w HELSINKI (PAP) 15 lipca zakończył się peł nym sukcesem obradujący w Helsinkach Światowy Kongres Pokoju. Rezolucję w sprawie popar cia narodów świata dla sprawiedliwej walki narodu wiet namskiego przedstawił i uzasadnił w wygłoszonym przemówieniu, niezwykle serdecznie przyjętym przez Kongres — Jean Paul Sartre. Sartre stwierdził, że głęboko przeży wa prowadzoną przeciwko lu dowi wietnamskiemu wojnę, zarówno jako pisarz, jak i Francuz, obywatel kraju, któ ry kiedyś był krajem uci- PR1T.ETAR1USZE WSZYSTK ICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ! Łączny nakład: 97.867 V\yn AB' Cena 50 gr Organ Ii W PZPR ^ Wydanie sobotnio niedzielne 17 i 18 lipca 1965 roku Kr 170 (3996) |0 stron Pierwsze zdjęcia Marsa © WASZYNGTON (PAP) Pierwsze zdjęcia Marsa wykonane z odległości 14 400 km wykazuje słabe nie-regularności . na powierzchni tajemniczej Czerwonej Planety. Zdjęcie pokazuje część pustynnego obszaru na północnej półkuli Marsa zwanego przez astronomów Flysium. Opublikowane zdjęcie ukazuje powierzchnię Marsa jako jasny ob-zar kontrastujący z ciemnym horyzontem widocznym za skrajpm planety. Zdjęcie obejmuje powierzchnię oko- ło 320 kilometrów kwadratowych. Zanim dotarło na Ziemię przebyło odległość około 224 min kilometrów. Jeden z naukowców, który badał zdjęcie, dr Laughfon oświadczył, iż można sądzić, że Mars ma płaską o niewielkich kontrastach powierzchnię, którą trudno było sfotografować. Dodał on, że kamera miała widocznie pewne zamglenie, które zmniejszyło kontrastowość obrazu. Opublikowane zdjęcie jest pierwszym z 20 lub 21 jakie mają być przekazane na Ziemię w ciągu najbliższych 10 dni. skaiacym Wietnam. Podkreślił on, że wojna przeciwko tym, którzy walczą o wolność jest nie do wygrania. W wojnie partyzanckiej — powiedział Sartre — bomba a-tomowa jest środkiem nieskutecznym. Rezolucja została przegłosowana. Powszechny aplauz sa li towarzyszył stwierdzeniu, że rezolucja przyjęta została przyfaczającą większością głosów przy minimalnym odsetku głosów przeciwko i wstrzymujących się (z 95-oso-bowej delegacji amerykańskiej 8 osób głosowało przeciwko, a 6 wstrzymało się od głosu). Projekt rezolucji ogólnej Kongresu odczvtał przedstawi ciel Gwinei, Diallo. Rezolucja została przyjęta. Końcowa sesja była jednocześnie pożegnaniem wielolet niego przewodniczącego Swia towej Rady Pokoju, prof. B°r nala. który ze względu na po deszłv wiek i stan zdrowia orosił o zwolnienie go z pełnionych funkcji. Bsrnal — je der ze współtwórców światowego ruchu pokoju — niezwv kle wzruszony wygłosił poż*5? nalne przemówienie, które jed nocześnie zamykało Kongres. Nie opuściłbym nigdy tego posterunku — oświadczył B^r nal — gdvbv nie było to absolutnie konieczne w moich warunkach zdrowia, ponieważ właśnie teraz — czuję to — niezbedne jest zwiekszenie ak tjwności ruchu pokoju, w któ rym świat Dokłada nadzieję na przyszłość. Końcowym akcentem Kongresu było odczytanie przez Pablo Nerude napisanego specjalnie wiersza. W Helsinkach poinformo*va no o wybraniu Biura Wyto nawczego Prezydium ŚRP. B?n ro to będzie funkcjonować do pierwszej sesji SRP, która pn winna odbyć się w ciągu n*>1 bliższych 6 miesiecy i na k*ó rej wybrany zostanie nowy ŚWIATOWY KONGRES POKOJU D O dr "T5 N c/) $ O cr Q_ "53 N vO (Dokończenie na str. 2) fota na dzień Poszukiwania prowadzone przez redakcję „Pionier skiej Prawdy" i polskich gazet zakończyły się powo dzeniem. „Głos Koszalin ski" tak jak wiele innych gazet, zamieścił zdjęcie „syna pułku". Chłopiec od nalazł się. Właśnie w Ko- — jak skutecznie szkolić młodych żołnierzy. Dla „sy na pułku" jak ułożyć sobie jeden dzień i całe życie w Koszalinie. Ale człowiek ma tylko jedno życie, złożone z chwil jasnych i ciemnych, lat powodzenia i klęski. Nie odnajdujemy nowych, nieznanych ■ dotąd bohaterów lub tylko uczestników dramatycznych szalinie. Przypadek. Równie dobrze można było tra fić na jego ślad w Jeleniej Górze czy Gorzowie lub gdziekolwiek indziej. Powo jenne losy Polaków kształtowały się na autostradach i ścieżkach wielkiej wędrówki narodu. Jeszcze wcześniej ujawniono w Polsce dwóch bohaterów II icojny. Ludzi — wówczas młodych — którzy nosząc wprawdzie z ko nieczności mundury koloru feldgrau, niszczyli minami samoloty i asów Luftwaffe, siostrzanej formacji Wehrmachtu. Mesjasz i Tyma — starsi panowie — dziś jakby zażenowani prawdą o swoim bohaterstwie. To już przeszło 20 lat od zakończenia wojny. Ale lej ślady są widoczne w niezaleczonych tu i ówdzie ranach krajobrazu. Są w charakterach i życiorysach wielu ludzi. Trwają niezmienione, mimo iż mamy teraz ważniejsze sprawy na głowie. Pytają nas; po co uderzacie w bębny? Po co wspominacie wojnę? Była, minęła. Nie .ma ważniejszych problemóio? Na szczęście są. Dla Mesjasza — jak szybciej i ładniej bu dować Poznań. Dla, Tymy splotów historii — dla sen sacji. Przedstawiamy ich społeczeństwu, zwłaszcza młodszemu, aby nie zapom niało czym jest, czym może być wojna. Kataklizm i jed nocześnie próba człowiecze go charakteru. To już przeszło 20 lat... Lecz ileż kart zostało jesz cze nie zapisanych. Ile zjawisk czeka ciągle na swojego badacza, który oddzie lony czasem pokoju potrafi z należytego dystansu oprawić je w historyczną, naukową formułę. Aby wartości zrozumiane rt, go dżinach tragicznych konfrontacji przetrwały próbę miesięcy. lat. Dla pokoju. (zetem) J Piąć sputników wystrzelonych za pomocą jednej rakiety 9 MOSKWA (PAP) Jak podaje agencja TASS. w Związku Radzieckim wystrzelono w piątek sztuczne satelity Ziemi „Kosmos-71", „Kosmos-72", „Kosmos-73", „Kosmos-74" i „Kosmos-75". Wprowadzenie na orbitę wszystkich pięciu sputników dokonane zostało za pomocą jednej rakiety nośnej. JTTBTŁYrrSZ W BYTOWIE 20 LAT RZEMIOSŁA (Inf. wł.) Rzemiosło indywidualne na szego województwa obchodzi w tym roku jubileusz dwudziestolecia pracy na Ziemi Koszalińskiej. Główne obchody tej rocznicy odbędą się 22 lipca w Bytowie. Przyjedzie tu kilkuset rzemieślników z całego województwa, by u-czestnfczyć w manifestacji i uroczystości odsłonięcia pomnika B°1o\vivVmv o Pol?'cośr Ziemi Bytowskiej — daru rzemiosła koszalińskiego dla Bytowa. W uroczystości zapowiedzieli swój udział nrzed-stawiciele wojewódzkich władz partyjnych i administra cyinych. Delegacie I zaproszeni goście zbiorą sie na dziedzińcu ramku w Bytowie, skąd o godz. 11.30 wy ruszy pochód pod pomnik Po uroczystości odsłonięcia pomnika delepacje rzemiosła prze.ida przed trybuną honorowa o ąodz. 13.30 odjedzie sie akademia na dziedzińcu zamkowym, po niei bosrata cześć artystyczna i na za kończenie wspólny obiad, fnł „Balladyna twist" * o ; zakończył obrady Trzy razy w tygodniu, je śli Neptun raczy zachować p< wagę, „Balladyna" — spacer* A. KOSYGIN PRZYJĄŁ AMBASADORA GWINEI • MOSKWA Przewodniczący Rady Ministrów ZSRR — A. Kosygin przyjął ambasadora Gwinei w Moskwie M. Kamara na jego prośbę i odbył z nim przyjacielską rozmowy. KONWENCJA GOSPODARCZA SYRIA — NRD • KAIR 2 sierpnia zostanie podpisana w Damaszku konwencja o współpracy ekonomicznej 1 technicznej miądzy NRD i Syrią. 27 bm. przybędzie do Damaszku minister handlu zagranicznego NRD w celu podpisania układów handlowego, płatniczego, w sprawie trans-oortu morskiego i współpracy technicznej. ŻĄDANIE • NOWY JORK wy statek kołobrzeskiego por tu — może wypłynąć. Z pość mi, a także orkiestrą i solistką. Dansing- na pełnym (spo kojnym) morzu. Za pomarszczoną przestrzenią fal światła nadbrzeżnych alejek, rozświetlone okna „Morskiego Oka", migotanie na główkach falochronów. Orkiestra (dobra) gra często, Solistka przyjemnie śpiewa. Na parkiecie miej sce dla przeszło 20 par. Obok sympatyczny barek z niemniej sympatycznym barmanem. Byliśmy — jak widać — na dansingu, bardzo nam się spo dobało. Bo to przecież nie zda rza się co dzień, co miesięc — spędzić kilka tanecznych godzin w zupełnie morskiej sce nerii. Tym. którzy taka rozrywkę wymyślili i zrealizowali — serdecznie gratulujemy. I jeszcze jedno wyjaśnienie: jeśli fala na morzu zbyt wyso ka, dansing z konieczności od bywa się przy nabrzeżu. Ale to w końcu też interesujące. NAPASC • MEKSYK Policja wenezuelska dokonała napaści na uczestników pogrzebu pewnego studenta, który zabity zosta! przmość środowiska geograficznego, czyli w sensie węższym — znajomość warunków naturalnych warsztatu pracy producenta rolnego. Tylko dokładna znajomość gleb, rzeźby terenu, klimatu, zasobów wodnych umożliwia prowadzenie racjonalnej gospodarki rolnej. W Polsce zagadnienie to ma szczególnie wielkie znaczenie ze względu na rozdrobnienie rolnictwa i zdecydowaną przewagę gospodarstw indywidualnych w całokształcie gospodarki rołnej (zajmują 85 proc. użytków rolnych). Dlatego też ważnym problemem jest zdanie sobie sprawy, jak przedstawia się znajomość środowiska geograficznego u przeciętnego indywidualnego rolnika i co w tym zakresie może ułec poprawie. Tymi właśnie problemami zajmuje się autor artykułu w ramach prac badawczych, podjętych przez Katedrę Etnografii UAM w Poznaniu na obszarze Ziem Zachodnich. CELEM moich badań^osadnicy szczególnie często jest prześledzenie na-1 podkreślali ten motyw. Tak sa rastania wiedzy o śro|mo przyjeżdżający w odwiedzi dowisku geograficz-$ny zwracali przede wszystkim nym u osadników-roi | uwagę na podobieństwo wzglę ników na Ziemiach.|»dnie odrębność krajobrazu. Dzi Zach. i Pn. od chwili ich przy-|siaj, po 20 prawie latach, zde-jazdu do dnia dzisiejszego oraz icydowana większość mieszkań wykazanie, w jakim stopniu fców (naturalnie chodzi tylko o znajomość środowiska geogra* imigrantów) stwierdza, że no-ficznego wpływa na intensyfi-l wy krajobraz więcej się po-kację gospodarki i emocjonal-^ doba. Stwierdzali to (nawet ze ne przywiązanie osadników doi zdziwieniem) w czasie odwie-nowego miejsca zamieszkania.# dzin w dawnych okolicach, w Dla zebrania materiałów do te^tej chwili już nie tak „blis-go zagadnienia przeprowadzi-fkich sercu" ani tak atrakcyj-łem w okresie letnim 1964 r.^nych jak dawniej. badania w trzech wsiach po- Bardzo różnorodne były dro-wiatu koszalińskiego. Natural{|gi poznawania środowiska geo nie jest to tylko fragment szer^ graficznego przez osadników, szych prac terenowych. Nie-^Z najważniejszych wymienić mniej już dzisiaj wyłaniają się&należy: wnioski, z którymi warto się; a) własne doświadczenia w szerzej podzielić. związku z wykonywaniem prac Znajomość środowiska geo-fw zakresie rolnictwa, hodowli, graficznego nowych ziem, na| leśnictwa, wędkarstwa; które udawali się pierwsi osad b) wiedza przekazywana nicybyła w większości przypadf przez miejscową ludność nie-ków bardzo powierzchowna,. miecką, przez doświadczonych wręcz nikła. Dotyczy to zwła-1 osadników, fachowców z zakre szcza repatriantów zza Bugu. su rolnictwa, melioracji, szkolę Niemniej już ci pierwsi o-u różne akcje kulturalno-oświa sadnicy w wyborze wiosek i^towe; poszczególnych gospodarstw c) prace społeczne, życie to-kierowali się bardzo często" warzyskie, prace zarobkowe przydatnością elementów śro- poza własnym gospodarstwem, dowiska dla rolnictwa. Zrozu- udział w szkoleniu z zakresu miale, że w tym trudnym okre rolnictwa, wyjazdy po zakupy, sie — nie był to czynnik jedy na wycieczki szkolne, kontak-ny. Poważną rolę odgrywała ty z władzami i wiele innych, przypadkowość, sąsiedztwo kre Wspomnę również o adapta wnych i znajomych, stan zabu cji kulturowej w zakresie go-dowań gospodarczych oraz ich spodarowania, ponieważ i tu wyposażenie. nastaoiły znaczne zmiany, któ- Z pierwszym okresem gospo- re często wiązały się z odręb-darowania nierozłączne było in nością nowego środowiska geo tensywne poznawanie otoczę- graficznego. Stad przystosowa nia, częstokroć kontrastowo nie musiało być wynikiem wie różnego z tym, w którym do- lu koniecznych zmian i prze-tychczas nowy mieszkaniec kształceń. Żmiany te wyzna-Ziem Odzyskanych żył i praco- czały z jednej strony nawyki, wał. Odczucie zmian środowi- umiejętności i wzory gospoda-ska u poszczególnych osadni- rowania stosowane w dawnej ków było zresztą różne. Szcze okolicy, z drugiej zastane wy-gólną rolę w procesie adapta- posażenie techniczne, kultura cji do środowiska odgrywała agrotechniczna poprzednich powłoka krajobrazowa — w mieszkańców, odmienna struk wypadku podobieństwa do po tura ekonomiczna regionu, na-przedniej wpłvwała pozvtvw- wyki, umiejętności i wzory gonie, w innym była czynnikiem spodarowania osadników z in-raczej hamującym zżvcie sie z nych okolic, z którymi miesz-nowym otoczeniem. Podobień- kali czasami nawet pod jed-stwo było jakby łącznikiem nym dachem. między dawnym a nowym śro- Osadnicv z terenów wschod-dowiskiem, czymś, co w pew- niej Polski, przyzwyczajeni do nym stopniu zmniejszało ob- tradycyjnej uprawy ziemi, w cość otoczenia. W rozmowach pierwszym okresie pobytu nie wykorzystywali wielu maszyn rolniczych, mieli trudności z orką i wodami gruntowymi, stosowali mało względnie w o-graniczonym zakresie nawozy sztuczne. Odejście od tradycyjnego sposobu uprawy nie odbywało się bez oporów, bez przezwyciężania uprzedzeń wy rastających głównie z zakorze nionej tradycji. Dzisiaj nowy sposób uprawy uważa się za jedynie racjonalny, wieś doma ga się większych dostaw środków inwestycyjnych. Większość rolników przekonała się też, że technika posiada doniosłe znaczenie dla rozwoju go-soodarstwa i poziomu ich życia. Poważnej również zmianie ulega struktura zasiewów i ho dowli — ma to związek ze zro zumieniem potrzeby dostosowania się do nowego środowis ka i uprawy tych kultur, które się najlepiej udają. Dlatego prawie zupełnie przestali uprą wiać grykę i proso, które w tu wyraźnego dla nich przez porównanie z miejscami rodzinnymi. Naturalnym dążeniem ludno ści wiejskiej jest podciągnięcie swego standardu życiowego do poziomu istniejącego w miastach. Postęp w tej dziedzi nie jest zresztą potężny, choć nie zawsze na co dzień dostrze galny. Elektryfikacja wsi, roz wój komunikacji masowej i in dywidualnej (motocykle), radio fonizacja, szybki rozwój telewizji, ujednolicenie systemu szkolnictwa na wsi i w mieście __ to tylko niektóre elementy tego postępu. Aspiracje ludności wiejskiej są jednak jeszcze większe. Prowadzi to nieraz nawet do deprecjacji za wodu rolnika, szczególnie wśród części młodszego pokolenia i odchodzenia do pracy w innych zawodach, postępują cy proces uprzemysłowienia województwa koszalińskiego stw*orzył młodzieży możliwości zdobycia zawodu i szybkie- Nie znają natomiast procesu glebotwórczego i ewolucji gleb. Początkowo wielu osadników natrafiało na poważne trudnoś ci w ich uprawie: zbytnia zwię złość, podmokłość, zaperzenie. Wymagało to wprowadzenia stosownej uprawy gleby: odpo wiednie pługi, głęboka orka, stosowanie licznych zabiegów agrotechnicznych, których dotychczas nie wykonywali. Istniały również pewne trudności w wykorzystaniu niektórych maszyn rolniczych. Jednak a-daptacja w tym zakresie trwa ła stosunkowo krótko. Klimat oceniają osadnicy z punktu widzenia rolnictwa jako stosunkowo korzystny. Niemniej lata są zbyt chłodne i obfitują v/ deszcze, co utrudnia zbiory zwłaszcza kłosowych i jest niejednokrotnie przyczyną poważnych strat. Starają się też obserwować wszystkie zjawiska klimatyczne, próbują przewidywać stany pogód na dłuż szą nawet metę, ale jednocześ NA NOWEJ ZIEMI Adam Jasiewic; iiillM ■ npRRRR i * " « tejszych warunkach klimatycz nych bardzo słabo się udają. Duża stosunkowo powierzchnia łąk wpływa na rozwój ho dowli, która staje się główną gałęzią gospodarki. Sprzyjają ce warunki do uprawy ziemniaków doprowadziły do wyspecjalizowania się tutejszych rolników w uprawie sadzeniaków, rozprowadzanych na całą Polskę, a także do innych krajów. Obiektywnie stwierdzić nale ży, że nastąpiło daleko posunięte unowocześnienie życia na wsi koszalińskiej w szerokim sęnsie tego słowa. Osadnicy tu tejsi dostrzegają zjawisko wła snego postępu gospodarczego, NA ŚLĄSKU I W ZAGŁĘBIU.- Lipcowe prezenty: dwa budynki mieszkalne w Sosnowcu dla górników z „Niwki" — Modrzejowa" i członków spółdzielni „Nasz dom", piękny pałac ślubów również w Sosnowcu, budy nek socjalny w hucie szklą w Zawierciu, gabinet neurologiczny w Hucie im. Buczka. Z kroniki sądowej: niedługo proces przeciwko za bójczyniom Władysława Florczyka — jego żonie i teściowej, które pijanego męża i zięcia udusiły sznu rem od żelazka; następny proces przeciwko Władysławie Z., która nie mogąc wytrzymać awantur urządzanych przez matkę i jej przyjaciela usiłowała za bić swojego 5-miesięcznego syna. Dziecko na szczęście uratowano. I trzeci — prze ciwko Czesławowi Stelmachowi z Łazisk, za próbę uduszenia swojej żony. któ ra zwróciła się do sadu o pomoc nie mogąc wytrzymać z mężem — alkoholikiem. „.WE WROCŁAWIU Na Polu Marsowym Stadionu Olimpijskiego dokopano się do niewypału 200-kilogramowej bomby lotniczej. Saperzy zlikwido wali niebezpieczeństwo. * 100 wrocławskich ulic przechodzi remonty. Komu nikacja jest utrudniona. * Trwa rozbudowa central telefonicznych dla dzielnic Go słychać ? „Północ", „Sępólno" i „Cen trum II". W mieszkaniach zakłada się chwilowo „głu che" telefony. ...W KRAKOWIE Wieża Mariacka zamknię ta dla zwiedzających. Eks perci badają konstrukcje w celu przygotowania gene ralnego remontu. Jego *flt-y 8-—10 puszczalny min zł. koszt: Choć studenci w większości na wakacjach — Spółdzielnia usługowa „Ża- czek" nadał oferuje swoje usługi. ...W OPOLU Powstaje „kombinat cyfr" czyli stacja techniki statystycznej WUS. Zatrud ni 40 osób i maszyny liczą ce z ZSRR. * Z Brzegu wyruszyła do Szczecina „rozśpiewana bar ka", na pokładzie której płynie 6 zespołów artystycz nych z kraju, Zakończenie rejsu — 25 bm. ...W ŁODZI Szkoły poddane kapłtal nym remontom. W 118 szko łach pracują grupy remon towe. Na odświeżenie prze znaczono 24 min zł. * Dwie pierwsze nagrody w konkursie plastycznym „Człowiek współczesny" zdobyli W. Garboliński i M. Saar (za stahigi) oraz H. Płóciennik i L. Rózga (za grafikę). * W procesie aferzystów mięsnych prokurator żada dożywocia dla D Bujnowi cza, a dla pozostałych 12 osób nie niższych kar niż 10 lat więzienia. go usamodzielnienia się. W pe wnym stopniu dzieje się to ko sztem interesów gospodarstw wiejskich. Proces ten osłabia spoistość rodzin; nic też dziwnego, że starsze pokolenie krytycznie ocenia niektóre je go skutki. Jak współcześnie, na podsta wie przeprowadzonych badań, przedstawia się znajomość śro dowiska geograficznego u mie szkańców wsi koszalińskiej? O golnie można powiedzieć — bardzo różnie. Dotyczy to zarówno poszczególnych elemen tów środowiska, jak i jego ob szaru. Jest na ogół większa niż na obszarach Polski centralnej, pomijam jednak sąsiedztwo okręgów przemysłowych i dużych miast. Wiąże się to z „młodością" osadników, która wpływa silnie na aktywność społeczną i organizacyjną oraz ułatwia dostosowanie się do nowego otoczenia. Młodzi ludzie dużo podróżują, wykazują większą ciekawość poznawania nowych terenów, utrzymują szersze kontakty towarzyskie; ułatwia je dobrze rozwinięta komunikacja i własne środki lokomocji (motocykle, motorowery). Wielu informatorów wykaza ło doskonałą znajomość niemal całego obszaru województwa koszalińskiego," a nawet województw sąsiednich. Z dru giej jednak strony spotykałem wypadki, że informator nie wi dział morza, mimo, że od wybrzeża dzieliło go zaledwie 5 km. Formy terenu są informatorom na ogół znane, nie znają jednak zupełnie ich pochodzenia. Zaledwie 2 osoby (na 100 badanych) słyszały o zlodowaceniu naszych ziem. Rzeźba te renu w badanych wioskach nie stwarza trudności z punktu widzenia rolnictwa. Podstawowy warsztat pracy — gleby — rolnicy znają dość dobrze. Dotyczy to typów gleb i podstawowych ich właściwoś ci, jak np. już „na oko" poznają zakwaszenie gleb; zre sztą zamierzają je zwalczać, ist nieją jednak trudności z otrzy mąniem wapna nawozowego. nie coraz częściej słuchają kb munikatów radiowych i telewizyjnych. Z drugiej jednak strony klimat jest poważnym czynnikiem*który stwarza pew ne trudności w adaptacji do środowiska. Ponad 60 proc. in formatorów widzi źródło nęka jącego ich reumatyzmu w kii macie. Wiele osób się leczy, a kilka myśli się przenieść w inne rejony Polski tylko ze względu na klimat. _ Wody powierzchniowe (rzeki, jeziora) zna większość badanych informatorów tylko w bliższej okolicy. Nie znają genezy jezior ani polodowco-wych, ani przybrzeżnych. Zna cznie lepiej znają problem wód gruntowych. Dały się one we znaki zwłaszcza w pierwszym okresie, kiedy niedostateczna była wiedza o urządzeniach melioracyjnych. Wtedy wody zalewały całe połacie pól, trzeba było z nimi wal-cżyć, często „na oślep". Dzisiaj wszyscy chłopi rozumieją rolę melioracji, są już przekonani, że bez uregulowania stosunków wodnych w glebie nie można myśleć o poważniejszym wzroście plonów. Zaczynają co raz silniej interesować się pro blemem wód gruntowych ze względu na wodę pitną. Widzą konieczność budowy głębi nowych studni, myślą nawet o wodociągach. Jakie można wyciągnąć zasadnicze wnioski z przeprowadzonych dotychczas badań. 1. Znajomość środowiska geo graficznego przez osadnika wy wiera bardzo wyraźny wpływ na intensyfikację jego gospodarstwa. Im informator wyka zywał głębszą znajomość śro dowiska, tym lepsze były e-fekty jego gospodarowania( fak ty te potwierdzały dane zaczer piętę z GRN ); to z kolei potęguje związanie się z nowym otoczeniem. 2. W wielu przypadkach n starszych, a z reguły u młodszych (pomijam dzieci) wrośnięcie w nowe środowisko i przywiązanie emocjonalne do obecnego regionu jest może na wet silniejsze niż w innych regionach Polski. Zjawisko to chyba można wyjaśnić ogromem pracy włożonej w zorgani zowanie osobistego i społeczne go gosnodarstwa, dramatycznymi nieraz przeżyciami ora* poprawą warunków ekonomie* nych, przyswojeniem wyższej kultury rolnej. 3. Tradycyjna wiedza rolnicza na wsi odgrywa coraz mniejszą role. eleminowana zo staje przez środki informacji masowej, służbę agrotechniczną. Istnieje zapotrzebowanie społeczne na szkolenie rolnicze (w okresie zimy), pod warunkiem, że prelegentami będą dobrzy fachowcy i prakty-cy. 4. W pierwszej fazie osadnic twa lepsze wyniki osiagali gospodarze pracujący kiedyś w podobnych warunkach środowiskowych i ekonomicznych, czyli lepiej przygotowani do gospodarowania w obecnych warunkach. Dzisjaj należy to już do przeszłości. Do najlepszych bowiem gospodarzy należą zarówno Wielkopolanie jak i Lublinianie, czy też repatrianci zza Bugu. 5. Najlepszymi gospodarzami są osadnicy w wieku średnim — łatwiej nastąpiła tt nich adaptacja do noweero śro dowiska, posiadają więcej sil żywotnych, udzielają się w pra cy społecznej, dokształcają się — łatwiej przyjmują nowości techniczne. W sumie to wszyst ko pozwala im intensyfikować i modernizować swe gospodarstwa. 6. Głównym motywem wpro wadzenia ulepszeń w gospodarstwie jest przykład sąsiada, dobrego rolnika. Na drugim miejscu wymienić należy środ ki informacji masowej — zwła szcza radio, coraz częściej tele wizja, w pewnej mierze prasa i czasopisma zawodowe. Na trzecim dopiero miejscu posta wić należy agronoma. 7. Deprecjacji ulega zawód rolnika, zwłaszcza wśród części młodego pokolenia, które odchodzi w przeważnej części do zajęć pozarolniczych. Stąd „sta rzeje" się wieś koszalińska. W wielu dobrze prosperujących gospodarstwach, brak następców. Dlatego potęguje się konieczność mechanizacji prac w gospodarstwie rolnym, rozwoju usłuisr, podniesienia poziomu kulturalnego wsi, budowa zakładów użyteczności publicznej itd. Zbliży to poziom życiowy wsi do miejskiego i zaspokoi przynajmniej częściowo ambicje młodego pokolenia — a tym samym zahamuje jego odnływ. 8. Inwestycje w poszczególnych gospodarstwach wzrastają poważnie. Remonty domów mieszkalnych, zabudowań gospodarczych, stawianie nowych stodół, chlewów, zakup maszyn rolniczych, budowa silosów, za kup nawozów sztucznych itd., są już dzisiaj zjawiskiem pospolitym. W efekcie powoduje to wzrost plonów i zwiększa towarowość gospodarstw oraz podnosi stopę życiową. Szkoła, organizacje kulturalne, społeczne winny wykorzystać wszelkie nadarzające się okazje, aby jeszcze wnikliwiej zapoznać mieszkańców wsi ze środowiskiem geograficznym regionu oraz przeszłością bisto ryczna. W tym zakresie jest je sz^ze bardzo dużo do zrobienia. ATIFM ART. „DLACZEGO W STANICY LTJBIE"? Pierwsze zgłoszenie z Piły Zarząd Okręgu PTTK w Ko szalinie otrzymuje już zgłoszę nia uczestników V Ogólnopol skiego Zlotu Turystycznego Szlakiem Walk o Wał Pomorski. Pierwsze zgłoszenie nadesłali pp. Maria Zachwyt i Olgierd Piloni z Piły, Nad Jez. Lubieszewskim bawiła ostatnio komisja z Zarżą du Okręgu PTTK. Ustalono, że zlot odbędzie się nie, jak projektowano poprzednio w stanicy Lubię, lecz na ogromnej polanie położonej na brzegu Jez. Lubieszewskiego, na zachód od stanicy. Na miejscu zlotu ustalono wszystkie szcze góły organizacyjne. Wyżywienie uczestników zlotu, prócz kuchni wojskowych, które przy śle dowództwo Pomorskiego Okręgu Wojskowego, zapewni stołówka oraz kioski, które u-stawi na polanie PSS Drawsko. . Zgłoszenia uczestnictwa w zlocie przyjmuje do 25 lipca br. Zarząd Okręgu PTTK w Koszalinie . (Zwycięstwa 39) (V) •GŁOS 170 (3996)1 >.44286f2-. Str. I W warssawskie-J „Zachęcie* otwarta 70stała wystawa malarstwa pt. „Inni" (Od Nikifora do Głowackiej). Wśród zgromadzonych prac znalazły się również obrazy emerytowanego śląskiego górnika Teofila Ociepki. Patrząc na nie trudno sobie wyobrazić, że człowiek pracujący pół wieku wśród maszyn górniczych może tworzyć coś tak bardzo nierealnego, tak odbiegającego od otaczającego go świata. Gdy po pracy siadał Ociepka do stalug, przestawał być górnikiem, a przeistaczał się w fan-tastę i marzyciela. Pod jego pędzlem odżywały postacie ze starych podań ludowych, legend górniczych: Dziwożony, Strzygoni-ce, Utopce i Skalnicy.- Na zdięciu: Teofil Ociejpka 1 autoportret. CAF, fot. Rosiak Redaktorzy i autorzy „Biblioteki Słupskiej" coraz śmie lej sięgają po tematy z przesz łości bardzo bliskiej. Równocześnie wydawnictwo rozszerza krąg swoich zainteresowań poza Ziemię Koszalińską. Pewne zjawiska historycz ne stara się ujmować w kontekście całego Pomorza Zachodniego. Najświeższym tego dowodem jest XIII tom „Biblioteki Słupskiej". Nosi on ty tuł: „Przeobrażenia społeczne na Pomorzu Zachodnim w la tach 1945—1947" i jest dziełem trzech autorów: Zygmunta Dulczewskiego, Kazimierza Golczewskiego oraz Krystyny Kersten. Pierwszą część książki stanowi praca K. Golczewskiego pt. „Początki władzy polskiej na Pomorzu Zachodnim". Problematykę tę ujął autor szerzej w wydanej na począt ku br. swej książce pt. „Po morze Zachodnie na przełomie dwu epok". W tomie XIII „Biblioteki Słupskiej" mamy jakby skrótowy syntetyczny wykład rozwiniętego we wspomnianej książce tematu. Autor skupił tu uwagę na zagadnieniu załamywania się niemieckiego aparatu władzy i administracji w końcowym okresie wojny oraz organizowaniu się zaraz po wyzwolę niu instytucji i urzędów polskich. K. Golczewski opisuje, jak wraz z klęskami wojennymi Niemiec hitlerowskich załamy wał., się na tych terenach władza faszystowska, jak w sposób brutalny i bezwzględny ewakuowano ludność. O- Pomorze Zachodnie 1945 —1947 mawia zniszczenia wojenne o-raz ciężkie i skomplikowane warunki w jakich rozpoczynać musiała działalność polska władza i administracja. W tej ostatniej części podaje sporo faktów nieznanych lub mało znanych, w oparciu o dokumenty i relacje ludzi •— pierwszych osadników i przed stawicieli nowych władz. Krystyna Kersten w pracy pt. „Osadnictwo polskie na Po Uwzględniając warunki, w jakich odbywało się osadnictwo polskie oraz stan gospodarczy Pomorza Zachodniego po wojnie, można to uznać za nie zwykle poważne osiągnięcie". W ostatniej części XIII tomu „Biblioteki" — Z. Dulczew ski omawia: „Socjologiczne aspekty migracji ludności na Pomorzu Zachodnim". Na pierwszych kartkach tej pracy przypomina, w formie potrzeb HISTORIA NAJNOWSZA morzu Zachodnim w latach 1945—1947" zajęła się w spo sób dość szczegółowy i wszech stronnie udokumentowany za równo pierwszą fazą owych ogromnych migracji w 1945 roku, jak też dalszym ich prze biegiem w latach następnych. Interesujące są uwagi autorki odnośnie organizacji i form osadnictwa oraz dane dotyczą ce poszczególnych grup ludności przybywającej z różnych okolic Polski i krajów świata 'na ziemię zachodniopomorską. Wartościowa jest też próba pewnego podsumowania wyników pierwszego i drugiego okresu osadnictwa; „W końcu 1947 r. — dowodzi autorka publikacji — liczba ludności polskiej zamieszkałej na Pomorzu Zachodnim na stałe wynosiła 868 000. nego i interesującego wprowa dzenia, ruchy migracyjne lud ności, jakie dokonały się na tych terenach od początku na szego stulecia oraz w okresie drugiej wojny światowej. Następnie autor zajął się procesami i zjawiskami socjologicz nymi, jakie zachodziły na Po morzu Zachodnim w 1945 r. i pierwszych latach po wyzwo leniu. Rozważania Z. Dulczew skiego —• znanego badacza tych problemów — na temat socjologicznych aspektów pierwszego, pionierskiego okre su — budzą wiele refleksji. M. in. i taką, że za mało chyba o sprawach tych mówi się w naszej pracy wychowawczej z młodzieżą i na ich przykładzie argumentuje potrzebę czynnej postawy społecznej.-W końcowej części pracy autor omawia trudne próbie my kształtowania się z różnych grup jednolitej społeczności, ścierania się postaw i obyczajów, a także pisze o czynnikach ułatwiających współżycie i formowanie się wspólnot lokalnych. XIII tom „Biblioteki Słupskiej" jest publikacja wartoś ciową i jak najbardziej na "zasie. W sposób rzeczowy do kumentuje on faktyczny prze bieg wydarzeń procesów usta nawiania władzy, migracji lud ności i przemian socjologicznych, jakie dokonywały się na naszych ziemiach w przełomowym okresie lat 1945—47. Obecnie, w związku z rozpęta ną w zachodnich Niemczech 'tampanią rewizjonistyczną pod hasłami tzw. „roku praw człowieka", za Łabą głosi, się najbardziej nieprawdopodobne kłamstwa dotyczące tego okre su w stosunkach polsko-nie-mieckich, fałszuje i wypacz* fakty oraz rzeczywisty przebieg wydarzeń. Służy to uzasadnieniu rewizjonistycznych tez propagandowych o rzekomych „krzywdach", jakie spot kały ludność niemiecką mie"sz kaiacą kiedyś na tych terenach i o potrzebie „naprawie nia" tych krzywd przez... ode branie tych ziem Polsce. Te rewizjonistyczne mrzonki i twierdzenia nie mają żadnycłi podstaw dowodowych, oparte są na bluffie i fałszu. Kolejna edycja „Biblioteki Słupskiej" konsekwentnie demaskuje rewizjonistyczne kłamstwa. X. pot. Występy Bałtyckiego Teatru Dramatycznego na scenie — Proszą jeszcze powie-Teatru Powszechnego w Warszawie odbiły się głośnym e- dzieć, czy przedstawienie „Na chem w prasie i radio. Na temat przyjęcia przez warszaw- trętów" w Telewizji to rezul-ską publiczność i stołecznych recenzentów naszych przed- tat występów w Warszawie? stawień wypowiada się dyrektor i kierownik artystyczny — Nie tylko bo i w Toru-Bałtyckiego Teatru Dramatycznego, LECH KOMARNICKI. niu Pani Szczygielska ogląda ła tam nasze przedstawienia, miasteczkach i wsiach. Pier- wyniosła chyba z nich nie naj wszego dnia w Teatrze Po- gorsze wrażenie, skoro kiedy wszechnym, gdzie występowa zjawiliśmy się w Warszawie liśmy gościnnie, graliśmy „Na — zaproponowano nam wy-tretów" i „Fircyka". Aktorzy stęp w Telewizji. Słowo wstęp byli bardzo stremowani, gubi ne przed telewizyjnym spek li na tamtej scenie to, co było taklem miał Stanisław Heba-najlepsze w „Natrętach", przed nowski i mówił bardzo ciepło stawienie zrobiło się nudne, o naszym teatrze — Jaki tytuł dał swojej recenzji August Grodzicki to £yciu Warszawy"? Występy naszego teatru w stolicy naz wał Festiwalem Lecha Komar nickiego — prawda? Rzeczywiście, z pięciu prezentowanych tam sztuk — cztery były dziełem Pana. Tak, zawieźliśmy „Skan W przerwie, poirytowany po — Przypuszczam, że na war wiedziałem im, aby grali tak szawskich przedstawieniach la rok -znów w Warszawie dal w Hellbergu" Broszkiewi-cza w reżyserii Noemi Kor-san i cztery w mojej: „Natrętów" Bielawskiego z .,Fircy-kiem w zalotach" Zabłockiego, wznowiliśmy „Juliusza Ce zara" Szekspira, ponadto poka zaliśmy „Sodomę i Gomorę" Giraudoux i „Ifigenię w Au-lidzie" Eurypidesa. — Właściwie repertuar im ponujący i wcale się nie dzi- m wię, że wszyscy krytycy, zod ja]ę w małym miasteczku, by kreślali, iż jest to najlepsze przestali myśleć o warszaw-świadectwo Pana ambicji i po skiej scenie. Chodziło mi o szukiwań artystycznych. Na to, aby zgubili skrępowanie i dobrą sprawę mieliśmy jesz- zaczęli się na powrót bawić. To cze jeden spektakl do zaprę- trochę pomogło, druga część zentowania warszawskiej pu- była lepsza, ale już nie urato bliczności. Mam na myśli „Su waliśmy przedstawienia. Wymienię" Pawiowej i Tokarie- daje mi się jednak, że osiąg wa, za które Bałtycki Teatr nęliśmy nasze zamierzenie. W Dramatyczny otrzymał jesie- Koszalinie nie było dotąd sesji nią wysoką nagrodę na kato- Klubu Krytyków Teatralnych wickim festiwalu. recenzenci oglądają tylko te ~ ., . „ __. przedstawienia, które wiezie- - Oczywiście. mogliSmy Je na festiwaI z konieczno sicze pokazać „Sumienie i by Sci przedstawien'ia wyb;erane. łaby to doklaame polowa na T raz0m zob a lf n szych premier na przestrzeni codzIenną pracę i musieli ją r<>KU- ocenić. Bałtyckiego Teatru Dramatycz nego było także sporo ludzi teatru... — Owszem, najbardziej ucie szyłem się z gratulacji, jakie składała mi po przedstawieniu „Ifigenii" Irena Eichlerówna. Byli także Jan Kręcz mar i Jerzy Kreczmar, Edward Csato, Bolesław Tabor-ski, byli przedstawiciele Zespołu do Spraw Teatru Mini sterstwa Kultury i Sztuki. — Przyznam się Panu, że najbardziej ucieszyłam się z tego, co napisał w recenzji Ro man Szydłowski. Proszę, cytu ję: „Jest to kulturalny teatr, o ambitnej linii repertuarowej, prowadzony przez zdolnego i kwalifikowanego reżysera, który pragnie stworzyć zespół o wyraźnym profilu artystycznym, ma swoje gusty literackie i teatralne, wie czego chce." To bardzo pochlebne i dla Pana i dla teatru. Wytykając błędy i pod nosząc zalety teatru, Roman Szydłowski konkluduje: „W sumie bardzo sympatyczne spotkanie z pracowitym i war tościowym teatrem terenowym, zachęcające do ponowię nia tego kontaktu z Warszawą w roku przyszłym." Jak więc będzie, dyrektorze, w ro ku przyszłym?. — Oczywiście, pojedziemy <3o Warszawy. Tak zresztą stawiano sprawę w Zespole do Spraw Teatru, kiedy poszedłem na rozmowę. I w przyszłym roku już będziemy mogli wybrać z repertuaru najlepsze nasze przedstawienia, będziemy mogli pokazać się uroczy ście i odświętnie, skoro zoba czyli to, co jest naszym chlebem codziennym. — Dziękuję Panu serdecznie za rozmowę i na zakończenie, życzę — to imieniu na szych Czytelników — następ nego równie pracowitego i peł nego efektów sezonu teatralnego. Rozmowę przeprowadziła: JADWIGA SLIPlNSKA Swietłow żartujący Zmarły w tym roku znako mity poeta radziecki, Michał Swietłow (autor tłumaczonej przez Tuwima „Grenady") był człowiekiem o wielkim osobistym uroku, pogodzie ducha, niepospolitym dowcipie. Legenda o Swietłowie, człowieku, przyjacielu, o jego dow cipach — jest jedną z najbar dziej żywych w moskiewskich środowiskach literackich. O-to kilka wybranych powiedzeń i dowcipów Michała Swietłowa. * W przedmowie do jednej ze swych książek Swietłow przy tacza następujący przykład z własnej praktyki wychowania syna: „Wróciłem kiedyś do domu i zastałem rodzinę w panice. Dzwoniono w popłochu do po gotowia: synek wypił atrament. — Rzeczywiście piłeś atrament? — zapytałem. Szurik pokazał mi uroczyście fioletowej barwy język. — No tak — powiedziałem — jeśli pijesz atrament, musisz zagryźć bibułą. Od tego czasu syn nie pijał więcej atramentu." * Literat Borys Bialtk opowiada następującą historię: — Teatr nasz występował Sądząc chociażby z iloś już w Warszawie w latach po cJ hUkacji tr2eha stwier_ przednich, za dyrekcji 1 "de- d-, ... nsza Aleksandrowicza Wysta. # ■ ■ wyjątkowym wialiśmy tam „Balladynę iainteres0^an,Jn. D„ie duże Słowackiego, pozn.ej .Mamle Tecenzje w nTrybunie Lvdu», ta" Szekspira i „Łazmę Ma- Wars „ ,akowskiego. Przy,ezdza,ą do 'wszystkich przedsti Warszawy i inne teatry, z tak zwanej prowincji, ale wątpię wień w „Świecie", recenzje w „Expressie", recenzje w ra- czy ktos odważyłby się za- dju . jad z Panem D xmezć tyle. przed stawień z jed rektQ wzmianka w dziennego sezonu. Jestem nawet niku radi m 0 zakończo. przekonana, ze żaden z te- niu występów naszego tea1ru> atrow terenowy ci nie u wreszcie przedstawienie „ua- ma tak długo sztuk w reper- t tów„ w TelewizjL To bar. tuarze' dzo dużo... — Jestem też tego zdania, — Sądzę, że będą jeszcze ale proszę zwrócić uwagę, że dalsze publikacje w periody- za ten „nadmiar" otrzymałaś kach. Zainteresowanie, rzeczy my po głowie. Redaktor Szy- wiście, było wyjątkowe. Jeże dłowski w swojej niezmiernie li na pierwszym przedstawię życzliwej recenzji wyraźnie niu mieliśmy jeszcze wolne napisał, że lepsza jest czasem miejsca na widowni — to na wrogiem dobrego, że sześć sztuk następnych brakowało biletów to trochę za wiele, że nie wszy wszystkie sprzedane. Proszę stkie zasługiwały na to, aby mi wierzyć, mifłem prawdzi je prezentować w Warszawie, wą satysfakcję. Ale najistot Zależało mi jednak na tym, niejsze jest chyba to, że teatr aby nie wybierać najlepszych nasz, naszą pracę po traktowa przedstawień, ale pokazać to no poważnie, bez poklepywa- co, w naszym teatrze robimy nia 1 protekcjonalnego tono. codziennie, to co wieziemy w Nie szczędzono nam słów kry teren, co ogląda nasza publicz- tycznych, wytykano błędy, ale ność w. miasta^ SIANOWSKIE „WSZYSCY JESTEŚMY, SĘDZIAMI" * NA ESTRADZIE MDK Znany ze swej ciekawej działalności zespół Miejskiego Domu Kultury w Sianowie planuje zrealizowanie ciekawego montażu dokumentalnego według pomysłu kierowniczki zespołu p. JANINY ŁAGO-DZICZ. Montaż ten oparty będzie na autentycznych dokumentach sądowych w sprawach przeciwko młodo cianym mieszkańcom Sianowa za różnego rodzaju przestępstwa (drobne kradzieże, chuligaństwo, sprawy rodzinno-obyczajowe itp.). „Bohaterowie" poszczególnych spraw już wyrazili zgodę na to, by ich prze życia stały się tłem montażu estradowego. (t) NOWE STOWARZYSZENIE w Koszalinie powstał ©-sta tni o oddział Stowarzyszenia Archiwistów Pol- skich. Skupia ono pracow ników archiwów i history ków. Koszaliński oddział, którego prezesem została wybrana mgr KRYSTYNA MUSZYŃSKA, pragnie się zaopiekować przede wszystkim pracownikami archiwów w radach narodowych, podnosić ich kwa liflkacje — a także organi zować odczyty i prelekcje z zakresu archiwistyki. WSZYSTKO O KOSZALIŃSKIEM Koszalińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne wspólnie z Zarządem Okrę gu FWP organizuje w miej scowościach wypoczynkowych cykl spotkań pod ha słem „Wszystko o Koszalińskiem". Na spotkaniach działacze gospodarczy i kul turalnl naszego regionu za znajamiają przybyszów s podstawowymi problemami województwa, osiągnięciami i planami rozwoju. kroniki — Źródłem naukowym Niektóre biblioteki w na szym województwie postanowiły prowadzić kroniki historyczne swego regionu. Pracownicy powiatowej bi blioteki publicznej w Swid winie zgromadzili już mate riały do I tomu kroniki Ziemi Świdwińskiej. Zapisy wspomnień pierwszych osadników, ulotki, afisze, zdjęcia przejrzeli pracowni cy Wojewódzkiego Archiwum Państwowego w Koszalinie i z uznaniem wyrazili się o wartości historycznej tych dokumentów. Po wykorzystaniu w kronice zostaną one przekazane jako źródła historyczne do zbiorów Archiwum. Warto dodać na marginesie, że po dobna kronika miasta Drawska wyróżniona została na konkursie kronik, organizowanym przez „Ty godnik Kulturalny". frten) JUUL "ijii mjn. i ...i mu ni i lin ■UII w czasie wojny był wraz ze Swietłowem na pierwszej linii frontu. SuAetłow recytował żołnierzom wiersze. Nagle nadleciały niemieckie samoloty, zaczęło się bombardo wanie. Pociski padały blisko, ale nikt z żołnierzy nie odszedł do schronu. Swietłow zdołał przeczytać wiersz do końca. Na szczęście wszystko sie dobrze skończyło, nie było ofiar. Zapytałem Swietłou>a: — Czy naprawdę się nie ba łeś? — Nie — odpowiedział Swie tłow. — Nie bałem się. Zauwa żyłem jednak, że w tym wier szu są zbędne dłużyzny... * Na spotkaniu z czytelnikami Swietłow odpowiadał na pytania. Niektóre karteczki pominął milczeniem. — Dlaczego zostawiliście niektóre pytania bez odpoutie dzi? — zawołał ktoś z sali. — Gdybym potrafił na wszystko odpowiedzieć —• rzekł Swietłow — życie straciłoby dla mnie wiele ze swoich uroków. 'Autor sensacyjnej sztuki, wystawionej od razu przez wiele teatrów radzieckich, ku pił sobie złoty zegarek z pokaźnych rozmiarów złotą bran soletką. Ujrzawszy to Stoietłow u-Smiechnął się: — Staruszku, a może byśmy tak przepili strzałkę sekundnika. W ciągn długotrwałej i cięż kiej choroby (rak) Michał Swietłow wierzył, że wyzdrowieje — przez długi czas u-krywano przed nim przyczynę jego stanu; cierpliwie czekał, aż wypiszą go ze szpitala i wróci do przyjaciół, do codziennego trybu życia. Kiedy wracał ze szpitala (na krótki — jak się okazało — o-kres czasu) w drodze do domu westchnął: — Czuję się jak ptak, który jedzie do lombardu, aby wykupić skrzydła. Niedłuffć przed "Śmiercią Swietłow zapytał kolegę, któ ry odwiedził go w szpitalu: — Jakże to tak, stary druhu, odwiedzasz mnie nawet bez butelki piwa? — Michale — odpowiedział przyjaciel — przecież choremu nie przynosi się piwa. ^ Nic nie jest lepsze pod piwo —. rzeki Swietłow nit rukmt" istr. 8 GLOS Jfe 'i?Ó (3996) SĄDY SPOŁECZNE Shdai blołUwwifi wystąpienia do właściwego organu lub in stytucji o zastosowanie koniecznych środków porządkowych, a w zakładzie pracy — do kierownika, o zastosowanie środków przewidzianych w regulaminie pracy. Istnieje również możliwość zwrócenia się do organizacji społecznej, której członkiem jest obwinio strony rolę mediacyjną, n7 2 wnioskiem o rozpozna pojednawczą, z drugiej me .sPr.a.wy na forum tej organizacji. Oprócz wyżej omawianych form działalności, sądy społe „Udzielając poparcia inicjatywie społecznej w zakresie pojednania się zwaśnionych ugruntowania przez same załogi zakładów pracy oraz stron! mieszkańców miast i wsi zasad współżycia społecznego, z założenia i istoty sądow-zapobiegania konfliktom i rozwijania prawidłowych sto- nictwa społecznego wynika, sunków między ludźmi, dla zabezpieczenia ładu społecz- że winno ono spełniać z jed nego i poszanowania prawa"— Sejm PRL na posiedze- nej niu w dniu 30 marca 1965 r. uchwalił ustawę o sądach tj. Społecznych, która weszła w życie zaledwie przed kilkoma za§ profilaktyczno - wychodniami, 6 bm, wawczą — w sytuacjach, któ , ' , re wymagają ingerencji czyn- SĄDY społeczne w zakła- powanie karne umorzone zo- nika społecznego. Stąd też po czne upoważnione zostały do dach pracy i społeczne stanie przez sąd lub prokura trzeba, a nawet konieczność występowania do kierow-komisje pojednawcze w tora w trybie art. 49 kpk. z zajrńowania się, oprócz już nictw zakładów pracy z wnio miastach, osiedlach i groma- niecelowością angażowania a- wyżej podanego rodzaju skami_ i postulatami, zmierza dach istnieją i działają w paratu wymiaru Sprawiedliwo spraw, wieloma innymi, a jącymi do usuwania przyczyn, kraju już od kilku lat. Praca ści w sprawy drobne, zbyt przede wszystkim takimi, któ które sprzyjają naruszaniu ich dotąd nie była ustawowo błahe dla kosztownej machiny re dotyczą naruszenia zasad prawa lub zasad współżycia uregulowana. Miała ona jedy sądownictwa państwowego — współżycia społecznego lub ła społecznego w określonym za nie charakter eksperymental a przecież ważne dla środowi du społecznego z powodu lek kładzie. ny. Po około czteroletnim o- ska, którego dotyczą. Nie ma ceważenia obowiązków oby- Jak wykazały przeprowadzo kresie pomyślnych prób i do- też przeszkód, by sądy społecz watelskich; pracowniczych, ro ne przez Centralny Instytut świadczeń słusznie uznano, że ne lub komisje pojednawcze dzinnych. Np. — niewłaściwe Ochrony Pracy badania nad dojrzała już potrzeba ustawo- zajęły się czynami, ściganymi go stosunku do pracy, do po rozwojem sądów społecznych wego usankcjonowania tej dotychczas w drodze prywat- wierzonego mienia społeczne — instytucja ta znalazła po- no-skarbowej, jeżeli pokrzyw go, naruszenia porządku w wszechne uznanie we wszyst-dzeni zwrócą się o to sami miejscu zamieszkania, lekce- kich środowiskach całego spo bądź też zgodzą się na rozpo- ważenia zasad bezpieczeństwa łeczeństwa. Obecnie w na-. , , , . v . znanie sprawy, choćby inicja i higieny pracy, czy wreszcie szym kraju od kilku już lat sprzyjać będzie niewątpliwie ^ywa p0ddania się sądowi spo konfliktów, wynikających na działa około 150 sądów i 1800 nowej instytucji społecznej i określenia ram jej działania. Ustawowe uregulowanie dalszemu wyzwalaniu inicjaty wy społecznej w kierunku po woływania nowych sądów, no wych komisji pojednawczych. Nie znaczy to jednak, że mo gą one powstawać żywiołowo i w sposób automatyczny. By łoby to szkodliwe i mogłoby doprowadzić w praktyce do wypaczenia idei sądownictwa społecznego. Z inicjatywą po wołania sądu czy komisji moż na występować tylko tam, gdzie jest ku temu odpowied ma atmosfera, gdzie są społecznicy, aktyw, który zechce podjąć pracę w tej dziedzinie, gwarantując właściwe działa nie omawianych sądów. Sądy społeczne nie są i nie mają byc organami represji, nie stanowią żadnej „przybudówki" sądownictwa powszechnego, nie powinny go wyręczać ani zastępować. Są one ORGANAMI fcPOŁECZ-NO-WYCHOWAWCZYMI, po wołanymi przez społeczeństwo. Środki przez nie stosowane, takie jak: zobowiąza nie do przeproszenia pokrzyw dzonego, zobowiązanie do na prawienia szkody, upomnienie, nagana, zobowiązanie do wpłaty na określony cel spo łeczny kwoty do 300 zł — MAJĄ WYŁĄCZNIE CHARAKTER WYCHOWAWCZY, A NIE REPRESYJNY i nie są poparte żadną sankcją, żadnym przymusem państwo wym. Do określonego zachowania, czy wykonania nałożo n,ch i przyjętych dobrowolnie przez' strony zobowiązań zmuszać będzie nie groźba ka ry, lecz presja opinii środowi ska lub kolektywu pracowni czego. Główną cechą sądownie twa społecznego jest profilak tyczne i wychowawcze oddzia ływanie kolektywu, oparcie się na jego opinii i autorytecie. Zakres spraw, którymi zajmować się będą sądy społecz ne nie został w sposób dokładny przez ustawę określony. Jest oczywiste, że nie mo gą one angażować się w rozpoznawanie spraw, dotyczących przestępstw, ściganych z oskarżenia publicznego z wy jątkiem tych, w których postę łecznemu wyszła od innych tle wspólnego zamieszkania i komisji pojednawczych. Cie- osób bezpośrednio zaintereso- korzystania ze wspólnych u- szą się one autorytetem i zau wanych. rządzeń, sporów sąsiedzkich faniem społeczeństwa. Ich O potrzebie ugodowego, po na .wsi itp. dotychczasowa działalność jednawcęego załatwiania róż Decydujące znaczenie w wykazała przydatność tej for nego rodzaju sporów i kon- sprawach, rozpatrywanych my rozwiązywania i likwido fliktów dotychczas rozstrzyga przez sądy społeczne ma samo wania drobnych, a dokuczli- nych przez sądy powszechne postawienie ich na forum ko wych konfliktów między łudź świadczyć może to, że na 2551 lektywu pracowniczego lub te mi — a także potrzebę jak takich spraw w sądach nasze renowego. najszerszego upowszechniania go województwa w roku u- W przypadkach", gdy środki idei sądownictwa społecznego, biegłym — tylko 17 proc. za- wychowawcze, którymi dyspo kończyło się wyrokiem skazu nuje sąd lub komisja mogły- jącym, zaś w pozostałych po by okazać się niewystarcza- stępowanie umorzono wobec jące, ustawodawca przew-i- Mgr JAN BORODEJ prezes Sądu Wojewódzkiego w Koszalinie U TYSIĄOOIOTNTONE oczy astronomicznych obserwatorów — tele skopy — znów skoncentrowały swą uwagę na powierzchni Marsa. W czasie tegorocznej ekspozycji planeta zbliżyła się bowiem qo Ziemi na „niewielką" odległość 100 milionów kilometrów, a więc prawie 4 ra zy bliżej niż zwykle. Znów dokonano tysięcy zdjęć, analiz wi dma światła. Znów bowiem próbuje się rozwiązać zagadkę nurtującą świat nauki już ponad pół wieku. Co kryją mar-sjańskie „kanały", dostrzeżone ką prostych bądź TAJEMNICA KANAŁÓW biegnących i po raz pierwszy opisane przez sławnego amerykańskiego a-stronoma P. Lovella? Czym są? To jedna z najbardziej frapujących astrono-raów zagadek. Wykonane przez imienia się w zależności od lekkim łukiem kanałów, że nie ma na planecie punktu, który byłby położony dalej od kana łu jak 300 kilometrów. Co więcej, obraz planety największe w świecie telesko py fotografie wykazują, że ca pór roku. W okresie marsjań-skiej zimy kanały wyraźnie ble ła powierzchnia planety poprze ęjną i są trudniej widoczne. La cinana jest siecią, nazwijmy ie ^em ciemnieją, a równolegle do tak za Lovellem choc fakty większych niekiedy pojawiają cznie nie wiemy, czym są — mniejsze. Gdybyśmy wio- kanałów. Zastanawiająca jest sną obserwowali przez tele- regulamość tvcłv ciemnych s](Cp Ziemię, to widzielibyśmy smug na powierzchni planety. znikanie pokrywy śnieżnej i Ich charakterystyczną cechą ciemnienie powierzchni od rów jest to, że cala ich siec jest cal Rj;ia |1 Aroam-zur^i ZMS. mać dyskusji. Na sali powie- no na zajęciach WSA stanów czv a c(j przeszkolonych wy- ' "",i je nudą, a dyskusje przenio- czo za mały nacisk. magać pracy" godnej aktywi- są się do własnego kółka, na Przypominam ,ob5e inaugu. sty." rację roku szkoleniowego. Po zdaje bhoć może za wcze Organizacja wojewódzka Tfe™c\e V^SSL «ni® na ocenę, że zdały egza-może się na szczęście poszczy '__SJA •, ___* __m*n WSA II stopnia. Bar li kierownicy szkół, starsi sta re szkcły posiadały już bo- szalińskiej organizacji A raczej do bezspornych zali czano. Bo na ostatnim plenum ZW ZMS, w referacie szkolny lub fabryczny kory-i w dyskusji, podkreślano, że tarz. nie wszystkie szkoły spełniają należycie swoją rolę. W łlłVW .. , , . . , , , o wielu przypadkach są one je- cić szkołami, będącymi dobry W l. Pr--ev- s, aY' lcljl n ^zo dobrze się stało.że w tym dynie szkółkami, w których mi ośrodkami dyskusji, w któ ,cu^cejLSz^oły:^saIi!lfdZxl! roku je uruchomiono. Niektó-słuchacze, według nazwy akty rych kształtowały się poglą-wiści lub aktywiści in spe, dy, rozbudzały zainteresowa-uczą się tzw. wybranych za- nia młodzieży. Bardzo cieka-gadnień ekonomii, polityki, fi we zajęcia odbywały się np. lozofii itp. Uczą się, tzn. słu w WSA w Jastrowiu. Przy- chają wykładów notując bar- chodzili na nie również nie- dziej lub mniej skrzętnie. Rza zorganizowani oraz starsi dziej mają okazję do dysku- mieszkańcy miasteczka. Słu- sji. Oczywiście każdy dobry chaczami równie bardzo do- kierownik WSA tak organizo- brej WSA przy Szpitalu Wo- wał zajęcia, aby na dyskusję jewódzkim w Koszalinie byli zawsze znalazł się czas, i to także pracownicy a nawet... żem, mający już wiele do- wiem żelaznych słuchaczy, świadczeń w pracy, a także kuk ,a( du na pewno niejedną wątpliwość 1 ; _ , , , oraz ludzie, którzy mieli po uczestniczyli w podobnych zaraz pierwszy kierować zaję- jęciach szkoleniowych, przy-ciami. Sądziłam, że odbędzie puszczam — nudząc się set-się pasjonująca dyskusja na n|e> Teraz członkowie zarzą-temat organizacji, metodyki prowadzenia zajęć. Niestety d6w szkolnych, zakładowych, więcej głosów nie było. Podob oowiatowych są słuchaczami no młodzi nie lubią gadać, wo szkół II stopnia, zdobywając zawsze znaiazi się czas, 1 w juaLuw.iRj « nawe.... , ; phwalohn? • 1 , . , niekoniecznie na dyskusję pacjenci. Takich przykładów ^ Większy zakres wiedzy. związaną z aktualnym tema- można wymienić więcej, ale . Tego naturalnie trze Sądząc po wypowiedziach tem wykładu. No bo w planie to jeszcze nie zadowala. naucZyć, żeby nie za- dyskutantów, ogólnym życze- nudzać słuchaczy godzinnymi a|-im młodzieży jest powoła-wvstąpieniami nie na temat. nie większej liczby tzw. WSA Myślę że WSA byłvby doskona specjalistycznych. Istniejące łym terenem nauki trudnej cieszyły się wielką popular- ni % mm 3 sztuki dyskutowania. nością. Słuchacze zdobywają . jakąś określoną specjalność Najbardziej potrzebną refor instruktora kulturalno- mą — stwierdzono to na ple -oświatowego, sportowego itp. num - jest przeprowadzenie też, jeśli w tematyce lepszego doboru słuchaczy do Zają6 uwzględnia się proble-WSA. Zajęcia nie mogą być my bliskie młodzieży z tytu-kopiowaniem zwykłej pracy ju jej pracy. Np. słuchacze szkoleniowej w kołach, winny WSA przy spółdzielni „Me-stanowić „wyzszy stopień wta bios" w Słupsku bardzo chęt jemniczenia . Tymczasem bar - je uczęszczali na zajęcia zwią dzo często WSA^ wyręczały ko zane z problemami ekonomicz ła w prowadzeniu systematycz nymi spółdzielni i organiza-nego szkolenia. W powiecie cją pracy w spółdzielczości, bytowskich np. 2/3 człon- ków organizacji powiatowej 150 nowego roku szkoleni 0-było słuchaczami WSA. Nie Pozostało wiele tygodni, byłoby w tvm nic riego, -^n okres powinien sprzyjać gdybv vrsryscy zasługiwali powstawaniu nowych koncep-na miano aktywistów, ale c# i pomysłów uzdrawiaja-przecież tak nie jest. Gdy cych Prac^ niektórych szkół, porównać cyfry: liczbę corocz Może ciekawe inicjatywy zro nych absolwentów WSA z <*zą się nawet w czasie dysku liczbą kół narzekających na sjł pod obozowymi namiota-brak przeszkolonych wykła- nai? dowców i organizatorów pra 1 Jeszcze jedno: gdyby tak cy, okazuje się, że „coś tu zmienić nazwę WSA na barnie gra". Słuchacz WSA wi- dziej odpowiadającą. Ale to nien chyba poczytywać sobie już chyba nie w gestii orga-za obowiązek prowadzenie za nizacji wojewódzkiej, jeć szkoleniowych w swym ko POJBRlen uzyskane na wz BOŻENA SKEDZINSEA Cześć astronomów uważa, że marsjańskie „kanały", to po prostu pęknięcia tektoniczne powierzchni planety, porośnięte prymitywną roślinnością. Z wiosną rośliny ożywają, ciem nieją i obraz jest wyraźniejszy. Inni w podobny sposób starają się tłumaczyć zjawisko, uważa jąc jednak, że ciemne punkty, to kratery meteorytów, a kanały — to pęknięcia. Wobec za skakująco dziwnej regularnoś ci zachodzących zmian, teorie te jednak są bezradne. Inni, znów uczeni uważają, że pod cienką warstwą pustyń nych piasków i popiołów istnieją na Marsie lodowe oceany, które topniejąc w miejscach pęknięć powierzchni, u-możliwiają wiosną rozwój roślin, które gdzie indziej nie mogą się utrzymać z braku wo dy. Są też zwolennicy teorii wulkanicznej; starają się oni w ciemnych punktach dopatrzyć kraterów wulkanów, w „kanałach" zaś — smug wyrzuconych przez nie popiołów. Wszystkie te hipotezy, jak. już wspomniano, nie potrafią jednak wytłumaczyć regularności zaobserwowanych zjawisk. Najbliższe lata, automatyczne sondy, laboratoria lądujące na Marsie — przynieść powinny rozwiązanie zagadki, z którą nie mogą sobie poradzić naj potężniejsze optyczne teleskopy. X. JARUZELSKI NAWAPA Inżynierowie amerykańscy opracowali wstępny projekt przeobrażenia dotychczasowe go systemu wodnego w USA, Kanadzie oraz północnej częś ci Meksyku i stworzenia gigan tycznej sieci zbiorników, zapór. elektrowni i kanałów na wadniających. Sicó ta będzie kosztować 80 miliardów dola rów, ale pozwoli nawodnić 23 miliony hektarów ziemi oraz dostarczy ogromnych ilości wody przemysłowi i miastom. Ponadto w kluczowych rolH scach sieci zbuduje się elektrownie wodne n łącznej mo cy 70 milionów kilowatów. Projekt, nf*zwany w skrócie NAWAPA (od North A-merican Water and Power Alliance), przewiduje pompowanie wody z nie wykorzysty wanych dotychczas rzek zlewisk arktvzne?o i t*acvficz-nego do zbiornika 800-kiIome trowej dłosr^ścl w kanadyjskich Górach S^listych na wysokości około 100 m n. p. ni. 7e zbiornika tearo rozprowa dzano by wode po kontynencie Północnoamerykańskim po-nrzez rozległą sieć zbiorników, kanałów, akweduktów I rzek. iCr&OS Kr W $99# sif. e Można walczyć • medale, o tytuły mistrzowskie, sportowe zaszczyty i sławę. Można też brać udział w pseudosporto-wych widowiskach, w których chodzi już tylko o pieniądze. Wtedy ów „sport" zamienia się w zwykły cyrk. Jest też wiele śmiesznostek, anegdotycznych historyjek, związanych ze sportem. ( O Jednych i drugich poniżej. KONIE NA RINGU Pomysłowy „końsW łmpresa-rio", mr Olenkamp w Kalifornii, poświęcił na ton numer SPORT cztery lata. "Wreszcie tak wy. tresował swoje siwki, że potrafiły one boksować na prawdziwym ringu. Reagowały prawidłowo na dśrwięk gongu, powracając przepisowo do narożnika. wodna amazonka; Znxu| końską atrakcją w USA były popisy w Los Angeles w wykonaniu pięknej amazonki Marion. Codzienne przedstawienia były wyprzedane do ostatniego miejsca, kiedy Marion na swoim koniu „Dinah" wykonywała karkołomny skok z 10-metrowej wieży do basenu, którego głębokość nie przekraczała 4 metrów. Popisy te były również doskonałą w krzywym reklamą dla angielskiego towarzystwa ubezpieczeń. — „Lloyd", w którym Marion była ubezpieczona na ćwierć miliona dolarów, nowoczesny wilhelm xelx, Lu ksero bure ryk Roger Her-kens jest niezwykłym łucznikiem, Doszedł go perfekcji w tym sporcie, choć nigdy nie ubiegał się o tytuł mistrza świata. Herkens potrafi odstrzelić papieros lub korek od butelki, trzymany w ustach przez każdego, kto zdecyduje się na taką próbę. Śmiałków było wprawdzie niewielu, ale każdy, kto zdecydował się służyć za żywą tarczę — wyszedł z tej próby bez szwanku. Herkens uprawiał kiedyś łucznic- zwierciadle two wyczynowo, ale odebrano mu prawa amatora, ponieważ na jednym z quizów telewizyjnych wygrał 200 dolarów. Wyrok ten jast tym bardziej niezrozumiały, że quiz był na zupełnie inny temat i Luksero-burczyk wcale nie strzelał na nim z łuku. MĄŻ Z GŁOWĄ SAK ARBUZ Oryginalnym zbieracsKm Jest paryski menażer bokserski — Bretonnel. Od wielu lat zbiera on listy ze skargami i pogróżkami ped swoim adresem. W jednym z nich żona boksera pisze: „To pana wina, że twarz mojego męża, ojca trojga dzieci, wygląda jak arbuz lub jak balon. Zwrócę się w tej sprawie do Ligi Praw Człowieka". Jak się okazało, autorką listu była żona francuskiego mistrza Anewy, który został znokautowany przez słynnego Węgra Laszlo Pappa i wrócił do domu z bardzo spuchniętym nosem 1 podbitymi oczami, ' W. Ł MIASTO SNOBÓW Przed 50 laty stanęły w Beverly Hills (Kalifornia — USA) pierwsze damy znanych aktorów. Obecnie to przedmieście 3-milionowego Los Angeles liczy 34.000 mieszkańców, w tym 172 psychiatrów, 1.200 adwokatów, 34 detektywów (3 razy więcej niż średnia Nowego Jorku) oraz 70.000 telefonów (na 13.000 domów.„) Mało dzieci; przeciętna rodzina składa się z dwu osób. Na ulicach spotyka się najsławniejszych aktorów amerykańskich. Nie jest to jednak łatwe: rzadko tutaj chodzi się pieszo. Samo miasto i okolica jest rajem dla zmo toryzowanych: drogi i autostrady pokrywają 25 proc. powierzchni. Nie wypada jednak posiadać najnowszego modelu samochodu, gdyż najwytworniejszym jest niezgrabny, ciężki, ale bardzo drogi „Rolls-Royce". Im starszy, tym lepszy. Szczytem marzeń natomiast jest posiadanie wozu marki „Duesenberg" lub ,Jsota r— Fraschini" z lat trzydziestych. Samo miasto prezentuje pomieszanie wszystkich stylów architektury. Wysokość domów jest ograniczona do 6 pięter. W mieście znajduje się 2.000 pływalni. Miesz kańcy — wielkie gwiazdy ekranu — są jednocześnie ludźmi businessu, posiadaczami restauracji, fabryk, spekulują na nafcie. Otacza ich grono agentów handlowych i innych speców od interesów. Joan Crawford jest np. prezesem towarzystwa, produkującego „Pepsi — Cola", Frank Sinatra — właścicielem pięciu wytwórni płyt, jednej wytwórni filmowej, posiadaczem akcji nocnych lokali i torów wyścigowych. Wszystkich przewyższył jed nak Wiliam Holden (znany u nas m. in. z „Bulwaru Zachodzącego Słońcaw i „Pikni ku", a ponadto — odtwórca jednej z głów nych ról w „Moście na rzece Kwai"). Prze niósł się on z Beverly Hills do Szwajcarii, skąd zarządza własną fabryką elektronicz ną w Japonii. Wielu z nich „lokuje" swoje pieniądze w obrazach wielkich malarzy. Najlepiej podobno opłaca się kupować obrazy Picasso i Rouault. Ta „rozciągnięta na 15 kilometrach kwa dratowych, urządzona z przepychem mozaika snobistycznego raju" — jak określa ją francuski „Paris Match" — ma swoje szczególne obyczaje. M. in. najskuteczniej sza podobno policja, świata nie wpuszcza w granice miasta sprzedawców, kolporterów a nawet — jak się twierdzi — zwykłych przechodniów (bez samochodu). Przed granicami miasta można nabyć od drobnych sprzedawców adresy wszystkich gwiazd, ale na miejscu — policja odpędza ciekawskich od bram. Jeden z mieszkańców Beverly Hills, Jack Benny mówi: „Miasto jest snobistyczne do tego stopnia, że komisariat policji nie zgadza się na u-mieszczenie numeru swego telefonu w książce telefonicznej." A jednak niektórzy mówią: „Beverly Hills nie jest tym, czym było kiedyś, coraz bardziej się demokratyzuje". Ciekawe, jak wyglądało „kiedyś (wg JParis Match" — bpr. rorf.J W-. £ PiM PIERWSZA MATURZYSTKA Pierwszą francuską matttrzy stką była 37-letnia Julia Wik toria Daubie, która w roku 1861 zgłosiła się na egzamin eksternistyczny w Paryżu. Zgorszony przewodniczący ko misji egzaminacyjnej, nie dopuścił jej do egzaminu. Julia Wiktoria zaprotestowała — żadne prawo nie zabraniało kobietom zdawać matury, gdyż Napoleon I (który wprowadził we Francji nowoczesne nauczanie drugiego stopnia) nie przewidział w ogóle takiej możliwości! Egzamin matural Podsłuchane ny zdała wreszcie wytrwała p. Daubiejw Lyonie. „ANDRZEJKI" PO KORSYK ANSKU Na Korsyce istnieje swego rodzaju odpowiednik naszych wróżb z lanego wosku na Andrzejki. Tyle, że obrzęd ten odbywa się w 'dzień Wniebowstąpienia, a do wróżb używa się... białka z kurzego jaja zniesionego w tym dniu. Białko to wpuszcza się ostroż nie do pół szklanki wąfiy, a po kilku godzinach z kształtów, jakie przybrało — stare kobiety odsłaniają przed młodymi „tajemnice przyszłości". HENMK mw SIMllŃJfi I® wylęczajcce <21) — Co pan powie! Można by powiedzieć, 'te prryszedł do mnie w odwiedziny autor powieści kryminalnych. — Panie Olecki... Nieraz otrzymywałem od pana pewne-., hm... materiały i będę je jeszcze otrzymywał, prawda? — Skoro pan tak uważa, to nie wypada gościowi zaprzeczać... — Twardy pan jest, panie „Marcinie*. Miałem na myśli materiały dotyczące pewnych urządzeń, od których ludziom pracującym na dole, może być przyjemnie, lub— duszno. Cha! cha! cha! — Cieszę się, te pan jest w dobrym humorze, ale dość już tych żartów. O co panu chodzi? — Drogi panie Mieczysławie. Postaram się od razu przejść do sedna sprawy. Panie Olecki... Jestem zwierzchnikiem „Jana". Wie pan przecież kto to taki? — Wiem — odparł z przekonaniem Damanek. Jego pewna odpowiedź była wynikiem wprawy. Damanek domyślał się jedynie, że pod pseudonimem „Jan" ukrywał się Bracki. — Musiał się usunąć z terenu na czas, powiedzmy, niei określony— W tym momencie Damanek pcmyfilah „Oto przede mną siedzi morderca Brackiego" I uczynił to, co wczoraj zrobił jego gospodarz, prawdziwy Olecki. Wstał a fotela i usiadł przy biurku, mając przed sobą oświetloną postać Skórskie-go. Ten-nie | -OlecJ ~ Ja mam dużo czasu, panie Olecki. Możemy się lak bawić w kotka i myszkę jeszcze parę godzin*. To napraw-, dę nie ma żadnego sensu— Pewność, z jaką Skórski się zachowywał, denerwowała Damanka. Musiało się za tym kryć coś więcej niż tupet. Na biurku zaterkotał telefon. Damankiem wstrząsnął dreszcz. Kto to telefonuje? Czy Komenda uprzedziła zakład pracy, że Olecki nie przyjdzie dziś do pracy. A jak telefonuje żona Oleckiego? — Niech pan podniesie słuchawkę — zakomenderował Skórski. — Niech pan podniesie — odbił „pałeczkę" Damanek jak będzie głos kobiecy, to wezmę, bo pewnie żona, a Jak męski, proszę powiedzieć, że poszedłem do lekarza. ■— Dobrze, panie Mięciu, jak pan sobie życzy. — Halo... Nie. Poszedł do lekarza. A bo ja wiem. Zadzwoń pan później. A co to pana obchodzi, kto mówŁ Cześć. Skórski, odkładając słuchawkę, powiedział: — Jakiś dyrektor Roli. Pytał o pana. Damanek wiedział, że Olecki podlegał Rollowl. Widocznie „kadry" nie zawiadomiły go jeszcze o „chorobie" Oleckiego. To bardzo niedobrze. — Pytał się ten bubek — mówił Skórski — „kto mówi". Widocznie mój głos mu się nie podobał-. Panie Mietku. Dość już tego wzajemnego macania, powie pan gdzie plany? — Jakie plany? — Drogi obywatelu OleckL Nudzi mnie pan. Pan mnie nie zna to fakt, ale ja pana znam lepiej niż pan przypuszcza... Niech pan mi odpowie na takie pytanie: czy Będziński zdążył panu przekazać dokumentację urządzeń wentylacyjnych? — Nie! Skórski nie zdążył zapytać, co się Z nimi stało, gdy znowu zaterkotał telefon. Skórski podniósł słuchawką — Kobieta. Damanek czuł, że koszula przylepia mu się do pleców. — Słucham. — Miecio? Talu. Od dziesięcin już lat rozwija się w naszym kraju i dużymi sukcesami najmłodsza dziedzina chirurgii — kardio-chirurgia. Bohaterów trudnych i oryginalnych operacji spotkać można w jedynym sanatorium kardiologicznym dla dzieci w Polanicy Zdroju, gdzie pod opieką specjalistów z Instytutu Matki i Dziecka powracają da normalnego życia. W SANATORIUM NAPRAWIONYCH SERC E W A będzie żyła MAŁA" Ewunia ze zrozumiałym w wieku dwu i pół lat żalem pozostawia kunsztowną grupę koloro wych klocków i drobnymi, rozważnymi kroczkami idzie w stronę lekarza. Filigranowa figurka ginie między stolika mi i krzesełkami, aby wyłonić się tuż koło grupy ludzi w białych fartuchach. Powoli rozpina fartuszek, z lek kim zanudzeniem pakazuje wą ską bliznę biegnącą pośrodku klatki piersiowej. Mała spo gląda na grupę lekarzy. Nie uświadamia sobie, że tym wła śnie ludziom zawdzięcza największą radość dziecięcych lat — zwykły, normalny ruch, możność spaceru po zielonej trawie parku — słowem to wszystko, co jeszcze miesiąc temu było nieziszczalne. Kiedy jej rówieśnicy zdoby wali świat najpierw na czwo rakach a później już całkiem K dorosło, bo najprawdziwszy-fmi krokami, mała Ewunia mo gła zaledwie usiąść. Jedyne spacery, to spacery w wózku, jedyna zmiana miejsca, to wę drówki w ramionach rodziców. Wrodzona wada serca nie pozwalała dziecku na naj mniejszy wysiłek. Leżało więc w łóżeczku blade i apatyczne. Każdy dzień mógł przynieść katastrofę, każdy wysiłek lub nagłe wzruszenie stać się mogło zagładą led wie kołaczącego, dziecięcego serca. Kiedy na urodzinowym torcie Ewa zdmuchnęła już dwie świeczki, prof. Kossakowski postanowił przeprowadzić ope rację, załatać uniemożliwiającą normalne funkcjonowanie organizmu szczelinę wewnątrz serca. Dziewczynka znalazła się w klinice dziecięcej w Warszawie. Tylko ręce kardio chirurga i bezcenna pomoc skomplikowanych aparatów mogły ocalić dziecko, przywrócić jego sercu normalny, zwykły rytm. Do dziecięcego sanatorium w Polanicy Zdroju przyjecha ła Ewunia już z zagojoną ra ną, ale jeszcze w bezruchu, Nosiły więc dziewczynkę pielęgniarki, nosiła sama pani doktor, a kiedy wymęczona zabiegami buzia zaczęła się za okrąglać, a codzienne osłuchi wania wypadały na piątkę 3 plusem, rozpoczęła się nauka stawiania pierwszych kroków. I wreszcie, po żmudnych tygodniach lęku przed utratą równowagi, nóżki dziewczynki nabrały śmiałości, a rados na wieść obiegła całe sanatorium, że Ewa już chodzi, że życiu jej nie grozi katastrofa. Niebezpieczna sinica zeszła już na zawsze z buzi Ewy, Zobaczyć ją jednak można je szcze na ustach innych dzie ci, tych które czekają na zabieg operacyjny. W odległej od budynku sanatorium o kilkadziesiąt kroków szkole zobaczyć można kolorowe rysunki. Są wśród nich barwne kwiaty i motyle, ilustracje sudeckich legend, pogodne próby pejzażu. Ale są również wśród nich dziwne rysunki, ciemne i bezgranicznie smutne. Na burobrą-zowym tle nieba i czerni ziemi, ogołoconej ze wszystkiego co żyje, wyłania się sylwetka samotnej dziewczynki. Nawet purpura sukienki tego ulubio nego przecież przez dzieci ko loru nie potrafi rozproszyć wrażenia beznadziejności i tragizmu. Dzieci z wadami serca nazywa się dziećmi ti smutnych oczach. Nazwać je można również małymi samot nikami, których choroba prze kreśliła zabawę z rówieśnika mi, skazała na powściągliwą powolność i wieczne zmęczenie. Cuda współczesnej medycyny i techniki pozwoliły do trzeć chirurgowi w głąb serca. Ale gdy skalpel operatora dokona już swego dzieła, wła śnie w polanickim sanatorium odbywa sie nie tylko rehabilitacja ruchowa i oddechowa, ale powolna zmiana osobowości dziecka, następuje kres smutku i osamotnienia. Ruch, codzienna dostosowana doi możliwość? małych uczniów nauka, zabawa przywracają" wiarę we własne siły, pierwszy kontakt z kolegami rów nie chorymi czy rekonwalescentami zachęca do późniejszych przyjaźni w normalnej szkole i rodzinnym mieście. Po zabieg połączony z reha-b-.tacją sanatoryjną tworzy dopiero całość kuracji, pozwą' la oddać już zdrowego pod każdym względem kuracjusza w ręce rodziców. MARIA OLBRYCHł bo chciałam parą groszy- Śliczne szpilki widziałam z* komisie... Dzwonię, a w biurze mi mówią, że ty jesteś W domu— Co ci jest? — Nie wiem— Pewnie przeciągi. — Jakie przeciągi? Czy Jo ty, Mięciu^, — Nie! — A kto? — Ja! — Jędrek? Co się stało? — Nie wiem. — Co ty? Pijany jesteS?> — Tak. — Poproś Mietka* — Nie ma. — A gdzie jest? — Poszedł po pół b30& ^ — Po co? — Słuchaj. Wracaj z powrotem ł fefe mtftl, — Co to za maskarada. Co pan sobie myśli! Po drugiej stronie przewodu rzucono słuchawką — Zona — wyjaśnił Damanek, — Przyjdzie tutaj? — zapytał SkórskŁ — Tak. — Nie będą przeszkadzał. Za He minut tu będzie? — Minut? Panie. Teraz zwiedza sklepy— Najszybciej zą dwie godziny... — To dobrze. Zdążymy jeszcze porozmawiać— Odzie— Skórski nie dokończył. Drugi ostry dźwięk dzwonka poderwał go na nogi. Sięgnął do marynarki. Wyjął pistole*; i powiedział do Damanka: — Otwieraj! Damanek wstał zza biurfcS. PowoH ruszył #o drzwi 55$ nim posuwał się Skórski. Damanek wszedł na korytarz, a Skórski schował się za otwarte drzwi, prowadzące z gabinetu do hallu. Porucznik podszedł do drzwi. — Kto tam? — Ja, proszę pana — odezwał sfę kobiecy głos. — *»n otworzy. Damanek powoli otwierał drzwi, Skórski miał przed sobą doskonały cel: jego plecy. zapomniał*^ ■■■■■■.............................ummmmmmmimmwuiuwMmmmmmmmmmtm ———w———————Sir. 1 Dmfc Ounn. itn Hoo SA/GON ROłOM GRAN5^ 1 Strefa „D" rozpoczyna się w odległości mniej więcej 64 km od Sajgonu. Ma szerokość około 29 km i długość prawie 58 km. WIETCONG walczy 1 zwyeie- " ża — ofensywa partyzantów połiwłniowowietnamskich rozwija się pomyślnie. Każdy dzień przynosi z Wietnamu Południowego nowe informacje o poważnych klęskach wojsk reżimowych i amerykańskich. Powstańcy opanowali znaczny procent powierzchni kraju. M. tn. ogromny obszar, leżący na północ od Bien Hoa aż do Dong Xoai znajduje ~.ię pod ich wyłączną kontrolą. Tę część kraju sztab USA oznaczył na swych mapach kryptonimem „strefy D". Już dwukrotnie wojska USA, australijskie i współdziałające z nimi oddziały wojsk reżimowych podejmowały zmasowane ataki na tę strefę. Odbywało się to przy pomocy dywanowych nalotów amerykańskich superfortec, helikopterów oraz przy użyciu najbardziej nowoczesnej broni lądowej. Dwukrotnie Już atakujący, ponosząc ogromne straty, zadane przez niewidzialnego przeciwnika, wracali pokonani. Jedynymi sukcesami ekspedycyjnych oddziałów było ,,Tdobycie" pozostawionych w dżungli przez partyzantów, a prze^ znaczonych dla tamtejszej ludności cywilnej kilkudziesięciu worków z ryżem . .. potępienie agresji USA w Wietnamie przez Światowy Kongres Pokoju w Helsinkach* protesty społeczeństwa amerykańskiego przeciwko „goldwa-terowskiej" polityce Johnsona, sukcesy ofensywy partyzanckiej — zmuszają „twardogło-wi*ch" polityków z Waszyngtonu do zastanowienia ilę nad sytuacją, w której się «ialefli. Ostatnio Biały Dom stosuje różnego rodzaju wybiegi i próby uciszania rozpętanej przez siebie burzy. Prezydent Johnson obłudnie nawołuje do pokoju w Wietnamie. Dymisja ambasadora USA w Sajgonie Taylora — orędownika brudnej wojny w tym kraju — wydaje się również nieprzypadkowa. Są to na pewno wyniki skutecznej ofensywy opinii publicznej świata o pokój w Wietnamie. W USA rasiSel coraz bardziej brutalnie atakują obywateli s-merykańskich — Mursrynów. Całe południowe stany ogarnie te są falą antyrasi.itćwskieh demonstracji. Murzyni domaga BYŁg W ŁASKA MJak wielka t»y nie fcyla szklanka, którą ofiaruje oam się z zagranicy, wolimy pić z naszej własnej szklanki". (Z przemówienia de Gaulk^a) 2500 MILIARDÓW franków ZA BOMBĘ „H" Francuski tygodnik „L Tfcr- press" informuje, że francuska bomba wodorowa kosztuje 2 500 miliardów starych fran ków. Na sumę tę składa aię łączny koszt inwestycji atomo wych i ich funkcjonowania. MILITARySCI i odwetowcy bońscy nie przesta Ją marzyć o wskrzeszeniu by!*) Kzeszy niemieckiej, ciągła po nawiają dawne, przekreślone przez życie roszczenia teryto rialne wobec Polski i ciągłe lansują absurdalną koncepcję wchłonięcia NRD. Kanclerz Kr hard znowu bredził Aa konferencji prasowej w Berlinie zach. o granicach niemieckich z 1937 r.»\ (Z przemówienia tow. Władysława Gomułki). DROGOWSKAZ POKOJU „Dziś w tak bardzo napiętej i skomplikowanej sytuacji międzynarodowej ludzkość musi skonsolidować swe wysiłki na rzecz walki o pokój. Dziś wysiłek ten jest bardziej potrzebny, niż zawsze, potrzebny jest życiu świata. Dlatego też Kongres Pokoju i jego decyzje znajdują u nas pełne poparcie i aprobatę. Drogowskaz, jaki kongres ten ustawi na drodze obecnego rozwoju ludzkości — będzie wszystkim nam wskazywał najkrótszą i najwłaściwszą drogę do utrwalenia pokoju na świecie—'' (Z prasy radzieckiej Kongresu Pokoju w dniach obrad Światowego Helsinkach). „"Kierujemy wezwanie do wszystkich, którym droga jest sprawa pokoju: nie pozwolić epigonom nazizmu na to, aby palec ich znalazł się na cynglu nuklearnym" — z takim apelem m. in. wystąpiła delegacja polska na Światowym Kongresie Pokoju w Heisinkach. Rasizm Ją się położenia krewa Segregacji rasowej. Na zdjęciu u góry — policjanci znęcają się nad dwoma Murzynami, are sztowanymi podczas takiej de monstracji. Dość długo trwały dyskuarje had osobą kandydata na pierw saego ambasadora NRF w Tel Avivie. Oczywiście dyskutowa no w Izraelu, gdzie zrodziły się wątpliwości czy Bolf Pauls były żołnierz hitlerowskiego Wehrmachtu powinien przyje chać do stolicy państwa Izrael jako ambasador. Dowodem zaś jak bardzo poczuł się dotknięty rząd teoński wątpliwościami Opinia izraelskich obywateli, Jest wy powiedź samego kanclerza Erharda, który stanowczo stwier dził, że: „Jeśli obywatel za-chodnioniemiecki był żołnierzem i dobrze wypełnił swój obowiązek, to nie ma podstaw aby go dyskryminować". A Rolf Paulś dobrze przecież wypełniał swe obowiązki. I>o Wehrmachtu wstąpił już w roku 1934, zaś na front wschodni wysłany został w stopniu porucznika. I władnie tam w uznaniu zasług ude korowany został Krzyżem Rycerskim — najwyższym odzna czeniem wojskowym. Czy zatem można się dziwić rządowi bońskiemu i kanclerzowi Erhardowi, że takiemu ,,zasłnżo nemu człowiekowi" powierza stanowisko ambasadora? A któż inny może godniej repr=; zentować zachodnioniemieckio państwo? r— No, właśnie! (J. K.) &ys. B. Jefimow —- „Izwiestia" Szpilka komentarza Minister spraw zagranicznych Ar gentyny Miguel Ortiz oświadczył w jednym z wy stąpień publicznych, że „komu nizm stanowi dla Argentyny mnie] szą groźbę, niż międzynarodowy imperializm". Jak zaznacza a merykańska a-srencja UPI miał on nawy raźniej aa myśli... Stany Zjednoczone... O KONKURjS-ANKIETA 9 CENNE NAGRODY KSIĄŻKOWE Co łam w polityce? Jest to II nasz konkurs dotyczący spraw międzynarodowych. Rozwiązanie konkursu nr I zamieszczamy dziś na stronie drugiej. A oto nasze kolejne pytania: 1. Jaki traktat pokojowy, z kim f dlaczego nie postał dotąd podpisany w Europie? 2. Jakie znasz układy dotyczące granic Polski na Odree, Nysie i Bałtyku? (Przez kogo i gdzie zostały podpisane)? Przypominamy warunki konkursu: Biorący udział w konkursie winni odpowiedzieć na dwa zamieszczone powyżej pytania. Można też odpowiedzieć tylko na jedno z nich. Wśród autorów odpowiedzi rozlosowane zostaną cenne nagrody książkowe. Odpowiedzi prosimy nadsyłać pod adresem Redakcji „Głosu Koszalińskiego" Koszalin, ul. Alfreda Lampego nr 20 z dopiskiem na kopercie lub karcie pocztowej „Konkurs. — Co tam w polityce?". Szefowie ZSRR, USA i W. Brytanii w Poczdamie KTÓRY ZAWÓD JEST NAJBARDZIEJ MĘSKI? Liczba kobiet — zawodowych kierowców wzrosła we Francji w ciągu o-statnich 8 lat o 262 proc. Jednocześnie kobiety wycofują się z zawodów, w których dotychczas tradycyjnie dominowały. Coraz więcej mężczyzn pracuje m. in. w kuchniach. LUDZKOŚĆ MOTORYZUJE SIĘ 1 stycznia 1965 r. po wszystkich drogach świata kursowało 168 milionów różnych samochodów (7,5 proc. więcej niż w ub. roku). Ponad połowa tej liczby (51,3 proc.) znajduje się w USA. hpjmw Zabiegi o uczucie (nie zawsze odwzajemnione) Niemiecka Republika Federalna od wielu lat nie szczędzi zabiegów, aby za oceanem zasłużyć sobie na miano naj- kontynencie amerykańskim, których centrale dyspozycyjne znajdują się w Niemczech zachodnich. Działalność ich wierniejszego sojusznika USA. kamuflowana jest pozorami Mimo bowiem, iż rząd amerykański obdarza swych partnerów z Bonn cym zaufaniem akcji kulturalnych, wymiany informacji itp. Wy korzy daleko idą- stuje się różne firmy, fun-i poparciem, dacje działające poprzez po- to jednak w społeczeństwie szczególnych swych emisariu- tamtejszym stosunek do za-chodnioniemieckiego sojusznika nie jest bynajmniej jednoznacznie pozytywny. Wielu jeszcze nie zapomnia szy za oceanem i kontaktujące się z różnymi „lobby" — tak powszechnymi w amerykańskim życiu społecznym. German Information Cen- lo o wydarzeniach z okresu ter w Nowym Jorku dysponu ostatniej wojny. W dodatku je rocznym budżetem w wy-zaś to co się dzieje współ- sokości 2,5 min marek, za cześnie w NRF również które finansuje audycje tele- Hmm DUTRO nie zawsze wywołuje uczucia wizyjne i filmy dokumental-aprobaty przeciętnego Amery ne, audycje radiowe, wydawa kanina. Sprawa Eichmanna, nie broszur, prelekcje i sowi-wybryki Straussa i skandal cie opłaca ludzi prowadzą-związany z osoba byłego mini cych potrzebną robotę. stra ujawniony przez pismo Przekonać jednak do boń-„Der Spiegel", fakty ujawnio ne na procesie oświęcimskim, pobłażanie zbrodniarzom wojennym,, ekscesy antysemickie •— wszystko to ma dla opinii publicznej niedwuznaczną wy mowę. Trudno oczywiście mó wić o jakimś powszechnym potępieniu czy choćby po- skiej „wzorowej demokracji', wszechnym zainteresowaniu w p&ństwa domagającego się USA tymi sprawami. Nie ule- broni atomowej dla b. hitle-ga jednak wątpliwości, że rowskich generałów, do haseł część Amerykanów pod wpły rewizjonizmu i odwetu — Wem podobnych wydarzeń i nie jest łatwo. Fakty, które faktów musi sobie zadawać nieustannie przynosi samo zy \pytania czy rzeczywiście cie, dostatecznie v)ymownie przezwyciężenie brunatnej za oświetlają dążenia military-razy w kraju nad Renem, jest stów z Bonn. Docierają one tak zaawansowane, jak to do amerykańskiej opinii pu~ troierdzą bońscy propagan- blicznej, mimo rozsiewania dyści ' - propagandowej mgły za Atlan Zdają st>bie z tego spratuę tykiem. Wątpliwe jest mnie-rzecznicy w Bonn i usiłują manie o „najwierniejszym so-wielkim nakładem środków juszniku", przyznaje to nawet przeciwdziałać nieprzychyl- większość prasy amerykan-nym nastrojom, urabiać odpo skiej, popierającej przeciez wiednio opinię po drugiej NRF; stronie Atlantyku. Działa wie CAB! 37 lipca 1945 r. rozpoczęła się w Poczdamie konferencja szefów rządów trzech mocarstw: Churchill i Attlee reprezentowali Wielką Brytanię, Truman — Stany Zjednoczone, Staiin — Związek Radziecki. Na konferencji, która trwała do 2 sierpnia, ogłoszony zosta! historyczny komunikat, mający uregulować stosunki w świecie powojennym. Oto fragment komunikatu: „Armie sojusznicze okupują całe Niemcy i naród niemiecki zaczął spłacać dług za straszliwe zbroSnie popełnione pod przewodem tych, których uczynki w okresie powodzenia otwarcie aprobował I którym był ślepo posłuszny". W wyniku uchwał konferencji w Poczdamie militaryzm i narodowy socjalizm niemiecki miały być wyrwane z korzeniami. Na konferencji osiągnięto porozumienie w do zasad politycznych i gospodarczych w stosunku do zwyciężonych Niemićc; w Wjil tych zasad Niemcy już nigdy nie powinny zagrażać sąsiadom i pokojowi świata. Konferencja poczdamska przyznała Polsce prawo do dawnych ziem polskich na wsehód od Odry i Nysy Łużyckiej z okręgiem Szczecina i Gdańskiem. Przeciwko temu postanowieniu do dziś wy-•tępują kolą rewizjonistów w NRF, fiS) stej i a GŁOS Nr 170 {3665) H^s&w 1*9 -2 & O) w o« ag » •» # g § ' M ^ P 2. 00 ^ i £ ' M o „ N 3 ()■„!» ,3I« I 1 ?i'i *■* £. 3 ® 'S ^ 3f ! 3 5* 3 | o-^s* 2 Hi 1 * 3 3 N 3 (—1 ffi I rffl O * 33 "* ^ cJ ° 50 ™ M M* W 5 vi o c w «. _ o 7 * >sf M n» a w 1 P Ę'5 5 S 3 s B ^SNf | S J O PP "■ {a 2. r> «* -, £. *i 0 pt ® 3 w o' < ^'oS-g S?*-.* h.2 » 2 N H u « 2 "3 3 ^ o 3 ° « M < „ C (ł 2 3 P w is 31 es:*-. p ? sr a 3 3 5"2s. « u 9 n r g 8 g 3 V Oi S.S^ S3 I O w N O- N v : c* 3 CS &» p <«4 ^ #* ?5 3 i. ^ o -2 3 **o rt r." ^ o a ^ cr 3 O N » g* 3 o . 3 P 2. P i — — ^•3 Os . « P N W . . . a, c^. t«j ą •> N 5! o ®. s & 2. <4 ^ p 2. « 3 © UT 5 3 /-> w 3 8 TO ET Ś- -i 3 13 3 o» o £, p o* ^ c: 2.' PT» fx d2flN g O OJ 3 CL O Ol M 8-S 3" S V 3 N M 'nSo ^ '*• ,Sio a-° 3 -g M o- 2.- -» w! •' § < 5 < rr ^ ^'e. ►d? S Of ' ^ n s* m o < ^ » w 2. ^ s 33 Si £ "O i s N J+ M( o •a 1S. ° ^ S. S" (l tn S i i £> -/O ~ 3, ' 3 o-: MW X3 3 H» rJ- M-j; M Jp^fta^rf-NOJN S. c c - o S *" 2 5* ■S*S^«o g-g. o • ^g.s §-«■ *ro3?5 13 S c ś Nn^ • 3a S-Wra; n 5 c ^ ° 3cr e||2 w N ^ » O 5. 3 ii Fa ^ Ti 3 TJ g B o s w P X*N M,r« ® /» p 9 £• » l i C T — . ^3 *-* ri. «* I A ST X o4 ^ 5'w? e E3. 3 P 23 c3 2® >o a> % x o << o ^•5.^3 C rt. n z v * < ° 3 r 2 Ł: I M 3 <-»■ r i _.'■1 5' o -N | p| u-| N: w o* ** 2 & > ~ ^ ®5 3 Si ■ 2 t. » S s • • O w ~5' a Si 2 - OJ 3 T3 a • !r* N 05 J-* 1 M,-d 03 ° ^ o 7) _ rv __ -< S> B. 2- s»3; 5f •" o ^ żt ■ o- JJO • < - ^• ; S 13 N S.?5 •o o> n 8^" S" o> o « ,3 N- N 3* -. * N ->5 ns- a •e 2. ~ Q r ^ sT*1 £ " ^ O M- P to re ss N 2 *»■ o11 •8 TO »J f/^ > O it. N ^ t) O M o 3 ci'1 s» w * 3 ? S. o. $ P n « «, 2-3* W i N * 3 OB Mb P a w O w 0 « N 3 N r; N 0 1 P 3. 5' P C0 •3 HJ O" CU p > z as 3 P >d > 3; p t 1 N 5' * 34 w N CA o» w śf r*-O 0 CA C-*. pr O" N 'A 3 rP CS 50 "2. N' S" »—i 3 N> « CU M 13 3. O 0 1 1 3 • \ \ H "#> m \ > f;// •\ N \%^A Witaj, człowieku! Rys. Bose 1 5 < ni «t3 .w ii I |-d" s'iiś-3 O n n •*"1 > o" "O , fl o) 3" ro sr • S" ^ «-• >-> I <5 • 2. N >d W »s5(i„ X '< S" to W : §. I ?«S>. / N m J ES » H «--%s • |Ł ! 3 3 >T ^ 1 s e ; -t ^ to ^ ^ 3 * i 2o" 1 » < B« ! " N , OT H 3 ; o- — 3 e ! 3 & ^ ? > re< "2. o * ' ni 2 ^ 58 1 -1 » 5" § 1 3; N N 2 6 > <«- « P 2 '« a ~ ?, n 13 *r w . P < M B N. a<-J S. 3 I > O ft s, » «3 N*3 ts :|2gS8 (fi £7 ^9 u. 1 JlO4 O4 W OM* is? 13 g a-| ń '< ■» a 2. » g-s- '"OO Cs » o* •"*« o ^ S ^ ^ ^ 13 H S.* • CD w C o O i. ■g 3 K1 f? 3 ft> o .CL o t) o S -O j. o o Tj *H. o o £.3 w tL rfD CL o t3 ;Ł t3 o ro' 4 3 2: ►3. pj W CO <£ N-/D* m' M S- CL CL CL g °S^3 t, ■ ^ OJ , *t 2. J3- N K c 3 cl § 3 ^ g ^ n> c 0 ttr* K _ <-> 3 _>cj 3 2. 3 5* o g 5 2. N m O P 0 3 & CL O. 1 w r 1 p * a ■? 5 3 « n aft a g * ? o |?=4 S|Ś= n p ■< 1 * - CŁ 1 2" o o ■• !F f ' B-fF ? * 5 £ *S o 2*5.3 S? w w WOT H M wiH 3- 2.3 3.0 3.3 3 « B" 3 p — t S'* o a.^3 S "OT 3 g. » p O JJ P N | Si1* 1 3* a »J2 J 5 3 N t» 1-1 B n 3 o o w ?sr^o 3 -w - r.3 B «*5.2.3. o 5 - a •? O ® 3 figiisirs °*b* H.w PI 2, «0?a S s g: 3 »1 ■gsg-3 n N S2. vj ~ 2? 01 CC w o.S.Na^ g =°Sp2 « N or^wi !* rt* ^S^aN • SSlttSES^SŁBa « ™* « 2 2 ft"5^238 s a . m s " ot 5.3 « s Ja" o »'b^ m- ~B "i oS;» w ai ^ N r > r> ■ -'3 s.śd ET-SEaS ^S-^2 3 Si ^ ©> «i 3 » p o.1"* S" & -»• J >i o 2. 5 » Ml p 4 SJ ;» 3 O „ o" ri » £ Si S ~ (B 3 3 0. » •< łn a sr.a2«l ^ c"3 ■" -2 N.1 P c o 0.2 i» n> W 3 3 2& " w » «S p 3^ 40 O P W o 2 t 0 3 *• m « qo.#C w 3. 3 S .. w a £ 3 2*" •"* 2 ^ SJ. O 3 00 JJ o •*>' 3 N >> W m ^ o 5 p 5^ aM ^ ?&3 as aSwS <*2 « S.2 ^ 0 < 2. p* 2 >—» w "-* < Sb 56 513 S ś 2 T2. ^ • -• tS n p _s - >c iś 25* CL cj * s oM «• S O • SP O Cfi V* hff fi. N &. -< * ■« sr N .1 c ^ 3 Ol M 3 -c-^ P P a3« - - s i5'3 •§'" 3 ®;L 2 " M W M O 2. w -.3 * a • 3 |-2 B?< B a d» # » S- Ń 3 3 "A R s o- p 3 ® p 5 2. *■ o* « o 3 3 2 W * _5o'3o j, • „ >-P O -•» a £ n »? . 2 a 3 5 » g ( ^ » £ 3 2 • -• g ^'g 5 s < mWJS 3t I O p g C M— ( > • 3 P t_. W 0 5"« ™ ' 2 i 1 o 2. o s i 1 a-, o : 3 {r* O O ► 4 V S o p N X. 5 b £. 5 « b 0 . i 3 e ^ 5, g > "sag w .^3 2 c.3 '-5 £ 02.3 3 t c E? 0 t-i • —5 - N S ! I n *± 2. 1 N -> u W V) < N o) 2* E ^ ^ ■s 1 3 S'ot W" < 1 ^ a (/) 2. . « o W A 2 $! EL 2.-a vi 5 ^ - '< o < P Oś ^ N ? p O n> "c ^ 3 S- => # « 5 i v a h jr • O O 5 ai ; 3 S. t. ^ 2 ! «•■ c S. a ^ : " .. o-^e "-? "«§' <5 w 53 • i E • "5 > j S 0 N - * 30 2 Si < to r- 5 H , «f | 13 N p : t 3 4 (t (+ 3*< t Ti < -• < s n et- ( Lsr srf5 : ! O » ^ 1 > 1 O O 03 D'3 ^ S* 3 ? f E