4,40 Zh W TYM 8%VAT Nr ISSN 0137-9526 770137 Nr indeksu348-57QVi 952053 >k Piątek 3 września 2021 ^magazyn Pomorza Dodatek telewizyjny na tydzień Usteckie Towarzystwo Budownictwa Społecznego Sp. z o.o. w Ustce informuje, że posiada do zasiedlenia mieszkanie na zasadzie partycypacji przy ul. Polnej 18 w Ustce. Szczegóły na: www.utbs.pl Rozmowa Kinga Preis: Jestem takim samym twórcąjak reżyser czy operator. strony 16-17 m / / jazdę na rowerze czy hulajnodze strona 3 Kobylniczankail70km maratonu w górach m y? ij tmsDi^s msmsm im 9770137952053 02 na początek Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 Pogoda w regionie Dzisiaj 19°C 11°C Barometr 1010 hPa Wiatr NE 7 km/h Sobota 18°C 13°C Barometr 1020 hPa Wiatr NE 9 km/h Joanna Boroń joanna.boron@gk24.pl WOLNOŚĆ TO SZCZEPIENIA, A NIE WALKA Z NIMI Wokół pandemii ■przeciwnicy szczepień [joraz duża grupa tych l^niezdecydowanych uważają, że presja na to, by przyjęli dawkę szczepionid przeciwko koro-nawirusowi to atak na ich wolność. Moim zdaniem to ich postawa jest atakiem na wolność nas wszystkich. Nie mamy prawa wymagać, by niezaszczepieni przyjęli dawkę szczepionki, nie mamy prawa wiedzieć, kto się nie zaszczepił. Bo to ograniczenie ich wolność, bo to godzi w ich prawa. A co z wolnością i prawami nas wszystkich (też tych nie-zaszczepionych) do życia w bezpiecznych od wirusa warunkach? Co z prawem przedsiębiorców do prowadzenia działalności gospodarczej? Co z prawem dzieci do chodzenia do stacjonarnej szkoły? Przed nami widmo kolejnego zamknięcia - szkół, kin, restauracji, wielkopo-wierzchniowych sklepów. Przed nami możliwe kolejne ograniczenie pracy szpitali i przychodni, które może znów będą musiały walczyć z falą covidowych pacjentów, z których zdecydowana większość, co pokazują dane (z którymi rozsądny człowiek nie dyskutuje) to będą osoby, które się nie zaszcze-piły. Odpowiedzialność za kolejny lockdown, za naukę zdalną, za problemy służby zdrowia (też finansowe, bo przecież leczenie CO-VID zabiera środki na leczenie innych chorób), za bankrutujące firmy spadnie na tych, którzy się nie zaszczepili. To ich jednostkowe decyzje, podjęte właśnie teraz sprawią, czy zdławimy wirusa czy też pozwolimy mu znów zainfekować całe nasze życie. Szczepionki są bezpieczne, bezbolesne, ogólnodostępne, bezpłatne. Zaszczepienie się to dowód odpowiedzialności przede wszystkim za własne zdrowie, ale i za społeczność, w której żyjemy. A namawianie nie-zaszczepionych to nie atak na ich wolność, a oręż w Walce o wolność nas wszystkich do wirusa. Dożynki w Swołowie Zaproszenia Dożynki Gminy Słupsk odbędą się już tradycyjnie w najbliższą sobotę. 4 września, w Swołowie. W programie znalazły się kiermasze, występy i koncerty. Wielki korowód dożynkowy, kiermasze z dobrym jedzeniem przygotowanym przez piętnaście Kół Gospodyń Wiejskich, ludowe rękodzieło, rekordowa wystawa wieńców dożynkowych (zgłoszono trzydzieści wieńców), a do tego Katarzyna Pakosiń- ska, Goda oraz party pod chmurką na terenie Zagrody nr 15 - to program dożynek Gminy Słupsk. Start w sobotę, w tym msza (kościół pw. WNMP w Swołowie, godz. 14), później przejście na teren Zagrody nr 15. Na miejscu będzie możliwość zaszczepienia się przeciwko C0VID-19 jednodaw-kową szczepionką John-son&Johnson, a także spisania się w Narodowym Spisie Powszechnym. Anna Marecka ©® Jutro u nas Lepiej być optymistą Korzyści z bycia optymistą dotyczą naszego życia prywatnego i zawodowego. Gwiazda Aktorka Anna Dereszowska Jest silną kobietą nie tylko na ekranie. Twardo stąpa po ziemi. lip Ml II! Hi ii| LOTTO 01.092021 r., godz. 2150 NUtlMlritfc2.3.9,10,13,14,21, 25,27,29,31.34,35,50,54,61, 69,71,74,79 plus 13 Ekstra Pensja: 13,14,29,31,34+4 Ekstra Premia:1,22,29,33,34+2 MH Lotto: 8,16,27,29,36 Kaskada: 1,4,5,6,8,11,15,19,20, 21,22,23 :9,9,8,3,5,9,4 02.09.2021r.. godz. 14 MiritlMiritfcl, 2,7,9,18,20,31, 32,38,44,49,50,51,52,54,59, 65,69,73,79 plus18 Kaskada: 2,5,8,9,10,12,15,16, 17,18,21,22 :7,2,7,4,5,8,9 WALUTY Z 2.09.2021 USD EUR CHF GBP 3.8044() 45067(-) 4.1554(0 5,2452 (-) (+) wzrost ceny w stosunku do notowania poprzedniego (-) spadek ceny AUTOPROMOCJA Dzień dobry w poniedziałek. Zacznij tydzień z nowym wydaniem „Moralność pani Dulskiej" ciągle jest bardzo aktualna Rozmowa w' Anna Czerny-Marecka annd.marecka@polskapress.pl W sobotę. 4 września, w całej Polsce odbędzie się akcja Narodowe Czytanie. W tym roku lekturą jest dramat „Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej. Rozmowa z Danutą Rakowską, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej. Pamięta pani swoje pierwsze wrażenia z tej lektury w czasach szkolnych? To dobry wybór na Narodowe Czytanie? Pamiętam, szkoła średnia, Młoda Polska. Podobała mi się treść i krótka forma. Ucieszyłam się, że „Moralność pani Dulskiej" będzie lekturą Narodowego Czytania, bo niesie ze sobą aktualne przesłanie, zarówno psychologiczne, jak i społeczne oraz moralne. Kołtuństwo. pazerność... Skąstwo, zamiatanie wszystkiego pod dywan. Czyli hipokryzja... Jeżeli przyjrzymy się współczesnemu światu, to bywa tak w polskich domach, w których najważniejsze jest, „co ludzie powiedzą", w świecie polityki spotkamy się z fałszywą moralnością, w pracy także. Przeczytałam właśnie tę książkę po raz kolejny i przypomniałam sobie, że raz. to był wielki sukces autorki. gdyż dramat grano w całej Europie, a dwa. większość ma wglowie wersję krakowską, w której pan Dulski spaceruje wokół stołu, ..idąc" na Kopiec Kościuszki, podczas gdy wory-ginale akqa dzieje się we KROTKO Kępice Myslowitz w Kępicach na zakończenie wakacji W sobotę na placu Wolności w Kępicach odbędzie się festyn na zakończenie wakacji. Impreza będzie miał charakter głównie muzyczny, bo będzie to koncert dwóch zespołów. O godz. 18.30 wystąpi słupski ze-spółTubeof Creme. Natomiast o godz. 20 na scenie pojawi się zespół Myslowitz. Wstęp na imprezę wolny Po koncercie do późnych godzin nocnych potrwa dyskoteka, którą poprowadzi DJ PATO. (WF) ©® IICSU mm Rozmowa z Danutą Rakowską, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Słupsku Lwowie, a nasz bohater .wędruje" na Wysoki Zamek... Zapolska napisała ten dramat na zlecenie dyrektora teatru we Lwowie, ale ponieważ zachorowała jedna z aktorek, premiera na scenie odbyła się w Krakowie. Potem doszły ekranizacje, uwspółcześnione adaptacje i jakoś tak wszystkim utkwiła w głowie ta krakowska wersja. Zapolska bała się, że „Moralność" nie odniesie sukcesu, a obecnie jest to jej najbardziej znany utwór. I wśród lektur szkolnych wyjątkowo aktualny, jak już pani powiedziała... To przez tę tytułową moralność. Uczymy kogoś mo- ralności, ale sami nie umiemy się do tego dostosować. Jak Dulska, która oceniała każdego. Wyrzuciła na przykład ze swojej kamienicy lokatorkę tylko dlatego, że ta z rozpaczy usiłowała popełnić samobójstwo. A od prostytutki brała czynsz tłumacząc, że nie dotyka tych „brudnych" pieniędzy, tylko płaci nimi podatki... Jak będzie wyglądało Narodowe Czytanie w Słupsku? Zapraszamy w sobotę, 4 września, o godzinie 12 na ulicę Nowobramską. Utwór Zapolskiej będą czytali nasi czytelnicy. ©® REKLAMA_______ __^ ^ 0010260256 ■ UPRZEJMIE INFORMUJEMY, 1 I iż w ramach projektu „Zarządzanie wodami opadowymi na terenie zlewni | jj rzeki Słupi" od dnia 03.09.2021 r. planowane jest rozpoczęcie robót . ■ budowlanych polegających na „Likwidacji zasklepionych terenów [ parkingów ulicy Bora Komorowskiego poprzez przebudowę | parkingu". W czasie trwania prac mogą wystąpić utrudnienia dla ruchu I pieszego i kołowego, za które z góry przepraszamy, f Wykonawca - „KRĘŻEL" Sp. z o.o. | Prenumerata Zadzwoń! 1 94 3401114 ;W" prenumerata.gdpapolskapress.pl prenumerata.gp24.pl Glos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 wydarzenia 03 Możliwy mandat za szybką jazdę na rowerze Przepisy J - Alek Radomski aleksander.radomski@polskapress.pl Zbyt szybka jazda pochodraku na rowerze lub na elektrycznej hulajnodze może skończyć się mandatem. Taką możliwość otrzymała straż miejska. Zmiana przepisówjużjest kar jak na razie brak. Unormowanie ruchu na miejskich chodnikach, po to, aby dać jak najwięcej swobody i zapew- nić bezpieczeństwo pieszym. To główne założenia rewolucji w przepisach, które weszły w życie w poniedziałek. Zmiana daje policji i straży miejskiej możliwość egzekwowania odpowiedniej prędkości od rowerzystów i użytkowników hulajnóg eklektycznych, którzy do tej pory lawirowali między przechodniami. - Hulajnoga po ścieżce może poruszać się z prędkością do 20 km/h, po jezdnirównież - informuje Paweł Dyjas, komendant Największe podwórko do rewitalizacji Stupsk Alek Radomski aleksander.radomski@polskapress.pl Jedno z największych podwórek na Podgrodziu zostanie kompleksowo zmodernizowane. Strefa na zapleczu ul. Armii Krajowej i Partyzantów do czerwca przyszłego roku zmieni się w wielofunkcyjną przestrzeń z azylem i miejscem relaksu. Wiadomo już, kto zagospodaruje jedno z największych podwórek objętych projektem rewitalizacji w centrum Słupska. Teren na zapleczu ulic Partyzantów i Armii Krajowej i ograniczony ulicą Szkolną oraz zabudową klasztorną zostanie poddany gruntownej przebudowie, którą przeprowadzić ma Krężel. Koszt zaplanowanych prac, które zakrojono na dość dużą skalę to ponad trzy miliony złotych. W tej cenie i do połowy czerwca przyszłego roku zbudowane mają zostać nowe chodniki i miejsca postojowe. Podwórko zyska też oświetlenie i co kluczowe, monitoring miejski. Zaplanowano też powstanie nowego placu zabaw, siłowni plenerowej i elementów małej architektury. Zapowiedziano też montaż wiaty śmietnikowej i instalacji do gromadzenia i odprowadzania wody deszczowej. Całość ma zostać uzupełniona nowymi nasadzeniami. Zagospodarowanie podwórka to cześć projektu rewitalizacji tej części Słupska. Przypomnijmy, że w toku wciąż są prace przy bulwarach nad Słupią, których oddanie do użytku planuje się na pierwszy kwartał przyszłego roku. Do końca 2022 roku zmodernizowana powinna zostać ulica Armii Krajowej, która obok prostych chodników i gładkiej nawierzchni zostanie przebudowana na skrzyżowaniu z ul. Henryka Pobożnego. Koszt tego zadania opiewa na ok. 5,5 min zł. Bulwary są o 27 min droższe. ©® mmm Teren na zapleczu ulic Partyzantów i Armii Krajowej ograniczony ulicą Szkolną zostanie poddany przebudowie Straży Miejskiej w Słupsku. - Jeśli dopuszczana prędkość na drodze jest wyższa niż 30 km/h, to taki użytkownik musi skorzystać z chodnika. Wówczas jego prędkość ma być dostosowana do prędkości pieszych. De to jest w praktyce? Niestety nie zostało to sprecyzowane. Ważne, aby pieszy miał pierwszeństwo. Słupska straż miejska jak na razie problemu z hulajnogami nie odnotowała. Mandatów również nie wystawiono. Docelowo problematyczne może okazać się weryfikowanie prędkości, bo na stanie formacja nie ma prędkościomierzy. Strażnicy są więc zmuszeni oceniać prędkość na oko i zakładając, że pieszy porusza się 4-6 km/h. Na chwilę obecną odpowiedni minister nie wprowadził też rozporządzeniem taryfikatorów mandatów. Obowiązują więc widełki standardowe od 20 do500 zł. Przypomnijmy, że pod koniec maja w życie nowe przepisy ruchu drogowego, które zdefiniowały nieobecnych do tej pory w prawie uczestników ruchu drogowego. Mowa właśnie oużytkownikach elektrycznych hulajnóg i tak zwanych urządzeń transportu osobistego, czyli pozostałych pojazdów elektrycznych. Dzięki zmianom strażnicy miejscy zyskali możliwość za-trzymaniailegitymowania osób poruszającej się hulajnogą. W myśl nowych przepisów dopuszczalna prędkość, z jaką można się poruszać hulajnogą elektryczną czy urządzeniami transportu osobistego (segway, elektryczne deskorolki) to 20 km/h. Osoby niepełnoletnie, które chcą korzystać z takich urządzeń, muszą posiadać kartę rowerową lub prawo jazdy. Dzieci do 10 roku życia mogą poruszać się hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego pod opieką osoby dorosłej i tylko w strefie zamieszkania. ©® APLIKACJA MOBILNA KONTO W APLIKACJI ALIOR MOBILE PROSTA CODZIENNOŚĆ m i Google Play jp^ • App Storę WL ! AppGalłery 1 ISisftSI 04 wydarzenia Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 Co da stan wyjątkowy? Glos posłów Tomasz Chudzyński tomasz.chudzynski@poiskapress.pl Pomorze/Polska Najprawdopodobniej w poniedziałek na obradach Sejmu stanie rozporządzenie prezydenta Andrzeja Dudy, dotyczące wprowadzenia na terenie dwóch wschodnich województw Polski stan wyjątkowy. Ma to zapobiec nielegalnemu napływowi bliskowschodnich imigrantów z terytorium Białorusi, wzmocnić ochronę polskiej granicy. Zapytaliśmy pomorskich polityków o plan wprowadzenia stanu nadzwyczajnego. Kacper Płażyński, pomorski poseł Prawa i Sprawiedliwości liczy na przegłosowanie przez Sejm prezydenckiego rozporządzenia, które wprowadziłoby stan wyjątkowy w województwach lubelskim i podlaskim. - Każde suwerenne państwo chroni swoje granice, a jedną z zasad takiej ochrony jest zapobieganie przypadkom nielegalnego jej przekraczania - mówi Kacper Płażyński. - Dziś oczywiste jest, że musimy naszych granic bronić, by zapewnić bezpieczeństwo Polskiicałej Unii Europejskiej. Nasz wschodni partner dą^dowznieceniakryzysuimi-gracyjnego jednocześnie na skłócenie społeczno-polityczne w Polsce. Intencje rządzącego Białorusią w sposób dyktatorski Łukaszenki widzą wszyscy, łącznie z organami Unii Europejskiej, które udzieliły wsparcia polskiemu rządowi w jego zmaganiach z wojną hybrydową na wschodniej granicy. Mam wrażenie, że dzisiejszy kryzys niebyłby możliwy, gdyby nie słabość polskiej klasy politycznej. Znaczna część opozycji skupiona wokół Lewicy i Platformy postępuje wtej sprawie wbrew logice, wbrew wszelkim informacjom potwierdzającym, żebiałoruskie i rosyjskie służby prowadzą na granicy z Polską, LitwąiEsto-nią operację specjalną. Liczę, że choć część opozycyjnych posłów, z Konfederacji czy PSL zagłosuje w tej sprawie zgodnie z polską racją stanu. - Czy te trzydzieści osób na granicy sprawia, że musimy wprowadzać stan wyjątkowy? -zastanawia się Jerzy Borowczak, poseł Platformy Obywatelskiej. - Oczywiście, prawdopodobnie wkrótce może być tych ludzi stroniebiałoruskiej 5 tys., ale czy zapobiegnie temu wprowadzenie stanu wyjątkowego w Polsce? Nie. I tak musimy swoje granice chronić. Nie wykluczam, że rząd ma wiedzę, że zagrożenie nagranicyjestlubbędzienatyle duże, by stan wyjątkowy wprowadzać. Ale w takim wypadku należy się zapytać, dlaczego prezydent się tak długo nad tym krokiem zastanawiał, analizował propozycję rządu? Nie wierzy gabinetowi Morawieckiego? Moim zdaniemjest to gra. Poseł Lewicy, Marek Rutka nazywa plan wprowadzenia stanu wyjątkowego „krokiem o charakterze politycznym". Każde państwo chroni swoje granice, a jedną z zasad takiej ochrony jest zapobieganie jej nielegalnemu przekraczaniu - On ma przykryć drama-tycznąsytuację uchodźców, którzy są przetrzymywani siłą w lesie przy polskiej granicy, w nieludzkich warunkach, blisko trzy tygodnie - mówi Marek Rutka. -8 kwietnia ub. roku z powodu covid-l9 umarły w naszym kraju 954 osoby. Wtedy rząd nie zdecydował się na wprowadzenie stanu wyjątkowego. Dziś 30 osób na granicy podstawę do takiego kroku stanowi. Cała ta sytuaqa dowodzi słabości państwa polskiego pod rządami PiS, nieprzy-gotowania na rosyjsko-białoru-ską prowokację, której należało się przecież spodziewać. - Liczę, że w czasie poniedziałkowych obrad rząd i PiS uzasadnią posłom dlaczego i po co chcą wprowadzić stan wyjątkowy, i jak zamierzają nim zarządzać. Także jak szacują za- grożenie wywołane przez operację służ Łukaszenki i jakie środki są potrzebne, by zatrzymać falę nielegalnej imigracji wywołanej przez białoruskie służby - mówi Artur Dziambor z Konfederacji. -Można mieć wątpliwości co do tego, czy stan wyjątkowy jest koniecznością, a nie są nimi „fikołki" jakienagranicyrobiłjeden z posłów. Z drugiej strony stan wyjątkowy wprowadziły Litwa i Łotwa, gdy zorientowały się, co z nimi wyczynia Białoruś. Dziambor uważa, że najważniejsze będzie uzyskanie usta-wowychrozwiązań zapewniających odszkodowania przedstawicielom branż, których działalność na mocy stanu wyjątkowego mogłaby byćwstrzymana. - Konfederacja wiosną 2020 r., na początku pandemii, postulowała wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, co zagwarantowałoby wypłatę odszkodowań wszystkim ludziom, którzy zpo-wodu lockdownu stracili pracę lub musieli wstrzymać swoją działalność gospodarczą - podkreśla poseł Konfederacji. -Wówczas tego nie zrobiono, a system tarcz antykryzysowych okazał się fatalnym rozwiązaniem, krzywdzącymludzi. Teraz na taki system się nie zgodzimy. Zdaniem posła Płażyńskiego nieprzyjęcie kilkudziesięcioosobowej grupy Irakijczyków znajdujących się tuż przy granicy z RP, nie nosi znamion niehumanitarnego zachowania. - Przypomnę, że ci ludzie koczują po stroniebiałoruskiej. Nie znajdują się w żadnym „pasie przygranicznym", ani na „ziemi niczyjej"-podkreśla.-Wpuszczenie ich do Polskiwtaki sposób byłoby złamaniem prawa. Nie możemy tego zrobić, zwłaszcza, że na Białorusi, o czym wiemy, czeka kolejna grupa imigrantów licząca 10 tys. ludzi. Zdajemy sobie sprawę, że Łukaszenka może ich sprowadzić znacznie więcej. Nie jest też prawdą, że możemy tym ludziom przerzucać wodę, namioty i żywność Za nielegalne przekroczenie granicy białoruskiej groziwtym kraju siedemlat łagru. Nie zdziwiłbym się, gdyby Łukaszenka chciał wywołać skandal, polegający na aresztowaniu a nawet postrzeleniu naszych obywateli, próbujących transferować taką pomoc w nielegalny sposób, iprzedstawiaćto jako prowokację państw NATO wobec Białorusi. Marek Rutka uważa, że grupę uchodźców przebywających dziś niedaleko Usnarza Górnego należy przyjąć. - Należy to zrobić zgodnie z Konwencją Genewską i wszelkimi procedurami. Ludzi tych należy przewieźć do ośrodka dla uchodźców a następnie zweryfikować - przekonuje Rutka. - Jeśli nie mają podstaw do ubiegania się azyl, wówczas należałoby ich wydalić. Wszystko regulują procedury. Oczywiście, stanowisko Unii Europejskiej rzeczywiście mówi o ochronie granic Polski i UE przed zalewem nielegalnych migrantów, ale wzywa nas także do traktowania ludzi z szacunkiem i godnością. A to co się dzieje obecnie z tymi uchodźcami nosi znamiona tortur. To jest niezrozumiałe. - Podejście Lewicy jest w tej sprawie infantylne, bo problem nie dotyczy 30 osób koczujących przy polskiej granicy - podkreśla Artur Dziambor. - Wiemy wszystko o tej operacji białoruskich służb. Nie chodzi o empatię, tylko o bezpieczeństwo państwa. - Wpadliśmy w pułapkę, którą zastawił Łukaszenka i co byśmy teraz nie zrobili, będzie złe - mówi Jerzy Borowczak. -Powinniśmy postąpić racjonalnie - wpuścić tych kilkudziesięciu ludzi, zająć się ich weryfikacją, a następnie zbudować płot na granicy, nawet tego samego dnia. Dalibyśmy sygnał, że nikt więcej tąnielegalną drogą do Polski, do Ul się nie przedostanie, astarać się o azylmożnanalegal-nych przejściach granicznych. Pułapka Łukaszenki byłaby rozbrojona. © * Ai Mi W - '' ■Mmkm. .......... mim Pogranicznicy z Białorusi wypychają migrantów na Litwę Były minister obrony i spraw zagranicznych Litwy Linas Linkevicius opublikował filmik, na którym wi-dk, jak białoruscy funkcjonariusze wypychają uchodźców ze swojego państwa na teren Litwy. „Ten krótki film nakręcony przez straż graniczną Litwy dowodzi brutalnego, zuchwałego traktowania migrantów przez urzędników Białorusi. Zostali zwabieni do kraju jako turyści i terazsą siłą wpychani na terytorium UE. Zbyt późno zdają sobie sprawę z tego oszustwa" - napisał Unkevicius. (ajp) Londyn Książę Harry krytykuje antyszczepionkowców Podczas gali nagród GQ Men of Years brytyjski książę Harry zaatakował antyszczepionkowców, twierdząc, że „żonglują kłamstwami i i strachem, wprowadzając postawy wahania się co do szczepień" - relacjonuje dziennik „The Times". Harry z dumą mówił o brytyjskich twórcach szczepionki przeciw Covid-19 firmy Astra-Zeneca i wezwał rządy do zniwelowania „ogromnych różnic" na świecie w dostępie do szczepionek. (AIP) kabul Talibowie mają rząd Talibowie wyznaczyli mułtę Ha-ibatullaha Akhundzadę na przywódcę nowego rządu Afganistanu przed rychłym ogłoszeniem jego gabinetu - informuje „The Times". Według dziennika, uzgodnienia, co do zarówno kierownictwa, jak i składu rządu miały zakończyć się wczoraj. Oczekiwano na jego ogłoszenie. (AIP) q?J3GD YSDiili/ .tsidoi slb [surowo Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 Koszmar na granicy. Imigranci siedzą w pułapce «str 12.13 Ze wspomnień moich dziadków. Powieść Marka Rudnickiego str. 14 Gród sprzed tysiąca lat w zakolu rzeki Wieprzy str. 18 magazyn Kingę Preis możemy oglądać na dużym ekranie w filmie pt. „Zupa-nic". W rozmowie z nami wspomina PRL. opowiada o życiu n aplanie, ale też o życiu z dala od dużego miasta Jak smakuje PRL. Kinga Preis w filmie „Zupa-nic" str. 16-17 12 magazyn Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 Koszmar na granicy. Imigranci siedzą w pułapce Martyna Tochwin martyna,tochwin(§> polskapress.pl Na granicy Od ponad trzech tygodni oczy całej Polski zwrócone są na Usnarz Górny, malutką wieś leżącą przy polsko-białoruskiej granicy. To tam. po białoruskiej stronie, koczuje grupa afgańskidh imigrantów. Są w pułapce, bo nie mogą węjść na terytorium RP. ani wrócić w głąb Białorusi. W stałym kontakcie z nimi są przedstawiciele Fundacji Ocalenie, którzy komunikują się z nimi za pośrednictwem tłumacza. Dzięki temu wiadomo, czy uchodźcy mają co jeść i jak się czują. Ale wkrótce może się to zmienić. Wte wtorek Rada Ministrów wystąpiła do prezydenta o wprowadzenie stanu wyjątkowego w części województwa podlaskiego i lubelskiego na okres 30 dni. Chodzi o 183 miejscowości, w tym Usnarz Górny. Wprowadzenie stanu wyjątkowego oznaczałoby wpraktyce, że aktywiści musieliby odsunąć aę od granicyistra-cfliby kontakt z imigrantami. - Zbudowaliśmy z tymi uchodźcami niemal przyjacielskie relacje - mówią łamiącym się głosem działacze. - Znamy ich imiona, zawody, wiemy, jak wyglądało ich życie w kraju, z którego przyszli. Boimy się o nich. Nie wiemy nawet, jak przekazać im informacje o tym, że wkrótce może nas tu nie być. Obawiamy się, jak zareagują, że stracą ostatnią nadzieję, którą przecież w nas pokładali. Że to będzie dla nich koniec świata. Jeszcze w środę aktywiści siedzieli w miasteczku namiotowym, które powstało200metrów od miejsca koczowania imigrantów. To ludzie z różnych organizacji. Wśród nich są przedstawiciele Fundacji Ocalenie, którzy jako pierwsi przyjechali do Usnarza. Tuż po tym, gdy w mediach społecznościo-wych pojawiła się informacja o obozie imigrantów. Piotr Bystrianin, prezes zarządu Fundacji Ocalenie, nie ukrywa, że wizja wprowadzenia stanu wyjątkowego spędza mu sen z powiek. Ale zapewnia, że ani on, ani członkowie jego organizacji niebędąutmdniali swoim zachowaniem pracy funkcjona- riuszy. Zapowiada, że gdy stan wyjątkowy stanie się faktem, działacze po prostu się spakują i opuszczą przygraniczny teren, bo nie zamierzająkonfrontować się z władzą. Bystrianin nie ma jednak wątpliwości, że wprowadzenie stanu wyjątkowego to celowe działanie. - Chodzi o to, aby uniemożliwić organizacjom, mediom i obywatelom pomaganie tym siedzącym przy granicy ludziom. I by nie dokumentować tego, co robi władza, jak łamie tutaj prawa człowieka - mówi prezes Fundacji Ocalenie. Wśród osób, które zamieszkałymw namiotach koło Usnarza, nie brakuje jednak i bardziej ekstremalnych głosów. - Czy zamierzamy stąd odejść? Pewnie tak, chociaż ja osobiście jeszcze nie wiem, co zrobię. Mam zostawić tych ludzi na pastwę losu? Nie wyobrażam sobie, że po tym wszystkim, co tu zobaczyłam, po tych dniach spędzonych tutaj i rozmowach z ludźmi, którzy mają rozpacz w oczach, mogłabym spokojnie wrócić do domu - mówi łamiącym się głosem Paulina Bow-nik, białostocka lekarka, która czona do chorych imigrantów. 0 dramacie rozgrywającym się pod Usnarzem świat dowiedział się w połowie sierpnia. To wtedy Mirosław Miniszewski, mieszkający na Podlasiu autor książekibloger, zamieścił zdjęcia z nocnego obozowiska oraz filmik, na którym wyraźnie było słychać płacz małego dziecka. „W grupie są małe, płaczące dzieci, najmłodsze ma około roczku. Palą się ogniska. Słychać krzyki rozpaczy. Atmosfera przerażająca. Pogranicznicy karmią tych ludzi od kilku dni z własnych środków. Kupują pieluchy dla dzieci. Mają jednak rozkaz nie wpuszczać. Są mili i uprzejmi. Zero agresji" - pisał. nicy rozmawiali z mediami. Nie ukrywali, że zwyczajnie, po ludzku jest im żal koczujących imigrantów. W sklepach, m.in. w pobliskich Krynkach, kupowali im jedzenie. Płacili własnymi pieniędzmi. - Dajemy im wodę, jedzenie. Nawet konserwy wieprzowe, których ze względów religijnych teoretycznie nie mogą jeść. Ale oni to wszystko zjadają, bo są wygłodniali. Mieli jakieś zapasy, ale one się przecież kiedyś skończą. Pomagamy im jak możemy. Trudno zresztą, żebyśmy byli zupełnie znieczuleni. Nawet wśród nazistów byli do- Grupa imigrantów od ponad trzech tygodni koczuje po białoruskiej stronie granicy na wysokości miejscowości Usnarz Górny. Z obu stron pilnują ich pogranicznicy. Polscy nie wpuszczają ich na teren RP. białoruscy nie pozwalają im wrócić w głąb kraju. brzy ludzie, którzy pomagali Polakom. My też mamy serca - zapewniał pogranicznik, który prosił o zachowanie anonimowości. - Sam mam w domu dwuletnie dziecko i jak słyszę płaczące maluchy, to żal ściska mi serce. Któregoś razu też im podrzuciłem batoniki, czekolady, trochę słodkości - dodawał inny. Na tropie push backów Sytuacja zmieniła się w ciągu kilku dni. Z grupy około pięć- Zniknęły przede wszystkim matki z dziećmi. Polska Straż Graniczna poinformowała, że na miejscu zostały 24 osoby. Fundacja Ocalenie przekonywała, że w obozowisku nadal koczuje 32 imigrantów. Sprzeczne informacje, dotyczące ilości Afgańczyków, pojawiają się zresztą cały czas. Wraz z dziennikarzami, któ-izyniemalbez przerwy są obecni wUsnarzu, na granicy zaczęli pojawiać się politycy. Jednym z pierwszych był poseł Maciej Konieczny (Razem), który przekazał imigrantom śpiwory, wodę i jedzenie. Dzięki jego interwencji Afgańczycy podpisali też wnioski o azyl w Polsce i pełnomocnictwa dla prawników. Potem przyjeżdżali kolejni parlamentarzyści. W Usnarzu zjawili się m.in.: senator Aleksander Pociej (PO), przewodniczący Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, poseł Piotr Krutul (Lewica), posłanka Katarzyna Kretkowska (Lewica) czy wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Lewica). Ale najwięcej zamieszania narobił poseł Koalicji Obywatelskiej Franciszek Sterczew-ski, który z wielką, niebieską torbą - wypełnioną rzeczami dla imigrantów - uciekał przed go- niącymi go strażnikami granicz-nymi i policjantami. W ostatnich gażował się on w realną pomoc cudzoziemcom, którzy przekroczyli zieloną granicę i zziębnięci szukali pomocy już po polskiej stronie. W sieci dokumentuje przypadki tzw. pushbacku, czyli zawracania imigrantów już z Polski na białoruską stronę. Szczegółowo opisał sytuację m.in. trzech Afgańczyków, którzy - po zatrzymaniu na terenie Polski - zostali przewiezieni do placówki Straży Granicznej w Narewce. - Wywieźli ich na granicę na wysokości Białowieży. To był bezprawny push back - relacjonował poseł. Po całym dniu poszukiwań Sterczewskiemu udało się odnaleźć tę grupkę imigrantów, do której jeszcze dołączyli Egipcjanie, Libańczyk i Syryjczyk. - Nakarmiliśmyichinapoili-śmy, a dla jednego wezwaliśmy karetkę, bo po tygodniu błąkania się polach miał przemarznięte stopy do bólu. W Puszczy Białowieskiej uciekaliprzed żubrami, przechodzili przez rzeki i bagna, zmęczeni i cali przemoknięci -informował poseł. W międzyczasie polski rząd zaczął na granicy rozciągać za- dła decyzja o budowie płotu z drutu kolczastego, wysokiego na 2,5 metra. Jego zadaniem ma być uniemożliwienie imigrantom z Bliskiego Wschodu nielegalnego przekraczania polskiej granicy. Z nożycami na zasieki Tymczasem w obozie pod Usnarzem sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. Tłumacze Fundacji Ocalenie przekazywali rozpaczliwe komunikaty, że imigranci nie mają co jeść, że żywią się liśćmi, a pragnienie gaszą wodą z przepływającego obok strumyka. Napływały informacje, że Afgańczycy, którzy od ponad trzech tygodni siedzą na granicy, są przemoknięci i się rozchorowali, a jedna z pań, 53-latka, jest umierająca. Mimo tak dramatycznych apeli, strażnicy graniczni nie pozwolili medykom podejść do imigrantów. Jednocześnie zaś polskaStraż Graniczna informowała, że Białorusini regularnie dokarmiają koczujących Afgańczyków. Zamieściła nawet filmiki, na których widać, jakimigrancidostają chleb i jedzą gorący posiłek. W międzyczasie polskie służby: żołnierze, pogranicznicy i policjanci strzegący obozowiska stali się obiektem ataków środowisk opozycyjnych. Kilka dni temu do Usnarza przyjechała grupa osób, m.in. Bartosz Kramek, prezes Fundacji Otwarty Dialog oraz przedstawiciele ruchu Obywatele RP, by głośno wyrazić swoje zdanie na temat mundurowych. Stojąc przodem do służb trzymali w rękach kartki z hasłami: „Uzbrojeni Polacy patrzą na getto", „Zbrodnia jest zbrodnią niezależnie od rozkazu", „Ludzie ludziom zgotowali piekło", „Coś ty PiSie zrobił z tym narodem". Jerzy Wójcik, dziennikarz Gazety Wyborczej, odczytał zaś apel skierowany do polskich władz: „Zakończcie ten horror. Każda godzina, w której odmawia się pomocy tym ludziom, to godzina wstydu dla nas jako obywateli. Apelujemy do żołnierzy i służb skierowanych przez władze na granicę: każdy z was ma swoje sumienie, wiedzę i rozum. Wydawane wam rozkazy są niezgodne z prawem i dobrem naszego kraju. Polski mundur zobowiązuje. Zaprzestańcie represji wobec bezbronnych ludzi". Dwa dni później 13 osób dokonało na granicy aktu wandalizmu. W okolicy wsi Szymaki w gminie Kuźnica weszli na pas drogi granicznej i używając nożyc do metalu próbowali rozerwać zasieki. Tłumaczyli, że była to zaplanowana akcja. W sieci zamieścili apel, pod którym podpisali się z imienia i nazwiska oraz podali powody swojej decyzji. Nie ukrywali, że ich sytuacja związana z grupą migrantów, która koczuje po białoruskiej stronie granicy. - Graniczne zasieki z drutu kolczastego, instalowane w ostatnich tygodniach ku uciesze Piotra Glińskiego, Macieja Wąsika i Mariusza Błaszczaka nie stanowią obrony przed rosyjskimi czołgami, specnazem, ani przemytem. Powstają w odpowiedzi na kryzys spowodowany obecnością grupy trzydziestu dwóch (!) afgańskich uchodźców na naszych granicach - osób uciekających przed wojną i sza-riackim tenorem (...) Rządowa propaganda dehumanizuje uchodźcówtraktująckhjakbroń hybrydową Łukaszenki i Putina, odwołując się do najniższych i najpodlejszych instynktów. Ksenofobia i rasizm są legitymizowane pod płaszczykiem dbałości o bezpieczeństwo narodowe. Odżywają demony, które każąwidziećwprzybyszachno-sicidipasożytówigwałcicieliko-biet, wyłudzaczy pomocy socjalnej i terrorystów" - brzmi fragment apelu, który członkowie akcji w Szymakach zamieścili w sieci. Wszyscy usłyszeli zarzuty. Za zniszczenie mienia grozi im do pięciu lat więzienia. Dodatkowo Straż Graniczna skieruje do sądu wnioski o ich ukaranie za wejście na pas drogi granicznej, za co grozi grzywna do5 tys.zł. We wtorek wieczorem, po 48 godzinach spędzonych w areszcie, wyszli na wolność. Sąd Rejonowy w Sokółce nie przychylił się do wniosku prokuratora, który żądał dla każdego z uczestników niedzielnej akcji 3-miesięcznego aresztu i zdecydował o ich wypuszczeniu. Pomagają, bo dzieci szkoda Choć granica jest uszczelniana, a do jej ochrony zaangażowano dodatkowo około 2 tysięcy żołnierzy, imigranci wciąż nielegalnie ją przekraczają. Widzą to mieszkańcy przygranicznych terenów, którzy niemal codziennie obserwują pod swoimi oknami grupy imigrantów liczące od kilku do kilkunastu osób. - W sobotę w nocy pod moimi oknami widziałem grupkę może z piętnastu osób. Stali przemoknięci, zziębnięci, szukali, gdzie by się ukryć. Ja im drzwi nie otworzyłem, poszli dalej. Pewnie zawinęła ich Straż Graniczna, bo ktoś ze wsi w końcu zadzwonił, że kręcą się u nas - mówi Paweł Łabano-wicz, sołtys Zubrzycy Wielkiej, wsi położonej kilka kilometrów od Usnarza Górnego. I dodaje, że choć strachliwy nie jest, to imigrantów do domu nie wpuści. - A wiadomo, czy mi czegoś nie zrobią? Niech idą skąd przyszli - macha ręką. Inni mieszkańcy wsi, z któ-rymirozmawialiśmy, przyznają, że choć nie zapraszają do siebie migrantów, to tych, którzy już do nich zapukali po pomoc, nie przeganiają. - Pewnie, że czasami pomagamy. Jak lał deszcz i widziałem kobiety z dziećmi, to dawałem im coś ciepłego dopicia, jakieś jedzenie - zapewnia sołtys Łaba-nowicz. Ajego sąsiad, który właśnie go odwiedził, dodaje: - Pozwalaliśmy im się ogrzać, dawaliśmy suche ubranie. Zwłaszcza dzieciaków szkoda. Tak po ludzku. Miejscowi są przekonani, że wieść o koczowisku pod Usnarzem rozniosła się wśród cudzoziemców szerokim echem. A zwłaszcza o tym, że pogranicznicy cofają na Białoruś tych, którzy nielegalnie przekroczyli granicę. - Na samym początku, jak podchodzili pod nasze domy, to od razumówili po angielsku „police", dając nam do zrozumienia, że mamy dzwonić po służby, bo chcą sięoddaćwręce pograniczników. Teraztosię zmieniło. Mówią „no police" i wyciągającpliki banknotówproszą, żeby zawieźć ich do Sokółki, do Białegostoku, albo wezwać taxi. Oni dobrze wiedzą, co tu się dzieje-opowiadają mieszkańcy Minkowiec w gminie Szudziałowo Ale problem wałęsających się po zmierzchu cudzoziemców występuje nie tylko w okolicach Usnarza. Podobnie jest choćby w Nowym Dworze, gminnej miejscowości graniczącej niemal z Białorusią. - Bez przerwy kogoś tutaj znajdują. Od śniadej karnacji jak cappucino, doczamej jak smoła. Atonaulicy,atona przystanku autobusowym, gdzie ostatnio zatrzymali jakąś grupkę. Kobieta wtedy tak płakała, że chyba cały Nowy Dwór ją słyszał. A młody chłopak, który był znią, tak się uczepflburty samochodu, bo nie chciał wsiadać z wojskiem, że aż sześciu chłopa musiało go siłą odrywać - rela-ęjonuje starsza kobieta, mieszkanka Nowego Dworu, która nie chce się przedstawić. Mieszkańcy przygranicznych wsi podkreślają, że oczywiście szkoda im imigrantów, którzy szukają lepszego życia, ale ich zdaniem, państwo powinno chronić granice tak, aby nawet mysz się nie prześlizgnęła. - To nie może być tak, że oni będą szli, a my będziemy wpuszczać wszystkich, jak leci. Tu powinno być jeszcze więcej wojska. I mur powinien być konkretny, a nie z drutu kolczastego. Taki jak na granicy z Turcją zbudowała Grecja. Wysoki na 5 metrów, solidny, z kamerami i dronami. I wtedy będzie porządek - kwituje młody mężczyzna z pod-szudziałowskiej wsi Min-kowce, który prosi o zachowanie anonimowości. Takie same obawy ma Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległo- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 ści, który także pojawił się wUsnarzu. - Jeżeli ci migranci przekażą swoim rodzinom, współple-mieńcom informacje o tym, że nasza granica jest otwarta imożna tędy przedostać się na teren Unii Europejskiej, to będą tutaj przychodziłyjeszcze większe masy ludzi - przekonywał. Konwój stoi pod granicą Większość naszych rozmówców nie ma wątpliwości, że grupka uwięzionych pod Usnarzem imigrantów to część wojny hybrydowej z Białorusią. A „cyrk", jak określają koczowi-sko, skończy się wraz z wprowadzeniem stanu wyjątkowego. - Wszyscy to rozgrywają po swojemu. Media podgrzewają atmosferę, posłowie zbijają na tym swój polityczny kapitał, opozycja bije w rząd i mundurowych, a nawet rządzącym jest to na rękę, bo przykrywa ich grzeszki, w tym np. szalejące podwyżki. Jak strefa przy granicy zostanie zamknięta, to temat zostanie wyciszony i jestem pewny, że po tym „cyrku" nie zostanie nawet ślad. Im szybciej, tym lepiej - mówi stanowczo młody mieszkaniec Usnarza Górnego - Wszyscy martwią się tymi trzydziestoma osobami. Pilnuje ich wojsko, policja, nie pozwalają im węjśćdo Polski. Atymczasem nasze granice nielegalnie przekraczają setki innych imigrantów. Ale nimi już nikt się nie przejmuje - dodaje starszy pan, który siedząc pod ścianą starej szopy w Usnarzu od samego początku obserwuje całą sytuację. Bo o tym, że imigranci szturmujący polskie granice nie pojawili się tu spontanicznie przekonani są chyba wszyscy. Premier Mateusz Morawiecki mówił wprost, że na granicy polsko- białoruskiej mamy do czynienia z atakiem hybrydowym. - To jest ten rodzaj ataku, kiedy w sposób systematyczny, zorganizowany, nasz sąsiad ze wschodu próbuje zdestabilizować sytuację polityczną. Ta próba polega na tym, że przyciągani są imigranci, głównie z Iraku i transportowani są nabiałorusko-polską granicę od strony Białorusi - mówił premier w Kuźnicy, podczas wizytowania kilka dni temu wschodniej granicy państwa. Tłumaczył, że białoruskie biura turystyczne prowadzą zorganizowaną akcję ściągania obywateli Iraku na terytorium Białorusi, skąd transportowani są na granicę z Polską. - Tutaj są zmuszani przez funkcjonariuszy białoruskich do przechodzenia przez granicę z Polską, ale temu stawiamy zdecydowaną tamę -zapewniał Morawiecki. Premier odcina się też stanowczo od głosów, że Polska -nie pozwalając na przekazywanie grupie uchodźców jedzenia i wody - łamie prawa człowieka i zasady humanitaryzmu. - Imigranci znajdują się po stronie Białorusi i to Białoruś ponosi za nich pełną odpowiedzialność według prawa międzynarodowego - przekonuje. W minionym tygodniu Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał postanowienie w sprawie koczujących na polsko-białoruskiej granicy imigrantów. Zgodnie z nim, Polska powinna zapewnić im wodę, żywność, opiekę medyczną i, jeśli to możliwe, tymczasowe schronienie. Nie oznacza to jednak nakazu wpuszczenia migrantów na terytorium Polski. - Te osoby zostały zaproszone na Białoruś, dostały wizy białoruskie. Białoruskie bądź irackie biura turystyczne roztaczały przed nimi pewne konkretne propozycje. Zobowiązane im jest pomagać państwo białoruskie, jednak my także chcemy pomóc tym osobom i dlatego konwój sanitarny czeka na wpuszczenie na Białoruś. Jesteśmy gotowi w każdej chwili przekazać pomoc humanitarną dla wszystkich osób, które są po drugiej stronie granicy - mówił premier Morawiecki, pytany o to, czy Polska wykona wyrok Trybunału. Podkreślił jednocześnie, że osoby, które przedostały się już na terytorium RP, zostały przez państwo zaopiekowane i otrzymują wszelką pomoc. - Jak tylko ktoś jest na terytorium Rzeczypospolitej, to przeprowadzamy wszystkie stosowne procedury w sposób profesjonalny, ale także humanitarny. Dlatego wszystkie osoby, które na terytorium Polski się znalazły, są zaopiekowane, przebywają w zamkniętych ośrodkach, wszelka pomoc nad nimi została roztoczona -zapewniał. Dajcie służbom pracować Wbrew oficjalnym informacjom, działacze, którzy stacjonują w Usnarzu, nie mają wątpliwości, że obozowisko imigrantów znajduje się już po polskiej stronie granicy. A przynajmniej jego część. Takie informacje przedstawiła posłanka Katarzyna Kretkowska. Dyrektor jej biura poselskiego miał bowiem dokonać analizy. - Znaleźliśmy zdjęcie satelitarne datowane na 15 sierpnia tego roku, kiedy ci uchodźcy już tam byli. Inałożyliśmynato zdjęcie warstwę geodezyjną z geoportalu, czyli rządowych źródeł, które pokazują do-kładny przebieg granic RP. Wyszło nam, że całe koczowisko ma średnicę około 5,5 metra i 70 proc. tego koczowiska znajduje się na stronie polskiej, a 30 proc. na stronie białoruskiej -wyjaśnia dyrektor biura posłanki Kretkowskiej, Bartłomiej Stroiński. Także Fundacja Ocalenie informuje, że uchodźcy mieli magazyn zmienić miejsce swego koczowiska. - Zapytaliśmy przetrzymywane osoby, czy siedzą cały czas w tym samym miejscu na granicy i dowiedzieliśmy się, że kilka dni temu funkcjonariusze kazali im się przesunąć o kilka metrów w stronę białoruską - mówi Piotr Bystrianin. Koło obozowiska nieustannie pojawiają się też miejscowi. Niektórzy z nich nie ukrywają, że są źli na działaczy, którzy przyjeżdżają do Usnarza. Ich zdaniem, aktywiści tylko zaogniają i tak gorącą już sytuację. - Po co wy tu przyjeżdżacie? Tylko robicie cyrk. Nasze służby pilnują granicy i dobrze to robią. Nie oglądacie telewizji? Ci migranci to przecież robota Łukaszenki! Wszyscy o tym wiedzą - krzyczał wczoraj w stronę aktywistów starszy mężczyzna z Usnarza. - A dajcie wy naszym żołnierzom spokojnie pracować. Tym migrantom nic się nie stanie, Łukaszenka karmi ich i poi - denerwuje się starszy pan siedzący przy starej szopie wUsnarzu. Od obozowiska jednak stara się trzymać z daleka. Boi się uchodźców. Tego, że nie rozmawiają w tym samym języku, że są wyznawcami islamu. Tym bardziej, że w okolicy krąży na ich temat masa plotek. 13 - Ponoć w Wojnowcach uchodźcy chcieli wsiąść do otwartego samochodu zaparkowanego przed domem. Gdzieś indziej jeden z nich został zatrzymany, jak dobijał się do jakiegoś domu. Słyszałem też, że próbują wchodzić do chlewów - opowiada młody mieszkaniec wsi Minkowce. Przyznaje, że choć sam nie jest zbyt strachliwy, to jednak jakaś obawa przed uchodźcami w nim jest. - Jakbym ich zobaczył na drodze, to raczej bym do nich nie podszedł. Zamknąłbym się w domu i zadzwonił do straży granicznej. Bo wiadomo, czy mi czegoś nie zrobią? Tutaj ludzie myślą tak samo i dlatego siedzą w domach, szczelnie zamykają drzwi i zagrody. Idzie zimno i już w niektórych wsiach słychać, że imigranci zaczynają •dobijać się do naszych gospodarskich zabudowań. Tak na wszelki wypadek lepiej trzymać się od nich z daleka - przekonuje. - Bo, jak to mówią, strzeżonego Pan Bóg strzeże. W sierpniu Straż Graniczna odnotowała 3,5 tysiąca prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Ponad 2,5 tysiąca prób zostało udaremnionych. Zatrzymano prawie 1000 nielegalnych imigrantów. Rok temu w sierpniu nie było żadnej próby przekroczenia tej granicy. ©® POLSKA WIELKI PROJEKT (m hę--— 000 oo« {t is eoo 90») . ■.....>» 17-19 września 2021 Warszawa, Arkady Kubickiego Kongres Polska Wielki Projekt część 2. Polska | Europa | Przemiany zarejestruj się na www.polskawielkiprojekt.pl 14 magazyn Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 its::, SS!a.'i Rudnicki: O Kresach wiele pisano przed wojną. Po wojnie, ze zrozumiałych względów, raczej nie. To jest arcyciekawa historia, którą teraz możemy odkrywać i zgłębiać na nowo Ze wspomnień moich dziadków. Nowa powieść Marka Rudnickiego Agata Maksymiuk agata.maksymiuk @polskapress.pl Rozmowa „Vakho. Wilcze szczenię", pod takim tytułem Marek Rudnicki, szczeciński dziennikarz (i nasz redakcyjny kolega). wydał nową książkę. Powieść, inspirowana wspomnieniami jego dziadków, przeniesie czytelników w czasie i zabierze ich aż na Kresy. To jednak niejedy-na niespodzianka, jaką pisarz przygotował. Fakty czy fikcja, w czym łatwiej się poruszać? Jako dziennikarz przez lata trzymał się Pan faktów, teraz jako pisarz oddaje się Pan fantazji. ^om ^ Zawsze wygodniej jest, szczególnie w przypadku powieści historycznej, podlać ją faktami. Z tego powodu wielu pisarzy trzyma się ich, inspiruje nimi, ale też czasami przesadza, aby uwiarygodnić fabułę. Oczywiście, trzeba pamiętać o właściwej proporcji, aby nie powstał misz-masz, mało wiarygodny chaos, który zniechęci czytelnika. I właśnie tę fikcję łączoną z faktami najtrudniej się wymyśla. Są różne szkoły, ja uważam, że najlepszą z nich jest sięganie po znaną sobie historię i doprawianie jej wyobraźnią. W tym przypadku to wyobraźnia czy fakty zaprowadziły Pana aż na Kresy? „Vakho. Wilcze szczenię" nie jest powieścią stricte historyczną, nie można jej zestawić z publikacjami IPN-u. Inspiracją były wspomnienia z lat młodości dwóch moich dziadków, Jana Rudnickiego i Sylwestra Mielczarskiego, legionistów Piłsudskiego. Zwariowane chłopaki, których przygody po prostu kochały. Wiele z nich ocierało się o śmierć i trzeba było naprawdę mieć sporo odwagi i rozumu, a może i szczęścia, by wyjść z nich bez szwanku. Przez lata nosiłem się z zamiarem spisania ich, wydawało mi się to mało celowe, ale skończyło się książką. Mój kolega, który jako jeden z pierwszych recenzował powieść, stwierdził, że czyta się ją jak przygody Tomka Wilmowskiego wymieszane z „Ogniem i Mieczem". Fajnie, bo oznacza, że powieść nie jest nudna. Dziadkowie chętnie dzielili się swoimi historiami? Wielu ludzi nie lubi wracać do przeszłości, trzeba drążyć samemu. Dziadek Jan Rudnicki uwielbiał wspominać swoje przygody, ale przyznam, że dzielił się nimi tylko ze mną. Pikantnymi szczegółami również, choć akurat z tych niewiele rozumiałem (śmiech). Kiedy jechaliśmy gdzieś bryczką, zagłębiał się w nie, a ja, głupi smarkacz, słuchałem zafascynowany. Jeśli chodzi o dziadka Sylwestra Mielczarskiego, to jego historię znam z opowieści babci Jadwigi. Mam też listy, cudowne, których dziś nikt nie pisze, które wymieniali ze sobą. Dziadek zginął albo w Katyniu, albo w bitwie nad Bzurą. Do tej pory nie udało nam się tego ustalić. W obydwu miejscach występują te same dane, ten sam numer identyfikacyjny i informacje wydają się wiarygodne. Przed wojną dziadek pracował dla wywiadu na Wschód. Był delegowany z dywizji Legionów do pla- cówek Korpusu Ochrony Pogranicza. Jego funkcje przenikały się. Wiele zawdzięczam obu i na ich opowieściach ukształtowała się moja tożsamość oraz widzenie świata. Cóż, dawniej to właśnie dziadkowie wpływali na wychowanie wnuków, dziś to rzadkość. Cudownie wspominam ten czas. Historia o wilku, który zaprzyjaźnił się z człowiekiem również pochodzi z opowieści dziadków? Historia o wilku, a w zasadzie wilczycy, która zaprzyjaźniła się z człowiekiem, to historia mojej mamy, Teresy. Saba, bo tak miała na imię wilczyca, była podarunkiem dla mamy od dziadka Sylwestra. Jak trafiła w ręce ludzi? Jego żoł- nierze byli zmuszeni rozbić watahę, która atakowała chłopskie gospodarstwa. Jedno szczenię się uchowało. Mama opowiadała, że bardzo mocno się z nią zaprzyjaźniła. Więź między nimi była wyjątkowo silna, wilczyca broniła jej na każdym kroku, czy to jak ktoś podniósł głos, czy nawet jak koń zbyt głośno prychnął. Dzięki temu zachowania wilków znam nie tylko z książek przyrodniczych. Zainspirowało mnie to i tym samym mój bohater, Janek, ratuje młodego wilczka przed niedźwiedziem. Tylko dlaczego wilk miałby w ogóle walczyć z niedźwiedziem i potrzebować pomocy człowieka? Niedźwiedź wybudzony ze snu zimowego bywa nieprzewidywalny i bardzo groźny. Wilki, szukając ochrony przed chłodem, próbują znaleźć odpowiednią dla siebie jamę. Zdarza się, że naruszą gawrę niedźwiedzia. Wówczas dochodzi do walki. A w takim przypadku, każda para rąk może okazać się wsparciem, ale nie będę zdradzał fabuły. - Umieszczanie fragmentów rodzinnych wspomnień i historycznych odniesień w powieści traktuje Pan jak ratowanie historii od zapomnienia? Szczerze mówiąc nie. Przekazywaniem historii zajmowałem się w artykułach. Popełniłem duże teksty, m.in. na temat mojego teścia. Był Żołnierzem Wyklętym skazanym na śmierć. Oczekując na wyrok spędził sporo czasu w jednej celi z Arthurem Greiserem, namiestnikiem Kraju Warty nazywanym katem Poznania. Podczas odsiadki odbyli kilka rozmów. Taki paradoks, po jednej stronie nazista, po drugiej były żołnierz Armii Krajowej. Greiser przekonywał teścia, że ma szacunek do Polaków, choć jednocześnie wierzył w słuszność zwalczania nas w czasie wojny. Z jego ust miało nawet paść stwierdzenie, że gdyby Polacy sprzymierzyli się z Niemcami i wspólnie ruszyli na Rosję, Rosjanie nie mieliby szans. Moja teściowa miała również historię wartą upamiętnienia. Trafiła do obozu, przeszła wszystkie choroby, łącznie z cholerą i wyszła z tego cało. To są historie, które chcę zachować dla kolejnych pokoleń. A książka ma być przyjemnością i rozrywką. W książce chciałem wykorzystać opowieści zasłyszane od moich dziadków. Jednak temat Kresów nie jest zbyt popularnym tematem w literaturze sensacyjnej czy przygodowej. Czy to nie ryzykowne obracać się w tym kierunku? O Kresach wiele pisano przed wojną. Po wojnie, ze zrozumiałych względów, raczej nie. A dziś rządzi polityka. To jest arcyciekawa historia, którą teraz możemy odkrywać i zgłębiać na nowo. Przecież do Bitwy Warszawskiej nie doszło za pstryknięciem palcami. To były lata działań wywiadu na Wschodzie. Państwa polskiego jeszcze nie było, a wywiad już pracował w ramach organizacji niepodległościowych. Jako naród mieliśmy wielu bohaterów, którzy dziś są zapomniani, jak chociażby major Feliks Jaworski, gen. Józef Dowbor Muśnicki, por. Józef Siła-No- wicki i inni. Rosjanie panicznie się ich bali. Dzięki nim i im podobnym, udało się zapobiec wielu straszliwym zbrodniom na Kresach. Podręczniki przedstawiają jedynie pewne wersje historii. Wybiórcze fragmenty. A historia Kresów, to historia, do której trzeba w końcu wrócić, bo jeśli nie, to odejdzie wraz z kolejnymi pokoleniami. Jakie są zatem Pana oczekiwania względem tej publikacji? Otwarcie wątku dyskusji, zwrócenie uwagi na problem czy po prostu dostarczenie rozrywki? Z książkami, a raczej czytelnictwem, w Polsce nie jest najlepiej. Powinniśmy nad tym pracować, bo książki uczą i rozwijają. Myślę, że po prostu chciałbym, żeby ludzie sięgnęli po tę książkę, sprawdzili czy ich interesuje. Jeśli nie - to trudno, ale żeby potem wzięli następną i próbowali znaleźć swoją niszę. To może wydać się śmieszne, ale mam przyjaciela, który lubi literaturę kobiecą. Z wielką namiętnością czyta kolejne tytuły. Inni w podobny sposób zaczytują się w kryminałach, sensacji czy obyczajów-ce. I to jest dobre. Czytajmy, próbujmy, porównujmy. „Vakho. Wilcze szczenię", świeżo po premierze, jest już do kupienia. Podobno książka jest też dostępna w sprzedaży w Stanach Zjednoczonych. Jak to się stało? Wydawnictwo z USA samo się do mnie zgłosiło z propozycją wydania „Vak-ho...". Powieść zaskoczyła ich, bo prezentuje odmienny punkt widzenia, gdzie okres bolszewizmu często jest wybielany. Bolszewicy w Stanach są kreowani niemal na bohaterów. Moja książka rzuciła im tamte wydarzenia, ujmę to nieco pompatycznie, prosto w twarz. Zdaje się też. że to nieje-dyna premiera, do której Pan się szykował (uśmiech). Co jeszcze ma Pan dla nas? - Już tworzę drugą część przygód Janka - „Vakho. Czerwone wrota". Jestem gdzieś w połowie pisania. Ale to prawda, przede mną jeszcze jedna premiera. Wkrótce ukaże się „Krwawy Bursztyn", ostatnia część mojej trylogii, którą budują „Szpony Diabła" i „Remedium 111". Dziennikarz uwikłany w akcję służb specjalnych. Jednak tym razem kompletnie zmieni się umiejscowienie fabuły. Nie zdradzę nic więcej, ale na pewno będzie ciekawie. ©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 Obudź się, Mariko! Tragedia Cudem jest już ta że Marika przeżyła atak męża, który chciał ją zamordować, a później sam popełnił samobójstwo. Czy stanie się cud kolejny i 32-latka spod Inowrocła-wia wybudzi się ze śpiączki? Modli się o to jej rodzina, wspierają setki nieznajomych. Trwa zbiórka na rehabilitację w specjalistycznym ośrodku Fundacji ..Światło" w Toruniu. Już 1680 osób wsparło zbiórkę założoną w połowie lipca na portalu Sie-pomaga.pl łączną kwotą 51510 złotych. I pieniądze wciąż płyną. Apel o pomoc udostępniły tysiące osób. Zebrane pieniądze matka Mariki Dzioby spod Inowrocławia przeznaczy na rehabilitację w specjalistycznym ośrodku Fundacji „Światło" w Toruniu. To jedyne takie miejsce w kraju, które wy-budza ze śpiączki dorosłych. Na koncie ma już 34 takie wybu-dzeniai daje nadzieję innym. Tą nadziej ą żyj e mama - pani Marzena, a także dzieci Mariki: pięcioletni synek i trzynastoletnia córka. Dwa tygodnie temu, 17 sierpnia inowrocławski szpital Rodzina 32-latki czeka na najdrobniejszy sygnał, że kobieta słyszy, co do niej mówią. Czekają na jej powrót do pełni życia wypisał Marikę, wcześniej odłączywszy ją od respiratora. Po niedotlenieniu mózgu młoda kobieta wciąż jest wśpiączce. Jej historia z jednej strony jest niezwykle tragiczna. Z drugiej jednak - jest w niej właśnie nadzieja. „Skoro przeżyła, widaćjest dlaniej jakiś plan" - powtarzają ludzie. Poruszonych wciąż przybywa... Dziś Marika sama oddycha, ale nie mówi, nie rusza się. Płyną jej łzy z oczu. Zrozpaczona matka wierzy, że doczeka się jakiegoś znaku, że córka ją słyszy. Kobieta wymaga żmudnej, kompleksowej rehabilitacji. A ta jest kosztowna. Kościelec. Niedziela. Wiele ciosów nożem. To była niedziela, 30 maja 2021 roku. Do tragicznych wydarzeń doszło w Kościelcu - małej wsi leżącej w połowie drogi między Pakością a Inowrocławiem. Tutaj mieszkała 32-letnia Marika, jej o pięć lat starszy mąż Maciej oraz ich dwoje dzieci: trzynastoletnia córka i pięcioletni syn. Jak wkażdej rodzinie, wtej również nie brakowało problemów. Co jednak popchnęło Macieja do ataku na żonę - nie wiadomo. W medialnych przekazach pojawiał się motyw zazdrości i wątek narkotyków. Tamtego majowego dnia w domu doszło do awantury. Mąż chwycił za nóż irzuciłsięnażonę, chcącjej podciąć gardło. Tego ostatecznie nie dokonał, ale zadał Marice liczne i poważne ciosy nożem. Gdy do Kościelca przyjechało pogotowie, młoda kobieta leżała wkałuży krwi, a jej serce nie biło. Cudem należy nazwać to, że ra- townicy i lekarze w inowrocławskiej lecznicy przywrócili jej funkcje życiowe. Istne szaleństwo (bo jak to inaczej nazwać?), w którym musiał działać Maciej, doprowadziło go na tory kolejowe w niedalekim Dziarnowcu. -Ustalono, że mężczyzna popełnił samobójstwo poprzez rzucenie się pod pociąg w Dziarnowie. Zwłoki 37-latka uj awniono na torach w nocy z 30 na 31 maja (z niedzieli na poniedziałek). We wtorek odbyła się sekcja zwłok mężczyzny, natomiast stan zdrowia pokrzywdzonej jest ciężki -mówił dziennikarzom tuż po dramacie prokurator Robert Szelągowski, szef Prokuratury Rejonowej w Inowrocławiu. Dziś jego zastępca, prokurator Andrzej Nowak, przekazuje nam, że postępowanie dotyczące samego samobójstwa zostało już zakończone. Potwierdzono skuteczne targnieciesię na życie; nie stwierdzono, by ktoś Macie-jowi w tym kroku pomógł albo do niego nakłaniał. Sprawę umorzono. - Nadal w toku jest jednak sprawa usiłowania zabójstwa kobiety. Postępowanie przedłużyliśmy do końca września bieżącego roku. Wiemy, że 17 sierpnia poszkodowana została wypisana z inowrocławskiego szpitala i w jakim jest stanie. Zdajemy sobie sprawę z niemożności jej przesłuchania. Oczekujemy jednak jeszcze na kompletną doku- magazyn mentacj ę medyczną ze szpitala -mówi prokurator Andrzej Nowak. Śledczy nie zamierzają ciągnąć sprawy w nieskończoność. Prawdopodobnie ją umorzą wobec śmierci sprawcy. Terminu, w którym mogliby odebrać zeznania od Mariki, nikt dziś nie jest w stanie określić. Choć wszyscy chcą wierzyć, że taki dzień nastąpi. Gdy w maju Marika trafiła do szpitala, była na granicy życia i śmierci. Miała liczne i głębokie rany szyi, brzucha, rąk. Na inowrocławskim oddziale intensywnej opieki medycznej przez całą noc lekarze walczyli, by jej nie stracić. Udało się, przeżyła. Przeszła niedotlenienie mózgu, którego konsekwencje są niezwykle poważne. 32-latka nadal jest w śpiączce. Kilka tygodni spędziła pod respiratorem. - O tym, co się stało, dowiedziałam się dopiero następnego dnia. Moje dziecko walczyło o życie na OIOM-ie, a ja nie byłam niczego świadoma! Następnego ranka przyjechał do mnie ktoś z policji. Przekazał, że Marika jest w szpitalu, ale jeszcze wtedy nie znałam szczegółów. Pojechałam tam najszybciej jak się dało. Kiedy lekarz po kolei opisywał mi to, co się wydarzyło, płakał razem ze mną - relacjonuje pani Marzena, matka, na portalu Siepomaga.pl. Tak niedawno przecież jeszcze widziała córkę zdrową i uśmiechniętą. 15 - Teraz odwiedzam ją w szpitalu i mówię do niej, wierząc, że mnie usłyszy albo chociaż da jakiś znak. Widzę swoje dziecko w otoczeniu kabli, rurek i aparatury podtrzymującej jej życie. Tragedia, która ją spotkała, jest niewyobrażalna. Kiedy opowiadam tę historię, wciąż trudno mi uwierzyć w to, że się wydarzyła - to słowa matld z lipca, kiedy jej córka jeszcze była hospitalizowana. Jak wspomnieliśmy, przed sierpniowym wypisem z lecznicy Marika została odłączona od respiratora. Oddycha samodzielnie, a to dobry znak. Lekarze mówią jednak, że jest jeszcze za wcześnie na rokowania. Jedno jest pewne: aby miała szanse wracać do zdrowia po wybudzeniu ze śpiączki, konieczna będzie wielowymiarowa rehabilitacja w specjali-stycąpo ośrodku w Toruniu. -Być może w przyszłości konieczny będzie również specjalny sprzęt - informuje Fundacja Siepomaga. Zbiórka na rehabilitację Mariki To właśnie ta fundacja 12 lipca ogłosiła zbiórkę na rehabilitację Mariki w Toruniu oraz dalsże koszty związane z leczeniem. Chodzi chociażby o dojazdy do szpitala. Link do zbiórki: https://www.siepomaga.pl/marika-dzioba Małgorzata Obertan MATERIAŁ INFORMACYJNY T-MOBILE Świętuj urodziny z T-Mobile i odbierz za darmo nowy smartfon 5G Sieć T-Mobile obchodzi w tym roku swoje 25. urodziny. Z tej okazji magentowy operator przygotował dla swoich obecnych i przyszłych klientów wyjątkowy prezent. Osoby, które zostawią w salonie swój używany telefon, zupełnie za darmo otrzymają od T-Mobile smartfon Samsung Galaxy A22 5G o wartości 1049 zł. To nowoczesne urządzenie sprawi, że z internetu piątej generacji będzie mogło skorzystać jeszcze więcej Polaków. Oferta będzie dostępna do dnia urodzin T-Mobile. czyli do 16 września. T-Mobile działa nieprzerwanie na polskim rynku już od ćwierćwiecza. W1996 roku Polacy rozpoczęli podróż w świat nowoczesnej komunikacji i technologii z marką Era, która w 2011 roku zmieniła się w T-Mobile Polska i pod tą nazwa działa do dziś. Nieprzerwanie też przez ostatnie ćwierć wieku sukcesy sieci są możliwe przede wszystkim dzięki lojalnym klientom. Zbliżające się, okrągłe urodziny sieć T-Mobile postanowiła uczcić, dając jak największej liczbie osób dostęp do swojego sztandarowego pro- jektu, czyli internetu piątej generacji. Ultraszybki internet zamiast tortu Aby klienci sieci mogli cieszyć się najszybszym bezprzewodowym interne-tem, T-Mobile przygotował dla nich ofertę „Urodziny z 5G". Teraz, oddając do salonu swój używany tele- fon, całkowicie za darmo otrzymamy nowy smartfon Samsung Galaxy A22 5G o wartości 1049 zł. Aby skorzystać z urodzinowej oferty magentowe-go operatora, wystarczy do 16 września (wówczas przypadają urodziny T-Mobile) wejść na internetową stronę sieci i rzucić okiem na listę ok. 100 telefonów różnych marek, które będzie można wymienić na smartfon obsługujący technologię 5G. Następnie trzeba udać się ze swoim urządzeniem do najbliższego salonu T--Mobile i przekazać je konsultantowi, który sprawdzi, czy sprzęt jest sprawny. Jeśli przekazany telefon jest w należytym stanie wizualnym i technicznym, od ręki i zupełnie za darmo otrzymamy nowego Samsunga Galaxy A22 5G. Urodzinowa oferta skierowana jest do tych, którzy decydują się na przedłużenie korzystania z magentowych usług w taryfie M+. Telefon dla nas. zysk dla środowiska Warto zdawać sobie sprawę, że oddanie do salonu T-Mobile sprawnego telefonu, da mu nie tylko nowe życie, ale także będzie miało zbawienny wpływ na środowiskowo. Ograniczy bowiem m.in. tworzenie kolejnych elek-trośmieci, które ze względu na postępujący rozwój technologiczny, stają się coraz większym problemem dla naszej planety. Urodzinowa akcja T--Mobile jest więc także przedłużeniem działań operatora na rzecz środowiska, w którym żyjemy. Dla przykładu, w lipcu tego roku sieć rozpoczęła - trwającą także obecnie - akcję wymiany używanych smartfonów. Klienci sieci, zamiast chować urządzenie w szufladzie, mogą przynieść je do salonu operatora i zyskać środki finansowe na nowy sprzęt. Z kolei w listopadzie 2020 roku operator zainicjował program „Smartfon regeneracja", w ramach którego za symboliczną złotówkę klienci sieci mogą nabyć odnowione egzemplarze iPhone'ów. 5G od T-Mobile Choć najnowsza technologia 5G od T-Mobile zagościła już w największych miastach Polski, to magentowy operator nie spoczywa na laurach i systematycznie rozbudowuje infrastrukturę sieciową. W lipcu tego roku magentowy operator zapowiedział, że z każdym tygodniem będzie powstawało w Polsce 120 nowych stacji, umożliwiających korzystanie z ultraszybkiego internetu. I jak na razie udaje się to z nawiązką, bowiem w ostatnich dniach liczba masztów wzrosła aż o 142. W związku z tym łącznie sieć piątej generacji od T--Mobile obejmuje już ponad 2600 stacji bazowych. Liczba miejscowości objętych technologią piątej generacji będzie systematycznie rosnąć, gdyż sieć informuje, że przygotowaniu są już kolejne stacje 5G, o których usłyszymy w najbliższym czasie. 16 magazyn Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 Kinga Preis: Jestem takim samym twórcą jak reżyser czy operator Paweł Gzyl Gwiazda z* ■ Kingę Preis oglądamy właśnie w łanach wfflmie .Zupa nic", który opowiada o Polsce połowy lat 8a Ten występ stał się dla nas pretekstem do zapytania znakomitej aktorki ojej wspomnienia z czasów Peerelu. nic? Tak. Ale to nie jest smak, który byłby moim ulubionym. Zupę-nic stanowi wodniste mleko z wbitym jajkiem i cukrem. Ma to lekko waniliowy smak jak budyń. Nie przepadam zanim, bo jestem zwolenniczką ostrych i pikantnych dań. Zupa-nic jest zawsze wielką atrakcją dla dzieci, które pochłaniają wszystko, co słodkie w nadmiarze. A jak ta zupa-nic ma się do filmu ..Zupa nic'? Film opowiada o czasach, kiedy z niczego robiło się rzeczy, które pozwalały cieszyć się życiem. To okres lat 80. Człowiek funkcjonował wówczas w trudnych warunkach ekonomicznych, a jednak świetnie sobie radził i czerpał dużo większą radość z życia, ponieważ nie rozpraszały go żadne iPhony czy intemety. Dziś zabierają nam one cenny czas. Żeby cokolwiek załatwić, trzeba było stać w kolejkach i dodrapywać się wszystkiego pazurami. Ale mieliśmy z tego dużo większą uciechę niż teraz, kiedy wszystko jest ogólnodostępne na wyciągnięcie ręki. Tamte rzeczy miały dużo większe znaczenie i moc sprawczą. Pomimo iż dokoła było więcej brzydoty, mniej było plastiku. Niewielkie rzeczy w dużo mniejszych ilościach potrafiły bardziej rozgrzewać emocje niż dzisiaj, kiedy możemy mieć wszystko. Pani była nastolatką w latach 80.Amłodość bez względu w jakich czasach, by ona nie była. zawsze się pani dobrze kojarzy? To prawda. Kiedy jesteśmy młodzi, mamy w sobie dużo więcej odwagi. Całe życie jest dopiero przed nami i mamy wobec niego ogromne oczekiwania. Tak naprawdę nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Dopiero z biegiem czasu uczymy się pokory, której młodzi ludzie właściwie nie mają i przez to mogą robić rzeczy wielkie. .Zupa nic" to prequeł słyn- nego filmu „Moje córki kro- ni. tworząc swoją kreację? Z wielką przyjemnością obejrzałam „Moje córki krowy". To przepiękny i uniwersalny film, który pokazuje, że i śmierć. Za każdym razem odchodzenie naszych rodziców i stawanie wobec kompletnej dorosłości jest bolesne i przejmujące. Dla każdego może trochę inne, ale tak naprawdę dla wszystkich takie samo. Jest to więc wspaniały film o kondycji człowieka. Nie miałam jednak potrzeby, żeby wzorować się na występujących w nim Powiedziała pani kiedyś, że jeśli chodziodobór filmów, w jakich pani gra. najważniejsze są dwie rzeczy: scenariusz i partner. Jak się pani grało małżeństwo z Adamem Woronowiczem? Rewelacyjnie. Była między nami niesamowita więź. Każdy aktor marzy, aby trafić na partnera, z którym po prostu dobrze się czujemy i nie wstydzimy się go. Z którym mamy podobne poczucie humoru i chęć do wspólnej zabawy. Adam jest wspaniałym partnerem, bo pozwala na nieskrępowane otwarcie się na historię, którą opowiadamy. Jest ciepłym i wdzięcznym towarzyszem na planie, bardzo dużo żartuje, często się śmieje. To nie było jednak nasze pierwsze spotkanie. Bardzo dawno temu graliśmy razem spektaklu teatru telewizji „Marilyn Mongoł". Wspominaliśmy więc tamto spotkanie. Adam ma J 7 1 Kinga Preis: Kiedy wracam do domu, jestem cała dla bliskich niesamowitą vis comica, co sprawia, że jest predysponowany do ról komediowych. I ma ogromną łatwość tworzenia takich bohaterów. Ale potrafi też zagrać bardzo mroczne i dramatyczne postaci. Niewielu mamy tak wszechstronnych aktorów, którzy potrafią i rozbawić, i przestraszyć widza. Jest taka opinia, że aktorzy nie lubiągraćzdziećmi i zwierzętami. A pani ma w.Zupie nic" aż dwoje dzieci. To prawda: dzieci i zwierzęta są tak naturalne, że natychmiast skupiają na sobie uwagę widza. Tak samo jest z naturszczykami: oni mają ogromną siłę rażenia, bo są bardzo prawdziwi. Jest to niestety działanie jednorazowe, bo naturszczyk gra świetnie tylko to, co jest mu bliskie. W większości nie potrafi stworzyć czegoś wbrew sobie. Tak samo jest ze zwierzętami. Cokolwiek by sobie aktor nie wymyślił, to wystarczy, że na ekranie pokaże się pies i zamacha ogonem, a od razu widz skupia swą uwagę tylko na nim. Z dziećmi jest gorzej, bo aktualnie jest mnóstwo ta- kich, które są napiętnowane przez złe aktorstwo serialowe i reklamowe. One są potwornie zmanierowane przez jeszcze gorszych rodziców, którzy podsycają w nich potrzebę bycia znanym, bo przez to zarabiają duże pieniądze. Miałam z takimi dziećmi do czynienia. Pani dzieciz.Zupy nic" były inne? Tak. Obie dziewczynki są tak skromne, że my z Adamem i Ewą Wiśniewską cieszyłyśmy się codziennie, że właśnie z takimi mamy okazję pracować. To prawdziwe dzieci, dla których nie jest ważne to, czy mają nowego iPhone'a łub nowe Nike'i. Obie są jakby rodem z lat 80.: rumiane, zdrowe, bie- Nie są to starzy-maleńcy, którzy bawią się w kino. Nie mają napinki na aktorzenie. Dzięki temu świetnie odnalazły się w postaciach, które miały zagrać. Kinga Dębska daje ponoć zawsze na planie swoim aktorom dużo przestrzeni. Od-powiadałotopani? „Zupa nic" to nie moja pierwsza praca z Kingą. Zrobiłyśmy już wcześniej „Plan B". I ja ją uwielbiam za taką, w dobrym tego słowa znaczeniu, kobiecą reżyserię. Chowa się za tym jej ogromna emocjonal-ność. Kinga daje aktorom dużo przestrzeni, bo jest aktorami zafascynowana. W związku z tym dużo z nich czerpie. Ale też mocno przeżywa to, co robi i emocjonalnie reaguje po każdym ujęciu. Dzięki temu daje nam czytelne sygnały, czy zmierzamy w dobrą czy w złą stronę. Jest bardzo konkretna i tu akurat kobiecości nie ma. Na pewno nie jest to roz-memłana i rozhisteryzowana kobieta, która nie wie, czego chce. Kinga potrafi zakomunikować to, co chce osiągnąć. Spiera się więc z aktorami, ale też bardzo im pomaga. Ito jest super sprawa. Pani bohaterka Elżbieta chce od życia czegoś więcej niż tylko bycia żonąi matką. Przez to jest bliższa współczesnym kobietom? Może taki był zamysł Kingi? Żeby pokazać na ekranie pierwowzór współczesnej kobiety, dla której jest coś ważniejszego niż siedzenie przy garach i odchowanie dzieci. I rzeczywiście - Elżbieta dodrapuje się pazurami tego, 0 czym marzy: kariery zawodowej i wyjazdu z kraju. Grając tę postać sięgała pani do własnych wspomnień z lat 8a i tego. jacy byli pani rodzice w tamtym czasie? Wydaje mi się, że nie. Każdy aktor składa się z sumy doświadczeń: tego, co przeczytał czy zobaczył. I czasem niektóre z tych rzeczy go inspirują. Jeśli o mnie chodzi, to ja nigdy nie odtwarzam jeden do jednego jakichś sytuacji czy ludzi. Zawsze jest to przepuszczone przez moją wrażliwość i utkane zupełnie na nowo. Moja mama wyjechała za granicę, żeby wspomóc rodzinny budżet. Ja też. Żeby pojechać i zobaczyć Egipt i Grecję, zbierałam nektarynki w Grecji. To już był ten czas, że wyjazdy były możliwe. My tymczasem opowiadamy w filmie o latach, kiedy wyjazd na Węgry udaje się bohaterom dopiero za trzecim razem, stając się wręcz podróżą do niemożliwego. Jako dziecko była pani wychowywana pizez kobiety: mamę i babcię. Jaki to miało na panią wpływ? Moim zdaniem nie ma żadnego znaczenia, że były to dwie kobiety, a nie kobieta 1 mężczyzna. Istotne jest, że po prostu byłam wychowana przez porządnych ludzi. W związku z tym mam wpojone pewne zasady. Ten kobiecy pierwiastek może się przejawiać tylko w tym, że dzisiaj wspieram ruch kobiet na tyle, na ile mogę. Nie j estem jednak osobą, która wszem i wobec deklaruje, że „kobiety muszą się wspierać", po czym całym swoim jestestwem te kobiety niszczy. A znam takie przypadki. Chcę wsparcia kobiet nie dlatego, że teraz jest to modne. Babcia marzyła, żeby została pani pianistką. Dlaczego wybrała pani aktorstwo? To było nierealne. Ja się absolutnie do tego nie nadawałem. Od szkoły średniej marzyłam o aktorstwie. I super jest, że moja praca zawodowa jest teraz tego realizacją. To nie była jednak prosta droga, bo dostałam się do szkoły teatralnej dopiero za trzecim razem. Bardzo się jednak z tego cieszę, bo myślę, że taki prztyczek w nos już na początku kariery sprawił, że zdałam sobie sprawę, że nie będzie tylko lekko, łatwo i przyjemnie. Dało mi to dużą pokorę do tego zawodu. Mało tego: ponieważ ocieram się 0 pracoholizm, wszystkie wyrzeczenia i trudności związane z aktorstwem nie są dzisiaj dla mnie czymś złym, tylko wabi-kiem i przynętą. Ja to po prostu lubię. Podobno na egzaminie wKrakowie Jerzy Sti#r powiedział pani. że nie nad^e się pani na aktorkę. Bolało? To nie było na egzaminie do szkoły, tylko na kursach przygotowawczych, podczas których profesorowie doradzają na przykład dobór repertuaru. I ja się tam zaprezentowałam naprawdę z fatalnej strony. Myślę więc, że pan Jerzy Stuhr nie mógł powiedzieć nic innego po tym, co zobaczył w moim wydaniu, (śmiech) Sprawa została w mediach rozdmuchana 1 myślę, że większy problem ma z tym teraz pan Jerzy Stuhr niż ja. Historia ta nauczyła mnie jednak, że trzeba bardzo uważać w ocenianiu ludzi w tak delikatnej materii, jaką są wszystkie zawody zależne od czyjegoś gustu. Ja wiem, że rutyna powoduje, że bardzo często wydajemy takie sądy: szybkie, krótkie i na temat. Jednak w zawodach artystycznych tę sumę wrażeń trzeba bardzo ważyć, ponieważ wszystko to są szalenie subiektywne odczucia. I ja tu nie mówię, że można kogoś skrzywdzić w ten sposób. Bo w każdym zawodzie można to zrobić. I akurat aktorstwo się tu nie różni od innych. Ale myślę, że dla siebie samego trzeba wiedzieć, że każdy człowiek zasługuje na danie mu szansy. Muszę jednak przyznać, że kiedy oglądam ludzi pozbawionych ta- Glos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 magazyn 17 lentu, to też nie mam do tego cierpliwości. I myślę sobie w duchu: „Zejdź mi z drogi". Powiedziała pani kiedyś, że podchodzi do pracy bardzo emoqonakiie. To pomaga czy przeszkadza? Myślę, że pomaga, zwłaszcza w pracy z takimi ludźmi, z jakimi ja pracuję. Boja mam to szczęście, że spotykam na swej drodze wybitnych aktorów, reżyserów czy operatorów. I to są ludzie, którzy mają podobną do mojej pasję. To ich życie, ale też zawód. My z tego żyjemy, musimy więc traktować go jako rzemiosło. Ale nie takie, które jest odtąd dotąd. Ja pracuję z ludźmi, którzy mają ogromne poczucie własnej wolności i dotykają rzeczy nowych. Spotykamy się w pewnym momencie i jest nam razem po drodze. Któreztych spotkań były dla pani rcgważnkjsze? Każde było bardzo ważne. I nie chciałabym tutaj nikogo wyróżniać. Bo przecież spotkałam Smarzowskiego, Holland, Skolimowskiego, Falka, Wajdę, Zanussiego, Dębską czy Kutza. Nawet nie śmiałabym ich porównywać. Jedynie prywatnie dla siebie mogę stwierdzić kogo bardziej lubię i który był bardziej sympatyczny. Od każdego jednak dostałam pierwiastek tego, co jest jego najmocniejszą stroną. Starałam się tego doświadczyć i otworzyć się maksymalnie na taką osobę. Liczyłam też na wzajemność. Bo Wedy ktoś daje coś, nie patrząc na konsekwencje, zawsze dostaje coś dobrego w zamian. To jest wspaniałe w tym zawodzie. Wjednymz wywiadów wyznała pani: „Po pracy w filmie czuję się jak po marato-nie". Które role dały pani najbardziej w kość? Choćby ta w „Domu złym" u Smarzowskiego. Graliśmy tę historię prawie chronologicznie. I ona zagęszczała się coraz bardziej w ramach filmu i w ramach dni zdjęciowych. Dlatego końcówka była wyjątkowo ciężka. Ten film mnie bardzo dużo kosztował. Pamiętam też, że pierwsze dwa dni zdjęć „W ciemności" Agnieszki Holland były bardzo ciężkie pod względem fizycznym. Na dworze temperatura spadła do prawie minus 20 stopni, a my kręciliśmy od świtu do nocy. Wspaniała energia całego zespołu pomogła mi jednak to przetrwać. Dzięki temu mogłam skoncentrować się nie na trudach tych zdjęć, ale na pokonywaniu wszelkich przeszkód i na poczuciu, że robimy coś ważnego. Dzięld temu powstała wybitna rzecz. Ojednejzeswokhrółmówi panijednak, że to „odpoczynek po trudnych rolach filmowych". No tak: tu chodzi o „Ojca Mateusza". Dla mnie to jest naprawdę radość i zabawa. Po trzynastu latach realizowania tego serialu, jako aktorka już dużo więcej wiem o swojej postaci niż każdy kolejny reżyser czy operator, który to robi. Mam więc szansę bawić się gramem Natalii, czasem wręcz przegiąć i zrobić coś za mocno albo w innej konwencji, którą sobie wymyślę. Mam jednak świadomość, że nie wychodzę z tej postaci, bo doskonale wiem, jak ona wygląda. W tym sensie mogę więc wędrować z nią po różnych bocznych alejkach, bo i tak na koniec wracam do Natalii. Postrzegana jest pani jako aktoika dramatyczna. Tymczasem „Ojciec Mateusz" pozwolił pani odkryćwso-bie komediowy talent Odkryłam w sobie komediowy talent bardzo dawno temu - podczas realizacji dyplomu w szkole teatralnej. Był to spektakl „Królik, królik" Coli-ńe Serreau w reżyserii Eugeniusza Korina. Dostałam za tę rolę Grand Prix w Łodzi, a komisji przyznającej mi ową nagrodę zasiadał... pan Jerzy Stuhr. Ale cóż: ja nie mam wpływu na to, jak jestem postrzegana. Wielu aktorów ma ten problem, że narzuca im się pewne emploi lub widzi się ich w sposób dosłowny takimi, jakimi są. O tyle jest to przygnębiające, że aktor zawsze sobie myśli: „Boże, mógłbym zagrać jeszczeto lub to", a nie daje mu się nawet szansy, aby spróbował innych ról. Ja jednak mocno wierzę w wyobraźnie twórców filmowych. Bo jak patrzę na polskie czy światowe kino, to w tym cała moc, żeby się odważyć i zmienić człowieka za pomocą jego własnych mocy, ale też charakteryzacji czy kostiumu. I dać się mu tym bawić. Bo aktor nie jest naturszczykiem, którego zadaniem jest odegranie jednej roli i potem powielanie jej do śmierci. Nie daj Boże jak zagramy kogoś dobrze na początku kariery, bo potem jesteśmy tym bohaterem obarczeni na kolejne lata. Całe szczęście kino pokazuje, że niejednemu aktorowi często udaje się zrobić coś, co pozostaje w niezgodzie z tym, jak wygląda, czy jak go postrzegamy. Na tym przecież polega ten zawód, że kreujemy kogoś innego. Nie cierpię określenia „aktor odtwarza rolę". Ja niczego nie odtwarzam, ja jestem takim samym twórcą, jak reżyser czy operator. Niczego nie powielam. Nie jestem odtwórcą. Staram się postrzegać swój zawód jako coś kreacyjnego. A nie jako odgrzewanie kotletów. Aktorzy się starają a widz i tak swoje. Większość osób. które gdzieś panią rozpoznana ulicy, pewnie i tak identyfikują panią jako Natalię Borowik. Oczywiście, że tak. Ale też czasem mnie zaskakują. Ja też jestem utkana ze stereotypów - i raz czy drugi było tak, że podchodzi do mnie ktoś, o kim myślę: „Oho, to jest widz „Ojca Mateusza". A ta osoba mówi mi nagle: „Uwielbiam jak pani śpiewała w Opolu Ewę Demarczyk". Albo: „Dla mnie najlepsza pani rola to ta u Jacka Bromskiego w „To ja złodziej", (śmiech) No ale oczywiście większość widzi we mnie gospodynię ojca Mateusza. Wykonując zawód aktora nie powinnam się kierować chęcią przypodobania się tej większo- REKLAMA BankPekao UBEZPIECZAMY Z PZU SA ści. Bo to nie jest dla mnie dobre. Kiedyś powiedziała pani: „Czas dla aktora jest bardzo ważny, bo pewne umiejętności w nas dojrzewcją". To znaczy, że dziś jest pani lepszą aktorką niż 10 czy 20 lat temu? Na pewno inną. Na początku kariery byłam aktorką dużo wyraźniejszą i ostrzejszą w ekspresji. Teraz wiem i w tę stronę idą moje poszukiwania, że tak naprawdę im mniej, tym więcej. Że im subtelniej daje się siebie, tym większy efekt można uzyskać. Że nie trzeba aż tak mocnych środków wyrazu, żeby wyrazić siebie i prawdziwe emocje bohatera. Poszukuję więc dziś w innych rejonach niż kiedyś. W jakich? Nie potrafię tego nazwać, bo są to rzeczy bardzo subtelne. Mówi pani. że dom. który ma pani na wsi to dla pani miejsce wyciszenia i odpoczynku od aktorstwa? Największą zaletą tego domu jest to, że jest bardzo daleko od miejsca, w którym pracuję. Bo generalnie pracuję w Warszawie. Dlatego mój dom to moje wakacje. Wiem, że kilka osób mi tego zazdrości, że jak przyjeżdżam do siebie na wieś, to nie muszę się zajmować niczym innym, jak rozkoszowaniem się tym, że jestem w domu i robieniem tego, co mi się podoba. Dlatego czasem mam lepiej niż moi koledzy i koleżanki, którzy pracują tam, gdzie mieszają i po dwunastu godzinach na planie zdjęciowym muszą wracać do domu i rozwiązywać problemy swych współmałżonków i dzieci. Ja tego nie muszę robić, bo kiedy pracuję, to mieszkam sama w hotelu. A kiedy wracam do domu, jestem cała dla bliskich. I to jest wspaniałe. ©® 0010230803 .** • ». i.* 4 | S ^ 4 .>• "O PRZERORZYSTNE W BYS MÓGŁ SKUPIĆ SiĘ ' 1 NA TYM, CO WAŻNE Złoty Bankier 2021 ZA NAJLEPSZE KONTO Materiał marketingowy a Pakiet Komfort 0 za konto, kartę, bankomaty2 100* premii za założenie konta3 Konto Przekorzystne najlepszym kontem osobistym w rankingu „Złoty Bankier 2021" przygotowanym przez 8ankier.pl i Puls Biznesu. Pakiet Komfort składa się z płatnego Pakietu Express Elixir i dostępnego bez dodatkowej opłaty dla klienta Pakietu Ubezpieczeń (koszt składki ponosi Bank PekaoS.A. jako ubezpieczający). Pakiet Express EHxtr jest bezpłatny w promocji przez 6 pierwszych miesięcy. Po tym okresie pobierzemy opłatę - np. 12 zł miesięcznie, jeżeli posiadasz Pakiet Komfort Platynowy do Konta Przekorzystnego. Zakres Pakietu Komfort wraz z opłatami określony jest w regulaminie Pakietu Komfort. x 0 zł za prowadzenie rachunku (bezwarunkowo). Brak opłat za obsługę karty do konta, wypłaty gotówki z bankomatów za granicą - w przypadku wpływu na rachunek w poprzednim miesiącu kalendarzowym min. 500 zł przelewem z zewnątrz i min, 1 płatności kartą do konfa lub PeoPay. Do ukończenia 26. roku życia za ww. opłaty jest bezwarunkowe 0 zł. 100 zł premii w promocji do 30,09.2021 r. za otwarcie Konta Przekorzystnego lub Konta Świat Premium z kartą do konta, aplikacją PeoPay i Pakietem Komfort oraz po spełnieniu pozostałych warunków określonych w regulaminie promocji „Otwórz Konto Przekorzystne łub Konto Świat Premium z Pakietem Komfort i otrzymaj nagrodę 100 zł* ~ edycja I. Szczegóły Pakietu Komfort oraz warunki promocji dostępne ią w regulaminach na pekaoxom.pl oraz w oddziałach banku. PeoPay jest częścią usługi bankowości elektronicznej. Definicje: prowadzenie rachunku płatniczego, obsługa karty do konta, wypłata gotówki, polecenie przelewu » usługa bankowości elektronicznej, dostąpn© są na pekao.com.pl. I Bank Pekao S. A. 18 magazyn Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 Wojciech Frelichowski wojcłech.frelichowski@ [■b~- •- mm p0kkapre5s.pl Wykopaliska W Obłężu w gminie Kępice na Pomorzu archeolodzy zakończyli wykopaliska w miejscu, gdzie przypuszczalnie był lokowany wczesnośredniowieczny gród. Odkryto m.in. resztki wałów i drewnianych konstrukcji, a także wiele innych znalezisk potwierdzających istnienie grodu. Od początku sierpnia wykopaliska w Obłężu prowadził zespół naukowców i studentów z Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Do gminy Kępice w województwie pomorskim nie przyjechali przypadkowo. Już w XIX wieku pojawiły się wzmianki, że w okolicy Obłęża istniał gród z okresu wczesnego średniowiecza. Weryfikacje tych doniesień nastąpiły w latach 60. XX wieku. Ustalono wtedy, że w tej okolicy zachowały się cmentarzyska kurhanowe. Wykonano wtedy niewielkie wykopy sondażowe i znaleziono ponad ioo fragmentów ceramiki. Ślady osadnictwa - Już z badań przedwojennych z Obłęża pochodzi ceramika z okresu wczesnośredniowiecznego, jednak trudno określić, że na pewno pochodzi ona z tego stanowiska, które teraz badamy. Ona pochodzi po prostu z Obłęża -wyjaśnia dr Paweł Szczepanik z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Kolejne ślady pozostałości wczesnośredniowiecznego osadnictwa w Obłężu przyniosły już nowoczesne metody rekonesansu badawczego - skaning i archeologia lotnicza. - Dlatego zdecydowaliśmy się przeprowadzić dokładne badania, które pozwoliłyby na ustalenie z całą pewnością, jaka była przeszłość tego miejsca - wyjaśnia dr Sławomir Wadyl, naukowiec z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Archeolodzy w jednym wykopie dotarli do miejsca po budynku mieszkalnym dość dużych rozmiarów. W drugim zaś wykopie odkryto fragmenty świetnie zachowanych drewnianych konstrukcji wału otaczającego gród. - Ponieważ w tym miejscu gród był położony blisko rzeki (Wieprzy - dop. red.), to wydaje się, że część tej konstrukcji pełniła rolę falochronu -przypuszcza dr Wadyl. Jak waniem czegoś, co zostało zaginione w potoku dziejów i lat. Tak jest faktycznie, ale trzeba mieć też świadomość, że to jest praca żmudna i do tego ciężka, bo wiąże się z wysiłkiem fizycznym. Archeolodzy po prostu chwytają za łopatę i kopią. Tak też było na stanowisku archeologicznym w Obłężu. - Wierzchnią warstwę ziemi, czyli darń, ściągaliśmy w kostkach i tak metr po metrze doko-pywaliśmy się do tak zwanego calca, czyli pierwszej warstwy, która jest już warstwą naturalną i nie ma związku z obecną działalnością człowieka - wyjaśnia dr Wadyl. Dodaje, że zewnętrzne pozostałości grodu w Obłężu zostały mocno zmienione przez rolniczą eksploatację tej okolicy. Badania w Obłężu, oprócz wartości poznawczej i dokumentalnej, były również elementem pracy dydaktycznej naukowców. W wykopaliskach uczestniczyło 12 studentów z Uniwersytetu Warszawskiego, dla których stanowiły one rodzaj ćwiczeń naukowych w terenie. - Studenci kierunku archeologia mają obowiązek zaliczenia rocznie miesiąca pracy przy wykopaliskach -mówi dr Sławomir Wadyl. - Badania w tym regionie prowadzimy od pięciu lat. Co roku na innym stanowisku, bo są to zazwyczaj badania weryfikacyjne. Czyli takie, które mają uszczegółowić lub zmienić chronologię obiektów szczątkowo już rozpoznanych w ramach wspomnianej akcji z lat 60. Weryfikujemy też stanowiska całkiem nowe, które pojawiły się w wyniku analiz skanowania terenowego. Najczęściej są one zlokalizowane w lasach i między innymi dlatego były wcześniej niezauważone - precyzuje dr Paweł Szczepanik. Znaleziono dużo ceramiki. Są tez paciorki bursztynowe, różne ozdoby i monety, w tym jedna pochodząca z Anglii z czasów króla Knuta Materiał do dalszych badań Naukowcy z uniwersytetów w Warszawie i Toruniu właśnie zakończyli swoje badania w Obłężu. Znaleziska, takie jak fragmenty ceramiki, ozdoby, monety będą przedmiotem dalszych badań. Natomiast wykopy zostaną zasypane, także ten, w którym odkryto drewniane fragmenty wału grodziska. - Po ponad tysiącu lat, jaki minął od czasu budowy tego obiektu, jest to element na tyle kruchy, że jego wydobycie byłoby zbyt kosztowne - tłumaczy dr Sławomir Wadyl. ©® ród sprzed tysiąc O L w zakolu rzeki Wieprzy Zdjęciu górne: Dr Sławomir Wadyl (z prawej) i dr Paweł Szczepanik. Zdjęcie dolne: odkopane drewniane fragmenty wału otaczającego gród w Obłężu podkreśla dr Sławomir Wadyl, tak zachowane konstrukcje są bardzo rzadko spotykane w tego rodzaju miejscach. Są one raczej spotykane na bardzo podmokłych tererjach, np. wyspach. Gród i jego otoczenie (czy raczej jego pozostałości) pochodzą prawdopodobnie z drugiej połowy XI wieku. -Ale miejsce było wykorzysty- W grodzie w Obfężu musiało stać kilkanaście domostw. Część społeczności mieszkała w osadach otwartych poza samym grodem wane przez krótki okres, być może kilkudziesięciu lat - dodaje naukowiec. Gród i cmentarzysko Oglądając wykopaliska pod Obłężem, na usta ciśnie się pytanie, ilu ludzi mogło zamieszkiwać gród, którego fragmenty właśnie odkryto. - Musiało tu stać co najmniej kilkanaście budynków, domostw - przypuszcza dr Sławomir Wadyl. - Z tym że część społeczności związanej z tym grodem mieszkała w osadach otwartych poza samym grodem. Ale biorąc pod uwagę trud, jaki został poniesiony przy budowie grodu, to zaplecze musiało być dosyć duże. Ale trudno oszacować, czy to było pięć tysięcy osób, czy więcej. Dr Wadyl sądzi, że ten gród musiał pełnić jakieś funkcje administracyjne. - Pewnie na stałe zamieszkiwało gród kilkanaście rodzin. Ale duża część grodu była niezabudowana. To tak naprawdę był pusty plac - dodaje dr Paweł Szczepanik. Obaj naukowcy uważają, że społeczność, która postawiła gród w Obłężu, musiała być po -pulacją dobrze zorganizowaną i biegłą w technice budowy takich obiektów. Kilkaset metrów od wykopalisk grodu w Obłężu jest kolejne stanowisko archeologiczne -cmentarzysko kurhanowe. - Związki tych dwóch miejsc wydają się oczywiste. Jednak pomimo to że na cmentarzysku są starsze zabytki, zarówno z epoki kamienia, także z wczesnej epoki brązu, to jednak nie ma pewności, czy te miejsca pełniły funkcję pochówków -wyjaśnia dr Sławomir Wadyl. - Czy to nie była po prostu osada, dużo starsza niż gród. I czy ktoś w późniejszym okresie stwierdził, że założy tam cmentarzysko - dodaje dr Paweł Szczepanik. Ceramika, ozdoby i monety Wszystkie odkopane fragmenty grodu zostaną skatalogowane, opisane, pobrane będą też próbki drewna, które zostaną poddane badaniom den-drochronologicznym. - Po których będziemy już wiedzieć z całąpewnoścńąrokpowstania tego grodu, bo taką możliwość dają właśnie te badania - podkreśla dr Sławomir Wadyl. Już teraz można stwierdzić, że jest to dreWno dębowe, co -zdaniem archeologów - jest dość rzadko spotykane w takich konstrukcjach, gdyż jest to drewno twarde, a przez to cenne. Natomiast w wykopie, w którym stwierdzono ślady po domostwie, znaleziono pozostałości po dawnych mieszkańcach. - To głównie ceramika, fragmenty garnków, których zidentyfikowaliśmy wilości około 10 tysięcy fragmentów. Są też paciorki bursztynowe, różne ozdoby i monety, w tym jedna pochodząca z Anglii z czasów króla Knutem, została wybita około 1025 roku - wymienia Sławomir Wadyl. Żmudna i ciężka praca Powszechnie praca archeologa kojarzy się z badaniem i odkry- Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 reklama 19 ROLNE XXXIII Barzkowickie Targi Rolne AGRO POMERANIA 10-12 września 2021 r. Barzkowice mm mmmm ^" Doradztwo rolnicze: porady, informacje, stoisko informacyjne SIR (Sieci na Rzecz Innowacji w Rolnictwie i na Obszarach Wiejskich), prezentacja firm wystawienniczych * EKOstrefa - zajęcia edukacji ekologicznej: gry i zabawy, propagowanie wiedzy ekologicznej, informacje na temat możliwości uzyskania wsparcia ze strony WFOŚiGW w Szczecinie- współfinansowanie przedsięwzięć służących ochronie środowiska ^ Prezentacja Biosurowcowego Ogrodu Dydaktycznego oraz kolekcji warzyw i kwiatów jesiennych * Promocja produktów tradycyjnych, gospodarstw agroturystycznych, zagród edukacyjnych - XV Międzynarodowa Wystawa Rękodzielnictwa ^ Wystawa Twórców Ludowych * Prezentacja Kół Gospodyń Wiejskich Pokaz Zwierząt Hodowlanych Wystawa Bydła Mięsnego, Wystawa Bydła Mlecznego Pokaz Ptaków Hodowlanych i Ozdobnych Pokaz drobiu użytkowego- ekspozycja drobiarska Krajowej Rady Drobiarstwa- Izby Gospodarczej Wystawa Zwierząt Futerkowych Pokaz Alpak Dojenie krowy-fantom dydaktyczny Militarni z Barzkowicami Promocja akcji Wojskowej Komendy Uzupełnień - Zostań żołnierzem RP Mobilny punkt szczepień Mobilny punkt spisowy Urzędu Statystycznego w Szczecinie Tajemny Labirynt w kukurydzy * Organizator zastrzega sobie prawo do zmian w programie Barzkowickie Targi Rolne - mimem stolica Pomorza Zachodn iego w mrnsEŚmm ipypen 10.00 Oficjalne otwarcie targów 10.00-12.00 Wycena zwierząt futerkowych 10.30-13.30 XXVIII Jesienne Biegi Przełajowe- Bieg z ekologię 12.00-16.00 PIKNIK RODZINNY 14.00-15.00 Pokaz alpak oraz prezentacja hodowli 15.00 Debata Sytuacja polskiego rolnictwa - Europejski Zielony Ład 2050 ti mmmmm csatcrai 17.00 18.00 9.30-15.00 11.00-12.00 11.00-16.00 11.30 12.00-13.00 12.00-13.00 13.00-14.00 13.00-13.30 14.00-15.00 15.00-15.30 15.00-15.30 16.00-16.30 16.00 16.30 IX Przegląd Kapel Ludowych Wycena bydła mlecznego XVII Zachodniopomorska Wystawa Hodowlana Koni Szkolenie realizowane we współpracy z WFOŚiGW Czyste powietrze, program Agroenergia, doradztwo energetyczne Polowe pokazy pracy maszyn rolniczych - innowacje Pokaz alpak oraz prezentacja hodowli Prezentacja Szczecińskiego Związku Hodowców Gołębi Rasowych, Drobiu Ozdobnego i Królików oraz Stargardzkiego Stowarzyszenia Hodowców Gołębi i Drobnego Inwentarza Rozstrzygnięcie konkursu Bezpieczne Gospodarstwo Rolne Pokaz bydła mięsnego oraz zasady oceny bydła, ważenie zwierząt Występ zespołu „Krąg" Prezentacja zwierząt z Play ZOO Prezentacja alpak Rozstrzygniecie ogólnopolskiego konkursu Najlepszy doradca ekologiczny etap wojewódzki Prezentacja championów i wicechampionów wystawy' koni - wręczenie nagród hodowcom Rozstrzygnięcie konkursu IX Przegląd Kapel Ludowych Uroczyste podsumowanie konkursów: Najlepszy na targach - maszyny, urządzenia, technologie, Najlepszy na targach - artykuły spożywcze, Najlepszy na targach - środki produkcji 12: wmzEśmm ipmmmM 10.00-10.30 Pokaz alpak 10.00-12.30 Dożynki, Msza Święta Dziękczynna za zebrane plony, Cere- moniał Dożynkowy, Konkurs na Najładniejszy wieniec dożynkowy 10.00-17.00 XXVI Zawody Jeździeckie w Skokach 10.30-11.00 Prezentacja zwierząt z Play ZOO 11.00-11.30 Wręczenie odznak i pucharów dla hodowców bydła mlecznego 11.30-12.30 Konkurs Młodego Hodowcy 12.00-13.00 Polowe pokazy pracy maszyn rolniczych - innowacje 12.30-13.30 Prezentacja bydła mięsnego i wręczenie pucharów dla Najlepszego Hodowcy i dla Najładniejszego Zwierzęcia Pokazu 13.00-15.00 Rozstrzygnięcie konkursów: Agro-Eko-Turystyczne Zielone Lato 2021, Najładniejszy wieniec dożynkowy 14.00-15.00 Wręczenie nagród hodowcom biorącym udział w Wysta- wie Zwierząt Futerkowych, Pokazie Alpak, Pokazie Zwierząt Hodowlanych, Pokazie Ptaków Hodowlanych i Ozdobnych 15.00-16.00 Wręczenie nagród laureatom I, II i III miejsca konkursu IX Przegląd Kapel Ludowych, występ laureatów 16.00-16.15 Losowanie upominków za Bilety parkingowe 16.15-17.00 Występ zespołu 17.00 ZAKOŃCZENIE TARGÓW W'* **' Af pomorski XZ3- PATRONAT HONOROWY WCtMABSZAŁKA WOJEWÓDZTWA ZACHODNIOPOMORSKIEGO OLGIERDA KUSTOSZA ortai Pszczelarski i i Al ot Konsultant merytoryczny: WOJEWÓDZKI INSPEKTORAT OCHRONY ROŚLIN NASIENNICTWA W KOSZALINIE ■Sb* W © PATRONAT HONOROWY PREZYDENT MIASTA WÓJT GMINY ZACHODNIOPOMORSKA WOJEWÓDZKI INSPEKTORAT STAROSTY STARGARDZKIEGO STARGARD STARGARD IZ8A ROLNICZA TRANSPORTU PROGOWEGO iWONY WIŚNIEWSKIEJ W SZCZECINIE PRZEWODNICZĄCY ZACHODNIOPOMORSKIEJ RADY WOJEWÓDZKIEJ NS22 Rl SOUDARNO$<* EDWARD KOSMAL Patronat Branżowy: Grupa - i.*; - f l _ PFHBiPM i" > POLSKA FEDERACJA SZCZECIŃSKI ZWIĄZEK CISOWY ZWIĄZEK HODOWCÓW BYDŁA HODOWCÓW BYDŁA K0D0WCÓW 8YOiA i PRODUCENTÓW MLEKA W KOSZALINIE W KOSZALINie 20 magasyn Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 To było prawdziwe święto woiności Mariusz Grabowski mariitsz.grabowski O* *L-Jk mm Historia Równo 40 lat temu. w sobotę, 5 września 1981 r„ rozpoczął się w hali Olivia w Gdańsku I Krajowy Zjazd Delegatów Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność". Było to pierwsze tego typu wydarzenie w krajach Bloku Socjalistycznego. To było prawdziwe święto wolności i zarazem demonstracja siły Związku - w zjeździe uczestniczyło 865 delegatów, którzy reprezen-towaliblisko 10 min ówczesnych członków „Solidarności". Podczas zjazdu rozmawiano o sprawach związkowych, ale także politykowano. „Boże coś Polskę..." Zjazd był sporym logistycznym wyzwaniem. Delegatów trzeba było nie tylko zorganizować, ale także nakarmić i zapewnić im noclegi. Wydarzenie obsługiwały liczne agencje prasowe, a wokół 01ivii kłębiły się tłumy gdańszczan. A także funkcjonariuszy miliqi i agentów, bowiem władza postanowiła mieć zjazd związkowców pod ścisłą kontrolą. Na cztery godziny przed rozpoczęciem obrad pierwszej tury odbyła się w katedrze oliwskiej msza św. w intencji związku. Prymasa Polski, kardynała Józefo Glempa, powitał biskup ordynariusz diecezji gdańskiej Lech Kaczmarek, który powiedział m.in.: „Uważam za rzecz wskazaną i konieczną aby niezależny Związek »Solidamość« postępował w myśl swego hasła: bez obawy, ale z rozwagą". Zjazd zainaugurowało wejście na salę obrad pocztów sztandarowych i odśpiewanie hymnu Polski oraz „Boże coś Polskę". Następnie Lech Wałęsa otwierając obrady powiedział m.in.: „Powstanie „Solidarności" stało się dla wielu ludzi nie tylko wnaszymkraju, lecz w całym świecie, znakiem nadziei i świadectwem tego, że walka o godność ludzką nie jest bezowocna. Ale to, że jesteśmy, nie zrodziło się od razu. Jest w tym dziedzictwo krwi robotników poznańskich1956roku, Grudnia 1970na Wybrzeżu, dziedzictwo cierpień Radomia i Ursusa 1976 roku oraz wszystkich walk robotników w Polsce. Wszystkich C Na przewodniczącego „Solidarności", wybrano Lecha Wałęsę, choć nie obyło się bez kontrowersji wysiłków i walk o godność ludzką w naszym kraju. Wyrośliśmy z tych walk i pozostajemy im wierni". Same obrady odbywały się w dwóch turach. Pierwsza, ultrademokratyczna i trwająca od 5 do 10 września, miała w znacznym stopniu charakter porządkowy, wybierano władze zjazdu, komisje oraz omówiono pierwsze projekty uchwał. Potem delegaci rozjechali się do swoich województw i komisji zakładowych, żeby przedyskutować zgłoszone propozycje. Od 26 września do 7 października przeprowadzono drugą turę zjazdu, która poświęcona była przedyskutowaniu programu związku oraz wyborowi najwyższych władz. Uchwalanie programu Na przewodniczącego „Solidarności", wybrano Lecha Wałęsę, choć nie obyło się bez kontrowersji i walki związkowych koterii. W trakcie jego obrad ujawniły się bowiem procesy, które Prawdziwa polityczna bomba wybuchła, gdy 8 września zjazd uchwalił posianie do ludzi pracy Europy Wschodniej były już widoczne podczas kampanii wyborczej w regionach: konkurencji i rywalizacji między grupami i osobami o uzyskanie przewagi wewnątrz organizacji. Część działaczy stosowała coraz bardziej radykalne hasła i frazeologię, wierząc, że w ten sposób zostaną uznani za „niezłomnych" w starciu z komunistami. Uchwalony podczas zjazdu program „Solidarność" otrzymał nazwę,Samorządna Rzeczpospolita". W dokumencie tym stwierdzano, że Związek jest „organizacją wieloświatopoglą-dową, reprezentującą pracowników i broniącą ich interesów. Wśród zapisanych postulatów były powszechne prawa do pracy, jasny podział kompetencji organówpaństwa, demokratyzacja życia publicznego. Oczekiwano możliwości rozwiązywania wszelkich spraw spornych na drodze dialogu". Wpływ Jana Pawła II Podczas zjazdu kierownictwo „Solidarności" i większość eks-pertówprzy wsparciu duchownych starali się utrzymać linię umiarkowaną. Episkopat Polski przedstawił swoje stanowisko w „Głosie biskupów polskich" i specjalnym komunikacie, które zostały odczytane w całej Polsce. Duchownych wspierał swoim autorytetem Jan Paweł n. Abp Bronisław Dąbrowski w sprawozdaniu z rozmowy z papieżem odbytej w Watykanie 22 września 1981 r. zanotował: „Ojciec św. bardzo interesował się sytuacją w Kraju. Wysłuchał naszego sprawozdania ze spotkania z kierownictwem politycznym PRL w dniu 17IX1981 oraz informacji o przebiegu I części Zjazdu NSZZ »Solidarność« w Gdańsku. Jan Paweł II bardzo pragnie, aby Episkopat odgrywał rolę siły trzeciej, modernizującej i uspokajającej tendencje ekstremalne i napięciowe tak w kierownictwie pol. PRL, jak i Solidarności. Ojciec św. podziela stanowisko Episkopatu i jest za dialogiem między tymi dwoma partnerami". Historycy dowodzą, że w uchwale programowej zjazdu można znaleźć wiele treści obecnych w encyklice Jana Pawła II „Laborem exer-cens". Padły tam znamienne słowa o ludzkiej- godności i moralnym proteście. Uznano, że „ludzie muszą być równi, że mają takie same prawa, a nadrzędną sprawą jest poczucie wspólnoty w budowaniu pomyślności kraju". Według uchwały programowej władza nie mogła być atrybutem jednej ideologii czy partii, musiała się legitymować oddolnym, społecznym mandatem. Generalska demonstracja Władza patrzyła na zjazd „Solidarności" z niepokojem. Niektóre wydarzenia traktowała wręcz jako polityczną prowokację. Jeszcze przed nim, między 20 a 22 sierpnia w Gdańsku odbył się Przegląd Piosenki Prawdziwej „Zakazane Piosenki", zaś koncert laureatów miał miejsce w Operze Leśnej w Sopocie 4 września - w dniu rozpoczęcia I tury Zjazdu. Wyśpiewywane tam treści musiały mocno wzburzać towarzyszy. Dodatkowo na zjeździe pojawił się gen. Mieczysław Boruta-Spiechowicz, bohater września 1939 r. i więzień Łubianki, który publicznie pokazywał się w mundurze wzoru przedwojennego, czym doprowadzał do wściekłości komunistyczne władze. W takim stroju wystąpił podczas I Zjazdu „Solidarności". „Jako najstarszy generał II Rzeczpospolitej żyjący wiernie nad Wisłą, wzywam was, drodzy przyjaciele, w imię miłości, a nie nienawiści: uczcie się żyć pospołu z myślą o Polsce i tylko 0 Polsce" - apelował do delegatów. Delegaci wystosowali także „List do Polonii Całego Świata". Pisano w nim: „Tu, nad Wisłą, rodzi się nowa Polska, której fundamentem jest społeczne 1 narodowe braterstwo. Zrodzona z woli całego narodu „Solidarność" jest nie tylko związkiem zawodowym ludzi pracy, lecz jest jednocześnie obywa tel-skim ruchem społecznym ludzi świadomych swych praw, jak również obowiązków wobec Ojczyzny i jej niepodległości". „Posłanie do ludzi pracy" Ale prawdziwa polityczna bomba wybuchła, gdy 8 września zjazd uchwalił posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej. Dokument wyrażał poparcie dla robotników z innych kra-jów socjalistycznych. Wzywał też związkowców krajów bloku radzieckiego do wspólnej walki o swoje prawa, do swobody zrzeszania się. Tekst posłania brzmiał następująco: „Delegaci zebrani w Gdańsku na I Zjeździe Delegatów Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego »Solidamość« przesyłają robotnikom Albanii, Bułgarii, Czechosłowacji/Niemieckiej Republiki Demokratycznej, Rumunii, Węgier i wszystkich narodów Związku Radzieckiego -pozdrowienia i wyrazy poparcia". Pismo powstało z inicjatywy lekarza z Ostrowa Wielkopolskiego Henryka Sicińskiego. Tekst opracowali wspólnie Bo- gusław Śliwa, prawnik z Kalisza, wiceprzewodniczący Zarządu Regionu „S" Wielkopolska Południowa i Jan Lityński, członek KSS „KOR". Na wniosek Andrzeja Gwiazdy projekt od razu poddano pod głosowanie. Zgromadzeni w Gdańsku delegaci zdecydowaną większością głosów przyjęli posłanie za oficjalny dokument związku. Ale były też głosy przeciwne. Stefan Kisielewski, który podczas licznych spotkań i w swoich tekstach przeprowadzał systematyczną krytykę systemu socjalistycznego i „Solidarności", twierdził, że rzucono się na hasła narodowe, demokratyczne, a nie wolnego rynku. Mówił: „najbardziej »S« podłożyła się listem przyjętym na Zjeździe do robotników państw socjalistycznych - to było postawienie się w sprawie nierealnej, bo my sytuacji geopolitycznej nie zmienimy". Komunistyczna wściekłość Nareakcję władz nie trzebabyło długo czekać. Biuro Polityczne KC PZPR uznało, że uczestnicy zjazdu „jednostronnie zerwali" porozumienia zawarte w sierpniu 1980 r. „Zastąpiono je programem politycznej opozycji, która godzi w żywotne interesy narodu i państwa polskiego, oznacza kierunekna konfrontację grożącą rozlewem krwi" - pisała oficjalna prasa. Ale i na Kremlu „Posłanie' wywołało ostrą reakcję. Leonid Breżniew oświadczył, że jest to „niebezpieczny i prowokacyjny dokument. Słów w nim niewiele, lecz wszystkie biją w jeden punkt. Jego autorzy chcieliby posiać zamęt w krajach socjalistycznych, zdopingować grupkiróżnego rodzaju odszcze-pieńców. Uważam, że nie można ograniczyć się do prasowej krytyki tego bezczelnego wybryku". Agencja TASS z kolei nazwała zjazd w Gdańsku „antysocjalistycznym zbiegowiskiem i antyradziecką orgią". W ZSRR i innych krajach socjalistycznych organizowano spontaniczne wiece, na których potępiono posłanie polskich związkowców. Ta reakcja komunistów sugerowała, że mają oni co do „Solidarności" konkretne plany - już 13 września odbyło się posiedzenie Komitetu Obrony Kraju, na którym gen. Tadeusz Tu-czapski przedstawił akty prawne rozprawy z „Solidarnością". W październiku 1981 r. na czele partii stanął premier generał Wojciech Jaruzelski, a dwa miesiące później wprowadzono w Polsce stan wojenny. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 krzyżówka 21 mały lokal gastronomiczny choroba skóry balanga, libacja r~ śpiewa piosenkę „Antidotum" r~ sposób dziedziczenia podga-tunek kułana r~ wygnana z raju r~ stolica Turyngii ilość wydanej książki r~ czarownik r~ napój, z ziółek niewielki układ rubryk letnie łóżko "V lisia jama forma odlewnicza zdrowe warzywo młodszy junior mistrz rycerzy budyneczek na działce leśny krzew - 1 1 j j i 1 włoski wulkan ł -* 1 \ rodzaj tkaniny mały przyrząd U Osaka, teni-sistka - 1 uczta chrześcijan - i 8 szybki rozwój gospodarczy - 23 ludzie pozbawieni środków do życia pirat, korsarz 19 fiński z drewna - wigi-lijna msza - - mowa środowiskowa kłamca, blagier uroda -*• 17 człowiek niekompetentny, ignorant - r 14 tematyka mifosna kościelne nabożeństwo korab składnik powietrza \ wydzielony teren twierdza z „Ogniem mieczem" wśród metali szlachetnych zupa na zakwasie kilim na ścianie głos cyranki budowa na przystanku kadź far-biarska natarcie, szturm papuga z czubem r \ \ 1 niszczy żelazo 13 \ -*■ 18 \ 1 wielbi swojego idola - j 4 \ \ gorące źródło, cieplica mebel z wieszakami i strach ma wielkie - 20 sportowy ośrodek nad Pilicą tłuszcz do sałatek U grecka any-żówka - 3 staropolska pani -*■ 12 najstarszy w rodzinie - fwuąyi —» • \ afisz teatralny - mężna córka Zeusa sądowe dokumenty brazylijski f&l r ptak w koronie zamieranie tkanek, atrofia 11 ■■ obróbka metalu na tokarce SSE nosć koszyczek ostu suchy w stoczni otwór baku 1 młoda, nielotna kaczka domino lub go 1 ukochana doktora Zywago drapieżny kot cztery i piec piąty r \ 1 1 nadmierne ryzyko 21 egoista, samolub duży garnek Wielka Koralowa m u wielka ilość koń pociągowy 16 r i 1 1 Bi miły zapach 1 1 mała walizka drewniany strop 2 uczniowska laba niejeden na polu .goi-fowym feudalny pan na Rusi synowie Ura-nosa i Gai córka Tantala zamieniona w skałę np. porter lub ale dawni komedianci na pagonach podoficera 7 pokrywa ściany kamienicy dyskusja w parlamencie 1 i \ 6 1 r mod-nisia, stroj-nisia "V awantura, burda -v wolne stanowisko pracy ~v egipska rzeka substancja barwiąca ł 1 pojazd konny na resorach błahostka, drobiazg oprzędy jedwabników imię córki Picassa 15 parlamentarzysta szekspirowski król -*■ i finansista \ 1 dawny wyborca kurort w Beskidzie r \ 5 ł chorobliwe zwidy - pomnik w kształcie ostrosłupa 10 ozdoba gorsetu równoważnia l 1 dodatkowe wyścigi w wioślarstwie r Zorba" lennik —¥■ rzadki metal - - 1 imię kobiece ziemia uprawna 1 metropolia Maroka -► Walewska lub Bovary r~ autor „Boskiej komedii błękitna u arysto-kratki w ekwipunku taternika prawe ramię delty Renu Jui rajski" hrabstwo w Anglii r i 9 1 Warhol lub Garcia - wiecznie zielone drzewo z Gwinei Jean-... Bel-mondo pląs ^ 1 - 1 1 twarda skała cenny kamień ozdobny pora wstawania 1 imię Koź-miana, poety \ i i metalowa sztaba u drzwi 22 polski herb szlachecki - kowalny metal - zakratowane w celi - iS aktor - listu lub paczki - „M jak miłość" - 1 2 3 4 5 P 7 8 9 10 u 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 Litery z pól ponumerowanych od 1 do 23 utworzą rozwiązanie - sentancję łacińską. W0Z33zyVrvaviM0da0VM0TS 3iNvzViAAZ0ii Litery z pól ponumerowanych od 1 do 23 utworzą rozwiązanie - sentancję łacińską. W0Z33zyVrvaviM0da0VM0TS 3iNvzViAAZ0ii 22 ogłoszenia drobne Glos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 Drobne Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie: 94 347 3512 Przez internet: ibo.polskapress.pl W Biurze Ogłoszeń: Oddział Koszalin: ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94 347 3512 Oddział Słupsk: ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103 Oddział Szczecin: ul. Nowy Rynek 3,71-875 Szczecin, tel. 9148133 67, fax 91433 48 60 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ ZDROWIE ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ USŁUGI ■ MOTORYZACJA ■ PRACA ■ TURYSTYKA BANK KWATER ZWIERZĘTA ROŚLINY, OGRODY MATRYMONIALNE RÓŻNE KOMUNIKATY i ŻYCZENIA /PODZIĘKOWANIA i GASTRONOMIA i ROLNICZE i TOWARZYSKIE Nieruchomości MIESZKANIA - SPRZEDAM 2-POK., garaż i zagospodarowany ogród. Centrum miasta K-lin, cena do uzgodnienia, 518-868-737(SMS) MIESZKANIA-WYNAJMĘ SZUKAM pokoju do wynajęcia w domku. Tel 663304622. DZIAŁKU GRUNTY SPRZEDAM -y,. _ DZIAŁKA 6100m2, zabudowana; ók. Drawska Pom.- 605-893-461 ŁĄKA kośna 7ha, sucha, piaszczysta. Przydargiń - Bobolice 662-936-382. REKLAMA DZIAŁKI, GRUNTY KUPIĘ KUPIĘ grunty orne w Gminie Kobylnica i okolicach, 606785750 GARAŻE GARAŻE blaszane, drewnopodobne, 798-710-329, www.partnerstal.pl _0010253221 GARAŻE Blaszane KmzW** BRAMY Garażowe \WK>W)C0fT KOJCE dla Psów j Najniższe CtŚifY Rólne wymiary Transport cały kraj uottatm&m Oogodf»i%&r? 94-318-80-02 91-311-11-94 58-588-36-02 95-737-63-39 59-727-30-74 512-853-323 www.konstal-garaze.pi 0010257804 POŚREDNICTWO 009994738 OMEGA WYCENY | OBRÓT | | SŁUPSK, UL. STARZYŃSKIEG011 /rv tel. 59 841 44 20; f#' 601 654572; : www.nieruchomosci.slupsk.pl omega@nieruchomosci.slupsk.pl Handlowe MASZYNY URZĄDZENIA KUPIĘ minikoparkę, 609-499-555. Motoryzacja OSOBOWE SPRZEDAM OPEL Astra, II, 669-263-034. OSOBOWE KUPIĘ pjibsinS AUTO skup wszystkie 695-640-611 ROLNICZE SPRZEDAM PRZYCZEPA 3,51, zarejestrowana, 12 tys.zł, 50924625 PRZYCZEPA do przewozu osób- 24 miejsc, 12 tys.zł, 509024625 USŁUGI TŁUMIKI, katalizatory, złącza. Czekaj Zbigniew. Koszalin, Szczecińska 13A (VIS). Tel: 94-3477-143; 501-692-322. INNE A do Z skup-skupujemy każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 KUPIĘ stary samochód lub motocykl, min. 40-letni. Może być niekompletny lub uszkodzony, 609-499-555. Finanse biznes KREDYTY, POŻYCZKI KREDYT 50 tys. rata 545 zł RRSO 7,44 % Telefon 730809809 POŻYCZKA z dowozem 573330099 Praca ZATRUDNIĘ DO opieki, do Niemiec do 1800 euro 73049 77 71 FIRMA DOMAR Tatów zatrudni kierowców kat. C, C+E. Mile widziane doświadczenie. Oferty prosimy przesyłać: andrzej.bakowski@ domar-k.pl Tel. 94 316-09-46 FIRMA DOMAR Tatów zatrudni operatora koparki. Oferty prosimy przesyłać: andrzej.bakowski@ domar-k.pl Tel. 6694316-09-46 FIRMA DOMAR w Tatowie zatrudni: majstra robót wodno-kanalizacyjnych. Oferty prosimy przesyłać: jolanta. czupajlo@domar-k.pl Tel. 94 316-09-43 FIRMA DOMAR w Tatowie zatrudni: operatora walca oraz operatora rozściełacza Oferty prosimy przesyłać: Andrzej. bakowski@domar-k.pl Tel. 94 316-09-46 MALOWANIE/TAPETOWANIE/ OCIEPLENIA - Niemcy. Darmowa kwatera + auto. Tel: 602 262 365, 539343 726. NIEMCY: murarz, cieśla, malarz, spawacz, ślusarz: 601-218-955 OPIEKUNKĘ do dziecka na weekendy. Słupsk, 601997637 PRACA OPIEKA NIEMCY WYSOKIE ZAROBKI tel. 501409214 SZUKAMY pracowników budowlanych: pomocnik budowlany, cieśla murarz, cieśla szalunkowy, operator koparki, pracownik robót ziemnych. Jesteśmy niemiecka firmą budowlaną, działamy od 20 lat na rynku w okolicach Frankfurt nad Menem. Oferujemy umowę o pracą, wszystkie świadczenia, 30 dni urlopu, zakwaterowanie. Mówimy po polsku. +4915792344515 mail: br@ kahramanbau.de ZATRUDNIĘ budowlańców do pracy w Niemczech. Kontakt pod nr tel. 004915152371796. ZATRUDNIĘ krawcową. Tel. 501189396 SZUKAM PRACY ZAOPIEKUJE się dzieckiem albo osobą starszą, 793-230-161. Zdrowie GINEKOLOGIA A-Z GINEKOLOG, 790-246-404 NEUROLOGIA SPEC. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364 INNE ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO 59/8430465 Serwis RTV, LCD, plazma BUDOWLANO-REMONTOWE KAFELKI, gładzie. 731084545 GK INSTALACYJNE HYDRAULICZNE, tel. 607703135. OGRODNICZE OCZKA wodne, kaskady i inne, 691226885. PORZĄDKOWE MOBILNY Odbiór-skup złomu. Opróżnianie mieszkań, magazynów, domów, piwnic, gospodarstw rolnych. Tel. 697-782-596. SPRZĄTANIE strychów, garaży, piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w big bagach, 607-703-135. Turystyka KRAJ - MORZE ŁEBA, tanie pokoje z łaz. 603-471-715 Różne KUPIĘ stare kapsle od piwa 601493403 STARE książki- skup 881-934-948 ZŁOM kupię, potnę, przy jadę i odbiorę, tel. 607703135. Rolnicze ZWIERZĘTA HODOWLANE KURKI odchowane 784 461566 SPRZEDAŻ kur rocznych oraz kurek odhodowanych, tel. 785-188-999 INNE SPRZEDAM Kury nioski młode. Telefon: 782 827 428,792 732 052 Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w Słupsku ogłasza Przetarg Pisemny Nieograniczony NA SPRZEDAŻ SPÓŁDZIELCZEGO WŁASNOŚCIOWEGO PRAWA DO LOKALU UŻYTKOWEGO POŁOŻONEGO W BYTOWIE PRZY UL. GDAŃSKIEJ 12A Lokal użytkowy o pow. netto 360 m2 położony na dz. ew. 29/12 o nr. KW SL1 B/00029664/4 położony w Bytowie w budynku usługowym. Cena wywoławcza 1.278.300,00 zł. Oferty należy składać w zamkniętych kopertach w siedzibie Oddziału ZUS w Słupsku, przy Placu Zwycięstwa 8, w terminie do 22.09.2021 r. do godz. 10:00. Część jawna przetargu odbędzie się 23.09.2021 r., o godz. 10:00 w Oddziale ZUS w Słupsku, pok. 106 (sala konferencyjna). Uczestnik przetargu zobowiązany jest do wniesienia wadium w wys. 63 915,00 zł do dnia 22.09.2021 r. i przedłożenie dowodu wniesienia wadium do dnia 22.09.2021 r. do godz. 14:00. Wadium należy wpłacić na rachunek bankowy Oddziału ZUS w Słupsku PKO BP SA 74 1020 5590 0000 0902 9310 7019 z dopiskiem wadium - przetarg - Bytów, Gdańska 12a. Wadium wpłacone przez uczestnika, który wygra przetarg i uchyli się od zawarcia umowy, nie będzie podlegać zwrotowi. Szczegółowe warunki przetargu zawiera regulamin przetargu, który jest zamieszczony na stronie internetowej pod adresem: www.zus.pl Organizatorowi przetargu przysługuje prawo zamknięcia przetargu bez wybrania którejkolwiek z ofert. Po wyłonieniu nabywcy ZUS zobowiązany jest do uzyskania zgody Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej na sprzedaż spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Więcej informacji uzyskają Państwo pod nr. tel. 502 001357. Co masz zlecić - zleć to nam #zostańwdomu Tutaj zlecisz ogłoszenie! Koszalin, ul. Mickiewicza 24, 94 347 3511 Słupsk, ul. Henryka Pobożnego 19, 59 848 81 03 Szczecin, bo.gs24@polskapress.pl, 697 770190 Szczecinek, bo.gk24@polskapress.pl, 94 347 3516 Stargard, wieslawa.sowa@polskapress.pl, 670 770191 reklama.koszalin@polskapress.pl WWWLgp24.pl www.gk24.pl www.gs24.p Prezes oddziału Polska Press Piotr Grabowski, piotr.grabowski@polskapress.pl Redaktor naczelny Przemysław Szymańczyk przemyslaw.szymanczyk@polskapress.pl, tel. 607 287 664 Zastępcy redaktora naczelnego Marcin Stefanowski, Koszalin, tel. 697770 227 marcin.stefanowski@polskapress.pl Ynona Husaim-Sobecka, Szczecin, tel. 697 770 218 ynona.sobecka@polskapress.pi Wojciech Frelichowski, Słupsk, tel. 519 503 638 wojciech.frelichowski@polskapress.pl Dyrektor drukarni Stanisław Sikora, tel. 602740087 s.sikora@pprint.pl Dyrektor działu marketingu Robert Gromowski, tel. 502 339113 robert.gromowski@polskapress.pi Dyrektor działu reklamy Ewa Żelazko, tel. 500 324 240 ewa.zelazko@polskapress.pl Prenumerata, teł. 94 3401114 Głos Koszaliński - www.gk24.pl ul. Mickiewicza 24. 75-004 Koszalin, tel. 94 347 35 00. fax 94 347 3513 tel. reklama: 94 347 35 72. redakqa.gk24@polskapress.pl, reklama.gk24@polskapress.pl Głos Pomorza - wwwLgp24.pl ul. Henryka Pobożnego 19.76-200 Słupsk. tel. 59 848 8100. fax 59 848 8104, tel. reklama: 59 848 8111. redakqa.gp24@polskapress.pl, reklama.gp24@polskapress.pl Głos Szczedfcki-www.gs24.pl ul. Nowy Rynek 3,70-533 Szczecin, tel. 9148133 00, fax 9148133 60, tel. reklama: 9148133 92. redakqa.gs24@polskapress.pl reklama.gs24@polskapress.pl ODDZIAŁY Szczecinek ul. Plac Wolności 6,78-400 Szczecinek, tel. 94 374 8818, fax 94 374 23 89 Stargard ul. Wojska Polskiego 42.73-110 Stargard, tel. 91578 47 28, fax 9157817 97, reklama tel. 91578 47 28 ©© - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule, w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronach www.gk24.pl/tresci,www.gp24.pl/tresci, www.gs24.pl/tresci, i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. Polskie Badania Czytelnictwa Nakład Kontrolowany ZKDP 1)1111 IIITIIIIIIII POLSKA PRESS GRUPA WYDAWCA Polska Press Sp. z o.o. ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel. 22 20144 00, fax: 22 2014410 Skład Zarządu: Tomasz Przybek. Prezes Zarządu Dorota Kania, Członek Zarządu Maciej Kossowski, Członek zarządu Miłosz Szulc Członek zarządu Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński Dyrektor marketingu Sławomir Nowak, slawomir.nowak@polsi(apress.pl Dyrektor zarządzający biura reklamy Maciej Kossowski maciej.kossowski@polskapress.pl Dyrektor kolportażu Karol Wlazło karol.wlazlo@polskapress.pl Agencja AIP kontakt@aip24.pl Rzecznik prasowy Adrian Majchrzak, tel. 22 20144 38, adrian.majchrzak@polskapress.pl Glos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 sport 23 Gwiazdy futbolu w Ekstraklasie, ostatnie słowo należało do Legii Filip Bares Twitter: @Bares34 PUka nożna Za nami najgorętsze lato w historii futbolu, a w Polsce nie inaczej. Kto by pomyślał, że transfery właściciela budek z kebabem i twarzy tanich energetyków spowodują piłkarską gorączkę nad Wisłą... 273 - tylu zawodników kupiły, podpisały bądź wypożyczyły w letnim okienku transferowym kluby PKO Ekstraklasy. Osiemnaście najlepszych polskich zespołów wydało łącznie 7 563 000 euro, co daje średnią 420 tysięcy na klub i 27 tysięcy na jednego piłkarza. W zamian odeszło 252 zawodników za 16 900000euro, co daje nam średnią 520 tys. na klub i 39 tys. na zawodnika. Najwięcej na transfery wyłożyła warszawska Legia, bo ponad 3 min euro. Większość z tej kwoty została jednak wydana dopiero ostatniego dnia okienka, na dwóch piłkarzy - Ii-rima Kastratiego (1,3 min z Di-nama Zagrzeb) i Ighora Chara-tina (l min z Ferencvaros). Tym samym Kastrati został drugim najdroższym zawodnikiem w historii Legii. Mistrzowie Polski zapłacili więcej tylko za pomocnika Bartosza Slisza z Zagłębia Lubin (1,8 min). Pieniądze znalazły się po tym, jak klub sprzedał prawego obrońcę Josipa Juranovicia do Celticu. - Lirim Kastrati to piłkarz, który dzięki swoim cechom szybkościowym i wysokiej intensywności będzie dynamizował grę całego naszego zespołu, zarówno w fazie ataku, jak i obrony. To wzmocnienie było niezbędne do skutecznej rywa- II Lukas Podolski jest pierwszym mistrzem świata w Ekstraklasie lizacji na poziomie fazy grupowej Ligi Europy oraz do walki o kolejny tytuł Mistrza Polski. Lirim zdobywał międzynarodowe doświadczenie nie tylko na poziomie rozgrywek klubowych, ale i w reprezentacji, będąc częścią kadry narodowej Kosowa. Liczę, że ten zawodnik stanie się ważnym ogniwem ofensywy, a jego żywiołowość pomoże kreować sytuacje bramkowe dla naszych pozostałych zawodników - powiedział w rozmowie z legia.com dyrektor sportowy Legii Radosław Kucharski. Na razie najlepszym letnim transferem warszawiaków wydaje się być Mahir Emreli. Azer strzelił sześć goli i dołożył jedną asystę w swoich pierwszych 12 meczach dla nowego zespołu. Ekstraklasa pełna gwiazd Tegoroczne letnie okienko transferowe było naprawdę historycznym dla klubów PKO Ekstraklasy. Przede wszystkim dlatego, że na polskich boiskach w końcu zagra mistrz świata. Lukas Podolski spełnił swoją obietnicę i na stare lata wrócił na Śląsk, by grać w Górniku Zabrze. Transfer tymlepszy, że za-brzanie nic nie musieli za niego płacić. Według różnych doniesień Podolski ma zarabiać trochę poniżej pół miliona euro rocznie. - Widać to choćby po obrotach sklepu klubowego. Wiem, że trudno porównywać je rok do roku, skoro przez wiele miesięcy był zamknięty z powodu pandemii, więc przychody z dnia meczowego wynosiły zero. Ale gdyby cofnąć się do normalnych czasów, pewnie można by mówić o wzroście na poziomie 300 proc. Albo i więcej. Wystrzał w kosmos! W środku tygodnia miewamy teraz czasem takie obroty, jak przed pandemią w dniu meczowym. I to trwa, i trwa... Przy okazji meczu ze Stalą Mielec po raz kolejny został pobity rekord obrotów, wcześniej ustanowiony w dniu prezentacji Łukasza na stadionie. Klub biznesu wyprzedany, loże wyprzedane - powiedział w wywiadzie z „Super Expresem" były już prezes Górnika Dariusz Czernik. Podobnym tropem poszedł Kamil Grosicki. Były reprezentant kraju zakończył przygodę z Championship i wrócił do Pogoni Szczecin. - Zawsze powtarzałem, że chcę wrócić do Szczecina, to jest moje miasto. Pogoń to mój klub - powiedział Grosicki klubowym mediom Pogoni Szczecin. Na ostatniej prostej do głosu doszedł także Raków Częstochowa. Po tym jak podopieczni Marka Papszuna dzielnie walczyli o Ligę Konferencji prezes klubu zapowiedział dalsze wzmocnienia. W ostatni dzień okienka do Rakowa dołączył znany z Zabrza i Warszawy Walerian Gwilia. - To była bardzo trudna operacja. Zabiegaliśmy o Waleriana od maja tego roku i cieszymy się, że do nas dołączył. To zawodnik na pozycję numer osiem, ma zupełnie inną charakterystykę niż zawodnicy, których obecnie posiadamy w składzie - stwierdził Paweł Tomczyk, dyrektor sportowy Rakowa, cytowany na oficjalnej stronie klubu. Legia nie przedłużyła kontraktu z Gwilią, gdyż zbyt wiele różnic było w kwestii finansów. Gruzin do końca liczył na ofertę z zagranicy, ale ta nie nadeszła. ©® Roberto Soldić w sobotę będzie bronił tytułu mistrza KSW Wojna chorwacko-czeska pod flagą biało-czerwoną _____ ......... istooM I Tomasz Dębek Twitter: @T_Debek Pojedynek Roberto Sołdkia z PatrikiemKindem będzie walką wieczoru sobotniej gali KSW 63. Wcześniej wystąpi min. brązowy medalista otimpijski Damian Jankowski, a faj«werki gwarantowane są w starciu wagi ciężkiej Andryszak-Stosić Byli mistrzowie wagi półśred-niej Borys Mańkowski (22-8-1) i Dricus Du Plessis (16-2) oraz panujący w latach 2012-15 na tronie wagi średniej Michał Materia (29-8) - to tylko trzy z sześciu ofiar Roberto Soldicia w KSW. 26-letni Chorwatw największej polskiej organizacji MMA przegrał tylko raz: w pierwszym pojedynku z Du Plessisem, który z powodzeniem występuje obecnie wUFC (stoczył dwie zwycięskie walki dla amerykańskiego giganta). Jego kolejnym przeciwnikiem będzie wysoko notowany Patrik Kincl. Doświadczony Czech w KSW pokonał legendę polskiego MMA Tomasza Drwala (22-6-1) i zwycięzcę re-ality show „Tylko jeden" Tomasza Romanowskiego (13-8). Sobotnią walkę promuje pomysłowa seria filmów, w których Soldić wcielił się w rolę nie- ry zbiegła Więzienia, a Kincl gra ścigającego go inspektora. Czy uda mu się dopaść go w klatce? Według bukmacherów szanse na to są znikome. Za złotówkę postawioną na Chorwata można dostać około 1,25 zł, a w przypadku wygranej Czecha ok. 4-4,25 zł. Emocji nie zabraknie również przed walką wieczoru. Brązowy medalista olimpijski w zapasach Damian Janikowski stanie przed kolejnym dużym wyzwaniem: zmierzy się z weteranem UFC Pawłem Pawlakiem. Na wielkie grzmoty można szykować się też w starciu Michała Andryszaka z Darko Stosiciem. Dwaj „ciężcy" mają między sobą 24 nokauty, Polak jest też piekielnie groźny w parterze. Początek gali w sobotę o 20, transmisja w systemie PPV. ©® KSW 63-karta walk: Roberto SokK(&3)\a Patrie Kind (24-9) (opaskat. polvedniej,7Zl kg); Damian Janlajw-sló(63)vsPawełPawłak0844)(83,9 kg); Kichał AndtySzak(22-9)vsDaftoStasić(^ 020,2 kg); AntunRacić(2S^0v5 Jakub Wh Waa(TVH(bl2 kg); Tomasz Romanowski (B-8)vsAleksandarRakas06-8)(S0kg);EiTih BaQHvnńska((M))vsWeraniaEszer((M)) (%7kg)Danian Piwowarczyk (3^)vs Marcin Trzańsłd(VO)(93kg);SaraLiizar-Smąpć(24) vs Allana Ahrarez(VO)(S6,7kg),Mkhał Domin (3-2)vs Szymon Karokzyk(44)(68 kg). W Tokio znów miejsce na podium dla Polski. Po raz pierwszy w strzelectwie Punwtanpiada Krzysztof Kawa krzysztof.kawa@polskapress.pl Szymon Sowiński zajął drugie miejsce w finale strzelania z pistoletu z 25 m w klasie SH1 i zdobył srebrny medal para-olimpiady w Tokio. To pierwszy w historii medal dla Polski na igrzyskach w parastrzelec-twie sportowym. Szymon Sowiński ma motto życiowe: „Nie czekaj, pora nigdy nie będzie idealna". Lubi też powtarzać: „Janie cierpię bałaganu". I w jego strzelaniu w czwartek żadnego bałaganu nie było, trafiał bowiem bardzo regularnie. Zawodnik z Zielonej Góry musiał stoczyć walkę w dwóch dogrywkach: najpierw o strefę medalową, a potem o srebrny medal. Polak, który uprawia medytację i słynnie ze świetnej koncentracji, z obu prób wyszedł zwycięsko i z wynikiem 21 trafień zajął drugie miejsce (Chińczyk Xing Huang miał 27 trafień), dokładając kolejne trofeum do kolekcji. Wcześniej zdobywał medale mistrzostw świata, ale na igrzyskach para-olimpijskich to jego pierwszy krążek. Podczas paraolimpiady przed pięcioma laty w Rio de Janeiro Sowiński był czwarty w pistolecie pneumatycznym. W pierwszym występie w Tokio przed trzema dniami reprezentant Startu Zielona Góra zajął 6. miejsce w finale strzelania z pistoletu pneumatycznego P1-10 m. Dodajmy, że w eliminacjach strzelania z 25 m odpadł Filip Rodzik, podobnie jak Milena Olszewska w 1/8 finału w łucznictwie. W kolarskiej sztafecie mieszanej w klasie H1-5 Renata Kałuża, Rafał Wilk i Rafał Szumieć zajęli 6. miejsce. W badminto- nie Bartłomiej Mróz przegrał mecz w fazie grupowej singla ( SU5). Także pływacy zakończyli czwartkowe starty bez medali. Igor Hrehorowicz był 6. w wyścigu eliminacyjnym na 100 m Pływak Jacek Czech: Postawiłem wszystko na jedną kartę. Mam tak wyczerpany organizm, że muszę sobie dać miesiąc odpoczynku stylem motylkowym w klasie S9, a Kamil Otowski 5. w eliminacjach na 50 m stylem grzbietowym w klasie S2 i obaj odpadli. Do finału w tym drugim wyścigu awansował Jacek Czech. Miał wielkie nadzieje na dobry rezultat, bo zakwalifikował się z 2. czasem, lecz w walce o medale popłynął aż o cztery sekundy wolniej i zajął 8. miejsce. - Postawiłem wszystko na jedną kartę. Po prostu zabrakło. .. - przed kamerą TVP Sport Jackowi Czechowi do oczu napływały łzy. - Mam tak wyczerpany organizm, że muszę sobie dać miesiąc odpoczynku. A potem przystosować go do funkcjonalności. Przyjechałem tu, pojawiły się problemy z szyją, barkiem. Starałem się z całych sił. Może byłoby łatwiej gdyby, aklimatyzacja była... Dużo by mówić. Jestem twardym wojownikiem, zobaczymy, jak to się potoczy w moim życiu. Przez eliminacje z powodzeniem przepłynęli nasi kajakarze. Wczoraj startowali też lekkoatleci, w tym szósty w rzucie oszczepem Marek Wietecki i piąta w pchnięciu kulą Joanna Oleksiuk. ©® 24 sport Głos Dziennik Pomorza Piątek, 3.09.2021 Weekendowe spotkania piłkarskie naszych zespołów Jarosław Stencel jaroslawitencel@polskapress.pl PHka nożna Już w piątek zostanie rozegrane jedho ze spotkań w IV Edze. Będtró w nim uczestniczył jeden z naszych zespołów Jantar Ustka który ogodz. 17.00 wystąpi na boisku w Luzinie przeciwko tamtejszemu Wicęidowi. IV|ga Dwa nasze zespoły w tej kolejce IV ligi wystąpią na własnych boiskach. Po pauzie do gry w lidze wraca Bytovia Bytów, która w poprzedniej kolejce nie grała, ale wykorzystała przerwę na spotkanie z Oldbojami Byto-vii w ramach I Memoriału im. Przemysława Gawina. Wygrali IV-ligowcy 5:3 (więcej o tym meczu w piątkowym Głosie Bytowa i Miastka). Byto-via w sobotę o godz. 16.00 na stadionie przy ulicy Adama Mickiewicza podejmować będzie GKS Kowale. Coraz lepiej grająca Pogoń Lę-borktakżewsobotęogodz. 17.00 na stadionie przy ulicy Janusza Kusocińskiego zagra z jednym z faworytów ligi - Jaguarem Gdańsk. Piłkarze słupskiego Gryfa również w sobotę zagrają na wyjeździe w Rumi z tamtejszym Orkanem (godz. 17.00). Też w sobotę, ale nieco wcześniej (godz. 11.00) swój mecz rozpoczną Anioły Garczegorze, które będą podejmowane przez rezerwy Lechii Gdańsk. Sparta Sycewice także zagra w sobotę i też na wyjeździe. Sy-cewiczanie zagrają w Pelplinie przeciwko tamtejszej Wierzycy. Początek meczu o godz. 17.00. Piłkarze Pogoni Lębork być może w sobotę będą mieli ponownie powody do radości Klasa okręgowa Mecze sobotnie: Czarni Czarne -Jantaria Pobłocie (16), Dolina Ga-łąźnia Wielka - Skotawia Dębnica Kaszubska (17), MKS Debrzno -Lipniczanka Lipnica (16.30), Zawisza Borzytuchom - KS Gryf/SMS Słupsk (15), Start Miastko - KS Włynkówko (16). Mecze niedzielne: GTS Czarna Dąbrówka - Sokół Wyczechy(l2), Myśliwiec Tuchomie - Brda Przechlewo (17), Wybrzeże Objazda -KaszubiaStudzienice(i7), GryfU Słupsk - Piast Człuchów (17). Klasa A Grupa I: Mecze sobotnie: Stal Jezierzyce - SzansaSiemianice(l7), Garbarnia Kępice - Polonez Bobrowniki (17), Echo Biesowice - Barton Barcino (11.30), Sokół Szczypkowice - Diament Trzebielino (17) Mecze niedzielne: Granit Kończewo - Unison Ma-chowino (16), KS Damnica - Słupia Kobylnica (14). Grupa H: Mecze sobotnie: Grom Nakla - Urania Udorpie (17), LKS Łebunia - Victoria Dąbrówka (17). Mecze niedzielne: Zenit Redkowice - Orkan Gostkowo (14), Błękitni Motaizyno - Lider Rychnowy (16.15), Magie Nieza-byszewo - Pomorze Potęgowo (13.30), Chrobry Charbrowo - Leśnik Cewice (17). Klasa B Mecze sobotnie: Sokół Kule-szewo - Victoria Słupsk (16.30), Kaszubia n Studzienice - GKS Kołczygłowy (17). Mecze niedzielne: Lew Lębork - Dąb Ku-sowo (17), KS Zaleskie - Rowokół Smołdzino (14), Baza 44 Siemi-rowice - Start Łebień (12), Granit Koczała - WKS Nożyno (14-30). Memoriał Żyntea Niedziela: Godz. 10.30 - piłka nożna- XI Międzynarodowy Me moriał Zbyszka Żynisa. Boisko Orlik 2012 przy ul. Bolesława Krzywoustego. Zagrają: reprezentacja Urzędu Morskiego w Gdyni/Oddział w Słupsku, Przyjaciele Zbyszka, Salos Stupsk, mniejszości narodowe. Turniej ołdbojów Stowarzyszenie Sportowe FK Oldboje Słupsk zaprasza na „n Otwarte Mistrzostwa Ziemi Słupskiej Oldbojów w Piłce Nożnej", które odbędą się w dniu w sobotę 4 września na obiekcie sportowym Centrum Usług Wspólnych przy ul. Wodnej 20 w Kobylnicy. Scenariusz wydarzenia sportowego: 1. Godz. 9:00 - 9:30 odprawa kierowników drużyn losowanie grup. 2. Godz. 10:00 -10:30 uroczyste otwarcie Mistrzostw. 3. Godz. 11:00 -12:30 mecze grupowe na dwóch boiskach. 4. Godz. 12:40 -13:10 mecze półfinałowe Mistrzostw. 5. Godz. 13:20 -14:00mecz 0 DI, V i VII miejsce w turnieju. 6. Godz. 11:40 -14:40finał Mistrzostw. 7. Godz. 14:50 -15:30 wręczenie medali, pucharów, nagród, upominków, pamiątkowe zdjęcia i uroczyste zakończenie „II Otwartych Mistrzostw Ziemi Słupskiej Oldbojów". - Gwarantujemy dużo emocji, wspomnień oraz atrakcji, bo nasze aktywne działanie jest podyktowane wspomaganiem 1 promowaniem aktywności sportowej - mówi organizator Józef Konecki. ©® Wyprawa w góry to frajda dla dziewcząt, chłopców i trenerów Bytowianie zaliczyli dwa obozy sportowe Badminton Krzysztof Niekrasz kreysztof.niekrasz@polskapress.pl Okres wakacji sprzyjał do tego, aby chłopcy i dziewczęta mogli skupić się na treningach podczas zgrupowań sportowych. Tak było w przypadku przedstawicieli badmintona z bytowskiej Dwójki, którzy zakwalifikowani zostali do kadry województwa pomorskiego. Najpierwbyli w Białce Tatrzańskiej. Tam zajęcia były różne, bo w hali i w terenie (długie spacery nad Morskie Oko i do Doliny Pięciu Stawów). W programie były także wycieczki z przewodnikiem, których celem było poznanie uroczych zakątków Tatr. Z kolei drugi obóz odbył się w Człuchowie. Tam głównie skupiono się na technice i taktyce. - To były bardzo dobre zgrupowania. Na nich wszyscy uczestnicy pracowali na maksa, by zdobyć odpowiednią formę do grania podczas turniejów, które zaplanowane są od września do grudnia 2021 roku. Bardzo dziękujemy za wsparcie finansowe i możliwość uczestniczenia w tych badmintonowych szkoleniach Starostwu Powiatowemu w Bytowie i Gminie Bytów - oznajmił Jerzy Saldat, bytowski trener Uczniowskiego Klubu Sportowego Dwójka. ©© Aleksandra Treder na obozie kadry narodowej w Warszawie Lęborczanie zaczynają sezon od wyjazdu do Jarosławia Temsstokmy Krzysztof Niekrasz krzysztof.niekrasz@polskapress.pl Dziś (3 września) ogodz. 18 rozpocznie się nowy sezon 2021/2022w tenisie stołowym mężczyzn. Na inaugurację Lotto Superligi drużyna z Lęborka Poltarex Pogoń rozegra mecz w dalekim Jarosławiu z brązowym medalistą ostatnich rozgrywek, czyli z ekipą Sokołów S. A. Jarosławianie chcą walczyć o najwyższe cele i stworzyli zespół w międzynarodowym Alan Kulczycki to nowy gracz klubu z Lęborka. Ma 15 lat składzie. Znajdują się w nim: Hindus Sathiyan Gnanaseka-ran, Koreańczyk Lim Jong-hoon, Brazylijczyk Erik Jouti, Uzbek Zokhid Kenjaev, Rosjanin Grigory Vlasov, Grek Kom stantinos Angelakis. Z Polaków w zgłoszeniu figurują: Mateusz Czernik, Kamil Dziukiewicz i Szymon Brud. Poltarex Pogoń wystąpi w krajowym zestawieniu z Bogusławem Koszykiem (rocznik 1987), Adamem Doszem (1996) i Alanem Kulczyckim (2006). Gospodarze liczą na zwycięstwo. Bezpośrednia transmisja z meczu na stronie www.super- liga.com.pl - zapraszamy. Pozostały zestaw par w pierwszej kolejce: Dekorglass Działdowo - Morliny Ostróda, Dartom Bogoria Grodzisk Mazowiecki -Global Lobal Pharma Orlicz 1924 Suchedniów, AZS AWFiS Balta Gdańsk - Olimpia-Unia Grudziądz, Dojlidy Białystok -AZS Politechnika Rzeszów, Lotto Zooleszcz Gwiazda Bydgoszcz - Uczelnia Państwowa Zamość, Energa Manekin Toruń - Polonia Bytom. Zespołowi z Lęborka życzymy znakomitej inauguracji i zwycięstwa w spotkaniu z ekipą Sokołowa. ©® Lekkoatletyka W niedzielę biegi wObliwicach 5 września (niedziela) o godz. 11 Obliwice (gmina Nowa Wieś Lęborska) odbędzie się XXXIX Międzynarodowy Otwarty Bieg Przełajowy o Puchar Leśny im. Tomasza Hopfera. Wjego programie znajdują się też inne rywalizacje: XX Ogólnopolski Bieg Sołtysów i VIP-ów, XIV Międzynarodowa Mila Roi Land Obliwice pamięci olimpijczyka Piotra Gładkiego oraz VII Mistrzostwa Polski w Przeciąganiu Ciągnika. Będą biegi młodzieżowe. Przyjmowane są jeszcze zapisy: k.pruszak.pro-mocja@qmail.com - obowiązuje tylko opłata pomiaru el. 10 zł. teł.: 602 379 338,59 86122 53. (FEN)