fnoistAnmszn mr?s?zrcn KRAJÓW, IĄCZCM m i fMBTJk nf':, h / 0 %g ZfE^k Im Ml *111 fM. /Mi 11 w< v r «v" <» IW xzm WtSW HHui jśgssk "' ' teli pfl i •• , v.' i DZIENNIK PO LSKIEJ ZJEDNO C Z ON EJ PARTII R OBOTNICZEj Rok XXIII Nr 145 (7382) PIĄTEK, SOBOTA, NIEDZIELA 20, 21, 22 CZERWCA 1975 r. .........-.....—....... . Cena £ il man w- tr r 1 in ■ ■ i§i SM R« ]«*a£^TCft At * - f f Pot I. Wijtklewlei (dokończenie na ttr. $J :tfc s: ■ »>!?■ fa!ow! w branży zaplecza sa mochodowego. Nie wiem także ile -kosztuje wyprodukowanie PF 125p. myślę jednak, iż kupujący go za wia 1omą kwo tę ma prawo otrzymać pojazd sprawny. .Polmo-zbyt" zaś ma obowiązek taki pojazd mu dostarczyć, a nawet więcej —► gwaran- tować, Iż będzie to pojazd w pełni sprawny podczas pierwszych 15 czy 30 tys. km, na przebieg których przedsiębiorstwo udziela gwa rancji. Jeśli nowy samochód nie jest sprawny, ma tak duże (nie ma tu żadnej prze sady) usterki, jak źle działa jące światła, ktoś powinien za to odpowiedzieć. Kto? Nie wiem, dobrze byłoby się jednak w ramach drugiego etapu akcji dowiedzieć. P.s. W dobrze pojętym interesie własnym i innych u-żytkowników dróg, pojechałem do najbliższej stacji „Pol mozbytu". Usługa miała kosztować 50 zł i trwać oik. 3 godz. Zrezygnowałem. ST. WIĄZOWSKI W centralnym dzienniku o bok tytułu: „Śmierć zuiera żniwo na naszych drogach!", tej samej wielkości tytuł: „Wielka akcja — NIE OSLE PIAJ" Pod pierwszym tyt.u łem dziesiątki i setki trupów, rannych, złom samochodowy. Nie lubię czytać o masak rach; podawane w dziesiątkach i setkach liczby zabitych nie przemawiają do mnie z taką siłą, jak widok ofiary wypadku, który zdarzył się na moich oczach, Z zainteresowaniem przeczytałem jednak ostatnie doniesienia o wielkiej akcji „NIE OŚLEPIAJ". Oto redakcje „Panoramy" i DTV oraz Wy dział Ruchu KG MO przy współpracy PZMot. i „Pol-mozbytu" przeprowadziły kil kugodzinną akcję na terenie całego kraju. I cóż się okazuje? Ano, ręce mogą opaść i włosy stanąć dęba~ Jeśli bowiem na 30 akoar- trolowanycn samochodów — w jednym tylko punkcie, w ciągu jednej godziny trwania akcji — ani jeden nie miał prawidłowo ustawionych świateł. to „sprawa iest poważna i wymaga stanowczych przeciwdziałań". Jeśli jednak na pięćdziesiąt parę samochodów PF 125p skontrolowanych na placu-maga-zynie „Polmozbytu" sytuacja była identyczna to co...? Akcja zrobiła swoje — wy kazała mianowicie celowość jej przeprowadzenia. W wie lu wypadkach to wystarcza, na tym się kończy, Przy tej akcji działania powinny jed nak nastąpić i to w terminie natychmiastowym. Bo przecież jej wyniki powinny apędzać »*n s oeau zaInter# sowanym najbardziej, a w-ięa przed# va®y*tfr.ini „Pol-mozbytorwT — jako d*- fta-wcy nmocikdów ł potai *5 § O Prezydent Francji na wybrzeżu gdańskim Jak po podarek, to trzeba prosto do kramów. Nleza-t^ leżnie od regionu, taka prawda oczywista. A kramów w Bytowie było wcałe niemało: stały wzdłuż placu przy ul. Drzymały i falujący tłumek ciekawskich zachęcał do ich odwiedzenia. Kupić też można było różności: wycinanki, hafty, rzeźbione figurki i ptaszki, bursztynowe naszyjniki i... latarnie morskie oklejane muszelkami: — Widzi pani te kicze? — pokazywał mi jeden z twór ców ludowych kiosk pamiątkarza. — Trzaska tego tuzinami, a ludzie kupują. Na to, co wartościowe, nikt nie zwraca uwagi. Pewnie bym tej goryczy uwierzyła, gdyby tuż obok ktoś nie kupował pięknie haftowanej serwety, rzeźbionego w drewnie szczygła, bursztynowego wisiorka... — Ale są, jak widać, inni klienci? Prawdę mówiąc, bywają coraz częściej — odzywa się sąsiad. — Ja tam zresztą nie narzekam. Do domu nawet przyjeżdżają. Niektórzy znają mnie jeszcze z poprzednich jarmarków. — Ale najwięcej idzie obrazków w muszelkach — nie daje za wygraną oponent. Fachową dysputę o sztuce i handlu przerywają pier-BI wsze tony kapeli. Kapeli nietypowej: są tu skrzypce obok elektroniki, w występach — tańce obok akrobacji: — Ki diabeł — myilę sobie. — Co jest x tym folklorem? m 'A i&Mbin J# tyr—m&Mn* *arvt*ń w *V«. Szymon KobtffaM , W czwartek przed godziną 10 prezydent Republiki Francuskiej Valery Giscard d'Estaing wraz z małżonką i osobami towarzyszącymi odleciał z Krakowa do Gdańska. Na lotnisku w Balicach gości żegnał przewodniczący Rady Państwa — Henryk Jabłoński z małżonką oraz gospodarze Krakowa. (dokończenie na str. 2) Światowe Zgromadzenie Kobiet Sekretarz generalny ONZ Kurt Waldheim dokonał wczoraj otwarcia pierwszego Światowego Zgromadzenia Kobiet, które będzie o-bradować w stolicy Meksy ku do 2 lipca. W zgromadzeniu, które odbywa się z okazji Międzynarodowego Roku Kobiet, bierze udział ok 10 tys. przedstawicielek wszystkich krajów świata. Obserwatorzy oczekują, że konferencja może stać 8ię kolejną konfrontacją między państwami uprzemy słowionymi i krajami trzeciego świata, domagającymi się ustanowienia „nowe go ładu gospodarczego". EEESE3 24 bm. XIX sesja RWPG W Moskwie podano oficjalnie, że 24 czerwca br. w Budapeszcie odbędzie się XIX »esja Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej, Wezmą w niej udział szefowie rządów państw członkowskich KWPG. Lewica francuska W czwartek spotkali się po raz pierwszy od roku przywódcy Francuskiej Par t^i Komunistycznej — Ge-orges Marchais i Partii So cjalislycznej — Francois Mitterrand. W spotkaniu, które było poświęcone problemom współpracy między partyjnej, wziął również u-dział przywódca związanego z Partią Socjalistyczną Ruchu Lewicowych Radykałów — Robert Fabre. W kierunku rozbrojenia W czwartek w Wiedniu odbyło się kolejne plenarne posiedzenie uczestników rokowań w sprawie wzajemnej redukacji sił zbrojnych i zbrojeń w Europie Środkowej. Nowy prezydent Grecji Konstantinos Tsatsos został wybrany przez parlament ?iowym prezydentem Grecji. Kandydując z ramie nia rządzącej partii Nowa Demokracja, uzyskał on 210 głosów. Kandydat opozycyj nej partii Unia-Centrum — Nowe Siły, P. Kannellopu-los, otrzymał 65 głosów. Podróż Makariosa Po zakończeniu 4-dniowej wizyty oficjalnej w Egipcie, prezydent Cypru arcybiskup Makanos udał się wczo raj do Syrii. Celem obecnej podróży Makariosa po krajach arabskich jest uzyska al# Ich poparcia dla proponowanego przez siebie *?><*• *obu rozwiązania kryzysu KTPrrJsfciega- Strona 2 MAGAZYN Cłos Koszaliński nr 143 ®ik)[P2<3]Q3a YGD9NIA A PRASA PARYSKA bardzo obszernie relacjonuje wizytę w • Polsce prezydenta Va!ery'ego Giscard d'Estaing. Dzienniki cy- « tujq fragmenty wypowiedzi prezydenta na lotnisku oraz prze-mówień wygłoszonych przez E. Gierka i gościa francuskiego « na obiedzie, dotyczących zwłaszcza KBWE i stosunków polsko- m francuskich. „Le Figaro" pisze m. in., że program pobytu Q jest bardzo wypełniony. Jćdnakże najbardziej poruszająca była wizyta prezydenta w byłym obozie zagłady w Oświęcimiu. Ten hitlerowski obóz koncentracyjny jest bowiem największym cmentarzem w historii świata. ggf Londyński dziennik „Financial Times" stwierdza, że celem czterodniowej wizyty prezydenta Francji w Polsce jest umoc-nienie serdecznych stosunków jakie już istnieją między obu krajami. Wizyta łączy Polskę z Francją silnymi więzami ma- g£ Jącymi swe korzenie w historii i kulturze. m A „WIELKI", „OGROMNY", „OLBRZYMI" - oto jakimi przy miotnikami określa się sukces włoskiej Partii Komunistycznej £| odniesiony w przeprowadzonych w niedzielę i poniedziałek wyborach samorządowych we Włoszech. Wyraźny spadek gło- §3 łów na partię chadecką, wzrost wpływów partii socjalistycznej, porażka partii prawicowych (Liberałowie, Neofaszyści) oto $3 rrastępne wnioski jakie same narzucają się z anałizy wyborczego bilansu. Wybory te choć miały lokalny charakter stano- S8 wiły jednak ważny sprawdzian nastrojów politycznych społeczeństwa Włoch. fl Podkreśla się, że komuniści uzyskali w porównaniu do wy borów z 1972 r. 5,1 procento wy wzrost głosów, zaś socjall ści 2,2 proc. przyrost głosów. Odbyło to się bez wątpienia kosztem m. in. chadecji, która utraciła 3 proc. głosów. Sukces komunistów jest nie tylko sukcesem partii, lecz także, jak się zaznacza, osobistym sukcesem jej sekretarza generalnego, Enrico Barii ng u era. Komuniści zdobywa Jqc nieco ponad 33 proc. gło »ów zdobyli największą w po wojennej historii Włoch liczbę głosów. A SEKRETARZ prasowy Białego Domu, Ron Nessen ogłosił oświadczenie prezydenta USA, Geralda Forda stwierdzające, że zamierza on wraz z wiceprezydentem Nelsonem Rockefellerem kandydować na stanowisko prezydenta i wiceprezydenta w wyborach w 1976 r. Przeciw kandydaturze Rockefellera występował znany senator Goldwater, który dotychczasowego wiceprezydenta chciałby widzieć ewentualnie na stanowisku sekretarza stanu. Prezydent Ford oświadczył jednak, że Rockefeller wy wiązuje się z obowiązków wiceprezydenta w sposób przekraczający wszelkie oczekiwania. A JAK M02NA wnosić z informacji napływających z Genewy, Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie |g weszia zdecydowanie w swój końcowy etap. Jeden z komentatorów zachodnich pisze, że na Konferencji osiągnięto w m ostatnich dniach tak wielkie postępy, że należy się liczyć l końcowym „szczytem" najpóźniej jesienią. gg Rozpoczęły się także prace redakcyjne nad dokumentami KBWE, co jest też dowodem na to, że Konferencja wkroczyła ggj w decydujące stadium. Do pracy przystąpili językoznawcy przed którymi stoi zada- gg nie jednolitego przełożenia na sześć języków oficjalnych Konferencji liczącego nieco ponad 100 stron projektu końcowych dokumentów KBWE. Gotowy jest już przekład angielski, którego dokonali tłumacze radzieccy i NRD-owscy. Najważniejszą « obecnie sprawą pozostającą do uzgodnienia, wokół której toczą się ożywione dyskusje jest sprawa terminu spotkania m na najwyższym szczeblu przywódców 35 państw, które jak wiadomo ma się odbyć w Helsinkach. Jako jeden z terminów m wy mii en ia się koniec lipca br. A WE WTOREK do Moskwy przybył z jednodniową przyja- ® cielską wizytą I sekretarz KC Niemieckiej Socjalistycznej Partii gg Jedności (SED), Erich Honecker. Przeprowadził on rozmowy z sekretarzem generalnym KC KPZR, Leonidem Breżniewem, g Komunikat wydany po rozmowach stwierdza, ie omawiane były główne problemy dalszego rozwoju stosunków między g ZSRR a NRD w dziedzinie politycznej, gospodarczej, naukowo-technicznej i kulturalnej. Podkreśla się też znaczenie pro- gj wodzonej obecnie przez organy państwowe działalności zmierzającej do koordynacji planów gospodarczych obu krajów g na nadchodzącą ,pięciolatkę. A PAKT PÓLNOCNOATLANTYCK? po staremu balansuje na ® niebezpiecznej krawędzi. We wtorek w Monterey (Kanada) za- g kończyły się dwudniowe obrady Grupy Planowania Nuklearnego NATO. Przez dwa dni ministrowie państw członkowskich g w wafunkach ścisłej poufności zastanawiali się nad tym w jaki sposób „unowocześnić" strategię nuklearną NATO. g A W STOLICACH bliskowschodnich nadal były prowadzone g ożywione rozmowy dotyczące koncepcji pokoju na Bliskim Wschodzie. W poniedziałek przybył do Damaszku premier g Libii, Dżalłud. We wtorek przybył do Kairu z oficjalną wizytą minister spraw zagranicznych Rumunii — Macovescu. Wizyta ta g miała niewątpliwy związek z niedawną wizytą Izraelskiego ministra spraw zagranicznych, Allona w stolicy Rumunii. g Warto tutaj jeszcze wspomnieć o bliskowschodniej podróży prezydenta Cypru, arcybiskupa Makariosa, który w czasie po- 0 bytu w Egipcie rozmawiał z prezydentem Sadatem. Przedmiotem rozmowy były problemy Cypru i Bliskiego Wschodu. 0 A Z CZTERODNIOWĄ wizytą w USA przebywał prezydent Q RFN, Walter Scheel. Była to pierwsza od 17 lat wizyta prezydenta RFN w USA. Walter Scheel odbył krótką noszącą pro- BI tokolarny charakter rozmowę z prezydentem Fordem oraz dwu lerotnie konferował z amerykańskim sekretarzem stanu, Kissin- H gerem. Rezydentowi RFN towarzyszył minister spraw zagranicznych RFN, Genscher. 17 bm. prezydent Scheel wygłosił prze- li mówieni* do połączonych Izb Kongresu amerykańskiego. Prezydent Francji gościł na wybrzeżu gdańskim (dokończenie ze itr. 1) Po kilkudziesięciu minutach lotu — bogato udekorowane flagami obu państw lotnisko gdańskie w Rębie-chowie. Prezydenta Francji wita tu premier Piotr Jaroszewicz z małżonką. Obecni są gospodarze województwa, dowódca Marynarki Wojennej, przedstawiciele społeczeństwa wybrzeża. Harcerze wręczają gościom kwiaty. Wraz z prezydentem przybyli do Gdańska ministrowie Michel Poniatowski i Jean Sauvagnargues, sekretarz generalny w Urzędziie Prezydenta Republiki Claude Pierre Brossolette. Ze strony polskiej gościowi towarzyszyli: Stefan Olszowski, Ryszard Frelek ł min. Tadeusz Bejm. Obecni byli również ambasadorowie obu krajów. Na trasie do Gdańsika — flagi obu krajów, transparen ty pozdrawiające naród fran cuski, podkreślające solidarność polskiej i francuskiej klasy robotniczej. Serdeczne powitanie przy Złotej Bramie. V. Giscard d'Estaing i P. Jaroszewicz przechodzą Królewską Drogą gdańskiego głównego miasta: ulicą Długą j Długim Targiem. Na chodnikach gęste szpalery ludności, okla ski, okrzyki;,,vive la France" Francuscy goście z dużym z aa nteęesowaniem słuc ha j ą informacji o dziejach odbudowy unikalnego zespołu ar chitektonicznego gdańskiej Starówki, która w 1945 roku — podobnie jak warszawskie Stare Miasto — było jednym wielkim morzem gruzów. W czasie zwiedzania — pracownik portu gdańskiego Władysław Górski za prasza V. Giscarda d'Estainga i P. Jaroszewicza do swego mieszkania. Gości wita serdecznie cała rodzina. Prezydent przyjmuje zaproszenie na herbatę. Przy stole, rozmowa o sprawach codziennych. Zapytany przez dziennikarzy o atmosferę w tym domu, prezydent Francji odpowiedział: W Polsce przyjmuje sdę prosto i serdecznie... W ratuszu główn ©miejskim V. Giscard d'Estaing przyjmuje z rąk prezydenta miasta komplet medali gdańskich. A oto nazwa zinana każde mu, Westerplatte. Prezydent Francji składa u stóp obelisku kwiaty. Kompania honorowa Marynarki Wojennej oddaje honory wojskowe. Orkiestra gra hymny obu państw. Prezydent V. Giscard d'Estaing podchodzi do gru py polskich kombatantów. Są wśród nich żołnierze dy wizji pancernej gen. Maczka którzy uczestniczyli w wyzwalaniu Paryża i innych miast Francji. Wita się z każdym z kombatantów, py ta o przebieg szlaku bobowego. Na pofkładzie wodolotu „Poszum" prezydent odbył drogę z Westerplatte do Gdy ni'. Kolejny punkt programu to wizyta w Stoczni im. Ko rnuny Paryskiej — najnowo cześmiejszym zakładzie pol- skiego przemysłu okrętowe go. Prezydent Val«ry Giscard d'Estaing i premier Piotr Ja roszewicz rozpoczynają zwie dzanie od głównego ciągu technologicznego oraz terenu budowy nowego ośrodka kadłubowego. Prezydenta Francji Łntere sują głównie sprawy związa ne z budową w „Komunie" statków rybackich dla bandery francuskiej. Valery Giscard d'Estaing odpowiadając na pytania dziennikarzy francuskich bardzo wysoko ocenił współ pracę przemysłów stoczniowych obu krajów, a zwłasz cza udział Stoczni im. Komuny Paryskiej w budowie statków odpowiadających potrzebom armatorów francuskich. W godziinach popołudniowych prezydent Francji za kończvł wizytę na wybrzeżu gdańskim. Prezydent oratz minister stanu i minister spraw wewnętrznych Francji Michel Poniatowski udali1 >'e wraz z prezesem Rady Ministrów PRL Piotrem Ja-'*oę,7ew;f"''a?r> na teren' woj. olsztyńskiego, gdzie beda prowadzone dalsze rozmowy miedzy I sekre tarzem KC PZPR Edwardem Gierkiem, a prezydentem Republiką Francuskie^ Val*» rym Giscardem d,Estain giem. Minister spraw zagranicz nych PRL Stefan Olszowski i minister spraw zagranicznych Francji Jean Sauvag-nargues powrócili do Warszawy; gdzie rozpoczęli roz mowy. POSIEDZENIE PAŃSTWOWEJ RADY D.S. GOSPODARKI PRZESTRZENNEJ Plonowanie przestrzenne po reformie WARSZAWA (PAP). 19 bm odbyło się kolejne posiedzenie Państwowej Rady ds. Gospodarki Przestrzennej. Tematem obrad były dwa bardzo ważne zagadnienia. Pierwsze z nich — to zmiany w systemie planowania przestrzennego kraju w świetle nowego terytorialne go podziału administracyjne go; drugie zaś — to aktualny stan prac nad planem przestrzennego zagospodaro wami a Polski. Powstaje obecnie konieczność rozwinięcia systemu pla nowania i koordynacji w skali . jednostek większych niż nowe województwa, czyl; inaczej mówiąc — zadanie rozwinięcia systemu planowania makroregionalnego. Problem ten narastał od wie lu już lat. Teraz natc-miast, po reformie, planowanie ma kroregionalne staje się wręcz niezbędne. Reforma postawiła tei n'a porządku dnia sprawę form działania i organizacji służb planowania na szczeblu nowych województw oraz dostosowania zasięgu ich planowania do nowych zadań i nowych warunków realiza cji. Konieczne jest rozwijanie ko ordynującej roli województw zwłaszcza w zakresie efektywności gospodarowania za równo w sikali gospodarki te renowej jak i centralnej. Chodzi więc głównie o gospo darowanie sdłą roboczą, o wy korzystanie zdolności produk cyjnych i wzrost wskaźnika zmianowości, ochronę środowiska i działalność inwestycyjną. Ważnym problemem Jest planowanie w gminach. To jeden z elementów szerszych przedsięwzięć zmierzających do ich umocnienia. Trwają również intensyw ne prace nad modyfikacja i udoskonaleniem planu prze strzennego zagospodarowania kraju do 1990 r. Uwzględ nia się w nich przygotowane już poprzednio plany regionalne. NARADA WICEWOJEWODÓW ODPOWIEDZIALNYCH ZA SPRAWY ROLNICTWA I GOSPODARKI ŻYWNOŚCIOWEJ Żniwa egzaminem sprawności działania Opracował W. BUDZIŃSKI WARSZAWA (PAP). Utrzymanie ciągłości działania w kierowaniu i obsłudze rolnictwa oraz gospodar ki żywnościowej to podstawowe założenie wszelkich — przeprowadzanych w wyniku reformy administracyjnej — zmian strukturalnych 1 organizacyjnych jednostek zajmujących się tymi działami gospodarki narodowej. Równocześnie nie mniej waż ne, jak podkreślono 19 bm. na krajowej naradzie w Mi nisterstwie Rolnictwa wicewojewodów odpowiedzialnych za sprawy rolnictwa 1 gospodarki żywnościowej, w której wzięli udział przedsta wiciele zainteresowanych re sortów — jest operatywne działanie wydziałów zajmujących się gospodarką rolną i żywnościową w urzędach wojewódzkich oraz ka drowe wzmocnienie gmin. Reforma administracyjna zapewniła gminom, niezbędne uprawnienia i kompeten-^ cje do rozwiązywania wszystkich podstawowych spraw związanych z rozwojem rolnictwa i gospodarki żywnościowej. Wywiązanie się z tych znacznie zwiększonych zadań urzędów gminnych, wymaga jednak wzmocnienia ich wysoko wykwalifiko wanymi specjalistami, ku czemu stworzono warunki odpowiednimi decyzjami rzą du. Rolą wojewodów jest wykorzystanie tych możliwo ści stosownie do potrzeb i specyficznych warunków podległych im terenów. O sprawnym sprzęcie zbóż decydować będą nie tylko maszyny, ale przede wszyst kim ludzie, toteż trzeba im zapewhić jak najlepsze warunki pracy. Dlatego poza ustalonymi Już dyżurami w technicznym zapleczu rolnictwa i instytucjach świadczą cych usługi produkcyjne dla gospodarstw rolnych, zadaniem handlu wiejskiego jest dostateczne zaopatrzenie wsi w artykuły konsumpcyj ne i dostosowanie czasu otwarcia sklepów do godzin dogodnych dla rolników. Wszelkie poczynania zmie rzać muszą do zapewnienia jak najszerszej, wszechstron nej pomocy technicznej i or ganizacyjnej rolnikom i odciążenia ich od innych za-' jęć, aby mogli cały wysiłek skoncentrować w czasie żniw na zbiorach zbóż, wykonywaniu podorywek, siewie poplonów i przygotowaniu do siewów jesiennych których terminowe przeprowadzenie decydować będzie w dużel mierze o przyszłorocznych plonach. WYPOWIED2 E. GIERKA DLA RADIA FRANCUSKIEGO KRAKOw (PAP). W środę 18 bm. dziennikarze rozgłoś ni francuskiej „France-Inter" zwrócili się do I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka 0 skomentowanie dotychczasowego przebiegu wizyty pre zydenta Francji. E. Gierek ocenił dotychcza sowe rozmowy jako dobre. Dotyczyły one problemów odprężenia w Europie i na świecie. Zapytany o sprawy zwią zane z terminem zakończenia Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie I sekretarz KC wyraził opinię, że powinna ona odbyć się możliwie jak najszybciej i że najlepszym ter minem byłby lipiec br E. Gierek dodał fże również pre zydent jest podobnego zdania. Odpowiadając na pytanie związane z dokumentami jakie mają być podpisane na zakończenie wizyty, E. Gierek stwierdził, że mają one dotyczyć zarówno spraw gos podarczych jak i zagadnień politycznych — międzynarodowych i związanych ze współpracą polsko-francuską Odpowiadając na ostatnie pytanie dziennikarzy związa ne z odwiedzeniem Brzezinki przez gości francuskich 1 sekretarz KC powiedział, że poznanie Oświęcimia jest obowiązkiem wszystkich ludzi dobrej woli, wszystkich patriotów, którzy powinni zo baczyć co się działo w tym obozie zagłady narodów. Po wyborach we Włoszech GRATULACJE KC KPZR MOSKWA (PAP). KC KPZR przesłał Komitetowi Centralnemu WłPK i wszyst kim włoskim demokratom gra tulacje z okazji sukcesu osiągniętego w ostatnich wyborach KC KPZR przekazał włoskim komunistom życzenia dalszej owocnej działalności w rozszerzaniu wpływu WłPK wśród ludzi pracy, w dalszym umocnieniu jedności wszystkich sił demokraty cznych kraju. A. GROMYKO UDA SIĘ DO WŁOCH MOSKWA (PAP). Na zaproszenie rządu włoskiego, członek Biura Politycznego KC KPZR, minister spraw zagranicznych ZSRR, Andiriej Gromyko w końcu czerwca br. złoży oficjalną wizytę we Włoszech Plenum Rady Naczelnej ZHP WARSZAWA (PAP). Omówienie głównych kierunków ideowo-wychowawczej dzia łalności Związku Harcerstwa Polskiego w roku 1975/76 o-raz zmianom jego struktury organizacyjnej poświęcone było 19 bm. w Warszawie VIII Plenum Rady Naczelnej ZHP. Podkreślając spójność ide-owo-polityczną Związku z ca łym ruchem młodzieżowym, ZHP dążyć będzie przede wszystkim do możliwie szero kiego upowszechnienia wśród uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych zadań społecznych i gospodarczych, wynikających z programu rozwoju kraju. Rada Naczelna ZHP doko nała również zmian w struk turze organizacyjnej Związku dostosowując ją do nowego podziału administracyjnego kraju. Powołano 32 nowe chorągwie ZHP;ta,k więc ich liczba jest obecnie równa liczbie województw. Utworzo no także ponad 2800 hufców i gminnych związków drużyn, które stanowią pod&ta-vow# ogniwa ZHP, G/os Koszaliński nr 145 MAGAZYN Strona I SZLAKIEM BOHATERÓW KADRY PO REFORMIE I ZMIANA I STABILIZACJA Rojne i gwarne zwykle o tej porze kory tarze największego budynku przy ul. Grunwaldzkiej w Białogardzie, w którym od 30 lat mieściła się siedziba administracyjnych władz powiatu są teraz puste. Z rzadka otwierają się drzwi, z których jes cze nie zdjęto tabliczek z nazwami wydziałów urzędu powiatowego. Tylko pracownicy byłego biura ogólnoorganiza-cyjnego, wchodzący obecnie w skład oddziału technicznego zespołu powołanego do załatwienia spraw związanych z likwi dacją powiatu wykonują swoje obowiązki: kompletują niektóre akta, ewidencjonują sprzęt stanowiący majątek byłego UP, informują nielicznych interesantów gdzie teraz powinni się udać ze swymi sprawami. Trochę więcej ruchu jest jedynie na parterze, gdzie znajduje się główny sztab zespołu likwidacyjnego oraz biuro skierowań byłego wydziału zatrudnienia. Na pierwszym piętrze^ gdzie miełciły ®ię gabinety członków kierownictwa urzędu, panuje już całkowity spokój. Za drzwiami z napisem „sekretariat naczelni ka powiatu" Janina Szydłowska zza swojego biureczka, pełnego ^eszcze teczek z aktami odbiera bez przerwy telefony i cierpliwie udziela wyjaśnień Interesantów zwykle odsyła do pokoju nr 26, gdzie urzęduje kierownik zespołu likwidacyjnego, Jerzy Rudzik. — Ile panu potrzeba czasu na przekaza nie akt i całkowite rozliczenie się z nami — pyta Jerzy Rudzik swego rozmówcę i jednocześnie wskazuje mi krzesło. — Myślę, że trzy tygodnie wystarczą TO! w zupełności — odpowiada Kazimierz Górniak, dotychczasowy inspektor ds. leś nictwa urzędu powiatowego. — Od pierw szego chciałbym zacząć 'już w nowym niiejscu pracy. Moim nowym pracodawcom bardzo zależy, żeby zacząć pracę jak najwcześniej. — Nam też bardzo zależy — mówi mgr Rudzik — żeby do tego czasu wszystkie akta dotyczące prowadzonych przez pana łpraiw znalazły się w urzędach gminnych lub w urzędzie wojewódzkim. A zatem spotykamy siię pod koniec miesiąca. Otrzy ma pan wtedy świadectwo pracy. A propos: jak pana przyjęli nowi pracodawcy? Kazimierz Górniak jest zadowolony i nowego miejsca pracy. Będzie pracował w swoim zawodzie jako specjalista do spraw lasów pegeerowskich. Etat ma w Kombinacie PGR Tychowo, ale zajmował się będzie pegeeroWskimi las«mi trzech kom binatów: Tychowa, Sta nom i na i Karlina. Dyrektor tychowskiego kombinatu przyjął nowego specjalistę, którego mu od dawna brakowało z otwartymi rękami. Kazimierz Górniak ma jeszcze inny powód do zadowolenia z tej zmiany. Przez dwanaście lat dojeżdżał do pracy w Białogardzie z Tychowa. Obliczył sobie że przez ten czas wydał na autobusy prawie 30 tysięcy zł. Teraz będzie pracował na miejscu. Trzeba jednak otwarcie powiedzieć, że nie wszyscy pracownicy byłego Urzędu Powiatowego w Białogardzie znaleźli się w wyniku reformy oraz likwidacji ich do tychczasowego miejsca pracy w równie korzystnej sytuacji jak były inspektor do spraw leśnictwa, choć sytuacja wszystkich jest już właściwie wyjaśniona. . lajgorsze były — jak wynika z wypowiedzi kilkunastu moich rozmówców —■ pierwsze dni po ogłoszeniu reformy, ki^dy ludzie nie bardzo wiedzieli co ich czeka, W Białogardzie, sytuacja o tyle była nie typowa* że już od połowy maja naczelnik powiatu, Jan Witkowski został przez wojewodę oddelegowany do prac związanych z organizacją województwa słupskiego. Między odejściem naczelnika, a powołaniem specjalnego zespołu, który zajął się sprawami skierowań pracowników rózwią zywanego Urzędu Powiatowego do nowych miejsc pracy upłynęło kilka dni. Wtedy to wkradło się trochę nerwowości, niepokojów. Wkrótce jednak wszystkie sprawy zaczęły się wyjaśniać. Zespół, w którego skład weszli: zastępca naczelnika powiatu, kierownik biura ogólnoorgani- zacyjnego, kierownik zatrudnienia 1 spraw •ocjalnych, sekretarz rady zakładowej, I sekretarz POP oraz inspektor do spraw kadr — przystąpił do pracy i w zasadzie wywiązał się z powierzonego mu zadania. Z Jerzym Rudzikiem, byłym kierownikiem biura ogólnoorganizacyjnego, który po odejściu zastępcy naczelnika qo pracy w UW w Słupsku kieruje pracami zespołu —- jeszcze raz pochylamy się nad licznymi wykazami i rozdzielnikami. Na 83 osoby, które miał rozdysponować zespół, tylko cztery jeszcze nie mają definitywnie załatwionej pracy. Z tego jedna osoba to przypadek szczególny, — Pra cownica ta kwalifikuje się do przejścia na emeryturę, lecz z ważnych dla siebie, życiowych powodów nie chce' z niej skorzystać. Z poszukiwaniem pracy dla niej zespół ma najwięcej kłopotów. J. Rudzik jest jednak dobrej myśli: — Może to trochę potrwać — mówi ~ ale i tę sprawę na pewno uda się załatwić. Praca dla trzech pozostałych osób — dodaje — jest w trakcie załatwiania. W sumie więc bilans zatrudnienia, oprócz tych czterech osób przedstawia się następująco: do pracy w urzędach gminnych, na nowo utworzone stanowiska w związku z rozszerzeniem kompetencji tych jednostek przeszło 34 pracowników, do przedsiębiorstw i instytucji skierowano 15 osób, do szkolnictwa (do szkół i nowo utworzonego Zespołu Ekonomiki Szkół) — 12 osób oraz do pracy w Urzędzie Wojewódzkim — 3 osoby. Ponadto 8 osób prze chodzi do pracy w nowo utworzonym Okręgowym Zarządzie Dochodów Państwa i Kontroli Finansowej, a 4 osoby do Skar bowego Urzędu Komorniczego. Wypowiedzenia z pracy otrzymały 3 osoby. Pytam o te wypowiedzenia, bo wobec troski jaką wykazuje zespół o wykorzystanie wszystkich pracowników ta sprawa wydaje mi się niejasna. — Są to pracownicy — słyszę w odpowiedzi — którzy nie. przyjęli żadnej z pro ponowanych im przez nas prac. W tej sytuacji nie mieliśmy innego wyjścia jak tylko wręczyć im wypowiedzenia. Jeden z nich zresztą nie krył, że wyjeżdża do innego miasta i takie rozwiązanie jest-mu właśnie na rękę. Pozostałe dwa przypadki to: inżynier budownictwa, który nie przyjął żadnego z dwóch proponowanych mu kierowniczych stanowisk w swojej branży oraz osobą, której mąż jest właści cielem sklepu. Jest zrozumiałe, że fakt iż prawie wszyscy pracownicy byłego urzędu powiatowego mają zapewnioną pracę w no wych miejscach, przyjęli ją, nie oznacza jeszcze, że wszyscy są już z tych nowych posad do końca zadowoleni. Rozmawiałem na ten temat z kilkoma. Żadnych zastrzeżeń nie wnoszą ci, którzy na tych samych co dotychczas warun kach przeszli do pracy w Urzędzie Miejskim i Gminnym w samym Białogardzie. Wszyscy, którzy będą musieli, przynajmniej na początek — dojeżdżać do urzędów gminnych w innych miejscowościach uważają ten dojazd za pogorszenie swojej sytuacji. Są to jednak na razie jedynie ich pierwsze odczucia, a wyrażane przez nich opinie maja raczej charakter teoretyczny, Bo przecież w praktyce może się okazać, że trudy Jojożdżania w peł ni zrekompensuje im no możliwość awan su w nowym miejscu oracy, której w po przednim nie mieli, lub lepsze warunki pracy. Dziś jednak tak a priori trudno coś na ten temat powiedzieć, a fakt, że dojeżdżać trzeba jest już bezsporny. Stąd powściągliwość w wypowiedziach. Trochę nieporozumień wywołała również, trzeba to podkreślić, niezrozumiała — i wydaje mi się — wymagająca szybkiej interwencji miejskiej instancji partyjnej, postawa niektórych dyrektorów przedsiębiorstw, do których zostali skierowani pracownicy byłego urzędu powiatowego. Mimo wcześniejszych uzgodnień w kilku miejscach demonstrowano wobec zgłaszających się pracowników — nazywając rzecz najdelikatniej — zdziwienie, że przedsiębiorstwo ma kogokolwiek zatrudniać. Na szczęście takie przypadki, z których najjaskrawszy miał * miejsce w Państwowym Domu Specjalnym w Zwi-nisławiu, należą do rzadkości. I sekretarz KM w Białogardzie, Jerzy Cichosz, jak do tej pory, przyjął jednego interesanta — byłego pracownika urzędu powiatowego, skarżącego się na to, że w nowym zakładzie pracy spotkał się z odmową przyjęcia, mimo poprzednich ustaleń. Oczywiście sekretarz interweniował i sprawa ma być załatwiona. Ale fakt , te był to przypadek odosobniony świadczy równocześnie, że ruch kadrowy w administracji wywołany jej reformą, przebiega na ogół zgodnie z planem. Natomiast dobrze by było, żeby się dało ten ruch jeszcze bardziej przyśpieszyć. Zwłaszcza w tych przypadkach, gdzie pra cownicy odpowiedniego wydziału byłego urzędu powiatowego przechodzą do pracy w podobnych wydziałach urzędów miejskich lub gminnych, które w obecnej chwili nie są w stanie normalnie funkcjo nować bez pełnej obsady. Dotyczy to-zwłaszcza takich dziedzin, jak komunikacja, ewidencja, pośrednictwo pracy itp Załatwienie pozostałych spraw to już tylko kwestia czasu. WIESŁAW WISNIEWSKI Już ósmq wiosnę szlakiem bohaterskich żołnierzy 1 Armii Wojska Polskiego, którzy 30 lat temu przełamali faszystowskie umocnienia zwane „Walem Po morskim'' wędrujq setki dziew-czqt i chłopców z całego kraju. I tym razem uczestnicy VIII Centralnego Ra}du ZMS „Szlakami zdobywców Wału Pomorskiego" ziechali tłumnie z różnych stron kraiu, aby oddać hołd poległym w walce bohaterom, wędruiac - bliżej poznać wyzwolone ł przywrócone Macierzy ziemie, a także - podejmując różne prace społecz ne - wnieść własny skromny wkład w ich gospodarczy rozwój. Było to ponadto wielkie spotkanie starych I nowych przyjaciół, którzy przywieźli na raid wiele oryginalnych pomysłów I ciekawych propozycji, a także nowych piosenek ! zabaw. Tegoroczny rajd był, podobnie jak poprzednie, okazję do nawiązania wielu prawdziwych przyjaźni, takich na cał® życie, (wiew) Zdięcła: JERZY PATAN ł KRASZEWSKI - (CAF) Strona 4 MAGAZYN G/os Koszaliński nr 145 Francja - Polska - przykład l SPOTKANIA TERENOWEGO wzajemnego zrozumienia Wystąpienie prezydenta Francji w Katowicach (omówienie) PREZYDENT Francji stwierdził, że naród polski i naród francuski przeszły wspólnie pró bę drugiej wojny i okrutne cierpienia Dlatego są głęboko solidarne wobec prze szłości. Pragnąłby jednak — powiedział — aby ta przyjaźń polsko-francuska nie należała jedynie do przeszłości. Dobrze wiemy we Francji jak wielki podjęliście wysiłek rozwoju gospodarczego i społecznego, który realizujecie w Polsce. Wiemy również, że ten wielki wysiłek przekształcenia Pol ski wiele zawdzięcza osobi stemu wkładowi człowieka z tych stron, pana Edwarda Gierka. Chcę powiedzieć młodzie ży polskiej, że obecna Fran cja — ze swymi 52 min mieszkańców jest — wraz z RFN — pierwszą potęgą gospodarczą Europy; Fran- m cja ze swymi 52 min miesz ■" kańców dorównuje Japonii, trzeciej potędze handlowej ™ świata i ma zamiar konty «g nuować swój postęp i roz- 88 WÓj. gra Prezydent oświadczył, że jego pragnieniem jest, aby m współczesne zadania zbliży ły Francję do Polski, aby ag rozwijała się współpraca gospodarcza i polityczna g między obu krajami. Aby między Polską i Francją, gg krajami, które potrafiły le- • piej od innych zrozumieć |g się nawzajem, rozwinęło się zbliżenie, które będzie g przykładem i pozwoli wyka zać, jak w nowoczesnym g świecie jest możliwe stworzenie warunków dla roz- || woju zrozumienia i solidar ności między narodami. Ig Trwają sesje WRN WARSZAWA (PAP). W poszczególnych województwach odbywają się obecnie pierwsze — po wejściu w życie reformy terenowych organów władzy i ad ministracji państwowej — sesje wojewódzkich rad na rodowych. Głównym ich te matem są zagadnienia zwią zane z praktyczną realizacją reformy oraz zadania polityczne, gospodarcze i społeczne stojące w bieżącym roku przed nowymi województwami. Sesje te —zwłaszcza inau gurujące działalność rad w nowo powołanych woje wództwach —■ mają uroczy sty charakter. Wybierani są przewodniczący rad narodowych 1 ich zastępcy, a także przewodniczący stałych komisji rad. Dokonywana jest także prezentacja wojewodów. Na sesjach tych uchwalane są regulaminy rad. Zgodnie z uchwałą Rady Państwa, pierwsze po wpro wadzeniu reformy sesje WRN odbędą się we wszystkich województwach do końca czerwca. Plenum ZG ZMS B m Dalszy rozwój społecznej inicjatywy młodzieży WARSZAWA (PAP). 19 bm. odbyło się w Warszawie plenarne posiedzenie ZG Związku Młodzieży Socjalistycznej poświęcone sprawie dalszego udoskona lenia i rozwoju społecznych form i metod działania organizacji. Obrady stały się przedłużeniem dyskusji, jaka nad tym samym tematem toczyła się niedawno na plenum Rady Głównej Federacji Socjalistycznej Związków Młodzieży Polskiej. Dotychczasowy, bogaty do robek ZMS jest efektem aktywności zawodowej i społecznej, zaangażowania setek tysięcy młodych Polaków. Aktualnie należy do Związku ponad 1,1 min o-sób skupionych w 42 tys. kół działania. Zaspokajanie ideowych politycznych i kul turalnych aspiracji zeteme-sowców nakazuje konie- czność dalszego upowszech niania najlepszych wzor- g| ców społecznej pracy, szcze gólnie wartościowych inicja ES ty w realizowanych głównie w podstawowych ogniwach 9 działania. Chodzi również o dalsze rozwijanie kontak- EU tów z młodzieżą pracującą, a pozostającą dotychczas po 11 za wpływami ZMS. Wiele uwagi w dyskusji poświę- 8! cono sprawie wstępowania najlepszych członków ZMS, 8 a szczególnie młodych ro-. botników, w szeregi PZPR 8 W czasie obrad poinfor-mowano o powoływaniu — 8 zgodnie z nową strukturą administracyjną i podzia- 8 łem terytorialnym kraju — _ nowych zarządów wojewódz 8 kich ZMS. Zaprzestają na-tomiast działalności zarządy 8 powiatowe. Doświadczenie M i umiejętności ich aktywu 8 przydadzą się w pracy no- gg wych instancji ZMS. Plenum ZG Zwigzku Zawodowego Pracowników Ksigżki, Prasy i Radia WARSZAWA (PAP) 19 bm. odbyło się w Warszawie plenum Zarządu Głównego Zw. Zaw. Pracowni ków Książki, Prasy i Radia, na któr3'm oceniono realizację uchwały VI Krajowe go Zjazdu Związku, jaki od był się w roku 1972. Przedyskutowano również zada nia Związku na najbliższy okres, Omawiając problem do* stosowania struktury Zwiąż ku do nowego podziału administracyjnego kraju, pod kreślono konieczność większej aktywizacji terenowych ogniw Związku. Zalecenia na ten temat znalazły się w uchwale Plenum. AKTYWU PARTYJNEGO KOSZALIN, SŁUPSK. W obu województwach odbywają się obecnie plenarne posiedzenia komitetów miejskich, miejsko gminnych i gminnych PZPR, na kt6rych przekazuje się członków byłych instancji powiatowych do terenowych ogniw partii, a także dokonuje zmian niektórych sekre tarzy tych instancji. Omawia się na nich również przebieg prac związanych z reformą władz terenowych i podziałem admi nistracyjnym oraz ocenia realizację bieżą cych zadań społeczno-goispodarczych miast i gmin. Rozpoczęły sdę też spotkania kierownictw komitetów wojewódzkich PZPR w Koszalinie i Słupsku z sekretarzami in- stancji miejsko-gminnych i gminnych. Wczoraj takie spotkanie odbyło się w Bobolicach, natomiast dziś sekretarze komitetów gminnych partii obradować będą w Gościnie w rejonie kołobrzeskim. W województwie słupskim spotkania sekretarzy instancji terenowych odbędą sdę w przyszłym tygodniu. Tematem spotkań aktywu są zagadnienia dotyczące zmian w strukturze organizacyjnej władz terenowych, a także problemy pracy, wewnątrzpartyjnej. Szcze gólnie dużo uwagi poświęca się praktycznej realizacji tez zawartych we wspólnym liście Sekretariatu KC PZPR i Prezydium NK ZSL, skierowanym do instancji gmin nych PZPR i ZSL. (ś) BIWAK „DRAWA-75" KOSZALIN. Zarząd Okrę-gowy PZM organizuje współ nie z Automobilklubem dwu dniowy biwak pod -nazwą „Drawa-75". Na miejsce biwaku wybrano ośrodek wy-poczy irowy kopalni „Oot-twald" w Starym Drawsku koło Czaplinka, a termin otwarcia wyznaczono na 28 czerwca. W tym dniu nastąpi w Koszalinie, o godzinie 10 start do rajdu, który zakończy się na biwaku w Sta rym Drawsku. Następny, noc ny rajd zostanie zorganizowany w okolicach tej miejscowości Organizatorzy przy gotowują również wiele konkursów « zabaw sprawnościo wych 7 nagrodami. Zgłoszenia zespołowe i indywidualne na biwak „Drawa-75" przyjmuje do 25 czerwca Au tomobilklub, Koszalin, ul. Pawła Findera 70. (ś) INAUGURACYJNE PLENUM WK ZSL W SŁUPSKU SŁUPSK. Na swym pi'eiw szym posiedzeniu plenarnym zebrał sdę Wojewódzki Komitet ZSL. Obrady otworzył prezes WK ZSL w Koszalinie, Stanisław Włodarczyk witając członka Prezydium NK ZSL, członka Rady Pań stwa — Aleksandra Schmid ta, I sekretarza KW PZPR — Stanisława Macha, wiceprzewodniczącego WK SD — Feliksa Niklasa. Inauguracyjne plenum WK ZSL podjęło uchwałę w spra wie organizacji ogniw i in- stancji Stronnictwa w woj. słupskim. Następnie wybrano nowe władze. Prezesem WK ZSL został wybrany do t.ychęzasowy sekretarz WK ZSL w Koszalinie — Stanisław. Lewandowski, wiceprezesami — Marcin Galek, Marian Adamiec i Zbigniew .Strzemiectki — sekretarzem Romuald Kiełczewski. Z kolęd St. 'Lewandowsk"' przedstawił zadania ZSL w woj. słupskim,Plenum podję ło w tej sprawie odpowiednie uchwały. (tm) XI PLENUM WK SD W KOSZALINIE KOSZALIN. W Koszalinie odbyło się XI plenum Woje-woctzkiego Komitetu Stronnictwa Demokratycznego. W obradach wziął udział sekre tarz CK SD — Piotr Stefański. W referacie wygłoszonym przez sekretarza WK SD, Adama Rusinowskiego przed stawione główne kierunki zadań, postawionych przed koszalińską instancją SD o-raz omówiono nową struktu- rę organizacyjną terenowych ogniw Stronnictwa. Do WK SD w Koszalinie dokooptowano talkże 12 nowych członków. Na plenum podjęto uchwałę akceptującą nowe zadania i usialającą rolę i miej sce Stronnictwa w nowej strukturze administracyjnej kraju. Obradom plenarnym przewodniczył przewodniczący WK SD, Alojzy Czarnecki. (ebe) W Kołobrzegu trwa budowa okazałego hotelu wznoszonego przez firmę francuską. Prace budowlano-montażowe przebiegają sprawnie i należy oczekiwać oddania tego .obiektu do użytku jeszcze w tym roku. ■ Na zdjęciu: nowy kołobrzeski hotel w budowie, (hz) Fot. Jerzy Patan U PIONIERÓW KOSZALIN. Tradycyjne comiesięczne spotkanie w koszalińskim Klubie Pionierów przy KTKO odbędzie sdę jutro, tj. w sobotę o godz. 18, w kawiarni WDK w Koszalinie Na spotkanie zapro sizono przedstawiciela redakcji „Głosu Koszalińskiego", który będzie mówić na temat „Ziemia Koszalińska i Koszalin w oczach dziennikarza", (hz) KONCERT ARTYSTÓW-ŻOŁNIERZY KOSZALIN. W poniedziałek (23 bm.) wystąpi w Miel nie, w muszli koncertowej, Zespół Pieśni i Tańca Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej, W programie koncertu, który rozpocznie się o godzinie 16, jest ponad 30 utworów muzycznych, pieśni i tańców kompozytorów radzieckich i polskich Program ten wykonają soliści, chór, kwartet wokalny, orkiestra i zespół taneczny pod dyrekcją zasłużonego działacza sztuki i artysty — mjra R. Wierszynina. Bilety na koncert można nabyć w Klubie Prasy FWP w Mielnie, (ś) WZGS NA MECIE PIĘCIOLATKI KOSZALIN, SŁUPSK. Spółdzielczość zaopatrzenia 1 zby tu zameldowała o wykonaniu zadań w handlu, skupie i produkcji zaplanowanych w tej pięciolatce dla jednostek CRS w województwie koszalińskim w jego granicach przed wprowadzeniem nowego, administracyjnego podziału kraju. Zadania te w porównaniu z planem ub. pięciolatki były wyższe o ponad 20 proc. - W sprzedaży detalicznej, prowadzonej w około 2.600 sklepach i pawilonach, osiągnięto zaplanowane obroty już 15 czerwca. Przewiduje się ze do końca roku handel wiejski sprzeda jeszcze towary wartości 4 mld zł. Zadania w sprzedaży hurtowej wykonano również 15 czerw ca, a ponadplanowe obroty sięgną kwoty 4 mld zł. Znacz nie wcześniej, bo już w końcu maja wykonano plan pięcioletni w skupie i kontraktacji płodów rolnych. Prze widuje się, że do końca roku punkty skupu geesów zakupią produkcję rolną wartości 2 mld zł. W działalności placówek WZGS wysoką pozycję zajmuje produkcja oraz-zbiorowe żywienie. Masarnie, piekarnie, wytwórnie napojów chłodzących, mieszalnie pasz i inne zakłady dostarczyły zgodnie z planem pięcioletnim produkcję wartości ponad 6,6 mld zł. Dodatkowa produkcja tych zakładów wyniesie około 1 mld zł. Jeśli chodzi o zakłady zbiorowego żywienia — to ich obroty osiągnęły sumę 1,6 mld zł, a do końca roku uzyskają około 220 min zł. Przedterminowa realizacja zadań tej pięciolatki jest w dużej mierze efektem nakładów finansowych na rozbudowę bazy handlowej, produkcyjnej i usługowej. Koszalińska spółdzielczość samopomocowa przeznaczyła w kończącym się pięcioleciu na inwestycje 1.150 min zł, o 100 proc. więcej niż zakładał plan W tym okresie, własne zakłady budowlane oddały do użytku spółdzielniom 224 sklepy i pawilony handlowe. 31 punktów sku pu, 22 zakłady gastronomiczne, 17 wiejskich domów towarowych, 120 magazynów różnego typu i 45 zakładów produkcyjnych, (ś) COŚ DLA UCHA i OKA A Zagra 12 najlepszych orkiestr OSP A Koncerty w Koszalinie, Kołobrzegu, Poł czynie Zdroju i Mielnie KOSZALIN. Od dziś rozpoczyna się III Ogólnopolski Festiwal Orkiestr Dętych Ochotniczych Straży Pożarnych. Impreza widowiskowa, warta polecenia wszystkim mieszkańcom bez względu na wiek. „Jest w orkiestrach dętych jakaś siła" — tak nówi znana piosenka. Koncertować będzie 12 najlepszych orkiestr w kraju. m. in. z Gozdnicy, Łosic, Namysłowa, Nałęczowa, Poraja, Sławna, Trzebiatowa. U-roczyste otwarcie nastąpi dzisiaj o godz. 20 na placu Bojowników PPR. Poza koncertami eliminacyjnymi, mu zycy gra/ będą swoje najlepsze utwory w amfiteatrach i mus/lach koncertowych w Koszalinie, Kołobrze gu, Połczynie Zdroju i Mielnie. (Szczegóły na afiszach). Który zespół zwycięży? Dowiemy się tego na koncercie finałowym, w niedzielę, o godz. 12 na stadionie KS „Bałtyk". Na wszystkie imprezy wstęp wolny. Organizatorzy serdeczni# zapraszają, (jawro) G/os Koszaliński nr 145 MAGAZYN Strona 5 m m mmmm i\ mW\$t 4Mś ifli KH3 sra tm i ROZMOWA Z KAPITANEM STATKU SPACEROWEGO - ZYGMUNTEM IWAĆKOWSKIM DOROTA" „Żelaznym" punktem programu każdej kolonii czy wczasowego turnusu jest wycieczkowy rejs w morze Chyba już od dziesięciu iat ms. „Dorota", statek białej floty, pracowicie wozi w morze dziesiątki tysięcy -wczasowiczów i turystów pragnących zażyć smaku przygody — bodaj przez godzinę poczuć się prawdziwym wilkiem morskim. Wkrótce Kołobrzeg stanie się portem macierzystym ms. „Anna". Ale — najpierw była „Dorota". I chcć zmieniali się kapitanowie dowodzący statkiem, jego pokład przyjmował jednakowo życzliwie każdego, kto na nim stanął mniej lub bardziej pewną stopą. U progu sezonu letniego 1975 rozmawiamy z dowódcą ms. „Dorota", kapitanem żeglugi przybrzeżnej Zygmuntem Iwaćkowskim. — Kapitanie, czy jest skuteczne lekarstwo na chorobę morską? — Najlepszym lekarstwem, jakie znam, jest po prosta dobry humor. Dopó ki jest znośna pogoda, wszystko — jak to się mó wi. — gra. Ale kiedy za czy na trochę dmuchać, niektó rzy pasażerowie natychmiast odczuwają lekkie sensacje. Wielu przyjeżdża z gVoi kraju i wystarczy, że tylko popatrzą na nieco bardziej ruchliwe morze, by od razu poczuli się gorzej. A gdy jeszcze „włączą" przerażoną wy-obrsźnię — „rod nami taaaka głębią, do brzegu ta"ak daleko, a w wodzie tyyyle ryb" — skutki są natychmiastowe; złoża daninę Neptunowi. Emocji do starcza nawet lekkie „kiwanie"- sta+ku. Na marginesie chciałbym powiedzieć że wychodzimy w morze tylko wówczas, gdy jego stan ile przekracza 5 stop ni w skali Beauforta. — Gdy zaczyna „kiwać". gdy wieje wiatr, a pasaże rowie zaczynają mieć sensacje — co wtedy? — Natychmiast włączamy muzykę. Mamy na „Do rocie" świetne nagrania. Muzyczna terapia pomaga znakomicie. Czasami dobrze też zrobi mały koniak który można wypić w naszym barku. Z całą pewnością żadne sensacje nie imają się pasażerów, którzy przejażdżkę statkiem traktują ? humorem. — Gdzie na statku najmniej „kiwa"? — To trudno określić. Jest to najprawdopodobniej kwestia wrażenia, bar dzo subiektywnego „Kiwa" wszędzie jednakowo. Pozor nie jednak mniej „kiwa" na samym dole statku, w pomieszczeniach rufowych i w barze. Na. górze za to, więcej świeżego powietrza, możliwość obejrzenia wspa niałej morskiej perspektywy, widok fai, mew. Nic też dziwnego, że na górnym pokładzie zawsze jest tłoczno. — Rejs w morze trwa go dzinę lub dwie. Ilu pasażerów jednorazowo zabiera „Dorota"? — Płyniemy w morze, albo wzdłuż wybrzeża. Za leży to od warunków pogodowych. Staramy się, by nasi pasażerowie dobrze się czuli. Przystosowujemy statek do fal, bo inaczej czują się pasażerowie przy bocznej fali, a inaczej — gdy idziemy pod falę. Wte dy czują się znacznie lepiej. W ciągu sezonu letnie go^ przy sprzyjającej pogo dzie „Dorota" zgodnie z planem powinna przewieźć około 65 tys. pasażerów. Przeważnie mamy komple ty, bo być w Kołobrzegu i nie wyprawić się w morze, to tak jak być w Rzy mie i nie zobaczyć papieża Możemy zabrać na pokład jednorazowo 220 osób. Gdy chętnych będzie więcej, zwiększymy częstotliwość rejsów. W lipcu wesprze nas m/s „Anna". — Czy lubi Pan swoich pasażerów? — Ja i moja sześcioosobowa załoga staramy się jednakowo lubić wszystkich pasażerów. Traktujemy ich serdecznie, grzecznie i z całą powagą w razie niedyspozycji. Nam tak że zależy, by pasażerowie lubili załogę „Doroty". — Dla nas to jeden z wielu rejsów, ale dla nich mogła to być jedyna prawdziwa przygoda, którą będą często wspominać. Dlatego staramy się, by były to najmilsze wspomnienia. — Kapitan nie trmsi stać za sterem statku. Robi to bosman lub marynarze. Czy często schodzi Pan do pasażerów? — Kiedy jest dobra . widzialność. spokojne morze i nic nie wymaga mojej o-becności w sterówce, scho dzę do pasażerów zobaczyć jak się czują. Na służbie jestem w mundurze, więc od razu wiedzą, że mają do* czynienia z kapitanem statku. — Czy pytają Pana o spra wy związane z morzem i ze statkiem? — Najczystsze py.tania to: jak głęboko jest „pod nami" z jaką szybkością płynie „Dorota", iak dale ko jesteśmy od brzegu. Staram się odpowiadać do kładnie i wyczerpująco na każde pytanie. Morze — to temat nieustannie intry gujący ludzi, zwłaszcza mieszkańców regionów cen tralnych i południowych. Wczasowicze z gór i turv ści ze Śląska biją rekordy zainteresowania. Kiedyś do najczęstszych pytań na leżały m. in. takie: „co to jest burta, gdzie jest rufa. a gdzie dziób". Dziś pytań tego typu coraz mniej. Wie dza o morzu i jego spra- wach jest coraz powszech niejsza. coraz większa, o-bejmuje mieszkańęow całe go kraju, Choć ludzie wciąż zadają pytania, ich jakość zmieniła się zasad nlczo. Odpowiadam na nie nie tylko z obowiązku... — A propos obowiązków Co należy ao obow^azkow kanuana stavku spacerowe go? — Dbałość o wszystko, co sie znajduje i co sie dzieje na statku Obowiąz kiem kapitana jest. troska o bezpieczeństwo luazi. wychowanie załogi, dbałość 0 dobrą atmosferę wśród pasażerów, czystość Dornie szczeń i wiele innycn soraw, Kapitan ponosi cał kowita odpowiedzialność za jednostkę i za "ludzi znajdujących się na jej pokładzie. — Macie na statku wiele sprzętu, także ratunkowego... — Oczywiście. Mamy tratwy pneumatyczne, pasy. koła ratunkowe oraz szalupę ratunkową.. Zapew niamy bezpieczeństwo w stu procentach. — Kapitanie czy ma Pan poczucie niższości wobec kapitanów wielkich rejsów, wielkich wód? — Kapitanem żeglug) przybrzeżnej jestem od 1849 r. Z wielkich rejsów 1 wielkich wód zrezygnowałem, chyba bez specjalnego żalu. Pływałem w ze gludze międzynarodowej, na statkach kabotażowych „Emilia" i „Flora". Woziłem z Kołobrzegu zboże. Z Danii przywoziliśmy ao tego Dortu mączkę rybnć; Z Kołobrzegiem związanv jestem więc od dawna. Kb pita nem „Doroty" jester:, od 1 marca br. „Żegluga Szczecińska" skierował** mnie wraz ze statkiem właśnie do Kołobrzegu : tak powróciłem do żeglugi przybrzeżnej bo orzec tem piywałem na statku podobnym do ..Doroty" ty le że w Szczecinie. Praca w żegludze przybrzeżne-jest, orzviemna potrzebni-i pożyteczna. — Gdy kończy sie sezon letni, przychodzi jesień 5cc wówczas robi k^oitan sta: ku spacerowego? — Ma zlme ..Dorotr" Wraca do Szczecina. ,£*-• giuga Szczecińska", organ-zuie wycieczki oo porcie na pokład?1'e statku odo-" waia sie wieczork1" tapec-ne, Przewozimy t.akzp or~ cewników Szczecińskiej Stoczni Remontowej .,Gry-fia". Stoczma leży n-a. wv spie Pracujemy okrągły rok. — Na razie przed (,Doro tą" pracowite kołobrzeskie lato. Rzućmy w*ec z tej kładu p'ePiążek w morzę r Oby łaskawy Neptun t»«z-w^Hł nam tu znowu wrócić... — Ten piękny zwvcza; ?aobserwowałem właSni^ w Kołobrzegu Pasr> Serowi e rzucaia grosik Neptunowi. Widać podoba im się to miasto. morze i spacer na sza .."norota". ~ Dziękuję za rozmowę. Rozmawiała: MIRA 20ŁTAK ' / 0 0 0 Zrywamy boki, kiedy na" ekranie telewizora pojawi się kobieta pracująca w postaci Ireny Kwiatkowskiej. Jej najnowsze wcielenie w serialu „Czterdziestolatek" wzbudza powszechny zachwyt. Jakaż wspa niala kobieta pracująca! Inne, mniej wspaniałe kobiety pracujące wracają do domu zziajane, zmachane, ob juczohe siatkami jak wielbłąd. — Nic to — jak mawiał imć Wołodyjowski. Ważne, że dziś siatki są pełne! Kobieta pracująca pokonała kolejkę, choć sprzed nosa sprząt nięto jej ostatni kawałek wołowiny. Pokonała- kilometry w poszukiwaniu sałaty, cebuli, truskawek.' Pełna znużenia wraca do domu. Wreszcie w rodzinnych pieleszach można będzie odsapnąć. Zakupy do lodówki i można usiąść i przez chwilę spokojnie poczytać. Bo książki, jak mawiają nie bez racji księgarze, nic nie zastąpi. Ani telewizor ani najbardziej pasjonująca dyskusja np. w kolejce. A więc do lektury! „...Minęły te czasy, gdy sprzedający znal po imieniu wszystkich swoich klientów i mógł prowadzić z nimi dłuższe rozmowy. Dzisiaj tłumy kupujących zapełniają skle py. Klient nie przychodzi do sklepu na pogawędkę. Chce on być szybko obsłużony i za swoje pieniądze, często bardzo cięż ko zarobione, pragnie nabyć towar możliwie najlepszy i najtańszyTyż prawda — jak mawiał Kwiczoł, bohater „Janosika". „... hiesłuszne jest mniemanie, jakoby czynność sprzedaży w handlu detalicznym sprowadzała się do tego, że sprzedawca stoi za ladą, waży lub odmierza towar, posługuje się kilkoma uprzejmymi słowami, pa kuje towar i pobiera pieniądze. Obsługa nabywców jest aktywnym stosunkiem s^rze dawcy do kupującego i jego potrzeb. Ople ra się ona na udzielaniu pomocy i porady xv wyborze najbardziej wartościowego dla nabywcy towaru. Sprzedawać, to znaczy z jednej strony służyć człowiekowi pracy, który nabywa towar, a z drugiej — służyć gospodarstwu narodowemu przez należyte rozprowadzenie wytworzonych towarów". Nic dodać, nic ująć. Prawdziwie odprężająca jest lektura dalszych stron. „Sprzedażoznawstwo polega na takim przedkładaniu towarów, aby u klienta wzbudzić chęć kupna oraz na takiej obsłu dze, aby klient był w pełni zadowolony i stał się stałym odbiorcą". Czego klient oczekuje od sprzedawcy? Grzecznej obsługi, ułatwienia zakupu, zrozumienia dla indywidualnych poTrzeb. Sprze dawca musi posiadać ujmujące cechy zew nętrzne, gruntowne wiadomości zawodowe i umiejętność oferowania towarów. Wygląd sprzedawcy. Czy można mieć zaufanie do sprzedawcy z rozczochraną głową, o wyzywająco umalowanych ustach i paznokciach z „żałobą"? Nie można. Liczne zdjęcia opatrzone podpisami: oto uprzejma sprzedawczyni pomaga przy przymierzaniu płasz cza. Zła to obsługa, gdy sprzedawczyni nie pomaga przy przymierzaniu butów. Tu kła nia nam się stary subiekt ze sklepu pana Wokulskiego. Przykłady nietaktownych o-dezwań się sprzedawców do klienta: „— Pani trudno coś dobrać, bo pani jest za mała. Pani i iak nie kupi, bo to jest za drogie. Sukienka jest dobra, tylko pani figura nie jest normalna. Pani sama nie wie, czego chce Jak będzie pani wiedziała, to niech wtedy do nas pani przyjdzie**. Wreszcie rozdział o zakupach i tzw. rozmowach sprzedażowych: „...Na widok wchodzących do sklepu klientek sprzedawczyni wychodzi zza stołu, zbliża się do pań i skłania głowę z pełnym zainteresowania wyrazem twarzy. Sprzedawczyni: Dzień dobry paniom. Kii- entka 1. Dzień dobry Chciałabym zobaczyć suknię dla siebie, Sprzedawczyni: Służę pa ni. Czy to ma być sukienka na co dzień, czy też wizytowa? Klientka l. Nie, raczej Codzienna, ale taka abym mogła się w niej wybrać do znajomych Sprzedawczyni: (wyj muje z szafy suknię wełnianą w kolorze ciemnozielonym), Jeżeli■ chodzi o* coś eleganckiego i zarazem praktycznego to radzi łabym suknię tego rodzaju. ...Do sklepu wchodzi klientka. Kasjerka siedząca przy wejściu wita ją uprzejmie. Sprzedawczyni podchodzi do klientki. Dzień dobry. Dzień dobry. Poproszę o pończochy. ...Sprzedaioca: Ten budzik kosztuje 150 złotych Czy mogę zapakować? Klient: Owszem. Sprzedawca: (Wypisuje rachunek i objaśnia). Proszę łaskawie do kasy nr 6. Bardzo dziękuję. Budzik zaraz będzie w pakowni. Do widzenia, polecam się, proszę nas znowu odwiedzićJi — Dziękuję, pan taki miły, zajrzę óo was znowu z przyjemnością - powiedziałam chy ba trochę za głośno. — Zdrzemnęłaś się ko bieto pracująca - litowali się domownicy. A ja pomyślałam sobie w duchu: Nie. jest tak źle, skoro książką, którą czytałam, jest podręcznikiem szkolnym. Może sko rupka nasiąknie i rzeczywiście -;kt<>egoś dnia usłyszę „polecam się szanownej pani". I jeśli nawet nie będzie w sklepie gre.Sżku konserwowego, kupię fasolkę, bo „wraśnie otrzymaliśmy świeży transport" i wyjdę ze skleou z lżejszym sercem. A więc polecam się łaskawie wszystkim życzliwym, zwraca jącym się z „pełnym zainteresowania wyrazem twarzy", wykształconym i ludzkim, .po prostu sprzedawcom. I to zanim będzie więcej sklepów i towarów. MIRRA Strona 6 MAGAZYN Cłos Koszaliński nr 145 starcza już sama więź uczuciowa, potrzebny jest jeszcze kontakt fizyczny. Gośka, lat 17: Nie zgadzam się z tobą. Wydaje mi się, że dziewczynom w naszym wieku potrzebny jest przede wszyst kim przyjaciel; ktoś, z kim można pójść do kina, na spacer, pogadać o wszystkim. Chodziłam z kilkoma chłopakami, którzy po krótkiej znajomości żądali ode mnie „dowodu miłości". Nie odpowiada mi takie podejście do sprawy. Lucyna, lat 18: Wydaje mi się, że dziew czyna, jeśli jest przekonana, że kocha chłopca, to tak samo jak i on odczuwa potrzebę tego najbliższego kontaktu, chociaż wiele dziewcząt udaje, że tak nie jest. Ala, lat 17: Ale jeszcze więcej dziewcząt przechwala się doświadczeniem życiowym, opowiada o swoich rzekomych „podbojach", bo taki obowiązuje teraz styl, N.a ogół kochamy się platonicznie w chłop cu, którego znamy tylko z widzenia, o którym myślimy, że jest tym idealnym. Ale chodzimy z zupełnie innym, nawet mało interesującym chłopcem, bo po prostu trzeba z kimś chodzić. Anka, lat 18: Rzeczywiście, wiele dziew cząt na siłę podporządkowuje się temu modelowi, chcąc zaimponować środowisku, chociaż często bywa, że ich znajomość problemów pożycia seksualnego bie rze się jedynie z lektury książek, z filmów itp. Zbyszek, lat 18: Chłopcy również bardzo często za punkt honoru biorą sobie wykazanie się jak najdłuższą listą „zaliczonych" dziewczyn. Marek: Tylko w pewnym :wieku, przez krótki czas i na ogół w pierwszym okresie utrzymywania stosunków seksualnych z dziewczynami. Kilka lat wcześniej uwa żaliśmy, że „mężczyzna" to ten, który pall papierosy. Teraz wielu uważa, że oznaką dorosłości jest „zaliczenie" jak największej liczby dziewczyn. Ala: Rozmowy o sprawach sercowych są rzeczywiście na porządku dziennym. Ja osobiście jestem temu przeciwna. Miłość między dwojgiem ludzi jest sprawą bardzo osobistą, intymną a opowiadanie o niej może zniszczyć całe jej piękno. Anka: Ale przecież czasem odczuwa »ię potrzebę zwierzenia komuś swoich przeżyć, wątpliwości. Jeśli nie koleżance, to komu? Przecież ani rodzice, ani nauczyciele nie chcą z nami na ten temat rozmawiać. Ja, co prawda, miałam szczęście, bo trafiłam na pedagoga, który taktownie i z dużą znajomością rzeczy przeka-' zał nam sporo wiedzy na tematy najbar dziej nawet intymne. Gośka: To rzeczywiście miałaś szczęście bo u nas „seks-rodzina"; jak nazywamy lekcje z przysposobienia do życia w rodzinie socjalistycznej, są zupełnie nie do strawienia. Doszło do tego, że nagminnie z nich uciekamy. Anka: Rodzice też niewiele mogą nam pomóc, bo na ogół nie wiedzą jak i ciąg le traktują nas jak dzieci. Niejednokrotnie sami ze sobą mają kłopoty w sprawach seksualnych i nie potrafią z nich wybrnąć. Marek, lat 17: Na szczęście jest sporo książek i broszur na temat seksu. Każdą nowość wyłapujemy z półek, jednak wciąż odczuwamy niedosy; rozmów na te tema ty z osobami kompetentnymi. — Niewiele mówiliśmy dotychczas o uczuciach towarzyszących nawiązaniu pierwszych kontaktów seksualnych... Zbyszek: Są różne „szkoły", W moim środowisku obserwuję, że na ogół chłopcy nie kochają swoich pierwszych partne — Przez cały rok kochaliśmy się nieprzytomnie. Wszystkie koleżanki zazdroś ciły mi takiego czułego chłopaka. Od dwóch miesięcy jestem w ciąży, wczoraj powiedziałam mu o tym. Dzisiaj zakomu nikował mi, że przestał mnie kochać i dalsze utrzymywanie kontaktów nie ma sensu. Co mam teraz zrobić? Tyle dziewczyna do telefonu zaufania. W kilka godzin później dyżurująca przy telefonie psycholog odebrała telefon od ojca mającego narodzić się dziecka. — Chodziłem z dziewczyną, kochaliśmy się. Wczoraj powiedziała mi, że jest w ciąży. Nie chcę się z nią żenić, Jak uwol nić się od niej i od ojcostwa? 1 ♦ • Do dyskusji na temat współżycia seksualnego wśród młodzieży oraz związanych z nim problemów poprosiłyśmy dziewczęta i chłopców z koszalińskich szkół średnich, dyrektora Okręgowej Po radni Wychowawczo-Zawodowej — Czesławę Krajewską oraz lekarza medycyny — Gotfryda Korczyńskiego z Wojewódzkiej Poradni Planowania Rodziny, Seksuologii i Andrologii. — Przychodzi moment, w którym dziew czynę i chłopca przestaje interesować za bawa w berka. Najpierw z zaciekawieniem, a potem z zazdrością spoglądają na całujące się na ławeczkach pary. Ten moment pewnie macie już za sobą. Jak go wspominacie? Jakie odczucia iowarzy szyły tzw. pierwszej miłości? Marek, lat 18: Do dziś wspominam swo ją pierwszą miłość, którą przeżyłem trzy lata temu jako coś wspaniałego, pięknego, wymarzonego. W tej chwili moje wy obrażenie o miłości zmieniło się. Nie wy Po występie czas na papierosa lub na... wdech tabaki, usypanej na rękę z oryginalnego krowiego rogu. (dokończenie ze str. 1) Gdy przyjechałam nad je zioro Jeleń, gdzie miało się odbyć widowisko .plenerowe, trafiłam prosto na... młodzieżową dyskotekę. Na' głównym parkingu tłum młodzieży podrygiwał w takt modnych rytmów, gło śniki grzmiały, migotały ref lektory. Aż nagle —. strzał i w ciemnościach nad jeziorem zapaliły się rakiety. Tak zaczęło się widowisko oparte na motywach starej kaszubskiej legendy. Dyskoteka umilkła Młodzież zaczęła cisnąć się przy zaimprowizowanej na brzegu estradzie i oklaskiwać hucznie wykonawców: Zespół Pieśni i Tańca z By towa. Słychać było w tłu mie najprzeróżniejsze uwagi: od zdziwienia i aproba ty po... narzekania na zachwaszczenie kaszubskiej mowy. Jak się okazuje, wśród bywalców dyskotek nie brak także znawców rodzimego folkloru. Od trzech lat organizuje się w Bytowie imprezy na zywane „Jarmarkami Folklorystycznymi". Nie kaszubskie. nie regionalne — ale właśnie folklorystyczne. Wiadomo. W tym mieście i w tej okolicy tradycje kaszubskie będą zawsze najsilniejsze. Toteż i najwięcej tu właśnie kaszubskich tańców, kaszubskich pieśni, kaszubskich motywów w zdobnictwie, w rękodziele. Ale też najbardziej hołdujące regionalnym tradycjom zespoły w swoich programach mają obok dawnych także pieśni dopiero co napisane 1 komentujące współczesne cza sy. Przecież współczesność podświadomie wkrada się także do prac .ludowych twórców, Przecież rdzenni Kaszubi z ogromnym zainteresowaniem oglądają także występy zespołów wcale nie-kaszubskich — jak na przykład przybyły w tym roku „Płock". Słowem: jakby nie patrzeć, każdy etnograf po winien tu zapałać sprawie dliwym oburzeniem. Powinien czy nie powinien? Kiedyś kierownik pewnej ludowej kapeli powiedział mi: — Myśmy się tak regionami przemieszali, że zawsze obok pieśni jednego, drugiego i trzeciego zaczynają powstawać utwory no we, wspólnie tworzone i wspólnie "śpiewane. Ja tam szanuję, co dawme, ale tego, co nowe a swojskie, wcale nie lekceważę... Przypomniał mi się też wtedy niejaki Thomson, Anglik, który po raz pierwszy, jeszcze w 1846 roku folklorem określił wszystko, co jest wynikiem twórczości ludowej. A więc -r nawet 1 te przysłowiowe „obrazki z muszelkami''? I nawet dyskotekę na. bytowskim „Jarmarku"? Ba, pomysł zorganizowania przez ZW ZSMW zlotu młodzieży wiejskiej w cza, sie trwania „Jarmarku" ma przecież i tę dobrą stronę, że młodzi stykają się właśnie z tradycją. Powróćmy jednak raz je szcze do programu „Jarmarku". Widzieliśmy koncert zespołu tanecznego Te chnikum Rolniczego ze Szczecinką — barwny i różnorodny; koncert Zespo łu Pieśni i Tańca „Płock" — godny 1 dostojny; kon- cert „Bazunów" z Leźna — najbardziej chyba nawiązujący do dawnych kaszub skich tradycji. Ważne' jest jednak i to. że obok tej różnorodności propozycji za uważyć można było jeszcze jedno: niesłabnące zainteresowanie widzów. Przez wszystkie trzy dni przy żad nej z estrad nie brakło tłumu publiczności, chociaż: — W ubiegłych dwóch latach przygotowywaliśmy jarmarki bardziej starannie. Odbywały się jednocześnie seminaria etnografi czne, muzeum prezentowało tematyczne ekspozycje czasowe, przyjeżdżało więcej zaspołów, a całą im prezę poprzedzaliśmy większą reklamą. W tym roku ze względów zupełnie od nas, organizatorów, nieza- leżnych ograniczyliśmy nie co ten rozmach. I baliśmy się, że impreza nie wyjdzie... Okazało się, że mimo tych wszystkich obiekcji, którymi podzielił się ze mną były szef powiatowej kultury, Jan Tyborczyk — im preza znów' się udała. Bo do Bytowa chętnie przyjeż dżają uczestnicy „Jarmarku" i jego widzowie. Pierwsi widzą tu jedną z nielicznych możliwości konfron tacji, drugich fascynuje nie spotykana swoboda i dowolność w organizowaniu imprezy tego typu. Jedno i drugie' bierze się chyba stąd, że od samego począt ku zaniechano tu sztywnych ram i ograniczeń regulaminowych. Oczywiste, że w ten sposób zawsze jest ryzyko zestawienia te- go, co piękne \ autentyczne, ze zwyczajną szmirą. Ale śmiem twierdzić, że i to ryzyko jest doskonałą lekcją dla wszystkich, że daje prawo wyboru. A jednocześnie przecież — u-czy, żeby był to wybór coraz lepszy, coraz bardziej wartościowy. I nie będzie chyba żadnej przesady, jeśli powiem, że dopiero co powstałe województwo słupskie otrzymało od bytowian już w pićT wszych dniach piękny prezent: jedyną w swoim rodzaju imprezę barwną, pełną niespodzianek i auten tycznie żywą. Prawdziwy to podarek z „Jarmarku". W. TRZCIŃSKA Zdjęcia: I. WOJTKIEWICZ Atrakcjq bytowskiego „Jarmarku Folklorystycznego" były takie drewniane rzeźby twórcy ludowego - Henryka Lepaka z Bytowa. G/os Koszaliński nr 145 MAGAZYN Strono 7 - -■ -« • ś Rozłożyły się koło mnie na plaży. W różnym wieku, niepodobne do siebie, o odmiennych ruchach, sposobie mówienia. Najstarsza wiecznie się ze wszystkiego podśmiewała: z sąsiadów, z kremu, który najmłodsza wcierała wyjątkowo starannie, z niecierpliwości średniej, której zawsze wydawało się, że już pora na obiad. Jednym tylko zajmowały się z równą uwagą — chłopcem. I to właściwie przez małego Darka zorientowałam się, że są rodziną; do jednej mówił — mamo, do drugiej —babciu, a do trzeciej — prababciu. Gdy usłyszałam to ostatnie, rozmowa była nieunikniona: — A cóż to dziwnego w naszych czasach? Teraz szybko się wychodzi za mąż i szybko rodzi dzieci — oschle potraktowała moje nagabywania najstarsza. — A babcia miała siedemnaście lat, jak wyszła za dziadka. — No to oo? Dziadek był o osiiem lat ode mnie starszy . Tyle, że ja byłam głupsza i w twoim wieku miałam już troje dzieci. O, twoją matkę też. — No i tak to się zaczęło — pokpiwa Elżbieta. Rodzinka niczego sobie — pomyślałam, gdy one były właśnie zajęte sporem na temat słonecznych udarów: — Dziecko musi mieć zawsze coś na głowie, gdy jest na słońcu. Oiemiążko jest delikatne — dowodziła prababcia. — Udar słoneczny, to nadmierne nasłonecznienie głowy i karku. A karku mama i tak mu tą czapeczką nie przykrywa. Mówiłam, że plaża dla dziecka jest zbyt męcząca — komentowała z leżaka babcia. —» Dzieciak ma pięć lat, a wy sdę z nim niańczycie — stwierdziła najmłodsza i ściągnęła małemu czapeczkę z głowy. — Pół godziny może sobie pobiegać bez tego kapelusza. I, odwracając się w moją stronę, dodała: — To nie jest zwyczajna awantura. Fachowcy rozmawiają. U nas tak jest zawsze, niech się pani nie przejmuje... Okazało się, że matka, córka i wnuczka mają jeszcze jedną wspólną cechę: ten sam zawód. Pierwsza — pielęgniarka od czterdziestu lat, druga — od trzydziestu, trzecia — od pięciu. — W 35 roku skończyłam kurs pielęgniarski w Wilnie. Tak jakbym się spodziewała, że będzie to w życiu potrzebne. Potem przyszła wojna, frontowe szpitale. Mąż zginął i po wojnie zostałam już w wojskowym szpitalu. I chociaż wojna, to były ciężkie i okrutne czasy, a praca potem była zupełnie inna, to jednak pielęgniarka zaw sze jest potrzebna. — Mamie to wojsko zupełnie weszło w krew. W domu wojskowy rygor, w pracy wojskowy rygor — dopowiada jej córka. — Kiedy odbywałam staż na oddziale u matki nieraz aż mnie złość brała. — To tak, jak my teraz na mamę narzekamy — pod-gaduje Elżbieta. — Wy to się na zebraniu partyjnym skarżycie. Że trzeba pełnić dyżur »po dyżurze. I najgorsze, że ty najwięcej wtedy pyskowałaś. Jakbyś nie wiedziała, że trzy etaty pielęgniarskie i cztery salowych nie są obsadzone. A jak ty leżałaś u nas na wyrostek robaczkowy, to wymogi były, że aż strach. Najgorzej to swoich mieć na oddziale. — Etaty są po to. żeby je wykorzystywać. A' że mamy się boją i wszyscy w szpitalu mówią, że u Krystyny jest rygor, to przecież nie moja wina. — No to też odejdź, jak jesteś taka mądra — dolewa babka oliwy do ognia. — O, zaraz odejdź. Też chcę pracować w porządku. Po was mi zostało, że nie lubię bałaganu. — Znalazła się porządnicka. Zawsze mówiłam, że pielęgniarstwo to ciężki chleb. Uparłyście się z babcią, to teraz pracuj. Wybrały się na wczasy we trzy po raz pierwszy chyba w życiu. Trzy dorosłe kobiety i małe dziecko. — Elżbieta rozwiodła się z mężem. Poszło o awantury ale" właściwie wszystkiemu winien był szpital. Chłopak chorobliwie zazdrosny. O chorych w szpitalu, o nocne dyżury, o to, że Elżbieta nawet w domu mówiła o tym lub innym rnorym. Tłumaczyłyśmy z córką, że to normalne, że pielęgniarka myśli o chorym nawet wtedy, gdy już zejdzie z dyżuru. A Elżbieta jest w ogóle wrażliwa. Nawet zsf bardzo. — No pewnie, Babcia ma swój sposób — komenda: baczność; komenda: na spacer; komenda: jeść.., — A co ty myślisz? Nad chorym hie można się roz-tkliwiać. To tak samo ważne, jak dobra opieka. — To czemu marna z ordynatorem każą tym po operacji specjalne smakołyki przyrządzać? To chyba jedyny szpital w Polsce, żeby takie hece wyprawiać, — Gadaj, gadaj. A sama komu kompot z domu przynosiłaś? — Przynosiłam, bo było żal tego staruszka. A kto mu miał przynosić, jak córka była od roku za granicą? A babcia to lepsza? Te słoneczniki, co wiszą w sypialni, to przecież podobno jakiś chory namalował — A tak, namalował, Wszyscy już na nim kreskę postawili. Z frontu przywozili wtedy dużo rannych, A chłopak wyzdrowiał i z sanatorium przysłał ten swój obrazek. To co, miałam wyrzucić? — No. I wisi już trzydzieści lat. Wcale nie widać, co na nim namalowane. Następnego dnia na plażę przyszła tylko najstarsza. Dwie młodsze i chłopiec pojechali do Kołobrzegu na wy cieczkę. — Ja Kołobrzeg znam z wojny. 'I chociażby był najpiękniejszy, na żadne wycieczki tam nie będę jeździć. Mam stamtąd odznaczenie, ale wolałabym tam nigdy nie być. Do wojennych spraw nie wracamy, Co wcale nie znaczy, że moja sąsiadka nie ma o czym opowiadać. Teraz jest już na emeryturze, ale dorabia sooie dyżurami w pogotowiu: — Wie pani, właściwie to nie dla zarobku. Ja lubię ten ruch w pogotowiu, W szpitalu dużo czasu zabierają nerwy. Jak to wszędzie, gdzie dużo kobiet pracuje. W pogotowiu każdy ma swój dyżur i potem mówi się ,,do widzenia". W moim wieku nerwów ma się już dość, a pracować człowiek jeszcze chce. Jej córka i wnuczka pracują na jednym oddziale, na chirurgii. Córka jest oddziałową: — Wnuczka też będzie dobrą pielęgniarką. Tylko jesz cze kilka lat musi popracować. Na razie młoda, to jej różne farmazony w głowie. Sama-pani słyszała: ra?, tak a raz siak. Dobrze, że matka ma na nią oko. A i do mnie też czasem przyjdą się poradzić. Doświadczona pielęgniarka często znaczy więcej niż młody lekarz — dodaje z dumą. — Krystyna bardzo nie chciała, żeby Elżbieta została w naszym zawodzie. Myślała żeby córka była bardzo wy kształconą osobą, żeby miała znacznie lżejszą n:ż my pracę. Sprzeciwiała się tak ostro, że mała się do mnie wyprowadziła przed egzaminem wstępnym. Jeszcze groziła, że porozmawia z koleżankami i po pierwszym roku ze szkoły ją wyrzucą. Ale ja myślę, że trochę też chodziło o charakter Elżbiety. Jak była młodsza, to był z niej straszny roztrzepaniec. Krystyna rady sobie z nią dać nie mogła: włosy długie, za paznokciami brud, spódnica do pępka. Czy tak może wyglądać pielęgniarka? No i niech pani patrzy: szkołę skończyła z wyróżnieniem a w pracy jej kilka razy dali nagrodę . Dopiero wtedy Krystyna zgodziła się przyjąć ją na oddział. Że niby za córkę nie chciała się wstydzić. Wtedy to był też zbieg okoliczności — ja z oddziałowej odeszłam nr. emeryturę, Krystynie dali moje stanowisko, a Elżbietę przyjęli na jej miejsce. — No to oddział został w rodzinie — żartuję. — Czy teraz czekacie na Darka — lekarza? — Mowy nie ma. Wszystkie trzy byśmy się nie zgodziły. Niech bedzie kim chce, ale służby zdrowia w rodzinie już wystarczy. , — Pewnie się uprze i przed egzaminami wstępnymi schroni się u prababci — dopowiadam ciąg dalszy rodzinnej epopei. —• No, jak już tak będzie, to przecież nie wolno chłop cu przeszkadzać. Zresztą jeśli w nas się wrodził, to z nim nikt nie wygra. WALERIA TUMltfSKA rek seksualnych. Przecież chodzi o to, by się „sprawdzić".. Marek: Nie masz racji, ja byłem zako chany w swojej pierwszej dziewczynie, co prawda bardzo krótko, ale jednak... Lucyna: Cyniczni jesteście, chłopcy, uda jecie, jeden przed drugim. A gdy który znajdzie się sam na sam z dziewczyną, wtedy wyznaniom miłosnym nie ma koń ca. Ala: Czy jesteś pewna, że są one szczere? Może im ckodzi po prostu' o odpowiednią scenerię?^ * Marek: Wy też wiele mówicie w takich momentach i nie ^awsze szczerze. Anka: Możliwe, ale częściej zdarza się, ie jeśli dziewczyna decyduje się na współ życie seksualne, to właśnie dlatego, że ko cha prawdziwie. Uważam, że decyzję taką powinna poprzedzać dłuższa znajomość przyjaźń, wzajemny szacunek i zaufanie. Gośka: Zdarza się również miłość „od pierwszego wejrzenia" i wtedy nie ma czasu na bliższe poznanie się. Często mi łość taka szybko „przechodzi", ale pozostaje wzajemna sympatia a nierzadko również przyjaźń. Ala: To jest bardzo ryzykowne, zależy na jakiego partnera się trafi. Można się „naciąć", sprawa nabierze w środowisku rozgłosu, a do dziewczyny przylgnie łatka „łatwej". Dlatego też uważam, że jeśli miałabym zdecydować się na współżycie seksualne, to tylko z kimś, kogo jestem pewna, kogo darzę f wTielkim uczuciem. G. Korczyński: To co przed chwilą usły szeliśmy, jeszcze raz potwierdza regułę. Okazuje się bowiem, że jest ogromna róż nica * między przeżyciami psychicznymi dziewcząt i chłopców w wieku młodzień czym. Dziewczyna chce mieć w chłopaku przyjaciela, opiekuna, dąży do zacieśnie- nia więzi uczuciowej; chłopak w swojej partnerce widzi w pewnym etapie wyłącznie możliwość do realizacji popędu' seksualnego. Stąd u chłopców występuje większa tendencja do oceny tych stosunków „na zimno", często z cynizmem. Cz. Krajewska: Nie popełnię zawodowej niedyskrecji, jeśli opowiem, w tym momencie o tragedii dwojga kochających się młodych ludzi, którzy zwrócili się do telefonu zaufania z prośbą o poradę. Mają po osiemnaście lat, obydwoje jeszcze się uczą. Okazało się, żę dziewczyna jest w ciąży. Nie chcą się rozstać, ale też nie mo gą się jeszcze pobrać, bo chcą ukończyć szkołę. Rodzice na razie o niczym nie wie dzą. Rozpoczynając współżycie seksualne nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji Zahaczam tu o problem wielkiej wagi, problem wspólnej odpowiedzialności part nerów za skutki pożycia. Niewielu młodych ludzi zdaje sobie z tego sprawę. Stąd około 80 procent spraw trafiających do nas, to prośby o poradę w sytuacji, gdy dziewczyna jest w ciąży. Zbyszek: W naszej klasie zdarzyła się podobna historia. Dziewczyna i chłopak przerwali naukę, pobrali się, teraz widuję ich - wózkiem. Chyba są szczęśliwi. Dużo rozmawialiśmy z kolegami na ten temat, utworzyły się dwa obozy. Jedni, szczegół nie dziewczyny, poparli ich decyzję, drudzy uważali, że dziewczyna powinna usunąć ciążę, żeby oboje mogli ukończyć szkołę. G. Korczyński: Jako lekarz nie mogę się zgodzić z tą drugą opinią, bowiem skutki usunięcia pierwszej ciąży mogą być wręcz ^fatalne dla zdrowia fizycznego i psychicznego dziewczyny. Takie przypadki, o których tutaj mówiono, zdarza- ją się przede wszystkim dlatego, że mło dzież nie jest przygotowana do współżycia sęksualnego. Dobrze, jeśli tę niewiedzę zastępuje przynajmniej więź uczucio wa, która — moim zdaniem — jest niezbędna bowiem pierwsze kontakty seksualne najczęściej decydują o dalszym ży ciu płciowym. Nie mniej ważną sprawą jest świadomość konsekwencji podjętego współżycia oraz wiedza o sposobach zapo biegania niepożądanej ciąży. Tymczasem większość młodych ludzi ani nie zdaje so bie sprawy o odpowiedzialności jaką na siebie bierze, ani nie zna zasad antykoncepcji. Dzieje się tak dlatego, że w wielu środowiskach problemy te stanowią tabu. Lucyna: Na ogół zdajemy sobie sprawę z konsekwencji i dlatego pierwszym kotl taktom seksualnym zawsze towarzyszy strach przed ciążą. Jeśli wiele z nas nie rozpoczęło jeszcze współżycia, to przede wszystkim dlatego. -Bywają jednak sytuacje, w których trudno zastanawiać się nad ewentualnymi skutkami. Często po prostu decyduje nastrój' chwili i ponosi temperament. Anka: Lepiej jednak nie ulegać takim nastrojom, bo sytuacja panny z dzieckiem — mimo że czasy się zmieniły — jest nife do pozazdroszczenia. G. Korczyński: No właśnie, czasy się zmieniły, zmieniły się- poglądy na sprawy seksu, podchodzi się do nich na ogół bar dzo tolerancyjnie. Niemniej jednak obowiązują w naszym społeczeństwie ukształ towane przez długoletnią tradycję wzory i modele zachowań seksualnych. Można dyskutować, pzy wszystkie one są słuszne, ale trzeba je szanować. Seks nie może być celem samym w sobie, jak to jest w nie których krajach zachodnich, musi mu towarzyszyć głęboka więź uczuciowa. I w'te dy jest czymś pięknym, bogatym w wiele wzruszających przeżyć. Cz. Krajewska: Ważne jest by od początku pojmować seks w ten właśnie spo sób, by uczucia młodych uchronić przed wulgarnością, cynizmem, podobno dzisiaj modnym w waszym środowisku. Zawsze należy również pamiętać, by nie wyrządzić krzywdy partnerce czy partnerowi. # pewnością nie wyczerpaliśmy tematu. Po prostu nie sposób — bo jest to temat--rzeka... Na pewno też można stwierdzić, że pro blemy te , były dotychczas zaniedbywane, z wielu zresztą przyczyn. Jak dotąd, ską pe są efekty wprowadzenia do programu edukacji w szkołach średnich przysposobienia do życia w rodzinie. Na ogół nie ma kto prowadzić tych lekcji, przygotowanie pedagogów w tej dziedzinie jest niewystarczające, o co trudno mieć do nich pretensje. Niedosyt wiedzy młodzieży na ten temat jest niepokojący a skutki nieraz wręcz tragiczne. Wiele tragedii znajduje podłoże w niepożądanej Ciąży, presji szkoły i rodziny w takiej sytuacji, odżegnaniu • się partnera od wspólnej odpowiedzialności. Niektórzy oburzają się jeszcze na otwarte podejmowanie tematu seksu wśród mło dzieży. A to właśnie dorośli powinni zro bić wszystko, by uchronić młodych przed komplikacjami będącymi po prostu w wie lu przypadkach skutkiem niewiedzy. Dyskusję zapisały: KRYSTYNA JUSZKIEWICZ ANNA ZALEWSKA Strona 8 MAGAZYN G/os Koszaliński nr 145 W POSZUKIWANIU SYNTEZY PRZEDMIOTU Znają go w naszym okręgu wszyscy. Ma bowiem w Koszalińskiem wielu uczniów. Od dwunastu lat jest „żelaznym" gościem malarskich spotkań w Osiekach. W ciągu tych lat nieraz wystawiał swe prace w różnych miastach regionu. Można by więc skwitować jego ostatni pokaz —• (Grafika Zygmunta Kotlarczyka — Mała Galeria PDK w Kołobrzegu, 18 V—20VI), jako któryś tam z rzędu przyjazny gest pod adresem hołubionego powszechnie i w konsekwencji „opatrzonego" na wylot turuńczyka, jako nie wyróżniającą się niczym szczególnym, kolejną prezentację dorobku warsztatowego uznanego mistrza sztalugi. Jakże mylące pozory! Z „Kotlarzem" — grafikiem nie zetknął się przedtem prawie nikt z tutejszych sym patyków jego malarstwa, z wyjątkiem może tych, którym* w czasie wędrówek artystycznych po kraju zdarzyło się dotrzeć do gabinetu rycin Muzeum Okręgowego w Toruniu. Ekspozycja kołobrzeska jest więc przygodą estetyczną już przez to samo niezwykłą, że wciąga nas w zupełnie nowy świat barw i kształtów najgłośniejszego (wystawy w 23 krajach Europy, Ameryki i Azji, zakupy w muzeach całej Polski oraz w galeriach Skopie, Lingby i Chicago) z wychowanków Ty mona Niesiołowskiego, autora setek charakterystycznych kompozycji płóciennych i wielu znaczących realizacji przestrzennych (mozaika, sgrafitto i malowidła ścienne w Bydgoszczy i Toruniu). Pasjonująca to — proszę wierzyć — przygoda. Jawi nam się Zygmunt Kotlarczyk w nowej gamie swoich możliwości twórczych; Co za skala odczuć, nastrojów i form wypowiedzi artystycznej! Oto prace z najwcześniejszego okresu („Pastuszek", „Żaglówki", Posterunek rybacki"), na wskroś przesiąknięte kultem narzędzia i materiału, tak typowym dla ducha międzywojennego dwudziestolecia 1918—39. Zdarzenia, pejzaże — reminiscencje, nader swobodne w wyrazie i nad podziw dojrzałe w pożytkowaniu walorów graficznych Oto „Czarny dom", „Walencja", „Toledo" — cykl rycin z lat sześćdziesiątych, znamionujący zupełną preorientację artysty, przelotną zresztą, w kierunku pica-sowskiego brague'owskiego kubizmu (luźnych, zgeome-tryzowanych elementów strukturalnych), „bezprzedmio towego" abstrakcjonizmu i „awangardowego" estetyz-mu. ■* Oto „Lokomotywa", „Baśń morska" z Końca ubiegłego 10-lecia — zwiastuny coraz wyraźniejszego poddawania się Kotlarczyka swoiście pojmowanej stylizacji, przejawiającej się najpierw w zróżnicowaniu kreski i zintegrowaniu kompozycji malarskiej z tłem, trochę później — we wprowadzeniu czynnika malarskiego do zmagań z płaszczyzną, z oporną materią gra ficzną — słowem w zarzuceniu manierycznie czystych linii oraz wyostrzonych do przesady kontrastów światła i cienia na rzecz zabudowanych skrupulatnie drobnymi, niejako „dywanowymi" motywami pustych miejsc „na planie". Całkiem nowy świat plastyczny — pełen ujmującej świeżości, niekłamanego liryzmu, poezji i refleksyjności, zmyślnych podtekstów, prowokacji intelektualnych. Oto wreszcie najliczniejsza seria rysunków — z okresu ostatnich pięciu lat. Zupełnie inny wymiar — chciałoby się powiedzieć twórczego prze postaci owy wa nia kartonu. Ani śladu dawnej miękkości i zwiewności. Zdecydowane, ostre zarysy wszechwładnej formy. Dużo przestrzeni, zaborczo panoszącej się wszędzie — zarówno w bezpośrednim otoczeniu kompozycji, jak i w samych kompozycjach. I jeszcze jeden wyraźnie uprzywilejowany element: linia. Raz określona impulsywnie i skutkiem tego rozedrgana, drapieżna, falująca, wprost wulkanicznie niespokojna — innym znów razem monotonnie jednostajna, emanująca przedziwną harmonią 1 pansymbiozą, wyczarowująca — nie wiadomo skąd — jakieś nadrealne, a przecież wyczuwane przez każdego obszary ciszy i spokoju o balsamicznym wręcz działaniu na odbiorcę. Zawsze nacechowana nieopisaną wrażliwością umysłową ł emocjonalną. Przesycona do głębi niespożytą pasją twórczą artysty, niecierpliwie podążająca za coraz to nowymi rozwiązaniami treściowo-formalnymi. Ogromnie zróżnicowana w odcieniach, nieraz bardzo daleka od konwencjonalnej dosłowności w opisajch otaczającego nas świata. W każdym jednak przypadku formowana z niezrównanym mistrzostwem, konsekwentna w zamyśle autorskim, wierna zasadzie klarowności i czytelności,przyporządkowana —czy to będą drzeworyty, ilustracje książkowe („Lalka", „Pan Tadeusz"), linoryty, czy też grafiki sensu stricto — idei nadrzędnej: poszukiwaniu syntezy plastycznej przedmiotów i zjawisk. # Oto i drugi zasadniczy powód, dla Którego war^o zarekomendować skromną z pozoru wystawę w Małej Galerii PDK w Kołobrzegu: jest to nie tylko prezentacja nie znanego bliżej koszalinianom dorobku warsztatowego Kotlarczyka — grafika. Jest to pierwsza wielka retrospektywa zaprzyjaźnionego z nami znakomitego malarza toruńskiego. Powiedziałbym więcej — także ciekawa i stosunkowo przystępna lekcja poglądowa na temat podstawowych kierunków we współczesnym malarstwie dla tych, którzy chcieliby zadać sobie trud prześledzenia — na kanwie „wiwisekcji artystycznej" autora „Pastuszka i „Baśni morskiej" — głównych dróg rozwojowych poszukiwań pełni wyrazu w sztuce. JERZY LISOWSKI 0 POŻYTKACH MARIAŻU KULTURY ZE SPORTEM SŁÓW PARĘ... W starożytnej Grecji olimpijskie stadiony emanowały sztuką i naturalnym pięknem ciała ludzkiego. Dyscypli om sportowym towarzyszyły konkursy oraz turnieje poetyckie i muzyczne, zwycięzców tych konkurencji ocze-iwały wieńce i wawrzyny. Sport, ruch wysiłek fizyczny był organiczną czę-cią sztuki. Także we współczesnych :zasach na igrzyskach olimpijskich i nnych wielkich zawodach sportowych dbywają się popisy zespołów artystycznych i konkursy sztuki. Niekiedy ;d.arza się to także i na naszym, kra-owym podwórku. W sumie jednak są o więzi przypadkowe, robione niejako na pokaz, a nie dla wykazania au-entycznęj wspólnoty celów i wzajem łych związków sportu, rekreacji i sztu ń. Ostatnio z kraju zaczynają docho* dzić odgłosy różnych inicjatyw (nie ma ich jednak jeszcze zbyt wiele) w tym zakresie chociaż o „Zasadach współdzia łania Min. Kultury i Sztuki z Głównym Komitetem Kultury Fizycznej i Turystyki", podpisanych jeszcze w 1967 r,, niewielu działaczy pamięta. Również w Koszalińskiem pojawiły się pierwsze oznaki formowania się owego niariażu i wspólnych przedsięwzięć choć namacalnych, konkretnych dowodów ciągle jeszcze jest zbyt mało. Moż na więc wymienić ładnie wydany przez Wojewódzki Ośrodek Informacji Turystycznej oraz Wydział Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego kalendarz imprez kulturalnych i sportowo-rekreacyjnych na 1975 r. czy też godne pochwały starania związków zawodowych o wbogacanie programem artystycznym spartakiad zakładowych i związkowych. Zapadły też pierwsze uzgodnienia dotyczące wspólnego zabezpieczenia dni wolnych od pracy. W sumie jest tego jednak zbyt mało, by można było mówić o jednolitym,- bogatym w treść i formy programie współdziałania sportu i kultury, opartym o zasadę wzajemnego przenikania się i uzu pełniania. Na to zresztą trzeba wielu doświadczeń, licznych konfrontacji za mierzeń z możliwościami, jednym słowem — pewnego okresu czasu. Niemniej sprawa jest niezmiernie aktualny a i możliwość jej realizacji znaczniejsza niż dawniej. Warto więc ją pod jąć i wspólnie zastanowić się, jak dzia łainość kulturalną umiejętnie wiązać ze sportem, rekreacją i turystyką oraz jak upowszechniać najlepsze wzory. Widzę trzy główne kręgi tematyczne, z których każdy kryje w sobie bogactwo różnorodnych problemów i możliwości współpracy: A ścisłe i_ systematyczne współdziała nie wszystkich zainteresowanych działaczy oraz instytucji, organizacji, placówek kultury, turystyki i sportu; A wzajemne wykorzystywanie bazy materialnej oraz możliwości finansowych, organizacyjnych i kadrowych; A podejmowanie wspólnych przedsię wzięć — imprez czy inicjatyw inwestycyjnych. Nie wchodząc szczegółowo w każde z tych trzech ogromnych i wielotema-tycznych zagadnień, wymagających przecież konkretnego rozpracowania, rozważmy kilka pierwszych z brzegu przykładów. Przyjmując, że w turystyce mamy sporo, choć ciągle za mało doświadczeń i wspólnych inicjatyw, w którycji mieszczą się różne quizy, konkursy i występy zespołów oraz imprezy artystyczne, podkreślić trzeba, że w sporcie i masowej kulturze fizycznej inicjatywy te nie są widoczne. A przecież warto niektórym przynajmniej imprezom sportowym — zwłaszcza masowym — nadawać cechy oryginalnego barwnego widowiska, ściśle zespolone go z prezentacją dorobku kulturalnego i oddziałującego na gust, smak artystyczny człowieka. Umiejętne wyko rzystywanie amfiteatrów, stadionów i boisk do widowisk sportowo-artystycz-nych, zawodów zręcznościowych, gier i zabaw ruchowych w odpowiedniej o-prawie artystycznej — oto co jak naj szybciej warto by wprowadzać do codziennej praktyki. Niestety, ciągle jesz cze wolimy duszne sale i tradycyjny obrządek akademiowo - okazjonalny. Także w zakładach pracy wypoczynkiem zajmuje się wiele komórek i organizacji, działając jednak często w rozproszeniu i nieefektywnie. Sprawą ogromnej wagi byłoby także integralne traktowanie kultury duchowej i fizycznej w przedsięwzięciach in westycyjnych. Wielofunkcyjne urządzenia kulturalne, rekreacyjne i sportowe szczególnie byłyby pożądane w gminach i miasteczkach. Gminne ośrodki kultury wespół z ludowymi zespołami sportowymi i klubami zakładowymi powinny być także centrami rekreacji i sportu. Sprawą, którą można by od za raz wspólnie realizować, są różnego ro dzaju konkursy literackie, dziennikarskie, plastyczne — jednym słowem ar tystyczne. i sportowe, w których splatałaby się tematyka kulturalna i spor towa. Sojusz kultury, turystyki i sportu powinien stać się nie tylko chwytliwym hasłem. JERZY RUDZIK ••Wybieramy film miesiąca 01 A Do wygrania — bezpłatne karnety do kin ^ „Polska gola!" — kandydatem sportowców i kibiców A- Redakcja typuje - „Dzieje grzechu" „Ballada o Kowpaku" radzieckiego reżysera Timofieja Łewczsuka, to jeden spośród trzynastu tytułów, ubiegających się o miano „filmu czerwca". Obraz ten stanowi pierwszą część trylogii partyzanckiej, poświęconej sławnej w Związku Radzieckim postaci generała Sidora Kowpaka. Założył on, a następnie dowodził ukraińską dywizją partyzancką, działającą na tyłach wojsk niemieckich podczas II wojny światowej. W ciągu czterech lat żołnierze Kowpaka przeszli 1000-kilometrowy szlak bojowy. Zdjęcia do filmu, który ukazuje formowanie się pierwszych ugrupowań, były kręcone na terenach Putywelszczyzny i Głuchowszczy-zny na Ukrainie, gdzie Kowpak tworzył ruch partyzancki. Oprócz „Ballady o Kowpaku" do tytułu „film czerwca" pretendują następujące obrazy premierowe: Dzieje grzechu; Strach; Polska gola!; Śnieżyca; Taka była Oklahoma; Emigranci; Deps; Joe Kidd; Safari 5000; Ulzana — wódz Apaczów; Adaś i Ola; Ani słowa o futbolu oraz wszystkie inne filmy wyświetlane w kinach województw koszalińskiego i słupskiego. Przypominamy, że redakcja typuje „Dzieje grzechu" Waleriana Borowczyka. Na film ten głosuje również bardzo wielu Czytelników. Natomiast kibice jakby zapomnieli o obrazie „Polska gola!" poświęconym ostatnim mistrzostwom piłkarskim. Do 6 lipca przyjmujemy kartki z dopiskiem „film czerwca", z tytułem obrazu (jednym!) i dokładnym adresem i nazwiskiem. Natomiast tylko do końca bm. można korzystać z zamieszczonego poniżej kuponu, który uprawnia do nabycia ulgowego kiletu we wszystkich kinach. Kierownicy tych placówek ubiegają się o miano najlepszego propagatora sztuki filmowej i nagrodę redakcji w wysokości 1000 zł. Będzie ona przyznana po zakończeniu rocznego konkursu. Natomiast Czytelnicy mogą wygrać: roczny karnet dla 2 osób do wszystkich kin w województwie, roczny karnet dla 1 osoby do „Kryterium" w Koszalinie, trzy portrety gwiazd ekranu i 6 bonów książkowych. Zapraszamy do uczestnictwa w plebiscycie, (kon) Kupon konkursowy „Film czerwca1' Tytuł filmu Imię i nazwisko widza ....... ,-r - -......... ........ --- Kupon uprawnia do nabycia ulgowego biletu. Ważny do 30 czerwca. Na zdjęciu: Kadr z „Ballady o Kowpaku" ftys. w. SPlUNIKÓW Glos Koszaliński nr 145 MAGAZYN Strona 9 ' IX FESTIWAL ORGANOWY WIRTUOZ NIEWIDOCZNY I, Na koncertach' muzyki organowej nie bije się braw. Może to i lepiej, bo nastrój wytwarzany przez ten najpiękniejszy chyba instrument pozostaje w nas, słuchaczach, długo jeszcze po zakończeniu koncertu. Ale jednocześnie wykonawca pozbawiony jest tak charakterystycznego miernika swojej sztuki, jakim jest owacja publiczności. Mało tego — jego jedynym kontaktem ze słuchaczami jest dźwięk, jest muzyka. Niewidoczny zza balustrady chóru, ukryty przed oczami publiczności, znany jest najczęściej tylko z nazwiska* ze stylu gry, z tonu, jaki potrafi wydobyć z instrumentu. — Moja droga 'do organów nie była woale prosta — opowiada Leon Bator, inaugurujący w tym roku koszaliński IX Festiwal Organowy. — Ojciec był śpiewakiem, jak kończyłem w szkole średniej klasę skrzypiec. I właściwie to przyjaciel, Bernard Pietrzak, w ostatniej chwili odwiódł mnie od kontynuacji tego kierunku. A ostatecznie na wyborze tego a nie innego instrumentu zaważyło to, że gdy rozpoczynałem studia w konserwatorium, wrócił właśnie do kraju z Paryża prof. Jan Kucharski. Zostałem jego uczniem i chociaż jeszcze wówczas twierdzono, że moim przeznaczeniem jest Śpiew, ja bezczelnie ukończyłem właśnie organy, z wyróżnieniem. • Pierwsza praca — w toruńskiej średniej szkole muzycznej. Leon Bator wykładał tam teorię i, tylko na pół etatu, organy. Ale tak było tylko na początku — potem klasa organów rozrosła się. A jednocześnie rozpoczęła się współ praca Batora z bydgoską filharmonią: koncerty, recitale, koncerty kameralne. .W tym czasie montowano w Bydgoszczy instrument — organy koncertowe filharmonii i jako jedyny specjalista pracujący na tym terenie Leon Bator może się uważać za ojca tego instrumentu. Po dwóch latach powierzono mu jeszcze poważniejsze zadanie: organizację klasy organów w gdańskiej PWSM. Dziś uczelnia dysponuje instrumentem ćwiczebnym i koncertowym a jej absolwenci sięgają po festiwalowe i konkursowe , laury. — Niemal jednocześnie z objęciem przeze mnie klasy organów powierzono mi kierowanie akcją koncertową w Oliwie. Tę funkcję sprawuję do dziś... A \v międzyczasie prof. Leon Bator dalej studiuje — tym razem pod kierunkiem prof. Flor Peetersa w Eęlgii: — Peetersowi bardzo odpowiadał mój francuski styl gry, który wyniosłem od prof. Kucharskiego. Obaj zresztą— Pee-ters i Kucharski — studiowali w Paryżu u tego samego mistrza. W każdym ra-8ie mój belgijski okres zakończył się wyróżnieniem i występem w specjalnym koncercie dla tamtejszego ministerstwa kultury. To był duży sukces, duża satysfakcja. Przyszedł czas na wojaże zagranlcze — po tych krajach Europy, gdzie najbardziej się rozwinęła tradycja muzyki organowej: RFN, Belgia, Finlandia. ZSRR, Norwegia... — Z wielką przyjemnością grywałem w Finlandii — mówi Leon Bator — ale także cudownie koncertowało mi się w ZSRR. Proszę sobie wyobrazić, że tam w każdej filharmonii jest na etacie aż dwóch organistów, że buduje się świetne nowe instrumenty w salach koncertowych. A w Rydze i w Wilnie koncertuje się tak jak u nas, we wnętrzach naturalnych — w kościołach. Muzyka organowa w Związku Radzieckim ma całe ogromne rzesze słuchaczy. To w ogóle kraj o dużej kulturze muzycznej. Jak mówi Bator, u nas, w Polsce, renesans muzyki organowej datuje się właściwie od kilkunastu lat. Zainicjowa-... ły go sławne koncerty w Oliwie — tam to przecież odbywa się już od 18 lat międzynarodowy festiwal muzyki organowej. Po " festiwalu^' oliwskim przyszły następne — m. in. nasz, koszaliński: — W Koszalinie i tutejszych organizatorach jestem po prostu zakochany. Gdybym miał takich u siebie, w Oliwie! A co najważniejsze, koszalińskie festiwale organowe od samego początku zostały tak doskonale zaprojektowane, że jest to jedyna impreza tego typu w kraju nie wymagająca od lat żadnych zmian i korekt. Imponują mi starania Leona Szostaka, wspaniała współpraca filharmonii i Koszalińskiego Towarzystwa Muzycznego. Gdyby tak było wszędzie, wychowalibyśmy odbiorcę muzyki najwyższego rzędu. I co najważniejsze — chyba tylko w Koszalinie nie patrzy się na dochody, na opłacalność imprezy. Tu po prostu częstuje się słuchaczy muzyką wysokiego gatunku. Nie jest bez znaczenia, że ten cel nadrzędny muzycznej imprezy popiera także miasto. Godne to uznania tym bardziej, że posiadacie instrument, który — jako jedyny w Polsce — ma tak cudowne, barokowe brzmienie. Waszymi organami zachwycają się wszyscy organiści z kraju i z zagranicy, którzy u was koncertowali i z którymi miałem przyjemność się spotykać. To dobrze, że w najbliższym czasie planuje się jego rekonstrukcję i. rozbudowę. Niektórzy zarzucają, że koszalińskie organy są mało efektowne, że ich wysokie zawieszenie czyni instrument prawie niewidocznym. Nie przejmujcie się tym. To właśnie dlatego jego brzmienie jest tak pełne, a akustyka wnętrza katedry tak doskonale wykorzystana. Leon Bator Wraz z orkiestrą koszalińskiej Filharmonii, z solistami opery gdańskiej i chórem gdańskiej PWSM zainaugurował wspaniałym bachowskina koncertem IX Festiwal Organowy „Koszalin — 75". Przed nami wiele tygodni środowych koncertów. A za rok — pierwszy jubileusz: X Festiwal Organowy. Być może, takie są bowiem propozycje organizatorów, przyszłoroczny pierwszy koncert zaszczyci już swoją muzyką dwóch Batorów.' ojciec i jego syn Grzegorz. — Grzegorz jest jeszcze bardzo młody, ma 18 lat. Zainteresowanie muzyką organową zrodziło się w nim właściwie wbrew mojej woli. Jako 13-letni chłopiec zastąpił mnie kiedyś na koncercie w Oli wie i tak to się zaczęło. Czy będzie także organistą? Ma talent, kontynuuje naukę. Ale sam mówi, że ostatecznie zdecyduje dopiero za rok. W każdym razie są tacy, którzy gratulując mi wykonania koncertu nie wiedzą, że akurat tym razem grał mój syn. Co będzie dalej — czas pokaże. Notowała W. TRZCIŃSKA MKos' H Mmowttf v Młody stosunkowo człowiek przechodząc obok sklepu „Desy" w Krakowie przy ul. Jana stwierdził, że w sieni magazyn sklepowy sąsiaduje z komórką na węgiel. Młody człowiek podszedł do owej komórki i bez trudności otworzył, zamykającą ją kłódkę — palcem. Otworzył, zamknął i położył na niej zapałkę, aby w ten nieskomplikowany sposób dowiedzieć się, czy ktoś jeszcze, poza nim interesuje się owym zamknięciem. Po kilku dniach stwierdził, że tylko on poświęca kłódce uwagę. Udał się przeto do sklepu „żelaznego", nabył tam solidną kłódkę, powrócił do sieni, sąsiadującej z „Desą". Tam — zdjął ze skobla bezużyteczne zamknięcie komórki i na jego miejsce założył własne solidne. Po tym — nie włożył kompletu kluczy do koperty wraz ze swoim nazwiskiem i nie wysłał ich do telewizyjnego klubu „Niewi-^ dzialnej Ręki". Nie o strawę duchową bowiem mu szło, lecz o rzeczy materialne, co łatwo można było przewidzieć, wiedząc, iż w swoim środowisku nosi miano „Gentlemana Włamywacza". Skok „Gentleman Włamywacz" "dobrał sobie "dwócH kolesiów równie znanych, choć nie pod tak wytwornymi przydomkami. Trzej panowie zjechali na ul. Jana w jasny dzień czekoladowym wartburgiem i udali się do sieni. Własną kłódkę szef otworzył własnym kluczem i wpuścił dwóch kolegów do środka, zamykając Ich na klucz. Tamci pracując w pocie czoła wyjmowali... cegły, tworzące ściankę działową między komórką, a magazynem „Desy". Pracując w pocie czoła mniemali, że okres „skoku" dobrany został niezwykle starannie. Działo się to w dzień poprzedzający 8 dni wolne od pracy i w 2 dni po przeprowadzonym w sklepie remanencie, Pakowali jak leciało do toreb i przenosili do samochodu. j,Wyczyścili" magazyn „Desy" dość dokładnie. Akcja ...12 maja MO otrzymała meldunek o włamaniu i ?ak rozpoczęła się jedna z najszybszych akcji milicyjnych w kraju, tym bardziej zasługujących na uznanie, że personel „Desy" nie tylko z trudem mógł przypomnieć sobie co zginęło, ale i nie potrafił określić wartości zrabowanych rzeczy. Śledztwo, trwające przez pierwsze 3 dni nieprzerwanie w ciągu 'dni i nocy, zatrudniło ok. 50 funkcjonariuszy MO, wspieranych przez kilku prokuratorów. Każda chwila opóźnienia jgroziła bezpowrotną utratą zrabowanych przedmiotów: mogły być przetopione w sztaby, lub wywiezione za granicę. Nieustanna akcja przynosi rezultaty. Małżeństwo Krystyna i Tadeusz K. podczas jazdy trabantem postanowili się nagle rozdzielić, aliści wcześniej — mąż pobił żonę i wyrzucił z samochodu, Oficer MO już właściwie wierzył pięknej kobiecie, wysłuchując jej sugestywnych opowieści o mężu brutalu i oglądając sińce, ale... w torebce piękności znaleziono „desowskie" pierścionki, a w porzuconej przez nią paczce — ok. 8 kg. srebrnych wyrobów zarejestrowanych w „Desie", w większości jeszcze z metkami. Zły mąż został- odnaleziony w jednej z melin. Małżonkowie są już pogodzeni, ale — zgodnie milczą. Milicja zatrzymuje następnie pod jednym z kin krakowskich 3 osobników. Wśród odzyskanych przedmiotów — m. in. renesansowy medalion z 1527 r. wartości 166 tys. zł. Teraz kolejno znajdywane pakiety ze zrabowanymi przedmiotami sypią się jak z rogu obfitości. Były zakopane nad rzeczką Wilgą, w lasku Wolskim, na wzgórzu Krzemionki. Obserwacja pewnego fiata ż rejestracją woj. wrocławskiego, prowadzi do Zgorzelca, gdzie znajduje się reszta skradzionych przedmiotów: łączna wartość — ponad 1,5 min zł. Na tym nie koniec Po pierwsze — <3o "dziś nie wiadomo, czy sprawcy włamania działali samodzielnie, czy też na czyjeś polecenie. Nie ma również absolutnej pewności czy odzyskane przedmioty — to całość rabunku, bowiem... W domu kierowniczki „Desy", która po remanencie wyjechała na wypoczynek do krajów zachodnich, a która z lotniska wysłała do personelu kartkę o dziwnej treści, znaleziono kolekcję wartości 1 min zł. polskich przy czym część z metkami. W samej „Desie" ceny zakupów znacznie odbiegały od cen sprzedaży. Nieporządek — jeśli tylko on — spowodował, że przedmioty z innymi numerami (lub cenami) wpisywano do rejestrów, a z innymi sprzedawano. Często „Desa" występowała do władz o zgodę na zrezygnowanie z prawa pierwokupu dla muzeów i sprzedaż kolekcjonerom prywatnym. Nie odnotowano kto sprzedawał, a więc — być może — sprzedawano legalnie przedmioty pochodzące z kradzieży. Wreszcie — niektóre przedmioty ginęły, inne —nie były rejestrowane. MACIEJ KUCZEWSKI Strona 10 MAGAZYN C/os Koszaliński nr 145 Kiedy dmie wiatr o sile od 'dziesięciu do dwunastu stopni* wówczas, wzbu rzone morze wyrzuca na brzeg przeróżne kości, czaszki i inne części ludzkich szkieletów. „30 lat po jednej z naj większych katastrof okrętowych tego wieku wciąż jeszcze nie ma spokoju dla jej ofiar — dla poległych z „Cap Arcony**, która równo przed trzema dziesiątkami lat zatonęła kolo Neu-stadt — i w takięh dniach nadkomisarz Bunning„ szef tamtejszej policji kryminalnej otrzymuje niewykonalne zadanie identyfikacji zwłok. Firma pogrzebowa zajmuje się dyskretnym po chowaniem znalezionych szkieletów, o czym opinii publicznej w ogóle się nie zawiadamia. Znaleziska nowych szkieletów z „Cap Arcony" stały się już dla prasy zwykłą rutyną". Okolicznościowa korespondencja Powyższy opis, pióra swego lubec-kiego korespondenta, zamieścił niedaw no hamburski dziennik „Die Welt" w reportażu poświęconym zatonięciu wiel kiego niemieckiego transatlantyka „Cap Arcona", na którym poniosło śmierć kilka tysięcy więźniów hitlerow skich obozów koncentracyjnych, w olbrzymiej większości przywiezionych z Neuengamme. .Myliłby się jednak ten, kto chciałby znaleźć we wspomnianej korespondencji słowa potępienia hitlerows_kich okrucieństw i współ czucia dla ofiar bestialstwa popełnionego pod koniec istnienia III Rzeszy. Autor korespondencji, Manfred R. Beer, beznamiętnie stwierdza jedynie, co następuje: „W kwietniu '1945 więźniowie obozu koncentracyjnego Neuengamme zostali wykwaterowani na rozkaz Himmlera przed nadciągającymi Anglikami i prze niesieni na statki. Nie wiadomo było, co miało się z nimi stać. Statek „Cap 'Arcona" wziął na pokład 4300, a stojący również koło Neu-stadt „Thielbeck" (3000 BRT) blisko 3000 więźniów. Tak nadszedł ranek 3 maja 1945 ro ku. W bez przerwy trwających nalotach 20 myśliwców, bombardujących ze stacjonującej w Huntington (Południowa Anglia) 8. grupy myśliwców bombardujących Royal Air Force zatopiło w deszczowy czwartek oba statki. Więcej niż 7000 więźniów 24 narodowości poniosło śmierć, tylko około dwustu zdołało się uratować. Wkracza jący po południu do Neustadt Brytyj czycy znaleźli się w obliczu katastrofalnej sytuacji. Zwłoki więźniów były wyrzucane setkami na brzeg. Aby zapobiec epidemii, zwycięzcy rozkazali zmarłych pochować na miejscu. Groby nie, zostały oznakowane. Później zostały założone cmentarze w Neustadt, Timmendorfer Strand i Gleschendorf-Neukoppel. W ubiegłą so botę około 700 dawnych więźniów o-bozu koncentracyjnego w Neuengamme uczciło na cmentarzu w Neustadt pamięć ofiar katastrofy Na tym kończy się okolicznościowa korespondencja, dotycząca jednej z wię kszych zbrodni hitlerowskich minionej wojny, W głowie się nie mieści, że można było w ten sposób przedstawić „katastrofę", do jakiej doszło 3 maja 1945 roku w zatoce Neustadt. Ręce wprost opadają, gdy przychodzi polemizować (i czy w ogóle można polemizować?) z autorem takiego opisu. Trudno nawet zgadywać, co — kom piętna ignorancja czy cynizm, trudna do zrozumienia nieświadomość istoty rzeczy czy też obłuda i zakłamanie — kazało autorowi reportażu przypisać winę za śmierć wielu tysięcy więźniów jednego z licznych hitlerowskich obozów zagłady tylko Himmlerowi i... lotnikom z RAF? Także w podpisie pod ilustrującym artykuł zdjęciem transatlantyka czytamy: „Cap Arconadłu goletnia duma niemieckiej marynarki handlowej, przed dokładnie 30 laty została zatopiona przez R.ąyal Air-, Force.-Ze statkiem poszło na dno 4300 więźniów obozu koncentracyjnego". Czytając uważnie uprzednio zacyto wany fragment korespondencji można dojść do wniosku, że część winy ponoszą nadciągające wojska brytyjskie, przed którymi Himmler kazał więźniów „wykwaterować"! Czyżby w oba wie, że zbliżanie się frontu może stanowić zagrożenie i niebezpieczeństwo dla ludzi „zakwaterowanych** w Neuengamme? Dlaczego nie wiedzą? Dość jednak tych koszmarnych żartów. O tragedii więźniów umieszczonych przez hitlerowców na kilku stat kach, które 3 maja 1945 stały się ich zbiorowymi trumnami, napisano już tyle artykułów i zamieszczono tyle opi sów bądź wzmianek w książkach, że sprawa ta jest dziś powszechnie znana przynajmniej wszystkim interesującym się tematyką II wojny światowej. Ukazała się także książka o rozbitkach z „Cap Arcony" i film o zatopieniu tego statku. Czyżby Manfred R. Beer nie zapoznał się wystarczają co z tym ponurym epizodem wojny, o którym napisał korespondencję do „Die Welt"? I który określił katastro fą, a więc słowem kojarzącym się nam z nieszczęśliwym wypadkiem?. Widocznie nie, inaczej trudno zrozumieć, iż nie wie, że umieszczenie więźniów w „pływających trumnach" w zatoce Neustadt był© świadomym aktem zmierzającym do ich unicestwienia. Że statki, na których umiesz czono więźniów, tłocząc ich jak śledzie w beczce, nie miały odpowiednich zapasów żywności i wody dla tylu ty sięcy ludzi, że dziesiątki, a może setki więźniów zmarły z wycieńczenia, chorób i w ogóle z braku opieki lekarskiej, jeszcze zanim nastąpił ów feralny atak samolotów RAF-u. Że angielskie radio wezwało 2 maja wszyst kie jednostki morskie pływające pod banderą III Rzeszy do'natychmiastowego zawinięcia do .portu", ostrzegając, iż „wszystkie statki niemieckie, spotkane na morzu po godz. -14.00 dnia 3 maja zostaną zbombardowane". Że Niemcy nie podjęli (z wyjątkiem kapitana statku „Athen") żadnej próby wy okrętowania więźniów na ląd, a wprost przeciwnie, jeszcze 2 maja przy wozili dalszych ludzi na „Cap Arconę'' Że łączna liczba zaokrętowanych na tym statku więźniów nie wynosiła 4300 ludzi, ale — także według niemieckich wypowiedzi — wahała się pomiędzy sześciu a ośmiu tysiącami. Że żaden ze statków z więźniami nie został oznaczony na burtach, kominach i pokładzie emblematami Czerwonego Krzyża, zgodnie z postanowię niami prawa międzynarodowego i kon weneji genewskiej i, że Niemcy dopuścili się strasznej prowokacji, w na stępstwie czego angielskie samoloty zatopiły trzy statki z więźniami. Że nalot nastąpił nie rano, ale po godz. 14.00 (konkretnie około 15.00), o czym poprzedniego dnia mówiło ostrzeżenie radiowe. Że esesmani zamknęli więźniów. wewnątrz statków i że otworzyli ogień z broni maszynowej do usiłujących wydostać się na pokład. Że już po zbombardowaniu i przewróceniu się płonącej „Cap Arcony" na burtę, strzelali do znajdujących się w wodzie rozbitków z tego i innych statków, bądź też do więźniów, którym udało się wpiaw - dotrzeć; do brzegu,• Wreszcie, że nie zginęło „więcej niż 7000 więźniów", podczas gdy „tylko dwustu zdołało się uratować", ale że uratowa nych było 659 osób, jednak z łącznej liczby grubo ponad 10 000, a według niektórych informacji nawet 12—13 000 ludzi! „3 maja 1945 przed Neustadt zatonę ła „Cap ArconaALE ZMARLI WCIĄŻ JESZCZE NIE MAJĄ SPOKOJU" —- zatytułowano w „Die Welt" korespondencję z Lubeki. Byłoby §to kroć lepiej, gdyby również hamburski dziennik pozostawił w spokoju ofiary z „Cap Arcony", zamiast „upamiętniać" rocznicę ich strasznej śmierci reportażem pełnym niedomówień i za fałszowań. Reportażem nie zawierającym — poza wspomnieniem nazwiska Himmlera • i kilkakrotną wzmianką o więźniach obozu koncentracyjnego w Neuengamme — ani jednego słowa o-skarżenia i potępienia hitlerowskiego reżimu, który niewiele godzin przed zakończeniem działań wojennych zgotował nieszczęsnym ofiarom zbrodniczej polityki przemocy i bezprawia tak oikrutny los. iiniiiniHimiiiimnimiimijiiiiiiiiiHiiiiiiioininnn* ZBRODNIA SZCZEGÓLNA Pewien japoński emeryt, zamieszkujący w Tokio, no żem kuchennym zamordował sąsiadkę i jej dwie cór ki. Powód? Ich nieustanna gra na fortepianie doprowadzała emeryta do szału, a wszystkie jego poprzednie protesty były bezskuteczne. Policja tokijska zarejestrowała to morderstwo w jakże współczesnej rubryce — „prze^ępstwa wy nikające z warunków śro-£owisVc»". Jak twierdzą przedstawi ciele policji — w Japonii wzrosła właśnie liczba prze stępstw tego szczególnego rodzaju — innych wykazuje tendencję malejącą. Tak np. liczba morderstw zmalała w okresie 1963-1973 o 10 proc. Wykrywalność sprawców morderstw wyniosła w Japonii w 1973 r. aż 96 proc. Dobre rezultaty przyniosły wprowadzone v/ Japonii surowe przepisy w sprawie posiadania broni palnej i białej. W 1973 r. tylko 2 proc. morderstw' dokonano przy jej użyciu. Również surowa interwencja policji w sprawach nar kopiami dała pozytywne re zultaty i na wyspach japońskich nie stwarza ona większego problemu. Przemyt narkotyków do Japonii jest ostro ścigany, a w por tach i na lotniskach przeprowadzana jest ścisła kon trola. Handlem narkotykami zajmują się głównie japońskie gangi-syndykaty przestępcze, czerpiące zyski z takich źródeł jak: hazard, paserstwo, prostytucja, szan taże. Wg danych policyjnych w 1973 r. działało ok. 115 tys. gangsterów zorganizowanych w 2723 gangach. Niepokój wzbudza natomiast wzrost liczby przestępstw dokonywanych przez kobiety i młodocianych, a także terror uprawiany przez anarchistów. W ub. r. w Japonii eksplodowały 43 bomby, podłożone przez anarchistów, a najgłośniejszym ich czynem był zamach dokonany na siedzibę zarządu koncernu „Mitsubishi", w wyniku któ rego zginęło 8 osób, a' 241 zostało rannych. Złoty zegarek wysadzony diamentami to nie jedyna oz- m doba byłej miss Wielkiej Brytanii Kathy Andors... S CAF - AP 3 s iiinminiinnniraiiiiiiiiiiiiiiniimiinniniiiiiii B 3 i TO * -<•*- ; ¥ BARAN 21.3.-20.4: Skoro już postanowiłeś przystąpić do 2 gry, weź karty do ręki i zaczynaj. Szansa stoi po twojej B stronie, ale najważniejszy atut to własna praca i uspraw- 3 nienie pracy otoczenia. 3 3 B M BYK 21.4.-21,5.: Nie zniechęcaj się do zaczętej roboty 3 tylko dlatego że ktoś, znający się na tym powierzchownie, 3 jq skrytykował. Stać cię przecież na samodzielną ocenę. 5 w M 55 BLIŹNIĘTA 22,5-21.6 Wiesz, że twój sposób bycia, któ- 3. m ry ma odzwierciedlać niezależność i oryginalność myśli - £ zdobywa ci powodzenie w towarzystwie. Uważaj jednak, 3 aby prawdziwa niezależność - cecha większości Bliźniąt - 3 nie zamieniła się w manierę „ad usum proprium'', jak .mó- 3 wili Rzymianie, czyli na. użytek własny. 55 3 RAK. 22.6.-22.7.: Nie powinieneś decydować się-teraz na 3 3 znaczniejszy wydatek, choćbyś go od dawna planował. 3 Wszystko wskazuje, że wkrótce będziesz musiał sięgać do £• 52 rezerw dla pokrycia nieoczekiwanych potrzeb. 3 LEW 23.7.-23.8.: Autorytetu się nie kupuje ani nie dostaje w prezenoie. Trzeba go sobie samemu wyrabiać krok za krokiem, a potem zasłużyć na to, ażeby trwał. Większość Lwów urodzonych w lipcu wie, do czego pijemy. PANNA 24.8.-23.9.: Dawny przyjaciel, a jednocześnie wielbiciel, chciałby znów nawiązać z tobą żywsze kontakty, ale boi się, że na jego sugestie zareagujesz chłodem i ironią, WAGA 24.9.-23,10,: Intuicja dobrze ci radzi; obecna chwi la nie jest odpowiednia do zgłaszania pretensji, zwłaszcza o charakterze zasadniczym. SKORPION 24,10.-22,11.: Sądzisz, że umiesz przejrzeć 3 5J człowieka na wylot od tzw. pierwszego wejrzenia - i to 3 się na ogół potwierdza. Tym razem jednak intuicja cię 3 zawiodła, zresztą, jak się wkrótce okaże, na twoją korzyść. STRZELEC 23.11,-21,12.: Znów wezwą cię do pożaru (o-czywiście, w przenośni)... A ty znów nie odmówisz udziału w gaszeniu, mimo że ucierpi na tym znacznie ważniejsza pilna robota. WODNIK 21,1.-18.2.: Masz teraz okazję, ąby osiągnąć więcej, niż sobie zakładałeś na początku roku. Wszystko wskazuje, że powinieneś z niej skorzystać, choćby to naruszało niektóre twoje plany. RYBY 19.2.-20,3.: Jak trudno ludzi zadowolić! Inni zazdroszczą tobie dobrych wyników pracy, ty zamieniłbyś je chętnie na „odrobinę szczęścia w miłości". Trudno, nie można mieć wszystkiego naraz; w czerwcu i lipcu sentymenty wielu Ryb z drugiej dekady marca muszą obejść się smakiem. (PAI) aninmraminunnninimiinniraiiiniiranmniiinn G/os Koszaliński nr 145 MAGAZYN Strona 11 MASZYNY I MIDINETKI Najnowsza kolekcja mody wiosennej Niejeden zada sobie pytanie: czy wszy stkie te cuda są wyłącznie dziełem „złotych rączek'* mistrzyń igły, owych słynnych midinetek paryskich, które w najwyższym stopniu posiadły sztukę wyczarowywania z różnobarwnych tka nin bajecznych kreacji? Otóż nie. Współczesna technika wtargnęła również i do pracowni kra wieekich. Igła i naparstek nie są już wyłącznym atrybutem szwaczek. „Pracownie zostały zmodernizowane — mó wi pan Muclier, przewodniczący związku zawodowego pracowników krawieckich — wyposażono je w udoskonalone maszyny do szycia i inne zmechanizowane urządzenia, które oszczędzają pracy robotnicom". Ta „rewolucja" na stąpiła na skutek upowszechnienia się gotowej konfekcji tzw. „pret a porter", której modele lub prototypy szy te są przeważnie w tych samych pracowniach co modele przeznaczone dla „wielkiej kolekcji". Dopiero potem przekazuje się je fabrykom konfekcyj nym, gdzie już produkuje się je taśmowo. . Następca wielkiego Diora, Marc Bb-han. wprowadził już w swej firmie maszynę do „wykańczania" i „obrzucania" która oszczędza pracownicom wiele żmudnej roboty. Niemniej starsze szwaczki, pamiętające „dobre tradycje" buntują się przeciwko innowacjom. Panna Berthe, pracująca u Diora od 25 lat, nadal ręcznie szyje butonierki przy płaszczach i kostiumach i nie zamierza z tego zrezygnować. Prasowaczki nie korzystają z nowoczesnych urządzeń do prasowania pod parą i nadal prasują przy pomocy sta roświeckich żelazek z „duszą", co wymaga rozpalania ognia w piecu eo dzień rano. Niedawno z tego powodu omal nie wybuchł pożar w pracowniach; gdyby w porę nie zlokalizowano ognia, przepadłaby cała wiosenna kolekcją przygotowana na pokaz, A w ogóle „pierwsza panna" u Scherrera, pani Mad grozi odejściem z pracy, jeżeli... szycie sukien będzie zme chanizowane. Podobna sytuacja jest) u Emmanuela Ungaro i Pierre Balroiaina, gdzie 85 proc. prototypów szyje fcsię starą metodą. Bardziej nowoczesny jest Pierre Cardin, którego pracownice wykańcza ją już wszystko maszynjowo. Mają one także do dyspozycji sptecjalne roboty, wykonujące ścieg krzyżykowy i supełkowy, a także zwykły '.haft. Czy ta ewolucja urat&je „wielką mo dę", której koszty produkcji tak znacz nie wzrosły w ostatniej latach (właśnie wskutek tego, że rraodele wykonywane są nadal ręcznie)? Znany projektant Ted Lapidus jest przekonany, że tak. Powołuje się przy tym na upodobania- klientek, które odbiegają już od niegdysiejszych. „Kobiety nie lubią już mierzyć sukien" — powiada Lapidus. Skoro mechanizacja przyczyni się do zmniejszenia kosztów produkcji, tym samym tańsze będą kreacje. Obecnie płaszcz kosztuje 6 tysięcy franłoów, suk nią mniej więcej tyle samo. Taiki sam płaszcz wykonany maszynowo mógłby zdaniem Lapidusa, kosztować o 30 do 40 proc. taniej; producenci- się tym nie przerażają, gdyż i tak zarabiają ogrom ne sumy. Zyski wielkich krawców paryskich (jest ich 23) wyniosły w ubiegłym roku 503 milionów franków. MARIA JAWORNICKA & „ZOSTAŁAM ZAMORDOWANA Amerykańscy psycholodzy i biolodzy stanęli wobec dziwnego przypadku; 52-letnia Dolores Jay, żona pastora metodystów cierpiała na uporczywe migreny Jej mąż,* amatorsko zajmujący się hipnozą, postanowił, wyleczyć żonę w czasie seansów hipnotycznych. I oto u&piona Do lores Jay zaczęła mówić w nie znanym jej dotąd języku niemieckim. Co więcej — opowiada ona historię 16-leł-niej Gretchen Gottlieb, córki burmistrza za czasów Bismarcka, zamordowanej w lesie przez bandytów, gdy oczekiwała ^ powozie na swego wuja. Badania pochodzenia Dolores Jay wykazały, że jej ro dżina ze strony matki wywodziła się z Niemiec i że w rodzinie była kuzynka Gretchen, któora istotnie została zamordowana. Nigdy się o niej jednak nie wspominało. W jaki sposób pani Jay w czasne snu hipnotycznego o-powiedziała tę historię, której nie znała? Specjaliści orzekli, iż jest to pamięć genetyczna. Badania nad zjawiskiem pamięci prowadzone są na szerszą skalę zaledwie od ok. 20 lat. Być może zbadanie tego zjawiska pomoże poznać zarówno przeszłość- ludzkości, jak też określić jej przyszłe losy. Naukowców zastanawia fakt, że gdy w pobliżu niemowlęcia coś stuknie i powstanie hałas, to niemowlę lęka się, choć nigdy nie zetknęło się dotąd z hałasem ani zagrożeniem. Tu właśnie przejawia się „pamięć genetyczna", pamięć przodków, informująca, że hałas — to" niebezpieczeństwo — twierdzi amerykański psycholog, John B. Watson. Pamięć genetyczna bywa obciążeniem: niektóre cechy, jak chęć przemocy, agresywność, egoizm, potrzebne pry mitywnym ludziom, by przeżyć we •wrogim świecie, dziś są często siłą motoryczną przestępstw. Wyrabia się natomiast wiele innych cech, wzmacniających się z pokolenia na pokolenie, jak odporność na hałas i zanieczyszczenie środowiska naturalnego. Wiadomo, że w mieście lepiej się czuje dziecko, którego rodzice pochodzili z miasta, niż dziecko wywodzące się ze wsi. Pamięć genetyczna pozwala na wyrobienie się odporności, na wro dzone przystosowanie się do środowiska. Pamięć osobista jest Hiałą kartą w chwili narodzenia. Zapisuje się dopiero z biegiem czasu, pod wpływem doświadczeń. Nasza pamięć ma zdolność odtwarza nia wydarzeń, pozwala na identyfikowanie raz zobaczo nego przedmiotu. Pamięć można wstrzykiwać — udowadnia na uniwer sytecie w Houston dr Ungar. Prowadził on doświadczenia ze szczurami, których naturalnym środowiskiem jest ciemność. Doświadczalne szczury były trzymane w wid- PRZED STU LATY ii nym pomieszczeniu, zaś wszystkie zagrożenia pochodziły z ciemności. W mózgach zwierząt wytworzyła się s/ubstancją tzw. skotofobina, która — wstrzyknięta „nor malnym" szczurom powodowała u nich lęk przed ciemnością. Narkotyki zmieniają skład chemiczny mózgu — stwier dzili naukowcy — i mogą powodować zmianę osobowości. Niektóre — mogą spowodować zanik poczucia rzeczywistości, nad którym dominują wizje i urojenia. Może jednak będzie można otrzymywać w aptekach pigułki z pamięcią? Może będzie można dostać na receptę środek, wpływający na opanowanie matematyki lub łaciny? A może będą to pigułki, - po których człowiek stanie się genialny? — Albo — pigułki na wierną miłość? Bodźce elektryczne naszego mózgu, działające za pośrednictwem rozgałęzionych elektronów, wpływające na naszą pamięć — to przedmiot badań i doświadczeń. Moż na dzdęki odpowiedniemu pobudzaniu komórek mózgu przywołać wspomnienia, bardzo szczegółowe z najwcześniejszego dzieciństwa, A stąd — już krok do przypomnienia sobie zakodowanych w pamięci genetycznej wydarzeń sprzed wieków. Opracowała KRYSTYNA IWASZKIEWICZ Dnia 18 czerwca 1975 roku zmarła nagle w wieku lat 43 HELENA WAJS długoletni pracownik Urzędu Wojewódzkiego w Koszalinie. W Zmarłej straciliśmy wysoko cenionego pracownika i koleżankę. WTyrazy szczerego współczucia RODZINIE składają KIEROWNICTWO KOMISJI CEN, WSPÓŁPRACOWNICY i RADA ZAKŁADOWA URZĘDU WOJEWÓDZKIEGO w KOSZALINIE Pogrzeb odbędzie się 20 czerwca 1975 roku, o godz. 13 na Cmentarzu Komunalnym w Koszalinie W dniu 17 czerwca 1975 roku zmarł po długiej i ciężkiej chorobie w wieku 38 lat kol. ADAM SKIBIŃSKI nauczyciel Szkoły Podstawowej nr 1, zastępca kierownika Szkoły Podstawowej nr 2, kierownik Refe-ratu Ogólnego Inspektoratu Oświaty i sekretarz Zarządu Oddziału Powiatowego ZNP w Miastku Cześć Jego Pamięci! i Uwaga Mieszkeńcy Kołobrzegu! | Zakład Gazowniczy Koszalin melinie PT ODBIORCÓW GAZU m. KOŁOBRZEGU o zmianie gazu miejskiego NA GAZ ZIEMNY ZAAZOTOY/ANY w dniach 20-21 VI 1975 r. w budynkach przy ul. Grochowskiej nr nr: 2A-2D, 3A-3D, 4A-4I oraz w dniach 27-23 VI 75 r. w budynkach przy ul Koszalińskiej nr nr: 31 A - 31 I, 32 A - 32 1 PROSIMY o zachowanie szczególnej ostrożności przy korzystaniu z przyborów gazowych w okresie zmiany gazu. ROWNOCZESNIE INFORMUl€MV, ie niesprawne przybory gazowe nie bęc?q przystosowane (3) do spalania gazu ziemnego. S K-1784-0 O: KOMENDA WOJEWOBZKA MO w KOSZALINIE PRZETARG NIEOGRANICZONY na wykonanie robót remontowo-budowlariych, inst. c.o. i wod-kan. i elektrycznej w niżej wy n-Cenionych o-.-biektach: 1. Posterunek MO Trzebielino — ko:*zt 110,000 zł 2. Posterunek MO Wałdowo 3. Posterunek MO Gardna Wielka 4. Posterunek MO Damnica 5. Posterunek MO Główczyce 270.000 zł 195.000 zł 110.000 zł 275.000 zł Dokumentacja projektowa znajduje się w_ Wydziale Inwestycji i Remontów KWMO w Koszalinie ul. Szcze ciństka 21a, gdzie należy składać oferty Termin wykonania robót do końca 1975 r. Przetarg odbędzie się w dniu 27 VI 1975 r. o godz. 9 w biurze KWMO Wydział Inwestycji i Remontów ul. Szczecińska 21a. Do przetargu zapraszamy wykonawców: państwowych, uspołecznionych . spółdzielczych i prywatnych. Zastrzega się prawo wyboru oferenta oraz unieważnienia przetargu bez podania przyczyn. K-1806 STACJE RADIOWE I TELEWIZYJNE PP W SZCZECINIE zatrudnią 4 TECHNIKÓW ze specjalnością elektroni-ka-radio i telewizja, do pracy w Telewizyjnym Ośrodku Nadawczym II-go programu w Słupsku. Zgłoszenia kandydatów przyjmuje Radiofoniczna Stacja Nadawcza w Słupsku plac Zwycięstwa 3, gdzie zainteresowani będą mogli uzyskać bliższe informacje dot. warunków pracy i płacy. K-l 808-0 Jeszcze 4 gry pozostały do zakończenia KONKURSU LETNIEGO SOL „GRYF" Dodatkowa możesz wygrać samochód osobowy marki SKODA DE LUXE i wiele premii pieniężnych Skorzystaj z szansy K-1805 PKO ODDZIAŁ w SŁUPSKU ul. 9 Marca nr 6 uprzejmie zawiadamia PT Klientów ie od 16 czerwca 1975 r. zmienione zostały numery telefoniczne na numery 60-67, 60-68, 60-69, 60-60 K-1801 SKODĘ S-100 — sprzedam. Koszeń, tel. 315-55. G-4077 FIATA 126 p nowego — sprzedam. Koszalin, tel. 237-92. G-4076 SKODĘ 1000 MB, rok prod. 1969 (nowe nadwozie — sprzedam. Ko szalin, "Zielona 2, po piętnastej. G-4073 SYRENĘ 104, rok prod. 1972 — sprzedam. Koszalin, Kniewskie- go 28/15, po godz. 15. G-4070 _____ OPIEKUNKĘ do półtorarocznego MIKROBUS nysę dziecka przyjmę natychmiast, 1^1 sprzedam. Koszalm. Okrz ,ł Słupsk Zygmunta Augusta 18 '48. 5/2a, Dziekan. Gp-4065 r 0 g-4074 MIESZKANIE własnościowe M-4, I piętro w Koszalinie — sprzedam. Oferty: Biuro Ogłoszeń. G-4075 GLEBOGRYZARKĘ typ mrówka, na gwarancji — sprzedam. Wiadomość: Koszalin tel. 268-41, po osiemnastej. G-4071 PILNIE przyjmę w dzierżawę automat do lodów, w czynnym pawilonie gastronomicznym Zgło szenia: Sarbinowo Morskie 'końcowy przystanek PKS) Jędr*eiew Ska. G-4072 SYRENĘ 105, rok prod. 1975 — FOTRZEBNĄ opiekunka do odsprzedam, Kołobrzeg, tel. 27-26, rocznego dziecka. Koszalin, te!, po siedemnastej, Gp-40S6 242-03. od godz. 7—15. G-46S4 126 «ni0WCgi? POTRZEBNA pomoc do 3-letnie- ? Ma/. I* m! «W. g «°7 PPiUR „Barka" w Kołobrzegu rgłasza zgubienie przepustki portowej nr 1965, na nazwisko Zbigniew Roszak Gp-40G1 LO KOŁOBRZEG rfrłasza zgubienie legitymacji szkolnej, na nazwisko Ewa Kuczko. Gp-4062 SYRENĘ 105 — sprzedam. Koszalin, osiedle Traugutta 6c/l2. r»o szesnastej. G-406S ZDERZAK przedni oraz części zamienne do wołgi — kupie. Koszalin. Rosenbergów 22, Aleksander Balonis. G-4069 RADA ZAKŁADOWA ZNP w MTASTKU i GRONO NAUCZYCIELSKIE SZKÓŁ MIASTECKICH Dnia 14 czerwca 1975 roku zmarł ANTONI KRUK ceniony pracownik Komunalnego Przedsiębiorstwa Remontowo-Budowlanego w Koszalinie. Wyrazy szczerego współczucia RODZINIE składa DYREKCJA, RADA ZAKŁADOWA I WSPOŁPRACOWNIO Strona 12 MAGAZYN G/os Koszaliński nr 145 iznfyki Dosyć często numizmatycy zasypywani są pytaniami zna jomych i nieznajomych o ceny różnych monet złotych. Py tania te przevyażnie nie dotyczą numizmatyki. Państwowe Przedsiębiorstwo „Desa" dopuszcza do handlu w swoich sklepach numizmatycznych jedynie polskie monety złote oraz inne, ale tylko emitowa ne przed 1850 rokiem. Pozostałe - podlegają przepisom ustawy o wartościach dewizo wych. Praktycznie mówi ona o prawie posiadania monet złotych i o zakazie ich obrotu. Wymiana i sprzedaż tych monet jest po prostu zabroniona. Do ich skupu upoważ nione są jedynie banki. Reforma walutowa Polski międzywojennej przeprowadza na w 1924 roku przewidywała bicie monet złotych. Miały to być monety 10, 20, 50 i 100 złotowe. Już w roku 1925 uczczono 900 rocznicę śmier ci Bolesława Chrobrego przygotowaniem projektów dwu monet z identycznym wizerun kiem króla i nominale 10 i 20 złotych. Monety te nie trafiły jednak do obiegu pienięż nego, a wykorzystano je jedy nie na prywatne zamówienia po dostarczeniu do mennicy złotego złomu. W tych warun kach monety te- są zakwalifikowane jako próbne. Stemple • do wykonywania tych monet przetrwały li woj nę światową I po wyzwoleniu wybito nimi pewną liczbę monet złotych. Praktykę tę sto suje wiele mennic na świecie. Na rynku numizmatycznym w kraju pojawia się coraz Monety ziole i kopie więcej kopii rzadkich monet polskich. Trafiają one do mu zealnych gablot i do zbiorów prywatnych. Dzięki nim miłoś nicy starego pieniądza mogą obejrzeć unikalne egzemplarze, wyrobić sobie pojęciacich wielkości, wadze i walorach estetycznych. Na pierwszy rzut oka kopie nie różnią się niczym od oryginałów. Stan ten stwarza określone zagrożenie dla początkujących numizma tyków. Ceny monet rzadkich sięgają setek, a nawet kilku tysięcy złotych, tymczasem ceny misternie wykonanych kopii najrzadszych monet talarowych nie powinny przekraczać 140-200 złotych za sztu kę. Kopie wykonywane na zlecenie Komisji Numizmatycznej mają odciśniętą na Av lub Rv wklęsłą literkę „f" I sporządzone są ze stopu lekko-topliwych metali, nie mają też dźwięku charakterystycznego dla monet srebrnych. e. mar Na rysunku pokazujemy kopie bardzo rzadkich talarów Zygmunta III Wazy rozprowadzane wśród prenumeratorów Biuletynu Numizmatycznego. Strzałka ukazuje literkę „f" odbitą na tych kopiach. % ietelistyiia Zwierzęta gospodarskie Z okazji XXVI Zjazdu Europejskiej Federacji Zootechniczne] w- Warszawie, Poczta Polska wprowadzi do obiegu 23 czerwca br. serię 8 znaczków pocztowych, przedstawiających zwierzęta gospodarskie. Na poszczególnych znaczkach przedstawiono: 50 gr — ku ry 1 zł — gęsi, 1.50 zł — bydło czarno-białe, 2 zł — krowę czerwono-białą, 3 zł — konia rasy wielkopolskiej. 4 zł — konie czystej krwi arabskiej, 4.50 zł — grupę trzody chlewnej, 5 zł — grupę owiec. Znaczki projektował arty sta piasty* Alojzy Balce-rzak. Nakład od 900 tys. do 10 min sztuk każdej wartoś ci. Koperty pierwszego dnia obiegu stemplowana będą, jak zwykle, okolicznościowym datownikiem. Łatwiej z datownikami Filateliści opracowujący zbiory tematyczne uzupełniają je m. in. okolicznościowymi datownikami, zwią zanymi z tematem. Dotychczas mieli oni sporo kłopotów z uzyskaniem datow ników, przesyłając poszczególnym urzędom pocztowo-telekomunikacyjnym koper ty ze znaczkami z prośbą o ich ostemplowanie. Od przyszłego roku sytua cja zmieni się radykalnie. Wszystkie placówki poczto we i doręczyciele rozpoczę li już przejmować, na pod stawie zarządzenia ministra łączności, zamówienia na roczne komplety okolicznościowych datowników i wir ników. Oprócz opłaty abonamentowej w wysokości 5 zł, pobierana jest za każ dy komplet przedpłata w wysokości 50 zł. Przy od- biorze wpłaca się należność równą nominalnej wartości ' otrzymanych walorów. Najciekawsze emisje NRD Jak informuję „Filatelista", rozstrzygnięty został plebiscyt na najciekawsze emisje poczty NRD w 1974 r., zorganizowany przez dwutygodnik „Sammler-Ex press" wspólnie z kilkoma dziennikami. Za najbardziej przekonywającą emisję uznany został blok wy dany z okazji 25-lecia NRD a za najlepszą pod względem graficznym — seria „Latarnie morskie". Caissa bogini szachów Władysław Litmanawieź w swej ciekawej książce „Dyktę ryjki i ciekawostki szachowe" wyjaśnia pochodzenie słowa Caissa. Zwraca przy tym u-wagę, że w książkach szachowych, gdzie występuje ono wielokrotnie, autorzy nie podają co oznacza i skąd się wzięło. Również na próżno je szukać w' wydaniach Małej Encyklopedii Powszechnej. W. Litmanowicz na podstawie własnych badań doszedł do stwierdzenia, że po raz pierw szy słowa Caissa użył Anglik sir William Jones w swym poemacie pod tym tytułem, napisanym w roku 1763, o wy danym w Oxfordzie w 1772. Poemat zawiera opis przebie gu partii granej na Olimpie w obecności bogów przez dwie nimfy: Dalię i Syrenę. W czasie gry zjawiła się piękna driada — nimfa miesz kająca w drzewach i opiekująca się nimi — Caissa, która wzbudziła powszechny zachwyt swą urodą. Mars zabiegając o jej względy, zapoznał ją z zasadami gry przy pomocy szachownicy wy- sadzanej złotymi I srebrnymi płytkami oraz metalowych figur. Nie wiemy natomiast kto i kiedy uznał Caissę za muzę szachów i boginię szachistów. Najliczniejszy turniej w kraju Mowa tu oczywiście o aktualnie trwającym VI Międzynarodowym Turnieju Szachowym o Puchar Bałtyku w Miel nie. Atrakcyjność miejsca i czasu, możliwość spotkania graczy drugich kategorii z mi strzami krajowymi, sprawiły, że do Mielna przyjechało w tym roku aż 160 szachistów, to jest prawie cztery razy więcej niż w 1970 roku. W dniu dzisiejszym uczestnicy zawodów rozegrają ósmą run dęk a zatem to już finisz. We wtorek odbędą się ostatnie partie i... do zobaczenia za rok! Dotychczasowa rywalizacja jest niezwykle zacięta, nie brak podstawek i przegrywania „wygranych" (jeśli takie są?!) partii. Obsada jest do borowa: 6 mistrzów krajowych, w tym 3 zdobywców Pu choru Bałtyku w latach ubiegłych oraz wielu młodych u-taientowanych graczy - kandydatów na mistrzów i pierw szych kategorii. W Mielnie nikt nie ma respektu dla u-tytułowanych szachistów, to też porażki mistrzów nie na- leżą do rzadkości. Nikt nie przyjechał tu przegrywać, ale najważniejszy jest - w myśl olimpijskiej dewizy - sam u-dział, a nie zwycięstwo. Wypada zatem życzyć wszystkim uczestnikom dobrych wyników i zadowolenia z pobytu nad Bałtykiem. Na zakończenie tej krótkiej turniejowej refleksji ^ partia W. Kałużny (Poznań) - W. Spyra (Kraków) 1. d4 Sf6 2. c4 e6 3. Sc3 Gb4 4. e3 b6 5. Gd3 Ga6 6. Sf3 d5 7. Se5 G:c3 8. b:c3 d:c4 9. G:c4 G:c4 10. S:c4 Hd5 11. Hf3 H:c4 12. H:a8 0-0 13. Gd2 Sc6 14. Hb7 Sd5 15. e4 S:c3 16. G:c3 H:c3 i białe wobec nie uchronnego mata lub strat materialnych poddały się. r*e bywający w Miodnie wczasowicze. Natomiast w Słupsku, w. sali Liceum Medycznego rozpoczną się w sobotę w godz. 11 finały mistrzostw Polski par brydża sportowego. Początek finałów w niedzielę o godz. 9. w niedzielę w Szczecinku sta dion OSiW) odbędzie się._ XIV Okręgowa Spartakiada Ognisk TKKF przedsiębiorstw podległych Zw. Zaw. Prac. Gospodarki Komunalnej. Organizatorem imprezy jest Rada Terenowa KFiT „Ogniwo" w Koszalinie. (sf) W Mielnie czterech liderów W v rundzie turnieju szacho wego o „Puchar Bałtyku" czołówka uzyskała następujące wy niki: Szyśzko-Bohusz (Kraków) pokonał mistrza Gąsiorowskie-go (Kraków), Żółtek (Łódź) wy grał z Wojcieszynem (Lublin), Pietrusiak (Poznań) pokonał Jabłońskiego (Toruń). Księski (Świdnik) uzyskał punkt w par tli z Sokołowskim (Gorzów). Wymienieni czterej zwycięzcy prowadzą w turnieju maj^c na ■wym koncie po 4,5 punkta. (msz) KOSZALIN ADRIA — Bzieie grzechu (pol ski> 1. 18) - g. 15 17.30 i 20; w niedzielę seans dodatkowy o es 12.30 Sobota g. 22.30 — seans awan «ardowv — Zew krwi (angielski. or7V{»odowy) Poranek — niedziela, g 11 — Weronika w krainie czarów (ru muński) KRYTERIUM (kino studyjne) — Safari 5000 (japoński) — g. 17.30 i 20; w niedziele seans dc-rta" pan. KĘPICE — Fułaoka na genć-rała (jugosł., 1 15); poganek — niedziela — Złotorogi jeleń (ra dziecki) pan. KOŁOBRZEG WYBRL^ŻE — -harley -'ar-rick (USA, l. 18>; poranek — niedziela — AdPŚ i Ola ('CSRS) PIAST — Godzina za godzina (polski. 1. 15) MIASTKO. — piątek — kino nieczynne; sobota i niedziela — Orzeł i res'ka (nolski. 1 15)-por^n^k — niedziela — Skarb (polski) POLANÓW — Jeździec be? głowy (radziecki) pan. oraz Oli-ver (angielski) — w ramach dni filmu studyjnego (piątek), no-ranek — niedziela — Złota kacz ka (polski) POŁCZYN ZDRÓJ GOPT A na — Niespokojne murze (CSRS) pan. ora? Sbalako; (angielski. I. 15) — w ramach dni filmu stud-"inego (rrafrk): poranek — niedziela — Motyle (P«l'ki) PODHALE — Opowieść w czer wieni (polski, 1. 15) ŚWDWIM MEWA — Dni zdrady (CSRF pan. WARSZAWA — Zwycięstwo (polski) pan. oraz M^ła r>ie u-kryi« ^drajc : od soboty — Płonąca taisra (rad^^k'** po-.~ — niedziela — Kolorowy pro-mvk feolski) USTRONIE. MOP.SKIE — Sza ry okrutnik (radziecki) *. * * BARWICE — Szpital ftlS." I. 15); poranek — niedziela — kierownicą 18.50 „Anatomia spe ktaklu" 19.30 Dziennik 20.20 „Pieśń świętojańska" — progr. poetycko-muzyczny 21.00 „Oto twoje życie" — progr. publicy styczny 21.30 24 godziny 21.50 Teatr Kobra: P. Quentin — „Fatalna kobieta" — (wznowienie) 23.15 J. rosyjski. ŚRODA - 25 VI program i TVTR: 6.30 i 7.00 Matematyka — 1. powtórz. III semestru i fizyka — 1. powtórz. 10.00 „Mo tocross" — film fab. prod. CSRS 14.30 i 15.15 Politechnika TV — Fizyka kursu przygotow. 15.50 NURT (Nauczanie począt kowe matematyki) 16.40 ITP 16.50 Losowanie Małego Lotka 17.00 Laboratorium 75 — Huta „Katowice" 17.30 „Tajemnica afrykańskiego baobabu" — film z serii dok. prod. ang. pt. „Świat, który nie może zaginąć" 18.20 Kronika Pomorza Za chodnlego 18.40 Anatomia sukce su 19.20 Dobranoc: Bajki z mchu i paproci 19.30 Dziennik 20.20 „Romantyk" — film fab. prod. węgierskiej 21.40 Świadkowie — progr. publicyst. 22.15 „Ca sa do fado" — muzyka i W drodze na Kasjopeję (radziecki) pan. CZAP5 INEK — Wesoły romans (radziecki) pan.; poranek — nied-ziela — O małej Kasi i dużym wilku (polski) CZŁUCHÓW - Nie oszukuj kochanie (NRD) pan.: poranek — niedziela — Telegram (rad?.,) CZARNE — Sutieska (jugosło- wiański. 1. 15) pan., poranek — niedziela - Pierścień księżnej \nnv (polski) OEP.RZŃO KLUBOWE — Akcia „Bororo" (CSRS) pan.; w niedzielę — kino nieo vnne PIONIER — Pójd-iesz ponad sad*™ (oMski. L 15); po *nek — niedziela - Prrysrody Hucka Finna (radziecki) pan. DRAWSKO POM. — NOC ame-rvk3ń?k- 'franc.. 1 15)', poganek ■— n»>driela — S-łoń i' strusiątk" (polski) JASTROWIE — Front wyzwolenia 'pols"«i> oraz Jutro bed?: za nózno (CSRS) "aa.: po-ane'; niedziela — Młynarczyk 1 kotka (NRD) KALISZ POM. — Nona (buł garski, L 15); poranek — nie-dziolą — Wł'edca srór (radziecki) KEA-TEŃKA POWódCfr łodzi podwodnej (radziecki) pan.; poranek — niedziela — Azor za kierownica (polski) MIROSŁAWIEC GRUNWALD — Pociąg pancerni' (łt.o'77;i5b (.r-fdziecWi) PPZEC1PEWO — Królewna w oślej skórze (francuski) SZCZECINEK — Awans (polski. 1. 15) SYPNIEWO — Potop, cz. II (polski) pan. TTTC^NO — Y—17 (bułea-c-' 1. 15) pan.; poranek — niedziela — Zamek z bajki (NRD) WAŁCZ TĘCZA ■ Drogi do ojczyzny (polski) oraz Koniec wakacji (polski); ponadto w piątek — Do . widzenia, do jutra 'r r ~ 1. 15) — w ramach dni filmu studyjnego; poranek — niedziela — Cyrk bez granic (rumuński) PDK — Przedmałżeńskie boje (CSRS 1. 15) ZŁOCIENIEC - Kraksa (wioski. I 15): poranek — nie^zi a — Pies za burtą (radziecki) ZŁOTÓW — Romanca o zakochanych (radz., 1. 15) pan.; poranek — niedziela — Zaczarowane podwórko (polski) poezja portugalska 23.05 Wiadomości sportowe. PROGRAM II 16.50 J. francuski .17.20 W brat niej wspólnocie 17.50 Lud de z pierwszych Stron gażet 18.20 "„"Re manent w Stodole; czyli Rosie wicz sio!" — progr. rozrywkowy 18.40 „Piotrków i Hortensja" — reportaż 19:00 Antygona w stodole 19.30 Dziennik 20,20 Solo na perkusji — recital Mar ty Ptaszyńskiej 20.50 Trio for tepianowe L. van Beethovena 21.20 24 godziny 21.45 Teątr TV M. Gorki —• „Zykowowie" (wznowienie) — 23.15 nurt (Powtórz, wykładu z progr. I) CZWARTEK - 26 VI program i 8.00 TV Kurs Informatyki — Efektywność systemów informa tycznych", cz. I i II 10.00 „Romantyk" — film fab. prod. węgierskiej TVTR: 13.45 i 14.30 Che mia 1 Uprawa roślin —- lekcje powtórzeń Ibwe 15.05 Matematyka w szkole (Różne zadania w zabawach) 16.40 Śpiewa Elda mmww KOSZALIN M L £,b OM AHCHEOT OGTCZNO--HIS TOfSY ( ZNE. * iviu.'.eum przy ul. Armii Czerwonej 53 - wvstawa etnograficzna pn. ,Jamno i okolice" craz - .Zabytki świadkami naszej historii" * ul, Bogusława II 15 — wystawa pn. „Kopernik w rzer^ bie ludowej" Exlibiis marynistyczny oraz rysunki Stanisława Noakowski go Muzeum czynne codziennie oprócz poniedziałków w godz. 10—16, we wtorki w godz 12—18 SAI.ON Wystawowy WDK — Wystawa malarska „Portrety'* Stanisławy Sie rant SALON Wystawowy BWA (ul. Piastowska) - Wystawa gra fiki Leszka Rózgi — czynna w godz. 12—20 ,,Doroczny przegląd fotografiki amatorskiej" — godz. 16—20. SŁUPSK MU/.*-tM Pomorza Środkowego - Zamek Książąt Pomorskich — czynne 10—16 l) Dziele i Kultura Pomorza Środkowego i) Podlaski dywan dwu-osnowowy 3) Grafika i ilustracja ksiąikowa Józefa Wilkonia MŁYN ZAMKOWY - czynny 10—16 Kultura ludowa Pomorza Środkowego BASZTA OBRONNA - czynna 10—18 Dzieje i współczesność ziemi słupskiej KLUKI: Zagroda Słowińska — czynna 10—16' Kultura materialna i sztuka Słowińców KLUB MPiK - Wystawa malarstwa Wiesława Dembskiego NOWA BRAMA - Galeria PSP - czynna 12—16 (oprócz niedziel). 1) Salon eksporycyj-no-sprzedażny 2) Rzeźba Lucji Włodek i. malarstwo wnętrza Mariana Zielińskiego PDK - salon wystaw — Czyn ny 17—19. Wystawa malarstwa Henryka Jahłmka. SMOŁDZINO - Muzeum Przy rodnicze SPN — czynne 10—18 Viller — film prod. francuskiej 17.00 Kronika Pomorza Zachód niego 17.20 Przypominamy, ra dzimy 17.30 Dla młodych widzów: Teleferie 18.40 Bractwo Kurkowe —- reportaż 19.00 Poligon mag. wojskowy 19.20 Dobranoc: film z Bolkiem i Lol klem 19.30 Dziennik 20.20 XIII Festiwal Polskiej Piosenki — Opole-75 — Przeboje sezonu 22.20 Listy i polityka 23.05 Wia d^mości sportowe PROGRAM II 17.10 J. rosyjski 17.40 Informa tor turystyczny 18.10 „Tajemni ca afrykańskiego baobabu" — film dok. prod ang. z serii — „Świat, który nie może zaginąć" 19.00 Kalejdoskop sportowy 19.30 Dziennik 20.20 Loża 21.00 24 godziny 21.10 Klub Filmowy: „Królewskie dzieci" — film fab. prod. NRD 22.45 j. francuski. PZG D-2 HASSO 6RĄ8NER Zaraz po wyjściu z b!ura linii lotniczych Tsatsos zatelefonował z miasta do żony. Poprosił, żeby udała się natychmiast do Dafne i powiedziała jej, że „wujek" stanowczo nie powinien lecieć samolotem, pogoda jest nieodpowiednia, będzie huśtać, wujek może źle się czuć. Anastazja przyrzekła że zrobi wszy stko, co będzie mogła, i niezwłocznie pojecha ła do Biura Targów Międzynarodowych. Dafne właśnie kończyła pracę, nie musiała więc długo czekać na nią. Obie przyjaciółki pojechały na bulwar Leo foros VasiIeos Konstatinu. Dafne czekała w pobliżu hotelu, Anastazja weszła do restaura cji „Mediterranean". Los jej sprzyjał, dyżur miał znajomy jej kelner. Mile pochlebiony, że taka „wielka dama" prosi go o dyskretną przysługę, zgodził się od razu zebrać dla niej garść informacji o panu nazwiskiem Kirie Palamides. Dowiedział się od pokojówki, że gość dzisiaj zwolnił pokój, a swnje rzeczy odesłał jx?ż taksówką. To samo powiedział portier w recepcji. Dodał jednak, iż ten pan zamierzał kolację zjeść jeszcze w restauracji, i nawet udał się sam do kuchni, żeby wybrać dla siebie langusty. Była to pomyślna wiadomość 1 Anastazja wróciła spiesznie do przyjaciółki, żeby jej to przekazać. Postanowiły rozłączyć się. Anastazja niech jedzie na lotnisko, a Dafne czekać będzie w hotelu. Nie było to całkiem bezpieczne... jeśli policja rzeczywiście poszukuje konkretnie określonego człowieka, a ten konkretnie określony człowiek nazywa się Galinos, lepiej byłoby nie spotykać się z nim tu, w tym hotelu. Anastazja znalazła dobre miejsce. Na par terze tego imponującego gmachu hotelowego mieści się filia Biura Turystycznego „Pe-riidiki Leski", a kierownik tego biura jest jej dobrym znajomym. Poprosi go o przysługę: niech pozwoli Dafne posiedzieć w jego biurze, już po zamknięciu, a on zrobi to, już choćby dlatego, że jest łasy na ładne kobiety. Anastazja poda numer Biura Turystycznego kelnerowi i poprosi go, żeby zatelefonował pod ten numer w momencie, gdy gość będzie chciał płacić. Ma powiedzieć tylko tyle: „Ten pan wychodzi za chwilę". A wtedy Dafne wyjdzie na ulicę, rozejrzy się dobrze dokoła, a jeśli nic podejrzanego nie zauważy, podejdzie do Galinosa. W tym samym czasie, kiedy Dafne, cała rozdygotana ze zdenerwowania, jednym uchem słuchała potoku wymowy pana Peirunakisa, Anastazja jechała swoim małym austinem w kierunku lotniska Mikra. Ponieważ sezon już się skończył w sali odpraw panował ruch niewielki, tak że widzia ła dokładnie, co tu się dzieje. Anastazja nigdy nie miała styczności z policją, wyobrażała sobie więc tajniaków jako obrzydli wych drabów, rzucających się w oczy tan-dentną elegancją. Lecz nikogo takiego tu nie dostrzegła. Do odlotu samolotu pasażerskiego do Aten była jeszcze godzina. Anastazja miała więc jeszcze dość czasu, by myśleć o swoim mężu, który jutro rano będzie stąd odlatywał do Aten. Spiros zawsze był w jej oczach wspaniałym człowiekiem, a od czasu tej smutnej historii z Karnead'1-sem i Dafne, kiedy i ona sama została wciągnięta w nurt roboty konspiracyjnej, jej uczucie dla niego pogłębiło się jeszcze bardziej. W świecie, w którym żyła dawniej mężczyźni poświęcali swe siły wyłącznie własnym interesom. Chcieli zbijać majątek, zdobywać sukcesy, umacniać swoją pozycję towarzyską. Nikogo nie obchodziło nic poza własnymi sprawami i nikt na pewno nie byłby gotów postawić na kartę wszystko, co posiadał: pieniądze, wolność osobistą własne życio. r (c.if.n,) L „Głos Koszaliński" - dz'en-nik Polskiej Zjednoczonej Pa' ti» Robotniczej Redaquie Kolegium - ul Zwycięstwa 137'139 (budynek WRZZ) 75-604 Koszalin Telefony: cen tralo 279 21 (laczy ra wsryst-kimi działami) nacz redaktor: 226 93 i-cy nacz red : 233-09 ł 242 08 sekr red.: 251 01. publicyści: 243-53 251 57 251 40 dział reporterski: 245 59 233 20. dział miei ski: 224-95, dział sportowy: 224-95 » 246 51 (wieczorem), dział łqczności 2 czytelnikom!: 250-05 Redakcja nocna (u! Alfreda Lampego 20) 248-23. depeszowy: 244-75. ..Glos Słupski" - plac Zwycięstwa 2 (I piętro). 76-201 Słupsk, tel 51 95 Biuro Oqło szeń Koszaliń*k'eqo Wydawnictwa Prcsoweqo - ul. Pawła Findera 27a. 75 721 Koszalin. tel 222-91 Wpłaty na prenumeratę (miesięczna — 30.50 zł. kwartalna - 91 zł, półroczna - 182 z! roczno -364 zł) przyjmujq urzędy pocz towe listonosze oraz oddziały delegatury Przedsiębiorstwa Upowszechnienia Prasy • Ksiqż ki. Wszelkich informacji o #0 runkach prenumeraty udzielają wszystkie placówki .Ruch poczty Wydawco Koszalińskie Wydawnictwo Prasowe RSW „Praso - Książko -Ruch" ul Pawła Findero 27a 75-721 Koszalin centralo telefoniczna 240-27 Tłoczone Prasowe . Zakłady Graficzne Koszalin, ul Alfredo iampega 18 Nr indeksu 35024. Cios Koszaliński nr 145 MAGAZYN Strona TS CZERWIEC 20 PIĄTEK - FLORENTYNY 21 SOBOTA - ALICJI 22 NIEDZIELA - PAULINY (.TOWONY f DYtURY KOSZALIN I SŁUPSK 97 - MO 98 — Strał Pożarna 99 — Pogotowie Ratunkowi (nagłe wypadki) KOSZALIN Apteka nr 10, tli. Zwyefę-Itwa 32, tel. 222-88 SŁUPSK Apteka nr 31, ul. Wojska •kiego 9, tel, SŁ8-9J BIAŁOGARD Apteka nr M, pft. Wolności 8—9. tei. 180 KOŁOBRZEG Apteka ar I, ul. Młyńska It, tel. 23-70 SZCZECINEK Apteka nr 40, ul. 28 Lutego 26, tel. 27-35 y/s///////jmama> V" TEATR KOSZALIN Sala BALTYCO^GO TF A " DRAMATYCZNEGO — sobota, lada o tamtych dniach. g. 1# i niedziela, g. 18 — Ogrftd o poranku. SŁUPSK Sala BAŁTYCKIEGO TEĄTP DRAMATYCZNEGO — piątek, g. 19 i niedziela, g. 19 — Bal- PIĄTEK PROGRAM I 9.W Dla dzieci: Poranek 10.00 „Czarny książę" — film fsb. prod. radz 16.15 Program dnia 16.20 Dziennik (kolor) 16.30 Dla młodzieży: Ostatnia lekcia 17.00 Sprawozdanie z zawodów lekkoatletycznych . o Memoriał J. Kusocińskiego 19.00 Kronika Pomorza Zachodniego 19.20 Dobranoc: Mikesz 19.30 Dziennik (kolor) 20.20 Z cyklu: „Zaśpiewajmy to jeszcze raz" — powrócisz tu 20.50 Panorama 21.30 „Włosy Flory, czyli labirynt" — ode. VI filmu ser. prod. TVP pt. .Czterdziestolatek" (kolor'; 22.20 Dziennik (kolor) 22.35 Wiad. sportowe PROGRAMY OŚWIATOWE: TV TR: 6.30 Matematyka — 1. 54, 7.00 Ochrona roślin — 1. 9; 12.45 Jęz. polski — lekcja powt.; 14.40 i 15.15 Politechnika TV — Matematyka kursu przygotowawczego 15.45 NURT (Pedagogika) — Doskonalenie zawodowe nauczycieli. PROGRAM II 15.55 i 16.25 TV Kurs Informatyki 16.55 Program dnia 17.00 „Nikt nie rodzi tię żoł nierzem" — film fab. prod. radzieckiej 19.00 Ścieżka zdrowia 19.20 Dobranoc 19.30 Dziennik (kolor) 20.20 „Kaukaski park Narodowy" — film przyrodniczy prod. radzieckiej 20.45 Przeboje świata — program muzyczny (kolor) 21.25 „Kontenery — gorąca linia" — reportaż z fabryki kon tenerów „Unikon" w Szczecinie (ze Szczecina) 21.55 24 godziny (kolor) 22.10 NURT (Powtórzenie wykład u z programu I) 22.40 Jęz. rosyjski — 1. 34 kur ru I stopnia SOBOTA PROGRAM I 9.30 „Nikt nie rodzi się żołnierzem" — film fab. prod. radzieckiej 14,10 Program dnia 14.15 Program I proponuje 14.30 Kronika Pomorza Zachodniego 14.50 Dla młodzieży: Pomysł na lato" 15.40 Dziennik (kolor) 13.50 Rejs — program z Gdań- 18.10 Wszystko za wszystko 19.20 Dobranoc: Przygody roz bójnika Rumcajsa 19.30 Monitor (kolor) 20.20 Filmy z Humphreyem Bogartem* „Mieć i nie mieć" — film fab. prod. USA 25.00 „Wieczorny gość" — B. 22.20 Dziennik (kolor) 22.40 Wiad. sportowe ?2.»3 Z cyklu: „Róże * Mon-treux" — Burt Bacharach — program rozrywkowy prod. angielskiej (kolor) PROGRAMY OŚWIATOWE: TV TR: 6.30 Jęz. polski 13.05 Jęz. polski 13.40 Hodowla zwierząt (lekcje powtórzeniowe) PROGRAM II 16.35 Program dnia 16.40 Program II proponuje 16.50 Studio Przebojów — pro gram rozrywk. TV NRD 17.35 ,.Żywiec" — program pu blicystyczny 18.05 Trudna rozmowa — program z cyklu: Spotkania ze sztuka (kolor) 18.45 Polski film dokumentalny 19.20 Dobranoc 19.30 Monitor (kolor) 20.20 Wieczór autorski rodziny Radziejowskich (kolor) 21.50 24 godziny (kolor) 22.00 „Włosy Flory czyli labirynt" - ode. VI filmu ser. prod, TVP pt. „Czterdziestolatek" (kolor) 22.50 Mecz siatkówki mężczyzn Polska — CSRS (z Poznania) NIEDZIELA PROGRAM I TVTR: 6.20 J. polski 6.50 Hodo wla zwierząt (lekcje powtórz.) 7.20 TV Kurs Rolniczy 7.55 Przypominamy, radzimy 8.05 Alarm przeciwpożarowy trwa 8.15 Nowoczesność w domu i zagrodzie 8.40 Bieg po zdrowie 8.50 Wiadomości sportowe 8.55 Program dnia 9.00 Dla młodych widzów: „Przygody Dawrana" — film przygodowy prod. radzieckiej (kolor) 10.10 Antena 10.30 „Turecka włócznia" — film fab. 12.00 Dziennik (kolor) 12.20 Tydzień — mag. spraw codziennych (kolor) 12.50 Z cyklu: Muzyczne wizy ty — Blandine Verlet — klawe syn (Francja) 13.15 „Siedmiu z dwustu dzie sięciu" 13.35 Nie tylko dla pań 14.00 Bułgaria — Polska (mecz ąuizowy) 15.00 Śpiewa Józefina Baker — franc. progr. rozrywk. (kolor) 15.50 Losowanie Toto-Lotka 16.10 Lektury Pegaza 16.25 „Relaks z Chopinem" — progr. baletowy TV NRD (kolor) 16.50 Sprawozdawczy magazyn •portowy 18.10 Refleksje obywatelskie 18.25 „Cena soli" — film z serii „Bonanza" — prod. USA (kolor) 19.15 Dobranoc: Wieczorynka 19.30 Dziennik (kolor) 20. ?o Bajka dla dorosłych 20.30 „Żelazna szkatuła" — ode. I filmu prod. francuskiej z serii — „Nowe przygody VI-docoa" (kolor) 21.25 ..Winda" 22.00 Sam na sam z Jerzym Putramentem 23.00 Informacyjny magazyn sportowy PROGRAM n 15.05 Program dnia 15.10 Spotkanie z górami — progr. publicyst. 15.30 Przyjacielskie wizyty (ko lor) 16.00 „One i oni" — jugosłow. progr. rozrywkowy (kolor) 16.45 Militaria, obronność, no woc^esność 17.15 „Ruiny strzelała" — ode. I filmu ser. TV ZSRR 18.20 Świat obyczaje, polityka 18.50 „Noc świętojańska w Borsza" — progr. rumuńskiej TV 19.15 Dobranoc 19.30 Dziennik (kolor*) 20.50 „Głosy" — progr. publicystyczny 21.05 Recital chóru Michaeli-S9 _ ^rotfr, muzyczny 21.55 „T*vcerz szklane*" ®^ra nu" — film fab. prod. weg. Telewizja zastrzega sobie pra wo zmian w programie! PIĄTEK PROGRAM I Wiad.: 6.00 . 8.00 , 9.00, 10.00, 15.00, 16.00, 19.00 , 20.00 21.00, 22.00 , 23.00 7.20 Takty i minuty 7.36 Dzień dobry, kierowco 7.40 Takty i minuty 8.05 U przyjaciół 8.10 Melodie naszych przyjaciół 8.35 Muzyczny rejs 9.05 Ork. M. La-voute'a 9.30 Berlin z melodią i piosenką 9.45 Gra Zespół Roz rywkowy PR 10.08 Gdy człek w taniec polski stanie 10.30 „Mikroklimat" — fragm. pow, 10.40 Rytmy Ameryki Połudnlo wej 11.00 Jazz po polsku 11.18 Nie tylko dla kierowców 11.25 Refleksy 11.30 Na muzycznej an tenie 12.05 Z kraju i ze świata 12.25 Na muzycznej antenie 12.40 Koncert życzeń 13.00 polskie ballady ludowe 13.15 Rolniczy kwadrans 13.30 Mozart: koncert fortepianowy B-dur nr 27 KV 595 14.00 Muzyka ludowa Wielkopolski 14.35 Rytmy młodych 15.05 Listy z Polsiki 15.10 Muzyka na wolnej przestrzeni 15.30 Przeboje Paryża 16.11 Propozycje do listy przebojów 16.30 Aktualności kulturalne 16.35 Cie kawostki .Polskich Nagrań" — aud 17.00 Radiokurier 17.20 Zespół „Jackson Five" 17.30 Spotkanie z muzyką Ravela — aud 18.00 Transmisja ze stadionu „Skry" w Warszawie mlędzyna rodowych zawodów w lekkiej atletyce o Memoriał Janusza Kusócińskiego 19.20 Gwiazdy siedmiu stolic 19.45 Kupić nie kupić, posłuchać warto 20.05 Felieton literacki 20.20 Muzyczny kalejdoskop — aud. 20.47 Kronika sportowa i komunikat Totka 21.05 Biuro Listów odpowiada 21.15 Nastrojowe tematy filmowe 21.35 Rytm, taniec i piosenka 22.19 73 lat muzyki naszego stulecia 23.05 Korespon dencja z zagranicy 23.10—23.59 Granice jazzu — aud. PROGRAM NOCNY Wiad.: 9.01, 1.00 , 2.00, 3.00 , 4.00, 5.00 00.00 Początek programu 9.11 —5.00 Program nocny. PROGRAM n wiad.: 4.JO, 5.30, 9.50 , 7.30, 8.50, 11.30, 13.30, 23.30 7.10 Soliści w repertuarze popularnym 7.35 Rozmowy o polityce społecznej 7.45 ód miniatury do uwertury 8.35 My 75 8.45 Muzyka spod strzechy 9.00 Przed startem na wyższe uczel nie 9.20 Śpiewający kompozytor — P Simon 9.40 Dla przedszkoli 10.00 Pisarz i książką — o twórczości J. Żuławskiego 10.30 Koncert muzyki operowej 11.00 Przed startem na wyższe uczelnie 11.22 Gra zespół „Jena Old Timers" 11.35 Postęp w gospodarstwie domowym 11.45 Me lodie śląskie 11.57 Sygnał czasu i hejnał 12.05 Standardy lazzo-we 12.35 Koncerty obojowe 13.00 Przed startem na wyższe uczelnie 13.20 Pieśni Schuberta w transkrypcji fortepianowej Lisz ta gra G. Ginzburg 13 35 „Wieczorne chwile" — fragm now. I. Andricia 14.00 wiecej, lepiej, taniej 14.15 Tu Radio Moskwa 14.40 Amatorskie zespoły przed mikrofonem: „Dalmor" 15.00 Radioferie 16.00 Studium wiedzy polityczno-społecznej 16.15 E-strada młodych muzyków 16.43 Warszawski Merkury 18.20 Terminarz muzyczny 18.30 Echa dnia 18.40 Ludzie wśród których żyjemy 19.00 Angielska muzyka instrumentalna z przełomu XVI i XVII w. 19.15 Jęz. angielski 19.30 Berlioz : „Romeo i Julia" — symfonia dramatyczna op 17 20.32 Dyskusja literacka (w przerwie koncertu) 21.30 Z kra ju i ze świata 21.50 Wiad. spor towe 22.00 Magazyn studencki 23.00 Świat nowej muzyki — aud. 23.35 Co słychać w świecie? 23.40 Mozart: kwartet F-dur na obój, skrzypce, altówkę 1 wiolonczelę KV 270. PROGRAM III Wiad.: 5.00, 8.00 Ekspresem przez świat: 7.00, 8.00. 10.30, 15.00 17.00. 19.30 7.05 Zegarynka 7.30 Rozwódka z Bombaju — gawęda 7.40 Zegarynka 8.05 Kiermasz płyt 8.30 Co kto lubi 9.00 „W Doszukiwaniu straconego czasu" — ode. pow. 9.10 Od pierwszego nagrania: J. Dassin 9 30 Nasz rok 75 9.45 Dyskoteka pod gru- »zą 10.15 Jęz. niemiecki 10.35 Mu zyka na big-band — O. Lund-strem 10.50 „Żegnaj, laleczko" — ode. pow. 11.00 Dyskoteka pod gruszą 11 20 Życie rodzinne — mag. 11.50 Muzyka na big--band . — D. Glllespie 12.05 Z kraju i ze świata 12.25 Za kierownica 13.00 Powtórka z rozrywki 13.45 Czytamy pamiętniki A. Potockiej 13.55 Symfonie Dvo raka gra Ork. Filharmonii Czeskiej 14.40 Na uruzińskim weselu — gawęda 14.50 „Waldi" — gra zespół „SBB" 15.05 Program dnia 15.10 Muzyka filmowi A. price'a 15.30 Jazz do za- ehowtsko 10.45 E. Chojnacka gra współczesne kompozycje kia wesynowe 11.00 Przed startem na wyższe uczelnie 11.25 Muzyka 11.35 Rodzice a dziecko 11.40 Melodie z Kujaw 11.50 tO czym się nie mówi" — felieton 11.57 Svgnał czasu i hejnał 12.05 Pleśni i tańce Mazowsza i Ziemi Rawskie 1 12.20 Magazyn wędkar »ki 12.35 Koncerty obojowe 13.00 przed startem na wyższe uczel nie 13.20 Muzyka 13.35 „Mini-prozy" I. Bunina 13.55 Miniprze gląd folklorystyczny — Skandy nnwia 14.15 Reportaż 14.35 J. S. Bach: koncert d-moll n* klawe © RADIO ilCOSZflLIN na falach średnich 188,2 i 202,2 m oraz UKF 69,92 MHz PIĄTEK 5.45 Rozmaitości rolnicze aud. Jana Żesławskiego 6.40 Stu dip Bałtyk 16.15 program dnia 16.20 Na koń — po zdrowie — aud. Janusza Sternowskiego 18.35 Nie tylko dla kierowców — aud. Z. Su~zyckiego 17.00 Przesąd «fctualnośol wybrzeża 17.19 ba wy 15.50 Nowa płyta J. Bru-ce'a 16.10 Piosenki z listów 16.45 Nasz rok 75 17.05 „W poszukiwaniu straconego czasu" — ode .pow, 17.15 Kiermasz płyt 17.40 „Spełnienie" — reportaż 18.00 Muzykobranie 18.30 Polity ka dla wszystkich 18.45 Tylko po hiszpańsku 19.00 „Noce i dnie" — ode, pow. 19.35 Muzyczna poczta UKF 20.00 Ekspedycja Beringa — gawęda 250.10 Inter radio — mag. 20.50 Ilustro wany Magazyn Autorów 21.50 Opera * tygodnia 22.00 Fakty dnia 22.08 Gwiazda siedmiu wieczorów 22.15 Trzy kwadranse jazzu 23.00 Nowe tomiki poetyckie — A. Bieły 13.05 Koncert tylko dla melomanów 23.45 Program na aobotę 23.50—24.00 Na dobranoc śpiewa Peret. SOBOTA PROGRAM I Wiad.: 6.00, 8.00, 9.00, 10.00, 15.00, 19.00, 20.00. 21.00, 22.00 , 23.00 5.06 Poranne rozm. rolnicze 5.25 Melodie na dzień dobry 5.40 Muzyczne wycinanki 5.50 Radiowy poradnik rolnika 8,05 Repor taż 6.15 Takty i minuty 6.35 Tak ty i minuty 7.00 Sygnały dnia 7.20 Takty i minuty 7.35 Dzień dobry, kierowco 7.40 Propozycje do listy przebojów 8.05 U przy jaciół 8.10 Melodie naszych przy Jaciół 8.25 „Mikroklimat" — ode. pow. 8.35 Koncert rozrywkowy 9.05 Muzyka 9.30 Moskwa z melodią i piosenką 9.45 Melo die filmowe 10.00 Lato z radiem 11.50 Nie tylko dla kierowców 11.57 Sygnał czasu i hej nał 12.05 Z kraju i ze świata 12.25 „Tropicale Thalti Granda Banda" 12.40 Koncert życzeń 13.00 Pieśni i tańce góralskie 13.15 Rolniczy kwadrans 13.30 Polska muzyka operowa 14.00 Ze świata nauki 1 techniki 14.95 „Nasi ulubieńcy" - aud. 14.35 Studio muzyki instrumentalnej 15.05 Listy r Polski 15.10 Muzy ka 1 poezja 18.11 Radiowa kronika muzyczna 16.40 Po dniach polskich w Żywcu — rep. 17.00 Radiokurier 18.00 Muzyka i Aktualności 18.25 Nie tylko dla kie rowców 19.15 Gwiazdv światowych estrad 19.45 Z księgarskich witryn 20.05 Podwieczorek przy mikrofonie 21 35 Kronika soortowa i komunikat Tot ka 21.48 Muzyka 22.15 Śpiewa H. Frackowiak 22.30 Sobotnia dyskoteka — I 23.05 Korespondencja z zagranicy 23.10 Sobot nia dyskoteka — II 23.59 Zakon czenie programu i hymn. PROGRAM NOCNY Wiad.: 0.01, l.OO, 2.00 , 3.00 , 4.00, 5.00 00 00 Początek pirogramu 0.11 —5.00 Program nocny ze Szczecina PROGRAM II Wiad.: 4.30, 5.30 , 6.30 , 7.30, 8,30 11.30, 13.30, 23.30 4.27 Początek programu 4.35 Dzień dobry pierwsza zm4ano 5.00 Poranek muzyczny 5.45 Melodie na dzisiaj 6.10 Kalendarz radiowy 6.15 Jęz, angielski 6 35 Komentsrz dnia 6.40 W ludowych rytmach 7.00 Mini oferty 7.10 Soliści w repertuarze popularnym 7.35 Posłuchaj ł orze myśl 7.45 Od miniatury do u-wertury 8.35 ..Postawy' i wzory" — aud. 8.55 Muzyka spod strzechy 9.00 Przed startem na wyższe uczelnie 9 40 Koncert z nagrań chóru a capella PR i TV w Krakowie 10.00 Teatr PR: „Niezrozumienie" — słu- Retransrnisja programu wybrzeża SOBOTA 8.40 Studio Bałtyk 16.15 Program dnia 16.20 Przegląd nowo ści wydawniczych — aud. Tade usza Gawrońskiego 18 27 Prze gląd muzvozny 17.00 Przegląd aktualności wybrzeża 17.15 ź ty godnia na tydzień — aud w oprać. E. WOłosewicz 17,22 Star ty — aud. Grażyny Preder 17.47 Młodzieżowe studio stereo — aud. W. Stachowskiego 18.25 Pro gnocra pogody dla rybaków syn i orkiestrę 15.00 Radioferie: „Dziś na wakacjach" 16.00 „Cza ta" — mag. wojskowy 16.15 Sce ny operowe 17.00 Przegląd aktu alności 18.20 Terminarz muzycz ny 18.30 Echa dnia 18.40 Radio-latarnia 19.00 C. Jannequin —• chansons — śpiewa zespół wokalny P. Caillarda 19.15 Jęz. francuski 19.30 „Matysiakowie" 20.00 Nowa muzyka naszych przyjaciół 20.30 Notatnik kulturalny 20.40 Kącik starej płyty — aud. 21.00 Przegląd filmowy 81.15 Muzyka 21.30 Z kraju i ze świata 21.50 Wiad. sportowe 21.55 Barok dla wszystkich 22.30 Radiokabaret Trzy po trzy 23.35 Co słychać w świecie? 23.40 Mu zyka 24.00 Zakończenia programu i hymn. PROGRAM HI Wiad.: 5.00, 9.00 Ekspresem przez świat: 7.00, 8.00, 10.30, 15.00, 17.00, 19.30 5.05 Hej, dzień się budzi. 5-30 Zegarynka 6.05 Zegarynka 6.30 Polityka dla wszystkich 6.45 Ze garyńka 7.05 Zegarynka 8.05 Kiermasz płyt 8.30 Co kto lubi 9.00 ,fW poszukiwaniu straconego czasu" — ode. pow. 9.10 S. Vaughan 1 ork. Count Ba siego 9.30 Nasz rok 75 9.45 Interradio — mag. 10.25 Muzyka 10.35 Da-vid Clayton Thomas solo 10.50 „Żegnaj, laleczko" — ode. pow. 11.00 Dyskoteka pod gruszą 11.20 Życie rodzinne 11.50 D. Clayton Thomas z zespołem „Blood, Sweet and Tears" 12.05 Z kraju i ze świata 12.25 Za kierownicą 13.00 Powtórka z literatury 13.45 Czytamy pamiętnik Anny Potockiej 13.55 Sym fonie Dvoraka gra Ork. Filhar mon li Czeskiej 14.50 Muzyka 15.05 Program dnia 13.10 Piosen ki z różnych obrotów 15.30 60 minut na godzinę 16.30 Bossa Nova 16.45 Nasz rok 75 17.05 „W poszukiwaniu straconego czasu" — ode. pow. 17.15 Kiermasz płyt 17.40 Reportaż 18.00 Muzykobranie 18.30 Polityka dla wszystkich 18.45 Muzykalny detektyw 19.15 Książka tygodnia 19 35 Zapraszamy do Trójki 21.50 Opera tygodnia: S Rachmaninow — „Aleko" 22,00 Fak tv dnia 22.08 Gwiazda siedmiu wieczorów — Cleo Laine 22.15 „Noce i dnie" — ode. pow, 22.45 Piosenki ze scenki 23.00 Nowe tomiki poetyckie — Z. Zalewski 23.05 Nowa płyta E. Clapto-na 23.45 Program na niedzielę 23,50 Na dobranoc gra Joan Christian Michel 24 00 Zakończenie programu 1 hymn. NIEDZIELA PROGRAM I Wiad.: 6.00 , 8.00 . 9.00, 10.00, 15.00 19.00, 20.00, 21.00, 22.00, 23.00. 5.06 Melodie na niedzielę 6.05 Kiermasz pod kogutkiem 6.00 Kiermasz 7.06 Informujemy, od powiadamy 7.11 wiad, sportowe 7.16 Informacje o programach PR l TV 7.21 Kapela F, Dzierżą nowskiego 7.30 Moskwa z melo dią i piosenka 8.15 Po lednej piosence 8.30 Przekrój muzyczny tygodnia 9 05 Faia 75 9.15 Radiowy Magazyn Woiskowy 10.05 Wakacyjny Teatr Przygody- ,Wvspa Urszuli" — słuch. 10.25 Lista przeboiów 11 00 Niedzielna musicorama 12.10 Publicystyka międzynarodowa 12.15 Koncert niedzielny: Graj gra-cyku 12.45 Przeboje filmowe 13.00 Wesoły autobus 14.00 Reci tal z oauza 14.10 Tygodniowy przegląd nrasy 14.20 Recital z pauzą 14.30 ,,W Jezioranach" 15.00 Koncert życzeń 16.06 Te- atr PR: „Wiosna roku 1945" 17.05 Gra trio Gene Krupy 17.15 Radiokurier 18.00 Komunikat Totka i wyniki gier liczbowych 18.08 Radiowa Rewia Rozrywko wa 19.15 Przy muzyce o sporcie 20.05 Dyskusja na tematy międzynarodowe 20.40 Spotkanie z pisarzem M. Brandysem 21.05 W. Warska zaprasza 21.30 Ra-dlovariet.e 22.30 Rewia piosenek 23.05 Ogólnopolskie wiad. sportowe 23.20 Rytm, taniec, piosenka 23.59 Zakończenie nro^ gram u i hymn. PROGRAM NOCNY Wiad.: 9.01, 1.00, 1.00, 3.00, 4.09 5.00 00.00 Początek program 9.U —5 00 Program nocny z Koszalina. PROGRAM II Wiad.: 4.30, 5.30, 8.30, 7.30, 8.30, 11.30, 13.30, 23.30 5.35 Zapraszamy do Warszawy 6.10 Kalendarz radiowy 6.15 Mozaika polskich mel. 6.35 Wiad sportowe 640 Dzień dobry, mu zyko! 7.35 Fel. literacki 7.45 W rannych pantoflach 8.35 Zawsze w niedzielę 8.35 Publicystyka międzynarod. 8.45 Motywy ludowe w twórczości kompozyto rów polskich 9.00 „Zabawa w radio" t- mag. 9.30 Recital organowy E. Powera-Biggsa 9.59 Tygodniowy przegląd prasy 10.00 Poznajemy płyty „Polskich Nagrań" 11.00 — Studio Młodych 11.40 „Anegdoty 1 fakty" — aud. 11.57 Sygnał czasu i hej nał 12.05 Fel. muzyczny J. Wal dorffa * 12.35 Zagadka literacka 13.00 Poranek symfoniczny muzyki francuskiej 14.00 Podwieczorek przy mikrofonie 15.39 Wakacyjny Teatr Przygody: „O-powieści puszczy kanady iskiej" — cz. III słuchów. 16 00 Utwory J.F. Haendia 16.30 Koncert oho plnowski 17.30 Sławne romanse 18.00 Koncert chórów studenckich 18.35 FpI. aktualny 19.00 Teatr PR: XTTT Miedzyna rodowy Festiwal Przylażni — „Pacjent" — słuchów 20.00 Kon frontacje lit.eracko-operowe 21.00 Bałtycka waohta 21.15 A. Kury lewicz — eoncerto 21.50 A. Dvo r«k — rondo g-moll op. 94 na wiolonczele i orkiestrę 22.00 Lo kalne wiad. snor^o^^ 22.10 Kon cert Chóru PR i TV we Wrocławiu " 30 Re^tal on falowy Pierre Fournie"*a 23.25 Kornela madrygałowa Rpppsnn su 24.00 Koniec progr. i hymn. PROGRAM III Wiad.: 5.00 6.00 Ekspresem przez świat: 7.00, 8.00, 10.30, 15.00, 17.00, 19.30 5.05 Mel. przebudzanki 7.00 — Solo na wibrafonie 7.15 Polityka dla wszystkich 7.30 Posłuchajmy jeszcze raz 8.35 Co kto lubi 9.00 „W poszukiwaniu stra conego czasu" — ode. pow. 9.10 Standardy na saksofonie gra D. Newman 9.25 Program dnia 9.30 Gdy się mówi A 9.50 Grające listy 10.15 Ilustrowany Ma gazyn Autorów 11.15 W^lkie re citale — aud 12.05 „Wzlot i upadek Mussoliniego" — ode. IX słuchów, dik. 12.30 Trio Mainstream w Płocku 13 15 Prze boje z nowych płyt 14.05 Peryskop 14.30 Pocztówka dźwiękowa z Portugalii 14.45 Za kierownicą 15.10 Na estradach świa ta 15.05 Zapraszamy do studia — aud 18.15 Tak powstała .Zie mia obiecana" — reportaż 16.45 „Ring" — nowa płyta G. Bur-tona 17.05 „W poszukiwaniu straconego czasu" — ode. pow. 17 15 Antologia piosenki francuskiej 17.40 Coś w tym jest — rozmowa o filmach 17.55 Mini-max. 18.30 „Rola" — słuchów, wg. noweli K. Zanussiego 18.50 Gwiazdy jazzu o sobie 19.35 Mu zyczna ooczta UKF 20.00 Gawęda 20.10 Gdybv Bept.hoven odzyskaj słuch ~ 20.50 piosenki M. Zimińskiego 21.00 . Bransoletka" — słuchów. ooetvckie wg. C.K. Norwfds 21 20 Wariacje w stylu sou! 21.50 Ooera ty g^rtnla 22.00 iVTsłv książę" — spotkanie TT 22.30 Muzyka z ool skich filmów 23.00 Z „Wyboru wierszy" — J. Zycha 23.os Jazz na motywach latynoskich — gra ^=to Rarbieri '3 3n t0 stare dobre tango 23.45 "Progrpm dnia na poniedziałek 23.50 Na dobranoc śniewa Anna Silves-tre 24.00 Koniec programu i hymn. KOSZALIN W PROGRAMIK OGÓLNOPOLSKIM: 'Pr. I, godz. 14.30 — Sport to zdrowie — aud. J. Sternowskiego Pr. II, na UKF 89,92 MHz — godz. 19 00 — Ogólnopolski muzyczny program stereofoniczny NIEDZIELA 9.00 List poetycki Stanisława Mlsakowsklego — recenzja lite-nakM Os. Kuriaty 0.19 W By- towie na Jarmarku — rep. Ireny Bieniek 11.00 Koncert życzeń 20.05 Sprawozdanie z meczu piłki nożnej Gwardia Koszalin — Arkonia Szczecin 22.00 Lokalne wiadomości sportowe. KOSZALIN W PROGRAMIE ogólnopolskim: Br. U, na UKF 99,92 MHz — godz. 20.00—*1.00 oraz 22.30—23.30 — Ogólnopolski muzyczny pro^ gram stereofoniczny, Strono 16 MAGAZYN G/os Koszaliński nr 14$ Co słychać u X Muzy ▲ „FRANCUSKI ŁĄCZNIK" film oparty na faktach aułen tycznych, cieszył się ogromnym powodzeniem, dlatego, też zdecydowano się na realizacje jego II części. Zdjęcia sq realizowane aktualnie na ulicach Marsylii. Twórca części, William Friedkin, tajał się, po „Egzorc.rcie", kolej-nyrr filmem o demonach czarach. Reżyserski fotel zajqł John Frankenheimer. A PREZES Stowarzyszenia Filmowców Polskich, reż. Jerzy Kawal-rowicz, powołany został na członka - korespon denta Akademii Sztuki NRD Poprzednio Akademia wyróż-niła w ten sposób Andrzeja Wajdę. A JANUSZ ZAORSKI koń-czy we Wrocławiu zdjęcia do L filmu „Partia na instrument drewniany''. Jest to ekranizacja słuchowiska Stanisława Grochowiaka. Akcja fiłmu rozgrywa się podczas okupacji. Zdjęcia kręcone w okolicach Warszawy już sq gotowe. Trwa montaż obrazu, w którym wystąpili aktorzy pol scy i radzieccy. KOCHAJCIE OSTRYGI Londyńcryk John Brye przepada za ostrygami. Kiedy jednak zamówił sobie tuzin ostryg w eleganckiej restauracji w City, na pierwszej -złamał zqb. Nie zmartwił się tym zbytnio, bowiem przyczy nq wypadku była piękna per ła. Komputer stwierdził, że przypadek taki może się zda rzyć w gastronomii brytyjskiej raz na... 5 miliardów. DLA MINISTRA GRATIS Orla Molier, 59-letni minis ter sprawiedliwości Danii, a zarazem głowa narodowego kościoła duńskiego, przyjął delegację kopenhaskich dziewczcjt lekkiego prowadzę nia i obiecał im ograniczyć kontrolę policyjnq, a także kary za przekraczanie wyzna ezonych im stref. Jedna z członkiń delegacji oświadczyła dziennikarzom: „Dla nas jest to największy człowiek wszechczasów. Jeśli spotka którqś z nas - nie będzie pfa eił ani jednego ore, (a) 7 Ą lii NALEŻY NIEWĄTPLIWIE do najbardziej sympatycznych gwiazdorów hollywoodzkich. Urodzony 5 kwietnia 1916 roku w La Jolla (Kalifornia. USA) powinien być dzisiaj naliczany właściwie do weteranów kina. Z powodzeniem gra jednak amantów zaś w pamięci tysięcy wi dzów a właściwie wielbicielek - po zostanie na zawsze czarujq.cym mło dym człowiekiem, zdobywającym mi łość księżniczki w „Rzymskich wakacjach". Częste wznawiania jego filmów, zwłaszcza tych pierwszych z okresu młodości, podtrzymują mit o Pecku. Po ukończeniu Uniwersytetu Kalifornijskiego i Neigboukrhood Piay house School of Dramatics aktor grał od 1938 roku w teatrze, Szyb ko jednak zauważył go film. Peck debiutował w 1943 roku rolq misjonarza w Chinach, człowieka szlachetnego i bezinteresownego. Subtelnego i inteligentnego, a przy tym niezwykle przystojnego aktora chętnie angażowali reżyserzy o wiel kich nazwiskach. Pierwszym filmem, który dotarł na nasze ekrany, była „Urzeczona'1 Hitchcocka z 1945 roku z uroczg i bardzo młodq Ingrid Bergmann. Dwa lata później Gregory kręcił już dwa filmy, a w miarę jak rosła popularność aktora, przybywało tytułów. Gregory współpracował z najlep szymi amerykańskimi reżyserami i największymi gwiazdami Hollywoodu. Sprawdzał się w dramatach i komediach, kryminałach i westernach. Te ostatnie bardzo się przyczyniły do jego długoletniej popularności i kariery. Sprawdzianem był „Pojedynek w słońcu'' Kinga Vidora, który przekonał wszystkich, że dla Pecka jest również miejsce na Dzikim Zachodzie. Og!qda!iśmy go również w filmie ,,Jak zdobyto Dziki Zachód" i w „Białym kanionie". Bardzo podobały się filmy kome diowe Pecka, w których łgczył on inteligencję i subte!nq vis comica ze szczyptg ironii. Taki był w „Milio nerze bez grosza" I „Żonie modnej". Oczywiście zawsze reżyserzy wykorzystywali jego urodę amanta, może z jednym wyjqtkiem. Chodzi o „Moby Dicka", film, w którym Peck był kapitanem ścigajqcym bia łego wieloryba. Aktor często występował w filmach o wymowie społecznej. Przy- kładem może być chociażby dosko nale u nas znana adaptacja powieś ci pt. „Zabić drozda". Jego znakomita kreacja zasłużyła na nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Fil rnowym w Cannes. Peck grał tu nobliwego ojca rodziny, a zarazem ad wokata usiłującego bronić Murzyna. Podobnq rolę kreował już wcześ niej w „Umowie dżentelmeńskiej". Od pewnego czasu Gregory coraz rzadziej występuje na ekranie, a ponieważ jest także producentem, może sobie wybierać role. Naj częściej decyduje się na kasowe, przygodowe filmy. Pamiętamy go z „Dział Navarony", gdzie był jednym z sabotażystów angielskich, usiłujących zniszczyć niemieckie działa, może kiedyś telewizja przypomni „Śniegi Kilimandżaro" łub „Ostatni brzeg" O tym, by jakieś nowe filmy dotarły do "Polski, na razie nie słychać Chętnie byśmy zobaczyli tego sympatycznego aktora znów na naszych ekranach, (kon) P.S. Aktora prezentujemy na zamówienie Mirosławy Ż. z Koszalina (nazwisko znane redakcji). Przypominamy Czytelnikom, że anonimowych zamówień nie realizujemy. Chwila prawdziwe) xadumy.„ Fot. „Das Magazln" A Nie przesadzajmy; li stek figowy nie jest gałązką oliwną. A Ustalimy najpierw kto ma rację, a później podejmiemy dyskusję. A Postęp — postępem, ale jeśli zbyt wielu przeżyje własny koniec... A Miłość jest sztuką. Ale nawet ci, którzy o tym wiedzą, traktują ją niekiedy jak sztukę mięsa. A Chcesz mieć przyjaciół? Postaraj się najpierw o wrogów. A Pantoflarzom nie przeszkadza stukot podkutych butów. A Czy jest coś bardziej prymitywnego od pię kna? J. WASYLKOWSK1 Rys. „Eułenspiegel" O HA, ŁZA SIĘ W OKU KRĘCI... Tarzan skończył 70 lat Najbardziej popularny z filmowych odtwórców roli Tarzana, b. mistrz w pływaniu Johny Weissmuller, obchodził niedawno' 70 rocznicę urodzin Zaawansowany wiek nie przeszkadza mu jednak w u-prawianiu ulubionego sportu. Johny bowiem pływa codzien nie przez kilka godzin w swym prywatnym basenie. Weissmuller, mimo że już wiele lat upłynęło od czasów, w których nakręcał swe słynne filmy, jest nadal w USA niezwykle popularny, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży. Kariera filmowego Tarzana trwała około 20 lat i po upły wie tego okresu Weissmuller jeszcze w ciągu pięciu lat występował w serialach telewizyjnych zatytułowanych „Jungle Jim". Weissmuller nigdy nie występował w innego rodzaju rolach i można go uważać za .aktora „jednej roli", do której - jak sam podkreśla - jest niezmiernie przywigzany. Weissmuller udzielał zawsze chętnie rozmaitych porad swoim następcom, którzy po nim wcielali się w postać -kro la dżungli. Obecnie przeprowadza ' konsultację z najnow szym odtwórcg roli Tarzana, Ronem Ely, którego uważa za najlepszego ze swych dotych czasowych następców. Interesuje się on poza tym bardzo żywo młodymi talentami pływackimi i lekkoatletycznymi. WOJNĘ PRZEŻYŁ i... POWRÓCIŁ DO ŻONY W styczniu br. odnaleziono w jednej z wiosek w dżungli na indonezyjskiej wyspie Moro-tai japońskiego żołnierza Lee Kuang-hueia, który wprawdzie słyszał o zakończeniu "drugiej wojny światowej, ale nigdy nie otrzymał od swych przełożonych rozkazu złożenia broni. Tym razem wszystko zostało formalnie załatwione i Kuang-huei powrócił na rodz1nnv Tajwan Dopiero wtedy okazało sie, że żo-na żołnierza wyszła po raź drugi za maż (uczyniła to dopiero w 10 lat po ogłoszeniu Lee za zaginionego w akcjiy. Żołnierz początkowo boczył się na żonę za niedochowanie wierności, ale szybko zmienił nastawienie i po raz drugi oświadczył się swej dotychczasowej towarzyszce życia. Niedawno odbyły się ponowne zaślubiny tej samej pary, ponieważ sąd unieważnił drugie małżeństwo żony Kuang-hueia. Ten zaś ofiarował swemu „zastępcy" 2.500 dolarów i byka. by choćby częściowo zrekompensować mu stratę żony. „Młoda para" przeniosła się do nowego domu, który Lee zakupił za zaległy żołd. 0° ©Wić$ Ru*. W. Fuglewici L. IZMAJŁOW Za co kocham przyrodę? Za środowisko naturalne prze de wszystkim. Rozkładaj się, urzgdzaj, nie krępuj! Polana w lesie duża, przyrody starczy dla wszystkich. Siadaj jej wprost no łono. Nie bój się, tu nie ma żmij, w soboty się nie pojawiajq. Majq taki instynkt. Samozachowawczy. W przyrodzie wszystko jest celowe i racjonalne. Uczyć się trzeba u niej. Na przykład, mrówka jest maleńka a ciężary nosi 10 ro zy większe od siebie. Gdzig to u ludzi zobaczysz? Potrafi^ to tylko kobiety. I tylko zamężne. Gdzie się na mrowisko kła dziesz? Zapomniałeś o poduszce, a mrówki muszq z bliska na twojq twarz patrzeć Na całe życie jąkałami z przerażenia zostanq. Nie, nie kocha człowiek przyrody. A ja trzeba kochać A ty po co drzewo tniesz? Szanować je trzeba. Czegoś się do tego dębu przyczepił? Szanuje dqb ciebie, nie zaczepia, jzanuj ł ty jego. Nie właź. do wiewiórki w gniazdo. Ona przecież zebrała jedzenie na całq zimę. Tobie chce się tylko prze kgsić a ona przez całe lato biegała, jedzenie zbierała. A czy słyszeliście jak śpie-wajq drozdy? Posłuchajcie! Tylko nie śpiewajcie z nimi! Barbarzyńca w sosie Ptakom, gdy słyszq wasz śpiew, uszy więdnq. Nie ma jq uszu? To znaczy, już zwięd ły. Musiały słyszeć wasze śpiewy. A weźmy na przykład delfina. Nauka ustaliła, że delfin ma mózg o 200 gramów większy od ludzkiego. A gdy by z tobą porównać... Do cie bie mówię, ty który drzewko łamiesz! Siłę chcesz wykazać? Daj mu wyrosnąć, niech Rys. Jujka się przewróci na ciebie, Wtedy siłę pokazuj! No więc w porównaniu z tobq delfin ma mózg większy o dwa kilo. Przyrodzie przygigdać ' się trzeba. Dokładnie, od korzenia, Ale nie od tego, który z ziemi wyrwałeś. Jaki to żeń -szeń? Źeń-szeń tu nie rośnie Gdybyś na siebie w dzieciństwie popatrzył, też byś przes tał rosngć. No co, odpoczęliście w śro dowisku naturalnym? Zniszczyliście dziewiczy las? Gaze tę dla kogo zostawiasz? Niedźwiedź będzie czytać? A wilk za ciebie poleci od dać butelki w punkcie skupu? A to co za puszka? Nie od śledzia. Po tobie. Barbarzyńca jesteś w sosie własnym. Bandytg solonym w sosie pomidorowym. Wstali i poszli. Po prehisto rycznych dzikusach pozostały rysunki naskalne. A po nich? „Wania -j- Katia = miłość"? na drzewie. Na pamiqtkę przvrodzie i potomności. Nie wiem, co zapamięta przyroda, ale że dla potomności nic nie zostanie, to pew ne. Thim. 5. Z.