4,00 ZŁ W TYM 8%VAT Nr ISSN 0137-9526 9 770137 952053 Nr indeksu 348-570 32. Piątek 27 grudnia 2019 magazyn Głos 00941389* % ♦♦ W % X' TERAZ DO WYGRANIA 85 000 000 aSBH Dyplomacja: ulegamy zbyt Amerykanom Słupsk Najbardziej rodzinna wieczerza dla osób ubogich i samotny* strona 5 Słupsk Urzędnicy apelują, by odłożyć na2020 rok wizyty w ratuszu 00948024 REKLAMA i się nadmiernie schyla głowę onic/>skiijesięsz;icuiikii - pittf Andrzej Manii strona 15 Kierownika Budowy 0094589C REKLAMA 0 9770137952053 reklama Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 2 produkt lub 3 produkt 44 % n (hhH PROMOCJA NA WYBRANE PRODUK HHHhh Szczegóły w sklepach euro i na euro.com.pl TANIE! KUCHNIA SHAR MIKROFALOWA R200WW Wm **8*2 TT Ptga$z a mm J IcicMCkiC BCSł^CS AUTOMATYCZNY EKSPRES AUTOMATYCZNY ROMANCA 769 <& EKSPRES AUTOMATYCZNY ~ XELSłS SM7SS1/00 «m» | ■ TAKIEJ SUNiK I»łW£*TtROWr »Oe>riv» a MNIEJ ^RR|-30O Jtml płacisz kizm TERAZ PŁACISZ TANIEJ 1849 1599 SU MS U Kto OCZYSZCZACZ POWIETRZA AX40R3Q30WM/£U / NAWILŻACZ POWIETRZA EUM02 PHILIPS ODKURZACZ FC6729/01 SIEMENS PŁYTAinoukcyjnS| WiEZićfi TAWSJ BO PŁYTA INDUKCYJNA PIE631FB1E N264M3707AK TS C HNOLO DACrU SUSZARKA BUdCH WT«8SVSŁ?.PL v PROMOCJA RATA INA „PO MAJA NXirPACK RTV KURO AOD" OOSrrPNS W *TO«SKACM 08SkU«l RATAUNf J > NA CURO.C.OM.Pł.." SZC*K«tY W RECłULAMINi* MOMOCi, W RRZYPABKU PROMOCJi TOWAROWYCH oor,rępuYCn w okaesic oaowi^i»wania p-romoc^ rataincj .00 maja Nie Pti-CiiZ" okres obowiązywania crw promocyjnych podany jc$t na cykietach cenowych ws> 2ft.*2.aOTV R. PO ai.T2.a«T9 R. PROMOCJĄ OBJljTE SĄ PRODUKTY WSKAZANE W R&tSiUEAMiNIE PROMOCJI. RABAT UDtłEŁANY ll!BT NA NAJTAŃSZY PRODUKT W K^SZYKlł- R*aUł AM!N DOSTĘPNY W SKICPACM TURO ( HA . Głos Dziennik Pomorza ____w w____________AO Piątek, 27.12.2019 rCklttttltt (jO TERAZ PŁACISZ TERAZ PŁACISZ PŁACISZ nmz nm$i nmz ptmsz UMZ nmm nmz nmn nmz PŁM CISZ Ultra HD Ultra HO PHILIPS Ultra HD 'Ultra HPjS SONY TELEWIZOR LED 55X68596 — H PHIŁi PS TELEWIZOR LEP 6SPU565S4 J SAMSUNG TELEWIZOR UED UE70RU7092 LAPTOP HP14S-DCŁ00K " 0£> Q3t.01,a:< GStA FIFA 20 wnm gf% HUAWE! P20 PRO 4,; motorolo MOTO 67 F1AY , O motorolo f^OTO ONE ACT10N / 7) GARMłft MIA3 SMARTWATCH F£NłX5 x 04 magazyn Glos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 Oskarżony o przekroczenie granic obrony koniecznej Bogumiła Rzeczkowska I Stupsk Prokuratura Okręgowa w Słupsku skierowała do słupskiego sądu okręgowego akt oskarżenia przeciwko 64-letniemu Andrzejowi F., zarzucając mu zabójstwo Mariana K. Według śledztwa oskarżony przekroczył granice obrony koniecznej oraz działał w warunkach znacznego ograniczenia poczytalności. - Z ustaleń śledztwa wynika, że do zdarzenia doszło w dniu 8 czerwca 2018 roku w godzinach wieczornych w jednym z domów położonych w Strzyżynie w gminie Damnica. Pomiędzy Andrzejem F. a jego szwagrem Marianem K. doszło do kłótni. Marian K. zadawał Andrzejowi F. ciosy pięściami oraz śrubokrętem. Andrzej F., odpierając atak Mariana K., w odwecie zadał mu co najmniej dziesięć ciosów nożem w okolice głowy, szyi oraz brzucha, powodując u niego liczne rany kłute, które doprowadziły do jego wykrwawienia, a w rezultacie do jego śmierci - informuje Paweł Wnuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku. Wówczas napastnik -Marian K. znajdował się w stanie nietrzeźwości. Miał ponad dwa promile alkoholu we krwi. Powodem wszczętej przez niego kłótni i ataku na Andrzeja F. były narastające od lat nieporozumienia. - Andrzej F. natomiast jest osobą niepełnosprawną ruchowo z powodu amputacji jednej z nóg na wysokości uda. W chwili ataku był trzeźwy, a na jego skutek, między innymi z powodu zadanego mu ciosu śrubo- Andrzej F. przesłuchany w charakterze podejrzanego przyznał się do pozbawienia życia swojego szwagra prokurator Paweł Wnuk krętem, doznał rany szarpanej nogi - opisuje rzecznik prokuratury. - Andrzej F. przesłuchany w charakterze podejrzanego przyznał się do pozbawienia życia swojego szwagra oraz stwierdził, że działał w obronie własnej, ponieważ został zaatakowany śrubokrętem, w związku z czym obawiał się o swoje życie. W czasie śledztwa psychiatrzy zbadali Adama F. w warunkach ambulatoryjnych. Biegli orzekli, że Andrzej F., zada- jąc ciosy nożem Marianowi K., działał w ostrej reakcji na stres, która spowodowała, że jego zdolność do pokierowania swoim postępowaniem była ograniczona w stopniu znacznym, co wynikało z kolei z jego obawy o swoje zdrowie i życie. Prokurator prowadzący śledztwo uznał, że Andrzej R, zadając ciosy nożem Marianowi F., działał w celu odparcia jego niebezpiecznego ataku oraz w obronie własnej, której granice jednakże przekroczył, ponieważ zastosował niewspółmierny do niebezpieczeństwa środek obrony. Na początku śledztwa Andrzej F. był tymczasowo aresztowany. Obecnie przebywa na wolności. Dotychczas nie był karany sądownie. - Za zarzucaną Andrzejowi F. zbrodnię zabójstwa grozi kara od ośmiu lat pozbawienia wolności, kara 25 lat pozbawienia wolności albo kara dożywotniego pozbawienia wolności. Jednak z uwagi na przekroczenie przez niego granic obrony koniecznej oraz z uwagi na znaczny stopień ograniczenia zdolności pokierowania swoim postępowaniem sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia - dodaje prokurator Paweł Wnuk. ©® SAWKA RYSUJE . 1 1 H Pogoda w regionie Weekendowa przeplatanka pogodowa Zima jest, ale tylko w kalendarzu. Ten weekend będzie zdecydowanie jesienny z przeglądem rozmaitych zjawisk pogodowych typowych dla tej właśnie pory roku. I tak dziś, w piątek, będzie pochmurno i wilgotno - można się spodziewać przelotnych opadów deszczu. Pogoda nieprzyjemna, ponura, ale w dzień temperatura zdecydowanie na plusie. W sobotę będzie nieco chłodniej, ale za to wyjrzy słońce. Nie powinno padać - to dobry dzień na spacer, pamiętajmy, oczywiście, o właściwym ubiorze. W niedzielę nadal chłodno, ale w ciągu dnia bez przymrozków (niewielkie mogą wystąpić w nocy). Spodziewać się można chmur i przejaśnień, przeplatanych okresowymi opadami deszczu. Od poniedziałku cieplej. ©® Jutro u nas Tym razem będzie inaczej Jak dotrzymać noworocznych postanowień. To nie jest niemożliwe Przepisy Na Nowy Rok wege dieta Przepis na danie wegańskie na 1 stycznia: spring rollsy T Ludzie Z gwiazdy taka żona Doda nie jest już skandalistką, tylko przykładną żoną smu m? 3°C -- o°c Barometr 1024.00mbar Wiatr płn.24km/h Uwaga przelotny deszcz Sobota 3°C ^ -2°C - Niedziela 2°C o°c Barometr 1037.00mbar Wiatr zach.15km/h Uwaga przymrozek Barometr 103.00 mbar Wiatr zach. 15 km/h Uwaga opady Grzegorz Hilarecki ŚWIĄTECZNA GORĄCZKA I POLACY Komentarz y, Polacy, mamy wyjątkowy instynkt stadny i to niezależnie, do którego „plemienia" się przyznajemy, opozycyjnego czy rządowego. W przedświątecznej gorączce sprzątania, zakupów coraz częściej i w większej liczbie nie zapominamy o innych. Stąd coraz więcej wizyt z prezentami w szpitalach i innych placówkach, w których można spotkać potrzebujące wsparcia dzieci. Warto to pokazywać ipodkreślać. Taksamo, jak warto pokazywać tych, którzy robią coś dla innych, tych słab- szych, biedniejszych. O dziwo, ich nie ubywa, o czym świadczy frekwencja na Wigilii dla ubogich, która co roku organizowana jest też w Słupsku. Łączy nas też to, że nie lubimy dopełniać przykrych urzędowych obowiązków. Ale gdy za ich niedopełnienie ma być kara to... Przykład mamy obecnie w wydziałach komunikacj i w całym kraju. Każdy wie, że wielu zapominało o obowiązku przerejestrowania po transakcji kupna-sprzedaży samochodu. A tu nagle Polacy masowo ruszyli do wydziałów komunikacji. Choć tak naprawdę nic im nie grozi, kary grożą tym, którzy o owych obowiązkach „zapomną" po nowym roku. Apele urzędników jednak nie pomagają, w naszym mieście i w ratuszu, i w starostwie numerki systemu kolejkowego kończą się z samego rana. Tak jakbyśmy lubili stadnie stać w kolejkach. Mam nadzieję, że po nowym roku ich już nie będzie. Czego wszystkim życzę. ©® W OBIEKTYWIE W przedświąteczny poniedziałek wysłannicy świętego Mikołaja zawitali na oddziały dziecięce słupskiego szpitala. Tym razem Mikołaj przywdział barwy kibiców klubu piłkarskiego Gryf Słupsk. Kibice ze Słupska zjawili się z workiem prezentów. Gmina Damnica zaprasza na koncert świąteczno-noworoczny Glos Dziennik Pomorza ,« HC Piątek, 27.12.2019 mOgUZyil UD Najbardziej rodzinna wieczerza dla osób ubogich i samotnych w Słupsku Kinga Siwiec kinga.siwiec@gp24.pl Z Wigilii dla osób ubogich i samotnych organizowanej przez Caritas Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej i Parafialny Zespół Caritas przy parafii pw. św. Jacka w Słupsku korzysta co roku kilkaset osób. Tym razem po raz pierwszy mieli oni okazję spotkać się 24 grudnia. W poprzednich latach uroczysta kolacja odbywała się zwykle kilka dni przed Bożym Narodzeniem. Spotkanie odbyło się w restauracji Słupski Młyn. Głównym organizatorem wydarzenia był ks. Tomasz Roda, który wyjaśnił, skąd ta zmiana. - Pierwszy raz organizujemy Wigilię Caritas dla osób ubogich i samotnych faktycznie w dzień Wigilii Bożego Narodzenia. Zawsze odbywała się tydzień wcześniej, jednak zachęceni słowami papieża Franciszka, by zatroszczyć się o tych ludzi Przed tym, jak wszyscy zebrani zasiedli do stołu, wygłoszona została Ewangelia, zaśpiewano kilka kolęd oraz podzielono się opłatkiem. Po świątecznej kolacji rozdano prezenty w ten dzień, kiedy przypada właśnie Wigilia Bożego Narodzenia, by otoczyć ich miłością, i dlatego spotykamy się 24 grudnia - wyjaśnia ks. Tomasz Roda. - Planujemy już zawsze spotykać się w Wigilię, bo to jest właściwy czas w trosce o ubogich. W tym roku już w podobnym duchu przeżywaliśmy śniadanie wielkanocne, które odbyło się w Niedzielę Zmartwychwstania. Z zaproszenia na kolację korzystają nie tylko osoby, które mają problemy finansowe, ale także ludzie samotni, którzy nie mają z kim spędzić świątecznego czasu. Dla nich wszystkich Caritas organizuje wieczerzę wigilijną. W tym roku nie wysyłano zaproszeń imiennych, a na uroczystości pojawić mógł się każdy. - Jako Caritas zapraszamy wszystkich ludzi, którzy czują taką potrzebę bycia przy wigilijnym stole, dlatego nie kontynuujemy poprzedniej formy wysyłania zaproszeń, bo może być tak, że nie trafimy. Być może ktoś nie chce być imiennie zaproszony, ktoś nie czuje się ubogi, a dostał to zaproszenie. Z drugiej zaś strony, wiemy, że były takie osoby, które nie dostały zaproszenia, a chciały przyjść w poprzednich latach na Wigilię. Mamy zasadę otwartych drzwi, każdy może przyjść i dla każdego znajdzie się miejsce. Służymy do ostatniego człowieka - mówi ks. Tomasz Roda. - Z Wigilii Caritas korzystają różne osoby, różne są ich historie życia, poglądy. Jesteśmy tak bardzo otwarci, że jeśli ktoś ma być sam w czterech ścianach w tym szczególnym dniu Bożego Narodzenia, to zapraszamy go na wieczerzę wigilijną. Jeśli ktoś jest w kryzysie, jeśli ktoś jest na ulicy, jeśli nie daje sobie rady - zapraszamy go tu na wspólne świętowanie. Na uroczystości obecny był także Marek Goliński, wiceprezydent Słupska. - Ta wieczerza wigilijna to jest chyba najważniejsza, najbardziej rodzinna wieczerza w ciągu roku, która gromadzi nas wszystkich przy jednym stole. ©® Jtefefsjw? 1 Zaśpiewają najpopularniejsze kolędy i pastorałki Po raz kolejny Centrum Kultury i Biblioteka Publiczna wgminie Słupsk zaprasza przedstawicieli szkół, domów kultury, stowarzyszeń, różnego rodzaju placówek edukacyjnych do udziału w XIX edycji Festiwalu Kolęd i Pastorałek Jezierzyce2020 r. Tegoroczny festiwal będzie z pewnością czasem religijnej refleksji i niepowtarzalnych wrażeń artystycznych. Do udziału w nim zaproszeni są uczestnicy od 6. roku życia., indywidualnie i zespołowo. Zgłoszenia - do 10 stycznia 2020 r., wyłącznie za pośrednictwem formularza zgłoszeniowego pod adresem: http://kul-tura.slupsk.pl/xix-festiwal-koled-i-pastoralek/ Występy wykonawców oceniać będzie jury, w skład którego wchodzą: Paweł Lucewicz - kompozytor, dr Tadeusz Formela - dyrygent (Katedra Muzyki Akademii Pomorskiej w Słupsku) oraz dr Konrad Merta - muzyk instrumentalista (Akademia Muzyczna w Katowicach). XIX Festiwal ma formułę dwuetapowego konkursu. Najpierw odbędą się przesłuchania spełniających wymagania formalne. W finale (18 stycznia, godz. 17) w kościele parafialnym w Jezierzycach wystąpią laureaci Grand Prixoraz I miejsc. Wstęp wolny. (MAZ) Kolejki nie do obsłużenia nie tylko w słupskim ratuszu czy starostwie Grzegorz Hilarecki grzegorz.hilarecki@gp24.pl W oficjalnym komunikacie słupski urząd miejski informuje: „w chwili obecnej nie ma możliwości obsłużenia wszystkich wnioskodawców i spraw w godzinach pracy Referatu Rejestracji Pojazdów". System kolejkowy w tym referacie zapycha się już rano. Nie ma szans, by słupszczanin, który chce załatwić sprawę przerejestrowania samochodu i trafi do urzędu po godzinie 10, został obsłużony. - Przepraszamy, ale to nie nasza wina, usłyszałem w ratuszu od urzędniczek. A czyja moja - denerwuje się słupszczanin, dla którego zabrakło numerka na dany dzień. „Wyjaśniamy, iż automat wydający kolejno numerowane bilety do czynności związanych z rejestracją pojazdów blokowany jest aktualnie we wczesnych godzinach porannych, po przekroczeniu założonej ilości osób, których sprawy są możliwe do obsłużenia w danym dniu roboczym" - informuje ratusz. Skąd te nagłe kolejki? Otóż Urzędnicy *e Słupska apelują, aby w przypadku gdy sprawy związane z rejestracją pojazdów nie są pilne, przyjść w 2020 od 1 stycznia zmienia się w Polsce prawo. Przepisy znowelizowanej ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (...) nakładają na właścicieli pojazdów kary pieniężne za nieprze-rejestrowanie pojazdu lub nie-zgłoszenie jego zbycia w terminie 30 dni od dnia nabycia/sprowadzenia pojazdu. Choć to prawo będzie obowiązywać od l stycznia, to ci, którzy teraz nie przerejestrowali pojazdów, boją się, że zostaną ukarani. Stąd kolejki we wszystkich wydziałach komunikacji. Tak jak w ratuszu jest też, jak sprawdziliśmy w słupskim starostwie. * Urzędnicy uspokajają i tłumaczą, że nowe przepisy będą obowiązywać od nowego roku. „W związku z powyższym informujemy, że wszelkie umowy kupna/sprzedaży, zawarte do końca bieżącego roku nie będą podlegały weryfikacji w kontekście ww. przepisów, co oznacza, że właściciele takich pojazdów nie będą karani za przekroczenie ustawowego terminu 30 dni. Dopiero pojazdy zakupione z dniem wejścia wżycie ww. ustawy tj. odl stycznia2020 roku będą podlegały jej rygorom". ©® WIGILIA Zbigniew Marecki zbigniew.marecki@gp24.pl Wsobotę (28 grudnia) o godz. 17 w kościele parafialnym w Damnie rozpocznie się otwarty i bezpłatny dla wszystkich koncert świątecz-no-noworoczny. Koncert organizowany jest przez wójta Damnicy, CEiK w Damnicy, parafię Damno oraz Gminną Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Damnicy. Podczas tego wydarzenia publiczność usłyszy kolędy i pastorałki, które znalazły się na nowej płycie „Damnickie pastorałki", przygotowanej przez Grzegorza Gurłacza, muzyka i dyrektora CEiK w Damnicy, wraz z chórami szkolnymi z Damnicy, Damna i Zagórzycy oraz Kapelą Gminy Damnica. Ze swoim świątecznym programem w trakcie koncertu zaprezentuje się także zespół The Chance, stworzony przez Agnieszkę Latusek, Magdę Adamiak i Monikę Marcol, który m.in. doszedł do finału polskiej edycji programu X Factor. - Będzie nam bardzo miło, jeśli z naszego zaproszenia skorzystają mieszkańcy gminy i goście z regionu - mówi Andrzej Kordylas, wójt gminy Damnica. ©® Koła łowieckie z Główczyc i Słupska oraz młodzieżowi strażacy z Izbicy przywieźli prezenty na pediatrię słupskiego szpitala AUTOPROMOCJA DZIEŃ DOBRY W PONIEDZIAŁEK • Nowy tydzień, now Głos ^ TAXI (/', 5984227001 \JACosi 607 271717 59196-25 NAJTAŃSZE TAXI W SŁUPSKU 06 na dobry początek Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 KALENDARIUM 1805 Uruchomiona została najstarsza tczewska apteka Pod Złotym Lwem, przy obecnej ul. Mickiewicza. 1919 Władze polskie mianowały Władysława Orcholskiego na stanowisko komisarycznego burmistrza Tczewa. 1929 Żaglowiec Pomorze (późniejszy Dar Pomorza) wypłynął w pierwszy rejs pod polską banderą. 1952 W Sopocie - w konkursie PDT na najprzyjemniejszego sprzedawcę roku 1952 -1 miejsce zajął Edmund Ostrowski, obsługujący dział sprzedaży wełny. W nagrodę otrzymał aparat fotograficzny. 1958 Liczni pasażerowie na stacji kolei elektrycznej Gdańsk - Polanki byli świadkami tragicznego wypadku. Około godz. 18.30 pod wjeżdżający na stację pociąg wpadł4-letni Piotruś Grabowski. Po zahamowaniu pociągu wydobyto dziecko. Kolejowe pogotowie ratunkowe przewiozło Piotrusia do kliniki dziecięcej. „Na szczęście, jak się wydaje, dziecko doznało tylko złamania przedramienia prawej ręki i ogólnego potłuczenia" - donosi „DB". 1960 W sopockim kinie Bałtyk odbyła się premiera filmu „Szatan z siódmej klasy" w reżyserii Kazimierza Tarnasa. 1995 Gdańszczanin Marek Kamiński dotarł do bieguna południowego po przejściu samotnie 1400 kilometrów w ciągu 53 dni. Był pierwszym człowiekiem, który zdobył oba bieguny Ziemi w ciągu jednego roku. 2004 W Gdyni zmarł Janusz Popławski, muzyk, kompozytor, gitarzysta zespołu Niebiesko-Czarni. (GRAN) TWEETIRETWEET Wstyd to pojęcie obce dla prezydentury Andrzeja Dudy. Jej symbolem będzie wielokrotne złamanie konstytucji, przyjęcie ślubowania od Piotrowicza i Pawłowicz, skandaliczne-ataki na sędziów. Wstyd! MAŁGORZATA KIDAWA- BŁOŃSKA. KANDYDATKA KO NA PREZYDENTA Wstydem, proszę pani Kidawy-Błońskiej, to jest pani bezwstyd; bezwstyd bezkrytycznej marionetki, bezwstyd nieudanego socjologa z infantylnymi pretensjami do bycia „prezydentem" PROF. KRYSTYNA PAWŁOWICZ, NOWY SĘDZIA TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO OTWARCIE TYGODNIA ,#!a. ą »V * « «• « CC #\ ,» e. w » a ■ lilii Ma ponad 50 metrów długości, 4,5 metra szerokości, waży około 150 ton i jest obrotowa. Nowa kładka łącząca Długie PobrzeżezWyspą Spichrzów została udostępniona dla przechodniów w Wigilię oraz w pierwszy dzień świąt. Jej oficjalne otwarcie ma zaś nastąpić w kwietniu roku przyszłego. Jak kładka podobała się pieszym? Opinie są podzielone. Jedni zwracają uwagę na jej funkcjonalność, inni mówią, że nie za bardzo pasuje do zabytkowego charakteru tej części miasta. Jak jednak wiadomo, o gustach się raczej nie dyskutuje... CYTAT TYGODNIA Pan Borys Budka ma zostać nowym charyzmatycznym liderem Platformy, a nie potrafi jako szef klubu zdyscyplinować wszystkich posłów, to ja już widzę, jak on będzie zarządzał całą partią. Na pewno... To będzie zmiana na lepsze... - mówił z ironią w nagraniu na Facebooku Tomasz Sekielski, krytykując postawę polityków opozycji, którzy nie pojawili się na czwartkowym głosowaniu w Sejmie nad trybem procedowania nowelizacji ustawy dotyczącej ustroju sądów powszechnych PRZEGLĄD TYGODNIA Pomedziakk,23S2 Sejmik: Most tczewski to zadanie dla państwa Sejmik wystosował specjalne stanowisko dotyczące mostu tczewskiego o przejęcie tego zabytkowego obiektu przez Skarb Państwa. Decyzja w tej sprawie zapadła jednomyślnie. - Bardzo się cieszę, że udało się przekonać do tego stanowiska wszystkich radnych, bez względu na barwy polityczne -mówi Zenon Odya, przewodniczący Komisji Żeglugi Morskiej i Śródlądowej w pomorskim Sejmiku. Wcześniej podobną rezolucję wsprawie przejęcia mostu przez Skarb Państwa przyjęła Rada Powiatu ^Tczewskiego. Poniedziałek, 23J2 Nie wyrzuca], oddaj potrzebującym Aż dwa min Polaków żyje w skrajnym ubóstwie, a ich liczba systematycznie rośnie - w ciągu ostatniego roku do tego grona dołączyło aż400tys. osób, z czego 60 tys. to seniorzy - wynika z najnowszych danych GUS. Stąd apel Banków Żywności - by jedzenia, które zostanie nam po świętach, nie wyrzucać, a oddać potrzebującym. Listę wszystkich placówek, które włączają się w pomoc, znaleźć można na stronie bztrojmiasto.f Taka pomoc to piękny, nie tylko świąteczny gest. Wtotvk,24J2 Zawieszenie sędziego zostało uchylone Sędzia Paweł Juszczyszyn nie stawił się na posiedzeniu Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która miała wydać decyzję ws. jego zawieszenia. - To niejest niezależny sąd - mówili jego pełnomocnicy. Ostatecznie Izba uchyliła decyzję o zawieszeniu. - Sędzia Juszczyszyn spotyka się z represjami dlatego, że wykonuje swojeobowiązki. Posiedzenie Izby Dyscyplinarnej niejest posiedzeniem sądu, niejest rozprawą, ponieważto gremium nie jest niezależne od władzy wykonawczej, a zatem niejest sądem -mówili sędziowie z lustitii. Wtorek,24J2 Kolejne zarzuty wobec marszałka Senatu Kolejne osoby oskarżają prof. Tomasza Grodzkiego o przyjmowanie łapówek wczasach, gdy pracował jako lekarz. -Topolowaniezna-gonką na mnie. Te absurdalne działania mają mnie zohydzić. Nigdy nie przyjąłem łapówki - mówi marszałek Senatu. - Grodzki wziął3 tys. złotych, ale po dwóch dniach zadzwonił i po-_ wiedział, że nie udało mu się urato-I waćteścia, bo trupa mu przywieźli-1 śmy. Pieniędzy nie oddał - twierdzi i jeden z mężczyzn. MarszałekSe-< natumiałzapytać, czy pieniądze § może przekazać na jakąśfundację. Środcu25J2 Policyjny pościg na ulicach Gdańska Patrol policji przejeżdżający ul. Świętokrzyską zauważył samochód jadący pod prąd. Policjanci chcieli, by prowadzący samochód się zatrzymał, jednak niestosował się on do poleceń funkcjonariuszy. Przyspieszył i zaczął uciekać. Kierowca porzuciłsamochód w pobliżu stacji benzynowej przy ulicy Myśliwskiej. Policjanci zatrzymali go podczas próby ucieczki. Oddano strzał ostrzegawczy. Okazało się, że mężczyzna nie miał prawa jazdy. Badanie alkomatem wykazało, że miałon w wydychanym powietrzu 0,3 promila alkoholu. Glos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 artykulreklamowy 07 BADACZE Z OKFORDU POTWIERDZAJĄ: To najnowocześniejsza metoda na chore stawy Z A Pfl O BÓLU KOLAN ]eśli kłuje Cię w kolanach i strzyka Ci w stawach przy każdym kroku, a przejście kilkuset metrów do pobliskiego sklepu jest dla Ciebie nie lada wyzwaniem, to wiedz, że dzięki najnowszej opasce magnetycznej już niedługo możesz zapomnieć, że kiedykolwiek bolały Cię nogi. Teraz masz szansę otrzymać rewolucyjny stabilizator za darmo i rozpocząć kompleksową walkę z problemami zwyrodnieniowymi PO 1. ZASTOSOWANIU INNOWACYJNE! OPASKI. 3ózef, 72 lata Ból kolan może promieniować aż do kręgosłupa, co prowadzi do problemów z poruszaniem się i znaczne utrudnia sprawne funkcjonowanie. Jeśli strzyka Ci w stawach i masz kłopoty z chodzeniem, nie powinieneś tego bagatelizować! Na szczęście najnowszy wynalazek specjalistów z Oxfordu - pionierska opaska magnetyczna pozwoli Ci na odzyskanie kondycji w czasie krótszym niż myślisz. Według dużej grupy specjalistów - ból kolan maleje już od pierwszego nałożenie innowacyjnej opaski na nogę, która pomaga regenerować tkanki chrzęstne i stabilizuje stawy, w takim samym stopniu zarówno u osób młodszych i starszych. Ten fakt pokazuje, że Ty też możesz odzyskać sprawność ruchów i pozbyć się trzeszczenia w kolanach, niezależnie od tego w jakim wieku jesteś. Już niedługo będziesz mógł znowu w pełni korzystać z życia - pójść na długi spacer, pobawić się z wnukami i wykonywać domowe obowiązki BEZ ŻADNEGO BÓLU. Jeśli jeszcze masz wątpliwości, to historia 72-letniego Józefa, który dzięki nowej metodzie ma zdrowsze stawy, na pewno je rozwieje. Magnetyczną opaskę możesz nosić wszędzie Dzięki łatwemu zapięciu na rzepy oraz elastycznemu i oddychającemu materiałowi korzystanie ze stabilizatora jest wyjątkowo proste. Innowacyjna opaska idealnie dopasowuje się do ciała i jest niewidoczna pod ubraniem. Możesz nosić ją praktycznie cały czas -w drodze do sklepu, podczas pracy domowych, w kościele, a nawet w czasie snu Według ekspertów już przy pierwszym założeniu stabilizatora ból może całkowicie ustąpić, a dzięki kontynuacji stosowania możesz odciążyć tkanki chrzęstne i utrzymać silne oraz zdrowe kólana. Daj sobie szansę na sprawne życie i nie czekaj, aż biodra, kolana i kręgosłup wysiądą Ci całkowicie! Prawdopodobnie najlepsza metoda na ból stawów 1} Działanie doraźne Magnetyczna opaska podtrzymuje elementy budujące aparat ruchu, odciąża i stabilizuje stawy, dzięki czemu możesz ją stosować doraźnie, kiedy dopadnie Cię kłucie w kolanach, a od razu poczujesz różnicę. Ponadto wbudowane aktywne po-laryzatory natychmiast uwalniają fale magnetyczne, które mogą całkowicie łagodzić ból kolan i bioder, poprawiać krążenie krwi i pobudzać bioenergetykę komórek. Warto zaznaczyć, że opaska zawdzięcza swoje ekspresowe działanie magnesom o sile aż 1600 GS, co wyróżnia ją na de innych magnetycznych produktów, które zazwyczaj mają moc 1000 GS. Dzięki ulepszonej formule, reumatycznebóle kolan mogą minąć w bardzo krótkim czasie - bez względu na ich nasilenie. 2f Działanie długofalowe Dzięki magnetoterapii możliwe jest kompleksowe wsparcie regeneracji tkanki chrzęstnej. Wystarczy nosić opaskę przez 4-5 godziny dziennie, żeby uchronić się przed narastającym bólem. Przyjemny i oddychający materiał, który idealnie dopasowuje się do ciała i mieści się praktycznie pod każdym ubraniem, nie przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. W przeciwieństwie do masywnych stabilizatorów, które utrudniają swobodne poruszanie się. Magnetyczna opaska może zmniejszyć napięcie mięśni, dzięki czemu minimalizuje obrzęk i stany zapalne nawet w 2 tygodnie. Według dużej grupy specjalistów ds. reumatologii - opcisea mmmm: yS? Wesprzeć 3-krotnie regeneracją chrząstki stawowej Znacznie zmniejszyć ból kolan i bioder ^ Zredukować obrzęk i zaczerwienienie nóg 3^ Zminimalizować stany zapalne o 87% y^ Pozbyć się strzykania i trzeszczenia w kolanach ^ Zminimalizować napięcie mięśni i odbudować uszkodzone tkanki » Poprawić sprawność fizyczną i zwiększyć swobodę ruchów ^ Odciążyć i ustabilizować stawy sar Wybawienie dla sportowców - nowa formuła z OXFORDU pomaga odbudować uszkodzone kości oraz naderwane więzadła „Przez prawie dziesięć lat pracowaliśmy nad nowatorską metodą, która pozwoli w naturalny i bezpieczny sposób wrócić do niemal pełnej sprawności fizycznej osobom po urazach mechanicznych kolan. Naszym celem było stworzenie formuły, która pomoże nawet sportowcom i ludziom trenującym wyczynowo wzmocnić stawy i więzadła. Dzięki najnowszemu odkryciu rok 2019 będzie przełomem w zwalczaniu bólów stawów i kolan. Innowacyjna opaska oddziałuje na komórki polem magnetycznym, dzięki czemu proces gojenia się tkanek może zostać znacznie przyśpieszony. Pole magnetyczne wytwarzane przez specjalne, wyjątkowo silne magnesy, które znajdują się w opasce, ma zdolność błyskawicznego przenikania przez ludzkie ciało i docierania do każdej komórki organizmu. W efekcie do wnętrza tkanek z łatwością wnikają substancje odżywcze oraz tlen, co powoduje, że już przy pierwszym zastosowaniu poczujesz różnicę i Twoje ruchy mogą stać się zdecydowanie płynniejsze. Wystarczy zaledwie 14 dni, żeby zredukować obrzęk, ból i pozbyć się strzykania w kolanach". Edward Taylor Ekspert z Oxfordu „Po tygodniu zaczqłem chodzić, a po miesiqcu „Kocham być w ciągłym ruchu, dlatego nie zważam na mój wiek i nadal uprawiam dużo sportu. Niestety kilka miesięcy temu kolana zaczęły dawać o sobie znać -przeszywający ból oddalał mnie od mojej największej pasji. Trzeszczało mi w kolanach i czułem kłucie przy każdym kroku. Bałem się, że już nigdy nie wrócę do pełnej sprawności. To było dla mnie jak wyrok. Wtedy postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Kiedy odwiedził mnie mój wnuk z Niemiec, poprosiłem go, żeby dowiedział się, jaki jest najlepszy sposób na chore kolana. Wiedziałem, że swobodnie jeździć na rolkach!" on znacznie lepiej zna się na nowoczesnych metodach niż ja. Już po 2 tygodniach dostałem paczkę z magnetyczną opaską opracowaną przez specjalistów z Oxfordu. Byłem w szoku, ponieważ nie spodziewałem się, że metoda zadziała tak szybko. Praktycznie zaraz po tym jak nałożyłem opaskę, poczułem przyjemne ciepło i ból zmalał. Z każdym dniem zmniejszał się obrzęk kolan i stan moich nóg znacznie się poprawiał. Po miesiącu mogłem już spokojnie wrócić do jazdy na rolkach. Nie mam już aż takich problemów ze stawami i czuję się jak nowonarodzony". Już 154 tysiąca Polaków podfęto watkf i botem i fozpooęło now %tle -■ wolne od $2tywnyefc kolan. Możesz do nich dołączyć i poczuć ulgę już przy 1. zastosowaniu stabilizatora. Dowiedz się, jak otrzymać opaskę za darmo! g^pr- Przygotuj się na przełomowy krok w stronę zdrowych stawów Każdy ma wybór - Ty również! Możesz dalej cierpieć i narzekać na łupanie w stawach, albo wziąć sprawy w swoje ręce i rozpocząć walkę z bólem kolan i pleców. Wyobraź sobie, że masz w swojej domowej apteczce niezawodny sposób na pieczenie i rwanie w kolanach, dzięki czemu sztywne stawy nie muszą już więcej krzyżować Twoich planów. Pomyśl, jak cudowne stanie się życie, gdy zaledwie za 2 tygodnie będziesz mógł odzyskać większą swobodę, § a spacer, praca w ogródku czy zaba- -g_ wa z wnukami nie będą już więcej § dla Ciebie problemem. Tylko je- | den krok dzieli Cię od odciążenia ę i wzmocnienia stawów. Nie cze- | kaj i już dziś sprawdź, czy możesz 3 otrzymać bezpłatny stabilizator! £ 100% OOFIM AMSOWAN i A m reaifaaefc -1 iippsfsi mhfflHasm « f* «* ^ ^ J y- Pierwsze 100 osób, które zadzwonią do 04.01.2020 r., v-otrzyma 100% REFUNDACJI PRODUCENTA! zadzwoń:15 649 75 78 Specjalna oferta dla osób po 40 rż. pon.-pt. 08:00-20:00, sob.-nd. 09:00-20:00. Zwykłe połączenie lokalne bez dodatkowych opłat. **<*■# PRZESYŁKA GRATIS l 08 plebiscyt Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 SkONEC fcww.slon Kategorie i terminy Głosowanie w plebiscycie trwało od 22 listopada do 19 grudnia i odbywało się w sześciu kategoriach: Sportowiec Kobiety, Mężczyźni, Junior Dziewczęta, Junior Chłopcy, Trener oraz Drużyna Roku. Czytelnicy mogli wspierać swoich faworytów zarówno SMS-owo, jak i na naszej stronie www.gp24.pl/sportowiec-roku. W ten sposób wybrali najlepszych w regionie słupskim. Osobne wyróżnienia przyzna także Kapituła plebiscytu. Na zwycięzców czekają statuetki i dyplomy oraz atrakcyjne nagrody m.in. weekendowy pobyt w hotelu Oleandia słynącym z niepowtarzalnego, sielskiego klimatu, voucher na reklamę w „Głosie" oraz voucher na zakupy w sklepie Decathlon o wartości 500 zł. Zostaną one wręczone podczas uroczystego Balu Sportowca, który odbędzie się 1 lutego w Dolinie Charlotty w Strzelinku k. Słupska. Po wręczeniu nagród, do całego nakładu „Głosu Pomorza" dołączymy specjalny dodatek, w którym zaprezentujemy zwycięzców z każdego miasta i powiatu w każdej kategorii plebiscytu. Poniżej lista laureatów 60. edycji plebiscytu Najpopularniejszy Sportowiec i Trener Roku 2019. Sportowiec Roku 2019. Poznajcie finalistów! Pktiiscyt Ewelina Żuberek ewelina.zuberek@polskapress.pl Zakończyliśmy plebiscyt Najpopularniejszy Sportowiec i Trener Roku 2019! Poznajcie laureatów plebiscytu „Głosu Pomorza" Koniec roku to znakomity czas na podsumowania, także te sportowe. Jak co roku, chcieliśmy więc zaprezentować i wyróżnić te osoby, które w mijających 12 miesiącach godnie reprezentowały nasz kraj na sportowych arenach lub takie, które znacznie wspięły się po drabince osiągnięć. Podobnie jak w ubiegłym roku nagrodziliśmy nie tylko sportowców indywidualnych, ale także drużyny i ich trenerów. - Największą siłą tego plebiscytu jest to, że poświęcony jest on sportowcom wszystkich dyscyplin i wszystkich szczebli -mówi redaktor naczelny „Głosu Pomorza" Krzysztof Nałęcz. Oto zwycięzcy poszczególnych kategorii plebiscytu „Głosu Pomorza" Najpopularniejszy Sportowiec i Trener Roku 2019! LAUREACI PLEBISCYTU Z REGIONU SŁUPSKIEGO Sportowiec Junior Roku Dziewczęta Sportowiec Roku Kobieta i 2 3 Magdalena Ślusar, Klub Karate Niepoględzie / Dębnica Kaszubska, Dębnica Kaszubska, karate Marika Uljanicka, Klub Karate Kyokushin Postomino, Ustka, karate kyokushin Wiktoria Palicka TP Skalar Słupsk, Pływanie głosy 1190 1 1181 2 388 3 głosy Anna Maruszak 621 1 Best Beasts, Słupsk, biegi OCR 1 Dominika Figiel 588 -) Night Runners Słupsk, Słupsk, biegi Z Małgorzata Pazda-Pozorska 56 3 AML Słupsk, biegi Trener Roku Agata Mazurkiewicz, TMM Marek Mazurkiewicz, Słupsk, Tenis łukasz Stolarski, LUKS Żelki Żelkowo, Żelkowo, piłka nożna Zygmunt Podgórniak, Spartans Słupsk, Słupsk, karate głosy 850 737 485 Sportowiec Junior Roku Chłopcy _ Marek Zakrzewski AML Słupsk, lekkoatletyka _ Wojciech Gąbarczyk, Pomorska Akademia Piłkarska GRASZ, Słupsk, piłka nożna _ Jakub Śmiechura * UKS GAP Bruskowo Wielkie, piłka nożna głosy 1837 1 1572 2 1073 3 Sportowiec Roku ftftęzczyzna Tomasz Lisowski Lisi Trener, Słupsk, MMA Marcin Staszczuk, Anioły Garczegorze, Garczegorze, piłka nożna Bartłomiej Wojtanowski, Adkonis Słupsk, Ustka/Wytowno, piłka nożna PARTNERZY PLEBISCYTU Drużyna AMPER Ddrutex ENGINEERED FOR YOU RmiAT SiAtsaa faserplast głosy 1030 1 977 2 202 3 Ustecka Szkoła Biegania, Ustka, biegi Akademia Młodego Lekkoatlety, Słupsk, sztafeta 4x100 metrów Grupa Denver, Słupsk, taniec Hip-hop Ł 9* Cb OPTYK ,.poupol Inter nofionol sofa & ME&lf: wybierzLębork.pl głosy 484 338 323 M Glos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 Nawet w święta polityka popłynęła z ambon Warszawa Kacper Rogadn Twitter:@krogacin - Greta Thunberg staje się wyrocznią, a ekologizm jest sprzeczny z Biblią - powiedział abp Marek Jędraszewski. Sławomir Neumann z Platformy Obywatelskiej stwierdził, że słowa arcybiskupa to .głupoty". W podobnym tonie wypowiadali się inni politycy. - Ekologizm jest sprzeczny z tym wszystkim, co jest zapisane w Biblii, począwszy od pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju. Tam jest wyraźnie powiedziane: „Czyńcie sobie ziemię poddaną" - powiedział metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski w wywiadzie dla Telewizji Republika. Arcybiskup odniósł się też do działalności Grety Thunbeig, nastoletniej szwedzkiej akty-wistki ekologicznej. ~ ~ cio iakby wyrocznią dla wszystkich cił politycznych, społecznych, jak należy myśleć i w konsekwencji jak należy postępować. Próba narzucania przez te nowe ruchy swoich idei jak obowiązującej doktryny to już jest coś, co jest bardzo niebezpieczne - dodał abp Marek Jędraszewski. Stwierdził też, że „wszystkie ruchy lewicowe to jest jedna wielka inżynieria, próba przekształcenia człowieka i świata na swoją modłę". Sławomir Neumann, poseł Platformy Obywatelskiej, określił słowa arcybiskupa jednym słowem - „głupota". „Można gadać różne głupoty, ale żeby w święta? Widać, arcybiskupa np. segregowanie śmieci i recycling przerażają. A walka z plastikiem przypomina najgorsze horrory, a walka ze smogiem to już musi być diabelski wynalazek! A poza tym to pewnie życzy wszystkim zdrowia?" - napisał Neumann naTwitterze. W podobnym tonie wypowiedział się Roman Giertych. „Abp Jędraszewski z pełną świadomością próbuje ustawić Kościół w Polsce na nurcie kolizyjnym z Papieżem. I nie chodzi tutaj nawet o poglądy (które w sprawach ekologicznych można mieć różne). Chodzi o wywołanie wrażenia odmienności nauczania między Rzymem a Kościołem w Polsce" - napisał. Sporą burzę wywołało też wystąpienie arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia podczas pasterki w Katedrze Oliwskiej w Gdańsku. Stwierdził on, że Kości ół nie może „dać sie wy-pchnąc" z przestrzeni publicznej. - Księża w dzisiejszych czasach mają wręcz obowiązek nieprzymilania się. Gdy ktoś mówi, że Kościół nie powinien mieszać się do innych sfer życia, trzeba pytać, czy bez Kościoła przetrwalibyśmy zabory, agresję narodowego socjalizmu, a potem komunizmu -mówił hierarcha. Arcybiskup dodał, że w obliczu zagrożeń, jakie są obecne w dzisiejszym świecie, Kościół nie może iść na żadne ustępstwa. ©® kraj 09 Senat i Komisja Europejska mogą opóźnić ustawę ws. sędziów Warszawa Kacper Rogacin Twitter:@krogacin Marszałek Tomasz Grodzki zapowiedział, że Senat „najstaranniej" przeanalizuje projekty zmian ustaw sądowych. Izba wyższa przetrzyma je tak długo, jak to będzie konieczne. Grodzki odpowiedział też na apel Komisji Europejskiej. Pierwsza możliwość opóźnienia prac nad projektem ustawy dot. sędziów spaliła na panewce, kiedy podczas ostatniego posiedzenia Sejmu kilkudziesięciu posłów opozycji nie pojawiło się na głosowaniu. Choć frekwencja w szeregach Prawa i Sprawiedliwości również była niewysoka, to i tak partia rządząca wprowadziła projekt ustawy do porządku obrad. Wiele wskazywało na to, że mobilizacja w szeregach opozycji pozwumauy ud umoczenie prac nad kontrowersyjną ustawą o kilkanaście dni. Po burzliwej dyskusji Sejm jednak projekt przyjął, co oznacza, że przeciwnikom Prawa i Sprawiedliwości pozostała już tylko jedna karta do zagrania -opóźnienie projektu w czasie senackich prac. Decyzja Senatu w styczniu Na podjęcie decyzji ws. ustaw zwykłych, a z taką mamy do czynienia, Senat ma trzydzieści dni. Najbliższe posiedzenie izby wyższej zostało za- 1 Z KRAJU IZ POLITYKI 1 Warszawa Niebezpieczne święta na polskich drogach W tym roku w Wigilię w całej Polsce doszło do 95 wypadków, natomiast w 2018 roku było ich 67. Przed rokiem 24 grudnia na drogach w naszym kraju ranne zostały 74 osoby, a sześć poniosło śmierć. Tymczasem w tym roku w wyniku wypadków na drogach zmarło osiem osób, natomiast rannych zostało 118 podróżujących i kierowców. Zatrzymano również 170 nietrzeźwych osób, które kierowały autami. Z kolei w pierwszy dzień świąt odnotowano 36 wypadków, w których zginęły trzy osoby, a 43 zostały ranne. Zatrzymano natomiast aż 175 nietrzeźwych kierowców. Policja alarmuje, że po raz pierwszy od dziesięciu lat liczba pijanych kierowców zatrzymanych w okresie świąt Bożego Narodzenia, niestety, wzrasta. (aip) Gdańsk Policyjny pościg za 18-fatkiem w Gdańsku Do policyjnego pościgu doszło w pierwszy dzień świat Bożego Narodzenia w Gdańsku. Policjanci zatrzymali 18-latka, który jechał pod prąd ulicą Świętokrzyską. Nie miał uprawnień do prowadzenia samochodu. Wszystko zaczęło się, kiedy patrol policji przejeżdżający Świętokrzyską zauważył nieprawidłowo jadący samochód. Policjanci chcieli, by prowadzący samochód się zatrzymał, jednak nie stosował się on do poleceń funkcjonariuszy. Przyspieszył i zaczął uciekać. Porzucił samochód w pobliżu stacji benzynowej przy ulicy Myśliwskiej. Policjanci zatrzymali go podczas próby ucieczki. Do zatrzymania użyto strzału ostrzegawczego z broni palnej. Okazało się, że mężczyzna nie miał prawa jazdy. Badanie alkomatem wykazało natomiast, że miał on w wydychanym powietrzu 0,3 promila alkoholu, (aip) Warszawa Tysiące uwag do projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego Konsultacje założeń projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego trwają od sierpnia. Wtedy ponad 130 firm i instytucji wybranych przez spółkę CPK otrzymało wgląd do350-stronicowego dokumentu, tzw. briefu strategicznego. Jest to wykaz założeń koncepcyjnych portu lotniczego między Warszawą i Łodzią. Po zapoznaniu się z dokumentem firmy, które mają uczestniczyć w budowie portu, a potem w jego funkcjonowaniu, zgłosiły 9,5 tysiąca uwag dotyczących CPK. Analiza zgłoszeń potrwa do końca lutego 2020 roku. W ciągu kilku miesięcy ma powstać również tzw. master plan, dotyczący budowy kompleksu. Sporo uwag przedstawili m.in. eksperci z PLL LOT. Jak zapewniają pracownicy spółki CPK, wnioski wyciągnięte z przesłanych uwag pozwolą na zaprojektowanie Centralnego Portu Komunikacyjnego „na wymiar" pod firmy, które będą operatorami kompleksu, (aip) i Nawet jeśli Senat odrzuci projekt ustawy PiS, to Sejm może ani Marszałek Senatu odpowiedział na list wiceszefowej Komisji Europejskiej i obiecał, że Senat spróbuje naprawić ustawę PiS przekazanie przez marszałka Sejmu projektu ustawy do podpisania prezydentowi. Mając świadomość, że w praktyce Senat nie ma żadnej możliwości wpłynięcia na losy ustawy, liiarszaieK lomasz Grodzki postanowił wykorzystać list, jaki do prezydenta, premiera oraz marszałków Sejmu i Senatu wystosowała Komisja Europejska. Wiceszefowa KE Viera Jourova zachęciła mocno polskie władze do skonsultowania z Komisją Wenecką Rady Europy tego projektu. Zaapelowała też do wszystkich organów państwa o wstrzymanie prac nad projektem do czasu przeprowadzenia wszystkich niezbędnych konsultacji. - Marszałek Grodzki zamierza skrupulatnie przeanalizo- większością głosów planowane na 15-17 stycznia 2020roku i to zapewne właśnie wtedy senatorowie podejmą decyzję o odrzuceniu ustawy. Nie oznacza to jednak, że projekt przepadnie - po odrzuceniu ustawy przez Senat wraca ona do komisji sejmowej, która pracowała nad ustawą. Następnie Sejm bezwzględną większością głosów może anulować decyzję Senatu. Ostatni etap to wać projekt ustawy. Następnie senaccy eksperci opublikują wykaz, w którym w sposób profesjonalny i fachowy podsumują błędy ustawy Prawa i Sprawiedliwości - mówi w rozmowie z nami jeden z pracowników Senatu. Jego zdaniem, plan Tomasza Grodzkiego jest prosty - uczynić z Senatu izbę-strażnika, która będzie alarmowała za każdym razem, gdy podejmowana będzie próba wprowadzania przepisów niezgodnych z prawem. Marszałek Grodzki zamierza też aktywnie współpracować z zagranicznymi organami. PiS zignoruje Senat i KE Wszystko wskazuje jednak na to, że Prawo i Sprawiedliwość nie przejmie się działaniami Senatu ani apelem Komisji Europejskiej. Partia rządząca nie będzie już wprowadzała żadnych poprawek do pro-jejctu, Który wysiała do Senatu. - Jeśli chodzi o zmiany w dalszym toku prac legislacyjnych, to takich nie przewidujemy - stwierdził Piotr Muller, rzecznik rządu. Z kolei Koalicja Polska PSL-Kukiz'15 wyszła z inicjatywą zorganizowania okrągłego stołu „w sprawie wypracowania ustawy, która uzdrowi sytuaqę w wymiarze sprawiedliwości". Do wzięcia udziału w okrągłym stole (7 stycznia) zaproszono wszystkie środowiska polityczne. ©® REKLAMA Druga Bitwa Warszawska Jak AK-owcy zmiażdżyli Rosjan w 1944 roku Pytaj w kioskach i salonach prasowych 10 świat Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 Papieskie bożonarodzeniowe orędzie: Syria, Jemen, migranci Kazimierz Sikorski redakcja@polskatimes.pl - Chrystus będzie światłem dla poranionej ludzkości - mówił w bożonarodzeniowym orędziu papież, mając na myśli takie dramaty, jak wojna w Syrii, trudną sytuację w Wenezueli oraz na Ukrainie. Potem Ojciec Święty udzielił błogosławieństwa „Urbi et Orbi". W orędziu, wygłoszonym na placu św. Piotra, Franciszek mówił o świetle Chrystusa, które pokona ciemności w ludzkich sercach, konfliktach społecznych, geopolitycznych i ekologicznych. Prosił, by Chrystus uśmierzył cierpienia tym, którzy doświadczają wojny i prześladowań. - Niech Chrystus będzie światłem dla dzieci cierpiących z powodu wojen na Bliskim Wschodzie i w innych krajach świata. Niech będzie pocieszeniem dla umiłowanego narodu syryjskiego, który wciąż nie widzi końca działań wojennych rozdzierających ten kraj - dodał papież. Wyraził nadzieję, że Chrystus będzie wsparciem dla narodu libańskiego, aby mógł wyjść z kryzysu i odkrył swoje powołanie do bycia orędownikiem wolności. Papież przemawiał do dziesiątek tysięcy pielgrzymów i zebranych na placu Świętego Piotra. Tradycyjne przesłanie bożonarodzeniowe „Urbi et Orbi" (do miasta i do świata) stało się okazją dla papieży, którzy podtrzymują na duchu tych, którzy nie radzą sobie z cierpieniem i szukają nadziei na zakończenie dręczących ich konfliktów. Franciszkowi towarzyszyli kardynał Renato Raffaele Martino, przewodniczący papieskiej rady ds. migrantów, i kardynał Konrad Krajewski, oficjalny jałmużnik papieski. Papież wymienił naród syryjski, który wciąż nie widzi końca działań wojennych, które zniszczyły ten kraj w ciągu ostatniej dekady, a także Izrael, gdzie Jezus „urodził się jako zbawiciel ludzkości i gdzie tylu ludzi walczyło i wciąż nie doczekało się czasu pokoju, bezpieczeństwa i dobrobytu. Franciszek zauważył, że wiele krajów w Ameryce Południowej przeżywa okres wstrząsów społecznych i politycznych, przywołując „ukochany naród wenezuelski, od dawna doświadczany przez napięcia polityczne i społeczne". Dostrzegł też, że imigranci zmuszeni do niesprawiedliwości w swoich krajach emigrują i zamiast znaleźć akceptację, często spotykają się z przemocą, zniewoleniem i torturami oraz umierają w czasie niebezpiecznych podróży po morzach i terenach pustynnych. A kiedy przybywają do „miejsc, w których mogliby mieć nadzieję na godne życie", wyrasta przed nimi mur niechęci. ©® m Ponad 200 domów zniszczył potężny pożar, który przez kilkadziesiąt godzin pustoszył najbiedniejsze dzielnice portowego miasta Valparaiso w Chile, poinformowała miejscowa policja. Nie wyklucza się działania podpalacza lub podpalaczy. Pożar wybuchł w Wigilię Bo- żego Narodzenia i większość ludzi nie miała czasu na ratowanie swojego mienia. Pozostała im tylko paniczna ucieczka, (aip) Zabójczy tajfun uderzył z całej siły w Filipiny w święta ManUu Kazimierz Sikorski redakcja@polskatimes.pl Tajfun Phanfone uderzył od wschodu w środkową część Filipin z prędkością prawie 200km na godzinę. Nie wszyscy zdołali uciec. Doliczono się prawie 20 ofiar śmiertelnych, ale władze mówią, że będzie ich więcej. Linie energetyczne i budynki składały się niczym zabawki. Służby ratownicze nie zdołały, między innymi z uwagi na poszkodowanych miejscowości. Phanfone uderzył w pobliżu regionów dotkniętych przez Haiyan - najpotężniejszą burzę, jaka kiedykolwiek miała miejsce w tym kraju - w 2013 r. ponad sześć tysięcy osób zostało wówczas zabitych, co czyni go najbardziej śmiercionośnym tajfunem na Filipinach. Phanfone po raz pierwszy uderzylj w Filipiny we wtorek wieczorem i przez całe Boże Narodzenie szalał nad wyspami tego kraju. Ponad 58 ty- sięcy osób zostało ewakuowa-święta, dotrzeć dp w§2y§ty\ch ą 1,5 tygieęopstąło u^ię- *v«.itf LŁ zionych w portach, gdyż kursowanie promów zawieszono. Większość śmiertelnych ofiar było w prowincjach Iloilo i Capiz. Jedna z rodzin Zginęła, gdy jej członkowie zostali porwani przez wielką wodę, kiedy usiłowali uciec na tereny wyżej położone, informowała filipińska sieć ABS-CBN. W samej prowincji Iloilo zaginęło co najmniej 12 osób. Richard Gordon, szef Filipińskiego Czerwonego Krzyża, powiedział BBC: „Wiele osób straciło domy i pilnie potrzebuje jedzenia". Dodał on, że T# • . nych dostaw wody i energii elektrycznej, a ich wznowienie może potrwać nawet kilka tygodni. Popularna wyspa turystyczna Boracay miała zostać zdewastowana, choć skala zniszczeń nie jest znana. Turysta Jung Byung-joon z Korei Płd. powiedział AFP, że lotnisko w Kalibo, które obsługuje Boracay, zostało zniszczone. -Drogi są zablokowane, jest bardzo źle - powiedział. W mieście Tacloban z kolei wybuchł wielki pożar, gdy wiał silny wiatr, ale miasto uniknęło największych szkód. ©® SUBIEKTYWNY PRZEGLĄD TYGODNIA Jerzy Witaszczyk j.witaszczyk@dziennik.lodz.pl '*1 •w Za Piątek Departament Rolnictwa USA wymienił Wakandę, fikcyjne państwo z filmu „Czarna Pantera", wśród partnerów handlowych. Że mylić się jest rzeczą ludzką, potwierdzają wpadki ministerstwa spraw zagranicznych Korei Południowej, które uznało, że Litwa, Łotwa i Estonia są krajami bałkańskimi. Jak widać, minister Witold Waszczykowski ze swoim San Escobar nie jest sam. Na plus Waszczykowskiemu można zapisać, żejego twórczość inspiruje: w Świdnicy otwarto lokal gastronomiczny Ambasada San Escobar, w którym podawane są Vina Tusca. Niemcy mają kłopoty z dostępem do leków. Oficjalnie w aptekach brakuje 274 medykamentów - pisze „Morgen Post Berlin". Brexit_- iiiuztfpugięuic Kłopoty. * Przy tańcach z udziałem Świętego Mikołaja mieszkańcy greckiego miasta Paramythia składali sobie świąteczne życzenia. Dodatkową atrakcją było wielkie melomakarono - ciasto tradycyjnie wypiekane na Boże Narodzenie. Tym razem do jego wykonania cukiernicy zużyli 35 kilogramów mąki; licząc, że ich wypiek zostanie wpisany do Księgi rekordów Guinnessa - donosi „Greek City Times". 25 tysięcy koron (ll tys. zł) kosztowało Polaka uruchomienie alarmu na lotnisku w Stavanger w Norwegii - pisze „Stavanger Aftenblad". Nasz rodak chciał zdążyć do domu na święta, ale za późno przyjechał na lotnisko; wpadł więc na pomysł, żeby alarmem zatrzymać samolot, który odlatywał do Szczecina. Udało się! Nawet przez chwilę siedział w samolocie, ale już po 15 minutach policja wiedziała, kto jest sprawcą zamieszania. Samolot odleciał bez Polaka. Warto spieszyć się powoli. Poniedz udek Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro zalecił prokuratorom, aby nie wszczynali postępowań karnych, kiedy matka pozostawia noworodka w oknie życia. Pozostawienie tam dziecka nie jest aktem porzucenia; matka nie powinna czuć się osobą ściganą - stwierdził. I za to należy ministra chwalić! Waszczykowski wymyślił San Escobar. USA - Wakandę Przy Piotrkowskiej, głównej ulicy Łodzi, obrazek jak z czasów reglamentowanej PRL: długa kolejka do jednego ze sklepów. - Za czym kolejka ta stoi? - zapytałem słowami z piosenki Krystyny Prońko. - Za karpiem! - odpowiedziała pani z kolejki. Wtorek Nepal. 122 Chińczyków zatrzymała policja i oskarżyła 0 cyberprzestępstwa, oszustwa finansowe, w tym włamania do bankomatów - donosi „Nepali Times". Tego samego dnia -r:r "~ł"' bisał w kanadyjskim stanie Wiktoria policja ostrzega studentów z Chin, że mogą stać się ofiarami „wirtualnego porwania". Przestępcy okłamują rodziców w Chinach, że ich dzieci zostały uprowadzone i żądają okupu za ich uwolnienie. Środa Kuala Lumpur. Z okazji świąt Bożego Narodzenia król Malezji złożył życzenia malezyjskim chrześcijanom. W muzułmańskiej Malezji ustanowiono dwa religijne święta: 17 grudnia urodziny Mahometa i 25 grudnia Boże Narodzenie, co jest optymistycznym dowodem na to, że wyznawcy różnych religii mogą żyć obok siebie w pokoju. Czwartek Siły zbrojne Iranu, Chin 1 Rosji rozpoczną w sobotę wspólne ćwiczenia morskie w północnej części Oceanu Indyjskiego. Teheran zamierza wzmocnić współpracę wojskową z Pekinem i Moskwą, co jest skutkiem drastycznych sankcji gospodarczych nałożonych na Iran przez Stany Zjednoczone. ©® t > i o ♦ *■ Jak w PRL. W niektórych miastach znów kolejki po karpie Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 11 Dlaczego polscy biskupi przemilczeli Synod Amazoński Str. 12 Sejm i jego historia skrapiana mocnym alkoholem Str. 17 Miał być dom dla Gargamela, ale skończyło się na Gandalfie Str. 18 magazyn jnpp*K ' i , ; "'3" P & ■ Natalia Nykiel zrobiła sobie przerwę od koncertów, ale nie od nagrywania piosenek. Właśnie wydała płytę „Origo" Natalia Nykiel w Portugalii Studiuję teraz za granicą, ale nie mogłabym wyprowadzić się na stałe z Polski. Me potrafiłabym zostawić wszystkiego, co jest mi tutąj bliskie. Uwielbiam Polskę str. w 12 magazyn Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 Polski Kościół: dlaczego milczy na temat Synodu dla Amazonii Marek Kęskrawiec marek.keskrawiec źśctól Przez trzy tygodnie października wWatykanie trwałSynod Biskupów dla Amazonii. Z pozoru decydował on tylko o sprawach ważnych dla Ameryki Połuckiio-wej. W rzeczywistości podjęto tam kwestie, które za chwilę startą się najważniejsze dla katolików na całym świecie; w tym ti Polsce. Próżno jednak szukać głosu naszych hierarchów. Wszyscy schowali glowęwpia-sek. Podczas Synodu podjęto trzy niezwykle ważne dla Amazonii sprawy. Pierwszą był kryzys kapłańslrich powołań w tamtym regionie, któremu można zapobiec poprzez wyświęcanie żonatych mężczyzn. Drugą omawianą kwestią okazała się katastrofa ekologiczna Amazonii, z powodu rabunkowej polityki rządu Brazylii oraz wielkich koncernów, brutalnie wycinających lasy i tak samo traktujących miejscową ludność. Trzecią sprawą, choć potraktowaną marginalnie, były rozważania o nadaniu kobietom funkcji diakonów. Oznacza to, że mogłyby one w przyszłości np. wspomagać księży podczas odprawiania mszy. Te trzy tematy wprowadzili pod obrady bardzo reformatorsko nastawieni biskupi z Niemiec i Austrii, którzy działali za aprobatą papieża Franciszka. Ten zaś, zdaniem ks. Tadeusza [Sakowicza - Zaleskiego, tak umiejętnie dobrał uczestników synodu, by opozycja wobec zmian była jak najmniejsza. Zabrakło sporej części biskupów z Europy, Azji i Afryki, którzy prezentują niechęć do rewolucyjnych reform obecnego papieża. Czy ksiądz może mieć żonę oraz dzieci? Dla nikogo nie jest tajemnicą, że każda z tych spraw to swoiste Dtwarcie drzwi do dyskusji d przyszłości całej wspólnoty katolickiej, także w Polsce. Kłopot w tym, że wierni w naszym kraju nie są o tym informowani przez biskupów. Właściwie jedyna żywa dyskusja, jaka toczy się na te kontrowersyjne tematy, prowadzona jest na forach konserwatywnych katolickich por-:ali, krytycznych wobec zmian m Papież Franciszek podczas otwarcia watykańskiego Synodu Biskupów dla Amazonii w Kościele, jakie proponuje papież Franciszek. - Tradycjonalistom wydaje się, że Synod dla Amazonii otworzył drzwi do zniesienia celibatu. Tymczasem one już dawno były otwarte, pozostaje tylko kwestia, jak mocno się je uchyli. Celibat nie jest dogmatem - przypomina zwolennikre-form Franciszka, o. Jacek Siepsiak, jezuita i dyrektor naczelny Wydawnictwa WAM. -Przecież obecnie księża anglikańscy, którzy przechodzą na łono katolicyzmu, zachowują prawo do życia w związku małżeńskim i do posiadania rodzin. Pamiętajmy też, że żonaci księża byli w Polsce jeszcze w średniowieczu, a potem ponownie pojawili się u nas po Unii Brzeskiej, wraz z powstaniem Kościoła greckokatolickiego. W obrębie Kościoła katolickiego mamy dziś ponad 20 rytów, różniących się w mniejszym lub większym stopniu, uwzględniających lokalny koloryt i kulturę. W większości z nich nie ma obowiązkowego celibatu. Co ciekawe, podobnie na tę kwestię spogląda ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski, znany raczej ze sceptycznego podejścia do reform Franciszka. - Jestem księdzem obrządku rzymskokatolickiego, ale także ormiańskiego, w którym przed święceniami mężczyzna dokonuje wyboru, czy chce żyć w celibacie, czy też pełnićposługęjakożonatymęż-czyzna. Ja wybrałem tę pierwszą drogę. Dlaczego polscy hierarchowie milczą? I tu dotykamy najważniejszego chyba problemu, który nie tyle skupia się na kwestii czy ksiądz może mieć żonę i dzieci, ale na tym, że żaden z hierarchów nie podejmuje wobec wiernych tego trudnego tematu. Ks. Isakowicz - Zaleski nie rozumie, dlaczego polscy biskupi zamilkli w tej kluczowej dla przyszłości Kościoła sprawie. Zarówno ci krytyczni wobec Franciszka, jaki jego zwolennicy - przyjęli postawę asekurancką. - Więcej do powiedzenia mająludzie świeccy i szeregowi księża - uważa ks. Tadeusz. - Nie pojmuję tego. Przecież ten problem i tak niedługo wybuchnie jak potężna petarda. Wiem, że nie ma jednej złotej recepty na ogromny kryzys nowych powołań w Polsce i zjawisko wykruszania się księży, ale coś trzeba zrobić. Zwłaszcza w sytuacji, w której np. w Diecezji Bielsko - Żywieckiej wtymroku zgłosiło się zaledwie dwóch kandydatów do seminarium, a w Olsztynie nie zgłosił się nikt. Hierarchowie kościelni muszą jednak o tym dyskutować, a nie próbować przeczekać burzę. Ks. Isakowicz przewiduje, że apatia polskiego Kościoła może doprowadzić do tego, że polscy mężczyźni pragnący oddać się służbie Bogu, by mieć równoczesne prawo do posiadania rodziny, niedługo zaczną przyjmować święcenia w Niemczech. Tam już dziś żonaci, stali diakoni mogą odprawiać pogrzeby, roznosić sakrament chorym, chrzcić dzieci i głosić kazania. Znanyprawicowy publicysta Tomasz Terlikowski uważa jednak, że poprzez nadanie diakonom praw kapłańskich Franciszek próbuje znieść celibat „tylnymi drzwiami", i to potajemnie, bo podczas debaty nad problemami Amazonii. Przyznaje przy tym, że celibat nie jest w Kościele katolickim dogmatem. Zdaniem Terlikowskiego nie zmienia to faktu, że dla tożsamości łacińskiego Kościoła, dla życia w ascezie, celibat jest od wieków kluczowy. Nie przekonuje go też argument, że w wielu krajach świata ludzie nie rozumieją rezygnacji z życia w rodzinie, więc lepiej mieć tam żonatych księży niż nie mieć ich w ogóle. Istnieją bowiem państwa, w których duchownych katolickich jest zbyt wielu i po prostu należy ich wysłać tam, gdzie będą bardziej potrzebni. Ponadto kryzys powołań istnieje również w kościołach protestanckich, gdzie nie ma celibatu, więc to nie on jest przeszkodą, ale generalny brak woli ofiarowania życia Bogu. Nie wspominając już o ogólnym kryzysie instytucji małżeństwa. Czy Kościół zmierza w stronę lewicy? Celibat nie był jednak podczas synodu jedyną kontrowersyjną kwestią. Dużo napięcia wzbudziła również tematyka ekologiczna, ekspansja wielkich koncernów w Ameryce Południowej oraz uznanie tradycji przedchrześcijańskich w Amazonii za dające się pogodzić z katolicyzmem. Jak duże emocje to wywołało, świadczy choćby fakt utopienia w Tybrze figurek związanych z kultami indiańskimi, które wcześniej wystawiono w świątyni. Ortodoksyjni aktywiści uznali, że są to pogańskie bóstwa (choć figurki tworzyli indiańscy chrześcijanie), z którymi trzeba się rozprawić, bo tworzą ludziom mętlik w głowach poprzez mieszanie lokalnych bóstw z ideą jedynego Boga. -To mi trochę przypomina Krzyżaków, którzy walczyli z Polakami i Litwinami pod pozorem nawracania na chrześcijaństwo. Uznawali nas za ochrzczonych, ale jednak wciąż pogan. Wytykali nam obyczaje, które zostały po poganach, twierdząc zarazem, że trzeba nas kolejny raz nawracać, ogniem i mieczem -uważa o. Siepsiak. - Przypomnijmy jednak, że łacinę mamy od Greków, a wybitni święci teolodzy odwoływali się do Arystotelesa i Platona. Gdyby rozumować tak, jak przeciwnicy synodu, to trzeba by choinkę na placu św. Piotraw Watykanie uznać za przejaw kultu pogańskiego. Wśród negatywnych komentarzy po synodzie można było usłyszeć też słowa o otwarciu bram dla nowej formy lewicowej teologii wyzwolenia, przeciwko której był Jan Paweł n, czy wręcz o groźbie schizmy, jeśli Franciszek pójdzie drogą wyznaczoną przez synod, dzia-łający rzekomo pod dyktando biskupówniemieckich. Według 0. Siepsiaka schizma jednak zawsze wiąże się z takimi zgromadzeniami. Sobór Watykański 1, z doktryną nieomylności papieża, przyniósł nam starokato-lików, Watykański II zaowocował lefebrystami. To jest trudne ibolesne, ale normalne w historii Kościoła. - Co do zarzutu o nowej teologii wyzwolenia, to ona przecież przeistoczyła się w teologię ludu, która wyzbyła się wpływów marksistowskich. Nikt podczas synodu nie odwoływał się do idei „Chrystusa z karabinem", nikt nie mówił 0 przemocy i walce klas. Synod dla Amazonii potępił przemoc, uważając że jest ona rakiem toczącym te społeczeństwa. O. Siepsiak zwraca też uwagę, że południowoamerykańskie doświadczenia z kapitalizmem i socjalizmem są odmienne od tych europejskich. -Tam wielu ludzi, w tym księży, zabito, bo protestowali przeciwko rabunkowi ziemi i dzikiemu wyzyskowi, zatruciu chemią, gwałtownemu wycinaniu lasów Amazonii i pauperyzacji lokalnej ludności, wtrącającej np. kobiety w łapy prostytucji. Tych ludzi uciszano mordując ich. Trzeba o tym pamiętać. 1 o tym mówił synod, ale nie namawiał księży do biegania po puszczy z karabinami. Czy można popełnić grzech ekologiczny? Zdaniem o. Siepsiaka, polski katolicyzm nosi w sobie wiele paradoksów. Ludzie, którzy bronią życia przed narodzeniem, ata- kują ekologiczne zachowania broniące człowieka po urodzeniu. Ludzie broniący życia poczętego, są czasem za karą śmierci, j akby po narodzeniu życie stawało się mniej ważne. Z kolei po drugiej stronie barykady ludzie są często za aborqą i równocześnie za ekologią - i to jest stos absurdów, który trudno pojąć. - Na to wszystko odpowiada Franciszek w encyklice „Laudato si". Tłumaczy, że broniąc natury, bronimy człowieka - uważa o. Siepsiak. - Kiedyś walczyliśmy z naturą, żeby przeżyć. Teraz, żeby przeżyć, musimyjej bronić. To j est inna perspektywa niż 100 czy 150 lat temu. Zupełnie inne podejście do tych kwestii prezentuje ks. Isakowicz - Zaleski. Co prawda jego zdaniem troska o naturę wynika wprost z przykazań i nie ma żadnych przeciwskazań dla wspierania inicjatyw ekologicznych oraz charytatywnych (ks. Tadeusz od lat prowadzi ośrodki opieki nad osobami niepełnosprawnymi intelektualnie), jednak podstawową rolą Kościoła pozostaje dbanie o zbawienie ludzi. W tym kontekście idea synodu, by wprowadzić pojęcie „grzechu ekologicznego" - jest błędem. - Oznaczałoby to np., że każdy górnik grzeszy, bo wydobywa węgiel - uważa kapłan. -Takie podejście może doprowadzić jedynie do fali konfliktów pomiędzy katolikami. Uważam, że to są kwestie, którymi powinno zajmować się państwo, a nie Kościół. Czy kobieta może odprawiać mszę? Ostatnia kwestia. Rola kobiet w Kościele. Zdaniem ks. Isako-wicza - Zaleskiego, Jan Paweł n już w 1994 roku rozstrzygnął sprawę niższych święceń dla kobiet na podstawie tradycji apostolskiej i braku takich precedensów w historii Kościoła. Uznał też, że nie ma władzy dla takich decyzji, a wyświęcenie kobiety będzie z samej swej natury nieważne. Synod zasygnalizował tę kwestię marginalnie, jako sprawę do dyskusji w przyszłości, ale niektórzy teolodzy uważają, że nie ma przeszkód, by kobiety mogły np. asystować księdzu podczas mszy. Wszystkie sporne kwestie posynodalne rozstrzygnie już niedługo Franciszek w tzw. adhortacji, która oceni, które z ustaleń synodu będą wiążące. Okaże się wtedy, czy w Kościele zacznie zanikać celibat, czy wierni będą się spowiadać z grzechu ekologicznego, a także - czy grozi nam schizma. ©® Glos Dziennik Pomorza Piątek, 27.122019 magazyn 13 Muniek Staszczyk: Ta sytuacja wzmocniła moją miłość do ludzi Paweł Gzył pawel.gzyl@polskapress.pl W połowie minionej dekady lekarze zdiagnozowali u Muńka Staszczyka nadciśnienie. Dostał receptę, wziął kilka opakowań tabletek. Myślał. że ma problem z głowy. Piętnaście lat później, będąc samemu wpo-kojuhotelowymwLo-ndynie, niespodziewanie stracił po północy przytomność: Trzynaście godzin później obsługa znalazła go na łóżku w kałuży krwi. Wylew o mało nie pozbawił go życia. Teraz wokalista wraca powoli do zdrowia. Trzynaście godzin we krwi Kiedy Muniek dowiedział się, że w połowie lipca w londyńskim Hyde Parku zagrają dwaj jego rockowi idole - Bob Dylan i Neil Young - postanowił wybrać się na koncert. W podróż zaprosił swego kumpla z T.Love - gitarzystę Janka Pęczaka. Obaj po koncercie postanowili zostać w stolicy Anglii jeszcze dwa dni. Pochodzili po sklepach płytowych, wypili kilka piw. Kiedy mieli już wracać, okazało się, że samolot miał jakąś awarię i lot odwołano. Linie lotnicze zaoferowały pasażerom hotel. Muniek zirytowany opóźnieniem już miał położyć się spać, ale postanowił jeszcze napisać kilka SMS-ów, wtym do żony. Bolała go głowa. - Około pierwszej film się skończył. Znaleźli mnie o 14 nas tę-pnego dnia. Ten hotel ma duże obłożenie, potrzebowali pokoju. A tu leży facet we krwi. Obsługa nie wiedziała, co robić, czy to nie zabójstwo. Wezwali policję. Dzięki Bogu poszło nosem, nie zalało mi mózgu. Tylko dlatego żyję - opowiadałMuniekw „Gazecie Wyborczej". Kiedy polski piosenkarz trafił do londyńskiego szpitala, lekarze musieli podjąć szybką decyzję, co robić. Od wylewu minęło trzynaście godzin - i wszystko wskazywało, że po takim długim czasie Muniek właściwie powinien już nie żyć. Tymczasembył z nim kontakt i potrafił poruszać kończynami. Stwierdzono więc, że organizm jest silny i sam sobie radzi. W tej sytuacji zrezygnowano z operacji i zaaplikowano muzykowi tylko morfinę. Lekarze j ednak nie mieli wielkich nadziei: myśleli, że wnajlep-szym wypadku Polak będzie sparaliżowany. - ' .r iii i i;«il g? r < > - - i Muniek Staszczyk zawiesił działalność T.Love dwa lata temu Pierwszy raz bez pampersa Pierwsza informacja o dramacie Muńka pojawiła się w inter-necie kilka dni po wylewie. Menedżer musiał odwołaćjego najbliższe koncerty i napisał na Fa-cebooku, że wokalista „nagle zachorował" podczas wycieczki do Anglii i przebywa obecnie w londyńskim szpitalu. Prawda wyszła na jaw później, kiedy w sieci pojawiło się o-ficjalne oświadczenie Staszczyka: „London calling! Pozdrawiam Wszystkich serdecznie z londyńskiego szpitala, w którym znajduję się po przebytym dwa tygodnie temu wylewie. Stan mojego zdrowia ulega systematycznej poprawie, niedługo wracam do Polski" - napisał. I rzeczywiście: po trzech tygodniach spędzonychwbrytyj-skim szpitalu, piosenkarz trafił do warszawskiego szpitala przy ulicy Sobieskiego. Nie chodził, mówił z trudem, miał problemy ze wzrokiem. Polscy lekarze otoczyli go od razu opieką. Zaczęła się też intensywna rehabilitaqa. Kilkanaście dni później Muniek mógł po raz pierwszy wstać, zdjąć pampersa i pójść powoli do toalety. Nigdy nie spodziewał się, że tego typu wyczyn sprawi mu aż tyle radości. - Czułem się lepiej, fizjotera-peutkamówimi: „Panie Muńku, skoro już pan chodzi, a na zewnątrz piękna pogoda, to może wyjdziemy naspacer, posłuchamy piosenek". Lekarze zalecili, żebym sobie nucił, żebym ćwiczył tę półkulę mózgu, która nie ucierpiała tak bardzo po wylewie. Razem z melodią zacząłem sobie przypominać teksty „Warszawy", „Kinga"... I wtedy uzmysłowiłem sobie, że przecież te piosenki to jest całe moje życie -opowiadał w„Newsweeku". Ze wszystkich stron Muniek otrzymywał wyrazy wsparcia w chorobie. Przede wszystkim od żony Marty i dwójki dorosłych dzieci, ale też od licznych fanów i rodzimego środowiska muzycznego. Podobnie było w szpitalu. Choć otaczali go pacjenci po podobnych przejściach, niektórzy niemogący mówić czy chodzić, jego postępy we wracaniu do zdrowia wzbudzały u wszystkich optymizm. Pracując w szpitalnym łóżku Los chciał, że na wczesną jesień zaplanowane były dwie ważne dla Staszczyka premiery - jego nowej płyty solowej „Syn miasta" i autobiografii „King!". O ile książka została już spisana i przesłana do druku, materiał na album był jeszcze nie do końca gotowy. Co prawda nagrania Muniek zakończył dwa tygodnie przed wylotem do Londynu, ale brakowało im ostatecznego szlifu. Po wylewie piosenkarz początkowo w ogóle nie myślał jednak o muzyce. W końcu, kiedy wrócił do kraju i poczuł się lepiej, postanowił zająć się nagraniami. - W szpitalu pracowałem jedynie nad miksami, w stu procentach analogowo - przekazywałem zeszyty z moimi notatkami, uwagami i wskazówkami menedżerom, a oni w oparciu o nie pisali emaile do Emade. Ten, kierując się nimi, robił w studiu miksy, które potem znowu trafiały do mnie. Pracowaliśmy w zespole - ja w szpitalu, mój ma-nagement jako pośrednicy i E-made - wyjaśnia w Onecie. Prace nad „Synem miasta" zakończyły się, kiedy Muniek wrócił ze szpitala do domu. Dopiero wtedy dotarła do niego groza sytuacji, którą przeżył: dostał bowiem wyniki wszystkich badań i opis choroby z angielskiego szpitala. Premierę płyty wytwórnia zapowiedziała na 18 październik. Tuż przed tym zorganizowano w Warszawie konferencję prasową z wokalistą. Muniek zaskoczył wszystkich pozytywną energią - i okazał się najbardziej rozgadanym uczestnikiem spotkania. Kilka dni później Staszczyk przyjechał do Krakowa, aby opowiedzieć o „Kingu!" na tutejszych targach książki. - Ja się czuję po prostu wdzięczny za to, że jeszcze jestem na tej planecie. To, co mi się wydarzyło w Londynie, taka sytuacja graniczna, zupełnie zmienia perspektywę. I w tej chwili nie mam żadnych dalekosiężnych planów. Nie myślę o tym, co zrobię za kilka lat. Cieszę się tym, co jest. Płytą „Syn miasta", książką „King", czyli wywia-dem-rzeką, jakiego udzieliłem Rafałowi Księżykowi - podkreśla w Onecie. Większe poczucie sensu Już w pierwszym oświadczeniu z londyńskiego szpitala Muniek podziękował Bogu za ocalenie życia. Dla tych, którzy śledzą karierę piosenkarza, nie było to jakimś wielkim zaskoczeniem. Od pewnego czasu Staszczyk otwarcie mówił bowiem o nawróceniu - dzięki któremu zmienił swoje życie i zerwał ze złymi nałogami. Opowiada o nich wprost w „Kingu!": że lubił mocne trunki, sięgał po kokainę i miewał pozamałżeńskie romanse. Niestety: w połowie minionej dekady dopadła go depresja. Wszystko straciło dla niego sens, często płakał bez powodu, myślał, że nie naprawi nigdy szkód wyrządzonych najbliższym. Pomogło zwrócenie się do Boga. - Tak jak teraz na to patrzę, to od Boga dostałem więcej profitów niż od całego tego rockowego hedonizmu. Przede wszystkim większy spokój, harmonię w działaniu, odpowiedzi na wiele pytań, uproszczenie wielu rzeczy, które wydają ci się niemożliwe. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Z Nim masz większe poczucie sensu. On pomaga w relacjach mię- dzyludzkich, wyprostowuje je albo pomaga się uwolnić od toksycznych powiązań. Relacja z Bogiem daje taką czystą, prostą radość - deklaruje w serwisie Aleteia. I właśnie w perspektywie wiary Muniek postrzega to, co mu się ostatnio przytrafiło. Doświadczenie własnego cierpienia i spotkanie z cierpieniem innych w obu szpitalach, sprawiło że zaczął inaczej patrzeć na życie. Jeszcze bardziej docenił najbliższych: żonę Martę, która mimo kilku zdrad, wytrwała przy nim w zdrowiu i chorobie oraz dwoje dzieci - syna Janka i córkę Martę, które mimo różnych życiowych zawirowań, mają z ojcem dobre relacje. „Ta sytuacja wzmocniła moją miłość do ludzi" - wyznał Muniek w filmiku wideo, który zamieścił w internecie. - Zapytała mnie niedawno młoda dziewczyna, co myślę o hejcie. Mówię: „Dzieciaku, ja jestem po wylewie, ale żyję, moja płyta wychodzi, jestem szczęśliwy! W ogóle mnie ten hejt nie obchodzi". Za dużo czasu tracimy na rzeczy, które nas zatruwają, lepiej karmić się czymś, co buduje. Nie twierdzę, że tego nie ma, ale nie będę zajmował się złem, nie mam czasu na nienawiść - deklaruje w rozmowie z „Gazetą Wyborczą". Czy Muniek wróci do koncertowania? Oczywiście: już teraz wiadomo, że zaśpiewa trzy piosenki ze swojego nowego albumu podczas przyszłorocznego rozdania Fryderyków w Katowicach. Trasę z nowym zespołem z prawdziwego zdarzenia planuje jednak dopiero na przyszłą jesień. Lekarze sugerują, że dopiero wtedy będzie w pełni sprawny. Ponieważ nie może się doczekać spotkań z fanami, zapowiada jednak, że wcześniej być może uda mu się pojawić na występach siedzących - tylko z akompaniamentem gitary. Mało tego: choć na razie jest skoncentrowany na promocji „Syna miasta", zastanawia się już, co dalej z zawieszonym obecnie T.Love. - Doszedł do mnie fakt, że czas szybko zapie****a i za trzy lata o tej porze zespół będzie miał czterdzieści lat - mówił w Onecie. - Fajnie byłoby to uczcić przynajmniej kilkoma dużymi koncertami, jeśli zdrowie pozwoli. A może nagramy płytę lub wydamy składankę z jakimiś nowymi numerami? Cokolwiek się wydarzy, muszę się do tego przygotować. Ale teraz jeszcze o tym nie myślę. ©® Marek Weckwerth jg| ~ marek.weckwerth@pomo5ka.pl jA jM Bezpieczeństwo Tak ponurej statystyki wypadków drogowych w Polsce dawno nie było - zapewne „dociągniemy" do 3 tysięcy zabitych. Kierowcy pędzą na łeb na szyję, wyprzedzają nawet gdy nie mogą, wymuszają pierwszeństwo, piesi giną na pasach. Rząd dopiero pod koniec roku dostrzegł ten problem i premier Morawiecki zapowiedział wzmożenie walki z piractwem drogowym, zmianę przepisów oraz bardziej dotkliwe sankcje. Do 19 grudnia w Polsce doszło do 29 336 wypadków, w których zginęło 2 797 osób, a rannych zostało 34 344. Piesi brali udział w6 601wypadkach. Zginęło w nich 733 osób, zaś 6 tysięcy zostało rannych - wylicza podinsp. Radosław Kobryś, radca Wydziału Opiniodawczo-Analitycznego Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Zastrzega, że są to wstępne dane. W 2018 roku policja odnotowała grubo ponad 31000 wypadków (o 3,3 proc. mniej, niż w 2017 r.), w których śmierć poniosło 2 862 osób (wzrost o 1,1 proc.). To tak jakby kompletnie wymarli mieszkańcy małego miasta. Rannych zostało 37 359 osób, w tym ciężko 10 963 (spadek rannych o 5,3 proc.). Szybkość zabija - Liczba wypadków na polskich drogach maleje, ale rośnie śmiertelność, co nasuwa jedno wytłumaczenie, że przyczyną jest duża szybkość - stwierdza Andrzej Markowski, psycholog transportu, honorowy przewodniczący Stowarzyszenia Psychologów Transportu, dyrektor C entrum Badań i Usług Psycho-logicznych. - Jeździmy szybciej, bo w ostatnich 3 latach znacząco poprawiła się infrastruktura, przybyło autostrad i dróg ekspresowych. Tylko, niestety, polscy kierowcy z założenia jeżdżą 0 10 kilometrów na godzinę szybciej niż pozwalają przepisy 1 nadal wydaje im się to bezpieczne. Tak jest do chwili kiedy nie zadziała kilka czynników, na przykład zmęczenie lub roz-kojarzenie oraz łuk drogi, nawet łagodny. Są też szaleńcy, którzy uznają się za mistrza torów wyścigowych Lewisa Hamiltona i zwykli psychopaci, sąludzie, którzy na drodze udowadniają swą wyższość na innymi. Nasz rozmówca podaje też przykład pędzących na łeb na szyję kierowców rządowych limuzyn, które często powodują kolizje. Takbyło, jest ibędzie,bo __________________Głos Dziennik Pomorza magazyn ^27.12.2019 Drogi szybkiego ruchu są bezpieczniejsze od zwykłych, ale gdy dochodzi do wypadku przy dużej prędkości ludzie zwykle giną lub doznają ciężkich obrażeń Kierowcy szaleją i śmierć coraz ostrzej kosi na naszych drogach władza ma naturalną tendencję do wynaturzeń, także na drodze. Rozmawiasz - ryzykujesz Andrzej Markowski przypomina, że rozmowa kierowcy z pasażerem lub telefoniczna (nawet przez dozwolony prawem zestaw głośnomówiący) ma taki wpływ na percepcję, jak wypity alkohol w stężeniu we krwi ok. 0,8 promila. Badania wykazują, że w czasie takiej rozmowy lrierowca nie wie co dzieje się za samochodem, nie kontroluje sytuacji. Jeździmy szybciej, bo w ostatnich 3 latach znacząco poprawiła się infrastruktura, * przybyło autostrad i dróg ekspresowych. Andrzej Markowski Wystarczy, że zmieni pas ruchu i może dojść do wypadku. Zmęczenie pracą zawodową lub obowiązkami domowymi może doprowadzić na trasie szybkiego ruchu do zaśnięcia, często do mikrosnu, który trwa od 1 do 6 sekund. Nawet w tak krótkim czasie auto przejedzie kilkaset metrów. To dlatego tak często przyczyną wypadków na drodze krajowej jest zjechanie na przeciwny pas ruchu, a na trasie szybkiego ruchu uderzenie wbarierę energochłonną. Zwykle przydarza się to mężczyznom, którzy częściej cierpią na niedotlenienie mózgu. Zmęczenie przyczynia się do jednej trzeciej wszystkich wypadków. Szkolenie kuleje - Brakuje szkoleń, które uczyłyby bezpiecznej jazdy i zagrożeń czyhających na drogach szybkiego ruchu, choćby o tym jak zatrzymać się ze 150 km na godzinę do zera, jak długa jest droga hamowania - uważa psycholog. Robią co chcą - Polskim problemem jest generalnie lekceważący stosunek do norm - przekonuje Markowski. - To co szanują społeczeństwa zachodnie, u nas odbierane jest jako ograniczenie wolności osobistej, co wynika między innymi z prawie200lat zniewolenia pod zaborami i życia w komunizmie. Dlatego powodzenie ma hasło „Róbta co chceta!", zaś informowanie policji o nagannych zachowaniach na drodze uważane jest za donosicielstwo. Zdaniem pana Andrzeja, proponowane przez premiera podniesienie wysokości mandatów nie poprawi znacząco bezpieczeństwa. Dobra jest za to propozycja odbierania na 3 miesiące prawa jazdy za przekroczenie dozwolonej prędkości o ponad 50 km na godz. także w terenie niezabudowanym. Bo tak szybko nie jedzie się przypadkiem, taki kierowca niewątpliwie działa z premedytacją. Tylko, że ta sankcja powinnabyć poparta obowiązkiem odbycia w ciągu tych 3 miesięcy zajęć psycho-korekcyjnych, które uświadomią mu z jakim ryzykiem wiąże się szybka jazda. Ryzyko na Kujawach W ubiegłym roku najwyższy wskaźnik zabitych na 100 wypadków odnotowano w Kujaw-sko-Pomorskiem (17,6), na Podia siu (15,2) i na Lubelszyczyźnie (14,7), zaś najmniejszy naPomo-rzu(5,8). Wtymroku na kujawsko-pomorskich jest jeszcze gorzej. Porównajmy liczby bezwzględne: w całym ubiegłym roku zginęły 172 osoby, w tym (do 22 grudnia) już 207 - informuje mł. insp. Monika Chlebicz, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Bydgoszczy. - Ta statystyka jest bardzo niepokojąca. Policja ma dosyć szczegółowe analizy dotyczące wypadków, wprowadziła do akcji specjalne grupy Speed, a jednak tej policji nie widzimy za bardzo na drogach, nie odczuwamy tej roli prewencyjnej. Siły policji powinny zostać wzmocnione - uważa Marek Staszczyk, prezes Krajowego Stowarzyszenia Dyrektorów Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego (WORD), dyrektor WORD w Toruniu, sekretarz Kujawsko-Pomorskiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. - Za to, co dzieje się na polskich drogach, a przecież dzieje się źle, odpowiada generalnie pośpiech i wzrost agresji. Dlaczego tak się dzieje, trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Zgadzam się jed- nak z opinią Andrzeja Markowskiego, że brakuje także szkolenia na drogach szybkiego ruchu - zarówno tych na kursach prawa jazdy, jak i dla starszych kierowców. Resort infrastruktury powinien je wprowadzić przynajmniej w szkoleniu młodych kierowców. Dyrektor Staszczyk uważa, że zapowiedź wprowadzenie bezwzględnego pierwszeństwa dla pieszych na przejściach wpłynie na poprawę bezpieczeństwa. Z pewnością bardziej uczuli kierowców, by zachować szczególną ostrożność przez pasami, by zwolnić. A to przecież oni, a nie piesi, uczą się na kursach zasad bezpiecznej jazdy i otrzymują dokument potwierdzający swą wiedzę. - Pierwszym czynnikiem wpływającym na ryzyko zdarzeń drogowych jest rosnąca liczba samochodów, ale kuleje też szkolenie młodych kierowców, którzy nie potrafią opanować swego temperamentu i szaleją na drogach - uważa Wiesław Rzyduch, emerytowany naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji wBydgoszczy, przewodniczący Komisji Bezpieczeństwa w Zarządzie Okręgowym Polskiego Związku Motorowego w Bydgoszczy, członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Policji (IPA). - To głównie młodzi kierowcy, ufając mocy silników swych aut, ryzykownie wyprzedzają przy dużym natężeniu ruchu. A nie mogąc dokończyć manewru, bo z przeciwka zbliża się innym pojazd, wciskają się na siłę w sznur poprawniej jadących samochodów, po czym jadą na przysłowiowym zderzaku. ©d) Glos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 magazyn 15 eci w Tanzanii Wojciech Frelkhowsk i wojciech.frelichowski@gp24.pl - Najtrudniej było przełamać nieufność tych dzieci. Wiele z nich nie ma nikogo, trapią je różne choroby, ale wiedzą, że gdzieś jest lepszy świat - opowiada Edyta Darznik z Mostów koło Lęborka, która kilka tygodni spędziła jako wolon-tariuszka w sierocińcu w Tanzanii. ■ uż jako mała dziewczynka marzyła o tym, aby komuś pomagać, najlepiej pracując z dziećmi, gdzieś w biednym kraju. Swoje marzenie Edyta Darznik mogła spełnić dopiero jako studentka. Aktualnie kończy filologię angielską na Akademii Pomorskiej w Słupsku. Dwa lata temu poznała zakonnika z Tanzanii, który opowiedział jej o swoim kraju i o dzieciach z sierociń-r/\xAT lcuii pojecnac. - To nie było proste, bo wiązało się z szeregiem formalności, a przede wszystkim z wielkimi kosztami. Sam bilet lotniczy kosztował 3700 złotych - opowiada Edyta Darznik. W tym czasie studiowała także fizjoterapię. Do Tanzanii pojechała badać zjawisko płaskostopia u dzieci. Na miejscu okazało się, że będzie miała znacznie więcej zajęć. Marzenie - zostać farmerem Tanzania nie jest rajem na ziemi. To biedny kraj, ludzie utrzymują się głównie z rolnictwa. Bieda powoduje, że wiele dzieci trafia do sierocińców. Choć warunki w tych placówkach są dalekie od europejskich standardów, to i tak mogą czuć się szczęśliwe, bo chociaż mają zapewnione jedzenie. - W sierocińcu, w którym pomagałam opiekować się dziećmi zauważyła, że większość z nich jest speszona moją obecnością. Że są zamknięte w sobie i bardzo trudno zdobyć ich zaufania. A jednocześnie są bardzo spragnione miłości -mówi Edyta Darznik. - Kiedy już udało mi się do nich dotrzeć, to bardzo chciały się przytulać. Trafiła do sierocińca wmiej-scowości Songea na południu kraju. Mieszka w nim 160 dzieci w wieku od 13 do 17 lat. Większość z nich trafiła tam, bo została porzucona przez rodziców, część w ogóle ich nie znała. Więzi rodzinne niszczy alkoholizm wśród mężczyzn. To jeden największych problemów społecznych Tanzanii. Z kolei pozycja kobiety jest właściwie żadna. Sierociniec, jak większość w tym kraju, utrzymuje się dzięki ofiarności darczyńców. W przypadku placówki, gdzie Wspólne zdjęcie z przedszkolakami z Songea i personleme przedszkola. Pierwsza z lewej - Edyta Darznik pracowała studentka Akademii Pomorskiej w Słupsku, koszty jego działalności pokrywała była obywatelka tego kraju, której powiodło się w życiu. Wyjechała do Stanów Zjednoczonych, tam zdobyła pozycję, a teraz pomaga swoim rodakom. - Z rozmów z dziećmi, tymi starszymi, wynika, że dla chłopców marzeniem jest zostać farmerem. Dziewczęta z kolei starają się przygotować do roli żony i matki, Uczą się gotować, szyć, zajmować domem i dziećmi - wylicza Edyta Darznik. Zauważyła też, że dzieci i młodzież chcą się uczyć w szkole, ale nauka kosztuje. Poza tym nie ma tam systemu komunikacji i problemem jest już samo dotarcie do szkoły. Proszek do prania do rarytas Pobyt w sierocińcu dla dziecka w Tanzanii oznacza nie tylko, że ma gdzie spać i co jeść. To także obowiązki. - Młodzież musi pracować. Praca jest tam traktowana jako jeden z przedmiotów nauki. Zatem chłopcy pracują w polu, a dziewczęta uczą się szyć, go- Ola dziecka z Tanzanii pobyt w sierocińcu oznacza nie tylko, że ma gdzie spać i co jeść. Ma również obowiązki. Dla dziewcząt w Tanzanii możliwość zostania krawcową lub fryzjerką jest formą wybicia się w społeczeństwie tować i wykonywać inne zajęcia domowe - mówi studentka ze Słupska. Wiedzą jednak, że istnieje inny, bogaty i dostatni świat. To Ameryka i Europa. O Polsce wiedzą niewiele. - Dlatego starałam się im jak najwięcej opowiadać o naszym kraju - zaznacza pani Edyta. Czy coś z tego zrozumieli? - Bariera językowa raczej nie była przeszkodą, bo w Tanzanii dzieci obowiązkowo uczą się języka angielskiego już od przedszkola. Oczywiście te, którym uda się dostać do przedszkola czy szkoły - mówi Edyta Darznik. W kontaktach z nią dzieci z sierocińca starały się wypaść jak najlepiej. - To znaczy byli grzeczni i ubierali się w to, co mieli najlepszego. A to naprawdę jest tam problem, bo już samo utrzymanie czystości 1 7 J?', J?1 .C.S : \fv.I[i jest tam wielkim wyzwaniem. Proszek do prania jest tam rarytasem - podkreśla wolonta-riuszka z Akademii Pomorskiej w Słupsku. Wszechobecne są różne choroby, które w Europie są nieznane, albo już dawno zapomniane. Szaleje malaria, którą w zasadzie musi przejść tam każdy. Wśród dzieci powszechne są choroby skóry, jak świerzb czy wszawica. Dlatego prawie wszystkie dzieci mają ogolone głowy. To jedna z form profilaktyki zdrowotnej. Wizyta w przedszkolu Edyta Darznik miała też okazję odwiedzić miejscowe przedszkole, utrzymywane przez tą samą Tanzankę, która sponsoruje wspomniany sierociniec. - To w zasadzie szkołą, do które chodzą małe dzieci. Wszystkie noszą mundurki, 1 V' A'i i Tc<7\v. r.h Y - Dzieci z Tanzanii potrzebują ciepła, są spragnione bliskości z dorosłym a w przedszkolu siedzą w ławkach. Raczej nie ma tam zabaw i zajęć znanych z naszych przedszkoli. Ale za to dzieci uczą się tam języka angielskiego, no i mają opiekę -stwierdza. Tu również zauważyła, że dzieci są spragnione bliskości z dorosłymi, potrzebują przytulania. Edyta dawała im to kiedy tylko mogła. Po powrocie do Polski Edyta Darznik nie zapomniała o dzieciach z sierocińca w Songea. Od kilku lat organizuje, w przy wsparciu Akademii Pomorskiej w Słupsku, zbiórkę świątecznych darów dla małych mieszkańców Tanzanii. Podczas tegorocznej akcji zebrano prawie 200 kilogramów prezentów. To nie tylko zabawki i maskotki, ale także przybory szkolnee - kredki, farbki, zeszyty, tornistry, torby, książki, ubrania. - W Afryce takie rzeczy są nieocenione. Tam przecież nawet nie ma sklepów, gdzie można je kupić - oznajmia Edyta Darznik. 16 magazyn Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 Marek Kęskrawiec marek.keskrawiec @polskapress.pł -Jak się nacMemie schyla głowę, to nie zyskuje się szacunku. Co najwyżej kręgosłup bofi-mówi o stosunkach polsko -amerykańskich profc Andrzej Mania, kierownik Katedry Historii Dyplomacji i Polityki Międzynarodowej UJ. Jużwstyczniu będziemy mogfi jeździć bez wiz do USA. Czy decyzja admini-stTBcji Donalda Trumpa była wyrazem chłodnej analizy niskiego współczynnika odrzuceń polskich wniosków wizowych, czy też formą docenienia ważnego eu-ropejsłtiego partnera? Amerykanie od dłuższego czasu monitorowali sprawę WIZ 1 Cny Ud liucujuz, że raz po raz muszą się tłumaczyć przed naszymi władzami i opinią publiczną. Kwestia ta stała się niezręczna i władze USA chciały się jej pozbyć. Musiały jednak wybrać odpowiedni moment, żeby nie odżyły różne spory z nami związane, jak choćby ten dotyczący mienia żydowskiego w Polsce. Ostatecznie wszystko odbyło się zgodnie z procedurami, bez dróg na skróty. Pizy tej okazji doszło jednak do ostatecznego upadku mitu raju na ziemi, który od niemal dwustu lat Polacy wi-dziefi w Ameryce. Dorabialiśmy się tam. ponragafiśmy rodzinom wkraju przetrwać najgorsze czasy. Dziś ten raj przestał być nieosiągalnym dla wielu z nas marzeniem, jest niemal na wyciągnięcie ręki Wystarczy wypełnić formularz przez internet. W naszej świadomości ten mit w jakiejś formie będzie trwał, bo Ameryka wciąż daje ogromne możliwości. Będą o niej marzyć zarówno pracownicy firm budowlanych, jak też wysokiej klasy specjaliści, lekarze, informatycy. To marzenie może być dla Polski zagrożeniem, bo będzie nas pozbawiać wartościowych ludzi kuszonych coraz mniej uciążliwymi formalnościami. Nasza obecność Ameryki raczej nie zmartwi, bo zbudowali ją imigranci, ten kraj jest więc najlepiej przygotowany do ich asymilacji. Mit amerykańskiego raju będzie więc nadal istnieć, tylko stanie się bardziej zracjonalizowany. Ameryka stoi przed nami otworem. Co najwyżej to my możemy się na nią zamknąć, wybierając państwa UE jako miejsce realizacji własnych planów. A jednak wielu ekspertów, nie tylko w Polsce, jest zdania. że USA powoli się zamy- kają. izolują. Widać to w pofi-tyce zagranicznej wobec Europy. w której Stany nie mają już pierwszoplanowych problemów strategicznych. Te mają dziś istnieć w Azji Wschodnią. Czy to prawda? Amerykanie dają wyraz swojego zmniejszonego zainteresowania Europą, ale to wynik sytuacji na naszym kontynencie, która jest stabilna od czasów zakończenia konfliktu na Bałkanach i na razie nic nie wskazuje, by miał tu się pojawić jakiś punkt zapalny. Amerykanie nie chcą być już samotnym gwarantem bezpieczeństwa dla państw NATO. Upadł dawno temu Związek Radziecki, zjednoczyły się Niemcy, znacznie rozszerzyła się Unia Europejska, czasy mamy zdecydowanie inne niż podczas zimnej wojny. Dla Amerykanów problemem jest teraz potęga Chin, nie tyle militarna, co ekonomiczna. Stąd też pojawiają się glosy, że być może NATO wogóle już jest niepotrzebne, bo przestały istnieć powody, dla których powstawało. Takie głosy tylko z pozoru są logiczne, bo NATO to dziś raczej sojusz polityczny niż militarne porozumienie przeciw komuś. Nawet budząca niepokój Rosja nie występuje już w roli oficjalnego wroga, jak to było w czasach komunizmu. I dlatego w ramach Sojuszu dochodzi do napięć, bo idea NA- TO musi zostać na nowo przemyślana i przeformułowana. Kiedy się jednak słucha np. prezydenta Donakfla Trumpa, ciężko uznać że uznaje Europę za sojusznika. Prezydent Trump żle znosi krytykę, ma narcystyczną osobowość i dość alarmistyczny sposób komunikowania się ze światem. Jest też jednak doświadczonym biznesmenem, który wie, że Europa to cenny i wiarygodny partner gospodarczy oraz polityczny. I chociaż szamoczemy się w różnych sprawach, choćby hegemonii wielkich amerykańskich korporacji, to jednak dla transakcyjnego sposobu myślenia Trumpa Europa jest nadal partnerem, z którym siada się do stołu i negocjuje. Trump jako wytrawny biznesmen to świetnie potrafi i wie, jak z takich rozmów wyciągnąć korzyść. My też powinniśmy zrozumieć, że nie jest tak, iż za wszystkie problemy Europy odpowiedzialny jest zły Donald Trump. To bardzo wygodne dla nas uproszczenie. Zresztąto, co wostry sposób wyraża prezydent USA. to kwestie od lat uwierające Stany wstosunkadizEuro-pą. Np. sprawa funduszy na obronność. Aż dwie trzecie budżetu państw NATO na zbrojenia przypada na Stany. W opinii Amerykanów to nie jest fair. Równowaga w skali 1:1 jest nie do osiągnięcia, ale presja Trumpa na to, by jego sojusznicy wydawali co najmniej 2 proc. budżetu na zbrojenia, jest ze wszech miar uzasadniona, bo nie stanowi dla bogatych państw europejskich wielkiego wyzwania. Trump to biznesmen, który chciałby zrozumieć, dlaczego ma nas bronić i jeszcze za to płacić. Wobec swoich wyborców też musi przedstawiać się jako człowiek, który realizuje hasło z kampanii: „America First". Jeśli czasem jest bardzo radykalny w wypowiedziach, to może również dlatego, że chce mieć się z czego wycofywać w ramach budowania ostatecznego kompromisu. Uczciwie trzeba przyznać, nie tykolhmp jest brutalnyw opiniach. Kolo pana profesora leży wydanie „The Economist". w którym ukazała się słynna wypowiedź prezydenta Emmanuela Macrona na temat śmierci mózgowej NATO. I ta wypowiedź też była skonstruowana po to, by poruszyć opinię publiczną, a nie po to, by rozbić NATO. Ani coraz silniejszy w Europie, ambitny Macron tego nie chce, ani Trump, gdyż obaj wiedzą, że w zachodnim świecie nie ma na razie alternatywy dla Sojuszu. Takie słowa mają po prostu wstrząsnąć naszym błogim spokojem i przywrócić innowacyjność myślipolitycz-nej w obrębie NATO. Świat się zmienił, tworzy się nowy ład, zrodziły się nowe wyzwania i nie możemy się dalej bawić tak jak kiedyś, bo zrobi się z tego bal na Utanicu. W NATO wciąż nie wiemy, czy większym zagrożeniem będą tradycyjne konflikty zbrojne, czy też wojny hybrydowe, cyberataki lub terroryzm, skutki zmian klimatycznych, które akurat Amerykanie lekceważą, a może gwałtowne migracje z Afryki. Musimy wytworzyć nowe mechanizmy przeciwdziałania tym wyzwaniom i dlatego ostre sądy są pożyteczne, bo tworzą ferment i inicjują działania. Nie możemy już działać od przypadku do przypadku. Jaka może byćwtym wszyst-kin rola Polski? Na świecie uważa się. że stosifemy wobec USA wiemopoddańczą pofitykę. kosztem sojuszników z Europy. Zrażamy też do siebie Chiny, wysyłając sygnały niechęci wobec buck ijącego sieć 5G koncernu Huawei, a przecież nawet wietoletnisojusznflc USA, czyli Wiefca Brytania, nie uległ Waszyngtonowi w tej kwestii No właśnie, a przecież biorąc pod uwagę siłę brytyjskiego wywiadu i kontrwywiadu, oni jako pierwsi mogliby mieć wiedzę na temat wykorzystania chińskich technologii do szpiegostwa. Z bólem muszę stwier- dzić, że nasze uleganie USA jest wyraźnie widoczne, szczególnie przy zakupach dla wojska, i w tej skali zupełnie niepotrzebne. Nie staniemy się przez to lepiej postrzegani. Amerykanie mają silne tradycje handlowe i nawykli do debaty oraz twardych negocjacji. To, że się na coś nie zgodzimy, nie oznacza, że USA zerwą z nami przyjazne kontakty. Jak się nadmiernie schyla głowę, to nie zyskuje się szacunku. Co najwyżej kręgosłup boli. Nic by się pewnie nie stało, gdybyśmy np. wybrali ofertę Francuzów w słynnej sprawie zamówienia na helikoptery. Przecież to też nasi sojusznicy. Słuchając naszych władz. można dojść do wniosku, że Ranga to podejrzany kraj. Ja spojrzałbym na to inaczej. Skoro mamy regionalne aspiracje, nie powinniśmy być nadmiernie ulegli wobec światowego mocarstwa, zwłaszcza kosztem bliższych sąsiadów. « Wbrew temu, co myślimy o Francji, oni nie są do nas nastawieni źle. Wiem o tym, bo ODSeiwuj^ konferencje, które są elementem bardzo ożywionej współpracy naukowej. Bardzo wielu Polaków jeździ też do Francji na wakacje, zostawiając ślad myślenia o nas nad Sekwaną. Biorąc pod uwagę rosnącą w Europie rolę Paryża, powinniśmy zadbać o te kontakty. Jest na to szansa i nasze drobne kłótnie temu nie przeszkodzą. Spójrzmy na Turcję. Kupili od Rosjan system obrony rakietowej, zaatakowali Kurdów, USA groziły im sankcjami -a ostatecznie wszystko się rozmyło mimo ostrej retoryki prezydenta Trumpa. To są polityczne spory, których nie unikniemy. Nikt jednak realnie nie chce zburzyć europejskiego ładu, nawet Putin. Prezydent USA też nie jest przecież dyktatorem, funkcjonuje w systemie równowagi władz, poddany jest wewnętrznej kontroli i ma ograniczony czas sprawowania władzy. Świat na Trumpie na pewno się nie skończy. Przykład porzucenia przez USA Kurdów nie powinien nas martwić? Coś takiego w przypadku Polski nie zaistnieje, ale musimy pamiętać o tej nierzetelności, okraszonej prymitywnymi uwagami, że Kurdowie nie pomogli USA w czasie n wojny. Obraza boska tak mówić. My na szczęście mamy inną sytuację. Na naszej ziemi stacjonują, w czasie pokoju, sojusznicze wojska amerykańskie. To ma konkretny wymiar deklaraq'i militarnej i politycznej. Atak na Polskę byłby też atakiem na amerykańskich żołnierzy. Biorąc to pod uwagę, możemy być spokojniejsi. Donald Trump potrafi być emocjonalny, ale pod jego rządami USA nie porzucą Polski i Europy. ©® ornf Andrzej Mania: Nic by się nie stało, gdybyśmy byli trochę mniej ulegli wobec Stanów Zjednoczonych Mit o raju w USA przen wa ze szczyptą rozsądku Glos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 magazyn 17 To był nieudany sierpniowy dzień w wykonaniu senatora Bogdana Pęka z PiS, wcześniej posła PSL Świątynia demokracji w oparach napojów z procentami O Łukasz Winczura lukasz.winczufa@polskapress.pl Sqm „Poseł nie kaktus, pić musi". Na przestrzeni lat opinia publiczna niejednokrotnie miała szansę pńekonać się o mądrości tego hasła, ponieważ co jakiś czas docierały do niej wiadomości o ekscesach alkoholowych naszych wybrańców, nie-zależnie od płci i przynależności partyjnej. W kadencji, która przecież dopiero niedawno się rozpoczęła, tabloidy nakryły polityka Koalicji Obywatelskiej Sławomira Neumanna, jak w przerwie obrad raczy się piwem w jednej z restauracji, które znajdują się w sąsiedztwie parlamentu. Ale to tak naprawdę drobiazg, wcześniej było dużo bardziej kolorowo. A wybrańców narodu niejednokrotnie dziennikarze sejmowi przyłapywali „na ostrym gazie". Rozmaicie się później tłumaczyli. Były marszałek Sejmu Ludwik Dorn, zwany wczasach sojuszu z braćmi Jarosławem i Lechem Kaczyńskim „trzecim bliźniakiem" miał pretensje, że „jacyś dziennikarze niuchają jego oddech". Jego ówczesna koleżanka partyjna z PiS Elżbieta Kruk przyłapana w stanie wskazującym na spożycie stwierdziła na korytarzu w Sejmie, że jest rzetelnym posłem i „potrafi pracować dobrze, potrafi coś tam, coś tam", za co w 2008 roku została nagrodzona „Srebrnymi Ustami". Z kolei Bogusław Sobczak z nieistniejącej już Ligi Polskich Rodzin tłumaczył się policjantom, którzy obudzili go śpiącego na ławce w jednym z warszawskich parków, że zrobił sobie przerwę w joggingu. Ku zdziwieniu mundurowych, którzy skonstatowali, że poseł jest w... garniturze i lakierkach. Do klasyki przeszły oczywiście wysiłki speców od PR prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, którzy kolejną niedyspo-zycj ę głowy państwa tłumaczyli „zespołem przeciążeniowym goleni prawej", tudzież tajemniczą chorobą filipińską. Przyłapany na „podwójnym gazie" były poseł PiS Marek Łatas z Myślenic tłumaczył policjantom swój stan faktem zjedzenia dzień wcześniej... bardzo dużej liczby jabłek. Niektórym posłom po wypiciu włączał się typowy „agresor". Słynna była bójka posła prawicy (zwiedził kilka partii) Przemysława Wiplera z policjantami pod jednym z warszawskich lokali, a także popisy Dariusza Dziadzi z Ruchu Palikota, który pod jednym z centrum handlowych tak mocno przepychał się z mun- durowymi, że ci musieli go skuć i zawieźć do izby wytrzeźwień. Nieźle do wiwatu dał też europoseł Jacek Protasiewicz z PO, który - jak twierdził po dwóch lampkach wina -awanturował się na lotnisku we Frankfurcie i pokrzykiwał w stronę niemieckich celników: „Heil Hitler". Internet podbiła relacja reportera TVN, który nagrał pijanego w sztok Andrzeja Pałysa (PSL), próbującego wsiadać do nieswojego samochodu. Dodatkowej pikanterii dodawał fakt, że incydent miał miejsce w... piątkowe przedpołudnie, gdy jego koledzy odbywali rundę głosowań. Na pewno też do swoich ulubionych dni nie zaliczy Bogdan Pęk z PiS tego, w którym uwieczniono go śpiącego na korytarzu hotelu sejmowego. Podobne miejsce na drzemkę wybrał sobie polityk PO z Kielc Krzysztof Grze-gorek. Tu z kolei pikanterii dodawał fakt, że Grzegorekbył... wiceministrem zdrowia. Sejmowy szlak alkoholowy Alkohol w parlamencie można pić w wielu miejscach. Najbardziej legendarnym był kiedyś bar „Za kratą". Znajduje się obok recepcji hotelu poselskiego. Urządzonyjest wklima-cie późnego PRL, z lekkim za- chodnim sznytem. Z sufitu zwisają mosiężne lampy ustawione nad kilkoma stolikami. Był czas, że „Za kratą" dobijano politycznych targów, a także jednano się - bez względu na polityczne przekonania - po ciężkich sejmowych bojach. Asortyment klasyczny. Wódki, whisky, wina. Dla abstynentów, którzy stanowili zdecydowaną mniejszość, w ofercie była kawa, herbata, cola i soki. Ceny - niższe niż „na mieście". Kto potrzebował przy okazji „zakąsić", wybierał się do stojącej po sąsiedzku restauracji sejmowej. A jeśli mu milsze było spożywanie w pokoju, mógł jeszcze w poprzedniej kadencji zaopatrzyć się w sklepiku, stojącym naprzeciwko „Kraty". Tam jeszcze przed kilkoma laty znajdowała się szatnia. Sklep natomiast pierwotnie ulokowany był wpodziemnym korytarzu, gdzie bezpośrednio sąsiadował z... kaplicą. Nie opuszczając hotelu sejmowego, można było jeszcze poimprezować na pierwszym piętrze w tak zwanej sali lustrzanej. To bardzo dobra „miejscówka" na organizację imienin, bo pokoje sejmowe są bardzo małe i raczej nie sprzyjają wesołej integracji. W legendy z kolei obrósł bar, który znajdował się na pierw- szym piętrze hotelu. Lokal powstał z przerobienia dwóch hotelowych pokoi. Menu nie było zbyt wyszukane. W karcie znajdowały się: ryba po grecku, sałatki warzywne, bigos, flaki i jajecznica. Jednak znacznie atrakcyjniejsza była karta napojów. Tych wyskokowych także. Główną zaletą było jednak to, że otwierano go około godz. 20, a zamykano o świcie. - Mieszkałem po sąsiedzku, wpokoju 112. Raz czy dwa razy któryś z posłów pukał i prosił 0 możliwość skorzystania z toalety. Ale najgorzej było w kadencji 1993-1997, gdy przy władzy byłPSL. To był najweselszy czas z lat, które spędziłem w parlamencie. Tylko trochę doskwierało, gdy jakiś ludowiec urządzał urodziny. Często przez prawie całą noc grały orkiestry. Głowa pękała. A straż marszałkowska oczywiście nie interweniowała - wspomina Grzegorz Cygonik, który na Wiejskiej spędził osiem lat, między1993 a2001rokiem, najpierw jako poseł KPN, potem AWS. To kultowe miejsce już nie istnieje. Na głucho kazał je zamknąć marszałek z PiS Marek Jurek, notabene zadeklarowany 1 totalny abstynent. Z kolei „na mieście" dużą popularnością cieszyły się trzy sąsiadujące ze sobą lokale: „Szparka", „Szpulka" i „Szpilka" na placu Trzech Krzyży. Posłowie Platformy i SLD cenili sobie restaurację „Buffo" w pobliżu Sejmu obok Sheratona. W cenie był też lokal ZASP-u przy Alejach Ujazdowskich. Autorskie drinki To, że w Sejmie pije się dużo, akiedyś nawet bardzo dużo jest - cytując klasyka - „oczywistą oczywistością". Posłowie mają na koncie autorskie drinki, których nazwy znane są wyłącznie koneserom. W czasach „pierwszej Samoobrony", czyli w kadencji 2001-2005, posłowie z drużyny Andrzeja Leppera lubowali się w „Otwartej coli". Barman otwierał puszkę, zawartość wylewał i napełniał z powrotem alkoholem. Z taką zawartością można było spokojnie wejść na salę plenarną. Wszystko się sypnęło, gdy jeden z fotoreporterów uwiecznił otwartą puszkę coli, obok której stał... sok pomidorowy. Istniał też drink „Ostrowska", nazwany na cześć wiceminister skarbu z lewicowego rządu Leszka Millera Małgorzaty Ostrowskiej z Malborka. Receptura była dziecinnie prosta. Czystą wódkę lekko barwiło się sokiem grapefruitowym i... gotowe. Swoją historię ma również koktajl „Firak" w wersji „light" oraz „strong". Jego twórcami i popularyzatorami mieli być także politycy Samoobrony. Niestety, ów napitek bezpowrotnie złamał karierę pochodzącego z Podkarpacia parlamentarzysty SLD trzech kadencji Witolda Firaka. „Firak" to klasyczny „nurek", czyli kieliszek wódki o pojemności 50 ml wrzucony do kufla piwa. Strong - do piwa ciemnego, light do jasnego. W styczniu 2002 roku Witold Firak miał być posłem-sprawozdawcą w debacie nad wnioskiem o uchylenie immunitetu Andrzejowi Lepperowi. Poseł na posiedzenie się nie stawił, a gdy odwiedził go z kamerami ówczesny marszałek Marek Borowski, okazało się, że poseł jest mocno niedysponowany. Takie było pokłosie kuluarowych rozmów z ludźmi Andrzeja Leppera. Kilkukrotnie próbowano walczyć z plagą parlamentarnego pijaństwa. Przynajmniej na terenie sejmowej świątyni demokracji. Paweł Kukiz zalecał montowanie alkomatów przy mównicy sejmowej. Wcześniej taki sam pomysł miał Donald Tusk, który wprost stwierdził, że nad salą sejmową unoszą się opary alkoholu. I także proponował alkomaty. Tyle, że już przed wejściem na salę plenarną. Jest Już spokojniej Obiektywnie trzeba jednak powiedzieć, że z kadencji na ka-denqę posłowie coraz bardziej się pilnują. A i życie towarzyskie nie jest już tak bujne, jak ongiś. Przynajmniej w hotelu sejmowym. - Ono już właściwie zaniknęło. Wielu posłów wybiera mieszkanie „na mieście". Mają przynajmniej spokój od natrętnych dziennikarzy. I mieszkają przynajmniej w dwóch pokojach, a nie gnieżdżą się w hotelowej klitce. Do pracy mają kilka kroków, zaś koszty wynajmu do określonej kwoty i tak pokrywa Kancelaria Sejmu. Same zalety - twierdzi z przekąsem Grzegorz Cygonik. Jego opinię potwierdza były minister spraw wewnętrznych i administracji Krzysztof Janik z SLD, który był parlamentarzystą w latach 1993-2015. - Dużo się zmieniło, odkąd na rynku pojawiły się tabloidy " i zaczęły polować na posłów, którzy w pracy, a nawet poza pracą mieli ochotę coś łyknąć. I taki delikwent mógł być pewien, że trafi na pierwszą stronę. Wcześniej nie było takich sytuacji. Posłowie często spotykali się z dziennikarzami właśnie „Za kratą". Ale była niepisana zasada, coś w stylu: „Co było w Las Vegas, zostaje w Las Vegas". Później to się skończyło. A co do politycznych ekscesów politykówpo alkoholu, cóż, „pić trzeba umieć" - konkluduje Janik. ©® 18 ™ ,M Glos Dziennik Pomorza magazyn wątek, 27.12.2019 Norbert Ziętal norbert.Zietal@polskapre5S.pl 9k m — Wm Fantazje Gandatfówa ukończona jest ciopiero w jednej trzeciej, ale już robi wrażenie. Piętrowy domek niczym z Shire z „Władcy pierścieni" powstaje w Babicy niedaleko Przemyśla. Prawda, że ciekawie wygląda? Idealnie zatopiony wto wzgórze. Tylko las i ten dom. Wiosną i latem, gdy wszystko się zazieleni, będzie jeszcze ładniej się prezentować. Urosła konkurencja dla domku hobbita. Ktoś go „zmałpował" - zagaduje starszy mężczyzna. Jesteśmy w Babicach, przy przeprawie promowej przez San. W oddali, za pięknie rozłożoną tutaj rzeką, widać spore wzgórze porośnięte lasem. A na wzgórzu drewniany domek. Już z daleka widać, że nie jest to typowa konstrukcja domu, ani tym bardziej leśna altanka. Rzeczywiście, bardzo podobny do Hobbitówy, czyli domku hobbita, który stanął ledwie kilka kilometrów dalej, przy wjeździe do Krzywczy. Jednak domku w Babicach nikt nie „zmałpował". Inicjatorem, projektantem i głównym wykonawcą obu budynków jest ten sam człowiek. Bogdan Pękalski. Asfaltową drogą do Shire Już sam wjazd na posesję robi wrażenie. Piękna, nietypowa brama z gałęzi wierzbowych. Za nią droga z trylinki. Obok wygodny parking. To dla odwiedzających, którzy nie posiadają odpowiednich pojazdów lub umiejętności, pozwalających dostać się pod sam dom. Kilkudziesięciometrowy podjazd jest tu niemalże prostopadły, w zimie raczej nie do pokonania. Czuć wyraźnie magiczną atmosferę. Fani sagi „Władca pierścieni" nie będą mieć wątpliwości: to tutaj jest część Shire, czyli szczęśliwej krainy, w której mieszkają przyjazne hobbity. Ogromny kamień stoi jakby na straży, ale też zaprasza do wejścia do środka. Konstrukcja jest bardzo osobliwa. Podobnie jak w Hob-bitówie, także i tutaj nie ma żadnych kantów, kwadratów, nudnych prostych linii. Same krągłości. Wszystko z drewna, usadowione na ogromnych pniach. Dach pokryty ziemią. - Witam w Gandalfówie - pan Bogdan zaprasza do środka. Jak zwykle uśmiechnięty. Internauci woleli dom Gandalfa od zamku Gargamela Dom jest dwupoziomowy. Wchodzimy na piętro i... widok hobbita, teraz Gandalfa Gandalfówa stanęła kilka kilometrów od Hobbitówy. Projektantem i wykonawcą obu domów jest Bogdan Pękalski z okien zapiera dech w piersiach. Na dole pięknie wije się San. W tle wzgórza porośnięte lasem. Co będzie wiosną, gdy zieleń wszystko zaleje? Istny raj. - Już dawno miałem pomysł na ten domek. Pierwotnie miała to być Gargamelówa, od czarodzieja Gargamela ze „Smurfów", bajki dla dzieci -zdradza pan Bogdan. Jak to się stało, że zamiast niego stanęła Gandalfówa? To dość długa historia. Pierwotnie pierwszy dom, zwany Hob-bitówą, który stanął w niedalekiej Krzywczy, nie miał nawiązywać do sagi „Władcapierścieni". Miał być wyrazem hobby Bogdana Pękalskiego, którego pasjonuje urządzanie terenów zielonych. Hobby - Hobbitówa. Aje w świat poszło, że koło Przemyśla powstał domek hobbitów. Nie był jeszcze ukończony, a ludzie już dzwonili, czy można przyjechać i zobaczyć. Wśród nichfani „Władcy pierścieni". Co było robić? Hobbitówa musiała nawiązywać do hobbitów, a nie do hobby. Gargamelówa zaś, według pierwszych planów, miała być wysoką, posępną wieżą straszącego Smerfy czarodzieja. Gandalf wygrał w facebookowym p Jscycie z samym Gaięs lelem. nieco już dziś zapomnianym czarodziejem Prace wyglądają na zaawansowane, ale finał niezwykłej budowy jest spodziewany dopiero za dwa lata - Pod koniec lata, gdy już nieco ruszyłem z budową drugiego domu, na facebookowej stronie Hobbitówy zapytałem fanów, jak nazwać drugi domek. Gargamelówa czy Gandalfówa? Zdecydowana większość osób opowiedziała się za tą drugą nazwą - opowiada pan Bogdan. Dom Gandalfa wygrał plebiscyt, bo Gargamel jest symbolem dzieciństwa dzisiejszych 40- lub 50-latków. Gandalf zaś to światowa sława, naznaczona gigantycznym sukcesem kinowej serii Petera Jacksona, którą oglądali widzowie w każdym wieku'. Pozostał wątek magiczny, bo Gandalf, podobnie jak Gargamel, był czarodziejem. Siedzisz na „tronie" i masz widok na dolinę Sanu - Tutaj będzie łazienka. Prysznic, atu... siedzisz sobie na „tro- nie" i masz widok na lasy, wzgórza i dolinę Sanu - mówi gospodarz i pokazuje, gdzie będzie lada ze zlewem do przygotowywania posiłków. - Na razie to początek prac. Nie zależy mi na szybkości, ale na dokładności. Kiedy finał? Może za dwa lata? - zastanawia siępan Bogdan. Na piętrze są już wstawione okna. Z jednej strony, gdzie roztacza się piękny widok na San, są okna panoramiczne, z drugiej okrągłe, jak na styl hobbitów przystało. W dachu okrągły świetlik, który da światło na schody. - Tutaj na palach będzie taras. Tylko sobie wyobraź bratku, jak sobie tutaj siedzisz i odpoczywasz. Inny taras będzie poniżej domu. Widok tylko dla ludzi o mocnych nerwach. - Zaczęliśmy późnym latem. Myślałem sobie, że jak uda mi się w tym Z Gandalfówy rozciąga się przepiękny widok na rzekę San. Legendarny mag byłby nim zachwycony roku zrobić dach, to będę najszczęśliwszy na świecie. A patrz, jest już ściana, są okna. Jeszcze trochę i dokończę drzwi. A potem zacznie się zabawa w środku. Gandalfówa, choć w budowie, już ściąga ciekawskich. Niedawno wpadli goście aż z Meksyku. Byli pod ogromnym wrażeniem domu, który wykonany jest z jodły, sosny, topoli, lipy, wierzby, klona i jesiona. Może w nim zamieszkać sześć osób. Podobnie jakHobbitówa, będzie domem całorocznym. Oblepione gliną i słomą ściany zapewnią naturalną klimatyzację w upalne dni. A zimą pomogą utrzymać ciepło. W środku oczywiście będzie ogrzewanie. W Hobbitówie turyści z małymi dziećmi wytrzymywali nawet przy 20-stopniowych mrozach. Dzwoni telefon. Ktoś dopytuje o możliwość noclegu w Hobbitówie. W tym roku już nie da rady. Dopiero w następnym. Takich telefonów pan Bogdan ma wiele w ciągu dnia. - Zainteresowanie jest tak duże, że turyści wciąż odrywają mnie od pracy. N a stronie Hobbitówy na Fa-cebooku tylko pozytywne opinie. Dla niektórych internautów to najpiękniejsze miejsce na ziemi. - Tylko 5 gwiazdek, bo więcej się nie da... Najpierw poznałem to miejsce na stronie FB... Teraz wreszcie udało się nam odwiedzić je w realu. To, co Bogdan tam stworzył, jest po prostu nie do opowiedzenia. Tak cudownego i baśniowego miejsca trudno szukać gdzie indziej -napisał jeden z oceniających. - Cudownie było się odciąć od świata na te kilka dni... - komentuje inny rozmarzony internauta.©® Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 magazyn 19 Natalia Nykiel: Studia są dla mnie odskocznią od show-biznesu Paweł Gzyl pawel.gzyl@pofskapress.pl Rozmowa Natalia Nykiel to jedna z najjaśniejszych gwiazd polskiej piosenki młodego pokolenia. Właśnie ukazała się jej nowa płyta - „Origo". Jej wydanie jest dla nas pretekstem do rozmowy o dojrzewaniu w show-biznesie. Pod koniec wakacji zapowiedziałaś przerwę w karierze. Tymczasem dostajemy teraz twoją nową płytę - „Origo". Skąd ten niespodziewany zwrot akcji? Muszę to sprostować: nie zapowiedziałam przerwy w karierze, a przerwę w koncertowaniu do końca roku. To niespodziewany zwrot dla fanów, ale ja zaplanowałam go już wcześniej. To były dwie równoległe rzeczy, które zbiegły się w czasie: to, że chciałam spróbować studiowania za granicą, i to, że nie chciałam zostawiać słuchaczy z pustymi rękami. Dlatego od stycznia do końca wakacji pracowałam w tajemnicy nad nowymi piosenkami, a teraz „Origo" trafiło do sklepów. Wszyscy lubimy niespodzianki, więc wierzę, że ta premiera jest ekscytująca nie tylko dla mnie, ale i dla fanów. Co cię podkusiło. by przerwać karierę i wyjechać za granicę na studia? Od kiedy przeprowadziłam się do Warszawy sześć lat temu, łączę koncerty i nagrania ze studiami. To już jest mój drugi kierunek - po inżynierii środowiska trafiłam na kultu-roznawstwo Ameryki Łacińskiej. I właśnie w jego ramach pojechałam na stypendium zagranicę. Jak twoi najbliżsi zareagowali na twój wyjazd? Nie obawiają się. że zaprzepaścisz karierę? Wprost przeciwnie. Rodzina zawsze była bardzo dumna z tego, że studiuję. Tata do tej pory myśli, że kiedy skończę studia, to pójdę na staż, a potem normalnie do pracy. Dlatego między nami nigdy nie było takiej rozmowy, że mogłabym zrobić coś więcej dla swojej kariery. Większość piosenek z..Origo" jest po angielsku. Chciałam spróbować czegoś trochę innego. Choć na moich poprzednich płytach też były piosenki po angielsku, ale tylko jako dodatek. Tym razem chciałam, żeby cały zestaw był taki. Dla własnego rozwoju, aby zrobić krok dalej w nieco inną stronę. Bo z angielskim pracuje się inaczej. Kiedy polski artysta śpiewa po angielsku, od razu pojawiają się sugestie, że planuje karierę na Zachodzie. Jak jest w twoim przypadku? Dzięki kredytowi zaufania ze strony mojej wytwórni Uni-versal ta płyta jest dostępna w międzynarodowej dystrybucji. I od premiery dochodzą do mnie wieści, że pochodzące z niej piosenki są już na wielu dużych playlistach, m.in. w Hiszpanii, Niemczech, Rumunii. Utwory są emitowane np. w niemieckim i Live Radio, co jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem! Oczywiście ja nie liczę na „karierę na Zachodzie". To wielkie słowa i każdy je może sobie wyobrażać inaczej. Cieszę się, że dzięki tej płycie mogę dotrzeć do trochę innej publiczności. W utworze „1'm Not For You" pojawia się mocna polska folkowa nuta. Skąd taki pomysł? Rodzinny Zespół Śpiewaczy z Rakowicz to zespół, który poznałam w ubiegłym roku przy okazji realizacji programu „Szlakiem Kolberga" dla TYP Kultura. Wiedząc, że „Origo" pojawi się na międzynarodowym rynki, chciałam zawrzeć na tej płycie element polskiej kultury. Bo to jest coś, czymś mogę i jak najbardziej chcę się chwalić. Dlatego zaprosiłam do zaśpiewania ze mną ten ludowy zespół. Tworzą go członkowie rodziny, którzy z pokolenia na pokolenie przekazują sobie tradycyjne utwory z Podlasia. Tekst, który śpiewa ten zespół, koresponduje z tekstem, który ja śpiewam po angielsku, i pokazuje, że choć czasy się zmieniają, to my przeżywamy uczucia tak samo, jak kiedyś przeżywali je nasi dziadkowie. Polskie dziedzictwo kulturowe nie jest dla ciebie obciążeniem za granicą? Zdecydowanie nie. Mamy w tej kwestii zbyt duże kompleksy. Nam się wydaje, że bycie Polakiem za granicą to jakiś wstyd. Sama teraz się z tym trochę zmagałam na studiach w Portugalii. Kiedy idę na zajęcia, to wydaje •mi się,-że mój-angielski czyhi- Natalia Nykiel ma 24 lata. Urodziła się i wychowała w Mrągowie szpański jest najgorszy ze wszystkich w grupie. Albo że miałam niższy poziom nauki niż moi koledzy z Zachodu i przez to jestem gorsza od nich. Tymczasem potem, kiedy dostajemy wyniki egzaminów, okazuje się, że wszyscy mamy podobne, albo nawet ja mam lepsze niż ktoś, kto wydawał mi się być na wyższym poziomie niż ja. To wynika właśnie z naszych narodowych kompleksów. Postrzegasz siebie jako pa-triotkę? Myślę, że tak. Kiedy zastanawiam się czasem, czy mogłabym wyprowadzić się z Polski i zamieszkać za granicą na stałe, wydaje mi się, że byłoby to niemożliwe. Nie potrafiłabym zostawić wszystkiego, co jest mi tutaj bliskie. Uwielbiam Polskę, lubię tu być, mam przecież tutaj rodzinę i przyjaciół. W piosenkach na „Origo" skupiłaś się na relacjach między kobietami. Co było impulsem do podjęcia takiej tematyki? Tych impulsów było kilka. Trochę też zadecydowały o tym moje studia. Ostatnio ^uczestmczyłam-m.m. w zaję- ciach o kulturze Inków. Ten temat mnie zainteresował i zaczęłam go zgłębiać. Okazało się, że władca Inków miał żonę, która była królową. Była kapłanką „kościoła" Księżyca, który skupiał wyłącznie kobiety. I o ile wszystko wiemy o królu Inków, tak o królowej nie wiemy kompletnie nic. Bo nikogo w tamtych czasach kobiety nie interesowały. Ten cały kult Księżyca jest więc dla mnie kompletną tajemnicą. Nie ma o nim żadnych informacji, na których można by się oprzeć i interpretować to, co się tam działo. To mnie zaciekawiło. Tym bardziej że podobnie było wśród plemion słowiańskich: kobiety spotykały się ze sobą, opowiadały sobie różne historie, przekazując sobie wiedzę z pokolenia na pokolenie, ale my nie mamy o tym żadnych przekazów. Do tej pory o kobietach mówiło się. że raczej ze sobą rywalizują niż współdziałają. Cootym sądzisz? Czasy, w których żyjemy, nastawiają nas przeciwko sobie. Media wmawiają nam, że każda musi być najpiękniejsza, że każda musi wykonać swą pracę najlepiej, każda musi być najlepszą mamą czy żo- ną. Podchodzimy więc do życia egoistycznie. Szczególnie widać to w social mediach. Mam wrażenie, że wprzęgają nas one w jakiś wyścig: kto jest najładniejszy, kto jest najbogatszy, kto ma najwięcej przyjaciół. To utrudnia nam życie we wspólnocie, którą powinny łączyć wspólne cele i więzi, a nie egoistyczne pragnienia. Na ten wspólnotowy charakter nacisk kładą w swych działaniach feministki. Czujesz się kimś takim? Nie mam potrzeby nazywania się feministką. To jest tak jak z określeniem gatunków muzycznych: czy ta płyta jest rockowa, czy popowa? Każdy z nas ma tak różne poglądy, że trudno go jakoś jednoznacznie zaklasyfikować. Jako konserwatystę czy liberała. Takie nazwy nie są mi do niczego potrzebne. Na polskiej scenie muzycznej jest teraz wiele młodych piosenkarek w twoim wieku. Jakie macie relacje ze sobą? Szczerze mówiąc, nie trzymam się jakoś blisko tego show-biznesowego kręgu. Znam tych ludzi, ale mijamy się tylko w pracy, przy okazji koncertów i festiwali. Nie spotykamy się prywatnie po godzinach, żeby sobie szczerze pogadać. Ja bardzo mocno trzymam się swoich znajomych z dawnych lat - głównie ze szkoły i tych ze studiów. Wkroczyłaś do show-bizne-sujako bardzo młoda dziewczyna. Jednak świetnie sobie radzisz. Co ci pomogło iść do przodu? Studia, (śmiech) Dają mi one dużo balansu w życiu. Zabierają sporo czasu, dzięki czemu nie mam okazji do zastanawiania się nad tym, na co nie mam żadnego wpływu. Kiedy mam sesję, to siadam i uczę się, przez co nie siedzę np. i nie czytam komentarzy w internecie, które są czasem bardzo dołujące. Studia są więc dla mnie ważną odskocznią od show-biznesu. Jak to jest dojrzewać w świetle reflektorów? Dzięki mojej ekipie udało mi się zachować wiele prywatności w życiu. Bardzo sobie to cenię, bo daje mi to dużą przestrzeń dla siebie. Dlatego w ogóle nie mam poczucia, że dorastałam w świetle reflektorów. Przeciwnie: daję swoim fanom tylko to, co sama chcę im dać, a nie wszystko, co się dzieje w moim życiu. Z pożytkiem dla mnie i dla nich. Większość ludzi z którymi pracujesz, to osoby starsze od ciebie. Nigdy nie stanowiło to dla ciebie problemu? Od zawsze przebywałam ze starszymi od siebie. Mam trójkę rodzeństwa i jest ono dużo starsze ode mnie. Mój najstarszy brat, jakby się dobrze postarał, mógłby być nawet moim tatą. (śmiech) Kiedy zaczęłam śpiewać w zespole, miałam 14 lat, a chłopaki po 23 lata. Kiedy poszłam do „The Voice Of Poland", startowałam z ekipą dużo starszą ode mnie. Gdy zaczęłam nagrywać płyty, wszyscy, z którymi pracowałam, byli starsi ode mnie. Mało tego: poszłam rok wcześniej do szkoły niż mój rocznik. Potem wszyscy byli 1994, a jaby-łam 1995. Stąd zawsze byłam w klasie najmłodsza. Dopiero teraz to się zmienia: kiedy patrzę na taką Billie Eilish, która ma 17 lat, to łapię się za głowę i myślę: „Jak ona może być taka młoda?", (śmiech) Może i jesteś młodsza od swych współpracowników, ale to ty jesteś szefową. Masz w sobie odwagę, by kiedy tęgo potrzeba, tupnąć nogą i postawić na swoim? My współpracujemy bardzo zgodnie. Dlatego tak naprawdę nie ma potrzeby na takie gesty. Chociaż to, że udało mi się wyjechać na studia za granicę, to było wielkie „tupnięcie nogą", (śmiech) Po prostu oświadczyłam to z dużym wyprzedzeniem swojemu managemen-towi i wytwórni. Popularność sprawia, że każde potknięcie artysty jest od razu szeroko komentowane w internecie. Jak sobie z tym radzisz? Całe szczęście nie mam zbyt wielu hejterów. Sama kontroluję swojego Facebooka i Instagram, widzę więc, że większość komentarzy jest miła. Dlatego serce mi rośnie. Ale czasem zdarzy się jeden, który jest taką szpilą, i wtedy „wysiadam". Bardzo się tym przejmuję: „Ale jak to?" - myślę. Bardzo mnie to boli. Zawsze ten jeden zły komentarz bardziej mi będzie siedział w głowie niż sto pozytywnych. Staram się więc przeglądać te wpisy, ale jakoś się w nie szczególnie nie zagłębiam, bo bym po prostu zwariowała. ©® i 20 magazyn Glos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 „Do drzwi sąsiada zapukaj puk, puk" Instalację „Sąsiedzi" wykonał Isaac Cordal w ramach łódzkiego Festiwalu Czterech Kultur Roman Laudański roman.laudanski@pomorska.pl Rozmowa z dr Agnieszką Jeran, socjolo-żką z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu Skąd pomysł na badanie sąsiedztwa w Polsce? Niby dobrze mieć sąsiada, ale może ten sąsiad śledzi, czy sortujemy śmieci, bo to na czasie? (śmiech) Mówiąc serio, nasze relacje w blokach, wieżowcach i kamienicach mocno się zmieniły. Kiedyś była większa stabilność naszego zamieszkania i sąsiedztwa, dlatego uznaliśmy, że warto sprawdzić, jak wygląda to dziś. Przeprowadziliśmy ogólnopolską ankietę internetową, która dała obraz, jak przedstawiają się nasze relacje z sąsiadami. Wiosną tego roku badaliśmy również mieszkańców osiedli z Warszawy, Poznania i Wronek. Czego dowiedzieliśmy się osobie? Polacy uważają, że w miarę dobrze żyją z sąsiadami. Uważamy - i to w zdecydowanej większości, bo sądzi tak ponad 90 proc. - że warto utrzymywać kontakty z sąsiadami i że są o-ne potrzebne. Jesteśmy gotowi do relacji międzysąsiedzkich. Płynie z nich pomoc, wsparcie w drobnych sprawach, jak np. odebranie paczki, dopilnowa- nie mieszkania podczas urlopu. Sąsiedzi nam się przydają. Znamy swoich sąsiadów? Całkiem sporo. Noima krajowa wynosi powyżej czterech osób. Czyli każdy z nas uważa, że ma przynajmniej czterech zaprzyjaźnionych sąsiadów w bloku, wieżowcu czy w kamienicy. To oczywiście inna przyjaźń niż z przyjaciółką od serca, ale jednak. Przyjaźń z sąsiadem jest na pewno inna, ale jest! Tylko około sześciu procent badanych z ogólnopolskiej grupy odpowiedziało, że w ogóle nie zna żadnego sąsiada. Czyli raczej znamy sąsiadów i oni też nas znają. Jest jakaś zależność między wielkością miasta a liczbą sąsiadów? Najwyższą średnią znajomości mają małe miasta do 20 tys. mieszkańców. Czy w takiej zapracowanej i zabieganej Warszawie, pełnej napływowych ..słoików", wogóie można mówkosą-siedztwie? Warszawiacy znają mniej sąsiadów. Przyjaźnią się średnio z trzema sąsiadami. Tu średnia jest niższa od ogólnopolskiej i mniejsza niż w małych miastach. A prawie co piąta osoba przyznaje się, że nie zna żadnego sąsiada. O małych miastach mówi się obiegowa że w nich wszyscy się znają. Jak wypadły Wronki? Tam wszyscy się znają i lubią sąsiadów! Średnia wynosi prawie siedmiu zaprzyjaźnionych sąsiadów i tylko jednostki - jeden procent badanych -wskazały, że takiego nie mają. Podobno najmniej związani z miejscem zamieszkania są młodzi do 24. roku życia. Mają najniższą średnią zaprzyjaźnionych sąsiadów, ale to ludzie mobilni, wyjeżdżają na studia, mieszkają w nowych miejscach, mają słabsze relacje. O kolegach z bloku niekoniecznie myślą jako o zaprzyjaźnionych sąsiadach, to dla nich po prostu kumple. Częściej chwalimy sąsiadów, czy na nich narzekamy? Tego nie badaliśmy, ale kiedy pytaliśmy, co nas w sąsiadach drażni, to 60 proc. badanych stwierdziło, że nic! A czego w zachowaniu sąsiadów najbardziej nie lubimy? Najbardziej drażni nas palenie papierosów: na balkonach, na klatkach schodowych, w mieszkaniach, kiedy dym przez wentylację dostaje się do sąsiadów. Dym i smród papierosów przeszkadza nam bardziej niż głośna muzyka za ścianą czy remont, o czym badani wspominali bardzo rzadko. A czy Polacy potrafią identyfikować się z miastem, dzielnicą czy osiedlem? Wbrew pozorom to przywiązanie wcale nam nie mija. Ponad 90 proc. identyfikuje się z miastem, osiedlem, najbardziej ci, którzy są w danym miejscu stabilni. Nie odrywamy się od lokalności. Czyli na drugim końcu kraju z dumą przyznajemy się. że pochodzimy z Poznania albo z Bydgoszczy? To chyba za daleko idące wnioski (śmiech). To bardziej patriotyzm lokalny niż przywiązanie do miejsca. Nasze przywiązanie do miejsca nie oznacza, że tak bardzo chcemy się nim chwalić. Chyba najszybciej relacje międzysąsiedzkie nawiązywane są na placu zabaw między rodzicami z małymi dziećmi oraz przez właścicieli czworonogów podczas spacerów z psami. To ciągle działa! Powyżej 70 proc. badanych wskazywało na oba te przykłady budujące nasze dobre relacje z sąsiadami. Wydaje mi się. że coraz częściej chcemy mieć wpływ na budżety obywatelskie i współdecydować, gdzie mają być płace zabaw. siłownie pod chmurką. a gdzie tereny zielone z ławkami, bo gdzieś trzeba usiąść i ze sobą rozmawiać. Z tym bywa różnie. Z jednej strony wskazujemy, że przyjazna przestrzeń wspólnie zagospodarowana jest dla nas ważna, a z drugiej strony widać, że są miejscowości, w których takie pomysły nie wzbudzają szczególnych emocji. Dowodzą tego statystyki głosowania do rad osiedli czy wypełnianie ankiet związanych z budżetami obywatelskimi. Często widzimy niewielkie zainteresowanie. Są jednak sprawy, które nas jednoczą. Wzrastająca liczba wypadków na ruchliwej ulicy potrafi zmobilizować mieszkańców do protestów. No właśnie, to nas bulwersuje. To sytuacja, która nas jednoczy, angażuje, pobudza we wspólnym oburzeniu. Kiedy dzieją się rzeczy skandaliczne, podrywamy się do działania. Domagamy się poprawy jakości otoczenia, bo jest takie sobie, a chcielibyśmy lepszego. Ludzie potrafią walczyć dziś o parki albo skwery protestując nawet przeciwko budowie kościołów czy cmentarzy. Inaczej mobilizuje nas sytuacja, w której coś, co mamy, jest zagrożone i możemy to stracić. To mobilizuje do działania. Natomiast jeśli otaczającą nas przestrzeń tworzą trochę zadeptane trawniki i niekoniecznie piękne drzewa, to żeby nam się chciało zaangażować w zmia ny, aby tę przestrzeń upiększyć, to zupełnie cóś innego: Toniejóst dla ńas zagrożenie. Ale jeśli do tej nijakiej przestrzeni przyszłaby ekipa chcąca wycinać ostatnie drzewa, to byśmy się oburzyli. Zareagowalibyśmy! Ale jeśli te drzewa stoją i rosną, a jakiś sąsiad chodzi po mieszkaniach i próbuje nas namówić na zmianę najbliższej okolicy, to machamy ręką. Wybieraliście się również na spacery badawcze. Ponieważ chcieliśmy rozmawiać z mieszkańcami w konkretnych przestrzeniach, np. na Saskiej Kępie w Warszawie. Zapraszaliśmy kilka osób na spacerze i pytaliśmy je, co wokół nich jest fajne, a co należałoby zmienić. To była okazja do sporu 0 wyższości parku nad kolejnym parkingiem? Niekoniecznie chcieliśmy toczyć spór, raczej zbierać głosy. Trochę inaczej pytać ludzi, czy cenią drzewa na osiedlu, a inaczej, kiedy na spacerze pytamy o konkretne drzewo i parking. Wtedy padają trochę inne odpowiedzi. Cenimy zieleń wokół nas. A im bardziej upalne lata, tym bardziej tęsknimy za odrobiną cienia. Wróćmy ze spaceru do bloków i kamienic. Zauważyłem sąsiedzką uważność dotyczącą osób samotnych 1 starszych. Nie do końca o to pytaliśmy w badaniach. Często starszych sąsiadów nie uważamy za źródło uciążliwości. Chyba że są wyjątkowo wścibscy i bardzo się nas czepiają. Okoliczność okołoświąteczna pokazuje, że zdumiewająco wiele jest wśród sąsiadów osób wymagających naszej pomocy. Na co dzień ich nie zauważamy. A po apelach, żeby przy okazji świąt odwiedzić samotne, starsze osoby, dostrzegamy, że może nie mają sił wnieść siatek z zakupami na trzecie piętro. I pomagamy. A jeśli dziś sąsiedzi zastępują nam rodzinę, za którą nie przepadamy? Pewnie i tak bywa. Różne badania pokazują, że wszystko zależy od tego, jakie pytania zadajemy badanym. Kiedy pytamy ludzi, jak często spotykają się z rodziną, to odpowiadają, że coraz rzadziej, ale jeśli zapytamy, jak intensywny mają kontakt, to okazuje się, że mogę się z babcią widzieć raz na pół roku, ale co tydzień przez dwie godziny rozmawiamy przez telefon. Mogę nie widzieć kuzynki przez rok, ale w mediach społecznościowych mamy intensywne kontakty i komentujemy rozwój naszych dzieci. Pewnie też chętniej wybieramy z rodziny te osoby, z którymi bardziej lubimy się spotykać czy rozmawiać. Bo z tą jedną ciocią, kuzynką jest nam bardziej po drodze. A czy sąsiedzi to zastąpią? Mamy przecież zńajdrhych ż różnych miejsc. Z pracy, rodziców dzieci, z którymi przyjaźni się nasz syn czy córka, ludzi, z którymi łączą nas wspólne pasje, oraz ludzi, z którymi łączy nas miejsce do życia. A jak to wygląda w społeczeństwach bardziej od nas rozwiniętych? Sama kwestia rozwoju społecznego jest mniej istotna od tradyqi kulturowej. Inaczej będzie w społeczeństwie indywidualistycznym, a inaczej w nastawionym kolektywnie na współpracę i wymianę. Pojawia się również kwestia kontroli społecznej, czy funkcją sąsiadów jest kontrolowanie mnie, czy też nie. Dlatego ważniejsza od rozwoju jest kultura. W raporcie znalazłem też stwierdzenie, że ..społeczeństwa środkowoeuropejskie charakteryzuje bardzo niski poziom zaufania społecznego". Dobre relacje sąsiedzkie mogą być na to lekarstwem? Człowiek potrzebuje przekonania, pewności świata, który nas otacza. Jeśli nie mamy ufności na poziomie makro -nie wierzymy: obcym, politykom i społeczeństwu, to przekierowujemy zaufanie na poziom mikro. Na relacje przyjacielskie, rodzinne, sąsiedzkie oparte na osobistej znajomości. Nie potrafimy tego przekuć w uogólnione zaufanie. Ono jest na niskim poziomie. Obraz sąsiedzkości będzie się zmieniał? Warto pielęgnować nasze relacje z sąsiadami. W sytuacji, kiedy ludzie częściej się przeprowadzają, kiedy rośnie nasza mobilność, warto byłoby znaleźć sposób włączenia nowego sąsiada do naszej wspólnoty. On może tego nie chcieć, ale może też czekać na jakiś gest z naszej strony. Dobrze byłoby, gdybyśmy nie zmieniali się w anonimowe zbiorowiska, w których sąsiedzi potrafią sobie tylko dogryzać czy uprzykrzać życie. W badaniach pojawił się też wątek, że jeśli nasze zachowanie nie podoba się sąsiadom, to zamiast zwrócić nam uwagę, oni wolą wezwać poliqę. Nasze relacje nie zawsze muszą być bardzo miłe, ale trzeba je wypracowywać pomiędzy sobą. Można w regulaminie zapisać godziny ciszy nocnej, ale jeśli gdzieś są małe dzieci śpiące w ciągu dnia, lub ktoś pracuje intelektualnie przy komputerze, to dobrze byłoby uprzedzić, że sąsiad planuje trzymiesięczny remont. Trzeba podtrzymywać i budować wzajemne relaqe, również z tymi, którzy się przeprowadzą, z obcymi. ©® Calarozmowanawww.pomorska.pl Badanie na zlecenie firmy Amica SA wykonała Fundacja Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu we współpracy z Q&A Communications i Wydziałem Socjologii UAM. Głos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 krzyżówka 21 Ulrich von Jungin-gen protestancki ksiądz ognisko na hali brelok r~ dawna waluta Holandii lubi zimne kąpiele r- ojciec medycyny Apacze lub Komańcze ~V najwyższy polski szczyt Krzysztof, piosenkarz ciągle gaaa i gada -V siatka gimnastyczna kręgi dyplomatyczne -V stolica Senegalu tkanina bawełniana mączka z palmy gościniec otwór wulkanu sława - 1 1 \ | ł \ \ pocisk świetlny 1 „Zbrodnia i powieść 1 1 u 8 mgła bagienna - 7 doniosły lub społeczny - wlazł kotek na... - 31 dawna papieska korona - dorosły jeleń - 14 dowolny w pływaniu płytki - 29 odblask pożaru roślina zielna 19 polska fabryka rowerów - wdał lub wzwyż - moralista barwa ciepła i 15 ćwiczy dla zdrowia - 1 20 r 32 r~ taniec lub sos wyjrfek jubilata r i imię pani Bovary jednostka długości w astronomii wada gałki ocznej ... Rio, auto z Korei piechota morska z USA kuchenny obrus kres życia 18 opust stal lub brąz \ Bartłomiej, aktor „Król kreskówka - ł kasza jęczmienna ł 6 ł 1 czwarty wymiar ... Ryan, aktorka \ marka telewizora strój palesiry - arabskie księstwo - pracz wśród ssaków sznurek w świecy u opiekacz faworyty 24 przyjęty zwyczaj - ptak leśno-parkowy - 1 28 i czarna lub krecia - ł praktyka w firmie - 16 - ostry zakręt w górach - 30 zasada, reguła ujściowe ramię Wisły kraj w Afryce z Bamako dawny nadzorca w folwarku 1 1 1 r porusza się w silniku A?- & i - mebel wypoczynkowy część stołu 25 gaz w jarzeniówce liche okrycie - r 1 \ \ ponęta wędkarza odpoczynek po pracy bałtycka ryba kurtka młodzieżowa ogół ministrów małpa z Europy Dmowski lub Wilhelmi cienki patyk ^2 r.jg - \ 1 W M m i szara w sadzie kraj z Rabatem czekoladka _ i ł 26 : 7 żjffl ■*f- II ' Ą l 21 stała opłata urzędowa U młodzieniec wierzba szara rodzaj literacRi wojskowy „duc tf' rosyjski złoty 23 kraj z Bejrutem grecki bóg sztuki lekarskiej i u ł 1 ♦ l \ \ mięso z gnia- - aego szata Rzymianina - 5 j wymarły przodeR słonia -v uczony okresu odrodzenia "V przedmiot dyskusji uznane utwory metoda leczenia przeciwna homeopatii kuzyn bielaka duże naczynie na wino rodzaj czcionki ,gi?yb jadalny dodatek do ziemniaków Janek z załogi czołgu „Rudy" argument w debacie \ graniczy z Wietnamem - l r' i i szorty imnas- yczne ' 11 znawca, ■sar 22 człowiek pióra - ł i - 9 złoty dla zwycięzcy - 17 rodzaj aksamitu - i i ł u przyrząd gimnastyczny - występ artysty strzał z armat 3 marka wideo - płynie "przez Oświęcim przysłowiowy bez dna zadrapanie, skaza 10 autko na torze wyścigowym kolejowy l sprzęt do parzenia arabiki aromatyczny napój np. mokka roślina lecznicza wyspa Pene-lopy l \ szybki ruch - 1 - ♦ 1 12 ł gibon biało-ręki mał-piatki z Filipin - typ lasu liściastego - \ 13 matka Apollina lArte-midy - w portfelu Belga - r 27 szata liturgiczna - pieśń z kurantem ze „Strasznego dworu" trzy miesiące - 2 odle-wacz ma kolce . ^ 4 wytyczona droga - - pieszczotliwie o ojcu - 1 2 3 14 5 6 7 8 9 10 ii 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 Litery z pól ponumerowanych od 1 do 32 utworzą rozwiązanie - sentencję łacińską. viSAZUO>łS iaiai vn N3i 'Azsaidsod ^is oi>i 3iNvzViA/\zoy Litery z pól ponumerowanych od 1 do 32 utworzą rozwiązanie - sentencję łacińską. viSAZUO>łS iaiai vn N3i 'Azsaidsod ^is oi>i 3iNvzViA/\zoy 22 ogłoszenia drobne Glos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 Drobne Jak zamieścić ogłoszenie drobne? Telefonicznie. 94 347 3516 Przez Internę ogloszenia.gratka.pl W Biurze Ogłoszeń: C ddział Koszalin ul. Mickiewicza 24,75-004 Koszalin, tel. 94.3473516,347 3511,347 3512, fax 94 347 3513 Oddz Słups? ul. Henryka Pobożnego 19,76-200 Słupsk, tel. 59 848 8103, fax 59 848 8156 Od? ?łSzczecin: ul. Nowy Rynek 3,71-875 Szczecin, tel. 9148133 61,48133 67, fax 91433 48 60 RUBRYKI W OGŁOSZENIACH DROBNYCH: ■ NIERUCHOMOŚCI ■ FINANSE/BIZNES ■ HANDLOWE ■ NAUKA ■ MOTORYZACJA ■ PRACA i ZDROWIE i USŁUGI i TURYSTYKA i BANK KWATER i ZWIERZĘTA i ROŚLINY, OGRODY i MATRYMONIALNE i RÓŻNE i KOMUNIKATY i ŻYCZENIA /PODZIĘKOWANIA i GASTRONOMIA i ROLNICZE i TOWARZYSKIE ogloszenia.gratka.pl Nieruchomości MIESZKANIA-KUPIĘ KUPIĘ mieszkanie do remontu za gotówką, Słupsk. Tel. 695 811377 SŁUPSK.KUPIĘ 1- 2 -pok. 500218503. DOMY - SPRZEDAM DOM 69 m2 z działką 825 m2 -Starkowo, gm. Trzebielino, 120.000 zł, 693740795. GARAŻE blaszane, drewnopodobne, kojce dla psów, partnerstal.pl, 698-230-205,798-710-329 POŚREDNICTWO "OMEGA" - wyceny, obrót Słupsk, ul. Starzyńskiego 11, tel. 598414420,601654572 www. nieruchomosci.slupsk.pl NIERUCHOMOŚCI-SZCZERBIŃSCY. K-lin, ul. Bogusława II3,512-299-104. Handlowe MATERIAŁY BUDOWLANE ! NAJTANIEJ Używane konstrukcje stalowe, blachy dachowe, profile i rury stalowe tel.889009001 NIEMICA BUDY DLA PSA, SÓL DROGOWA, PIASEK Z SOLĄ, CHLOREK WAPNIA, MAGNEZU, ŁOPATY DO ŚNIEGU, KOSZALIN 94/3410676 DREWNO suche/Choinki,792-669-632 ZŁOM kupię, potnę, przyjadę i odbiorę, tel. 607703135. Motoryzacja OSOBOWE KUPIĘ A do Z skup- każde pojazdy, płacimy nawet za wraki, oferujemy najwyższe ceny, 536079721 Absolutny skup aut, 7287731C9. AUTA i busy kupię, 504-672-242 AUTO skup wszystkie 695-640-611 AUTOKASACJA Bierkowo. Skup całych i uszkodzonych. 59/8119150, 606206077. AUTOKASACJA, Świeszyno, skup całych i powypadkowych, 608421479 MASZ dłużnika- sprzedaj dług. Gotówka, tel. 94/347-32-86. ABAKUS Aniela Barzycka -19 iat na rynku szukamy Ub l-pokojowego mieszkania przy ulicy Wańkowicza, Jagoszewskiego, Jana Pawła li (obok Związkowca) tel. 661-841-555 www.abakus-nieruchomosci.pl UPADŁOŚĆ konsumencka 943473286. po remoncie 3 pok. rej. Moniuszki z loggią, 249 900,- TANIO I p i ę t r o, balkon 50 m2 - tylko 219 00 000,-rej. Okulickiego do negocjacji atrakcyjny dom - Na Skarpie, klucze w biurze 599 000,- do negocjacji! TŁUMIKI, katalizatory, złącza. Czekaj Zbigniew. Koszalin, Szczecińska 13A (VIS). Tel: 94-3477-143; 501-692-322. Finanse biznes KREDYTY, POŻYCZKI BEZSTRESOWA pożyczka i kredyt. Słupsk, A.Krajowej 38, tel. 513 915 645. KREDYT 50 000 zł, rata 572, 730809 809 KREDYTY tanio. Słupsk, 59/842-92-38. POŻYCZKI z dowozem -pierwsza za darmo tel. 511-030-295 USŁUGI PRAWNE EGZEKUTOR długów, 669 Ul 148. ZATRUDNIĘ KIEROWCA kat. D 505-406-909. gk KIEROWNIKA produkcji zatrudni Fabryka Lodów JAN w Koszalinie, ul. Poprzeczna 4 b. MALOWANIE, DOCIEPLENIA -Niemcy- praca od zaraz. Telefon: 774270543 lub 662187368. Cert. 9875 NIEMIECKA firma poszukuje kierowców kat. C,D +modół " 95" oraz pracowników do zbioru szparagów i arbuzów Tel.12-2845175. OPIEKUNKI do Niemiec tel. 730497770 www.ambercare24.pl dzisiaj 70 ofert! ZATRUDNIĘ budowlańców do pracy w Niemczech. Kontakt pod nr tel. 0049 15152371796. ZWROT podatku z Niemiec i Kindergeld. Tel. 668167770 Zdrowie GINEKOLOGIA A - Z, 515417467 farm.ginekolog NEUROLOGIA SPEC. Neurolog. NFZ. Bez kolejek. Codziennie. Koszalin, 605-284-364. INN E SPECJALIZACJE ALKOHOLIZM - esperal 602-773-762 Usługi AGD RTV FOTO 59/8430465 Serwis RTV, LCD, plazma PRALKI Naprawa w domu. 603-775-878 PRALKI, urządzenia elektr. gastronomia. Chłodnictwo. 507-380-118. BUDOWLANO-REMONTOWE BALUSTRADY bramy 602 825 699. CYKLINOWANIE bezpyt. 502-302-147 CYKLINOWANIE bezpyłowe, lakierowanie, tel.606-121-371 DACHY- dekarstwo 94/3412184 Stany surowe 94/3412184 Suche zabudowy 94/34121 84. INSTALACYJNE GAZOWE -urządzenia, naprawa/wymiana 606-579-846 GK HYDRAULICZNE, tel. 607-703-135. PORZĄDKOWE CZYSZCZENIE dywanów, 889-571-282 SPRZĄTANIE strychów, garaży piwnic, wywóz starych mebli oraz gruzu w big bagach, 607-703-135. Zwierzęta KURKI odchowane, kaczki, gęsi, indyki, perliczki, Dowóz. 600-539-790 Rolnicze PŁODY ROLNE KUPIĘ łubin,grykę,peluszkę,itp TEL 604250237 Towarzyskie ADA Słupsk, 513-751-832. JOWITA Koszalin tel. 663-563-087 SŁODKA Asia Koszalin, 516-603-622 WIOLA po 40-tce K-lin, 691-857-735. 007313728 AUTOPROMOCJA aktualne z całej Polski przetargi t nasze * komunikaty. Weekend tuż-tuż. Kup magazynowe wydanie gazet> Głos i Głos ■ Głos Pomorza H Szczeciński H Koszaijński gp24.pl gs24.pl gk24.pl www.gp24.pl www.gk24.pl www.gs24.p Prezes oddziału Polska Press Piotr Grabowski Redaktor naczelny Krzysztof Nałęcz Zastępcy YnonaHusaim-Sobecka Marcin Stefanowski (internet) Dyrektor działu reklamy Ewa Żelazko, tel. 94 347 35 27 Dyrektor drukami Stanisław Sikora, tel. 94 340 35 98 Dyrektor działu marketingu Robert Gromowski, tel. 94 347 3512 Prenumerata. teL 94 3401114 Glos Koszaliński - wwwLgk24.pl u! Mickiewicza 24, 75-004 Koszalin,tel. 94 347 35 99, fax 94 347 35 40, tel. reklama 94 3473512, redakqa.gk24@polskapress.pl, reklama.gk24@polskapress.pl Głos Pomorza - wwwtgp24.pl ul. Henryka Pobożnego 19, 76-200 Słupsk, tel. 59 848 8100, fax 59 848 8104, tel. reklama 059 848 8101, redakqa.gp24@polskapress.pl, ieklama.gp24@polskapress.pl f- ), >. r v (,, Głos Szczeciński-wwwgs24.pl ul. Nowy Rynek 3, 70-533 Szczecin. tel. 9148133 00. fax 91433 48 64. tel. reklama 9148133 92. redakcja.gs24@polskapress.pl reklama.gs24@polskapress.pl ODDZIAŁY Szczecinek ul. Plac Wolności 6,78-400 Szczecinek, tel. 94 3748818, fax 94 374 23 89 Stargard ul. Wojska Polskiego 42,73-110 Stargard, tel. 91578 47 28, fax 9157817 97. > >rekłan»teł.9X6784728 - » h i $ 1. »< ©® - umieszczenie takich dwóch znaków przy Artykule. w szczególności przy Aktualnym Artykule, oznacza możliwość jego dalszego rozpowszechniania tylko i wyłącznie po uiszczeniu opłaty zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronach www.gk24.pl/tresci, www.gp24.pl/tresci,www.gs24.pl/tresci, i w zgodzie z postanowieniami niniejszego regulaminu. Polskie Badania Czytelnictwa Nakład Kontrolowany ZKDP BS POLSKA PRESS GRUPA WYDAWCA Polska Press Sp. z o.o. ul. Domaniewska 45,02-672 Warszawa, tel. 22 20144 00. fax: 22 2014410 Prezes zarządu Dorota Stanek Wiceprezes zarządu Dariusz Swiąder Członek zarządu Paweł Fąfara - Członek zanąddtłagdatena Cllmfcikiewicz. Dyrektor artystyczny Tomasz Bocheński Dyrektor marketingu Sławomir Nowak, slawomir.nowak@polskapress.pl Dyrektor zarządzający biura reklamy Maciej Kossowski maciej.kossowski@polskapress.pl Dyrektor kolportażu Karol Wlazło karol.wlazlo@polskapress.pl Agencja AIP kontakt@aip24.pl Rzecznik prasowy Joanna Pazio tel. 22 20144 38, joanna. * flaz»@falsUfii,ess.pl . \ , W Glos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 sport 23 Stoch czuje, że znów może wygrywać Michał Skiba Skoki narciarskie W sobotę w Obertsdorfie rozpocznie się 68. edycja Turnieju Czterech Skoczni. Złotego Orła będzie bronił Japończyk Ryoyu Kobayashi. Wracający do formy Kamil Stoch marzy 0 trzecim triumfie w karierze. Przełom grudnia i stycznia każdego roku to jeden z najważniejszych punktów w kalendarzu sezonu skoków narciarskich. Turniej Czterech Skoczni to narciarski Wielki Szlem. Impreza organizowana cyklicznie od 1953 r. w czterech miastach: dwóch niemieckich (Oberstdorf, Garmisch-Partenkirchen) oraz dwóch austriackich (Innsbruck, Bischofshofen). Zawody w Garmisch-Partenkirchen zawsze odbywają się l stycznia. Trudno uwierzyć w scenariusz, wktórym zwycięzcanad-chodzącego TCS wygra wszystkie cztery konkursy. W 2002 roku - dopiero w pięćdziesiątej edycji - dokonał tego Sven Hannawald, a następnie wyczyn Niemca rok po roku powtórzyli Kamil Stoch (2017/18) 1 Ryoyu Kobayashi (2019/20). W poprzednim sezonie spektakularny sukces Japończyka wisiał na cienkim włosku, bowiem po pierwszej serii ostatniego konkursu w Bischofshofen był dopiero czwarty. - Oczywiście chciałbym wygraćTurniej Czterech Skoczni po raz kolejny, ale jedyną rzeczą, na jakiej się koncentruję, jest moja dyspozycja i dobre skoki. Chcę oddawać dwa dobre skoki w każdym z konkursów. To mój cel - mówił w rozmowie z Eurosportem, w dość lakoniczny sposób, Kobayashi. Japońska federacja narciarska chciała, by do TCS przygotowywał się w Japonii, on jednak wybrał walkę 0 punkty Pucharu Świata w Engelbergu. Wiedział, co robi. Wygrał konkurs, ze Szwajcarii wywiózł aż 150 punktów 1 w Obertsdorfie będzie skakał jako lider Pucharu Świata. Kwalifikacje do niedzielnego konkursu TCS w Obertsdorfie rozpoczną się w sobotę o godzinie 16 Kamil Stoch ma do Kobayashiego 165 punktów straty w klasyfikacji generalnej PŚ, ale w pierwszym konkursie w Engelbergu skakał fenomenalnie. Dzień później miał sporo pecha, nikt z czołówki nie skakał w gorszych warunkach. - Otrzymałem informację zwrotną od mojego organizmu, że z formą wszystko jest w porządku. Sobotnie zwycięstwo to duży zastrzyk optymizmum przed TCS. Oczywiście, że chciałbym wygrać tę imprezę po raz kolejny. Ale nie myślę O (Kli\ itlTlHS Kamil Stoch w szwajcarskim Engelbergu wygrał 34. konkurs Pucharu Świata w karierze o tym, bo to najgorsze, co mógłbym zrobić - tłumaczył Stoch. Polak, Kobayashi i Stefan Kraft, to wydaje się być żelazna trójka, która będzie walczyć o Złotego Orła TCS. Austriak rozpoczął sezon znakomicie. Ma już na koncie zwycięstwo, na podium stawał trzykrotnie i jest wiceliderem Pucharu Świata. - To długi sezon, nie ma igrzysk olimpijskich ani mistrzostw świata. MŚ wlotach są dopiero w marcu, a nikt nie celuje z formą dopiero na marzec. To Turniej Czterech Skoczni jest docelową imprezą tego sezonu. Każda mocna reprezentacja szykuje szczyt formy na przełom roku. Do tego czasu trwają testy, próby. Widzimy, że nasza drużyna sprawdza stroje, dobiera buty, narty. Pierwsze weekendy służyły do poszukiwań optymalnych rozwiązań, bo na treningi już nie ma czasu. Zwłaszcza gdy podróżuje się do takich miejsc, jak Kuusamo iNiżnyTagił. Każdy chce dopracować wszystkie szczegóły przed turniejem. Musimy zwracać uwagę na Norwegów i Au- striaków, którzy od początku sezonu są mocni. Znowu w świetnej formie jest Ryoyu Kobayashi, uważam, że nie tylko on z Japończyków będzie groźny. Mimo że Polacy nie błyszczą, to uważam, że Kamil Stoch, Piotr Żyła i Dawid Kubacki mogą się liczyć w walce zwycięstwo. To może być bardzo nieprzewidywalna edycja -uważa Jakub Kot, trener skoków narciarskich i ekspert Eurosportu. Przed startem Turnieju Czterech Skoczni polscy skocz- Świąteczne derby Los Angeles, Leonard pokonał Jamesa Ko&ąleónlfu Filip Bares redakqa@polskatimes.pl Pięć meczów, pięć świetnych rywalizacji i uśmiechnięci kibice z pełnymi brzuchami - świąteczna Noc NBA wciąż jest ulubionym dniem w roku każdego fana koszykówki. W pierwszy dzień Bożego Narodzenia nie zabrakło emocji. Świąteczna Noc NBA rozpoczęła się dość nietypowo, bowiem po raz pierwszy w historii jednym z gospodarzy był zespół z Kanady. Liga w końcu zaplanowała mecz u północnych sąsiadów Stanów Zjednoczonych, Toronto Raptors są w końcu obecnymi mistrzami NBA. Teoretycznie podróż z Bostonu do Toronto nie była trudna dla Celtics, ale potrzebowali do tego pomocy... prezydenta Kanady JustinaTrudeau. Center bostońskiej ekipy Enes Kanter stracił swój turecki paszport przez komentarze, które nie spodobały się prezydentowi Turcji Recepowi Erdoganowi. Dodatkowo Erdogan ogłosił zawodnika terrorystą i nakazał jego aresztowanie. Kanter przez prawie rok podróżował tylko po terenie USA, by uniknąć problemów, ale na szczęście Trudeau zadbał o bezpieczeństwo zawodnika, obiecując mu ochronę. Center Celtics wszedł do hali w koszulce z napisem „Wolność dla wszystkich", anaswoichbu-tach miał napisane „Wolność". Kluczową okazała się trzecia odsłona rywalizacji. Wtedy obudził się Jaylen Brown, rzucając aż 16 punktów. Obrońca gości zakończył spotkanie z 30 „oczkami" - najwięcej spośród obu ekip. Swoje trzy grosze dołożył Kanter. Zagrał 18 minut i zdobył 12 punktów i 11 zbiórek. Boston Celtics ostatecznie wygrali 118:102. Następnie kibice przenieśli się do Filadelfii,^ gdzie miejscowi Święta w NBA, Derby dla L.A. Lepsi okazali się gracze Clippers Sixers podejmowali Millwaukee Bucks. Według popularnej opinii to właśnie te drużyny zmierzą się ze sobą wfinale Konferencji Wschodniej, ale jeśli tak będzie, to Bucks muszą coś zmienić w swojej grze. Zespół Mike'a Budenholzera od początku nie nadążał za rywalami, a MVP zeszłego sezonu Giannis Antetokounmpo został upokorzony przez Joela Embiida i pod-koszową defensywę Sixers. -Ostatnio dużo ludzi zapomniało kim tak naprawdę jestem. Kiedy zespół mnie potrzebuję, to zawsze będę gotowy - powiedział po meczu Embiid. Giannis spudłował aż 19 z 27 rzutów w tym wszystkie (7) zza łuku. Na 14 prób z piłką, gdy krył go Embiid, Grek zdobył tylko 4 punkty (1/9 z gry), a gdy krył go Al Horford - 6 punktów (3/7) w czasie 12 akcji. Sixers po trzech kwartach prowadzili już 100:73, ale zdjęli nogę z gazu i ostatecznie wygrali 121:109. W meczu poprzedzającym derby Los Angeles - ekipa Golden State Wanios pokonała (dość niespodziewanie) Houston Rockets 116:104. Houston przegrało w środę w dużej mierze przez Russella Westbrooka. MVP z 2017 roku zagrał... jak „typowy Westbrook", pudłując aż 21 z 32 rzutów i wszystkie 8 za trzy. Słabego występu kolegi nie zdołał przyćmić James Harden, który zdobył 24 punkty i 11 asyst. Wśród Waniors aż trzech zawodników przekroczyło barierę 20 punktów (DiAngelo Russell i Draymond Green, a 22 dołożył DamionLee). Daniem wieczoru były oczywiście derby Los Angeles, które na dobrą sprawę po raz pierwszy miały takie znaczenie. Do tej pory Clippers tylko w okresie 2011-2016byli uznawani za dobry zespół, gdy akurat Lakers takim zespołem nie było, tak więc kibice zobaczyli premierę dobrych derbów L.A. (w meczu inauguracyjnym tego sezonu nie mógł zagrać z powodu kontuzji PaulGeoige). Clippers przegrywali do przerwy d wunastoma punktami, w trzeciej kwarcie przewaga wynosiła nawetpiętnaście „oczek", ale zebrali się w czwartej kwarcie spotkania i zwyciężyli 111:106.©® kowie spędzili więcej czasu przy wigilijnym stole niż zwykle. Zaplanowane na drugi dzień świąt Bożego Narodzenia mistrzostwa Polski w Wiśle się nie odbyły. Zima w okolicach skoczni im. Adama Małysza się nie pojawiła i PZN obawiał się powtórki z inauguracji sezonu, gdy na zbyt miękkim zeskoku (i sztucznym śniegu) niebezpieczny upadek zaliczył m.in. Piotr Żyła. Śniegu nie ma prawie nigdzie w Europie Środkowej . Engelberg z trudem zorganizował konkursy PŚ, ale z Pucharu Kontynentalnego już zrezygnował. - Nawet w przypadku niesprzyjającej pogody podczas świąt Bożego Narodzenia, zapasy zgromadzonego przez nas śniegu są wystarczające. Mamy ponad trzy tysiące metrów sześciennych. To wystarczająca ilość śniegu - uspokaja Florian Stern, szef pierwszego konkursu TCS w Oberstdorfie. Zdjęcia z Schattenbergschanze napawają optymizmem, gorzej jest na pozostałych obiektach, choć organizatorzy pozostałych trzech zawodów również uspo-kajają. Dotychczas dwóch polskich skoczków triumfowało w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni - Adam Małysz (w 2001 roku) oraz dwukrotnie Kamil Stoch (w 2017 i 2018). Wszystkie konkursy i sesje kwalifikacyjne Turnieju Czterech Skoczni będzie można zobaczyć w Eurosporcie l i usłudze Eurosport Player. ©® LOTTO Czwartek 26.12 MULTIMULTI - GODZ. 14.00 3,6,8,11,13,14,28,30,31,32,33, 34,47,48,50,62,67,69,71,74 plus 11 KASKADA 1,2,9,10,11,14,16,19,20,21,22 23 Środa 25.12 MULTI MULTI - GODZ. 21.40 2,5.6,14,17,18,27,28,33,34,36, 37,38,45,52,63,64,69,77,80 plus 69 * EKSTRA PENSJA 12,14,18,34,35+1 EKSTRA PREMIA 22,30,31,34,35+3 MINI LOTTO 3,13,23,24,36 KASKADA 5,7.8,11,12,15,16,17,18,20,23, 24 MULTI MULTI - GODZ. 14.00 13,16,18,21,24,27,35,36,39,51, 52,53,62,63,66,67,70,74,76 80 plus 80 KASKADA 1,4,5,6,7,8,11,12,13,19, 20,21 (STEN) '24 sport Glos Dziennik Pomorza Piątek, 27.12.2019 Rozegrano trzeci turniej w Słupsku Badminton Jarosław Stenceł jaroslaw.stencel@polskapre55.pl W hali sportowej Zespołu Szkół Sportowych w Słupsku przy ul. Zaborowskiej 2 rozegrano trzeci w sezonie 2019/2020turniej z cyklu Pomorskiej Ligi Badmintona. Zmagania tradycyjnie podzielone zostały na dwie części: turniej mini-badmintona dla dzieci, który rozgrywany był na specjalnie przygotowanych zasadach sprzyjających najmłodszym adeptom badmintona oraz turniej dla młodzieży i dorosłych. Do gry przystąpiło ponad 70 uczestników ze Słupska, Bytowa, Helu, Gdyni, Jastrowia, Koszalina, Polanowa, Sławna, Wejherowa, Ustki oraz Władysławowa. Zawodnicy walczyli o kolejne punkty do klasyfikacji generalnej cyklu, który zakłada osiem turniejów w sezonie. Organizatorów niezmiernie cieszy fakt stale rosnącej frekwencji oraz poziomu sportowego zawodów. Kolejny turniej zaplanowano na 1 lutego 2020. Poniżej pełne wyniki turnieju: f P TRENING* GRUPO W j !** - * £ r Ofr ~ ~ SPjMTOWE ,D SEItym RAK > NA * GBOIY samowi 'WQW$ 1 * ■ RA!li- Najlepsi w kategorii U-11 chłopców Najlepsze w kategorii U-9 dziewcząt TURNIEJ MINI-BADMINTONA: KATEGORIA U-9 CHŁOPCÓW: l. Stanisław Gregorek (Badminton School Słupsk), 2. Franciszek Jabłoński (Badminton School Słupsk). KATEGORIA U-9 DZIEWCZĄT: 1. Michalina Kurkowska (Dwójka Bytów), 2. Hanna Gągol (Badminton School Słupsk), 3. Alicja Lange (Badminton School Słupsk). KATEGORIA U-11 CHŁOPCÓW: 1. Miłosz Cyranowski (Badminton School Słupsk), 2. Stanisław Gregorek (Badminton School Słupsk), 3. Franciszek Jabłoński (Badminton School Słupsk). KATEGORIA U-11 DZIEWCZĄT: 1. Julia Fabiszewska (Dwójka Bytów), 2. Julia Zalas (Polanów), 3. Oliwia Słomińska (Polanów). TURNIEJ MŁODZIEŻY I DOROSŁYCH: KATEGORIA U-14 CHŁOPCÓW: l. Sebastian Narbut (Badminton School Słupsk), 2. Dominik Augustyniak (Jastrowie), 3. Maciej Kuźmicz (Badminton School Słupsk). KATEGORIA U-14 DZIEWCZĄT: 1. Antonina Wnuk (Badminton School Gdynia), 2. Aleksandra Treder (Dwójka Bytów), 3. Magdalena Kruger (Dwójka Bytów). KATEGORIA U-17 CHŁOPCÓW: 1. Wojciech Lebioda (Polanów), 2. Kacper Pyter (Polanów), 3. Sebastian Narbut (Badminton School Słupsk). KATE- GORIA U-17 DZIEWCZĄT: 1. Aleksandra Treder (Dwójka Bytów), 2. Anna Janik (Badminton School Słupsk), 3. Zuzanna Ciecierecka (Polanów). KATEGORIA ÓPEN MĘŻCZYZN: 1. Rafał Roman (Sławno), 2. Antoni Jabłoński (Badminton School Słupsk), 3. Andrzej Garbiec (Hel). KATEGORIA OPEN KOBIET: l. Lena Jachimek (Badminton School Gdynia), 2. Julia Piktel (Władysławowo), 3. Monika Barańska (Polanów). KATEGORIA WESOŁY AMATOR: 1. Bartłomiej Szwarc (Wejherowo), 2. Mateusz Pranczk (Sopieszynoo), 3. Katarzyna Szczepańska (Badminton School Słupsk). KATEGORIA GRY PODWÓJNE: 1. Rafał Roman/Paweł Szach (Sławno/Bytów), 2. Andrzej Garbiec/Julia Piktel (Hel/Władysławowo), 3. Joanna Atras/Mateusz Mazik (Polanów). ©® to. ter. Wyniki turnieju w Miastku. Karaśkiewicz drugi Zapasy W Miastku odbył się Mikołajkowy Turniej w mini zapasach (do lat 11). Na macie zapaśniczej w hali OSiR rywalizowało 38 zawodników i 10 zawodniczek w 9 kategoriach wagowych. Do Miastka zawitało gościnnie 4 zawodników z klubu Zapaśnik Słupsk działający przy szkole SP10. Sekcje zapasów prowadzi tam nauczyciel wychowania fizycznego Piotr Rozenbajgier. Zawody sędziował Mirosław Życzyński (aktualny mistrz Polski weteranów). Najmłodsi adepci sportu zapaśniczego od początku grudnia zgłębiali wiedzę na temat przepisów zapaśniczych. Uczestniczyli również w walkach eliminacyjnych, aby na sam koniec uroczyście zaprezentować się podczas oficjalnych walk finałowych. Był to sprawdzian umiejętności nabytych podczas treningów. Każdy chciał wygrać ze swoim przeciwnikiem i rzucić go na matę. Dodatkowo silne emocje towarzyszyły zawodnikom oraz ich rodzicom. Były radosne momenty z wygranych walk, a także gorzkie łzy z odniesionych porażek. Uczestnicy zawodów mikołajkowych w Miastku Kacper Karaśkiewicz na drugim miejscu Poniżej przedstawiamy wyniki Turnieju Mikołajkowego: Kategoria wagowa do 21 kg: 1. Nadia Dorawa, 2. Alan Kaczmarek, 3. Franciszek Drożdż, 4. Piotr Wiktorczyk, 5. Julian Kolęda, 6. Leon Jakimiec. 23 kg: 1. Szymon Kozłowski, 2. Marek Kowalewski, 3. Cezary Kolęda, 4. Nikola Ruszczyk, 5. Daniel Trun, /6. Wiktor Połowyszczak, 7. Hubert Iwaszko. 25 kg: 1. Dariusz Petrończak, 2. Borys Chmielecki, 3. Marcel Koglin, 4. Jan Król. 27 kg: l. Tola Rud- nik, 2. Wiktor Szysz 3. Laura Jakimiec, 4. Nadia Kądziela. 30 kg: 1. Antoni Petrończak, 2. Małgorzata Skwierawska, 3. Dawid Wiktorczyk, 4. Daniel Pawlyk, 5. Bartosz Rodak, 6. Olgierd Kowalewski, 7. Dominika Urbanek (SP 10 Słupsk). 33 kg: 1. Antoni Synak, 2. Filip Olszewski, 3. Leon Brodziński, 4. Igor Kancelarczyk, 5. Mateusz Żydyk (Sp 10 Słupsk), 6. Michał Modrzejewski. 37 kg: 1. Leon Rudnik, 2. Lena Brodzińska, 3. Patrycja Cemka, 4, Jakub Żuchowski, 5. Milena Kowal- ska (SP 10 Słupsk), 6. Klaudia Szymczuk (Sp 10 Słupsk). 42 kg: l. Sebastian Tandecki, 2. Denis Nasadczuk, 3. Jakub Drozd, 4. Jan Harat. 48 kg: l. Dawid Zygmuntowicz, 2. Jeremi Drożdż, 3. Piotr Rodak, 4. Antoni Szczerbuk. - Cieszy mnie fakt, że moi zawodnicy pomimo młodego wieku potrafią dzielnie sobie radzić w zmaganiach na macie. Do walk Zapaśniczy Klub Sportowy Miastko wystawił w tym roku rekordową liczbę, bo aż 44 zawodników, co jest bardzo optymistyczne w perspektywie najbliższych lat. Szczególne podziękowania należą się Państwu Monice i Pawłowi Kolenda za ufundowanie świątecznych paczek dla wszystkich uczestników, a licznie zgromadzonym rodzicom dziękuję za doping i pomoc przy organizacji zawodów. Każdy z uczestników oprócz słodkich upominków otrzymał również pamiątkowy medal - powiedział Kazimierz Wanke, szkoleniowiec ZKS Miastko. Srebrny medal dla Kacpra W chorwackim Zagrzebiu odbył się Międzynarodowy Turniej Zapaśniczy Kadetów do lat 17. Zawodnik ZKS Miastko Kacper Karaśkiewicz wyjechał z kadrą Polski kadetów i walczył w kategorii wagowej do 51 kg zdobywając srebrny medal. Stoczył razem 4 walki. W finale przegrał z zawodnikiem gospodarzy na punkty 1:6. W zawodach wzięło łącznie 12 reprezentacji państw. ©® JAROSŁAW STENCEL