliczka z nazwą ulicyks.Jana Ziei na tle wytowieńskiego kościoła (Fotografia ze stronyinternetowej sołectwaWytowno) Rolnicza rodzina z Objazdy -dziadkowe z wnukami (Źródło: domowearchiwum) Sen o Polesiu zamilkła melodia słów babkiJuli i czesieńka doczeńka hatubeczka maja z mocną pierwszą sylabą nie śnię lipowych łapci wyplecionych zręcznie dziewczęcymi dłońmi nie pamiętam pierwszych słów matki rozmów szczerych odległość między nami mierzy się latami nauki w wielkim mieście stosami książek zamiast pożytecznych zajęć przy szafliku i młocarni nie śnię smutkiem się ciszawypełnia raz na wiecznośćodchodzą melodyjne słowa ręce różańcem splecione w pudełkupo szpilkach tkany biały ręcznik i łapcie z lipowego łyka w wianie dostałam J Część IV Księża utworzonej w 1989 roku parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Objeździe # * # rozbiłam jajko rozłupałam orzech kamień roztrzaskałam o brzegniewiedzy rozłożyłam księgi czytałam tak i wspak ostrzem słowa kroiłam dzieliłam na sylaby i głoski włos na czworo ziarno i plewy kamienne tablice sklejałam nadaremnie przede mną Tajemnica nie mam nicprócz garści miałkiego piachu Ksiądz Stanisław Fortuński, pierwszy proboszcz parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Objeździe Ks. Stanisław Fortuński(1950-2017) święceniakaplań skie otrzymał w 1974roku w Wałczu.Był wikariuszem ^parafiach w Czarnem, Słupsku, Szczecinku, Kosza linie. W 1987 przybył do Wytowna, a od 1989 roku jako proboszcz organizował nową parafię pw. Matki Bożej Częstochowskiej wObjeździe.Do rozwiązania było wiele problemów: brak plebanii,kościoły wObjeździe i Rowach Wymagające remontu, sprawy admiracyjne związane z powrotem religii do szkół. Nauczanie religii zostało ostatecznie usunięte ze szkól państwowych na podstawie ustawy o rozwoju systemu oświaty 1Wychowania z 15 lipca 1961 roku. Stanowiła ona, że szkoły 1 placówki oświatowo-wychowawcze są instytucjami świeckimi. 2 maja 1990roku inicjatywąpowrotu nauczania religii do szkól Wystąpiła 240. Konferencja Episkopatu Polski. 3 sierpnia ^90 roku minister edukacji Henryk Samsonowicz wydal Ks'Stanisław Fortuński,pierwszy proboszcz J J J parani pw. Matki Boże; Częstochowskiej lnstrukcję dotyczącą powrotu religii do szkóP. w Objeździe (Fotografia ze ze zbiorówpani KazimierySzubert) Wobec braku plebanii w Objeździe proboszczStani sław Fortuński najpierw korzystał z gościnności ks. Wojciecha Przybylskiego na płebanii w Wytownie, gdzie gospodynią wciąż była pani Kazimiera Szubert, następnie zamieszkał wDębinie wużyczonym przez parafiankęmieszkaniu. W tymczasie rozpoczęto budowęplebanii na działce w części przekazanejprzez gminę i w części darowanej przez RomanaZuba, wedługprojektu zakładającego nauczanie religiiw salkach katechetycznych.Inspektorem nadzoru budowy został kierownik grupy remontowo-budowlanejw niedawnozlikwidowanym pegeerze,pan Emil Raczyński. W budowie pomagali parafianie wspierając proboszcza datkami finansowymi i własną pracą.W niedługim czasieproboszcz nowopowstałej parafii pw.Matki BożejCzęstochowskiej wObjeździe zamieszkałw nowej plebanii.Pozostał proboszczem do 2015roku, mimo trapiącej go odwielu lat uciążliwej choroby. Okazałą plebanię w 1990 roku poświęcił biskup diecezjalny koszalińsko-kołobrzeski wlatach 1972-1992. Pięć latpóźniej, w 1995roku aktupoświęcenia dokonał ks. biskupJan Bernard Szlaga,od 1992 roku biskup diecezjalny nowo powstałej diecezji pelplińskiej, do której włączono parafięw Objeździe.Niewielkie tabliczki upamiętniające aktpoświęcenia plebanii pozwalają odczytaćhistorię zmianadministracyjnych, jakie zaszły w parafii w Wytownie i Objeździe. Wyłączenie nowo powstałej parafii z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i przeniesienie pod zarząd diecezji pelplińskiej skutkowało rozbiciem kształtowanej przez powojenne lata wspólnoty parafialnej. Remont kościoła wObjeździe (Źródło: domowearchiwum) W tym czasie wkraju dokonywałysię zasadniczezmiany, którezweryfikowały Wcześniejszą koncepcję wykorzystania płebanii. Trzeba było zmienić przeznaczenie zaprojektowanych wcześniej obszernych salek katechetycznych,ponieważ °d września 1990 rokulekcje religii odbywałysię wszkole. Powstałnatomiast inny problem: nie było wykwalifikowanych katechetów,szkoła liczyła ponad dwustu uczniów, z podwójnymi oddziałami, a ksiądz miał wiełe innych zajęć i nie byłby w stanie realizować całej liczby godzin religii.Skorzystał zsugestii dyrektoraszkoły 1 Zatrudnił jako katechetę PawłaKrawca,młodego, uzdolnionegomuzycznie parafialna z bardzo religijnejrodziny. Pod jego kierunkiem uczniowie chętnie uczyli się spiewu religijnych pieśni. PanPaweł podjął odpowiedniestudia i zdobył potrzebne kwalifikacje. Natomiast salki na plebanii posłużyły jako tymczasowa kaplica, ponieważ w2006roku rozpocząłsię gruntownyremont kościoła.-Projektantem rekonstrukcji Zabytku był inż.Andrzej Łopaciuk.Zasadniczą część remontuwykonano między ^pcern i grudniem.Stanęły ścianymuru pruskiego,do któregowykorzystano część starych belek i wiązań.Pozostałe praceremontowe wkościele trwałyprzez latai nadal trwają. Powykonaniu koniecznychrobót nazewnątrz budynku trzebaprzeprowadzić Prace konserwatorskie wewnątrz kościoła,w tym rekonstrukcję organów. * * * Ks. radca StanisławFortuński zmarł21 lutego2017 rokuw Chojnicachw wieku ^7 lat oraz w 43roku kapłaństwa.Został pochowany w rodzinnym Siemczynie, a w jego ostatniejdrodze liczniewzięli udział wierniz parafii MBCzęstochowskiej w Objeździe, wśród którychrealizował swojekapłaństwo przez26ostatnich lat życia. Wnętrze kościoła wObjeździe Wymiana blachy cynkowej na miedzianą na wieży z widokiem prospektuorganowego kościelnej -na rusztowaniu pan HenrykDehmel Kwiecił Tablice upamiętniające poświęcenieplebanii, Plebania w Objeździezbudowana wskazujące też nazmianę przynależności do diecezji gdy proboszczem był ks.Stanisław Fortuński Fotografie kościoła wObjeździe przed i po tynkowaniu w2021 roku (Źródło: domowearchiwum) Ksiądz Mariusz Drogosz -od 2015 roku proboszcz parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Objeździe Ks. Mariusz Drogosz,doktor teologii,tytul naukowyzdobył w2021 roku będąc proboszczem parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej wObjeździe. Tematem dysertacji były Teologiczne podstawy beatyfikacjipelplińskich męczenników z okresu II wojny suiatowej-ks. Henryka Szumanai towarzyszy. Ks.Mariusz Drogosz,rocznik 1970, pochodzi zewsi Obkas,z parafii pw.św. ApostołówFilipa i Jakuba.Święcenia kapłańskie przyjął 2czerwca 19%w Bazylice Katedralnej w Pelplinie z rąk ks. bpaJana bernarda Szlagi.MszęŚw prymicyjną sprawowałw rodzinnejwsi. 1 lipca 1996jako neoprezbiter podjąłsłużbę Bożą wparafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej dolski w Lęborku Kronika parafialna29 wspomina ks. Mariusza Drogosza jako Rok 2016. Ks.Mariusz Drogosz na uroczystości70-lecia Szkoły Podstawowej w Objeździe Obok: KrystynaKostka, emerytowana nauczycielka i ZorzaSędzicka, emerytowanadyrektor szkoły. (Źródło: domowearchiwum) -135 organizatora wyjazdukoleją młodzieży zparafii na modlitewnespotkanie doMediolanu oraz inicjatora spotkania młodzieży licealnej z braćmi z Taize.W 2009 roku ks.Mariusz Drogosz zostałproboszczem parafii pw.św.MaksymilianaMarii Kolbego w Osowiew dekanacieBrusy. 1 sierpnia 2015 r. biskup pelpliński ks. Ryszard Kasyna mianował proboszcza z Osowa-ks.Mariusza Drogosza-proboszczem wparafii pw.Matki BożejCzęstochowskiej wObjeździe wgminie Ustka.Pilnym zadaniem nowegoproboszcza było uporządkowanie terenuwokół kościoła parafialnego i niezbędne remontyw kościołach w Rowach i w Objeździe.Wszystkie prace traktował jako sposób budowania wspólnoty parafialnej. Do pomocy włączyli się strażacy, rada sołecka z sołtysem, parafianie. Ksiądz nawiązał współpracę z Radą Gminy w Ustce i Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków-Delegatura w Słupsku. Usunięto stare drzewa grożące zwaleniem, wykonano nowe ogrodzenie dzięki zaangażowaniu pp.Stanisława Kostki i pan Wiesława Syldakta, naprawiono kamienną grotę -kapliczkę z figurką Matki Bożej Niepokalanej (wiele prac wykonał pan Witold Lesiecki), przeprowadzono konserwatorską renowację pomnika-ławy wotywnej na wzgórzu kościelnym, wreszcie budynek kościoła został otynkowany, aściany i fundament nawy bocznej kościoławzmocnione. Wewnętrze kościoław Objeździe wzbogaciło się o chrzcielnicę, nowy konfesjonał, boczny ołtarzJezusa Miłosiernego,szafki, krzesła, ocieplenie ławek.W kościele wRowach pod nadzorem konserwatorskim odrestaurowano okna. Jednocześnie rozwijałysię zamierzenia budujące wspólnotę:zawiązało sięStowarzyszenie Rodzina Kolpinga,organizowano przeglądy pieśni maryjnych, pikniki parafialne, wyjazdy nakoncerty pastorałek, miejsc pamięci(Westerplatte,Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku) oraz do sanktuariów, m.in.w Pelplinie,Lourdes i pielgrzymka doWłoch. Aktywność zostałaprzerwana pandemią Covid 19.Mimo to plany pozostały i czekają na realizację. Trudny czas ks.Mariusz Drogosz wykorzystał na samokształcenie-w tym czasie uzyskał tytuł naukowy doktora teologii i został wizytatorem dekanalnym w dekanacie główczyckim. j Proboszcz Urosły w wiejski krajobraz. Nawet ich niezwykła forma architektoniczna wydaje Slę oczywista. Mijane na co dzień nie budzą zachwytu, odwiedzane od święta lub z okazjiważnych rodzinnych uroczystościsą rodzajem memento,symbolem duchowych wartości, znakiem przynależności dowspólnoty i kłopotem albozaszczytem, kiedy trzeba onie zadbać. Wymiar fizyczny,materialna substancjapodlega niszczycielskiej potędze czasu. %przetrwały, wymagają troski. Wtedy rozpoczynają się dyskusje,w czyim interesie, kto i dlaczego powinien to zrobić. Dopiero zainteresowanie kogoś z zewnątrz fta nowo budzi ciekawe, czasem czułespojrzenie. Wiejskie kościoły,maleńkie, malownicze,pozostawione są najczęściej opiece proboszczów. Od ich gospodarskiego spojrzenia i architektonicznej wrażliwości Należy stan obiektówsakralnych: kościołów,kapliczek, przykościelnych cmentarzy, k° jeśli nie są zabytkami wsensie prawnym-w zasadzieani gmina,ani rada sołecka może wesprzeć remontów własnymi funduszami. Mariusz Drogosz podczas piknikuparafialnego w Rowach bok wójt gminy Ustka pani AnnaSobczuk-Jodłowska, dalejCzesława Długoszek ^dło: domowearchiwum) -137 Kiedy mamy do czynienia z małym kościołem, może powstać problem dla proboszcza i wiernych. Ludzieprzez calepokolenia przyzwyczailisię dowyglądu swojegokościoła-mówi dr Ewa Swięcka z Muzeum Narodowego w Warszawie,która prowadziła prace konserwatorskie przy nowo odkrytychśredniowiecznych portalach wHenrykowie. Jedynie obiektwpisany nalistę zabytkówchronionych prawem możebyć remon towany przy udziale środków z funduszusołeckiego, jest to zgodne co do zasady z ustawą o funduszu sołeckim. Finansowanie prac przy kościele zabytkowym jest możliwe po uchwaleniuprzez radęgminy zasad udzielania dotacji nacele związane z ochroną i opieką nad zabytkami oraz po złożeniu przez parafię stosownego wniosku. Warunek konieczny: wszelkie prace mogą być prowadzone w uzgod nieniu z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków i jedynie przez specjalistów z uprawnieniami konserwatorów zabytków. Samowolnedziałania remontowe, renowacyjne, modernizacyjne w stosunku do zabytków prawem chronionych podlegają karze. Jednym słowem, nic nie jest proste i oczywiste, aproboszcz, czyli gospodarz obiektu musi wejść w szczegóły przepisów prawa, zadbać o fundusze,występując z odpowiednimi wnioskamido radygminy bądźkonserwatora zabytków,zgromadzić środki własne,czyli przekonaćparafian do celu wspólnegowysiłku organizacyjnego i finansowego, ponieważ prawie zawszeparafia musidysponować wkłademwłasnym. Stanowi on od 15 do 50 proc. planowanej wartości przedsięwzięcia, w zależności od źródła dotacji.Pomocna może okazać się dobrarada parafialna złożona z archi tektów,ekonomistów,ludzi umiejących pisać projektyi wnioski odotacje, jeżelitakiej rady niemożna skompletować,doświadczeni radzą korzystaćz wyspecjalizowanych firm zewnętrznych. Parafia Objazdaobejmuje dwakościoły: parafialnypw.Matki BożejCzęstochow skiej w Objeździe i filialny pw. Sw. Apostołów Piotra i Pawła w Rowach. Pierwszy, wraz z całym przykościelnym terenem,objęty jest opieką konserwatorską, został wpisany dorejestru zabytków,co wiążesię z konkretnymi obowiązkami gospodarza. Jest prawnie zobowiązany do zapewnienia odpowiedniej opieki nad zabytkiem -utrzymania budynku w najlepszym stanie, trwałego zachowania jego wartości, uzyskiwania pozwoleń na prowadzenie określonych prac, ma w zamian prawo do ubiegania się o dotację z budżetu państwa lub samorządu na dofinansowanie prac konserwatorskich. Kościół w Rowach również jestzabytkiem, ale nie jest objęty prawną opieką -138 konserwatorską, ponieważ został wpisany do ewidencji, a to formalnie jest jedynie informacją o jego zabytkowym charakterze.Nie dajeto konserwatorowi uprawnień do ingerowaniaw praceprzy kościele,jak wprzypadku zabytkuwpisanego dorejestru. W 200ć>roku z inicjatywy ówczesnegoproboszcza ks.Stanisława Fortuńskiego r°2począł sięgruntowny remont kościółka wObjeździe. Niestety,remont nie został Zakończony, niszczał niezabezpieczony tynkiem drewniany szkielet szachulcowy, Wnętrze kościoła wciąż wymagawielu prac konserwatorskich,włącznie z koniecznością podjęcia decyzji w sprawie dalszego losu niemego prospektuorganowego. terenie przykościelnym prac remontowych wymagała kamienna kapliczka 1 oryginalna, niespotykana nigdzie indziej ława wotywna -dawne upamiętnienie żołnierzy poległych w I wojnie światowej. Podobnie zatroszczyć się trzeba było o kościół w Rowach. Rozmiar koniecznych prac znał proboszcz, rozumiała Rada Gminy Ustka i w miarę posiadanych środków na wniosek proboszcza dotowała prowadzone prace zabezpieczającei porządkowe. Obie miejscowości: Objazda i Rowy położone są w nadmorskim pasie turystycznym, a kościoły poza funkcją sakralną są obiektami atrakcyjnymi ^°k 2016.Ks. MariuszDrogosz udziela sakramentu chrztu nowej parafianceEwie rodło: domowearchiwum) turystycznie, dlatego ich renowacja jest uzasadniona także z tego powodu. Ks. Drogoszjak nikt inny czujenadmorski klimat Rowów orazpotrzeby i możliwości letniska.Stąd inicjatywapołączenia wysiłkówwydawała siękonieczna. Worganizację imprez parafialnych włącza się nowo powstałeStowarzyszenie Rodzina Kolpinga i Centrum Kultury gminy Ustka. W Rowach organizowane były najpierw w maju przegląd pieśni Maryjnych, w lipcu pikniki parafialne: w Rowach Przystanek na Drodze Jakubowej i U Matki Bożej w Objeździe.Celem było zdobycie funduszy na remont kościołów i jednoczenie parafian. Nie było domu, wktórym nie pieczono ciasta na pilnik.Załogi remiz strażackich z Rowówi Objazdy gotowały grochówkę,sołtysi i rady sołeckie zabezpieczały logistykę, Koła Gospodyń Wiejskich organizowały obsługę stołów z ciastami, włączyły się zespoły artystyczne: Babiniec zRowów i Echo Objazdy z Objazdy oraz indywidualni mali i dorośli artyści. Dzięki nim niezabrakło chleba,grochówka była dobrzeokraszona,na licytacji powodzeniem cieszyły sięwyroby artystyczne i ręcznie wykonana biżuteria.Szczególną rolę spełniliartyści,okazało się bowiem,że wyrabianeręcznie serwety,obrazy, nawet fotografie sprzedawałysię w licytacji bez problemu. Parafialne pikniki okazały się oryginalną promocją nadmorskiego letniska. Wczasowicze delektowali się smakołykami,licytowali jako pamiątki znad morza wystawione przedmioty, mieli okazję poznać grupyartystyczne naszego regionu. Właśnie ta część działania cieszyła się największym zainteresowaniem. Prowincja nie jest artystyczną pustynią,Możemy oferować kwatery,catering, czyste plaże, ale także doznania artystyczne, możemy promować nadmorskie miejscowości i pokazać dorobek kulturalny. Oferta piknikudotyczyła całych rodzin. Dziecimogły przejechaćsię na koniku lub osiołku,skorzystać zdmuchanej zjeżdżalnilub próbowaćsił w działaniach sportowych bądź artystycznych. Powstała piękna galeria rysunków,dzieci zabierały zesobą wykonane żaglówki z naturalnych materiałów. Bawiły się doskonale. Najczęściej, gdy parafiama potrzeby, proboszcz prosi wiernych o finansowe wsparcie. Pomysł naaktywizację całejspołeczności przy organizacjiimprezy dlagości i dla siebie, a przy tym nietypowe pozyskiwanie funduszy na szczytny cel to dobry projekt działania. -140 Piknikowe stoisko ze „starymi" książkami. Ażgrzech nie kupić. A procedura taka: przy Wejściu na teren pikniku kupić trzeba „brązową cegiełkę" za pięć zł. Za tę cegiełkę można wybrać trzy książki. Wpudłach i skrzynkachksiążki i książeczkidla dzieci, popularnedawne 1 nowe bestsellery, przewodniki, słowniki, książki historyczne, w ogóle było w czym wybierać. Trzy książki za 5 zł To dopiero promocja! boisko z książkamipodczas parafialnegopikniku wRowach (źródło: domowearchiwum) Kosznajder 'J<) prostu rozmawialiśmy o tym,kto skąd pochodzi, kto jaki niesie ze sobą koszyk Wartości... I wtedy usłyszeliśmy wyznanie: Aja jestem Kosznajder. ^ Kto? ~ padło chóralne zapytanie. Pamiętam z niemieckiego słowo Schneider,często w formie onomastycznej ^najder jako popularne w Polsce nazwisko prymarnewywodzące się od zawodu Sehneider, czyli krawiec. Był to błędny trop, ponieważ inni, między innymiJerzy ^itner, bydgoskiprzewodnik miejski PTTK,szukają etymologicznego wyjaśnienia Koschneiderei,czyli Kosznajderii wpowiazaniu znazwiskiem urzędnika starostwa tucholskiego, któremu odroku 1484podlegały ziemie kilku wsi w południowej części Pomorza międzyTucholą,Chojnicami,a Kamieniem Krajeńskim,w zniszczonym wojnami, słabo zaludnionym kraju, na obrzeżuBorów Tucholskich opanowanych przez Krzyżaków Istnieje teżpogląd,że topolscy sąsiedzi nazwali niemieckich przybyszówz okolic Osnabriick nad rzeką Hase wDolnej SaksoniiKosznajdrami główniedlatego, żeci zboże cięli nieznanymi wówczas na tych terenachkosami, które poraz pierwszyzastosowali wżniwach, aziarno przechowywali wkoszach. Byli więc kosiarzami, ludźmi całkowicie oddanymi pracy na roli, którzy ze żniw czerpali satysfakcję i dostatek, a w obejściu cenili ład i porządek. Jednym słowem,etymologia jest niejasna,a podawnych mieszkańcach Kosznajderii istnieją tylko wspomnienia bardzo starych mieszkańców, zachowane po dziś nazwiska i materialne pamiątki, z których dociekliwi ludzie starają się odczytać historię i kulturę niezwykłego ludu. Mieszkali na tych terenach w dziewiętnastu wsiach i przysiółkach do końca II wojny światowej. Po wojnie zostali wysiedleni, rozproszeni po całych Niemczech i przestali istnieć jako grupaetniczna. Pozostały po nich nazwiska, choćby takie, jakie i u nas we wsi się trafiają: Pankau, Roda,i inne: Senske,Rink, Pankau,Schwemin,Semrau,Latzke,Janowitz, Wollschlager, Patzke,Riesop, Behrendt. Najpierw w Kosznajderii zaludniłosię Silno (Frankenhagen),słynące obecnie z muzeum Chata Podcieniowa wSilnie.Taki typ chatwznoszono wewsi w pierwszej poł. XIX w Wkrótce ośrodkiem kultury Kosznajdrówzostała wieś Ostrowite(Osterwick), która do dziś mianujesię stolicą Kosznajderii. KsiądzStanisław Kujot, urodzony w 1845roku wKiełpinie podTucholą, związany studiami z Pelplinem,doktor honoris causa UJ z 1900 roku, autor publikacji Opactwo Pelplińskie, historii kościoła dostępnej w wersji zdigitalizowanej twierdzi, że na wzgórku w Ostrowitem mógł wznosić się drewniany kościół,a wokółniego cmentarz.W roku1338 komtur tucholski pozwolił na założenieparafii,a sześćdziesiątlat późniejstanął wtym miejscukościół wzniesiony z polnych kamieni i cegieł,pod wezwaniemśw.Jakuba Apostoła.Nie był toprzypadek, bowiem Ostrowite znajdowało się na szlaku pielgrzymkowym do Santiago de Compostela. Oryginalne wnętrze spłonęło w połowie XVII wieku,a współczesny ołtarz główny pochodzi z roku 1766 i był poddany renowacji w roku 2002, z okazji jubileuszu sześćsetlecia kościoła. -142 # * * Ponadtrzystuletnia historia Kosznajdrów jest niezwykłą opowieścią o hermetycznej grupie etnicznej zwysoką świadomością odrębności i tożsamości. Różnili S1ę zarównood mieszkańców otaczających ją wsi polskich językiem i kulturą, mimo Wspólnej religii katolickiej i doświadczeń historycznych. Różnili się od Niemców, osiedlonych na Pomorzu w ramach akcji kolonizacyjnej władz pruskich, głównie Wyznaniem i związanymi z tym obrzędami religijnymi. Naturalnym zjawiskiem było przenikanie się kultur poprzez małżeństwa, powinowactwa i pokrewieństwa, a mimo tozachowali poczucie odrębności przez ponad 340 lat,w tym 20 latw Polsce międzywojennej.Doświadczenia ostatniej ^ojny sprawiły, że mocno zakorzeniona na gruncie Pomorza kilkunastotysięczna społeczność musiała opuścićswą małą ojczyznę po wiekach trwania. W ostatnich latach odżywa wśród mieszkających na terenie między Tucholą, Chojnicami a Kamieniem Krajeńskim bądź wywodzących się z terenów dawnej Kosznajderii świadomość pochodzenia,przynależność do dawnej kultury. Nasz rozmówca mówiło swoim pochodzeniuz dumą.Nie wiem,czy uznajesię Kosznajdra zracji pochodzenia czyraczej zamieszkiwania na historycznym terenie, ^a.pewno przyniósł zesobą do naszej miejscowości-zamieszkiwanej przez ludzi z różnych regionów dawnej Polski-poczucie obowiązku,rzetelnej pracy,porządku 1 głębokiej religijności. ^siądz Mariusz Drogosz przypracy źródło: domowearchiwum) W Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku W listopadzie 2007 w Gazecie Wyborczej dr Paweł Machcewicz w artykule Muzeum zamiast zasieków podjął temat polsko-niemieckiej historii, głównie przymusowych przesiedleń. Była toodpowiedź na projekt stworzenia w Berlinie ośrodka muzealno-dokumentacyjnego według pomysłu Eriki Steinbach,który ostatecznie upadł,natomiast prasowawypowiedź dr.Machcewicza jak ziarnopadła w odpowiednim czasie. 1 września 2008 zarządzeniemMinistra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zostało powołaneMuzeum Westerplattew Gdańsku.Jednak ostatecznieprzyjęto szerszą koncepcję -Muzeum II Wojny Światowej wGdańsku. Na pytanie,dlaczego wGdańsku odpowiedźznajdziemy wAkcie Erekcyjnym Muzeum II Wojny Światowej podpisanymprzez DonaldaTuska 1 września 2009 r., wczasie obchodów70.rocznicy wybuchuII wojny światowej.Argumentacja była następująca: wGdańsku, dokładnie na Westerplatte obrońcyplacówki wewrześniu 1939 roku jako pierwsi stawili heroiczny opórzbrodniczemu systemowi.Po drugie, dla wielu Europejczyków dopiero wydarzenia 1989 roku, których miejscem był Gdańsk, byłprawdziwym końcem wojny. Tak, Gdańsk,dokładnie miejsce nad Motławą, na ulicy Wałowej na ponadpółtorahektarowym terenie. Nietypowy, nowoczesny i kosztowny budynek w kształcie pochylonego graniastosłupao wysokości ponad czterdzieści metrów ma powierzchnię 26 tys. m2. W 2016r. minister Piotr Gliński poinformował o planowanym połączeniu Muzeum II WojnyŚwiatowej zMuzeum Westerplatte i Wojny 1939(w organizacji), utworzonym w2015.Zaczęły siętargi,dyskusje,otwarto puszkęPandory! Rozpoczął się spór sądowyo sposób zarządzaniai działania Muzeum. Namacalną przyczyną są prawa autorskie do wystawy stałej. Pierwszy, ale już były, dyrektor Paweł Machcewicz i jego zastępcy żądają usunięcia zmian w wystawie głównej wprowadzonych przez obecnego dyrektora Karola Nawrockiego. Sprawa jest otwarta i stanowi oś sporu między władzami Gdańska aministrem kultury,dla któregoMuzeum jest narzędziem polityki historycznej rządu.Przewód sądowyo prawaautorskie to tylkopoczątek sporuo szeroko widzianą historię. -144 Zasadniczo istnieją dwa sposoby uprawiania historii.Unikalna w skali światowej wystawa $ówna zbudowana była w duchu uniwersalizującym.Pokazywała więc losy ofiar wielu zbrodni, nP-wykorzystywanych seksualnie Koreanek i jeńców radzieckich. Dlatego by opowiadający historię w ten sposób i otwarci na nią odbiorcy nie czuli się zwolnieni z odpowiedzialności za to, żeby ona się niepowtórzyła.Na drugim bieguniejest narracja partykularna,a więc skupiająca Slę na cierpieniu naszegonarodu -dodaje pro£ Bilewicz. % # # Ogromna, wkolorze ciemnego karminu bryła muzeum zadziwia architektonicznym kształtem ogromnego graniastosłupa wbitego wziemię jednym rogiem. przeszklonego wejścia prowadzą szerokie schody.Od lustrzanej tafli ściany °dbija się świat na zewnątrz. Za chwilę zanurzymy się w przeszłości. Zjeżdżamy Windą na poziom minus 3. Tak pomyślane jest to niezwykłe muzeum.Przeszłość 14 metrów pod ziemią, czytana jak Metafora. Przeszłość zapominana, zakopywana, mroczna,bez światładziennego. 5 tys. Getrów kwadratowych zaułków,korytarzy, Wąziutkich ciemnych przejść,razem 18 salek Wystawienniczych wzdłuż głównegopasażu, gdzie możnana chwilęusiąść naławeczce pod Scjaną, odetchnąć, uporządkować pierwsze ^rażenia. W temat zbrodniczych systemów, które doprowadziły świat do krawędzi samozniszczenia, wprowadzają pokazujące Europę po I wojnie światowej filmy i bloki Pr°pagandowych plakatów krzyczących k°lorami: faszyzm niemiecki,włoski, bolsze-Wizm. Część pierwsza wystawy -Droga d° wojny -została pokazana w szerokim ptanie międzynarodowych powiązań. Jest °krazem destrukcyjnej siły propagandy Wejście doMuzeum II WojnyŚwiatowej w Gdańsku wbrew rzeczywistości. Część druga-Groza Szklana lustrzana ściana odbija zewnętrznyświat. Za nią, po drug stronie lustra,kryje sięmroczna przeszłość II wojny światowej. w°jny -jak podają informatory, prezento(Źródło: domowearchiwum) wana jest ponad dwoma tysiącami eksponatów i dwieście czterdziestomastanowi' skami multimedialnymi.I tu właśnie zaczyna sięmój problem,bo wkońcu niewiem, co jest muzealnym eksponatem,a co teatralnym rekwizytem. To, żecała wystawa odwołuje siędo emocjirównież oprawą i scenografią,mogę zrozumieć. Natomiast ściana walizek, które nie są eksponatami, a rekwizytami, które mają odwoływać się do wyobraźni, niczego nie dokumentuje. Starannie ułożone, dobranekolorystycznie mają oczywiścieefekt estetyczny.Nic nie mówią o grozie,ich właścicielach, zawartości, ostatecznym losie. Albo wagon kolejowy z nowiutkiegodrewna, który ma byćjednocześnie symbolem wywózki naSyberię, do obozówkoncentracyjnych, przesiedleń itp.? Burzy mójzdrowy rozsądek,przeczy inteligencji zwiedzających, wpisuje się w powszechną projekcję ułudy. Podobnie z świeżutkimi tabliczkami ułożonymi wpionowe słupyi niby-gruzy, zabezpieczone, by nie kurzyły i brudziły. Zaczęłam się gubić.W każdym domu,każdej rodzinie pamięć pokoleniawojny jest wciąż żywa.Przez nasze rodziny przetoczył się wojenny kataklizm, zabierając chłopców -żołnierzy, dzieci ginące na Sybirze, bliskich naznaczył numerami na przedramieniu-w najlepszym wypadku.Częściej garstką prochu,butem wstosie innych. Nie, wojna to nie teatr. Co zemną nie tak?Czy tylkoja mam uwagi,wyłamuję sięz gronaentuzjastów? Moje zastrzeżeniapotwierdzają uwagi internautów,wśród których jestwielu pasjonatów historii. Oto fragment jednej opinii: Rozdzielczość wyświetlaczyjest napoziomie dawnychfilmów na kasetach VHSzRambo iwola o pomstę! Mamy 2017 rok i rozdzielczość 8Kjest szeroko dostępna na świecie, więc nie ma wytłumaczenia dla takiej lipy, która nie jest wjakości HD nawet. Kolejna sprawa to co tam jest wyświetlane: to auta, które są z czasóu) powojennych! Oraz elementy architektury powojenne! Kto to sprawdzał? Zastrzeżeń jest wiele, począwszy od kosztu budowy i kosztu utrzymania, wykorzystania budynku, organizacji trasy zwiedzania i oczywiście muzeum cierpi na deficyt eksponatów, prawdziwycheksponatów. Obokwiele opinii entuzjastycznych. Eksponatem,który mnienaprawdę wzruszył,była chusteczka do nosa,na której więzień obozu szykując się na pewną śmierć napisał pożegnalny list do rodziny-Na chusteczce, bo na czym! W każdym domu terodzinne relikwiesą lekcją historii bez teatralnegoanturażu, zbędnego, trywializującego wymowę faktów. To moja jednostkowa opinia.Może dlatego, że takich rodzinnychwojennych pamiątek mam wdomu kilkai są dla mojej Chusteczka Bolesława Wnuka z ostatnim pożegnaniem 1940 „Kochana Żono, Niuniusiu, Laluniu, Grzesiu, matko, siostro, szwagry, krewni, znajomi, dziś zostaję rozstrzelany przez władze niemieckie. Ginę za ojczyznę z uśmiechem na ustach, lecz ginę niewinny. Za krew niech Bóg zapłaci przekleństwem wiecznym podłym łotrom, Twój Bolek" Gryps Bolesława Wnuka, przekazany żonie Natalii Wnukowej za pośrednictwem polskiego strażnika więziennego. Bolesław Wnuk był działaczem ludowym i posłem na Sejm RP. W listopadzie 1939 r. został aresztowany przez Niemców irozstrzelany 29 czerwca 1940 r. w Lublinie, w ramach akcji AB wymierzonej przeciwko polskiej inteligencji. Młodszy brat Bolesława -Jakub Wnuk, doktor farmacji i oficer Wojska Polskiego dostał się we wrześniu 1939 r. do niewoli radzieckiej, trafił do obozu w Kozielsku. Został rozstrzelany w kwietniu 1940 r. w Katyniu. ^uzealny eksponat: chusteczkado nosa Bolesława Wnuka z listem-ostatnim pożegnaniem (Fotografia autorki wykonanawMuzeum II WojnyŚwiatowej wGdańsku) r°dziny jakrelikwie. Byćmoże niemam racji,dla pokoleniamoich wnukówwychodnych na grach komputerowych, to jedyny godny uwagi przekaz? 2 ulgą opuszczam podziemie, zulgą i mieszanymi uczuciami, czuję się zdezor'entowana. Co tujest prawdą-eksponatem, który dajeświadectwo historii-a co rodzajem artefaktu potwierdzającym z góry ułożoną narrację? Może powinnam odwiedzićMuzeum jeszcze raz, porządkując wrażenia. Wracam do teraźniejszości -to poziom zero i plac wokół Muzeum.Właśnie °dsłonięto pomnik rotmistrza Pileckiego, bohatera Auschwitz. Czyli podział ^a strefy przeszłość, teraźniejszość,przyszłość może być zburzony? Nie jest tak, *e Nakopaliśmy przeszłość, ona nas determinuje,co razwraca, przypominao sobie. Na najwyższym poziomieMuzeum jest biblioteka z czytelnią,sale edukacyjne 0faz kawiarnia i restauracja, skąd roztacza się widok na panoramę Gdańska.Nie byliśmy tam,szkoda. Fakt bezsporny jest jeden: niesposób uważnie obejrzeć wystawyw ciągujednej Sesji-z przewodnikiem lub bez.Na pewno odwiedzę je jeszcze raz. Arbeitsbuch z pieczęciamidokumentującymi wojennewędrówki robotników przymusowych (Źródło: domowe archiwum) # * * panny olchowe porzuciły stroje wiatrem do naga rozebrane wzrokiem Zuzanny patrzą w strugę rozlaną bobrzym sprytem suknie białe szadź im kroi igiełek tysiącem szyje szatę niewinną na pozór pąki nabrzmiałe lada oddech ciepły strzelą szałem barw zawiruje woda aż do uniesienia olchy brzemienne rozwiążą zagadkę istnienia Część V Powroty do przeszłości dom gdzie plamka namapie zapisanej grażdanką kiedyś był nasz dom czas wymiótłkąty a krzyże zmurszały raj dzieciństwa przecięliśmy wysokim płotem nieodpuszczonych win podparliśmy dla świętegospokoju jako i my odpuszczamy nasz dom dzisiejszy kilka znaków niepewnych z kartonui styropianu klejonych nadzieją bandażowanych pragnieniem i sterta książek przeciw nietrwałości zasad znaków pojęći map Zmartwienie pastora Franza Kypke. Mormoni w rowskiej parafii ^ 1927 roku w ewangelickiej parafii Rowy-Dębina-Objazda pojawiły się niespodziewane zagrożenia życia religijnego, c°w kroniceparafialnej odnotowałówczesny eWangelicki pastor Erich Kramer. WObjeździe w domu pani (Alwine?)Kutschke ruch ^ormoński wziął swój początek -napisał Pastor wkronice. Być może.Wdowa Alwine Kutschke zdomu Albrechtmiała w1927 roku °siemdziesiąt osiem lat. Rok wcześniej, ^grudnia 1926roku, zmarłjej mążFerdinand, a 15 kwietnia 1927 rokuodszedł na zawsze jej -letni synKarl Heinrich.Tragiczne przeżycia m°gły być początkiem i sprzyjającą okolicznością do przyjęcia nowej nauki. W domu ^dowy Kutschke spotykali się wyznawcy U°wego obrządku. Pastor Kramer rozdawał uWki, słał zawiadomienia do władz kościel- Kamienie nagrobnez ewangelickiegocmentarza wPoddąbiu nych i napominał podczas kazań. Wszystko (Źródło: domowearchiwum) daremnie. Pastor Kramer nie czuł się dobrze wnadmorskiej parafii, posługę pełnił tylko Pr£ez cztery lata.W 1927 roku opuściłwieś ze względu na surowe warunki życia °razstan zdrowia żony: z ciężkim sercem musiałem zdecydować się na poszukiwanie innej Pracy; ponieważ moja żona jest delikatna, a lekarzeuznali za absolutnie konieczne, aby mogła °puścić surowy klimat nad jeziorem i bagnami oraz wilgotną i zimną plebanię. Parafia przez dwalata nie miała duszpasterza. Pozostało pytaniekto i wjaki sposóbprzekonał wdowęKutschke, że wnowym wyznaniu znajdzie ukojenie-nic pewnego niewiadomo. Pewne natomiast,że wlatach 20.XX wiekuamerykańscy misjonarzezSalt Lake City wUSA pojawili sięw Berlinie,ale prawdziwahistoria mormonizmuw Prusach Wschodnich i na Pomorzu zaczęłasię naMazurach podMrągowem. W1926roku mieszkaniec wsiSelbongen, dzisiejsze Zełwągi,leżącej na przesmyku jezior Inulec, Głębokie i Płociczno (dziś gminaMikołajki wpowiecie mrągowskim)Fritz Fischer przystąpił do KościołaJezusa ChrystusaŚwiętych w Dniach Ostatnich w Berlinie* następnie doswojej wsi podMrągowem sprowadził pierwszych misjonarzy mormonskich -Niemca i Amerykanina.Trzy latapóźniej wSelbongen (Zełwągach)powstała mormońska gmina, która przetrwała do 1971 roku, czyli do wyjazduostatniego Niemca. Wzniesioną w 1929 roku kaplicę Świętych po kilku latach pustki przejął Kościół katolicki.Jednak dawni mieszkańcynie zapomnieli oZełwągach. Przyjeżdżają na groby, pomagają charytatywnie ubogim. Tymczasem wrowskiej parafii po dwóch latach wakatuw 1929roku stanowisko proboszcza objął pastor Franz Heinrich Konrad Kypke. Próczwielu innych spraW niezałatwionych odziedziczył i ten problem: mormonizm rozpowszechnił się w społeczności Wobesde, walka Kościoła ztą naganną sektąwydaje się konieczna. Pod datą 1931 roku pisał wKronice wzburzony: Mormonizm rośnie! -Mormonizm, którego szkody moralne są znane, znalazł tu żyzny grunt. W ostatnich kilku tygodniach Wobesde (Objazdę) odwiedzają młodzi mormoni iskutecznieagitują. Kościółnie możejuż dłużej milczeć.Stać!-dramatycznie wołałpastor. Starsza paniKutschke już nie żyła.Zmarła w1930 roku.Ale mormoniw Objeździe pozostali. W Księdzeparafialnej z1940 r.wykazano obecność 16 mormonów. Zpewnością sprzyjała im ostatnia przedwojenna właścicielka Objazdy -Katharina Kutscher, ekscentryczna arystokratka. Kiedy w roku 1933 do władzy doszedł Hitler, mormonom groziły surowe sankcje, aw czasiewojny obóz koncentracyjny. Pod koniec wojny było we wsi ponad 20 mormonów -informowała Rita Schellerprzewodnicząca Pomorskiego Konwentu Ewangelickiego z Hannoweru -Po wojnie kilka osób zostało w Niemczech. Większość wyemigrowała do Salt Like City w USA30 Skoro tużyli, naturalnebyło, żeumierali. Po dawnymewangelickim cmentarzu wObjeździe niema śladuprócz resztekkamiennych obramowań z1816roku istarych świerków pamiętających rok 1924, kiedy otwarto w Objeździe nowy cmentarz będący przedłużeniem-po północnejstronie-starego. Nie ma dawnychnagrobków, świadków mormońskiej historii. Znikają stare cmentarze,ginie historia zapisana wkamieniu. Przykładem jest historia cmentarza w Poddąbiu, dawnym Neustrand (AJeu Strand).Pozostała po nim tablica pamiątkowaz inskrypcją w językupolskim i niemieckim: błogosławieni są odtąd umarli, którzy w Panu umierają. Apok. 14.13. •fen kamieńjest symbolem naszej pamięci o tych, którzy zostali na tym dawnym ewangelickim Crnentarzu, a dzisiaj są bezimiennymi świadkami historii. Niech będzie to miejsce naszej refleksji i modlitwy o pokój na świecie. Poddąbie2008 r. Zupełnie niedawno mieszkańcy Poddąbia zauważylistertę płyt z dawnego ewangelickiego cmentarza.Prawdopodobnie pochodziłyz działkiośrodka Korsarz. Płożono je przykamiennym upamiętnieniu dawnego cmentarza. Wśród nich znajduje się nagrobek lakonicznym epitafium: Clemens Molier. ^874-1936z niespotkaną na ewangelickichnagrobkach ornamentyką, bezznaku krzyża i innych charakterystycznych cech nagrobkówchrześcijańskich. Prawdopodobnie jest to nagrobekmężczyzny wiarymormońskiej. Ich nagrobki Crnentarne nieróżnią się znaczącood miejscpochówku ewangelikówczy katolików. Cechą charakterystyczną jest brak krzyża i płyty wierzchniej, mają natomiast ramę okalającą miejsce pochówku. Napisy o pochowanym są zazwyczaj w języku niemieckim.Tak jest wZełwągach, gdzienajliczniejsza była kolonia mormońska. Poddąbska płytacmentarna zwyjątkowym ornamentem jesttylko fragmentem mim Tablica nagrobna zcmentarza ewangelickiego wPoddąbiu z inskrypcją ClemensMolier -1874-1936 (Źródło: domowearchiwum) historii osady nieodległej od Objazdy. Mieszkańcy nadmorskich miejscowości z pewnością znalisię i spotykali,a idee inowinki sięprzenikały. Latażycia Clemensa Moliera i Alwine Kutschke przypadają naczas rozkwitu idei mormońskiej w okolicy- Fotografia płyty nagrobnej zdawnego cmentarzaw Poddąbiuzawiera historię miejsca i ludzi. Opowieść zapisanaw kamieniuprzetrwała wojny. Uległa zakusom deweloperów budujących nowe pensjonaty.Szkoda. Płyta nagrobnaClemensaMoliera, zmarłego 31 lipca 1936roku wwieku 62 lat. stoi opartao drzewona dawnym cmentarzu wPoddąbiu i czeka na sweostateczne przeznaczenie. B. mówi,że musi powstać lapidarium,że tej płyty i innych także z Poddąbianie wolnowywozić. W nich zapisana jest historia ludzi obecnego letniska, a ci którzy tu mieszkają, atakże ci,którzy przyjeżdżają na wakacje,chcą tę historię znać. Zgadzam się zB. Wracam więcdo szarej kamiennej płyty. Odkryłam, że pod datami narodzin i śmierci mężczyzny jest jeszcze krótki tekst: Psalm 91:1-2. Psalm ten pochodzi z czwartej części Księgi Psalmów, która obejmuje psalmy od 90 do 106. Psalm 91 znany jest jako psalm ochrony i bezpieczeństwa, autorstwaanonimowego psalmisty Często przytaczanogo wczasach zarazy uznając,że obiecujeBoską °chronę tym,którzy mimo tarapatówżyją „w cieniuWszechmocnego" Księga Czwarta,Psalm 91 (90) O Bożej opiece 1Kto przebywa w pieczy Najwyższego i w cieniu Wszechmocnego mieszka, 2mówi do Pana: «Udeczko moja i Twierdzo, mój Boże, któremu ufam». ^agment tablicy nagrobnej z nietypowym zdobieniem ródło: domowearchiwum) # * * Mormoni uważają Mojżesza za jednego z proroków.Ich wiara zawiera wiele idei starotestamentowych,a teologia i wierzeniamormonów są niekiedy równolegle do judaizmu i niektórych elementów kultury żydowskiej-dowiedziałam się,poszukując potwierdzeniawłasnych przypuszczeń.Próbuję rozmawiaćo swoich wątpliwościach. Biorę doserca uwagę znanego słupskiegodziennikarza,że właściwiewszystkie chrześcijańskie religieodwoływały siędo Psalmów.Mam jednak dotej tezyzastrzeżenie: niewszystkie ignorowałyznaki wyznania,szczególnie krzyż.Na poddąbskiej prostokątnej płyciew obramowaniu wyszukanejornamentyki inskrypcja jest bardzo krótka,bez znakówreligijnych. A może wtej ornamentyce ukrytesą znaki,których nie rozpoznaję? Poszukując wyjaśnienia, do jakiego wyznania przypisać płytę nagrobną z Poddąbia,wysłałam pytanie do organizacji mormońskiej. Odpowiedź brzmiała: Odpowiem tak: niewykluczone. Ale prześlęjeszczefotografie koledze, któryjest hobbystycznie historykiem Kościoła. Z mojej strony powiem tylko tyle, że brak symboli religijnych świadczy oprzynależności doinnej religii niż ewangelickaczy katolicka-poza tym odesłał mnie do swojego błoga. Wschodnia ściana zewnętrzna kościoła w Rowach Nad rotundowym prezbiteriumrozeta,w której umieszczonabyła Gwiazda Dawida. (Fot. MaciejHajdul) -156 Dotarłam do błoga nieznajomego internauty, a tam...kolejna zagadka,której rozwikłanie zacznę od początkui której rozwiązanie uzupełni wcześniejszy wątek. Podczas dokumentacjikonserwatorskiej kościoław Rowachpan MaciejHajdul z Gdańskawykonał interesującezdjęcia strychukościoła wRowach. Nieistotnejak S1ę poznaliśmy.Ważne,że dostałamkilka zrobionych przez niegozdjęć.Jest na nich Materiał na kilka zagadek.Jedną z nich jest fotografia pozostawionej na strychu °bok okrągłego okienka wszczycie wschodniej ściany kościoła drewniana rozeta z wpisaną w nią Gwiazdą Dawida. Do niedawna przesłonięta szkłem stanowiła Cement budowlany. Kiedy i kto wschodniszczyt zrozetą zamknął Gwiazdą Dawida? Zupełnie niedawnowymieniono ją nawitraż,dlatego pozostałaobok,oparta ościanę. Powszechnie sądzimy, że to znak judaizmu. Zastanawiające, jakim sposobem ^ak znalazł sięw ewangelickim, później katolickim kościele?Jednak... rozwiązanie P^yszło nieoczekiwanie. Gwiazda Dawida jest trzecim ważnym symbolemmormonizmu ~~ °dpowiada na moje mailowe pytanie przedstawiciel gminy mormońskiej. Odnajduję ją,Gwiazdę Dawida jako jeden zmormońskich symboli.Ponawiam Pytanie: To prawda?W kolejnym mailudostaję wyjaśnienie: Tak, Gwiazda Dawida została przejęta zjudaizmu roivnież do naszej religii. Często jest umieszczana w rozecie/ ^°le. (...) Kościół [mormoński] łączy gwiazdę z dniami szabatu, gdy spotyka się Niebo z ziemią, sprawy Boskie Zesprawami ludzkimi. Gwiazda Dawida oznacza dwie Pary rąk. Zagórnego wierzchołka jednego z nałożonych nasiebie trójkątów tworzących gwiazdę wychodzą w dół dwie linie oznaczająceRęce Boga otwarte na człowieczeństw° i stworzenie. Z dolnego punktu dwie linie kierują się ku g°rze ~ i oznaczają odpowiedź ludzi na Boże wezwanie. Nawet umieszczenie jejwe wschodniejścianie znaczenie, to tam, od strony jeziora Gardno, d^ień i noc się łączą, a niebo i ziemia spotykają się w błękicie jeziora. Jak mało wiemy o sobie! to moja pierwsza refleksja.Jak mało znamyhistorię naszych miejsco wości.Odnajdujemy kolejnematerialne świadectwa Wnętrze kościoła. Strych z widoczną rozetą Gwiazda Dawida historii, cudem ocalałe i nic o nich nie wiemy (Fot.Maciej Hajdul) *## Na zdjęciach zrobionychna strychukościoła wRowach odczytujędaty i nazwiska kolejnych murarzy,pracowników,którzy zostawiliswoje wizytówki.Kolejne zagadki, wątki historii ludzi i miejsc,gdzie pracowali,żyli, umierali.Objazda,Poddąbie, Dębina, Rowy, Wytowno-tyle jeszcze miejscdo odkrycia,zagadek do wyjaśnienia. Wizytówki murarzyi pracowników ze strychu rowskiegokościoła (Fot. Maciej Hajdul) Jak przenoszono siedzibę parafii z Rowów do Objazdy 6ivctje ia^Bobcetje -< in Pommern Fi Aitti 1680 Poręczny rysunek zpamięci kościoła w Objeździe wykonany przez dawną mieszkankę wsi \ otografia rysunkuprzesiana przezGabriele Sych,pątniczkę z Berlina) tyle dawnopojawił siępomysł przeniesieniastolicy zKrakowa doWarszawy,że stał Sl?tematem piosenki.Od dawna równieżdatuje sięrywalizacja międzySłupskiem * Koszalinem. Podobnie odległych latsięga spór między Rowami i Objazdą. Czy dawne zaszłości wciąż są obecne w relacjach między współczesnymi społecznościami? Parafia w Objeździe z kościołem filialnym w Rowach powstała w 1989 roku po podziale utworzonej po wojnie parafii w Wytownie, do której należały Machowino, Wytowno,Machowinko, Poddąbie,Objazda, Dębina i Rowy. Dawni mieszkańcy wsi Weitenhagen, dzisiejszego Wytowna, byli dalecy odsporu Rowe (Rowów) i Wobesde (Objazdy). Historię przenoszenia siedziby ewangelickiej parafii znamy dzięki zapiskom w Kirchenchronik der Parochie Rowe 1832 bis 1940, którą redagowali kolejni ewangeliccy proboszczowie w Rowach. A było tak. Najpierw Dekretem Konsystorza z 5 października 1901 roku nakazano RadzieParafialnej Kościołówzbadać kwestiępowodzenia planuprzeniesienią siedziby parafii Rowy z Rowów do Objazdy, w interesie Kościoła i duszpasterstwa wspólnot. Decyzję podejmowała protestancka Wysoka Rada Kościołów w Berlinie i Ministerstwo Kultury,Sztuki i Nauki.Wszystkie ustalenia radparafialnych i inne materiały zostały zatem przedstawionewładzom i oczekiwano odpowiedzi. Pierwszy zapisw parafialnej Kronice wtej sprawie uczynił14. pastorparafii Rowy Emil Schróder, piastujący zaszczytną funkcję w latach 18%-1911. Pisał: Większość zgadza się z tym i wypowiada się na korzyść Wobesde, jako zdecydowanie największej wioski W środku tych negocjacji wiosną 1902 r. zmarł właściciel dworu pan Kutscher, patron Wobesde, który by l wielkim zwolennikiem przeniesienia siedziby parafii do Wobesde, a także złożył osobiste ofiary, by przyspieszyć ten proces. Ernst Kutscherzmarł 20marca 1902 r. Byłszanowany i lubiany przez miejscową społeczność, również dlatego, że w latach 1895 -1897 odbudował po pożarze rodzinny dwór. Kiedy zabrakło silnej osobowości, sprawa przeniesienia siedziby parafii na jakiś czas upadła. Przyczyny przeniesienia były praktyczne. Budynki parafialne w Rowach były w opłakanymstanie, na conarzekali kolejni proboszczowiewcześniej i później.Erich Kramer, 17. proboszcz z lat 1923 -1927, skarżył się na stan plebanii. W listopadzie nastałem w parafii Rowe-Wobesde. Plebania wRowach zrobiła nanim bardzo nieprzyjemnewrażenie.Okna były rozbite,drzwi,sufity,ściany, przedstawiały żałosnywidok.Mimo tomusiał zamieszkać w tym budynku, ponieważ nowy, którego budowę planowano w Objeździe, nie powstał zpowodu galopującejinflacji. Pisałpodania dokonsystorza, rządu i organów kościelnych. Naprawiono plebanię we wrześniu 1924 roku, ale podstawowewady -zimno i wilgoć pozostały. Rozgoryczonypastor zapisem wKronice przypomniał i inne swoje prawa: Od niepamiętnych czasów pastor miał prawo połowu w Łupawie węgorza i minoga,ze wszystkimi prawnymi uwarunkowaniami -za zgodą Królewskiej Izby Sądowej w Charlottenburgu, która jako właściciel majątku Schmolsin, dawała pastorowi prawo do połowu ryb wŁupowie za cenę 1360M. Czy zdołał to prawo Wyegzekwować, niewiadomo. Natomiast w Rowach: w roku 1905,aby upiększyć wiejską ulicę, po obu stronach obsadzono ją 100 kasztanowcami; w kwietniu roku 1907 na wniosek parafii Rowy Poczta wyraziła zgodę na udostępnienie linii telefonicznej-po wpłacieskładki wwysokości około 400 marek. Więc jesteśmy teraz z wielkiego świata! Telefonjest często używany, co nie jest zaskakujące, biorąc poduwagę odleglepołożenie-zanotował pastor. Wróćmy jednak do chronologii.Rok 1910. Pastor Emil Schróder zanotował: ^3.dniu Świąt Wielkanocnych obecny bylprofesor konsystorialny Dr. Thummel zeSzczecina, abnegocjować z ciałami kościelnymi o przeniesieniu siedziby parafii do Wobesde. Patroni (Kutscherowie) i ciała kościelne Wobesde były entuzjastycznie nastawione do sprawyprzenie-Slenia parafii, ale spotkały się z ostrym oporem ze strony ciał kościelnych w Rowe. Mimo tosprawa, używając języka prawniczego,była na wokandzie.Piętnastym z koleiproboszczem został EmilMuller. Parafią w Rowach kierowałw okresie od 1912 roku 1918.Był człowiekiem światowym,właśnie wróciłz misji wdalekich Indiach z powoduobaw ozdrowie jednego z synów. Naprobostwo wRowach został miano wany w kwietniu, ale oficjalnie na urząd został wprowadzony 25 sierpnia,ponieważ ^an Kurator Plathe, który poważnie zachorował pod koniec lipca, nie mógłby odbyć długiej P°dróży do Rowe. W uroczystości osadzenia wnowej parafii wzięli udział pastor Albert Muller Gross Gardę (Gardny Wielkiej) oraz pastor Friedrich Bartek ze Schmolsin Smołdzina). Emil MaxWilhelm Muller urodził się1863 rokuw byłej gminieRosenhagen w powiecie Anklam na Pomorzu Zaodrzańskim. Tam właśnie, w dawnym ^4glimiu, dziś Anklam, w XIV wieku siedzibęmiał Warcisław IV. Przypominam ten ślad, ponieważ ma współczesny ciąg dalszy. Gmina Ustka, W której obrębie administracyjnym leżą Rowy i Objazda, jest powiązanastosun kami partnerskimi z hanzeatyckim miastem Anklam od 04.12.1995 r. Nie jest to ^pośrednią zasługą pastoraMullera,ale historyczne szlaki w jakiś sposóbwpisują Slę wewspółczesność. -161 # # # Podczas moich wakacji w domu -pisał w Kronice pastor Muller -dojrzała we mnie decyzja, aby założyć niezależną misję (...), ponieważ mam wykształcenie teologicznie, literackie i doświadczenie misjonarza. (...)Jako misjonarz mogłemsię wiele nauczyć.Jako zadania dla siebie wrowskiej parafii pastor przyjął: 1.Budowę domu wdowy po kaznodziei w Rowe; 2. Nowy budynek kościoła w Wobesde; 3. Przeniesienie plebanii z Rowe do Wobesde. Przyznać trzeba,że plan był bardzo ambitny,ale coz tegowyszło? Znamydaty i zdarzenia jakie one niosą.Niemniej nowy pastor energicznie zabrał się do pracyDzięki niemu wdowa po pastorze KarluBerginie (1878-18%)w styczniu 1913roku dostała zapewnieniesądowe,że otrzymastosowne mieszkaniei budynek gospodarczy na kilka sztuk bydła. Również sprawa kościoła wObjeździe ruszyłaz miejsca:7września, na podstawie raportu inspektora budowlanego z okręgowego inspektoratu budowlanego z Luneburga (Lębork), zostały ustalone nowe plany budowy kościoła w Wobesde-Decyzja organówkościelnych wrazz planami budowlanymi (wstępnymi projektami) została przedłożona cesarzowi. Ponadto 6 grudnia 1913 roku otwarto linię kolejow^Stolpmunde-Gabel-Grof/ Garde-Schmolsin. Dzień później małżeństwo Puttkammerowie świętowali w Wobesde złoty gody i otrzymaliod cesarza (WilhelmaII Hohenzollerna) prezent wwysokości 50 marek.Po prostuwartko toczyłosię życie,a tymczasem...1 sierpnia rano 1914 roku pastor Muller pojechał do Stojęcina w sprawach wiary. Później napisał w Kronice- Gdybym wiedział że wybuch wojnyjest tak blisko, nie opuszczałbym wiernych. Po tym, co pisały gazety, wydawało się, że można spodziewać się pokojowego rozstrzygnięcia. Ludzie na kolei mówili o wojnie. Wieczorem nadszedł rozkazmobilizacyjnyWszędzie wielkie podniecenie. Wojna przekreśliła plany. Zamilkła też KronikA parafii w Rowach. Kolejny zapis pojawi się w roku 1919 skreślony ręką nowego pastora TheodoraPhilippa AugustaSicarda.Sprawa przeniesieniaparafii z Rowów do Objazdy odżyła. 6 maja 1919 roku nowym proboszczem parafii Rowy został pastor Theodor Philipp August v.Sicard, pochodzącyz rodzinyfrancuskich emigrantówosiadłych w ProwincjiBałtyckiej, na tereniedzisiejszej Łotwy. -162 Uczęszczałem do Gimnazjum Miejskiego w Rydze-pisze osobie nowypastor Rowów. ^1919 roku z rodziną -żoną i córkami uciekli z Libau (Lipawy) na Łotwie przed bolszewikami. Po objęciu rowskiej parafii spotkał się zprzychylnością pani Kathe Kutscher. Pani zWobesdew 1911 roku straciłamęża poczterech latach małżeństwai od tamtej pory samodzielnie prowadziła majątek i pracowała na rzecz lokalnej społeczności. Nowy pastor znalazłw niej sprzymierzeńca. Co zastał na plebanii po wojennych latach? Archiwum było w rozsypce, w parafialnej kasie deficyt.Pozostała również nierozwiązana sprawa przeniesienia siedziby parafii i budowy kościoław Wobesde. Ostatnią kwestię rozstrzygnięto jesieniązapadła decyzjao gruntownejrenowacji kościoła.Przyczynił siędo tegolist kuratorów prowincjalnych, którzy zdecydowaniesprzeciwili sięzburzeniu kościołaze względu zawartość historyczną. Przeprowadzono natomiastremont (wewrześniu). Powstała rnała zakrystia dzięki przesunięciu ambony. Całkowity koszt remontu pokryła Pani Kutscher.Natomiast zfunduszu parafian wykonano oświetlenie elektryczne, zakupiono noweubranie oitarzaiambony. Również wplebanii w Rowach przeprowadzono kilka napraw przedzimą. W Rowach w lutym 1920 roku uroczyście celebrowano 75.rocznicę powstania kościoła (konsekrowanego uroczyście wniedzielę 16lutego 1845 roku). Patronka kościoła w Wobesde, właścicielka dworu -pani Kutscher podarowała z tej okazji tablice modlitewne upamiętniające poległych w I wojnie światowej żołnierzy. Małe, proste, drewniane tablice zawieszono w kościele wRowach. Padła też obietuica, że późniejprzed kościołemstanie pomnik. W lutymtego roku(1920) powró ciła również sprawa przeniesienia Ława wotywna-pomnik żołnierzy z Objazdy i Dębinypoległych w I wojnie światowej parafii, z podobnym jak wcześniej Fotografia na podstawie praci dokumentacji konserwatorskiej wykonanej Wynikiem negocjacji. w 2017roku przezAnnę i MarkaPankaninów i Marię Próchniewską. Objazda (Wobesde) była gotowa na przeniesienie siedziby parafii oraz C>ra ĘMmtotf&rs^aMauó j&róetL* na uczestnictwo w kosztach, Rowy wręcz &atikćfoobefóe* przeciwnie. Być może, aby złagodzić gatfre?...•-tW Siar!, fimuje.... .t%'i fiermam&umbecglnii nieustępliwość rowian na początku czerwca ytau? Rnoop <£mU 9ramke. ....fSW 1920 rokuzakupiono dlaparafii Rowyaparat Diuju/fl^Stmg... .t%!ł 'HOUtg-SlóC^ke 1 fśjmtiń fiftffctfćw. .t%1t "Sfftllg feMfłfistij. .t'%U fotograficzny ześrodków pani Kutscher, pani mjfar&cmatf.ms • • • Wm Spot Ś&b%.....tffefc Jiicfiar-uetrautf) ,t2W Tepke i pani v. Zitzewitz, właścicielki Klein Machmin (Machowinka) i innych. Aparat Scrtl Meye;.....tsc/s18 kosztował 1400 Mk. ' .f%1S. JjLcpke. . . .t%18 iSo..t2%18 Ponadto kronikarz zanotował: §i.wpntr. @rrmanti 3^u.rotu.t%i8 am. WcmmnS •; W miejscowym kościele umieszczono podpory, mni mW t%1§ 5lempCó f&M .t%20 aby zapobiec jego zawaleniu się. mi Tymczasem 26 marca 1921 w Szcze.... famami tm cinie został wydany zaocznie dokument gtt&erł SjJ&tj t2HlZ regulacyjny, zgodnie z którym w dniu . 1 maja siedziba parafii powinna być przenieWM siona z Rowe do Wobesde. Mógłby to być koniec 20-letniego sporu. Argumentacja ftiSI była oczywista: Objazda miała centralne Stela z nazwiskami poległych z pomnika-ławy wotywnej położenie, tutaj był urząd stanu cywilnego, sprzed kościoła wObjeździe Fotografia napodstawie praci dokumentacji konserwatorskiejwykonanej poczta i mały dworzec kolejowy, podczas w 2017roku przezAnnę i Marka Pankaninówi Marię Próchniewską. gdy w Rowe pastor mieszkał jak na wyspie. Wydaje się, że przeniesienie siedziby parafii jest konieczne ze względów kościelnych, (...) ale w odległym Rowe proboszcz ma znaczenie kulturowe, któregonie należy lekceważyć-skomentował sprawępastor. Również kwestia gruntów parafialnychpozostała nierozwiązana.Na znaksprzeciwu wobectej decyzji rowianie wmaju przestalichodzić dokościoła. Natomiastw Wobesde(Objeździe) 28 sierpnia 1921 uroczyście odsłoniętopomnik poległych bohaterówwojny światowej. Pastor v. Sicard przywołał w przemowie słowa z Ewangelii św. Jana 15.13.Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Werset został wykuty na pomniku,podobnie jak słowa: Den Helden zurEhre, der Nachwelt zurLehre (Ku czcibohaterów, dla naukipotomnym). Na steli okazałego pomnika wypisano 30 nazwisk oraz daty życia żołnierzy z Objazdy i z Dębiny poległych w wojnieświatowej. Pomnik powstałwg projektu architekta znanego w Norymberdzei Hildesheim,prof. KarlaSandtrocka. W uroczystości wziął udział urodzony w Wobesde ówczesny prezydent okręguHildesheim Wilhelm Kutscher. Nietypowy pomnikw formieławy wotywnejprzetrwał donaszych czasów,w roku 2018 poddany został konserwatorskiej renowacji. Pomnik poległych w Rowach postawiono 25czerwca 1922roku-Kronika kwitujeten fakt jednozdaniową informacją. Nic więcej. Pomnik nie przetrwał do naszych czasów. 1 października tego samego roku (1922) kościół wRowach otrzymał nowe dzwony.Koszt całkowity (łącznie z kosztami transportu kolejowego) wyniósł ok. 12.000 MK.Zewnętrzna dzwonnica przy kościelew Rowach istniejedo dziś. 20 stycznia 1924otwarto w Wobesde nowy cmentarz będący przedłużeniem po północnejstronie-starego cmentarza z 1816r. Kamienie z lewejstrony wyznaczają pierwotną granicę cmentarza.Jeszcze wroku 2017istniała zachowana mogiła z krzyżemCarla Welkezmarłego wsierpniu 1876roku. Zachował się teżzdemontowany z nagrobka dziecięcego kamień z tabliczką inskrypcyjną z 1922 roku. t hr+fłLM iScnjy nnilrij u d!ko O J 1 " ' -"°n« ?nu°nnoca°rai|u'^irm Wnn un \n T°pografia Wobesde po1913 roku, naco wskazuje obecnośćlinii kolejowej Odręczny rysunek z pamięci wykonanyprzez KarlaSchónebecka zHannoveru wlatach 60.ubiegłego wieku.Na planieautor zaznaczył Posadowienie cmentarzy,młynów i trasy kolejowej. Pierwszy pochówekodbył się17 lutego1924 roku. Zmarłym był dawny mistrz dworu z Lankwitz,George Kutschke. Pogrzeb był okazją do krótkiego przemówienia pastora: Patrzymy na długie rzędy grobów na starym cmentarzu. Kto tego nie czul: „Oh, jak daremne, oh, jak ulotnejest życie człowieka!" Alejedna rzecz nas pociesza: „Wiem, że mój Odkupiciel żyje"51. W listopadzie1924 rokuadministrację biura parafialnegoparafii Rowe-Wobesde przejął pastor Erich Kramer. Probostwo wywarło na nim bardzo nieprzyjemne wrażenie.Mimo to pastor ożeniłsię, ceremoniaślubna odbyła się w Słupsku i wraz z żoną zamieszkałw Rowach. Próbowałzjednoczyć społecznościRowów i Objazdy, dlatego zaprosił dzieci i młodzieżna wspólną uroczystość niedzieliiJudica doRowów. Judica, czyli 5.Niedziela Wielkiego Postu, zwana Niedzielą Pasyjną (Niedzielą Męki Pańskiej). Tego dnia w kościołach ewangelickich zakrywane są krzyże, które mają pozostać zasłonięte aż do końca liturgii Męki Pańskiej w Wielki Piątek. Dzieci z Wobesde przyjechały, jednak z powodu ulewnego deszczu bardzo ucierpiały, cooburzyło rodziców.Zażądali oficjalnie,by uroczystości odbywałysię oddzielnie dla Rowów i Objazdy. Na szczęście -cieszył się pastor-wniosek został odrzucony. W lipcu następnego roku (1925) w kościele w Wobesde odbyła się uroczystość z udziałem całej społeczności.Ernst i Ottomar-synowie KatheKutcher, otrzymali Aefli Fragment dziecięcego nagrobka Zmarły: Erich Bahn,żył od 1921do 1922r. (Źródło: domowearchiwum) Zachowany do 2019 roku żeliwny krzyż dawnego ewangelickiego cmentarza wObjeździe (Źródło: domowearchiwum) -166 błogosławieństwo ojca duchownego Geesta,u którego brali lekcjew Berlinie przed konfirmacją.Ottomar (1910-1931)został pochowanywObjeździe, jego starszyo rok brat Ernst dożył sędziwego wieku.Zmarł w Bonn w roku 1975. Obaj bracia mają w lapidarium w Objeździewspólną upamiętniającą ich tabliczkę. # * # Sprawa przeniesieniaparafii po postanowieniu sądowymz 26 marca 1921 zawisła W próżni. Nie wracał do niej pastor ani wierniobu społeczności.W 1926r. wyremontowano dach kościoła,pomalowano drzwi wejściowe, odnowiono pokojena plebanii. Po razpierwszy Kronika parafialna odnotowuje zmianyw życiuwsi.Rowy stają się kurortem plażowym.Wiosną obsadzono topolami i lipami ścieżkę prowadzącą z zachodniego skraju miejscowości na plażę. Latem było tu około200 kąpiących się,nie liczącwielu wycieczkowiczów,którzy każdejniedzieli przybywali ze Słupska, głównie przez jezioro,skąd rybak zRowów przywoził ich swoją motorówką. Było t0 pierwsze regularnepołączenie z Gardny do Rowów.Miejscowi przyjęli zmiany z wdzięcznością, ponieważ z roku na rok polowy są coraz mniej opłacalne. Narzekał pastor:Niestety, turystyka ma jednak bardzo niekorzystny wpływ na życie kościelne. W miesiącach letnich frekwencja 10 kościele jest uboższa niż w jakimkolwiek innym okresie. Również w Objeździe życie kościelne cierpi latem z powodu licznych imprez sportowych. W 1927 roku pojawiły się i inne ^grożenia życia religijnego. W Objeździe w domu pani Kutschke rozwijał się ruch mormoński.Na nic zdały się ulotki 1 Zawiadomienia słanedo władzkościelnych przez pastorai napomnienia podczaskazań. ^końcu pastor Kramer pożegnał się z Rowami, z ciężkim sercem musiałem zdecy- j " d°WaĆ Się na poszukiwanie innejpracy,ponieważ • i 1.1 ii i. m°Ja zonaJest delikatna, a lekarze uznali za — — ~~ — -— — ~ ~~~ Cmentarz w Objeździe Kamienie z lewej strony wyznaczają pierwotną granicę. 20 stycznia 1924 otwarto w Wobesde nowy cmentarz będący przedłużeniem po pólnocnej stronk _ starego c'mcntarza zm6>{£ródlo; domowe archiwum) absolutnie konieczne, aby mogła opuścić surowy klimat nad leziorem i barnami oraz w\ i zimn Wakujące stanowisko w 1929 roku objął pastor Franz Heinrich Konrad Kypke. Od razu oświadczył, że: Kwestia przeniesienia siedziby parafi do Wobesde zostanie rozpatrzona natychmiast. Na moją prośbę temat został odłożony na bok i, mam nadzieję, na zawsze. Zwłaszcza, że ubiegałem się o tę pracę pod warunkiem, że podczas mojej kadencji siedziba parafii pozostanie w Rowe. Należy dodać, że w tym roku kościół iplebania zostały wyposażone w światło elektryczne. Pastor Kypke odziedziczył jeszczejeden problem: mormonizrn rozpowszechnił się w społeczności Wobesde, walka Kościoła Zabytkowe cynowe lichtarze z tą nagannąsektą wydaje się konieczna-odnotował Zlewej: mały lichtarz,postawiony przyobrazie,z prawej:duży zadanie wKronice. lichtarz stojącyna podłodze. (Źródło: Wojewódzki Urząd OchronyZabytków Delegatura Jesienią 1930 r. pastorKypke wkleiłdo Kroniki w Słupsku.) parafialnej bardzo interesującywycinek zmiejscowej gazety: Dwa blaszane lichtarze ołtarzowe w kościele Wobesde. W1685 rokuwSłupsku pracownięmiał nieznanyz imieniai nazwiska konwisarz, który swoje wyroby znaczył sygnaturąJ.P. Miejscowemuzeum wSłupsku zdołało ustalić wokolicy liczbęwykonanych przezniego przedmiotów Lichtarzez kościoła w Objeździe znaczone herbem miasta Słupsk, firmowymi literamiJ.P. i liczbą 85 zostały odlane w 1692 roku. Podobne lichtarze ołtarzowe były w kościele w AltKolziglow (Kołczygłowy)oraz wWeitenhagen (Wytowno),rok powstania tych pozostałych świecznikównie jest znany.Z tej samej pracowni wyszły i inne wyroby konwisarskie: dzbany, kielichy i inne. Dzbanek podarunkowy i wilkom cechu szewców w Słupsku zostały wykonane w latach 1693 i 1704. WMPSwSłupsku znajdują sięwyroby zpracowniJoachim Pittelkow,m.in.lichtarz z 1591 r. W publikacji Dzieje Słupska (1986) znajdują się fotografie wyrobów cynowych konwisarzysłupskich, międzyinnymi wilkom cechuszewców z1704 roku, bez podania pracowni.Być może lichtarze do kościoła w Objeździe wyszły z tej samej pracowni... Lichtarze,o których notatką prasową opowiadał pastor Kypke, były wkościele wObjeździe jeszczew latach 60.XX wieku.Przedstawiam fotografię z karty katalogowej konserwatora zabytków wSłupsku, na której na ołtarzu stoją dwa cynowe lichtarze. Mormonizm rośnie!-pisał wkronice parafialnej poddatą 1931 wzburzony pastor Franz Kypke. -Mormonizm, którego szkody moralne są znane, znalazł tu żyzny grunt. MSostatnich kilku tygodniach Wobesde (Objazdę) odwiedzają młodzi mormoni i skutecznie agitują.Kościół nie może już dłużej milczeć. Stać! Tymczasem Rowy w sobotę 25 lipca 1931 roku znów entuzjastycznie witały Vlaxa Pechsteina jako gościa uzdrowiska. Przybył również słynny malarz, Paul Kuhfuy?i znany pisarz z Berlina. Goście jadą do Rowów samochodami, wynająć letnie kwatery.Do Rowówwkracza noweżycie-pisał pastor-kronikarz.Artystyczna aura udzieliłasię równieżSusanne Kypke,żonie rowskiegopastora, który jej wiersz Zamieścił w Kronice. Cmentarz w Rowach Wędrowcze z krainy błogosławieństw, czy to ty chodzisz pookolicy? Zobacz ślady szczęśliwego deszczu tam, gdzieprzechodzisz, zobacz ptaki w gałęziach. Śpiący na cmentarzu odpoczywają w milczeniu. W zagajnikuna wzgórzu zasiano szlachetne ziarno, czarne krzyże,szare kamienie, imiona niemal zapomniane. Lata uciekają jak na skrzydłach. Zastanawiam się,czy pewnego dnia, po tym tu cierpieniu ty i ja -my oboje,wędrowcze, odpoczniemy na tymcichym wzgórzu? (Susanne Kypke) Krzyż z mogiły zmarłego w 1910 roku Friedricha Ziepke Fragmenty dawnego grobu zostały odnalezione na dawnym cmentarzu wRowach podczasporządkowania wzgórzacmentarnego przez wolontariuszyUsteckiegoStowarzyszenia MiłośnikówHistorii Orzeł. Inskrypcja na fragmencie płyty nagrobnej: Błogosławieni ci, którzy cierpienie znoszą, albowiem oni mają być pocieszeni. (Fotografia ze stronyinternetowej Stowarzyszenia) 169 **# Cmentarz w Rowach powstał na miejscu wczesnośredniowiecznej osady na wzgórzu nad brzegiem jeziora Gardno, gdzie w 1590 roku zbudowano ryglowy kościół Dawnym zwyczajem wokół kościoła znajdował się cmentarz. Kościół zmurszał, nowy postawiono w innym miejscu, ale cmentarz pozostał. Grzebano tu miejscowych i morskich rozbitków. Ostatni pochówek ewangelicki odbył się w 1947roku. Wiatach 50 cmentarz został zamknięty. W ostatnim czasie władze gminy oraz Usteckie Stowarzyszenie MiłośnikówHistorii Orzeł podjęły akcję porządkowania starego cmentarza. Planowane jest utworzenie małego lapidarium. W czasie prac porządkowych odnalezionofragmenty dawnych nagrobków. Pierwotnie cmentarz był otoczony murem z kamienia polnego, z wejściem od strony południowo-zachodniej W1903 roku za zgodą rady parafialnej mur rozebrano, kamień przeznaczono na budowę drogi z Rowów do Dębiny. W1906 roku cmentarz otoczono nasadzeniami na żywopłot*1. Cmentarz w Rowach(Friedhof vonRowe)-Gottfried Broockman (Gwasz 16,8x20,9 cm.,Pomorskie Muzeum Krajowew Greifswaldzie) **# Tego samegoroku 1931 wRowach złote godyświętował WilhelmBartz, gospodarz i-mimo podeszłegowieku-szef miejscowejstraży pożarnej-z żoną Pauliną. na cmentarzu komunalnym w Objezdzie Jeden z ich synówzaginął wczasie I wojny światowej. Otto Bartzjest terazjedynym synem wiwatującej pary miesz kającym we wsi-napisał kronikarz Franz Kypke. W dokumentach będących w posiadaniu Karoliny Zygner z Rowów pod datą 1884 pojawia się nazwisko Wilhelma Bartza rejestrowanego jako rybak, który umiał się sam podpisać. Czy on jest ojcem Otto Bartza urodzo nego w 1882 roku? Prawdopodobnie, skoro Wilhelm związek małżeński y aulina zawari w lool roku, z zastrzezeniem. ze dzieckoT) i. i 10oi i J i " Nowy nagrobek Otto Bartza r i • w urzędzie rejestrował August Bartz, prawdopodobnie (Źródło: domowearchiwum) dziadek dziecka.Dla naszej opowieści istotne jest,że OttoBartz powojnie pozostał ^Rowach,a jegorodzina opuściławieś po1947 roku,na cowskazywałyby dokumenty podatkowe Wilhelma Bartza. Pani Karolina wspomina swojego pradziadka, FilipaFilipka, który po 1945 roku wypływał w morze na jednym kutrze z Otto Bartzem i Michałem Torończakiem. Współczesna rowianka czuje się spadkobierczynią dawnej historii, dlatego dba o nagrobek Otto Bartza. *#* Pastor Franz Kypke kierował parafią w Rowach 11 lat -w latach 1929-1940. W Kronice parafialnej dokumentowałdrobne zdarzeniawiejskiego życia,opisywał kościelne ceremonie, ale był równieżetnografem spisującym lokalne legendy, jak £nana i nam o poddąbskich głazach. Z jego zapiskówwyłania się obrazczłowieka drażliwego, odpowiedzialnego i ostrożnego. Historia rodziny Wilhelma Bartza, o której pisał wKronice pastor Kypke, zakończy opowieść o rowskim cmentarzu, po którym pozostały tylko nieliczne ślady,a rybak Otto Bartz,rowianin z urodzenia, dostał pochowany w1967 roku na cmentarzu wObjeździe. Zdarzenia roku 1933, których tragiczne następstwa w latach późniejszych Wywróciły cały świat, pastor Kypke przyjął z powściągliwością i sceptycyzmem. -171 W marcuwstrząsnęła nim wiadomość oaresztowaniu nauczycielaJahra zGardny Wielkiej. (Proboszczem wGardnie Wielkiej byłwówczas Wilhelm Kypke)Nauczy ciel należał do SPD. (Partia sprzeciwiła się Aktowi Upoważniającemu, który ograniczał swobody obywatelskie, w czerwcu 1933 Hitler zakazał jej działalności). Kilka dni temu w jego mieszkaniu odbyła się rewizja, której wyniki nie są znane opinii publicznej-napisał kronikarz.Mieszkańcy wsi bylizdezorientowani,rodzina nauczyciela opuściła wieś,a jemu nakazano opuszczenie szkoły i wsi, by uspokoić nastroje. Pastora niepokoiła również rewolucjapolityczna, któraprzyniosła także rewolucję kościelną. Do urzędów kościelnych wchodzili nowi ludzie, mimo że do tej pory takim ludziom -jak wyznaję prawdę, mimo mojego wieloletniego wiernego stanowiska wobec narodo wego socjalizmu -niewiele lub wcale nie zależało na kościele. WWobesde (w radzie kościelnej) straciłem trojestarych, wiernych, którzy musieli ustąpić miejsca trzemzdecydowanieniewychowanym mężczyznom-ubolewał pastor.Nie wierzył w odnowę życia religijnego w nowym wydaniu kościoła. Królestwo Boże nieprzychodzi z zewnątrz-spuentował sytuację.Obserwował zmianyi chyba zdawałsobie sprawę, dokąd prowadzą. Latem w Rowach w roku 1933 było 300 wczasowiczów i niezli czona liczbawycieczkowiczów przyjeżdżającychsamochodami orazprzez jezioro Gardno-motorówkami. Nad jeziorem wGardnie i wMałych Rowach rozkładały się obozy Hitlerjugend i BDM [BundDeutscher Mddel\ które niestety charakteryzują się bezczelnością i nieprzyjemnym niezdyscyplinowaniem, tak że lepiej ich żegnać niż witać -pisał pastor. W Rowachprzestał bywaćMax Pechstein.Do przyjacielapisał: O ile do niedawna Rowy były całkiem nieznane, o tyle teraz to się wyraźnie zmieniło. Niestety, moja obecność przyczyniła się do tego. (...) dzisiaj dociera tu sporo aut, a pojeziorze kursują cztery lodzie motorowe. Od 1933roku naziściatakowali malarza, bezpodstawnie oskarżalio żydowskie pochodzenie i lewicowe poglądy. Ostatecznie w1937 roku artysta został usunięty z berlińskiej Akademii Sztuk. Mimo wszelkich przykrości i zmian pastor Franz Kypke zapis kronikarski roku 1933kończy lirykiem. Z dala od zgiełku świata jest mój dom. Obmyte falami Bałtyku z pieczęcią morskich nawałnic wśród białego piasku plaży leżą moje ukochane Rowynajpiękniejsze miejscemoja mała ojczyzna Kiedy jak żeglarz płynę ku odległym lądom, nie daje mi spokoju wołanie z małego portu przy brzegu Bałtyku. Tam właśnie jest mój dom, gdzie pośród burzy huczą morskie fale. Stamtąd ciemnooka dziewczyna kusi mnie i woła, słyszę jej głos z oddali. Nie mogę bezniej żyć. Muszę wracaćdo domu, inaczej nie zaznam spokoju. Droga dziewczyna z Rowów wzywa mnie przez morze. A jeśli sztorm zastanie moją łódź na pełnym morzu i przyjdzie godzina rozstania z jej chłodnym bólem, ostatnim westchnieniem z wiarą i nadzieją powierzę Bogu moją rodzinną wieś na jasnej bałtyckiej plaży (FranzKypke) # # # Kronikę parafii Rowy pastorFranc Kypkedoprowadził do1940 roku,po czym odszedł na emeryturę. W zapisiez tegoroku podsumowałwieloletnie staraniao przeniesieniesiedziby parafii z Rowówdo Objazdy,sprawę, której nie udało się załatwić. Nie ma nic bardziej odległego od mojego umysłu niż przeniesienie tej gorącej kontrowersji w cichy obszar naszego kościelnego poslannika. (...) kwestia przeniesienia siedziby parafii nie jest innowacją ani osobistą sprawą danego proboszcza, ale „dziedzictwem" które przechodzi dwie dekady i o którym należy decydować w taki czy inny sposób. Historia dopisze własne rozwiązanie wielu spraw. Rok 1933 zakończy się ostateczną klęską w 1945, kto bowiem wznieca pożar, zobaczy zgliszcza. Historyczny wyrok zmieniający granice państw zapadł wJałcie, skutkiem były wielkie migracje. Pastor Kypke i jego parafianie opuściliRowy.Zostały kamienie,kościoły, stare cmentarze i domy. Nowi mieszkańcy piszą własną historię małych miejscowości na Pomorzu. Po II wojnie światowej pierwszą siedzibą parafii dla Rowów i Objazdy ustanowiono Wytowno.Pierwszym proboszczem zostałks.Jan Zieją.W 1989roku parafię Wytowno podzielono. Wten sposóbObjazda stałasię siedzibą nowejparafii,a kościół w Rowach mastatus kościoła filialnego. Pierwszym proboszczem nowejparafii został ks.Stanisław Fortuński.Historia zrealizowałamarzenie pastoraFranza Kypke.Kto by się spodziewał? Rowy. Od wsi rybackiej do letniskowej 148) S)e§ KBrtigS STtajeftftt fyctben mitłelS 2l0etlj5djften ©tfoffeg oom 29. TOrg b, Q§. gu flettdjmigen geruf)t, ba& bie ©emcinben ftómglidj8ton>e unb 9lbUg*$Roroe im fianbfteife Stoi? gu eincr £atibgemeinbe mit bem S^amen „i^orce" oereimał werben. $8§lin, ben 23. SlprU 1909. S)er SKegietungS-Sprafibent. 3. 25.: ©elet. Wycinek dokumentu z kwietnia 1909 roku, na mocy którego dwie miejscowości po dwóch stronach ujścia Łupawy stanowią jedną miejscowość: Rowy Czas wojny trzydziestoletniej (1618-1648) przyniósł ziemi pomorskiej zniszczenia Wskutek przemarszów wojsk i kontrybucji, przyniósł także przemiany polityczne. traktat zOsnabriick (pokójwestfalski) dzieliłPomorze międzySzwecję i Branden burgię.OstatecznieSłupsk znalazłsię podrządami Brandenburgii (Hohenzollernów), a od 1701 roku podwładzą królówpruskich. Władzę książęcą ograniczała autonomia Jachty,zyskującej stanowe przywileje. Na czas tych trudnych przemian w Księstwie Pomorskim przypadają rządy ostatniego GryfityBogusława XIV (1580-1637), który w1622 nadałswojej siostrze Annie deCroy wieśSmołdzino, rok późniejtakże siedzibęwSłupsku, w 1625zaś lasy ^okół góry Rowokół.Na polecenie księżnej smołdziński pastorMichał Mostnik (•Pontanus) przetłumaczył (przygotował do druku)Mały KatechizmMarcina Lutra £ języka niemieckiego naslowięski (kaszubski). Podzielone od najdawniejszychczasów Rowyweszły w skład królewskich wsi pod administracją wSłupsku, natomiastMałe Rowystanowiły domenęszlachecką. Dopiero na mocy zarządzania królewskiego, wydanego przez króla Prus 1 Zarazem cesarza Niemiec 23 kwietnia 1909 roku Rowy Królewskie {Gross-Rowe), Ostscch.id Rowc Przedwojenne widokówki z Rowów dotąd własność domeny królewskiej i Rowy Szlacheckie (Klein Rowe), stanowiące część dóbrrycerskich, zostały połączonew jedną miejscowośćwiejską o nazwie Rowy Pastorem parafii wRowach z filią wObjeździe byłwiatach 1713-1736Jan Jarkę Gustkowski,dziadek urodzonego 26 września 1759w RowachJanka zJarków-Gustkowskiego, który przyjął późniejtytulJohann DavidLudwig Graf Yorckvon Wartenburg.Jednak niemieckiekroniki podają,żeJarken-Gustkowscy (in. Gostkowscy) byli starym rodem kaszubskim. Na dawnym cmentarzu w Rowach jeszcze w połowie XX w.znajdowały sięnagrobki kilkuczłonków rodzinyJarkę Gustkowskich,w tym pastoraJohannaJarkę. Okaszubskim rodowodzie rodzinyJarków-Gostkowskich świadczą kronikarskie zapisy,ale najbardziejobecność we wsi.Pastor Gustkowski-pisze Zygmunt Szultka-położyłpod szkoły w Rowach solidnyfundamentprzez to, że wybudował dom dla wdów pastorów. Zrobił to z myślą o swojej żonie. Liczył ponadto, że jego następcą, zgodnie z wolą parafian, zostanie syrP. W tymczasie wieśmiała rybackicharakter. Dochody zrybactwa rybacy uzupełniali uprawą lichej ziemi. W 1784 roku w Rowach mieszkało 26 rodzin utrzymujących się wyłącznie zrybołówstwa. Wparafialnej Kronicez latpóźniejszych rowski kaznodzieja i kronikarz Eduard Gottlieb Wilm zapisał: polów śledzia bylprzez pewien czas bardzo ubogi, ażdo wystąpienia burzowej pogody, która zniszczyła wiele sieci. Niektórzy kupcy zawarli umowę z rybakami, za solone śledziepłacili za studnię (80 sztuk) 5 srebrnymi groszami. Wsumie32 tony. W drugiej połowieXVII w.po dwa lubtrzy statkiposiadały Trzebiatów,Darłowo i Słupsk.Jednostki służyły żegludze przybrzeżnej.Okresowo, w latach większej koniunktury nabywano lub budowano na miejscu (Darłowo, Ustka) większe żaglowce. Zasięg żeglugowy ograniczał się do kontaktów z Lubeką, Szczecinem i Kołobrzegiem. Niewielkimi łodziami i szkutami przewożono z Kołobrzegu do Koszalina sól, smolę, śledzie, wino, proch strzelniczy, fajki, konopie, len. Wywożono słoninę, ryby i groch. W miarę postępującej odbudowy życia gospodarczego i stabilizowania się na Pomorzu Zachodnim stosunków wewnętrznych wzrastałtakże przywóz towarów luksusowych-piszą autorzy publikacji Monitoring archeologiczny na obszarze MFW Bałtyk Środkowy Załącznik nr 2 do raportu końcowego Żegluga Pomorza Zachodniego XV-XVIII w., odnotowując zestawienie zatonięć,również na wysokości Rowów. Natomiast w Kronice parafialnej znajdują się opisy dnia codziennego, pogody, plonów i połowów, dotyczą również ważnych dla całej społeczności wydarzeń, a takim było poświęcenie nowegokościoła. -177 Północna część Stolper Kreisbahnen AG —~ W roku 1845, 16 lutego, w latach 40. XX w. w niedzielę miała miejsce inaugu źródło: |1| oprać. R. Witkowski racja nowego kościoła w obecności , , Smowzino pana superintendenta dr Starkę \^'Gare oo 19331 DdorJu nomiasiolow/w noaiwytKX)owar.« z żoną i córką,pan GiebezDębiny, SŁUPSK 10 km H. v.Jutrzenka z Retowa. Goście Plan połączeń lokalną słupską kolejką i wierni zgromadzili się najpierw (Źródło: Świat Kolei nr 9/2005) w budynku szkoły, skąd uroczystą procesją przeszli do kościoła, śpiewając Bóg sam na wysokości. Przywódcy kościelni poszli naprzód ze świecznikami, a następnie pan superintendent z Biblią, ja z kielichem i patenąProcesja szła wokół ołtarza, każdy kładł mały prezent (suma wynosiła ponad 6 talarów)Śpiewano Chwaliłeś Boga, Pana Nieba i Ziemi, a następnie pan superintendent wspiął się na stopnie ołtarza, wygłosił przemówienie i dokonał aktu poświęcenia. W nowo wybudowanym kościele zawieszono dwa modele statków, które w ostatnim czasie zostały przekazane kościołowi, misę chrzcielną wykonaną z mosiądzu, dwa niezniszczone puchary wraz z dzbankiem i butelką z datą 1734,późnogotycki srebrny kielich na sześciostopowej podstawie ze złamanym brzegiem, najpewniej darowany parafii przez Annęde Croy w1643 r. Prawdopodobnie były to zachowanew parafii naczynia z wcześniejszegokościoła. Dzwonyzawieszono wwolno stojącejdzwonnicy.Jeden dzwon byl średniowieczny bez napisu, drugi z dużym herbem i długim napisem -z 1660. W małej wioscerybackiej miało miejscewydarzenie niemal historyczne:wizyta wysokiego urzędnikakoronnego zokazji Pięćdziesiątnicy (Zesłania DuchaŚwiętego). Rowianie zebrali się przeddomem rybakaTunnic, gdzie książę koronny zatrzymał się na kwaterę, by oddać hołd wybitnemu gościowi. Natomiast 6 grudnia 19131odbyło się uroczyste otwarcie Kreisbahn na trasie Stołpmunde-Gabel-Grofś-Gardę -Schmołsin, czyliregionalnej kolejki wąskotorowej, która, rozbudowana, funkcjonowała do 1945 roku.Spokój i radość z nowej inwestycji nie trwały długo. Na wysokościBałąmątku, (dawncAłte Miihle) przy starym szlaku Stolper Kreisbahnen AG w zaroślach widoczne są fundamenty stacyjnego budynku. W1914, 1 sierpnia rano, pojechałem do Stojentin (Stojęcina), aby otrzymać raport z misji w niedzielę. Gdybym wiedział że wybuch wojny jest tak bliski, nie opuściłbym rowskiej społeczności. Po tym co przyniosły ostatniegazety, tyła to kwestia niepokojąca, ale nadalwydawało się, że jestmożliwość pokojowego rozwiązania. (...) Ludzie mówili już wszędzie o wojnie. Wszędzie wielkie emocje. Następnego ranka (3 sierpnia) otrzymałem telegram z Rowów, w którym byłem poproszony o natychmiastowypowrót. Pojechałem następnym pociągiem do Wobesde (Objazdy) 1 wziąłem wagon, żeby dojechać do Rowów pisze parafialny kronikarz. Fundamenty dawnegobudynku stacyjnegow Bałąmątku(Alte Miihle) przy starym szlakuStolper Kreisbahnen AG Na czas wojny Kronika zamilkła. (Źródło: domowe archiwum) W niedzielę 22 lutego 1920 roku ^Rowach świętowano jubileusz siedemdziesięciopięcioleciakościoła. Ztej okazji patronka kościoła z Wobesde(Objeździe), pani Kutscher,podarowała do kościoła w Rowachpanele modlitewne upamiętniające poległych w czasie I wojnyświatowej; ^ałe gładkie drewniane panele zawieszono w kościele. Przed kościołem wzniesiony zostanie pomnik -obiecywano. Kilka dni wcześniej przybyła do Rowów komisja konsystorza i rządu,by wziąć udział wdyskusji o przeniesieniu siedzibyparafii.Wynik Negocjacji był taki jak poprzednio: w Wobesde są gotowi do przeniesienia parafii. Rowy są temu przeciwneza wszelką cenę. W 1921 r. na polecenie centralnych władzkościelnych w Berlinie ponownie podjęto próbę przeniesieniasiedziby parafii z Rowów do Objazdy, co spotkało się z ostrym sprzeciwem rowian.Plebania wRowach wymagała remontu, ale wObjeździe nie było jej wcale, a budowa została przełożona z powodu wysokich kosztów (kryzys finansowy, inflacja) i sprzeciwuparafian. Natomiast naprzykościelnym terenie w Objeździestanął pomnik poległych na wojniez Dębiny i Objazdy. Sprawa siedziby parafii pozostała otwartaprzez wicie lati zdaje się,była przyczyną sporów. W1929 roku kwestia przeniesienia siedziby parafii do Wobesde została odłożona na moją prośbę ponownie imam nadzieję, że na zawsze. Zwłaszcza, że zgłosiłemsię do tejpracy pod wyraźnym warunkiem,żepodczas mojejkadencji plebaniapozostaje wRowach-zapisał wKronice pastor Kypke. # # * Rowy zmieniały swój charakter.Scalona wieś, broniąca prawado pozycji wsi parafialnej nie zmieniała jednego: rybacy wciąż wypływali na łowiska na Bałtyku i jeziorze Gardno.Podatki należały tudo najniższych w powieciesłupskim.Gazeta Pomorze Wschodnie w 1931 roku donosiła: W Rowach mieszkańcy trudną się rybołówstwem i rolnictwem, mężczyźni, używają siły życiowej w walce z burzą i falami, kobiety od najwcześniejszej młodości po granice wieku noszą ciężkie brzemiona (kosze ryb: śledzi, jląder) cale mile i często tylko zagrosze, ale zawsze gorliwiei z nieustanną wytrwałością. Kilka lat po I wojnie światowej malowniczą wieś odkryli malarze. Najwybitniejszy znich Max Pechstein malował Rowyw niezmiennym zachwycie przezsześć lat: 1927 -1932.Mieszkał najpierw wgospodzie Kempa, później w chacie rybaka, w okolicydzisiejszego przecięcia Nadmorskiej i Rybackiej.Pobyt berlińskiego profesora, założyciela ekspresjonistycznej grupyDie Briicke, który wątpliwości karczmarza Kempa co dowłasnej osoby rozwiał pięćdziesięciomarkowym banknotem, był doskonałą reklamą letniska. Zyskała na tym również gospoda pani Dóhring. Ściągali na lato do Rowów artyści ze Słupska i okolic: Paul KuhfuR Siegfried Reich an der Stolpe,Gottfried Brockmann, Willi Grubei inni.Malarskie pleneryzaowocowały wystawą wSłupsku w 1932roku. Do dawnej tradycji wróconoobecnie. W Rowach wostatnich latach odbywają się pleneryrzeźbiarski i malarski.Jednak prawdziwą rewolucjęw Rowach wywołała elektryfikacja wsi oraz budowamostu przezŁupawę na przełomie lat20/30. Dawniej w Słupsku nie znano nazwy tej miejscowości,dzisiaj dociera tu sporoaut, apojeziorze kursują cztery łodzie motorowe-pisałMax Pechstein doprzyjaciela podczasostatniego pobytu wRowach w 1932roku. Stopniowo nasze miejsce zaczyna stawać się coraz bardziej kurortem nadmorskim-pisał Pastor Kypke w 1936 roku -Rowy są miejscem rekreacji dla tych, którzy chcą wzmocnić swoje przepracowane nerwy, którzy tęsknią i znajdujątu spokój i ciszę.Liczba kąpiących się jest już 300 rocznie, poza stadami wycieczkowiczów, którzy odwiedzają naszą wioskę z motorówkami najeziorze Gardno lub samochodami-i stadami młodych ludzi,którzy przybywają na przez krótki czas podczas wędrówek. % # # 9 marca 1945r. wojska radzieckie bez walki zajęły Rowy.Mieszkańcy mieli °puścić wieś do29 marca.Rozpoczęła sięewakuacja.Jesienią 1945 r.przybyli Polacy, t^kże polscywojskowi. W1957 r.w Rowach wciąż było kilkuniemieckich rybaków, którym pozwolono pozostać. Wśród nichstary rybakOtto Bartz, który uczył przybytych z Kresównowych mieszkańców wsi połowu zmałych przybrzeżnych łodzi. Po roku 1945 dokonał się niespotykany w dziejach nowożytnej Europy proces wymiany ludności. Z powiatu słupskiego w okresie 1945-1951 Wyjechało blisko 250 tys. osób. Dla Kresowiaków i generalnie nowych Mieszkańców przyjazd na Ziemie Odzyskane był przez lata kolejnym postojem w niekończącej się przymusowej wędrówce. W trwałą przynależność tych ziem doPolski długo nikt nie Krzyż z dawnegocmentarza ewangelickiego Mierzył. Dopiero wejściePolski do Unii Niedaleko OsiekówSłupskich po południowej stroniedawnego nasypu Europejskiej, poprzedzone długim kolejowego, wykorzystywanego współcześnie jakościeżka rowerowa, w niewielkim oddaleniu,znajduje siędawny,porzucony cmentarzewangelicki, °kresem przemian, jest gwarancją stabi ówczesnym zwyczajem wytyczonystarymi nasadzeniami świerków (Źródło: domowearchiwum) lizacji. Nareszcie jesteśmy w domu. W dorosłośćwchodzi kolejne pokolenie.Ich domy,świetlice, boiskasportowe są w Rowach, Dębinie,w Objeździe nadzieci czekanowoczesna szkoła.Rowy są znaną ^tniskową miejscowością.W niewielkiejrybackiej przystanistoi kilka kutrów,które Przy dobrej pogodzie wychodzą wmorze. Latem do kutrów wracających z morza Ustawia się kolejka amatorówświeżej ryby. Rowerowy szlak zwiniętych torów czeremchy słodkim zapachem stoją we mgle niżej kaczeńce i jaskółcze ziele na niebieskim szlaku rowerzysta mnie mija witany ogonem przez psa wśród łąk ptakwystukuje odgłos pociągu chociaż dawno odjechały lokalne wagoniki a staloweszyny czortzabrał na tanki teraz trawy wstydliwieskrywają świadectwa dostatku w strumieniu poniżej fotel obity skajem sterta eternitu butelkę po coca-coli pies chwyta dla zabawy zapach czeremchy przywołuje pińskie obrazy -strumień jak miedza czasu za którą babkaJula śpiewa pad aknom czeromucha kaiyszecsa atu szlakiem zwiniętych torów do Osieków gdzie historię wygładza leśnastruga czeremchy proszą zapachem Czy w Rowach łowią jeszcze śledzie? wąskim przesmykumiędzy jeziorem Gardno iMorzem Bałtyckim,nad brzegiem Łupawy, którawypływa tu z jeziora Gardno i wpływa do Bałtyku od blisko tysiąca lat leży osadarybacka Rowy (Rou,1493 -Roff,Row, Rowe),o której pierwsze pisane Wzmianki pojawiają się uschyłku XIII wieku.Po obu brzegach Łupawy stały chaty rybaków, odstrony lądu rozciągało się jezioro Gardno,wydmy i szerokie morze. Część wsi należała do słupskich norbertanek, darowana zakonowi przez księcia Mściwoja II (ok.1224-1289),który utrzymał ziemięsłupską opanowaną przez swego °jca Świętopełka II.Andrzej Czarnikw książce Gardna Wielka pisze onadanym przez księciaMściwoja II biskupowi kujawskiemuWojciechowi (Albertusowi) i jego Następcom przywileju, na mocy którego w miejscu wypływu Łupawy z jeziora Gardno mieli prawo do połowówdwiema łodziami rybackimi. Ponadto w akcie księcia Mściwoja z 1282 roku znajdujesię zapis: W tej donacjinaszego ojca przekazujemy wtrwale posiadanie kościołowi i proboszczowi w Gardnie (...) dziesiątą część połowów zjeziora Gardno iRowów. Zapewne,w jeziorze śledzia nie złowisz, a na czaspostów śledzie staly sięważnym składnikiem menuw klasztorach,toteż zakonysprowadzały śledzie tylko dla własnych potrzeb, lecz także na jałmużnę dla ubogich. Druga częśćwsi należała do roduBandemerów,o którychwzmianki pojawią się później, ok.1493. Dawne rozlokowaniesiedzib podwu stronach rzeki ma współczesne odbicie, miejscowi dzielą wieśna Rowy iMałe Rowylub Rówek,połączone mostem, z któregoobserwować można kutry rybackie w małej przystani. Dojechać tu możnadrogą lądową łączącą Rowy (Rowe) z sąsiednimi wsiami, które w różnych okresach nazywano Dębiną (• ' a /f / • (Źródło: domowe archiwum) jest azien dwiętychAmotow dtrozow. Moj plecakjest spakowany. Na wieczornej mszy chcę otrzymać błogosławieństwo mojej pielgrzymki. Wyruszyła wdrogę na Pomorze 3października, w dniuzjednoczenia Niemiec. W Berlinie na dworcu Gesundbrunnen na pociągdo Szczecina czekał tłum z dużą ilością bagażu. Gdypociągwjechał, tłumwepchnął ją dopociągu.Widziała udręczone twarze.Zastanawiała się,dlaczego ktośnie pomyślało zwiększeniuskładu pociągu na świątecznedni. Pociągopóźniał się,a ona miaławykupiony przezInternet bilet ze Szczecina doSłupska, z czasem 50 minut na przesiadkę.W zatłoczonym pociągu działy się niemiłe sceny.Teraz czasgwałtownie siękurczył. Gdy wreszciez opóźnieniem dotarli doSzczecina, jej pociągdoSłupska odjechał.Musiała kupić nowybilet. Pomyślała opodróży, jaką przebyła jej matkaz dziećmi wstyczniu 1945 roku.Ta myśl towarzyszyła jej wpodróży. Następny pociągze Szczecina doSłupska odjeżdżało 14.Miała czas,by wstąpić do bazyliki archikatedralnej świętego Jakuba Apostoła. Była przekonana,że to sprawa jej niebiańskiego przewodnika, Anioła Stróża: Mój niebiański przewodnik zaprowadził mnie do miejsca, któreBóg dla mnie wyznaczył Modlę się klęcząc na klęczniku z widokiem Apostola. MójdrogiJamesie, bardzo sięcieszę, że cię widzę.Szła przez kościół. W Kaplicy św.Maksymiliana Kolbego zobaczyła ścianę z nazwami niemieckich obozów koncentracyjnych. Kaplicę od nawy oddziela krata podobna z wyglądu do ogrodzeń z drutu kolczastego w hitlerowskich obozach zagłady. Tak, drut kolczasty. W naszych umysłach wciąż istnieje -myśli Gabriela. Uważam, że to jest powód naszej obecnej sytuacji politycznej -również podziałów w naszej rodzinie. -203 Wojenne wesele WładysławyJarneckiej i AleksaKostki (Źródło: domowearchiwum) Namr uim! Ycinostc: pr)iu«ra C^\Cv UA* V. W\\ ¥uv^x • WMftUAL WW tl1lll.f \ l\\"A.v<. VtV57rUV^^ twH£C Aii^TłłOTu umSUA kCUn/ XM(^Uol Wjh.fltt .«w>Ufci*M .*J *' 1' Si v :• AU^tUtny *" paw, L^Xt iv.'i^l Wk TH ' Hi *IVvn•w ' ^l*mU.-Ro^>\tu QU^V.cwLL \* \j}ykfL+»\fa oCv.. {*>&£*: A*"J. > » HRSKI oi wi-jftńL' &* Vi ":i T„y 2o WAi^M^łW • rfeskMMsL :XC,Wk A. ^ lt . lUftfc&u* . w i.i.ml tUtudl^ r ^ j *• p.MwJ *•-•«• I "" •" L.S.WW P is l alat, u-"*• •f*ii fx •*• j^tufaaej liL M&iikttSk Wul. LL: r ! jLLB.fi whfon•>_ u JL ^vrATn,vs^w..U^u.y |*Uto%OVt^ -i«.ii.1wjw^ pras# &EM. WU -* . .J&ŚAai* W»vu. 4**1 -WÓUd. j.^MgwU^w.i i VjUtU •** V* ł AjSAOJA^ l.^M Ł * MW ^OAmi iV i » iWMUu^ AO, -yftK j LS..m. # . -V 'Ifiłtt.YiftJUufii ^ ^ll..jtl % ^Uł.^U vm& . UtW; &K itfjh.ftŁ, \ , ' ^ 3W UcaajL -10.?. m » -... •—WUŁ. oi>w. lr.tU\x Afr.Vs v %w ^a >u >J i ¥ >»W«fiW fel.T.«W) \.!ui!^;U' ' & T--jj. jjtf* iiśii. Wykaz pracowników majątku i gorzelni (Z domowegoarchiwum rodziny Kozubów) Objazda dzięki swemu kronikarzowi-Romanowi Zubowi, który przybył do Lasek (dziś Dębina)spod Krasnobrodu-szczyci się spisaną kroniką wydarzeń pierwszych powojennych lat. Kronikarz wymienia osoby i pierwsze urzędy tworzone we wsi już w 1945 roku, a pierwszy sołtys wsi, Feliks Kozub, który jako robotnik przymusowy przeżył wWobesde wojnę, przechowałprzez wiele lat pierwsze dokumenty: Księgę sołtysa i sporządzony odręcznie Wykaz pracow ników majątku Objazda oraz ich rodzin. Pierwszymimieszkańcami wsi byli ci, którzy zdecydowali się zostaćoraz Polacyprzebywający tuw czasie wojnyna robotach przymusowych. Wkrótce wieś zaludniłasię na nowo. Przybywali osadnicywojskowi, uchodźcy zzaBuga i ci,którym ciasno było wrodzinnym domu.Już wiecie1945 roku przybywali pierwsi: spod Bydgoszczy,z Kielecczyzny i innych stron. Tworzyłasię nowa administracja,urzędy, oświata,życie kulturalne,wśród zastanejinfrastruktury. Pojunkierski majątek wObjeździe najpierwprzejęli Rosjanie,następnie przekazali w zarząd nowo tworzonym władzom miejscowym.Pałac posadowiony na terenie ponadhektarowego parku z rzadkimi okazami drzew, z rozmieszczonymi obok okazałymi zabudowaniami gospodarczymi, należało wykorzystać. Ponadto ^majątku od1869 rokuw majątkufunkcjonowała gorzelnia, jej znaczenie podnową administracją nie uległo zmianie. Nad krajobrazem wsi górowałwysoki murowany komin. Majątek połączony z innymi miejscowościami siecią kolei wąskotorowej stanowił prawdziwecentrum gospodarcze okolicy Niestety, Rosjanom potrzebne były szyny,więc dodyspozycji nowych władzpozostały nasypy i bezużytecznew tej sytuacji budyneczki stacyjne. Obecnie nasypemwiedzie trasarowerowa zwanapotocznie szlakiem zwiniętych torów,wymagająca troski,jeśli maspełniać współczesnestandardy ścieżekrowerowych. awnej stacjikolejowej możnaodnaleźć nawysokości przecięciadrogi Objazda Rowy i dawnego nasypu kolejowegow Bałamątku. Gorzelniany komin.wciąż jest dobrym znakiem orientacyjnym,ale gorzelnia została zamknięta około roku 1989 w czasielikwidacji PGR. W roku 2005nowy prywatnywłaściciel rozpoczął częściową rozbiórkę i przebudowę obiektu.Zapał minąłszybko. Rozsypały siędrewniane rusztowania.Potężny komin pozostał,ale jaki będzie jegolos? Opuszczony budynekz rozetą z datą budowy 30 lat czekał na solidnych gospodarzy. Okazalisię nimi Ewa i Krzysztof, zapaleńcy, nieświadomi ogromuzadania, którzykrok po kroku,cegła zacegłą tworzą pensjonat z perspektywą stanicy weselnej i turystycznej.Pisze sięnowa historia dawnych miejsc. W1945 w usytuowanymobok gorzelni pałacu urządzono biurai mieszkania pracowników miejscowegoPGR.Od lat 60 do 1993 roku miesiła się tuszkoła podstawowa-Obecnie pałaci park są własnością prywatną-od czasów,gdy prywatnema wyższą rangę niżspołeczne. Wielkie zamiary na centrum konferencyjno-wypoczynkowe muszą czekać lepszych czasów znadzieją na dotacje. Wpisanie budynkupałacowego do rejestru zabytków nie ułatwiło zadania jego odbudowy i przywrócenia do życia. Mieszkańcom wsi zabroniono wstępu do parku ogrodzonego wysokim murem, pałac niszczeje, a wdawnych budynkach gospodarczych urządzono mieszkanie dosprzedaży albo wynajmu i biura. Wtedy, w '45, poza mieszkaniami osadnicy potrzebowali pracy. Nie trzeba udawać, że przybywali tu ludzie majętni. Analiza listy pierwszych pracowników majątku, jakprzez długielata nazywano państwowegospodarstwo rolne,świadczy o włączeniudo pracycałych rodzin orazprzejęciu zawodówznanych z przedwojennych majątkówziemskich.Związek zmajątkiem dotyczyłwszystkich sfer życia: pracy, mieszkania, zaopatrzenia,wypoczynku,rozrywki.Stawał sięrodzajem uzależnienia- Z biegiem lat PGR-y zmieniały twarz. Po komasacji gruntów, nierzadko z krzywdą dla indywidualnych rolników,potrzebne były nowe maszyny i techniki gospodarowania.Zamiast koni na polewyjechały traktory i kombajny.Ręczną pracę dojarek-kobiet-zastąpiły dojarki mechaniczne. # * # Wreszcie nastał boom lat gierkowskich! Powstawały wiejskie osiedla mieszkaniowe z centralnymi kotłowniami, nieodpłatnie dostarczaną wodą zimną i ciepły a wgospodarstwie nowoczesneobory, takzwane pięćsetki,czyli obiekty mieszczące pięćset sztuk bydła, znowoczesnymi udojniami. Kombinat PGR Objazda utrzy' mywał blisko dwa tysiące krów! Podstawą utrzymania były Objejskie Łąki,przez które wiodła droga wyłożona betonowymi płytami jumbo. Zwożono tędy siano, trawę na kiszonki i susz, wypędzano krowy na pastwiska. Do agrotechnikiwłączono małesamoloty dorozsypywania nawozówi środków ochrony roślin.Zatrudniano agronomów,zootechników, ekonomistów. Technika rolnicze i rolnicze szkoły zawodowe dawały wykwalifikowanych pracowników Powstawały stołówki, klubo-kawiarnie, świetlice.Pracownicy otrzymywali mleko, ciemniaki, ogródki działkowe i wysokie trzynastki. Coraz mniej było wędrownych rodzin. Wydawałosię, że nadszedł czas stabilizacji. Wtedy wszystko pękło jak szklana bańka. Pegeery uznano za kwintesencję epoki, która miała odejść.Nikt niezastanawiał się,co sięstanie zludźmi i substancją materialną: ziemią,budynkami, maszynami.Tym miała się zająć Agencja Własności Rolnej SkarbuPaństwa -utworzona w 1991 roku. Głównym zadaniem było gospodarowanieprzejętym po PGR-ach majątkiem, a wszczególności prowadzenie prywatyzacji i tworzenie nowych gospodarstw oraz miejsc pracy dla byłych pracowników państwowych oraz gospodarstw rolnych. Wyszło jak zawsze. Wkrótce Agencja została przekształcona w Agencję Nieruchomości Rolnych. W latach 1991-1993 zlikwidowano wszystkie PGR-y,kusząc pracowników pieniędzmi z tzw. odpraw. Likwidacja PGR-ów była kresem modus vivendi wielu rodzin, ponieważ były °ne -PGR-y -nie tylko miejscem pracy,przede wszystkim stanowiły środowisko Zaspokajające prawie wszystkiepotrzeby życiowe pracowników. Poetka z Dobieszewka, pracownica PGR-u, AnnaKarwowska, pisała: kto rzucił kamieniemprosto w twarz nie ma się komu pożalić dusza ciężka od wspomnień serce od krzywdy nikt nawet nieśni aby coś zmienić pytam Ojczyznę gdzie jest ten huragan copegeery rozwalił skąd zawiał wiatr co ludzi rozwiał po świecie (Anna Karwowska) * # * Opuszczone wsie, pola porosłe chwastami lub leśnymi samosiejkami, brak perspektyw wypędzającymłodych za granicę,dojmujące poczuciekrzywdy i powraCający syndrom tymczasowości. Koło się zamknęło. Były lata, gdy te miejsca ożywiałapraca przy maszynach,dużym stadzie bydła, gdy latem huczały suszarnie, kombajny i traktory. Wieś żyła z rolnictwa.Rozpadł się wysiłek i grosz ludzi, którzy z tym miejscem wiązali plany życiowe. Pożyczki zaciągnięte przezGierka na inwestycje zamiastmiejsc pracy przyniosły straty.Tylko nieliczni zrozpadu pegeerówwyszli obronną ręką.Większość pozostałapoza nurtem zmian.Nie mielisiły przebicia.Poczucie porażki,przegranej szansystaje na przekór prostym rozwiązaniom i wspólnotowemu działaniu. Nawet wspólnotę mieszkaniową trudno powołać. Zamiast funkcjonującej kiedyś centralnej kotłowni dymi kilkadziesiąt indywidualnych kominów Pstrokate ściany bloku dają świadectwo, że... wolnoć,Tomku, wswoim domku. Gminny architekt nie wchodzi w uliczki popegeerowskiego osiedla. Wieś zamarła w oczekiwaniu na lidera, który przeprowadzi mieszkańców przez ich Morze Czerwone.Szansą może być, nomen omen, nadmorskie położenie. Objazda jest największą i zamieszkaną przez największą liczbę mieszkańców miejscowością znajdującą się na terenie gminy Ustka. Ze względu na swoje położeniejest to przede wszystkim wieśagroturystyczna.-piszą autorzy Planu Odnowy Miejscowości opracowanego i zawieszonego na stronie internetowej Gminy Ustka (Załącznik Nr 1 do Uchwały Rady Gminy Ustka Nr XV/158/2008). By słowo nie pozostało tylko na papierze, choćby urzędowym,potrzebne są konkretne działania wsferze infrastruktury -ścieżki rowerowe z dobrze urządzonymi stacyjkami, dobra informacja i dostęp do zabytkówświeckich i sakralnych, szkolenia dla prowadzącychdziałalność agroturystyczną oraz akcje promocyjne. Tymczasem jak jest, każdywidzi. Zielone Świątki (Pięćdziesiątnica) w dobie koronawirusa Stara Gorzelnia w Objeździe W 2021 roku święto Zesłania DuchaŚwiętego odbywało się wcieniu pandemii koronawirusa.Mniej rozmawialiśmyo zwyczajach,mniej było radości,zamiast tego uważnie wsłuchiwaliśmy się wcodzienne raporty o ilości zakażonych i zmarłych i nowych ogniskach choroby.Wciąż tensam pułap zachorowań; znawcyz tytułami profesorskimi zafrasowani, ale obostrzenia znikają, z czego, być może niefrasobliwie, korzystaliśmy.Pojawiło się gdzieś zdanie o symbolicznym dniu,o powrocie do wspólnotymodlitwy, otwarciu nowegoczasu, kiedy liczbawiernych wkościołach nie podlegała restrykcji-jako działanie DuchaŚwiętego. Historia i tradycje Pięćdziesiątnicysięgają czasów biblijnych.Świętują ją wszystkie religie wyrastające z Biblii. Dla Żydów była i jest nadał uroczystością przypadającą pięćdziesiąt dni poświęcie Przaśnikówi ma charakterświęta plonów,podczas którego składasię pierwszeowoce naofiaręJahwe. Dlachrześcijan świętoZesłania Ducha Świętego jestsymbolicznym dniem narodzinKościoła jako wspólnotywiary. Luteranie w dniu Zesłania Ducha Świętego na apostołów i Matkę Zbawiciela Wspominają zdarzenie opisane w Dziejach Apostolskich: Schronieni w wieczerniku przedprześladowcami otrzymali mocDucha Świętego, dzięki któremubez lęku zwiastowali Ewangelię ośmierci izmartwychwstaniuJezusa Chrystusa.Duch Świętyzstąpił nazgromadzonych pod postacią języków ognia w dniu Pięćdziesiątnicy, żydowskiego święta Szawuot. W krajach o tradycji protestanckiej pamięta sięwciąż o tym, że są to święta £ grupy najważniejszych trzech wroku, dlatego w Niemczech-Pjingsten, wDanii, Holandii i Szwajcariiwolny odpracy jest takżeponiedziałek. W Wielkiej Brytanii święto nosi nazwę Whitsunday lub Białej Niedzieli. W Kościele katolickim liturgicznie święto Zesłania Ducha Świętego,zwane również Pięćdziesiątnicą lub Zielonymi Świętami,zamyka w kalendarzu Kościoła okres Wielkanocy. Od IV w. jako święto Zesłania DuchaŚwiętego jest obchodzone wniedzielę,siedem tygodni poWielkanocy,pomiędzy 10 maja i 13 czerwca. Tradycje i obrzędy święta zależą od regionu. Powszechnie znanym u nas zwyczajem jest majenie domów i kościołów brzozowymi gałązkami i drzewkami-Dawniej wludową obrzędowość religijną wplatałysię elementy pogańskie -znane z przedchrześcijańskiego święta Stado, co budziło niezadowolenie hierarchów kościelnych. Tego dnia po nabożeństwie składano ofiary w postaci chleba, kaszy, słoniny, kiełbasy, sera, masU> jaj,jabłek itp.jako zapłatę dla duchownego i służby kościelnej. Kościoły, chałupy i podwórza ścielono tatarakiem, zwanym też lepiechem, świerczynĄ i kwiatami. W każde możliwe miejsce -w chałupa stodole, oborze wtykano równieżgałązki klonu,jesionu, brzozy, świerka i wierzby. Kobiety zatykały gałązki także na polu, gdzie rósł len, konopiei warzywa. W wielu regionach palono ogniska, by dymem okadzić pola, bielono chaty, a wszystkie te czynności miały charakter magiczny. NaŚląsku Cieszyńskim,w Brennej Leśnicy, przetrwał zwyczajsmażenia wajeśnicy. czyli jajecznicy z dwustu jaj, którą podaje się uczestnikom ceremonii nakromce chleba.Nie zmienia sięsens religijny święta,natomiast poi wpływem realiów rezygnujemy z większości dawnych zwyczajów.Pozostaje jednak,przynaj' Umajone brzózkami wejście do kościoła w Objeździe (Źródło: domowearchiwum) mniej w naszej parafii, zwyczaj zdobienia kościołów brzozową zielenią. Po razpierwszy odkilku miesięcynie było ograniczeń z powodu pandemiiCovid> jednak z powodu ostrożnościkościół nie wypełnił siępo brzegi.Część uczestników liturgii pozostała naławeczkach przed kościołem i wszyscy pamiętali omaseczkach i tzw. dystansie społecznym. Dzień był piękny, słoneczny,co wróży pomyślność na cały rok i obfite zbiorytak kiedyś odczytywano zielonoświątkowe znaki. Wierzono również,że podczas liturgii można usłyszećz podziemnych,zapadłych lubzatopionych kościołówdźwięki dzwonów. Może ktoś je usłyszał, przecież wokolicy Poddąbia ciekawych wabią kamienie -olbrzymy znane jako zatopionedzwony z kościoła wRowach pochłoniętego przez jezioroGardno. Splatają się sposobymyślenia-magiczny i realistyczny,ale tak bywaw czasach niepewności,poczucia zagrożeniai bezsilności. Mieliśmy plany,zamierzenia, widoki na zloty interes.Niewiele z tego pozostało, mimo starań. Nadmorskie pensjonaty czekają. Z tygodnia na tydzień pojawiają się nowe komunikaty dotyczące organizacji wypoczynku nadmorzem.Jak jednak zorganizowaćdystans społeczny naplaży, nadmorskim deptaku, lodziarni wielkości muszelki? Czy goście wystraszeni wciąż obecnym patogenem, pozbawieni pewności finansowej zdecydują się na wczasy? A jeżeli tak, czy do naszych bezpiecznych do tej pory maleńkich miejscowości nie dotrze zaraza? Spotykam właścicieli pensjonatówz Rowówi Poddąbia.Sadzą kwiaty,wyposażają pensjonaty w dezynfekujące środki higieniczne, wciąż jednak bez pewności, że jest dla kogo, że goście mimo wszystko dotrą. Tymczasem więcej rezygnacji niż rezerwacji -mówi właścicielka pensjonatuz Rowów.Majówka nie należałado udanych. Nowy sezon wczasowy pod znakiem koronawirusa rozpoczyna się nieśmiało. Nadzieja wzielonoświątkowej wróżbie pomyślności. W październikuubiegłego rokupątniczka z Berlina zapowiedziałaswój powrót ^rodziną w czasie tegorocznej Pięćdziesiątnicy. Umówiliśmy wszystko:liczbę gości, Zakwaterowanie, program pobytu i... nic z tego.Zamknięte granice i dotykająca każdego z osobna obawa.Umawiamy się na przyszły rok.Świat, nawet zamknięty, stał sięmniejszy.Świąteczne pozdrowienia przesyłamysobie przez fb. Młodzi mają więcej nadziei, wiary w sens podejmowanych wysiłków. Od kilkumiesięcy śledzęlos opuszczonej gorzelni wObjeździe. Poznałam nowych właścicieli.Młodzi, piękni,energiczni, pełni wiary,tej co togóry przenosi.Budują swoją przyszłość dosłowniei metaforycznie. Bezskutecznie poszukują pomocy.Gorzelnia nie jest urzędowym zabytkiem, zatem ta droga pomocy finansowej odpada.Szukają Możliwości, a ja wierzę,że im się uda. Wewsi potrzeba zmian, a nadanie dawnej gorzelni nowej funkcji odbieram jako drogę przemiany dawnej wsi pegeerowskiej ^nowoczesną, turystyczną ostojęna szlaku międzyUstką -Rowami -Gardną. W pobliżu mamy trasy rowerowe, z międzynarodową RIO włącznie i drogę Camino. O wszystko trzeba zadbać, infrastruktura turystyczna powinna rozwijać się symetrycznie do wzrostu miejsc noclegowych.Wszyscy na tym zyskamy,powodzenie zamierzeń pani Ewy i jej męża jest w naszym wspólnym interesie, także władz gminy. Czy rzeczywiście koronawirus pokrzyżował namplany? -powtarza moje pytanie pani Ewa. -W jakiejś części napewno. Otwierając rok temu galerię sztuki w Ustce liczyliśmy, że kolejne sezony będą coraz lepsze i owocne. A tu nagle trzy miesiące przedsezonem cala Polska stanęła w miejscu. Zdecydowaliśmy się zamknąć galerię Zbiegło się to z rocznicą kupna gorzelni. A przez ten rok W starejgorzelni nowi właściciele i plany na wykorzystanie starego budynku w gorzelni zrobiliśmy naprawdę dużo. i pojawił się nowy (Źródło: domowe archiwum) pomysł. Objazda -wieś z lokalizacją na szlaku Ustka-Routy jest idealnym miejscem na nasz pomyślna przeniesienie galerii Szarej Kanapy do Stare] Gorzelni. Zamierzamy rozszerzyć działalność, urządzać kulturalne wieczory promujące okolicznych twórców, zrobimy to we współpracy z lokalnym środowiskiem. Mamy nadzieję> że w polowie czerwca będziemy gotowi i będzie można nas odwiedzać w Starej Gorzelni w Objeździe. Tymczasem jesteśmy dostępni wirtualnie. Stare powiedzenie: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło w naszyć przypadku stworzyło nowe możliwości.W ostatni weekend maja zorganizowaliśmy wgorzelni przyjęcie dla rodziny i przyjaciół, by sprawdzić,jak nasz pomysł zadziała. To spotkanie utwitf' dziło nas o sensie naszych marzeń i dążeń. Takie spotkania będziemy mogli organizować również dla innych-mówi Ewa Kucharska-Filim Bardzo się cieszę! Znam wprawdzie powiedzenie ojednej jaskółce, co to wiosny nie czyni,ale żeby coś zmienić, trzebazrobić pierwszy krok.Życzę powodzenia! W październiku ubiegłegoroku Gabrielaz Berlinapierwszy świątecznywieczór Pfingsten obiecała rodzinie urządzićw gorzelni,dawnym miejscu ich zamieszkaniaKtoś inny miał ważniejszy plan, dla nas wszystkich i wcale nie pytał o zgodę. Mam jednak nadzieję, że majoweświęto Zesłania DuchaŚwiętego odmieni czas i nasze zwykle sprawy wrócą na właściwe tory.Spotkamy się za rok. W Darłowie i Bad Zwischenahn Wszystko przez cztery zakrzywionekiełbaski udające śmigimłyna,o czymopowiada historia Rugenwalder Teewurst, darłowskiej herbacianej kiełbasy, po której w Darłowiepozostała tylko pamiątkowa tablica.A historia jest naprawdęstareńka i sięga XIVwieku,kiedy niejacyjeskovon Schlawei Jeskovon Riigenwalde37 przekazali miastu Stolp (Słupsk) port w ujściu Stolpeoraz dystrykt Arnshagen(Charnowo). Co ciekawsze, wtedy po raz pierwszy pojawiła się nazwa Stolpmunde,czyli Ustka, i chociaż kiełbaski produkowano w Riigenwalde, czyli Darłowie,ich historia łączy nadmorskie miasteczka,jak ulica Darłowska wUstce. «JEjV W tym domu do 1945 roku mieściła się firma wędliniarska Rugenwalder Miihle (Darłowski Młyn)produkująca słynną Rugenwalder Teewurst (darłowską kiełbasę), In diesem Gebaude befand sich bis1945 eine Wurstfabrik -Rugenwalder Miihle, die die bekannte Rugenwalder Teewurst produzierte. Tablica pamiątkowadawnej firmywędliniarskiej z Darłowa(ul. PowstańcówWarszawskich 14) (Źródło: domowearchiwum) W 1834 roku przy ulicy Langestrasse (pierwotnie ulica Długa, dziś ulica Powstańców Warszawskich w Darłowie) Carl Muller założył sklep mięsny, gdzie sprzedawał mięso i wędliny, gęsie wątróbki i gruboziarnistą kiełbasę, zwaną teewusrst. Nazwa kiełbasy tyle ma wspólnego z herbatą, że pomorskim zwyczajem jej konsumpcji towarzyszyło najczęściej picie herbaty lub odwrotnie, do herbatki potrzebny byłkawałek wybornejkiełbaski.Stało się jednak, że w1904 roku wwyniku awarii maszyn w produkcji gruboziarnistej kiełbasy herbacianej nastąpiły zmiany-Maszyny nieoczekiwaniezmieliły mięso na jednolitą masę.Ale rzeźnicy,by uniknąć całkowitej wpadki,przyprawiali masę nakiełbasę drobną inaczej niż grubą,dodając paprykę i rum.Te kiełbaski okazałysię hitem.Sława teewurst rosła. II wojna światowa zmieniła wszystko. W Darłowie montowano i testowano dwa największe działa w historii świata: Dorę (od: Dorota) i Schwerer Gustav-Kilkakrotnie nawizytację ich budowy przyjeżdżał AdolfHitler. Pierwotnedziało miało być przeznaczone do niszczenia umocn\ęA LiniiMaginota, ale było gotowe dopiero w 1942r. i było prezentem od Gustava Kruppa dla Adolfa Hitlera,który w dowód wdzięczności i na cześć Gustava Kruppa nadał działu nazwę Gustav. Zakład Mullera zostałzmilitaryzowany i podjął produkcję dlawojska, głównie konserw. W 1945 roku, kiedy do Riigenwalde (Darłowa) zbliżały się jednostki sowieckie, Carl WilhelmMuller zżoną Charlotte i córką Ruth,opuścili miasteczko Pocztówka z Bad Zwischenahn wpowiecie Ammerland w DolnejSaksonii (Źródło: domowearchiwum) na Pomorzu. Niemcy zostali wyparci z miasta7 marca 1945 roku przez oddziały 19 armii 2. FrontuBiałoruskiego. Miillerowie najpierw zatrzymali się w Westerstede pod Ammerland.Zaczęli od początku,czyli założenia sklepumięsnego. Kiedy przyszły lepsze czasy,wybudowali zakłady mięsne w Bad Zwischenahn, nawiązując zarówno receptami produkcyjnymi, jak i tradycją do dawnego czasu. Rugenwalder Muhle szczyci się logo z wizerunkiem młyna ze śmigłami z kiełbasek, które według rodzinnej legendy Wymyśliła Alwine, żona założyciela firmy -Carla Mullera, nawiązując do jego nazwiska i zawodu. Miasteczko Bad Zwischenahn jest siedzibą gminy liczącej ok.30 tys. mieszkańców, wpowiecie Ammerland w Dolnej Saksonii.Fabryka, której znakiem jest czerwony młyn z kiełbasianymiśmigami, po prostu zakłady mięsne Rugenwalder Muhle, są znaczącym zakładem pracy, zatrudniają blisko 600 pracowników. # * # W Bad Zwischenahn podczas wojny była największa baza lotnicza Luftwaffe w północnych Niemczech.Zbombardowana wkońcówce wojnyzostała przekształcona w pole golfowe. O niechlubnej wojennejhistorii miejscaopowiada film z roku2017 zudziałem Nadii Uhl,zatytułowany Ich werde nicht schweigen{Nie będę milczeć).Film oparty na prawdziwych wydarzeniach opowiada o losie kobiety z Wehnen fałszywie uznanej przez nazistów za wariatkę. Sanatorium i dom opieki von Wehnen do lat 90. uważano za czystą instytucję. Dopiero znaleziska archiwalne ujawniły straszne zbrodnie eutanazji popełnioneprzez nazistowskich lekarzy i pielęgniarki, którzy doprowadzaliw Wehnen robotnikówprzymusowych i chorych psychicznie do śmierci głodowejlub zamarznięcia. W 2002 roku naterenie szpitalapsychiatrycznego wWehnen-dzielnicy gminy ^ad Zwischenahn w DolnejSaksonii w powiecie Ammerland powstało Centrum Pamięci w hołdzie pacjentom skazanym na śmierćw ramach nazistowskiej polityki eutanazji. Niedaleko Bad Zwischenhan na południowym wschodzie znajduje się Oldenburg, dokąd prowadzi linia kolejowa. Niewątpliwym atutem miasteczka jest duże, zasobne w ryby jezioro Zwischenahner Meer, którepowstało w miejscu Nawalenia się kopuły solnej.Właściwie ono decydujeo turystycznym charakterze Bad Zwischenahn. -227 Wokół wdolinach rozciągają się wilgotnełąki i pola uprawne użyźnionepokładami torfowymi. Współczesny krajobraz kształtują szkółki drzew,gospodarstwa ogrodnicze, które nadają charakter całemu regionowi Ammerland. Sprzyja im wysoka wilgotność i łagodne zimy, dzięki czemu z powodzeniem uprawia się tu zwłaszcza rododendrony # # * Na zakończenie wróćmy do logo producenta żywności-czerwonego młyna z kiełbasami jakoskrzydełkami. AniwRugenwalde (Darłowie),ani później wDolnej Saksonii do zakładu mięsnego nie należał żaden młyn ani wiatrak. Trzeba było wypełnić ten brak. Na przełomie lat 2011/2012właściciele zbudowali młyn solny na wschodnim brzegu jeziora Zwischenahner, który nazwali Rugenwalder Miihk-Siedemnastometrowy młyn wykonany z drewna i klinkieru jest kolejną atrakcją turystyczną okolicy Darłowo i Bad Zwischenahn,mimo łączących je wątków historii,nie są miastami partnerskimi. Jesko vonSchlawe iJesko von Rugenwalde sprzedaliport Stolpmiinde i wioskę Arnshagen (Cbarnowo)miastuSłupsk orazmłyn wodny,tak zwanySamelowerMiihle we wsi Klein Strellin (Strzelinko)magistratowi miasta Stolp.Ród Swenzonen(Święcóu)). do któregonależeli obaj imiennicy,prezentował się jeszcze w1367roku.Ostatecznie nie wiadomo, czy rodzina wymarła,czy też przetrwała pod innym nazwiskiemPozostała pamięć Rugenwaldew nazwie...teewurst. Taka historia! Samelower Muhle -młyn z wysokim i silnym stopniem wodnym zbudowano dla potrzeb wsi Strzelinko i Charnowo. Przez wieki mielono w nim ziarno.Przez kilka stuleci młyn był wdzierżawie, potem w posiadaniu rodzinyCarsten. Czarny Anioł z wileńskiego cmentarza na Rossie Działo się na Brasławszczyźnie, bliskiej memu sercu. Od tamtej daty minęło ponadsto dwadzieścia lat, historia obrosła legendą, dlatego nie wiem, co jest prawdą, a co skrzętnie skrywaną prawdą.Sięgam do źródeł, ksiąg genealogicznych powołujących się na dokumenty38), zdając sobie sprawę, że już u źródełnastępowała swobodna interpretacja rzeczywistości. Witold Salmonowicz, autor internetowej publikacji Drzewo genealogiczne Salmonowicz h. Szaszor (Orla, Opala, Odrza), wyznaje: Urodziłem się w Wilnie -wg metryki 2 lutego 1940 r., ale wgprzekazu ustnego Matki-2grudnia 1939 r. Rodzice ichrzestni „uradziliżebyprzy chrzcie, który odbyłsię pól roku po urodzeniu (już siedziałemna ręku) podać datępóźniejszą, bym „mial dłuższe dzieciństwo, rok później poszedł do wojska", itp. i tak się stało -w metryce chrztu wpisano inną niż prawdziwą datę urodzenia. Nie dziwię się i nie mam za złe, była to dość Pomnik Izy Salmonowiczówny na cmentarzu Rossaw Wilnie powszechna praktyka.Moja dataurodzenia też jest niejasna, (źródło: domowearchiwum) Majątek Podziśnie kupił od Czapińskich Dominik Salmonowicz, stolnik brasławski,około 1764 roku i od tamtego czasu posiadłość pozostaje w rodzinie.W1828 roku wmajątku tym urodził sięZygmuntJan Wincenty Salmonowicz, późniejszy właściciel,od 1860roku mążKonstancji zGromadzkich, ojciec Marii,Karola, Zofii,Heleny, Anny, Izabelli (18.09.1877) i Józefa. Biograf rodziny cytuje, m.in.: Protokół Pierwszego Posiedzenia Komitetu Redakcyjnego Wydawnictwa Drukarni Obywatelskiej w Wilnie podfirmą A.H. Kirkora i sp-ki zdnia 1 lipca 1859r.: Ziemianie,w tymCzapski, Ogiński i Z.Salmonowicz: gorliwi o rozpowszechnianie światła wiedzygruntownej, zamierzyli założyć w Wilniedrukarnię, składając na ten celpieniądze w rodzaju pożyczki. Zygmunt Salmonowicz był inicjatorem wielu przedsięwzięć kulturalnych w Wilnie.Zmarł 26 kwietnia 1886 r. w Wilnie,został pochowany na cmentarzu Stara Rossa wWilnie. Jak nieprzewidzianesą dzieje, świadczy historiarodziny, której znakiem stała się cmentarna rzeźba Czarnego Anioła nawileńskiej Rossie.Izabella, córka Zygmunta, znana głównie jakoIza Salmonowiczównawedług rodzinnej legendy była mało znaną młodopolską poetką, piękną panną, która zawróciła niejednemupaniczowi wgłowieZmarła I6maja 1901 rokuwwieku 24 lat.Metryka zgonuz ksiągparafialnych kościoła św.Jana w Wilnie jakoprzyczynę zgonu podaje: zpowodu wady serca.Nieoficjalne źródła niedowierzają tej przyczynie, uznając jednak powodysercowe. Dalszą część historii zapisano wkształcie cmentarnegopomnika. Pomnik IzySalmonowiczówny na cmentarzuRossa wWilnie stanął obokpomnika jej ojcaZygmuntaSalmonowicza. Anioła śmierci,na zlecenie rodziny,głównie brata Karola,wykonał znany warszawski rzeźbiarz Leopold Wasilkowski, któregoocalałe nagrobki znajdziemyna warszaw skich Powązkach, wileńskiejRossie i cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Inne rzeźby artysty przepadły wraz z budynkami, których były ozdobą. W 1903 roku wykonano odlew rzeźby Czarnego Anioła w zakładzie braci Łopieńskich wWarszawie. Pomnik stanąłna grobieIzy Salmonowiczówny,stając się najdroższym i najbardziej znanym znakiem Rossy-spośród 26 tysięcynagrobków, pomników i grobowcówposadowionych na malowniczychpagórkach porośniętych brzozami i dębami na powierzchni ponad 10 hektarów.Za oficjalną datęzałożenia cmentarza uznaje się rok 1801. Rossa stała się nekropolią,miejscem wiecznego spoczynku osób wybitnych i zasłużonych dla historii miasta. Najbardziej znany i powszechnie odwiedzanyjest pomnikMatka iserce syna,przed wejściemna Rossę* kryjący serceJózefa Piłsudskiego i grób jego matki. Na Rossie znajdują się groby siostry i pierwszej żonyMarszałka, pomnikJoachima Lelewela(nauczyciela Adama Mickiewicza), EuzebiuszaSłowackiego (ojca Juliusza),malarza i kompozytora Mikołaja Konstantego Cziurlionisa, twórcy niepodległej LitwyJonasa Basanawicziusa, historyka Balysa Sruogi, poety-romantyka Ludwika Kondratowicza (Władysława Syrokomli), rzeźbiarza Antoniego Wiwulskiego,malarza i rysownika Franciszka Smuglewicza,lekarza Rafała Radziwiłowicza (pierwowzór doktora Judyma z Ludzi Bezdomnych). Lucjan Rydel tak pisał o Rossie: Cmentarzjest rozległy i dziwnie piękny. Samojcg° położenie niezwykłe: rozkłada się on tarasowato na stoku dość pochyłego pagórka. Osobny urok nadają mu rozłożyste stare drzewa, rosnące gęsto i nieregularnie; jak w lesie. Między nimi wiją się swobodnie, wspinają i schodzą w dólścieżki, snujące się kręto wśród mogił Tak przynajmniej wygląda najstarsza, najrozleglejsza, trochędzika i właśnie dlatego najpiękniejsza część tego leśnego cmentarza.Latem, kiedy przez konary okrytegęstwą liści ledwieprzedzierają się słoneczne promienie, wgałęziach rozśpiewają się ptaki,a ziemia okryje się kwieciem leśnym, przecudny musi być ten cmentarz na Rossie. Około 120m na południowy wschódod bramy głównej, nieopodal neogotyckiej kaplicy, tużnad wysokimstromym zboczem stoi wysoki,pięciometrowy pomnikIzy Salmonowiczówny.Ma postaćsmukłej figury anioła z brązu zuniesionymi stopami, rozwianą szatą, utrefionymi włosami,wzlatującego naddwumetrowy cokół,z którym łączy go tylkofałd szaty.Anioł wzniósłskrzydła, zerwałłańcuchy-ziemskie okowy, a jednak nie odfrunął. W środku zachodniej części postumentu wysoko znajduje się poziomywgłębiony krzyżz leżącym kwitem lilii,niżej wśrodkowej części postumentu artysta umieścił proste epitafium: Ś.p. Iza Salmanowiczównaur. d. 18 września 1877r. zm.d. 16majal901 r. Na postumencieznajduje się teżnazwisko autora,data Wykonania odlewui nazwa pracowniodlewniczej: WasilkowskiWarszawa 1903 r. oraz Odlew Br. Łopienskich Warszawa. W 1992 roku Czarny Anioł został wpisany do litewskiego państwowego rejestru zabytków chronionych.Niestety, ponad 100-letni pomnik był zniszczony, a pęknięciepodstawy groziło zwaleniem sięrzeźby. Do uratowaniapomnika przyczyniły się starania Alicji Klimaszewskiej, prezesa Społecznego Komitetu Opieki nad Stara Rossą. Własnymi środkami orazprzy wsparciu finansowym Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie rozpoczętoprace restauratorskiei konserwatorskie pomnika z brązu i labradorytu autorstwasłynnego warszawskiegoartysty rzeźbiarza Leopolda Wasilkowskiego(1865-1929).Zadanie wykonałzespół polskichfachowców. Prace wartości 130 tys.złotych sfinansowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego Polski. 10.10.2014 r.przy odnowionym i zabezpieczonym pomniku odbyła się uroczystośćodsłonięcia go po zakończeniu prac restauratorskich. Byłam na Rossie we wrześniu 2019 roku. Nie sposób jednak w dużej grupie W krótkim czasie dotrzeć do wszystkich pomników. Czarny Anioł zachwyca artyzmem rzeźby, zapisaną w nim historią epoki, rodziny, jednostkowego losu. Napisanaw cmentarnych kamieniach historia jest jakrozłożona księgapisana życiem Wielu wybitnych i zwykłych ludzi. Pozostaje jedynie wspomniećwszystkich: Wieczny odpoczynek. -231 Lustro wieczności -cmentarz na Rossie nie rozpoznaję twarzyw lustrze nie znam imienia którym mnie wzywasz kiedy pytasz kim jestem myślę o Marcie zajętej powszednimi sprawami Naldzie zSycharu z pustym kubkiem na wodę obrazie Bruegla zmłynem na skale matce zaczyniającej chleb w dzieży dziewczynie z gerberami na starej fotografii jestem tylko odbiciem wędruję pośród imion w kamieniu zatartych zapomnianych porzuconych Czarny Aniołrozpostarł skrzydła łańcuchy wbite wkamienie trzymają go jak grzech nie wzniesiesię do gwiazd istnieje tylko odbiciem jedziemy idziemy czekamy jeszcze jeden przystanek jeszcze jedna podróż wśród krzyży macew saffówna mizarach rozpoznamy się zakamiennymi drzwiami będziemy odbiciem światła? Część VI Ludzie i książki Dokumenty zmian na Porno Pierwsze powojenne dożynki w Objeździe Na zdjęciu międzyinnymi: StanisławaJanus,Henryka Grabowska,Regina Kowalewska. (Fotografia zezbiorów RomanaZuba) Landesmuseum w Greifswaldzie.Każda fotografia została opatrzona metryczką określającą czas, miejsce i właściciela fotografii oraz krótkim opisem zdarzenia i przedstawieniem osoby z fotografii.W ten sposób powstał niezwykłydokument historyczny opisującylosami zwykłych ludzi dzieje PomorzaŚrodkowego odkońca XIX wieku powspółczesność. Indywidualne losy składają się na wspólną wielką historię małej ojczyzny. Obok siebie znalazły się fotografie osób, rodzin, wspólnot wiejskich, które opuściły ukochane miejsca oraztych, którzyprzybyli na niezamierzone spotkanie -po bolesnych wojennych przeżyciach -z różnych stron: Kresów,Kurpiów, Lubel szczyzny, Łemkowszczyzny.Trwałą, niezmienną wartością kulturową tej ziemi było życie i kultura Kaszubów, prezentowane przede wszystkim fotografiami fundacji Naji Goche Zbigniewa Talewskiego. Jak zawsze nieocenionymi okazały się zbiory kronikarskie Romana Zuba z Objazdy i przedewszystkimJana Mazie-juka, znanegopowszechnie fotoreportera, pasjonata fotografii dokumentalnej. Ubiory codzienne i świąteczne Dont rył>,ikJ hnUd Kcinpa. Rowek / Hjm von ftscfier hriU Kttnp, Klein Rowe, ołówek / Bk Pomorskie Mu/eum Krajowe w Greiłswald/re / Pommers«.hes I andesmuseum Greiiswald, 5 bohaterów fotografii,fryzury, ustawienie . fotografowanych postaci, drobnesprzęty domowe, narzędzia, najzwyklejsze zajęcia, zwierzęta domowe i gospodarskie -wszystko, co stanowiło radość i wartość życia, przetrwało dzięki zapisowi na fotograficznej kliszy, stając się jednocześnie dokumentem zmian historycznych, cywilizacyjnych,społecznych, ale także technik fotografowania. Dlatego nie sposób przecenić wartość Most przez tupawę w kierunku Rowka i Hriicke iihcr die Lupow nach Klein-Rowe. gwasz / Gouachc, 15,9 * 21.2 t m: Pomorskie Muzeum Krajowe w Greilswald/ie / Ponirnersches l andesmuseum Greiiswald. Sign. Gr 45/74. rot. K. Kornow publikacji. Zaangażowanie profesjonal- Grafika Brockmanna wykonana ołówkiem pt. Dom rybaka nych pracownikow biblioteki, muzeoW, Fritza Kempaorazgwaszwkierunku Rowka dziennikarzy i mieszkańców pomOt' z PomorskiegoMuzeum Krajowegow Greirswaldzie 7 r (Źródło: EddaGustche: Malarze,miejscowości i widoki Pomorza skich wsi i miasteczek, którzy powierzali Zachodniego w pierwszej połowie XX wieku. Część 2, s.50.) swoje rodzinnepamiątkowe fotografie,a wrazz nimiopowieść owłasnym losie, jest dowodem narodzin zaufania do pomorskiej malej ojczyzny. Chłopskie korzenie pozwoliły okrzepnąćw nowym miejscu,przetworzyć je ciężką pracą,wspólnotowym -mimo różnic-działaniem na rzecz kultury.Być może dlatego,że wszyscyzaczynali tu życie odnowa, na spalonejziemi,ceniono pracowitość, życzliwość, wzajemną pomoc. Kulturowe i zwyczajowe różnice uczyły tolerancji i szacunku dla odmienności. Autorzy odwołują się do albumuFotografia chłopów polskich Marii Bijak i Aleksandry Garlickiej z 1993, jako jednego z motywówinspirujących dwuletnią pracę nadwydawnictwem Fotografia chłopów pomorskich.Przemijanie i zmien ność-wpisane w chłopski los znaczony rytmem prac polowych i gospodarskich -paradoksalnie były znakiem trwałości życiaopartego nastałych wartościach. Wśród nichnajważniejsze były szacunekdo ziemi,pracy, rodziny,sąsiadów, botak rozumiano dekalog,który przekładałsię wsposób naturalnyna zasadycodziennego postępowania. Dlategokiedy spotkali się w jednym domudawni jego mieszkańcy i nowi przybysze, nie czuli do siebie żalu.Czasem wypadało razem mieszkać kilka miesięcy,czasem lat.Łączyła ich wspólnapraca i troski,a rozstawali się jak przyjaciele. Takie historiezapisane zostaływ reportażu Osadnicy,który powstawałrównolegle z albumem.Został dołączony do książki wzapisie dvd. Piękna jest Fotografia chłopów pomorskich, potrzebna jako świadectwo przemijania i trwałości tego, co przeminąć nie powinno. W tym samym czasie w WydawnictwieJasne z Pruszcza Gdańskiego ukazałsię album Eddy Gutsche pt.Małarze, miejscowości i widoki Pomorza Zachodniego w pierwszej połowie XX wieku. Część 2. Autorka przedstawia dorobek czternastu malarzy związanych z Pomorzem. Prezentację wybranychprac poprzedzawprowadzenie wjęzyku polskim i niemieckim. Większość prac pochodzi z PomorskiegoMuzeum Krajowego wGreifswaldzie lubprywatnych zbiorówi przedstawia dorobekartystów mało znanych lub znanych wlokalnym środowisku. Okolice Rowów przedstawia twórczośćmalarska Gottfrieda Brockmanna (1903T983), którywraz z żoną w roku 1934 miał zamiar spędzić wakacje wUstce (Stolpmiinde), a ostatecznie państwo Brockmannowie wypoczywali w Rowach w chałupie rybaka Hawera,który ówczesnym zwyczajem w tym czasiez rodziną nocował wstodole nasianie, znoszącniewygodę dlazarobku. Podobnie jak rybacka ludność Rowów,małżonkowie Brockmannowie jadali głównie ryby, żyjąc bardzo skromnie. Czasem wstępowali do miejscowego hotelu, gdzie spotykali innych twórców, między innymi Maxa Pechsteina i jego żonę Martę Molier z Łeby. W RowachBrockmann poznał i zaprzyjaźniłsię zSiegfriedem Reichem,z którym odbywał sesje malarskie,rodzaj studium jednego motywu. Zauroczyłamalarza maleńka wioska rybacka z krytymi trzcinową strzechą chatami, szeroką plażą i wszechpanującą ciszą skrywającą bukoliczną idylliczność krajobrazu przed wścibskimi oczami. Fascynowała go gra świateł na czystym niebie odbijającym się w głębokim błękicie morza,szaro-fioletowe odcienietopól i wierzbpodczas ulew i burz. Malował także pejzażeUstki, która od1820 rokuzaczęła rozwijaćsię jako nadmorski kurort. Ustecki port został uroczyście otwarty w 1903 roku, do którego wejście chroniły dwa długiena 500metrów mola, by uchronić go przed zapiaszczeniem.Były nie lada atrakcją turystyczną.W 1936roku portzostał poszerzony,dzięki czemuwypływały stąd jednostki handlowedo Anglii i Holandii.W1934 roku Brockmann namalował plac budowy portuz perspektywymola. Nadmorskiewakacje okazałysię inspirujące. Powstało wieleprac, które weszłynajpierw wskład jesiennej wystawyWschodniopomorskie pejzaże (1934) wPruskiej AkademiiSztuk wBerlinie, później samodzielnej wystawy pejzaży z Rowów w Galerie F&F. Cieszę się tą książką oglądając znajome pejzaże wierne rzeczywistości, ale przetworzone artystycznie. Zamyślam się na przedziwnymi splotami ludzkich losów i istotą przypadku. Przecież nikt nie planował, że dwie książki o Pomorzu ukażą się w tym samym czasie, a każda z nich w niewerbalny sposób opowie ciekawą historię. Czekam z nadzieją,że jakiś młody historyk sztuki, może w ramachpracy magisterskiej,odkryje malarzy kolejnego pokolenia. Malowane dzieje Antoniego Dmocha Niech fraza malowane dzieje z Pieśni Wajdeloty Adama Mickiewicza wprowadzi nas w świat obrazów Antoniego Dmocha,Mazura z pochodzenia, słupszczanina z wojskowego przydziału i własnego wyboru. Życiowe perypetie autora martwej natury Pożegnanie z bronią z2000 rokusą świetnie opisaneprzez Gabryelę Włodarską-Koszutowską w katalogu wystawy Antoni Dmoch: Radość obrazowania. Maj czerwiec 2011 wydanym przez Muzeum Pomorza Środkowego wSłupsku. Olejny obrazna płótnie nawiązuje do szczegółu biograficznego i ma charakter metafory.Manierka,menażka,odłożony wojskowypas zkaburą na zsuwających się ze stołu arkuszachi kotara wewzór moroto malarskisposób pożegnaniadotychczasowego życia.To jednocześnie świetnypomysł, by zprzymrużeniem oka wykorzystać Hemingway owy tytuł i zarysować dystans wobec siebie.Wojskowe rekwizyty zyskują walor artystyczny, odchodzą w przeszłość razem z zapisaną w nich biografią. Kotara,częsty motyw malarski, jest zapowiedzią,obietnicą oddania się pasji artystycznej. Stefania Dmoch wspomina: Nagle miał tyle czasu...Nie umiał go spożytkować najakiś konkretny cel. (...) Podświadomie (a możejuż świadomie?) kierował swe zainteresowania na malarstwo. Tematem jego malarskich prac są przede wszystkim pejzaże i architektura Pomorza: Gdańska,Słupska, Ustki,Lęborka a także podsłupskich wsi:Swołowa, Gardny, Smołdzina, Kluk,Dębiny. Krajobrazy okolicy wyznaczają obszar zainteresowań i artystycznych poszukiwań, a ich malarski zapis świadczy o rzetelnym warsztacie twórczym Antoniego Dmocha. Dziś,gdy za dzieło sztuki może uchodzić (...) obieranie kartofli w salonach prestiżowych galerii, trudno, coraz trudniejjest stawiać dobre rzemiosłojako elementarny warunek ubiegania się o przyjęcia do gildii artystów -pisze Kazimierz Nowosielski w książce Galeria. O wybranych malarzach i malarstwie współczesnym (Pelplin 2008). u Antoni DmochSiedziba starostwa powiatowego (Papier, akwarela38x28 cm.,wl. prywatnarodziny) Malarstwo Antoniego Dmocha jest znakiem rzemieślniczej perfekcji nobilitującej go domiana artysty.Jego prace poza wyborem tematu,wpisującym autora w krąg kronikarzy malowanych dziejów Pomorzy zadziwiają i zachwycają precyzją rysunku, pieczołowitością obrazu brył i detali architektonicznych. Przestrzennymi relacjami kształtów, nasyceniem barw wyznacza perspektywę. Niewielkie rozmiarem prace wykonane techniką dyktowaną tematem i malarskim spojrzeniem świadczą o umiłowaniu klasycystycznych reguł harmonii w przedstawianiu świata. Wyważona kompozycja, wyciszone barwy,starannie dobrane i rozłożone elementy rytmusprawiają, żemalarski opis miejscwydaje sięsposobem ich obrony przed przemijaniem. Zatrzymanena obrazach chwile spotkań artysty z materią malarskich obiektów wyrażonekreską piórka, ołówkaczy delikatnego dotknięcia pędzlem emanują spokojną czułością i ciepłem. Mijamy codziennie w pośpiechu miejsca, ulice, stare zabudowania. Przechodzimy obok dostrzegając czasem urok krajobrazu, ale przemija ów obraz pozostawiając tylko wrażenie. Obrazy Antoniego Dmocha zatrzymują chwilę, nasycają ją światłem, wydobywają piękno pochylonej szachulcowejstodoły, drewnianegopłotu, wiejskiejdrogi (Wieś Swołowo1,2000). Autor akwarel przedstawiających widoki zsiedzibą starostwa powiatowego wSłupsku,skromny,ale twórczyemeryt wojskowy, brałudział wplenerach malarskich w kraju i za granicą. Plener z 2006roku wMóln w Niemczech przyniósł dorobek w postaci pracwykonanych techniką akwareli,lawowania, grafiki, których tematem są urokliwe uliczki,malownicze budynki i pejzażegościnnego miasteczkaw okolicy Lubeki. Antoni Dmoch był również uczestnikiem międzynarodowego pleneru malarzy nieprofesjonalnych Siadami Maxa Pechsteina, który odbyłsię wŁebie. Prace artysty były wystawiane od 1997 roku wSłupsku i Móln, aMuzeum Pomorza Środkowego wydało katalogwystawy Antoni Dmoch: Radość obrazowania. Wydawnictwo jestświetnym dopełnieniem promowanegow ostatnim czasie w Słupsku albumu Eddy Gutsche: Malarze, miejscowości i widoki Pomorza Zachodniego w pierwszej połowie XX wieku. Część 1. ^Wydawnictwo Jasne. Pruszcz Gdański 2010) Album zawieramapy,reprodukcje prac,fotografie i biogramy malarzy Pomorzaw dwujęzycznym: polskim i niemieckim układzie.Książka prezentuje sylwetki dwudziestu czterech twórców, między innymi Maxa Pechsteina, Paula Kuhfufia, Otto Priebe i ich prace, także te, które przepadły. W indeksie miejscowości znajdziemyGardnę Wielką,Smołdzino,Łebę,Słupsk,Ustkę Zaleskie i inne. Tohistoria pisana pędzlem.Szkice i obrazyprzedstawiają znane widoki,ulice, -241 budowle.Te, któreocalały i których jużnie ma.Zaletą wydawnictwa jestwskazanie miejsca pobytu dzieła.Sporo prac znajduje się w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku. To cenna publikacja,do której warto zaglądać jak doleksykonu. Antoni Dmoch idąc śladami dawnych malarzy regionu, przedstawia własne widzenie świata-przede wszystkim w sposobie malowania. Nie podąża za modą,daleki jest odekspresjonistycznych obrazówPechsteina,chociaż podejmuje ten sam artystycznywysiłek malarskiego dokumentowania krajobrazówPomorza. Jego obrazypokazują urodę świata wrzeczywistym wymiarze,w harmonii twórcy i malarskiego obiektu, wyznaczając drogę poszukiwania wewnętrznego spokoju wbrew postmodernistycznym trendom. Wybór regionalnych tematów pracstał sięsposobem artystycznejdokumentacji materialnej kultury Pomorza i budowania lokalnejświadomości.Ożywiona dyskusja 0 wartościach kultury regionalnej, kultury małych ojczyzn i szeroko pojętego dziedzictwa na trwałe weszły do codziennego słownika Polaków. Zawiązują się inicjatywy kulturalne,powstają stowarzyszenia osóbpragnących budować lokalną tożsamość. Malowane dzieje Antoniego Dmocha na trwałe wpisują się w kulturę 1 postrzeganie urody Pomorza. lii MiępZVNAtoPDWV PLCNCl MALAłSKl NlCPtafUSJoNAlNYCH Maxa ?«T' "Steina m kha,5.a aetpn|a 2q11 %Ir ^ HBHHHL Plakat zapraszający naplener malarski artystów nieprofesjonalnych w Łebie 19-22 sierpnia 2011 roku (Źródło: domowearchiwum) Elegia dla Powiatu Słupskiego (2001-2020) To co dobre wrasta w nasz czas tak, że staje się jak powietrze,niezauważalne.Jest, to i dobrze,w myślprzysłowia: (...), saminie wiecie; co posiadacie.Wartość utraconego poznajemy po czasie.Tak jest zPowiatem Słupskim, pismem wydawanym przez Starostwo PowiatowewSłupsku wlatach 2001-2020.Długo niepodzielałam, zracji wrodzonego optymizmui wiary w rozsądek powiatowegosponsora obaw o zniknięcie Powiatu Słupskiego. Czasopismo z założenia było biuletynem informacyjnym. Dobrze było wiedzieć,jak swoją pracęwidzą samorządowcy i urzędnicy,a czytelnik swoją miarę i ocenę mógłwypowiedzieć nałamach biuletynu.Jeśli rozdźwięk między słowem pisanym wbiuletynie ażyciem był zbyt oczywisty,weryfikacja następowała na karcie wyborczej. Zawartość pięknego edytorsko pisma rozsadzała niekiedy informacyjne ramy,co łatwo sprawdzić,sięgając do e-archiwum na stronie internetowej Starostwa. Artykułypolemiczne i interwencyjne (choćby panaJabłońskiego z Ośrodka DoradztwaRolniczego wStrzelinie),wspomnienia, reportaże współczesne i historyczne, felietony autorstwaniezawodowych (!) dziennikarzytworzyły barwną mapę regionusłupskiego z jego skomplikowaną historią i niebanalnymi losami ludzi. W dodatku Wieś Tworząca debiutowali młodzi twórcy, trwała dyskusja o kształciekultury i literatury,może niezapalczywa,ale dosadnośćsłowa nieświadczy o randzesporu.Budować świadomośći tożsamość małej ojczyzny, w którą wrastamy drugim bądź trzecim pokoleniem można tylko wstarciu poglądówi argumentów. Pamięć, nie tanaukowo opracowanaw podręcznikach historii,ale pamięćzwykłych ludzi i zdarzeń, odchodząca bezpowrotnie wraz z nimi, znajdowała na stronach Powiatu Słupskiego swoje miejsce i to był dostateczny powód, by pismo istniało. Misterna tkanka świadomości i tożsamości,delikatna i wrażliwa, budowana przez zwykłych ludzi każdegodnia, zapisanaw wierszu,reportażu, we wspomnieniu,staje się materiałem, doktórego można się odwołać, zyskuje zwerbalizowany wymiar. -243 Kolaż okładek biuletynu Powiat Słupski Dlatego podziękowania należą się wszystkim,którzy przez lata bezinteresownie pisali do Powiatu,nie licząc na sławę, nie licząc na apanaże, jedynie z potrzeby serca i społecznego działania. Tak,takie pisanie jest działalnością społeczną, nie zawsze sobie zdajemy sprawę z siły słowa,które pada jak ziarno i wzrasta powoli. Co do prowincjalności sprawa ma się, moim zdaniem,inaczej niż dawniej.Media sprawiają, żeintelektualna prowincjawciska sięwszędzie, razem z harlekinami,serialowym pasztetem i pisemkami obrazkowymi. Natomiast wysiłek samodzielnego opisu rzeczywistości, będący jednocześnie próbą jej interpretacji, a podejmowali go autorzy tekstów zamieszczanych w Powiecie Słupskim w sposób szczery i samodzielny, świadczyło dojrzałości twórców. Pytania o prowincję nieuchronnie ewokują też pytania o centrum, czyli o miejsca, które w określonymmomencie dziejowymstawały sięistotnymipunktami odniesienia-pisze Maria Stankiewicz-Kopeć w szkicuProwincjonalne szkoły literackie. A kto w obecnej kulturze wyznacza owo centrum? Czy jest jakiś współczesny ośrodek naukowy, kulturalny, polityczny uznany zaautorytet bezwarunkowo? Nawet nagrodaNobla przyznana OldzeTokarczuk budziła wiele kontrowersji. Wróćmy jednakna prowincję,to oniej miała byćmowa. Zaglądającdo Słownika języka polskiego przeczytamy, że prowincja to część kraju, niedużemiasto, wieś oddalone odstolicy; zapadły kąt, zaśprowincjonalny to tyle cozaściankowy, wsteczny, ograniczony, parafiański, zacofany, itd.Co ciekawe, pejoratywna konotacjaprowincji wcale nie jest dawna. Nie odnajdziemyjejwSłowniku Lindego(1807-1815), gdzieprowincja nie ma jeszcze znaczenia wartościującego, a wyłącznie geograficzno-administracyjne. Wydaje się, że wartościowanie negatywne przyszło wraz z procesem industrializacji i centralizacji życia kulturalnego (po polowie XIX w). Wówczas zaczęło się utożsamianie prowincji geograficznej zprowincją duchowo-intelektualną-pisała dalej autorka cytowanegoszkicu, odrzucając wartościowaniepejoratywne przezprzykłady inspiracyjnejsiły prowincji, choćby dlaliteratury romantycznej.Odwołuje sięteż do roli literatury regionalnej jako pomostu między naturą i kulturą. Mówmy zatem o wartościach regionalnych (nie prowincjonalnych) tekstów zamieszczanych w Powiecie Słupskim, bo taki miałycharakter. Nie miejscezamieszkania czydruku aniteż dosadność sformułowań wpolemice ma znaczenie zasadnicze. Istotą wydaje sięoryginalność,szczerość i waga podejmowanych spraw Grupa ludzi skupionych wokół biuletynu w luźnej grupie Wtorkowych SpotkańLiterackich to nieformalna elitaregionu.Elita twórcza,samodzielna intelektualnie, daleka odmód i podszeptówtaniej sławy.Ci ludziewybrali trudne role. Często skazanina samotnośćw swoim środowisku,żyjący skromniei cicho, jedynie w słowie żyją pełnią.Piszą nie tylkowiersze i nieliczą na Nobla.Mową wiązaną opisują krajobrazy swego regionu,przykładem wiersze HenrykiJurałowicz-Kurzydło czy Emilii Zimnickiej. Drukowali tuswoje utworypoeci o ustalonymdorobku twórczym, jak Jerzy Fryckowski czy Mirosław Kościeński. Corocznie wydawana antologia poezji zapraszała dogrona piszących autorów spoza regionusłupskiego. Nie bali się etykietki prowincji,a PowiatStupski znajdowałczytelników w Koszalinie, wSopocie i w Warszawie.Znam takich osobiście.Poza tym,jaka by była innaokazja, bypoznać się i znaleźćwspólny język,często międzypokoleniami.Jak inaczej budowaćsystem wartości, które staną się dla regionalnej społeczności punktem odniesienia? Na łamach Powiatu Słupskiego i Wsi Tworzącej publikowali seniorzy i młodzież, nauczyciele, marynarze, rolnicy, emeryci -wszyscy na równych prawach.Jedyne kryterium to oryginalność i szczerość wypowiedzi,nad tym czuwało Kolegium Redakcyjne, któremu przewodniczył niezawodnyZbigniew Babiarz-Zych. Wprawdzie dostępność pisma, które z pewnością znalazłoby czytelników z wyboru, była ograniczona z uwagi na charakter dystrybucji, ale egzemplarze Powiatu Słupskiego podawane byływ naszych miejscowościach zrąk dorąk i każdy znajdował dla siebie coś ciekawego, czego nie znalazł w żadnym innym piśmie, a mianowicie znajomy świat widziany inaczej: dokładniej, barwniej, czulej. Niemodny aspekt empatii,szacunku dlaodmienności widzeniai po prostuwzajemnego dostrzegania się okazałsię zgubny.PowiatSłupski zmieniłformę i formułę.Wychodzi wgazetowym formacie i ma czysto informacyjny charakter. Ocalała,dzięki staraniommądrych ludzi,grupa WtorkoweSpotkania Literackie, przygarnięta przezCentrum Kultury PowiatuSłupskiego. Przyjmujemy,że tozaczyn nowej formuły działania. Mury żyją dłużej Nawet nie wiem od czego zacząć, tyle tu wątków, splątanych losów,historycznych faktów i zaszłości.Może tak... W Objeździe wcentrum wsi tuż przy ulicy Bałtyckiej, bo wieś posadowiona jest na planie ulicówki, stoi jedna z dwóch okazała stodoła bramna z czerwonej cegły, pokryta cementową dachówką, z przesuwnymi drewnianymi wierzejami z widomymi znakami czasu. Podobna stoi nieco dalej W kierunku Rowów Z kutą datą U wierz-Murowana stodoła bramna,ul. Bałtycka w Objeździe (Źródło: domowearchiwum)chołka: 1907. Obie pewnie postawiono w tymsamym czasie,a inwestorzy bylizasobnymi gospodarzami.W typoworolniczej wsi prócz dużego ponadtysiącczterystahektarowego majątkuKutscherów w tym czasie były czterygospodarstwa oznacznej powierzchni,między 20a 100 hektarów, chociaż przeważały niewielkie,do 10 hektarów, tych było prawie 70. Stodoła oddziela obejście odulicy, niegdyśwystarczająco szerokiejdla mijających się pojazdów konnych. Po bokach zabudowania gospodarcze, po prawej z częścią mieszkalną, prawdopodobnie wówczasdla fornala,połączoną z budynkiem gospodarczym. Po lewejna sąsiedzkiej granicy zabudowaniagospodarcze sąsiada, a wgłębi rozległy parterowy budynekmieszkalny. Na środkupodwórza gnojownik.Tak było przez lata, na Pomorzu i nie tylko, kiedy rolnicywszystkich narodowości myśleli: czcigodny gnoju, dobroczynne łajno (L.Staff). Z tyłu zaobejściem rozległy ogród i przydomowy sad.Świadkiem tamtego czasu jest rozrosły jesion z prawej szczytowej strony domu.W takim kształcie obejście przetrwało dwiewojny światowe,dając świadectwowyższości murów nad mizerią ludzkich planówi żywota. Właścicieleodeszli bądź nawieczny odpoczynek,nazwiska poległych wI wojnie upamiętnia pomnikw centrum wsi-ława wotywna na wzgórzu kościelnym zponad trzydziestomanazwiskami wsteli, bądźw IIwojnie, kiedy zginęło lub zaginęło 112mieszkańców,a pozostałychwyrokiem zJałty przesiedłono za Odrę między końcem roku1946 r.i połową 1947 r. Janina urodzona w 1921 rokuwSieradowicach pod Bodzentynem wKieleckiem ostatnie dwa wojenne lata przeżyła jako robotnica rolna w Niemczech,najpierw w miejscowości,której nazwy nie pamięta,później w Hambach,gdzie wostatnim czasie dokonano wycinki starego lasu, czemu sprzeciwiają się ekolodzy, a sprawa znalazła się w europejskim sądzie. Powodem takiego działania jest poszerzanie obszaru działania odkrywkowej kopalni węgla brunatnego. Ale wtedy w latach 43-45 ubiegłegowiekuJanina przyjechałado Hanbach za mężem i pracowała u bauera Schmitda,a starylas podziwiała pracując wpolu. Próczniej wgospodarstwie pracował jeszcze jeden Polak i Ukrainka, stanowiący parę.MążJaniny, Stefan,zatrudnił się był w gospodarstwie nieopodal i odwiedzał ją niemal każdego wieczoru. Pobrali się w październiku 1939 roku. On,starszy o dziewięć lat, z miejsco wości Wzdół, teżw pobliżuBodzentyna, bez mieszkaniai widoków na przyszłość, poprosił matkę osiemnastoletniej panny o rękę córki. Janiny nikt nie pytał o zgodę.Matka kazała wyjść za mąż i nie było odwołania. Nie było miejsca wewdowim domu dla czwórki dorastających dzieci: Janiny, Józefy. Stefanai Bogdana. Wprawdziepodczas parcelacji uzyskali hektar lichej ziemi, ale nie zapewniało to nawet potrzeb rodziny. Nie dostali więcej, bo ojciec był kowalem, a jako mającemu zawód, więcej wziąć nie było można -tak sprawę ojcu Janiny wytłumaczył urzędnik, któremu poskarżył się na krzywdę. Reforma rolnazainicjowana przez premiera Władysława Grabskiego Janina Wierzbińska z Objazdy. (1921-2018) uchwalona 28 grudnia 1925 r. umożli' (Źródło: domowearchiwum) wiała nabywanie ziemi dzięki kredytomod państwa,a właścicielom parcelowanych majątków gwarantowałazapłatę pocenach rynkowych.Janina pamięta poruszenie we wsi,sąsiedzkie targi i przekupstwo urzędników,by uzyskać lepszy spłachećziemi. Sąsiad był sprytniejszy,przejął przydzielony im kawałek ziemi w dobrympołożeniu, a im przypadł pas piaszczystego zbocza, trudnego do uprawy. Niedługo potemojciec zmarł,Janina miaładziesięć lat i ukończone dwie klasy szkoły powszechnej.Jako jedenastolatka pasła krowy u bogatego do gospodarza, później jej się poszczęściło, bo została najęta do pilnowania dzieci w urzędniczym domu wSkarżysku Kamiennej, a kiedy trafił się kawaler, trzeba było iść zamąż. Zamieszkali u matki, zięć liczył, że przejmie niewielkie gospodarstwo, ale się przeliczył. Rozgoryczonyzaraz wpaździerniku 1939 rokuStefan pojechał zapracą do Niemiec,może zarobi na jakiś kąt. Wlatach 1918-1939 ziemie polskie opuściło ponad 2 min osób, w tym polowa na stale. Polacy, zwłaszcza ze śląska opolskiego, rozpoczęli wyjazdy sezonowe na tzw. saksy. Nazwa pochodzi od Saksonii,gdzie Ślązacy dorabiali na polachi w gospodarstwach. Wyjazdzwykle trwał pól roku,a zarobionepieniądze pozwalały „wyrwać się"z biedy i zarobić nagodziwe życie w kraju. Szacuje się, że polscy pracownicy sezonowi stanowili w Niemczech 80% wszystkich cudzoziemskich robotników rolnych?9. Również w czasie wojny zdarzały się wyjazdy nieprzymusowe, ludzie szukali ratunku wobec biedy zagrażającej podstawom egzystencji.Młoda ciężarna żona została wdomu matki.Chłopczyk urodził się pod nieobecność ojcai żył tylko trzy miesiące.Janina postanowiłapojechać domęża. Napisała, by znalazł jej odpowiednie miejsce, a kiedyprzyszło urzędowe zapotrzebowanie,poszła dogminy i razemz transportem robotnikówprzymusowych pojechała.Decyzję owyjeździe przyspieszyły straszne wypadki w nieodległym Bodzentynie. W przededniu wojnymiasteczko liczyło blisko cztery tysiące mieszkańców, w tym30 %ludności żydowskiej.W1934 r. na 107 punktówhandlowych,80 należało do Żydów, głównie w centrum. Zpoczątkiem wojny wszystko się zmieniło. Wszystko, to znaczy do osobistej biedy, niedostatku i żalu po stracie dziecka doszły strach i zgroza. Janina do końca 1943 roku widziała bądź słyszała o strasznych wypadkach. Najpierw, w 1940 Niemcy zamknęli w getcie Żydów nie tylko z Bodzentyna, zwożono ich z pobliskich miejscowości, nawet z Płocka.Już w roku 1941 było przepełnione do granic, liczba uwięzionych była bliska 3,7 tys.osób. -249 Wrzesień 1942 był ciepły,pogoda stabilna,mimo żena wschodziejuż 22 września spadł śnieg, a zima 42/43 przyczyniłasię do klęski Niemców podStalingradem-W Bodzentynie i wielu innych miejscowościach okupowanej Polski we wrześniu Niemcy likwidowali getta.W sobotę 19września o8 ranozegnano Żydówna Dolny Rynek. Zaczęto bić w dzwony, a żandarmi i policja żydowska chodzili po mieście od domu do domu, gdzie mieszkaliŻydzi i wypędzali nieszczęśliwych z mieszkań. Było chyba kilkunastu żandarmów. Chorych oraz starych, zniedolęznialych i dzieci członkowie ich rodzin wynosili na plecach. Razem z Żydami ze Słupi Nowej poprowadzono wszystkich przez WzdólRządowy iMichniów doSuchedniowa.-likwidację bodzentyńskiego getta opisujeJan Fąfara. W poniedziałek 21 września, wdniu uroczystego święta żydowskiegoJom Kipur załadowano zgromadzonychna stacji wSuchedniowie dowagonów.Zgodnie z niemieckimrozkładem jazdy nr587 pociągtowarowy wyruszyłdo stacji docelowej Treblinka. Po wojniewBodzentynie odnalezionopamiętnik żydowskiegochłopca Dawida Rubinowicza (1927-1942)40,syna mleczarzaz podkieleckiegoKrajna, ze wspomnieniami zgetta. Dawid szedł zewszystkimi,z rodziną i znajomymi.Zginął w1942 roku w komorze gazowej.Janina zna tędrogęJej mąż pochodziłz Wzdołu,tamtędy szli niedawni sąsiedzi,znajomi z miasteczka. Nic niemogli zrobić ani jedni, anidrudzy-Potem na poboczu drogi,w przydrożnych rowach leżały trupydzieci, kobiet,starców, którzy zginęli podczas marszu.Obok nikomu niepotrzebne tobołki. Kilka miesięcy późniejROK Bodzentyn był świadkiem Jim:* .x 'r**44wfm, kolejnej masakry. Był pogodny JAi A '$*** «* ii? -f ** A »» JLi *>, Jt ĘtArfCiS'* '• + dzień 1 czerwca 1943 roku-M jX* ~S Kobiety pracowały w polu, R, t Q Janina razem z nimi. Zoddali, s• ii m LW od strony miasta dochodziły C£ potężne strzały. Wieczorem i® cała okolica wiedziała, CC feft Jim/» r*4 |lf4 • -»• że na Rynek Dolny spędzono ££« ar .i mieszkańców, wszystkich, PC 53 z kobietami i dziećmi. Spraw Kartka zPamiętnika DawidaRubinowicza dzano tożsamość i korzystając(Źródło: domowearchiwum) z donosów szpiclów, strzałami z amunicji dum dum, rozrywającej ciała olbrzymią siłą uderzenia, strzelano. Zginęło 39 osób,które zakopano w miejscu egzekucji, na rynku. Dopiero po wojnie ekshumowano szczątki i pochowano na cmentarzu. Tak Niemcy zemścili się zadziałalność partyzancką leśnych dowodzonych przez Jana Piwnika Ponurego. Janina zdziwiłasię, gdyjuż wObjeździe odwiedziłją mieszkaniec Machowinka, wsi odległej o dwa kilometry.Dowiedział się, że pochodzą z tych samych stron. Przyszedł porozmawiaćo tamtych zdarzeniach,bo niedają mu przespaćspokojnie żadnej nocy. Wtedy nie było na co czekać.Uznała, żenajbezpieczniej będzie tam,na terenie Niemiec, przy mężu,gdzie względnie spokojniemożna było pracować, choćby za godną strawę i bezpieczny kąt.Byli razem.Nie narzekali na bauerów, traktowali ich po ludzku.W 45,po klęsce,to się zmieniło. Głóddoskwierał wszystkim,także im. Wyjeżdżali robotnicy przymusowi, oni musieli na wyjazd miećwłasne pieniądze. Wrócili do domu wSieradowicach we wrześniu 1945 roku.Biedni, bez grosza,tak jak wyjeżdżali. W styczniunastępnego roku urodził im się syn. Szansą były Ziemie Zachodnie. Janina już nie pamięta nazw wszystkich miejscowości,w którychmieszkali.Może tylkona metrykachsynów: Franka,Jurka, Stasia iJanka są zapisanemiasta ich urodzeń.Pamięta PGRw Wojęcinie wgminie Bobolice.To tam wrozległym parku porośniętym jużleśną roślinnością widoczne były fragmenty bram, schodów, tarasówi nagrobków oraz egzotycznych drzew, których nazw nawet nie znała.Robota jak robota,długo tam nie byli,bo widoków na dobrobytnie było. Przynieślisię doZegrza podBiałogardem. Tam Stefanzostał robotnikiem leśnym.Jedna nieduża pensja na sześcioosobową rodzinę? Wciąż marzyli o własnym gospodarstwie. W tymczasie bratJaniny, Bogdan,zamieszkał wObjeździe.Był kierowcą wkółku rolniczym i obrabiał niewielkie gospodarstwo w centrum wsi,za budynkiem poczty. Niestety,żona Bogdananie należałado kobiet,co totrzymają trzy węgłydomu, więc z gospodarowania nic nie wyszło, a i on w kółku posprzeczał się z zarządem.Może poza znalezieniem gospodarki dla siostry i szwagra nie znalazłwe wsi nic.Właśnie do miasta przenieśli się kolejni, którym wydawało się, że rolnik śpi, a w polu mu rośnie, oddając gospodarstwo skarbowi państwa.W 1962 rokuJanina i Stefan kupili to gospodarstwo za 80 tys.zł kredytu rozłożonego na trzydzieści lat. Było wszystko, co trzeba.Dom,stodoła, obora,czterech chłopakówdo pomocy.Pracowali ciężko, -251 pomaleńku dorabiając się wszystkiego: sprzętów,maszyn, inwentarza.Synowie dorastali i odchodzili na swoje,a oniwreszcie dorobilisię pięciukrów,mleko oddawali do zlewni, byłz tego stały,pewny dochód. W1989 rokuzmarłStefan. Została znajmłodszym synem,który bardziej czuł się stolarzem niżrolnikiem. Pracuje wmieście,buduje nowydom, mają z żoną własne plany. Co się stanie ze starym domem i dużą, nikomu już niepotrzebną stodołą? Wieś się zmieniła, nikt nie zwozi siana, nie ma krów,mleko kupuje się wsklepie w kartonikach.Janina siadaczasem na ławeczceprzed domemi myśli oswoim życiu. Nawet porozmawiać nie ma zkim, bo rówieśnicy pomarli. Cztery sąsiadki pani Janiny -Wanda Bąkowa, Helena Borodyjuk, Regina Grudniewska i Franciszka Ludwiczukowa -dawno odeszły.Janina Wierzbińska zmarła w 2018 roku. Zostały stare budynki, ogromna bramna stodoła, po której hula wiatr.Stoi przy ulicy jak niemy świadek historii. Mieszkanki Objazdy: WandaBąk, HelenaBorodyjuk, ReginaGrudniewska, FranciszkaLudwiczuk (Z rodzinnegoarchiwum państwa Grudniewskich) Historia pisze się losami ludzi, czyli jak Bronek Kapałka został Pomorzaninem Napytanie dlaczegoopuścił rodzinnestrony, odpowiadasłowami powszechnie znanej piosenki,podkreślając znaczenie refrenu: Agóral nagóry spoziera lizy rękawem ociera, Bo góry porzucić trzeba, Dla chleba, panie dla chleba. Urodził sięw 1932roku wokolicy Białki i Zakopanego wewsi Gronków,rozciągającej się na przestrzeni 5 km i mogącej stanowićprzykład zabudowyłańcuchówki dolinnej. Niegdyś dno doliny potoku Leśnica wyznaczało usytuowanie domów i budynków gospodarczych. Obecnie zabudowania wznoszą się na wysokość 580-650 m n.p.m., a poprzeczne pasy gruntów zwie się tu rolami. Niedaleko stąddo Słowacji, zktórą przedwojenna Polska nie miała najlepszych stosunków politycznychz powodukorekty granic z Czechosłowacjąw październiku 1938 roku,skutkującej włączeniemJaworzyny orazczęści Spiszui Orawy wgranice Polski. Republika Słowacka zgłaszała pretensje do tych terenów, a hitlerowskie Niemcy umiały ten konfliktwykorzystać. Słowacka agresja była jednym zelementów hitlerowskiego planuataku naPolskę we wrześniu 1939 roku. Wojska słowackie dotarły do okolic Nowego Targu, Krynicy i Sanoka,tracąc w sumie 29 zabitych lub zaginionych i biorąc do niewoli ok. 1350 jeńcówpolskich. Tym sposobem mały BronekKapałka,synJakuba, został pozbawionymożliwości edukacji. Wewrześniu 1939 Niemcy zajęli szkołę w Białce, do której uczęszczał, urządzając w niej wojskowy posterunek. Gdzieś tam organizowano potajemnie naukę dla dzieci,ale skończyło się na trzech klasach szkołypowszechnej. Przez czas wojny rodzice i czterech braci Bronka żyli z kilkumorgowego gospodarstwa, pracowicie uprawiając ojcowe role,tak by starczyło na nałożone przez okupanta kontynenty i własne potrzeby. Zwyczajowo gospodarstwo miał przejąć najstarszy syn Stanisław, urodzony w 1925roku. Pozostali powinni szukać szczęścia gdzie indziej. * * # Wiosną 1949 rokuosiągnąwszy dojrzaływiek siedemnastu latBronisław Kapałka namówiony przez werbownika,z błogosławieństwem rodziców, opuścił rodzinny dom wGronkowie i udałsię wpodróż koleją doSłupska.Celem miała byćsezonowa praca wKamnicy kołoMiastka naponiemieckich ziemiach przejmowanychod wojsk radzieckich.Razem zBronkiem wyzwanie podjęło dwudziestu chłopców zokolicy* z podobnych powodów, czyli dla chleba, panie dla chleba. Pierwszą noc spędziliśmy w czerwono ceglanym budynku słupskiego PUR (Państwowego Urzędu Repatriacyjnego) -wspomina Bronisław Kapałka. -Mimo zmęczenia podróżą nie mogłem usnąć, podobniejak moi koledzy. Co nas czeka?-zastanawialiśmy się. Czekała na nich praca pod kierunkiem panaStanisława Urbaniaka,administratora nieruchomości ziemskichw Kamnicy kołoMiastka.Stamtąd następnegodnia przyjechał po górali ciężarowysamochód i pojechali doKamnicy, Przeradzi,Miłocic -We wsiach mieszkało wielu Niemców\ wydawało się, że w Kamnicy stanowią 80% mieszkańców -po latach konstatuje pan Bronisław. -Młodym to nie przeszkadzało> bawili się razem, pracowali, wreszcie żenili. Od pierwszego spisu ludności z 1946 r. dysponujemy już systematycznie zbieranym materiałem statystycznym.Powszechny sumarycznyspis ludności wykazał wtedy, że na ziemiach północnych i zachodnich zamieszkiwało w dniu 14 lutego 1946 roku5,022 minmieszkańców, w tym2,919 minstanowiła ludność polska, zas 2,076 min to ludność niemiecka.Stosunek procentowy zaludnienia wykazanego przez spis zl4lutego 1946 roku do przedwojennego wynosił 57% To właśnie wydziały werbunkowe (podobnie jak wydziały osadnictwa)przynaglały władze państwowe do jak najszybszego nadania tytułów własności osadzonym już repatriantom (c0 stało sięfaktem w 1947roku). Uważano, że rozwiąże to większość problemów -m.in. tych związanych ze ściąganiem niesłusznychdanin i podatków narzucanych osadnikom. Ponadto dzięki aktom własności pozycja osadników ulec mogła wzmocnieniu w stosunku do ludności autochtonicznej oraz tych „elementów", które odnosiły się niechętniedo problematyki osadnictwa. Niemniej istotnym było skoordynowanie działań różnych instytucji państwowych i samorządowych w zakresie osadnictwa a także ukrócenie samowoli sołtysów i wójtów na ziemiach zachodnich41. Siedemnastoletni Bronisław Kapałka zostałwłączony do składu komisji przejmującej poniemiecką ziemię od Rosjan.Chłopak zyskał zaufanie przewodniczącego komisji pana Urbaniaka i pozostał wMiłocicach do czasu służby wojskowej, czyli roku 1952. Kiedy spełnił obowiązek wobec ojczyzny, wrócił pod skrzydła dawnego opiekuna i pracodawcy. Góralski syn wrastał wpomorską małą ojczyznę, z nią wiązał swoją przyszłość, z rzadka odwiedzającrodzinne strony. Tym razem został skierowany do Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Wołczy,gdzie otrzymałposadę księgowego-kalkulatora. Do jego obowiązków należał obmiarpól stanowiących normę orki dla traktorzystów i wszelkie wyliczenia norm pracy. Orkę wykonywano traktorami marki Zetor oraz Lanz Bulldog. -Normę obliczono na dwa hektary na dniówkę. Przodownicy, którzy przekroczyli normę i wyróżniali się w pracy, otrzymywali nagrody idyplomy w czasiepierwszomajowych akademii, a ich zdjęcia umieszczano wgablotach prezentujących przodowników pracy-opowiada uśmiechając się pan Bronisław. Równolegle zpracą myślał o konieczności uzupełnieniaedukacji. To wcale nie było proste. Musiałem mieć zgodęprzełożonego, a on przede wszystkim potrzebował ludzi do pracy.Nawet słowa pierwszomajowej piosenki mobilizowały młodych do pracy: ...iw dłoniachjak płomień robota się pali, bo naszym zadaniem budować socjalizm. Ale udało się! -stwierdza pan Bronisławz satysfakcją.Od 1954 rokupracował w Toczyniu,niewielkim folwarku gospodarstwa w Kamnicy. Tam też mieszkał sam w opuszczonym pałacu.Czas wolny dzielił między naukę i spotkania z dziewczyną -Anną, gospodarską córką,z którą w 1956 roku zawarł związek małżeński. Młodzi zdecydowali sięzamieszkać wToczyniu wpegeerowskim bliźniaku.Na Boże Narodzenie małżonkowiewybrali siędo Gronkowa,do rodzinnegodomu Kapałków. Annie wszystko wydałosię nowe,dziwne, zaskakujące.Snop zboża wkącie, ziarna owsa podsianem na wigilijnym stole, kolędnicyze śmiercią i diabłem głośnośpiewający góralskie przyśpiewki.Cóż,co region,to inny obyczaj. -255 Historia jednego życia, a odnajduję w niej opowieści wielu Pomorzan.Jest w tej pojedynczejopowieści wartość dodana: świadectwo, jak wiele zależy od nas samych,kowali własnegolosu. Wyrwaćsię zkręgu niemocy,brać sprawyw swoje ręce, wykorzystać szansę-tego uczy historia chłopcagór, któryzostał Pomorzaninem. **# Koleje życia pana Bronisława poznałam dzięki panu Janowi Maziejukowi na spotkaniuw domupp. Kapałków wRedzikowie. PanBronisław odszedł26 lutego 2023 r.w wieku91 lat. Bronisław Kapałka z żoną Anną (Fot.Jan Maziejuk) Dwie historie Po lekturzeKsiągJakubowych Olgi Tokarczuk coraz pewniejtwierdzę,że wkażdej opowieścimożna odnaleźć wątki osobiste, powiązania niemalrodzinne. Magda, moja siostrzenica, Polka spod Słupska, poznała Normana z Australii wAnglii. Zakochali się wsobie odpierwszego spojrzenia,jakie to banalne, pobrali sięwSłupsku i wyjechalido Melbourne, gdzie od dawna mieszkali rodziceNormana i od jeszcze dawniej jego dziadkowie.Spotkały się dwie rodzinne historie, które przeplatałysię, spotykały jużwcześniej na Kresach i w Polsce. Dwie historie -kresowa i żydowska. Kiedysię zastanowić,spotkanie młodych było nieuniknione. Pradziadowie mieszkali w Polsce. Pewnie w przeprowadzonym w 1921 roku spisie ludności także o nich mowa, są wśród 2,8 min wyznawców religii mojżeszowej mieszkających w II Rzeczypo spolitej,CO Stanowiło ponad 10%ludności. Najwięcej Magdalena iNorman wUrzędzie StanuCywilnego "7 1/ ii i l i li iwsłupskim ratuszu ^ydow mieszkało na kresach poinocno-wschodnich, ,K , ,. \ J i (Zrodio: domowearchiwum; gdzie stanowili10,6%ludności.W zasadziez handlu i rzemiosła oraz w znaczniemniejszym stopniu z przemysłuutrzymywało sięponad 83 % Żydów.Andrzej Leder w Prześnionej rewolucji pisze: Był to żywioł, który wypełniał sklepikami, zakładami, pracowniami,jadłodajniami, redakcjami, mikrostudiami fotogra ficznymi i filmowymi oraz setką, innych aktywności przestrzeń określoną miejskimi murami. (..) To pulsujące życiemałomiejskie, charakterystyczny wkład żywiołu żydowskiego w kulturę Międzywojennej Polski, zostało nieodwracalnie stracone. Przedtem jednak,w latach 1921-1925 opuściło Polskę184500 Żydów,między innymi z powodu kryzysugospodarczego. Wśród tej ogromnej liczby był Abram, starszy brat Eliasza,dziadka Normana,krawiec zzawodu, szukający lepszego życia. Wyjechał doNiemiec,poznał tam Niemkę,miłą pannę Helenę i się ożenił.Wierzył. że doczeka tam końcaswoich dni.Mylił się.Cudem przeżyłKryształową Noc. # # # Gazeta Fakt zlistopadowych dni2018 rokurelacjonuje wspomnienieWaltera Frankeinsteina, który widział czystkęŻydów wBerlinie wnocy z9 na 10listopada 1938 roku. Tej nocy naziści w Niemczech i Austrii zamordowali 91 osób, spalono 171 synagog, zniszczono 7500 żydowskich sklepów, 171 domów mieszkalnych-Aresztowano wtedy niemal30 tys.Żydów. Szaleństwo ogarnęłocałe Niemcy,podczas Kryształowej Nocyspalona została synagoga wStolp, czyli Słupsku,mieście, w którym siedemdziesiątlat później młodzi. Magda i Norman, w miejskim ratuszuwezmą ślub. Nie ma w polskim Słupsku synagogi. W miejscu, gdzie stała, jest pamiątkowa tablica i teatr Rondo. Jednak wtedy również w Zwickau, do domu przy Marienstrasse 49 wszedł gestapowiec Sachs z żołnierzami. Aresztowali członków rodziny i zdemolowali całe mieszkanie, wpychali do swoich bezdennych kieszeni wszystkie napotkane wartościowe przedmioty,jak zegarki,pierścionki,sztućce-Abram dołączył bolesne zdarzenie do swoich wspomnień. Potem było jeszcze gorzej. Dlatego kto mógł. uciekał z faszystowskich, ogarniętychszałem nazizmu Niemiec.Żydzi i polityczni przeciwnicy Hitlera uciekali do Wielkiej Brytanii. Również Abram 26 sierpnia 1939 rokudotarł do Anglii.Żona,Niemka,została.Trafiła doRavensbriick. Abrama odnalazła w Australii po ośmiulatach rozłąki. 22 czerwca 1940 roku upadła Francja zaatakowana przez Niemcy 10 maja. kończąc okres dziwnej wojny na froncie zachodnim. Wojska niemieckie,atakując neutralną Holandię i Belgię,obeszły LinięMaginota. Droga doParyża była otwarta-Niemcom skutecznie udało się zrealizować ideę blitzkriegu. Bez odpowiedzi pozostaje pytanie,dlaczego wojskaniemieckie sięzatrzymały, nieatakowały zgrup0' wanych pod Dunkierką wojsk alianckich. W popłochu, wciągu kilku dni,pod nieustającym ostrzałem, z portu i plaż Brytyjczykom udało sięewakuować ponad330 tys.ludzi. Kolejnych 192 tys.podjęły brytyjskie okręty w innych portach Francji. Do portu Saint-Jean-de-Luz, gdzie uwięziono także część żołnierzyWojska Polskiego,weszła Arandora Star.Zabrała około 1700 żołnierzy i uchodźców, w tym polską załogę. Byli wśród nich polscy lotnicy: Franciszek Kórnicki,Józef Nowotarski,Stanisław Żeromski. Józef Kazimierz Zubrzycki opowiada: dostaliśmy się na Atlantyk i na ostatni statek Arandora Star. Trzy dnipłynąłdo Anglii ipo trzech dniach,27 czerwca 1940 roku zostaliśmy rozładowani w Liverpoolu. Zostaliśmy przydzieleni do obozów. To na tych żołnierzach, ewaku owanych spodDunkierki, ma oprzeć się obrona Wysp przedspodziewanym niemieckim atakiem. Anglicy spanikowali. 10 maja Chamberlain podał swój gabinet do dymisji. Po naradzie wIzbie Gmin zdecydowałsię wskazać naswojego następcę Winstona Churchilla. Tego samego dnia królJerzy VI powierzył mu misję tworzenia rządu. Świeżo mianowany premier rozpoczął działania, których wstydziłsię dokońca życia. Przede wszystkimpostanowiono pozbyćsię wrogichcudzoziemców.Wśród nich byli żydowscy uchodźcy, niemieccy i włoscy jeńcy wojenni z Niemiec, Austrii, Gdańska i innych krajów europejskich. Wszystkich podejrzewano o nazistowskie i faszystowskie sympatie. Wśród podejrzanych znalazł się też Abram,uciekinier z faszystowskichNiemiec. Uznano ich zawrogich agentów,potencjalnych wrogów Wielkiej Brytanii pomocnych Hitlerowi i postanowiono deportować do Kanady i Australii, które zgodziłysię pomóc ojczyźnie. % # # Arandora Star stała wLiverpoolu.Żołnierze spodDunkierki właśnieopuścili jej pokłady. W dniach 27-30 czerwca załadowano w ich miejsce 734 internowanych Włochów,479 internowanychNiemców,86niemieckich jeńców wojennych i 200 strażników wojskowych. Załoga liczyła 174mężczyzn. Arandora wypłynęła. W trzecim dniu rejsu zLiverpoolu do Kanady 2 lipca 1940 roku Arandora Star została zatopiona przez niemiecki U-47.Zginęło 805 osób,w tym kapitan Edgar Wallace Moultonan, 12oficerów,42 członków załogi i 37strażników wojskowych. Tragedia ArandoraStar nie przeszkodziła natychmiast, 10 lipca 1940 roku,podjąć decyzję ozaładunku na pokłady HMT Dunera kolejnych internowanych,w tym ocalałych z Arandory i wyprawić wrejs z Liverpooludo Sydney. Statek pasażerskiHMT Dunera był wodowany 10maja 1937roku. Przekazany firmie Steam Navigation CompanyBritish-India służył jakopasażerski liniowiec oraz -259 edukacyjny statekwycieczkowy. PodczasII wojny światowejHMTDunera okrył się niesławą jako transportowiecwojskowy, ale do tej historii przejdziemy za chwilę 10 lipca 1940roku Abram został dokładnieprzeszukany, zabrano muwszystko, co posiadałi wepchnięto go na pokład//A/TDunera podkapitanem statkupułkownikiem Williamem Scottem. Znalazł się wśród 2542 deportowanych (Dunera przewidziany był dla 1500 pasażerów),w większości żydowskich uchodźcóww wieku od 16do 60lat, oraz włoskich i niemieckich jeńców wojennych, a także,dla usprawiedliwienia -kilkudziesięciu nazistowskich i antyżydowskich sympatyków.Zabrano im wszystko, nawet lekarstwa,przybory dogolenia, protezy zębowe.Prócz pasażerów było 309 słabo wyszkolonych angielskichstrażników zKorpusu Pionierskiego i siedmiu oficerów. Wśróddeportowanych byli profesorowie, kompozytorzy,artyści, filozofowie, w tym Richard W.Sonnenfeldt,Żyd urodzony w Niemczech,później główny tłumacz amerykańskiego oskarżenia w procesie norymberskim. # * * Chyba tylko zrządzeniem Bożym HMT Dunera, uniknęła losu Arandorj-Na Morzu Irlandzkim, wdobę po opuszczeniu portu,została uderzona torpedą* która jakimś cudem nie wybuchła, druga przeszła pod statkiem wyniesionym ze ścieżki przezwzburzone morze. Podczas rejsu internowani, szykanowani przezwojskowych strażników,cierpieli z wielupowodów. Większość mężczyzn przezcały rejs znajdowałasię pod pokładem, bez dostępu świeżego powietrza i naturalnego światła, z możliwością dziesięciominutowego spaceru pod strażą karabinów. Brakowało toalet, do tego stopnia, że utworzonostraż toaletową,woda i mydło doosobistej higieny byłyrestrykcyjnie reglamentowane, brakowało żywności. W czasie rejsudoszło do kilku niewyjaśnionych zabójstwpopełnionych bądź przez samych jeńców, bądźprzez angielskich lub australijskich żołnierzy. Rejs trwał 57 dni.3 wrześniastatek zawinął do Melbourne, gdziewysadzono internowanych z kategorią A,czyli Niemców i Włochów i zesłano ich w głąb lądu do obozu Tatura. Następnie6 września Dunera wpłynęła do Sydney. Na pokład wszedł lekarzaustralijski Alan Forst.Napisał raporto tym,co zastałna statku.Na jego podstawie kapitan i brytyjscy strażnicyzostali postawieni przed sądem wojennym A Po opuszczeniu statku internowani z HMT Dunera umieszczeni zostali w dwóchobozach o zaostrzonym reżimiew Hay (NowaPołudniowa Walia)i Tatura (Victoria). Dopiero w 1942 roku Anglia uznała całą akcję za ubolewania godny błąd i wszystkich bezpodstawniearesztowanych zwolniła.O rejsie niemówiono inaczej, jak Dunera Heli, a o statku: heli ship -piekło Dunery i piekielny statek. Abram najpierwzostał osadzony w obozie Hay,potem wTatura. Kiedy wypuszczono go w 1943roku,zamieszkał wMelbourne.Krewni dowiedzielisię, cosię stało z internowanymi,kiedy zaczęły przychodzićlisty z Australii. Winston Churchill przyznał, że ekspedycja Dunera była żałosnym błędem. Rząd brytyjski wypłacił ofiarom Dunery odszkodowania.Powstały na ten temat książki i filrnD^^ Boys. Mimo to wielu wybitnych ludzi internowanych w Australii uznało ją za swoją ojczyznę i przyczyniło się do jej rozwoju. # # # W 1947 roku Helena, niedawnawięźniarka Ravensbruck,dostała australijską wizę i dołączyła do męża. Ponad dziesięć lat później w 1958 rokudo Melbourne, do Abrama,dołączyła rodzina młodszego brata Eliasza z polskiego Dzierżoniowa. Jechali do Wiednia,stamtąd doGenui, gdzie wsiedlina statekdo Australii.W Melbourne czekali nanich Helena i Abram. Było tu wszystko.Początkowo, żebyzarobić na utrzymanie trzeba było robić szydełkiem i na drutach serwetki i sprzedawać w markecie za dolary.To był pierwszy zarobek. Dunera została złomowana w 1960 roku.Minęło pokolenie, właściwie dwa. Abram zmarłw 1980roku, kiedy jeszczenie było filmu Dunera Boys.Rok później odeszła jego żonaHelena.Magda i Norman mieszkają zdziećmi wnowym domu wMelbourne. Nie jestem pewna, czy byli na drodze zwanej Dunera Way z pamiątkowym kamieniem, na którym napisano: Tablica ta powstała w 50. rocznicę przybycia z Anglii 1984 uchodźców z nazistowskiej opresji, omyłkowo wysłanych na HMTDunera i internowanych w obozach od7. 9.1940 do 20.5.1941. Wielu przyłączyło się doAMFpo uwolnieniu z internowania i uczyniły z Australii swoją ojczyznę iznacznieprzyczyniły się dojej rozwoju. Podarowany przez Shire ofHay -wrzesień 1990. Wiem natomiast, że historia Abrama w jakiś przedziwny sposób splotła się z moją,naszą opowieścią o zwykłej ludzkiejdrodze.Może tosprawaJenty zpowieści Olgi Tokarczuk? # # # Orszak ślubny Magdy i Normana z Poddąbia do UrzęduStanu Cywilnego w Słupsku prowadziła kapela z Objazdy w składzie: Alfred i Janina Plutowie oraz pan MichałTerefenko. Kapela zObjazdy wskładzie: Alfred iJanina Plutowie oraz Michał Terefenko (Źródło: domowearchiwum) Część VII Muzyka -język -podróże «4i Mol* ^ru jica u ogrodzie patacoMfjm h/raz z unjhJLoi doh/cami: proj.Sh JloNikim -Shfićrnym o/ramaiuralem i re. • /" / • * / / 1 Z/JWtnt (SrOj c^c^'7nftotrcdJocJ mxi Z Parniej Zofia 'Solsirzouą (iona, J, SoLarta. z U.L. mcjncl ^ t*GriA(Z,Ły£*4^JLO ft£ję ^J j_— (do-^Jt (jtoirodlcu i-JblaUjóLcl^J, Rok 1947. Dokumentacjaz pobytu na szkoleniuwJanowie Mazowieckim (Kartka zKroniki Objazdy Romana Zuba) Siła muzykowania Jak powstała kapela Słowińcy? Musi być ktoś, dla kogo wspólne muzykowanie jest jak codzienna strawa. Ktoś, dla kogo zewnętrzne, nawet najgorsze okoliczności, są tylko siłą dośrodkową motywującą do działania. W 1939 roku Roman Zub (1920-2004) urodzony w Podklasztorze, niegdyś wsi,dziś części miasta Krasnobród w Pamiętnikach pisał, że w pierwszych dniach okupacji niemieckiej z pocz. października 1939 roku powstał dziesięcioosobowy czterogłosowy chór męski,który przetrwał do końca 1940 roku. Dla niego przygoda z muzykowaniem zaczęła się jużwcześniej.Jako prayne h> pltmizycJi dtiloćh cłJufMicji riUjnuebUj 2 *439 uprze* ™pć^n*4i z rut nu, -te JrcU*jA ,-n.iL*-0 T. J<࣠ZAtOtC -TU3 /joro /łV n«.bei*Aiksie o yc łbU*\*«Jt. tv*zyicy kolt&y UyL jLWrut-iyżiiltu Marian (K^CiCZT*f>o, J W&ułiiifttK fei AUKłckaJU KoliUn. frant i n€k Ud>ac c To»cf 77 P^Cwa.n Zub "Jan Zu-lr 3os r ¥x*fr " ~~ tzuiyi or&. mjii. -orfc-itkol*a trtajuJ -'€U -ork. izktin* wW. Cit-Uo* S&koGuiii Aspili -VZtyu o ^ Stosuda* ć-Hr m. . KurtjnttuJir-c _ Notatka poświęconadziałalności muzycznej w Objeździe (Źródło: RomanZub: Kronika Objazdy) trzynastolatek przyjaźnił się z braćmi Uchaczami: często graliśmy na instrumentach w domu u nich, tworząc kwartet, a w szkole należeliśmy do orkiestry mandolinistów.(Na podstawi-Pamiętników Romana Zubao wojennych losach braci Uchaczówpisałam w książceJeśli będziemy jak kamienie. Reportaże z Objazdy i okolic w rozdziale Miała matka trzech synów.) W końcu1946 roku RomanZub zliczną grupą rolników z pow. zamojskiego wraz z młodzieżąw wieku16-20 /^/przyjechał dowsi Laski,czyli Dębiny nieopodalObjazdy. Po kilkudniowym pobycie i częściowym poznaniu terenów cala młodzież uchwaliła zorga nizowanie zespołu artystycznego. Ostatecznie Roman Zub zamieszkał wObjeździe. Był szarą eminencją a jednocześnie najbardziejznaną we wsi i okolicy osobą -z racji rozlicznych talentówJak on to robił,że dorośli mężczyźni poprzejściach wojennych, 2Mu łińtth&L sna stali za. (panic*., a ptsnicuai ,-nU ^4 -nakĄyjcy /»w Jclarn*e jauy. ^ ciŁcrdtcm «•' /TuMrJ.kahtil viqc>~Z -U,' M-fUfttd tttdk-ter.r&ł.Z to<<\ »•• frud*Ui >y <•-'«»« .<^*Vw^a pYtsijrwti pwniu.K. * lotkUrru ti.t;«?**.& prKtt /irinauSt&JtU na. *Uc,«kvrol«>*y N#iu*< lA.l £fJĄCVCH ŁJUZJ^Ł ^971/72. 4. Baranowski 2 Cyran&Kjka 3. A. Duszyńska. 5. baiscickcL ć. GrudnieUSicO. ?-brusielyński 8 HtleMka (J-Kai**la 1C. I{QZImitrciat H. tt&rclkięuicz A'2, KoWaltM-ika f3. f(czub M. Kozub 45, Lampek. 46. Łysiyk •\J. Luózijk{$. Mochcb 49. Rachel 20. Cbrccko 21. CłMtH&ka XI. pastucha Ib. PisKor Xh-Siówiarski Jech Scżena Danuta Reylna J)anuta £lkb\eta •v» fin na, .Danuta Te-rcso. Janino. Grażyna 'fceflina. Bcżęrtu £lib'i\D« U ó%uf>sku u $«e[ kaltyorii, i i koki 7-wr mUjscc zcłebyuująt puchar Ortu proporczykCeLa.fno+Z, -dla. SikcZy PcJiiacicuc] K" CtyGzdziC , Lista członków zespołumandolinistów (źródło: Roman Zub:Kronika Objazdy) nadmorskich wioseczkach są ich korzenie, tu budowali swoją tożsamość, osobowość i wysokie poczucie własnejwartości. Krótko byłam mandolinistką w zespole pana Romka.Na lata60.przypada mójczas nauki w liceum pedagogicznym, później studia. W 1972roku obroniłam pracę magisterską u pani pro£MariiJanion naUniwersytecie Gdańskim i rozpoczęłam pracę wDrawsku Pomorskim. Skusiła mnie propozycja własnego mieszkania i nowa szkoła. Do Objazdy, do domu,przyjeżdżałam rzadko. Nie znałam młodych mandolinistów, a oni niezmiennie trzymali poziom.Skład zespołu zmieniał się i zmniejszał. W styczniu 1973 powołano Gminę Objazda, jej pierwszym naczelnikiem został Stanisław Maciejczyk.Jemu w 1974 roku przypadł zaszczyt wystąpienia z okazji Święta Ludowego połączonego z jubileuszem 25lecia bibliotek publicznych na Pomorzu Zachodnim. Kronikarz odnotował występ chóru szkolnego i zespołu mandolinistów. 1 lipca 1976 gmina została zniesiona, a jej terenyprzyłączono donowo utworzonej gminy Ustka.Ostatnie zapiskio mandolinistach wPamiętnikach pochodzą z1974 roku.Zespół wzmiennym składzieistniał 14 lat pod kierunkiem jednego instruktora -Romana Zuba.Fenomen wiejskiego zespołu kultywującegomuzykę ludową kontynuujeod 2010roku DziecięcyLudowy Zespół Pieśni i TańcaPomorzacy pod patronatem Centrum Kultury GminyUstka. Koncert Dar Serca (7.03.2020) Nasze skarby -nasze szkraby Pani Beata jestdumna zeswego syna Michała. Chłopiec madopiero 10 łat,a już jest solistą w Zespole Pieśni i Tańca Pomorzacy. Kiedy mialsiedem lat, pod okiem instruktorkiElżbiety Rusuczyłsię tańczyć. Alemarzył, żebyśpiewać.-Kocha śpiewać-mówi jego mama. -Należy do szkolnego chóru, a początki jego artystycznej „kariery" miały miejsce w wiejskiejświetlicy w Objeździeu paniMarylki Teresińskiej-dodaje zdumą pani Beata. W Pomorzakach śpiewa od półtoraroku i zawsze pilnuje terminówprób.Bardzo lubi panią MałgorzatęKaramańską, instruktorkę,ponieważ wszystkiedzieci traktuje serdecznie i serio.Michał jest dumny,że możeśpiewać solówki. **# Roksana Białek jestuczennicą klasy maturalnejV LiceumOgólnokształcącego im Z. Herberta wSłupsku. Od najwcześniejszych szkolnych lat uwielbia śpiewać. Jej talentodkryła i nauczyła smakowaćradość małychscenicznych sukcesówpierwsza nauczycielka-Zorza Sędzicka zeszkoły podstawowej wObjeździe. Gdy jestem na scenie, wiem, że ktośprzez najbliższe minuty będziesłuchał tego, co mam do przekazania. Za każdym razemjest to dlamnie wyzwanie, daję zsiebie wszystko z szacunku dla słuchaczy. Oczywiście śpiewamgłównie covery, aleodpoczątku mojejpracy zpanią Zorzą zawsze dużo rozmawiamy o tekstach, to pierwszy etap pracy nadkażdą piosenką. Zasadąjest też wspólne poszukiwanie ciekawych, niekonwencjonalnych utworów. Dziękuję pani Zorzy Sędzickiej. Wciąż razem pracujemy.Jej zawdzięczam moje sukcesy, między innymi i miejsce na międzynarodowymfestiwalu w Bułgarii w 2018 r. oraz wyróżnienie podczas przeglądu poezji śpiewanej w Damnicy w 2019 r. Występowałam z orkiestrą Sinfonia Baltica oraz Słupską Sinfoniettą. Teraz przygotowuję się dofinałowego etapu konkursu Swego nie znacie na Akademii Pomorskiej. Poza tym od kilku lat uczestniczę w grupie chóru i tańca w ZespolePieśni iTańca Pomorzacy. Te zajęciadają mi innespojrzenie na muzykę,poznaję ludowe utwory. lYPomorzakach odkryłam radość tańczenia. Taniecuczy panowania nad ciałem, jest ciekawym rodzajemaktywności. Pogodzenie prób solo, zajęć w zespołach Babiniec i Pomorzacy z nauką w czasie roku szkolnego nie jest łatwe. Pomagają mi rodzice, wożą mnie z jednych zajęć na drugie: zMachowinka do Rowów lub do Objazdy. Nauczyłam się organizować czas isamodyscypliny. Mimo przyjemnościjaką doją mi zarównośpiew,jak i taniec, nie wiążęz nimiprzyszłości.Pozostaną przyjemnością.Zawód wybioręinny-mówi Hania. Również ona lubi uczestniczyćw życiuzespołu Pomorzacy. Dlatego jej rodzice cieszą się z sukcesów zespołu i wspólnie z instruktorami odkrywają talenty córki. Zainwestowali w prywatne lekcje śpiewu i naukę gry na pianinie. Śpiew stał się pasją i ulubioną zabawą Hani, również tak na co dzień.Justyna i Tomek, rodzice dziewczynki, podjęli współpracęz Centrum Kultury Gminy Ustka,razem zabiegają o fundusze na założenie profesjonalnejstrony internetowej zespołu. Zespół Pomorzacy przy Centrum Kultury Gminy Ustka zawiązał się w 2010 roku z powstałego wcześniej dziecięcego chóru Pomorskie Słowiki prowadzonego przezpanieMałgorzatę Karamańską i Elżbietę Rus.Zajęcia zespołu Zespół wokalny Pomorzacy z Centrum Kultury GminyUstka -solista Michał Bednarczyk (Źródło: domowearchiwum) odbywają się wszkole podstawowejoraz świetlicywiejskiej wObjeździe. Do zespołu należą dzieci przyjętena podstawie castingu zdziesięciu miejscowości terenu gminy Ustka: Wodnicy, Ustki, Poddąbia,Machowinka, Objazdy, Objazdy kol.,Gąbina, Bałamątku, Dębiny, Rowów oraz Słupska. Istruktorkami są panie Małgorzata Karamańska i Viktorija Litsovska. Odkrywać talenty,rozbudzać pasje,uczyć wrażliwościna kulturę,w tymszczególnie na kulturę ludową to zadanieprofesjonalnych instruktorów-powiedziałby ktoś z boku.Żeby jednak wydobyćz dzieci ukryte skarby talentu,rozbudzić wnich trwałą motywację do pracy nad sobą, trzeba też być pasjonatem. Dzieci są czułym sejsmografem, nie da się ich oszukać, ale czują i podzielają zaangażowanie. Stąd sukcesy zzs^oiuPomorzaków i indywidualne Roksany. * * * Pani MałgorzataKaramańska artystyczne szlify poukończeniu szkoły muzycznej w Warszawiebrała viMazowszu-jako skrzypaczkai solistka. Na Pomorzeprzyjechała na wakacje w 1981 roku i została na zawsze. Najpierw mieszkaław Dębinie, teraz w Objeździe. Związała się z wiejską kulturą muzyczną naszej okolicy pracą w zespołach Echo Objazdy i Pomorzacy. Udział w koncercie Dar Serca był kolejnym publicznym występem zespołu Pomorzacy pod jej kierunkiem. Dzieciaki fantastycznie zaśpiewały wiązankę ludowych melodii: równiutko, rytmicznie, melodyjnie.Michał ze swadą wykonał partie solowe,ujawniając niemały talentaktorski.Roksana śpiewaław chórze i pięknie, z ogromnym wdziękiem, zatańczyła Walc nr 2 DmitrijaSzostakowicza wchoreografii na cztery pary. Dosukcesu scenicznego przyczyniła się Viktorija Litsovska, instruktorka tańca,absolwentka KijowskiegoNarodowego UniwersytetuKultury i Sztuki. W CK GminyUstka pracujeod października 2018r. Uczydzieci podstaw tańca klasycznego,ludowego, towarzyskiego,aerobiku, zumby,rytmiki. *## Rozwodzenie się o roli wychowania muzycznego w rozwoju dziecka, o ożywieniu relacji rodzinnych opartych na wspólnym muzykowaniu, przygotowaniu do pełnienia ról wdorosłym życiu społecznym pozostaje na drugim planie. -283 Na pewno muzyka i taniec dają dzieciakom radość,a poza muzyką dzieci poznają zasady współpracy, wartość dobrejorganizacji, punktualności i dyscypliny. Występy Pomorzaków od kilku lat uatrakcyjnią gminne i powiatowe uroczystości: dożynki, wigilie dla seniorów i słuchaczy uniwersytetu trzeciego wieku. Pomorzakówzaprasza Kormoran z Rowówi hotel Grand Lubicz zUstki,występowali wAnklam wNiemczech wramach regionalnej współpracy orazpartnerstwa gminy Ustkaz Bukownem,Udział charytatywnyw koncercie Dar Serca dladomów dziecka wWilnie był pozalekcją empatii okazją dozaprezentowania sięwymagającej słupskiej publiczności. Nauczyciele z gromady Objazda: Bronisław Tomaszewski, Zdzisław Gruszczyński, Stanisław Powałka,Dymitr Komanecki Gromada Objazda z siedzibą GRN w Objeździe istniała w latach 1954-1972. Obejmowała wsie Objazda, Gąbino, Dębina, Rowy. W 1959 włączono do niej wsie zniesionej gromady Wytowno, a w 1971 -wieś Machowino ze zniesionej gromady Strzelinko. (Źródło: domowearchiwum Dymitra Komaneckiego) -284 Szkoła Podstawowa w Objeździe ma imię i sztandar! Podczas obchodzonego w 2016 roku jubileuszusiedemdziesięciolecia szkoły w Objeździe zrodziłasię idea poszukiwania patrona.Najwyższy czas,by na dobre się zadomowić, zarzucić kotwicę,poczuć się u siebie.Czas nadaćszkole imię i sztandar. Położony pozawsią przy lesie nowoczesny budynekz dobrzewyposażonymi izbami lekcyjnymi, pełnowymiarową salą gimnastyczną, świetlicą i zapleczem gastronomicznym ma szczęście do dobrych gospodarzy, dlatego mimo upływulat wciąż wygląda jak spod igły. Dyrektor SzkołyPodstawowej w Objeździe -Jacek Goreński -prezentuje nowy sztandar szkoły (Źródło: domowearchiwum) Drzewa wokół urosły i świadczą o upływie czasu. Koncepcja budowy szkoły przypadła na czas wielkich przemian w Polsce. Byłam wówczas najpierw zastępcą gminnego dyrektoraszkół, następnie wlatach 1986-1991 dyrektorem szkoły wObjeździe. Wkońcówce latosiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych żyliśmy głównie przemianami politycznymi.Upadała PRL,a wObjeździe,dzięki uporowi i determinacji ludzi skupionych wokół idei budowy,powstawał nowybudynek szkolny, symbol wspólnoty,narodzin nowego,powstawała kotwicakultury, bo i taką funkcję pełnią wiejskie szkoły,czego świadomośćmieli wszyscy zaangażowani.Ze wspólnej inicjatywy nauczycieli i lokalnej społeczności powstałSpołeczny KomitetBudowy Szkoły wObjeździe, któremu przewodniczylikolejno: BogusławHuczyński (19841986), Czesław Wąwoźniak(1986-1988),Teresa Pokorska(1988-1992),Zdzisław Lesiecki (1992-1997).Oczywiste i koniecznebyło osobistei urzędowe zaangażowanie w budowę szkoły Wójta Gminy Ustka,Tomasza Wszółkowskiego. Pierwszy etap budowy zakończył się w 1993roku. Segment dydaktycznyprzekazano szkolonejspołeczności oddając klucze nowej dyrektor pani Zorzy Sędzickiej w czasie WojewódzkiejInauguracji Roku Szkolnego 1993/1994.Drugi etap budowy-zaplecze żywieniowe-oddano 12września 1994 r. Kolejna WojewódzkaInauguracja Roku Szkolnego 1997/1998 wiązała się z oddaniemwspaniałej hali sportowej.Budowę drugiego budynku dydaktycznego zakończono w sierpniu2001 roku. W sferze marzeń pozostała budowa pływalni, o którą zabiegał pan TomaszWszółkowski. 1 września2009 powstałZespół Szkół Samorządowych w Objeździe,składający się ze szkoły podstawowej i gimnazjum. Dyrektorem został panJacek Goreński,zastępcą dyrektora paniMałgorzata Rozwadowska. Zmieniają się ministrowie, zasady organizacji systemu szkolnego, ale idea wiejskiej oświatyjestwciążtasama: Takiebędą Rzeczpospolite, jakieich młodzieży chowanie. Jej rozumieniestało sięzaczynem trzyletniego okresuprac przygotowującychnadanie szkole imienia i sztandaru. 8 marca 2019 roku miało miejsce długo oczekiwana wydarzenie.Od tego dniamłodzież zewsi Bałamątek,Dalimierz Przewłocki,Dębina, Dominek, Gąbino,Machowinko, Machowino,Objazda, Orzechowo, Osieki Słupskie, Poddąbie,Przewłoka,Redwanki, Rowy, Wytowno,Zapadłe kształcić się będzie wPublicznej Szkole Podstawowej im. Ludzi Morza w Objeździe. Podczas uroczystości panJacek Goreński,dyrektor szkoły,odniósł siędo wyboru patrona. Odpierałwątpliwość wynikającą z ogólności,braku wyrazistości,przypominając nazwiska ludzi morza w osobach wielkich żeglarzy, m.in Leonida Teligi i Krzysztofa Baranowskiego, ale również tych wszystkich,których życie związane jest z pracą na morzu,w tym rybaków i ich rodzin. Respekt wobec praw natury, wiedza, odwaga,dzielność, honor i pracowitość, to cechy, które prezentują ludzie morza,które wskazywać będą kierunek pracydydaktycznej i wychowawczejwszkole. Przypomniał równieżhistorię sztandarujak symbolu,znaku jedności i tożsamości, więzi z historią i tradycją, najbliższym środowiskiem. Sztandar Szkoły Podstawowej w Objeździe w awersie na czerwonym tle niesie napis przywołujący wartości ważne dla Polaków od początku historii: Bóg Honor Ojczyzna Nauka.W środku pola godło Polski: Orzeł Biały w koronie, znak początkupaństwa polskiego,symbol dumy i autonomii.W rewersiena granatowym tle znajdują się znaki-symbole: pośrodkuróża wiatrów, busola wskazująca właściwy kierunek nawet pośród burzy. Po lewej stronie koło sterowe-symbol sternika, który potrafi przeprowadzić okręt we właściwym kierunku. W prawym narożniku znajduje się kotwica zanurzona w księdze.To symbol zakorzenienia w nauce, kulturze i tradycji, bo tylko naród, który zna własną historię i tradycję jest w stanie istnieć i się rozwijać. W dolnym lewym narożniku znajduje się orzeł marynarki wojennej, znak tych,którzy walczyli o naszą tożsamość wczasie wojny i budują ją w czasie pokoju.Po prawej stronie herbGminy Ustka,znak małejojczyzny, wartości, którewspólnie wyznajemy,znak zakorzenienia. W uroczystościwziął udział PiotrJózefMuller-pochodzący zeSłupska poseł, w 2018 rokupodsekretarz stanu,a od2019 sekretarzstanu wMinisterstwie Nauki i SzkolnictwaWyższego. Przypomniał swoją nauczycielkęMirosławę Kamieniecką, polonistkę zSP 4 w Słupsku, której wysokie wymagania docenił po latach. Tacy właśnie nauczyciele życzliwi,ale wymagający, przygotowują młodzież do sięgania poza horyzont,poza toco znane i poznane. Takie cechymają ludzie morza,takimi byli Krzysztof Kolumb i Ferdynand Magellan, sięgali dalej niż to, co znane. Takie cechy rozwijajcie wsobie-mówił młodypolityk zwracającsię do uczniów, nauczycieli i rodziców Pani Anna Sobczuk -Jodłowska, wójt Gminy Ustka, gratulując szkolnej społeczności pięknego wydarzenia, mówiła o roli sztandaru jakosymbolu tożsamości i wspólnoty dbającej o rodzime tradycje. Sztandar to jednocześnie znakjedności iprestiżu -mówiła fani wójt. Skupionych wokół niegopowinny cechować duma,honor, odwaga, ale także humanitaryzm wynikający nie z urzędu, a wypracowany w osobistym rozwoju każdego z nas, humanitaryzm cechujący wspólnotowe działania idający możliwość rozwoju. Dyrektor słupskiej delegatury Pomorskiego Kuratorium w Gdańsku pan Romuald Bieniasz-Krzywiec odczytał list dr Moniki Kończyk, Pomorskiego Kuratora Oświaty,z gratulacjami i życzeniami, wktórym pani kurator przypomina, że imię i sztandar umacniają tradycję, alesą też zobowiązaniem.-Niech busola, znak umieszczony nasztandarze, wyznacza kierunek patriotycznegowychowania, umacnia związek zmałą ojczyzną i krajem -mówił dyrektor Bieniasz-Krzywiec. Pani Anna Kuźmińska, moja niedawna uczennica, teraz przewodnicząca Komitetu Rodzicielskiego w imieniu szkoły dostrzega geograficzne i historyczne zakorzenienie,autorytet i punktodniesienia,a sztandarodczytuje jakozobowiązanie patriotycznego wychowaniaoraz inspirację,którą niosą sylwetki żeglarzy, marynarzy, rybaków, ratowników. Niech ich odwaga, męstwo, duma i honor prezentowane w codziennej pracy wkontakcie z morskim żywiołem będą inspiracją i wyznaczają kierunek pracy dydaktyczneji wychowawczej wykonywanejz radością i satysfakcją. Spośród gości głos zabrał profesor Wojciech Skóra z Akademii Pomorskiej w Słupsku,przyjaciel dyrektora Jacka Goreńskiego z latszkolnych. Wpierwszej chwili -mówił profesor -nazwa, imię „Ludzi Morza" wydawała mi się zbyt szeroka, bo wśród ludzi morza były też postacimało chwalebne. Ostatecznie przeważył pogląd, że tych wielkich było więcej, a wśród nich na szczególną uwagę zasługujeJózefUnrug Urodził się 7 października 1884 w Brandenburg an der Havel jako Joseph Michael Hubert von Unruh warystokratycznej rodzinie generała majora gwardii pruskiej, nauki pobierał wDreźnie. W czasie I wojny światowej służył najpierw jako oficer wKaiserliche, był dowódcą łodzi podwodnych oraz flotylli podwodnej. Wraz z narodzinami niepodległej Polski w1919 rokuwstąpił dopolskiej Marynarki Wojennej.Znakiem przemiany narodowościowejbył prywatny zakup w1920 roku pierwszego okrętu ORP Pomorzanin. Od 1925 do 1939 był dowódcą floty, a w czasie kampanii wrześniowej dowodził obroną Wybrzeża. Pod jegodowództwem bronił się Hel.Po kapitulacji w październiku 1939 roku wraz z załogą został zabrany do niemieckiej niewoli.Tam narzucił jeńcom wysokiestandardy moralne: nie podawać Niemcom ręki, nie używać języka niemieckiego. Sam oświadczył, że zapomniałtego języka.Po wyzwoleniu,pod koniecII wojny światowej,zajmował stanowisko I zastępcy szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej wcielonej pod dowództwo admiralicji brytyjskiej.Nie powróciłdo kraju.Przebywał naemigracji w Wielkiej Brytaniido 1948,po czymwyjechał doMaroka, gdzie pracował fizycznie przy kutrach,w magazynie orazprzy ładunkach.Od 1955mieszkał koło Beaugency we Francji, pracując jako kierowca ciężarówki, wożący żywność z pobliskiego miasteczka.Zmarł wwieku 88lat wDomu SpokojnejStarości PolskiegoFunduszu Humanitarnego wLailly-en-Val. Pochowanyzostał 5marca 1973w kaplicyzamku Montresor nadLoarą. W2018 rokuszczątkiJózefa Unruga zostały ekshumowane i przeniesione doPolski. W2018 został mianowany pośmiertniena stopieńadmirała floty. Został pochowanyw Gdyni na Oksywiu. Jego życie dowodzi, żeludzie morza są niezwykli w swoich wyborachipostawach: dumni, odważni, honorowi.-Niebójciesię trudnychwyborów-zakończył wypowiedźprof.Skóra. Pan Tomasz Wszółkowski,dawny wójtGminy Ustka,wyraził radość,że uroczystość nadania imienia i wręczeniasztandaru zmykaklamrą prawie trzydziestoletnie starania o właściwe miejsce, jakość i prestiż wiejskiej szkoły. Życzył nauczycielom satysfakcji z pracyi godnego wynagrodzenia. Były pozdrowienia, gratulacje i książkowe prezenty od byłego rektoraSzkoły Morskiej w Gdyni prof.Daniela Dudy, pani prof. Bernadetty Żynis z Akademii Pomorskiej wSłupsku,Jerzego Drzemczewskiego -obecnie wydawcy i dziennikarza, a wcześniej m.in. długoletniego rzecznika prasowego PLO -oraz ryngraf Rok 2018. Uroczystości sztandarowe Wójt GminyUstka -Anna Sobczuk-Jodłowska -w obecnościnauczyciela SzkołyPodstawowej wObjeździe AndrzejaZawady-radnego Starostwa PowiatowegowSłupsku przybija sztandar do drzewca. (Źródło: domowearchiwum) -289 Związku Piłsudczyków RP od Prezesa Zarządu Stanisława Władysława Śliwyprzekazane przez panaJerzego Brodowskiego z Gdyni. Kiedy proboszczparafii pod wezwaniem MatkiBożej Częstochowskiejw Objeździe ks. drMariusz Drogosz poświęcił sztandar, nastąpiło symboliczne przybicie do drzewca i dyrektor szkołydokonał jego prezentacji. Następniezgodnie zceremoniałem sztandar przejąłpoczet sztandarowy.Oficjalna uroczystośćdobiegła końca. Najmilszą chwilę przygotowały dzieci tańcami, śpiewem inscenizacją baśni o rybakach i Juracie.Było pięknie i wzruszająco. Na koniec goście wpisywali się do księgi pamiątkowej, dzielili wrażeniami przy kawie i ciasteczkach. I ja tam byłam, a co widziałam, dokładnieopisałam. Rok 1972. Pierwsi absolwenci ZasadniczejSzkoły Rolniczej w Objeździe (Źródło: domowearchiwum Dymitra Komaneckiego) Szkoła w Objeździe na starych fotografiach Pierwsze wzmianki o szkole w Wobesde (Objeździe) pojawiają się około roku 1707. W tymczasie urzędnik kościelnyPaweł Kotzprowadził wewsi szkółkęniedzielną43. Świadectwo funkcjonowania wiejskiej szkoły przedstawiłprof. ZygmuntSzultka zamieszczając w swojej książce Szkoły z polskim językiem nauczania w synodzie słupskim od reformacji do początku XIX wieku fragment protokołuwizytacji szkolnej w Wobesde z 21 września 1758 roku.W latach późniejszych Ernst Haese, ewangelicki pastor w Rowach w latach 1831 -1837, w Kirchenchronik der Parochie Rowel832 bis 1940 pod datą z października 1832zanotował: W dniu6października po 8dniach choroby zmartw wieku 58 latna gorączkęnerwową FriedrichJacob Tietz, pastor inauczyciel w Wobesdei został pochowany w kościeledziesiątego października. Swój urządsprawował od1796r., czyliprzez prawie 36 lat. * # # Szkoła potrzebna była odzawsze i istniała w niemal każdejwsi, zawszew związku z kościołem,a nauczycielami byli pastorowielub kościelni urzędnicy.Zmieniała się tak, jak zmieniałsię czas i potrzeby. W1932 roku Wobesdeprzeżywała bum budowlany:wybudowano nowy budynek posterunku policji,powstały cztery inne budynkioraz... Nasza stara wiejska szkoła również zyskała w tym roku zupełnie nowy wygląd. Fronton od stronykościoła został rozebrany iprzedłużony o 3 metry.Na dachu pojawiłysię tzw.„jaskółki dzięki czemu dla pierwszego nauczycielapo tejprzebudowiepowstało przestronne,pięciopokojowe mieszkanie oraz drugipokójdla drugiegonauczyciela.-pisał kronikarzFranz Kypke. Po II wojnieświatowej pierwszym działaniem nowo osiedlonych mieszkańców wsi było porządkowanie szkoły. Rok szkolny 1945/46 rozpoczął się nauką 6 klas w dwóch izbach lekcyjnych przedwojennego budynku.Pierwszym kierownikiem szkoły był ob. Bobrowski,jak zapisał wKronice Objazdy Roman Zub. Do szkołychodziły dziecipolskich osadnikówi repatriantów orazdzieci pozostałych we wsidawnych mieszkańców,początkowo nieznające językapolskiego, tak jak Irena Schulz,córka Adelinei Gustawa.Jednak dzieciszybko się uczyły i nawiązywały przyjaźnie. PaniJadwiga zdomu Ludwiczukrozpoczęła naukęw szkole wObjeździe jako drugoklasistka w 1945 roku. Pamięta Irenę, pamięta,że koleżanka dobrze posługiwała się językiempolskim. Wspomina też,że nieco później wroku szkolnym 1950/1951 naukę wklasie VIIpobierały razemw szkole wGardnie Wielkiej,ponieważ w szkole wObjeździe zpowodu braku nauczycieli klasy VII nie było. Dziewczynki cała grupą dojeżdżały do szkoły wGardnie Wielkiej rowerami,a zimą nocowały u znajomych.Krystyna, młodsza siostra Ireny,wspomina, że 1 września 1950 roku Irena zaprowadziła ją doszkoły wObjeździe, a samaz koleżankami wśród rozmów i śmiechów popedałowała doGardny. Rok 1949/1950. Szkoła podstawowa wObjeździe Na zdjęciu uczniowieklasy VII naszkolnym boisku wcentrum wsi,obok kościoła; odlewej: WandaLisówna, Teresa Marczak,Jadzia Ludwiczuk,Bronia Kitowska,Sabina Bąkówna,Irena Kościńska,Irena Schulz, Janina Kujel-nauczycielka, kierowniczkaszkoły, HelenaGralek, DanutaDąbrowska, WiesiaKalinowska (Źródło: domowearchiwum Christel Wendler) Niezwykłymi dokumentami tamtych czasów są proste szkolne fotografie. Opowiadają o warunkach, w jakich odbywała się nauka i statusie materialnym wiejskich dzieci. W ich fabule zatrzymał się czas 1 uśmiechy. Na fotografiach uczniowie pozostali na zawsze młodzi i radośni.Najczęściej ich realnyświat sięrozpadł, los każdejosoby zfotografii stałsię osobny,być możenie spotkali się więcej,ale magia zdjęciaw tym się realizuje, że wciążsą ze sobą, jakw tamtymdniu, gdy stanęli razem przed obiektywem aparatu. Czy myśleli wówczas o przyszłości? A może korzystali tylko z faktu, że fotograf byłw pobliżu.Dziś, gdy niemal każdy nosi przy sobieaparat zamknięty w formę komórkowego telefonu, trudno przypomnieć sobie,czym była kiedyś wizyta fotografa.Wtedy-tym dzieciom i młodzieży z wiejskiej szkoły, niełatwo było Rok 1955. Podwórzeszkoły w Objeździe sobie wyobrazić,z czym powita nas XXI wiek. Tylko Na zdjęciu dziewczynki z Zydlągu: Krysia iJaneczka. (Źródło: domowearchiwum) czy trzeba nam, zamiast czerpania radości z dnia codziennego, wysyłać myśli w podróż do przeszłości lub przyszłości? Niekiedy jest to cenne,bo wielemożna nauczyćsię ztego, co było kiedyś... I wiele marzeń zrealizować, gdypomyślimy o nadchodzącymjutrze. # # # Fotografię z roku szkolnego 1949/1950 (szkoła w Objeździe mieściła się wówczas w budynku obok kościoła) przesłała mi pani Christel Wendler (Krysia Schulz) spodHanoweru,która wrazz rodziną-rodzicami i bratem opuściła Objazdę w 1959roku.Jej starszasiostra Irena,już jako mężatka,opuściła wieśdwa latawcześniej. Chodziłyśmy zKrystyną do tejsamej szkoływ Objeździe pokonująccodziennie 2 km. pieszoszutrową drogą z Zydlągu, jak nazywaliśmynaszą małą osadę. Byłam kilka lat młodsza, a ona była dla mnie jedyną znajomą duszą, więc na przerwach biegałam za nią wołając domowym imieniem Piipi (Pipi). Złościło ją to bardzo, a ja nierozumiałam dlaczego. Mama Krysi,pani Adelina, była moją pierwszą piastunką.Ona pierwszamnie kąpała, udzielała rad mojej mamie,jak opiekować się niemowlakiem.Nazywałam ją, tak jak jej dzieci,Mutti. Nasze rodziny żyły w przyjaźni, razem świętowaliśmy uroczystości rodzinne. Właściwie nigdynie straciliśmykontaktu,choćby listownego,później mailowego. Zydląg jest naszym wspólnym rajem utraconym. Zdjęcie na szkolnym podwórzu Na zdjęciuz nauczycielka panią Kuropatwą odlewej: Czesia Turkówna, nakolanach nauczycielki Danusia Lesko.W dolnym rzędziedruga -Krysia Zagożdzon,MarysiaJurczak, KrysiaLyszcz. (Źródło: domowearchiwum) * # # Podobne fotografie są w wielu domach. Zrobione najpewniej przez tego samego fotografa w tym samym czasie na wewnętrznym szkolnym podwórzu, na którym mur oporowy zkamieni przetrwał do dziś. Bo to było tak: Raz w roku przyjeżdżał do szkołyfotografi robił zdjęcia całym klasom i grupkom dzieci,a pojakimś czasie na zebraniu klasowym rodzice te zdjęcia wy kupowali. Rok 1956. Podwórzeszkoły w Objeździe Na zdjęciuod lewej:Stefan Dąbrowski,nad nim EdekWilczyński,obok RysiekZaborowski,Marian Bartosiak; niżej TadeuszKostrubiec,w lewoKrystyna Paradowska,Celina Kukwa,Krysia Szulcówna (Źródło: domowearchiwum) Czerwiec 1956. Zakończenie roku szkolnego w SzkolePodstawowej w Objeździe W centrumw pozycji siedzącejkierownik szkoły i wychowawcaStanisław Wałęga. Wrzędzie odlewej stoją:Heniek Ebertowski, Gienia Kowalewska,Krysia Schulz,Edek Wilczyński,Bronia Ludwiczukówna, Celina Kukwa,Tadek Kostrubiec,Gienek Bireta. (Źródło: domowearchiwum) Przez lataszkoła mieściłasię wnieistniejącym już budynkuobok kościoła.Później, kiedy dzieci przybywało,a stary budynek był zaciasny, naukaodbywała się w kilku miejscach we wsi.Ostatnią siedzibą szkoły (od 1961 roku) był niszczejący budynek pałacowy, dawna siedziba Kutcherów. W dworskim parku były boiska i miejsca zabaw dladzieci i dorosłych. 8 stycznia 1957r. opublikowanoUchwałę RadyMinistrów w sprawie organizacji szkół przysposobienia rolniczego. W Objeździe powstałataka szkoła,w której kolejne roczniki uczniówzdobywały wiedzęz nadzieją,że niebawempowstanie technikum rolnicze. Pierwsze roczniki rozpoczęłynaukę wroku 1961.Wśród gronapedagogicznego byli Dymitr Komanecki,Bożena Baranowska,Tadeusz Podskarbi,Zbigniew Obst i KazimierzRybak. Wlatach 1970-1972 szkoła zyskałastatus zasadniczejszkoły rolniczej. Uczniowie rekrutowalisię zokolicznych wsi,między innymi z Redwanek i Rowów. W 1972roku szkołęopuściło 16 absolwentów, których wychowawcą był Dymitr Komanecki. Studenci słupskiegoStudium Nauczycielskiego 0 kierunku rolniczym odbywali praktyki w ZSR w Objeździe,a uczniowie praktykowaliw miejscowym PGR.Szkoła zamknęła działalnośćw 1973,niestety, nadzieja na technikum okazała się płonna. Wśród absolwentów były Irena Kargul,Basia Szczypińska 1 Krysia Wilkoszówna. Nowa szkoła powstała w 1993 roku w jako wynik starań dyrektora i nauczycieli, mieszkańców wsi, współdziałania z dyrekcją ówczesnego PGR i władzami gminy, w tym z ówczesnym wójtem Tomaszem Wszółkowskim. W kolejnych latach oddawano do użytku kolejne segmenty zespołu budynków szkolnych.8 marca 2019roku wSzkole Podstawowej wObjeździe miałamiejsce uroczystość oficjalnego nadania szkole imienia oraz przyjęcia sztandaru.Szkoła -po przejściu długiej demokra Pamiątka z VII klasy -tak podpisano to zdjęcie Na zdjęciu uczniowie-stoją dziewczęta: tycznej procedury -przyjęła imię Ludzi Morza Danka Włodarczyk zDębiny, Bronia Ludwiczukówna, i sztandar Szkoły Podstawowej im. Ludzi Morza Gienia Kowalewska zObjazdy. Nakamieniach siedzą chłopcy: MarekZdunek i Heniek Ebertowski. wObjeździe. (Źródło: domowearchiwum) Szkolny konkurs wObjeździe -rok nieznany W centrumpani BożenaSkowron-Baranowska, po lewej wII rzędzie RomanZub-bibliotekarz i DymitrKomanecki -kierownik Szkoły Przysposobienia Rolniczego;po prawej uczennicaSPR i uczniowie SPw Objeździe. (Źródło: domowearchiwum pani BożenyBaranowskiej) Uroczystość otwarcia nowego budynku szkoły w Objeździe Wójt GminyUstka-Tomasz Wszółkowski i CzesławaDługoszek,dyrektor szkoływ latach 1986-1991. (Źródło: domowearchiwum) -297 Przyjęcie weselne naZydlągu Młoda para: Leokadiai Mieczysław Zamościkowiepo lewej stronie,po prawej rodzinaSchulzów W drugim rzędziestoją: Irena i Stanisław Zamościkowie,Gerhard i Irena,dzieci Schulzów,Stanisława Janus. (Źródło: domowearchiwum) Na Zydlągu czyli Siedlung -Wobesde (Objazda -Kolonia) Krystyna -Christel -jest córką Adeline i Gustawa Schulzów, którzy osiedlili się w Wobesde-Siedlung (Objazda-Kolonia) w 1938 roku. W spisie miejscowości z 1932 roku okalających Wobesde wymienione są: Alte Muhle; Alte Ziegelei; Alter Sandkrug;Erlenhof;Louisenbusch;Neuer Sandkrug Niema Wobesde-Siedlung cowydaje się istotne w dochodzeniu ustalenia czasupowstania kolonii. Rok 1942. Budynek mieszkalny i stodoła na Zydlągu (Fotografie użyczoneprzez Christel Wendler) Osada położona jestmiędzy Objazdą (Wobesde)i Gąbinem (Gambin).W drodze z Objazdy przezZydląg do Gąbina mijamypas lasuz płynącą przezdrogę zmostkiem strugą Grabownicą.Dalej wśródpól przebiegaławąska szutrowa,dziś wylanaasfaltem, szosa do Gąbina obsadzona po obustronach klonami. Kiedyś jeździły nią wozy konne,przeganiano bydło napastwiska, rzadko przejechałsamochód-z zawrotną szybkością 40 km.Cztery gospodarstwa, cztery rodziny -żyły swoimi sprawami z dala ode wsi.Osada składała się zczterech identycznie posadowionych gospodarstw: murowanytynkowany dommieszkalny mieszczącypod wspólnym,krytym cementową dachówką naczółkowym dachem także oborę, oddzieloną od części mieszkalnej tzw.parnikiem, obszerną drewnianą stodołę z dachem zcementowej dachówki z przylepionym po prawej stronie wychodkiem i kurnik, który zamykał czworobok obszernego podwórza.Z boku, między oborą i stodołą urządzono gnojownik.Na przesłanych mi przezChristel zdjęciach z tego czasuwszystko: stan budynków,^/)/ teren bez nasadzeń i czas zasiedlenia domów wskazuje, że Siedlung w zachowanym kształcie powstałow połowie lat trzydziestychXX wieku.Podobny układ czterech gospodarstw znajduje się wGąbinie -Kolonii. Tak twierdzą ci, którzy objęli gospodarstwa w latach '30. Grunty rolne, łąki i pastwiska (łącznieok. 15ha dla jednegogospodarstwa) zostaływydzielone zmajątku Kutscheróww Objeździe iJiirgena-Werneravon Bandemera (1899-1939) wGąbinie Pozostaje jeszcze pytanie ozwiązek powstania kolonii z zasługami dla rozwoju Prus Wschodnich Wilhelma Kutschera, polityka urodzonego wWobesde w 187ć> roku,doktora praw,który ponaddziesięć powojennychlat (1923-1932) byłczłonkiem Urzędu ds. Rolnictwa (Deutschen Landwirtschafisrates) i w tym czasie wielokrotnie prywatnie i oficjalnie odwiedzał rodzinne strony,uczestnicząc w wielu uroczystościach w Wobesde. Według kroniki parafialnej pisanej przez kolejnych pastorów parafii Rowy na lata 1931-32 w Wobesde przypada prawdziwy boom budowlany: we wsi w miejscu dawnego ogrodu szparagowego,który starostwoodkupiło odwłaściciela zajazdu, powstałposterunek policji z mieszkaniem dla posterunkowego i stajnią dla jego konia. Powstały też nowe budynki mieszkalne dla robotników leśnych, a wiejska szkoła zyskała w nowywygląd: szczyt od stronykościoła Dachówka Carl Westphal z rozbiórki budynku w Objeździe Carl Westphal był właścicielem trzech, później dwóch cegielni rozebrano i przedłużono budynek o trzy w niemieckimStolp w latach20. i 30. ubiegłego wieku.Największa jego metry. W wyniku przebudowy powstało cegielnia znajdowała sięprzy dzisiejszej ulicy Grunwaldzkiej. (Źródło: domowearchiwum) przestronne, pięciopokojowe mieszkanie dla pierwszego nauczyciela, a także wybudowano wygodny pokój dla drugiego nauczyciela. Tym samym nasza miejscowość w tym roku otrzyma cztery nowe zagrody zapisał kronikarz... Jednak... Objazda (Wobesde) na mapie z 1891 r. (Źródło: Zbiory Kartograficzne i Reprografii CyfrowejWydziału Nauko ZiemiUMK wToruniu) Na czas powstania osadywskazują mapy zzasobów PracowniZbiorów Kartograficznych i Reprografii Cyfrowej Wydziału Nauk o Ziemi UMK w Toruniu. Na mapie oznaczonejrokiem wydania 1891 znajduje siętopograficzny układ gospodarstw Zydlągu44. Osady niema na wcześniejszej mapiez roku1889. Na szczegóły zapisane mamapach zwróciłmi uwagę student wydziałuhistorii Akademii Pomorskiej wSłupskuJakub Hadryś. Jednak... i ten trop nie jest pewny. Kuba skonsultował temat z dr Kacprem Pencarskim, kartografem,zastępcą Dyrektora Instytutu Historii i Politologii AP w Słupsku, który ustalił, że wprawdzie mapa została wykonana w 1891 roku, ale ten konkretny egzemplarz pochodzi z roku 1936, dokonano na nim aktualizacji pomiarów, niewykluczone, że przy okazji dodano nowo powstałe osady. Przedwojenni gospodarze w Siedlung Wobesde-. Meyer, Henke, Graske, którzy objęli gospodarstwa w połowie lat 30.XX wieku, z nadzieją na długie lata gospodarowania, opuścili je w latach 1946-1947. Dopiero w 1959 rokuna wyjazd zdecydowali się Schultzowie.Kiedy opuszczali wieś, gospodarstwo pozostawili w dzierżawiepotwierdzonej notarialnie. Podczas wojny w gospodar tcn29*lul1941' 193 stwach pracowali robotnicy przymu ^r. JJaa.302^0 *<&*;•• Agą# £& sowi: Błażej Łyszcz,który po wojnie .-mm® HH . ... osiedlił się wObjeździe, uSchulzów »oufd)cin obowiązki robotnika wykonywał 3 o h u..X. Ł' ^ Alfons Gryczkowski, u Heńków pracowała Stasia, która po wojnie Ł,: T""""1""" M 6cn ^ augcf>fri3 . a£ SS.| wciskowego LJrf' nu', 7 8 ac v 9 'UUhL ¥ %T .ęSÓjCiC m m Ib' *. "7 w i: & vy'ttryutto pKfuoię^f tóstoęo? Iuifulim tnjlcŁrrnttii marc*1.ifflurnffrp).ipt£(Tcuciu-Cliicfi> ni&nr& umi;i 1:ocr miiciuwi^iv ; rón: uocamr lu-umlrc* l^sc&m" iV~ -..iV •* .„•. _*.t* >..1. t».».j>t«. —.Tr*..% r.»rr^.# Liberfundationis claustri sanctae Mariae Yirginis in Heinrichów, czyli Księgę założenia klasztoru świętej Marii Dziewicy w Henrykowie, znaną jako Księga henrykowska spisywał syn niemieckich kolonistów, zakonnik Piotr, który przybył wmaju 1227 roku z Lubiąża z dziewięcioma innymi zakonnikami tworzącymi pierwszy konwent zakonny w Henrykowie, opat onego klasztoru. Doprowadził historię ulokowanego w 1228 roku klasztoru do roku 1259 zasiadając, jak podpowiada mi wyobraźnia, przez cztery lata (1268-1273) w chwilach wolnych od modlitwy i codziennych obowiązków nad czystymi pergaminowymi kartami i starannie kaligrafującłacińskie słowagęsim piórem maczanym wrobionym zmyślnym sposobem inkauście. Opisywałdzieje założenia i uposażania klasztoru, badając dokumenty i przesłuchując świadków.Inny zakonnik cysterskiego zgromadzenia, którego imienia nie znamy, doprowadził historię opactwado roku 1310. Dla ścisłości warto dodać,że badacze wyróżniają kilka charakterówpisma, co może wskazywać na jegozmiany z upływem lat piszącego bądź udziałinnych zakonników. Przez wieki dokument znali nieliczni zapaleńcy, poszukiwacze najdawniejszych historii, ogólną wiedzą o kronice musieli wykazać sięstudenci polonistyki, dlatego pierwszezdanie zapisanew staropolskiej wersjiprzedostawało sięz trudem do powszechnej świadomości, trudniej niż Rejowe Polacy nie gęsi. Przeszkodą były nie klasztorne mury, aleprzede wszystkim znajomość łaciny -tylko przez nielicznych,choć łacina była uczonym językiem pierwszych zabytków piśmiennictwa polskiego. Paradoksalnie źródłem do dziejów języka polskiego są pisane połacinie kroniki i rocznikioraz kodeksydyplomatyczne.W nichpojawiały się polskie nazwymiejscowe i imiona.Natomiast, jak pisał WitoldTaszycki wewstępie do Najdawniejszych zabytków języka polskiego, najwcześniejszym pomnikiem języka polskiego o charakterze ciągłym jest zdanie z Księgi henrykowskiej. Księga ma jeszcze jeden istotny walor:Dzięki Księdze henrykowskiej możemy własnymi oczyma obserwowaćprocesy; których bez niej tylko na podstawie rozważań czysto teoretycznych przyszlobysię namdomyślać-pisał dalej prof. W.Taszycki. Zsatysfakcją przyjmujęfakt,że dzięki Internetowi, rozwojowi technik cyfrowych, mogę bez trudu pokonać przeszkody.Księga henrykowska, której rękopiśmienny oryginał przechowujeBiblioteka Kapitulna we Wrocławiujest dostępnadla każdego pod internetowymadresem: digital.fides.org.pl/dlibra/docmetadata/744,zarówno w wersji oryginalnej,czyli po łacinie, jak i wpolskim tłumaczeniu, z objaśnieniami. Dodatkową zachętą do poznania zabytkuniech będzie fakt jego światowej rangi. # # * A było tak: w lutym 2014 roku archidiecezja wrocławska piórem arcybiskupa Józefa Kupnego podpisała wniosek i z inicjatywy prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza zwróciła się o wpisanie Księgi henrykowskiej na listę Pamięć Świata UNESCO. W uzasadnieniu słusznie wskazano, że księga jest unikatowym źródłem do poznania procesów wymiany kulturowej, które w średniowieczu zdecydowały o kształcie przyszłej Europy. W październiku 2015 Księga henrykowska została wpisana na funkcjonującą od 1992roku listęPamięć Świata,na którą codwa latawpisywane są zabytki o szczególnym znaczeniu cywilizacyjnym. Znajdują się na niej między innymi: De revolutionibus Mikołaja Kopernika, rękopisy FryderykaChopina a także Tablice 21 Postulatów Gdańskich z Sierpnia 1980. Z Księgi henrykowskiej w tłumaczeniuRomana Grodeckiegowarto poznać fragment ze zdaniem dla nas najważniejszym: day utiapobrusa, a tipoziwai, które można tłumaczyć:pozwól,ja będę mełł, aty odpocznij. W oryginale znajduje się na 24 stronie,9 wierszod dołu. # # * O pierwszym posiadaczu tego zrębu i dlaczego nazywa się on Brukalice Niechaj tedy będzie wiadomo wszystkim, którzy zajrzą do tej książki, że za dni dawnych, gdy panowie książęta tejśląskiejprowincji w różnych miejscach rozdawali szlachcie i wlodykom dziedzictwa i włości, bylpewien Czech, imieniem Boguchwał Slużyl on księciu panu Bolesławowi Staremu, temu, co klasztor lubiąski. Ten to książę dal w tym miejscu, które obecnie nazywa się Brukalice, wspomnianemu Boguchwałowi obszar ziemi do 4 wołów. Lecz że w owym czasie ziemia była tu w okolicy lesista i zupełniepozbawiona osadników, tenże Boguchwał Czechprzywłaszczył sobie wswojej okolicy część puszczy dokładnie w liczbie 3 wielkich pługów. Gdy zaś tam przez pewien czas przemieszkiwał, pojął za żonę córkęjakiegoś kleryka, chłopkę grubąi zupełnie niezdarną. Lecz trzeba wiedzieć, że za owych dni były tu w okolicy młyny wodne ogromnie rzadkie, przeto żona tego Boguchwała Czecha stała bardzo często przy żarnach mieląc. Litując się nad nią mążjej Boguchwał mówił: „Daj, bym ja też mełł!" — tojest po polsku: „Daj, aćja pobruczę a typoczywaj!".T ak ów Czech na zmianę mełł z żoną i często obracał kamień tak jak żona. Co widząc sąsiedzi, chociaż wówczas nieliczni, nazywaligo: „BoguchwałBrukał" istąd pochodzi, żeniego całe potomstwo nazywa się Brukalice. (str.52-53) # * * Profesor (historykmediewista) RomanGródecki wprzypisach dołączyłróżniące się nieco od własnegoobjaśnienie ZenonaKlemensiewicza.Ta prawdziwahistoria czeskiego chłopa i jego polskiej żony zapisanapo łacinieprzez niemieckiegoopata Piotra wklasztorze cystersóww Henrykowiejest opowieścią poruszającą wyobraźnię. Jedno polskiezdanie wniej zapisane wypełniło półtoragodzinnywykład profesora Kazimierza Nowosielskiego z Uniwersytetu Gdańskiego: Daj, aćja pobruszę, a ty poczywaj (woryginalnym zapisie:day, utia pobrusa, a ti poziwai)-gdański naukowiec, poeta wierny swemu pochodzeniu,zwraca uwagę na prozaiczność, a jednocześnie doniosłość ciężkiej pracy nad darem ziemi, nad ziarnem, które pod obracanym kamieniem zmienia się w mąkę, z której z kolei niezbędnydo życia chleb. W dalszej części Kazimierz Nowosielskipoetycko opisuje scenę dwojgamałżonków przywspólnej pracy, podkreślając ewangeliczny charakter zdarzenia. Tak więc u początków polskiej kultury nie stoi obraz jakiejś utraconej Arkadii ale wprost przeciwnie: ujej źródeł stoi prawda o nieomijalnosci ogromnego trudu w porządku zamieszkiwania na danej i zadanej nam ziemi. Jedno zdanie,a zawiera całe bogactwo syntaktyki,kontekst kultury materialnej, rodzinnej, obyczajowej trzynastowiecznego pogranicza,gdzie kształtowały się podwaliny polskościŚląska. Ponadto wciążtrwa spóro brzmienie końcówek: polskie,czeskie czy w dialekcie sląskim? Pomijając kwestięczy to zdanie polskie, czy czeskie, na pewno ma ono wielkie znaczenie nie tylko jeśli chodzi o historię języka,ale także zpunktu widzenia historii kultury-mówi dr Jan Kamieniecki z Wydziału FilologicznegoUniwersytetu Wrocławskiego. -Zawsze mówię moim studentom, że wtedy pierwszy raz mężczyzna zachował się elegancko wobec kobiety. (za Gazetą Wrocławską). I zostało to zapisane-dodajmy. Współcześni Ślązacy używają słowa brusić, mającego takie samo znaczenie jak polski czasownikostrzyć.Słowo to w niektórych regionach przyjmuje brzmienie pobrusza. Natomiast wewsi Brukaliceniedaleko Henrykowa,gdzie ongiśBoguchwał lub Bogchwał narażając sięna uszczypliwośćsąsiadów i przezwisko Brukał,wyręczał w ciężkiejpracy swą żonę, znajduje sięoryginalna atrakcja turystyczna-wystawiony w 1970r. pomnik pierwszego zapisu polskiego zdania. Pierwszaojczyzna wjęzyku, nie zapomnijmy. Zakończenie Opowieści zamknięte w formę historycznego reportażu, których bohaterami są w takim samym stopniu ludzie i książki, mogą być dla dzisiejszych młodych ludzi mało atrakcyjne, dlatego są niedługie, mają wątki detektywistyczne i posiłkują się fotografiami,które dokumentują przedstawione zdarzenia.Mimo toobawiam się,czy fakty, opisanewypadki, wreszcie zamknięta w nich historia nie będą zbyt odległe w sensiespołecznym i literackim. Ale taki był tamten świat, który odchodzi,świat poprzecinany drogami wędrówek,ucieczek, murów,świat, wktórym dorastałami który kształtował moje i kolejne pokolenia, i którego pamięć warto przechować jako memento.)ts>tc.m bowiem przekonana do racji szczecińskiego dziennikarza Bogdana Twardochleba,że jeśli dzisiejsi mieszkańcy chcą z tą ziemią współistnieć; muszą znaćjej dzieje.Stąd i moja nadzieja,że odkrywanietajemnic i zagadek z okolicjeziora Gardno i nadmorskich miejscowości możebyć ciekawedla Czytelnikówpublikacji Mury żyją dłużej. MariuszSzczygieł wswojej najnowszejksiążceFakty muszą zatańczyć zapisał ważne spostrzeżenie. Fotografował przez lata widok z okien pokojów,w których nocował.Zauważył,że w nowym miejscu-dla większościludzi -pierwszą czynnością jest sprawdzenie, co jest za oknem, jakby rozpoznanie miejsca było jednoznaczne z poczuciem bezpieczeństwa.Moje reportażesą właśnie takim spojrzeniem przez okno historii na miejsce,w którym po 1945 roku urządzamy naszą małą ojczyznę. Poznanie-właściwie rozpoznanie-jego topografii,historii, kultury zapisanej w materialnych świadectwach określaregionalną i osobistą tożsamość mieszkańców regionu, determinuje również możliwości rozwoju. Powoli, jakby nieśmiało, wśródstarej, często zniszczonejzabudowy, pojawiają się nowe domy z ekologicznymi sposobami zasilania w postaci paneli słonecznych, pomp ciepła i punktówładowania samochodówelektrycznych. Nie znaczyto wcale, że to,co dawnemusi ulec zniszczeniui dewastacji.Stara gorzelnia,dawny junkierski pałac, kuźnia,szachulcowa chata zyskują pod okiem młodych gospodarzy nowe -345 funkcje wdawnym anturażu.Powstają nie tylkoskansen, muzealny obiekt,ale miejsca z ich nową funkcją, tętniące życiem.Po prostu jesteśmy usiebie, nasłupskiej ziemi, na Pomorzu,w Polsce i Europie. Mimo woli zostaliśmy depozytariuszami materialnego dziedzictwaprzejętych ziem. To, co stworzyliNiemcy, ito co stworzyli Polacy-należy do wspólnej kultury europejskiej. Pierwszy z obowiązków -to nie pozwolić, by zabytki uległy zniszczeniu bądź materialnej degradacji. Niejest świadectwem patriotyzmu, jeśli pozwala się na ich niszczenie, lekceważy się ich wartość (bo to nie nasze), zaciera sięich niemieckość Przeciwnie, winna być ona w pełni szanowana -pisałjan Józef Lipski wtsc)\\Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy. Uwagi o megalomanii narodowej i ksenofobii Polaków. Moi rodzice jakoosadnicy kresowi otrzymaliponiemieckie gospodarstworolne, w zasadzie z dobrodziejstwem inwentarza,co zostało udokumentowane między innymi Wykazem ruchomości z wyceną sprzętów.Było tego naokoło 125 zł. Mieszkaliśmy 2km za wsią. Byłam najstarsza z rodzeństwa,więc dość szybko powierzono mistosowne dowieku gospodarskieobowiązki.Mimo tozwykłą koleją po siedmioklasówce ukończyłam najpierwliceum pedagogiczne, późniejstudia. — J Wypełnił nr 2-ch e?zemplar/.tch W/ór Nr I. Wykaz Ruchomości p. sssrsr FORMULARZ SPISOWY. 1 *• •• -V .-? I) Adres . / Atu* /. CfUG /o<> z) Nizwi Ini. t tC (? 7W ś*L«-iy •g. ezfcrp K+eeth — „— 'fj' i) Mulice I łdr.i uattnkania r>r,,J uriyKNdtm na Ziemi, Odryilunt * Koitapt-Ai/euj/ićł Nt ton 'f$zyw ss Z Ua Izb składa alę c tfu* ro-ltrs /J r. jcck* n+łUj. (u,ir* /OA tfT. (/ V^ ld«nc)c rochomo 7^Łvtf> 7 //v <—^—O '*^C ^-0 * » -t fl O *3 l M*. -CO .{••A;*r{ -*•> w-ł-. rr>*> •••li Vi ( i-O 5L-u 4 (^ ( Ł ^ j£>C^ •>(5 • c ^-O-V— ^r-ł^-ł V~a..^, /^>/-0 *<-*• >rv 14 -. X-<~-'' 3U> O-ij f C ' W ' i.V * • . • d*6./<£ /4-rCs & /c^O ^ ^ 'V^ł £6"L<~<^/ vi ' ,{\rv ^ i^** <^V ^ cwi^y/ >-o I ' TV) ^'-O^L.cw^ te * /^-o -X* j <-•-* • j j" . * -Ci\,:at ^>"W» /•£*-** Ja—O* r^-0« / ' ^^«-r o . /^ .' 7 tTL^ G^y ^V> #hv-»-<-4 *' C ^CvJ 0 '^