WARSZAWA (PAP) JUŹ po raz dwunasty odbędą się w dniach od 4 do 12 bm. obchody Tygodnia Ziem Zachodnich i Północnych. Zainaugurowane one zostaną 4 bm. we Wrocławiu. Towarzystwo Rozwoju Ziem Zachodnich działając w ramach FJN we współpracy z innymi organizacjami społecznymi oraz instytutami naukowymi, zajmującymi się problematyką Ziem Zachodnich i Północnych a także zagadnieniami niemieckimi — podkreślać będzie w obchodach Tygodnia osiągnięcia Polski Ludowej na Ziemiach Zachodnich i Północnych; rolę i znaczenie tych ziem dla całego kraju oraz olbrzymi wkład Ludowego Państwa w rozwój tych ziem. W programie tygodnia uwzględniona zostanie kampania wyborcza do Sejmu i rad narodowych, obchcdy 25-lecia PRL oraz aktualna problematyka międzynarodowa. (Dokończenie na str. 2) Dni Oświaty, Książki i Prasy Barwne kiermasze książek, odświętne festyny, liczniejsze niż w jakimkolwiek innym miesiącu spotkania z pisarzami imprezy kulturalne i czytelnicze, międzynarodowe targi książki — to narosła już tradycją oprawa Dni Oświaty Książki i Prasy — corocznego święta kultury. A przecież — szczególnie w tym roku, roku 25-lecia Polski Ludowej, szczególnie w tegorocznym maju — szczytowym okresie ogólnonarodowej kampanii związanej z wyborami do Sejmu i rad narodowych, warto i trzeba zastanowić się nad głębszą treścią i nie tylko odświętnym charakterem utrwalonych w tradycji naszego społecznego życia Dni Oświaty, Książki i Prasy, nad ich wymową i znaczeniem. Nie tylko o to chodzi, że zakres, rozmach i powszechność kulturalno-oświatowych imprez majowych dni nie mają odpowiedników w praktyce żadnego innego kraju. Nie tylko c to chodzi, że uwidaczniają i manifestują wagę spraw oświaty i kultury w życiu społeczeństwa socjalistycznego. Treścią Dni Oświaty, Książki i Prasy jest dumne sumowanie osiągnięć Polski Ludowej w rozwoju szkolnictwa, w upowszechnieniu kultury, jest rzetelna ocena zadań, jakie w tjch dziedzinach stoją przed całym narodem. (Dok?ńczei*ie na str. 3) PROLETARIUSZE WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ! Cena 50 gr Nakład: 134.320 Następne wydanie naszej gazety — już jutro, w niedzielę. Jak poprzednio; * (INF- WŁ.) Od dziś wkraczamy w nowy, ważny etap kampanii wy borczej do Sejmu i rad narodowych. Rozpoczynają się — Współpraca • MOSKWA W stolicy Afganistanu, Kabu lu podpisano protokół o współ pracy kulturalnej i naukowej między Afganistanem a ZSRR. * KOPENHAGA. Dania i Bułgaria podpisały umowę, która przewiduje współpracę w dziedzinie kultury, nauki i oświaty. organizowane przez FJN — spotkania kandydatów na posłów i radnych z mieszkańca mi Ziemi Koszalińskiej. Spot kania pozwolą zapoznać się wyborcom z kandydatami na posłów, omówić i przedyskuto wać interesujące dane środowisko problemy społeczno--gospodarcze. Dzisiaj, 3 maja w Koszalinie. o godz. 17 w hali sportowej odbędzie się spotkanie z młodzieżą, w Sławnie — z rze mieśinikami, w Białogardzie zaś z działaczami rad narodo wych. W kilku wsiach powia tu bialogardzkiego z kandyda tem na posła spotkają się miejscowi rolnicy. (sten) NAGRODA: i ZEGAREK NA RĘKĘ Organ liW PZPR ^ Wydanie sobotnie ROK XVII Sobota, 3 maja 1969 r. Nr 109 (5152) 10 stron Jutro, 4 maja, we wszystkich kioskach „Ruch" Pierwszomajowa manifesta f cja na Placu Czerwonym w Moskwie. CAF — Interphoto Idą hutnicy W7arszawy CAF — Muszyński W majowym wydaniu autorzy pytają: • B. Chmielewska — Kto awansuje, dlaczego? • B. Drewniak — Czy barbarzyńskie palenie książek na stosie to już absolutna przeszłość? • Z. Gorczyński — Czy do radnego winniśmy mieć taki stosunek, jak do... wonnego kwiatu? • A. W. Walczak — Czy koniec sporów między Dania i NRF o wrota Bałtyku? • A. Sroga — Co robią ci, którzy 9 maja 1945 r. wojnę skończyli w Berlinie? • A. Ziębiński — Prowin-cjonalnv znaczy kiepski? POBRZEŻE 36 str. druku, kilkadziesiąt ilustracji, cena 5 zł. „Jak to było nad Ussuri" — relacje uczestników walk z maoistowsklmi napastnikami; „O język i szkołę" — z cyklu „Ziemia Bytow-ska od Polski do Polski'." „Najpierw człowiek musi jeść" — o miejscu i znaczeniu nauk rolniczych; „Warto o tym pomyśleć" — refleksje z przeglądu szkolnych zespołów artystycznych; • „Trwały stan wyjątkowy" — korespondencja z Brazylii; Dziś w numerze na kandydatów Zanim zostali kandydatami na posłów i radnych, byli. kandydatami na kandyda tów. Nigdzie wprawdzie nie użyto oficjalnie takiej nazwy ,ale nie przeczy to temu, że wszyscy działacze wybrani przez konferencje partyjne i stronnictw politycznych, których kandydatury konsulto-toano w zakładach pracy, gromadach i we wsiach, byli tylko kandydatami na kandy datćw. Byli nimi jeszcze i po zatwierdzę riu list przez komitety Frontu Jedności Narolu. „Zawsze dobrze poinformouiaiii" dziennikarze z „Wolnej Europy" mędrkują: „U rias (to znaczy na Zachodzie) deputowanych i członków rad wybiera się ,a u was Co z-~aczv u nr's) mianuje sie ich. Społe-n>e ma nic do poiOiedzenii, gło ~:v.[e na k*ćrych kaia im wybierać.' Aż litość bier?e, tak niewiele wiedza o naszym życiu ci. którzy ośmielają nazywać sie „prawdziwymi Polakami"! Nie warto nawet polemizować. Najlepiej było by. gdyby ktoś z nich przyjechał tu i spró bował wysunąć swoja kandydaturę a potem obronić i a na zebraniu konsultacin-n^m dajrriy na to na wsi. Spowiedź, jaką odbvwają co roku. ci dobrze wychowani panowie, byłaby bła hostką. Warto wiedzieć, że 10 wyniku samych tylko konsultacji z ludnością wsi i pegeerów, zmienio no w naszym województwie 126 kandyda tów na kandydatów do rad narodoioych. A nie byli to w większości ludzie źli. Po prostu społeczeństwo wskazało godniej- szych. Kandydatami zostali dopiero po złożeniu list przez komitety FJN w komisjach wyborczych i po przyjęciu tych list. Naz wiska kandydatów podane zostały do publicznej wiadomości. Prasa, radio i telewi zja toszechstronnie prezentują kandydatów na posłów i radnych, spotykają się oni ze społeczeństwem, rozmawiają, dyskutują, wysłuchują postulatów. Nieusłaś-ciwych ludzi, czy tych którzy by się okaza li niegodnymi, zawsze można jeszcze odwołać, zanim pójdziemy do urn wyborczych. Ktoś może powiedzieć, po co te ceregie le? Sa kandydaci, głosować i po wszystkim. Nie mamy zwyczaju nikomu podrzu cać kota w yjorku. Społeczeństwo musi mieć czas. ż?by przemyśleć i omówić z kandydatami na posłów i radnych progra myi wyborcze, żebn leviej poznać tyc*> na których będzie oddawać ?we głosu. Roz" mierny, że panowie z „Wolnei Europy" byli przyzwyczajeni do innych metod, lubią węszyć za skandalikami. Mn z tym. nic nie mamy wspólnego. Niechże wiec glosują sobie w „loolnym śioiecie" na kogo chcą, ale nas niech przestaną pouczać o demokracji. tetpe. Tydzień Ziem Zachodnich i Północnych Pierwszy Maja w Warszawie. Na trybunie przedstawiciele najwyższych władz partyjnych i państwowych (od lewej) Zygmunt Moskwa, Bolesław Jaszezuk, Stefan Jędrychowski, Ignacy Loga- Sowiński. Czesław Wycech, Marian Spychalski, Władysław Gomułka. Józef Kępa. Józef Cyrankiewicz, Ryszard Strzelecki, Zenon Kliszko, Józef Oz§a-Michalski, Bolesław Podedworny i Stefan Ignar. __CAF — Szyperko Str. 2 Z pobytu delegacji Komitetu Okręgowego SED w Koszalinie (Inf. wŁ) Jak już informowaliśmy, na uroczystości pierwszomajowe do Koszalina przyjechała delegacja Komitetu Okręgowego Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec z Neubrandenburga w składzie: sekretarz KO SED, tow. Heinz Herrmann, sekretarz KO FDJ, tow. Wolfgang Bulgrin i przedstawicielka organizacji związkowych, tow. Gizela Huth. Dzień Pracownika KomunaiEtego * WARSZAWA (PAP) W przeddzień Dnia Pracow nika Komunalnego przewodni czący Rady Państwa, Marsza łek Polski Marian Spychalski przyjął w piątek w Belwederze delegację pracowników gospodarki komunalnej z ministrem tego resortu A. Gier-szem i przewodniczącym ZG Związku Zawodowego Pracow ników Gospodarki Komunalnej i Przemysłu Terenowego WŁ Gaworskim. Plenum KC FPK PARYŻ (PAP) W piątek rozpoczęło obrady plenum Komitetu Centralnego Francuskiej Partii Komunistycznej. Na porządku dziennym znajdują się dwie sprawy: 1) Sytuacja polityczna po referendum z dnia 27 kwietnia i zadania partii (referuje Paul Laurent); 2) Przygotowania do Światowej Narady Partii Komunis tycznych i Robotniczych (refe ruje Georges Marchais). 1 czerwca Wybory prezydenckie we Francji W piątek odbyło się pierwsze po ustąpieniu generała de Gaulle'a posiedzenie Rady Ministrów. Przewodniczył mu p. o. prezydenta Alain Poher. Na posiedzeniu tym postanowiono, że wybory nowego prezydenta Republiki Francuskiej odbędą się w dniu 1 czerwca br. W wypadku, gdyby żaden z kandydatów nie otrzymał w dniu 1 czerwca bezwzględnej większości głosów — odbędzie się druga tura wyborów w dniu 15 czerwca. Przegląd zespołów artystycznych techników samochodowych * (INF. WŁ.) Dziś, tj. w sobotę 3 maja o godz. 10 i 16 w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym w Kosza linie odbędzie się Przegląd Ze społów Artystycznych Techni ków Samochodowych w Polsce. Do Koszalina przyjechało z tej okazji 20 zespołów z 12 województw. SPORT SPORT LEKKOATLECI I MOTOROWCY NRD — W KOSZALINIE I W BIAŁOGARDZIE Po występach sztangistów NRD w Białogardzie, gościć będziemy kolejne ekipy sportowców z Nie mieckiej Republiki Demokratycznej. W niedzielę, 4 bra, w Koszalinie i Białogardzie odbędą się międzynarodowe zawody, w których zmierzą się lekkoatleci i mo torowcy zaprzyjaźnionego z Koszalinem okręgu Neubrandenburg. Goście z NRD w pojedynkach z naszymi sportowcami zainaugurują nowy sezon lekkoatletyczny i motorowy w województwie, W niedzielę na stadionie blalo-gardzkiej Iskry o godz. 16 odbędzie się mityng lekkoatletyczny, w którym zmierzą się reprezentacje okręgu Neubrandenburg i Ko szalina. Pojedynki naszych zawód niczek i zawodników z lekkoatletami NRD będą równocześnie sprawdzianem formy koszalinian przed I Wojewódzką Spartakiadą Atfłodzieży oraz przygotowaniami do Centralnej Spartakiady we Wrocławiu. Natomiast na torze kartingo-,wym w Koszalinie (ul. Polskiego Października) spotkają się o godz gokartowcy naszego wojewódz LFażdzi 112 gol a Pof manifestacji w Koszalinie w godzinach popołudniowych delegacja zwiedziła Kołobrzeg. Goście byli pod Pom nikiem Zaślubin Polski z Mo rzem, zwiedzili uzdrowisko, port, oglądali też amfiteatr. W piątek odbywały się rozmowy członków delegacji w Komite cie Wojewódzkim PZPR, Zarządzie Wojewódzkim ZMS — z udziałem kierowniczego ak tywu organizacji młodzieżowych oraz w Wojewódzkiej Komisji Związków Zawodowych. Po południu, goście z Neubrandenburga, serdecznie żegnani, wyjechali do NRD. z książki. Do najbardziej obleganych należało tutaj stoisko re gionalne, gdzie można było zdobyć autografy koszaliń- skich pisarzy. Duże zainteresowanie wzbudzała — jak. zawsze — loteria książkowa. Niestety zawiodła ona wiele osób, bowiem na wygrane, przeznaczono stare i do tego, nie atrakcyjne wydania. Naz wę zwodniczą miał także kier masz plastyczny zorganizowany przez koszalińskie środowisko artystyczne w salce ka meralnej „empiku". Było to raczej starannie urządzona wystawa, na której prace ma larskie i graficzne zaprezentowało zaledwie trzech przed stawicieli naszego środowiska plastycznego. ★ W sali kinowej WDK oraz w Hali Sportowej — z rozryw kowym programem estradowym wystąpiły amatorskie ze społy młodzieżowe ze szkół, zakładów pracy, Młodzieżowe go Domu Kultury. Młodzieżowa była także widownia. W WDK byli to przeważnie ucz niowie, w hali — młodzież pracująca. Tutaj szczególnie gorąco oklaskiwano zespół „Transportowiecw WDK — nie zabrakło uznania dla pieś ni wykonyvxinych przez zasłu żony zespół chóralny z WZGJ> (mg) Jak co roku ! od wielu już lat, niestrudzony red. Bogdan 2ołtak „kręcił" dla telewizji. Kamera jego filmuje wszystkich. W dzienniku telewizyjnym tłoczno jednak od pierwszomajowych sprawozdań. Fot. J. Piątkowski TENIS STOfcOWY W Stargardzie Szczecińskim odbył się turniej tenisa stalowego, w którym uczestniczył zespół LZS Spółdzielca Miastko. Obok ping-pongistów miasteckich startowały zespoły: Olimpii Grudziądz, Mo-tławy Gdańsk, Orła, Czarnych i Arkonii Szczecin. Pierwsze miejsce zdobył zespół Orła Szczecin, wyprzedzając Czarnych i LZS Spółdzielca Miastko. Dalsze miej sca zajęły drużyny: Olimpii, Mo-i Arkotoia Szczecin. W WRAZ z ustąpieniem generała de Gauiłe'a, w rezultacie niepomyślnego dlań wyniku referendum, kończy się 11-letnia epoka przewodzenia Francji przez człowieka, którego wpływ na jej losy współczesne nie jest kwestionowany przez nikogo. Historycy niewątpliwie dokonają w swo im czasie pełnej oceny blasków i cieni ery de Gaulle'a. Tutaj chcemy zatrzymać się jedynie nad niektórymi aspektami jego obecnej porażki. Zdaniem wielu, de Gaulle mógł jej uniknąć, utrzymując swój ważny do 1972 roku mandat prezydenta, gdyby nie powiązał losów reformy administracyjnej i reformy senatu z losem własnym. Szczególnie, że nie było tajemnicą także dla samego de Gaulle'a iż konserwatywna, jeśli nie wręcz korporacyjna treść tych reform obliczonych na umocnienie władzy gaullistów w terenie oraz przekreślenie resztek konstytucyjnych uprawnień senatu, napotyka sprzeciw szerokich mas i całej opozycji, od skrajnej prawicy po komunistów. modernizacją wielkokapitalistycznej gospodarki kosztem świata pracy uderzyły także w drobnych kupców i rzemieśl ników, stanowiących tradycyj ną ostoję gauliizmu. Nie przy padkiem uważa się teraz, że niezadowolenie drobnomieszczaństwa, obarczanego coraz nowymi podatkami, stało się przysłowiowym gwoździem do trumny nadziei de Gaulle'a, iż jego osoba potrafi raz jeszcze zneutralizować wzbierającą burzę. Oceniając porażkę de Gaul- Gaulle'a wizji odbudowy wiel kości i niezależności Francji a osobistymi rządami de Gaul le'a, nie liczącego się w polityce wewnętrznej z parlamen tem, opinią publiczną, a często kroć i z własnymi współpracownikami. Prezydent de Gaulle uczynił niewątpliwie więcej niż ktokolwiek przed nim dla zapew nienia Francji należnego miej sca w świecie współczesnym. Widząc nieuchronność czasów, które idą, nie zawahał się opo wiedzieć u progu swej prezy- Z drugiej jednak strony fak tem jest, że gaullizm od mniej więcej roku przeżywał narasta jące przesilenie, widoczne zwłaszcza w dziedzinie społeczno-gospodarczej. Nie mogło to nie odbić się na spadku autorytetu także ^szefa państwa. Od czasu głośnych wydarzeń z wiosny ubiegłego roku i odniesionego nazajutrz spek takularnego zwycięstwa gaullistów, sytuacja bardzo się zmieniła. Przede wszystkim na skutek przekreślenia przez reżim, uosobiający interesy monopoli francuskich — społecznych obietnic z czerwca ubieg łego roku. Podwyżki płac wy wałczone przez świat pracy na barykadach majowych rychło straciły cały swój sens: Mzjad~ EPOKI DE GAULLE'A ła" je drożyzna i inflacja pogłębiona kryzysem walutowym z jesieni ubiegłego roku. Podczas gdy wielcy przedsiębiorcy uzyskali dwukrotnie, dzięki ulgom podatkowym i podwyżce cen, odpowiednie wyrównania, ludzie pracy ponosili cały koszt tej operacji. Wynoszone pod niebiosa przez de Gaulle'a tzw. „współuczest nictwo" okazało się zwykłą ilu zją, obarczającą jednostronnie masy pracujące. Co jednak więcej, podjęte przez gaullistów zabiegi nad le'a z szerszej perspektywy, należy stwierdzić, że jej źródło tkwi w ukazywanej przez nas niejednokrotnie sprzeczności między akceptowaną przez olbrzymią większość Francuzów realistyczną, samo dzielną, odprężeniową polityką zagraniczną de Gaulle'a, a jego archaiczną, antyludową budzącą sprzeciw szerokich mas polityką wewnętrzną, zwłaszcza społeczno-gospodar-czą. Sprzeczność tę pogłębiał jeszcze kontrast między nośnością stworzonej przez de dentury za niepodległością Algierii — wbrew całej ultrasow skiej reakcji. Dążąc do przywrócenia Francji pełnej niezawisłości, nie zawahał się zrzucić krępujących ją militar nych więzów atlantyckich. Ja ko pierwszy mąż stanu na Za chodzie de Gaulle opowiedział się za niezmiennością granic powojennych w Europie, w tym za uznaniem granicy na Odrze i Nysie. Był za odprężeniem na naszym kontynencie we współpracy z krajami socjalistycznymi, choć od ko- munizmu był jak najdalszy. Mimo traktatu elizejskiego wi dział niebezpieczeństwo odbu dowy militaryzmu zachodnio-niemieckiego i był przeciwny atomowemu uzbrojeniu NRF. Jak żaden inny polityk zachód ni zdecydowanie potępiał agre sję USA w Wietnamie, a tak że agresję Izraela przeciw kra jom arabskim. Przy całym jednak swym realizmie w polityce zagranicz nej był de Gaulle w polityce wewnętrznej nieodrodnym re prezentantem . swojej klasy, rzecznikiem interesów monopoli, pomimo wszystkie pozorne patriarchalne usiłowania wciągnięcia nas do „partycypacji". Jak to zdaje się potwierdzać wynik referendum, nieadekwatność spo łeczno-politycznych koncepcji de Gaulle'a w stosunku do po trzeb i nastrojów większości Francuzów jest główną przyczyną, dla której de Gaulle musiał odejść. Francja wkracza w trudny okres walki politycznej o nie wiadomym wyniku. Zjednoczo na wokół programu na „nie" antygaullistowska opozycja po spełnieniu swego zadania rozpada się. Zaczynają formować się nowe układy, sojusze i li nie podziału. iGŁOS Nr 109 <5152) Gdy wylądowaliśmy na lotniska w Sao Paulo postanowiłam zawiadomić miejscowych przyjaciół o naszym przyjeździe. Po przeprowadzeniu dwóch rozmów zapytałam ile płacę. Usłyszałam krótką odpowiedź: dois. Dwa. Wyciągnęłam więc przechowywaną od czasu poprzedniego pobytu miejscową walutę i wręczając 200-cruzeirosowy banknot w kasie miałam zamiar odejść, domyślając się. że „dwa" może oznaczać dwieście dawnych cruzeirosów ( w konsekwencji reformy walutowej) Kasjerka zobaczywszy położony banknot, przyjrzała mu się z uwagą i lakonicznie stwierdziła: dwa tysiące. Pieniądze, którymi pani chce płacić w Brazylii można jeszcze spotkać tylko w muzeum... Dwa tysiące. I wyciągnęła 1000-cruzei-rosowy banknot, powtarzając: „Dwa takie jak ten". Od czasu rewolty dokonanej w nocy z 31 marca na 1 kwiet nia 1964 roku w Brazylii zmieniło się eo niemiara. Pamiętam te historyczne chwile, kiedy realiści — a by li nimi komuniści — przepowiadali koniec demokracji i swobód w kraju znanym z li beralizmu. Dewotki pod wodzą kardynała Rio de Janeiro Dom Jairne, formowały proce sje niosąc na ramionach figur nym zdjęciem w ręku na chwi lę przestawał mówić, a po od czytaniu wojskowego raportu, podejmował swoją, prelekcję dokładnie w miejscu w którym ją przerwał. Nie było nam wcale do śmiechu, ale pa radoksalność sytuacji była iście brazylijska. Audycja jed- N TRWAŁY STAN «S WYJĄTKOWY kę Matki Boskiej z Fatima, chroniącą miasto od „komunistycznego zalewu". Patronował wszystkiemu Carlos Lacer da, ówczesny gubernator stanu Guanabara (na terenie którego znajduje się miasto Rio de Ja neiro). Zapewniał on, że „de mokratyczna rewolucja dokonana z poparciem całego ludu przyniesie wyeliminowanie dywersji i korupcji, zagrażają cych brazylijskiej demokracją W telewizji pokazywano, jak składał on gratulacje marszał kowi Castelo Branco przywód cy wojskowego puczu. ZAMACH NS1L POCHWAŁA POLSKIEGO TEATRU Rewolta jednak została dokonana wyłącznie przez wojsko. Ustawione na dwóch czołgach nie opodal Fortu Copaca bana wojsko marszałka Castelo Branco wzywało załogę For tu do poddania się, W telewizji co chwilę nadawano meldunki o panującej w mieście i pod Fortem sytuacji. Mieszkaliśmy wówczas bardzo blisko Fotru, nad Atlantykiem i z mę żem na zmianę urzędowaliśmy w oknie lub przed telewizorem, konfrontując ile jest prawdy w nadawanych komunikatach* Komizmu wcale nie wesołej sytuacji nadawał fakt, że w te lewizji szła dość dawn® zapla nowana audycja »a tematy kulturalne. Brał w niej udział twórca teatru brazylijskiego nasz rodak, Zbigniew ZiembiA ski. Ziembiński, który wrócił właśnie z Polski, pokazywał zdjęcia odbudowanej Warszawy mówił o bogatym reper tuarze polskich teatrów, obszernie relacjonował życie kul turalne w naszym kraju. Ta audycja ukazująca rzeczywistość Polski Ludowej, nie paso wała zupełnie do panującego nastroju i była co chwila prze rywana przez wystąpienia dy żurnego redaktora, który dawał znak ręką Ziembińskiemu i odczytywał bieżący komunikat nadesłany przez dowództwo sztabu, Ziembiński z kolej nak się skończyła, a rządy ob jęła nowa władza. „Podejrzane" elementy by-by szybko likwidowane, co przejawiało się głównie w ma sowych aresztowaniach wszyst kich, którzy nie mieli jakiegoś żelaznego alibi że alibo nie są przeciwko nowym rządom, albo nigdy nie byli w zgodzie ze starymi. Wiem o tym z włas nego doświadczenia, bo przed aresztowaniem uciekliśmy w ostatniej chwili uprzedzeni przez brazylijskich przyjaciół, po tym jak nastąpiło już zatrzymanie korespondentów CTK i Sinhua. Myśmy zdołali umknąć na kwadrans przed nadejściem żandarmerii politycznej. W ferworze generalnej czystki policja Lacerdy zdemolowała biuro Agence France Presse, która nadawała na cały świat wiadomości 0 brazylijskim chaosie, a na dobitek osadzono w areszcie kierownika amerykańskiej As sociated Press. Na prima aprilis w Rio de Janeiro liderem rewolty Anno Domini 1964 był Carlos de Werneck Lacerda, najbardziej znienawidzony przez lud kacyk, którego pełne imię 1 nazwisko malowano na murach domów i płotach obok hitlerowskich swastyk. Natomiast straszni mieszczanie na cześć Lacerdy piali pochwalne hymny. Z takiej Brazylii wyjechałam w lipcu 1964 roku. ROZCZAROWANIE I ZAMACH NR 2 Od tej chwili wiele rzeczy się zmieniło. Najbardziej zaś postawa tych osób, które mar cowy zamach tak gorąco popie rały. Co prawda drastyczne po gorszenie się warunków bytowych nie dotknęło najmocniej średniej burżuazji, jednak i o-na odczuła stały wzrost cen i panującą drożyznę. Los ©grom nej masy biedaków natomiast stał się jeszcze tragiczniejszy, niż dotychczas. Już w ciągu pierwszych paru miesięcy po przewrocie chleb i mleko zdro żały o 50 proc., a ceny innych produktów konsumpcyjnych podskoczyły od 30 do 50 proc. W tym samym czasie poszły bardzo w górę akcje wielkich kompanii powiązanych z kapi tałem zagranicznym. Brazylia jest jednym z najbogatszych krajów świata. Poza węglem posiada obsolutnie wszystkie surowce, w tym wie le cennych minerałów używa nych w najnowocześniejszym przemyśle, Brazylijczycy jednak w swojej olbrzymiej więk szóści są bardzo biedni. W okresie rządów Jusceli-no Kubitschka i Joao Goularta została m. in. bardzo rozszerza na organizacja ubezpieczeń społecznych i społecznej pomo cy dla najbiedniejszej ludności. Z chwilą jednak przejęcia władzy przez wojskową juntę nastąpiły i w tej dziedzinie po ważne zahamowania, co wynikło z prostej przyczyny zwiększania wydatków na woj sko i policję, a zmniejszania na oświatę i zdrowie. Już bowiem w roku 1964/65 wydatki na zdrowie wynosiły 2,5 proc., na oświatę 7,4 proc., a na woj sko 34 proc.! W ciągu swoich trzyletnich dyktatorskich rządów marszałek Humberto Castelo Branco dokonał reformy walutowej, powodując to, że od trzech lat wszystkie ceny w Brazylii są rzędu tysięcy nowych milionów starych cru zeiros. Z chwilą objęcia władzy przez nowego prezydenta, rów nież wojskowego, gen. Arthura Costa e Silva, nowe nadzie je wstąpiły w Brazylijczyków. Kontrast pomiędzy surowym wojskowym, jakim był Castelo Branco, i szczerym, z „sercem na dłoni" Costa e Silva, dawał podstawy do nadziei na zmianę sytuacji na lepsze. Tymcza sem druga rocznica administracji Costa e Silvy minęła w atmosferze frustracji i roz czarowania. Wszystkie zapewnienia obecnego prezydenta o przywróceniu demokracji nie znalazły odbicia w rzeczywistości. Przeciwnie — zaostrzo na została dyktatura wojskowa, a nowy ład opiera się tak jak w Argentynie na „prawie legionów", czyli na dekretach wojskowej junty. Oficjalne da ne statystyczne mówią o pew nym zahamowaniu inflacji, o rozwoju budownictwa, o zwięk szeniu wydobycia nafty i rozbudowie dróg, prowadzących do nowej stolicy Brasilii. Niemniej niezadowolenie szerokich mas jest ogromne, ponie waż dość specyficzny rozwój gospodarczy nie bogaci brazylijskich mas, a tylko zagranicz ne monopole. Rok 1968 był re kordowym rokiem zysków mo nopoli U SA* W dniu kiedy przyjechałam do Rio de Janeiro, w styczniu 1969, ogłoszono stan wyjątkowy. Ambasady wielu państw znowu stały się azylem dla politycznych uchodźców, którzy jak przed 5 laty, znaleźli w nich schronienie. Za panowało ogólne zamieszanie i niepewność. Nikt nie czuje się pewnie we własnym domu. Protestowali wszyscy: od działaczy politycznych po studentów i aktorów. W czasie mego krótkiego pobytu w Rio, po raz wtóry wyjechał na e-migrację były Dr«»7vrtent lino Kubitschek. Wyjechał rów nież rzecznik i największy entuzjasta kwietniowej rewolty, j Carlos de Werneck Lacerda. JOLANTA KLIMOWICZ j MRTIE KOMUNISTYCZNE I ROBOTNICZE ŚWIATA Kontynuując nasz cykl informacji o światowym ruchu komunistycznym z okazji zbliżającej się Międzynarodowej Narady Partii Komunistycznych i Robotniczych w Moskwie — przedstawiamy dziś kolejną z europejskich partii: NIEMIECKA SOCJALISTYCZNA PARTIA JEDNOŚCI (SED) jest kierowniczą si- łą Niemieckiej Republiki Demokratycznej, inspiratorem i motorem działania Frontu Narodowego Niemiec Demokratycznych, zrzeszającego wszystkie partie polityczne NRD. Program działania partii zakłada budowę socjalizmu w Niemczech Demokratycznych. Oznacza to wszechstronny rozwój gospodarczy kraju, rozwijanie demokracji socjalistycznej, stałe doskonalenie socjalistycznego systemu oświaty i wychowania, polepszanie warunków pracy, podnoszenie stopy życiowej ludności. SED jako jedno ze swych głównych zadań po-lityczno-wychowawczych stawia zerwanie przez Niemcy z tragiczną dla Europy i świata rolą imperializmu i militaryzmu pruskiego, przekształcenie narodu nie- mieckiego w naród budujący pokój i socjalizm. SED uznaje obecny status qne w Europie, granicę na Odrze i Nysie, przestrzega w pełni i realizuje postanowienia Uchwał Poczdamskich. SED powstała 21 kwietnia 1946 r. w wy niku zjednoczenia działających w owym okresie na terenie radzieckiej strefy okupacyjnej Komunistycznej Partii Niemiec i Socjaldemokratycznej Partii Niemiec. Skupia ok. 2 milionów członków. I sekretarzem, a równocześnie przewodniczącym Ra dy Państwa NRD jest długoletni zasłużony działacz Komunistycznej Partii Niemiec, tow.WALTER ULBRICHT. Centralne organy prasowe SED to dziennik „NEUES DEUTSCHLAND" i miesięcznik teoretyczny „EINHEIT". Ulster - czyli wojna religijna KIEDY W ROKU 1920 ka wało się przeciw nowej rt*. tolicka „Zielona Wyspa" blice i postanowiło zostać \ — Irlandia uzyskała po ramach Korony Brytyjskie-wiekach walki z Wielką Bry- W ten sposób Irlandia Point tanią niepodległość, 6 hrabstw na czyli Ulster ma co prawd w północnej części wyspyr w własny krajowy rząd i pewo-których zamieszkiwało ponad autonomię, ale uznaje zwigr 1 milion protestantów, zbunto chność Wielkiej Brytanii mmm«.„—mmmmmm_—— Przy oderwaniu się Ulster. od Irlandii nikt nie pytał < zdanie ponad półmilionowej rzeszy Irlandczyków, którzy wyznają katolicyzm. Od 1920 roku są oni w Ulsterze dyskry minowaną mniejszością. Protestancka większość jest nie-tolerancyjna i dyskryminuje ■ -.r SRLAM0IA MORZfi IftŁAMOZKlC H IRLANDZKA; wkm\m MAGAZY SPRAW MIBjDZYNA SODOWYCH POP RBAK-ę?* TADEOŚZA^KUgiKA , Potwór militaryzmu „Posiadamy potężny i kosz- militarystyczny, przyzwyczaiła towny aparat militarystyczny, się szczególnie od czasu dru- popierany przez gigantyczny giej wojny światowej do kul- przemysł zbrojeniowy i przez tu armat i gwałtu. Militaryzm miliony dumnych, nastawio- USA to potwór, który wciąg- nych patriotycznie i najeżę- nął nas w ohydne i tragiczne ściej żądnych wojny obywa- bagno wojny w Wietnamie i teli. który może nas zupełnie znisz Ameryka, krai# który przez czyć". długie lata uchodził za anty- Słowa te napisał w czasopiśmie ,.Atlantic Monthly" ge nerał w stanie spoczynku Shoup, który w czasie II woj ny światowej mniejszość katolicką. Dzieje się to w majestacie prawa. W Ulsterze obowiązuje anachroniczna ordynacja wyborcza do organów samorządowych i par f lamentu krajowego, w wyniku czego protestancki posiadacz domu ma 30 głosów, a jego najczęściej niezamożny katolie ki współobywatel tylko 1 głos. Otrzymanie pracy, mieszkania czy posady rządowej jest utrudnione dla mniejszości. Nic dziwnego, że katoliccy Irlandczycy w Ulsterze nie wy rzekają się myśli o przyłącze niu do Republiki Irlandzkiej i że posyłają swoich synów do podziemnej IRA (Irlandzka Armia Republikańska) . Rząd Ulsteru wprowadza w odpo- * wiedzi na zamachy bombowe * IRA stan wyjątkowy i zwalcza katolicką mniejszość przy pomocy ustaw wyjątkowych, co pogłębia znów nienawiść o-bu grup ludności. Od października ub. roki# trwają w Północnej Irlandii walki, rozruchy i terror. Protestanci — bogacze zorganizo- zdobył w wal- E?.c_ ! wali „Ulster Volunteer Force" (Ochotnicze Siły Ulsteru), jej bojówki zamordowały dwóch przywódców katolickich. Kato licy odpowiedzieli kontrterro-rem. W październiku miała miejsce pierwsza fala rozruchów, ostatnio znów zaczęły wybuchać bomby i pożary bu dynków publicznych i urządzeń komunalnych. Mniejszość wydaje się być zdecydowana na wszystko, by osiągnąć cele swojego „Komitetu Praw Obywatelskich". fiku najwyższe amerykańskie odznaczenia bo jowe. Do roku 1963 był dowódcą piechoty morskiej. Najważniejsze by koń wie dział kto trzyma cugle. Rys. „Time" FAKlr * KOMENTARZE - OPINIE liClIBUIE i WYBORY W tytule nie chodzi, rzecz jasna, o nasze wybory, ale o te, które odbędą się w końcu września w Niemieckiej Repu blice Federalnej. Przetarg o względy wyborczej klienteli, pomiędzy poszczególnymi par tktmi już się tam rozpoczyna i nie ulega wątpliwości, że do kampanii włączą się również skrajnie prawicowe i rewizjonistyczne organizacje przesiedleńców — najrozmaitsze ziomkostwa i stowarzyszę nia. Mają one pod tym względem bogate tradycje, zarówno jeśli chodzi o propagandę wy borczcp jak również w zakresie metod nacisku a nawet szantażu politycznego, na tych którzy ubiegają się o miejsca w parlamencie bońskim. Kolejne kampanie wyborcze wykorzystywane były przez „ziomków'* jako sprzyjająca okazja do informowania opinii publicznej o swym rewizjo nistycznym stanowisku i do wywierania nacisku na wybór ców, akceptacji przez nich programów poszczególnych partii politycznych. Organizacjom przesiedleńczym zależy, aby w parlamen cie zasiadało jak najwięcej deputowanych popierających ich postulaty nie tylko polityczne (rewizjonizm w róż- nych odcieniach to przecież dleńczyćh formułuje także siły polityczne, które usiłują podstawa polityki tamtejszych własną platformę wyborczą i bardziej realistycznie widzieć partii), ale również działał- stara się jak najszerzej od- sytuację w Europie i dystanso ność gospodarczą, społeczną, działywać na członków ziom- wać się od krzykliwej kam- kulturalną. Jako kryterium kostw oraz na ogół wyborców panii przywódców jyrzesiedleń oceny kandydatów do Bun- Na wszelkich zebraniach i destagu przyjmuje się nie ich zgromadzeniach przedwybor-przynależność partyjną, ale czych obecni są z reguły stosunek do rewizjonistyczne- przedstawiciele organizacji go programu „ziomkostw". przesiedleńczych, którzy prze-,Są różne metody wywiera- mawiają w duchu odwetowym nia nacisku na partie politycz i w toku dyskusji mają za za-ne i na samych wyborców, danie zmuszać kandydatów W toku kolejnych kampanii do zajmowania określonego wyborczych w NRF, wodzowie organizacji przesiedleńczych zawsze odbywali narady z kierownictwami poszczególnych partii, toczyły się przetargi, wyuńerano najróżniejsze naciski po to, aby w partyjnych programach jak najszerzej uwzględniono stanowisko i rezwzjonistyczne po rozmaitsze stulaty ziomkostw. Cykl takich konferencji z kanclerzem i ministrami oraz kierownictwami CDU, CSU, SPD i FDP odbył się np. w fSWS roku i to z niezłym dla ziomków" skutkiem. stanowiska wobec wysuwanych przez siebie rewizjonistycznych roszczeń, głównie antypolskich. Przygotowuje się na okres kampanii sterty propagandowej bibuły, „ziomkowie" rozsyłają i wty kają ludziom gdzie się da. Produkuje się również naj-odezwy i listy otwarte do partii politycznych i wyborców, jak to miało np. miejsce w ostatnich wyborach. Jednocześnie działacze orga nizacji ziomkowskich niesłychanie ostro atakują tych czych. Trzeba stwierdzić, że z wyborów na wybory rewizjonistyczna kampania propagando wa odbywa się w coraz bardziej sprzyjającym klimacie narastających nastrojów nacjo nalizmu i szowinizmu. Wszyst ko wskazuje na to, że nie inaczej będzie również w rozpo czynającej się obecnie nad Renem przedwyborczej rozgrywce. Przybyła również jako którą konkurent do Bundestagu neo faszystowska NPD, która w skrajności haseł nacjonalistycznych i odwetowych nie da się „ziomkom" zlicytować. Również tzw. wielkie partie nie mają zamiaru pozostać w tyle w ubieganiu się o względy dużej części prawicowo i nacjonalistycznie nastawionej j wyborczej klienteli. Rozpalają się coraz bardziej namiętności, a radykalni protestanci z ich fanatycznym przywódcą pastorem łanem Paisleyem, grożą własnemu rządowi i żądającemu reform premierowi Wielkiej Brytanii Haroldowi Wilsonowi... prokla mowaniem niepodległości Ulsteru, podobnie jak to miało miejsce w Rodezji. Premier Ulsteru, O. Nelfl u- . siłujący lawirować między roz ■ fanatyzowanymi stronami, mu siał wreszcie ustąpić. Londyn skierował do Ulsteru spadochroniarzy, którzy mają chronić elektrownie, pocztę* wodo ciągi i nie popierać żadnej ze stron. Rząd Republiki Irlandz kiej zwrócił się do ONZ o in terwencję w sprawie dyskry minacji części mieszkańców Ulsteru. W Ulsterze nie ma już miej sca na działalność sił umiarko wanych. Prognozy dla tego pół nocnego cypla Zielonej Wyspy są ciemne i brzemienne w wojnę domową, jeśli nie zostanie zniesiona dyskryminacja części obywateli Ulsteru, a o-bie skłócone strony nie będą powodować się rozsądkiem i opanowaniem. Pastor Jan Paisley przywódca ekstre mistów prote stanckich w Ulsterze. Centrala organizacji przesie wszystkich kandydatów i te POLAN Równolegle z powstawaniem oddziałów Związku Po laków w Niemczech powstają w poszczególnych dzielni cach towarzystwa szkolne. 10 czerwca 1923 rt)ku wszyst kie polskie towarzystwa połączyły się w jeden Związek Polskich Towa rzystw Szkolnych, który miał swoją siedzibę w Berlinie. Długoletnim pre zesem tego Związku był jan ba-czewski, poseł do Sejmu pruskie go z ramienia Polskiej Partii Ludowej. Związek Towarzystw Szkolnych pracował pod kierownictwem Zwiąż ku Polaków w Niemczech i postawił sobie, jako naczelne zadanie, stworzenie systemu polskiej oświaty w Niemczech. Chodziło o taki system, który zapewniłby wszystkim polskim dzieciom i młodzieży wykształcenie w języku ojczystym i wychowanie na tradycjach kultury polskiej. Walka o szkołę polską w Niemczech toczjia się różnymi metodami. Związek Towarzystw Szkolnych składał odpowiednie wnioski w rządzie prus kim a równocześnie prowadził akcję uświadamiającą we wszystkich ośrodkach polskich przez zebrania i artykuły w prasie; przedstawiciele Polonii Niemieckiej składali interpe lacje w sprawie szkół w języku ojczystym na międzynarodowych zjazdach Polaków. Szczególnie ostrą walkę 0 prawa Polaków do własnego szkolnictwa w Niemczech stoczył w sejmie pruskim poseł Jan Baczewski. W imieniu Związku Polaków i Związku Towarzystw Szkolnych wygłosił on w tej sprawie w parlamencie wiele przemówień oraz złożył kilka interpelacji i wniosków. Między innymi domagał się, by rząd pruski na własny koszt uruchomił szkoły polskie: pod stawowe, średnie i zawodowe, aby w wyższych uczelniach były katedry języka polskiego. Żądał również, by raz na zawsze skończono z praktyka mi wynaradawiania Polaków i siwo rzono warunki do ich swTobodnego rozwoju kulturalnego. W ślad za innymi środowiskami Polaków w Niemczech również w powiecie bytowskim przystąpiono do zorganizowania Towarzystwa Szkolnego. Nastąpiło to stosunkowo późno, bo dopiero w 1925 roku. Rytów-skie Towarzystwo Szkolne było jednym w rejeneji koszalińskiej i dla tego w zasięgu jego działalności le żał cały obszar tej rejeneji. Prezesem bytowskiego Towarzystwa Szkolnego został BERNARD WERA — rolnik z Płotowa. Starania o wprowadzenie do szkół niemieckich nauki języka polskiego, jako przedmiotu nieobowiązkowego, dały w niektórych ośrodkach polonij nych rezultaty pozytywne, na przy kład w najbliższym sąsiedztwie bytowskiego, w powiecie złotowskim i babimojskim (rejencja Piła) władze niemieckie zgodziły się na wprowadzenie języka polskiego w jedenas tu szkołach dla 908 dzieci. Gorzej przedstawiała się sytuacja w rejeneji koszalińskiej, na ziemi bytowsko-lęborskiej. Przedstawiciele miejscowej ludności zażądali wprowadzenia języka polskiego do 13 szkół powiatu bytowskiego i do 5 szkół powiatu Lęborskiego- i szkołę(5 Władze rejencyjne w Koszalinie kategorycznie odmówiły zezwolenia na nauczanie języka polskiego w szkołach niemieckich, uzasadniając to tym, że na terenie rejeneji nie ma Polaków, są tylko Kaszubi. Zaproponowali więc działaczom bytów skim wprowadzenie języka kaszubskiego. Teraz znowu, podobnie jak przed pierwszą wojną światową, rozwinię to pseudonaukową teorię, której celem było udowodnienie, że Kaszubi nie są Polakami. Udowodnienie tej tezy powierzył prezydent rejeneji ka szałińskiej — Cronau — Instytutowi Słowińskiemu w Berlinie. Pracownik tego Instytutu, niejaki Vesmera, podejmuje próbę „naukowych wywodów" na temat odrębnoś ci języka kaszubskiego oraz jego po wiązania z językiem niemieckim. Między innymi powołuje się on na czeskiego slawistę Vondraha, profesora wiedeńskiego który miał orzec: „...dialekt kaszubski stoi blisko języka polskiego, szczególnie z punktu widzenia słownictwa, ma jednak swoje specyficzne odrębnoś ci i w związku z tym, nie może być traktowany jako dialekt polski". Pracownicy Instytutu starali się także na swój sposób wykorzystać prace Baudouina de Courtęnay, Lo rentza i innych językoznawców, wychwytując odosobnione zdania, które wykazywały różnice między dia- lektem kaszubskim a literackim językiem polskim. Sami pracownicy Instytutu wysuwali twierdzenie, że stosunek dialektu kaszubskiego do języka polskiego jest taki sam, jak języka niemieckiego do holenderskie go. Na wprowadzenie nauki gwary ka szubskiej do szkół, jako przedmiotu, ludność bytowska nie zgodziła się. Nie zgodziła się też na wprowadzenie nauki religii w gwarze kaszubskiej zamiast w języku polskim. Miejscowa ludność zdawała sobie sprawę z różnicy jaka istnieje między gwarą regionalną a językiem ojczystym. Szczególnie ścisły związek między ludnością rodzimą powiatu bytowskiego. a całym narodem polskim za akcentował Józef Styp-RekoWski (syn Jana Styp-Rekowskiego). który stwierdził: „Tu mieszka tylko lud PoLski i ziemia, na której mieszka jest polska". W jednym z listów do rodziny, pisanych z Berlina gdzie pracował w Związku Towarzystw Szkolnych podkreślał, że: „...dzieci Ziemi Bytowskiej prag ną się uczyć tylko w języku polskim. Ludność autochtoniczna uwa żałaby za obrazę, gdyby np. ksiądz w kościele mówił po kaszubsku. To samo dotyczy szkoły". Pertraktacje między Związkiem Towarzystw Szkolnych w Bytowie a władzami powiatowymi i rejen-cyjnymi w sprawie wprowadzenia języka polskiego do szkół powszech nych toczyły się przez kilka lat ale do wprowadzenia nauki języka polskiego do szkół niemieckich, jako przedmiotu nadobowiązkowego na terenach kaszubskich.nie doszło. Niezależnie od starań o wprowadzenie języka polskiego do szkół. To warzystwo Szkolne oraz Związek Po laków w Niemczech starały się róż nymi sposobami kształcić młodzież, która by mogła później prowadzić pracę kulturalno-oświatową w swoim środowisku. Wysyłano więc młodzież na naukę do Polski. Wysłano do Uniwersytetu Ludowego w Dal-kach pod Gnieznem: Antoniego Hop pe z Przewoza, Leona Chamier-Glisz czyńskiego z Płotowa. Alfonsa i Wła dysława Styp-Rekowskich z Płotowa, Józefa Litewskiego z Ciemna. Wy syłano też do Polski młodzież do szkół średnich i zawodowych. Towarzystwo Szkolne starało się również rozwinąć działalność oświatową. Pierwsze biblioteki Towarzystwa Czytelni Ludowych wznowiły swoją działalność w Ugoszczy i Nie-zabyszewie. Książki polskie zaczęły docierać do rodzin polskich, głównie dzięki ofiarnej pracy bibliotekarskiej Krefty z Niezabyszewa. Małe księgozbiory tworzyli także niektórzy miejscowi działacze polonijni, np Jan Styp-Rekowski i Bernard Wera z Płotowa, udostępniając je okolicz nym chłopom kaszubskim. 15 lipca 1928 roku Obwodowe Towarzystwo Szkolne na rejencję koszalińską, z siedzibą w Bytowie, u-zyskało etatowego pracownika, którym był .nauczyciel JAN BAUER. Objął on stanowisko kierownika To warzystwa Szkolnego. Od tej chwili praca była o wiele bardziej energicz na. TADEUSZ LENARTOWSKI Sprzedawanio kota w worku Ostatnio wielką karierę robią lo katorskie odbiory domów, które — zdaniem inicjatorów — raz na zawsze położą kres przyjmowaniu domów z usterkami. Przyjrzyjmy się bliżej tej innowacji, stosowanej już przez wiele spółdzelni mieszkaniowych w kraju. Czynności kontrolne lokatorów czyii „odbiory" polegają na tym, że w określonym dniu otrzy mu ją klucze i mogą przyszłe mieszkama dokładnie obejrzeć. Na co najczęściej narzekają? Na złe układy funkcjonalne (co nie jest sprawą wykonawstwa, ale projektowaziia) i na usterki Widoczne gołym okiem: odstające płyt ki PCW, nieszczelne futryny drzwi i okien. Uwagi wpisują do specjai nej ankiety. Ankieta jest bardzo szczegółowa i dotyczy także kwe stii tak skomplikowanych, jak... ,,stan gilz na przejściach gorącej wody", ale nikt oprócz fachowców nie odpowie na te szczegółowe pytania« Przyszły lokator na ogół nie zna się na budownictwie, i niewiele rnoże napisać np. o ja kości robót instalacyjnych czy tynków. Co one są warte, przekona się dopiero podczas eksploatacji, kiedy to — zgodnie ze znany mi doświadczeniami — rury albo dach zaczną przeciekać, tynki — odpadać, a kaloryfery nie będą grzały. I okaże się. że osobiście odbierając własne mieszkanie, lo kator kupił jednak kota w worku. Dobrodziei-two przeglądów loka torskich jest tym bardziej próbie matyczne, że dublują one tylko urzędowe czynności przeprowadza ne przez specjalne komisje. W skłaa komisji wchodzą zarowno przedstawiciele wykonawcy, jak i inwestora, czyli specjaliści od spraw budownictwa. Kto lepiej od nich potrafi wykryć wszystkie bu dowlane ,,niedoróbki", wady stolarki, błędy w instalacjach? Wyaa je się, że cała ta inicjatywa jest nieco przewrotna: wobec br^ku mocy przedsiębiorstw budowlanych inwestorzy nie chcą zbyt grymasić na jakość robót, ponieważ urażony wykonawca nie podejmie się wówczas ceal zacji pil nych i ważnych dla "iwest.ra zadań. Niech niewdzięczny trud wy tykania budowlanym usterek weź nne zatem na swoje barki przysz ły lokator.. Wobec ogromnych potrzeb mieszkaniowych naszego kraju, problemy jakości schodzą nieKiedy na drug: plan. Trzeba zatem — nie po raz pierwszy zresztą — przypomnieć. że wymaganie od wyko nawcy dobrej jakości robót, należy do obowiązków inwestora. Nie wol no przerzucać tego obowiązku na przyszłych lokatorów, którzy o problemach budownictwa mają na ogół tylko mgliste pojęcie. Najbliższe lata mają się stać — zgodnie z zapowiedzią zawartą w programie wyborczym FJN okresem wyraźnoj poprawy jakoś ci mieszkań, ale nie csiągnie się tego waloru takimi ś- odkami jak lokatorski „ odbiór". Oczywiście, każdy z lokatorow, uczestniczący przecież w kosztach budowy, ma pełne prawo do obejrzenia przed wstay, ieniem mębii kątów w kto rych spędzi wiele lat życia#Ma też prawo do wyrażenia protestu, jeś li mieszkania wykonane jest ile, Ale jest to właściwa, instytucjonal na forma kontroli jakości, do k. rej zobowiązuje się spółdzielnia, podpisując z obywatelem umowę. u. sz. Fwórca najwyższych gmachów Inż. Jan Ruszkowski, dyplomowany inżynier Politechniki Warszawskiej, jest twórcą budowane-{go obecnie najwyższego domu w Mar dcl' Plata na Av. Golon, liczącego 35 pięter i wysokiego na 11? m. co jest rekordem w A-meryce Płci. Podobny, ale niższy dom r-:t"!;° je tylko w Sa i PabJo w Brazylii Inż. Ruszkowski pracuje w -,x.-;r uel Piata oj łJ4j r. j i wszystkie najwyższe gmachy w tym mieście są dziełem jego talentu i pracy. W 1949 r. wybudował Uniwersytet, a następnie dwa domy po 25 pięter, i wiele innych Na ostatnio budowanym gmachu widnieje tablica, że budowę prowa dzi inż. Jan Ruszkowski z Warszawy. . (Interpress) Łodzie na wietnamskiej rzece Hoang Long CAF — Staszyszyn STARE łacińskie przysłowie mówi, że najpierw człowiek musi jeść, a potem może sobie pozwolić na filozofowanie. Stara to prawda podkreśla znaczenie rolnictwa., a zwłaszcza produkcji żywności dla potęgi ekonomicznej kraju. Przed 20 czy 40 laty produkcja żywności nie wywoływała takiego zainteresowania. Eksplozja populacji nie była tak groźna, jak obecnie. Teraz wszystkich nas przeraża widmo głodu jaki może ludzkości zagrozić w końcu bieżącego tysiąclecia. Ludzkość naszego globu zwiększa się o 2 proc. rocznie, a produkcja żywności na ogromnych obszarach Azji, Afryki, i Ameryki Południowej — tylko o 1,5 do 2 proc. Mamy nadzieję, że ludzkość zacznie wreszcie regulować racjonalnie swą rozrodczość. Zanim jednak do tegc dojdzie, jedyną nadzieją jest to, że nauka zapewni wzrost Nauka - siłą wytwórcza produkcji żywności więcej niż o 2 proc. rocznie. Istnieją ku temu zupełnie realne możliwości. Dowodem tego jest choćby fakt ogromnych osiągnięć w hodowli pszenicy w ostatnich latach. Kilkanaście lat temu zdawało się, że osiągnięto już pułap w plenności tego zboża. Wahał się on gdzieś między 40 a 50 q z hektara. Tymczasem wyhodowano nowe odmiany o krótkiej słomie w Meksyku i w Indiach, których zbiory w optymalnych warunkach mogą dochodzić do 100 q z hektara. Kozpowszęch-nienie wysokopiennych odmian pszenicy w Indiach doprowadziło w ciągu kilku zaledwie lat do wzrostu zbiorów z 11 do 16,5 miliona ton rocznie. Zmalało w tym kraju widmo głodu, rzecz wręcz nieoczekiwana przed paru laty. Sięgnijmy jednak po przykłady z naszego rolnictwa. W 1946 r. wysiewano w Polsce rzepak ozimy na 22.000 ha i zbierano po 7,5 q/ha. W 1965 r. zasiewy rzepaku ozimego pokrvły 273.000 ha, a plon wyniósł 14,6 q/ha. Nic dziwnego, że przy dwukrotnym zwiększeniu jego plenności obszar zasiewów wzrósł dziesięciokrotnie. Przy tak wysokich plonach produkcja jest opłacalna. Rzepak Ozimy pokrywa całość naszego zapotrzebowania na tego typu tłuszcze ro- ślinne. To prawda, że do zwiększenia plonów rzepaku przyczyniła się większa obfitość nawozów, lepsza uprawa przy pomocy lepszych narzędzi, ale najważniejszym powodem było tu opracowanie przez naukę lepszej agrotechniki i wyhodowanie bardziej plennych odmian. Zysk z dwukrotnego zwiększenia plenności rzepaku wynosi corocznie ponad półtora miliarda złotych, a więc trzy razy tyle, ile kosztuje cała nauka rolnicza wraz z inwestycjami. Dawniej można było łatwiej niż dziś wskazać konkretnie na wielkie wynalazki czy odkrycia, posuwające naprzód naukę. Obecnie badania naukowe są coraz bardziej zespołowe, a postęp w nauce zawdzięczamy całej armii uczonych, najczęściej nie wymienianych z nazwiska. Ale i dziś można znalezć przykłady, w których postęp w danej dziedzinie zawdzięcza się jednemu człowiekowi czy też musi jeść" niewielkiej grupie ludzi. Mało kto wie, że ponad 50 proc. produkcji tytoniu w Polsce pochodzi z odmian, wyhodowanych przez jednego człowieka dr Berbecia, w Puławach. Jego odmiany są odporne na groźną chorobę, która przedtem tytoń niszczyła, stąd tak się jego odmiany rozpowszechniły, a wartość rocznej produkcji tytoniu wzrosła w ciągu 20 lat z 780 do 2.111 milionów zł, to jest trzykrot-nie. Wzrost produkcji rolnej wynosi w Polsce w ostatnich latach przeciętnie 2,8 proc. rocznie, a więc przewyższa znacznie przyrost ludności. To bardzo dobrze, ale to nas nie zadowala. Mamy wiele do odrobienia. Przeciętne; plony są w Polsek jaszcze znacznie niższe, niż w niektórych innych państwach o porównywalnych warunkach glebowych i klimatycznych. Konieczne jest zatem w najbliższych latach pełniejsze niż dotąd wykorzystanie siły wytwórczej, jaką stanowi nauka, do uruchomienia i wykorzystania ukrytych rezerw w produkcji rolniczej. Konieczny jest więc większy wysiłek państwa w rozbudowie nauki i wyposażeniu pracowni naukowych. Rolnicze pracownie naukowe w Polsce są najczęściej prawdzi- wymi kopciuszkami w porównaniu z odpowiednimi warsztatami badawczymi, pracującymi na rzecz przemysłu. Rolnicze placówki badawcze rozmieszcza się, i słusznie, często w małych miasteczkach, do których ludzie idą niechętnie. Wolą się trzymać dużych miast. Jeśli dochodzą do le^o wTarunki materialne znacznie gorsze niż w przemyśle, powstaje sytuacja, w której grozi nam wyraźnie negatywna selekcja młodych ludzi, idących do pracy naukowej w rolnictwie. Poważne to niebezpieczeństwo — nie można go dłużej lekceważyć. Rozbudowa nauki rolniczej, jej lepsze wyposażenie i ściągnięcie do niej zdolnych ludzi przez wyższe uposażenia wymaga zwiększenia środków ze strony państwa. Aby jednak cel ten został osiągnięty, konieczne są nie mniejsze wysiłki i poświęcenie ze strony samych 'pracowników naukowych. Od przeszło 20 lat stwierdzamy, że nie ma W Polsce dostatecznie ścisłej integracji nauki, nauczania i upowszechniania wiedzy rolniczej. Stwierdzamy też, że ogromną przeszkodą w nauce jest wybujały polski indywidualizm. Zaledwie ktoś się habilituje, a czasem już po doktoryza-cji, trzeba mu stworzyć osobny zakład czy pracownię, bo on nie chce podporządkować się swemu zwierzchnikowi czy starszemu koledze, żąda pełnej samodzielności. Przekreśla to możliwość pracy zespołowej, a przecież postęp w nauce jest dziś na drodze pracy indywidualnej zbyt drogi i zbyt powolny. Sami uczeni w imię dobra nauki winni zwalczać wybujały indywidualizm w swoich środowiskach i zapewnić warunki pracy zespołow-ej. Jest jeszcze jeden hamulec w pracy naukowej. Kilkanaście lat temu przechodziliśmy' okres gwałtownego ilościowego rozwoju placówek naukowych. Dostawaliśmy mnóstwo nowych etatów, wobec czego bardzo często przyjmowano ludzi przypadkowych, którzy okazali się po kilku latach nieprzydatnymi do pracy naukowej. Profesor Infeld powiedział kiedyś, że w Polsce łatwiej zwolnić ministra niż asystenta. Tak jest w rzeczywistości. Wiele ludzi w instytucjach naukowych winno przejść do produkcji czy pracy nauczycielskiej, aby zrobić miejsce dla młodych, kończących właśnie, studia i wykazujących zdolności do pracy badawczej. Konieczna jest zatem okresowa weryfikacja. Nie robi się jej dla świętego spokoju. Nie robią jej starsi naukowcy na odpowiedzialnych stanowiskach, by się nie narażać. Dla dobra nauki i dla dobra kraju trzeba jednak święty spokój zakłócić. Prof. dr S. A, PIENIĄŻEK „Najpierw człcwie Str. 6 •GŁOS Nr 109 (5152)' KRONIKA Dni Oświaty, Książki i Prasy Z wojewódzkiego (zbiorczego) programu tegorocznych Dni wybraliśmy kilka imprez, posiadających naszym zdaniem większy zasięg i znaczenie niż tylko lokalny. 4 maja — uroczyste inauguracje 11 maja — Dzień Działacza Kultury (wojewódzki) 18 maja — prezentacja osiągnięć i dalszych zadań w za-, kresie upowszechniania kultury w środowiskach robotniczych, 25 maja — prezentacja problematyki kulturalno-oświatowej współczesnej wsi. INAUGURACJA 3 maia, Koszalin — wojewódzka inauguracja Dnf, pcflą-czona i otwarciem wystawy pn. „25 lat kinematografii polskiej" (kino „Muza"). IMPREZY, FESTIWALE, OBCHODY 3 maja, Koszalin — ogólnopolski przegląd zespor&w artystycznych techników samochodowych, 4 maja., Kołobrzeg — Wojewódzki Zlot Szkolnych Kół Przyjaciół Związku Radzieckiego, 4—18 maja, całe województwo — konkursy błyskawiczne n. Ł „Poznajemy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość Ziemi Koszalińskiej", 8—11 maja, Wałcz, Kołobrzeg — ogólnopolskie finały XIII Turnieju Krajoznawczego „Poznajemy Ziemię Koszalińską", 12—15 maja, Koszalin — przegląd filmów krótkometra-żowych i dokumentalnych „Czołówki" na temat „Oręż polski w II wojnie światowej", 17 maja, Koszalin — recital Bogumiła Kobieli, 16—17 maja, Koszalin — wojewódzki przegląd szkolnych zespołów tanecznych, 18 maja, Koszalin — uroczystości związane w dziesięcioleciem działalności Państwowej Szkoły Muzycznej w Koszalinie, 24 maja, Gościno, pow. Kołobrzeg — sesja popularnonaukowa „Tomasz Nocznicki — radykalny działacz ruchu ludowego w walce o postępowe wychowanie i oświatę w Polsce", 24—25 maja, Błękwit, pow. Złotów — sesja popularnonaukowa „50-lecie Polskich Towarzystw Kulturalnych w Niemczech" i międzywojewódzki Zlot Młodzieży Wiejskiej, 25 maja, Charzyno, pow. Kołobrzeg — turniej między-gromadzki Charzyno — Siemyśl, SPOTKANIA, PRELEKCJE, ODCZYTY 20—21 maja, Wałcz, Tuczno, Mirosławiec — spotkania z Ernestem Brylem, 25 ipaja, Koszalin — spotkanie ze Stanisławem Ryszardem Dobrowolskim, 4—25 maja, całe województwo — odczyty z zakresu archeologii, historii sztuki, numizmatyki, KIERMASZE 4—25 maja, całe województwo — kiermasze I pojedyncze stoiska książek, kiermasze w zakładach pracy i szkołach, 4 maja, Słupsk — uliczny kiermasz książki, 18 maja, Koszalin — wojewódzki kiermasz kraiki i prasy, NOWE OBIEKTY 4 maja, Wyszewo, pow. Koszalin, — oddanie do użytku sali kinowej, 10 maja, Podgaje — otwarcie Izby Pamiątek, klubokawiarni, Maj, PGR Kamnica, pow. Miastko — otwarcie „zielonej świetlicy", 25 maja, Słowinko, pow. Koszalin — oddanie do użytku klubu GS i punktu bibliotecznego, Maj, Świerzno, pow. Miastko — oddanie do użytku lokalu biblioteki gromadzkiej. Ostatnio odnoszę wrażenie, jakby całe nasze województwo żyło wyłącznie eliminacjami i przeglądami amatorskich zespołów artystycznych. Jesteśmy już po Festiwalu Piosenki Radzieckiej i cieszymy się, że dwóch naszych laureatów pojedzie do Zielonej Góry. W po wiatach trwaiy eliminacje Fe stłwalu Poetyckiego, przeglądy amatorskich zespołów rozmaitych dyscyplin, w tym — nieoczekiwanie — w pośpiechu organizowane eliminacje na piosenkę żołnierską. Kuratorium Okręgu Szkolnego wraz z Inspektoratem Oświaty w Słupsku przez trzy dni dało solidny przegląd dorobku arty stycznego zespołów szkolnych naszego województwa, a Zarząd Wojewódzki ZMW pokazał co dzieje się w tej dziedzinie w szkołach rolniczych. W tych pracowitych dniach odżyła na nowo dyskusja: organizować tego typu eliminację, czy też są one zbyteczne. Dyskusja nie ma racji bytu, bowiem eliminacje są jedynym sposobem rzeczywistego rozpoznania sytuacji w amatorskim ruchu artystycznym. Nie można pomijać faktu, iż element rywalizacji dopinguje amatorów do żywszej działalności. Najistotniejsze wydaje mi się to, że ci, którzy odpo- Cenzury dla amatorów (1) pomyśleć Kultury nie poradzi temu co dzieje się w całym województwie, tym bardziej, że większość instruktorów zmienia się tam systematycznie. A w powiatach można coś zrobić, jeżeli rzeczywiście będzie tym kierował kolektyw ludzi zainteresowanych i odpowiedzialnych. Nie przeceniam jednak zaleceń kierownika któregoś z wydziałów kultury w powie cie. Nie przeceniam też możli wości instruktorów i kierowników domów kultury. Ale w każdym mieście, oprócz nich, są jeszcze pracownicy inspektoratu oświaty, są wychowaw cy szkół i ognisk muzycznych, s.ą ci, którzy bezpośrednio w amatorskim ruchu pracują, i to od lat, mają więc sporo do świadczenia. Ci ludzie zebrani razem, stanowią już siłę. I ci ludzie wspólnie, po dyskusji z instruktorem Wojewódzkiej Poradni, mogą stanowić o kie nien być oczkiem w głowie całego miasta, powiada, że tego t/pu pracy się nie liczy, bo za mało efektowna. Obawiam się, że do ruchu amatorskiego zakradło się efekciarstwo. I nie da się ukryć, że wiele złych wzorów czerpie młodzież z... ekranu telewizyjnego. Czasem nawet mogą to być wzory nie najgorsze, ale nieudolne ich powielanie przynosi fatalne skut ki. Program radiowy faszeruje nas też nadmierną dawką mu zyki rozrywkowej, bigbeato-wej, zaś na koncerty muzyki symfonicznej trzeba w radiu polować. Często interesujący program nadawany jest późnym wieczorem, kiedy nie 'można już nastawić należycie radioodbiornika, bo pobudziło by się sąsiadów. Nie dziwię się więc, że młodzież ulega modom, ale tym, którzy za jej wychowanie odpowiadają, na- de a ■ff.s §£ o WJ £ H wiadają za poziom ruchu ama torskiego, mogą zanotować wszystkie zalety i wady zespołów. Ale czy to jest potrzebne? Komu? W czasie tych przeglądów pęczniał mój notatnik i z przerażeniem stwierdzałam, że na nowo, od lat zapisuję te same uwagi. Bezskutecz nie. Tym problemom poświęcaliśmy wiele miejsca na łamach „Głosu" i dlatego dziś zadaję sobie pytanie: komu to potrzebne? Kto z tych uwag korzysta? Kogo winić za zły dobór repertuaru, za „artysto stwo" wśród amatorów? Kierowników domów kultury, in struktorów, nauczycieli, dyrektorów szkół? Nie wiem. Nie wiem kto u nas jest odpowiedzialny za kształt amatorskiego ruchu artystycznego. Najłatwiej zwalić tę odpowiedzialność na Wojewódzką Poradnię, na poradnie w powiatach. Ale to bzdura! Kilka osób w Wojewódzkim Domu runkach rozwojowych amator skiego ruchu artystycznego w powiecie. Opowiadano mi w Słupsku, że na powiatowym przeglądzie przesłuchano dwadzieścia jeden chórów szkolnych. Dwa dzieścia jeden chórów w jednym powiecie! Czy to przypa dek? Skądże! Po prostu wynik współpracy ludzi, którzy o tym mogą stanowić. A jak to wygląda w innych powiatach? Jak w Koszalinie? Gdzie śpiewają dorośli? Oczywiści?, każdy odpowie, że w Złotowie, Bytowie, Darłowie, w koszalińskim WZGS, bo chórowi „Transportowca" nie starczyło już oddechu, a przede wszystkim wytrwałości. Pewnie, są jeszcze chóry szkol ne. Znaleźć je można w powiatach jak nieliczne rodzynki. Ilu nauczycieli W Koszalinie podejmuje tę niezbyt wdzięczną pracę? Wacław Dąbrowski, którego międzyszkolny chór chłopięcy powi- ja S w £ £ ja O «♦* T3 C N fi 3 3 o ~ * 2 «C fafl &<-< g xr. C <Ł> »» N C W leży stawiać jakieś wymagania. Utarł się już taki modny termin „pokolenie głuchych". Sami jednak robimy wszystko, aby liczba „głuchych" rosła, bowiem każda z placówek kulturalnych wiele czyni, aby zdobyć pieniądze właśnie na gitary elektryczne. I to niemałe pieniądze! Jest to drogi, ale najłatwiejszy sposób chwa lenia się zespołem „artystycznym". Takie zespoły istnieją już nie tylko w miastach, ale i na wsiach. Zamiast muzyko wania panuje tam dewiza: „Ludzie to chwalą, ludzie to kupią, byleby głośno, byleby głupio!" Cóż, młodzież niszczy sobie systematycznie słuch, a my się cieszymy, bo rośnie nam liczba zespołów. Nie przesadzam, niestety, chociaż i wśród takich zespo- łów istnieją wyjątki. Przy kła dem może być zespół Młodzie żowego Domu Kultury w Koszalinie, prowadzony przez Jana Kowalczyka. Kulturalny, muzykujący zespół. Ile jednak takich jest w województwie, którzy z elektrycznych gitar nie czynią jedynie źródła hałasu? Pewnie, nie wszyscy idą na tanie efekty. Dlatego z sza cunkiem myślę o licznym zespole orkiestry dętej w szczecineckim Liceum Ogólnokształcącym, o zespołach instrumentalnych Szkoły Podsta wowej nr 1 w Wałczu, PGR Kwasowo w powiecie sławien skim Szkoły Podstawowej i Piaszczyna, Szkoły Podstawowej nr 2 w Złotowie. Z szacunkiem myślę o ich wychowawcach, o wysiłkach młodej nauczycielki z Karlina, Haliny Czarneckiej, by rozśpiewać młodzież; o zespole z Brusko-wa Wielkiego w powiecie słup skim. Na wielkie uznanie zasługuje zespół pieśni i tańca Technikum Rolniczego w Szczecinku, wysiłki licznych nauczycieli i instruktorów, by rozwijać formę teatrów poezjir trudną, mało efektowną, ale kształcącą. Wydaje mi się, że tym dobrym zjawiskom musi towarzyszyć cały nasz wysiłek, aby rozwijać wartościowe formy pracy w amatorskim ruchu artystycznym. Dlatego sądzę, że czas byłby najwyższy, aby co dwa lata organizować wojewódzkie przeglądy zespołów chóralnych, zarówno szkolnych, jak i działających przy instytucjach i domach kultury. Chó^y, zespoły instrumentalne różnego typu, orkiestry dete, zespoły wokalne otaczać szczególną opieką, pomagać, zachęcać młodzież do udziału w tego typu zespołach. Uważam, że zespoły big-beatowe mogą prowadzić jedynie doświadczeni muzycy. Sądzę tez, że należy uważniej śledzić pracę coraz liczniejszych zespołów estradowych, pomagać im, ale i kontrolować dobór repertuaru. Myślę jednak,.że to już temat do oddzielnego artykułu, zwłaszcza, że notesu z licznymi uwagami jeszcze nie zdąży łam otworzyć. JADWIGA SLIPltfSKA Mówią bohaterowie walki z maoisttwsklmi napastnikami Minęło już więcej, niż miesiąc od chwili, kiedy żołnierze dalekowschodnich oddziałów radzieckich wojsk ochrony pogranicza przepędzili z wyspy Damianskij na rzece Ussuri chińskich prowokatorów. Niedawno w Moskwie gościła grupa oficerów i żołnierzy, którym Prezydium Rady Najwyższej ZSRR przy znało wysokie odznaczenia państwowe za o-fiarność i bohaterstwo okazane w czasie tych zajść. Korzystając z tej okazji agencja APN zaprosiła żołnierzy na rozmowę „przy okrągłym stole". W spotkaniu udział wzięli m. in. nagrodzeni tytułem Bohatera Związku Radzieckiego: kapitan Witali Bubienin i starszy sierżant Jurij Babanskij, oraz podpułkownik Aleksander Konstantinow odznaczony Orderem Lenina. — W prasie dość szczegółowo opisywano przebieg wydarzeń na wyspie Damianskij. Chcielibyśmy usłyszeć coś o bojowych tradycjach waszego oddziału, który tak chlubnie wyróżnił się w tych marcowych wydarzeniach. — Nasz ussuryjski oddział wojsk ochrony pogranicza — odpowiada podpułkownik Konstantinow — powstał w czasie walk z obcymi najeźdźcami? z interwentami, którzy wdzierali się na radziecki Daleki Wschód w czasie Wojny Domowej. Zespół ten uformował się w ramach pułku Szczogłowskiego. Od tamtej pory pełni służby w obronie granic ZSRR w rejonach Kraju Przymorskiego, Kraju Chabarowskiego, nad rzekami Amur, Ussuri, Sungacz i nad jeziorem Chanka. W historii pułku i oddziału zapisaliśmy wie le bojowych epizodów z czasów walki z okupantami japońskimi, którzy zajęli w czasie Wojny Domowej część radzieckiego Dalekiego Wschodu. Pamiętne są także wydarzenia z roku 1929. Mają one coś podobnego do ostatnich zajść... Wtedy, w 1929 roku, na naszą strażnicę Kniażewka napadł silny oddział wojsk chińskich walczących pod dowództwem wrogów Kraju Rad. Zostali odparci. Ale w walce poległ wówczas dowódca strażnicy, Grigoriew i kilku żołnierzy. Pochowani zostali w parku miejskim, w Imanie. W 1969 roku w tym samym parku pochowaliśmy dowódcę strażnicy, starszego lejt-nanta Strelnikowa, dowódcę oddziału pułków nika Leonowa, lejtnanta Mańkowskiego i innych naszych towarzyszy, którzy padli od kul chińskich prowokatorów. Z żalem i bólem pożegnaliśmy kolegów. Ale wiedzieliśmy, że spełnili swój żołnierski obowiązek, że napastnicy zostali odparci i ponieśli zasłużoną karę. — Czy marcowe prowokacje były pierwszymi incydentami na waszym odcinku? — Nie, jeszcze wcześniej, 23 stycznia bieżącego roku chińscy żołnierze usiłowali przedrzeć się na wyspę Damianskij. Doszło wtedy do starcia z posterunkiem, którym dowodził starszy lejtnant Strelnikow. Kiedy grupa pijanych Chińczyków (na trzeźwo nie zdobywają się oni na taką , dzielność") napadła na Strelnikowa, szeregowiec Denisenko uchwycił za automat, z którego maoiści chcieli zabić naszego oficera. Denisenko został wtedy ny, ale nie opuścił posterunku. Chciałbym, korzystając i z tej okazji, podkreślić, jak wielkie jest oddanie wszystkich żołnierzy ochraniających granice ZSRR. Szcze golnie ocenić to było można na podstawie wydarzeń, które zaszły 2 marca br. Mówiąc szczerze, sytuacja była wtedy bardzo trudna, naszym żołnierzom brakowało nawet a-municji — atak maoistów był gwałtowny, Chińczycy napadli na naszych żołnierzy bez najmniejszego pretekstu, strzelali bez uprzedzenia, wprost w twarz. Nasi pogranicznicy, mimo zaskoczenia walczyli mężnie, do ostatka. Trzeba było wydawać specjalne rozkazy, aby ranni wreszcie schodzili z pola walki, ewakuowali się na śmigłowcach. — Mówimy i piszemy o zaskoczeniu, czy zajścia nad Ussuri istotnie były dla was taką niespodzianką? — To prawda — odpowiada podpułkownik Konstantinow — że wydarzenia na wyspie Damianskij nie były niespodzianką. Chińczycy próbowali już różnych prowokacji, nie dochodziło jednak przedtem do zbrojnych incydentów. Między innymi dlatego, że nasi pogranicznicy starali się ich unikać, nie chcąc doprowadzać do przelewu krwi. Dlatego mówimy o „zaskoczeniu" — nie sądziliśmy, że maoiści zdecydują się na strzelanie wprost w twarz żołnierzom pełniącym na granicy normalną, codzienną służbę. Od 1967 roku na wyspę Damianskij docierali wyłącznie chińscy żołnierze. Ludności cywilnej, na przykład rybaków, którzy mieszkali na chińskim brzegu, w ogóle nie wypuszczano na rzekę. Przedtem, przed 1967 rokiem, chińscy rybacy odpoczywali na Da-mianskim, naprawiali tam sieci — nigdy im tego nie wzbranialiśmy. Żyliśmy „po sąsiedzku" — zawsze jednak zwracali się do nas o formalne zezwolenie, traktowali swoje odwiedziny, .iak przyjacielską wizytę w sąsiednim kraju. 2 marca, kiedy posterunki dostrzegły chińskich żołnierzy, Strelnikow, jako oficjalny przedstawiciel Związku Radzieckiego na tym odcinku granicy, udał się w kierunku przybyszów, aby zwrócić im uwagę, iż znajdują się na radzieckim terytorium, przekazać protest wobec naruszenia granicy przez uzbrojony chiński patrol. Wszyscy radzieccy żołnierze, idący na spotkanie Chińczyków, broń mieli na plecach. Widać to dokładnie na zdjęciach, które wykonał poległy w tym starciu żołnierz Mikołaj Pietrow. Trudno było przewidzieć, że prowokatorzy zareagują tak bestialsko, po bandycku! Zaczęli strzelać, kiedy nasz patrol był już bardzo blisko. Chińczyków na wyspie było wtedy ponad 300 — naszych żołnierzy niewiele ponad 20. Dzięki wspaniałej postawie i męstwu udało się jednak napastników przepędzić z radzieckiego terytorium! — Jaką bronią posługiwali się chińscy prowokatorzy? — Strzelali z pistoletów automatycznych — odpowiada kapitan Bubienin — z karabinów, karabinów maszynowych, używali miotaczy min i lekkiej artylerii. — Jak można wytłumaczyć fakt, że w walce na wyspie Damianskij nie wzięliście do niewoli żadnego napastnika? — 2 marca Chińczyków było na wyspie ponad 300 — mówi dalej kpt. Bubienin. Mieli wsparcie artyleryjskie z chińskiego brzegu. Nasze siły były znacznie mniejsze. Gdybyśmy to my byli stroną atakującą — jak oskarżają teraż maoiści — to poszlibyśmy naprzód, w głąb chińskiego terytorium i wówczas by- Organizowane w kawiarni „Ratuszowa" od 1960 roku wystawy pąpiadają już tradycję. Liczba 75 — nie jest jubileuszową, tym niemniej skłania do refleksji do wspom nień. Inspiratorką i organizatorką wystaw jest od samego początku ar ty sta-malarz, pani Ola Sienkowska. — A więc, pani Olu, jak się zaczęło? — Z nudów. Koszalin był wówczas małym i smutnym miasteczkiem... — Podziwiać należy zatem wytrwałość. Miasto się przecież rozrosło. — Ja też. Mam dwoje dzieci, pracownię... — Proszę zdradzić tajemnicę powodzenia. Niemal wszyst kie wystawy w „Ratuszowej'* reprezentują dobry poziom. Czyżby obowiązywała drobiaz gowa selekcja? — „Ratuszowa" jest wśród plastyków miejscem dobrze notowanym jako salon wystawowy. Dlatego nie mam trud ności ze sproumdzaniem wystaw, na których mi zależy. — Co więc zdecydowało o randze „Ratuszowej"? — Po pierwsze systematycz KAWIARNIANE WYSTAWY ność. Po drugie — nazwiska ściągają nazwiska. Poza tym zapraszanie i dziękowanie za wystawy. — Kto pani w tym sekunduje? — Moim współpartnerem jest Wydział Kultury MRN, przede wszystkim jego kierów nik, p. Janusz Bastrzyk. — Czyli harmonijna współpraca? — Każda pieczątka więcej dodaje powagi. — Czy jest prowadzona kro nika wystaw? — Owszem, składają się na nią listy wystawców, wycinki z prasy oraz odcinki pocztowe potwierdzające wysyłanie prac. — Ludzie piją kawę i oglądają. Jak Pani ocenia warunki, w jakich to się odbywa? — Jest tutaj duszno, ponieważ od lat nie działa ,system wentylacyjny. Lampy — zmory zasłaniają widok. A wieczorem zielone neony skutecz nie zmieniają kolor ekspozycji. Mimo tych niewątpliwych braków zdążyła się Pani do „Ratuszowej" przyzwyczaić i niewątpliwie polubić. — Tak, ponieważ nie noszę kapeluszy, którymi należy się chwalić w „Ewie". Uważam „Ratuszową" za kawiarnię ka meralną. Poza tym zaprzyjaźniłam się z personelem, który jestt pierwszym i zaangażowanym odbiorcą ekspozycji. — Wśród 75 wystaw są takie, które dostarczyły Pani najwięcej satysfakcji. — Na przykład wystawa Jana Berdyszaka z Poznania, która powstała specjalnie dla „Ratuszowej". Poza tym wystawa Romana Płonki, Kazimierza Wiśniaka, Janusza Ber sza, Wojciecha Jakubowskiego, Jana Rybczyńskiego i całej rodziny Kotlarczyków z Torunia. — Jest się czym pochwalić. Życzymy przeto setnej wystawy. — Proszę nie peszyć... (Notował gl) UWAGA, ZAPOTRZEBOWANIE SPOŁECZNE! Nie pisałabym chyba o tym filmie, gdyby nie publiczność, jaką spotkałam na sali kinowej. Poszedłszy na film „Nau czyciel z przedmieścia" na poły z sympatii do wybitnego aktora murzyńskiego, Sidneya Poitier, na poły z recenzenc-kiego obowiązku — znalazłam się w gronie, jak to się wyjaś niło od pierwszych scen entu zjastów wszystkiego, co się na ekranie dzieje. A dzieje się według wypró bowanego, właściwie nawet ba nalnego schematu. Inżynier, jak się możemy domyślać na skutek faktycznej, choć nie for malnej segregacji rasowej, praktykowanej w Anglii — nie może dostać pracy w swej specjalności i z braku czegoś lepszego angażuje się jako nauczyciel w szkole w dzielnicy londyńskich doków, gdzie uczy się młodzież tzw. trudna, z niejednej szkoły wyrzucana, rozwydrzona ponad wszelkie pojęcie. W gronie na uczycielskim szkoły nie brak sympatycznych „złotych serc", ale żadne z nich nie umie tra fić do młodzieży. Udaje się to oczywiście naszemu inżyniero wi. Morał: nawet najgorszy chuligan jest w gruncie rzeczy dobry, trzeba tylko dobrać klucz do jego charakteru, uczuć i ambicji. Film kończy się sceną, którą przewidzieliśmy od po czątku: inżynier, choć ma wreszcie widoki na intratną posadę w swej specjalności re zygnuje, pozostając w szkole, bo na wychowanie czeka kolejny rocznik trudnej młodzieży. Film wydawałoby mi się niezbyt godną wzmianki, dość ba nalną historyjką. Ot, taki sobie film. Zaskoczeniem pierwszym — była dla mnie pełna sala. Za skoczeniem drugim — wiek wi downi, pasujący jak ulał do wieku ekranowej młodzieży. Fryzury, dżinsy i mini-spódni ce były identyczne na sali i na ekranie. Zaskoczenie trzecie — pełen skupienia, poważ ny, bez ironicznego dystansu odbiór filmu. Na początku słychać było zachwycone szme ry, na widok szczególnie bezczelnych „kawałów", jakie kia sa płata swemu wychowawcy. W miarę rozwoju akcji, gdy nauczyciel przerabia gru pę długowłosych w aniołów — śmiechy cichły. Zaintrygowana tym wszystkim zasięgnęłam opinii w niż szej, niż moja, kategorii wieku. I dowiedziałam się, że film jest „życiowy", że jest cieką wy, że jest o młodzieży, taki prawdziwy. Jako jedyny po dobny film wymieniono mi ra dziecki świetny obraz J. Raj-zmana „A jeśli to miłość". A „Nauczyciel z przedmieś cia" propaguje czyste uszy i paznokcie, elementarne formy kulturalnego zachowania się, wytrwałość w dążeniu do celu, wzajemny szacunek dla sie bie i grzeczność wobec kobiet. Zręczności filmowców angielskich zawdzięczamy, że wszystkie te pogadanki oprawione są w błyskotliwą formę i nie czuje się zupełnie „drętwej mowy". Ale młodzież przyjęła ten film tak gorąco nie ze względu na występ mło dzieżowego idola, piosenkarki Lulu a ze względu na te właś nie kazania, których nauczyciel nie szczędzi swym wycho wankom. Film odpowiedział więc na swego rodzaju zapotrzebowanie społeczne. Szkoda wielka, że tak rzadkim zjawiskiem na naszych ekranach są filmy przekazujące garść wskazówek jak się w życiu zachowywać należy, mówiące o spra wach najprostszych, ale ważnych; bez czułostkowości i z prostotą odzwierciedlających życie młodzieży. I szkoda, że taki film musieliśmy importować. Z Anglii, gdzie model życia i kierunek wychowania społecznego jest różny, często sprzeczny z naszymi celami wychowawczymi. MARTA Jest ich siedemnaście. Wydane zostały przez „Czytelnik" pod tytułem „ZAKAZANY OWOC" w tłumaczeniu Marka Dejanisa. Pełnych uro ku siedemnaście opowiadań, które gorąco polecam naszym Czytelnikom. Ich autor, Fazil ISKANDER jest Abchazem, obywatelem Autonomicznej Republiki Ab-chazkiej, której stolicą jest piękne Suchumi. Fazil Iskan-der, poeta i prozaik, pisze po rosyjsku. Wśród młodego pokolenia pisarzy, wyróżnia się rzeczywiście indywidualnością. Wydawca, w krótkiej notce na obwolucie książki pisze, że w jego prozie przenikają się lub sąsiadują ze sobą motywy literatur europejskich z wątka mi dawnych literatur ludów Kaukazu. Być może, że tak jest. Dla' mnie, jest to przede wszystkim lektura, do której można powracać, książka, któ rą można czytać na nowo w chwilach trudnych, smutnych. Jest w tych opowiadaniach atmosfera jakby z -anderse-nowskich baśni. Sprawia to chyba egzotyczny dla nas klimat dalekiego Kaukazu, może nieznane nam zwyczaje i tradycje Abchazów i Swannów, a może jeszcze sposób patrzenia na świat samego autora, prawdziwego poety. Pisze on o morzu: „Ulicę zamyka szary mur twierdzy, a za tym murem — morze. Twierdza próbuje odgrodzić morze od miasta, ale to się jej nie udaje. Zapach morza, zawsze potężny i świe ży, bez śladu wysiłku, jakby z przekorą pokonuje kamienną barierę. Jestem przekonany, że gdyby do starego muru podpro- wadzić kogoś, kto nigdy w ży ciu nie widział morza, nawet podczas pełnego sztilu domyśli się, że za murem żyje coś potężnego, pięknego, i już nie zazna spokoju zanim tego nie pozna." Wydaje mi się, że każdy, kto zacznie czytać te opowiadania, nie zazna spokoju, zanim nie pozna ich prawdziwe go piękna. Nie jest to proza wymyślna, kunsztowna, stylizowana. Jej piękno tkwi w prostocie. Tematem są naj-zwyczajniejsze ludzkie sprawy, doznania. „Wreszcie — morze! Ogrom ne i nieoczekiwane, wypełnia mam Ajszy, ani Tejmraza, ale mam wrażenie, że tragedie bliskich docierają do nas czasem w po staci zamierających fal niewytłumaczalnego smutku. Tylko głupiec może pomyśleć, że pochwalam samobójstwo; ale niech mi ktoś po wie co by były warte słowa o ludzkiej przyjaźni, o miłości i wierności, gdyby od czasu do czasu, budząc grozę i szacunek, nie nasiąkały serdeczną krwią..." Opowiadania Abchazji ło oczy i ogarniało mocną, sło ną wilgocią. Zazwyczaj nie starczało nam cierpliwości, by ku niemu zejść, pędem zbiegaliśmy po stromej ścieżce na brzeg i, nawet nie zwolniwszy wpadaliśmy do ciepłej, pieszczotliwej wody." Iskander pokazuje nam świat oczami chłopca. Nie daj my się jednak zwieść pozorom, nie jest to lektura dla młodzieży, chociaż nie popełnilibyśmy błędu, gdybyśmy i młodzieży podsunęli tę książkę. Ale tylko dorośli mogą ko rzystać z zawartej w niej mądrości. Oto opisuje Iskander smutne dzieje Ajszy i Tej mraza. I kończy ją tak: „Nigdy nie widziałem ani W STOLICY TOLTEKÓW Położona na Wyżynie Centralnej kilkadziesiąt kilometrów na północny zachód od miasta Meksyk Tule była w XI w. stolicą państwa Tolte-ków. — Dziś oglądać tu można pozostałości wspaniałych rzeźbio nych kolumn i kariatyd, któ- re podtrzymywały niegdyś dach Pałacu Quemada na szczycie piramidy. Na zdjęciu: posągi wojowników. odkryte w latach 1941—1942 a w 18 lat później podniesione i ustawione na dawnych miejscach, na szczycie piramidy. CAF — TASS Autor nie moralizuje, nie poucza. Pragnie jedynie poka zać czytelnikom swój własny świat, który pod jego piórem staje się niepowtarzalny. Jest w nim i radość istnienia i ludzie, których musi się zapamiętać i oczekiwanie tego, co życie może przynieść, oczekiwanie tego wielkiego i nie-odgadłego, które dane jest tyl ko dorosłym. Są i pierwsze za wody, są małe zwycięstwa nad sobą, które tak wiele później ęnaczą dla człowieka. Jest w tych opowiadaniach także i humor, dowcip, okraszony egzotyką, nieznanymi u nas zwyczajami i tradycjami, jakie kultywują jeszcze ludy Kaukazu. Polecam tu szczególnie opowiadanie „Suchołapy". Był to przydomek starego Szaabana Łarby, który wyjechał do mia sta na operację ślepej kiszki i oto rozeszła się wiadomość, że zmarł w szpitalu. Rodzina rozesłała po wsiach żałobnych gońców i przygotowała się do pogrzebu: „Słowem, wszystko zrobiono jak należy. Wszystko więc wyszło po ludzku, tylko że nieboszczyk Szaaban Łarba który i za życia był nie do zniesienia, po śmierci rozhulał się na całego. Nazajutrz po otrzymaniu ża łobnej wieści wrócił samochód z nieboszczykiem zdradzającym całkiem wyraźne oznak; życia. Podobno Suchołapy, z szacunkiem podtrzymywać przez Mustafę, wszedł na swoje podwórze głośno klnąc Wzburzyła go wcale nie przed wczesna wiadomość o jegc śmierci i zaawansowane przygotowanie do pogrzebu, lecz to, co dostrzegł, rzuciwszy okiem na daszek z plandeki Aby rozpiąć ów daszek, n-> dwóch jabłoniach przyciet" gałęzie. Strasznie klnąc Śucb' łapy zaraz pokazał, jak nal^ żało rozpinać brezent nit uszkadzając drzewek." Nief< na tym nie kończą się historie starego Łarby. To dopiero początek. Resztę, sądzę, przeczytacie w tomie opowiadań „Zakazany owoc". JOT Iitoy i jeńcy. Ale my nie zamierzaliśmy i nie zamierzamy przekraczać granicy! — Czy po starciach na wyspie Damianskij pozostały zwłoki napastników poległych od radzieckich kul? — Nie znaleźliśmy żadnych zwłok — odpowiada kapitan Bubienin. Wyjaśnić to można bardzo prosto. Widzieliśmy przecież padających na ziemię napastników, ale widzieliśmy też, jak natychmiast podbiegało do jednego rannego czy zabitego dwóch innych wane są stałe patrole. Normalnie prowadzimy jedynie obserwację wyspy z radzieckiego brzegu i dopiero kiedy dostrzegamy, że ktoś naruszył granicę dowódca kieruje patrol interwencyjny. Obecnie, po marcowych zajściach, kiedy lód był jeszcze mocny, granicy strzegły na tym odcinku wzmocnione posterunki. Liczy liśmy się bowiem, że maoiści mogą ponowić atak. — Francuska agencja prasowa, powołując maoistów, którzy natychmiast wycofywali się na chiński brzeg. Wydzielone zostały specjalne oddziały ewakuacyjne. Wszystko dokładnie zostało zaplanowane przed prowokacją — chodziło, można powiedzieć, o to, by nie zostawić żadnych „dowodów rzeczowych". — Czy to prawda, że wyspa Damianskij wiosną i latem zalana jest wodą? — Nie, sytuacja wygląda trochę inaczej — mówi Bubienin. Wiosną i jesienią, kiedy Us-suri wylewa, Damianskij znika pod wodą. Teraz ponad wodą widać tylko wierzchołki drzew. — Czy na wyspie istnieją więc stałe placówki, posterunki wojskowe? — Teraz oczywiście nie — odpowiada starszy sierżant Babanskij. Po prostu nie można tam się przedostać, płynie woda. Właściwie tylko sporadycznie, latem i zimą utrzyiny- się na pekińskie radio, poinformowała ostatnio, że nad Ussuri, już po 15 marca, doszło do następnych incydentów, do starć między wojskami radzieckimi i maoistami. Czy wiadomo wam coś o takich wypadkach? — Nie — mówi kapitan Bubienin. Po 15 marca nic na granicy szczególnego nie zaszło. Widocznie maoiści -doszli do wniosku, że na tym odcinku nie uda im się nas zaskoczyć. My zaś absolutnie nie jesteśmy zainteresowani, by doprowadzać do starć, incydentów. — Propaganda pekińska kolportuje wiadomości o rzekomym starciu nad Ussuri 7 lutego bieżącego roku. Rozpowszechnia się nawet fotografię, na której widoczne są dwa radzieckie wozy pancerne i otwarty samochód, „gazik" przed którymi stoją chińscy żołnierze. — Było takie zdarzenie — wspomina Bubienin. Chińscy żołnierze znaleźli się na naszym terytorium, na radzieckim brzegu. Natychmiast podjechał w ten rejon dowódca, Strelnikow, byłem tam i ja. Do żadnego incydentu nie doszło. Chińczycy pokrzyczeli jakieś maoistowskie hasła i poszli. Nie wysiadaliśmy nawet z wozów. — Jak oceniacie straty poniesione przez napastników w czasie incydentów 2 i 15 marca? — Kiedy przepędziliśmy prowokatorów — odpowiada podpułkownik Konstantinow — 2 marca znaleźliśmy na wyspie ponad 100 o-pakowań od opatrunków. Widzieliśmy też licz ne ślady krwi — straty musiały więc być duże. O stratach z 15 marca trudno coś dokładnie powiedzieć, walki trwały prawie dwanaście godzin. Chińczycy wycofywali jedne oddziały, wprowadzali do akcji inne. Według relacji uczestników zajścia prowokatorzy stracili w tym drugim starciu kilkuset ludzi. — Chińczycy demonstrują obecnie zdjęcia swoich „łupów wojennych": kilka hełmów, karabiny, pistolety automatyczne, kamera filmowa. — Są to wszystko przedmioty — wyjaśnia Bubienin — zabrane naszym żołnierzom w trakcie pierwszego starcia, w dniu 2 marca. Splądrowali wtedy nawet kieszenie, pozabierali zegarki i inne przedmioty osobiste, które znaleźli u naszych poległych żołnierzy z pierw szego patrolu... — Czy w akcji była radziecka artyleria? — W trakcie drugiego incydentu, 15 marca — wyjaśnia Bubienin — kiedy oczywiste było, że Chińczycy idą zwartymi kolumnami i starają się wedrzeć w głąb radzieckiego te-rytórium, ostrzelano ich pozycje wyjściowe przy użyciu miotaczy min i artylerii; — Czy obecnie granica na tym odcinku została umocniona jakimiś fortyfikacjami? — Mamy obecnie — odpowiada Konstantinow — odpowiednie, umocnione pozycje, dzięki którym możemy dać odpór wszelkim prowokacjom i napadom — jeśli maoiści na to się zdecydują. Po marcowych incydentach rozbudowano obiekty, z których odeprzeć można nawet silniejsze oddziały od tych, które atakowały wyspę Damianskij. — Jeszcze ostatnie pytanie. Od kiedy popsuły się stosunki na waszym odcinku granicy? — Granica, to czuły barometr międzypaństwowych stosunków. Poczynając od 1961 roku, w miarę tego, jak Pekin podsyca antyradziecką histerię, odczuliśmy wyraźnie zmiany. Przedtem granica była często przekraczana, w obydwie strony. Pozwalaliśmy na przykład chińskim wieśniakom kosić trawę na naszym brzegu, nasi lekarze jeździli da chorych w Chinach, w naszym szpitalu operowano Chińczyków. Potem — nie z naszej inicjatywy — stosunki stawały się coraz bardziej oficjalne, chłodniejsze, sztywne. Tych Chińczyków, którzy przychodzili na nasz brzeg często po prostu, jako goście — a przepustki wydawało się od ręki, na strażnicy — dzisiaj nie widać. Maoiści wysiedlili ich w głąb Chin. Na ich miejsce przybyli fanaty cy zdolni do realizacji prowokacyjnych zamierzeń dyktowanych przez Pekin. Ci fanatycy otumanieni są maoistowską propagandą. Oni po prostu nie widzieli nigdy radzieckiego żołnierza okazującego pomoc chińskiemu choremu czy rybakowi... Taka jest dzisiaj sytuacja na radziecko-,-chińskiej granicy. (AP NOWOSTI) Str. 8 W poprzednim „kąciku"' pisaliśmy o rozwoju motoryzacji w Związku Radzieckim, o ambitnych planach w tej dziedzinie. Specjaliści w ZSRR boją się jednak aby ma sowy samochód w rekach indywidualnego właściciela nie „zakorkował"' wielkich ośrodków miejskich, takich jak Moskwa, Leningrad, czy Kijów. Chcą, aby w tych miastach było tyie samochodów jak np. w Nowym Jorku. Lon dynie czy Paryżu — jednakże bez ujemnych skutków, które paraliżują niemal ruch w >:ych miastach. Co się zamie- rza robić? Opinie są zgodne: dominującym środkiem komu nikacji w wielkich mia.stach ZSRR będzie transport publicz ny — metro, autobus, trolejbus i taksówka. Przewiduje się więc,że właścicielami więfe szóści samochodów osobowych będą .mieszkańcy małych miast, a w y k or zy s ty w ać je będą w celu dojazdu do wielkiego mia.sta. Istnieją przy tym koncepcje wprowadzenia ograniczenia wjazdu samochodów do centrum miast. Chcąc więc dotrzeć do centrum miasta trzeba będzie korzystać z publicznych środków transportu. Znane radzieckie fabry ki samochodów gaz i maz wyprodukowały serię ciężarowych samochodów, wyposażonych w nowy silnik, który po 'zwala na 10 proc. zmniejszenie zużycia paliwa, przy jednoczesnym znacznym spadku toksyczności gazów wydechowych. Prowadzone są też pra ce nad skonstruowaniem analogicznego silnika dla samochodów' osobowych. * Wytwórnia BMW, której przed kilku laty groziła plajta, prosperuje obecnie w najlepsze. Samochody BMW, tańsze od mercedesów i nie mniej komfortowe, znajdują wie i u nabywców wśród spor towej klienteli. Napędzane są silnikami o mocy 150 i 180 KM. Zwiększa się eksport polskich fiatów 125 P. W bie żącym roku FSO na Żeraniu wyeksportuje 7800 samochodów tej marki. W 1970 roku — 15 tys. sztuk. Jednocześnie żerańska fabryka produkuje zespoły do radzieckich wazów i jugosłowiańskich fiatów. ^ Nowy model samochodu osobowego VW posiada silnik o-pojemności 1700 cm, dający moc (->8 KM. Na żądanie nabywców samochód może być wyposażony w automatyczną skrzynie przekładniową. Dzień na produkcja VW osiągnęła już 6380 sztuk. ^ W bież. miesiącu włoska firma Fiat rozpocznie produkcję nowego modelu samochodu .— fiat 130. Nowe fiaty będą produkowane w zakładzie Rivaita koło Turynu. Mimo nasycenia ryn ku samochodowego w Europie zachodniej, konkurencji takich wozów jak mercedes, o-pel .NSU czy simca lub peuge ot — fiaty mają wielu chętnych nabywców, o czym mię dzy innymi świadczy model 125. Hałas — zmora naszych miast. Niemałą rolę odgrywają silniki samochodowe. Centralny Ośrodek Konstrukcyj-no-Badawczy Przemysłu Mo to ryzacyjnego zajmuje się szu kaniem dróg wyjścia z tej sytuacji chodzi oczywiście o u-c i sza nie samochodów. Wspoin niany ośrodek zajął się między innymi samochodami sy-rena-204 i star-27. Największym źródłem hałasu jest w tych samochodach układ wyde chowy silnika. Pozbawione i-zolacji powierzchnie blaszane j kabin wzmacniają ponadto dźwięki dochodzące z silnika, wentylatorów i zespołów napę dowych . Dzięki stosunkowo prostym zabiegom (pokryto 1 uszczelniono podłogę, złącza ścian komory silnika z materiałami tłumiącymi drgania) uciszono syrenę -o 20 decybeli. Podobnie powiodły się doświadczenia ze starem. OGÓLNOPOLSKIE DEBIUTY Przed kilkoma laty Koło Miejskie PZF w Koszalinie zainicjowało ciekawe i bardzo pożyteczne pokazy znaczków pocztowych, organizując dwukrotnie tzw. debiuty. Umożliwiały one eksponowanie zbio rów, które nie były dotąd wystawiane na żadnym pokazie. Debiuty zachęcały filatelistów do opracowywania nowych zbiorów. W tym roku zorganizowana zostanie w Białymstoku w dniach od 30 listopada do 13 grudnia ogólnopolska wystawa filatelistyczna pn. „Pierwszy krok*'. Jej założenia są ta kie same jak koszalińskich de biutów. Zachęcamy do zgłaszani? zbiorów. KOŁOBRZEG NA ZNACZKU Wkrótce Poczta Polska wyda nową serię znaczków pocztowych, poświęconych turysty ce. Filatelistów; naszego woje wództwa, i nie tylko filatelistów, zainteresuje niewątpliwie fakt, że na jednym ze znaczków przedstawiona zostanie latarnia morska w Kołobrzegu, a na przywięszce znaczka — mikołajek nadmorski. Dzięki temu powiększy się nikły dotąd zestaw znaczków o tematyce woj. koszalińskiego. ZANIKA KO\SF,ItV\?ATYZ>I Poczta brytyjska jeszcze do niedawna należała do najbardziej konserwatywnych na świecie w emisji znaczków pocztowych. Pierwszy okolicz nościowy znaczek ukazał się w Anglii dopiero w 1924 r. a do 1962 r. wydano tylko 21 serii tematycznych. Przełom nastąpił w 1963 r. Jak informuje „Filatelista", od tego czasu nastąpił znaczny wzrost wpływów ze sprzedaży znaczków. Dla przykładu można po dać, żę jeśli w roku 1.963 64 (rok sprawozdawczy poczty) j wpływy ze sprzedaży nowości i filatelistom wyniosły zaledwie 100 tys. funtów, to w roku 1968, 69 wzrosły aż do 2,25 min funtów. NOWOŚCI ZAGRANICZNE Liban wydał 5 znaczków po święconych UNICEF. Na znacz kach . przedstawiono dziecko i pielęgniarkę, produkty żywnościowe dla dzieci, matkę i dziecko, studenta i fenicki alfabet oraz dzieci. W Albanii ukazało się 7 znaczków, poświęconych „bohaterom ostatnich lat". Zamieszczono na nich portrety Albańczyków, którzy zginęli na posterunku pracy. We Francji weszły do obiegu 3 znaczki z okazji Międzynarodowego Roku Praw Człowieka. | Cypr wydał 2 znaczki, upamiętniające 50--iecie Międzynarodowej Organizacji, Pracy. W NRD ukazały się 2 znaczki z okazji „Wiosennych Targów Lipskich". Przedstawiono na nich maszynę rolniczą i rrfaszynę drukarską. W Turcji weszły do obiegu 3 znaczki do przesyłek urzędowych. Monaco upamiętniło 100. rocznicę urodzin francuskiego kompozytora Hektora Berlio-za wydaniem 10 znaczków, z różnymi scenami z opery „Po tępienie Fausta". W Algierii ukazały się 2 znaczki propagujące budowę dróg na Saharze. W Berlinie zach. ukazały się 3 znaczki z serii „Berlin w XIX wieku". FABRYKA POMOCY NAUKOWYCH W KOSZALINIE, ul. Morska 54-60 ogłasza PRZETARG na wykonanie tynków wewnętrznych i zewnętrznych w magazynie płyt. Termin wykonania robót do 5 czerwca br. Szczegółowych informacji udziela Dział GL Mechanika, od godz. 8 do 14. Zgłoszenia z napisem „przetarg" należy składać w sekretariacie Fabryki do 10 maja br. Zastrzegamy sobie prawo wyboru oferenta lub unieważnienia przetargu bez podania przyczyn. K-1456-0 PAŃSTWOWE GOSPODARSTWO ROLNE W DOBROCZY-NIE, p-ta Sycewice. pow. Słupsk ogłasza PRZETARG na wykonanie remontu kapitalnego 7 budynków mieszkalnych. W przetargu mogą brać udział przedsiębiorstwa państwowe, spółdzielcze i prywatne. Zgłoszenia w zalakowanych kopertach prosimy składać w biurze PGR Dobroczyn, do 10 maja 1969 r. Komisyjne otwarcie ofert nastąpi 12 maja 1960 roku, o godz. 10. Zastrzega się prawo wyboru oferenta lub unieważnienia przetargu bez podania przyczyn. K-1451 PAŃSTWOWE GOSPODARSTWO ROLNE W KRZYWA-NIU, pow. Słupsk ogłasza PRZETARG NIEOGRANICZONY na wykonanie elewacji oraz remontu wewnętrznych pomieszczeń w budynku administracyjno-biurowym (pałac). W przetargu mogą brać udział przedsiębiorstwa państwowe, spółdzielcze i prywatne. Zastrzegamy sobie prawo wyboru oferenta lub unieważnienie przetargu bez podania przyczyn. Oferty należy składać do 10 maja 1969 r. Otwarcie ofert nastąpi 12 maja 1969 r., w biurze PGR Krzywań. K-1450 OGŁOSZENIA DROBNE PIES wilczur do sprzedania. Koszalin, Armii Czerwonej 2fi m 11. Gp-1463 muu(>w tAczcm Głos Koszaliński OMAM nutrii noMTNiCiU przad 15 laty donosił... 3 maja 1954 roku W WDK w Koszalinie odbyła się uroczysta akademia pi er wszoma j owa. Ok oli czn o ś ciowy referat wyglo&ił sekretarz KW PZPR, tow. Tadeusz Kaczmarek. W pierwszomajowym pochodzie uczestniczyło ponad 12 tys. ludzi. * W rozgrywkach piłkarskich o mistrzostwo klasy A przodu fące w tabeli zespoły Clwurdii Koszalin, Spójni Karlino i Spójni Koszalin odniosły dalsze zwycięstwa utrzymując dotychczasową przewagę w tabeli. *- W czynie pierwszomajowym w województwie brało udział ponad 20 tys. chłopów z 770 gromad i 450 spółdzielni produkcyjnych. * Bałtycki Teatr Dramatyczny wystawia „Takie cza&y" Jurandota. Kina wyświetlają: Koszalin, ul. Findera ,,Porwanie" „Po lonia" w Słupsku —«■' „Pało-ma", PDK w Kołobrzegu — „Rzym godzina 11". V Na wielkim festynie ludowym w Koszalinie wystąpiły najlepsze ,zespoły artystyczne wojewóydztwa. Odbyły się roz grywki sportowe, można było skakać z wieży spadochronowej, Mrzelać do tarcz. * W Koszalinie odbyło sie ple narne posiedzenie KW PZPR. na którym omówiono zadania koszalińskiej organizacji partyjnej w \oalce o wzrost pro dukeśi rolniczej i budowni-ctum spółdzielczości produkcyjnej. * Po ostatniej obniżce cen, w sklepach koszalińskich panuje dużu ruch. Największym powodzeniem cieszą, się lekkie tkaniny sukienkowe, odzież oraz wyroby galanterii skór za nej " Oiwac. MAR KUPIĘ fortepian, w dobrym sta nie. Oferty: Biuro Ogłoszeń. Gp-1468 ZSZ nr l Koszalin zgłasza zgubie nit- legitymacji szkolnej Marii Pawluch. Gp-14K5 ZGUBIONO dokumenty osobiste Oraz prawo jazdy IV kat. Zwrot za wynagrodzeniem. Jerzy Rafalo wicz, Słupsk, Niemcewicza 5 m Z.i. Gp-i-łtii KUKIEŁKA Kazimierz zgubił świadectwo ukończenia kursu o-raz książeczkę prawa obsługi cięż kich maszyn budowlanych Gp-1463 WYNAJMĘ pokój z kuchnią luu pokój, w Koszalinie u kulturalnych ludzi. Oferty: Biuro Ogłoszeń, lub teł. 4#-72, wewn. 92, do godz. 15. Gp-1IKI-# DSTRZEZENIE ZAKŁAD GOSPODARKI komunalnej i MIESZKANIOWEJ W KRAJENCE zawiadamia, że przystępuje w Uniach 5 i 6 maja br. DO WYSYPYWANIA TRUCIZNY na wszystkich zieleńcach w mieście. W związku z powyższym u-prasza się wszystkich hodowców drobiu o trzymanie go w zamknięciu . Zakład nie przyjmuje odpowie dzialności za ewentualne zatrucia. K-1458 POTRZEBNA natychmiast ponioc do dziecka. Wiadomość: Słupsk, Wiejska 8a m 10. po godz. lfi. Gp-1487 GARAŻ do wynajęcia. Koszalin, Osiedle Połnoc, Bałtycka 13 m 10. Gp-14ł»6 POLSKI Związek Motorowy Osro dek Szkoienia Motorowego w Kołobrzegu zawiadamia, że przyjmu je dodatkowe zapisy na kursy kie rowców wszystkich kategorii pra wa jazdy. Otwarcie kursu » maja 1S8S r. o godz. 17, w Ośrodku Szko lenia Motorowego Kołobrzeg, ul. Trzebiatowska nr 9, tel ^«-4B. ________K-1462 OŚRODEK Szkolenia Zawodowego Kierowców LOK w Koszalinie, ul. Racławicka i, teł. 43-56 przyjmuje do 5.V. 1989 roku dodatkowe zapisy na kurs samochodowo-moto-cyklowv oraz podwyższenia kwali fikacji (kat. II + I). K-1461-0 UWAGA PALACZE! Kurs prz\ towawczy do egzaminu ua tytuł czeladnika i mistrza w zawodzie palacza kotłów c.o. rozpoczyna się już 10 maja br. oraz 13 maja roz poczyna się kolejny kurs dla pala czy kotłów c. o. Informacji udziela i zgłoszenia przyjmuje sekreta riat PZ1TS Koszalin. Jana z Kolna 38 NOT, tel. 27-12 lub 72-36. K-1463 III DYREKCJA i SAMORZĄD ROBOTNICZY PRZEDSIĘBIORSTW7 A BUDOWNICTWA ROLNICZEGO W SŁUPSKU podają do ogólnej wiadomości, że PRZYSTĘPUJĄ DO ROZDZIAŁU NAGRÓD Z FUNDUSZU ZAKŁADOWEGO ZA ROK 1968. Listy osób uprawnionych do otrzymania nagrody zostały wywieszone w siedzibie przedsiębiorstwa i Kier. Grup Robót. Ewentualne reklamacje przyjmowane będą w Radzie Zakładowej przedsiębiorstwa do 8 maja 1969 r. Zgłaszane po tym terminie reklamacje nie będą rozpatrywane. K-1457 DYREKCJA i RADA ROBOTNICZA PRZEDSIĘBIORSTWA SPRZĘTOWO-TRANSPORTOWEGO BUDOWNICTWA ROLNICZEGO W KOSZALINIE, UL. MORSKA 49 zawiadamiają O PRZYSTĄPIENIU DO PODZIAŁU NAGRÓD Z FUNDUSZU ZAKŁADOWEGO ZA ROK 1968. Wykazy uprawnionych do nagród znajdują się do wglądu w poszczególnych terenowych jednostkach organizacyjnych oraz w Zarządzie PST-BR w Koszalinie, gdzie można zgłaszać ewentualne reklamacje w terminie do 7 V 1.969 r. Po upływie tego terminu reklamacje me będą uwzględniane. K-1437-0 PRZEDSIĘBIORSTWO BUDOWNICTWA ROLNICZEGO W ZŁOTOWIE PRZYJMUJE ZAPISY KANDYDATÓW do klas pierwszych w roku szkolnym 1969/70 w następujących specjalnościach: — MURARZ-TYNKARZ — BETONIARZ-ZBROJARZ Po ukończeniu dwuletniej szkoły zawodowej uczniowie mają zagwarantowaną pracę w tutejszym przedsiębiorstwie. Mogą również kontynuować dalszą naukę w trzyletnim Technikum Budowlanym, otrzymując po ukończeniu tytuł technika budowlanego. W czasie nauki uczniowie klas pierwszych w zależności od wieku otrzymują wynagrodzenie od 150 do 420 złotych, a w klasach drugich od 320 do 500 zł. Dla zamiejscowych istnieje możliwość zakwaterowania w internacie Szkoły Zawodowej w Złotowie. Szczegółowych informacji udziela Dział Zatrudnienia PBRoł. w Złotowie, ul. Kolejowa 30, gdzie nałeży również składać podania o przyjęcie do nauki zawodu. K-1399-0 GMINNA SPÓŁDZIELNIA „SAMOPOMOC CHŁOPSKA" W BOBOLICACH świadczy usługi w 73 lrrr»cif* NAPRAW I PRZEWIJANIA SILNIKÓW ELEKTRYCZNYCH wszelkich typów SPECJALNOŚĆ — przewijanie silników do pomp głębinowych. Roboty wykonujemy solidnie i terminowo„ ZGŁOSZENIA prosimy kierować: WARSZTAT USŁUG ELEKTROTECHNICZNYCH GMINNA SPÓŁDZIELNIA BOBOLICE, ul. 1 Maja. K-1401-0 PP PRACOWNIE KONSERWACJI ZABYTKÓW7 O/SZCZECIN KIEROWNICTWO GRUPY ROBÓT W7 KOSZALINIE, ul. Morska 20, tel. 54-43, wewn. 10 poszukuje KIEROWNIKA BUDOWY z wykształceniem wyższym lub średnim technicznym, uprawnieniami budowlanymi oraz odpowiednią praktyką w wykonawstwie budowlanym. Ponadto poszukuje się ELEKTRYKA-KONSERWATORA z ukończoną szkołą zawodową oraz III grupą bhp; 4 MURARZY-TYN-KARZY z kilkuletnią praktyką oraz minimum świadectwem czeladniczym. Przedsiębiorstwo dysponuje Zakładowym Funduszem Mieszkaniowym. Zgłoszenia przyjmuje KGR Koszalin, ul. Morska 20, tel. 54-43, wewn. 10. K-130.7 MOTOZBYT w Koszalinie informuje, a* od dnia 2 maja 1969 r. WPROWADZONO SPRZEDAŻ RATALNĄ na niżej podane pojazdy: Marka Cena det. zł Pierwsza rata zł Pozostałe raty MOTOCYKLE Sil L-175 ccm „Gazela' MOTOROWERY KOMAR MR-232 PRZYCZEPY SAMOCHODOWE Marka 17.800 4.500 30°/« — 30^0 — 5340 1350 18 rat 12 rat po po 692 zł 262 zł Wyrok W dniu 13 czerwca roku w Ustce, pow. Stupsk Kyszaru Wasiluk, będąc w stanie nietrzeźwym i działając z pobudek chuligańskich brał udział w pobiciu Grzegorza Cytlocha, używając pasa wojskowego z klamrą metalowa. Za czyn ten skazany został przez Sąd Powiatowy w Słupsku z mocy art 241 kk w zw. /. art. I ust. z 22 V 58 na karę 1 roku więzie nia 2D00 zł na rzecz PCK — Słupsk, przy czym Sąd zarządza ogłoszenie niniejszego wy roku w prasie na koszt skaza nego. K-1441 Cena det. zł Pierwsza rata zł Pozostałe raty turystyczne TRAMP MALWA — camping BAGAŻOWA B-200 15.000 10° o — 1500 24 raty — po 563 zł 49.500 30" o — 14850 18 rat — po 1925 zł 9.000 30°/o — 2880 18 rat — po 373 zł PRZYCZEPY SAMOCHODOWE do nabycia w „MOTOZBYCIE* Koszalin, ul. Piastowska oraz w sklepach: KOSZALIN, SZCZECINEK, MIASTKO, KOŁOBRZEG. Ponadto „MOTOZBYT" oferuje do sprzedaży motocykle m-ki MZ-ES2 w cenie 24.000 zł, za gotówkę i na raty; WSJK BI w cenie 8.000 zł za gotówkę. Do każdego zakupionego motocykla dodajemy bezpłatnie paliwo, celem dojazdu do najbliższej stacji CPN. Przy zakupie realizujemy przekazy limitowane (kredytowe) SOP i ORS oraz czeki uprawnień. K-l 449-0 (GŁOS Nr 169 (5152) Str Młode talenty matematyczne W auli Szkoły Podstawowej nr 1 w Koszalinie przeprowadzony został finał II za wodów matematycznych dla uczniów szkół podstawowych naszego województwa. Zawody te, organizowane przez O-kręgowy Ośrodek Metodyczny, mają na celu rozwijanie zainteresowań uczniów matematyką oraz wyłonienie spośród nich najbardziej uzdolnionych. Do eliminacji wstępnych przystąpiło 2.113 uczniów w 223 szkołach podstawowych. Po eliminacjach powiatowych do finału zakwalifikowało się 68 reprezentantów z 46 szkół. L Cl |B#» KONKURS ZAWODOZNAWCZ* Uczniowie klas ósmych * Kosza Hna 1 powiatu spotkają się dzisiaj 3 bm. o godz. 9 aa imprezie, Jaką w Świetlicy Koszalińskich Zakładów Maszyn Lampowych organizuje poradnia wychowawczo-zawodowa przy współudziale inspektoratu oświaty. Jest to konkurs zawodożmrw-ezy, w programie którego obok eliminacji, przewidziana jest wys tawa prac uczniów, która Jest Ilustracja wyobrażeń młodzieży • specyfice różnych zawodów. Warto dodać, że impreza jest ukoronowaniem starań, jakie w związku z koniecznością wyboru przyszłego kierunku kształcenia zawodowego podejmuje się wśród uczniów klas ósmych. KAKTING W PEŁNEJ GALI naszego miasta Jest tor jaki z inicjatywy szko ły powstał przy Technikum Samo chodowym. Wiele pracy w urządzenie tego miejsca włożyli wychowankowie technikum, pomagała także młodzież innych szkół oraz przedsiębiorstwa gospodarki komunalnej. Robi się wszystko, •by nieco prowizoryczny Jeszcze przed rokiem obiekt — prezentował sic jak najlepiej w czasie zapowiedzianych na niedzielę zawodów ogólnopolskich. M. irt_ u-twardzono Już 1 przedłużono drogę dojazdową przy uL Kwiatowej a na terenach byłego wysypiska ferrrfacł zakończono porządki. Niebawem zazieleni się tutaj trawa. (mg) W finale najlepsze miejsca uzys kali: Longin RYBIŃSKI ze Szkoły Podstawowej nr 4 w Słupsku, Piotr KLIMCZEWSKI ze Szkoły Podstawowej nr 4 w Białogardzie, Andrzej WYPYCH i Mirosława WOJCIECHOWSKA ze Szkoły Pod stawowej nr 1 w Szczecinku oraz Bożena KOZIOŁ ze Szkoły Podsta wowej nr 3 w Kołobrzegu. 23 finalistom, którzy uzyskali po wyżej 75 proc. możliwych do osią gnięcia punktów przyznano dyplo my oraz nagrody książkowe. O-trzymają oni również dyplomy zwalniające z egzaminów wstępnych z matematyki do klas pierw szych szkół średnich. Najlepsi mo gą ubiegać się o przyjęcie do Liceum im. K. Gottwalda w Warsza wie, przeznaczonego dla uczniów o wybitnych uzdolnieniach matematycznych. Należy nadmienić, że laureat z ubiegłego roku zdał egzamin konkursowy i został przy jęty do wspomnianego liceum. Kuratorium Okręgu Szkolnego nagrodziło również nauczycieli, których uczniowie uzyskali najlep sze wyniki Nagrody te otrzym"a ją: Eleonora WOJTOWICZ ze Słup ska Krystyna BOBOROWSKA z Bia łogardu, Maria DOBIAŃSKA ze Szczecinka, Anna BŁASZAK z Ko łobrzegu i Teresa ŁYCZEWSKA ze Słupska. Zawody cieszyły się dużym zainteresowaniem. Będą one kontynuowane także w roku przysz- łym. (r) Uwaga słuchacze WUML Kierownictwo WUML zawiadamia słuchaczy Studium Zaocznego WUML przy KW PZPR w Koszalinie, że egzaminy na Wydziale Filozoficz-no-Religioznawczym odbędą się w najbliższy poniedziałek, 5 bm., a na Wydziale E-konomicznym — we wtorek, 6 bm., o godz. 10 w gmachu KW PZPR, IW' w KAWIARNI wmc 4 bm. • godz. S w kawmrrsi WDK w Koszalinie wystąpi świd-wińsld Teatr Poezji z „Niobe" Gałczyńskiego. ROLNICY KARLINA — PONAD 100 PROC. M kwietnia rolnicy zamieszkali w Karlinie wykonali z nadwyżką całoroczne wpłaty na SFBSil. O rozmachu zbiórki świadczyć może to, że w wyniku realizacji zobowiązań 1-majowych do końca kwietnia wpłacono aż 105 proc. założonej do końca roku sumy. Warto dodać, że równie pomyśl nie realizowane są w tym mieście czyny społeczne oraz produk cyjne. Do końca roku społeczeństwo Karlina w czynach społecznych wypracuje dodatkowo efekty wartości 600 tys. zł, a w czynie produkcyjnym — wartości 7 min zł. (el) BI»Tr%TO się wghi enemą 5? MIĘDZYNARODOWI MITYNGI ~~ W BIAŁOGARDZIE W niedzielę, 4 bm. o godz. 1* na stadionie Iskry w Białogardzie od będzie się międzynarodowy mityng lekkoatletyczny z udziałem zawodników NRD. Zawody zainaugurują tegoroczny sezon lekkoatletyczni W naszym województwie, r. „ » t i » ^ MOTOR* MIĘDZYNARODOWE ZAWODY GOKAETOWE Na torze karttngowym w Kosza linie, przy ul. Polskiego Pażdzier nika odbędą się w niedzielę, 4 bm. o godz 12 międzynarodowe wyścigi gokartowe z udziałem reprezentacji okręgu Neubrandenburga# Wystąpią zespoły szkół zawodowych z Koszalina i Niemieckiej Republiki Demokratycznej. PIŁKA NOŻNA LIGA OKRĘGOWA W Bytowie: BYTOVTA — WŁOK NIARZ (sobota, godz. 16). Pozosta łe mecze odbędą się w niedzielę. ZAWODY PŁYWACKIE O PUCHAR KMiP PZPR W KOSZALINIE We czwartek na pływalni KOSTiW w Koszalinie odbyły s!ą dla uczczenia 25-lecia PRL i oii-„ chodów święta pierwszomajowego zawody pływackie dla zakładów pracy o puchar KMiP PZPR w Koszalinie. Pierwsze miejsce łącznej klasyfikacji zdobyło Ogni Sko TKKF „Amico" — 29 pkt, przed Szpitalem Wojewódzkim — 15 pkt i Ogniskiem „Delfin'* — 10 pkt. W poszczególnych wyścigach zwyciężyli: KOBIETY: 50 m st. grzbiet — H. Hajduk (Fabryka Pom. Nauko wych), 59 m st. dow. — Wieczorek (FPN), 25 m w kategorii dziewcząt — Aleksiejewa (Szpital Wojewódzki) 25 m st. grzbiet — Wieczorek (FPN), 50 m st. grzbiet, dziewcząt — Aleksiejewa. Wyścig na 100 m st. dow. mężczyzn wygrał Rzutowski (FPN). W stylu dowolnym na 50 m zwyciężył Czernik (Delfin). Na tym samym dystansie w kategorii chłop ców pierwsze miejsce zdobył Mar cinkiewicz (Delfin)- Wyścig na 100 m st. gFzJstet. wjfgrał Lewiń- •ki im BBSsiz&a. W Słupsku: CZARNI — VTCTO- B1A (godz. 15) W Drawsku: DRAWA —KORAB (godz. 16) W Koszalinie: GWARDIA — LEC HI A (godz. 16) W Wałczu: TRAMP — BAŁTYK (godz. 16) W Szczecinku: DARZBOR — SŁAWA (godz. 16) W Złocieńcu: OLIMP — MZKS POGOŃ (Niestety, nie możemy po dać terminu i godziny spotkania ze względu na brak komunikatu od gospodarzy meczu), KLASA A GRUPA I: w BiałogaTOzSe: I- SKRA — KORAB H Ustka (sobota godz. 1S). Pozostałe mecze odbędą się w niedzielę). W Świdwinie: GRANIT — GAR BARNIA (godz 16) W Darłowie: KUTER — KOTWICA (godz. 15) W Radlinie k. Karlina: SOKOŁ — GŁAZ (godz. 18) W Słupsku: PIAST — GWARDIA II Koszalin. GRUPA II: w Wałczu MOTOR — SPARTA Złotów (sobota, godz. 18.30). Pozostałe mecze odbędą się w niedzielę. W Sławianowie: ISKRA Krajen ka — JEDNO&C (godz. 15) W Okonku: GRYF — LZS MIROSŁAWIEC (godz. 15) W Człuchowie: PIAST — LECH Czaplinek (godz. 15) W Barwicach: BŁONIE — MZKS POGOŃ H (godz. 15) W Swierczynie: DRZEWIARZ —-TRAMP II (godz. 15) W Kaliszu Pom.: ZELGAZBET — LKS WIELIM (godz 15) W Drawsku: DRAWA II — TĘCZA Biały Bór (godz. 14) LIGA JUNIOKOW W Białogardzie: ISKRA — KORAB (sobota, godz. 14). Pozostałe mecze odbędą się w niedzielę. W Drawsku: DRAWA — LECH! A (godz. i2) W Koszalinie: GWARDIA — GKS CIESLIKI (godz. 14) W Słupsku: GRYF — MKS SZTORM (godz. 13) W Szczecinku: DARZBOR — SŁAWA (godz. 14) W Wałczu: ORZEŁ^jł BAŁTYK Koszalin. KOSZYK OWKA JUNIORZY: W Kołobrzegu: KOTWICA — DARZBOR (sobota, godz. 19.15) W Szczecinku: DARZBOR — BAŁTYK II (niedziela, godz. 11). JUNIORKI: W Koszalinie: BAŁ TYK — PTASX,eiuiak nłg. odJU 16). awangardowy — Oscar (franc., pa- SŁAWNO — Człowiek z M-J noramiczny) (P©L od ł4)« Niedziela — poranki o godz. 18 jf. i 12 — Dzieci kapitana Granta BIAŁOGARD (ang., od lat 11) 1 PROGRAM 1 (CSRS "na dzień 3 bm. (sobota) 7.15 Serwis inform. dla rybaków 7.17 Ekspres poranny 7.25 Głos ma gospodarz Białego Boru 16.10 Piosenka dnia 16.15 Nasz program ty godnia 16.20 „Propozycje i wnios ki" — fel. Cz. Kuriaty 16.40 Gitary w majowym słońcu 17.00 Przegląd Aktualności Wybrzeża 17.15 Czyny na 25-lecie (Z obrad egzekutywy KW PZPR) — komentarz A. Polana 17.25 Retransmisja programu z Gdańska. na dzień 4 bm. (niedziela) 8.45 Prezentujemy mel. koncertu życzeń na 25. maja 9.00 „Pomiędzy wiatrami" — fragment powieści Zygmunta Zelwana 10.30 Koncert życzeń 11.30 Spotkanie z teatrem — aud. S. Zajkowskiej. yeLEWlZJA na dzień 3 bm (sobota) 10.00 „Dziewczęta z placu Hiszpańskiego" — film fab. prod. włos kiej. 11.30 przerwa 16.10 Program tygodnia 16.35 Dziennik 16.45 Dla młodych widzów: „SP ARP zezwalam na start" — turniej lotniczy 17.45 Filmowy program rozrywa kowy 18.15 „Spotkania z przyrodą" 18.45 „Almanach" magazyn kul* turalny 19.20 Dobranoc j 19.30 Monitor 20.05 „Małżeństwo doskonałe** — film 21.30 „Latające gwiazdy" — pro gram rozrywkowy 1 22.30 Dziennik TV i wiadomości sportowe 22.50 „Dziewczęta z placu Hiszpańskiego" — film fab. produkcji włoskiej. 0.20 Program na jutro j WDK — sobota — Barwy walki (polski, od lat 14) — panoram. Seanse o godz. 16, 18.15 i 20.30 Niedziela — Lalka (polski, od Ut 14) — panoram. Seanse o godz. 16 i 1S. Poranki — niedziela — godz. 11 i 13 — Włóczęgi północy (USA, od lat 10) _ ZACISZE — Heroina (NRD, od lat 16) — panoram. Seanse o godz. 17.30 i 20. Poranki — niedziela — godz. 11 i 13 — Dwaj x Teksasu (USA, od lat 11) — panoram. MUZA — sobota — nieczynne; niedziela — Fanfan Tulipan (fran cuski, od lat 14) — panoram. Seanse o godz. 17.30 1 2ł>. Poranki — niedziela — godz. II 1 13 — Car Kołojan (bułg., od lat 12) BAŁTYK — Wikingowie (USA, od L 14). CAPJTOL — Ruchoma piaski (poL od L 16) 1322 m oraz UKF 06,17 Mm na dzień 4 bm. (niedziela) Wiad.: 5.00, 6.00, 7.00, 8.00, 10.80, 12.05, 15.00, 16.00, 18.00, 20.00, 23.00, 24.00, 1.00 , 2.00, 2.55. 5.33 Muzyka. 6.05 Kiermasz „Pod Kogutkiem". 7.10 Kalendarz radio wy. 7.30 Gra Polska Kapela pod dyr. F. Dzierżanowskiego. 8.20 „Sa mo życie" — aud. satyryczna. 8.30 Przekrój muzyczny tygodnia. 9.05 „Fala 56". 9.15 Radiowy Magazyn Wojskowy. 10.00 Dla dzieci w wie ku przedszkolnym 10.30 Radiowe piosenki miesiąca." 11.00 Rozgłośnia Harcerska. 11.40 „Zgadnij sprawdź Programy oświatowe •. 15.35 Kurs rolniczy — sadów 1969" .Ochrona GOŚCINO - Ubraui, prawie no SSE*?®"*;';« we (poL od L 16). KARLINO — Lalka (poL od L 14). KOŁOBRZEG PIAST — Starsza pani bez godności (franc. od L 16). literacki. 12.45 30 minut w kwiatach 13.15 Nowości pr. III 14.00 Ra diowy magazyn przebojów. 14.30 „W Jezioranach". 15.00 Koncert życzeń. 16.05 Tygodniowy przegląd wydarzeń międzynarodowych. 16.20 „Nikt się nie rodzi żołnierzem" — słuch. 17.50 Utwory skrzypc. 18.( GRANICA — Pasażerka (pol. od wołanie (NRD od L 16). lat 16). Seanse o godz. 17 i 19.15. Poranek — niedziela — godz. H — Ptaszyna (wietn., od lat 12) FALA (Mielno) — LTangis Chan (ang. od 1 16). _ JUTRZENKA (Bobolice) — cyzja (poL od L 18). WYBRZEZE - Pan Wołodyjow Wyniki Toto-Lotka oraz gier licz ski (doL od L 14) bo wych. 18.05 Podwieczorek tanecz PDK — Twój współczesny (radz. ny- 19-°° Kabarecik reklamowy. _.f , im AWOJ P y ^ 19.7.5 Przy muzyce o sporcie. 20.20 w *■ Wiad, sportowe. 20.30 „Matysiako- wie". 21.00 Muzyka taneczna. 21.30 „Zespół Dziewiątka" 22.00 Konc. Ork. PR. 23.10 Tańczymy do północy. 0.05 Kalendarz radiowy. 0.10 —3.00 Program nocny z Krakowa. POŁCZYN-ZDROJ GOPLANA — Morderca na sa PODHALE — (radz. od 1. 16). ŚWIDWIN Anna Karenina ZORZA (Sianów) — Ostatni pa (pol. od L 16). MEWA — Kobiety zostają same (radz. od 1. 16). REGA — Samotność we dwoje Bogu( poL od L 14). SŁUPSK PROGRAM H 367 m oraz UKF 69,92 MHs na dzień 4 bm. (niedziela) Wiad.: 4.30, 5.30, 6.30, 7JO, 8.30, TYCHOWO — Kronika pewnej 3 3^ 12*05, 14.00, 16.'5 O co OS 2i słoń Angielska flegma Panonie McLaine i Grant rozgrywają już przez 4* lat partię szachów, którą rozpoczęli jeszcze na ostatnim roku wspólnych studiów w Glasgow. Mr Grant mieszka w Australii, a Mr McLaine w Anglii. Co kilka miesięcy partnerzy robią ruch, o którym komunikują sobie wzajemnie drogą korespondencyjną. cnri P7T/1 ul muZAA Władze uniwersytetu w Oxfordzie zdecydowały się na przeprowadzenie modernizacji porządków prawnych i administracyjnych tej czcigodnej uczelni. Postanowiono m. in. unieważnić wiele przepisów, obowiązujących w Oxfordzie do dziś, a pochodzących często z XVI wieku. Jeden z tych przepisów np. brzmi: „Studentom nie wolno chodzić po mieScie z łukiem i kołczanem".